background image

 

 

Na podstawie: Czechowicz, Józef (-), Dzień jak codzień, F.
Hoesick, Warszawa, 

Wersja lektury on-line dostępna jest

na stronie wolnelektury.pl

.

Ten utwór nie jest chroniony prawem autorskim i znajduje się
w domenie publicznej, co oznacza, że możesz go swobodnie wy-
korzystywać, publikować i rozpowszechniać.

JÓZEF CZECHOWICZ

miłość

przedświt się czule czołgał
przez mroczne puszcze i haszcze

Noc

noc przed nim płynęła wołgą¹
górą krążyła jak jastrząb

u dróg ciemnych z niebem twarzą w twarz
chaty tłoczyły się w ciżbie
miłość bez gwiazd
miłość tlała po izbach

Miłość

usta spadają na usta młotem
mocno ciemność sprzęga

Ciało

pierwsze uściski młode
nieskończoną są wstęgą
ciało się ciałem nakrywa
pachnącym świeżą śliwą
ramiona w gorącej przestrzeni
zamykają się ciemnym pierścieniem
tapczan twardy zgrzany jak rola
orzą chyże lemiesze² kolan
aż zamiast pszenic wschodzących i żyt
zaszemrze srebrem świt
zastuka do okna biało

podnieść oczy spojrzeć z uśmiechem
to kwitnącej czereśni gałąź
zgięła się pod strzechę

Drzewo

¹Wołga — najdłuższa rzeka Europy; przepływa przez Rosję.
² mi

— ostrze pługa rozcinające ziemię.