background image

Spadek ilości 

ozonu

 w atmosferze

background image

Ozon

•   Na wysokości 20-35 km nad powierzchnią Ziemi rozciąga się strefa 

zwiększonej koncentracji ozonu, czyli trójatomowej odmiany tlenu. Nie 
jest to jednak jakiś obszar, w którym unoszą się "gęste opary" tego 
gazu - wręcz przeciwnie, jego koncentracja w powietrzu, owszem, jest 
większa, niż na powierzchni Ziemi, ale i tak bardzo niewielka. Gdyby 
cały ozon ze stratosfery przenieść na powierzchnię ziemi, przy 
panującym tu ciśnieniu i temperaturze, warstwa ozonowa miałaby 
zaledwie kilka milimetrów grubości. Ozon jako substancja chemiczna 
przy bezpośrednim działaniu jest szkodliwy dla organizmów żywych, 
gdyż jego aktywność chemiczna jest o wiele większa niż "zwykłego", 
dwuatomowego tlenu. Mimo to stanowi on element, bez którego życie, 
w każdym razie w obecnej postaci, nie mogłoby istnieć. Gaz ten ma 
zdolność pochłaniania wysokoenergetycznej części widma 
promieniowania słonecznego, leżącej w paśmie ultrafioletu. Ultrafiolet w 
większych dawkach jest zabójczy dla organizmów żywych, gdyż może 
powodować zniszczenie materiału genetycznego komórek, a w 
konsekwencji doprowadzić do powstania nowotworów. 

background image

Przyczyny zmniejszania się ilości 

ozonu w atmosferze

  W czasie II Wojny Światowej zaczęto używać na masową skalę substancji 
zwanej freonami, chemicznie były to związki chlorowco- i 
fluorowcopochodnewęglowodorów. Stosowano go powszechnie do produkcji 
aerozoli, a później także w maszynach chłodniczych, gdzie stanowił czynnik 
chłodzący,  z dnia na dzień pojawiały się nowe zastosowania "cudownych 
substancji" – freonów. 
Lekkie gazy, jakimi były freony bez trudu dostawały się w wyższe partie 
atmosfery m.in. do ozonosfery. Same freony to substancje raczej bierne 
chemicznie, bardzo słabo reagują z innymi związkami, jednak pod wpływem 
silnego promieniowania ultrafioletowego, jakie panuje w wyższych 
warstwach atmosfery, związki te rozkładają się na pierwiastki składowe - 
węgiel, chlor i fluor. Z tych trzech substancji dla ozonu najniebezpieczniejszy 
jest chlor, gdyż silnie z nim reaguje redukując ozon do "zwykłego", 
dwuatomowego tlenu. Oczywiście duże ilości chloru powstają również w 
naturalny sposób, np. przy dużych eksplozjach wulkanicznych, ale ze 
względu na rzadkość tego zjawiska, chlor naturalny nie stanowi większego 
niebezpieczeństwa dla warstwy ozonowej.
 Pod wpływem promieni UV w stratosferze freon rozkłada się uwalniając 
chlor, który reagując z ozonem, daje w wyniku reakcji "zwykły" dwuatomowy 
tlen

background image
background image

Wydarzenia dzięki którym dostrzeżono 

zmiejszającą się warstwę ozonu

 W czasie II Wojny Światowej zaczęto używać na masową skalę 
substancji zwanej freonami, chemicznie były to związki chlorowco- i 
fluorowco pochodne węglowodorów. Stosowano go powszechnie do 
produkcji aerozoli, a później także w maszynach chłodniczych, gdzie 
stanowił czynnik chłodzący,  z dnia na dzień pojawiały się nowe 
zastosowania "cudownych substancji" - freonów. Lekkie gazy, jakimi 
były freony bez trudu dostawały się w wyższe partie atmosfery m.in. do 
ozonosfery. Same freony to substancje raczej bierne chemicznie, bardzo 
słabo reagują z innymi związkami, jednak pod wpływem silnego 
promieniowania ultrafioletowego, jakie panuje w wyższych warstwach 
atmosfery, związki te rozkładają się na pierwiastki składowe - węgiel, 
chlor i fluor. Z tych trzech substancji dla ozonu najniebezpieczniejszy 
jest chlor, gdyż silnie z nim reaguje redukując ozon do "zwykłego", 
dwuatomowego tlenu. Oczywiście duże ilości chloru powstają również w 
naturalny sposób, np. przy dużych eksplozjach wulkanicznych, ale ze 
względu na rzadkość tego zjawiska, chlor naturalny nie stanowi 
większego niebezpieczeństwa dla warstwy ozonowej. 

background image
background image

Szok nastąpił w 1982 roku, kiedy to dr Joe Farman w czasie 
rutynowych badań na brytyjskiej stacji polarnej na Antarktydzie 
odkrył ogromny "ubytek" w warstwie ozonowej nad Antarktydą. 
Niedowierzanie było wielkie, podejrzewano błąd urządzeń 
pomiarowych, lecz następne, dokładniejsze badania potwierdziły 
najgorsze - nad Antarktydą zanikała ozonosfera. W następnych 
latach było już tylko gorzej, w 1987 roku stwierdzono, że zniknęło 
ok. 50% ozonu ze stratosfery nad biegunem. W niektórych 
wyższych warstwach atmosfery stwierdzono nawet braki 95-
procentowe, natomiast w 1990 na kilka dni ozon w ogóle zniknął 
znad dolnej stratosfery. Naukowcy zaalarmowani tymi wynikami 
zaczęli szukać "winowajcy", okazały się nim uwielbiane wcześniej 
przez przemysł freony. Dlaczego właśnie nad Antarktydą? Jest to 
te miejsce na Ziemi, gdzie w półroczu zimowym warunki 
atmosferyczne nie dopuszczają mas powietrza stratosferycznego 
z innych części świata, dlatego tworzy się niejako "rezerwat" 
warstwy ozonowej, w którym jak w soczewce skupia się ogólna 
tendencja zmian w koncentracji ozonu stratosferycznego. Jest to 
taki mały model globalnej ozonosfery.


Document Outline