background image

James Patrick Cannon

Przemówienie

w kwestii rosyjskiej

Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

WARSZAWA 2010

background image

James Patrick Cannon – Przemówienie w kwestii rosyjskiej (1939 rok)

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 2 –

http://skfm.dyktatura.info/

„Przemówienie   w   kwestii   rosyjskiej”   zostało 
wygłoszone przez Jamesa P. Cannona na zebraniu 
nowojorskich   członków   Socjalistycznej   Partii 
Robotniczej   15  października   1939  roku.  Zostało 
następnie   wydrukowane   w   amerykańskim 
czasopiśmie „New International”, Vol. 6, nr 1, luty 
1940, ss. 8-13.

Podstawa niniejszego wydania: James P. Cannon, 
„Przemówienie  w kwestii  rosyjskiej”, wyd. Nurt 
Lewicy Rewolucyjnej, Warszawa 2001.

background image

James Patrick Cannon – Przemówienie w kwestii rosyjskiej (1939 rok)

Znowu staje przed nami kwestia rosyjska. Pojawia się ona dokładnie w ten sam sposób, w jaki 

pojawiała   się   w   każdym   krytycznym   momencie   ogarniającym   międzynarodowy   ruch   robotniczy   na 
przestrzeni   od   7   listopada   1917   roku.   I   nic   w   tym   dziwnego.   Kwestia   rosyjska   nie   jest   jakimś 
intelektualnym ćwiczeniem, które można poddawać dyskusji lub zarzucać w zależności od nastrojów 
panujących w danym momencie. Kwestia rosyjska była i wciąż pozostaje kwestią rewolucji.

7 listopada 1917 roku rosyjscy bolszewicy raz na zawsze wyjęli kwestię rewolucji robotniczej z 

królestwa abstrakcji i nadali jej rzeczywisty kształt.

Kiedyś powiedziano o książce – zdaje się o „Źdźbłach trawy” Walta Whitmana – „kto dotyka tej 

książki, ten dotyka człowieka”. W ten sam sposób można powiedzieć również, iż „kto dotyka kwestii 
rosyjskiej, ten dotyka rewolucji”. Więc traktujcie tę kwestię poważnie. Nie żartujcie sobie z niej.

Rewolucja Październikowa postawiła socjalizm na porządku dnia wszędzie na świecie. To ona 

ożywiła   i   sformowała   rewolucyjny  ruch   robotniczy  całego   świata   wyłaniający  się   z   zakrwawionego 
chaosu wojny. Rosyjska rewolucja ukazała w praktyce, na swoim przykładzie, jak powinna być zrobiona 
rewolucja robotnicza. Odkryła ona w życiu rolę partii. Pokazała w praktyce taką partię, jaką powinni mieć 
robotnicy. Poprzez swoje zwycięstwo, i poprzez reorganizację systemu społecznego, rewolucja rosyjska 
udowodniła raz na zawsze wyższość skolektywizowanych form własności i gospodarki planowanej nad 
prywatną własnością kapitalistyczną i bezplanową rywalizacją i anarchią w sferze produkcji.

Ostre odróżnienie

Kwestia   rewolucji   rosyjskiej   –   i   państwa   radzieckiego,   które   stworzyła   –   stwarza   ostrą   linię 

podziału w łonie ruchu robotniczego wszystkich krajów już od 22 lat. Stosunek do Związku Radzieckiego
w ciągu tego okresu pozostał decydującym kryterium odróżniającym prawdziwą tendencję rewolucyjną od 
wszelkich   rodzajów   ludzi-chorągiewek,   dezerterów   i   kapitulujących   pod   presją   ze   strony   świata 
burżuazyjnego   –   mienszewików,   socjaldemokratów,   anarchistów   i   syndykalistów,   centrystów   i 
stalinowców.

Głównym powodem różnic, również i w naszych szeregach od dziesięciu lat, od samego początku 

działania sformowanej tendencji czwarto-międzynarodówkowej, była kwestia rosyjska. Nasza tendencja 
będąc prawdziwą, tzn. ortodoksyjną, całkowicie marksistowską tendencją, zawsze podchodziła do kwestii 
rosyjskiej postępując od podstaw teoretycznych kierując się w stronę politycznych wniosków dotyczących 
działania. Oczywiście, różnice dotyczące kwestii rosyjskiej doprowadzą do skrajnej sytuacji tylko wtedy, 
gdy polityczne wnioski będą całkowicie rozwinięte i nie pozwolą już na żadną dwuznaczność ani na 
żaden kompromis. Wnioski dotyczące kwestii rosyjskiej doprowadzą od razu do określenia stanowisk 
wobec   takich   tematów,   jak   wojna   i   rewolucja,   obrona   i   defetyzm.   Sprawy  te,   w   swojej   istocie,   nie 
pozwalają na żadną niejasność ani na żaden kompromis, gdyż sprawa polega na decyzji, po której stronie 
stanąć! Gdy chodzi o wojnę i rewolucję – trzeba opowiedzieć się po jednej, bądź po drugiej stronie.

Waga teorii

To, że linie podziału powstają tylko wtedy, gdy wnioski polityczne są rozbieżne, wcale nie znaczy, 

że   nie   dbamy  o   przesłanki   teoretyczne.   Ten,   kto   lekceważy  albo   jest   obojętny  wobec   teoretycznych 
przesłanek   jest   kiepskim   marksistą   –   albo   raczej   wcale   nie   jest   marksistą.   Marksistowskie   wnioski 
polityczne wynikają z analiz teoretycznych i poprzez te ostatnie ciągle są sprawdzane i regulowane. Tylko 
to gwarantuje stanowczą i konsekwentną politykę.

Z pewnością nie zrezygnujemy ze współpracy z tymi, którzy wychodząc od innych teoretycznych 

przesłanek   zgadzają   się   z   naszymi   politycznymi   wnioskami.   Bolszewikom,   na   przykład,   nie 
przeszkadzało to, że lewicowi eserowcy byli niekonsekwentni. Jak zauważył Trocki: „Jeżeli będziemy 
czekać na to, aż wszyscy będą myśleć prawidłowo o wszystkim, nigdy na tym świecie nie doczekamy 
udanych rewolucji” (cytat nie jest dosłowny). Tym niemniej, ze swojej strony chcemy, aby nasze myślenie 
było prawidłowe. Nie istnieje żaden powód, dla którego mielibyśmy gmatwać teoretyczne wzory, które są 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 3 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

James Patrick Cannon – Przemówienie w kwestii rosyjskiej (1939 rok)

sformułowane   przy  użyciu   „terminologii”.   Jak   mówi   Trocki,   jeśli   chodzi   o   teorię   –  „konieczny  jest 
porządek w swoim domu”.

