ks. Marek Dziewiecki
Poznawanie i przeżywanie własnych uczuć
1. Człowiek w obliczu sfery emocjonalnej
Uczucia są głównym elementem ludzkiej sfery emocjonalnej. Sfera ta obejmuje wiele rodzajów przeżyć, które różnią się między sobą Ÿródłem pochodzenia, długoœcią trwania, a także intensywnoœcią odczuwania. Do podstawowych przejawów sfery emocjonalnej należą:
przeżycia afektywne w sferze zmysłowej, zwłaszcza poczucie przyjemnoœci lub bólu w obliczu okreœlonego bodŸca czy doœwiadczenia;
nastroje, czyli stany związane z dobrym lub niekorzystnym samopoczuciem fizycznym;
emocje, czyli intensywne stany afektywne będące reakcją na okreœlone sytuacje życiowe(np. lęk, rozpacz);
humory czyli relatywnie stałe, dominujące tendencje afektywne;
uczucia (sentymenty), czyli specyficzne dla człowieka stany afektywne o podłożu intelektualnym, moralnym, społecznym czy religijnym;
przyciąganie emocjonalne lub awersja w obliczu okreœlonych osób, przedmiotów czy sytuacji.
Całoœć sfery afektywnej można zdefiniować jako sposoby przeżywania tego wszystkiego, co dzieje się w nas samych oraz w naszych relacjach z otaczającym nas œwiatem, zwłaszcza ze œwiatem osób. Przeżycia afektywne to spontaniczne reakcje człowieka na jego własne zachowania i stany wewnętrzne, na dochodzące z zewnątrz bodŸce, a także na wszystko to, co dzieje się w jego życiu oraz w jego kontaktach z innymi osobami: z ludŸmi i z Bogiem. W zależnoœci od okolicznoœci reakcje te wyrażają się poprzez przeżycia radosne lub bolesne. Do tych pierwszych należą: radoœć, satysfakcja, poczucie bezpieczeństwa, zaufanie, poczucie pewnoœci siebie. Z kolei przeżycia bolesne to niepokój, wstyd, poczucie winy, depresja, gniew, nienawiœć, rozpacz.
Im bardziej dany człowiek jest niedojrzały, tym silniejszą ma skłonnoœć do manipulowania swoim myœleniem. Tym bardziej zawęża i zniekształca swoją œwiadomoœć w odniesieniu do tego, co czyni i w jakiej znajduje się sytuacji. Taki człowiek tworzy coœ w rodzaju wewnętrznej cenzury, która usiłuje nie dopuœcić do jego œwiadomoœci bolesnych prawd o nim samym. Emocje spełniają wtedy funkcję drugiego — obok myœlenia — obiegu informacji. Jest to możliwe dlatego, że informacje emocjonalne na temat tego, co dzieje się w nas samych i w naszym kontakcie ze œwiatem zewnętrznym, w znacznej mierze pozostają niezależne od naszej woli, od naszych przekonań, oczekiwań czy pragnień. Człowiek nie ma bezpoœredniej władzy nad swoimi emocjami. Nie może ich sobie po prostu nakazać czy zakazać siłą swojej woli. Nie może też modyfikować ich mocą intelektualnych analiz czy osobistych przekonań. Emocje można zatem porównać do rozgłoœni radiowej, która transmituje informacje na nasz temat, ale jest od nas w znacznym stopniu niezależna. W tej sytuacji mamy tylko dwie możliwoœci: korzystać z tych informacji, albo wyłączyć radio.
Skoro emocje są ważną informacją o naszej sytuacji życiowej, to nie powinno się ich dzielić na pozytywne i negatywne, lecz właœnie na radosne i bolesne. Wszystkie bowiem są pozytywne jako noœniki informacji o naszym życiu. Co więcej, im bardziej bolesne są przeżywane emocje, tym cenniejszą zawierają one informację. Sygnalizują bowiem jakiœ stan egzystencjalny, który koniecznie powinno się zmienić, np. poprzez uwolnienie się z toksycznych więzi czy poprzez modyfikację błędnego postępowania.
Informacje emocjonalne o naszej sytuacji życiowej różnią się od informacji intelektualnych nie tylko naturą przekazu (myœli - przeżycia), ale też stopniem zależnoœci od naszej woli. Otóż nad informacjami intelektualnymi człowiek sprawuje niemal nieograniczoną kontrolę. Może do tego stopnia manipulować tymi informacjami - zwykle nieœwiadomie - że stają się one Ÿródłem dezinformacji. Oznacza to, że człowiek potrafi wypaczać i zawężać swoją œwiadomoœć, czyli manipulować informacjami, które go niepokoją. Taki człowiek używa wtedy zdolnoœci myœlenia po to, by uciekać od rzeczywistoœci, czyli od prawdy o sobie i o własnej sytuacji egzystencjalnej. Tymczasem informacje emocjonalne są o wiele bardziej spontaniczne, a przez to w o wiele większym stopniu pozostają niezależne od naszej woli, od naszych przekonań, oczekiwań czy pragnień. Człowiek nie ma bezpoœredniej władzy nad emocjami. Nie może ich sobie mocą œwiadomoœci czy siły woli po prostu nakazać czy zakazać. Właœnie dlatego poznawanie i przeżywanie własnych uczuć jest koniecznym warunkiem adekwatnej œwiadomoœci samego siebie i własnej sytuacji egzystencjalnej.
