background image

 

 

 

Instytut Historii 

Kacper Herman 

Kierunek i specjalność studiów: 

Historia, specjalność nauczycielska 

Numer albumu: 

396127 

 

Bitwa pod Trzcianą. Analiza historyczno-militarna 

Battle of Trzciana. Analysis of historical-military. 

 

 

 

Praca magisterska/licencjacka 

napisana pod kierunkiem 

prof. dra hab. Macieja Franza 

Wyrażam zgodę na złożenie niniejszej pracy  

w Dziekanacie Wydziału Historycznego  

 

…………..…………………………………..….

 

 

                                    podpis promotora 

data

………………………………………… 

 

background image

Z a ł ą c zn i k   d o   Z a r zą d ze n i a   N r   1 5 7 / 2 0 1 3 / 2 0 1 4  

R e k t o r a   U A M   z   d n i a   2 8   l i s t o p a d a   2 0 1 3 r .  

 

Poznań, dnia........................ 

 

Oświadczenie 

 

Ja 

niżej 

podpisany/a 

………………………………………… 

st udent / ka  

Wydziału  ………………………………………  Uniwersytetu  im.  Adama  Mickiewicza 

Poznaniu 

oświadczam, 

że 

przedkładaną 

pracę 

dyplomową 

pt: 

…………………………………………………………. 

napisałem/am 

samodzielnie. 

Oznacza  to,  że  przy  pisaniu  pracy,  poza  niezbędnymi  konsultacjami,  nie 

kor z yst ał e m/ a m  z  po moc y  i nn ych  osó b,  a  w  s zc ze gól ności   ni e  zl ecał e m/ a m  

opracowania  rozprawy  lub  jej  części  innym  osobom,  ani  nie   odpisywałem/am  tej 

rozprawy lub jej części od innych osób.  

Oświadczam również, że egzemplarz pracy dyplomowej  w wersji drukowanej 

jest całkowicie zgodny z egzemplarzem pracy w wersji elektronicznej.  

Jednocześnie  przyj muje  do  wiadomości,  że  przypisanie  sobie,  w  pracy 

dyplomowej,  autorstwa  istotnego  fragmentu  lub  innych  elementów  cudzego  utworu 

lub  ustalenia  naukowego  stanowi  podstawę  stwierdzenia  nieważności  postępowania 

w sprawie nadania tytułu zawodowego.  

[               ]* -  w yra ża m  zgodę  na  udost ępni eni e  moj ej   pracy  w  c zyt el n i   Archi wu m  UAM  

[               ] * -  w yra ża m  zgodę  na  udost ępni ani e  moj ej   pr acy  w  za kresi e  koni ec zn ym  do  

ochr on y  moj ego pra wa   do aut or st wa  l ub pr aw  osób t r zeci ch  

 

 

 

*N a l eż y  wp is a ć  TAK  w  p r z yp ad ku   wyr aż en i a  zgo d y  n a  u d o stęp n i an i e  p ra c y  w  cz yt eln i  Ar ch i wu m 

U AM,  NI E  w  p rz yp ad ku   b ra ku   z go d y.  Ni e wyp ełn i en ie  p o la  o zn a c za  b r ak  zgo d y  n a  u d o stęp n i an ie  

p r a c y .  

background image

 

Wstęp 

Bitwę  pod  Trzcianą  w  polskiej  historiografii,  zwłaszcza  tej  starszej, 

przyjęto  uważać  za  wspaniałe  zwycięstwo,  udowadniające  wyższość  polskiej 

sztuki  wojennej  nad  zmodernizowaną  armią  szwedzką  i  które  przekreśliło 

plany  Gustawa  Adolfa  odnośnie  Prus.  Parado ksalnie  jednak,  pomimo  takiego 

znaczenia, starcie to nie należało do największych swojego czasu

1

  i  dopi ero  w 

ostatni ch  l at ach  docz ekało  si ę  sz ers zego  i   dodajm y,   rzetel ni ejszego 

opracowania. Podobnie zresztą  jak  cały  okres  wojen ze Szwecją za  panowania 

Zygm unt a  III (l at a 1600 -1629).  

Przez  wiele  lat  gros  prac  skupiał  się  pr zede  wszystkim  na  okresie  tzw. 

„potopu”  szwedzkiego  (lata  1655-1660),  bardzo  syntetycznie  tylko  ujmując 

lub  zgoła  całkiem  pomijając  okres  wojen  z  Gustawem  Adolfem.  Okres  ten  był 

jednak  ni ez w ykl e  znacz ąc y  z arówno  dl a  woj skowoś ci   szwedzkiej,  j ak  i   dl a 

Rzeczpospolit ej.  Dl a  Szwecji  pr zełom  XVI  i  XVII  wi eku  b ył   przeł omem  w 

sztuce  woj ennej

2

  -  dzięki  reformom  Gustawa  Adolfa  arm ia  szwedzka  z 

zacofanej  i  niedoświadczonej  staje  się  w  ciągu  niespełna  t rzydziestu  lat 

pierwszą  machiną  wojenną  Europy.  Na  tak  wielkie  zmiany  miało  oczywiście 

wiele  cz ynni ków  –   najważni ejsz e  w yd aj ą   si ę  b yć  j ednak  post aci e  króla 

szwedzkiego,  Gust awa  Adol fa  i  j ego  kancl erza,  Axel a   Oxenstiern y,  a  t akż e 

mnogość  kampanii  wojennych  dzięki  którym  armia  szwedzka  nabierała 

doświadczenia. 

Zupełnie 

inaczej 

przedstawia ła 

się 

sytuacja 

Rzeczpospolitej. 

Dotychczas  polska  sztuka  wojenna  nie  miała  sobie  równej  w  Europie 

Wschodniej,  a  jej  założenia  całkowicie  wystarczały  by  spełniać  wymogi 

dot ychczasowego  pola  wal ki.  Zacz yna  ona  jednak  przej awi a ć  oznaki  

stagnacji,  wynikające  w  większości  z  braku  nowego  przeciwnika  od  wielu  lat. 

Starcie  ze  Szwecją  odsłoniło  jednak  wady  polskiej  wojskowości,  będące 

                                                           

1

 Sami współcześni nie traktowali tego starcia zbyt poważnie – spotykamy nawet określenia typu „szereg 

potyczek”.  

2

 Przełom XVI i XVII wieku to również czas, kiedy Szwecja z peryferyjnego, małoznaczącego kraju, staje się 

ważnym partnerem w rozgrywkach politycznych na skalę europejską. Rzecz jasna na wzrost znaczenia Szwecji 
na arenie międzynarodowej mają również wpływ sukcesy militarne państwa. 

background image

również  odbiciem  wad  całego  systemu  państwowego  -  okazało  się  ono  dla 

Rzeczpospolitej  czymś  w   rodzaju  zimnego  prysznica,  który  w  konsekwencji 

zmusił ją do zmiany sposobu myślenia o wojnie.  

Owo  zetknięcie  się  ze  sobą  dwóch  tak  diametralnie  różnych  od  siebie 

sposobów  prowadzenia  wojny  jest  niezwykle  interes ującym  polem 

badawczym.  Celem  tej  pracy  nie  jest  jednak  porównanie  ich  sensu  stricte, 

aczkolwiek  zawiera  w  sobie  podstawową  wiedzę  na  temat  wojskowości 

szwedzkiej  i  polskiej  tego  okresu.  Wydaje  się  to  być  konieczne,  aby  ocenić 

należycie  bitwę  pod  Trzcianą  –  nie  tylko  przez  pryzmat  zwycięzca -przegrany. 

Podobnie zresztą, jak znajomość genezy wojen ze Szwecją jak i ich przebieg .

3

  

Jak  już  wspomniano,  bitwie  pod  Trzcianą  nadano  sporego  znaczenia, 

choć  nie  opracowano  jej  zbyt  mocno.  Przez  lata  głównym  tekstem  o  tym 

starciu  było  opracowanie  Janusza  Staszewskiego  „Bitwa  pod  Trzcianą”  

1936  roku .

4

  Tekst  t en  szeroko  opis uje  st arci e  pod  Trzci aną,  choć  ma  bardzo 

patetyczny  charakter  i  ewidentnie  gloryfikuje  stronę  polską.  Stronniczemu 

charakterowi  towarzyszy  też  sporo   błędów,  wynikających  z  niewykorzystania 

całego  materiału  źródłowego.

5

  Autor  popełnił  błęd y  choci ażb y  w  kwestii  

datacji bitwy czy też liczby poległych.  

Prace w których pisano o Trzcianie w następnych latach mocno opierały 

się  na  pracy  Staszewskiego,  powtar zając  często  jej  błędy.  Można  tu  by 

wymienić  chociażby  prace  L.  Podhorodeckiego,  czy  J.  Wimmera,  którzy  na 

swoje  nieszczęście  zapewne  zakładali  rzetelność  pracy  poprzednika. 

Przyczyną  powielanych  błędów  był  też  zapewne  brak  większego 

zainteresowania ową batalią.  

                                                           

3

 Stąd też wynika wyraźny podział w pracy na część charakteryzującą sztukę wojenną ówczesnej Szwecji i 

Rzeczpospolitej oraz omawiającą w syntetyczny sposób walki ze Szwecją do roku 1627 i na część poświęconą 
samej bitwie, wydarzeniom które do niej doprowadziły i tym, które nastąpiły no niej. Choć rok 1627 nie jest 
znaczący dla samego starcia, to jest znaczący dla całej kampanii Gustawa Adolfa na Pomorzu – w wyniku 
kampanii ów roku armia szwedzka traci permanentnie możliwość zdobycia Gdańska, który stanowił główny cel 
działań na tym terenie.  

4

 Mowa tutaj o pracy „Bitwa pod Trzcianą”, która została opublikowana w IX tomie Przeglądu Historyczno-

Wojskowego (J. Staszewski, Bitwa pod Trzcianą w: Przegląd Historyczno-Wojskowy, t. IX, s. 401-416). 

5

 Staszewski opierał się głównie na wydanych przez O. Laskowskiego „Przyczynkach do działań hetmana 

polnego koronnego Stanisława Koniecpolskiego w Prusach Wschodnich i na Pomorzu przeciwko Gustawowi 
Adolfowi” 
które zawierały relację hetmana z 1628, relację z samej bitwy oraz diariusz z lipca 1629. Nie 
wykorzystał zbioru listów Koniecpolskiego, dzięki czemu uniknąłby chociażby błędnej datacji bitwy, czy 
zawyżenia strat po stronie szwedzkiej. 

background image

Dopiero  w  ostatnich  latach  zaczęto  bardziej  interesować  się  kwestią 

wojen  ze  Szwecją  z  I  poł.  XVII  wieku  i  rzetelniej  opracowywać  ów  temat.  Co 

z  kolej  wiązało  się  też  z  rzetelniejszym  spojrzeniem  na  bitwę  trzci ańską  i 

korygowaniem  co  większych  błęd ów.  W  tym  miejscu  trzeba  wymienić 

nazwi ska  M ichała  Paradowski ego  i   M ari usz a  Bal cerka ,  którz y  najwi ęcej 

dokonali na t ym polu.  

Sporym  problemem  w  pracach  poświęconych  temu  tematowi  jest 

kwestia  słabego  wykorzystania  materiałów  szwedzkich,  co  zapewne  wynikało  

albo  ze  słabej  znajomości  języka  bądź  z  trudnego  dostępu  do  nich.  W  tym 

miejscu  trzeba  zaznaczyć,  że  i  ta  praca  opiera  się  wyłącznie  na  materiałach 

polskich,  z  wymienionych  powyżej  powodów.  Mając  jednak  świadomość 

niebezpieczeństwa  stronniczości  źródeł,  o piera  się  na  w  miarę  szerokim 

zakresie  opracowań,  przede  wszystkim  opracowań  nowych  (m.  in.  właśnie  M. 

Paradowskiego).  Praca  ta  jednak  nie  ma  za  zadanie  korygować  błędów 

poprzedników

6

,  a  raczej  spróbować  stworzyć  o  wiele  bardziej  obiektywną 

ocenę  starcia.  Często  bowiem  zdarza  się,  że  własne  odczucia,  duma  z 

odniesionego  sukcesu,  czy  też  patriotyzm  wyolbrzymiają  pewne  fakty,  inne 

umniejszając.  Celem  pracy  historyka  jest

7

  wal ka  z  w yobrażeni ami  cz y  mit ami 

i  próba  stworzenia  najwiarygodniejszej  wersji  zdarzeń.  Praca  ta  nie  ma  za 

zadanie  podważać  polskiego  sukcesu  pod  Trzcianą.  Jest  ona  za  to  próbą 

odpowi edzi   na  p yt ani e  cz y  fakt ycz ni e  bit wa  pod  Trzci aną  mi ał a   t aki e 

znaczeni e, j aki e s ię j ej nieki ed y prz ypis uj e.    

 

 

 

 

 

 

                                                           

6

 Opracowane zostały one dość dobrze w pracach wspomnianego już M. Paradowskiego czy też M. Balcerka. 

7

 Zdaniem autora rzecz jasna. 

background image

 

 

 

 

 

 

Rozdział I 

Wojskowość polska i szwedzka 

Geneza i przebieg walk do 1627  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

Armia Zygmunta III 

Zygmunt  III  obejmując  tron  Rzeczypospolitej,  rozpoczynał  r ządy  nad 

krajem  dużym  i  silnym.  Armia  polsko-litewska  prezentowała  się  równie 

okazale,  choć  nie  była  pozbawiona  wad.  Podobnie  jak  cała  Rzeczpospolita, 

tak  i  ona  posiadała  dość  specyficzny  charakter,  wyrażający  się  w  kwestiach 

finansowych czy też organizacyjno -prawnych.  

Wojskowość  polska  na  przełomie  XVI  i  XVII  wieku  została 

ukształtowana  w  dużym  stopniu  przez  zagrożenie  tureckie  i  tatarskie.

8

    Będąc 

w  stanie  permanentnej  wojny  podjazdowej  na  południowo -wschodnich 

rubieżach  państwa,  Rzeczpospolitej  udało  się  uzyskać  niezwykle  sprawne  i 

doświadczone  oddzi ał y,  gł ównie  j azd y,  w  post aci  wojs k  kwarci an ych.  Nazwa 

ta  pochodziła  od  sposobu  ich  finansowania  –  kwarciani  stanowili  jedyne 

oddziały  na  stałym  żołdzie  państwowym ,

9

  w ypł acan ym  ze  skarbu  kwarci anego 

(1/4 dochodów z dóbr królewskich  – tzw. kwarta).  

Ich  liczebność  jednak  nigdy  nie  była  wysoka  (n a  lata  1600-1625  ich 

liczba  wahała  się  od  m.in.  1500  do  m.in.  5000)

10

.  Ich  zadaniem  nie  była 

samodzielna  walka  z  głównymi  siłami  prze ciwnika,  co  ze  względu  na 

liczebność  byłoby  trudnym  zadaniem.  W  przypadku  najazdu  stanowili  raczej 

trzon,  wokół  którego  zbierały  się  o  wiele  liczniejsze  siły.  W  ich  gestii  leżało 

pilnowanie  granic,  znoszenie  mniejszych  zagonów  wroga  i  szarpanie 

większych zgrupowań.

11

 

Uzupełnienie  kwarcianych  stanowiły  wojska  suplementowe,  czyli 

dodatkowo  zaciągane  oddziały  zaciężne,  w  przypadku  poważniejszych 

konfliktów.

12

  Podległ e  w ył ączni e  woli  hetm ana,  opł acane  był y  z  podatków 

uchwalanych  na  sejmach.  I  tylko  w  kwestiach  finansowania  leżały  różnice 

pomiędzy  nimi  a  kwarcianymi  –  suplementowi  musieli  czekać  na  żołd  z 

uchwalanych  doraźnie  podatków,  podczas  gdy  kwarciani  mieli  zawsze 

                                                           

8

 J. Teodorczyk, Polskie wojsko i sztuka wojenna pierwszej połowy XVII wieku w: Studia i Materiały do Historii 

Wojskowości, t. XXI, s.291. 

9

 R. Sikora, Wojskowość polska w dobie wojny polsko-szwedzkiej 1626-1629. Kryzys mocarstwa, s. 53-54. 

10

 Tamże, s. 54. 

11

 J. Teodorczyk, Polskie wojsko…, s. 291-295. 

12

 R. Sikora, Wojskowość polska…, s. 55. 

background image

pieniądze z kwarty. Jednakże żołd suplementowych był wyższy, co wynikało z 

potrzeby ponoszenia przez nich dodatkowych kosztów ekwipunku .

13

 

Wojsko  kwarciani e  nie  mogł o  rzecz  jasna  stanowi ć  jed ynej  sił y  zbrojnej  

kraju. 

Gros 

nich 

stanowiły 

wojska 

prywatne ,

14

 

zjawisko 

bardzo 

charakterystyczne  dla  Rzeczypospolitej.  Każdy,  kogo  było  na  to  stać,  miał 

prawo  utrzymywania  własnych  sił  zbrojnych  –  wpisywało  się  to  w 

ob ywat el ską  ment al ność,  zgodni e  z  którą  wszelki e  dzi ałani a  na  rz ecz  obron y 

kraju  cieszyć  się  powinny  powszechnym  uznaniem  i  szacunkiem.  Takie 

wojska  również  odciążały  skarb  państwa  oraz  wojska  państwowe .

15

  Często 

zdarzało się, że działania zbrojne na danym teatrze p rowadziły jedynie wojska 

pr ywatne.

16

  Dawał y  one  również  sporo  at utów  s woim  właścicielom .  Przede 

wszystkim  stanowiły  one  silne  karty  w  rozgrywkach  politycznych  wewnątrz 

państwa oraz umożliwiały prowadzenie własnej polityki zagranicznej (dobrym 

przykładem  są  Dymitriady).  Podnosiły  również  znacząco  prestiż  właściciela  i 

jego  rodu.  Oprócz  tego  wojska  prywatne  stanowiły  ważny  czynnik 

społecznego  awansu.  W  odróżnieniu  od  niektórych  krajów  Europy  zachodniej 

(m.i n.  Francji ),  w  Rzeczpospoli tej  był y  doś ć  ni kłe  sz anse  awansu  dl a 

drobniejszej  szlachty  w  strukturach  państwowych  (niewielkie  rozmiary  armii 

państwowej  i  administracji).  Stanowiło  to  spory  problem  dla  uboższej 

szlachty, która szukała sposobu dla zachowania aktualnego statusu i standardu 

życia,  a  należy  pamiętać,  że  Rzeczpospolita  posiadała  najwyższą  liczbę 

szlachetnie  urodzonych  w  Europie.  Prywatne  armie  były  więc  wspaniałą 

okazją  do  utrzymania  aktualnej  pozycji  społecznej  a  także  możliwością  jej 

popraw y.

17

  

 Wartoś ć  t akow ych  s ił  nal eż y  oceni ać  róż nie.    M agnaci  częst o  tworz yli 

warunki  korzystniejsze  dla  armii  niż  państwo,  tak  więc  służba  u  nich  była 

bardzo  dobrą  szkołą  wojaczki.  Dużo  jednak  zależało  od  zamożności  danego 

rodu  oraz  miejsca,  gdzie  owe  wojska  stacjonowały.  Generalnie  rzecz  biorąc 

                                                           

13

 Tamże, s. 55. 

14

 Tamże. 

15

 Tamże, s. 58-59. 

16

 Najlepszym przykładem, w ramach omawianego w pracy konfliktów, niech będzie postać Krzysztofa II 

Radziwiłła, który stojąc na czele własnych skromnych sił prowadził  na własną rękę wojnę ze Szwedami w 
Inflantach w kampaniach lat 1617, 1621-22. 

17

 R. Sikora, Wojskowość polska…, s. 55-56. 

background image

wojs ka  pr ywatne  z  te renów  najbardzi ej  zagrożon ych  ni e  ust ępował y  j akością 

kwarci an ym .

18

 

Wojska  te,  podobnie  jak  ogół  wojsk  Rzeczypospolitej,  stanowiły  w 

większości  oddziały  jazdy.  Trzon  z  nich  z  kolej  stanowiła  husaria .

19

 

Wywodząca  się  z  Bałkan,  w  początkowym  okresie  stanowiąca   lekką, 

kopijniczą  jazdę,  zostaje  gruntownie  przekształcona  na  polskim  gruncie. 

Łącząc  w  sobie  szybkość  tatarskich  jeźdźców  z  osiągnięciami  techniki 

europejskiej,  była  zdolna  wykonywać  wszelkie  zadania  bojowe.  Najlepiej 

jednak  nadawała  się  do  przełamującyc h  szyki  przeciwnika  szarż,  które  z 

reguły  decydowały  o  losach  bitwy.  Husaria,  w  przeciwieństwie  do  jazdy 

zachodnioeuropejskiej,  nie  szarżowała  kłusem,  lecz  w  pełnym  pędzie  na 

wprost  szyku  przeciwnika.  Do  samej  szarży  wychodzono  w  szyku  luźnym,  co 

miało  na  celu  zmniejszenie  strat  w  wyniku  ostrzału.  Dopiero  na  ostatnim, 

kilkudziesięciometrowym  odcinku  husaria  ścieśniała  szyk  i  wbijała  się  w 

przeci wni ka .

