Domowa "kostka warzywna" bez soli i konserwantów

2 łyżki wystarczą za taką kostkę sklepową.

Składniki

WykonanieWarzywa obieram i drobno kroję, w tym czosnek. Zagotowuję litr wody

W TYM CZASIE MŁODA
Podbiera mi ze stołu marchew. Przecież jej nie zabronię ani nie będę zabierać - niech je na zdrowie, a ja obieram następną marchew w miejsce podebranej. Po chwili przychodzi z warzywem zjedzonym do połowy i grzecznie odstawia do miseczki z warzywami. Więc mój wywar będzie miał pół marchwi więcej w przepisie. Nie umrzemy od tego ;)

Do gotującej się wody wrzucam warzywa i przyprawy i gotuję przez ok pół godziny pod przykryciem. Odcedzam warzywa, wyjmuję liść laurowy i dokładnie miksuję na gładką masę.
Na dużą patelnie wlewam bulion, dodaję olej i delikatnie dodaję zmiksowane warzywa, gotuję jeszcze przez pewien czas by woda w dużej części odparowała. Przelewam gęstą konsystencje do wysterylizowanego słoika (zalanego wrzątkiem), zakręcam i odkładam do góry dnem - czyli wekuję. Zostawiam tak do ostygnięcia. Można też przelać do pojemnika na lód i zamrozić (wtedy to będzie prawdziwa kostka warzywna :P).






Domowa kostka wersja 2.0

Pierwsza wersja nie była zła ;) - po prostu się skończyła, a że nie lubię się zbytnio powtarzać to powstała ta wersja. Jest rzadsza więc mieści się bez problemu w woreczki do lodów XXL. - zapełniłam 5 takich woreczków.
1 taka kostka starczy spokojnie na szklankę wody. 


Składniki

WykonanieWodę zagotowuję
Warzywa dokładnie szoruję (nie obieram), kroje w plasterki i wrzucam do garnka z wodą
Dodaję przyprawy, sos sojowy i olej. Gotuję ok pół godziny pod przykryciem. Dla dobra własnego i lodówki czekam aż przestygnie (cały czas pod przykryciem). Wyjmuję liść laurowy i dokładnie miksuję na gładką masę i delikatnie przelewam do woreczków i zamrażam. 1 kostka starcza na szklankę wody



W TYM CZASIE MŁODA

Bardzo chciałaby pomóc w nalewaniu ale wydaje mi się że jest jeszcze za mało cierpliwa by stać z woreczkiem czekając aż będę nalewać i tym bardziej by wykonać tak precyzyjną czynność jak powolne przelewanie płynu z chochli do małego lejka. Skończyło się na tym że usilnie próbowała mi wyrwać worek z ręki

potomek-kontra-obiad.folog.pl