background image

Oporządzenie towarzyszy husarskich od początku XVII w. do 1776 roku. 

Niepotrzebny zbytek, czy konieczny przepych 

 

Adam Nóżka 

 

 
Wstęp 
 

W  pracy  tej  zajmiemy  się  problemem  oporządzenia  towarzyszy  husarskich  w  okresie,  w  którym  w  pełni 

wykształciła  się  ich  zbroja,  a  ich  wygląd  odpowiadał  dzisiejszym  wyobrażeniom  o  „skrzydlatych  jeźdźcach”. 
Postaramy się odpowiedzieć na pytanie, czy horendalny wprost koszt wyekwipowania i utrzymania tej jednostki był 
współmierny  do  jej  możliwości  i  zasług.  Ponieważ  ograniczeni  jesteśmy  czasem,  oraz  objętością  tej  pracy,  nie 
poruszymy wszystkich zagadnień wpływających na jakość husarii. Spróbujemy skoncentrować się na materialnych 
elementach tej jednostki, które zachowały się z tamtego okresu. Tak, więc czytelnik będzie miał okazje zapoznać 
się  z  rozdziałami  o  kopii,  oraz  o  elementach  półzbroi  husarskiej.  Nie  zajmiemy  się  fenomenalnym  morale  tej 
jednostki,  której  każdy  członek  twierdził,  iż  jego  pierś  jest  pierwszą  twierdzą  Rzeczpospolitej.

1

  Nie  będziemy  też 

rozpatrywali  użyteczności  koni  bojowych  husarii,  będących  podwaliną  sukcesów  tej  jazdy.  Nie  wspomnimy  o 
powodach  i  profitach  służby.  Nie  przytoczymy  opisów  licznych  bitew,  podczas  których  została  wykuta  legenda 
husarii. Postaramy się zaś udowodnić, że wysokiej jakości (również plastycznej) oporządzenie nie było zbytkiem a 
uzasadnionym wydatkiem dyktowanym potrzebą pola bitwy oraz dyplomacji. 
 

Zanim  zaczniemy  wyliczać  koszty  wyekwipowania  husarza,  musimy  sobie  uświadomić,  jaka  była  w  tym 

czasie  wartość  nabywcza  pieniądza.  Dziś  1  kg  złota  wart  jest  około  11-14  kg  srebra,  w  okresie,  którym  się 
zajmujemy,  ten  szacunek  wglądał  zupełnie  inaczej.    1  Kg  złota  wart  był  70  kg  srebra.  Niemożliwe  więc  jest 
przeliczenie  dawnych  cen  na  dzisiejsze  warunki,  biorąc  pod  uwagę  tylko  wagę  kruszcu.  Dla  tego  ceny  różnych 
przedmiotów,  czy  zarobki  mieszczan  będziemy  wyrażać  wagowo.  Ułatwi  nam  to  pewne  porównania  i  da 
wyobrażenie o kosztach życia. Pamiętać należy, że ceny były uzależnione od szeregu czynników gospodarczych i 
zmieniały  się  na  przestrzeni  tego  czasy,  dla  tego  trzeba  je  traktować  tylko  orientacyjnie.  Przedstawione  poniżej 
ceny  i  zarobki  dotyczą  Lwowa  w  latach  1626  –1629,  czyli  czasu  wojny  o  ujście  Wisły.  I  tak  1  000  kg  owsa, 
kosztowało 124, 2 g srebra; 1m

3

 piwa 175, 8 g srebra, kożuch 40, 5 g srebra, 1 m płótna 2, 2 g srebra, ryza papieru 

39, 4 g srebra, a wóz opałowego drewna 5, 9 g srebra. Prześledźmy teraz przykładowe zarobki mieszczan. Syndyk 
miejski  zarabiał  2  106  g  srebra rocznie,  nauczyciel  miejski  842  g  srebra rocznie,  kanonier miejski  4,  05 g  srebra 
tygodniowo,  a  cieśla  3,  38  g  srebra  dziennie.

2

  Teraz  prześledźmy  koszty  związane  z  służba  w  husarii.  Jean  Fr. 

Regnard wylicza koszt uzbrojenia husarza w 1861 roku, na 2000 talarów, czyli na ponad 48 kg srebra.

3

 Radosław 

Sikora  wylicza  minimalny  koszt  wyekwipowania  husarza  na  9  kg  srebra.  Jak  więc  widać,  przedział  kosztów  jest 
dość szeroki. Dodatkowo każdy towarzysz musiał przyprowadzić ze sobą i uzbroić odpowiednia liczbą pocztowych, 
która zmieniała się w czasie. Mimo, iż zakup kopii husarskich, oraz skrzydeł i skór drapieżnych kotów, przenoszony 
był  na  dowódcę  kompani,  to  obciążenie  finansowe  towarzysza  było  ogromne.  Pamiętać  bowiem  należy,  że 
oporządzenie  się  zużywa,  a  konie  giną  na  polu  walki.  Żołd  zaś  nigdy  nie  pokrywał  kosztów  służby.  Dla  tego  w 
husarii,  w  randze  towarzyszy  służyła  tylko  zamożna  szlachta.  Zaznaczyć  należy,  że  istotnym  czynnikiem 
dopuszczającym  istnienie  husarii  w  szeregach  armii  Rzeczpospolitej  była  forma  tworzenia  wojska.  Otóż,  gdy  w 
Polsce  stosuje  się  system  oparty  na  zaciągu  wojska,  w  państwach  zachodnioeuropejskich  wprowadza  się 
przymusową służbę wojskową. Wciągniętego do armii rekruta państwo musi ubrać i uzbroić, podczas gdy zaciężny 
w  Polsce  musi  to  zrobić  we  własnym  zakresie

4

.  Koszt  uzbrojenia  i  przeszklenia  strzelca  był  znacznie  niższy.  Za 

kwotę minimalną potrzebną do wystawienia husarza, można było wysłać na pole bitwy 25 strzelców.  
 

Urodą  swą  husaria  olśniewała  wszystkich  bez  wyjątku.  Świadczą  o  tym  liczne  cytaty  z  pamiętników 

zachodnioeuropejskich  sąsiadów.  My  przytoczymy  jeden  z  nich,  oddający  ducha  tych  wypowiedzi:  „Próżna  była 
praca  opowiadać  okazałość  i  piękność  rycerstwa  tego,  mówić  bowiem  o  zbrojach  jego,  o  wysokich  kopiach  z 
długimi  chorągiewkami,  o  tygrysich  skórach,  o  pysznych  koniach,  kulbakach,  rzędach,  strzemionach,  cuglach 
świecących się od złota, haftów i drogich kamieni było by to przyćmić ich piękność. Jest to jazda, jakiej nie ma na 
świecie; żywości jej i przepychu bez widzenia własnymi oczami pojąć niepodobna”

5

 

 

Tak więc czy te ogromne nakłady były naprawdę potrzebne? Czy dawały nam coś więcej niż najpiękniejsza 

jazdę  europy  tego  okresu?  Naszym  zdaniem  tak  i  w  kolejnych  rozdziałach  postaramy  się  przedstawić 
potwierdzające tę tezę argumenty. 
 

                                                 

1

 Radosław Sikora, Fenomen Husarii, Toruń 2004 str 212-213 

2

 op. cid., R. Sikora, str 152-155

 

3

 Jean Fr. Regnard, Voyages en Flandre... en Pologne et en Allemagne... en 1681, Oeuvers de Regnard, 

1719, s.161, cyt za R. Sikora, Fenomen Husarii, Toruń 2004 str 163. 

4

 op. cid., R. Sikora, s. 42-43  

5

Koźma Brunetti, Koźma Brunetti do Koźmy III ks. Toskani [b.m.b.d], cyt za R. Sikora, Fenomen 

Husarii, Toruń 2004, s.218

 

background image

 

 
 
Bibliografia: 
 

1.  Zbigniewa Bocheński: „Ze studiów nad polską zbroją husarską” [b.m.b.d] 
2.  Zbigniew  Bocheński,  „Przyczynek  do  zagadnienia  wpływu  Wschodu  na  uzbrojenie  polskie  XVII  wieku”, 

Arsenał I, Kraków 1957-8 

3.  Koźma Brunetti, Koźma Brunetti do Koźmy III ks. Toskani, [b.m.b.d] 
4.  Francois  Paul  d’Alerac,  Les  ancedotes  de  Pologne  ou  memories  secrets  du  regne  de  Jean  Sobieski, 

Amsterdam 1699 

5.  W. Dziewanowski, Zarys dziejów uzbrojenia w Polsce, Warszawa 1935 
6.  Bronisław Gembarzewski, „Husarze ubiór, oporządzenie i uzbrojenie 1500-1775”, Broń i Barwa  nr 11-12, 

1983 

7.  K. S. Grodecki., „Karwasz zbroi polskiej”, Broń i Barwa IV, 1937 
8.  Hieronim  Lippomano,  Relacya  o  Polsce  z  roku  1575  przez  posła  weneckiego  Hieronima        Lippomano, 

w:Relacye  muncyuszów  apostolskich  i  innych  osób  o  polsce  od  1548  do  1960,  wyd  E.  Rykaczewski  t.1 
[b.m.b.d] 

9.  Jakub Łoś, Pamiętnik towarzysza chorągwi pancernej [b.m.b.d.] 
10.  A. Maryanowski, „Polskie zabytki w Paryżu”, Broń i Barwa VI, 1939 
11.  Karol Ogier, Dziennik podrózy do Polski, 1635-1636, [b.m.b.d] 
12.  L. Piotrowska, „Polish arms and armor in the Metropolitan Museum of Art.”,The Polish Review III, 1943 
13.  Józef Kazimierz Plebański, Obraz dworów europejskich na początku XVII w. przedstawiony w „Dzienniku 

podróży królewicza Władysława syna Zygmunta III do Niemiec, Austryi, Belgii, Szwajcaryi i Włoch w roku 
1624-1625’ skreślony przez Stefana Paca pis. i refer. lit. star. preneńskiego, towarzyszącego królewiczowi 
w tej podrózy, Wrocław 1854 

14.  Jan Władysław Poczobut – Oldaniecki,  Pamiętnik, opr. Andrzej Rachuba [b.m.b.d.] 
15.  Jean  Fr.  Regnard,  Voyages  en  Flandre...  en  Pologne  et  en  Allemagne...  en  1681,  Oeuvers  de  Regnard, 

1719 [b.m.b.d] 

16.  Radosław Sikora, Fenomen Husarii, Toruń 2004 
17.  Jerzy  Teodorczyk,  Bitwa  pod  Gniewem  (22IX  –  29IX  –  1X1626).  Pierwsza  porażka  husarii”,  SiMdHW, 

t.12,cz.2, [b.m.] 1966 

18.  J. Załuska, Taktyka, Bydgoszcz – Warszawa, 1924 

 
 
Stan badań 
 

Husaria, jest jazdą, która zakorzeniona jest w świadomości większości Polaków. Kojarzy się nam z czymś 

niezwykłym, pięknym i potężnym. Budzi w nas narodową dumę i jest jednym z świadectw minionej potęgi naszej 
ojczyzny.  Nie  dziwi  więc  fakt,  iż  dotąd  jazda  ta,  cieszyła  się  ogromnym  zainteresowaniem  kolejnych  pokoleń 
historyków wojskowości. Na jej temat napisano już wiele prac, ale mimo to, nie doczekała się ona kompleksowego 
opracowania  swych  dziejów.  Większość  pozycji  jest  ogólnikowa  lub  skupia  się  na  dość  wąskich  zagadnieniach. 
Pozycji tych jest tak dużo, że trudno nam je tu wszystkie wymieniać

6

. Zachęcamy jednak do przyjrzenia się dwóm 

polemizującym  ze  sobą  tekstom,  na  kanwie  których  powstała  ta  praca.  Mamy  tu  na  myśli  artykuł  Jerzego 
Teodorczyka,  „Bitwa  pod  Gniewem  (22IX  –  29  IX  –  1  X  1626)  „,  który  przedstawia  husarie,  jako  jednostkę 
nieskuteczną, po reformach króla szwedzkiego Gustawa Adolfa. Drugą pozycją jest „Fenomen Husarii” Radosława 
Sikory,  w  którym  autor  podejmuje  polemikę  z  powyższym  artykułem.  Oprócz  prac  nam  współczesnych  i  tych 
pisanych w ostatnim stuleciu, zachowało się wiele materiałów źródłowych dotyczących husarii. Mamy tu na myśli 
przedstawienia graficzne, różne ryciny i obrazy z okresu istnienia tej jednostki. Wymieńmy tylko klika: husarz polski 
w  XVI  wiecznym  typie,  rycina  Abrahama  de  Bruyona  (kolonia  1581);  towarzysz  husarski  z  obrazu  Abr.  Van 
Westervelt’a, przedstawiającego wjazd do Kijowa Janusza Radziwiła – hetmana polnego litewskiego w 1651 roku; 
towarzysz husarski w bitwie pod Wiedniem, z obrazu Altamontiego znajdującego się w kościele w Żółkwi.

7

 Oprócz 

tego zachowały się liczne pamiętniki husarzy, strategów, dyplomatów, dworzan, podróżników,  które wspominają, 
bądź  są  w  dużej  mierze  poświęcone  husarii.  Na  przykład  „Pamiętnik”  husarza  Jana  Władysława  Poczobut  - 
Odlaneckiego

8

,  czy  też  „Pamiętnik  towarzysza  chorągwi  pancernej”  Jakuba  Łosia

9

.  Relacje  podróżnika

10

  Karola 

                                                 

6

 Patrz bibliografia 

7

op. cid., R. Sikora 

8

 Jan Wladyslaw Poczobut – Oldaniecki,  Pamiętnik, opr. Andrzej Rachuba [b.m.b.d.] 

9

 Jakub Łoś, Pamiętnik towarzysza chorągwi pancernej [b.m.b.d.] 

10

 Karol Ogier, Dziennik podrózy do Polski, 1635-1636, [b.m.b.d] 

background image

 

Ogiera, oraz zapiski dyplomaty weneckiego Hieronima Lippomano

11

. Takich przykładów można by mnożyć. Mimo 

tak  bogatych  i  różnorodnych  źródeł,  husaria  wciąż  czeka  na  badaczy,  którzy  zajmą  się  jej  problemem 
kompleksowo. Dla jednych formacja ta była uosobieniem dzieła sztuki na polu bitwy, dla innych zaś zagadnieniem 
czysto  militarnym.  Nie  spotkaliśmy  się  jednak  z  pracą  starającą  się  powiązać  formę  plastyczną  oporządzenia  z 
funkcją praktyczną.   
 
