background image

ROZDZIAŁ 23 
Słysząc te słowa, słowa, nad którymi ledwo się zastanawiałam, 
sprawiły, że wzdrygnęłam się, gdy te wspomnienia zaczęły ryczeć. To 
było jak korek wyciągnięty z wypełnionego wodą zlewu. Nie było 
można zatrzymać spływu. 
Nie pamiętam, jak chodziłam po zapełnionym parkingu. 
Wiedziałam tylko, że stoję przed moim samochodem z rękami 
przyciśniętymi do oczów. O Boże, całkowicie mnie upokorzył. Brock 
kazał mi jechać aż tutaj, żeby mogła spędzić z nim czas, tylko on i ja, a 
on był w środku Mony ze wszystkimi innymi - z tymi dziewczynami. To 
się po prostu stało. 
Brock poważnie mnie upokorzył. 
Moje ramiona trzęsły się, gdy szloch wstał mi w gardle. Brock nawet 
nie widział nic złego w rzucaniu mnie. Widziałam to na jego twarzy. 
Ani przez chwilę nie myślał, że coś jest nie tak, a ja byłam taka, taka 
głupia. 

Tak cholernie 

głupia w mojej głupiej sukience i głupim makijażu. Nic 

dziwnego, że spojrzał na mnie tak, kiedy mnie zobaczył. Nie dlatego, 
że w końcu zobaczył mnie jako coś innego niż jego Jillybean. 
To dlatego, że wyglądałam śmiesznie. W porównaniu z dziewczynami, 
które tam były - do Kristen - która miała na sobie obcisłą dżinsową 
spódnice lub dżinsy, wyglądałam, jakbym się tak ubierała. 
Łzy spływały mi po twarzy, gdy opuściłam ręce i zdjęłam torebkę z 
ramienia. Katie miała rację. Brock został uwiedziony dziś wieczorem. 
Nie wracał do domu sam, kiedy byłam ... 

-Przepraszam? 

Odsysając łzy, odwróciłam się. Stał tam mężczyzna - blisko, zbyt 
blisko. 

Cofnęłam się o krok, wpadając w bok mojego samochodu. Na 

parkingu nie było wystarczającej ilości światła, żeby mógł zobaczyć 

background image

moją poplamioną łzami twarz, dzięki Bogu. Ale nie mogłam też 
zobaczyć tego człowieka. To, co widziałam, nie było dobre. Jego kości 
policzkowe wyglądały na wychudzone. Jego oczy były ciemne, a kiedy 
wciągnęłam głęboko powietrzę, poczułam ostry zapach potu i 
tłustego jedzenia. Jego ręce wepchnięte w kieszeniach czegoś, co 
wyglądało na ciemne spodnie robocze. 
Niepokój rozkwitł w dole mojego brzucha. - Mogę ci pomóc? 

- Tak. - 

Odwrócił głowę nieco w bok i wydusił suchy kaszel. - Masz 

dolara? 

Nie wiem, dlaczego 

odpowiedziałam tak, jak to ja. Miałam dolara, ale 

głowa mi się trzęsła. - Przykro mi. Nie mam - powiedziałam, 
odwracając się do mojego samochodu. 
Mężczyzna poruszył się szybko. 
Jedna ręka wystrzeliła, a jego palce złapały mnie za włosy. 
Wypuściłam zdziwiony krzyk, kiedy moja głowa została cofnięta. 
Zachowałam się instynktownie i zaczęłam machać w niego torbą, ale 
zamarłam - przestałam się ruszać, przestałam oddychać. Przez 
ułamek sekundy nie wierzyłam w to, co widziałam. Nie mogłam 
nawet tego przetworzyć, ale to było prawdziwe i właśnie tam. 
Trzymał pistolet cal od mojej twarzy. 

-

O mój Boże- wyszeptałam suchymi usta. 

-

Nie ruszaj się - rozkazał mężczyzna. - Po prostu daj mi swoją torebkę, 

a nie ucierpisz.  

Natychmiast 

podniosłam torebkę, w pełni gotowa oddać mu każdy 

cent, jaki 

miałam przy sobie, wraz z kartami kredytowymi. Ból 

rozbłysnął na mojej głowie, kiedy pchnął moją głowę do przodu. 
Wyrzucona z równowagi, 

potknęłam się na bok zbyt spanikowana, 

żeby stać, upadłam na ziemię. 

background image

Moje kolana 

przejechały przez szorstki chodnik, wywołując mój krzyk. 

Z moich płuc wyrwał się szorstki pomruk powietrza, gdy panika 
wybuchła jak bomba we mnie. 

-Niech to diabli!- 

Splunął mężczyzna. - Mówiłem ci, żebyś się nie 

ruszała. 

-Nie 

chciałam.- Sięgnęłam po torebkę i w pośpiechu zawartość 

wypadła, rozsypując się po ziemi. Sięgnęłam po portfel. - Tutaj! Weź 
to. Możesz to wziąć. 
Zaciskając pistolet w jednej ręce, wyrwał portfel z mojej ręki. 
Zostałam tam, gdzie byłam, nie śmiałam się ruszać. Żółć uniosła się 
szybko do mojego gardła. Chciało mi się wymiotować. Miałam 
zamiar.  

-

Tylko sześćdziesiąt dolarów? To wszystko, suko? 

Zamknęłam oczy. - Przykro mi. To wszystko co mam.  

- Daj mi kluczyki do samochodu. - 

Koniec lufy dotknął mojego 

policzka, a ja prawie 

zwymiotowałam. - Teraz. 

