background image

 

background image

 

 

 

 

Aubrey Ross - 

Club Carousel 

04 - A Taste of 

Dawn 

 
 
 
 

 
 

Tłumaczenie dla: Translations_Club 

Tłumacz: Fantasty_Girl, Isiorek 

Korekta: sylwikr, noir16, wanileczka 

background image

Prolog 

Włochy, 1859 

Skulona  w  rogu  wilgotnego,  kamiennego  pokoju,  z  nogami 

podkulonymi  do  piersi,  Mercedes  SanCarlos  wzdrygnęła  się,  rozważając 

śmierć.  Latarnia  zajmująca  przeciwległy  róg  jest  chwiejna,  a  jej  światło 

coraz bardziej słabnie. Staruszka siedząca pod nią nie ruszyła się stamtąd 

przez kilka nocy. Być może nigdy nie powróci. Możliwość, jaka daje mniej 

komfortu,  niż  oczekiwania  Mercedes.  Jeśli  wiedźma  nigdy  nie  wyłączy 

bariery  psychicznej  wokół  pomieszczenia,  w  którym  się  znajduje,  wtedy 

Mercedes będzie głodować; powoli, w bardzo bolesny sposób, aż do końca 

jej istnienia.  

Jeśli  Mercedes  rozbije  latarnię,  może  jednak  byłaby  w  stanie 

schwytać  ją,  w  sukni  wytartej  od  ognia,  wysyłając  tym  samym 

znienawidzone  ogniwo  do  grobu.    Lecz  nie  jest  pewna,  czy  ogień  jest  w 

stanie  ją  zabić,  a  tym  razem  musi  odnieść  sukces.  Nie  może  iść  dalej. 

Musi odnaleźć ulgę w tym niekończącym się nieszczęściu.  

Ona  była  „obrzydliwością”,  stworzeniem  zbyt  ohydnym,  aby  móc 

określić  to  słowami.  Miała  zostać  zamknięta,  ponieważ  jej  ojciec  umarł, 

była  ignorowana  i  pomijana.  Bolesne  przypomnienie….  Mercedes    nie 

rozumie,  dlaczego  staruszka  przytrzymała  ją  przy  życiu,  kiedy  było 

oczywiste, że czarownica gardziła nią.  

Napędzana samotnością i rozpaczą, Mercedes posunęła się ponad 

ograniczenia,  w  jedyny  sposób,  który  mogła.  Płynęła  prądami 

metafizycznej energii, szukając dla hosta skłonnego umysłu, z którym się 

połączy. Większość z nich była zbyt zajęta, zbyt pochłonięta sposobami, by 

usłyszeć jej szeptaną, usilną prośbę. Dotykała umysł po umyśle. Nic. Nikt 

nie  zareagował.  Nikogo  to  nie  obchodziło.  Skanując  i  przeszukując, 

testowała granicę jej kontroli.  

background image

Wtedy  ukazała  się  scena,  a  dokładniej  mężczyzna.  Siedział  przy 

fortepianie,  otoczony  arkuszami  w  połowie  gotowej  muzyki.  Serce 

Mercedes zerwało się w  piersi. Kochała muzykę. Jej tata spędzał godziny, 

ucząc  ją  gry  na  lutni,  fortepianie  i  skrzypcach.  Akompaniował  jej,  kiedy 

śpiewała  dla  swoich  gości,  duma  błyszczała  w  jego  oczach.  Zamknęła  te 

wspomnienia  w  swoim  sercu  i  wszystkie  te  lata  więzienia  nie 

zminimalizowały ich mocy.  

Skupiła  się  na  nieznajomym.  Był  mężczyzną  w  sile  wieku.  Blask 

akcentował  czerwień  w  jego  kudłatych  ciemnych  włosach.  Dotknęła  

pełnej,  dolnej  wargi  końcówkami    kłów,  kiedy  koncentrował  się  na 

muzyce,  którą  usiłował  grać.  Była  wampirem  jak  jej  ojciec,  okrutna  i 

drapieżna. Być może będzie wystarczająco silny, by uratować ją i uwolnić 

od czarownicy.  

Nadzieja  ścisnęła  jej  serce,  ale  nie  mogła  myśleć  o  niczym  poza 

tym  momentem.  Jeśli  nie  zaakceptuje  jej  w  swoich  myślach,  nic  innego 

nie  będzie  miało  znaczenia.  Inteligencja  i  kreatywna  intensywność 

płynęły  w  jego  niebieskich  oczach.  Mercedes  podpłynęła  bliżej, 

gromadząc energię w skoncentrowany strumień. 

- Proszę, nie opieraj się. 

Mężczyzna zamknął oczy, jego palce zatrzymały się na klawiaturze. 

Jego  umysł  był  otwarty,  a  jego  tętniąca  życiem  energia  otaczała  ją. 

Znajome,  jednak  ekscytujące.  Pozwolił  jej  nawiązać  połączenie. 

Komunikowała  się  za  pomocą  muzyki,  wyrażając  swoja  radość  i 

wrażliwość,  napełniając  jego  umysł  pożądaniem  i  gorzką  tęsknotą. 

Zorganizował jej surowe emocje z instynktowną umiejętnością, jego palce 

latały nad klawiaturą. 

-  Eric,  co  ty  grasz?  -  Mężczyzna  wdarł  się  zza  muzyka.  –  Proszę, 

powiedz mi, że to twoje.  

background image

-  To  jest  moje.-  Eric  odwrócił  się  twarzą  do  pary,  która  właśnie 

weszła do pokoju. – Przynajmniej myślę, że to moje. Poczułem, jakby ktoś 

szeptał  mi  do  ucha,  ale  nie  zamierzam  spierać  się  z  moja  muzą.  Co 

myślisz? 

-  Myślę,  że  to  najlepsza  rzecz,  jaką  kiedykolwiek  napisałeś.  - 

Pochwaliła go piękna, blondwłosa kobieta. – Przyszliśmy cie rozweselić. 

Wygląda na to, że znalazłeś swoją inspirację. 

Eric uśmiechnął się, przyciskając swoją rękę do klatki piersiowej. 

–  Moje  serce  łomocze.  Muszę  to  zapisać,  zanim  zapomnę  jakąkolwiek 

nutę.  

-  Może  ci  pomożemy?-  Zasugerował  brunet  z  zakręconym 

uśmiechem. 

Pragnienie  przepełniało  ciało  Erica  z  ciepłym  mrowieniem. 

Mercedes ledwie poznała to odczucie. Nigdy nie doświadczyła niczego tak 

stymulującego.  

Unikalna  fizjologia  Mercedes  wymagała  dwóch  rzeczy  do 

przetrwania: krwi i energii seksualnej podawanej bez jej współdziałania, 

ale  energia  seksualna  nie  mogła  być  w  nią  wmuszana.  Starsza  kobieta 

nauczyła się tego, kiedy Mercedes dojrzała.  Bezwzględność i przebiegłość 

stały się konieczne, kiedy motywowały Mercedes do pożywiania się.  

- Jesteś moim panem, Chad,  a  Lynette jest twoją partnerką. - Eric 

wrócił do pianina i sięgnął po gęsie pióro. – Dlaczego ciągle kusisz mnie 

w ten sposób? 

- Szukamy trzeciego. To nie jest takie niezwykłe. Szanse Lynette na 

przeżycie  transformacji  są  podwójne,  jeśli  zaakceptuję  tego  rodzaju 

związek.  

background image

-  Nie  jestem  typem  człowieka, który będzie  mógł    dzielić  się  jego 

partnerką,  nawet  wiedząc,  że  to  jest  to,  czego  ona  chcę.  -  Spojrzał  na 

Lynette.  –  Znajdziesz  trzeciego.  Nie  mam  co  do  tego  żadnych 

wątpliwości, ale ja nie jestem tą osoba. 

- Czy nie możemy poudawać tylko przez jedną noc? - Uśmiechnęła 

się,  kołysząc  biodrami,  kiedy  zbliżała  się  do  fortepianu.    –  Wiem,  że 

Chadowi spodobałaby się ta fantazja.  

Mercedes  próbowała  łatwego  wydostania  się  z  umysłu  Erica.  Oni 

mieli  zamiar  dzielić  się  tą  kobietą.  Tych  dwóch  mężczyzn  miało  ją 

dotykać,  całować…  Mercedes  nie  mogła  sobie    nawet  wyobrazić,  co 

zamierzają robić. Dlaczego Lynette godziła się na takie działania? Musiała 

to zainicjować! 

-  Ta  piosenka  to  tryumf.  -  Powiedział  Chad.  –  Świętujmy  twoje 

zwycięstwo. 

Dołączył  do  Ericka  przy  fortepianie  i  razem  zapisali  piosenkę, 

którą  pomogła  mu  skomponować.  Powinna  iść.  Chciała  odejść,  ale  jego 

emocje  czyniły  prawie  niemożliwym  rozwiązanie  ich  połączenia.  Fala  za 

falą - ciepłe mrowienie płynęło przez łącze.  

Jej piersi pęczniały, sutki były napięte i bolące. Czy to tak właśnie 

powinna się czuć? Czy tak właśnie czuła się Lynette? 

Nie  wstydząc  się  swojego  pożądania,  Lynette  rozebrała  się,  kiedy 

mężczyźni  rozkładali  strony  z  muzyką  na  górze  fortepianu,  pozwalając 

wyschnąć  atramentowi.  Złapała  swoje  piersi,  rzucała  głową,  posyłając 

swoje truskawkowe blond loki kaskadami na jej skórę.  

Chad  spojrzał  na  Lynette  mrocznym,  krzywym  wzrokiem,  ze 

spokojnym  uznaniem.  –  Czyż  ona  nie  jest  wspaniała?  Taka 

background image

nieskrępowana,  taka  chętna.  Nie  dotknąłem  cię,  od  kiedy  cię 

przemieniłem. To mogła być ostatecznie zła przysługa dla ciebie.  

- Jak to? 

-  Twój  trening  jest  oficjalnie  pełny  w  ciągu  3  tygodni  i  tradycja 

mówi,  że przedstawię cię mojemu panu. 

-  Faelon.  -  Powiedziała  Lynette  z  widocznym  westchnieniem  ,co 

sprawiło, że Chad spojrzał groźnie.  

-  Faelon  jest  bardzo  twórczy,  kiedy  przychodzi    do  okazywania 

szacunku. - Wciągnął Lynette przed siebie i odwrócił ją twarzą do Erica, 

wyświetlając jej zgrabne ciało dla drugiego mężczyzny. 

-  Jesteś  mistrzem  każdej  nowej  umiejętności  i  akceptowania 

każdego  rozwoju  w  twojej  naturze.  Jednym  z  obszarów,  o  który  się 

martwię,  jest  twój  opór  do  ulegania  swojej  seksualności.  Nie  jesteś  już 

człowiekiem.  Wampiry  są  pierwotne,  drapieżne  i  seksualne.  Nie  chcesz 

uczyć  się tej lekcji na kolanach przed Faelonem.  

- Nie chcę się tego uczyć również na kolanach przed tobą. 

-  To  nie  to,  co  mam  na  myśli.  -  Złapał  Lynette  za piersi,  ale  jego 

wzrok  był  zamknięty  na  Ericku.  –  Dzisiaj  w  nocy  nie  będzie  żadnych 

hamulców. Będziemy się pieprzyć i pożywiać, jak tylko wampiry potrafią. 

Sprawimy,  że  Lynette  będzie  krzyczeć  z  przyjemności  i  skomleć  z  bólu. 

Nie  cofniesz  się,  jeśli  moje  palce  musną  twojego  penisa.  I  zachwycisz 

swoją dziką naturę bez żadnych ograniczeń. 

- Rozumiem.- Eric godził się z wydarzeniami, o których wiedział, 

że  nastąpią,  ale  Mercedes  czuła  cześć  niego,  którą  zamknął.  Miał  serce 

poety.  Jak  jego  pan,  mógł  nie  rozumieć,  że  Eric  nie  byłby  zdolny  do 

całkowitego wyłączenia tego.  

background image

- Więc klękaj i pożywiaj się z jej cipki. Lynette jest tak pobudzona,  

że mogę poczuć zapach jej piżma. 

Eric  się  nie  wahał.  Klęcząc  przed  blondynką,  rozciągnął  jej  wargi 

sromowe    kciukami  i  pchnął  język  w  jej  kremową    powłokę  szczeliny. 

Mercedes  zjechała  w  dół  ściany  i  rozłożyła  się  na  podłodze,  z 

przyjemnością  witając  zimne  kamienie  pod  nagą  skórą.    Jej  cipka 

pulsowała,  a  powolne  wrażenie  topnienia  sprawiło,  że  zaczęła  skomleć. 

Naciśnięcie  dłonią    wzgórka  sprawiło  tylko,  że  pulsowanie  stało  się 

gorsze.  

Skanowała  umysł  Ericka,  czekając  na  jakąś  głębszą  reakcje,  na 

stymulację seksualną. Zapach Lynette podobał mu się. Jej smak potoczył 

się przez jego język i wypełnił jego usta. Jego puls przyspieszył, a  penis 

stwardniał,  ale  jego  emocje  pozostały  starannie  zabezpieczone.  Chciał 

ciała  Lynette,  pragnął  fizycznego  uwolnienia.  Wiedział,  że  się  podzielą. 

Nadal nie było czułości, żadnego połączenia.  

Pieprzenie,  by  się  pożywić.  Rozumiała  to  pojęcie  zbyt  dobrze. 

Pozbawione twarzy ciała przyniosły jej całkowitą ciemność. Pasja zawsze 

jest skażona przez strach. Mercedes wsunęła palce między uda i odnalazła 

swoją  spuchniętą    cipkę    Wyobrażała  sobie  usta  Erica  dociskane  do  jej 

płci , jego język zwijający się wokół jej łechtaczki. Tarła i skubała.  

Z  ostrym  krzykiem,  Lynette  wzdrygnęła  się  w  uwolnieniu. 

Mercedes  poczuła  swój  własny  dreszcz  orgazmu  na  sekundę  przed  tym, 

jak  w  pełni  się  ukształtował.  Potrzebowała  go  tutaj,  z  nią,  nie 

skradzionego, gorączkowego spojrzenia wymienionego z kimś innym. 

-  Twoja  kolej,  ukochana.-  Powiedział  Chad  do  Lynette.  –  Ssij 

naszego ociągającego się przyjaciela, a ja niechętnie skorzystam z ciepła, 

które on utworzy.  

background image

Żaden  z  mężczyzn się  nie  rozebrał.  Każdy  z  nich pokazał  tylko  tą 

część  ciała,  o  którą  im  chodziło.  Lynette  klęknęła  i  chwyciła    Ericka  za 

biodra, wypinając swój tyłek w górę do  drugiego partnera. Chad czekał, 

aż  Eric  poruszył  się  w  jej  ustach,  klęknął  za  nią  i  znalazł  wejście  do  jej 

cipki. 

- Wygnij się w łuk, Lynette, weź od niego wszystko. - Chad owinął 

jej  włosy  wokół  swojej  dłoni  i  upewnił  się,  że  przestrzega  jego  poleceń. 

Eric wzdrygnął się, kiedy jego penis wsunął się głęboko w jej gardło. 

Mercedes  podniosła  się  na  palcach  i  masturbowała  się    palcami. 

Jeszcze nigdy się tak nie czuła. Dziwnie. Dziko! Chciała być na kolanach, 

z  Erickiem  wbijającym  się  w  jej  usta  i  Chadem  gniotącym  jej  cipkę.  Jej 

zewnętrzne  mięśnie  zacisnęły  się,  a  jej  sutki  paliły.  Potrzebowała  więcej 

niż jej własne żałosne palce. Pchając do tylnej części gardła Lynette, Eric 

wszedł w falę drżenia. Falujące ściskanie jej gardła dojącego każdą krople 

z jego trzęsącego ciała. Orgazm wybuchł w Mercedes, a ona zwinęła się na 

boku,  tłocząc  swój  wzgórek.  Zapiszczała,  kiedy  jej  brzuch  zafalował  z 

przyjemności, drżąc w odpowiedzi. 

Połączenie się ześlizgiwało. Nie chciała, by Erick kontynuował bez 

niej. Potrzebowała tego tak bardzo jak on.  

Ciepło  wyblakło.  Blask  przyciemniał.  Wróciła  do  kamiennej  celi, 

sam na sam z jej nieszczęściem.     

 

background image

Rozdział 1 

 

Virginia, 2006 r. 

 

Idąc  przez  parkiet  niczym  liść  poruszany  bryzą,  Mercedes 

zakołysała  się  i  zakręciła.  Była  bezpieczna.  Była  wolna.  Była  odurzona 

przez moc niewidoczności. 

 

- To znów tam jest - jeden z oświetleniowców krzyknął. – Widziałeś 

ten dziwaczny blask? 

 

Porzucając  piruety,  przepchnęła  się  w  kierunku  dalekiego  krańca 

parkietu,  podczas  gdy  jeden  z  pracowników  technicznych  zeskoczył  ze 

sceny. 

-  Nie  wiem,  co  ty  widzisz  -  powiedział  do  człowieka  na  wybiegu.  - 

Nie ma niczego tu na dole. 

Zadowolona  ze  swoich  psot,  ominęła  scenę,  stosy  wyposażenia  i 

krzątających  się  pracowników  technicznych    nieświadomych  jej 

obecności,  ostrożnie  uchyliła  się.  Była  niewidzialna,  nie  nieuchwytna. 

Musiała  uważać  albo  jej  przygoda  przeszłaby,  zatrzymując  się  z  piskiem 

opon. 

Karuzela  napełniała  się  szybko.  Musi  znaleźć  nieuczęszczany  kąt 

albo niszę, gdzie mogłaby poczekać aż widowisko się rozpocznie. Nie była 

tu dla hulanki i nie miła żadnego zainteresowania w pijackim rozpasaniu, 

które określiło te przyjęcia. Minęła dekada, odkąd słyszała jak Pyrite gra 

na żywo i nie zamierzała tego zaprzepaścić. 

Faelon  byłby  wściekły,  gdyby  zdał  sobie  sprawę,  że  zlekceważyła  

polecenia i opuściła „ochronę” jego posiadłości. Ale Faelon nigdy się nie 

dowie. Wróciłaby do swojej pozłoconej klatki, zanim w ogóle wpadłby na 

pomysł,  że  jego  droga  bratanica  zdecydowała  się  rozłożyć  swoje  własne 

skrzydła. 

background image

-  No  dalej.  Po  prostu  zrób  to.  -  Ściszony,  kobiecy  głos  był 

wypełniony  ponagleniem.  Mercedes  zawahała  się,  po  czym  przeszła  z 

boku,  gdy  dwóch  pracowników  technicznych  niosło  za  nią  złożony 

przednóżek. Para była głęboko schowana w kącie nocnego klubu i to tylko 

pogorszyłoby się, gdyby wieczór posunął się do przodu. 

- Julie, jego ślady po zębach wciąż jeszcze się nie zasklepiły i chcesz 

więcej? 

Dreszcz przebiegł w dół kręgosłupa Mercedes. Nie tylko z powodu 

odrażającego  pytania.  Głos  mężczyzny  był  tak  znajomy  jak  jej  własny  i 

właśnie  wyszeptał  imię  innej  kobiety.  Przełknęła  ślinę  i  obróciła  się  w 

przeciwną stronę od głosów. Ostatnią rzeczą na świecie, jakiej chciała, to 

patrzyć na Erica Kinga pieprzącego kogoś innego. Zmarnowała już drogę 

i  też  wiele  nocy    w  tych  dążeniach  .  Zmarnowała  już  zbyt  wiele  nocy, 

dążąc do tego. 

Większość  ludzi  skupiała  się  na  Rafe`ie  i  Phillipie,  ale  Mercedes 

przewyższała wiedzą o Pyrite większość ludzi. Zawsze była zafascynowana 

przez tajemniczego tekściarza zespołu. Eric odmawiał robienia wywiadów 

albo jakiejkolwiek formy rozgłosu. Ale wciąż był niezbędnym składnikiem  

do  życia  Pyrite.  Phillip  dostarczał  melodie  zapadające  w  pamięć.  Eric 

dodał  zawiłość  i  głębokość  jego  lirykami,  i  muzyczną  przenikliwość.  A 

Rafe używał seksualności i bezkresnej energii, by domknąć ich połączenie 

z  publicznością.  To  było  to,  w  co  świat  wierzył,  i  tak    musiało  pozostać. 

Nawet Pyrite nie zdawało sobie sprawy, jak wspaniałego mają tekściarza. 

-  Możesz  zrobić,  co  tylko  chcesz  -  Julie  nie  ustępowała.  –  Albo  ja 

zrobię, co tylko chcesz. Tylko mnie ugryź. 

Mercedes,  schowana  pomiędzy  dwoma  rządkami  skrzynek, 

wcisnęła się  między brzeg sceny a ścianę klubu . Cholera. Jedyne wyjście 

było między Ericiem i zdzirą. 

background image

Kierując energię na jej tarcze, Mercedes trzymała swoje spojrzenie 

wbite  prosto  w  górę  i  pośpieszyła  za  ocienioną  alkową.  Ruch  na  jej 

marginesowej  wizji  zwrócił  jej  uwagę  na  prawą  stronę.  Piersiasty 

rudzielec popchnął Erica na ścianę i zaatakował suwak w jego dżinsach, 

jakby jej życie zależało od odpięcia zamka błyskawicznego. 

Złapał  jej  nadgarstki.  Użyła  swoich  ramion,  by  złączyć  piersi, 

niemal  wylewając  kremowe  wzgórki  na  górę  jej  obcisłego  topu  bez 

ramiączek, gdy z gracją osunęła się na swoje kolana. 

-  Jestem  dobra.  Wiesz,  że  jestem.  Potrzebuję  czegoś.  Proszę. 

Cokolwiek. Nie mogę myśleć, gdy tak płonę. 

Jego wyrażenie złagodniało. Podążając tropem  palca wskazującego 

w  dół  krągłości  jej  policzka,  przeszukał  jej  poczerwieniałą  twarz  swoim 

jaskrawoniebieskim spojrzeniem. 

- Gdzie Lance? Dlaczego jesteś tak… potrzebująca? 

Gdy  tylko  puścił  ręce,  wróciła  do  pracy  nad  jego  spodniami.  Jaki 

mężczyzna  mógł  oprzeć  się  takiemu  kuszeniu?  Niemal  naga  kobieta 

prawie  żądała  wciągnięcia  jego  fiuta.  A  Eric  był  wampirem,  jednym  z 

najbardziej krzepkich gatunków na ziemi. 

Julie  zlokalizowała  swój  cel  i  poruszyła  jego  grubym  trzonkiem 

kilkakrotnie,  podczas  gdy  pstryknęła  językiem  na  samym  czubku. 

Mercedes  poczuła  wodę  w  ustach.  Upokorzona  przez  natychmiastową 

reakcję,  skupiła  się  na  drugiej  kobiecie.  Co  było  nie  w  porządku  z 

rudzielcem? Jeden z wampirów stworzył tę gorączkę? Nie  pomyślała, że 

to  był  Eric.  Spróbował  ją  odwieść  .  Przynajmniej  do  czasu,  gdy  nie 

rozpięła jego spodni. 

Eric oparł się o ścianę, jego oczy zamknęły się, gdy Julie podnieciła 

go.  Oblizała  wargi  i  ssała  główkę  jego  fiuta,  podczas  gdy  jej  ręka 

background image

pośliznęła się w zaciśniętej spirali. Mercedes skrzyżowała ramiona ponad 

bolącymi  piersiami  i  z  powrotem  zaczęła  się  wpatrywać  w  jego  twarz. 

Jego włosy były czarne w półmroku, ale wiedziała, że rzeczywisty kolor to 

intensywny mahoń. Ochota napięła jego przystojne rysy, marszcząc jego 

czoło i zwężając  zmysłowe wargi. 

Z  cichym  jękiem  otworzył  oczy  i  patrzył  na  kobietę  na  kolanach. 

Zawinął  długie  włosy  Julie  wokoło  ręki  i  powstrzymał  jej  głowę,  więc 

mógł  wepchnąć  się  do  jej  gardła.  Ruch  zdemaskował  części  pleców 

usianych śladami ugryzień. Wyszarpnął się z jej ust i podniósł ją na nogi, 

ignorując jej krzyki protestu. 