 
Rozdział I : Zbroja 

 
 
Husarska  półzbroja  składała  się  z:  napierśnika,  obojczyka,  szyszaka,  karwaszy,  czasem  nagolenników 

oraz owianych legendą skrzydeł. Zachowane okazy tej zbroi datuje się na wiek XVII i początek XVIII. Ostateczne 
wykształcenie  się  jej  jako  całości  przypada  na  czasy  Władysława  IV.  Najstarsze  dochowane  typowe  okazy,  jakie 
oglądamy  w  muzeach,  sięgają  właśnie  tego  okresu.  Rządy  Stefana  Batorego  i  Zygmunta  III  Wazy  były  latami 
kształtowania  się  tej  zbroi.  Na  wygląd  półzbroi  wpłynęły  elementy  uzbrojenia  ochronnego  wschodniego, 
węgierskiego  i  zachodniego.  Zostały  one  przekształcone  przy  udziale  naszej  tradycji  zdobniczej.  Dały  całość 
wysoce  oryginalną  i  charakterystyczna 

12

.  Zbroje  husarskie  są  dość  różnorodne  i  indywidualne,  zarówno 

stylistycznie jak i elementarnie. Nie wszystkie zachowane zbroje mają nagolenniki, różnią się też poszczególnymi 
fragmentami. Wynikało to z wysokich kosztów. Nie można powiązać zachowanych zbroi z konkretnymi ośrodkami 
produkcyjnymi, ponieważ nie ma na nich znaków płatnerskich. Nie może tu wiele pomóc mętna często i nie zawsze 
udokumentowana tradycja, łącząca poszczególne zbroje z określonymi nawet osobistościami

13

 
Analizy  ornamentyki  i  strony  formalnej  pozwoliły  takim  autorom  jak    K.S  Gordrecki  na  wyodrębnienie  z 

ogółu zabytków zbroi „starszej” i „młodszej”. Grupy te na pozór nie różnią się od siebie. Posiadają jednak szereg 
odmiennych cech i spróbujemy je omówić w tej pracy. Oprócz klasycznych przykładów starszej i młodszej odmiany 
istnieje szereg okazów pośrednich, w których poszczególne elementy występują obok siebie Grupę starszą datuję 
się  na  lata  1640-1675.    Sprawia  wrażenie  bardziej  jednolitej  i  surowej.  Posiada  jednak  efektowną  i  oryginalną 
dekorację.  Przez  wszystkie  zasadnicze  człony  zbroi  (napierśnik,  obojczyk,  naramienniki  i  karwasze)  biegnie 
środkiem  tzw.  ość.  Podkreśla  ona  ich  wertykalizm.  Miała  ona  nie  tylko  walory  ozdobne,  ale  też  bojowe. 
Powodowała łatwiejsze ześlizgiwanie się broni kłującej przeciwnika

14

.  

 
Różnicę pomiędzy grupą młodszą a starszą wyczerpująco przedstawił Zbigniew Bocheński w artykule: „Ze studiów 
nad polską zbroją husarską”. Dlatego w tej części pracy posiłkujemy się jego opisami poszczególnych części zbroi 
husarskiej, zmieniając nieco układ oryginalnego artykułu, a niektóre jego elementy całkowicie pomijając. 
 
a) Kirys

15

:  

„Profil napierśnika charakteryzuje linia łagodnie (czasem niemal prosto) opadająca ku dołowi. Napierśniki 

są  stosunkowo  długie,  sięgają  nieco  poniżej  stanu,  kształtem  dostosowane  do  polskiego  ubioru.  Łączone  z 
naplecznikami  rzemieniami  na  sprzączki,  nie  posiadają  szelek  łuskowych,  którymi  na  Zachodzie  spinano  obie 
części kirysu na ramionach, zaczepiając je o specjalnie w tym celu sterczące guzy napierśnika”

16

. „Kirysy drugiej 

(młodszej) grupy, którą datuję teoretycznie na lata mniej więcej 1675-1730, nie różnią się w zasadzie od starszych 
ani w sylwecie, ani w innych szczegółach poza tym, że rzadziej występują u nich folgi wykrawane w zęby. Różnica 
daje  się  zauważyć  dopiero  w  naramiennikach,  które  całkowicie  tracą  ość;  znika  też  skrzydełko  ruchome, 
osłaniające z przodu pachę, a w jego miejsce rozszerza się główna część naramiennika, przyjmując kształt skrzy-
dła  odpowiadającego  zarysem  i  wymiarami  tylnemu,  którego  zaostrzony  dotychczas  wykrój  staje  się  całkiem 
zaokrąglony.  Obok  znanych  nam  poprzednio  pojawiają  się  razem  z  nową  odmianą  naramienników  karwasze 
również  bez  ości,  o  łyżce  zaokrąglonej  na  końcu,  zbliżone  przez  to  bardziej  do  niektórych  odmian  pierwowzoru 
persko-tureckiego”

17

 

 
 

                                                 

11

 Hieronim Lippomano, Relacya o Polsce z roku 1575 przez posła weneckiego Hieronima Lippomano, 

w:Relacye muncyuszów apostolskich i innych osób o polsce od 1548 do 1960, wyd E. Rykaczewski t.1 
[b.m.b.d] 

12

 K. S. Grodecki., „Karwasz zbroi polskiej”, Broń i Barwa IV, 1937, s. 236 

13

 K. S. Grodecki., „Karwasz zbroi polskiej”, Broń i Barwa IV, 1937 

14

 Zbigniewa Bocheński: „Ze studiów nad polską zbroją husarską” [b.m.b.d] 

15

 Część zbroi, ochraniająca korpus. Na kirys składają się dwie części – osłaniająca pierś (napierśnik) oraz 

plecy (naplecznik). 

16

 W. Dziewanowski, Zarys dziejów uzbrojenia w Polsce, Warszawa 1935, s. 191 

17

 Z. Bocheński, „Przyczynek do zagadnienia wpływu Wschodu na uzbrojenie polskie XVII wieku”, 

Arsenał I, Kraków 1957-8, s. 98  

background image

 

b) Obojczyk: 

„Obojczyk,  kładziony  zawsze  na  wierzch  kirysu,  różni  się  od  stosowanych  na  Zachodzie  znacznie 

mniejszymi wymiarami, nie spełnia też dodatkowej roli ochrony w tym stopniu co tam, jest natomiast lżejszy i daje 
niewątpliwie większą swobodę ruchów w walce wręcz. Przypięte do niego rzemykami naramienniki posiadają w tej 
fazie jednolite "skrzydła" tylne ostro wykrojone, z przodu zaś małe półkoliste i ruchome skrzydełko, czasem jeszcze 
dodatkowo  zdublowane,  służące  do  ochrony  pachy.  Konstrukcja  przejęta  ze  zbroi  zachodniej  została  jednak 
uproszczona, a kształt częściowo zredukowany.” 

18

 

 

c) Karwasze

19

„[...]  szczegół  uzbrojenia  zapożyczony  ze  Wschodu,  akomodowany  u  nas  do  stylu  całości,  otrzymał  ość, 

piękną linię jakby wydłużonego i łagodnie zaostrzonego liścia oraz kształt plastyczny dostosowany do muskulatury 
przedramienia  z  dodaniem  zawiasków  (na  wzór  turecki)  dla  dwu  -  lub  jednoczłonowej  "bransolety",  łączonej  u 
Persów  za  pomocą  kolczej  plecionki.  [...]  Obok  znanych  nam  poprzednio  pojawiają  się  razem  z  nową  odmianą 
naramienników  (młodsza  grupa)  karwasze  również  bez  ości,  o  łyżce  zaokrąglonej  na  końcu,  zbliżone  przez  to 
bardziej do niektórych odmian pierwowzoru persko-tureckiego”

20

 

 
d) Szyszak

21

„Do  kompletu  zbroi  należący  szyszak  wykazuje  już  w  tym  czasie  dwie  zasadnicze  odmiany:  o  dzwonie 

półkulistym  bez  sterczyny  lub  z  małą  sterczyną  u  szczytu  i  o  dzwonie  z  wysokim  i  efektownym  grzebieniem, 
przejętym  z  grzebieniastego  moriona  czy  szturmaka  zachodniego.  W  ramach  obu  odmian  napotykamy  okazy 
bogaciej  lub  skromniej  zdobione,  a  nawet  prawie  całkiem  pozbawione  dekoru,  w  zależności  od  stopnia  wystroju 
zbroi,  do  której  należą.  Charakterystyczny  dla  każdego  okazu  nosal  rozszerza  się  na  końcu  w  wydatną  zasłonę 
twarzy  o  kształcie  jakby  liścia,  przypominającego  wykrojem  wyraźnie  wschodnią  stylizację.  W  środku  policzków 
wycięte otwory słuchowe w formie serca przypominają taki sam motyw na ludowych spinkach góralskich”

22

. „Obok 

dotychczasowych  szyszaków  o  gładkim,  z  rzadka  i  prymitywnie  żłobkowanym  dzwonie,  pojawia  się  odmiana 
szyszaka,  którego  dzwon  jest  w  całości  dośrodkowo  szeroko  kanelowany,  u  szczytu  zaś  zakończony  mosiężną 
wypukłą  rozetą  ze  sterczyną.  Policzki  nie  posiadają  już  tak  charakterystycznego  dla  starszych  okazów  otworu  w 
kształcie serca, ale są pełne i często pokryte plastycznymi ozdobami. W niektórych wypadkach pojawia się nosal o 
ażurowej,  bogato  wykrojonej  i  złoconej  zasłonie,  wypełnionej  rytym  ornamentem  roślinnym.  Klasycznym 
przykładem  tej  odmiany  jest  efektowny  i  wyjątkowo  bogato  zdobiony  szyszak  Aleksandrowiczów  w  Muzeum 
Wojska  Polskiego,  tworzący  wraz  z  obojczykiem,  naramiennikami  i  karwaszami  typowy  dla  tej  odmiany  zespół”

23

 

(grupa młodsza) 

e) Skrzydła 

Skrzydła  husarskie,  owiane  legendą,  są  w  środowisku  historyków  wojskowości  tematem  dość 

kontrowersyjnym.  A  ich  bojowe  użycie,  zostaje  poddane  wątpliwości  przez  wielu  badaczy.  „Podajemy  tylko  jeden 
cytat,  pochodzący  z  1575r.,  który  zupełnie  jednoznacznie  stwierdza  używanie  skrzydeł  przez  husarzy  w  boju. 
Fragment  poniższy  jest  autorstwa  posła  weneckiego  Hieronima  Lippomano,  który  z  racji  pełnionej  funkcji,  żywo 
interesował  się  wojskowością  polską.  Pamiętając,  że  Wenecja  dysponowała  wtedy  najlepszą  w  Europie  służba 
dyplomatyczną, nie mamy powodów wątpić w rzetelność tej relacji”

24

„  W  czasie  wojny  używają  [Polacy] 

wszystkich  sposobów  aby  się  zdawało,  że  jest  ich  więcej  niżeli  w  istocie,  a  dla  przestraszenia  nieprzyjaciela 
ubierają konie w pióra, przypinają sobie skrzydła orle, a na barkach zawieszają skóry lamparcie i niedźwiedzie”

25

 

„Spomiędzy  dochowanych  zabytków  oryginalnych  jedynie  Muzeum  Wojska  Polskiego  posiada  obecnie 

dwie zbroje ze skrzydłami. Jeden okaz, będący własnością Państwowych Zbiorów Sztuki na Wawelu znajduje się 

                                                 

18

 K. S. Grodecki., „Karwasz zbroi polskiej”, Broń i Barwa IV, 1937 

19

 Cześć zbroji. Karwasze służyły do ochrony całego przedramienia wojownika wraz z łokciem 

20

 K. S. Grodecki., „Karwasz zbroi polskiej”, Broń i Barwa IV, 1937 

21

 Cześć zbroji. ochronne nakrycie głowy 

22

 K. S. Grodecki., „Karwasz zbroi polskiej”, Broń i Barwa IV, 1937 

23

 Z. Bocheński, „Przyczynek do zagadnienia wpływu Wschodu na uzbrojenie polskie XVII wieku”, 

Arsenał I, Kraków 1957-8, s. 98 

24

 op.cid., W. Sikora, s.6 

25

 H. Lippomano, Relacya o Polsce z roku 1575 przez posła weneckiego Hieronima Lippomano, 

w:Relacye muncyuszów apostolskich i innych osób o polsce od 1548 do 1960, wyd E. Rykaczewski t.1 
s260, cyt za W. Sikora, Fenomen Husarii, Toruń 2004, s.6 

background image

 

jeszcze  obecnie  w  Kanadzie.  Również  nie  powróciła  z  Ameryki  zbroja  husarska  o  jednym  skrzydle  z  Kórnika, 
wysłana tam przed wojną do pawilonu polskiego w Nowym Jorku, na międzynarodową wystawę”

26

 

f) Dekor: 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

„Swoisty  efekt  zbroi  husarskiej  polega  na  jej  dekorze  wykonanym  w  mosiądzu  oraz  na  żelazie.  Trzeba  jednak 
pamiętać, że płatnerstwo wieku XVII stoi pod znakiem prawie seryjnej produkcji "szarej", "szarzonej", "czernionej", 
obliczonej  nie  na  efekt,  ale  na  praktyczny  użytek.  W  dekorze  grają  rolę  jedynie  mosiężne  guzy,  które  też  są 
jedynym  tego  rodzaju  motywem  przy  "szarych"  kirysach  husarskich  arsenału  w  Gracu.  Na  tym  tle  zbroje  nasze 
odbijają  znacznie  pomimo  pewnych  braków  i  uproszczeń  technicznych,  a  rola  dekoru  narzuca  się  patrzącemu. 
Dekoru tego wymagała pozycja społeczna i wojskowa ich właścicieli. Trzeba bowiem zawsze mieć na uwadze, że 
husaria  w  Polsce  to  najpoważniejszy  znak  autoramentu  narodowego  (szlacheckiego),  rezerwat  dla 
najmożniejszych, najbardziej ambitnych, przedmiot podziwu i zachwytu cudzoziemców, których liczne świadectwa 
pozostawiła  nam  historia.  Jakże  więc  ozdobione  są  nasze  zbroje?  -  Przede  wszystkim  zwrócić  należy  uwagę  na 
motyw  zaokrąglonych  zębów,  w  jakie  powykrawane  są  brzegi  folg  wielu  kirysów  oraz  naramienników.  Motyw  ten 
jest  tak  charakterystyczny,  że  nawet  w  niektórych  zbiorach  zachodniej  Europy  zbroje  o  folgach  w  ten  sposób 
ozdobionych  powodują  (niesłusznie)  możliwość  przyjęcia  ich  polskiego  pochodzenia”

27

.    „Obok  owych  zębów 

występuje nieefektowny i ubogi, ale przecież bardzo interesujący sposób zdobienia, wykonywany wprost na żelazie 
za pomocą ostro zakończonych narzędzi (stempelków), składający się z prostych kresek, kółek i punktów. Wzdłuż 
folg  biegną  zazwyczaj  podłużne  pasma  z  gęsto  i  skośnie  wybijanych  kresek,  ujęte  w  dwie  poziome  linie,  którym 
towarzyszą szeregi drobnych kółeczek. Czasem napotyka się same kółeczka, czasem różnią się one wielkością i 
wtedy mniejsze tkwią we większych. Niekiedy, zwłaszcza gdy brzegi folg powycinane są w zęby, kółeczka układają 
się po trzy lub też pojedynczo u każdego wrębu. Tworzą one wówczas część dekoru składającego się z drobnych 
punkcików, 

biegnących 

podwójnymi 

lub 

pojedynczymi 

szeregami 

wzdłuż 

zębatego 

brzegu 

folgi. 

         Główny  jednak  efekt  zawdzięczają  nasze  zbroje  zdobieniom  z  blachy  mosiężnej,  które  w  postaci  lamówek, 
guzów,  rozet,  medalionów  itp.  motywów  występują  w  mniejszym  lub  większym  stopniu  na  poszczególnych 
okazach.  Lamówki  biegną  zazwyczaj  wzdłuż  odgięć  dolnych  folg  i  wzdłuż  wykrojów  na  szyję  i  pachy  u 
napierśników i napleczników, okalają folgi i wyodrębnione części naramienników, nabiodrków i szyszaków, biegną 
wzdłuż  brzegów  obojczyka  i  karwaszów.  Rozetki  okrągłe  lub  zbliżone  do  kwadratu  tworzą  ozdobę  folg  kirysu 
występując  zwykle  po  pięć  w  jednym  rzędzie,  pojawiają  się  także  na  "skrzydłach"  naramienników  i  na  dzwonach 
szyszaków.  Motyw  krzyża  kawalerskiego  (godło  stanu  rycerskiego)  wpisanego  w  koło,  w  którym  kształt  krzyża 
określony  jest  przez  cztery  owalne  wycięcia,  występuje  po  prawej  (heraldycznie)  stronie  głównej  części  napierś-
nika,  tworząc  odpowiednik  do  medalionu  z  Matką  Boską,  umieszczonego  po  lewej.  Krzyż  kawalerski  występuje 
jednak  także  samodzielnie  i  zajmuje  wtedy  na  napierśniku  miejsce  środkowe,  a  kształt  jego  przybiera  formę 
stojącego  prostokąta  o  czterech  ażurowych  wycięciach  po  przekątni.  Ten  sam  motyw  powtarza  się  jeszcze  w 
mniejszym wymiarze w kole lub kwadracie na obojczyku. 

         Istnieje niewielka grupa napierśników husarskich, reprezentujących na ogół typ o skromniejszym dekorze, u 
których krzyż kawalerski wpisany w koło występuje po lewej stronie, podczas gdy prawa nie nosi na sobie żadnej 
ozdoby.  Specjalną  uwagę  należy  zwrócić  na  dodatkowe  motywy  o  wyraźnie  wschodniej  stylizacji  wykrojów, 
występujące spod lamówek na napierśnikach u wycięć na szyję i pachy, a nadto na podobne w stylu medaliony i 
półmedaliony, zdobiące środek i końce karwaszów. 

Wszystkie  te  elementy,  wykonane  z  płaskiej  blachy  mosiężnej  z  wyjątkiem  lanych  medalionów  z  Matką  Boską, 
guzów  i  główek  nitów,  wypełnia  ornamentyka  dwojakiego  rodzaju.  W  pierwszym  wypadku.  osiągano  ją  przez 
wybijanie  od  spodu  żelaznym  sztyftem  o  zaokrąglonym  końcu  maleńkich  dołków,  które  po  stronie  zewnętrznej 
występują  w  formie  drobnych  perełek.  Istnieje  dość  znaczna  stosunkowo  ilość  zbroi,  u  których  owe  gęsto 
uszeregowane  "perełki",  występujące  prawie  wyłącznie  na  wszystkich  częściach  wystroju,  decydują  o  de-
koracyjnym  wrażeniu  tych  zabytków,  przy  czym  ich  jednolity  pod  tym  względem  charakter  może  nawet  posłużyć 
jako 

powód 

do 

wysunięcia 

hipotezy 

pochodzeniu 

ich 

jednego 

ośrodka 

płatnerskiego. 

           Drugi rodzaj ornamentyki; nie tak efektownej, ale za to dającej większą swobodę komponowania i bardziej 
dyskretnej,  polega  na  wybijaniu  stempelkami  na  powierzchni  blachy  mosiężnej  (w  sposób  analogiczny  jak  na 
żelazie) kółeczek i punktów, z których powstawał zamierzony wzór. Połączenie obu technik nie należy do zjawisk 
wyjątkowych, ale spotyka się je raczej rzadko i wówczas kółeczka i punkciki spełniają tylko rolę uzupełniającą przy 
dominującej  ornamentyce  z  "perełek".  Trudno  się  oprzeć  wrażeniu,  że  typ  omówionej  ornamentyki,  zarówno  z 
uwagi na sposób kompozycji jak i prymitywne środki wykonania, nosi charakter wytwórczości ludowej, że cechuje 
go  pewna  surowość  o  nieco  naiwnym  wdzięku  oraz  dążenie  do  uzyskania  efektu  w  najprostszy  sposób.  W  tym 
całym dekorze, niewątpliwie oryginalnym, nigdzie indziej w tym stopniu i w tej formie - jeśli chodzi o uzbrojenie - nie 

                                                 

26

 L. Piotrowska, „Polish arms and armor in the Metropolitan Museum of Art.”,The Polish Review III, 

1943, nr 44, s. 8, cyt za Z. Bocheński, “Ze studiów nad polską zbroją husarską” 
 

27

 A.

 

Maryanowski, „Polskie zabytki w Paryżu” ,Broń i Barwa VI, 1939, s. 96 i ryc. na s. 97

 

background image

 

spotykanym, ujawniła się nasza polska rodzimość, czerpiąca soki z własnego, ludowego podłoża. Dowodów na to 
dostarczają  z  jednej  strony  okazy  naszego  ludowego  kowalstwa  i  zdobnictwa  metalowego,  z  drugiej  zaś  zabytki 
kultury prapolskiej”

28

 

Ostatecznie chorągwie husarskie zostały zlikwidowane w 1776 roku, a ich rynsztunki przeszły do lamusa.

 

 

Polska  półzbroja  husarska  jest  wybitnie  użytkowym  typem  uzbrojenia  ochronnego.  Fakt  ten  został 

podważony  w  artykule  Jerzego  Teodorczyka:  ”Bitwa  pod  Gniewem  (22IX  –  29IX  –  1X1626).  Pierwsza  porażka 
husarii”

29

, w którym autor uznaje ją za niepraktyczną, nie chroniła bowiem przed ogniem piechoty. Twierdzi on też, 

że zbroje husarskie zwiększały ciężar jaki musiał unieść koń, tym samym przeszkadzały w nagłych odskokach od 
piechoty.  Zgodzić  się  trzeba  z  zarzutem,  że  zbroja  husarska  nie  chroniła  przed  długą  bronią  palną  piechoty,  ani 
przed, ani po bitwie pod Gniewem

30

. Nie można natomiast wysnuć wniosku, że było to powodem porażek husarii z 

zachodnio  europejskim  typem  armii  bazującej  głównie  na  piechocie.  Zbroja  husarska  chroni  przed  ogniem 
muszkietów, pod warunkiem, że odległość od osoby strzelającej  jest odpowiednio duża. Odległość ta, zależy  od 
grubości  napierśnika  jak  i  samej  broni  palnej,  jej  kalibru  i  ilości  prochu.  Zachowane  okazy  pokazują,  że  grubość 
napierśnika wahała się pomiędzy 1.8  a 9 mm, choć najczęściej było to 3 do 4mm. Gdy ogień prowadzony jest do 
jazdy z odległości 50 – 75 metrów, kula muszkietowa może przebić stosunkowo gruby napierśnik

31

. Nie tylko siłą 

broni  palnej  ale  również  sposób  jej  zastosowania  miały  znaczenie  na  polu  walki.  Po  reformach  Gustawa  Adolfa 
piechota szwedzka (czy ogólnie zachodnia) prowadziła ogień z kontrmarszu. Pozwalało to na prowadzenie ognia 
ciągłego podczas bronienia pozycji bądź podczas powolnego marszu do przodu. Jest to o tyle istotne, że niweluje 
długi czas ładowania ówczesnej broni palnej. Zwiększało to znacząco liczbę strzałów oddanych do nacierającego 
wroga. Taktyka ta, dawała jednak bardzo niskie efekty w obliczu szarży husarii. W bitwie pod Kircholmem w  1605 
r. mimo 3-krotnej liczebnej przewagi szwedzkiej (ok.3700 Polaków przeciw ok. 11 000 Szwedów) oddziały polskie 
odniosły  zwycięstwo  a  ich  straty  wyniosły  zaledwie  ok.100  zabitych.  Straty  te  były  tak  niskie  mimo,  iż  znakomita 
część armii szwedzkiej składała się z piechoty – muszkieterów. Straty szwedzkie podczas tej bitwy według różnych 
szacunków  wyniosły  6000-9000  żołnierzy.  Były  one  głównie  wynikiem  przełamania  piechoty  pikiniersko  – 
muszkieterskiej  przez  husarię,  pogoni  i  rzezi  uciekającego  przeciwnika.