Upadłam do przodu i przeciągnęłam dłoń po chodniku, omijając 
maleńką plastikową butelkę perfum i torebkę z koralikami, którą 
moja babcia 

dała mi na Boże Narodzenie kilka lat temu, zanim 

zmarła. Moje palce musnęły cienki łańcuch naszyjnika, który ukryłam 
w torebce - prezent, którego nie 

dałam Brockowi. Znalazłam klucze, 

wyrywając je z ziemi. Z drżącą ręką i sercem walącym w moje żebra 
podniosłam je do mężczyzny.- T -tutaj. 
Wyrwał mi klucze z ręki i zaczął się gwałtownie cofać, pistolet wciąż 
wskazywał w moim kierunku. Nie odważyłam się ruszyć. 
Wstrzymałam oddech, modląc się, żeby odszedł, że odejdę ... 
Kilka rzeczy wydarzyło się później. 

Drzwi do 

baru otworzyły się i muzyka wylała się na balsamiczne nocne 

powietrze. Mężczyzna zaklął. Rozległ się klakson samochodu i 

background image

ogłuszający pop. Gorący ból przeszył całe moje ciało, trwając sekundę 

tylko sekundę. 

Potem nic nie było. 

 

Umęczone spojrzenie Brocka spoczywało teraz na mnie i 
wiedziałam...wiedziałam, że przeżywa tę samą noc. 

-Nie powinna

ś nawet tam być, Jillian. Myślisz, że nie pamiętam 

wydarzeń z całego weekendu? Miałem cię zabrać, żeby świętować 
mój wielki powrót. - 

Warknął z szorstkim, gryzącym śmiechem. - 

Planowałem. Naprawdę chciałem, ale tam dotarłem. . . i nie mam 
prawdziwej dobrej wymówki i zaufaj mi, szukałem jednej chociaż. W 
kółko starałem się wyjaśnić, dlaczego zdecydowałem się tam zostać i 
pozwolić ci odejść, dlaczego nie poszedłem za tobą. Żaden powód, 
który 

miałem, nie jest wystarczająco dobry. 

Brock położył deskę i wepchnął dłoń we włosy. Miękkie końce spadły 
do przodu. - 

Wiem, że nigdy ci tego nie powiedziałem. Powinienem 

był. Nie chciałaś, żebym mówił twoim rodzicom o tym, dlaczego tam 
byłaś, a ja to szanowałem, ale muszę ci powiedzieć, że gówno mnie 
zjadło. Byłem tam, walcząc w pojedynkach, wygrywając pieniądze i 
widząc twojego tatę, po tym wszystkim co dla mnie zrobił, wciąż 
robił, a ty leżałaś w szpitalnym łóżku, bo byłem pieprzonym dupkiem. 
Zawiodłem cię i to jest coś, czego nigdy nie mogę sobie wybaczyć.  

-Nie mów tak,- 

błagałam, zdając sobie sprawę, że nie mogłam znieść, 

że słyszę, jak mówi, że nigdy nie może sobie tego wybaczyć. - Tak. 
Porzuciłeś mnie. Ten ból - to naprawdę boli, ale nie jesteś 
odpowiedzialny za to, co mi się przydarzyło. Nie obwiniam cię za to. 

-

Jak możesz tego nie robić?- Zapytał głosem tak zimnym jak lód. 

Był taki moment w moim życiu, gdy tak było. Ten punkt nie trwał 
długo. Nie winiłam go. Nie był facetem uzależnionym od heroiny, 
desperacko szukającym pieniędzy i szalejącym jak wariat. Nie mogłam 

background image

go pociągnąć do odpowiedzialności i nie obchodziło mnie, czy 
niektórzy ludzie myślą, że powinnam. Ale nie odpuściłam całej 
krzywdy z tamtej n

ocy i oczywiście on też nie. 

U

derzyło mnie siłą pędzącej pół-ciężarówki. 

N

adal żyjemy w ten sposób? 

Bałam się, że znów się zranię. Nosił winę za to, że nie odwzajemniał  
moich uczuć, kiedy byłam nastolatką, i czuł się za mnie 
odpowiedzialny. . . Za mój str

zał, coś czego nie zrobił? Żadne z nas nie 

żyło naprawdę. 
Co właściwie robiliśmy, kurwa? 

-

Musimy to odpuścić - wyszeptałam i w tej chwili, gdy tylko 

powiedziałam te słowa, zadzwonili do mnie z jasnością, która 
wstrząsnęła ziemią. 
Brock musiał odejść od tamtej nocy, a szczera prawda Boga, ja też, bo 
nie ma 

już jej. 

Przez sześć lat naprawdę nie odpuszczałam. A jak mogłabym iść dalej, 
być naprawdę szczęśliwa i odzyskać moje życie, gdybym tego nie 
zrobiła? 
Jak mogło to naprawdę działać między Brockiem a mną, gdybyśmy 
tego nie zrobili? 

Wciągnęłam cichy oddech. 
W oszołomieniu podniosłam ręce do twarzy, przyciskając palec do 
głębokiego wcięcia w policzku. Nikt nie miałby pojęcia, że kula weszła 
w mój lewy policzek i 

przeszła prosto na drugą stronę ust, nie 

dotykając w żaden sposób mojego języka, góry ani dołu ust, zanim 
poczułam podmuch w prawej szczęce. Eksplodowała na drobne 
kawałki, a tym samym usuwając niektóre niezbędne części potrzebne 
do słyszenia w moim prawym uchu podczas wychodzenia. 
Bóg jeden wie, że byłam tak cholerną szczęściarą.  

background image

Poza tym, że nie zostałam poważnie oszpecona, przeżyłam. Ledwo 
pamiętałam, że byłam świadoma po strzeleniu. Pojawiły się błyski 
wspomnień - paniki i niemożności oddychania, metalicznego 
posmaku krwi, która spływała po moim gardle, z ust i nosa, gdy 
usłyszałam krzyki - krzyki. To wszystko, o czym pamiętałam, dopóki 
nie 

obudziłam się w szpitalu z rurką tracheotomijną, nie mogąc w tym 

czasie mówić ani słyszeć z prawego ucha. 
Od tego momentu minęło dużo czasu. 
Pozostałam pod obserwacją przez dziewięć tygodni, wielokrotnie 
wracając do szpitala z powodu rekonstrukcji. Minął rok, zanim 
opuściłam dom i wróciłam do Shepherdstown. 
Sześć lat minęło, zanim w pełni zdałam sobie sprawę, że oboje wciąż 
stoimy u 

Mona, utknąwszy w tym momencie, kiedy odchodzę, a on 

nie podąża za mną. To był moment, który trwał zbyt długo. 

