background image

Ryszard Kurylczyk 
PAPIEŻ 

background image

CZĘŚĆ PIERWSZA VENI... 

ROZDZIAŁ I 
8 STYCZNIA A. D. 1198 
Do wielebnego Mateusza Paris w klasztorze benedyktynów Saint Albens! Stało się, przy-

jacielu! Mamy nowego papieża! Został nim kardynał-diakon Lotario, hrabia z Segni. Wiedz, 
że rad jestem z tego bardzo! Wspólnie studiowaliśmy w Paryżu teologię i nauki wyzwolone. 
To  doskonały  zarządca  i  niezły  dyplomata.  Czy  wiesz,  z  jakich  opresji  wyciągnął  nas  we 
Francji? Mam nadzieję, że jak tylko za przyczyną Innocentego III – bo takie imię przyjął Lo-
tario – znajdę się w Anglii, natychmiast pojawię się u ciebie. Wiem o tym, że piszesz kronikę 
Kościoła  i  cieszę  się  niezmiernie  z  tej,  jeszcze mi  nie  znanej,  pracy,  ale  sądzę,  że  to,  co  ci 
opowiem o Lotario –  wzbogaci twoje dzieło. Spotkałem się bowiem jeszcze i później z dzi-
siejszym papieżem, wtedy, kiedy studiował on prawo w Weronie i Bolonii. Wiedz, że rządy 
dusz  sprawował  będzie  człowiek  światły,  a  przy  tym  z  dobrego  domu.  Jeśli  chcesz  przed 
moim przyjazdem poznać jego przemyślenia, bądź łaskaw nakazać, aby któryś z benedykty-
nów  będących  w  Rzymie  skopiował  traktat,  jaki  napisał  on  przed  laty  jeszcze  jako  diakon 
Lotario. Dzieło to nosi tytuł: De miseria humanae conditionis. Możesz więc sobie wyobrazić, 
co to za człowiek, skoro w młodzieńczym wieku nie siedział nad dzbanem wina, a zastana-
wiał się nad nędzą doli człowieczej... Życzę ci zdrowia, pozostaję w przekonaniu, iż spotka-
my się rychło, bo Jego Świątobliwość Innocenty III zaprasza mnie właśnie do  Rzymu, więc 
najpewniej z jakąś misją wyśle do Anglii. 

Twój Stefan Langton 
23 STYCZNIA A.D. 1198 
Zaprosiłem was, dostojni moi goście, po to, aby na początku swojej drogi zapoznać się ze 

stanem  rzeczy w Kościele rzymskim,  za który z  łaski Bożej  przyszło  mi odpowiadać. Chcę 
wiedzieć, co dzieje się w świecie całym. Jako wikariusz Chrystusowy na ziemi mam obowią-
zek pamiętać, że Pan dał władzę Piotrowi nie tylko nad Kościołem, ale i nad wszystkimi na 
ziemi. To, co mi dziś powiecie, ważne będzie nie tylko dla mnie... Ja poznawać będę sprawy, 
z którymi najczęściej, do czasu wyniesienia, nie miałem możliwości zapoznać się bliżej, a wy 
okażecie się albo rozeznanymi w rzeczach, za jakie odpowiadaliście, albo też... nie. To drugie 
zależy  od  was.  Chcę,  byście  wiedzieli,  iż  zamierzam  zorganizować  w  Kurii  grupę  najbliż-
szych mi ludzi, którzy doradcami moimi i powiernikami spraw Kościoła rzymskiego zostaną. 
Jedni na stałe przy mnie będą, inni jako legaci w różne strony świata wysłani zostaną. Wszy-
scy  wspólnie  służyć  będziemy  Kościołowi  rzymskiemu:  i  wy,  moi  najbliżsi,  i  ja,  wikariusz 
Chrystusowy...  A  teraz  do  rzeczy!  Kto  z  was  odpowiadał  przed  poprzednikiem  moim  za 
sprawy Państwa Kościelnego i Świętego Cesarstwa Rzymskiego? 


Ja nim byłem, Wasza Świątobliwość. Jestem Gwido, biskup Palestyny. 
Znam cię, przyjacielu! Przedstaw mi, proszę, obraz spraw niemieckich. 
Po  śmierci  cesarza  Henryka  VI  wyraźny  chaos  zapanował  w  Niemczech  i  całym 

cesarstwie.  Zwolennicy  Sztaufów  i  Welfów  walczą  między  sobą  i  prawdę  powiedziawszy, 
zgodnie zresztą z wolą Jego Świątobliwości Celestyna III, nie wtrącałem się w ten konflikt... 

Słusznie,  jako  że  Kościół  powinien  być  rozjemcą,  a  nie  stronnikiem  w  sprawach 

świeckich  władców.  Władza  duchowa  jest  nadrzędna  wobec  władzy  świeckiej.  Wybacz,  że 
przerwałem  ci, Gwido. Czynił tak będę dość często i wobec innych, albowiem chcę, byście 
poznawali  i  moje  poglądy  w  sprawach  omawianych.  Bądź  łaskaw,  dostojny  biskupie, 
przybliżyć mi ów konflikt między Sztaufami i Welfami w Niemczech. Słucham cię, biskupie 
Gwido. 

Jeśli  Wasza  Świątobliwość  pozwoli,  cofnąć  się  muszę  aż  do  czasów  twego  imiennika 

Innocentego II. Wówczas to bowiem zaczęli ze sobą rywalizować książęta szwabscy z domu 

background image

Szta-ufów i książęta bawarscy z domu Welfów. W Roku Pańskim 1133 cesarzem został Lotar 
III saski. Wydał on za mąż swoją córkę za Henryka Pysznego, księcia bawarskiego, a więc z 
domu  Welfów.  Kiedy  cztery  lata  później  Lotar  pomarł  bez  męskiego  potomka  –  Welfowie 
stali się nie tylko właścicielami Bawarii, ale i Saksonii. Tak więc w sporze o wpływy Welfo-
wie byli górą. Z tego najpewniej powodu książęta Rzeszy na nowego króla wybrali Konrada 
Sztaufa,  który  przyjął  jako  cesarz  imię  Konrada  III.  Cesarzowi  ze  Sztaufów  zależało  na 
umniejszeniu znaczenia Welfów. Kiedy więc w dwa lata po koronacji zmarł Henryk Pyszny 
zostawiając małoletniego syna Henryka Lwa, wówczas Konrad III nakazał zabrać Welfom ich 
rodową Bawarię, a zostawić jeno Saksonię. Górą byli tym razem Sztaufowie. Po śmierci Kon-
rada III na jego miejsce wybrano Fryderyka I Barbarossę. Ten dla zaniechania sporów pogo-
dził  się  z  Welfami  i  zwrócił  im  Bawarię.  Złudne  były  jednakiego  nadzieje  na  złagodzenie 
konfliktu między Sztaufami i Welfami, bo dorosły już Henryk Lew ruszył ze zwolennikami 
Welfów przeciw cesarzowi. Z tych walk cesarz wyszedł obronną ręką, pozbawiając Henryka 
Lwa wszystkich dóbr i lenn. Cóż pozostało Henrykowi? Ukorzył się przed cesarzem i dostał 
w lenno znaczną część ziem saskich: księstwo brunszwickie. Dla pełnego obrazu tego sporu 
dodać jeszcze powinienem, że syn Fryderyka I Barbarossy, Henryk, ożenił się przed trzema 
laty z Konstancją – następczynią tronu sycylijskiego, tak więc władza Sztaufów powiększyła 
się o sycylijskie włości. Jeśli więc teraz książęta Rzeszy wybiorą na króla, a Wasza Świąto-
bliwość utwierdzi na cesarza, przedstawiciela Sztaufów – Państwo Kościelne otoczone będzie 
ze wszystkich stron ziemiami Sztaufów, a więc i kontrolowane będzie przez nich. Moim zda-
niem  powinniśmy,  mimo  zaleceń  twego  świątobliwego  poprzednika  –  poprzeć  stanowczo 
kandydata na króla i cesarza ze stronnictwa Welfów! Mam podstawę mniemać, że ze stron-
nictwa Welfów będzie brany pod rozwagę syn margrabiego brunszwickiego Henryka Lwa  – 
Otton. 

Jego  więc,  twoim  zdaniem,  powinniśmy  poprzeć,  wówczas,  jak  rozumiem,  zmaleje 

zagrożenie od północy. A jak sprawa południa Włoch i Sycylii? 

Środkowe  Włochy  trzyma  w  swoim  ręku  książę  Markward  von  Ahnweiler,  jeden  z 

najbliższych  współpracowników  i  doradców  zmarłego  cesarza  Henryka  VI,  od  którego 
otrzymał  tytuły  księcia  Romanii  i  margrabiego  Ankony.  Nie  sądzę,  by  zamierzał  on  stanąć 
przeciw Waszej Świątobliwości, jeśli zechcesz uznać, że po śmierci cesarza ta część Włoch 
powinna  zostać  włączona  do  Państwa  Kościelnego.  Gdy  mu  się  pozostawi  dotychczasowe 
tytuły  –  będzie  z  wdzięczności  zabezpieczał  nasze  interesy  w  tej  części  Włoch.  Jeśli  zaś 
chodzi o króle- 


stwo sycylijskie, to  z mego rozeznania wynika,  że cesarzowa wdowa Konstancja nader 

kiepskiego jest  zdrowia i  lada miesiąc może osierocić swego czteroletniego syna Fryderyka. 
Trzeba nakłonić Konstancję, by na opiekuna swego dziecięcia z domu Sztau-fów wyznaczyła 
nie cesarza, a Waszą Świątobliwość, wówczas zagrożenie Państwa Kościelnego od południa 
zniknęłoby zupełnie. 

To  dobry  pomysł!  Czy  znasz,  biskupie,  dostatecznie  dobrze  cesarzową  wdowę 

Konstancję, byś mógł uzyskać jej zgodę na regencję papieską w Królestwie Sycylii? 

Sądzę, że tak. 
Biskupie Gwido, mianuję cię kardynałem. Jedź teraz na Sycylię zawrzeć umowę z cesa-

rzową Konstancją. Kiedy stamtąd wrócisz, pomyślimy o uroczystej konsekracji i mianowaniu 
ciebie na legata papieskiego w Świętym Cesarstwie Rzymskim. Żebyś nie miał za wiele obo-
wiązków, zwalniam cię z dotychczasowej odpowiedzialności za sprawy Francji i Anglii. Chcę 
teraz  przedstawić  wam  dwu  nowych  kardynałów,  którzy  wejdą  w  skład  Kurii  papieskiej. 
Obydwaj są moimi przyjaciółmi jeszcze z czasów studiów paryskich. Oto Robert Curcon, od 
dziś kardynał, który w pieczy swojej miał będzie Francję i kraje Półwyspu Iberyjskiego. Dru-
gim jest kardynał Stefan Langton, którego uwadze w Kurii papieskiej powierzam Anglię. Pro-

background image

szę o krótkie wypowiedzi o podlegających wam krajach. Najpierw proszę kardynała Roberta 
Curcona. 

Ojcze Święty! Francja zawsze była wierną córą Kościoła rzymskiego i mając właściwego 

biskupa Paryża oraz oddanego sprawom Rzymu króla -może być ostoją Stolicy Apostolskiej. 

Powiedziałeś wszakże: „ może być” , a więc obecnie nie jest? 
Uważam, iż trzeba zmienić biskupa Paryża. 
Kogo proponujesz? 
Czy  pomnisz,  Wasza  Świątobliwość,  naszego  wspólnego  kolegę  ze  studiów  paryskich, 

Odo  z  Sully,  który  zawsze  miał  najlepsze  rozeznanie  w  sprawach  Paryża,  a  szczególnie 
królewskiego dworu? 

Pamiętam. Masz rację – to jest właściwa kandydatura. A co powiesz o królu? 
Filip II August zawsze był przyjacielem Rzymu, Kościoła i papieży. Zna swoje miejsce. 

Przed siedmioma laty ożenił się z Izabelą z Hainaut, siostrzenicą hrabiego Flandrii, otrzymu-
jąc w posagu zachodnią część tej krainy, zapoczątkował terytorialny przyrost Francji, za co od 
swego dworu otrzymał przydomek „ Powiększyciel” . Sprawą istotną dla Francji, jak zresztą i 
dla Anglii, jest konflikt między Filipem II a Ryszardem Lwie Serce o Normandię i inne fran-
cuskie  ziemie  lenne.  Im  bardziej  zażarty  będzie  zatarg  między  królem  francuskim  i  angiel-
skim,  tym  bardziej  potrzebny  im  będzie  rozjemca,  a  wiadomo,  że  za  rozjemcę  przyjmą  na 
pewno nie cesarza, lecz papieża. 

Do  wypowiedzi  kardynała  Roberta  dodałbym,  Ojcze  Święty,  jedynie  uzupełniającą 

uwagę,  że  związany  z  Normandią  i  Akwitanią  spór  między  Anglią  i  Francją  zbliża  się  do 
stanu wojny. 


Masz  więc,  kardynale  Stefanie,  wespół  z  kardynałem  Robertem  czuwać,  by  francusko-

angielskie swary nie przerodziły się w wojnę. 

Powiedz  mi  jeszcze  w  skrócie,  kardynale  Robercie,  o  sytuacji  kościelnej  w  krajach 

Półwyspu Iberyjskiego. 

Zacznę  od  Portugalii.  Jest  ona  lennem  Stolicy  Apostolskiej  od  czasów  papieża 

Aleksandra  II,  któremu  oddał  w  lenno  swoje  królestwo,  zobowiązując  się  płacić  trybut  w 
wysokości  pięciuset  złotych  monet  –  Sancho  Ramirez.  Tak  więc  i  obecny,  panujący  od 
trzynastu  lat,  król  Sancho  I  musi  ów  trybut  płacić.  Powinniśmy  mu  o  tych  zaległościach 
przypomnieć. 

Możesz mu nawet darować część zaległości, kardynale. 
Tak  też  uczynię,  Ojcze  Święty,  choć  łaskawość  twoja  dla  opieszałych  lenników  może 

okazać się zaraźliwą. 

Powiedz mi, kardynale Gwido, skąd te zaległości? 
Spraw roboczych w Portugalii pilnować miał biskup Paryża i sądzę, że kardynał Robert 

uczyni roztropnie przeprowadzając szybką zmianę na tym urzędzie, bo opieszałość... 

Stop, stop, kardynale Gwido! Pewnyś, że można tu mówić o opieszałości biskupa? A jeśli 

okaże się, że Sancho I wcale nie zalega aż od trzynastu lat z trybutem lennym, który po prostu 
z Paryża do Rzymu nie docierał? 

Jestem pewny, że to tylko opieszałość... 
A pozostałe kraje iberyjskie, kardynale Robercie? 
Jeśli  chodzi  o  królestwo  Aragonu,  to  za  swój  honor  uważam  rychłe  doprowadzenie  do 

tego, by król Piotr II uznał się za twego, Ojcze Święty, lennika. Podobny zamiar mam wobec 
Alfonsa VIII, króla Kastylii. Kłopot jest z królem Leonu, Alfonsem IX, który w grzechu żyje, 
za żonę mając córkę swego najbliższego kuzyna, króla Kastylii. Musi on najpierw poniechać 
kazirodczego związku, by móc zyskać opiekę Stolicy Apostolskiej. Najważniejszą sprawą dla 
chrześcijańskich  królestw  iberyjskich  jest  uwolnienie  się  od  stałego  zagrożenia  ze  strony 
Maurów. Powiem nawet, Ojcze Święty, że muzułmańskie zagrożenie nie tylko tych królestw 

background image

dotyczy, ale też Francji, a może i całego naszego Kościoła. Dlatego do jedności kraje iberyj-
skie wzywał będę w twoim, Ojcze Święty, imieniu! One bowiem stanowią tarczę przed mu-
zułmańskim naporem. Francję zaś uczynię chrześcijańskim mieczem przeciw niewiernym. 

24 STYCZNIA A.D. 1198 
Zaprosiłem  dzisiaj  dostojnego  biskupa  Konrada  z  Moguncji,  który  prosto  z  Akki  do 

Rzymu przybył, aby zdał nam sprawę ze swojej misji w Królestwie Jerozolimskim. 

Przybyłem  tam  dokładnie  w  dziesięć  dni  po  tym,  jak  król  Henryk  wypadł  ze  swym 

karłem  z  okna  pałacu.  Wprawdzie  nie  zdążyłem  na  ich  pogrzeb,  ale  okazję  miałem  złożyć 
słowa współczucia owdowiałej Izabeli. 


Kto powinien być następcą Henryka? Co o tym sądzi dostojny patriarcha Aymar? Żywię 

dla niego wiele szacunku. 

Szacunek to uzasadniony, Wasza Świątobliwość. Godny to naśladowania chrześcijanin! 

Nie darmo wszyscy mieszkańcy Akki mnichem go zowią. Widzi on królem któregoś z wiel-
możów  przybyłych  z  armią  niemiecką  w  trzeciej  wyprawie  krzyżowej.  Tak  się  składa,  iż 
znam  ich wszystkich osobiście i  nie uważałbym takiego kroku za słuszny. Jeśli dobrze poj-
muję swoich rodaków – a w to chyba nie wątpisz, Ojcze Święty? – to im chodzi o coś innego 
niż zdobycie przez któregoś z nich tronu Królestwa Jerozolimskiego. 

O cóż więc chodzi? 
Wiem,  że  wielmoże  z  trzeciej  wyprawy  krzyżowej  chcą  założyć  w  Jerozolimie  zakon 

rycerski.  Dlatego  też  śmiem  twierdzić,  iż  myli  się  patriarcha  Aymar  w  swoich  osądach  o 
sukcesji na tym tronie. 

Uważam, że władcą w Akce zostać powinien – znany wszystkim król Cypru – Amalryk. 

Ma w swojej dyspozycji flotę niemałą, która transport nowych oddziałów z Europy zapewnić 
może, ma doświadczenie w sprawowaniu władzy. A co najważniejsze, jest wdowcem. Ideal-
nie nadaje się na męża dla królowej Izabeli. Para ta mogłaby z korzyścią dla Stolicy Apostol-
skiej kierować sprawami chrześcijaństwa w Królestwie Jerozolimskim. 

Propozycja, Konradzie, warta rozważenia. A sprawa zdobycia Jerozolimy? To królestwo 

ze stolicą w Akce, a nie w Świętym Mieście – krzyczy, iż czegoś jeszcze nie zrobiliśmy. 

Właśnie,  Ojcze  Święty.  To  jest  chyba  celem  organizowanej  przez  ciebie  czwartej 

wyprawy krzyżowej.  Wręcz jestem  pewien, że właśnie ta błogosławiona  przez ciebie armia 
rycerzy zdobędzie Jerozolimę! 

Uważasz więc, że walczące pod Jerozolimą wojska niemieckie nie dokonają tego? 
Moi  rodacy  pod  murami  Jerozolimy  są  żałośnie  sami.  Wiem  zaś,  iż  w  tym  kierunku 

ciągną wojska sułtana damasceńskiego Al-Adila. Jeśli zaś on idzie z odsieczą Jerozolimie  – 
nasze wojska będą musiały albo ratować się ucieczką, albo zostaną rozbite! Al-Adil szykował 
swe wojska do rozprawy z sułtanem egipskim Al-Azizem. Ten ostatni zachorował i, jak mi 
wiadomo, nie pożyje długo, po co więc Al-Adil miał marnować wojsko w bratobójczych wal-
kach. Część armii Al-Aziza przyłączyła się do niego i zapewne pociągną na Jerozolimę. 

Będziesz miał okazję sprawdzić, czy wydarzenia potoczyły się zgodnie z twoimi przewi-

dywaniami.  Mianuję  cię  oto,  Konradzie,  papieskim  legatem  w  Królestwie  Jerozolimskim. 
Udaj  się najpierw na Cypr, później wspólnie z Amalrykiem  do Akki. Ufam,  iż wszystko,  o 
czym mówiłeś, przeprowadzisz sprawnie. Chcę też, by Amalryk po koronacji przekazał króle-
stwo w lenno Stolicy Apostolskiej. 

Nie zawiedziesz się na mnie, Ojcze Święty! 
Moi drodzy, mam przyjemność przed stawić wam mojego dawnego nauczyciela prawa z 

Bolonii, Huguccia z Pizy, którego mianowałem biskupem Ferrary, a także moim legatem na 


Bułgarię i  Cesarstwo Bizantyjskie.  Bądź łaskaw, dostojny biskupie, zdać nam  sprawę z 

zadań ci powierzonych. 

background image

Niezmierne  się  cieszę,  że  Ojcem  Świętym  został  najlepszy  mój  student  prawa.  Jeślim 

choć  trochę  przyczynił  się  swoim  gderaniem  do  tego  wyniesienia,  jestem  uszczęśliwiony, 
Wasza Świątobliwość. 

Wybacz za szczerość nadmierną, ale czy nie sądzisz, dostojny biskupie, że gdybyś się nie 

przyczynił, to znalazłbyś się w naszym gronie?! 

Odbieram  twoje  słowa,  Ojcze  Święty,  jako  pochwałę  najpochlebniejszą  z  pochlebnych. 

Zaś do sprawozdania przystępując powiedzieć winienem, iż zaiste niewiele dałeś mi czasu na 
gruntowne zbadanie spraw, za jakie przyszło mi odpowiadać. Ponieważ jednak obowiązek ten 
przyjmuję jako wyróżnienie ogromne, starałem się ów krótki czas najpożyteczniej wykorzy-
stać.  Oto  w  Cesarstwie  Bizantyjskim,  po  śmierci  przed  trzema  laty  Izaaka  II  Angelosa,  ob-
wołano cesarzem jego brata Aleksego II. Osobiście sądzę, Ojcze Święty, iż gdybyś tylko wy-
raził chęć zawarcia przymierza z Bizancjum  – Aleksy chętnie przystałby na to, bowiem boi 
się cesarzy niemieckich. Najpewniej wiesz o tym, że Filip Szwabski z rodu Sztaufów ożenił 
się  z  córką  Izaaka  II  Angelosa,  i  nie  ukrywa  swoich  chęci  połączenia  w  jedność  Świętego 
Cesarstwa Rzymskiego  z Cesarstwem  Bizantyjskim. Taka unia mogłaby stać się  groźna dla 
Stolicy Apostolskiej i Kościoła rzymskiego. Jeśliby bowiem chrześcijaństwo greckie przenik-
nęło do Niemiec i zadomowiło się tam, to nie chcę nawet myśleć o takiej możliwości... 

Kardynale  Gwido  –  słyszysz  te  słowa!  Brawo!  Rad  jestem  wielce,  żem  cię  mianował 

legatem  papieskim  w  Świętym  Cesarstwie  Rzymskim.  Miałeś  rację,  trzeba  koniecznie 
poprzeć Welfów i uczynić cesarzem Ottona! 

Tak, Wasza Świątobliwość. Też ucieszyłem się z potwierdzenia słuszności moich opinii. 

A co do Ottona, spełnię rzecz najdokładniej, zaraz po powrocie z Sycylii. 

A może powinieneś najpierw udać się do Niemiec? 
Ojcze  Święty,  książęta  Rzeszy  nie  działają  gwałtownie.  Jak  ich  znam,  zaczekają  do 

wiosny i wraz z ciepłem zaczną się spotykać i dokonywać wyboru. Wtedy nie należy wadzić, 
zechcą uznać taki gest za wrogi dla siebie. Niech wybierają. Ważne, by wśród kandydatur był 
również  Otton.  Sądzę,  że  jeśli  pojawię  się  w  Niemczech  z  początkiem  lata,  to  zupełnie 
wystarczy. 

Co  o  tym  sądzisz,  biskupie  Konradzie,  wszak  lepiej  od  innych  znasz  swoich 

współplemień-ców? 

Myślę, że kardynał Gwido ma rację całkowitą. 
Wybacz,  dostojny  biskupie  Huguccio,  że  przerwałem  twój  wywód.  Słuchamy  cię  teraz 

uważnie. 

Jak powiedziałem, cesarz Aleksy byłby skłonny do zawarcia paktu z Państwem Kościel-

nym i tę okoliczność należałoby wykorzystać. Co się zaś tyczy Bułgarii, tam sytuacja jawi się 
bardziej  zawikłanie.  Wyprawy  cesarza  Izaaka  II  Angelosa  przeciw  Bułgarii  załamały  się 
przed  dwunastoma  już  laty  i  wtedy  właśnie  na  arcybiskupa  Bułgarii  –  niezależnej  od  Kon-
stantynopola – wybrano mnicha Wasyla. Tenże Wasyl na cara koronował bojara Piotra. 


Wówczas  z  wiosną  następnego  roku  cesarz  Izaak  II  Angelos  wszedł  z  wojskami  i 

spustoszył północ Bułgarii. Długo tam jednak nie utrzymał się. Car Piotr i brat jego Asen już 
jesienią  odbili  zdobyte  przez  Bizantyjczyków  ziemie.  Przed  czterema  i  trzema  laty  wojska 
cesarza Izaaka II Angelosa atakowały Bułgarię bez większego powodzenia. Po śmierci Izaaka 
i cara Piotra sytuacja się odmieniła. Tron cara Bułgarii objął młodszy brat Piotra – Kałojan, 
zwany  „  Joannicą”  ,  który  był  przez  wiele  lat  zakładnikiem  w  Konstantynopolu.  Znał 
doskonale taktykę walki armii bizantyjskiej, ba, znał większość jej dowódców. Myślę jednak, 
że najlepiej znał bułgarskich bojarów, bo zaraz po objęciu tronu w Tyrnowie mianował dwu 
dotychczasowych  pretendentów  do  tronu  na  namiestników  prowincji  sąsiadujących  z 
Cesarstwem  Bizantyjskim.  Bojara  Iwanko  uczynił  namiestnikiem  prowincji  płowdiwskiej,  a 
Dobromira Chryza – Macedonii. Jestem pewien, że Kałojan przewidział, co się stanie... Przed 

background image

rokiem ci bojarzy obwołali się władcami swoich prowincji i uwikłali się w walkę z wojskami 
bizantyjskimi,  prowadzą  ją  do  dzisiaj  ze  zmiennym  szczęściem.  A  Kałojan  czeka!  On 
zaatakuje Bizancjum, kiedy tylko  jego  przeciwnicy  osłabną,  a na to  długo czekać nie trzeba 
będzie,  bowiem  i  Iwan,  i  Dobromir,  jak  wiem,  wysłali  poselstwa  do  Konstantynopola,  a 
Bułgarzy  takie  misje  uważają  za  zdradę!  Myślę,  Ojcze  Święty,  że  powinniśmy  poprzeć 
Kałojana. Kto wie, może należałoby go nawet koronować, mielibyśmy wówczas przeciwwagę 
wobec Cesarstwa Bizantyjskiego! 

Drogi  biskupie Huguccio, rzecz wymaga wielkiej  rozwagi,  bo też i  sam  mówiłeś, że w 

równym stopniu powinno nam zależeć na sojuszu z Aleksym III. Inaczej dojść może do jego 
związania się z niemieckimi Sztaufami. Warto więc głębiej sprawę przemyśleć, tym bardziej, 
że pośpiechu nie ma. Wszak Kałojan czeka na sposobną chwilę. My też możemy poczekać. 
Kiedy  już,  biskupie,  usadowisz  się  w  Ferrarze  i  dokładniej  sprawę  rozeznasz,  wrócimy  do 
niej. 

10 
2 LUTEGO A.D. 1198 
Przedstawiam wam gościa z dalekiej północy, arcybiskupa Absalona z Lundu. Proszę, ar-

cybiskupie, o zdanie sprawy z sytuacji w krajach skandynawskich. 

Uczynię  to,  Ojcze  Święty,  z  największą  przyjemnością.  Kiedy  otrzymałem  twoje 

zaproszenie,  radowała  się  moja  dusza,  bom  wyczuł,  bom  wiedział,  że  wraz  z  tobą  ład  i 
porządek nastanie w chrześcijańskim świecie. Białe będzie znaczyć białe, a czarne – czarne. 
Tak jak dotąd być nie może! Czyż twój poprzednik nie ekskomunikował przed czterema laty 
króla Szwecji? Uczynił to! I nic, zupełnie nic się nie zmieniło – Sverri kpi z Kościoła i Stolicy 
Apostolskiej... 

Przepraszam  cię,  dostojny  arcybiskupie,  ale  nie  zdążyłem  poznać  jeszcze  wszystkich 

spraw, o których jako papież winienem wiedzieć. Po to was właśnie zapraszam, by rozeznanie 
mieć  pełniejsze  i  w  zawiłościach  tego  świata  móc  poruszać  się  ze  swobodą.  Mów  więc  po 
porządku o wszystkich sprawach. 

Nie,  Ojcze  Święty,  nie  wymagaj  za  wiele.  Tyle  nieprawości  i  zła  do  wyplenienia,  że 

trudno  zachować  spokój  i  rozwagę.  Gdzie  była  dotychczas  Kuria  papieska,  że  mogła 
pozwalać Sver-riemu na bezeceństwa i lekceważenie Kościoła? 

A  czy  to  nie  ty  właśnie,  arcykapłanie,  powinieneś  króla  do  porządku  przywołać,  skoro 

zszedł z drogi cnoty? 

Wasza Świątobliwość! Miałbym skończyć jak Eysteinn? A czy po jego krzywdzie przy-

wołano Sverriego do porządku? 

Jeszcze  raz  proszę  cię,  dostojny  arcybiskupie,  o  powagę  w  przytomności  całego 

prezydium  Kurii  papieskiej.  Możesz  mi  uwierzyć,  że  zajmę  się  sprawą,  o  której  mówisz, 
surowo i stanowczo, ale na litość boską – powiedzże, o co chodzi?! 

Płaczcie aniołowie, już nawet Ojciec Święty wzywa imię Boże nadaremnie! 
Jeśli nie zechcesz składnie opowiedzieć o stanie spraw Kościoła w kraj ach skandynaw-

skich, to w rzeczy samej imię Boże wypowiedziałem nadaremnie... 

Czy w Rzymie zawszeście tacy ponurzy? Taki już jestem, że muszę raban wszczynać, by 

później -ochłonąwszy – łatwiej o rzeczy mówić... 

To mów już spokojnie i rzeczowo. 
Jak już wspomniałem, król Norwegii Sverri niecnych czynów jest sprawcą. To nieślubny 

syn króla Sigurdha. Z tych względów w młodości oddany był na nauki do Kościoła, a nawet 
dostąpił zaszczytu święceń kapłańskich. Wnet jednak rzucił stan duchowny, przypasał miecz, 
stanął przeciw prawowitemu synowi Sigurdha – królowi Magnusowi V, pokonał go i na za-
tracenie z kraju wypędził. Nieco później gorszą jeszcze zbrodnię popełnił wyganiając z Nor-
wegii  arcybiskupa  z  Nidharos.  Jest  prawdą,  że  twój  świątobliwy  poprzednik  ujął  się  za 
krzywdzonymi  i  przed  czterema  laty  ekskomunikował  bezecnika.  Ale  ten  lekceważy  sobie 

background image

karę i za sojusznika mając biskupa z Bergem – drwi z prawych synów Kościoła... 

Co więc, twoim zdaniem, winienem uczynić z tym gwałtownikiem? 
11 
Jak  to  co?!  Trzeba  po  prostu  nakazać  królowi  Danii,  Waldemarowi  II,  by  uwolnił 

Norwegię od tego tyrana i potwora. Rzecz jasna, jeśli to uczyni, to wespół z przebywającym 
tam prawowitym władcą Norwegii, Magnusem V – synem Kościoła i oddanym sługą Stolicy 
Apostolskiej. Zaś biskup z Bergem za popieranie zdrajcy powinien być ekskomunikowany. 

Rzetelnie  rozważę  twoją  propozycję,  arcybiskupie,  i  w  niedługim  czasie  wydam 

stosowne rozporządzenie. 

Jak to – rozważysz, Ojcze Święty, a kiedy uczynisz, co nakazałem? 
Dostojny arcybiskupie, najpewniej pomyliłeś się! Polecenia to ja przyjmuję jeno od Naj-

wyższego. A z Nim rozmawiać mogę w czas modlitwy i medytacji. Kiedy więc taki czas na-
stanie, rozważę twoją propozycję... 

Rzecz oczywista. Ojcze Święty, jam tylko proponował, byś wziął pod rozwagę to, co po-

wiedziałem. Kiedy wszakże będziesz rozmawiał z Panem na Niebiesiech, nie zapomnij prze-
konać Go, że w sprawie Sverriego powinien interwencję czynić król Danii, a nie Szwecji... 

Będę o tym pamiętał. A właśnie, jak rzeczy się mają w Szwecji? 
Nadal między królem Erykiem a Sverkerem toczy się zażarta walka o tron. Rozmawiałem 

z jednym i drugim. Pod ich rozwagę postawiłem sprawę uwolnienia duchowieństwa od świec-
kiego sądownictwa, a nasze kościelne majątki od państwowych podatków. Czekam,  który z 
nich pierwszy okaże nam względy. Wtedy będę wiedział, którego powinieneś poprzeć, Ojcze 
Święty! 

A  to  paradne!  Omal  nie  zdezorientowałeś  mnie  swoim  biadoleniem,  dostojny 

arcybiskupie. Jużem rozważał, czy aby właściwego zaprosiłem człowieka, widzę jednak, żem 
się  nie  pomylił.  Postaram  się  więc  w  sprawach  Norwegii  rychłe  dać  rozstrzygnięcie,  a  z 
twojej  strony  liczę  na  szybkie  zakończenie  spraw  szwedzkich.  Będziesz  moim  legatem  na 
kraje skandynawskie. Czyś kontent? 

Jakżeby mogło być inaczej?! Wybacz, Wasza Świątobliwość, ale mam taką zasadę życio-

wą, że wolę udawać głupiego, niż nim być. Wierzaj mi, w kraju, w którym często wspomina 
się bezbożne wyprawy Wikingów – łatwiej przeżyć dla dobra Kościoła mając tę nie nazbyt 
ambitną zasadę na względzie, niż mądrość wynosząc – żyć na cudzym chlebie. 

Rozumiem  twoje  intencje,  dostojny  arcybiskupie,  i  dziękuję  ci  za  lekcję  pokory,  jakiej 

nam  udzieliłeś.  Masz  moje  błogosławieństwo  na  przyszłe  swoje  decyzje  w  podległych  ci 
krajach. 

4 LUTEGO A.D. 1198 
Dziś  rozmawiać mamy  o heretykach.  Na tę okoliczność zaprosiłem  dostojnego biskupa 

Osmy  –  Diega,  który  wybierając  się  w  długą  podróż  do  Danii  był  łaskaw  odwiedzić  Rzym. 
On to zarekomendował mi i przywiózł ze sobą młodego kanonika kapituły w Osmie – Domi-
nika Guzmana. Twierdzi dostojny biskup, że młodzian ów rozeznany jest wielce we wszela-
kich  herezjach  i  odstępstwach  od  wiary.  Sprawom  tym  wiele  czasu  i  uwagi  poświęca,  a  i 
prawdę mówiąc z tych to powodów biskupa Diego do Rzymu wyciągnął, bo i księgi intere- 

12 
sujące go zamierza wertować. Zbożny to zamysł i popieram go szczerze, a przy okazji i 

my będziemy mogli zbadać, co też kanonik już wie o tych sprawach. Cóż więc możesz nam 
powiedzieć, kanoniku? 

Dziękuję, Ojcze Święty, za zaszczyt  i  wyróżnienie szczególne. Pragnę przypomnieć, że 

już przed czternastu  laty, za czasów  Jego Świątobliwości  Lucjusza  III zostało wystosowane 
do wszystkich biskupów zalecenie papieskie, by tam, gdzie heretyckie zagrożenie występuje – 
udać się osobiście, albo wysłać swego delegata, odszukać heretyków i po przesłuchaniu ich i 
stwierdzeniu winy przez biskupie sądy – oddawać ich dla wykonania kary w ręce miejscowej 

background image

władzy  świeckiej.  Jest  więc  obowiązek,  aby  heretyków  ścigać  i  sądzić!  Pamiętacie  najpew-
niej, dostojni, że za czasów papieża Lucjusza III rozpatrywano sprawę waldensów. Ci herety-
cy, zwani też „ ubogimi z Lyonu” , chcieli zastąpić całe duchowieństwo chrześcijańskie, uwa-
żając, że jeśli będą chodzić boso i jeno nosić wełniane szaty, to tak naśladując Jezusa Chry-
stusa  mają  prawo  głosić  słowo  Boże.  Na  III  Soborze  Laterańskim  nie  potępiono  najjedno-
znaczniej  tego  heretyckiego  ruchu  i  jego  przywódcy  –  Piotra  Waldo,  z  tego  powodu  jego 
zwolennicy  do  dnia  dzisiejszego  pałętają  się  po  Anglii  –  mącąc  maluczkim  w  głowach. 
Wrzód nie przecięty w porę przez cyrulika często jest w stanie cały zatruć organizm. Oto ten 
heretycki  ruch  znalazł  swoich  naśladowców  już  i  we  Francji.  Nazywają  ich  albigensami  od 
langwedoc-kiego  miasta  Albi,  gdzie  ci  swoją  mają  siedzibę.  Sprzyja  im  hrabia  Tuluzy  – 
Rajmund  VI.  Owi  heretycy  doprowadzili  do  tego,  że  w  południowej  Francji  kościoły  stoją 
puste i już nie tylko chłopi i rzemieślnicy, ale i rycerze nauk Kościoła rzymskiego zaczęli się 
wyrzekać! Zgroza, Ojcze Święty – zgroza! W swoich gminach mają oni organizację lepszą od 
naszej. 

Może to być prawdą? Przecież z Paryża nic o tym nie pisano! 
A czyż nie powiedziałeś, kardynale Gwido, o konieczności zmiany biskupa Paryża?! Do-

stojny kardynale Robercie Curcon – nakazuję ci, byś najrychlej, jak to jest możliwe, wyzna-
czył swojego delegata i wysłał go do Langwedocji. Niech winy heretyckiego ruchu dowiedzie 
i odda ich władzom świeckim. Tak przecież dalej być nie może! Herezje to zbrodnie przeciw 
majestatowi, a te, jak wiadomo, zgodnie z prawem powinny być karane! I tak właśnie ma być 
od dzisiaj. Za herezję należy karać śmiercią! Proszę! Z Anglii choroba herezji przywleczoną 
została do Francji, z Bułgarii do Bośni... Jeśli choroby nie wyleczymy w jej zaraniu, jak trąd 
drążyć będzie organizm Kościoła i jak w trądzie bez bólu odpadać będą poszczególne członki 
organizmu... Mianuję cię, szanowny kanoniku Guzmanie, moim doradcą w sprawach herezji. 
Przygotujcie, proszę, zobowiązanie każdego biskupa, na terenie którego herezja się pojawia 
lub nawet szerzy – do zastosowania takich środków, by heretycy osądzeni i ukarani zostali! 

Dziękuję  ci  po  stokroć,  Ojcze  Święty,  że  czynisz  mi  zaszczyt  przewodzenia  walce  ze 

złem herezji. Wierzaj mi, życie poświęcę, by zagrodzić drogę wpływom szatana! 

5 LUTEGO A.D. 1198 
Wezwałem cię, wielebny kaznodziejo Fulko, w związku ze sprawą Ziemi Świętej. 
Dzięki ogromne Waszej Świątobliwości za to wezwanie. Mam nadzieję, że mnie, Ojcze 

Święty,  zechcesz  użyć  do  zapalenia  iskry,  która  wznieci  płomień  entuzjazmu  dla  czwartej 
wyprawy krzyżowej. 

13 
Nie mylisz się. Nasze święte miejsca – Jerozolima, Betlejem, Nazaret – od jedenastu lat 

są  znowu  w  ręku  Saracenów.  Wprawdzie  na  mocy  układu  z  Saladynem  udostępnia  sieje 
naszym  pielgrzymom,  ale  –  to  smutne  –  nie  mamy  ich  w  granicach  Królestwa 
Jerozolimskiego. 

Niestety,  Wasza  Świątobliwość!  Taki  stan  rzeczy  powoduje,  że  nasi  rycerze  w 

saraceńskiej niewoli okrutne znoszą męki. A i teraz, mimo umów, wielu pielgrzymów dostaje 
się nadal  do niewoli.  Dla tych nieszczęśników nie czyni  się wiele  – najczęściej umierają  w 
więzieniach albo są sprzedawani jako niewolni na targach. 

To straszne! 
Ojcze  Święty,  można  odmienić  im  złą  dolę!  Spotkałem  oto  dwu  chrześcijan 

znamienitych,  w  których  najpewniej  krew  samarytańska  płynie.  To  Jan  z  Ma-tha  i  Feliks  z 
Yalois, którzy chcą zakon trynitarzy założyć i jeńców z saraceńskiej niewoli wykupować... 

Najwyższej pochwały godne jest to przedsięwzięcie! Gdzie oni są? 
We  Francji,  Wasza  Świątobliwość,  ale  jeślibyś  zechciał  poświęcić  swój  czas  dla  ich 

zamiaru – spowoduję, by jak najszybciej przybyli do Rzymu. 

Uwiadom  ich  rychło.  Jak  tylko  przybędą  i  dowodnie  wykażą,  iż  mają  możliwości  i 

background image

środki, by jeńców z niewoli wybawiać – szybko zakon ich zatwierdzę, a i z kościelnej kiesy 
do tego zamiaru dołożę. 

Wiedziałem,  Ojcze  Święty,  że  zechcesz  zadbać  o  tych,  którzy  w  obronie  grobu 

Chrystusowego krew przelewali... 

Zechcę z pewnością, ale czegoś mi brakuje w twojej opowieści. A właśnie, mówiłeś, że 

Włosi i Francuzi mają swoje zakony rycerskie, a przecież, jeśli mnie pamięć nie myli, mają je 
i Niemcy? 

Otóż właśnie-nie mają, Ojcze Święty. Założyli oni w czas trwania trzeciej krucjaty nie-

mieckie  bractwo  szpitalne,  ale  to  przecież  nie  zakon  rycerski.  Wiem,  że  boleje  nad  tym 
ogromnie niemieckie rycerstwo. 

Zakon  można  powołać  niezwłocznie.  Żeby  tylko  od  tego  zależał  równie  rychły  czas 

oswobodzenia  Jerozolimy!...  A  może  właśnie  rycerstwo  niemieckie  może  być  tą  iskrą 
zapalającą ognisko czwartej krucjaty? 

Wybacz, Ojcze Święty, że nie zgodzę się z twoim poglądem. W chwili obecnej rycerstwo 

niemieckie zajęte jest wyborem króla i cesarza zarazem. Rozdzieleni na stronnictwa Welfów i 
Szaufów,  mogliby  podziały  te  przenieść  na  całe  rycerstwo  w  wyprawy  zaangażowane.  Im 
mniej rycerzy niemieckich weźmie udział w najbliższej krucjacie, tym lepiej dla'niej. Im za-
dania  trzeba  dawać  w  innych  stronach.  Wiem,  że  w  Europie  wiele  jeszcze  pogańskich  ple-
mion. 

Na kogo mam liczyć ogłaszając zaciąg krucjaty? 
Dzisiaj  tylko  na  rycerstwo  francuskie  można  postawić.  To  jedyne  rycerstwo  dobrze 

zorganizowane i silną trzymane ręką – Filipa II. Po prawdzie sam król nie garnie się zbytnio 
do 

14 
wojaczki.  Podług  mnie  wolałby  podstępem  od  Ryszarda  Lwie  Serce  Normandię 

wydobyć, niż z kolejną krucjatą ruszyć. Są jednak we Francji wielmoże, którym w drogę po 
łupy  i  zaszczyty  pilno!  W  pierwszej  kolejności  wskazałbym  Tybalda  z  Szampanii,  który 
siostrzeńcem jest zarówno Ryszarda Lwie Serce, jak i Filipa II... 

Będziesz  sekretnym  organizatorem  zaczynu  czwartej  krzyżowej  krucjaty.  Udaj  się  do 

Szampanii, informuj mnie o wszystkim, co się wydarzy. Nie czynię cię legatem papieskim, bo 
wobec  Francji  mam  inne  jeszcze  zamiary  krucjatowe  i  nie  chciałbym  zapału  rycerstwa  roz-
praszać. Ty, jak powiedziałem, nad przygotowaniem czwartej wyprawy krzyżowej pracuj. 

Niemniej  jednak  musiałbym  wiedzieć,  co  Wasza  Świątobliwość  zamierza  jeszcze  we 

Francji, by w drogę tym zamysłom nie wchodzić. 

Masz rację, musisz to wiedzieć! Chciałbym więc, by rycerstwo północnej Francji ruszyło 

jak najrychlej na południe przeciw albigensom. Ba! Chcę, by zniszczenie albigensów uznane 
zostało za wyprawę krzyżową! 

Ojcze  Święty!  Wyprawa  przeciw  albigensom  jest  niezwykle  potrzebna  i  ważna,  ale  nie 

może być organizowana równocześnie z czwartą wyprawą krzyżową do Ziemi Świętej. 

Dlaczego? 
Ojcze  Święty!  Rycerze  są  tyle  odważni,  ile  wygodni.  Mając  do  wyboru  albo  daleką, 

długotrwałą, wielce uciążliwą i niebezpieczną wyprawę do Palestyny, albo wielokroć bliższą, 
krótszą  i  bezpieczniejszą,  ale  na  równi  gładzącą  grzechy  i  przynoszącą  błogosławieństwa, 
wyprawę na południe Francji – którą wybiorą? 

Przyznaję ci słuszność. O krucjacie przeciw albigensom można uwiadomić rycerstwo do-

piero wtedy, kiedy wszyscy chętni dotrą do miejsca zbiórki czwartej wyprawy krzyżowej. 

15 
ROZDZIAŁ II 
11 LUTEGO A.D. 1198 
Dostojny  biskupie  Bertoldzie!  Najbliższym  posłańcem  wiadomość  tę  przekazuję  do 

background image

Bremy.  Wiedz  oto,  że  w  niedawnych  obradach  prezydium  Kurii  papieskiej  arcybiskup 
gnieźnieński  Henryk  Kietlicz  przedstawił  Ojcu  Świętemu  stan  rzeczy  pośród  nadbałtyckich 
pogan, Z tego, co mówił, wnioskuję, że książęta polscy zamierzają wyprawę przeciw owym 
poganom,  a  sam  Kietlicz  liczy  na  powołanie  nowego  biskupstwa  podległego  metropolii 
gnieźnieńskiej.  Tak  czy  owak  –  trzeba  niezwłocznie  przeciwstawić  się  temu.  Pomnę,  że  za 
twego  poprzednika  najpewniej  to  właśnie  Brema  powołana  została  na  diecezję  dla 
wschodnich krain nad Bałtykiem. Jeśli mam rację, zgromadź rycerstwo i ruszaj na wschód ku 
Liwom,  a  nie  zapomnij  o  tym  oficjalnie  zawiadomić  Kurii,  Ja  zaś  stosowną  wieść  Ojcu 
Świętemu przekażę. 

Kardynał Gwido legat papieski na Święte Cesarstwo Rzymskie 
4 MAJA A.D. 1198 
Ojcze  Święty!  Uwiadomić  cię  chciałem,  że  8  marca  zwolennicy  Sztaufów  wybrali  na 

króla Rzeszy najmłodszego syna Fryderyka Barbarossy – Filipa Szwabskiego. Zaś w miesiąc 
później  stronnicy  Welfów  obrali  królem  syna  margrabiego  Henryka  Lwa  –  Ottona 
Brunszwickie-go. Zgodnie z naszą umową w sposób wyraźny nie będę się włączał do walki o 
tron,  choć  sekretnie  wspierał  będę  stronników  Welfów  i  samego  Ottona.  Pragnę  też  ci 
donieść,  że  Ber-told,  biskup  Bremy,  ruszył  na  wyprawę  przeciw  Liwom,  a  jeśli  mu  się 
powiedzie,  zamierza  z  krzyżem  iść  i  na  ziemie  Estów.  Błogosławieństwo  Waszej 
Świątobliwości należy mu się w tej zbożnej wyprawie, bowiem Jeszcze przed trzynastu laty z 
Bremy wyruszył ku Liwom pierwszy misjonarz, który zwał się Meinhard. Dotarł on do ujścia 
rzeki Dźwiny, wielu Liwów nawrócił, kościół zbudował, za co arcybiskup Bremy mianował 
go  w  rok  później  biskupem  su-fraganem  bremeńskim  i  ustanowił  diecezję  dla  wschodnich 
terenów  nadbałtyckich.  O  przebiegu  tej  wyprawy  i  dalszych  zdarzeniach  w  Świętym 
Cesarstwie Rzymskim będę cię uwiadamiał bezzwłocznie. 

Kardynał Gwido 
6 MAJA A.D. 1198 
Ojcze Święty! Jak sobie życzyłeś, udałem się do Królestwa Cypru. Tam wręczyłem Ama-

irykowi twój list i błogosławieństwa, po czym ruszyliśmy do Akki, zostawiając na tronie Cy-
pru  jego  syna  Hugona.  W  ostatnich  dniach  stycznia  Amairyk  wziął  ślub  z  królową  wdową 
Izabelą i koronowany był na władcę Królestwa Jerozolimskiego. W sam czas uroczystości te 
się  odbyły,  bo  po  dwóch  niedzielach  nadciągnęły  wojska  seldżuckie.  Niemieckie  oddziały 
wycofały się spod Jerozolimy do Tyru i stamtąd na okrętach ku Europie ruszyły. Część z nich 

16 
jednak  została  i  wzmocniła  obsadę  twierdzy  w  Akce,  za  co  Amairyk  przekazał  im  w 

wieczyste użytkowanie wieżę nad bramą św. Mikołaja, a ja obiecałem poprzeć ich prośbę do 
Waszej Świątobliwości o powołanie niemieckiego zakonu rycerzy. Chcą się nazwać Zakonem 
Szpitala  Najświętszej  Maryi  Panny  Domu  Niemieckiego,  a  na  zbrojach  postanowili  nosić 
płaszcz biały z czarnym krzyżem. Chciałbym jeszcze prosić Waszą Świątobliwość o pomoc w 
jednej sprawie. Oto w sąsiadującej z Królestwem Jerozolimskim Małej Armenii książę Leon, 
wiernie ci oddany wasal, zagrożony jest, o zgrozo, przez własnego syna  – Boemunda! Rzecz 
jasna, nasze rycerstwo chętnie stanęłoby po stronie księcia Leona, ale nie może tego uczynić 
mając nieopodal swych granic wojska seldżuckie. Wiem, że oni obaj twojemu życzeniu pod-
porządkują się bez szemrania. Proszę więc o przywołanie Boemunda do porządku, bo też i nie 
czas na swary, kiedy zagrożony Kościół w Królestwie Jerozolimy. 

Biskup Konrad z Moguncji 
24 MAJA A.D. 1198 
Drogi mój Gwido! Rad jestem wielce, żeś już w Świętym Cesarstwie Rzymu. Cieszę się 

też z tobą, że Otton Brunszwicki wybrany został na króla Rzeszy i uczynić musimy wszystko, 
by on właśnie cesarzem został. Nie jestem zaś rad z faktu, że jego kontrkandydatem obwołano 
Filipa Szwabskiego. 

background image

Nie jest to dla nas korzystne. Czy pamiętasz o tym, kardynale, że właśnie Filip Szwabski 

jest żonaty z córką cesarza Izaaka II Angelosa. Z pozoru nie ma w tym niczego niebezpiecz-
nego,  ale  tylko  z  pozoru.  Oto  wiem  od  biskupa  Aten,  Michała  Choniatesa,  który  ma  dobre 
stosunki z hierarchią Kościoła wschodniego, że to właśnie Filip Szwabski, jeszcze jako ksią-
żę, utwierdził cesarza  Izaaka w przekonaniu  o konieczności połączenia Cesarstwa  Bizantyj-
skiego  ze  Świętym  Cesarstwem  Rzymskim.  Rozumiem  zamysł  połączenia  Kościołów: 
wschodniego  i  rzymskiego,  ale  cesarstw?!  To  już  byłoby  nie  tylko  zagrożenie,  ale  upadek 
Rzymu i znaczenia Stolicy Apostolskiej... Do tego w żadnym razie dopuścić nie można! Do-
póki jest równowaga w walce o tron Rzeszy albo Otton przeważa, możesz zachować dystans, 
jeśliby zaś Filip zaczął górować – uwiada-miaj mnie najrychlej. Dopóki sukcesja Sycylii nie 
będzie wyjaśniona, nie mogę jednoznacznego wyrazić poparcia Ottonowi. 

Innocenty III 
24 MAJA A.D. 1198 
Dostojny biskupie Konradzie! Zatwierdzam  Zakon Najświętszej Marii Panny, stosowny 

dokument wysyłając do Akki. Wszystkie twoje działania aprobuję i błogosławię. List do An-
tiochii w sprawie Boemunda wyślę, choć akurat tej sprawy nie uważam za pilną. Najpilniejszą 
sprawą jest rozpoczęcie rokowań z Al-Adilem. Wiem, że sułtan egipski Al-Aziz dogorywa i 
jeśli teraz Al-Adila potraktujemy poważnie, może się to przydać nam w przyszłości. Najpew-
niej  po  śmierci  sułtana  egipskiego  Al-Adil  będzie  chciał  sobie  podporządkować  wszystkie 
emiraty, a więc i jemu potrzebny będzie rozejm na zdobycie i utrwalenie swojej władzy. Na-
każ królowi Amalrykowi, by najrychlej podjął rozmowy i do układów doprowadził za wszel-
ką cenę, nawet gdybyśmy na tym przejściowo coś mieli stracić. Przecież kiedy Al-Adil swo-
imi sprawami będzie zajęty, my możemy umocnić Królestwo Jerozolimskie. Współdziałaj z 
Amalrykiem w tej sprawie. Bądź też gotów na moje wezwanie, bo lada chwila możesz mi być 
potrzebny w Sycylii. 

Innocenty III 
17 
ROZDZIAŁ III 
24 LISTOPADA A.D. 1198 
Moi drodzy! Zebrałem was, chcąc uwiadomić o bolesnej i radosnej zarazem chwili. Oto 

Bóg zabrał do raju duszę cesarzowej wdowy Konstancji... Cesarzowa przed śmiercią wyzna-
czyła mnie na opiekuna trzyletniego następcy tronu – Fryderyka II – i na regenta Królestwa 
Sycylii. Państwo Kościelne nie jest już zagrożone przez Sztaufów od południa. Teraz musimy 
uczynić wszystko, aby królem Rzeszy i cesarzem został Otton – Welf. Tu powiedzieć muszę, 
że  podziwiam  dostojnego  kardynała  Gwido,  który  z  sycylijską  sprawą  poradził  sobie  bez 
trudności i w Świętym Cesarstwie Rzymskim dobrze interesów Kościoła strzeże. Niech Kuria 
uwiadomi go najrychlej o moim smutku, ale też i zadowoleniu z powodu zgonu cesarzowej 
wdowy... Zebraliśmy się w trybie nagłym, jako że niezwłocznie trzeba wybrać radę regencyj-
ną  w  Królestwie  Sycylii.  Ja  przecież,  będąc  wikariuszem  Chrystusowym  całego  świata,  nie 
mogę pełnić regencji nad jednym królestwem. 

Powiedziałeś, Ojcze Święty, że kardynał Gwido dobrze wywiązał się z poruczonych mu 

zadań, a więc może on właśnie mógłby stanąć na czele rady regencyjnej? 

To prawda, ale dzisiaj ważniejsza dla mnie jest sukcesja na tronie w Świętym Cesarstwie 

Rzymskim niż nadzór nad pacholęciem w Sycylii. Tak więc, kardynale Langtonie, choć masz 
rację, to racji owej w czyn zamienić nie wolno... Szczerze mówiąc, myślę o kimś innym, mia-
nowicie o biskupie Konradzie z Moguncji. Można by go uczynić przewodniczącym rady re-
gencyjnej i jednocześnie podnieść do godności kardynała – dobrze się sprawił w Królestwie 
Jerozolimskim.  W  maju  bieżącego  roku  zleciłem  biskupowi  Konradowi  skłonienie  króla 
Amalryka do rokowań z Al-AdiIem,  bom  otrzymał informacje, że sułtan egipski dogorywa. 
Król Amalryk do negocjacji wczesnym latem przystąpił, a w początku lipca tego roku podpi-

background image

sał z Al-AdiIem traktat o pokoju na pięć lat i osiem miesięcy. Niestety traktat ów kosztował 
nas Jafę i Dżubaj. Tyr pozostał przy nas, a Sydon rozdzielono między strony. Sam układ jest 
dla nas niekorzystny, ale po nim powstały sprzyjające okoliczności: przed trzema tygodniami 
zmarł  sułtan  Al-Aziz.  Teraz  Al-Adil  zajmie  się  przejęciem  władzy  i  uśmierzeniem  swoich 
wrogów, których ma niemało, a my w tym czasie możemy znacznie umocnić Królestwo Jero-
zolimskie,  przygotować  wojska  i  tuż  po  zakończeniu  rozejmu  uderzyć,  nie  na  Jerozolimę, 
gdzie może Al-AdiI się ataku spodziewać, a na siedlisko seldżuckich pogan – na Egipt! Ale to 
dopiero przed nami! Wracając zaś do rzeczy najważniejszej – uważam oto, że biskup Konrad 
dobrze spełnił swoje zadanie w Królestwie Jerozolimy i może już teraz udać się na Sycylię, 
by tam stanąć na czele rady regencyjnej. Jak też wspomniałem, chcę mianować go kardyna-
łem. Niech więc kancelaria przygotuje wszelkie listy i decyzje konieczne, by rzeczy stały się 
nie tylko w słowie mówionym, ale pisanym, a więc tym, które dla potomnych zostaje. Prawdę 
powiedziawszy,  uważam,  że  to,  co  w  kanonach  i  dekretach  zawarte,  niezwykle  rozważnie 
winno  być  do  powszechnej  wiadomości  podawane,  by  nie  zaszkodzić  Kościołowi  i  Stolicy 
Apostolskiej. Z tych względów, jeśli w przyszłości dla wiedzy potomnych wykaz papieskich i 
kurialnych decyzji wydany będzie, czy to dla wiedzy szkół, czy to dla wiedzy powszechnej, ja 
sam redaktora będę dobierał! Pamiętaj o tym, kardynale Langtonie, bowiem tobie pieczę nad 
Kurią papieskąpowierzam! 

18 
ROZDZIAŁ IV 
12LUTEGO A.D. 1199 
Zaprosiłem  cię,  kanoniku  Albercie,  bo  chciałbym  usłyszeć,  co  sądzisz  o  wyprawie 

biskupa Bertolda do kraju Liwów. 

Ojcze Święty. Od dawna już u nas w Bremie założono diecezję dla wschodnich terenów 

nadbałtyckich. Pierwszym jej biskupem był brat augustianin Meinhard, po nim właśnie biskup 
Bertold, który w ubiegłorocznej wyprawie do Liwlandu poniósł śmierć. 

Wiem  to  wszystko,  szanowny  kanoniku,  i  dlategom  właśnie  cię  zaprosił.  Przecież  już 

drugi biskup z Bremy postradał życie w Liwlandzie. I oto ty, trzeci, chcesz ruszyć ku krajowi 
Liwów i czekać na biskupie wyświęcenie lub śmierć?! 

Czyżem nie jest godny tego zaszczytu? 
Nie w tym rzecz, kanoniku Albercie. Ja po prostu chcę być pewien twojej wyprawy, speł-

nienia przez nią celu, a nie kolejnej biskupiej śmierci. Otom dokładnie zapoznał się z doku-
mentami obu wypraw. Naiwne to misje. Krzyże przeciw mieczom! Pierwszy wzniesiony ko-
ściół rychło spalono, biskupów zabito. Zabieracie się do dzieła chrystianizacji pośród pogan 
tak, jakbyście szli strzyc wylęknione stado owiec. Idziecie do wilków... Inaczej, zupełnie ina-
czej  trzeba brać się do rzeczy. Przed wami wiele misji ruszało  w pogańskie kraje i  tylko  te 
przyniosły pożytek, które dobrze były przygotowane. 

Śmierć  naszych  biskupów.  Wasza  Świątobliwość,  nie  na  pokaz,  a  za  wiarę  została  na 

Chrystusowym ołtarzu złożona. 

Zuchwałyś,  kanoniku!  Kiedy  zostaniesz  biskupem,  będziesz  się  musiał  uczyć  pokory  i 

cierpliwości.  A  co  to  myślisz,  że  nie  wiem,  iż  tam  w  Bremie  obawiacie  się,  by  w  zbożnym 
zadaniu nawrócenia pogan nad Bałtykiem nie ubiegli was Rusowie? Nie udawaj zdziwionego, 
kanoniku.  Powinnością  papieża  jest  wiedzieć  więcej,  niż  to  się  innym  wydaje.  Pocieszę  cię 
jednak. Mnie też zależy na tym, by kraj Liwów czy Estów nie wpadł w ręce ruskie. Bo mię-
dzy nami mówiąc, o czym wy w Bremie nie chcecie wiedzieć – formalnie prawa nie macie do 
nawracania ani Liwów, ani Estów. Jedni i drudzy są lennikami i daninę płacą – chrześcijań-
skim  księstwom  Rusi.  Liwowie  podlegają  księciu  połockiemu,  a  Estowie  republice  nowo-
grodzkiej. 

Nie wiedziałem o tym, Ojcze Święty! Ale jeśli z Rusią trzymają, to tym samym z Kościo-

łem greckim, a nie rzymskim! 

background image

Dlatego też chcę, by misja nasza powiodła się  wreszcie, bo rozkrzewianie się Kościoła 

greckiego,  a  nie  Kościoła  rzymskiego  poczytywałbym  za  obelgę  dla  Stolicy  Apostolskiej. 
Posłuchaj, co trzeba w kraju Liwów zrobić. Z dotychczasowych misji najskuteczniejsze były 
te,  które  od  ochrzczenia  władcy  zaczynały.  Po  ochrzczeniu  władca  pilnował,  by  dworzanie 
uczynili  to  samo.  Wspólnie  ku  chrześcijaństwu  przywodzili  drużynę  przyboczną  i  możno-
władztwo, a później dopiero lud nawracali. Stąd, jeśli moi biskupi chcą zaczynać od ludu i od 
stawiania kościołów, nie wiedzieć jak daleko od stolicy liwijskiej położonych, to taka misja z 
góry skazana jest na zagładę. 

19 
Niech Wasza Świątobliwość wybaczy mi śmiałość i nie poczyta tego, co powiem, za brak 

szacunku. Rzecz polega na tym, że Liwowie nie mają ani władcy, ani stolicy. Żyją plemiona-
mi w rozproszeniu po swoich borach, zbierając się tylko przeciw obcemu zagrożeniu. 

Ale wtedy wybierają jakiegoś wodza, z którym można by wdać się w pertraktacje? 
Nie wybierają, atakują ze wszystkich stron, według wcześniej uzgodnionego planu. 
To  zmienia  postać  rzeczy.  Wybacz,  kanoniku,  nie  wiedziałem  o  tym.  Tak  czy  owak, 

sposób  prowadzenia  misji  trzeba  zmienić,  bo  obie  dotychczas  przebiegały  i  kończyły  się 
jednako. Stoicie u ujścia do morza tej ich rzeki, jakżeż ona się nazywa? 

Dźwina! 
Właśnie. Budujecie obejścia obronne, kościół, rozmawiacie z Liwami i po jakimś czasie 

wszystko spalone, ludzie wysieczeni. Co więc ty zamierzasz, kanoniku? 

Chciałbym  postępować  tak  samo  jak  biskup  Meinhard  i  Bertold.  Liczę  jedynie,  że 

dopisze mi szczęście. 

Łaskawość Bożą w tej wyprawie mieć będziesz z pewnością, ale liczenie na szczęście nie 

jest  w  walce  tarczą.  Walka  to  walka!  Na  pogańskich  królów  najczęściej  wystarcza  woda 
święcona albo korona w ostateczności, ale na lud bez króla to za mało... Wiesz, co zrobimy, 
kanoniku? Wystosuję wezwanie do krucjaty dla rycerstwa Saksonii i Westfalii. Do wyprawy 
krzyżowej przeciw nadbałtyckim poganom, z obietnicą zezwolenia na stworzenie z tych ryce-
rzy, którzy ruszą – zakonu świętego na wzór jerozolimski. Tak więc nie trzeba będzie udawać 
się w długą podróż ku Saracenom, można będzie dojść tych samych godności niedaleko swo-
ich siedzib. Jeśli więc wraz z rycerstwem dobrze uzbrojonym, wyposażonym, i w liczbie nie 
mniejszej niż tysiąc mieczy, staniesz u ujścia tej ich rzeki, a później założycie tam murowaną, 
warowną twierdzę z kościołem, to zostaniesz w niej biskupem, jeśli zaś powołasz ordynariu-
sza w Estonii, będziesz arcybiskupem. Z rycerstwa powstanie podległy ci zakon – potwierdzę 
jego nazwę i przywileje, jakie zaproponujesz. 

To  więcej,  Wasza  Świątobliwość,  niżem  się  mógł  spodziewać!  Prosiłbym  cię  jednak  o 

wezwanie  do  wyprawy  rycerzy  ze  Szwabii  i  Bawarii  –  więcej  mają  doświadczenia  w 
wyprawach wojennych... 

A powiedz mi, drogi kanoniku, czyim ty jesteś stronnikiem, Sztaufów czy Welfów? Lub 

wprost zapytam: popierasz Filipa Szwabskiego czy Ottona Brunszwickiego? 

Ojcze Święty, my w Bremie z dala jesteśmy od politycznych dysput, ale sympatią jestem 

po stronie Filipa... 

A więc za Sztaufami, którzy Państwo Kościelne ze wszech stron chcieli otoczyć i do słu-

żebnej roli sprowadzić? Za Filipem, który ożenił się z córką cesarza Bizancjum – Ireną. Przed 
chwilą zaś mówiłeś, że Kościół grecki stanowi zagrożenie dla nas! 

A nie wiesz to, że marzeniem Filipa Szwabskiego jest korona Świętego Cesarstwa Rzym-

skiego i połączenie pod jego berłem z Cesarstwem Bizantyjskim? 

Ależ to niemożliwe, byłaby to zbrodnia wobecKościoła rzymskiego! 
20 
Właśnie! Zbrodnię chcesz popierać, a może i w niej współuczestniczyć?! 
Ojcze Święty, ale co ma do zbrodni moje napomknięcie o rycerzach Szwabii i Bawarii, 

background image

którzy dobrze znają swoje rzemiosło?... 

Powiadasz więc tak: daj najlepszym rycerzom Sztaufów zakon i przywileje, postaw ich w 

sąsiedztwie państw ruskich, będących w sojuszach z Bizancjum, zbuduj sobie na wschodniej 
granicy nową wrogą siłę, która może jeszcze przeciw tobie miecze obrócić. Tak mówisz i tak 
chcesz, bym uczynił w imieniu Stolicy Apostolskiej! 

Tak nie tylko nie powiedziałem, alem nawet nie pomyślał! 
Mówisz wszakże, że do zakonu chcesz rycerzy szwabskich i bawarskich. 
Mówiłem tak tylko dla ich wojennych przymiotów. 
Biskup Kościoła rzymskiego nie myśli o tym, jak rycerze mają wymachiwać mieczami, 

ale  w  jakim  celu  będą  to  czynić.  I  myśli  jeszcze  o  tym,  czy  cel  ten  przyniesie  pożytek 
Kościołowi  i  Stolicy  Apostolskiej...  Wystosuję  więc  wezwanie  do  krucjaty  dla  rycerzy 
Saksonii i Westfalii, a czy wiesz, kanoniku dlaczego? 

Bo  są  zwolennikami  Welfów,  a  jak  dobrze  zrozumiałem  –  Ojciec  Święty  zamierza 

poprzeć Ottona Brunszwickiego: powstały z jego rycerzy zakon umocni pozycję Ottona! 

Brawo, kanoniku! Widzę, że dobrą zorganizujesz wyprawę, która chwałę przyniesie Ko-

ściołowi. 

Wyprawa taka wymaga znacznych przygotowań. Tysiąc mieczy to nie to, co misjonarz z 

kilkoma kompanami. Zamierzałem ruszyć z wiosną, ale widzę, że nie będzie to możliwe... 

Ruszysz  choćby  i  latem,  ale  z  moim  wezwaniem  dla  rycerstwa  Saksonii  i  Westfalii,  i 

kiedy wszystko będzie przygotowane do drogi: ludzie, oręż i zapasy. 

Ojcze Święty, wybacz, że już dziś cię o to proszę, ale później mogę tylko wieści o postę-

pach misji przekazywać. Chciałbym, by nasz zakon rycerski podlegał ordynariuszowi diece-
zji, która powstanie, i by dwie trzecie zdobytych na poganach ziem przyznane były biskupo-
wi, a jedna trzecia zakonowi... 

A może wiesz już, Jaką nazwę dasz miastu? 
Z  Bożą  pomocą  kościół  zbuduję  pod  wezwaniem  świętego  Jakuba,  a  o  nazwie  miasta 

niech rycerze stanowią. 

Pięknieś  to  wywiódł,  szanowny  kanoniku!  Wszystko,  cośmy  dziś  ustalili,  niechaj  się 

stanie!  Bądź  biskupem,  bądź  arcybiskupem  dzielnym  i  dbałym  o  sprawy  Kościoła  na 
pogańskiej dotąd ziemi, czyń wszystko, byś nie był biskupem znanym tylko z jednego... 

Z czego, Wasza Świątobliwość? 
Z  tego,  że  dał  się  zabić  za  wiarę,  niczego  nie  osiągnąwszy  ani  dla  wiary,  ani  dla 

Kościoła... 

21 
13 LUTEGO A.D. 1199 
Nakazałem  cię  zaprosić,  biskupie,  na  poufną  rozmowę,  mając  na  uwadze  twoje 

rozeznanie w sprawach Bizancjum. 

Ojcze Święty Jestem zaszczycony i wzruszony. To zaproszenie świadczy o zaufaniu Wa-

szej Świątobliwości – jak śmiem mniemać – nie tylko do mnie, ale i do całej Grecji, w szcze-
gólności zaś Aten. 

Mógłbym  ci,  biskupie, zdawkowo odpowiedzieć, że tak jest właśnie i  na tym  skończyć 

ten wątek, ale chcę, by nasza rozmowa była szczera, otwarta i rzeczowa. Chciałbym, byśmy 
po niej rozstali się 

w przyjaźni. 
Liczę na to, Wasza Świątobliwość. 
Skąd i od kogo masz, biskupie, tak dokładne dane o Cesarstwie Bizantyjskim? Czytałem 

twoje doniesienia przysłane do Kurii. 

Czy muszę na to pytanie odpowiedzieć, Ojcze Święty? 
Jeśli rozmowa nasza ma być szczera... 
W  Kurii  papieskiej  znany  jestem  jako  Michał  Akominates,  tak  też  nazywał  mnie  twój, 

background image

Ojcze Święty, poprzednik – w czasach, kiedy stawiał mnie na biskupa Aten. W cesarstwie na-
zywają mnie Michał Choniates. Jestem bratem Nicetasa Choniatesa, który pracuje jako „ ba-
silikos grammatikos” przy cesarzu Aleksym II Angelosie. 

Jest więc brat twój sekretarzem cesarza Bizancjum? 
Tak  właśnie  jest,  Wasza  Świątobliwość.  Wiadomo  mi, że  basileus,  sebastos,  autokrator 

Aleksy II Angeles chce podnieść brata mego aż do godności patrycjusza. 

Cieszyć mam się z tego, dostojny biskupie, czy smucić? 
Wasza  Świątobliwość!  Uważam,  że  należy  się  z  awansów  brata  mojego  cieszyć!  Im 

wyżej będzie w hierarchii bizantyjskiej, tym więcej ja, a jeśli taka twoja wola, Ojcze Święty, 
to i ty wiedział będziesz o Bizancjum. 

Szczery jest brat wobec ciebie? 
Bezgranicznie. 
A ty wobec niego? 
Też niczego przed nim nie ukrywam. 
22 
Powiesz mu więc o naszej rozmowie? 
Jeśli Wasza Świątobliwość nie zastrzeże, że to, co mówimy, między nami ma pozostać. 
A jeśli takie zastrzeżenie wniosę? 
Wówczas będę go przestrzegał. 
Wnoszę więc takie zastrzeżenie, dla tego wszystkiego, co dziś i kiedykolwiek później bę-

dziemy mówić w cztery oczy. Klauzuli zaś takiej nie nakładam na jakiekolwiek rozmowy z 
odpowiedzialnym  za  sprawy  Bizancjum  biskupem  Huguccio.  Dzisiaj  przy  wieczerzy  zapo-
znam  was  ze  sobą...  A  do  przerwanego  wątku  z  początku  naszej  rozmowy  wracając.  Jeśli 
uważasz, że zapraszając cię, ufam nie tylko tobie, ale i Atenom i całej Grecji – odpowiadam 
szczerze, że ufam tobie, boś biskupem Kościoła rzymskiego, ufam też tobie jako człowiekowi 
dlatego, żeś zgodził się na zachowanie tajemnic Stolicy Apostolskiej, ufam wszystkim chrze-
ścijanom Aten i Grecji, którzy z Kościołem rzymskim, a nie greckim są związani. 

Niewielu Grekom ufasz, Ojcze Święty. 
Zaufanie  to  uczucie  szczególne  i  nie  starcza  go  dla  zbyt  wielu.  Jesteś  pierwszym 

Grekiem, któremu zaufałem w pełni. Jeśli to zaufanie potwierdzi się, przeniosę je na innych, 
których  wskażesz.  Od  ciebie  zaś  chciałem  się  dowiedzieć,  jakie  sojusze  i  z  kim  zawierali 
ostatni  władcy  Bizancjum?  I  tu  dla  pełnej  jasności  sprawy  powiadam  tobie:  myślę  o  unii 
naszych  Kościołów.  Cieszy  mnie  również  propozycja,  jaką  złożył  mi  jeszcze  w  roku 
minionym  cesarz  Aleksy:  Bizancjum  jako  chrześcijański  miecz  na  Wschodzie,  Święte 
Cesarstwo Rzymskie ze stolicą w Rzymie – na Zachodzie. To mądra propozycja. 

Mieć  dwa  miecze  i  umieć  obu  naraz  użyć  w  walce,  czyż  nie  jest  to  marzeniem  wielu 

rycerzy? 

Ogromnie  cieszę  się.  Ojcze  Święty,  z  możliwości  sojuszu  naszych  Kościołów.  Żyję  w 

świecie greckim, choć duszą i ciałem jestem łacinnikiem, ale chciał bym, bardzo chciałbym, 
by  taka  unia  mogła  na  stąpić,  choćby  najrychlej!  Brat  mój,  Ojcze  Święty,  pisze  historię  bi-
zantyjskiego  cesarstwa  od  czasów  basileusa  Manuela  I  Komnena  i  nie  ukrywam,  że  jestem 
pierwszym  czytelnikiem jego dzieł, a często  też i  pierwszym  korektorem. Z tych względów 
myślę nieskromnie, że wiele wiem o sprawach bizantyjskich. 

Sądzisz, dostojny biskupie, że zaproszenie ciebie na tę rozmowę jest dziełem przypadku? 
Wiedziałeś  więc,  Ojcze  Święty,  że  brat  mój  związany  jest  blisko  z  dworem  w 

Konstantynopolu? 

To moja powinność, Michale, jedna z moich powinności... Wiedzieć jak najwięcej o tym, 

co dzieje się na tym świecie. 

Wiedziałeś więc, że nie skłamię, jeśli o brata zapytasz? 
A jeślibyś skłamał? 

background image

Byłbym wówczas biskupem Aten? 
23 
A powinieneś być wówczas biskupem Aten? 
Nie powinienem! 
I nie byłbyś! 
Dobrze jest znać prawdę. 
I ja tak myślę, drogi biskupie, ale nie lituj się nad sobą. Myślmy razem o losach Kościoła 

rzymskiego. Jak oceniasz sytuację Cesarstwa Bizantyjskiego? Od czasów kiedy basileus Ma-
nuel  I  Komnen  zadarł  z  Normanami,  Wenecją,  Cesarstwem  Niemieckim  i  Sułtanatem  Iko-
nium, Bizancjum znajduje się pośród wrogów Jest wystawione na ataki ze wszystkich stron; 
nie ma żadnych przyjaciół z wyjątkiem ciebie, Ojcze Święty. 

Obecny  władca  Cesarstwa  Bizantyjskiego  proponuje  mi  unię  między  Kościołem 

rzymskim i greckim. 

Unię,  Ojcze  Święty,  uważam  za  dobre  rozwiązanie,  i  to  dla  obu  stron.  Jeśli  bowiem 

cesarstwo upadnie, coś  tę lukę  wypełni. To coś to właśnie otaczający  Bizancjum wrogowie. 
Zdobyć  cesarstwo  greckie  mogą  Turcy  seldżuccy  z  Sułtanatu  Rum,  mogą  to  uczynić 
nienawistni  Wenecjanie,  albo  nawet  Bułgarzy  lub  Węgrzy.  Cokolwiek  nowego  powstanie, 
będzie  to  kłopotliwe  i  niebezpieczne  dla  Kościoła  łacińskiego,  że  wolałbym  ową  unię 
Kościołów, a więc podparcie chylącego się kolosa świetlanym  autorytetem  Ojca Świętego i 
siłą państw łacińskich, niż owo nowe. 

Podaj, proszę, dowód na to, że cesarstwo greckie jest rzeczywiście tak słabe, jak mówisz. 
Cesarz  Aleksy  III  Angelos  siłą  przejął  tron  od  brata  swego  Izaaka  I  Angelosa,  którego 

oślepił i wraz z synem wtrącił do lochu. Kiedy za uwięzionym ujął się i zagroził Bizancjum 
wojną cesarz niemiecki Henryk VI – brat Filipa Szwabskiego, ożenionego z córką obalonego 
basile-usa,  Aleksy  III  ze  strachu  zobowiązał  się  zapłacić  pięćdziesiąt  centenarii  złota  za 
odstąpienie od ataku. Później stanęło na szesnastu centenariach, ale i tego Aleksy nie miał i 
nawet nie mógł od nikogo pożyczyć, otoczony samymi wrogami. I ten wielki cesarz, który w 
ubiegły-mroku  proponował  Waszej  Świątobliwości  unię  Kościołów  –  rok  wcześniej 
zadecydował,  aby  obrabować  ze  złota  wszystkie  groby  cesarskie  w  kościele  Świętych 
Apostołów,  bo  nie  miał  go  skąd  wziąć.  Dwa  lata  temu,  Ojcze  Światy,  był  to  oszalały  ze 
strachu, mały, podły człowiek. Śmierć cesarza Henryka VI uratowała go z opresji, bo Rzesza 
Niemiecka zajęła się swoimi sprawami i wyborem nowego władcy, a Filip Szwabski stojąc na 
czele Sztaufów i mając do wyboru albo tron cesarza, albo uwikłanie się w walkę z Bizancjum, 
poniechał Aleksego. Jak powiedziałem, tylko śmierć Henryka VI przed dwoma laty uratowała 
na tronie Aleksego III Angelosa i Cesarstwo Bizantyjskie... 

Co więc radzisz, biskupie? 
Po prostu czekać na rozwój wydarzeń w cesarstwie. Nadto, choć jesteś, Ojcze Święty, je-

dynym sojusznikiem, to wszakże wielce mocarnym! Jeśli więc jesteś zdania, że chylącego się 
kolosa  należy  podtrzymać,  to  właśnie  należałoby  uczynić!  Kiedy  nagle  ustąpiło  zagrożenie 
Bizancjum,  Aleksy,  zmylony  obrotem  rzeczy,  naiwnie  poczuł  się  panem  całego  Wschodu  i 
dlatego podjął grę z Waszą Świątobliwością. Mój brat, który lepiej niż ja zna sytuację, twier- 

24 
dzi,  że  cesarstwo  cierpi  na  brak  złota,  stanowiącego  dotąd  podstawę  jego  potęgi,  jest 

bezbronne i lada sile może ulec. Moim zdaniem najgroźniejsi są Turcy seldżuccy!... 

Jeślibyś czegoś nowego wywiedział się od brata, przyjeżdżaj do Rzymu najrychlej. Gdy-

bym  ja  cię  potrzebował  –  sekretnie  dam  znać.  Na  końcu  powiadamiam  cię,  że  otrzymujesz 
nominację na arcybiskupa Aten! 

25 
CZĘŚĆ DRUGA 
VIDI... 

background image

26 
ROZDZIAŁ I 
24 LISTOPADA A.D. 1199 
Kardynale Stefanie, najpierw zapoznam się z ważniejszymi doniesieniami, ale na litość, 

wiem, że znasz je dokładnie, czytaj więc istotniejsze fragmenty, a nie całość. Później chciał-
bym podyktować swoje listy, bądź przy tym pomocny mojej myśli. Jak skończymy pierwsze, 
przywołaj kancelarzystów. Co więc tam mamy? 

Mało istotne doniesienie od kardynała Gwido o zmianach w obozie Welfów i Sztaufów... 
Myślę,  że  Gwido  działa  aż  nazbyt  ostrożnie,  już  powinien  być  pewny  wybór  Ottona. 

Upomnij go w najbliższym liście. Co dalej? 

Po śmierci Ryszarda Lwie Serce na tron angielski wybrano jego brata, Jana z Plantagene-

tów, wasala króla Francji. Kardynał Curcon pisze, że Filip też popierał ten wybór. 

Dopiero teraz mi o tym mówisz?! Na drugim miejscu po nieznaczącym liście kardynała 

Gwido! 

A  co  w  tej  wiadomości  ciekawego,  Ojcze  Święty?  Od  dawna  obaj  wiedzieliśmy,  że 

wybrany będzie książę Jan. Korespondencję zaś przygotowuję w kolejności jej spływu, a nie 
wagi  informacji.  To  bowiem,  co  mnie  wyda  się  istotne,  może  być  mniej  ważne  dla  Waszej 
Świątobliwości... 

Boże! Dziękuję ci za to, żeś mi podpowiedział, iż na przełożonego Kurii postawić trzeba 

Anglika...  Kiedyś,  Stefanie,  doprowadzisz  mnie  do  rozpaczy,  ale  rzecz  oczywista  –  masz 
rację... 

Biskup Piotr z Antiochii donosi, że król Leon jest szczęśliwy z twojej decyzji, ale trapi 

się wątpliwością, czy Bizancjum uzna jego wywyższenie na tron królewski? 

Trzeba będzie napisać list do króla Leona. Nie zapomnij, byśmy to dziś jeszcze uczynili. 
Jest list od Fulka z Neuilly. 
Ten przeczytaj w całości! 
„  Ojcze  Święty!  Powiedzieć  mogę,  że  czwarta  krucjata  właśnie  się  rozpoczęła! 

Nakłoniłem oto hrabiego Tybalda z Szampanii do zaproszenia najznamienitszych francuskich 
rycerzy. Sam Tybald szanowany jest przez wszystkich jako siostrzeniec króla Ryszarda Lwie 
Serce i jako rycerz niepospolitych umiejętności, ale przede wszystkim jako człowiek majętny, 
który  w  prawy  sposób  do  onych  dóbr  doszedł.  On  to  stanąć  ma  na  czele  krucjaty.  Na  jego 
zaproszenie do zamku Ecri-sur-Aisne przybyli: hrabia Flandrii – Baldwin IX z Hainaut wraz z 
bratem swoim Henrykiem, hrabia Blois  – Gotfryd III z Le Porche, Szymon IV z Montfbrt z 
braćmi, a 

27 
to:  Gotfrydem  z  Yiliehardouin,  Eugnerrandem  z  Bores  i  Renaldem  z  Dampierre. 

Przemówiłem  do  nich  dnia  drugiego.  Wszyscy  zapałali  świętym  oburzeniem  na  pogan 
saraceńskich,  którzy  w  niewoli  grób  Pana  naszego  Jezusa  Chrystusa  dzierżą,  a  przy  tym  z 
Kościoła rzymskiego naigrawają się i nań plwają. Wszyscy, Wasza Świątobliwość, na krzyż 
zaprzysięgli  do  krucjaty  doprowadzić  i  Jerozolimę  z  niewolniczych  wydobyć  okowów. 
Później zastanawialiśmy się, którędy powieść wyprawę: lądem czy morzem. Hrabia Flandrii 
był  zdania,  że  uczynić  to  trzeba  morzem,  i  swoją  flotę  stawił  do  rozporządzenia  krucjacie. 
Hrabia  Tybald  poparł  taki  zamysł  uznając  drogę  morską  za  krótszą  i  mniej  kosztowną. 
Przywołał  słowa  zmarłego  niedawno  króla  Ryszarda  Lwie  Serce,  który  jemu  właśnie 
powiedział:  «Rozprawić  się  z Sel-dżukami to  w najsilniejsze  ogniwo  pogańskiego  łańcucha 
uderzyć.  Aby  tak  się  stało,  trzeba  zniszczyć  egipską  armię  sułtana  Saladyna.  W  pierwszej 
więc kolejności na Egipt uderzyć i dopiero po rozproszeniu Saladynowych wojsk na popas w 
Królestwie  Jerozolimskim  stanąć,  i  stamtąd  nie  tylko  wziąć  Święte  Miasto,  ale  z  czasem  i 
Sułtanat Ikonion dobyć!» I właśnie na tym stanęło... Co zaś do kosztów wyprawy, uznano, że 
wszyscy jej uczestnicy opodatkują swoje ziemie.  Liczą też oni,  że i ze Stolicy Apostolskiej 

background image

dostaną  wsparcie  godziwe.  Jak  widzisz.  Ojcze  Święty,  zadanie  poruczone  spełniłem.  Iskra 
czwartej wyprawy krzyżowej zamieniła się w płomień! 

Fulko z Neuilly” 
Ależ  to  najważniejsza  wiadomość,  drogi  kardynale!  Idź  po  skrybów,  chcę  zostać  sam 

przez chwilę... 

Witam  cię,  dostojny  kardynale  Langtonie,  wraz  ze  współpracownikami.  Przyjdzie  nam 

dziś popracować nad listami. Zacznijmy od listu do króla Małej Armenii  -Leona II. Zadbaj, 
drogi kardynale, o stosowną tytulaturę i wszystko, co w listach na  początku napisać należy, 
chcę bowiem podyktować tylko to, co bezwzględnie winno w treści się znaleźć. Jeśli więc ze-
chcesz  coś  zmienić,  poprawić  –  przerywaj  mi,  kiedy  będę  dyktował.  Czyście  już  gotowi?... 
Tak? Dobrze! 

