background image

KONIUNKTURA

Sytuacja statyczna:

nie ma zmian w zdolnościach produkcyjnych gospodarki: te same 

zasoby i nie ma postępu technicznego

W tej sytuacji zmiany produkcji (PKB) są związane ze 
zmianami koniunktury gospodarczej (złym/dobrym stanem 
gospodarki) –są to wahania koniunkturalne

Sytuacja dynamiczna:

następuje zmiana zdolności produkcyjnych: rosną zasoby pojawia się 

postęp techniczny

Może pojawić się wzrost gospodarczy – zmiany 
trwałe/długofalowe

WNIOSEK

Nie każda zmiana PKB oznacza wzrost gospodarczy, duża 
część zmian ma charakter koniunkturalny (NIE DAJMY SIĘ 
NABRAĆ)

Koniunktura – stan gospodarki w danym okresie

background image

Koniunktura

Rodzaje wahań koniunkturalnych:

1. Wahania  cykliczne – periodyczne powtarzające się 
spadki i ożywienia koniunktury

2. Wahania sezonowe  - wahania koniunkturalne związane 
ze zmianą aktywności  w różnych porach roku np.. PKB  
jest relatywnie niższy w styczniu –lutym ale wysoki w 
grudniu (Boże Narodzenie!!!)

3. Wahania przypadkowe – wahania związane ze 
zdarzeniami jednostkowymi takimi jak wojna, strajk,  
klęska żywiołowa

background image

Koniunktura

Rodzaje wahań cyklicznych:

1. Cykl klasyczne – 8-11 lat – zmiany w kapitale trwałym

2. Cykl mniejszy Kitchina   - 3-3,5 roku – zmiany w 
kapitale obrotowym

3. Cykl rolny -2-4 lata

4. Cykl długi Konradiewa (40-60 lat)

• 1790- 1844/51 – maszyna parowa
•1850-1890/96 – elektryfikacja
•1890/96-1930 – samochód
•1930-1990/2000 - komputer

background image

Sytuacja statyczna i dynamiczna

1. Sytuacja statyczna – wahania koniunkturalne

2. Sytuacja dynamiczna – trend (długofalowa tendencja  
zmian)

Stan koniunktury= (T, Ws, Wp, Wc)

T – trend

Wc  - wahania cykliczne

 

Ws – wahania sezonowe

Wp – wahania przypadkowe

PKB

Czas

Np. Szczególny  Urodzaj

Np.. Powódź

background image

Koniunktura

Morfologia Cyklu klasycznego

Cykl klasyczny – 8-10 lat (wahania PKB) występował do lat 50-tych 

20 wieku

a) Kryzys, Recesja

b) Depresja, Dno

c) Ożywienie, Ekspansja

d) Szczyt, Boom, Rozkwit

PKB

Czas

kryzys, 
recesja

depresj
a,dno

Ożywieni
e,

ekspansj
a

Szczyt, boom,

rozkwit

background image

Koniunktura

Morfologia Cyklu klasycznego

background image

RECESJA – to cykliczny spadek aktywności w gospodarce realnej. 
Według książkowej definicji, z recesją mamy do czynienia wtedy, gdy 
PKB spada przez co najmniej dwa kwartały z rzędu. Jej objawy to 
wzrost bezrobocia, spadek produkcji przemysłowej i spadek 
konsumpcji. W zależności od liczby bezrobotnych, recesja może być 
głęboka albo płytka. Obecna jest jedenastą w powojennej Ameryce, 
szóstą w Niemczech, piątą w Wielkiej Brytanii. Na całym świecie 
pracę może stracić 50 mln ludzi.

Ekonomiści mówią o recesjach w kształcie V, U albo L – w zależności 
od tego, która z tych liter wyrysuje spadek, a potem wzrost na 
wykresie PKB. I tak recesje w kształcie V są gwałtowne, ale trwają 
krótko; te w kształcie U są dłuższe i bardziej dotkliwe; ale najgorsze 
są te na L: po gwałtownym spadku PKB przychodzi długi okres 
stagnacji, z której gospodarka wychodzi powoli i z mozołem. W takiej 
recesji była Japonia w latach 90., a dziś to samo grozi Ameryce. 
(Spadki produkcji przemysłowej, IV kwartał 2008 r.: Wietnam – 21,7 
proc., Japonia –13 proc., Niemcy – 8 proc.)

Koniunktura

Morfologia Cyklu klasycznego

background image

(na podstawie Hall, Taylor 
2002)

background image

Koniunktura 

Cykl klasyczny i cykl współczesny

Cykl 

klasyczny

Cykl współczesny

4 fazy

2-3 fazy (recesja, ożywienie i ew. 

stabilizacja) 
trudno oddzielić ożywienie i 

rozkwit

8-10 lat

3-4 lata, skrócenie recesji i 

wydłużenie ożywienia

Waha się PKB 

(PKB rośnie i 
spada)

Waha się stopa wzrostu PKB (PKB 

rośnie tylko raz wolniej a raz 
szybciej)

Czas

Czas

PKB

PKB

background image

(na podstawie Hall, Taylor 
2002)

background image

Jak widać na powyższym wykresie, od lat 50 XX w. cykl zmian PKB 
jest dosyć regularny. Można się spodziewać, że w najbliższym roku, 
dwóch dynamika PKB w USA powinna zbliżyć się do zera. 
Spowolnienie gospodarcze w USA ma wpływ na europejską, w tym 
również Polską gospodarkę i z reguły wyprzedza ten fakt. 

background image

Koniunktura: 

Przyczyny wahań cyklicznych 

1. Na gruncie teorii klasycznej nie dawało się wytłumaczyć 

istnienia cykli gdyż popyt globalny zawsze musiał się równać 
produkcji potencjalnej 

Szukano więc przyczyn w:

a) Niedoskonałości mechanizmu rynkowego (np. cykl rolny)

b) W czynnikach zewnętrznych: np. plamy na słońcu czy istota 

sprawowania władzy demokratycznej z wyboru (cykl 
polityczny)

2. Wytłumaczenie cykli stało się dopiero możliwe na gruncie teorii 
keynsowskiej, która wskazywała na zarówno popytowy jak i na 
podażowy charakter inwestycji

background image

Cykle

Przyczyny zewnętrzne

Zmiany demograficzne wpływają na popyt na dobra i usługi. 
Wzrost liczby ludności może wpłynąć na zwiększenie produkcji i 
poziomu zatrudnienia, które powodują ożywienie i boom. 
Spadek liczby ludności wywrze efekt przeciwny. Ważne są 
również zmiany struktury demograficznej..

Wynalazki i innowacje. Postęp w nauce i technice, 
doprowadził do rozkwitu działalności gospodarczej i 
wzmożonych inwestycji. Temu towarzyszyło zwiększenie 
zatrudnienia i okres ożywienia – i boomu gospodarczego.

Wojny i zdarzenia polityczne. Często zdarzenia polityczne 
mają wpływ na kierunki cyklu koniunkturalnego. Powstanie 
nazistowskich Niemiec i wybuch drugiej wojny światowej 
spowodowały zwiększenie wydatków na zbrojenia. W miarę jak 
kraj przebudowywał swoje siły zbrojne, wielki kryzys dobiegał 
końca, a gospodarka weszła w okres ekspansji. W latach 
siedemdziesiątych kryzys w większości krajów wywołany był 
embargiem na dostawy ropy

.

background image

Cykle

Przyczyny wewnętrzne

Przyczyny wewnętrzne znajdują się wewnątrz gospodarki..

Konsumpcja. Decyzje konsumentów mają duży wpływ na stan 
koniunktury. Konsumpcja dóbr nietrwałych, która dominuje w 
wydatkach, jest dość stabilna - jej wahania w cyklu 
koniunkturalnym są znikome. Natomiast wydatki na dobra 
trwałe ulegają silnym wahaniom.

Inwestycje. Wzrost wydatków spowodowany początkowym 
rozkwitem inwestycji prowadzi do dalszych inwestycji, co w 
rezultacie zwiększa zatrudnienie, produkcję i dochód. Kiedy 
inwestycje maleją, ma miejsce sytuacja przeciwna: następuje 
załamanie koniunktury. Warto zauważyć, że inwestycje są 
najbardziej niestabilnym elementem popytu globalnego. 

Działalność państwa. Polityka gospodarcza państwa ma duży 
wpływ na stan koniunktury. Dysponuje ono dwoma potężnymi 
narzędziami oddziaływania na gospodarkę: polityka fiskalna
polityka monetarna

background image

Koniunktura 

Przyczyny wahań cyklicznych – cykl rolny

Cykl rolny wynika z faktu:

• iż ceny z danego roku (np. 2005) decydują o wielkości 

produkcji rolnej dopiero w następnym roku  (tj. 2006)  - np. nie 
da się zwiększyć upraw zboża natychmiast gdy wzrosną jego 
ceny, można to uczynić w kolejnym roku),

• że wielkość produkcji w danym roku (np. 2006) kształtuje cenę 

w tym roku, a ta wpływa na wielkośc produkcji w kolejnym 
roku (tj. 2007)

W roku 2006 było za mało zboża jego cena wzrosła, więc rolnicy 

się rzucili  do jego produkcji w roku 2007 ( bo w roku 2006 
mieli zyski). Wielka produkcja w 2007 oznaczała niską cenę 
zboża w 2oo7 roku (małe zyski) więc w roku 2008 rolnicy 
zmniejszyli produkcję i wyprodukowali za mało zboża. Tak 
pojawia się cykliczność produkcji

Łatwo zauważyć, iż wprowadzenie WŁĄŚCIWYCH cen skupu 
niweluje taki mechanizm cyklu. (Tylko jak określić ów  właściwy 
poziom cen w praktyce)

background image

Koniunktura  

Przyczyny wahań cyklicznych – cykl rolny

W roku 2006 było za mało zboża jego cena wzrosła, więc rolnicy się 

rzucili do produkcji w roku 2007 ( bo w roku 2006 mieli zyski). 
Wielka produkcja w 2007 oznaczała niską cenę zboża w 2oo7 roku 
(małe zyski) więc w roku 2008 rolnicy zmniejszyli produkcję i 
wyprodukowali za mało zboża. Tak pojawia się cykliczność 
produkcji

Łatwo zauważyć, iż wprowadzenie WŁĄŚCIWYCH  P* cen skupu 
niweluje taki mechanizm cyklu. (Niewłaściwa cena może nasilać 
cykl)

Cena

Wielkość produkcji

Podaż

Popyt 

Q

2006

P

2006 -

  Cena w 2006 

P

2007

 – Cena w 2007

Q

2008–

 

Produkcja w 2008

P

2006

Q

2007

P

2007

Q

2008

P*

Q

2006

Produkcja w 2006

Q

2007

Produkcja w 

2007

background image

Koniunktura 

Przyczyny wahań cyklicznych – cykl polityczny

Mechanizm cyklu politycznego jest następujący:

• W okresie przedwyborczym politycy chcą się przypodobać 

wyborcom zwiększają wydatki budżetowe (rosną renty, 
emerytury zasiłki), a wzrost popytu globalnego najpierw 
pobudza produkcje (PKB),- SZCZYT 

• Szybko jednak firmy się orientują w polityce państwa i 

podnoszą ceny co prowadzi do inflacji; inflacja powoduje wzrost 
kosztów spadają zyski firm i w efekcie maleje produkcja, (PKB) 
spada do punktu wyjścia - KRYZYS

• W kolejnym okresie (już po wyborach) koniecznym staje się 

walczenie z inflacją, rosną stopy procentowe, przedsiębiorstwa i 
firmy nie biorą więc kredytów spada popyt, a za nim produkcja 
(PKB) -DEPRESJA

• Spadek PKB ogranicza wzrost cen, spadają więc i koszty 

produkcji, rosną zyski firm, a to prowadzi do wzrostu PKB - 
ROZKWIT 

background image

Pomiar: koniunktury

Dlaczego mierzymy koniunkturę:

1. Informacja ważna dla konsumentów i inwestorów, którzy 

odpowiednio modyfikują swoje zakupy i inwestycje. Np. Wiem, że 
koniunktura jest i będzie dobra, nie boję się stracić pracy więc 
zaciągam kredyt na zakup nowego auta (zwiększam konsumpcję 
powyżej dochodów). Wiem, że koniunktura jest zła, nieruchomości 
tanie ale wiem, ze się za chwile poprawi (nieruchomości zdrożeją) 
więc kupuje dom

2. Samosprawdzająca się prognoza – jeśli gospodarstwa domowe i 

firmy oczekują złej/dobrej koniunktury to koniunktura jest zła/dobra 
zgodnie z oczekiwaniami, gdyż, jak opisano to powyżej następuje 
modyfikacja zachowań. Śledząc więc wskaźniki oczekiwanej 
koniunktury  firmy modyfikują swoje plany produkcyjne: w dół jeśli 
oczekiwana jest zła koniunktura, w górę jeśli dobra

background image

Pomiar: Koniunktury

Zła  koniunktura

Obawa 
utraty 
pracy

Obawa 
utraty 
rynków 
zbytu

Nie biorę 
kredytów

Zmniejsza

produkcję

Zwalniam 
pracownikó
w

Oczekiwan
ie złej 
koniunktu
ry

Popyt 
spada

PKB 
spad
a

Konsume
nci tracą 
wiarygod
ność 
kredytow
ą

Firmy 
tracą 
płynnoś
ć

background image

Pomiar: koniunktury

Pilotujące

Współbieżne

opóźnieniem

1.

Ilość i wartość 

sprzedanych akcji

2.

Liczba 

zwolnionych z 

pracy

3.

Zmiana liczby firm

4.

Liczba pozwoleń 

na budowę domów 

i innych obiektów

5.

Liczba 

wybudowanych 

domów 

prywatnych

6.

Wartość portfela 

zamówień na 

budowę fabryk

1.

Zmiany PKB

2.

Obroty firm 

produkcyjnych

3.

Dochody osobiste 

pomniejszone o 

transfery socjalne

4.

Inwestycje

5.

Zatrudnienie poza 

rolnictwem

6.

Stopa bezrobocia

7.

Zyski korporacji po 

opodatkowaniu

1.Dochody osobiste
2. Sprzedaż 

detaliczna
3.Noe kredyty 

konsumpcyjne
4. Bankowa stopa 

procentowa
5. Średni czas 

pozostawania bez 

pracy 

Wskaźniki koniunktury

Subiektywne

Obiektywne

background image

Prognoza 
czerwiec 
2007

background image

Projekcje Koniunktury według NBP 2008 rok

Perspektywy i 
fundamenty polskiej 
gospodarki są dobre – 
wg. prof. Zbigniew 
Hockuba, szefa 
Instytutu 
Ekonomicznego NBP. Ale 
w razie pogorszenia 
koniunktury w strefie 
euro wzrost w Polsce 
może być nieco niższy. 

background image

Według wstępnego szacunku GUS produkt krajowy brutto (PKB) 
w 2008 r. był realnie wyższy o ok. 4,8 % w porównaniu z 2007 r. (w 
cenach stałych roku poprzedniego). 

background image

W całym ubiegłym roku polska gospodarka wzrosła o 4,8 proc. wobec 
spodziewanych wcześniej ponad 5 proc. Siłą napędową pozostawała 
konsumpcja, która w ostatnim kwartale zwiększyła się o 5,2 proc., i 
ciągle dodatnie tempo inwestycji wynoszące w ostatnich dwóch 
kwartałach 3,5 proc.

background image

Ocena klimatu gospodarczego Polski najniższa od 
1992 r.

Wskaźnik optymizmu konsumentów spadł w marcu o 4 pkt. proc. do 67 
kt., a wskaźnik klimatu gospodarczego spadł o 7 pkt proc. do poziomu 
47 pkt. Tak niskich ocen klimatu gospodarczego nie obserwowano od 
1992 roku
- Od kilku miesięcy rośnie pesymizm Polaków. Marzec nie był tutaj 
wyjątkiem: po raz kolejny nastroje wyraźnie się pogorszyły. Polacy 
oceniają, że kryzys już dotknął naszą gospodarkę - podano w raporcie.
Wskaźnik skłonności do zakupów zanotował spadek o 3 pkt proc. i 
przyjmuje wartość 81 pkt. Coraz bardziej martwimy się o własną 
przyszłość, jednak pesymizm nie objął całego społeczeństwa. 12 proc. 
Polaków przewiduje, że ich sytuacja materialna za 12 miesięcy będzie 
lepsza niż obecnie.

-W porównaniu z poprzednim miesiącem nie zmieniły się oczekiwania 
dotyczące bezrobocia: obecnie 64 proc. Polaków spodziewa się jego 
wzrostu w przyszłości. Nie zmieniły się również oczekiwania dotyczące 
inflacji - obecnie do rzadkości należą oczekiwania przyspieszenia 
tempa wzrostu cen - czytamy dalej. 

Wskaźnik Optymizmu Konsumentów może przyjmować wartości od 0 
do 200. Ostatnie badanie przeprowadzono między 7 - 13 marca 2009 
roku na reprezentatywnej losowo-kwotowej próbie 1009 Polaków w 
wieku 15 i więcej lat. 

background image

W IV kw. 2008 r. i styczniu 2009 r. pogorszyły się  znacząco nastroje 
konsumenckie.  Źródłem gorszych niż w poprzednich kwartałach 
oczekiwań konsumentów było przede wszystkim zwiększenie obaw o 
wzrost bezrobocia oraz bardziej pesymistyczne oceny dotyczące 
zmian przyszłej sytuacji gospodarczej kraju. Niższe oceny 
konsumentów przekładały się na ich deklaracje o ograniczeniu 
zakupów. Można oczekiwać, że pogorszenie się sytuacji na rynku 
pracy wraz z pogorszeniem nastrojów przyczynią się do dalszego 
obniżenia dynamiki konsumpcji, czego potwierdzeniem jest 
obniżające się tempo wzrostu sprzedaży detalicznej.

background image

Syntetyczną miarą koniunktury jest barometr IRG SGH, tworzony na 
podstawie wskaźników koniunktury dla siedmiu obszarów objętych 
badaniami ankietowymi: przemysłu przetwórczego, budownictwa, 
handlu, gospodarstw domowych, rolnictwa, sektora bankowego i 
transportu.

background image

Wartość barometru IRG SGH na początku pierwszego kwartału wynosi 
-
minus 27,8 pkt. Jest o ponad 15 pkt. niższa niż na początku czwartego 
kwartału ub.r. W porównaniu ze styczniem ubiegłego roku, wartość 
barometru jest niższa o ponad 30 pkt.