Im większy mamy dostęp do informacji o nas samych i o naszym położeniu życiowym, tym większą mamy szansę na dojrzałe postępowanie i na odpowiedzialne kierowanie życiem. Uczucia są darem od Boga. Darem, który umożliwia nam dostęp do prawdy o naszym życiu. Dar ten okazuje się szczególnie potrzebny wtedy, gdy z jakiegoœ względu manipulujemy własnym myœleniem w taki sposób, aby nie dostrzegać tych prawd o nas samych i o naszym położeniu, które stawiają nam trudne wymagania i które zobowiązują nas do zmiany życia.
Z drugiej strony uczucia są czymœ więcej niż tylko Ÿródłem informacji. Niosą ze sobą także energię i mobilizację do działania w kierunku pozytywnym i do powstrzymywania się od działań szkodliwych. Gdy czynimy coœ właœciwego, to towarzysząca temu satysfakcja emocjonalna mobilizuje nas, by dalej tak postępować. Z kolei naszym niewłaœciwym zachowaniom czy szkodliwym więziom towarzyszy niepokój, ból, gniew, a czasem nawet rozpacz. Takie bolesne przeżycia nie są niepotrzebnym cierpieniem czy nieszczęœciem, lecz ważną informacją, która stwarza człowiekowi szansę na przezwyciężenie niekorzystnej sytuacji. Właœciwie wykorzystywane uczucia stają się zatem cennym „przyjacielem”, który nas informuje o aktualnej sytuacji życiowej i który jednoczeœnie mobilizuje nas do wykorzystania tych informacji. Gdy człowiek unika kontaktu z uczuciami, wtedy nie tylko traci szansę na zrozumienie własnej sytuacji życiowej, ale traci kontrolę nad własnym zachowaniem, czyli ryzykuje, że przeżycia, których sobie nie uœwiadamia, zaczną kierować jego myœleniem i postępowaniem. Dla przykładu, jeœli ktoœ przeżywa zazdroœć i nie ma odwagi, by sobie to uœwiadomić, to taka nieuœwiadomiona zazdroœć będzie kierowała jego postępowaniem, a on sam nie będzie mógł tego zmienić. Człowiek nie może przecież zapanować nad czymœ, z czego nie zdaje sobie sprawy. Jeœli natomiast sam przed sobą zdemaskuje swoją zazdroœć, to ma szansę czuwać, by nie skrzywdzić osoby, wobec której jest zazdrosny, a jednoczeœnie ma szansę odkryć i wyeliminować Ÿródło zazdroœci, np. swoją skłonnoœć do porównywania się z innymi ludŸmi, albo swoją nadmierną zależnoœć emocjonalną od danej osoby.
W Katechizmie Koœcioła Katolickiego odrębny paragraf został poœwięcony ludzkiej emocjonalnoœci (KKK 1762-1775). Fakt ten nie dziwi, gdyż zdajemy sobie sprawę z tego, że uczucia wpływają na nasze sposoby myœlenia, wartoœciowania, podejmowania decyzji. Wywierają też istotny wpływ na nasze sposoby odnoszenia się do samych siebie i do œwiata zewnętrznego. "Pojęcie 'uczucia' należy do dziedzictwa chrzeœcijańskiego" (KKK 1763). "Doznania lub uczucia oznaczają emocje lub poruszenia wrażliwoœci, które skłaniają do działania lub nie działania, zgodnie z tym, co jest odczuwane lub wyobrażane jako dobre lub złe" (KKK 1763).
2. Uczucia a moralnoœć
Jednym z warunków poznawania i œwiadomego przeżywania uczuć jest rozumienie relacji między uczuciami a moralnoœcią. Jeœli bowiem zakwalifikujemy pewne uczucia jako grzeszne, to w konsekwencji będziemy mieli tendencję, by nie wchodzić w kontakt z takimi przeżyciami lub by w ogóle zanegować ich istnienie.
"Nasz Pan wskazuje na serce człowieka jako na Ÿródło, z którego wypływają uczucia" (KKK 1764). Przeżywanie okreœlonego rodzaju uczuć nie jest zatem sprawą przypadkową. Zależy od serca, od wnętrza danego człowieka. Nie jest czymœ przypadkowym, że jedni ludzie przeżywają głównie radoœć, poczucie bezpieczeństwa i serdecznoœć, a u innych dominuje gniew, lęk, niepokój czy rozgoryczenie. Istnieje bowiem bezpoœredni związek między osobowoœcią danego człowieka, jego sercem i wnętrzem, jego sytuacją życiową i postępowaniem, a przeżywanymi przez niego uczuciami. Nie wynika z tego jednak, że uczucia i przeżycia emocjonalne podlegają ocenie moralnej. "Uczucia same w sobie nie są ani dobre, ani złe. Nabierają one wartoœci moralnej w takiej mierze, w jakiej faktycznie zależą od rozumu i od woli" (KKK 1767). Ocenie moralnej podlega nasza postawa wobec przeżywanych uczuć i emocji, a nie one same.
