background image

Tirso de Molina 

P

O T Ę P I O N Y   Z A   N I E W I A R Ę

 

(EL CONDENADO POR DESCONFIADO) 

Z hiszpańskiego przełoŜył Leszek Biały

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

 

OSOBY: 

1. 

PAULO, pustelnik 

2. 

ENRICO 

3. 

PASTUSZEK (anioł) 

4. 

SZATAN 

5. 

ANARETO, ojciec Enrica 

6. 

CELIA 

7. 

LIDORA, słuŜąca 

8. 

OCTAWIO 

9. 

LISANDRO 

10. 

PEDRISCO, błazen 

11. 

GALVAN 

12. 

ESCALANTE 

13. 

ROLDAN 

14. 

PŁASKONOS 

15. 

ALBANO, starzec 

16. 

GUBERNATOR NEAPOLU 

17. 

NADZORCA WIĘZIENIA 

18. 

SĘDZIA 

19. 

ZBROJNI PACHOŁKOWIE 

20. 

ZBÓJCY 

21. 

PODRÓśNI 

22. 

DOZORCY I STRAśNICY WIĘZIENNI 

23. 

WIĘŹNIOWIE 

24. 

WIEŚNIACY 

25. 

LUD 

 
RZECZ DZIEJE SIĘ W NEAPOLU I JEGO OKOLICACH. 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

 

AKT

 

PIERWSZY 

SCENA I 

Las, dwie jaskinie pośród wysokich skał. Wchodzi PAULO w stroju pustelnika. 

PAULO 

Rozkoszna kryjówko ustronnej jaskini! 
W chłody i upały jesteś moim domem 
W tym lesie cienistym, gdzie goście jedyni 
To blade jałowce i trawy zielone! 
Teraz, gdy jutrzenka oprawia w kryształy 
Szmaragdy, chcąc uczcić zjawienie się słońca, 
Co juŜ na swym wozie wzbiło się nad skały 
I promienną dłonią nocny mrok roztrąca, 
Opuszczam cię, groto, przez moce Natury 
Piramidą głazów nakryta, jak strzechą - 
Jej szczyt wędrujące zatrzymuje chmury, 
By na tym odludziu były nam pociechą. 
Wychodzę, chcąc spojrzeć w podniebną wyŜynę, 
Wzrok napaść stóp Boskich błękitnym kobiercem; 
Och! Zrobić w nim dziurę, najmniejszą szczelinę -  
I raz Go zobaczyć!... Precz, myśli bluźniercze! 
Chyba oszalałem! Wiem, to być nie moŜe! 
Dość, Ŝe Ty mnie widzisz z tronu świetlistego, 
Gdzie roje aniołów słuŜą ci w pokorze, 
Piękniejszych od słońca! - Chcę skorzystać z tego, 
By Ci podziękować za to, Ŝe bez miary 
Darzysz mnie łaskami, nie licząc na wdzięczność. 
CzymŜe zasłuŜyłem na tak hojne dary? 
Czemuś się, mój Panie, pochylił nade mną 
I ze zgiełku świata, przedsionka otchłani, 
Postawił na drodze, które mnie poniesie 
Jak strzelił do Ciebie, bylem wytrwał na niej? 
Za co tyle szczęścia dałeś mi w tym lesie? 
Tutaj, kiedy zabrzmi w tymiankach i trzcinach 
Miłosna pieśń ptaków, wznoszę wzrok do Ciebie; 
Jeśli aŜ tak piękna ziemska jest kraina, 
JakieŜ cuda musisz chować dla nas w niebie?! 
Tu srebrem strumyków zieleń pól ujęta 
Zbawia mnie trosk wszelkich i sprawia, Ŝe muszę 
W kaŜdej chwili Ŝycia o Tobie pamiętać; 
JakŜe wielką radość ich szmer leje w duszę! 
Tutaj polne kwiaty sycą wiatr zapachem, 
Ich barwy są czarem tej skromnej doliny; 
Ten przepych naboŜnym zdejmuje mnie strachem - 
CóŜ znaczą kobierce i wschodnie tkaniny?! 
Za te wszystkie dary, rozkosze, specjały, 
Bądź błogosławiony, Panie, co dbasz o mnie! 
Pragnę Ci tu słuŜyć, przysparzać Ci chwały, 
Chcę pokusy świata odpierać niezłomnie, 
Lecz o jedno błagam na kolanach, BoŜe: 
Nie pozwól mi nigdy zejść z Cnoty ścieŜyny, 
Wszak sam wiesz najlepiej, z czegoś ludzi stworzył, 
Z jak marnego prochu, z jakŜe kruchej gliny! 

Wychodzi do jednej z pieczar 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

 

SCENA II 

Wchodzi PEDRISCO z wiązką siana 

PEDRISCO 

Niczym osioł dźwigam trawę, 
Której pełno na tej górze; 
Jeśli jeść mam taką strawę, 
Marny koniec sobie wróŜę! 
To doprawdy obrzydliwość, 
By to samo Ŝreć, co zwierzę! 
BoŜe, uzbrój mnie w cierpliwość, 
Bo mnie znów na mdłości bierze! 
Kiedym świat ten ujrzał piękny, 
Moja matka nad kołyską 
Rzekła: „Obyś został świętym, 
Ukochany mój Pedrisco!” 
Jeśli tego matka pragnie, 
CzegóŜ moŜe chcieć teściowa?! 
Świętym być jest, owszem, ładnie, 
Lecz nieładnie jest głodować. 
Tylko nie złość się z powodu  
Słów tych! - Znasz mnie dobrze, Panie. 
Błagam, zbaw mnie ode głodu, 
Albo świętym nie zostanę! 
Jesteś przecieŜ wszechmogący, 
MoŜesz jednym palca ruchem  
W nimb przyodziać mnie błyszczący, 
Darząc równieŜ pełnym brzuchem! 
Dziesięć lat niedługo minie, 
Jak mnie Paulo tu sprowadził, 
Znalazł w górach dwie jaskinie 
I do jednej z nich mnie wsadził. 
Tu pokutę odprawiamy, 
Tutaj Ŝując pęk badyli, 
Czasem sobie wspominamy 
Wszystko, cośmy porzucili. 
Siedzę nieraz nad potokiem, 
Który spada w dół po skale, 
I z wilgotnym od łez okiem 
Tak się ciemnym wiązom Ŝalę: 
„Szynki moje, gdzie jesteście?! 
CzemuŜ mi nie współczujecie?! 
Kiedym bruk szlifował w mieście, 
Przyjaźniliśmy się przecieŜ! 
Tam najmniejsze w dołku ssanie 
Przejmowało was do głębi;  
Czemu głośne kiszek granie 
Dziś ni grzeje was, ni ziębi?!” 
Jednak ciszę tylko słyszę 
Po tragicznych tych pytaniach!... 
Paulo znów z pieczary wyszedł, 
Pójdę więc zjeść trochę siana. 
śe zaś kwiatów juŜ podjadłem, 
Lękam się, Ŝe z wielkim hukiem, 
Gdy potrzeba mnie dopadnie, 
Wysram dzisiaj piękny bukiet!  

Wychodzi 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

 

SCENA III 

 Wchodzi PAULO 

PAULO 

Nieszczęście! Zła wróŜba! Straszny sen mnie zmorzył! 
śywy obraz śmierci, jej widmo złowieszcze! 
A gdym, wyczerpany, modlitwę odłoŜył, 
Inny sen mnie dopadł, okrutniejszy jeszcze! 
Z pewnością musiałem czymś rozgniewać Boga, 
Chyba Ŝe mi Szatan zesłał to złudzenie!... 
Zatem - śmierć ujrzałem! CóŜ za postać sroga! 
Jeśli we śnie takie wzbudza przeraŜenie, 
Na cóŜ moŜe liczyć, kto ją ujrzy Ŝywy?! 
Kosą mnie nie cięła, ale z wielką wprawą  
Dała mi kuksańca, a później łuk krzywy 
Wzięła w lewą rękę, ostrą strzałę w prawą, 
I z owego łuku, co pychę poskramia, 
Przeszyła mi serce! Ja, trafiony celnie, 
Ciało matce-ziemi na Ŝer pozostawiam,  
Z pęt uwalniam duszę, wzlatuję nad ziemię 
I staję od razu przed obliczem Boskim... 
JakŜe to surowe i straszne oblicze! 
W prawej ręce Pana błyszczał miecz sędziowski, 
A u Jego boku stał dusz oskarŜyciel. 
Był dumny, bo z prawa miał juŜ do mnie prawo, 
Lecz choć tryumfował, gniewał się widocznie. 
Odczytał me winy, zaś mój święty anioł 
Spis mych dobrych czynów przedstawił niezwłocznie. 
StraŜnik praw niebiańskich, ten, co czarciej złości 
Zbrojny odpór daje, rzucił je na szale - 
Lecz brzemię mych grzechów i mej nieprawości 
PrzewaŜyło cięŜar mych zasług i zalet! 
Wtedy święty Sędzia swój wyrok ogłosił: 
Skazał mnie na pobyt w królestwie cierpienia! - 
Ja zaś, którym w trwodze te męczarnie znosił, 
Nagle się zbudziłem, wciąŜ drŜąc z przeraŜenia! 
I nic juŜ nie widzę oprócz własnej winy, 
I takie w mej duszy czuję zamieszanie, 
śe nie wiem, gdzie szukać tego snu przyczyny, 
Jeśli nie w mym pechu lub w podstępnym planie 
Bądź intrydze wroga ludzkiego rodzaju, 
Co swój miecz ognisty przeciw mnie obrócił! 
Błagam, wieczny BoŜe, byś tego koszmaru 
Wyjawił mi powód, byś mą mękę skrócił! 
Mam być potępiony tak, jak sen ten mówi, 
Czy teŜ wstąpię w święte Twego zamku progi? 
Nie moŜesz mi, Panie, tej łaski odmówić! 
Skoro nigdy z dobrej nie zboczyłem drogi, 
Nie daj mi się, BoŜe, zadręczać tak wściekle, 
Wyjaw mi mój koniec, zrób dla mnie wyjątek, 
Powiedz, gdzie się znajdę - w Twym niebie, czy w piekle? 
Mam juŜ lat trzydzieści, z nich jeden dziesiątek 
Strawiłem na puszczy i oświadczam, BoŜe, 
śe gdybym miał jeszcze ze sto lat przed sobą,  
To wiek cały spędzę od tych lat nie gorzej, 
Będę Ŝył tak samo, daję na to słowo! 
Chciałbym tylko wiedzieć, jaki będzie koniec, 
Jeśli co do joty spełnię, co przyrzekłem? 
Odpowiedz mi, Panie, nim we łzach utonę: 
Gdzie się wówczas znajdę - w Twym niebie, czy w piekle? 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

 

SCENA IV 

Na szczycie jednej ze skał pojawia się szatan 

SZATAN 

niewidoczny dla PAULA  

Dziesięć lat juŜ prześladuję 
Na pustyni tego mnicha, 
Wspomnieniami go częstuję, 
Dawne myśli w głowę wpycham, 
Lecz on nigdy nie ustąpił, 
Zawsze twardy był jak skała, 
Ale dzisiaj - dzisiaj zwątpił! 
Dziś się wiara załamała! 
Chrześcijanin wszak ma wierzyć, 
śe gdy Bogu swemu słuŜy 
I czynami dobro szerzy, 
To po śmierci Niebo ujrzy. 
Ten zaś, chociaŜ taki święty, 
JuŜ w to zwątpił w gruncie rzeczy, 
Skoro Ŝąda, trwogą zdjęty, 
By sam Pan Bóg go oświecił! 
Pychą zgrzeszył teŜ, to pewne - 
Znam się na tym, jak nikt inny, 
Sam przez pychę przecieŜ cierpię, 
Sam tej zbrodni jestem winny! 
Niedowiarstwem swym obraŜa 
Boga, bowiem mówiąc szczerze, 
Właśnie Boga się zniewaŜa 
Odmawiając wiary wierze! 
Wszystko to przez senną marę, 
KtóŜby jednak wątpił o tym, 
śe stawianie snu nad wiarę 
Nie jest jawną kpiną z cnoty? 
Święty Sędzia raczył przeto 
Dać mi znowu przyzwolenie, 
Bym z pomocą moich metod 
Wodził go na pokuszenie. 
Skoro umie być tak butny, 
Niczym ja, i niedowierzać, 
Niech podejmie bój okrutny, 
Jaki wydać mu zamierzam! 
Ja juŜ będę umiał sprawić, 
By pytanie to głębokie, 
Które Bogu śmiał postawić, 
Wyszło mu na koniec bokiem! 
To, co chcę mu nakłaść w uszy, 
Wziąwszy na się kształt anioła, 
Będzie warte jego duszy, 
Jeśli tylko zwieść go zdołam! 

Ukazuje się pod postacią anioła 

PAULO 

Błagam Cię, BoŜe! Wysłuchaj mnie, Panie! 
Czy mogę liczyć na zbawienie, powiedz? 
Wszechmocny BoŜe, czyŜ będzie mi dane 
Ujrzeć Twą chwałę? - Czekam na odpowiedź. 

SZATAN 

Pan Bóg cię wysłuchał, twoje łzy zobaczył. 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

 

PAULO 

na stronie 

Patrząc nań, wzrok tracę i strach znoszę z trudem! 

SZATAN 

Kazał mi cię wyrwać z twej głuchej rozpaczy 
I twojego wroga rozwiać czczą ułudę. 
Idź do Neapolu, a pod Morską Bramą, 
Którą się za mury miasta przedostaniesz, 
By w nim swoje szczęście znaleźć lub przegraną, 
Zobaczysz człowieka... 

PAULO 

 

 

 

Pocieszasz mnie, panie! 

SZATAN 

...Imieniem Enrico, syna Anareta. 
Poznasz go bez trudu - jest to dzielny szlachcic, 
Rosły i przystojny. Więcej ci nie trzeba,  
Bo spotkasz go zaraz, gdy do miasta wkroczysz. 

PAULO 

O co mam go spytać, gdy się zobaczymy? 

SZATAN 

O nic. 

PAULO 

 

CóŜ więc robić? 

SZATAN 

 

 

 

Miej go wciąŜ na oku 

I wciąŜ jego słowa rozwaŜaj i czyny. 

PAULO 

Tylko tyle? Wzbudzasz w mym sercu niepokój. 

SZATAN 

Pan Bóg chce uczynić zadość twym suplikom, 
Wiedz więc, Ŝe wam obu ten sam kres wyznaczył. 

Znika 

PAULO 

Co to za zagadka? Kim jest ów Enrico? 
Umieram wprost z chęci, Ŝeby go zobaczyć!  
Och, jakŜe rad jestem i jakŜe szczęśliwy! 
Ufam, Ŝe ów człowiek to ktoś świątobliwy. 

SCENA V 

Wchodzi PEDRISCO 

PEDRISCO 

na stronie 

Bóg chudzinie zginąć nie da, 
Brzuch wypchałem całym stogiem! 

PAULO 

Chodź tu! 

PEDRISCO 

 

 

SłuŜę. 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

 

PAULO 

 

 

Gdzie Ŝeś przepadł? 

Zaraz wyruszamy w drogę. 

PEDRISCO 

JuŜ z radości kozła fikam, 
Powiedz jeszcze tylko - dokąd? 

PAULO 

Pod Neapol. 

PEDRISCO 

 

 

 

Oj, do licha! 

Pod Neapol, ojcze? Po co? 

PAULO 

W drodze ci opowiem wszystko, 
Bo niezwykłe to zdarzenie. 
A tymczasem, mój Pedrisco, 
Módlmy się o powodzenie! 

PEDRISCO 

A jak w mieście nas poznają?  

PAULO 

NiemoŜliwe! Wiek i szata 
Całkowicie nas zmieniają. 

PEDRISCO 

Prawda, po dziesięciu latach 
Przepędzonych na pustyni 
Wszędzie moŜna się wybierać! 
W naszych czasach dość godziny,  
By zapomnieć przyjaciela. 

PAULO 

Chodź. 

PEDRISCO 

 

 

W opiece miej mnie, BoŜe! 

PAULO 

Moja dusza łka z radości! 
Spełnię rozkaz Twój w pokorze, 
Panie! - śadne przeciwności 
Nie zdołają mnie zniechęcić, 
Skoro poznać mam Enrica. 
Musi to być wielki święty! 

Wychodzi 

PEDRISCO 

Idę z tobą! - Spadłbym z byka, 
Gdybym w tak cudownej chwili 
Nie chciał wstąpić na jednego 
Do gospody Juanilli 
I do szynku „U Ślepego”! 

Wychodzi 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

 

SCENA VI 

SZATAN 

Wszystko idzie zgodnie z planem! 
Niedowiarek jeszcze dzisiaj 
Dowie się, co mu pisane! 
Sam się tego dopominał. 

Znika  

SCENA VII 

Dziedziniec i otwarta galeria w domu Celii w Neapolu, OCTAVIO i LISANDRO. 

LISANDRO 

Tylko sława owej damy 
Sprawia, Ŝe się tu wybrałem. 

OCTAVIO 

A znasz źródło owej famy? 

LISANDRO 

Oczywiście, jak słyszałem 
Najbystrzejsza to kobieta 
W Neapolu w naszej dobie. 

OCTAVIO 

Prawda to, lecz niekompletna. 
Pod bystrością skrywa bowiem  
Rozmaitych wad bez liku, 
Zaś talentem tylko zwodzi 
Chmarę głupców i fircyków. 
Gdy w szelmowskim stylu spłodzi 
Jakiś tren czy inny sonet, 
Setki męŜczyzn pcha do zguby:  
Chwalą rymy, język, koncept, 
Prawią jej smalone duby, 
Byle ich za znawców brano. 

LISANDRO 

Mimo wszystko, rzeczy rzadkie 
O niej mi opowiadano. 

OCTAVIO 

Wierzę, ale czy przypadkiem 
Nie mówiono ci teŜ tego, 
śe w jej domu aŜ się roi 
Od hultajów? śe do niego 
Wstęp otworem zawsze stoi 
Dla nababów i krezusów? 
Spotkasz Niemców w nim, Anglików, 
Ormian, Węgrów i Hindusów, 
Spotkasz mrowie Italczyków, 
Znajdziesz nawet w nim Hiszpanów, 
Choć to rzecz powszechnie znana, 
Jak nie cierpią tu tych panów. 

LISANDRO 

Czy to prawda? 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

10 

 

OCTAVIO 

 

 

Taka sama, 

Jak to, Ŝeś się tutaj zjawił 
Zakochany juŜ po uszy. 

LISANDRO 

Przyznam, Ŝe jej rozgłos sprawił, 
śe ją kocham z całej duszy! 

OCTAVIO 

No to coś ci powiem jeszcze. 

LISANDRO 

Mów, na Boga! 

OCTAVIO 

 

 

Twa wybranka 

Najgorszego łotra w mieście 
Wzięła sobie za kochanka. 

LISANDRO 

Mówisz pewnie o Enriku? 

OCTAVIO 

W rzeczy samej. 

LISANDRO 

 

 

Wiem juŜ o nim. 

OCTAVIO 

Więc, Lisandro, w tym młodziku 
Największego masz z nicponi, 
Jakich tutaj ziemia nosi! 
Celia, w miarę moŜliwości, 
Dzieli z nim swój kaŜdy grosik, 
Lecz on lubi karty, kości, 
ToteŜ często ma kłopoty, 
No a wówczas bierze gwałtem  
Jej pierścionki i klejnoty. 

LISANDRO 

Biedna! 

OCTAVIO 

 

 

Biedna, lecz nie całkiem. 

Umie swą fałszywą muzą  
Szybko leczyć takie rany: 
Durniów, którzy się w niej durzą, 
StrzyŜe przecieŜ jak barany! 

LISANDRO 

Dzięki ci za dobre słowo, 
Przyjacielu! Twych ostrzeŜeń 
Nie zapomnę. 

OCTAVIO 

 

 

Idę z tobą. 

Będę trzymał cię za kieszeń. 

LISANDRO 

Trzeba jeszcze znaleźć sposób, 
By tam wejść. 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

11 

 

OCTAVIO 

 

 

To rzecz najmniejsza. 

