background image

 

28 

Martin Kitchen, Historia Europy 1919 – 1939 
s. 28 – 54 
 
ROZDZIAŁ II 
 
Sprawy gospodarcze. 
 
 
  Inflacja i kryzys 
 
  Choć historycy gospodarczy będą niewątpliwie wciąż się spie- 
  rać co do długofalowych skutków wojny, a zwłaszcza czy była 
  ona, czy też nie bezpośrednim powodem wielkiego kryzysu gospo- 
  darczego, nie ma najmniejszej wątpliwości, iż jej bezpośredni 
  wpływ na życie gospodarcze i społeczne był dogłębny i katastrofal- 
  ny. Najbardziej widoczną i doraźną jej konsekwencją były ogrom- 
  ne straty ludzkie. 
  W okresie wojny zmobilizowano około 60 mln Europejczyków, 
  z których około 8 mln poległo, 7 mln zostało na trwałe inwalidami, 
  a 13 mln odniosło poważne rany. Oczywiście najwięcej ofiar było 
  wśród młodych mężczyzn. W Niemczech 40"% zabitych pochodziło 
  z grupy wiekowej od 20 do 24 roku życia, a 63% plasowało się 
  w grupie wiekowej od 20 do 30 roku życia. Tylko 4,5% ofiar miało 
  ponad 40 lat. W tych liczbach kryły się też różnice klasowe. Wykwa- 
  lifikowani robotnicy, z których wielu było zwolnionych od obowiąz- 
  kowej służby wojskowej, ucierpieli najmniej. Za to klasa średnia, 
  która u wszystkich walczących stron stanowiła rdzeń korpusu oficer- 
  skiego, poniosła największe straty. 
  Chociaż dane statystyczne są niepełne, ustalono, że Niemcy stra- 
  ciły 15,1% męskiej populacji, Austro-Węgry 17,1%, Francja 10,5 %, 
  a Anglia 5,1%. Wielu zabitych pozostawiło w domu wdowy i sieroty. 
  Zginęło 1,4 mln Francuzów. Pozostało 680000 wdów oraz dzięki 
  zadziwiającemu niskiemu przyrostowi naturalnemu stosunkowo nis- 
  ka liczba sierot, bo tylko 760000. W całej Europie było około 4,25 
  miliona wdów i przypuszczalnie około 8 milionów sierot. 
  Raptowny wzrost ofiar wśród ludności cywilnej był spowodowa- 
  ny niedożywieniem, fatalnymi warunkami sanitarnymi, nędzą oraz 
  straszliwą epidemią grypy "hiszpanki". Śmiertelność wśród niemow- 
  ląt, ten doskonały wskaźnik ogólnego poziomu zdrowotności, gwał- 
  townie wzrosła w roku 1918. Około 5 mln ludności cywilnej zginęło 
  na skutek wojny. W 1916 roku ludność cywilną dotknął też raptow- 
ny spadek liczby urodzeń. W roku tym liczba urodzeń we Francji 

background image

 

29 

  była o połowę niższa niż w roku 1913, a w Niemczech spadła 
  w porównywalnej mierze w roku następnym. Gdyby liczba urodzeń 
  pozostała na poziomie roku 1913 ludność Niemiec wzrosłaby w cza- 
  sie wojny o 3,7 mln, Francji o 911000, a Anglii o 776000. 
  W latach przedwojennych było w Europie nieco więcej kobiet niż 
  mężczyzn i ta tendencja umocniła się w wyniku wojny. W 1921 roku 
  52,4% ludności Niemiec stanowiły kobiety. We Francji liczba ta wy- 
  nosiła 52,5%, a w Anglii 52,3%. W roku 1921 36,8% kobiet było 
  samotnych, co stanowiło wzrost w stosunku do liczby 31,3% z roku 
  1911. Po części było to rezultatem wzrostu liczby rozwodów, będą- 
  cego wynikiem napięć związanych z długą separacją małżonków 
  podczas wojny oraz rozluźnieniem zasad moralnych w powojennym 
  świecie. W Niemczech liczba rozwodów podwoiła się z początkiem 
  lat dwudziestych; to samo nastąpiło we Francji i Anglii. 
  W ten sposób wystąpił nieznaczny wzrost liczby kobiet w grupie 
starszej wiekowo oraz w proporcji kobiet do mężczyzn. Trochę wię- 
cej kobiet niż przed wojną zajmowało kierownicze lub zawodowe 
stanowiska, lecz ten fakt nie oznaczał bynajmniej rewolucyjnej zmia- 
ny w pozycji kobiet. Mężczyźni byli nadal lekarzami, a kobiety aku- 
szerkami, zaś przedsiębiorstwa zarządzane przez kobiety były z pew- 
nością mniej ważne od tych, którymi kierowali mężczyźni. Liczba 
kobiet zatrudnionych w przemyśle znacznie zmalała po wojnie, 
  a mężczyźni powracający z frontu zajęli dawne miejsca pracy, pod- 
czas gdy kobiety znajdowały zatrudnienie głównie w sektorze usług 
oraz w rolnictwie. Tymczasem praca w przemyśle uległa zmianie 
w wyniku mechanizacji i racjonalizacji produkcji, co sprawiło, że 
przystosowanie się dawnych żołnierzy do życia w cywilu stało się je- 
szcze trudniejsze. Wojna przyspieszyła także znacznie proces urba- 
nizacji i właśnie w miastach przemiany i napięcia społeczne spowo- 
dowane wojną uzewnętrzniły się najbardziej. 
  Mimo tych straszliwych i niepotrzebnych ofiar ludzkich w okresie 
wojny byłoby poważnym błędem przypisywanie wszystkich niedo- 
godności życia w okresie powojennym nieobecności "straconego po- 
kolenia". Według tego mitu elity intelektualne uległy likwidacji fizy- 
cznej w czasie wojny i zastąpiły je miernoty, które następnie zostały 
drugorzędnymi politykami, przedsiębiorcami bez wyobraźni lub 
ograniczonymi biurokratami, niezdolnymi do uporania się z kolejny- 
mi kryzysami. Oni to bezpośrednio odpowiadali za wybuch następ- 
nej wojny. Jest prawdą, że młode elity intelektualne ucierpiały naj- 
bardziej, lecz jeśli nawet poległo 2680 absolwentów Oksfordu, należy 

background image

 

30 

  także pamiętać, że 14650 (80% tych, co służyli w wojsku) uratowało 
  swe głowy. Rozpatrując rzecz całą w brutalnych kategoriach ekono- 
  micznych można by twierdzić, iż jako że okres powojenny charakte- 
  ryzowało wysokie bezrobocie, tak poważne ubytki złagodziły sytua- 
  cję na rynku pracy pomimo braku ludzi wykwalifikowanych, inteli- 
  gentnych i przedsiębiorczych. 
  Wojna spowodowała także straty materialne na skalę bez pre- 
  cedensu. We Francji 250000 budynków uległo zniszczeniu, a dal- 
  szych 4500000 zostało uszkodzonych. 6000 mil kwadratowych 
  terenu uległo dewastacji i to takiego, który stanowił o 20% jej pro- 
  dukcji rolnej, 70% produkcji węgla i 65"% produkcji stali. Ocenia 
  się, że ogólna suma strat materialnych w okresie wojny równała się 
  30000 mln dolarów. Niemcy ucierpiały najmniej, a ich straty wynio- 
  sły tylko 1750 mln dolarów. Takie liczby mogą łatwo wprowadzać 
  w błąd. W kategoriach wartości, liczonych w dolarach, takie kraje, 
  jak np. Polska nie ucierpiały zbytnio, chociaż 11 mln hektarów ziemi 
  ornej i 6 mln hektarów terenów leśnych uległo dewastacji, zginęło 
  60% pogłowia bydła, a 1,8 mln budynków zostało zniszczonych. 
  Straty w całej Europie Wschodniej i na Bałkanach były podobne, 
  a w Rosji ofiary w ludziach i straty materialne w czasie wojny świato- 
  wej, a następnie podczas wojny domowej, były wprost niewyobra- 
  żalne. 
  Koszt prowadzenia przez cztery lata niemal totalnej wojny był 
  straszliwy i przekraczał 6,5 raza wszystkie długi narodowe całego 
  świata od końca XVIII w. do 1914 roku. Z tej sumy 260 mld dolarów 
  sprzymierzeni byli winni 176 mld dolarów. Większość kosztów woj- 
  ny pokrywano z deficytu budżetowego, a wpływy bieżące wystarcza- 
  ły jedynie na pokrycie nieznacznej części wydatków. W rezultacie 
  nastąpił ogromny wzrost dopływu pieniądza, podczas gdy rezerwy 
  złota i srebra uległy drastycznemu zmniejszeniu. Większość stron za- 
  angażowanych w konflikcie odstąpiła od standardu złota, a ich waluty 
  szybko się zdewaluowały. Inflacja raptownie wzrosła, lecz w więk- 
  szości krajów pozostawała pod kontrolą do końca wojny. Zdecydo- 
  wana polityka państwa była też w stanie zahamować chroniczną in- 
  flację w latach bezpośrednio po wojnie. 
  Chociaż państwa centralne nie poniosły zbyt wielkich strat mate- 
  rialnych zostały one zmuszone do oddania wielu swoich aktywów 
  w wyniku ustaleń traktatowych. Np. Niemcy utraciły około 15% przed- 
  wojennego potencjału, wszystkie inwestycje zagraniczne oraz 90% 
floty handlowej. Zmiany terytorialne spowodowały szereg istotnych 

background image

 

