background image

SPIS TREŚCI 

CZĘŚĆ I 
Pojęcie i przedmiot dydaktyki  

Rozdział I. DYDAKTYKA JAKO NAUKA 

1. Etymologia, geneza i znaczenie nazwy „dydaktyka"  
2. Dydaktyka ogólna a dydaktyki szczegółowe  
3. Przedmiot i zadania dydaktyki 
4. Inne ujęcia  
Sprawdzian 1 
 
Rozdział II. PODSTAWOWE POJĘCIA 
1. Uczenie się  
2. Nauczanie  
3. Kształcenie  
4. Wychowanie  
Sprawdzian 2 
 
Rozdział III. METODY BADAŃ  
1. Obserwacja  
2. Eksperyment  
3. Testy 
4. Wywiad i ankieta  
5. Analiza dokumentów pedagogicznych  
6. Opracowanie wyników badań  
Sprawdzian 3  
 
Rozdział IV. SYSTEMY DYDAKTYCZNE  
l. Dydaktyka herbartowska (tradycyjna) 
2. Dydaktyka deweyowska (progresywistyczna) 
3. Dydaktyka współczesna 
4. Próby modyfikacji dydaktyki współczesnej 
Klubu Rzymskiego koncepcja dydaktyki innowacyjnej  
Blooma koncepcja dydaktyki sprawczej (instrumentalnej) 
Sprawdzian 4 
 

CZĘŚĆ 

II 

proces kształcenia  

Rozdział V. CELE KSZTAŁCENIA 

1. Cele wychowania  
2. Cele kształcenia ogólnego  
3. Treść i zakres kształcenia ogólnego  
4. Cele kształcenia zawodowego  
5. Próby konkretyzacji celów kształcenia  
6. Związek celów kształcenia z celami wychowania  
Sprawdzian 5 
 
Rozdział VI. TREŚĆ KSZTAŁCENIA 
1. Wymagania społeczne, zawodowe i kulturowe 
2. Wymagania naukowe 

background image

3. Pedagogiczne teorie doboru treści kształcenia  
Materializm dydaktyczny (encyklopedyzm) 
Formalizm dydaktyczny 
Utylitaryzm dydaktyczny 
Teoria problemowo-kompleksowa 
Strukturalizm 
Egzemplaryzm 
Materializm funkcjonalny 
Teoria programowania dydaktycznego 
4. Plany i programy nauczania  
5. Podręczniki szkolne 
Sprawdzian 6 
 
Rozdział VII. ISTOTA PROCESU KSZTAŁCENIA 
1. Geneza i rozwój nowoczesnego modelu kształcenia 
2. Cechy nowoczesnego modelu kształcenia 
3. Ogniwa procesu nauczania - uczenia się 
Ogniwa procesu nauczania - uczenia się w podającym toku pracy dydaktycznej 
Ogniwa procesu nauczania - uczenia się w poszukującym toku pracy dydaktycznej 
Współczesne próby popularyzacji poszukującego toku pracy dydaktycznej 
4. Funkcje wychowawcze kształcenia  
Sprawdzian 7  
 
Rozdział VIII. ZASADY NAUCZANIA 
1. Pojęcie zasad nauczania 
2. Geneza zasad nauczania 
3. Zasada poglądowości 
4. Zasada przystępności w nauczaniu 
5. Zasada świadomego i aktywnego udziału uczniów w procesie nauczania - uczenia się 
6. Zasada systematyczności 
7. Zasada trwałości wiedzy uczniów 
8. Zasada operatywności wiedzy uczniów 
9. Zasada wiązania teorii z praktyką  
Sprawdzian. 8  
 
Rozdział IX. METODY NAUCZANIA 
1. Rys historyczny 
2. Klasyfikacja metod nauczania 
3. Metody oparte na obserwacji (oglądowe) 
4. Metody oparte na słowie (werbalne) 
5. Metody oparte na działalności praktycznej uczniów 
6. Metody gier dydaktycznych 
7. Metody nauczania a główne rodzaje zadań dydaktycznych 
8. Kryteria doboru metod nauczania 
Sprawdzian 9 
 
Rozdziale FORMY ORGANIZACYJNE 
1. Kryteria podziału organizacyjnych form nauczania 
2. Nauczanie jednostkowe 
3. Nauczanie zbiorowe 
4. Próby modernizacji systemu klasowo-lekcyjnego 
Zdolności uczniów 

background image

Treść nauczania. 
Tempo pracy uczniów 
Nauczanie grupowe  
Modele dydaktyczne 
5. Lekcja, jej struktura i typy  
6. Zajęcia pozaszkolne 
Sprawdzian 10 
 
Rozdział XI. ŚRODKI KSZTAŁCENIA 
1. Pojęcie i funkcje środków kształcenia 
2. Podział środków kształcenia 
3. Środki wzrokowe 
4. Środki słuchowe 
5. Środki wzrokowo-słuchowe 
6. Środki wzrokowo-słuchowe a maszyny dydaktyczne 
7. Uwagi metodyczne 
8. Środki masowej komunikacji w pracy dydaktycznej 
Sprawdzian 11 
 
Rozdział XII. PLANOWANIE PRACY DYDAKTYCZNEJ 
1. Rodzaje planowania dydaktycznego 
2. Metody planowania dydaktycznego 
3. Kontrola i ocena realizacji planów dydaktycznych  
Sprawdzian. 12 
 

CZĘŚĆ 

III 

Składniki procesu kształcenia 

Rozdział XIIl. UCZEŃ 
1. Psychologiczne podstawy kształcenia 
2. Stadia rozwoju psychofizycznego a proces kształcenia  
3. Uczeń jako osoba podejmująca decyzje  
Sprawdzian 13 
Rozdział XIV. NAUCZYCIEL 
1. Kwalifikacje zawodowe 
2. Zadania dydaktyczno-wychowawcze 
3. Tendencje rozwojowe edukacji a kształcenie nauczycieli 
4. Nauczyciel w świetle raportów Unii Europejskiej 
5. Kierunki przebudowy kształcenia nauczycieli w Unii Europejskiej 
Sprawdzian 14 
Rozdział XV. KANON KSZTAŁCENIA OGÓLNEGO W PERSPEKTYWIE XXI WIEKU 
1. Cele kształcenia i wychowania 
2. Problem treści kształcenia 
3. Metody, środki i formy organizacyjne kształcenia 
4. Struktura szkolnictwa 
Sprawdzian 15 
Rozdział XVI SZKOŁA 
1. Geneza i znaczenie nazwy „szkoła" 
2. Rozwój szkoły 
3. Krytyka szkoły 
4. Krytyka krytyki 
5. Główne koncepcje przebudowy szkoły 
6. Szkoła przyszłości 

background image

Sprawdzian 

CZĘŚĆ IV 
Dydaktyczne problemy współczesności  

Rozdział XVII. NIEPOWODZENIA SZKOLNE 
1. Przyczyny 
Przyczyny społeczno-ekonomiczne 
Przyczyny biopsychiczne 
Przyczyny dydaktyczne 
2. Dydaktyczne środki przeciwdziałania niepowodzeniom szkolnym  
Profilaktyka pedagogiczna 
Diagnoza pedagogiczna 
Terapia pedagogiczna 
Sprawdzian 17  
Rozdział XVIII. NAUCZANIE PROGRAMOWANE 
1. Geneza 
2. Zasady i rodzaje nauczania programowanego  
Program liniowy 
Program rozgałęziony 
Program mieszany 
3. Środki służące do ekspozycji programu 
4. Ogólna ocena nauczania programowanego 
5. Próba prognozy 
6. Komputeryzacja nauczania 
Sprawdzian 18 
Rozdział XIX. EDUKACYJNY BILANS XX WIEKU 
Sprawdzian 19 
 
 
 
Część I 

POJĘCIE   I   PRZEDMIOT   DYDAKTYKI 

W tej części podręcznika, zgodnie z jej tytułem, przedmiotem uwagi są podstawowe dla dydaktyki 
ogólnej  pojęcia,  a  także  główne  systemy  dydaktyczne,  tzn.  system  dydaktyki  tradycyjnej, 
progresywistycznej i współczesnej. W związku z tym materiał ten stanowi teoretyczną podstawę, na 
której  wznosi  się  dydaktyka.  Jej  charakterystyce  poświęcone  zostały  dalsze  stronice  tej  części 
podręcznika. 
ROZDZIAŁ I 

DYDAKTYKA JAKO NAUKA 

W  działalności  człowieka  nauczanie  -  uczenie  się  zawsze  odgrywało  niezmiernie  istotną  rolę. 

Działo  się  tak  zarówno  wtedy,  kiedy  miało  ono  charakter  okolicznościowy  i  intuicyjny, 
sprowadzając  się  głównie  do  przygodnego  udzielania  informacji  i  operowania  pokazem,  jak  l 
później, gdy przekształcono je w zamierzony, systematyczny i planowany proces oraz powołano do 
ż

ycia  szkoły.  Przez  długie  jednak  wieki  nie  czyniono  nauczania  -  uczenia  się  przedmiotem 

teoretycznych analiz i studiów, w związku z czym nie miało ono swojej teorii. Dopiero wiek XVII 
przyniósł  w  tej  dziedzinie  daleko  idące  zmiany,  wtedy  to  bowiem  pojawiła  się  osobna  nazwa  dla 
określenia  teorii  nauczania  -  uczenia  się  oraz  zostały  zbudowane  zręby  pierwszego  w  dziejach, 

background image

naukowo uzasadnionego systemu działalności dydaktycznej. 

l. Etymologia, geneza i znaczenie nazwy „dydaktyka" 

Nazwa  dydaktyka  pochodzi  z  języka  greckiego,  w  którym  didaktikós  znaczy  „pouczający"  ,  a 

ć

Udosko  -  „uczę".  Po  raz  pierwszy  użyto  jej  w  1613  roku  w  Niemczech.  W  tym  właśnie  roku 

Krzysztof  Helwig  i  Joachim  Jung,  analizując  działalność  znanego  językoznawcy  i  rzecznika 
nauczania  w  języku  ojczystym,  Wolfganga  Ratkego  (1571-1635),  opracowali  „Krótkie 
sprawozdanie  z  dydaktyki,  czyli  sztuki  nauczania  Ratychiusza".  Z  cytowanego  tytułu  wynika,  że 
autorzy ci uważali dydaktykę za sztukę nauczania, a więc swego rodzaju umiejętność praktyczną. 

W  podobny  sposób  rozumiał  omawianą  nazwę  Jan  Amos  Komeński  (1592-1670),  autor 

opublikowanego  w  1657  roku  dzieła  pt.  „Wielka  dydaktyka  przedstawiająca  uniwersalną  sztukę 
nauczania  wszystkich  wszystkiego".  Sądził  on  jednak  -  w  czym  przypominał  Ratkego  -  że 
dydaktyka stanowi 

sztukę  nie  tylko  samego  nauczania,  lecz  także  wychowania,  które  traktował  jako  niezbędny 
warunek „urabiania obyczajów w kierunku wszechstronnej moralności" (Komeński). 

Taki  sposób  rozumienia  dydaktyki  przetrwał  do  początku  XIX  stulecia,  kiedy  to  Jan  Fryderyk 

Herbart  (1776-1841),  wybitny  pedagog  i  filozof  niemiecki,  opracował  teoretyczne  podstawy 
dydaktyki,  czyniąc  z  niej  spoistą  wewnętrznie  i  niesprzeczną  teorię  nauczania  wychowującego, 
podporządkowaną pedagogice. Równocześnie, ze względu na znaczenie, jakie Herbart, a zwłaszcza 
jego  zwolennicy  (zwani  herbartystami),  przywiązywali  do  procesu  przyswajania  sobie  przez 
uczniów  treści  przekazywanych  im  w  czasie  lekcji,  zasadnicze  zadanie  dydaktyki  miała  stanowić 
analiza  czynności  wykonywanych  w  szkole  przez  nauczyciela,  polegających  głównie  na 
zaznajamianiu dzieci i młodzieży z nowym materiałem nauczania. 

Takie ujęcie przedmiotu i zadań dydaktyki nie odpowiadało z kolei rzecznikom różnych odmian 

tzw. nowego wychowania, którzy rozwinęli ożywioną działalność pedagogiczną na przełomie XIX i 
XX w. Czołowi przedstawiciele tego prądu pedagogicznego, m.in. Amerykanin John Dewey (1859-
1952),  przyznawali  uczniom  bardziej  aktywną  niż  herbartyści  rolę  w  procesie  nauczania.  W 
związku z  tym  odrzucali  oni  herbartowską  koncepcję  „przekazywania  wiedzy",  apelującą  głównie 
do pamięci uczniów, wysuwając zamiast niej postulat kształcenia l rozwijania różnorakich operacji 
intelektualnych oraz umiejętności praktycznego działania. Koncepcje te wywarły oczywisty wpływ 
na sposób rozumienia zarówno przedmiotu, jak i zadań dydaktyki, którą zaczęto utożsamiać nie tyle 
z  teorią  nauczania,  co  raczej  z teorią  uczenia  się.  Jako  główne  zadanie  tak  pojmowanej  dydaktyki 
przyjęto  -  odmiennie  niż  Herbart  i  jego  zwolennicy  -  analizę  czynności  wykonywanych  w  szkole 
przez uczniów, a nie przez nauczyciela. Sądzono bowiem, że nauczanie jest funkcją uczenia się, a 
czynności  nauczyciela  powinny  być  determinowane  przez  czynności  poznawcze  uczniów,  nie  zaś 
odwrotnie. 

Dzisiaj  natomiast  nie  przeciwstawia  się  tych  dwóch  rodzajów  czynności  ani  nie 

podporządkowuje  ich  sobie.  To  stanowisko  znajduje  uzasadnienie  w  licznych  opracowaniach 
teoretycznych  oraz  w  praktyce.  Wynika  z  nich,  że  nauczanie  wiąże  się  ściśle  z  uczeniem  się, 
tworząc  zintegrowaną  całość,  ściślej  -  proces  nauczania-uczenia  się.  Do  rzędu  czynników 
zespalających  należy  przy  tym  nie  tylko  wspólny  cel,  który  ma  być  osiągnięty  w  toku  realizacji 
owego procesu, lecz także stosowane w nim metody, formy organizacyjne oraz środki. 

Dydaktykę  traktuje  się  obecnie  jako  naukę  o  nauczaniu  i  uczeniu  się,  a  więc  jako  system 

poprawnie  uzasadnionych  twierdzeń  i  hipotez  dotyczących  procesu,  zależności  i  prawidłowości* 
nauczania - uczenia się 

*  Prawidłowości  są  obiektywnymi  l  stale  powtarzającymi  się  związkami  lub  relacjami  cech  i 
zdarzeń  (stanów,  rzeczy,  zjawisk  i  procesów),  zachodzących  w  rzeczywistości  przyrodniczej, 
społeczne)  lub  psychicznej.  Mogą  one  mieć  charakter  bądź  deterministyczny,  bądź  statystyczny 
(stochastyczny).  W  pierwszym  wypadku  odnoszą  się  do  stałego,  bezwyjątkowego  następstwa  lub 
współwystępowania  danych  składników  rzeczywistości,  w  drugim  zaś  owo  następstwo  lub 

background image

współwystępowanie  zachodzi  tylko  przy  masowym  powtarzaniu  się  stanów  rzeczy,  zjawisk, 
wydarzeń  lub  procesów,  gdy  -  w  myśl  prawa  wielkich  liczb  -  kompensują  się  skutki  związków 
przypadkowych, ubocznych, a decydujące znaczenie mają związki Istotne, stale się powtarzające. 

 

oraz  sposobów  kształtowania  tego  procesu  przez  człowieka.  Dydaktyka  jako  nauka  dostarcza 
wiedzy  o  stanie  rzeczy  istniejącym  w  obrębie  przedmiotu  jej  badań,  analizuje  zależności 
warunkujące  przebieg  i  wyniki  nauczania  -  uczenia  się  oraz  formułuje  na  tej  podstawie  odpo-
wiednie  prawidłowości,  a  ponadto  wskazuje  metody,  formy  organizacyjne  i  środki  pomocne  w 
wywoływaniu  zamierzonych  zmian  u  uczniów.  Dzięki  temu  spełnia  ona  funkcję  zarówno 
teoretyczną,  głównie  o  charakterze  diagnostycznym  i  prognostycznym,  jak  i  praktyczną,  instru-
mentalną.  W  tym  rozumieniu  dydaktyka  jest  Jedną  z  nauk  pedagogicznych,  które  zajmują  się 
wychowaniem,  tzn.  zamierzonymi  i  świadomie  podejmowanymi  czynnościami  mającymi  na  celu 
ukształtowanie  osobowości  wychowanka  według  społecznie  akceptowanego  wzoru,  czyli  ideału 
wychowawczego. 

To określenie dydaktyki przyjmujemy za punkt wyjścia do dalszych rozważań, w toku których 

zostanie ono uzupełnione o nowe elementy i skonkretyzowane. 

2. Dydaktyka ogólna a dydaktyki szczegółowe 

Dydaktyka  jako  nauka  o  nauczaniu  i  uczeniu  się  obejmuje  swoimi  badaniami  wszystkie 

przedmioty  i  szczeble  pracy  szkolnej.  Dlatego  nazywamy  ją  dydaktyką  ogólną  lub  ogólną  teorią 
nauczania i uczenia się. Na ów ogólny charakter dydaktyki zwracał już uwagę Jan Amos Komeński, 
czemu  dał  wyraz  w  tytule  swojego  dzieła  wydanego  w  1657  roku,  określając  dydaktykę  jako 
„uniwersalną  sztukę  nauczania".  Niekiedy  można  się  również  spotkać  z  poglądem,  że  dydaktyka 
ogólna, ujmowana jako ogólna teoria nauczania-uczenia się, nie ma racji bytu, ponieważ nie istnieje 
nauczanie czy uczenie się w ogóle, lecz tylko nauczanie i uczenie się takiego lub innego przedmiotu 
(Geissier). 

Nie  jest  to  pogląd  słuszny.  Chociaż  bowiem  nauczanie  -  uczenie  się,  zwłaszcza  realizowane  w 
szkole,  jest  zróżnicowane  na  przedmioty,  to  jednak  bez  względu  na  to,  o  jaki  przedmiot  chodzi, 
zawsze  jest  podporządkowane  określonym  celom,  zawiera  mniej  lub  bardziej  adekwatną  do  tych 
celów  treść,  a  także  jest  realizowane  za  pomocą  takich  lub  Innych  metod,  form  organizacyjnych  i 
ś

rodków. Dydaktyka ogólna analizuje te składniki w sposób „ponadprzedmiotowy", formułując na 

tej podstawie określone zasady l reguły nauczania - uczenia się, np. zasadę aktywizowania uczniów 
podczas  zajęć  lekcyjnych  na  lekcjach  różnych  przedmiotów.  Dydaktyki  szczegółowe  postępują 
wprawdzie  podobnie,  ale  zakres  formułowania  przez  nie  zasad  i  reguł  nauczania-uczenia  się  jest 
znacznie węższy, bo ogranicza się - z wyjątkiem metodyki nauczania początkowego oraz metodyki 
studiów wyższych określonego typu - do jednego tylko przedmiotu. Tak więc, żeby pozostać przy 
wzmiankowanej  wyżej  zasadzie  aktywizowania  uczniów  na  lekcji,  inne  reguły  postępowania 
dydaktycznego -jako pochodne tej zasady - formułuje dydaktyka szczegółowa historii, a zgoła inne 
metodyka fizyki czy zajęć praktyczno-technicznych. 

 
Niezależnie  od  tak  usytuowanych  dydaktyk  szczegółowych,  dzięki  którym  nauczyciele  mogą 

skutecznie kształcić powierzonych ich pieczy uczniów, wyróżnia się także dydaktykę naukową oraz 
dydaktykę  szkoły  wyższej.  Pierwsza  umożliwia  porozumiewanie  się  pracowników  nauki  między 
sobą, a druga ułatwia tym pracownikom kontakt ze studentami (Gelssier). 

Oprócz  dydaktyki  ogólnej  istnieją  również  dydaktyki  szczegółowe,  czyli  tzw.  metodyki 

nauczania poszczególnych przedmiotów. Są one teoriami nauczania l uczenia się takich lub Innych 
przedmiotów na określonych szczeblach nauczania. Przykładowo: dydaktyka (metodyka nauczania) 
matematyki  jest  teorią  nauczania  i  uczenia  się  tego  właśnie  przedmiotu,  przy  czym  może  ona  się 
odnosić do nauczania matematyki w szkole podstawowej, średniej lub wyższej. Podobnie metodyki 

background image

nauczania (dydaktyki szczegółowe) biologii, geografii, języka polskiego ltp„ są teoriami nauczania 
i uczenia się tych przedmiotów w zakresie różnych szczebli nauki szkolnej. 

Jedynie metodyka nauczania początkowego wywodzi swą nazwę nie od przedmiotu szkolnego, 

lecz  od  szczebla  pracy  dydaktycznej,  tzn.  klas  I-III  szkoły  podstawowej  w  naszym  systemie 
szkolnym  oraz  w  niektórych  systemach  zagranicznych.  Składa  się  ona  z  dydaktyk  różnych 
przedmiotów  realizowanych  na  szczeblu  nauczania  początkowego,  takich  jak:  język  polski, 
matematyka, wiadomości o przyrodzie, geografia, wychowanie plastyczne, wychowanie muzyczne, 
zajęcia  praktyczno-techniczne  i  wychowanie  fizyczne.  Podobnie  przedmiotem  badań  dydaktyki 
szkoły wyższej jest nauczanie i uczenie się (studiowanie) w różnego rodzaju szkołach wyższych. 

Dydaktyka ogólna jest ściśle powiązana ze wszystkimi metodykami nauczania, z jednej bowiem 

strony opiera się na wynikach badań prowadzonych przez przedstawicieli dydaktyk szczegółowych, 
z drugiej zaś formułuje uogólnienia, które są podstawą teoretyczną wszystkich metodyk. 

3. Przedmiot l zadania dydaktyki 

Czynności  nauczania  -  uczenia  się  mogą  przebiegać  w  sposób  systematyczny  i  być 

zamierzone, a mogą też mieć charakter przypadkowy, okazjonalny. Dydaktyka ogólna bada przede 
wszystkim nauczanie - uczenie się systematyczne i zamierzone, organizowane planowo zarówno w 
szkole,  jak  i  poza  jej  murami.  Nauczanie  -  uczenie  się  może  stanowić  integralną  część  pracy 
dydaktycznej  zinstytucjonalizowanej,  realizowanej  w  szkołach,  na  różnego  rodzaju  kursach  itp. 
Może też być związane w określony sposób z pracą szkolną, jak np. zajęcia domowe uczniów, bądź 
przybierać formę świadomego, mniej lub bardziej systematycznego samokształcenia. Wprawdzie w 
procesie samokształcenia nauczyciel nie kieruje bezpośrednio pracą ucznia, czyni to jednak często 
pośrednio,  np.  jako  autor  podręcznika  lub  prelegent  wygłaszający  pogadankę  radiową  czy 
telewizyjną.  Z  tego  powodu  samokształcenie  jest  również  jednym  z  elementów  przedmiotu  badań 
dydaktyki. 

Sumując, możemy powiedzieć, że dydaktyka ogólna zajmuje się analizą wszelkiego uczenia się 

i  nauczania,  organizowanego  w  sposób  świadomy,  systematyczny  i  planowy,  inaczej  -  analizą 
wszystkich czynności składających się na proces nauczania - uczenia się. Przez proces rozumiemy 
tutaj zbiór powiązanych ze sobą czynności uczniów i nauczyciela, warunkujących się wzajemnie i 
podporządkowanych realizacji wspólnego celu. Jakim Jest wywołanie u dzieci, młodzieży lub osób 
dorosłych pewnych zamierzonych i względnie trwałych zmian. Ponieważ jednak czynności ucznia i 
nauczyciela  zawsze  przebiegają  w  określonych  warunkach  oraz  są  nastawione  na  uzyskanie 
założonych wcześniej  rezultatów, przeto - mówiąc ściślej - przedmiotem badań dydaktyki ogólnej 
jest  nie  tylko  sam  proces  nauczania  -  uczenia  się,  lecz  również  warunki  niezbędne  do  jego 
wystąpienia  (treść,  organizacja,  środki  itp.),  a  także  różnorakie,  względnie  trwale  wyniki  i  skutki 
tych czynności. 

Po  tych  wyjaśnieniach  możemy  przyjąć,  że  przedmiotem  badań  dydaktyki  ogólnej  jest  proces 

nauczania - uczenia się łącznie z czynnikami, które go wywołują, warunkami, w jakich przebiega, a 
także rezultatami, do których prowadzi. 

Analizą  tak  rozumianego  procesu  nauczania  -  uczenia  się  zajmują  się  również  dydaktyki 

szczegółowe, przy czym każda z nich - z wyjątkiem metodyki nauczania początkowego i dydaktyki 
szkoły  wyższej  -  obejmuje  jeden  tylko  przedmiot  nauki  szkolnej  l  pozaszkolnej,  w  tym  także  sa-
mokształcenie. 

Wiadomo, że w toku realizacji każdego świadomie i planowo organizowanego procesu, a więc i 

procesu  nauczania  -  uczenia  się,  zawsze  zmierzamy  do  osiągnięcia  określonego  celu.  Ponadto  w 
procesie  tym  występują  pewne  treści,  metody,  formy  organizacyjne  i  środki.  Dlatego  też  analizę  i 
opis  tych  właśnie  czynników,  podobnie  jak  wykrywanie  prawidłowości  charakterystycznych  dla 
procesu nauczania - uczenia się oraz ustalanie opartych na nich norm postępowania, zalicza się do 
głównych  zadań  dydaktyki  ogólnej.  Niektóre  z  tych  zadań  dydaktyka  rozwiązuje  sama,  natomiast 
przy  rozwiązywaniu  pozostałych  korzysta  z  pomocy  innych  nauk,  przede  wszystkim  psychologii, 
socjologii, logiki i filozofii. 

Wiele  zadań  dotyczących  celów,  treści,  zasad,  metod,  form  organizacyjnych  oraz  środków 

background image

realizacji  procesu  nauczania  -  uczenia  się  rozwiązują  także  dydaktyki  szczegółowe.  Czynią  to 
jednak wyłącznie w odniesieniu do poszczególnych przedmiotów i dlatego prawidłowości oraz nor-
my postępowania wykrywane i formułowane przez te nauki są mniej ogólne od tych, które ujawnia 
i ustala dydaktyka ogólna. 

Ponadto  dydaktyka  ogólna  zajmuje  się  analizą  i  opisem  systemów  dydaktycznych 

charakterystycznych  dla  szkolnictwa  różnych  krajów,  a  dydaktyki  szczegółowe  -  analizą  i  opisem 
systemów nauczania poszczególnych przedmiotów. 

Oprócz  scharakteryzowanych  wyżej  zadań  teoretycznych  dydaktyka  ogólna  spełnia  również 

doniosłe  zadania  praktyczne.  Polegają  one  głównie  na  wskazywaniu  czynności,  które  - 
wykonywane przez nauczyciela  w określonych warunkach i za pomocą dostępnych mu środków  - 
mogą prowadzić do przewidywanych i zarazem pożądanych wyników nauczania - uczenia się. Jest 
przy  tym  rzeczą  istotną,  aby  owym  wskazówkom  czy  zaleceniom  nadawać  postać  nie  tyle  recept 
pozbawionych argumentacji (np. „Nauczyciel powinien zaznajamiać uczniów z celami i zadaniami 
lekcji"),  co  raczej  reguł  postępowania  uzasadnionych  istotnymi  względami  psychologicznymi, 
pedagogicznymi, prakseologicznymi itp. (np. „Dobrze jest, kiedy nauczyciel zaznajamia uczniów z 
celami  i  zadaniami  lekcji,  ponieważ  czynność  ta,  właściwie  wykonana,  wywołuje  u  uczniów 
zainteresowanie  tematem  lekcji,  pobudza  uwagę,  ukazuje  im  konkretne  perspektywy  poznawcze, 
słowem - motywuje do pracy. To zaś wpływa na jej wyniki". 

4. Inne ujęcia 

Analizując treść i zakres pojęcia „dydaktyka", wyróżnia się niekiedy dydaktykę jako: 

1)  naukę  o  nauczaniu  l  uczeniu  się  wszelkich  przedmiotów  na  wszystkich  poziomach  tego 

procesu, poczynając od przedszkola, a kończąc na studiach wyższych; 

2) teorię nauczania; 
3) teorię budowy oraz analizy planów i programów nauki szkolnej; 
4)  teorię  optymalizacji  nauczania  i  uczenia  się,  np.  za  pomocą  tekstów  programowanych  i 

maszyn dydaktycznych itp. (Klafki). 

Niektórzy  autorzy  traktują  ponadto  dydaktykę  i  działalność  dydaktyczną  jako  pojęcia 

bliskoznaczne oraz są zdania, że istnieją następujące płaszczyzny owej działalności: 

1)  tworzenie  umożliwiających  tę  działalność  warunków  instytucjonalnych,  ekonomicznych, 

kadrowych i koncepcyjnych; 

2) budowanie ponadprzedmiotowych koncepcji programowych i strukturalnych; 
3) wyznaczanie określonych zakresów uczenia się i koncepcji nauczania; 
4) kształtowanie sytuacji sprzyjających efektywnemu nauczaniu i uczeniu się (Flechsig).  

Jeszcze  inni  autorzy  redukują  liczbę  owych  płaszczyzn  do  trzech,  wyróżniając  dydaktykę  jako 

teorię  celów,  teorię  treści  i  procesu  kształcenia,  a  także  teorię  działania,  przy  czym  centralną 
kategorię owych płaszczyzn stanowi pojęcie kształcenia (Klatki). 

I tak, gdy chodzi o cele, to zadaniem dydaktyki jest ekspozycja globalnych wartości społeczno-

kulturalnych jako punktu wyjścia dla formułowania wartości bardziej szczegółowych, odnoszących 
się  bezpośrednio  do  pracy  szkoły.  Szybkie  tempo  dokonujących  się  w  świecie  zmian  sprawia,  że 
również  cele  kształcenia  wymagają  szybszej  niż  dawniej  modyfikacji.  To  samo  dotyczy  treści  i 
procesu  kształcenia.  Z  kolei  dydaktyka,  zajmując  się  nauczaniem,  które  stanowi  określoną  formę 
działania, pomaga nauczycielowi w skutecznej realizacji eksponowanych przez niego celów i treści, 
które on wyznacza, analizuje, planuje oraz sprawdza pod kątem uzyskiwanych efektów. 

Sprawdzian l 

1. Scharakteryzuj znaczenia przypisywane dydaktyce jako ogólnej teorii nauczania - uczenia się 

przez Herbarta i Deweya oraz wykaż ich jednostronność. 

2. Dydaktyka jako nauka spełnia określone funkcje teoretyczne i praktyczne. Wskaż, na czym te 

funkcje polegają, oraz podaj przykłady każdej z nich. 

background image

3.  Na  czym  polega  różnica  między  dydaktyką  ogólną  a  dydaktykami  poszczególnych 

przedmiotów nauczania? 

4.  W  rozumieniu  starożytnych  Greków  pedagogika  nie  była  nauką:  nie  szukała  sensu 

rzeczywistości  (logos),  nie  opisywała  jej.  Stawała  się  jednak  refleksją  nad  działaniem 
wychowawczym  i  jego  skutecznością.  Dziś  sądzimy,  że  pedagogika  zajmuje  się  całością 
wychowania,  tzn.  warunkami,  w  jakich  ono  przebiega,  celami,  którym  służy,  jego  procesem  i 
treścią, metodami, które  zapewniają mu skuteczność, oraz  Instytucjami prowadzącymi działalność 
wychowawczą. 

5.  Ta  definicja  pedagogiki  -  podobnie  jak  analizowana  w  tym  rozdziale  definicja  dydaktyki 

ogólnej  -  również  jest  wieloskładnikowa.  Porównaj  składniki  występujące  w  obu  definicjach  pod 
względem  liczby  i  zakresu  procesów  edukacyjnych.  Czy  na  podstawie  tego  porównania  mógłbyś 
wykazać, że dydaktyka jest jedną z subdyscyplin pedagogiki? 
 
 
 
ROZDZIAŁ II 

PODSTAWOWE POJĘCIA 

Dydaktyka,  jak  już  mówiliśmy  w  poprzednim  rozdziale,  jest  nauką  o  nauczaniu  i  uczeniu  się. 

Dlatego  też  „nauczanie"  i  „uczenie  się"  należą  do  jej  pojęć  podstawowych.  Oba  te  pojęcia,  a 
zwłaszcza  „nauczanie",  wiążą  się  z  innymi  pojęciami,  jak  „kształcenie",  „wykształcenie"'  „samo-
kształcenie" i „wychowanie". Aby bardziej szczegółowo niż w poprzednich podrozdziałach określić 
treść  i  zakres  nazwy  „dydaktyka",  a  także  dokładniej  opisać  przedmiot  i  główne  zadania  tej 
dyscypliny naukowej, przedstawimy obecnie definicje jej podstawowych pojęć. 

l. Uczenie się 

Pojęcie  to  nie  było  dawniej  ani  nie  jest  obecnie  jednoznacznie  rozumiane  przez  dydaktyków  i 

psychologów. Świadczą o tym jego różne definicje, i to zarówno dawniejsze, jak i najnowsze. 

Bogdan Nawroczyński (1882-1974), mówiąc o uczeniu się, miał na myśli „zarówno nabywanie 

wiadomości,  jak  i  nabywanie  sprawności".  Równocześnie  wskazywał,  że  warunkiem  koniecznym 
nabywania sprawności jest aktywność uczącego się podmiotu, uczenie się bowiem ma miejsce tylko 
wtedy, gdy jesteśmy czynni; nie jest ono nigdy biernym procesem przyjmowania, lecz przeciwnie - 
czynnym procesem wytwarzania l przetwarzania. 

Również  Stefan  Baley  (1885-1952)  pisał  o  uczeniu  się  jako  „procesie,  którego  produktem  jest 

wiedza  i  umiejętność",  stwierdzając  zarazem,  że  tak  rozumiane  uczenie  się  bywa  często 
utożsamiane  z  ćwiczeniem,  co  nie  jest  słuszne,  gdyż  „każde  ćwiczenie  może  być  uważane  za 
pewien przypadek uczenia się, natomiast nie każdą formę uczenia się można uważać za ćwiczenie". 

W  podobny  sposób  definiują  uczenie  się  autorzy  rosyjskiego  podręcznika  dydaktyki:  „Uczenie 

się to praca nad opanowaniem wiadomości, umiejętności i nawyków" (Daniłow, Jesipow) oraz nie-
miecki  dydaktyk  Hans  Głóckel,  według  którego  „Uczenie  się  polega  na  przyswajaniu  sobie 
wiadomości, umiejętności, nastawień i postaw". 

Z kolei Amerykanie E.R. Hilgard i D.G. Marquis uważają, iż uczenie się jest „względnie trwałą 

zmianą  możliwości  reagowania,  która  występuje  w  wyniku  odpowiednio  wzmocnionego 
ć

wiczenia". 

Autorzy  powyższych  definicji  -  z  wyjątkiem  ostatniej  -  mówią  w  nich  o  uczeniu  się  jako  o 

„procesie"  lub  „pracy",  pragnąc  w  ten  sposób  podkreślić,  iż  uczenie  się  nie  jest  jakimś 
jednorazowym  aktem,  lecz  układem,  zbiorem  czynności  powiązanych  ze  sobą  oraz 
podporządkowanych  wspólnemu  celowi.  Można  też  przypuszczać,  że  interesują  się  oni  nie  tyle 
uczeniem  się  okazjonalnym  -  które  może  mieć  formę  aktów  jednorazowych  lub  od  siebie 
odizolowanych  -  co  raczej  uczeniem  się  planowym,  zamierzonym,  systematycznym  i 
zinstytucjonalizowanym.  Planowość,  a  wraz  z  nią  ciągłość  oraz  wewnętrzna  spoistość 

background image

poszczególnych czynności, stanowi więc pierwszą cechę świadomie organizowanego uczenia się. 

Drugą  cechą  tak  rozumianego  uczenia  się  jest  aktywność  osoby  uczącej  się.  Wprawdzie 

explicite  cecha  ta  znalazła  odbicie  tylko  w  definicji  B.  Nawroczyńskiego,  jednakże  inni  autorzy 
również ją uważają za oczywistą, określają bowiem uczenie się bądź jako pracę, bądź jako proces, 
bądź  też  utożsamiają  je  z  odpowiednio  realizowanym  ćwiczeniem,  a  czynności  związane  z  tak 
pojmowanym uczeniem się wymagają aktywnego udziału osoby uczącej się. 

Z cytowanych wyżej definicji wynika również, że uczenie się zmierza do realizacji określonego 

celu, że jest „procesem ukierunkowanym na wynik" (Tomaszewski). Dlatego też można przyjąć, że 
właśnie  to  ukierunkowanie,  czyli  dążenie  osoby  uczącej  się  do  uzyskania  założonego  wcześniej 
wyniku, stanowi następną cechę uczenia się. 

Autorzy  czterech  pierwszych  definicji  stwierdzają  zarazem,  że  dzięki  uczeniu  się  zdobywamy 

„wiedzę  i  umiejętności"  lub  „wiadomości,  umiejętności  i  nawyki",  podczas  gdy  psychologowie 
amerykańscy  za  analogiczny  produkt  uważają  „zmianę  możliwości  reagowania".  To  ostatnie 
określenie  wyników  uczenia  się  nie  jest  zadowalające,  ponieważ  „(...)  nie  wymaga,  ażeby 
rezultatem uczenia się była jakaś wiedza lub umiejętność, gdyż każde nowe skojarzenie wyobrażeń 
czy ruchów musi być uznane za wyuczenie się, jeżeli nawet nie rozszerza wiedzy i nie powiększa 
sprawności danej jednostki" (Baley,  Hebb). 

Te względy powodują, iż mówiąc o rezultatach uczenia się, będziemy mieli na myśli nabywane 

przez  uczący  się  podmiot  (ucznia)  wiadomości,  umiejętności  i  nawyki,  modyfikujące  w  sposób 
względnie  trwały  dotychczasowe  formy  jego  zachowania  lub  kształtujące  formy  nowe.  Takie 
właśnie znaczenie nadaje uczeniu się Wincenty Okoń, pisząc, iż jest ono „procesem, w którym na 
podstawie  poznania,  doświadczenia  i  ćwiczenia  powstają  nowe  formy  zachowania  się  i  działania 
lub  zmieniają  się  stare".  Tak  wreszcie  ujmuje  uczenie  się  Ziemowit  Włodarski,  kiedy  określa  je 
jako  „proces  prowadzący  do  zmian  w  zachowaniu  się  osobnika,  które  nie  zależą  wyłącznie  od 
funkcji  jego  receptorów  (...),  zachodzą  na  podłożu  indywidualnego  doświadczenia  i,  jeżeli  nie 
odznaczają się trwałością, to zawsze polegają na wystąpieniu elementów nowych w porównaniu z 
poprzedzającym je zachowaniem" (Włodarski). 

Na  podstawie  dotychczasowych  rozważań  można  wstępnie  powiedzieć,  że  uczenie  się  jest 

procesem nabywania przez uczący się podmiot określonych wiadomości, umiejętności i nawyków. 
Ilościowy i jakościowy rezultat tego procesu zależy przy tym od wielu różnych czynników, wśród 
których bardzo istotną rolę odgrywają motywacja i aktywność. 

Przedmiotem  tak  rozumianego  uczenia  się  jest,  mówiąc  najogólniej,  otaczająca  nas 

rzeczywistość  przyrodnicza,  społeczna,  techniczna  i  kulturowa.  Człowiek  poznaje  określone 
fragmenty  tej  rzeczywistości  bezpośrednio  lub  pośrednio.  Przy  poznaniu  bezpośrednim  zdany  jest 
przede wszystkim na własne siły, a o efektach końcowych jego działalności poznawczej decyduje w 
głównej  mierze  samodzielne  rozwiązywanie  określonych  problemów.  Natomiast  przy  pośrednim 
poznawaniu  rzeczywistości  korzysta  z  nagromadzonej  przez  ludzkość  wiedzy,  którą  przyswaja 
sobie  dzięki  lekturze,  słuchaniu  wykładów,  udziałowi  w  dyskusjach,  naśladownictwu  itp.  Ten 
rodzaj  poznawania  rzeczywistości  dominuje  w  pracy  uczniów,  umożliwiając  im  opanowanie  w 
stosunkowo  krótkim  czasie  podstaw  wiedzy  o  świecie  oraz  tych  umiejętności  i  nawyków,  bez 
których  niemożliwe  by  było  racjonalne  poznawanie  bezpośrednie,  dokonujące  się  m.in.  w  drodze 
samodzielnego  dostrzegania,  formułowania  i  rozwiązywania  dostępnych  im  problemów 
matematyczno-przyrodniczych, społecznych, technicznych i kulturowych. 

Uogólniając - stwierdzamy, że uczenie się jest zdeterminowane przez cel, treść i czynności, za 

pomocą których uczący się podmiot przyswaja sobie określone wiadomości, umiejętności i nawyki: 
jest  tego  podmiotu  własną  czynnością,  której  nikt  inny  nie  może  „za  niego"  wykonać,  ma 
przeważnie  procesualny  charakter:  może  przybierać  różne  formy  (praca,  działalność  społeczna, 
lektura,  zabawa  itp.);  opiera  się  na  poznaniu  (bezpośrednim  lub  pośrednim)  i  na  doświadczeniu 
indywidualnym; wywołuje zmiany w zachowaniu się jednostki; wymaga od niej aktywności. 

Po  tych  wyjaśnieniach  możemy  już  uzupełnić  sformułowaną  wyżej  definicję  uczenia  się.  Tak 

więc  przez  uczenie  się  będziemy  rozumieć  proces  zamierzonego  nabywania  przez  uczący  się 
podmiot określonych wiadomości, umiejętności i nawyków, dokonujący się w toku bezpośredniego 

background image

i pośredniego poznawania rzeczywistości. Zakładamy przy tym, że czynnikiem wyzwalającym ów 
proces są dostatecznie silne motywy uczenia się, a jego rezultatem jest wzrost posiadanego zasobu 
wiedzy i sprawności, wywierający wpływ na poglądy, przekonania, postępowanie i ogólny rozwój 
jednostki,  słowem  -  na  jej  zachowanie.  W  ujęciu  tabelarycznym  można  te  zależności  przedstawić 
następująco *: 

Tabela l. Cechy, przyczyny, skutki l przedmiot procesu uczenia się 

Cechy                                  Planowość, systematyczność (w wypadku uczenia się okazjonalnego, 
przypadkowego, cechy te nie występują), aktywność                              

                                           uczącego się podmiotu, „ukierunkowanie na wynik" 

Przyczyny                          Dostatecznie silne motywy, np. chęć zaspokojenia określonych potrzeb 
poznawczych, wykonanie tego lub innego zadania 
Skutki                                 Nabycie przez uczący się podmiot pewnych wiadomości, umiejętności i 
nawyków jako podstawa modyfikacji       
                                           dotychczasowych form zachowania lub ukształtowania form nowych 

Przedmiot                           Rzeczywistość przyrodnicza, społeczna, techniczna, kulturowa 

Cechy 

Przyczyn

Skutki 
Przedmi
ot 

background image

Teoretyczne  rozważania  nad  uczeniem  się  spotykamy  już  w  starożytności.  Z  tego  też  okresu 
pochodzą  dwa  najstarsze  jego  określenia.  W  czasach  przedsokratycznych  i  u  sofistów  panowało 
przekonanie,  że  uczenie  się  jest  przejmowaniem  wiedzy,  przechodzeniem  ze  stanu  niewiedzy  do 
wiedzy.  Kryło  się  za  tym  przeświadczenie,  że  uczący  się  podmiot  stanowi  swoistą  białą  kartę 
(tabula rasa], którą życie wypełnia wiedzą. Platon z kolei rozumiał przez uczenie się pewien rodzaj 
„przypominania  sobie"  (anamnesis)  tego,  co  w  duszy  człowieka  było  zapisane  w  postaci  idei  od 
jego  zarania,  czego  sobie  jednak  nie  uświadamiał.  W  pierwszym  przypadku  było  to  uczenie  się  z 
obcych  zasobów  wiedzy,  w  drugim  zaś,  platońskim  -  z  własnych,  ale  zapomnianych  już  czy 
nieuświadamianych sobie zasobów tej wiedzy. 

*  Niektórzy  autorzy  definiują  uczenie  się,  wymieniając  jego  konstytutywne  cechy.  Zgodnie  z 

jednym z takich właśnie określeń uczenie się: 

-Jest  zdeterminowane  przez  cel,  treść  i  czynności,  w  toku  których  uczeń  przyswaja  sobie  nowe 

wiadomości, umiejętności i nawyki; 

- przebiega zgodnie z „wewnętrzną logiką" opanowywanego przedmiotu; 
- Jest czynnością lub zespoleni czynności, której (których) nikt nie może wykonać za kogoś innego, 

tzn. w przypadku uczenia się w szkole - za ucznia; 

- ma procesualny charakter; 
- różni się w zależności od stopnia twórczości ucznia, przybierając postać uczenia się receptywnego 

(najniższy stopień twórczości), reproduktywnego, produktywnego i  twórczego; 

-  zachodzą  w  nim,  nakładając  się  na  siebie,  czynności  przyswajania  wiadomości,  umiejętności  l 

nawyków, ich stosowania, np. w celu zdobycia nowych wiadomości, oraz kontroli lub autokontroll 
stopnia l zakresu ich opanowania; 

- Jest porządkowaniem; 
- może być bezpośrednie lub pośrednie; 
- przybiera różne formy, np. zabawy, lektury, pracy, działalności społecznej 

 
Pomijając te metafizyczne implikacje, oba wspomniane rozumienia ujmują proces uczenia się w 

sposób  i  dzisiaj  spotykany,  a  mianowicie,  po  pierwsze,  jako  uczenie  się  inspirowane  głównie  z 
zewnątrz oraz po drugie, organizowane wyłącznie od wewnątrz i dlatego podlegające w najlepszym 
razie zewnętrznej animacji. 

Jeżeli  definiujemy  uczenie  się  jako  zmianę  zachowania  zaistniałą  w  wyniku  doświadczenia,  to 

należy  odróżnić  zmiany  krótkotrwałe,  wywołane  np.  wskutek  zmęczenia  lub  pod  wpływem 
używek, od zmian długotrwałych, stosunkowo stabilnych. Tylko bowiem te drugie można uważać 
za pochodną uczenia się (Treml). 

2. Nauczanie 

O  nauczaniu  (podobnie  jak  o  uczeniu  się)  mówimy  zarówno  wtedy,  gdy  występuje  ono  w 

postaci czynności okazjonalnych i przypadkowych, jak i wówczas, kiedy staje się systematycznym, 
planowym  l  bezpośrednim  kierowaniem  procesem  uczenia  się.  W  tym  drugim  przypadku  proces 
uczenia  się  jest  ściśle  związany  z  procesem  nauczania  przez  stosunkowo  długi  okres,  niekiedy 
nawet  wieloletni.  Z  tego  też  względu  -  na  co  zwracaliśmy  już  uwagę  -  oba  te  procesy  określamy 
niekiedy wspólną nazwą i mówimy o procesie nauczania - uczenia się. 

W  procesie  tym  występują  obok  siebie  i  tworzą  zwartą,  jednolitą  całość  nie  tylko  czynności 

uczenia,  tj.  stwarzania  warunków  sprzyjających  opanowaniu  przez  uczniów  określonego  zasobu 
wiadomości,  umiejętności  i  nawyków,  lecz  również  elementy  kontroli,  dzięki  której  warunki  te 
mogą  być  racjonalnie  wykorzystywane.  Nauczyciel  bowiem,  opierając  się  na  bezpośredniej 
obserwacji  przebiegu  pracy  uczniów  oraz  na  ocenie  jej  rezultatów,  może  tę  pracę  odpowiednio 
modyfikować za pomocą poleceń, pytań naprowadzających, stosownych dygresji itp. Możemy więc 
powiedzieć,  że  na  proces  nauczania  -  uczenia  się  składają  się,  po  pierwsze,  czynność  uczenia  się 
oraz  po  drugie  -  czynność  nauczania,  tzn.  uczenia  wraz  z  towarzyszącą  mu  kontrolą  oraz 

background image

podejmowanymi w jej następstwie zabiegami korektywnymi. Zabiegi te mają na celu zapobieganie 
błędom mogącym wystąpić w procesie poznawania rzeczywistości lub ich likwidowanie. 

Kierowany  w  ten  sposób  proces  uczenia  się  zapewnia  na  ogół  lepsze  wyniki  niż  samo  tylko 

uczenie  pozbawione  systematycznej,  bezpośredniej  kontroli  ze  strony  nauczyciela.  Wprawdzie 
uczeń  korzystający  wyłącznie  z  podręcznika  czyni  to  również  w  sposób  kierowany  -  w  tym  przy-
padku  jest  pośrednio  kierowany  przez  autora  książki  -  ale  przebieg  l  wyniki  jego  pracy  nie  są 
przedmiotem bezpośredniej, na bieżąco i systematycznie dokonywanej kontroli. Może więc on, nie 
uświadamiając  sobie  tego,  popełniać  błędy,  które  utrudniają  mu  dalszą  pracę,  a  nawet  uniemoż-
liwiają osiągnięcie zamierzonego celu. Dlatego też szkoły korespondencyjne, w których czynności 
uczenia  zdecydowanie  przeważają  nad  czynnościami  nauczania,  tworzy  się  głównie  dla  ludzi 
dorosłych*, dysponujących rozwiniętą już umiejętnością samokontroli. 