- Czy Lance to z tobą zrobił? – Zapytał, zapinając spodnie. 

- Ona to lubi - powiedział ktoś od drugiej strony wąskich korytarzy. 

- Tak naprawdę, ona się tego domaga . Prawda, kochanie? 

Mercedes  skoczyła  z  powrotem,  gdy  człowiek  przechadzał  się  w 

pobliżu Julie i Erica. Ciemnowłosy, jak większość wampirów był szczupły, 

z  wychudzonymi  rysami, które  rzucają  przedziwne  ciemności  przez  jego 

oczy. 

- Żaden człowiek nie żąda ugryzienia wampira - powiedział Eric. – 

Uzależniłeś ją i wiesz o tym. To jest sprzeczne z Umową i… 

-  Nie  prowadź  mi  tu  wykładu  z  zasadami  Faelona.  Nikt  już  nie 

zwraca uwagi na to gówno. 

-  Lance  mnie  ugryzie.  -  Julie  potarła  krocze  drugiego  mężczyzny  i 

odwróciła głowę, oferując swoją szyję. 

- Jesteś odrażający. – Eric powiedział do Lance, odciągając Julie od 

niego.  Wrzasnęła  i  poszła  jak  oszalała  do  tego  zwyrodnialca.  –  Jesteś 

rozpalona. 

- Ty mnie nie rozpalasz. 

background image

-  Naprawdę  myślisz,  że  Thane  zatrzyma  cię,  kiedy  zobaczy,  co  jej 

zrobiłeś? To jest nie tylko praca, Lance. Zamierzam złożyć do rady skargę 

na ciebie. 

- Ona jest dziwką do gryzienia. Pragnie tego. Nie zacząłem tego, ona 

to zrobiła! 

Eric przycisnął Julie, ponieważ kontynuowała walkę. 

- Wynoś się stąd, zanim ochrona cię wyrzuci. 

-  Naprawdę  zamierzasz  narobić  mi  problemów  przez  tą  ludzką 

szmatę? 

- Idź. – Eric nie potrzebował unosić głosu. 

Lance zniknął w kłębie fioletowej mgły, a Eric odwrócił się do Julie, 

rzucając ją do niewoli snu. Wziął ją w ramiona i przeszedł przez labirynt 

na zapleczu. 

Mercedes  przyglądała  się,  jak  odchodził,  jej  serce  napełniło  się 

tęsknotą.  Na  ułamek  sekundy  faktycznie  pozazdrościła  „dziwce  do 

gryzienia”.  Została  ukołysana  przy  klatce  piersiowej  Erica,  trzymana 

dobrze  w  jego  ramionach…  Mercedes  tylko  mogła  wyobrazić  sobie  taką 

czułość. 

 

 

***** 

 

 

- Proszę, powiedz mi, że to żart. 

Eric  spotkał  przeszywające  spojrzenie  Refe`a  Steela.  Kościste  rysy 

jego przyjaciela wyraziły dość uczucia dla nich obu. 

background image

- A co miałeś nadzieję usłyszeć? - Eric utrzymał swój  nonszalancki 

ton.  Rafe  właśnie  grał  przez  dwie  godziny.  Co  zobowiązało  do  bycia 

niespokojnym. 

-  Zamierzaliśmy  rozpocząć  nagrywanie  w  poniedziałek.  - 

Odwracając  krzesło,  Rafe  siedział  okrakiem  na  siedzeniu  i  zakrzywił  

swoje  palce  ponad  gładkim  drewnianym  szkieletem.  Napięcie  wypaliło 

linie w kątach jego oczu i zaakcentowało rowki oprawiające jego usta. 

Eric  znał  Rafe`a  wystarczająco  długo,  aby  rozpoznać  taktykę,  gdy 

tylko  go  zobaczył.  To  było  gorsze,  niż  przewidział,  gdyby  Rafe  walczył  o 

kontrolę. 

-  Mówiłem  ci,  walczyłem.  Nie  napisałeś  niczego?  –  Ciemne  oczy 

Refe`a zabłysły w ostrzeżeniu. – Nawet nie próbuj zrzucać tego na mnie. 

Miałeś  okazję,  aby  wycofać  się,  gdy  Phillip  odszedł  z  zespołu.  Wszyscy 

zgodziliśmy się, aby Pyrite dalej istniało. 

Gwałtownie  opadając  z  powrotem  na  krzesło,  Eric  rozejrzał  się  po 

Karuzeli. Okazałe ponowne otwarcie skończyło się godziny temu. Nawet 

ekipa sprzątająca mogła nazwać to nocą. 

-  Miałem  suche  dni  wcześniej.  Przedostanę  się  przez  to,  ale  na 

pewno nie do poniedziałku. 

-  Ile  czasu  potrzebujesz?  -  Coś  z  tyłu  Erica  przyciągnęło  uwagę 

Rafe`a    i  przyniósł    tlące  się  intensywnością  spojrzenie.  Eric  nie  musiał 

się    odwracać.  Jessie  Curtis  musiała  się  zbliżać.  Po  tym,  jak  prawie  rok 

temu spoili swoje dusze, na ich twarzach wciąż rozpalała się rozkosz. 

- Nie wiem - Eric jęknął, próbując zignorować zazdrość wzbierającą 

w  nim.  Rafe  zasłużył  na  całe  szczęście,  jakie  mógł  znaleźć,  ale  czasami 

trudno było na to patrzeć. - Jeśli uda mi się znów popłynąć, nie powinno 

mi to zająć dużo czasu. Phillip zostawił mnie z ogromną ilością surowca. 

background image

-  Miałeś  dla  siebie  dom  zespołu  przez  większość  roku.  Miałeś  tam 

jakieś  towarzystwo?  -  Rafe  wstał,  gdy  Jessie  przeszła  koło  stołu,  i 

wciągnął ją w ramiona. 

– Wiem, że nie mogę komponować, kiedy jestem głodny. 

Jessie  przytuliła  się  do  boku  Rafe`a.  Zbłąkane  kosmyki  wymknęły 

się z eleganckiej fryzury spinającej jej złote włosy, a znużenie ocieniło jej 

oczy. 

- Twoja muza wciąż strajkuje? 

- Niestety, - Eric również wstał. – A co do towarzystwa, gdybym nie 

wiedział  lepiej,  przysiągłbym,  że  nadmierna  aktywność  seksualna  jest 

przyczyną mojej twórczej niemocy. 

Jessie uśmiechnęła się. 

- Niezwykła wypowiedź. 

- Obyś nie zaczął zachowywać się jak mnich. – Refe roześmiał się. - 

Według naszych standardów. 

- Zazwyczaj zgodziłbym się z tobą. Ale parę ostatnich miesięcy było 

absolutnie  niezwykłe.  Ty  i  Jessie  jesteście  nierozłączni.  Phillip  przeniósł 

się  do  królestwa  Unseleighe  z  Brenną.  Czad  i  Lynette  są  zawsze,  ale 

prawie  ekskluzywnie,  odkąd  znaleźli  Jasona.  -  Wziął  szybki  oddech  i 

podrapał  się  w  brodę.  -  Ktoś  musiał  pracować  z  Jonem,  aby był  gotowy  

przejąć obowiązki Phillipa. 

- Jon już zna nasze piosenki. Dlatego właśnie zapytaliśmy, czy nie 

dołączyłby do zespołu. 

-  Znanie  piosenek  i  bycie  gotowym,  by  wykonać  je,  to  dwie  różne 

rzeczy. Jon nie był na scenie od lat sześćdziesiątych. - Eric powstrzymał 

sprzeciw  Rafe`a  i  kontynuował.  -  Kilka  nocy  z  Thane  i  Marissą  miało 

rozruszać Jona tak, by zaczął zachowywać się jak gwiazda rocka. 

background image

- Co to oznacza? – Zapytała Jessie. 

- Dwa tygodnie imprez, które mogłyby zburzyć cesarstwo rzymskie 

samym  wstydem.  Byłem  gotowy,  by  zabić  go  już  dużo  wcześniej,  ale  w 

końcu postanowiłem go nie tykać. - Eric potrząsnął głową, a wspomnienia 

rozpusty potoczyły się przez jego umysł. – Nie napisałem nawet słowa od 

tamtego czasu. 

-  Myślisz,  że  twoja  muza  uciekła  od  ciebie,  ponieważ…  -  Jessie 

oderwała  ręce  od  Refe`a  i  potrząsnęła  głową.  –  Brzmisz,  jakbyś  miał 

ciężkie wyrzuty sumienia. Nie przystąpiłeś do hulanki, Jon to zrobił. 

- Byłem aktywnym uczestnikiem. Przynajmniej na początku. 

-  Więc  wyrzekłeś  się  seksu  na  miesiąc,  by  w  pokucie    zająć  się 

pisaniem. – Refe złagodził propozycję uśmiechem. 

- Myślę, że jesteś na właściwym tropie. Potrzebuję odrobiny czasu, 

bez żadnych zakłóceń. Jeśli mógłbyś powstrzymać Grange aż do Nowego 

Roku, zrobię wszystko, by negocjować koniec strajku. 

-  Producenci  nie  są  znani  z  cierpliwości,  ale  Grange  jest 

rozsądniejsza niż inni. Zrobię wszystko, aby każdy się dowiedział, że dom 

zespołu jest zamknięty do nowego roku dla osób nieupoważnionych. 

Eric kiwnął głową i obrócił się w kierunku drzwi. Jessie zatrzymała 

go, kładąc mu łagodnie rękę na ramieniu. 

-  Dziękuję,  że  interweniowałeś  w  sprawie  Julie.  Widziałam,  co 

Lance z nią zrobił. 

-  Złożę  oficjalną  skargę  radzie  -  to  było  tylko  przypomnienie.  – 

Wydaje mi się, że nie usłyszę tego samego od Lance. 

 

 

background image

***** 

 

Trzy godziny po wstaniu po nocy,  Eric odsunął ławkę fortepianową 

i potarł kark. Mógł wpatrywać się w brakujące zwroty i puste wiersze, ale 

to nic by nie dało - i nie było nic, co by mogło pomóc. Może jego muza 

przeniosła się, a nie strajkowała. 

-  Za  mocno  się  starasz  -  wymamrotał,  rozpaczliwie  potrzebował 

uwierzyć, że to było prawdziwe. Przesłałby e-maila radzie, wziąłby długi 

gorący  prysznic  i  zacząłby  słuchać  instrumentalnych  wersji  piosenek, 

które  nagrał  dla  niego  Phillip.  Słuchałby  melodii,  czując  bicia,  i 

pozwoliłby  muzyce  rozmawiać  z  nim.  Po  chwili  uderzył  pięścią  w 

najbliższą ścianę w stylu najprawdziwszej gwiazdy rocka. 

Jeszcze nie doznałeś niepowodzenia. Weź się w garść. 

Musiał  zrelacjonować  zachowanie  Lance`a,  podczas  gdy  szczegóły 

były  stosunkowo  świeże  w  jego  umyśle.  Eric  opuścił  pokój  prób  i 

przekroczył  przestronny  pokój  dzienny,  krocząc  w  kierunku  biura 

umiejscowionego  w  głębi  narożnika  domu  zespołu.  Cztery  sypialnie, 

najnowocześniejsze studio nagraniowe i wyśmienita kuchnia - która była 

tylko dla pozorów, ponieważ żaden z członków Pyrite nie jadł - kończąc 

na rozległych powierzchniach mieszkaniowych. 

Siadając za chromowanym biurkiem, włączył komputer i czekał, aż 

system się zainstaluje. Uśmiech rozciągnął jego wargi. Kto pomyślałby, że 

zakodowane  komunikaty  elektroniczne  były  bezpieczniejsze  niż 

telepatyczna  wiadomość?  Może  to  właśnie  sprawiło,  że  rada  jest  w 

kontakcie  z  XXI  wiekiem.  To  nie  miało  znaczenia  dla  niego,  pod 

warunkiem, że oni dadzą radę ukarać takich drani jak Lance. 

background image

Załączył  swój  program  pocztowy  i  jęknął,  ponieważ  wiadomości 

zalały  jego  skrzynkę  odbiorczą.  To  było  gówno,  w  taki  oto  sposób 

powstrzymywano  go  przed  byciem  twórczym.  Nagrywając  fakty  tak,  by 

zobaczył je, Eric sporządził krótki raport zachowania Lance`a i wysłał to 

do rady. Po chwili przerzucił swoją uwagę na wiadomości, które właśnie 

otrzymał. 

Przewinął  przez  listę,  ale  jeden  z  tematów  przyciągnął  jego 

spojrzenie.  Ode  to  Darkness.  Tak  nazwał  pierwszą  piosenkę,  którą 

kiedykolwiek napisał. Reszta zespołu kochała ją, ale nie cierpiała tytułu. 

Nadawca  podawał się za Euterpe. Potrząsnął głową. Muza muzyki? 

Mądry,  ale  nie  znał  nikogo,  kto  użyłby  takiego nicku.  Oczywiście, gdyby 

nigdy  nie  otworzył  wiadomości  od  nieznanego  nadawcy,  nigdy  nie 

przeczytałby  któregokolwiek  ze  swoich  listów  od  wielbicieli.  Nie  żeby 

otrzymywał  aż  tyle  takich  listów.  Odrzucając  myśli,  kliknął  na 

wiadomość. 

 

„Poniżej  jest  fragment  zwrotki  i  refrenu  piosenki,  którą  myślę,  że 

polubisz.  Pełna  partytura  jest  dołączona.  Jeśli  chcesz  reszty  piosenki, 

mam  tylko  jeden  warunek.  Musisz  spędzić  jedną  noc  w  moim  łóżku. 

Zagraj  piosenkę.  Zobacz,  czy  to    do  ciebie  przemawia.  Jeśli  tak  jest, 

odpowiedz  na  tę  wiadomość  i  rozważymy  szczegóły.  I  zawalcz  o  tytuł 

tym razem. Nigdy nie powinieneś go odpuścić.” 

 

E. 

 

background image

Eric  przewinął  w  dół  i  zdał  sobie  sprawę,  że  partytura  została 

załączona  w  główną  część  wiadomości.  To  nie  mogło  być  rzeczywiste. 

Dlaczego ktoś chciałby seksu za piosenkę? Za jakąś tam obietnicę… 

To  musiał  być  pomysł  Rafe`a  na  żart.  Potrząsnął  głową,  a  chłód 

zsunął  się  po  jego  kręgosłupie.  To  nie  było  zabawne,  w  żadnej  definicji. 

Skąd Euterpe wiedziała o jego zastoju? Nie wiedziała. To był właśnie jakiś 

fan  próbujący  złapać  przerwę.  Stuknął  swoimi  kciukami  o  krawędź 

klawiatury, jego spojrzenie przykleiło się do ekranu. 

Nie  była  jedyną,  która  potrzebowała  przerwy  natychmiast.  Zanim 

pozwolił sobie rozważyć jej „warunek”, przeczytał liryk. Nie najgorszy, nie 

najgorszy.  Z  drobnymi  poprawkami  mógłby  być  to  jego….  Do  diabła, 

naśladowała jego styl tak dobrze, że nikt nie zdałby sobie z tego sprawy. 

Więcej  niż  ciekawy,  wydrukował  pełną  partyturę  i  wziął  ją  do 

fortepianu  w  pokoju  próbnym.  Kim,  do  diabła,  była  Euterpe?  Piosenka 

rozpoczęła  się  płynnym  wstępem.  Eric  łatwo  przewidział,  gdzie  brała 

każdy  zwrot.  Czuli  się  naturalni,  znajomi.  Dlaczego  jej  styl  był  tak 

podobny?  Zaśpiewał  wystarczająco  głośno,  by  wyobrazić  sobie,  jak  głos 

Rafe`a  pieścił  każde  słowo.  Dynamiczności  budzone  z  refrenem, 

mocniejszy rytm i szybsze bicie. Osiągnął koniec refrenu i zamarł. 

Jeśli  chcesz  reszty  piosenki,  mam  tylko  jeden  warunek.  Musisz 

spędzić  jedną  noc  w  moim  łóżku.  Ultimatum  zostało  powtórzone  pod 

ostatnim wersem w połowie strony. 

Ultimatum  było  jego  wielkim  rozczarowaniem,  ale  jego  fiut 

stwardniał,  a  tętno  przyśpieszyło.  Stanął  nagle,  wywracając  ławkę 

fortepianową,  i  zebrał  strony  muzyki.  Nie  było  żadnej  pieprzonej 

możliwości, aby poszedł do łóżka z nieznajomą dla piosenki. Nawet gdyby 

reszta żyła stosownie do potencjału, co zobaczył do tej pory. 

background image

Wrócił  do  biura  i  padł  na  krzesło  za  biurkiem,  jak  oszalały  pisząc   

odpowiedź na propozycję Euterpe. 

 

„Twoja  piosenka  jest  intrygująca.  Ale  nie  twoja  propozycja. 

Bardzo  chcę  omówić  inne  opcje.  To jest  mój  prywatny numer  telefonu. 

Zadzwoń do mnie.” 

 

Eric King 

 

 

background image

 

Rozdział 2 

 

Mercedes gapiła się na ekran swojego laptopa, rozdarta pomiędzy 

uniesieniem a gniewem. Nie spodziewała się, że Eric zareaguje tak szybko 

lub  z  taką  gwałtownością.  Dlaczego  nie  chciał  nawet  rozważyć  jej 

propozycji?  Jedna  noc  pasji  bez  żadnych  komplikacji  nie  była  dla  niego 

nowością. Dzieliła z nim wystarczająco dużo jego życia, żeby to wiedzieć.  

Wzięła głęboki wdech i wstała. Nie była sumieniem Erica. Pomimo 

ich metafizycznej więzi nigdy go nie  spotkała. Nie była nawet pewna, czy 

on zdaje sobie sprawę z jej obecności w swoim umyśle. 

Po  spędzeniu  większej  ilości  czasu  na  oglądaniu  Erika  na  scenie 

podczas  koncertu  Purite’s,  postanowiła  przedłużyć  swoja  przygodę. 

Faleon będzie krytykował jej lekkomyślność  i nudził ją niekończącymi się 

wykładami, kiedy tylko wróci do Włoch, więc równie dobrze może zrobić 

coś, aby zasłużyć na tę krytykę.  

Okręciła  laptopa  i  przeczytała  odpowiedz  Erica,  krzywiąc  się  w 

pustym  pokoju  hotelowym.  On  może  nie  być  zainteresowany  jej 

propozycją,  ale  ona  wie  znacznie  więcej  o  jego  sytuacji,  niż  on  w  ogóle 

zdaje sobie z tego sprawę. Celowo mu nie przerywała – na początku – ale 

za  każdym  razem,  kiedy  się  z  nim  łączyła,  była  zaangażowana  w  jakieś 

obsceniczne działania z jakimiś kobietami bez znaczenia. Ona po prostu 

chorowała już od oglądania jego pieprzenia się.  

Powolne,  wijące  się  ciepłe  mrowienie  przyczepiło  jej  etykietkę 

kłamcy. 

Oglądanie  go  zaspokajającego  swój  seksualny  apetyt,    gdy  ból  

potrzeby  stawał  się  stopniowo  coraz  bardziej  nie  do  zniesienia.  Chciała 

rąk Erica na swoim ciele. Potrzebowała poznać słodkie ruchy jego języka 

na  łechtaczce,  poczuć  jego  grubego  penisa  rozciągającego  jej  cipkę,  aż 

będzie jęczeć. Jej wyobraźnia się wyczerpała. Była gotowa przenieść ją do 

background image

rzeczywistości.  Otwierając  swoją  komórkę,  wpisała  numer,  który  jej 

podał. 

- Halo? - Odebrał po pierwszym dzwonku. Czy on trzymał telefon 

w ręce?  

Obraz  wściekłego  Faelona  przemknął  przez  jej  umysł.  Jeżeli 

miałby jakikolwiek powód, by uwierzyć, że Eric ją wykorzystał, żadna siła 

na  tej  ziemi  nie  ochroniłaby  przed  nim  Erica.  Niezależnie  od  tego,  jak 

rozegra się reszta, Eric nie może wiedzieć, kim ona jest.  

-    Monsieur  King?  -Wiedziała  że  francuski  jest  jednym  z  pięciu 

języków,  w  których  Eric  płynnie  mów.  –  Przykro  mi,  że  moja  oferta  cię 

obraziła, ale nie jest ona do negocjacji.  

-  Twój    tekst  jest  po  angielsku,  tak  jak  i    twoja  wiadomość. 

Dlaczego mówisz po francusku? 

-  Exscuzes-moi  (  przepraszam).  Nie  zdawałam  sobie  sprawy,  w 

jakim  języku  mówię.  -  Zatrzymała  francuski  akcent  modulujący 

brzmienie jej głosu.  

-  Jestem  zainteresowany  zobaczeniem reszty  twojego  utworu,  ale 

nie na tyle, by przespać się z tobą czy z kimkolwiek innym za możliwość 

zrobienia  tego.  -  Mogła  łatwo  zobrazować  sobie  jego  zbuntowaną 

wypowiedź: Tępo wepchnąłby jedną rękę do kieszeni swoich dżinsów.  

- Jeśli spędzimy razem noc, monsieur, możesz dostać piosenkę tak 

jak prosisz. Nie wymagam żadnej innej formy rekompensaty. 

- Nie płacę za nic związanego z seksem. 

-  Pomyśl  o  tym  jak  o  handlu  wymiennym.  Ty  masz  coś,  czego  ja 

chcę,  natomiast  ja  mam  coś,  czego  ty  chcesz.    Mamy  zamiar  dokonać 

wymiany  za  obopólną  satysfakcją  obu  stron,  prawda?  Co  mogło  by  być 

prostsze? 

background image

- Zimna, ciężka gotówka. Jeśli piosenka jest dobra, zapłacę za nią, 

a ty będziesz mogła kupić sobie męski harem. 

-  Nie  chcę  męskiego  haremu,  Ericu.  -  Puściła  nutkę  zadumy 

krwawiącej w jej głosie. – Chcę Ciebie. 

- Nie jestem na sprzedaż.  

-  Moja  muzyka  także.-  Długa  pauza.  Nie  chciała,  żeby  myślał,  że 

ona  jest  w  grupie  pieprzącej  gwiazdy  rocka.  Jej  motywacja  była 

skomplikowana  dużo  bardziej,  niż  on  mógłby  pojąć.  Dzielili  ze  sobą  tak 

wiele,  a  jednak  nie  znał  jej.  Przez  jedną  noc  chciała,  by  połączenie  było 

namacalne,  realne.  –  Moją  intencją  nie  jest  to,  byś  poczuł  się  tani. 

Rozumiesz? Moja sytuacja jest… niezwykła.  

Po kolejnej pauzie powiedział 

- Słucham. 

Jej umysł ruszył naprzód. Nie sądziła, aby Faelon rozmawiał o niej 

z kimkolwiek. Jednak mogła podjąć ryzyko. Tak mocno pragnęła patrzeć 

w  oczy  Erica,  kiedy  on  napełnia  jej  ciało  bólem  -  i  to  było  jedną 

przyjemnością, której nie mogła sobie odmówić. 

- Osobiste relacje są dla mnie skomplikowane. Powiedziała mu. – 

Jestem… 

- Niezwykła?  

- Tak. Nawet bardziej, niż ty jesteś. - Zaśmiał się. 

- Jak ja jestem niezwykły? 

-  Nie  grajmy  w  gierki,  monsieur.  Napisałeś  oryginalną  odę  do 

ciemności  147  lat  temu  i  nie  zestarzałeś  się  od  tego  czasu  ani  o  jeden 

dzień. Oboje wiemy dlaczego. 

- Co to ma wspólnego z twoja propozycją? 

background image

- To jak wyzwanie cie w twarz. Jestem obarczona wyglądem... dla 

wielu  niepokojącym.  -  Nie  wydał  żadnej  opinii,  więc  kontynuowała.  – 

Kształt mojego ciała jest ordynarny, nawet przyjemny, ale muszę nalegać 

na całkowitą ciemność. 

- Byłaś kiedyś w klubie Karuzela? Wątpię, by ktoś tam mógł… 

- Nie chcę się z Tobą spotykać. - Westchnęła. Dlaczego to jest takie 

trudne?  Pozwolił  za  sceną    zejść  Julie  do  swoich  spodni.  Mercedes 

oferowała  mu  drogę  wyjścia  z  jego  trudnej  sytuacji,  w  zamian  za  kilka 

godzin  namiętności.  Dlaczego  miałby  się  wahać?  –  Chcę  całkowicie 

porzucić  siebie  dla  przyjemności,  którą  możemy  znaleźć  w  swoich 

ramionach. Czy to tak trudno zrozumieć?  