31 

dyslokacji, a całą kwotę spłat reparacyjnych, nigdy wyraźnie nie 
określoną, powszechnie uznano za ciężar nie do zniesienia. Traktat 
wersalski był niewątpliwie surowy, lecz trudno by go uznać za przy- 
czynę wszystkich trudności gospodarczych Niemiec. 
  Skutki postanowień traktatowych dotknęły także Austrię i Węgry. 
W tej pierwszej produkcja rolnicza spadła o 53% i w roku 1919 Au- 
stria właściwie głodowała. Chociaż państwo to liczyło zaledwie 6,5 
mln mieszkańców, pozostało w nim 615000 urzędników państwo- 
wych, którzy niegdyś zarządzali całym cesarstwem, liczącym 52 mln 
ludności. W powszechnym przekonaniu większości Austriaków ta 
patetyczna pozostałość po wielkim imperium, głodująca i odcięta od 
tradycyjnych złóż surowcowych i rynków zbytu, której instytucjom 
finansowym zabroniono dostępu do większości możliwych inwesty- 
cji, nie miała szans przetrwania. Węgry, które utraciły większość te- 
rytorium na rzecz Rumunii, Jugosławii i Czechosłowacji, znalazły się 
w podobnej sytuacji. 
  Terytorialnie najwięcej zyskały takie państwa, jak Polska, Cze- 
chosłowacja, Jugosławia i Rumunia, lecz wszystkie przeżywały po- 
ważne trudności i skrajną nędzę oraz stanęły wobec konieczności 
zintegrowania swoich terytoriów w jedną spójną całość gospodarczą. 
Nawet kraje neutralne, w których powstały wielkie fortuny w okresie 
wojny, cierpiały na poważne niedobory, szybki wzrost inflacji oraz 
wysokie bezrobocie. Dwa kraje odniosły największe korzyści z tej 
wojny - Stany Zjednoczone i Japonia. USA przekształciły czysty de- 
bet wynoszący około 3700 mln dolarów, z wykluczeniem długów 
rządowych, w czysty kredyt wynoszący mniej więcej tyle samo. Pro- 
dukcja przemysłowa uległa zwiększeniu w wyniku zapotrzebowania 
aliantów na towary amerykańskie, a same Stany Zjednoczone udzie- 
liły im ogromnych pożyczek, tak że pod koniec wojny stały się dru- 
gim po Anglii państwem wierzycielskim w świecie. Japonia odegrała 
tylko rolę drugorzędną w tej wojnie, ale uzyskała spektakularny przy- 
rost produkcji przemysłowej. Między rokiem 1913 a 1918 eksport ja- 
poński wzrósł trzykrotnie. 
  Jednak  nawet Stany Zjednoczone i Japonia ucierpiały na sku- 
tek dyslokacji w gospodarce z okresu wojny. Amerykanie po wojnie 
musieli stworzyć miejsca pracy dla 4 mln żołnierzy, a farmerów po- 
ważnie dotknął spadek cen na produkty rolne, które w okresie wojny 
wzrosły niepomiernie. Eksport wyrobów przemysłowych z Nowego 
Ś

wiata do Europy był tylko wtedy możliwy, gdy Amerykanie wyrazili 

gotowość uruchomienia linii kredytowych. Przemysłowcy tak przy- 

background image

 

32 

  wykli do maksymy "interes przede wszystkim", iż wydawali się nie 
  dostrzegać faktu, że świat zmienił się radykalnie w wyniku wojny. 
  Nawet Japończycy odczuli wyraźne zmniejszenie się obrotów handlu 
  światowego oraz skutki wzrostu inflacji w poszczególnych krajach. 
  Chociaż wszystkie państwa europejskie wyrażały gorące pragnie- 
  nie powrotu do naturalnych stosunków handlowych, okazało się to 
  szczególnie trudne. Odstąpiono od standardu złota, poszczególne 
  waluty uległy w różnym stopniu dewaluacji, a rekonstrukcja i przy- 
  wrócenie handlu światowego nie były możliwe bez ustabilizowania 
  się kursów walut. Wobec ogromnych długów, reparacji i dyslokacji 
  spowodowanych zniszczeniami wojennymi i wytyczeniem nowych 
  granic w Europie, zadanie przywrócenia rzeczywistej wartości posz- 
  czególnym walutom okazało się niezwykle skomplikowane, a rządy 
  nastawione na osiągnięcie krótkoterminowych korzyści odnosiły się 
  często niechętnie do uporania się ze zjawiskiem inflacji. 
  Wojna spowodowała też wzrost zapotrzebowania na żelazo, stal 
  i węgiel; przemysł stoczniowy i maszynowy rozwijał się doskonale. 
  Po zakończeniu działań wojennych wystąpił istotny problem nadpro- 
  dukcji, gdyż było niemożliwością utrzymanie tak wysokiego popytu. 
  To samo odnosiło się do surowców i produktów rolnych. Obydwa 
  sektory rozwinęły się nadmiernie w wyniku zapotrzebowania wojen- 
  nego. Gdy popyt zmalał, zabrakło rynków zbytu na cukier kubański, 
  kauczuk malajski, cynę boliwijską lub północnoamerykańskie zboże. 
  W rezultacie ceny spadły; dochody uległy zmniejszeniu, a wraz 
  z tym zmalało zapotrzebowanie na towary europejskie. Import za- 
  stępczy, który pojawił się z konieczności w okresie wojny, był nadal 
  kontynuowany po wojnie, doprowadzając do zaniku dominacji ta- 
  kich gałęzi przemysłu, jak produkujące farbniki w Niemczech lub 
  tkaniny bawełniane w Lancashire. Nowe technologie, rozwinięte 
  w czasie wojny, podminowały również przemysły tradycyjne. Azota- 
  ny syntetyczne wyparły nawozy naturalne z Chile, a ropa naftowa za- 
  stąpiła węgiel jako podstawowy surowiec energetyczny. W starych 
  gałęziach przemysłu nowinki te spotykały się jednak ze zdecydowa- 
  ną niechęcią. Powodowało to poważne trudności przy restrukturyza- 
  cji i unowocześnieniu gospodarki. Większość polityków była równie 
  konserwatywna, jak ograniczeni biznesmeni, tak więc wiele możli- 
  wości stworzenia nowego, nowoczesnego i dynamicznego porządku 
  gospodarczego zaprzepaszczono w wyniku prób nawrotu do świata, 
  który przeminął. 
Można by twierdzić, że ten świat i tak kończył się, a wojna jedy- 

background image

 

33 

nie przyspieszyła proces jego odejścia. Wolny handel ustępował 
miejsca protekcjonizmowi, a na rynkach zaczynały dominować kar- 
tele i koncerny. Siła nabywcza walut europejskich zmieniała się, 
a ich wartość trzeba było ustalać na różnej wysokości, gdyż wyniki 
gospodarcze poszczególnych państw znacznie się od siebie różniły. 
Nawet magiczny standard złota nie był w stanie zapewnić stabilności 
kursów wymiany walut w nieskończoność. Interwencjonizm pań- 
stwowy w gospodarce już w latach przedwojennych był wyraźny, 
a zarysy systemu, który Hilferding miał określić jako "zorganizowany 
kapitalizm", zostały wówczas jasno sprecyzowane. 
  Masowe wydatki na nieproduktywne i służące zniszczeniu towary 
i usługi są typowe dla wszystkich wojen i nieuchronnie prowadzą do 
inflacji. Skutki inflacyjne Wielkiej Wojny były jednak bez preceden- 
su, a ekspertom nie udało się określić nagromadzonego popytu, jaki 
mógł zostać wyzwolony z chwilą zaprzestania racjonowania, kontyn- 
gentów i kontroli. Europa cierpiała na niedobór surowców, kapitału 
i towarów konsumpcyjnych. Brakowało statków, a komunikacja lą- 
dowa nie wykorzystywała swoich możliwości transportowych. Wysił- 
ki Najwyższej Rady Gospodarczej, Europejskiej Komisji Węglowej 
oraz planu Meulena celem przezwyciężenia niedoborów okazały się 
mało skuteczne. Gorączkowa pogoń za surowcami napędzała infla- 
cję, spowalniała odbudowę gospodarczą i prowadziła do dalszego 
spadku wartości pieniądza. W latach 1919-1920 Europa importowała 
towary o wartości 17,5 mld dolarów, a eksportowała za 5 mld. Rządy 
uczyniły niewiele dla zamknięcia tej poszerzającej się luki i gorącz- 
kowo usiłowały regulować ogromne długi, rzucając wielkie ilości 
swych walut na rynki spekulacyjne i pertraktując o krótkoterminowe 
kredyty z coraz to bardziej opornymi wierzycielami. Przemysłowcy 
dążyli do usunięcia dokuczliwej kontroli cen z okresu wojny, rządy 
spełniały ich żądania, a stopa inflacji wzrastała coraz bardziej. 
W roku 1920 ceny towarów w Anglii przekroczyły trzykrotnie po- 
ziom z 1913 roku, a w Niemczech ten wzrost był pięciokrotny. 
W Europie Wschodniej sytuacja była wręcz katastrofalna. Ceny 
w Austrii były 14000 razy większe niż przed wojną, na Węgrzech 
ten wskaźnik wynosił 23000, w Polsce 2,5 mln, a w Rosji 4 mld. 
  W początkach roku 1920 powojenny boom zaczynał się koń- 
czyć. Najwcześniej nastąpiło to w krajach, w których ożywienie gos- 
podarcze było najszybsze. Przyjmując wskaźnik produkcji za 100 
w roku 1913, Stany Zjednoczone osiągnęły 122, Japonia 176, Anglia 
93, Francja 70, a Niemcy 59. Działalność produkcyjna znacznie 

background image

 

34 

  osłabła w Stanach Zjednoczonych w styczniu, w marcu giełda tokij- 
  ska załamała się, a ceny tak podstawowych artykułów jak ryż spadły 
  drastycznie. W całej Europie nastąpiła obniżka cen, wzrosło bezro- 
  bocie i spadł poziom produkcji przemysłowej. Jedynie te kraje, któ- 
  rych waluta nie miała praktycznie żadnej wartości, potrafiły utrzymać 
  dotychczasowy poziom produkcji, gdyż ceny ich towarów były kon- 
  kurencyjne. Recesja w Stanach Zjednoczonych w latach 1920-1921, 
  szybsza i głębsza niż w czasie wielkiego kryzysu w 1929 roku, była 
  na szczęście krótkotrwała. 
  Historycy gospodarczy nie są pewni, dlaczego ceny spadły aż tak 
  bardzo. Argument, że główna przyczyna tkwiła w podaży, nie jest 
  specjalnie przekonywający. Ceny surowców istotnie się obniżyły, 
  lecz nastąpiło to dopiero wtedy, gdy zaczęły spadać ceny towarów 
  przemysłowych, dlatego nie było powodu, aby tańsze surowce miały 
  spowodować recesję w przemyśle. Istnieją pewne dowody na to, że 
  bariera popytu mogła wymusić spadek cen, lecz nie była ona aż tak 
  wysoka, aby wywołać tak dramatyczny skutek. Znacznie ważniejsza 
  była surowa polityka deflacyjna rządów USA i Anglii. Rządy te były 
  zdecydowane zrównoważyć budżet, zmniejszyć wydatki wojskowe 
  i ograniczyć kredyty. Środki te, podjęte w momencie, gdy zarysowały 
  się trendy spadkowe w gospodarce światowej, wyraźnie zaostrzyły 
  ich skutki. Inne kraje, jak Austria, Węgry, Polska, Rosja, a zwłaszcza 
  Niemcy wolały prowadzić politykę inflacyjną. 
  Spadek cen na towary utrudnił znacznie państwom dłużniczym 
  wywiązanie się ze zobowiązań płatniczych wobec państw wierzy- 
  cielskich, przy założeniu, że istotnie pragnęły to uczynić. Zarówno 
  problem zadłużenia między aliantami, jak kwestia reparacji stały się 
  jeszcze trudniejsze do rozwiązania. Surowa polityka deflacyjna rządu 
  Stanów Zjednoczonych spowodowała ostry spadek eksportu na ten 
  tak ważny rynek zbytu, a Europa zaczęła odczuwać brak dolarów, 
  który można było tylko w części zrekompensować sprzedażą rezerw 
  złota, co z kolei odsunęło w czasie stabilizację walut europejskich. 
  Problem europejskich gospodarek narodowych polegał na tym, że 
  zaciągnęły pożyczki w czasie, gdy ceny były wysokie, a musiały je 
  spłacać wówczas, gdy ceny spadły o mniej więcej 43%. Wszelkie 
  próby stymulowania wzrostu produkcji celem spłaty tych długów 
  prowadziły do jeszcze dotkliwszej obniżki cen. 
  Do początku kryzysu niewiele udało się rozstrzygnąć w kwestii 
  wysokości kwot reparacyjnych, z wyjątkiem tego, iż Niemcy winny 
wypłacić 1 mld funtów tytułem zadatku. Na konferencji w Spa 

background image

 