20

  Sekret   jej  s ukcesów  tkwi ł  zarówno  w  koni ach,  specjal ni e 

hodowan ych  i  szkol on ych  do  tego  cz y   i nn ych  m anewró w,  j ak  i  w  szkol eni u 

samych  husarzy  oraz  ich  wyposażeniu.  Zwłaszcza  ćwiczenia  z  kopią  miał y 

tutaj  olbrzymie  znaczenie.  W  przeciwieństwie  do  krajów  zachodnich ,  w 

Rzeczpospolitej  ćwiczenia  z  kopią,  w  iście  turniejowym  stylu,  były  na 

porządku  dziennym,  co  na  zachodzie  było  swego  rodzaju  ewenementem .

21

 

Trening  kopią,  podobnie  jak  trening  łukiem,  wymagał  wieloletnich  ćwiczeń. 

Same  kopie  husarskie  też  są  specjalnie  projektowane  –  specjalnie  drążone  w 

środku,  dzięki  czemu  ważyły  sporo  mniej.  Dodatkowo  podczas  skład ania 

pozostawiano je czasami w toku. Obie te innowacje umożliwiały wykonywać i 

używać  w  boju  kopie  o  niespotykanej  jak  dotąd  długości.  To  właśnie  dzięki 

nim  husaria,  jako  jedyna  ciężka  jazda  była  w  stanie  przełamywać  frontalną 

szarżą formacje pikinierskie .

22

 

Ze  względu  jednak  na  używany  ekwipunek  (długa  kopia  i  półzbroje) 

husaria  była  zbyt  ciężka  do  służby  rozpoznawczej  czy  do  walki  podjazdowej. 

                                                           

18

 J. Teodorczyk, Polskie wojsko…, s. 299. 

19

 Tamże, s. 292. 

20

 Tamże, s. 295. 

21

 R. Sikora, Wojskowość polska…, s. 79. 

22

 Tamże, s. 75. 

background image

Uzupełniała  ją  jazda  kozacka,  uzbrojona  w  kałkany,  łuki,  szable  i  broń  palną, 

stosującą też jako ochronę kolczugi  i misiurki.

23

  Wszechst ronni e  w ysz kolona  i 

wyposażona,  poza  działaniami  zwiadowczymi,  bez  problemu  zapewniała 

wsparcie  cięższym  formacjom  na  polu  bitwy,  manew rując  i  flankując 

przeci wni ka.   Świet nie  sprawdz ał a  si ę  w  rajdach  na  t er ytori um  wroga, 

znoszeniu z ago nów przeciwnika i  przechwyt ywaniu furażu.  

Na początku XVII wieku jazda przełamująca, do której zaliczyć trzeba i 

husarię,  stanowiła  ¾  składu  polskiej  kawalerii.  Jednakże  począwszy  właśnie 

od  t ego  okresu  wi eku  jej  li czba   stopni owo  m al ej e  w  armii   polskiej   i  j est  t o 

zjawisko  postępujące  przez  cały  XVII  wiek .

24

  Na  ów  spadek  miał y  wpł yw 

przede  wszystkim  nowe  trendy  w  wojskowości  europejskiej  i  nowe  potrzeby 

pola  walki.  Działania  wojenne  przestają  się  do  ograniczać  do  walnych  b itew, 

gdzie  o  zwycięstwie  decydowała  m.in.  ciężka  jazda.  O  wiele  bardziej 

doceniana  staje  się  technika  wojny  podjazdowej.   Zwłaszcza  w  walce  z  takim 

przeciwnikiem  jak  Rzeczpospolita  starano  się  raczej  unikać  walnych  starć, 

gdzie  szarże  husarskie  odgrywałyby  decydującą  rolę.

25

  Pols c y  dowódc y,  ab y 

nadal  odnosić  sukcesy  musieli  dopasować  taktykę  i  skład  armii  do  nowych 

potrz eb  -  wz rast a  więc  rol a  pi echot y,  lżejszej  jazd y  cz y  też  umocnień 

polowych, kosztem ciężkiej jazdy.

26

 

 Pocz ątkowo, 

chcąc  uzupełnić  braki  w  jeździe  przełamującej, 

formowano  oddzi ał y  ci ężkozbroj nej  rajt ari i.  J ednakże  post ępująca  na 

zachodzie  tendencja  do  „odchudzania”  kawalerii  a  także  koszt  najmu 

rajtarów,  sprawiają,  że  z  czasem  jednostki  rajtarii  będą  coraz  rzadsze,  a  ich 

miejs ce  zaj mie  prz ekonw ertowana  z  jaz d y  koz acki ej  j azda  pancerna .

27

  J ej 

wyposażenie  nie  różni  się  zbytnio  od  standardowej  jazdy  kozackiej. 

Standardową  ochronę  stanowiła  kolczuga  i  misiurka   (stąd  pancerni),  a  obok 

szabel  i  kałkanów  używała  również  broni  drzewcowej,  w  postaci  choci ażby 

rohat yn.  Łącz ył a jednak w sobie walor y j azd y lekki ej i  cięższ ej.  

                                                           

23

 J. Teodorczyk, Polskie wojsko…, s. 292. 

24

 R. Sikora, Wojskowość polska…, s. 72. 

25

 Wojny ze Szwecją, zwłaszcza za rządów Gustawa Adolfa, są doskonałym przykładem takiej taktyki, mającej 

na celu zmęczenie przeciwnika wojną. 

26

 R. Sikora, Fenomen husarii, s. 90-100. 

27

 R. Sikora, Wojskowość polska…, s. 72. 

background image

Na  uwagę  zasługuje  sposób  rekrutacji  jeźdźców  na  zasadach  tzw. 

zaci ągu  towarz ys ki ego.  S yst em  t en  odnosił  si ę  zarówno  do  wojs k 

kwarcianych,  jak  i  prywatnych.  Polegał  on  w  dużej  mierze  na  tym,  że 

„fundator”  (król,  hetman,  magnat)  upoważniał  wybranych  przez  siebie 

rotmistrzów 

czy 

poruczników 

specjalnymi 

listami 

przypowiednimi, 

umożliwiającymi  zaciąg  żołnierzy,  tzw.  „towarzyszy”,  do  oddziałów  tychże 

oficerów.  Ci  z  kolej  zaciągali  pod  znaki  lu dzi  (ok.  30),  o  których  wiedzieli, 

że  mają  odpowiednie  umiejętności  i  doświadczenie,  a  także  posiadają 

wymagany  sprzęt  i  fundusze.  Na  każdego  towarzysza  przypadał  poczet, 

złożony  z  3-4  osób,  pachołków,  wybranych  przez  towarzysza.  Pocztowi 

towarzyszyła  również  pewna  liczba  ciurów,  dbających  o  zasoby  i  strzegących 

taboru .

28

  

O  il e  s yt uacj a  j azd y  w  armii  pols ko -lit ewski ej  miała  si ę  dobrze,  o  t yl e 

kwestia  piechoty  pozostawała  sporo  do  życzenia.  Od  początku  XVII  wieku 

piechota  narodowa  składała  się  wyłącznie  z  pl ebejuszy  –  mieszczan,  wolnych 

chłopów  lub  chłopów  królewskich .

29

  Choć  podejmowano  prób y  ut worzeni a 

oddziałów  złożonych  z  uboższej  szlachty,  służba  w  piechocie  nie  cieszyła  się 

uznaniem  szlachty,  krzewiącej  ideały  średniowiecznego  rycerstwa .

30

  Niechęć 

ta  podbudowana  b ył a  rz ekom ym  ni ebezpieczeństwem  doz braj ani a  poddan ych, 

co  miałoby  zaburzyć  porządek  społeczny.  Równie  niechętnie  patrzono  też  na 

piechotę  cudzoziemskiego  autoramentu,  ze  względu  na  ich  wysokie  kosz ty.

31

 

Tak  więc  piechota,  od  czasów  Batorego  nie  osi ągnęła  znaczącej  już 

liczebności  i  pełniła  na  polu  bitwy  raczej  działania  pomocnicze.  Wynikało  to 

też  w  sporej  mierze  z  charakteru  przeciwnika,  z  którym  przeważnie  walczono 

i  terenu  walk  –  na  st epach  Ukrain y  pi echota  ni ezb yt   nadawał a  si ę  do  wal ki  z 

Tat aram i  i  prz eważni e  powierz ano  jej  obronę  konkret n ych  punkt ów  

strategicznych.  Większe  oddziały  piechoty  zaciągano  doraźnie  w  przypadkach 

nagłej  potrzeby.  Przeważnie  była  to  wtedy  zaciężna  piechota  polska, 

rekrutowana  z  mieszczan,  zmodyfikowana  według  wzorów  węg ierskich. 

Często  też  zaciągano  roty  piechoty  niemieckiej  lub  szkockiej,  czasami  nawet 

                                                           

28

 J. Teodorczyk, Polskie wojsko…, s. 295-296. 

29

 Tamże, s. 296. 

30

 J. Wimmer, Historia piechoty polskiej do roku 1864, s. 143-144. 

31

 R. Sikora, Wojskowość polska…, s. 97. 

background image

chętniej  niż  polskiej  -  zwłaszcza  podczas  wojen  ze  Szwedami,  kiedy  to 

niedobory  własnej  piechoty  trzeba  było  szybko  uzupełnić  piechotą  najemną, 

już  wyszkoloną.  Nie  znaczy  to  jednak,  że  piechota  cudzoziemska  górowała 

taktyką  czy  materiałem  ludzkim  nad  piechotą  polską   (nierzadko  to  ona 

górowała nad formacjami  cudzoziemskimi )

32

  –  po  prostu  z  braku  czasu  i  chęci 

w szkoleniu piechoty krajowej, szukano rozwiązania w najemnikach .

33

 

Przyznać  jednak  trzeba,  że  poziom  jakości  krajowej  piechoty  sporo  się 

obniżył  od  czasów  Batorego.  Pewien  poziom  zachowała  piechota 

wybraniecka,  powołana  jeszcze  za  Batorego  w  1578,  jako  próba 

wprowadzenia  stałej  formacji  piechoty  krajowej.  Formowano  ją  z  chłopów 

pochodzących  z  dóbr  królewskich  –  z  każdych  20  łanów  wybierano  jednego 

poddanego, zdolnego do służby wojskowej, który dobrowolnie przyjmował ten 

obowiązek.  Żołnierz  ów  musiał  wyposażyć  się  na  swój  własny  koszt,  ale  w 

zamian  za  to  był  zwolniony  od  w szelkich  podatków  i  ciężarów,  wynikających 

z  posiadanej  przez  niego  ziemi  (te  obrabiali  za  niego  chłopi  z  pozostałych  19 

łanów).

34

  Z  powodów  mat eri al n ych  służba  w  pi echoci e  w ybrani ecki ej  nie  b ył a 

zbyt   popul arna  –   chłopów  bardzo  często  nie  st ać  b ył o  nie  t yl e   co  si ę 

wyposażyć,  ale  utrzymać  na  wojnie.  Sami  dzierżawcy  ziem  królewskiej  też 

niechętnie  godzili  się  na  pobór  rekruta,  co  osłabiało  ich  potencjalne  dochody. 

Pomimo  mankamentów  formacja  ta  oddawała  nieraz  nieocenione  usługi.  Jej 

wielką  zaletą  była  szybkoś ć  mobilizowania,  o  wiele  większa  niż  jednostek 

zaciężnych.  Głównie  wykorzystywano  ją  do  służby  garnizonowej,  często  na 

zagrożonych odcinkach, oraz do prac inżynieryjnych .

35

 

Kłopoty  z  wyposażeniem  dotyczyły  nie  tylko  piechoty  wybranieckiej, 

ale  w  ogóle  piechoty  polskiej  czy  węgierskiej.  Dominującą  bronią  był y 

arkebuz y,  ust ępuj ące  j akością  nowoczes n ym  muszki etom  w  jaki e  uzbrojona 

była szwedzka, czy też zachodnia piechota .

36

 

                                                           

32

 J. Wimmer, Historia piechoty…, s. 166-167. 

33

 R. Sikora, Wojskowość polska…, s. 106-107. 

34

 J. Wimmer, Historia piechoty…, s.139-142. 

35

 Tamże, s. 141-142. 

36

 Tamże, s. 166-167. 

background image

W  zetknięciu  się  ze  zreformowaną  armią  szwedzką  Krzysztof  II 

Radziwiłł,

37

  Krz ysztof  Zborows ki ,

38

  a  nawet   Lew  Sapi eha

39

  apelowal i,  al bo  o 

zwiększenie  poboru  zaciężnej  piechoty  niemieckiej ,  albo  o  zatrudnienie 

zachodnich  instruktorów  i  przeszkalanie  własnego  rekruta,  podkreślając  jak 

dużą  rolę  w  walce  z  Gustawem  odgrywa  liczna  i  do świadczona  piechota. 

Plany  takie  był y  odrzucane  zarówno  przez  króla,  jak  i  przez  szlachtę. 

Przyczyn  takowej  postawy  można  wymienić  kilka.  Obawa  przed  wzrostem 

liczby  stałych  oddziałów  cudzoziemskich,  które  mogłyby  stanowić  siłę  do 

wprowadz eni a  abs ol ut yzmu.   Ni echęć  do  uzbrajani a  wł as n yc h  poddan ych,  co 

mogłoby  wywołać  chaos  społeczny  i  rzutowałoby  na  kwestię  pozycji  szlachty 

w kraju. Takich teorii, nie lada „spiskowych” można szukać sporo, wydaje się 

jednak,  że  główną  przyczyną  niechęci  wprowadzania  reform  w  wojsku  była 

kwestia  mentalności  i  wiary  w  dotychczasowe,  sprawdzające  się  rozwiązania. 

W  tym  miejscu  wypadałoby  nadmienić,  że  wspomniani  dowódcy,  początkowo 

również  nie  widzieli  potrzeby  z mian  i  dopiero  zetknięcie  się  ze  szwedzkim 

przeciwnikiem  wywarło  zmi anę  ich  poglądów.

40

  Sam  Zygmunt  III,  prz ez  długi 

czas  niechętny  zmianom,  zupełnie  inaczej  zaczął   podchodzić  do  kwestii 

rozwoju pi echot y w arm ii Rz eczpospolit ej dopiero po bit wi e gniewski ej .  

Zupełnie  inną  kategorię  w  armii  Rzeczpospolitej  stanowili  Kozacy. 

Spec yfika  t ych  ludzi   ukszt ałt ował a  z  ni ch  doskonał y  mat eri ał  na  żoł ni erz y  – 

bitni,  odważni,  doświadczeni  i  wyszkoleni.  Te  cechy  sprawiły,  że  królowie 

polscy zdecydowali się wciągnąć cześć Kozaków na stałą służbę, tworząc tzw. 

rej es tr .

41

  Początków  rej est ru  sz ukać  trz eba  już  w  czas ach  Zygmunt a  Starego , 

który  w  1524  roku  wydał  rozkaz  werbowania  Kozaków  i  tworzyć  z  nich 

oddziały  służące  obronie  granic.  Była  to  też  próba  ukrócenia  czy  też 

ograni cz eni a  s amowoln ych  w ypraw  Koz acki ch  na  t eren y  t ureckie .

42

  Samowola 

Kozaków  przysparzała  wpierw  Królestwu  a  potem  Rzeczpospolitej  mnóstwa 

                                                           

37

Między innymi w przedłożonym królowi w 1624r. „Dyskursie o podniesieniu wojny inflanckiej”; H. Wisner, 

Polska sztuka wojenna XVII w. w: Kwartalnik Historyczny, t. 84 z.2, s. 410-411. 

38

 H. Wisner, Polska sztuka…, s. 411. 

39

 H. Wisner, Wojna Inflancka 1625-1629, s.49-50. 

40

 Świetnym przykładem takiej zmiany jest postać Lwa Sapiehy; H. Wisner, Wojna Inflancka…, s.49-50. 

41

 J. Wimmer, Historia piechoty…, s. 144. 

42

 Pamiętać trzeba, że Kozacy w dużej mierze utrzymywali się właśnie z takich wypraw; R. Romański, 

Kozaczyzna, s. 67-68. 

background image

problemów  w  stosunkach  z  Turcją .

43

  Rozwiąz ani e  z  1524  nie  prz yniosł o 

jednak  efektów  i  w  1540  roku  Zygmunt  Stary  polecił  sporządzić  spis,  czyli 

rejestr,  wszystkich  Kozaków  (co  było  niezwykle  trudne,  jeśli  nie 

niewykonalne,  ze  względu  na  ruchliwy  charakter  życia  Kozaków).  W 

kol ejn ych  l at ach  on  i  jego  s yn,  Zygm unt  August,  w ydawal i  kol ejne 

ograniczenia,  próbuje  kontrolować  Zaporożców.  Edykty  te,  zwłaszcza  z 

czasów  Zygmunta  Augusta,  nie  zawierały  samych  zakazów.  Dawały  one 

alternatywę Kozakom od łupieżczych wypraw w postaci służby wojskowej. Jej 

nieatrakcyjność 

tkwiła 

jednak 

mglistym 

charakterze 

służby 

nies prec yzowan ych j ej warunkach.   

Za  stworzenie  rejestru  kozackiego  we  „współcze snym”  tego  słowa 

znaczeniu  uznać  należy  Stefana  Batorego,  który  przygotowując  się  do 

wyprawy  przeciw  Moskwie,  potrzebował  większej  ilości  piechoty.  Cel  ten 

próbowano  osiągnąć  poprzez  wykorzystanie  Zaporożców.  Na  podstawie 

uniwersału  królewskiego  powołano  p oczet  kozacki,  w  sile  500  żołnierzy.  W 

nagrodę  za  swoje  męstwo,  król  obdarzył  rejestrowych  szeregiem  specjalnych 

przywilejów,  które  odnosiły  się  tylko  i  wyłącznie  do  nich,  a  także  stał  na 

straży ich przestrzegania.

44

   

Poza  męstwem  i  umiejętnościami  Kozacy  b yli  też  bardzo  tani  w 

utrzymaniu,  co  miało  duże  znaczenie  dla  Rzeczpospolitej,  zwłaszcza  w 

późniejszym  okresie,  kiedy  rośnie  rola  piechoty.  Ich  żołd  był  z  reguły 

kilkukrotnie  mniejszy  niż  dajmy  na  to  zwykłego  zawodowego  piechura,  co  w 

pewien sposób ratowało skarb państwa, mający problemy z wypłacalnością .

45

 

W  skład  rejestru  wchodziła  zawsze  niewielka  liczba  Kozaków,  przez  co 

rej estr  b ył   swoist ą  elitą  wś ród  Kozacz yz n y .

46

  Li czba  ta  t eż  ni e  b ył a  st ał a,  a 

rejestr  bywał  zwiększany  lub  obniżany  w  zależności  od  potr zeb  państwa  i 

wydolności  skarbu.

47

  O  jego  podni esi enie  usilni e  zreszt ą  wal cz yli  s ami 

Kozacy,  ponieważ  poza  skąpym  żołdem,  rejestr  dawał  również  pewne 

prz ywil eje  Koz akom   (m.i n.  podl eganie  w  kwesti ach  odpowiedzial no ści  

                                                           

43

 M. Franz, Wojskowość Kozaczyzny Zaporoskiej: geneza i charakter, s. 103. 

44

 R. Romański, Kozaczyzna, s. 71-73. 

45

 R. Sikora, Wojskowość polska…, s. 65. 

46

 M . Franz, Wojskowość Kozaczyzny Zaporoskiej…, s. 105-109. 

47

 J. Wimmer, Historia piechoty…, s. 152. 

background image

prawnej  wyłącznie  hetmanowi).  Przeciwnikiem  powiększania  rejestru  była 

naturalnie  szlachta,  mająca  na  uwadze  to,  że  Kozacy  mając    buntowniczą 

naturę,  niespecjalnie  poddawali  się  wojskowej  dyscyplinie  i  stanowili 

niepewny element społeczny.

48

 

Poza  rejestrem  Rzeczpospolita  korzystała  tak że  okazyjnie  z  usług 

niezapisanych  Kozaków,  tzw.  wypiszczyków.

49

  B yło  to  j ednak  t rudne, 

zważywszy  ową  buntowniczą  naturę  –  dużo  w  tej  kwestii  zależało  od 

aktualnych  stosunków  z  Rzeczpospolitą  oraz  od  „opłacaln ości”  przyszłej 

kam panii.  

Kozac y  rej est rowi  w yko rz ys t ywani  b yl i  gł ówni e  jako  ws parcie  dla  

wojsk  kwarcianych  na  południowym  wsc hodzie.  Formowano  z  nich  przede 

wsz yst kim 

oddziały 

wyśmienitej 

piechoty,  doskonale  walczącej  w 

ufortyfikowanych punktach i wykorzystującej w polu wozy taborowe .