-  Nie  jestem  pewien,  czy  rozumiem  cokolwiek  z  tego,  ale  nie 

jestem  skłonny  powiedzieć  nic  więcej  przez  telefon.  Jeśli  wyślesz 

telepatyczny sygnał, przyjdę do ciebie. 

-  Mógłbyś  zaspokoić  moje  potrzeby  w  pokoju  hotelowym,  ale 

byłoby  nam  łatwiej  komponować  i  nagrywać  w  słynnym  domu  zespołu. 

Systemy  zabezpieczeń  wykryje  jakąkolwiek  formę  broni.  Dlaczego  nie 

mogę przyjść do ciebie? 

- Kto powiedział, że jestem w domu zespołu.?  

Zachichotała. 

- Skanujesz mnie od początku rozmowy, tak jak ja skanuję ciebie. 

Na pewno nie boisz się być ze mną sam na sam. 

- Wszystko, co o tobie wiem, to to, że chcesz… handlu wymiennego 

ze mną. Tylko głupiec akceptuje obcych na ich słowo. 

-  A  jedynym  sposobem,  by  stać  się  kimś  więcej  niż  obcym,  jest 

spotkanie twarzą w twarz. 

** 

background image

 

Eric  zatrzasnął  swój  telefon  z  sykiem  frustracji  i  przekazał 

telepatyczny  drogowskaz.  Jego  umiejętności  śledzenia  były  raczej 

przeciętne niż najlepsze. Nigdy nie natknął się na sygnał energii, zupełnie 

jak  E’s.  Być  może  ona  jest  jakąś  pozaziemską  istotą,  która  została 

przekształcona przez wampira lub… nie mógł odgadnąć, jakie połączenie 

siły spowodowało, iż powstała ta tajemnicza kobieta.  

-  Będziesz  musiał  obniżyć  tarcze,  jeśli  chcesz,  bym  do  ciebie 

dołączyła. 

Poznał jej głos, ale brzmiał zdecydowanie mniej francusko w jego 

umyśle.  Czy  ona  ukrywała  swój  głos?  System  zabezpieczeń  nie  wykrył 

żadnej formy broni. Tylko jego instynkt i trening mógł ochronić go przed 

magią.  Z  tego  co  wiedział,  nie  miał  żadnych  wrogów,  żadnych  rywali 

desperacko  chcących  go  zabić.  Jednak  ta  cała  sytuacja  była  dziwna. 

Niechętnie  pozwolił  jej  przejść  przez  tarcze  wokół  domu  i  czekał  na  jej 

przybycie.  

-  Dziękuję.  Cieszę  się,  że  zgodziłeś  się  kontynuować  naszą 

rozmowę. - Delikatnie modulowany żeński głos dochodził bezpośrednio z 

miejsca przed nim, ale tam nikt nie stał. Eric wyciągnął rękę i powietrze 

uniosło jego dłoń, jak gdyby zrobiła  szybki krok wstecz. 

-  Proszę,  nie  dotykaj  mnie  do  czasu  zakończenia  naszych 

negocjacji.  -  Większość  wampirów  mogła  się  dematerializować.  To  było 

coś  innego.  Jak  ona  mówiła,  jeśli  nie  miała  żadnej  cielesnej  postaci? 

Dlaczego obawiała się, że mógłby ją dotknąć? 

- Czy to jest jakiś rodzaj… uroku? 

- Nie jestem Fey. Przynajmniej nie sądzę, bym była.  

- Co o sobie wiesz? - Położył telefon na sąsiednim stoliku i wsunął 

background image

palce  we  włosy.  Rozmowa  z  niewidzialnym  głosem  była  raczej 

niepokojąca. 

- Wiem, że wolałabym zagrać dla Ciebie resztę piosenki, niż nudzić 

cię moją przeszłością. Czy mógłbyś zaprowadzić mnie do studia? 

Francuski  akcent  miał  wszystko,  ale  zniknął  z  jej  głosu.  Czy  była 

rozproszona  utrzymywaniem  niewidoczności,  czy  czuła,  że  podstęp  nie 

jest  już  konieczny?  Ruchem  ręki  wskazał  w  stronę  korytarza  po  prawej, 

wtedy zrozumiał, że poprosiła go o poprowadzenie. 

- Jeśli nie powiesz mi nic o sobie, to jak mam się dowiedzieć, czy 

twoja propozycja jest w ogóle możliwa? - Zaśmiała się, dźwięk był lekki i 

kobiecy. 

-  Zapewniam  cie,  monsieur,  że  oboje  jesteśmy  seksualnie 

kompatybilni. 

- Skąd mam to wiedzieć? Czy kiedykolwiek byłaś z wampirem? 

- Tak. 

Instynktownie  skierował  rękę  do  jej  ramienia.  Jego  palce 

zamknęły  się  wokół  twardych  mięśni  i  miękkiej  szmatki.  Wszystko,  co 

mógł zobaczyć, to pusta przestrzeń. 

- Kim jesteś? Wiem, że nie jesteś Francuzką, więc pozbądź się tego 

fałszywego akcentu. To irytujące. - Niewidzialna ręką wykręciła się z jego 

uścisku. 

-  Prosiłam  cię,  by  mnie  nie  dotykać  do  momentu,  kiedy  będziesz 

gotowy, by mnie dotknąć. - Fleksja jej głosu zmieniła się. Fałszywy akcent 

zniknął,  ale  niezwykły  rytm  przypominał  stary  świat,  na  pewno  nie 

Amerykański. Nie mógł odgadnąć miejsca jej pochodzenia. 

-  Dobrze.  Oparł  ją  o  najbliższą  ścianę.  –  Pozwól  mi  cie  dotknąć. 

Chciałbym poczuć to, co oferujesz. 

background image

-  Nie  chcesz  usłyszeć  reszty  piosenki?  -  Jej  ciepły  oddech  drażnił 

podstawę jego gardła, umieszczając jej głowę na poziomie jego nosa.  

-  Nie  jestem  pewien.  Czy  masz  dwie  głowy  i  cztery  ręce?    Jak 

niezwykła jesteś? - Jej westchnienie wysłało tańczące ciarki na jego klatkę 

piersiową. Czy jej oddech zawsze jest taki ciepły? 

 -  Naprzód.  -  Powiedziała.-  Ale  w  żadnym  wypadku  nie  będziesz 

mnie mógł zobaczyć.   

Powiedziała, że nie będzie mógł jej zobaczyć; co, jak rozumiał ,było 

możliwe.  Nigdy  wcześniej  nie  słyszał  o  przezroczystych  jednostkach,  ale 

istnieją dziwniejsze rzeczy.  

- Wszystkie sypialnie są uszczelnione. Bez źródeł światła ciemność 

jest absolutna.- Niewidzialne palce zamknęły się wokół jego nadgarstka i 

skierowały  jego  rękę  do  jej  piersi,  okrągłych,  wspaniałych,  pięknych 

piersi. 

-  Dwie piersi, Jedna głowa. 

Pozwoliła  mu  badać  na  własną  rękę.  Jej  włosy  spływały  luźne  i 

jedwabiste prawie do pasa.  Palcami prześledził łuk brwi, wystające kości 

policzkowe i smukły kształt nosa. Wysoko na mostku jej nosa odkrył kilka 

małych grzbietów, a na górnej krawędzi uszu czuł łuski. Inne niż te małe 

anomalia, jej rysy wydawały się delikatne i humanoidalne.  

Zamykając oczy, zwrócił uwagę na jej ciało. Płaszcz wisiał otwarty 

na jej ramionach. Wsunął swoje ręce do środka i pogładził jej piersi. 

-  Czy  twoje  ubrania  będą  ponownie  widzialne,  jak  tylko  je 

ściągniesz, czy wszystko jest objęte jakimś zaklęciem?  

-  Zdejmij  mój  płaszcz  i  się  przekonaj.  -  Szepnęła.  Jej  głos  był 

ściszony    i na bezdechu.  Zawachlował  mocną  tkaniną, a ona  wyciągnęła 

ręce z rękawów, odsłaniając jasną czerwoną wełnę. Tak długo, jak każda 

background image

część płaszcza miała kontakt z jej skórą, odzież pozostawała niewidzialna. 

- Niewiarygodne.  Nie rozumiem, dlaczego się boisz  pozwolić mi 

cię zobaczyć. 

-  Nie  boję  się.  Tak  jest  po  prostu  lepiej.  Chwyciła  płaszcz  z 

powrotem i zniknął po raz kolejny. 

- Czy nie mieliśmy się targować? 

- Pozwól mi usłyszeć resztę piosenki, a pomyślę o tym.  

Zaśmiała się.  

- Teraz próbujesz przekręcić mnie bez zerżnięcia mnie.   

Położył znów swoją rękę na ścianie i zbliżył się. 

 

Dlaczego jesteś tak zdesperowana, by się pieprzyć? 

             Dyszała. 

- Nie jestem jakąś gryzącą kurwą. I tylko chcę... 

- Czy ty mnie szpiegowałaś? - Przechylił swoją głowę, najpierw w 

jedną  stronę,    a  potem  w  drugą,  pragnąc  dostrzec  na  jej  twarzy  cień 

kolorytu – Byłaś tam ostatniej nocy, prawda? - Odepchnął się od ściany i 

skrzywił  w jej kierunku. 

- Tak. Byłam w klubie Karuzela. Nie, nie szpiegowałam cie celowo. 

To nie było tak, że Julia osaczyła cię w prywatnym miejscu. 

-  Nie  mogę  tego  zrobić.-  Eric  odwrócił  się  w  stronę  studia  i 

schodził w dół korytarza. Nie obchodziło go, jak dobra była piosenka. Był 

pośrednikiem grania w grę. – Po prostu wynieś się. 

-  Poczekaj.  -  W  jej  głosie  brzmiała  nuta  rozpaczy.  –  To  nie  była 

tylko jedna piosenka. Komponowałam przez lata.   

Zatrzymał się i zacisnął dłonie w pięści.  

background image

–  Przypuszczam,  że  twoja  cena  będzie  taka  sama  za  każdy 

następny  utwór.-  Nic  nie  powiedziała  i  słabe  echo  bólu  drgnęło  w  jego 

duszy  –  izolacja,  starość  i  opuszczenie.  Cholera.  Czego  ona  się 

spodziewała? Manipulowała nim, a jemu się to nie podobało. Obrócił się 

na pięcie i zeskanował hol, żeby upewnić się, że ona jeszcze tam jest. 

- Dlaczego to robisz? 

-  Możesz  mieszać  się  z  ludźmi,  kiedy  zechcesz.  Ja  nie  mogę. 

Jestem uwięziona w świecie, który nie ma dla mnie miejsca, w otoczeniu 

ludzi przerażam. Czy tak trudno zrozumieć, dlaczego byłam samotna? 

- Dlaczego ja? - Usłyszał, jak jej miękka stopa opada i przenosi się 

bliżej. Jej lekki kwiatowy zapach drażnił nos.  

-  Byłeś  gotowy  chronić  kogoś,  kogo  ktoś  inny  mógłby  pominąć, 

kogoś, kto nawet tego nie docenił. 

- Znowu mówisz o Julie. 

- Większość mężczyzn skorzystałoby z niej.  

Pokręcił głową. 

- Musiałaś nie widzieć całości.  Byłem cholernie blisko.  

-  Dopóki  nie  zdałeś  sobie  sprawy,  jak  złe  było  to,  że  ona  została 

nadużyta. Dopilnowałeś, żeby dostała pomoc, jakiej potrzebowała. 

-  Posłuchaj,  nie  jestem  ideałem  bohatera.  Udając,  że  jestem, 

zawiedziesz się. 

-  Jestem  gotowa  podjąć  swoją  szansę.  -  Usłyszał  słaby  szelest  jej 

ubrania, kiedy zmieniła pozycję. 

-  Jak  to  zrobimy?  Jeśli  dam  ci  resztś  piosenki  teraz,  jaka  będzie 

twoja motywacja do dotrzymania warunków tej transakcji? 

- Czasami upadamy w studiu. Nie jest tak ciemno jak w sypialni, 

background image

ale  możemy  iść  na  kompromis.  Chciałbym  usłyszeć,  jak  grasz  część 

utworu,  którą  już  mi  przysłałaś.  Wtedy  zmotywuję  cie  do  pokazanie  mi 

reszty. 

-  Dobrze.  -  Odwrócił  się  szybko,  żeby  nie  mogła  zobaczyć  jego 

uśmiechu zadowolenia z samego siebie. Jak tylko poczuje się bezpiecznie,  

przestanie robić to coś,  co sprawia, że jest niewidzialna. Ale najmniejszy 

przebłysk światła pozwoliłby mu ją zobaczyć wyraźnie. Ona musi nie znać 

wampirów  tak  dobrze,  jak  myśli.  Zamknął  dwuskrzydłowe  drzwi  do 

obszaru studia i zaciągnął rolety. Po przeciągnięciu grubego cienia w dół 

za  oknami,  zgasił  światło.  Niecierpliwie  czekając,  aż  jego oczy  dostosują 

się do półmroku, szukał miejsca dla swojego gościa. Stała obok pianina, 

ostro zarysowany cień na tle szarego pokoju. Jej uśmiech ujawnił się na 

chwilę bielą, zanim całkowicie zginął w mroku. Powinien być w stanie ją 

zobaczyć.  Zmieszanie  i  rozczarowanie  spadły  na  jego  klatkę  piersiową. 

Dlaczego ona nadal się koncentruje na niewidzialności? 

- Ty naprawdę myślisz, że jestem głupia, prawda? 

 

background image

Rozdział 3 

Mercedes  westchnęła,  gdy  zmniejszyła  intensywność  tarcz, 

okazując  swój  kształt  bez  wyjawiania  rys.  Niech  zobaczy  dość,  aby 

doprowadzić go  do  szaleństwa,  sprawiając,  że stanie  się  jeszcze bardziej 

głodny.  Pomyślał  w  swej  arogancji,  że  może  ją  oszukiwać.  Ją.  To  było 

prawie zabawne. 

- Jak to robisz? Ja… 

-  Jesteś  w  stanie mnie  zobaczyć?  -  Zdjęła  płaszcz,  rzucając  go  na 

oparcie krzesła. - Zobaczysz mnie, gdy będę gotowa, abyś mnie zobaczył, 

co  prawdopodobnie  nie  wydarzy  się  nigdy.  Mam  dosyć  bycia  miłą. 

Wyłóżmy karty na stół, dobrze? Jesteś twórczą siłą Pyrite i nie napisałeś 

ani słowa przez rok. Jestem tu, aby ci pomóc. Albo byłam - do czasu, gdy 

nie sprawiłeś, że stało się to dużo bardziej skomplikowane. 

- Skąd wiesz tak wiele o mnie? 

- Z Internetu. 

- Racja - wykpił. – Jesteś wampirem? - Jego spojrzenie świeciło w 

ciemnościach. To się nie liczyło. Nie mógłby zobaczyć nic więcej niż zarys 

jej  ciała,  jakkolwiek  mocno  by  próbował.  Równy  Faelonowi  nie  mógłby 

dokonać  penetracji  jej  tarcz.  A  jej  wuj  był  najstarszym,  żyjącym 

naturalnym wampirem na ziemi. 

- Zależy o co pytasz - wymamrotała. – Mógłbyś się skupić, proszę? 

Chcę  kilku  nocy  z  mężczyzną,  który  wie,  co  robi  w  sypialni.  Nie  mogę 

zatrudniać eskorty. Tak, to umowa. Ty masz być moim niewolnikiem, a ja 

będę twoją muzą. 

Jego  ramiona  zacisnęły  się  wokół  niej  tak  niespodziewanie,  że  aż 

sapnęła. 

background image

-  Nie  jestem  niczyim  niewolnikiem  seksualnym.  –  Przycisnął  jej 

plecy  do  pianina,  a  jego  kolano  wylądowało  między  jej  udami.  –  Jeśli 

chcesz mocnego rżnięcia, wypieprzę cię. Ale nie rób ze mnie dziwki. 

Powstrzymała się od zjadliwej uwagi na temat jego stylu życia. Jak 

mogłaby wyjaśnić wszystko, co wiedziała, bez przyznania się, jak zdobyła 

tę wiedzę? 

-  Czemu  jesteś  tak  zdeterminowany,  by  mnie  zobaczyć?  -  Gniew 

ustąpił  i  odpłynął,  zostawiając  innego  rodzaju  napięcie  w  jej  żołądku. 

Jego  twarde  udo  przyparte  do  jej  wzgórka  i  jego  usta  wiszące  w 

powietrzu, ale poza zasięgiem. Gdyby wyciągnęła się w górę i stanęła na   

palcach u nóg, mogłaby sięgnąć po jego usta. Miała dosyć rozmawiania. 

Chciała  dotknąć  go  i  być  dotykana  przez  niego.  Ta  przygoda  nie  będzie 

trwać bez końca. 

-  Dlaczego  jesteś  tak  zdeterminowana,  by  się  ukrywać?  -Jego 

uścisk złagodniał. Jedna z jego rąk zjechała po jej boku, zatrzymując się 

na talii. Musiała mu coś powiedzieć. Wszystkie wampiry są empatyczne. 

Eric  musiał  zdać  sobie  sprawę,  że  to  miało  trochę  wspólnego  z  jej 

wyglądem. 

-  Po  prostu  będzie  lepiej,  jeśli  nie  będziesz  wiedział,  kim  jestem. 

Zaśmiał się. 

- To znaczy, że Euterpe to nie jest twoje prawdziwe imię? Jestem w 

szoku. 

-  Moja  rodzina  jest  stara  i  przesiąknięta  tradycjami,  które  już 

dawno temu powinny być pochowane.  

- To nie sprawia, że czuję się chociaż trochę bardziej  komfortowo 

z działalnością, którą proponujesz.- Przytrzymał ją, przyszpiloną między 

fortepianem  a  swoim  kolanem.  Ramionami  przytrzymywały  ją  przy 

background image

swojej klatce piersiowej. Jego ciało naparło na nią, ale mimo to nie zrobił 

żadnego innego ruchu, aby poruszyć się. 

- Urodziłem się 190 lat temu. Nawet jak na wampirze standardy, 

jestem dojrzały.  

-  Jesteś  naturalnym  wampirem?  Wiesz,  jak  rzadkie  to  jest– 

oczywiście że wiesz. -Przesunął swój ciężar, niechcący przysuwając nogę 

ku wierzchołkowi jej ud. Pragnienie. Pożądanie przepłynęło przez jej ciało 

i musiała powstrzymać się od jęku. 

- Kim są ci ludzie? Czy masz bezpośrednie powiązanie z radą?  

-  Musiałbyś  być  wychowany  w  mojej  rodzinie,  żeby  zrozumieć  tę 

potrzebę uznania. 

- Twój ojciec by tego nie uznał? 

- Mój ojciec nie żyje. - Kręcili się zbyt blisko prawdy. Miała na celu 

dać  mu  tylko  wystarczającą  ilość  informacji,  aby  wyjaśnić  mu  emocje 

kipiące  w  jej  łonie.  Nie  musiał  wiedzieć  o  jej  całej  przeszłości,  o  zimnej 

kamiennej klatce czy o wiedźmie.  

-  Dziesięć  miesięcy  temu    próba  zamachu  została  odciśnięta  na 

moim  życiu.    Od  tej  pory  pozostali  członkowie  mojej  rodziny  stali  się  

nadgorliwi  w  swojej  determinacji,  by  zapewnić  mi  bezpieczeństwo. 

Skutkiem tego był całkowity brak wolności.  

- Kto próbował cię zabić? 

-  To  nie  ma  znaczenia.  Ten  mężczyzna  jest  uwięziony.  Tracisz 

wątek. 

- Co zrobi twoja rodzina, jeśli dowie się, że jesteśmy kochankami? 

Wzruszyła ramionami, zadowolona, że nie mógł zobaczyć frustracji na jej 

twarzy. 

background image

- Nie jestem dzieckiem. To nie ich sprawa, jeśli zdecyduję, by mieć 

kochanka. 

-  To  nie  jest  odpowiedź  na  moje  pytanie.  Co  ze  mną  zrobi  głowa 

rodziny, jeśli dowie się o tym, że cię wykorzystałem?  

- Nigdy się nie dowie. Poza tym  jak mnie wykorzystałeś? Ja się z 

tobą skontaktowałam. Ja złożyłam ofertę. Ja cię uwiodłam. 

-  Jeszcze  nie,  ale  jesteś  coraz  bliżej.  -  Uśmiechnął  się,  a  jej  serce 

zatrzepotało.  

Tak  łatwo  byłoby  zarzucić  mu  ręce  na  szyję  i przycisnąć czoło  do 

jego  ramienia,  aby  wszystkie  jej  męki  z  przeszłości  zaczęły  ulatywać. 

Kołysał  nią  w  swoich  ramionach,  całując  jej  świątynię.    Łagodził  jej 

cierpienie. To była jego natura. Był mistrzem, obrońcą. Nic nie mógł na to 

poradzić. 

Mogła  znaleźć    pasję  i  przyjemność  u  innego  wampira. 

Potrzebowała  jednak  unikalnego  połączenie  Erika  –  czułości  i 

okrucieństwa.  Z delikatną troską pogładził kontur jej twarzy, od czoła do 

brody. Ekspresja jego wypowiedzi ujawniała jego rezygnację.  

-  Przestanę  próbować  podglądać,  jeśli  przestaniesz  mnie 

prowokować.  Podejrzewam,  że  osiągniemy  więcej,  jeśli  będziemy 

współpracować. 

- Dobrze. Odwzajemniła pieszczotę, pocierając policzkiem o 

  koniuszki  jego  palców.  Jego  oczy  dryfowały  zamknięte,  gdy  przycisnął 
sutek do jej piersi. 

- Partnerzy? - Jego kciuk gładził naprężoną brodawkę. 

- Partnerzy. 

Pochylił  się  i  zakrył  jej  usta  swoimi.  Mercedes  zadrżała.  Czekała 

ponad wiek na tę noc spełnienia swoich marzeń. Jego język trącił jej usta, 

background image

a ona otworzyła je, oferując swoje usta i oddech witające go z zapachem i 

ciepłem.  Poczuł to poprzez swoją bluzkę i w dół pleców. 

     -  Jak  to  otworzyć?  Nie  jestem  w  stanie    zobaczyć  tego,    co  tworzy 

różnego rodzaju wyzwania. 

Ściągnęła  swoją  jedwabną  bluzkę  i  noszony  na  niej  płaszcz. 

Następnie sięgnęła za  siebie i odpięła biustonosz.  

- Powinieneś być w stanie poczuć resztę na swój sposób.  

-  Doskonale  mnie  widzisz,  kiedy  jesteś  tylko  anonimowym 

cieniem. - Jego spojrzenie szarpnęło w dół i znowu w górę. – Myślę, że ta 

władza sprawia ci przyjemność.  

- Uważam z tą niewielką kontrolą, którą mam, jeśli to właśnie to, 

co masz na myśli 

- To nie to ,co mam na myśli. - Złapał ją za ręce i przeniósł je na 

krawędź  fortepianu,  co  zmusiło  ją  go  wygięcia  się  w  łuk.  –  Cieszy  cię 

świadomość, że cię nie widzę. To jest moc anonimowości.  

– Chyba że jesteś  empatą, 

- Nie jesteś onieśmielona moją empatią. - Palcami sunął w dół jej 

boków i znalazł pasek  dżinsów.  - Za każdym razem, kiedy  skanowałem 

twój  umysł,  twoje  tarcze  się  nasilały.  Albo  jesteś  bardzo  wrażliwa  na 

mentalny dotyk, albo twój mechanizm skanowania robi to intuicyjnie.  

Nie  odezwała  się  ani  słowem.  Odpiął  jej  spodnie  i  zepchnął  je  w 

dół jej bioder. Grawitacja sprowadziła je aż do jej łydek, ale on znacznie 

szybciej  stracił  zainteresowanie  nimi.  Gdy  dłońmi  napotkał  jej  gładką 

skórę, wciągnął głęboko powietrze. 