Nasze stanowisko dotyczące kwestii rosyjskiej jest programowe. Wkrótce: analiza teoretyczna – 

zdegenerowane  państwo  robotnicze.   Wniosek   polityczny:   bezwarunkowa   obrona  przed   zewnętrznymi 
atakami   ze   strony   imperialistów   i   również   przed   wewnętrznymi   próbami   dążącymi   do   restauracji 
kapitalizmu.

Defensyzm i defetyzm

Defensyzm i defetyzm są to dwa zasadnicze – czyli nie do pogodzenia – stanowiska. Nie są one 

określone przez arbitralny wybór, lecz tylko przez interesy klasowe.

Żadna partia na świecie nigdy nie potrafiła objąć tych dwóch przeciwstawiających się tendencji na 

dłuższy   okres   czasu.   Sprzeczność   jest   zbyt   wielka.   Podziały   wszędzie   na   świecie   w   ostatecznym 
rozrachunku rysowały się wzdłuż tej linii. Defensyści wobec swojego kraju byli defetystami wtedy, gdy 
chodziło o Rosję. Defensyści wobec Rosji byli defetystami wtedy, gdy chodziło o ich własny kraj.

Wszystkie stopnie degeneracji państwa radzieckiego pod rządami Stalina zostały przeanalizowane 

tylko i wyłącznie przez bolszewików-leninowców. Dokładny stosunek do każdego odcinka tej degeneracji 
został sprecyzowany. Wiodącymi dla rewolucyjnego, marksistowskiego podejścia liniami są następujące 
zasady: przeprowadzanie pełnego oglądu rzeczywistości na każdym odcinku; nigdy nie poddawać pozycji, 
która jeszcze nie została stracona; najgorszy kapitulujący to kapitulujący w przeddzień decydującej bitwy.

Międzynarodowa   Lewicowa   Opozycja,   która   powstała   w   1923   r.,   będąc   opozycją   w   partii 

rosyjskiej (pierwotną komórką Czwartej Międzynarodówki) zawsze dokładnie precyzowała swój stosunek 
do   kwestii   rosyjskiej.   W   początkowym   stadium   tej   degeneracji,   na   której   czele   stała   stalinowska 
biurokracja,   Opozycja   uważała,   że   sytuacja   jeszcze   jest   możliwa   do   naprawienia   na   drodze   reformy 
poprzez   zmianę   reżimu   w   ramach   Komunistycznej   Partii   Związku   Radzieckiego.   Potem,   kiedy 
jaśniejszym   stało   się,   iż   partia   komunistyczna   Lenina   jest   już   na   zawsze   stracona   i   kiedy  stało   się 
oczywistym,   że   reakcyjną   biurokrację   można   usunąć   tylko   poprzez   wojnę   domową,   Czwarta 
Międzynarodówka   opierając   się,   tak   jak   poprzednio,   na   swojej   analizie   Związku   Radzieckiego   jako 
państwa robotniczego, opowiedziała się za rewolucją polityczną.

Cały czas w ciągu tego 16-letniego okresu bolszewicy-leninowcy stanowczo twierdzili, stawiając 

czoła różnym oszczerstwom i prześladowaniom, iż są najwierniejszymi obrońcami państwa robotniczego 
i że w godzinie niebezpieczeństwa będą w pierwszych szeregach jego obrońców. Zawsze mówiliśmy, iż 
w godzinie niebezpieczeństwa zwolennicy Czwartej Międzynarodówki znajdą się na swoich posterunkach 
broniąc   zdobyczy   wielkiej   rewolucji,   nie   powstrzymując   jednocześnie   ani   na   chwilę   swojej   walki 
przeciwko   stalinowskiej   biurokracji.   Teraz,   gdy  zbliża   się   czas   niebezpieczeństwa,   gdy  jesteśmy  już 
twarzą   w   twarz   z   tą   długo   oczekiwaną   wojną,   byłoby   naprawdę   dziwnym,   gdyby   Czwarta 
Międzynarodówka wycofała się ze swojej wielokrotnie składanej obietnicy.

„Konserwatyzm” w kwestii rosyjskiej

W ciągu długiego okresu degeneracji radzieckiej, od czasu śmierci Lenina, zwolennicy Czwartej 

Międzynarodówki, analizując nowe zjawisko degenerującego się państwa robotniczego na każdym etapie, 
starają się zrozumieć jego skomplikowanie i sprzeczności, oraz jednocześnie poznać i bronić wszystkich 
postępowych   cech   tych   sprzecznych   procesów,   zarazem   odrzucając   reakcyjne   cechy.   W   ciągu   tego 
długiego okresu na każdym nowym etapie byliśmy osaczeni przez niecierpliwych „radykałów” żądających 
od nas uproszczenia tej kwestii. Tracąc równowagę wskutek stalinowskich zbrodni i zdrad, stracili oni z 
oczu wagę nowego systemu gospodarczego, którego Stalin nie zniszczył i nie mógł zniszczyć.

Zawsze stanowczo odrzucaliśmy te przedwczesne sądy, iż wszystko jest już stracone, i musimy 

znowu   zaczynać   od   nowa.   Na   każdym   etapie   rozwoju,   za   każdym   kolejnym   wyjściem   na   jaw 
stalinowskiej hańby i zdrady, niektóre grupy wyłamywały się z Czwartej Międzynarodówki z powodu jej 
„konserwatyzmu” w kwestii rosyjskiej. Gdybyśmy mieli na to czas, ciekawym byłoby odczytać listę tych 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 4 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

James Patrick Cannon – Przemówienie w kwestii rosyjskiej (1939 rok)

ugrupowań, które jedno po drugim odeszły z naszych szeregów, aby podążać niby bardziej „rewolucyjną” 
polityką w kwestii rosyjskiej. Czy prowadziły one działania bardziej bojowe, bardziej rewolucyjne od 
naszych? Czy udało im się stworzyć nowy ruch i przyciągnąć do siebie robotników dopiero co budzących 
się do politycznej świadomości, albo tych którzy zerwali ze stalinizmem? Odpowiedź brzmi – nie.

Gdybyśmy odczytali listę tych ultraradykalnych ugrupowań, przedstawiałoby to naprawdę żałosny 

obraz. Ci, którzy nie wycofali się całkowicie z politycznej działalności w ten lub inny sposób pojednali 
się z burżuazyjną demokracją. Z przeszłych doświadczeń powinniśmy się nauczyć zdrowej ostrożności, a 
nawet   „konserwatyzmu”,   proszę   państwa,   w   stosunku   do   propozycji   dotyczących   rewizji   programu 
Czwartej Międzynarodówki w kwestii rosyjskiej. Podczas gdy nowatorzy padli na łeb, tylko Czwarta 
Międzynarodówka   zachowała   swoją   konsekwentną   linię   programową.   Rozwinęła   się   ona   w   jedyny 
pozostały nurt rewolucyjny w światowym  ruchu robotniczym.  Bez  stanowczego stosunku do kwestii 
rosyjskiej ruch nasz również cierpiałby ten sam nieunikniony los, który cierpią inni.

Ogromna   siła   Rewolucji   Październikowej   objawia   się   w   żywotności   swoich   zdobyczy. 

Skolektywizowane   formy   własności   i   planowa   gospodarka   wytrzymały   wszystkie   trudności   i   presje 
kapitalistycznego oblężenia i wszystkie ciosy zadane przez reakcyjną biurokrację w samym kraju. W 
Związku Radzieckim byliśmy świadkami olbrzymiego rozwoju sił produkcyjnych – który dokonał się w 
dodatku   w   zacofanym   kraju   –   podczas   gdy   gospodarka   kapitalistyczna   spadała   na   łeb.   Wniosek: 
skolektywizowana i planowa gospodarka, której zrealizowania możliwe było poprzez rewolucję obalającą 
kapitalistów   i   obszarników,   jest   bezmiernie   wyższa   i   bardziej   postępowa.   Wskazuje   to   drogę   na 
przyszłość. Nie poniechajcie jej, zanim zostanie stracona! Trzymajcie się jej i brońcie jej!

Siły klasowe

W sprawie kwestii rosyjskiej są tylko dwie naprawdę niezależne siły na świecie. Dwie siły, które 

myślą o tej kwestii niezależnie od siebie dlatego, że opierają się w swoich sądach, w swoich analizach i 
wnioskach na fundamentalnych klasowych podstawach. Te niezależne siły to:

1. Świadoma awangarda światowej burżuazji, mężowie stanu demokratycznego i faszystowskiego 

imperializmu,

2. Świadoma awangarda światowego proletariatu.
Nie chodzi między nimi o dwie rozbieżne opinie dotyczące kwestii rosyjskiej, lecz raczej o dwa 

obozy. Wszyscy ci, którzy niegdyś odrzucili wnioski Czwartej Międzynarodówki i wyłamali się z naszego 
ruchu   z   tego   powodu,   prawie   bez   wyjątku   skończyli   w   służbie   imperializmu,   wchodząc   na   drogę 
stalinizmu, socjaldemokracji albo liberalnej demokracji, lub stali się zupełnie biernymi – co również jest 
rodzajem służby imperializmowi.

Stanowisko światowej burżuazji jest stanowiskiem klasowym. Postępują oni, tak jak my, opierając 

się   na   podstawie   pryncypiów   klasowych.   Chcą   utrzymać   światowy   kapitalizm.   To   określa   ich 
fundamentalną wrogość wobec ZSRR. Doceniają oni reakcyjną pracę Stalina, ale uważają, że ona jest 
niedokończona, gdyż prywatna własność jeszcze nie została przywrócona.

Ich fundamentalne założenie to, w razie wybuchu wojny lub w ciągu jej trwania, bezwarunkowa 

próba ataku na Rosję, obalenie skolektywizowanej gospodarki, przywrócenie reżimu kapitalistycznego, 
rozbicie   monopolu   handlu   zagranicznego,   otwarcie   Związku   Radzieckiego   jako   rynku   i   pola 
inwestycyjnego,  przemiana   Rosji  w  wielką  kolonię   i   w  ten  sposób  uśmierzenie   kryzysu  światowego 
kapitalizmu.

Stanowisko   Czwartej   Międzynarodówki   również   opiera   się   na   tych   samych   pryncypiach 

klasowych. Jednakże my wyciągamy przeciwne wnioski, wychodząc od podstaw przeciwnego stanowiska 
klasowego.

Czysto   sentymentalne   motywacje,   przypuszczania   bez   przyjęcia   podstawowych   pryncypiów 

klasowych, tzw. „świeże pomysły” nie oparte na żadnych programowych podstawach – na to wszystko nie 
ma   miejsca  w marksistowskiej   partii.  My  chcemy  posunąć  naprzód   światową  rewolucję  proletariatu. 
Określa to nasz stosunek i nasze podejście do kwestii rosyjskiej. To prawda, że chcemy przeprowadzić 
pełen ogląd rzeczywistości, natomiast nie jesteśmy bezstronnymi obserwatorami i sprawozdawcami. Nie 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 5 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

James Patrick Cannon – Przemówienie w kwestii rosyjskiej (1939 rok)

badamy rosyjskiej rewolucji i tego co z niej pozostało jak jakiegoś owada pod obiektywem.  Jesteśmy 
bezpośrednio   zainteresowani!   Bierzemy   udział   w   tej   walce!
  Na   każdym   poziomie   rozwoju   Związku 
Radzieckiego,   na   poziomie   rozwoju   i   na   poziomie   degeneracji   szukamy   możliwości   rewolucyjnego 
działania. Chcemy postępu światowej rewolucji – obalenia kapitalizmu, wprowadzenia socjalizmu. Na tej 
drodze Związek Radziecki jest ważną i decydującą sprawą.

Nasze stanowisko dotyczące kwestii rosyjskiej jest wpisane w nasz program. Dla nas nie jest ono 

nową kwestią.   Ma już  22  lata.  Zajmowaliśmy  się ewolucją  Związku  Radzieckiego –  i  postępową,  i 
reakcyjną na każdym etapie. Dyskutowaliśmy i odnowiliśmy swoje stanowisko dotyczące każdego etapu 
jego postępowego rozwoju i jego degeneracji. I, co najważniejsze, zawsze  postępowaliśmy  zgodnie ze 
swoimi wnioskami.

Decydujące kryterium

Związek Radziecki wyszedł z Rewolucji Październikowej jako państwo robotnicze. W wyniku 

zacofania i ubóstwa panującego w kraju, a idącego w parze z opóźnieniem światowej rewolucji, powstała 
konserwatywna   biurokracja,   która   odnosząc   zwycięstwo   zniszczyła   partię   i   zbiurokratyzowała 
gospodarkę.   Ta   sama   biurokracja   jednak   opiera   się   na   podstawie   skolektywizowanej   własności 
wprowadzonej poprzez rewolucję. Jest to, w tej kwestii, decydującym kryterium naszej oceny.