"Gospodarka znajdująca się w fazie spowolnienia gospodarczego 
coraz bardziej odczuwa skutki kryzysu finansowego przenikające do 
sfery realnej" -.

background image

Pomiar: koniunktury

Najczęściej spotykane pomiary koniunktury w Polsce

1. Barometr Rzeczpospolitej

• Koniunktura obecna
• Ładny graficzny design (skala sztuczna od 950 do 

10050 pkt)

• Autorstwo: Ipsos i IBnGR 
• Charakter obiektywny i subiektywny
• Średnia ważona następujących zjawisk: 
 Wskaźnika optymizmu konsumentów Ipsos 

(30%),

 Wskaźnika ogólnopolskiego koniunktury 

gospodarczej IBnGR (30%)

 pięciu wskaźników obiektywnych (każdy ma 

wagę 6,7%): zmiany WIG20, podaż pieniądza, 
liczba wybudowanych mieszań, cena benzyny 
oraz oprocentowanie kredytu konsumpcyjnego w 
ROR, a także wskaźnika subiektywnego 
koniunktury w Niemczech IFO (6,7%)

Instytut Badań nad 
Gospodarką Rynkową 
wyznaczył wartości 
barometru od 
początku 2001 roku. 

Jego siła prognostyczna 
wynika głównie z 
naturalnych opóźnień w 
publikacji danych 
statystycznych przez 
GUS.

background image

Konstrukcja barometru jest stosunkowo prosta. Składają 
się na niego, odpowiednio dobrane i wyważone, trzy 
składowe: obliczany przez Ipsos wskaźnik optymizmu 
konsumentów, ogólnopolski wskaźnik koniunktury 
gospodarczej Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową 
oraz tzw. tygodniowy wskaźnik syntetyczny. Wskaźnik 
optymizmu konsumentów odzwierciedla w badaniu 
czynniki popytowe, wskaźnik IBnGR reprezentuje czynniki 
podażowe, a wskaźnik syntetyczny jest w rzeczywistości 
zbiorem sześciu innych wskaźników: indeksu giełdowego 
WIG 20, podaży pieniądza, liczby wybudowanych 
mieszkań, ceny benzyny, oprocentowania kredytów 
konsumpcyjnych oraz publikowanego przez Ifo wskaźnika 
koniunktury niemieckiej. 

Wskazania barometru "Rzeczpospolitej" mieszczą się w 
zakresie od 950 do 1050 punktów. Przez analogię z 
barometrem meteorologicznym wartości poniżej tysiąca 
punktów oznaczają gospodarczy "niż", a powyżej - "wyż", 
czyli korzystną koniunkturę.

background image

Opublikowany 28.03.06 indeks klimatu gospodarczego 
monachijskiego instytutu gospodarczego Ifo osiągnął w marcu 105,4 
pkt. Jest to najwyższa wartość od boomu w 1991 r. po zjednoczeniu. 
Eksperci nie kryli zdziwienia . Opracowywany na podstawie danych z 
siedmiu tysięcy niemieckich firm wskaźnik uchodzi za najważniejszy 
barometr niemieckiej gospodarki. 

Jest to niezrozumiałe. W 
przeliczeniu na PKB musiałoby 
to oznaczać, że niemiecka 
gospodarka wzrośnie w 2006r 
o 4 % co jest niemożliwe. 
Manifestowany przez 
niemieckie firmy optymizm 
można w części uzasadnić 
jedynie dobrym 
funkcjonowaniem wielkiej 
koalicji 

Hamująco natomiast wpływa 
od lat na niemiecką 
gospodarkę niska konsumpcja 
wewnętrzna. Za to poziom 
oszczędności bije rekordy. 
Więcej niż połowa z nich 
lokowana jest za granicą, co 
obniża poziom wewnętrznych 
inwestycji i nie prowadzi do 
zwiększenia zatrudnienia. Z 
ocen rządowych wynika, że 
nadmierne oszczędzanie 
obniża wewnętrzny popyt o co 
najmniej 20 mld euro rocznie. 

Ifo jest sporządzany na podstawie rozmów 
przeprowadzonych z przedstawicielami 7 
tys. firm z sektorów wytwórczego, 
budowlanego, handlu detalicznego oraz 
hurtowego. Indeks opracowywany jest 
oddzielnie dla landów zachodnich i 
wschodnich. Każdego miesiąca 
przedsiębiorcy w określają stan 
koniunktury z ich punktu widzenia 
(możliwe odpowiedzi: dobra, 
zadowalająca, zła) oraz oczekiwania co do 
jej rozwoju w najbliższych sześciu 
miesiącach (odpowiedzi: lepsza, bez 
zmian, gorsza). Udziały określone w 
procentach poszczególnych odpowiedzi są 
ważone zależnie od branży i sumowane dla 
obu pytań. Następnie liczona jest średnia 
ważona, a jej odniesienie do przeciętnej 
wartości wskaźnika w 2000 r. tworzy 
ostatecznie indeks klimatu w biznesie 
Instytutu IFO. 

background image

Wskazówka naszego wskaźnika obniżyła się w ubiegłym 
tygodniu o 0,1 punktu, do poziomu 1022,0. Zmieniły się 
dwie spośród ośmiu składowych barometru. Jedna z nich 
wpływała na spadek jego wartości , a druga spadek ten 
łagodziła. Najbardziej na zmianę wskazania barometru 
wpłynął w minionym tygodniu wzrost średniej ceny 
detalicznej benzyny, który przesunął jego wskazówkę w 
dół o 0,24 punktu. Spadek ten został częściowo 
zniwelowany dzięki wzrostowi wartości WIG20. Dodał on 
barometrowi 0,15 punktu. 

background image

Barometr „Rzeczpospolitej” 15-01-2008, 

Zaszkodziło oprocentowanie pomogła koniunktura
W minionym  (przed 15.01.08) tygodniu na zmianę wartości Barometru 
najbardziej wpłynął wzrost średniego oprocentowania kredytów 
gotówkowych, który ujął mu 0,66 pkt. Kolejne 0,4 pkt. stracił z powodu giełdy, 
ale 0,43 pkt. zyskał dzięki wskaźnikowi prognostycznemu koniunktury IBnGR
Źródło : Rzeczpospolita

2006

background image
background image

Kryzys wspólczesny

W latach 80. coraz więcej ludzi rozumiało już, jak ochronić swój 
majątek przed inflacją: inwestując w aktywa, co do których 
oczekiwali, że ich wartość będzie rosła tak samo albo szybciej niż 
koszty życia. Aktywa te mogły przybierać różnorakie formy, od sztuki 
współczesnej po rzadkie wina, ale najpopularniejsze okazały się akcje 
i nieruchomości. Gdy już okazało się, że ta formuła się sprawdza, 
rozpoczęła się Era Lewarowania, czyli dźwigni finansowej.

Racjonalne wydawało się zadłużanie po uszy, byle zmaksymalizować 
swój stan posiadania w akcjach i nieruchomościach, skoro obiecywały 
one wyższe stopy zwrotu, niż wynosiły odsetki od kredytów. Pomiędzy 
1990 i 2004 r. większość amerykańskich gospodarstw domowych nie 
zanotowała znaczącej poprawy swoich dochodów. Po uwzględnieniu 
inflacji średni dochód gospodarstwa domowego wzrósł o ok. 6 proc. 
Jednak ludzie mogli podnieść swój standard życia pożyczając 
pieniądze i inwestując je w akcje i domy.

Niemal wszyscy tak robily. A bankierzy byli skłonni do pomocy. Nie 
tylko mogli wzajemnie pożyczać od siebie pieniądze taniej, niż ludzie; 
stopniowo tworzyli coraz to nowe rodzaje kredytów hipotecznych, 
które dla nas wyglądały bardziej atrakcyjnie (a im obiecywały większe 
zyski) niż stary nudny kredyt na 30 lat.

background image

Kryzys współczesny

BAŃKA SPEKULACYJNA – zbiorowe urojenie, że cena jakiegoś 
dobra będzie rosnąć w nieskończoność. Każde stulecie miało swój 
obiekt pożądania i spekulacji: w XVII-wiecznej Holandii były to 
cebulki tulipanów, w XIX-wiecznej Anglii ludzie kupowali bez 
opamiętania udziały w spółkach kolejowych, w XX-wiecznej Ameryce 
ulegli manii zarabiania na akcjach, a w tym stuleciu największą 
obsesją stało się posiadanie domów.

Gdy bańka spekulacyjna pęka, wielu ludzi zostaje z dobrami, 
wartymi znacznie mniej, niż za nie zapłacili – tak jak właściciele 
domów w USA, gdzie 40 proc. kredytów hipotecznych przewyższa 
już wartość rynkową nieruchomości. Pęknięcia baniek 
spekulacyjnych uruchamiają kryzysy finansowe, a im bardziej dana 
gospodarka jest skupiona na finansach, tym częściej dmucha bańki.

background image

Bańki spekulacyjne naszych czasów mają swoje korzenie 
w następstwach krachu giełdowego z 1987 r., kiedy to świeżo 
mianowany prezes Fed, amerykańskiego banku centralnego, Alan 
Greenspan zdecydowanie potwierdził „gotowość [Fed], by służyć jako 
źródło płynności, wspierające system ekonomiczny i finansowy”. To 
był sygnał dla rynków, w szczególności dla nowojorskich banków: 
jeżeli sprawy ułożą się naprawdę źle, on przyjdzie im z pomocą. Tak 
narodziła się opcja Greenspana – dorozumiana nadzieja, jaką Fed dał 
maklerom, że będą mogli sprzedać akcje po dzisiejszych cenach, 
nawet jeżeli jutro nastąpiłoby załamanie. Opanowując panikę raz, 
Greenspan miał już potem dylemat: działać, czy nie działać 
wyprzedzająco następnym razem.

Kryzys współczesny

Dylemat ten wysunął się na pierwszy plan, gdy w połowie lat 90. 
zaczęła się kształtować klasyczna bańka spekulacyjna. Czynnikiem 
wyzwalającym była w tym przypadku eksplozja innowacyjności 
w sektorze technologicznym i informatycznym, gdzie komputery 
osobiste spotkały się z Internetem. Jak jednak w przypadku 
wszystkich baniek, swoją rolę odegrała też łagodna polityka 
monetarna (kolejne obniżki stóp procentowych w latach 1995–1998). 
W czerwcu 1999 r. Dow Jones przekroczył granicę 10 tys. punktów.

background image

Greenspan nie mógł odwlekać giełdowego krachu w nieskończoność. 
Od momentu, gdy internetowa bańka spekulacyjna osiągnęła swój 
szczyt w marcu 2000 r., amerykańska giełda w ciągu dwóch i pół roku 
straciła prawie połowę swojej wartości. Jednak reakcja Fed na 
wyprzedaż i gwałtowny zastrzyk płynnościowy zaaplikowany rynkom 
finansowym po zamachach terrorystycznych z 9/11 zapobiegły 
przerodzeniu się korekty w depresję.

Udało się uniknąć nie tylko powtórki z lat 30., ale również 
scenariusza, jaki rozegrał się w Japonii po 1989 r., gdzie ostrożne 
podejście banku centralnego zaowocowało 80-procentową 
wyprzedażą na giełdzie, krachem na rynku nieruchomości i dekadą 
ekonomicznej stagnacji. Nie od razu było wtedy dla wszystkich jasne, 
że polityka łatwego pieniądza stosowana przez Greenspana już 
zaczęła generować kolejną bańkę – tym razem na rynku finansowym, 
na którym większość Amerykanów od pokoleń czuła się pewnie – czyli 
w nieruchomościach

Kryzys współczesny

background image

Kryzys współczesny

Jak widać na wykresie, w ostatnich miesiącach nastąpił gwałtowny 
spadek aktywności biznesowej, prawie do poziomów z początku 2002 
r., gdy świat stanął w obliczu międzynarodowego terroryzmu. 

background image

Wzrost gospodarczy Polski wyniesie w 
tym roku nie więcej niż 2,0% wobec 
4,8% szacowanych na 2008 rok, 
wg.Ministerstwa Gospodarki. Oficjalna 
prognoza budżetowa mówi o 3,7% 
wzrostu, ale pesymistyczny scenariusz 
rządowy - o 1,7%. 

background image
background image

Do lat 90. siłą napędową kryzysów finansowych była najczęściej 
inflacja. W odpowiedzi na destabilizację, wywołaną pęknięciem 
bańki spekulacyjnej bądź innymi przyczynami, rządy zaczynały 
drukować pieniądze, powodując systemową zapaść finansową. Tak 
było w republice weimarskiej, niezdolnej udźwignąć reparacji po 
I wojnie światowej, w USA po krachu giełdowym w 1929 r. i w Polsce 
pod koniec lat 80., doprowadzonej na skraj bankructwa przez 
socjalizm i długi zagraniczne.

Dzisiejszy kryzys jest inny. Kluczowym problemem nie jest 
spadek wartości pieniądza, tylko chomikowanie kapitału 
przez sektor prywatny.
 Jest to zarazem pierwszy kryzys finansowy 
o zasięgu globalnym – rozszedł się po świecie tymi samymi 
kanałami, którymi przez ostatnich 20 lat krążył globalny kapitał. 
Według szacunków, straty samego sektora finansowego sięgną 3,6 
bln dol. Dla porównania, II wojna światowa kosztowała USA 5 bln dol.

Kryzys a.d. 2009

MFW podał we 10.04.2008, że straty banków, funduszy 
hedgingowych, firm emerytalnych i ubezpieczeniowych mogą 
wynieść 945 mld USD na suprimach  (PKB RP  to ok. 567 400 mld 
USD)

background image

Kryzys a.d. 2009

DEREGULACJA – usuwanie ograniczeń działalności gospodarczej. 
Jedno z głównych założeń neoliberalnej polityki ekonomicznej, w USA  
deregulacja została posunięta do granic absurdu: w latach 90. banki 
inwestycyjne z Wall Street uwolniono od wszelkiego nadzoru państwa. 
W rezultacie mogły nie tylko zawierać karkołomne transakcje, ale 
także wymyślać złożone derywaty kredytowe i handlować nimi bez 
pośrednictwa giełd, rozprzestrzeniając toksyczne aktywa po całym 
systemie finansowym.

Stąd popularny dziś postulat, by uregulować rynki finansowe. 
Ponieważ kapitał krąży po całym świecie, a najwięksi gracze finansowi 
wykorzystują różnice między przepisami poszczególnych państw, 
nowe reguły gry i instytucje nadzorcze mają mieć charakter globalny. 
Stworzeniem tej nowej architektury finansowej ma się zająć 
kwietniowy szczyt G20 w Londynie. Europa nalega na ścisłą regulację, 
Ameryka chroni swobody swoich banków, a Chiny chcą więcej głosu 
Międzynarodowym Funduszu Walutowym, który miałby 
w przyszłości pilnować globalnych rynków.

background image

Kryzys a.d. 2009

BANKI INWESTYCYJNE – to główni sprawcy kryzysu. Czasy, gdy 
bankowość polegała na skąpstwie i pilnowaniu skarbców 
pełnych złota, dawno należą już do przeszłości. Większość 
dzisiejszych banków to firmy handlujące kapitałem: biorą pieniądze 
w depozyt od jednych, by w formie kredytu pożyczyć je innym. Tak 
działają banki detaliczne. Bankowość inwestycyjna to hazardowa 
odmiana tej samej działalności – na użytek korporacji, bogaczy i swój 
własny.

Bankierzy inwestycyjni grali do niedawna pierwsze skrzypce na 
nowojorskiej Wall Street i w londyńskim City: zbierali kapitał na 
przejęcia i fuzje, pomnażali cudze majątki i spekulowali na papierach 
wartościowych, surowcach i walutach (np. polskim złotym). 
W wolnych chwilach zajmowali się inżynierią finansową, czyli 
wymyślaniem nowych produktów inwestycyjnych, m.in. derywatów 
kredytowych
. Panowie Wszechświata – jak lubili o sobie mówić – 
stanowili rodzaj bankowej arystokracji.

Kryzys finansowy położył trupem czołówkę banków inwestycyjnych. 
Lehman Brothers zbankrutował, Bear Stearns i Merrill Lynch zostały 
przejęte przez wielkie banki detaliczne, a Goldman Sachs i Morgan 
Stanley same się w nie przekształciły, by móc ubiegać się o pomoc 
państwa. W Europie bankowością inwestycyjną zajmowały się 
oddziały czołowych banków detalicznych – stąd większy niż 
w Ameryce zasięg kryzysu bankowego..

background image

Kryzys a.d. 2009

RATOWANIE BANKÓW Upadające banki to zagrożenie dla 
stabilności finansowej. Rządy przejmują je, by nie dopuścić do paniki 
wśród klientów, która mogłaby zniszczyć wszystkie banki. Czasową 
nacjonalizację systemu bankowego przeprowadziła w latach 90. 
Szwecja, a po oczyszczeniu banków z toksycznych aktywów 
państwo sprzedało je z powrotem inwestorom prywatnym, zarabiając 
dla podatników sporą sumę.

Rządy ratują banki na różne sposoby: poręczając za ich wypłacalność 
(gwarancje bankowe), wstrzykując do nich kapitał kompensujący 
straty (rekapitalizacja) lub przejmując nad nimi zarząd 
(nacjonalizacja). Różnorakich gwarancji udzieliła swoim bankom 
większość państw zachodnich, rekapitalizacji na dużą skalę dokonali 
m.in. Amerykanie, Brytyjczycy i Niemcy, ale prawdziwych 
nacjonalizacji dokonali jak dotychczas tylko Islandczycy, Łotysze 
i Brytyjczycy. Rząd USA rozważa właśnie przejęcie dwóch 
największych banków detalicznych – Citigroup i Bank of America.

Według rosnącej grupy ekonomistów, nacjonalizacje czołowych 
banków w USA i Europie są już nieuniknione. W USA straty sektora 
finansowego są już większe niż suma ich aktywów i dotychczasowej 
pomocy rządowej. Tamtejsze banki są już więc praktycznie 
niewypłacalne, a odkładanie problemu na później przedłuży tylko 
kryzys. Główną ofiarą nacjonalizacji będą akcjonariusze banków, 
których rządy zwyczajnie wywłaszczą.

background image

Kryzys a.d. 2009

SUBPRIME, - kredyty udzielane osobom niegwarantującym ich spłaty

background image

Kryzys a.d. 2009

DERYWATY KREDYTOWE – derywaty, inaczej instrumenty 
pochodne, to produkty finansowe, których wartość wynika z innego 
dobra. Pierwsze derywaty, tzw. kontrakty terminowe, zostały 
wymyślone dla rolników, by zabezpieczyć ich przed wahaniami cen 
zbóż – gwarantowały kupno w określonym momencie przyszłości po 
określonej cenie. Z czasem kontrakty rozszerzono na wszelkie rodzaje 
surowców, a także waluty i papiery wartościowe, a derywaty stały się 
ulubionym narzędziem spekulacji. Rodzajem derywatu są również 
opcje walutowe.

Zapalnikiem kryzysu finansowego były instrumenty pochodne oparte 
na kredytach, tzw. skolateralizowane obligacje dłużne (CDO). 
Amerykańskie banki inwestycyjne odkupywały od hipotecznych 
pule kredytów, siekały je, a następnie składały w pęczki według 
stopnia ryzyka. Przemieszanie kredytów miało uchronić inwestorów 
przed skutkami pojedynczego bankructwa, a jako dodatkowe 
zabezpieczenie bankierzy wymyślili polisy na taki wypadek (CDS).

Pomyślane pierwotnie jako sposób na upłynnienie dobrych 
wierzytelności, pod koniec boomu hipotecznego CDO zaczęły służyć 
do pozbywania się z ksiąg złych kredytów, udzielanych osobom 
niezdolnym do ich spłacenia. Banki inwestycyjne zarobiły krocie na 
sprzedaży derywatów inwestorom, eksportując przy okazji problem 
poza USA.Z kolei najwięcej CDS wyemitowała grupa AIG, do niedawna 
największy, dziś znacjonalizowany,ubezpieczyciel USA

background image

Dla dealerów obligacji z nowojorskiego banku inwestycyjnego 
Salomon Brothers załamanie się  systemu hipotecznego, USA  
w początku lat 80. nie było kryzysem, ale cudowną okazją.

Pomysł polegał na tym, by ukazać nowe oblicze kredytu hipotecznego 
poprzez łączenie tysięcy z nich i tworzenie w ten sposób 
zabezpieczenia dla nowych i atrakcyjnych papierów wartościowych, 
które mogłyby być sprzedawane jako alternatywa dla tradycyjnych 
obligacji rządowych i korporacyjnych – krótko mówiąc chodziło o to, 
by zamienić kredyty hipoteczne w obligacje. Pierwsza emisja nowych 
papierów wartościowych zabezpieczonych hipotecznie (znanych jako 
skolateralizowane obligacje hipoteczne) miała miejsce w czerwcu 
1983 r. 

Pomiędzy 1980 a 2007 r. rynek papierów zabezpieczonych 
hipotecznie,, wzrósł z niespełna 200 mld dol. do ponad 4 bln. 
W 1980 r. tylko 10 proc. rynku hipotecznego podlegało sekurytyzacji 
(dalszemu obrotowi – red.); w 2007 było to 56 proc. Pełne 
konsekwencje tej zmiany dla zwykłych posiadaczy domów stały się 
jasne dopiero teraz.

Kryzys a.d. 2009

background image

Kryzys a.d. 2009

DŹWIGNIA FINANSOWA – pożyczanie astronomicznych sum 
w celu zwielokrotnienia zysku z inwestycji. Załóżmy, że mamy 
1000 zł i pomysł na genialny interes, który w krótkim czasie 
przyniesie nam 50 proc. zysku. Jeśli zainwestujemy tylko swoje 
pieniądze, zarobimy 500 zł. Jeśli jednak pożyczymy od kogoś milion 
i dołożymy do naszego tysiąca, to nasz zarobek wyniesie 500 tys. 
500 zł. W ten sposób inwestują na wielką skalę najbardziej zuchwali 
gracze finansowi. Przed kryzysem największe banki inwestycyjne 
były wylewarowane na 30-krotność posiadanego kapitału.

Ale dźwignia działa w obie strony: jeśli nasza genialna inwestycja 
nie wypaliła i przyniosła 10-proc. stratę, to nie tylko straciliśmy nasz 
tysiąc, ale mamy jeszcze do spłacenia 99 tys. 100 zł długu. W takim 
właśnie położeniu, tylko z wieloma dodatkowymi zerami z tyłu, 
znalazło się wiele funduszy i banków, które zainwestowały 
derywaty kredytowe. Te, które nie zbankrutowały, od miesięcy 
się delewarują, czyli pozbywają astronomicznych długów.

background image

Kryzys a.d. 2009

TOKSYCZNE AKTYWA – złe kredyty subprime  i derywaty 
kredytowe
, związane z amerykańskim rynkiem nieruchomości. Banki 
na całym świecie odpisały na straty niespełna jedną trzecią tych 
aktywów. Pozostałe dwie trzecie wciąż obciążają ich bilanse. Banki nie 
mogą odpisać więcej, bo musiałyby ogłosić upadłość, a cała 
planowana pomoc dla sektora finansowego nie wystarczy, by zatkać 
powstałą dziurę w bilansach. Część ekonomistów uważa, że 
amerykańskie banki są już technicznie niewypłacalne.

System bankowy nie zacznie prawidłowo działać, dopóki skażenie nie 
zostanie usunięte. Istnieją dwa sposoby, aby tego dokonać: po 
pierwsze, państwo może odkupić toksyczne aktywa i umieścić je 
w tzw. złym banku, który je zutylizuje, czyli wydzieli derywaty oparte 
na złych kredytach, a te oparte na dobrych przetrzyma, aż rynek się 
pozbiera i znajdą się na nie kupcy. Drugie wyjście to nacjonalizacja 
banków
 i wyczyszczenie ich od środka. 

straty z tytułu złych kredytów – 1,6 bln dol., 

straty z tytułu derywatów kredytowych – 2 bln dol., 

dotychczasowe odpisy na straty – 1 bln dol.

background image

Kryzys a.d. 2009

SUSZA KREDYTOWA – odpływ kapitału z gospodarek nawykłych do 
jego dostępności. Przyczyną suszy jest z jednej strony ucieczka 
inwestorów wskutek utraty zaufania do instytucji finansowych, 
z drugiej delewarowanie, czyli pozbywanie się nadmiernego 
zadłużenia przez banki i fundusze. Nagłe wyschnięcie strumieni 
kapitału, które nawadniały globalną gospodarkę, paraliżuje nie tylko 
rynki finansowe, ale także handel i przemysł. Według szacunków 
Instytutu Finansów Międzynarodowych, w tym roku susza kredytowa 
dotknie najboleśniej rynki wschodzące – otrzymają one zaledwie 20 
proc. kapitału, który dostały w 2007 r

RYNKI WSCHODZĄCE – to już pewien anachronizm, bo kraje tej 
grupy są dziś najostrzej dotknięte przez kryzys finansowy. Mówiąc 
najogólniej, chodzi o gospodarki, które do niedawna intensywnie się 
rozwijały i miały szanse stać się ważnymi graczami ekonomicznymi 
w przyszłości. Analitycy podzielili je na kilka grup: BRIC to Brazylia, 
Rosja, Indie i Chiny, CEE to Europa Środkowo-Wschodnia, ME to Bliski 
Wschód, a LATAM to Ameryka Łacińska.

background image

Kryzys a.d. 2009

PAKIET STYMULACYJNY – wydatki z budżetu, mające na celu 
pobudzenie gospodarki. Pierwszym narzędziem walki z recesją jest 
polityka monetarna, ale banki centralne nie mogą obniżyć stóp 
procentowych
 poniżej zera. Dlatego gdy recesja jest poważna, 
rządy sięgają także po drugą wajchę, czyli politykę fiskalną. Mogą np. 
obniżyć podatki, by ludzie mieli więcej pieniędzy na konsumpcję albo 
zarządzić budowę dróg i mostów, by dać zatrudnienie bezrobotnym.

Największy pakiet stymulacyjny podpisał niedawno Barack Obama 
(787 mld dol.), drugi co do wielkości mają Chiny (541 mld), a dalej są 
Japonia (145 mld), Niemcy (44 mld), Kanada (28 mld) i Wielka 
Brytania (22 mld). Pod pobudzanie koniunktury podciąga się niekiedy 
ratowanie banków i gałęzi przemysłu, których upadek groziłby 
gwałtownym wzrostem bezrobocia, jak np. sektora motoryzacyjnego.

background image

Kryzys a.d. 2009

DEFICYTY – według noblisty Josepha Stiglitza, główną przyczyną 
kryzysu był deficyt rozumu po stronie bankierów. Ale ci ostatni nie 
mieliby czym szastać, gdyby nie deficyt USA w handlu z Chinami, 
czyli ogromna nadwyżka importu z ChRL do USA nad eksportem 
w drugą stronę. Ta nierównowaga była możliwa, bo Chińczycy 
pompowali zarobione dolary z powrotem do Stanów Zjednoczonych, 
umożliwiając Amerykanom zaciąganie kolejnych kredytów. I robią to 
nadal mimo kryzysu.

Kłopot w tym, że nie każdy kraj ma swoich Chińczyków. Łotwa 
również importowała znacznie więcej niż eksportowała, pokrywając 
deficyt handlowy kapitałem napływającym z zagranicy. Ale gdy 
uderzył kryzys, rzeka kapitału nagle wyschła i deficyt na rachunku 
obrotów bieżących zamienił się w poważny deficyt płatniczy, grożący 
zapaścią całej gospodarki. By go zrównoważyć, Łotwa musiała 
poprosić o pomoc Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

W nadchodzących miesiącach najgłośniej będzie jednak o deficytach 
budżetowych. Rządy dążą do tego, by ich wydatki nie przekraczały 
dochodów, ale nacjonalizacje banków i pakiety stymulacyjne to 
bardzo kosztowna zabawa, a mało który kraj zachodni miał nadwyżki 
budżetowe. Dlatego większość państw europejskich złamie w tym 
roku unijny limit deficytu (3 proc. PKB), a USA szykują się na dziurę 
budżetową wielkości 1,2 bln dol.

background image

Kryzys a.d. 2009

PROTEKCJONIZM – polityka gospodarcza, służąca ochronie 
własnego rynku. Może polegać na ustawianiu zaporowych ceł na 
import z innych krajów, dotowaniu rodzimych eksporterów 
i manipulowaniu kursem waluty po to, by podnieść konkurencyjność 
własnych towarów za granicą. Protekcjonizm jest sprzeczny 
z wolnym rynkiem, ale stanowi ogromną pokusę w obliczu recesji.