- O czym 

myślisz?- Zapytał. 

Bez słowa gapiłam się na niego, zdając sobie sprawę, że jesteśmy na 
granicy czegoś, w co nigdy nie wierzyłam, że jest możliwe. 
To było jak przejście do krawędzi klifu i patrzenie w dół. Mogłabym 
powtórzyć ten skok? Chciałam spróbować, byłam zmęczona 
z

aprzeczaniem, jak się czułam kiedy na niego patrzyłam. Byłam 

zmęczona walką z tym. Chciałam . . .-Chcę . . .  
Jego spojrzenie było jasne i nieskończone, gdy patrzył na mnie. - 
Czego chcesz? 

Powietrze zwężało się w moim gardle. - Chcę, żeby wszystko poszło. 
Ja to 

robię. I to jest dla mnie wciąż przerażające, ale chcę zacząć 

naprawdę żyć. Chcę podjąć ryzyko i ja. . . Chcę ciebie. 

Mówienie tego 

głośno było jak wyślizgiwanie się ze zbyt ciężkiego 

koca, który był szorstki i swędzący. Jak otwarcie oczu i zobaczenie jak 

background image

błękitna może być najgłębsza część oceanu i jak jasne było słońce, 
gdy ziemia była pokryta śniegiem i lodem. 
Łzy rozmyły mi oczy, kiedy wyszeptałam słowa, które sprawiły, że 
poczułam się niesamowicie wrażliwa. - Chcę cię, Brock. 
Poruszał się niewiarygodnie szybko, wyrywając deskę z mojej ręki i 
pozwalając jej uderzyć o podłogę. Chwycił mnie za ręce i pociągnął na 
kolana, gdy usiadł na podłodze. Moje kolana przesunęły się po obu 
stronach jego 

bioder, a kiedy mnie pocałował, był jak pocałunek na 

pożegnanie z poprzedniej nocy. 
Zmysły kręciły się po całym ciele zasłaniając umysł. Drżałam i rzuciłam 
się w jego ramionach, kiedy szczypał mojej wargi, przesunłam 
językiem po małym ugryzieniu, uspokajając go. Nakłonił moje usta do 
otwarcia, 

całował tak jak by smakowania mnie - sprawdzając, czy tu 

jestem. 

Zawsze 

byłam jego. 

Pocałunek pogłębił się, gdy mnie spijał i nastąpiła krótka sekunda, w 
której w żołądku pojawił się strach. 
Brock miał moc, by znów mnie zranić, ale zagrożenie zaginęło w 
prymitywnym huku, który 

wydobył się z jego piersi. Przerwał 

pocałunek, a moje usta były spuchnięte w najsmaczniejszy sposób. 

Chcę coś wiedzieć - powiedział, odgarniając włosy z mojej twarzy. - 

Coś, nad czym zastanawiałem się dłużej, niż zdajesz sobie sprawę - 
dłużej niż powinienem był. 

-Co?- 

Zapytałam, próbując uspokoić oddech. 

Te ręce ześlizgnęły się po moim ciele, spoczywając na moich 
biodrach, a kiedy przemówił, jego usta poruszyły się przy moich. - 
Chcę wiedzieć, jak smakujesz. 

Smak? 

 

background image

Wiedziałam, co miał na myśli. Boże, czy ja kiedykolwiek.... Prośba 
mnie trochę zszokowała. To znaczy, nie byliśmy nawet na randce i po 
prostu pocałowaliśmy się po raz pierwszy ostatniej nocy. A on już 
chciał to zrobić? 

chciałam, żeby to zrobił. Moje ciało naprawdę chciało, żeby to zrobił, 

jakby było za na sto dziesięć procent, ale minęło naprawdę dużo 
czasu, odkąd zostałam pocałowana. 

Nagle 

poczułam się niesamowicie naiwna i całkowicie w swoim stylu. 

Z rękami na ramionach odchyliłam się do tyłu, zostawiając przestrzeń 
między nami. - Brock, ja. . .  

-Co, kochanie?- 

Jego dłoń uniosła moje włosy, zostając je mojej szyi. 

Pocałował mnie w kącik ust. 
Zadrżałam, gdy moje ręce zsunęły się na jego pierś. - To było . . . 
Zaczerpnęłam powietrze i spróbowałam ponownie. - Minęło 
naprawdę dużo czasu, odkąd to zrobiłam. 
Dłoń na moim udzie uspokoiła się, a Brock cofnął się, żeby móc 
spojrzeć mi w oczy. - Jak długo? 

Naprawdę, naprawdę długo - powtórzyłam, lekko się wijąc. - Minęły 

lata odkąd ja. . . odkąd zostałam pocałowana, nie mówiąc już o 
czymkolwiek więcej. 
Te ciemnobrązowe oczy prawie stały się czarne. 

-

Czuję się, jakbym była praktycznie odrodzoną dziewicą - 

powiedziałam, zmuszając się do śmiechu. 

- Kurwa - w

arknął. - To tylko sprawia, że chcę zrobić o wiele więcej. 

Nie masz pojęcia. 
Moje dłonie napięły się na jego klatce piersiowej, ściskając jego 
termiczną koszulkę, gdy moje serce pracowało na dodatkowych 
obrotach. 

background image

-

Pozwól, że to zrobię dla ciebie.- Ciemne oczy Brocka błyszczały 

jasnym pragnieniem. 

