background image

IV.  WCZESY FEUDALIZM POLSKI (OD POŁOWY X DO KOŃCA XII W.) 

 

1.  Poglądy historiografii na genezę państwa polskiego 

 

W  źródłach  pisanych  państwo  polskie  pojawiło  się  nagle  i  to  od  razu  jako  twór  politycznie 

dojrzały, jako partner i sprzymierzeniec największej potęgi świata chrześcijańskiego, odnowionego 
przez  królów  niemieckich  z  dynastii  saskiej  cesarstwa  rzymskiego.  Badaczom  przeszłości 
wydawało  się  to  dziwne,  jak  długo  pod  łopatą  archeologa  nie  przemówiła  ziemia  i  dopóki  nie 
poddano  wnikliwej  analizie  na  płaszczyźnie  porównawczej  rozproszonych  okruchów  czy 
wzmianek  historycznych.  Szukano  długo  takiej  teorii,  która  by  wyjaśniała  zarazem  i  narodziny 
państwa,  i  genezę  rysującego  się  wyraźnie  już  u  jego  początków  rozwarstwienia  społeczeństwa. 
Wraz z odejściem od skonstruowanych przez Kadłubka bajecznych pradziejów Polski powstały w 
XVIII  w.  teorie,  według  których  państwo  polskie  było  efektem  najazdu  zewnętrznego,  co  w 
najczęstszym  ujęciu  przedstawiało  się  w  ten  sposób,  że  Słowianie  podbili  miejscową  ludność 
sarmacką,  tworząc  warstwę  panującą  i  aparat  państwowy  (A.  Naruszewicz  i  inni).  W  następnym 
stuleciu  najeźdźców-Lechitów  szukano  w  Dacji  (W.  A.  Maciejowski),  w  Ilirii  (A.  Bielowski),  a 
wreszcie w Skandynawii. Ta ostatnia próba wyjaśnienia początków państwa polskiego, mająca za 
przesłanki  m.  in.  domniemane  normańskie  imię  Mieszka  I  –  Dago  (z  aktu  Dagome  iudex)  oraz 
rzekome znaki runiczne (inskrypcyjne pismo skandynawskie w herbach szlachty polskiej), odegrała 
dużą  rolę  w  antypolskiej  propagandzie  dawnej  nauki  niemieckiej.  Twórcą  teorii  najazdu 
normańskiego był K. Szajnccha (1857). W jego ujęciu podbój naszych ziem przez skandynawskich 
Lachów  (lag,  lah  =  towarzysz)  został  dokonany  jeszcze  w  VI  w.  Nowy,  złagodzony  wariant  tej 
teorii wyszedł spod pióra F. Piekosińskiego (1881). Według tego uczonego podboju nadwiślańskich 
Lechitów (VII lub VIII w.) dokonali nie wprost skandynawscy Normanowie, ale nadłabscy Lechici, 
którzy  wcześniej  ulegli  wpływom  normańskim.  Wreszcie  spóźnionym  echem  teorii  najazdu 
normańskiego  był  pomysł  K.  Krotoskiego,  że  Normanowie  przybyli  na  ziemie  polskie  przez  Ruś 
(1925). 

Z  teoriami  podboju  zewnętrznego  współistniały  próby  wyjaśnienia  początków  państwa 

polskiego w wyniku długiej wewnętrznej ewolucji. Pierwszą taką oryginalnie pomyślaną naukową 
konstrukcję dał J. Lelewel (1846). Punkt ciężkości spoczywał w niej na ewolucji społeczeństwa. W 
długim procesie dziejowym autor widział ustawiczne ścieranie się dwu warstw: artystokratycznych 
lechitów  oraz  wieśniaczego  gminowładztwa.  Efektem  tego  ścierania  się  był  postępujący  wzrost 
znaczenia lechitów („z lechów lechcice”, czyli „zlechcice”, to szlachta, szlachcice), przejawiający 
się  w  utrwalaniu  rządów  autokratycznych  (jedynowładczych)  kosztem  gminowładztwa,  którego 
wyrazem  były  wiece.  Na  gruncie  krytyki  teorii  najazdu  K.  Szajnochy  i  F.  Piekosińskiego 
wykrystalizowała  się  tzw.  polska  teoria  rodowa  (K.  Potkański,  O.  Balzer,  Z.  Wojciechowski). 
Przyjmowała  ona,  że  organizacja  państwowa  była  wynikiem  ewolucji  ustroju  rodowego,  dynastia 
miała  rodową  budowę,  a  monarcha  to  nikt  inny,  jak  tylko  starosta  panującego  rodu.  W  drodze 
podboju wewnętrznego ród ten miał podporządkować sobie inne rody, z częścią z nich wchodząc w 
przymierze  i  uznając  ich  lepsze  prawa,  część  zaś  obracając  w  poddanych.  Teoria  ta  okazała  się 
błędna,  gdy  dowiedziono,  że  państwo  powstało  na  gruncie  pełnego  rozkładu  społecznego  ustroju 
rodowego, co więcej – na gruncie rozkładu również wspólnot terytorialnych. 

Nie  da  się  inaczej  wyjaśnić  genezy  naszej  państwowości,  jak  tylko  w  drodze  powolnego 

narastania  elementów  feudalizmu  w  łonie  wspólnoty  pierwotnej,  aż  do  ich  przejścia  w  nową 
społeczno-ustrojową i gospodarczą jakość, która bez aparatu państwowego obejść się nie mogła. 
 

2.  Przełomowe momenty w budowie państwa wczesnofeudalnego w Polsce 

 

Słusznie  w  historiografii  naszej  nazwano  Mieszka  I  budowniczym  państwa  polskiego.  Wiele 

bowiem  wskazuje  na  to,  że  dopiero  jego  geniusz  zespolił  te  elementy,  które  w  budowie  trwałego 

background image

organizmu  politycznego  były  niezbędne.  Badania  archeologiczne  wykazały,  że  wielkie  grody 
państwa Polan, jak zwłaszcza Gniezno i Poznań, wybudowane zostały w połowie X w. Należałoby 
więc je łączyć już z państwem Mieszka I. Jaka była ich funkcja? – Nie były to już grody plemienne, 
czy  tzw.  czoła  opolne,  służące  niegdyś  bezpieczeństwu  najbliższej  okolicy,  ale  siedziby  księcia 
oraz załóg i funkcjonariuszy książęcych, a zatem podstawa władzy terytorialnej państwa. Tradycja 
przechowała  długo  taką  rolę  tych  i  innych  grodów,  bo  jeszcze  kronika  Galia  przekazuje  nam 
informacje, że za Bolesława Chrobrego Poznań miał 1300 pancernych i 4000 tarczowników (lekka 
jazda), Gniezno – 1500 pancernych i 5000 tarczowników, dla Włocławka odnośne liczby wynosiły 
800  i  2000,  a  dla  Giecza  –  300  i  2000.  Należy  sobie  wyobrażać,  że  wraz  z  powiększaniem  się 
terytorium  państwowego  grodów  tego  typu  przybywało,  a  choć  ich  załogi  w  stosunku  do 
pojedynczego  grodu  były  z  czasem  coraz  mniej  liczne  i  coraz  bardziej  rozproszone,  to  jednak  w 
sumie  stanowić  musiały  znaczną  siłę.  Miały  one  pierwotnie  charakter  drużyn  monarszych,  z 
czasem zaś przekształcały się w rycerstwo osiadłe, związane z ziemią i żyjące z renty feudalnej. Za 
Mieszka  I  instytucja  drużyny  była  jeszcze  w  pełni  rozwoju.  Informuje  o  niej  Ibrahim  ibn  Jakub, 
pisząc,  że  Mieszko  miał  3000  pancernych  o  dużych  walorach  bojowych,  których  zaopatrywał  w 
odzież,  broń,  konie  i  żywność  i  którym  regularnie  wypłacał  żołd,  a  nawet  wyposażał  ich  dzieci. 
Liczby podane przez Ibrahima ibn Jakuba oraz Galla wydają się wysoce prawdopodobne, bo jeżeli 
Mieszko  miał  ich  3000,  to  za  Bolesława  Chrobrego  nie  dziwi  liczba  3900  (bez  tarczowników,  o 
których podróżnik arabski nie informował). Musiał bowiem Chrobry mieć owego zbrojnego wojska 
dużą liczbę, skoro – jak relacjonuje Thietmar – 300 pancernych powierzył cesarzowi Ottonowi III 
przy okazji zjazdu gnieźnieńskiego w 1000 r. 

Utrzymanie przez władcę własnym kosztem kilku- czy kilkunastotysięcznej drużyny wymagało 

bardzo  wysokich  dochodów,  których  nie  mogły  pokryć  łupy  wojenne  ani  pierwotne,  dorywcze 
świadczenia ludności. Należało stworzyć system skarbowy, który by zabezpieczył funkcjonowanie 
rozbudowującego się aparatu państwowego, a także interesy materialne formującej się elity władzy. 
Zmian  o  znaczeniu  przełomowym  dokonał  zapewne  w  tej  dziedzinie  Mieszko  I.  Polegały  one  na 
obciążeniu  całej  ludności  –  z  wyjątkiem  wojów  i  możnych,  którzy  bezpośrednio  z  władcą 
współdziałali – stałą rentą gruntową o charakterze publicznym. Należy przypuszczać, że już bardzo 
wcześnie  możni  zdołali  związać  ze  sobą  zarówno  część  wolnych,  jak  zwłaszcza  niewolnych 
osadników,  i  że  na  własny  użytek  budowali  –  na  znacznie  mniejszą  skalę  –  podobny  do  monar-
szego system skarbowy.  Ale nawet ich ludzie, w  szczególności wywodzący  się spośród  wolnych, 
pociągani  byli  do  niektórych  przynajmniej  świadczeń  publicznych.  Rentę,  aby  odpowiadała 
potrzebom państwa, należało odpowiednio zróżnicować i ująć w pewne ramy organizacyjne. Ramy 
takie mamy poświadczone przez Galia dla czasów Bolesława Chrobrego. Wprawdzie niejeden ich 
element przeniósł Gali wstecz ze stosunków sobie współczesnych, to jednak sam system nie był za 
jego czasów tworem nowym. Jeżeli tradycja wiązała go z epoką Chrobrego, nie przypisując temu 
władcy bynajmniej jego utworzenia, to widocznie wprowadzony został przez Mieszka. I lub może 
nawet  przez  jego  poprzedników.  W  obrębie  większych  zespołów  osadniczych  tworzono  pewien 
system  gospodarki  zamkniętej,  w  którym  świadczenia  ludności  były  pomyślane  tak,  aby  w  sumie 
mogły  zaspokoić  potrzeby  podróżującego  po  kraju  monarchy,  będących  w  jego  otoczeniu 
urzędników  i  dworzan,  a  także  załóg  grodowych.  Zapasy  przeznaczano  z  pewnością  na 
okoliczności  szczególne,  a  zwłaszcza  na  zaopatrzenie  wojska  w  razie  wyprawy  wojennej.  Jest  w 
naszej  nauce  kwestią  sporną,  czy  tak  pojęta  organizacja  gospodarcza  stanowiła  „system  dworski” 
czy  też  „system  grodowy”,  inaczej  mówiąc,  czy  przedstawione  wyżej  kompleksy  osadnicze 
stanowiły rodzaj włości z rezydencją monarszą czyli dworem i osobną administracją gospodarczą, 
czy  też  podlegały  grodom  i  zwierzchniej  władzy  kasztelanów,  w  rękach  których  znajdowały  się 
agendy policyjno-sądowe i wojskowe, a więc środki pozwalające stosować przymus, niezbędny w 
egzekwowaniu  świadczeń.  Dziś  coraz  więcej  zwolenników  zyskuje  sobie  ta  druga  wykładnia  (A. 
Gieysztor,  K.  Modzelewski),  jakkolwiek  źródła  nasze  nie  poświadczają  gospodarczych  funkcji 
Wielkie  grody  epoki  wczesnego  feudalizmu  –  w  znaczniejszym  stopniu  niż  dawne  plemienne  – 

background image

zaczęły  przyciągać  osadników  stałych.  Osiadali  oni  w  ich  pobliżu,  tworząc  charakterystyczne  dla 
tej  epoki  podgrodzia.  Wpływało  na  ten  proces  zarówno  poczucie  bezpieczeństwa  u  boku  dobrze 
obwarowanych  i  obsadzonych  załogami  wojskowymi  grodów,  jak  też  zapotrzebowanie  tych 
grodów na różne artykuły rolniczo-hodowlane i rzemieślnicze, nie dające się w pełni pokrywać ze 
świadczeń  ludności  służebnej.  Zarówno  przez  budowę  grodów  o  nowych  funkcjach 
administracyjno-wojskowych,  jak  i  przez  nowy  system  świadczeń,  państwo  wczesnofeudalne 
przyśpieszyło rozwój społecznego podziału pracy i stworzyło potrzebę stosowania pieniądza, której 
już  nie  mogły  sprostać  monety  obce.  Należało  więc  wprowadzić  pieniądz  własny.  Jeszcze  za 
Mieszka I moneta wybijana w niewielkiej ilości w Polsce miała znaczenie raczej symboliczne niż 
ekonomiczne, ale już za Bolesława Chrobrego emisje stały się liczniejsze, a odpowiadały zapewne 
rodzącym się potrzebom państwa i społeczeństwa. 

Bardzo  istotnym  i  przełomowym  elementem  tworzącego  się  państwa  wczesnofeudalnego  w 

Polsce była również nowa nadbudowa ideologiczna w postaci religii chrześcijańskiej, która ponad 
kultami  i  świadomością  plemienną  tworzyła  świadomość  nową,  integrującą  państwo  w  duchu 
chrześcijańskiego uniwersalizmu, wierności władcy i pokory. 
 

3.  Walka o nowy kształt terytorialny państwa 

 

Całe  niemal  panowanie  Mieszka  I  (ok.  połowy  X  w.  –  992  r.)  wypełnia  walka  o  rozszerzenie 

podstaw  terytorialnych  państwa.  Walka  ta  miała  bardzo  doniosłe  znaczenie,  bo  w  jej  wyniku 
zostały  zespolone  plemiona  o  bardzo  bliskich  sobie  cechach  kulturalno-językowych,  osiadłe  na 
zwartym  pod  względem  geograficznym  obszarze.  Panowanie  Mieszka  I  jest  więc  jednym  z 
najważniejszych  w  naszych  dziejach  etapów  tworzenia  się  polskiej  wspólnoty  polityczno-
kulturalnej. 

Jeżeli  kolebką  państwa  Polan  była  Wielkopolska,  lub  może  tylko  jej  część  z  ośrodkiem  w 

Gnieźnie,  to  do  najwcześniejszych  zdobyczy  tego  państwa  musiały  należeć  pozostałe  obszary 
Wielkopolski  oraz  Kujawy.  Bawiący  w  965/966  r.  na  dworze  praskim  Bolesława  I  Ibrahim  ibn 
Jakub,  o  Polsce  prawdopodobnie  nieźle  poinformowany  ze  względu  na  żywe  wówczas  kontakty 
Polski  z  dworem  czeskim,  napisał  o  państwie  Mieszka  I,  że  jest  ono  najrozleglejsze  z  krajów 
słowiańskich i graniczy  od północy z Prusami, a od wschodu z Rusią. W granicach tego państwa 
znajdowało się zatem wówczas Mazowsze. Autor nazwał Mieszka „królem północy” i wspomniał o 
jego  sąsiedztwie  z  Wieletami  (może  przez  Lubusz).  Podbój  Pomorza  Zachodniego  został  przez 
Mieszka  dokonany  w  latach  967-972;  Pomorze  Gdańskie  spośród  nadmorskich  obszarów  w 
pierwszej  kolejności  musiało  zostać  włączone  do  Polski.  Kraków,  który  był  wówczas  ważnym 
punktem  etapowym  na  drodze  handlowej  z  Rusi  Kijowskiej  do  Pragi,  został  przez  Ibrahima 
zaliczony do władztwa księcia Czech Bolesława. Odosobniony pozostał pogląd (J. Dąbrowski), że 
Kraków,  a  także  Śląsk,  w  X  w.  w  skład  państwa  czeskiego  nie  wchodziły.  W  tradycji  czeskiej, 
utrwalonej  w  dokumencie  biskupstwa  praskiego  z  1088  r.,  zwierzchność  Kościoła  czeskiego 
rozciągała  się  niegdyś  na  Śląsk  i  na  Małopolskę.  Czas  tej  zwierzchności  łączyć  należy 
najprawdopodobniej  z  ostatnią  ćwiercią  X  w.,  bowiem  biskupstwa  w  Pradze  i  Ołomuńcu  zostały 
kreowane około 973 r. Próba jej odnoszenia do okresu państwa wielkomorawskiego, które upadło 
około  906  r.,  nie  znalazła  uznania.  W  każdym  razie  biskupstwo  praskie  pretendowało  do 
odnowienia  tej  zwierzchności  jeszcze  pod  koniec  XI  w.  Mamy  wreszcie  wyraźne  wskazówki 
źródłowe,  że  dopiero  Mieszko  I,  i  to  w  schyłkowym  okresie  swego  panowania,  zajął  na  rzecz 
Polski  obie  wspomniane  dzielnice.  Do  Śląska  najprawdopodobniej  odnosi  się  wzmianka  kroniki 
Thietmara  pod  990  r.  o  „królestwie”  zabranym  przez  Mieszka  I  Czechom,  oraz  współczesna  jej 
wiadomość  tzw.  Mnicha  sazawskiego  o  utracie  Niemczy  przez  Czechy.  Nie  można  zresztą 
wykluczyć  poglądu,  że  Małopolska  weszła  w  trwały  związek  z  Polską  dopiero  pod  panowaniem 
Bolesława  Chrobrego.  Kosmas  pisze  wprawdzie,  że  zajął  ją  Mieszko  I,  ale  jako  datę  tego  faktu 
podaje rok 999, który odpowiada już Bolesławowi Chrobremu. 

background image

Według  świadectwa  najstarszego  ruskiego  latopisu,  w  981  r.  Włodzimierz  Wielki  zabrał 

„Lachom”  grody  Przemyśl  i  Czerwień,  stanowiące  pogranicze  między  Rusią  a  Małopolską,  o 
niejasnej przed tą datą przynależności politycznej. 

