background image

Macierewicz: Katastrofa mogła się wydarzyć w 
powietrzu 

 

Kategoria: 

Polska

 

 

środa, 27 kwietnia 2011 17:07 

O godzinie 10:41:05 rządowy Tupolew znajdował się 15 metrów nad poziomem lotniska. Niecałe pół 
sekundy później i 142 metry dalej się rozbił. To są ustalenia Rosjan – mówi portalowi Fronda.pl Antoni 
Macierewicz. 

 

Antoni Macierewicz: O godzinie 10:41:05 Tupolew, który rozbił się w Smoleńsku, znajdował się 15 
metrów nad poziomem lotniska. Rozbił się 142 metry dalej, a czarna skrzynka zamontowana w samolocie 
zakończyła prace 0,4 sekundy później. To są informacje podane przez stronę rosyjską. Jeśli one są 
prawdziwe, to oznacza, że katastrofa miała miejsce w powietrzu. Do zatrzymania czarnej skrzynki doszło 
w powietrzu. Jakieś wydarzenie przerwało dopływ do samolotu i jego głównego komputera. Na 
wysokości 15 metrów doszło właśnie do zatrzymania komputera Tupolewa. To ustalenia rosyjskich 
ekspertów badających komputer pokładowy. To ustalenia, na których możemy w tej sprawie polegać. 
Istnieje bowiem daleko idące domniemanie, choć nie pewność, że są one prawdziwe i nie podlegały 
politycznej obróbce. Te dane możemy uznać za twarde. One mówią, gdzie kiedy i na jakiej wysokości 
zatrzymał się komputer na skutek braku dopływu energii elektrycznej. To właśnie miało miejsce o 
godzinie 10:41:05 mniej więcej 20 metrów od szosy w Smoleńsku, na wysokości 15 metrów nad 
poziomem pasa. Jeśli rzeczywiście tak jest, oznacza to, że katastrofa miała miejsce w powietrzu. 

Na razie nie chcę komentować hipotezy, że rządowy samolot uległ rozerwaniu w powietrzu. Prowadzimy 
analizy, sprawdzamy co się mogło stać. Jednak analizy te będą tylko hipotezami, poszlakami, 
przesłankami do wyciągania wniosków. Nie dysponujemy bowiem dostępem do wraku. Wyrabiamy sobie 
opinię tylko w oparciu o zdjęcia. To będzie tylko pośrednie wnioskowanie. Dopóki nie otrzymamy 
dostępu do wraku, dopóty będziemy zmuszeni do mówienia o hipotezach i poszlakach. 

Prokuratura badająca przyczyny katastrofy smoleńskiej nie wykluczyła hipotezy dotyczącej zamachu, 
jako przyczyny katastrofy smoleńskiej. Opinię taką sformułował prokurator Andrzej Seremet. Wycofał 
się jednak z niej jego zastępca. Seremet wypowiedział się publicznie w tej sprawie, media jego słowa 
podchwyciły, natomiast prokurator prowadzący tę sprawę wypowiedział się w tej sprawie cicho, w 
sposób nie do końca jasny. Jednak z punktu widzenia prawnego hipoteza, że w Smoleńsku doszło do 
zamachu jest nadal rozpatrywana. Nie ma w tej sprawie nowego planu śledztwa, a to jest konieczne, by 
hipotezę tę wykluczyć. Nic takiego się nie stało. Na razie mamy do czynienia z medialnymi 
zachowaniami. Żaden poważny prawnik nie wykluczy badania hipotezy bez analizy najważniejszych 
dowodów. Nikt natomiast nie badał wraku, oryginałów czarnych skrzynek. Gdy Polacy mieli badać wrak 
Tupolewa, Edmund Klich – polski akredytowany – wyjechał z Moskwy. Rosjanie powiedzieli natomiast, 
że polscy eksperci bez obecności Klicha nie mogą uzyskać dostępu do szczątków Tupolewa. Polscy 
eksperci nie badali tego materiału. Dopóki takich badań nie przeprowadzi się, nie można wykluczyć 
wersji o zamachu. Gdyby prokuratura to zrobiła, złamałaby kodeks postępowania karnego. On nakazuje 

Created with novaPDF Printer (

www.novaPDF.com

). Please register to remove this message.

background image

jej działanie zgodnie z zasadą bezpośredniości, czyli bezpośredniego dostępu do dowodów, jeśli one 
istnieją. 

Uważam, że badania spektralne, o które wnioskuje mecenas Rafał Rogalski, należy przeprowadzić. 
Jednak nie znam bliżej tej sprawy. Nasz zespół nie zajmował się kwestią ewentualnego rozpylenia helu w 
Smoleńsku. Bardzo wysoko cenię mecenasa Rogalskiego. Jego wnioski do tej pory były uzasadnione, ale 
tej sprawy bliżej nie znam. Na pewno dobrze jest podjąć badania w tej sprawie. Przeprowadzenie ich 
wydaje się czymś naturalnym. Zresztą nie tylko tych analiz. Niestety jednak mamy sytuację, w której rząd 
Donalda Tuska na mocy umowy oddał czarne skrzynki Rosjanom. Media o takich sprawach jednak nie 
mówią, udając, że zadają poważne pytania. Poważnym nie jest pytanie o oddanie czarnych skrzynek. 
Poważnym jest pytanie o dymisję ministra Jerzego Millera, który podpisał umowę, na mocy której Polska 
oddała Rosji czarne skrzynki. Jednak media nie są zainteresowane takimi pytaniami, ale młóceniem 
słomy. 

Not. żar

 

 

Created with novaPDF Printer (

www.novaPDF.com

). Please register to remove this message.