50

  

Braki widać również w artylerii. W omawianym okresie mówić można o 

artylerii  królewskiej,  prywatnej  i  miejskiej .

51

  Is tni ej e  również  kilka  m ocno 

zaopatrzonych  w  artylerię  miejsc  ( m.in.  Birże  –  70  dział),

52

  acz kol wiek  w 

ogólnej  ocenie  jej  ilość  była  o  wiele  mniejsza  w  porówn aniu  z  armią 

szwedzką.  Zupełnie  też  inne  były  jej  zadania  –  artylerii  używano  głównie 

podczas  oblężeń,  rzadziej  w  polu.  Obrona  południowych  granic  też  nie 

wymagała większych nakładów na artylerię. Aczkolwiek nie  można też mówić 

o  ni ew ykorz yst ywani u  jej  w  t rakcie  starć.  W ykorz ys t ani e  j ej  w  pol u  wi dzim y 

już  w  trakcie  wojny  z  Karolem  IX .

53

  Niemni ej  j ednak,  podobni e  jak  w 

przypadku piechoty, tak i tej sprawie apelowano o jej zwiększenie.   

Dość  archaicznym  rodzajem  wojska  było  pospolite  ruszenie,  które  w 

Rzeczpospolit ej  powoł ywane  b ył o  z  reguł y  w  os tat eczności ,  ze  wz ględu  na 

                                                           

48

R. Romański, Kozaczyzna, s. 72-74. 

49

 R. Sikora, Wojskowość polska…, s. 66. 

50

 M. Franz, Wojskowość Kozaczyzny Zaporoskiej…, s. 125-134. 

51

 R. Sikora, Wojskowość polska…, s. 112. 

52

 H. Wisner, Wojna inflancka…, s. 56. 

53

 Przykład bitwy pod Koknese z 1601, gdzie bez wsparcia artylerii piechoty nie udałoby się rozbić szwedzkiej 

piechoty; L. Podhorodecki, Rapier i koncerz: z dziejów wojen polsko-szwedzkich, s. 60. 

background image

niewielką wartość bojową.

54

  Obowiąz ek  t en  obejm ował  wsz yst ki ch  posi adacz y 

ziemskich, a także szlachtę nieosiadłą i kontyngenty piesze z miast .

55

  

Pospoli tac y  ni e  czul i  ducha  d ysc yplin y  i   z  trude m  poddawali   się  wol i  

dowódców.  Spora  część  szlachty  wykorzystywała  pospolite  ruszenie  jako 

okazję  do  popisania  się  swoim  bogactwem  przed  bracią  szlachecką,  co  nieraz 

wypominali  cudzoziemcy  będący  świadkiem  takowego  zachowania.  Kolejnym 

minusem  były  liczne  ograniczenia  narzucone  na  króla,  utrudniające  mu 

wykorzystanie  potencjału  pospolitego  ruszenia  ( m.in.  ograniczenie  czasowe 

do  6  tygodni).  Niemniej  jednak  sama  szlachta  posiadał a  olbrzymi  potencjał. 

Hołdując  rycerskim tradycjom, normą było szkolenie się od  dziecka w jeździe 

konnej  i  w  obyciu  z  różnego  rodzaju  orężem,  stanowiła  dobry  materiał  na 

potencjalnych żołnierzy.    

Nie  jest  tajemnicą  fakt,  że  do  prowadzenia  wojny  potrzeba  przede 

wszystkim  pieniędzy.  System  finansowania  wojen,  dotychczas  sprawdzający 

się,  okaz ał  si ę  całkowicie  ni eskut eczn y  w  t rakcie  wojen  z e  Szwecj ą  pocz ątku 

XVII  wieku.  Doraźnie  uchwalane  na  cele  wojenne  podatki  wystarczały  z 

reguły  na  pokrycie  kosztów  krótkiej  kampanii,  zakładającej  szybkie  rozbicie 

armii  wroga,  zajęcie  co  ważniejszych  punktów  i  podpisanie  traktatu .

56

  W 

pewnym  stopniu  tak  właśnie  wygląda  tradycyjna  strategia  prowadzenia  wojen 

przez  Rzeczpospolitą,  która  sprawdzała  się  w  walkach  z  dotychczasowym 

wrogi em.  W  prz ypadku  łupi eżcz ych  w ypraw   t at arski ch,  w  któr ych  rz adko 

brały  udział  naprawdę  duże  siły,  wojska  kwarciane  wystarczały  i  nie  było 

potrzeby uchwalania nowych podatków.  

Sytuację tę drastycznie zmieniają starcia ze Szwecją, trwające wiele lat. 

Szlachta  Rzeczpospolitej,  nieprzyzwyczajona  do  płacenia  dwukrotnie  w  tej 

sam ej  s prawie,  z  reguł y  odrzucał a  projekt y  now ych  podatków,  szukaj ąc 

przyczyn  niepowodzeń  w  braku  kompetencji  dowódców.  Brak  funduszy 

skutkował  zalegającym  przez  lata  żołdem,  niskimi  morale  czy  częstymi 

przykładami  niesubordynacji .

57

  To  główni e  z  braku  pieni ędz y   taki e  sukces y 

                                                           

54

J. Teodorczyk, Polskie wojsko…, s. 298-299. 

55

 R. Sikora, Wojskowość polska…, s. 68. 

56

 Tamże, s. 147-149. 

57

 Tamże, s. 51-52. 

background image

jak  Kircholm  nie  był y  wykorzystywane,  bowiem  nieopłacane  wojsko  nie 

chciało  walczyć  dalej  albo  brakło  środków  na  nowe  zaciągi,  by  kontynuować 

wojnę.

58

 

Kwestie  finansowe  rzutowały  również  w  konsekwencji,  co  jest 

oczywiste,  na  liczebność  wojsk.   W  dotychczasowej  literaturze

59

  bardzo 

często,  aby  podkreślić  ten  problem,  podaje  się  porównanie  stanu  ludności 

Szwecji  (m.i n.  1,5  mln. )

60

  i  ludności   Rzeczpospolit ej  ( m.in.  8mln.)

61

 

pokazując, 

że 

pomimo 

olbrzymiego 

potencjału 

ludzkiego, 

wojska 

Rzeczpospolit ej   b ył y  niewi elki e  w  stos unku  do  sił  sz wedzki ch.  Tut aj  j ednak 

należałoby  się zastanowić jaki odsetek z ogółu ludności Rzeczpospolitej mógł 

stanowić  potencjalny  materiał  żołnierski,  mając  na  uwadze,  że  to  de  facto 

szlachta  posiadała  „monopol”  na  fach  żołniers ki  (jak  pisano  wyżej  piechota, 

złożona z ludności poddanej, nie była zbyt liczna).  

Oceniając stan militarny Rzeczpospolitej z początku XVII  wieku  należy 

właśnie  pamiętać,  co  było  wielokrotnie  podkreślane,  o  dotychczasowych 

potrzebach  pola  walki.  Przez  długi  czas  Rzeczpospolita  odnosiła  same 

sukcesy  na  polach  bitew,  a  stałym  problemem  jest  wyłącznie  pogranicze 

turecko -t at ars ki e.  Ni c  dziwnego,  że  w  skutkowało  to  st agnacj ą  pols kiej  m yśli  

wojskowej  i  mentalności  szlacheckiej.  Wojny  ze  Szwecją  stały  się  jednak 

motorem   zmi an,  które  nastąpi ą  w  arm ii  polsko -lit ewski ej   w  kolej n ych  lat ach. 

Niemniej  jednak  ciągle  należy  pamiętać,  że  pod  wieloma  względami, 

chociażby  w  kwestii  doświadczenia  bojowego,  wojska  Rzeczpospolitej 

górowały ciągle nad armią Gustawa Adolfa.  

 

 

 

 

                                                           

58

 J. Wimmer, Polska-Szwecja. Konflikty zbrojne w XVI-XVIII wieku., s. 26. 

59

 Wymienić tu można chociażby prace J. Wimmera, P. Skworody, H. Wisnera, L. Podhorodeckiego, czy też J. 

Teodorczyka (Patrz Bibliografia). 

60

 J. Wimmer, Polska-Szwecja…, s. 17. 

61

 Tamże. 

background image

 

O wojsk owości s zwedzkiej słów kilk a  

Aby  należycie  ocenić  wagę  zmian,  które  zaszły  w  armii  szwedzkiej 

dzięki  Adolfowi  Gustawowi,  należy  cofnąć  się  do  czasów  jego  ojca.  Armia 

szwedzka  od  czasów  Gustawa  Wazy  niespecjalnie  się  zmieniła.  Zmiany,  jeśli 

już  zachodziły,  były  drobne  i  dotyczyły  przede  wszystkim  zmian  w 

uzbrojeniu.  Pobór  rekruta  polegał  na  systemie  utskrivning,  ustanowionym 

właśnie  przed  Gustawa  Wazę.

62

  Zakł adał   on  pobór  chłopów  do  oddzi ałów 

piechot y  krajowej  i   szlacht y  do  j ednos tek  kawalerii.  P ot encj a lni  rekruci  w 

wieku  15 -50  b yli  ewidencj onowani  w  s pi sach  prowadzon ych  przez  pastorów. 

Właściwemu poborowi podlegali mężczyźni w wieku  20 -40 lat. W spokojnych 

czas ach, 

po 

okres ie 

prz eszkol enia, 

t yl ko  

niewielką  grupę  rekrutów 

zatrzymywano  na  służbie  –  pełnili  oni  funkcje  garnizonową  w  zamkach 

królewskich.  Reszta  poboru  była  zwalniana  do  domów,  po  wypłaceniu 

niewielkiego  żołdu,  należnego  za  stawienie  się  na  ćwiczenia .

63

  S yst em  t en 

sprawdzał  się  całkiem  znośnie.  Gdy  Karol  Sudermański  szykował  się  do 

wojn y  na  Infl ant ach,  uts kri vni ng  dał  mu  blisko  26  t ys .  rekrut a

64

  (co  s tanowiło 

m.in. 2,5% ogółu ludnoś ci Szwecji, a wi ęc całki em sporo).  

W  czasach  Eryka  XIV  doszło  do  pewnych  reform  armii.  Przede 

wszystkim  wprowadzono  oddziały   pikinierów, jako  uzupełnienie  dla formacj i 

kuszników  i  arkebuzerów,  które  de  facto  dominują  w  piechocie  szwedzkiej. 

Dodatkowo  rozszerzono  szkolenie  o  ćwiczenia  w  skom plikowanych 

ugrupowani ach  takt ycz n ych .

65

  Wsz ystko  t o  sprawiał o,  że  szwedzka  pi echot a 

dobrze  radziła  sobie  w  walkach  z  Danią,  zwłaszc za,  że  szwedzcy  żołnierze 

odznaczali  się  zamiłowaniem  do  wojaczki  i  nawykiem  do  trudnych  warunków 

(co  w  przyszłych  latach  wojen  z  Rzeczpospolitą  okazało  się  sporym  atutem). 

Niestety  nie  można  tego  powiedzieć  o  jeździe.  Kawaleria  aż  do  czasów 

Gust awa  Adol fa   (a  nawet   później )  b ył a   główn ym   probl em em  armii  

szwedzkiej.  Z  racji  t ego,  że  w  jeździ e  służ ył a   szl acht a  (ni eli czna  w  Szwecji)  i 

                                                           

62

 Tamże, s. 11. 

63

 Tamże. 

64

 Tamże, s. 18. 

65

 Tamże, s. 10-11. 

background image

ochotnicy,  których  stać  na  takową  służbę,  liczba  jazdy  krajowej  nigdy  nie 

była  zbyt  wielka.  Zmuszało  to  władców  do  zaciągania  oddziałów 

naj emni cz ych  (vär vade ),  przede  wsz ystkim  z  terenów  Rzesz y.  W ysz kol eni e 

jazdy krajowej też zresztą dawało wiele do życzenia .

66

  

Dużym  cieniem  kładły  się  dla  armii  lata  panowania  Jana  III,  który 

generalnie  wojować  nie  lubił  i  wolał  rozwiązania  dyplo matyczne,  choć 

przyszło  mu  panować  w  bardzo  burzliwym  okresie .

67

  Żoł nierz  szwedzki  traci 

wówczas  ducha  dyscypliny,  a  także  pewien  poziom  wyszkolenia .

68

  Gd y  Karol 

Sudermański  planował  przystąpić  do  walki  z  Rzeczpospolitą  i  ze  swoim 

bratankiem,  postawił  sobie  za  cel  doprowadzenie  armii  do  porządku.  W  tym 

czasie  furorę  w  Europie  Zachodniej  robi  Maurycy  Orański  i  armia 

holenderska.  Biorąc  ją  sobie  za  wzorzec,  Karol  próbował   przeprowadzić  tak 

potrz ebne reform y w armii.   

Przede  wszystkim  Sudermański  próbował  na  pow rót  wskrzesić  w  armii 

krajowej  pikinierów,  których  liczba  w  ostatnich  latach  drastycznie  spadła.  Tu 

spotkał  go  spory  zawód  –  szwedzcy  żołnierze,  nienawykli  do  trudów,  z 

niechęcią  reagowali  na  zmiany  w  uzbrojeniu  i  buntowali  się  przeciwko 

dźwiganiu  ciężkich  pik  (przyszłe  walki  bardzo  szybko  zmienią  poglądy 

wojska).  Ostatecznie  nadal  podstawą  uzbrojenia  był  muszkiet,  którego 

problemem  była  słaba  szybkostrzelność  (1  strzał  na  m.in.  10  min.).  Salwa 

całego  oddziału  dawała  z  kolej  efekt  dopiero  przy  dystansie  100   m.,  przez  co 

piechota  w  starciu  z  kawalerią  (zwłaszcza  polsko-litewską)  nie  miała 

najm niejsz ych szans.  

Jak  już  wspomniano  wyżej,  jakość  jazda  była  słaba.  Walki  w  Inflantach 

dobitnie  udowodniły  jak  nikłą  wartość  bojową  ona  posiadała.  W  dużej  mierze 

zawiniła  tutaj  taktyka  szwedzkiej  jazdy  bazująca  na  karakolu   (będący  w 

zasadzie  zaprzeczeniem  istoty  jazdy,  szczególnie  ciężkiej  jazdy),    niedobór 

lekkiej  jazdy,  a  także  brak  zanik  „tradycji  rycerskich”.  Sztandarowym 

przykładem  wołającej  o  pomstę  kondycji  szwedzk iej  rajtarii  jest  bitwa  pod 

                                                           

66

 Winę za to ponoszą, w dużej części, zmiany społeczne,  kulturowe, technologiczne i gospodarcze XVI wieku, 

które powodują w wielu krajach powolny zanik tradycji rycerskich, co skutkuje słabszym materiałem na 
potencjalnych jeźdźców.  

67

 L. Podhorodecki, Rapier i Koncerz…, s. 21-35. 

68

 J. Wimmer, Polska-Szwecja…, s. 18. 

background image

Kiesią,  gdzie  liczące  3  tys.  ugrupowanie  zostało  rozniesione  przez  liczący 

nawet  ni e 1t ys .  oddz iał l itews ki .

69

 

Atutem  Szwecji  w  tym  okresie,  jak  i  za  rządów  Gustawa  Adolfa,  był 

silnie  rozwinięty  przemysł  metalurgiczny  (jeden  z  na jlepszych  w  Europie) 

oraz silna  flota, która w praktyce królowała na  Bałtyku .

70

  Na  uwagę  zasł uguj e 

fakt,  że  pomimo  dużych  strat  zadawanych  przez  wojska  litewskie  (mowa  tu 

nadal  o  wal kach  o  Inflant y  z  l at  1600 -1611),  Sz wedzi  dość  sz ybko  uz upełni ali  

strat y,

71

  dokonuj ąc  now ych  zaci ągów  najemni ków.  I  choć  chwilowo  walki  

między  Wazami  zakończyły  się  w  ostatecznym  rozrachunku  dla  korzystniej 

Szwecji,  pokaz ał y  one,  że  armi a  szwedzka  ni e  m a  szans  na  pl acu  boju  z 

wojs kam i Rzeczpospolitej.  

Tak  więc,  gdy  Gustaw  Adolf  obejmuje  w  końcu  samodzielne  rządy, 

czeka  go  niełatwe  zadanie.  Młody  król  nabierał  doświadczenia  bojowego  w 

walkach  z  Moskwą  (1615 -1616)

72

  i  z  Dani ą  (1612) .

73

  Był   ni ezw ykle 

energicznym  człowiekiem  i  świetnym  obserwatorem.  Zdawał  sobie  spraw ę,  że 

aby  dopiąć  celu  jakim  była  dominacja  nad  Bałtykiem  (Ősterjőwalde),  a  także 

żeby utrzymać tron, trzeba szykować się na długą wojnę z Rzeczpospolitą. Do 

tego  z  kolej  niezbędna  była  silna,  karna,  nowoczesna  armia,  dostosowana  do 

potrz eb pol ski ego pola walki.  

Przede  wsz yst kim  zmod yfikowano  s yst em  uts kri vning   –  obejmował  

odtąd  wszystkich  mężczyzn  (nie  tylko  chłopów,  ale  i  mieszczan  –  ci  pierwsi 

mieli  służyć  w  piechocie,  ci  drudzy  w  marynarce ).

74

  Gustaw  obniż ył  również 

dolną  granicę  wieku  poborowych  do  18  lat,  a  górną  po  prost u  zniósł.

75

 

Podlegający  poborowi  ludzie  tworzyli  dziesiątki  ( rotar).  Gdy  nadchodził 

termin  rocznego  poboru  jeden  mężczyzna  z  dziesiątki  zobowiązany  był  do 

stawienia  się  –  pozostali  mieli  zapewnić  mu  uzbrojenie  i  umundurowanie. 

Jeśli  w  jednostce  nie  było  już   zdolnych  do  służby,  jej  członkowie  musieli 

                                                           

69

 L. Podhorodecki, Rapier i Koncerz…, s. 52. 

70

 J. Wimmer, Polska-Szwecja…, s. 20. 

71

 Dobrym przykładem są działania Carla Gyllenhejma w Inflantach w latach 1601-1602; L. Podhodorecki, 

Rapier i Koncerz…, s. 53-74. 

72

Z.  Anusik, Gustaw II Adolf, s. 32-36. 

73

Tamże, s. 28-32. 

74

 J. Wimmer, Polska-Szwecja…, s. 30. 

75

 Tamże. 

background image

płacić  po  18  talarów  na  wyposażenie  rekruta  z  innej  jednostki .

76

  Poboru 

dokonywali  wyznaczeni  oficerowie  i  lokalna  władza.  Osoby,  które  unikały 

obowiązku  wojskowego  były  surowo  karane  i  siłą  zmuszane  do  służby. 

Zwol ni eni  z e  służ b y  wojskowej  b yl i   t yl ko  j ed ynac y  wdów,  robotni c y 

przemysłu  zbrojeniowego,  górnicy  oraz  synowie  dawnych  żołnierzy .

77

  Armia 

była  co  roku  uzupełniana  przez  nowy  pobór,  zastępujący  poległych   lub 

niezdolnych  do  dalszej  służby  żołnierzy.  W  okresie  pokojowym  zwalniano  

większość  żołnierzy  do  domów,  powołując  ich  tylko  na  coroczne  ćwiczenia .

78

 

Dzięki temu dotychczasowy system działający bardziej jak pospolite ruszenie, 

stał  się  pierwszym  i  najważniejszym  krokiem  do  utworzenia  silnej  armii 

zawodowej.  Zaoszczędzono  też  spore  sumy  pieniędzy,  które  dotąd 

przeznaczano  na  woj ska  naj emne .

79

  S yst em   miał   też  s woj e  wady.  P rz ymusowa 

służba  odbiła  się  dość  mocno  na  ludności  chłopskiej,  która  w  konsekwencji 

musiała ponosić większość ciężarów wojennych.  

W  ten  sposób  podniesiono  niemal  dwukrotnie  liczebność  krajowej 

milicji.  Po  reformach  wojsko  krajowe  wzrosło  do  m.in.  34  tys.  piechoty  i  5,5 

t ys .  jazd y.  Pomim o  znacznego  wz ros tu  licz b y  narodowego  woj ska  Gus taw 

Adolf  bardzo  często  używał  wojsk  najemnych,  i  to  w  niemałej  ilości .

80

 

Przyczyną  tego  był  fakt,  że  choć  Gustaw  dysponował  większą  ilością 

własnych  żołnierzy,  stanowili  oni  duży  procent  ogółu  społeczeństwa  Szwecji. 

Wykorzystywanie  najemników  na  pierwszej  linii  i  na  najgorszych  odcinkach 

miało  zwyczajnie  oszczędzać  krew  rodowitych  Szwedów  i  Finó w.  Zwłaszcza 

w  początkowym  okresie  panowania  bazował  na  oddziałach  z aciężnych, 

wychodząc  z  założenia,  że  dobrze  opłacani  zawodowcy  lepiej  się  biją  od 

rodzim ego  wojska.  Sz ybko  zmieni a  jednak  o  ni ch  zdanie ,

81

  stopniowo 

opierając  swoje  siły  na  oddziałach  krajowych.  Nigdy  jednak  nie  zrezygnował 

z  najem ników  i  zawsze  ki ed y  m ógł   oszczędzał  poddan ych,  poświęcaj ąc 

żołnierzy najemnych.   