Skoro emocje są ważną informacją o naszej sytuacji życiowej, to nie powinno się ich dzielić na pozytywne i negatywne, ani na grzeszne czy cnotliwe, lecz na radosne i bolesne (por. KKK 1772). Wszystkie bowiem są pozytywne jako noœniki informacji o naszej przeszłoœci oraz o obecnej sytuacji życiowej i naszym postępowaniu. Co więcej, im bardziej bolesne są przeżywane uczucia i emocje, tym stanowią one cenniejszą informację. Sygnalizują bowiem jakiœ stan zagrożenia, który koniecznie powinno się zmienić, np. przez nawrócenie, przez zerwanie złych więzi czy przez obronę w obliczu doznawanej krzywdy.
KKK (1770) podkreœla, że "doskonałoœć moralna polega na tym, aby człowieka kierowała do dobra nie tylko wola, lecz także jego dążenie zmysłowe, zgodnie ze słowami psalmu: 'Moje serce i ciało radoœnie wołają do Boga żywego' (Ps 84,3)". Z drugiej strony "bojaŸń przed złem wywołuje nienawiœć, wstręt i lęk przed złem przyszłym. BojaŸń ta kończy się smutkiem z powodu istniejącego zła lub gniewem, który się mu sprzeciwia" (KKK 1765). Innymi słowy człowiek dojrzały moralnie cieszy się wszelkim dobrem, a cierpi z powodu zła - doœwiadczanego lub wyrządzanego innym ludziom. Korzysta zatem z przeżywanych uczuć podwójnie: traktuje je jako Ÿródło informacji o jakie sytuacji życiowej oraz jako z motywacji do szlachetnego.
Ocenie moralnej nie podlegają zatem uczucia, ale nasza postawa wobec tego, co dzieje się w naszej sferze emocjonalnej, a także nasze zachowania związane z przeżywanymi emocjami. Oczywiœcie na tyle, na ile zachowania te są dokonane w sposób œwiadomy i wolny. Im silniejsze oraz im bardziej bolesne są nasze przeżycia, tym bardziej zawężają one naszą œwiadomoœć i wolnoœć. Ocena moralna takiej z kolei sytuacji zależy od tego, na ile my sami doprowadziliœmy się do silnego, bolesnego poruszenia emocjonalnego (np. gniewu, nienawiœci czy rozpaczy), a na ile jest to sytuacja spowodowana działaniem innych osób albo niezależnych od nas wydarzeń. Cnotą moralną jest stawanie wobec prawdy o sobie, w tym także wobec prawdy emocjonalnej. Wymaga to pokory (zwłaszcza wobec tych przeżyć, które œwiadczą o naszej niedojrzałoœci), a także odwagi i wewnętrznej wolnoœci. Z kolei winą moralną jest nie sam fakt przeżywania okreœlonych stanów emocjonalnych, ale ewentualne oszukiwanie samego siebie w tej sferze lub uciekanie od informacji na nasz temat, zawartej w doœwiadczanych przez nas uczuciach czy emocjach.
Człowiek dojrzały jest œwiadomy swojej odpowiedzialnoœci psychicznej za własne stany emocjonalne. Inni ludzie są odpowiedzialni za ich zachowania wobec mnie, ale nie za moje reakcje emocjonalne na ich zachowania. Nie mogę obarczać innych odpowiedzialnoœcią za moje przeżycia. Ma to jednak bardzo pozytywną konsekwencję, gdyż oznacza, że mam władzę modyfikowania moich reakcji emocjonalnych. Jeœli zachowanie innych osób jest niedojrzałe czy przykre dla mnie i nie mogę zmienić tego stanu rzeczy, to mogę przecież modyfikować moje sposoby emocjonalnego reagowania w tym względzie. Mogę stać się kimœ bardziej zrównoważonym i emocjonalnie zdystansowanym w obliczu tej sytuacji.
3. Uczucia a miłoœć
"Człowiek dzięki swoim emocjom przeczuwa dobro i przewiduje zło" (KKK 1171). Z tego powodu istnieje œcisły związek między uczuciami, a miłoœcią. Nie jest sprawą przypadku, że najbardziej intensywne uczucia wiążą się właœnie z miłoœcią, gdyż to miłoœć stanowi największe pragnienie ludzkiego serca i jest największym dobrem moralnym (por. KKK 1765). Z kolei brak miłoœci powoduje dotkliwy lęk, cierpienie i rozgoryczenie, rozpacz.