„  Zastanawiasz  się,  czy  nadany  ci  tytuł  królewski  respektować  będą  w  Cesarstwie 

Bizantyjskim  i  seldżuckich  sułtanatach.  Wiedz,  że  jako  wikariusz  Chrystusa  i  następca 
Świętego  Piotra  mam,  przez  Boga  daną  mi,  pełnię  władzy  nad  całym  światem.  Mocą  tej 
władzy  utwierdziłem  ciebie  na  królewskim  tronie,  tak  jak  utwierdzam  innych  władców, 
cesarzy czy królów. A zaś na pytanie, czy twoją władzę królewską nad Małą Armenią uznają 
twoi sąsiedzi – odpowiedź sama ciśnie się na usta. Uzna cię podległe Kościołowi rzymskiemu 
Królestwo  Jerozolimskie,  spraw  zaś  i  ty,  by  inni  sąsiedzi  stali  się  podlegli  Kościołowi 
rzymskiemu,  a  wówczas  w  pełni  i  oni  uznają  twoje  prawa.  Włącz  się,  królu,  wraz  z 
rycerstwem  swoim  do  najbliższej  wyprawy  krzyżowej,  pomóż  rozbić  seldżuckie  zastępy 
pogan,  a wierni Kościołowi nie będą  mieli najmniejszych zastrzeżeń do zasadności  nadania 
tronu  królewskiego  właśnie  tobie...  Pojmij  tę  prostą  prawdę,  że  im  większy  jest  wpływ 
Kościoła rzymskiego, im mniej pogan, tym też mniej wątpiących w słuszność decyzji Stolicy 
Apostolskiej. Jeśli ty sam masz wątpliwości co do swego wyniesienia, toś jeszcze nie pozbył 
się do końca pogańskiej skóry.” 

Ojcze  Święty!  Wybacz,  że  przerywam,  ale  mając  twoje  przyzwolenie  uważam,  że 

ostatnie  zdanie  stanowczo  jest  za  ostre,  tym  bardziej  że  –  jak  wiem  od  biskupa  Piotra  z 
Antiochii – król Leon odznacza się przykładną pobożnością i pilnością chrześcijańską. 

Przeczytajcie ostatnie zdanie... Tak, chyba masz rację, kardynale Stefanie. A jak podług 

ciebie zdanie to brzmieć powinno? 

28 
Mogłoby brzmieć tak: „ Zważ, jeśli sam masz wątpliwości, to dla mnie oznacza to, iżeś 

jeszcze do walki z poganami nie dojrzał,  albo  też w walce tej nie widzisz utwierdzenia nie 
tylko autorytetu Kościoła rzymskiego, ale i swego władztwa, swego tronu w Małej Armenii” . 

Tak, to  jest słuszniejsze, ale powinno brzmieć jeszcze nieco inaczej.  Powiedzmy tak: „ 

Zważ, jeśli sam masz wątpliwości, to dla mnie oznacza to, iżeś nie zrozumiał, że tylko walka 
z poganami umocnić może twój tron królewski w Małej Armenii” . I dalej, na zakończenie, 
jeszcze  dopiszcie:  „  Aby  to  właśnie  w  pełni  jasne  dla  ciebie  się  stało,  posyłam  ci  papieską 
chorągiew krucjatową, niech powiewa nad twoimi oddziałami” . 

Wasza Świątobliwość, poprawka jest wzorem jasności myśli i logiki wywodu. Natomiast 

z ostatniego zdania radzę zrezygnować. Jest ono słuszne, ale załóżmy, że Leon II, wspólnie z 
niedoświadczonym jeszcze biskupem Piotrem uznają, że jest to wola Stolicy Apostolskiej, a 
nie jeno zachęta, i nie chaj ruszą z armeńskimi wojskami przeciw Saladynowi, to w pierwszej 
bitwie zostaną zdruzgotani i w proch starci. Armenia lekkozbrojne ma rycerstwo i choć bitne, 
to najwyżej za pomocnicze oddziały mogą oni służyć. Sądzę więc, Ojcze Święty, że papieską 
chorągiew krucjatową można będzie wysłać do króla Leona wówczas, kiedy frankońskie ry-
cerstwo stanie już w Królestwie Jerozolimskim... 

Masz  rację,  dostojny  kardynale.  Do  kogo  jeszcze  mieliśmy  napisać?  Aha,  o  mało  nie 

zapomniałbym  o  kaznodziei  Fulko.  Koniecznie,  kardynale,  proszę  przygotować  mu 
podziękowanie  najserdeczniejsze  za  rozniecenie  ognia  czwartej  krucjaty,  napomknij  też,  że 

background image

rycerstwo  z  najbogatszej  we  Francji  Szampanii  nie  powinno'  liczyć  na  szczególne  wsparcie 
Stolicy  Apostolskiej.  Jeśli  zdobędą  Egipt,  to  jedna  tysięczna  część  łupów  zwróci  im  koszta 
wyprawy.  Natomiast  nie  zapomnij  o  sakiewce  złota  dla  Pulka...  Ponadto  do  kogo  winniśmy 
jeszcze napisać? 

Ponownie wracam,  Ojcze Święty do sprawy bis  kupa Caro z Monrea. Pamiętasz, to  on 

zaproponował, by biskupi spotykali się najmniej raz do roku, i na takim forum papież miałby 
mówić o swoich poczynaniach z roku mijającego i o zamierzeniach na kolejny rok. Następnie 
po wspólnej ocenie bis kupi przyjmowaliby do swojej wiadomości owe sprawozdania i plany 
papieża. 

Tak! Biskup ten musi otrzymać odpowiedź na swoją propozycję. Proszę, by kopie tej od-

powiedzi  zostały  rozesłane  do  wszystkich  kurii  metropolitalnych,  ku  przestrodze  ewentual-
nym  sympatykom  pomysłu  biskupa  Caro.  Napisz  niefortunnemu  pomysłodawcy:  „  Rację 
masz zupełną, biskupie, mówiąc, że Chrystus dał wszystkim uczniom swoim władzę kapłań-
ską. Tak, to prawda, ale też nie należy zapominać o tym, że Jezus Chrystus ponad wszystkich 
uczniów wyróżnił świętego Piotra! Wyróżnił i postawił na czele uczniów swoich. Wyznawca 
Chrystusa  wybrany  na  papieża  staje  się  następcą  Piętrowym.  I  tak  jak  święty  Piotr  mocą 
Chrystusową stał na czele apostołów, tak papież tą samą mocą staje na czele biskupów Ko-
ścioła powszechnego! Kto więc zamierza rozliczać papieża z jego działania w imię Chrystusa 
prowadzonego – ten nie tylko w życiu doczesnym na karę Bożą duszę swoją naraża! Dbając o 
ciebie,  biskupie  Caro,  chcę  ci  przypomnieć,  że  to  papież  jest  najwyższym  zwierzchnikiem 
Kościoła. Wszyscy inni są mianowanymi przez niego wysłannikami do posługi wiernym i na 
wracania niewiernych. Papież sądzić może w sprawach religii wszystkich chrześcijan, a więc 
również książąt, królów, cesarzy i biskupów. Będąc wikariuszem Chrystusowym – jeno przez 
Boga może być sądzony. Przemyśl to wszystko, biskupie, i najrychlej do mnie przybądź, zdać 
mi  sprawę  ze  swych  zapatrywań”  .  Zaleć,  kardynale,  metropolitom,  by  z  treścią  listu  zapo-
znali wszystkich podległych im biskupów. Ci zaś muszą się przyzwyczaić, że ze swoimi 

29 
sprawami mają się zwracać w pierwszej kolejności do swoich metropolitów, a dopiero w 

ostateczności – i to poprzez swoich bezpośrednich zwierzchników – do mnie. Taki powinien 
być po rządek rzeczy. 

30 
ROZDZIAŁ II 
25 LUTEGO A. D. 1202 
Najdostojniejszy królu! Nie mogę dopuścić do przechwycenia przez kogokolwiek mojego 

listu. Zapłaciłbym za to głową, a i ciebie, królu, mógłby list taki w nieodpowiednich rękach 
kosztować wiele! Z tych względów zdałem się na swoich zaufanych. Sutanna bywa lepszym 
zabezpieczeniem od pancerza i miecza. Pewien więc jestem, że mój zaufany dotrze do ciebie 
bezpiecznie. 

Pytasz, kto wygra w walce o tron Świętego Cesarstwa Rzymskiego. Mogę na to odpowie-

dzieć krótko: wygra dom Welfów, a więc Otton Brunszwicki! Sądzę jednak, że nie tylko o to 
ci chodzi. Więc od początku. Przed rokiem, wiosną, Ojciec Święty wystosował list do książąt 
Rzeszy,  ale  przede  wszystkim  do  cesarza  –  Ottona  Brunszwickiego.  Dlaczego  tak  akurat 
uczynił,  tego  nie  wiem  po  prostu  i  choć  o  powody  takiego  stanowiska  wypytywałem  mego 
przyjaciela, zarządcę kancelarii i Kurii papieskiej  – kardynała Langtona, ten ciągle wymigi-
wał się od konkretnej odpowiedzi! Moim zdaniem, nic nie powie, nawet jeśli wie. Nie chcę 
snuć domysłów. Poprzestaję na informacji o samych faktach. Oto w połowie minionego roku 
Innocenty  III  spotkał  się  z  Ottonem  Brunszwickim  w  Neuss,  tam  Otton  złożył  ślubowanie 
wasalne i obiecał papieżowi pomoc w zdobyciu dla Państwa Kościelnego Włoch Środkowych 
i w utrzymaniu regencji nad Królestwem Sycylii. W miesiąc później kardynał Gwido zebrał w 
Kolonii  wszystkich  sprzyjających  Ottonowi  rycerzy  i  biskupów.  Tamże  w  imieniu  papieża 

background image

koronował Ottona na króla Rzeszy, obiecując, że wstawi się za jego rychłą koronacją w Rzy-
mie  na  cesarza.  Wśród  zwolenników  Sztaufów  zawrzało.  W  połowie  minionego  miesiąca 
spotkali się w Halle, spisali, a później wysłali do Ojca Świętego protest przeciw postępowaniu 
kardynała Gwido. Czytałem ten dokument. Zarzucają kardynałowi, między wierszami i Inno-
centemu III, że po raz pierwszy w historii legat Stolicy Apostolskiej miesza się do wyborów 
króla Rzeszy niemieckiej. Zarzucają, że postępowanie kardynała Gwidona jest zupełnie bez-
prawne,  bo  koronacja  Ottona  Brunszwickiego  dokonała  się  bez  obecności  przedstawicieli 
Sztaufów. 

Co działo się w Kurii papieskiej po tym proteście, nawet nie będziesz mógł sobie tego, 

Filipie,  wyobrazić.  Trzęsienie  ziemi  może  być  tylko  mizernym  porównaniem  tego,  co 
przeżyła  kancelaria  papieska  i  cała  Kuria.  Przez  trzy  dni  radziliśmy.  Dość  że  do  książąt 
Rzeszy, a ściśle: do książąt Rzeszy z domu Sztaufów, skierowana została bulla Innocentego 
III, nazwana w kancelarii Venerabilem. Nie chcę ci jej przepisywać, bo oficjalnie przywiozę 
niezadługo i będę zobowiązany do zapoznania z nią książąt Francji. Mówiąc najkrócej, Ojciec 
Święty  wyklął  Filipa  Szwabskiego  i  jego  zwolenników.  Obiecuje  i  najpewniej  spełni  to,  że 
wyklnie każdego, kto nie będzie stosował się do wskazań Stolicy Apostolskiej i kto nie uzna 
koron  królewskich  i  cesarskich  z  rąk  lub  w  imieniu  Ojca  Świętego  przekazywanych...  Już 
teraz wiesz, kto zwycięży w walce o koronę w Świętym Cesarstwie Rzymskim. Raz jeszcze 
proszę o spalenie tego listu zaraz po przeczytaniu. 

Kardynał Robert de Curcon 
31 
ROZDZIAŁ III 
14 MAJA A.D. 1202 
Ojcze Święty, nie  czytam  ci  doniesień Fulka z  Neuilly, bom  go odwołał  z Szampanii i 

skierowałem ku państwom iberyjskim. Fulko był iskrą, rozpalił ognisko wyprawy we Francji, 
ale jak wiesz – tam ono zgasło. 

Kardynale  Langtonie, daruj sobie poetyckie przenośnie i  mów o szczegółach przebiegu 

czwartej wyprawy krzyżowej. 

Dla  przypomnienia,  Ojcze  Święty.  Do  kompanii  francuskich  rycerzy  na  czele  z  hrabią 

Ty-baldem z Szampanii dołączyli w rok później Niemcy: hrabia Katznellenbogen, margrabia 
Bonifacy  z  Montferratu,  później  –  za  zgodą  kardynała  Gwido  –  biskup  Antun  z  oddziałem 
owemeńskiego rycerstwa i Konrad, biskup Halberstadtu. Do tej chwili wszystko odbywało się 
podług naszych zamysłów i pod kontrolą kardynałów Curcona i Gwido, ale w marcu ubiegłe-
go roku zmarł hrabia Tybald z Szampanii... 

Przerwij,  kardynale.  To  wszystko  pamiętam,  więc  szkoda  twego  i  mego  czasu.  Miałeś 

rozeznać  dokładnie  koneksje  margabiego  Bonifacego  z  Montferratu,  który  objął 
przewodnictwo krucjaty. 

Pragną  jednak  jeszcze  na  chwilę  zatrzymać  uwagę  Waszej  Świątobliwości  na 

wydarzeniach związanych z poprzednim przywódcą krucjaty. Mniemam, że to ważne sprawy. 

Słucham. 
Tybald  z  rycerzami  francuskimi  ustalili,  że  celem  wstępnym  czwartej  wyprawy 

krzyżowej  będzie  Egipt  i  rozbicie  armii  Saladyna,  a  później  rozszerzenie  posiadłości 
Królestwa  Jerozolimskiego,  poczynając  od  Świętego  Miasta.  Dla  tych  powodów,  jeszcze 
przed  śmiercią  Ty-balda  –  Baldwin  IX,  hrabia  Flandrii,  nakazał  wyruszyć  swojej  flocie  z 
częścią  francuskich  oddziałów  przez  Cieśninę  Gibraltarską  do  Królestwa  Jerozolimskiego. 
Flotą tą dowodził Jan z Nesle... Natomiast Gotfryd z Villehardouin udał się do doży Wenecji 
na  pertraktacje  o  kosztach  przewiezienia  reszty  armii  krucjatowej  z  Europy  do  Palestyny. 
Gotfryd, nie wiedząc o śmierci hrabiego Tybalda, w kwietniu podpisał układ z Wenecjanami. 
Mieli  oni  za  osiemdziesiąt  pięć  tysięcy  grzywien  kolońskich  w  srebrze  przewieźć  ku  Ziemi 
Świętej blisko pięć tysięcy rycerstwa, dwakroć tyle giermków i przybocznych oraz czterokroć 

background image

więcej pieszych. Nadto Wenecja zobowiązała się do oddania krucjacie pięćdziesięciu galer na 
czas  prowadzonych  walk  oraz  prowiantu  i  paszy  dla  koni  najmniej  na  rok.  Układ  taki 
podpisany  został,  jak  rzekłem,  wiosną  minionego  roku.  Wenecjanie  mają  być  gotowi  do 
transportu od połowy tego roku. Rycerstwo z Francji i Italii, ale głównie z Francji, ciągnie już 
od  dwóch  miesięcy  ku  Wenecji.  Wszystko  to  byłoby  dobre,  gdyby  nie  śmierć  hrabiego 
Tybalda i przejęcie kierownictwa wyprawy przez margrabiego Bonifacego z Montferratu. Ten 
margrabia  należy  do  dużego  i  znaczącego  rodu  niemieckiego.  Jego  ojciec  Wilhelm  był 
baronem  w  Królestwie  Jerozolimskim.  Z  trzech  jego  braci  Konrad  wsławił  się  zdobyciem 
Tyru  w  czasie  ostatniej  wyprawy  krzyżowej,  Reiner  wszedł  w  koligacje  z  dynastią 
Komnenów  przez  ożenek  z  córką  cesarza  Manuela  I,  Baldwin  poślubił  dziedziczkę  tronu 
jerozolimskiego i był ojcem koro no- 

32 
wanego  w  kołysce  Baldwina  V.  Cały  ród  mar  grabiów  Montferratu  sympatyzuje  ze 

Sztaufa-mi. Bonifacy jest w obozie wrogim twoim zamysłom i uczyni wszystko, by czwarta 
wyprawa krzyżowa służyła bardziej interesom Niemiec i Sztaufów niż Stolicy Apostolskiej. 

Słucham cię uważnie, dostojny kardynale! 
Z pozoru wszystko toczy się we właściwym kierunku. Bonifacy, po przejęciu dowództwa 

wyprawy spotkał się latem minionego roku z rycerstwem francuskim w Soissons, gdzie zo-
bowiązał się spełniać postanowienia swego poprzednika: i to, że celem głównym krucjaty jest 
zdobycie seldżuckiego Egiptu, i że główne siły rycerstwa ściągną do Wenecji i stamtąd od-
płyną do Palestyny. Potwierdził też umowę Gotfryda z Wenecją. Z tego można by się rado-
wać, gdyby za tym nie kryły się potajemne układy Bonifacego. Zimą minionego roku z wię-
zienia  w  Konstantynopolu  uciekł  młody  książę  bizantyjski  Aleksy,  syn  oślepionego  i  uwię-
zionego razem z nim Izaaka II Angelosa. I do kogo ucieka książę 

Aleksy?... 
Czyżbyś mnie zadawał to pytanie, kardynale? 
Nie, po prostu głośno pomyślałem. Nie śmiałbym, tym bardziej że znam dokładnie odpo-

wiedź, choć pochodzi ona z poufnych źródeł. 

Mimo to chciałbym pytanie twoje potraktować jak skierowane właśnie do mnie. Ot, chcę 

sprawdzić, czy właściwie oceniam zdarzenia i dostarczone nam o nich informacje... 

Wasza Świątobliwość! Jeśli odpowiesz niewłaściwie, możesz później powiedzieć, że nie 

jesteś dostatecznie dobrze przez Kurię poinformowany o sprawach i ja na tym ucierpię. Pro-
szę cię, Ojcze Święty, nie ryzykujmy obaj takiej zabawy. 

Dlaczego obaj? Ty tylko ryzykujesz! 
W takim razie każdy twój domysł uznam za trafny. 
Mógłbyś oszukać Ojca Świętego? 
Nie, Wasza Świątobliwość, nie mógłbym, żartowałem. 
Ale ja nie żartuję i odpowiadam: tym kimś, do kogo uciekł książę Aleksy Angelos, był – 

Filip Szwabski! 

Zadziwiasz  mnie,  Lotariu!  Skąd  mogłeś  o  tym  wiedzieć?  To  naprawdę  sekretna 

informacja i ja pierwszy miałem do niej dostęp! 

Zdziwienie twoje było tak naturalne, iż pewny jestem prawidłowości swojego domysłu i 

toku rozumowania. 

Zechcesz, Ojcze Święty, przywieść to rozumowanie? 
Kiedyś  ktoś  w  poufnej  ze  mną  rozmowie  zasadnie  mnie  przekonał,  że  Cesarstwo 

Bizantyjskie nie ma wokół żadnych przyjaciół od czasów Manuela I Komnena. Książę Aleksy 
siedząc 

33 
przez  tyle  lat  z  ojcem  w  więzieniu  zdążył  z  pewnością  poznać  wszystkie  poufne  i 

zakulisowe  sprawy  cesarstwa,  dlatego  on,  syn  cesarski,  nie  uciekłby  do  wrogów. 

background image

Bizantyjczycy  nigdy  by  mu  takiej  ucieczki  nie  darowali.  Jeśli  zaś  siedział  z  oślepionym 
ojcem,  który  utracił  cesarstwo,  to  ten  najpewniej  niczego  innego  bardziej  nie  pragnął  niż 
zaszczepienia synowi chęci zemsty i odzyskania tronu. Tak więc ten, do kogo uciekł książę 
Aleksy, musiał  być dawnym  sojusznikiem  Izaaka  II Angelosa, bo Aleksy żadnych mieć nie 
może  siedząc  od  dzieciństwa  w  więzieniu.  Nadto,  ów  sojusznik  powinien  posiadać 
wystarczająco  silną  armię  i  chęci,  ale  przede  wszystkim  dobry  pretekst  do  uderzenia  na 
obecnego  cesarza  Bizancjum.  Kimś  takim,  kto  łączy  te  wszystkie  cechy  Jest  właśnie  Filip 
Szwabski.  Jego  żoną  jest  córka  uwięzionego  Izaaka  II  Angelosa  –  Irena.  To  naturalne,  że 
książę Aleksy ucieka do swojej  siostry i  szwagra oraz prosi  o uwolnienie swego ojca.  Filip 
Szwabski  skwapliwie  podejmuje  się  pomocy,  tym  bardziej  że  z  dawna  miał  ochotę  na 
połączenie obu cesarstw. Nie mogąc panować w Świętym Cesarstwie Rzymskim, angażuje się 
w  knowania  przeciw  Bizancjum  i  w  ten  sposób  podnosi  swoje  znaczenie.  A  gdyby  jeszcze 
posadził na tron bizantyjski młodego księcia, wówczas miałby znacznie większą siłę. Z tego 
wynika,  że  książę  Aleksy  Angeles  uciekł  do  Filipa  Szwabskiego!  Swoją  drogą,  należałoby 
uczynić wiele, żeby książę Aleksy pojawił się również w Rzymie. 

Pomyślałem o tym, Wasza Świątobliwość. Stanie się, jak sobie życzysz. Czy mogę teraz 

dokończyć o Bonifacym z Montferratu? 

Proszę. 
Dopiero to, co teraz powiem, jest najgorszą częścią wiadomości o margrabim Bonifacym. 
Nic mnie już dzisiaj nie zdziwi... 
Tej zimy margrabia Bonifacy z Montferratu i młody książę Aleksy Angeles spotkali się u 

Filipa Szwabskiego i postanowili o zmianie celu czwartej wyprawy krzyżowej. Pójdą nie na 
Egipt i Jerozolimę, a na Konstantynopol i Bizancjum! 

Co?! To naprawdę niewiarygodne! 
A  Jednak  takie  podjęli  ustalenia.  Chcą  na  tron  przywrócić  oślepionego  Izaaka  II 

Angelosa. 

Świat chrześcijański nie daruje ataku na Cesarstwo Bizantyjskie, też przecież chrześcijań-

skie, tyle że z Kościołem greckim. 

Nie  oszukujmy  się,  Ojcze  Święty  –  w  naszych  państwach  nienawidzą  Greków.  Ale  nie 

jest powiedziane, że wyprawa powiedzie się. Konstantynopola nie zdobyli ani Persowie, ani 
Sel-dżucy.  Chociaż,  dla  interesów  Kościoła  lepsza  byłaby  klęska  Cesarstwa  Bizantyjskiego, 
cokolwiek  bowiem  na  gruzach  tego  cesarstwa  powstanie,  podlegać  będzie  Stolicy 
Apostolskiej: Waszej Świątobliwości... 

Co radzisz w tej niejasnej sytuacji? 
Czekać,  Ojcze  Święty.  Nadto:  nie  finansować  ani  nie  angażować  się  w  tę  krucjatę. 

Organizują ją Francuzi i oni ponoszą za wyniki wyprawy odpowiedzialność. Dla nas jej celem 
jest  Egipt  i  doby  cię  Jerozolimy,  i  nic  nie  wiemy  o  Bizancjum.  Dalsze  postępowanie 
będziemy 

34 
mogli  określić  wraz  z  rozwojem  wypadków.  Dla  tych  to  powodów  wycofałem 

kaznodzieję Fulko z Francji do państw iberyjskich. 

Dobrześ uczynił, kardynale! 
Chciałbym dodać coś Jeszcze, co albo komplikuje, albo ułatwia sprawę... Oto wiem z se-

kretnych  doniesień,  że  wiosną  potajemnie  przybyło  do  Wenecji  poselstwo  od  sułtana  egip-
skiego,  Saladyna.  Wenecjanie  dostali  korzystne  niezwykle  przywileje  handlowe  za  przyrze-
czenie nieudzielania w żadnej postaci pomocy rycerstwu udającemu się bądź to do Królestwa 
Jerozolimskiego, bądź na Egipt. Widać z tego, że Seldżukowie mają swoich informatorów we 
Francji: przez państwa iberyjskie najpewniej dowiedzieć się musieli o planowanej wyprawie 
przeciw Saladynowi. Ten zaś wie, że skutecznie przeciw niemu wystąpić można jedynie mo-
rzem.  Jeśli  wyprawa  pójdzie  drogą  lądową  przez  Bizancjum,  to  jeszcze  jest  do  pokonania 

background image

Sułtanat Rum, jeśli zaś przez Cieśninę Gibraltarską, to musielibyśmy wcześniej pokonać Kali-
fat Almohedów. Saladyn zawierając układ z Wenecją zabezpieczył się przed nami. 

Trzeba  powiedzieć,  Stefanie,  że  przebiegły  to  przeciwnik.  Z  tego  ponadto  wynika,  że 

nawet  gdybyśmy chcieli skierować czwartą krucjatę ku Egiptowi i Jerozolimie, to będzie to 
niewykonalne  zadanie...  Zbierające  się  teraz  pod  Wenecją  rycerstwo  europejskie  nawet  nie 
zdaje sobie sprawy, przeciw komu zostanie użyte i na jakich polach krew będzie rozlewać. 

Tak  to  już  najczęściej,  Ojcze  Święty,  bywa,  że  złoto  miecz  prowadzi,  a  nie  odwrotnie. 

Chyba że wcześniej w sprawę wkroczy ktoś taki jak ty i mieczami pokieruje. 

Kpisz ze mnie, Stefanie? 
Skądże! Mówię po prostu o poleconej przez ciebie krucjacie na Liwlandię, czyli Inflanty. 
Co nowego w tej sprawie? 
Kanonik Albert dotarł wraz z rycerstwem do ujścia Dźwiny. Do końca roku minionego 

postawili mury twierdzy, kościół i część miasta, które nazwali Ryga. Przed tygodniem dotarła 
od niego ta właśnie informacja z wnioskiem o zatwierdzenie zakonu, który proponuje nazwać 
Zakonem Kawalerów Mieczowych. 

Patrz, anim się spodziewał, że tak szybko kanonik się sprawi. Nakaż pilne przygotowanie 

wszystkich  dokumentów  koniecznych  do  zatwierdzenia  zakonu  na  warunkach,  jakie  biskup 
Albert proponuje... 

Kanonik Albert! 
Biskup Albert! Albert – biskup Rygi. Tak więc i dokumenty o wywyższeniu przygotować 

trzeba. 

16 MAJA A.D. 1202 
Porozmawiajmy o konflikcie między Anglią i Francją. 
Mówiłem ci już kiedyś. Ojcze Święty, że nie wygasną konflikty między Anglią a Francją, 

dopóki królami Anglii będą francuscy książęta. Bo dla Anglików są oni władcami, a dla króla 

35 
francuskiego  –  księciami  lennymi.  Logika  wskazuje,  że  król  Francji  uczyni  wszystko, 

żeby władcę angielskiego wyrzucić ze swojej ziemi. Głównie zaś chodzi o Normandię. 

To wiem, ale ja pytam ciebie o konflikt konkretny: między królem Janem a hrabią Hugo-

nem. Mógłby król Jan być aż tak nieostrożny i nieodpowiedzialny? 

Cóż  my  o  tym  wiedzieć  możemy  tak  naprawdę,  wszak  chodzi  tu  o  kobietę.  Król  Jan 

poślubił przed dwoma laty, ku zaskoczeniu wszystkich, hrabiankę Angouleme, która była po 
słowie właśnie z hrabią Hugonem. 

Nie była jeszcze jego żoną? 
Skądże!  Formalnie  nie  byli  nawet  narzeczonymi.  W  ich  dzieciństwie  powzięto  wobec 

nich  zamiar,  że  kiedy  dorosną,  będą  parą,  ale  ten  plan  nie  miał  charakteru  ustalenia 
zobowiązującego  i  pod  względem  prawnym  był  bez  znaczenia.  Mimo  to  hrabia  Hugon 
sprzeciwił się małżeństwu króla Jana, a kiedy został pozbawiony ziemi – odwołał się do króla 
Francji Filipa II. Rzecz oczywista, król Jan wziął ślub, do którego Kościół nie może wnosić 
żadnych  zastrzeżeń,  ale  Filip  zrobił  z  tego  sprawę  opartą  o  prawo  lenne.  Mógł  więc,  jako 
zwierzchnik obu stron konfliktu, przyjąć za zgodą sądu lennego, że to, co uczynił książę Jan 
Plantagenet  wobec  hrabiego  Hugona,  może  uczynić  król  Filip  II  wobec  księcia  Jana.  A 
ponieważ  książę  Jan  zabrał  hrabiemu  Hugonowi  całą  jego  ziemię,  mógłby  teraz  król  Filip 
zabrać całą ziemię Planta-genetów znajdującą się na kontynencie. 

I co? To zaczyna być interesujące. 
Przed  miesiącem  król  Filip  zebrał  wszystkich  baronów  francuskich  dla  potwierdzenia 

wyroku  sądu  lennego,  który  to  wyrok  był  taki,  jak  powie  działem:  Normandia  za  hrabstwo 
Hugona. 

Ale to już zwykła bezczelność! Kobieta -kobietą, ale prawo – prawem! 
Właśnie, Wasza Świątobliwość! 

background image

Co na to baronowie, nie powiesz chyba, że, 
Niestety,  Ojcze  Święty  –  niestety!  Baronowie  zatwierdzili  wyrok  sądu  lennego  i  już 

dzisiaj Plantageneta nie tylko we Francji, ale i w Anglii nazywają złośliwie: „ Jan bez Ziemi” 

Paradne doprawdy. Gdybym był na miejscu księcia Jana, nie oddałbym ani piędzi! 
Więc co – wojna, Wasza Świątobliwość? Ale wówczas nie byłaby to wojna między księ-

ciem a królem, byłaby to wojna między Anglią a Francją. Do tego chyba nie można dopuścić. 
Ojcze Święty?! 

W żadnym razie! Tego nam jeszcze brakuje, wojna między filarami Kościoła rzymskiego 

o... kobietę. 

Wasza Świątobliwość wybaczy tę poprawkę, to wojna nie o kobietę, a o Normandię! 
36 
A nie chce aby Filip II wywrzeć na mnie nacisku, bym dla uniknięcia sporów dał mu roz-

wód z Ingeborgą duńską? Z taką bowiem prośbą był już u mnie przed paru laty biskup Paryża. 
Nie, nie dostanie rozwodu! Jeśli tylko Filip będzie próbował odebrać ziemie królowi Janowi – 
podpowiedz temu ostatniemu, niech odwoła się do mnie. 

Nie jestem w dobrych kontaktach z królem Janem, prawdę powiedziawszy, ani ja go nie 

znam, ani on mnie. 

Poznajcie się zatem. Wiecznie nie będziesz moim kurialistą, dostojny kardynale. Widzę 

cię w przyszłości na którymś dobrym biskupstwie w Anglii. 

37 
ROZDZIAŁ IV 
14 SIERPNIA A.D. 1202 
Możesz, Wasza Świątobliwość, wysłuchać mnie w sprawach dotyczących Bizancjum? 
Rzecz oczywista, czcigodny biskupie Huguccio. 
Wiesz  najpewniej,  Ojcze  Święty,  lepiej  niż  ja,  o  tym,  że  w  Wenecji  na  wyspie  San 

Niccolo  di  Lido  stanęli  Już  wszyscy  rycerze  na  czwartą  wyprawę  krzyżową.  Wiesz  więc 
również, że odpłynąć mieli z końcem czerwca, a tak się nie stało... 

A czemu to interesujesz się wyprawą zmierzającą ku Ziemi Świętej? 
Teraz Wasza Świątobliwość albo żartuje ze mnie, albo mnie sprawdza, albo mi nie ufa... 

Jakżeż to?! W Bizancjum wiedzą już najmniej od miesiąca, że naprawdę, to ani papież, ani 
Francuzi,  ani  Niemcy,  tylko  Wenecjanie  wyprawą  kierują.  A  jeśli  oni,  to  pewne  jest  dla 
Wschodu, że wyprawa ta albo przez Bizancjum, albo przeciw Bizancjum ruszy. Mam już od 
dawna oddanych mi ludzi i wśród duchowieństwa krucjaty, i w Konstantynopolu, a więc mo-
gę coś na ten temat powiedzieć. 

Proszę, proszę – widzę, że innych zastępujesz! 
Jakże  to,  Wasza  Świątobliwość?!  Poruczone  miałem  w  Kurii  zajęcie  się  Bizancjum  i 

Bułgarią. I to jeno czynię, nic innego. 

A czwarta wyprawa krzyżowa? 
Ruszy ku Bizancjum, jest więc w mojej domenie! 
Pewny jesteś, że właśnie ku Bizancjum ruszy? 
Najzupełniej! 
Skąd to przekonanie? 
Ojcze  Święty,  powtarzam  —  czyżbyś  mi  nie  ufał?  Przecież  doża  wenecki  podpisał 

umowę  z  Saladynem,  że  nie  da  floty  dla  przewiezienia  rycerstwa  krucjatowego  w  pobliże 
Egiptu. Gdzie więc po płyną, jeśli nie do Bizancjum? 

Przepytywałem cię tak szczegółowo, bom musiał zadecydować, kto oto zajmie się infor-

mowaniem mnie o postępach i  rozwijaniu się czwartej  wyprawy krzyżowej.  Skoro upierasz 
się, że ona ruszy ku Bizancjum, i skoro masz nawet swoich  ludzi w jej szeregach i w Kon-
stantynopolu – ty będziesz trzymał pieczę nad wszystkim, co tyczy wyprawy. Jeśli masz się 

background image

zająć tą wyprawą, wiedzieć ci trzeba i to, co sekretny ma charakter. Po pierwsze więc, wie-
dzieć musisz, że książę Aleksy Angelos był w Rzymie i rozmowę z nim przeprowadziłem. 

38 
Wiem  o  tym,  bo  rzecz  tyczy  Bizancjum,  więc  Kuria  o  wszystkim  przekazała  mi 

szczegółowy raport... 

A  i  o  tym,  że  niczegom  księciu  nie  obiecywał,  jeśli  zostanie  cesarzem  Bizancjum,  z 

wyjątkiem unii Kościołów? 

On  to  odebrał  jako  twoje,  Ojcze  Święty,  przyzwolenie  i  błogosławieństwo  na  objęcie 

tronu w Konstantynopolu. 

Od  marzeń  do  ich  wykonania  daleka  droga...  Cieszy  mnie,  że  Kuria  pracuje  sprawnie. 

Stąd już nic nie powiem o Bizancjum, a zatrzymam się nad innymi sprawami związanymi z 
wyprawą.  Oto  nie  zależnie  od  knowań  Wenecjan,  znaczne  oddziały  Flamandów  popłynęły 
przed ponad rokiem na flandryjskich okrętach do Królestwa Jerozolimskiego. Dlatego, nawet 
jeśli  Wenecjanie  dochowają  warunków  umowy  z  Saladynem  –  Egipt  wcale  nie  jest  taki 
bezpieczny.  O  tej  jednak  sprawie  masz  wiedzieć,  ale  nie  interesować  się  nią  dalej,  to  rzecz 
innych. Tak jak i o tych, którzy odłączą się od czwartej krucjaty i nie na wschód a na południe 
odpłyną. 

A to nie tylko o Flamandów idzie? 
Rzecz  w  tym,  że  nie  tylko.  Jeśli  masz  ludzi  swoich  pośród  krzyżowców,  to  wiesz,  że 

Bonifacy  z  Montferratu,  który  jest  stronnikiem  Sztaufów,  nie  zebrał  owych  osiemdziesięciu 
pięciu  tysięcy  grzywien  kolońskich  w  srebrze  dla  Wenecjan.  Nie  zebrał  wśród  rycerstwa 
literalnie  nic!  Był  u  mnie,  też  nic  nie  dostał,  chyba  rozumiesz,  dlaczego?  Z  tych  względów 
Bonifacy zmuszony jest do przyjęcia warunków Wenecjan. A doża Enrico Dandolo zażądał, 
aby rycerstwo ruszyło ku Węgrom, a ściślej jeszcze: ku portowemu miastu Zadar w Dalmacji. 

Krucjata, zbierana przeciw poganom,  ma ruszyć na kraj  chrześcijański?! Zgroza, Ojcze 

Święty, zgroza! 

Właśnie, biskupie, zgroza! Ale jak temu zapobiec? Sameś powiedział, że wyprawa nie ru-

szy ku Egiptowi, i to prawda. Może więc ruszyć ku Cesarstwu Bizantyjskiemu i to też praw-
da. A czy Zadar leży na trasie ku Konstantynopolowi? 

Ale to chrześcijańskie miasto! 
Otóż to, dostojny biskupie. Jeśli czwarta wyprawa krzyżowa ruszy nie ku Egiptowi, a ku 

Bizancjum, to kogo za to będą obwiniać Bizantyjczycy? 

Rzecz oczywista, ciebie. Ojcze Święty... 
Właśnie! A załóż przez małą chwilę, że taka wyprawa poniesie klęskę. Wtedy o żadnej 

unii  między  Kościołami:  rzymskim  i  greckim,  nie  ma  co  nawet  marzyć.  Nigdy  nie 
wytłumaczymy  Bizantyjczykom,  że  wyprawa  ku  nim  nie  miała  naszego  błogosławieństwa. 
Jeśli więc krucjata ruszy ku węgierskiemu Zadarowi, czyż nie będę miał prawa i obowiązku 
obłożyć  całej  krucjaty  klątwą  papieską?!  Nie  może  bowiem  wyprawa  przeciw 
chrześcijańskiemu miastu zwać się wyprawą krzyżową! To jasne będzie dla całego Kościoła 
łacińskiego i greckiego. Jasne też będzie dla Bizancjum. Za taką wyprawę ponosi winę tylko 
jej dowództwo. Główną zaś winę ponosi Bonifacy z Montferratu –zwolennik Sztaufów, który 
jeszcze przed rozpoczęciem wyprawy poczynił uzgodnienia z księciem Aleksym Angelosem i 
Jego siostrą Ireną, a też i jej mężem Filipem Szwabskim! 

39 
Widzę, Wasza Świątobliwość, że będę musiał umieścić najrychlej swoich informatorów 

w Zadarze... Dlaczego jednak to miasto? 

Celem  Wenecjan  jest  przejęcie  wszystkich  ważniejszych  portów,  od  Italii  aż  do 

Bizancjum. Sami są za słabi na to, żeby wdać się w wojnę z Węgrami... 

Jeśli  Jednak  rycerstwo  Bonifacego  wraz  z  Wenecjanami  zdobędzie  Zadar  –  Węgry 

zwrócą się do Waszej Świątobliwości przeciw tej krzywdzie. 

background image

Wówczas właśnie obłożę wyprawę klątwą! 
A oni nie mając innego wyboru – ruszą ku Bizancjum. 
Tak zrobią! 
A jeśli zdobędą Konstantynopol? 
To zupełnie inna sprawa. Na taką możliwość najrychlej miej łacinników i oddanych Gre-

ków  w  Konstantynopolu,  wówczas  właśnie  tam  będą  potrzebni.  Stamtąd  już  niedaleko  do 
Jerozolimy i  jeśli  rycerstwo wykaże ochotę do  walki z niewiernymi o odzyskanie Świętego 
Miasta – cofnę klątwę. Zobaczymy! Przejmij więc pieczę nad wyprawą, bo rzeczywiście zdą-
ża ona ku Bizancjum... 

Jeśli rycerstwo dowie się o celu wyprawy, może od niej odłączyć się grupami, czy wów-

czas oddziały takie w mojej będą pieczy, czy kogoś innego? 

Takie  zdarzenia  będą  miały  miejsce,  ba  –  Już  zaistniały!  Oto,  kiedy  tylko  Wenecjanie 

obiecali Bonifacemu odroczenie spłaty długu i wypłynięcie rychło w zamian za atak na Zadar, 
od  wyprawy  odłączył  biskup  z  Antun  z  rycerzami  Orwenii  i  odpłynęli  z  Marsylii  do 
Królestwa  Jerozolimskiego.  Podobnie  uczynili  rycerze,  na  których  czele  stoi  Ronald  z 
Dampierre. Być może i inni postąpią tak samo. I wówczas należy postępować tak, jak powie 
działem. Jeśli odpłyną ku Akce – nie twoja sprawa, jeśli ku Bizancjum – interesuj się nimi... 

12 MARCA A.D. 1203 
Zebrałem was, dostojni kardynałowie i biskupi, w sprawie czwartej wyprawy krzyżowej, 

która prze biega nie po naszej myśli. Szczegóły opowie nam biskup Huguccio. Proszę... 

To, co wszystkim znane, przywiodę w dwóch słowach. Bonifacy z Montferratu przystał 

na  wenecką  propozycję  i  wyprawa  zamiast  ku  Ziemi  Świętej,  ruszyła  na  chrześcijańskie 
Węgry. Z powodu bezbożnego celu wyprawy Ojciec Święty nałożył klątwę na całe rycerstwo 
biorące  w  niej  udział!  Nim  jednak  klątwa  została  rycerzom  ogłoszona,  w  listopadzie 
minionego  roku  padł  Zadar.  Tam  to  do  chwili  obecnej  rycerstwo  przebywa,  czekając  na 
decyzję  Ojca  Świętego.  Jeśli  klątwa  ma  być  podtrzymana,  większość  chce  wracać.  Część 
zresztą rycerstwa na czele z Ronaldem z Montmirei, chcąc walczyć z Saracenamt, odpłynęła 
ku Syrii, by wesprzeć Francuzów z fortu Krak des Chereliers... Przed miesiącem do Zadaru 
przybył  wysłannik  od  Filipa  Szwabskiego  i  księcia  Aleksego,  syna  Izaaka  II  Angelosa,  z 
ważnymi  dla  rycerzy  propozycjami.  Oto  chcą  oni,  aby  wyprawa  poszła  przez  Bizancjum  i 
osadziła  na  tronie  księcia  Aleksego  Angelosa.  Wtedy  on  zagwarantuje:  spłacenie  długów 
Wenecji,  pieniądze  i  żywność  potrzebne  do  ataku  na  Egipt.  Nadto  przyszły  cesarz  Aleksy 
chce dołączyć do krucjaty dziesięć 

40 
tysięcy  żołnierzy  bizantyjskich  i  podporządkować  Kościół  grecki  Stolicy  Apostolskiej. 

Taki  stan  rzeczy  musi  zmienić  nasze  zapatrywanie  na  sprawę,  tym  bardziej  że  do  Ojca 
Świętego wpłynął  list  od Bonifacego z Montferratu,  w którym  tenże prosi  Ojca Świętego o 
przebaczenie  za  atak  na  Zadar.  Tłumaczy  to  tym,  że  wszyscy  oni  uważali,  że  mieszkańcy 
Zadaru są heretykami – bogomilami. Nadto nie mieli wielkiego wyboru. Rycerstwo przez trzy 
miesiące stłoczone stało na weneckiej wyspie San Niccolo di Lido. Brakowało już żywności i 
wody.  Rozpoczęły  się  choroby.  Bonifacy  pisze,  że  szukał  wszędzie  ratunku  i  znikąd  nie 
otrzymał pomocy, i aby nie utracić kwiatu chrześcijańskiego rycerstwa, przystał na warunki 
Wenecjan i ku Zadarowi ruszył. Tu armia chrześcijańska odzyskała siły i gotowa jest walczyć 
za  wiarę,  ale  nie  może  i  nie  chce  czynić  tego  obłożona  klątwą  papieską.  Klątwa  czyni 
chrześcijańską  armię  zwykłą  bandą  grasantów...  Jak  więc  widzicie,  Bonifacy  z  Montferratu 
pokajał się przed Ojcem Świętym... Biorąc to wszystko pod rozwagę podpowiedziałem Ojcu 
Świętemu, aby zechciał łaskawie cofnąć klątwę na całe rycerstwo wyprawy, a pozostawić ją 
tylko dla zdradzieckich i podstępnych Wenecjan, którzy Zadar przedstawili Bonifacemu jako 
gminę heretycką– bogomilską, co do omyłkowego ataku doprowadziło. Za ten atak Bonifacy 
powinien  przeprosić  chrześcijańskiego  króla  Emeryka  i  zaprosić  brata  jego,  Andrzeja,  do 

background image

udziału  wraz  z  rycerstwem  węgierskim  w  dalszej  części  czwartej  wyprawy  krzyżowej...  Po 
drugie,  Bonifacy  winien  wiedzieć,  że  chcemy  przyszłego  podporządkowania  Kościoła 
greckiego  Stolicy  Apostolskiej  oraz  że  oczekujemy  pomocy  bizantyjskiej  w  wyprawie  na 
Egipt.  Zabraniamy  natomiast  wyprawie  ataków  na  kraje  i  miasta  chrześcijańskie,  chyba  że 
będą  przeciwne  wojnie  z  poganami.  Konstantynopol  może  być  przez  nasze  wojska 
zaatakowany  w  przypadku,  gdy  nie  zechce  przekazać  korony  cesarskiej  księciu  Aleksemu, 
który  deklaruje  opłacenie  wyprawy  przeciw  Saracenom  i  zbrojne  wsparcie  w  walce  o 
Jerozolimę.  Wnoszę  o  wyznaczenie  papieskiego  legata  przy  czwartej  wyprawie  krzyżowej. 
Na  to  stanowisko  proponuję  Ojcu  Świętemu,  obecnego  wśród  nas,  brata  Piotra  z  Sa-int-
Marcel. I na tym kończę, Wasza Świątobliwość, ten, zapewne przydługi, wywód. 