                                                           

76

 Tamże. 

77

 L. Podhorodecki, Rapier i koncerz…, s.128. 

78

 J. Wimmer, Polska-Szwecja…, s. 30. 

79

 P. Skworoda, Wojny Rzeczpospolitej…, s.38. 

80

 L. Podhorodecki, Rapier i koncerz…, s.128. 

81

 J. Wimmer, Polska-Szwecja…, s. 29. 

background image

Król szwedzki zadbał też o  właściwe  relacje między organizacją wojska 

a  administracją  państwa,

82

  wzoruj ąc  si ę  na  niderl andzki ej   organizacji .

83

 

Utworzone  zostały  stałe  regimenty  krajowe   (landsregiment),  przypisane  do 

konkretnych  jednostek  terytorialnych.  Stanowiły  one  w  zasadzie  zabieg 

administracyjny  oraz  bazę  dla  regimentów  polowych  ( fältregiment).  Z 

każdego  krajowego  regimentu  starano  się  sformować  trzy  polowe. 

Podstawową  jednostką  taktyczną  piechoty  stał  się  skwadron  (batalion), 

będący  oddziałem  mieszanym  (216  pikinierów  na  192  muszkieterów).  Sześć 

skwadronów   tworz ył o  regim ent.  S am  skwadron  dzielił  si ę  na  j eszcz e  mniej sze 

jednost ki  –  kompanie  (pocz ątkowo  dwi e  ko mpanie  tworz ył y  skwadron).  Z 

czasem  Gustaw  Adolf  dążył  do  rozbicia  większych  jednostek  taktycznych  na 

mniejsze, 

zwiększając 

tym 

samym 

kadrę 

oficerską 

mobilność 

poszczególnych  oddziałów.  Rzutuje  to  też  na  jakość  wyszkolenia  żołnierza  – 

więcej  oficerów,  zwłaszcza  na  niższym  szczeblu,  to  większa  kontrola 

żołnierzy.

84

  Gust aw  Adol f  prz ez  cał e  swoje  panowani e  dokon ywał  l iczn ych 

zmian w s ys t emi e organizacji wojskowej, tak ab y w j ak najbardziej opt ym aln y 

sposób wykorzystać potencjał armii .

85

 

Olbrzymie  zmiany  zaszły  jeśli  chodzi  o  taktykę  walki  i  uzbrojenie, 

zarówno  piechoty  jak  i  jazdy.  Dotychczas  muszkieterzy  walczyli  głównie  na 

zasadzie  kontrmarszu.  Po  oddaniu  salwy,  pierwszy  szereg  cofał  się  na  koniec  

oddziału,  a  następny  strzelał.  Dzięki  temu  oddział  muszkieteró w  zachowywał 

ciągłość  ognia  (po  oddaniu  salwy  i  udaniu  się  na  koniec  formacji,  żołnierze 

przeładowywali  broń),  choć  pomiędzy  salwami  występowała  2 -3  min. 

przerwa.  Prawdą  j est,  że  to  ni ewi el ki   odstęp  cz asu,  al e  w  prz ypadku 

frontalnej  szarży  jazdy  mogło  okaz ać  się,  że  po  pierwszej  salwie  nie  będzie 

już  drugiej  (tym  bardziej,  że  salwę  oddawano  z  odległości  100 -150  m.,  kiedy 

strzał  osiągał  najlepszą  skuteczność).   Siła  ognia  ówczesnej  broni  palnej 

również  nie  budziła  zachwytu.  Pojedyncza  salwa  ze  stu  muszkietów  nie 

zadawała  zbyt  wielkich  strat,  a  już  na  pewno  nie  była  w  stanie  zatrzymać 

ławy jeźdźców. 

                                                           

82

 P. Skworoda, Wojny Rzeczpospolitej Obojga Narodów ze Szwecją , s.39. 

83

 J. Wimmer, Polska-Szwecja…, s. 30. 

84

 P. Skworoda, Wojny Rzeczpospolitej…, s.39. 

85

 J. Wimmer, Polska-Szwecja…, s. 30-31. 

background image

Gustaw 

Adolf, 

dużej 

mierze 

wykorzystując 

niderl andzkie 

doświadczenia, wprowadził nową taktykę, tzw. „szwedzką trójkę”. Dzięki niej 

formacja  muszkieterów  mogła  odd ać  w  chwili  potrzeby  jedną,  zmasowaną 

salwę  z  trzech  szeregów  –  pierwszy  szereg  strzelał  klęcząc  (zapewne  bez 

forki etu),  drugi  z  poz ycji  poch ylonej ,  trzeci  z  poz ycji  w ypros towanej .  

Dodatkowo  drugi  i  trzeci  szereg  był  odpowiednią  przesunięty  w  bok,  tak  że 

całe  trzy  szeregi  tworzyły  romb.  Różne  pozycję  strzelców  dawały  z  kolej 

jakąś  gwarancję,  że  przy  salwie  nie  ucierpią  ich  kompani.  Prawdą  jest,  że 

przez  taki  manewr  uszczerbek  ponosi  szybkostrzelność,  ale  podnosi  niemal 

trzykrotnie  szanse  muszkieterów  na  za łamanie  wrogiej  szarży.  Szwedzi  nie 

poprzestaną  tylko  na  salwie  z  trzech  szeregów  i  w  ciągu  kolejnych  lat 

panowania Lwa Północy będą eksperymentowali nad zwiększen iem szeregów. 

Aby w jakimś stopniu zredukować czas ładowania muszkietu, testowano 

różne  modele  broni.  I  tak  za  Gustawa  Adolfa  z  użytku  wycofuje  się  arkebuzy, 

zwłaszcza  w  piechocie  (można  je  jeszcze  spotkać  w  oddziałach  najemnych). 

Ich  miejsce  zajmują  muszkiety  lontowe,  nad  którymi  wciąż  pracowano.  W 

latach  dwudziestych  ulegają  sporym  zmianom  –  udaje  się  je  „odchudzić”  do 

wagi  ok.  5kg  (sporo  lżejsz e,  al e  nadal   w ym agaj ące  forki etu),  długoś ć  l uf  

dochodzi  do  1,35  m.,  a  kaliber  do  18 -20  mm.  Udos konal one  muszki et y  b ył y 

zabójczą bronią – donosiły pociski na odległość 1200m, przy czym praktyczna 

skuteczność wynosiła m.in. 200.

86

 

Za  przykładem ojca  Gustaw  zwiększył ilość  pik  w piechocie, przy  czym 

istotne  jest  to,  że  pika  uległa  skróceniu  do  ok.  5,5  m.,  oraz  okuciu  u  góry  na 

długości  1m.,  tak  aby  uniemożliwić  ich  ścinanie .

87

  W  późniejsz ym   okresi e, 

gdy piechota będzie  wykorzystywana  w bardziej  ofensywny  sposób  (kampanie 

w Rzeszy) zwiększyła się liczba halabard.

88

  Na  sz eroką  skalę  wykorz yst ywano 

podczas  kampanii  przeszkody  terenowe,  które  znacząco  podnosiły  walory 

piechot y.  Wi el e  z  nich  zost ało  z apoż yc zon ych  od  Pol aków,  ale  ni ektóre  s ą 

rodzim ym   pom ysł em  Szwedów  –  choci ażb y  tzw.  „świ ńs kie  pióra ”,  cz yli  

zatykane  w  ziemi  lub  w  specjalnych  belkach  krótkie  piki,  bardzo  skuteczne 

                                                           

86

 J. Wimmer, Polska-Szwecja…, s. 30. 

87

 Tamże, s. 31. 

88

 L. Podhorodecki, Rapier i koncerz…, s.130. 

background image

przeciwko  jeździe.  W  dziedzinie  fortyfikacji  polowych  Sz wedzi  prześcigną 

swych  nauczycieli  i  szybko  sami  staną  się  ekspertami  (w  dużej  mierze  to 

dzięki nim zawdzięczają swoje sukcesy).  

Zwiększa  się  też  rola  muszkieterów  w  formacjach  piechoty.  Formacj e 

muszkieterskie  ustawiane  są  wokół  pikinierów,  przede  wszystk im  na 

skrzydłach,  w  zależności  od  zadań  jakie  będą  im  stawiane.  Muszkieterz y 

stanowili  też  straż  przednią  oraz  służbę  wartowniczą  (muszkieterzy 

odkomenderowani)  a  także  towarzyszyli  zawsze  kawalerii  jako  wsparcie 

ogniowe.

89

  Takt yka  piechot y  st ał a  si ę   bardzi ej  ofens ywna.  Ustawiona  w 

centrum i  wspierana  przez lekką artylerię polową (o której  niżej), szła powoli 

naprzód, 

zalewając 

przeciwnika 

ogniem 

szeregowym. 

trakcie 

przeładowania  broni,  do  przodu  występowali  pikinierzy,  osłaniając  strzelców. 

Na  skrzydłach  z  kolej  zawsze  znajdowała  się  kawaleria,  gotowa  do  manewru 

oskrzydlającego,  ale  i  sama  posiadająca  wsparcie  ogniowe  wydzielonych 

kompanii  musz kieterskich .

90

  

Ważne zmiany zachodzą też w taktyce  jazdy. Gustaw Adolf wykorzystał  

tutaj  polskie  osiągnięcia  na  tym  polu.  Rzecz  najważniejsza  –  rajtaria  miała 

dążyć  do  zwarcia  i  walki  na  broń  białą.  Surowo  zakazywano  stosowania 

karakolu.  Wsparcie  ogniowe  brały  na  siebie   wydzielone  oddziały 

muszki eterów.  Dzięki  temu,  rajt aria  m ogł a   zaj ąć  si ę  wi ązaniem  przeciwnika 

walką  wręcz.  Szarża  przeprowadzana  była  w  trzech  szeregach.  Z  bliższej 

odległości, pierwszy szereg oddawał strzały z pistoletów do wroga

91

  (ni eki ed y 

strzelał również  drugi), po czym kończono szarżę na  wyciągniętych szpadach. 

Nadal   j ednak  m ankam ent em   pozostawał  fechtunek  rajt arów  –  Szwedzi, 

pozbawieni 

większych 

tradycji 

szermierczych, 

nie 

byli 

godnymi 

przeciwnikami  dla  doskonalącej  się  od  pokoleń  w  tej  sztuce  jeździe 

Rzeczpospolit ej.  

Największe  zmiany,  ale  też  i  zasługi,  odnotować  n ależy  na  polu 

art yl eri i.  Gust aw  Adol f  ucz yni  z  t ej  sztuki  niem al  dziedzinę  nauki. 

Dotychczasowy  park  artyleryjski  został  ujednolicony  i  uporządkowany, 

                                                           

89

 P. Skworoda, Wojny Rzeczpospolitej…, s. 39. 

90

 J. Wimmer, Polska-Szwecja…, s. 32. 

91

 L. Podhorodecki, Rapier i koncerz…, s. 131-132. 

background image

według  wzorów  niderlandzkich.  Zwiększono  również  liczbę  armat,  pracując 

jednocześnie  nad  zmniejszeniem  ich  ciężaru.  Dużo  eksperymentowano  z 

artylerią  polową.  Król  konsekwentnie  dążył  do  stworzenia  jak  najlżejszego 

działa,  które  mogłoby  być  bez  większych  problemów  przemieszczane  na  polu 

bitwy  i  które  mogłoby  cały  czas  wspierać  swym  ogniem  piechotę,  czy  nawet 

jazdę.  W  rezult aci e  powst ało  kil ka  interes uj ąc ych  projekt ów.  J edn ym  z 

najsłynniejszych  jest  projekt  „skórzaków” ,  które  były  wykorzystywane  w 

lat ach  1627 -1629.  Zostają  one  zast ąpi one  przez  sł ynne,  3 -funt owe  dzi ałka 

regim entowe.

92

  

Art yl eri a  szwedzka  bardzo  sz ybko  się  rozwijał a  i  docz ekał a  s ię  w  1629 

osobnego  regimentu  oraz  sztabu,  którego  poszczególne  kompanie  były 

przydzielane  do  konkretnych  zgrupowań.  Na  jej  czele  stanął  Lennart  

Torstenss on,

93

  któr y  okaz ał  si ę  b yć  w  prz yszłości  jedn ym   z  najl epsz ych 

generałów  wojny  trzydziestoletniej.  Oczywiście  poza  stałym  regimentem 

artylerii, istniała osobna  artyleria lekka,  czy też regimentowa, której oddział y 

były  przydzielane  na  stałe  do  kompanii  muszkieterskich.  Zmienia  się  też 

taktyka  artylerii.  Wykorzystując  współdział anie  różnych  oddziałów,  ogień 

artyleryjski przestał  być rozsiany po całej linii wrogich wojsk, ale skupiony w 

konkretnych  punktach,  dokonując  wyłomów ,  które  z  kolej  poszerzać  miał  

ogień  muszkieterski  i  które  wykorzystywane  były  do  ataku  przez  kawalerię  i 

pikini erów.

94

  Dzięki  t ym  reform om  szwedzka  art yl eri a  pol owa  pozost ani e 

najbardziej mobilną i jedną z najlepszych, aż do czasów Fryderyka Wielkiego.  

Zmiany  zaszły  też  w  sposobie  szkolenia  żołnierzy.   Szkolono  ich  we 

współdziałaniu  różnych  rodzajów  broni  i  form acji,  początkowo  w  małych 

oddziałkach,  przechodząc  stopniowo  do  coraz  większych.  Musztrę  ćwiczono 

przede  wszystkim  w  trakcie  szkolenia  początkowego,  ale  również    i  podczas 

przerw  w  dział ani ach  woj enn ych.  Duż ą  wagę  prz ywi ąz ywano  do  poboż noś ci  

wśród  żołnierzy  i  do  dbania  o  ich  morale.  Wojacy  zobligowani  byli  do  brania 

                                                           

92

 Rzekomymi powodami, dla których porzucono ostatecznie pomysł „skórzaków” miały być ich skłonność do 

szybkiego przegrzewania się i brak możliwości szybkiego schładzania. O wiele bardziej prozaiczne (i przez to 
prawdopodobniejsze) wydaje się być wyjaśnienie takie, że działa skórzane zostają wycofane z powodu 
opracowania dział regimentowych, które były od nich lepsze pod każdym względem i które jakby nie patrząc 
stanowiły finalny cel eksperymentów z lekką artylerią. 

93

 P. Skworoda, Wojny Rzeczpospolitej…, s. 42.  

94

 Tamże, s. 42-43. 

background image

udziału  w  nabożeństwach,  a  każda  kompania  i  regiment  miały  swojego 

kapelana.  Kodeks  wojskowy  z  kolej  był  bardzo  ostry  ( m.in.  40  przestępstw 

b yło  karane  śmi erci ą),  co  ut rz ym ywało  wojs ko  w  surowej ,  prot est ancki ej  

dyscyplinie.  Wszystko  to  dawało  jednak  wymierne  korzyści  i  wzmacniało  nie 

t yl ko  ducha,   al e  też  i   więzi  wś ród  woj ska.  Nowością,  i  to  na  skal ę  europej ską, 

jest  zarządzenie  z  1621  roku,  mówi ące  o  jednolitym  umundurowaniu  dla 

wojska.  Jednolite  umundurowanie  ma  oczywiście  praktyczne  korzyści 

(łatwość  identyfikacji  oddziału  na  polu  bitwy),  ale  także  wpływa  na  morale. 

Pomimo  działań  w  tym  zakresie,  ciężko  mówić  jednak  o  większych 

sukcesach .

95

 

Należy  mieć  świadomość,  że  wszystkie  powyższe  zmiany  wprowadzane 

były  stopniowo,  w  trakcie  całego  okresu  rządów  Gustawa  Adolfa. 

Uzmysławiają  one  jednak  jak  wielka  rewolucja  dokonała  się  w  armii 

szwedzkiej  i  to  w  tak  krótkim  czasie  (Gustaw  Adolf  panuje  w  la tach  1611-

1632). Uzmysławiają również w czym tkwiły przyczyny sukcesów Szwedów w 

walkach  z  Rzeczpospolitą.  Oczywiście  na  to  ostatnie  równie  wielki  (jeśli  nie 

większy)  wpływ  miała  osoba  Gustawa  Adolfa,  który  okazał  się  być  wybitnym 

wodzem  i  swoim  życiem  udo wodnił,  że  w  pełni  zasłużył  na  przydomek  Lwa 

Północy.  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                           

95

 Z. Anusik, Gustaw II…,  s. 111. 

background image

 

Gen eza i p rzeb ieg w ojen ze Szw ecją do 1627 włączni e  

Mając  już  pewien  ogląd  na  kwestie  wojskowości  szwedzkiej  i  polsko -

litewskiej  początku  XVII  wieku,  należy  omówić  pokrótce  konflikty 

Rzeczpospolit ej  z e  Szwecj ą  z  t ego  okresu,  aż  do  int eresuj ącego  nas   1629 

roku.  

W  roku  1587  królem  Rzeczpospolitej  Obojga  Narodów  wybrany  zostaje 

Zygmunt  Waza,  syn  Jana  III,  króla  Szwecji  i  Katarzyny  Jagiellonki .

96

  Unia 

dynastyczna,  która  zostaje  wówczas  zawarta ,  nie  związała  jednak  ze  sobą    na 

dłużej  Szwecji  i  Rzeczpospolitej.  Przyczyni ł  się  do  tego  głównie  konflikt 

między  przedstawicielami  dynastii  Wazów  o  koronę  szwedzką ,    po  śmierci 

J ana  III  –  międz y  młod ym  król em  Zygm untem  a  jego  s tr yj em  Karol em 

Sudermańskim,  póź niejszym  Karolem  IX.  Spór  ten,  choć  nie  należy  do 

meritum  niniejszej  pracy,  wymaga  jednak  pewnego  objaśnienia.  Elekcja 

Zygm unt a  na  króla  polskiego  nie  znal azła   zb yt niego  poparci a  u  j ego  oj ca, 

J ana  III,

97

  któr y  s am  miał  poważne  problem y  z  opoz ycj ą ,  na  czele  której  st ał 

królewski  brat,  książę  Karol.

98

  Gd y  um iera  J an  III  poj awi ł   się  probl em 

utrzymania  władzy  w  dwóch,  odległych  od  siebie  krajach.   Zygmunt  III  chcąc 

zachować  oba  trony  musiał  znacząco  osłabić  swoją  pozycję  w  Szwecji  na 

rzecz  szwedzki ej  m agnat erii,  co  skrz ęt nie  w ykorz ys tał  Karol  Suderm ański, 

występując  jawnie  przeciwko  bratankowi

99

  –  dodajm y,  ni ezb yt   lubianego  w 

Szwecji za swoje ultrakatolickie poglądy.

100

 

Konflikt  ten,  uważany  przez  polsko -litewską  szlachtę  przede  wszystkim 

za  wewnętrzny  spór  dynastii,   przeobrazi  się  w  długoletnią  wojnę  i 

zapoczątkuje  długie  zmagania  Rzeczpospolitej  ze  Szwecją.  Zmagania,  które 

nie zawsze kończyły się zwycięstwem Rzeczpospolitej Obojga Narodów.  

                                                           

96

 L. Podhorodecki, Rapier i Koncerz..., s. 29-30. 

97

 Tamże, s. 27. 

98

 Tamże. 

99

 Tamże, s. 35-39. 

100

 Tamże, s. 25-26. 

background image

Po  nieudanej  w yprawie  Zygm unt a  III  do  swej  ojcz yzn y  1598 ,  cel em  

zbrojnego  odz ys kani a  tronu ,

101

  władza  w  Szwecji  przechodzi  defi nit ywn i e  w 

ręce  Karola,  który  koronował   się  później  w  1604.

102

  Zygmunt  III  chcąc 

bardziej  zaangażować  Rzeczpospolitą  w  ten  ko nflikt,  jako  król  Szwecji 

zwrócił  Rzeczpospolitej  Estonię  w  1600.

103

  Teatr  zm agań  przeniósł  si ę   więc 

na  Infl ant y.  Celem   Karol a  b ył o   ni e  t yl e  co  obrona  Estonii,  al e  przede 

wsz yst kim  posz erz eni e  szwedzki ego  stanu  posi adani a,  co  dałob y  m u 

chociażby  lepszą  pozycję  w  negocjacjach  z  bratankiem  o  kor onę.  Głównym 

celem  Szwedów  było  zajęcie  Rygi,  największego  portu  Litwy,  który  dałby  im  

kontrolę  na  tą  częścią  Bałtyku,  no  i  rzecz  jasna  nad  większością  litewskiego 

handlu.   