Jeśli   postrzegamy   Związek   Radziecki   takim,   jakim   on   naprawdę   jest,   tj.   jako   olbrzymią 

organizację   robotniczą,   która   zdobyła   jedną   szóstą   całego   świata,   nie   zechcemy  tak   szybko   z   niego 
rezygnować, kierując się wyłącznie swoją nienawiścią wobec zbrodni i okrucieństw popełnionych przez 
biurokrację. Czy do związków zawodowych też odwracamy się plecami dlatego, że przejęli nad nimi 
kontrolę biurokraci i zdrajcy? Ultralewicowcy często popełniali ten błąd, co zawsze prowadziło do złych 
skutków, a czasami do reakcyjnych wniosków.

Przypominamy   przypadek   Międzynarodowego   Związku   Robotników   Żeńskiego   Przemysłu 

Odzieżowego,   tutaj,   w   Nowym   Jorku.   Trudno   byłoby   znaleźć   tłum   wstrętniejszych   związkowych 
adiutantów klasy kapitalistycznej, niż ci związkowi biurokraci. W trakcie walki przeciwko lewicowemu 
skrzydłu   w   połowie   lat   dwudziestych,   konspirowali   oni   z   szefami   i   z   oszustami   z   AFL.   Wygonili 
lewicowe, lokalne organizacje związkowe i korzystali z usług najętych zbirów do zwalczania ich i do 
łamania strajków. Różnica między nimi a Stalinem polega tylko na tym, że ich władza i możliwości są 
mniejsze. Doprowadzone do zbuntowania się przeciwko zbrodniom tych biurokratów, lewicowe skrzydło, 
pod wpływem Partii Komunistycznej, podczas szału, którym ogarnięte zostało w trzecim okresie, nazwało 
związek – nie tylko jego zdradziecką biurokrację – „żółtym związkiem”.

Natomiast   ten   sam   „żółty  związek”,   pod   presją   ze   strony  znajdujących   się   w  jego  szeregach 

robotników i coraz ostrzejszej walki klasowej, został zmuszony rozpocząć strajk, aby się bronić przed 
„imperialistycznym” atakiem prowadzonym przez szefów. Robotnicy, którzy nie stracili swoich głów 
wspierali ten strajk (bronili go przed szefami). Ale stalinowcy, schwytani w pułapkę swojej pochopnie 
wymyślonej teorii, już potępiwszy związek jako „żółty związek”, odmówili strajkowi poparcia (obrony). 
Zdemaskowali   go   jako   „fałszywy”   strajk.   W   ten   sposób   pomyślany   radykalizm   sprowadził   ich   do 
reakcyjnego stanowiska. Zdemaskowano ich, i to w dodatku słusznie,  wszędzie  – wśród robotników 
przemysłu odzieżowego – jako łamistrajków. Do dzisiaj są skompromitowani z powodu tej reakcyjnej 
akcji.

Bronić Związku Radzieckiego jako olbrzymiej organizacji robotniczej przed atakami ze strony 

jego wrogów klasowych, nie znaczy bronić każdego czynu jego biurokracji, czy każdego czynu Armii 
Czerwonej, która jest narzędziem biurokracji. Zarzucenie Czwartej Międzynarodówce takiej „totalitarnej” 
koncepcji obrony jest absurdalne. Nikt tu nie odmówi obrony  prawdziwemu  związkowi zawodowemu, 
niezależnie od reakcyjnego charakteru jego biurokracji. Ale to nie przeszkadza nam w odróżnieniu tych 
czynów   biurokracji,   które   mogą   bronić   związku   przed   szefami,   i   tych   czynów,   które   są   kierowane 
przeciwko robotnikom.

Zjednoczony Związek Górników Ameryki jest wielką robotniczą organizacją, którą wszyscy z nas 

popierają. Lecz kierownik tego związku jest całkowitym łotrem i agentem klasy panującej. Można go 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 6 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

James Patrick Cannon – Przemówienie w kwestii rosyjskiej (1939 rok)

również  odróżnić  od  Stalina   tylko  pod  względem  jego  władzy  i  możliwości.   Kilka  lat  temu  brałem 
osobiście udział w strajku górników z Kansas, kierowanym przeciw egzekwowaniu reakcyjnego prawa 
antyrobotniczego – Prawa Sądu Przemysłowego w Kansas, które zakazywało strajków. Strajk ten, który 
prowadzili   górnicy   z   Kansas   pod   kierownictwem   swojego   przewodniczącego   Alexa   Howata,   miał 
całkowicie postępowy charakter. Howat i inni przywódcy związku zostali wsadzeni do więzienia. Podczas 
gdy siedzieli w więzieniu, John L. Lewis, jako prezes ogólnokrajowej organizacji, wysłał swoich agentów 
do kansasowskich zagłębi węglowych, aby podpisać umowę z szefami ponad głowami oficerów okręgu 
Kansas. To on dostarczył łamistrajków, zbirów i pieniądze, aby rozbić strajk, podczas gdy prawowici 
oficerzy związku siedzieli w więzieniu broniąc słusznego celu. Każdy bojowy robotnik w kraju potępił 
ten   zdradziecki   czyn   Lewisa   wymierzony   przeciwko   strajkującym.   Ale   czy   my   z   tego   powodu 
zrezygnowaliśmy z poparcia ogólnokrajowego związku górników?  Oczywiście, niektórzy niecierpliwi 
rewolucjoniści zrezygnowali z poparcia dla związku i w ten sposób zupełnie stracili orientację w ruchu 
robotniczym. Zjednoczony Związek Górników zachował swój charakter jako organizacja robotnicza i 
dopiero wiosną tego roku znalazł się on w stanie walki z właścicielami kopalń na ogólnokrajową skalę. 
Chyba pamiętacie, że w naszej prasie broniliśmy związku górników „bezwarunkowo” mimo  tego, że 
łamistrajk Lewis pozostał jego przewodniczącym.

Związek Tragarzy Wybrzeża Pacyfiku jest prawdziwą organizacją robotniczą, którego przywódca 

jest stalinowcem szczególnie niesmacznego pokroju, taki malutki Stalin o nazwisku Bridges. Ten sam 
Bridges poprowadził jednostkę zdezorientowanych tragarzy poprzez linię pikiety zorganizowanej przez 
Związek Marynarzy w bezpośrednim celu rozbicia tej organizacji. Chyba wszyscy tu pamiętacie, jak ostro
w   swojej   prasie   zdemaskowaliśmy   ten   zasługujący   na   pogardę   czyn   Bridgesa.   Ale   gdyby   Związek 
Tragarzy   pod   przywództwem   Bridgesa,   który   w   obecnej   chwili   pertraktuje   z   szefami,   został 
doprowadzony do strajku, jakie wtedy zajęlibyśmy stanowisko? Każdy klasowo świadomy robotnik, nie 
mówiąc już o wykształconym marksiście, albo zająłby swoje stanowisko na linii pikietowej razem ze 
Związkiem Tragarzy, albo „broniłby” tego związku w jakiś inny sposób.

Dlaczego niektórzy nasi przyjaciele, łącznie z kilkoma, którzy są oficjalnie bardzo wykształceni, 

mają takie trudności, aby zrozumieć istotę kwestii rosyjskiej? Obawiam się bardzo, iż nie myślą oni o niej
w kategoriach walki. Szczególnie rzuca się w oczy to, że robotnicy, a zwłaszcza bardziej doświadczeni 
robotnicy, którzy byli członkami związków zawodowych, brali udział w strajkach itp., rozumieją kwestię 
rosyjską o wiele lepiej, niż  bardziej  wykształceni  profesorowie. Z doświadczenia  zdobytego poprzez 
swoją   walkę   nauczyli   się   oni,   co   znaczy   nasze   porównanie   Związku   Radzieckiego   ze   związkiem 
zawodowym, który wpadł w złe ręce. Każdy, który przeżył parę strajków, które – nękane przez kryzysy – 
znalazły się na skraju przepaści,  by wreszcie  ostatecznie  zwyciężyć, dobrze  rozumie  o co chodzi  w 
zawołaniu: Nie wolno zaniechać żadnego stanowiska dopóki nie zostanie definitywnie stracone!

Wielokrotnie byłem świadkiem tego, jak los strajku w krytycznym momencie zależał od woli, albo 

od braku woli przywódców do walki. Wszystkie nasze sukcesy w obrębie związków zawodowych można 
liczyć od decydującego tygodnia w 1934 r. w Minneapolis, kiedy to przywódcy odmówili odwołania 
strajku, który najwidoczniej już został zupełnie przegrany i przekonali komitet strajkowy, aby jeszcze 
trochę strajk przedłużył. Właśnie w tym czasie zdarzył się rozłam w szeregach szefów; ten rozłam w 
końcu otworzył drogę kompromisowemu rozwiązaniu, a następnie zwycięstwu całego związku.

To naprawdę dziwne, że niektórzy tak dokładnie analizują słabości organizacji robotniczych w 

ogóle nie biorąc pod uwagę słabości obozu wroga, które to mogą te pierwsze zupełnie kompensować.

W swojej agitacji wobec strajkujących w czarnych godzinach strajku, często odwoływałem się do 

analogii  dwóch ludzi   toczących  walkę  fizyczną.  Wtedy,   gdy jeden z   nich się  zmęczy i  znajduje  się 
widocznie u kresu swoich sił, musi pamiętać, że jego przeciwnik może być nawet bardziej zmęczony niż 
on. W tym przypadku, kto wytrzyma, ten zwycięży. Z tego punktu widzenia stanowcza wola przywódców 
może   doprowadzić   do   kompromisu   albo   do   zwycięstwa   nawet   dogorywający   strajk.   Wielokrotnie 
widzieliśmy takie przypadki. Dlaczego więc mamy odmówić Związku Radzieckiemu, które jeszcze nie 
dogorywa, tego samego prawa?

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 7 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

James Patrick Cannon – Przemówienie w kwestii rosyjskiej (1939 rok)

Niebezpieczeństwo fałszywego stanowiska

Mieliśmy w przeszłości wiele dyskusji na temat kwestii rosyjskiej. Była ona dla nas, jak i dla 

każdej politycznej tendencji w obrębie ruchu robotniczego, decydującą i główną kwestią. Powtarzam to 
dlatego, że jest ona niczym innym jak kwestią rewolucji w różnych etapach jej postępowego rozwoju i 
degeneracji. My jesteśmy w rzeczywistości partią rewolucji rosyjskiej. Jesteśmy jedynymi, którzy mają 
rewolucję   rosyjską   w   swoim   programie   i   w   swojej   krwi.   To   powód,   dla   którego   Czwarta 
Międzynarodówka jest jedyną rewolucyjną tendencją na całym świecie. Fałszywe stanowisko w kwestii 
rosyjskiej zniszczyłoby nasz ruch w ten sam sposób, w jaki zniszczyło wszystkie inne.

Dwa lata temu prowadziliśmy jeszcze raz szeroką dyskusję dotyczącą kwestii rosyjskiej. Prawie 

jednogłośnie   przyjęty  wniosek   partii   dotyczący  tej   kwestii   został   umieszczony  w   programie   naszego 
pierwszego zjazdu:

1. Związek Radziecki, poprzez skolektywizowaną formę własności i gospodarkę planową, które to 

są owocami rewolucji, pozostaje państwem robotniczym, choć w zdegenerowanej formie.

2.   Bezwarunkowo   bronimy   Związku   Radzieckiego   w   tej   formie   przed   atakiem   ze   strony 

imperialistów.

3.   Najlepszą   i   jedyną   formą   obrony,   która   może   w   ostatecznym   wypadku   uratować   Związku 

Radziecki, rozwiązując jego wewnętrzne sprzeczności, jest międzynarodowa rewolucja proletariacka.

4.   Aby   odnowić   państwo   robotnicze   jesteśmy   za   obaleniem   biurokracji   poprzez   rewolucję 

polityczną.

Można oczywiście powiedzieć: „Slogany – obrona Związku Radzieckiego, Rosja jest państwem 

robotniczym – nie rozwiązują wszystkiego”. Nie są to tylko slogany. Pierwszy z nich jest teoretyczną 
analizą; drugi – politycznym wnioskiem, zgodnie z którym należy postępować.

Znaczenie bezwarunkowej obrony

Nasz wniosek wymaga bezwarunkowej obrony Związku Radzieckiego przed imperialistycznym 

atakiem.   Co   to   znaczy?   Znaczy   to   po   prostu,   iż   bronimy   Związku   Radzieckiego   i   jego 
skolektywizowanych   form   własności   przed   atakami   wojsk   imperialistycznych   z   zewnątrz   oraz   przed 
wewnętrznymi   próbami   restauracji   kapitalizmu,   nie   stawiając  a   priori  warunku   obalenia   biurokracji 
stalinowskiej. Jakikolwiek inny rodzaj obrony w obecnej sytuacji przeczy temu stanowisku. Niektórzy 
mówią teraz o możliwości „warunkowej” obrony Związku Radzieckiego. Jeżeli zastanowicie się przez 
chwilę,   zauważycie,   że   my   opowiadamy   się   za   warunkową   obroną   Stanów   Zjednoczonych.   Takie 
oświadczenie   zamieszczone   jest   w   programie   Czwartej   Międzynarodówki.   W   wypadku   wojny   bez 
wahania będziemy bronić Stanów Zjednoczonych pod jednym małym „warunkiem”: najpierw obalimy 
kapitalistyczny rząd, a w jego miejsce postawimy rząd robotniczy.