– Pozwól mi sprawić, że dojdziesz, Jillian. 

Proszę, pozwól mi pomóc ci zacząć naprawdę żyć.  
Straciłam oddech, kiedy znów zadrżałam. Jak mogłam tego odmówić? 
Na serio. 

Pragnęłam go w sposób, którego nigdy wcześniej nie 

czułam. Moje ciało go chciało. Moje serce i dusza tak chciały. Nie było 
powodu, aby odmówić. 
Życie polega na podejmowaniu ryzyka. 
Tak. Życie podejmowało ryzyko. Życie stawiało się tam, czasami 
skakało bez patrzenia, ale miałam siatkę bezpieczeństwa. Brock mnie 
złapie. Nie wątpiłam w to. 

-Okej- 

wyszeptałam, czując, że zgodziłam się na skoki 

spadochronowe. 

Przycisnął usta do mojego czoła. - Dziękuję, kurwa, Boże. 
Zachichotałam. Był naprawdę podekscytowany tym, że na mnie 
spadł. Poczucie humoru powoli wypracował gdy jego usta znów 
zagościły na moich, a były gorące i głęboko. Jego język prześlizgnął się 
po moim i górze moich ust. C

ałował mnie, aż moja głowa wirowała i 

topiłam się w jego ramionach. Poruszył się, jego wargi rozciągały się 
po moim podbródku 

i po bokach mojej szczęki, które dosłownie 

zostały z powrotem złożone. Zaczęłam sztywnieć gdy poczułam że 
czubek jego języka przesuwa się wzdłuż linii. 
Moje palce musiały przebić się przez jego koszulę, gdy jego usta 
wędrowały w dół mojej szyi, płonąc szlakiem gorących pocałunków. 
Szczypał i lizał, gdy dłoń na moim udzie przesunęła się do mojej piersi. 
Sutki 

stwardniały, a ja chciałam więcej, chciałam być naga, ale znowu 

się poruszał. 
Jego ręce opadły na moje biodra i podniósł mnie, zaskakując siłą. W 
żadnym razie nie byłam małym pisklęciem, ale on mnie przeniósł, 
jakbym nic nie 

ważyła. 

background image

Moje plecy leżały na podłodze, zanim się zorientowałam, wciśnięte 
między łóżko i otoczone pół zabudowanymi regałami. Zamknął mnie 
w klatce 

między rękami. Spojrzałam na niego szeroko otwartymi 

oczami, ścigając się z pulsem. 

-

Chciałem to zrobić dla. . . - Jego ręce przeciągnęły się po moim 

brzuchu, po cienkim swetrze, który mi

ałam na sobie. Podniósł 

materiał, odsłaniając mój dół brzucha. - Piekło. . .  
Ośmielona jego spojrzeniem, zwilżyłam suche usta i zapytałam: - Jak 
długo tego chcesz? 

Dość długo, gdy obudziłem się w zeszły piątek i ty pocierałaś mnie, 

chciałem przyłożyć moje usta między te nogi - mruknął Brock, 
podczepiając palce pod opaskę moich legginsów i pociągając je w dół 
kilka cali. Jęknął. - Bez majtek? 
Moja twarz zaczerwieniła się, ale uniosłam się, kiedy znów pociągnął i 
patrzył, jak odskakuje.  Ściągał spodnie z nóg. Miałam ten okropny 
zwyczaj nie noszenia bielizny, kiedy 

byłam w domu, w legginsach lub 

spodniach do jogi. 

Zostały rzucone gdzieś za nim. 

W

patrywał się we mnie, w najbardziej intymną i prywatną część 

mnie. Wyraźny głód na twarzy ukradł mi oddech. Każda myśl o 
zatrzymaniu go 

groziła podbity okiem. 

-

Jesteś piękna,- powiedział szorstkim głosem, a sposób, w jaki to 

powiedział sprawił, że uwierzyłam iż naprawdę to miał na myśli. - Tak 
cholernie piękna. 
Moje serce trzasnęło mi w piersi, gdy jego ręce biegły po moich 
łydkach. Przerzucały się na moich kolanach, ślizgając się po 
wewnętrznej stronie moich ud. Zatrzymał się tuż przed fałdą między 
moim biodrem a udem, delikatnie rozluźniając nogi. Owiewało mnie 
chłodne powietrze i złapałam oddech. Instynkt wymagał, bym 
zamknęła nogi, ale jego rozgrzane spojrzenie wpatrywało się w moje. 

background image

-

Muszę to zrobić.- Jego głos przemknął przeze mnie. - To wszystko, 

czego teraz potrzebuję. 
Wciągając płytki, jąkany oddech, rozluźniłam się. 

Obietnica w jeg

o spojrzeniu mówiła, że nie będę żałować tej decyzji. 

Jego głowa zanurzyła się, gdy pocałował powierzchnie pod moim 
pępkiem i niżej rozkładając szerokie ramiona między moimi nogami 
rozsuwając mnie szerzej. 

Nie 

mogłam przełknąć ani oddychać, gdy jego usta poruszały się po 

wewnętrznej stronie mojego uda, pozostawiając mokrą ścieżkę w 
górę, bliżej i bliżej miejsca, w którym pulsowałam. Moje ręce 
przywarły do dywanu. Włosy na jego szczęce drapały moją skórę w 
najbardziej niesamowity sposób. 

- Tak cholernie 

piękna - mruknął. 