Ale potrzebny i rozjaśniający mroki czwartej wyprawy krzyżowej. Chciałbym teraz wie-

dzieć, co o tym sądzicie, przyjaciele moi? Co też mi zechcecie podpowiedzieć, bo chwila to 
dla Kościoła rzymskiego szczególna. Proszę cię, kardynale Gwido... 

Cały wywód i propozycje biskupa Huguccia uważam za słuszne. Obawiam się jeno tego, 

że w sprawie macza swe palce Filip Szwabski, którego posądzam o wrogie zamysły. To, że 
teraz  wspiera  dobycie  Bizancjum,  wcale  nie  oznacza,  że  czyni  to  z  myślą  o  interesach 
Kościoła rzymskiego. Jeśli zostanie władcą Świętego Cesarstwa Rzymskiego, pod byle jakim 
pretekstem  zagarnie  osłabione  teraz  Bizancjum,  a  potem  przypomni  o  należnych  cesarzom 
ziemiach  Sycylii  i  będziemy  najdosłowniej  otoczeni  i  skrępowani  przez  cesarstwo,  które 
powinno służyć Stolicy Apostolskiej. Nie ufałbym, Ojcze Święty, żadnym uzgodnieniom, w 
których uczestniczy Filip Szwabski. 

Nie przesadzasz aby z tym niemieckim zagrożeniem, kardynale Gwido? 
Obym, Wasza Świątobliwość, nie miał racji. Co więcej, ja nie chcę mieć racji. Co zaś się 

tyczy propozycji biskupa Huguccia, w pełni zgadzam się z nimi. 

A ty, kardynale Robercie de Curcon? 
Ja też je popieram. Nie chciałbym w żadnym razie, aby w tej chwili wyprawa krzyżowa 

została  rozwiązana,  gdyż  mogłoby  to  przyczynić  się  do  wybuchu  wojny  między  Francją  i 
Anglią. 

Czemuż to? 
41 
Jak  wspomniałem,  wiosną  minionego  roku  najwyższy  sąd  lenny  postanowił 

skonfiskować  wszystkie  francuskie  dobra  króla  angielskiego  Jana,  albo  ściślej:  księcia 
francuskiego  Jana  Plantageneta.  Latem,  pod  jego  nieobecność  hrabia  Normandii,  Artur, 
przekazał podległe mu ziemie Filipowi II. Król Jan wrócił z Anglii, nakazał pojmać hrabiego 
Artura. Wywiedziałem  się przed wyjazdem  do Rzymu,  że Artur został zabity, i  to  podobno 
przez samego króla Jana. To wszystko pachnie wojną między Anglią i Francją. Jeśli ty, Ojcze 
Święty,  wtrącisz  się  w  spór,  może  to  zażegnać  konflikt,  jeśli  jednak  rycerstwo  Normandii 
biorące  udział  w  krucjacie  wróci  wraz  z  pozostałymi  –  wojna  jest  moim  zdaniem 
nieunikniona. Dlatego tym bardziej jestem za wszystkimi propozycjami biskupa Huguccia. 

Dziękuję  ci,  kardynale  Robercie.  Swoją  drogą,  proszę,  byś  wspólnie  z  kardynałem 

Langto-nem przygotował mi listy do królów: Jana i Filipa II z życzeniem zaniechania sporu. 

Wasza Świątobliwość! Dzisiaj wpłynął do Kurii list od króla Jana, który powiadamia, że 

Filip II zaczął zajmować siłą Normandię. Jan prosi cię, Ojcze Święty, o pomoc w tej sprawie! 

To zaiste bezczelność ze strony Filipa, by tak niecnie wykorzystywać wątpliwy przecież 

wyrok sądu lennego i nieobecność normandzkiego rycerstwa! Przygotujcie mi obydwaj ostry 
list  do  Filipa  II.  Tylko  brakuje  nam  teraz  wojny  angielsko-francuskiej!  Co  za  nieroztropni 
władcy. Swoje sprawy stawiają nad interes Kościoła. Zamiast wziąć udział w wyprawie, oni 
rozdrapują własne ziemie. Proszę o przygotowanie ostrej reprymendy Filipowi II... Wracamy 
do propozycji biskupa Huguccia. Co o nich sądzisz, kardynale Konradzie? 

Cóż...  Z  perspektywy  spokojnej  Sycylii  wszystkie  te  waśnie  i  problemy  wydają  się 

background image

odległe.  To,  co  mówił  biskup  Huguccio  jest  logiczne  i  trudno  rozumowaniu  cokolwiek 
zarzucić, a więc nie jestem przeciwny. 

Oj,  widzę,  kardynale,  że  nudzisz  się  na  Sycylii.  Z  tych  względów  myślę,  że  rada 

regencyjna nie osłabi tempa pracy, jeśli przez czas jakiś nie będziesz jej przewodził. Polecam 
ci bowiem udać się najrychlej do Królestwa Jerozolimskiego, które przecież znasz nie mniej 
niż  Sycylię,  i  śledzić  tam,  a  także  wspierać  swoją  radą  i  doświadczeniem,  te  wszystkie 
rycerskie  oddziały,  które  już  się  oderwały  lub  jeszcze  się  oderwą  od  czwartej  wyprawy 
krzyżowej  i  dotrą  do  Królestwa  Jerozolimskiego.  O  szczegółach  sprawy  dowiesz  się  od 
kardynała Langtona. 

Dziękuję, Ojcze Święty. Bo chociaż młodociany król Fryderyk II miłym jest chłopięciem, 

a  okresowe  spotkania  z  biskupami  z  rady  regencyjnej  są...  arcyciekawe,  to  wolałbym 
rzeczywiście coś robić czy za coś naprawdę odpowiadać. 

Twoja misja w Królestwie Sycylii ważniejsza jest, niż ci się zdaje. Jeśli za kilka lat, kiedy 

minie okres mojej regencji, król Fryderyk II zechce usamodzielnienia królestwa i przyłącze-
nia go nie do Państwa Kościelnego, a Świętego Cesarstwa Rzymskiego, to stanie się to, przed 
czym swego czasu ostrzegaliście wspólnie z kardynałem Gwido. Ważne więc masz zadanie, 
kardynale Konradzie, i wcale nie zwalniam cię z niego, a jedynie okresowo przenoszę do peł-
nienia pilniejszego, a nie ważniejszego. 

42 
ROZDZIAŁ V 
26 MAJA A.D. 1203 
Dostojny  biskupie  Huguccio!  Zaraz  po  przekazaniu  pełnomocnictw  papieskich  i  listu 

Ojca  Świętego  Bonifacemu  z  Montferratu  ten  ostatni  wysłał  umyśl  nego  do  Filipa 
Szwabskiego.  W  tydzień  później  do  Zadaru  przybył  książę  Aleksy  Angelos.  Rychło 
ruszyliśmy  do  Durazzo,  gdzie  Aleksego  obwołano  cesarzem  Bizancjum  jako  Aleksego  IV 
Angelosa.  Po  dopłynięciu  do  wyspy  Korfu  nowo  mianowany  cesarz  podpisał  wszystkie 
zobowiązania  wobec  krucjaty.  Donoszę,  że  na  Korfu  popas  trwał  aż  do  końca  maja.  Dwie 
niedziele  zmitrężyliśmy  na  opły-nięcie  Peloponezu  zatrzymując  się  dopiero  na  wyspie 
Andras,  gdzie  wodę  załadowano  na  okręty.  Następny  tydzień  płynęliśmy  przy  pięknej 
pogodzie  do  Abydos,  już  na  bizantyjskiej  ziemi.  Tam  dojrzewającego  zboża  zabrano  na 
okręty ile tylko było można i świeży chleb jedliśmy po raz pierwszy od prawie miesiąca. Zaś 
dokładnie  przed  dwoma  dniami  stanęliśmy  pod  murami  Konstantynopola.  Bez  walk 
większych  zajęto  Galatę  i  zerwane  zostały  łańcuchy  blokujące  dostęp  okrętom  do  portu. 
Dzisiaj  tam  właśnie  wpłynęliśmy.  Z  tej  radosnej  przyczyny  najrychlej  list  ten  posyłam.  O 
dalszych zdarzeniach będę uwiadamiał. 

Legat papieskiej czwartej wyprawy krzyżowej – Piotr 
3 SIERPNIA A.D. 1203 
Dostojny biskupie Huguccio! Cały Konstantynopol już w połowie lipca mógłby być zdo-

byty, bo Wenecjanie na czele z dożą Dandolo dokonali rozległego w murach wyłomu i mo-
glibyśmy bez trudu miasto zająć, ale cesarz Aleksy III uciekł z miasta wraz ze swoją córką, a 
ich wielki logogeta Nicetas Choniates, któremu wszystkie urzędy były pod nieobecność cesa-
rza podległe, uwolnił ślepego Izaaka II Angelosa – ojca przywiezionego przez nas Aleksego. 
Tak  więc  nie  było  powodu  zębów  o  mury  Konstantynopola  łamać  i  rycerzy  niepotrzebnie 
wytracać. Bonifacy zgodził się z tym, co zaproponował Choniates, by ślepy Izaak został cesa-
rzem, wszakże z tym zastrzeżeniem, że nasz Aleksy IV Angeles będzie współrządził Bizan-
cjum wraz z oj  cem.  Chodziło o to,  aby  nasz cesarz mógł  swoje zobowiązania spełnić i by 
krucjata ruszyła ku Ziemi Świętej i Egiptowi. Tak też się stało. Dwa dni temu w kościele Bo-
żej  Mądrości  spotkaliśmy  się  wszyscy  pojednam  ze  sobą.  Na  mszę  odprawioną  na  modłę 
grecką  i  naszą  przyszli  wszyscy  znaczniejsi  dowódcy  i  rycerze  krucjaty,  jak  też  dostojnicy 
bizantyjscy.  Byli  obydwaj  cesarze:  Izaak  II  Angelos  i  nasz  Aleksy  IV,  byli  też  zięciowie 

background image

tchórzliwego Aleksego III, po którym ślad zaginął. Był więc Teodor Laskaris – mąż Anny i 
Aleksy  Murzuflos  –  mąż  Eudóksji;  była  też  cesarzowa  Eutofrozyna  zostawiona  tutaj  przez 
Aleksego III. Po mszy odbyła się koronacja Aleksego IV Angelosa, a wszyscy nasi dowódcy i 
rycerstwo bogate otrzymali dary. Ta uroczystość pozwala mi być spokojniejszym co do dal-
szych losów wyprawy. Wierzę, że Aleksy swoje zobowiązania spełni. 

Legat Piotr 
19 STYCZNIA A.D. 1204 
Dostojny kardynale Stefanie. Zgadzam się z twoją opinią, iż rok miniony był korzystny 

dla naszego Kościoła i Stolicy Apostolskiej. Na tym obrazie są wszakże poważne rysy, nad 
którymi winniśmy się wspólnie zastanowić. Oto biskup Huguccio oraz legat Piotr są zdania, 
że 

43 
czwarta  wyprawa  krzyżowa  przebiega  dokładnie  podług  naszych  zamysłów.  Ja  zaś 

dostałem  niepokojący  list  od  biskupa  Choniatesa,  który  na  moją  prośbę  był  w 
Konstantynopolu  i  widział  się  ze  swoim  bratem.  Pozwól,  że  przytoczę  ci  treść  tego  listu. 
Pominę wstęp, a dalej: „ Wprawdzie bogate dary dane rycerstwu wprowadziły dobry nastrój 
w naszym dowództwie, ale wiem od swego brata, że owe dary maskują tylko – i to na krótki 
czas  rzeczywistą  sytuację  w  Konstantynopolu.  Aleksy  IV  Angelos  zaraz  po  koronacji 
ustanowił  podatki.  Wszyscy  w  Bizancjum  wiedzą,  że  płacąc  je  mają  szansę  pozbyć  się 
łacinników, którzy pójdą z wyprawą dalej ku Jerozolimie. Hierarchia Kościoła greckiego, nie 
bez  oporów,  ale  jednak,  zgodziła  się  na  przetopienie  wszystkich  złotych  przedmiotów  z 
kościołów,  aby  tylko  pozbyć  się  towarzystwa  naszych  rycerzy.  Jeśli  wszystkie  te  „ 
poświęcenia”  nie  wystarczą  na  opłacenie  Wene-cjan  i  krzyżowców,  wówczas  w 
Konstantynopolu  wybuchnie  powstanie  i  obróci  się  przeciw  naszemu  rycerstwu.  Stan 
niezadowolenia  i  wrzenia  chce  wykorzystać  Aleksy  Murzuflos  do  przejęcia  tronu.  To  on 
właśnie  przez  podstawionych  ludzi  rozpoczął,  a  później  –  winem  –  rozniecił  rozruchy  w 
mieście.  Tłum  Greków  ruszył  ławą  ku  sławnemu  –  uczynionemu  ręką  samego  mistrza 
Fidiasza  –  posągowi  Ateny  i  rozbił  go  na  kawałki,  i  to  dlatego  tylko,  że  Atena  wskazywała 
ręką  na  północ.  Prowodyrzy  Murzuflosa  krzyczeli,  że  zapraszała  ona  krzyżowców!  Ojcze 
Święty,  nawet  barbarzyńca  nie  mógłby  zniszczyć  takiego  piękna.  A  tu  moi  rodacy.  Grecy, 
którzy wiedzą, kim był Fidiasz – rozbijają posąg jego dłuta. Jakąż muszą żywić nienawiść do 
łacinników, skoro z jej powodu dopuszczają się aż takiego barbarzyństwa! To się najpewniej 
źle skończy i  oby nie obróciło się przeciw naszemu  Kościołowi” . Et cetera, et  cetera! Ot i 
masz,  kardynale  Stefanie,  pierwszą  rysę.  Można  się  więc  domyślać,  że  Aleksy  IV  nie  ma  i 
najpewniej nie będzie miał obiecanych pieniędzy, a to rzeczywiście źle rokuje losom krucjaty. 

Ale też niczego sensownego już nie jesteśmy w stanie przedsięwziąć. Co ma się stać, to 

się stanie, Wasza Świątobliwość! 

Masz, niestety, rację... Inna rysa to sytuacja we Francji... 
Za ten stan rzeczy i ja się czuję odpowiedzialny. Przeglądałem raz jeszcze zapisy ze spo-

tkań francuskich książąt, hrabiów i baronów w Nantes i przyznać muszę, że wyrok sądu wo-
bec księcia Jana Plantageneta został wydany w zgodzie z prawem lennym; ziemię odebrał mu 
Filip II, też nie uchybiając żadnym przepisom; miał on prawo zająć Normandię. Twój więc, 
Ojcze Święty, list mogli zebrani w Nantes uznać za wtrącanie się w świeckie decyzje sądu... 

Teraz  powiadasz:  „  twój,  Ojcze  Święty,  list”  ,  a  kto  go  redagował,  jak  nie  ty  z 

kardynałem Robertem?! 

Dlatego też powiedziałem,  Wasza Świątobliwość, że czuję się współodpowiedzialny za 

taki stan rzeczy. 

Co mi po twojej współodpowiedzialności. Poradź raczej, jak wybrnąć z tej arcyniemiłej 

dla mnie sytuacji. 

Wiele myślałem nad tym i sądzę, że możliwe jest godne rozwiązanie sprawy. Oto w liście 

background image

swoim pisałeś, że królowie Jan i Filip wadząc się ze sobą popełniają grzech i dlatego winni 
szybko ugodę zawrzeć. Można teraz wysłać ponownie list do Filipa II i kopie do wszystkich 
francuskich biskupów, by  wiernym  list  odczytali.  Lud i  biskupi  w tej sprawie są po stronie 
Filipa II. W liście zaś należy zaznaczyć, że Wasza Świątobliwość pisząc o grzechu miał na 
myśli grzech wojny między chrześcijańskimi władcami i takimiż państwami. Grzechem jest 

44 
bowiem  walka  ze  sobą  w  czasie,  kiedy  jest  krucjata  i  można  w  obronie  wiary  –  a  nie 

przeciw sobie – kopie kruszyć. Kto zaś grzech popełnia, podlega osądowi Kościoła, a zatem 
Stolicy Apostolskiej. Królowie Francji i Anglii popełnili grzech sporu w niewłaściwym czasie 
i  sposobem  niewłaściwym  i  dlatego  osądowi  papieskiemu  stali  się  podlegli.  Co  zaś  idzie  o 
sprawę samego konfliktu i wyroku sądu lennego, nigdy Stolica Apostolska nie oceniała go ani 
też nie krytykowała... Pewien jestem,  że takie postawienie sprawy stępi uraz Francuzów do 
Stolicy Apostolskiej z powodu jej poprzedniego listu i werdyktu. 

8 KWIETNIA AJD. 1204 
Dostojny  biskupie  Huguccio!  Stan  rzeczy  w  Konstantynopolu  zmienia  się  z  dnia  na 

dzień.  Przed  miesiącem  Bonifacy  z  Montferratu  wysłał  do  Ale  ksego  IV  Angelosa  swoich 
ludzi  napominając,  że  wiosna  w  pełni  i  czas  ruszać  ku  Ziemi  Świętej.  Rycerstwo  wyprawy 
chce to uczynić, czeka tylko na spełnienie zobowiązań, jakie podpisał cesarz Ale ksy... Wiesz, 
dostojny biskupie, co się wówczas wydarzyło? Oto, kiedy nasi delegaci wychodzili, zupełnie 
nie uzbrojeni, z pałacu blacherańskiego – tłum rzucił się na nich i rozszarpał wszystkich na 
strzępy.  Jeden  zaś  członek  rodziny  cesarskiej,  Aleksy  Murzuflos,  wtrącił  do  lochu  i 
zamordował  cesarza  Aleksego  IV  i  jego  ojca  Izaaka  II,  po  czym  kazał  ukoronować  się  na 
cesarza  i  zwie  się  teraz  Aleksy  V  Murzuflos...  Jak  z  tego  widać,  wszystkie  wcześniejsze 
ustalenia nie będą spełnione i losy wyprawy zawisły w powietrzu, jak wówczas, kiedy rycerze 
siedzieli  na  weneckiej  wysepce  San  Niccolo  di  Lido...  Bonifacy  z  Montferratu  zwołał 
wszystkich  dowódców  i  w  mojej  obecności  ogłosił  swoje  decyzje,  na  które  przystałem  w 
imieniu  papieża.  Proszę  cię,  dostojny  biskupie  Huguccio,  o  przekonanie  Ojca  Świętego,  że 
uczyniłem  właściwie!  Postanowienia  są  następujące:  rycerstwo  zaatakuje  i  zdobędzie 
Konstantynopol  i  w  miejsce  Cesarstwa  Bizantyjskiego  założy  Cesarstwo  Łacińskie  podległe 
Stolicy  Apostolskiej  i  papieżowi.  Cesarz  będzie  obrany  przez  dwunastu  ludzi,  tak  jak  było 
Apostołów  dwunastu.  Będzie  to  sześciu  Francuzów  i  sześciu  Wenecjan.  Przyjęto,  że  jeśli 
cesarzem  zostanie  wybrany  rycerz  francuski,  to  patriarchą  będzie  Wenecjanin.  I  odwrotnie. 
Ustalono też, że wybranemu cesarzowi przypadnie Blachernia  – reprezentacyjna dzielnica z 
pałacem  oraz  jedna  czwarta  Konstantynopola  i  Cesarstwa  Bizantyjskiego.  Pozostałe  trzy 
czwarte postanowiono podzielić po połowie dla rycerzy francuskich i weneckich. Uznano też, 
że wszystkie lenna, czy to francuskie, czy weneckie – podległe będą wybranemu cesarzowi i 
wszyscy jemu ślubują wierność wasal-ską. Domagałem się, aby ustalono, czy wybrany cesarz 
złoży ślub wasalny papieżowi. Przyjęto, że Cesarstwo Łacińskie już z samej nazwy podkreśla 
swoją  więź  szczególną  z  Kościołem  łacińskim  i  Stolicą  Apostolską.  Tak  więc,  jako  legat 
papieski, zgodziłem się z tymi wszystkimi ustaleniami i pobłogosławiłem im, wierząc, że na 
tym  Kościół  nasz  zyskuje!  Przed  dwoma  dniami  ruszył  pierwszy  szturm  na  mury 
Konstantynopola,  został  jednak  odparty.  Pewny  jestem,  że  następny  będzie  udany,  bo  we 
wszystkich  nas  siła  jest  i  wiara  ogromna.  Zdobędziemy  Konstantynopol  i  Cesarstwo 
Łacińskie będzie jako perła w koronie Stolicy Apostolskiej. Proszę cię, dostojny biskupie, byś 
wszystkie te wieści, a już przede wszystkim przyjęte w imieniu Ojca Świętego ustalenia, jemu 
właśnie przekazał i o ich błogosławieństwo prosił. Czekam najrychlejszej odpowiedzi. 

Legat papieski Piotr 
20 KWIETNIA A.D. 1204 
Ojcze  Święty!  Zobowiązałeś  mnie  do  przekazywania  ci  ważniejszych  wiadomości 

uzyskanych od brata, Nicetasa. Nie widziałem się z nim od czasu zdobycia Konstantynopola, 

background image

ale posłaniec umyślny przyniósł mi od niego list, który w całości ci przytaczam: 

45 
„  Bracie  mój  najdroższy!  Po  raz  pierwszy  życzę  ci  najgorzej,  tylko  dlatego,  że  jesteś 

łacin-nikiem.  Do tych słów  gorzkich zmusza mnie to,  com  widział i  com  przeżył przez dni 
ostatnie w Konstantynopolu. Piszę do ciebie pod wrażeniem tych przeżyć, a więc nie tak jak 
spisujący  historię  czynić  powinien,  czekając,  aż  emocję  zastąpi  rozsądek  i  zastanowienie. 
Piszę do ciebie, bo ktoś musi ci uzmysłowić, do czego zdolni są łacinnicy... Szóstego kwietnia 
krzyżowcy  przypuścili  pierwszy  szturm  na  miejskie  mury.  Szturm  ten  odparli  w  większym 
stopniu zwykli mieszkańcy miasta niż żołnierze, którzy stali się tchórzliwsi od niewiast, bo i 
te dzielnie walczyły na murach. Po sześciu dniach łacinnicy przypuścili drugi szturm, też od 
strony  Bla-cherni.  Przez  wyłomy  dostali  się  do  miasta.  Myśmy,  zebrawszy  się  w  kościele 
Bożej  Mądrości,  błagali  Teodora  Laskariosa,  by  przyjął  dowództwo  nad  obroną,  po 
tchórzliwej  ucieczce  Murzuflosa.  Odmówił!  Tej  jeszcze  nocy  Wenecjanie  i  Frankowie 
zdobyli  całą  Blachernię  wraz  z  pałacem  cesarskim.  To,  co  się  działo  do  następnego  ranka, 
można  nazwać  piekłem!  Widziałem  przedtem  śmierć  ludzi,  uczestniczyłem  w  torturach, 
byłem na polu bitew, ale czegoś takiego nie mogłem wcześniej nie tylko zobaczyć, ale wyśnić 
w  koszmarnym  śnie!  Widziałem,  jak  rabowano  świątynie  i  pito  wino  na  ołtarzach  ze 
świątynnych  kielichów,  widziałem,  jak  gwałcono  zakonnice,  a  nawet  matki  na  oczach  ich 
dzieci. Widziałem rannych dobijanych bez żadnej litości. Widziałem konających, którym nikt 
nie mógł pomóc, bo za podanie wody zabijano. Widziałem przywiązane do słupów milowych 
żyjące kadłuby bez rąk i nóg. Widziałem, widziałem, widziałem... Bracie mój! Nie chciałbym 
widzieć tego kiedykolwiek, a jednak – widziałem! Kiedy zaczęto wprowadzać w mieście ład 
–  uciekłem  na  południe  wraz  z  innymi.  W  tym  mieście,  które  spłynęło  grecką  krwią  pod 
mieczami  łacinników  –  nie  mógłbym  żyć.  Nie  wyobrażam  sobie,  że  mógłby  żyć  tu 
jakikolwiek  Grek.  Bracie!  Jeśli  po  przeczytaniu  mego  listu  zdecydujesz  się  dalej  być 
biskupem  łacinników,  zapomnij  o  tym,  żeś  miał  brata!”  Nie  mam,  Ojcze  Święty, 
najmniejszych powodów, by nie wierzyć bratu. Nigdy mnie nie okłamał! Z tego wnoszę, że 
Konstantynopol musiał naprawdę zmienić się w piekło. Jeśli zaś tak było, to ci, co dopuścili 
się rzezi, nie mogą nazywać siebie chrześcijanami, bo wówczas ja nie mógłbym rzeczywiście 
być chrześcijańskim biskupem. 

Oddany Waszej Świątobliwości -Michał Choniates, biskup Aten 
17 MAJA AJD. 1204 
Dostojny  biskupie  Huguccio!  Kolejny  atak  naszych  walecznych  rycerzy  skruszył  opór 

Bi-zantyjczyków.  Wenecjanie  wzniecili  pożar  na  tyłach  wroga  i  przez  wyłomy  opanowali 
Bla-chernię,  a  stamtąd  cały  Konstantynopol,  dotychczas  nie  zdobyty  ani  przez  Persów,  ani 
Gotów, ani Saracenów! I chodź dowództwo uciekło, oddziały bizantyjskie broniły się jeszcze 
w  różnych  sposobnych  do  tego  miejscach  przez  trzy  dni.  Wiele  męstwa  i  krwi  naszych 
rycerzy  było  potrzebne,  żeby  całe  miasto  stało  się  nasze.  Wszystkich,  którzy  nie  chcieli 
złożyć broni – usieczono, tak że porządek już panuje w mieście, choć bywają, Jak to po bitwie 
–  przypadki  haniebne.  Oto  rabusie  jacyś  napadli  na  dom  cesarzowej  –  wdowy  po  Izaaku  II 
Angelosie  -Małgorzaty.  Biedna  niewiasta  życiem  mogła  ów  atak  przypłacić,  gdyby  nie 
przejeżdżający  nieopodal  Bonifacy  z  Montferratu,  który  z  pomocą  swoich  przybocznych 
rozpędził rabusiów i życie cesarzowej uratował, a ta z wdzięczności wielkiej rękę mu swoją 
oddała.  Ślub  ten  wraz  z  mszą  dziękczynną  za  zwycięstwo  odbył  się  w  kościele  Bożej 
Mądrości. Tak to, w chwilach nawet najdziwniejszych – życie o swoje dopomina się prawa. 
W kilka dni później do wyboru cesarza przystąpi ono! Dwunastu sprawiedliwych wybrało na 
tron  Cesarstwa  Łacińskiego  hrabiego  Flandrii  –  Baldwina  IX,  który  przyjął  cesarskie  imię 
Baldwin  I.  Zgodnie  zaś  z  ustaleniem,  patriarchą  został  Wenecjanin  -Tomasz  Morosin... 
Wczoraj w kościele Bożej Mądrości odbyła się koronacja cesarza. Wzruszony byłem, kiedy tu 
w  Konstantynopolu  zasiadł  na  tronie  władca,  który  jest  łacinnikiem,  wraz  z  patriarchą 

background image

Kościoła rzymskiego, a nie greckiego. 

46 
Zwycięstwo,  dostojny  biskupie!  Nasz  Kościół  święci  triumfy!...  Teraz  cesarz  Baldwin 

wraz ze starszyzną przystąpił do rozdziału ziem dawnego Bizancjum. Na jesień – po rozbiciu 
reszty  wojsk  wrogich  w  Azji  –  ustalono  uroczystość  nadania  lenna  wszystkim  wasalom 
cesarstwa.  Jak  tylko  się  dowiem,  co  komu  przydzielono  lub  co  zostało  zdobyte  w  dalszych 
walkach „ natychmiast umyślnym posłańcem poinformuję. 

Legat papieski – Piotr 
2 PAŹDZIERNIKA A.D. 1204 
Dostojny  biskupie  Huguccio!  Po  przewlekłych  debatach  postanowiono  rozdzielić 

cesarstwo jak następuje: cesarz otrzymał północną część azjatyckiego brzegu i Trację, tak że 
przejścia bosforańskie i hellespońskie do niego należą w całości wraz z przyległymi wyspami. 
Dowódca  wypraw,  Bonifacy  z  Montferratu,  usadowił  się  Tesalonikach  z  pod–  legającą  mu 
częścią Tesalii i Macedonii, co Królestwem Tesalonik zostało nazwane. Król Bonifacy wraz 
ze  swymi  lennikami  szybko  zajął  Ateny  i  prawie  całą  Attykę  i  Beocję.  Ziemie  te,  nazwane 
księstwem Aten, przejął Otto de la Roche, Burgundczyk, lennik króla Bonifacego. Cały zaś 
Peloponez, który też był jego lennem, nazwał Bonifacy Księstwem Achai i przekazał w lenno 
Godfrydowi  Villegardonin  i  Wilhelmowi  Champlitte,  którzy  pospołu  mają  zarządzać  tymi 
ziemiami. Wenecja dostała, tak jak wcześniej ustalono – trzy ósme części Konstantynopola i 
wszystkie  większe  wyspy,  a  to  od  północy  patrząc:  Limnos,  Eubeę,  Ikarię,  Naksos,  Rodos, 
Kretę i od zachodniej strony Peloponezu: Kefalinię i  Zakynthos, a także wszystkie wysepki 
mniejsze, pomiędzy dużymi położone. Wenecji też przekazano porty morskie: Kosor, Modon, 
Galipolis, Rhaedestos, Herakleję i jedno miasto w głębi Tracji: Adrianopol. Sprawiedliwy był 
podział i – mając zezwolenie papieskie na pobłogosławienie wszystkie– go, co sile Kościoła 
łacińskiego służy – zgodziłem się z tym rozdziałem. Tak że wczoraj na uroczystości w Bla-
cherni cesarz Baldwin I rozdał wszystkim lennikom swoim nadania stosowne, w tym również 
dla  króla  Bonifacego.  Widziałem  blisko  tysiąc  szczęśliwych  rycerzy,  którzy  tu  o  Kościół 
rzymski z Saracenami i resztkami Bizantyjczyków będą walczyć. Z tych to względów podpi-
sałem dekret zwalniający wszystkich rycerzy czwartej wyprawy krzyżowej z obowiązku uda-
nia się teraz do Ziemi Świętej; muszą oni umocnić się na swoich lennach, utwierdzić Kościół 
rzymski na nowo zdobytej ziemi.  Uważam, dostojny biskupie, iżem misję swoją spełnił i po 
objeździe  stolic  nowo  powstałych  państw  –  niezwłocznie  ku  Rzymowi  ruszę.  Proszę  też  o 
rychłe naznaczenie legatów dla: Cesarstwa Łacińskiego, Królestwa Tesalonik i obu Księstw 
Aten i Achai. Najszczerzej wierzę, że po powrocie będę się mógł pokłonić i że wasza dostoj-
ność zechce wyjednać mi posłuchanie u Ojca Świętego, co uważałbym za najwyższe uznanie 
dla moich po– święceń, które poniosłem w czwartej, zwycięskiej wyprawie krzyżowej. 

Legat papieski – Piotr 
5 PAŹDZIERNIKA A.D. 1204 
Ojcze  Święty!  Proszę  o  możliwość  powrotu  z  Akki  na  Sycylię.  Wszystko  co  było 

możliwe do zrobienia – zrobiłem. Kiedy tylko mogłem pomóc – pomogłem. Co zaś miało się 
stać,  to  się  stało  za  wolą  Bożą...  Pierwsza  dotarła  do  Królestwa  Jerozolimskiego  flota 
flamandzka z kasztelanem Brugii, Janem z Nesle. W dwa miesiące później dopłynęły okręty z 
Marsylii  z  hrabią  Forezem  i  Walterem,  biskupem  Antun.  Ostatni  przypłynęli  rycerze 
francuscy ze Stefanem z Porche. Było tego razem blisko tysiąc mieczy. I już nie liczyłem na 
więcej, a tu jeszcze 

47 
— znienacka – dopłynął z rycerstwem Renald z Montmirail, który odłączył w Zadarze i 

uwiadomił nas, że na większe posiłki Królestwo Jerozolimskie nie ma co liczyć, bo wyprawa, 
co  już  wiedziałem  –  poszła  do  Bizancjum.  Król  Almaryk  radził,  by  rycerzami  wzmocnić 
twierdze w Tyrze i w Akce i żadnych działań przeciw Saladynowi nie prowadzić z tak szczu-

background image

płymi siłami. Francuzi posądzali króla o tchórzostwo i nie chcieli nawet mnie dać wiary, że 
on właśnie najlepiej zna miejscowe sposoby walki i jeśli tak radzi, to na pewno ma rację. Nie 
dali się odwieść od zamiaru ruszenia do Małej Armenii, gdzie chcieli dołączyć do młodego 
księcia  Boemunda  w  Trypolisie.  Dowództwo  nad  Francuzami  przyjął  Ronald  z  Dempierre. 
Wdałem się natychmiast w rokowania z przyjaznym nam emirem Dżabali, który uznał, że o 
przejściu Francuzów należy najrychlej uwiadomić sułtana Az-Zahira, który stał w Aleppo. Do 
tego  czasu  prosił  Francuzów  o  pozostanie  w  jego  emiracie.  Nim  dotarli  nasi  posłańcy  do 
Aleppo,  niecierpliwi  Francuzi  ruszyli.  Gdzieś  w  pustyni  oddziały  sułtana  wciągnęły  ich  w 
zasadzkę, wycinając do ostatniego! Połączone floty z resztą rycerstwa latem tego roku popły-
nęły  do  delty  Nilu.  Uczestniczyłem  w  tej  wyprawie.  Minęliśmy  Rosettę,  dobyliśmy  miasto 
Fuwa.  Wracając  zatopiliśmy  napotkane  statki  saraceńskiej  floty.  Przez  resztę  wyprawy  nie 
byliśmy niepokojeni przez większe saraceńskie siły, czy to morskie, czy lądowe: W dwie nie-
dziele po naszym powrocie do Akki przybyli wysłańcy Saladyna z propozycją zawarcia trak-
tatu pokojowego na lat sześć. Saladyn zamierzał oddać Almarykowi Jafę i Al-Eamlę, licząc, 
że w zamian nie będą niepokojone jego ziemie wzdłuż syryjskiego wybrzeża. Prawdę powie-
dziawszy były to dla nas bardzo korzystne propozycje, bo choć flota, z którą ruszyliśmy do 
delty Nilu, sprawiła duże wrażenie, to na każdym pokładzie nie było więcej jak kilku rycerzy 
i  gdyby do bitwy morskiej doszło  – przegralibyśmy sromot– nie. Tak więc Almaryk traktat 
podpisał  przed  miesiącem.  Część  floty  flamandzkiej  popłynęła  do  Cesarstwa  Łacińskiego, 
dowiadując się o wyniesieniu hrabiego Flandrii Baldwina – na cesarza. Inni, w kilka okrętów, 
odpłynęli do Europy. Pozostali zdecydowali się powiększyć załogę zamku Krak des Cheva-
liers, którą to twierdzę lustrowałem i przyznaję, że sposobniejszej do obrony nie widziałem w 
całej Europie. Po podpisaniu traktatu pokojowe– go w Akce zrobiło się tak nudno, że zaczy-
nam  marzyć  o  „  burzliwych  posiedzeniach”  Rady  Regencyjnej  na  Sycylii.  Proszę  Waszą 
Świątobliwość o wyznaczenie mnie albo do innych zadań, albo o zezwolenie na powrót czy to 
do Sycylii, czy do Rzymu. 

Kardynał Konrad 
48 
ROZDZIAŁ VI 
17 PAŹDZIERNIKA A.D. 1204 
Zwołałem  nasze  spotkanie  dla  dokonania  oceny  czwartej  krucjaty.  Co  sądzisz  o 

wyprawie ty, bis– kupie Huguccio? 

Wasza  Świątobliwość!  Odważnie  trzeba  powiedzieć,  żeśmy  wcześniej  wyprawie  tej 

postawili  zada–  nie  dotarcia  do  Ziemi  Świętej  i  zdobycia  Jerozolimy.  Cel  ten  nie  został  i 
najpewniej nie zostanie w najbliższym czasie osiągnięty... 

Ale bliżej do niego, mając Bizancjum w ręku! 
To prawda bezsporna. Do tego celu bliżej, ale, Ojcze Święty, znając subtelności z Bizan-

cjum związane, powiem, że jeno pozornie bliżej z Konstantynopola do Jerozolimy. 

Czyżbyś się ze mną nie zgadzał? 
Trudno  nie  zgodzić  się  z  rozumowaniem,  że  skoro  wrogie  Kościołowi  łacińskiemu 

Bizancjum  zmieniło  się  w  podległe  Stolicy  Apostolskiej  cesarstwo,  to  łatwiej  będzie  z  tego 
miejsca ruszyć ku Ziemi Świętej. To wszystko racja bezsporna, aleja uważam, że my ciągle 
nie  doceniamy  Greków.  Tak  naprawdę  zdobyliśmy  zaledwie  parę  miast,  a  Jest  jeszcze  cała 
bizantyjska  Azja  wraz  z  Niceą,  w  której  usadowił  się  jeden  z  najlepszych  bizantyjskich 
strategów,  ten,  który  nie  dopuścił  do  zajęcia  Konstantynopola  z  pierwszego  uderzenia 
krzyżowców.  Myślę  o  Teodorze  Laskarisie,  mężu  Anny  –  córki  Aleksego  III  Angelosa. 
Razem  z  nim  jest  większość  ocalałych  możnych  z  Konstantynopola,  ba  -jest  z  nim  grecki 
patriarcha  Bizancjum,  Jan  Ka-mataros.  Mamy  w  na–  szych  rękach,  od  azjatyckiej  strony  – 
cały pas wybrzeża, a wzdłuż granicy nie rozbite jeszcze oddziały bizantyjskie. Można by silić 
się na skłóce– nie ich z sąsiadami, ale za nimi już tylko Sułtanat Ikonium, a Saraceni w nowej 

background image

sytuacji wejdą prędzej w układy z Bizantyjczykami niż z nami... Zaś na europejskim brzegu 
też  wąski  jeno  pas  wybrzeża  naszego,  a  dalej  silny  car  Bułgarii  Kałojan  razem  ze 
sprzymierzeńcami  –  Kumanami.  Kałojana  nie  wolno  lekceważyć.  Tak  jak  przewidywałem, 
kiedy  tylko  krzyżowcy  dotarli  pod  Konstantynopol,  ruszył  on  jak  burza  na  swoich 
przeciwników.  Od  Dobromira  Chryza  zabrał  część  Macedonii,  dobył  twierdze:  Prosek, 
Prizren i Skopje. Węgrom odebrał Belgrad i Brani-czewo, a na tronie serbskim osadził swego 
stronnika Stefana Nemanjicia pokonując jego brata Stefana Wilkana. Śmiem twierdzić, Ojcze 
Święty,  że  jeśli  Kałojan  nie  dostanie  królewskiej  korony  z  Rzymu  –  zdusi  słabiutkie 
Cesarstwo Łacińskie. 

To na co czekamy, biskupie Huguccio? 
Na twoją decyzję. Ojcze Święty, bośmy wspólnie z kardynałem Stefanem przygotowali 

wszystkie  dokumenty  stosowne,  koronę,  a  nawet  papieską  chorągiew  krucjatową,  licząc,  że 
ten symbol car najwymowniej zrozumie i będzie pomagał, a przynajmniej nie szkodził Cesar-
stwu Łacińskiemu. Jest w tym jeden szkopuł... 

Jaki?  Moja  zgoda  na  królewską  koronę  dla  Kałojana?  Dajcie,  proszę,  dokumenty  do 

podpisu! 

49 
Nie  tylko  o  to  chodzi,  Wasza  Świątobliwość.  Oto  Kałojan  dopomina  się  korony  nie 

królewskiej, a cesarskiej! Zaś dla prymasa Wasylko żąda tytułu patriarchy. Uważa, że jeżeli 
cesarzem został Baldwin, to i on winien być przez Ojca Świętego na takiż tron wyniesiony... 
Jeśli ocenie poddać siłę, jaką dysponuje Baldwin i Kałojan, to rzecz oczywista korona cesarza 
należy się Kałojanowi, ale dwóch cesarzy w sąsiedztwie, to niechybna wojna między Bułgarią 
i Cesarstwem Łacińskim. Jestem więc za królewską koroną dla Kałojana i na taką wszystko 
przygotowaliśmy. 

A czy mamy jakiś wybór? No, może w jednym wykażę swoją władzę nad wami. Oto nie 

godzę  się,  byś  ty,  biskupie  Huguccio,  jechał  do  Bułgarii  na  koronację.  Potrzebny  mi  jesteś 
teraz w Rzymie. Dlatego też na legata papieskiego powołuję kardynała Leona, którego zapro-
siłem na dzisiejsze spotkanie, co też świadczy o tym, że wasze wnioski, kardynale Stefanie i 
biskupie Huguccio – przewidziałem. 

Szczerze liczyłem, że KałoJanowi polecisz zawieźć cesarską koronę, a łacinnikom naka-

żesz utworzyć królestwo, a nie cesarstwo! Sami, bez pytania o twoją zgodę, 24 kwietnia, pod 
murami Konstantynopola wespół z Wenecją o tym zadecydowali. 

Był pośród nich mój legat, Piotr... 
Nazbyt przejęty rolą! 
Tobie wszakże podlegał, mogłeś przywołać go do porządku! 
Prawdę mówiąc. Ojcze Święty, nie uważam, że moglibyśmy coś zmienić w zdarzeniach, 

jakie są już za nami. Co legat Piotr postanowił lub utwierdził, to się stało i nie odstanie. 

A więc stało się Cesarstwo Łacińskie! 
Ale może stać się jeszcze Cesarstwo Bułgarskie... 
To czemuście, na litość, nie przygotowali cesarskiej, tylko królewską nominację? To ja 

pytam was obu: Kałojan ma być królem czy cesarzem? Tym razem, niech najpierw odpowie 
kardynał Stefan. 

Podług mnie, Wasza Świątobliwość, Kałojan powinien być królem. Jeśli po tym wywyż-

szeniu nie będzie kontent, albo stanie się wrogiem Cesarstwa Łacińskiego, wtedy można bę-
dzie albo go na cesarza podnieść, albo w razie konieczności skarcić. Bo moim zdaniem, czy 
będzie królem, czy cesarzem  -ruszy przeciwko łacinnikom! Czy wilcy, dla okazania swoich 
przymiotów,  poniechają  bezbronne  jagnię?! Jeśli  więc  wilkowi  oddajemy  pieczę  nad  całym 
stadem  państw łacińskich, które zaiste bezbronnymi  są owieczkami, to  nie mamy się co  łu-
dzić, jakie to skutki przyniesie. Moim zdaniem trzeba mu dać koronę, bo to na jakiś czas mo-
że go zatrzymać. Jestem więc za królewską koroną dla Kałojana. 

background image

Ty, Huguccio, też opowiadasz się za królewską koroną? 
Tak, Ojcze Święty, i przepraszam za moje wahanie. 
50 
Słyszałeś to wszystko, kardynale Leonie?! Jako legat papieski nie będziesz miał w Tyrno-

wie łatwego zadania. Jeśli oto Kałojan spodziewa się cesarskiej korony, a otrzyma królewską, 
to musisz uczynić wszystko, by przyjął ją z należytym szacunkiem,  a krucjatowej chorągwi 
nie  przyjął  za  symbol  ataku  na...  Cesarstwo  Łacińskie.  Tym  więc  ustaleniem  zakończmy 
sprawę czwartej krucjaty, której dojrzałe owoce poznamy w nieodległej przyszłości. 

Na  razie,  Wasza  Świątobliwość,  najważniejszym  owocem,  jaki  z  krucjat 

dotychczasowych mamy, te morela, którą przed laty przywieziono do Ferrary i która kwitnie i 
owocuje pod moim oknem... 

Smaczne ma owoce, biskupie Huguccio? 
W moim wieku nie tylko smak, ale i miękkość jest ważna, a morele soczyste są właśnie 

miękkie. 

Chciałeś tym porównaniem zapewne zganić krucjaty... Zresztą dajmy temu spokój. A co 

dzieje się, kardynale Stefanie, w innych krajach? 

Z  Inflant  biskup  Albert  donosi  o  skutecznym  nawracaniu  Liwów  i  Estów,  a  nadto 

informuje  o  ważnych  wydarzeniach  w  księstwach  ruskich.  Oto  książę  wołyński  Roman 
Mścisławicz  pokonał  suzdalskiego  księcia  Wsiewołoda,  rozbił  wojska  księcia  kijowskiego  i 
zajął Kijów. Tak że teraz księstwo Halicko-Włodzimierskie stało się rozległe i silne. Wojska 
ruskie mają iść do Saksonii na pomoc Sztaufom. 

Co ty powiadasz, kardynale? Jeśli na pomoc Sztaufom, to przeciw Stolicy Apostolskiej! 

A  skąd  tam  w  tych  odległych  stronach  –  taki  pomysł?!  Zupełnie  tego  nie  mogę  zrozumieć. 
Czyżby biskup Albert stanął po stronie Sztaufów i zaczął mieszać się w nie swoje sprawy? 

W żadnym razie, Ojcze Święty – wiedziałbym o tym! Wielu przeciwników księcia halic-

kiego uciekło na Węgry, które on uważał do tej pory za przyjazne, bo przecież przez księż-
niczkę Eufrozynę jest skoligacony z panującą na Węgrzech dynastią. A tu nagle Węgry po-
magają jego wrogom! Wie ów książę, że krucjata pokonała Cesarstwo Bizantyjskie, z którym 
wszystkie prawie księstwa ruskie były związane sojuszami. Bizancjum pokonali rycerze pod-
legli Stolicy Apostolskiej. Przeciw Rzymowi i tobie, Ojcze Święty, są Sztaufowie, stąd też ów 
książę zawarł z nimi sojusz jako z twoimi wrogami. 

Widzę, że ów książę wyśmienicie orientuje się w świecie. Musi więc mieć swoich ludzi 

na  wielu  dworach.  Nie  chce  mi  się  w  to  wierzyć.  Mogłoby  jakieś  wschodnie  książątko 
próbować mnie akurat  wybierać sobie za wroga i tak subtelną prowadzić grę polityczną? A 
nie  jest  to  przypadkiem  jeno  twoje  przypuszczenie,  kardynale  Stefanie?  Albo  już  tylko 
przypuszczenie biskupa Alberta? A którędy chce on iść do Saksonii? Przez Węgry? 

Na tyle najpewniej nie jest nierozsądny. Pójdzie chyba przez Polskę. 
Trzeba o tym uprzedzić arcybiskupa gnieźnieńskiego. Ciekawe, dlaczego nie on, a biskup 

Albert informuje Kurię o wydarzeniach w księstwach ruskich? 

Nie pomyślałem o tym, Wasza Świątobliwość. 
51 
Widzisz.  Natychmiast  wysyłaj  umyślnego  do  Kietlicza.  Jeśli  Kietlicz  potwierdzi  twoje 

przypuszczenia, trzeba przygotować listy do tego ruskiego księcia. W listach objaśnijcie mu 
oględnie, że sprzyjając Sztaufom działa przeciw Stolicy Apostolskiej. Napisz, iż wierzymy, że 
nie czyni tego świadomie ani za namową Bizancjum, bo właśnie zostało ono przez krucjatę 
pokonane i w Konstantynopolu rezyduje przedstawiciel Kościoła rzymskiego. Zaproponuj mu 
sojusz. 

Wasza Świątobliwość! Z doniesień biskupa Al– berta wynika, że oni  wiedzą na Rusi o 

klęsce Cesarstwa Bizantyjskiego. 

Właśnie dlatego daj w liście tę zjadliwą uwagę. Jeśli jest on taki dobry, za jakiego można 

background image

go uważać – zrozumie! Jak on się zowie? 

Roman Mścisławicz... 
A  więc  ojcem  jego  był  Mścisław?  Eufrozyna  węgierska  to  jego  siostra?  Zatem 

rzeczywiście  jest  skoligacony  z  dynastią  węgierską  i  miał  prawo  oczekiwać  od  Węgrów 
pomocy. Może i  jest coś w tym,  o czym  mówiłeś, kardynale Stefanie...  Martwi  mnie to,  że 
arcybiskup  gnieźnieński  milczy  w  tej  sprawie,  a  szczegóły  podaje  biskup  Albert.  Pilnie 
posłańca do Gniezna wysyłajcie! 

Wasza  Świątobliwość,  chciałbym  jeszcze  powiedzieć  słowo  o  czymś,  co  ma  związek z 

czwartą krucjatą. 

Mów,  biskupie  Huguccio,  jeśli  to  ważne,  co  masz  nam  do  przekazania.  Jeszcze  przed 

zajęciem Konstantynopola, na wio– snę tego roku, kiedy wiadomym już było, że krzyżowcy z 
nowo obwołanym na cesarza Bizancjum – księciem Aleksym – zmierzają ku miastu, uciekli z 
niego żyjący jeszcze Komnenowie: Aleksy i Dawid, skoligaceni z ostatnim cesarzem  z tego 
rodu: Andronikiem I Komnenosem. Mieli ze sobą znaczne oddziały! Poszli wzdłuż brzegów 
Morza Czarnego aż do Trebizondy, którą zdobyli, nie bez życzliwego przyzwolenia gruziń-
skiej  królowej  Tamary,  przez  którą  byli  przyjmowani.  Wiem  to  od  Ormian,  którzy  dotarli 
stamtąd  do  Małej  Armenii.  Zdobyty  teren  Bizantyjczycy  nazwali  Cesarstwem  Trebizondy. 
Przed miesiącem z górą zajęli nadto: Synopę, Paflagonię i Herakleę Pontyjską. 

Mamy więc już dwa cesarstwa greckie na miejsce jednego? 
Żeby tylko, Ojcze Święty! Stąd też i moje rozdrażnienie, bo w następstwie czwartej wy-

prawy  dostaliśmy  jedno  słabe  Cesarstwo  Łacińskie,  a  powstało  kilka  silnych  greckich!  Tak 
więc  na  południowym  wschodzie  mamy  dwa  greckie  cesarstwa:  Nicejskie  i  Trebizondy. 
Nadto  kilku  bizantyjskich  możnowładców  i  dowódców  wojskowych  zajęło  i  inne  terytoria 
ogłaszając niezależne państwa. I tak: w Samsunie koło Miletu rządzi Saba Asidenos, w Fila-
delfii  Teodor Menkafas,  w dolinie Meandru  – Manuel  Menrozomes. A do tego wszystkiego 
Michał Angelos, kuzyn Izaaka II Angelosa, ubiegł naszych w dobywaniu wybrzeża Pelopone-
zu i między Serbią a Bułgarią zajął znaczny teren od miasta Kraje po Naupaktos i ogłosił go 
Despotatem Epiru. Otoczone jest więc Cesarstwo Łacińskie ze wszech stron wrogimi teryto-
riami i trzeba być doprawdy po– zbawionym wyobraźni, by tak jak łacinnicy uważać, że wraz 
ze  zdobyciem  Konstantynopola  złapało  się  byka  za  rogi...  Ja  uważam,  że  na  razie  Francuzi 
złapali byka za ogon! Wenecjanie zabrali wyspy, mają flotę najsilniejszą, tak że tylko oni w 
swoich zdobyczach są niezagrożeni. A ponieważ doża Dań” dolo nie składał przysięgi wa- 

52 
salnej  cesarzowi  Baldwinowi,  stąd  nawet  jeśli  Cesarstwo  Łacińskie  będzie  zagrożone, 

Wenecja nie musi mu pomagać. 

Biskupie Huguccio, w tak ciemnych barwach namalowałeś sytuację, że nic tu nie widać 

poza czernią. 

O innych kolorach mówiliśmy poprzednio. 
Uważasz więc, że położenie Cesarstwa Łacińskiego jest po prostu beznadziejne? 
Nie, Wasza Świątobliwość, tak nie uważam. Wiele zależy od Bułgarii. Jeśli Kałojan po 

otrzymaniu  korony  pomoże  Cesarstwu  –  ostanie  się  ono  i  może  z  czasem  być  bazą  dla  wy-
praw ku Ziemi Świętej, jeśli zaś Bułgaria ruszy z jednej strony, a Laskaris z drugiej, to szansę 
łacinników są niewielkie, prawie żadne! Chyba że nagle stanie się coś w Sułtanacie Ikonium, 
bo zmarł tam niedawno władca dotychczasowy Kilidź – Arsian III i nowy Kajchusrew może 
na  przykład  uznać  resztki  bizantyjskiego  cesarstwa  za  godne  zawładnięcia,  wtedy  stanie  do 
walki  przeciw  Laskarisowi.  Wówczas  Bułgaria  nie  będzie  ryzykowała  ataku  na  Cesarstwo 
Łacińskie, ale może też stać się inaczej i Laskaris zawrze przymierze z nowym sułtanem Iko-
nium, a wtedy klucz do sprawy Cesarstwa Łacińskiego będzie leżał już nie tylko w Bułgarii... 

Smutne to, co mówisz. Wszystko więc w ręku Boga i Jego, w tej chwili najważniejszego 

sługi – kardynała Leona, który niechaj najrychlej uda się do Bułgarii! 

background image

53 
ROZDZIAŁ VII 
3 GRUDNIA A.D. 1205 
Zobaczmy, co wokół nas wydarzyło się w ostatnim roku, i co zagraża, a co sprzyja Ko-

ściołowi rzymskiemu. O wypowiedź proszę najpierw ciebie, kardynale Leonie. 

Opowiedziałem  Waszej  Świątobliwości  i  wszystkim  z  osobna  wrażenia  z  pobytu  w 

Tyrno-wie  i  niezadowolenie  Kałojana  z  królewskiej  korony.  Czyniłem,  co  tylko  było 
możliwe, aby temu zaradzić. I najpewniej zabiegi moje byłyby udane, gdyby nie bezmyślne 
działanie  Konstantynopola.  Oto  wczesną  wiosną  tego  roku  Henryk  z  Flandrii,  brat  cesarza 
Baldwina  I,  ruszył  przeciw  Cesarstwu  Nicejskiemu  i  pobił  wojska  Teodora  Laskarisa  pod 
Poimanenonem. Wtedy właśnie ja namówiłem Kałojana, aby zawarł sojusz z Baldwinem I dla 
wspólnego  rozgromienia  Greków,  ale  nasi,  mimo  moich  przekonywań,  odrzucili  bułgarską 
pomoc. To było niesłychane! Jak można po kilku zwycięstwach popaść w taki grzech buty i 
nie  patrzeć  poza  czubek  własnego  nosa.  Nawet  wstawiennictwo  biskupa  Huguccio  nie 
pomogło. Konstyntyno-pol stanowczo odrzucił po– moc Bułgarów. Udałem się wówczas do 
Rzymu,  bo  skompromitowany,  co  miałem  czynić  innego?  Zaraz  potem  wybuchło  greckie 
powstanie  w  Tracji.  Zaczęło  się  w  mieście  Didymoteichos,  gdzie  Grecy  rozbili  oddział 
hrabiego  Hugona  de  Saint-Paul,  a  jego  samego  zabili,  opanowawszy  twierdzę  górującą  nad 
miastem.  Później  powstańcy  skierowali  się  na  Adrianopol,  skąd  bez  żadnej  walki  uciekli 
Wenecjanie. Wtedy to właśnie do Tracji wkroczył Kałojan z armią wspartą przez Kumanów. 
Hrabia Henryk z Flandrii i hrabia Ludwik z Blois przerwali swój atak na Cesarstwo Nicejskie 
i wspólnie z Baldwinem I ruszyli przeciw Bułgarom. W połowie kwietnia starli się w długiej i 
okrutnej bitwie pod opuszczonym przez Wenecjan Adrianopolem... 

A  nie  mówiłem,  Wasza  Świątobliwość,  że  Wenecjanie  nie  pomogą  Cesarstwu 

Łacińskiemu w zagrożeniu! 

Dlatego też nie zdjęliśmy z nich, biskupie Huguccio, nałożonej na początku czwartej wy-

prawy krzyżowej klątwy, o czym trzeba im i całemu światu przypomnieć... Ale dajmy skoń-
czyć kardynałowi Leonowi. 

Obok  Bułgarów  i  Kumanów  także  powstańcy  greccy  z  Tracji  stanęli  do  bitwy  przeciw 

naszym. Siły więc były nierówne. Wojska Cesarstwa Łacińskiego zostały rozbite. Zginął Lu-
dwik  z  Blois,  a  cesarz  Baldwin  dostał  się  do  niewoli  i  jest  przetrzymywany  w  tyrnowskiej 
twierdzy. Po bitwie adrianopolskiej Kałojan wrócił do Tyrnowa, a na dowódcę części swoich 
wojsk mianował bojara Preseku Szyszmana, który ruszył przeciw Królestwu Tesalonik Boni-
facego z Montferratu. Wojska bułgarskie zdobyły kilka twierdz mniejszych i obiegły tej jesie-
ni Tesaloniki, choć przed zimą odstąpili od murów. Taki oto jest stan rzeczy pomiędzy Bułga-
rią a Cesarstwem Łacińskim na dzisiaj... 

Nie  winie  cię,  kardynale  Leonie,  za  cokolwiek.  Uczyniłeś  wszystko  co  możliwe,  żeby 

zdarzenia  potoczyły  się  inaczej,  ale  powiedz,  czy  mam  prawo  mniemać,  że  Kałojan,  mimo 
zaufania,  jakim  go  obdarzyłem,  mimo  korony,  nie  poczuł  się  zależny  od  Stolicy 
Apostolskiej?! 

54 
Takie  właśnie  wrażenie  odniosłem,  Ojcze  Święty.  Powiem  więcej,  zaatakowałby  on 

Cesarstwo Łacińskie, nawet  gdyby nie był  koronowany na króla. W Bułgarii  wszyscy nadal 
tytułują  go carem,  a on  sam  koronę, berło i  chorągiew przywiezioną od  ciebie, potraktował 
bardziej jak lenne dary, a nie wyróżnienie. 

Aż tak? Tegoś wcześniej nie mówił! 
Bo nie chciałem denerwować Waszej Świątobliwości. 
W  sprawach  dotyczących  interesów  Kościoła  rzymskiego  znać  muszę  prawdę,  nawet 

gdyby była gorzka. Co we Francji, kardynale Robercie de Curson? Podobno przygasł konflikt 
z Anglią o Normandię? 

background image

Tak  się  stało.  Wasza  Świątobliwość,  dzięki  zajęciu  Normandii  przez  naszego  króla  – 

Filipa II. 

A ja naiwny myślałem, że to mój list do Filipa II przerwał ów konflikt... 
Ojcze Święty! Nikt we Francji nie miał pretensji do ciebie o poparcie praw lennych Jana. 

Nam szło jedynie o to, by zgodnie z wyrokiem sądu lennego Normandia wróciła do Francji. 
Kiedy to się stało, nie było już powodu do konfliktu. Mimo wszystko list Waszej Świątobli-
wości pomógł ogromnie. 

Powiadasz, dostojny kardynale, że „ pomógł ogromnie” . Cieszę się z takiej twojej oceny. 

Cieszę się też, że ty i podlegli ci biskupi francuscy na spotkaniu w Nantes w sierpniu przed 
dwoma laty jak jeden mąż przyjęliście stanowisko, że – pozwolisz, zacytuję wasz list – „ Pa-
pież nie powinien wtrącać się w sprawy prawa lennego i wasali...” Dziękuję ci więc, kardy-
nale, nie tylko za ocenę, ale i za pouczenie! 

Widzę, Ojcze Święty, że zaproszony zostałem dla wysłuchania nagany. 
Nie mylisz się, kardynale! Słowa moje traktuj jako naganę i ostrzeżenie. 
Ojcze Święty, ależ my w trudnym znajdujemy się położeniu. Kiedy król zwołuje wszyst-

kich  świeckich  i  duchownych  baronów  królestwa  i  kiedy  trzeba  jawnie  zająć  stanowisko  w 
sprawie – czy mógłbym nakazać biskupom, aby wypowiedzieli się przeciw królowi, przeciw 
wprowadzeniu  słusznego  wyroku  sądu  lennego  odbierającego  Anglii  Normandię?  Wszyscy 
francuscy  książęta,  hrabiowie  i  baronowie  świeccy  uznaliby  takie  stanowisko  za  zdradę  oj-
czyzny. 

Skrajne prezentujesz, kardynale, argumenty. Nikt od ciebie nie wymagał zdrady własnej 

ojczyzny ani stawiania duchowieństwa przeciw rycerstwu. Ja mam pretensję o to, żeś nie pa-
miętał przed spotkaniem w Nantes – czyim ty jako kardynał jesteś wasalem i komu składałeś 
śluby  lenne.  Czyżbyś  śluby  takie  składał  królowi  Filipowi?  Znasz  prawo  lenne  i  wiesz,  że 
wasal mając kłopoty winien zwrócić się o pomoc i radę w pierwszej kolejności do tego, komu 
podlega,  a  ty,  kardynale  Robercie,  podlegasz  Stolicy  Apostolskiej,  a  nie  Filipowi  II.  Jemuś 
podlegał, kiedy byłeś nie kardynałem Robertem, a hrabią Robertem de Curcon! Gdybyś pa-
miętał o swoich powinnościach kardynała i legata papieskiego, to przed debatą sądu lennego 
w sprawie Normandii przyjechałbyś do Rzymu do mnie, by wywiedzieć się, jakie jest moje 

55 
zdanie w tej sprawie i jakie też stanowisko moi lennicy – biskupi francuscy – po– winni 

zająć  w  Nantes!  Wówczas  powiedziałbym  tobie,  że  prawa  lennego  należy  przestrzegać,  a 
miast wieść spór o Normandię, należy ją przekazać jako lenno dla Kościoła rzymskiego i u 
mnie  ubiegać  się  o  rozstrzygnięcie  sporu.  Czyż  bowiem  wszyscy  królowie  nie  z  rąk  moich 
przedstawicieli  mają  korony,  a  więc  czyż  nie  są  wszyscy  lennikami  Stolicy  Apostolskiej?! 
Jeśli  się  tego  nie  będzie  przypominać,  to  wówczas  najpierw  Normandię  zajmą  Francuzi,  a 
później o nią rozgorzeje wojna między Francją i Anglią. A czy takie wojny są nam potrzebne? 
Królowie  chrześcijańscy,  którzy  popełniają  grzech  wojny  między  krajami  należącymi  do 
Kościoła rzymskiego – grzechu tego winni się wstydzić i za grzech taki odpokutować. Mało 
to  mamy  pogańskich  krajów  do  nawrócenia,  żeby  siły  własne  i  rycerstwo  na  konfliktach 
między sobą wytracać?! Zawiniłeś, kardynale, tym, że wziąłeś na siebie rolę tylko kardynała 
francuskiego, zapominając o roli, jaką ci Stolica Apostolska przypisała: legata papieskiego we 
Francji. Nie ma, Robercie, „ Kościoła francuskiego” , jest tylko jeden we wszystkich krajach 
chrześcijańskich  –  Kościół  rzymski.  Przywołuję  cię  do  porządku,  kardynale  Robercie,  i 
ostrzegam  jednocześnie!  Prawo  lenne  dotyczyć  może  tylko  świec–  kich  książąt,  ale  prawo 
Boskie nie uznaje takich ograniczeń! 

Zawiniłem,  Ojcze  Święty.  Sądziłem,  że  sprawa  ma  tylko  wymiar  prawny  i  dotyczy 

przyjęcia lub odrzucenia przez Kurię wyroku francuskiego sądu lennego. 

Lepiej zwykłe domniemanie zamienić na pewność. Z tych to względów liczyłem na twoje 

przybycie do Rzymu przed debatą sądu lennego w Nantes... Ale dajmy już temu spokój. Dla 

background image

mnie ważne jest, czy właściwie pojmujesz sens moich uwag? 

Tak, Ojcze Święty! 
To  dobrze,  to  bardzo  dobrze,  kardynale  Robercie,  bo  już  myślałem,  że  sprawy  wiary 

schodzą  we  Francji  na  plan  dalszy...  Proszę  cię  teraz,  arcybiskupie  Kietliczu.  Wyjaśnij, 
dlaczego ów książę ruski chciał iść do Saksonii na pomoc Sztaufom? 

To nie jest taka prosta sprawa, Wasza Świątobliwość. 
Ale przecież nie dopuściliście do przejścia oddziałów ruskich przez Polskę?! 
Tak, ale rzecz ma swój początek wcześniej. 
Mów więc po kolei. 
Oto za panowania naszego króla Kazimierza Sprawiedliwego, wtedy Ojcem Świętym był 

Urban III... 

Na  litość  boską  –  arcybiskupie!  Powiadasz:  „  za  panowania  naszego  króla  Kazimierza 

Sprawiedliwego, Ojcem Świętym był Urban III” ... Opanuj się! A kto znał waszego króla po-
za najbliższymi sąsiada– mi Polski, no i może Kurią papieską?! Chciałeś powiedzieć, że rzecz 
miała miejsce w czasach, kiedy Ojcem Świętym był Urban III, cesarzem Fryderyk I Barbaros-
sa, a w Polsce był królem, jakże mu było?... 

Kazimierz Sprawiedliwy. 
Właśnie! Tak więc winieneś zacząć swoją opowieść. 
56 
Wybacz,  Wasza  Świątobliwość.  Fakt,  inaczej  rzeczy  widać  z  Rzymu  niż  z  Gniezna. 

Winie-nem  więc zacząć  tak, jak rzekłeś,  Ojcze Święty.  Należało  też dopowiedzieć, że rzecz 
miała swój początek w czasach potęgi Sztaufów. Wtedy to Węgrzy chcieli opanować miasto 
Halicz i ziemie okoliczne przyłączyć do swojego państwa. Ówczesny książę ruski zwrócił się 
o  pomoc  do  cesarza,  a  ten  do  naszego  króla.  Na  czele  polskich  oddziałów  stanął  wojewoda 
krakowski  Mikołaj  i  wespół  z  ruskimi  wojskami  obronili  Halicz  i  księstwo  ruskie  przed 
Węgrami.  Tak  więc,  kiedy  książę  wołyński  Roman  Mścisławicz  rozbił  wszystkich  swoich 
przeciwników  na  wschodzie  i  uznał,  że  ma  silną  drużynę,  zgodził  się  odwzajemnić  pomocą 
Sztaufom  w  walce  z  Welfami  i  postanowił  wyruszyć  do  Saksonii.  Uważał  też,  że  skoro 
dawniej Polacy na zalecenie Sztaufów pomogli Rusi Halickiej, to teraz nie tylko przepuścimy 
jego  wojsko  przez  Polskę,  ale  przyłączymy  się  do  jego  drużyny  i  wspólnie  pójdziemy  do 
Saksonii. O tym zamierzonym marszu nawet nas Roman Mścisławicz nie uprzedził, uznając, 
że wystarczy podać cel wyprawy, byśmy przyłączyli się do jego wojsk. Dziękuję ci, biskupie 
Albercie, żeś powiadomił mnie o tym, żałuję zaś, że nie bezpośrednio przez Kurię, bo w ten 
sposób straciłem wiele czasu. Gdybym o sprawie wiedział ze dwa miesiące wcześniej, może 
mógłbym zapobiec wyprawie i przelaniu krwi ruskiej i polskiej, a tak, kiedym otrzymał listy 
od Ojca Świętego – wyprawa ruszyła i mogłem zrobić tylko jedno – spowodować, by nasze 
wojska  stanęły  na  jej  drodze.  Zresztą  książę  Roman  Mścisławicz  do  końca  uważał,  że  to 
jakieś tylko nieporozumienie. Nawet wówczas, kiedym przeczytał mu list od Ojca Świętego, 
mówiący o niestosowności  wyprawy, zażądał  od dowodzącego naszymi wojskami  – księcia 
krakowskiego  Leszka  Białego  –  aby  wojska  nasze,  jeśli  nie  chcą  przyłączyć  się  do  niego  – 
natychmiast  zeszły  mu  z  drogi.  Polski  rycerz  nie  daruje  zniewagi,  kiedy  to  obcy  dowódca 
wydaje mu polecenia na jego własnej ziemi. A wówczas drużyna ruska doszła już do brzegów 
Wisły  pod  Zawichostem  i  tu  przeciw  niej  stanęło  rycerstwo  nie  tylko  krakowskie,  ale  i 
Konrada Mazowieckiego. Żadne dalsze rozmowy ani  perswazja nie pomagały, wobec czego 
doszło do walki. Drużynę mieli bitną, ale uzbrojoną słabo. Dlatego jak nasi ruszyli, to już w 
pierwszym  ataku  wojska  ruskie  rozpierzchły  się.  A  że  Wisłę  mieli  za  plecami,  niewielu  się 
uratowało. Książę Roman Mścisławicz zginął, a dwu jego młodych synów: Daniela i Wasyla 
przygarnął książę Leszek Biały. 

Skoro teraz żaden cesarz niemiecki nie będzie żądał wsparcia dla ruskich książąt przeciw 

Węgrom, to może byście wespół z Węgrami ów Halicz i księstwo ruskie przejęli? 

background image

Sprawa wymaga rozważenia, Ojcze Święty. Będę na ten temat z naszymi książętami roz-

mawiał. Musimy ocenić siły swoje, bo zaatakowawszy księstwo halicko-wołyńskie, możemy 
mieć dziesięć pozo– stałych księstw ruskich przeciw sobie. 

Mówiąc  o  współpracy  polsko-węgierskiej  dla  przejęcia  księstwa  ruskiego,  na  myśli 

miałem  nie  czyn  wojenny,  a  inne  rozwiązanie.  Macie  przecież  w  Krakowie,  jak  dobrze 
zrozumiałem, obu synów zmarłego księcia Romana. A co, Leszek Biały nie ma córek? 

Tak się składa, Wasza Świątobliwość, że nie ma. 
Ale są najpewniej w Polsce jakieś księżniczki?... No nie śmiejcie się, przecież co do tego 

nie mam wątpliwości, jeśli jest tam tylu książąt... 

Co do Węgier... 
Mów, arcybiskupie Kietliczu. 
57 
Dowiedziałem się od arcybiskupa Budy, że przed blisko dwoma laty król Emeryk uzyskał 

zgodę Waszej Świątobliwości na koronację swego małoletniego syna Władysława. 

Król  złożony  był  chorobą,  jak  mi  powiedziano  –  śmiertelną,  a  brat  jego  złożył  śluby 

udziału w krucjacie, tak że nie mogłem nakazać odwoływać go z Konstantynopola. A Węgry 
musiały mieć władcę. 

My w Polsce dziwiliśmy  się koronacji na Węgrzech pięcioletniego pacholęcia, podczas 

gdy u nas nie ma w ogóle koronowanej głowy. 

Tu cię boli, arcybiskupie Henryku! Tegom się zresztą spodziewał. Proszę, więc powiedz, 

którego  z  waszych  licznych  książąt  mam  koronować,  albo  też  który  z  nich  złożył  mi  śluby 
lenne? Nie znam takiego! Trzeba było przywieść go do Rzymu, jak to uczynił biskup Paryża z 
aragońskim księciem Piotrem, który wyjechał stąd jako król Piotr II. 

U nas w walce o tron żaden z książąt nie uzyskał przewagi. Mieszko Stary zmarł przed 

trzema laty, a pozostali walczą z sobą o pozycję seniora. 

To niech się dogadują – czekam, ale z tych to względów nie wypominaj mi, arcybiskupie, 

węgierskiej koronacji. Tym bardziej że nie jest to – jak najpewniej wiesz – takie już ważne. 
Młody król Władysław zmarł w maju, zgodziłem się więc na przejęcie tronu przez brata Eme-
ryka  –  Andrzeja.  Z  nim,  królem  Andrzejem  II,  twoi  książęta  powinni  układać  się  na  temat 
Halicza i całego tego ruskiego księstwa. Bacz jednak na to, że Węgrzy w oczach moich wiel-
kie mają zasługi dla Kościoła rzymskiego. Król Andrzej brał udział w wyprawie krzyżowej, 
zaś Emeryk pomógł Kurii w przekonaniu pana Bośni – Kulina – do naszego Kościoła, jako że 
ten żył w grzechu nad bogomilskimi heretykami mając pieczę. Dzięki też Emerykowi – Ser-
bia uznała moją zwierzchność... A co uczynili dla Stolicy Apostolskiej twoi książęta? 

Zatrzymali wojska ruskie na drodze do Saksonii! 
To fakt i chwała wam za to, jednak Węgrzy pozyskali dla Kościoła aż dwa kraje: Bośnię i 

Serbię. 

Porozmawiam z moimi książętami i przekażę im uwagi Waszej Świątobliwości. 
Czy jeszcze ktoś z was chciałby coś dopowiedzieć? 
Nie jestem zadowolony z tego, co powiedziano, Ojcze Święty, o stanie rzeczy w świecie i 

sytuacji Kościoła rzymskiego. 

Ty, kardynale Stefanie – wiecznieś niezadowolony. 
Może tak pojmuję swoją rolę i swoje zadanie będąc zarządcą Kurii. 
To cię rzeczywiście w jakiś tam sposób tłumaczy. Z czegoś więc niezadowolony? 
Na południowym wschodzie nie możemy rozszerzać dominiów Kościoła łacińskiego, bo 

Bułgaria trzyma nas w szachu. Na południu i zachodzie robi to sułtan Saladyn wespół z We-
necjanami, tak więc jedyną mamy szansę w zjednoczeniu lub pokonaniu książąt ruskich i 

58 
walce biskupa Alberta z nadbałtyckimi poganami. Rozszerzać dominia możemy w chwili 

obecnej  tylko  na  wschód,  a  uczynić  tego  nie  można  bez  zaangażowania  polskiego  lub  za-

background image

chodniego  rycerstwa.  Mamy  wprawdzie  Zakon  Kawale–  rów  Mieczowych  w  Inflantach,  ale 
słabi są jeszcze. Polskie rycerstwo też na wschód się nie kwapi. Stąd stan taki nazwałem nie-
zadowalającym – i przy tym obstaję. 

Jeśli tak na rzecz patrzeć, to rzeczywiście nie ma się z czego za bardzo cieszyć ani też 

wiele  na  najbliższe  lata  oczekiwać.  Zapominasz  jednak,  kardynale  Stefanie,  że  czuwa  nad 
nami Boża Opatrzność, która łacno zmienić może to,  co się Kościołowi rzymskiemu opiera. 
Czymże my jesteśmy? Jeno sługami Bożymi! Jeśli jest tak,  jak mówisz, widocznie Bóg tak 
chce i my tego nie zmienimy, ale może jutro Bóg będzie chciał inaczej?... Powiadasz oto, że 
Kałojan  bułgarski  trzyma  nas  w  szachu.  Trzyma  więc  w  szachu  ów  niewdzięcznik  Kościół 
rzymski! Czy sądzisz, że Bóg długo będzie mógł patrzyć na lekceważenie Kościoła? Nie sądź 
więc  tak  stanu  spraw,  kardynale  Stefanie,  bo  małej  byłbyś  wiary...  Oceniajmy  wszystko 
spokojnie, pamiętając, że jest jeszcze Opatrzność i kara Boża. Jeśli zaś wierzycie w nią, w co 
nie wątpię, to módlcie się o karę dla niewdzięcznika i bezbożnika Kałojana, a modlitwy nasze 
na pewno zostaną wysłuchane... 

ROZDZIAŁ VIII 
15 KWIETNIA A.D. 1206 
Ojcze Święty! W czas pobytu mego w Rzymie, pomarł jeden z podległych mi biskupów. 

Nie  wiem  doprawdy,  czy  z  braku  roztropności,  czy  też  w  jakiejś  złości  zaślepionej  książę 
wielkopolski upomniał się o prawo do zaboru majątku po zmarłym i z „ prawa” tego niecnie 
skorzystał.  Tu  wszak  przypomnieć  chciałem,  że  już  od  ćwierćwiecza  książęce  prawo  „  ius 
spolii”  cofnięte  zostało  na  spotkaniu  biskupów  z  królem  Kazimierzem  Sprawiedliwym  w 
Łęczycy. Myślałem nasamprzód, że było to właśnie nieprzemyślane wykorzystanie mojej w 
Gnieźnie  nieobecności,  alem  rozmawiał  z  księciem  i  widzę,  że  w  za–  ślepieniu  szatańskim 
żyje  Władysław  Laskonogi.  Mimo  próśb  moich,  od  czynu  niecnego  nie  odstąpił  i  majątek 
biskupi zatrzymał! Nadto jeszcze innych przywilejów dla siebie zażądał, a to: współdecydo-
wania  w  obsadzaniu  urzędów  kościelnych,  ściągania  danin  i  zwalniania  z  dziesięcin  należ-
nych Kościołowi w Wielkopolsce!... Wykląłem księcia, za co ten nakazał siłą wyrzucić mnie 
z granic księstwa, tak że list ten piszę z Krakowa, korzystając z gościnności księcia Leszka 
Białego.  Proszę  cię,  Ojcze  Święty,  o  zgromienie  bezbożnika  i  gwałciciela  praw  ludzkich  i 
Boskich. Pewien jestem, że pozostali książęta – a to Konrad Mazowiecki i Władysław Odo-
nic, i Henryk Brodaty – staną murem w obronie interesów Kościoła rzymskiego w Polsce. Tu 
w Krakowie na postanowienia twoje oczekują. 

Henryk Kietlicz arcybiskup gnieźnieński 
21 WRZEŚNIA A.D. 1206 
No  i  co,  mój  ty  wygnańcze!  Miast  w  Gnieźnie  Kościołowi  służyć  –  tu  w  Rzymie 

kłopotów  mi  przysparzasz.  A  mówiłeś,  że  wystarczy,  bym  tylko  list  do  książąt  polskich 
posłał,  a  ci  murem  w  obronie  interesów  Kościoła  staną.  I  co?  Żaden  nie  pociągnął  przeciw 
księciu  Władysławowi,  a  tobie  przyszło  salwować  się  ucieczką  do  Rzymu!  A  mówiłeś,  że 
powinienem któregoś z nich koronować na króla Polski... 

59 
Nie jest tak źle, Wasza Świątobliwość. Mógłbym dowolnie długo przebywać w Krakowie 

u  księcia  Leszka,  jeno  wymyśliłem  rozwiązanie  sprawy,  które  pilnej  rozmowy  i  akceptacji 
Ojca Świętego wymagało. 

A cóż to za rozwiązanie tajemnicze? 
Kiedy  prześladowany  byłem  przez  księcia  Władysława,  skryłem  się  w  klasztorze 

cystersów w Łeknie. Tam to wraz z opatem zamyśliliśmy nawracać Prusów. Można byłoby 
tam właśnie stworzyć biskupstwo podobne do inflanckiego. Mógłbym być wówczas nie tylko 
arcybiskupem gnieźnieńskim, ale i legatem Waszej Świątobliwości do chrystianizacji Prusów. 
Legata papieskiego książęta nie będą próbowali poniewierać! 

Przecież w drogę wchodzić sobie będziecie z biskupem Albertem! 

background image

Ależ skądże, Wasza Świątobliwość. Biskup Albert z Zakonem Kawalerów Mieczowych 

wylądowali  u  ujścia  rzeki  Dźwiny,  znajdującej  się  w  takiej  odległości  od  granic  Polski  jak 
Brema  od  Gdańska.  Jeśli  zaś  pomiędzy  tymi  miastami  leżą  i  Niemcy,  i  Polska,  to  między 
Gdańskiem a Rygą zmieszczą się dwa biskupstwa!... Kraj Prusów ciągnie się od rzeki Wisły 
aż po Niemen. Za Niemnem jest Litwa, a dopiero na północ od Litwy znajduje się kraj Liwów 
– Inflanty, gdzie ma diecezję biskup Albert. Ja zaś nie o Litwinach, sąsiadach Inflant, mówię, 
a o Prusach, sąsiadach Polski. Przed wyjazdem do Rzymu zarządziłem, aby mnisi cysterscy z 
Łekna zaczęli się zapuszczać w głąb pruskich ziem, chcę bowiem lepsze mieć o nich informa-
cje. Proszę cię, Ojcze Święty, o zaakceptowanie tego zbożnego zamysłu. Jeślibym, zaś został 
przez Waszą Świątobliwość powołany na legata do spraw Prus, to żaden z naszych książąt nie 
śmiałby wyrządzić mi takiej zniewagi, jakiej dopuścił się książę Władysław. 

Dostojny arcybiskupie Henryku, czy sądzisz, że jeśli powołam cię na legata papieskiego, 

to dodany ci będzie autorytet? A jeśli oto wrócisz z mianem legata do Gniezna, a twój książę 
nie  wpuści  cię  do  miasta?!  Co  wtedy?  Wtedy  nie  będzie  to  już  konflikt  między  księciem 
świeckim i duchownym, będzie to konflikt między księciem polskim a papieżem. Wtedy też, 
aby autorytetu legata nie narażać, będę musiał prosić innych władców o pomoc, a to oznacza, 
jak  łatwo  się  domyślisz  -–  wojnę!  Jeśli  więc  poproszę  czy  to  króla  Węgier  Andrzeja,  czy 
Niemiec  Ottona  –  prośbę  moją  z  chęcią  wykonają,  rujnując  przy  okazji  kilka  miast  i 
zabierając  jakiś  spłacheć  waszej  ziemi!...  Czy  aby  na  pewno  tego  chcesz,  arcybiskupie 
gnieźnieński?...  Zaś  sprawą  Prus  zainteresowany  jestem  bezspornie.  Każdy  poganin 
przywiedziony  do  owczarni  –  powiększa  stado  i  pasterz  rad  z  tego  bywa.  Stąd  cieszy  mnie 
twoja  propozycja,  ale  musi  przyjść  na  nią  pora  stosowna.  Mnisi  cysterscy  mogą  ruszyć  do 
kraju  Prusów,  ale  ani  biskupstwa,  ani  też  legata  jeszcze  powoływał  nie  będę.  Musisz, 
arcybiskupie, sam przede wszystkim zadbać o swój autorytet, ja ci mogę w tym tylko pomóc. 
Już jako arcybiskup gnieźnieński przedstawicielem jesteś najwyższym Stolicy Apostolskiej w 
Polsce  i  powagę  tego  przedstawicielstwa  musisz  sam  podnieść,  Jeśli  z  jakichś  powodów 
podupadła.  I  wierzaj  mi,  w  pracy  dla  Kościoła  nie  chodzi  o  sukces  chwili,  uzyskany  przez 
nominację na legata, czy jedno więcej biskupstwo. Pracować trzeba przez lata i lata, aby na 
trwałe pozycję Kościoła rzymskiego umacniać. Czyżem ja zniechęcił się tym, że Wenecjanie 
przejęli kontrolę nad ostatnią krucjatą albo że bułgarski Kałojan miast ucieszyć się z korony 
królewskiej,  za  szykanę  ją  uznał,  albo  że  Sztaufowie  przeciw  Państwu  Kościelnemu 
spiskują?...  Nie,  nie  zniechęciłem  się  przeciwnościami,  przeciwnie  –  one  właśnie  zmuszają 
mnie  do  tego,  by  takie  znaleźć  rozwiązania,  które  trwały  sukces  Kościołowi  rzymskiemu 
przyniosą!  Kościół  trwa  już  od  blisko  dwunastu  wieków,  a  trwał  będzie  jeszcze  raz  tyle  i 
tysiąc razy po tysiąc tego czasu Jeśli nie zechcemy 

60 
wszystkiego naraz i  za każdą cenę! Czyż Jezus nie uczył  nas cierpliwości i  powolnego 

dochodzenia swoich racji?! A iluż miał uczniów swoich? Najpierw wątpili wszyscy, a później 
dopiero pojawili się ci nieliczni, co uwierzyli, ci, którym zaufał. Komu z książąt polskich ty 
zaufać możesz? Jest nim książę Władysław z owym dziwnym przezwiskiem? 

Zwie  się  „  Laskonogi”  ,  co  u  nas  oznacza  długonogiego...  Nie  darzę  go  zaufaniem  z 

powodów, o których mówiłem. 

Właśnie!  Jeśli  jemu  zaufać  nie  możesz,  to  list  mój  o  przestrzeganiu  praw  Kościoła  w 

Polsce i przywoła– nie owego księcia do porządku trzeba do pozo– stałych książąt skierować, 
a nie do niego. W pierwszej zaś kolejności do tego, któremu ufasz najbardziej. 

Ufam Leszkowi Białemu z Krakowa. 
Do niego więc napiszmy, a on niech pozostałych – z wyjątkiem winowajcy – o treści po-

wiadomi.  Jeśli  właściwie  będziesz  postępował,  najpierw  Leszek  Biały,  a  później  pozostali 
przyjmą twoje racje, bo są one racjami Kościoła rzymskiego, a więc wygrać muszą! Ale czy 
wszystkie? Rozumiem, że świecki książę nie może mieszać się do obsadzania stanowisk ko-

background image

ścielnych, ściągania czy zwalniania z należnych nam prawem odwiecznym podatków, ale na 
przy– kład w sprawach  ziemi  powinni  decydować świeccy władcy! Wracaj  więc z moim  li-
stem  do  Polski  i  nie  ryzykuj  autorytetu  swego  Kościoła  w  Gnieźnie.  Udaj  się  do  Krakowa, 
jeśli  ufasz  Leszkowi  Białemu.  Jak  zaś  się  wszystko  ułoży  z  jednym  księciem,  już  razem  – 
przekonajcie  następnego!  Nie  zapominaj  też,  że  masz  u  każdego  księcia  swoich  biskupów, 
których winieneś z listem  moim  zaznajomić i  którzy to  biskupi  wspierać cię powinni.  I  nie 
śpiesz się przede wszystkim! Dla Kościoła, jak powiedziałem – nie jest takie ważne, czy bę-
dzie on szanowany w Polsce za rok, za dziesięć lat, czy za sto! Ważne jest, żeby tak się stało 
w jakimś czasie. Dla Kościoła może się to wydarzyć już nawet za twojego następcy, albo i w 
bardzo  odległej  przeszłości.  Cieszy  mnie  Jednak  twoja  chęć,  twoje  staranie,  by  stało  się  to 
teraz,  zaraz!  Ja  to  też  czynię,  jeśli  jest  tylko  możliwe.  Powtarzam,  arcybiskupie  Henryku,  z 
całą mocą: jeśli jest to tylko możliwe! Jeśli zaś nie jest, trzeba się wstrzymać, widocznie jesz-
cze  nie  pora,  jaką  Pan  nasz  ustanowił.  Czy  rozumiemy  się  dostatecznie  dobrze?... Jeśli tak, 
wracaj do Polski i kiedy uznasz, że Kościół rzymski ma należyte poważanie u książąt, wów-
czas wrócimy do sprawy Prus, a może nawet i do biskupstwa tamże... 