Czy bezwarunkowa obrona Związku Radzieckiego oznacza poparcie dla każdego czynu Armii 

Czerwonej?  Nie, byłoby to absurdalne. Czy wspieraliśmy procesy moskiewskie i rolę stalinowskiego 
GPU   w   tych   procesach?   Czy   wspieraliśmy   czystki   i   masowe   mordy   na   bojownikach   wymierzone 
przeciwko robotnikom w Hiszpanii? O ile dobrze pamiętam, bezwarunkowo broniliśmy tych robotników, 
którzy walczyli po drugiej stronie barykad w Barcelonie. Nie przeszkodziło nam to ani poprzeć militarnej 
walki   przeciwko   Franco,  ani   zachować  swojego  stanowiska  w  obronie   Związku   Radzieckiego   przed 
atakiem ze strony imperialistów.

Obecnie wymaga się od nas, abyśmy dokonali wielkiego kroku naprzód i poparli propozycję walki 

zbrojnej przeciwko Stalinowi na nowo okupowanych polskich terenach. Czy to naprawdę coś nowego? 
Od   trzech   lat   Czwarta   Międzynarodówka   odpowiada   się   za   zbrojnym   obaleniem   Stalina   w   samym 
Związku Radzieckim. Ogólnie Czwarta Międzynarodówka uznała, iż konieczna jest walka zbrojna, aby 
utworzyć niepodległą Radziecką Ukrainę. Jakże można rozmawiać o powzięciu nowego stanowiska w 
stosunku do nowo okupowanych terytoriów? Jeżeli antystalinowska rewolucja została tam już naprawdę 
przygotowana, Czwarta Międzynarodówka na pewno będzie  ją wspierać i spróbuje nią kierować. W 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 8 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

James Patrick Cannon – Przemówienie w kwestii rosyjskiej (1939 rok)

naszych szeregach nie ma miejsca dla dwóch stanowisk w tej kwestii. Ale co zrobimy, jeśli Hitler (albo 
Chamberlain)   zaatakuje   radziecką   Ukrainę   zanim   Stalin   zostanie   obalony?   Pytanie   to   wymaga 
jednoznacznej odpowiedzi. Czy będziemy bronić Związku Radzieckiego, a jednocześnie, wraz z nim, 
kierując się tymi samymi zasadami, skolektywizowanych form własności na nowo zdobytych terenach? 
Nasza odpowiedź brzmi – tak!

Stanowisko   to   zostało   włączone   do   programu   zjazdu   założycielskiego   Czwartej 

Międzynarodówki, który odbył się latem 1938 roku. Pamiętajcie, było już po procesach moskiewskich i 
po zniszczeniu rewolucji hiszpańskiej. Miało to miejsce już po krwawej czystce dokonanej na całym 
pokoleniu bolszewików, po froncie ludowym, po wejściu do Ligi Narodów, po pakcie Stalina-Lavala (i 
zdradzie francuskich robotników). Obraliśmy swoje stanowisko opierając się na gospodarczej strukturze 
kraju, na owocach rewolucji.  Wielkich  zdobyczy nie wolno poniechać dopóki  nie zostaną  naprawdę 
stracone. Taki jest bojowy program Czwartej Międzynarodówki.

Pakt Stalina-Hitlera

Pakt Stalina-Hitlera w gruncie rzeczy nic nie zmienia. Gdyby Stalin sprzymierzył się ze Stanami 

Zjednoczonymi, a towarzysze odmówiliby Związkowi Radzieckiemu obrony bojąc się, iż mogliby w ten 
sposób obronić sojusznika Stalina – Amerykę, ci towarzysze nie mieliby racji, ale ich stanowisko można 
by  zrozumieć   jako   subiektywny  odruch   wywołany  przez   rewolucyjne   skłonności.   „Defetyzm”,   który 
objawił się w naszej francuskiej sekcji po zawarciu paktu Stalina-Lavala, na pewno był w ten sposób 
motywowany, dlatego też musieliśmy go niezwykle cierpliwie i tolerancyjnie zwalczać. Ale epidemia 
„defetyzmu”   w   obozie   demokratycznym   byłaby  po   prostu   rzeczą   wstydliwą.   Nie   ma   na   nas,   tu   w 
Ameryce, żadnej presji, abyśmy bronili Związku Radzieckiego. Cała presja zmierza do demokratycznej, 
świętej wojny przeciwko Związku Radzieckiemu. Należy o tym pamiętać. Główny wróg ciągle znajduje 
się w naszym kraju.

Co   się   zdarzyło   od   czasu   naszej   ostatniej   dyskusji?   Czy  coś   się   fundamentalnie   zmieniło   w 

gospodarce radzieckiej? Nie, nikt tak nie twierdzi. Nie zdarzyło się nic oprócz tego, że Stalin podpisał 
pakt z Hitlerem! Nie spowodowało to zmiany naszej analizy gospodarki radzieckiej, czy naszego wobec 
niej stanowiska. Celem całej naszej poprzedniej pracy teoretycznej, zawartej w naszym programie, było 
dokładne przygotowanie się do wojny i rewolucji. Teraz mamy tę wojnę, a rewolucja jest kolejnym 
zadaniem. Jeżeli teraz trzeba by było się zatrzymać i szukać sobie nowego programu, byłby to bardzo zły 
znak.

Tylko zastanówcie się – są tacy ludzie, którzy byli świadkami wszystkich zbrodni i zdrad Stalina, 

które my rozumiemy lepiej niż wszyscy inni, i które potępiliśmy wcześniej i skuteczniej niż inni. Ludzie 
ci byli świadkami tego wszystkiego i mimo wszystko ciągle stali w obronie Związku Radzieckiego. Nie 
mogli  oni   jednak  ścierpieć  sojuszu  Związku   Radzieckiego   z   faszystowskimi   Niemcami.   Nie  mieliby 
natomiast nic przeciw zawarciu takiego sojuszu z imperialistyczną Anglią albo Francją!