Całkowicie wystawiona na jego spojrzenie, zadrżałam, gdy jego ręka 
ześlizgnęła się po kości miednicy i opadła. 
Nie przypominało to tego, co robiliśmy w moim ciemnym salonie. 
Robiłam to wcześniej. Dwa razy. To naprawdę nie robiło na mnie 
większego wrażenia. Nigdy nie byłam w stanie zrozumieć, dlaczego 
niektóre kobiety tak się tym zachwycały, ale intensywny sposób, w 
jaki skupił się na mnie, nawet nie dotykając mnie, przekreślił moje 
wcześniejsze doświadczenia. 
Oblizał dolną wargę, gdy spojrzał w górę, w moje zamglone  
spojrzenie. - Ufasz mi, Jillian? 

O Boże, moje serce puchło w mojej klatce piersiowej tak szybko i tak 
bardzo

, że wydawało mi się, że zamierzam unieść się z podłogi. - Tak. 

Brock uśmiechnął się do mnie a po chwili był na mnie. To było to. Bez 
ostrzeżenia. Nie drażnił się. Jego usta były na mnie, a kontakt 
szarpnął moje ciało. Moje plecy prawie zeskoczyły z podłogi, gdy 
ciepło zalało moje żyły. 

background image

Jego język zanurzył się, a sposób, w jaki mnie pocałował, był gorący, 
mo

kry, głęboki i wstrząsający. Jego język poruszył się, tak jak mnie 

pocałował wcześniej, wślizgując się i wychodząc, dopóki moja głowa 
nie opadła, a ja nie mogłam już go oglądać. 
Sięgnęłam w dół, przerzucając palcami jego włosy jedną ręką. 
Warknął na mnie, gdy mój uchwyt zacisnął się. - O Boże. 
Surowe i pierwotne odczucia uderzały we mnie, gdy moje biodra się 
poruszały, spotykając uderzenia jego języka, a kiedy się zatrzymał, 
krzyknęłam z przerażenia. Brock zachichotał, następnie wydałam z 
siebie zduszony jęk, gdy jego usta zacisnęły się wokół ciasnej wiązki 
nerwów, gdy przesuwał palcem przez wilgotność i głęboko we mnie. 

Boże - sapnęłam, niezdolna powiedzieć nic innego, kiedy szarpałam 

go za włosy. 

Mój mózg 

został wyłączony, gdy moje ciało przejęło kontrolę. 

Kołysałam się na jego palcu i ustach, a kiedy wślizgnął się kolejny 
palec, napełniając mnie jeszcze bardziej, zaczęłam dyszeć i wydawać 
te dźwięki, te małe jęki, których nigdy, nigdy w życiu nie robiłam - 
brzmienie zwykle 

było zawstydzone, ale nie teraz. Nie było miejsca na 

zakłopotanie, myśli i naszą przeszłość. 
Nie było nic poza tym, co robił we mnie, poruszając i budując we 
mnie 

napięcie. Było tylko jego usta i palce, a także sposób, w jaki 

moje ciało kołysało się i poruszało. Pasja płonęła przeze mnie, 
rozpalając iskrę, która szybko przerodziła się w płomień, gdy poruszał 
się coraz głębiej i szybciej. 
Paliłam się – palił mnie w sposób, w jaki nigdy nie miałam, kiedy 
byłam młodsza. O nie, to co czułam teraz, wykraczało poza wszystko, 
co kiedykolwiek sobie 

wyobrażałam. 

-Brock- 

odetchnęłam. 

Boże, był w tym niewiarygodnie dobry. 

background image

Moje ciało zwinęło się mocno a moje oczy otworzyły się. Moja druga 
ręka wyleciała na oślep, uderzając w bok małego łóżka. Brock znów 
wydał ten dźwięk, ten głęboki warkot i rzucił mnie tuż nad krawędź. 
Jęczałam, gdy każdy mięsień w moim ciele napiął się, a następnie 
uwolnił. Przeze mnie przelała się brutalna przyjemność, upłynniając 
kość i tkankę. Byłam zagubiona przez burzę wstrząsów i drgań. 
Nie mogąc poruszyć się, moje ramiona opadły na moje boki, gdy 
patrzyłam, jak Brock unosi głowę między moimi udami. W pełni 
męski, zadowolony z siebie uśmiech zaszczycił jego piękne, 
utalentowane usta. 

Sapnęłam, gdy powoli wyciągnął palce ze mnie i podniósł jeden do 
ust. Oblizał palec. 

O mój 

dobry Boże. 

Oddychając, moje oczy rozszerzyły się. On był . . . nie było słów. 
Żadnych. 
Brock wstał, nachylając się wzdłuż mojego ciała i kładąc jedną rękę 
przy mojej głowie. Jego usta błyszczały. - Więc jedziemy do domu na 
Święto Dziękczynienia, prawda? 

Nie 

mogłam temu zaprzeczyć. Na moich ustach pojawił się uśmiech a 

następnie zaśmiałam się cicho. Jak mogłam powiedzieć nie po tym? - 
Tak, zawieziesz nas do domu. 

 

 

ROZDZIAŁ 24 
Była mała część mnie - w porządku, to nie było prawdą. Była spora 
część mnie, która zastanawiała się, jak to będzie działać. Czy Brock 
zachowywałby się tak, jakby nic się między nami nie zmieniło, czy też 
nie miałby problemu z publicznymi pokazami wszelkiego rodzaju 

background image

rzeczy? Nie 

miałam pojęcia, czy chce, aby nasz związek był znany 

nasz

ym współpracownikom. 