Powiesz, Ŝe od wielu osób 
JuŜ słyszałeś o jej wierszach, 
śe są śliczne i wspaniałe, 
I Ŝe jej darujesz pierścień, 
Jeśli skrobnie ci kawałek 
Dla twej damy.  

LISANDRO 

 

 

Bardzo pięknie! 

OCTAVIO 

O to samo ja poproszę. 
To jej dom. 

LISANDRO 

 

 

W dodatku chyba 

Jest na patio. 

OCTAVIO 

 

 

Nie daj BoŜe, 

By Enrico nas tu zdybał, 
Bo nam kości porachuje!  

LISANDRO 

CzyŜ i on nie jest człowiekiem? 

OCTAVIO 

Jest. 

LISANDRO 

 

 

Więc ani go szanuję, 

Ani mnie przejmuje lękiem. 

SCENA VIII 

CELIA, LIDORA, OCTAVIO i LISANDRO. CELIA wchodzi czytając jakieś pismo; LIDORA wyjmuje przybory do pisania 

i kładzie je na stole. Obie kierują się w stronę proscenium. OCTAVIO i LISANDRO pozostają w głębi sceny 

CELIA 

Ładnie rzecz ta napisana. 

LIDORA 

Z Severina tęga głowa!  

CELIA 

Tęga, chociaŜ kapuściana. 

LIDORA 

Jak to? śe ci się podoba, 
Sama rzekłaś. 

CELIA 

 

 

Oczywiście - 

Ładne pismo, lecz nic więcej. 
Bo to, oczym pisze w liście, 
Takie, Ŝe załamać ręce! 

OCTAVIO 

No, Lisandro, naprzód! Śmiało! 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

12 

 

LISANDRO 

AleŜ piękna jest, na Boga! 
I tak cięta, jakich mało! 

LIDORA 

Gości mamy w naszych progach: 
Szlachtę - sądząc, jak się noszą.  

CELIA 

Czego mogą Ŝyczyć sobie? 

LIDORA 

Tego, o co wszyscy proszą. 

OCTAVIO 

do LISANDRA 

JuŜ dostrzegła cię.  

CELIA 

 

 

Panowie, 

Czym wam mogę słuŜyć? 

LISANDRO 

 

 

 

 

Pani, 

Wybacz najście twego domu,  
Ale zwyczaj dobrze znany 
Nie zabrania wejść nikomu 
W progi moŜnych i poetów.  

LIDORA 

na stronie 

Milczy. Podbił ją ze szczętem 
Tą pochwałą wierszokletów! 

LISANDRO 

Wiem, Ŝe sławą i talentem 
MoŜesz mierzyć się z Homerem 
Albo z wielkim Owidiuszem, 
Pozwól więc, Ŝe z przyjacielem, 
Zachwycony twym geniuszem,  
Hołd ci złoŜę razem z prośbą, 
Byś dla pewnej pięknej damy, 
Co wzgardziła mą miłością 
I - niestety! - wyszła za mąŜ, 
Napisała coś. - W nagrodę 
Za to dzieło wymarzone 
I za pyszną twą urodę, 
Dam ci, pani, moje serce. 

LIDORA 

na stronie do CELII 

Dobrze, Ŝe nie swą śledzionę! 
Bierze cię za ludoŜercę. 

OCTAVIO 

Boski talent twój zniewala 
Tych, co noszą znawców miano, 
Więc i ja sobie pozwalam 
Prosić panią o to samo.  

CELIA 

Kogo chcesz opiewać w wierszach? 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

13 

 

OCTAVIO 

Pewną damę, co kochała 
Mnie przed laty do szaleństwa, 
Póki przy mnie wszystko miała, 
Lecz gdy mnie ujrzała w nędzy, 
Zaraz z innym poszła sobie. 

LIDORA 

na stronie 

Słusznie! - Kochać bez pieniędzy 
MoŜe ten, kto ma źle w głowie! 

CELIA 

Przybywacie w samą porę. 
Właśnie miałam odpowiedzieć 
Komuś na tę epistołę, 
Lecz Ŝe śmieliście powiedzieć, 
IŜ na równi z Owidiuszem 
Po mistrzowsku władam słowem, 
Udowodnię na mą duszę, 
śe przerastam go o głowę! 
Oba wiersze wam ułoŜę 
Jednocześnie z własnym listem. 
Daj, Lidoro, kałamarze, 
Pióra, papier... 

LISANDRO 

 

 

Jezu Chryste, 

To doprawdy niesłychane! 

OCTAVIO 

Świetny pomysł! Dziękujemy. 

LIDORA 

Oto papier i atrament. 

CELIA 

Piszcie zatem. 

CELIA, LISANDRO i OCTAVIO siadają za stołem  

LISANDRO 

JuŜ piszemy. 

CELIA 

Twój wiersz ma być dla kobiety, 
Która wyszła niepotrzebnie 
Za innego, tak? 

LISANDRO 

Niestety! 

CELIA 

A twój dla tej, co szlachetnie, 
Nie chcąc biedy ci przyczyniać, 
Porzuciła cię? 

OCTAVIO 

W istocie. 

CELIA 

To zaś list do Severina. 

CELIA zaczyna pisać dyktując jednocześnie LISANDROWI i OCTAVIOWI 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

14 

 

SCENA IX 

Wchodzą ENRICO i GALVAN, przy szpadach i z małymi tarczami 

ENRICO 

A ci czego chcą, do kroćset?! 

LISANDRO 

My? Niczego. Dom otwarty, 
Więc weszliśmy - ot tak, w gości. 

ENRICO 

Zaraz przejdą ci te Ŝarty! 
Znasz mnie? 

LISANDRO 

 

 

Nie mam przyjemności. 

ENRICO 

No to spływaj stąd w podskokach, 
Póki grzecznie ci tłumaczę! 
Celio, nie rób do mnie oka... 

OCTAVIO 

na stronie 

Jakiś wariat! 

ENRICO 

 

.. bo inaczej 

Obu wrzucę ich do morza, 
Choć do niego stąd nie blisko! 

CELIA 

cicho do ENRICA  

AleŜ, skarbie, tak nie moŜna! 

ENRICO 

Odejdź, bo ci dam po pysku! 

OCTAVIO 

Zaraz stąd się zabieramy,  
Skoro masz nam wszystko za złe. 

LISANDRO 

Jesteś krewnym owej damy, 
Czy jej bratem? 

ENRICO 

 

 

Jestem diabłem. 

GALVAN 

wyciągając nóŜ 

A ja śmiercią z kosą w dłoni! 

do ENRICA 

Ściąć im głowy tuŜ przy tyłkach? 

OCTAVIO 

Głowy?! Po co? Niech Bóg broni! 

CELIA 

Skarbie, błagam! 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

15 

 

OCTAVIO 

 

 

 

To pomyłka! 

Nie przyszliśmy tutaj, panie, 
W zdroŜnych celach, lecz...do pracy. 
Prosić ją o napisanie... 
Czegoś... 

ENRICO 

 

 

EjŜe, przystojniacy, 

Nie umiecie pisać sami?! 

OCTAVIO 

Nie złość się. 

ENRICO 

 

 

A któŜ się złości? 

No i coście napisali? 

OCTAVIO 

podając mu papiery 

 

 

 

Proszę.  

ENRICO 

drąc je na strzępy 

Potem przyjdźcie w gości, 
Bo tymczasem nic tu po was! 

CELIA 

CóŜ to?! Drzesz je? 

ENRICO 

 

 

 

Owszem. 

CELIA 

cicho do ENRICA 

 

 

 

 

Skarbie! 

ENRICO 

Jeśli mi się tak spodoba, 
Jeszcze gęby im poszarpię! 

LISANDRO 

Dosyć tego! 

ENRICO 

 

 

Zawsze robię 

Tylko to, co mi dogadza. 
CzyŜby któryś z was, panowie, 
Miał mi zamiar w tym przeszkadzać? 
Niech poleci duszę Bogu, 
Bo zapłaci za to głową! 
LekcewaŜę takich wrogów.  

LISANDRO 

Co za duŜo, to niezdrowo. 

OCTAVIO 

Milcz! 

ENRICO 

 

 

Więc jednak to męŜczyźni, 

Choć ich brałem za kobiety! 
Jeśli chcecie dowieść bliźnim,  

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

16 

 

śe myliłem się niestety, 
Oraz godnie nosić spodnie, 
Nadszedł czas, by wyjąć szpady. 

ENRICO i GALVAN wyciągają szpady i rzucają się na LISANDRA i OCTAVIA 

CELIA 

Nie, kochany! Stójcie! 

ENRICO 

 

 

 

Odejdź! 

Nikt mnie wstrzymać nie da rady! 

LISANDRO i OCTAVIO uciekają  

SCENA X 

LIDORA 

Uciekają, aŜ się kurzy! 

GALVAN 

CóŜ zostało im lepszego? 

ENRICO 

Widział kto podobnych tchórzy?! 

CELIA 

Coś im zrobił?! 

ENRICO 

Nic takiego, 
Tylko temu roślejszemu 
Wbiłem szpadę aŜ do kości. 
Dostał zdrowo, lecz wie, czemu! 

LIDORA 

do CELII 

Oto zyski twoich gości! 

GALVAN 

Ja drugiego z tych waŜniaków 
TeŜ ukłułem, jak naleŜy! 
Lecz choć dziurę ma w kubraku, 
Nic mu nie jest - był w pancerzu. 

ENRICO 

śe teŜ, Celio, zawsze musisz 
Brzydkie robić mi kawały! 

CELIA 

Niepotrzebnie się unosisz! 

ENRICO 

Ile razy powtarzałem, 
śeby się te paniczyki 
Nie złaziły tu bez przerwy? 
śe ich grzywki i wąsiki 
Źle działają mi nerwy? 
Jaką masz z nich korzyść, powiedz? 
Co ci dają? Czym ujmują, 
Ci, co kręcąc się przy tobie, 
W kółko loczki przylizują? 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

17 

 

Wszak tak hojni są w dawaniu, 
Tacy do prezentów skorzy, 
śe u ojców franciszkanów 
Ślub ubóstwa mogą złoŜyć!  
Po cóŜ zatem ich przyjmujesz? 
Po co wpuszczasz ich w te progi? 
Jeszcze tego poŜałujesz, 
Ostrzegałem cię! 

CELIA 

 

 

 

Mój drogi, 

Nie złość się! 

ENRICO 

 

 

Precz! 

CELIA 

 

 

 

Jesteś w błędzie, 

Bo nie wszyscy to chytrusy. 
Patrz, co dali mi w prezencie 
Ci dwaj: pierścień i łańcuszek! 

ENRICO 

PokaŜ...Łańcuch bardzo piękny... 
Przyda mi się. 

CELIA 

 

 

Łańcuch? Za nic! 

ENRICO 

Pierścień teŜ mi jest potrzebny. 

LIDORA 

AleŜ zostaw coś mej pani! 

ENRICO 

A ty czemu się odzywasz? 
Pani mówić teŜ potrafi. 

GALVAN 

Bo w gadaniu się wyŜywa. 

LIDORA 

na stronie 

A niech szlag was, łotry, trafi! 

CELIA 

Na znak tego, jak cię kocham, 
Wszystko to zatrzymać moŜesz. 
Lecz mam małą prośbę... 

ENRICO 

 

 

 

Słucham. 

CELIA 

Weź nas, proszę, dziś nad morze. 
Zjemy sobie podwieczorek 
Nieopodal Morskiej Bramy. 

ENRICO 

Więc się szykuj - załatwione. 
Galvan, spotkasz się z chłopcami: 
Powiedz im, Ŝe idę z Celią. 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

18 

 

GALVAN 

Rozkaz! 

ENRICO 

 

 

Niech pod Morską Bramą 

Stawią się kompanią pełną. 
Oczywiście, kaŜdy z damą. 

LIDORA 

W to mi graj! 

GALVAN 

 

 

Och, pohulamy! 

Gorzej, jeśli ktoś nas pozna. 

CELIA 

MoŜe się poprzebieramy? 

ENRICO 

Po co? Macie tak pozostać. 
Dajmy spokój przebierankom, 
Chcę, by świat dziś ujrzał cały, 
Czyją Celia jest kochanką. 

CELIA 

Będzie tak, jak powiedziałeś. 

ENRICO i GALVAN wychodzą, rozmawiając na osobności 

LIDORA 

do CELII 

Jesteś głupia, Ŝe klejnoty 
Dałaś mu tak łatwo wszystkie! 

CELIA 

Nie ma Ŝadnej w tym głupoty: 
KaŜdy dar jest czystym zyskiem, 
Gdy go dajesz takiej szpadzie. 

GALVAN 

do ENRICA 

CóŜ to? Czy juŜ zapomniałeś, 
śe dziś miałeś kogoś zgładzić? 

ENRICO 

SkądŜe! Nawet juŜ wydałem 
Pół zaliczki za robotę. 

GALVAN 

Czemu idziesz więc nad morze? 

ENRICO 

Bo akurat mam ochotę. 
Mam się przecieŜ nie najgorzej, 
Odkąd pierścień i łańcuszek 
Dała moja mi signora. 
Dziś pracować juŜ nie muszę. 

GALVAN 

Jak uwaŜasz.  

ENRICO 

 

 

Ów nieborak 

Niechaj Ŝyje zdrów i cały - 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

19 

 

Sam go skrzywdzić nie pozwolę. 
Lecz gdy łańcuch przehulamy, 
Przyjdzie i na niego kolej! 

Wychodzą 

SCENA XI 

Widok Neapolu od strony Morskiej Bramy. Wchodzą PAULO i PEDRISCO, potem ENRICO, CELIA, ROLDAN i 

PŁASKONOS 

PEDRISCO 

Cała ta historia zabiła mi ćwieka! 

PAULO 

Ot i masz, Pedrisco, tajemnice BoŜe! 

PAULO 

Znaczy, Ŝe po śmierci to samo cię czeka, 
Co tego Enrica? 

PAULO 

 

 

Bóg kłamać nie moŜe. 

PrzecieŜ Jego anioł wyraźnie mi mówił, 
śe jeśli Enrico zostanie zbawiony, 
TakŜe mnie Bóg zbawi, a jeśli go zgubi, 
To i ja po śmierci będę potępiony. 

PEDRISCO 

No to, moim zdaniem, sprawa jest wygrana! 
Ów Enrico moŜe pójść tylko do nieba. 

PAULO 

I ja w to nie wątpię. 

PEDRISCO 

 

 

Oto Morska Brama. 

PAULO 

Wedle słów anioła, gdzieś tu stanąć trzeba, 
Aby móc Enrica rychło zauwaŜyć. 

PEDRISCO 

Blisko tego miejsca mieszkał gruby szynkarz, 
U którego piłem, nie wiem, ile razy! 
A troszeczkę dalej, ta wielka blondynka,  
Wysoka jak łucznik z gwardii księcia pana, 
Do którejś, mój ojcze, biegał w koperczaki. 
Pamiętasz ją jeszcze? 

PAULO 

 

 

 

Apage, Satanas! 

A toś mi się teraz dał, łotrze, we znaki! 
Precz, myśli lubieŜne! Tfu, przebrzydłe ciało!... 
Słuchaj, bracie! 

PEDRISCO 

 

 

Słucham. 

PAULO 

Szatan mnie opętał 
Przez twoje wspominki! 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

20 

 

rzuca się na ziemię 

PEDRISCO 

Co się, ojcze, stało?! 

PAULO 

Błagam, bracie, Ŝebyś mnie trochę podeptał! 

PEDRISCO 

Deptać? - Proszę bardzo, to się da załatwić. 

depcze PAULA 

No i jak? W porządku? 

PAULO 

 

 

 

Tak, bracie! 

PEDRISCO 

Nie boli? 

PAULO 

 

 

Depcz i nic się nie martw! 

PEDRISCO 

Ja miałbym się martwić? 
Mogę w tę i we w tę deptać cię do woli, 
Byleś, ojcze, nie pękł! 

PAULO 

Więc depcz mnie, do kata! 

ROLDAN 

zza kulis 

Wstrzymaj się, Enrico! 

ENRICO 

zza kulis 

Zrzucę go do morza! 

PAULO 

Słyszałeś? - Enrico! 

ENRICO 

zza kulis 

Utopię, psubrata! 
Mam dość tych Ŝebraków! 

PŁASKONOS 

zza kulis 

Szefie, tak nie moŜna! 
Daj mu spokój. 

ENRICO 

zza kulis 

Dobrze, lecz wpierw go utopię! 

CELIA 

zza kulis 

Stój, Enrico, puść go!  

ENRICO 

zza kulis 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

21 

 

Poszedł w dół jak kamień! 
MoŜesz mi być wdzięczny za tę łaskę, chłopie, 
Bo cię z wielkiej nędzy wydobyłem. 

ROLDAN 

zza kulis 

Amen!  

SCENA XII  

Wchodzą: ENRICO, CELIA, LIDORA, GALVAN, ROLDAN, ESCALANTE i PŁASKONOS, zajmując środek sceny. 

PAULO i PEDRISCO obserwują ich z ukrycia. 

ENRICO 

Ten Ŝebrak zawracał mi głowę jałmuŜną, 
Sprawiając mi przykrość widokiem swej nędzy. 
Zatem, Ŝeby innych nie gorszył na próŜno, 
Utopiłem draba. 

PAULO 

 

 

Ty łotrze przeklęty! 

ENRICO 

Nie będzie juŜ więcej na biedę pomstował.  

PEDRISCO 

Oby za to w piekle ci podziękowano! 

CELIA 

Musisz być okrutny? 

ENRICO 

 

 

 

Więcej ani słowa, 

Bo ciebie i resztę urządzę tak samo! 

ESCALANTE 

Daj spokój, Enrico. Usiądźmy gdzieś lepiej. 

PAULO 

Do PEDRISCA 

O znowu: Enrico!  

PEDRISCO 

 

 

To nie ten, mój ojcze, 

PrzecieŜ ten za Ŝycia tkwi po uszy w piekle! 
Lepiej poczekajmy, czym się to zakończy. 

ENRICO 

No dobrze, usiądźmy, pogadajmy sobie. 

ESCALANTE 

Dobrze mówisz, szefie. 

ENRICO 
Do CELII 

Siadaj tu, kochanie. 

CELIA 

 

 

 

Siadam.  

ESCALANTE 

Chodź, Lidoro. 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

22 

 

LIDORA 

 

 

JuŜ siadam przy tobie. 

ROLDAN 

Usiądź, Płaskonosie. 

PŁASKONOS 

 

 

Ty teŜ siądź, Roldanie. 

PEDRISCO 

Poczciwe duszyczki! Jacy wszyscy grzeczni! 
ZbliŜ się, to usłyszysz, nad czym się tak głowią?  

PAULO 

GdzieŜ jest mój Enrico?! 

PEDRISCO 

Pst! Jesteśmy tak biedni, 
śe jak nas odkryją, to i nas utopią! 

ENRICO 

Przyjaciele, chciałbym, by kaŜdy z was szczerze 
Przedstawił nam teraz swe rycerskie czyny, 
To znaczy: rozboje, morderstwa, kradzieŜe, 
Bójki noŜownicze, gwałty, rękoczyny... 

ESCALANTE 

To mi się podoba! 

ENRICO 

 

 

 

Tego, kto najwięcej 

Dokonał ich w Ŝyciu, a przy tym najśmielszych, 
Laurowa korona z naszych rąk uwieńczy. 

ESCALANTE 

Bardzo dobry pomysł! 

ENRICO 

Więc zaczynaj pierwszy, 
Mości Escalante. 

PAULO 

 

 

śe teŜ Bóg to znosi! 

PEDRISCO 

Ten hultaj przed Bogiem nie odczuwa strachu.  

ESCALANTE 

Dobra. 

PEDRISCO 

 

 

Łotr się nawet nie dał długo prosić! 

ESCALANTE 

JuŜ dwudziestu pięciu posłałem do piachu, 
Okradłem sześć domów i nikt nie policzy, 
Ile ran zadałem! 

PEDRISCO 

 

 

 

Obyś za to wszystko 

Zadyndał, kanalio, wnet na szubienicy!  

ENRICO 

Mów ty, Płaskonosie. 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

23 

 

PEDRISCO 

Ten to ma przezwisko! 