Inwazja na Polskę

Oczywiście, pełno było krzyku po radzieckiej inwazji na polską część Ukrainy. A jest to po prostu 

jeden z rezultatów wojny i sojuszu z hitlerowskimi Niemcami. Twierdzenie, iż powinniśmy byli zmienić 
swoją analizę społecznego charakteru państwa radzieckiego i swój stosunek do jego obrony dlatego, że 
Armia Czerwona przekroczyła polską granicę, jest nawet bardziej absurdalne, niż bazowanie w kwestii 
zmiany stanowiska na pakcie  Stalina-Hitlera. Inwazja na Polskę jest tylko  zdarzeniem  powstałym w 
trakcie wojny, a w ciągu wojen atak na granice państwowe jest rzeczą zwykłą. (Gdyby wszystkie wojska 
zostały u siebie nie byłoby wojen w ogóle.) Nienaruszalność granic, które i tak co do jednej zostały 
poprzez wojny ustalone, interesuje tylko i wyłącznie demokratycznych pacyfistów.

Będąc świadkami tego całego demokratycznego hałasu nieraz zadawaliśmy sobie pytanie – czyż 

jego sprawcy nie wiedzą, że zachodnia Ukraina i Białoruś nigdy prawnie nie należały do Polski? Czyż nie 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 9 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

James Patrick Cannon – Przemówienie w kwestii rosyjskiej (1939 rok)

wiedzą oni, iż tereny te zostały w 1920 r. siłą oderwane od Związku Radzieckiego przez Piłsudskiego 
wspieranego przez Francję?

Na pewno nie usprawiedliwi to najazdu Stalina na te terytoria we współpracy z Hitlerem. Nigdy 

go nie wspieraliśmy i nigdy nie wierzyliśmy fałszywym zapewnieniom, iż Stalin przyniósł „wyzwolenie” 
narodom Ukrainy należącej uprzednio do Polski. Jednocześnie nie zamierzaliśmy ustąpić ani trochę przed 
„demokratycznym”,   spowodowanym   przez   te   wydarzenia,   podżeganiem   przeciwko   Związkowi 
Radzieckiemu. Demokratyczni podżegacze wojenni darli się jak tylko można było najgłośniej na ulicach. 
Nie wolno zwracać nadmiernej uwagi na ten demokratyczny hałas. Nasz Komitet Ogólnokrajowy wcale 
nie zwrócił na to uwagi.

Aby wniknąć trochę głębiej w tę kwestię i odnaleźć miejsce jej pochodzenia, przyjrzyjmy się 

jeszcze jednemu hipotetycznemu przykładowi. Nie wymyślonemu, ale logicznemu. Przypuśćmy, że Stalin 
zawiera pakt z imperialistycznymi demokracjami przeciwko Hitlerowi, podczas gdy Rumunia staje się 
sojusznikiem Hitlera. Najbardziej prawdopodobnym wydarzeniem w tym przypadku byłby atak Armii 
Czerwonej   na   Rumunię   będącą   sojusznikiem   Hitlera,   zamiast   na   Polskę,   będącą   sojusznikiem   tych 
demokracji, oraz zajęcie przez nią Besarabii, która wcześniej również należała do Rosji. Czy w takim 
wypadku owi demokratyczni podżegacze wojenni podnieśliby krzyk wokół „czerwonego imperializmu”? 
Nigdy w życiu!

Bardzo się cieszę, że nasz Komitet Ogólnokrajowy zachował niezależność wobec presji ze strony 

burżuazyjnej demokracji w kwestii inwazji na Polskę. „Czy jesteście za, czy przeciw inwazji na Polskę?” 
– tym pytaniem zaatakowano nas, niemalże przystawiając nam rewolwer do skroni. Ale rewolucjoniści-
marksiści nie odpowiadają „tak” lub „nie” w sposób, który mógłby postawić ich na równi z ludźmi 
mającymi odmienne od nich cele. Bycie „za”, czy „przeciw” czemuś, nie spełnia wszystkich wymagań 
walki klasowej. Koniecznym jest wyjaśnienie,  z jakiego stanowiska  „za” albo „przeciw” wynika. Czy 
jesteście „za” czy „przeciw” gangsterskim machlojkom w związkach zawodowych?  – pytają czasami 
filistrzy.   My  nie   stajemy  na   baczność   tak   jak   szeregowy,   który  spotkawszy  się   na   ulicy  z   oficerem 
odpowiada „przeciw!” Najpierw pytamy: kto to pytanie zadaje i z jakiego wychodzi stanowiska? Jaką 
wagę ma ta kwestia w stosunku do innych. Mamy swoje stanowisko i dbamy o to, aby nie zmieszać 
swoich odpowiedzi ze stanowiskiem wrogów klasowych i pomylonych pacyfistów.

Niektórzy,   zwłaszcza   bezpośrednio   dotknięci   tym   szefowie,   są   przeciwko   rakietierom   i 

gangsterom w związkach zawodowych, gdyż ci ostatni wymuszają od szefów łapówki. Ta strona tej 
sprawy   nas   zbytnio   nie   interesuje.   Niektórzy,   zwłaszcza   pacyfistyczni   kaznodzieje   są   przeciwko 
gangsterom   dlatego,  że   stosują   oni   przemoc.   Ale  my  nie   jesteśmy  przeciwko   przemocy  zawsze   i   w 
każdym wypadku. Ze swojej strony, formułując dokładnie, we właściwym czasie, swoje stanowisko, 
mówimy:   jesteśmy   przeciwko   gangsteryzmowi   w   związkach   zawodowych   dlatego,   że   szkodzi   on 
związkowi w walce przeciw szefom. Powód, dla którego tak twierdzimy wywodzi się ze specjalnego 
stanowiska klasowego, jakie posiadamy, w kwestii związków zawodowych.

Powracając do polskiej kwestii – generalnie nie wspieramy kursu Stalina. Jego zbrodnia nie opiera 

się   na   tym   jednym   wydarzeniu,   lecz   na  całej  jego   polityce.   Demoralizuje   on   ruch   robotniczy   i 
kompromituje Związek Radziecki. To właśnie przeciw temu występujemy. Poprzez całą swoją politykę 
zdradza on rewolucję. Każde wydarzenie mieści się według nas w tej strukturze; właśnie od niej trzeba 
wyjść rozważając każde wydarzenie i rozumieć je we właściwych proporcjach.

Inwazja na Finlandię

Tym, dla których inwazja na Polskę – jeden wypadek spośród wielkiej sieci wydarzeń – mogła 

zostać powodem do zmiany podstaw naszego programu widocznie brakuje poczucia proporcji. Jest to 
najłagodniejsze określenie ich pozycji. Skazani są oni na stan ciągłej histerii wobec tej wojny. Są już oni i 
tak o trzy okrążenia do tyłu. A jest jeszcze przecież sprawa Łotwy, Estonii, Litwy, a teraz Finlandii.