Jeżeli  nauczanie,  tzn.  organizowanie  uczenia  i  kierowanie  uczeniem  się  uczniów,  ma 

doprowadzić  do  pożądanych  wyników,  nauczyciel  musi  dobrze  zdawać  sobie  sprawę,  na  czym 
polega jego kierownicza rola w tym procesie. Nie powinien on zwłaszcza utożsamiać kierowania z 
żą

daniem ślepego posłuszeństwa l uległości ze strony uczniów. Musi natomiast starać się wniknąć 

w  ich  psychikę,  być  dla  nich  życzliwy  i  przyjacielski,  okazywać  im  cierpliwość  i  dobroć,  a  także 
umieć kontrolować samego siebie, sprawdzać, czy motywy wewnętrzne, skłaniające go do pewnych 
zachowań  i  postaw,  są  obiektywne,  czy  u  ich  podłoża  nie  tkwią  jakieś  urazy,  irytacja  lub 
przemęczenie. 

Nauczanie jest procesem niezwykle złożonym. Świadczy o tym chociażby dialektyczna sprzeczność 
-  będąca  w  rzeczywistości  źródłem  postępu  dydaktycznego  -  między  dążeniem  do  zapewnienia 
nauczycielowi  kierowniczej  roli  w  tym  procesie  a  równoczesnym  zachowaniem  pełnej 
samodzielności myślenia i działania uczniów. Świadczy o tym również fakt, że w nauczaniu prawie 
zawsze  dochodzą  do  głosu  akcenty  wychowawcze,  że  jest  ono  determinowane  przez  cele,  treść, 
osobowość  nauczyciela,  zasób  wiedzy  wyjściowej  uczniów,  materialno-techniczne  wyposażenie 
szkoły  i  wiele  innych  czynników.  O  złożoności  procesu  nauczania  świadczy  wreszcie  to,  że 
występuje ono w formie różnych czynności, jak pokaz, działalność praktyczna ltp„ znacznie skraca 
czas  uczenia  się  naturalnego,  opartego  na  poznaniu  bezpośrednim;  spełnia  wiele  funkcji,  np. 
przygotowuje do opanowania nowego materiału, porządkuje ów materiał, pogłębia go i utrwala; ma 
charakter  propedeutyczny  lub  naukowy,  systematyczny  lub  egzemplaryczny,  przedmiotowy  lub 
interdyscyplinarny  itp.  Wszystko  to  sprawia,  że  nauczanie  stanowi  podstawowy  proces 
zinstytucjonalizowanego  oddziaływania  dydaktyczno-wychowawczego  na  dzieci,  młodzież  i 
dorosłych,  mający  ogromne  znaczenie  zarówno  dla  rozwoju  każdej  jednostki,  jak  i  całego 
społeczeństwa*. Jest to zarazem proces zazwyczaj bardzo długi, gdyż w wielu uprzemysłowionych 
krajach  świata  trwa  w  postaci  tzw.  obowiązku  szkolnego  10,  11,  a  nawet  12  lat,  przy  czym  coraz 
więcej młodzieży nie poprzestaje na realizacji tego obowiązku. 

 

*  Kształcenie  pracujących  przeszło  dość  długą  drogę  od  wieku  XIX,  kiedy  to  zaczęło  się 

rozwijać  na  szerszą  skalę  w  związku z  rewolucją  przemysłową  i  towarzyszącymi  jej  przemianami 
ekonomiczno-spolecznymi i kulturowymi. Jego punktem wyjścia były skromne kursy o charakterze 
ogólnokształcącym  i  zawodowym,  konieczne  w  celu  przygotowania  robotników  do  pracy 
wymagającej wyższych niż dawniej kwalifikacji. Etap przejściowy stanowiło włączenie kształcenia 
dorosłych  do  systemu  edukacji  szkolnej.  Tworzyło  ono  jednak  w  obrębie  tego  systemu  tzw.  drugi 
tor kształcenia, o znacznie niższe) randze aniżeli tor pierwszy, przeznaczony dla dzieci i młodzieży. 
Punktem  zaś  docelowym,  którego  początek  przypada  na  lata  sześćdziesiąte  XX  wieku,  stały  się 
próby zmierzające do scalania obu wzmiankowanych torów w myśl zasady ustawiczności poczynań 
edukacyjnych.  Rzecznicy  tej  zasady  dowodzą,  iż  edukacja  nie  zaczyna  się  z  chwilą  rozpoczęcia 
przez  dziecko  nauki  w  szkole  ani  też  nie  kończy  się  w  momencie  opuszczenia  jej  murów,  w 
związku z czym kształcenie ustawiczne, odnosząc się głównie do ludzi dorosłych, nie ogranicza się 
jednak wyłącznie do nich, lecz obejmuje wszystkie etapy i rodzaje edukacji, a więc przedszkolną, 

background image

szkolną  i  pozaszkolną,  a  także  formalną  i  nieformalną,  kształcenie  ogólne  i  zawodowe,  w  jego 
realizacji ogromną rolę spełniają różne instytucje i placówki oświatowo-wychowawcze, poczynając 
od  szkoły,  a  kończąc  na  rodzinie,  grupach  rówieśniczych,  różnorakich  organizacjach,  zakładach 
pracy itd., łącznie z własną aktywnością poznawczą i kulturalną ludzi (Okoń). 

3. Kształcenie 

Proces nauczania - uczenia się może prowadzić przede wszystkim, a niekiedy nawet wyłącznie, 

do opanowania przez uczniów tylko określonych wiadomości i umiejętności, ale może też wpływać 
w  sposób  istotny  na  ich  wszechstronny  rozwój.  W  pierwszym  wypadku  będzie  to  nauczanie 
„Informujące  l  wdrażające",  np.  wyuczenie  kogoś  języka  obcego.  Natomiast  w  drugim  wypadku 
proces  ten  zmierza  nie  tylko  do  przekazania  uczniom  wiadomości  z  poszczególnych  dziedzin 
wiedzy,  do  ukształtowania  określonych  umiejętności  i  nawyków,  lecz  również  do  rozwinięcia 
zainteresowań oraz zdolności poznawczych: myślenia, spostrzegania, uwagi, pamięci i wyobraźni. 
Ponadto  celem  tego  procesu  jest  kształtowanie  u  uczniów  określonych  postaw,  wdrożenie  do 
systematycznego  i  samodzielnego  zdobywania  wiedzy,  do  indywidualnej  oraz  zespołowej 
działalności  poznawczej,  wpojenie  wartościowych  zasad  postępowania,  słowem  -  wszechstronny 
rozwój  intelektualny  dzieci,  młodzieży  i  dorosłych,  wielostronnie  powiązany  z  rozwojem 
emocjonalnym i wolicjonalnym. 

Tak rozumiany proces „nauczania kształcącego" - albo też po prostu proces kształcenia - wyznacza 
„kierunek zarówno udzielaniu wiadomości i umiejętności, jak i ćwiczeniu umysłu" (Nawroczyński). 
Dzięki  temu  możliwe  jest  ukształtowanie  człowieka  wyposażonego  w  wiedzę,  która  stanowi  nie 
tylko  dorobek  jego  pracy  intelektualnej,  lecz  również  wytyczną  jego  stosunku  do  rzeczywistości 
oraz  drogowskaz  postępowania.  Proces  ten  obejmuje  jednocześnie  wszelkie  świadome,  planowe  i 
systematyczne  oddziaływania  dydaktyczno-wychowawcze  na  uczniów,  zapewniające  im 
wykształcenie ogólne lub zawodowe. 

 

*  Nauczanie  Jest  zazwyczaj  podwójnie  zorientowane:  na  cel,  do  którego  osiągnięcia  zmierza, 

oraz  na  rodzaj  uczenia  się  (pamięciowe  opanowywanie  wiadomości,  nabywanie  umiejętności, 
kształtowanie  określonych  postaw  i  przekonań  Itp.,  uczenie  się  metodą  prób  i  błędów,  poprzez 
rozwiązywanie  problemów,  przez  naśladownictwo  itd.)  i  warunki  (wiek  uczniów,  ich  motywy 
uczenia się, rodzaj i poziom zdolności itp.), wjaklch przebiega. 

O jego przebiegu, atrakcyjności dla uczniów i wynikach decyduje wiele czynników, a więc cel, 

treść,  organizacja,  tok  (indukcyjny,  dedukcyjny),  osobowość  nauczyciela,  stosowane  metody  i 
ś

rodki, poziom wiedzy wyjściowej uczniów, respektowanie lub nierespektowanie przez nauczyciela 

określonych  zasad  nauczania,  np.  zasady  przystępności,  indywidualizacji  tempa  uczenia  się, 
przestrzeganie zaleceń higieny szkolnej oraz higieny pracy umysłowej. 

 
Realizacji  pierwszego  z  wymienionych  zadań  służy  kształcenie  ogólne,  polegające  „na 

zaznajamianiu  uczniów  z  dorobkiem  kultury  nagromadzonym  przez  ludzkość,  z  wiedzą  o 
przyrodzie  i  społeczeństwie,  z  najważniejszymi  prawami  rządzącymi  rozwojem  przyrody  i  życia 
społecznego,  z  zastosowaniem  tych  praw  w  różnych  dziedzinach  życia,  jak  również  na 
kształtowaniu  umiejętności  posługiwania  się  tymi  prawami  w  praktyce"  (Okoń).  Końcowym 
rezultatem  tego  procesu  jest  wykształcenie  ogólne,  które  powinno  być  „indywidualnie  zorganizo-
wanym  i  przeżytym  przyswojeniem  systemu  wiedzy,  a  nie  jego  mechanicznym  odbiciem  (...),  nie 
encyklopedyczną  mozaiką  różnych  nauk,  lecz  ich  przemyślanym  doborem,  niezbędnym  dla 
zrozumienia całokształtu życia" (Mysłakowski, Suchodolski, Wojnar). 

Kształcenie  zawodowe  jest  natomiast  procesem  zmierzającym  do  przekazania  uczniowi 

określonego  zasobu  wiedzy  z  danej  specjalności  o  charakterze  produkcyjnym,  rolniczo-
hodowlanym,  usługowym  Itd.  Podstawę  tego  procesu  stanowi  wykształcenie  ogólne,  a  wynikiem 
jest wykształcenie zawodowe. Na wykształcenie to składają się: zdobyta przez uczniów wiedza oraz 

background image

umiejętności  specjalistyczne,  które  dzięki  swym  uzdolnieniom  l  zainteresowaniom  mogą  oni 
rozwijać, doskonalić i utrwalać w praktyce zawodowej. 

Kształcenie, podobnie jak uczenie się, uczenie i nauczanie, może być organizowane i kierowane 

bezpośrednio  lub  pośrednio.  W  toku  kształcenia  kierowanego  bezpośrednio  osobą  kierującą  jest 
nauczyciel, który czuwa nad realizacją założonych celów kształcenia i współpracuje w tym zakresie 
z  Innymi  nauczycielami,  z  rodzicami  uczniów, z organizacjami  dziecięcymi  i  młodzieżowymi  itd. 
W  trakcie  kształcenia  kierowanego  pośrednio  sterującą  rolę  pełni  autor  podręcznika,  książki 
popularnonaukowej,  skryptu,  artykułu,  audycji  radiowej,  programu  telewizyjnego,  filmu 
oświatowego  i  innych  źródeł  wiedzy,  z  których  uczeń  korzysta  w  swej  samodzielnej  pracy  nad 
poznawaniem  otaczającego  go  świata  i  wzbogacaniem  przez  to  własnej  osobowości.  Tego  typu 
uczenie  się  jest  nazywane  samokształceniem.  Obejmuje  ono  własny  wysiłek  uczącego  się 
podmiotu,  niepodlegający  kontroli  zewnętrznej  l  organizowany  przeważnie  na  podstawie 
samodzielnie  opracowanego  programu.  Dlatego  też  zasadniczym  warunkiem  skuteczności 
samokształcenia jest systematyczna autokontrola i samoocena. 

W  przeciwieństwie  do  uczenia  się,  uczenia  i  nauczania,  które  mogą  mieć  charakter  czynności 

okazjonalnych,  jednorazowych  i  przypadkowych,  kształcenie  jest  zawsze  procesem  planowym, 
systematycznym  i  zamierzonym,  realizacja  bowiem  celów  w  procesie  kształcenia  wymaga  pla-
nowego,  systematycznego  i  długotrwałego  wysiłku.  Bez  takiego  wysiłku  nie  jest  możliwe 
zapewnienie dzieciom i młodzieży pełnowartościowego wykształcenia ogólnego lub zawodowego. 
Ponadto  jest  to  proces  świadomie  realizowany  przez  powołane  w  tym  celu  instytucje  oświatowo-
wychowawcze, wśród których szkoła odgrywa zasadniczą rolę. Dzieląc zaś kształcenie na ogólne i 
zawodowe, czynimy tak w przekonaniu, iż pierwsze powinno być domeną działalności szkolnictwa 
ogólnokształcącego  (podstawowego  i  średniego),  drugie  natomiast  -  różnego  rodzaju  szkół 
zawodowych  (por.  Nowacki,:  Kaczor).  Między  wymienionymi  rodzajami  kształcenia  nie  powinno 
być przy tym ani przeciwieństw, ani ostrych granic, gdyż wykształcenie ogólne stanowi niezbędną 
podstawę  kształcenia  zawodowego,  a  równocześnie  samo  się  zmienia  pod  wpływem  typowej  dla 
naszych  czasów  rewolucji  naukowo-technicznej.  Właśnie  w  następstwie  tej  rewolucji  przedmioty 
matematyczno-przyrodnicze i kształcenie praktyczne zyskały sobie stały i zarazem bardzo znaczący 
udział w programach kształcenia ogólnego, jeszcze nie tak dawno zdecydowanie humanistycznych. 

Również samokształcenie ma  wszelkie cechy procesu,  aczkolwiek jego inspiratorem i zarazem 

wykonawcą  jest  zwykle  jednostka  zamierzająca  pogłębić  swoją  wiedzę  bądź  to  w  drodze 
indywidualnych studiów, bądź też przy współpracy z innymi osobami, które stawiają sobie analo-
giczne  cele.  Także  w  przypadku  samokształcenia  wynikiem  jest  wykształcenie,  które  może  mieć 
charakter ogólny lub specjalistyczny, zawodowy. 

O  zakresie  i  jakości  wykształcenia  decyduje  wiele  różnych  czynników,  wśród  których  -jeżeli 

chodzi  o  kształcenie  kierowane  bezpośrednio  -  istotną  rolę  spełnia  praca  szkoły  i  nauczyciela. 
Natomiast  o  końcowych  efektach  samokształcenia  decydują  zdolności,  pracowitość  oraz  dosta-
tecznie silne i zarazem pozytywne motywy uczenia się. 

4. Wychowanie 

Pełnego rozwoju osobowości człowieka, zwłaszcza w społeczeństwie współczesnym, nie można 

ograniczać  wyłącznie  do  formowania  intelektu  i  warunkujących  jego  funkcjonowanie  procesów 
emocjonalnych i wolicjonalnych. Oprócz wykształcenia ogólnego i zawodowego, czyli określonych 
wiadomości,  umiejętności  i  nawyków,  rozwiniętych  zainteresowań  l  zdolności,  człowiek  ten 
powinien mieć także poczucie współodpowiedzialności za sprawy dnia dzisiejszego i za przyszłość 
narodu,  a  oprócz  tego  przejawiać  gotowość  do  efektywnej  pracy  i  aktywnego  udziału  w  realizacji 
humanistycznych ideałów. Musi to być ponadto człowiek o dużej wrażliwości i wysokim poziomie 
moralnym,  zdyscyplinowanej  postawie,  wyrobionym  smaku  estetycznym,  żywej  inteligencji,  sło-
wem - człowiek wszechstronnie rozwinięty. 

Realizacja  takiego  Ideału  wychowawczego  nie  jest  możliwa  przy  udziale  samej  tylko  szkoły. 

Proces kształcenia dokonuje się bowiem zarówno w szkole, która jest bardzo ważnym, ale przecież 
nie  jedynym  -zwłaszcza  obecnie,  w  dobie  szerokiego  rozpowszechniania  Informacji  za  pomocą 

background image

ś

rodków  masowego  przekazu  -  terenem  działalności  wychowawczej,  jak  i  poza  nią,  a  więc  w 

rodzinie,  środowisku  rówieśniczym,  organizacjach  dziecięcych  i  młodzieżowych,  zakładzie  pracy 
itd. Dlatego też warunkiem koniecznym wszechstronnego rozwoju jest skoordynowana działalność 
wychowawcza różnych instytucji i osób. Taka właśnie działalność jest niezbędna, aby wychowanie 
stało się procesem nacechowanym zgodnością celów, treści, organizacji i środków, aby dokonując 
się  pod  wpływem  bodźców  zewnętrznych  i  wewnętrznych,  przygotowywało  uczniów  zarówno  do 
„zmieniania świata", jak i do przekształcania samych siebie. 

Oddziaływania  wychowawcze  mogą  bezpośrednio  dotyczyć  indywidualnego  ucznia  w  relacji: 

wychowawca - wychowanek, albo też zbioru uczniów w układzie: wychowawca - wychowankowie. 
Oddziaływania te lub całe ich systemy, jak system wychowania równoległego, ustawicznego itp., są 
zazwyczaj  podejmowane  przez  określone  instytucje,  które  nadają  im  postać  celowo  i  świadomie 
realizowanych  procesów.  Wśród  tych  Instytucji  szkoła  ma  do  spełnienia  -  obok  rodziny  - 
szczególnie doniosła rolę, ponieważ jest powołana do ustalania i realizowania podstawowych celów 
wychowania  w  toku  starannie  zaplanowanego,  długofalowego  procesu  oraz  do  wiązania  go  z 
różnorakimi pozaszkolnymi oddziaływaniami dydaktycznymi i wychowawczymi na uczniów. 

Ze stwierdzeń tych wynika, że wychowanie można rozumieć szeroko, obejmując nim wszelkie 

oddziaływania  środowiska  społecznego  i  przyrodniczego  na  człowieka,  a  więc  zarówno 
spontaniczne i okazjonalne wpływy innych ludzi lub grup ludzkich, jak i wpływ przyrody, klimatu 
itp. Oprócz tego można je także traktować jako działalność zinstytucjonalizowaną, której celem jest 
ukształtowanie kierunkowych cech osobowości, a więc określonych wartości, przekonań, postaw i 
zasad  postępowania.  Drugie  z  tych  ujęć,  węższe  i  ściślejsze  od  pierwszego,  jest  obecnie  prawie 
powszechnie  akceptowane  przez  pedagogów.  Zgodnie  z  nim  wychowanie  jest  procesem  znacznie 
szerszym niż kształcenie, gdyż obejmuje różne „tereny wychowawcze" i wszystkie sfery osobowo-
ś

ci  wychowanka,  a  więc  intelektualną,  moralną,  wolicjonalną,  estetyczną  i  fizyczną.  Kształcenie 

natomiast  ma  na  celu  głównie,  aczkolwiek  nie  wyłącznie,  rozwijanie  uczniów  pod  względem 
intelektualnym, a nauczanie - uczenie się - wyposażenie Ich w określone wiadomości, umiejętności 
i nawyki, tzn. w cechy instrumentalne, notabene również uwarunkowane wychowawczo. 

Oczywiście, procesy wychowania, kształcenia i nauczania nie są od siebie wyraźnie oddzielone. 

Wskutek  tego  zabiegom  wychowawczym  zawsze  towarzyszą  określone  czynności  z  zakresu 
nauczania,  a  te  z  kolei  bardzo  często  mają  charakter  kształcący  i  wychowawczy.  W  tej  sytuacji 
dzięki  nauczaniu  i  kształceniu  wyzwalamy  i  rozwijamy  nie  tylko  czynności  umysłu,  wzbogacając 
go  przy  tym  o  nowe  treści,  lecz  również  inspirujemy  i  uruchamiamy  te  siły,  które  sprawiają,  iż 
ż

ycie  intelektualne  człowieka  staje  się  intensywne  i  dynamiczne,  wszechstronne  i  świadome.  Do 

rzędu  wspomnianych  sił  należy  przede  wszystkim  aktywność  społeczna  i  doświadczenie 
zdobywane  w  toku  zespołowej  i  indywidualnej  pracy,  a  ponadto  działalność  techniczna  oraz 
kontakt  ze  sztuką.  Nauczanie  i  kształcenie  -  w  powiązaniu  z  odpowiednimi  zabiegami  wycho-
wawczymi  -  formują  więc  całą  osobowość  człowieka,  a  nie  tylko  sprawność  jego  umysłu  w 
przyswajaniu  i  stosowaniu  wiedzy.  „Sięgając  bowiem  do  różnorakich  stron  życia  ludzkiego, 
rozbudzają  ciekawość  l  zdziwienie,  wywołują  zainteresowania  i  różnorakie  zamierzenia,  urabiają 
poglądy,  przekonania  i  postawy,  wskutek  czego  wytyczają  określone  kierunki  postępowania  oraz 
wskazują  wyraźne  zasady  wyboru  i  decyzji  na  podstawie  rzeczowej,  przemyślanej  argumentacji" 
(Suchodolski.)*. 

* W rozwoju dziejowym (...) ukształtowały się trzy zasadnicze formy wychowania: wychowanie 

naturalne,  dokonujące  się  samorzutnie  za  sprawą  społecznego  uczestnictwa,  wychowanie  celowo 
organizowane  wokół  różnorodnych  czynności  społecznych  i  zawodowych,  niemających  celów 
wychowawczych,  oraz  wychowanie  organizowane  celowo  w  specjalnie  powołanych  Instytucjach" 
(Suchodolski). Oprócz tego „celem wychowania jest pomóc ludziom w uczeniu się. Każdy jednak 
uczy się dzięki swoim własnym wysiłkom l doświadczeniom. Nauczyciel może zachęcić ucznia do 
nauki  i  może  pokierować  jego  doświadczeniami,  na  podstawie  których  uczy  się  on  pewnych 
faktów,  postaw  czy  umiejętności,  jednakże  nauczyciel  nie  może  się  ich  nauczyć  za  niego.  Każda 
jednostka musi uczyć się sama" (Skinner). 

background image

 

Sprawdzian 2 

1. Podaj definicję wychowania, kształcenia, uczenia się i nauczania. Określ związki zachodzące 

między tymi procesami. 

2. Co to znaczy tabula rasa? 
3. Na czym polega różnica między szerokim i wąskim rozumieniem uczenia się? 
4. Podaj definicję samokształcenia. 

 
 
 
ROZDZIAŁ III 

METODY BADAŃ 

Dydaktyka ogólna posługuje się niejedną, lecz wieloma różnymi metodami w celu odkrywania 

istotnych  zjawisk  związanych  bezpośrednio  lub  pośrednio  z  przedmiotem jej  badań,  tzn. z  analizą 
systemów  dydaktycznych,  z  celami,  treścią,  procesem,  zasadami,  metodami,  formami 
organizacyjnymi  oraz  środkami  nauczania  -  uczenia  się.  Zjawiska  te  dydaktyka  systematyzuje, 
porównuje  i  analizuje,  aby  następnie  móc  precyzować  zachodzące  między  nimi  zależności 
ilościowe i jakościowe. Dzięki temu ustala ona i opisuje obiektywne, stale powtarzające się związki 
lub  relacje  pomiędzy  cechami  i  zdarzeniami  (stanami  rzeczy,  procesami)  zachodzącymi  w 
rzeczywistości.  Związki  te  i  zależności  mają  charakter  bądź  przyczynowo-skutkowy,  bądź 
strukturalny, bądź też funkcjonalny. 

Związki  przyczynowo-skutkowe  zachodzą  np.  między  określonym  zespołem  zabiegów 

dydaktycznych  nauczyciela  (przyczyna)  a  zmianami,  jakie  dokonały  się  u  uczniów  (skutek)  pod 
wpływem tych zabiegów. Z kolei związki strukturalne występują w tych przypadkach, kiedy jakieś 
dwa  zjawiska  (lub  większa  ich  liczba)  pojawiają  się  łącznie,  tworząc  względnie  stałą  strukturę. 
Ilustracją  tego  rodzaju  prawidłowości  jest  chociażby  zwiększony  odsiew  uczniów  w  tych  klasach 
szkół średnich, w których wzrastają wskaźniki drugoroczności. 

I wreszcie związki funkcjonalne występują w sytuacjach, kiedy określonym zmianom pewnych 

cech  badanych  zmiennych  odpowiadają  w  sposób  regularny  zmiany  innych  cech  tych  zmiennych. 
Zależnością  tego  typu  jest  np.  spadek  lub  wzrost  odsetka  młodzieży  pochodzenia  chłopskiego  na 
studiach wyższych proporcjonalnie do spadku lub wzrostu odsetka tej właśnie młodzieży w liceach 
ogólnokształcących. 

W  badaniach  dydaktycznych  czynności  nauczania  -  uczenia  się  oraz  warunki,  w  jakich  one 

przebiegają, składają się najczęściej na tzw. zmienną niezależną (lub zmienne niezależne), podczas 
gdy rezultaty, do których te czynności prowadzą, są zwykle zmiennymi zależnymi. 

Do  badania  zjawisk  dydaktycznych,  w  wyniku  którego  wykrywa  się,  a  następnie  ustala 

określone  prawidłowości  oraz  normy  pracy  pedagogicznej  nauczyciela,  służą  następujące  metody: 
obserwacja,  eksperyment  pedagogiczny,  wywiad,  ankieta,  analiza  dokumentów  pedagogicznych 
oraz analiza statystyczna. 

Badając różnorakie zjawiska za pomocą tych metod, dydaktyk posługuje się takimi narzędziami 

badawczymi, jak: arkusz obserwacji, testy psychologiczne i dydaktyczne, kwestionariusz wywiadu, 
kwestionariusz ankiety, skale postaw. 

l. Obserwacja 

Istotą  obserwacji  jest  zamierzone,  planowe  i  systematyczne  spostrzeganie  zjawisk  i  procesów 

dydaktycznych  w  celu  ujawnienia  towarzyszących  im  zmian  oraz  stwierdzenia  zachodzących 
między  nimi  związków.  Obserwacja  może  być  bezpośrednia  lub  pośrednia.  W  pierwszym  przy-

background image

padku  mamy  do  czynienia  z  planowanym  gromadzeniem  spostrzeżeń  przez  osobę  bezpośrednio 
obserwującą  dany  proces  dydaktyczny  w  jego  naturalnym  przebiegu.  Ponadto  w  sytuacji,  gdy 
obserwator  sam  bierze  udział  w  tym  procesie,  np.  prowadzi  klasę,  mówimy  o  obserwacji  uczest-
niczącej. Z kolei obserwacja pośrednia polega na celowym, systematycznym spostrzeganiu zjawisk 
lub procesów utrwalonych za pomocą środków technicznych, stenogramu, protokołu itp. 

Warunkiem  skuteczności  i  poprawności  oraz  rzetelności  metody  obserwacji  jest  wyraźne 

sprecyzowanie  jej  celu  oraz  opracowanie  odpowiedniego  arkusza  obserwacji,  umożliwiającego 
planowe  i  systematyczne  gromadzenie  spostrzeżeń  przez  osobę  obserwującą.  Istotne  znaczenie  w 
badaniach  dydaktycznych  ma  oprócz  tego  utrwalenie  wyników  obserwacji  na  filmie,  taśmie 
magnetofonowej czy wideofonicznej, w postaci stenogramu itp., dzięki czemu można dany proces 
lub zjawisko wielokrotnie odtwarzać i analizować z różnych punktów widzenia. 

Sprawozdania  z  przebiegu  i  wyników  obserwacji  powinny  być  wierne,  pełne  i  dokładne,  przy 

czym  obserwowanych  faktów  nie  należy  zastępować  ich  interpretacjami.  Kiedy  badacz  zleca 
prowadzenie  obserwacji  innym  osobom,  np.  rodzicom  czy  nauczycielom  -  co  jest  niekiedy  ko-
nieczne,  zwłaszcza  w  przypadku  obserwacji  prowadzonych  przez  dłuższy  czas  -  trzeba  te  osoby 
dobrze  przygotować  do  tych  czynności.  W  związku  z  tym  powinno  się  je  zapoznać  z  celami 
obserwacji  (końcowymi  i  etapowymi),  sposobem  jej  prowadzenia  oraz  zdawania  sprawy  z  jej 
przebiegu  ł  wyników,  a  także  sprawdzić,  czy  sporządzane  przez  nie  relacje  odpowiadają 
wymaganiom badacza. 

W badaniach prowadzonych za pomocą obserwacji badacz nie manipuluje zmienną niezależną i 

nie ma nad nią kontroli, gdyż występuje ona niezależnie od jego intencji. Może natomiast mierzyć 
obie  zmienne  za  pomocą  odpowiednich  narzędzi.  Z  tego  powodu  niektórzy  metodologowie 
zaliczają obserwację do tzw. metod biernych. Otóż obserwacja jest „bierna" tylko w tym sensie, że 
nie  zmienia  przebiegu  obserwowanego  zjawiska  czy  procesu,  jest  natomiast  „czynna"  w  tym 
znaczeniu,  iż  wymaga  wielu  dodatkowych  czynności  przygotowawczych  warunkujących  jej 
skuteczność (por. np. Krajewski, Okoń). 

2. Eksperyment 

Od  obserwacji,  która  sprowadza  się  do  badania  zjawisk  i  procesów  powstających  i 

przebiegających  niezależnie  od  zamierzeń  badającego,  a  także  bez  jakiejkolwiek  ingerencji  z  jego 
strony, eksperyment różni się tym, iż służy do badania zjawisk i procesów celowo wywoływanych, 
przebiegających ponadto w warunkach, nad którymi badacz sprawuje dokładną kontrolę. Można by 
również  powiedzieć,  że  istotna  różnica  między  obserwacją  a  eksperymentem  dotyczy  genezy 
badanych  zjawisk  i  procesów,  a  więc  tego,  czy  te  zjawiska  i  procesy  wywołano  specjalnie,  by  je 
zbadać,  albo  przynajmniej  zmieniono  warunki,  w  jakich  przebiegają  (eksperyment),  czy  też 
powstały  one  niezależnie  od  intencji  badaczy  (obserwacja).  Jeśli  np.  ktoś  opisuje  zachowanie  się 
uczniów  w  nowych  dla  nich  sytuacjach,  które  mógł  zaobserwować,  mówimy,  że  posługuje  się 
metodą  obserwacji;  jeżeli  zaś  sytuacje  te  zostały  stworzone  przez  badacza  umyślnie,  aby  mógł 
analizować wywołane przez nie reakcje uczniów, wówczas posługuje się eksperymentem. 

Eksperyment  polega  więc  na  wywołaniu  lub  zmianie  przebiegu  zjawisk  lub  procesów 

dydaktycznych przez wprowadzenie do nich jakiegoś nowego czynnika i obserwowaniu powstałych 
pod jego wpływem skutków. Ten nowy czynnik stanowi w badaniu zmienną niezależną, a spowo-
dowane  przezeń  zmiany  są  zmiennymi  zależnymi.  Można  zatem  powiedzieć  ogólnie,  że  istotą 
eksperymentu jest możliwość manipulowania zmienną (lub zmiennymi) niezależną (niezależnymi), 
kontrolowania  zmian  powstałych  wskutek  tego  manipulowania,  a  także  doboru  osób  do  grup 
objętych badaniami. 

Eksperyment  pedagogiczny  może  przybierać  formę  eksperymentu  laboratoryjnego,  w  którym 

wywołuje się lub zmienia dany proces w sztucznych dla niego warunkach, bądź też eksperymentu 
naturalnego,  kiedy  badamy  ów  proces  w  typowych  dlań  okolicznościach.  Przystępując  do  badań, 
formułuje  się  tzw.  hipotezy  robocze,  które  mają  być  prawdopodobnym  wyjaśnieniem  zjawisk  lub 
procesów  objętych  zarówno  eksperymentem  laboratoryjnym,  jak  i  naturalnym.  Wskazane  jest 
formułowanie tego rodzaju hipotez również w badaniach przeprowadzonych metodą obserwacji. 

background image

Eksperyment  pedagogiczny  należy  niewątpliwie  do  najwartościowszych  metod,  jakimi 

posługuje  się  w  swych  badaniach  dydaktyka  ogólna.  Nie  jest  jednak  pozbawiony  pewnych 
ograniczeń.  Zapewnia  on  wprawdzie  dobre  poznanie  rzeczywistości  względnie  stabilnej,  w  której 
badane procesy przebiegają wciąż jednakowo i mogą być w tej samej postaci dowolnie powtarzane, 
ale nie można za jego pomocą badać równie skutecznie rzeczywistości zmiennej, podlegającej usta-
wicznym,  a  przy  tym  niepowtarzalnym  przekształceniom.  A  z  taką  właśnie  rzeczywistością 
spotykamy się nieraz w pracy dydaktyczno-wychowawczej. 

Najistotniejsze  podobieństwa  i  różnice  między  obserwacją,  eksperymentem  laboratoryjnym  i 

eksperymentem naturalnym przedstawia tabela 2 (por. Okoń). 

Tabela 2. Obserwacja, eksperyment naturalny  i laboratoryjny - podobieństwa l różnice 

Metoda 
 

Wywoływanie 
procesu 

Zmienianie 
warunków 

Hipotezy 
 

Obserwacja  
Eksperyment 
naturalny 
Eksperyment 

                - 
             - 
             +   

                 - 
                 + 
                 + 
 

              +  
              + 
              + 
 

Uwaga: znak (+) oznacza występowanie, a znak (-) brak określonej cechy. 

Jednym  z  głównych  narzędzi  pomiaru  zmiennych  w  badaniach  prowadzonych  za  pomocą 

obserwacji i eksperymentu są testy. Dzieli się je zazwyczaj na dydaktyczne i psychologiczne. 

3. Testy 

Podobnie  jak  różnego  rodzaju  sprawdziany  także  prace  pisemne  oraz  ustne  formy  kontroli 

wyników  nauczania  służą  do  oceny  rezultatów  badań  eksperymentalnych.  Badania  testowe  różnią 
się  od  innych  sposobów  kontroli  i  oceny  wyników  nauczania  tym,  że  są  od  nich  dokładniejsze, 
bardziej  obiektywne  i  wymierne.  Wynika  to  stąd,  iż  test  jest  „próbą  identyczną  dla  wszystkich 
badanych,  wprowadzaną  intencjonalnie  w  ściśle  kontrolowanych  warunkach  i  umożliwiającą 
obiektywny  i  dokładny  pomiar  badanej  cechy,  procesu  psychicznego  lub  jego  zewnętrznych  re-
zultatów" (Zaczyński). 

W  badaniach  dydaktycznych  znajdują  zastosowanie  przede  wszystkim  tzw.  testy  umiejętności 

elementarnych, takich jak czytanie, pisanie i najprostsze operacje arytmetyczne, a także różne testy 
wiadomości i umiejętności, którymi bada się uczniów wyższych klas szkoły podstawowej, różnego 
typu szkół średnich oraz studentów. 

Testy wiadomości i umiejętności, zwane też testami dydaktycznymi, dzieli się niekiedy na testy 

profesjonalne (standaryzowane) i nauczycielskie. Pierwsze są przygotowywane przez specjalistów i 
muszą  spełniać  wiele  warunków  wynikających  ze  statystyki  oraz  długotrwałych  badań 
weryfikacyjnych, niezbędnych w celu ich standaryzacji, drugie natomiast mogą być konstruowane 
przez  osoby  badające  wyniki  prowadzonych  przez  siebie  zajęć  dydaktycznych  i  nie  wymagają 
standaryzacji. 

Z  kolei  testy  psychologiczne,  a  wśród  nich  przede  wszystkim  tzw.  testy  zdolności  i  testy 

osobowości,  dostarczają  informacji  na  temat  ogólnego  poziomu  sprawności  umysłowej  uczniów, 
cech ich  charakteru, przeżyć emocjonalnych, motywów postępowania itp.  Informacje te są niejed-
nokrotnie bardzo pomocne przy wyjaśnianiu psychicznych uwarunkowań postępów uzyskiwanych 
przez uczniów w nauce, a zwłaszcza trudności napotykanych przez nich w tym zakresie. 

Zarówno testy dydaktyczne, jak i psychologiczne powinny być rzetelne i trafne, a więc określać 

stopień  dokładności  pomiaru,  z  jaką  dany  test  mierzy  to,  co  mierzy,  a  także  wskazywać,  z  jaką 
dokładnością mierzy rzeczywiście tę cechę, do mierzenia której został skonstruowany. Powinny one 
ponadto  być  znormalizowane,  a  zatem  umożliwiać  ocenę  i  interpretację  rezultatów,  jakie  osiągają 
poszczególne osoby badane, przez odniesienie tych rezultatów do wyników typowych dla populacji, 
której te osoby są członkami. 

background image

4. Wywiad i ankieta 

Wywiadem  l  ankietą  posługujemy  się  w  badaniach  dydaktycznych,  kiedy  chcemy  uzyskać 

informacje o tym, co dane osoby wiedzą na temat pewnych zjawisk i procesów oraz jak takie lub 
inne zjawiska i procesy  określają. Metoda wywiadu umożliwia zdobywanie informacji za pomocą 
rozmowy, która może przyjmować różne formy. Może to być rozmowa swobodna, której treść jest 
zdeterminowana  przez  założony  cel  badawczy,  bądź  rozmowa  naprowadzana  przez  badacza  na 
tematy  uprzednio  sformułowane,  niemająca  przy  tym  postaci  pytań.  Ale  może  to  być  również 
rozmowa  kierowana,  w  której  badacz  oczekuje  ustnej  odpowiedzi  na  listę  dokładnie 
sformułowanych  pytań.  Do  przeprowadzenia  wywiadu  w  postaci  rozmowy  naprowadzanej  i 
rozmowy kierowanej badacz przygotowuje kwestionariusz wywiadu, który w pierwszym wypadku 
stanowi  zbiór  pytań  modyfikowanych  stosownie  do  indywidualnych  właściwości  rozmówcy,  w 
drugim  zaś  zbiór  ten  jest  jednakowy  dla  wszystkich  badanych.  Oba  te  wywiady  umożliwiają 
zdobycie  informacji  rzetelniejszych  i  bardziej  obiektywnych  niż  swobodna  rozmowa.  Ankieta  z 
kolei  umożliwia  zdobywanie  pożądanych  informacji  od  wybranych  osób  za  pośrednictwem 
drukowanej  listy  pytań  -  kwestionariusza  ankiety.  Metody  wywiadu  i  ankiety  stosuje  się  niekiedy 
łącznie w celu wyeliminowania ewentualnych odpowiedzi przypadkowych lub nieprawdziwych. 

5. Analiza dokumentów pedagogicznych 

Analiza dokumentów pedagogicznych stanowi kolejną metodę badań dydaktycznych. Metoda ta 

pozwala  na  wykorzystanie  informacji  zawartych  w  programach  nauczania,  podręcznikach 
szkolnych,  dziennikach  lekcyjnych,  arkuszach  ocen,  protokołach  z  zebrań  rady  pedagogicznej, 
notatkach  nauczycieli,  dokumentacji  badań  lekarskich  czy  psychologicznych.  Chodzi  tu  zwykle  o 
dane  dotyczące  treści  kształcenia,  właściwości  środowiska  ucznia  (rodzina,  grupy  rówieśnicze 
pozaszkolne),  jego  zachowania,  stanu  zdrowia,  właściwości  psychicznych,  trudności  wychowaw-
czych  itp.  Bogatym  źródłem  informacji  są  ponadto  wszelkie  wytwory  uczniów:  prace  pisemne, 
wiersze,  pamiętniki,  rysunki,  prace  plastyczne,  różne  utwory  muzyczne  (utrwalone  na  taśmie 
magnetofonowej lub wideo). Informacje zdobyte za pomocą analizy tych dokumentów wzbogacają 
wiedzę  o  uczniu  oraz  stanowią  cenną  pomoc  przy  Interpretowaniu  wyników  eksperymentu  i 
obserwacji. 

Metodą  analizy  dokumentów  posługujemy  się  w  badaniach  dydaktycznych  również  w  celu 

dokonania  oceny  dorobku  epok  minionych  oraz  dla  opracowania  charakterystyki  współczesnych 
systemów  dydaktycznych  w  innych  krajach.  W  pierwszym  wypadku  metoda  ta  zyskuje  pewne 
cechy  metod  historycznych,  w  drugim  zaś  upodabnia  się  do  metod  stosowanych  w  pedagogice 
porównawczej. 

6. Opracowanie wyników badań 

Ilościowe  opracowanie  wyników  badań  dydaktycznych,  stanowiące  przeważnie  jeden  z  ich 

końcowych  etapów,  wymaga  stosowania  różnorakich  analiz  statystycznych.  Dzięki  nim  staje  się 
możliwe przedstawienie uzyskanych wyników w porównywalnych kategoriach liczbowych. 

Analiza  statystyczna  obejmuje  z  jednej  strony  statystyczny  opis  wyników  uzyskanych  w 

badaniach, z drugiej zaś - statystyczną weryfikację hipotez. 

Na  opis  składają  się  takie  czynności,  jak  ustalanie  wielkości  miar  tendencji  centralnej  (średnia 

arytmetyczna,  mediana),  odchylenia  standardowego,  miar  dyspersji,  a  także  właściwości  rozkładu 
wyników.  Ponadto  opis  statystyczny  może  polegać  na  zestawieniu  wyników  -  ujętych  w  liczbach 
bezwzględnych lub też w postaci wskaźników procentowych - w formie tablic korelacyjnych. 

Z  kolei  weryfikację  postawionych  hipotez  przeprowadza  się  za  pomocą  wnioskowania 

statystycznego.  Umożliwia  ono  udzielenie  odpowiedzi  na  pytanie,  czy  zaobserwowana  różnica 
między  wynikami  uzyskanymi  przez  badane  grupy  jest  statystycznie  istotna.  Przeprowadzając 
wnioskowanie statystyczne, możemy ponadto ustalić z określonym stopniem prawdopodobieństwa, 
czy otrzymana różnica jest wynikiem przypadku, czy też powstała jako rezultat działania zmiennej 
niezależnej. 

background image

Analiza  statystyczna  opiera  się  na  teorii  prawdopodobieństwa,  wskutek  czego  formułowane 

dzięki niej uogólnienia mają charakter jedynie sądów prawdopodobnych. 

Uogólniając,  można  przyjąć,  że  badania  dydaktyczne,  podobnie  jak  inne  badania  naukowe, 

powinny  opisywać  analizowaną  rzeczywistość    (funkcja  deskryptywna),  wyjaśniać  wykrywane 
związki i zależności (funkcja eksplanacyjna), a także umożliwiać przewidywanie przebiegu zjawisk 
i procesów związanych z nauczaniem - uczeniem się (funkcja prognostyczna lub predyktywna). W 
tym celu wskazane jest prowadzenie badań w sposób uwzględniający następujące fazy: 

•  Ustalenie  zmiennej  zależnej  l  określenie  Jej  związków  z  Istotnymi  dla  niej  zmiennymi 

niezależnymi. W tej fazie badań podstawowe znaczenie mają pytania: Co jest zmienną zależną? Od 
czego i w jaki sposób zmienna ta zależy? 

• Sprecyzowanie tzw. pytań l hipotez Istotnościowych. Zasadniczym pytaniem, otwierającym tę 

fazę badań, jest: Jakie zmienne niezależne są istotne dla danej zmiennej zależnej? 

•  Formułowanie  hipotez  o  związkach  danej  zmiennej  zależnej  z  istotnymi  dla  niej  zmiennymi 

niezależnymi,  co  wiąże  się  z  tzw.  operacjonalizacją  zmiennych,  ich  niejako  przekładem  z  języka 
teoretycznego na język obserwacji. 

• Sprawdzenie hipotez o tych związkach, a także ewentualne wprowadzenie nowych zmiennych, 

niezależnych od planu badań. 

• Uogólnienie wyników badania. Dla tej fazy badań podstawowe pytania brzmią: Jaki jest zasięg 

wniosków  sformułowanych  w  wyniku  badań?  Czy  wnioski  te  są  reprezentatywne  dla  całej 
populacji, której tylko próba była przedmiotem badania? (por. Brzeziński, Gagne, Briggs, Wager). 

Sprawdzian 3 

1. Opisz obserwację, eksperyment naturalny i eksperyment laboratoryjny, wskazując dzielące je 

różnice. 

2. Podaj przykłady związków przyczynowo-skutkowych, strukturalnych i funkcjonalnych. 
3. Wymień cechy, jakim powinny odpowiadać testy dydaktyczne. 
4.  Uzasadnij,  co  to  znaczy,  że  badania  dydaktyczne  -  podobnie  jak  inne  rodzaje  badań 

naukowych  -  powinny  opisywać  analizowane  zjawiska  i  procesy,  wyjaśniać  zachodzące  między 
nimi związki oraz umożliwiać przewidywanie ich skutków. 

 
 
 

ROZDZIAŁ IV 

SYSTEMY DYDAKTYCZNE 

Dydaktyka ogólna, podobnie jak każda nauka, zmierza do opracowania systemu uzasadnionych i 

sprawdzonych  twierdzeń,  do  adekwatnego  opisu  istniejącej  rzeczywistości,  do  wykrycia  praw 
rządzących występującymi w tej rzeczywistości zjawiskami i procesami, wreszcie do formułowania 
zasad  i  reguł  działalności  przystosowanej  do  zmieniających  się  stale  potrzeb  człowieka,  w  tym 
wypadku  potrzeb  związanych  z  nauczaniem  i  uczeniem  się.  Tak  postępując,  zajmuje  się  ona 
systemami,  celami,  treścią,  procesem,  zasadami,  metodami,  formami  organizacyjnymi  oraz 
ś

rodkami  nauczania  -  uczenia  się  realizowanego  w  zakresie  wszystkich  szczebli  i  przedmiotów 

nauki  szkolnej  oraz  pozaszkolnej. Jeżeli  te  właśnie  elementy  przedmiotu  badań  dydaktyki  ogólnej 
przyjmiemy  za  kryterium  podziału  niniejszego  podręcznika  na  poszczególne  rozdziały,  to  ten 
rozdział  wypadnie  poświęcić  analizie  wybranych  systemów  nauczania  -  uczenia  się,  krócej  - 
analizie  wybranych  systemów  dydaktycznych.  Przez  system  dydaktyczny  będziemy  przy  tym 
rozumieć  całokształt  zasad  organizacyjnych  oraz  treść,  metody  i  środki  nauczania  -  uczenia  się, 
tworzące  spójną  wewnętrznie  strukturę  i  podporządkowane  realizacji  społecznie  akceptowanych 
celów kształcenia. 

background image

W  rozdziale  I  określiliśmy  dydaktykę  jako  ogólną  naukę  o  nauczaniu  i  uczeniu  się. 

Wskazywaliśmy  również,  iż  taka  interpretacja  dydaktyki,  polegająca  na  włączeniu  do  przedmiotu 
jej  badań  łącznie  ujmowanych  czynności  nauczania  -  uczenia  się,  zyskała  uznanie  dopiero  w 
naszym stuleciu. We wcześniejszych interpretacjach podkreślano natomiast, że dydaktyka powinna 
przede  wszystkim  badać  bądź  proces  nauczania  (herbartyści),  bądź  proces  uczenia  się 
(przedstawiciele różnych odmian tzw. nowego wychowania). 

Te  interpretacje  przedmiotu  badań  dydaktyki  ogólnej  można  przedstawić  w  formie 

następującego zestawienia: 

l) proces nauczania > proces uczenia się, 
2/ proces nauczania < proces uczenia się, 
3/ proces nauczania = uczenie się. 
Znak  nierówności  wskazuje  na  dominację  -  jako  przedmiotu  badań  dydaktyki  ogólnej  -  bądź 

nauczania,  bądź  uczenia  się.  Natomiast  w  punkcie  trzecim  podkreśla  się,  że  oba  te  procesy  są 
traktowane łącznie jako równoważne. 

Przyjmując eksponowane relacje za kryterium podziału nowożytnych systemów dydaktycznych, 

możemy wyodrębnić system tradycyjny (punkt l), system związany z nurtem nowego wychowania 
(punkt 2) oraz system współczesny (punkt 3). 

Każdy z tych systemów  składa się z kilku lub nawet kilkunastu podsystemów. Przykładowo w 

skład tradycyjnego systemu dydaktycznego wchodzą m.in. koncepcje opracowane przez J. Sturma, 
JA.  Komeńsklego,  J.H.  Pestalozzlego,  A.  Bella  i  J.  Lancastra,  a  przede  wszystkim  przez  J.F. 
Herbarta.  Z  kolei  w  systemie  nowego  wychowania  można  wyróżnić  takie  podsystemy,  jak  szkoła 
pracy  G.  Kerschensteinera,  szkoła  na  miarę  dziecka,  szkoła  twórcza  czy  wreszcie  koncepcja 
opracowana  przez  J.  Deweya.  Również  wewnątrz  współczesnego  systemu  dydaktycznego 
funkcjonują rozmaite podsystemy, np. C. Freineta czy nauczania programowanego. 

Szczegółowy  opis  wszystkich  podsystemów,  z  jakich  jest  zbudowany  system  tradycyjny  i 

system  nowego  wychowania,  wykracza  poza  ramy  tego  podręcznika.  W  tej  sytuacji  ograniczymy 
się  do  analizy  podsystemów  najbardziej  dla  każdego  z  nich  reprezentatywnych.  Tę  właśnie  rolę 
spełnia  wobec  systemu  tradycyjnego  herbartyzm,  natomiast  wobec  nowego  wychowania  - 
progresywizm.  Zygmunt  Mysłakowski  (1890-1971)  nazwał  je  „dwiema  wielkimi  koncepcjami 
pedagogicznymi  ludzkości".  Gdy  zaś  chodzi  o  system  dydaktyki  współczesnej,  to  podejmiemy 
próbę uogólnienia wykraczającą poza składające się nań kierunki czy podsystemy. 

l. Dydaktyka herbartowska (tradycyjna) 

Zręby  tego  kierunku  (podsystemu)  dydaktyki,  który  z  czasem  nazwano  herbartowskim, 

opracował  niemiecki  filozof,  psycholog  i  pedagog  -Jan  Fryderyk  Herbart  (1776-1841).  Oceniając 
krytycznie prace poprzedzających go i współczesnych mu pedagogów - z wyjątkiem Pestalozziego, 
którego  cenił  za  poszukiwania  metod  rozwoju  umysłowego  uczniów  i  kształcenia  zdolności 
poznawczych  dzieci  -  Herbart  próbował  skonstruować  „naukowy  system  pedagogiki",  oparty  na 
dorobku teoretycznym etyki i psychologii. Etyka miała wyznaczać cel wychowania, a psychologia 
drogi l środki wiodące do tego celu. 