35 

w czerwcu 1920 roku ustalono, że Francja otrzyma 52"% wszystkich 
reparacji, Anglia 22%, Włochy 10"%, a Belgia 8"%.-W kwietniu roku 
następnego Komisja Reparacyjna zadecydowała, iż Niemcy mają 
łącznie zapłacić 132 mld marek w złocie, co równało się mniej wię- 
cej 6,6 mld funtów szterlingów. Rządy państw alianckich zdawały 
sobie w pełni sprawę z tego, iż jest to suma nierealistycznie wysoka, 
dlatego przełożyły na czas nieokreślony spłatę 2/3 tej sumy, zezwala- 
jąc na to, aby Niemcy zapłaciły tę część po odzyskaniu zdolności 
płatniczych. 
  Niemcy miały płacić rocznie 2 mld marek w złocie, lecz wkrótce 
zawiadomiły Komisję, iż będzie to niemożliwe. Inflacji w Niemczech 
sprzyjała odmowa rządu podniesienia podatków od dochodów i zys- 
ków przedsiębiorstw z okresu wojny, zwiększył się także wzrost ko- 
sztów siły roboczej, której udało się tuż po wojnie wywalczyć wyż- 
sze płace i krótszy tydzień pracy. Problemem podstawowym było, jak 
rozłożyć koszty wynikające z konieczności odbudowy i restruktury- 
zacji gospodarki. Partie prawicowe nie były skłonne zaakceptować 
wyższych podatków, podczas gdy lewica nie zgadzała się na defla- 
cję. Ponieważ kolejne rządy były bardzo chwiejne, nic w tej kwestii 
nie mogły uczynić. Wysiłki Erzbergera uporządkowania finansów 
i podniesienia podatków spełzły na niczym. Wkrótce padł on zresztą 
od kuli mordercy. Dochody były żałośnie niskie, a dług krajowy 
wzrastał alarmująco. W miarę, jak marka zyskiwała na wartości, ko- 
szty importu rosły, a spłata reparacji w naturze stawała się coraz 
trudniejsza. Rezerwy złota i obcych walut zaczęły się wyczerpywać, 
a kurs marki w stosunku do głównych walut świata raptownie spadł. 
  Anglicy byli gotowi zaakceptować dwuletnie moratorium na spła- 
tę reparacji w gotówce, lecz Francuzi nie wyrazili na to zgody. Nie 
widzieli oni powodu, dla którego Niemcy nie miałyby zapłacić za 
wywołaną przez siebie wojnę. Zaczęli też myśleć w kategoriach 
"gwarancji produkcyjnych", rozumiejąc pod tym terminem okupację 
Zagłębia Ruhry dla zapewnienia sobie spłaty rat reparacyjnych. Tak 
więc gdy Niemcy wystąpiły w lipcu 1922 roku o dwuletnie morato- 
rium spłaty rat w gotówce, rządy Francji i Anglii nie były w stanie 
wypracować wspólnego stanowiska. Niemcy ponownie wystąpiły 
z tą propozycją w listopadzie w nadziei, że uda im się przekonać 
aliantów o konieczności takiego moratorium dla stabilizacji marki. 
Francuzi znów odmówili. W grudniu Niemcy nie były w stanie wy- 
wiązać się z wymaganych dostaw w naturze i 11 stycznia 1923 roku 
Francuzi i Belgowie wkroczyli do Zagłębia Ruhry. 

background image

 

36 

  Przed zajęciem Zagłębia Ruhry Bank Rzeszy zaczął gorączkowo 
  drukować pieniądze celem sprostania zapotrzebowaniu na waluty 
  obce, a także aby utrzymać elastyczność systemu bankowego. Druk 
  pieniędzy trwał także po zajęciu Ruhry, gdyż rząd przyjął politykę 
  biernego oporu, a strajkującym trzeba było jakoś zapłacić. W rezulta- 
  cie nastąpiło całkowite załamanie waluty niemieckiej, co nakłoniło 
  rząd do zarzucenia polityki biernego oporu i wypuszczenia nowego 
  pieniądza - rentenmarki. 
  Komisja Reparacyjna utworzyła dwie podkomisje celem zbadania 
  kwestii reparacji i w kwietniu 1924 roku przyjęła zalecenia komisji 
  pracującej pod kierunkiem amerykańskiego generała, finansisty i póź- 
  niejszego wiceprezydenta USA, Charlesa C. Dawesa. Plan Dawesa 
  nie zmieniał kwot reparacji, jakie były winne Niemcy, gdyż jakakol- 
  wiek ich redukcja byłaby nie do przyjęcia dla Francuzów, lecz wpro- 
  wadzał stopniowy wzrost corocznych spłat od kwoty 1 mld marek 
  w 1924 roku do 2,5 mld w roku 1929, gdyż przypuszczano - o iro- 
  nio! - że gospodarka niemiecka odzyska do tej pory swoją stabil- 
  ność. Celem postawienia Niemców na nogi zaproponowano im po- 
  życzkę w wysokości 800 mln marek w złocie. 
  Z początku plan Dawesa funkcjonował nadzwyczaj sprawnie. Re- 
  gularnie dokonywano dorocznych spłat, nowa marka okazała się za- 
  dziwiająco stabilna, a Francuzi nie byli już w stanie dominować 
  w Komisji Reparacyjnej i jednostronnie wymuszać spłaty reparacji. 
  Lecz większość spłat dokonywano za pomocą pożyczanych pienię- 
  dzy, uzyskanych najczęściej drogą krótkoterminowych pożyczek. 
  W latach 1924-1930 Niemcy pożyczyły około 29 mld marek za gra- 
  nicą, a zapłaciły około 10,3 mld w reparacjach. Niemcy otrzymały 
  znacznie więcej gotówki po Wielkiej Wojnie niż za pośrednictwem 
  Planu Marshalla. Była to zapowiedź przyszłych kłopotów, gdyż na- 
  wet bez kryzysu z roku 1929 było rzeczą niemożliwą, aby pożyczki 
  na taką skalę, większe od sum wypłacanych tytułem reparacji i wy- 
  starczające jedynie na spłatę odsetek od długów wćześniejszych, 
  można było zaciągać w nieskończoność. Kredyty te zachęcały Niem- 
  cy do importowania towarów i zmniejszały skłonność krajów wierzy- 
  cielskich do kupowania towarów niemieckich. Łatwy dostęp do kapi- 
  tału w Niemczech pobudzał rynek wewnętrzny kosztem eksportu. 
  W rezultacie skutki kryzysu były znacznie głębsze z powodu zależ- 
  ności gospodarki niemieckiej od tak znacznych sum kapitałowych 
  z pożyczek krótkoterminowych. 
W porównaniu z problemem reparacji kwestia zadłużenia mię- 

background image

 

37 

dzyalianckiego była stosunkowo drugorzędna, lecz i ona stwarzała 
pewne problemy. Z ogólnej sumy 25 mld dolarów, z wyłączeniem 
długów rosyjskich, około połowa zadłużenia przypadała na Stany 
Zjednoczone. Anglia była winna Ameryce 4,7 mld dolarów, lecz 
inne kraje były jej samej dłużne 11,1 mld dolarów, tak więc wyszła 
na czysto. Francja była winna 7 mld dolarów USA i Anglii, lecz poży- 
czyła jedynie 3,5 mld dolarów, tak więc była największym dłużni- 
kiem wśród aliantów. Stąd płynęła jej determinacja wyciągnięcia 
możliwie jak najwięcej pieniędzy od Niemiec. 
  Kilku brytyjskich polityków podjęło sugestię anulowania wszyst- 
kich długów, wysuniętą przez Keynesa, lecz Stany Zjednoczone nie 
wyraziły na to zgody, rozumując całkiem prawidłowo, że udzielono 
tych pożyczek w dobrej wierze i sprzymierzeni byli prawnie zobo- 
wiązani do zwrotu pożyczonych im sum. Amerykanie nie wyrazili 
też zgody na propozycję rozłożenia tych długów na wszystkich alian- 
tów, z jaką wystąpił sir Josiah Stamp, a sugestię powiązania reparacji 
z długami międzyalianckimi także odrzucono. Stopniowo Ameryka- 
nie zaczęli ograniczać swoje pretensje i do roku 1926 dług Francji 
i Belgii uległ redukcji o 50%, dług Włoch o 80%, a Anglii o 30%. 
Alianci otrzymali 60 lat na spłatę pozostałych długów, których opro- 
centowanie było bardzo niskie. 
  Ponieważ Amerykanie nastawali na to, aby ich długi regulowano 
w złocie lub w dolarach, a kraje wierzycielskie nie przyjmowały spła- 
ty długów w naturze z obawy, iż może to doprowadzić do załamania 
się przemysłu krajowego, głównym problemem pozostało zdobycie 
walut na spłatę tych długów. W praktyce państwa wierzycielskie po- 
ż

yczały pieniądze, które następnie zwracano za pośrednictwem eu- 

ropejskich aliantów Stanom Zjednoczonym. Była to sytuacja absurda- 
Ina, która skończyła się z chwilą, gdy kredyty amerykańskie urwały 
się po krachu na Wall Street. Do roku 1931 Amerykanie otrzymali od 
sprzymierzonych jedynie 2,6 mld dolarów z ogólnej sumy 12 mld 
dolarów długu, a i te spłaty zostały z nawiązką sfinansowane reparac- 
jami z Niemiec, co z kolei stanowiło jedynie drobny ułamek kwot, 
jakich od nich pierwotnie się domagano. Francuzi otrzymali od 
Niemców trzy razy tyle, ile zapłacili Amerykanom. Tylko Anglia stra- 
ciła na czysto w tym transferze reparacji i długów wojennych. 
  Choć panowało powszechne odczucie, że rok 1925, rok Locar- 
no, jest rokiem decydującym, w którym Europa wkroczyła znów 
w okres pomyślności, nie należy przeceniać rozmiarów tego oży- 
wienia. Poziom produkcji przemysłowej osiągnął tylko wskaźnik 

background image

 