- Tak miękka. -Wyszeptał, pochylając się do jej piersi w czasie, gdy 

jego  ręce  kontynuowały  spokojne  poszukiwania.  Lizał  i  ssał  jej  sutki, 

wysyłając  pociski  emocji  do  jej  klatki  piersiowej.

 

Niewzruszone 

background image

pociągnięcie,  liźnięcie  i  nagłe  szuranie  zbombardowały  jej  zmysły 

przypadkowymi połączeniami.  

Brzęczący dźwięk ostrzegł ją, że znalazł jej wisiorek.  

- Co to jest? - Zapytał. Czuła napięcie na łańcuchu, kiedy podniósł 

kryształ  spomiędzy jej piersi, by zbadać kształt i rozmiar. 

- Po prostu naszyjnik, ma wartość sentymentalną. 

- Mogę go zobaczyć? - Wyrwała mu go z ręki. 

- Nie. Niszczysz nastrój. 

-  Przepraszam.  -  Ścisnął  jej  piersi,  jego  delikatny  dotyk 

odzwierciedlał przeprosiny. – Jakieś kolczyki, które mogę znaleźć? - Jego 

usta  przesuwały  się  w  drodze  powrotnej  do  szyi,  a  palce  studiowały 

kontury i fakturę jej tułowia. Przyciśniętą do brzegu  fortepianu kobietę 

gładził i pieścił  od ramiom do ud,  aż nogi pod nią  zaczęły drżeć.  

-  Pocałuj  mnie,  ukochana.  -  Wyszeptał.  –  Poznaj  mój  smak. 

Przechylił  głowę, rozdzielając jej usta, czekała. 

- Nie. Chcę, żebyś to ty mnie pocałował. 

Mrucząc, wepchnęła swoje palce w jego włosy i przyciągnęła jego 

głowę  do  swojej.  Ani  się  nie  opierał,  ani  nie  odpowiedział  na  jej 

pocałunek.  Wdychała  jego  zapach,  pozwalając,  by  rytm  jego  energii 

przepływał  przez  nią.  Dopasowując  swój  oddech  do  jego,  przesunęła 

swoje wargi do jego ust i przycisnęła piersi do jego klatki. Jego wargi się 

rozchyliły, a ona wsunęła mu swój język do ust .  

Odciągnął  ją  od  fortepianu  i  przykrył  jej  tyłek  oburącz, 

przyciągając  ją całą i bardzo stanowczo dopasowując się do  mniejszego 

ciała. Ich języki głaskały i kręciły się, gdy go uwalniała ze  spodni. 

background image

Jestem  niezbyt  dobrym  mówcą,  ale  to,  co  robisz,  to  cholernie 

trudne dla mnie do ocenienia, co zadowala ciebie i co… 

Jego myśli zaniknęły, gdy naparła na niego z głodem, dzieląc się z 

nim swoją potrzebą i długo zaniedbywaną ochoty. Zapragnęła go gorąco, 

więc nie było ważne, co i jak długo robił, ponieważ dotykał jej i będzie to 

kontynuował - pod warunkiem, że będą mogli zostać razem. 

Szarpnęła  koszulę  ponad  jego  głową  i  przylgnęła  do  niego,  skóra 

do  skóry.  Obydwoje  jęknęli,  podejmując  na  nowo  pocałunek  z  większą 

ilością  zapału.  Jego  palce  przesuwały  się  do  pęknięcia  między  jej 

półdupkami, śmiało głaszcząc, gdy ustawił pod kątem swoje biodra. 

Co  zrobiłby  za  pierwszym  razem?  Co  chciała  z  nim  zrobić? 

Wyobraziła  sobie,  jak  jego  usta  pieściły  jej  kremowe  fałdy,  tak  jak  tylko 

wampir  mógł  -  łapczywie,  nieskończenie,  podczas  gdy  raz  za  razem  

doznawała  orgazmu.  Jednak  jej  potrzeby  były  tak  samo  palące,  jak 

potrzeby jego pełnego fiuta. 

Trzymając jej ramię oparte na swojej klatce piersiowej, obrócił ją 

nieznacznie i podnosił jej nogę, aż jedna z jej łydek  oparła się o jego udo. 

Silne ramię mężczyzny podparło jej plecy, a ich pocałunek pogłębił się, co 

gwarantowała nowa pozycja. 

Jego dłoń przesunęła się wzdłuż jej nogi, zakrzywiając się wokół jej 

kolana,  wtedy  pomalutku  przejechał  w  górę  jej  wewnętrznego  uda. 

Mrowienia  podążyło  w  ślad  za  jego  lekką  pieszczotą,  przestrzegając  ją 

przed jego zamiarami i sprawiając, że jej cipka bolała słodko. Przez cały 

czas  całował  ją,  a  ona  odwzajemniała  się  tym  samym.  Ich  języki 

przesunęły  się  płynnie  z  jego  ust  do  jej  i  z  powrotem.  Przykrył  jej 

wzgórek,  wsuwając    palce  między  jej  uda.  Opierając  biodra  o  fortepian, 

zrobiła więcej miejsca na jego rękę. 

background image

- Dobrze, jesteś mokra. – Wyszeptał w jej usta. - Myślałem, że twój 

zapach jest tak odurzający, ponieważ nie mogę cię zobaczyć. 

Wepchnęła język do jego ust, wtedy przypomniała mu. 

-  Jedyne  uczucie,  jakie  ograniczyłam,  to  wzrok.  Ledwie  zacząłeś 

badać mnie innymi zmysłami. 

Spadając  na  kolana,  udrapował  jej  nogę  na  swoim  ramieniu  i 

rozdzielił jej fałdki. 

- Więc dowiedzmy się, czy smakujesz tak jak pachniesz. 

 

 

background image

Rozdział 4 

Eric  uderzył  językiem  w  drżący  szczyt  jej  łechtaczki  i  czekał,  aż 

jęknie. Wiedział, że tego chce. Zapach jej pobudzenia oplatał go, nakłaniał  

i  przyciągał.  Jak  wiele  czasu  minęło,  odkąd  ostatni  raz  dotykał  jej 

kochanek? Dlaczego tak naprawdę była sama? 

Jej  udo  naprężyło  się  na  jego  ramieniu,  przechyliła  biodra, 

opierając ciężar ciała na fortepianie. Uparta, mała kokietka. Nie chciała, 

by  zdawał  sobie  sprawę,  jak  rozpaczliwie  go  pragnie,  ale  jej  ciało  nie 

kłamało.  Okrążył  jej  łechtaczkę  językiem,  słuchając  uważnie  urywanego 

oddechu  partnerki.  Za  każdym  razem,  gdy  jego  język  przechodził  nad 

szczytem  jej  łechtaczki,  brała  gwałtowny  wdech.  Skoncentrował  się  na 

tym  ekstremalnie  wrażliwym  miejscu,  muskając  je  językiem  w  tę  i  z 

powrotem, w tę i z powrotem, do momentu, gdy stłumiony krzyk uciekł z 

jej chętnego ciała. 

- Jeżeli nie chcesz zostać ugryziona, lepiej dojdź dla mnie. Jestem 

głodny.  -  Zawahał  się,  jego  usta  wisiały  w  powietrzu  nad  jej  soczystą 

cipką.  –  Wiesz,  czego  potrzebuję,  prawda?  Mówiłaś,  że  byłaś  już  z 

wampirem. 

- Oui

1

. To znaczy tak. – Brzmiała już na ogłuszoną, mimo że ledwo 

zaczęli. – Wampiry lubią cieszyć się wytryskiem równie mocno co krwią. 

Ale ja potrzebuję coś ścisnąć

2

-  Później.  –  Uszczypnął  jej  łechtaczkę  i  wznowił  przekorny  rytm. 

Jęknęła i otarła się o jego usta. Mógł wyobrazić sobie, jak jej ciało wygina 

się  w  łuk,  jej  piersi  drżą  od  każdego  przyśpieszonego  oddechu,  gdy 

dotykała  cipką  jego  twarzy.  Chciał  ją  zobaczyć,  a  nie  sobie  wyobrażać. 

                                                           

1

 

 Z francuskiego „tak”. 

2

 

 Sami zgadnijcie, co ona chce „ściskać” 

background image

Chciał  zobaczyć,  jakie  zmiany  w  ciele  kobiety  powoduje  namiętność. 

Dlaczego mu na to nie pozwala? 

Chwytając jej biodra, zamknął zęby wokół jej łechtaczki i pstryknął 

w  sam  czubek.  Krzyknęła,  a  jej  biodra  skoczyły  do  przodu  na  skutek 

przyjemności  powstałej  w  jej  ciele.  Poczuł  zapach  świeżej  śmietanki, 

która  wypełniła  jego  usta.  Tak!  Wbił  język  w  głąb  jej  pomarszczonego 

rdzenia, gdy przekręciła się i drgnęła, przyciągając  jego wargi, by zlizały 

każdą kroplę. 

W  jej  istocie  był  jakiś  zmysłowy  element.  Obrócił  głowę,  głód 

wezbrał w nim na nowo, domagając się więcej, domagając się jej. Lizał i 

ssał,  potęgując  przyjemność.  Jej  palce  wsunęły  się  w  jego  włosy, 

wplątując się, przyciągając go, gdy jego wargi poruszały się na niej. 

Krzyknęła ponownie. Jego kutas spowodował, że jej palce zwinęły 

się w małe piąstki. Zabrał ją na granicę i poczuł, jak jej orgazm uderza w 

nią  wciąż  i  wciąż.  Obrócił  ją,  wginając  na  krawędzi  fortepianu, 

przyciskając ramiona partnerki do boków jej ciała. 

- Powinnaś pozwolić mi zaopiekować się tobą w jednej z sypialni. 

– Dyszał, kiedy jak oszalały zrzucał spodnie. – To sprawia, że staję się… 

agresywny.  –  Wybuchowi  parzącej  żądzy  towarzyszyło  kwilenie  i  Eric 

uśmiechnął się do bliskiej ciemności.  Górna połowa ciała kobiety prawie 

wtopiła się w czarny fortepian, ale jej długie, zgrabne nóżki i zaokrąglona 

pupa były wciąż widoczne, gdy oparła się o instrument. 

Podszedł  za  nią  i  otarł  się  o  jej  nogi,  rozszerzając  je  kolanami. 

Pragnienie, by wpić w nią kły, w czasie gdy jego fiut był w niej, prawie go 

spalało, ale nie wiedział, co ona o tym myśli. Niebezpiecznie było tworzyć 

więzi krwi. Oplatając jedno ramię wokół jej pasa, pociągnął ją w górę i z 

powrotem opuścił na dół. 

background image

-  Nie  chcę,  żebyś  mnie  ugryzł.  -  Powiedziała  zdecydowanie.  –  A 

przynajmniej nie teraz. 

Zsuwając się z jej obrzękniętych warg, przesunął się do wejścia jej 

cipki. 

- Nadal tego chcesz? 

- Tak. Och, Boże, tak! 

Eric wypełnił ją jednym, twardym pchnięciem, a jego jądra odbiły 

się  od  jej  łechtaczki.  Rzuciła  głową,  rozsypując  swoje  włosy  na  jego 

twarzy.  Jej  zapach  wypełnił  jego  nos,  w  czasie  gdy  wycofywał  swoje 

biodra.  Gorący,  pulsujący  jedwab  otoczył  jego  kutasa.  Wjeżdżał  wciąż 

głębiej i głębiej, a jej tyłek amortyzował każdy bezlitosny cios. Odzyskała 

równowagę,  opierając  się  mocniej  o  fortepian,  a  jego  ramię 

powstrzymywało brzeg instrumentu przed wbijaniem się w jej biodra. 

Próbował  cieszyć  się  fizycznymi  odczuciami,  bez  komplikowania 

tej wymiany. Potrzebowała seksualnego zwolnienia i on jej je dawał. Więc 

dlaczego  jego  klatka  piersiowa  bolała  równie  mocno  co  jądra?  Dlaczego 

chciał  schować  ją  w  ramionach  i  uciec  przed  resztą  świata?  Nawet  nie 

znał jej imienia, nigdy nie widział jej twarzy. 

Obróciła się  do  niego.  Jej  wewnętrzne  mięśnie ściskały  jego  fiuta 

za  każdym  razem,  gdy  zaczynał  się  w  nią  wpychać.  Jednym  prostym, 

umysłowym przymusem mógł doprowadzać ją do kolejnych orgazmów, a 

jej  wstrząsy  wywoływałyby  jego  własne  uwolnienie.  Ale  chciał  dla  niej 

więcej, chciał więcej od niej. Pieprzenie jej nigdy by nie wystarczyło. 

Ignorując  jej  krzyk  protestu,  wycofał  się  i  podprowadził  ją  do 

wyścielanej  ławki  fortepianu.  Usiadł  na  środku  i  pociągnął  ją  w  dół, 

zmuszając, by usiadła

 

okrakiem na jego kolanach. 

- Jeśli będę mógł cię zobaczyć, poczuję wszystko od ciebie. 

background image

Mercedes  poprowadziła  kutasa  Erica  do  swojego  wejścia  i  wolno 

na niego opadała. Gruba kolumna wsuwała się głębiej i głębiej, do czasu 

gdy  Mercedes  była  całkowicie  wypełniona.  Trzymała  się  kurczowo  jego 

ramion, jej kolana ściskały szczupłe biodra kochanka. Bycie braną od tyłu 

było cudowne, ale bezosobowe. To było o wiele, wiele lepsze. 

Znalazł jej twarz, po czym ją pocałował, jego usta pieściły jej wargi. 

Jego  język  wwiercił  się  w  jej  usta,  głaskając  jej  język  i  zęby.  Posiadł  jej 

usta  tak  głęboko,  jak  jego  fiut  zgłębiał  jej  istotę.  Zadrżała, 

nieprzygotowana  na  uczucie  wyzwolenia,  spowodowane  jego  czułością. 

Popieścił jej twarz i piersi, podczas gdy jego trzonek pulsował w niej. 

Odciągnęła swoje usta od jego, obezwładniona przez atak. 

- Dlaczego się nie poruszasz? 

Złapał  ją  za  ręce  i  przyciągnął  bliżej,  wpychając  jeszcze  głębiej 

swojego fiuta. 

-  Nie  chcę  tego  jeszcze  kończyć.  Jest  zbyt  idealnie.  Po  prostu 

ściśnij  mnie  tak  mocno,  jak  tylko  potrafisz.  –  Owinęła  ramionami  jego 

plecy, przywarła twarzą do jego szyi i ścisnęła swoje wewnętrzne mięśnie. 

– Tak, rób tak dalej! 

Przesuwając ławkę wystarczająco blisko, by sięgnąć klawiszy, Eric 

zaczął grać. Mercedes była rozluźniona, smakowała uczucie wypełnienia i 

czekała, aż przyjemność przeminie. Pogłaskała jego włosy i wdychała jego 

zapach,  pozwalając  jego  muzyce  owijać  się  wokół  niej,  gdy była  w  niego 

wtulona. 

Zaczął  Odę  do  Ciemności.  Zamiast  przeszkadzać  błogiemu 

spokojowi,  wsunęła  się  do  jego  umysłu  i  telepatycznie  zapewniła 

odpoczynek  piosence.  Jego  palce  nie  osłabły  na  klawiszach  i  zaśpiewała 

background image

łagodnie,  przesuwając  swój  ciężar  tak,  by

 

mogła  zawinąć  swoje  nogi 

wokół jego pasa. 

Bez  zrywania  połączenia,  przeszedł  do  następnej  piosenki, 

akceptując  jej  obecność,  jakby  była  tam  od  zawsze.  Uczucie  wezbrało  w 

niej, pozbawiając ją głosu. Czyżby zdawał sobie sprawę, jak często ze sobą 

współpracowali, a może poczuł ulgę, że znów może komponować? Zagrał 

i  pocałował  ją,  i  jeszcze  trochę  zagrał.  Muzyka  wypełniła  jego  umysł, 

sporządzając aromatyczną mieszankę z ich dusz. 

Pozwolił wybrzmieć ostatnim akordom, a jego język zakwaterował 

się w jej ustach. Jego ręce znów potarły ją, teraz chłodniejsze od kontaktu 

z klawiszami fortepianu. 

-  Nie  rozumiem,  -  wyszeptał  jej  w  usta.  –  Jak  to  możliwe?  Nie 

jesteś prawdziwa. Jesteś inspiracją, moją muzą. 

Jak ma mu powiedzieć? Jak mogłaby mu nie powiedzieć?  

-  Wyszłam  z  ciemności,  przerażona  i  samotna.  –  Zsunęła  się 

ostrożnie,  pozwalając  mu  dostrzec  intensywność  jej  oczu.  -  Dostawałam 

szału, dosłownie, a następnie mój umysł znalazł ciebie. 

-  Wszystkie  te  lata…  -  Wziął  jej  twarz  w  swoje  ręce  i  pocałował 

kąciki  ust.  -  …słyszałem  twój  głos  w  mojej  głowie.  –  Zachichotał,  a  ona 

jęknęła, niezaprzeczalnie świadoma jego obecności w niej. – Pyrite jest ci 

winne  górę  pieniędzy.  Jesteś  współtwórcą  wszystkich  ich  piosenek  na 

ostatnie cztery albumy. 

-  Tu  nie  chodzi  o  pieniądze.  –  Zirytowało  ją,  że  wspominał  o  tak 

nieznacznym drobiazgu, mimo że wszystko, czego chciała, było w zasięgu 

ręki. – Tu nigdy nie chodziło o pieniądze. 

- Zbyt mocno cię teraz potrzebuję, by myśleć. – Owinął ją swoimi 

ramionami  i  przeniósł  ją  na  kanapę,  jego  twarda  długość  wciąż  była 

background image

schowana aż po rękojeść. – Przeprowadzimy poważną, długą rozmowę… 

później.  –  Jego  usta  przykryły  jej,  a  ona  poluzowała  nogi,  dzięki  czemu 

wreszcie mógł się poruszyć. 

Rozwlekłe,  stałe  pchnięcia  przeobraziły  tlące  się  ciepło  w 

buchające płomienie. Łzy wezbrały na jej rzęsach, a w sercu rosło uczucie. 

Kochała  Erica  przez  wieki.  Ich  usta  rozdzieliły  się,  gdy  wyciągnął  swoje 

ramiona i wepchnął się w nią z jeszcze większą siłą. Bardziej otworzyła się 

dla niego, pragnęła go, łaknęła ich unii z silną potrzebą, która wyrzuciła 

wszystkie inne myśli z jej umysłu. 

Wbijaniu  fiuta  głęboko  w  jej  ciało,  towarzyszył  krzyk.  Wyraźne 

zadowolenie  kochanka  doprowadziło  ją  do  ostateczności.  Skrzyżowała 

kostki za jego udami i silnie zadrżała z powodu  mocy swojego orgazmu. 

- Och, Boże - jęknął, jego ciało się odprężyło. Przesunął większość 

swojego  ciężaru  ciała  na  kolana,  a  jego  klatka  piersiowa  przykryła  jej 

piersi, twarz wtulił w jej szyję. – Jak masz na imię? Musisz mi to w końcu 

powiedzieć. 

- Euterpe

3

, - wyszeptała. – Jestem twoja muzą. 

 

 

 

Eric odepchnął kobietę, która na nim leżała.  

- Nie mogę cię zobaczyć, ani poznać twego imienia, a ty siedzisz w 

mojej głowie od przeszło dwustu lat? 

- To drobna przesada. 

                                                           

3

 

 Muza pieśni lirycznej, gry na flecie i chóru tragicznego, przedstawiana z aulosem. 

background image

-  Pamiętam,  co  się  działo,  zanim  napisałem  Odę  do  Ciemności.  - 

Poczuł, jak jej ciało usztywniło się, mówiąc mu wszystko, co tylko chciał 

wiedzieć.  Patrzyła  na  niego,  kiedy    był  z  Lynette  i  Chadem.  Teraz  był 

wkurzony. Zszedł z ławki i wciągnął jeansy. – Powiedziałem Refowi, że to 

się  zaczęło,  odkąd  Jon  zastąpił  Phillipa.  Nie  oszalałem!  To  ty  mnie 

karzesz! Moja muza jest zazdrosna! 

-  Nie  jestem  zazdrosna.  -  Stanęła  tak  nagle,  że  Eric  zobaczył 

niewyraźną  plamę  światła.  Traciła  nad  sobą  kontrolę…  Co,  do  diabła, 

uczyniło  ją  niewidzialną?  –    Ciężko  jest  osiągnąć  coś,  kiedy  za  każdym 

razem,  gdy  próbowałam  współpracować,  znajdywałam  mojego  partnera 

od pisania krążącego wokół jakiejś fanki! 

-  Nie  wszystkie  z  nich  to  fanki.  –  Uśmiechnął  się  z  wyższością, 

mimo że wiedział, iż doprowadza ją to do szału. – Jon autentycznie znał 

ich kilka za czasów Woodstock. - Jej cień stał się wyraźniejszy, gdy głośno 

przeszła w poprzek pokoju. Ciemne włosy świsnęły na jej małych plecach, 

a  drugi  kolor  zalśnił  w  ciemnych  kosmykach.  Wyglądały  jak  odcienie 

szarości w wideoklipie. No dalej. Jesteśmy prawie na miejscu. Cholera, 

ten tyłek wygląda fantastycznie, nawet w odcieniach szarości. - Będziesz 

ssała mojego fiuta, zanim w ciebie wejdę? Zawsze mi się lepiej myśli po 

małym obciąganiu

4

Sapnęła  i  zakręciła  się,  by  stanąć  z  nim  twarzą  w  twarz. 

Szmaragdowe oczy błyszczały w jej cudownej twarzy. 

- Nie jesteś w najmniejszym szczególe taki, jaki spodziewałam się, 

że będziesz. Nie wierzę, że myślałam… 

- Znam cię. - Jego spojrzenie przesunęło się wzdłuż nagiego ciała, 

zanim przycisnęła kurczowo swój płaszcz do piersi. – Mercedes Smythe. 

                                                           

4

 

 Nigdy nie sądziłam, że coś takiego napiszę. 

background image

Byłaś na tym sci-fi show

5

 przez chwilę. Teraz jestem na serio zmieszany. 

Jesteś pseudo- celebrytką. Co z tajemnicą? 

Poczucie krzywdy zastąpiło furię w jej oczach. 

- Zobaczyłeś mnie, prawda? Nie masz pojęcia, co on zrobi. 

- Kogo się tak bardzo obawiasz? – Zrobił kilka spokojnych kroków 

w  jej  kierunku.  -  Nie  pozwolę  nikomu  sprawić  ci  bólu.  Nie  jestem 

całkowicie  nieprzydatny  i  mam  kilku  potężnych  przyjaciół.  –  Podał  jej 

rękę. – Możemy zacząć od początku? Nazywam się Eric King. Słyszałem, 

że jesteś wspaniałym kompozytorem. Jestem zaszczycony, mogąc z tobą 

współpracować. 

Wpatrywała  się  w  niego  przez  dłuższy  czas.  Eric  włączył  światła  

falą,  która  wydobywała  się  z  jego  dłoni.  Mieniące  się,  zielone  kosmyki 

przeplatały  jej  długie,  czarne  włosy.  Gładka,  jedwabista  skóra,  którą  był 

tak  zafascynowany,  delikatnie  mieniła  się  zielenią,  chociaż  odcień  był 

trochę bardziej widoczny na jej policzkach. Wysokie, wyginające się w łuk 

brwi podkreślały szmaragdowo-zielone oczy z romboidalnymi źrenicami. 

Już odkrył maleńkie grzbiety na jej nosie i ostro zakończone uszy. 

- Nie patrz na mnie w ten sposób. – Odwróciła twarz. 

-  Patrzeć  jak?  Jakbym  nie  mógł  uwierzyć,  że  stoi  przede  mną 

najpiękniejsza  kobieta,  jaką  kiedykolwiek  widziałem?  Outpost  Terra 

Ferma wygrała nagrodę za twój makijaż. – Potrząsnął głową. – A to było 

twoje naturalne piękno. 

-  Wiem,  że  nie  jestem  piękna,  więc  przestań  opowiadać  bzdury. 

Mam duże cycki i jędrny tyłek. Dlatego wzięli mnie do programu. 

-  Nie  zamierzam  dyskutować  o  twojej  figurze,  ale  twoje  rysy 

olśniewają. 