10 LUTEGO A.D. 1207 
Ojcze Święty! Dzięki ci stokrotne za błogosławieństwo i rady pomocne. Do Krakowa do-

tarłem bez przeszkód żadnych. Książę Leszek Biały uznał w swoim księstwie wszystkie zale-
cone  przez  ciebie  wolności  Kościoła  rzymskiego.  Do  listu  mego  dołączyłem  prośbę  księcia 
krakowskiego o poddanie się protekcji Waszej Świątobliwości. Liczę ogromnie, że protekcję 
ową książę uzyska, bo daje to Leszkowi Białemu możliwość poparcia spraw Kościoła rzym-
skiego u wszystkich innych książąt polskich. Zasłużył on na to wyróżnienie, Ojcze Święty, bo 
ustaleń podjętych przestrzega. Nie tak dawno nie on, a właśnie kapituła krakowska wybrała 
na biskupa Wincentego zwanego u nas Kadłubkiem. Jest on wielce oddany sprawom Kościoła 
i Stolicy Apostolskiej, tak że bez obaw żadnych będę mógł udać się do księcia Władysława 
Odonica,  jego  na  biskupstwie  zostawiając.  Według  twoich  rad,  Ojcze  Święty,  postępuję  i 
przysięgam, że do uznania wolności Kościoła w Polsce przez wszystkich książąt do– prowa-
dzę. Wierzę, że zadania tego nie będę musiał zostawić swemu następcy... 

Henryk Kietlicz arcybiskup gnieźnieński 
61 
ROZDZIAŁ IX 
22 PAŹDZIERNIKA A.D. 1207 
Chciałbym  od  ciebie,  dostojny  biskupie  Huguccio,  porady  prawnej  w  sprawie,  która 

wydaje mi się zagmatwana... Pamiętasz, jak odwiedziło Rzym duchowieństwo angielskie i jak 
zwrócili się z prośbą o powrót do Anglii kardynała Langtona? 

Oczywiście,  Wasza  Świątobliwość.  Pamiętam  dokładnie.  Wakowało  wówczas 

arcybiskupstwo  Canterbury  i  kardynał  Stefan  zgodził  się  je  objąć,  co  wywołało  entuzjazm 
angielskich biskupów. 

Otóż to! Wyboru dokonano latem tego roku i oczywiście wybrany został na arcybiskupa 

Canterbury właśnie Stefan Langton. Sam dokonałem uroczystej konsekracji w Yiterbo, przed 
odpłynięciem kardynała Stefana do Anglii. I oto wyobraź sobie, że Jan bez Ziemi nie zgodził 
się  z  tym  pełnoprawnym  wyborem  i  zakazał  wjazdu  arcybiskupa  Stefana  do  Anglii.  We 
wszystkich portach straże mają nakazane zakuć Langtona w łańcuchy i odprowadzić do lochu, 
jeśli tylko pojawi się w Anglii! Sprawa rozeszła się po wszystkich krajach. Jeśli ją tak zosta-
wię, może być groźna! Jan bez Ziemi zagarnął majątki i dochody biskupstwa w Canterbury, a 
na domiar złego i w Yorku, a arcybiskup Geoffrey z Yorku został przez niego wygnany z bi-
skupstwa. Co radzisz, jak mam postąpić w takiej sytuacji? 

Rzeczywiście, Wasza Świątobliwość, zostawić tak sprawy nie można! Jeśli Jan bez Ziemi 

zachorował na zwiększenie swych dóbr kosztem Kościoła rzymskie– go, to trzeba go z cho-
roby  najrychlej  wyleczyć.  Jest  to  bowiem  choroba  zaraźliwa!  Słyszałem  od  arcybiskupa 

background image

gnieźnieńskiego o podobnym przypadku w Polsce. 

Tam biskup umarł. 
Niewielka to różnica: umarł, wyjechał, nie został wpuszczony, tak czy owak, chodzi nie o 

biskupów, a o przynależne im dobra. 

Chodzi  o jedno i  drugie. Najpierw jednak o biskupów, bo mogą ich powołać kościelne 

kapituły i  nic tu  książętom czy królom. Tak więc nie może nikt zabierać majątku  zmarłego 
biskupa,  bo  nowego  wybierze  kapituła.  Jeśli  zaś  już  został  wybrany  -książę  nie  powinien 
wyrażać  opinii  swojej  na  temat  wyboru.  Jeśli  biskupi  wybrali  i  Stolica  Apostolska 
potwierdziła,  znaczy  –  Bóg  tak  chciał  i  nie  ma  tu  już  miejsca  na  książęce  czy  nawet 
królewskie przyzwolenia! 

Widzę, Ojcze Święty, że tobie nie jest potrzebna moja porada prawna, a raczej słuchacz -

już  przemyślanego  werdyktu,  bo  też  i  w  rzeczy  samej  nic  nie  można  temu  werdyktowi 
zarzucić! 

Co więc mam zrobić z Janem bez Ziemi? 
Sądzę,  Ojcze  Święty,  że  tu  nie  o  króla  angielskiego  tylko  idzie.  Jeśli  on  sam  odczuje 

gniew twój, to dochody z biskupich majątków mogą mu gorycz tego gniewu osłodzić. Trzeba 
takie decyzje podjąć, by wszyscy Anglicy odczuli niestosowność postępku swego króla. 

A więc interdykt? 
62 
Tak, Wasza Świątobliwość, interdykt! Jeśli wierzący odczują zakaz religijnych obrzędów 

i posług kościelnych – nie do Kościoła, a ku sprawcy uciążliwości zwrócą swoje żale. 

To  ciężkie  brzemię,  biskupie,  nie  móc  pochować  z  księdzem  swoich  bliskich,  ani 

ochrzcić  dzieci  nowo  narodzonych,  ani  związku  małżeńskiego  zawrzeć  godnie.  To  ciężkie 
brzemię dla narodu! 

Jeśli  król  zgrzeszył  śmiertelnie,  to  musi  rzecz  taką  wypomnieć  nie  tylko  Stolica 

Apostolska, która Jemu zaufała – wkładając koronę, ale musi to wypomnieć mu -jego własny 
lud,  bo  wówczas  wina  za  grzech  ów  może  być  dokuczliwsza!  A  dokuczliwość  kary  niech 
będzie  nauczką  dla  innych  władców  i  niech  poddanych  ostrzega  przed  nieroztropnym 
postępkiem  królów.  Jeśli  podobny  uczynek  gdziekolwiek  będzie  miał  miejsce,  nie  tylko 
duchowieństwo, ale i lud cały zakrzyknie: Nie wolno ci tak czynić, królu, nie wolno, bo nie 
tylko siebie, ale i nas niezasłużenie krzywdzisz! 

Tak,  to  dobra  rada.  Pomóż  więc  kardynałowi  Stefanowi  przygotować  interdykt,  a 

zarazem po– ciesz go w żalu, bo przecież nadal jest zwierzchnikiem Kurii, a więc i w pracy 
dla Kościoła jest użyteczny w stopniu najwyższym. Kiedy mu mówię o tym, uważa, że mówię 
tak z litości. Porozmawiaj więc z nieszczęśnikiem. 

12 KWIETNIA A.D. 1208 
Widzę,  że  przestałeś  się  zamartwiać,  kardynale  Stefanie.  Wierzaj  mi,  wcześniej  czy 

później obejmiesz arcybiskupstwo Canterbury. Trzeba być po prostu cierpliwym. 

Wasza  Świątobliwość  na  wszystkie  kłopoty  ma  jedno  lekarstwo  –  cierpliwość.  Jedno 

lekarstwo nie może być skuteczne na wszystkie choroby! 

Żartujesz chyba, Stefanie?! Stosuję przecież różne metody w różnych sprawach. Tylko w 

kwestiach ostatecznych, w których musiałbym narazić autorytet Kościoła rzymskiego – zale-
cam cierpliwość, bowiem wiem, że są takie twierdze, których nie sposób zdobyć przy wyko-
rzystaniu najwymyślniej– szych machin oblężniczych, ale nie ma takich twierdz, których nie 
można wziąć – głodem! A więc cierpliwością... 

Cierpliwość bywa kosztowniejsza od szturmu! 
Kardynale  Stefanie,  ale  nie  w  każdej  sprawie  można  i  trzeba  wojsko  wysyłać,  czasami 

wystarczy cierpliwość. A cóż to, chciałbyś wojny z Anglią? Czyje wojska przeciw niej pójdą? 
Jaka flota przewiezie owe wojska przez morze? Za czyje pieniądze taką wyprawę zorganizo-
wać? I po co? Tylko po to, żeby obsadzić arcybiskupstwo Canterbury? Zaczekajmy, jeszcze 

background image

Jan bez Ziemi nie tylko przede mną, ale i przed tobą zegnie kolana. Zobaczysz, bądź cierpli-
wy, Stefanie... Jak on zareagował na interdykt? 

Skonfiskował wszystkie kościelne dobra w całej Anglii! 
Co?! 
63 
Właśnie,  widocznie  biskupstwa  Yorku  i  Canterbury  tak  mu  zasmakowały,  że  interdykt 

uznał za pretekst wystarczający do zabrania całego majątku Kościoła. Najwyraźniej chce so-
bie wyrównać straty za Normandię zajętą przez Filipa II. Doprawdy nie wiem już, co robić z 
tym gwałtownikiem. 

Nakaż, żeby wszyscy biskupi opuścili Anglię i przyjechali do Rzymu. Jeśli po tej decyzji 

Jan bez Ziemi nie opamięta się – wyklnę go! 

A jeśli on i to zlekceważy? Przecież będzie miał z naszych majątków środki znaczne na 

to, aby każdego przekupić! 

To  trzeba  będzie  go  zdetronizować  przed  całym  chrześcijańskim  światem.  Ogłosimy 

wówczas, że Anglia nie ma króla i poproszę Filipa II o przejęcie kraju pozbawionego tronu. 

Myślę, że król francuski taką moją prośbę spełni skwapliwie. 
Co do tego nie mam wątpliwości. Francja chętnie najechałaby na mój kraj. Ale wierzę, że 

do takiej ostateczności nie dojdzie. 

Ufajmy, że król Jan się opamięta. Proszę o ważniejsze doniesienia z innych krajów. 
W Niemczech Otton Welf nadal obnosi swoją krzywdę. 
Naprawdę  jesteście  pewni  z  kardynałem  Gwido,  że  Otton  nie  jest  zamieszany  w 

zabójstwo  Filipa  Szwabskiego?!  Patrz,  jak  zdarzenia  po  sobie  na–  stępują...  Filip  zdobywa 
przewagę nad Ottonem, mój legat jedzie i zdejmuje klątwę z Filipa, a Gwido nakłania Ottona 
do rezygnacji z tronu... I w tym właśnie momencie, w chwili kiedy jestem skłonny dojść do 
ugody ze Szta-ufami, tuż przed osiągnięciem pełnoletności przez króla Sycylii, w najbardziej 
dla Ottona trudnym momencie – Filip zostaje zabity?! Przecież to nie mógł być przypadek?!... 

A  był.  Wasza  Świątobliwość!  Nasz  legat  współ–  działał  przy  drobiazgowym 

dochodzeniu,  jakie  poruczone  zostało  przedstawicielom  Welfów  i  Sztaufów.  Pilnowali 
nawzajem każdego kroku. To było zupełnie przypadkowe zabójstwo i żaden z Sztaufów nie 
był w promieniu stu kilometrów od miejsca zbrodni. 

To też podejrzane! 
Ale  nie  zmieni  faktów.  Otton  nie  miał  z  zabójstwem  żadnych  powiązań,  więc  tym 

bardziej  obnosi  się  z  domniemaną  krzywdą.  Rozpowiada,  że  przed  siedmioma  laty  złożył 
przysięgę  lenną  i  obiecałeś  mu  –  Ojcze  Święty,  że  zostanie  władcą  Świętego  Cesarstwa 
Rzymskiego,  a  teraz  został  zdradzony,  bo  chciałeś  tron  przekazać  Filipowi,  którego  jednak 
Pan Bóg ukarał za wiarołomstwo! 

Pogada,  pogada  i  przestanie  –  zrozumiawszy,  że  koronę  cesarską  i  tak  musi  dostać  w 

Rzymie  z  moich  rąk.  Napisz  więc  do  kardynała  Gwido,  aby  ten  rozmawiał  z  Ottonem,  że 
jestem niezadowolony z tej jego dziecinnej paplaniny, niegodnej władcy. Niech raczej Otton 
przygotuje się do spotkania ze mną, bowiem chciałbym, aby śluby sprzed siedmiu lat odnowił 
i  przysiągł  szanować  nowe  swobody  Kościoła  rzymskiego  w  cesarstwie,  takie,  jakie  i  w 
innych  państwach  są  przyjmowane  przez  władców.  Niech  w  Kurii  opracują  projekt 
porozumienia  i  przy  okazji  najbliższej  zastanowimy  się  nad  tym  wspólnie,  kar–  dynale 
Stefanie. Gwido musi 

64 
mu powiedzieć, że bez podpisania takiego układu nie przekażę mu korony cesarskiej. Jak 

Otton gotów będzie do spotkania, niech Gwido nas powiadomi. 

A miejsce spotkania? W Rzymie czy w Niemczech? 
Powiedzmy, gdzieś w połowie drogi. Zresztą niech w tej sprawie decyduje kardynał Gwi-

do... A co w Bułgarii? 

background image

Car  Borił  wyraźnie  przestaje  naśladować  Kałojana.  Tym  bardziej  że  Serbowie  i  Węg 

zamierzają z wiosną ruszyć przeciw Bułgarii. 

Myślisz, że pokonają Bułgarów i Kumanów? 
Prawdę powiedziawszy, ten sojusz z Kumanami nie jest już taki jak za czasów Kałojana. 

Wprawdzie Borił wziął za żonę Kumankę, wdowę po Kałojanie, ale ich bojarzy oczekiwali 
znacznie więcej dla siebie po zabiciu Kałojana... Borił do szczodrych nie należy, tak że Ku-
mani już z Węgrami szukają porozumienia! 

Trzeba to popierać! Jak jeszcze Serbom i Węgrom uda się osłabić Bułgarię, car Borił sam 

poprosi o koronę. 

Warto  postawić  mu  wówczas  warunki,  Ojcze  Święty.  Mam  bowiem  informacje  od 

kanonika  Dominika  Guzmana,  że  ruchy  heretyckie  w  Bułgarii  zaczynają  być  silniejsze  od 
Kościoła. 

To ci patereni? 
Tak. W Bułgarii nazywają ich bogomilami. 
Tak czy owak bluźnią patereni. Kanonik Guzman opowiadał mi, że pośród wielu beze-

ceństw  ogłoszonych  w  ich  gminach  nawołują  do  występowania  przeciw  duchowieństwu  i 
przeciw carowi... Może to właśnie wykorzystać trzeba? 

Oni  w  ogóle  uważają,  że  dobro  tkwi  tylko  w  ubóstwie,  a  zło  w  bogactwie,  dlatego  do 

walki  z  bogatymi  nawołują  i  do  życia  w  równości  uznawanej  przez  pierwszych  chrześcijan. 
Stąd tworzą gminy nie mające księży, a jakby zakonników, których „ dedec” zowią. Czyli „ 
dziad”  po  prostu.  Prawdę  mówiąc,  ich  gminy,  jak  to  mi  mówiono,  przypominają  bardziej 
zgromadzenie zbójców nie chrześcijan. 

Bo też i są oni zbójcami! Jak wspomniałem, trzeba ostrzec cara Boriła, że ci patereni nie 

tylko przeciw Kościołowi, ale i przeciw niemu występują. Jeśli więc car Borił poważnie myśli 
o  pozyskaniu  przychylności  Stolicy  Apostolskiej,  niech  rozbije  heretyckie  gniazdo  owych 
bogomilów. W sprawie tej wyznacz kogoś na legata, kto z misją taką pojedzie do Tyrnowa. 

Skoro,  Ojcze  Święty,  mówimy  o  heretykach  bułgarskich,  chciałbym  też  o  francuskich 

słów  kilka  powiedzieć,  bo  w  sprawie  tej  list  otrzymałem  od  kardynała  Curcona.  Kardynał 
Curcon donosi, że twój, Ojcze Święty, legat, który miał zakomunikować hrabiemu Tuluzy, że 
za popieranie albigensów jest ekskomunikowany -został przez hrabiowskiego giermka zabity. 

A  to  zbrodniarze!  Zabić  Piotra  z  Castelon,  człowieka,  który  muchy  by  nie  skrzywdził. 

Zbrodniarze! Co proponuje kardynał Robert? 

65 
Proponuje  ogłoszenie  świętej  krucjaty  przeciw  albigensom,  tym  bardziej  że  sytuacja  w 

miastach  zakażonych  herezją  staje  się  dramatyczna.  Kardynał  Robert  informuje,  że  –  cytuję 
zdanie z jego listu: „ W Albi biskup został sam ze swoją kapitułą, a kościoły stoją puste!” 

Proszę! Zgroza! 
Cała Langwedocja, Ojcze Święty, ale też i Prowansja zarażona jest chorobą herezji... To 

nawet nie jest herezja, a odmienna wręcz wiara! Wiara ta przyszła zapewne z Persji pradaw-
nej. Oni wyznają dwu bogów: zła i dobra. Albigensi nie wierzą we Wcielenie Syna Bożego, a 
także w Zmartwychwstanie Chrystusa. Niemoralni są zupełnie, grzesząc do woli, aż do dnia 
jakby  wtajemniczenia,  które  „  consolamentum”  nazywają.  To  wszystko  chwiejnym  duszom 
nowe i inne się wydaje, ludzie nie tylko prości ciągną do nich jak ćmy do ognia. Prawdę po-
wiedziawszy, herezja ogarnęła całe południe Francji, dlatego też kardynał Robert proponuje, 
żeby na krucjatę ruszyło rycerstwo z północy. Na dowódcę wyprawy chce mianować zapra-
wione– go w krucjatach ku Ziemi Świętej Szymona z Montfort. 

Zgadzam  się.  Znam  Szymona  de  Montfbrt-Amaury  jeszcze  z  Paryża.  To  religijny  i 

stanowczy rycerz! Proszę, przygotujcie mi w Kurii list do niego, niech wie, jak bardzo zależy 
mi na tej krucjacie. Moim legatem przy Szymonie mianuj opata z Citeaux – Arnolda. Należy 
mu się takie wyróżnienie. Ponadto chcę, by mnie co pewien czas informowano o stanie rzeczy 

background image

na południu Francji. Jednak nie chcę, by czynił to legat, wiesz, jak byłem źle informowany o 
przebiegu czwartej  wy–  prawy krzyżowej.  Legat  ma inne zadania. Niech opat Arnold zgłosi 
się do mnie najrychlej. Będę musiał z nim o owych zadaniach rozmawiać. Opisy krucjaty ma 
czynić ktoś, kto będzie niezależny od dowódcy i legata. Porucz tę misję jakiemuś nie rzucają-
cemu się w oczy zakonnikowi francuskiemu. Co sądzisz, Ojcze Święty, o naszym wspólnym 
znajomym, który umknął od doczesnego życia w klasztorne zacisze dla opisania historii Ko-
ścioła? A przecież krucjata to też historia Kościoła. 

O kim myślisz, kardynale? 
O cystersie Piotrze z Vaux-Cernay. 
Oby tylko się zgodził. 
A może się nie zgodzić, jeśli to będzie życzenie Waszej Świątobliwości? 
Może, ale nie powinien. Zgrzeszyłby hardością. 
Właśnie!... Ale jeszcze chciałbym o jednej sprawie, skoro rozmawiamy, Ojcze Święty, o 

Francji. Oto w Królestwie Jerozolimskim królowa Maria doszła pełnoletności. 

Co to ma wspólnego z Francją? 
Bo właśnie do Francji, do Filipa II przybyło poselstwo oczekujące na wskazanie rycerza 

godnego ręki królewskiej córki. 

Kto jest w poselstwie? 
Biskup Akki – Florencjusz, który uwiadomił mnie o tym, i senior Cezarei – Aymar. 
66 
Dlaczego pojechali do Francji? 
Liczą,  że  znajdą  przywódcę  nowej  wyprawy  krzyżowej  przeciw  Saladynowi,  tym 

bardziej  że  mistrzowie  zakonów  rycerskich  w  Królestwie  Jerozolimy  też  chcą  wojny  z 
egipskim sułtanem. Bez wojny nie ma łupów ani nowych nadań ziemi. 

Wszyscy mistrzowie chcą wojny? 
Przed wyjazdem poselstwa do Francji, po męża stosownego dla królowej Marii, w Akce 

odbyło  się  głosowanie,  za  pokojem  lub  wojną  z  Saladynem.  Mistrz  szpitalników  Guerin  z 
Montaigu był raczej za pokojem. Wielcy mistrzowie: templariuszy Filip z Le Plessiez i zako-
nu niemieckiego Herman Bardt, byli za wojną. 

Ale przecież termin zawartego z Saladynem rozejmu minie dopiero za dwa lata. 
Tak. Jeśli jednak do Akki przypłynie flota flamandzka z rycerstwem francuskim na piątą 

wyprawe krzyżową, kto powstrzyma tę armię, chyba tylko właśnie Saladyn?! 

Gubimy  chyba  proporcje  w  sprawie,  dostojny  kardynale  Stefanie.  Oto  mistrzowie 

zakonów pod– ległych Kurii umyślili wojnę z Saladynem. A nam te ich zamysły nie pasują. 
Przecież dziś  uzgodniliśmy, że rycerstwo z północnej  Francji ruszy przeciw albigensom we 
Francji południowej. I co, mamy z tego zrezygnować i powoływać rycerstwo francus– kie na 
odległą  kurcjatę?  Jeśli  się  na  piątą  wyprawę  krzyżową  zgodzą,  to  raczej  trzeba  do  tego 
przekonać  rycerstwo  niemieckie,  które  nazbyt  w  siłę  rośnie  i  staje  się  nieposłuszne.  Ta 
przepychanka z Filipem Szwabskim, teraz grymasy Ottona...! Nie, stanowczo za wcześnie na 
piątą wyprawę krzyżową, wiele jeszcze niepewnych lub nie wyjaśnionych spraw. 

Trzeba więc pomóc Filipowi II w wyborze męża dla królowej Marii. 
Wybrańcem powinien być ktoś, kto do kolejnego rozejmu z Saladynem  będzie dążył, a 

nie do nikomu niepotrzebnej wojny. Jeśli kandydat do ręki królowej Marii okaże się niezbyt 
majętny – Filip II będzie musiał dać mu uposażenie. 

Ja też go odpowiednio wesprę. Przecież Królestwo Jerozolimskie znajduje się pod bezpo-

średnią opieką Stolicy Apostolskiej. Niech więc biskup Florencjusz z Akki wraz z kardyna-
łem Curconem postarają się, aby kandydat nas wszystkich zadowolił... A jeszcze jedno: kiedy 
redagować  będziesz  list  do  Szymona  z  Montfort,  nie  zapomnij  dodać,  że  hasłem  krucjaty 
przeciw albigensom pozostanie hasło wypraw krzyżowych: „ Bóg tak chce!” Napisz je zresztą 
— celowo po francusku — „ Dieu le veult!” 

background image

67 
ROZDZIAŁ X 
18 WRZEŚNIA A.D. 1208 
Cóżeś  wymyślił  wspólnie  z  Fryderykiem?  Do  pełnoletności  to  nasze  pacholę  już  się 

zbliża. Jakeś czuwał nad nim, kardynale Konradzie? 

Rzeczywiście  pora  już  na  przeistoczenie  młodego  Fryderyka  w  króla  Fryderyka  II. 

Biskupi wchodzący w skład rady regencyjnej zadbali o to, by był on bogobojny i skromny, by 
darzył szacunkiem Kościół rzymski i ciebie, Ojcze Święty. Wiem, że w dniu swojej koronacji 
chce tobie w podzięce za opiekę przekazać hrabstwo Sora... 

To ładny gest z jego strony. Ale czy wie, że na łączenie królestwa Sycylii z Cesarstwem 

Rzymskim – nigdy się nie zgodzę?! 

Tak, wie o tym i ani mu taki zamysł w głowie. 
W  związku  z  tym,  co  powiedział  kardynał  Konrad,  bądź  łaskaw,  Stefanie,  uwiadomić 

mego  brata  Ryszarda,  aby  najrychlej  zjawił  się  u  mnie.  Jego  właśnie  powołam  na  hrabiego 
Sory. Dla dębie zaś, Konradzie, nowe mam zadanie. Oto po koronacji Fryderyka udaj się do 
Paryża.  Tam  u  kardynała  Curcona  zatrzymało  się  poselstwo  z  Królestwa  Jerozolimy 
poszukujące  stosownego  kandydata  do  ręki  królowej  Marii.  Pomóż  im  w  tych 
poszukiwaniach, a później wraz ze szczęśliwcem płyń do Akki. Dzięki twojej tam obecności 
będę  pewny,  że  nie  wybuchnie  niepotrzebnie  wojna  z  sułtanem  egipskim.  We  wszystkie 
szczegóły tej sprawy wprowadzi cię kardynał Stefan. 

Ja mam szczęście, Ojcze Święty, albo do władców małoletnich, albo schodzących z tego 

łez padołu. 

A ja mam szczęście do współpracownika, który  umie prowadzić najtrudniejsze sprawy, 

stąd  też  chcę  jeszcze  dodatkowo  wykorzystać  twój  pobyt  we  Francji.  Otom  napisał  list  do 
Szymona z Montfort prosząc tego cnego syna Kościoła, aby stanął na czele krucjaty przeciw 
albi-gensom... 

Ależ to gwałtownik! Walczyłem z nim wspólnie w czasie krucjaty. On uznaje tylko mar-

twych Saracenów. 

Cieszyłbym się, gdyby tak samo myślał o heretykach francuskich. Idzie przeciw wrogom 

Kościoła rzymskiego, nie jako misjonarz, a dowódca krucjaty, a więc z mieczem, a nie z kro-
pidłem w ręku! 

Widzę, że we Francji sprawy zaszły znacznie dalej, niż to kiedyś omawialiśmy. 
Może nie we Francji, kardynale, a w Langwedocji u hrabiego Tuluzy i tam właśnie mają 

ruszyć oddziały Szymona z Montfort, a nie do Paryża. Natomiast chcę, byś będąc we Francji 
spotkał się z Szymonem i przekazał list ode mnie, a także byś przynaglił go do wyprawy. Ma 

68 
ruszyć  nie  później  niż  z  wiosną  roku  przyszłego.  Nadto  istnieje  pilna  konieczność,  byś 

pojechał  także  do  Poitiers.  Po–  słałem  do  Francji  legatów,  by  wspierali  błogosławieństwem 
rycerstwo  zbierające  się  wokół  Szymona  z  Montfort  i  aby  biskupom  podobne  zadania  po– 
stawili. I wiesz, co dostaję od biskupa Maurycego z Poitiers?! Oto dostaję, ni mniej, ni więcej 
— tylko ogłoszenie nowej  Stolicy  Apostolskiej... Posłuchajcie,  co pisze  ów Maurycy: „ Na 
obszarze  mej  diecezji  sam  jestem  nie  tylko  biskupem,  ale  i  papieżem  i  nie  wpuszczę  tu 
żadnych legatów!” ... 

Ja zaś mam, Wasza Świątobliwość, jechać właśnie jako legat? Jeśli ów biskup nie boi się 

Ojca Świętego... 

Rzecz w tym,  kardynale Konradzie, by to  twoje  stwierdzenie zmienić na nowe, z „ nie 

boi się” na „ nie bał się Ojca Świętego” . W tej sprawie bądź w roli, jaką uznasz za słuszną: 
kardynała, legata, dyplomaty, prawnika czy wreszcie rycerza Konrada z Moguncji. W gruncie 
rzeczy chodzi o to, aby wyjazd twój był po prostu skuteczny, by zacny biskup zrozumiał, że 
na obszarze swej diecezji jest biskupem mianowanym przez Stolicę Apostolską, której legaci 

background image

to wysłannicy Ojca Świętego. Krótko mówiąc, trzeba mu wbić do głowy, że tym biskup Mau-
rycy  różni  się  od  kardynała  Konrada,  czym  kardynał  Konrad  od  papieża.  W  tej  sprawie  na 
koniec dam ci radę szczególną: rób co chcesz! Jak widzisz, po nudnej roli przewodniczącego 
sycylijskiego  zespołu  regencyjnego  spadło  na  ciebie  zadań  dużo,  ale  jestem  pewny,  że 
wszystkim podołasz i wszystkie doprowadzisz do szczęśliwego końca. Wiesz, że cię cenię! 

Spraw mam tyle, że nie bardzo wiem, od czego zacząć. 
To oczywiste, najpierw koronować Fryderyka. 
19 WRZEŚNIA A.D. 1208 
Skontrolowałem,  kardynale  Langtonie,  pracę  Kurii  i  z  przyjemnością  stwierdziłem,  że 

prowadzona  jest  wzorowo.  Ale  z  jakiego  powodu  ta  moja  wizytacja,  i  to  pod  twoją 
nieobecność? Chciałem oto dowiedzieć się, czy kanony i dekrety z czasów mego pontyfikatu 
znane są szerzej poza Kurią papieską. I wiesz, co stwierdziłem? 

Wiem,  bo  zaraz  w  Kurii  poinformowano  mnie  i  o  zainteresowaniu  Waszej 

Świątobliwości,  i  o  sta–  nie  rzeczy  w  tej  sprawie.  Sam  jeszcze,  spodziewając  się  naszej 
rozmowy, sprawdziłem wszystko. 

Jesteś przewidujący, Langtonie. 
Taki mój obowiązek, wszak postawiłeś mnie na zarządcę Kurii... Mogę więc powiedzieć, 

że wszystkie dekrety z trzech pierwszych lat twego pontyfikatu wydane zostały w Roku Pań-
skim tysiąc dwieście pierwszym w zbiorze Reiniera de Pompasa i znane są w szkołach Paryża 
i Bolonii. Sam zaś zleciłem i opłaciłem Bernarda z Composteli dając mu dostęp swobodny do 
akt  kancelarii  papieskiej,  aby  dekrety  z  pierwszego  dziesięciolecia  twojego,  Ojcze  Święty, 
pontyfikatu ukazały się drukiem, i by dla szkół ważniejszych zostały zalecone. 

Wiesz,  kardynale  Stefanie,  rad  jestem  wielce  z  twojej  gorliwości,  ale  też  nie  chcę,  aby 

gorliwość owa zamieniała się w nadgorliwość. Nigdy bowiem nie rozmawiałeś ze mną na ten 

69 
temat, ani też ja ci takiej pracy nie zleciłem. Chciałem, aby niektóre dekrety i kanony nie 

przedostały się do wiedzy powszechnej. A tu dowiaduję się, że je – wbrew mojej woli – opu-
blikowano.  Wziąłem  z  Kurii  owo  „  dzieło”  Bernarda  z  Composteli  i  powiedzieć  muszę,  że 
jest w nim to, czegom sobie nie życzył, a nie ma tego, co powinno być umieszczone. Z tych to 
względów powiadam, że gorliwość nie może przechodzić w nadgorliwość. Kardynałowi Kon-
radowi  podobne  uchybienie  nie  zdarzyło  się,  mimo  że  prowadził  sprawy  o  wyjątkowej  aż 
delikatności. 

Jeśli Wasza świątobliwość nie jest ze mnie zadowolony, może zamienię się zadaniami z 

kardynałem Konradem! 

Jeszcze  raz  powtórzę,  Stefanie,  nie  zamieniaj  gorliwości,  którą  w  tobie  zaiste  cenię,  w 

nadgorliwość,  która  częściej  jest  wadą  niż  zaletą.  Nie  przyganiam  twemu  nadzorowi  nad 
Kurią papieską, ale nadmiernej w tej Kurii samodzielności, która prowadzi do omijania mnie 
w sprawach, w których winieneś znać mój pogląd. Chciałbym więc, byś dyskretnie, jeśli jest 
to możliwe, wycofał „ dzieło” Bernarda z Composteli nie tylko ze szkół w Paryżu i Bolonii, 
ale i z innych miejsc poza Kurią. Opracowanie tego rodzaju powinno się powierzyć komuś ta-
kiemu jak Bernard z Pawii, którego Compilatio prima najpewniej jest ci znane. Na tym trzeba 
się  wzorować,  a  nie  na  sporządzonej  przez  Bernarda  z  Composteli  kompilacji,  gdzie  mamy 
chaotyczny natłok materiałów i gdzie są dokumenty, które nie powinny się ukazać w zbiorze. 
Dać  komuś  dostęp  do  kancelarii  papieskiej,  to  czasami  tak  jak  wpuścić  złodzieja  do  domu, 
bez żadnego nadzoru. Sprawę wyboru kanonów i dekretałów trzeba uzgadniać bezpośrednio 
ze  mną,  stąd  wykonanie  takiego  ze–  stawienia:  Compilatio  antigua  –  zlecę  swemu  notariu-
szowi, Piotrowi z Benewentu. 

Przepraszam, Wasza Świątobliwość, za grzech nadgorliwości. Może nie będzie mi poczy-

tana za grzech ciekawość: co tak szczególnie drażniącego jest w kompilacji Bernarda z Com-
posteli, że aż osobiście fatygowałeś się, Ojcze Święty, w tej sprawie do Kurii? 

background image

Czy  potrzebny  jest  w  zbiorze  dekretał  o  zakończeniu  czwartej  krucjaty  w  granicach 

dawnego  Cesarstwa  Bizantyjskiego  i  zgoda  na  odstąpienie  od  dobycia  Grobu  Świętego  i 
Świętego  Miasta?  Czy  sądzisz,  że  uda  się  wytłumaczyć  wszystkim,  w  jak  szczególnych 
chwilach decyzję tę podejmowałem i że ona też służy -na swój sposób – Stolicy Apostolskiej i 
przyszłym  wysiłkom  odebrania  miejsc  świętych  Saracenom?  Kto  to  zrozumie  czytając 
dekretał?  A  może  potrzebne  są  materiały  o  powołaniu  legatów  dla  przekonania  Ottona,  by 
zrezygnował  z  marzeń  o  cesarskiej  koronie?  Jak  to  jemu  wytłumaczyć,  kiedy  niedługo 
przyjedzie  do  Rzymu  na  koronację?  I  wiele  innych  przykładów,  które  trudno  nazwać  tylko 
brakiem  rozsądku  autora  zbioru,  bo  raczej  brakiem  czujności  ze  strony  nadzorujących  jego 
pracę. 

Ojcze Święty – zaufałem Bernardowi z Composteli. 
I o to  właśnie mam do  ciebie pretensję, kardynale Stefanie.  Zaufałeś nie dając ścisłych 

wskazówek.  Zezwoliłeś  po  prostu  na  wpuszczenie  go  do  kancelarii  papieskiej.  Skończmy 
jednak z tą sprawą. Powiedziałem, że zadanie to zlecę Piotrowi z Benewentu... A co z Otto-
nem, zgodził się z naszymi zaleceniami adresowanymi do przyszłego władcy Świętego Cesar-
stwa Rzymskiego? 

Tak, Ojcze Święty! Zgodził się na wszystkie postawione mu warunki. Potwierdzi umowę 

sprzed ośmiu lat, a nadto pomoże w zwalczaniu herezji na terenie cesarstwa i poza jego grani-
cami. Obiecał nie wtrącać się do wyboru biskupów i opatów, a także uznał prawo do ich bez- 

70 
pośrednich  apelacji  w  Stolicy  Apostolskiej.  Uzgodniliśmy  zgodnie  z  uwagą  Waszej 

Świątobliwości, że podpisanie umowy nastąpi przed Wielkanocą roku przyszłego w Spirze. 

Dobrze załatwiona sprawa! 
30 PAŹDZIERNIKA A.D. 1209 
Powiedz,  Ottonie,  czy  wypada  księciu,  królowi  lub  nawet  cesarzowi  zabierać  to,  co 

należy do Kościoła rzymskiego? 

Odpowiedź jest aż nazbyt oczywista, wszakże każdy z nas pomny jest słów Chrystuso-

wych: „ Co boskie, Bogu, co cesarskie – cesarzowi” , ale przed odpowiedzią winienem zapy-
tać, czy chodzi o władców chrześcijańskich, sam bowiem rozumiesz, Ojcze Święty, że żaden 
władca saraceński nie zgodzi się z treścią mojej odpowiedzi. Kto wie też, czy zgodził– by się 
z nią ruski książę, wprawdzie chrześcijanin, ale z Kościoła greckiego. 

Jeśli mam być szczery, to teraz, kiedy zabrakło bizantyńskiego patriarchy, nie wiem, wy-

znawcami jakiego Kościoła są książęta ruscy, choć wiem, jaką wiarę widziałbym u nich naj-
chętniej. 

To też zrozumiałe, Wasza Świątobliwość, ale kto chciałby zwady z tą mnogością ruskich 

plemion i księstw? 

Dlaczego  zaraz  zwady?  A  może  wystarczy  pomóc  Inflantom  w  dobywaniu  Liwów  i 

Estów, a Polsce w nawracaniu Prusów, aby być coraz bliżej księstw ruskich. Patrz-biskup owi 
Albertowi  zaleciłem,  aby  płacił  daniny  księciu  połockiemu  i  republice  nowo–  grodzkiej.  I 
Zakon Kawalerów Mieczowych – płaci, póki jest słaby! Kiedy umocni się, to może będzie – 
odwrotnie?! Polsce zaś zezwolę na nawracanie Prusów. Arcybiskup Kietlicz już rozpoczął tę 
zbożną sprawę, ale przecież samymi cystersami nie nawróci się Prusów, pomóc będą musieli 
rycerze, na przykład krzyżowcy domu niemieckiego. 

Nic nie będę miał przeciw takiemu zamiarowi, Wasza Świątobliwość, a nawet swoją dru-

żyną zamysł taki wesprę. 

Nie rozumiesz mnie, cesarzu Ottonie IV, ja nie oczekuję twojej akceptacji – dla takiego 

zamysłu!  Raczej  przed  tobą  rysuję  możliwości  za–  istnienia  sytuacji,  z  których  ty  możesz 
skorzystać. Czyżeś nie przyrzekał mi w Spirze, że pomagał będziesz w nawracaniu pogan? A 
o tym przecież mówimy! 

Wybacz,  Wasza  Świątobliwość,  źle  zrozumiałem  twoją  wypowiedź.  Odpowiedzialność 

background image

za  Święte  Cesarstwo  Rzymskie  Narodu  Niemieckiego  –  to  ogromna  odpowiedzialność! 
Często aż rozprasza. 

Wolałbym, byś był odpowiedzialny za Święte Cesarstwo Rzymskie i byś, tak jak twoi po-

przednicy,  służył  Stolicy  Apostolskiej,  a  nie  skupiał  swojej  uwagi  na  państwie  narodu  nie-
mieckiego. 

Mam nadzieję, że nie myślisz, Ojcze Święty, o Fryderyku Barbarossie? 
Nie, myślałem o Sztaufach! 
71 
A jednak o mały włos Filip Szwabski nie stał się cesarzem! 
Cesarzem jesteś ty, Ottonie! 
A nie jest to dzieło przypadku?! 
Czy aż tak nisko cenisz swoją koronację i swoją osobę? Ja zaprosiłem cię do Rzymu, aby 

cały  chrześcijański świat  wiedział, że koronując cię, wy– noszę zarazem  na pierwszego po-
śród cesarzów i królów. Sameś tego pragnął, Ottonie. Przyrzekłeś wierność Kościołowi i Sto-
licy Apostolskiej i w Spirze, i w Rzymie. Ufam, ci i wierzę w ciebie! 

Czemu  więc  pytałeś,  Ojcze  Święty,  o  to,  czy  mi  wolno  zabrać  coś,  co  należy  do 

Kościoła? 

Zadając ci to pytanie myślałem o angielskim królu Janie. Chciałem poradzić się ciebie: 

co  mam  uczynić  z  tą  sprawą?  Wiesz  przecież,  że  nałożyłem  interdykt  na  Anglię,  a  król  w 
odwecie zagarnął kościelne majątki. Będę musiał wykląć Jana. 

To straszne, Ojcze Święty!... Ale też zastanowić się trzeba, czy gest ten będzie skuteczny 

i czy nie narazi bardziej twego autorytetu niż króla Jana. 

O czym ty mówisz, Ottonie?! 
Przecież zapytałeś mnie, Ojcze Święty, co sądzę o tej sprawie i próbuję odpowiedzieć. 
Mówisz o geście Jakimś, a ja o wyklęciu króla Jana! 
O tym samym więc mówimy! Jan zgarnął kościelne majątki, ale dzięki temu obniżył do 

tak  niskich  rozmiarów  podatki  dla  ludności,  iż  to  staje  się  zaraźliwe.  Od  blisko  pół  roku 
spotykam  się  w  Niemczech  z  oczekiwaniem,  iż  postąpię  tak  samo,  rzecz  oczywista  z 
podatkami i z majątkami kościelnymi. 

Bo zaczną doszukiwać się groźby w tym miernym żarcie. 
Dla  Anglików  nie  jest  to  żart,  skoro  płacą  mniej  podatków,  ba,  nawet  chętnie  garną  się 

pod wojskowe sztandary Jana. Wiem od swoich zaufanych w Londynie, że rozbił on Szkotów 
i Walijczyków, a podobno w Irlandii odnosi sukcesy... Dziś wyklęcie Jana może być przyjęte 
w Anglii jako objaw bezsiły Stolicy Apostolskiej. 

Zuchwały jesteś, Ottonie! 
A może widzi Wasza Świątobliwość kogoś, kto mógłby ruszyć ze swoimi wojskami prze-

ciw Anglii? 

Myślałem, że ty będziesz mógł i chciał to uczynić. 
Ani nie mogę, ani też nie chcę! Przede wszystkim, skąd wziąć odpowiednio dużą flotę? 

Utrecht handel z Anglią prowadzi i swoich okrętów nie da. Brema i Hamburg za mało mają 
okrętów. Na zbudowanie floty, zebranie załóg i ich przeszkolenie dwa lata mało... Nie mogę 
powiedzieć, że mógłbym i chciał– bym takie zadanie spełnić, bo Jest ono w chwili obecnej – 
po prostu niemożliwe do wykonania! 

72 
Muszę  więc  radzić  sobie  bez  ciebie,  Ottonie?  Bo  wyklęcia  Jana  stało  się  już  faktem. 

Widzę, żeś o tym nie wiedział. 

Wiedziałem!  Przecież  ogłosiłeś  to  wiosną,  Ojcze  Święty,  ale  nie  zamierzałem  sprawy 

traktować  po–  ważnie.  Pogroziłeś  palcem  Anglii  i  jej  władcy  –  sprawa  to  Stolicy 
Apostolskiej, a nie moja. 

W Spirze deklarowałeś inne stanowisko! 

background image

Nieprawda! Żadnych rozmów na temat Anglików ani przed Spirą, ani po – nie prowadzi-

łem. Nikomu też nie obiecywałem, że ruszę przeciw temu państwu. 

Przyrzekałeś wspierać Kościół rzymski przeciw jego wrogom! 
Jeśli przekona mnie ktoś, że chrześcijańska – choć bez biskupów – Anglia stanowi zagro-

żenie dla Kościoła, to gotowem przeciw niej ruszyć! 