Wraz  ze  śmiercią  Karola  IX  j edenastoletnie  walki  (1600-1611)  kończą 

się  jedynie  rozejmem,  wygasającym   w  1617  roku.

104

  Ni e  prz ynio sł y  one 

rozwiązania  ani  w  kwestii  szwedzkiej  korony,  ani  w  sprawie  kontro li  nad 

Inflantami.  Choć  siły  polsko-litewskie  odniosły  gros  wspaniałych  zwycięstw, 

na  cz el e  z  Kircholm em,  skrom ne  wojska  Rzeczpos polit ej  ni e  był y   w  stani e 

permanentnie  wyprzeć  Szwedów  z  Inflant,  którzy  stopniowo  umacniali  się  w 

tym  regionie.  Zmęczone  strony,  zajęte  dodatkowo  poważniejszymi 

konfliktami (Szwecja wojną z Danią ,

105

 a R zeczpospolit a sprawą moski ewską i 

zagrożeniem turecko-tatarskim

106

),  chętnie  prz yst ał y  na  roz ejm,  choć  Zygmunt 

III nie zami erza ł  rez ygnować z walki o oj cowiznę.   

Gust aw  II  Adolf  obejmując  t ron  Szwecji  po  oj cu,  dzi edzi cz y  równi eż  i  

spór  z  kuzynem.  Wbrew  oczekiwaniom  Zygmunta  III,  stany  szwedzkie  nie 

zaoferowały  mu  szwedzkiej  korony,  tym  samym  potwierdzając  jego 

det ron izacj ę. 

Przed  młodym  królem  Szwecji  stało  również   zadanie 

kont ynuowani a  walki  o  Domi nium  Maris   Balti ci  i   wprowadz eni e  Szwecji  na 

scenę wielkiej polityki europejskiej. 

                                                           

101

J. Wimmer, Polska-Szwecja…, s. 14-16. 

102

L. Podhorodecki, Rapier i Koncerz…, s. 77-78. 

103

P. Skworoda, Wojny Rzeczpospolitej…, s. 19. 

104

 J. Wimmer, Polska-Szwecja…, s. 28. 

105

 Tamże. 

106

 P. Skworoda, Wojny Rzeczpospolitej…, s. 31-35. 

background image

J ak  ws pom niano,  w  1617  w ygas a  roz ej m,  a  wojska  Gustawa  Adol fa  

ruszają  na  Inflanty.

107

  Rzeczpospolit a  b ył a   wted y  z aj ęta  w yprawą  moski ewską 

królewicza  Władysława  oraz  problemami  na  południowej  granicy  i  w  zwi ązku 

z  tym  w  Inflantach  działały  tylko  skąpe  siły  Krzysztofa  Radziwiłła   (wówczas 

hetm ana  polnego  li tewski ego) ,  ni e  będące  w  st ani e   całkowicie  odeprzeć 

Szwedów.

108

  Na  niepowodz eni e  Rz eczpospolitej  na  i nfl anckim  fronci e  w  1617 

roku  poważnie  wpływa  również  zdrada  księcia  kurlandzkiego,  Wilhelma 

Ket tlera

109

  oraz  narast aj ąc y  w  późni ejsz yc h  lat ach  konfli kt  Zygm unta  III  z 

Krz yszt ofem  II  R adz iwiłł em .

110

   

W  ciągu  zaledwie  dwóch  miesięcy  (lipiec,  sierpie ń  1617)  wojska 

szwedzkie  z ajęł y  długi  pas  w ybrz eża  Infl ant,  z  w yj ątki em  R ygi .

111

  Po 

zamknięciu  się  wroga  w  zdobytych  twierdzach,  działania  wojenne  zamarły  i 

zawarty  został  nowy  rozejm  do    listopada  1620.

112

  Przerwa  ta  był a  ni ezbędna 

Gustawowi  Adolfowi,  by  przeprowadzić  planowane  przez  niego  ref ormy  w 

armii.  Król  szwedzki  był  doskonale  świadom  faktu,  że  nawet  pomimo  walki 

na trz y  front y Rz ecz pospolit a b ył a  ciągl e za si ln ym  przeci wni kiem .  

Szwedz i  ni e  zmarnowal i  czasu  i  gd y  w  1621

113

  wznawi ają  wal kę  w 

Inflantach, 

Rzeczpospolitej 

przyjdzie 

walczyć 

zupełnie 

nowym 

przeci wni kiem.  J ej  s ytuacja  mi ędz ynarodowa  nie  b ył a   t eż  l epsz a  od  t ej  w 

1617.  Choć  udało  się  zawrze ć  traktat  z  Rosją  w  1619,  rok  później  wybucha 

wojna z Turcją, która absorbowała główne siły Rzeczpospolitej na południu.

114

 

Szwedom sprzyjały z kolej państwa  protestanckie, które już w 1617  wspierały 

                                                           

107

Z. Anusik, Gustaw II…, s. 56-59. 

108

J. Wimmer, Polska-Szwecja…, s. 29. 

109

 Nota bene to właśnie wypowiedzenie posłuszeństwa przez Wilhelma Kettlera i zwrot ku Szwecji będzie 

bezpośrednim pretekstem dla Gustawa Adolfa; Z. Anusik, Gustaw II…, s. 56. 

110

Konflikt ten, choć w 1617 nie nastręczający wielkich problemów, w późniejszych latach będzie jedną z 

główniejszych przyczyn niepowodzeń litewskich w kolejnych latach wojny (co przybliża nam artykuł 
Arkadiusza Czwołka w pracy „Konflikty i spory wśród dowódców litewskich w czasie wojny w Inflantach w 
latach 1625-1629 i ich wpływ na przebieg działań militarnych” 
w: „Wojny północne XVI-XVIII wieku”). L. 
Podhorodecki, Rapier i koncerz…, s. 121-122.  

111

L. Podhorodecki, Rapier i koncerz…, s. 121. 

112

J. Wimmer, Polska-Szwecja…, s. 29. 

113

P. Skworoda, Wojny Rzeczpospolitej…, s. 55. 

114

Z. Anusik, Gustaw II…, s.71. 

background image

Gustawa  subsydiami  wojennymi  oraz  zezwoleniem  na  zaciąg  wo jsk  na  swoich 

ter yt ori ach.

115

 

W  sierpniu  Gustaw  Adolf  wylądował   w  Inflantach  na  czele  prawie  18 

t ys .  żoł ni erz y  (w  t ym  2,5  t ys .  j azd y  i   400  dział )

116

  i  od  razu  prz ys tąpił   do 

oblężenia  Rygi,  która  pomimo  mężnej  obrony  (odparte  trzy  duże  szturmy ),

117

 

kapituluje  pod   koni ec  wrz eśni a .

118

  Kilka  dni  późni ej  padł   D ynemunt,

119

  a 

Szwedzi  wkrocz yli   do  Kurl andii.   I  znów,  t ak  j ak  poprzednio,  ni eli czne  sił y 

litewskie  pod  wodzą  Radziwiłła,  mimo  odniesienia  kilku  sporych  zwycięstw 

(m.i n.  odbici e  Mit aw y) ,  ni e  b ył y  w  st anie  pokonać  wroga  i   zostaj e  zawart y 

kol ejn y rozejm  w Mi tawie, kt ór y przedłuż ano kil ka raz y aż do 162 5 .

120

 

Po  1624  Infl ant y  st aj ą  si ę  stopniowo  drugorz ędn ym   t eat rem  dział ań. 

Zdobycie  Rygi  było  głównym  celem kampanii Gustawa  Adolfa  i  cel ten został 

osiągnięty.  Co  prawda  walki  na  terenie  Inflant  trwać  jeszcze  b ędą  do  1629 

roku,  ale  nie  zmi enił y  już  one  zb yt nio  szwedzki ego  s tanu  posi adania. 

Pierwszorzędnym  celem  kolejnego  uderzenia  Gustawa  Adolfa  stały  się  teraz 

Prusy Królewskie, a konkretniej Gdańsk .

121

 

Przyczyn  zmiany  teatru  zmagań  było  kilka  i  należałoby  spojrzeć  na  nie 

z  szerszego  s pect r um.  Prz ede  wsz yst kim   Gdańs k  b ył   m niej  więcej   t ym  sam ym  

dla  Koron y,  co  R yga   dl a  Li tw y.   Kontrol a  nad  nim  oznacz ała  w  kons ekwencji 

kontrolę  nad  handlem  polskim.  Stanowił  t eż  jedno  z  największych  miast 

portowych  Bałtyku,  a  na  pewno  największe  Rzeczpospolitej.  Po  zdobyciu 

Rygi  wydaje  się  więc  logiczne,  że  w  walce  o  dominację  nad  Bałtykiem 

Gdańsk staje się kolejnym celem.  

Niemały  wpływ  ma  tu  też  sytuacja  międzynarodowa  w  Europ ie  –  na 

terenie  C es arstwa  trwa ł  w  t ym  czasie  konfli kt  międz y  katoli kami  a 

protestantami,  który  przeszedł   do  historii  jako  wojna  trzydziestoletnia. 

Gustaw  Adolf  był  szczerze  oddany  sprawie  protestantów  w  Rzeszy  i  w  jego 

                                                           

115

 Tamże, s.58-69. 

116

J. Wimmer, Polska-Szwecja…, s. 33. 

117

M. Balcerek, Zdobycie Rygi w 1621 roku-rewanż za Kircholm? w: Wojny północne w XVI-XVIII wieku, s. 86-

89. 

118

M. Balcerek, Zdobycie Rygi…, s. 90. 

119

 Tamże. 

120

P. Skworoda, Wojny Rzeczpospolitej…, s. 56. 

121

 J. Wimmer, Polska-Szwecja…, s. 34-35. 

background image

planach  uderzenie  na  katolicką  Rzeczp ospolitą  miało  również  odciągnąć  jej 

siły od ewentualnej interwencji w Cesarstwie .

122

 

W  tym  czasie  Rzeczpospolita  wciąż  boryka ła  się  z  problemem  tatarsko-

tureckim  a  także  z  buntami  kozackimi .

123

  Potencj alne  podatki ,  uchwal one  na 

sejmie  z  początku  1626  miano  przeznaczyć  na  wojnę  w  Inflantach .

124

  Wielką 

niespodzianką  dla  Rzeczpospolitej  okazało  się  lądowanie  Szwedów  w  Piławie 

w  tym  samym  roku  i  bierna  postawa  księcia  pruskiego,  Jerzego  Wilhelma .

125

 

Wykorzystując  zaskoczenie  Szwedzi  bardzo  szybko  zdobyli   główne  twierdze 

wokół  Gdańska  –  Braniewo,  Frombork,  Puck,  Malbork  czy  też  Gniew,  chcąc 

zablokować  Gdańsk  i  równie  szybko  go  zdobyć .

126

  Samo  mi asto,  pot ężnie 

bronione,  było  jednak  całkowicie  odsłonięte  od  wschodu.  Zygmuntowi  III 

udało się, mimo opozycji, zebrać w krótkim czasie wystarczającą ilość wojska 

i  osobiście  ruszył  na  ratunek  Gdańskowi.  Pod  Gniewem  wojska  obu  Wazów 

starły  się  w  kilkudniowej,  nierozstrzygniętej  bitwie .

127

  Bi twa  ta  pokaz ała 

jednak  jak  duż e  post ęp y  pocz ynil i  Szwedzi ,  jeśl i  chodzi  o  sztukę  w oj enną  i  że 

armia  Rzeczpospolitej  nie  jest  już  w  stanie  pokonać  w  walnym  starciu  wojsk 

szwedzkich.  

Po  bitwi e  pod  Gni ew em  cięż ar  dowództwa  w  walc e  ze  Szwedami  

przekazany  został  przybyłemu  z  południa,  na  czele  kwarcianych  hetmanowi 

Stani sławowi  Koni ecpolskiem u ,

128

  a  sam   król  opuś cił   wojs ko.  Będąc  ś wiadom 

przewagi  szwedzkiego  przeciwnika  podczas  dużego   starcia,  Koniecpolski 

przyjął  taktykę  unikania  takowych  i  wykorzystując  doświadczenia  z 

pograni cza t at arski ego, prz eszedł  do woj n y sz arpa nej.  

Im pet  szwedzki ego  na t arci a  bardz o  sz ybko  się  w yt racił   w  nast ępn ym , 

1627  roku.  Zdani em  Teodorcz yka  jest  on   znacząc y  dl a  cał ej  wojn y  o  P rus y  – 

Szwedzi  tracą  wtedy  Puck,  przez  co  zostają  wyparci  z  zachodniego  brzegu 

Wisły.  Skutkuje  to  też  utratą  szansy  skutecznego  zaatakowania  Gdańska, 

                                                           

122

 Z. Anusik, Gustaw II…, s. 126. 

123

J. Wimmer, Polska-Szwecja…, s. 35. 

124

 Tamże. 

125

L. Podhorodecki, Rapier i koncerz…, s. 148. 

126

Z. Anusik, Gustaw II…, s. 129-130. 

127

 J. Teodorczyk, Bitwa pod Gniewem w: Materiały i Źródła do Historii Wojskowości, t. XII cz.2, s.107-172. 

128

J. Wimmer, Polska-Szwecja…, s. 40. 

background image

omijając  miejskie  linie  obrony  na  Wiśle

129

  (do  cz ego  zreszt ą  prz ygotow ywano 

się  wiosną  1627).

130

  Klęskę  ponosi  też  w yprawa  najemników    z  Mekl em burgii 

na  Wielkopolskę,  rozbita  pod  Czarnem  (Hamersztynem),

131

  maj ącą  za  z adani e 

odciągnąć  siły  Koniecpolskiego  od  Żuławy  Wiślanej.  Czary  goryczy  dopełnia 

nierozstrzygnięta  bitwa  pod  Tczewem,  g dzie  pojawiła  się  okazja  całkowitego  

rozbi ci a  Koniecpols kiego .

132

  Wspomni eć  należ y  równi eż  o  zwyci ęst wi e 

polskiej  eskadry  pod  Oliwą,  aczkolwiek  ta  morska  potyczka  poza  korzyściami 

moraln ym i m nie wnosi wi el e do prz ebi egu wojn y.  

Niepowodz eni a  szwedzkie  dał y  cz as   Gdańszczanom   na  z abezpieczeni e 

miasta  od  strony  Wisły,  przez  co  zdobycie  miasta  stało  się  w  zasadzie 

niemożliwe.

133

  J ak  słus znie  z auważ ył   Jerz y  Teodorcz yk,  kol ej ne  lat a  wojn y  są 

już  w  zasadzie  walką  o  zdobycie  lepszej  pozycji  do  negocjacji  z 

Rzeczpospolitą,

134

  która  pomi mo  t ak  pom yś lnego  roku  nadal  nie  był a  w  st ani e 

całkowi cie  w yprzeć  nieprz yj aci ela  z  Prus.  Walka  dl a  zachowani a  twarz y  j est  

w ybit ni e  ni e  po  m yś li  Gustawowi  Adolfowi,  którego  cora z  bardzi ej  m art wił a 

upadająca sprawa protestantów w Rzeszy.

135

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                           

129

J. Teodorczyk, Wyprawa szwedzka z Meklemburgii do Prus Królewskich wiosną 1627 w: Materiały i Źródła 

do Historii Wojskowości, t. VI cz.2, s. 184. 

130

 J. Teodorczyk, Wyprawa szwedzka…, s. 159. 

131

J. Teodorczyk, Wyprawa szwedzka…, s. 168-183. 

132

P. Skworoda, Wojny Rzeczpospolitej…., s. 72-74. 

133

 J. Teodorczyk, Wyprawa szwedzka…, s. 183-184. 

134

 J. Teodorczyk, Wyprawa szwedzka…, s. 183-184.  

135

Z. Anusik, Gustaw II…, s. 139-143. 

background image

 

 

 

 

 

 

 

 

Rozdział II 

Przebieg walk od 1628 aż do bitwy pod Trzcianą 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

Kampani a roku 1628  

Choć  z  dzisiejszej  perspektywy  rok  1627  okazał  się  przełomowym  dla 

wojny  pruskiej,  ówcześnie  nie  zapowiadało  się  wcale  na  szybkie 

rozstrzygnięcie tego  konfliktu.   Jak wcześniej  wspomniano,  rok ów  okazał się 

katastrofalny dla Szwedów, ale i sytuacja Rzeczpospolitej była bardzo trudna. 

Oczywiście  nadal  problemem  były  zbyt  słabe  siły  zbrojne  i  niechęć  ogółu 

szlachty  do  zmian,  ale  o  wiele  poważniejszym  kłopotem  zaczynała  być 

s ytuacja gospodarki .  

Kontrola  Bałtyku  przez  Szwedów  zaczynała  przynosić  efekty. 

Zablokowanie  polskich  portów  i  cła  dostarczały  środków  Gustawowi  na 

potrzeby  aktualnej  wojny  (można  nawet  rzec,  że  Szwedzi  prowadzili  wojnę  z 

Rzeczpospolitą  za  polskie  pieniądze).  Działania  wojenne  przyczyniły  się  z 

kolej  do  gwałtownego  spadku  ruchu  w  portach  (co  szczególnie  jest  widoczne 

na  przykładzie  Gdańska  –  1097  statków  przybyłych  do  portu  w  1625,  a  tylko 

150  w  1627 ),

136

  co  w  kons ekwencji  prz yni osło  s padek  dochodów  szl acht y  z 

handlu  zbożowego.  Spadek  dochodów  sp owodował,  że  uchwalone  podatki 

napływały  jeszcze  wolniej  niż  zwykle  i  wojsko  znów  pozostało  bez  żołdu, 

grożąc konfederacją i zaprzestaniem dalszej walki. Sytuację armii nieznacznie 

poprawił  sejm  nadzwyczajny,  obradujący  latem  1628.  Uchwalono  nowe 

podatki  i  nawet  duchowi eńst wo  z godziło  się  na  donat ywę,  choć  ni ewi elką,  bo 

wysokości  100  tys.  z ł.  Napływające  powoli  pieniądze  wykorzystano  na  spłatę 

długów i zapłatę bieżącego żołdu .

137

    

Załamanie  się  dostaw  polskiego  zboża  przyniosło  również  negatywne 

skutki w  krajach zachodni ej  Europ y, m. i n. we  Francji  cz y  też   w  Niderl andach, 

które  były  odtąd  bardziej  zainteresowane  szybkim  ustanowieniem  pokoju 

między Szwecją i Rzeczpospolitą.

138

 

Kolejny  rok,  1628,  zapisał  się  w  historii  owej  wojny  dość  statycznie. 

Pomimo  znacznej  przewagi  li czebnej,  Szwedzi  unikali   wal nej  bitw y.  

                                                           

136

 L. Podhorodecki, Rapier i Koncerz…, s. 189. 

137

 J. Wimmer, Polska-Szwecja…, s. 42.  

138

 Późniejszy udział tychże krajów w negocjacjach dowodzi sporego zainteresowania konfliktem. 

background image

Koniecpolski  nie  mogąc  zmusić  przeciwnika  do  bitwy  na  swoich  warunkach, 

sam  ograniczał  się  do  ciągłego  męczenia  przeciwn ika.  Owe  „podchody” 

sprawiały  że  kampania  roku  1628  jak  nigdy  do  tej  pory

139

  prz ybiera  charakt er 

wojny  szarpanej.  Terenem  walk  stają  się  stopniowo  Żuławy  Wiślane, 

szczególnie  okolice  Grudziądza,  który  wojska  szwedzkie  próbowały  zająć. 

Koni ecpolski  ni e  dopusz cz a  do  t ego  i  uci ążliwi e  męcz y  sił y  Gust awa  ł ącz ąc 

działania  podjazdowe  z  wykorzystaniem,  wzorem  szwedzkim,  umocnień 

polowych.  Nie  mogąc  zdobyć  Grudziądza,  Szwedzi  szybkim  marszem  dotarli 

we  wrześniu  pod  Brodnicę,  zdobywając  ją  po  kilku  dniach  przez  kapitulację 

załogi.

140

  Szwedom  jednak  drogo  prz yjdzi e  zapł acić  za  zdob yci e  twi erdz y, 

bowiem  w  drodze  powrotnej  do  Elbląga  przez  Nowe  Miasto,  Bratian  i 

Lubawę,  oddziały  Koniecpolskiego  szarpiąc  przeciwnika  zadały  mu  ogromne 

strat y.

141

 

Koniec  kampanii  1628,  przyniósł  siłom  Koniecpolskiego  kilka 

sukcesów  (m.  in.  odbicie  Nowego),

142

  prz ez  co  w ydawać  si ę  m oże,  ż e  rok  t en 

był  bardziej  pomyślny  dla  Rzeczpospolitej.  Sytuacja  armii  koronnej  jest 

jednak  równie  opłakana  co  szwedzkiej  –  siły  Koniecpolskiego  poniosły, 

podobni e  j ak  Sz wedzi,  spore  st rat y  w  wyniku  ki eps ki ej  aprowizacji  i  chorób. 

Ciągle  istniał  problem  niezapłaconego  żołdu  i  znów  tylko  dzięki  osobie 

Koniecpolskiego,  siły  Rzeczpospolitej  nie  podniosły  buntu .

143

  Sama  os oba 

Koniecpolskiego  staje  się  przedmiotem  oskarżeń  ze  s trony  opinii 

szlacheckiej,  zarzucającej  mu  opieszałość  i  kunktatorstwo .

144

  Opini a  t aka, 

dodajmy  bardzo  krzywdząca,  wynikała  w  dużej  mierze  z  nieznajomości 

realiów  konfliktu  i  tradycyjnego  podejścia  do  sztuki  wojowania.  Działania 

wojenne  kończą  się  wraz  z  paź dziernikiem,  kiedy  to  obie  strony  rozłożyły  się 

                                                           

139

 W kontekście aktualnej wojny. 

140

 Koniecpolski wprost nazywa kapitana La Montagne, dowodzącego obroną Brodnicy zdrajcą; O. Laskowski, 

Relacja I.M.P. Wojewody Sendomirskiego, hetmana polnego koronnego o wojnie przeszłego roku, w Warszawie 
die 4 Februarii 1629 uczyniona.
 w: Przegląd Historyczno-wojskowy, s. 426. 

141

 W opracowaniach przytacza się relację Salwiusza, jednego ze szwedzkich oficerów, który podaje liczbę 5 

tysięcy zabitych (L. Podhorodecki, Rapier i Koncerz…, s. 191; R. Sikora, Wojskowość polska…, s. 222). 
Podobną liczbę podaje Koniecpolski w swojej relacji z roku 1628 (O. Laskowski, Relacja I.M.P. Wojewody 
Sendomirskiego, hetmana polnego koronnego ….
, s. 429). 

142

 O. Laskowski, Relacja I.M.P. Wojewody Sendomirskiego, hetmana polnego koronnego ….s. 427. 

143

 S. Przyłęcki, Diariusz wojny szwedzkiej 1628 w: Pamiętniki o Koniecpolskich, s. 41.; S. Przyłęcki, Od pana 

hetmana do króla jego mości… w:Pamiętniki o Koniecpolskich, s.147-148.  

144

 Koniecpolski w swej relacji nie omieszka wypomnieć oszczerstw pod swoim adresem, zarzucając ich 

autorom brak znajomości problematyki aktualnej wojny. 

background image

na  leża  zimowe.  Ponieważ  hetmanowi  zależało  na  zmuszeniu  Brodnicy  do 

poddania  się  przez  blokadę,  siły  polskie  rozkładają  w  okolicy  tego  miasta. 

Zarówno  Koniecpolski,  jak  i  Gustaw  opuścili    armię  –  pierwszy  udał  się  do 

Warszawy na sejm, a drugi wrócił do Szwecji .

145

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                           

145

 R. Sikora, Wojskowość polska…, s. 223. 

background image

 

Rok 1629 –   mars z k u Trzciani e  

Początek  roku  sprzyja  Szwedom.  Dowodzący  z  Elbląga  w  zastępstwie 

szwedzkiego  króla  kanclerz  Oxenstierna  przeżywał  załamanie  nerwowe  z 

powodu 

ciągłych 

doniesień 

napaściach 

polskich 

oddziałów, 

uniemożliwiających  aprowizację  szwedzkich  żołnierzy.  Zwłaszcza  sytuacja 

osamotnionej  Brodnicy  była  paląca  i  aby  wspomóc  tamtejszy  garnizon, 

Oxenstierna  wysyła  na  południe  silny  oddział  pod  wodzą  feldmarszałka 

Wran gl a.  Udaj e  m u  się  ni e  t yl ko  ukróci ć  rajd y  polski ej   jazd y,  ale  też  z adaj e 

Rzeczpospolitej znaczną klęskę pod Górznem w lutym .

146

 

Siłami  koronnymi  dowodził  wówczas  regimentarz  Stanisław  Potocki,  w 

zastępstwie  za  Koniecpolskiego ,

147

  przeb ywaj ącego  w  t ym   cz asie  na   sej mie. 

Nie  dorównywał  on  talentem  hetmanowi  i  dał  się  zaskoczyć  Wranglowi. 

Klęska  kosztowała  go  blisko  2  tys.  ludzi  (z  czego  500  dostało  się  do 

niewoli ).

148

  Bit wa  ta  nie  poci ągnęł a  j ednak  ze  sobą  dalsz ych  kons ekwencji, 

bowiem  Wranglowi  nie  udało  się  wykorz ystać  sukcesu  i  zdobyć  Torunia.

149

 

Obie  strony  podpisały  wkrótce  zawieszenie  broni  do  czerwca  1629 .

150

  Starcie 

wywarło  jednak  spory  wpływ  na  osłabione  morale  Szwedów  i  poprawiło  

nadwątloną opinię na temat szwedzkiej armii.   

Echo  klęski  wywarło  również  wpływ  na  obradujący  w  tym  czasie  sejm 

(9. I-20. II),  któr y  zdec ydował  si ę  os tat ecznie  na  powołani e  kol ej n ych 

podatków  na  cele  wojenne.

151

  Zebrane  pi eniądze  (ok.  2  mln.  zł.,  prz y  cz ym 

                                                           

146

 Z. Anusik, Gustaw II…, s. 151-152. 

147

 M. Pieńkowski, „Lew Północy” ucieka przed husarią: bitwa pod Trzcianą (1629), 2014, 

http://histmag.org/Lew-Polnocy-ucieka-przed-husaria-bitwa-pod-Trzciana-27-czerwca-1629-9646 (dostęp 
12.05.2016); Kronika Pawła Piaseckiego biskupa przemyślskiego. Polski przekład wedle dawnego rękopisu, 
poprzedzony studyjum krytycznem nad życiem i pismami autora
, s. 338. 

148

L. Podhorodecki, Stanisław Koniecpolski ok. 1592-1646, s.233-234. 

149

 Pod Toruń szybko podchodzą polskie posiłki i Wrangel wycofuje się z powrotem na północ, do delty Wisły; 

Z. Anusik, Gustaw II…, s. 152. 

150

 J. Wimmer, Polska-Szwecja…, s. 43. 

151

Na tym samym sejmie padły również ważne decyzje dotyczące sposobów opłacania wojska. Niezadowolona 

rosnącymi obciążeniami szlachta domagała się powołania komisarzy wojennych, którzy by dokonywali popisów 
wojska i płacili żołd z pieniędzy zebranych przez poborców wojewódzkich, z pominięciem podskarbiego. Miało 
to na celu ukrócenie nadużyć i beztroskiego postępowania urzędników królewskich, którzy wysyłali pieniądze 
poszczególnym oddziałom według ich stanu etatowego (który jak wiemy w wielu przypadkach był sporo 
zawyżony); R. Sikora, Wojskowość polska…, s. 225-229. 

background image

zakładano  kwotę  większą  co  najmniej  o  1  mln. )

152

  został y  w  wi ększ oś ci 

wykorzystane  na  nowe  zaciągi  –  głównie  piechoty  i  dragonii,  formowanej  z 

Polaków  na  wzór  niemiecki.  Przygotowania  sprawiły,  że  tuż  przed 

przystąpieniem  do  nowych  działań  armia  koronna  w  Prusach  etatowo  liczyła 

ok.  20  t ys .  l udzi  -  w  rzecz ywist oś ci  st an  fakt ycz n y  b ył   o  wiele  niższ y,  co 

wynikało z dezercji i strat z lutego .

153

  

Sytuację  Rzeczypospolitej  poprawiają  również  udane  rokowania  z 

cesarz em  Ferd ynandem  II  w  sprawi e  pomoc y  woj skowej.  W  i nteresi e 

Habsburgów  leżało  jak  najdłuższe  zatrzyma nie  Gustawa  Adolfa  w  Prusach, 

zwłaszcza,  że  króla  szwedzkiego  coraz  bardziej  interesowała  sprawa 

protestantów  aniżeli  wojna  polska.  Zgodnie  z  obietnicą  cesarską  do  Polski 

miał  przybyć  10  tys.  korpus  pod  wodzą  feldmarszałka  Arnheima,  jednak  w 

czerwcu, wskut ek dezercji, na polskiej zi emi stanęła  l edwie połowa t ych sił .

154

 

Żołnierze  austriaccy  nie  reprezentowali  wysokiego  poziomu  -  byli  kiepsko 

wyposażeni,  wygłodzeni  i  niezdyscyplinowani.  Szybko  doszło  do  pierwszych 

problemów  ze  sprzymierzeńcami,  którzy  zaczynaj ą  się  zachowywać  jak  w 

okupowan ym  kraju .

155

  Probl em y  poj awił y  się  równi eż  na  poziomie  kadr y 

dowódczej,  gdzie  Arnheim  nie  chciał  uznać  dowództwa  Koniecpolskiego, 

zasłaniając się tym, że podlega wyłącznie królowi .

156

 

W  międzyczasie  do  Prus  wrócił   Gustaw  Adolf  ze  świeżymi  siłami, 

zaniepokojony  cesarską  interwencją.  Pomimo  problemów  z  korpusem 

cesarskim,  ciągle  stanowił  on  poważne  zagrożenie  dla  Szwedów.  Gustaw  nie 

zamierzał  czekać  na  inicjatywę  Koniecpolskiego  i  wykorzystując  fakt,  że  siły 

sprzymierzonych  nie  są  połączone,

157

  postanowił   rozbi ć  Aust riaków .

158

  W  t ym 

celu  dzieli  swoje  siły  –  obsadza  silnymi  załogami  Tczew,  Szpicę 

Montawską

159

  oraz  Ma l bork  i  s am ,  16  czerwca,  w yrusz ył   z  M al borka  z  grupą 

                                                           

152

 R. Sikora, Wojskowość polska…, s. 228-229. 

153

 J. Wimmer, Polska-Szwecja…, s. 43-44. 

154

 J. Staszewski, Bitwa pod Trzcianą w: Przegląd Historyczno-Wojskowy, t. IX, s. 403. 

155

 L. Podhorodecki, Rapier i koncerz…, s. 193. 

156

Spór dotyczył przede wszystkim nowej kampanii – Arnheim sprzeciwiał się odważnemu planowi 

Koniecpolskiego, mającego na celu zdobycie Piławy; J. Staszewski, Bitwa pod Trzcianą..., s. 404. 

157

 Siły Arnheima, po odbyciu popisu przed komisarzami królewskimi pod Czarnem (Hamersztynem), 

maszerowały pod Grudziądz; J. Staszewski, Bitwa pod Trzcianą…, s. 403.  

158

 J. Staszewski, Bitwa pod Trzcianą…, s. 403. 

159

 J. Staszewski, Bitwa pod Trzcianą…, s. 404-405. 

background image

Wrangla  (5  tys.  piechoty,  4  tys.  rajtarii)  w  kierunku  Grudziądza .

160

  Plan 

szwedzkiego  król a  b ył  bardz o  r yz ykown y  –  w ys uwaj ąc  się  tak  daleko  na 

południe  ryzykował  zerwanie  szlaków  komunikacyjnych  z  wybrzeżem 

(szczególnie  z  Elblągiem  i  z  Piławą,  gdzie  znajdowały  się  główne  bazy 

Szwedów).  Powodzenie  akcji  zależało  więc  w  równym  stop niu  od  szybkości  i 

siły uderzenia armii szwedzkiej, jak i od zaskoczenia.  

W  t ym   cz asi e  Arnheim  i   Koni ecpolski  w ypracow ywali  kom prom is  w 

sprawie  przyszłej  kampanii.  Ich  plan  zakładał  uderzenie  na  Żuławy,  przy 

jednoczesnej dywersji wzdłuż Nogatu, sugerującej  uderzenie na Tczew.

161

 

W  drugi ej  połowie  czerwca  Szwedzi  osiągnęli   Kwidz yń.  Ni e  powi odł a 

się  próba  uderzenia  na  osamotniony  korpus  cesarski  (Arnheim  stał  pod 

S ynichem,

162

  blisko  Koni ecpols kiego,  t ak  więc  atak  b ył  ni emożliw y).  Wobec 

przewagi   li czebnej  wroga  Gu st awowi  pozostało  w ycofać  si ę,  z ani m  wróg 

wykorzysta  tak  wysuniętą  pozycję  armii  szwedzkiej.  Po  uprzednim 

umocnieniu Kwidzynia, król szwedzki zarządził odwrót.  

Na ni eszcz ęś ci e Szwedów  Arnheimowi  udał o  si ę  (25  czerwca)  w yz ys kać 

informacje  od  jeńców  o  armii  szwedzkiej  pod  Kwidzyniem  i  o  jej  odwrocie. 

J eszcze  tego  sam ego  dni a  obaj  d owódc y  sprz ymi erzon ych  podj eli   dec yzj ę  o 

próbie ataku na tyły szwedzkiej armii.  

 

 

 

 

 

 

 

                                                           

160

 L. Podhorodecki, Stanisław Koniecpolski..., s. 239. 

161

J. Staszewski, Bitwa pod Trzcianą…, s. 404-405. 

162

 O. Laskowski, Relacja z bitwy trzciańskiej…,[w:] Przegląd Historyczno-Wojskowy, t. IX, s. 429. 

background image

 

Starcie pod Trzcianą 

Wieczo rem,  25  czerwca,  Arnheim   w yrusz ył   ze  s woimi   siłami   w 

kierunku  Grudziądza,  zostawiając  tylko  oddział  tysiąca  pieszych .

163

  Nazaj utrz 

pod  Grudziądz  przybył  Koniecpolski  z  komunikiem,  gdzie  zostawia  wozy  i 

rusza dalej pod Szynwald, gdzie łączy się z siłami Arnheima .

164

  

Wskutek  ni eprz ygot owani a  w oj sk  ces arski ch  2 -3  godzinny  postój  

znacznie  się  wydłuża  i  siły  sprzymierzonych  dopiero  nad  ranem,  27  czerwca, 

ruszają  dalej,  ku  Czarnej.  Nies tety,  wskutek  pośpiechu  doszło   do  wypadku 

przy  prochach  (spowodowanym  przez  żołnierzy  austriackich) ,

165

  którego  echo 

prawdopodobnie  zaalarmowało  szwedzkie  wojska  –  maszerujące  już  w  tym 

czasie  z  Kwidzynia  na  Sztum.  Gustaw  Adolf  zapewne  i  tak  spodziewał  się 

ataku  na  odsłoniętą  kolumnę  marszową.  Dlatego  też  podzielił   swoje  siły  - 

piechota  z  taborami  szła  głównym  traktem  w  kierunku  twierdzy  sztumskiej,  z 

kolej  kawaleria  osłaniała  ją  od  wschodu,  podążając  boczną  drogą  biegnącą 

przez  Trzcianę,  Straszewo,  Pułkowice   (Pokajec)  i  łączącą  się  z  głównym 

trakt em  w  Nowej  W si .

166

  W ydzi elone  oddz iał y  rozl okowuj ą  si ę  międz y  t ymi 

wsi ami  i  w  razi e  at aku  miał y  powst rz ym ywać  prz eci wni ka,  dopóki  piechot a  z 

artylerią nie skryje się w Sztumie.  

W tym samym czasie siły sprzymierzonych minęły już Czarne i przyjęły 

kierunek  północny,  na  Trzcianę.  Około  południa  siły  hetmana  zatrzymały  się 

w  Os iu.  Ich  li czba  nie  j est  do  końca  pewna,  bowiem  źródł a  podają  sprz eczne 

dane  –  naj bardzi ej   prawdopodobne  j est ,  że  Koniecpolski  wiódł  ok.  2  t ys . 

własnych  jeźdźców  i  podobną  liczbę  rajtarów  cesarskich .

167

  Koni ecpolski 

zdecydował  się  wysłać  zwiad  złożony  z  dragonów,  których  zadaniem  było  też 

zabezpieczenie  przepraw  przez  rzekę  Liwę .

168

  Dec yz ja  t a  okazał a  się 

niezwykle  trafiona,  bowiem  dragonom  udało  się  uprzedzić  Szwedów 

                                                           

163

 Tamże, s. 429. 

164

 Tamże, s. 429-430. 

165

 Tamże, s. 430. 

166

L. Podhorodecki, Stanisław Koniecpolski…, s. 240. 

167

 M. Paradowski, Siły sprzymierzonych w bitwie pod Trzcianem, 

http://kadrinazi.blogspot.co.uk/search/label/Trzciano%201629 (dostęp z 13.05.2016). 

168

 O. Laskowski, Relacja z bitwy trzciańskiej…, s. 430. 

background image

dosłownie  o  włos.  Dzięki  temu,  uniknięto  walk  o  brody  i  przeprawa  przez 

Liwę nie zajęta zbyt wiele czasu. 

Gd y  j ego  woj s ka  b ył y  j uż  na  drugi m  brzegu,  Koniecpolski  dowi edzi ał  

się  o  podziale  sił  szwedz kich.  Rozlokowanie  rajtarii  było   ewidentnie 

hetmanowi  nie  na  rękę,  utrudniało  mu  to  bowiem  przecięcie  drogi  szwedzkiej 

piechocie.  W  relacji  z  bitwy  posł anej  przez  niego,  czytamy  nawet,  że  w 

obecnej  sytuacji  zaczął  powątpiewać  w  skuteczność  jego  planu .

169

  Dalsz y 

rozwój  wydarzeń  jest  już  bardziej  dziełem  wypadku.   Mianowicie,  Kozacy 

rozpoczęli  „harce”  z  napotkanymi  Szwedami  (prawdopodobnie  zwiad  wroga). 

Uciekający  Szwedzi  wciągają  w  pościg  nie  tylko  jazdę  kozacką,  ale  i  resztę 

wojs k  sprz ym ierzon ych.  Ści gaj ąc  Szwedów ,  dotarł y  one  pod  Trzci anę,  gdzie 

stały uszykowane do walki kornety rajtarów pod wodzą margrafa reńskiego, w 

sile  2  tys.  ludzi.  Dodatkowo  wspierał  ich  na  skr zydle  bateria  dziesięciu 

działek  skórzanych,  ustawiona  na  lewym  skrzydle  szwedzkim .

170

  Ich  poz ycja, 

choć  na  wzniesieniu,  była  zagrożona  właśnie  na  lewym  skrzydle  przez  spore 

wzgórze  zasłaniające  teren  za  nim.  Gdy  kolejne  siły  sprzymierzonych 

pojawiały się na przedpolach wsi, jazda kozacka nadal zajmowała przeciwnika 

harcami.  Bitwę  zainicjowali  Szwedzi,  atakiem  na  polskie  skrzydło,  próbując 

zajść  siły  Koniecpolskiego  od  północy.

171

  Zwi ązani  walką  Szwedzi  nie 

zauważyli  jednak,  że  Koniecpolski,  wykorzystując  owo  w zgórze,  rozkazuje 

husarii  zajść  nieprzyjaciela  z  boku,  i  uderzyć  wprost  na  flankę  rajtarii,  po 

drodze  masakrując  nieliczną  obsługę  dzia ł.  Szwedzka  jazda  nie  wytrzymała 

tego  uderzenia  i  rzuciła   się  do  ucieczki.  W  trakcie  pościgu  wojska 

sprzymierzonych  dotarły  pod  Straszewo,  gdzie  czekał  kolejny  oddział 

Szwedów, liczący 600 koni.

172

 Doszło do kolejnego st arcia.   

Szwedzki m 

rajt arom 

ud ało 

się  odepchnąć  te  oddziały,  które 

bezpośrednio  ścigały  niedobitków  spod  Trzciany.  Kiedy  jednak  nadciągają 

                                                           

169

 O. Laskowski, Relacja z bitwy trzciańskiej…, s. 430. 

170

  Bardzo często w opracowaniach pokutuje informacja na temat 60 muszkieterów i baterii działek. Należy 

jednak ten oddział traktować nie jako obstawę dział, ale raczej jako obsługę; M. Paradowski, Zagadnienie strat 
szwedzkich w bitwie pod Trzcianą 27 czerwca 1629 roku
 w: Studia i materiały do historii wojen ze Szwecją 
1600-1635
, s. 193. 

171

 O. Laskowski, Relacja z bitwy trzciańskiej…, s. 430. 

172

 M. Pieńkowski, „Lew Północy” ucieka…, 2014, http://histmag.org/Lew-Polnocy-ucieka-przed-husaria-bitwa-

pod-Trzciana-27-czerwca-1629-9646 (dostęp 12.05.2016). 

background image

kolejne  oddziały  sprz ymierzonych,  Szwedzi  i  t ym  razem  nie  wytrzymali  i 

rzucili si ę do uciecz ki, ku Pułkowi com.   