                                                           

5

 

 Naukowe widowisko telewizyjne. Albo jakoś tak ☺ 

background image

- Jestem dziwadłem. 

Wyszeptała  te  słowa  z  takim  przekonaniem,  że  Eric  pomyślał,  iż 

jego serce zaraz pęknie. Owinął ją ramionami i przeczesał jej włosy. 

- Mercedes, jesteś niesamowicie piękna. Ktokolwiek myśli inaczej, 

dał się zwieść. - Łagodnie wyciągnął płaszcz z jej uchwytu i przyparł ją do 

swojej  klatki  piersiowej.  –  Przepraszam,  że  cię  sprowokowałem,  ale 

musiałem zrozumieć, co się dzieje. 

- I zrozumiałeś? – Spojrzała na niego, a wyzwanie błyszczało w jej 

oczach. – Wyobrażałeś sobie coś takiego? 

- Nie, ale mógłbym. - Podniósł ją i przeniósł na kanapę, sadzając ją  

na  swoich  kolanach.  Od  czego  powinien  zacząć?  Było  tak  wiele  rzeczy, 

których nie rozumiał. Jak skończyła w programie telewizyjnym? Czy coś 

jej  groziło,  czy  może  to  było  usprawiedliwieniem  tego,  że  się  ukrywa? 

Najlepiej  byłby  zacząć  od  początku  i  zrozumieć  wszystkie  problemy.  – 

Byłaś jakiegoś rodzaju więźniem, gdy wyciągnęłaś do mnie rękę? 

Potwierdziła. 

- Moja mama przybyła tutaj z innego wymiaru i umarła przy moim 

porodzie. 

- Twój ojciec był wampirem? 

- Tak. Został zabity, gdy byłam dziecka, przed wojnami klanów. 

Przegrało 

tak 

wielu 

podczas 

barbarzyńskiej 

walki 

zwierzchnictwo.  Gdyby  Faelon  nie  doprowadził  klanu  San  Carlosa  do 

zwycięstwa  i  nie  zmusił  wszystkich  klanów  do  zawarcia  Umowy, 

prawdopodobnie takie powstania wybuchałyby do dziś. 

- Kto uczynił z ciebie więźnia? Czy to było następstwo wojen? 

background image

-  Czasami  czułam  wstręt,  myśląc,  że  nigdy  nie  powinnam  zostać 

dopuszczona  do  życia.  -  Jej  drżący  głos  sprawił,  że  poczuł,  jakby  jego 

serce było rozdzierane pazurami. Chciał znaleźć jej dręczycieli i sprawić, 

by zapłacili za każdy horror, jaki przeżyła. - Gdy tylko mój ojciec odszedł, 

zostałam  zamknięta  na  klucz  w  celi  i  potraktowana  niczym  zwierzę. 

Dostawałam  to,  czego  potrzebowałam  do  przeżycia,  ale  nic  więcej. 

Wspomnienia o Ojcu i o czasie, który spędziłam z tobą, były wszystkim, 

co dostarczało mi energii.  

Eric  myślał  o  każdym  razie,  kiedy  był  zniecierpliwiony  albo 

nieprzystępny, o każdej godzinie, którą mógł poświęcić na złagodzenie jej 

bólu. Coś zakłuło go w gardle i wciągnął powietrze do płuc. Gdyby tylko 

wiedział, że jest prawdziwa i zrozumiał prawdziwy charakter ich związku, 

poruszyłby niebo i ziemię, aby ratować swoją muzę. 

Już mu powiedziała, że jej ojciec zginął podczas wojny. 

- Kto cię uwolnił? 

-  Starszy  brat  mojego  ojca.  To,  co  się  mi  przydarzyło,  mocno  go 

osłabiło, ale jego własna matka była moim głównym oprawcą. 

Ericowi zajęło chwilę, aby połączyć wszystkie fakty. 

- Twoja babka… 

- Nienawidziła mnie, ale zbyt mocno kochała ojca, aby mnie zabić. 

- Kto jest twoim wujem? 

Eric myślał, że jest na to przygotowany, a przynajmniej do czasu, 

aż wypowiedziała imię: 

- Faelon San Carlos. 

 

background image

Rozdział 5 

- Musisz wracać.  

Mercedes  wiedziała,  co  Eric  chciał  powiedzieć,  zanim  w  ogóle 

słowa  wypłynęły  z  jego  ust.

 

Ból  zamglił  jego  oczy  i  poczuł  się 

zrezygnowany.  To  był  Eric  jakiego  znała,  piękna  dusza,  która 

przemawiała przez muzykę. Nie bał się Faelona, ale Eric rozumiał, że nie 

jest w stanie jej chronić przed czymś, co budziło grozę starożytnych. 

-  Jeszcze  nie.  –  Przeniosła  jego  dłonie  na  swoje  piersi, 

uśmiechnęła  się,  patrząc  mu  prosto  w  oczy.  –  Czekałam  na  to  od  stu 

piętnastu lat. Parę godzin nie zrobi różnicy. 

Pocałował  ją  łagodnie  w  usta,  ale  odsunął  się,  gdy  próbowała 

pogłębić pocałunek. 

- Przychodziłaś do Karuzeli z Faelonem? 

- Niezupełnie. 

- Dlaczego Faelon myśli, że jesteś w niebezpieczeństwie? 

Mercedes  westchnęła  i  zsunęła  się  z  jego  kolan.  Skoro  był 

zdecydowany  na  rozmowę,  musiała  się  ubrać.  Wciągnęła  bawełnianą 

koszulkę Erica i stanęła przed nim. 

- Byłam prześladowana. Jeden z moich fanów był na tyle miły, by 

zabić  go  dla  mnie,  ale  teraz  dziwak  nr.  dwa  myśli,  że  zawdzięczam  mu 

sławę. Kiedy dałam mu kosza, gdy mi się oświadczył, stwierdził, że będę 

lepszym  niewolnikiem  seksualnym.  Gdy  nie  okazałam  wystarczającego 

zadowolenia z jego propozycji, postanowił mnie zabić. 

- Czy ten mężczyzna wciąż żyje?  

- Tylko dlatego, że policja dorwała go przed Faelonem. 

Eric stanął i przeczesał palcami włosy. 

background image

- Pójdźmy trochę dalej. Jak to się stało, że Faelon pozwolił ci wziąć 

udział w castingu do show? 

Miała  dosyć  rozmowy  na  temat  swojej  przeszłości.  Właściwie, 

dlaczego  nie  mogli  się  pieprzyć?  Dlatego,  że  Eric  ma  serce  poety.  I  nie 

chciałabyś  go  innego.  Poddała  się,  zmuszona  przez  eleganckie  kontury 

jego klatki piersiowej, którym się przyglądała. 

-  Nie  odzywałam  się  przez  trzy  lata  po  tym,  jak  znalazł  mnie 

Faelon.  Wiedźma  skonstruowała  bariery  wokół  mnie  i  to 

powstrzymywało go przed wcześniejszym wyczuciem mnie. Ale gdy wojna 

się  skończyła,  Faelon  zaczął  śnić  o  Ojcu.  Zgaduję,  że  jego  duch  nie  był 

spokojny. 

-  Twój  ojciec  byłby  zdolny  powiedzieć  Faelonowi,  co  się  z  tobą 

dzieje? -  Złapał  kosmyk  jej  włosów,  pozwalając  końcowkom  zakręcić się 

wkoło palców.  

-  Faelon  wierzył,  że  jestem  martwa.  Czarownica  powiedziała 

wszystkim,  że  skończyłam  ze  sobą  zaraz  po  tym,  jak  Tata  został  zabity. 

Sny  uczyniły  Faelona  wystarczająco  podejrzliwym,  by  podążyć  za  nią  i 

mnie odnaleźć.  

- Co zrobił Faelon? 

-  Postawił  wiedźmę  przed  radą.  Zanim  mogli  wydać  wyrok, 

odebrała sobie życie. Dokładnie tak, jak wyobrażała sobie koniec mojego 

życia.  Przypuszczam,  że  to  właśnie  do  niej  najlepiej  pasowało.  – 

Westchnęła,  odsuwając  od  siebie  wspomnienie  z  głębokim  wdechem.  - 

Faelon  zabrał  mnie  do  swojego  majątku  i  powierzył  opiekę  nade  mną 

Antonelli.  Była  najbliższą  mi  matką,  jaką  kiedykolwiek  miałam.  -  Eric 

wydał stłumiony dźwięk, a Mercedes uśmiechnęła się. - Tak, to jest dość 

mylący  obraz  zdeklarowanego  seksualnego  konesera  wychowującego 

background image

dziecko,  ale  musisz  pamiętać, że  nie byłam  dzieckiem,  gdy  Faelon  mnie 

uwolnił. 

-  Antonella  może  być  naprawdę  dobrą  opiekunką.  To  jest  coś, 

czego ona mogła potrzebować. 

- Dla Faelona była to sprawa honoru. Jego rodzina wyrządziła mi 

wielką krzywdę i chciał to naprawić. Byłam poruszona gorliwością jego i 

Antonelli,  aby  zmienić  moje  nastawienie.  -  Przerwała  na  moment  swoje 

refleksje. - Kochała mnie bezwarunkowo, to było coś, czego nie miałam, 

odkąd Tato umarł. 

- Ona nigdy… 

-  Nie.  We  wszystkich  zamiarach  i  celach  Faelon  i  Antonella  są 

moimi  rodzicami.  Ku  rozgoryczeniu  jej  życiowego  partnera,  Antonella 

zameldowała mnie u jednego ze swoich studentów

6

. Chciała, bym upajała 

się seksem. Jednakże Antonella nigdy nie spojrzała na mnie inaczej niż z 

matczyną sympatią. 

- Uważam, że to dość trudne obsadzić Faelona w roli ojca. Zawsze 

wydawał się taki… dziki. 

- Faelon może być wieloma rzeczami. - Z zamyślonym uśmiechem, 

Mercedes  przeniosła  się  do  innych  minionych  wydarzeń.  -  Przez 

dwadzieścia  pięć  lat  po  tym,  jak  mnie  uratowano,  nigdy  nie  opuściłam 

majątku Faelona. Antonella przekonywała, że to jest niezdrowe i nalegała, 

bym towarzyszyła im latem w Kalifornii. 

-  Byłem  w  ich  majątku  w  Kalifornii.  –  Uwolnił  jej  włosy  i  włożył 

kosmyk  za  jej  ucho.  –  Jest  jeszcze  bardziej  ustronna  niż  ich  zamek  we 

Włoszech. 

                                                           

6

 

 Mam  nadzieję,  że  wszyscy  pamiętamy,  jakiego  rodzaju  „naukami”  zajmowała  się 

Antonelli. Ja przynajmniej nie mogę zapomnieć. 

background image

-  Który  jest  sercem  niepokoju  Antonelli.  Z  pozoru  odzyskałam 

spokój  ducha  i  dobrze  się  czułam,  ale  nie  wykazywałam  żadnego 

zainteresowania byciem częścią świata. Mój wygląd stawia wyzwania, ale 

Karuzela nie jest jedynym miejscem, w którym niezwykli ludzie mogą być 

sobą. 

Jego spojrzenie popieściło jej nagie nogi. 

- Jak udało ci się skończyć w programie telewizyjnym? 

- Tylko ty chcesz rozmawiać. Ja chcę rozpocząć drugą rundę. 

Zachichotał. 

- Jestem bardziej niż gotowy na drugą rundę, więc kończmy już tę 

gadaninę. 

-

 

Kilkoro przyjaciół Antonelli usłyszało o otwartym przesłuchaniu 

do  nowej  serii  sci-fi.  Miało  dzielić  scenę  z  innym  programem,  dlatego 

większość  zdjęć  miała  być  robiona  wieczorem.  To  był  doskonały  wybór 

dla  ambitnych  wampirów,  próbujących  wkraść  się  do  przemysłu 

rozrywkowego.  Powiedzieli,  że  wyglądam  na  bardziej  „obcą”  niż 

ktokolwiek,  kogo  kiedykolwiek  widzieli  i  namówili  mnie  do  pójścia  z 

nimi. 

- Oczywiście, dostałaś rolę. 

-  Dyrektor  wybrał  mnie  na  miejscu.  Zrobiłam  dwa  epizody  po 

najniższej  linii  oporu,  ale  mimo  to  utonęli  w  powodzi  e-mailów,  a  fora 

oszalały.  Do  czasu  gdy  Faelon  dowiedział  się,  gdzie  spędzałam  noce, 

miałam prawdziwych wyznawców. 

- Masz na myśli fanów, którzy są zdolni zabić siebie nawzajem, by 

być  z  tobą?  –Opiekuńczość  we  wzroku  Erica  była  tak  podobna  do  tej 

Faelona,  że  Mercedes  nie  mogła  ukryć  uśmiechu.  –  Drugi  dziwak  był 

człowiekiem? 

background image

- Tak i on jest uwięziony, ale Faelon odmawia uwolnienia go. Nie 

będę żyć ponownie życiem więźnia. A Faelon musi to zaakceptować. 

-  Rozumiem  twoją  namiętność,  ale  nigdy  nie  widziałem,  by  Faelon 

reagował zbyt emocjonalnie. Jesteś pewna, że to byli tylko dziwacy... 

- Jeśli były inne groźby, Faelon nie powiedział mi szczegółów. A przecież 

musiał. Dlaczego miałabym niepokoić się szczegółami swojego życia? 

- Nie możesz obarczać go winą za chęć chronienia ciebie. 

-  Każdego  dnia,  w  ciągu  stu  czterdziestu  siedmiu  lat,  czarownica 

starała  się  mnie  chronić.  –  Wyjawiła  przerażające  wspomnienia, 

gwałtownie  wydychając  powietrze.  -  Jeśli  Faelon  ma  uzasadnione 

powody,  aby  zachowywać  się  jak  paranoidalny  dupek,  musi  mi  je 

wyjaśnić. 

- Jak dostałaś się do Karuzeli, jeśli nie przyszłaś z nim? 

-  Antonella  zabrała  mnie  na  przejażdżkę  i  sprawiła,  że  byłam 

niewidoczna przez całą noc. 

- Ona wie, dlaczego jesteś tak wielkim fanem Pyrite?  

Potrząsnęła  głową  i  odwróciła  wzrok  z  dala  od  jego  wnikliwego 

spojrzenia. 

- Nigdy nikomu o nas nie powiedziałam. 

-  Co  zmierzasz?  -  Dotknął  jej  brody  i  odwrócił

 

twarz  w  swoim 

kierunku.  -  Nie  sądzę,  bym  dalej  mógł  przestrzegać  warunków  naszej 

umowy.  Jeśli  Euterpe  musi  spalić  swoją  erotyczną  frustrację,  to  będzie 

musiała znaleźć kogoś innego. 

- I jeśli Mercedes będzie chciała… 

Wziął  jej  twarz  w  obie  ręce,  pochylając  się  wystarczająco  mocno, 

by móc dotknąć jej warg swoimi. 

background image

-  Mercedes  może  mieć  cokolwiek  zechce,  ale  nie  jestem  skłonny, 

by ukrywać się w cieniu. 

Szczerość błyszcząca  w  jego spojrzeniu  spowodowała,  że  jej  serce 

zatrzepotało.  Był  tu,  patrzył  na  nią,  z  namiętnością  świecącą  w  jego 

spojrzeniu, dotykał jej z czułą obietnicą. 

- Chcę… wszystkiego. 

Ściągnął jej koszulkę przez głowę i przyciągnął kochankę do siebie. 

Objęła  ramionami  jego  szyję,  a  nogi  zaplotła  wokół  pasa  partnera. 

Całowali  się  z  gorącą,  pilną  potrzebą.  Usta  przyciskające  się  do  siebie, 

języki  ze  sobą  walczące.  Jego  ręce  poruszyła  się  z  oszałamiającą 

prędkością,  dokuczając  najdalszym  krągłościom  jej  piersi,  ściskając  jej 

biodra i trzymając ją mocno za tyłek. 

Wcześniej nie chciałaś, bym cię ugryzł. 

Zrozumiała jego niewypowiedziane pytanie. 

Nie  mogłam.  Mógłbyś  wyczuć  krew  Faelona  we  mnie.  Nie 

mogłam ryzykować. Ugryź mnie. Ja w pełni zamierzam cię ugryźć. 

Jej plecy były przyparte do ściany, a jedna z jego rąk na moment 

przemieściła się z jej tyłka, co spowodował, że jego kutas przesunął się na 

jej wzgórek. Kołysała swoimi biodrami, próbując wciągnąć go na miejsce. 

Zachichotał i poruszył biodrami, trąc swoim trzonkiem o jej szparkę, bez 

dawania jej tego, czego chciała najbardziej. 

-  Jesteś  w  tarapatach,  skarbie.  Jestem  uzależniony  od  gry 

wstępnej.  -  Jego  długie  palce  napotkały  jej  cipkę  od  tyłu,  głaszcząc  i 

dokuczając do czasu, gdy odrzuciła głowę, uderzając w ścianę, i zacisnęła 

zęby. 

 – Jesteś mokra. Zamierzałem kazać ci czekać, ale to oferta, której 

nie mogę ignorować. - Zanim zdała sobie sprawę, co planował, posadził ją 

background image

przy ścianie. Jej kolana skończyły na jego ramionach, a jego ręce chwyciły 

jej biodra. – Daj mi to! - warknął. 

Ogłuszona łatwością, z jaką ją posadził, rozłożyła uda i przechyliła 

biodra.  Jego  usta  pieściły  jej  cipkę,  a  ona  wplątała  palce  we  włosy 

partnera. Jej głowa była zaledwie kilka cali od sufitu. Siedziała po prawej 

stronie  kochanka.  Drżała  i  jęczała,  upajała  się  dekadenckimi

7

 

doznaniami. Jego wargi były łagodne. Jego język już taki nie był. Lizał jej 

fałdki i pchał na okrągło niczym nożem do jej rdzenia. 

Doznała roztrzaskującego przypływu uczucia, które wstrząsnęło jej 

całym  ciałem.  Gdy  przyjemność  zaczęła  mijać,  jego  wargi  zdobyły  jej 

łechtaczkę.  Ssał  rytmicznie,  przedłużając  fale  i  zwiększając  ilość  kremu 

płynącego z jej rdzenia. 

- Proszę - wyszeptała – więcej już nie. 

Puścił jej łechtaczkę i spojrzał w jej oczy, gdy zlizywał jej istotę ze 

swoich  warg.  To  był  bezużyteczny  gest.  Połowa  jego  twarzy  wciąż  się 

błyszczała od jej soków. 

- Ufasz mi? 

-  Ludzie  pytają  o  to  tylko  wtedy,  gdy  chcą  zrobić  coś,  czego  nie 

chcesz,  żeby  zrobili.  -  Jej  ciało  wciąż  drżało  z  niewiarygodnej 

przyjemności, którą zawdzięczała kochankowi. 

- Zamierzam cię ugryźć bardzo ostrożnie, tak jak cię lizałem. 

Przełknęła mocno. 

- Nie będzie… bolało? 

-  Tak,  ale  jednocześnie  będziesz  czuć  się  lepiej,  niż  kiedykolwiek 

mogłaś to sobie wyobrazić. 

                                                           

7

 

 Nie  wiem,  co  chylenie  się  czegoś  ku  upadkowi,  zwłaszcza  rozkład  tradycyjnych 

wartości, upadek nauki i kultury ma do rozkoszy fizycznych, ale autorka najwyraźniej uznała, 
że to słowo pasuje, a kimże ja jestem żeby to zmieniać. 

background image

Stał  otoczony  jej  udami,  jego  rysy  nie  wyrażały  wilczego  głodu, 

który wyczuła pod cierpliwą fasadą. Mógł użyć swoich sprawnych ust, by 

nagiąć ją do swojej woli. Czekał jednak, by poddała się z własnej woli. Nie 

wymusiłby niczego na niej. Była bezpieczna w jego ramionach. 

-  Możemy to zrobić na kanapie albo w łóżku? 

-  Nie.  -  Jego  usta  były  zwrócone  ku  jej  cipce  i  Mercedes 

spróbowała  rozluźnić  się,  przyjąć  nowy  cykl  pobudzania.  Niezwykła 

pozycja skoncentrowała jej zmysły na tym, co jej robił między nogami. 

Popieścił  łechtaczkę,  okrążając  jej  istotę  i  muskając  ją  językiem. 

Jego palce trzymały jej biodra, potem przeniosły się niżej, ściskając  tyłek. 

Trzymała  w  ramionach  jego  głowę,  szarpiąc  go  za  włosy.  Rozłożył  jej 

pośladki  i  westchnęła.  Ciąg  powietrza  muskał  jej  odbyt.  Musiała  być 

całkowicie  mokra, nawet  tam.  Jego  palce  powoli  zbliżały  coraz bardziej, 

coraz  bliżej  jej  ściągniętej,  małej  dziurki.  Powiedziała  mu,  że  chce 

wszystkiego. 

Jego  kły  ukłuły  delikatną  tkankę  po  obu  stronach  jej  łechtaczki. 

Zamknął swoje wargi wokół niej i wtedy zaczął ssać. Ból przeleciał w górę 

jej  kręgosłupa  i  krzyknęła.  Powiedział,  że  to  będzie  dobre  uczucie. 

Powiedział… 

Przyjemność rozwinęła się w niej, usuwając ból. Krzyknęła jeszcze 

raz,  wprawiona  w  osłupienie  przez  intensywność  uczuć.  Jego  palec 

wepchnęły się w jej tyłek i zakotwiczył ją przy swoich ustach. Zwijała się, 

zgubiona  w  agonii  ekstazy,  gdy  pił  równocześnie  jej  krew  i  wytrysk. 

Jaśniejsze, gorętsze... a potem spadała. 

Ostry krzyk wyrwał się z jej gardła, gdy Eric przyparł ją do ściany. 

Ustawił jej nogi ponad swoimi ramionami i musnął  wejście do jej cipki. Z 

główką fiuta wciśniętą w nią, zapowiadał większą pełność.  Przyparł swoją 

twarz do jej gardła. 

background image

- Karmienie, kochanie. Nie miałem zamiaru brać zbyt wiele. 

Wygłodniała, ale jednak rozanielona, nigdy nie czuła się tak żywa. 

Ugryzła  go  mocno,  wciskając  kły  głęboko,  gdy  wepchnął  swoją  pełną 

długość  do  jej  przytulnego  przejścia.  Wycofał  się  i  pchnął  jeszcze  raz. 

Trzymała się kurczowo jego ramion, smakując krew Erica. 

Jego  szybkie,  silne  ruchy  trzymały  ją  przypartą  o  ścianę.  Puściła 

jego  gardło,  jęcząc  przy  każdym  zaciekłym  pchnięciu,  które  w  nią 

uderzało.  Jego  smak  pozostał  w  jej  ustach.  Jego  fiut  rozciągnął  jej 

wewnętrzne  mięśnie  aż  do  samej  krawędzi  bólu.  Uczucia  rozmazały  się, 

po czym jej ognisko wybuchło nagłą jasnością. 

Moja.  Jego  głos  rozległ  się  w  jej  umyśle  i  dokładnie  w  tym 

momencie wysłała mu słowo. Przyjemność pulsowała przez nich i sunęła 

płynnie po ich połączeniu, nasilając jednoczesne zwolnienie. Chwycili się 

siebie, kolana Erica ugięły się pod nim, a ona opadła na swoje. Trzonek 

kochanka wciąż w niej pulsował. 

Czas  mijał  w  zmysłowych  oparach.  Pogłaskał  jej  plecy  i  tyłek. 

Przeczesała palcami jego włosy. Żadne z nich nie chciało wstać z podłogi. 

-  Mogę  umyć  swoje  ciało  poprzez  przemianę  w  mgłę  -  wyszeptał 

Eric dużo później - jednak długi, gorący prysznic brzmi teraz wspaniale. 

- A potem wielkie łóżko? – Zapytała z żartobliwym uśmieszkiem. 

 

background image

Rozdział 6 

 

Garret Olsen zawęził swoje spojrzenie, gdy wampir przed nim się 

wiercił. 

- Twoją jedyną wartością dla mnie było twoje połączenie z Pyrite. 

Lance zbladł. 

- Jeśli chcesz dać mi lepsze wyobrażenie o tym, co chcesz osiągnąć, 

jestem pewny, że mógłbym… 

-  Jeśli  ugryziesz  Sylinę,  ona  będzie  nękana  przez  takie 

uzależnienie, jakie stworzyłeś z Julie? 