Mówimy o postępowaniu Jana. 
Podług mnie, mówimy o królu Anglii. 
Widzę, że nic potępiasz niecnej postawy Jana wobec Kościoła. Chyba nie będę miał w to-

bie sojusznika przeciw bezbożnikowi. 

Jeśli ciężko zgrzeszy, jeśli okaże się bezbożnikiem, będę przeciw niemu! 
Zabierając majątek Kościoła rzymskiego, nie zgrzeszył? Nie postąpił jak bezbożnik wła-

śnie?!  Czy  podobnie  nie  chcą  postępować  albigensi  we  Francji  i  bogomili  w  Bułgarii?  Na 
jednych  i  na  drugich  przyjdzie  pora.  Wcześniej  czy  późni  ej  kara  dosięgnie  również  Jana. 
Szkoda, że zostanie mu wymierzona bez twojej, Ottonie, pomocy. Szkoda, bom myślał, żeś 
bardziej władcą Świętego Cesarstwa Rzymskiego niż Cesarstwa Narodu Niemieckiego! 

To książęta Rzeszy wybrali mnie na króla! 
Na króla tylko. Jam zaś koronował cię na cesarza!... 
2 GRUDNIA A.D. 1209 
Podnoszę  cię,  Hugolinie,  do  godności  kardynalskiej.  Chcę,  byś  zajął  się  w  Kurii 

wszystkimi  zakonami.  Przypominam,  że  na  jutrzejszej  audiencji  mam  przyjąć  Franciszka 
Bernadone z Asyżu i jego konfratrów. 

Dziękuję  za  wyniesienie.  Wasza Świątobliwość. Co  zaś  tyczy  się  Franciszka  z  Asyżu  i 

jego towarzyszy, to po rozmowie z kardynałem Janem od Świętego Piotra, zawróciłem całą tę 
gromadkę i oczekują oni na jutrzejszą z tobą, Ojcze Święty, rozmowę. 

Co sądzisz o tym towarzystwie? Nie przypominają ci oni  – nie daj, Boże – waldensów 

lub albigensów? 

73 
Swoją opinię opieram na tym, co przekazał mi dostojny kardynał Jan Colonny. Oto ów 

Franciszek z Asyżu, to syn wielce szanowanego i zasobnego kupca Piotra Bernadone. Majęt-
ności porzuciwszy wybrał z cnych pobudek życie w niedostatku. Zebrał dwunastu towarzyszy 
i  chce,  naśladując  Jezusa  Chrystusa,  przywracać  Kościołowi  tych,  co  od  Ewangelii  odeszli. 
Podobnie wprawdzie jak bułgarscy bogomili rozpowiada  naiwnie, że prałaci za wielkie ma-
jątki posiadają i w pałacach, a nie w ubóstwie żyją, ale też dodaje zaraz, że zamierza: „ na– 
wrócić prałatów z całą pokorą i należnym im szacunkiem” . W sumie człowiek to religijny i 
od– dany Kościołowi, może nieco naiwny i z duszą prostaczka. 

Wiesz sam, kardynale Hugolinie, że szaraczkowie niekształceni, naiwnie religię i sprawy 

Kościoła sobie wyobrażając, więcej szkody niż pożytku przy– nieść mogą. Patrz: i albigensi, i 
waldensi  niby  w  imię  Kościoła  i  Syna  Bożego  występują,  a  jakie  spustoszenie  do  Kościoła 
wnoszą. Toż i Saraceni na swój sposób w Boga wierzą, ale to nie oznacza, że mogą być trak-
towani  jako  wyznawcy  Kościoła  rzymskiego.  Powiadam  ci  naiwni  wiele  szkody  wyrządzić 
mogą.  Bacz,  że  Jezus  Chrystus  pierwej  długo,  nawet  najbliższych  mu  Apostołów,  nauczał, 
zanim ich między ludzi puścił. W tej sprawie zgadzam się całkowicie z kanonikiem Domini-
kiem Guzmanem. Ma on rację, że winniśmy stworzyć zakon kształconych kaznodziejów, któ-
rzy pojawiać się będą na czas w takim miejscu, w którym oczekuje się na słowo Boże... Jeśli 
tak nie postąpimy, zawsze znaleźć się może ktoś, kto ani spraw dobrze nie rozumie, ani Ko-
ściołowi nie służy, a w jego imieniu wypowiadając się, bardziej niż wróg – religii szkodzi! 

Tak  samo  myślę,  Ojcze  Święty,  i  z  tych  względów  uważam,  że  złożoną  petycję 

Franciszka można poważnie rozważyć wówczas, kiedy zastosuje się on do naszych zaleceń. 

Jakie zalecenia masz na uwadze? 
Po  pierwsze  uważam,  że  cała  trzynastka  powinna  pozostać  w  Rzymie  do  czasu,  gdy 

background image

Franciszek  otrzyma  święcenia  diakonatu,  a  uczniowie  jego  zostaną  zaliczeni  do  stanu 
duchownego...  Nadto  powinni  złożyć  Ojcu  Świętemu  ślub  posłuszeństwa  i  przyrzec,  że  w 
kazaniach swoich nawoływać jeno będą do pokuty i udziału w krucjatach, nie odnosząc się, 
ani  też  nie  komentując  Ewangelii,  dopóki  święceń  stosownych  nie  otrzymają!  Wówczas  to 
mogą  pozostać  w  Asyżu.  Tam  właśnie  niewielki  klasztorek  mają  benedyktyni,  którzy 
przenoszą  się  do  nowych  zabudowań.  Mogliby  więc  Franciszkowi  stare  zabudowania 
przekazać... 

Tak, to dobry zamysł! A sądzisz, że Franciszek Bernadone, czy jak go zowią: Franciszek 

z Asyżu, zgodzi się na warunki, jakie stawiasz? 

Jeśli jest rzeczywiście oddany sprawom Kościoła rzymskiego, jak głosi – nie tylko powi-

nien, ale wręcz musi się zgodzić! W przeciwnym razie wystawi się na oskarżenie, że do albi-
gensów albo bogomilów przystaje, co zamierzam mu uświadomić. 

Dobrze! Rozmawiaj więc z Franciszkiem z Asyżu i Jutro z samego rana uwiadom mnie o 

wyniku tej rozmowy. 

74 
ROZDZIAŁ XI 
4 MAJA A.D. 1210 
Ojcze  Święty!  Chcąc  najlepiej  wykonać  otrzymane  od  ciebie  zadanie  przyjechałem  do 

Rzymu po twoją . radę. Na radę ową czeka przede wszystkim król Filip, który wraz z kardy-
nałem Curconem pomagał nam męża wybrać dla królowej Marii. 

I kogóż to proponujesz Marii, kardynale Konradzie? 
Nie  tyle  ja,  Wasza  Świątobliwość,  co  król  Filip.  Przedstawił  on  delegacji  z  Królestwa 

Jerozolimskiego  rycerza  Jana  z  Brienne,  walecznego  dowódcę  francuskich  wojsk 
królewskich, który w boju i pro– I wadzeniu układów wielkie ma doświadczenia. 

Może dobrze strzec spraw Królestwa Jerozolimskiego Jeśli umie pertraktować. Czego w 

nim więcej? rycerza czy dyplomaty? 

Wasza  Świątobliwość,  to  zacny  rycerz,  teraz  już  do  sześćdziesiątki  się  zbliża  i  król 

bardziej  w  nagrodę  za  jego  zasługi  przeszłe  –  na  ten  ożenek  przystaje,  niż  na  cokolwiek 
więcej licząc... 

To bardzo dobrze. Znaczy więc, że jest to roztropny człowiek! 
Tak też mniemam, bo bogobojny i ubogi to rycerz. 
Ubogi, powiadasz? A ile w wianie dla niego wnosi król Filip? 
Czterdzieści  tysięcy  funtów  srebrem  i  spodziewa  się,  że  zgodnie  z  obietnicą  taką  samą 

sumę dasz mu i ty, Ojcze Święty... 

A to chytry lis! Swego własnego dowódcę, który już mu jest nieprzydatny, chce dać na 

Królestwo Jerozolimskie i tym sposobem umocnić francuskie wpływy na Wschodzie i ja mam 
Jeszcze za to płacić?! Zgodziłeś się na to, kardynale Konradzie? Czyż nie widzisz, że francu-
skie  jest  Cesarstwo  Łacińskie,  teraz  francuskim  będzie  Królestwo  Jerozolimskie?  Jeśli  do 
połączenia  ich  dojdzie,  tylko  Francja  na  Wschodzie  będzie  zabezpieczać  interesy  Kościoła 
rzymskiego.  Jeśli  zaś  Otto  IV  jest  władcą  Świętego  Cesarstwa  Rzymskiego,  powinien  na 
Wschodzie on właśnie, a nie Filip, bronić granic państw do Kościoła przynależnych! Co są-
dzisz o tym? 

Uważam,  Ojcze  Święty,  że  Otton  IV  niepewnym  jest  cesarzem.  Nie  wierzę  w  jego 

lojalność ani oddanie, to – Welf!... 

Otóż  właśnie.  Od  dawna  wiedziałem,  kardynale  Konradzie  z  Moguncji,  że  jesteś 

zwolennikiem  Sztaufów,  a  nie  Welfów,  stąd  też  polecałem  ci  sprawy  odległe  od 
niemieckich... 

75 
Wybacz, Ojcze Święty, ale pewien jestem, że twoja niechęć do Sztaufów, wmówiona ci 

przez kardynała Gwido,  nie ma żadnych uzasadnień. Czy oto  kiedykolwiek Filip  Szwabski, 

background image

mimo żeś go jawnie zwalczał – wystąpił przeciw tobie lub przeciw Kościołowi naszemu? 

Wprawdzie  jawnie  tego  nie  czynił,  ale  jego  umowa  z  Bizancjum,  jego  ożenek  „ 

świadczyły  o  chęci  zawiązania  sojuszu  obu  cesarstw  –  właśnie  przeciw  Kościołowi 
rzymskiemu! 

Tak  można,  Wasza  Świątobliwość,  wnioskować,  Jeśli  nie  zna  się  bezstronnie 

przedstawionych szczegółów... 

To zarzut przeciw mnie kierowany? 
Jak bym śmiał. Ojcze Święty! To, co powiedziałem przed chwilą, odnoszę do kardynała 

Gwida i jego doradców... Na przykład – sprawę ożenku Filipa znam dokładnie i właśnie bez-
stronnie, bo z kancelarii odległego królestwa sycylijskiego. W czasach cesarza Henryka VI, 
kiedy zdobył on Sycylię, wśród wziętych do niewoli Normanów była też wdowa po ich wład-
cy, królu Rogerze, który to chcąc nawiązać sojusz z Bizancjum poślubił córkę Izaaka Angelo-
sa – Irenę! Kiedy zaś ujrzał ją biorący udział w wy– prawie brat Henryka – Filip, zakochał się 
w  niej  od  pierwszego  wejrzenia.  A  była  to  niezwykłej  urody  kobieta.  To  miłość  płomienna 
była powodem ich ślubów, a nie żadna chęć połączenia Niemiec z Bizancjum. Podobnie, po-
sądzanie, że młody książę Aleksy uciekłszy z więzienia w Konstantynopolu ^ przyjechał do 
Filipa  coś  knować  przeciw  Rzymowi  –  kłóci  się  z  prawdą.  Przyjechał  on  bowiem  przede 
wszystkim do siostry swojej – Ireny. A gdzie miał zresztą uciec przed prześladowcami? Było 
to jedyne miejsce poza granicami Bizancjum, w którym miał prawo liczyć na coś więcej niż 
kazamaty. Z tego jednak, co wiem, Filip nie udzielił mu większej pomocy, kiedy poznał twoje 
w tej sprawie stanowisko... To, że jestem zwolennikiem Sztaufów, nigdy wpływu nie miało 
na  spełnianie  poruczonych  przez Waszą  Świątobliwość  zadań. Jest  prawdą,  że  bolało  mnie, 
kiedym odsuwany był od spraw niemieckich. Są mi one przecież lepiej znane niż kardynałowi 
Gwido, który popierał w Rzeszy silniejszego księcia w danej chwili, a nie tego, który lepiej w 
sprawach Kościoła rzymskiego może występować. 

Sądzisz więc, że uczynić tego nie może, lub nie będzie mógł – popierany przez Gwida ce-

sarz Otton Welf? 

Nie tylko tak sądzę, ale pewien jestem, ba, takie mam informacje z Rzeszy, że Otton woj-

ska zbiera i na wyprawę się szykuje. Jeśli zaś nie jest to piąta wyprawa krzyżowa ani krucjata 
ku Liwom, bo tam Zakon Kawalerów Mieczowych dobrze sobie radzi, to gdzie wojska Ottona 
mogą wybierać się bez zgody Waszej Świątobliwości? 

To nie jest możliwe! Kłamiesz, kardynale Konradzie. Otto nie zbiera żadnej armii, wie-

działbym coś o tym! 

Ojcze  Święty,  zarzut  kłamstwa  godzi  w  mój  rycerski  honor,  acz  z  ust  twoich 

wypowiedziany może być tylko przyganą, a nie obrazą, proszę cię jednak, byś choć na chwilę 
uznał, że godzien jestem zaufania, a więc warte jest to co mówię-poważnego zastanowienia... 
Jeśli bez twojej wiedzy  i  zezwolenia cesarz Otton  IV  gromadzi  wojsko, to  gdzie z armią tą 
będzie zmierzał? 

Nie  ma  Otton  żadnych  powodów,  by  ruszyć  ku  Francji  czy  Anglii  ani  nawet  ku 

Cesarstwu  Łacińskiemu.  Jego  wyprawa  skieruje  się,  być  może,  na  wschód,  ku  Polsce  albo 
Rusi... 

76 
A jeśli nie byłby to i ten kierunek? 
Dostojny  kardynale  Konradzie,  proszę  ze  mną  nie  zabawiać  się  w  zgadywanki. 

Postawiłeś  ,,mocne”  zarzuty  cesarzowi,  a  także  kardynałowi  Gwido.  Żądam  stanowczo 
natychmiastowych wyjaśnień! 

Oto  dowiedziałem  się  od  zaufanych  z  Moguncji,  że  Otton  Welf  rzeczywiście  wojsko 

zbiera i zapasy na dłuższą wyprawę sposobi. Uznałem za konieczne bliższe zainteresowanie 
się tą sprawą. 

Stop! A kto ci na to zezwolił, przecież sprawy Świętego Cesarstwa Rzymskiego kardyna-

background image

łowi Gwido podlegają, chyba nie zechcesz mi wmówić, że wyprawa planowana była ku pod-
ległemu ci Królestwu Jerozolimskiemu?! 

Ależ skądże! Wyprawa jest planowana ku Królestwu Sycylii! 
Co?! To niemożliwe! Cesarz Otton przyrzekał mi w Spirze, że nigdy nie będzie tego pró-

bował, ba -próbom takim będzie się przeciwstawiał! Podpisał ugodę... 

Uczynił to przed koronacją. 
Mógłby być aż tak podły wobec mnie i tak grzeszny wobec Kościoła? 
Czas pokaże, Ojcze Święty, czy ja mam rację. Wiem jedno: król Sycylii Fryderyk II jest 

Sztaufem, a cesarz uważa, że nie może w cesarstwie być władcą jednocześnie Welf i Sztauf... 

Ale  przecież  Królestwo  Sycylii  nie  podlega  cesarstwu  -jest  moim  lennem.  Tak  właśni 

przyrzekł mi Otton w Spirze. 

Powtórzę: uczynił to przed koronacją... 
Wiesz  ty  co,  kardynale  Konradzie?!  Przestań  zajmować  się  wyimaginowaną  sprawą 

najazdu  na  Sycylię!  Zajmij  się  dobrym  zamążpójściem  królowej  Marii.  Sycylią  zajmowałeś 
się  do  czasu  dojrzałości  Fryderyka,  dziś  jest  on  już  samodzielnym  królem,  a  więc  poradzi 
sobie i bez ciebie. 

A jeśli nie poradzi pod naporem zbrojnych od– działów cesarstwa? 
Wówczas Otton zostanie wyklęty, a ty decydował będziesz, kto ze Sztaufów zostanie no-

wym władcą Świętego Cesarstwa Rzymskiego! 

A nie lepiej zapobiec takim zdarzeniom? 
Kardynale  Konradzie!  Jakim  zdarzeniom?  Temu,  że  nowy  cesarz  gromadzi  i 

przygotowuje wojska, co jest rzeczą naturalną zupełnie i o czym informował mnie w Spirze. 
A  jak  myślisz,  kto  pomoże  Cesarstwu  Łacińskiemu,  jeśli  ruszy  przeciw  niemu  Laskaris  z 
sułtanem Ikonium? 

To jest niemożliwe, Wasza Świątobliwość, przecież przed rokiem sułtan Kajchusrew, po-

tajemnie, za pośrednictwem Wenecji, zawarł przymierze z Cesarstwem Łacińskim, a Teodor 
Laskaris z królem naszej Małej Armenii. Przecież odpowiadam za sprawy Królestwa Jerozo- 

77 
limskiego  i  wiele  wiem  o  sąsiadach,  między  innymi  to,  że  cesarz  z  Nicei  i  sułtan  z 

Ikonionu zabiegają o przymierze z nami i nie stanowią w chwili obecnej żadnego zagrożenia. 

Za mało słuchasz mnie, kardynale Konradzie, a za bardzo ufasz swojej -jak widzę, rozbu-

dowanej nadmiernie – wyobraźni. Od kilku już miesięcy jesteś w Paryżu i nie masz świeżych 
wiadomości  ze  Wschodu.  A  wiedzieć  ci  trzeba,  że  wiele  się  tam  zdarzyło.  Oto  były  cesarz 
Bizancjum Aleksy III Angelos szukał opieki na dworze sułtana Ikonium i zażądali wspólnie, 
żeby Teodor Laskaris zrzekł się tronu Cesarstwa Nicejskiego. Doszło do bitwy, w której zgi-
nął Kajchusrew, a Aleksy dostał się do niewoli. Nowym sułtanem Ikonium jest Kajkawus I i 
on właśnie szuka porozumienia z silnym teraz Teodorem Laskarisem. Jeśli zawrą przymierze 
– armia zbierana przez cesarza Ottona okaże się niezwykle przydatną! 

Nie wiedziałem o tym, Ojcze Święty. 
Jeśliś  nie  wiedział,  to  czemu  nie  słuchasz  mnie,  tylko  oskarżasz  i  cesarza,  i  kardynała 

Gwi-do?! Mówże wreszcie, czy ów kandydat  na męża królowej  Marii zagwarantuje pokój  z 
Sala-dynem? 

Wybacz, Wasza Świątobliwość. Pewien byłem wieści, jakie mi z Rzeszy przywieziono, 

ale nie mam prawa ich podtrzymywać, skoro uważasz je za bezpodstawne. Jeśli zaś chodzi o 
oblubieńca królowej Marii – chce on pokoju z Saladynem. 

W  takim  razie  dołożę  połowę,  a  więc  czterdzieści  tysięcy  funtów  srebrem  dla...  Jakżeż 

ów rycerz się zowie? 

Jan z Brienne, Wasza Świątobliwość. 
Potwierdź więc Filipowi, że godzę się z jego propozycją, choć przyznam szczerze, że w 

ten sposób coraz bardziej przybliżam do siebie Francję, zamiast Święte Cesarstwo Rzymskie, 

background image

ale słowo się rzekło! Kiedy  będziesz z oblubieńcom  Marii i poselstwem zmierzał  ku Akce, 
koniecznie  wstąpcie  do  Rzymu,  chciałbym  porozmawiać  z  przyszłym  władcą  Królestwa 
Jerozolimskiego. Później udaj się wraz z nim do Akki, będziesz tam moim legatem do czasu 
zawarcia układów pokojowych z Saladynem. 

Wybacz mi, Ojcze Święty, ale w Egipcie i w Królestwie Jerozolimskim nazywają owego 

Saracena Al-Adiiem. 

A  w  Rzymie,  kardynale  Konradzie,  zowią  go  Saladynem!  Oj,  widzę,  że  znowu  swoje 

racje nad moje wynosisz. 

18 WRZEŚNIA A.D. 1210 
Cieszę  się  ogromnie,  kardynale  Robercie,  z  postępów  i  wyników  krucjaty  przeciw 

albigen-som. Pilnuj tego, by Szymonowi z Montfortu nie zabrakło niczego, co miałoby służyć 
rozbiciu  w  proch  heretyckiej  Langwedocji  Podziękuj  też  królowi  Filipowi  za  pomoc  dla  tej 
wyprawy i za wybór męża dla królowej Marii. To wszystko raduje, tak jak i twój przyjazd... 
Jest jednak sprawa, z której nie jestem zadowolony. 

Myślisz, Ojcze Święty, zapewne o uniwersytecie? 
78 
Tak jest w istocie. Trudno mi pogodzić się z myślą, że na uniwersytecie w Paryżu nauki 

wyzwolone będą wykładane z pominięciem filozofii Arystotelesa. Wyobraź sobie, że w Pad-
wie czy Bolonii zakazałbym wykładania prawa. Wówczas trzeba by było za– mknąć te uczel-
nie. Dlaczego chcesz podobnie po– stąpić w Paryżu? 

Wasza Świątobliwość, ja nie mam zamiaru na– stawać na dzieła Arystotelesa, czy ściślej 

na wszystkie jego dzieła, ale przecież synod biskupów w Sens zakazał, pod karą wyklęcia – 
czytania i wyjaśniania na wykładach publicznych i prywatnych większości ksiąg tego filozo-
fa... 

Rozumiem,  kardynale  Robercie,  taki  zakaz  obowiązujący  ludzi  niedojrzałych,  którym 

rzeczywiście myśli Arystotelesa mogą zamącić w głowach, ale jak wyobrazić sobie wykłady z 
nauk wyzwolonych bez ośmiu ksiąg Fizyk!?... 

Obecnie Jest też wykładana Metafizyka, która już nie tylko studentom, ale i profesorom 

może w głowach zamącić. 

Przesadzasz, kardynale. Czytałem Metafizykę i nie pomnę, abym się wzdrygnął przed ja-

kimś sformułowaniem zawartym w tej pracy. 

Tego się ogromnie obawiałem, Wasza Świątobliwość. Tego właśnie, że mimo wysiłków 

synodu w Sens, zechcesz przekonywać mnie o zasadności wykładania Fizyki czy co gorsza – 
Meta– fizyki... 

Co u licha tak was nagle odstraszyło od Arystotelesa? 
Nie nas, Ojcze Święty, lecz wiernych. Wielu młodych ludzi, którzy uczyli się nauk wy-

zwolonych na paryskim uniwersytecie, przyłączyło się albo też i stanęło na czele albigensów. 
To zmusiło nas do dokładniejszego przyjrzenia się wykładom nauk wyzwolonych na uniwer-
sytecie. I rzeczywiście głów– nie chodzi o Metafizykę Arystotelesa... 

A cóż w niej takiego heretyckiego? 
Jeśli  zechcesz,  Ojcze  Święty,  mogę  odczytać  ci  te  zdania,  które  w  Sens  uznaliśmy  za 

szkodliwe, ale chciałbym dodać, że jest tych zdań ponad tysiąc... 

Przeczytaj choćby niektóre, bym zorientował się w charakterze zarzutów. 
Zacznę od Metafizyki, choć i z Fizyki wybraliśmy niemało przykładów... 
Zaczynaj wreszcie! 
„ Bóg myśli tylko o sobie, bo jest najdoskonalszy, a więc może myśleć tylko o myśleniu” 

... 

A cóż to za tłumaczenie?! Pamiętam to zdanie, jako że Metafizykę czytałem z ksiąg grec-

kich. Uderzyło mnie wówczas, przed laty, piękno tego, co Arystoteles mówił o myśleniu Bo-
żym. Pamiętasz: „ noesis noeseos noesis” . Należałoby to przetłumaczyć: „ myślenie jest my-

background image

śleniem myślenia” , a nie: „ myślenie jest myśleniem o myśleniu” . Czytaj dalej! 

„ Dusza jest pierwszą entelechią ciała naturalnego.” 
79 
A  cóż  chcecie  od  tego  zdania?  Czyż  dusza  nie  jest  aktualnością  człowieka,  czyż  nie 

umiera on, kiedy mu owej aktualności zabraknie? 

Ale  wcześniej  Arystoteles  powiada,  że  „  Pierwsza  istota  nie  ma  materii.  Jest  czystą 

aktualnością” . Jeśli i dusza nasza jest ową aktualnością, to stanowi fragment Boga w nas, a 
przecież zostaliśmy stworze– ni nie z części Boga, jeno na obraz i podobieństwo Boże... 

Tak rozumując, przyczepić się można do każdego zdania! 
Niewiele też zostało zdań, do których nie mieliśmy uwag, stąd zakazano w Paryżu studio-

wania Arystotelesa. 

Skoro podjęliście tę decyzję i do tego taką, która, jak powiedziałem, nie podoba mi się, 

czego oczekujesz, kardynale, ode mnie? 

Tego, rzecz oczywista, że zakażesz czytania i wykładania ksiąg Arystotelesa, pod groźbą 

klątwy, we wszystkich uniwersytetach. 

Najpierw  mam  wykląć  tych,  co  wykładają,  później  –  co  czytają,  w  końcu  tych,  którzy 

kiedykolwiek  czytali,  albo  wykładali  Arystotelesa?  Czy  tak,  dawny  żaku  uniwersytetu 
paryskiego -– Robercie du Curcon? Czy ciebie i siebie mam też wykląć? 

Raczysz żartować z naszych postanowień w Sens, Ojcze Święty! 
Drogi  Robercie,  nawołuję  cię  po  prostu  do  za–  chowania  umiaru.  Co  innego  krucjata 

przeciw albigensom, a co innego wykłady nauk wyzwolonych na paryskim uniwersytecie. 

Z  mego  punktu  widzenia.  Wasza  Świątobliwość,  to  niezupełnie  różne  sprawy. 

Powiedzmy  nawet,  że  ci  żacy  z  Langwedocji  wracają  pośród  albigensów  nie  skażeni  przez 
księgi  Arystotelesa. Ale  jak Szymon z Montfortu, dobywszy  któreś z langwedockich miast, 
ma  rozdzielić  jego  mieszkańców  na  tych,  którzy  tylko  albigensów  popierają  myślą  i  tych 
którzy popierają czynem, a może takich, którzy są im przeciwni? 

Z pewnością heretycy będą występowali przeciw wojskom Szymona, a prawdziwi chrze-

ścijanie przy– łączą się do niego. 

Niestety, tak właśnie nie jest. Wszyscy występują przeciw wojskom krucjaty. 
Znaczy, że sami dokonali wyboru. Co więc czyni dostojny Szymon? 
Zdobywa miasta zarażone herezją i wycina wszystkich mieszkańców, uważając, że Bóg 

rozsądzi  ich  winy.  Bóg  będzie  wiedział,  kto  i  w  jakim  stopniu  sprzeniewierzył  się  wierze! 
Dlatego też uważam, że tępić trzeba nie tylko heretyków w różnym stopniu chorobą tą zara-
żonych, ale i  miejsca,  gdzie choroba ta powstawać może. W Sens uznaliśmy, że ogniskami 
choroby są też księgi Arystotelesa i dlatego zakazaliśmy czytać je i objaśniać. 

Od razu trzeba było tak mówić! Rzecz oczywista, masz rację. Zwalczyć heretyków to nie 

tylko dobyć ich miasta, ale także i te miejsca wyplewić, w których chwast się lęgnie. Jednak 
sprawa albigensów dotyczy tylko Francji, z tych względów zakazu poza uniwersytet paryski 

80 
przenosił  nie  będę,  choć  polecę,  by  dokładniej  przysłuchano  się  wykładom  nauk 

wyzwolonych  i  na  innych  uniwersytetach.  Jeśli  źródła  herezji  we  Francji  upatrujecie  w 
księgach Arystotelesa, trzeba zakazać ich czytania i objaśniania, przynajmniej na czas walki z 
albigensami. Musimy obecny stan rzeczy zmienić w Langwedocji na korzystny dla Kościoła 
rzymskiego.  Czyż  to  nie  Arystoteles  właśnie,  bodajże  w  Metafizyce,  powie–  dział:  „ 
Wszystko, cokolwiek się zmienia, zmienia się jako coś, przez coś i w coś” . Rzecz w tym, by 
zmieniło  się  w  coś  korzystnego  dla  Stolicy  Apostolskiej,  a  nie  przeciw  niej!  Jeśli  tym 
kierowaliście się w Sens, to mieliście rację. Wobec tego przyzwalam na waszą decyzję. 

Wielcem rad z tego, Ojcze Święty! 
21 PAŹDZIERNIKA A.D. 1210 
Ojcze Święty! Jak mi radziłeś, przez pewien czas nie wracałem do Gniezna, a pozostawa-

background image

łem w Krakowie – cierpliwie na sprawiedliwość Bożą czekając. I oto przed dwiema niedzie-
lami spotkali się w Borzyszkowej książęta niechętni Władysławowi Laskonogiemu. Byli tam: 
Leszek Biały, Konrad Mazowiecki i Władysław Odonic. Uznali oni wszystkie zalecenia Wa-
szej  Świątobliwości.  I  obsadzenie  biskupów  przez  kapitułę  bez  uzgodnienia  z  księciem,  i 
zwolnienie z dziesięcin tylko przez Kościół, i sądy biskupie na prawie kanonicznym oparte. 
Teraz na moje wezwanie przybyli do Krakowa zwolennicy Władysława Laskonogiego, rene-
gaci: biskup Arnold  z Poznania i  biskup Gedko z Płocka. Śluby wierności  Stolicy Apostol-
skiej  złożyli.  Pewien  jestem,  Ojcze  Święty,  że  lada  dzień  do  Gniezna  wrócę,  a  wówczas 
wszystkie twoje zalecenia do końca wypełnię i o osobne biskupstwo w Prusiech po– proszę. 

Henryk Kietlicz arcybiskup gnieźnieński 
3 LISTOPADA A.D. 1210 
Ojcze  Święty!  Wojsko  cesarza  Ottona  zdobyło  Lombardię,  Toskanię  i  omijając  Rzym 

idzie  ku  Królestwu  Sycylii.  Wiedz,  Wasza  Świątobliwość,  że  zdrada  ta  odbywa  się  bez 
mojego przyzwolenia. Muszę być, z twego zalecenia, przy cesarzu, alem go od tego niecnego 
czynu odwodził w czas podróży ku granicom Italii. Wcześniej nikt słowem o owym zamyśle 
mi  nie  wspominał.  Wiem,  że  zawiniłem  uspokajając  cię,  kiedy  nowy  cesarz  wojska 
gromadził.  Mówiono  mi,  że  mogą  być  użyte  przeciw  odradzającej  się  sile  Bizancjum.  Dziś 
wiem, że nie o to chodziło... Uważam, że Otton na wyklęcie zasłużył za swoje wiarołomstwo, 
za złamanie umów ze Spiry! Sam też się oddaję pod twój osąd sprawiedliwy. 

Kardynał Gwido legat papieski w Świętym Cesarstwie Rzymskim 
17 KWIETNIA A.D. 1211 
Cóż  mi  z  tego,  Ojcze  Święty,  że  miałem  rację,  skoro  tak  ciężko  wywalczone  Włochy 

środkowe i część Królestwa Sycylii znowu zajęli Welfowie. 

Kardynale Konradzie, nie ściągnąłbym cię w trybie pilnym z Królestwa Jerozolimskiego, 

gdyby sytuacja była inna. Jest jeszcze gorzej, niż się spodziewasz. Cesarz Otto zajął Lombar-
dię, Toskanię i w każdej chwili może zająć Rzym. Co radzisz w takiej sytuacji? 

81 
Pytanie  Waszej  Świątobliwości  jest  spóźnione  o  rok.  Wówczas,  kiedym  przestrzegał 

przed zdradą Welfa, zostałem wyśmiany. Wtedy można było rzeczy zapobiec, a teraz trzeba 
po prostu przeciwdziałać! 

Co można zrobić, twoim zdaniem? 
Czy Otton został wyklęty? 
Tak się stało! 
I  jak  się  spodziewałem,  Otton  zlekceważył  to  wyklęcie,  tak  jak  lekceważy  je  Jan 

angielski?! Czy nie widzisz tego, Ojcze Święty, że kary muszą być egzekwowane, bo inaczej 
odwrotny  wywołują  skutek  od  zamierzonego?!  Zamiast  strachu  –  śmieszność...  Jeśliby 
wyklęcie było równoznaczne z zezwoleniem wszystkim rycerzom na wypowiedzenie umowy 
lennej  i  stało  się  zaleceniem  wyboru  nowego  władcy...  I  gdyby  tego  wszystkiego  pilnował 
silny  król  innego  państwa,  wyznaczony  przez  Stolicę  Apostolską,  wówczas  można  by  było 
zmienić  bieg  wydarzeń.  Jeśli  więc  chcesz,  by  sprawy  przebiegły  inaczej,  niż  do  tej  pory 
prowadził je kardynał Gwido, odwołaj go z funkcji legata w Świętym Cesarstwie Rzymskim i 
mnie  powołaj  w  jego  miejsce.  Daj  mi  też,  Ojcze  Święty,  list  do  wszystkich  książąt  Rzeszy 
zwalniający ich z przysięgi lennej wobec Ottona IV i zalecenie wyboru nowego władcy. Gdy 
te  warunki  zostaną  spełnione,  nie  minie  pół  roku,  a  Otton  stanie  się  nic  nie  znaczącym 
księciem, a cesarzem będzie... 

Sztauf oczywiście?... 
Sztauf oczywiście! Sam powiedziałeś mi kiedyś, Ojcze Święty, że jeśli cesarz Otton IV 

złamie przysięgę i ruszy na Królestwo Sycylii, zostawisz mi wolną rękę w wyborze władcy 
cesarstwa. Czy mogę liczyć na dotrzymanie słowa? 

Powiedziałem  i  słowa  dotrzymam.  Dostaniesz  listy  i  nominację  na  legata.  Powiedz 

background image

jednak, kto twoim zdaniem powinien zostać cesarzem? 

Nie  tylko  moim  zdaniem,  ale  i  zdaniem  książąt,  królem  Rzeszy  i  władcą  Świętego 

Cesarstwa Rzymskiego zostanie jeszcze w tym roku syn Henryka IV, król Sycylii Fryderyk II 
Sztauf! 

Może zostanie królem Rzeszy, ale by stać się cesarzem, musi respektować ustalenia, jakie 

pod– pisałem w Spirze z Ottonem IV, a także przyrzec synowski szacunek dla mnie i Stolicy 
Apostolskiej. 

Fryderyk II będzie przestrzegał takiego zobowiązania. To mój wychowanek. 
Oby  tylko  nie  poszedł  w  ślady  swego  dziadka,  Fryderyka  Barbarossy,  który  też 

przyrzekał Kościołowi wierność, a potem działał wiarołomnie. 

21 LISTOPADA A.D. 1211 
Patrzcie, przyjaciele moi, jaką niewdzięcznością ludzie odpłacają za serdeczność i życzli-

wość. Czym oto nie wyniósł wszystkich cesarzy i królów na ich tron? Czym oto nie wykre-
ował ich i nie zabezpieczył przed wrogami? I dzisiaj, kiedy to uczyniłem, kiedy powinienem 
być spokojny zupełnie o Stolicę Apostolską, podejrzliwie muszę myśleć o tym, co oni zrobią, 

82 
ba – obawiam się zdrady. Czymże więc jest wdzięczność władców? Już zaczynam sądzić, 

że  im  ktoś  do  większej  powinien  poczuwać  się  wdzięczności,  tym  bardziej  kąsa...  Zaiste 
ułomna jest ludzka natura i jednego tylko się boi – siły! Życzliwość, serdeczność ma w po– 
gardzie i za słabość jeno uważa... Tylko siła! Mili moi, czy naprawdę tylko siła? 

Może nie jest aż tak źle, Ojcze Święty, może poza siłą ważna jest jeszcze cierpliwość? 

Czyżeś oto przed czterema już laty nie wyznaczył mnie na arcybiskupa Canterbury? Bezsilny 
jestem  wobec  władcy,  a  tyś  nakazał  mi  cierpliwość,  która,  jak  rzekłeś,  większą  jest  siłą  od 
innych mocy. Czekam więc i powtarzam, że zaletą jest cierpliwość i ufność w jej skuteczność. 

Nie sądź, kardynale Stefanie, że tylko ufność i cierpliwość jest naszą siłą. Jeśli powiedzie 

się nam pewne zamierzenie wobec wiarołomcy Ottona, to i podobne działanie powiedzie się 
przeciw Janowi. Niezadługo przekonasz się, że ta broń niewidzialna jest skuteczna. Nim zaś o 
tych  sprawach,  proszę  cię,  kardynale  Langtonie,  o  krótką  ocenę  sytuacji  w  poszczególnych 
krajach. Chcę wiedzieć, czy to, co robiłem dla Kościoła rzymskiego, jeno jest złudną mrzon-
ką, zależną od wszystkich mocy, tylko nie od wikariusza Chrystusowego, czy przeciwnie  – 
skutek zamierzony przynosi?! 

Zacznę,  Ojcze  Święty,  od  Bułgarii.  Tam  heretycy  zostali  zupełnie  rozbici.  W  połowie 

lutego  w  Tyrnowie  car  Borił  zarządził  wielki  sobór  duchowieństwa  i  bojarstwa  przeciw 
bogomi-lom.  Heretyków  o  spisek  na  życie  cara  oskarżono  i  za  zabójców  obwołano,  tak  że 
każdy  rycerz  chrześcijański  mógł  ich  rozliczyć  z  przestępstw.  Do  dziś  większość  ich  gmin 
rozbito, a oni sami po twierdzach i wieżach zostali pozamyka– ni. Tak to twojemu życzeniu 
stało się zadość, a car Borił posłusznym okazał się Kościołowi rzymskiemu. 

Trzeba więc teraz doprowadzić do jego ugody z Cesarstwem Łacińskim. 
W tym sęk, że car Borił wyprawę przeciw Epirowi szykuje. 
Tym bardziej powinien zawrzeć pakt z cesarzem Henrykiem. 
Na  razie  szuka  porozumienia  z  własnym  bratem,  władcą  Macedonii  –  sewastokratorem 

Strezą, a ten za przeciwników swoich uważa przede wszystkim łacinników. Póki żyje Strezą, 
nie będzie sojuszu Bułgarii z Cesarstwem Łacińskim... 

Przymierza  najmocniejsze  zawiera  się  nie  na  polu  walki,  a  przez  ożenki.  Czyż  cesarz 

Henryk nie ma nadobnej córki Marii? A czy car Borił nie odprawił swojej Kumanki po buncie 
bojarstwa kumańskiego? 

Skąd wiesz o tym, Wasza Świątobliwość? 
Stąd,  co  i  ty,  kardynale  Stefanie  –  z  poczty  kurialnej.  Zapominasz,  że  w  większości 

czytam ją przed tobą. Co z Laskarisem? 

W Cesarstwie Nicejskim Teodor Laskaris tak pewnie poczynał sobie po zwycięstwie nad 

background image

sułtanem Ikonionu, że aż biedę na siebie ściągnął. Przed miesiącem na granicy z Cesarstwem 
Łacińskim  wojska  zaczął  zbierać  i  flotę  sposobić.  Zaniepokoił  tym  cesarza  Henryka,  który 
mniemał,  że  Laskaris  chce  Konstantynopol  zdobyć.  Łacinnicy,  nie  zastanawiając  się  wiele, 
ruszyli  przeciw  nicejskim  wojskom.  Dopadli  Laskarisa  nad  Ryndakos  i  rozbili  doszczętnie. 
Mogę więc śmiało powiedzieć, że obecna sytuacja Cesarstwa Łacińskiego jest lepsza niż kie- 

83 
dykolwiek, bo ani Bułgarii, ani Laskarisa, ani nowego sułtana Ikonionu nie musi się oba-

wiać!...  Pytałeś,  Ojcze  Święty,  czy  zabiegi  twoje  poszły  na  marne.  Sam  widzisz,  że tak  nie 
jest. To słabe, ledwo powstałe cesarstwo powinno zginąć jak motyl wio– senny na przymroz-
ku. A pod twoją opieką trwa, rośnie w siłę, potężnieje. Podobnie dobra sytuacja jest i w Małej 
Armenii, i w Królestwie Jerozolimskim. Wiem od kardynała Konrada, że król Jan po korona-
cji  przed  rokiem  w  Tyrze  rokowania  z  Al-Adilem  rozpoczął  i  lada  chwila  ma  z  nim  rozejm 
podpisać na najmniej lat pięć... 

Widzę, żem niepotrzebnie poddał się czarnowidztwu. To wszystko przez zdrajcę Ottona! 

Przez niego zaniedbałem inne sprawy i jestem zaskoczony, że tak dobrze się ułożyły... A mo-
że, kardynale Stefanie, dlatego ułożyły się pomyślnie, żem się nimi nie zajmował? 

Ależ,  Wasza  Świątobliwość,  teraz  dopiero  ziszcza  się  to,  co  wcześniej  zostało  przez 

ciebie zamierzone. Nie wszędzie jednak, Ojcze Święty, wszystko ułożyło się według twoich 
zamysłów.  Na  Półwyspie  Iberyjskim  chrześcijańscy  władcy  skłóceni  są  ze  sobą.  Nie  mieli 
należytego baczenia na Maurów i dopuścili do zagrożenia z ich strony. Oto wiosną tego roku 
na wybrzeżach emiratu  Kordoby, pod miastem Malagą przeprawiła się przez Gibraltar cała, 
ogromna  armia  marokańska  z  kalifem  Mohammadem  en  Nasirem  na  czele.  Przez  całe  lato 
przygotowywali się do walki, nie tylko przez nikogo nie niepokojeni, ale nawet nie dostrzeże-
ni. Dopiero kupcy francuscy o tych faktach powiadomili biskupa Odo. Maurowie przed trze-
ma tygodniami  obiegli Salvatierrę i  po zdobyciu  tego miasta nie– chybnie ruszą na Toledo. 
Jeśli zaś pokonają Królestwo Kastylii, bez większych kłopotów zdobędą Królestwa Aragonii i 
Nawarry. Z Francji dla państw iberyjskich pomocy nie stanie. Najbliższe ich granic hrabstwo 
Tuluzy stawia opór krucjacie Szymona z Montfort, który też nie może ruszyć na pomoc Ibe-
ryjczykom, bo na plecach będzie miał albigensów z Tuluzy! 

Muszą więc państwa iberyjskie obronić się same? 
Jak powiedziałem, Ojcze Święty, skłóceni są i wzajem się nie uznają. 
Ściągnij  najpilniej  do  Rzymu  biskupa  Odo  z  Paryża.  Wspólnie  przygotujcie  listy  do 

wszystkich władców iberyjskich... Ilu ich tam jest? 

Właściwie trzech, bo Królestwo Portugalii w lennej jest zależności od króla Kastylii i Le-

onu. Tak więc chodzi o Alfonsa VIII kastylijskiego, aragońskiego Podrę II i króla Nawarry – 
Sancho VII... 

Napiszcie  więc  list  wzywający  ich  wszystkich  do  obrony  chrześcijaństwa  w  Europie! 

Muszą porzucić waśnie i urazy, jakie wobec siebie żywią, i połączyć się pod jednym dowódz-
twem. Kto powinien być dowódcą wojsk iberyjskich? 

Zdaniem  biskupa  Odo  –  kastylijski  Alfons,'  ho  największą  ma  armię  i  doświadczenie 

ogromne w walce z Maurami. 