I tak kongresmani chcieli, by nowe mosty w USA budowano tylko 
z amerykańskiej stali, rząd w Atenach zastrzegł, że pomoc dla 
greckich banków nie może trafić do ich filii na Bałkanach, a władze 
Chin nie tylko zaniżają wartość juana względem dolara, ale wprost 
dotują eksport. Jak pokazał Wielki Kryzys, protekcjonizm może 
doprowadzić do załamania handlu światowego i odwrócenia 
globalizacji.

background image

Opcje miały chronić przed stratami wynikającymi z wahań 
kursu złotego. Bank swemu klientowi mówił tak: złoty jest drogi, 
a wszystkie prognozy zgodnie przewidują, że będzie się jeszcze 
bardziej umacniał, więc twoje kontrakty mogą się okazać 
nieopłacalne. Możesz jednak wykupić od nas opcje walutowe, czyli 
gwarancję, że bez względu na kurs zapłacimy ci za euro na przykład 
3,50 zł.

I eksporterzy rzucili się na opcje. Gdy wiosną 2008 r. euro kosztowało 
zaledwie 3,10 zł, im bank płacił 3,50 zł. – Jak mogłem nie kupić opcji, 
skoro ponad 80 proc. produkcji wysyłam za granicę?
 – pyta Maciej 
Formanowicz, prezes Fabryki Mebli Forte w Ostrowi Mazowieckiej.

Eksporterzy należą dziś do największych ofiar kryzysu. Zamiast liczyć 
zyski, wynikające z osłabienia złotego, liczą straty spowodowane 
zakupem opcji. Euro kosztuje już ponad 4 zł, a oni nadal dostają od 
banku tyle samo (np. 3,50 zł, bo taka była umowa). Pół biedy, jeśli 
ktoś kupił tylko opcje pod rzeczywisty eksport – ten nie zarobi, ale 
i nie splajtuje. Gorzej z firmami, które postanowiły na opcjach 
pospekulować, licząc na łatwy zysk. Tym grozi dziś bankructwo, 
zbliżające się tym szybciej, im bardziej tanieje złoty. Najbardziej 
łakome na łatwe pieniądze okazały się małe przedsiębiorstwa, 
których prezesi nie bardzo rozumieli, jakie pułapki czają się w tych 
umowach.

Kryzys a.d. 2009

background image

Opcje  zerokosztowe. Aby nie płacić normalnej ceny ubezpieczenia 
walutowego wystarczyło podpisać zobowiązanie na przeciwną 
transakcję, call na poziomie np. 2,50. Opcje zerokosztowe były 
asymetryczne, tzn. put  (bank kuoi USD od klienta) był ustawiony np. 
na 2,20, a call (klient sprzeda USD bankowi)  na 2,50; ale na 
dziesięciokrotną wartość. Produkt się znakomicie bilansował, bowiem 
latem prawdopodobieństwo wystąpienia dolara powyżej 2,50 było 
poniżej 1%, a przynajmniej tak się zdawało. Obszar powyżej 2,50 
tradycyjnie obrazuje się za pomocą krzywej dzwonowej, czyli 
rozkładu Gaussa, jako ogon (tail risk) i łatwo można wyliczyć 
odpowiednie prawdopodobieństwa w każdym arkuszu z funkcjami 
statystycznymi,

Kryzys a.d. 2009

Dziś szacuje się, że polskie firmy, które kupiły opcje, są już 
winne bankom 5,5 mld zł.
 Za dokładne liczenie strat zabrała się 
Komisja Nadzoru Finansowego. Trochę za późno. Opcjom walutowym 
winna była przyjrzeć się i ostrzec przed nimi dużo wcześniej. Te 
instrumenty w latach 90. spowodowały przecież wielkie problemy 
niektórych firm niemieckich.    

background image

Kryzys a.d. 2009

Czym depresja różni się od recesji? Jak mówił Harry Truman, „recesja 
jest wtedy, gdy pracę traci twój sąsiad, a depresja, gdy sam zostajesz 
zwolniony”. Recesja stanowi naturalną korektę po okresie wzrostu, 
a depresja niekontrolowaną zapaść. Czy są powody, by straszyć dziś 
Wielkim Kryzysem? Tak, bo dzisiejsza recesja również ma zasięg 
globalny, grozi deflacją i sparaliżowała handel światowy. Nie, bo 
banki centralne zwalczają suszę kredytową, rządy próbują 
powstrzymać deflację i pobudzić popyt, a państwa współpracują 
i starają się nie popadać w protekcjonizm.

Żeby wyjść z kryzysu, nie wystarczy poczekać na ożywienie 
gospodarcze. Gospodarka wirtualna od dłuższego czasu działała 
w trybie awaryjnym i wymaga gruntownego remontu. Trzeba nie tylko 
oczyścić, ale i zreorganizować banki, zreanimować, ale i zrównoważyć 
globalny handel, przywrócić, ale i uregulować obieg globalnego 
kapitału, wyhodować nowe gałęzie gospodarki, nie nadmuchując przy 
tym kolejnej bańki spekulacyjnej, wreszcie ściągnąć z rynków nadmiar 
kapitału, nie dławiąc kruchego ożywienia i oddłużyć państwa, nie 
doprowadzając innych do bankructwa. Pytanie brzmi: jak to zrobić?

.

background image

Kryzys a.d. 2009

Dopiero po fakcie okaże się, kto miał genialną receptę, a historia 
podpowiada, że w takich sytuacjach najbardziej sprawdza się 
samodzielne myślenie, pragmatyzm i doraźna pomysłowość. Zgubne 
jest doktrynerstwo i ślepa wiara w nauki wyniesione z poprzednich 
kryzysów – każdy jest inny, a pozorne analogie mogą przysłonić 
decydujące różnice. Zadanie dzisiejszych rządzących przypomina 
więc rozbrajanie bomby: wymaga nie tylko wiedzy, ale przede 
wszystkim inteligencji, intuicji i szczęścia. Na pewno nie wystarczy 
naśladować

background image

W 2008 r. nakłady brutto na środki trwałe wzrosły o 7,9%, a spożycie 
indywidualne - o 5,4% według wstępnych szacunków Głównego 
Urzędu Statystycznego (GUS).

"W 2009 roku przewidujemy (GUS), że wzrost PKB nie przekroczy 2%. 
Szacujemy, że nakłady brutto na środki trwałe będą nadal relatywnie 
szybko rosnąć przy wsparciu finansowym realizacji inwestycji ze 
środków unijnych. Spożycie indywidualne powinno również wzrosnąć 
jednak w wolniejszym tempie" - napisano w raporcie. 

Głównym czynnikiem wzrostu PKB pozostaje popyt krajowy. Tempo 
wzrostu popytu krajowego było szybsze niż tempo wzrostu PKB i w 
IV kwartale wyniosło 3,6 proc. - wyjaśnił Główny Urząd Statystyczny.

Z danych GUS wynika, że wpływ spożycia indywidualnego na wzrost 
PKB wyniósł 2,8 pkt proc. wobec 1,9 pkt proc. przed rokiem, 
natomiast wpływ popytu inwestycyjnego - odpowiednio 1,1 pkt proc. 
wobec 4,3 pkt proc. w IV kwartale 2007 r.

background image

Raport o inflacji NBP

background image

W III kw. 2008 r. miało miejsce wyraźne osłabienie tempa wzrostu 
nakładow brutto na środki trwałe – do 3,5% r/r wobec 15,7% r/r w I 
kw. 2008 r. oraz 15,2% r/r w II kw. ub.r

background image

Odsetek respondentow planujących rozpoczęcie nowych projektów 
inwestycyjnych w 2009 r. wyraźnie się obniżył (do 34,9% wobec 
53,6% w 2008 r.)20

Zwiększył się przy tym – choć pozostaje niski – odsetek 
przedsiębiorstw, które deklarują ograniczenie w stosunku do 
pierwotnych planów nakładów na inwestycje już rozpoczęte.

background image

Oprócz obniżającego się popytu, po stronie czynników, które będą 
miały negatywny wpływ na decyzje inwestycyjne przedsiębiorstw 
należy wymienić: wzrost niepewności co do sytuacji gospodarczej na 
świecie, obniżanie się zdolności do finansowania inwestycji 
wynikające ze spadku rentowności działalności, trudniejszy dostęp do 
źródeł finansowania oraz wzrost kosztów pozyskania kapitału,

background image
background image

Nie ma co liczyć na eksport ze względu na złą 
koniunkturę na świecie i w strefie euro

background image

Wstępne dane za IV kw. 2008 r. wskazują, że w okresie tym miał 
miejsce spadek wartości eksportu Obok dwu grup towarowych – 
części motoryzacyjnych oraz dóbr konsumpcyjnych trwałego użytku – 
przyczynił się do tego spadek eksportu samochodów.

background image

Produkcja przemysłowa w styczniu 2009 spadła o 14,9 proc. Tak, jak 
w poprzednich miesiącach za wynik odpowiadają przede wszystkim 
branże eksportowe. Najgorzej wygląda sytuacji w produkcji metali - 
obniżyła się ona o ponad 40 proc. w porównaniu ze styczniem 
ubiegłego roku. Niewiele lepiej ma się motoryzacja, gdzie spadek 
wyniósł 36,3 proc.