Z drugiej strony nie 

miałam pojęcia, czy jesteśmy w związku. Tylko 

dlatego, że na mnie spadł, dając mi najbardziej niesamowity orgazm, 
jakiego kiedykolwiek 

doświadczyłam w całym moim życiu, i 

powiedział mi, że chce mnie, niekoniecznie oznacza, że oficjalnie 
jesteśmy coś w rodzaju chłopak/ dziewczyna. 
Myślałam, że powinnam to wyjaśnić. 
Brock zatrzymał się w moim biurze w poniedziałek rano, jedną ręką 
trzymał telefon przy uchu, w drugiej trzymał dla mnie latte. Mrugnął i 
wyszedł. Oczywiście moja twarz zaczęła płonąć w chwili, gdy go 
zobaczyłam. 
Złożyliśmy razem drugą biblioteczkę, a resztę dnia spędził ze mną 
oglądając mini-maraton filmów Willa Ferrella. Nie rozmawialiśmy o 
tej nocy ani o tym, co się ze mną dzieje. Zamówiliśmy pizzę, zostawił 
mnie 

około ósmej. Jego pocałunek na pożegnanie sprawił, że 

chciałam, żeby to był pocałunek na dzień dobry. 
Po tym, jak wczoraj popołudniu zdmuchnął mój umysł, nie pozwolił 
mi oddać przysługi. Zjechał ze mnie, znalazł moje spodnie, 
uśmiechnął się jak kot w sklepie pełnym kanarków i pomógł mi je 
wciągnąć żeby wrócić do pracy na biblioteczką. Chciałam się 
odwdzięczyć, ale byłam idiotą, nie potrafiłam w stanie opanować 
nerwów. 

Z Benem nie 

byłam tą, która zainicjowała jakąkolwiek akcję między 

nami. B

ył moim jedynym związkiem, oznaczało to, że nigdy nikogo nie 

uwodziłam. 

 Nie 

mogłam sobie nawet wyobrazić, że to robię. 

Ale 

chciałam.  

background image

Około dziesiątej tego ranka zebrałam stos raportów i udałam się do 
sali konferencyjnej na nasze poniedziałkowe spotkanie. Przytulając 
papiery do mojej piersi, 

wyszłam z mojego biura, gdy Brock wyszedł 

ze swojego. 

Czekałam zdenerwowana, jak przez te wszystkie lata temu. 
Jego usta wygięły się w uśmiechu, gdy podszedł do mnie. - Uwielbiam 
spódnicę,- powiedział cicho, pochylając się, przemawiając do mojego 
lewego ucha. - 

Pokazuje twój niesamowity tyłek.  

Moje oczy rozszerzyły się, gdy rozejrzałam się wokół. Ściany kabiny 
były zbyt wysokie, aby je zobaczyć, ale nie sądziłam, że ktoś go 
podsłuchał. Mimo to potknęłam się o własne stopy. 
Brock zachichotał, składając rękę na moim przedramieniu, 
podtrzymując mnie. Potrząsając głową, zaczęłam mówić mu, żeby 
przestał patrzeć na mój tyłek. Przywiązałam tę szarą spódnicę do 
pamięci, abym mogła ją ponownie założyć lub znaleźć coś więcej, ale 
właśnie wtedy Paul wyszedł z jednej z kabin. 
Jego jasnoniebieskie oczy przesunęły się z Brocka na dłoń zwiniętą 
wokół mojego ramienia. Coś zacisnęło się w jego wyrazie twarzy, ale 
wygładziło się tak szybko, że nawet nie byłam pewna, czy tam było. 
Paul skinął głową w moim kierunku, po czym skierował swoją uwagę 
na Brocka. - 

Dostałem raport od trenerów z Filadelfii na temat 

facetów, których wysłaliśmy tam. 
Puściwszy moje ramię, Brock wziął od niego papier. - Dzięki, 
człowieku. Szedł obok mnie, gdy szliśmy do biura. - Sprawdzimy ich, 
kiedy będziemy w tym tygodniu. 

-

Brzmi nieźle.- Spojrzałam na Paula, który szedł kilka kroków za mną, 

po mojej prawej stronie. - Jaki jest na nich plan? 

background image

-

Jeśli twojemu ojcu spodoba się droga jaką idą, będzie ich tam 

trzymał,- wyjaśnił Brock. - Jeśli nie, zostaną odesłani z powrotem, aby 
uzyskać więcej szkoleń. 
Kiwnęłam głową, gdy okrążyliśmy linię biurek. Kilku pracowników 
czekało przed drzwiami i rozmawiało. Poczułam rękę Brocka na moim 
łokciu. Spojrzałam na niego pytająco, a jego grube rzęsy uniosły się, 
strzelając ostrym spojrzeniem w kierunku Paula. Drugi mężczyzna 
wpatrywał się we mnie i zdałam sobie sprawę, że musi mówić. 

Paulo ze stoicki wyrazem twarzy powtórzy

ł: - Masz nowe raporty o 

członkostwie? 
Zmarszczyłam lekko brwi, zastanawiając się, dlaczego o to prosi. - 
Tak. Jest powód, dla którego musisz je 

zobaczyć?  

Brock zrobił krok naprzód, wchodząc już do sali konferencyjnej, a Paul 
zatrzymał się, gdy reszta personelu weszła za nim. - Potrzebuję 
powodu, żeby je zobaczyć? 
Zaczęłam wskazywać, że miałam prawo kwestionować to, co 
chciałam, ale oświadczenie umarło na końcu mojego języka. Wzięłam 
głęboki oddech. - Po prostu nie rozumiem, dlaczego musiałbyś je 
zobaczyć,  to nie jest twój dział. 

Właściwie to jest. - Paul splótł ramiona, wpatrując się we mnie w 

długi orli nosem. - Chase Byers, jeden z facetów, którzy pracują z 
recepcji, chce przejść na szkolenie, więc muszę ocenić jego wydajność 
i upewnić się, że zasłużył na transfer. - Zatrzymał się gwałtownie. - 
Jestem pewien, że Brock o tym wspomniał? 
Otworzyłam usta, kiedy zajrzałam do pokoju. Byłam całkiem pewna, 
że tego nie zrobił. 

- Jillian - 

powiedział, dotykając mojego ramienia. - Usłyszałaś mnie? 

Moje spojrzenie powróciło do jego. W porządku. Nie było mowy, żeby 
to powiedział, albo całkowicie straciłam rozum. 

background image

-Co? 