38 

z roku 1913, a w krajach Europy Wschodniej nie uzyskano nawet 
tego. W Niemczech poziom produkcji był nadal o 10% niższy, 
a w Anglii i we Francji tylko o 10% wyższy. Bezrobocie stanowiło 
trwały i poważny problem. W tym okresie w Anglii milion robotni- 
ków pozostawało bez pracy, a liczba bezrobotnych nigdy nie spadała 
poniżej 9"% zatrudnionych. W Niemczech sytuacja była jeszcze gor- 
sza. W 1926 roku 18% siły roboczej pozostawało bez pracy, a w trzy 
lata później, gdy kryzys w gospodarce jeszcze się nie zaznaczył tak 
dotkliwie, było tam 2 mln bezrobotnych. W krajach skandynawskich 
przez cały ten okres ponad 10% siły roboczej pozostawało bez pra- 
cy. W całej Europie liczba bezrobotnych pozostawała na niezmien- 
nie wysokim poziomie, nawet w okresach względnej prosperity. 
  Ten wysoki wskaźnik bezrobocia był częściowo wynikiem stoso- 
wanej przez wiele rządów polityki deflacyjnej, racjonalizacji i kon- 
centracji przemysłu, a także załamania się sektora rolniczego. Poza 
tym ludność wzrastała szybciej niż poziom produkcji, co powiększa- 
ło szeregi bezrobotnych. Ożywienie w gospodarce było też hamowa- 
ne przez nieustabilizowane kursy walut, spekulacje walutowe, a tak- 
ż

e niedobory surowcowe. Utrudniało to tym krajom, gdzie kurs walu- 

ty zdewaluowano, ciągnięcie korzyści ze zwiększonego eksportu. Ni- 
skie kursy walut utrudniały w znacznym stopniu zakup maszyn i su- 
rowców potrzebnych do odzyskania dawnego miejsca na rynkach za- 
granicznych, a brak kapitału rodzimego był jeszcze jednym czynni- 
kiem hamującym. W tej sytuacji jedyną alternatywą była albo surowa 
gospodarka typu dyktatorskiego, taka jak w Związku Radzieckim, 
albo chodzenie po prośbie do narodów bogatszych. Model stalinow- 
ski nie był atrakcyjny, a sektor prywatny nie był skłonny pożyczać 
pieniędzy tak niepewnym partnerom, jak kraje Europy Wschodniej. 
Takie narody wierzycielskie, jak Stany Zjednoczone i Anglia, nie 
przejawiały większego entuzjazmu w tym względzie i tylko Liga Na- 
rodów występowała z ofertami pomocy w czasach kryzysu, udziela- 
jąc pożyczek na odbudowę gospodarki Austrii w roku 1922, Węgrom 
w 1924 roku oraz Bułgarii i Estonii w 1926 roku. 
  Francja miała nadzieję spłacić znaczne długi zagraniczne wymu- 
szonymi reparacjami niemieckimi. Lecz ani nie określono wysokości 
tych długów, ani wysokości reparacji przed wprowadzeniem w życie 
planu Dawesa oraz układami ze Stanami Zjednoczonymi i Anglią 
w roku 1926. Wobec wysokiej inflacji inwestorzy nie byli skłonni na- 
dal inwestować w obligacje państwowe, niemożliwe było zrówno- 
ważenie budżetu i brak było motywacji do oszczędzania. Od wrze- 
ś

nia 1924 roku do lipca 1926 roku zmieniło się dziesięciu ministrów 

finansów, z których żaden nie potrafił podjąć jakiegoś skutecznego 
działania celem pozyskania zaufania finansistów, którzy woleli inwe- 
stować swe kapitały za granicą. Kurs franka spadł z 18,5 w stosunku 

background image

 

39 

do dolara pod koniec roku 1924 do 49 do dolara 21 lipca 1926 roku. 
Poincare powstrzymywał ten trend spadkowy za pomocą surowej po- 
lityki deflacyjnej, która była do przyjęcia dla bankierów zadowolo- 
nych z faktu, że era kartelu lewicy wreszcie dobiegła kresu. Zaczęli 
oni gorączkowo sprowadzać z powrotem swoje kapitały z zagranicy, 
lecz z kolei gospodarka brytyjska zaczęła popadać w poważne tara- 
paty w rezultacie powrotu do standardu złota i wynikłego strajku ge- 
neralnego. 
  Pomimo tych trudności gospodarka francuska spisywała się dob- 
rze. Handel z zagranicą rozwijał się nieźle w początkach lat dwu- 
dziestych, a ponieważ towary eksportowane do zamożniejszych kra- 
jów często nie były produktami pierwszej potrzeby, nie podlegały 
one zbyt wielkim fluktuacjom cen ani też nie zostały dotknięte ustabi- 
lizowaniem się franka, gdyż nawet przy kursie 25 franków do dolara 
był on i tak zawyżony. Zapasy walutowe Banku Francuskiego wzro- 
sły z 5,3 mln dolarów w listopadzie 1926 roku do 120 mln dolarów 
w maju roku następnego, gdyż spekulanci uważali, iż nastąpi jego 
rewaluacja. Dyrektor Banku Francuskiego Moreau zaczął wymieniać 
funty szterlingi na złoto w takim tempie, iż wydawało się, że Anglia 
będzie zmuszona do rezygnacji ze standardu złota. Interwencja Ame- 
rykanów pomogła w rozładowaniu tej niebezpiecznej sytuacji, lecz 
niepewność utrzymywała się nadal, tym bardziej że Brytyjczycy nie 
mieli jasnego rozeznania co do dalszych zamiarów Francji wobec 
złota. 
  Pod tymi nieporozumieniami kryły się głębokie różnice co do 
kwestii stabilizacji kursu walut. Panowała powszechna zgoda co do 
tego, że należy przywrócić stabilność wymiany walut, lecz utrzymy- 
wały się rozbieżności co do sposobów wprowadzenie tego w życie. 
Szara eminencja angielskiego ministerstwa skarbu sir Charles Haw- 
trey uważał, że stabilizację cen będzie można osiągnąć drogą mię- 
dzynarodowych kredytów, które - choć inflacjogenne - mogłyby 
zrównoważyć skutki cyklicznych nawrotów recesji. Pogląd ten zyskał 
aprobatę, a jego zwolennikami były tak wybitne osobistości, jak Mo- 
reau, Keynes, bankier austriacki Louis Rotszyld, Benesz, a przede 
wszystkim prezes Amerykańskiego Banku Rezerw Benjamin Strong. 
Amerykanie optowali za wielkimi pożyczkami międzynarodowymi 

background image

 

40 

jako środkiem pobudzania amerykańskiego eksportu, stworzenia no- 
wych miejsc pracy i umacniania dolara, chociaż wiele z tych poży- 
czek miało charakter spekulacyjny i było równie wątpliwe z moralne- 
go punktu widzenia, jak najgorsze spekulacje na Wall Street, tak sta- 
nowczo potępiane przez te same osobistości, które je popierały. 
  Część programu stabilizacyjnego dotyczyła powrotu do standardu 
złota, lecz nie tego tradycyjnego, gdzie klient mógł domagać się złota 
od banku centralnego w zamian za pieniądz papierowy. Z wyjątkiem 
Stanów Zjednoczonych, gdzie przynajmniej teoretycznie można się 
było domagać dolarów w złocie do roku 1933, a także Szwecji i kra- 
jów Beneluxu, chodziło o "standard sztab złota". Bank Centralny 
przechowywał sztaby złota w skarbcu z wyłączeniem ludności ze 
swych transakcji. Inne kraje przyjęły "standard korzystnej wymiany", 
w którym kursy walut miały być ustalane drogą operacji na zagrani- 
cznych rynkach walutowych na podstawie stałego kursu wymiany na 
walutę opartą na standarcie złota. Podobne połączenie ekspansji kre- 
dytowej z odmową dopuszczenia zwykłych obywateli do określania 
wartości pieniądza poprzez zakup złota zostało potępione przez ta- 
kich monetarystów, jak Hayek i von Mises, a także przez takich ban- 
kierów, jak Hjalmar Schacht, którego oburzała nadmierna władza 
i potęga takich osobistości, jak Strong i Montague Norman z Banku 
Angielskiego. 
  Moreau zgadzał się z Schachtem i ostro sprzeciwiał się systemo- 
wi, który uznawał jedynie dolara i funta szterlinga za waluty świato- 
we, zezwalał Strongowi i Normanowi spotykać się za zamkniętymi 
drzwiami i podejmować decyzje o decydującym wpływie na gospo- 
darkę całego globu. System ten pozbawiał inne kraje suwerenności 
gospodarczej, a ponieważ jego celem naczelnym była ochrona inte- 
resów Amerykanów i Anglików, musiał na dłuższą metę okazać się 
zawodny. 
  Pod koniec lat dwudziestych zdawało się, że system ten funkcjo- 
nuje sprawnie. Handel światowy rozwijał się na skalę bez preceden- 
su. Ceny były stabilne, a ekonomiści obwieścili światu, że wreszcie 
znaleźli kamień filozoficzny. Jednakże ta fasada skrywała bardzo po- 
ważne problemy. Wobec braku międzynarodowego porozumienia co 
do stabilizacji walut prowadzono tę operację wyrywkowo i w sposób 
przypadkowy, jak tego później dowiódł raport Ligi Narodów. Nie- 
które waluty zawyżano, inne zaniżano, gdyż reagowały bardziej na 
spekulacje i naciski polityczne niż na poważne oceny ich realnej 
wartości. Wysoka płynność kapitału i kredytów w stosunku do sto- 
py oprocentowania były główną przyczyną braku stabilizacji. Być 

background image

 

