Jadwiga Ruth Charlewska

Upał w zoo

Słoń słonika Trąbą trącał,

Jak okropnie dziś gorąco.

Hipopotam nagą tupał,

Od tygodnia taki upał.

A żyrafa zmierzchem bladym

Woła: dajcie oranżady!

Misio łapą ściska głowę,

Zjadłbym lody waniliowe.

Jeż spragniony wciąż narzeka:

Wypiłem już resztę mleka.

Kania bardzo głośno krzyczy:

Ja na deszczyk ciągle liczę.

Aż chmurka się zlitowała,

Świta ulewą wielką zlała.

W całym ZOO od tej chwili

Już o wodę nie prosili.