- Decydujący wpływ - załamanie popytu zagranicznego, produkcja 
spada najsilniej w tych branżach, gdzie duża część sprzedaży idzie na 
eksport. 

- Na niski wynik styczniowej produkcji wpłynęły m.in. kontynuowane 
przestoje produkcji w niektórych branżach, ponadto dodatkowym 
negatywnym czynnikiem mogły być ograniczenia w dostawach gazu 
do niektórych zakładów w związku z konfliktem pomiędzy Ukrainą i 
Rosją

- Sytuacja może się poprawić dopiero pod koniec roku, gdy zaczną się 
poprawiać perspektywy

background image
background image

Spadek produkcji przemysłowej w styczniu, może oznaczać ostre 
hamowanie dynamiki wzrostu PKB w I kwartale. O ile pod koniec 
ubiegłego roku wynosiła ona około 3 proc., o tyle w pierwszych trzech 
miesiącach 2009 roku może to być około 1 proc.

Według ekonomisty banku Millennium wzrost PKB w całym roku 
wyniesie około 1,9 proc.

Istnieje bardzo duże ryzyko niższego wyniku. Perspektywy pogarszają 
się, z każdym miesiącem kolejne dane są coraz gorsze. Ale jeszcze 
nie jest tragicznie. Jest szansa na zachowanie dość przyzwoitego 
wyniku na tle pozostałych krajów, choć w dużym stopniu zależy to od 
uwarunkowań na rynkach międzynarodowych - mówi Wojtkowiak.

W lutym produkcja przemysłowa była o 14,3 proc. niższa niż przed 
rokiem. To wynik nieco lepszy od prognoz ekonomistów, którzy 
spodziewali się średnio obniżki o 16 – 17 proc.

background image

Rośnie od 2005 roku

background image
background image

Sezonowość!!

background image
background image
background image

Zdaniem Komisji Europejskiej PL stała w 2007 r przed ogromną 
szansą ożywienia gospodarki, które doprowadzić mogło do trwałego  
zwiększenia zatrudnienia, wydajności pracy i makroekonomicznej 
stabilności 
Bez reform  reformy i to przeprowadzonych jednocześnie – okazało 
się to niemożliwe.

Specjalizacja w tradycyjnych gałęziach przemysłu i ostatnio również 
w  średnio zaawansowanej technologii jest potencjalnym źródłem 
słabości.

Polska jest atrakcyjna ze względu na członkostwo w UE, korzystną 
lokalizację, duży rynek, ciągle jeszcze względnie tanią i 
wykwalifikowaną siłę roboczą.. 

Inwestorów odstręcza słaba infrastruktura, restrykcje w prawie pracy i 
regulacjach rynkowych, słabe wykorzystanie unijnych funduszy. 
Polska ma najwyższy w Unii Europejskiej wskaźnik bezrobocia bo 
zaniechana została prywatyzacja na dużą skalę a wydatki publiczne 
premiują kwestie socjalne.

Stan koniunktury

background image

Według NBP dynamika wzrostu gospodarczego będzie się 
systematycznie obniżać do III kw. 2009 r. włącznie. Tempo wzrostu 
aktywności gospodarczej zacznie przyspieszać w 2010 r., w ślad za 
wychodzeniem gospodarki światowej z recesji, i w ostatnim roku 
projekcji (czyli 2011 - PAP) zbliży się do poziomu 4 proc." - czytamy w 
raporcie NBP. W 2009 r. wzrost PKB będzie podtrzymywany przez 
"stabilne tempo wzrostu konsumpcji indywidualnej". Jej wzrost 
utrzyma się na poziomie zbliżonym do 4 proc. 

Autorzy raportu ostrzegają jednak, że w miarę pogłębiania się 
spowolnienia gospodarczego w 2009 r. osłabiać się będzie popyt na 
pracę. Rynek będzie dostosowywał się do pogarszającej się sytuacji 
gospodarczej, w pierwszym rzędzie przez redukcję zatrudnienia. Może 
ona dotknąć głównie osoby o najniższej wydajności. 

"W efekcie, w 2009 r. istotnie obniży się tempo wzrostu liczby 
pracujących. Dopiero w 2011 r. negatywne tendencje na rynku pracy 
odwrócą się" - informuje raport. Według niego, stopa bezrobocia w 
2011 r. może wynieść 14,5 proc. 

Stan koniunktury

background image

Dziekuje

background image
background image

Stan koniunktury

Krajowe i zagraniczne ośrodki analityczne spodziewały się, że w 2006 
roku tempo wzrostu gospodarczego wyniesie w Polsce od 3,7 do 4,5 
proc. Tymczasem było to 

5,8 %.

 

Zaważyły tu przede wszystkim ostrożne przewidywania wzrostu 
inwestycji
. Przez dwa poprzednie lata zarówno rząd, jak i analitycy 
prognozowali ponad 10%, ich wzrostu. A rosły one powoli - więc 
prognozy na 2006 rok były skromne: wzrost od 6,5 do 9,3 %. 
Tymczasem w 2006 wydatki na inwestycje wzrosły o 16,7% 
(Inwestycje firm i projekty UE)

Progności nie pomylili się natomiast co do innych  źródeł: w 2006 roku 
eksport  nadal rósł szybko, ale  rolę motoru rozwoju przejął popyt 
krajowy
. Indywidualne wydatki konsumpcyjne od stycznia do 
września 2006 r wzrosły o 5,2 %.. 

Ten większy, niż oczekiwano, wzrost konsumpcji wiąże się z sytuacją 
na rynku pracy. Przewidywano, że w grudniu 2006 roku stopa 
bezrobocia wyniesie 16,8 - 16,9 %., a będzie zapewne mniejsza o 
około 2 %

background image

Stan koniunktury

Czy ta dobra koniunktura utrzyma? Analitycy sądzą na ogół, że tak - i 
spodziewają się, że w całym roku PKB zwiększy się o ponad 5%

Wydatki na inwestycje powinny nadal rosnąć, bo liczba rozpoczętych 
projektów jest większa niż rok temu, a firmy mają dużo pieniędzy. 

Dobra Sytuacja na rynku pracy sugeruje, że popyt konsumpcyjny 
będzie się szybko zwiększał. 

Gospodarka naszych głównych partnerów w Unii Europejskiej jest w 
całkiem dobrej kondycji  ale może ich dosięgnąć kryzys amerykański. 

Zagraża nam jednak inflacja bo płace rosną szybciej niż wydajność.

Ale brakuje reform systemowych

background image

Wydajność pracy w 
przemyśle  rosnie wolniej 
od płac, co prowadzi do 
zwiększenia się 
jednostkowych kosztów 
pracy.  Przedsiębiorcy 
staną w końcu przed 
dylematem, czy na 
rosnące koszty 
odpowiedzieć 
obniżaniem marż, czy 
podnoszeniem cen. 
Prawdopodobnie mogą 
wybrać tę drugą opcję, 
ponieważ wiedzą, że 
koniunktura jest dobra i 
Polaków stać na wyższe 
wydatki. 

background image

NIEMCY

. Już wzrost PKB w 2006 roku o 2,8 
proc. wydawał się rewolucją, ale 
sądzono, że może to być jednorazowy 
skok spowodowany globalną 
koniunkturą. Rośnie  jednak sprzedaż 
luksusowych nieruchomości (o 81 
proc w porównaniu z rokiem 
poprzednim, i najdroższych aut (61 
proc.). Tymi dwoma wskaźnikami 
mierzy się w światowej gospodarce 
trwałość wzrostu. Ich poziom w 
Niemczech wskazuje , że kondycja 
gospodarki naszego zachodniego 
sąsiada jest dobra. 

background image

W lutym, trzeci miesiąc z rzędu, pogorszyły się wskaźniki 
ufności konsumenckiej, zarówno bieżący, jak i 
wyprzedzający. Są jednak wyższe niż rok wcześniej. 
Powodem pogarszania nastrojów jest mniejsza ufność w 
ocenie zmiany sytuacji gospodarstw domowych.
Bieżący wskaźnik ufności konsumenckiej zmniejszył się o 
0,2 punkta procentowego i wynosi obecnie - 5,1. W 
porównaniu do lutego 2007 jest to jednak wynik lepszy o 
5,7 punkta procentowego.
Wyprzedzający wskaźnik ufności konsumenckiej przyjął 
wartość - 7,1, czyli o 1,2 punkta procentowego niższą niż 
w styczniu. W porównaniu do lutego 2007 jest to wynik 
lepszy o 5,6 punkta procentpwego. 