41 

może jednak najważniejszym czynnikiem ze wszystkich był oszała- 
miający wręcz wzrost produkcji w Ameryce - 43% w latach 1919- 
1929, który nie został zrównoważony przez niskie ceny, a tym sa- 
mym ukrywał rosnącą inflację. W tym samym czasie konsumenci nie 
byli w stanie podtrzymać tego boomu, gdyż nawet w Stanach Zjed- 
noczonych zarobki pozostawały zbyt niskie w stosunku do sztucznie 
zawyżanych cen. Kraje oparte na standarcie złota wysuwały pośred- 
nie roszczenia do istniejących zasobów złota, gromadząc inne walu- 
ty powiązane z ośrodkami dysponującymi tym kruszcem. Tak więc 
jeżeli jedna waluta zaczynała się chwiać, mogło to doprowadzić do 
efektu domina. Istniała także tendencja w krajach o standarcie złota 
do wysuwania zbiorowych roszczeń do rezerw złota w nadziei ich 
konwersji na sztaby złota, podobnie jak to uczyniła Francja w czer- 
wcu 1928 roku. Niemcy także dokonały zamiany swoich rezerw wa- 
lut obcych na złoto. 
  Zawyżony kurs funta szterlinga był stale zagrożony, co powodo- 
wało wzmożony nacisk na angielskie rezerwy złota, tym samym czy- 
niąc z Anglii najbardziej newralgiczny punkt całego systemu. Zobo- 
wiązania Anglii w funtach szterlingach wykraczały w sposób niebez- 
pieczny poza jej rezerwy złota, podczas gdy w Stanach Zjednoczo- 
nych mieliśmy do czynienia z sytuacją odwrotną. W rezultacie nie 
było koniecznej współpracy Nowego Jorku, Londynu i Paryża. USA 
nie miały też zamiaru przejmować dominującej roli Wielkiej Brytanii 
w gospodarce z okresu przedwojennego. Paryż rywalizował z Londy- 
nem, a sojusz Nowego Jorku z Londynem zaczynał się rozpadać. 
Tym sposobem światowy system monetarny utracił skuteczne przy- 
wództwo. Sytuację tę jeszcze komplikowała częsta rozbieżność po- 
między lokalnymi wymogami gospodarczymi a koniecznością utrzy- 
mania równowagi na zewnątrz. Tak więc czasami trzeba było podno- 
sić stopę dyskonta celem powstrzymania odpływu złota, lecz było to 
posunięcie nie do przyjęcia z powodu wewnętrznych reperkusji poli- 
tycznych w wyniku polityki deflacyjnej. 
  Prosperity w Europie lat 1925-1929 nierówno objęła poszczegól- 
ne państwa. Kraje rozwinięte przemysłowo zyskały na zwiększonej 
produktywności w wyniku nowej technologii i lepszej organizacji 
pracy. Kraje Europy Wschodniej i basenu Morza Śródziemnego, głó- 
wnie rolnicze, musiały stawić czoła podwójnemu problemowi- 
wzrostowi liczby ludności i stagnacji w sektorze rolniczym. W bar- 
dziej rozwiniętych krajach prosperity tych lat była oparta na inwe- 

background image

 

42 

  stycjach z lat poprzednich. Zyski z nowych inwestycji były mocno 
  niepewne, gdyż zaczynały się już rysować oznaki pewnego spadku 
  tempa rozwoju. Produkcja rosła w sposób zadowalający, lecz nie to- 
  warzyszył jej odpowiedni wzrost nakładów inwestycyjnych ani dosta- 
  teczny wzrost płac, aby można było podtrzymać tendencje rozwojo- 
  we. 
  Rozwój przemysłu był także nierównomierny. Tradycyjne gałęzie 
  przemysłu, jak przemysł bawełniany, żelazny i stalowy, znajdowały 
  się albo w upadku, albo wykazywały bardzo nieznaczny wzrost. Ek- 
  sport wyrobów bawełnianych z Anglii wobec narastającej konkuren- 
  cji Japonii, Indii i Chin spadł do połowy swego poziomu sprzed woj- 
  ny. Przemysł stalowy cierpiał z powodu nadprodukcji, chociaż 
  w Niemczech, Francji, Luksemburgu i Belgii odnotowano wyraźny 
  wzrost produkcji. Niemiecki przemysł stalowy został zreorganizowa- 
  ny z utworzeniem Vereinigte Stahlwerke w roku 1926 i obecnie pięć 
  firm wytwarzało 75% krajowej produkcji żelaza. Przemysł wyzyskał 
  możliwości stworzone przez inflację i rekonstrukcję dla modernizacji 
  i rozbudowy. Francuzi wznieśli wiele znakomitych i nowoczesnych 
  fabryk w Lotaryngii, lecz ich sukcesy jedynie zaostrzyły problem nad- 
  produkcji w Europie. 
  Wychodząc od niskiego poziomu, wzrost produkcji samochodów 
  europejskich wyniósł 12,7 w skali rocznej. Ceny aut spadły o 1/3 
  i chociaż samochód pozostał nadal przedmiotem zbytku w Europie, 
  nie był już tylko dostępny dla ludzi bogatych. Kwitnął też przemysł 
  chemiczny i elektryczny, a także przetwórczy przemysł naftowy. 
  Oszczędności w przemyśle obniżyły koszty elektryczności zużywa- 
  nej na potrzeby domowe, co w miarę, jak zaczynała ona docierać do 
  coraz to większej liczby mieszkań, wzmogło popyt na elektryczne 
  urządzenia domowe. Typowym przemysłem rozwojowym był prze- 
  mysł wytwarzający masowo niedrogie odbiorniki radiowe. Środki ka- 
  pitałowe w coraz większym stopniu przeznaczano na finansowanie 
  produkcji takich dóbr konsumpcyjnych, jak radia, samochody i urzą- 
  dzenia elektryczne, gdyż wydawało się, że ogromny rynek zbytu klas 
  średnich jest nieograniczony, a ekspansja zapewniona. Spowodowa- 
  ło to dotkliwe różnice w tempie rozwoju różnych dziedzin gospodar- 
  ki. Pojawiło się coś w rodzaju "nożyc cen" między takimi mniej roz- 
  winiętymi technicznie dziedzinami gospodarki, jak rolnictwo i wydo- 
  bycie surowców, które zostały dotknięte spadkiem cen, a bardziej za- 
  awansowanymi sektorami przemysłowymi, które mogły utrzymywać 

background image

 

43 

ceny swych wytworów na sztucznie zawyżonym poziomie. Imponu- 
jąca rozbudowa przemysłów: samochodowego, przetwórstwa nafty 
oraz elektrycznego, rokująca długotrwałą koniunkturę na ich towary, 
była tak zdumiewająca, że łatwo było przeoczyć problem nadmier- 
nych zapasów w rolnictwie i niepełne zatrudnienie w przemysłach 
ż

elaznym i stalowym. 

  W roku 1928 panowało powszechne przekonanie o konieczności 
ponownego rozważenia kwestii reparacji, gdyż większość ekspertów 
doszła do wniosku, że spłaty reparacyjne, wymagane od Niemiec 
w ramach planu Dawesa, były zbyt wysokie, chociaż gospodarka 
niemiecka poczyniła wielkie postępy. Dyrektor generalny Komisji Re- 
paracyjnej S. Parker Cilbert uważał, że Niemcy pożyczyły o wiele za 
dużo pieniędzy na spłatę reparacji. Francuzi mieli nadzieję połączyć 
kwestię reparacji ze sprawą długów wojennych, dlatego powitali 
z radością zapowiedź zwołania kolejnej konferencji. 
  Pod kierownictwem Amerykanina Owena D. Younga, chociaż USA 
nie brały oficjalnie udziału w konferencji, w lutym 1929 roku zebrała 
się Komisja Ekspertów w Paryżu celem "ostatecznego i definitywnego 
rozwiązania" problemu reparacji. Po kilku tygodniach wstępnych i bez- 
produktywnych rozmów przedstawiciel Niemiec, Hjalmar Schacht, za- 
żą

dał oddania kolonii Niemcom oraz zwrotu polskiego korytarza, bez 

których, jak twierdził, jego kraj nie będzie nigdy w stanie zapłacić peł- 
nej sumy kwot reparacyjnych. Francuzi odpowiedzieli na tę impertyne- 
ncję groźbą wycofania swoich wkładów finansowych z Niemiec i pod- 
minowania marki. Trudno ustalić, co się tam właściwie wydarzyło, lecz 
nie ulega wątpliwości, iż stosunki między Francją a Niemcami stały się 
bardzo napięte, a współpraca między ich centralnymi bankami została 
nagle przerwana. W końcu Schacht podpisał raport komisji twierdząc, 
ż

e słaba pozycja Niemiec wobec gróźb Francji nie daje mu innego wy- 

boru. Plan Dawesa nie zadowalał też brytyjskiego ministra skarbu, Phi- 
lipa Snowdena, który wyraził obiekcje co do podziału kwot reparacyj- 
nych. Doprowadziło to do nieprzyjemnej konfrontacji między Snowde- 
nem a francuskim ministrem skarbu Cheronem na konferencji w Hadze 
w sierpniu 1929 roku. Snowden nazwał poglądy Cherona "śmiesznymi 
i groteskowymi" a określenie to jest jeszcze bardziej obraźliwe, gdy się 
je dosłownie przełoży na francuski. Spadek kursu funta szterlinga, przy- 
puszczalnie spowodowany wzrostem stopy dyskonta Banku Rezerwy 
Federalnej, złożono na karb Francuzów. Bank Anglii poczuł się zobo- 
wiązany do podniesienia stopy procentowej celem wzmocnienia funta 
szterlinga, co przyczyniło się do krachu na Wall Street. 
  Plan Younga, nie do przyjęcia dla niemieckiej prawicy, doprowa- 

background image

 

44 

  dził do dalszego zmniejszenia ciężaru reparacji. Podobnie jak w pla- 
  nie Dawesa, spłaty miały się rozpocząć od niewielkich sum, a na- 
  stępnie stopniowo wzrastać. Spłaty roczne miały zostać podzielone 
  na obowiązkowe i warunkowe, od których można było odstąpić, 
  gdyby Niemcy miały się znaleźć w trudnościach finansowych. Celem 
  uruchomienia tego planu udzielono im pożyczki w wysokości 300 
  mln dolarów. Rozwiązano Komisję do Spraw Reparacji, a wojska 
  francuskie wycofano z Nadrenii. 
  Pożyczka w ramach planu Younga nie wydała się amerykań- 
  skim inwestorom tak atrakcyjna, jak kredyty w ramach planu Dawe- 
  sa. Znaczna część amerykańskiej pożyczki miała zostać zdyskonto- 
  wana i wykupiona przez Francję. Fundusze krótkoterminowe popły- 
  nęły z Nowego Jorku i Londynu do Paryża. Sytuacja na rynku waluto- 
  wym stała się napięta, a Amerykanów najbardziej zaniepokoił od- 
  pływ złota. W miarę narastania gorączki spekulacyjnej na Wall Street 
  kapitały krótkoterminowe zaczęto wycofywać z Europy, a koszty za- 
  ciągania w Nowym Jorku pożyczek krótkoterminowych celem pokry- 
  cia transakcji gwarantowanych gwałtownie wzrosły. W 1928 roku 
  Amerykanie zainwestowali 1 mld dolarów w Europie, lecz w roku 
  1929 już tylko 200 mln dolarów. 
  Na długo przed krachem na Wall Street gospodarka niemiecka 
  znalazła się w poważnych trudnościach. Lokauty w Zagłębiu Ruhry 
  pod koniec 1928 roku spowodowały spadek produkcji. Niezwykle 
  surowa zima pogłębiła jeszcze trudności. Podniesiono stopę opro- 
  centowania, wzrosły zapasy i było 2 mln bezrobotnych. Szereg firm 
  załamało się i nastąpił przerażający wzrost liczby bankructw. W sier- 
  pniu 1929 roku upadło Frankfurckie Towarzystwo Ubezpieczeniowe, 
  co spowodowało poważne reperkusje w świecie finansowym. 
  Kryzys polityczny został przyspieszony narastającym bezrobo- 
  ciem. W miarę jak wzrastała liczba bezrobotnych, narastał alarmują- 
  co deficyt towarzystw ubezpieczeniowych. Rząd socjaldemokratycz- 
  ny wystąpił z propozycją, aby składki tych, którzy mieli szczęście 
  mieć pracę, podnieść o 4%. Ta propozycja była nie do przyjęcia dla 
  związków zawodowych i dla Niemieckiej Partii Ludowej, reprezen- 
  tującej interesy urzędników państwowych, których miejsca pracy 
  nie były zagrożone. Koalicja rządowa załamała się i Bruning utwo- 
  rzył nowy rząd zdecydowany prowadzić politykę deflacyjną. Nałożo- 
  no nowe podatki i wprowadzono zarządzenia oszczędnościowe ce- 
  lem zrównoważenia budżetu. Sądzono, że uda się utrzymać niskie 

background image

 