Najwyższym  celem  wychowania  Jest,  według  Herbarta,  ukształtowanie  silnych  moralnie 

charakterów.  Służą  temu:  kierowanie  dziećmi  i  młodzieżą,  karność  oraz  ściśle  z  nią  związane 
nauczanie. 

Głównym  zadaniem  Iderowania  jest  stale  zatrudnianie  dzieci,  organizowanie  dla  nich  zajęć, 

pielęgnacja  ich  fizycznego  rozwoju,  wdrażanie  do  porządku.  Z  kolei  karność  stanowi  konieczny 
warunek  wyrobienia  u  każdego  wychowanka  moralności  opartej  na  silnym  charakterze,  tzn.  naj-
wyższego  -  jak  to  określał  Herbart  -  celu  wychowania.  Dla  utrzymania  karności  niezbędne  jest 
stosowanie  różnych  metod  i  środków,  łącznie  z  rygorystycznymi  nakazami  i  zakazami,  a  nawet 
karami cielesnymi. Te jednak powinno się wymierzać „ostrożnie i z umiarem". 

Podstawowe  znaczenie  dla  formowania  silnych  charakterów  ma  nauczanie  wychowujące. 

Używając  tej  nazwy,  Herbart  chciał  podkreślić,  że  wychowania  nie  należy,  a  nawet  nie  można 
oddzielać  od  nauczania,  że  wola  i  charakter  rozwijają  się  równocześnie  z  rozumem.  Wartość 

background image

nauczania wychowującego polega zarazem nie tyle na przekazywaniu uczniom wiedzy, co raczej na 
wiązaniu tej wiedzy z rozwojem ich uczuć i woli. To stanowisko było konsekwencją herbartowskiej 
psychologii, w myśl której: 

• nie istnieją jakiekolwiek dziedziczne czy nabyte dyspozycje psychiczne, 
• całe życie psychiczne składa się z wyobrażeń (Nawroczyński). 
Wyobrażenia  uważał  Herbart  za  siły,  które  mogą  być  ze  sobą  zgodne  lub  też  sobie 

przeciwstawne.  Gdy  wyobrażenia  są  zgodne,  rodzi  się  uczucie  przyjemności,  natomiast  ich 
niezgodność,  różnokierunkowość  wywołuje  uczucie  przykrości.  W  podobny  sposób  powstają 
zjawiska  woli,  czyli  dążenia,  pożądania  itp.,  a  także  pojęcia  i  sądy,  tzn.  zjawiska  wchodzące  w 
zakres  życia  umysłowego.  Tak  więc  na  miejsce  rozpowszechnionej  w  XIX  wieku  psychologii 
„władz",  sankcjonującej  niejako  trójdzielność  psychicznego  życia  człowieka  odpowiednio  do 
wyróżnianego wówczas podziału na umysł, uczucia i wolę, Herbart wprowadził jednolitą koncepcję 
tego życia, opartą na wyobrażeniach oraz ich ustawicznym ruchu. 

Wyobrażenia  przeżywane  przez  człowieka  zostają  z  czasem  zepchnięte  pod  „próg 

ś

wiadomości",  dostarczając  tworzywa  do  powstawania  tzw.  masy  apercepcyjnej.  Tam  też 

wyobrażenia przeżywane aktualnie łączą się - dzięki apercepcji - w spoistą całość z wyobrażeniami 
wcześniejszymi. Aby wydobyć je spod progu świadomości, potrzebne są skojarzenia. Chcąc zatem 
wywołać u ucznia określone przeżycia uczuciowe, wolicjonalne czy umysłowe, należy oddziaływać 
na  jego  wyobrażenia,  wzbogacać  jego  masę  apercepcyjną.  Dlatego  nauczanie  uznał  Herbart  za 
podstawowy  środek  służący  kształceniu  charakteru,  a  tworzenie  bogatej  sieci  różnorodnych 
skojarzeń - za czynnik decydujący o walorach wychowawczych pracy dydaktycznej. 

Skutecznemu  kształceniu  charakteru  służy  także,  zdaniem  Herbarta,  rozwijanie  u  uczniów 

wielostronnych  zainteresowań,  przy  czym  większą  wartość  wychowawczą  mają  zainteresowania 
bezpośrednie  (gdy  daną  rzecz  cenimy  dla  niej  samej)  niż  pośrednie  (gdy  ją  cenimy  ze  względów 
ubocznych). Zainteresowania bezpośrednie łączą się z uwagą mimowolną, a pośrednie z dowolną, o 
rzekomo mniejszych walorach wychowawczych.  

Efektywność  nauczania  zależy  także  od  racjonalnego  rozłożenia  treści,  którą  uczniowie  mają 

sobie przyswoić, na powiązane ze sobą merytorycznie i logicznie składniki, a ponadto od jego toku. 
Opanowanie  tych  treści  jest  najskuteczniejsze,  kiedy  uczniowie  przechodzą  kolejno  od  etapu 
zgłębiania,  w  którym  dane  wyobrażenie  wydziela  się  jasno  i  wyraźnie  spośród  innych,  do  etapu 
ogarniania,  kiedy  to  możliwe  staje  się  tworzenie  określonych  całości  z  wyobrażeń  już 
„zgłębionych". 
W każdym z tych etapów Herbart wyróżnił oprócz tego dwa stadia: spoczynku i ruchu. Tak powstał 
schemat  stopni  przyswajania  treści,  obejmujący  zgłębianie  spoczywające,  zgłębianie  postępujące, 
ogarnianie  spoczywające  i  ogarnianie  postępujące.  Tym  stopniom  odpowiadają  odpowiednie 
stopnie nauczania, a mianowicie: jasność, kojarzenie, system i metoda, wyznaczające tok nauczania 
wszelkich  przedmiotów  na  wszystkich  szczeblach  nauki  szkolnej.  Z  czasem  -  właśnie  dla 
podkreślenia niezależności wymienionych stopni od treści nauczania - nazwano je formalnymi oraz 
podjęto  próby  ich  modyfikacji.  Autorem  próby  najszerzej  rozpowszechnionej  był  W.  Rein  (1847-
1929), który nadał stopniom formalnym inne od herbartowsklch nazwy, wyraźniej określił ich treść 
oraz  zwiększył  ich  liczbę  do  pięciu.  Są  to:  przygotowanie,  podanie,  powiązanie,  zebranie  i 
zastosowanie  nowego  materiału.  Nazwy  te  dość  jednoznacznie  wskazują,  co  i  w  jakiej  kolejności 
nauczyciel ma robić na lekcji. 

 

 

 

Tabela 3. Stopnie formalne nauczania według Herbarta l Relna 

background image

Według Herbarta 

Według Reina 

l) jasność  
2) kojarzenie  
3) system  
4) metoda 

l) przygotowanie  
2) podanie  
3) powiązanie  
4)zebranie  

Mówiąc ogólnie, proces nauczania realizowany zgodnie z koncepcją stopni formalnych Herbarta 

czy  Reina  miał  przebiegać  od  wyobrażeń  do  pojęć  i  od  pojęć  do  umiejętności.  Jego  głównym 
zadaniem  było  przekazanie  (w  języku  Herbarta  „podanie")  uczniom  nowego  materiału,  ze  szcze-
gólnym  naciskiem  na  rozwijanie  u  nich  umiejętności  teoretycznych,  np.  rozwiązywania 
określonego typu zadań matematycznych za pomocą odpowiedniego wzoru. 

Opis  rzeczywistości  górował  w  tej  koncepcji  nad  przekształcaniem  przez  dzieci  l  młodzież 

dostępnych im fragmentów tej rzeczywistości. Kolejnymi jej cechami były: formalizm i rygoryzm, 
narzucała ona bowiem nauczycielom różnych typów szkół i różnych przedmiotów nauki szkolnej, 
wykonującym  ponadto  różne  zadania  dydaktyczne,  ciasny  schemat  toku  lekcji,  tłumiący  ich 
inwencję organizacyjną l metodyczną. 

Słuszne było natomiast w koncepcji Herbarta wskazanie na potrzebę przekształcenia pedagogiki 

w  dyscyplinę  dysponująca  własnym  przedmiotem  badań  i  własną,  możliwie  ściśle  sprecyzowaną 
terminologią.  

Godny uwagi był także nacisk na powiązanie pedagogiki z jej naukami pomocniczymi, zwłaszcza z 
psychologią,  na  analizę  toku  nauczania,  a  ponadto  na  rozwijanie  u  uczniów  uwagi  i 
„wielostronnych zainteresowań". 

Ogólnie  można  stwierdzić,  że  koncepcja  Herbarta,  modyfikowana  i  uzupełniana  przez  jego 

uczniów i zwolenników, była krokiem naprzód w stosunku do wcześniejszych prób teoretycznego 
opracowania procesu kształcenia (nauczania - uczenia się). Rozpowszechniła się też ona szeroko w 
połowie  XIX  wieku,  a  upadła  wraz  z  cesarstwem  niemieckim,  któremu  służyła.  Z  ostrą  krytyką 
spotkała się dopiero na przełomie XIX i XX stulecia. 

Herbartyzm,  stanowiąc  teoretyczną  podstawę  szkoły  tradycyjnej,  przez  wiele  lat  wywierał 

niekorzystny  wpływ  na  jej  pracę.  On  to  bowiem  przyczynił  się  do  upowszechnienia  poglądów  - 
nierzadko  wskutek  błędnie  odczytywanych  myśli  i  zaleceń  Herbarta  -  że  celem  pracy  szkoły  jest 
przekazywanie  dzieciom  i  młodzieży  gotowego  materiału  do  zapamiętania  i  rygorystyczne 
egzekwowanie  go:  że  aktywny  musi  być  w  szkole  przede  wszystkim  nauczyciel,  natomiast 
uczniowie  powinni  „siedzieć  cicho,  uważać  i  wykonywać  polecenia  wychowawców",  na  co 
dobitnie wskazuje powstałe wówczas w Niemczech określenie nauczania: Kiedy wszyscy milczą, a 
mówi  tylko  jedna  osoba,  wówczas  mamy  do  czynienia  z  nauczaniem),  że  najskuteczniejsza  jest 
organizacja lekcji oparta na stopniach formalnych oraz że podstawowym obowiązkiem nauczyciela 
jest realizacja programu nauczania, który nie musi uwzględniać wszystkich potrzeb i zainteresowań 
uczniów, gdyż potrzeby i zainteresowania pożądane można w ostateczności kształtować nawet przy 
użyciu bodźców awersyjnych. 

Przeciwko  tego  rodzaju  poglądom  protestowano  również  w  połowie  XX  wieku.  Szwajcarski 

pedagog Robert Dottrens pisał wówczas: 

„Pod  względem  wychowawczym  szkołę  tradycyjną  cechuje  autorytaryzm,  któremu  dziecko 

musi  się  bezwzględnie  podporządkować,  a  także  suchy,  herbartowski  intelektualizm.  Dorosły 
rozkazuje,  dziecko  musi  słuchać,  poddając  się  całkowicie  narzucanym  mu  opiniom  i  wzorom. 
Nauczyciel  naucza  i  kieruje,  natomiast  jego  uczniowie  przysłuchują  się,  powtarzają,  uczą  się  na 
pamięć. Wychowanie i kształcenie uważa się za procesy długotrwałe i systematyczne, które jednak 
nie  muszą  nawiązywać  ani  do  potrzeb,  ani  do  zainteresowań  uczniów.  Celem  wysiłków 
wychowawczych  jest  nie  tyle  rozwój  indywidualnych  zdolności  i  zainteresowań  poznawczych 
uczniów, co raczej przekazanie wiadomości" (Dottrens). 

Ten krytyczny osąd herbartyzmu utrzymuje się notabene do dzisiaj (por. np. Geissier: Schaller). 

2. Dydaktyka deweyowska (progresywistyczna) 

background image

Na  przełomie  XIX  i  XX  stulecia  dydaktyka  herbartowska  stała  się,  jak  już  wspominaliśmy, 

przedmiotem  ostrej  i  niemal  powszechnej  krytyki.  Potępiano  rygoryzm  i  autorytaryzm  szkoły 
zbudowanej na jej założeniach, postulując stworzenie „szkoły dla życia i przez życie" (O. Decroły). 
Dominujący  w  tradycyjnej  szkole  intelektualizm  i  naukę  książkową  usiłowano  zastąpić 
„autentyczną  pracą  i  wszechstronnym,  twórczym  wysiłkiem  uczniów"  (H.  Gaudig,  1860-1923:  G. 
Kerschensteiner, 1854-1932). 

Postulowano,  aby  oderwane  od  potrzeb  i  zainteresowań  uczniów  programy  nauczania  oraz 

nieprzystosowane  do  możliwości  psychicznych  dzieci  i  młodzieży  metody  i  środki  pracy 
dydaktycznej,  typowe  dla  „szkoły  herbartowsklej",  przebudować  w  myśl  hasła  „szkoła  na  miarę 
dziecka"  (E.  Ciaparede).  Zarzucając  „starej  szkole"  oderwanie  od  życia  społecznego  i 
produkcyjnego,  niektórzy  pedagogowie  eksponowali  potrzebę  nie  tylko  usunięcia  tych 
niedostatków, lecz wręcz zbudowania od podstaw „szkoły nowej", „szkoły aktywnej" (H. Rowid), 
„szkoły pracy", „szkoły uspołeczniającej" (P. Petersen), wreszcie „szkoły godnej stulecia dziecka", 
jakim miał się stać wiek XX (E.Key)*. 
Uogólniając, dałoby się stwierdzić, że domagano się szkoły, która by uwzględniała zainteresowania 
uczniów; rozwijała zarówno ich umysły, jak uczucia i wolę; uczyła myśleć i działać; była dla dzieci 
l młodzieży miejscem swobodnej, twórczej pracy; wdrażała do współdziałania l zespołowych form 
wysiłku;  indywidualizowała  treść  oraz  tempo  nauki;  była  terenem  spontanicznej  aktywności 
uczniów; nie przedkładała przekazywania wiedzy nad rozwój samodzielnego myślenia; wdrażała do 
dostrzegania,  formowania  i  rozwiązywania  problemów  teoretycznych  i  praktycznych  oraz 
przygotowywała uczniów do aktywnego uczestnictwa w życiu społecznym. 

Do  grona  najbardziej  radykalnych  rzeczników  i  realizatorów  wielu  spośród  tych  haseł  należał 

Amerykanin  John  Dewey.  On  też  opracował  założenia  koncepcji  dydaktycznej,  którą  -  w  celu 
przeciwstawienia  jej  pedagogice  herbartystów  -  nazwano  „postępową"  (progresywną  lub 
progresywistyczną). 

*  Czy  wiek  XX  stal  się  „stuleciem  dziecka"?  Odpowiedź  twierdząca  na  to  pytanie  byłaby 

słuszna,  ale  jedynie  w  bardzo  wąskim  zakresie.  Osiągnięto  wprawdzie  znaczny  postęp  w  ro-
zumieniu  podstawowych  zasad  wychowania  (...),  w  rozumieniu  osobowego  wzrostu  l  trudności, 
które  mu  przeszkadzają.  Ale  rozumienie  to  miało  ograniczone  znaczenie  społeczne.  Sprowadzało 
się  właściwie  do  nielicznych  rodzin  -  w  równym  stopniu  zamożnych  co  inteligentnych,  rodzin, 
które chciały i mogły zreformować tradycyjne zasady  wychowania domowego; ograniczało się do 
nielicznych  szkół  eksperymentalnych  i  nielicznych  ośrodków  wychowawczych,  w  których 
próbowano urzeczywistniać l rozwijać zasady nowego wychowania. 

W szerszym zasięgu społecznym osiągnięto jedynie pewne rozluźnienie tradycyjnej pedagogiki 

autorytetu i represji, tradycyjnej dydaktyki wykładu l pytań. Dość głośna propaganda tzw. nowego 
wychowania  przyczyniła  się  z  pewnością  do  zdyskredytowania  niektórych  jaskrawych  błędów  i 
praktyki  dawniejszej,  usposobiła  nauczycieli  i  wychowawców  bardziej  życzliwie  do  aktywności  l 
samodzielności uczniów, zachęciła do pewnego liczenia się z różnorodnością typów osobowych, z 
różnorodnością uzdolnień i zainteresowań. Byty to cenne osiągnięcia. Jednak nie przerastały one w 
pełniejszą  reformę  systemu  szkolnego;  nie  przekształcały  nawet  -  w  skali  masowej  -  „oblicza 
szkoły" (Suchodolski).  

Koncepcja  ta  kształtowała  się  z  jednej  strony  w  wyniku  ostrej  polemiki  z  herbartystami,  z 

drugiej  zaś  strony  w  toku  praktyki  pedagogicznej,  której  terenem  była  założona  przez  Deweya  w 
1895  roku  szkoła  eksperymentalna  w  Chicago.  Tam  właśnie  przygotowywano  wzory,  które  mlaty 
wytyczyć kierunki zasadniczej przebudowy szkoły tradycyjnej. 

Główny  akcent  położył  Dewey  w  swojej  szkole  na  rozwój  aktywności  dzieci  i  młodzieży, 

przejawiającej  się  najbardziej  w  różnego  rodzaju  zajęciach  praktycznych.  One  to  bowiem  -jak 
sądził  -  najskuteczniej  kształcą  siły  umysłowe  i  postawy  społeczne  uczniów,  dzięki  zarówno 
wysiłkowi  indywidualnemu,  jak  i  zespołowemu,  opartemu  na  zorganizowanej  współpracy. 
Podstawowym celem zajęć praktycznych nie było przy tym wdrożenie młodzieży do wykonywania 

background image

takiego  czy  innego  zawodu,  lecz  rozwój  wrodzonych  zdolności  oraz  uzyskanie  bogatego  i 
różnorodnego doświadczenia. Ich dodatkowym zadaniem było zachęcenie uczniów do działalności 
wywołującej określone zainteresowania, uczynienie szkoły terenem życia dzieci i młodzieży, a nie 
tylko - jak w szkole tradycyjnej - przygotowania do tego życia. Równocześnie Dewey podkreślał, 
ż

e  zajęcia  praktyczne  nie  mają  bynajmniej  zastąpić  studiowania  książek  przez  uczniów.  Powinny 

one natomiast doprowadzić do racjonalnego łączenia „nauki książkowej" ze zdobywaniem wiedzy 
w  drodze  samodzielnego  wysiłku  umysłowego  l  poczynań  praktycznych,  do  łączenia  teorii  z 
praktyką. 

Koncepcja „szkoły laboratoryjnej" była w dużej mierze konsekwencją poglądów filozoficznych 

i  pedagogicznych  Deweya,  według  którego  poznanie  i  wiedza  to  narzędzia  stosowane  przez 
człowieka w celu pokonywania napotykanych trudności i rozwiązywania problemów. Jego zdaniem 
myśl jest po prostu instrumentem walki o byt i czynnikiem decydującym  o rozwoju. Myślimy zaś 
najpełniej  wtedy,  kiedy  rozwiązujemy  problemy,  których  punktem  wyjścia  są  odczuwane 
każdorazowo  trudności.  W  „pełnym  akcie  myślenia"  można  wyróżnić  następujące  etapy  czy 
stopnie: l) odczucie trudności, 2) jej określenie, 3) wyszukiwanie pomysłu (pomysłów) rozwiązania 
(formułowanie  hipotezy  lub  hipotez)  zdefiniowanej  już  trudności  (problemu),  4)  logiczna 
weryfikacja hipotezy (hipotez), 5) rozwiązywanie problemu*. 

-  Współczesnym  rozwinięciem  stopni  formalnych  Deweya  jest  m.in.  koncepcja  toku  lekcji 

opracowana przez F. Fentona. W myśl tej koncepcji uczniowie powinni mieć możliwość: 

- dostrzegania problemów na podstawie obserwacji określonych rzeczy, zjawisk, wydarzeń lub 

procesów; 

-  formułowania  hipotez  zmierzających  do  rozwiązania  tych  problemów,  a  zwłaszcza  stawiania 

pytań  o  charakterze  analitycznym  oraz  wstępne),  niejako  „przedempirycznej"  oceny  wysuwania 
hipotez; 

- wskazywania logicznych następstw tych hipotez; 
-  decydowania  o  tym,  jakie  dane  będą  niezbędne  do  oceny  wybranej  hipotezy  lub  hipotez,  a 

także  dokonywania  selekcji  materiałów  źródłowych  z  punktu  widzenia  ich  przydatności  do 
weryfikacji tej hipotezy czy tych hipotez; 

-  analizowania,  interpretacji  i  oceny  danych  pod  kątem  ich  zgodności  z  rozwiązywanym 

problemem; 

W  tak  określonym  akcie  myślenia  obserwacja  występuje  na  początku  i  na  końcu  czynności 

poznawczych:  na  początku  służy  jasnemu  i  wyraźnemu  sprecyzowaniu  Istoty  napotykanej 
trudności,  na  końcu  -  sprawdzeniu  prawdziwości  przyjętej  hipotezy.  Między  tymi  etapami 
obserwacji  dokonuje  się,  zdaniem  Deweya,  „umysłowa  strona  całkowitego  aktu  myślenia",  tzn. 
wnioskowanie (wysunięcie projektu wyjaśnienia lub rozwiązania problemu) i rozumowanie (rozwi-
nięcie  przyjętej  doraźnie  hipotezy  wraz  z  jej  uzasadnieniem).  W  ten  sposób,  jak  sądził, 
przezwyciężone zostają jednostronności empiryzmu i racjonalizmu, gdyż pełny akt myślenia łączy 
dwa  istotne  etapy  poznawania  rzeczywistości  przez  człowieka,  sztucznie  rozdzielane  przez  te 
kierunki  filozoficzne,  tzn.  doświadczenie  zmysłowe  i  pomysły  rozwiązań  wysuwane  przed 
badaniem, a następnie znowu empirycznie sprawdzane. 

Skuteczne  nauczanie  powinno  uwzględniać  te  etapy.  Musi  ono  również  stwarzać  uczniom 

sytuacje  wymagające  rozwiązywania  przez  nich  określonych  problemów,  przy  czym  problemy  te 
należy łączyć z przedmiotowymi potrzebami i zainteresowaniami dzieci i młodzieży, wyrastającymi 
na  podłożu  ich  ogólnego  rozwoju.  Stawiane  przed  uczniami  problemy  muszą  jednak  znacznie  się 
różnić  od  „problemów  pozornych",  z  jakimi  mają  przeważnie  do  czynienia  w  szkole  tradycyjnej. 
Inna musi też być metoda formułowania owych problemów. Uczniowie, według Deweya, powinni 
być przekonani, że rozwiązując dany problem, odkrywają rzeczy nowe, nikomu dotąd nieznane. 

Ponadto nie należy traktować myślenia jako czynności incydentalnej w procesie zaznajamiania 

uczniów  z  nowym  materiałem  -  co  było  zjawiskiem  typowym  w  szkole  tradycyjnej  -  lecz 
przeciwnie, przekazywanie informacji trzeba traktować jako incydent w rozwoju myślenia. Wynika 

background image

stąd,  że  uczniom  należy  przekazywać  Informacje  wtedy  i  tylko  wtedy,  kiedy  są  Im  one 
rzeczywiście potrzebne. 

Inna wreszcie, głosił Dewey, aniżeli w szkole tradycyjnej musi być organizacja nauczania i inny 

tok  lekcji.  Ich  wyznaczaniu  najlepiej  służą  poszczególne  etapy  pełnego  aktu  myślenia,  z  których 
każdy  stanowi  zarazem  swoisty  stopień  formalny  nauczania.  Nauczyciel  powinien  zatem  tak 
przygotować  i  prowadzić  lekcje  dowolnego  przedmiotu,  aby  uczniowie  mogli  odczuć  określoną 
trudność,  zdefiniować  ją,  formułować  pomysły  Jej  przezwyciężenia  (hipotezy),  sprawdzać  te 
pomysły w drodze rozumowania lub za pomocą obserwacji l eksperymentów oraz wyprowadzać na 
tej podstawie wnioski - stosownie do charakteru trudności - teoretyczne lub praktyczne (Dewey). 

- oceny hipotez w świetle zebranych danych; 
-  postępowania  zgodnego  z  hipotezą  uznaną  za  prawdopodobną  w  świetle  sześciu  uprzednio 

wymienionych czynności (Fenton,  Kruszewski). 

Tabela 4. Stopnie formalne nauczania według Reina i Deweya 

Według Reina 

Według Deweya 

l) przygotowanie  
2) podanie  
3) powiązanie 
4) zebranie  

l) doprowadzenie do odczucia trudności  
2) sformułowanie problemu  
3)  wysunięcie  hipotezy  (hipotez)  dotyczących 
rozwiązania problemu  
4) weryfikacja logiczna lub/i empiryczna hipotezy 

W poprzednim podrozdziale stwierdziliśmy, że szkoła tradycyjna, oparta na koncepcji Herbarta, 

nie  odpowiada  współczesnym  potrzebom  edukacyjnym,  łych  potrzeb  nie  zaspokaja  również 
progresywistyczna  szkoła  wyrosła  na  podłożu  psychodydaktycznej  teorii  Deweya.  Dzieje  się  tak 
przede  wszystkim  dlatego,  że  „przenosi  przesadnie  zainteresowania  ucznia  nad  jego  planowy 
wysiłek, swobodę nad karność, potrzebę bezpośrednią nad dalekie cele wychowania, doświadczenie 
indywidualne  nad  doświadczenie  społeczne,  psychologiczną  organizację  nauczania  nad 
konsekwencję logiczną, a inicjatywę ucznia nad inicjatywę nauczyciela" (Sośnicki). 

Równocześnie  wartość  dydaktyki  Deweya  polega  na  trafnej  krytyce  werbalizmu,  łącznie  z  tzw. 
poglądowością  bierną,  polegającą  wyłącznie  na  ekspozycji  pokazu,  na  wskazaniu  potrzeby 
rozbudzania  i  rozwijania  samodzielności  myślenia  i  działania  uczniów  oraz  zaproponowaniu 
niektórych sposobów tego procesu. Wśród nich na szczególną uwagę zasługuje „uczenie się przez 
dokonywanie  odkryć".  Zgodnie  z  tym  sposobem,  rozwiniętym  przez  J.S.  Brunera  i  W.  Okonia, 
uczenie się wtedy staje się odkrywcze, kiedy zapewnia uczniom „nowe spojrzenie" na przyswajane 
przez  nich  treści,  kiedy  ukazuje  im  te  treści  w  sposób  pełniejszy  i  głębszy,  kiedy  pozwala  im 
samodzielnie  formułować  nieznane  przedtem  uogólnienia  oraz  posługiwać  się  nimi  w  działaniu 
(por. Brunner). 

W  ujęciu  porównawczym  podstawowe  cechy  nauczania  realizowanego  zgodnie  z  założeniami 

dydaktyki tradycyjnej i progresywistycznej przedstawia tabela 5. 

 

Tabela 5. Podstawowe cechy nauczania realizowanego zgodnie z założeniami dydaktyki tradycyjnej 
i  progresywistycznej 

Szkoła tradycyjna 

Szkoła progresywistyczna 

Podział 

treści 

nauczania 

na Podział 

treści 

nauczania 

na 

 

narne bloki 

Przekaz wiedzy przez nauczyciela  Samodzielne  zdobywanie  wiedzy 

 

uczniów; 

nauczyciel 

pełni 

 

obserwatora 

pracy 

dzieci 

Uczniowie są na ogół pasywni 

Uczniowie są aktywni 

Uczniowie nie decydują o doborze Uczniowie mają pewien wpływ na 

background image

nauczania 

treści nauczania 

Dominuje uczenie się pamięciowe  Dominuje  uczenie  się  oparte  na 

 

waniu problemów 

Uczniów  mają  zachęcać  do  nauki Uczniów  mają  pobudzać  do  nauki 

zewnętrzne, głównie stopnie 

wewnętrzne,  w  tym  potrzeby  i 

 

wania poznawcze 

Częsta 

kontrola 

wyników Niezbyt  częsta  kontrola  wyników 

 

nia, nacisk na samokontrolę 

Współzawodnictwo 

Współpraca 

Szkoła  jest  Jedynym  terenem Szkoła  jest  głównym,  ale  nie 

tylko  prace  domowe  wykonywane scem uczenia się 

nią 

 

Słaby 

nacisk 

na 

samorzutną Silny 

nacisk 

na 

samorzutną 

uczniów 

uczniów (por. N. Bennett). 

3. Dydaktyka współczesna 

Dydaktyka współczesna różni się wprawdzie od dydaktyki tradycyjnej i progresywistycznej, ale 

bynajmniej  nie  odrzuca  wszystkich  założeń  i  postulatów,  głoszonych  przez  ich  twórców,  jak  np. 
herbartowsklego  postulatu  zaznajamiania  uczniów  z  podstawami  usystematyzowanej  wiedzy  czy 
progresywistycznego zalecenia, aby aktywizować dzieci i młodzież w procesie nauczania. Ogólnie 
mówiąc,  różnice  między  dydaktyką  współczesną  a  jej  poprzedniczkami  polegają  głównie  na  tym, 
ż

e: 

l.  Dydaktyka  współczesna  zdołała  przezwyciężyć  jednostronność  w  analizie  i  sposobach 

interpretacji genezy, źródeł, mechanizmów oraz celów poznania, znamienne m.in. dla empiryzmu, 
racjonalizmu  i  pragmatyzmu.  Jednostronność  ta  w  odniesieniu  do  nauczania  -  uczenia  się 
prowadziła  do  takich  następstw,  jak  przecenianie  roli  bądź  bezpośredniego  poznania,  bądź 
abstrakcyjnego  myślenia,  bądź  wreszcie  swoiście  rozumianej  praktyki,  przy  równoczesnym 
niedocenianiu pozostałych sposobów poznawania rzeczywistości. 

Dzięki  temu  dydaktyka  współczesna  nie  zaleca  już,  aby  w  nauczaniu  -  uczeniu  się  wiązano  w 

sposób  rygorystyczny  poszczególne  sposoby  poznania  z  określonymi  fazami  psychofizycznego 
rozwoju  uczniów.  Nie  jest  bowiem  słuszny  postulat  kształcenia  dzieci  najpierw  na  treściach 
konkretnych, a dopiero później - w innej niejako fazie - na materiale abstrakcyjnym, gdyż każdemu 
poziomowi  myślenia  konkretnego,  sensoryczno-ruchowego,  odpowiada  dynamicznie  i  rozwojowo 
określony poziom myślenia abstrakcyjnego. Nie jest także słuszne zalecenie, aby wdrażać uczniów 
do  działalności  praktycznej  dopiero  po  „przeprowadzeniu"  ich  przez  poprzedzające  ów  etap 
poznanie  zmysłowe  i  poznanie  umysłowe.  Konieczne  jest  natomiast  dbanie  o  to,  aby  już  od 
pierwszych dni pobytu dziecka w szkole rozwijać jego myślenie abstrakcyjne. 

To właśnie ścisłe, aczkolwiek zróżnicowane stosowanie do poszczególnych szczebli nauczania, 

łączenie  w  spójną  całość  elementów  poznania  zmysłowego,  umysłowego  l  działania  uczniów 
przesądza  o  różnicy  istniejącej  między  modelem  kształcenia  zalecanym  przez  dydaktykę  współ-
czesną a modelami lansowanymi przez herbartyzm i progresywizm. 

2.  Miejsce  intelektualistycznej  i  mechanistycznej  psychologii  Herbarta  oraz  deweyowsklego 

behawioryzmu  zajęła  w  dydaktyce  współczesnej  psychologia  rozumiana  jako  nauka  o  wyższych 
czynnościach  istot  żywych.  Podstawą  tych  czynności,  z  reguły  ukierunkowanych  na  osiągnięcie 
określonego  wyniku,  jest  konieczność  regulowania  przez  człowieka  stosunków  łączących  go  ze 
ś

wiatem zewnętrznym. Głównym rodzajem czynności jest działanie praktyczne, w wyniku którego 

człowiek  zmienia  otaczającą  go  rzeczywistość  i  sam  jest  przez  nią  zmieniany.  Najwyższą  formę 
działania praktycznego stanowi praca. Zabawa i uczenie się, będące niejednokrotnie czynnościami 
antycypującymi pracę, odgrywają zasadniczą rolę w rozwoju psychicznym dzieci l młodzieży. Dla-
tego  też  właściwa  organizacja  tych  czynności,  odbiegająca  zarówno  od  heteronomii  i  rygoryzmu 
herbartystów, jak i od przesadnej autonomii l spontaniczności progresywistów, stanowi zasadniczy 
przedmiot uwagi dydaktyki współczesnej. 

3. We współczesnym systemie dydaktycznym Istotę procesu nauczania - uczenia się pojmuje się 

Inaczej, aniżeli czynili to herbartyści i progresywiści. Nie sprowadza się więc owego procesu ani do 
przekazywania  uczniom  tzw.  gotowej  wiedzy,  ani  też  nie  rezygnuje  z  kierowania  czynnościami 

background image

poznawczymi  dzieci  i  młodzieży.  Zakłada  się  natomiast,  że  uczniowie  powinni  sobie  przyswajać 
podstawy  usystematyzowanej  wiedzy  oraz  zdobywać  określone  umiejętności  zarówno  w  drodze 
samodzielnych  poczynań  poznawczych,  w  tym  empirycznych,  organizowanych  jednak  przez 
nauczyciela, jak i poprzez działalność o charakterze recepcyjnym. 

Dlatego we współczesnych koncepcjach kształcenia odrzuca się stopnie formalne herbartystów i 

progresywistów.  Zamiast  nich  przyjmuje  się  bardziej  elastyczne  rozwiązania,  a  mianowicie 
koncepcję  ogniw  (momentów)  nauczania  -  uczenia  się,  która  uwzględnia  nie  tylko  różnorakość  i 
wielość  zadań  dydaktycznych  realizowanych  w  szkołach  różnych  typów  i  szczebli,  lecz  również 
czynności  wykonywane  podczas  nauki  szkolnej  tak  przez  nauczyciela,  jak  i  przez  uczniów,  co 
odpowiada interakcyjnemu charakterowi tych czynności. 

4.  Herbartyści,  opracowując  programy  nauczania,  nie  uwzględniali  na  ogół  potrzeb  i 

zainteresowań  uczniów,  a  ponadto  przeceniali  znaczenie  „wiedzy  książkowej"  dla  ich  rozwoju 
umysłowego  l  moralnego.  Z  kolei  progresywiści  równie  jednostronnie  pojmowali  znaczenie 
samorzutnej  aktywności  poznawczej  uczniów  i  ich  zainteresowań,  czego  wyrazem  było  m.in. 
fetyszyzowanie tych czynników przy budowle programów nauki szkolnej. 

Dydaktyka  współczesna  usiłuje  pogodzić  te  przeciwstawne  stanowiska.  Eksponuje  więc 

potrzebę  respektowania  przy  doborze  treści  kształcenia  zarówno  potrzeb  społecznych,  jak  i 
indywidualnych, a ponadto przeciwstawia się podporządkowywaniu tego doboru zmiennym, a nie-
kiedy  nawet  kapryśnym  zainteresowaniom  dzieci  l  młodzieży.  Nie  znaczy  to  bynajmniej,  że  nie 
docenia  roli  zainteresowań  w  nauczaniu  -  uczeniu  się.  Przeciwnie,  podkreśla,  że  potrzeby  i 
zainteresowania można, a nawet należy, kształtować w tym procesie. 

5.  Inaczej  niż  herbartyści  i  progresywiści,  z  których  pierwsi  rygorystycznie  dzielili  treść 

nauczania na poszczególne przedmioty już w najniższych klasach szkoły, a drudzy opowiadali się 
za nauczaniem całościowym nawet w szkole średniej, dydaktyka  współczesna podkreśla celowość 
całościowego nauczania w klasach początkowych, a przedmiotowego - powyżej tego szczebla. 

6. Herbartyści nie doceniali wychowawczego znaczenia zajęć grupowych w nauczaniu klasowo-

lekcyjnym.  Z  kolei  progresywiści  przeceniali  ich  rolę.  Dydaktyka  współczesna  unika  tych 
skrajności,  podkreślając  potrzebę  stosowania  różnych  form  organizacyjnych  nauczania,  a  więc 
nauczania indywidualnego, grupowego i masowego. 

7.  Dydaktyka  współczesna  zakłada,  że  o  wynikach  kształcenia  nie  przesądzają  ani  czynniki 

dziedziczne  (jak  głosili  tzw.  natywiści),  ani  środowiskowe  (co  z  kolei  eksponowali  rzecznicy 
socjologizmu). Wpływają one bezspornie na jakość tego procesu, ale równie silny jest także wpływ 
ś

wiadomej  i  celowej  działalności  nauczyciela.  Dlatego  też  obecnie  nie  akceptuje  się  Już  poglądu 

progresywistów, którzy chcieli widzieć w nauczycielu jedynie obserwatora i doradcę uczniów, tak 
jak  nie  uznaje  za  słuszne  -  tym  razem  wbrew  herbartystom  -  aby  nauczyciel  spełniał  w  procesie 
kształcenia  rolę  heteronomiczną.  Wyeliminowaniu  tych  skrajnych  stanowisk  służy  m.in. 
wyznaczanie  nauczycielowi  kierowniczej  roli  w  tym  procesie,  czemu  nie  musi  towarzyszyć 
ograniczenie samodzielności myślenia i działania uczniów. 

4. Próby modyfikacji dydaktyki współczesnej 

Ukształtowany po II wojnie światowej system dydaktyki współczesnej, którego charakterystykę 

przedstawiliśmy  w  poprzednim  podrozdziale,  zestawiając  go  z  systemami  dydaktyki  tradycyjnej  i 
progresywistycznej,  poddawano  od  czasu  do  czasu  mniej  lub  bardziej  radykalnym  próbom 
modyfikacji.  Pamiętając,  że  przedmiotem  badań  dydaktyki  współczesnej  są  warunkujące  się 
wzajemnie  czynności  nauczyciela  i  uczniów,  próby  te  odnoszono  m.ln.  do  treści  oraz  czasu 
potrzebnego dla  efektywnej realizacji tych czynności. W pierwszym z tych przypadków mamy do 
czynienia z modyfikacją podjętą przez Klub Rzymski, w drugim natomiast przez - amerykańskich 
psychodydaktyków J. Carrolla i B.S. Blooma. 

Klubu Rzymskiego koncepcja dydaktyki innowacyjnej 

W  roku  1968  powstał  w  Rzymie  -  stąd  nazwa  -  tzw.  Klub  Rzymski.  Skupia  on  około  stu 

przedstawicieli  międzynarodowego  świata  nauki,  techniki,  kultury  i  polityki,  podzielających 

background image

wspólne  lub  zbliżone  poglądy  na  temat  takich  „globalnych  problemów  ludzkości",  jak  zakres  i 
tempo  gospodarczego  rozwoju  współczesnego  świata,  wyżywienie,  zasoby  surowcowe  i 
energetyczne  oraz  ich  wykorzystanie,  zagrożenie  naturalnego  środowiska  człowieka,  a  także 
edukacja.  Tej  też  problematyce,  tzn.  edukacyjnej,  został  poświęcony  jeden  z  raportów  Klubu 
Rzymskiego, a mianowicie Uczyć się bez granic (1982). 

Autorzy  raportu  stwierdzają,  że  ludzkość  wkroczyła  w  epokę  skrajnych  alternatyw.  Z  jednej 

bowiem  strony  jest  świadkiem  niespotykanego  w  dotychczasowych  dziejach  postępu  nauki, 
techniki  i  kultury,  z  drugiej  zaś  boryka  się  z  niezwykle  złożonymi  problemami  demograficznymi, 
ż

ywnościowymi,  energetycznymi,  zdrowotnymi  i  edukacyjnymi,  wręcz  szokującymi  swoimi 

rozmiarami.  W  tych  okolicznościach  możliwy  jest  zarówno  dalszy  rozwój  cywilizacji,  jak  i  jej 
totalna zagłada. O tym zaś, który z wymienionych członów alternatywy dojdzie do głosu, rozstrzy-
gnie  czynnik  ludzki.  Z  nim  zatem  należy  wiązać  nadzieję,  iż  zostanie  przezwyciężona  luka,  jaka 
powstała  i  rozrasta  się  między  złożonością  pojawiających  się  przed  ludźmi  problemów  a  możli-
wościami  ich  rozwiązywania.  Jednym  z  warunków  zlikwidowania  owej  luki  jest  zmiana 
dotychczasowego sposobu kształcenia, nadanie mu Innego niż dotychczas charakteru, rozszerzenie 
jego zakresu, wyznaczenie nowych celów, tzn. daleko idąca modyfikacja obecnego systemu dydak-
tycznego. 

Na czym ta modyfikacja ma polegać? 
W przeszłości, podkreśla raport, człowiek uczył się, przystosowując się do warunków, w jakich 

ż

ył, oraz do zmian, które zachodziły wolno i tylko w wyjątkowych przypadkach miały gwałtowny 

charakter.  To  uczenie  się  i  związane  z  nim  nauczanie,  podtrzymujące  stabilne  struktury 
przystosowawcze,  sprowadzało  się  do  opanowania  względnie  trwałych  poglądów,  zasad  l  reguł 
postępowania,  wystarczających  do  rozwiązywania  powtarzających  się  problemów.  To 
przystosowawcze  kształcenie  rzadko  tylko  było  przerywane  przez  wydarzenia  nagłe, 
nieoczekiwane, przez swoiste szoki, które zmuszały ludzi do jego modyfikowania. 

Kształcenie takie jest potrzebne i dziś, ale już nie wystarcza. Obecnie bowiem kształcenie trzeba 

pojmować  szeroko,  trzeba  w  nim  widzieć  czynność,  która  wymaga  od  człowieka  inicjatywy  i 
rozwija  tę  inicjatywę,  przygotowuje  go  do  radzenia  sobie  w  nowych,  zaskakujących  sytuacjach, 
dokonuje się dzięki kontaktowi ze światem rzeczy i światem wyobrażeń, ma jednostkowy i zarazem 
społeczny charakter, rozwija umiejętność nie tylko przystosowywania się do świata, lecz również - 
a nawet przede wszystkim - zmieniania go, wdraża do dostrzegania, formułowania l rozwiązywania 
problemów, uczy przewidywania i racjonalnego reagowania na zmiany, a nie tylko - jak kształcenie 
przystosowawcze - do biernego czekania na nie. 

Takie  kształcenie  nazywa  raport  Innowacyjnym.  Ono  też  winno  być  głównym  przedmiotem 

badań ogólnodydaktycznych i stosowania w praktyce. 

Dwie  są  przy  tym  cechy  tak  rozumianego  kształcenia:  antycypacja  i  partycypacja 

(uczestnictwo).  Antycypacja,  stanowiąc  przeciwieństwo  adaptacji,  sprzyja  formułowaniu  prognoz, 
tworzeniu  modeli,  eksponowaniu  wartości,  analizowaniu  tendencji,  planowaniu,  ujmowaniu  pro-
blemów  w  sposób  globalny,  łącznie  z  warunkującymi  je  czynnikami.  Jej  celem  jest  uwolnienie 
ludzi  od  kształcenia  przystosowawczego,  a  ponadto  wdrożenie  ich  do  formułowania  rozwiązań 
alternatywnych i „uczenia się z przyszłości". 

Z kolei uczestnictwo, stanowiąc ważną cechę naszych czasów, w których po prostu musimy ze 

sobą  współpracować  (por.  również  Delors,  1998)  w  celu  skutecznego  zarządzania  fabryką 
(współuczestnictwo  robotników),  uczelnią  (partycypacja  studentów)  czy  państwem  (współudział 
obywateli),  przesądza  o  społecznym  charakterze  kształcenia,  o  konieczności  podporządkowania 
czynności  dydaktycznych  uczniów  i  nauczycieli  wspólnemu  celowi,  jakim  jest  wszechstronny 
rozwój dzieci, młodzieży l dorosłych. 

Ani  antycypacja,  ani  partycypacja  -  podkreśla  raport  -  nie  są  pojęciami  nowymi.  Nowe  jest 

natomiast ich łączne traktowanie jako podstawy kształcenia innowacyjnego, które stanowi główną 
ideę modyfikacji współczesnego systemu dydaktycznego. 

Blooma koncepcja dydaktyki sprawczej (Instrumentalnej) 

background image

O  ile  do  mniej  więcej  połowy  lat  siedemdziesiątych  dominowały  na  świecie  reformy 

zmierzające  przede  wszystkim  do  ilościowej  rozbudowy  szkolnictwa,  o  tyle  później  zaczęły 
dochodzić do głosu reformy Jakościowe, nastawione na przebudowę celów, treści, metod i środków 
kształcenia. Jedną z takich reform zainicjował B.S. Bloom, opracowując koncepcję "kształcenie do 
mistrzostwa", zwaną również koncepcją kształcenia sprawczego lub instrumentalnego, którą można 
uznać za godną uwagi próbę zmodyfikowania systemu dydaktyki współczesnej (Bloom). 

Termin  „kształcenie  sprawcze"  wprowadził  do  pedagogiki,  jak  wiadomo,  J.  Carroll,  a 

upowszechnił  cytowany  już  wyżej  Bloom.  Carroll  sądził  przy  tym,  że  „uczniowie  wykazujący 
normalne  uzdolnienia  do  nauki  określonych  przedmiotów,  jak  matematyka,  dyscypliny 
przyrodnicze,  literatura,  historia  itd„  i  zarazem  poddani  takim  samym  oddziaływaniom 
dydaktycznym  (rodzaj  i  jakość  nauczania  oraz  czas  przeznaczony  na  uczenie  się)  uzyskają 
ostatecznie  wyniki  rozsiane  zgodnie  z  krzywą  kloszową"  (Carroll).  Chcąc  zaś  ten  stan  rzeczy 
poprawić,  tzn.  doprowadzić  do  tego,  aby  wszyscy  uczniowie  uzyskali  jednakowe,  a  przy  tym 
równie  korzystne  wyniki,  trzeba  zróżnicować  czas  nauczania  -  uczenia  się.  To  bowiem,  co 
potocznie  nazywamy  zdolnością,  stanowi  po  prostu  ilość  czasu  potrzebnego  danej  jednostce  do 
osiągnięcia  mistrzostwa  w  określonej  dziedzinie.  Czas  oddany  uczniowi  do  dyspozycji  jest  więc  -
obok udzielanych mu przez nauczyciela wskazówek - czynnikiem rozstrzygającym o uzyskiwanych 
przezeń  wynikach  uczenia  się.  Stąd  też  główny  problem  dydaktyczny  polega  na  tym,  aby 
zmniejszyć  Ilość  czasu  potrzebnego  uczniom  do  osiągnięcia  mistrzostwa  w  danej  dziedzinie,  tzn. 
wyuczenia się czegoś. 

Nie  jest  to  odkrycie  nowe,  ale  ma  doniosłe  znaczenie  pedagogiczne  i  społeczne,  podkreśla 

Bloom.  Dziś  bowiem  nie  ma  już  racji  bytu  szkoła,  także  średnia,  która  byłaby  jedynie  szkołą  dla 
nielicznych, najzdolniejszych uczniów. Problem sprowadza się zatem nie do tego, aby szukać coraz 
doskonalszych  narzędzi  i  mechanizmów  selekcji  szkolnej,  lecz  do  tego,  aby  znaleźć  metody 
zapewniające  wszystkim  normalnym  uczniom  możliwość  pomyślnego  ukończenia  szkoły  na 
poziomie matury. Nie wolno przy tym fetyszyzować krzywej kloszowej, uważanej przez niektórych 
badaczy  l  nauczycieli  za  wręcz  fatalistyczny  wyznacznik  wyników  nauki  szkolnej.  Jeśli  bowiem 
otoczy się uczniów właściwą opieką oraz pozwoli każdemu z nich uczyć się do skutku, to końcowe 
efekty  pracy  dydaktycznej  nie  muszą  być  zgodne  z  tą  krzywą.  Czas  zatem  uczenia  się  -  łącznie  z 
optymalizującymi ów proces wskazówkami - jest czynnikiem determinującym jakość kształcenia. 

W koncepcji pedagogicznej Blooma można się doszukać takich haseł nowego wychowania, jak 

aktywność,  indywidualizacja  i  elastyczność.  Ich  respektowanie  -  zwłaszcza  w  kontekście 
traktowania czasu jako czynnika przesądzającego o jakości kształcenia - powinno doprowadzić do 
poprawy  jakości  pracy  szkół.  Równocześnie  trzeba  brać  pod  uwagę,  że  konsekwentne 
wprowadzanie  w  życie  kształcenia,  którego  czas  i  metody  byłyby  wyznaczane  przez  potrzeby, 
możliwości  i  zainteresowania  poszczególnych  uczniów,  musiałoby  doprowadzić  do  rozbicia,  a 
przynajmniej  daleko  idącej  rewizji  klasowo-lekcyjnego  systemu  nauczania,  ciągle  jeszcze 
dominującego  w  światowym  szkolnictwie.  Proponowana  przez  Blooma  modyfikacja 
współczesnego  systemu  dydaktycznego  może  zatem  odegrać  istotną  rolę  w  doskonaleniu  nie  tyle 
lekcyjnego, co raczej pozalekcyjnego i pozaszkolnego nurtu pracy szkoły. 

Sprawdzian 4 

1.  Scharakteryzuj  podstawowe  założenia  dydaktyki  herbartowsklej.  Wyjaśnij  zwłaszcza,  co  to 

znaczy,  że  zwolennicy  nauczania  tradycyjnego  uważają  za  źródło  wiedzy  spostrzeganie,  podczas 
gdy progresywiści doszukują się tego źródła w działaniu. 

2. Opisz i oceń krytycznie koncepcje stopni formalnych w ujęciu Herbarta i Deweya. Porównaj 

te stopnie z ogniwami procesu nauczania - uczenia się. 