PŁASKONOS 

Choć mnóstwo sztyletem zadałem pchnięć celnych, Jak dotąd, nikogo w Ŝyciu nie zabiłem. 

ENRICO 

Jak to? Tyle ciosów i Ŝaden śmiertelny? 

PŁASKONOS 

Widać, los tak zrządził. Za to płaszczy tyle 
Nakradłem się w Ŝyciu, Ŝe więcej nie moŜna! 
Ten co je skupuje, jest dzisiaj bogaczem. 

ENRICO 

Sprzedaje je? 

PŁASKONOS 

Pewnie. 

ENRICO 

I nikt ich nie poznał? 

PŁASKONOS 

Nie, bo je przerabia na spodnie i gacie. 

ENRICO 

To juŜ wszystko?  

PŁASKONOS 

Więcej grzechów nie pamiętam. 

PEDRISCO 

CzyŜby łotr udzielić mu chciał rozgrzeszenia?! 

CELIA 

No a ty, Enrico? 

ESCALANTE 

Mów, tylko bez krętactw. 

ENRICO 

W Ŝyciu nie skłamałem. 

GALVAN 

O tak, bez wątpienia! 

PEDRISCO 

CzyŜby ci ten wykład, ojcze, nie dogadzał? 

PAULO 

Ciągle się rozglądam za moim Enrikiem. 

ENRICO 

Dobrze, bądźcie cicho. 

CELIA 

Nikt ci nie przeszkadza. 

PEDRISCO 

Ten to nam kazanie wygłosi nieliche! 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

24 

 

ENRICO 

Złe skłonności od powicia 
Tkwiły we mnie bardzo silnie, 
Co przypadki mego Ŝycia 
Potwierdzają nieomylnie.  
Wychowałem się w dostatku, 
Bowiem ojciec mój przed laty, 
Choć tytułów nie wziął w spadku, 
Bardzo jednak był bogaty. 
Pozwolicie, iŜ tu wtrącę, 
śe mym zdaniem, w naszych czasach 
NajwaŜniejsze są pieniądze: 
Mieć to pierwsza z wszystkich zasad! 
Tak więc w latach mych dziecięcych  
Swawoliłem w dobrobycie, 
śeby, wszedłszy w wiek młodzieńczy, 
Inne psoty wcielać w Ŝycie. 
Memu ojcu starowinie 
OpróŜniałem bez trudności 
Wszelkie skrytki, kufry, skrzynie 
Z szat, gotówki, kosztowności. 
Grałem - a gdy mówię: grałem - 
Chcę was ostrzec przed tą zmorą, 
GdyŜ występki pozostałe 
Wszystkie z niej początek biorą! 
Szybko zgrałem się do goła, 
Lecz juŜ znałem się na rzeczy, 
Więc zacząłem kraść po domach  
RóŜne mało warte śmieci. 
Grałem znów - i przegrywałem! 
Moja niegodziwość rosła: 
Wnet z innymi się skumałem 
Tego, co i ja, rzemiosła. 
Okradliśmy siedem domów,  
Zabijając właścicieli; 
śeby przydać grze kolorów, 
Łup zwykliśmy równo dzielić. 
Z naszej piątki wpadło czterech, 
KaŜdy śmiercią grzech swój zgładził, 
Lecz choć przeszli przez mąk wiele, 
śaden z kumpli mnie nie zdradził! 
Tyle się najadłem strachu, 
śe zmądrzałem ociupinkę: 
Zrozumiałem, Ŝe w tym fachu  
Lepiej działać w pojedynkę. 
Odtąd szedłem kaŜdej nocy 
Pod dom gry i tam czekałem, 
AŜ ktoś z niego się wytoczy, 
Wtedy grzecznie się kłaniałem  
I, jak tylu mi podobnych, 
Upraszałem o napiwek: 
Gdy szukano dla mnie drobnych, 
Wyciągałem ostry sztylet, 
Który nagle zatapiałem 
W piersiach ofiar mych niewinnych! 
I tak zawsze ogrywałem 
Tych, co juŜ ograli innych. 
Obdzierałem ludzi z płaszczy, 
A z pomocą mych wytrychów  
Mogłem kaŜdą rzecz wytaszczyć 
Z cudzych domów, piwnic, strychów. 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

25 

 

Gdy spotkane gdzieś kobiety 
Nie złoŜyły mi nic w darze, 
Poprawiałem im sztyletem  
Ich kunsztowne makijaŜe. 
ZwaŜcie przy tym, Ŝe to wszystko 
Są wyczyny me młodzieńcze; 
Odkąd stałem się męŜczyzną, 
Dokonałem znacznie więcej! 
Szpadą, którą tu widzicie, 
A co śmierci jest wspólnikiem, 
Odebrałem dotąd Ŝycie 
Ze trzydziestu nieszczęśnikom. 
Z tych dziesięciu dla kawału  
Usunąłem z tego świata; 
Śmierć kaŜdego z pozostałych 
Kosztowała pół dukata. 
Powie ktoś, Ŝe to niewiele - 
Prawda, ale klnę się Bogiem,  
śe w potrzebie za tę cenę 
Wszystkich was uśmiercić mogę! 
Dziewic sześć niezłomnych zasad 
Gwałtem cnoty pozbawiłem; 
Miałem szczęście, Ŝe w tych czasach  
Mogłem znaleźć ich aŜ tyle! 
Raz w zamęŜnej się kobiecie 
Zakochałem tak gorąco, 
śe zakradłem się w sekrecie 
Do jej domu, by mym Ŝądzom 
Upust dać. - Tymczasem ona 
Na mój widok krzyk podniosła! 
Wpadł jej mąŜ, wprost w me ramiona, 
Więc ściskałem go, aŜ osłabł. 
Gdy zmęczony długą walką, 
Stracił do niej wszelkie chęci, 
Przerzuciłem go przez balkon - 
Spadł z wysoka, więc kark skręcił. 
Widząc w jaki zginął sposób, 
Dama jeszcze głos natęŜa: 
Trzeba było sześciu ciosów, 
By ją posłać w ślady męŜa! 
Sześć otworów rubinowych 
Ozdobiło pierś jej białą: 
Miał którędy się wydobyć  
Duch, co jej oŜywiał ciało. 
Tylko po to, by źle czynić, 
Dopuszczałem się fałszerstwa, 
Knułem spiski i intrygi, 
Siałem plotki i oszczerstwa.  
Gdy ksiądz jeden w swej świętości 
Śmiał mi to wyrzucać w oczy, 
Nie zdzierŜyłem bezczelności: 
Dostał w pysk, aŜ się zatoczył! 
Ktoś mi rzekł, iŜ pewien starzec 
Dom swój dzieli z moim wrogiem, 
śe zaś takie rzeczy karzę,  
PodłoŜyłem pod dom ogień. 
Wielki poŜar się rozniecił 
I upiekli się pospołu; 
Przy okazji dwoje dzieci 
W garść zmieniło się popiołu. 
Lubię sobie zakląć zdrowo, 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

26 

 

Bez potrzeby czy z potrzebą, 
A to stąd, Ŝe taką mową  
DraŜnię i obraŜam Niebo. 
Nie wiem, co to msza jest święta, 
A w największych nawet trwogach 
O spowiedzi nie pamiętam  
I nie wzywam Pana Boga. 
Choćbym wory miał ze złotem, 
Biednych nigdy nie wspomogę, 
Raczej tępię tę hołotę, 
Gdzie ją tylko dopaść mogę. 
Klechów równieŜ nie powaŜam,  
Choć kościoły sobie cenię: 
Z niejednego juŜ ołtarza 
Wzięłem kielich lub patenę. 
Nie dbam teŜ o stróŜów prawa: 
Tylum w Ŝyciu ich nasiekał, 
śe wystarczy im ma sława, 
By mijali mnie z daleka! 
Jeśli ktoś mnie kiedyś spętać 
I ujarzmić się ośmielił, 
To zrobiły to oczęta 
Tu obecnej pięknej Celii. 
Wiedząc, kto jest jej czcicielem, 
Wszyscy jej z respektem słuŜą, 
Ja zaś chętnie się z nią dzielę 
Złotem, gdy go ma za duŜo.  
Biorę od niej zapomogę, 
Bo gdy pusta ma kaleta, 
Tylko tak wyŜywić mogę 
Mego ojca Anareta, 
Który pięć juŜ lat nie wstaje 
Z łoŜa, tknięty paraluszem. 
Serce mi się z Ŝalu kraje, 
śe poczciwy ów staruszek 
Taki biedny jest szalenie! 
Jam go zresztą wpędził w nędzę, 
Przegrywając jego mienie, 
Kiedym jeszcze był młodzieńcem. 
Oto moja spowiedź szczera, 
Nie zełgałem ani słowem; 
Raczcie więc rozstrzygnąć teraz, 
Kto zasłuŜył na nagrodę. 

PEDRISCO 

Chyba się, ojczulku, zgodzisz, 
śe za czyny tak wspaniałe, 
Ten by Ŝądać mógł nagrody 
Nawet w sądzie! 

ESCALANTE 

 

 

 

Ja przyznaję 

Wieniec z lauru Enricowi. 

ROLDAN 

I ja równieŜ, ma doń prawo. 

PŁASKONOS 

KaŜdy z nas to samo robi. 

CELIA 

Nakładając Enricowi wieniec laurowy 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

27 

 

Proszę. 

ENRICO 

 

 

Dzięki, Celio, brawo!  

CELIA 

Noś go, skarbie, lecz juŜ chodźmy.  
Podwieczorek przecieŜ stygnie. 

GALVAN 

Właśnie! 

CELIA 

Wznieśmy jeszcze okrzyk: 
Niechaj nam Enrico Ŝyje! 

WSZYSCY 

Sto lat, synu Anareta! 

ENRICO 

No a teraz - wielka feta! 

Wychodzą 

SCENA XIII  

PAULO 

Płyńcie łzy me wartko, płyńcie z oczu śmiało, 
Niechaj wstyd przeszkodą nie będzie wam wcale! 
Stała się rzecz straszna! 

PEDRISCO 

 

 

 

 

CóŜ się, ojcze, stało? 

PAULO 

Bracie, ów nikczemnik, którego widziałeś, 
Jest naszym Enrikiem!  

PEDRISCO 

JakŜe to moŜliwe? 

PAULO 

To jego z pewnością opisał mi anioł! 

PEDRISCO 

Na pewno? 

PAULO 

 

 

Tak, bracie. W dodatku jest synem 

Starca Anareta, co by się zgadzało! 

PEDRISCO 

Niezły pasztet, ojcze, bo ten jedną nogą 
JuŜ wdepnął do piekła!  

PAULO 

 

 

 

 

Och biada mi, biada! 

Właśnie to, Pedrisco, przejmuje mnie trwogą: 
Wszak wysłannik Boga wyraźnie powiadał, 
śe jeśli ów człowiek będzie potępiony, 
Mnie spotka to samo, a jeśli się zdarzy, 
śe pójdzie do nieba - zostanę zbawiony!... 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

28 

 

Ale tu o niebie trudno nawet marzyć! 
Bo czyŜ sprawca tylu cięŜkich nieprawości 
MoŜe się do nieba po swej śmierci udać?! 

PEDRISCO 

Co do tego nie ma Ŝadnych wątpliwości: 
Pójdzie wprost do piekła, niczym skarbnik Judasz! 

PAULO 

BoŜe wiekuisty! Panie mój jedyny! 
Co jest mojej kary tak strasznej powodem?! 
Dziesięć lat z okładem Ŝyję na pustyni, 
Jem gorzkie korzonki, pijam słoną wodę, 
A wszystko to po to, abyś Ty, mój Panie,  
Sędzia sprawiedliwy, mądry, miłosierny, 
Odpuścił mi grzechy! - Ty zaś, niespodzianie, 
Skazujesz mnie w zamian na ogień piekielny! 
JuŜ mi się wydaje, Ŝe jego płomienie 
śarłocznie zmieniają w popiół moje ciało!... 
JakŜeŜ to okrutne! 

PEDRISCO 

Miarkuj swe wzburzenie. 

PAULO 

Jak ma się miarkować, skąd wziąć wytrzymałość 
Ma ten, kto zrozumiał, Ŝe pójdzie do piekła?! 
Do mrocznej otchłani, gdzie wieczne katusze 
Trwać będą tak długo, jak Boski Majestat! 
Tam, gdzie będą płonąć potępione dusze 
Przez calutką wieczność! - Całą wieczność, bracie, 
Bo nic nie zakończy nigdy ich tortury! 

PEDRISCO 

na stronie 

Dość o tym posłuchać, Ŝeby zrobić w gacie!  

głośno 

Błagam cię, mój ojcze, wróćmy w nasze góry!  

PAULO 

W góry? - Tak, masz rację, lecz nie dla umartwień, 
Bo z nich juŜ poŜytek Ŝaden nie wynika! 
Skoro Bóg przewidział ten sam koniec dla mnie, 
Co dla tego łotra, chcę w ślady Enrica 
Pójść - i to we wszystkim! Wybacz, BoŜe, śmiałość, 
Lecz jeśli tak samo chcesz nas potraktować, 
To nie tylko kończmy, lecz Ŝyjmy tak samo! 
Niepodobna przecieŜ, bym ja pokutował, 
Gdy tamten uŜywa w mieście na całego! 
CzyŜ nie taka sama czeka nas nagroda?  

PEDRISCO 

Nareszcie, mój ojcze, rzekłeś coś mądrego! 
Myślę, Ŝe to całkiem rozsądna ugoda. 

PAULO 

W górach Ŝyją zbójcy - będę rozbójnikiem, 
Gotowym popełniać najstraszliwsze zbrodnie! 
Jeśli ten sam koniec czeka nas z Enrikiem,  
Niech nasze Ŝywoty teŜ będą podobne! 
Dorównam mu w grzechach lub przewyŜszę jeszcze, 
Jeśli tylko zdołam tej sztuki dokazać! 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

29 

 

Nim trafię do piekła, na świecie się zemszczę, 
Skoro Bóg nas obu juŜ na piekło skazał!  
Och BoŜe, mój BoŜe! KtóŜ by się spodziewał, 
śe do tego dojdzie?! 

PEDRISCO 

Daj spokój tej sprawie 
I powieśmy, ojcze, habity na drzewach. 
Od dziś noś się z szykiem. 

PAULO 

Tak zrobię. I sprawię, 
śe się odtąd ludzie będą bali wściekle 
MęŜa, co za swoje Ŝycie sprawiedliwe 
Po śmierci, w nagrodę, ma się znaleźć w piekle! 
Będę biczem świata. 

PEDRISCO 

 

 

 

To nie jest moŜliwe 

Bez pieniędzy, ojcze. 

PAULO 

 

 

 

Jeśli będzie trzeba, 

Wycisnę je z diabła! 

PEDRISCO 

 

 

 

W drogę! 

PAULO 

 

 

 

 

Wybacz, BoŜe, 

Jeśli mi się zemsty niesłusznej zachciewa, 
Lecz juŜ mnie skazałeś, a przecieŜ nie moŜesz 
Cofnąć twych wyroków! A więc, nie ma rady: 
Skoro aŜ tak smutny koniec mi szykujesz, 
Pozwól, Ŝe w Enrica najpierw wstąpię ślady 
I choć trochę Ŝycia w Ŝyciu zakosztuję! 

PEDRISCO 

Pewnie! - Tak do piekła pójdziesz przepisowo. 
Szkoda tylko, ojcze, Ŝe ja razem z tobą! 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

30 

 

AKT

 

DRUGI 

SCENA I 

Pokój w domu ANARETA, w głębi widać wejście do alkowy przesłonięte załosną. Wchodzą ENRICO i GALVAN. 

ENRICO 

Do diabła z hazardem! Nie mogło pójść gorzej! 

GALVAN 

Ty zawsze masz pecha. 

ENRICO 

 

 

 

 

Co za brak zręczności! 

CzyŜby moje ręce ktoś klątwą obłoŜył? 

GALVAN 

Zawiodły cię raczej podmienione kości. 

ENRICO 

Kiedy gram uczciwie, nic mi nie wychodzi, 
Kiedy oszukuję, korzyść nie jest inna! 

GALVAN 

Bo to gra wariacka. 

ENRICO 

 

 

 

To nie o to chodzi: 

Moja prawa ręka wszystkiemu jest winna! 
Straciłem dziś przez nią prawie setkę skudów! 
Niech to wszyscy diabli! 

GALVAN 

 

 

 

 

I czym się przejmujesz? 

PrzecieŜ te pieniądze przyszły ci bez trudu. 

ENRICO 

Ale na jak krótko! Powiedz, czy pojmujesz,  
Jak mogło wyjść na raz takie mnóstwo oczek? 

GALVAN 

Zamiast tym problemem suszyć sobie głowę, 
Lepiej byś pomyślał o naszej robocie. 
Masz zabić Albana - brat Laury połowę 
Zapłacił juŜ za to. Co dalej z tym fantem? 

ENRICO 

Co? Jestem bez grosza, więc trzeba go zabić. 

GALVAN 

Dobrze. A Płaskonos razem z Escalantem 
Mieli dzisiaj w nocy... 

ENRICO 

 

 

 

 

Pamiętam! - ograbić 

Dom Genueńczyka...Jak mu tam? Octavia? 

GALVAN 

Zgadza się.  

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

31 

 

ENRICO 

 

 

To waŜne: sam pierwszy się wdrapię 

Do niego przez balkon. W podobnych okazjach 
Lubię być na czele. Jeśli chłopców złapiesz, 
Powiedz im, Ŝe tutaj będę czekał murem. 

GALVAN 

W porządku, Enrico. Gnam do nich piorunem. 

Wychodzi 

SCENA II 

ENRICO 

Póki tutaj nie przybędą 
W płaszcz ciemności okutani, 
Do starego ojca wejdę, 
StrzeŜonego przez te ściany. 
Pięć juŜ lat nie wstaje z łoŜa, 
Lecz tak bardzo go miłuję, 
śe choć wielki ze mnie zbrodniarz, 
Cały czas go pielęgnuję. 
Z tego, co mi Celia daje 
Lub co siłą jej odbieram, 
Z tego, co mi się udaje  
Z cudzych domów pozabierać, 
Jego Ŝycie podtrzymuję, 
Które juŜ dobiega kresu. 
Zdarza się, Ŝe sam głoduję, 
Byle on się głodnym nie czuł.  
Jeśli w Ŝyciu mym rozwiązłym 
Coś jest cnotą, to jedynie 
Przestrzeganie obowiązku 
Bycia mu posłusznym synem. 
Nigdy go nie uraziłem, 
I nie pogrąŜyłem w troskach; 
Odkąd na ten świat przybyłem, 
Spełniam kaŜdy jego rozkaz. 
Nigdy teŜ się nie dowiedział 
O zbrodniczych mych wyczynach: 
Pewnie gdyby o nich wiedział, 
Tak bym sobie nie poczynał. 
Umiałby w szlachetny kruszec 
Zmienić granit mego serca 
I okiełznać moją duszę,  
W której bestia tkwi krwioŜercza. 
Lecz na szczęście zawsze z dala 
Od tych spraw go mogłem trzymać, 
Więc go nigdy nie spotkała 
śadna przykrość z winy syna.  

Rozsuwa zasłonę przesłaniającą alkowę i widać ANARETA, drzemiącego na krześle. 

SCENA III 

ENRICO 

Zajrzę do niego...Chyba śpi...Mój ojcze! 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

32 

 

ANARETO 

Budząc się 

Enrico! 

ENRICO 

 

 

Wybacz mi to zaniedbanie. 

Czy się spóźniłem?  

ANARETO 

 

 

 

AleŜ skąd, mój chłopcze! 

ENRICO 

Nie chciałbym zmartwień przyczyniać ci, panie. 

ANARETO 

Wiesz, Ŝe przyczyniasz mi tylko radości. 

ENRICO 

Słońce, co przenika przez czerwone chmury, 
Aby najgłębsze rozjaśnić ciemności, 
Wyczekujące na ten cud natury, 
Nie jest dla świata większym szczęściem, ojcze, 
NiŜ jest nim dla mnie twe, panie, istnienie: 
Ja mam cię bowiem za prawdziwe słońce, 
A twą siwiznę za jego promienie, 
Którymi świat ten zaszczycasz niegodny! 