Sylina  Tesch  szybko  spuściła  głowę,  używając  długich, 

kasztanowych włosów, by ukryć podniecenie w swojej postawie. Ścisnęła 

ręce  przed  sobą  i  nie  odzywała  się.  Była  posłuszną,  małą  niewolnicą, 

spragnioną uwagi swegomistrza. Albo chciała, by Garret  w to uwierzył. 

- Nie wiem, - przyznał Lance. – cokolwiek jej zrobiłeś, to stworzyło 

mutację  energetyczną,  jakiej  nigdy  wcześniej  nie  widziałem.  Ona  już 

nawet nie przypomina człowieka. 

Nieznaczne drżenie przeszło przez Sylinę, gdy przypomniała sobie 

każdy zastrzyk. Garret nasączył ją energią Setti, od kiedy przybyła do tego 

wymiaru.  Proces  był  podobny  do  seksu,  a  jednak  tak  głęboko  inny,  jej 

cipka  zaciskała  się  na  samą  myśl  o  odurzającym  pośpiechu,  który 

towarzyszył każdemu przepływowi energii.  

Jej  fascynacja  wampirami  zasyczała  w  momencie,  w  którym 

spotkała Garreta. Mógł dać jej więcej niż jakikolwiek inny wampir. Miała 

tego pewność. 

- Jak wielki jest twój nacisk na nią, sir? – Zapytał Lance. – Istnieją 

więzi,  które  mogą  się  stworzyć,  więzi,  które  mogą  dać  jej  umiejętności 

background image

podobne do moich. Jeśli możesz kontrolować ją, kiedy już założysz więź,  

nie będzie groźną bronią. Zwykle, więź pozwoliłaby mi nad nią panować, 

ale… co dokładnie jej zrobiłeś? 

Sylina zesztywniała. Gdyby Lance stworzył więź krwi między nimi, 

wyczułaby  swoje  dziedzictwo  wampira.  Nie  mogła  na  to  pozwolić.  Jej 

ukryte  umiejętności  były  jedyną  rzeczą,  która  powstrzymywała  Garreta 

od zapanowania nad nią. Udawała jego niewolnika, nawet upajała się jego 

dominacją, ale nie oddałaby swojej wolnej woli  żadnemu z tych ludzi. 

-  Rozważę  to,  ale  nie  teraz  -  powiedział  Garret,  wypuszczając 

wolno powietrze, więc nie usłyszał jej westchnienia. Czekała, by zobaczyć, 

co  miał  na  myśli.  -  Sylina  reaguje  zbyt  dobrze  na  wiązanie,  które  z  nią 

tworzę.  Nie  chcę  temu  zagrozić.  Jednakże,  proponuję  coś  przeciwnego. 

Wiem, że utrzymujesz niewolników umysłu. Pozwól mi natchnąć jednego 

energią Setti, tak  abyśmy mogli zbadać skutki. 

-  W  porządku.  -  Lance  przeczyścili  gardło,  po  czym  kontynuował 

mocniejszym  tonem  -  dostarczę  kilku  w  różnych  etapach  uzależnienia. 

Czy jest coś jeszcze, co mógłbym dla ciebie zrobić? 

- Być może. 

- Nazwij to. Jeśli jest w zasięgu mej mocy, jest twoje.

8

 

 

 

***** 

 

 

                                                           

8

 

 Łooo, to było dziwne, no nie? Nic nie kumam! Kto by pomyślał, że w Karuzeli może 

być coś co mnie zainteresuje! O.o 

background image

Mercedes zbudziła się w ramionach Erica o zmierzchu następnego 

dnia.  Nie  mogła  uwierzyć,  jak  cudownie  się  czuła.  Jej  ciało  zanuciło, 

nasycone  i  zadowolone  z  jej  pierwszego  razu.  Wiedziała,  że  to  musi  się 

skończyć, bo są niezliczone kłopoty, które tylko czekają, by wwiercić się w 

ich  doskonałość,  ale  chciała  zasmakować  każdego  momentu  tej 

rzeczywistości, zanim przejdzie przez drzwi. 

- Mógłbym przyzwyczaić się do tego - Eric zamruczał w jej ramię. 

Jego  ręka  tkwiła  między  nimi,  przykrywając  jej  pierś.  -  Mercedes  na 

śniadanie, lunch i obiad. 

- Myślę, że dostałeś dużo więcej od mnie, niż ja miałam od ciebie. 

Z  szelmowskim  uśmiechem  przetoczył  się  na  plecy  i  położył  rękę 

za głową. 

-  Nie  chciałbym  być  oskarżony  o  bycie  samolubnym.  -  Jego  fiut 

leżał na brzuchu, długi i gruby, już wyprostowany. 

Uśmiechnęła się. 

- Kiedy to się stało? 

- Gdy tylko obudziłem się, z tobą w moich ramionach. 

Pochyliła się nad nim i zaciągnął się jej ciepłym oddechem. Czubek 

jego fiuta poczerwieniał, a trzonek stał się jeszcze twardszy. 

-  Bardzo  miłe.  -  Robiąc  jedwabną  szczotkę  z  jednego,  grubego 

kosmyka  włosów,  dokuczała  jego  udom  i  brzuchowi.  Za  każdym  razem, 

gdy  zbliżyła  się  do  jego  kutasa,  coraz  bardziej  wznosił  się  na  brzuchu, 

błagając o jej uwagę. 

-  Rób  tak  dalej,  jesteś  trochę  niegrzeczna,  dlatego  dostaniesz 

klapsa. 

background image

Obraz  przemknął    przez  jej  umysł.  Eric  umieszczający  twarz  nad 

jej  kolanami,  a  jej  półdupki  jasnoczerwone  od  niewzruszonych  klapsów 

jego  dłoni.  Jej  cipka  zatrzepotała.    Spojrzała  mu  w  oczy,  pokazując  mu 

obraz w  swoim umyśle. 

- Obiecujesz? - Szepnęła. 

Gorąco  pragnienia  potoczyło  się  w  poprzek  ich  telepatycznego 

połączenia. Wyraził zgodę na jej subtelną propozycję. Wzięła jego jądra w 

dłoń i podniosła jego fiuta drugą, okrążając jego główkę czubkiem języka. 

Zaprotestował  w cichym żądaniu  i wessała go w usta 

Zabrzmiał przenikliwy alarm. 

-  Co,  do  diabła,  się  dzieje?  -  Niechętnie  puściła,  gdy    ruszył    ku 

krawędzi łóżka. 

- Naruszenie obwodu. - Popędził poprzez pokój i dotknął ekranu w 

ścianie koło drzwi. Sześć ekranów ochrony wyświetliło się na monitorze. 

-  Och,  wspaniale,  -  wymamrotała.  Faelon  używał  wilkołaków  do 

zapewnienia bezpieczeństwa. 

- Nie wierzę w to. To Lance. - Złapał parę jeansów z szafy i rzucił 

jej swój szlafrok. – Nie pokazuj się. Pozbędę się go. 

Mercedes włożyła szlafrok i poszła za nim do drzwi. 

- Dlaczego Lance miałby tu przyjść? Nie zwolniłeś go? 

- Odpowiedź jest pytaniem. Przyszedł albo żeby się płaszczyć, albo 

żeby wywołać awanturę. Znając Lanca, przyszedł, aby się płaszczyć - a na 

koniec znajdzie pretekst do awantury. 

- Czy jest jakiś sposób, że się o mnie dowiedział? 

-  Raczej  nie,  ale  nie  spuszczam  tarcz,  więc  to  nie  ma  znaczenia. 

Ten panel to tylko video. Muszę zejść na dół, aby z nim porozmawiać. – 

background image

Dał  jej  szybkiego  całusa.  –  Za  chwile  będę  z  powrotem.  Dlaczego  nie 

migniesz z zasięgu wzroku, tak na wszelki wypadek? 

Pomimo  niepokoju  skręcającego  jej  żołądek,  uśmiechnęła  się  i 

przygasła  z  widoku.  Była  po  prostu  paranoikiem.  Faelon  ostrzegał  ją  o 

niebezpieczeństwach  świata  zewnętrznego  tak  długo,  że  w  końcu  mu 

uwierzyła.  

Obserwowała  kroki  Erica  na  monitorze.  Zszedł  po  schodach  i 

skierował się do drzwi głównych. Lance pojawili się w jednym z ekranów. 

Zbyt niespokojny - zastanawiała się, o czym mówili, więc otworzyła link 

do umysłu Erica. 

-  Pogadaj  z  Thane.  Zwróciłeś  uwagę,  nocą,  nie  ja  podjąłem  te 

decyzje. 

- To bzdura i wiesz o tym – zaprotestował Lance. - Jeśli zmusisz 

Thane,  by  przywrócił  mnie  na  moje  stanowisko,  on  to  zrobi.  Po  prostu 

chcę drugiej szansy. Zasługuję przynajmniej na to, po tym wszystkim, co 

razem przeszliśmy. 

-  Wszystko,  co  przeszliśmy  razem?  -  Eric  zaśmiał  się.  –  Jesteś 

trochę  melodramatyczny.  To  jest  praca.  Znajdź  jakąś  inną.  Jesteś 

skończony dla Pyrite. 

-  To  jest  śmieszne.  Czy  przynajmniej  mogę  wejść  i  wyjaśnić,  jak 

sprawy  między  mną  a  Julie  wymknęły  się  spod  kontroli?  Nie  wszystko 

stało się od razu. 

- Nie jestem radnym. Odejdź stąd albo sam cię wyrzucę. 

Fioletowa mgła zawirowała wokół Lance, owijając jego ciało. 

- Niech to szlag trafi! - Eric odsunął się od drzwi i wlał energię w 

tarcze. 

background image

Mercedes pobiegła w dół sali, pędząc w kierunku schodów. Więcej  

niż  jedna  osoba  atakowała  tarcze.  Mogła  poczuć,  że  bariera  opadała 

szybciej,  niż  Eric  mógł  ją  odnowić.  Jej  stopy  ledwie  dotykały  schodów, 

gdy dołączyła do niego na werandzie. Rozwijając ich połączenie, przelała 

energię,  by  pomóc  w  jedyny  sposób,  w  jaki  umiała.  Przyjął  jej  energię  i 

wplótł ją w tarcze. 

Wciąż dyszał w jej umyśle i zwiększyła nasycenie. Zbierając każdą 

cząsteczkę,  jaką  mogła  zaoszczędzić,  zrzekała  się  swojej  tarczy 

niewidoczności. 

Napastnicy  przysunęli  się  razem,  skupiając  ich  atak  w  jedno 

miejsce.  Eric  obrócił  się  gwałtownie,  próbując  powstrzymać  ich 

penetrację.  Jednostka  zatonęła  w  ścianie.  Eric  wysadził  to  niszczącą 

mocą. Zakręciło się w ciasnej spirali i błysk światła się zmaterializował. 

Rzucając się z nadnaturalną prędkością, intruz złapał Mercedes od 

tyłu. Jedna z jego rąk objęła jej gardło, a druga uwięziła jej ramiona przy   

bokach 

- Jeden ruch, a skręcę jej kark. 

Spojrzenie Erica było całkowicie skupione na zmieniaczu, zwężone 

i śmiertelne. 

- Zabierz łapy z mojej partnerki, a być może cię nie zabiję. 

Zmieniacz więżący Mercedes roześmiał się. 

- Wy, wampiry, jesteście tak aroganckie. Twoja partnerka mnie nie 

obchodzi. Muszę porozmawiać z jej strażnikiem, a zabicie jej doprowadzi 

do tego równie szybko jak rozmowa telefoniczna. 

Eric  poleciał  w  poprzek  pokoju.  Zmieniacz  dokonał  tego  nagłym 

ruchem  głowy  w  bok.  Przetaczając  się,  Eric  stanął  na  stopach  i 

przygotowywał się, by rzucić się na niego ponownie. 

background image

Przestań!  Mercedes  wzmocniła  myśl  podmuchem  gniewu.  To  nie 

pomoże. 

Nie mogę go zablokować. Wiesz, kim on jest? Ekspresja Erica nie 

zmieniła się, ale jego zrelaksowana postawa zmieniła się na czujniejszą. 

-  To,  kim  jestem,  robi  się  niecierpliwe.  –  Wzmocnił  uścisk  na  jej 

gardle, odcinając jej dopływ tlenu. 

Jej kryształowy wisiorek rozgrzał się i to uczucie zrelaksowało jej 

napięte mięśnie. Cenne powietrze przepłynęło do jej płuc, mimo ciasnego 

uścisku  zmieniacza.  Mercedes  nie  kwestionowała  tego  daru.  Pozostała 

cicha, urywając ruch klatki piersiowej. Gdyby walczyła,  Eric rzuciłby się 

do kolejnego ataku. 

- Opuść tarcze, tak aby Faelon mógł wyczuć, że ona jest zagrożona. 

Ona nie musi umierać. 

- Nie blokuję jej umysłu od Faelona. - Eric podjął groźny krok do 

przodu.  –  Ona  to  robi.  Jeśli  zabijasz  ją,  wszystkie  klany  wampirów 

zjednoczą się, aby cię wytropić. 

Połyskująca  niebieska  chmura  pojawiła  się  na  obrzeżach  jej 

postaci.  Mrugnęła  i  próbowała  odwrócić  głowę.  Przecież  musi  jej 

brakować powietrza. Miała halucynacje. 

Faelon  pojawił  się  w  widoku,  warcząc  -  kły  na  wierzchu,  pazury 

powiększone. Zmieniacz pchnął Mercedes w kierunku Erica. Zderzyła się 

z nim, pocierając swoje posiniaczone gardło. 

- Teraz jest to bardziej wampir, do którego jestem przyzwyczajony. 

-  Zmieniacz  wskazał  w  kierunku  drzwi  głównych.  -  Wpuść  moich 

towarzyszy. 

-  Pieprz  się!  -  Eric  zawarczał,  przyciągając  Mercedes  w  swoje 

ramiona. 

background image

Faelon  wysłał  falę  wstrząsów  elektrycznych  w  stronę  zmieniacza. 

Zmieniacz starannie je odrzucił, spalając drzwi przy tej okazji. 

- Dziękuję. 

Lance i kasztanowowłosa kobieta weszli do pokoju. Lance rozejrzał 

się,  nie  nabierając  nikogo  swoją  brawurą.  Spokój  kobiety  jednakże  był 

autentyczny. 

-  Ośmielasz  się  położyć  rękę  na  mojej  rodzinie?  -  Faelon 

uśmiechnął się szyderczo. 

-  Nie  mam  żadnego  rzeczywistego  interesu  w  twojej  bratanicy. 

Interesuje mnie jej matka. Powiedz mi, co wiesz o Ezettcie. 

-  Skąd  znasz  imię  mojej  matki?  -  Mercedes  szarpnęła  się  wbrew 

obronnej kontroli Erica. – Kim jesteś? 

- Ezetta została wciągnięta do tego wymiaru przez… 

Niebieska chmura pojawiła się ponownie, zakrzywiając się, stając 

się  gęstszą  i  wyższą.  W  jednej  chwili  zarys  ukształtował  się  w  oparach  i 

sylwetka  stała  się  postacią.  Zahipnotyzowana  przez  zmianę,  Mercedes 

przestudiowała  postawę  człowieka  w  chmurze.  Poruszenie  długich, 

czarnych  włosów  zaciemniło  jego  twarz  na  moment,  po  czym  niebieska 

chmura rozproszyła się całkowicie, pozostawiając tylko człowieka. 

- Rhys, - jęknął zmieniacz. - Jesteś daleko od domu. 

- Nie tak daleko, jak możesz myśleć. - Lśniące włosy spływały mu 

do pasa niczym zasłona niebisko-czarnego jedwabiu. Żywy szafir chmury 

pozostał  w  jego  migającym  spojrzeniu.  Jego  twarde  rysy  były  zgodne  z 

męskim  pięknem  i  klasyczną  symetrią,  stwarzając  wrażenie  gwałtownej 

szlachetności. – Zmusiłeś mnie do niezłego pościgu, ale zabawa właśnie 

się skończyła. 

background image

Zmieniacz nie cofnął się, by udowodnić swój zamiar i zrzucił się na 

Lancego.  Palec  środkowy  zmieniacza  poszerzył  i  zaostrzył,  stając  się 

smukłą  macką,  która  pchnęła  niczym  nożem  w  bok  głowy  wampira. 

Lance wrzasnął. Zmieniacz wyssał jego energię w chwilowym wycofaniu. 

Rhys  zarzucił  sieć  włókien  energetycznych.  Siatka  oblokła 

zmieniacza,  gdy  wyniszczone  ciało  Lance  legło  na  podłodze  u  jego  stóp. 

Zmieniacz  obrócił  się  i  krzyknął.  Rhys  usztywnił  nogi  w  rozkroku,  jego 

oczy płonęły z wysiłku utrzymania siatki. 

Kobieta  odwróciła  się  do  drzwi,  miała    szeroko  rozwarte  oczy    z 

niedowierzania.  Eric  spostrzegł  jej  wycofanie  i  zablokował  drogę. 

Mercedes spojrzała na Faelona. Wiesz, co się dzieje? Kim są te istoty? 

Rhys  jest  sojusznikiem.  Zmieniacz  jest  naszym  wrogiem.  Bez 

odrywania  oczu  od  walki,  wysłał  jej  falę  sympatii.  Czy  kiedykolwiek 

nauczysz się mi ufać? 

Spiorunowała  go  wzrokiem  właśnie  wtedy,  gdy  przyjęła  uczucie. 

Gdy nauczysz się ufać mnie. 

Zmieniacz  przestał  walczyć.  Jego  ciało  zafalowało  i  powiększyło 

się. Jego twarz wydłużyła się i zwęziła, jego nogi zachwiały się, po czym 

wygięty.  Materiał  na  jego  piersi  rozdarł  się,  ukazując  przejrzystą  skórę. 

Mercedes  przypatrywała  się  w  niezdrowej  fascynacji  rozpaczliwemu 

trzepotaniu dwóch serc. 

Równie nagle, jak się uspokoiło, zmieniacz wykonał kilka szybkich 

ruchów. Obrócił się, łącząc nogi i ręce, aż jego ciało uformowało niejasną 

kolumnę  ciała.  Z  gardłowym  okrzykiem,  opuścił  swą  cielesną  powłokę  i 

wsiąknął w siatkę. 

background image

- Cholera! - Rhys zmienił się z powrotem w mgłę, ale zmieniacz już 

zniknął,  a  siatka  energetyczna  rozpadła  się  w  deszczu  niebieskiego 

blasku. 

Rhys zmienił kształt, gdy podszedł do rudowłosej kobiety.. 

- Gdzie on pójdzie? Pokaż mi jego legowisko. 

Padła na kolana, jej ręka przykrywała usta, gdy płakała żałośnie. 

- Możesz mi pomóc? O Boże, rzeczy, które ta istota mi zrobiła. Ja… 

proszę,  pomóż  mi.  -  Przesunął  ręką  po  jej  twarzy  i  osunęła  się  w  jego 

ramiona.  –  Ona  cuchnie  istotą  Setti.  Wątpię,  czy  powie  mi  coś 

przydatnego,  ale  muszę  najpierw  sprawdzić  poziom  jej  uzależnienia, 

zanim ją wypuszczę. 

- Rozumiem - powiedział Faelon. 

- Ale jesteś tylko jeden! - Mercedes ruszyła na nich. – Co to było i 

skąd znało imię mojej matki! 

- Zrobiłeś jakikolwiek postęp? - Rhys zapytał Faelona. 

- Tylko poinformowałem. – Spojrzał na Mercedes, a następnie na 

Erica, przed zwróceniem spojrzenia na Rhysa. - Wytropiłeś tu zmieniacza 

Setti? 

-  Twoja  bratanica  wezwała  mnie.  -  Podnosząc  nieprzytomną 

kobietę w ramionach, kiwnął głową na Mercedes. 

- Ma Froswick com

9

 kryształ na szyi. 

Mercedes podniosła kryształowy wisiorek. Wciąż był ciepły. 

- Pozwoliłeś mi oddychać i powstrzymywałeś od panikowania 

Rhys pochylił głowę, jego oczy się skrzyły. 

                                                           

9

 

 Nie wiem, co to jest ten Froswick com kryształ, ale domyślam się, że do com oznacza 

„komunikacyjny: 

background image

- Wampiry nie są znane z ograniczeń. Twój kochanek walczyłby na 

śmierć, aby cię ochronić, ale zginąłby. 

- Jesteś z domowego wymiaru Mercedes? - Zapytał Eric. 

-  Moje  pochodzenie  jest  skomplikowane.  Faelon  może  wyjaśniać 

ci, kim jestem. Wygląda na to, że  Faelon ma ci wiele do wyjaśnienia. 

- Można powiedzieć, że znowu - Mercedes wymamrotała. 

Rhys zaczął odchodzić, jednak zatrzymał się 

- Niech Olav zbada twoją bratanicę. Nie rozumiem, co wyczuwam. 

Zanim  Mercedes  mogła  zapytać,  co  to  oznaczało,  Rhys  zniknął  z 

zasięgu wzroku. 

background image

Rozdział 7 

Zajęło  trochę  czasu,  aby  się  ubrać  i  nastroić,  zanim  stanęli  przed 

Faelonem. Ku zdziwieniu Erica, mistrz wampirów wciągnął Mercedes w 

ramiona  i  przytulił  ją  mocno,  zanim  mogła  wypowiedzieć  choćby  jedno 

słowo. 

- Nigdy więcej nie strasz mnie w ten sposób - upomniał Faelon. - 

Zrozumiano? 

- Nie. - Mercedes pocałowała go w policzek i cofnęła się. – Nie, nic 

z  tego  nie  rozumiem.  Od  jak  dawna  porozumiewałeś  się  z  ludźmi  z 

wymiaru mojej matki? 

Eric  poprowadził  Mercedes  do  kanapy  na  werandzie,  a  Faelon 

wybrał przyległe krzesło. 

- Rhys nie jest faktycznie z Froswick. Jego ojciec jest Strażnikiem, 

a jego matka była człowiekiem. 

-  Czym  jest  Strażnik?  -  Zapytał  Eric.  –  Rozumiem,  że  to  jakiś 

gatunek, a nie zawód. 

-  To  w  pewnym  sensie  jedno  i  drugie.  Strażnicy  są  niecielesnymi 

istotami,  które  istnieją  dla  bezpieczeństwa  i  dobrobytu  mniej 

rozwiniętych  ludzi.  Myśleli,  że  Setti  stworzyli  zagrożenie.  Oczywiście, 

przecenili swój sukces. Rhys miał znaczne stosunki z tymi istotami, więc 

koordynuje międzywymiarowy opór. 

- Jeden z tych wymiarów jest wymiarem mojej matki? 

- Tak. Ezetta i jej połączony partner przybyli na Ziemię w pogoni 

za kobietą nazywaną Chevon. 

-  Co  masz  na  myśli  przez  „połączony  partner”?  -  Mercedes 

przesunęła się do krawędzi kanapy,  ręce miała włożone między  kolana. - 

Matka była w stanie małżeńskim, gdy przybyła na Ziemię? 

background image

-  Byli  dziennymi  wojownikami,  to  najwyższy  honor  w  wojsku 

świata twojej matki - wyjaśnił Faelon. 

- Mieszkańcy Froswick są mrocznymi istotami. Wpadają w transy 

w dziennych godzinach, tak samo jak my to robimy. Ta więź pozwala im 

przekazywać energię tam i z powrotem, umożliwiając im sprzeciwienie się 

słonecznemu transowi. 

- Dlaczego to byłoby aż tak ważne? – Nie dbając o to, czy Faelon 

warknie  na  niego,  Eric  pomasował  jej  plecy,  próbując  rozładować  

napięcie zbierające się między jej łopatkami. 

- Setti nauczyli się atakować w ciągu dnia, gdy ludzie Froswick są 

bezsilni. Wojownicy dzienni są ich jedyną obroną. 

-  Powiedziałeś,  że  przyszli  tu  po  Chevon,  -  Eric  przypomniał.  – 

Kim ona jest i dlaczego ją ścigali? 

-  Nie  jesteśmy  pewni.  Wszystko,  co  wiem,  to  to,  że  ma  prawie 

dwieście lat, a Setti wciąż na nią polują. 