Jednak miłoœć w swej istocie nie jest uczuciem. Gdyby bowiem miłoœć była uczuciem, to nie można byłoby jej œlubować. Człowiek nie może przecież œlubować, że w przyszłoœci będzie przeżywał okreœlone stany afektywne. Ponadto miłoœć, która byłaby jedynie uczuciem, stałaby się neutralna moralnie, gdyż takie właœnie są uczucia. Jeœli kogoœ lubię, to nie jest to cnota, lecz informacja, że dana osoba jest dla mnie życzliwa czy ważna emocjonalnie. Jeœli z kolei czuję do kogoœ awersję emocjonalną, to nie jest to grzech, lecz informacja, że np. ta osoba mnie krzywdzi albo że jest zachowanie staje się dla mnie Ÿródłem niepokoju czy poczucia krzywdy. Trzeba też pamiętać, że gdyby istotą miłoœci były uczucia, to miłoœć byłaby zmienna tak, jak uczucia. Tymczasem dojrzały człowiek potrafi kochać również tych, których z jakiegoœ względu nie lubi, lub których zachowanie powoduje negatywny oddŸwięk emocjonalny. Silne stany afektywne zawsze towarzyszą miłoœci, ale nie stanowią jej istoty, dlatego dojrzała miłoœć nie kieruje się uczuciami, lecz œwiadomoœcią i odpowiedzialnoœcią. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę na to, że miłoœci na tej ziemi towarzyszą nie tylko tak zwane „piękne” uczucia, ale również uczucia bardzo bolesne (np. lęku czy rozgoryczenia) w zależnoœci od tego, co w danym momencie dzieje się z osobą, którą kochamy. Wystarczy uœwiadomić sobie na przykład to, co przeżywają rodzice, którzy odkrywają, że kochany przez nich syn czy córka weszli na drogę narkomanii czy przestępczoœci. Jednym zatem błędem jest redukowaniem miłoœci do uczuć, a błędem drugim jest redukowanie bogactwa uczuć towarzyszących miłoœci do tak zwanych uczuć pięknych.
"Kochać znaczy chcieć dla kogoœ dobra" (KKK 1766). Miłoœć jest zatem decyzją troski o czyjeœ dobro. Decyzją wierną i nieodwołalną. "Miłoœć wywołuje pragnienie nieobecnego dobra i nadzieję na jego uzyskanie. Pragnienie to kończy się przyjemnoœcią i radoœcią z posiadanego dobra" (KKK 1765). Radoœć emocjonalna jest więc jedną z konsekwencji trwania w dojrzałej miłoœci. Nie zawsze jednak miłoœci towarzyszą jedyne piękne i radosne uczucia. Gdy kochamy kogoœ, kto krzywdzi siebie i innych lub jest krzywdzony, wtedy miłoœci towarzyszy lęk, niepokój, rozgoryczenie. Z miłoœcią na tej ziemi są zatem związane bardzo różne uczucia, w zależnoœci od tego, co dzieje się z osobą przez nas kochaną. Najtrudniej jest kochać w sytuacjach kryzysowych, gdyż wtedy miłoœci towarzyszą bardzo bolesne cierpienia, którym łatwo ulec. Ulegając uczuciom, tracimy zdolnoœć do dojrzałej miłoœci. Jesteœmy wtedy naiwni lub okrutni wobec osób, które przeżywają kryzys i które trudno jest kochać. Z drugiej strony mamy niepotrzebne wyrzuty sumienia, gdy wobec osób, które kochamy, przeżywamy inne niż radosne uczucia.
Bóg uczy nas miłoœci, która nie kieruje się uczuciami. Która nie jest ani okrutna ani naiwna. Doskonałą ilustracją tej prawdy jest przypowieœć o dojrzale kochającym ojcu i powracającym synu. Gdy syn odchodzi i okazuje się synem marnotrawnym, wtedy ojciec nie cofa miłoœci (nie jest okrutny), ale też nie udziela synowi pomocy w jego biedzie i głodzie. Nie przeszkadza mu cierpieć na skutek własnych błędów (ojciec nie jest naiwny). Syn wykorzystuje to, że ojciec kieruje się dojrzałą miłoœcią, a nie uczuciami, zastanawia się nad swoim życiem i decyduje się powrócić do domu. Gdyby - kierując się uczuciami - ojciec był naiwny, czyli chronił syna przed naturalnymi konsekwencjami jego błędów, wtedy syn nie cierpiałby, ale też nie miałby powodu, żeby się zastanowić i zmienić. Gdyby natomiast ojciec był okrutny, czyli kierował się rozgoryczeniem i gniewem, a nie miłoœcią, wtedy syn nie miałby do kogo wrócić (por. Łk 15, 11 - 32).
4. Dojrzałoœć w sferze uczuć
Nie można analizować dojrzałoœci emocjonalnej w sposób abstrakcyjny, czyli w oderwaniu od kontekstu egzystencjalnego danego człowieka. Ewentualny stan napięcia emocjonalnego nie musi automatycznie wskazywać na zaburzenia w tym aspekcie, lecz może być związany z okreœlonymi trudnoœciami czy sytuacjami, w których zachowanie spokoju emocjonalnego nie jest ani możliwe, ani naturalne.