3.  Omów  zarzuty  wysuwane  wobec  tzw.  szkoły  tradycyjnej  przez  rzeczników  nowego 

wychowania, a także poddaj krytycznej ocenie słabe strony tzw. szkoły progresywistycznej. 

4.  Scharakteryzuj  główne  założenia  dydaktyki  współczesnej,  zestawiając  je  z  odpowiednimi 

background image

założeniami dydaktyki herbartowsklej oraz deweyowskiej. 

5. Czym różni się kształcenie zachowawcze od innowacyjnego? 
6. Scharakteryzuj Blooma koncepcję kształcenia sprawczego. 

 
Część II 

PROCES KSZTAŁCENIA 

Dydaktyka  ogólna  nie  traci  wprawdzie  z  pola  widzenia  jednorazowych,  okazjonalnych  aktów 
nauczania  -  uczenia  się,  niemniej  zasadniczą  uwagę  koncentruje  na  nieprzypadkowych, 
zamierzonych i zarazem świadomie planowanych zbiorach tych aktów, tzn. na procesie kształcenia. 
Proces  ten  analizuje  się  przy  tym  pod  kątem  celów,  do  których  osiągnięcia  zmierza,  a  także 
związanych  z  nimi  treści,  zasad,  metod,  form  organizacyjnych  i  środków.  Te  też  zagadnienia  są 
szczegółowo rozpatrywane w tej części podręcznika. 
 
 
 
 
 
 
ROZDZIAŁY 

CELE KSZTAŁCENIA 

Wszelka świadoma działalność zawsze zmierza do realizacji określonych celów. Treść i zakres 

tych  celów  są  przy  tym  każdorazowo  determinowane  przez  warunki,  w  których  się  je 
urzeczywistnia,  a  także  przez  środki,  jakimi  się  dysponuje.  Podobnie  determinowane  są  cele 
działalności pedagogicznej, które scharakteryzujemy w tym rozdziale. 

l. Cele wychowania 

Cele  wychowania  stanowią  swoistą  wypadkową  panujących  w  danym  społeczeństwie 

stosunków  społeczno-ustrojowych  i  ekonomicznych,  charakterystycznego  dlań  poziomu  nauki, 
techniki i kultury, tradycji własnego narodu, postępowej spuścizny ludzkości itp. Inne więc cele sta-
wiano  wychowaniu  w  społeczeństwach  epok  minionych,  np.  w  społeczeństwie  feudalnym  i 
wczesnokapitalistycznym,  inne  zaś  realizuje  się  w  społeczeństwach  współczesnych.  Cele  te 
dostosowuje  się  zarazem  do  innego  aniżeli  w  dawniejszych  epokach  rytmu  życia.  Tak  więc  w 
porównaniu  z  powolnymi  zmianami  cywilizacji  jeszcze  przed  stu  laty,  kiedy  to  wychowanie 
sprowadzało się po prostu do włączania uczniów w tradycję, dzisiejsze tempo przemian w technice, 
organizacji  życia  społecznego  i  kulturze  jest  tak  wielkie,  że  cele  stawiane  kształceniu  muszą 
wykraczać poza Istniejącą rzeczywistość i nawiązywać do zmian przewidywanych w przyszłości. 

Czy  można  bliżej  sprecyzować  charakter  tych  zmian?  Czy  można  przewidzieć  ich  kierunki  l 

dynamikę, ich zasięg l konsekwencje? Aby odpowiedzieć na te pytania, ukażemy ogólne tendencje 
rozwojowe życia gospodarczego, społecznego l kulturowego naszej doby. 

Jeżeli  chodzi  o  tempo  dokonujących  się  przekształceń,  to  o  ile  w  XVI-XVIII  wieku  okres 

dzielący jakieś doniosłe odkrycie od jego zastosowania na szeroką skalę wynosił, jak w przypadku 
fotografii,  ponad  100  lat,  o  tyle  w  XIX  stuleciu  zmniejszył  się  on  już  do  60-70  lat,  czego 
przykładem jest chociażby silnik elektryczny, a w naszych czasach wynosi zaledwie kilkanaście lub 
nawet kilka lat (radar: 1925-1940: telewizja: 1922-1934: tranzystor: 1948-1951: bateria słoneczna: 
1953-1955, a także telewizja kolorowa, satelity telekomunikacyjne, wideofonia, komputery itp.). 

Z kolei o zakresie zachodzących przemian świadczy fakt, iż obejmują one tak szeroki wachlarz 

spraw - daleki przy tym od wyczerpania - jak wzrost: 

background image

•  produkcji,  a  tym  samym  i  spożycia,  różnorakich  dóbr  materialnych  (łącznie  z  artykułami 

spożywczymi),  będący  następstwem  mechanizacji,  automatyzacji,  chemizacji  i  racjonalizacji 
procesów wytwórczych; 

•  zasobu  czasu  wolnego  od  czynności  zarobkowych,  również  wynikający  z  postępu  w 

dziedzinie techniki, technologii i organizacji pracy; 

•  zatrudnienia  w  szeroko  rozumianym  sektorze  usług,  dokonujący  się  kosztem  stopniowego 

spadku  zapotrzebowania  na  pracowników  w  sektorze  rolniczo-hodowlanym  i  przemysłowym,  co 
także wiąże się z postępem w zakresie automatyzacji i mechanizacji pracy; 

•  zakresu  i  intensywności  oddziaływania  środków  masowego  przekazu  na  dzieci,  młodzież  i 

dorosłych; 

•  długości  życia  ludzi,  będący  skutkiem  zarówno  postępu  nauk  medycznych,  jak  i  coraz 

sprawniej funkcjonującej służby zdrowia; 

•  kontaktów  międzynarodowych  dzięki  rozwojowi  komunikacji,  stosunków  handlowych, 

turystyki itp.; 

• roli ekspertów jako jedno z następstw nasilającego się znaczenia nauki w życiu współczesnych 

społeczeństw; 

• znaczenia działań zespołowych i interdyscyplinarnych, ogniskujących wysiłki ludzi o różnych 

specjalnościach wokół rozwiązywania wspólnych problemów. 

Oprócz tego następuje stopniowa likwidacja dotychczasowych barier w dostępie do oświaty, np. 

odległości  miejsca  zamieszkania  uczniów  od  szkoły,  oraz  coraz  łatwiejszy,  a  zarazem 
powszechniejszy dostęp do-różnorakich dóbr kultury w wyniku stałego rozwoju przemysłu poligra-
ficznego (reprodukcje arcydzieł światowego malarstwa na najwyższym poziomie, masowe nakłady 
książek  i  różnorakich  czasopism),  muzycznego  (nagrania  arcydzieł  muzyki  na  płytach  i  taśmach 
magnetofonowych) i elektronicznego (magnetowidy, wideotekl itp.). 

Diagnoza  globalna  sytuacji  światowej  na  przełomie  drugiego  l  trzeciego  tysiąclecia  wskazuje, 

oprócz  wymienionych  procesów  i  tendencji  pozytywnych,  niewątpliwe  znamiona  cywilizacyjnego 
kryzysu, 

Przejawia się on m.in. w postaci: 
•  wysokiego  stopnia  skażenia  środowiska  naturalnego  Ziemi,  realnie  zagrażającego  jej 

przetrwaniu; 

• niewydolności dotychczasowego modelu rozwoju społeczno-gospodarczego, której efektem są 

długotrwałe recesje oraz problem masowego bezrobocia strukturalnego; 

• dehumanizacji gospodarki, która zamiast służyć potrzebom człowieka często wyzwala siły mu 

wrogie,  a  nawet  powoduje  destrukcję  więzi  społecznych,  narastanie  patologii  oraz  zagrożenie 
bezpieczeństwa publicznego; 

•  narastania  rażących  różnic  w  zasobności  różnych  krajów,  co  rodzi  wzajemną  wrogość  i 

podważa ogólnoludzką solidarność (por. Raport Komitetu Prognoz PAN „Polska w XXI wieku"). 

Z  tych  tendencji  globalnych  wynikają  niezmiernie  istotne  wnioski  dla  naszego  kraju.  Mówiąc 

najogólniej, sprowadzają się one do potrzeby: 

1) szybkiego wzrostu efektywności wykorzystania surowców i zasobów energii; 
2)  zdecydowanej  modernizacji  techniki  i  technologii  produkcji  przemysłowej,  rolniczo-

hodowlanej i przetwórczej; 

3) radykalnego przeciwstawienia się postępującej degradacji ekologicznej; 

4) „reorientacji systemów wartości i postaw ludzkich na inne dobra niż sama tylko konsumpcja 

materialna" (Raport Komitetu Prognoz PAN „Polska w XXI wieku". 

Ten zakres przekształceń przewidywanych w życiu naszego społeczeństwa w ciągu najbliższych 

dziesiątków  lat  można  by  oczywiście  znacznie  rozszerzyć.  Wydaje  się  jednak,  iż  nawet  w  świetle 
tego,  co  powiedzieliśmy,  uzasadniony  jest  postulat  wychowania  ludzi  umiejących  realizować  nie 
tylko te zadania, które można przewidywać i ustalać na podstawie analizy współczesnych tendencji 
rozwojowych  w  dziedzinie  nauki,  techniki,  życia  społecznego  i  kultury,  lecz  także  te,  których 
jeszcze  nie  da  się  wyraźnie  przewidzieć.  Aby  wychować  takich  właśnie  ludzi, trzeba  rozwijać  ich 
inteligencję,  podtrzymywać  i  kształtować  odpowiednie  zainteresowania  i  zamiłowania,  budzić  ich 

background image

wrażliwość  i  wyobraźnię,  wyrabiać  umiejętność  racjonalnego  współżycia  i  współpracy  z  innymi 
ludźmi, wreszcie wdrażać do samodzielnego, krytycznego myślenia i działania. 

Ukształtowanie  u  wychowanków  wymienionych  cech  i  umiejętności  Jest  także  niezbędnym 

warunkiem  skutecznego  zwalczania  rutyny,  bezduszności,  stagnacji  i  obojętności  wobec  spraw 
decydujących  o  dalszym  rozwoju  różnych  dziedzin  naszego  życia.  Posiadający  takie  cechy  czło-
wiek  może  lepiej  i  skuteczniej  wykonywać  swoje  podstawowe  zadania  społeczne  i  zawodowe,  z 
których wynikają następujące cele wychowania: 

•  przygotowanie  dzieci  i  młodzieży  do  aktywnego  uczestnictwa  w  życiu  społecznym,  do 

bezinteresownej  służby  własnemu  narodowi,  do  respektowania  praw  człowieka,  do  partnerskiej 
współpracy międzynarodowej; 

• przysposobienie młodego pokolenia do pracy zawodowej; 
• przygotowanie uczniów do czynnego uczestnictwa w życiu kulturalnym; 
•  zapewnienie  każdemu  dziecku  możliwie  pełnego,  wszechstronnego  rozwoju  intelektualnego, 

moralnego, fizycznego i estetycznego*. 

Cele  te  są  zgodne  z  ideałem  „wychowania  dla  przyszłości",  jakim  jest  osobowość 

wszechstronnie  rozwinięta,  zaangażowana  i  twórcza,  aktywna  pod  względem  poznawczym, 
społeczno-moralnym,  zawodowym  i  kulturalnym  (por.  raport  Edukacja  narodowym  priorytetem). 
Istotną rolę w urzeczywistnianiu tego ideału odgrywa kształcenie. 

*  Po  raz  pierwszy  w  dziejach  pedagogiki  z  ideą  wychowania  wszechstronnego,  a  więc  in-

telektualnego,  moralnego,  estetycznego  l  fizycznego,  spotykamy  się  w  starożytnych  Atenach. 
Wszechstronne wychowanie zapewniano tam jednak nie wszystkim dzieciom, lecz tylko tym, które 
wywodziły  się  z  klasy  właścicieli  niewolników.  Ponadto  ateńska  koncepcja  wszechstronnego 
wychowania nie uwzględniała przygotowania dzieci i młodzieży do konkretnej pracy produkcyjnej, 
gdyż tego rodzaju pracę uważano za niegodną wolnych obywateli. 

Obecnie  wychowaniem  wszechstronnym  (pełnym,  wielostronnym)  obejmuje  się  na  ogół 

wszystkie  jednostki.  Realizacja  tego  zamierzenia  jest  Jednak  w  różnych  krajach  różna.  Dzieje  się 
tak głównie z powodu znacznego zróżnicowania zakresu l poziomu kształcenia masowego - czego 
wyrazem  jest  z  jednej  strony  powszechność  nauczania  na  szczeblu  pełnej  szkoły  średniej  (Stany 
Zjednoczone,  Kanada,  Japonia  i  inne  kraje  uprzemysłowione),  z  drugiej  zaś  strony  niemożność 
zapewnienia  edukacji  elementarnej  wszystkim  dzieciom  w  wieku  szkolnym  (wiele  krajów  tzw. 
trzeciego świata). 

2. Cele kształcenia ogólnego 

Głównym  celem  kształcenia  ogólnego,  ściśle  powiązanym  z  omówionymi  w  poprzednim 

podrozdziale  celami  wychowania,  jest  zapewnienie  wszystkim  uczniom  -  odpowiednio  do  ich 
możliwości - optymalnego rozwoju intelektualnego. 

Oczywiście  cel  ten  jest  realizowany  nie  w  oderwaniu,  lecz  łącznie  z  celami  wychowania, 

zwłaszcza wychowania społeczno-moralnego i estetycznego, nastawionymi na kształtowanie pełnej 
osobowości ucznia, a nie tylko określonych jej stron. Istnienie różnych sfer osobowości nie oznacza 
bynajmniej, że każda z nich powinna stanowić teren odrębnych oddziaływań wychowawczych.  W 
rzeczywistości  te  różne  sfery  są  ze  sobą  ściśle  powiązane  i  tworzą  łącznie  pełną  osobowość. 
Dlatego też wychowanie społeczno-moralne zawiera zazwyczaj elementy kształcenia (nazywanego 
przez niektórych autorów „wychowaniem intelektualnym") i wychowania estetycznego, to ostatnie 
zaś obejmuje oddziaływania wychowawcze pobudzające rozwój społeczno-moralny i intelektualny. 
Podobnie  dzieje  się  również  w  przypadku  kształcenia.  I  ono  bowiem  -  jak  świadczy  praktyka 
szkolna  -  zapewnia  tym  lepsze  wyniki,  im  bardziej  skierowane  jest  na  formowanie  pełnej 
osobowości ucznia, a nie tylko na rozwijanie jego umysłu. 

Głównemu celowi kształcenia ogólnego, tzn. zapewnieniu każdemu uczniowi pełnego rozwoju 

Intelektualnego,  podporządkowana  jest  działalność  szkół  ogólnokształcących  (podstawowych  i 
ś

rednich),  a  także  -  w  pewnym  stopniu  -  szkół  zawodowych.  W  toku  tej  działalności  nauczyciele 

background image

realizują  następujące  cele  kształcenia  ogólnego,  podrzędne  wobec  omówionego  wyżej  celu 
głównego: 

•  Zaznajamianie  uczniów  z  podstawami  usystematyzowanej  wiedzy  o  przyrodzie, 

społeczeństwie, technice i kulturze w zakresie umożliwiającym rozumienie najważniejszych rzeczy, 
zjawisk,  wydarzeń  i  procesów  oraz  operatywne  posługiwanie  się  tą  wiedzą  przy  przekształcaniu 
fragmentów rzeczywistości, dostosowanym do możliwości dzieci i młodzieży. 

Od  sposobu,  w  jaki  szkoła  realizuje  ten  cel,  zależy  w  głównej  mierze  ocena  jej  pracy  przez 

społeczeństwo. W niemałym stopniu zależą od tego również losy uczniów, którzy - ubiegając się o 
przyjęcie na wyższe szczeble nauczania - muszą zdawać sprawę z jakości i ilości wiedzy opanowa-
nej na szczeblach niższych. 

Zaznajamianie  dzieci  i  młodzieży  z  osiągnięciami  określonej  dziedziny  wiedzy  i  wyposażenie 

ich w odpowiednie umiejętności jest ściśle związane z realizacją zarówno innych celów kształcenia 
ogólnego,  np.  kształtowaniem  i  rozwijaniem  zdolności  oraz  zainteresowań  uczniów,  jak  i  celów 
wychowania, procesy te są bowiem współzależne i warunkują się wzajemnie. 

•  Rozwijanie  zdolności  i  zainteresowań  poznawczych  uczniów,  a  mianowicie  ich  krytycznego 

myślenia, uwagi, wyobraźni, pamięci, fantazji i różnorakich umiejętności praktycznych. 

Właściwej pod względem merytorycznym i metodycznym realizacji tego celu sprzyja wdrażanie 

dzieci  i  młodzieży  do  samodzielnego  dostrzegania,  formułowania  i  rozwiązywania  określonych 
problemów  teoretycznych  i  praktycznych  z  dziedziny  przyrody,  życia  społecznego,  techniki  i 
kultury.  Dyrektywa  praktyczna,  której  przestrzeganie  w  toku  pracy  dydaktyczno-wychowawczej 
warunkuje  rozwój  zdolności  i  zainteresowań  poznawczych  uczniów,  nakazuje,  aby  kształcić 
myślenie  przez  stwarzanie  sytuacji  zmuszających  do  myślenia,  rozwijać  pamięć  dzięki  systema-
tycznemu  ćwiczeniu  jej  na  odpowiednio  dobranych  treściach,  wyrabiać  określone  umiejętności 
praktyczne w warunkach umożliwiających rzeczywiste wykonywanie tych czynności itp. 

O  potrzebie  rygorystycznego  przestrzegania  tej  dyrektywy  świadczą  nie  tylko  wyniki  badań 

psychologicznych  i  dydaktycznych,  lecz  również  przemiany  dokonujące  się  w  świecie 
współczesnym. Gwałtowny przyrost wiedzy, burzliwy rozwój techniki, potęgująca się rola nauki w 
ż

yciu współczesnym, konieczność rozstrzygania nowych, niespotykanych dotychczas problemów - 

oto  czynniki,  które  powodują,  iż  niezbędna  staje  się  dzisiaj  potrzeba  racjonalnej  gospodarki 
społecznymi zasobami zdolności na równi z eksponowaną już koniecznością przemyślanego wyko-
rzystywania surowców. W tych okolicznościach rozwijanie zdolności i zainteresowań poznawczych 
uczniów urasta do rangi jednego z podstawowych zadań nowoczesnej szkoły. 

• Kształtowanie u dzieci i młodzieży akceptowanego społecznie systemu wartości, tzn. systemu 

spójnych merytorycznie i logicznie poglądów i przekonań, wyznaczających stosunek do świata oraz 
ukierunkowujących ich postępowanie. 

Przez  pogląd  będziemy  tu  rozumieć  wewnętrznie  spójny  (nie-sprzeczny)  zbiór  informacji  na 

określony  temat,  zbiór  oparty  na  przestankach  naukowych  i  możliwy  do  przyjęcia  w  świetle 
argumentów  przytaczanych  przez  jego  rzecznika.  Przekonanie  charakteryzuje,  oprócz 
wymienionych  cech,  jeszcze  jedna  właściwość:  osoba,  która  je  żywi,  głęboko  wierzy  w  jego 
słuszność.  Tak  ujmowane  poglądy  i  przekonania  stają  się  wytycznymi  postępowania  uczniów 
przede  wszystkim  wtedy,  kiedy  są  przez  nich  przyswajane  w  trakcie  własnej,  samodzielnej 
działalności poznawczej, nie zaś otrzymane w gotowej postaci, niejako w darze, od innych osób. W 
toku realizacji tego celu kształcenia obowiązuje także postulat rozwijania zdolności i zainteresowań 
poznawczych uczniów. 

•  Wdrażanie  uczniów  do  samokształcenia,  wyrabianie  u  nich  potrzeby  stałego,  a  zarazem 

systematycznego uzupełniania posiadanej wiedzy i umiejętności w drodze świadomego uczenia się 
pozaszkolnego. 

W  okresie  niezwykle  gwałtownego  przyrostu  informacji  i  związanego  z  tym  „starzenia  się" 

programów szkolnych, a nawet programów studiów wyższych, w sposób bez porównania szybszy 
aniżeli kiedykolwiek w przeszłości, ten cel kształcenia urasta do rangi najważniejszych. Niektórzy 
dydaktycy  są  nawet  zdania,  że  podstawowym  obowiązkiem  współczesnej  szkoły  jest  „Nauczyć 
uczniów tego, jak powinni sami uczyć się skutecznie" (por. Nawroczyński). Ta umiejętność nabiera 

background image

szczególnie doniosłego znaczenia w dobie realizacji w wielu już krajach kształcenia ustawicznego, 
stanowiącego  logiczną  konsekwencję  rozwoju  cywilizacji  naukowo-technicznej,  a  zarazem 
niezbędny  warunek  przystosowania  się  współczesnego  człowieka  do  stale  zmieniających  się  form 
ż

ycia i pracy. 

•  Zaznajamianie  uczniów  z  ogólnymi  podstawami  produkcji  i  organizacji  pracy  w  zakresie 

najważniejszych  dziedzin  wytwórczości  (przemysł  maszynowy,  elektroniczny,  chemiczny, 
rolnictwo)  oraz  wyposażenie  ich  w  umiejętność  posługiwania  się  najprostszymi  narzędziami  i 
maszynami. 

Ten  rodzaj  kształcenia  określa  się  na  ogół  mianem  „praktycznego"  lub  „nakierowanego  na 

działanie"  (  Głóckel).  Jego  realizacja  ma  nie  tyle  przygotować  uczniów  do  wykonywania 
określonego  zawodu,  co  raczej  pozwolić  im  zrozumieć  najważniejsze  prawidłowości  przebiegu 
procesów  technicznych,  technologicznych  i  organizacyjnych,  wspólne  dla  różnych  gałęzi 
przemysłu, a niekiedy również dla rolnictwa i hodowli. 

Przedstawione  wyżej  cele  kształcenia  ogólnego,  odnoszące  się  do  pracy  dydaktyczno-

wychowawczej z dziećmi i młodzieżą w różnych typach szkół l na różnych szczeblach nauczania, 
mają charakter wytycznych kierunkowych. Ich konkretyzacji służą cele szczegółowe, figurujące w 
planach i programach nauczania poszczególnych przedmiotów. 

3. Treść i zakres kształcenia ogólnego 

Istnieje  wiele  różnych  koncepcji  dotyczących  treści  i  zakresu  kształcenia  ogólnego.  Ten  stan 

rzeczy ma już notabene dość długą tradycję, której wyrazem były np. w starożytnej Grecji różnice 
między ideałami wychowania spartańskiego i ateńskiego, w średniowieczu - między kanonem sied-
miu  sztuk  wyzwolonych  a  ideałem  wychowania  rycerskiego,  w  XIX  stuleciu  -  między  celami 
kształcenia neohumanistycznego i realnego itp. 

Również w naszych czasach toczą się dyskusje na ten temat. W toku jednej z nich podkreślono, 

ż

e o ile dotychczas nauczano w szkole według kryterium przedmiotowego, o tyle teraz należałoby 

to  czynić  stosownie  do  modelu  „człowieka  epoki  zmian",  a  szkoła,  nastawiona  dotąd  na  prze-
kazywanie uczniom informacji w myśl zasady „im więcej, tym lepiej", powinna obecnie chronić ich 
przed nadmiarem informacji, np. ucząc dzieci i młodzież racjonalnej selekcji wiadomości. 

Aby zbudować nowoczesny program kształcenia ogólnego, trzeba ponadto: określić czas nauki 

obowiązkowej,  a  zwłaszcza  zastanowić  się  nad  celowością  obejmowania  nią  wyłącznie  dzieci  i 
młodzieży; powiązać w wewnętrznie spójną całość kształcenie formalne i nieformalne, a także na-
ukę szkolną i pracę; włączyć  radio i telewizję do realizowanego przez szkołę procesu kształcenia; 
respektować przy doborze treści nauczania różnorodne potrzeby i zainteresowania poznawcze oraz 
kulturalne  ludzi;  kłaść  silniejszy  niż  dotąd  nacisk  na  uczenie  uczniów  skutecznego  uczenia  się; 
wdrażać  dzieci  i  młodzież  do  myślenia  alternatywnego  i  innowacyjnego;  uczyć  z  myślą  o 
przyszłości,  ale  równocześnie  zaznajamiać  wychowanków  z  postępowym  dziedzictwem 
przeszłości. 

Dopiero uczynienie zadość tym postulatom sprawi, że powstanie program kształcenia ogólnego, 

w  którym  „(...)  selektywnemu  obrazowi  przeszłości  towarzyszyć  będzie  trafne  odzwierciedlenie 
teraźniejszości oraz prawdopodobny zarys przyszłości" (Henchey). 

4. Cele kształcenia zawodowego 

Opisane  wyżej  cele  kształcenia  ogólnego  są  realizowane  także  przez  różnego  rodzaju  szkoły 
zawodowe. One bowiem również mają obowiązek zapewnić uczniom podstawy usystematyzowanej 
wiedzy  o  rzeczywistości,  uformować  u  nich  określone  poglądy  i  postawy,  wdrożyć  do  samo-
kształcenia*  oraz  rozwinąć  ich  zdolności  i  zainteresowania.  Realizacji  tych  celów  w  szkolnictwie 
zawodowym  służy  jednak  inny  zestaw  przedmiotów  nauczania  aniżeli  w  szkolnictwie 
ogólnokształcącym.  Wynika  to  stąd,  że  uczniowie  szkół  zawodowych,  kontynuując  zdobywanie 
wykształcenia  ogólnego,  muszą  ponadto  uzyskać  w  czasie  nauki  kwalifikacje  uprawniające  do 
pracy w określonym zawodzie. 

background image

*  „Wychowanie,  podobnie  jak  kształcenie,  nie  może  być  pojmowane  jako  skończony  l 

zamknięty  rezultat  czynności  wychowawczych,  ale  Jako  proces  ukierunkowany,  prowadzący 
stopniowo  do  pełnego  rozwoju  człowieka.  Celem  wychowania  jest  więc  zainicjowanie  procesu 
rozwoju  i  jego  ukierunkowanie.  Dlatego  określamy  ten  cel  jako  wdrożenie  wychowanka  do 
dalszego kształcenia i wychowywania się, możliwie już bez opieki i nadzoru wychowawcy. W tak 
pojmowanym procesie wychowania bardzo ważną rolę odgrywa samowychowanie się" (Sośnicki). 

 
Urzeczywistnieniu  tego  zadania  służy  kształcenie  zawodowe,  którego  celem  głównym  jest 

wyposażenie  młodzieży  w  wiedzę  i  umiejętności  zawodowe  podstawowe,  dotyczące  całej  grupy 
zawodów  pokrewnych,  oraz  specjalistyczne,  niezbędne  w  przyszłości  do  wykonywania 
konkretnego zawodu (Nowacki raport „Edukacja narodowym priorytetem"). 

Kolejnym  celem  kształcenia  zawodowego  jest  rozwinięcie  u  uczniów  zainteresowań 

związanych  z  danym  zawodem  oraz  wdrożenie  ich  do  stałego  podnoszenia  kwalifikacji.  W  epoce 
spotęgowanego  rozwoju  nauki  i  techniki  oraz  niezwykle  szybkich  zmian  w  zakresie  metod  i 
ś

rodków  produkcji  cel  ten  ma  szczególne  znaczenie,  a  od  jego  właściwej  realizacji  zależy  w 

niemałym stopniu postęp techniczny. 

5. Próby konkretyzacji celów kształcenia 

Od  połowy  lat  pięćdziesiątych  naszego  stulecia,  tj.  od  czasu  pojawienia  się  nauczania 

programowanego,  występuje  wyraźna  tendencja  do  ujmowania  celów  i  zadań  kształcenia  w 
kategoriach  wyników  końcowych,  podlegających  obiektywnej  ocenie  ilościowej  i  jakościowej. 
Tendencja  ta  odnosi  się  przede  wszystkim  do  pierwszego  celu  kształcenia  ogólnego,  a  więc  do 
zaznajamiania  uczniów  z  podstawami  usystematyzowanej  wiedzy  o  przyrodzie,  społeczeństwie, 
technice  i  kulturze,  aczkolwiek  zdarzają  się  również  próby  konkretyzowania  celów  pozostałych. 
Zgodnie  z  tą  tendencją  cele  kształcenia  traktuje  się  jako  niezbędny  składnik  planowania 
pedagogicznej  działalności  szkoły,  podziału  materiału  nauczania  na  jednostki  metodyczne  i 
poszczególne  lekcje  oraz  kontroli  i  oceny  efektów  pracy  uczniów.  Sądzi  się  zarazem,  że 
skuteczność  realizacji  tych  zadań  zależy  w  niemałym  stopniu  od  tego,  czy  celom  dydaktycznym 
nadaje się postać ogólnych lub wręcz ogólnikowych charakterystyk zamierzeń nauczyciela, czy też 
wyraża  sieje  w  formie  precyzyjnego  opisu  planowanych  zmian  w  wiedzy  l  umiejętnościach 
uczniów.  Zaleca  się  więc,  aby  -  zamiast  mówić  ogólnie,  iż  uczniowie  danej  klasy  mają  sobie 
przyswoić  ze  zrozumieniem  określone  prawo,  twierdzenie  itp.  -  opracować  pełną  listę  tych 
wiadomości,  umiejętności  i  nawyków,  których  zrozumienie  przez  uczniów  jest  warunkiem 
operatywnego opanowania owego prawa czy twierdzenia. Znajomość tę należy przy tym sprawdzić 
za pomocą obiektywnych metod l środków. 

Równocześnie  przywiązuje  się  duże  znaczenie  do  tego,  aby  nie  utożsamiać  celów  kształcenia 

ani z ogólnymi wytycznymi polityki oświatowej - których to wytycznych są one zresztą pochodną - 
ani  też  z  tematami  poszczególnych  lekcji.  Uważa  się  również,  że  cele  te  powinny  jednoznacznie 
określać  zmiany  w  wiedzy  i  postępowaniu  uczniów,  które  planuje  się  wywołać  w  wyniku 
oddziaływań dydaktyczno-wychowawczych, wskazywać warunki, w jakich efekty tych zmian mają 
być  demonstrowane  przez  uczniów,  a  także  wyznaczać  wymagany  poziom  nabywanych  wiado-
mości i umiejętności. 

Scharakteryzowanym  wyżej  wymaganiom  odpowiada  na  przykład  tak  oto  sformułowany  cel 

kształcenia: 

„Każda  absolwentka  rozpoczynającego  się  dzisiaj  kursu  powinna  po  trzech  miesiącach  nauki 

pisać  na  maszynie  {planowana  zmiana  w  zasobie  posiadanych  umiejętności]  pod  dyktando 
(określenie  warunków  ekspozycji  umiejętności)  z  prędkością  co  najmniej  100  uderzeń  na  minutę, 
przy  najwyżej  dwóch  błędnych  uderzeniach"  (poziom  umiejętności  mierzony  w  tym  przypadku 
liczbą uderzeń na minutę w klawiaturę maszyny oraz liczbą dopuszczalnych błędów). 

W  przypadku  np.  twierdzenia  Pitagorasa  właściwe  sformułowanie  celu  nauczania  -  według 

tychże zaleceń - brzmiałoby następująco: 

„Po przerobieniu działu pt. Twierdzenie Pitagorasa każdy uczeń powinien umieć: 

background image

• przeprowadzić teoretyczny dowód tego twierdzenia: 
• sformułować słownie treść twierdzenia Pitagorasa oraz wyrazić je za pomocą wzoru: c

2

 = a

2

 + 

b

2

•  znając  stosunki  zachodzące  między  poszczególnymi  bokami  trójkąta  prostokątnego,  obliczyć 

długość  przeciwprostokątnej,  w  przypadku  gdy  dane  są  obie  przyprostokątne,  a  także  długość 
przyprostokątnej, gdy dana jest druga przyprostokątna i przeciwprostokątna: 

•  rozwiązywać  proste  zadania  geometryczne,  gdy  głównym  warunkiem  ich  rozwiązania  jest 

zastosowanie twierdzenia Pitagorasa". 

Taki  sposób  formułowania  celów  pracy  dydaktycznej  ułatwia  nauczycielowi  racjonalne 

przygotowanie  się  do  zajęć,  zmuszając  go  równocześnie  do  ścisłego  precyzowania  zadań 
realizowanych  w  czasie  danej  lekcji.  Stwarza  on  ponadto  szerokie  podstawy  do  obiektywnej 
kontroli  i  oceny  wykonania  podejmowanych  zadań  oraz  pozwala  harmonijnie  rozkładać  w  czasie 
realizację  tych  celów  ogólnych  kształcenia,  które  wykraczają  poza  wąski  zakres  poszczególnych 
przedmiotów i poza określone lata nauki szkolnej. 

Konkretyzacji celów kształcenia służy m.in. opracowana przez Amerykanina B.S. Blooma próba 

ich  usystematyzowania.  Autor  ten  wyróżnia  trzy  zakresy  celów,  a  mianowicie:  poznawczy, 
afektywny  i  psychomotoryczny.  Zakres  poznawczy,  którego  znaczenie  dla  konkretyzacji  celów 
kształcenia jest niewątpliwie najważniejsze, obejmuje: 

•  wiedzę,  na  którą  powinny  się  składać:  znajomość  określonych  faktów,  umiejętność  ich 

dostrzegania i interpretacji, a także sprawność w zakresie operowania uogólnieniami; 

• zrozumienie, tj. umiejętność Interpretacji i transferu posiadanych wiadomości; 
• zastosowanie wiadomości; 
•  analizę,  tzn.  umiejętność  dokonywania  podziału  danej  całości  na  elementy  składowe  w  celu 

określenia  liczby  i  cech  jakościowych  tych  elementów,  wskazania  zachodzących  między  nimi 
zależności, ustalania kryteriów podziału itp.; 

• syntezę, a więc zdolność tworzenia spójnych całości z danych elementów oraz antycypowania 

obrazu całości na podstawie fragmentarycznych danych; 

• ocenianie  faktów ze względu na zakładane cele, kryteria wewnętrzne i zewnętrzne, zgodność 

uzyskiwanych wyników z celami wyjściowymi Itp. (Bloom, Niemierko). 

Z  kolei  przy  podziale  na  elementy  składowe  pierwszego  z  wymienionych  wyżej  składników 

zakresu  poznawczego,  tzn.  wiedzy,  zaleca  się  aby  wdrażać  uczniów  do  poprawnego  odróżniania 
analizowanych  rzeczy,  zjawisk,  wydarzeń  i  procesów  od  innych,  nazywania  ich,  opisywania, 
porządkowania i stosowania w praktyce, np. przy rozwiązywaniu zadań. 

Bloomowska  próba  konkretyzacji  celów  kształcenia  może  niewątpliwie  oddać  pewne  usługi  w 

tym  zakresie,  trafnie  bowiem  podkreśla  potrzebę  ujmowania  tych  celów  nie  tylko  w  kategoriach 
opanowania,  lecz  również  zrozumienia  i  zastosowania  wiedzy  przez  uczniów.  Równocześnie 
jednak  spotykamy  w  niej  niedopuszczalne  ze  względów  metodologicznych  pomieszanie  efektów 
końcowych  procesu  nauczania-uczenia  się,  jakimi  są  wiedza,  rozumienie  itd.,  z  operacjami 
stanowiącymi warunek konieczny uzyskiwania tych efektów (analiza i synteza). 

Oprócz  eksponowanych  wyżej  celów  poznawczych,  konkretyzacji  -a  w  jej  obrębie 

operacjonalizacji,  tzn.  wyrażaniu  tych  celów  w  formie  zadań,  których  rozwiązanie  może  być 
przedmiotem  obserwacji  z  zewnątrz  i  oceny  opartej  na  wymiernych  kryteriach*  -  formułuje  się 
również cele o charakterze afektywnym i psychomotorycznym. Jeśli np. program nauczania zaleca: 
„Rozwinąć  u  uczniów  wrażliwość  muzyczną",  to  żeby  zoperacjonalizować  takie  zalecenie,  trzeba 
ustalić, czy uczeń ma: 

• opanować informacje niezbędne do udzielenia odpowiedzi na przykład na 30 pytań z zakresu 

historii muzyki; 

• chodzić systematycznie na koncerty muzyki poważnej; 
• kupić sobie płyty lub taśmy z nagraniami określonych (jakich?) arcydzieł muzyki światowej i 

przesłuchiwać Je co jakiś czas w skupieniu; 

• nauczyć się grać na pianinie lub skrzypcach; 

background image

• uczynić jeszcze coś innego (co?). 
 

*  Zgodnie  z  podaną  wyżej  definicją  operacjonahzacja  polega  na  wyrażaniu  planowanego  do 

osiągnięcia  celu  w  postaci  zadań,  których  rozwiązanie  lub  nierozwiązanie  jest  możliwe  do 
sprawdzenia l oceny pod względem ilościowym i jakościowym przez zewnętrznego obserwatora, a 
nie wyłącznie przez osobę rozwiązującą dane zadanie. Dlatego zadania te muszą być formułowane 
przy  użyciu  Jednoznacznych  terminów.  Tego  warunku  nie  spełniają  np.  takie  terminy.  Jak 
opanować,  poznać,  zrozumieć  itp.,  często  występujące  w  programach  szkolnych.  Czynią  mu 
natomiast zadość terminy w rodzaju: wyliczyć wszystkie składniki zbioru x, powtórzyć dosłownie 
treść  wiersza  y,  spośród  trzech  podobnych  przedmiotów  wskazać  ten,  który  ma  -  jako  jedyny  - 
wymaganą cechę itp. 

Rozwiązywane przez uczniów zadania wymagają od nich na ogół bądź reprodukcji posiadanej 

wiedzy,  bądź  jej  zastosowania,  bądź  wreszcie  umiejętności  zdobywania  nowej  wiedzy.  W 
pierwszym  z  tych  przypadków  uczniowie  zazwyczaj  odpowiadają  na  stawiane  im  pytania,  w 
drugim  -  rozwiązują  problemy,  wykorzystując  w  tym  celu  zdobytą  wcześniej  wiedzę 
reproduktywną,  w  trzecim  -  robią  to  samo,  ale  „odkrywają"  nowe  dla  nich  wiadomości  oraz 
zdobywają nowe umiejętności. 

Dopiero po definitywnym ustaleniu konkretnego celu (lub celów) nauczyciel dobiera niezbędne 

dla jego realizacji metody i środki oraz czyni z nich właściwy użytek. 

W  podobny  sposób  operacjonalizuje  się  również  inne  cele  o  charakterze  afektywnym,  dość 

często  spotykane  w  programach  nauczania  różnych  przedmiotów,  np.  „Wyrobić  u  uczniów 
ś

wiadomość (...)", „Ukształtować u wychowanków poczucie (...)" itp„ a także psychomotorycznym, 

np.  „Doprowadzić  do  opanowania  przez  dzieci  umiejętności  cięcia  kartonu,  drewna  i  metali  za 
pomocą  stosownych  narzędzi",  „wdrożyć  młodzież  do  wykrywania  i  usuwania  zakłóceń  w  pracy 
magnetofonu określonego typu" itd. 

6. Związek celów kształcenia z celami wychowania 

Właściwa  realizacja  omówionych  wyżej  celów  kształcenia  jest  jednym  z  czynników 

decydujących  o  skuteczności  pracy  wychowawczej  szkół  ogólnokształcących  i  zawodowych. 
Szczególnie  sprzyja  ona  urzeczywistnieniu  takich  zadań  wychowawczych  współczesnego 
szkolnictwa,  jak  kształtowanie  u  uczniów  szacunku  dla  pracy  i  wykonujących  ją  ludzi,  wdrażanie 
dzieci  i  młodzieży  do  różnych  form  działalności  zespołowej,  rozwijanie  u  nich  uczuć  i  postaw 
niezbędnych w demokratycznym społeczeństwie itd. Pozwala ona także osiągnąć nie tylko naczelny 
cel wychowania, jakim jest tzw. ideał wychowawczy człowieka wszechstronnie rozwiniętego, lecz 
również  pochodne  wobec  niego  cele  ogólne,  tj.  rozwój  osobowości,  ukształtowanie  pożądanego 
społecznie  systemu  wartości,  a  ponadto  cele  szczegółowe,  jak  zaznajamianie  uczniów  z 
określonymi  faktami,  wyposażenie  ich  w  umiejętność  wykonywania  pożądanych  czynności  itp. 
Zakładamy  zarazem,  że  działalność  wychowawcza,  pozostając  w  ścisłym  związku  z  działalnością 
dydaktyczną,  odnosi  się  głównie  -  aczkolwiek  nie  jedynie  -  do  kształtowania  u  uczniów  cech 
kierunkowych,  a  więc  tych,  które  charakteryzują  dążenia  człowieka,  jego  stosunek  do  świata  i  do 
samego  siebie,  jego  postawy,  poglądy  i  przekonania.  Z  kolei  działalność  dydaktyczna  zmierza 
przede wszystkim - chociaż na tym nie poprzestaje - do formowania u dzieci, młodzieży i dorosłych 
cech 

Instrumentalnych, 

intelektualno-sprawnościowych, 

tzn. 

zdolności, 

zainteresowań, 

umiejętności oraz nawyków (Muszyński). 

Ukazane  w  tym  rozdziale  relacje  i  zależności  między  czynnościami  dydaktycznymi  i 

wychowawczymi,  między  nauczaniem  -  uczeniem  się  a  wychowaniem  -  w  sposób  syntetyczny 
przedstawiono  je  w  tabeli  6  -  już  od  dawna  dostrzegali  zarówno  pedagogowie  -  praktycy,  jak  i 
teoretycy.  Termin  „nauczanie  wychowujące",  w  znaczeniu  przypisywanym  mu  np.  w  XIX  wieku, 
nie tylko wskazuje na ten właśnie stan rzeczy, lecz również wytycza kierunek racjonalnej pracy z 
dziećmi  i  młodzieżą.  Dzisiaj  sądzimy  ponadto,  że  jakość  tej  pracy  można  dodatkowo  poprawić 

background image

dzięki nauczaniu uczniów tego, jak mają się uczyć i wychowywać sami. 

Tabela 6. Cele wychowania l kształcenia 

Cele wychowania 

Cele kształcenia 

 

 

Przygotowanie  dzieci  i  młodzieży 
do  aktywnego  uczestnictwa  w 
ż

yciu  społecznym  Przygotowanie 

uczniów  do  pracy  zawodowej 
Przygotowanie młodego pokolenia 
do  czynnego  udziału  w  życiu 
kulturalnym 

Zapewnienie 

dzieciom  l  młodzieży  wszech-
stronnego 

rozwoju 

Intelektualnego, 

moralnego, 

fizycznego i estetycznego 

Zaznajomienie  dzieci  i  młodzieży 
z  podstawami  usystematyzowanej 
wiedzy 

przyrodzie, 

społeczeństwie, technice i kulturze 
Rozwinięcie 

zdolności 

zainteresowań 

poznawczych 

uczniów Kształtowanie u młodego 
pokolenia podstaw akceptowanego 
społecznie  systemu  wartości  i 
związanych 

nim 

postaw 

Wdrożenie  dzieci  i  młodzieży  do 

Ogólnie  można  powiedzieć,  że  cele  kształcenia  przeważnie  są  formułowane  na  trzech 

poziomach ogólności: najwyższym, np. „kształcić uczniów wszechstronnie rozwiniętych": średnim, 
nazywanym również poziomem behawioralnym, np. „uczeń powinien umieć wymienić trzy metody 
rozwiązywania  układów  równań  stopnia  pierwszego  z  dwiema  niewiadomymi,  a  mianowicie 
metodę  podstawiania,  porównania  i  przeciwnych  współczynników,  a  także  operować  nimi  przy 
rozwiązywaniu  takich  równań  o  współczynnikach  liczbowych  i  literowych";  oraz  najniższym,  np. 
„uczeń powinien umieć wyrecytować z pamięci wiersz" lub „wskazać na mapie politycznej Europy 
stolice wszystkich państw należących do Unii Europejskiej". 

Przy  formułowaniu celów szczególnie istotne znaczenie mają używane do tego czasowniki, za 

pomocą  których  opisuje  się  czynności  podlegające  obserwacji  z  zewnątrz  lub  pomiarowi  i  które 
uczeń  ma  opanować  po  zrealizowaniu  danego  zadania  dydaktycznego.  Unika  się  przy  tym  cza-
sowników  wieloznacznych,  np.  „uczeń  ma  rozumieć",  zastępując  je  czasownikami  określającymi 
precyzyjnie  daną  czynność,  np.  „w  rezultacie  wykonanej  pracy  domowej  uczeń  powinien  umieć 
wymienić z pamięci nazwiska wszystkich bohaterów opowiadania", „znać tabliczkę mnożenia". 

Obok  celów  jawnych,  mamy  również  w  kształceniu  do  czynienia  z  celami  ukrytymi,  które  na 

ogół towarzyszą realizacji tych pierwszych, ale nie są formułowane. Cele te wiążą się zazwyczaj z 
tzw.  ukrytymi  treściami  nauczania.  Tak  np.  lekturze  określonego  utworu  literackiego,  której 
efektem  jawnym  (zamierzonym)  ma  być  opanowanie  jego  treści,  mogą  towarzyszyć  przeżycia 
emocjonalne, których ekspozycja nie należała do założonego przez nauczyciela celu. 

Sprawdzian 5 

1.  Wskaż,  w  czym  się  wyraża  historyczna  zmienność  ideału  i  celów  wychowania,  a  ponadto 

opisz związki zachodzące między celami wychowania i kształcenia. 

2. Na czym polega wszechstronny rozwój osobowości i co warunkuje jego osiągnięcie? 
3.  Podaj  przykłady  konkretyzacji  dowolnego  z  celów  kształcenia  podanych  w  tabeli  6  oraz 

wskaż warunki, jakie przy tego rodzaju próbach muszą być spełnione. 

4.  Dydaktyka  progresywistyczna  usiłowała  przeciwstawić  się  uniformizacji  wychowania, 

jednostronnemu  intelektualizmowi,  schematyzmowi  i  niedostatecznej  indywidualizacji  nauczania, 
autorytatywizmowi  i  heteronomii,  a  przede  wszystkim  brakowi  w  szkole  klimatu  sprzyjającego 
wychowaniu, a nie tylko tresurze - tzn. zjawiskom uważanym za typowe dla szkoły tradycyjnej. Tę 
szkołę progresywiści oskarżali, mówiąc, że „tam, gdzie ona jest, nie śpiewa żaden ptak, nie rośnie 
ani  jedno  źdźbło  trawy"  (Bonus),  a  nawet  domagali  się  jej  likwidacji,  dowodząc,  iż  „największa 
tajemnica wychowania polega na tym, aby nie wychowywać" (Key). 

Co  w  zamian  mogła  zaoferować  dydaktyka  progresywistyczna?  Odpowiadając  na  to  pytanie 

językiem  jej  najbardziej  radykalnych  przedstawicieli  -  nauczanie  okolicznościowe:  brak  planu  i 
programów  nauki  szkolnej,  a  przynajmniej  znaczną  redukcję  zawartego  w  nich  materiału;  pod-

background image

niesienie  wychowawczej  rangi  pracy  dydaktycznej;  sprowadzenie  roli  nauczyciela  do  roli 
obserwatora  i  dyskretnego  doradcy  uczniów;  umiłowanie  dziecka;  zapewnienie  uczniom 
samodzielności; zbliżenie szkoły do życia. 

Ale  hasła  te,  niewłaściwie  interpretowane,  mogły  prowadzić  (i  rzeczywiście  prowadziły)  do 

zjawisk niekorzystnych pod względem pedagogicznym. Tak więc umiłowanie dziecka dość często 
przekształcało  się  w  jego  fetyszyzację,  dążenie  do  zapewnienia  uczniom  swobody  -  w  ich 
samowolę,  chęć  nauczania  zgodnego  z  zainteresowaniami  dzieci  i  młodzieży  -  w  wiedzę 
wielowątkową, niedostatecznie pogłębioną i nietrwałą itp. 

Rozwiń  tę  problematykę  w  formie  konspektu  wykładu  na  temat:  „Zalety  i  wady 

progresywistycznej  koncepcji  wychowania".  W  tym  celu  wykorzystaj  również  dane  z  książek:  B. 
Nawroczyńsklego  Swoboda  i  przymus  w  wychowaniu,  K.  Sośnickiego  Rozwój  pedagogiki 
zachodniej  na  przełomie  XIX  i  XX  wieku    i  M.S.  Szymańskiego  Niemiecka  pedagogika  reformy 
1890-1933  

 
 
ROZDZIAŁY! 

TREŚĆ KSZTAŁCENIA 

Dla  realizacji  omówionych  w  poprzednim  rozdziale  celów  pracy  dydaktyczno-wychowawczej, 

tzn.  formowania  wszechstronnie  rozwiniętych,  twórczych  i  aktywnych  jednostek,  konieczna  jest 
odpowiednia  treść  kształcenia.  Składa  się  na  nią  całokształt  podstawowych  wiadomości  i 
umiejętności z dziedziny nauki, techniki, kultury, sztuki oraz praktyki społecznej, przewidziany do 
opanowania  przez  uczniów  podczas  ich  pobytu  w  szkole.  Treść  ta,  będąca  głównym  czynnikiem 
dydaktycznego  i  wychowawczego  oddziaływania  na  dzieci,  młodzież  i  dorosłych,  powinna 
odzwierciedlać  zarówno  aktualne,  jak  i  przyszłe,  przewidywane  potrzeby  społecznego, 
zawodowego  i  kulturalnego  życia  kraju,  a  także  potrzeby  poszczególnych  osób.  Te  właśnie 
potrzeby  decydują  o  jej  doborze  w  programach  szkół  różnych  typów  i  szczebli.  Treść  kształcenia 
musi  być  ponadto  zgodna  z  wymaganiami  naukowymi  oraz  z  przyjętą  przez  władze  oświatowe 
koncepcją programową. 

W dawniejszych podręcznikach dydaktyki można spotkać pogląd, że dydaktyka ogólna powinna 

ogniskować swoje badania na tzw. trójkącie dydaktycznym, a więc po pierwsze, na nauczycielu, po 
drugie  -  na  uczniach  oraz  po  trzecie  -  na  treściach  nauczania  -  uczenia  się.  Gdy  chodzi  o  treść, 
pierwsze  próby  zbudowania  niesprzecznej  i  zarazem  wewnętrznie  spójnej  teorii  planów  i 
programów  nauki  szkolnej  przypadają  na  początek  naszego  stulecia.  Ich  autorem  był  niemiecki 
pedagog G. Kerschensteiner. Jego zdaniem tego rodzaju teoria powinna ustalać: 

•  optymalną  liczbę  przedmiotów  oraz  ich  rozkład  w  pełnym  cyklu  nauczania  w  szkole 

określonego typu i szczebla; 

•  łączny  wymiar  godzin  nauczania  dla  każdego  z  tych  przedmiotów  w  pełnym  cyklu  nauki  w 

szkole danego typu i szczebla, a także w skali roku i tygodnia; 

• kryteria doboru treści nauczania dla objętych programem przedmiotów; 
• optymalny układ tematów i podtematów w obrębie każdego przedmiotu; 
•  wzajemne  związki  poszczególnych  przedmiotów  (oraz  ich  składników),  pomocne  w  ich 

korelowaniu w procesie nauczania. 

Kerschenstelner  sądził,  że  zbudowane  na  tej  podstawie  plany  i  programy  nauczania  należy  co 

pewien  czas  modyfikować,  ponieważ  zmienne  są  nadrzędne  wobec  nich  warunki  pracy 
dydaktyczno-wychowawczej oraz społecznie akceptowane ideały wychowania (Achtenhagen). 

 
l. Wymagania społeczne, zawodowe i kulturowe 

Przygotowanie  dzieci  i  młodzieży  do  aktywnego  udziału  w  życiu  społecznym,  zawodowym  i 

kulturalnym  -  to  niewątpliwie  słuszne,  aczkolwiek  bardzo  ogólne  ujęcie  celów  wychowania.  Aby 

background image

móc ściślej sprecyzować zadania dydaktyczne i wychowawcze szkoły, a tym samym ułatwić dobór 
treści  kształcenia  umożliwiający  realizację  owych  zadań,  należy  skonkretyzować  powyższe  ujęcie 
celów wychowania l nadać im zarazem bardziej operatywny charakter. 
Próbę  takiej  właśnie  konkretyzacji  podjął  m.in.  Jan  Szczepański  (1971),  dzieląc  całokształt  życia 
społeczeństwa  na  następujące  zakresy:  działalność  polityczna  obywateli;  ich  udział  w  realizacji 
polityki  ludnościowej  państwa;  aktywność  zawodowa  i  kulturalna;  uczestnictwo  w  życiu  grup 
nieformalnych  (kręgi  koleżeńskie,  społeczności  lokalne  itp.);  wreszcie  procesy  samokształcenia  i 
samowychowania,  wspomagające  wartościowe  dążenia  i  aspiracje  jednostek.  Z  analizy  funkcji 
spełnianych  przez  każdy  z  tych  zakresów  wynikają  zarówno  określone  cele  działalności 
dydaktyczno-wychowawczej  -  częściowo  podrzędne  wobec  tych,  które  opisywaliśmy  w 
poprzednim rozdziale - jak l ściśle z nimi powiązana treść kształcenia. 

Jeśli  chodzi  o  przygotowanie  do  działalności  politycznej  w  demokratycznym  społeczeństwie, 

uczniowie powinni zdobyć w szkole podstawy takiej wiedzy, która by: 

•  przygotowywała  ich  do  odpowiedzialnego  udziału  w  rządzeniu  państwem,  do  ponoszenia 

odpowiedzialności za sprawy publiczne, a także pozwoliła im stać się w przyszłości pełnoprawnymi 
partnerami  administracji  państwowej  i  samorządowej,  uczestniczącymi  wraz  z  nią  w  rozwią-
zywaniu  istotnych  problemów  społecznych,  zawodowych  l  Innych,  nie  zaś  tylko  biernym 
przedmiotem jej zabiegów; 

•  umożliwiała  im,  jako  przyszłym  robotnikom,  rolnikom,  inteligentom  pracującym  czy 

rzemieślnikom, skuteczne wypełnianie określonych zadań. 

Uzyskując  odpowiednie  wykształcenie  w  dziedzinie  polityki  ludnościowej,  obywatel  powinien 

również  zostać  przygotowany  do  życia  rodzinnego,  łącznie  z  planowaniem  rodziny,  do 
wychowywania  dzieci,  do  współpracy  z  funkcjonującymi  w  społeczeństwie  Instytucjami 
opiekuńczo-wychowawczymi  itd.  Z  kolei,  aby  przysposobić  uczniów  do  udziału  w  działalności 
gospodarczej, należałoby im zapewnić nie tylko  określone wykształcenie zawodowe, lecz również 
wysoki  poziom  kultury  technicznej,  ukształtować  postawy  racjonalizatorskie,  wyrobić  poczucie 
odpowiedzialności za efekty jakościowe, ekonomiczne i ilościowe wykonywanej pracy itp. Równie 
istotne  z  punktu  widzenia  potrzeb  człowieka  żyjącego  we  współczesnym  społeczeństwie 
demokratycznym  jest  wdrożenie  go  do  systematycznej  i  zróżnicowanej  treściowo  recepcji  dóbr 
kulturalnych, a także stworzenie warunków umożliwiających mu pomnażanie tych dóbr. 

Realizacja zadań związanych z funkcjonowaniem poszczególnych zakresów życia społecznego 

wymaga  od  uczniów  nie  tylko  opanowania  właściwej  treści  kształcenia,  lecz  również  rozwoju 
takich cech osobowości, jak: silna wola; odpowiedzialność za własne czyny i współodpowiedzial-
ność  za  losy  środowiska,  społeczeństwa  i  kraju;  wrażliwość  na  przejawy  prywaty,  bezduszności  i 
niesprawiedliwości,  niedostatecznej  troski  o  postęp  techniczny  i  społeczny  itp.  Rozwijanie  takich 
właśnie  cech  u  wychowanków,  kształtowanie  wartościowych  aspiracji  i  zamierzeń,  wreszcie 
wdrażanie do samokształcenia - to czynniki, które, same tworząc Istotny zakres życia społecznego, 
decydują zarazem o jakości funkcjonowania pozostałych zakresów. Wynika stąd, że niemały wpływ 
na  dobór  treści  kształcenia  mają  potrzeby  życia  społecznego,  zawodowego  i  kulturalnego.  Ich 
zmienność,  coraz  gwałtowniejsza  w  miarę  postępującego  rozwoju  nauki  i  techniki,  sprawia,  iż 
szybkim  przemianom  podlega  również  treść  kształcenia  realizowana  w  szkołach  różnych  typów  l 
szczebli.  W  skali  Polski  miarą  owej  zmienności  jest  m.in.  przejście  od  walki  z  analfabetyzmem, 
który obejmował u nas w 1946 roku około 3 min osób, do rozpoczętego w latach siedemdziesiątych 
procesu  upowszechniania  kształcenia  na  poziomie  średnim  oraz  znaczącego  rozwoju  studiów 
wyższych w latach dziewięćdziesiątych. 

Także poza Polską podejmuje się w ostatnich latach próby konkretyzacji zarówno celów, jak i 

treści  nauczania.  Próby  te  odnoszą  się  przede  wszystkim  do  nauczania  w  szkołach 
ogólnokształcących, ale pośrednio dotyczą również szkół zawodowych. 

I  tak,  zarówno  Amerykanin  J.I.  Goodlad,  jak  i  Anglicy  dzielą  realizowane  przez  szkołę  cele 

nauczania  na  związane  z  działalnością  umysłową,  zawodową,  społeczno-kulturalną  i  osobą 
człowieka,  jego  indywidualnością.  Warunkiem  efektywnego  urzeczywistnienia  tych  celów  jest 
dobór  optymalnych  dla  każdego  z  nich  treści.  Obok  treści  składających  się  na  „tradycyjny  kanon 

background image

wykształcenia  ogólnego",  zapewniający  uczniom  opanowanie  umiejętności  instrumentalnych, 
możliwie  pełny  rozwój  społeczno-moralny,  umysłowy,  estetyczny  i  fizyczny,  a  także  zasady 
harmonijnego współżycia z innymi ludźmi w pluralistycznym społeczeństwie, nieodzownym skła-
dnikiem  współczesnego  kanonu  muszą  być  problemy  globalne,  w  tym  ekologiczne  l 
technologiczne,  których  znajomość  przesądza  o  egzystencji  człowieka  w  mikro-  i  makroskali. 
Struktura  owego  kanonu  powinna  zarazem  znacznie  odbiegać  od  rozwiązań  tradycyjnych, 
przedmiotowych,  na  rzecz  „problemowych",  integrujących  pokrewne  przedmioty  nauczania  oraz 
teorię z praktyką (Bennett). Trzeba również liczyć się z tym, iż „na początku XXI wieku - bardziej 
niż  dotychczas  -  od  pracowników  będzie  się  wymagać  samodzielności  myślenia,  umiejętności 
planowania,  współpracy  z  Innymi,  przystosowywania  się  do  szybko  następujących  zmian  w 
zakresie  techniki  i  technologii,  podejmowania  decyzji,  inicjatywy,  samodyscypliny  i  ponoszenia 
racjonalnego  ryzyka"  (Ravltch).  Nowoczesny  kanon  wykształcenia  powinien  wreszcie  brać  pod 
uwagę,  że  „Szkoła  -w  myśl  wypowiedzi  pewnego  amerykańskiego  przedsiębiorcy  -  ma  uczyć 
uczniów tego, jak racjonalnie żyć, jak uczyć się samodzielnie, jakie wartości cenić i dlaczego, a nie 
specjalizować ich w zawodzie. To bowiem powinien robić zakład pracy" (Bennett). 

2. Wymagania naukowe 

Treść  kształcenia  musi  odpowiadać  wymaganiom  nauki,  wiedza  bowiem  i  umiejętności 

nabywane  w  szkole  wpływają  na  poglądy,  przekonania  i  postawy  uczniów,  na  ich  stosunek  do 
rzeczywistości, łącznie z gotowością jej przekształcania. Nie byłoby to możliwe, gdyby programy 
nauczania zawierały treści niezgodne z rzeczywistością lub przestarzałe. 

W  związku  z  niezwykle  szybkim  tempem  przyrostu  nowej  wiedzy  o  świecie  istnieje 

niebezpieczeństwo  „starzenia  się"  programów  szkolnych.  Aby  temu  zapobiec,  poddaje  się  je 
cyklicznej  weryfikacji,  przeprowadzanej  co  kilkanaście,  a  nawet  -  na  wyższych  szczeblach 
nauczania -co kilka lat. Tego rodzaju weryfikacja umożliwia włączenie do programów nauczania - 
na miejsce treści już nieaktualnych - informacji dotyczących najnowszych zdobyczy nauki, techniki 
i  kultury,  co  jest  wręcz  konieczne  dla  zachowania  ścisłej  więzi  między  szkołą  a  życiem.  Nie-
odzowne  jest  przy  tym  pomijanie  zbędnych  szczegółów  l  encyklopedycznej  wlelowątkowości  na 
rzecz  całościowego  ujmowania  materiału  oraz  eksponowanie  podstawowych  struktur 
poszczególnych tematów, ich niejako merytorycznych środków ciężkości czy konstrukcji nośnych. 

Kolejne wymagania, których wpływ na dobór treści kształcenia jest bardzo wyraźny, są natury 

psychologicznej. Mówiąc najogólniej, chodzi tutaj o dostosowanie treści kształcenia do możliwości 
uczniów, do ich poziomu rozwoju psychofizycznego, w którym wyróżnia się następujące okresy: 

• młodszy wiek szkolny (od 6 do 11 roku życia); 
• wiek dorastania (od 12 do 15 lat); 

• wiek wczesnej młodości (od 15 do 18 roku życia). 
Nieuwzględnienie  fizycznych  i  psychicznych  właściwości  dzieci  i  młodzieży,  typowych  dla 

wymienionych  okresów  rozwoju,  przy  doborze  treści  kształcenia  i  jej  układzie  w  poszczególnych 
klasach  szkoły  podstawowej  i  średniej  powodowałoby,  iż  uczniowie  bądź  musieliby  opanowywać 
materiał  zbyt  trudny  w  stosunku  do  ich  aktualnych  możliwości,  bądź  też  mieliby  do  czynienia  z 
materiałem  za  łatwym,  stanowiącym  niewystarczającą  podstawę  do  ich  pełnego,  wszechstronnego 
rozwoju.  Tymczasem  „jeśli  materiał,  który  uczniowie  mają  opanować  jest  za  mały  lub  za  łatwy, 
wówczas  i  wiedza,  i  siły  poznawcze  uczniów  wzrastają  zbyt  powoli,  niewspółmiernie  do  ich 
możliwości. Stąd dziś np. zaczyna się rozwijać dyskusja nad tym, czy nie za mało wymaga się od 
uczniów klas początkowych, którzy są obecnie znacznie bardziej zaawansowani w rozwoju niż ich 
rówieśnicy  sprzed  pięćdziesięciu  lat.  Te  stwierdzenia  stały  się  podstawą  teorii  akceleracji,  która 
ujawnia  znaczne  możliwości  przyspieszenia  procesów  dydaktyczno-rozwojowych,  zwłaszcza  w 
nauczaniu  elementarnym.  Na  tym  tle  pojawiają  się  poglądy  o  możliwości  likwidacji 
propedeutycznego kursu nauczania i zastąpienia go kursem systematycznym od klasy pierwszej (...) 
lub  przynajmniej  skrócenia  kursu  propedeutycznego  do  trzech  lat.  Ale  jeszcze  groźniejsze  w 
skutkach  jest  przeładowanie  programów  nauki  (...).  Jego  rezultatem  jest  zbyt  pospieszne 
przerabianie poszczególnych partii materiału, bez dostatecznego przemyślenia go i utrwalenia, bez 

background image

powiązania teorii z praktyką". 

Podobnie  ujmuje  tę  kwestię  W.E.  Doli,  Jr.,  według  którego  materiał  nauczania  „powinien  być 

przez  nauczyciela  tak  przekształcany  w  toku  pracy  dydaktyczno-wychowawczej  z  uczniami,  aby 
pobudzał  ich  do  wysiłku,  wymagał  rozwiązywania  problemów,  stymulował  ciekawość". 
Warunkiem koniecznym osiągnięcia tych celów jest, aby ów materiał nie był dla dzieci i młodzieży 
ani zbyt trudny, ani za łatwy. 

Wymagania natury dydaktycznej, dotyczące doboru i układu treści kształcenia, wynikają przede 

wszystkim z konieczności przestrzegania postulatów systematyczności i korelacji. 

Systematycznym  nazywamy  taki  układ  treści,  który  wykazuje  zgodność  z  logiką  wewnętrzną 

danej gałęzi wiedzy. Z kolei o korelacji mówimy wówczas, gdy eksponuje się związki zachodzące 
między  poszczególnymi  przedmiotami  szkolnymi,  przypisując  jednemu  z  nich  szczególną  rolę  w 
zaznajamianiu uczniów z daną dziedziną rzeczywistości. Przykładowo: 
na  lekcjach  języka  polskiego,  które  stanowią  podstawę  nauczania  wszystkich  pozostałych 
przedmiotów,  pewne  zjawiska  językowe  powinno  się  omawiać  wcześniej  aniżeli  np.  na  lekcjach 
języków  obcych.  Podobnie  matematyka  musi  przygotować  grunt  do  nauczania  fizyki  i  chemii, 
chemia - dla biologii, biologia - dla nauk rolniczych itd. 

Zgodne  z  postulatami  systematyczności  i  korelacji  (wewnątrz-  i  między  przedmiotowej) 

powinny  być  wszystkie  wyróżniane  obecnie  układy  treści  nauczania,  a  mianowicie:  liniowy, 
koncentryczny i spiralny. 

Liniowym nazywamy układ, w którym poszczególne partie (kroki, porcje) materiału nauczania 

tworzą  nieprzerwany  ciąg  ściśle  ze  sobą  powiązanych  i  warunkujących  się  wzajemnie  ogniw, 
realizowanych zazwyczaj tylko jeden raz w ciągu całego okresu nauki szkolnej. Z kolei z układem 
koncentrycznym  mamy  do  czynienia  w  tych  przypadkach,  kiedy  te  same  treści  powtarza  się  co 
pewien  czas,  rozszerzając  stopniowo  ich  zakres,  wzbogacając  o  nowe  składniki,  pogłębiając 
omawiane  związki  i  zależności  itp.  W  ostatnich  latach  wyróżnia  się  ponadto  spiralny  układ  treści 
nauczania.  Jego  cechą  szczególną  jest  to,  iż  uczniowie,  nie  tracąc  z  pola  widzenia  problemu 
wyjściowego, stopniowo wzbogacają zakres dotyczących go informacji oraz pogłębiają ich treść. W 
przeciwieństwie  do  układu  koncentrycznego,  w  którym  powraca  się  do  danego  zagadnienia 
niekiedy  po  kilkuletniej  nawet  przerwie,  w  układzie  spiralnym  nie  ma  tego  rodzaju  przerw. 
Równocześnie - inaczej niż w układzie liniowym - nie poprzestaje się na jednorazowej ekspozycji 
poszczególnych tematów. 

Oprócz  wymagań  naukowych  o  doborze  treści  kształcenia  decydują  również  określone 

koncepcje  programowe,  czyli  tzw.  pedagogiczne  teorie  doboru  treści  kształcenia.  Charakterystyce 
tych teorii poświęcamy następny rozdział. 

3. Pedagogiczne teorie doboru treści kształcenia 

Spośród  wielu  różnych  teorii  doboru  treści  kształcenia  do  najważniejszych  zalicza  się: 

materializm dydaktyczny, formalizm, utylitaryzm, teorię problemowo-kompleksową, strukturalizm, 
egzemplaryzm, materializm funkcjonalny oraz teorię programowania dydaktycznego. 

Materializm dydaktyczny (encyklopedyzm) 

Twórcą  nazwy  tej  teorii  był  jej  zdecydowany  przeciwnik,  herbartysta  Friedrich  Wilhelm 

Doerpfeid, który w 1879 roku wydal książkę pt. „Materializm dydaktyczny". 

Zwolennicy materializmu dydaktycznego uważali, że zasadniczym celem pracy szkoły powinno 

być przekazanie uczniom jak największego zasobu wiadomości z możliwie wielu różnych dziedzin 
nauki. 

To  przekonanie  żywił  już  w  XVII  stuleciu  J.A.  Komeński,  wiele  lat  swego  życia  poświęcając 

pracy  nad  podręcznikiem  „pansoficznym",  w  którym  chciał  umieścić  niezbędne  dla  uczniów 
wiadomości.  Tak  też  rozumiał  funkcję  dydaktyczną  szkoły  współczesny  Komeńskiemu  poeta  i 
historyk  angielski  John  Milton  (1608-1674);  w  wydanym  w  1644  roku  Traktacie  o  wychowaniu 
zalecał  on,  aby  w  ciągu  9  lat  (od  12  do  21  roku  życia)  uczeń  opanował  w  szerokim  zakresie 
wiadomości  i  umiejętności  z  następujących  przedmiotów:  język  ojczysty,  pięć  języków  obcych, 

background image

historia  biblijna,  historia  Kościoła,  prawo,  astronomia,  historia  naturalna,  agronomia,  geografia, 
historia powszechna, nawigacja, architektura, medycyna, etyka, polityka, retoryka i logika. W tym 
również duchu napisał swój elementarz pedagog niemiecki Johann Bernard Basedow (1724-1790), 
który  jednak  -  w  przeciwieństwie  do  Komeńsklego  -  przeznaczył  ten  podręcznik  dla  znacznie 
węższego  kręgu  odbiorców,  o  czym  świadczy  zresztą  tytuł  książki  wydanej  w  1770  roku: 
„Elementarz dla młodzieży z lepszych stanów i jej przyjaciół". 

Zwolennikami  materializmu  dydaktycznego  było  również  wielu  znanych  pedagogów  w  XIX 

stuleciu.  Także  dzisiaj  ma  on  swoich  rzeczników,  na  co  wskazuje  analiza  treści  niektórych 
programów i podręczników szkolnych. „Encyklopedysta" sądzi, że proporcjonalnie do ilości opano-
wanego materiału kształtować się będzie stopień rozumienia przez uczniów określonego fragmentu 
rzeczywistości,  odzwierciedlanego  za  pomocą  tego  właśnie  materiału.  Doceniając  zatem  wagę 
reprezentowanej przez siebie dyscypliny, a zarazem nie zawsze rozumiejąc analogiczne stanowisko 
przedstawicieli innych nauk, stara się umieścić w programie danej szkoły jak najwięcej materiału ze 
swojej dyscypliny. 

W ten sposób powstaje wiele programów nauczania. Są one przeważnie niedostatecznie ze sobą 

skorelowane,  obejmują  materiał  bardzo  obszerny,  a  w  pewnych  przypadkach  wykazują  znaczne 
„przeładowanie" wiadomościami. Realizacja takich programów zmusza nauczyciela do pośpiechu i 
powierzchowności  w  pracy,  a  także  do  przerabiania  z  uczniami  wielu  tematów  na  zajęciach 
pozalekcyjnych. Nic więc dziwnego, że w tej sytuacji praca uczniów jest mało efektywna; w szkole 
są  oni  na  ogół  biernymi  odbiorcami  przekazywanych  im  lawinowo  informacji,  które  przyswajają 
sobie  tylko  fragmentarycznie,  powierzchownie  i  przede  wszystkim  pamięciowo,  w  domu  zaś  - 
będąc  zdani  wyłącznie  na  własne  siły  -  nie  zawsze  potrafią  się  uporać  z  postawionymi  im 
zadaniami. 

Formalizm dydaktyczny 

Nazwa ta pojawiła się pod koniec XVIII wieku. Posługiwał się nią E. Schmid, autor wydanej w 

1791  roku  „Psychologii  empirycznej".  Terminu  „kształcenie  formalne"    użył  ponadto  A.A.H. 
Niemeyer  (1754-1828)  w  opublikowanej  w  1796  roku  książce  pt.  „Zasady  wychowania  i 
nauczania". 

W przeciwieństwie do przedstawicieli encyklopedyzmu zwolennicy formalizmu dydaktycznego 

uważają  treść  kształcenia  jedynie  za  środek  służący  do  rozwijania  zdolności  i  zainteresowań 
poznawczych  uczniów.  Celem  pracy  szkoły  jest  więc  pogłębianie,  rozszerzanie  i  uszlachetnianie 
tych  zdolności  i  zainteresowań.  Dlatego  też  głównym  kryterium  doboru  przedmiotów  nauczania 
powinna  być  -  ich  zdaniem  -  wartość  kształcąca  danego  przedmiotu,  jego  przydatność  do 
kształcenia  i  rozwijania  „sił  poznawczych"  uczniów.  Z  tego  punktu  widzenia  szczególnie  wysoko 
oceniali  oni  matematykę  i  języki  klasyczne.  Teoretyczną  podstawę  formalizmu  dydaktycznego 
stanowiło  przeświadczenie  o  przenoszeniu  się  wprawy,  o  istnieniu  tzw.  transferu  dodatniego*.  Na 
jednostronność tego stanowiska zwrócił u nas uwagę B. Nawroczyński. 

 

Transferem  nazywamy  przenoszenie  się  skutków  jednego  procesu  uczenia  się  na  inny; 

najczęściej mamy przy tym na uwadze skutki dodatnie, tj. przenoszenie nabytej wprawy w zakresie 
wykonywania  jednej  czynności  na  inną,  nową  czynność,  np.  wzrost  wprawy  w  wykonywaniu 
jakiejś czynności ruchowej jedną ręką pod wpływem ćwiczenia w tej czynności drugie] ręki.  

Zwolenników formalizmu dydaktycznego można wskazać już w starożytności. Należał do nich 

Heraklit,  którego  zdaniem  „wielowiedza  nie  kształci  umysłu".  Podobne  stanowisko  reprezentował 
Cyceron.  W  czasach  nowożytnych  teorię  formalizmu  dydaktycznego,  której  podstawą  zasadniczą 
była  filozofia  Immanuela  Kanta  (1724-1804)  oraz  neohumanizm,  głosił  J.H.  Pestalozzi.  Jego 
zdaniem  głównym  celem  nauczania  powinno  być  wzmocnienie  „sprawności  umysłowej  uczniów, 
czyli wykształcenia formalne". Zbliżone poglądy szerzył w Niemczech Frle-drich A.W. Diesterweg 
(1790-1866)  w  swoim  „Przewodniku  do  kształcenia  nauczycieli  niemieckich",  a  w  Polsce  -  Jan 
Władysław  Dawid  (1859-1914)  w  Nauce  o  rzeczach  (1892)  oraz  Antoni  Bolesław  Dobrowolski 

background image

(1872-1954),  który  zalecał  wręcz,  aby  uczyć  wychowanków  myśleć  i  „tylko  tego,  nic  więcej,  a 
reszta, to znaczy wiedza, dana im będzie przez przyrost". 

Niewątpliwą  zasługą  formalizmu  dydaktycznego  było  zwrócenie  uwagi  na  potrzebę  rozwijania 

zdolności i zainteresowań poznawczych uczniów, tzn. ich uwagi, pamięci, wyobraźni, myślenia itd. 
Natomiast  jego  słabość  polegała  na  tym,  że  w  programach  nauczania  eksponowano  przede 
wszystkim przedmioty Instrumentalne (języki, matematyka) .Tymczasem wiadomo, że nie można w 
sposób pełny rozwijać intelektu uczenia, jeśli w tym procesie nie wykorzystuje się bogatego zasobu 
faktów  z  zakresu  różnych  przedmiotów  nauczania.  To  stanowisko,  reprezentowane  w  przeszłości 
np.  przez  J.F.  Herbarta  l  Herberta  Spencera  (1820-1903),  znalazło  dodatkowe  uzasadnienie  w 
wynikach badań J. Piageta. Uczony ten, pisząc o różnych rodzajach myślenia, takich jak myślenie 
biologiczne, matematyczne itd., zakłada istnienie ścisłego związku między treścią i formą, między 
określonymi faktami a uwarunkowanymi przez nie operacjami intelektualnymi (Aebli) . 

Sumując,  możemy  powiedzieć,  że  podobnie  jak  poznawanie  swoistych  faktów  -  tzn.  rzeczy, 

zjawisk, wydarzeń i procesów - wpływa na kształtowanie określonych operacji umysłowych, tak też 
równoczesny rozwój tych operacji warunkuje przyswajanie przez ucznia odpowiednich faktów. Tej 
dwustronnej  zależności  nie  dostrzegali  dostatecznie  jasno  ani  przedstawiciele  encyklopedyzmu, 
którzy  rozpatrywali  kształcenie  przede  wszystkim  od  strony  jego  treści,  ani  rzecznicy  formalizmu 
dydaktycznego, którzy z kolei eksponowali w kształceniu jego stronę podmiotową. 

Utylitaryzm dydaktyczny 

Teoria  ta  powstała  na  przełomie  XIX  i  XX  stulecia  w  Stanach  Zjednoczonych,  gdzie 

utylitarystyczne  koncepcje  w  zakresie  doboru  i  układu  treści  kształcenia  głosił  m.in.  twórca 
koncepcji  progresywistycznej  J.  Dewey.  Na  terenie  Europy  podobne  poglądy  reprezentował 
pedagog niemiecki G. Kerschensteiner, pozostający zresztą pod silnym wpływem Deweya. 

Według  Deweya  kształcenie  musimy  pojmować  jako  ciągłą  „rekonstrukcję  doświadczenia", 

uznając przy tym, że „proces i cel wykształcenia są rzeczą jedną i tą samą". 

Jaka  powinna  być  zatem  treść  tego  procesu  i  celu  zarazem?  Jakie  należy  stosować  kryteria 

doboru treści kształcenia? 

Na  to  pytanie  Dewey  odpowiada  w  następujący  sposób.  Istotnym  czynnikiem  w  zakresie 

korelacji  określonych  przedmiotów  szkolnych  nie  jest  ani  przyrodoznawstwo,  ani  literatura,  ani 
historia, ani geografia, lecz tylko Indywidualna i społeczna aktywność ucznia. Wskutek tego jedyną 
drogą  uświadomienia  dzieciom  i  młodzieży  społecznego  dziedzictwa  jest  danie  im  możliwości 
wykonywania  tych  samych  fundamentalnych  typów  zajęć,  które  uczyniły  cywilizację  tym,  czym 
ona jest. Dlatego też przy doborze treści kształcenia należy koncentrować uwagę na zajęciach typu 
ekspresyjnego  i  konstrukcyjnego,  wyznaczając  właściwe  miejsce  gotowaniu,  szyciu,  robotom 
ręcznym  itp.  Czynności  te  powinny  przy  tym  umożliwić  uczniowi  uczenie  się  zgodne  z  idealnym 
programem,  w  którym  „nie  ma  żadnej  kolejności  i  następstw  przedmiotów",  postęp  bowiem  w 
pracy  pedagogicznej  polega  nie  na  nauczaniu  poszczególnych  dyscyplin  według  określonego 
następstwa,  lecz  na  wyzwalaniu  u  ucznia  nowych  nastawień  i  zachowań,  związanych  z  jego 
dotychczasowym  doświadczeniem.  Rekonstrukcja  społecznych  doświadczeń  ludzkości  jest  więc, 
według  Deweya,  podstawowym  kryterium  doboru  treści  kształcenia,  a  różnorakie  zajęcia 
praktyczne mają spełniać rolę czynnika aktywizującego myślenie i działanie uczniów. 

A  oto  szczegółowe  zasady  budowy  programów  nauczania,  wyprowadzone  przez 

progresywistów z przytoczonych wyżej założeń podstawowych: 

• zasada problemowego podejścia do treści kształcenia, eksponująca potrzebę grupowania tych 

treści  w  układy  interdyscyplinarne,  a  zarazem  takie,  których  realizacja  wymaga  od  uczniów 
podejmowania wysiłku zespołowego; 

•  zasada  kształtowania  umiejętności  praktycznych  w  toku  rozwiązywania  określonych 

problemów, nie zaś - jak w szkole tradycyjnej - poprzez mniej lub bardziej mechaniczne ćwiczenia; 

•  zasada  łączenia  pracy  z  zabawą,  a  nawet  celowego  przeplatania  pracy  elementami  zabawy 

wtedy,  kiedy  praca  i  zabawa  są  funkcjonalnie  związane  z  założonymi  do  osiągnięcia  celami 

background image

nauczania i wychowania; 

•  zasada  aktywizowania  uczniów,  podkreślająca  nieodzowność  samodzielnego  zdobywania 

przez nich wiadomości i umiejętności wszędzie tam, gdzie to jest możliwe i wskazane ze względów 
pedagogicznych; 

•  zasada  włączania  dzieci  l  młodzieży  w  nurt  życia  środowiska  lokalnego,  którego  są 

składnikiem;  wycieczki  do  muzeów  i  zakładów  pracy,  obserwacja  naturalnego  środowiska 
człowieka  i  zachodzących  w  tym  środowisku  przemian,  wywiady  z  przedstawicielami  różnych 
zawodów, udział w pracach społecznych podejmowanych przez dorosłych - oto niektóre czynności 
umożliwiające  respektowanie  tej  zasady,  a  tym  samym  racjonalny  dobór  treści  kształcenia  w 
programach szkolnych (Brameid). 

Utylitaryzm  dydaktyczny  wywarł  silny  wpływ  zarówno  na  treść,  jak  i  na  metody  pracy 

dydaktycznej  w  szkolnictwie  amerykańskim.  Zgodnie  z  jego  założeniami  starano  się  zapewnić 
uczniom maksymalną swobodę (m.in. w zakresie doboru przedmiotów nauczania, które podzielono 
na obowiązkowe i fakultatywne), dostosować pracę dydaktyczno-wychowawczą do subiektywnych 
potrzeb  uczniów,  nadać  nauczaniu  jak  najbardziej  „naturalny  charakter",  uczynić  szkołę  miejscem 
ż

ycia społecznego, a program wykładnikiem zainteresowań dzieci i młodzieży. 

Praktyczna  realizacja  podstawowych  założeń  utylitaryzmu  dydaktycznego  spotkała  się  już  w 

1938 r. z ostrą krytyką ze strony wielu znanych uczonych amerykańskich, m.in. I.L. Kandela, Ch. 
Bagleya, J.S. Brubachera, W.H. Kilpatricka i innych. Uczeni ci, przedstawiciele tzw. esencjalizmu, 
zarzucali  Deweyowi  i  jego  zwolennikom,  iż  doprowadzili  oni  do  znacznego  obniżenia  poziomu 
szkolnictwa  amerykańskiego,  m.in.  wskutek  przyjęcia  subiektywnych  kryteriów  doboru  treści 
kształcenia oraz pajdocentrycznej organizacji pracy dydaktycznej *. 

*  Progresywiści  traktują  proces  nauczania  -  uczenia  się  Jako  „(...)  całość  złożoną  z  wielkiej 

liczby  doświadczeń  przeżywanych  przez  jednostki,  które  zdobywaj  ą  wiedzę  i  umiejętności  w  ten 
głównie  sposób.  Dlatego  też  treść  kształcenia  stanowi,  ich  zdaniem,  swoisty  kanał,  poprzez  który 
powinny przepływać ważniejsze wydarzenia społeczne i kulturalne. Z kolei esencjaliści interpretują 
zarówno  sam  proces,  jak  i  wyniki  nauczania  -  uczenia  się  przede  wszystkim  Jako  przekaz 
społecznego  i  kulturowego  dziedzictwa.  W  tym  też  dziedzictwie  dostrzegają  oni  najważniejsze 
ź

ródło  treści  programowych.  Gdy  zaś  chodzi  o  metody  pracy  dydaktycznej,  interesuje  Ich  -  w 

przeciwieństwie  do  progresywistów  -  nie  tyle  funkcjonalny,  co  raczej  refleksyjny  stosunek  do 
rzeczywistości." (Brameid,). 

 
Po wystrzeleniu przez Rosjan w 1957 roku pierwszego sputnika na orbitę okołoziemską krytyka 

utylitaryzmu  dydaktycznego  stała  się  w  Ameryce  jeszcze  ostrzejsza,  ujawniając  dalsze  słabości 
koncepcji  Deweya.  W  tej  nowej  fazie  krytyki  niemałą  rolę  odegrały  argumenty  polityczne.  wiele 
bowiem  wpływowych  osób  sądziło  w  tym  czasie,  że  winę  za  ówczesne  zdystansowanie  Stanów 
Zjednoczonych  przez  Związek  Radziecki  w  podboju  kosmosu  ponosi  źle  funkcjonujące 
szkolnictwo amerykańskie, oparte na zasadach progresywizmu. 

Teoria problemowo-kompleksowa 

Twórcą  tej  teorii  jest  Bogdan  Suchodolski.  Główna  jej  teza  głosi,  iż  wykształcenie  ogólne 

stanowi  konieczny  składnik  wykształcenia  zawodowego,  ale  jego  treść  nie  może  być  wyznaczana 
wyłącznie przez potrzeby  przyszłej pracy zawodowej lub studiów, ponieważ stanowi ona zarazem 
podstawę  pozazawodowego  życia  ludzi.  W  czasach  współczesnych,  kiedy  zabiegamy  o  „naprawę 
ś

wiata  i  podniesienie  ludzi  na  poziom,  jakiego  od  nich  wymaga  historyczny  rozwój",  o  treści 

wykształcenia  musi  decydować  jego  funkcja  (Suchodolski).  Z  tych  właśnie  powodów  szkoła 
ogólnokształcąca  nie  powinna  przygotowywać  specjalistów  w  poszczególnych  dziedzinach,  lecz 
ułatwiać  dzieciom  i  młodzieży  poznawanie  rzeczywistości.  Tak  sformułowany  cel  pracy 
dydaktyczno-wychowawczej rzutuje oczywiście na dobór i układ treści programowych. 

Treści  te,  zdaniem  Suchodolsklego,  powinny  dotyczyć  problemów  współczesnego  świata,  a 

mianowicie  problemów  z  zakresu  techniki,  socjologii,  ekonomii,  sztuki,  kultury  estetycznej  itd. 

background image

Układ  treści  w  programach  dla  szkół  podstawowych  powinien  być  jednolity,  natomiast  zróżni-
cowanie należy wprowadzać stopniowo na poziomach ponad podstawowych. 

Nie może to być jednak stosowany dotychczas układ informacyjno--systematyczny, zbudowany 

według rygorystycznej zasady podziału wiedzy na poszczególne przedmioty, taki bowiem układ nie 
pozwala  rozwiązać  ostrej  sprzeczności  między  ograniczoną  chłonnością  uczniów  a  stale 
narastającym zasobem treści kształcenia. 

W  związku  z  tym  -  postuluje  Suchodolski  -  zamiast  dotychczasowego  układu  informacyjno-

systematycznego  należałoby  wprowadzić  problemowo-kompleksowy  układ  materiału  nauczania. 
Dzięki  niemu  można  by  uczyć  poszczególnych  przedmiotów  nie  oddzielnie,  jak  dotychczas,  lecz 
kompleksowo,  czyniąc  przedmiotem  działalności  poznawczej  uczniów  problemy,  których 
rozwiązanie wymaga posługiwania się wiedzą z różnych przedmiotów. Wskazane byłoby przy tym 
rozszerzenie  nauczania  łącznego  na  szczebel  wyższy  od  propedeutycznego,  co  nie  jest  jednak 
równoznaczne  z  niedocenianiem  systematyki  naukowej  tam,  gdzie  jest  ona  niezbędna,  albo  też  z 
hołdowaniem ciasnemu praktycyzmowi. 

Twórca  omawianej  koncepcji  słusznie  podkreśla,  że  uczniowie  -  stykając  się  z  reguły  z 

rzeczywistością zintegrowaną, z faktami przyrodniczymi, społecznymi i innymi, których poznanie i 
zrozumienie staje się możliwe tylko wtedy, kiedy potrafią równocześnie operować wiedzą z zakresu 
różnych dyscyplin - muszą być do takiej właśnie działalności odpowiednio przygotowani. Dlatego 
też kompleksowo-problemowy dobór i układ materiału dydaktycznego jest warunkiem racjonalnej 
przebudowy  zarówno  programów  i  podręczników  szkolnych,  jak  i  dotychczasowych  metod 
nauczania.  Praktyczna  realizacja  tego  warunku  nie  jest  jednak  łatwa.  Z  tego  też  prawdopodobnie 
powodu  nie  został  on  w  pełni  uwzględniony  w  znanej  koncepcji  szkoły  ośmioletniej,  którą 
opracowano  pod  kierunkiem  Suchodolsklego  i  weryfikowano  w  latach  sześćdziesiątych  w  kilku 
szkołach eksperymentalnych w różnych miejscowościach naszego kraju (Suchodolski). 

Strukturalizm 

Terminem  tym  posłużył  się  Kazimierz  Sośnicki  (1961),  próbując  sprecyzować  założenia 

dotyczące doboru i układu treści programowych szkoły współczesnej. 

Przesłanką wyjściową strukturalizmu było stwierdzenie, iż programy nauczania są przeładowane 

materiałem,  co  powoduje  wiele  ujemnych  następstw,  a  postulat  jego  redukcji  pozostaje  w 
sprzeczności  z  rozwojem  nauki,  której  osiągnięcia  powinny  być  uwzględniane  w  programach 
szkolnych.  Mechaniczna  realizacja  wymienionego  postulatu  mogłaby  zatem  naruszyć  zasadę 
systematycznego układu treści kształcenia. 

Aby uniknąć tego rodzaju niebezpieczeństw, trzeba włączać do programów treści najważniejsze, 

stanowiące  trwały  dorobek  danej  nauki,  nawiązujące  jednak  i  do  jej  historycznych  źródeł,  i  do 
osiągnięć  najnowszych.  Oparcie  programów  nauczania  na  takich  właśnie  składnikach  treściowych 
pozwoli,  zdaniem  Sośnickiego,  odciążyć  je  od  niepotrzebnego  balastu  i  uczynić  „strawnymi"  dla 
uczniów. 

Należy  zatem  budować  programy  odzwierciedlające  system  wiedzy  zarówno  poszczególnych 

dyscyplin, jak i całokształtu nauk. Programy te powinny zarazem umożliwiać uczniom poznanie nie 
tylko  „rzeczywistości  teoretycznej",  tzn.  obrazu  świata  rozdzielonego  pomiędzy  poszczególne 
nauki,  lecz  również  „rzeczywistości  realnej",  a  więc  tego,  co  integruje  ten  rozdzielony  obraz. 
Bardzo  pomocne  przy  budowle  takich  właśnie  programów  może  okazać  się  uwzględnianie  zasad: 
strukturalności, nowoczesności, życiowości i kultury logicznej, a zwłaszcza zasady łączenia teorii z 
praktyką.  Ostatnia  z  wymienionych  zasad  jest  przy  tym  warunkiem  sine  quo.  non  wszelkiej 
racjonalnej  pracy  dydaktyczno-wychowawczej,  gdyż  dopiero  jej  przestrzeganie  pozwala  uczniom 
opanować „(...) zasadnicze fakty, pojęcia i prawa, których dokładne zrozumienie (...) daje możność 
zyskania umiejętności korzystania z nich w praktyce życiowej" (Sośnicki). 

Niewątpliwie słuszny jest postulat Sośnickiego, aby treść każdego przedmiotu nauczania dzielić 

na  elementy  podstawowe,  o  trwałej  wartości  naukowej  i  kształcącej,  oraz  na  elementy  wtórne, 
niekoniecznie potrzebne uczniom szkoły ogólnokształcącej. Słuszne wydaje się ponadto zalecenie - 
dotyczące  zwłaszcza  programów  przeznaczonych  dla  wyższych  klas  tej  szkoły  -  aby  nie 

background image

rezygnować  z  systematycznego  układu  treści  kształcenia.  Niełatwy  natomiast  do  wykonania,  i  to 
zarówno przy doborze i układzie treści programowych, jak i praktycznej ich realizacji, jest postulat 
przezwyciężania  „rzeczywistości  teoretycznej"  przez  „rzeczywistość  realną".  Przedmioty 
humanistyczne  są  w  tym  zakresie  najmniej  podatne  na  tego  rodzaju  zabiegi,  gdyż  sprawa 
jednoznacznego  rozumienia  związku  teorii  i  praktyki,  stanowiącego  zasadniczy  warunek  ich 
racjonalnego stosowania w pracy dydaktycznej, jest tutaj ciągle jeszcze dyskusyjna. 

Egzemplaryzm 

Teorię doboru i układu treści o tej właśnie nazwie opracował w latach pięćdziesiątych naszego 

stulecia niemiecki dydaktyk M. Wagenschein, a spopularyzował Hans Scheuerl (1958). 

Scheuerl  i  jego  zwolennicy  wychodzą  z  założenia,  że  bezwzględnie  konieczna  jest  redukcja 

materiału  nauczania  przewidzianego  w  dotychczasowych  programach  dla  różnych  typów  szkół. 
Redukcja  ta  nie  powinna  jednak  prowadzić  do  zubożenia  obrazu  świata  odzwierciedlanego  w 
ś

wiadomości  uczniów,  gdyż  pociągnęłoby  to  za  sobą  wiele  niekorzystnych  skutków 

pedagogicznych i poza pedagogicznych. 

Cóż więc należałoby zrobić, aby usunąć sprzeczność, na którą zwracali również uwagę twórcy 

niektórych spośród już omówionych teorii? 

Pierwszy  z  możliwych  sposobów  postępowania  wskazuje  koncepcja  tzw.  nauczania 

paradygmatycznego  (greckie  paradeigma  -  przykład,  wzór).  Zgodnie  z  tą  koncepcją  materiał 
nauczania,  dotyczący  np.  historii  średniowiecza,  należy  układać  w  programie  nie  tyle  w  sposób 
systematyczny, jak obecnie, co raczej „ogniskowy", wzorcowy. Przykładowo: całe bogactwo epoki 
ś

redniowiecza  można  -  według  Scheuerla  -  ująć  w  10-12  tematów,  z  których  każdy  zawierałby 

wydarzenia  typowe  dla  tej  epoki,  swoiste  „punkty  węzłowe".  Uczeń  bowiem  powinien  poznawać 
tyle,  ile  jest  bezwzględnie  konieczne,  aby  mógł  sobie  wytworzyć  obraz  niepowtarzalnych  cech 
ś

redniowiecza,  jego  istotę,  co  pozwoli  mu  odróżniać  tę  epokę  od  innych  epok  historycznych. 

Porządek chronologiczny nie musi być zatem rygorystycznie przestrzegany, a nauczyciel powinien 
mieć swobodę wyboru określonych tematów spośród wielu innych, zawartych w programie. 

Drugi  sposób  stanowi  przestrzeganie  zasady  egzemplarycznego  układu  treści  („wyspowości"). 

W  myśl  tej  zasady  zamiast  dotychczasowego  przekazywania  uczniom  wiedzy  w  sposób  ciągły 
należy operować jej egzemplarzami tematycznymi, przy czym każdy taki egzemplarz powinien być 
reprezentatywny  dla  danego  tematu.  Chodzi  o  to,  aby  uczeń,  który  opanowuje  gruntownie 
wiadomości  dotyczące  jednego  egzemplarza,  np.  zaznajomi  się  z  jaskrem  żółtym,  umiał  na  tej 
podstawie scharakteryzować wszystkie rośliny jaskrowate. 

U podstaw egzemplarycznej koncepcji budowy programów nauczania leży więc zasada pars pro 

toto.  Ona  też  wpływa  na  ustalanie  celów  pracy  dydaktycznej  każdej  szkoły,  tj.  na  zaznajomienie 
uczniów  z  reprezentatywnymi  fragmentami  materiału  nauczania  i  wdrożenie  ich  do  poznawania 
całości poprzez gruntowną analizę jakiegoś typowego dla tej całości fragmentu (por. Glockel). 

Opisana  koncepcja  może  okazać  się  w  jakimś  wąskim  zakresie  pomocna  przy  budowle 

programów  nauczania  pewnych  przedmiotów,  tych  mianowicie,  które  są  podatne  na 
egzemplaryczną  ekspozycję  określonych  tematów.  Konsekwentne  przestrzeganie  tej  zasady 
musiałoby  jednak  kolidować  z  zasadą  systematycznego  układu  materiału  nauczania,  co  w 
przedmiotach o liniowym układzie treści, np. w matematyce, jest nie do przyjęcia. 

Materializm funkcjonalny 

Teorię  doboru  treści  kształcenia  o  tej  właśnie  nazwie  opracował  Wincenty  Okoń;  pełną 

charakterystykę materializmu funkcjonalnego znajdzie Czytelnik w książce tegoż autora: Podstawy 
wykształcenia  ogólnego.  Stwierdzając,  że  dotychczasowe  koncepcje  programowe,  takie  jak 
encyklopedyzm,  formalizm  dydaktyczny  i  utylitaryzm,  nie  zdały  egzaminu,  autor  podkreśla 
potrzebę  opracowania  teorii,  która  zapewniałaby  uczniom  zarówno  wiedzę,  jak  i  umiejętność 
posługiwania się nią w procesie przekształcania rzeczywistości. U podstaw tej nowej teorii musi się 
więc znaleźć założenie o integralnym związku poznania z działaniem. 

Zgodnie  z  tym  założeniem  podstawowym  kryterium  doboru  i  układu  treści  programowych 

powinny  być  względy  światopoglądowe.  W  materiale  nauczania  poszczególnych  przedmiotów 

background image

należy przy tym eksponować ich idee przewodnie, np. ideę ewolucji w biologii czy ideę zależności 
funkcjonalnych w matematyce. 

Oprócz  tego  trzeba  by  umożliwić  uczniom  wykorzystywanie  zdobytej  w  szkole  wiedzy  do 

przekształcania  dostępnych  im  fragmentów  rzeczywistości  przyrodniczej,  społecznej,  kulturalnej  i 
technicznej.  Wcielenie  w  życie  tego  postulatu  jest  jednak  uzależnione  od  treści  i  metod,  które  by 
wspomagały  rozwój  zdolności  i  zainteresowań  poznawczych  uczniów,  a  przede  wszystkim 
sprzyjały kształtowaniu samodzielnego myślenia i działania oraz skłaniały do samokształcenia. 

Można  przypuszczać,  że  konkretyzacja  wymienionych  postulatów  -oparta  na  zakrojonych  na 

szeroką skalę badaniach  empirycznych - przyczyni się do powstania programów odpowiadających 
zarówno wymaganiom społecznym, jak i indywidualnym potrzebom uczniów. 

Teoria programowania dydaktycznego  
Pojawieniu  się  w  połowie  lat  pięćdziesiątych  nauczania  programowanego  towarzyszyła 

rozbudowa charakterystycznej dla niego teorii układu treści kształcenia, nazywanej niekiedy teorią 
strukturyzacji  operatywnej.  Teoria  ta,  w  przeciwieństwie  do  opisywanych  dotychczas,  stanowi 
próbę  formułowania  odpowiedzi  nie  tyle  na  pytanie,  czego  uczyć  na  określonym  szczeblu  pracy 
dydaktyczno-wychowawczej, co raczej - jak to czynić w sposób optymalny. Dlatego też rzecznicy 
omawianej  teorii  przywiązują  dużą  wagę  do  starannej  analizy  treści  kształcenia,  a  zwłaszcza 
składających się na tę treść wiadomości oraz zachodzących między nimi związków. W tym celu po-
sługują się przeważnie metodą tzw. macierzy dydaktycznych oraz metodą grafów. 

Macierz  jest  konstrukcją  teoretyczną,  z  której  korzysta  dydaktyka  w  celu  analizy  treści 

kształcenia,  struktury  organizacyjnej  szkolnictwa  itp.  Macierzą  jest  tablica  złożona  z  określonej 
liczby  kolumn  i  wierszy,  których  elementami  są  zwykle  zera  i  jedynki.  Zero  symbolizuje  brak 
związku między treścią rozpatrywanych informacji, zawartych w przedziałach figurujących wzdłuż 
przekątnej macierzy; jedynka wskazuje na występowanie takiego związku. 