ANARETO 

Synu kochany, jesteś wzorem cnoty! 

ENRICO 

Jadłeś?  

ANARETO 

 

 

Nie, synu. 

ENRICO 

 

 

 

Więc musisz być głodny. 

ANARETO 

Kiedy cię widzę, jeść nie mam ochoty. 

ENRICO 

Mnie tymi słowami zwieść ci się nie uda, 
Wiem, Ŝe je afekt dyktuje ojcowski. 
Zaraz coś dam ci, bo juŜ pewnie druga. 

ANARETO 

Zbyt wiele, synu, poświęcasz mi troski. 

ENRICO 

Myślę, Ŝe wciąŜ jej poświęcam za mało, 
By stać się godnym twej wielkiej miłości. 

na stronie 

Jakie to szczęście, Ŝe mi się udało 
Jednego skuda nie przegrać dziś w kości! 
Choć mnie korciło, Ŝeby go postawić  
I się odegrać - kupiłem jedzenie! 

głośno 

Mam tu w koszyku trochę niezłej strawy. 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

33 

 

ANARETO 

Bądź wysławiany przez wszelkie stworzenie 
Tutaj i w Niebie, Panie BoŜe drogi,  
Za to Ŝeś syna dał mi tak dobrego, 
Co zastępuje mi ręce i nogi 
W cięŜkiej chorobie! 

ENRICO 

Jedz, ojcze, smacznego. 
Posiedzę z tobą, aŜ się z tym uporasz. 

ANARETO 

Osłabłe członki, pozwólcie mi powstać! 

ENRICO 

Ja ci pomogę. 

ANARETO 

Chłopcze, twe ramiona 
Sił mi dodają! 

ENRICO 

GdybyŜ mogły dodać 
Ci jeszcze Ŝycia! - Wybacz, Ŝe tak mówię, 
Lecz ta choroba zŜera się powoli. 

ANARETO 

Trzeba się Bogu i w tej poddać próbie. 

ENRICO 

Jedzenie czeka. Mam przysunąć stolik? 

ANARETO 

Nie trzeba, chłopcze, znowu sen mnie morzy. 

ENRICO 

To pośpij sobie. 

ANARETO 

 

 

 

Zmarzłem dziś nielicho. 

ENRICO 

MoŜe ci pomóc ubranie załoŜyć? 

ANARETO 

 

 

 

 

Nie, synu. 

ENRICO 

Więc śpij. 

ANARETO 

 

 

Nie mogę, Enrico. 

Bo widzisz, chłopcze, sęk w tym, dziecko moje,  
śe ta choroba, która mnie tak dręczy, 
Sprawia, Ŝe co dzień okropnie się boję, 
śe cię juŜ moŜe...nie zobaczę więcej. 
Dlatego proszę, stąd moje Ŝyczenie... 
Byś się oŜenił... 

ENRICO 

 

 

 

Więc o to ci chodzi! 

W porządku, ojcze, jutro się oŜenię. 

na stronie 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

34 

 

Niech ma przyjemność! - mnie kłamstwo nie szkodzi. 

ANARETO 

Czuję, mój synku, Ŝe to mnie uzdrowi! 

ENRICO 

Twa wola, ojcze, jest dla mnie rozkazem. 

ANARETO 

Umrę szczęśliwy! 

ENRICO 

 

 

 

Gotów jestem zrobić 

KaŜde szaleństwo - nawet przed ołtarzem - 
Byleś ty, ojcze, był zadowolony! 

ANARETO 

Więc rady starca posłuchaj serdecznej: 
Nigdy, przenigdy nie bierz pięknej Ŝony, 
Bo nie ma rzeczy bardziej niebezpiecznej 
NiŜ strzec piękności w niepewnym więzieniu, 
W którym zniewaga jest nieunikniona! 
Słuchasz mnie, synu? 

ENRICO 

 

 

 

 

Słucham cię w skupieniu. 

ANARETO 

Dbaj równieŜ o to, aby twoja Ŝona 
Nie pomyślała, Ŝe w jej miłość wątpisz, 
Bo gdy spostrzeŜe choć cień nieufności, 
Zawsze na przekór twej woli postąpi! 
Przestrzegaj waszej wzajemnej równości, 
Kochaj ją, słuŜ jej, pieść ją i rozpieszczaj 
I niech twa zazdrość nie będzie jej zmorą! - 
śadna kobieta nie stanie się lepsza, 
Gdy podejrzewa, Ŝe za złą ją biorą. 
Nie zawsze takŜe dawaj upust pasjom, 
Tak jak we wszystkim, przestrzegaj w tym ładu! 
I najwaŜniejsze... 

Zasypia 

ENRICO 

 

 

 

No nie! Wziął i zasnął 

W najlepszym miejscu swojego wykładu!  
Trzeba go okryć, niech sobie odpocznie. 
Okrywa go. 

SCENA IV 

Wchodzi GALVAN 

GALVAN 

Wszystko załatwione! I wiesz, na dodatek 
Spotkałem Albana. 

ENRICO 

 

 

 

Kogo znów? 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

35 

 

GALVAN 

 

 

 

 

Albana, 

Któregoś miał zabić.  

ENRICO 

 

 

 

 

Masz mnie za tyrana? 

GALVAN 

Co? 

ENRICO 

 

 

Miałbym go zabić za nędzną zapłatę?! 

GALVAN 

Czy tchórz cię obleciał?  

ENRICO 

 

 

 

 

A wiesz, Ŝe zgadujesz? 

Strachem mnie przejmują czyjeś starcze oczy, 
Aczkolwiek je teraz sen z litości mroczy, 
Aby nie widziały, co się tutaj knuje!  
Tak, strach mnie obleciał, choć moje nazwisko 
Wszystkim, co je słyszą, kaŜe się pomodlić. 
Nie śmiem nawet myśleć o tak wielkiej zbrodni 
Dopóki ów człowiek znajduje się blisko! 

GALVAN 

A cóŜ to za jeden? 

ENRICO 

 

 

 

To mąŜ doskonały, 

Jedyny, którego szanuję i cenię. 
On jeden na świecie napawa mnie drŜeniem, 
Dla mądrego syna to ojciec wspaniały! 
Wiem, Ŝe gdybym zawsze mógł go mieć przy sobie, 
Nigdy bym się Ŝadnych nie dopuścił czynów, 
Którymi sam gardzę. - On wzrokiem jedynie 
Umiałby w zarodku zdusić kaŜdą zbrodnię! 
Ale dosyć o tym, zaciągnij zasłony, 
Bo mnie jego widok odwagi pozbawia. 
Jeśli jak męŜczyzna mam z tobą rozmawiać,  
Nie mogę go widzieć. 

GALVAN 

Zaciągając zasłony. 

 

 

 

Twój rozkaz spełniony.  

ENRICO 

Teraz, gdy mi z oczu zniknął juŜ nareszcie, 
Wraz ze swym spojrzeniem pełnym łagodności, 
Którym wzbudzał we mnie uczucie litości, 
Mogę zamordować, kogo tylko zechcesz!  

GALVAN 

Powtarzam: minąłem się właśnie z Albanem, 
Śmierć którego winien jesteś bratu Laury. 

ENRICO 

Mów raczej, Ŝeś minął się właśnie z umarłym! 

GALVAN 

Wreszcie wyrzekłeś jakieś ludzkie zdanie! 
Wychodzą.  

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

36 

 

SCENA V  

Ulica. Najpierw pojawia się ALBANO, w chwilę później ENRICO i GALVAN 

ALBANO 

Przechodząc przez scenę 
Z nieba juŜ uchodzi słońce, 
By w zachodnich zapaść stronach; 
Moje Ŝycie teŜ się kończy: 
Biedna, biedna moja Ŝona! 

Wychodzi 

ENRICO 

Znieruchomiały, odprowadzając go wzrokiem 

StójŜe, ręko!  

GALVAN 

 

 

 

Czemu zwlekasz?! 

ENRICO 

Bo ujrzałem wizerunek, 
śywy obraz tego człeka, 
Który wzbudza mój szacunek! 
Pomyśl, jeśli bym go zabił, 
Jak czcić ojca byłbym zdolny? 
To twój wiek, Albano, sprawił,  
śe z mych rąk uszedłeś wolny! 
Twe budzące litość włosy 
Łaskę tę ci wyjednały: 
Nie musiały o nią prosić, 
Byś stąd odszedł zdrów i cały!  
Wreszcie, honor mi nie dawał 
(Tak się mówi, choć być moŜe 
Nie mam najmniejszego prawa 
Do rozwaŜań o honorze) 
Zabić cię! - Gdybym to zrobił, 
Czuję, Ŝe do dni mych końca 
Tak Ŝałowałbym tej zbrodni, 
Jakbym zabił swego ojca! 
Siwe włosy! Ten, kto do was 
Ma urazę, niech się dowie, 
śe od dziś ma was szanować, 
Skoro nawet ja to robię! 

GALVAN 

CóŜ, do diabła, to oznacza?! 
Znów zmieniłeś się zupełnie! 

ENRICO 

Wcale mi to nie uwłacza.  

GALVAN 

Mogłeś zabić go! 

ENRICO 

 

 

 

Zapewne, 

Lecz nie chciałem. Wiesz, Ŝe w Ŝyciu 
Nie lękałem się nikogo, 
śe mych zbrodni nikt nie zliczy, 
I Ŝe dla mnie zabić kogoś, 
To jak splunąć, bo w mej duszy 
Znajdziesz wszelką niegodziwość. 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

37 

 

Jednak człowiek ten mnie wzruszył, 
GdyŜ miał głowę równie siwą, 
Jak mój ojciec. Gdybym wiedział,  
śe Albano jest tak stary, 
Nigdy bym nie przyobiecał 
Jego śmierci bratu Laury! 

GALVAN 

Niepotrzebnie Ŝeś się wzruszał, 
Kiedy pusto masz w sakiewce. 
Zwrócić forsę będziesz musiał! 

ENRICO 

MoŜe. 

GALVAN 

 

 

MoŜe? 

ENRICO 

 

 

Jeśli zechcę. 

GALVAN 

Oto klient twój nadchodzi. 

Wchodzi OCTAVIO 

OCTAVIO 

Właśnie minął mnie Albano: 
Zdrów i cały był nad podziw! 

ENRICO 

Wierzę. 

OCTAVIO 

 

 

Więc mnie oszukano! 

Nie sądziłem, kawalerze, 
śeś jest w pracy tak leniwy! 
Bo pieniądze Ŝwawo bierzesz! 
Taki jesteś więc uczciwy?  

GALVAN 

 

 

 

 

Na stronie  

StrzeŜ się, byś nie przebrał miary, 
Bo ci sztylet w piersi wrazi!  

ENRICO 

Nie zabijam ludzi starych. 
Jeśli ciebie czymś obraził, 
Zabij sobie go czym prędzej. 
Mnie wystarczy, co mi dałeś. 

OCTAVIO 

śądam zwrotu mych pieniędzy! 

ENRICO 

IdźŜe z Bogiem, pókiś cały, 
Bo cię zaraz tak urządzę!... 

OCTAVIO i ENRICO wyciągają szpady i zaczynają się pojedynkować.\ 

GALVAN  

Nie mówiłem? Licho nie śpi! 

OCTAVIO 

Najpierw oddasz mi pieniądze! 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

38 

 

ENRICO 

śarty! Ani mi się nie śni! 

OCTAVIO 

Jesteś tchórzem! 

ENRICO 

 

 

 

ŁŜesz! 

Rani OCTAVIA. 

OCTAVIO  

Padając  

 

 

 

 

Umieram!  

ENRICO 

Trudno! Człowiek jest śmiertelny. 

GALVAN 

Po coś tutaj się wybierał? 

ENRICO 

Ludzie tak jak ty bezczelni 
Z rąk mych giną, a nie starcy, 
Co swym wiekiem i mądrością 
Dzikie srca biorą w karby, 
Napełniając je czułością! 
Jeśli cię zaś nie ucieszył 
Prawdziwości słów mych dowód, 
Poproś Boga, by cię wskrzesił, 
A ja cię zabiję znowu!  

SCENA VI  

Wchodzi GUBERNATOR w otoczeniu zbrojnych pachołków i tłumu ludzi. 

GUBERNATOR 

Zza kulis 

Schwytać go i zabić! 

GALVAN 

 

 

 

Źle jest, na mą duszę! 

Ze stu ludzi idzie tu z gubernatorem, 
By cię aresztować!  

ENRICO 

 

 

Niech przyjdzie sześciuset! 

Jeśli muszę zginąć, to zginę z honorem. 
Jeśli się im poddam, Ŝycia nie przedłuŜę; 
Walcząc, przy mym szczęściu być moŜe przeŜyję. 
Szukacie Enrica? Tutaj jestem, tchórze! 

GALVAN 

Jesteś otoczony. 

ENRICO 

 

 

 

No to się przebiję! 

GALVAN 

Licz na mnie. 

ENRICO 

 

 

 

Pamiętaj, Ŝe Cezar jest z tobą! 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

39 

 

SCENA VII  

Wchodzi GUBERNATOR ze swoimi ludźmi. ENRICO i GALVAN atakują ich. 

GUBERNATOR 

CóŜ to?! Jesteś diabłem? 

ENRICO 

 

 

 

 

Zwykłym człekiem, panie, 

Walczącym o Ŝycie. 

GUBERNATOR 

 

 

 

 

Daję ci me słowo, 

śe jeśli się poddasz, nic ci się nie stanie. 

ENRICO 

Walcząc 

Nie dbam o twe słowo, nie ze mną te Ŝarty! 
Chcecie mnie uwolnić, to wpierw mnie uwięźcie! 

GALVAN 

Tchórze! 

ENRICO walczy ze stróŜami sprawiedliwości. GUBERNATOR zastępuje mu drogę i wówczas ENRICO przeszywa go 

szpadą. Pachołkowie rozstępują się przed ENRIKIEM i GALVANEM. 

GUBERNATOR 

Osuwając się w ramiona swoich ludzi 
Jezu Chryste!... 

JEDEN Z PACHOŁKÓW 

 

 

 

Gubernator martwy! 

Zginął Gubernator! Przekleństwo! 

INNY PACHOŁEK 

 

 

 

 

 

Nieszczęście!  

SCENA VIII  

Brzeg morza. ENRICO i GALVAN. 

ENRICO 

Teraz juŜ, choćby nawet rozwarła się ziemia, By mnie schować w swym wnętrzu, nie dam 
rady uciec! 
Zatem ty, dumne morze, pogrzeb mnie w twych trzewiach, 
Kiedy ze szpadą w zębach w odmęty się rzucę! 
Zlituj się nad mą duszą, nieskończony BoŜe, 
Bo choć zły ze mnie człowiek, Twojej świętej wiary 
Do końca nie straciłem...Nie! Nie skoczę w morze, 
Gdy w domu czeka ojciec, bezradny i stary. 
Muszę wrócić po niego, wzorem Eneasza 
Ratować Anchizesa!... 

GALVAN 

 

 

 

Dokąd?! Wróć, bo zginiesz! 

GŁOS 

Zza kulis 

Tam! Za mną! 

GALVAN 

 

 

Myśl o Ŝyciu! 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

40 

 

ENRICO 

 

 

 

 

Ojcze mój, przepraszam, 

śe cię w moich ramionavh nie mogę stąd wynieść, 
Wierz mi jednak, Ŝe w sercu twój obraz unoszę! 
Uciekajmy, Galvanie!  

GALVAN 

 

 

 

 

Lecz jakim sposobem?! 

ENRICO 

Lądem się nie przedrzemy. 

GALVAN 

 

 

 

 

Więc zostaje morze. 

ENRICO 

Niech jego gniewne fale staną się mym grobem! 
Ojcze, jakŜe mi cięŜko z tobą się rozstawać!... 

GALVAN 

Za mną! 

ENRICO 

 

 

Byłbym tchórze, gdybym się zawahał! 

Skaczą do morza.  

SCENA IX  

Las. PAULO i PEDRISCO w strojach rozbójników. Inni zbójcy przyprowadzają trzech pojmanych podróŜnych. 

ZBÓJCA I 

Tylko tobie, męŜny Paulo, 
Odkąd jesteś naszym wodzem, 
Przysługuje tutaj prawo 
Rozstrzygnięcia o ich losie.  

PAULO 

A pieniądze juŜ oddali? 

PEDRISCO 

 

 

 

 

Ani grosza. 

PAULO 

Jak to, łotrze?! 

PEDRISCO 

 

 

Sami Ŝeśmy je zabrali. 

PAULO 

Więc nie dali? To niedobrze. 
Muszą to odpokutować! 

PEDRISCO 

W jaki sposób, ciekaw jestem? 

PODRÓśNY I 

Racz nad nami się zlitować! 

PAULO 

Na tym dębie ich powieście.  

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

41 

 

TRZEJ PODRÓśNI 

Łaski! 

PEDRISCO 

Dosyć tego biadolenia, 
Nie jesteście chyba głusi? 
Dostarczycie w bród jedzenia 
Wszystkim ptakom w naszej głuszy! 

PAULO 

Do PEDRISCA 

Nie dziw się mej surowości. 

PEDRISCO 

Ja niczemu się nie dziwię. 
Ten, kto widział, jak Ŝeś pościł, 
Jak modliłeś się Ŝarliwie, 
Jak Ŝeś w chwilach uniesienia 
Prosił Boga o wytrwałość 
W róŜnych srogich umartwieniach; 
Ten, kto deptał twoje ciało, 
A kto dzisiaj obserwuje, 
Jak w ustronnym mateczniku 
Łupisz, gwałcisz i mordujesz  
Razem z bandą rozbójników, 
Ten doprawdy miałby bzika, 
Gdyby jeszcze chciał się dziwić 
Czemukolwiek! 

PAULO 

 

 

 

Chcę Enrica 

Naśladować krwawe czyny, 
śyć jak on, lub jeszcze gorzej, 
Jeśli tylko to moŜliwe!  
Wybacz mi te słowa, BoŜe, 
Lecz są chyba sprawiedliwe: 
Skoro obaj, dzięki Tobie,  
Mamy skończyć identycznie, 
Chcę Ŝyć źle - i wiem, co robię! 

PEDRISCO 

Obyś wiedział to faktycznie! 

PAULO 

MoŜe być coś straszniejszego?! 
śeby mnie, com słuŜył Panu,  
Mnie, którego za świętego 
W moich górach uwaŜano, 
Nagle zmusił anioł lotny, 
Co przemierzył sfer kryształy, 
Bym dla zysków tak sromotnych 
Zrezygnował z drogi chwały! 
Och, zobaczą jeszcze w Niebie, 
Czy się w zbrodniach równać mogę 
Z tamtym łotrem! 

PEDRISCO 

 

 

 

śal mi ciebie. 

PAULO 

Czuję, Ŝe mnie trawi ogień! 
Bestiom dzikim i krwioŜerczym, 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

42 

 

Które lęgną się w tych stronach,  
Udowodnię, Ŝe me serce 
Śmielsze jest od Faetona! 
Nie zostawię teŜ w spokoju 
Drzew - tych ziemi pióropuszy, 
Co w zielonym liści stroju 
Wyglądają jak dzikusy! 
Więcej dla nich nawet zrobię 
NiŜ Natura, daję słowo -  
Bo codziennie im ozdobię 
Jakąś gałąź ludzką głową! 
Jeśli one w swej zacności 
Dają ludziom w bród przysmaków, 
Ja nakarmię do sytości 
Całe chmary głodnych ptaków! 
Zawsze znajdą tu dość strawy 
Orły, sępy, wrony, kruki; 
Gdybym jeszcze, dla mej sławy, 
Mógł dokazać większej sztuki, 
W Ŝadnym razie się nie zlęknę 
I dołoŜę wszelkich starań! 

PEDRISCO 

Piekło ci juŜ nie ucieknie! 

PAULO 

Idź i powieś tych trzech zaraz! 

PEDRISCO 

Rozkaz!  

PODRÓśNY I 

 

 

Panie!... 

PAULO 

 

 

 

Dosyć tego! 

Cieszcie się, Ŝem wam wyroku 
Nie ogłosił straszniejszego. 

PEDRISCO 

W drogę. 