Dojrzała postawa wobec emocji nie oznacza też, że przeżywamy jedynie miłe uczucia i że nie doznajemy żadnych bolesnych stanów emocjonalnych. Taka sytuacja byłaby przejawem zaburzenia, gdyż emocje informują nas o naszej sytuacji życiowej, a w życiu każdego człowieka przynajmniej czasami pojawiają się sytuacje bolesne i niepokojące. Z tego względu także Jezus Chrystus przeżywał bardzo różne stany emocjonalne: od radoœci i wzruszenia do gniewu, niepokoju i dramatycznego cierpienia w Ogrójcu czy na krzyżu. W obliczu œmierci przeżywał wręcz dramatyczne poczucia opuszczenia przez Ojca.
Dojrzała postawa wobec emocji oznacza odkrycie, że uczucia są wewnętrznym „przyjacielem”, który mówi mi prawdę (radosną lub bolesną) o mojej aktualnej sytuacji i który mnie motywuje do pozytywnego działania. Jeœli np. ktoœ mnie krzywdzi, to mój gniew jest informacją, iż kontakt z tą osobą jest dla mnie szkodliwy, a jednoczeœnie jest Ÿródłem energii mobilizującej do zmiany takiej sytuacji. Niestety łatwo o postawy skrajne wobec emocji. Jedną skrajnoœcią jest próba ucieczki od bolesnych uczuć, np. za pomocą substancji psychotropowych, które zniekształcają nasze przeżycia. Drugą skrajnoœcią jest bierne uleganie uczuciom i emocjom. Dojrzałoœć natomiast to sytuacja, w której uczucia mnie informują o mojej aktualnej sytuacji życiowej, lecz mną nie rządzą. Dojrzały człowiek kieruje się bowiem miłoœcią, prawdą i odpowiedzialnoœcią a nie emocjami. Potrzebna jest zatem mediacja œwiadomoœci, woli i wartoœci w zajęciu dojrzałej postawy wobec przeżywanych uczuć. "Doskonałoœć dobra moralnego lub ludzkiego wymaga, by rozum kierował uczuciami" (KKK 1767). Zajęcie dojrzałej postawy wobec własnej emocjonalnoœci nie jest czymœ spontanicznym, ani łatwym. Wymaga czujnoœci, pokory i wewnętrznej dyscypliny. Właœnie dlatego "emocje i doznania mogą być przekształcone w cnoty lub zniekształcone w wady" (KKK 1774).
Dojrzałoœć w sferze uczuciowej oznacza ponadto odkrycie, że bolesne emocje nie są nieszczęœciem. Są natomiast ważną, chociaż bolesną informacją. Szczęœcie nie polega na dobrym samopoczuciu emocjonalnym, lecz jest konsekwencją życia w miłoœci i prawdzie. Powinniœmy zatem czynić nie to, co w danej sytuacji jest emocjonalnie przyjemniejsze lecz to, co jest wartoœciowsze. Miłoœć i odpowiedzialnoœć jest zwykle trudniejsza niż wygodnictwo i egoizm. Ale wygodnictwo i egoizm prowadzi do postępowania, którego człowiek zaczyna się z czasem wstydzić i żałować. Natomiast wiernoœć miłoœci i prawdzie owocuje radoœcią, poczuciem bezpieczeństwa i wewnętrznym pokojem.
Żyjąc na tej ziemi po grzechu pierworodnym, nie mamy alternatywy: żyć w dobrym nastroju albo cierpieć. W każdym ludzkim życiu pojawia się jedno i drugie. Jeœli dla kogoœ celem życia jest szukanie dobrego nastroju za wszelką cenę, także kosztem sumienia, miłoœci i prawdy, to taki człowiek będzie coraz bardziej rozgoryczony i nieszczęœliwy. Jeœli natomiast za cel życia uzna ktoœ postępowanie na miarę Bożego powołania, na miarę miłoœci i odpowiedzialnoœci, to taki człowiek może być szczęœliwy, mimo że także w jego życiu będzie nadal miejsce na emocjonalny ból, cierpienie i niepokój.
Człowiek pozostaje niespokojny w obliczu własnych emocji i przeżyć. Znalezienie wewnętrznego wyciszenia, dojrzałoœci i równowagi jest ostatecznie możliwe tylko wtedy, gdy sercem, wolą i rozumem przylgniemy do Chrystusa - jedynego Pana i Zbawiciela człowieka. "W życiu chrzeœcijańskim sam Duch Œwięty wypełnia swoje dzieło, pobudzając całoœć bytu człowieka, wraz z jego cierpieniami, obawami, smutkami, jak to jawi się w agonii i męce Pana. W Chrystusie uczucia ludzkie mogą otrzymać swoje spełnienie w miłoœci i boskim szczęœciu" (KKK 1769).
Gdy chodzi o kontrolę w sferze afektywnej, to zdolnoœć do panowania nad własnymi przeżyciami stanowi ważne potwierdzenie prawidłowego rozwoju. Błędem są postawy skrajne. Pierwsza skrajnoœć to naiwna spontanicznoœć w sferze emocjonalnej, która prowadzi do dyktatury emocji. Skrajnoœć druga to negowanie własnych emocji. Dojrzałoœć polega na tym, że dany człowiek jest œwiadomy własnych przeżyć (jest wolny od bloków psychicznych), a jednoczeœnie panuje nad sposobami ich wyrażania oraz potrafi wykorzystać informacje, które są w nich zawarte.