Już można oczekiwać nowej fali żądań, abyśmy wypowiedzieli się bezpośrednio i bez ogródek, 

czy   jesteśmy   „za”   albo   „przeciw”   presji   wywieranej   na   biedną,   małą,   burżuazyjno-demokratyczną 
Finlandię. Nasza odpowiedź brzmi: chwileczkę, nie wyskakujcie ze skóry. Przecież nie brak protestów na 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 10 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

James Patrick Cannon – Przemówienie w kwestii rosyjskiej (1939 rok)

rzecz burżuazyjnych świń, które rządzą Finlandią. New Leader już zaprotestował. Charles Yale Harrison 
(Charlie-the-Rat) już napisał płaczliwy felieton na ten temat. Renegat Lore zapłakał nad tym na stronach 
New   York   Post.   Prezydent   Stanów   Zjednoczonych   już   wniósł   protest.   Finlandia   jest   raczej   dobrze 
zaopatrzona w moralne poparcie. Burżuazyjna Finlandia może więc chwilę poczekać, dopóki my, nie 
przejmując się ultimatum w stylu „tak” albo „nie”, nie wyjaśnimy swojego stanowiska.

Osobiście mam poważny stosunek do kwestii Finlandii, jednak nie opiera się on tylko na bieżącym 

sporze pomiędzy Stalinem i fińskim premierem. Gdy myślę o Finlandii, przypominają mi się tysiące 
męczenników,   proletariackich   bohaterów   zamordowanych   za   czasów   białego   terroru   Mannerheima. 
Gdybym mógł, wywołałbym ich z  grobów. Wobec braku takiej  możliwości,  zorganizowałbym armię 
fińskich   robotników   w   celu   pomszczenia   ich,   oraz   zagonienia   ich   morderców   wprost   do   Morza 
Bałtyckiego.   Wysłałbym   Armię   Czerwoną   z   politycznie   odnowionego   Związku   Radzieckiego,   aby 
pomogła im w decydującej chwili.

Nie popieramy stalinowskiej inwazji tylko dlatego, że nie wypływa ona z pobudek rewolucyjnych. 

Nie była ona odezwą na wołanie fińskich robotników, których to zaufanie Stalin utracił. Jest to jedyny 
powód dla którego jesteśmy jej przeciwni. „Granice” nie mają z tym nic wspólnego. „Obrona” podczas 
wojny oznacza również atak. Czy uważacie, że będziemy respektować granice wtedy, kiedy sami zrobimy 
rewolucję? Gdy wroga armia wyląduje w Quebecku, na przykład, czy oczekujecie, że będziemy czekali 
spokojnie na granicy kanadyjskiej na jej atak? Nie, jeżeli jesteśmy prawdziwymi rewolucjonistami, a nie 
pomylonymi pacyfistami, przekroczymy granicę i spotkamy się z nimi tam, gdzie wylądowali. A jeżeli 
samoobrona   wymagać   będzie   zajęcia   Quebecku,   zajmiemy  go  dokładnie   w  taki   sam   sposób,   w  jaki 
leninowska Czerwona Armia zajęła Gruzję, a próbowała zająć Warszawę.

Sytuacja przewidziana przez program Czwartej Międzynarodówki

Niektórzy mogą myśleć, że wojna i sojusz z Hitlerem zmieniły wszystkie wnioski, do których 

poprzednio   doszliśmy;   iż   wymaga   to   przynajmniej,   abyśmy   zrewidowali   całą   kwestię   Związku 
Radzieckiego, a nawet, abyśmy zmienili całkowicie swój program. Nasza odpowiedź brzmi tak: wojna 
została   przewidziana   przez   nasz   program.   Podstawowe   tezy   „Wojna   i   Czwarta   Międzynarodówka”, 
uchwalone w 1934 r., brzmią:

„Każda   wielka   wojna,   niezależnie   od   pierwotnych   operacji,   bezpośrednio   stawia   kwestię 

militarnej interwencji przeciwko ZSRR, aby sklerotycznym żyłom kapitalizmu dostarczyć świeżej krwi...”

Obrona   Związku   Radzieckiego  przed   ciosami   ze   strony   jego   kapitalistycznych   wrogów, 

niezależnie od bezpośrednich powodów i okoliczności, jest podstawowym obowiązkiem każdej uczciwej 
organizacji robotniczej”.

Tezy te przewidziały kwestię sojuszów w następujący sposób.
„W   aktualnej   sytuacji,   nie   należy   w   ogóle   uważać,   iż   sojusz   ZSRR   z   jednym   państwem 

imperialistycznym, czy też z jedną grupą imperialistycznych państw przeciw drugiej, na wypadek wojny, 
jest wykluczony. Pod presją okoliczności, taki czasowy sojusz może stać się nieuchronną koniecznością, 
nie   przestając   jednocześnie   być   największym   niebezpieczeństwem,   zarówno   dla   ZSRR,   jak   i   dla 
światowej rewolucji.

Międzynarodowy proletariat nie zrezygnuje z obrony ZSRR, nawet jeżeli zostanie zmuszony do 

militarnego sojuszu z niektórymi imperialistami przeciwko innym. Ale w tym przypadku, bardziej niż w 
każdym   innym,   międzynarodowy   proletariat   musi   definitywnie   chronić   swojej   niezależności   od 
radzieckiej dyplomacji, a w ten sposób również od biurokracji Trzeciej Międzynarodówki”.

Stanowisko w kwestii obrony zostało w świetle tej perspektywy uchwalone.
Hasło w kwestii obrony nabiera konkretnego znaczenia właśnie w wypadku wojny. Odrzucenie 

tego stanowiska teraz, byłoby czymś naprawdę dziwnym! Oznaczałoby to odrzucenie całego naszego 
teoretycznego przygotowania do wojny. Oznaczałoby to, iż trzeba wszystko zaczynać od nowa. Od jakich 
fundamentalnych podstaw? Tego nikt nie wie.

Dużo było już gadania na temat „niezależności” w kwestii rosyjskiej. I dobrze! Rewolucjonista, 

który nie jest niezależny, jest nic nie wart. Ale trzeba jeszcze sprecyzować: niezależny od kogo? To, 

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 11 –

http://skfm.dyktatura.info/

background image

James Patrick Cannon – Przemówienie w kwestii rosyjskiej (1939 rok)

czego nasza partia potrzebuje na każdym kroku, to niezależność klasowa, niezależność od stalinowców, i 
przede wszystkim, niezależność od burżuazji. Nasz program zapewnia taką niezależność we wszelkich 
okolicznościach. Nie zmienimy go!

© Samokształceniowe Koło Filozofii Marksistowskiej

– 12 –

http://skfm.dyktatura.info/