W  tym  czasie  wieści  o  pogromie  pod  Trzcianą,  dotarł y  już  do  Gustawa 

Adolfa. Objął on osobiste dowództwo nad kornetami stojącymi w Pułkowicac h 

(ok.  2  t ys.  koni ) .  Wzmocniona  śwież ym i  siłami  i  zagrz ana   prz ez  swego   król a,  

szwedzka  j azda  znów  dał a   odpór.  Dochodzi  do  dec yduj ącej  faz y  bit w y.  Szal a 

zwycięstwa  przechylała  się  w  niej  raz  w  jedną,  raz  w  drugą  stronę.  I  choć 

Szwedzi mieli tą przewagę, że nie byli tak zmęczen i jak siły Koniecpolskiego, 

to  ostatecznie  górę  wzięły  doświadczenie  i  wyszkolenie  polskiej  jazdy.  W 

końcu  Szwedzi  zaczynają  się  cofać  i  tylko  rzucenie  do  walki  naprędce 

zreorganizowanych  z  niedobitków  oddziałów  przez  Wrangla  pozwoliło  

uniknąć całkowitego rozbicia i wycofać się do Sztumu.

173

 

Ocena  bitwy  jest  problematyczna.  Koniecpolski  odniósł  co  prawda 

zwycięstwo,  jednak  nie  takie  jakie  zakładał  jego  plan.  Przede  wszystkim  nie 

udało się przeciąć odwrotu Szwedom i zadać strat piechocie oraz taborom  – w 

czas ie  walki  reszta  armii  szwedzki ej  dot arła   bezpi ecznie  do  S ztumu,  tak  wię c 

poświęcenie  rajtarów  nie  poszło  na  marne.  Choć  straty  zadane  wrogowi  były  

znaczne,  to  jednak  nie  aż  tak,  jak  wynikało  by  to  ze  starszych  opracowań, 

gdzie  przyjęło  się  mówić  o  pogromie  szwed zkiej  jazdy  -  ok.  1200  zabitych  i 

kilkuset  jeńców.  Tylko  w  jednym  tekście,  Kontynuacji  djarjusza  o  dalszych 

postępkach  z  Szwedami  a  die  1.  Julii  (1629) ,  mowa  jest  o  tak  wysokich 

strat ach.

174

  Nie  j est  t o  jednak  źródło  z   pierwsz ej  ręki,  w  dodatku  j est 

anonimow e  i  w  zest awieniu  z  inn ymi  źródłami  l iczbę  t ę  t rzeba  zredukować  do 

raptem  kilkuset  zabitych,  rannych  i  jeńców

175

  (choci ażb y  w  liś cie  J ana 

Zawadzki ego  do  ks iędz a  kanclerz a  Z adzika  m am y  konkretną  li czbę  500 

rajtarów)

176

.  Przyjęcie  takiej  liczby  strat  po  stronie  szwedzkiej  zdaje  się 

również  być  zgodne  z  wymienianym  już  choćby  diariuszem,  gdzie  znaleźć 

                                                           

173

 O. Laskowski, Relacja z bitwy trzciańskiej…, s. 430. 

174

 O. Laskowski, Kontynuacja Djariusza…, s. 431. 

175

 Choć zagadnienie strat w bitwie pod Trzcianą jest kluczowe dla oceny tej bitwy, wyczerpujące opracowanie 

tego tematu znaleźć można w pracy Michała Paradowskiego, gdzie zestawiono dane z różnych relacji (również 
ze strony szwedzkiej) z popisami wojsk; M. Paradowski, Zagadnienie strat szwedzkich..., s. 188-192. 

176

 S. Przyłęcki, Pamiętniki o Koniecpolskich…, s. 157. 

background image

można  informacje  o  nadal  sporej  liczbie  jazdy  u  boku  szwedzkiego  króla .

177

 

Trzeba  więc  zrewidować  pogląd  jakoby  Szwedzi  miel iby  stracić  gros  swej 

jazdy  pod  Trzcianą.  Obalić  należy  też  pogląd  wynikający  z  zawyżonej  liczby 

poległych Szwedów (a pokutujący w polskich opracowaniach) jakoby straty te 

miały  wpłynąć  na  dalsze  posunięcia  armii  szwedzkiej .

178

  Probl emem   j est 

nat omiast  ust al eni e  strat  po  st ronie  pols ko -ces arski ej.  Koni ecpolski  w  li ś ci e 

do  króla  z  28  czerwca  pisał  tylko  „szkoda  w  ludziach…  bardzo  niewielka, 

krom  koni  siła  bardzo  pobitych,  siła  postrzelanych .”

179

  Podobną  inform ację 

znajdujemy  w  kronice  Piaseckiego.  Uznać  jednak  t rzeba,  że  strat y 

sprzymierzonych były niewielkie w stosunku do szwedzkich.  

Przebieg  bitwy,  podobnie  jak  i  cały  plan  operacji,  przypomina  raczej 

wyścig  z  czasem  i  przeszkodami.  Rola  dowódcza  Koniec polskiego  w  trakcie 

starcia  była  raczej  znikoma  –  zwłaszcza,  że  pod  Pułkowicami  hetman 

osobiście  angażuje  się  w  walkę,  a  o  polskim  zwycięstwie  decydują  raczej 

kunszt  szermierczy,  doświadczenie,  wytrzymałość  oraz  prędkość  –  nota  bene 

nie  odnosi  się  to  wyłącznie  do  polskiej  jazdy,  bowiem  często  w  relacjach 

padają  pochwały  pod  adresem  cesarskich  rajtarów .

180

  Równi e  wiel e  co  te 

przymioty,  odegrało  zwykłe  szczęścia,  czego  najlepszym  przykładem  jest 

moment  zajęcia  przepraw  na  Liwie  przez  zwiad  Koniecpolskiego.  Jak  już 

wspomniano,  dragoni  ubiegli  szwedzki  oddział  z  tym  samym   zadaniem 

dosłownie  o  chwilę.  Możliwe,  że  gdyby  to  Szwedzi  pierwsi  obsadzili  brody, 

być  może  siły  Koniecpolskiego  zdążyłyby  tylko  rozbić  wyłącznie  tylną  straż, 

gdy reszta armii byłaby już w Sztumie. Wiele mówi, również wspominane już, 

owo zwątpienie Koniecpolskiego odnośnie powodzenia całej imprezy.  

W  zasadzie  od  rozbicia  wroga  pod  Trzcianą  bitwa  przybiera  raczej 

formę  pościgu,  gdzie  rządzą  już  bardziej  prawa  psychologii.  Jak  wiadomo 

czas  walki  jest  jednocześnie  czasem  olbrzymiego  stresu,  wywołanego 

                                                           

177

 Informacja pojawia się przy dniu 8 lipca – czytamy tutaj, że Gustaw „…nie myśli dać bitwy aż mu … posiłki 

przyjdą … ,ale Imć Pan Hetman pisze, iż w tak ciasnym miejscu jest Gustaw …, że rad nie rad musi w pole wyjść 
i stać bitwę, bo rajtarów, których ma siedem tysięcy, nie może długo na paszy trzymać…”
; O. Laskowski, 
Kontynuacja Djariusza..., s. 433. 

178

 Mowa o nich w dalszej części pracy. 

179

 J. Przyłęcki, Pamiętniki o Koniecpolskich…, s. 156. 

180

 Znaleźć je można między innymi w liście Koniecpolskiego do króla z 28 czerwca, czy też w liście Jana 

Zawadzkiego do biskupa Zadzika również z 28czerwca; S. Przyłęcki, Pamiętniki o Koniecpolskich…, s. 155-
158. 

background image

r yz yki em  utrat y  ż yci a.  Tak  wielki  st res  bardzo  częst o  dawał   upust  w  pogoni  

za  wrogiem,  której  w  zasadzie  kontrolować  się  nie  dało  (co  było  już 

podkreślane  w  antycznych  traktatach  wojskowych).  Mając  to  na  uwadze, 

można  by  nawet  zadać  pytanie  czy  Koniecpolskiemu  ud ało  mu  się  utrzymać 

kontrolę nad swoimi żołnierzami przez cały czas starcia.   

Spory  kunszt  taktyczny  prezentuje  Gustaw  Adolf,  który  trafnie 

przewidywał  atak  od  południowego  wschodu  na  jego  kolumnę    i  zabezpieczył 

przewid ywan y  szlak  woj sk  ni eprz yj aciel a.  W  t ym  mi ejs cu  w ypada  si ę 

zastanowić, czy faktycznie Gustaw doskonale przewidział którędy siły polskie 

będą atakować i tak rozlokował swe wojska by służyły za kolejne barykady do 

pokonania,  czy  też  znów  zadziałała  tutaj  psychologia  i  przypadek  – 

uciekający żołnierze będą uciekać  w kierunku swoich szukając ratunku. Mimo 

wszystko  podział  sił  i  umiejętne  rozlokowanie  jazdy  zadecydowały  o  tym,  że 

gros sił szwedzkich bezpiecznie doszedł do Sztumu.   

Należałoby  również  zwrócić  uwagę  na  poziom  morale  szwedzkiej  jazdy 

–  niewiele  było  w  historii  bitew,  gdzie  żołnierze,  uciekając  i  mając  pościg  na 

plecach,  potrafią  zreorganizować  się  i  znów  stanąć  do  walki.  I  to  dwa  razy. 

Jest  to  doskonały  dowód  wysokiej  dyscypliny  i  odwagi  szwedzkiego 

żołnierza,  choć  trzeba  dodać,  że  nie bagatelną  rolę  odegrał  w  starciu  Gustaw 

Adolf,  osobiście  biorąc  udział  w  walce  (czego  o  mało  nie  przypłacił  niewolą, 

jeśli nawet nie życiem).

181

 

Niemniej jednak trzeba docenić zasługi Koniecpolskiego jako świetnego 

wodz a  i  organizatora.  Doskonal e  w ykorz yst ał   nadarzaj ącą  si ę  okazj ę  zadani a 

bol esnego  ci osu  wojskom  sz wedzkim.  Mobiliz acja  komuni ka  i  i  sz ybki e 

osiągniecie  Liwy,  pomimo  problemów  z  cesarskimi,  dowodzi  sporych 

umiejętności  i  doświadczenia  –  zarówno  u  Koniecpolskiego  jak  i  u  jego 

żołnierzy  –  w  przeprowadzaniu  podobnego  typu  operacji,  na  co  zapewne 

wpływ miały lata służby na pograniczu tatarskim.  

                                                           

181

 W trakcie bitwy król Szwedzki dwukrotnie omal nie dostał się do niewoli. Za pierwszym razem udało mu się 

samodzielnie wyrwać z opresji, porzucając pendent, za drugim – niebezpieczniejszym przypadkiem – został 
wyratowany przez swoich żołnierzy; Kronika Pawła Piaseckiego…, s, 341. 

background image

Pomimo  jednak  zalet  jakie  moglibyśmy  zaobserwować  w  szwedzkiej 

jeździe  (co  w  pewien  sposób  umniejsza  zasługi  Polaków  na  polu  walki)  to 

jednak  st arci e  pod  Trz ci aną  dobit ni e  pokazuj e,  że  jazda  sz wedzka,  bez 

wsparcia  artylerii  i  piechoty,  wciąż  nie  jest  godnym  przeciwnikiem  dla  jazdy 

Rzeczpospolit ej.  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

 

 

 

 

Rozdział III 

Ciąg dalszy kampanii roku 1629 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

Pomimo  odniesionego  zwycięstwa,  Koniecpolski,  z  powodu  braku 

piechoty,  nie  był    w  stanie  zablokować  armii  szwedzkiej  w  Sztumie,  która  w 

nocy  (z  27  na  28  czerwca)  opuściła  twierdzę  i  pomaszerowała  na  Malbork. 

Sam Koniecpolski stanął wówczas obozem pod Nową Wsią i następnego ra nka 

zawrócił pod Kwidzyń, gdzie czekał na resztę sił.

182

  

W  ciągu  następnych  dni  na  teatr  działań  zbrojnych  przybył   osobiście 

król  Zygmunt  (choć  maszeruje  on  powoli  i  bardzo  późno  łączy  się  z 

Koni ecpolskim ),  a   si ł y  sprz ymi erz on ych  przeszł y   do  ofens yw y.  Znów   jednak  

zostały  one  podzielone  (prawdopodobnie  z  powodu  braku  porozumi enia  

między  dowódcami)  –  Arnheim  ze  swoimi  siłami  wyruszył  odbić  Szpicę 

Montawską, a Koniecpolski, z resztą sił, poszedł za Gustawem na Malbork.

183

 

O  samej  osobie  króla  szwedzkiego  wiemy,  że  już  2  lipca  rezydował  w 

Malborku,  skąd  słał  gońców  do  Elbląga  po  posiłki .

184

  J ednak  odwrót  armii 

szwedzkiej  zajmuje  więcej  czasu  –  mając  na  plecach  siły  Koniecpolskiego, 

osiągnęła  ona  Malbork  6lipca.

185

  Ki ed y  Koni ecpolski  obl egał  już  Malbork, 

ociągający  się  Arnheim  dotarł   z  regimentem  rajtarii  i  trzema  piechoty  pod 

Białą  Górę  (Szpica)  11  lipca.

186

  Zarówno  działani a  hetm ana,  j ak  i   ces arski ego 

wodza nie przyniosły większego skutku  – ostatecznie nie udaje się zdobyć ani 

Malborka,  ani  Szpicy,  a  zablokowany  Sztum  nie  zamierzał  sk ładać 

kapitul acji.  

Prz ycz yn  ni epowodzeni a  j est  ki lka .  Przede  wsz yst ki m  źródła

187

 

podkreślają  kiepską  sytuację  aprowizacyjną  obu  stron  –  zarówno  Szwedzi  jak 

i  sprzymierzeni  ponosili  spore  straty  w  wyniku  głodu  i  chorób.  W  przypadku 

Rzeczpospolitej  dochodzą  do  tego  również  notoryczne  problemy  z 

wypłacaniem  żołdu,  co  w  pewien  sposób  nasilało    problemy  z  żołdakami 

                                                           

182

 O. Laskowski, Relacja z bitwy trzciańskiej…, s. 430. 

183

 O. Laskowski, Kontynuacja Djariusza…, s. 431-432. 

184

 Tamże, s. 431. 

185

 Prawdopodobnie, ponieważ o trasie odwrotu armii szwedzkiej i pierwszych walkach pod szańcami 

Malborskimi z 6 lipca dowiadujemy się z relacji dnia 7 lipca z diariusza wyprawy Zygmunta z lipca 1629 roku. 
Z tego samego fragmentu dowiadujemy się również o rozpoczęciu blokady Sztumu; O. Laskowski, Kontynuacja 
Djariusza…
, s. 433. 

186

 O. Laskowski, Kontynuacja Djariusza…, s. 434. 

187

 Przede wszystkim obszerny diariusz królewski z wyprawy Zygmunta lipca 1629 i kronika biskupa 

Piaseckiego. 

background image

cesarskimi,  poś wi ęcaj ąc ym i  coraz  więcej  czas u  rabunkowi   i  gwałtom  na  

okolicznej  ludności,  aniżeli  na  walce

188

  (co  zresztą  ni eudol nie  próbowali 

zrzucić  na  Szwedów).

189

  Nierzadki e  b ył y   równi eż  prz ypadki   dez ercji ,  choć 

źródła  skupiają  się  bardziej  na  przypadkach  dezercji  u  Szwedów  i 

cesarskich.

190

  Założ yć   jednak  t rzeba,  ż e  z  powodu  kiepskich  warunków  i 

problemów  z  żołdem  podobne  sytuacje  musiały  występować  i  w  armii 

koronnej .  

Sposób  prowadzenia  działań  oblężniczych  był  zbyt  opieszały  i  niedbały 

– taktyka  sprzymierzonych sprowadzała się przede wszystkim  do stopniowego 

przesuwania  się  w  stronę  przeciwnika,  podszańcowując  się ,  bądź  zdobywając 

kolejne  szańce  szwedzkie,  czemu  towarzyszyła  osłona  artyleryjska.   Sam 

ostrzał  artyleryjski  można  spokojnie  uznać  za  główną  metodę  działań 

oblężniczych,  przy  czym  nie  był  to  rodzaj  bombardowania  a  raczej  ostrzał 

punktowy,  gdzie  baterie  był y  przenoszone  z  jednych  stanowisk  na  drugie  w 

miarę  postępów  w  oblężeniu.  W  zasadzie  w  trakcie  oblężeń  nie  dochodziło  w 

zasadzie  do  szturmów  czy  wypadów  obrońców  (z  wyjątkiem  jednego 

większego  szturmu  w  nocy  z  26  na  27  lipca  na  szańce  malborskie ).

191

  Częst e 

natomiast  są  tzw.  harce,  czyli  potyczki  pojedynczych  osób  czy  niewielkich 

grupek, które poza oddziaływaniem na morale nie miały większego znaczenia.  

Kronika Piaseckiego opisując te dni, szuka  winy  za te niepowodzenia  w 

Arnheimie,  który  miał  sprzeciwiać  się   wspólnemu  atakowi  na  Malbork  i 

współpracy  z  Koniecpolskim.  Skutkiem  tego  miało  być  osłabienie  sił  hetmana 

pod  Malborkiem  i  zmniejszenie  się  szans  na  zdobycie  twierdzy.  Jest  to  ocena 

zbyt  prz es adzona ,

192

  aczkol wi ek  faktem  j est  brak  chęci  współ pracowani a    i 

podporz ądkowania  s ię  Koni ecpolskiemu  u  Arnheim a,  co  skutkował o  międz y 

                                                           

188

 Kronika Piaseckiego poświęca dość dobitnie opisuje kłopoty jakie sprawiali cesarscy – zarówno zwykli 

żołnierze, jak i sam Arnheim, który znów nie chciał się podporządkować Koniecpolskiego i Zygmuntowi. Tekst 
ten dostarcza również informacji o zarazie jaka wybuchła w korpusie cesarskim. Diariusz jest bardziej 
oszczędny, aczkolwiek i tam mamy informacje o utarczkach z cesarskimi i o egzekucjach za gwałty i rabunek; 
Kronika Pawła Piaseckiego…, s. 342-343; O. Laskowski, Kontynuacja Djariusza…, s. 444. 

189

 O. Laskowski, Kontynuacja Djariusza..., s. 439. 

190

 U Piaseckiego czytamy nawet o przechodzeniu żołnierzy cesarskich na stronę wroga; Kronika Pawła 

Piaseckiego…, s. 342-343. 

191

 O. Laskowski, Kontynuacja Djariusza..., s. 441. 

192

 Zwłaszcza, że tekst nie odnosi się zbyt przychylnie do korpusu cesarskiego. 

background image

innymi  kiepską  blokadą  Malborka.

193

  W  t ym  miejs cu  warto  znów  podkreślić 

stronniczość  źródeł  polskich.  Ewidentnie  umniejszane  są  straty  zadawane 

przez  Szwedów  wojskom  sprzymierzonych,    które   z  regułą  ograniczają  się  do 

kilku  rannych  lub  zabitych  po  całodniowym  ostrzale.  Z  kolej  straty  zadawane 

przez  polskie  wojska  zdają  się  być  wyolbrzymiane.  Analogicznie  wygląda  też 

sprawa  wytykania  wszelkich  błędów  Szwedom,  przy  pomijaniu  błędów 

popełnianych  przez  siły  sprzymierzonych,  bądź  zrzucania  winy  na  korpus 

cesarski.  

Nie wolno też zapominać o wyrównanym stosunku sił, który ostatecznie 

był  niekorzystny  dla  Koniecpolskie go.  Siły  Rzeczpospolitej  liczyły  ok.  18 

t ys .,  podczas  gd y  sz wedzki e  17 ,

194

  co  j uż  samo  w  sobie  s tawi ał o  pod  znakiem 

zapytania odniesienie sukcesu w tej części kampanii. Dalszy je j tok w Prusach 

też  nie  przyniósł  profitów.  Planowi  przeniesienia  walk  pod  Elbląg  i  Piławę 

sprzeciwiał się Arnheim, który będąc poddanym elektora pruski ego, nie chciał 

(bądź  miał  tak  przykazane )

195

  dopuści ć  do  zniszcz eni a   t erenów  s woj ego 

władcy.

196

  Narast aj ące  problem y  z  Ar nheimem ,  paral iżuj ące  dział a nia 

woj enne,  urosł y  do  t aki ego  poziom u,  że  Z ygm unt  podj ął  decyz j ę  o  odwołaniu 

go i zastąpieniu kimś innym .

197

 

Dział ani a  woj enne  w  Infl ant ach  równi eż  nie  prz yniosł y   większ ych 

sukcesów,  choć  udało  się  w ypłacić  żołnierzom  zaległy  żołd ,  a  siły  litewskie 

wzrosły  do  5  tys.  żołnierzy.  Na  porażce  zaważyły  tu  w  równym  stopniu 

przestarzałość  stosowanych  taktyk  jak  i  podejście  skłóconych  ze  sobą 

dowódców,  Sapiehy  i  Gosiewskiego .

198

  Kol ejną  kl ęs ką  b ył a  ut rata  flot y,  która 

została  wysłała  do  Wismaru  w  ramach  projektu  utworzenia  wspólnej    flot y 

                                                           

193

 Przede wszystkim starano się dopuścić do tego, by król Szwecji był w stanie wesprzeć posiłkami Białą Górę, 

co udaje się tylko częściowo, bowiem  z relacji z dnia 25 lipca dowiadujemy się, że Gustaw Adolf z większością 
sił obozował poza Malborkiem,  niedaleko szańców montawskich; O. Laskowski, Kontynuacja Djariusza..., s. 
441. 

194

 L. Podhorodecki, Stanisław Koniecpolski…, s. 248 

195

 Kronika Piaseckiego wprost piszę o zdradzie Arnheima, który miał przekazywać informacje o polskich 

planach elektorowi, o którym wiadomo było, że sympatyzuje ze Szwedami; Kronika Pawła Piaseckiego…, s. 
342-343. 

196

 M. Pieńkowski, „Lew Północy” ucieka…, 2014, http://histmag.org/Lew-Polnocy-ucieka-przed-husaria-bitwa-

pod-Trzciana-27-czerwca-1629-9646 (dostęp 22.05.2016). 

197

 Został zastąpiony przez Henryka, księcia saskiego i Filipa, hrabiego Mansfeld; L. Podhorodecki, Stanisław 

Koniecpolki…, s. 249. 

198

 H. Wisner, Dwa polskie plany wojny szwedzkiej z 1629 roku (projekty Jerzego Zbaraskiego i Krzysztofa 

Radziwiłła) w: Zapiski Historyczne, tom XLII, s. 9-11. 

background image

katolickiej.  Habsburgowie  jednak  wycofali  się  z  tego  konceptu,  a  polskie 

okręty  bezczynie  stały  po  drugiej  stronie  Bałtyku,  skutkiem  czego  bardzo 

łatwo zostały zdobyte przez Szwedów i wcielone do ich floty .

199

  

Kampania  1629  w  pewien  sposób  wyczerpała  granice  uporu  obu  stron. 

Szwecja  i  Rzeczpospolita  zmęczone  były  tą  d ługotrwałą  wojną,  w  której  nikt 

nie  potrafi ł  uz yskać  w yraźnej  przewagi.  Zwł asz cza  Rzeczpos polit ej  woj na  t a 

dawała  się  we  znaki  –  pogarszająca  się  sytuacja  gospodarcza  kraju  wpływała 

negatywnie  na  i  tak  już  nieprzychylną  opinię  publiczną.  Konieczność 

zawarcia  pokoju  dostrzegał  nawet  Koniecpolski,  który  pisał  w  tej  sprawie  do 

króla  Zygmunta  we  wrześniu  1628  roku .

200

  W  końcu  i  upart y  Zygm unt 

zrozumiał,  że  bez  gruntownych  reform  wojskowych  nie  da  się  pokonać 

szwedzkiej  armii  i  był  skłonny  do  umowy  (odrzucił  nawet  nowe  plany 

woj enne 

prz ygot owane 

prz ez 

Jerzego 

Zbaraski ego 

i  

Krz yszt ofa 

II 

Radziwiłła).

201

  

Sytuacja  szwedzka  również  była  ciężka .  Wojna  z  Rzeczpospolitą 

zmusiła  Szwecję  do  olbrzymiego  wysiłku  mobilizacyjnego.  Tylko  w  ciągu 

ostatnich  czterech  lat  powołano  40  tys.  mężczyzn,  co  stanowił o  3%    ludności 

kraju  –  wi ększoś ć  z   nich  ni gd y  ni e  wróci ła  do  domu.  Szwedz i  odczuwali   t eż 

zmęczenie  wojną  z  powodu  podatków  wojennych,  które  wcale  nie  malały. 

Pomimo  wpływów  z  polskich  portów  Gustawowi  nadal  potrzebne  był y 

ogromne kwot y,  w z wiązku z j ego pl anami wojn y z  Habsburgami .

202

 

 

 

 

 

 

 

                                                           

199

 L. Podhorodecki, Rapier i koncerz…, s. 202. 

200

 Tamże, s. 203. 

201

H. Wisner, Dwa polskie plany wojny szwedzkiej…, s. 22. 

202

 J. Wimmer, Polska-Szwecja..., s. 43. 

background image

 

Rozejm al tmarski  

W  zasadzie  rozmowy  pokojowe  trwały  już  od  1627,  kiedy  stało  się 

wiadomym,  że  Szwedzi  nie  osiągną  swojego  głównego  celu  jakim  było 

zdobycie  Gdańska.  Pierwsze  próby  mediacji  podejmowali  wówczas 

Hol endrz y,  j ednak  w  1627  ni e  mogło  b yć  jesz cze  mow y  o  pokoju,  co  najw yż ej  

roz ejmi e.

203

 

Rozmowy  jednak  nie  przyniosły  skutków,  ponieważ 

podstawowym  warunkiem  Szwedów  (nawet  za  cenę  odstąpienia  zdobyczy 

wojennych)  było  zrzeczenie  się  przez  Zygmunta  i  jego  potomków  koro ny 

szwedzkiej,  na  co  przystać  nie  mógł.  Dopiero  wyczerpanie  kilkuletnią  wojną 

bez  większych  sukcesów,  przy  jednoczesnym  pogarszan iu  się  finansów  kraju 

przekonało  nawet  najbardziej  opornych.  Zwieńczeniem  kilku  lat  sporów 

dyplomatycznych był układ zawarty w  Altmarku. 

Układ  ten  był  w  dużej  mierze  wynikiem  działań  obcej  dyplomacji, 

chcącej  wykorzystać  Szwecję  w  walce  z  Habsburgami.  Rozmowy  zainicjowali 

francuscy dyplomaci, którzy z rozkazu Richelieu już w lipcu 1629 przybywają 

do  Malborka.

204

  Niechętna  rozejm owi ,  co  zrozumi ałe,  b ył a  z   kolej  s trona 

cesarska  zainteresowana  tym  by  jak  najdłużej  zatrzymać  Lwa  Północy  w 

Polsce.

205

  Na  prz ys pies zeni e  dec yzji  o  podj ęciu  rozm ów  pokoj ów  wpł yw  mi ał y 

również  wieści  znad  granic  Rzeczypospolitej  o  przygotowaniach  do  wojny 

Turków i Moskwy.

206

  

Podobnie  jak  wcześniej,  rokowania  i  teraz  szły  bardzo  opornie.  Strona 

polska była  niechętna francuskiej mediacji, będąc  pewnym  jej pro szwedzkich 

zapatrywań.  Trwały  pokój  nie  wchodził  w  grę  –  ani  jedna,  ani  druga  strona 

nie chciała go zresztą. Za c enę pokoju Zygmunt musiałby zrzec się ojcowskiej 

korony, a Gustaw znacznych dochodów z blokady morskiej .

207

 

W  przełamaniu  impasu  w  negocjacjach  pomogła  oferta  mediacji  ze 

strony  Brandenburgii,  z  którą  Rzeczpospolita  wiązała  pewne  nadzieje,  jak 

                                                           

203

 L. Podhorodecki, Rapier i koncerz…, s. 204. 

204

 Z. Anusik, Gustaw II…, s. 154. 

205

 J. Wimmer, Polska-Szwecja…, s. 44. 

206

 L. Podhorodecki, Rapier i koncerz…, s. 204. 

207

 Z. Anusik, Gustaw II…, s. 154. 

background image

cz yt am y  u  Pias ecki ego .

208

  Ostat ecz nie  j ednak  negocj acj e  przeciągł y  si ę  do 

września  1629,  prawdopodobnie  w  wyniku  późnego  przybycia  angielskiego 

medi atora, si r Thom as a Roe .

209

   

Sześcioletni  traktat  rozejmowy,  podpisany  26  września,

210

  b ył   porażką 

Zygmunta  III.  Godząc  się  na  niego  w  zasadzie  pozbawiał  się  nadziei 

odz yskania  t ronu  szwedzki ego ,  zwłaszcza,  że  w  układzie  nie  b ył o  nawet  

wzmianki   o  j ego  prawach  do  szwedzki ego  t ronu .

211

  B ył   równi eż  kl ęs ką  dl a 

samej  Rzeczpospolitej.  Odzyskała  ona  co  prawda  Brodnicę,  Tczew,  Dobre 

Miast o,  Ornet ę,  Pi eniężno  i  Frombork ,

212

  a  książ ę  pruski  otrz ym ał  w  s ekwes tr 

Sztum,  Głowę  i  Malbork,  które  na  miesiąc  przed  upływem  rozejmu  miały 

zostać  wydane  Szwedom.

213

  Oznaczało  t o  odz yskanie  kontrol i  lądowej  nad 

linią Wisły. Jednak  w miejsce  kontroli lądowej  wpr owadzona została kontrola 

mors ka.  Os obne  układ y  z  Gdańskiem ,  księci em  prus kim   i  z  księci em  

kurl andzkim

214

  dawał y  Gus tawowi  prawo  do  pobi erani a  ceł   w   Libawie, 

Windawi e,  Pił awi e  i  Kłajpedzie  oraz  znaczne  dochod y  z  ceł  gdańs kich .

215

  Sam 

Gdańsk  został  właściwie  zdemilitaryzowany,  Rzeczpospolita  dodatkowo  nie 

mogła  ani  budować  w  nim  statków,  ani  cumować  w  porcie  gdańskim  okrętów 

woj enn ych .

216

  Ponadto  Szwedzi  zachow yw ali  wsz ystkie  s woj e  zdob ycz e  w 

Inflantach  po  linię  Ewikszty,  z  wyjątkiem  Mitawy,  którą  zwrócono 

Fr yder ykowi   Ketl erowi

217

  oraz  Brani ewo,  Tolmi ck,  Elbl ąg  i  Mierz eję 

Fryską.

218

  Zdob ywali  więc  Szwedzi  kont rol ę  nad  tą  cz ęś ci ą  w ybrzeża  Bałt yku, 

która  do  tej  pory  należała  do  Rzeczpospolitej  oraz  potężne  dochody  z 

kontrolowanych  portów.  Dochody  te  wkrótce  okazały  się   niezbędne 

                                                           

208

Kronika Pawła Piaseckiego…, s. 343. 

209

 Nota bene fanatycznie wręcz oddanego sprawie protestanckiej I będącego stronnikiem Gustawa Adolfa; Z. 

Anusik, Gustaw II…, s. 154-155. 

210

 H. Wisner, Zygmunt III, s. 205. 

211

Tamże. 

212

 R. Sikora, Wojskowość polska…, s. 232. 

213

 Była to cena osobnego układu Gustawa z elektorem, w myśl którego Szwedzi mieli zwrócić wówczas 

Lochstadt, Rybaki i Kłajpedę. Zatrzymywali jednak w swych rękach Piławę; R. Sikora, Wojskowość polska…, s. 
232. 

214

 Z Jerzym Wilhelmem w listopadzie 1629, a z Fryderykiem Ketlerem w marcu i kwietniu 1630; H. Wisner, 

Zygmunt III, s. 206. 

215

 Osobny układ z Gdańskiem, podpisany w lutym 1830 w Tiegenhof, poza zawarciem pokoju z tym miastem, 

ustanawiał cło gdańskie wysokości 5,5% z czego 3,5% przypadało Szwecji; Z. Anusik, Gustaw II…, s. 155. 

216

 L. Podhorodecki, Stanisław Koniecpolski…, s. 250. 

217

 Z. Anusik, Gustaw II…, s. 155. 

218

 H. Wisner, Zygmunt III, s. 206. 

background image

Gustawowi  i  to  tak  naprawdę  dzięki  nim  będzie  mógł  prowadzić  swoje 

kam panie w Rzesz y.  

Rzeczpospolita  chcąc,  nie  chcąc,  musiała  przystać  na  te  warunki, 

zwłaszcza  w  obliczu  zagrożenia  z  południa  i  wschodu.  Atmosfera  podczas 

jesi ennego  s ejm u  1629,  na  któr ym  z aaprobowano  t rakt at,  ni e  b ył a  radosna. 

Dobrze  skomentował  to  Henryk  Wisner  pisząc „…  cieszono  się  z    zakończenia 

wojny, wstydzono warunków pokoju…” .

219

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

                                                           

219

 H. Wisner, Zygmunt III, s. 206. 

background image

 

Zakończenie 

Bitwa  pod  Trzcianą,  choć  niewątpliwie  była  sukcesem  i  dowodem 

umiejętności  Koniecpolskiego,  nie  była  znaczącym  starciem.  Już  przez 

współczesnych  była  bagatelizowana,  czy  nawet  nie  uznawana  za  b itwę  sensu 

stricte.  Nie  przyniosła  Koniecpolskiemu  żadnych  korzyści  s trategicznych  – 

wszak  i  tak  wycofał  się  zaraz  pod  Kwidzyń.  Podniosła  jednak  nadwątlone 

morale armii koronnej o czym nie można zapominać. Gdyby jednak  patrzeć  na 

bitwę pod Trzcianą przez pryzmat osiągniętych celów, być może za większego 

zwycięzcę  uznać  by  trzeba  Gustawa  Adolfa.  Armia  szwedzka  i  tak  była  w 

odwrocie oddając inicjatywę przeciwnikowi. W wyścigu do  Sztumu, Szwedom 

ewidentnie  zależało  na  ratowaniu  art ylerii  i  piechoty,  o  czym  świadczy 

chociażby  gotowość  do  poświęcenia  jazdy.  Ten  cel  Szwedzi  zrealizowali , 

choć  nie  bez  strat  –  nie  były  one  jednak  aż  tak  wysokie  jak  wynika  ze 

starszych opracowań. 

Nie  można  też  stwierdzić,  by  b itwa  wywarła  większy  wpływ  na  dalszą 

kompanię.  Ze  źródeł  dowiadujemy  się,  co  pra wda  o  posiłkach  które  przybył y 

do  Koniecpolskiego  kilka  dni  później,  ale  były  one  częścią  wyprawy 

królewskiej do Prus, planowanej już od dłuższego czasu i nie mającej żadnego 

związku z bitwą. W  obliczu tak iej przewagi Szwedzi i tak  mogli jedyne  co , to 

zamknąć  się  w  twierdzach  i  czekać  na   przybycie  posiłków  ze  Szwecji  bądź   z 

Inflant.  

Zastanawiać  by  się  można  co  by  było  gdyby  Koniecpolskiemu  udało  się 

rozbić  całe  zgrupowanie  szwedzkie.  Prawdopodobnie  niewiele   by  to  zmieniło 

– Szwedzi nadal  posiadali znaczne siły w  Prusach ,  a dzięki spokojnej sytuacji 

w  Inflantach,  mogli  stamtąd  ściągnąć  dodatkowe  siły.  Być  może  gdyby  pod 

Trzcianą  poległ  Gustaw  Adolf,  lub  gdyby  został  wzięty  do  niewoli,  bitwa  ta 

mogłaby przeważ yć szalę zwycięstwa na stronę Rzeczpospolitej.  

Nie  należy  jednak  tracić  czasu  na  gdybanie.  Nie  jest  to  cel  pracy 

historyka.  Zwycięstwo  pod  Trzcianą,  choć  zasłużenie  jest  powodem  do  dumy, 

nie było wielką wiktorią i nie odegrało większej roli w wojnie o Gdańsk. Rola 

background image

wielkiego  sukcesu  została  tej  bitwie  p rzypisana  przez  polskich  historyków. 

Ocena  t a  jednak  na  szczęście  zmienił a  się  w  ost atnich  l atach ,  doceni aj ąc 

szwedzkiego  żołnierza,  który  wykazał  się  dyscypliną  i  wysokimi  morale. 

Bitwa  pod  Trzcianą  jest  też  doskonałym  dowodem  na  to,  jak  w  pracy 

histor yka  należ y uważać i j ak wi el e znaczą rzet elnoś ć i  trz eźwy os ąd.  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

B IB LIOGRAF IA  

Żródła: 

*Laskows ki O.,  Prz ycz ynki do dzi ałań  het mana pol nego  kor onnego St anisł awa 

Koni ecpols ki ego  w   Prus ach  Ws chodni ch  i  na  Pomorz u  prz eciwko  Gustaw owi 

Adolf owi  w:  Prz egl ąd  Hi stor yczno - Woj skow y,  tom  IX,  z es z yt  2,  Wojs kowe 

Biuro Hi stor yczne, 1936 .  

*Przyłęcki  S.,  Pamiętniki  o  Koniecpolskich:  przyczynek  do  dziejów  polskich 

XVII w ieku , Lwów 1842 .  

*Pias ecki  P.,

 

Kronika  Pawła  Piaseckiego  biskupa  przemyślskiego.  Polski 

przekład  wedle  dawnego  rękopismu,  poprzedzony  studyjum  krytyczném  nad 

życiem  i  pismami  autora ,  Drukarnia  Uniwersytetu  Jagiellońskiego,  Kraków 

1870.   

Opracowani a:  

* Anusi k Z.,  Gustaw II Adolf , w yd. Os soli neum, W rocław 1996 . 

* Balcerek M .,  Z dobycie Rygi  w 1611roku -  rew anż  za Kir chol m?   w:  Woj ny 

północne XVI-XVIII wieku, wyd. TNT, Toruń 2007.  

* Czwółka A., Konflikty i spory wśród dowódców litewskich w czasie wojny w 

Infl antach w l atach 1625 -1629 i i ch wpł yw na prz ebi eg dz iałań mil itar nych  w:  

Wojny północne XVI-XVIII wieku, wyd. TNT, Toruń 2007.  

* Franz M.,  Wojs kow ość Koz aczyzny Zaporos kiej: geneza i charakt er ,  w yd. 

Adam Marszałek, Toruń 2002.  

* Paradows ki M .,  Z agadni enie str at s zwedzki ch w bitwi e pod Trzci aną 27 

cz erw ca 1629  w:  Studia i  mater iał y do hi storii  woj en ze Szw ecją 1600 -1635,  

Napoleon V, Oświęcim 2013.  

* Podhorodecki  L.,  Rapi er i  koncerz ,  w yd. Ksi ążka i  Wiedz a, Warsz awa 1985 . 

* Romański R., Kozaczyzna, wyd. Bellona, Warszawa 1999.  

* Sikora R.,  Fenomen husarii , w yd. Eri ca, Warszawa  2013  

background image

* Sikora R.,  Woj skowość pol ska w  dobie wojny pols ko -szw edz ki ej 1626 -1629. 

Kryz ys mocarstw a , wyd. S orus, Poznań 2005 .  

* Skworoda P .,  Woj ny Rzecz ypospolit ej Obojga Nar odów  z e Sz wecją , w yd. 

TR IO, W arszawa 2007 .  

* Staszewski  J .,  Bitw a pod Trz ci aną  w:  Pr zegl ąd Hist or yczno -Wojs kow y , t. 

IX,  z. 2,  w yd.  Wojs kowe Bi uro Histor yc zne,   1936.  

* Teodorczyk Jerzy, Wyprawa szwedzka z Meklemburgii do Prus Królewskich 

wiosną 1627 r., w: Studia i Materi ały do Historii Wojskowości t. VI cz.2, 

1960.   

* Teodorcz yk J erz y,  Bitwa pod Gniew em (22.IX. — 29.IX.—1.X.1626). 

Pierwsza porażka husarii, w: Studia i Materiały do Historii Wojskowości , t. 

XII cz.2, 1966.  

* Teodorcz yk J erz y,  Pols ki e wojsko i  szt uka w oj enna pi erw sz ej poł owy XVII 

wieku, w:  Studia i Mater iał y do Historii  Wojs kow oś ci ,  t. XX I, r. 1978 .  

* Wimmer J ., Pols ka -Szw ecja: konfli kty z brojne w  XVI -XVIII wieku , w yd. 

Napoleon V, Oświęcim 2013. 

* Wimmer J ., Hi stori a pi echot y polski ej do 1864 , w yd. MON, Warsz awa  

1978  

* Wisner H.,  Dwa polski e plany wojny sz wedzki ej z 1629  roku (proj ekty 

Jerzego Zbaraskiego i Krzysztofa Radziwiłła)  w: Zapiski Historyczne, tom 

XLII, zesz yt 2, PWN, 1977 .  

* Wisner H.,  Pol ska sztuka w oj enna pi erwszej  połow y XVII w ieku. 

Wątpliwości i hipotezy, w: Kwartalnik Historyczny, t. LXXXIV z.2, r. 1977. 

* Wisner H.  Wojna i nflancka 1625 -1629, w: St udi a i Mat er iał y do Historii 

Wojskowości, t. XVI cz.1, 1970.  

* Wisner H., Z ygmunt III , w yd.  Zakład Narodow y im.  Ossoli ńskich, W rocław 

1991.  

 

background image

Opracowani a elek troniczn e : 

* Paradows ki M .,  Sił y s prz ymierzonych w   bitwi e pod T rz cianem 

http://kadrinazi.blogspot.co.uk/search/label/Trzciano%201629 (dostęp z 13.05.2016). 

* Pieńkowski M., „Lew Północy” ucieka przed husarią: bitwa pod Trzcianą (1629)

http://histmag.org/Lew-Polnocy-ucieka-przed-husaria-bitwa-pod-Trzciana-27-czerwca-1629-

9646 (dostęp 12.05.2016).