A oto zerojedynkowa macierz dydaktyczna obrazująca strukturę treści obszaru pojęciowego pt. 

„Rodzaje zadań ze względu na cel wypowiedzi". Na macierz tę składają się następujące informacje 
podstawowe: 

l. Ze względu na cel wypowiedzi zdania dzielą się na oznajmujące, pytające i rozkazujące. 

2. Zdania oznajmujące są to zdania, w których mówiący oznajmia swój sąd o kimś lub o czymś, 

stwierdza, zaprzecza, przypuszcza o istnieniu czegoś. 

3. Na końcu zdań oznajmujących stawia się kropkę. 
4. Zdania pytające są to zdania, w których mówiący wypowiada pragnienie uzyskania od swego 

rozmówcy pożądanych Informacji, tzn. pyta o coś. 

5. Na końcu zdań pytających stawia się znak zapytania. 
6.  Zdania  rozkazujące  są  to  zdania,  w  których  mówiący  wypowiada  rozkaz,  żądanie,  życzenie 

lub prośbę skierowaną do rozmówcy albo do osób, o których mówi. 

7.  Na  końcu  zdań  rozkazujących  stawia  się  wykrzyknik  lub  kropkę  zależnie  od  tonu 

uczuciowego, który chcemy zdaniu nadać (rozkaz, życzenie, prośba). 

8.  Zdania  oznajmujące,  pytające  i  rozkazujące,  zabarwione  przez  mówiącego  uczuciowo, 

nazywa się zdaniami wykrzyknikowymi. 

9.  Niekiedy  uczucie  przejawiające  się  w  zdaniu  wykrzyknikowym  zostaje  wzmocnione  przez 

dodanie na początku zdania (lub wyrazu) wykrzyknika. 

10. Na końcu zdań wykrzyknikowych stawia się wykrzyknik". 

Te  same  zależności  można  także  przedstawić  w  postaci  tzw.  macierzy  Davlesa  oraz  grafu* 

(patrz 

rys. 

l, 

2, 

3

background image

  1  2  3  4  5  6  7  8  9  1


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 


 

2 1  0  1  0  0  0  0  1  1  1 
3 1  1  0  0  0  0  0  0  0  0 
4 1  0  0  0  1  0  0  1  1  1 
5 1  0  0  0  0  0  0  0  0  0 
6 1  0  0  0  0  0  1  1  1  1 
7 1  0  0  0  0  1  Q  0  0  0 
8 1  1  0  1  0  1  0  0  1  1 
9 0  1  0  1  0  1  0  1  0  0 
0 0  1  0  1  Q  1  0  1  0  0 
 

Rys. l. Macierz zerojedynkowa 

Rys. 2. Macierz Daviesa 

*  Grafy  są  to  proste  figury  geometryczne,  złożone  z  punktów  (wierzchołków)  l  krawędzi 

łączących  niektóre  z  tych  punktów.  Punkty  oznaczają  poszczególne  informacje,  natomiast 
krawędzie  -  związki  zachodzące  między  informacjami.  Jeśli  informacje  są  od  siebie  zależne, 
zaznacza  się  to  strzałkami  na  poszczególnych  krawędziach;  jeśli  nie  -  na  krawędziach  nie 
umieszcza się strzałek. 

 

A  oto  najważniejsze  zasady  analizy  i  układu  treści  kształcenia  stosowane  w  programowaniu 

dydaktycznym: 

• Jasne i wyraźne określenie celów tekstu programowanego, najlepiej w kategoriach czynności i 

wyników,  jest  podstawowym  warunkiem  jego  dydaktycznej  skuteczności.  Zgodnie  z  tą  zasadą 
należy  przede  wszystkim  ustalić  treść  czynności,  które  uczniowie  powinni  opanować  po 
przestudiowaniu  tekstu.  Równie  istotne  jest  znalezienie  racjonalnego  sposobu  przekształcania 
„wiedzy  wyjściowej"  uczniów,  z  którą  przystępują  do  studiowania  danego  tematu,  w  wiedzę  i 
umiejętności końcowe, zakładane. 

•  Materiał  będący  przedmiotem  programowania  należy  podzielić  na  powiązane  ze  sobą 

czynności  i  wyniki,  biorąc  pod  uwagę  związki  merytoryczne  i  logiczne  między  każdą  parą 
korespondujących ze sobą czynności i wyników. 

•  Wszystkie  czynności  typu  „odpowiedź",  wykonywane  przez  uczniów  w  trakcie  studiowania 

tekstu  programowanego,  powinny  być  obserwowalne,  tzn.  dostępne  obserwacji  z  zewnątrz.  Tylko 
wtedy  mogą  być  kontrolowane  przez  nauczyciela  lub  zastępującą  go  maszynę  dydaktyczną  i 
stanowić podstawę racjonalnego sterowania uczeniem się. 

• Skojarzenia, które uczniowie tworzą w toku uczenia się, powinny być  odwracalne. Chodzi o 

to,  aby  uczeń  potrafił  np.  nie  tytko  podać  w  języku  ojczystym  odpowiednik  słowa  obcego,  lecz  i 
odwrotnie.  Zasada  ta  wyraźnie  nawiązuje  do  piagetowskiego  postulatu  przekształcania  jedno-
kierunkowych i nieodwracalnych nawyków intelektualnych w operacje wielokierunkowe i zarazem 
odwracalne. 

•  Przy  charakterystyce  danego  przedmiotu,  zjawiska,  procesu  lub  zdarzenia  trzeba  najpierw 

opisać klasę, której ów przedmiot itd. jest składnikiem, a dopiero później eksponować jego cechy. 

background image

• Materiał nauczania należy utrwalać w różnorodny sposób, wykorzystując w tym celu zarówno 

„podłużne", jak i „poprzeczne" przekroje realizowanych w szkole tematów. 

•  Stosownie  do  charakterystycznych  właściwości  poszczególnych  tematów  trzeba  posługiwać 

się dedukcyjnym lub indukcyjnym tokiem prezentacji materiału, nie faworyzując jednak żadnego z 
nich. 

•  Z  materiału  nauczania,  który  uczniowie  mają  przestudiować,  należy  wydzielić  zagadnienia 

najistotniejsze  (podstawowe  pojęcia,  prawa,  twierdzenia,  zasady,  reguły  itp.)  oraz  starannie 
przeanalizować zachodzące między nimi związki logiczne i merytoryczne. Następnie do każdego z 
wybranych  zagadnień  trzeba  dobrać  reprezentatywne  przykłady  oraz  umożliwić  uczniom 
podawanie  własnych  przykładów.  Oczywiście  w  przypadku  gdy  uczniowie  samodzielnie  podają 
przykłady,  osoba  prowadząca  zajęcia  musi  je  natychmiast  kontrolować,  aby  nie  dopuścić  do 
utrwalenia się ewentualnych błędów. 

•  Każdy  nowy  termin,  prawo,  zasadę  itp.  trzeba  eksponować  parokrotnie  w  różnych 

kontekstach,  aby  uczniowie  mogli  dobrze  zrozumieć  ich  treść  i  trwale  ją  sobie  przyswoić. 
Przykładowo:  językoznawcy  stwierdzili,  że  trwałe  i  równocześnie  operatywne  opanowanie 
wyrazów  lub  zwrotów  obcej  mowy  wymaga  od  7  do  23  powtórzeń  każdego  z  tych  wyrazów  czy 
zwrotów.  W  toku  uczenia  się  innych  przedmiotów  liczba  potrzebnych  powtórzeń  będzie 
prawdopodobnie inna, ale zawsze konieczne okaże się przynajmniej dwu-, trzykrotne wzmocnienie 
każdego nowego pojęcia, prawa, zasady, reguły itd. 

Z  przeglądu  dawniejszych  i  najnowszych  teorii  doboru  i  układu  treści  kształcenia  wynikają 

następujące wnioski ogólne: 

•  Programy  nauczania  powinny  zawierać  materiał  uwzględniający  potrzeby  społeczne  oraz 

Indywidualne potrzeby uczniów, a zarazem eksponować treści podstawowe, nowoczesne, o dużych 
walorach  wychowawczych  i  poznawczych.  Musi  to  być  zatem  materiał  z  zakresu  różnych  dys-
cyplin,  ale  podporządkowany  naczelnemu  celowi  wychowania,  jakim  jest  wszechstronny  rozwój 
każdego ucznia, a także zgodny z potrzebami współczesnego życia. 

• Zachowując zasadę systematyczności jako główną wytyczną doboru i układu treści nauczania, 

powinno  się  uwzględniać  możliwość  kompleksowo-problemowej,  a  nawet  egzemplarycznej 
realizacji  niektórych  tematów.  W  ten  sposób  można  uwolnić  programy  nauczania  od  zbędnych 
szczegółów  i  zapewnić  uczniom  warunki,  które  będą  sprzyjały  zarówno  poznawaniu,  jak  i 
rozumieniu rzeczywistości. 

• Materiał zawarty w programach nauczania powinien być tak dobrany, aby nauczyciele mogli 

Indywidualizować  pracę  dydaktyczno-wychowawczą  stosownie  do  zainteresowań  i  zdolności 
uczniów.  W  tym  celu,  obok  wymagań  minimalnych,  opracowanych  z  myślą  o  uczniach 
najsłabszych,  programy  powinny  zawierać  także  wymagania  dostosowane  do  poziomu  uczniów 
przeciętnych  i  bardzo  zdolnych.  Zapewniając  warunki  sprzyjające  realizacji  tak  ujmowanego 
indywidualizowania  treści  oraz  właściwego  tempa  uczenia  się  w  obrębie  przedmiotów 
obowiązkowych dla wszystkich uczniów, program nauczania powinien również umożliwiać rozwój 
zdolności i talentów dzieci i młodzieży w tych zakresach, które niejako wykraczają poza jego ramy. 
Dodatkowe, fakultatywne zajęcia dla uczniów wybitnie zdolnych musiałyby  więc stanowić ważny 
element nowych programów, l to nie tylko w szkole średniej, lecz również w szkole podstawowej. 

•  Treści  nauczania  tzw.  przedmiotów  pokrewnych  powinny  być  ze  sobą  skorelowane  zarówno 

w obrębie poszczególnych działów, jak i pojedynczych tematów. Ma to doniosłe znaczenie przede 
wszystkim  w  nauczaniu  propedeutycznym,  w  którym  wiele  tematów  opracowuje  się  globalnie, 
eksponując równocześnie treści wchodzące w obręb poszczególnych przedmiotów. 

•  Realizacja  szeroko  rozumianego  postulatu  przygotowania  uczniów  do  żyda.  wymaga 

uwzględnienia  w  programach  nauczania  zespołu  problemów  dotyczących  preorientacji  szkolnej  i 
zawodowej, tzn. ułatwienia młodzieży racjonalnego wyboru kierunku dalszej nauki lub zawodu. W 
wyższych  klasach  szkoły  podstawowej  oraz  w  szkolnictwie  średnim  wymaga  to  także 
pozostawienia  nauczycielowi  pewnej  swobody  w  doborze  treści  aktualnych,  związanych  z 

background image

najnowszymi zdobyczami nauki i techniki oraz wydarzeniami społeczno-politycznymi. 

•  Treści  kształcenia  powinny  się  odznaczać  walorami  wychowawczymi.  Postulat  ten  wynika 

m.in.  z  podstawowej  tezy  dydaktyki  współczesnej,  iż  proces  kształcenia  nie  polega  jedynie  na 
przekazywaniu uczniom wiedzy, lecz na  wszechstronnym  rozwijaniu ich  osobowości, np. poprzez 
racjonalne wiązanie teorii z praktyką. 

•  Racjonalnie  zbudowane  programy  nauczania,  umożliwiając  uczniom  poznanie  i  rozumienie 

przeszłości  i  teraźniejszości,  muszą  ich  również  wychowywać  dla  przyszłości,  przygotowywać  do 
ż

ycia w świecie ustawicznych przemian. Warunkiem osiągnięcia tego celu jest, by budowano je nie 

tylko  według  założenia,  co  uczeń  powinien  umieć,  lecz  również  stosownie  do  tego,  kim  chcemy, 
aby  był.  Takie  połączenie  przedmiotowego  i  podmiotowego  kryterium  doboru  treści  kształcenia 
pozwala  mu  poznać  rzeczywistość  przyrodniczą  i  społeczną  oraz  zrozumieć  rządzące  nią  prawa, 
wzbogacić własne życie, a także rozwinąć swe siły duchowe ( Suchodolski, Wojnar). 

•  Trudnego  problemu  przyrostu  wiedzy,  będącego  następstwem  tzw.  eksplozji  informacyjnej, 

nie  można  rozwiązać  ani  w  drodze  ustawicznego  uzupełniania  programów  nowymi  treściami,  ani 
też poprzez dalsze wydłużanie okresu nauki szkolnej. Wiele danych wskazuje, że rozwiązania tego 
dylematu  należy  szukać  w  systematycznej  aktualizacji  materiału  nauczania,  połączonej  z  jego 
racjonalną  selekcją,  w  koncentrowaniu  się  na  treściach  podstawowych,  w  intensyfikacji  procesu 
nauczania -uczenia się, wreszcie w wyrobieniu u uczniów umiejętności samodzielnego uczenia się 
(por. Kupisiewicz). 

4. Plany i programy nauczania 

Aprobowany  przez  społeczeństwo  Ideał  wychowania  oraz  służące  jego  realizacji  cele  pracy 

dydaktyczno-wychowawczej,  najnowsze  osiągnięcia  i  tendencje  rozwojowe  nauki,  prawidłowości 
rządzące przebiegiem nauczania - uczenia się oraz czas trwania i organizacja tego procesu, wreszcie 
respektowana  przez  władze  oświatowe  teoria  doboru  i  układu  treści  kształcenia  -  oto  czynniki 
determinujące  ostateczny  kształt  planów  i  programów  nauczania  realizowanych  w  szkolnictwie 
ogólnokształcącym i zawodowym. 

Plan  nauczania  dla  danego  typu  szkoły,  tzn.  szkoły  ogólnokształcącej  lub  zawodowej  o 

określonej specjalności,  obejmuje pełny  rejestr realizowanych w niej przedmiotów, ich rozkład na 
poszczególne  lata  nauki,  a  także  liczbę  godzin  nauczania  przeznaczoną  dla  każdego  przedmiotu 
zarówno  w  pełnym  cyklu  pracy  szkoły,  jak  i  w  określonych  klasach.  Tego  rodzaju  plan  stanowi 
podstawę do opracowania programów nauczania poszczególnych przedmiotów. 

W przeciwieństwie do planu, który zawiera tylko wykaz przedmiotów nauki szkolnej, program 

nauczania  ustala,  jakie  wiadomości,  umiejętności  l  nawyki  o  trwałych  walorach  poznawczych  i 
wychowawczych oraz w jakiej kolejności uczniowie mają sobie przyswoić. 

Na program nauczania składają się zazwyczaj: 

• uwagi wstępne, w których określa się cele nauczania danego przedmiotu; 
•  materiał  nauczania,  obejmujący  podstawowe  funkcje,  pojęcia,  prawa,  teorie  i  ważniejsze 

hipotezy,  metody,  techniki  pracy,  algorytmy,  reguły  postępowania  itp.  z  zakresu  dyscypliny 
naukowej odpowiadającej danemu przedmiotowi; 

• uwagi o realizacji programu oraz wskazówki na temat metod, form organizacyjnych i środków 

umożliwiających skuteczną realizację materiału nauczania objętego programem. 

Wynika  stąd,  że  zawartość  programów  jest  determinowana  nie  tylko  przez  treść 

odpowiadających  im  dyscyplin  naukowych,  lecz  również  przez  cele,  metody  i  organizację  pracy 
dydaktyczno-wychowawczej,  które  to  czynniki  wiążą  się  z  kolei  z  formowaniem  osobowości 
uczniów i z warunkami nauczania - uczenia się. Dlatego też programy nauczania nie mogą być po 
prostu „miniaturami" odpowiadających im dyscyplin. Zresztą nie wszystkie przedmioty nauczania - 
czego  przykładem  są  chociażby  zajęcia  praktyczno-techniczne  -  mają  swoje  odpowiedniki  w 
określonych dyscyplinach naukowych. 

Przedmioty  objęte  planem  nauczania  dzieli  się  przeważnie  na  obowiązkowe  i  fakultatywne. 

Pierwsze, zawierające podstawy wiedzy o przyrodzie, społeczeństwie, technice i kulturze, stanowią 
wspólny dla wszystkich uczniów kanon wykształcenia. Natomiast przedmioty fakultatywne dotyczą 

background image

zagadnień  bardziej  szczegółowych  i  wiążą  się  głównie  z  dążeniem  szkoły  do  zaspokojenia 
indywidualnych  potrzeb  i  zainteresowań  uczniów.  Liczba  przedmiotów  fakultatywnych  wzrasta 
zazwyczaj  w  miarę  przechodzenia  uczniów  z  niższych  szczebli  nauczania  na  wyższe.  Wtedy  też 
występują one zarówno w planie zajęć pozalekcyjnych, jak i lekcyjnych. 

Plany  i  programy  nauczania  są  w  większości  krajów  dokumentami  zatwierdzanymi  przez 

centralne władze oświatowe. 

Zgodnie  z  Zarządzeniem  nr  13  z  dnia  12  maja  1992  roku  w  sprawie  ramowych  planów 

nauczania  w  publicznych  szkołach  ogólnokształcących  i  zawodowych  przedmioty  objęte  planem 
nauczania  szkoły  podstawowej  są  w  Polsce  obowiązkowe  dla  wszystkich  uczniów.  W  szkole  tej 
uczniowie  przyswajają  sobie  ogólne  podstawy  wiedzy,  pozwalające  im  kontynuować  naukę  w 
szkołach  średnich  ogólnokształcących  lub  zawodowych.  Dopiero  na  szczeblu  średnim  wzrasta 
zakres  swobodnego  wyboru  przedmiotów.  Ponadto  każdy  uczeń  szkoły  podstawowej  i  średniej 
może  uczestniczyć  w  zajęciach  fakultatywnych,  nadobowiązkowych  oraz  w  kołach  zainteresowań 
technicznych, naukowych i artystycznych. 

W planach i programach nauczania realizowanych w szkolnictwie średnim ogólnokształcącym i 

zawodowym  występują  -  aczkolwiek  w  różnym  wymiarze  godzin  nauczania  -  takie  grupy 
przedmiotów wspólnych, jak: 
przedmioty  instrumentalne,  będące  narzędziem  porozumiewania  się  ludzi  (język  ojczysty  i 
przynajmniej  jeden  język  obcy),  społeczne  (historia,  wychowanie  obywatelskie),  matematyka, 
której  formalny  charakter  pozwala  ujmować  stosunki  ilościowe  istniejące  w  rzeczywistości 
przyrodniczej,  technice  oraz  w  życiu  społecznym,  wy  chowanie  fizyczne  i  przysposobienie 
obronne.  Ponadto  plany  i  programy  nauczania  dla  szkół  ogólnokształcących  oraz  dla  niektórych 
typów  szkół  zawodowych  obejmują  przedmioty  przyrodnicze  (biologia,  fizyka  i  geografia), 
natomiast  przedmioty  artystyczno-techniczne  (zajęcia  praktyczno-techniczne,  wychowanie 
plastyczne  i  wychowanie  muzyczne)  są  realizowane  przede  wszystkim  w  szkołach 
ogólnokształcących, podobnie jak zawodowe - w szkołach zawodowych. 

Na początku lat siedemdziesiątych, pojawiło się w dydaktyce pojęcie „curriculum" (Robinson). 

Powstał  też  ruch,  którego  charakterystyczną  cechą  był  wielki  optymizm  co  do  możliwości 
racjonalnej  przebudowy  treści  nauczania  eksponowanych  w  szkolnictwie  za  pomocą  tego  właśnie 
pojęcia. „Curriculum" różni się od planu nauczania tym, iż wychodzi w nauczaniu od formułowania 
jasno  i  wyraźnie  sprecyzowanych  celów,  a  nie  treści  dzielonej  na  działy,  tematy  i  podtematy. 
Tworzone  jako  rozwinięcie  tych  celów  programy  obejmują  przy  tym  nie  tylko  wykaz 
przewidzianych do realizacji treści z danego przedmiotu, lecz również wskazówki metodyczne, jak 
te  treści  można  najskuteczniej  eksponować  w  nauczaniu,  a  także  zestawy  niezbędnych  do  tego 
ś

rodków  i  zaleceń  organizacyjnych.  Zakłada  się,  że  tak  rozumiane  programy  powinny  spełniać 

następujące funkcje: 

1)  zapewniać  ciągłość  systemowi  kształcenia,  tworzyć  układ  odniesienia  dla  szczegółowych 

decyzji  programowych  oraz  kontrolować  przebieg  l  wyniki  realizowanych  zadań  dydaktyczno-
wychowawczych; 

2)  zapewniać  uczniom  jak  najlepsze  warunki  do  nauki  oraz  tworzyć  okoliczności  sprzyjające 

adekwatnemu porównywaniu ocen i świadectw szkolnych; 

3)  umożliwiać  ponad  przedmiotową  realizację  treści  programowych,  zwłaszcza  w  grupach 

przedmiotów  pokrewnych,  np.  społeczno-humanistycznych  czy  przyrodniczych,  otwierając  przed 
nauczycielami  szerokie  pola  do  indywidualnych  rozwiązań,  nazywane  „wolnymi  przestrzeniami 
programowymi". 

Rekapitulując,  można  stwierdzić,  że  w  szkole  tradycyjnej  podstawę  nauczania  stanowiły 

rygorystycznie respektowane programy. Z kolei na początku naszego stulecia, w związku z ruchem 
nowego  wychowania,  głoszono  potrzebę,  a  nawet  podejmowano  próby  nauczania  nie  opartego  na 
przygotowanych  uprzednio  programach,  których  miejsce  zajęły  bieżące  zainteresowania  dzieci  i 
młodzieży.  Próby  te  nie  zdały  egzaminu,  gdyż  nauczanie  podporządkowane  zmiennym,  nierzadko 
kapryśnym  i  przypadkowym  zainteresowaniom  uczniów  nie  zapewniało  im  podstaw  usyste-

background image

matyzowanej wiedzy o świecie. Nie zyskała sobie również większej liczby zwolenników lansowana 
w latach pięćdziesiątych przez grupę pedagogów amerykańskich koncepcja budowy programów nie 
według  przedmiotów,  lecz  według  tzw.  szerokich  pól  treściowych,  obejmujących  treści  społeczne 
(historia,  geografia,  nauka  o  społeczeństwie),  przyrodnicze  (chemia,  fizyka),  nauki  o  człowieku 
(biologia,  historia,  psychologia)  itp.  Tak  więc  droga,  którą  przeszły  programy  nauczania  jako  tre-
ś

ciowy  i  zarazem  organizacyjny  wyznacznik  nauki  szkolnej,  wiedzie  od  rygoryzmu  w  szkole 

tradycyjnej,  poprzez  próby  mniej  lub  bardziej  zdecydowanego  od  nich  odejścia  (szkoła 
progresywistyczna), do elastyczności. 

5. Podręczniki szkolne 

Treść  kształcenia,  której  ogólny  zarys  wyznaczają  plany  i  programy  nauczania,  jest 

eksponowana  szczegółowo  w  podręcznikach  szkolnych.  Dlatego  podręczniki  stanowią  jeden  z 
najważniejszych  środków  dydaktycznych.  Od  ich  poziomu,  układu  zawartych  w  nich  informacji, 
doboru ćwiczeń, ilustracji itp. zależą też ich funkcje dydaktyczne. Z kolei umiejętność posługiwania 
się  tymi  środkami  przez  nauczyciela  i  przez  uczniów  wpływa  w  dużej  mierze  na  końcowe  efekty 
dydaktyczno-wychowawczej  pracy  szkoły.  Oczywiście  podręcznika  nie  należy  traktować  jako 
jedynego  środka  tej  pracy,  ponieważ  opanowywana  przez  uczniów  wiedza  byłaby  werbalna,  mało 
operatywna  i  nietrwała.  Tych  niebezpieczeństw  można  uniknąć,  jeśli  wyznacza  się  podręcznikowi 
rolę  uzupełniającą  w  stosunku  do  „żywego  nauczania",  tzn.  traktuje  się  go  jako  jeden  ze  środków 
dydaktycznych służących do: 

• opanowania nowych wiadomości z danej dziedziny wiedzy, łącznie z ich uporządkowaniem i 

utrwaleniem; 

•  kształtowania  nowych  oraz  utrwalania  już  posiadanych  umiejętności  i  nawyków,  w  tym 

umiejętności samokształcenia; 

•  całościowego,  a  równocześnie  problemowego  ujmowania  zagadnień,  zdobywania  nowych 

wiadomości i umiejętności poprzez racjonalne posługiwanie się już posiadaną wiedzą; 

•  kształtowania  nawyku  systematycznej  kontroli,  oceny  oraz  korekty  przebiegu  i  wyników 

uczenia się; 

•  rozumienia  treści  czytanego  tekstu,  czego  wyrazem  jest  umiejętność  powtarzania  z  pamięci 

najważniejszych  wiadomości,  rozpoznawania  desygnatów  opisywanych  pojęć  wśród  desygnatów 
pojęć  bliskoznacznych;  egzemplifikowania,  za  pomocą  odpowiednich  przykładów,  głównych  tez 
danego  rozdziału  czy  podrozdziału;  wyjaśniania  związków  i  zależności  zachodzących  między 
charakteryzowanymi w podręczniku rzeczami, zjawiskami, wydarzeniami, procesami itp. 

W związku z tymi zadaniami podręcznik spełnia różne funkcje dydaktyczne, a w szczególności: 

• funkcję motywacyjną, która polega na rozwijaniu sfery emocjonalno-motywacyjnej ucznia, a 

przede  wszystkim  na  kształtowaniu  jego  zainteresowań  oraz  pozytywnego  nastawienia  do  uczenia 
się danego przedmiotu, na mobilizowaniu do pracy; 

•  funkcję  Informacyjną,  dzięki  której  podręcznik  umożliwia  uczniom  wzbogacanie  zasobu 

posiadanej  przez  nich  wiedzy,  i  to  nie  tylko  za  pomocą  tekstu,  lecz  również  fotografii,  rysunków, 
poleceń odsyłających do innych źródeł i metod zdobywania informacji, jak obserwacja czy ekspery-
ment (doświadczenie) itp.; 

• funkcję ćwiczeniową, która sprowadza się do kształtowania u uczniów - przede wszystkim w 

drodze kontroli, oceny i korekty przebiegu oraz wyników własnej pracy - pożądanych umiejętności 
i  nawyków,  niezbędnych  w  procesie  nauczania-uczenia  się  zarówno  danego  przedmiotu  nauki 
szkolnej,  jak  i  innych  przedmiotów.  Funkcja  ta  ułatwia  uczniowi  nie  tylko  zapamiętanie 
wiadomości,  lecz  także  ich  zrozumienie  oraz  posługiwanie  się  nimi,  gdy  tego  wymaga  sytuacja. 
Przykładowo: nie wystarczy, aby uczeń wiedział, że (a + b)(a - b) = a

2

 - b

2

. Musi on ponadto umieć 

zastosować ten wzór np. do obliczenia w pamięci iloczynu: 72 x 68 = 

=

 (70 + 2)(70 - 2) = 4900 - 4 = 

4896. 

Wymienione funkcje może i powinien spełniać każdy podręcznik szkolny i akademicki. Sposób 

ich  realizacji  zależy  jednak  od  wieku  uczniów,  charakterystycznych  właściwości  poszczególnych 
przedmiotów nauczania, a także od rodzaju kształcenia (stacjonarne, zaoczne). 

background image

Funkcje  te  odpowiadają  głównym  ogniwom  procesu  nauczania  -  uczenia  się,  a  mianowicie: 

uświadamianiu  uczniom  celów  i  zadań  nauczania  (funkcja  motywacyjna),  zaznajamianiu  dzieci  i 
młodzieży z nowym materiałem (funkcja Informacyjna), jego utrwalaniu oraz kontroli i ocenie wy-
ników  nauczania  (funkcja  ćwiczeniowa).  Efekty  uzyskiwane  dzięki  tym  funkcjom  zależą  od 
przestrzegania takich zasad ogólno dydaktycznych, jak np. zasada świadomego i aktywnego udziału 
uczniów  w  procesie  nauczania  -  uczenia  się  (wszystkie  funkcje,  a  przede  wszystkim  funkcja 
motywacyjna), zasady: systematyczności, stopniowania trudności i poglądowości (głównie, ale nie 
wyłącznie,  funkcja  Informacyjna)  czy  wreszcie  zasada  łączenia  teorii  z  praktyką,  szczególnie 
Istotna w przypadku funkcji ćwiczeniowej. 

Od  czasu  pojawienia  się  nauczania  programowanego  coraz  większe  znaczenie  przywiązuje  się 

do  empirycznej  weryfikacji  podręczników  szkolnych.  Dzięki  niej  podręcznik  -  powstając  przy 
współudziale  reprezentacji  uczniów,  których  ogół  ma  później  z  niego  korzystać  -  traci  swój 
anonimowy  i  zuniformizowany  charakter  na  rzecz  przystosowania  do  faktycznych  możliwości 
intelektualnych  jego  odbiorców.  Taki  podręcznik  powinna  cechować  zarówno  stabilność,  jak  i 
mobilność. Zasadniczy dla danego przedmiotu materiał musiałby więc, zgodnie z postulatem stabil-
ności, stanowić jak gdyby konstrukcję nośną podręcznika, jego stały rdzeń. Równocześnie w myśl 
postulatu  mobilności  należałoby  jak  najszybciej  wprowadzać  do  tego  podręcznika  zmiany 
zachodzące  w  danej  dyscyplinie  naukowej,  jej  najnowsze  zdobycze.  Celowi  temu  mogą  służyć 
odpowiednie  wstawki  aktualizujące  lub  -  jak  w  niniejszym  podręczniku  -  eksponowane  w 
przypisach bloki rozszerzające. 

Sprawdzian 6 

1. Wymień i omów czynniki determinujące dobór treści kształcenia. 
2. Scharakteryzuj główne założenia encyklopedyzmu, formalizmu i utylitaryzmu dydaktycznego 

oraz wykaż ich ograniczoną przydatność dla potrzeb współczesnego szkolnictwa. 

3. Opisz zalety i słabe strony egzemplaryzmu i strukturalizmu dydaktycznego. 
4. Na czym polegają spełniane przez podręcznik szkolny funkcje: informacyjna, motywacyjna i 

ć

wiczeniowa? 

 
ROZDZIAŁ VII 

ISTOTA PROCESU KSZTAŁCENIA 

Mówiliśmy  już,  że  uczenie  się  może  przebiegać  w  postaci  zarówno  pojedynczych  aktów  - 

okazjonalnych  lub  zamierzonych  -  jak  i  ich  zbioru,  tzn.  świadomie  wywoływanego  procesu.  To 
samo  dotyczy  nauczania,  które,  jak  pamiętamy,  polega  na  kierowaniu  bądź  pojedynczymi  aktami, 
bądź procesem uczenia się. Podobnie jest, gdy wchodzą w grę ściśle ze sobą powiązane czynności 
nauczania  -  uczenia  się.  Mogą  one  wówczas  występować  jako  odrębne  dwuczłonowe  akty, 
niepowiązane  z  innymi  aktami  nauczania  -  uczenia  się,  albo  też  tworzyć  łańcuchy  warunkujących 
się  wzajemnie  czynności,  przybierając  postać  procesu  nauczania  -  uczenia  się.  Wynika  stąd,  że 
proces  ten  obejmuje  wiele  podporządkowanych  wspólnemu  celowi  par  aktów  nauczania  -  uczenia 
się  (czynność  nauczyciela  -  czynność  ucznia),  a  nawet  ich  zbiorów  (czynności  nauczyciela  -
czynności uczniów). Są to na ogół takie czynności, jak - po stronie uczniów - słuchanie opowiadań 
czy  wykładów,  lektura  podręczników,  obserwowanie  różnorakich  rzeczy  i  zjawisk,  sporządzanie 
notatek,  odpowiadanie  na  pytania,  rozwiązywanie  zadań,  wykonywanie  ćwiczeń,  eks-
perymentowanie, formułowanie i rozwiązywanie problemów itp., a po stronie nauczyciela - wykład, 
opowiadanie,  odpytywanie,  demonstrowanie,  kontrolowanie,  ocenianie,  formułowanie  i  stawianie 
zadań, wyjaśnianie itd. 

Tak rozumiany proces nauczania - uczenia się charakteryzuje się tym, że: 

• składa się z mniej lub bardziej obszernych zbiorów czynności (aktów) nauczania - uczenia się; 
•  uczenie  się  jest  ściśle  sprzężone  z  nauczaniem,  co  powoduje,  że  czynności  uczenia  się, 

background image

inspirowane i oceniane przez nauczyciela, równocześnie same modyfikują jego postępowanie; 

•  w  przeciwieństwie  do  jednorazowych  aktów  proces  nauczania  -  uczenia  się  jest 

systematyczny, zamierzony i długotrwały; 

• zmierza do osiągnięcia wcześniej zaplanowanych rezultatów, postulowanych przez programy 

nauczania. 

W  wyniku  procesu  nauczania  -  uczenia  się  uczniowie,  pracując  pod  kierunkiem  nauczyciela, 

osiągają  w  mniejszym  lub  większym  stopniu  cele  kształcenia  wyznaczone  przez  program,  tzn. 
zdobywają wiadomości, umiejętności i nawyki, przyswajają sobie określone poglądy, przekonania i 
postawy,  rozwijają  zainteresowania  i  zdolności  poznawcze  oraz  wdrażają  się  do  samokształcenia. 
Osiągnięcie  tych  celów  zależy  nie  tylko  od  jakości  samego  procesu  nauczania  -  uczenia  się,  lecz 
również  od  wielu  innych  czynników,  przede  wszystkim  od  wieku  uczniów,  z  którym  wiąże  się 
poziom ich psychofizycznego rozwoju, a także od jakości pracy szkoły i jej współpracy z rodzicami 
dzieci i młodzieży. 

Rozpoczęcie nauki szkolnej przez dzieci 6-7-letnie zmienia w istotny sposób ich dotychczasowy 

tryb  życia;  uczenie  się  staje  się  czynnością  najważniejszą,  wzrasta  rola  wychowawcza  osób  spoza 
kręgu rodzinnego, głównie nauczycieli, rozwija się zainteresowanie treścią uczenia się, aczkolwiek 
dominuje  tendencja  do  naśladownictwa  i  uczenia  się  pamięciowego,  przede  wszystkim  poprzez 
wielokrotne  powtarzanie  określonych  zwrotów  językowych  i  czynności.  Za  udowodnioną  na 
podstawie  rozległych  badań  empirycznych  można  przy  tym  przyjąć  tezę,  że  od  jakości  pracy 
dydaktyczno-wychowawczej  w  najniższych  klasach  szkoły  zależy  nie  tylko  przezwyciężenie  owej 
tendencji do naśladownictwa i uczenia się pamięciowego, a więc pełny rozwój intelektualny dzieci, 
lecz  również  ich  rozwój  emocjonalny,  wyrażający  się  m.in.  w  nastawieniu  do  szkoły,  do  po-
szczególnych  przedmiotów  nauczania  oraz  do  siebie  samych  jako  uczniów.  To  zaś  nastawienie 
rzutuje  na  dalsze  losy  szkolne  dzieci,  a  niejednokrotnie  wręcz  o  nich  przesądza  (por.  Bloom, 
Noddings).  Należy  zatem  zmierzać  do  tego,  aby  proces  nauczania  -  uczenia  się  miał  zawsze 
charakter wychowujący, aby służył zarówno intelektualnemu, jak wolicjonalnemu i emocjonalnemu 
rozwojowi uczniów. 

Poczynając  od  10-11  roku  życia,  uczniowie  w  coraz  większym  stopniu  zdobywają  różnorakie 

wiadomości  i  umiejętności  także  poza  szkołą,  głównie  dzięki  środkom  masowego  przekazu  i 
rozszerzającym  się  stopniowo  kontaktom  z  rówieśnikami.  Pojawia  się  i  rozwija  zdolność  do  my-
ś

lenia  hipotetyczno-dedukcyjnego,  wzrasta  zakres  wiedzy  zdobywanej  w  drodze  samodzielnego 

wysiłku  poznawczego,  a  próby  przyczynowo-skutkowego  wyjaśniania  obserwowanych  rzeczy  i 
zjawisk stają się coraz liczniejsze i bardziej pogłębione. Równocześnie jednak tendencja do uczenia 
się  pamięciowego,  niekorygowana  w  porę  przez  nauczycieli,  nadal  może  rzutować  na 
wszechstronny  rozwój  intelektualny  uczniów,  a  zwłaszcza  na  ich  umiejętność  samodzielnego, 
krytycznego myślenia. 

Wiek  młodzieńczy,  którego  początek  przypada  na  15-16  rok  życia,  wiąże  się  przeważnie  z 

szybko  postępującym  procesem  dojrzewania  społecznego.  Zainteresowanie  problematyką 
społeczno-moralną  rozszerza  się  i  pogłębia.  Pytania:  „Kim  być?"  oraz  „Jak  żyć?",  stają  się 
pytaniami  podstawowymi.  Rosną  też  umiejętności,  a  zarazem  potrzeby  samokształceniowe, 
pojawiają się i umacniają autoteliczne motywy uczenia się. Nasila się również krytycyzm uczniów, 
rozszerza  krąg  ich  zainteresowań,  pogłębiają  się  różnice  indywidualne.  Wszystko  to  nie  pozostaje 
bez wpływu na treść i organizację procesu nauczania - uczenia się, w którym zajęcia fakultatywne 
oraz indywidualne podejście do poszczególnych uczniów powinny zajmować poczesne miejsce. 

l. Geneza i rozwój nowoczesnego modelu kształcenia 

W  tradycyjnym  modelu  procesu  nauczania  -  uczenia  się,  opracowanym  przez  dydaktykę 

herbartowską,  zasadnicze  znaczenie  przywiązywano  do  czynności  wykonywanych  przez 
nauczyciela.  Jak  pamiętamy,  ten  stan  rzeczy  znalazł  m.in.  wyraz  w  tym,  iż  herbartyści  zajmowali 
się  przede  wszystkim  tzw.  stopniami  formalnymi  nauczania.  Z  kolei  w  analogicznym  modelu 
progresywistycznym  główny  akcent  kładziono  na  czynności  uczenia  się,  a  więc  na  działalność 
uczniów, tworząc zarazem teorię stopni formalnych uczenia się, opartą - w przypadku Deweya - na 

background image

analizie „pełnego aktu myślenia". 

Niedostatki  i  wady  dawniejszych  modeli  spowodowały,  iż  podjęto  próby  zbudowania  modelu 

lepszego od nich. U jego podstaw znalazło się założenie, iż czynności uczniów i nauczyciela tworzą 
w  procesie  nauczania  -  uczenia  się  zintegrowaną  całość,  przy  równoczesnym  zachowaniu  zasady 
kierowniczej roli nauczyciela oraz aktywnego, samodzielnego udziału uczniów. 

Najdojrzalszą postać takiemu właśnie modelowi procesu nauczania - uczenia się nadal Wincenty 

Okoń  w  książce  pt.  Proces  nauczania  (1954).  W  przeciwieństwie  do  herbartystów  i  Deweya  autor 
ten wskazał na ścisły związek między czynnościami nauczania i uczenia się w pracy dydaktyczno-
wychowawczej i dlatego oprócz tzw. ogniw lub momentów nauczania wyróżnił odpowiadające im 
ogniwa (momenty) uczenia się. 

„Proces  nauczania  -  pisze  Okoń  -  nawet  rozumiany  jednoznacznie  jako  współzależność 

kierowania  i  uczenia  się,  może  mieć  różnorodny  przebieg  w  zależności  od  wieku  ucznia,  od 
organizacji  życia  społecznego  klasy,  od  właściwości  przedmiotu  i  materiału  nauczania.  Mimo 
jednak  wielu  istotnych  różnic  usiłowano  w  nim  wykryć  pewne  momenty  wspólne  dla  nauczania 
wszystkich przedmiotów. Momenty  te, zwane też ogniwami procesu nauczania, dotyczą zespołów 
jakościowo  podobnych  czynności  nauczyciela,  przy  czym  (...)  tym  momentom  procesu  nauczania 
powinny  odpowiadać  określone  momenty  uczenia  się.  (...)  Poszczególne  momenty  nie  muszą 
występować w ustalonym porządku, jako ogniwa łańcucha czynności. Ich kolejność może podlegać 
określonym  zmianom;  dość  często  również  dwa  lub  więcej  momentów  może  występować 
równocześnie". 

Taki  model  procesu  nauczania  jest  przeciwstawny,  według  Okonia,  zarówno  wobec  teorii 

swobodnego  wychowania,  m.in.  progresywistycznej,  jak  i  wobec  absolutyzmu  pedagogicznego,  a 
więc  herbartyzmu.  Progresywizm  bowiem  zalecał,  aby  wychowawca  był  głównie  obserwatorem 
pracy dzieci i młodzieży, nie zaś wykonawcą określonego toku nauczania, podczas gdy herbartyzm 
wymagał  od  nauczyciela  przede  wszystkim  podawania  uczniom  gotowych  wiadomości.  W 
nowoczesnym modelu można natomiast, zdaniem tego autora, wyodrębnić następujące ogniwa lub 
momenty i nauczania i uczenia się: 

„l)  uświadamianie  uczniom  celów  i  zadań  dydaktycznych,  stawianie  problemów  -  czemu 

powinno odpowiadać powstawanie u uczniów odpowiednich motywów uczenia się, odpowiedniego 
«ładu wewnętrznego-; 

2)  zaznajamianie  uczniów  z  nowym  materiałem  poprzez  użycie  odpowiednich  środków 

techniczno-poglądowych  i  słowa  żywego  lub  drukowanego  -  czemu  ze  strony  uczniów  powinna 
odpowiadać  określona  działalność  praktyczna,  obserwacja,  gromadzenie  materiału  do 
rozwiązywania problemów i przyswajanie gotowych wiadomości; 

3)  kierowanie  procesami  uogólniania  -  ze  strony  zaś  uczniów  opanowywanie  pojęć  i  sądów 

ogólnych poprzez odpowiednie operacje myślowe, rozwiązywanie problemów; 

4) utrwalanie wiadomości uczniów; 
5) kształtowanie umiejętności, nawyków i przyzwyczajeń; 
6) wiązanie teorii z praktyką; 

7) kontrola i ocena wyników nauczania, w procesie zaś uczenia się -samokontrola" (Okoń). 

Wśród  wymienionych  ogniw  procesu  nauczania  -  uczenia  się  są  takie,  których  pominięcie 

uniemożliwiłoby  prowadzenie  jakiejkolwiek  działalności  dydaktycznej,  i  takie,  których 
nieuwzględnienie w toku tej działalności nie zlikwidowałoby jej wprawdzie, aczkolwiek uczyniłoby 
ją  jednak  mniej  wydajną.  Do  pierwszej  z  wyróżnionych  grup  należą  ogniwa:  drugie  i  trzecie, 
odnoszące  się  do  zaznajamiania  uczniów  z  nowym  materiałem  oraz  do  formułowania  uogólnień; 
pozostałe ogniwa wchodzą w obręb grupy drugiej. 

Wyniki  procesu  nauczania  -  uczenia  się  realizowanego  zgodnie  z  opisaną  koncepcją  ogniw 

(momentów)  zależą  w  decydującym  stopniu  od  tego,  czy  nauczyciel  potrafi  właściwie  kierować 
pracą lekcyjną i pozalekcyjną uczniów. Chodzi przy tym o kierowanie pozwalające uniknąć niedo-
statków typowych zarówno dla szkoły tradycyjnej, jak i cechujących szkołę progresywistyczną. W 
szkole  tradycyjnej  kierowanie  działalnością  poznawczą  uczniów  sprowadzało  się  przeważnie  do 
przekazywania im określonych wiadomości i późniejszego ich egzekwowania w postaci ustnych lub 

background image

pisemnych  odpowiedzi  na  pytania  zadawane  przez  nauczyciela.  Nie  sprzyjało  to,  oczywiście, 
optymalnemu  rozwijaniu  u  uczniów  samodzielnego  myślenia  i  działania,  nie  wdrażało  ich  do 
dostrzegania,  formułowania  i  rozwiązywania  problemów.  Z  kolei  w  szkole  progresywistycznej 
usiłowano  zatrzeć  różnicę  między  procesem  uczenia  się  i  badania  naukowego.  Uwalniało  to 
wprawdzie  uczniów  od  rygorystycznego  kierowania  ich  pracą  przez  nauczyciela,  a  niekiedy 
pozostawiało  ich  nawet  bez  jakiegokolwiek  kierownictwa,  ale  jednocześnie  nie  uwzględniało 
potrzeby utrwalania wiadomości, stosowania ich w praktyce, kontroli i oceny wyników nauczania, 
słowem  -  czynności,  które  nie  muszą  występować  w  procesie  badawczym,  ale  są  nieodzowne  w 
nauczaniu - uczeniu się organizowanym w szkole i przez szkołę. Wskutek tego uczniowie, pozba-
wieni  racjonalnego  kierownictwa  ze  strony  nauczyciela,  pracowali  wprawdzie  samodzielnie,  ale 
zdobywana przez nich wiedza nie była usystematyzowana. Progresywistyczna zatem teza, zgodnie 
z  którą  końcowe  efekty  procesu  nauczania  -  uczenia  się  są  funkcją  aktywności  i  samodzielności 
uczniów,  jest  prawdziwa  tylko  wtedy,  kiedy  w  grę  wchodzi  aktywność  nie  tyle  samorzutna,  co 
raczej  ukierunkowana,  oraz  samodzielność  myślenia  i  działania  służąca  realizacji  zamierzonych 
celów  i  zadań  kształcenia,  nie  zaś  celów  przypadkowych,  będących  wyrazem  przejściowych 
zainteresowań dzieci i młodzieży. 

Ogólnie  można  więc  stwierdzić,  że  czynności  nauczania  -  uczenia  się  prowadzą  do 

pozytywnych  wyników,  kiedy:  są  zgodne  z  celem,  który  dzięki  nim  chcemy  osiągnąć;  mają 
urozmaicony tok; są przystosowane do poziomu i możliwości poszczególnych uczniów; przebiegają 
planowo  i  systematycznie;  podlegają  ustawicznej  kontroli  i  samokontroli oraz  w  ich  następstwie  - 
ewentualnej korekcie. 

2. Cechy nowoczesnego modelu kształcenia 

Skuteczna  praca  nad  osiągnięciem  celów  kształcenia  obowiązujących  we  współczesnej  szkole 

ogólnokształcącej i zawodowej wymaga adekwatnego do nich modelu nauczania - uczenia się oraz 
konsekwentnej  realizacji  jego  założeń.  Taki  model  powinien  w  szczególności  umożliwiać 
wyposażenie  uczniów  w  usystematyzowaną,  trwałą  i  zarazem  operatywną  wiedzę,  a  ponadto,  co 
jest  nie  mniej  ważne,  zapewniać  warunki  sprzyjające  realizacji  znanego  nam  już  postulatu,  aby 
nauczyć  uczniów  uczyć  się  samodzielnie.  Pierwszą  więc  cechę  postulowanego  modelu  stanowi 
Jedność uczenia się i nauczania, zazębiające się i wzajemnie warunkujące współwystępowanie obu 
tych procesów. 

Nabywana przez uczniów wiedza pełni nie tylko funkcje poznawcze i kształcące, lecz również 

wychowawcze.  Dzięki  swym  funkcjom  poznawczym  umożliwia  im  lepsze  poznanie  różnych 
dziedzin rzeczywistości przyrodniczej, społecznej, technicznej i kulturowej. Funkcje wychowawcze 
wiedzy  zdobywanej  w  toku  właściwie  realizowanego  procesu  nauczania  -  uczenia  się  polegają  z 
kolei  na  kształtowaniu  u  uczniów  wartościowych  przekonań  i  postaw  społecznych,  na  zgodności 
postępowania  z  opanowanymi  teoretycznie  normami  etycznymi,  na  wdrażaniu  do  zorganizowanej 
współpracy  itd.  Drugą  zatem  cechą  nowoczesnego  modelu  nauczania  -  uczenia  się  jest  jedność 
oddziaływań dydaktycznych l wychowawczych. Znaczy to, że nauczyciel, realizując wszelkie akty 
nauczania - uczenia się, powinien starać się,  aby  przyczyniały się one do  wykonania określonych, 
wcześniej zaplanowanych zadań wychowawczych. 

Praktyka  dydaktyczna  najlepszych  szkół  i  nauczycieli  dowiodła,  że  dobre  wyniki  zapewnia  takie 
planowanie  pracy  dydaktyczno-wychowawczej,  jakie  zakłada  równoczesną  i  konsekwentną 
realizację  w  toku  każdej  lekcji  konkretnych  zadań  dydaktycznych  oraz  powiązanych  z  nimi 
merytorycznie zadań wychowawczych. 

Nowoczesny model procesu nauczania - uczenia się musi być także przystosowany do realizacji 

różnorakich zadań dydaktyczno-wychowawczych, takich jak: 

•  samodzielne  zdobywanie  przez  uczniów  określonych  wiadomości  i  umiejętności  w  drodze 

wysiłków zarówno indywidualnych, jak i zespołowych; 

•  nabywanie  przez  uczniów  wiedzy  w  drodze  poznania  bezpośredniego,  np.  w  wyniku 

prowadzonych  obserwacji,  eksperymentów,  wywiadów  itd.,  przy  równoczesnym  zapewnieniu  im 

background image

warunków i środków umożliwiających wzbogacenie już posiadanych wiadomości i umiejętności za 
pomocą poznania pośredniego; 

•  częste,  a  zarazem  systematyczne  wykorzystywanie  uczniowskiej  kontroli  i  oceny  własnych 

wyników  uczenia  się,  tzn.  samokontroli  i  samooceny,  przy  równoczesnym  włączeniu  tych 
czynności do organizowanego przez szkołę systemu kontroli i oceny końcowych efektów pracy dy-
daktycznej itp. 

Ogólnie  możemy  zatem  powiedzieć,  że  trzecią  cechą  nowoczesnego  modelu  nauczania  - 

uczenia  się  jest  jego  wszechstronność.  Właśnie  dzięki  niej  możliwe  jest:  wiązanie  nauczania  - 
uczenia się organizowanego w szkole z kształceniem pozaszkolnym; łączenie nauki szkolnej z pra-
cą  produkcyjną  i  społeczną;  prowadzenie  działalności  dydaktyczno-wychowawczej  na  poziomie 
przystosowanym  do  możliwości  uczniów,  do  charakterystycznych  właściwości  poszczególnych 
przedmiotów  nauczania  oraz  do  szczegółowych  zadań  dydaktycznych,  czego  wyrazem  jest  m.in. 
zróżnicowanie  nauczania  na  elementarne  i  naukowe,  oparte  na  słowie  oraz  na  obserwacji  i 
eksperymencie,  systematyczne  i  egzemplaryczne  itp.;  wreszcie  realizowanie  szerokiego  wachlarza 
zadań  dydaktycznych.  Pod  tym  względem  model  nowoczesny  różni  się  w  sposób  zasadniczy  od 
modelu herbartowskiego, nastawionego przede wszystkim na podawanie uczniom gotowej wiedzy, 
i  od  modelu  progresywistycznego,  postulującego  jej  zdobywanie  przez  uczniów  w  samodzielnym 
procesie badawczym, opartym jednak głównie na poznaniu bezpośrednim. 

Czwartą cechę nowoczesnego modelu nauczania - uczenia się stanowi możliwość obejmowania 

działalnością  dydaktyczno-wychowawczą  dzieci  l  młodzieży  o  zbliżonym  wieku  życia,  ale  o 
różnym zasobie wiedzy  wyjściowej, tj. różnym stopniu zaawansowania w danym przedmiocie, ja-
kościowych  i  ilościowych  różnicach  uzdolnień  oraz  różnym  tempie  uczenia  się.  Model  ten 
zapewnia  każdemu  uczniowi  programowo  niezbędne  minimum  wiedzy  l  umiejętności,  stwarzając 
zarazem jednostkom zdolniejszym możliwość nawet znacznego przekroczenia tego minimum. Nie 
znaczy  to  jednak,  że  uczniowie  zdolniejsi  mogą  szybciej  kończyć  naukę,  np.  w  danej  klasie  czy 
szkole - z czym w przyszłości również należałoby  się liczyć - lecz, że udostępnia się im bogatsze 
treści  programowe.  Ta  cecha  nowoczesnego  modelu  nauczania  -  uczenia  się  jest  coraz  wyraźniej 
eksponowana,  przede  wszystkim  dzięki  nauczaniu  programowanemu,  a  zwłaszcza  lansowanym 
przez  jego  rzeczników  sposobom  i  środkom  realizacji  zasady  indywidualizowania  pracy 
dydaktycznej. 

Ostatnią  wreszcie,  piątą  cechą  opisywanego  modelu  procesu  nauczania  -  uczenia  się  jest  jego 

elastyczność  metodyczna  l  organizacyjna.  Postuluje  się  stosowanie  różnych  metod  i  rozmaitych 
form organizacyjnych uczenia się i nauczania, każdorazowo jednak dobieranych do zadań, jakie za 
ich pomocą mają być wykonane, a także stosownie do wieku uczniów. Również pod tym względem 
model  nowoczesny  różni  się  od  tych  modeli,  które  faworyzowały  bądź  metody  poszukujące 
(progresywizm), bądź podające (herbartyzm), bądź wreszcie naukę organizowaną prawie wyłącznie 
w szkole i klasie (herbartyzm) lub poza szkołą (niektóre odmiany progresywizmu). 

3. Ogniwa procesu nauczania - uczenia się 

Oprócz  cech  omówionych  w  poprzednim  podrozdziale,  w  nowoczesnym  modelu  procesu 

nauczania-uczenia  się  występują  inne  jeszcze  elementy,  i  to  niezależnie  od  tego,  co  (dowolny 
przedmiot  nauczania)  jest  przedmiotem  nauczania  -  uczenia  się  i  dla  kogo  (uczniowie  w  różnym 
wieku) jest ono organizowane. Te właśnie elementy odnoszą się głównie do organizacji i przebiegu 
procesu nauczania - uczenia się i noszą nazwę ogniw (momentów) tego procesu. 

Ogniwa  wyróżnione  przez  Wincentego  Okonia  dotyczą  motywów  nauczania  -  uczenia  się 

(uświadamianie  uczniom  celów  i  zadań  nauczania),  przebiegu  tego  procesu  (zaznajamianie  ich  z 
nowym materiałem i utrwalanie go, kształtowanie uogólnień oraz umiejętności i nawyków, kontrola 
i  ocena  wyników  nauczania),  a  także  jego  pożądanych  wyników  (wiązanie  teorii  z  praktyką).  W 
tym szerokim ujęciu wymienione ogniwa mają przede wszystkim charakter dyrektyw postępowania 
dydaktycznego przeznaczonych dla nauczycieli, tzn. wskazują one, jak należy uczyć,  aby uzyskać 
optymalne  wyniki  nauczania.  Czynią  to  zarazem  niejako  niezależnie  od  przyjętego  przez 
nauczyciela  toku  pracy  dydaktyczno-wychowawczej  na  lekcji:  podającego,  opartego  na  poznaniu 

background image

pośrednim, bądź poszukującego, którego podstawę stanowi przeważnie poznanie bezpośrednie. 

Wprawdzie  w  procesie  nauczania  -  uczenia  się  organizowanym  we  współczesnej  szkole  oba 

wspomniane  toki  uzupełniają  się  wzajemnie  i  najczęściej  występują  łącznie,  nawet  w  czasie 
pojedynczych lekcji, niemniej każdy z nich wymaga odmiennych czynności uczniów i nauczyciela. 
Wskazane  jest  zatem  odrębne  ich  potraktowanie,  tym  bardziej  że  z  tokiem  podającym  wiążą  się 
inne ogniwa nauczania - uczenia się niż z tokiem poszukującym.  

Ogniwa procesu nauczania - uczenia się w podającym toku pracy dydaktycznej 

Pierwszym  ogniwem  jest  przygotowanie  do  pracy.  Sprowadza  się  ono  do  wytworzenia  u 

uczniów  pozytywnej  motywacji,  sprzyjającej  uczeniu  się,  a  niekiedy  wręcz  warunkującej  jego 
efekty  końcowe.  W  tym  celu  nauczyciel  -  opierając  się  na  uprzednio  sporządzonym  planie  lub 
konspekcie  -  zaznajamia  uczniów  z  zadaniami  danej  lekcji  lub  jednostki  metodycznej,  jej 
zamierzonym  efektem  końcowym  oraz  planem.  Przygotowanie  jest  ogniwem  wstępnym,  którego 
jednak  nie  należy  lekceważyć,  gdyż  ukierunkowuje  ono  odpowiednio  myślenie  i  kształtuje  wolę 
uczniów, uświadamiając im, czego i po co mają się uczyć. 

Podanie uczniom nowego materiału Jest drugim ogniwem podającego toku pracy dydaktycznej. 

Realizacji  tego  ogniwa  służy  bądź  słowo  mówione,  np.  wykład  lub  pogadanka  nauczyciela,  bądź 
słowo  pisane,  gdy  uczniowie  zaznajamiają  się  z  nowymi  dla  nich  wiadomościami  dzięki  lekturze 
podręczników szkolnych, korzystaniu z materiałów pomocniczych, encyklopedii, słowników itp. 

Głównym  zadaniem  trzeciego  ogniwa,  tzn.  syntezy  przekazanego  uczniom  materiału,  jest 

wyeksponowanie  zawartych  w  tym  materiale  idei  przewodnich,  podstawowych  faktów, 
zasadniczych  tez  itp.,  w  celu  ich  uporządkowania  oraz  utrwalenia.  Te  właśnie  idee  przewodnie  i 
główne  tezy  stanowią  swego  rodzaju  konstrukcję  nośną,  której  wypełnienie  wiadomościami 
szczegółowymi  jest  zawsze  łatwiejsze  aniżeli  budowanie  z  tych  wiadomości  owej  konstrukcji. 
Dlatego też dobrzy nauczyciele przywiązują wagę nie tyle do tego, aby przekazywać uczniom jak 
najwięcej  szczegółowych  wiadomości,  co  raczej  do  tego,  aby  zapewnić  im  gruntowną  znajomość 
treści podstawowych. 

Czwartym  ogniwem  procesu  nauczania  -  uczenia  się,  typowym  dla  toku  podającego,  jest 

kontrola stopnia opanowania przez uczniów przekazanych im wiadomości. Jedno z głównych zadań 
nauczycieli  w  toku  realizacji  tego  ogniwa  stanowi  wykrycie  braków  i  luk  w  wiadomościach  i 
umiejętnościach dzieci i młodzieży, a także ocena trwałości i operatywności opanowanej przez nich 
wiedzy.  Stosownie  do  rezultatów  tej  kontroli  i  oceny  nauczyciel  przeprowadza  z  uczniami 
odpowiednie zestawy ćwiczeń w celu przekazania im systemu jasnych i wyraźnie zdefiniowanych 
pojęć oraz powiązanych  z tym systemem umiejętności.  Likwidowanie ujawnionych luk - możliwe 
w  drodze  zindywidualizowanych  ćwiczeń,  wykonywanych  przez  uczniów  samodzielnie, 
aczkolwiek na polecenie i pod kierunkiem nauczyciela - jest niezbędnym warunkiem realizacji tego 
celu. 

Niewątpliwą zaletę omawianego toku nauczania stanowi szybkie i bezpośrednie przekazywanie 

uczniom  gotowej  wiedzy  przez  nauczyciela.  Jego  słabość  polega  natomiast  na  niskim  stopniu 
aktywności  uczniów  na  lekcji  oraz  na  głównie  pamięciowym  sposobie  przyswajania  przez  nich 
wiedzy.  Dlatego  też  tok  podający,  zbliżony  do  herbartowskiej  koncepcji  stopni  formalnych,  nie 
powinien dominować we współczesnej szkole, lecz jedynie uzupełniać tok poszukujący. 

Ogniwa procesu nauczania - uczenia się w poszukującym toku pracy dydaktycznej 

Uświadomienie  sobie  przez  uczniów,  pracujących  pod  kierunkiem  nauczyciela,  określonej 

trudności  o  charakterze  teoretycznym  lub  praktycznym  jest  punktem  wyjścia  do  samodzielnego 
sformułowania  przez  nich  problemu,  który  mają  rozwiązać  przede  wszystkim  w  drodze  poznania 
bezpośredniego. Ogniwo to Inicjuje poszukujący tok pracy dydaktycznej na lekcji. Ma ono istotne 
znaczenie  dla  ukształtowania  pozytywnych  motywów  uczenia  się  l  dla  wyznaczenia  głównych 
kierunków dalszej działalności poznawczej uczniów. 

Drugim  z  kolei  ogniwem  omawianego  toku  jest  słowne  określenie  napotkanej  trudności,  tzn. 

background image

sformułowanie  problemu  oraz  zebranie  i  uporządkowanie  zarówno  danych,  jak  i  niewiadomych, 
które  wiążą  się  bezpośrednio  i  pośrednio  z  rozważanym  problemem.  W  trakcie  realizacji  tego 
ogniwa uczniowie, ciągle jeszcze pracując pod kierunkiem nauczyciela, zapoznają się z problemem 
wymagającym rozwiązania, a także gromadzą niezbędne w tym celu materiały. 

W toku tych  czynności  mogą oni nadal korzystać z pomocy nauczyciela, formułować hipotezy 

prowadzące  do  rozwiązania  problemu  oraz  uzasadniać  każdą  z  nich  na  podstawie  swej 
dotychczasowej  wiedzy.  W  wyniku  tej  teoretycznej  weryfikacji  następuje  selekcja  wysuwanych 
przez  uczniów  hipotez:  odrzucone  zostają  hipotezy  słabo  uzasadnione,  mało  prawdopodobne,  a 
przedmiotem  dalszej  pracy  staje  się  hipoteza,  za  którą  przemawiają  argumenty  uznane  za  istotne 
(trzecie ogniwo). 

W  rezultacie  owych  poczynań  do  weryfikacji  empirycznej,  będącej  czwartym  ogniwem 

nauczania - uczenia się w poszukującym toku pracy dydaktycznej, kwalifikuje się właśnie tę, a nie 
inną hipotezę. 

Empiryczną  weryfikację  hipotez  przeprowadza  się  oczywiście  przede  wszystkim  na  lekcjach 

przedmiotów  matematyczno-przyrodniczych.  Gdy  zaś  chodzi  o  przedmioty  humanistyczne, 
sprawdzeniu  hipotezy  może  służyć  analiza  odpowiednich  materiałów,  np.  źródeł  historycznych, 
słowników,  a  także  informacji  zawartych  w  podręcznikach  szkolnych,  encyklopediach  itp. 
Czynności wymagane w toku realizacji tego ogniwa uczniowie wykonują samodzielnie, aczkolwiek 
i tutaj powinni liczyć na pomoc obserwującego ich pracę nauczyciela. W przypadku potwierdzenia 
hipotezy na podstawie  wyników obserwacji, eksperymentu, lektury odpowiednich materiałów itp., 
uczniowie  zdobywają  nowe  wiadomości  i  umiejętności,  łącznie  z  przekonaniem  o  potrzebie 
sprawdzenia formułowanych hipotez. 

Włączenie  tych  nowych  wiadomości  l  umiejętności  do  systemu  posiadanej  przez  uczniów 

wiedzy,  ich  utrwalenie  i  zastosowanie  w  działalności  teoretycznej  i  praktycznej,  wchodzi  już  w 
skład  kolejnego,  piątego  ogniwa  nauczania  -  uczenia  się  poszukującego.  Zapewnia  ono  uczniom 
również,  dzięki  bardziej nasilonej  niż  w  ogniwie  trzecim  pomocy  ze  strony  nauczyciela,  nie  tylko 
utrwalenie wiedzy, lecz czyni ją także operatywną, przydatną tak w sytuacjach typowo szkolnych, 
wymagających głównie odtwarzania opanowanych wiadomości, jak i w sytuacjach pozaszkolnych, 
w  których  uczniowie  muszą  posługiwać  się  wiedzą  zintegrowaną,  niepodzieloną  na  poszczególne 
przedmioty. 

Jeżeli  weryfikacja  wykazuje  nieprawdziwość  przyjętej  hipotezy,  należy  powrócić  do  trzeciego 

ogniwa i postępować tak aż do momentu, gdy uczniowie potrafią sformułować właściwą hipotezę i 
ostatecznie uzasadnić jej prawdziwość. 

Wymienione  ogniwa  procesu  nauczania  -  uczenia  się  przybliżają  ów  proces  do  działalności 

badawczej,  ale  go  z  nią  nie  utożsamiają.  Działalność  badawcza  uczonych  prowadzi  bowiem  z 
reguły do odkrywania nowych prawidłowości i reguł postępowania, natomiast w procesie nauczania 
- uczenia się przedmiotem odkryć są zagadnienia nowe tylko dla uczniów. Ponadto w procesie tym 
prawie  zawsze  występuje  moment  bezpośredniego  (nauczyciel)  lub  pośredniego  (podręcznik, 
maszyna) kierowania pracą uczniów, czego nie spotyka się w działalności badawczej naukowców, a 
także  -  o  czym  była  już  mowa  -  podporządkowanie  działalności  poznawczej  uczniów  celom 
nauczania i wychowania. 

Tak więc szkolny proces „badawczy", w przeciwieństwie do właściwego  procesu badawczego, 

ma  głównie  charakter  selektywny  l  nie  sprowadza  się  do  stosowania  metody  prób  i  błędów  oraz 
spekulacji  znanych  z  historii  nauki.  Na  tym  m.in.  polega  kierownicza  rola  nauczyciela:  nie 
wskazując  uczniom  gotowych  rozwiązań  problemów,  powinien  on  im  pomagać  w  znalezieniu 
właściwych  pomysłów,  stwarzać  sytuacje  skłaniające  ich  do  samodzielnego  myślenia,  a 
równocześnie chronić przed pomysłami błędnymi. 

Taka też idea znajduje się u podstaw tej koncepcji oddziaływań dydaktyczno-wychowawczych 

na  dzieci,  młodzież  i  dorosłych,  która  różni  się  zarówno  od  heteronomicznego  systemu  szkoły 
tradycyjnej,  jak  i  od  autonomicznego  systemu  szkoły  progresywistycznej.  Koncepcja  ta  opiera  się 
na założeniu, że koniecznym warunkiem skutecznego nauczania - uczenia się jest samodzielna, ale 
racjonalnie  kierowana  przez  nauczyciela  praca  uczniów.  Wybór  zagadnień  wymagających 

background image

opracowania  zgodnego  z  tokiem  podającym  lub  poszukującym  pozostaje  przy  tym  całkowicie  w 
gestii inteligentnego i dobrze znającego swój przedmiot nauczyciela. 

Poszukujący  tok  nauczania  wymaga  od  uczniów  więcej  samodzielności  myślenia  i  działania 

aniżeli tok podający, zapewniając im też wiedzę trwalszą i bardziej operatywną. Na realizację toku 
poszukującego  potrzebna  jest  jednak  większa  ilość  czasu,  co  między  innymi  sprawia,  że  w  pracy 
dydaktycznej nie można go stosować wyłącznie. Wskazane jest natomiast wykorzystanie tego toku 
przede  wszystkim  w  celu  zaznajamiania  uczniów  z  zagadnieniami  o  dominującym  znaczeniu 
merytorycznym  i  metodologicznym,  przy  równoczesnym  posługiwaniu  się  tokiem  podającym 
wtedy, gdy to jest możliwe i zarazem uzasadnione ze względu na realizowane zadania dydaktyczne. 

Współczesne próby popularyzacji poszukującego toku pracy dydaktycznej 

W połowie lat sześćdziesiątych naszego stulecia rozpowszechniona została w Wielkiej Brytanii, 

a następnie w Stanach Zjednoczonych, koncepcja tzw. wychowania otwartego (open education). Ze 
względu  na  to,  że  koncepcja  ta  rzutuje  wyraźnie  zarówno  na  organizację,  jak  i  tok  procesu 
nauczania-uczenia się, poświęcimy jej tutaj nieco uwagi. 

Teoretyczną  podstawę  wychowania  otwartego  stanowią  następujące  tezy,  sformułowane 

głównie przez rzeczników psychologii genetycznej J. Plageta: 

•  Punktem  wyjścia  w  uczeniu  się  dzieci  jest  stały,  bezpośredni  kontakt  z  rzeczywistością  oraz 

współdziałanie  z  rówieśnikami,  przy  czym  tempo  uczenia  się  jest  w  przypadku  każdego  dziecka 
różne. 

•  Fakt,  iż  dziecko  najpierw  poznaje  rzeczywistość  niejako  na  „poziomie  konkretów",  wymaga, 

aby  umożliwiano  mu  ów  bezpośredni  i  zarazem  bardzo  szeroki  kontakt  z  przedmiotami  i 
zjawiskami, gdyż jest on niezbędny jako punkt wyjścia dla późniejszego tworzenia uogólnień. 

Zdaniem  zwolenników  wychowania  otwartego  obecna  szkoła  nie  czyni  na  ogół  zadość 

postulatowi „bezpośredniego poznawania świata", a niekiedy nawet tłumi u uczniów naturalną chęć 
takiej właśnie aktywności wskutek hołdowania jednostronnie książkowemu modelowi procesu na-
uczania - uczenia się. Należy więc zastąpić ów model nowym modelem. 

Jaki  powinien  być  ten  nowy  model?  Mówiąc  najogólniej,  musi  on  umożliwiać  każdemu 

uczniowi  dostęp  do  różnorakich  środków  dydaktycznych  (książki,  radio  i  telewizja,  magnetofony, 
magnetowidy,  przyrządy  niezbędne  do  wykonywania  doświadczeń  biologicznych,  chemicznych  i 
fizycznych, mapy itp.) oraz pozostawiać mu całkowitą swobodę zarówno w doborze przedmiotów 
nauki, jak i czasu oraz metod uczenia się. 

Ten  interdyscyplinarny  i  elastyczny  pod  względem  programowym  i  metodycznym  model  nie 

może, oczywiście, być realizowany w warunkach, jakie stwarza szkoła tradycyjna. Jej miejsce musi 
więc zająć „szkoła otwarta". W takiej szkole zamiast klas funkcjonowałyby dobrze wyposażone w 
sprzęt i środki dydaktyczne pracownie, np.  ceramiczne, fotograficzne, biblioteki, sale do zajęć dla 
niewielkich grup, urządzenia sportowe, ogrody, warsztaty, a miejsce podzielonego na poszczególne 
przedmioty  planu  nauczania  zajęłyby  programy  uwzględniające  różne  „obszary  zainteresowań" 
dzieci  i  młodzieży.  Jest  przy  tym  zrozumiałe  -podkreślają  rzecznicy  koncepcji  wychowania 
otwartego  -  że  w  takiej  szkole  nauczycieli  nie  obowiązywałaby  realizacja  jednakowych  celów  na-
uczania w stosunku do wszystkich uczniów. 

Szkołom otwartym zarzuca się, że opierając się na pajdocentrycznych założeniach, znanych już 

na  początku  XX  stulecia  i  następnie  prawie  powszechnie  przezwyciężonych,  nie  przygotowują 
dzieci i miodzie  y do rzetelnej pracy i odpowiedzialności za jej wyniki,  a ponadto nie zapewniają 
im  podstaw  usystematyzowanej  wiedzy.  W  miejsce  zweryfikowanej  przez  wieloletnią  praktykę 
organizacji  procesu  nauczania  -  uczenia  się,  uwzględniającej  ogniwa  przystosowane  tak  do 
podającego,  jak  i  poszukującego  toku  nauczania,  szkoły  te  wprowadzają  organizację  nie 
podporządkowaną  rygorom  założonych  a  priori  celów  pracy  dydaktycznej.  Spontaniczna,  a 
równocześnie  oparta  na  najczęściej  przypadkowych  zainteresowaniach  uczniów  działalność 
poznawcza, eksponowana w niektórych szkołach otwartych jako rzekomo jedynie skuteczna, mieści 
się w ramach nie tyle nauczania -- uczenia się zamierzonego i planowego, co raczej okazjonalnego, 
przypadkowego. Tego zaś, jak wiadomo, nie poddaje się na ogół próbom racjonalizacji. 

background image

Tę  z  kolei  odmianę  szkół  otwartych,  której  zwolennicy  domagają  się  zastąpienia  obowiązku 

szkolnego  swobodnym  wyborem  przez  uczniów  form  edukacji  dostępnych  w  danym  środowisku, 
krytykuje  się  jako  wręcz  szkodliwą  z  punktu  widzenia  ciągłości  społeczno-ekonomicznego  i 
kulturalnego rozwoju ludzi. 

4. Funkcje wychowawcze kształcenia 

Racjonalnie  przygotowany  i  właściwie  realizowany  proces  nauczania  -  uczenia  się  zapewnia 

dzieciom  i  młodzieży  przyswojenie  nie  tylko  określonych  wiadomości,  umiejętności  i  nawyków, 
lecz  również  pełny,  wszechstronny  rozwój  oraz  kształtowanie  pożądanych  cech  osobowości. 
Dlatego właśnie proces ten może spełniać ważne funkcje wychowawcze. 

Wiedza operatywna, nabywana przez uczniów dzięki uczeniu się i nauczaniu, stanowi podstawę 

kształtowania  poglądów,  przekonań  l  postaw  oraz  umożliwia  im  formułowanie  i  przestrzeganie 
określonych  kryteriów  oceny  różnorakich  zjawisk  i  wydarzeń  przyrodniczych,  społecznych, 
technicznych  i  kulturalnych.  Wiedza  ta  pomaga  także  uczniom  właściwie  oceniać  postępowanie 
zarówno innych osób, jak i własne, wpływając tym samym na tworzenie wartościowych społecznie 
postaw  i  przekonań.  W  procesie  nauczania  -  uczenia  się  uczniowie  opanowują  ponadto  skuteczne 
metody  samokształcenia  oraz  wdrażają  się  stopniowo  do  racjonalnego  posługiwania  się 
odpowiednimi  technikami  pracy  umysłowej.  Wskutek  tego  ich  praca  staje  się  bardziej  planowa, 
poddawana systematycznej samokontroli, słowem - wydajniejsza. 

Działalność  poznawcza  uczniów  warunkuje  ich  rozwój  intelektualny,  emocjonalny  i 

wolicjonalny.  Kształtowanie  wrażliwości  na  piękno  przyrody  i  dzieł  sztuki,  wyrabianie 
umiejętności  oceny  estetycznych  i  moralnych  wartości  utworów  literackich,  rozwijanie  uczuć 
patriotycznych, wpajanie demokratycznych zasad i norm współżycia  - oto równocześnie zadania i 
funkcje wychowania społeczno-moralnego i estetycznego, ściśle związane z zadaniami i funkcjami 
wychowania intelektualnego. Dlatego też procesu nauczania - uczenia się nie można rozdzielać na 
„części" poświęcone oddzielnie kształtowaniu i rozwijaniu u uczniów określonych uczuć, takich lub 
innych cech woli i charakteru oraz zaznajamianiu z nowym materiałem nauczania, tzn. zalecanymi 
przez  program  wiadomościami,  umiejętnościami  i  nawykami.  W  rzeczywistości  opanowywanie 
wiedzy przez dzieci i młodzież dokonuje się na ogół równocześnie z rozwojem określonych uczuć i 
pożądanych cech woli i charakteru. Właśnie dlatego już od wielu lat mówi się i pisze o „nauczaniu 
wychowującym" lub o „wychowawczych walorach procesu nauczania - uczenia się. 

Od  nauczyciela  zależy,  czy  i  ewentualnie  w  jakim  stopniu  walory  te  zostaną  wykorzystane  w 

organizowanej  przezeń  działalności  dydaktycznej.  Musi  on  przy  tym  pamiętać,  że  praca 
wychowawcza  wymaga  pogłębionej  wiedzy,  dużej  kultury  pedagogicznej,  taktu,  spokoju, 
cierpliwości  i  systematyczności,  a  na  jej  wyniki  trzeba  na  ogół  długo  czekać.  W  czasach  coraz 
szerszego upowszechniania środków masowego przekazu informacji, coraz łatwiejszego dostępu do 
arcydzieł  kultury  i  sztuki,  coraz  częstszych  wzajemnych  kontaktów  ludzi  w  wyniku  stałej 
rozbudowy  środków  transportu  i  komunikacji  -  musi  on  również  pamiętać  o  potrzebie 
koordynowania  różnych  oddziaływań  wychowawczych  na  uczniów,  a  przede  wszystkim  o 
konieczności  utrzymywania  ścisłej  współpracy  z  ich  rodzicami.  Dzięki  tym  czynnościom, 
realizowanym  już  od  pierwszych  dni  pobytu  dziecka  w  szkole,  nauczyciel  współuczestniczy  w 
przekształcaniu  zabawy  w  uczenie  się  i  uczenia  się  w  pracę,  ukierunkowując  odpowiednio  te 
podstawowe  formy  ludzkiej  działalności  l  wzbogacając  każdą  z  nich  wartościowymi  społecznie 
treściami. 

Pełnemu wykorzystaniu wychowawczych możliwości procesu nauczania - uczenia się sprzyja: 

• skoordynowane, a zarazem ujednolicone oddziaływanie na uczniów ze strony szkoły, rodziny, 

grup  rówieśniczych,  środków  masowego  przekazu,  instytucji  oraz  placówek  oświatowo-
wychowawczych; 

•  systematyczne  wdrażanie  dzieci  i  młodzieży  do  współpracy,  do  zbiorowego  rozwiązywania 

stawianych im zadań; 

•  stałe  nawiązywanie  w  działalności  dydaktyczno-wychowawczej  do  indywidualnych  potrzeb, 

zainteresowań i możliwości poznawczych każdego ucznia; 

background image

• łączenie w procesie nauczania - uczenia się procesów poznawczych z procesami afektywnymi 

oraz działalnością praktyczną dzieci i młodzieży, możliwie samodzielną i zróżnicowaną. 

 

*  Ogromne  znaczenie  do  wychowującego  charakteru  nauczania  przywiązywała  Komisja 

Edukacji Narodowej. Tak np. Grzegorz Piramowicz, autor Wymowy i poezyi dla szkół narodowych 
(Kraków  1772)  pisał:  „Wpoić  w  ćwiczącą  się  młodzież  miłość  cnoty  i  prawdy,  wystawić  z  nich 
dobrych ludzi, dobrych  obywateli, dobrych urzędników, ostrzec i chronić od błędów rozsądkowi i 
słuszności  przeciwnych,  od  złego  użycia  (...)  talentów,  obrzydzić  im  podłość,  wykrętarstwo, 
oszustwo,  ucisk  niewinności,  zdradę  Pospolitej  Rzeczy  -  większym  moim  usiłowaniem  było  niż 
ukazać istotę (...) wymowy, niż sprawić dobry gust w mówieniu i pisaniu" . 

Wychowujące  nauczanie  miało,  zdaniem  Piramowicza,  doprowadzić  do  tego,  aby  każdy 

obywatel „(...) i sobie, i drugim stal się pożyteczny". 

Tak więc pod koniec XVIII w. starano się realizować cel, wokół którego i dzisiaj ogniskują się 

czynności  dydaktyczno-wychowawcze  szkoły,  zmierzając  do  harmonijnego  powiązania  potrzeb 
społeczeństwa z potrzebami jednostki. 

Sprawdzian 7 

1. Podkreśl linią ciągłą cechy procesu kształcenia, a linią przerywaną cechy okazjonalnego aktu 

nauczania  -  uczenia  się:  krótkotrwałość,  planowość,  długotrwałość,  systematyczność, 
przypadkowość, instytucjonalność, „ukierunkowanie na wynik". 

2.  Przyporządkuj  czynnościom  uczniów  odpowiednie  czynności  nauczyciela  występujące  w 

procesie nauczania - uczenia się. 

Nauczyciel                        Uczeń 

............................................................   Powstanie motywów uczenia się 
............................................................   Przyswojenie wiadomości 
............................................................   Opanowanie pojęć i sądów ogólnych 
                                                                oraz 

rozwiązywanie 

problemów                                 

............................................................   Procesy memoryzacyjne 
............................................................    Ćwiczenie 
............................................................      Różnorakie  czynności  teoretyczne  i  praktyczne 
............................................................   Samokontrola 

3. Uzupełnij poniższą tabelkę i podaj, czego ona dotyczy. 

Tok podający                                       Tok poszukujący 

1.........................................................    l. Uświadomienie trudności 
2.......................................................       2. ............................................................. 
3. Synteza przekazanego  materialu      3. Formułowanie hipotez 
4......................................................        4. ............................................................. 
                                                         5.  a)  w  przypadku  potwierdzenia  hipotezy  -  utrwalanie  i 

zastosowanie                         

                                                             b) w przypadku wykazania fałszywości hipotezy - 

4.  O  jakiej  funkcji  procesu  kształcenia  mówi  przytoczony  niżej  tekst?  „Racjonalnie 

przygotowany i właściwie realizowany proces nauczania - uczenia się zapewnia uczniom nie tylko 
określone  wiadomości,  umiejętności  i  nawyki,  lecz  przyczynia  się  również  do  ich  pełnego, 
wszechstronnego  rozwoju  intelektualnego,  emocjonalnego  i  wolicjonal-nego,  do  kształtowania  u 

background image

nich pożądanych cech osobowości." 

Uzasadnij odpowiedź. 
5.  Porównaj  koncepcję  ogniw  nauczania  opracowaną  przez  W.  Okonia  z  analogicznymi 

koncepcjami stopni formalnych J.F. Herbarta i J. Deweya. 

 
 
 
 
ROZDZIAŁ VIII 

ZASADY NAUCZANIA 

Analizując  proces  nauczania  -  uczenia  się,  nie  możemy  pominąć  ogólnych  norm  postępowania 

dydaktycznego,  nazywanych  zasadami  nauczania,  które  określają,  jak  należy  realizować  cele 
kształcenia.  Zanim  jednak  przystąpimy  do  scharakteryzowania  poszczególnych  zasad, 
przedstawimy różne definicje tego pojęcia. 

l. Pojęcie zasad nauczania 

Pojęciem  „zasady  nauczania"  posługiwali  się  dydaktycy  w  różnych  znaczeniach.  Przykładowo: 

Bogdan  Nawroczyński  nadał  taki  właśnie  tytuł  opracowanemu  przez  siebie  podręcznikowi 
dydaktyki  ogólnej.  A  oto  motywy,  którymi  się  kierował:  „Książka  moja  nie  jest  jeszcze  zwartą  i 
pełną  teorią  nauczania.  Nie  dałem  jej  też  zbyt  wiele  obiecującego  tytułu,  poprzestając  na 
skromniejszym: Zasady nauczania. Ten tytuł jej się należy, rzeczywiście bowiem omówiłem w niej, 
jeżeli  nie  wszystkie,  to  w  każdym  razie  najważniejsze  zasady  nauczania"  (Nawroczyński).  Trzeba 
tu  zarazem  podkreślić,  że  cytowana  książka  składa  się  ze  „Wstępu"  oraz  trzech  działów:  „Ideały 
dydaktyczne",  „Uczenie  się  i  nauczanie"  i  „Plan  nauczania",  obejmujących  właściwie  całość 
problematyki ogólno-dydaktycznej. Jeden z rozdziałów jest zatytułowany: „Zasada poglądowości", 
przy  czym  Nawroczyński  stwierdza,  że  zasada  ta  „wytycza  metodę  we  wszystkich  okresach 
nauczania  i  wychowania".  Można  stąd  wnosić,  że  pojęciem  „zasady  nauczania"  operował  autor 
przynajmniej  w  dwóch  różnych  znaczeniach:  po  pierwsze  -  jako  zastępnikiem  nazwy  „niepełna 
teoria  nauczania",  i  po  drugie  -  jako  „normą  wytyczającą  nauczycielowi  metodę  pracy 
dydaktycznej".  Drugie  z  wymienionych  znaczeń  tego  pojęcia  jest  -jak  widzimy  -  zbliżone  do 
znaczenia eksponowanego we wprowadzeniu do niniejszego rozdziału. 

Jeszcze inaczej interpretował treść i zakres interesującego nas pojęcia Kazimierz Sośnicki, autor 

Dydaktyki  ogólnej.  Przez  zasady  nauczania  rozumiał  on  „najogólniejsze  prawidła,  których 
nauczyciel  powinien  przestrzegać  we  wszystkich  swoich  szczegółowych  zabiegach  dydakty-
cznych".  Zabiegi  te  obejmują  każdą  czynność  nauczyciela  i  równocześnie  wpływają  na  taką  lub 
inną  postać  kształcenia  się  ucznia,  zależną  od  systemu  dydaktycznego  stosowanego  przez 
nauczyciela (Sośnick). 

Cytowany autor uważał więc, że w różnych systemach dydaktycznych mogą obowiązywać różne 

zasady  nauczania,  nawet  przeciwstawne  sobie,  co  zresztą  decyduje  o  odrębności  tych  systemów. 
Ponadto  sądził,  że  zasady  nauczania  mogą  się  odnosić  do  celów  kształcenia,  jak  np.  zasada 
wszechstronnego  rozwoju  dzieci  i  młodzieży;  do  treści  nauczania,  np.  zasada  materializmu 
dydaktycznego;  do  środków  dydaktycznych,  np.  zasada  poglądowości;  czy  wreszcie  do  procesu 
dydaktycznego,  jak  zasada  „urozmaicania  nauki".  Dlatego  też  -  według  Sośnickiego  -  racjonalna 
„odpowiedź  na  Jakikolwiek  problem  dydaktyczny  może  być  dana  w  postaci  dość  ogólnego 
normatywnego prawidła, orzekającego, jak należy postępować przy nauczaniu". 

Analiza  przytoczonego  stanowiska  wykazuje,  że  jego  rzecznik  rozumie  zasady  nauczania  nie 

jako  obiektywne  prawidłowości  ogólnodydaktyczne,  lecz  jako  „wytyczne  postępowania 
nauczycieli",  pochodne  wobec  akceptowanego  przez  nich  systemu  kształcenia.  Ponadto,  odnosząc 
zasady  bądź  do  celów,  bądź  do  treści,  środków,  procesu  nauczania  itd.,  Sośnicki  pozbawia  owe 

background image

zasady cech ogólnych norm działalności dydaktycznej. Wskutek tego zatarta została w jego ujęciu 
granica  między  zasadami  nauczania  a  np.  szczegółowymi  wskazówkami  metodycznymi. 
Tymczasem  zasady,  zgodnie  z  cytowanym  wyżej  stanowiskiem  Nawroczyńsklego,  powinny 
dotyczyć  nauczania  wszelkich  przedmiotów  na  wszystkich  szczeblach  pracy  dydaktycznej  z 
dziećmi i młodzieżą. Nie mogą one zatem być normami zbyt szczegółowymi i nie powinny odnosić 
się  do  takich  lub  innych  fragmentów  działalności  dydaktyczno-wychowawczej,  lecz  do  jej 
całokształtu. 

Po  tych  wyjaśnieniach  przez  zasady  nauczania  będziemy  rozumieć  normy  postępowania 

dydaktycznego, których przestrzeganie pozwala nauczycielowi zaznajamiać uczniów z podstawami 
usystematyzowanej wiedzy, rozwijać ich zainteresowania i zdolności poznawcze, wpajać im okre-
ś

lone  poglądy  i  przekonania  oraz  wdrażać  do  samokształcenia.  Tak  rozumiane  zasady  służą 

realizacji ogólnych celów kształcenia i obowiązują w pracy szkół różnych typów i szczebli oraz w 
zakresie różnych przedmiotów nauczania. 

Podobne  stanowisko  zajmuje  w  tej  sprawie  Krzysztof  Kruszewski.  Jego  zdaniem,  zasady 

nauczania „...to reguły organizowania i prezentowania wiadomości, nieco dokładniej: ogólne normy 
postępowania  nauczyciela  w  czasie  przygotowania  i  prowadzenia  lekcji  umożliwiające 
uwzględnienie jednocześnie informacji z wielu źródeł i utrzymanie kierunku czynności uczenia się 
uczniów". Autor ten wskazuje zarazem, że zasady nauczania nie powinny być ani zbyt ogólne, ani 
zbyt  szczegółowe.  W  pierwszym  bowiem  przypadku,  którego  egzemplifikację  stanowi  zalecenie 
„Ucz  dobrze,  to  osiągniesz  pozytywne  wyniki",  mamy  do  czynienia  z  niewiele  mówiącym 
ogólnikiem, a nie „ogólną, ale konkretną normą postępowania, jaką powinna być zasada, w drugim 
zaś, np.: „Ucznia X pytaj często, czy nie jest zmęczony", w grę wchodzi wskazówka o charakterze 
jednostkowym, również daleka od właściwości zasady. 

2. Geneza zasad nauczania 

Zasady  nauczania  wytyczające  kierunek  pracy  dydaktycznej  nauczyciela  są  ustalane  na 

podstawie  analizy  procesu  nauczania  -  uczenia  się.  Ponieważ  w  wyniku  tej  analizy  wykrywa  się 
prawidłowości  dotyczące  określonych  zjawisk  dydaktycznych  i  ukazuje  wzajemne,  a  zarazem 
obiektywne  zależności  między  podstawowymi  składnikami  procesu  nauczania  -  uczenia  się, 
którymi  są:  uczeń,  nauczyciel  oraz  materiał  nauczania,  przeto  zasady  tworzy  się  właśnie  na 
podstawie  tych  prawidłowości.  Zdaniem  Okonia  „(...)  po  dokonaniu  analizy  procesu  nauczania 
można by właściwie zaniechać formułowania zasad dydaktycznych. Kto bowiem uświadomi sobie 
na przykład, że przyswojenie pewnych pojęć i sądów musimy poprzedzić poznaniem, i to możliwie 
dokładnym, odpowiednich rzeczy, zjawisk l procesów - ten pojmie tym samym istotny sens zasady 
poglądowości; kto zrozumie, że przebieg procesu nauczania zależy od uprzedniego doświadczenia 
ucznia, od stopnia rozwoju jego sił i możliwości, ten uchwyci istotny sens zasady przystępności (i 
stopniowania trudności) w nauczaniu". Podobne stanowisko reprezentuje w tej kwestii H. Głóckel, 
według którego analiza pracy dobrych nauczycieli stanowi cenne źródło dla formułowania zasad, a 
nawet prawidłowości  nauczania - uczenia się. 

Kontynuując  ten  tok  rozumowania,  można  powiedzieć,  że  ci  pedagodzy,  którzy  zdają  sobie 

sprawę,  iż  wyniki  uzyskiwane  przez  ucznia  są  zależne  od  stopnia  jego  aktywności  umysłowej, 
dostrzegają  Istotny sens  zasady świadomego l aktywnego udziału uczniów w procesie nauczania - 
uczenia się. Ci zaś, którzy obserwowali efekty, do jakich prowadzi systematyczna, planowa praca, z 
pewnością  docenią  znaczenie  zasady  systematyczności.  Z  kolei  uświadomienie  sobie  faktu,  iż 
utrwalenie  reakcji  wywołanej  przez  dany  bodziec  zależy  m.in.  od  częstotliwości  skojarzeń 
łączących  ją  z  tym  bodźcem,  stanowi  ważki  argument  na  rzecz  zasady  trwałości  zdobywanej 
wiedzy.  Wreszcie  oczywista  konieczność  wdrożenia  uczniów  do  dostrzegania,  formułowania  l 
rozwiązywania  różnorakich  problemów  teoretycznych  i  praktycznych,  które  niekiedy  nawet 
znacznie wykraczają poza zakres realizowanego w szkole materiału, wiąże się z przestrzeganiem w 
pracy  dydaktycznej  zasady  operatywności  posiadanej  wiedzy  oraz  zasady  wiązania  teorii  z  prak-
tyką. 

background image

Wymienione  zasady  odnoszą  się  wyłącznie  do  procesu  nauczania  -  uczenia  się,  tzn. 

uwzględniają  przede  wszystkim  prawidłowości  dotyczące  występujących  w  nim  zjawisk 
dydaktycznych.  Niektórzy  autorzy  opowiadają  się  ponadto  za  rozszerzeniem  listy  tych  zasad  o 
zalecenia  natury  prakseologicznej,  socjologicznej,  ogólnopedagogicznej  i  organizacyjnej.  Tak  np. 
Helmut  Klein,  aprobując  przytoczoną  wyżej  listę  zasad,  opowiada  się  za  włączeniem  do  niej 
ponadto: 

zasady  kierowniczej  roli  nauczyciela  w  procesie  nauczania;  zasady  koordynacji  wpływów 

kształcących i wychowawczych na dzieci i młodzież; 

zasady otaczania przez szkołę opieką tych uczniów, którym rodzice jej nie zapewniają itp. 
Z  kolei  Lothar  Klingberg  opowiada  się  za  zasadami:  jedności  naukowego  kształcenia  i 

wszechstronnego wychowania; łączenia nauki szkolnej z pracą produkcyjną i społecznie użyteczną; 
planowości  i  systematyczności;  ponadprzedmiotowej  koordynacji,  której  wyrazem  jest  np.  troska 
nauczycieli  różnych  przedmiotów  o  poprawność  wypowiedzi  uczniów  w  języku  ojczystym; 
kierowniczej roli nauczyciela i samodzielności uczniów; przystępności i indywidualnego podejścia 
do uczniów w ramach systemu wychowania zespołowego; poglądowości i efektywności. I on także 
wywodzi  zasady  nauczania  z  takich  „związków  o  charakterze  pedagogicznym",  jak  jedność 
kształcenia,  wychowania  i  rozwoju;  jedność  poznania,  ćwiczenia  i  wychowania  w  nauczaniu; 
wzajemny  związek  różnych  funkcji  dydaktycznych  w  nauczaniu,  a  więc  zaznajamiania  uczniów  z 
nowym  materiałem,  jego  utrwalania,  kontroli  i  oceny  itd.;  jedność  zajęć  lekcyjnych  i 
pozalekcyjnych (Klingberg). 

Nieco inne stanowisko w sprawie genezy zasad nauczania reprezentuje K. Kruszewski. Według 

niego  nauczyciel  często  napotyka  w  swej  pracy  trudności,  których  przezwyciężenie  wymaga 
najpierw  określenia  ich  istoty  czy  charakteru,  a  następnie  znalezienia  optymalnego  rozwiązania. 
Otóż  „Wzorców  takich  rozwiązań  dostarczają  zasady  dydaktyczne.  Dotyczą  one:  doboru  i  układu 
wiadomości  stanowiących  materiał  nauczania,  motywacji  uczniów,  czynności  uczenia  się, 
zharmonizowania systemów dydaktycznych, stosunków społecznych w klasie, czynności nauczania 
i warunków zewnętrznych" (Kruszewski). 

Niewątpliwie  słuszny  jest  postulat  uwzględniania  w  działalności  dydaktyczno-wychowawczej 

różnorakich  form  współpracy  nauczycieli  i  uczniów,  harmonijnego  łączenia  Interesów 
społeczeństwa z Interesami jednostek, otaczania specjalną opieką dzieci borykających się z trudno-
ś

ciami  w  nauce  itd.  Takie  i  podobne  postulaty,  nawiązujące  bądź  do  celów  kształcenia,  bądź  do 

społecznych i innych zadań wychowania, są jednak nadrzędne wobec zasad nauczania sensu stricte. 
Dlatego  też  niektóre  z  nich  omówiliśmy  już  w  rozdziale  dotyczącym  celów  kształcenia  i  wycho-
wania,  a  inne  przedstawimy  np.  w  związku  z  opisem  form  organizacyjnych  pracy  dydaktyczno-
wychowawczej.  Tutaj  zaś  zogniskujemy  uwagę  wyłącznie  na  następujących  zasadach  nauczania: 
poglądowości,  przystępności,  świadomego  l  aktywnego  udziału  uczniów  w  procesie  nauczania  - 
uczenia się, systematyczności, trwałości zdobywanej wiedzy, operatywności oraz wiązania teorii z 
praktyką. 

3. Zasada poglądowości 

Jest  to  jedna  z  najwcześniej  sformułowanych,  a  zarazem  najpowszechniej  uznawanych  zasad 

nauczania. Jej przestrzeganie przez nauczyciela ma się przyczynić do usunięcia z procesu nauczania 
- uczenia się wszelkiego werbalizmu, tj. zastępowania przedmiotów przez oznaczające je, ale często 
nieznane  uczniom  wyrazy.  Następstwem  werbalizmu  jest  przyswajanie  sobie  przez  uczniów 
określonych  słów,  któremu  nie  towarzyszy  rozumienie  ich  znaczenia.  W  rezultacie  nauczania 
werbalnego uczniowie zamiast myśleć samodzielnie i logicznie operują dźwiękami, wyuczonymi na 
pamięć słowami, które nie są jednak narzędziem rozwoju ich myślenia. 

Nauczanie  werbalne,  prowadzące  do  erudycji  książkowej,  rozpowszechniło  się  szeroko 

zwłaszcza  w  okresie  średniowiecza.  Swoich  zwolenników,  którzy  usiłowali  uzasadnić  potrzebę 
stosowania  go,  miało  jednak  i  w  czasach  nowożytnych  -  np.  Erazm  z  Rotterdamu  (1467-1536),  a 
następnie  Jan  Sturm  (1507-1589)  byli  zdania,  iż  uczniowie  powinni  najpierw  poznawać  słowa,  a 
dopiero  potem  rzeczy.  Oddziaływanie  tych  poglądów  na  praktykę  szkolną  obserwujemy  także  w 

background image

następnych stuleciach, np. w szkołach jezuickich; z jego przejawami spotykamy się nieraz i dzisiaj. 

Przedstawione  wyżej  poglądy,  a  także  praktykę  nauczania  werbalnego  krytykował  m.in.  już 

Francis  Bacon  (1561-1620),  nawołując  do  badania  zjawisk  przyrody  za  pomocą  obserwacji  l 
eksperymentu.  Podobne  stanowisko  reprezentował  Wolfgang  Ratkę,  który  sformułował  zasadę 
poglądowości,  nadając  jej  następujące  brzmienie:  „Naprzód  rzecz  poznana  na  niej  samej,  potem 
dopiero  mówienie  o  rzeczy".  O  ile  jednak  Ratkę  zalecał  posługiwanie  się  zasadą  poglądowości 
wyłącznie w nauczaniu języków, ograniczając w ten sposób zakres jej zastosowania do stosunkowo 
niewielkiego kręgu przedmiotów, o tyle Komeński wskazywał na potrzebę uczynienia z niej zasady 
ogólnodydaktycznej, obowiązującej w nauczaniu wszystkich przedmiotów l na różnych szczeblach 
pracy  dydaktyczno-wychowawczej  z  dziećmi  i  młodzieżą.  W  szczególności  domagał  się  „aby 
ludzie przyuczali się do czerpania swej wiedzy, o ile to jest możliwe, nie z książek, lecz z nieba i 
ziemi,  z  dębów  i  buków"  (Komeński),  aby  poznawali  same  rzeczy,  nie  zaś  cudze  o  nich 
spostrzeżenia  l  świadectwa.  Wtedy  zaś,  gdy  takie  bezpośrednie  poznawanie  rzeczy  nie  jest 
możliwe,  Komeński  radzi  korzystać  z  pomocy  naukowych,  głównie  z  rysunków,  którymi 
nauczyciel powinien się posługiwać podczas lekcji w klasie. 