- Masz jego raport?- 

Zapytał. 

Nienawidząc tego jak palą mnie policzki, spojrzałam w dół na raporty, 
które 

trzymałam, i przeglądałam je, dopóki nie znalazłam 

cotygodniowego arkusza aktywności Chase'a. Wyciągnęłam go i 
podałam mu. - Przepraszam. Proszę bardzo. 

-

Dzięki - powiedział Paul, ale na pewno nie brzmiało tak, jakby miał to  

na myśli. 

-Nie ma problemu - 

odpowiedziałam, bardziej zirytowana sama sobą 

niż nim. Byłam jego menadżerem, a mimo to przepraszałam? Co do 
cholery? 

Paul nie odpowiedział, gdy wszedł na spotkanie. Nie obejmowałam 
tego faceta i problemu, który miał ze mną. 
Marszcząc brwi, spojrzałam w górę i trafiłam na Brocka. Uniósł brwi. 
Czekał na mnie, a ja właśnie tu stałam i gapiłam się w podłogę. 
Pięknie. 
Wzdychając, odepchnęłam postawę Paula na bok i weszłam do sali 
konfere

ncyjnej, zamykając za sobą drzwi. Powiedziałam sobie, że 

następnym razem zamierzam umieścić Paula na jego miejscu. 

 

 

We w

torek po południu koło trzeciej, mój telefon w biurze zadzwonił, 

sygnalizując połączenie wewnętrzne. Obejrzałam się i zobaczyłam, że 
pr

zycisk GM jest podświetlony. Uśmiech podniósł moje usta, gdy 

odebrałam. 

-Tak? 

background image

Muszę cię zobaczyć - powiedział Brock przez telefon i natychmiast 

się rozłączył. 
Zadrżałam z powodu ostrego pragnienia. Mówiąc sobie, żeby się 
uspokoić i że jego potrzeba zobaczenia mnie na pewno była związana 
z pracą, zamknęłam komputer z powrotem włożyłam buty i wstałam. 
Wygładziłam dół beżowej sukienki, którą znalazłam na dnie mojej 
szafy. 

Naprawdę musiałam zrobić zakupy potrzebowałam nowych ubrań. 
Brock siedział do późna w akademii zeszłej nocy, więc nie widziałam 
go po moim 

wyjściu z pracy i zanim wróciłam dziś rano. Wczoraj 

wysłał SMS-a, mówiąc - nie pytając - żebym miała o nim miłe sny. 

To b

yło tak banalne, że śmiałam się głośno, kiedy to zobaczyłam. 

Tekst, wczorajszy pocałunek, który ukradł, kiedy wszedł do mojego 
biura przed moim wyjazdem, cały weekend i wszystko, co zrobił - nic 
z tego nie było prawdziwe. Dlatego, kiedy rozmawiałam z Abby 
wczoraj wieczorem i 

planowałam ją zobaczyć, kiedy będę w domu, 

nie 

wspomniałam o tym, co się z nim dzieje. Może wtedy będę mogła. 

Korytarz 

był w większości cichy, gdy szłam niewielką odległość do 

biura Brocka. O tej porze większość personelu znajdowała się na sali 
gimnastycznej lub na drugim poziomie, ale ponieważ biura zamknęły 
się dziś na długi pięciodniowy weekend, byłam pewna, że niektórzy 
już się wymknęli. Wsunęłam włosy za prawe ucho, wślizgnęłam się do 
jego gabinetu. 

-

Zamknij drzwi za sobą,- rozkazał, kiedy weszłam. 

Żołądek kręcił się w miejscu, zrobiłam to, czego zażądał. - Co tam? 
Brock nacisnął kilka klawiszy na klawiaturze, odepchnął krzesło od 
biurka. Jego spojrzenie przesunęło się po mnie. Miał taki sposób 
patrzenia że poczułaś się jak naga i całkowicie odsłonięta. 

background image

Nic nie powiedział. Po prostu siedział na krześle, a jego pozycja była 
uosobieniem aroganckiego lenistwa, gdy patrzył na mnie. 
Zatrzymałam się przy jednym z krzeseł, czując że moje policzki 
zaczynają się nagrzewać. - Przygotowujesz się do trenowania z 
chłopakami?- Zapytałam, zauważając spodnie nylonowe i koszulę 
Limy. Nie miał na sobie tego ostatnim razem, kiedy go widziałam. 

-

Trochę - odpowiedział, opierając ręce na krześle i zaciskając ręce. - 

Ale o tym nie chcę z tobą rozmawiać. 

 - Okej? 

Na jego ustach pojawił się tajemniczy, seksowny mały pół-uśmiech. - 
Chodź tu. 
Zawahałam się. - Jestem tutaj. 

Bliżej - dodał, wskazując głową na biurko. 

Moje spojrzenie poleciało do niego. Chciał, żebym usiadła na biurku? 
Cóż, wydawało się to niestosowne. 
Jego podbródek opadł gdy cierpliwie czekał, podczas gdy ja rozważam 
czy 

się do niego zbliżyć czy wybiec z biura, moja twarz była koloru 

pomidora. 

-

Nie będę gryźć.- Przerwał, dodając: - Przynajmniej nie od razu. 

Moje usta zacisnęły się i spojrzałam na drzwi. Były zamknięte. Nikt nie 
wejdzie do środka. 
Nikt tutaj nie odważyłby się wejść do biura Bestii. 
Brock wciąż na mnie czekał. 
Wzywając każdą cząstkę odwagi, zmusiłam swoje nogi do przejścia na 
przód

. Dla niektórych nie było to nic wielkiego, ale w przypadku 

Brocka 

byłam poza swoimi elementami. Do diabła, z większością 

facetów 

wyszłam z moich części. Przez cały czas biło mi serce. 