PODRÓśNY II 

 

 

Łaski! 

PEDRISCO 

 

 

 

Dajcie spokój, 

Katem być to teŜ nie radość! 
Człek się tylko tym pociesza, 
śe posłuŜy innym radą, 
Kiedy jego będą wieszać. 

PEDRISCO i wszyscy zbójcy, oprócz dwóch, wychodzą zabierając z sobą PODRÓśNYCH. 

SCENA X  

PAULO 

Do siebie 

Jeśli mi, Enrico, z tobą 
Jednakowy los sądzony, 
Weźmiesz mnie do piekła z sobą, 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

43 

 

Skoro masz być potępiony. 
Jak rzekł anioł - wszędzie razem!  
Szlak mym czynom twoje znaczą: 
Gdy nas Bóg na piekło skaŜe, 
Będę chociaŜ wiedział, za co! 

GŁOS 

Śpiewając zza kulis 

Niech największy nawet grzesznik 
Nie traci ufności; 
PrzecieŜ Stwórca rzeczy wszelkich 
Jest Bogiem miłości! 

PAULO 

CóŜ to znowu? 

ZBÓJCA I 

 

 

W tej gęstwinie 

Trudno się połapać, panie. 
Nie wiadomo, skąd głos płynie. 

GŁOS 

Kiedy grzesznik z całej duszy 
Zechce z grzechem skończyć, 
Gdy pokaja się i skruszy, 
Bóg go nie odtrąci. 

PAULO 

Skoro przeszkadzają drzewa, 
Wejdźcie obaj na tę górę. 
Chciałbym wiedzieć, kto to śpiewa?  

ZBÓJCA II 

Ustalimy to piorunem.  

Obaj ZBÓJCY wychodzą. 

GŁOS 

Niech się grzesznik nie obawia,  
Niech da sobie pomóc: 
Bóg swej łaski nie odmawia 
Nigdy i nikomu.  

SCENA XI  

PASTUSZEK, który pojawia się na szczycie jednego ze wzgórz, wijąc wianek z kwiatów, oraz PAULO. 

PAULO 

Hej, pastuszku, zejdź tu, proszę! 
ZejdźŜe do mnie, chłopcze miły! 
Zachwyciłeś mnie swym głosem, 
lecz twe słowa mnie stropiły! 
KtóŜ nauczył cię tej piosnki? 
Słucham jej nie bez bojaźni: 
Mam wraŜenie, Ŝe jej zwrotki 
W mej się rodzą wyobraźni. 

PASTUSZEK 

Piosnki tej mnie Bóg nauczył. 

PAULO 

Bóg?! 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

44 

 

PASTUSZEK 

 

 

Z Kościołem, swoją Ŝoną, 

Której władzę swą poruczył 
Na tym świecie.  

PAULO 

 

 

 

To wiadomo. 

PASTUSZEK 

Bo ja, panie, mówiąc prawdę, 
Wierzę w Boga duszą całą, 
I choć zwykły ze mnie pasterz, 
Caluteńki znam dekalog!  

PAULO 

Powiedz mi, czy Bóg wybacza - 
Skoroś taki mądry, synku - 
Temu, który Mu uwłacza 
W myśli, mowie i uczynku? 

PASTUSZEK 

Bóg nikogo nie odtrąca,  
Choćby zniewag doznał więcej 
NiŜ atomów ma blask słońca, 
NiŜ promieni śle nam księŜyc, 
NiŜ ryb Ŝyje w oceanie 
I niŜ gwiazd na niebie świeci! 
Bóg jest Bogiem, więc, mój panie, 
Kocha wszystkie swoje dzieci! 
Dość by grzesznik się ukorzył 
I powiedział: „Moja wina”,  
A ramiona mu otworzy 
I przygarnie go jak syna. 
Gdyby Bóg się miał obraŜać 
Raz na zawsze za złe czyny, 
To by pewnie nas nie stwarzał, 
AŜ tak bardzo ułomnymi. 
śe zaś twór niedoskonały 
Nie przynosiłby zaszczytu 
Temu, kto - sam doskonały - 
Raczył stworzyć nas z niebytu, 
By obdarzyć nas swą chwałą, 
Więc nie tylko nam ułomną 
Duszę dał i takieŜ ciało, 
Ale równieŜ wolę wolną, 
A to, panie, przecieŜ znaczy, 
śe moŜemy doń wystąpić 
Z prośbą, by nam grzech wybaczył! 
śe wybaczy, bądź spokojny. 
Gdyby bowiem, w słusznym gniewie, 
Karał srogo tych, co grzeszą, 
IleŜ mniej by było w Niebie 
Dusz, co z Nim się chwałą cieszą! 
Ciało wielce jest ułomne, 
Skoro czynu dość jednego, 
Jednej myśli nieprzystojnej, 
By obrazić Pana swego, 
Lecz czyŜ moŜna z tego wnosić, 
śe kto raz lub parę razy - 
Choćby z racji swej słabości - 
Pana Boga śmiał obrazić, 
Musi w ogień pójść piekielny? 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

45 

 

O nie, panie! SkądŜe! Wierz mi! 
Bóg jest przecieŜ miłosierny 
I największy w świecie grzesznik 
Jest Mu tak, jak inni, drogi: 
Wszyscy przecieŜ tyle samo 
Kosztowali Go fatygi 
I tę samą krew przelaną 
Za nas tak niezwykle szczodrze! 
Bóg dla wszystkich swoje ciało 
Miłościwie zmienił w morze,  
Skąd się krwi pięć rzek wylało, 
Jak dla wszystkich, bez róŜnicy, 
Spędził dziewięć wpierw miesięcy 
W łonie Matki swej, Dziewicy! 
CóŜ tu moŜna dodać więcej? 
Jeśli jesteś zwolennikiem 
Pomagania myślą wierze, 
Pomyśl - czyŜ nie był grzesznikiem 
Piotr, nim został dusz pasterzem? 
A Mateusz? CzyŜ on moŜe 
Wobec Boga był bez winy? 
Został jednak apostołem 
I spisywał BoŜe czyny. 
A Franciszek? CzyŜ nie grzeszył? 
Pan Bóg jednak mu wybaczył 
I na znak, jak się nim cieszył, 
Stygmatami go naznaczył. 
Magdalenę nierządnicą 
W Palestynie okrzyknięto, 
Lecz, okryta włosiennicą, 
Potrafiła zostać świętą. 
Mógłbym ciągnąć te przykłady, 
Gdyby na to czas pozwalał, 
Ale, panie, od mej trzody 
Zbyt juŜ długo jestem z dala. 

PAULO 

Zostań ze mną jeszcze, chłopcze! 

PASTUSZEK 

Nie, nie mogę. Tak się składa, 
śe mam jeszcze znaleźć owcę, 
Co odbiła się od stada. 
MoŜe właśnie ją ozdobi  
Wianek, który tu szykuję? 
Kazał mi go bowiem zrobić 
Pan, co bardzo ją miłuje. 
Powiem ci na zakończenie, 
śe kto Boga śmiał obrazić, 
Niech nie wątpi w przebaczenie, 
Jeśli tylko Ŝal wyrazi.  

PAULO 

Stój, pastuszku! 

PASTUSZEK 

 

 

 

Nie, nie mogę. 

PAULO 

Stój, bo siłą cię zatrzymam! 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

46 

 

PASTUSZEK 

Siłą równie dobrze moŜesz 
Słońce w biegu chcieć zatrzymać!  

Wymyka mu się z rąk.  

SCENA XII  

PAULO 

Ten pastuszek w dziwnych słowach, 
Jakby wprost płynących z nieba, 
Najwyraźniej sugerował, 
śe się Pan Bóg na mnie gniewa, 
GdyŜ zwątpiłem (co się zgadza) 
W Jego miłość...I nim uciekł, 
Chciał mi dowieść na przykładach, 
śe kto odda się pokucie, 
Temu zawsze Bóg przebaczy. 
CzemuŜ zatem Enricowi 
Miałby grzechów nie wybaczyć? 
Jeśli tak, to błąd Ŝem zrobił! 
Nie, to w głowie się nie mieści! 
Pan Bóg nie przebaczy przecieŜ 
Komuś, kto na me nieszczęście, 
Jest najgorszym człekiem w świecie! 
Nie dziw zatem się, pasterzu, 
śe przekonać się nie daję: 
Z wielką chęcią bym uwierzył 
W to, co kłamstwem mi się zdaje, 
Gdybym widział choć przez chwilę, 
śe ten łajdak chce się skruszyć! 
Nic innego szczęścia tyle 
Nie sprawiłoby mej duszy! 
Jeśli jednak jego skrucha 
Ma warunkiem być zbawienia, 
Byłbym głupcem, gdybym ufał, 
śe uniknę potępienia! 

SCENA XIII  

Wchodzi PEDRISCO 

PEDRISCO 

Posłuchaj, Paulo, co się wydarzyło: 
Choćbyś to uznał za kłamstwo lub złudę, 
W Ŝyciu, jak sądzę, ci się nie trafiło 
Nic, co by większym zdawało sią cudem! 
Gdzie brzeg zielony ostoją jest zwierza, 
A kryształ wody, skrząc się i migocąc, 
Ze straszną siłą o skały uderza, 
Staliśmy z Celiem chcąc nieco odpocząć 
Po powieszeniu tamtych trzech biedaków, 
Gdy nagle krzyk czyjś „Ratunku! Pomocy!” 
Przejął nas dreszczem!...Wkrótce dwóch pływaków 
Mogliśmy dostrzec, wytęŜywszy oczy 
(jeden z nich szpadę miał między zębami). 
Zbiegliśmy na dół, aby im dopomóc, 
Bo nader dzielnie walczyli z falami, 
Pomóc im jednak nie było sposobu! 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

47 

 

Wzburzone morze widać krwi Ŝądało, 
Rycząc z wściekłości, Ŝe nie chcą utonąć: 
To się ich rozbić o gwiazdy starało, 
To znów w swych trzewiach na zawsze pochłonąć! 
Dwie ludzkie głowy wśród morskich odmętów  
Przewalających się tam i z powrotem 
Sprawiały na nas wraŜenie odciętych, 
A kaŜda z fal się zdawała szafotem! 
Na koniec z trudem dotarli do brzegu, 
Odwagę przy tym wykazując dziką, 
Lecz co w tym wszystkim jest najwaŜniejszego, 
To to, Ŝe jednym z tych dwóch jest...Enrico! 

PAULO 

Wątpię. 

PEDRISCO 

 

 

To nie wątp, na pewno nie błądzę. 

PAULO 

Więc go poznałeś? 

PEDRISCO 

 

 

 

śebym tak padł trupem, 

Jeśli się mylę! 

PAULO 

 

 

 

Co zrobił na lądzie? 

PEDRISCO 

Krzyknął: „O kurwa!” i dodał: „Chuj w dupę!” 
W taki to sposób Bogu podziękował 
Za ocalenie ze strasznej kipieli! 

PAULO 

BoŜe Wszechmocny! Jak tu nie zwariować? 
Niech pasterz teraz twierdzić się ośmieli, 
śe Pan Bóg w końcu łotrowi wybaczy! 
Lecz jest w mych rękach! Spróbuję wydobyć 
Zeń całą prawdę! 

PEDRISCO 

 

 

 

Zaraz go zobaczysz. 

PAULO 

JuŜ ja go zbadam! Słuchaj, co masz robić. 

Rozmawia z PEDRISKIEM na stronie.  

SCENA XIV  

Prowadzeni przez zbójców, wchodzą ENRICO i GALVAN, mokrzy i ze skrępowanymi rękoma.  

ENRICO 

Dokąd mnie ciągniecie?  

ZBÓJCA I  

 

 

 

 

Dowódca ci powie. 

PAULO 

Do PEDRISCA 

Pamiętasz, co robić?  

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

48 

 

PEDRISCO 

 

 

 

Wszystko zrozumiałem. 

PAULO wychodzi.  

ZBÓJCA I  

Szef gdzieś idzie? 

PEDRISCO 

 

 

 

Owszem. Dokąd to, panowie, 

Było wam tak wam śpieszno, by w taką kabałę 
Jak spacer po morzu pchać się podczas sztormu? 
Nie odpowiadacie? 

ENRICO 

 

 

 

Do piekła. 

PEDRISCO 

 

 

 

 

To pięknie. 

Lecz po co ten cały wysiłek potworny, 
Skoro diabli biorą tam łatwo i chętnie? 

ENRICO 

Po to, by nie musieć być ich dłuŜnikami. 

PEDRISCO 

Toś słusznie powiedział, trudno się nie zgodzić  
Z tym, Ŝe lepiej diabłu nie być wdzięcznym za nic.  
Twoja godność? 

ENRICO 

 

 

 

Diabeł. 

PEDRISCO 

 

 

 

 

Więc pewnie się schłodzić 

Zapragnąłeś w morzu. Skąd jesteś? 

ENRICO 

 

 

 

 

 

O BoŜe! 

Gdybym się nie musiał pozbyć z wyczerpania 
Mojej szpady, walcząc z wichurą i morzem, 
Wybiłbym ci z głowy te głupie pytania! 

PEDRISCO 

Spokojnie, mój panie, tylko bez pogróŜek, 
Bo klnę się na Boga, jeśli mnie rozzłościsz, 
To do tych dziur, które zawdzięczasz naturze, 
Ze sześćset ci nowych dodam bez przykrości! 
ZwaŜ, Ŝeś jest w niewoli, a choć takiś śmiały, 
Ja śmielszym niŜ Hektor potrafię być czasem!  
Jeśliś ty zabijał, i ja zabijałem 
(Choćby czas lub nudę, albo króla asem!); 
Jeśli z ciebie złodziej, ja nim jestem takŜe; 
Jeśliś ty jest diabłem, to ja Belzebubem! 
I...niech cię szlag trafi!  

ZBÓJCA I  

 

 

 

 

No dobrze juŜ, dobrze. 

ENRICO 

Na stronie 

śe teŜ muszę znosić taką okropną próbę!  

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

49 

 

PEDRISCO 

WiąŜcie go do drzewa. 

ENRICO 

 

 

 

 

WiąŜcie, sukinsyny, 

Wszak jestem bezbronny! 

PEDRISCO 

Wskazując GALVANA 

 

 

 

 

Tego teŜ. 

GALVAN 

Na stronie 

 

 

 

 

 

Przepadłem!  

PEDRISCO 

Do GALVANA 

Jeśli z twoją gębą zgodne są twe czyny, 
Niezły z ciebie ptaszek! - Przywiązać ich ładnie, 
Kapitan to lubi. 

Do ENRICA 

 

 

 

Chodź tu. 

ENRICO 

 

 

 

 

Mój BoŜe, 

Co teŜ mnie spotyka! 
Zbójcy przywiązują do drzewa ENRICA, potem GALVANA. 

PEDRISCO 

Do GALVANA 

 

 

 

 

Ty teŜ. 

GALVAN 

 

 

 

 

 

Miejcie litość! 

PEDRISCO 

Teraz im opaski na oczy załoŜę. 

GALVAN 

Na stronie 

Co to znaczy?!  

Głośno 

 

 

 

Panie, sam jesteś bandytą 

I masz na sumieniu równe naszym grzechy: 
Oszczędź nas! 

PEDRISCO 

 

 

Oszczędzę, lecz sądowi pracy, 

A katu niezwykłej zapewne uciechy.  

ZBÓJCA I  

Gotowe! Związani są obaj na cacy! 

PEDRISCO 

Weźmy zatem łuki i strzał dwa tuziny 
Wraźmy im pod Ŝebra!  

ZBÓJCA I 

 

 

 

 

Rozkaz!  

PEDRISCO 

Cicho do ZBÓJCÓW 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

50 

 

 

 

 

 

 

UwaŜajcie: 

Nie zróbcie im krzywdy, to wszystko na niby. 

ZBÓJCA I  

Cicho do PEDRISCA 

Myślę, Ŝe szef zna ich. 

PEDRISCO 

Cicho do ZBÓJCÓW 

 

 

 

 

Teraz ich zostawcie. 

PEDRISCO i ZBÓJCY wychodzą. 

SCENA XV  

GALVAN 

Zaraz nas zabiją. 

ENRICO 

 

 

 

Mnie tam groźba taka  

Nie jest w stanie złamać, ni choć trochę wzruszyć.  

GALVAN 

Co do mnie, to czuję juŜ strzały we flakach! 

ENRICO 

A mnie niech Bóg skarze za to, Ŝe się skruszyć 
Nie mogę, choć chciałbym! 

SCENA XVI  

Wchodzi PAULO w stroju pustelnika, z krzyŜem i róŜańcem. 

PAULO 

 

 

 

 

Zaraz się przekonam, 

Czy pamięta Boga, którego zniewaŜył! 

ENRICO 

śe teŜ człowiek musi w takiej głuszy konać! 

GALVAN 

Dość, by mi zabrzęczał komar koło twarzy, 
A juŜ mi się zdaje, Ŝe to leci strzała! 

ENRICO 

Skręcam się z wściekłości, Ŝe nas mają w ręku: 
Doprawdy, Fortuno, bardzoś jest niestała! 

PAULO 

Niech będzie pochwalony! 

ENRICO 

 

 

 

 

Na wieki wieków. 

PAULO 

WykaŜcie hart ducha wobec tego ciosu 
Zdradzieckiej Fortuny. 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

51 

 

ENRICO 

 

 

 

 

Sam go wykaŜ sobie. 

Kim jesteś, Ŝe do mnie przemawiasz w ten sposób? 

PAULO 

Mnichem, co wycofał się na to pustkowie, 
Gdzie przyjdzie wam umrzeć.  

ENRICO 

 

 

 

 

Diabli cię nadali! 

Czego sobie Ŝyczysz? 

PAULO 

 

 

 

 

Z trudem uprosiłem 

Tych, co do dębów was poprzywiązywali, 
By dali mi z wami porozmawiać chwilę, 
Nim was zabiją. 

ENRICO 

 

 

 

A to w jakim celu? 

PAULO 

Abyście się mogli najpierw wyspowiadać. 

ENRICO 

Ojczulku - czy jak cię tam zwą, przyjacielu - 
Wracaj, skąd Ŝeś przyszedł! 

PAULO 

 

 

 

 

Synu, co powiadasz?! 

Wierzysz w Boga? 

ENRICO 

 

 

 

Wierzę. 

PAULO 

 

 

 

 

Nie wierzysz, mój złoty, 

Skoro w takiej chwili spowiedzi odmawiasz! 
Czemu się nie skruszysz? 

ENRICO 

 

 

 

 

Bo nie mam ochoty. 

PAULO 

Na stronie 

Niech to wszyscy diabli: tegom się obawiał! 

Głośno 

Zrozum wreszcie, synu, Ŝe masz zaraz zginąć! 

ENRICO 

Daj spokój, ojczulku, przestań mnie piłować. 
Jeśli chcą mnie zabić, to niech mnie zabiją - 
I będzie po wszystkim!  

PAULO 

Na stronie 

 

 

 

 

Jak tu nie zwariować?!  

ENRICO 

Nie zwykłem się nigdy przed nikim tłumaczyć. 

PAULO 

Lecz przed Bogiem mógłbyś. 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

52 

 

ENRICO 

 

 

 

 

Bóg zna doskonale 

Me grzechy, więc po co? 

PAULO 

 

 

 

 

By mógł ci przebaczyć, 

A ty Ŝebyś Ŝycie mógł zakończyć w chwale. 

ENRICO 

Czegom całe Ŝycie zrobić nie był w stanie, 
Tego takŜe teraz nie zrobię na pewno. 

PAULO 

Masz serce z kamienia! 

ENRICO 

 

 

 

 

Ciekawe, Galvanie, 

Co teŜ robi Celia? 

GALVAN 

 

 

 

A nie wszystko jedno? 

Kto by się głupstwami chciał teraz zajmować! 

PAULO 

Nie myśl o tych sprawach. 

ENRICO 

 

 

 

 

Zaczynasz mnie złościć. 

PAULO 

CzyŜby cię draŜniły me poboŜne słowa? 

ENRICO 

NaduŜywasz, ojcze, mojej cierpliwości.  
Gdybym mógł odzyskać swobodę działania, 
Strąciłbym cię w morze kopniakiem jak gada! 

