Stanisław Herakliusz Lubomirski - SOMNUS






PRIMUS


Łoże łabędzim wysypane puchem
     Miękkimi rozkosz wyścieła naspami,
Głowa w nich tonie jako w morzu suchem,
     Skubanych gęsi zgrążona wałami,
 
Tu sen w głębokim tchnie w pierzynach duchem,
     I wczas pełnymi wypiewa piersiami,
 
Oczy zielona jedwabnica cieni,
     By w nie nie wstrzelił Febus swych promieni.


SECUNDUS


Na bawełnianych stróże nogach chodzą, 
     Co przystępują blisko do łożnice.
 
Drzwi na zawiasach ostrożnie uwodzą,
     Każdemu kłódka ciche zwiera lice;
Co się odecknie, to wachlarzem chłodzą,
     Portyjerami ciemniąc okiennice,
 
Jeszcze tu słońce swych blasków nie siało,
     Choćby trojakim ogniem zagorzało.


TERTIUS


Kłopot i głowy łamiące starania,
     Niewczasy, myśli, frasunek, choroby,
Tęsknice serca, trudności niespania,
 
     Płacz i lamenty, przestrachy i co by
 
Było przyczyną do wczasu przerwania,
     W łańcuchach jęczy za progiem, a doby
 
Pomyślne chodzą w patynkach jerchowych,
     By nie wzruszyły pierwiastków cukrowych.



QUARTUS


Po gabinecie w kryształowej rynie
     Do smaczniejszego snu przysposobienia
Wszystkim źródło wdzięcznomruczne płynie,
     Dyjamentowe dno miasto kamienia,
 
Tu morskie sobie pływając boginie
 
     Skrytym kanałem uchodzą do cienia,
 
Po brzegach matki swe rozwiły włosy,
     Zefir im głaszcze kędzierzawe czosy.



QUINTUS


Z gniazdek swych wdzięczne fruktują kanary;
     W belwederowym przelatując gaju
 
Synogarlica swej żałując pary,
     W którym się tuła odłączonym kraju,
Żałośnie stęka; nie głos, lecz nektary
     Wywodzi słowik. Jeśli szukasz raju,
 
Tu go zawarła natura w szczupłości,
     K woli rozkosznej śpiących lubieżności.

SONET NA CAŁĄ MĘKĘ PAŃSKĄ


Wielkiej miłości i nieogarnionej 
Tryumf, czy piekła łupy, czy mogiły
 
Zawisnej śmierci, czy niebieskiej siły
 
Są cudem męki, co zniósł Bóg wcielony?

Moc, myśl, żal, strach, pot, krew, sen zwyciężony,
 
Zdrada, powrozy, łzy, sąd i niemiły
Twarzy policzek, i rózgi, co biły,
 
Słup, cierń, krzyż, gwóźdź, żółć i bok otworzony

Są to dobroci dary, a nie męki,
 
Nie dary, ale łaski źrzódła żywe,
 
Nie źrzódła, ale boskie cuda ręki,

Tej ręki, co nam zbawienie szczęśliwe
 
Z swych ran wylała, za które niech dzięki
 
Oddaje-ć serce, o dobro prawdziwe!



W epoce baroku emblemat wpisywał się w znamienne dla tego okresu poszukiwanie wspólnoty sztuk, czego innym przejawem była barokowa opera.

W Polsce do najsłynniejszych twórców emblematów należeli Mikołaj Rej, Zbigniew Morsztyn i Stanisław Herakliusz Lubomirski. Najważniejsze polskie zbiory emblematów to: