Szczęśliwa godzina była kiedy Msza Święta wychodziła. Szczęśliwsza jeszcze była, kiedy Matka Boska Syna porodziła. Zaświećcie się Anielskie Świce, podaje się Pan Jezus w kapłańskie ręce. Kapłan Boga piastuje, Dusza się moja raduje. Raduj się duszo moja, wesel się serce moje, otwórzta się usta moje. Ja do Ciebie Panie wznoszę ręce do nieba, abyś mi zesłał Anioła z nieba. Aniele Stróżu, zaprowadź Mnie do tej wody, gdzie Pana Jezusa Chrzcili, Matkę Boską obcowali. Stoi drzewo wyborne, na nim ciało pokorne, a przebite ręce i bok. Wyszło do Niego miasto cale, Matka Boska chodziła rzewnie sobie płakała , swojego Syneczka szukała. Pytała się Świętego Jana- Czyżeś nie widział Mojego Syna? - Widziałem. Słyszałem ze go Żydzi zabili, na krzyżu przybili. Święty Janie chodź po Świecie, opowiadaj jak małemu tak dużemu, Kto tę modlitwę będzie mówił, w piątek do postu, w niedzielę do Mszy Świętej na wojnie nie zginie, w wodzie nie utonie, bez Świętego Sakramentu umierał nie będzie.