Pod  koniec  panowania  Mieszka  I  granice  jego  „gnieźnieńskiego”  państwa  zostały  opisane  w 

tzw. akcie Dagome iudex (990-992), który znamy niestety tylko z mocno skażonego streszczenia. 
Państwo  to  opierało  się  prawdopodobnie  od  strony  północnej  o  morze,  od  strony  wschodniej 
graniczyło  z  Prusami  i  Rusią;  stąd  granica  szła  do  Krakowa,  przy  czym  niektórzy  badacze 
przyjmują,  że  jeszcze  Krakowa  nie  obejmowała;  dalej  biegła  ku  rzece  Odrze  i  trudnej  do 
zidentyfikowania miejscowości Alemure (może Ołomuniec), z kolei ku siedzibom Milczan, ale ich 
nie obejmowała, i wreszcie – z biegiem Odry, zapewne aż ku morzu. 

Jeżeli  tak  zarysowane  terytorium  państwowe  zostało  zespolone  pod  jedną  władzą  świadomie  i 

celowo,  to  świadczy  to  o  mądrości  twórców  państwa  polskiego  i  zrozumieniu  jego 
najżywotniejszych interesów. Jeżeli zaś było efektem zbiegu okoliczności, był to zbieg nadzwyczaj 
szczęśliwy. Tworzyły to terytorium w sposób niemal idealny dorzecza Wisły i Odry, wzajemnie na 
siebie  zachodzące  i  nie  wykazujące  nawet  w  niektórych  miejscach  wyraźnego  działu  wodnego. 
Obie rzeki wraz z ich dopływami, a także pas jezior na naszej części Niżu Środkowoeuropejskiego, 
stanowiły główne szlaki ruchu osadniczego, a nierzadko także ważne arterie komunikacyjne. Sieć 
hydrograficzna była tu więc istotnym czynnikiem integrującym te grupy etniczne, które znalazły się 
w granicach tworzonego w drugiej połowie X w. organizmu państwowego Polski. Tylko podmokłe 
obszary  nadnoteckie,  osłonięte  po  obu  stronach  szerokimi  pasami  puszczy,  w  sposób  naturalny 
separowały Pomorze i utrudniały jego zrośnięcie się z resztą ziem polskich. 

To zwarte pod względem geograficznym, etnicznym i osadniczym terytorium Polski ze schyłku 

X  w.  opierało  się  od  południa  o  naturalną  granicę  górską  Karpat  i  Sudetów;  od  zachodu  było 
osłonięte  pasem  puszcz,  zalegających  międzyrzecze  Bobru  i  Nysy  (Łużyckiej).  Począwszy  od 
ujścia  tej  ostatniej  rzeki,  Odra  –  pozbawiona  dopływów  lewobrzeżnych,  a  mająca  całe  swoje 
zlewisko po stronie wschodniej – stanowiła wyraźną i trudno dostępną bagnistą zaporę od zachodu. 
W  dwu  miejscach  jednak  idące  od  strony  wschodniej  fale  osadnicze  przekroczyły  tę  rzekę, 
obejmując  obydwa  jej  brzegi:  raz  w  rejonie  ujścia  Warty,  gdzie  Odra  wygina  się  ku  wschodowi, 
teren  jest  suchszy,  a  na  jej  zachodnim  przedpolu  stanął  gród  Lubusz,  i  drugi  raz  w  rejonie 
Szczecina, gdzie z kolei brzeg zachodni suchszy jest od wschodniego. Dalej od ujścia Odry i wyspy 
Wolin, związanej pod względem osadniczym z pomorską grupą Słowian, granica biegła morzem do 
ujścia Wisły. O dolny, podmokły od wschodu bieg tej rzeki oparła się granica między osadnictwem 
słowiańskich Pomorzan i litwo-bałtyjskich Prusów. Tylko tutaj, mniej więcej od ujścia Osy, rzeka 
ta dzieliła ludzi i kultury, a dalej w górę już tylko łączyła mieszkańców obu jej brzegów. Od ziemi 
chełmińskiej  ku  wschodowi  granica  między  Prusami  a  kujawsko-mazowieckimi  Słowianami  była 
dość płynna. Stanowił ją pas mokradeł, jezior i puszcz; tu była możliwość wzajemnego przenikania 
się obu grup etnicznych, ale w X w. musiały one być jeszcze od siebie odległe. Płynna była na całej 
swojej  długości  granica  wschodnia.  Dorzecze  Wisły  splatało  się  tu  niemal  z  dorzeczami  Niemna, 
Prypeci  i  Dniestru.  Granicę  w  pewnym  sensie  naturalną  mógł  tu  stanowić  w  swoim  środkowym 
biegu  Bug,  ale  od  strony  zachodniej  osadnictwo  zatrzymywało  się  na  strefie  lasów  i  mokradeł 
ciągnących  się  na  wschód  ku  górnej  Prypeci.  Dopiero  na  południe  od  tej  strefy  bagnisto-leśnej 
znajdowały  się  tereny  zasiedlone  z  kilkoma  znacznymi  grodami,  o  przejściowym  polsko-ruskim 
etnicznym i kulturalnym charakterze. Od zarania naszej państwowości te tzw. grody czerwieńskie, 
wraz z noszącym podobne przejściowe cechy dorzeczem Sanu, były przedmiotem sporów między 
Polską a Rusią. 

Terytorium  państwowe  Polski  z  końca  X  w.  liczyło  nie  więcej  niż  250  tyś.  km

2

.  Stan  jego 

zaludnienia  szacuje  się  na  około  l  min  mieszkańców.  Było  więc  ono  zasiedlone  rzadko  (około  4 
mieszkańców  na  l  km

2

,  w  sposób  bardzo  nierównomierny,  a  krajobraz  puszczański  dominował 

jeszcze  na  rozległych  obszarach.  Natomiast  większe  skupiska  osadnicze  musiały  się  znajdować, 
idąc  od  północy,  w  rejonie  Wolina,  Pyrzyc,  Kołobrzegu,  Sławna,  Słupska,  Gdańska,  Tczewa  i 

background image

Chełmna. Pas intensywnie zasiedlony ciągnął się od Poznania i Giecza, przez Gniezno, Kruszwicę, 
Płock  gdzieś  po  Wyszogród.  Bardziej  na  południe  stwierdzić  można  kilka  ośrodków  o  większym 
potencjale  demograficznym,  jak  zwłaszcza  w  rejonie  Kalisza,  Łęczycy,  Sieradza.  Potem  znowu 
mamy pas gęściej zasiedlony gdzieś od Wolborza po Radom. Na Śląsku jako oś osadnictwa rysuje 
się  wyraźnie  Odra,  na  co  wskazują  dobrze  udokumentowane  terytoria  plemienne  Dziadoszan, 
Ślężan, Opolan i Golęźyców. Już w owych zamierzchłych czasach licznych osadników przyciągały 
również dopływy tej rzeki, a zwłaszcza Kaczawa, Bystrzyca, Ślęża, Oława, Nysa Kłodzka i Olza. 
Dużym  potencjałem  ludnościowym  odznaczała  się  również  Małopolska,  szczególnie  lewy  brzeg 
Wisły  na  zwartym  obszarze  od  Krakowa  po  dolinę  Nidy,  czy  jeszcze  na  wschód  od  tej  rzeki  w 
rejonie  Sandomierza  i  Zawichostu  po  Wyżynę  Lubelską.  Wreszcie  znaczna  wyspa  osadnicza 
znajdować się musiała w dolinie Sanu, gdzie na czoło wysunął się gród Przemyśl. 
 

4.  Chrzest Polski 

 

Jednym  z  najdonioślejszych  aktów  politycznych  państwa  Mieszka  I  było  przyjęcie 

chrześcijaństwa. Sposób, w jaki tego aktu dokonano, dowodzi ogromnej zręczności i przezorności 
Mieszka. Właśnie na dworze Ottona I przez wiele lat dojrzewała myśl założenia arcybiskupstwa w 
Magdeburgu,  które  w  sferze  kościelnej  realizowałoby  program  ekspansji  wschodniej  cesarstwa. 
Arcybiskupstwo to istotnie zostało powołane do życia w 968 r.; miało wytyczone granice od strony 
zachodniej,  a  otwarte  było  ku  wschodowi.  Mieszko  jednak  był  szybszy.  Pojął  w  965  r.  za  żonę 
Dobrawę córkę księcia czeskiego Bolesława I, a w następnym roku przyjął wraz ze swoim dworem 
chrzest;  z  kolei  nastąpiła  chrystianizacja  kraju.  Czechy  nie  miały  jeszcze  wówczas  własnego 
biskupstwa,  lecz  należały  do  bawarskiej  diecezji  w  Ratyzbonie.  Ta  zaś  wchodziła  w  skład 
kierowanej  z  odległej  Nadrenii  archidiecezji  mogunckiej,  której  konkurentem  na  wschodzie  miał 
się  stać  Magdeburg.  Wygrał  tu  więc  Mieszko  konflikt  kościoła  niemieckiego  i  w  ten  sposób 
zapewnił  chrystianizowanej  Polsce  status  misyjnego  terytorium,  podległego  bezpośrednio 
Rzymowi.  Pierwszym  biskupem  misyjnym  Polski  był  Jordan,  który  pochodził  zapewne  z  kręgu 
kultury  romańskiej,  może  z  Włoch,  a  może  z  Lotaryngii.  Jego  następcą  był  Niemiec  Unger. 
Biskupstwo  misyjne  miało  charakter  przejściowy  i  musiało  z  czasem  przybrać  diecezjalną  formę 
organizacyjną.  Mieszko  pokonał  z  pewnością  rozliczne  trudności,  aby  nie  dopuścić  do 
podporządkowania Polski pod względem kościelnym archidiecezji magdeburskiej, nie cofającej się 
nawet  przed  stwarzaniem  fałszywych  podstaw  prawnych  (czego  dowiodła  zresztą  nauka 
niemiecka).  Właśnie  cytowany  już  akt  Dagome  iudex,  w  którym  Mieszko  poddał  swoje  państwo 
pod  protekcję  Stolicy  Apostolskiej,  miał  na  celu  w  pierwszym  rzędzie  wyjednanie  dla  Polski 
statusu odrębnej prowincji kościelnej. Udało się dopiąć tego celu dopiero Bolesławowi Chrobremu, 
ale  był  to  i  tak  sukces  olbrzymi,  skoro  wcześniej  schrystianizowane  Czechy  uzyskały  własne 
arcybiskupstwo dopiero około połowy XIV w. 
 

5.  Stosunek Mieszka I do cesarstwa 

 

Król niemiecki z dynastii saskiej Otto I odnowił w 962 r. godność cesarza rzymskiego i związał 

ją  trwale  z  królestwem  niemieckim.  Zatem  królowie  niemieccy  zyskali  nie  tylko  najwybitniejszą 
pozycję  wśród  władców  zachodniej  i  środkowej  Europy,  ale  podjęli  plan  rozciągnięcia  swojej 
zwierzchności,  w  zakresie  władzy  świeckiej,  nad  całym  światem  zachodniochrześcijańskim. 
Mieszko  wcześnie  zrozumiał  tę  ideę,  bo  już  wkrótce  po  koronacji  cesarskiej  Ottona  I  nazwany 
zostaje  przez  kronikarza  niemieckiego  Widukinda  „przyjacielem  cesarza”,  co  potwierdza  nadto 
Thietmar,  nazywając  go  pod  972  r.  „wiernym  cesarzowi”.  Owa  przyjaźń  i  wierność  okupywana 
była  przez  Mieszka  trybutem  z  terytorium  „aż  do  rzeki  Warty”,  a  więc  terytorialnego  nabytku 
Polski na południe od rzeki Warty. Traktował Mieszko tę przyjaźń jako zło konieczne, mające go 
doraźnie zabezpieczyć przed ekspansją Marchii Wschodniej, która z rejonu górnej Łaby dokonała  

background image

właśnie  w    963    r.    zaboru    Łużyc.    Zarówno    po    śmierci  Ottona  I  (973),  jak  i  Ottona  II  (983), 
popierał  do  tronu  cesarskiego  przeciwko  dynastii  saskiej  księcia  bawarskiego  Henryka  zwanego 
Kłótnikiem. 

Formalną  przyjaźń  z  cesarzem  przeplatały  konflikty  Mieszka  ze  wschodnioniemieckimi 

feudałami.  W  963  r.  najechał  Polskę  na  czele  pogańskich  Redarów.  skłócony  z  cesarzem 
przedstawiciel  niemieckiego  świata  feudalnego  Wichman.  Zadał  on  klęskę  Polakom  w  bitwie,  w 
której  poległ  nieznany  z  imienia  brat  Mieszka  I.  Informacja  o  tej  bitwie  kronikarza  niemieckiego 
Widukinda jest pierwszą wzmianką źródłową o Mieszkowym państwie.  W cztery lata później ten 
sam Wichman poległ w walce z Mieszkiem. W 972 r. doszło do zbrojnego starcia między Polską a 
margrabią  Marchii  Wschodniej  Hodonem.  Szalę  zwycięstwa  w  słynnej  bitwie  pod  Cedynią 
przechylił na rzecz Mieszka jego brat Czcibor. Zwycięski Mieszko został wezwany przez Ottona I 
do Kwedlinburga, gdzie dalszą przyjaźń z cesarstwem okupić musiał oddaniem na dwór cesarski, w 
charakterze jak  gdyby zakładnika, swego syna  Bolesława, zwanego później Chrobrym. Gdy  wnet 
zmarł  Otton  I,  a  Mieszko  poparł  jego  bawarskiego  rywala,  doprowadziło  to  do  zerwania 
przyjaznych  stosunków  Polski  z  cesarstwem.  W  979  r.  Otto  II  podjął  nawet  wyprawę  zbrojną 
przeciw  Mieszkowi,  która  jednak  nie  przyniosła  zamierzonego  rezultatu.  Nie  przywrócono 
zerwanej  świeżo  zależności  trybutarnej  Mieszka  od  cesarstwa,  a  gwarancją  dobrych  stosunków 
polsko-niemieckich  miało  być  na  przyszłość  małżeństwo  Mieszka  z  Odą,  córką  margrabiego 
Marchii  Wschodniej  Dytryka.  Po  śmierci  Ottona  II  (983)  Mieszko  znów  poparł    Henryka   
Kłótnika, który jednak tronu   nie   osiągnął.   Aby   uprzedzić   konflikt   zbrojny,   uznał   Mieszko 
zwierzchność cesarstwa nad swoim  państwem, a przy tej okazji   złożył zwycięskiemu Ottonowi 
III  egzotyczny dar w postaci wielbłąda. W 990 r. w trakcie wojny z Czechami, której najbardziej 
prawdopodobnym  efektem  było  przyłączenie  Śląska  do  Polski,  korzystał  Mieszko  z  pomocy 
militarnej cesarstwa. 
 

6.  Początek panowania Bolesława Chrobrego 

 

Mieszko  I  zmarł  w  992  r.,  pozostawiając  dwu  synów  z  małżeństwa  z  Odą,  córką  margrabiego 

Dytryka, oraz Bolesława zwanego Chrobrym ze związku małżeńskiego z Dobrawą. Brak Bolesława 
w akcie Dagome iudez nasuwa przypuszczenie, że mógł on być przez Mieszka odsunięty na rzecz 
synów  z  drugiego  małżeństwa,  lub  że  miał  wcześniej  wydzielone  własne  państwo,  np.  na  terenie 
ziemi  krakowskiej.  Jakkolwiek  było,  zdołał  on  po  śmierci  ojca  zawładnąć  całą  jego  spuścizną, 
usuwając na wygnanie Odę wraz z jej synami i oślepiając jakichś uzurpatorów być może z bocznej 
linii Piastów, w osobach Przybywoja i Odylena. 

Bolesław  dziedziczył  państwo,  które  miało  dobrze  ułożone  stosunki  z  cesarstwem, 

zapoczątkowane  zapewne  zabiegi  w  Rzymie  o  polską  prowincję  kościelną,  a  może  i  o  koronę 
królewską,  korzystnie  zapowiadające  się  stosunki  ze  Skandynawią,  którym  drogę  utorowało 
małżeństwo  córki  Mieszka  I,  rodzonej  siostry  Bolesława,  Świętosławy  –  Storrady,  z  Erykiem 
Zwycięskim,  królem  Szwecji  i  Danii,  a  z  kolei  po  śmierci  tegoż  (994)  wydanej  za  Swena 
Widłobrodego, króla duńskiego. Korzystnie układały się też stosunki z Węgrami dzięki małżeństwu 
siostry  Mieszka  Adelajdy  z  twórcą  państwa  węgierskiego  Gejzą.  Zaognione  zapewne  pozostały 
stosunki z Czechami po niedawnej wojnie, a być może również stosunki z Rusią, która zagarnęła w 
981 r. Przemyśl z tzw. grodami czerwieńskimi. 

W  panowaniu  Bolesława  Chrobrego  wyróżnić  się  dają  wyraźnie  dwa  etapy.  W  pierwszym 

dziesięcioletnim  mniej  więcej  okresie  kończył  Bolesław  budowlę  ojca,  zabiegając  o  polską 
prowincję  kościelną  oraz  o  koronę.  Pogłębił  sojusz  z  cesarstwem  i  wykorzystał  te  szansę,  które 
mogły  mu  zjednać  Stolicę  Apostolską.  Okazja  nadarzyła  się,  gdy  Wojciech  syn  czeskiego 
wielmoży Sławnika, dwukrotnie powoływany na biskupstwo praskie, w drodze powrotnej z Rzymu 
w  996  r.  –  wobec  wymordowania  jego  rodziny  w  Czechach  –  szukał  schronienia  w  Polsce. 
Bolesław  przyjął  go  chętnie  i  dopomógł  w  realizacji  jego  misyjnych  planów.  Śmierć  Wojciecha 

background image

podczas  misji  pruskiej  (997),  a  z  kolei  wykupienie  na  wagę  złota  jego  zwłok  przez  Bolesława, 
sprawiły, że Polska zyskała własnego męczennika, którego w Rzymie uznano za świętego. Dzięki 
temu atutowi już w 999 r. papież Sylwester II kreował „arcybiskupstwo św. Wojciecha”, które po-
wierzył  bratu  męczennika  Radzimowi  Gaudentemu.  W  roku  następnym  cesarz  Otto  III  podjął 
wotywną wyprawę do grobu tegoż męczennika, włączając przy tej okazji Bolesława Chrobrego do 
swego planu „odnowy cesarstwa rzymskiego”. 
 

7.  Zjazd gnieźnieński 1000 roku 

 

Mimo  swojej  religijnej  oprawy  zjazd  gnieźnieński  był  aktem  politycznym  o  dużej  doniosłości. 

Odbił się głośnym echem we współczesnym świecie chrześcijańskim. Został obszernie opisany w 
zaginionym  żywocie  św.  Wojciecha,  z  którego  odnośnych  informacji  czerpał  zapewne  Gali 
Anonim,  wiele  uwagi  poświęcił  mu  też  w  gorzkich  słowach  biskup  merseburski  Thietmar,  a 
zarejestrowały go również roczniki niemieckie. Zjazd został przez Polskę starannie przygotowany 
w  Stolicy  Apostolskiej  i  na  dworze  cesarskim  w  drodze  dyplomatycznej.  Bolesław  nie  szczędził 
środków, by wypadł dostojnie i okazale. Był więc w pewnym sensie prezentacją  cywilizacyjnego 
dorobku  młodej  państwowości  polskiej  wobec  najwyższego  autorytetu  ówczesnego  świata 
zachodniochrześcijańskiego,  Nawet  niechętny  Polsce  i  Bolesławowi  Chrobremu  Thietmar  musiał 
przyznać, że prezentacja ta wypadła bardzo okazale. 

Realne  korzyści,  jakie  Polska  wyniosła  ze  zjazdu  gnieźnieńskiego,  były  bardzo  duże. 

Potwierdzając  decyzję  Stolicy  Apostolskiej  o  utworzeniu  odrębnej  polskiej  prowincji  kościelnej, 
przekazał  równocześnie  Otto  na  przyszłość  Bolesławowi  i  jego  następcom  władzę  inwestytury 
dostojników  kościelnych,  a  więc  prawo  obsadzania  zarówno  stolicy  arcybiskupiej  i  powołanych 
wówczas  do  życia  biskupstw  (Kołobrzeg,  Wrocław,  Kraków),  jak  też  pozostającego  dotąd  w 
bezpośredniej  podległości  Rzymowi  biskupstwa  misyjnego,  któremu  wytyczono  teraz  obszar 
diecezjalny ze stałą siedzibą w Poznaniu. Gali Anonim informuje, że Otto uznał Bolesława godnym 
królewskiej  godności,  a  na  znak  tego  włożył  na  jego  głowę  swoją  cesarską  koronę  i  nazwał  go 
„bratem  i  współpracownikiem  cesarstwa'

oraz  „przyjacielem  i  sprzymierzeńcem  narodu 

rzymskiego”.  Akt  ten  wychodził  znacznie  poza  symboliczne  znaczenie,  skoro  Thietmar  pisał  z 
wyrzutem:  „Niech  Bóg  wybaczy  cesarzowi,  że  czyniąc  trybutariusza  panem,  wyniósł  go  tak 
wysoko”... Obustronne dary umocniły zadzierzgnięte więzy przyjaźni. Cesarz ofiarował Chrobremu 
domniemany  gwóźdź  z  krzyża  Chrystusowego  i  tzw.  włócznię  św.  Maurycego,  zaś  Bolesław 
darował cesarzowi ramię św. Wojciecha i wyprawił z nim 300 pancernych rycerzy. 

W interpretacji uchwał i symboliki zjazdu gnieźnieńskiego niektórzy uczeni idą bardzo daleko, 

domyślając  się,  iż  Otto  III  uczynił  Bolesława  Chrobrego  swoim  zastępcą  lub  nawet  następcą  na 
tronie  cesarskim.  Do  takich  wniosków  źródła  nie  uprawniają,  wydaje  się  jednak  bardzo 
prawdopodobne,  iż  w  cesarsko-papieskim  programie  „odnowy  imperium  rzymskiego”,  którego 
ideowy  wyraz  przedstawia  znana  miniatura  z  ewangeliarza  Ottona  IIl  (władcy  Italii,  Galii, 
Germanii i Słowiańszczyzny składają hołd cesarzowi), Bolesławowi przypaść miała godność króla 
krajów słowiańskich. 

Na razie jednak nie powiodło się Bolesławowi Chrobremu uzyskanie korony królewskiej. Skoro 

król  miał  być  pomazańcem,  nie  wystarczył  akt  „koronacji”  przez  cesarza,  potrzebna  była  sakra 
papieska. Zabiegi czynione w Rzymie w r. 1000 nie odniosły rezultatu, a wnet, wobec zmiany na 
tronie cesarskim, zostały w Stolicy Apostolskiej udaremnione. Według późniejszej tradycji, korona 
została  wówczas  dla  Polski  u  papieża  wyjednana,  ale  –  wskutek  zbiegu  nie  sprzyjających 
okoliczności – dostał ją Stefan węgierski. 
 

8.  owe nabytki terytorialne 

 

Ze  śmiercią  Ottona  III  (styczeń  1002)  zbiega  się  prawie  początek  nowego  etapu  polityki 

background image

Bolesława  Chrobrego.  Jej  celem  były  nowe  zdobycze  terytorialne  na  zachodzie,  południu  i 
wschodzie.  Dopatrywano  się  w  tym  chęci  tworzenia  rodzaju  marchii,  które  na  przedpolu 
łatwiejszych  przejść  granicznych  strzec  miały  nienaruszalności  terytorium  państwowego  Polski. 
Brak  jednak  na  to  wystarczających  dowodów.  Można  się  w  tej  polityce  dopatrzeć  także  próby 
realizacji  idei  „królestwa  słowiańskiego”,  która  –  jak  mamy  prawo  przypuszczać  –  była 
składnikiem programu „odnowy cesarstwa” Ottona III. 

W  kwietniu  1002  r.,  gdy  został  zamordowany  margrabia  marchii  miśnieńskiej  Ekkehard, 

Bolesław  zajął  Łużyce  i  Milsko,  wkroczył  do  Miśni,  a  córkę  swą  Regelindę  wydał  za  Hermana 
syna Ekkeharda. Świeżo wybrany królem niemieckim Henryk II uznał wprawdzie Łużyce i Milsko 
za  lenna  Bolesława  z  ramienia  Niemiec,  ale  w  ugodzie  krył  się  zalążek  konfliktu.  Wnet  potem 
Bolesław  wmieszał  się  w  sprawy  czeskie.  Bunt  przeciwko  tamtejszemu  władcy,  okrutnemu 
Bolesławowi  Rudemu,  umożliwił  Chrobremu  wprowadzenie  na  tron  czeski  oddanego  sobie 
Władywoja  (spoza  dynastii  Przeniyślidów).  Gdy  zaś  ten  związał  się  z  Henrykiem  II,  Chrobry 
dopomógł  Bolesławowi  Rudemu  powrócić  do  władzy.  Wobec  nowych  okrucieństw  tegoż,  sam 
Bolesław  Chrobry  został  powołany  na  księcia  Czech.  Oślepił  swego  rywala  przez  18  miesięcy 
sprawował  rządy  w  Czechach  i  na  Morawach.  Z  kolei  przy  poparciu  Henryka  II  brat  Bolesława 
Rudego Jaromir usunął z Czech Chrobrego i załogi polskie. Przy Polsce pozostały jednak Morawy, 
a prawdopodobnie również Słowacja. Epizod czeski Bolesława Chrobrego był zarazem początkiem 
długotrwałej wojny Polski z Henrykiem II. Pierwszy jej etap rozegrał się na terenie Łużyc i Milska, 
a  znalazł  ciąg  dalszy  w  uciążliwej  dla  Niemców,  wspieranych  przez  pogańskich  Lutyków, 
wyprawie w głąb Polski. Mimo sukcesów militarnych Henryka II i wkroczenia jego wojsk w głąb 
Wielkopolski  zawarty  w  1005  r.  pod  Poznaniem  pokój,  którego  warunków  nie  znamy,  nie  był  w 
pełni  dla  Niemców  zadowalający,  skoro  współczesne  źródło  niemieckie  nazywa  go  „złym 
pokojem”.  Zaważyła  na  tym  zapewne  porażka  najeźdźców  na  krótko  przed  rozpoczęciem 
pertraktacji, o czym wspomina Thietmar. Nowy konflikt zbrojny rozpoczął się w 1007 r. Bolesław 
Chrobry  zajął  ponownie  Łużyce  i  Milsko,  a  w  łupieskim  pochodzie  doszedł  aż  pod  Magdeburg. 
Odwetowa wyprawa Henryka II przeciw Polsce dotarła do Głogowa, ale nie przyniosła sukcesu. W 
związku z zabiegami o koronę cesarską, poszedł Henryk II w 1013 r. na zjeździe w Merseburgu na 
ustępstwa. Bolesław zdołał prawdopodobnie utrzymać Łużyce z Milskiem jako lenno niemieckie. 
Henryk II udzielił Bolesławowi pomocy zbrojnej w jego wyprawie na Ruś w tymże roku, a z kolei 
Bolesław  winien  był  wspierać  włoską  wyprawę  Henryka  w  1014  r.  Ten  jednak  posiłków  nie 
udzielił,  co  stało  się  wstępem  do  nowej  fazy  konfliktu  zbrojnego.  W  1015  r.  rozpoczęła  się 
wyprawa cesarza Henryka II przeciw Polsce. Najeźdźcy zdołali wprawdzie przekroczyć Odrę, ale 
nękani przez polskich obrońców musieli się wycofać. W dwa lata później ruszyła nowa wyprawa 
cesarska. Plan uderzenia na Polskę od wschodu przez Jarosława Mądrego nie doszedł do skutku. W 
toku  tej  wyprawy  wojsko  polskie  miało  swoją  chlubną  kartę  w  postaci  trzytygodniowej 
bohaterskiej obrony śląskiego grodu Niemczy. Pokój budziszyński 1018 r. zakończył tę trzecią fazę 
konfliktu. Polska zatrzymała Łużyce i Milsko oraz Morawy. Celem utwierdzenia pokoju Bolesław 
pojął za żonę córkę Ekkeharda, a siostrę margrabiego Miśni Hermana, Odę. 
 

9.  Ruś w polityce Bolesława Chrobrego 

 

Ważne miejsce w polityce zagranicznej Bolesława Chrobrego zajmowała sprawa ruska. Celem 

tej  polityki  nie  był  jednak  podbój  Rusi,  lecz  co  najwyżej  podporządkowanie  Polsce,  a  w  każdym 
razie  oderwanie  jej  od  sojuszu z  Niemcami;  nadto  chodziło  o  włączenie do  Polski  pogranicznego 
terytorium tzw. grodów czerwieńskich. Poprzez małżeństwo swojej córki ze Świętopełkiem, synem 
księcia kijowskiego Włodzimierza Wielkiego, zamierzał Bolesław utrwalić własne wpływy na Rusi 
po  wspomnianej  wyprawie  z  1013  r.  Temu  samemu  celowi  służyć  miała  poufna  misja  ruska 
biskupa  kołobrzeskiego  Reinberna.  Cała  akcja  nie  doprowadziła  do  zamierzonego  rezultatu,  a  w 
1017  r.  doszło  do  sojuszu  między  Jarosławem  Mądrym  a  cesarzem  Henrykiem  II.  Toteż  w  roku 

background image

następnym podjął Bolesław znowu wyprawę na Ruś. Odniósł duży sukces militarny, zdobył liczne 
łupy, w drodze powrotnej zajął na rzecz Polski grody czerwieńskie. Osadził też na tronie kijowskim 
na  krótko  Świętopełka,  ale  po  ustąpieniu  Polaków  wyparł  go  brat  Jarosław  Mądry.  Bolesław 
pogodził się z tym faktem i ułożył z Jarosławem poprawne sąsiedzkie stosunki. 
 

10.  Ostatnie lata rządów Bolesława Chrobrego 

 

Z  rokiem  1018,  na  który  przypadły  największe  sukcesy  polityki  zagranicznej  Bolesława 

Chrobrego,  urywa  się  najlepsze  źródło  do  jego  panowania,  kronika  Thietmara.  Stąd  brak  nam 
pełniejszej  informacji  do  ostatnich  lat  Bolesławowych  rządów.  Niektórzy  badacze  (D.  Borawska, 
A. F. Grabski) domyślają się, że w okresie tym wstrząsnęła Polską jakaś rewolucja czy bunt, inni 
przyjmują za Kosmasem, że w 1021 r. Polska utraciła Morawy (S. Zakrzewski). Na domyśle oparta 
jest informacja naszej historiografii o nowej wojnie Bolesława z Rusią około 1020-1022 r. Pewne 
jest  natomiast,  że  po  śmierci  w  1024  r.  najpierw  niechętnego  Polsce  papieża  Benedykta  VIII,  a 
wnet  po  nim  cesarza  Henryka  II,  wszczął  Bolesław  w  Stolicy  Apostolskiej  energiczne  starania  o 
koronę  królewską.  Koronował  się  zaś  w  Gnieźnie  w  1025  r.  prawdopodobnie  na  dwa  miesiące 
przed śmiercią. Uwieńczył godnie dzieło swego panowania, którego syntetyczna ocena musi jednak 
budzić kontrowersje. Ekspansywna polityka była wszak bardzo kosztowna i wyczerpująca zarówno 
dla ówczesnego systemu skarbowego, jak też dla sił zbrojnych młodego państwa Piastów, a zatem 
dużym  ciężarem  spadała  na  barki  społeczeństwa  i  –  mimo  doraźnych  efektów  –  mogła  budzić 
niezadowolenie.  Wywoływała  także  wrogie  nastroje  na  zewnątrz,  które  nie  ułatwiały  ułożenia 
stosunków  sąsiedzkich  także  w  przyszłości.  Naruszała  w  pewnym  stopniu  uformowane  już 
struktury polityczne słowiańskie, co dotyczy zwłaszcza Czech, ale zarazem zmierzała do integracji 
Słowian, a przede wszystkim do wydarcia Niemcom serbołużyckiej części Słowiańszczyzny. 
 

11.  Zmierzch i upadek monarchii pierwszych Piastów 

 

Na  swego  następcę  desygnował  Bolesław  Chrobry  Mieszka  II,  który  wnet  po  śmierci  ojca 

koronował  się.  Starszy  jego  brat  przyrodni  Bezprym  został  z  woli  ojca  osadzony  w  klasztorze 
kamedułów koło Rawenny, młodszy zaś, imieniem Otto, zrazu nie przedstawiał niebezpieczeństwa 
dla  nowego  władcy.  Rządy  Mieszka  II  były  kontynuacją  mocarstwowej  polityki  Bolesława 
Chrobrego. Przy Polsce pozostawała jeszcze większość nabytków terytorialnych Chrobrego, a więc 
Łużyce  i  Milsko,  strzegące  wejścia  do  Polski  przez  tzw.  Bramę  Łużycką,  posiadała  też  Polska 
wbrew  dawniejszym  domniemaniom  na  przedpolu  Bramy  Morawskiej  –  Morawy,  a  u  przejścia  z 
Małopolski  na  Węgry  –  Słowację.  Przy  Polsce  pozostało  również  terytorium  pograniczne  w 
stosunku do Rusi, tzw. grody czerwieńskie. 

We  wcześniejszym  okresie  swego  panowania  włączył  się  Mieszko  II  do  wielkiej  polityki 

środkowoeuropejskiej.  Akcentował  silnie  swoją  niezależność  wobec  cesarstwa  i  związał  się  z 
opozycją niemiecką w stosunku do Konrada II, sięgając swoimi wpływami aż do dalekiej Nadrenii. 
Siadem porozumienia czy sojuszu Mieszka II z wrogą cesarzowi Lotaryngią jest kodeks liturgiczny 
z  wizerunkiem  Mieszka  i  adresowanym  doń  pełnym  pochwał  i  podziwu  dla  jego  królewskiej 
godności  listem  Matyldy,  córki  Herimana  szwabskiego,  a  żony  księcia  Lotaryngii  Fryderyka. 
Wyrazem czynnego zaangażowania Mieszka w sprawy cesarstwa były dwukrotne jego dywersyjne 
wyprawy w głąb Saksonii (1028, 1030), które sięgnęły w niszczącym, wspieranym przez Lutyków 
pochodzie aż po rzekę Saalę. Odwetowa wyprawa Konrada II (1029) dotarła zaledwie do Łużyc. 

Mimo 

doraźnych 

sukcesów 

polityczno-militarnych 

Mieszka, 

nad 

Polską 

zawisło 

niebezpieczeństwo. O udział w rządach upomniał się najstarszy syn Chrobrego Bezprym, który już 
wcześniej  porzucił  życie  zakonne,  a  poparty  został  przez  trzeciego  syna  Bolesława  –  Ottona. 
Mieszko wygnał braci z kraju, ale to sytuacji nie poprawiło, bo weszli oni w porozumienie zarówno 
z wrogim Polsce cesarstwem, jak i z Rusią. W 1031 r. doszło do dwustronnego ataku na Polskę. Po 

background image

nieudanej próbie oporu przeciw Konradowi II, Mieszko uciekł do poróżnionego z cesarzem księcia 
czeskiego Udalryka. Od  strony Rusi wkroczyli do Polski bracia Mieszka. Bezprym objął rządy, a 
dla pozyskania poparcia ze strony cesarstwa odesłał przez żonę Mieszka Rychezę na dwór Konrada 
II  polskie  insygnia  koronacyjne.  Wnet  padł  jednak  ofiarą  zamachu,  który  umożliwił  Mieszkowi 
powrót do kraju. W wypadkach 1031 r. Polska poniosła duże straty terytorialne. Łużyce i Milsko 
odpadły  od  Polski  bezpowrotnie,  tzw.  grody  czerwieńskie  zajęli  Rusini,  Morawy  –  Czesi.  Polska 
utraciła,  prawdopodobnie  wówczas,  również  Słowację  na  rzecz  Węgier.  Ale  i  wewnątrz  państwa 
sytuacja Mieszka była niełatwa. Jeszcze w ciągu 1032 r. musiał się on stawić w Merseburgu przed 
oblicze  cesarskie  i  przyjąć  podyktowane  mu  warunki.  Cesarz  podzielił,  Polskę  między  Mieszka  i 
jego  brata  Ottona,  a  nadto  –  jak  się  wydaje  –  wykroił  osobną  dzielnicę  jakiemuś  Dytrykowi, 
bratankowi Chrobrego. Rychłe zejście Ottona, na którego targnął się jego własny giermek, a może 
również usunięcie Dytryka, umożliwiły na krótko Mieszkowi zjednoczenie kraju, ale już w 1034 r. 
także on zginął gwałtowną śmiercią. 
 