Ściągaj więc rychło biskupa Odo do Rzymu. Przygotuj go na legata w czasie walk z nie-

wiernymi. Aha, w listach nie zapomnijcie zaznaczyć, że wszystkie ich waśnie i zatargi Stolica 
Apostolska rozsądzi po zwycięstwie nad Maurami! A też i to, że rycerze na Półwyspie Iberyj-
skim potraktowani zostaną tak, jakby brali udział w krucjacie. Trzeba wejść jeszcze w pilne 
porozumienie z Filipem francuskim. Może on mógłby pomocy udzielić, broń i zapasy sto- 

84 
sowne do Kastylii posyłając. Przecież do Kastylii dostać się można nie tylko przez zajętą 

walką  Langwedocję,  ale  i  przez  spokojną  i  chrześcijańską  Gaskonię.  Co  we  Francji  i  w 
Rzeszy? 

background image

We Francji spokojnie zupełnie, jeśli nie liczyć zwycięskiej kampanii Szymona z Montfort 

w  Langwedocji. Wojska krucjaty zdobyły już główny ośrodek herezji, miasto Albi,  i  nieza-
długo  na  Tuluzę  przyjdzie  pora.  Walki  są  ciężkie,  ale  rycerze  wiedzą,  z  kim  i  pod  jakimi 
sztandarami  bój  prowadzą.  W  Świętym  Cesarstwie  Rzymskim  książęta  Rzeszy  zrzucili  z 
królewskiego tronu Ottona IV i wybrali Fryderyka II, licząc, że zgodzisz się, by objął również 
tron cesarstwa... 

Nie uważasz, kardynale Stefanie, że ów młodzieniec będzie miał nazbyt rozległą władzę? 

Jest królem Sycylii i Niemiec; kiedy wprowadzą go na tron Świętego Cesarstwa Rzymskiego, 
będzie miał władzę tak rozległą jak kiedyś jego dziadek Fryderyk I Barbarossa... 

Barbarossa  był  przeciwnikiem  Stolicy  Apostolskiej  i  wrogiem  papieża,  Fryderyk 

sycylijski  wy–  chowany  był  od  maleńkiego  przez  biskupią  radę  regencyjną,  a  i  kardynał 
Konrad miał przez cały czas pieczę nad nim. 

Kiedy to nie takie proste. Cenię wysoko kardynała Konrada z Moguncji za jego oddanie 

Kościołowi  i  Stolicy  Apostolskiej.  To  gorliwy  chrześcijanin,  a  jednak  przede  wszystkim  – 
Sztauf!  Jeśli  Fryderyk  sycylijski  był  przez  Konrada  wychowywany  nie  tylko  na  wiernego 
syna Kościoła, ale również na wielkiego Sztaufa, to możemy mieć z nim kłopoty nie mniejsze 
niż miał je papież Aleksander III z Barbarossa... Ale może nie mam racji i jestem uprzedzony 
do Sztaufów? Tak czy owak, będzie musiał Fryderyk II przed koronacją złożyć mi uroczyste 
ślubowanie  posłuszeństwa  i  po–  twierdzić  wszystkie  wiarołomnie  przez  Ottona  zerwane 
umowy. Dopilnujesz tego wespół z kardynałem Konradem. Co na północy? 

W  krajach  skandynawskich  spokojnie.  W  księstwach  ruskich  –  różnie.  Biskup  Albert 

umocnił się wraz z Zakonem Kawalerów Mieczowych w Inflantach. Dobyli już cały kraj Li-
wów, Letgalów i Selów. W ostatnim liście swoim prosi, by na ordynariusza Estonii wyświę-
cić Teodoryka – opata cysterskiego z Danamunde. 

Nic nie pisze o innych próbach? 
Nic. 
Albo taki skromny, albo taki przebiegły. Raczej to drugie! Oto przed laty obiecałem mu, 

że jeśli dobędzie ziemię Estów i ordynariusza zechce tam powołać, wówczas jego mianuję na 
arcybiskupa, a Rygę podniosę do roli metropolii... Słowo się rzekło. Przygotuj więc stosowne 
dokumenty  dla  opata  Teodoryka  i  dla  biskupa  Alberta.  Swoją  drogą,  podziwiam  biskupa,  a 
teraz już arcybiskupa Alberta za jego upór. Dwaj jego poprzednicy zginęli, a on stworzył na 
wrogiej  ziemi  państwo  kościelne  i  pogan  nawrócił.  Godny  to  upowszechnienia  przy–  kład. 
Pamiętajmy o tym, kardynale Stefanie... Co w państwach sąsiednich? 

W  Polsce  wyniesiony  przez  Ojca  Świętego  krakowski  Leszek  Biały  przewodzi 

książętom.  A  po  zjeździe,  na  którym  przyjęto  wolność  dla  polskiego  Kościoła,  spokój 
zapanował.  Arcybiskup  Kietlicz  nie  mając  już  większych  kłopotów,  między  Krakowem  a 
Gnieznem podróżuje... Księstwo Halickie, po rozbiciu jego wojsk przez Polaków, nie stanowi 
większego  zagrożenia,  choć  nie  do  Polski,  a  do  Węgier  przylgnęło.  Węgry  zaś  mając  na 
południowej swojej 

85 
granicy  kłopot  z  Wołosami  i  Pierzyngami  ściągnęli  z  Ziemi  Świętej  Zakon  Szpitala 

Najświętszej Maryi Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie. 

Aha! O tym zapomniałem ci powiedzieć. Właśnie król Andrzej węgierski prosił mnie o to 

osobiście i ja przez kardynała Konrada, który wyjeżdżał do Królestwa Jerozolimskiego, prze-
słałem moją zgodę na ulokowanie się Zakonu Niemieckiego na Węgrzech... 

Kardynał  Konrad  był  przed  wyjazdem  u  mnie  po  stosowne  pieczęcie.  Tak  więc  jeśli 

nawet Wasza Świątobliwość o czymś zapomni, to moim obowiązkiem jest wiedzieć o takich 
zdarzeniach. 

A kto ci taki obowiązek ustanowił? 
Wasza Świątobliwość! Czyż nie mianowałeś mnie zwierzchnikiem Kurii?! 

background image

Widzę, że muszę najrychlej pozbyć się ciebie! Wiesz więcej niż ja. Ba! Wiesz nawet to, 

co przed tobą chciałem ukryć. Czasami podejrzewam wręcz, że jesteś w zmowie z Janem bez 
Ziemi i udajecie wspólnie, jeden, że nie chce wpuścić, a drugi, że nie może objąć arcybiskup-
stwa Canterbury... 

Doprawdy,  Ojcze  Święty,  czasami  nie  wiem,  żartujesz  ze  mnie,  czy  poważnie  mnie 

oskarżasz?! 

A jak myślisz? 
Mam nadzieję, że żartujesz. 
Oczywiście. Ale powiedz mi jeszcze, czemu ilekroć rozmawiamy o świecie chrześcijań-

skim, nie wspominasz o Czechach? 

Święte Cesarstwo Rzymskie traktowało zawsze Czechy jak swoje lenno, a ich władców 

jak książęta Rzeszy... 

Teraz  jednak  książę  czeski  Przemysław  Ottokar  wystąpił  do  Fryderyka  II  o  królewską 

godność... 

Nic mi o tym nie wiadomo. 
A widzisz, są jednak sprawy, o których nie wiesz! W tej delikatnej sprawie trzeba będzie 

zabiegów specjalnych. Czesi są lennikami cesarstwa, a więc formalnie Fryderyk II może po-
wołać Przemysława na króla, ale wówczas, kiedy już będzie sam cesarzem i kiedy uzgodni ze 
mną tę sprawę. Warto więc będzie dopilnować, aby podpisując zobowiązanie wobec Stolicy 
Apostolskiej, zechciał nowy  cesarz uzgodnić z nami sprawę królewskiej korony dla władcy 
Czech. W istocie nic nie mam przeciw temu, ale niech cesarz przyzwyczaja się do tego, że 
powstanie  nowego  królestwa  chrześcijańskiego  przez  Stolicę  Apostolską  winno  być  utwier-
dzone! 

86 
ROZDZIAŁ XII 
17 LIPCA A.D. 1212 
Ojcze Święty! Hosanna! Wczoraj w Emiracie Kordoby pod mauretańskim miastem Hisn 

el  Ukab,  przez  chrześcijan  iberyjskich  zwanym  Las  Navas  de  Tolosa,  starły  się  połączone 
wojska  królów:  Alfonsa  kastylijskiego,  Pedry  aragońskiego  i  Sancho  z  Nawarry  z  ćmą 
mauretańską  pod  wodzą  kalifa  Mohammada  en  Nasira!  Hosanna!  Wygraliśmy  ten  bój 
okrutny!  Maurowie  uciekli  aż  do  brzegów  Gwadaikwiwiru.  Rzeka  spłynęła  krwią  i  ich 
trupami. Z ogromnej wrogiej armii niewielu przeżyło. Uratowali się tylko ci nieliczni, którzy 
salwowali się ucieczką na początku bitwy... Uciekł też i ów tchórz podły kalif Mohammad. 
Przysięgam  ci,  Ojcze  Święty,  wraz  z  królem  kastylijskim  Alfonsem,  że  teraz  twierdzę  po 
twierdzy  dobędziemy  i  nie  spoczniemy  tak  długo,  dopóki  choćby  jeden  Maur  będzie 
pozostawał na Półwyspie Iberyjskim. 

Odo biskup Paryża 
15 STYCZNIA A.D. 1213 
Kardynale Stefanie, teraz, kiedy Maurowie zostali pokonani, kiedy rozejmy podpisano z 

sułtanem Egiptu, a z Laskarisem do ugody cesarz Henryk zmierza – pora właściwa do zajęcia 
się wrogiem uciążliwym i przebiegłym – Janem bez Ziemi! 

Jednak śmierć królowej Marii skomplikowała stan rzeczy w Królestwie Jerozolimskim. 
Jest tam jednak mąż jej, król Jan, a jak wiem, choć Maria zmarła przy porodzie, córka ich 

Izabela  –  żyje.  Jest  więc  następczyni  tronu.  Jan,  który  potrzebuje  matki  dla  swego  dziecka, 
mógłby za moją zgodą szczególną – szybciej niż to wymagane – pojąć za żonę jakąś księż-
niczkę najbliższą. Tak czy owak sprawa śmierci  królowej  Marii nie zmienia pod– pisanego 
rozejmu z Saladynem. 

W zasadzie nie zmienia, jeśli Jan ożeni się z księżniczką państwa nie nazbyt silnego. Jeśli 

bowiem zawarłby poprzez małżeństwo sojusz czy z Cesarstwem Łacińskim, czy też z Laska-
risem, mogłoby to zaniepokoić egipskiego sułtana. 

background image

Przecież król Małej Armenii ma kilka dorodnych córek. 
Rzeczywiście mogłaby to być księżniczka armeńska. 
Na co więc czekasz, skontaktuj się w tej sprawie z arcybiskupem Antiochii, ucieszy się 

na pewno z tego związku, dodaj, że akceptowanego przeze mnie... 

Zwycięstwo nad Maurami też nie likwiduje zupełnie zagrożenia państw iberyjskich. Kalif 

wprawdzie zmarł i armia jego została rozbita, ale nowym kalifem obwołano jego syna, mło-
dego Jusuf el Mustensira, a ten w Maroku rozpoczął tworzyć nową armię! 

87 
Widzę, kardynale Stefanie, że albo chcesz mi popsuć nastrój, albo odciągnąć od decyzji 

w sprawach Anglii... Powiadam ci raz jeszcze z całą mocą – uważam, że po zwycięstwie nad 
Maurami świat chrześcijański nie jest zagrożony przez wrogów z zewnątrz. Trzeba nam teraz 
wziąć się za wrogów wewnętrznych. Czyż nie mam racji, kardynale Stefanie? 

Racja to najbezspomiejsza, Wasza Świątobliwość! 
Przypatrzmy się wewnętrznym  zagrożeniom. Heretycy bułgarscy wybici  w pień albo  w 

lochach siedzą. Z albigensami kończy rozprawę Szymon z Montfort... 

Moim zdaniem, Ojcze Święty, ta krucjata już powinna być zakończona. Mam oto list do 

Waszej  Świątobliwości  od  króla  Piotra  aragońskiego,  który  dzielnie  przeciw  Maurom  pod 
Navas de Tolosa stawał. Po powrocie zaś do Aragonii, on – żołnierz krucjaty chrześcijańskiej, 
musiał ze swoim rycerstwem wychodzić w pole, by bronić własnych granic przed atakującym 
je  rycerstwem  krucjaty  Szymona  z  Montfort.  Przecież  Francuzi  zdobyli  już  Albi  i  Tuluzę. 
Padła i w perzynę obrócona została cała Langwedocja. Czyżby  teraz Szymon miał podbijać 
ziemie prawowitych chrześcijan? 

Nie bądź taki popędliwy w osądach, kardynale Stefanie. Zwykle spokojnie do spraw pod-

chodzisz, a tu nagle takie zacietrzewienie. Wiesz, że mam dokładne i stałe wieści z tej kru-
cjaty... Jeśli więc albigensi z hrabstwa Tuluzy uciekają do Królestwa Aragonii, a tam zamiast 
do  lochów  ich  wrzucać,  przyjmują  ich  jak  honorowych  gości,  to  wówczas  nie  dziwota,  że 
wojska  Szymona  z  Montfort  przekraczać  będą  granice  królestwa  Aragonii,  by  uciekinierów 
wyłapać.  Jeśli  zaś  Piotr  –  czy  Pedro,  jak  go  w  Aragonii  nazywają  –  nie  zrozumie  tego,  ze-
zwolę, by wojska Szymona ku Saragossie ruszyły! Zamiast użalać się nad sobą i słać skargi 
na dowódcę wyprawy przeciw albigensom, niech król Pedro właściwie swoje wojska wyko-
rzystuje,  a  wówczas  zagony  Szymona  nie  będą  musiały  wchodzić  do  Aragonii.  Uwiadom  o 
tym skarżącego się Aragończyka, którego odwagę w wojnie z Maurami cenię niezwykle i na 
taką samą liczę w rozprawie z francuskimi heretykami... Wracając zaś do przerwanego wąt-
ku... Rację masz, że skoro padła Tuluza i poległ hrabia Rajmund, to rozprawa z albigensami 
nie potrwa długo. Wystarczy zdobyć miasto Auch i północ hrabstwa. Albigensi już teraz nie 
stanowią  poważnego  zagrożenia.  Zagrożeniem  takim  pozostaje  harda  postawa  króla  Anglii 
Jego upór i niechęć wobec Stolicy Apostolskiej. 

Trwa to już tyle lat. Od kiedy nie ma on ziemi na kontynencie, może przez następne lata 

siedzieć bezkarnie i bezpiecznie na swoich wyspach! 

Bezpiecznie  i  bezkarnie  –  powiadasz?  Otóż  tak  właśnie  nie  będzie!  Jeśli  wyklęcie  tego 

bezbożnika nie jest na niego radą Jeśli nadal własnych biskupów chce poza Anglią trzymać, 
to tym razem ogłoszę Jego detronizację. Ja mu koronę nakładałem i Ja mu ją zdejmę. Jeśli zaś 
pozbawię go tronu i ogłoszę, że każdy chrześcijanin szlachetnie urodzony może zostać królem 
Anglii,  jeśli  nadto  poproszę  francuskiego  Filipa,  by  zajął  pozbawione  władcy  królestwo,  to 
wierzaj mi, król Jan, zwany Janem bez Ziemi, dopiero wtedy stanie się człowiekiem bez żad-
nej ziemi. Myślę, że Szymon z Montfort, skończywszy z albigensami, chętnie weźmie się za 
nowych heretyków. 

Chcesz, Wasza Świątobliwość, ukarać cały naród za jednego tylko wroga Kościoła? 
88 
A jakiż to lud może o sobie powiedzieć, że jest chrześcijański, jeśli za swego władcę ma 

background image

napiętnowanego  przez  Stolicę  Apostolską  bezbożnika?  Jeśli  ów  lud  znosi  wygnanie  bisku-
pów,  jeśli  znosi  poniżenie  księży,  to  czemu  nie  ma  być  potraktowany  jak  mieszkańcy  Lan-
gwedocji sprzyjający albigensom? A czyż Anglia jest lepszą krainą od Langwedocji?...  Jeśli 
więc król Jan nie pokaja się przed tobą, moim legatem i arcybiskupem Canterbury, to wierzaj 
mi – wojska nowej krucjaty pojawią się w Anglii szybciej, niż on lub ktokolwiek inny może 
się tego spodziewać. 

15 MAJA A.D. 1213 
Ojcze Święty! Spotkałem się dzisiaj w Dover z królem Janem – błagalnikiem i lennikiem 

twoim. Uznał on mnie za twego legata i przedstawiciela pełnoprawnego, a także jako arcybi-
skupa Canterbury. Obiecał pod przysięgą – w obecności wszystkich biskupów i książąt króle-
stwa  angielskiego  –  zwrot  dóbr  kościelnych,  bezprawnie  zagarniętych,  a  także  przekazanie 
każdemu biskupowi z osobna zadość– uczynienia za straty w czasie zagrabienia majątku po-
niesione. W przytomności naszej, z odkrytą głową i w przyklęku – pełnym głosem wypowie-
dział słowa, które w liście swoim powtarza: „ Zrzekam się królestwa Anglii i Irlandii ofiaru-
jąc je Bogu, Jego świętym apostołom Piotrowi i Pawłowi, świętemu Kościołowi rzymskiemu 
i panu papieżowi Innocentemu oraz jego następcom” . Ponieważ w Dover Jan spełnił wszyst-
kie warunki Jakie postawiłeś, Wasza Świątobliwość, zgodnie więc z umową przekazałem mu 
w twoim imieniu Anglię i Irlandię Jako lenno. Tak zatem król Jan stał się lennikiem Stolicy 
Apostolskiej!  My  zaś  wszyscy  udajemy  się  do  swoich  biskupstw,  uroczyście  przez  ludność 
będąc witani. Jak rzekłeś przed laty – cierpliwość została nagrodzona. 

Stefan Langdon arcybiskup Canterbury 
4 GRUDNIA A.D. 1213 
Dostojny  kardynale  Konradzie,  chociaż  jesteś  zwolennikiem  Sztaufów,  zważ,  że  tobie 

właśnie powierzyłem zwierzchnictwo nad moją kancelarią i Kurią, mając nadzieję, że i z tym 
zadaniem radził sobie będziesz równie łatwo, jak z zadaniami, jakie ci dotąd stawiałem. 

Postaram się, Ojcze Święty, byś decyzji swej nie uznał za pomyłkę. 
Dobrze. Powiedz mi, co z Ottonem? Podobno jakąś intrygę szykuje? 
Sprawa jest poważna. Cesarz Fryderyk  II  uzyskał  wiadomość, że Otton  wszedł  w tajne 

układy z królem Janem. 

I cóż z tego? Obydwaj są słabi. 
Osobno, Wasza Świątobliwość, są rzeczywiście słabi, ale razem? 
Co  zamierza?  Po  co  zawiera  układ  z  angielskim  Janem?  Przeciw  komu  to  ich 

przymierze? 

Przeciw Filipowi francuskiemu. 
Co im to może dać? 
89 
Jeśli  dwustronny  atak  na  Francję  by  się  powiódł,  to  Jan  i  Otton  odnieśliby  kolosalne 

korzyści.  Jan  odzyskałby  Normandię,  a  najpewniej  dołożyłby  sporo  do  tych  ziem,  bo 
francuscy rycerze z północy walczą przeciw albigensom w Langwedocji. Gdy Jan wyruszy z 
wojskiem  angielskim  przeciw  Francji,  natychmiast  musi  przyłączyć  się  do  niego  hrabia 
Flandrii,  który  wcześniej  oddał  część  ziemi  Filipowi.  Jeśli  teraz  tego  nie  zrobi,  to  w 
przypadku  wygranej  Jana  –  straci  i  hrabstwo,  i  głowę!  Od  północy  ruszy  przeciw  Francji 
Otton  –  prawdopodobnie  wespół  z  Flamandami.  Jeśli  pokonają  Francję,  przyłączy  się  do 
Ottona większość książąt Rzeszy. Wówczas Fryderyk II zostanie sam. A Jana angielskiego i 
Ottona brunszwickiego nie zatrzyma ani ponowne potępienie, ani wyklęcie, bo też nie będzie 
żadnej siły, która mogłaby spełnić wolę Waszej Świątobliwości – jeśli Filip przegra! 

Jest jeszcze, kardynale, taka siła. Mówię o sile najwyższej -sprawiedliwości Bożej, która 

lekceważy  militarne  rachuby  i  wybiera  korzystne  dla  Kościoła  rozwiązania.  Jeśli  więc  Bóg 
dopuści, aby stanęli Jan z Ottonem przeciw Filipowi, to nie po to, aby ich niecny spisek zwy-
cięstwem nagrodzić! Miej ufność w Panu! 

background image

Mam ją, Ojcze Święty, ale jeśli oni wygrają, będziemy zdani tylko na opiekę Bożą. A ci 

dwaj, pewien tego jestem  – po zwycięstwie ruszą nie przeciw królestwu Sycylii, tylko prze-
ciw Stolicy Apostolskiej! Trzeba więc temu sojuszowi i całej tej bezbożnej intrydze zapobiec! 

Czyń  to,  kardynale  Konradzie.  Powiedz  też,  czego  oczekujesz  ode  mnie  w  tej  ponurej 

sprawie? 

Właśnie chciałem o to zapytać Waszą Świątobliwość. 
Raczysz  żartować,  przyjacielu!  Jeślibym  znał  odpowiedzi  na  takie  pytania,  nie 

powoływałbym swoich doradców. Jesteś rycerzem, a więc powinieneś lepiej niż ja wiedzieć, 
jak przyszłej wojnie zapobiec. 

Rzecz  w  tym,  że  raczej  wiem,  jak  wojnę  wygrać,  jeśli  do  niej  dojdzie,  nie  jak  jej 

zapobiec, 

Sądzisz  więc,  że  mogłoby  rycerstwo  francuskie  sprostać  połączonym  siłom  Ottona  i 

Jana? 

Tak!  O  tym  jestem  przekonany,  ale  wówczas  rycerstwem  powinien  dowodzić  nie  król 

Filip,  a  biskup  Senlis-Guerin,  który  z  nas  wszystkich  najlepszym  jest  w  rozwiązywaniu 
łamigłówek na polu walki. Wie wszystko co możliwe o bitwach dawnych i ostatnich, a król 
Filip jest mistrzem jeno we władaniu mieczem. Chciałbym zaznaczyć, ja jestem za tym, aby 
do  bitwy  doszło.  Jeśli  bowiem  Francuzi  pokonają  i  Anglików,  i  Welfów  z  Flamandami,  to 
nasz  cesarz  Fryderyk  zostanie  niepodzielnym  obrońcą  świętego  Cesarstwa  Rzymskiego,  bo 
choć  Filip  wygrałby,  to  przecież  też  wyszczerbi  swoją  armię  o  siły  przeciwnika  i  na  długo 
będzie osłabiony. 

Najpierw jednak mówiłeś, że intrydze Jana i Ottona trzeba zapobiec... 
Intrydze  –  tak!  Chodzi  o  to,  by  nie  zjednali  oni  dla  swego  zamysłu  dodatkowych 

sojuszników.  Otton  –  na  przykład  Polaków  i  Czechów,  a  Jan  –  Duńczyków  lub  Szwedów. 
Powinno więc dojść do bitwy Francji przeciw zdradzieckiemu Ottonowi, który bezzasadnie o 
cesarską  koronę  zabiega,  i  Janowi,  który  słusznego  wyroku  sądu  lennego  nie  uznaje.  Za 
zdrajcami nikt nie stanie, no może z wyjątkiem Flamandów. 

90 
Wszystko więc w rękach Boga! 
I rycerzy francuskich... 
Rola ich zaiste wzrasta niepomiernie. Obronili Kościół przed heretykami, mogą obronić 

przed zdrajcami, a i oni przecież rozgromili Cesarstwo Bizantyjskie. W tym czasie rycerstwo 
niemieckie Świętego Cesarstwa Rzymskiego albo walczyło  między sobą o władzę, albo na-
stawało na Stolicę Apostolską... Doprawdy, zaczynam się zastana' wiać, czy Rzesza jest wła-
ściwym obrońcą Kościoła rzymskiego, czy można na nią Uczyć w przyszłości. Muszę się nad 
tym głęboko zastanowić... Wy, Niemcy, dziwnym jesteście narodem. Idąc na północ trafiacie 
do  wschodnich  krain,  idąc  na  wschód  –  do  południowych.  Nie  macie  najpewniej  zmysłu 
orientacji. 

Albo właśnie mamy ów zmysł nadmiernie czuły. 
Na co czuły, Konradzie? 
Na powodzenie... 
Czyje? Rzeszy, Świętego Cesarstwa Rzymskiego czy Stolicy Apostolskiej? 
Zależy, kto... Otton – najpewniej Rzeszy, Fryderyk – Świętego Cesarstwa Rzymskiego, a 

ja – Stolicy Apostolskiej. 

A  jeśli  we  trójkę  spotkalibyście  się  w  sprawie  wojny  z  Francją,  kto  stanąłby  po  czyjej 

stronie? 

Toś ty, Ojcze Święty, spowodował, że takie spotkanie byłoby niemożliwe... I uczyniłeś 

słusznie! 

Dzięki  ci  za  szczerość,  kardynale  Konradzie.  Uczyń  wszystko,  co  w  twojej  mocy,  by 

biskup Senlis-Guerin pojawił się jak najrychlej w Rzymie!... Nadto ściągnij również do mnie 

background image

kardynała Langtona. Równie rychło, ale sekretnie. 

Ojcze  Święty!  Oto  krótka  relacja  z  wydarzeń  wojennych  we  Francji.  Jan  zaczął 

wyładowywać  się  z  armią  na  południu.  Kiedy  uwiadomione  o  tym  oddziały  syna  Filipa, 
Ludwika,  stanęły  naprzeciw  w  składnym  ordynku,  Jan  uszedł  bez  walki.  Nie  wiedząc 
najpewniej o tym odwrocie, Otton i Flamandowie od północnego wschodu weszli do Francji i 
pod  Bouvines,  nieopodal  Lill,  zostali  zatrzymani  przez  nasze  wojska.  Trzy  pacierze  temu 
bitwa  została  skończona.  Wojsko  Ottona  i  Flamandów  doszczętnie  rozbite  –  poszło  w 
rozsypkę!  Bóg  sprawił,  że  Otton,  który  splamił  się  zerwaniem  przymierza  ze  Stolicą 
Apostolską,  na  polu  bitwy  insygnia  cesarskie  postradał.  Dostojny  król  Filip  berło  i  koronę 
prześle posłańcem do najdostojniejszego cesarza Fryderyka II. Stała się więc sprawiedliwość 
Boża,  o  czym  pośpiesznie  donoszę  z  uszanowaniem  najwyższym.  Pierwszy  rzucił  się  do 
ucieczki książę Brabantu ze swoimi oddziałami i to o losie Ottona przesądziło. Król Filip ze 
łzami w oczach dziękował Bogu za zwycięstwo i tobie obiecał rychło złożyć śluby lenne. 

Guerin biskup Senlis 
91 
14 WRZEŚNIA A.D. 1214 
Poznajcie się nawzajem: kanonik kapituły w Osmie – Dominik Guzman, a to Szymon z 

Mont” fort – pogromca heretyckich albigensów. 

Któż  by  nie  znał  dostojnego  Szymona  z  Montfort,  Wasza  Świątobliwość?!  Miło  mi 

poznać cię, Boży rycerzu. 

Jak wiem od Ojca Świętego, ty też chcesz być rycerzem  Bożym, z tym,  że inną bronią 

walczyć. 

Tak, moi mili. Dominik walczył będzie słowem. Czasami słowo może miecz zastąpić, ale 

tylko czasami, choć Dominik powiada, że słowo zawsze jest silniejsze od miecza. Nie chciał-
bym,  by  spotkanie  nasze  zamieniło  się  w  spór  o  wyższości  miecza  nad  słowem  czy  też  od-
wrotnie, bo idzie mi o połączenie obu tych broni. Oto zamierzam w niedługim czasie przeka-
zać ci, Szymonie, w lenno nie tylko Langwedocję, ale wszystkie zdobyte przez ciebie ziemie. 
Chciałbym  jednak, by właśnie pokonanych heretyków spróbować słowem  Bożym  od piekła 
uratować. Tyś, Szymonie, dobrze wykonał swoje zadanie i będziesz za to nagrodzony. Chcę, 
byś teraz po trudach walk odpoczywał na darowanej ziemi. Niech teraz kanonik udowodni, że 
to,  co  zamierza  -może  być  spełnione!  Chcę,  aby  właśnie  na  ziemiach  bezbożnego  hrabiego 
Rajmunda  z  Tuluzy  powstał  zakon  kaznodziejów,  o  który  zabiega  kanonik  Dominik.  Ja 
nadam ci zdobyte ziemie, a jakie ty, Szymonie – hrabio Tuluzy, uczynisz nadanie dla zakonu 
Dominika? 

Ojcze Święty, nie szczędziłem potu i krwi walcząc z heretykami. Takoż dzielnie walczyli 

podlegli mi rycerze. Nigdy żaden z nas o doczesnej nagrodzie dla siebie nie myślał. Jeśli jed-
nak Wasza Świątobliwość hojność i łaskawość swoją okazuje – nie mogę niewdzięcznością 
odpłacać, bo też i wiem, że jeśli mieczem w Langwedocji trwać nie będziemy, to smokowi 
heretyckiemu  łatwo  może  głowa  odrosnąć.  Wówczas  nasz  miecz  potrzebny  będzie!  Tegom 
pewien! Im więcej jednak heretyków zostanie przekonanych przez zakon kaznodziejów, tym 
rzadziej  miecz  trzeba  będzie  z  pochwy  dobywać.  Nadam  zakonowi  kanonika  Guzmana 
wszystkie  posiadłości  w  Pronille  koło  Tuluzy.  Stałem  tam  na  popas  ze  swoim  oddziałem, 
wiem więc, że to dobrze położone i obronne miejsce z oszczędzoną przez wojnę zabudową... 

Dziękuję ci najserdeczniej, dostojny Szymonie. Wiedz, że my nie tylko zamierzamy prze-

konywać heretyków do religii naszej, ale też wskazywać sądom stosownym tych, którzy here-
zji swojej nie chcą ujawnić albo porzucić. 

Ja kazałem zabijać wszystkich heretyków. Bóg będzie wiedział, który z nich do piekła, a 

który powinien iść do czyśćca. A jeśli nawet pośród nich trafił się chrześcijanin – Bóg skie-
ruje jego duszę do nieba... 

O tym właśnie mówimy, Szymonie, że rycerze nie mogą w materii tej decydować, mogą 

background image

to  czynić  bracia  zakonni.  Zresztą,  sednem  sprawy  jest  nie  tylko  to,  kto  będzie  heretyków 
rozpoznawał, lecz także, kto i w jaki sposób będzie ich sądził i karał. Chcę więc powołać przy 
Kurii Sanctum Officium, które zwalczaniem wszelkiej herezji będzie się zajmowało. Herezja 
to  nie  tylko  Langwedocja  i  albigensi.  Ta  hydra  odżyć  może  i  w  Bułgarii,  i  w  Anglii,  i  w 
innym miejscu. Herezja to szatan, a walka z szatanem nie jest ani prosta, ani też łatwa. 

92 
Pragnę przypomnieć Waszej Świątobliwości, że za czasów papieża Lucjusza III wydane 

zostało bis– kupom zalecenie, by heretyków wyszukiwać i od– dawać w ręce władzy książę-
cej – wcześniej osądzając ich myśli i czyny przez biskupie sądy inkwizycyjne. Stąd może one 
sądy  biskupie  zostawić  i  nazwać  Inquisitio  Haereticae  Pravitatis  –  podporządkowując  je 
Sanctum Officium?! 

To  dobry  pomysł,  Dominiku!  Przy  czym  zadanie  wykrywania  heretyków  –  spoczywać 

będzie przede wszystkim na twoim zakonie i jeśli biskup jakiś uzna, iż w jego diecezji grasuje 
herezja, powinien rychło was wezwać, a wy po wyłapaniu heretyków pod sąd inkwizycyjny 
ich postawicie! Kościół jednak powołany jest po to, by nieść życie, a nie śmierć, nawet jeśli 
jest  to  śmierć  heretyka,  dlatego  do  nas  należeć  może  jedynie  znalezienie  bluźniercy  i  osąd 
jego czynów – wyrok wykonywać będzie władza świecka... 

8 STYCZNIA A.D. 1215 
Kardynale Konradzie, już pora zwołać sobór powszechny i ogłosić krucjatę, która uwolni 

Miasto Święte i Grób Chrystusa! Już pora!... 

Tak też sądzę, Wasza Świątobliwość. Po klęsce Ottona i Jana bez Ziemi sprawy ułożyły 

się zupełnie pomyślnie dla Stolicy Apostolskiej. Seldżucy nam nie zagrażają. Sułtan egipski 
podpisał układ z Królestwem Jerozolimy, a Sułtanat Ikonionu z Cesarstwem Łacińskim. I na 
Zachodzie, i na Wschodzie mamy upragniony spokój. 

Tak  więc  jeszcze  w  tym  roku  trzeba  zwołać  sobór  powszechny.  Do  udziału  w  nim 

zaprosimy  nie  tylko  arcybiskupów  i  biskupów,  lecz  także  wszystkich  cesarzy  i  królów  oraz 
znaczniejszych książąt. 

Ojcze Święty, to będzie z tysiąc osób! 
Niechajże będzie i dwakroć tyle. A czy sprawy, którymi trzeba się zająć, nie wymagają 

takiego zgromadzenia? Z cesarzami, królami i książętami o terminie i dowództwie piątej wy-
prawy  krzyżowej  trzeba  rozmawiać.  A  sprawa  dziesięcin  i  majątku  kościelnego?  A  sprawa 
powołania świętej inkwizycji?... Mało też mamy naszych, kościelnych spraw, kiedy już gości 
świeckich odprawimy? Mam ci je wymieniać? A może to ty uczynisz? 

Ojcze  Święty,  przecież  Kuria  pod  moim  nadzorem  przygotowuje  już  materiały  i 

dokumenty stosowne... 

Co więc przygotowujecie? 
Jednakowe  formy  sakramentów:  chrztu,  bierzmowania  i  małżeństwa.  Nadto 

postanowienia  dotyczące  spowiedzi  i  dochowania  jej  tajemnicy.  Przygotowujemy  też 
właściwą  formułę  przeistoczenia  chleba  w  ciało,  a  wina  w  krew  Chrystusową.  Chcemy  też 
przypomnieć o obowiązku celibatu, o potwierdzeniu autentyczności świętych relikwii... 

Stop!  Kardynale  Konradzie,  sam  widzisz,  że  sobór  powszechny  jest  więcej  niż 

konieczny! Przygotowuj go na jesień tego roku, a piątą wyprawę krzyżową zwołamy w rok 
później. Czy chciałbyś zmienić te terminy? 

Skądże Jeśli taka twoja wola. Choć co do terminu krucjaty... 
93 
Oczywiście, jako rycerz powiesz, że najlepiej rozpoczynać wyprawę wiosną. 
Nie o to  chodzi, Ojcze Święty. Przebywałem wiele lat z twego polecenia w Królestwie 

Jerozolimy, stąd znam zwyczaje Saracenów. Wiem więc, że oni lękają się pewnych dat. Sam 
sułtan egipski Al-Adil bał się naszego roku tysiąc dwieście trzydziestego szóstego, bo wtedy 
właśnie mija sześćset sześćdziesiąt sześć lat od narodzin ich proroka Mahometa, a to czas, do 

background image

którego według nich trwa najmocniejsza siła ich religii i ich proroka. Może więc należałoby 
się wstrzymać z piątą wyprawą i zaczekać jeszcze dwadzieścia jeden lat? 

Sądzisz, że doczekamy tak sędziwego wieku? 
Najpewniej nie, ale przecież będą następni. 
Na  pewno  będą,  ale  może  nie  być  równie  sprzyjających  warunków  co  teraz.  Można 

wprawdzie  wy–  korzystać  owo  przeświadczenie  wyznawców  Mahometa  i  przypomnieć 
Saladynowi,  że  siła  heretyckiej  bestii  islamskiej  niezadługo  minie,  niech  więc  się  mają  na 
baczności, ale jeśli nie masz innych argumentów przeciw ustaleniu terminu piątej krucjaty na 
rok tysiąc dwieście siedemnasty, to ja pod– trzymuję tę właśnie datę. 

Nic nie mam przeciw niej, chciałem tylko przy– wieść, chyba bardziej jako ciekawostkę, 

to o czym mówili Saraceni, a co dotarło do mnie w Królestwie Jerozolimskim... 

Widzisz, drogi mój kardynale Konradzie, za– wszem uważał, że celem mego życia będzie 

oswobodzenie Świętego Miasta – Jeruzalem i zbudowanie bazyliki nad oswobodzonym Gro-
bem Pańskim. A zajmowałem się nie walką przeciw Saracenom, a godzeniem, albo zwalcza-
niem – władców chrześcijańskich, którzy przeciw takiemu zamysłowi  – ba, czasami przeciw 
Stolicy Apostolskiej – występowali! Teraz, kiedy do spokoju między chrześcijańskimi króle-
stwami doprowadziłem – powinienem, muszę cel życia swego wypełnić oswobadzając Jeru-
zalem! Piąta wyprawa krzyżowa ruszy więc najbezsporniej wiosną lub latem tysiąc dwieście 
siedemnastego roku! Tego jestem najzupełniej pewien!... 

94 
CZĘŚĆ TRZECIA 
VICI... 
95 
RANEK 16 LIPCA A.D. 1216 
Drogi  mój  przyjacielu!  Jestem  powalony  przez  nagłą  chorobę  i  o  pomoc  cię  proszę, 

dostojny  biskupie  Huguccio.  Otom  jechał  tutaj  chcąc  złagodzić  spór  miedzy  Genuą  a  Pizzą. 
Chodzi  o  transport  morzem  krzyżowców  w  przyszłym  roku.  Nie  dotarłem  do  Pizy,  bo  tu 
właśnie, w Perugii, choroba mnie zmogła tak bardzo, że złożyła do łoża. Jestem tu już któryś 
dzień  z  kolei,  a  wcale  mi  się  nie  polepsza.  Czuję,  że  choroba  potrwa  dłużej,  dlatego  też 
zwołałem rady zwaśnionych miast tutaj, do Perugii. Rozeznaj, proszę, przyczynę najgłębszą 
sporu, uzgodnij z kardynałem Konradem, co można obu miastom zaproponować, tak by tego 
niepotrzebnego konfliktu uniknąć, i przyjdźcie uwiadomić mnie, co powinienem uczynić i z 
czym  obie  rady  miejskie  przyjąć.  Wieczorem  czekam  na  was,  a  jutro  z  rana  przyjmę 
zwaśnione strony i spór rozstrzygnę. 

POŁUDNIE 16 LIPCA A.D. 1216 
Znajdował się nie w Perugii, lecz w Segni. Brzęczały pszczoły. Na bezchmurnym niebie 

słońce stało w zenicie. Szedł między wzgórzami. Właściwie nie szedł, raczej płynął ścieżką, 
którą tylekroć biegał  w  dzieciństwie. Wiedział, że za chwilę zza wzgórz wyłoni się kaplica 
kryta czerwoną dachówką. Teraz osłaniały ją gęste krzewy okalające wzgórza. Słyszał ptaki, 
widział przydrożne znane mu kamienie! Jeszcze kilka metrów... Pojawił się z prawej strony, 
za  wzgórkiem  biały  narożnik  kaplicy,  narastał  murem,  czerwienią  dachu.  Kiedy  ostatni  raz 
był tutaj? Najpewniej mając lat piętnaście, przed swoim wyjazdem do Paryża, a więc czter-
dzieści lat temu... Obraz był taki sam jak wtedy, tyle tylko, że nad kaplicą jaśniała łuna sil-
niejsza od południowego słońca. Kiedy wychodził zza wzgórza, kiedy narastał widok na ka-
plicę, a później na łunę złocistą w miejsca, gdzie był ołtarz – musiał odwrócić głowę. Czuł się 
tak, jak wtedy, kiedy leżał na wzgórzu i próbował spojrzeć w słońce. Mury kaplicy stały nie-
naruszone,  ciche  i  dostojne  i  tylko  ta  łuna  nie  zmieniająca  kolorów  budynku  była  –  złota! 
Wiedział, że zbliża się do kaplicy, jakby nie ze swojej woli. Z czyjej woli znalazł się w Se-
gni? Czy to sen? Czuł podmuch wiatru na twarzy, widział motyle i drgającą łodygę przydroż-
nego rumianku. Wiedział, że zmierza ku ołtarzowi, czuł, że tu w tej kaplicy rodu Segni czeka 

background image

na niego Najwyższy. Zatrzymał się bez żadnej trwogi. Był spokojny, jakby wstał z klęczek po 
długiej modlitwie. Podniósł głowę i spojrzał prosto w złoto gorejące!... 

Czekam tu na ciebie, mój synu – usłyszał, a właściwie wiedział, że słyszy ten głos docho-

dzący go ze wszystkich stron. Głos ów był w nim!... 

Przyszedłem,  gdyż  tego  chciałeś.  Czy  przywołujesz  mnie  do  siebie,  Panie,  bo  czymś 

zawiniłem? 

A czujesz się winny? 
Nie!  Od  kiedy  przed  czterdziestu  laty  zszedłem  z  tej  ścieżki,  którą  dziś  wróciłem  – 

wszystko, co robiłem, czyniłem dla Kościoła rzymskiego. 

Zrobiłeś wiele, mój synu... 
96 
A tyle jeszcze do zrobienia. Muszę dopilnować piątej krucjaty. Jeruzalem i Grób Święty 

jeszcze w rękach Saracenów. 

Wiem przecież o tym wszystkim... Chcesz więc, bym cię ukarał niezasłużenie – dalszym 

pozostawieniem na ziemskim łez padole i walką o Kościół? Ja zamierzam cię nagrodzić i za-
brać do siebie, właśnie teraz w tej chwili, kiedy wszystko, co uczyniłeś – o twojej wielkości i 
chwale stanowi. Kiedy Kościół jaśnieje jak ta kaplica w twoim rodzinnym Segni. Chcesz więc 
kary czy nagrody? 

Panie mój, mam wybór jakiś, skoro powiedziałeś o swoim zamiarze i skoro tu stoję przy-

wołany przez Ciebie? 

Jeślibyś prosił? 
A czy mogę, jak życzysz sobie, udać się do Ciebie i wiedzieć zarazem, co stanie się póź-

niej, kiedy już nie będę Twoim wikariuszem na Ziemi? 

Za dużo chcesz, synu. Jeśli decydujesz się, bym cię wynagrodził za twoje staranie, chodź 

do mnie... Jeśli zaś uważasz, że powinieneś pozostać, zostaniesz! Wówczas też wiedział bę-
dziesz, co sta– nie się z przyziemnymi sprawami w czas twego żywota. 

A później? 
Kiedy będziesz ze mną, te przyziemne sprawy w ogóle nie będą ciebie obchodzić! 
To niemożliwe! 
Skoro ja ci to mówię... 
Jestże to możliwe, bym nie interesował się tym, co czyniłem przez całe życie? 
Przez chwilkę tylko, mój synu, bo i czymże jest to twoje życie. Tu czeka się wieczność. 

Wiesz, co to jest wieczność?... 

Panie, idę do Ciebie! 
Czekam, synu! 
Cały  czas  patrzę  na  Ciebie,  choć  kiedyś,  kiedym  leżał  na  tych  wzgórzach,  nie  mogłem 

spojrzeć w południowe słońce! 

A spójrz na nie teraz. 
Jakież blade wobec Twego blasku! Panie mój, idę do Ciebie! 
styczeń 1976 maj 2000 
97 
SPIS TREŚCI 
1. Część pierwsza VENI........... 1 
2. Część druga VIDI.................24 
3. Część trzecia VICI................95 
98