45 

płace podobnie jak ceny, co spowoduje wzrost zysków i utoruje dro- 
gę ożywieniu gospodarczemu. Okazało się to wielkim złudzeniem. 
  Bezrobocie gwałtownie wzrosło, kryzys polityczny się pogłębił, a ob- 
cokrajowcy zaczęli jak najszybciej wycofywać swoje kapitały. Im 
bardziej polityka Bruninga skłaniała się ku nacjonalizmowi i im zaja- 
dlej zwalczał on plan Younga, tym szybciej kapitał zagraniczny od- 
pływał z kraju. 
  Rząd niemiecki, podobnie jak rządy innych państw europejskich, 
  usiłował chronić własnych chłopów przed konkurencją produktów 
  rolnych z importu, których ceny szybko spadały. Kraje rolnicze odpo- 
  wiedziały na to podniesieniem opłat celnych na towary przemysło- 
  we. Wkrótce rozgorzała wojna celna na pełną skalę, podczas której 
  wiele państw wyznaczyło kwoty importowe celem ochrony własnych 
  zagrożonych rynków. Do roku 1931 przeciętne opłaty celne w 15 
  krajach europejskich wzrosły o 64% w stosunku do poziomu z roku 
  1927. W tym samym czasie czyniono gorączkowe wysiłki na rzecz 
eksportu celem zmniejszenia bezrobocia i przywrócenia równowagi 
w handlu. Posunięcia te były w sposób oczywisty sprzeczne i wzaje- 
  mnie się wykluczały, gdyż o ile rządom było stosunkowo łatwo zre- 
dukować import, nie mogły one zwiększyć eksportu, jeśli partnerzy 
handlowi byli zdecydowani do tego nie dopuścić. W tej wojnie naj- 
bardziej ucierpiały kraje rolnicze Europy Wschodniej. Dotknęły je 
poważnie nożyce cen, mające swój początek w latach dwudziestych, 
które były świadkiem drastycznego spadku cen na surowce i produkty 
rolne oraz faworyzowania w handlu krajów uprzemysłowionych. Za- 
pasy powiększały się, a ceny bezustannie spadały, tak że po roku 
1929 miało się do czynienia ze straszliwą nędzą pośród względnego 
bogactwa. Ponieważ kraje Wschodniej i Południowej Europy były 
międzynarodowymi dłużnikami, ich sytuacja stała się krytyczna, 
gdyż musiały powiększyć eksport, aby sprostać płatnościom. Im bar- 
dziej próbowały zwiększyć eksport, tym szybciej spadały ceny; tym 
samym wpadły w pułapkę błędnego koła. 
  W Niemczech rolnicy byli chronieni przed skutkiem kryzysu oraz 
różnicami między cenami produktów rolnych i przemysłowych ca- 
łym systemem taryf ochronnych, korzystnym kredytem oraz różnymi 
subsydiami w rodzaju Osthilfe, finansowanymi głównie z podat- 
ków płaconych przez przemysł. Bruning był zdecydowany szukać 
poparcia prawicy obawiając się, że naziści mogą zyskać dalsze po- 
parcie partii nacjonalistycznych, lecz takie przedsięwzięcia, jak Ost- 
hilfe, ulgi podatkowe udzielane tak wielkim przedsiębiorstwom, jak 
koncern elektryczny AEC, odbudowa floty, próby nawiązania unii 

background image

 

46 

  celnej z Austrią oraz ustawiczne ataki na plan Younga, w istocie pa- 
  raliżowały próby redukcji wydatków rządowych, oburzały obcych 
  kapitalistów i jeszcze bardziej pogłębiały kryzys finansowy. Rząd 
  Bruninga usiłował zwalczyć skutki kryzysu gospodarczego wzmac- 
  niając kontrolę nad gospodarką. 3/5 kapitału bankowego było kontro- 
  lowane przez państwo, a jego interwencję zalegalizowano przez 
  utworzenie instytucji "Akzept", która przekazywała kapitały swych 
  udziałowców bankom i przemysłowi. Utworzono nowe waluty takie, 
  jak Askimarke, Effektenmarke i Registermarke celem roztoczenia kon- 
  troli rządu nad prawie wszystkimi transakcjami z zagranicą. Pod ko- 
  niec roku 1930 te skomplikowane rodzaje kontroli nad wymianą pie- 
  niędzy, restrykcje kredytowe i system clearingowy w istocie sprowa- 
  dzały się do niczego innego, jak do tradycyjnej wymiany produktów 
  rolnych i surowców w zamian za inne towary. Niemcy nie były osa- 
  motnione w forsowaniu takich praktyk. W roku 1937 niemal 75% 
  handlu europejskiego prowadzono na zasadzie wymiany towaru za 
  towar. 
  W tej sytuacji banki niemieckie znalazły się w niezwykle trudnym 
  okresie. Ich elastyczność była niepokojąco niska, podobnie jak rela- 
  cja kapitału do depozytów. Ceny akcji szybko spadały, a sytuacja nie 
  uległa wyraźniejszej poprawie, gdy banki rozpoczęły wykupywać 
  własne akcje w próbie powstrzymania spadku ich cen. Bank Rzeszy 
  tracił złoto z wzrastającą szybkością, a pożyczka w wysokości 125 
  mln dolarów w październiku 1930 roku przyniosła jedynie chwilową 
  ulgę. W miarę jak ceny spadały, zmniejszały się zyski, a papiery war- 
  tościowe ustawicznie traciły na wartości. Banki zaczynały miewać 
  trudności z odbieraniem wierzytelności. W całej Europie bankierzy 
  doszli do wniosku, że pożyczyli zbyt wiele pieniędzy, zbyt ryzykow- 
  nie. Pod koniec 1930 roku dwa banki francuskie ogłosiły upadłość 
  i wybuchł jeszcze jeden skandal polityczny, gdy okazało się, że wy- 
  socy urzędnicy państwowi zostali wplątani w jakieś nieczyste machi- 
  nacje. 
  Francja, podobnie jak Szwajcaria, Włochy, Belgia i Holandia, za- 
  czynała powoli doświadczać skutków kryzysu, ale uporczywie trzy- 
  mała się standardu złota. Był to poważny błąd, gdyż ceny złota były 
  zbyt wysokie, a wraz z dewaluacją dolara w 1934 roku kapitał zaczy- 
  nał uchodzić z Paryża w zastraszającym tempie w poszukiwaniu lep- 
  szych lokat w Nowym Jorku i w Londynie. Wysokie ceny w kraju 
  oraz chroniczny deficyt zobowiązywały kolejne rządy francuskie 
do ochrony rodzimego rolnictwa przed konkurencją zagranicy i do 

background image

 

47 

obniżania cen towarów przemysłowych celem pobudzania ich ek- 
sportu. Pomimo zatrważająco wysokiego bezrobocia wszystkie rządy 
prowadziły politykę deflacyjną, chociaż tylko Doumergue i Laval byli 
zdecydowanymi zwolennikami najsurowszych środków. 
  Tego rodzaju polityka zawiodła we Francji, podobnie jak gdzie 
indziej. Przemysłowcy woleli ograniczać produkcję, niż obniżać 
ceny, a gwarantowane ceny minimalne w sektorze rolniczym sprawi- 
ły, iż kontynuowano produkcję rolną wbrew prawom ekonomicz- 
nym. Tak więc różnice w traktowaniu sektora rolniczego i przemy- 
słowego utrzymywały się nadal pomimo polityki gospodarczej mają- 
cej na celu ich zniwelowanie. Rządy nie potrafiły sobie także pora- 
dzić z problemem deficytu budżetowego. Kryzys prowadził nieu- 
chronnie do obniżenia się wpływów podatkowych, gdyż liczba po- 
datników zmniejszała się, a zapotrzebowanie na opiekę społeczną, 
a zwłaszcza na zasiłki dla bezrobotnych, stale wzrastało. Zasiłki te 
należało przytem utrzymać na godziwym poziomie, i to nie tylko ze 
względów czysto politycznych, lecz także dlatego, że w sposób zasa- 
dniczy napędzały one popyt. 
  W maju 1931 roku największy bank austriacki sterreichische 
Creditanstalt, kontrolowany przez wiedeńskich Rotszyldów, zawiesił 
działalność. Credit Anstalt przejął Bodencreditanstalt w roku 1929, 
a ten z kolei dwa lata wcześniej wchłonął Unionbank i Verkehrs- 
bank. Posunięcie to oznaczało, że Credit Anstalt przejął tak wiele 
wierzytelności, iż około 2/3 przemysłu austriackiego znalazło się pod 
pośrednią lub bezpośrednią kontrolą tego banku. Łączne straty banku 
okazały się tak wielkie, że Bank Narodowy Austrii i Dom Rotszylda 
musiały pospieszyć na ratunek. Wiadomość o tej operacji spowodo- 
wała istny run na ten bank, zwłaszcza ze strony inwestorów zagrani- 
cznych. Bank Rozliczeń Międzynarodowych zaaranżował dlań nie- 
wielką pożyczkę, lecz wkrótce została ona wykorzystana i trzeba 
było następnej. Francuzi zaproponowali pożyczkę pod warunkiem, 
ż

e rząd austriacki zrezygnuje z planu unii celnej z Niemcami. Monta- 

gue Norman, dyrektor Banku Anglii, udzielił Austriakom pożyczki 
w wysokości 7 mln dolarów na tydzień celem umożliwienia im prze- 
trwania. Miało to wydźwięk reprymendy wobec Francji za mieszanie 
finansów do polityki. Francuzi zareagowali wymianą znacznych sum 
w funtach szterlingach na złoto i w konsekwencji funt szterling zna- 
lazł się w tarapatach. 
  Sytuacja w Austrii wywarła doraźny wpływ na Europę Środkową. 
Depozytariusze niemieccy pospiesznie wycofali swoje kapitały 

background image

 