Niezwykle istotnym sprawdzianem dojrzałoœci w sferze afektywnej jest prawidłowa relacja miedzy motywacją a uczuciami. Niektórzy sądzą (por. McClelland, Personality, New York 1951, s. 466), że podstawowym motywem ludzkiego działania jest szukanie przyjemnoœci i unikanie emocjonalnego niepokoju. Tymczasem tego typu postawa jest typowa dla dzieci, a także dla ludzi niedojrzałych lub zaburzonych psychicznie. Natomiast człowiek dojrzały i odpowiedzialny kieruje się w swoich decyzjach i działaniach nie tym, co przynosi mu doraŸną przyjemnoœć czy co w danym momencie pozwala mu uniknąć nieprzyjemnych stanów emocjonalnych, lecz tym, co jest danej sytuacji wartoœciowsze. Innymi słowy dla dojrzałego człowieka podstawowym motywem działania jest prawda, miłoœć i odpowiedzialnoœć, a nie jego stany czy potrzeby uczuciowe. Z tego właœnie względu dojrzały człowiek jest w stanie zdecydować się na coœ, co w danej chwili jest bolesne emocjonalnie (np. powiedzieć gorzką prawdę samemu sobie lub innym) i powstrzymać się od czynienia czegoœ, co dałoby doraŸne zadowolenie emocjonalnie (np. agresywne odreagowanie krzywdy czy sięgnięcie po narkotyk).
Inne ważne kryterium dojrzałoœci to œwiadomoœć, że nie można na trwałe poprawić przeżywanych uczuć i nastrojów, bez pozytywnej modyfikacji własnego postępowania i własnej sytuacji egzystencjalnej. Nasze przeżycia nigdy nie są czymœ przypadkowym. Osoba ludzka jest całoœcią, a jej sfera psychiczna nie jest odizolowana od pozostałych wymiarów człowieczeństwa. Psychika to rodzaj lustra, w którym człowiek może zobaczyć sytuację, w której się znajduje. Byłoby naiwnoœcią modyfikować własne przeżycia psychiczne zamiast modyfikować samego siebie. Takiej naiwnoœci ulegają niemal wszystkie modne obecnie systemy psychologiczne, które obiecują swoim klientom poprawę nastroju bez modyfikowania ich zachowań oraz ich sytuacji życiowej. Tego typu systemy stają się rodzajem opium dla ludzi i redukują same siebie do roli alkoholu czy narkotyku. Ludzie, którzy nie radzą sobie z życiem - i w konsekwencji - z emocjami, sięgają po substancje psychoaktywne właœnie po to, by osiągnąć poprawę nastroju bez poprawiania własnego zachowania i sytuacji, w której się znajdują.
Człowiek dojrzały nie poddaje się iluzji, że może poprawić swoje samopoczucie emocjonalne w oderwaniu od swojej sytuacji egzystencjalnej. Zdaje sobie sprawę z tego, że celem życia jest dobre postępowanie, a nie szukanie dobrego nastroju. Rozumie, że szczęœcie nie jest osiągalne wprost.
Zadaniem wychowawców jest pomaganie wychowankom, by dojrzale rozumieli i przeżywali swoją sferę uczuć i emocji. Wrażliwoœć w tej sferze to nie przejaw słaboœci czy naiwnoœci, lecz to ważna informacja o sytuacji egzystencjalnej człowieka oraz energia psychiczna, potrzebna do podejmowania decyzji i działań. W sposób szczególny dojrzale uformowana sfera afektywna informuje nas o naszych więziach z samym sobą (sposób przeżywania samego siebie), o naszej postawie wobec innych ludzi (sposób włączenia się w więzi społeczne), ) i wobec Boga (sposób przeżywania Transcendencji) oraz o naszej postawie wobec otaczającej rzeczywistoœci. Jednoczeœnie dojrzała sfera emocjonalna pomaga nam w budowaniu pogłębionych więzi międzyosobowych poprzez doœwiadczenie poczucia bezpieczeństwa, zaufania, radoœci, wdzięcznoœci, fascynacji i tym podobnych stanów emocjonalnych w kontakcie z innymi.
Dojrzałoœć w tym aspekcie wiąże się również ze zdolnoœcią do reagowania emocjonalnego w sposób proporcjonalny do danej sytuacji, bodŸca, wydarzenia czy rodzaju spotkania z drugą osobą. Brak proporcji może wyrażać się zarówno w postaci nadwrażliwoœci emocjonalnej (np. rozpacz czy stany samobójcze w obliczu drobnych niepowodzeń życiowych), jak też w postaci obojętnoœci emocjonalnej (oziębłoœć lub zupełny brak reakcji emocjonalnej w obliczu najbardziej nawet dramatycznych krzywd czy wydarzeń). Podstawowe przyczyny tego typu zaburzeń emocjonalnych to: uszkodzenia neurologiczne (zwłaszcza mózgu), zaburzenia emocjonalne (np. w funkcjonowaniu tarczycy czy innych gruczołów, albo wskutek stosowania hormonalnych tabletek antykoncepcyjnych czy odchudzających), a także dramatyczne krzywdy czy długofalowe bolesne przeżycia, zwłaszcza w okresie życia płodowego i we wczesnym dzieciństwie. Dojrzałoœć w tym aspekcie to sytuacja, w której wychowanek przeżywa stany emocjonalne proporcjonalne do danej sytuacji, zachowań czy więzi międzyosobowych.