32

  Bitwa  ta  trwała  stosunkowo  krótko.  W 

bitwie pod Kłuszynem w 1610 roku trwającej od trzech do pięciu godzin starło się ze sobą 6800 Polaków i ok. 35 
000 wojsk rosyjskich, wśród których było około 5000 zaciężnych wojsk zachodnioeuropejskich. Tym razem starty 
polskie  wyniosły  ok.  300  zabitych.  W  tej  bitwie  niektóre  chorągwie  jazdy  polskiej  szarżowały  po  9  do10  razy

33

Podczas wojny polsko – szwedzkiej w Inflantach, która trwała z krótkimi przerwami od 1600 do 1609 roku, wojska 
polsko  –  litewskie  wielokrotnie  walczyły  z  pieszymi  wojskami  szwedzkimi  uzbrojonymi  na  modłę  zachodnio 
europejską.  Były  to  formacje  pikiniersko-strzeleckie.  Wszystkie  bitwy  kończyły  się  zwycięstwem  Polaków    przy 
niskich  stratach  własnych  -  przeważnie  do  kilkudziesięciu  żołnierzy

34

.  Powyższe  dane  wskazują  na  to,  że  brak 

odporności  zbroi  husarskiej  na  ogień  prowadzony  z  bliskiej  odległości  nie  był  wyznacznikiem  jej  przydatności. 
Odległość  kilkudziesięciu  metrów  (skuteczny  ostrzał  długiej  broni  palnej)  szarżująca  jazda  pokonywała  na  tyle 
szybko, że jej straty były minimalne. Zadaniem półzbroi husarskiej nie była ochrona przed każdym typem broni i z 
każdej  odległości.  Jej  zastosowanie  to  kompromis  między  korzyściami  jakie  ona  daje  a  kosztami  jej  używania

35

.  

Ponieważ  husaria  dążyła  do  walki  w  zwarciu,  każda  ochrona  przed  bronią  białą  miała  sens,  bo  minimalizowała 
straty od cięcia czy pchnięcia szablą, ugodzenia piką czy lancą. Jeśli dodatkowo chroniła przed ostrzałem z pewnej 
odległości, tylko podnosiło to jej wartość ochronną. Największe straty na ówczesnym polu bitwy przynosiły starcia 
na  broń  białą,  a  nie  ostrzał  broni  palnej.  Tak  więc  zbroja  husarska  była  idealnie  dostosowana  do  potrzeb 
ówczesnego  pola  bitwy.  Chroniła  wszystkie  żywotne części ciała  ludzkiego,  a do  tego była  dużo  lżejsza  od  zbroi 
używanych w średniowieczu.  

Drugi  argument  Jerzego  Teodorczyka,  jakoby  zbroja  husarska  zbytnio  obciążała  konie  i  uniemożliwiała 

odskoczenie od wroga, także nie jest do zaakceptowania. Dla porównania przybliżamy dane z regulaminu polskiej 
lekkiej kawalerii z okresu po I wojnie światowej.  Przewidywał on obciążenie konia (bez jeźdźca) na poziomie 47,7 
–  65,8  kg

36

.  Obciążenie  konia  husarskiego  było  niższe.  Całe  wyposażenie  husarza  ważyło  26,5-36,8  kg  (zbroja 

husarska 12-16kg, szabla husarska z pochwą 1.05-1,36kg, koncerz husarski  z pochwą 1,66-1,90kg, nadziak 0,88-

                                                 

28

 Z. 

 

Bocheński, „Ornamentyka ludowa: na zbrojach husarskich”, Polska Sztuka Ludowa IX, 1955 

 

29

 Jerzy Teodorczyk, Bitwa pod Gniewem (22IX – 29IX – 1X1626). Pierwsza porażka husarii”, 

SiMdHW, t.12,cz.2 

30

 op. cid., R. Sikora, s.38-39 

31

 op. cid., R. Sikora, s.38-39 

32

 op. cid., R. Sikora, s.13-14

 

33

 op. cid., R. Sikora, s.14 

34

 op. cid., R. Sikora, s.14 

35

 op. cid., R. Sikora, s.41 

36

 op. cid., R. Sikora, s.225, cyt za, J. Załuska, Taktyka, Bydgoszcz – Warszawa 1924 s.235 

background image

 

096kg,  siodło  2,40-7,28kg  ,  rząd  koński  ok.  4kg,  2  pistolety  2x(0,99-1,15kg),  kopia  husarska  2,5-3kg).  Do  tego 
możemy doliczyć kilka kilogramów masy husarskiej odzieży, obuwia i czerpaka na konia. Ciężar ten, co najwyżej 
zbliża  się  do  dolnej  granicy  obciążenia  koni  ułanów

37

.  Skoro  obciążenie  konia  husarskiego  było  mniejsze  niż 

kawaleryjskiego  z  okresu  po  I  wojnie  światowej  to    przyjęcie,  że  husaria  była  mało  zwrotna  i  nie  zdolna  do 
odskoczenia  od  wroga  wydaje  się  bezzasadne.  Pamiętać  musimy,  że  husaria  dysponowała  końmi  bojowymi  – 
cechującymi się nadzwyczajną odpornością i szybkością.  

  

 

Dowiedliśmy,  że  półzbroja  husarska  miała  zastosowanie  na  polu  bitwy  i  nie  pełniła  tylko  funkcji 

reprezentacyjnej.  Była  dostosowana  do  potrzeb  polskiej  taktyki  bojowej  i  charakteru  husarii,  będącej  jazdą 
uderzeniową. 
 
 
Rozdział II: Kopia husarska 
 

 

 

Kopia husarska, była podstawową i wysoce zaawansowaną technologicznie bronią Husarza. Była jednym z 

czynników  stanowiących  o  zwycięstwach  tej  jazdy  na  ówczesnych  polach  bitew.  Co  prawda  Jerzy  Teodorczyk 
stara  się  w  swym  artykule

38

  zdyskredytować  jej  znaczenie  i  przekonać  nas,  o  spadku  jej  użyteczności,  ale 

ponieważ i w tym temacie się z nim nie zgadzamy, zmuszeni jesteśmy wdać się w polemikę. 
 

Idea posługiwania się kopią przez jazdę pochodzi jeszcze z średniowiecza. Lecz już wtedy, w odpowiedzi 

na szarże rycerstwa zaczęto uzbrajać piechotę w długą broń drzewcową.  
O  zwycięstwie  w  tych  warunkach,  decydowała  długość  broni.  Długość  kopii  rycerskiej  dochodziła  w  skrajnych 
wypadkach do 4 – 4,5m, było to jednak zbyt mało, ponieważ długości pik piechurów dochodziły aż do 6m.  
 

Średniowieczne  rycerstwo  nie  dało  jednak  za  wygraną,  z  braku  możliwości  dalszego  przedłużania  kopii 

zaczęło  opancerzać  konie.  Tak  więc  pierwsza  połowa  XVI  w.  to  okres,  kiedy  opancerzone  rycerstwo,  na 
opancerzonych  rumakach  stara  się  dotrzymać  pola  prężnie  się  rozwijającym  formacją  strzelecko  –  pikinierskim 
piechoty.  Coraz  lepsza  siła  ognia  piechoty,  oraz  pojawianie  się muszkietów powoduje,  że  zbroje  przestają  pełnić 
swoją role ochronną. Ich ciężar wymusza stosowanie silniejszych i cięższych, a co za tym idzie wolniejszych koni. 
Rycerstwo  zachodnie  w  takich  warunkach  musi  ustąpić  miejsca  na  polach  bitew  piechocie.    Kawaleria  daje  się 
zepchnąć  do  roli  pomocniczej,  o  dość  zawężonym  polu    działania,  do  którego  nie  jest  potrzebna  zbroja.  To 
powoduje zanik zbroi na zachodzie europy. Znamiennym też jest, że głównym celem XVI wiecznych reformatorów 
armii  jest  zwiększenie  siły  ognia  kawalerii  i  stosowanie  jej  nie  do  prowadzenia  szarż,  lecz  do  stosowania 
wymyślnych karakolujących szyków. Doprowadziło to w konsekwencji do zrzucenia na barki własnej piechoty walki 
z piechota przeciwnika. 
 