48 

  z wielkich banków, a inwestorzy zagraniczni zaczęli się przezornie 
  rozglądać za bezpieczniejszymi lokatami dla swych pieniędzy. 
  Wkrótce okazało się, że wielka sieć domów towarowych Karstadt po- 
  padła w tarapaty, a Towarzystwo Ubezpieczeniowe Nordstern znala- 
  zło się na skraju bankructwa. W ciągu kilku tygodni Bank Rzeszy 
  utracił niemal 2 mln marek w złocie i obcych walutach, gdyż inwe- 
  storów zagranicznych zaczęła niepokoić gospodarcza i polityczna 
  destabilizacja Niemiec. 
  20 czerwca 1931 roku prezydent Hoover ogłosił moratorium na 
  spłatę wszystkich państwowych długów zagranicznych. Francuzi, 
  którzy mieli stracić najwięcej w wyniku tego moratorium, wystąpili 
  z ostrym protestem, lecz musieli się ugiąć pod presją Ameryki. 6 lip- 
  ca przystali na moratorium, a nazajutrz ważna firma tekstylna Nord- 
  wolle, która spekulowała na zwyżce cen światowych, załamała się, 
  zobowiązując tym samym swojego głównego wierzyciela Danatbank 
  do ogłoszenia upadłości. Prezydent Banku Rzeszy Luther wybrał się 
  po wsparcie do Londynu i Paryża, lecz ponieważ nie mógł udzielić 
  żadnych gwarancji politycznych Francuzom, którzy żądali odeń ści- 
  słego przestrzegania postanowień traktatu wersalskiego, wrócił do 
  Berlina z pustymi rękami. Próby połączenia Danatbank z Dresdner 
  Bank, a Dresdner Bank z Deutsche Bank nie powiodły się i run na 
  banki musiał zostać wstrzymany drogą ogłoszenia "święta zwyczajo- 
  wego" na trzy tygodnie. Stopę oprocentowania podniesiono do 15%a 
  a oprocentowanie pożyczek komercyjnych do 20%. 
  Uzgodniono, iż dla zaradzenia tej sytuacji konieczna będzie po- 
  życzka zagraniczna, lecz Francuzi nadal nastawali na gwarancje po- 
  lityczne, podczas gdy Amerykanie wobec własnego poważnego defi- 
  cytu budżetowego nie kwapili się z udzieleniem nowej pożyczki 
  w wysokości uznanej za konieczną. Montague Norman zauważył 
  sarkastycznie, że Bank Angielski pożyczył już tyle, ile uznał za "sto- 
  sowne". W końcu uzgodniono prolongatę już zaciągniętych długów 
  na okres trzech miesięcy oraz osiągnięto porozumienie w sprawie 
  wycofania z banku długów zagranicznych. Rząd Bruninga podjął 
  energiczne kroki celem podreperowania sytuacji banków niemiec- 
  kich poprzez zamianę długoterminowych kredytów na papiery warto- 
  ściowe dyskontowane przez państwo, gwarancję wkładów oraz wy- 
  muszenie reorganizacji lub fuzji na głównych bankach. Państwo za- 
  inwestowało wiele pieniędzy w banki, tak że pod koniec roku 1932 
  64% kapitałów wielkich banków było własnością państwa. W tym 
samym czasie narzucono surową kontrolę wymianie walut obcych, 

background image

 

49 

a spłaty długów zagranicznych regulowano tam, gdzie to było możli- 
we, za pomocą zablokowanych marek. 
  Wielu europejskim bankierom zablokowano w ten sposób kredyty 
w Niemczech, wobec czego zaczęli oni sprzedawać funty szterlingi 
celem uzupełnienia swych rezerw złota. Bank Anglii podniósł stopę 
dyskonta, lecz powstrzymywał się od podniesienia jej zbyt wysoko 
celem przyciągnięcia większych ilości złota ze względu na groźbę 
wzrostu bezrobocia. Rząd labourzystowski pragnął zaciągać pożycz- 
ki z zagranicy dla utrzymania funta według standardu złota, lecz 
Bank Anglii nastawał na surową politykę deflacyjną, co oznaczało 
cięcia w zasiłkach dla bezrobotnych celem wywarcia odpowiedniego 
wrażenia na zagranicznych bankierach. Pożyczka zagraniczna za- 
częła się rysować, lecz wiązało się z nią żądanie, aby rząd brytyjski 
wprowadził rygory oszczędnościowe zaproponowane w raporcie sir 
George'a Maya, opublikowanym w lipcu, w którym skrytykował on 
wydatki rządu Partii Pracy na cele społeczne. W Partii Pracy nastąpił 
rozłam na tle kwestii 10% obniżki zasiłków dla bezrobotnych i Ramsay 
MacDonald utworzył rząd narodowy, który miał przekonać bankie- 
rów o tym, że w Partii Pracy ortodoksi zatryumfowali nad ideologa- 
mi. Perspektywa pożyczki stawała się więc realna, lecz w kilka dni 
później doszło do protestu personelu bazy w Invergordon przeciwko 
obniżce żołdu w marynarce królewskiej. Ten stosunkowo błahy incy- 
dent został następnie wyolbrzymiony, tak że zdawało się, iż cała ma- 
rynarka królewska znalazła się w stanie wrzenia, a imperium brytyjs- 
kiemu zagraża rozpad. Z chwilą gdy banki centralne mniejszych 
państw europejskich zaczęły wycofywać pieniądze z Banku Anglii, 
nastąpiła panika wśród inwestorów i alarmujący odpływ złota z Lon- 
dynu. W sobotę 19 września Bank Anglii doradził rządowi, aby wy- 
cofał się ze standardu złota. To zdumiewające posunięcie ogłoszono 
w następny poniedziałek. 
  Funt angielski raptownie spadł na wartości i posiadacze tej waluty 
zaczęli się lękać, iż załamie się całkowicie. Rząd angielski nie uczy- 
nił prawie nic dla złagodzenia presji na funta i odmówił jakichkol- 
wiek gwarancji jego wymiany na złoto. Pod koniec roku kurs funta 
spadł o 30%. Kraje skandynawskie i środkowoeuropejskie poszły śla- 
dem Anglii i zrezygnowały ze standardu złota. Francja, Holandia, 
Szwajcaria, Belgia, Włochy i Polska utworzyły blok "złoty", rozlicza- 
jąc się między sobą w tym kruszcu, lecz odmawiając jego eksportu 
poza swój blok. Niemcy zrezygnowały z dewaluacji marki, obawia- 
jąc się politycznej reakcji w kraju ciężko doświadczonym wypadkami 

background image

 

50 

  z 1923 roku. Ekonomiści niemieccy, którzy argumentowali, iż dewa- 
  luacja marki pomoże zwiększyć eksport, zostali zakrzyczani nie tylko 
  przez zagorzałych nacjonalistów, lecz także przez seniora socjalde- 
  mokratycznych ekonomistów Rudolfa Hilferdinga. Niemcom udało 
  się uniknąć najgorszych konsekwencji sztucznie zawyżonej marki 
  dzięki umowie o zamrożeniu jej kursu, lecz eksport Niemiec spadał 
  szybciej niż ogólne obroty w handlu światowym. Stany Zjednoczone, 
  które nadal pozostały przy standarcie złota, stanęły wobec podobne- 
  go problemu ze zrównoważeniem budżetu. Kraje wchodzące 
  w skład bloku złota zaczęły się pozbywać dolarowych aktywów, wy- 
  ciągając tym samym złoto z rezerwy federalnej, na co władze amery- 
  kańskie odpowiedziały podniesieniem stopy oprocentowania, co 
  z kolei zwiększyło naciski deflacyjne. 
  Na konferencji w Lozannie w czerwcu 1932 roku reparacje za- 
  kończyły się w praktyce "sprzedażą" 3 mld marek wartości długu wo- 
  jennego Niemiec przez Bank Rozliczeń Międzynarodowych. Lecz 
  Bruning został tymczasem zwolniony z urzędu przez Hindenburga, 
  i to na "sto metrów przed metą". Jego następcy, Papen i Schleicher 
  faworyzowali politykę deflacji, lecz zabrakło im czasu, aby przed- 
  sięwzięte środki odniosły jakiś skutek i obydwu zmiótł ze sceny kry- 
  zys polityczny, na który nie potrafili znaleźć rozwiązania. 
  W miarę jak każdy naród usiłował poradzić sobie po swojemu 
  z kryzysem, świat stawał się w coraz to większym stopniu podzielo- 
  ny, a bariery monetarne i handlowe, które miały osłaniać poszczegól- 
  ne kraje lub grupy państw, w istocie przyczyniły się do spotęgowa- 
  nia skutków kryzysu, którym miały przeciwdziałać. W roku 1932 za- 
  panowało powszechne przekonanie, iż jedynie międzynarodowe po- 
  rozumienie w sprawach ceł, handlu i kredytów pozwoli na rozłado- 
  wanie sytuacji. Ogólnie godzono się, iż winno dojść do rozejmu 
  w wojnie celnej, powszechnej obniżki taryf celnych oraz przywróce- 
  nia swobodnej wymiany handlowej towarów i usług. Powinno temu 
  oczywiście towarzyszyć zniesienie kontroli wymiany pieniędzy, po- 
  wrót do przewidywalnych kursów walut najprawdopodobniej przez 
  przywrócenie standardu złota w podstawowych transakcjach waluto- 
  wych, stabilizacja cen światowych, rozwiązanie problemu zadłuże- 
  nia międzynarodowego oraz wspólne działania na rzecz zmniejsze- 
  nia bezrobocia. Kwestie te stały się tym bardziej palące, gdy Stany 
  Zjednoczone też odstąpiły od standardu złota, co sprawiło, iż stabili- 
  zacja stała się głównym celem międzynarodowej społeczności bankierskiej. 

background image

 