5. Wskazania praktyczne
5.1. Formowanie dojrzałego sposobu przeżywania samego siebie: własnego „ja” i własnej
subiektywnoœci
Nieuporządkowane emocje zniekształcają sposób widzenia, oceniania i przeżywania, a przez to prowadzą do zaburzonej subiektywnoœci. Niedojrzałoœć oznacza m.in. nadmierną koncentrację emocjonalną na samym sobie oraz traktowanie własnych przeżyć i odczuć jako jedynego lub najważniejszego kryterium myœlenia, decydowania i działania. Wszystkie te zjawiska to przejawy zaburzonej sfery afektywnej. Sfera emocjonalna może być do tego stopnia zaburzona, że zupełnie zniekształca sferę myœlenia oraz percepcję samego siebie i œwiata zewnętrznego. W takiej sytuacji nie jest możliwa dojrzała interioryzacja podstawowych prawd o człowieku, wartoœci i norm moralnych. Odpowiedzialne wychowanie polega zatem na uczeniu wychowanka, by był œwiadomy tego, co przeżywa oraz by umiał dystansować się od własnych przeżyć i potrzeb emocjonalnych. Wtedy tylko będzie możliwe osiągnięcie dojrzałej integracji aspektu subiektywnego i obiektywnego. Dojrzała subiektywnoœć nie jest ucieczką od rzeczywistoœci, lecz specyficznym dla danej osoby sposobem przeżywania obiektywnych prawd i norm postępowania, w tym obiektywnej prawdy o własnym powołaniu i sposobach jego realizacji, a także o aktualnym poziomie osobistego rozwoju. Człowiek niedojrzały czy niezrównoważony emocjonalnie ucieka od obiektywnych kryteriów weryfikacji własnego powołania i sposobu jego realizacji.
Równowaga afektywna to nie tylko doœwiadczanie przeżyć emocjonalnych, które są proporcjonalne do danego bodŸca czy wydarzenia. To także umiejętnoœć integracji odmiennych stanów afektywnych. Oznacza to zdolnoœć wychowanka do osiągania równowagi np. między poczuciem bezpieczeństwa a nieuniknionymi lękami czy poczuciem zagrożenia, a także między zdolnoœcią do wyrażania emocjonalnej czułoœci lub stanowczoœci w proporcji do danej sytuacji oraz w zależnoœci od sposobu postępowania danej osoby.
5.2. Sfera afektywna a postawa wychowanka wobec samego siebie i innych
Jednym z istotnych zadań wychowawczych jest pomaganie wychowankowi, by w prawidłowy sposób przezwyciężał napięcie emocjonalne między tendencją do bycia dla samego siebie, a tendencją do bycia dla innych osób. Niedojrzałoœć polega na tym, że dany wychowanek jest związany więzią emocjonalną z samym sobą kosztem więzi z innymi ludŸmi, co może prowadzić do izolacji, osamotnienia lub egoizmu. Druga skrajnoœć to niezdrowa, nadmierna zależnoœć emocjonalna od innych osób, kosztem emocjonalnej więzi z samym sobą. W obu przypadkach dany wychowanek nie będzie zdolny do dojrzałej miłoœci. W pierwszym przypadku będzie bowiem unikał kontaktu z drugim człowiekiem (narcystyczne osamotnienie) lub posługiwał się nim dla zaspokojenia własnych potrzeb emocjonalnych (egoizm i manipulacja). W drugim przypadku będzie przesadnie ofiarny na rzecz innych ludzi, nie stając się jednak bezinteresownym darem, ale — zwykle nieœwiadomie — dążąc do zaspokojenia głównie własnych, niedojrzałych potrzeb emocjonalnych (naiwny lub pozorny altruizm). Człowiek zrównoważony emocjonalnie ofiaruje innym to, co służy ich rozwojowi. Natomiast człowiek niedojrzały w tej sferze „ofiaruje” innym to, co jemu samemu sprawia emocjonalną przyjemnoœć. Z tego względu wychowanie to promowanie równowagi między emocjonalną więzią wychowanka z samym sobą, a jego więzią z innymi, między emocjonalną troską o siebie, a troską o innych.