12.  Powstanie ludowe i reakcja pogańska 

 

Okres od zgonu Mieszka II w 1034 r. do najazdu Brzetysława I czeskiego na Polskę latem 1039 

r. i następującego tuż po nim powrotu do kraju syna Mieszkowego Kazimierza przedstawia się w 
naszych  źródłach  zagadkowo.  Nie  wiadomo  przede  wszystkim,  kto  był  u  władzy  w  tym 
pięcioletnim  okresie.  Nie  informują  o  tym  ani  Gali  Anonim,  ani  mistrz  Wincenty  Kadłubek,  ani 
roczniki  polskie.  Również  informacji  na  ten  temat  nie  zawiera  kronika  Kosmasa,  choć  obszernie 
opisuje  najazd  Brzetysława.  Analogicznie  rzecz  się  przedstawia  we  współczesnych  źródłach 
niemieckich, na ogół interesujących się sprawami polskimi. Jedynie Kronika wielkopolska, spisana 
w  drugiej  połowie  XIII  w.,  podaje  wiadomość,  że  po  Mieszku  II  objął  rządy  i  koronował  się  na 
króla jego pierworodny syn Bolesław, który „życie źle skończył”, a z powodu swej niegodziwości 
został  niejako  z  pocztu  władców  polskich  wymazany.  Niektórzy  tę  wiadomość  przyjmowali, 
nazywając  owego  Bolesława  „zapomnianym”,  bowiem  w  ten  sposób  wyjaśniała  się  zarazem 
zagadka  „mnichostwa”  Kazimierza  Odnowiciela.  Jeśli  się  natomiast  przyjmie,  że  Kazimierz  był 
jedynym synem Mieszka, to niejasna jest zarówno wiadomość roczników o oddaniu go w 1026 r. 
na naukę, jak i późniejsza tradycja o nim jako o mnichu. Wydaje się jednak, że owa wiadomość o 
Bolesławie  z  Kroniki  wielkopolskiej  była  właśnie  próbą  rozwiązania  tej  samej,  nurtującej  nas 
dzisiaj zagadki, i to rozwiązania na domysł. Czy oprócz Kazimierza miał Mieszko II jeszcze innego 
przeznaczanego  do  rządów  państwem  syna,  czy  Kazimierz  objął  władzę  bezpośrednio  po  ojcu,  a 
dopiero wygnany z Polski wybrał życie klasztorne, są to pytania bez jednoznacznej odpowiedzi. 

Pewne  jest  natomiast,  że  po  śmierci  Mieszka  II,  ale  przypuszczalnie  bliżej  daty  najazdu 

Brzetysława, wstrząsnęło Polską groźne dla wczesnego feudalizmu powstanie ludowe, połączone z 
reakcją pogańską. Pamiętano o nim jeszcze na dworze Bolesława Krzywoustego, a głośnym echem 
odbiło się w Niemczech, na Rusi i w Czechach, choć tradycja historyczna dwu ostatnich krajów – 
jeżeli  nie  dotyczy  innych  wydarzeń  –  przechowała  mylne  jego  daty.  Wprawdzie  Gall  pisze,  że 
wywołali  je  „wyzwoleńcy”  i  „niewolnicy”,  nie  ulega  wątpliwości,  że  terminologia  ta  nie  jest 
precyzyjna, i że główną siłą napędową powstania była ludność wolna, której coraz bardziej dawała 
się  we  znaki  stale  wzrastająca  renta  feudalna;  właściwi  niewolnicy  mogli  się  do  tego  ruchu 
włączyć.  Nie  trzeba  bowiem  dowodzić,  że  liczne  wojny  z  czasów  Chrobrego  i  Mieszka  II,  jeżeli 
nawet  przynosiły  duże  łupy,  ogromnym  ciężarem  spadały  na  całą  wieśniaczą  ludność  kraju.  Kto 
inny  na  cele  wojenne  pracował,  a  kto  inny  zgarniał  łupy.  Wojna  była  formą  podziału  dochodu 
społecznego; Także utrzymanie Kościoła, coraz bardziej się rozwijającego w Polsce za Bolesława 
Chrobrego  i  Mieszka  II,  w  sposób  bezpośredni  ciążyło  na  ludności  wieśniaczej.  Przy  innych 
wyśrubowanych  już  świadczeniach  feudalnych  musiano  odczuwać  wprowadzoną  właśnie 
dziesięcinę  kościelną  w  sposób  dotkliwy.  Natomiast  świętopietrze  z  terenu  Polski,  rozpoczęte 
najprawdopodobniej  w  związku  z  aktem  Dagome  iudex,  miało  pierwotnie  postać  świadczenia 

background image

władcy  na  rzecz  Stolicy  Apostolskiej,  a  więc  bezpośrednio  na  barki  ludności  nie  spadało.  Było 
zresztą  opłatą  niewysoką.  Jeżeli  nie  względy  ideowe  żywego  jeszcze  w  tych  czasach  polskiego 
pogaństwa,  to  w  każdym  razie  racje  ekonomiczne  tłumaczą  dostatecznie  związek  powstania 
ludowego z reakcją pogańską. 

Powstanie  nie  ogarnęło  całej  Polski.  Z  największym  nasileniem  wystąpiło  w  Wielkopolsce,  a 

ominęło z pewnością Mazowsze, gdzie sytuację opanował cześnik Mieszka II Miecław, uzurpując 
sobie władzę książęcą. Tu znaleźli schronienie liczni zbiegowie z dzielnic ogarniętych powstaniem, 
a  zwłaszcza  z  Wielkopolski.  Wojska  księcia  czeskiego  Brzetysława  I,  który  latem  1039  r.  podjął 
wyprawę do Polski w celu zdobycia zwłok św. Wojciecha, nie natrafiły na opór ani na Śląsku, ani 
w  Wielkopolsce.  Poza  Mazowszem  państwowości  polskiej  nie  było.  Wyprawa  ta  dopełniła  miary 
zniszczenia. Uwięziono bowiem nie tylko zwłoki św. Wojciecha i pochowanych w Gnieźnie: brata 
Wojciecha – Radzima Gaudentego, oraz „pięciu braci męczenników”, ale zagrabiono wszystko to, 
co  ostało  się  po  powstaniu  ludowym  z  mienia  kościołów  katedralnych  gnieźnieńskiego  i 
poznańskiego  (wspaniały  złoty  krzyż),  uprowadzono  w  niewolę  wielu  ludzi  wraz  z  całym 
dobytkiem. Równocześnie załogi czeskie obsadziły główne grody na Śląsku, włączając tę dzielnicę 
do  państwa  czeskiego.  Nie  wiadomo,  czy  i  w  jakim  stopniu  powstanie  dotknęło  Małopolskę.  Co 
prawda kronikarz czeski Kosmas pisze, że Brzetysław najechał Kraków, zniszczył go i złupił, ale 
rozmiary  zniszczeń  musiały  tu  być  stosunkowo  nieduże,  skoro  gród  ten  mógł  się  stać  rychło 
podstawą działalności odnowicielskiej syna Mieszka II, Kazimierza. Jako posiadłość czeska sprzed 
kilkudziesięciu  zaledwie  lat,  musiał  on  być  w  toku  najazdu  Brzetysława  obsadzony  przez  jego 
załogę. 
 

13.  Odnowa państwowości polskiej 

 

W  okolicznościach  bliżej  nie  znanych,  jeszcze  przed  powstaniem  ludowym  i  najazdem 

Brzetysława,  Kazimierz  zmuszony  był  Polskę  opuścić,  udając  się  –  według  przekazu  Galla  –  na 
Węgry, stąd zaś do Niemiec. Zapewne jeszcze w 1039 r. powrócił do kraju, poparty czynnie przez 
cesarza  Konrada  II  lub  jego  syna  Henryka  III  (oddział  500  rycerzy).  Nie  wiadomo,  jakich 
przeciwników  musiał  pokonać  przy  wejściu  do  Polski  i  w  jakiej  kolejności  scalał  swoje 
dziedzictwo.  Pewne,  jest  tylko,  że  na  początku  swych  rządów  władał  tylko  Małopolską  i 
Wielkopolską  oraz  zapewne  łączącą  je  ziemią  łęczycko-sieradzką.  Ponieważ  jednak  Gniezno  i 
Poznań,  a  zapewne  również  inne  grody  wielkopolskie,  legły  w  ruinie,  punkt  ciężkości 
odradzającego  się  państwa  przesunął  się  na  południe.  Do  roli  stolicy  doszedł  za  panowania 
Kazimierza  Odnowiciela  Kraków.  Stąd  rozwinął  zapewne  Kazimierz  swoje  dwie  wielkie  akcje 
rewindykacyjne,  a  mianowicie  w  stosunku  do  opanowanego  przez  Miecława  Mazowsza  oraz  w 
stosunku  do  Śląska,  który  zagarnął  Brzetysław.  Obok  cesarstwa,  które  chętnie  w  tym  czasie 
popierało  Polskę  –  może  z  powodu  emancypacyjnych  wobec  Niemiec  dążeń  księcia  czeskiego 
Brzetysława,  poszukał  sobie  Kazimierz  sprzymierzeńca  na  Rusi  w  osobie  wielkiego  księcia 
kijowskiego Jarosława Mądrego, którego przyrodnią siostrę Dobronegę pojął za żonę. Te same siły 
zewnętrzne, które przyczyniły się do upadku monarchii Mieszka II w 1031 r., miały teraz dopomóc 
odradzającemu  się  państwu  polskiemu.  Przy  poparciu  Rusi,  kilkuletnim  wysiłkiem  zbrojnym, 
pokonał  ostatecznie  Kazimierz  w  1047  r.  Miecława  i  opanował  Mazowsze.  Samozwańczy  książę 
dzielnicy mazowieckiej poległ na polu bitwy. Prawdopodobny wydaje się domysł, że bezpośrednio 
po  inkorporacji  Mazowsza  narzucił  Kazimierz  swoją  zwierzchność  Pomorzu.  Wnet  potem,  około 
1050  r.,  uderzył  na  załogi  czeskie  osadzone  w  grodach  śląskich  i  zawładnął  tą  z  kolei  dzielnicą. 
Naraził się jednak cesarzowi Henrykowi III, który w 1041 r. uznał Śląsk za posiadłość czeską, ale 
Kazimierz  swoją  polityką  stawiania  cesarstwa  przed  faktem  dokonanym  wymógł  na  zjeździe  z 
Henrykiem  III  w  Kwedlinburgu  w  1054  r.  uznanie  przezeń  Śląska  za  nabytek  Polski,  pod 
warunkiem  uiszczania  trybutu  na  rzecz  Czech  w  wysokości  500  grzywien  srebra  i  30  grzywien 
złota rocznie. 

background image

Sprawnemu  scalaniu  terytorium  państwowego  Polski  towarzyszyły  bowiem  istotne 

przedsięwzięcia  Kazimierza  w  zakresie  organizacji  wewnętrznej  państwa,  które  przyniosły  mu 
przydomek  „odnowiciela”.  Powrót  do  starego  ładu  nie  zawsze  był  możliwy.  Przeżyła  się  przede 
wszystkim  ta  organizacja  siły  zbrojnej,  którą,  stworzył  Mieszko  I,  a  rozwinął  Bolesław  Chrobry. 
Obciążała  ona  nadmiernie  dochody  monarsze  już  u  swoich  początków.  Wraz  ze  wzrostem 
liczebnym  armii,  rosły  koszty  jej  utrzymania.  Ale  nadto  wraz  z  wykruszaniem  się  kadry  starych 
wojów  należało  –  w  myśl  pierwotnych  założeń  tej  organizacji  –  zaopatrywać  z  jednej  strony 
niezdolnych już do służby weteranów, a z drugiej zastępować ich ludźmi nowymi. 

Kryzys monarchii pierwszych Piastów był przede wszystkim kryzysem organizacji siły zbrojnej. 

Działalność  odnowicielska  Kazimierza  musiała  więc  mieć  za  punkt  wyjścia  przebudowę  systemu 
militarnego  państwa.  Skoro  nie  można  było  utrzymywać  większych  oddziałów  na  żołdzie 
monarszym,  należało  przejść  do  osadzania  wojów  na  ziemi.  Nadawano  im  ziemię  na  zasadach 
zobowiązujących z jednej strony do służby wojskowej na wezwanie monarchy, a z drugiej strony 
uprawniających do udziału w rencie feudalnej z tej ziemi, co stało się zawiązkiem wykształconego 
później  „prawa  rycerskiego”.  Mamy  wskazówkę  w  Kronice  Galla,  że  zasługi  wojenne  nagradzał 
Kazimierz  właśnie  nadaniami  ziemskimi.  Tą  drogą  wojowie  dawnego  typu  przekształcili  się  we 
właścicieli  feudalnych,  w  rycerzy  osiadłych.  Monarcha  pozbywał  się  dużego  ciężaru,  ale 
równocześnie  zapoczątkował  proces  systematycznego  uszczuplania  własnych  dochodów,  co  w 
dalszej konsekwencji prowadziło do osłabienia władzy państwowej. 

Drugą dziedzinę odnowy stanowiła organizacja kościelna. Powstanie ludowe i reakcja pogańska 

dotknęły  najsilniej  Wielkopolskę.  Z  całą  pewnością  zabrakło  w  Gnieźnie  arcybiskupa,  nie 
obsadzone  zapewne  pozostawało  biskupstwo  w  Poznaniu,  a  prawdopodobnie  również  we 
Wrocławiu.  Ośrodkiem  odbudowy  organizacji  kościelnej  stał  się  więc  Kraków,  wsparty  przez 
kazimierzowską  fundację  klasztoru  benedyktyńskiego  w  Tyńcu.  W  tradycji  rocznikarskiej 
krakowskiej  zachowała  się  wiadomość,  że  w  1059  r.  zmarł  konsekrowany  w  Kolonii  arcybiskup 
krakowski  Aaron,  według  niektórych  roczników  będący  równocześnie  opatem  tynieckim.  Jeżeli 
przyjąć  tę  tradycję,  to  Kraków  stał  się  wówczas  faktyczną  siedzibą  stolicy  arcybiskupiej.  Nie 
utrzymał jednak tej roli długo, bo już o następcy Aarona wiadomo, że arcybiskupem nie był, a więc 
organizacja  kościelna  w  Polsce  została  w  krótkim  czasie  odbudowana  w  tym  stopniu,  iż 
bezpośrednio niemal po śmierci Kazimierza Odnowiciela stolicą polskiej prowincji kościelnej stało 
się znowu Gniezno. 
 

14.  Między cesarstwem a papiestwem 

 

Z  chwilą  śmierci  Kazimierza  Odnowiciela  (1058)  przy  życiu  pozostawało  trzech  jego  synów: 

Bolesław Szczodry, Władysław  Herman i Mieszko. Skąpe informacje źródłowe z tego okresu nie 
pozwalają stwierdzić z całą pewnością, czy najstarszy z nich Bolesław objął władzę samodzielnie 
nad całym państwem, czy też dzielił ją z braćmi. Mieszko w każdym razie zmarł już w 1066 r., a co 
do  Władysława  Hermana,  to  jego  bliższy  związek  z  Mazowszem  w  latach  późniejszych  mógłby 
wskazywać, że siedział tam już za życia Bolesława, ale czy jako jego namiestnik, czy raczej jako 
udzielny książę, tego się rozstrzygnąć nie da. 

Niewiele  ponad  20  lat  trwające  panowanie  Bolesława  Szczodrego  odznacza  się  ogromną 

aktywnością  polityczną  Polski.  Kierunek  polityki,  jaki  obrał  młody  władca,  był  zdecydowanie 
antycesarski.  Zaprzestał  on  płacenia  trybutu  ze  Śląska  na  rzecz  Czech,  które  były  lennem 
cesarstwa;  prowadził  nadto  z  władcą  czeskim  wiele  wojen.  Na  Węgrzech  popierał  skutecznie  do 
tronu  przeciwko  niemieckiemu  kandydatowi  Salomonowi  jego  stryja  Belę  (1060),  później  syna 
tego ostatniego Gejzę (1074), a wreszcie brata Gejzy Władysława (1077). W 1072 r. okazał jawne 
nieposłuszeństwo Henrykowi IV, łamiąc przyjęty w roku poprzednim zakaz wojny z Czechami, po 
czym  popierał  buntujących  się  przeciw  temu  władcy  Sasów.  W  walce  emancypacyjnej,  której 
kulminacja 

przypadła 

na 

pontyfikat 

Grzegorza 

VII 

(1073-1085), 

gdy 

cały 

świat 

background image

zachodniochrześcijański podzielił się na zwolenników cesarstwa i papiestwa, Bolesław przystał do 
obozu  gregoriańskiego,  odgrywając  w  nim  bardzo  aktywną  rolę.  Wyraziła  się  ona  nie  tylko  w 
owym  popieraniu  Sasów,  w  polityce  anty  czeskiej,  wspomnianym  już  osadzeniu  Władysława  na 
tronie węgierskim, a Izjasława, który zmierzał do unii Kościoła wschodniego z Rzymem, na tronie 
kijowskim  (1077),  ale  również  w  reformach  na  terenie  Polski,  prowadzących  do  wzmocnienia  tu 
organizacji  kościelnej.  W  ten  sposób  uzyskał  Bolesław  Szczodry  zezwolenie  papieskie  na 
koronację  królewską,  której  dokonano  w  Gnieźnie  w  1076  r.  Odnowienie  królestwa  było 
największym sukcesem jego panowania. Po Bolesławie Szczodrym przez 220 lat żaden z władców 
polskich  takiego  sukcesu  już  nie  osiągnął.  Na  koncie  strat  polityki  Bolesława  zapisać  natomiast 
wypadnie odejście od spraw pomorskich. 
 