PAULO 

Zaraz umrzesz!  

ENRICO 

 

 

 

Świetnie, mam juŜ dość czekania. 

GALVAN 

Za to ja się, ojcze, chętnie wyspowiadam. 

ENRICO 

Mnie tylko zdejmij tę przeklętą szmatę. 

PAULO 

SłuŜę. 

Zdejmuje ENRICOWI opaskę z oczu, potem to samo robi GALVANOWI.  

ENRICO 

 

 

Bogu dzięki, Ŝe coś widzę znowu! 

GALVAN 

Mnie teŜ. 

PAULO 

 

 

Bardzo proszę: przypatrzcie się zatem 

Tym, którzy za chwilę poślą was do grobu.  

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

53 

 

SCENA XVII  

Wchodzą ZBÓJCY z kuszami i strzelbami. 

ENRICO 

Niezbyt im z tym śpieszno. 

PEDRISCO 

 

 

 

 

Nie masz się co cieszyć, 

Śmierć cię nie ominie. Jazda, skrusz się wreszcie! 

ENRICO 

Nie chcę się spowiadać. 

PEDRISCO 

Do jednego ze ZBÓJCÓW 

 

 

 

 

Celio, pierś mu przeszyj! 

PAULO 

Pozwólcie mi, błagam, pomówić z nim jeszcze! 

PEDRISCO 

A o czym tu gadać? Kończmy z tym, do diabła! 

PAULO 

Zaklinam was, stójcie! Jeśli teraz umrze, 
To wszelka nadzieja na wieki przepadła! 

ENRICO 

CóŜ to? Nie umiecie trafić we mnie, tchórze? 

PEDRISCO 

Nie, nie, dość tego! Jak psa go zabijcie! 

PAULO 

Wstrzymajcie się jeszcze! JeŜeli go tkniecie, 
I mnie z rozpaczy chyba umrzeć przyjdzie! 
Straszny grzesznik z ciebie!... 

ENRICO 

 

 

 

 

Wiem - największy w świecie. 

To dla mnie nie nowość. 

PAULO 

 

 

 

 

O twe dobro chodzi! 

Pojednaj się z Bogiem. 

ENRICO 

 

 

 

 

Natrętny ojczulku, 

Jeszcze raz powtarzam: mnie to nie obchodzi. 

PAULO 

A zatem Ŝadnego nie ma juŜ ratunku?! 
Skoro tak, niech z mych oczu, jeśli juŜ nie morze, 
To rzeka łez płynie, zatapiając duszę! 
Resztkę wiary w Ciebie straciłem dzić, BoŜe, 
Więc ten zgrzebny habit zrzucić z siebie muszę! 
Nie godzi się przecieŜ, serce mi to mówi, 
Fałszywych klejnotów tak pięknie oprawiać. 

Zaczyna zdejmować pustelniczy habit 

Skoro własna chytrość zaczyna mnie gubić, 
Jak wąŜ zmienię skórę (choć wąŜ złą zostawia, 
A ja zrzucam dobrą!). Wiem juŜ, Ŝe ma dusza 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

54 

 

Została na pewno spisana na straty! 
Trzeba się z tym zgodzić i ten strój Chrystusa 
Zamienić z powrotem na diabelskie szaty. 
Powieście ten habit, niechaj wszystkim głosi, 
śe zrzucił go Paulo, co nie zasługiwał  
Na chwałę naleŜną temu, kto go nosi! 
Podajcie mi szpadę, mój pas i puginał, 
Zaś krzyŜ rzućcie w diabły! - Widać nie mam prawa 
Do krwi, którą Pan Bóg przelać na nim raczył. 
A tych dwóch rozwiąŜcie. 

ENRICO 

 

 

 

 

To na cud zakrawa! 

GALVAN 

Bogu składam dzięki! 

ENRICO 

 

 

 

CóŜ to wszystko znaczy?! 

PAULO 

Enrico, jak bardzo jestem nieszczęśliwy! 
Obyś się był nigdy nie zjawiał na świecie, 
Gdzie stałeś się sprawcą mych nieszczęść straszliwych! 
A skoroś się zjawił, obyś jako dziecię 
Zginął był z rąk matki, niańki czy rodzica! 
Oby twoje kruche ciałko bez pardonu 
Lew wtedy rozszarpał albo niedźwiedzica, 
Obyś z najwyŜszego spadł w domu balkonu, 
Zanim mych nadziei stałeś się rzeźnikiem! 

ENRICO 

Dawno mi podobnych Ŝyczeń nie składano! 

PAULO 

Na imię mam Paulo, jestem pustelnikiem. 
Opuściwszy młodo ojczyznę kochaną 
Przez dziesięć lat Bogu na puszczy słuŜyłem... 

ENRICO 

Tylko pozazdrościć! 

PAULO 

 

 

 

Mylisz się ogromnie, 

Bo gdy się raz Boga spytać ośmieliłem, 
Gdzie trafię po śmierci, wówczas przybył do mnie 
Poprzez chmur zasłony ze srebra i złota 
Anioł, który rzekł mi: „Udaj się do miasta, 
A spotkasz Enrica, syna Anareta, 
Który swoją sławą wszystkich w nim przerasta. 
Bacz na jego słowa, przyglądaj się czynom, 
Bo jeśli ów człowiek zostanie zbawiony, 
Ciebie Bóg teŜ zbawi, lecz jeśli nie miną 
Go męki piekielne - będziesz potępiony”.  
Z początku myślałem, Ŝe musisz być świętym, 
Ale tą nadzieją przestałem się łudzić, 
Gdym znalazł się w mieście, bo tam, grozą zdjęty, 
Wnet się dowiedziałem od ciebie i ludzi, 
śe jesteś najgorszym człowiekiem na świecie! 
Więc skoro nam przyjdzie skończyć w piekle razem, 
Zdjąłem strój lat dziesięć noszony na grzbiecie, 
Przypasałem szpadę, by po jakimś czasie 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

55 

 

Zostać hersztem bandy...Dziś włoŜyłem habit, 
Pragnąc się przekonać, czy w tak strasznej chwili 
Pojednasz się z Bogiem. Wszystko jednak na nic! 
Kazałeś mi do dna czarę łez wychylić: 
Nic juŜ mojej duszy ocalić nie zdoła, 
Skoro Bóg zawczasu zechciał ją potępić! 

ENRICO 

Tego, co mu Pan Bóg mówi przez anioła,  
Człowiek swym rozumem nie jest w stanie zgłębić. 
Ja na twoim miejscu, wierz mi, przyjacielu, 
Nie zbaczałbym z drogi w młodości obranej. 
To, Ŝeś się ją nagle porzucić ośmielił, 
MoŜe stać się źródłem twej wielkiej przegranej! 
W tym, co uczyniłeś, jest rozpacz straszliwa, 
Chęć zemsty na Bogu i gwałtowny opór 
Przeciw Jego władzy! - Nawarzyłeś piwa, 
ZwaŜ jednak, Ŝe Pan Bóg zachowuje spokój: 
Nie wyciągnął miecza swej sprawiedliwości, 
By cię nim porazić za twe przewinienia! 
Pozwalam więc sobie Ŝywić wątpliwości, 
Czy naprawdę pragnie twego potępienia. 
A od czegóŜ zresztą Boskie miłosierdzie, 
Klejnot, którym Pan Bóg najbardziej się chlubi?  
Tak, jestem najgorszym człowiekiem na świecie; 
Kimś, kto bez przekleństwa zdania nie wymówi; 
Kimś, kto wielu ludziom śmierć okrutną zadał; 
I kto ze swych grzechów, których nikt nie zliczy; 
Nie ma się najmniejszej ochoty spowiadać; 
Tym, który o Bogu i Bogarodzicy 
Nigdy nie pamiętał - takŜe, jak widziałeś, 
Nawet w śmiertelnego chwili zagroŜenia! 
A jednak, mój Paulo, nigdy nie przestałem 
Wierzyć w to, Ŝe mogę dostąpić zbawienia.  
Nie na własnych czynach tę wiarę funduję, 
Lecz na przekonaniu, jakie noszę w sercu, 
śe Bóg się nad kaŜdym grzesznikiem lituje 
I moŜe go zbawić w swoim miłosierdziu. 
Skoroś jednak, bracie, ten błąd juŜ popełnił, 
Połączmy swe siły i wesoło razem 
śyjmy sobie w lesie, aŜ los się dopełni. 
Czeka nas to samo: jeśli się okaŜe, 
śe zamknięta dla nas jest do nieba droga, 
To trudno! - Zło równieŜ bywa przyjemnością! 
Choć ja mam nadzieję, bo wiem, Ŝe u Boga 
Miłość idzie zawsze przed sprawiedliwością. 

PAULO 

Pocieszasz mnie trochę. 

GALVAN 

 

 

 

 

Mnie tam włos się jeŜy! 

PAULO 

Teraz czas odpocząć. 

ENRICO 

Na stronie 

 

 

 

Och, mój ojcze biedny!  

Głośno 

Muszę, przyjacielu, z czegoś ci się zwierzyć:  
Zostawiłem w mieście klejnot niepośledni 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

56 

 

I chociaŜ się boję tego, co mi grozi, 
Jeśli się tam zjawię, chcę po niego wrócić - 
Inaczej, niepokój do grobu mnie złoŜy! 
Trzeba mi w tym celu któregoś z twych ludzi. 

PAULO 

Weź z sobą Pedrisca. Ma niejedną wadę, 
Ale jest odwaŜny. 

PEDRISCO 

Na stronie 

 

 

 

A ja juŜ myślałem, 

śe o mnie zapomniał! 

PAULO 

 

 

 

 

Weź teŜ dobrą szpadę 

I tamte dwie klacze. Są tak doskonałe, 
śe w ciągu dwóch godzin do miasta dotrzecie. 

GALVAN 

Do PEDRISCA 

Będę cię tu w górach godnie zastępować. 

PEDRISCO 

Do GALVANA 

Mnie zaś za twe zbrodnie dadzą tam po grzbiecie. 

ENRICO 

Bądź zdrów, przyjacielu. 

PAULO 

 

 

 

 

CóŜ, po takich słowach 

Muszę cię uściskać! 

ENRICO 

 

 

 

Coś ci jeszcze powiem: 

Nędzny ze mnie człowiek, ale mocno wierzę 
W Boskie miłosierdzie!  

PAULO 

 

 

 

 

Mnie to ani w głowie, 

Zbyt wiele mam grzechów. 

ENRICO 

 

 

 

 

Obyś tej niewierze 

Nie zawdzięczał kiedyś swego potępienia! 

PAULO 

Bóg juŜ mnie potępił, więc wszystko mi jedno! 
Tyś jest temu winien. 

ENRICO 

No cóŜ, bez wątpienia, 
Choć ufam, Ŝe Bóg się zlituje nade mną.  

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

57 

 

AKT

 

TRZECI

 

 

SCENA I  

Więzienie. W głębi kraty, przez które widać ulicę. ENRICO i PEDRISCO.  

PEDRISCO 

Dobrze nam tak obu! 

ENRICO 

 

 

 

 

Kiego diabła płaczesz? 

PEDRISCO 

Kiego diabła?! CóŜ to za pytanie głupie! 
Nie za swoje winy przecieŜ tutaj płacę! 

ENRICO 

Gdzie masz takie Ŝycie?  

PEDRISCO 

 

 

 

 

Wiesz, gdzie mam je? - W dupie. 

ENRICO 

Gdzie mógłbyś za stołem tyle siedzieć sobie? 

PEDRISCO 

A co mi po stole, na którym nic nie ma? 

ENRICO 

Daj mi wreszcie spokój. 

PEDRISCO 

 

 

 

 

Z ochotą to zrobię, 

Tylko ty mi najpierw daj coś do jedzenia. 

ENRICO 

A ja to nie cierpię?  

PEDRISCO 

 

 

 

Ty to co innego: 

Niech płaci, kto winien - sentencja to stara. 
Lecz za co mam płacić ja, który nic złego, 
Nie zrobiłem nigdy? 

ENRICO 

 

 

 

 

Stul pysk, i to zaraz! 

PEDRISCO 

Ja się mogę zamknąć i na cztery spusty, 
Lecz głód nawet zmarłych zmusi do mówienia, 
Skoro umie mowę odjąć złotoustym.  

ENRICO 

Myślisz, Ŝe juŜ nigdy nie wyjdziesz z więzienia? 

PEDRISCO 

AleŜ skąd, przeciwnie, nieodparcie czuję, 
Odkąd się za nami zamknęła ta krata, 
śe wyjść stąd musimy... 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

58 

 

ENRICO 

 

 

 

 

Więc czym się przejmujesz? 

PEDRISCO 

śe wyjść stąd musimy - prosto w ręce kata! 
Chyba Ŝe nam Pan Bóg pomocy udzieli. 

ENRICO 

Nie bój się. 

PEDRISCO 

 

 

A jakŜe! Obym tak był w błędzie, 

Lecz drŜę, Ŝe nam przyjdzie tańczyć bez kapeli! 

ENRICO 

Nie bój się, powiadam, aŜ tak źle nie będzie. 

SCENA II  

Na ulicy pojawiają się CELIA i LIDORA. 

CELIA 

Zatrzymując się na przeciwko okna więzienia. 
Choć niczego się nie lękam, 
Nie chcę, byśmy szły tam obie. 

LIDORA 

Jako twoja prawa ręka, 
Mogę zawsze być przy tobie. 

ENRICO 

Sza, to Celia! 

PEDRISCO 

 

 

KtóŜ to taki? 

ENRICO 

Ktoś, kto kocha mnie nad Ŝycie 
I wyciągnie nas z tej paki. 

PEDRISCO 

Jeśli tak, to znakomicie, 
Bo z tej diety mam juŜ torsje. 

ENRICO 

Nie masz czasem jakiejś sakwy, 
śeby schować całą forsę, 
Którą Celia nam dostarczy?  

PEDRISCO 

ChociaŜ z głodu ledwie stoję, 
Przypomniałem sobie właśnie, 
śe zabrałem z sobą worek. 

Wyciąga worek 

ENRICO 

Mały, niech to piorun trzaśnie! 

PEDRISCO 

Mały? Oj, coś mi się zdaje, śeśmy obaj tu zgłupieli: 
Ty - bo chcesz go, ja - bo daję! 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

59 

 

ENRICO 

 

 

 

 

Celio! 

CELIA 

Na stronie 

Diabli by to wzięli! 

Do LIDORY 

To Enrico! Ale wpadłam! 

Podchodzi do okna więziennego. 

Czy to pan, panie Enrico?  

PEDRISCO 

Pan?! A cóŜ to znów, u diabła? 

ENRICO 

A myślałem juŜ, Ŝe znikąd 
Nie doczekam się pomocy! 

CELIA 

W czym ci pomóc? Jak ci idzie? 

ENRICO 

Świetnie, zwłaszcza gdy twe oczy 
Kosztem tylu westchnień widzę! 

CELIA 

Mam ci coś do przekazania... 

PEDRISCO 

Cudna Celio, w samą porę! 
Nie znam słów o słodszej treści! 
Dalej, juŜ nadstawiam worek: 
Mam nadzieję, Ŝe się zmieści. 

ENRICO 

CóŜ masz dla mnie, Celio? 

CELIA 

 

 

 

 

Pewnieś 

Jak na szpilkach tutaj siedział... 

ENRICO 

DO PEDRISCA  

Nie mówiłem? 

PEDRISCO 

 

 

 

Szczęściarz z ciebie! 

CELIA 

...Lepiej zatem, Ŝebyś wiedział, 
śe cię mają jutro stracić. 

PEDRISCO 

No to worek napełniony! 
Podać drugi?  

ENRICO 

 

 

CóŜ to znaczy?! 

Dokąd, Celio? 

PEDRISCO 

 

 

Cud ziszczony! 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

60 

 

CELIA 

Wyszłam za mąŜ. 

ENRICO 

 

 

 

Za mąŜ?! Zdrada! 

PEDRISCO 

Niepotrzebnie się tak wściekasz. 

ENRICO 

Mów, za kogo?! 

CELIA 

 

 

 

Za Lisarda. 

I doprawdy nie narzekam. 

ENRICO 

Zginie! 

CELIA 

 

 

Nie myśl o Lisardzie, 

Z Bogiem się pojednaj raczej: 
Tego trzeba ci najbardziej. 

LIDORA 

Chodźmy, Celio. 

ENRICO 

 

 

 

Rozum tracę... 

Stój, zaczekaj!  

CELIA 

 

 

 

Śpieszy mi się. 

PEDRISCO 

Dawnom się nie bawił lepiej! 

ENRICO 

Celio! 

CELIA 

 

 

Wiem, co chcesz usłyszeć: 

Tak, zamówię mszę za ciebie, 
Obiecuję. Zostań z Bogiem. 

ENRICO 

Gdybym rozgiąć mógł te pręty! 

LIDORA 

Dosyć tego. Celio, w drogę. 
Zbrzydły mi juŜ te lamenty. 

ENRICO 

BoŜe, co ja znosić muszę! 

PEDRISCO 

AleŜ cięŜka ta sakiewka, 
Nie wiem, czy ją z miejsca ruszę! 

CELIA 

A to furiat! 

ENRICO 

 

 

Podła dziewka! 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

61 

 

CELIA i LIDORA wychodzą.  

SCENA III  

PEDRISCO  

Nie wiem, jakie to pieniądze  
Kołatają się w tym worze: 
Nawet piórko jest, jak sądzę, 
CięŜsze od nich!  

ENRICO 

 

 

 

Święty BoŜe! 

CzyŜ mam znosić te zniewagi?! 
Nie, nie będę gnić w łańcuchach! 
Muszę kraty te wywaŜyć! 

PEDRISCO 

W imię Ojca, Syna, Ducha, 
Przestań szaleć! 

ENRICO 

 

 

 

Idź precz, błaźnie. 

Kiedy zerwę te okowy, 
Krwawą tu urządzę łaźnię! 

PEDRISCO 

StraŜe ściągniesz nam na głowy. 

ENRICO 

To co? Myślisz, Ŝe się boję? 

SCENA IV 

Wchodzi dwóch straŜników i paru więźniów. 

STRAśNIK I  

Czy ten bandzior ma źle w głowie? 
Zaraz go tam uspokoję! 

ENRICO 

Z mych łańcuchów szpadę zrobię! 

Rozrywa łańcuch, którym był skuty, i rzuca się z nim na straŜnika i więźniów. 

PEDRISCO 

Błagam, byś się opamiętał!  

STRAśNIK I 

Giń! 

ENRICO 

 

 

PokaŜę wam, łajdacy, 

Czym zazdrości jest potęga 
I co rozpacz w sercu znaczy!  

STRAśNIK I i więźniowie uciekają, ENRICO wybiega za nimi poza scenę. 

STRAśNIK II  

Trafił końcem mnie łańcucha! 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

62 

 

ENRICO 

Wracając na scenę 

Czemu uciekacie, tchórze?! 

PEDRISCO 

Jeden leŜy juŜ bez ducha. 

GŁOSY 

Zza kulis 

Zabić go! 

ENRICO 

 

 

Mnie zabić?! SłuŜę! 

Z braku szlachetniejszej stali, 
Tym łańcuchem krzywdy pomszczę! 
No i gdzieście się podziali? 

PEDRISCO 

Pewnie zbudził juŜ nadzorcę! 

SCENA V  

Wchodzi NADZORCA WIĘZIENIA i kilku dozorców. 

NADZORCA 

Stać! Co się tu dzieje? 

Dozorcy chwytają ENRICA. 

STRAśNIK II 

 

 

 

Fidelia łotr zabił! 

NADZORCA 

Gdyby nie to, zdrajco, Ŝe masz jutro wisieć 
Na publicznym placu, sam bym podziurawił 
Twoją pierś sztyletem! 

ENRICO 

 

 

 

BoŜe, co teŜ słyszę! 

Długo te zniewagi znosić jeszcze będę?! 
Nikczemny nadzorco, nie myśl sobie tylko, 
śe odczuwam respekt przed twoim urzędem! 
Po prostu nie mogę cię dopaść, to wszystko! 
Gdybym mógł, to klnę się na wszystkie świętości, 
Rozdarłbym cię w strzępy i zjadł po kawałku! 
A i tak do końca mych krzywd bym nie pomścił!  