5.3. Sfera afektywna a konflikty i doœwiadczenia traumatyczne
Jeœli wychowanek doœwiadcza poważnych konfliktów osobistych, moralnych, rodzinnych, religijnych czy społecznych, albo boleœnie odczuwa jakieœ traumatyczne przeżycia czy krzywdy z przeszłoœci, wtedy prowadzi to do zachwiania równowagi emocjonalnej w obecnej fazie życia. Powiększa się też wtedy zakres przeżyć nieœwiadomych. To wszystko prowadzi do okreœlonych postaw czy zachowań, które mają charakter symptomu i których cele są sprzeczne ze œwiadomymi przekonaniami i deklaracjami samego wychowanka. Formacja afektywna to zatem pomoc, by wychowanek rozwiązał, a przynajmniej uœwiadomił sobie problemy czy konflikty, które obecnie przeżywa czy które wyniósł z dzieciństwa. Jeœli ktoœ np. ma niską samoocenę emocjonalną, ten będzie nadmiernie wrażliwy na każdą krytyczną uwagę przełożonych. Będzie też ulegał nieœwiadomej zazdroœci czy zawiœci, albo będzie stawiał sobie nierealne wymagania w nieœwiadomej pogoni za poczuciem wielkoœci czy w celu kompensowania kompleksów, z których nie zdaje sobie sprawy.
5.4. Sfera afektywna a odpowiedzialnoœć moralna
Wychowanie w sferze afektywnej oznacza uœwiadamianie wychowankowi faktu, że emocje i uczucia nie podlegają ocenie moralnej, gdyż nie są wynikiem œwiadomej i wolnej decyzji, lecz wyrażają spontaniczną reakcję organizmu w obliczu okreœlonych bodŸców, osób czy wydarzeń. Ocenie moralnej podlega bardziej nasza postawa wobec przeżywanych emocji, niż one same. Odpowiedzialnoœci moralnej mogą podlegać czyny dokonane pod wpływem danych przeżyć, ale nie same przeżycia. W teorii raczej wszyscy akceptują powyższy fakt. W praktyce jednak wielu wychowanków ma problemy z precyzyjnym rozróżnianiem powyższych płaszczyzn i z prawidłowym okreœlaniem odpowiedzialnoœci moralnej. W konsekwencji często unikamy kontaktu z przeżyciami klasyfikowanymi — choćby nieœwiadomie — jako grzeszne, wstydliwie czy niewłaœciwe. Ważnym elementem wychowania jest zatem promowanie wolnoœci wewnętrznej w obliczu różnorodnych przeżyć emocjonalnych, aby nie dochodziło do zawężania lub zniekształcenia samoœwiadomoœci wychowanka w tej sferze.
5.5. Przezwyciężanie poważnych niedojrzałoœci w sferze emocjonalnej
Do typowych przejawów niedojrzałoœci emocjonalnej należy częsta i zaskakująca zmiana nastrojów, skłonnoœć do niedojrzałych związków emocjonalnych (opartych na dominacji lub na zupełnym podporządkowaniu się drugiej osobie czy grupie ludzi), poważne zablokowania psychiczne i emocjonalne sfery tabu, obronne racjonalizowanie lub negowanie sfery emocjonalnej (prowadzi to m.in. do skrajnie uproszczonych przekonań moralnych czy religijnych, aby „uspokoić” emocjonalną niepewnoœć), dominacja naiwnej spontanicznoœci emocjonalnej (aż do zachowań „teatralnych” i histerycznych), stałe, nieuzasadnione stany lękowe, patologiczne poczucie winy, intensywny lęk przed podejmowaniem decyzji, dążenie do odreagowania emocjonalnego za wszelką cenę (drobne ale częste odreagowania, lub rzadkie ale intensywne „wybuchy” emocjonalne). W obliczu tego typu niedojrzałoœci konieczne jest podjęcie systematycznej pracy wychowawczej. Brak widocznych postępów w tym względzie stanowi wyraŸny znak, że dany wychowanek powinien skorzystać z pomocy specjalistów.
Zakończenie
Najdoskonalszym wzorem dojrzałoœci emocjonalnej jest Chrystus. Potrafił On œwiadomie przeżywać i wyrażać bardzo różne stany emocjonalne: od wielkiej radoœci i wzruszenia do gniewu, niepokoju i oburzenia. W Ogrójcu doœwiadczał aż tak dramatycznego cierpienia, że pocił się krwią. Na krzyżu - w obliczu œmierci - ogarnęła go rozpacz i emocjonalne poczucie opuszczenia. Wykrzyczał swoje przeżycia w dramatycznych słowach: Boże mój, Boże, czemuœ mnie opuœcił. Chrystus nie kierował się jednak emocjami, lecz wolą swego Ojca, miłoœcią i prawdą, troską o człowieka, wiernoœcią swojej misji. Nawet w obliczu œmierci i emocjonalnej rozpaczy, potrafił zdobyć się na postawę zawierzenia i zaufania: Ojcze, w ręce Twoje oddaję ducha mojego. Wychowawcy zdają sobie sprawę z tego, że naœladowanie tego typu postawy i osiąganie równowagi w obliczu najbardziej nawet bolesnych emocji, wymaga nie tylko pracy nad sobą w tej sferze, ale osiągnięcia wolnoœci, odpowiedzialnoœci i równowagi również w pozostałych sferach życia.
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/I/IP/poznawanie_wl_uczuc.html