15.  Bunt przeciw królowi 

 

Królewskie  rządy  Bolesława  Szczodrego  trwały  niewiele  ponad  dwa  lata  i  zakończyły  się 

katastrofą.  Przypada  na  ten  okres  głośny  epizod  skazania  i  śmierci  biskupa  krakowskiego 
Stanisława, którego w połowie XIII w. uznano za świętego. Epizod ten nie stanowił bezpośredniej 
przyczyny upadku króla, ale tak jak potomnych dzielił na jego zwolenników i przeciwników, mógł 
już współcześnie przyczynić się do mobilizacji jego wrogów. Nie znamy tła przyczynowego zajścia 
między  biskupem  a  królem.  Według  bardzo  bliskiej  tym  czasom  tradycji,  utrwalonej  w  Kronice 
Galla
,  czyn  biskupa  został  zakwalifikowany  jako  zdrada,  a  kara  obcięcia  członków,  jaką  mu 
wymierzono,  była  stosowana  powszechnie  w  takich  wypadkach.  Nie  ma  potrzeby  rozumienia 
wyrazu zdrada w jego dzisiejszym wybitnie pejoratywnym znaczeniu. Nie musiała to być zdrada w 
sensie politycznym. W okresie kiedy biskupi byli mianowani przez monarchę i na jego ręce składali 
przysięgę  wierności,  wszelkie  nieposłuszeństwo  w  stosunku  do  króla,  choćby  płynęło  z  czystych 
etycznie pobudek, mogło być poczytane za zdradę. Współczesna Gallowi bulla papieska, dotycząca 
bezpośrednio innych spraw, wspomina mimochodem o skazaniu w Polsce biskupa przez, czy przy 
udziale, arcybiskupa gnieźnieńskiego. Chodzi tu według wszelkiego prawdopodobieństwa o sprawę 
św.  Stanisława,  a  zatem  wspomniany  arcybiskup  byłby  to  wierny  Bolesławowi  metropolita 
gnieźnieński  Bogumił.  Utwierdza  nas  to  w  przekonaniu  nie  tylko  o  sądzie  królewskim  nad 
biskupem, ale i o poprzedzającym ten sąd lub z nim związanym sądzie arcybiskupim. Tym samym 
daleka od prawdy byłaby druga, znacznie późniejsza tradycja o całym tym epizodzie, utrwalona w 
kronice Kadłubka, według której biskup zginął przy ołtarzu pod ciosami rozgniewanego Bolesława 
i jego siepaczy. 

Jeżeli czyn św. Stanisława nie miał bezpośredniego związku z dywersyjną działalnością obozu 

cesarskiego  w  Polsce,  to  w  każdym  razie  był  mu  na  rękę.  Przysporzył  temu  obozowi  stronników 
spośród malkontentów politycznych i przyczynił się do zwarcia jego szeregów. Do malkontentów 
należał  zapewne  junior  dynastii  Władysław  Herman,  bezpośrednio  zainteresowany  w  odejściu  od 
władzy Bolesława, a faktycznym przywódcą spisku mógł być Sieciech, późniejszy wszechwładny 
palatyn  Hermana.  Przebiegu  spisku  nie  znamy,  wiadomo  tylko,  że  Bolesław  z  żoną  i  synem 
Mieszkiem  uszedł  na  Węgry  do  swego  sprzymierzeńca  Władysława,  a  w  1081  r.  zmarł  w 
niejasnych  okolicznościach.  Przywołany  później  do  Polski  przez  Hermana  Mieszko  zginął  otruty 
(1089). 
 

16.  Osłabienie władzy monarszej 

 

Byłoby  nieścisłością  historyczną,  gdyby  przyczyny  upadku  monarchii  Bolesława  Szczodrego 

ograniczać  do  sprawy  św.  Stanisława  lub  patrzeć  na  nią  jedynie  w  aspekcie  walki  cesarstwa  z 
papiestwem. Upadek ten bowiem miał głębokie  korzenie w strukturze ówczesnego społeczeństwa 
polskiego.  Szybko  postępujący  od  czasów  Kazimierza  Odnowiciela  proces  feudalizacyjny 
sprowadzał  się  do  emancypacji  ekonomicznej  dużej  rzeszy  rycerstwa,  do  wytwarzania  się  nowej 

background image

arystokracji, lub niekiedy do powrotu znaczenia starej – z epoki plemiennej. Procesowi feudalizacji 
podlegał  również  Kościół.  Miejsce  pierwotnych  uposażeń,  opartych  głównie  na  monarszych 
źródłach  dochodu,  zajmowała  w  coraz  większym  stopniu  feudalna  własność  ziemska, 
uniezależniająca  poważnie  Kościół  od  monarchy.  Gdy  do  tego  dodać  stałe  kurczenie  się  podstaw 
materialnych państwa, okaże się, że silna władza monarsza była w drugiej połowie XI w. w zaniku. 
Równocześnie  brakowało  form  politycznego  współistnienia  monarchy  i  możnowładztwa. 
Próbowano powracać do przerwanej za pierwszych Piastów tradycji wieców plemiennych, ale stare 
formy dopiero z czasem mogły się przekształcić w nową instytucję. Bunt feudałów wcześniej stał 
się  rzeczywistością,  niż  zinstytucjonalizowaną  w  postaci  tzw.  prawa  oporu  klapą  bezpieczeństwa 
tej warstwy. Droga wpływu na władcę przez urzędy stała otworem jedynie dla bardzo nielicznych 
jednostek.  Łatwiej  było  monarchę  obalić,  aniżeli  stworzyć  ustrój  państwowy  korzystniejszy  dla 
możnych  przedstawicieli  społeczeństwa.  Tak  właśnie  przedstawiały  się  sprawy  po  wygnaniu 
Bolesława  Szczodrego,  kiedy  to  miejsce  silnej  władzy  monarszej  zajęły  autokratyczne  rządy 
książęcego  palatyna  Sieciecha.  Stały  się  one  wręcz  dotkliwe  dla  części  starej  arystokracji.  Samo 
obalenie więc autokratycznej monarchii nie zaspokoiło naturalnych ambicji rosnącej pod względem 
ekonomicznym warstwy feudałów. 
 

17.  iebezpieczeństwo rozbicia jedności politycznej państwa 

 

Rządy  Władysława  Hermana,  a  właściwie  jego  wszechwładnego  palatyna,  wywołały  niemal 

powszechne  niezadowolenie.  Sieciech  skazywał  na  wygnanie  lub  „zaprzedawał  w  niewolę” 
przedstawicieli starej arystokracji, a otaczał się przede wszystkim ludźmi sobie powolnymi, często 
wynoszonymi na urzędy z niższych warstw, społecznych. Rosnące niezadowolenie zwracało się już 
nie  tylko  przeciw  Sieciechowi,  ale  również  przeciw  Władysławowi  Hermanowi.  Nic  więc 
dziwnego,  że  liczna  emigracja  polityczna  z  ówczesnej  Polski,  zebrana  w  Czechach,  postanowiła 
wprowadzić  w  granice  państwa  polskiego  syna  Hermanowego  Zbigniewa,  bądź  przeciwko 
panującemu  księciu,  bądź  też  na  jego  współwładeę.  Według  współczesnej,  nieprzychylnej 
Zbigniewowi tradycji, książę ten był nieprawym synem Hermana. Ale ojciec oddał go „na naukę” 
stosunkowo  późno,  bo  dopiero  po  zawarciu  małżeństwa  z  Judytą  czeską  i  po  przyjściu  na  świat 
Bolesława Krzywoustego, jak gdyby wcześniej widział w nim swego ewentualnego następcę. Stąd 
w  historiografii  kwestionowano  opinię  o  jego  nieprawym  pochodzeniu  (R.  Gródecki).  Judyta 
czeska  zmarła  wnet  po  urodzeniu  Krzywoustego,  po  czym  Herman  pojął  za  żonę  córkę  cesarza 
Henryka III Judytę Marię, wdowę po Salomonie węgierskim, zacieśniając w ten sposób swój sojusz 
z  cesarstwem.  Wówczas  usunięto  Zbigniewa  z  kraju,  prawdopodobnie  do  klasztoru  w 
Kwedlinburgu.  Stamtąd  został  przez  wspomnianych  emigrantów  odwołany  i  około  1093  r. 
wprowadzony na Śląsk. W wytworzonych wówczas przymusowych okolicznościach Herman uznał 
go  formalnie  za  swego  syna  i  wydzielił  mu  Śląsk  jako  osobne  Księstwo.  Sprawujący  władzę 
namiestniczą we Wrocławiu Magnus objął teraz funkcje jego palatyna. Równocześnie książę czeski 
Brzetysław II, wuj Bolesława Krzywoustego, wydzielił temu ostatniemu ziemię kłodzką, przedmiot 
sporów między Polską a Czechami. 

Rządy  Zbigniewa  na  Śląsku  trwały  krótko.  Nie  zdołał  się  on  oprzeć  sile  zbrojnej  Sieciecha. 

Zbiegł  do  Kruszwicy,  gdzie  został  pobity  i  dostał  się  do  Sieciechowej  niewoli.  Wyszedł  z  niej  w 
1097' r., a następnie sprzymierzył się z Krzywoustym i obaj – poparci przez możnych – wymogli na 
ojcu około 1098 r. wydzielenie im osobnych dzielnic i usunięcie Sieciecha. Odtąd Zbigniew władał 
w  Wielkopolsce,  do  której  zapewne  włączono  Kujawy,  oraz  ziemią  łęczycko-sieradzką,  Bolesław 
zaś  na  Śląsku  i  w  Małopolsce,  gdzie  jednak  wyłączono  na  rzecz  ojca  główne  grody  (Wrocław, 
Kraków  i  Sandomierz);  sam  Herman  zatrzymał  sobie  Mazowsze,  a  Płock  pełnił  rolę  jego  stolicy. 
Ten podział przetrwał aż do 1102 r., tj. do śmierci Hermana. Wówczas Mazowsze przeszło do rąk 
Zbigniewa, Bolesław zaś zajął główne grody swojej dzielnicy. Aż do 1106 r, istniały na ziemiach 
polskich dwa organizmy państwowe, praktycznie od siebie niezależne. 

background image

 

18.  Walka o scalenie ziem polskich 

 

Dążeniom możnowładczym do rozbicia jedności politycznej Polski przeciwstawił się Bolesław 

Krzywousty.  Był  władcą  ambitnym  i  rycerskim, a  oparcia  dla  swoich  rządów  szukał  w  szerszych 
rzeszach  rycerstwa,  dla  którego  szczególnie  atrakcyjny  był  program  podboju  Pomorza,  przejęty 
przez Krzywoustego po  ojcu. Dzięki małżeństwu z córką wielkiego księcia kijowskiego zapewnił 
sobie  na  najbliższą  przyszłość  sojusz  i  poparcie  ze  strony  Rusi.  Podobne  znaczenie  miało 
przymierze  z  królem  węgierskim  Kolomanem,  zwrócone  przeciw  procesarskim  Czechom, 
stanowiące zatem pewne zabezpieczenie Polski od strony cesarstwa. Było to niezbędne ze względu 
na  program  pomorski.  Wyprawy  na  Pomorze  podejmował  Krzywousty  jeszcze  przed  1106  r., 
wbrew  Zbigniewowi,  którego  władztwo  graniczyło  z  Pomorzem  i  który  –  odmiennie  niż  brat  – 
utrzymywał z Pomorzanami przyjazne stosunki. Na tym tle najostrzej rysował się konflikt między 
braćmi;  do  otwartej  wojny  doszło  w  1106  r.  Krzywousty  szybkim  marszem  zajął  główne  grody 
Wielkopolski,  wypierając  Zbigniewa  na  Mazowsze.  W  ten  sposób  otworzył  sobie  drogę  na 
Pomorze.  Zbigniewowi  pozostawił  Mazowsze,  nie  jako  księciu  jednak,  lecz  jako  wasalowi. 
Dzielnica  ta  stała  się  więc  rodzajem  lenna  Bolesławowego.  Ale  na  krótko,  bo  już  w  1107  r.,  w 
wyniku  nowego  konfliktu  między  braćmi,  Zbigniew  musiał  Polskę  opuścić.  Znalazł  poparcie  u 
króla niemieckiego Henryka V, który podjął przeciw Krzywoustemu wyprawę wojenną. 

Wojna  Polski  z  cesarstwem  1109  r.  wykazała  skuteczność  sojuszu  polsko-węgierskiego,  bo 

Koloman  uderzył  na  Czechy,  których  książę  Świętopełk  wziął  udział  w  wyprawie  cesarskiej. 
Wojna ta ujawniła nadto wybitne zdolności wojskowe Krzywoustego i niezłomną jego wolę walki z 
najazdem,  a  w  społeczeństwie,  także  w  jego  warstwie  wieśniaczej,  wyzwoliła  falę  gorących 
patriotycznych uczuć. Niezłomność obleganych przez cesarza głogowian, nieudana próba oblężenia 
Wrocławia, zlekceważona przez Krzywoustego groźba marszu wojsk cesarskich na Kraków, duże 
straty  w  obozie  cesarskim,  a  wreszcie  zbliżanie  się  posiłków  ruskich  i  węgierskich  sprawiły,  że 
Henryk  V  wycofał  się  z  Polski,  porzucając  praktycznie  sprawę  Zbigniewa.  W  trzy  lata  później 
zgodził się Bolesław dopuścić Zbigniewa do współrządów krajem, ale nie ma pewności, czy nie był 
to podstęp zmierzający do unieszkodliwienia przeciwnika. Gdy bowiem Zbigniew powrócił, został 
przez brata oślepiony, po czym wkrótce zmarł. 
 

19.  Podbój i chrystianizacja Pomorza 

 

Wyprawy pomorskie Władysława Hermana, jakkolwiek uwieńczone znacznymi sukcesami, nie 

doprowadziły  do  trwałego  zjednoczenia  tego  kraju  z  państwem  polskim.  Tymczasem  bogactwo 
miast  pomorskich  i  brak  silniejszej  jednolitej  organizacji  państwowej  na  Pomorzu  czyniły  zeń 
atrakcyjny teren ekspansji dla Polski, Saksonii, Danii, a także dla Wieletów. Niejedna wyprawa na 
Pomorze,  podejmowana  z  Polski,  miała  charakter  łupieżczy.  Za  Bolesława  Krzywoustego  podbój 
Pomorza stał się akcją programową, zmierzającą do pełnego podporządkowania tego kraju Polsce i 
do  jego  ponownej  chrystianizacji,  przerwanej  tu  wnet  po  śmierci  Chrobrego,  lub  może  nawet 
jeszcze za jego życia. Pierwsze wyprawy pomorskie Krzywoustego z lat 1103-1105 miały głównie 
charakter  łupieżczy.  Po  wygnaniu  Zbigniewa  podjął  Krzywousty  wysiłki  w  celu  opanowania 
terytorium  nadnoteckiego,  które  stanowiło  naturalny  pas  obronny  od  strony  polskiej.  Zdobycie 
Nakła  i  Wyszogrodu  w  1113  r.  zamykało  okres  uporczywych  bojów  o  ten  pograniczny  obszar, 
który został inkorporowany bezpośrednio do Polski.. Do 1119 r. opanował Krzywousty i obsadza 
polskimi  załogami  Pomorze  Gdańskie.  Z  kolei  toczył  boje  o  Pomorze  Zachodnie,  zakończone 
praktycznie około 1123 r., kiedy to Polacy dotarli aż na Rugię. W 1121 r. zawarł Krzywousty układ 
z księciem pomorskim Warcisławem, odnowiony następnie na lżejszych dla Pomorzan warunkach 
w 1124 r., a określający zasady zwierzchności Polski nad Pomorzem Zachodnim. Warcisław uznał 
się  Wasalem  władcy  Polski  i  zobowiązał  do  trybutu  oraz  do  pomocy  wojskowej  na  jego  rzecz,  a 

background image

nadto otwarł swój kraj dla religii chrześcijańskiej. 

Właściwą akcję chrystianizacyjną rozpoczęła wyprawa misyjna na Pomorze, podjęta w 1123 r. 

przez  Bernarda  Hiszpana.  Jednak  ubogi  pustelnik  nie  zdołał  wywrzeć  wrażenia  na  bogatych 
mieszkańcach  miast  zachodniopomorskich.  W  roku  następnym  zorganizował  więc  Krzywousty 
dużym  nakładem  środków  wspaniałą  wyprawę  chrystianizacyjną,  powierzając  jej  prowadzenie 
biskupowi  bamberskiemu  Ottonowi.  Odniosła  ona  znaczne  sukcesy,  które  okazały  się  jednak 
nietrwałe. Wobec powrotu znacznej części Pomorza do dawnej wiary, podjął Otto w 1128 r. nową 
akcję misyjną, rozluźniając tym razem swoje powiązania z Bolesławem Krzywoustym. Ten jednak 
nie  rezygnował  z  pełnego  podporządkowania  chrystianizowanej  dzielnicy  prowincji  kościelnej 
polskiej. Jeszcze w 1124/1125 r. odnowiono dawne biskupstwo kruszwickie; ulokowano je obecnie 
we  Włocławku.  Temu  biskupstwu  kujawskiemu  podporządkowano  Pomorze  Gdańskie.  Pas 
nadnotecki  podzielono  między  archidiecezję  gnieźnieńską  i  diecezję  poznańską,  odcinek  zaś 
Pomorza  w  widłach  Odry  i  Warty  znalazł  się  w  gestii  utworzonego  również  w  tym  czasie 
biskupstwa  w  Lubuszu.  Założenie  właściwej  diecezji  pomorskiej  z  siedzibą  w  Wolinie  stało  się 
faktem dopiero w 1140 r. Na jej biskupa powołano Wojciecha, kapelana Bolesława Krzywoustego, 
co było pośmiertnym już sukcesem tego księcia. 
 