- Dlatego Setti tu są, znaleźli tą Chevon? - Odprężyła się przy jego 

boku i Eric otoczył jej ramiona swoim. 

Faelon ucichł na moment, po czym zajrzał w oczy Mercedes. 

- Rhys nie sądzi, żeby kiedykolwiek popuścili. On myśli, że zespół 

rozpoznawczy  był  tu,  odkąd  Chevon  po  raz  pierwszy  przeszła  przez 

Zasłonę.  Patrzyli  i  czekali  na  jakikolwiek  znak,  że  mieszkańcy  Froswick 

nadal istnieją na Ziemi. 

- O mój Boże, - Mercedes stanęła na stopach, kolor wypłynął na jej 

twarz

10

, - właśnie dałam im dowód, którego potrzebowali, gdy wystąpiłam 

w TV. 

                                                           

10

 

 Jak myślicie… czerwony czy zielony? xD 

background image

Faelon  nie  musiał  się  z  nią  zgadzać.  Wszyscy  wiedzieli,  że  to 

prawda. 

-  Ale  przybyli  po  Chevon,  nie  Ezette  -  wskazał  Eric.  -    Dlaczego 

miałoby ich to obchodzić? Dlaczego Setti wierzą, że ktoś z Froswick wciąż 

tutaj jest? Coś nadal się nie zgadza. 

- Wkrótce po tym, jak przybyła Ezzeta, jej połączony partner został 

zamordowany  przez  zespół  Setti.  Była  załamana  po  tej  stracie,  gdy 

Chevon  skontaktowała  się  z  nią.  Chevon  twierdziła,  że  odkryła  dowody 

obciążające  jej  siostrę  jako  szpiega  Setti.  Gdy  przekazała  tę  informację 

władzom,  nie  tylko  informacje  zniknęły,  ale  również  jej  siostra  została 

zamordowana, a Chevon została postawiona jako główny podejrzany. 

- Więc uciekła - dumał Eric. 

-  Zrobiłbyś  inaczej?  W  tym  czasie  Ezetta  spotkała  Victora.  Został 

zniewolony  przez  nią  i  zaproponował,  by  zajrzeć  do  umysłu  Chevon, 

sprawdzić  jej  prawdomówność.  Wszystko,  co  powiedziała,  było 

prawdziwe.  Była  niesłusznie  oskarżona,  ale  nie  mogła  wrócić  do 

Froswick.  Setti  rozpaczliwie  pragnęli  widzieć  ją  martwą  i  nie  wiedziała, 

komu mogłaby zaufać. 

-  Co  zrobili?  -  Mercedes  oblizała  wargi,  trochę  koloru  wróciło  na 

jej policzki. 

-  Ezetta  przysłała  wiadomość  informującą,  że  zlokalizowała 

Chevon. Zespół przybył w samą porę, aby być świadkiem przerażającego 

morderstwa obu kobiet rękami bezwzględnego wampira. - Dramatyczna 

strona Faelon powiedziała im, że to początek. 

- Victor? 

background image

- Tak. Chevon nigdy nie skontaktowała się z Ezettą tego dnia. To 

byłoby  zbyt  niebezpieczne.  Nie  wiem,  gdzie  ona  jest  albo  dlaczego  Setti 

chce jej tak bardzo, ale musimy znaleźć ją wcześniej, niż zrobią to oni. 

- Dlaczego nie wyjaśniłeś mi tego wcześniej? Nie jestem dzieckiem. 

- Nie, ale jesteś bardziej krucha, niż myślisz. Nawet nie mogę się 

równać  z  Setti.  Ten  krwawiący  zmieniacz  uciekł  Rhysowi.  Jeśli  złamali 

zabezpieczenia…  -  stanął  i  położył  rękę  na  jej  ramieniu.  -  Nie  wiem,  o 

czym Rhys mówił, ale nie wysunąłby propozycji, gdyby to nie było ważne. 

Muszę zabrać cię do Olava. 

- Kim jest Olav? - Eric dołączył do nich pośrodku pokoju, nie chcąc 

pozostawać z tyłu. 

Faelon rzucił mu gniewne spojrzenie, którego się podziewał, odkąd 

weszli po schodach. 

-  Podejrzewam,  że  Mercedes  podjęła  tę  schadzkę.  To  jest  jedyny 

powód, dla którego wciąż żyjesz. Nie prowokuj mnie. 

- To nie jest brak szacunku, sir, ale Mercedes jest moją partnerką. 

To, co dotyczy jej, dotyczy również mnie. 

Faelon spojrzał jej w oczy, oczywiście badając jej umysł. Po długiej, 

pełnej napięcia ciszy kiwnął głową. 

- Nie wmieszam się. 

- Kim jest Olav? - Eric zapytał ponownie. 

- Uzdrowiciel z Froswick. 

- Ona się ode mnie nie oddali. 

Faelon zachichotał. 

background image

- Wyślę tutaj Olava

11

 

 

***** 

 

 

-  To  niemożliwe.  Przebudzenie  musi  być  wywołane  ostrożnie  i 

nawet wtedy to nie zawsze się zdarza. 

Mercedes  usiadła  na  kanapie  na  werandzie  domu  zespołu, 

obserwując kroki swojego gościa. Była tak zafascynowana przez zadziorną 

kobietę,  że  z  trudnością  koncentrowała  się  na  jej  słowach.  Jej  koloryt 

skóry był nawet wyraźniej obcy niż samej Mercedes, zielone pasemka w 

jej  włosach  bardziej  oczywiste,  a  jej  źrenice  były  nie  tylko  w  kształcie 

rombu, ale również znacznie większe niż ludzkie. 

- Przestań się na mnie gapić - kobieta krzyknęła, nie tracąc wątku. 

Mężczyzna, którego ubarwienie było niemal identyczne do kobiety, 

zaśmiał się i zwrócił swoją uwagę na Mercedes. 

- Nie przejmuj się Kylie. Przez całe życie miała ambicję, by zostać 

dziennym  Wojownikiem,  podczas  gdy  ty  uczyniłaś  pierwszy  krok  bez 

najmniejszego wysiłku. 

- Ona nie może być dziennym Wojownikiem - Kylie kontynuowała 

swoje sprzeciwy. - Jej ojciec był wampirem! To nie może się stać. 

- Co nie może się stać? - Zapytał Eric. – Czym jest to Przebudzenie, 

którego być może Mercedes doświadcza? 

                                                           

11

 

 O nie błagam! Tylko nie trójkąt! O Jezu! Właśnie sobie uświadomiłam, że to może być sześciokąt! Nie, 

autorka mi tego nie zrobi i nie wsadzi tu Kylie i Daltona, prawda? 

background image

- Przebudzenie jest pierwszym stopniem w tworzeniu więzi Dnia. - 

Olav przeczesał włosy palcami i przestudiował Mercedes przez moment. - 

Może to połączenie wampira i krwi Froswick uczyniło ją tak wrażliwą na 

połączenie.  Nie  wiem  aż  tyle  o  wampirach,  ale  wasze  zakładanie  więzi 

wydaje się różne od naszego. 

- Oni nie mogą być dziennymi Wojownikami. To…

  

-  Nieuczciwe?  -  Olav  uderzył  swoją  partnerkę  w  tyłek,  po  czym 

pocałował ją w usta. - Mnóstwo rzeczy w życiu nie jest uczciwe, fluretta. 

Myślałem, że już to wiesz. 

Kylie zrobiła głęboki wdech i wzruszyła ramionami. 

-  Masz  rację.  Jeśli  oni  mogą  zakończyć  więź,  my  wszyscy 

powinniśmy  świętować.  Froswick  potrzebuje  każdego  dziennego 

Wojownika, jakiego może dostać. 

- Jak mamy zakończyć więź? - Zapytał Eric. 

Olav rzucił okiem na Kylie, jakby oczekiwał, że ona znów  zacznie 

protestować. 

- Jej zmysły muszą zostać przestymulowane do szaleństwa, wtedy 

ty  zrobisz to, co przychodzi naturalnie. 

- Myślę, że możemy to załatwić. - Eric przysunął się do Mercedes, a 

ona mogła wyczuć nagły przypływ zaborczości przenikający przez niego. 

Dlaczego Olav wciąż patrzył na Kylie? 

 

-  Tak  naprawdę,  to  w  naszym  wymiarze  w  gorączce  stworzonej 

przez Świt często biorą udział trzy albo cztery osoby

12

- Nie ma żadnego sposobu, aby ona odbyła stosunek z kimkolwiek 

poza mną. 

                                                           

12

 

 Błagam nie! 

background image

-  Tylko  jej  partner  aktualnie  z  nią  połączony.  Jeśli  ktoś  inny  z 

uczestników rozleje w jej ciele nasienie, skończy się to trójstronną więzią. 

Inni po prostu pomagają jej w Przebudzeniu. 

Mercedes  przeczyściła  gardło  i  położyła  rękę  na  nodze  Erica. 

Poczuła się pusta i gorąca, a całe to mówienie o Przebudzeniu i rytualnym 

seksie tylko sprawiło, że jej niepokój stawał się coraz gorszy. - Zgaduję, że 

będzie  lepiej,  jeśli  nam  to  przeliterujesz.  Co  dokładnie  inni  muszą  nam 

zrobić? 

-  Zasadniczo,  uczestnicy  używają  rąk  i  ust,  jednak  nie  mogą 

dokonać penetracji czymkolwiek poza palcami. 

-  Oni  nie  mogą  jej  penetrować  -  Kylie  nie  zgodziła  się.  -  Podczas 

mojego Przebudzenia nawet nie pocałowałbyś mnie jak należy. 

- To nie była ceremonia Przebudzenia. To był już Świt. 

 

 

 

 

Zanim  Olav  mógł  dostarczyć  jeszcze  jakieś  szczegóły,  światło 

przemknęło przez pokój.  

Możemy wejść? Eric rozpoznał głos Rhysa i zawiłość jego energii. 

- Kto jest z tobą? 

Dowódca Brock Sihngal. Zarówno Kylie jak i Olav go znają. 

- Rozpoznaję podpis energetyczny Dowódcy Sihngal - potwierdziła 

Kylie. - Nie znam człowieka, który z tobą rozmawia. 

- Znam go. - gdy Eric miał właśnie otworzyć lukę w zewnętrznych 

tarczach, Rhys pojawił się przed nimi. 

background image

- Byłem uprzejmy – powiedział Rhys  ze śladem uśmiechu. 

Drugi człowiek mignął chwilę później. Nieco wyższy niż Rhys, miał 

budowę mięśni stosowną dla wojownika, a to, że nim był, było widoczne, 

mimo  jego  stroju.  Śmiertelny  i  pozbawiony  skrupułów,  to  był  rodzaj 

ludzi,  którzy  mogli  walczyć  z  inwazją  Setii.  Falujące,  brązowe  włosy 

oprawiły  jego  surowe  rysy,  a  jego  oczy  miały  jasnozielony,  krystaliczny 

odcień. 

-  Wspomniałem  Brocowi,  co  wyczułem  wcześniej,  i  uparł  się,  by 

spotykać się z Mercedes. 

Eric stanął i zablokował drogę Brockowi. 

- Wcześniej nie miałeś pewności, co wyczułeś. 

Rhys  nie  kłopotał  się  dyskusją  na  ten  temat.  Spojrzał  na  Olava  i 

zapytał 

- Dobrze rozpoznałem? Ona jest zbudzona? 

Olav uśmiechnął się. 

- Z pewnością, i jeśli Mercedes nie ma jakichkolwiek innych pytań, 

myślę, że pozwolimy waszej trójce osobiście rozwiązać wasze sprawy. 

- Nie zostawimy jej z nimi - zaprotestowała Kylie. 

- Ona nie jest sama - stwierdził Eric. 

-  Ona  nie  jest  niemową  -  Mercedes  stanęła  i  trąciła  Erica  w  bok, 

stojąc  przy  nim,  podczas  gdy  jej  spojrzenie  omiotło  Brocka.  -  Jesteś  z 

Froswick, czy pomagasz tylko Rhysowi? 

Ścisnął pięść przy sercu i skłonił się do pasa 

- Jestem Dowódca Sihngal z Nac O'te. 

- Nie jestem zainteresowany tworzeniem więzi z kimkolwiek, więc 

twój  partner  może  przestać  piorunować  mnie  wzrokiem.  Jednakże, 

background image

jestem  bardziej  zaznajomiony  z  obrzędami  Świtu  niż  ktokolwiek  w  tym 

pokoju. 

- Spójrz, to nie jest walka czy cokolwiek ekscytującego - powiedział 

Olav.  –  Trzeba  zrobić  wszystkie  rzeczy,  które  były  zakazane  podczas 

twojego Przebudzenia. 

Policzki  Kylie  rozjaśniły  się,  a  uśmiech  zakrzywił  kąciki  jej  ust. 

Złapała spojrzenie Mercedes i powiedziała: 

-  Zadzwonię  do  ciebie,  gdy  sprawy  już  się  uformują.  Jestem 

pewna, że masz mnóstwo pytań. 

-  Zawiadom  Arabel,  nim  staniesz  się  zbyt  rozproszona  - 

zasugerował  Rhys.  -  Rozmawiałem  z  nią  wcześniej,  ale  będzie  chciała 

wiedzieć,  że  Przebudzenie  Mercedes  jest  już  potwierdzone.  Jesteśmy 

wciąż  na  pół  kroku  przed  Setti  i  przy  odrobinie  szczęścia,  przed 

porankiem będziemy mieli komplet dziennych Wojowników. 

background image

Rozdział 8 

 

Mercedes  wpatrywała  się  w  każdego  z  trzech  mężczyzn  po  kolei, 

próbując  w  jednym  słowie  sklecić  wrażenia  o  nich.  Rhys  był 

szlachetnością.  Elegancki  acz  silny,  autorytatywny,  a  nie  autokratyczny. 

Brock był nieco trudniejszy do zdefiniowania. Było coś brutalnego w jego 

jasnym  zielonym  spojrzeniu.  Był  z  pewnością  bezwzględny,  a  mimo  to 

wyczuła jakąś waleczność pod jego ponurą powierzchownością. 

Jedno spojrzenie na Erica było wszystkim, czego potrzebowała, by 

znaleźć  odpowiednie  słowo.  Mój.  Eric  był  jej  partnerem,  jasne  i  proste, 

druga połowa jej duszy. 

-  Pożegnam  się  z  wami  -  powiedział  Rhys.  -  Wyglądasz  na 

niechętnego,  by  dzielić  to  doświadczenie  z  innymi,  więc  uszanuję  to 

pragnienie. Brock uczestniczył w wielu udanych Świtach. Sugeruję, żebyś 

wykorzystał  jego  biegłość.  -  Ze  swą  zwykłą  bezpośredniością  Rhys 

odszedł. 

- Jeśli postanowimy, że zostanie dziennym wojownikiem, nie jest 

naszym priorytetem, jakie mamy inne opcje? - Eric zwrócił się ze swoim 

pytaniem i spojrzeniem do Brocka, jego ton pozostał sztywny i formalny. 

-  Będzie się  falami spalać,  każda  intensywniejsza  niż  poprzednia. 

Nie ma żadnego sposobu, aby zapobiec temu. To już się zaczęło. - Brock 

mimochodem  wskazał  jej  pobudzone  sutki,  które  rozdrażniona 

próbowała  ignorować.  -  Jeśli  podda  się  temu  całkowicie  i  odważysz  się 

wykuć więź, sprawisz, że to stanie się silniejsze, niż myślisz. Jeśli zaznasz 

niepowodzenia,  wszystko  wróci  do  stanu  poprzedniego.  Ale  ta  okazja 

nigdy nie ponowi się. 

- Chcę spróbować, ale wybór ostatecznie należy do niej. 

background image

-  Nie.  -  Brock  złapał  jej  ramiona  i  odwrócił  ją  do  Erica, 

przytrzymując  jej  ręce  za  nią.  -  Ona  jest  twoją  partnerką.  To  jest  twój 

obowiązek,  by  chronić  ją  i  dostarczyć  jej  tego,  czego  potrzebuje.  To  nie 

jest w stylu wampirów? 

 

Tak, ale żyjemy w czasach, kiedy... 

 

Spostrzegłeś  dziś  wroga.  Nie  mamy  czasu  na  polityczną 

poprawność.  Mężczyźni  są  silniejsi  niż  kobiety,  z  ważnej  przyczyny. 

Mercedes jak nigdy będzie potrzebować twojej siły dziś wieczorem. 

- Rozumiem. 

Brock odchylał jej głowę do tyłu, dopóki nie dotknął ramion. 

- Ufasz swojemu partnerowi, Mercedes? 

- Tak - powiedziała bez zastrzeżeń. 

- Kiedykolwiek zarządzałby bólem dalej, niż mogłaś znieść? 

Pamięć jego osobistego kęsa przestraszyła ją. 

-  Czy  kiedykolwiek  sprawił  ci  ból  większy,  niż  byłabyś  w  stanie 

znieść. 

Brock pchnął ją w ramiona Erica. 

-  Mam  tu  pomóc  w  sposób,  jaki    tylko  będę  potrafił  .  Ponieważ 

głód  wzrasta,  ona  może  stać  się  niepohamowana.  Gdzie  powinniśmy  ją 

zabrać? 

Eric  zaprowadził  ją  przez  swoje  miejsce  ćwiczeń  i  za  kabinami 

studia  do  nijakich  drzwi  pod  koniec  sali.  Ich  wejście  uruchomiło 

rozproszone  oświetlenie  i  Mercedes  rozejrzała  się  z  mieszaniną 

ciekawości  i  niepokoju.  Nigdy  wcześniej  nie  była  w  lochu  przyjemności, 

ale  nie było  żadnego  innego sposobu, by  opisać pokój  otaczający  ją.  Był 

background image

umeblowany  grubymi  drewnianymi  stelażami,  a  mankiety  zawisały  na 

łańcuchach, wyściełanych ławkach i giętkich stołach. 

-  Rozbierz  się.-  Czy  to  autorytatywne  polecenie  faktycznie 

pochodziło od Erica? 

Ufam  mu.  Wykorzystała  myśl  do  odsunięcia  swej  niepewności.  I 

cierpię, ja nigdy nie cierpiałam. Oni wiedzą, co robią. 

Kocham  cię,  Mercedes.  Jeśli  jesteśmy  połączeni  Dniem,  mamy 

najlepszą szansę na ocalenie z nadchodzącej burzy. Widziałaś tą istotę. 

Nie możemy być bezsilni następnym razem, gdy staniemy przeciw Setti. 

Jego  łagodna  gwarancja  była  wszystkim,  czego  potrzebowała. 

Ściągnęła  bawełnianą  koszulkę  przez  głowę  i  zdjęła  jeansy,  stojąc  przed 

nagimi mężczyznami  pozbawiona wstydu. 

-  Jesteś  dzieckiem  szczęścia,  wampirze.  Twoja  partnerka  jest 

wyjątkowa. 

Eric  przesunął  się  za  nią  i  zawiesił  ramiona  na  jej  łokciach, 

powstrzymując jej ramiona. 

-  Otwórz  się  dla  niego,  miłości.  Niech  zobaczy  jak  jaskrawo 

czerwieniejesz i poczuje zapach twojej śmietanki. 

- Pozostanę ubrany jako przypomnienie o mojej roli -  powiedział 

im Brock - niezależnie od tego, jak wymagająca by się stała, nie zakończę 

więzi. 

Trzymana  stanowczo  w  ramionach  kochanka,  Mercedes  cieszyła 

się  z  głaskania  palców  Brocka.  Poświęcił  mnóstwo  uwagi  jej  piersiom, 

przykrywaniu  i  ściskaniu  hojnych  wzgórków  jedną  ręką,  podczas  gdy 

druga przeniosła się w kierunku jej cipki. 

background image

Zesztywniała, rzucając głową na klatkę Erica. Posiadanie jej piersi 

i pieszczenie, to jedno, ale rzeczy działy się zbyt szybko. Brock karmił się 

jej sutkami i lekko dokuczał jej fałdkom. 

-  To  nie  była  żadna  czcza  przechwałka  -  Brock  wymruczał.  -  Ona 

jest już całkowicie przemoczona. 

-  Czy  masz  ochotę  na  jego  język  na  twojej  łechtaczce?  -  Eric 

szepnął  jej  do  ucha.  -  Dochodzisz  tak  mile,  ilekroć  dotykam  cię  w  ten 

sposób. 

-  Chcę  twojego  języka  na  swojej  łechtaczce.  -  Przekręciła  biodra, 

odrywając się od przekornego dotyku Brocka. 

- Brock jest moim przedłużeniem - Eric nalegał. Chropowaty ton w 

jego  głosie  sugerował,  że  nie  można  wyczuć  zazdrości.  Potrzebowali 

pomocy  Brocka,  aby  dokończyć  Świt.  Niepokój  Erica  uspokoił  ją. 

Uwielbiał ją wystarczająco, aby pozwolić na dotyk innego mężczyzny, ale 

tylko dziś wieczorem. - Jego ręce są moimi rękami. Jego język jest moim 

językiem. Dochodzisz dla mnie. 

Brock uklęknął, a Eric puścił jej ramiona, ustawiając jej tułów pod 

kątem,  tak  aby  mógł  sięgnąć  do  jej  piersi.  Zamknęła  oczy,  gdy  napięcie 

narastało, tak wiele wrażeń. Eric kontynuował wolne, głębokie ssanie jej 

sutków,  podczas  gdy  Brock  skupił  na  jej  łechtaczce.  Ciągnął  językiem  w 

górę i wokoło węzła nerwów, do czasu gdy jego usta ją uziemiały. 

Gdyby  spalanie  właśnie  się  zaczęło,  jak  zamierzała  przetrwać  tę 

noc? Dyszała. Każdy surowy oddech szarpnął o usta Erica. Brock odnalazł 

jej  szparkę  czubkiem  palca,  podczas  gdy  kontynuował  pieszczenie  jej 

łechtaczki.  Był  zbyt  łagodny.  Potrzebowała  jego  zębów  i  mocno 

posuwającego się palca w jej rdzeniu. 

- Dość - powiedział Eric. 

background image

-  Nie.  -  Zajęczała,  gdy  Brock  natychmiast  się  zatrzymał.  -  Byłam 

prawie na miejscu. 

-  Wiem  -  Eric  zabrzmiał  na  całkowicie  nieskruszonego.  – 

Dojdziesz,  kiedy  pozwolę  ci  na  to.  Musisz  mi  zaufać  z  twoją 

przyjemnością. 

- Mam nadzieję, że ty i ja naprawdę musimy dojść. 

Poprowadził  ją  do  zbioru  mankietów  zwisających  z  sufitu  i 

zamknął je wokół jej nadgarstków. Stworzone z jakiegoś  rodzaju metalu 

mankiety  były  otoczone  miękkim  pluszem.  Uklęknął  i  zapiął  podobne 

mankiety  wokół  jej  kostek,  wtedy  stopniowo  docisnął  łańcuchy, 

rozkładając jej ramiona i nogi szeroko, robiąc całkowicie wolny dostęp do 

jej organizmu. 

Gorąco  pełzało  przez  skórę,  a  jej  sutki  zadrżały.  Co  zrobiliby 

potem? Jej głowa drżała w rytm dudniącego serca, a jej rdzeń zacisnął się, 

wymagając satysfakcji. Z pewnością teraz płonęła. Dlaczego nie pozwolili 

jej dojść? 

Mężczyźni  obeszli  ją  wolno  dookoła,  śmiało  oceniając  jej  nagie 

ciało.  Eric  pozbył  się  swojej  koszuli  i  rozpiął  jeansy.  Brock  pozostał  w 

ubraniu. 

-  Odpowiedz    mi  szczerze  -  zaczął  Eric.  –  Czy  wiedźma  cię 

kiedykolwiek uderzyła? 

- Nie. Jej nadużycia były znacznie bardziej twórcze. 

- Byłaś kiedykolwiek wychłostana

13

Potrząsnęła głową, widząc, jak jej skóra się rozjaśnia. 

- Ciekawi cię to? 

                                                           

13

 

 Nie, błagam. 

background image

-  Z  pewnością  lubię  przyjemność  bardziej  niż  ból,  ale  twoje 

ugryzienie było… niewiarygodne. 

Przeczesał swe włosy obiema dłońmi. 

- Jestem kiepski z batem. Obawiam się, że zadam ci ból. 