NADZORCA 

Jutro o dziesiątej zobaczymy, śmiałku, 
Czyś mocniejszy w gębie, niŜ nasz kat jest w ręku! 
ZałóŜcie mu łańcuch. 

ENRICO 

 

 

 

 

Dwa załóŜcie na raz, 

Jeden nie wybawi was przecieŜ od lęku! 

NADZORCA 

Wrzucić go do lochu.  

ENRICO 

 

 

 

 

Bardzo słuszna kara: 

Nieprzyjaciel Boga niech siedzi w ciemnicy! 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

63 

 

Zabierają go. 

PEDRISCO 

śal mi go! 

STRAśNIK II 

 

 

Mnie bardziej Ŝal tego dozorcy, 

Któremu łańcuchem ściął pół mózgownicy. 

PEDRISCO 

O, niosą jedzenie! 

JAKIŚ DOZORCA 

Zza kulis 

 

 

 

Dawać miski, chłopcy. 

PEDRISCO 

Och, dzięki Ci, BoŜe, Ŝe wreszcie coś zjemy! 
Mam się zamiar rzucić na to Ŝarcie wściekle,  
Bo jutro mi mogą tak zacisnąć przełyk, 
śe następny obiad zjem dopiero w piekle. 

Wychodzą.  

SCENA VI  

ENRICO w lochu. 

ENRICO 

Zapadła wokół ciemność ponura,  
Lecz w górę serca, zduśmy obawę: 
Nadeszła chwila, gdy ma brawura 
MoŜe mi przynieść rozgłos i sławę. 
Trzeba... 

GŁOS 

Zza kulis 

 

 

Enrico! 

ENRICO 

 

 

 

Kto tu? DrŜę cały! 

Nie ma nikogo! Jak w to uwierzyć? 
Gdzie ma odwaga? Gdzie się podziały 
Me dawne czyny?!...Włos mi się jeŜy!...  

GŁOS 

Enrico! 

ENRICO 

 

 

Znowu! Dusza truchleje, 

Ten głos napełnia mnie niepokojem!... 
Nie wiem doprawdy, co się tutaj dzieje? 
Kto tu? 

GŁOS 

 

 

Enrico! 

ENRICO 

 

 

A ten wciąŜ swoje! 

Dziwię się bardzo własnej niemocy, 
Lecz trzeba sprawdzić, skąd głos dochodzi... 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

64 

 

MoŜe to jakiś więzień pomocy 
śąda ode mnie? O co tu chodzi? 

SCENA VII  

SZATAN, ENRICO 

SZATAN 

Niewidoczny dla ENRICA 

Nad twoim nieszczęściem ogromnie boleję. 

ENRICO 

Jakby mną piekielne zawładnęły moce, 
Nie rozumiem wcale, co się ze mną dzieje! 
Serce mi ze strachu w piersiach się trzepoce 
Niczym ptak - i nie chce się wciąŜ uspokoić! 
Dość tego, Enrico, zbierz swoją odwagę!  

SZATAN 

Przychodzę do ciebie, aby cię wyzwolić. 

ENRICO 

Jak mam ci uwierzyć, skoro nie wiem nawet, 
Czyim jesteś głosem i skąd się dobywasz? 

SZATAN 

Zaraz mnie zobaczysz. 

Ukazuje się pod postacią zjawy. 

ENRICO 

JuŜ nie mam ochoty! 

SZATAN 

Nie bój się, Enrico.  

ENRICO 

 

 

 

Krew mi z Ŝył odpływa 

I czuję, jak biją na mnie zimne poty! 

SZATAN 

Masz dzisiaj okazję zyskać więcej sławy. 

ENRICO 

Wątpię, czy podołam...Nie zbliŜaj się więcej! 

SZATAN 

Byłoby szaleństwem odczuwać obawy 
Mając taką szansę!  

ENRICO 

 

 

 

Uspokój się, serce. 

Na znak dany przez SZATANA w murze otwiera się przejście. 

SZATAN 

Widzisz ten otwór?  

ENRICO 

 

 

 

Tak. 

SZATAN 

 

 

 

 

Na co zatem czekasz? 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

65 

 

ENRICO 

Kim ty jesteś? 

SZATAN 

 

 

 

Wychodź i o nic nie pytaj. 

Ja teŜ jestem więźniem. No, dalej, uciekaj! 

ENRICO 

Co powiadasz, myśli? Dość wyjść stąd - i kwita? 
I będę juŜ wolny? AleŜ tak, na pewno!  
Idę! Strach przed śmiercią dodaje mi męstwa... 
Ale nie, nie mogę!...Co się dzieje ze mną?! 
Znów tracę odwagę!... 

Za kulisami słychać śpiew: 

Nie ruszaj się z miejsca!  
Bo dla ciebie bez wątpienia 
Lepiej być w więzieniu, 
NiŜ na wolność wyjść z więzienia.  

ENRICO 

Ten głos co innego doradza mi, cieniu, 
I krok mój wstrzymuje, jak tyś go przyspieszał... 
Pozostanie w celi jest bardziej wskazane. 

SZATAN 

Chyba ci się rozum ze strachu pomieszał! 

ENRICO 

Tak, masz rację - zginę, jeśli tu zostanę! 
Dobrze, idę z tobą! 

Znowu słychać śpiew: 

Stój, Enrico, jesteś w błędzie! 
Zostań w celi, nie uciekaj!  
Gdy zostaniesz, Ŝywym będziesz; 
Jeśli wyjdziesz - śmierć cię czeka! 

ENRICO 

Jeśli stąd ucieknę - zginę, sam słyszałeś! 
Zostając - Ŝyć będę! 

SZATAN 

 

 

 

Więc się stąd nie ruszasz? 

ENRICO 

Wolę tu pozostać. 

SZATAN 

 

 

 

Ze strachu zgłupiałeś. 

CóŜ, skoroś tak ślepy, siedź dalej w łańcuchach, 
A wnet się przekonasz, co dla ciebie lepsze! 

Znika. 

SCENA VIII  

ENRICO 

Zniknął, a ja trwam w rozterce!... 
Zaraz, gdzie to przejście w ścianie? 
Nie ma!...Dziwne! Sam juŜ nie wiem,  
Czy naprawdę je widziałem! 
Dziwi mnie ta wielka bojaźń, 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

66 

 

Co zakradła się w mą duszę: 
CzyŜbym juŜ stąd wyjść nie zdołał?! 
NiemoŜliwe - wyjść stąd muszę!  
Lecz jak? Po co? PrzecieŜ zginę! 
AleŜ mnie ten głos przeraził! 
Czuję, Ŝe i tak nie minie 
Mnie coś złego, co się zdarzy... 
Trudno! Nie ma co uciekać 
Przed tym, co mi los gotuje!  

SCENA IX  

Wchodzi NADZORCA WIĘZIENIA, z wyrokiem. 

NADZORCA  

Wy moŜecie tu zaczekać, 
Sam się doń pofatyguję. 
Hej, ty! 

ENRICO 

 

 

Słucham. 

NADZORCA 

 

 

 

 

Tylko w biedzie 

MoŜna dowieść swego męstwa: 
MoŜe teraz go dowiedziesz? 

ENRICO 

Gadaj dalej. 

NADZORCA 

Na stronie 

 

 

 

A to bestia! 

Nawet mu nie zrzedła mina. 

Czyta: 

„W sprawie,  która toczy się pomiędzy  prokuratorem, reprezentującym  nieobecny  Majestat 

Królewski,  a  Enrikiem,  oskarŜonym  w  śledztwie  o  popełnienie  m.  in.  zbrodni  zabójstwa  i 
rozboju,  jak  równieŜ  o  recydywę,  mając  na  względzie,  etc.,  etc.  -  uznajemy  go  winnym  i 
nakazujemy, aby wyprowadzono go z więzienia, w którym przebywa,  
z  powrozem  u  szyi,  i  poprzedzanego  przez  heroldów,  podających  do  publicznej  wiadomości 
jego zbrodnie, doprowadzono go na plac, gdzie zostanie wzniesiona szubienica z trzech belek, 
na której powinien zostać powieszony zgodnie z przyjętym obyczajem. Niechaj nikt nie waŜy 
się go z niej zdejmować bez naszego rozkazu  
i  przyzwolenia.  Tym  nieodwołalnym  wyrokiem  stwierdzamy,  obwieszczamy  i  nakazujemy, 
etc., etc., etc.” 

ENRICO 

śe teŜ muszę tego słuchać! 

NADZORCA 

Co tam mówisz? 

ENRICO 

 

 

 

Och, nędzniku! 

Szczęście masz, Ŝe tkwię w łańcuchach, 
Bo inaczej... 

NADZORCA 

 

 

Dość, Enrico. 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

67 

 

Nie pomoŜe ci juŜ w niczym 
Przechwalanie się złowrogie; 
Jedno, co się teraz liczy, 
To byś się pojednał z Bogiem. 

ENRICO 

Śmiesz wygłaszać mi kazania, 
Odczytawszy wpierw sentencję?!  
Nie, zatłukę tego drania! 

NADZORCA 

Niech cię diabeł ma w opiece! 

Wychodzi. 

SCENA X  

ENRICO  

Zatem przyjdzie mi umierać, 
I to juŜ za dwie godziny! 
Co mi, głosie, powiesz teraz? 
Wszak to wszystko z twojej winy! 
Tyś to mi powiedział bowiem, 
śe gdy lochu nie porzucę, 
Będę Ŝyć! - To dzięki tobie 
Zginę, chociaŜ mogłem uciec!  

SCENA XI  

Wchodzi STRAśNIK II 

STRAśNIK II 

Dwóch ojczulków franciszkanów 
Czeka, by cię wyspowiadać. 

ENRICO 

Świetnie! - Wyrzuć stąd tych panów, 
Nie mam chęci z nimi gadać. 
Niech wracają do klasztoru,  
Chyba Ŝe się chcą przekonać, 
Jak smakują te okowy. 

STRAśNIK II 

ZwaŜ, Ŝe wnet ci przyjdzie skonać. 

ENRICO 

No to skonam bez spowiedzi. 
I w czym kłopot? - Nikt mej kary 
Za mnie w piekle nie odsiedzi! 

STRAśNIK II 

Gadasz całkiem jak poganin. 

ENRICO 

Dość juŜ! Jeśliś tutaj przyszedł, 
By mi wiercić dziurę w brzuchu, 
StrzeŜ się, Ŝebyś stąd nie wyszedł 
Ze śladami po łańcuchu! 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

68 

 

STRAśNIK II 

Lepiej wyjdę. 

Wychodzi. 

ENRICO 

 

 

 

Słusznie czynisz. 

SCENA XII  

ENRICO 

Jak rachunek zdać przed Bogiem 
Z Ŝycia, co dobiega kresu? 
Wyspowiadać się? - Nie mogę! 
Czuję, Ŝe to nie ma sensu! 
KtóŜ przypomni sobie teraz 
Grzechy niegdyś popełnione? 
Jak odtworzyć rejestr zniewag 
Bogu w Ŝyciu wyrządzonych?  
Nie, nie myślmy o tym więcej, 
Bóg jest wielki i łaskawy! 
Sławię Jego miłosierdzie, 
Wierząc, Ŝe mnie moŜe zbawić. 

SCENA XIII  

Wchodzi PEDRISCO. 

PEDRISCO 

ZwaŜ, Ŝe masz umrzeć i Ŝe zakonnicy 
Są juŜ zmęczeni tak długim czekaniem. 

ENRICO 

A kto im kaŜe czekać po próŜnicy? 

PEDRISCO 

Nie wierzysz w Boga? 

ENRICO 

 

 

 

Skończ juŜ z tym gadaniem, 

Bo - na Chrystusa! - jeśli się rozzłoszczę, 
To tak na tobie, Pedrisco, jak na nich, 
Wszystkie me krzywdy i zniewagi pomszczę! 
Czyście się na mnie uwzięli, szatani? 

PEDRISCO 

Ja myślę raczej, Ŝe ci, którzy z tobą 
Chcą jeszcze gadać, to święci anieli! 

ENRICO 

Przestań mnie draŜnić! Jeszcze jedno słowo, 
A cię kopniakiem wyrzucę z tej celi! 

PEDRISCO 

Dzięki, Ŝeś o mnie pomyślał tak czule. 

ENRICO 

Nie męcz mnie, odejdź. 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

69 

 

PEDRISCO 

 

 

 

Obawiam się wściekle, 

śe ty - podobnie jak pewien ojczulek - 
Robicie wszystko, by się znaleźć w piekle! 

Wychodzi. 

SCENA XIV  

ENRICO 

Głosie, coś w tej kazamacie 
Rozległ się na me nieszczęście, 
CzyŜby jakiś nieprzyjaciel 
Chciał się tobą na mnie zemścić? 
Czyś nie mówił, Ŝe ocalę 
śycie, jeśli tu zostanę? 
Czemu mnie oszukiwałeś? 
Karty przecieŜ juŜ rozdane! 
Ujawniłeś fałsz zdradziecki, 
Lecz i ja tchórzostwo spore: 
Miałem moŜność wszak ucieczki, 
Mogłem wrogów wywieść w pole! 
Ech, do diabła! Smętny cieniu, 
Ty, coś prawdę rzekł mi szczerze, 
Błagam, zjaw się znów w więzieniu, 
A tym razem ci uwierzę! 
Pójdę śmiało, gdzie mi kaŜesz, 
I tak Ŝycie me obronię!... 
Sza! Ktoś idzie korytarzem... 
Boję się, Ŝe to juŜ koniec!  

SCENA XV  

Wchodzą ANARETO i STRAśNIK II 

STRAśNIK II  

Pomów z nim - moŜe twych włosów siwizna 
Zdoła rozmiękczyć twardy serca granit. 

ANARETO 

Kochany synu! śal mi serce ściska, 
śe cię skutego widzę łańcuchami, 
Lecz jednocześnie radość we mnie rodzi 
Myśl, Ŝe za winy swe odpokutujesz. 
Szczęśliwy bowiem ten, kto stąd odchodzi, 
Zmazawszy winy, za które Ŝałuje! 
Kaźń, co cię czeka, równać się nie moŜe 
Z mękami, które chcesz ściągnąć na siebie; 
Dlatego, chłopcze, opuściłem łoŜe 
I tu, o kiju, przyszedłem do ciebie. 

ENRICO 

Mój ojcze! 

ANARETO 

Nie wiem, czy jeszcze się godzi, 
śebyś tak zwał mnie. - Ta surowość sroga 
Niech cię nie dziwi.  

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

70 

 

ENRICO 

 

 

 

I to mówi rodzic?! 

ANARETO 

Nie chcę mieć syna, co nie wierzy w Boga. 

ENRICO 

Co mówisz, ojcze?! 

ANARETO 

 

 

 

śe nie mam juŜ syna, 

Skoro mej wiary nie chcesz ze mną dzielić. 
Nic nas przy sobie od dzisiaj nie trzyma! 

ENRICO 

Nic nie rozumiem! 

ANARETO 

 

 

 

Więc muszę udzielić 

Ci reprymendy i w obliczu śmierci 
Zganić szalony twój sposób myślenia. 
Jak to? To mają cię dzisiaj uśmiercić, 
A ty nie robisz rachunku sumienia?! 
Zaprawdę, dobry z ciebie chrześcijanin, 
Skoro sam karę chcesz ściągnąć na siebie! 
A moŜe Boga chcesz w ten sposób zranić, 
Zemścić się na Tym, co króluje w niebie? 
Zrozum, Enrico, Ŝe zwlekając dłuŜej 
Piekła się tylko doczekasz, nic więcej! 
Tak mścić się moŜesz na skale lub górze: 
Bij w nie - lecz z tego tylko bolą ręce! 
Wierz mi, podobny jesteś człowiekowi, 
Co pluje w niebo, gdy nim gniew owłada, 
Myśląc, Ŝe na złość Panu Bogu zrobi - 
Ale to jemu ślina w oczy spada! 
Masz dzisiaj umrzeć, to postanowione, 
JuŜ się od tego nie zdołasz wykręcić: 
Wyznaj więc grzechy, bo te, odpuszczone, 
Przemienią w Ŝycie straszną chwilę śmierci. 
Jeśli mym synem pragniesz zwać się nadal, 
Błagam, Enrico, byś zrobił, co kaŜę; 
W przeciwnym razie, chociaŜ nad tym biadam, 
Z serca cię mego na zawsze wymaŜę! 

ENRICO 

Dobrze juŜ, dobrze, mój ojcze kochany: 
Wiedz, Ŝe - Bóg świadkiem! - bardziej mi doskwiera 
Ból tobie, ojcze, przeze mnie zadany, 
NiŜ to, Ŝe muszę za chwilę umierać. 
Zbłądziłem, ojcze, wyraźnie to czuję, 
Więc wyznam grzechy, a później z ochotą  
Wszystkim pokornie stopy ucałuję - 
Wystarczy przecieŜ, Ŝe ty prosisz o to! 

ANARETO 

W ten sposób znowu staniesz się mym synem. 

ENRICO 

Nigdy nie chciałem ci bólu zadawać. 

ANARETO 

A zatem chodźmy, byś wyznać mógł winę. 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

71 

 

ENRICO 

JakŜe mi cięŜko się z tobą rozstawać! 

ANARETO 

I ja nie umiem wytrzymać tej męki! 

ENRICO 

Och, moje oczy! Przeczyste zwierciadła, 
Niegdyś jarzące się blaskiem jutrzenki, 
A dziś złaknione odrobiny światła!... 

ANARETO 

Spieszmy się, synu! 

ENRICO 

 

 

 

Tak, pora umierać... 

GdzieŜ się podziała cała ma odwaga?!  

ANARETO 

Rozpacz mi rozum i zmysły odbiera! 

ENRICO 

Zaczekaj chwilę... 

ANARETO 

 

 

 

Panie BoŜe, błagam!... 

ENRICO 

Panie wieczny i łaskawy, 
Co w niebieskich swych pokojach 
Po gwiazd mlecznych stąpasz rojach, 
Racz wysłuchać mojej sprawy! 
Jam najgorszym jest ze stworzeń, 
Co zaznały słońca blasku: 
Więcej niŜ jest w morzu piasku 
Zniewag ci zadałem, BoŜe! 
Lecz Twa miłość niezrównana 
Większa jest niŜ podłość wszelka: 
Tyś to wszak na krzyŜa belkach 
Świat odkupił z win Adama! 
Błagam, Panie, zechciej sprawić, 
śebym się okazał godnym 
Jednej tylko krwi Twej kropli, 
Której dość, aby mnie zbawić! 
Ciebie błagam teŜ, Jutrzenko, 
Najpiękniejsza z wszystkich dziewic, 
Królująca wśród anielic, 
Któraś jest Pocieszycielką 
Wszystkich grzesznych na tym świecie, 
śebyś za mnie się modliła, 
śebyś za mną się wstawiła, 
Bo grzesznikiem jestem przecieŜ! 
Racz przypomnieć, cudna Pani, 
Jego Świętej Wysokości, 
śe na naszej ziemi gościł 
I niejedno przeŜył z nami! 
Racz przypomnieć Mu cierpienia, 
Jakie przeszedł, by niewinnym, 
Co cierpieli z winy innych, 
Dać moŜliwość ocalenia. 
Powiedz, Matko, Mu nareszcie, 
śe gdym zmądrzał odrobinę, 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

72 

 

Raczej tysiąc razy zginę, 
NiŜ obraŜę Go raz jeszcze! 

ANARETO 

Chodźmy, czas nagli. 

ENRICO 

 

 

 

Panie BoŜe, kończę 

Prosząc o litość! Nic dodać nie sposób. 

ANARETO 

śe coś takiego musi słyszeć ojciec! 

ENRICO 

Do siebie: 

Pojąłem wreszcie sekret tamtych głosów: 
Jeden szatana, drugi był anioła! 

ANARETO 

Idziemy, synku! 

ENRICO 

 

 

 

KtóŜ słysząc to wszystko 

Łzy w takiej chwili powstrzymać by zdołał?! 
Proszę cię, ojcze, byś był przy mnie blisko, 
Póki nie skonam. 

ANARETO 

 

 

 

Odwagi, mój chłopcze, 

Bóg cię wspomoŜe. 