Poziom wskaźników koniunktury konsumenckiej w 
ostatnich trzech miesiącach wskazuje, że istnieje 
możliwość spowolnienia wysokiej dynamiki konsumpcji 
indywidualnej. 

background image

Obniżenie poziomu wskaźników ufności konsumenckiej 
jest głównie wynikiem pogarszania się ocen zmian 
sytuacji finansowej gospodarstw domowych (zarówno 
zaszłych w ostatnich, jak i oczekiwanych w najbliższych 
12 miesiącach), zmian ogólnej sytuacji gospodarczej kraju 
(w ostatnim roku), a także wzrostu poziomu bezrobocia 
oraz możliwości oszczędzania pieniędzy (w najbliższym 
roku) - komentuje GUS.
- Oznacza to, że konsumenci są coraz mniej przekonani o 
możliwości znacznego przyśpieszenia wzrostu poziomu 
dochodów gospodarstw.
- Zanotowany w styczniu i lutym 2008 poziom ocen 
oczekiwanych zmian sytuacji gospodarczej kraju 
ukształtował się na poziomie znacznie niższym niż w IV 
kwartale 2007. Oznacza to, że społeczeństwo polskie jest 
coraz bardziej przekonane, że w najbliższym czasie nie 
nastąpi znaczne przyśpieszenie poziom wzrostu 
gospodarczego kraju
W dalszym ciągu rosły obawy przed wzrostem bezrobocia, 
które już wcześniej utrzymywały się na podwyższonym 
poziomie. 

background image

Wskaźnik Równoległy Koniunktury (WRK) to miara ogólnej 
bieżącej aktywności gospodarki. Rejestruje zarówno ona 
zarówno cykle koniunkturalne, jak i cykle wzrostowe. Wykazuje 
dużą zgodność z PKB i może służyć do jego estymacji w 
sekwencjach miesięcznych

.

Bureau for 
Investmen
ts and 
Economic 
Cycles jest 
instytucją 
prywatną 
świadcząc
ą usługi w 
zakresie 
analiz 
makroekon
omicznych 
głównie 
dla 
gospodarki 
polskiej...

background image

Składowe wskaźnika równoleglego koniunktury

•Indeks Sprzedaży Detalicznej, wyr.sez. 1995=1
•Place realne,1995=100,wyr.sez. 
•Zatrudnienie wyr.sez. 1995=100
•Indeks Produkcji. Wyr.sez.1995=100 

Wskaźnik Równoległy Koniunktury (WRK) jest miarą 
aktualnego poziomu aktywności gospodarki. Jest równie 
uniwersalną miarą jak PKB, lecz dostępny jest szybciej. 
PKB raportowany jest w ujęciu kwartalnym i z dużym 
opóźnieniem. Wskaźnik równoległy (WRK) dostępny jest 
już w kilka dni po ogłoszeniu danych 
makroekonomicznych, takich jak wielkość produkcji, 
sprzedaż detaliczna, płace.

background image

Bureau for Investments and Economic Cycles jest 
instytucją prywatną świadczącą usługi w zakresie 
analiz makroekonomicznych głównie dla 
gospodarki polskiej

Wskaźnik Wyprzedzający Koniunktury (WWK) rejestruje zmiany 
w poziomie aktywności z wyprzedzeniem w stosunku do 
rzeczywistości. Wyprzedza szczyty i dna cykli koniunkturalnych i cykli 
wzrostowych.

background image

Składowymi Wskaźnika Wyprzedzającego Koniunktury są: 

• Realna podaż pieniądza (M3) 

• Realne zadłużenie gospodarstw domowych z tytułu 
kredytów 

• Realne wartości WIG 

• Tempo napływu nowych zamówień w przemyśle 

• Zapasy wyrobów gotowych w przemyśle 

• Sytuacja finansowa przedsiębiorstw przemysłowych 

• Wydajność pracy w przemyśle 

• Skołonność konsumentów do dokonywania zakupów 

Pomiar: Sytuacja statyczna

background image
background image
background image

Przewidywania Komisji UE na drugą połowę 2007

background image

P

ro

ce

n

ty

PKB wzrost w latach 200-2007 (rok poprzedni = 100%)

Prognozy się 
nie sprawdzają 

background image

Widać cykliczność rozwoju na danych 
kwartalnych 

background image

NBP wciąż wierzy, że w Stanach Zjednoczonych nie 
dojdzie do głębokiej recesji, a pogorszenie koniunktury w 
strefie euro będzie nieznaczne. W razie innego 
scenariusza trudno będzie przewidzieć, co się stanie w 
Polsce. Osłabienie gospodarcze za granicą może się 
przełożyć na Polskę poprzez spowolnienie eksportu oraz 
zacieśnienie polityki kredytowej przez banki. 

Z drugiej jednak strony pozostanie silny wzrost 
konsumpcji, co czyni polską gospodarkę relatywnie 
odporną na zawirowania zewnętrzne. W tym roku ma się 
ona zwiększyć o 5,4 proc., w 2009 r. o 5,5 proc., a w 2010 
r. o 5,2 proc. 

Natomiast niepewność związana z globalną gospodarką 
może sprawić, że wolniejszy (choć wciąż wysoki) będzie 
wzrost inwestycji. Jeszcze w 2007 r. wyniósł 19,6 proc., w 
tym roku ma sięgnąć 11,9 proc., w 2009 r. 9,4 proc., a w 
2010 r. 10,3 proc. 

background image

•Produkt Krajowy Brutto wzrósł w czwartym kwartale 
2007 roku o 6,1 procenta licząc rok do roku 
•Produkt Krajowy Brutto (wzrósł w czwartym kwartale 
2007 o 6,1 procenta po wzroście o 6,4 procenta w trzecim 
kwartale 2007i 6,6 procenta w czwartym kwartale 2006.
•Ekonomiści spodziewali się, że wzrost gospodarczy w 
czwartym kwartale 2007 wyniesie 5,9 procenta. Ich 
prognozy wahały się od 5,5 procenta do 6,2 procenta. 
•Szacunki wzrostu inwestycji wynosiły 17,8 procenta przy 
przedziale 14-18,6 procenta, a popytu krajowego 6,5 
procenta przy prognozach z przedziału 4,5-8,7 procenta.
•Dane wskazują na spowolnienie tempa konsumpcji i 
utrzymywanie się stosunkowo wysokiej dynamiki 
inwestycji, mimo rosnących cen dóbr inwestycyjnych - 
ocenia wiceminister finansów Katarzyna Zajdel-Kurowska.

background image

Umocnił się wpływ popytu inwestycyjnego na wzrost PKB i wyniósł 5,2 
pkt. proc. wobec 3,8 pkt. proc. w III kwartale, osłabł natomiast wpływ 
spożycia indywidualnego (2,0 pkt. proc. wobec 3,2 pkt. proc. w III 
kwartale). Zmniejszył się negatywny wpływ popytu zagranicznego 
(eksport netto) na dynamikę wzrostu gospodarczego i wyniósł -0,3 
pkt. proc. wobec -1,1 pkt. proc. w III kwartale.

background image

Wzrost gospodarczy Polski nieznacznie osłabł, jednak zdaniem 
wiceminister finansów Katarzyny Zajdel-Kurowskiej fundamenty 
polskiej gospodarki są silne.
Analiza danych wskazuje na dwa istotne trendy: 
a)spowolnienie tempa wzrostu konsumpcji, prawdopodobnie za 
sprawą wzrostu cen, 
b)utrzymanie wysokiej dynamiki inwestycji, pomimo rosnących 
cen dóbr inwestycyjnych

Wg. GUS  wzrost inwestycji w III kwartale 2007 r. wyniósł 17,8 
%. – ekonomiści szacowali go na poziomie 14 – 18,6 %, popyt 
krajowy zaś – 6,5%. przy prognozach z przedziału 4,5 – 8,7 %. Z 
kolei spożycie indywidualne spadło z 5,2 %w III kwartale do 4,7 
w ostatnim.

Zdaniem Piotra Kalisza, głównego ekonomisty Citi Handlowego, 
tak słaby wynik konsumpcji może budzić niepokój, ponieważ w 
ostatnich miesiącach była to główna siła napędowa polskiej 
gospodarki.  Gdyby był to sygnał, że Polacy mniej kupują, to 
należałoby się poważnie martwić o utrzymanie dynamiki 
wzrostu gospodarczego powyżej 5 % w skali roku 

background image

Koniunktura w strefie EURO jest też dobra

background image

Ciągle wartości WWK są znacznie poniżej ostatniego szczytu, który 
miał miejsce w czerwcu ubiegłego roku. 

W ostatnich miesiącach wskaźnik na przemian wzrastał i spadał i z 
taką niepewnością możemy mieć do czynienia w najbliższych 
miesiącach. Zła koniunktura przejawia się jak na razie w 
nienajlepszych nastrojach na rynkach finansowych a zwłaszcza na 
giełdzie papierów wartościowych, w mniejszym stopniu dotyka realnej 
sfery gospodarki. 

Rośnie znaczenie popytu krajowego. Wyższe wynagrodzenia i coraz 
większy udział kredytów w finansowaniu zakupów stają się główną 
siłą napędową gospodarki. Dynamika produkcji przemysłowej w 
podstawowych działach gospodarki wskazuje, że największy przyrost 
produkcji odnotowują producenci sprzętu AGD, mebli i samochodów. 
Ten dodatkowy popyt ma ścisły związek z ekspansją kredytów 
hipotecznych, która rozpoczęła się dwa lata temu. Dodatkowym 
czynnikiem stymulującym popyt na sprzęt gospodarstwa domowego i 
meble są względnie stabilne ceny tych dóbr. W ciągu ostatniego roku 
wzrastały one trzy razy wolniej niż ceny żywności i dwa razy wolniej 
niż wskaźnik inflacji CPI. 


Document Outline