WIERSZ NA 17 WRZEŚNIA 2009

STRUKTURALIZM

Byłem na odczycie strukturalisty, mówił nadzwyczaj

inteligentnie i jego francuskie łapki nadzwyczaj inteligentnie

trzymały papierosa.

Chciałem wstać i powiedzieć: ty, na tej ziemi wycia i rzygo-

win, na tej ziemi dręczonego wszelkiego żywego stworze-

nia i mojej ludzkiej rozpaczy, ty, naukowcu, świnio.

Niech zaświadczy wielkie plemię umarłych, patrz, napierają

ich twarze, jak słono i gorzko ustom kiedy językiem dotknięte

już ma objawić się słowo.

Słowo jedno jedyne i jedno znaczące, które rozlegając się od

niebios do piekieł przywróci ład utracony, słowo którego nie

ma i ten szum jak lasu czy morza to tylko bełkot i płacz.

Cóż ja z moją głupotą przeciw tobie, kolekcjonerowi

zamrożonych łez albo przeciw komputerom w Lawrence

Laboratory?

Ja śmieszny, tak samo jak wtedy kiedy byłem mały i próbo-

wałem bronić świętych gajów czy góry Synaj czy Patmos,

nie rozumiejąc czego bronię i czemu.

Bo dzieci podskakiwały i rymowały wyrazy i jeden chłopczyk

śpiewał: "matka-szmatka", "matka-szmatka", a ja nagle

rzuciłem się na niego kopiąc i gryząc.

1965

Czesław Miłosz