20.  Gniezno czy Magdeburg 

 

Pomorskie  sukcesy  Bolesława  Krzywoustego  wywołały  niezadowolenie  Magdeburga,  którego 

arcybiskupi  rościli  sobie  prawo  do  zwierzchności  kościelnej  nad  Pomorzem,  jak  zresztą  nad  całą 
Polską.  Za  pontyfikatu  na  stolicy  arcybiskupiej  w  Magdeburgu  św.  Norberta  arcybiskupstwo  to 
uzyskało w latach 1131 i 1133 r., na podstawie sfałszowanych dokumentów, bulle papieskie, mocą 
których  został  mu  podporządkowany  Kościół  polski.  Bolesława  Krzywoustego  absorbowały 
tymczasem sprawy węgierskie. A mianowicie po śmierci króla Węgier Stefana II (1131) wywiązała 
się  walka  o  następstwo  tronu.  Do  władzy  pretendowali  z  jednej  strony  syn  Kolomana,  brat 
zmarłego króla, Borys, a z drugiej syn oślepionego przez Kolomana Almosa, pozbawiony również 
wzroku  Bela  II  zwany  Ślepym.  Bolesław  Krzywousty  poparł  Borysa,  którego  szansę  były  jednak 
nikłe,  mimo  iż  jako  wnuk  Włodzimierza  Monomacha  korzystał  też  z  poparcia  Rusi.  Bela  miał 
poparcie  Czechów  i  silny  obóz  stronników  wewnątrz  kraju.  Wyprawy  Bolesława  na  Węgry  na 
rzecz  Borysa  skończyły  się  klęską,  a  ponadto  wywołały  odwet  w  postaci  wypraw  czeskich  na 
Śląsk.  Toteż  zażegnany  w  1114  r.  stary  konflikt  Polski  z  Czechami,  m.  in.  o  pograniczne  grody 
(Racibórz, Koźle), nastąpił znowu z dużą ostrością. Skomplikowana sprawa wywołała interwencję 
cesarza  Lotara.  Na  zjeździe  w  Merseburgu  w  1135  r.  musiał  Bolesław  wycofać  się  ze  sporu 
węgierskiego  na  korzyść  Beli  II,  zawrzeć  z  nim  pokój,  a  nadto  uznać  się  lennikiem  cesarskim  z 
Pomorza. Ze swej strony wymógł prawdopodobnie na  Lotarze poparcie, a przynajmniej zgodę na 
zabiegi  w  Stolicy  Apostolskiej  o  uchylenie  zwierzchności  arcybiskupstwa  magdeburskiego  nad 
Kościołem polskim. Było to możliwe tym bardziej, że ś w. Norbert już nie żył. Jak gdyby rękojmią 
w  tych  ważnych  dla  Polski  zabiegach  mogła  być  sprawa  czeska,  w  której  Bolesław  Krzywousty 
okazał się nieustępliwy, wskutek czego nie stała  się ona przedmiotem zjazdu merseburskiego, ale 
znalazła finał w 1137 r. w dwustronnym pokoju między Polską i Czechami. Ale tymczasem już w 
1136  r.  musiał  uzyskać  Bolesław  w  Stolicy  Apostolskiej  potwierdzenie  odrębności  Kościoła 
polskiego. 
 

21.  Ustawa sukcesyjna Bolesława Krzywoustego 

 

Nazywa  się  ją  zwykle  testamentem,  chociaż  nie  była  wcale  aktem  ostatniej  woli  Bolesława. 

Opracowana bowiem przypuszczalnie na kilka lat przed śmiercią księcia, a zaprzysiężona na wiecu 
przez  dostojników  duchownych  i  świeckich,  nabrała  charakteru  aktu  publiczno-prawnego. 
Dodatkowo miało ją umocnić zatwierdzenie papieskie. Ustawa – wbrew pozorom – miała zapobiec 

background image

rozdrabnianiu się państwa. Tekst jej niestety nie zachował się, a treść odtwarzamy z konieczności 
bądź  na  podstawie  źródeł  późniejszych,  niejednokrotnie  odzwierciedlających  już  faktycznie 
dokonane  zmiany,  bądź  współczesnych  wprawdzie,  ale  drugorzędnego  znaczenia.  Fakt 
nieuwzględnienia  w  ustawie  praw  Kazimierza  Sprawiedliwego  tłumaczy  się  tym,  że  w  chwili  jej 
ogłoszenia  nie  było  go  jeszcze  na  świecie.  Być  może  nawet,  iż  urodził  się  on  już  po  śmierci 
Krzywoustego  jako  pogrobowiec.  Istotą  nowego  porządku  sukcesyjnego  było  utworzenie  dzielnic 
dziedzicznych,  które  miały  być  podstawą  materialną  egzystencji  poszczególnych  synów 
Krzywoustego,  a  później  z  kolei  ich  potomstwa,  oraz  –  jednej  dzielnicy  niedziedzicznej,  tzw. 
wielkoksiążęcej  albo  pryncypąckiej,  która  miała  przechodzić  we  władanie  najstarszego  członka 
dynastii  jako  podstawa  jego  władzy  zwierzchniej  nad  całością  państwa,  a  więc  również  nad 
dzielnicami  dziedzicznymi.  Te  ostatnie  mogły  podlegać  dalej  idącym  podziałom,  gdy  dzielnica 
pryncypacka,  senioralna,  winna  była  pozostawać  zawsze  nienaruszona.  Główne  agendy  władzy 
pryncepsa stanowiły: wypowiadanie i prowadzenie wojen zewnętrznych reprezentacja państwa na 
zewnątrz,  zawieranie  traktatów,  inwestytura  dostojników  kościelnych,  tj.  arcybiskupa  i  biskupów, 
być może również prawo mianowania kasztelanów w głównych grodach juniorów i zwierzchność 
sądowa w stosunku do tych ostatnich. 

Odtworzenie  podziału  terytorialnego  Polski,  który  wprowadzała  ustawa  sukcesyjna  Bolesława 

Krzywoustego, nastręcza wiele trudności. Już dawno utrwalił się pogląd (za T. Wojciechowskim), 
że  dzielnice  sukcesyjne:  Śląsk  –  Władysława  Wygnańca  i  Wielkopolska  –  Mieszka  Starego,  były 
oddzielone  pasem  terytorium  pryncypackiego  –  które  obejmowało  ziemię  krakowską,  łęczycko-
sieradzką,  część  Wielkopolski  z  Kaliszem  i  Gnieznem  oraz  Pomorze  Gdańskie  i  zwierzchność 
lenną  nad  Pomorzem  Zachodnim  –  od  dwu  pozostałych  dzielnic  sukcesyjnych:  Kujaw  z 
Mazowszem  –  Bolesława  Kędzierzawego  oraz  ziemi  sandomierskiej  –  Henryka  sandomierskiego. 
Dyskutowano  tylko  pewne  szczegółowe  kwestie,  a  więc  czy  Wiślica  należała  do  dzielnicy 
pryncypackiej,  czy  też  do  sandomierskiej,  dalej  czy  Kruszwicę  włączono  do  dzielnicy 
pryncypackiej, czy do kujawsko-mazowieckiej, a wreszcie czy do Śląska, czy też do Wielkopolski 
należał Lubusz. W ostatnich czasach pogląd ten został obalony i zastąpiony nową konstrukcją (G. 
Labuda),  mającą  za  podstawę  mało  wymowne  wprawdzie,  ale  współczesne  źródła  niemieckie,  do 
których  dawniej  wagi  prawie  nie  przywiązywano.  Według  tej  nowej  hipotezy  dzielnicę 
pryncypacką stanowiły tylko ziemie krakowska i sandomierska w granicach diecezji krakowskiej, 
ziemia  łęczycko-sieradzka  była  natomiast  w  intencji  ustawy  sukcesyjnej  zabezpieczeniem 
materialnym  nie  tylko  wdowy  po  Krzywoustym  Salomei,  ale  w  przyszłości  jego  najmłodszych 
synów: Henryka sandomierskiego i Kazimierza Sprawiedliwego. Dzielnice dziedziczne były zatem 
tylko  trzy.  Ziemia  lubuska  miałaby  należeć  do  Śląska,  dzięki  czemu  każdy  z  trzech  książąt 
dziedzicznych  –  w  razie  gdyby  został  pryncepsem  –  miał  stosunkowo  łatwy  dostęp  do  Pomorza 
podlegającego władzy pryncypackiej. Konstrukcja ta została zakwestionowana głównie w punkcie 
dotyczącym  ziemi  sandomierskiej,  o  której  wiadomo,  że  ją  Henryk  sandomierski  posiadł  z  woli 
ojca  jako  dożywocie,  oraz  ziem  łęczyckiej  i  sieradzkiej,  które  miałyby  zatem  w  razie  śmierci 
wdowy wejść w skład dzielnicy pryncypackiej, tj. krakowskiej (K. Buczek). 
 

22.  Wojna domowa i wygnanie seniora dynastii 

 

Ustawa  sukcesyjna  Krzywoustego  okazała  się  trudna  do  realizacji.  Zaczęło  się  od  konfliktu 

rodzinnego  w  łonie  dynastii  między  seniorem  Władysławem,  synem  Zbysławy,  a  przyrodnimi 
braćmi  –  juniorami  i  ich  matką  Salomeą.  Jeżeli  konflikt  ten  przerodził  się  w  wojnę  domową,  a 
seniorowi – mimo rozległych atrybutów władzy – nie udało się go opanować, to dlatego, że możni 
przedstawiciele  ówczesnego  społeczeństwa  byli  zainteresowani  w  obaleniu  pryncypatu  i  w  takim 
podziale Polski, w którym obok siebie stanęłyby równorzędne pod względem państwowo-prawnym 
małe  państewka  dzielnicowe.  Otwarłoby  to  im  bowiem  drogę  do  rzeczywistego  wpływu  na 
słabszego,  władającego  na  mniejszym  terytorium  księcia,  tym  bardziej  gdy  książę  ten  im  właśnie 

background image

zawdzięczałby swoją władzę. 

Nie wiadomo w jakim momencie konflikt ów się zaczął i jakie były jego konkretne przyczyny. 

Ujawnił się on natomiast w jaskrawej formie w 1141 r., gdy z pominięciem Władysława juniorzy z 
matką  zwołali  do  Łęczycy  wiec,  mający  powziąć  decyzję  co  do  zamążpójścia  lub  oddania  do 
klasztoru  córki  Krzywoustego  Judyty.  Ponieważ  małżeństwo  w  rodzinie  książęcej  było  aktem 
politycznym,  a  w  danym  wypadku  miało  nadto  na  uwadze  sojusz  juniorów  z  Rusią,  pominięcie 
Władysława stanowiło naruszenie jego pryncypackiej władzy. Władysław ubiegł jednak braci, sam 
zapewnił  sobie  pomoc  ruską  i  rozpoczął  kroki  wojenne  przeciw  braciom.  Gdy  w  1144  r.  zmarła 
Salomeą,  doszło  do  nowego  konfliktu  między  Władysławem  i  braćmi,  tym  razem  o  oprawę 
wdowią,  tj.  o  opróżnioną  przez  Salomeę  dzielnicę.  Znów  doszło  do  otwartej  wojny,  w  której 
Władysław posłużył się  uderzeniem Rusinów, a  za ich pomoc zapłacił ziemią wizką, należącą do 
mazowieckiej dzielnicy Bolesława Kędzierzawego. Za juniorami ujął się prawdopodobnie palatyn 
Władysława, wielmoża śląski Piotr Włostowic. Być może za to spotkała go surowa kara oślepienia 
i  obcięcia  języka  (1145).  Fakt  ten  przyczynił  się  jednak  do  osamotnienia  Władysława.  Mimo 
zdecydowanej przewagi militarnej i oblężenia juniorów w Poznaniu, poniósł klęskę. Przyczyniła się 
do niej w niemałym stopniu klątwa, jaką rzucił na niego w obozie pod Poznaniem arcybiskup Jakub 
ze  Żnina.  To  poparcie  moralne  dla  juniorów  ze  strony  najwyższej  polskiej  władzy  kościelnej 
przeciągnęło  na  ich  stronę  część  wahającego  się  być  może  dotąd  rycerstwa.  Odsiecz  była 
skuteczna. Władysław musiał uchodzić z kraju (1146), a w ślad za nim opuściła stołeczny Kraków 
jego  żona  Agnieszka,  córka  margrabiego  Austrii  Leopolda  III,  a  szwagierka  księcia  czeskiego 
Władysława II. 
 

23.  Juniorzy pod naciskiem cesarstwa i papiestwa 

 

Po  wypędzeniu  Władysława  rządy  krajem  sprawowali  praktycznie  tylko  dwaj  jego  bracia: 

Bolesław  Kędzierzawy,  który  jako  starszy  zajął  dzielnicę  pryncypacką  i  opuszczony  przez 
Władysława  Śląsk,  oraz  Mieszko  Stary;  Henryk,  a  tym  bardziej  Kazimierz,  nie  osiągnęli  jeszcze 
wówczas  tzw.  wieku  sprawnego  (tj.  12  lat  życia)  i  pozostawali  pod  opieką  braci.  Tymczasem 
Władysław stanął przed królem niemieckim Konradem III i jego dostojnikami, zabiegając o pomoc 
przeciw  juniorom.  Musiał  uznać  się  podwładnym  cesarstwa,  skoro  Konrad  wbrew  radom 
spowinowaconego  z  juniorami  margrabiego  miśnieńskiego  i  władcy  Marchii  Północnej  Albrechta 
Niedźwiedzia, podjął w 1146 r. zbrojną wyprawę do Polski. Jednak wobec trudności przekroczenia 
Odry i deklaracji posłuszeństwa ze strony Bolesława i Mieszka Konrad zaniechał dalszego marszu, 
porzucając  praktycznie  sprawę  Władysława.  Powstały  tymczasem  okoliczności  w  pełni  juniorom 
sprzyjające. W związku z organizowaną w tym czasie przez Ludwika VII króla francuskiego oraz 
Konrada  III  krucjatą  do  Ziemi  Świętej  powstała  myśl  drugiej  mniejszej  wyprawy  krzyżowej 
przeciwko  trwającej  jeszcze  w  pogaństwie  Słowiańszczyźnie  nadłabskiej.  Na  rzecz  tej  wyprawy, 
organizowanej  przez  wschodnioniemieckich  władców  terytorialnych,  papiestwo  chciało  pozyskać 
książąt  polskich.  Liczył  się  oczywiście  nie  sam  potrzebujący  pomocy  Władysław,  ale  faktyczni 
władcy,  tj.  juniorzy  dynastii.  W  tym  stanie  rzeczy  papież  Eugeniusz  III  wziął  stronę  juniorów  i 
zatwierdził  klątwę  arcybiskupa  gnieźnieńskiego  rzuconą  na  wygnańca.  Z  kolei  doszło  do 
przymierza  juniorów  ze  wschodnioniemieckimi  władcami  terytorialnymi,  łącznie  z  arcybiskupem 
magdeburskim, przypieczętowanego małżeństwem córki Krzywoustego Judyty z synem Albrechta 
Niedźwiedzia.  W  konsekwencji  Mieszko  ze  znacznymi  siłami  wziął  udział  w  krucjacie  na  teren 
Słowiańszczyzny  nadłabskiej  (1147),  a  Bolesław  Kędzierzawy  podjął  łupieżczą  wyprawę  do  Prus 
(1148). 

Tymczasem dyplomatyczne zabiegi Agnieszki spowodowały zwrot w nastroju i stosunku Stolicy 

Apostolskiej  do  Polski.  Ten  sam  papież,  który  rok  wcześniej  zatwierdził  klątwę  rzuconą  na 
Władysława,  wysłał  do  Polski  legata  Gwidona  z  żądaniem  pod  adresem  juniorów,  aby  przyjęli 
wygnanego księcia do kraju. Wobec ich oporu rzucił on na nich klątwę, a Eugeniusz ją zatwierdził. 

background image

Ale  wówczas  się  okazało,  że  klątwa,  która  w  kilkadziesiąt  lat  wcześniej  wiodła  Henryka  IV  do 
Canossy, przestała być straszną bronią. Nie ugięli się książęta, ale – co ciekawsze – nie odstąpili od 
nich polscy dostojnicy kościelni, związani silnymi więzami ideowymi i rodzinnymi z liczną grupą 
możnych  świeckich,  którzy  popierali  juniorów.  Wobec  wezwania  przez  Gwidona  pomocy 
najwyższej  władzy  świeckiej  w  świecie  zachodnio-chrześcijańskim,  zawisła  nad  Polską  groźba 
nowej wyprawy cesarskiej. 

Podjął  ją  w  1157  r.  cesarz  Fryderyk  Barbarossa.  Wojska  cesarskie  przekroczyły  trudną  do 

sforsowania  linię  Odry,  zabezpieczoną  dodatkowo  pasem  zrąbanego  lasu  (przesieka)  i  bez  oporu 
pociągnęły  w  kierunku  Poznania.  Książęta  polscy  bowiem,  nieufni  w  swoje  siły,  paląc  główne 
punkty oporu (m. in. nie zdobyty  dotąd  Bytom nad Odrą i Głogów),  cofali się w głąb Polski. Do 
starcia  zbrojnego  nie  doszło,  natomiast  w  Krzyszkowie  pod  Poznaniem  Bolesław  Kędzierzawy 
pokornie  poprosił  o  pokój,  złożył  cesarzowi  przysięgę  wierności  i  znaczną  daninę  pieniężną, 
przyrzekł swój udział w cesarskiej wyprawie do Włoch i zobowiązał się przybyć do Magdeburga, 
gdzie  miała  być  rozsądzona  sprawa  między  Władysławem  i  juniorami.  Gwarancję  dotrzymania 
zobowiązań  stanowiło  oddanie  cesarzowi  w  charakterze  zakładnika  Kazimierza  Sprawiedliwego. 
Wyprawa z 1157 r., stanowiąca w opinii samego Fryderyka Barbarossy ogromny sukces cesarstwa 
na  ziemiach  polskich,  w  gruncie  rzeczy  nie  odniosła  skutku,  bo  Kędzierzawy  przyrzeczeń  nie 
wypełnił. W dwa lata później zmarł Władysław i dopiero wówczas w grę mógł wchodzić powrót do 
kraju jego synów – Bolesława Wysokiego i Mieszka Plątonogiego. Istotnie przyjął ich około 1163 
r.  Bolesław  Kędzierzawy  i  w  formie  własnego  nadania,  a  nie  sukcesji  po  ojcu,  przekazał  im  w 
posiadanie  Śląsk,  z  wyłączeniem  jednak  głównych  grodów.  Przyjmowano  niekiedy,  że  już 
wówczas  bracia  podzielili  się  ojcowską  spuścizną.  Poglądu  tego  jednak  utrzymać  się  nie  da. 
Wiadomo natomiast, że Bolesław Wysoki i Mieszko Plątonogi zdołali zawładnąć owymi głównymi 
grodami,  być  może  w  1166  r.,  kiedy  senior  dynastii  zaabsorbowany  był  wyprawą  pruską. 
Domyślano się, iż w konsekwencji synowie Władysława Wygnańca zostali ponownie wypędzeni. 
Prawdopodobna  jest  jednak  inna  interpretacja  wydarzeń  (B.  Zientara),  że  mianowicie  Mieszko 
Plątonogi sprzymierzył się z synem Bolesława Wysokiego – Jarosławem, że obaj sprzymierzeńcy 
zbliżyli  się  do  Bolesława  Kędzierzawego  i  że  wspólnym  ich  dziełem  było  wygnanie  Bolesława 
Wysokiego. Powrócił on jednak już w 1173 r. pod groźbą nowej, stojącej u granic Polski wyprawy 
Fryderyka Barbarossy, w której efekcie Kędzierzawy uznał się nadto lennikiem cesarza i złożył mu 
znaczny  okup.  Przy  okazji  powrotu  Bolesława  Wysokiego  miał  Mieszko  Plątonogi  otrzymać 
własną dzielnicę w postaci ziemi raciborskiej, a Jarosław – w postaci ziemi opolskiej. Przy takiej 
wykładni traci rację bytu inny domysł naszej historiografii (R. Gródecki), że dopiero około 1177 r. 
dokonał  się  pierwszy  podział  spuścizny  Władysława  Wygnańca.  Do  daty  tej  natomiast  można 
odnosić  ewentualne  powstanie  efemerycznego  księstwa  głogowskiego,  które  miał  wykroić  z 
własnej dzielnicy Bolesław Wysoki na rzecz swego najmłodszego brata Konrada. 
 

24.  Zmierzch senioratu w Polsce 

 

Mimo wygnania z kraju najstarszego przedstawiciela dynastii Władysława, samego senioratu w 

zasadzie  nie  obalono.  Miejsce  Władysława  zajął  z  kolei  następny  wiekiem  syn  Krzywoustego  – 
Bolesław Kędzierzawy. Że istotnie był on wielkim księciem, świadczy o tym układ krzyszkowski, 
w którym występował w imieniu całej Polski. Niezależnie od parcia feudałów ku rozbiciu Polski na 
mniejsze  samoistne  organizmy  polityczne,  rodził  się  nowy  konflikt  wśród  synów  Krzywoustego. 
Gdy Henryk doszedł do lat sprawnych (około 1148 r.), otrzymał naznaczoną mu przez ojca ziemię 
sandomierską.  Nie  pomyślano  natomiast  o  podobnym  zaopatrzeniu  Kazimierza,  który  wiek 
sprawny  osiągnął  około  1150  r.  Dopiero  gdy  w  1166  r.  zmarł  Henryk  sandomierski,  uzyskał 
Kazimierz  najprawdopodobniej  wykrojoną  z  jego  spuścizny  kasztelanię  wiślicką  (odtąd  księstwo 
wiślickie). Główną część tej spuścizny zatrzymał dla siebie Bolesław Kędzierzawy, wykrawając z 
niej nadto jeszcze jakąś nieznaną dziś dokładnie część dla Mieszka Starego. W tym stanie rzeczy 

background image

Kazimierz  Sprawiedliwy  musiał  być  malkontentem,  na  którego  zwracały  się  oczy  możnych, 
żądnych  władzy  i  wpływów.  Po  śmierci  w  1173  r.  Bolesława  Kędzierzawego  na  tron  krakowski 
próbowano  wprowadzić  Kazimierza  Sprawiedliwego.  Nie  wiadomo,  czy  Kazimierz  nie  czuł  się 
dość  silny,  aby  się  przeciwstawić  kolejnemu  seniorowi  Mieszkowi  Staremu,  czy  też  stronnictwo 
możnych,  na  których  mógł  się  oprzeć,  nie  było  jeszcze  dość  skonsolidowane.  W  każdym  razie 
Mieszko  opanował  dzielnicę  wielkoksiążęcą.  Jednak  gdy  do  Krakowa  wprowadził  swoich 
wielkopolskich  urzędników,  a  rządy  jego  okazały  się  i  autokratyczne,  i  twarde,  przepojone 
nadmiernym fiskalizmem, doszło około 1177 r. do buntu panów krakowskich, którzy po raz drugi 
wysunęli 

przeciwko 

Mieszkowi 

Staremu 

Kazimierza 

Sprawiedliwego. 

Tendencje 

partykularystyczne  możnych  znalazły  równocześnie  silny  wyraz  w  innych  dzielnicach  Polski.  Na 
Śląsku  junior  Mieszko  Plątonogi  wystąpił  zbrojnie  przeciw  Bolesławowi  Wysokiemu,  w 
Wielkopolsce  zaś  przeciw  Mieszkowi  stanął  jego  syn  Odon.  W  tym  buncie  juniorów  nie  było 
bynajmniej pełnego porozumienia buntowników między sobą. Kazimierz sprzymierzył się bowiem 
z  seniorem  śląskim  Bolesławem,  a  junior  Mieszko  Plątonogi  z  seniorem  dynastii  Mieszkiem 
Starym. Odon zaś był siłą rzeczy sprzymierzeńcem Kazimierza i Bolesława. Mimo tak rozłożonych 
sił,  zwycięzcami  byli  wszędzie  młodsi  przedstawiciele  dynastii.  Mieszko  Stary  musiał  w  ogóle  z 
Polski uchodzić, a Mieszko Plątonogi, choć zwyciężył na polu bitwy, pełnego sukcesu nie odniósł, 
wobec  przymierza  Bolesława  Wysokiego  z  Kazimierzem  Sprawiedliwym.  Musiał  się  zadowolić 
niedużym działem uzyskanym już wcześniej z rąk Bolesława Wysokiego, tj. kasztelanią raciborską, 
do  której  Kazimierz  Sprawiedliwy  dodał  mu  zachodnią  część  ziemi  krakowskiej  z  grodami: 
Oświęcimiem,  Bytomiem  i  Siewierzem.  Uformowane  w  ten  sposób  księstwo  raciborskie 
powiększył  Mieszko  Plątonogi  w  1201  r.,  przyłączając  doń,  po  śmierci  Jarosława  i  Bolesława 
Wysokiego, również kasztelanię opolską; odtąd można mówić o księstwie opolsko-raciborskim. W 
buncie  juniorów  jakąś  rolę  odegrał  być  może  młodszy  brat  Bolesława  Wysokiego  i  Mieszka 
Plątonogiego  –  Konrad,  solidaryzując  się  prawdopodobnie  z  Mieszkiem  Plątonogim.  Może 
wówczas otrzymał on Głogów, gdzie tradycja przypisuje mu krótkotrwałe księstewko, opuszczone 
zapewne rychło w związku z jego śmiercią. 

Zwycięstwo  juniorów  oznacza  obalenie  w  praktyce  zasady  senioratu.  Późniejsze  próby  jej 

odnowy  nie  miały  już  większego  znaczenia.  Czy  jednak  władza  Kazimierza,  obejmująca  ziemię 
krakowską, łęczycko-sieradzką, sandomierską oraz w formie rządów opiekuńczych – nad nieletnim 
synem Bolesława Kędzierzawego – Leszkiem – Mazowsze i Kujawy, miała charakter pryncypacki, 
wielkoksiążęcy,  czy  zrównała  się  z  władzą  pozostałych  książąt?  Wydaje  się,  że  teoretycznie  z 
pryncypatu  jeszcze  nie  zrezygnowano,  a  sam  Kazimierz  zabiegał  i  w  Rzymie,  i  na  dworze 
cesarskim  o  zalegalizowanie  jego  pryncypackich  rządów.  W  tym  celu  zwołał  w  1180  r.  wiec  do 
Łęczycy  z  udziałem  arcybiskupa  i  wszystkich  biskupów  polskich,  a  za  cenę  ustępstw  na  rzecz 
Kościoła  w  postaci  zniesienia  tu  spolii  (prawo  księcia  do  ruchomości  po  zmarłym  biskupie)  oraz 
ograniczenia nadużyć w korzystaniu z podwód i tzw. Stacji w dobrach kościelnych uzyskał według 
wiarygodnej tradycji Kadłubka zatwierdzenie papieskie swego pryncypatu. Ta sama tradycja głosi, 
że  podobnego  zatwierdzenia  dokonał  również  cesarz.  Sprowadzało,  się  to  praktycznie  do  uznania 
rządów krakowskich Kazimierza, bo właściwego pryncypatu odnowić się już nie dało. 
 

25.  Polityka zagraniczna książąt polskich w ostatniej ćwierci XII w. 

 

Postępujące  rozbicie  dzielnicowe  Polski  odbiło  się  niekorzystnie  na  polityce  zewnętrznej 

naszych  książąt,  a  z  czasem  wpłynęło  na  zawężanie  się.  ich  horyzontów  politycznych.  Zwraca 
uwagę odejście Polski w tym okresie od spraw zachodnich. Poparcie Mieszka Starego udzielone w 
1177  r.  Bogusławowi  I  pomorskiemu  przeciwko  Danii  okazało  się  nieskuteczne.  Coraz  trudniej 
było zresztą liczyć na rozbitą i skłóconą wewnętrznie Polskę. Wręcz przeciwnie Mieszko Stary po 
opuszczeniu kraju szukał pomocy Pomorzan. I istotnie poparty przez nich zdołał w 1181 r. osiąść w 
Gnieźnie,  Zresztą  Bogusław  uznał  już  w  1164  r.  zwierzchność  lenną  księcia  Henryka  Lwa,  a  w 

background image

siedem  lat  później  –  cesarza  Fryderyka  Barbarossy.  W  stosunkach  z  cesarstwem  książęta  polscy 
skłonni byli do uległości. Prawdopodobnie zwierzchność cesarską uznał Mieszko Stary jeszcze w 
czasie swego wygnania, skoro w 1184 r. podjęto z terenu Niemiec próbę interwencji na jego rzecz. 
Być może podobnie postąpił Kazimierz Sprawiedliwy, skoro podporządkował się woli cesarskiej w 
swojej  polityce  ruskiej.  Na  ogół  przejawiali  nasi  książęta  coraz  więcej  zainteresowania  rozbitą 
wewnętrznie  Rusią.  I  Bolesław  Kędzierzawy,  i  Mieszko  Stary,  i  Kazimierz  Sprawiedliwy  mieli 
żony  Rusinki.  Od  Kazimierza  Sprawiedliwego  zaś  wziął  początek  nowy  kurs  polityki  polskiej 
wobec Rusi. Wpływy polskie nie sięgały teraz odległego wielkoksiążęcego Kijowa, ale ograniczały 
się do Rusi halicko-włodzimierskiej i zwracały się przeciw próbom opanowania tych terenów przez 
Węgry.  Walka  ta,  kontynuowana  następnie  przez  Leszka  Białego  i  książąt  z  mazowieckiej  linii 
Piastów,  znalazła  finał  w  opanowaniu  tronu  halicko-włodzimierskiego  przez  Bolesława  (Jerzego) 
Trojdenowica,  a  z  kolei  w  zajęciu  Rusi  przez  Kazimierza  Wielkiego.  Polityka  ruska  Kazimierza 
Sprawiedliwego, połączona z uległością wobec cesarstwa, była niepopularna w Polsce. Wywołała 
bunt panów krakowskich (1191), którzy wezwali do Krakowa Mieszka Starego. Kazimierz jednak 
sytuację opanował, obalając tę próbę restytucji senioratu. 

Pod  koniec  życia  Kazimierz  odnowił  sojusz  z  Węgrami,  a  nadto  podjął  jeszcze  wyprawę 

przeciwko  Jaćwięgom,  którzy  nękali  wyprawami  łupieskimi  Mazowsze.  Dzielnica  ta  bowiem,  po 
nieudanych  próbach  opanowania  jej  przez  Mieszka  Starego,  po  śmierci  jej  prawego  sukcesora 
Leszka Bolesławowicza (1186) przeszła we władanie Kazimierza Sprawiedliwego. 
 

26.  Rządy regencyjne w Krakowie i próby powrotu na tron krakowski Mieszka Starego 

 

Kazimierz  Sprawiedliwy  zmarł  nagle,  przy  uczcie,  może  otruty,  w  1194  r.  Na  wieść  o  tym 

Mieszko  Stary  ruszył  do  Krakowa.  Tymczasem  panowie  krakowscy  postanowili  zorganizować 
rządy regencyjne do czasu osiągnięcia wieku sprawnego przez synów Kazimierza, Leszka Białego 
lub  Konrada  zwanego  później  mazowieckim.  W  imieniu  nieletniego  księcia  władzę  mieli 
sprawować  wdowa  po  Kazimierzu  –  Helena  (córka  księcia  kijowskiego  Rościsława),  wojewoda 
krakowski Mikołaj (Gryfita) oraz biskup krakowski Pełka. Mikołaj, wsparty przez księcia ruskiego 
Romana, stawił czoła Mieszkowi Staremu w bitwie nad rzeczką Mozgawą koło Jędrzejowa. Obie 
walczące  strony  poniosły  ciężkie  straty.  Poległ  syn  Mieszka,  Bolesław,  a  sam  Mieszko  ranny 
wycofał się do Wielkopolski. Na pobojowisku rozegrała się druga bitwa, gdy na pomoc Mieszkowi 
Staremu  nadciągnął  spóźniony  książę  raciborski  Mieszko  Plątonogi,  a  równocześnie  na  pomoc 
krakowianom  przybył,  także  spóźniony,  kasztelan  sandomierski  czy  palatyn  dworu  książęcego  w 
Sandomierzu,  wychowawca  synów  Kazimierza  Sprawiedliwego,  Goworek.  Ten  ostatni  być  może 
celowo  się  spóźnił,  pragnąc,  by  jego  rywal  Mikołaj  poniósł  klęskę.  Sam  jednak  Goworek  doznał 
porażki  i  dostał  się  do  niewoli  Plątonogiego:  Na  polach  Mozgawy  starli  się  nie  tylko  rywale  do 
rządów  krakowskich,  ale  dwie  ideologie,  dwie  koncepcje  władzy  monarszej:  rządów 
autokratycznych,  których  zwolennikiem  był  Mieszko  Stary,  oraz  oligarchii  możnych,  której 
kolebką był nie zamieniony jeszcze w pełni w dzielnicę dziedziczną Kraków. 

Rządy regencyjne zostały uratowane, ale nie układały się najlepiej. Dzielnicą krakowską władali 

faktycznie  wojewoda  Mikołaj  i  biskup  Pełka.  Wywołało  to  niezadowolenie  w  najbliższym 
otoczeniu Heleny, a podsycał je prawdopodobnie Goworek, który wnet powrócił z niewoli. Około 
1098 r. Helena weszła w porozumienie z Mieszkiem Starym i pomogła mu w opanowaniu Krakowa 
za cenę uznania swoim następcą jej syna Leszka Białego. Było to już trzecie panowanie Mieszka na 
tronie krakowskim, zakończone wygnaniem najpóźniej w 1201 r. Zdołał on tu jeszcze powrócić po 
raz czwarty. Wytrwały szermierz zasady senioratu zmarł w marcu 1202 r. w Kaliszu. 
 

27.  Kultura Polski w X – XII w. 

 

Rozwój  kultury  tej  epoki  był  bardzo  nierównomierny  w  różnych  warstwach  społecznych. 

background image

Ludność wieśniacza, zarówno w sferze swego materialnego bytu, jak też obyczajów i wyobrażeń, 
pozostała w zasadzie pogańska, chociaż formalnie przyjęła nową wiarę. Jeszcze długo w świeżych 
formach  religii  chrześcijańskiej  mieściły  się  stare  treści.  Nie  wszyscy  zresztą  zostali  objęci 
organizacją  kościelną,  bo  kościoły  związane  były  na  razie  z  dworami,  grodami,  siedzibami 
biskupstw, klasztorów itp., a właściwa sieć parafialna wytworzyła się dopiero w XIII w. Inne było 
tempo rozwoju kultury w ośrodkach tworzącego się życia miejskiego, a więc na podgrodziach czy 
w  osadach  targowych.  Siłą  rzeczy  zaznaczał  się  tu  postęp  w  poziomie  produkcji  typu 
rzemieślniczego, która musiała odpowiadać rosnącym wymogom odbiorców, najczęściej możnych 
świeckich,  rycerstwa  i  duchownych.  Wpływało  to  korzystnie  na  standard  życiowy  producentów. 
Równocześnie  bliskość  ośrodków  władzy,  dworów  feudalnych,  kościołów  grodowych,  biskupstw 
czy  klasztorów,  przyśpieszała  proces  przemian  w  zakresie  obyczajów  i  świadomości  tej  warstwy 
społecznej.  Bez  porównania  szybciej  rozwijała  się  kultura  samych  feudałów,  a  więc  dworu 
monarszego,  dworów  możnowładczych  i  usiłujących  za  nimi  nadążać  dworów  rycerskich.  W 
rękach tej warstwy pozostawała większość łupów wojennych, toteż – według tradycji XII w. – za 
czasów  Chrobrego  kobiety  z  otoczenia  tego  monarchy  uginały  się  niemal  pod  ciężarem  złotych 
ozdób,  a  i  rycerze  (zapewne  możniejsi)  nosili  złote  łańcuchy,  które  były  oznaką  ich  rycerskiego 
zawodu.  Potrzeby  w  zakresie  ubiorów,  ozdób  itp.  pokrywał  wówczas  już  import  szlachetnych 
tkanin i innych przedmiotów zbytku. Żony zaś książąt, możnych i rycerzy same haftowały, szyły, 
tkały,  sporządzając  ozdobne  płaszcze,  kapy  itp.,  nie  tylko  zresztą  na  potrzeby  własne,  ale  i 
kościołów  czy  klasztorów.  W  tej  warstwie  społecznej  najszybciej  dokonały  się  przemiany 
obyczajowe.  Wiarygodna  tradycja  głosi,  że  Bolesław  Chrobry  stosował  karę  wybijania  zębów  za 
łamanie postów,  a także surowe  represje mające  wytępić cudzołóstwo. Nie znaczy  to oczywiście, 
że obyczaj chrześcijański od razu tu wziął górę nad pogańskim. Być może nawet niekiedy się odeń 
odwracano. Brak świętego w łonie dynastii piastowskiej mógłby przemawiać za niepopularnością 
w warstwie polskich feudałów wczesnego średniowiecza wzorców chrześcijańskiej świątobliwości. 