ENRICO 

 

 

 

Trudno w to nie wierzyć, 

Skoro jest samym miłosierdziem, ojcze. 
Idę tam jednak, jak gdybym juŜ nie Ŝył! 

ANARETO 

Odwagi! 

ENRICO 

 

 

Ufam Bogu całkowicie, 

A zatem chodźmy tam, gdzie juŜ czekają 
Ci, którzy mają odebrać mi Ŝycie, 
Jakie ty, ojcze, przed laty mi dałeś.  

Wychodzą. 

SCENA XVI 

Las. PAULO. 

PAULO 

Mocno jakoś mnie utrudził 
Marsz przez dziką drzew gęstwinę; 
Zostawiłem z tyłu ludzi, 
Których cudzym kosztem Ŝywię. 
Chyba się nie oprę chęci, 
śeby tu odpocząć nieco: 
MoŜe wówczas z mej pamięci 
Wszystkie troski precz ulecą? 
Ty, strumyku, który płyniesz  
Wśród kamyków z cichym szmerem 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

73 

 

Ciesząc ptaki i rośliny, 
Obdarz takŜe mnie weselem. 
Twoim chłodnym, czystym nurtem, 
Twego głosu srebrzystością, 
Rozprosz moje myśli smutne, 
Napełń duszę mą radością. 
Wdzięczne ptaszki, co śpiewacie 
W sposób dla mnie niepojęty 
I beztrosko się krzątacie 
Wśród tymianku, trzcin i mięty, 
Proszę was, wytęŜcie dzióbki 
I wywodźcie słodkie trele: 
MoŜe znikną moje smutki, 
MoŜe tak się rozweselę? 
Na zielonym traw kobiercu, 
Obramionym przez wód tonie, 
Chciałbym dać wytchnienie sercu, 
Co przeczuwa smutny koniec. 

Układa się do snu. Wchodzi PASTUSZEK, niszcząc powoli wianek z kwiatów, który wił uprzednio.  

SCENA XVII  

PASTUSZEK 

Topolowe drzewa, 
Nieprzebyte knieje, 
Które Amaltea 
Przystraja w nadzieję; 
Szemrzące strumyki, 
Toczące tym lasem 
Drobniutkie kamyki 
I mięciutki piasek - 
Oto znów się zjawiam, 
Aby was przemierzyć, 
ChociaŜ się obawiam 
Nowych przykrych przeŜyć. 
Byłem tu pasterzem, 
Na brzegach tej rzeczki 
Pasałem wesoło 
Bialutkie owieczki. 
Białe jak śnieg runo 
Wśród zielonych zboczy 
Biło srebrną łuną 
Radującą oczy. 
Czujnie strzegłem stada, 
Więc mi zazdrościła 
Pastuszków gromada, 
Co w tym lesie Ŝyła. 
I Pan mój daleki 
Bardzo mnie miłował 
Za to, Ŝem owieczek 
Dobrze Mu pilnował, 
Bo gdy którąś z trzódki 
Zapragnął zobaczyć, 
Widział, jak czyściutkim 
Runem się odznacza! 
I wszystko szło dobrze, 
AŜ któregoś razu 
Najlepsza z mych owiec 
Przepadła bez śladu! 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

74 

 

Płaczę od tej pory 
I nie znam radości: 
Zmieniły się w gorycz 
Wszelkie przyjemności! 
Zamiast śpiewać w górach 
Słodkie kantyleny, 
Układam ponure 
Elegie i treny! 
Z miłości do mojej 
Owieczki kochanej 
Kwiaty i powoje 
Uplotłem w ten wianek. 
Lecz moja owieczka, 
Głupia i zbłąkana, 
Nie pragnie wianeczka 
Ani swego Pana! 
Skoro nie chce wrócić 
Tam, gdzie się ją kocha, 
Czas wianek wyrzucić, 
ChociaŜ nad tym szlocham!  

PAULO 

Co się stało, mój pasterzu? 
Gdyś poprzednio zaszedł w góry, 
TeŜ nie byłeś nazbyt wesół, 
Ale nie aŜ tak ponury! 

PASTUSZEK 

Ach, zbłąkana ma owieczko, 
IleŜ mnie i twemu Panu 
Sprawiasz bólu swą ucieczką! 

PAULO 

WciąŜ masz dla niej tej sam wianek? 

PASTUSZEK 

Owszem, lecz niemądra owca  
Nie chce za nic do mnie wrócić: 
Błąka się gdzieś po manowcach, 
Więc mam zamiar go wyrzucić. 

PAULO 

Czy to znaczy, mój kochany, 
śe ją przegnasz, gdy się zjawi? 

PASTUSZEK 

Jestem na nią zagniewany, 
Lecz mój Pan jest tak łaskawy, 
śe - jak mówi - gdyby nawet 
Owce, które były białe 
Rozłączając się ze stadem, 
Czarne doń wróciły całe, 
Powinienem bez urazy 
Znów otworzyć im ramiona 
I pieszczotą je obdarzyć. 

PAULO 

Skoro wolą jest patrona, 
Byś tak czynił - rób, co kaŜe. 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

75 

 

PASTUSZEK 

Ja na pewno go posłucham, 
Sęk w tym tylko, Ŝe na razie 
Owca jest na wszystko głucha! 
IleŜ się jej naszukałem 
Po tych górach i wądołach,  
IleŜ się tu nagwizdałem, 
Ilem za nią się nawołał! 
Nieprzebytą tę gęstwinę 
WzdłuŜ i wszerz Ŝem dla niej złaził, 
W kaŜdą dziurę i jaskinię 
Zaglądałem po sto razy; 
Ostre ciernie, twardy granit 
Poraniły moje stopy - 
Wszystko to, niestety, na nic! 
Nie wiem, co mam jeszcze zrobić! 

PAULO 

śal mi ciebie, dziecko moje, 
Lecz gdy owca znać cię nie chce, 
Radzę ci, zapomnij o niej 
I nie przejmuj się nią więcej! 

PASTUSZEK 

Pokryj, mój wianuszku, 
Znów kwiatami ziemię, 
Bo moja owieczka 
Nie jest warta ciebie. 
Zdziwię się szalenie, 
Jeśli brnąc tą drogą, 
Równie piękny wieniec 
Otrzyma od kogoś! 
śegnaj, ma dolino 
I góry kochane! - 
Czas smutną nowiną  
Podzielić się z Panem. 
Gdy Mu ją zaniosę 
(ChociaŜ wie juŜ wszystko), 
Zapłacze nad owcą, 
A nie nad swą krzywdą. 
Ze strachem i wstydem 
Powracam do Niego, 
Bo wiem, co usłyszę 
Od Pana mojego. 
Powie mi: „Pasterzu, 
To tak strzeŜesz owiec, 
Którem ci powierzył?!” 
I cóŜ Mu odpowiem? 
Nie ma odpowiedzi 
Na takie pytanie! - 
Za całą odpowiedź 
Niechaj płacz mój stanie. 

Wychodzi.  

SCENA XVIII  

PAULO 

DrŜę, jak gdyby ta opowieść 
Z mego Ŝycia była wzięta; 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

76 

 

Nie wiem, jak tłumaczyć sobie 
Słowa tego pacholęcia? 
Jakieś wielkie tajemnice 
Kryć się muszą w nich zapewne... 
Ale, cóŜ to znowu widzę?! 
Co za dziwny blask na niebie?! 

Słychać muzykę i widać dwa anioły, unoszące do nieba duszę ENRICA. 

Muzyki niebiańskiej tony 
Wielką radość wszystkim głoszą, 
A skrzydlate dwa anioły 
Czyjąś duszę stąd unoszą! 
O po stokroć szczęsna duszo, 
Trafisz dzisiaj do krainy, 
Gdzie twym mękom i katuszom 
Bóg połoŜy kres szczęśliwy! 

Wizja znika, PAULO mówi dalej: 

Dzikie kwiaty i owoce, 
Które szron na ziemi zŜera, 
Spójrzcie w górę, gdzie w powłoce 
Niebios droga się otwiera!... 
Przez przejrzystych mgieł zasłony, 
Przez chmur gęstych cięŜkie zwały 
Lecisz, duszo, w górne strony, 
By najwyŜszej zaznać chwały! 
Całą wieczność będziesz co dzień 
Szczęściem swym się cieszyć mogła: 
Biedny ów, co nie jest godzien 
Tego, czegoś ty jest godna! 

SCENA XIX  

Wchodzi GALVAN. 

GALVAN 

StrzeŜ się, Paulo! W te ostępy  
Wkrótce gości tłum zawita: 
Uzbrojeni są po zęby 
I przychodzą, by nas schwytać! 
Jeśli Ŝycie chcesz ocalić, 
Uciekajmy stąd czym prędzej! 

PAULO 

Idą po nas? 

GALVAN 

 

 

Tak, juŜ w dali 

Widać tych, co w pierwszym rzędzie 
Kroczą z bębnem i chorągwią. 
Tkwiąc tu dłuŜej choć przez chwilę, 
Zginiesz! 

PAULO 

 

 

Kto ich tutaj ściągnął? 

GALVAN 

Są to, jeśli się nie mylę, 
Chłopi z całej okolicy. 
Tyle krzywd im tu czynimy, 
śe się z nami chcą policzyć. 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

77 

 

PAULO 

My się więc policzmy z nimi! 

GALVAN 

CzyŜbyś chciał im stawić czoła? 

PAULO 

Nisko cenisz moje męstwo. 

GALVAN 

Nikt stąd Ŝywy ujść nie zdoła! 
Bić się z nimi to szaleństwo. 

PAULO 

Dla szlachcica tłum wieśniaków 
Nie jest Ŝadnym przeciwnikiem. 

GALVAN 

Słyszysz? Grają do ataku! 

PAULO 

Nie trwóŜ bitwy się wynikiem  
I zupełnie bądź spokojny: 
Nim zostałem pustelnikiem, 
Skosztowałem równieŜ wojny.  

SCENA XX 

Wchodzi SĘDZIA w otoczeniu zbrojnych wieśniaków. 

SĘDZIA  

Zapłacicie dziś za zbrodnie 
Popełnione na tej górze! 

PAULO 

Czuję w piersi gniewu ognie: 
Będę wam Enrikiem, tchórze! 

JEDEN Z WIEŚNIAKÓW 

Hej, poddajcie się, hultaje! 

GALVAN 

Co takiego?! Lepiej zginąć! 
(A najlepiej, jak się zdaje, 
W samą porę Ŝagle zwinąć!)  

GALVAN rzuca się do ucieczki, goni go wielu wieśniaków. PAULO podejmuje walkę z pozostałymi. Wszyscy opuszczają 

scenę. 

PAULO 

Zza kulis: 

CóŜ to znaczy?! Więc strzałami 
Mnie z daleka przeszywacie?! 
We dwudziestu, nędzne chamy, 
Na jednego się rzucacie?! 

SĘDZIA 

Zza kulis: 

Za nim! Zbiega w dół z tej góry! 

PAULO, cały pokrwawiony, stacza się z góry. 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

78 

 

PAULO 

O do diabła! Zdrowom dostał!... 
Jak psa zabić chcą mnie, gbury! 
Wstyd własnego mi tchórzostwa, 
Wracam więc i ich zabiję!... 
Nie, powrócić tam nie mogę... 
Niebo, które obraziłem, 
Mści się na mnie tym sposobem!  

SCENA XXI  

Wchodzi PEDRISCO. 

PEDRISCO  

Nie dostrzegając umierającego PAULA: 

PoniewaŜ w sądzie mi nie dowiedziono 
W zbrodniach Enrica Ŝadnego udziału, 
Po tym jak jego publicznie stracono, 
Mnie wyrzucono na bruk z kryminału. 
CóŜ było robić? Wróciłem do lasu, 
Lecz nie pojmuję, co się tutaj dzieje?! 
Puszcza i góry aŜ drŜą od hałasu, 
Zbrojni wieśniacy przebiegają knieję, 
Fineo ranny, a Celio i Fabio 
Gdzieś uciekają!...Co widzę?! Nieszczęście! 
CzyŜby to leŜał?!...Tak, to dzielny Paulo! 

PAULO 

Wracacie, łotry? Nie umarłem jeszcze!  
śyję i szpadę nadal w ręku ściskam,  
Choć tracę oddech, bo śmierć jest juŜ blisko!... 

PEDRISCO 

To ja, Pedrisco. 

PAULO 

 

 

NiechŜe cię uściskam! 

PEDRISCO 

Co z tobą, Paulo?! 

PAULO 

 

 

 

Umieram, Pedrisco. 

To przez tych łotrów!...Ale śpiesz się, synku: 
Mów, co z Enrikiem, zanim zgon nastąpi! 

PEDRISCO 

Jest w Neapolu: wisi tam na rynku. 

PAULO 

A więc - jest w piekle! KtóŜ by o tym wątpił? 

PEDRISCO 

SkądŜe! Enrico zmarł jak chrześcijanin: 
Przyjął komunię, wyznawszy wpierw grzechy, 
Po czym, ściskając krucyfiks drewniany, 
Wlepiał weń oczy, szukając pociechy!  
Z tak rzewnym płaczem błagał Pana Boga, 
O zmiłowanie i win odpuszczenie, 
śe wszystkich podziw ogarniał i trwoga; 
A gdy ostatnie wydał wreszcie tchnienie, 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

79 

 

Boskiej melodii rozległy się tony 
I - jakby cud ten był jeszcze zbyt mały! - 
Dwa się zjawiły skrzydlate anioły, 
Co jego duszę do nieba zabrały! 

PAULO 

Duszę Enrica?! Najgorszego z ludzi, 
Jaki ten padół swym Ŝyciem splugawił?! 

PEDRISCO 

Nie wiem, co w tobie taką zgrozę budzi, 
Skoro wiadomo, Ŝe Bóg jest łaskawy? 

PAULO 

O nie, Pedrisco, to jakaś pomyłka: 
To nie Enrica musiała być dusza! 

PEDRISCO 

Najświętszy BoŜe, skrusz tego grzesznika! 

PAULO 

Umieram, bracie. 

PEDRISCO 

 

 

 

Stój, do paralusza! 

Zrozum: Enrico juŜ się cieszy Panem, 
Proś i ty Boga, by tobie darował! 

PAULO 

Jak ma darować grzechy niesłychane 
Komuś, kto w Ŝyciu Go tak postponował?! 

PEDRISCO 

CzemuŜ w to wątpisz? A czy nie wybaczył 
Win Enricowi? 

PAULO 

 

 

 

Bóg jest miłościwy... 

PEDRISCO 

Nareszcie, Paulo! 

PAULO 

 

 

 

...co jednak nie znaczy, 

By miał przebaczać aŜ tak niegodziwym. 
Umieram, bracie, pójdźŜe w me ramiona! 

PEDRISCO 

Błagam cię, Paulo, pomyśl o swej duszy! 

PAULO 

Pan Bóg dotrzyma danego mi słowa: 
Jak zbawił jego - i mnie zbawić musi. 

Umiera 

PEDRISCO 

Od ran, którymi miał ciało upstrzone, 
Skonał, biedaczek! - Niech to wszyscy diabli! 
Losy ich obu zostały zmienione: 
Enrico, który niewiele był warty, 
Został zbawiony, a ten niedowiarek 
Poszedł do piekła, chociaŜ tak mnie głodził! 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

80 

 

Muszę tym wierzbom ściąć gałązek parę, 
By okryć zwłoki...Ojej, ktoś nadchodzi!  

SCENA XXII  

Wchodzi SĘDZIA i WIEŚNIACY 

SĘDZIA 

Jeśli herszt się wymknął, na nic nasza praca! 

JEDEN Z WIEŚNIAKÓW 

Widziałem go, panie, jak ze skał się staczał, 
Przeszyty strzałami. 

SĘDZIA 

 

 

 

Jest tu jakiś człowiek: 

Łapcie go! 

PEDRISCO 

na stronie 

 

 

Tym razem, Pedrisco, po tobie! 

INNY WIEŚNIAK 

Wskazując schwytanego GALVANA 

To jest kompan Paula, był w zbrodniach wspólnikiem. 

GALVAN 

ŁŜesz, chamie! SłuŜyłem tylko pod Enrikiem. 

PEDRISCO 

Tak jak ja. 

Na stronie, do GALVANA 

 

 

Galvanie, nie zdradź mnie, broń BoŜe! 

SĘDZIA 

Do GALVANA 

Jeśli nam dowódcę odnaleźć pomoŜesz, 
Daruję ci wolność. Mów! 

PEDRISCO 

 

 

 

 

To wszystko na nic, 

On zginął. 

SĘDZIA 

 

 

Nie Ŝyje?! 

PEDRISCO 

 

 

 

 

Skłutego strzałami 

Tutaj go znalazłem, gdy juŜ dogorywał. 

SĘDZIA 

GdzieŜ się zatem podział? 

PEDRISCO 

 

 

 

 

Oto, gdzie przebywa. 

Odsłania gałęzie, widać PAULA spowitego płomieniami. 

CóŜ za straszny widok! 

PAULO 

 

 

 

 

Jeśli mnie szukacie, 

Ostatnią okazję, by mnie widzieć, macie! 
Trawią mnie płomienie, oplątują Ŝmije, 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

81 

 

Lecz za moje męki nikogo nie winię, 
Bo sam jestem winien, Ŝe mnie ogień trawi! 
Sam prosiłem Boga, Ŝeby mi wyjawił, 
Gdzie pójdę po śmierci: do piekła czy nieba?  
śem Go tym zniewaŜył, dodawać nie trzeba. 
Świadkiem tej zniewagi był dusz nieprzyjaciel: 
To on mnie popychał ciągle ku zatracie! 
Przybrał kształt anioła, by mnie łatwiej zwodzić - 
Choć, gdybym był mądry, nie mógł mi zaszkodzić. 
Ja jednak zwątpiłem w miłosierdzie BoŜe, 
ToteŜ dziś Trybunał, co mnie sądził, orzekł, 
śe muszę się udać w piekielne otchłanie, 
Gdzie przez całą wieczność cierpieć nie przestanę! 
Niech będą po stokroć przeklęci rodzice, 
Którzy mnie przed laty obdarzyli Ŝyciem; 
Ja teŜ niechaj będę na wieki przeklęty 
Za to, Ŝem niewiarę straszną był dotknięty! 

Zapada się pod ziemię, z której buchają płomienie. 

SĘDZIA 

Stoimy przed wielką BoŜą tajemnicą! 

GALVAN 

Nieszczęsny ten Paulo! 

PEDRISCO 

 

 

 

 

I szczęsny Enrico, 

Który juŜ się cieszy majestatem Boskim! 

SĘDZIA 

Chcąc, byście z tej lekcji wyciągnęli wnioski, 
Nie będę was karać i wolność wam daję. 

PEDRISCO 

Niech Bóg cię nagrodzi! Braciszku Galvanie, 
Skorośmy się sianem zdołali wykręcić, 
Co chcesz odtąd robić? 

GALVAN 

 

 

 

 

Pragnę zostać świętym. 

PEDRISCO 

Przyznam, Ŝe wymagasz nielichego trudu, 
Chcąc, abym uwierzył, Ŝe dokonasz cudu! 

GALVAN 

Wszystko w ręku Boga. 

PEDRISCO 

 

 

 

 

Masz rację, Galvanie. 

Niech więc ta historia przestrogą się stanie 
Dla tych, którzy takŜe nie ufają Bogu. 

SĘDZIA 

Chodźmy opowiedzieć o niej w Neapolu. 

PEDRISCO 

A gdyby się komuś wydała fałszywa 
Ta nasza historia bez reszty prawdziwa, 
Niech u Bellarmina, jeśli jest ciekawy, 
Poszuka szczegółów tej niezwykłej sprawy, 
Lub niech zajrzy sobie do śywotów świętych
Gdzie bez trudu znajdzie stosowne ustępy. 

background image

Tirso de Molina

 

 

P

OTĘPIONY ZA NIEWIARĘ

 

82 

 

Po tych wyjaśnieniach zakończyć się waŜę 
Rzecz o Zamienionej nagrodzie i karze, 
Czyli Największego Niedowiarka w Świecie. 
Oby Niebo miało was wszystkich w opiece! 

KONIEC