Wróćmy jednak do taktyki walki zbrojnej Rzeczpospolitej, która rozwijała się w zupełnie innym kierunku, to 

znaczy  kładła  duży  nacisk  na  zastosowanie  kawalerii  na  polu  bitwy.  To  właśnie  polska  husaria  udowodniła  całej 
europie, że kawaleria nie jest bezsilna w starciu z formacją pikiniersko – strzelecką. U podstaw tego sukcesu leży 
właśnie kopia husarska.  

39

 

 

By kopia husarska spełniała swoją role, musiała być odpowiednio długa. By to osiągnąć, lecz nie zwiększyć 

jej  ciężaru  musiano  zmienić  jej  budowę.  Osiągnięto  to  poprzez  wydrążenie  jej  w  środku.  Tak  ją  opisuje  Francuz 
Karol  Ogier:  „Przystanęliśmy  następnie  we  wsi,  gdzie  oglądaliśmy  chorągiew  jazdy  zwanej  husarią.  Sama  w  niej 
szlachta,  a  zbrojni  są  w  długie  wewnątrz  drążone  kopie,  wzmocnione  oklejonymi  włóknami  konopnymi”

40

.  Pisze 

także  o  tym  Sebastian  Cefali  w  1660  roku:  „[...]  bronią  ich  jest  lanca  zwana  kopią,  wewnątrz  próżna,  z  wierzchu 
opleciona surowym rzemieniem i oblana smoła [...]”

41

     

 
 

Do  czasów  współczesnych  zachowało  się  kilka  egzemplarzy  kopii  husarskich,  lecz  nikt  jeszcze  nie 

przeprowadził badań,  które w sposób szczegółowy wyjaśniłyby technologie, którą posługiwali się XVII w. wytwórcy 
tego oręża. Z reguły przyjmuje się, że kopie wykonywano następująco: odpowiednio długą żerdź, rozcinano na pół, 
następnie te połówki drążono, od kuli stanowiącej podrapcie dla dłoni, aż po prawie sam grot. Następnie obydwie 
połówki ze sobą sklejano i dodatkowo oplatano rzemieniami, czy włóknami. Choć nie każda kopia musiała być w 
ten  sposób  wzmacniana  –  np.  zachowane  okazy  są  wzmocnienia  pozbawione.  Na  polu  walki  liczyła  się  długość 
broni drzewcowej. Piki piechoty miały w skrajnych przypadkach do 6 m długości. Kawalerzyści by przebić się przez 
taką  formację  potrzebowali  dłuższej  broni.  Nie  mogli  jednak  pozwolić  sobie  na  zwiększenie  jej  ciężaru,  gdyż 
uniemożliwiałoby to skuteczne nią się posługiwanie. Kopia husarska dzięki swej specyficznej budowie była lżejsza 
od piki piechura (nie drążonej w środku) o około 2,8 raza (jeśli porównamy drzewce tej samej długości). Chodziło 

                                                 

37

 op. cid., R. Sikora, s.225

 

38

 Jerzy Teodorczyk, Bitwa pod Gniewem (22IX – 29IX – 1X1626). Pierwsza porażka husarii”, 

SiMdHW, t.12,cz.2 

39

 op. cid., R. Sikora, s. 46-48

 

40

 Karol Ogier, Dziennik z podróży do Polski, 1635-1636, s 143, cyt. za,   R. Sikora, Fenomen Husarii, 

Toruń 2004, s. 49 

41

 Bronisław Gembarzewski, „Husarze ubiór, oporządzenie i uzbrojenie 1500-1775”, Broń i Barwa  nr 11-

12, 1983, s 219, cyt. za, R. Sikora, Fenomen Husarii, Toruń 2004, s. 49 

background image

 

oto by kopie o pewnej granicznej wadze były jak najdłuższe. Dzięki temu jeździec mógł posługiwać się skutecznie 
taką  bronią  za  pomocą  jednej  ręki,  drugą  zaś  kontrolować  konia.  Drugim  ważnym  czynnikiem  przy  kopii  jest  jej 
wytrzymałość  (odporność  na  zginanie).  Broń  drzewcowa  po  trafieniu  w  cel  wygina  się  do  punktu  krytycznego  i 
łamie. Z wyliczeń fizycznych wynika, że kopia pusta w środku, była pięć razy bardziej wytrzymała na zginanie, niż 
pika z litego kawałka drewna. Oczywiście jeśli przyjmiemy, że miały jednakowe średnice.

42

 Drążenie w środku, to 

dopiero jedno z rozwiązań, które sprawia że kopia husarska była bronią rewolucyjną. Kopia podczas uderzenia (a 
więc  i  zginania)  zostaje  poddana  dwojakim  obciążeniom.  Jest  to  łatwiej  wytłumaczyć,  na  przykładzie  łuku.  Przy 
naciągnięciu cięciwy, grzbiet łuku (czyli strona zewnętrzna) jest poddawana dużym obciążeniem rozginającym, zaś 
brzusiec (storna wewnętrzna) dużym obciążeniom ściskającym. Tak samo dzieje się w przypadku pochylonej kopii 
czy piki. Drewno, jak każdy materiał ma określoną graniczną wytrzymałość na ściskanie i rozciąganie. Dla tego już 
w  starożytności  twórcy  łuków,  wzmacniali  je  odpowiednimi  materiałami,  bardziej  odpornymi  na  ściskanie  i 
rozciąganie. Od grzbietu łuku, gdzie są obciążenia rozciągające stosowali jelita zwierząt. Od strony brzuśca, gdzie 
działają siły ściskające stosowano płytki rogowe. Powstał w ten sposób łuk kompozytowy, łączący kilka materiałów 
w  jedną  całość  .  Łuk  taki  mimo,  iż  mniejszy  od  tradycyjnego  łuku  wycinanego  z  jednego  kawałka  drewna,  miotał 
strzały tak samo daleko. Dzięki temu znalazł zastosowanie w jednostkach jazdy. Budowa kompozytowa zwiększała 
odporność  na  naprężenia.  Przedstawione  wcześniej  cytaty  pozwalają  twierdzić,  iż  przynajmniej  część  kopii 
husarskich  byłą  wykonywana  jako  broń  kompozytowa.  Sposób  łączenia  materiałów  i  technologia  była  znana 
ówczesnym rzemieślnikom, innowacja polegała na zastosowaniu tej technologii w stosunku do broni drzewcowej. 
Kopia, w przeciwieństwie do łuku jest bronią symetryczną, w związku z tym te same warstwy muszą pracować raz 
na  rozciąganie,  a  raz  na  ściskanie.  Musiała  być  więc  zabezpieczona  przed  działaniem  tych  sił  we  wszystkich 
kierunkach.  Dlatego  oplatano  wzdłuż  kopii  wspomniane  już  włókna  konopne  i  rzemienie.  Wspominana  zaś  przez 
Cefalego  smoła  służyła  jako  osnowa  kompozytu,  która  po  zastygnięciu  jeszcze  bardziej  podnosiła  wytrzymałość 
kopii na ściskanie. Nazwy smoła, nie należy tutaj rozumieć dosłownie. Była to substancja do niej podobna, która 
spełnić musiała określone wyżej zadania.

 43

  

 

Tak więc kopia husarska, poprzez swoją rewolucyjna budowę znacznie wyprzedziła swoją średniowieczną 

poprzedniczkę.  Była  od  niej  lżejsza  (a  wiec  mogła  być  dłuższa),  a  oprócz  tego  bardziej  wytrzymała.  Nie  tylko  jej 
budowa miała znaczenie na polu bitwy ale również sposób jej użycia. Często podczas szarży husaria nie wyciągała 
ich z wytoku. Tak o tym pisał w 1689 roku Francois Paul d’Alerac, sekretarz Marii Kazimiery i zaufany dworzanin 
króla  Jana  III  Sobieskiego:  „[...]  noszą  ją  (kopię)  w  tulli,  przymocowanej  do  siodła,  która  ją  podtrzymuje  nawet 
wtedy, kiedy ją składają do ataku, inaczej nie można by jej używać, ciężkość bowiem jest jej taka, że wymaga do 
władania nadzwyczajnej siły.”