Przeszłam wokół krawędzi biurka i zatrzymałam się przed nim. Moje 

background image

spojrzenie opadło i wciągnęłam głęboki oddech i wypuściłam 
powietrze. 

Brock był twardy. 
Mogłam to całkowicie zobaczyć, jego spodnie nylonowe nie zrobiły 
nic, by ukryć wszystko co tam się działo. 
Moje spojrzenie poleciało do niego. 
Uśmiech na jego twarzy rozprzestrzenił się. - Więc myślałem o czymś. 

Naprawdę?- Spytałam z powątpiewaniem. Przy tak ogromnej erekcji 

była chyba tylko jedna rzecz, o której myślał. 

Byłem pobudzony przez większość nocy - powiedział, odchylając 

głowę do tyłu. - Chodzi o coś, co powiedziałaś mi w weekend. 
Powiedziałam wiele rzeczy w ten weekend. Oparłam się o biurko i 
położyłam dłonie na gładkiej krawędzi. - Będę potrzebowała trochę 
więcej szczegółów. 

-

Powiedziałaś, że chcesz zacząć naprawdę żyć. Chcę ci w tym pomóc.  

Moje serce mocno się odwróciło w odpowiedzi na jego oświadczenie. 
- Jestem pewna

, że już to zrobiłeś. 

-

Tak. Zrobiłem. Ale to była tylko jedna rzecz. Nie zrozum mnie źle. 

Bardzo mi się podobało. Nie mogę się już doczekać, kiedy znów 
wsadzę sobie usta między nogi - powiedział, a moja szczęka prawie 
uderzyła o podłogę. Święte gówno, powiedział to tak, jakbyśmy 
rozmawiali 

o pogodzie czy coś. Pochylił się do przodu, rozluźniając 

ręce. - Co robiłaś odkąd mnie zostawiłaś? 
Zostawiłam go? Czy naprawdę myślał, że go zostawiłam? Nigdy o tym 
nie 

myślałam ale myślę, że mógł. - Nie wiem, co masz na myśli. 

-

Chodziłaś do szkoły chwilę i pracowałaś. Wiem to. Co jeszcze 

zrobiłaś?  

background image

Otworzyłam usta, żeby mu powiedzieć, ale wyszła pustka. Nie miałam 
mu nic do powiedzenia. Nic. To było jakbym była tam pustym 
płótnem. Nic na zewnątrz ani wewnątrz. W gardle uformował się 
węzeł, a moje oczy nagle płonęły. 

- Hej - 

powiedział cicho, ściskając moje biodra w dużych dłoniach. - W 

porządku. 

-

Tak. Oczywiście. - Odchrząknęłam. - Ze mną wszystko w porządku. 

Jego 

poważne spojrzenie przeszukało moje. - Nie zadaję tego pytania, 

żeby cię zdenerwować. 

-Wiem.- I 

wiedziałam. 

Ręce Brocka zacisnęły się. - Pamiętasz, jak siedziałaś na huśtawce 
rodziców i 

rozmawiałaś ze mną o wszystkich miejscach, które chciałaś 

odwiedzić? 
Nie wierząc w to że się odezwę, skinęłam gwałtownie głową. 

-

Widziałaś te miejsca? 

Pokręciłam przecząco głową. 

-

Nadal chcesz zobaczyć te miejsca?- Zapytał. - Myślę, że pamiętam 

niektóre z nich. 

Chciałaś zobaczyć Pacific Coast Highway i podróżować 

za granicę. Szkocja, tak? 

-

Zgadza się,- szepnęłam. Moje serce robiło sprężyny i koła. 

-

Myślę, że jeśli dobrze pamiętam, chciałaś wybrać się na wycieczkę po 

starym Route 66? Coś o największej butelce na świecie?  
Miękki, drżący śmiech potrząsnął mną. - Największa na świecie 
butelka ketchupu. 

 

Potrząsnął głową. - Nadal nie mam pojęcia, dlaczego chcesz to 
zobaczyć… 

background image

-To gigantyczna butelka ketchupu! - 

wyjaśniłam. - Kto nie chce tego 

zobaczyć? Mają nawet festiwal!  
Uśmiech był z powrotem, ten rodzaj uśmiechu, który zawsze kołysał 
moim sercem. - 

Jesteś . . .godna podziwu. 

Myślałam, że będę płakać. To była dobra okazja. 

-

Chociaż chodzenie na festiwal ketchupu nie jest na mojej liście 

rzeczy do zrobienia, chętnie cię tam zabiorę. 
Oświadczył, że tak się stanie, ponieważ twierdził że tak. - Mamy dużo 
czasu na zrobienie tych rzeczy i zamierzamy… 
Poruszałam się bez zastanowienia. 
Mój mózg właśnie się zamknął i przez jedną z rzadkich chwil w moim 
życiu nie chodziło mnie  myślenie i niewiele więcej. 
Pochylając się, chwyciłam jego twarz, przyjmując kłujące łaskotanie w 
dłonie i przyciągnęłam usta do jego. 
Pocałowałam Brocka. 
Pocałowałam go tak, jak chciałam mając osiemnaście lat i całowałam 
go w sposób, jakiego nigdy w tamtym wieku nie 

podejrzewałabym że 

kiedyś będę zdolna. 
Brock nie był uległym odbiorcą. Nie usiadł i nie pozwolił mi go 
pocałować. To nie było w jego krwi. Szybko przejął pocałunek. Jego 
dłoń owinęła się wokół mojej głowy i gwałtownie pogłębił ten 
pocałunek. Krew natychmiast zamieniła się w lawę w moich żyłach. 
Przerwałam pocałunek, odsunąłam się wystarczająco daleko, by go 
zobaczyć, a realność uderzyła we mnie. Cholera, do piekła ze 
wszystkim. 

Znowu byłam zakochana w Brocku. 

"Zz

a małą iskrą wielki płomień bucha ”—Dante Alighieri 

 

background image