Nowe  wytwory  kultury  służyły  przede  wszystkim  państwu  feudalnemu  i  niedużej  grupie 

możnych.  Powstawały  na  ich  zamówienie,  stanowiąc  oparcie  czy  ideologiczną  podbudowę  dla 
nowego  porządku  społeczno-państwowego.  Wśród  twórców  dóbr  kulturalnych  tej  epoki  prym 
wiedli  przybysze  z  zewnątrz.  W  piśmiennictwie  panowali  prawie  niepodzielnie,  wraz  z  językiem 
łacińskim,  którym  się  posługiwali  i  którym  wytyczali  wąskie  ramy  zasięgu  swojej  twórczości  w 
społeczeństwie  polskim,  włączając  natomiast  tę  twórczość  do  ogólnego  niejako  dorobku 
kulturalnego  świata  zachodniochrześcijańskiego.  Tak  więc  język,  który  czynił  kulturę 
ekskluzywną,  był  zarazem  znakomitym  środkiem  wymiany  myśli,  poglądów  i  ideałów  na 
rozległym  obszarze  Europy.  Sztuka  omawianej  epoki  w  zakresie  swych  treści,  wyobrażeń, 
symboliki  była  również  wytworem  przybyszów,  ale  że  nie  mogła  się  obejść  bez  większej  liczby 
wykonawców,  znajdowała  współtwórców  w  rzemieślnikach  czy  artystach  rodzimych,  którzy 
wzbogacali ją nadto realiami i motywami z kręgu ich własnego życia i działalności. Dzieła sztuki 
były w tej epoce nie tylko środkiem wyrazu artystycznego, ale także środkiem przekazu informacji, 
treści  światopoglądowych,  czy  wręcz  politycznej  propagandy.  Sięgały  one  nadto  tam,  dokąd  nie 
docierało piśmiennictwo łacińskie, ani żywe słowo kaznodziei, jeżeli nie posługiwał się językiem 
ludu.  Miała  swoją  silną  wymowę  architektura  sakralna.  Poza  symboliką  czysto  religijną,  która 
mogła  być  czytelna  dla  znawców,  lud  widział  w  kamiennych  budowlach  romańskich,  na  tle 
powszechnie stosowanego budownictwa drewnianego, znamię potęgi Kościoła i sprzężonego z nim 
silnie  państwa  wczesnofeudalnego.  Jeżeli  nadto  lud  z  tych  budowli  niekiedy  korzystał  jako  z 
obiektów  obronnych,  stawały  się  widomym  wyrazem  siły.  Takie  oddziaływanie  budowli 
sakralnych  ograniczało  się  jednak  do  osad  podgrodowych,  przyklasztornych  itp.,  dla  innych 
pozostając tylko symbolem. 

W rozwoju kultury na ziemiach polskich okresu wczesnośredniowiecznego wybitną rolę odegrał 

dwór Bolesława Chrobrego, przez który przewinęło się wiele wybitnych osobistości jego czasów, 
jak  św.  Wojciech,  Włoch  opat  Tuni,  Bruno  z  Kwerfurtu,  Reinbern  biskup  kołobrzeski,  a  wybitną 

background image

indywidualnością  mógł  być  również  Radzim  Gaudenty.  W  Polsce  lub  w  związku  z  Polską  tego 
okresu  powstało  wcale  pokaźne  piśmiennictwo.  Należą  tu  przede  wszystkim  żywoty  św. 
Wojciecha: jeden powstał w Rzymie około 999 r., drugi wyszedł spod pióra Brunona z Kwerfurtu, 
trzeci  niewiadomego  autorstwa  znany  jest  pod  nazwą  Męczeństwo  św.  Wojciecha,  a  był  jeszcze 
czwarty,  który  zaginął.  Należy  tu  dalej  piękny  żywot  pięciu  zamordowanych  braci  z  eremu 
międzyrzeckiego  pióra  tegoż  Brunona,  list  Brunona  do  króla  niemieckiego  Henryka  II,  sławiący 
monarchię  Chrobrego  w  duchu  ideałów  chrześcijańskich.  Były  już  wówczas  pierwsze  zapiski 
rocznikarskie,  jedna  grupa  w  kręgu  kościelnym  poznańskim,  druga  w  gnieźnieńskim.  Istnieje 
domysł,  że  powstał  jeszcze  jeden  współczesny  żywot  pięciu  braci  męczenników,  który  zaginął. 
Zwraca  uwagę  fakt,  że  Mieszko  II  był  wykształcony,  znał  podobno  i  łacinę,  i  grekę.  Jego  syn 
Kazimierz  w  1026  r.  został  oddany  na  naukę,  co  jest  bardzo  dziwne,  jeżeli  był  synem  jedynym. 
Siostra zaś tegoż Gertruda, żona księcia kijowskiego Izjasława, nie tylko znała łacinę, ale układała 
nawet  w  tym  języku  modlitwy,  które  przechował  tzw.  kodeks  Gertrudy.  Oprócz  kontaktów  z 
Włochami,  dworem  czeskim  żywe  związki  kulturalne  łączyły  Polskę  tego  czasu  z  Nadrenią,  z 
archidiecezją kolońską, a ściślej z diecezją leodyjską (Liége w Belgii). Do rozwiniętego tam kultu 
św.  Lamberta  nawiązywały  imiona  niektórych  Piastów  (Lambert  syn  Mieszka  I,  drugie  imię 
Mieszka II). 

Powstanie  ludowe  i  reakcja  pogańska  po  śmierci  Mieszka  II  zmiotły  wprawdzie  wiele 

wytworów kultury wczesnopiastowskiego okresu, nie przerwały jednak kulturalnej tradycji. Pisma 
Brunona z Kwerfurtu ocalały – jak się wydaje – tylko poza granicami, podobnie być może – dwa 
pozostałe  żywoty  św.  Wojciecha,  ale  najstarszy  zrąb  naszego  rocznikarstwa  przetrwał  burzę, 
uwięziony  prawdopodobnie  z  Wielkopolski  do  Itrakowa.  Już  za  Mieszka  II  był  w  Gnieźnie 
arcybiskupem niejaki Bossuta, przypuszczalnie pochodzenia rodzimego. W drugiej połowie XI w. 
mamy  już  wielu  wyższych  duchownych  Polaków,  jak  arcybiskup  Bogumił  w  Gnieźnie,  biskupi 
Suła-Lambert,  Stanisław  i  Czasław  w  Krakowie  oraz  Michał  w  Poznaniu.  Przy  kościołach 
katedralnych tego czasu tworzyły się zawiązki bibliotek, których zbiory w XII w. powiększyły się o 
wiele  cennych  pozycji.  Szczęśliwym  trafem  zachował  się  inwentarz  ksiąg  katedry  krakowskiej  z 
1110  r.  Biblioteka  liczyła  47  rękopisów,  liczba  zaś  tytułów  mogła  być  większa,  bowiem  jeden 
rękopis  mieścił  niekiedy  kilka  lub  kilkanaście  utworów.  Były  tu  dziełka  typu  szkolnego,  księgi 
liturgiczne, teologiczne, a nadto dwa egzemplarze prawa longobardzkiego. Z XII w. zachowały się 
księgi  liturgiczne  z  każdej  niemal  diecezji.  Wskazują  one  na  związki  kulturalne  Polski  z  Belgią, 
Francją,  Nadrenią  (Kolonia),  Ratyzboną  i  Czechami.  Na  uwagę  zasługują  wśród  nich:  tzw. 
Sakramentarium  tynieckie,  powstałe  około  1060  r.  w  Kolonii  (dziś  w  Bibliotece  Narodowej  w 
Warszawie),  dalej  ewangeliarz  płocki,  czyli  tzw.  Zloty  kodeks  pułtuski  (dziś  w  Bibliotece 
Czartoryskich  w  Krakowie),  czy  tzw.  Pontificale  biskupów  krakowskich,  sporządzone 
prawdopodobnie wprost na zamówienie Kościoła polskiego (dziś rękopis Biblioteki Jagiellońskiej). 

Po  przerwie  spowodowanej  reakcją  pogańską,  a  potem  trudnościami  odnowy  organizacji 

kościelnej, zaczęło pojawiać się piśmiennictwo.  Po akcie Dagome iudex  aż po czasy Władysława 
Hermana nie znamy z terenu Polski ani jednego dokumentu. Dopiero w związku z oddaniem przez 
tegoż  księcia  jakichś  dwu  złotych  krzyży  kościołowi  bamberskiemu  powstał  dokument,  którego 
wystawcą był wspomniany książę, lecz spisano go być może w Bambergu. Natomiast już dokument 
biskupa krakowskiego Maura z 1110 r. dla kościoła w Pacanowie powstał na pewno w Polsce. W 
drugiej połowie XI w. kontynuowano zapisy rocznikarskie. Na ich podstawie powstał z początkiem 
XII  w.  tzw.  Rocznik  Świętokrzyski  dawny,  jedyny  zabytek  polskiej  annalistyki  z  tego  czasu 
zachowany  w  oryginale.  Z  początkiem  XII  w.  spisana  „została  u  nas  ku  chwale  Bolesława 
Krzywoustego  anonimowa  kronika  tzw.  Galia,  która  ujęła  w  literacką  formę  tradycję  dworską 
Piastów.  W  podobnej  formie  sławił  w  połowie  XII  w.  czyny  palatyna  Władysława  Wygnańca, 
wielmoży śląskiego Piotra Włostowica, obszerny utwór wierszowany, tzw. Carmen Mauri (Poemat 
Maura),  znany  dziś  niestety  tylko  we  fragmentach.  W  tym  samym  czasie  upamiętniono 
wierszowaną  inskrypcją  postawienie  słupa  milowego  w  Koninie,  wyznaczającego  połowę  drogi  z 

background image

Kalisza do Kruszwicy. 

Obok  tradycyjnego  budownictwa  drewnianego,  które  nie  pozostawiło  trwalszych  śladów, 

rozwijało  się  już  od  początku  omawianej  epoki  budownictwo  kamienne.  Jeszcze  do  czasów 
Mieszka  I  można  odnosić  palacjum  wraz  z  rotundą-kaplicą  na  Ostrowie  Lednickim  między 
Poznaniem a Gnieznem. Do tegoż czasu należą ślady pierwotnego kościoła, w miejscu późniejszej 
katedry  poznańskiej,  z  chrzcielnicą,  w  której  być  może  chrzczono  Mieszka  I  i  jego  dwór,  wraz  z 
kamiennymi  grobowcami,  które  pokryły  prawdopodobnie  ciała  Bolesława  Chrobrego  i  jego  ojca. 
Współcześnie  wybudowano  również  w  Krakowie  na  Wawelu  rotundę  Marii  Panny,  której 
wezwanie  zostało  zmienione  w  XIV  w.  na  św.  Feliksa  i  Adaukta.  Niewiele  późniejsze  były 
budowle  pałacowe  z  kaplicami  (przeważnie  rotundowymi)  w  Przemyślu,  Cieszynie,  Gieczu, 
Wiślicy,  pierwsza  katedra  (Chrobrego)  oraz  kościół  św.  Salwatora  w  Krakowie,  kaplice  w 
Trzemesznie i Łęczycy oraz inne. To wcale obfite budownictwo przedromańskie (czy w niektórych 
wypadkach wczesnoromańskie) znalazło, poczynając od połowy XI w., kontynuację w budowlach 
sakralnych romańskich, które – ze względu na swój szerszy zasięg oddziaływania – były z reguły 
obszerniejsze. Wznoszone z ciosów kamiennych, opatrzone w wąskie otwory okienne i w potężne 
niekiedy  wieże,  spełniały  nadto  rolę  obiektów  obronnych.  Warto  wymienić  przynajmniej 
ważniejsze z nich. Jeszcze w XI w. powstały: tzw. katedra „hermanowska” na Wawelu, katedry w 
Poznaniu  i  w  Gnieźnie,  bazylika  tyniecka,  kościoły  Św.  Andrzeja  w  Krakowie,  Św.  Idziego  w 
Inowłodzu,  Św.  Wojciecha  w  Krakowie  i  inne.  W  ciągu  XII  w.  wybudowano:  katedrę  w  Płocku, 
kościoły  kolegiackie  w  Kruszwicy,  Łęczycy,  Opatowie  i  Wiślicy,  kościoły  Św.  Prokopa  i 
norbertanek  w  Strzelnic,  zburzony  w  1529  r.  benedyktyński  kościół  Św.  Wincentego  we 
Wrocławiu, opactwo kanoników regularnych w Czerwińsku, kościoły  NMP w  Inowrocławiu, Św. 
Jana w Siewierzu i inne. 

Do najokazalszych zabytków rzeźby romańskiej należą przede wszystkim drzwi gnieźnieńskie z 

lat  1172-1180,  odlane  w  brązie,  a  przedstawiające  18  scen  z  życia  i  męczeństwa  św.  Wojciecha. 
Wykazują  wpływ  artystyczny  kraju  nadmozańskiego  w  Belgii.  Obrazy  mają  dużą  wymowę 
ideologiczną, splatając ideały chrześcijańskiej świątobliwości z realiami władzy wczesnofeudalnej 
monarchii.  Zabytek  o  podobnym  charakterze,  tzw.  drzwi  katedry  płockiej,  wyobrażające  m.  in. 
biskupa płockiego Aleksandra z Malonne, zostały wykonane w połowie XII w. w Magdeburgu dla 
Płocka, ale przez Szwecję dostały się do Nowogrodu Wielkiego, gdzie ozdobiły cerkiew Św. Zofii. 
Osobliwy zabytek stanowi współczesna drzwiom gnieźnieńskim piękna gipsowa płyta posadzkowa 
z  kolegiaty  wiślickiej.  Przedstawia  trzy  modlące  się  postacie,  wśród  nich  być  może  Kazimierza 
Sprawiedliwego, okolone ornamentacją roślinno-zwierzęcą. Zwraca uwagę technika wykonania tej 
płyty: rysunek postaci został wyryty w powierzchni gipsowej, przy czym do rowków wlano jakąś 
czarną masę. Wśród rzeźb kamiennych czołowe miejsce zajmują tympanony w kościołach NMP we 
Wrocławiu  na  Piasku  i  norbertanek  w  Strzelnie,  portal  kolegiaty  łęczyckiej,  ocalały  portal  po 
kościele Św. Wincentego we Wrocławiu, dalej rzeźba ś w. Jana Chrzciciela z katedry wrocławskiej, 
a  nade  wszystko  odkryte  po  drugiej  wojnie  światowej,  we  wnętrzu  późniejszych  filarów,  pięknie 
rzeźbione kolumny kościoła norbertanek w Strzelnie. Dwie z nich przedstawiają wyobrażenia cnót i 
grzechów. 

W  celu  dopełnienia  obrazu  kultury  w  Polsce  wczesnośredniowiecznej  wspomnieć  trzeba  o 

klasztorach.  Za  czasów  Bolesława  Chrobrego  były  to  eremy  (zgromadzenia  pustelnicze  reguły 
benedyktyńskiej)  o  małym  jeszcze  zasięgu  oddziaływania.  Wiemy  o  istnieniu  takiego  eremu  w 
Międzyrzeczu w Wielkopolsce, a drugi prawdopodobnie powstał w Łęczycy. Z kolei pojawiali się, 
poczynając  od  czasów  Kazimierza  Odnowiciela,  właściwi  benedyktyni  (Tyniec,  Sieciechów, 
Łęczyca,  Mogilno,  Lubin  w  Wielkopolsce,  Płock,  Lubiąż,  Wrocław,  Święty  Krzyż).  Odegrali  w 
tym  czasie  pewną  rolę  zarówno  w  służbie  biskupów  diecezji,  jak  i  przez  kontakty  z  Zachodem. 
Obok nich podobną rolę spełniali kanonicy regularni (Trzemeszno, Wrocław, Czerwińsk, Mstów). 
Miejsce  jednych  i  drugich  zajęli  wnet  cystersi,  którzy  stali  się  podporą  działalności  misyjnej, 
kierowanej przez papiestwo, a nadto w tym wcześniejszym okresie odgrywali pewną rolę w akcji 

background image

osadniczej.  Poczynając  od  lat  czterdziestych  XII  w.,  do  końca  stulecia  powstało  aż  9  ich 
zgromadzeń (Łekno,  Ląd, Jędrzejów,  Lubiąż, Kołbacz, Oliwa, Sulejów,  Wąchock, Koprzywnica). 
Przeważnie  w  drodze  fundacji  prywatnych  powstawały  u  nas  już  w  drugiej  połowie  XII  w. 
zgromadzenia  norbertańskie,  które  –  obok  rozwijającego  się  w  tym  okresie  tzw.  kanonikatu 
świeckiego  –  tworzyły  organizacyjne  ramy  życia  dla  części  kobiet  i  mężczyzn  z  rodzin 
możnowładczych i spośród zamożnego rycerstwa (Strzelno, Kraków-Zwierzyniec, Płock, Wrocław, 
Witów  koło  Piotrkowa,  Busko).  W  tym  samym  czasie  pojawiły  się  u  nas,  pochodzące  z  Ziemi 
Świętej, zakony rycerskie joannitów (Zagość, Poznań) oraz bożogroboów (Miechów).