44

 Dokładnych obliczeń fizycznych tego zjawiska, dokonał w swej książce Radosław 

Sikora

45

.  Wytok  pozwalał  na  stosowanie  kopii  bardzo  długich,  lub  zdecydowanie  ułatwiał  posługiwanie  się 

krótszymi. Oprócz tego, podczas uderzenia nią w cel, przekładał energie na siodło. W innym wypadku energia ta 
mogłaby  wysadzić  husarza  z  siodła.  Ostatnią  zaletą  wytoku,  jest  łatwość  podniesienia  kopii  do  położenia 
pionowego.  Jest  to  szczególnie  przydatne,  podczas  przerywania  szarży  i  wykonywania  tzw.  „zwrotu  po  konniu”, 
czyli  gwałtownego  zawrócenia  koniem  w  miejscu,  podczas  galopu.  Operowanie  kopią  trzymaną  w  samej  dłoni 
byłoby    ogromnie  trudne,  dlatego  wytok  znacznie  ułatwiał  wykonywanie  manewrów.  Możliwość  pochylania  kopii  i 
podnoszenia  jej  do  pionu  w  ułamkach  sekund,  podnosi  bardzo  jej  walory  bojowe.  Wszystko  to  prowadzi  do 
wniosku,  że  husarz  mógł  się  swobodnie  posługiwać  nawet  bardzo  długą  kopią.  Dzięki  temu  miał  możliwość 
powalenia przeciwnika, zanim jego pika dosięgła jego wierzchowca. Wydaje się być pewnym, że jedynie w Polsce 
stosowano tę, dająca znakomite rezultaty metodę. Posługiwano się też inną metodą. Liczne ryciny przedstawiają 
husarzy  podczas  szarży  z kopiami  wyciągniętymi  z  otoków.  Mogło  by  się  to  wydawać  dziwne,  gdyby  nie  fakt,  że 
długość  kopii  husarskich  nie  była  stała.  Można  więc  przypuszczać,  że  w  otoku  pozostawiano  tylko  najdłuższe  i 
najcięższe kopie.

46

 

 

Kopia  była  przydatna  w  walce  przeciwko  różnym  typom  wojsk.  Była  niezastąpiona  tam,  gdzie  liczyła  się 

długość broni drzewcowej. Była jedyną bronią odpowiednią do starć z pikinierami oraz dysponującymi stosunkowo 
długimi kopiami huzarami węgierskimi i jazdą turecką. Nie oznacza to, że przeciw innym formacją wojskowym była 
nieskuteczna.  Do  walk  z  innym  przeciwnikiem  wystarczyła  „rohatyna”,  czyli  lanca.  Działo  się  tak  ze  względów 
ekonomicznych. Kopia była bronią dziesięciokrotnie droższą od piki piechura. Biorąc pod uwagę to, że była bronią 
jednorazowego użytku, niezwykle drogie było użycie kopii husarskich na polu bitwy.

47

  Z całą pewnością jednak nie 

można  marginalizować  jej  zastosowaniu  na  polu  bitwy.  Kopia  była  bowiem  jedyną  bronią  w  europie,  która 
pozwalała jeździe przełamywać formacje pikinierskie. 
 

                                                 

42

 op. cid., R. Sikora, s. 52

 

43

 op. cid., R. Sikora, s. 54 

44

 Francois Paul d’Alerac, Les ancedotes de Pologne ou memories secrets du regne de Jean Sobieski, 

Amsterdam 1699, s.21, cyt za, Bronisław Gembarzewski, „Husarze, ubiór, oporządzenie i uzbrojenie 
1500-1775”, Broń i barwa nr,11-12 1938, s.222, cyt za, Radosław Sikora, „Fenomen Husarii”, Toruń 
2004, s. 58 

45

 op. cid., R. Sikora, s. 60 

46

 op. cid., R. Sikora, s. s. 63-64 

47

 op. cid., R. Sikora, s. s. 72

 

background image

 

Zakończenie: 
 
 

Mamy  nadzieje,  iż  w  tej  krótkiej  pracy  udało  się  nam  wykazać,  ze  husaria  była  warta  wszelkich 

ponoszonych  na  nią  nakładów.  Była  jednostką  wręcz  niezbędną  w  kraju  o  rozmiarach  Rzeczpospolitej  Obojga 
Narodów.  Tym  bardziej,  że  okres  największej  świetności  husarii,  przypada  na  okres  ciągłych  wojen  z  rozmaitymi 
sąsiadami i różnymi typami ich wojsk. Husaria była bardzo szanowana za czasów swego istnienia przez taktyków 
całej  europy.  Charakterystyczną  dyskusję  odbył  w  1624  roku  przyszły  król  polski  Władysław  Waza,  z  dowódcą 
wojsk hiszpańskich Spinolą i jego generałem Henrykiem von Bergen, pod obleganą Bredą: „Siadaliśmy zawsze z 
Spinolą i inszymi przednimi ludźmi do stołu, gdzieśmy miewali siła dyskursów; bo samiż nam okazyą dawali pytając 
nas o rycerstwie polskiem, sposobach wojowania. Jako trafiło się też, że nas o naszego ussarza, kopijnika pytali 
[...].  Tamże  rzekł  Spinola  de  conte    Henryka  von  Bregen,  coby  on  rozumiał  przeciwko  tak  potężnej  jeździe  za 
sposób. Odpowiedział mu conte, żeby postawił przeciwko kopijniką jazdę z karabinami długiemi, a skoroby kopijnik 
skoczył, kazałby do nich z onych karabinów wypalić i tak rozumiałby, żeby zniósł kopijniki. Roześmiałem się na tę 
mowę, i pytali mnę czemu. Powiedziałem, żeśmy byli niedawno z królewicem jmć u księcia bawarskiego, który nam 
łowy kosztowne prezentował, bo otóż napędzono na nas do klilku set zwierza łani i  jelieni, a my z bud  gęsto się 
uszykowawszy strzelali do nich; a przecie w tak gęstej strzelbie i z tak wielkiej gromady ledwo kilka sztuk zwierza 
na placu zostało; drugie, lubo że z nich niektóre postrzelone, poszły mimo. Nie jest tak bezpieczny i niestraszny cel 
kopijnik w spotkaniu jako zwierz strzelcowi; jeśli tedy na łowach z dwustu tak mało szkody bywa od strzelby, cóżby 
te karabiny zbrojnemu na koniu dobrym potykającemu się wadziły, mogły by w gromadzie, którego z konia zrzucić, 
a kieby wszystkiej chorągwi nie zniosły i cnego impetu spiesznie nie zahamowały, ltórym kopijnik nie tylko jazdę ale 
i spiśnika, jako tego świeże przykłady były w Inflanciech, znosił. I przywtórzyli mi żem prawdę mówił.”

48

 Nie było w 

tym okresie jednostki, mogącej zatrzymać szarżę husarii w otwartym polu. W bitwie była to jednostka niepokonana. 
Tak więc olśniewająco piękna i skuteczna słusznie wywołuje w nas narodowa dumę. Nikt nie powinien obdzierać 
jej z zasłużonej chwały. Husaria była i jest fenomenalnym zdarzeniem w polskiej historii wojskowości. 

                                                 

48

 Józef Kazimierz Plebański, Obraz dworów europejskich na początku XVII w. przedstawiony w 

„Dzienniku podrózy królewicza Władysława syna Zygmunta III do Niemiec, Austryi, Belgii, Szwajcaryi i 
Włoch w roku 1624-1625’ skreślony przez Stefana Paca pis. i refer. lit. star. preneńskiego, 
towarzyszącego królewiczowi w tej podrózy, Wrocław 1854, s.71-72, cyt. za, R. Sikora, Fenomen 
Husarii, Toruń 2004, s.16-17