- Jestem doświadczony - powiedział Brock. - Jeśli myślisz, że ona 

szczerze chce poczuć smak rzęsy. 

- Ona odbywa nowicjat - podkreślił Eric. 

- Zaprzestanę po pięciu, jeśli uważasz, że ona jest obezwładniona, 

ale dziesięć to ilość, od której zazwyczaj zaczynam. 

- Dam sygnał, kiedy  zobaczę, jak zareaguje po pięciu. 

Cholera! Co właśnie robiła? Brock faktycznie zamierzał ją chłostać. 

Jej  logiczny  umysł  zbuntował  się  przeciwko  temu  pomysłowi,  podczas 

gdy  jej  skóra  drżała  i    cipka  zatrzepotała.  Brock  podszedł  do  półki  z 

batami,  pasami  i  innymi  narzędziami  tortur,  wybierając  krótką  rurę  z 

wystrzępionym końcem. 

- Ona nie ma doświadczenia. Nie możesz oczekiwać, że nie dojdzie. 

-  Mercedes,  opieraj  się  uczuciom.  Niech  twoje  ciało  doświadczy 

wszystkiego jak najpełniej. 

Naprężała się trochę bardziej, z każdym krokiem Brocka robionym 

wobec niej. Zamachnął się rurką, która zagwizdała. Jej brzuch zadrżał, a  

piersi podskoczyły. Dlaczego zasugerowała to? Naprawdę chciała – rurka 

uderzyła  ją  w  lewy  półdupek  i  Mercedes  krzyknęła,  przekręcając  się  w 

prawo. Ostrzejsze niż piekący ból, ale bardziej intrygujące niż ból, uczucie 

rozprzestrzeniło się przez jej skórę i przesunęło na mięśnie. Gorąco. 

Rzęsa  pocałowała  jej  drugi  półdupek.  Przygryzła  wargę,  gdy 

przerwał  na  trzy  pełne  sekundy  przed  powtórzeniem  pierwszych  dwóch 

background image

razów. Jej tyłek płonął. Chciała potrzeć o coś, a jeszcze lepiej gdyby to coś 

potarło się o nią. Przekręciła biodra i rzuciła głową, jej rdzeń trzepotał z 

głęboką potrzebą. 

Gdy delektowała się słodkim ogniem, przeniósł się na drugą stronę 

i  wymierzył  cios  jej  obolałym  sutkom.  Krzyknęła,  zaskoczona  przez 

wybuch przyjemności pomieszany z bólem. Dwie rzęsy, a potem przeniósł 

się na jej brzuch. 

- Proszę, nie myślę, mogę – rurka przesunęła się przez jej wzgórek, 

potem  przez  łechtaczkę  i  przeszła  do  agresywnych  wstrząsów.  Podczas 

gdy  wciąż  z  trudem  łapała  oddech  i  zataczała  się  od  początku  orgazmu, 

dostarczył ostatni pocałunek. 

Drugie zwolnienie było jeszcze bardziej wstrząsające niż pierwsze, 

jej wewnętrzne mięśnie zaciskały się boleśnie do czasu, gdy jej brzuch się 

zacisnął.  Zaszlochała.  Ból  i  krzywda  nie  powinny  sprawiać,  że  masz 

orgazm! 

Eric uklęknął przed nią i pochwalił jej kapitulację ustami. Liznął ją 

i pocałował, ssąc łagodnie jej śmietankę. Każdy wolny zamach jego języka 

posłał wir gorąca przez jej ciało, przedłużając gorąco. To nie było to, czego 

potrzebowała.  Łaknęła  jego  czułości,  to  po  prostu  nie  działało  dziś 

wieczorem. 

Brock dotknął ramienia Erica, zwracając jego uwagę z dala od jej 

cipki. 

-  Spójrz  na  jej  twarz.  -  Niespodziewanie  wepchnął  dwa  palce  w 

głąb  jej  cipki,  a  ona  krzyknęła  w  ekstazie.  –  Nie  będzie  kochania  się  po 

stworzeniu  więzi.  Dziś  wieczorem  intensywność.  -  Wyciągnął  palce  i 

cofnął się. 

background image

Trzymając  ją w ramionach  jedną ręką, Eric wepchnął dwa palce 

drugiej  ręki  do  jej  rdzenia.  Jęknęła  i  ścisnęła  go,  kołysząc  biodrami  w 

rytm jego ręki. 

- Czy kiedykolwiek miała coś w tyłku? 

Spojrzała  przez  ramię  w  odpowiedzi  na  pytanie.  Brock  stał, 

wpatrując się w jej okaleczony tyłek. 

- Nie sądzę. - Eric kontynuował błogą zjeżdżalnię swoich palców. - 

Użyłem raz palca, ale jest niewiarygodnie napięta. 

- Przestańcie rozmawiać o mnie, jakby mnie tu nie było. 

Brock przesunął się za nią, przykrył palcami obydwa jej półdupki. 

- Kiedykolwiek miałeś kutasa w swoim tyłku? 

- Nie - przyznała. 

- Za twoją zgodą, miałbym ochotę być trochę bardziej twórczy. 

Nie  polubiła  brzmienia  tego.  Jej  nerwy  już  osiągnęły  punkt 

krytyczny. Jak wiele oczekują, że od niej wezmą? 

- Co miałeś na myśli? - Zapytał Eric. 

- Pokażę cię. 

Próbowała jak mogła, zobaczyć, co robi Brock. Eric wstał i wziął jej 

brodę między  palec wskazujący a kciuk, obracając jej głowę.  

- Dowiesz się wystarczająco szybko. Chcesz moich palców w sobie 

czy  nie? 

- To pogarsza się. Muszę dojść jeszcze raz. 

Owinął swoje ramię wokół jej pasa i wcisnął palce głęboko. 

-  Po  prostu  się  odpręż  i  poczuj,  jak  moje  palce  się  w  tobie 

poruszają.  -  Niemal  nieruchoma  w  jej  objęciach,  wpatrywała  się  w  jego 

background image

lśniące  oczy  i  upajała  się  sprawnymi  ciosami  jego  długich  palców. 

Wewnątrz i na zewnątrz. Obrócił nadgarstek, wbijając palce w jej rdzeń. 

Sapnęła i poruszyła się, gdy przyjemność przesunęła się w górę jej ciała. 

-  Teraz  –  rozkazał,  a  jej  ciało  posłuchało,  dochodząc  ze  stałymi  

skurczami przyjemności. - Lepiej? 

-  Dziękuję  –  szepnęła,  a  on  pocałował  ją  łagodnie,  pozwalając  

zasmakować swojego smaku, zanim zniknie. 

-  Mam  nadzieję,  że  nie  zrelaksowałeś  jej  zbyt  mocno.  To 

zapowiada zupełnie inny efekt. 

- Znalazłeś wszystko, na co miałeś ochotę? - Zapytał Eric. 

- Ostatecznie. To nie jest mój pokój zabaw. 

- Mogłeś zapytać, gdzie co jest - podpowiedział Eric. 

-  I  żeby  się  dowiedziała,  czego  ma  się  spodziewać?  Gdzie  w  tym 

zabawa? 

Eric uwolnił ją z mankietów i wciągnął ją w ramiona. 

- Skąd będziemy wiedzieć, że wieź została utworzona? – Przycisnął 

wargi do jej skroni, gdy wtuliła się w jego klatkę piersiową. 

- Zaufaj mi, będziesz wiedzieć. 

Głód wzbudził się w Mercedes, bardziej skomplikowany niż to, co 

kiedykolwiek znała. Dwa aspekty jej natury, które subtelnie rywalizowały 

o władzę w jej życiu, nagle połączyły się w jedną siłę napędową. Chciała 

krwi  i  łaknęła  energii.  Jej  kły  urosły,  a  ciało  dojrzało,  domagając  się 

seksualnego uwolnienia. 

Złapała  twarz  Erica  i  wepchnęła  język  do  jego  ust,  wsysając  jego 

oddech do swoich płuc. 

background image

Brock wyciągnął ją z ramion Erica i postawił na podłodze, szybko 

manewrując  jej  ramionami  za  jej  plecami.  Zapanował  nad  nią  bez 

sprawiania jej bólu. 

Słyszała  jego  słowa  z  bardzo  daleka.  Nie  mógł  mówić  o  niej.  Ale 

Eric wysunął się ze swoich jeansów, więc rzuciła się na jego kutasa. Złapał 

jej  twarz  między  swoimi  rękami  i  nie  puścił.  Ruszając  się  razem  z 

Brockiem, Eric usiadł na brzegu jednej z ławek, a Brock poprowadził ją na 

kolana między nogami Erica. 

Bez wahania wzięła kutasa Erica w usta i ssała mocno główkę do 

czasu,  gdy  nie  usłyszała  jego  gardłowego  jęku.  Brock  trzymał  jej  ręce 

stanowczo za jej plecami, więc mogła używać tylko ust. Utworzyła twarde 

koło wargami i kiwała głową. 

Jej  kieł  uderzył  w  jego  trzonek,  a  krew  polała  się  w  poprzek  jej 

języka.  Przyjemność  i  ochota  rozprzestrzeniły  się  po  całym  jej  ciele. 

Chciała  otworzyć  i  pozwolić  jego  krwi  wypełnić  jej  usta.  Wstrząśnięta 

swoja reakcją, odsunęła się i polizała małą rankę. 

- Ona staje się coraz bardziej agresywna. Niech teraz ssie twojego 

fiuta, bo później będzie to zbyt niebezpieczne. 

-  Nie  chcę  zadać  ci  bólu  -  Spojrzała  w  górę  w  jego  oczy, 

wygłodniała i nieszczęśliwa. 

-  Nie  musisz  się  kontrolować.  Poddaj  mi  się.  -  Skorygował  swoją 

kontrolę  nad  swoją  głową,  trzymając  jej  twarzy  pod  kątem  prostym.  - 

Chcesz mojego wytrysku? 

Zajęczała.  Ostatnim  razem,  gdy  wszedł  do  jej  ust,  to  było  błogie. 

Przesuwając  się  do  samego  skraju  ławy,  zakwaterował  się  w  jej  ustach. 

Wszystko,  co  musiała  zrobić,  to  trzymać  je  otwarte  i  pozwolić  mu  się 

pieprzyć. 

background image

Kapitulacja. 

Twardy trzonek Erica pulsował o jej język, podskakując w tyle jej 

gardła z każdym równym pchnięciem. Brock otoczył jej sutki i przykrył jej 

wzgórek,  od  czasu  do  czasu  czyszcząc  swój  palec  o  jej  łechtaczkę.  Głód 

zapłonął. Mercedes wygięła w łuk szyję, wciągając Erica do swego gardła, 

cicho  domagając  się  jego  kapitulacji.  Jego  palce  poruszające  się  na  jej 

czaszce  i  dał  jej  to,  czego  żądała,  zwalniając  nasienie  w  gorących 

wybuchach. 

Połykając  i  ssąc,  odmówiła  uwolnienia  go  do  czasu,  gdy  każda 

ostatnia kropla nie została oddana. Gorąco opadło z jej piersi i usadowiło 

się  nisko  w  żołądku.  Istota  Erica  uspokoiła  jej  spustoszone  zmysły  i 

pozwoliły  jej  myśleć  o  spalaniu.  Pogłaskał  jej  twarz  i  przebiegł  pacami 

przez jej włosy, czekając do czasu, gdy była gotowa, aby go uwolnić. 

Wciąż  na  kolanach,  wysunęła  jego  kutasa  ze  swoich  ust  i  oparła 

głowę o jego udo. 

- Jeśli weźmiemy od siebie krew, czy to zagrozi utworzeniu więzi? 

-  Nie  sądzę.  -  Brock  pomasował  jej  plecy  i  odnalazł  jej  rowek.  – 

Jesteś po części wampirem. Nie możesz zaprzeczać swojej naturze. 

Eric  przyjrzał  się,  jak  ręce  Brocka  przesunęły  się  przez  jej 

zaokrąglony  tyłek.  Pręgi  zaczęły  znikać.  Po  prostu  patrząc,  jak  inny 

mężczyzna  dotykał  jej  i  podburzył  w  niej  przyjemność,  co  sprawiło,  że 

Eric  zachciał  rozerwać  Brocka  na  strzępy.  Fakt,  że  wojownik  Nac  O'te 

posiadał odpowiednie umiejętności, nie sprawił, że Ericowi łatwiej było to 

tolerować. 

- Zamierzałem zrobić to, podczas gdy ssałaś jego fiuta, ale byłeś już 

na krawędzi, - Brock powiedział łagodnie do Mercedes. 

background image

Wiedząc,  co  Brock  planował,  Eric  wziął  jej  ręce  i  włożył  je  pod 

swoje  uda.  Jej  piersi  przyparte  do  jego  goleni  i  z  głową  tkwiąca  na  jego 

kolanach, tak spokojna i ufna. 

-  Na  początku  będziesz  się  czuć  dziwnie,  ale  będziesz  się  bardzo 

cieszyć dodatkową pełnością. - Brock wysmarował tępy koniec wejścia do 

jej  tyłka,  po  czym  drugą  ręką  posmarował  jej  półdupki,  ukazując 

ściągniętą dziurkę, w którą miał zamiar włożyć zabawkę. 

Eric wyobraził sobie, jak wiąże ją na jednej z ławek i jak Mercedes 

bierze  jego  kutasa  głęboko,  w  taki  właśnie  sposób.  Spojrzała  w  górę  na 

niego, jej spojrzenie promieniowało ochotą. 

Mówiłam ci, że chcę wszystkiego. 

Nie  wiedział,  czy  Brock  słyszał  ich  telepatyczną  komunikację. 

Pamiętał,  że  miał  coraz  mocniejszego  kutasa  w  jej  ustach.  Brock 

przycisnął grubszy koniec zabawki do jej wejścia. Jej ciało otworzyło się, 

rozciągając wokół gładkiego przedmiotu, akceptując pełność. Eric musiał 

odwrócić wzrok. Dyszał, pragnąc jej, łaknąc brutalnego dołączania, które 

wstrząsnęłoby i przeraziło ją. 

Nigdy nie mogłeś mnie przerazić. Znam cię zbyt dobrze. 

- Zostaw nas - Eric zawarczał. 

- Jesteś pewien? To jest oczywiście ostatnia fala. 

- Odejdź! 

Nie  mógł  być  łagodny  i  nie  mógł  czekać  dłużej,  aby  utworzyć 

rzeczywistą  więź  ze  swoją  partnerką.  Tworzenie  więzi  duszy  albo 

tworzenie więzi Dnia, to już nie miało znaczenia, musiał uczynić ją swoją. 

Zanim  Brock  nawet  zdążył  do  drzwi,  Eric  rzucił  ją  plecami  na  ławkę. 

Splótł ich palce i trzymał jej ramiona ponad głową. 

background image

-  Jesteś  moja  -  Jego  spojrzenie  przyniosło  się  na  nią,  wiele 

mówiąca pełna ostrość jego ponurej natury. - Zawsze byłaś moja. 

- Nie odstraszysz mnie. - Podniosła nogi, oplatając się wokół jego 

talii, a Eric pchnął, witając jej gorąco. - Jestem twoją muzą i jesteś moim 

mistrzem. Tak miało być. 

Każde  pchnięcie  przenosiło  ich  wyżej,  zmuszało  z  powodu  głodu, 

napędzając  spalaniem.  Naprężyła  swoje  wewnętrzne  mięśnie,  końcówka 

grubej  zabawki  akcentowała  pełność  każdego  ciosu.  Puścił  jej  ręce  i 

pchnął ramiona pod nią, chwytając jej ramiona od tyłu. Twardy i głęboki, 

wiercił  w  niej,  sięgając  w  to  nieuchwytne  miejsce,  gdzie  ich  istoty  były 

złączone. 

-  Krew  i  energia  -  szepnęła  i  zatopiła  swoje  kły  w  jego  ramieniu. 

Sekundę później zamknął obwód swoim ugryzieniem. Wygięła  się w łuk 

tak silnie, że niemal oderwał się od niej. Wepchnął się mocno, wgniatając 

ją w ławkę, wykazując swoją siłę i dominację. 

Światło wybuchło w niej i zrozumiał. Uwolnili ją od ciemności, w 

której się urodziła. Teraz musi zakotwiczyć ją swoją miłością albo będzie 

dryfować,  złapana  między  dwoma  światami,  nie  należąc  do  żadnego  z 

nich. 

Szaleńczo  i  zdecydowanie,  zmusił  się,  by  zwolnić,  uspokoić  i 

wielbić ją swoim ciałem i umysłem. Cofnął swoje kły i odciągnął jej usta 

od jego ciała. Przykrywając jej wargi swoimi, włożył ostrożnie język do jej 

ust. Wplotła palce w jego włosy, pogłębiając pocałunek. Nie pozwoliłby jej 

przyśpieszyć tego. To musiało być doskonałe. Mieli tylko tą jedną okazję, 

by zmienić bieg ich życia. Zaczepił jej nogi ponad swoimi i pozwoliła mu 

prowadzić.  Dotknął  jej  twarzy,  szyi,  ramion,  nigdy  nie  przerywając 

niezachwianego ruchu bioder. 

background image

Jej dusza kąpała się w jasnym świetle. Odpowiedział z aksamitną 

ciemnością.  Jej  energia  wydawała  się  teraz  inna.  Była  istotą  światła. 

Zatopił  się  bardziej  w  głąb  połączenia,  pogrążając  się  w  jej  blasku.  Byli 

zakręceni wokół siebie. Kontrast był spektakularny. Po chwili więź pękła, 

a wybuchła w nich przyjemność.  

Zawinęła  swoje  nogi  wokół  jego  pasa,  gdy  jej  istota  ograniczyła 

jego kutasa. Przycisnął ją do swojej klatki piersiowej i doszedł z rykiem. 

Bez  końca  jej  ciało  eksploatowało  jego  przyjemność  tylko  po  to,  aby 

odsyłać to  wzdłuż ich telepatycznego połączenia. 

Przenosząc swoją wagę  na  kolana bez  rozdzielania  ich  korpusów, 

Eric opuścił na nią wzrok. 

- Twoja twarz wciąż płonie. - Pocałował czubek jej nosa. 

- Nie jesteśmy już tacy sami. 

Zachichotał. 

- Nie byliśmy tacy sami. Jesteś kobietą, a jestem mężczyzną. Jesteś 

w  połowie  z  Froswick  i  do  połowy  naturalnym  wampirem.  A  ja  jestem 

przemieniony  z  człowieka.  Jeśli  już,  to  nas  upodobniło.  Teraz  oboje 

jesteśmy skołowani jak diabli. 

Zaśmiała się. 

- Brock wciąż tu jest? 

Eric potrząsnął głową. 

-  Porozmawiamy  z  Kylie,  po  tym  jak  prześpimy  się  kilka  godzin. 

Nie jestem pewny, jak to wszystko działa. Wiem, że możemy przekazywać 

sobie energię i nie jesteś już istotą nocy, ale czy to oznacza, że ja również 

mogę wychodzić na światło dzienne? Kylie powiedziała, że oboje jesteśmy 

dziennymi Wojownikami. To brzmi, jakby więź zmieniła nas oboje. 

background image

-  Nie  zamierzamy  ryzykować  do  czasu,  gdy  nie  dowiemy  się 

wszystkiego. 

- Zgadzam się. – Wciągnął ją w ramiona i przeciągnął w  poprzek 

sali zabaw. - Chcesz bym wyjął zabawkę? 

Poruszyła  się  trochę,  a  następnie  z  rozmarzonym  uśmiechem 

położyła głowę na jego ramieniu. 

- To sprawia, że czuję się dekadencko. 

 

 

***** 

 

 

-  Ponieważ  Mercedes  staje  się  zręczniejsza  w  przekazywaniu  ci 

energii,  będziesz  mógł  zaryzykować  wyjście  na  światło  dzienne.  To  cel 

dziennych  Wojowników.  Oni  chronią  naszą  populację  przed  Setti, 

podczas  gdy  pogrążymy  się  w  swoim  słonecznym  transie  -  Kylie 

powiedziała  Ericowi  następnej  nocy  przez  wideo-rozmowę.  -  Zawsze 

będziesz  istotą  nocy,  ale  ona  będzie  mogła  powstrzymywać  cię  przed 

zapadnięciem w trans w ciągu dnia. Powinieneś rozważyć pojawienie się 

w  naszym  domowym  wymiarze.  Jej  umiejętności  poprawią  się  o  wiele 

szybciej, jeśli będzie dobrze wyszkolona przez Nac O'te. Podejrzewam, że 

mogliby nauczyć cię niejednego, gdybyś im na to pozwolił. 

Nie  mógł  sprzeczać  się  z  jej  wnioskami,  ale  myśl  o  opuszczeniu 

Ziemi była bardziej niepokojąca, niż spodziewał się, że będzie. 

-  Zrobiłaś  jakikolwiek  postęp  w  sprawie  Chevon  albo  zmieniacza 

Setti? 

background image

- Dowódca Sihngal tropi zmieniacza, a Chevon jest moim nowym 

przydziałem,  ponieważ  sprawa  Mercedes  Smythe  jest  oficjalnie 

zamknięta. Jak ona daje sobie z tym wszystkim radę? 

- Nadzwyczajnie. To bardzo dużo do zaakceptowania na  raz. Jest 

jedna rzecz. Ona wciąż  się skrzy. 

Kylie uśmiechnęła się. 

-  To  bardzo  powszechne  i  dzieje  się  tak,  ponieważ  jej  ciało 

przystosowuje  się  do  nowej  fizjologii.  Jeśli  masz  jakiekolwiek  inne 

pytania,  nie  wahaj  się  i  zadzwoń.  I  pomyśl  poważnie  o  szkoleniu.  To 

naprawdę byłoby najlepsze dla was obojga. 

Kiwnął  głową,  a  obraz  na  ekranie    jego  komputera  zniknął. 

Uśmiech  wykrzywił  jego  wargi.  To  jest  to  miejsce,  przy  którym  siedział, 

gdy  odczytał  wiadomość  od  Euterpe.  To  wydawało  się  niemożliwe,  że 

działo się to zaledwie kilka tygodni temu. 

- O czym myślisz? - Mercedes stanęła w drzwiach. 

- O tobie. Jak bardzo cię kocham i jak bardzo chcę cię uszczęśliwić. 

Weszła do biura, podczas gdy on odszedł od biurka. 

-  To  bardzo  słodkie.  Dlaczego  czujesz  potrzebę,  aby  mnie 

uszczęśliwić? 

-  Ponieważ  musisz  zostać  wytrenowana.  a  najlepszy  program 

szkolenia  dla  dziennych  Wojowników  jest  w  twoim  wymiarze.  - 

Uśmiechnął  się.  -  Tak  naprawdę,  to  jedyny  program  szkolenia  dla 

dziennych Wojowników jest w twoim wymiarze. 

- Więź dnia się utworzyła. Nie mam wątpliwości co do tego, ale nie 

muszę  zostać  rzeczywistym  dziennym  Wojownikiem.  Mogę  być  żoną 

Erica  Kingai,  współkompozytorem,  i  możemy  żyć  długo  i  szczęśliwie  na 

Ziemi. 

background image

- Nie z Setti na wolności. - Wciągnął ją w ramiona i odsunął włosy 

z czoła. 

-  Ponadto,  widziałem,  jak  twoje  oczy  zapalają  się  za  każdym 

razem, gdy spotykasz kogoś ze swojego wymiaru. Chcesz wrócić do domu, 

przynajmniej na chwilę. 

Spojrzała mu w oczy, zachwycona ciepłem tworzącym blask wokół 

jej twarzy. 

- Zrobiłbyś to dla mnie? 

Pocałował ją z całą miłością, jaką tylko miał wewnątrz siebie. 

-  Ale  musisz  powiedzieć  Rafowi,  że  jego  tekściarz  bierze  dłuższy 

urlop. 

Zawinęła  ramiona  wokół  jego  szyi  i  oparła  piersi  o  jego  klatkę 

piersiową, jej uśmiech wypełnił się psotnością. 

- Refe mnie nie onieśmiela. Po prostu muszę wyjaśnić Faelonowi 

sytuację. 

Rozpuścili  się  w  śmiechu  i  pocałunkach,  gdy  podniecenie 

Mercedes zalało pokój iskrami światła. 

 

 

 

 

 

 

 

~Koniec~ 

background image