51 

  12 czerwca 1933 roku zebrała się w Londynie międzynarodowa 
  konferencja gospodarcza. Było to zgromadzenie premierów, mini- 
  strów spraw zagranicznych i bankierów, na którym wkrótce doszło 
  do porozumienia w kwestii stabilizacji walut. Uzgodniono, że kurs 
dolara winien zostać ustalony na poziomie 4 dolarów = 1 funt oraz 
  1 frank = 0.04662 dolara z dopuszczalną trzyprocentową fluktuacją. 
Gdy wieści o tym porozumieniu przeciekły do prasy i ceny towarów 
zaczęły spadać, prezydent Roosevelt, który znajdował się wówczas 
na wycieczce żeglarskiej, uznał kurs wymiany jednego funta za czte- 
ry dolary za "całkowicie sztuczny i przejściowy eksperyment doty- 
czący wymiany monetarnej tylko kilku krajów". To oświadczenie 
prezydenta, niepotrzebnie sformułowane tak ostro, skutecznie rozbi- 
ło konferencję. Kraje wchodzące w skład imperium brytyjskiego ze- 
brały się powtórnie, aby utworzyć blok funta szterlinga, blok złoty 
umocnił swoje linie obronne, a nazistowskie Niemcy poczyniły ko- 
lejne kroki w kierunku autarkii. 
  Ekonomiści dyskutowali nadal, czy administracja Roosevelta 
w rzeczywistości zdawała sobie sprawę z tego, co robi, odstępując 
od standardu złota, a następnie torpedując wszelkie próby stabilizacji 
walut, a także czy skutki tych posunięć były w istocie korzystne, czy 
nie. Niezależnie od tego wszystkiego świat w połowie 1933 roku za- 
czął powoli wychodzić z recesji. Stany Zjednoczone stopniowo 
odzyskiwały gospodarczą stabilność. Blok funta szterlinga nie bez 
powodzenia radził sobie z własnymi problemami. Niemcy i Włochy 
nadal kroczyły niezależnymi, samolubnymi i w istocie niebezpiecz- 
nymi ścieżkami. Blok złota, obciążony zawyżonymi kursami walut, 
szybko pogrążał się w kryzysie. Ubogie kraje europejskie w dalszym 
ciągu miały kłopoty z obsługą długów, lecz w większości krajów na- 
stąpił umiarkowany wzrost produkcji oraz eksportu. 
  Blok złota ukonstytuował się formalnie po tym, jak prezydent Ro- 
osevelt odmówił swojego poparcia propozycjom stabilizacyjnym 
konferencji londyńskiej. Była to rozpaczliwa próba obrony, oparta na 
płonnej nadziei, iż rygorystyczna deflacja spowoduje dostateczną ró- 
wnowagę w obrotach handlowych oraz umożliwi zgromadzenie wy- 
starczających rezerw złota. W rezultacie zawyżono kursy walut, na- 
stąpiła podwyżka cen oraz spadek eksportu. W konsekwencji, pod- 
czas gdy handel światowy się rozwijał, eksport francuski odnoto- 
wał stałą tendencję spadkową. We Francji nastąpił spadek cen real- 
nych, lecz nie dostrzegli tego ci wszyscy, których emerytury lub pen- 
sje na posadach państwowych uległy zmniejszeniu w wyniku polityki 

background image

 

52 

  rządowej, mającej doprowadzić do zrównoważenia budżetu. W la- 
  tach 1930-1935 realne dochody emerytów francuskich wzrosły 
  o 46%, urzędników państwowych o 18,9%, a robotników o 18,5%a. 
  Bezrobocie utrzymywało się na znośnym poziomie, gdyż robotników 
  cudzoziemskich, którzy nie byli już potrzebni, po prostu deportowa- 
  no. W społeczeństwie panował jednak powszechny niepokój, gdyż 
  wielu ludzi doszło do przekonania, że będzie się od nich wymagało 
  wielkich wyrzeczeń, gdy nagle stwierdzili, że mają mniej franków 
  w kieszeni. 
  Rząd belgijski pod naciskiem grupy ekonomistów z uniwersytetu 
  w Louvain postanowił zdewaluować franka o 28%. Dewaluację prze- 
  prowadzono w marcu 1935 roku i wpływ tego posunięcia był natych- 
  miastowy i zbawienny. Ceny poszły w górę, wzrósł eksport, po- 
  większyły się rezerwy złota. Mimo całego sukcesu tej operacji rząd 
  francuski uparcie obstawał przy obronie kursu franka jak gdyby - by 
  użyć patriotycznego, lecz niemądrego określenia Flandina - był to 
  fort Verdun. Pogląd rządu podzielali też komuniści, którzy sądzili, że 
  zawyżony kurs franka jest w jakiś tajemniczy sposób w interesie ro- 
  botników francuskich, i to przekonanie w istotny sposób ograniczyło 
  pole manewru tych socjalistów w rządzie Frontu Ludowego, którzy 
  rozważali możliwość jego dewaluacji. Układy z Matignon, przyzna- 
  jące podwyżki płac, zmniejszenie liczby godzin pracy oraz płatne ur- 
  lopy, spowodowały wzrost cen. Eksport nie powrócił do dawnego 
  poziomu w wyniku strajków, które zakończyły się dopiero po podpi- 
  saniu porozumienia. Brak stabilizacji politycznej spowodował zała- 
  manie się giełdy, dalsze zwyżki cen i ucieczkę kapitałów z kraju. 
  W październiku 1936 roku rząd musiał pogodzić się z rzeczywistoś- 
  cią i zawiesił wymienialność franka. Dewaluacja przyszła za późno 
  i była nie dość wysoka, aby poprawić sytuację. Dotychczasowy kurs 
  franka można było podtrzymać wyłącznie drogą masowych zakupów 
  i w listopadzie 1938 roku Daladier zdewaluował go powtórnie. Funt 
  szterling był wówczas wart 178 franków, podczas gdy kurs jego wy- 
  miany w roku 1936 wynosił 75 franków. 
  Pierwszą dewaluację franka wsparło trójstronne porozumienie 
  monetarne, zawarte przez Stany Zjednoczone i Anglię, do których 
  dołączyły Belgia, Holandia i Szwajcaria. Był to bardzo ograniczony 
  układ, który z pewnością nie stanowił skutecznej alternatywy wobec 
  standardu złota, lecz na pewno zapobiegł niekontrolowanej płynności 
  kursów poszczególnych walut poza ich wartością w złocie, uzgod- 
nioną dla każdego kraju. Jego sygnatariusze ograniczyli się do wyra- 

background image

 

53 

ż

enia cichej zgody na współpracę w kwestii wymienialności walut. 

Był to jakiś krok naprzód w kierunku dalszych międzynarodowych 
układów handlowych i finansowych, które uprzednio uważano wyłą- 
cznie za sprawę narodową. 
  W lecie 1936 roku produkcja i ceny, które stale wzrastały od nie- 
mal dwóch lat, podniosły się znacznie, zwłaszcza w bloku państw 
o standarcie złota, gdzie skutki dewaluacji akcentowały jeszcze ich 
wzrost. Porozumienie trójstronne zrobiło wiele dla przywrócenia 
zaufania do poszczególnych walut, a inwestorzy zaczęli sprzedawać 
złoto i nabywać papiery wartościowe, zwłaszcza w Stanach Zjedno- 
czonych. Sprzedaż złota odbywała się na taką skalę, iż zapanował 
powszechny niepokój, że jego cena spadnie, co spowodowało nową 
falę jego wyprzedaży. W rzeczywistości cena złota utrzymała się, 
lecz ponieważ spore ilości złota kupowano w Londynie, a następnie 
sprzedawano w Nowym Jorku, arbitrażowe dyskonto miało ten sku- 
tek, że kurs funta się podniósł, co skłoniło drobnych ciułaczy do 
sprzedawania go na rynku londyńskim. Władze amerykańskie znala- 
zły się wobec dylematu, co zrobić, aby powstrzymać tę "lawinę zło- 
ta", i w rezultacie nie uczyniły nic. Wielu ekonomistów uznało, że 
najlepszą rzeczą jest brak działania, co z pewnością było lepsze od 
podejmowania tak nieprzemyślanych kroków, jak te, które spowodo- 
wały chaos i straty w roku 1933. 
  Rok 1937 był świadkiem pogłębionej recesji w Stanach Zjedno- 
czonych, spowodowanej nagromadzeniem zapasów, ograniczoną 
emisją pieniądza oraz zmianami w polityce fiskalnej, mającymi na 
celu uporanie się z poważnym deficytem budżetowym. Nie miało to 
większego znaczenia dla Europy i głównie dotknęło kraje uboższe. 
W całej Europie załamał się rynek papierów wartościowych w wyni- 
ku spadku cen na Wall Street. Częściowo był to rezultat programów 
zbrojeniowych na wielką skalę, przed Monachium w przypadku An- 
glii, po Monachium w przypadku Francji. Niemcy rozpoczęły się in- 
tensywnie zbroić i weszły na drogę autarkii w lecie 1936 roku wraz 
z bombastycznym ogłoszeniem planu czteroletniego przez Herman- 
na Coeringa, który przewidywał tak ambitne zamierzenia, jak maso- 
wą produkcję sztucznej gumy i benzyny, a także eksploatację nisko- 
procentowych złóż żelaza celem uporania się z chronicznym bra- 
kiem walut zagranicznych. 
  Obecnie większość krajów wyznawała jakąś formę doktryny Key- 
nesa, lecz wobec tego, że coraz większe dotacje państwowe szły na 
zbrojenia, było niemożliwością osiągnięcie jakiegoś porozumienia 

background image

 

54 

międzynarodowego w sprawie robót publicznych, surowców oraz 
koordynacji polityki gospodarczej dla zapobieżenia powtarzającym 
się cyklicznie kryzysom w gospodarce. Europa była zbyt zaabsorbo- 
wana przygotowaniami do wojny, aby zwrócić uwagę na tak wartoś- 
ciowe i intelektualnie dopracowane propozycje, jak raport Van Zea- 
landa w sprawie handlu, opublikowany w styczniu 1938 roku. Nawet 
gdyby było inaczej, Stany Zjednoczone według wszelkiego prawdo- 
podobieństwa nie byłyby w stanie objąć wymaganego od nich przy- 
wództwa, gdyż kierownictwu amerykańskiemu tak brakowało zrozu- 
mienia międzynarodowego systemu monetarnego, iż sekretarz skarbu 
Henry Morgenthau mógł wystąpić ze zdumiewającą wręcz propozyc- 
ją, aby Związek Radziecki przyłączył się do Trójstronnego Porozu- 
mienia Monetarnego. W końcu dopiero wojna zmusiła Stany Zjedno- 
czone do uświadomienia sobie faktu, iż jako najbogatsze i najpotęż- 
niejsze mocarstwo światowe muszą zacząć odgrywać rzeczywistą 
rolę przywódczą. Miały one tę rolę przejąć w ramach planu Lend Le- 
ase, w Dumbarton Oaks, Breton Woods, a także w ramach planu 
Marshalla. Trudno jest sobie wyobrazić, aby bez wojny stosunek 
Ameryki do świata mógł ulec tak zasadniczej zmianie.