Obecnie  uważa  się,  iż  zasada  poglądowości  musi  być  stosowana  tak  w  podającym,  jak  i  w 

poszukującym  toku  nauczania  -  uczenia  się.  Natomiast  formy  jej  realizacji  powinny  być 
uzależnione  od  takich  czynników,  jak:  właściwości  psychofizycznego  rozwoju  uczniów;  zasób 
doświadczenia  zdeterminowany  przez  warunki  i  metody  wychowania  dzieci  i  młodzieży;  stopień 
sprawności  w  zakresie  samodzielnego  prowadzenia  obserwacji;  umiejętność  opisywania  wyników 
obserwacji, pomiarów i eksperymentów oraz formułowania poprawnych wniosków. 

Różnice przejawiają się m.in. w tym, iż uczniom w młodszym wieku szkolnym (od 7 do 11-12 

roku  życia),  których  cechuje  głównie  umiejętność  myślenia  konkretno-obrazowego,  stwarza  się  w 
procesie  nauczania  -  uczenia  się  możliwości  wykonywania  czynności  praktycznych,  dzięki  czemu 
poznają oni materiał nauczania w sposób pełniejszy, aniżeli byłoby to możliwe przy posługiwaniu 
się  wyłącznie  słowem.  Czynności  poznawcze  uczniów  rozpoczynających  naukę  w  szkole  dotyczą 
bowiem  nie  tyle  zdań  czy  wyrażeń  słownych,  co  raczej  samych  przedmiotów,  i  sprowadzają  się 
głównie do ich klasyfikowania, szeregowania, przyporządkowywania itp. 

Z  kolei  u  uczniów  w  wieku  powyżej  11  -12  lat  pojawiają  się,  dzięki  rozwojowi  procesów 

generalizacyjnych,  operacje  nowe.  Są  to  już  operacje  z  zakresu  „logiki  zdań",  które  dotyczą 
wypowiedzi słownych (zdań), nawet prostych hipotez, nie zaś wyłącznie przedmiotów. Dzięki temu 
uczniowie  mogą  już  posługiwać  się  myśleniem  hipotetyczno-dedukcyjnym,  formalnym,  mogą 
transponować  operacje  logiczne,  związane  z  działaniem  na  konkretnych  przedmiotach,  w  strefę 
wyobrażeń i pojęć. O ile, mówiąc ogólniej, myślenie konkretne, obrazowo-ruchowe, jest dla dzieci 
do  11-12  roku  życia  wyobrażeniem  możliwego  działania  na  przedmiotach,  to  myślenie  formalne 
jest już wyobrażeniem wyobrażenia ewentualnych działań. 

Te  prawidłowości  rozwoju  operacji  poznawczych  u  uczniów  wywierają  oczywisty  wpływ  na 

sposób  realizacji  poglądowości  w  procesie  nauczania  -  uczenia  się.  W  miarę  jak  dziecko  staje  się 
starsze,  a  tym  samym  w  miarę  rozwoju  jego  myślenia  hopotetyczno-dedukcyjnego,  powinno  się 
więc  zmniejszać  rodzaje  i  liczbę  zlecanych  uczniom  do  wykonania  operacji  na  konkretnych 
przedmiotach, zwiększać zaś liczbę ćwiczeń uwzględniających w coraz większym stopniu operacje 
zinterioryzowane,  „uwewnętrznione"  w  umyśle  dziecka.  Równocześnie  należy  jednak  pamiętać  o 
potrzebie  „wzmacniania"  tych  operacji  za  pomocą  odpowiednich  rysunków  i  symboli,  co  jest 
właściwie głównym zadaniem metodycznym wynikającym z zasady poglądowości. 

Stosownie  do  procesu  wzrastania  i  rozwoju  uczniów  zmieniają  się  więc  sposoby  realizacji 

zasady  poglądowości,  przy  czym  przechodzi  się  stopniowo  od  wykonywania  operacji  na 
konkretnych  przedmiotach,  poprzez  operacje  zinterioryzowane,  ale  oparte  na  posługiwaniu  się 
rysunkiem,  do  operacji,  których  podstawę  stanowią  umowne  symbole  i  znaki.  Desygnat  lub 
zastępnik określonej nazwy musi być jednak wskazywany dzieciom i młodzieży niezależnie od ich 
wieku, aby zakres i treść danej nazwy były dla nich jasne i wyraźne. 

Wynika stąd, że realizując zasadę poglądowości, możemy posługiwać się zarówno desygnatami 

określonych nazw, jak i -jeżeli to nie jest możliwe - zastępnikami tych desygnatów, np. modelami, 

background image

obrazami,  czyli  pomocami  naukowymi.  Można  ponadto,  korzystając  z  tej  zasady  w  procesie 
nauczania - uczenia się, wytwarzać skojarzenia odpowiednich rzeczy i słów - bądź też stów i rzeczy 
- z działaniem.  Im więcej analizatorów uczestniczy w wytwarzaniu tych  skojarzeń, tym pełniejsza 
staje się zarazem realizacja zasady poglądowości. 

Z  tak  rozumianej  zasady  poglądowości,  podobnie  jak  z  innych  zasad  nauczania  -  uczenia  się, 

wynikają  zalecenia  bardziej  szczegółowej  natury,  które  określa  się  mianem  reguł  dydaktycznych. 
Formułowano je już w połowie XIX stulecia, kiedy to np. Frledrich A. Diesterweg wyprowadził z 
zasady poglądowości następujące zalecenia praktyczne dla nauczyciela: 

„l. Przechodź od tego, co bliskie, do tego, co uczniowi dalekie. 
2. Zaczynaj nauczanie od znanego i dołączaj do tego to, co uczniowi nieznane. 
3. Pozwól dziecku poznawać świat za pomocą zmysłów; nauczaj poglądowo. 
4. Ujmuj treść nauczania w łatwe do ogarnięcia przez ucznia całości. 
5. Najpierw zaznajamiaj dziecko z rzeczą, potem ze słowem. 
6. W nauczaniu przechodź stopniowo od spraw konkretnych do abstrakcyjnych. 
7. Przystosowuj nauczanie do możliwości uczniów" (Diesterweg). 
W  czasach  nam  współczesnych  z  zasady  poglądowości  wyprowadza  się  takie  na  przykład 

reguły: 

• Bezpośrednie poznawanie rzeczywistości, a więc poznawanie oparte na obserwacji, pomiarze i 

różnorakich  czynnościach  praktycznych,  powinno  być  punktem  wyjścia  pracy  dydaktyczne)  z 
uczniami  w  tych  przypadkach.  gdy  nie  dysponują  oni  Jeszcze  zasobami  spostrzeżeń  i  wyobrażeń 
niezbędnymi do zrozumienia przerabianego na lekcji tematu. 

•  Aby  uczeń  mógł  zdobyć  rzetelną,  trwałą  i  operatywną  wiedzę  w  drodze  bezpośredniego 

poznawania  określonych  rzeczy,  zjawisk,  wydarzeń  i  procesów,  należy  umiejętnie  kierować  jego 
działalnością  poznawczą,  tzn.  dostarczać  mu  odpowiednich  wskazówek  i  zwracać  Jego  uwagę  na 
istotne cechy poznawanego przedmiotu. 

Podsumowując,  możemy  stwierdzić,  że  racjonalne  posługiwanie  się  zasadą  poglądowości  nie 

prowadzi do eliminowania słowa (mówionego czy pisanego) z procesu nauczania - uczenia się, lecz 
wyznacza  mu  jedynie  właściwe  miejsce  w  tym  procesie:  nie  pozwala  mianowicie,  aby  słowo 
zastępowało  rzeczywistość  tam,  gdzie  nie  jest  to  wskazane  ze  względów  psychologicznych  i 
dydaktycznych. 

4. Zasada przystępności w nauczaniu 

Podobnie  jak  respektowanie  zasady  poglądowości,  również  zasada  przystępności  w  pracy 

dydaktyczno-wychowawczej  wymaga  uwzględnienia  właściwości  rozwojowych  uczniów.  Przy 
doborze  materiału  nauczania  nauczyciel  musi  zatem  brać  pod  uwagę  jego  przystępność  dla 
uczniów,  a  także  dostosowywać  metody  nauczania  do  ich  poziomu,  aby  umożliwiały  im  w 
maksymalnym  stopniu  samodzielną  pracę  zarówno  na  lekcji,  jak  i  podczas  zajęć  pozalekcyjnych. 
Jeśli więc nauczyciel wyższych klas średniej szkoły ogólnokształcącej lub zawodowej decyduje się 
na wybór wykładu w celu zaznajomienia uczniów z nowym dla nich materiałem, to powinien być 
ś

wiadom, iż metoda ta wymaga od nich mniejszej aktywności aniżeli np. dyskusja. Równocześnie 

wykład,  pożądany  jako  metoda  pracy  dydaktycznej  z  uczniami  szkoły  średniej,  zwłaszcza  z 
uczniami najwyższych klas tej szkoły, jest niewskazany na szczeblu nauczania propedeutycznego. 
U  dzieci  bowiem  w  wieku  od  7  do  11  roku  życia  nie  rozwinęła  się  jeszcze  w  wystarczającym 
stopniu  zdolność  do  myślenia  abstrakcyjnego,  nie  potrafią  one  ogniskować  uwagi  przez  dłuższy 
czas  na  określonym  problemie  ani  sporządzać  notatek,  słowem  nie  umieją  efektywnie  korzystać  z 
wykładu. 

Także  z  zasady  przystępności  w  nauczaniu,  którą  nazywa  się  inaczej  zasadą  stopniowania 

trudności,  wynika  szereg  bardziej  od  niej  szczegółowych  reguł  dydaktycznych.  Już  Komeński, 
który uważał przystępność materiału za warunek konieczny skuteczności procesu nauczania, równie 
istotny jak poglądowość, sformułował następujące reguły: 

W nauczaniu należy przechodzić od tego. co Jest dla ucznia bliskie, do tego, co dalsze. 
W  świetle  tej  reguły  zrozumiałe  stają  się  koncepcje  programowe,  których  twórcy  zalecają,  aby 

background image

uczniowie  najpierw  uczyli  się  historii  kraju  ojczystego,  a  dopiero  później  historii  powszechnej; 
najpierw  zaznajamiali  się  z  geografią  regionu,  w  którym  mieszkają,  a  dopiero  później  uczyli  się 
geografii ojczystego kraju i państw sąsiednich itd. 

•  W  nauczaniu  należy  przechodzić  od  tego,  co  jest  dla  uczniów  łatwiejsze,  do  tego,  co 

trudniejsze. 

Rygorystyczne przestrzeganie tej reguły dydaktycznej jest koniecznym warunkiem skuteczności 

wszelkiej  pracy  dydaktyczno-wychowawczej,  niezależnie  od  jej  szczebla.  Stawianie  uczniom 
wymagań,  którym  nie  mogą  sprostać,  zniechęca  ich  do  pracy,  podważa  wiarę  we  własne  siły, 
niszczy  pozytywną  motywację  uczenia  się,  a  więc  stanowi  poważną  przeszkodę  w  realizacji 
programów  nauczania.  Z  kolei  wymagania  zbyt  niskie  nie  mobilizują  dzieci  l  młodzieży  do 
wysiłku,  który  w  procesie  nauczania  -  uczenia  się,  podobnie  zresztą  jak  w  każdej  innej  pracy, 
decyduje  o  ostatecznych  wynikach.  Stopniowanie  natomiast  trudności  zadań  zalecanych  uczniom 
do wykonania sprawia, że mogą oni pracować optymalnie, niejako zbliżając się do granicy swoich 
możliwości.  W  tym  celu  nauczyciel  musi  dobrze  poznać  wszystkich  swoich  wychowanków,  inte-
resować  się  ich  pracą,  wnikać  w  przyczyny  napotykanych  w  niej  trudności  oraz  właśnie  dzięki 
stopniowemu podwyższaniu wymagań pomagać im je przezwyciężać. 

• W nauczaniu należy przechodzić od tego, co Jest uczniom znane, do tego, co nowe i nieznane. 
Poprawna  realizacja  tej  reguły  dydaktycznej  nakłada  na  nauczyciela  obowiązek  gruntownego 

poznania  zasobów  wiedzy  wyjściowej,  jakimi  uczniowie  dysponują  w  chwili  przystępowania  do 
realizacji  danych  zagadnień.  Często  bowiem  okazuje  się,  że  wskutek  luk  i  braków  w  wiadomo-
ś

ciach  uprzednio  przez  uczniów  opanowywanych  w  szkole  praca  nad  nowym  tematem  jest 

utrudniona, a nawet niemożliwa. 

Tę  listę  tradycyjnych  reguł  dydaktycznych,  wynikających  z  zasady  przystępności  w  nauczaniu, 

uzupełnia się obecnie bardzo ważną regułą: 

•  W  procesie  nauczania  -  uczenia  się  należy  uwzględniać  różnice  w  tempie  pracy  i  stopniu 

zaawansowania w nauce poszczególnych uczniów. 

Nieprzestrzeganie  reguły  indywidualizacji  treści  i  tempa  uczenia  się  wywiera  szczególnie 

niekorzystny  wpływ  na  postępy  w  nauce  uczniów  słabych,  aczkolwiek  również  uczniom zdolnym 
uniemożliwia uzyskanie optymalnych wyników, a w efekcie hamuje ich pełny rozwój. 

Łatwo  zauważyć,  że  scharakteryzowane  reguły  dydaktyczne  niejednokrotnie  krzyżują  się  ze 

sobą.  To  samo  można  powiedzieć  o  poszczególnych  zasadach.  Z  kolei  faktem  jest,  że  zasady  te  - 
wraz z wynikającymi z nich regułami - akcentują pewne swoiste dla procesu nauczania - uczenia się 
aspekty.  Z  tego  względu  omawiamy  je  tutaj  oddzielnie,  nie  pretendując  jednak  do  wyczerpania 
pełnego rejestru reguł dydaktycznych, lecz ogniskując uwagę jedynie na najważniejszych. 

5. Zasada świadomego i aktywnego udziału uczniów w procesie nauczania - uczenia się 

Zasada  świadomego  i  aktywnego  udziału  uczniów  w  procesie  nauczania  -  uczenia  się  nie  ma 

wprawdzie  tak  długiego  rodowodu  historycznego  jak  zasada  poglądowości  czy  przystępności, 
niemniej jednak należy do najważniejszych norm dydaktycznego postępowania nauczyciela. 

Właściwa  realizacja  tej  zasady  zależy  od  tego,  jaką  rolę  wyznacza  się  nauczycielowi  w  pracy 

dydaktyczno-wychowawczej.  Jeśli  traktuje  się  nauczyciela,  jak  np.  w  szkole  tradycyjnej,  jako 
„centralną  postać"  w  procesie  nauczania,  a  od  uczniów  wymaga  się  głównie,  aby  uważali  i 
„siedzieli cicho" na lekcji oraz uczyli się na pamięć zadanego materiału w domu, to siłą rzeczy nie 
stwarza się warunków sprzyjających skutecznemu przestrzeganiu zasady świadomego i aktywnego 
opanowywania  wiedzy  przez  dzieci  i  młodzież.  Eksponując  z  kolei  progresywistyczny  postulat 
maksymalnego ograniczenia aktywności nauczyciela na lekcji na rzecz inicjowania i samodzielnego 
wykonywania przez uczniów różnorakich zadań, planów, projektów, pozbawia się go kierowniczej 
funkcji w procesie nauczania - uczenia się, co także utrudnia realizację omawianej zasady. 

Ogólnie  możemy  powiedzieć,  że  ani  herbartyzm,  ani  progresywizm  nie  stwarzały  warunków 

sprzyjających  właściwej  realizacji  zasady  świadomego  i  aktywnego  udziału  uczniów  w  procesie 
nauczania - uczenia się. Pierwszy z tych systemów pozbawiał uczniów inicjatywy, zmuszał ich do 

background image

myślenia  „za  nauczycielem",  narzucał  im  gotowe  już  wzory  i  sposoby  postępowania,  hamując 
wskutek  tego  ich  aktywność  i  samodzielność.  Drugi  zaś  system  zapewniał  wprawdzie  uczniom 
wiele  swobody  i  samodzielności  zarówno  pod  względem  doboru,  jak  l  sposobów  opracowywania 
poszczególnych  zagadnień,  usuwał  ich  jednak  poza  zasięg  umiejętnego  kierownictwa,  zmuszał  do 
zbyt  częstego  uczenia  się  metodą  prób  i  błędów,  co  w  konsekwencji  utrudniało  im  opanowanie 
podstaw usystematyzowanej wiedzy o przyrodzie, społeczeństwie, technice l kulturze. 

O  wiele  korzystniejsze  warunki  dla  realizacji  omawianej  zasady  stwarza  współczesny  system 

dydaktyczny.  Uznając  konieczność  właśnie  aktywnego  i  świadomego  udziału  uczniów  w  procesie 
nauczania  -  uczenia  się,  kładzie  on  równocześnie  nacisk  na  odpowiednie  ukierunkowanie  tej 
aktywności,  jej  wykorzystanie  do  urzeczywistnienia  zawartych  w  programach  celów  i  zadań 
kształcenia,  uwzględniających  zarówno  potrzeby  społeczne,  jak  i  potrzeby  indywidualne  każdego 
ucznia. Właściwy jednak użytek z tej aktywności może zapewnić tylko nauczyciel umiejętnie kie-
rujący  działalnością  poznawczą  uczniów.  Musi  on  przy  tym  pamiętać,  że  czynności  poznawcze 
uczniów wtedy są samodzielne i wyzwalają ich aktywność, gdy rzeczywiście wykonują je oni sami, 
a ponadto, gdy nie są to czynności nawykowe i mechaniczne, lecz nowe dla uczniów, organizowane 
ś

wiadomie i celowo (por. Sośnicki). 

Również z zasady świadomego i aktywnego udziału uczniów w procesie nauczania - uczenia się 

wynika wiele szczegółowych reguł dydaktycznych, spośród których na szczególną uwagę zasługują 
następujące: 

• Nauczyciel powinien starać się poznać indywidualne zainteresowania uczniów i rozwijać je w 

taki sposób, aby coraz bardziej uwzględniały obiektywne potrzeby społeczeństwa. 

Skuteczną  realizację  tej  reguły  umożliwia  przede  wszystkim  uświadomienie  uczniom  zarówno 

ogólnych, jak i szczegółowych celów i zadań nauczania - uczenia się. W wyniku racjonalnej pracy 
nauczyciela  w  tym  właśnie  zakresie  kształtują  się  u  uczniów  wartościowe  motywy  uczenia  się, 
będące koniecznym warunkiem jego skuteczności. Dopiero uzyskawszy możliwie pełną znajomość 
aktualnych  zainteresowań  oraz  motywów  uczenia  się  dzieci  i  młodzieży,  nauczyciel  może 
przystąpić  do  pracy  nad  odpowiednim,  a  więc  zgodnym  z  celami  wychowania  i  nauczania 
ukierunkowaniem  tych  zainteresowań  i  motywów.  W  wyniku  owej  pracy  uczniowie  uznają  cele 
programowe niejako za własne i starają się je osiągać. 

Należy  podkreślić,  że  w  niższych  klasach  szkoły  podstawowej  duży  wpływ  na  kształtowanie  u 

uczniów odpowiednich motywów uczenia się wywierają takie czynniki, jak urozmaicony tok lekcji, 
stosowane  pomoce  naukowe,  chęć  otrzymania  pochwały,  obawa  przed  karą  itp.,  natomiast  w 
wyższych  klasach  tej  szkoły  oraz  w  szkole  średniej  przeważają  czynniki  perspektywiczne  i 
społeczne,  a  mianowicie  użyteczność  zdobywanej  wiedzy  dla  projektowanej  w  przyszłości  pracy 
zawodowej,  pogłębianie  nabywanych  w  szkole  informacji  itd.  Ponadto  w miarę  rozwoju  myślenia 
abstrakcyjnego  uczniowie  starsi  coraz  częściej  interesują  się  zagadnieniami  filozoficznymi, 
moralnymi  i  estetycznymi.  Dzieci  młodsze  natomiast,  u  których  przeważa  myślenie  konkretno-
obrazowe,  bardziej  interesują  się  materiałem  opisowym  i  narracyjnym,  odnoszącym  się  do  świata 
dostępnych im - w drodze bezpośredniego poznania - rzeczy, zjawisk, procesów i wydarzeń. 

• Nauczyciel powinien stawiać uczniów w sytuacjach wymagających dostrzegania i wyjaśniania 

niezgodności między obserwowanymi aktami a posiadaną wiedzą. 

Nauczyć uczniów myśleć można wyłącznie wtedy, kiedy stwarza się sytuacje zmuszające ich do 

myślenia.  Dlatego  szczególnie  ważne  jest  zapewnienie  dzieciom  l  młodzieży  licznych  okazji  do 
formułowania dostępnych im problemów oraz do samodzielnego ich rozwiązywania. Dzięki takim 
właśnie  problemom  uczniowie  uczą  się  przezwyciężać  trudności,  przeżywają  zadowolenie  z 
sukcesu i w rezultacie przyswajają sobie bogatą, trwałą i zarazem operatywną wiedzę. 

•  Nauczyciel  powinien  stwarzać  warunki  sprzyjające  wdrażaniu  uczniów  do  zespołowych  form 

pracy. 

Wpajanie dzieciom i młodzieży umiejętności współdziałania w zakresie realizacji różnych zadań 

o  charakterze  teoretycznym  i  praktycznym  stanowi  jeden  z  głównych  celów  wychowawczych 
szkoły współczesnej. Dlatego też już od najniższych klas tej szkoły powinno się włączać dzieci do 
prac,  których  wykonanie  wymaga  zorganizowanego  współdziałania,  podziału  zadań  między 

background image

poszczególnych  członków  grupy  (zespołu),  koordynacji  wysiłków  Indywidualnych,  umiejętności 
kierowania innymi oraz podporządkowania się poleceniom innych. 

Zasada  świadomego  i  aktywnego  udziału  uczniów  w  procesie  nauczania  -  uczenia  się  wymaga 

od nauczyciela, aby w żadnym wypadku nie zastępował pracy uczniów własną pracą, a zarazem - 
zgodnie  z  zasadą  przystępności  -  umiejętnie  stopniował  trudności  stawianych  im  zadań.  Chodzi 
przy  tym  o  to,  aby  zakres  owych  zadań  był  jak  najszerszy  i  obejmował  nie  tylko  zadania 
dydaktyczne,  służące  intelektualnemu  rozwojowi  uczniów,  lecz  i  wychowawcze,  sprzyjające 
kształtowaniu u nich pożądanych postaw i norm współżycia społecznego. 

6. Zasada systematyczności 

Systematyczność jest jedną z zasad decydujących w sposób istotny o skuteczności świadomych 

poczynań  ludzi.  Szczególnie  doniosłą  rolę  spełnia  ona  jednak  w  procesie  nauczania  -  uczenia  się. 
Proces ten, złożony z łańcucha ściśle ze sobą powiązanych i wzajemnie się warunkujących aktów, 
przebiega  tym  płynnie]  i  zapewnia  tym  lepsze  wyniki,  im  mniej  występuje  w  nim  przerw  i 
dezorganizujących  go  czynności.  Ten  prakseologiczny  charakter  zasady  systematyczności  w 
nauczaniu - uczeniu się, eksponowany od dawna przez różne systemy dydaktyczne, znajduje pełne 
odbicie w wynikających z niej regułach dydaktycznych. Mówiąc najogólniej, reguły te odnoszą się 
zarówno  do  czynności  dydaktycznych  nauczyciela,  w  tym  do  organizacji  zajęć  lekcyjnych  i 
pozalekcyjnych, jak i do pracy w szkole oraz poza szkołą. 

A oto najważniejsze spośród owych reguł: 
• Istotnym warunkiem skutecznego zaznajamiania uczniów z nowym materiałem jest uprzednie 

określenie stanu ich wiedzy wyjściowej oraz systematyczne nawiązywanie do niej. 

Reguła ta, zbliżona w swej treści do omówionej już wcześniej reguły przechodzenia w nauczaniu 

od  tego,  co  znane,  do  tego,  co  dla  uczniów  nowe  i  nieznane,  decyduje  nie  tylko  o  przystępności 
przerabianego  w  szkole  materiału,  lecz  również  o  jego  atrakcyjności,  a  więc  ma  duże  znaczenie 
motywacyjne. 

•  Ustalenie  tzw.  merytorycznego  środka  ciężkości  lekcji  oraz  eksponowanie  na  jego  tle  i  w 

powiązaniu  z  nim  pochodnych  wobec  niego  wiadomości  i  umiejętności  odgrywa  w  procesie 
nauczania - uczenia się bardzo istotną rolę. 

Jest  to  jedno  z  głównych  zadań  nauczyciela  na  tym  etapie  jego  pracy  dydaktycznej,  który 

obejmuje przerabianie z uczniami nowego materiału. Ów „środek ciężkości" ustalany jest w wyniku 
analizy i syntezy planowanego do zrealizowania materiału. Powinno to być niejako podsumowanie, 
ujęcie  w  skondensowany  sposób  Istoty  najważniejszych  zagadnień,  powiązanie  ich  z 
wiadomościami, które uczniowie opanowali już wcześniej. 

Tak  rozumiane  „merytoryczne  środki  ciężkości"  poszczególnych  lekcji  należy  racjonalnie 

wyodrębniać oraz ukazywać zachodzące między nimi związki tematyczne. Dzięki wyodrębnianiu i 
stałemu  akcentowaniu  na  lekcjach  wiadomości  najistotniejszych  uczniowie  uzyskują  podstawy 
szerszego systemu wiedzy i uczą się odróżniać zagadnienia rzeczywiście ważne od drugorzędnych, 
a zwłaszcza nieistotnych. 

•  Zaznajamianie  uczniów  z  nowym  materiałem  wymaga  na  ogól  podzielenia  danego  tematu  na 

punkty i podpunkty, które nauczyciel powinien kolejno omawiać na lekcji. 

Reguła  ta  ma  istotne  znaczenie  dla  procesu  uczenia  się,  gdyż  postuluje  racjonalną  organizację 

lekcji.  Kolejna  prezentacja  tematów  cząstkowych,  ściśle  powiązanych  z  tematem  głównym,  który 
powinien  pokrywać  się  z  merytorycznym  środkiem  ciężkości  lekcji,  umożliwia  dzieciom  i  mło-
dzieży  poznanie  struktury  omawianego  zagadnienia,  jego  „konstrukcji  nośnej".  Jeśli  nawet 
uczniowie  nie  zapamiętają  wszystkich  szczegółów,  to  znając  tę  konstrukcję,  łatwiej  będą  mogli 
odtworzyć je później. 

• Streszczenia i syntetyzujące powtórzenia powinny być stosowane nie tylko na początku lekcji, 

gdy  zazwyczaj  dotyczą  materiału  zrealizowanego  dawniej,  a  także  nie  tylko  na  końcu  lekcji  -  dla 
utrwalenia  omawianego  na  niej  głównego  zagadnienia,  lecz  również  po  zakończeniu  poszcze-
gólnych tematów cząstkowych. 

background image

Taki rozkład powtórzeń w czasie, zwłaszcza gdy odnoszą się one do zagadnień podstawowych, 

sprzyja utrwalaniu przerabianego w szkole materiału przede wszystkim dzięki temu, że umożliwia 
dzieciom  i  młodzieży  tworzenie  bogatych  sieci  skojarzeń  i  aktywizuje  wcześniej  zdobyte 
wiadomości, umiejętności oraz nawyki. 

• W celu wdrożenia uczniów do poprawnego formułowania wypowiedzi, zarówno ustnych, jak i 

pisemnych, nauczyciele  wszystkich przedmiotów, a nie tylko Języka ojczystego, powinni zwracać 
uwagę na sposób i formę wyrażania myśli przez dzieci i młodzież. 

Sposoby przestrzegania tej reguły będą oczywiście inne w niższych klasach szkoły podstawowej. 

Inne  zaś  w  klasach  wyższych  oraz  w  szkole  średniej.  Uczniowie  młodsi  operują  przeważnie 
krótkimi  wypowiedziami,  natomiast  od  uczniów  starszych  należy  już  wymagać  wypowiedzi 
dłuższych  oraz  stopniowo  i  systematycznie  żądać  od  nich  uporządkowanego  wyrażania  myśli  w 
formie opowiadań, referatów, a nawet krótkich wykładów. 

•  Od  najmłodszych  lat  powinno  się  wdrażać  uczniów  do  pracy  samodzielnej  oraz  stwarzać  im 

możliwości rozwiązywania zadań wymagających dłuższego i systematycznego wysiłku. 

Mogą  to  być  np.  obserwacje  pogody  oraz  warunków  i  procesu  wzrostu  roślin  i  zwierząt, 

gromadzenie  okazów  przyrodniczych,  zbieranie  i  opracowywanie  materiałów  dotyczących  historii 
danego regionu. 

Właściwa  realizacja  zasady  systematyczności  w  procesie  nauczania  -  uczenia  się  jest  jednym  z 

ważniejszych  czynników  decydujących  o  jego  wynikach  i  obowiązuje  nauczyciela  nie  tylko  w 
zakresie zgodnego z przytoczonymi wyżej regułami zaznajamiania uczniów z nowym materiałem. 
Zasada  ta  zaleca  również  nauczycielowi  systematyczne  przygotowywanie  się  do  zajęć  i  staranną 
analizę tematu każdej lekcji, równomierne zadawanie uczniom prac domowych, częste stosowanie 
sprawdzianów i oceny wyników nauczania itd. Ogólnie możemy stwierdzić, że im więcej czynności 
dydaktycznych 

nauczyciel 

wykonuje 

planowo 

systematycznie, 

tym 

większe 

jest 

prawdopodobieństwo, że jego praca będzie rzeczywiście skuteczna. 

7. Zasada trwałości wiedzy uczniów 

Proces  trwałego  przyswajania  wiedzy  jest  pod  względem  psychologicznym  bardzo  złożony, 

ponieważ zapamiętywanie i reprodukcja zależą nie tylko od obiektywnych związków materiału, ale 
i  od  stosunku  podmiotu  do  tego  materiału  (Włodarski).  Na  ten  stosunek  wpływają  z  kolei  różne 
czynniki,  m.in.  zainteresowania  i  znaczenie,  jakie  przyswajany  materiał  ma  dla  ucznia.  Pamięć 
człowieka jest wybiórcza: 

nie  pamiętamy  wszystkiego,  lecz  tylko  to,  co  jest  dla  nas  szczególnie  ważne  i  interesujące. 

Ponadto w pewnych przypadkach zapamiętywanie mimowolne może być bardziej produktywne niż 
zapamiętywanie dowolne, zamierzone.  

Z  przytoczonych  stwierdzeń  psychologicznych  wynikają  ważne  wnioski  l  zalecenia,  na 

podstawie  których  możemy  sformułować  następujące  reguły  dydaktyczne  dotyczące  realizacji 
zasady trwałości wiedzy uczniów: 

•  Przygotowując  uczniów  do  zaznajomienia  się  z  nowym  materiałem  nauczania,  musimy 

odpowiednio ukierunkować ich zainteresowania i wytworzyć pozytywne motywy uczenia się. 

•  Zaznajamianie  dzieci  i  młodzieży  z  nowymi  treściami  powinno  być  tak  przygotowane  pod 

względem  organizacyjnym  i  dydaktycznym,  aby  uczniowie  brali  w  tym  procesie  Jak  najbardziej 
aktywny udział. 

Liczbę  i  częstotliwość  ćwiczeń  powinno  się  dostosować  do  indywidualnego  zróżnicowania 

zdolności i tempa pracy poszczególnych uczniów. 

•  Ćwiczenia  mające  na  celu  utrwalenie  przerobionego  uprzednio  materiału  można  stosować 

dopiero po sprawdzeniu, czy wszyscy uczniowie dobrze zrozumieli ów materiał. 

• Częstotliwość powtórzeń powinna być zgodna z przebiegiem krzywej zapominania (patrz rys. 

4). 

background image

abcd   e   f      g          h                n    t 
Rys. 4. Krzywa zapominania a częstotliwość powtórzeń i - informacje    t - czas 
F - punkt odpowiadający całkowitemu opanowaniu tematu (100 % przyswojonych informacji) 

Znaczy  to,  że  liczba  powtórzeń,  największa  bezpośrednio  po  zaznajomieniu  uczniów  z  nowym 

materiałem (a, b, c), a więc w okresie największego ubytku wiadomości, powinna stopniowo maleć 
(d, e, f), ale nie zanikać całkowicie (g, h...n). 

•  Ważną  formą  utrwalania  Jest  systematyzowanie  wiadomości  połączone  z  samodzielnym  ich 

odtwarzaniem przez uczniów. 

Należy zwracać uwagę, aby uczniowie zapamiętywali przede wszystkim najważniejsze fakty. 
Warto  zauważyć,  że  reguła  ta  wiąże  się  z  regułami  omówionymi  w  poprzednim  podrozdziale. 

Jest  to  jeszcze  jeden  przykład  świadczący  o  wielostronnych  powiązaniach  między  różnymi 
czynnościami dydaktycznymi, które w całości składają się na proces nauczania - uczenia się. 

•  Nauczyciel  powinien  wdrażać  uczniów  do  teoretycznej  i  -jeśli  to  możliwe  -  do  empirycznej 

weryfikacji omawianych praw, zasad i reguł naukowych,  gdyż tego rodzaju weryfikacja sprzyja ich 
trwałemu i operatywnemu opanowaniu.  

•  Ponieważ  trwałość  informacji  nabywanych  w  formie  struktur  logicznych  jest  większa  niż 

trwałość  wiadomości  eksponowanych  w  postaci  układów  mało  pod  tym  względem  spoistych, 
przedmiotem utrwalania powinno się czynić struktury merytorycznie spójne, owe ^konstrukcje noś-
ne", o których była mowa w związku z zasadą systematyczności. 

•  Systematyczna  kontrola  wyników  nauczania,  połączona  z  uzasadnianą  i  komunikowaną 

uczniom  oceną  ich  pracy,  wpływa  korzystnie  na  trwałość  wiedzy  opanowywanej  przez  nich 
zarówno podczas zajęć lekcyjnych. Jak pozalekcyjnych i pozaszkolnych. 

W konkluzji można stwierdzić, że kontrola l ocena wyników nauczania powinna: 
• dostarczać nauczycielowi informacji o efektywności jego pracy; 
• umożliwiać uczniowi porównanie własnych postępów w nauce szkolnej z postępami kolegów z 

danej grupy czy klasy; 

• dostarczać rodzicom lub opiekunom ucznia danych o ocenie jego pracy przez nauczycieli; 
•  być  dla  ucznia  czynnikiem  pobudzającym  do  pracy,  mobilizującym  do  dalszej  Intensywnej 

nauki; 

• pomagać uczniowi w dostrzeganiu zarysowujących się i narastających braków w opanowaniu 

przerabianego w szkole materiału, a następnie w ich likwidowaniu; 

•  stanowić  podstawę  procesów  selekcyjnych  o  charakterze  zarówno  wewnątrzszkolnym 

(promocja z klasy do klasy w szkole danego szczebla i typu), jak i międzyszkolnym (przejście do 
szkoły Innego szczebla lub typu); 

• odzwierciedlać jakość i zakres kompetencji uzyskanych przez absolwenta szkoły. 
Cechą  wspólną  omówionych  wyżej  reguł  jest  silne  akcentowanie  aktywności  uczniów  w 

procesie  utrwalania  przyswojonej  wiedzy  oraz  podkreślanie  znaczenia  stosowanych  w  tym  celu 
metod.  Powtarzanie  i  uczenie  się  na  pamięć  na  ogół  nie  zapewniają  tak  trwałych  wiadomości,  jak 
samodzielne  rozwiązywanie  dostępnych  uczniom  problemów.  Również  uczenie  się  problemowe 
wymaga  powtarzania  materiału,  a  nawet  pamięciowego  opanowywania  pewnych  treści.  W  tym 
jednak  wypadku  powtarzanie  nie  jest  główną  metodą  utrwalania  wiadomości  i  umiejętności,  lecz 
spełnia jedynie funkcję pomocniczą. 

8. Zasada operatywności wiedzy uczniów 

Proces  nauczania  -  uczenia  się  byłby  jednostronny,  gdyby  zapewniał  uczniom  tylko  wiedzę 

bierną, tj. „umiejętność reprodukowania wiadomości lub nabywanie biegłości motorycznej w takich 
czynnościach,  jak  np.  pisanie  na  maszynie  lub  niektóre  czynności  produkcyjne"  (Tomaszewski). 
Dlatego  też  dobrze  jest,  kiedy  nauczyciel  stwarza  sytuacje  wymagające  od  dzieci  i  młodzieży  nie 
tylko  przyswajania  i  odtwarzania  wiadomości  i  umiejętności  zalecanych  przez  program,  lecz 

background image

również,  a  nawet  przede  wszystkim,  posługiwania  się  nimi  w  pracy  szkolnej  i  pozaszkolnej. 
Uczniowie  powinni  zarazem  wykorzystywać  zdobytą  wiedzę  w  sposób  planowy  l  świadomy,  a  to 
wymaga od nich możliwie pełnej samodzielności myślenia i działania. Chcąc bowiem samodzielnie 
realizować  określone  zadania,  muszą  wykazywać  Inicjatywę  i  pomysłowość,  posługiwać  się 
posiadanymi  wiadomościami  w  sytuacjach  różnych  od  tych,  w  jakich  je  sobie  przyswajali.  Wtedy 
też,  poszukując  np.  pomysłu  rozwiązania  jakiegoś  problemu,  zdobywają  nowe  wiadomości  l 
umiejętności,  dzięki  którym  uczą  się  „nie  dla  szkoły,  lecz  dla  życia".  W  wyniku  takiego  właśnie 
uczenia się opanowują wiedzę, którą - w przeciwieństwie do wiedzy „biernej" oraz przyswajanej w 
toku wyłącznego „uczenia się z książek" - będziemy nazywać wiedzą operatywną. 

Wiedza  operatywna  spełnia  w  życiu  współczesnego  człowieka  bardzo  ważną  rolę,  toteż  w 

nauczaniu  trzeba  stosować  specjalne  zabiegi,  aby  zapewnić  ją  uczniom  różnych  typów  szkół  i 
różnych szczebli nauczania. Z tego właśnie powodu zasada operatywności wiedzy uczniów należy 
do zasad najważniejszych. 

Jakie reguły dydaktyczne z niej wynikają? 
Mówiąc  najogólniej,  są  to  reguły  akcentujące  potrzebę  wdrażania  dzieci  i  młodzieży  do 

dostrzegania, formułowania i samodzielnego rozwiązywania określonych problemów teoretycznych 
i  praktycznych.  Wyjaśnijmy,  że  problem  jest  to  trudność  o  charakterze  teoretycznym  lub  prak-
tycznym,  której  przezwyciężenie  wymaga  aktywnej,  badawczej  postawy  ze  strony  uczącego  się 
podmiotu  i  prowadzi  do  wzbogacenia  posiadanej  przezeń  wiedzy.  Dzięki  realizacji  tych  reguł 
uczniowie poddają wszechstronnej analizie problem, z jakim się zetknęli, formułują na tej podsta-
wie  hipotezy  jego  rozwiązania,  uzasadniają  je  w  świetle  posiadanej  wiedzy,  wybierając  najlepszą, 
opracowują  plan  działania  zgodny  z  wybraną  hipotezą,  wykonują  go,  a  następnie  sprawdzają  l 
oceniają uzyskane rezultaty. 

Wymienione  czynności  określa  się  łącznie  mianem  nauczania  problemowego.  Ich  punktem 

wyjścia jest praktyka (jako źródło wiedzy), od której uczeń przechodzi do formułowania uogólnień 
(myślenie  abstrakcyjne),  aby  następnie  sprawdzić  je  znowu  w  praktyce  (jako  kryterium 
prawdziwości wiedzy o świecie). 

9. Zasada wiązania teorii z praktyką 

Zasada  wiązania  teorii  z  praktyką  służy  przygotowaniu  dzieci  i  młodzieży  do  racjonalnego 

posługiwania  się  wiedzą  teoretyczną  w  różnorakich  sytuacjach  praktycznych,  do  przekształcania 
otaczającej rzeczywistości. Formy realizacji tej zasady w pracy dydaktyczno-wychowawczej mogą 
być rozmaite, gdyż w działalności poznawczej człowieka czynności praktyczne spełniają różnorakie 
funkcje.  W  szczególności  funkcje  te  mogą  się  sprowadzać  do  łączenia  teorii  z  praktyką  i 
traktowania  tego  związku  jako  źródła  wiedzy  o  świecie,  jako  kryterium  prawdziwości  tej  wiedzy, 
wreszcie  jako  zespołu  działań  historyczno-społecznych,  jednostkowych  i  zbiorowych, 
pozwalających człowiekowi świadomie zmieniać rzeczywistość. 

Wymienione  formy  łączenia  teorii  z  praktyką  wystąpiły  dość  wyraźnie  na  lekcji  fizyki 

zrealizowane) według zaleceń metodycznych opracowanych przez Konstantego Lecha. 

Rys.  5.  Przyrząd  do  demonstrowania  zjawisk  hydrostatycznych  p  -  probówka  obciążona  przy 

otworze 

pierścieniem ołowianym G - wąż gumowy 
A - cylinder szklany szczelnie zamknięty B - cylinder szklany otwarty 

 

background image

 

Nauczyciel,  posługując  się  przyrządem  przedstawionym  na  rys.  5,  powtórzył  z  uczniami  dział 

"Hydrostatyka".  Nie  poprzestał  przy  tym  na  formułowaniu  wniosków  z  doświadczeń 
przeprowadzanych poprzednio, a więc w czasie realizacji powtarzanego działu tematycznego, lecz 
wymagał, aby uczniowie przewidywali występowanie zjawisk, stawiali i uzasadniali dotyczące tych 
zjawisk hipotezy oraz sprawdzali Je w trakcie przeprowadzanych doświadczeń. Na lekcji uczniowie 
mieli przy tym rozwiązać następujące problemy: 

1. Przewidzieć, co się stanie z probówką p, jeżeli cylinder B zostanie podniesiony do góry. 
2. Przewidzieć, czy probówka wypłynie. Jeżeli cylinder B zostanie przywrócony do pierwotnego 

położenia. 

3. Wyjaśnić, dlaczego probówka nie wypłynęła. 
4. Wskazać, co należy zrobić, aby probówka znowu wypłynęła na powierzchnię. 
Uwaga:  Przewidując  przebieg  zjawisk  oraz  uzasadniając  słuszność  formułowanych  hipotez, 

uczniowie musieli się powoływać na poznane uprzednio prawa z zakresu hydrostatyki i wyjaśniać 
obserwowane na ich podstawie zjawiska. 

Znaczny  wpływ  na  realizację  omówionych  form  wiązania  teorii  z  praktyką  mają  właściwości 

psychofizycznego  rozwoju  uczniów.  Inne  czynności  praktyczne  i  teoretyczne  dominują  w  pracy 
uczniów  rozpoczynających  naukę  w  szkole  podstawowej,  którzy  nierzadko  najpierw  działają 
spontanicznie  l  dopiero  później  myślą  o  tym,  co  robią,  a  jeszcze  inne  u  ich  kolegów  ze  szkoły 
ś

redniej,  planujących  działalność  praktyczną  na  podstawie  znanej  im  teorii.  Nie  bez  wpływu  na 

ostateczne wyniki wiązania teorii z praktyką pozostają także czynności poznawcze uczniów, jak: 

• uczenie się pamięciowe, np. „Podaj definicję stożka ściętego"; 
•  rozpoznawanie  przykładów  ilustrujących  dane  pojęcie,  np.  „Ameba  jest  organizmem 

jednokomórkowym" [tak, nie); 

• rozróżnianie przykładów ilustrujących dane pojęcia, np. „Które z podanych nazw organizmów 

są nazwami organizmów jednokomórkowych?"; 

•  wskazanie  przykładów  egzemplifikujących  dane  pojęcie,  np.  „Podaj  przykłady  organizmów 

jednokomórkowych"; 

•  rozpoznawanie  poprawnych  i  niepoprawnych  zastosowań  określonej  zasady  w  praktyce,  np. 

„Jeżeli zmniejszymy objętość gazu w naczyniu w wyniku zwiększenia ciśnienia na ów gaz, to jego 
temperatura (wzrośnie, obniży się, nie ulegnie zmianie); 

•  przewidywanie  poprawnych  zastosowań  zasady  w  praktyce,  np.  „Ciśnienie  gazu  w  naczyniu 

wzrośnie wtedy, kiedy ..."; 

• zastosowanie właściwej zasady (lub zasad) do rozwiązania danego problemu, np. postawienie 

diagnozy choroby przez lekarza; 

• dostrzeżenie, sformułowanie i rozwiązanie określonego problemu; 
• wskazanie nowego, twórczego rozwiązania danego problemu, które nie było dotychczas znane 

w obrębie danej dyscypliny i wydatnie rozszerza naszą wiedzę o rzeczywistości. 

W  miarę  przechodzenia  od  czynności  poznawczych,  figurujących  na  początku  przedstawionej 

wyżej listy, do czynności, które tę listę zamykają, mamy do czynienia z coraz wyższymi formami 
wiązania  teorii  z  praktyką  w  nauczaniu,  co  oczywiście  decyduje  o  wynikach  kształcenia  (por. 
Davis, Alexander, Yelon). 

Zasada wiązania teorii z praktyką w nauczaniu stanowi teoretyczną podstawę modelu czynności 

poznawczych uczniów (rys. 6), którego autorem jest Konstanty Lech (1971). Oto główne założenia 
tego modelu. 

background image

Rys. 6. Model poznawczych czynności uczniów 
Struktury pojęciowe (2t) Modele obrazowe (2p) Konkrety (l-3) 

 

 

background image

Ucząc się w szkole, uczniowie zdobywają wiedzę jak gdyby na trzech poziomach: konkretów (1-

3), modeli obrazowych (2p) i struktur pojęciowych (2t). 

Składniki treści wiedzy  na każdym z tych poziomów oznaczono za pomocą kółek,  a  czynności 

myślowe wykonywane przy przechodzeniu od jednych składników do drugich - strzałkami. 

Na  poziomie  konkretno-praktycznym  występują  takie  czynności  myślowe  uczniów,  jak: 

spostrzeganie  i  wyobrażanie  sobie  przedmiotów  l  zjawisk  (l);  czynności  analizy  i  syntezy  tych 
spostrzeżeń  (l-2p);  rozumowanie  praktyczne  na  podstawie  danych  dotyczących  struktury  zjawisk 
oraz  analogii  między  nimi  (2p-2p);  tworzenie  i  przetwarzanie  wyobrażeniowych  modeli 
przedmiotów,  zjawisk  i  czynności  oraz  stosunków  i  zależności  między  nimi  (2p);  projektowanie  i 
kontrola działania (2p-3). 

Na poziomie abstrakcyjno-pojęciowo-teorełycznym uczniowie wykonują następujące  czynności 

myślowe:  abstrahowanie  l  uogólnianie  (1-2);  rozumowanie  teoretyczno-indukcyjne  (l-2t)  i 
dedukcyjne (2t-3, 2t-2't); 

wnioskowanie,  dowodzenie,  sprawdzanie  i  wyjaśnianie  -  na  podstawie  danych  z  zakresu 

stosunków  formalnych  (logicznych,  matematycznych)  między  twierdzeniami;  poznawanie  l 
tworzenie  struktur  pojęciowych,  twierdzeń  ogólnych,  wzorów,  praw  nauki,  zasad  techniki,  teorii 
naukowych,  języka  naukowego  (2t);  konkretyzowanie  wiedzy  ogólnej  w  nowych  sytuacjach 
praktycznych  oraz  w  działaniu;  przewidywanie,  planowanie  i  wyjaśnianie  zjawisk,  uzasadnianie  i 
sprawdzanie  przewidywań,  planów  i  wyjaśnień  (2-3);  działanie  na  konkretach  regulowane  przez 
pracę myślową. 

Podstawą omawianego modelu są następujące zasady dotyczące rozwijania myślenia uczniów: 
•  Myślenie  rozwija  się  najskuteczniej,  a  treści  nauczania  narastają  w  najszerszym  zakresie  i  są 

przyswajane najtrwalej, gdy uczniowie przechodzą samodzielnie od praktyki do teorii, a zwłaszcza 
od teorii do praktyki. 

•  Aktywność  poznawcza  uczniów  szybko  wzrasta  i  rozwija  się  systematycznie,  kiedy  uczą  się 

oni posługiwać posiadaną wiedzą przy zdobywaniu nowej wiedzy. 

•  Praca  poznawcza  uczniów  wzbogaca  się  i  doskonali,  gdy  w  nauczaniu  przechodzi  się  od 

wykrywania i wyjaśniania praw nauki do zasad techniki. 

•  Aktywizowaniu  działalności  poznawczej  uczniów  sprzyja  łączenie  poznania  z  działaniem, 

wyrabianie  umiejętności  l  nawyków  umysłowych,  łączenie  ich  z  umiejętnościami  i  nawykami 
ruchowymi. 

Pierwszą  zasadę  obrazują  na  rys.  6  strzałki  pionowe,  skierowane  w  górę  i  w  dół,  drugą  zaś  - 

strzałki  poziome,  skierowane  w  prawo.  Strzałki  (1-2)  i  (2-3)  wskazują  kierunek  pośredni,  ukośny. 
Ilustrują one składowe obu tamtych kierunków. 

Trzecią zasadę charakteryzuje przechodzenie od struktury (1-2-3) do struktury (l'-2'-3'), czwartą 

zaś  -  przechodzenie  od  czynności  myślowych,  teoretycznych  i  praktycznych,  do  wyrabiania 
nawyków i sprawności w działaniu za pomocą narzędzi (2't-2'p-3'). 

Przedstawione  na  rysunku  czynności  poznawcze  uczniów  odnoszą  się  przede  wszystkim  do 

nauczania przedmiotów przyrodniczych i technicznych, tutaj bowiem możliwe jest „przechodzenie 
w  nauczaniu  od  praw  nauki  do  zasad  techniki",  posługiwanie  się  różnego  rodzaju  narzędziami,  a 
także  „wyrabianie  sprawności  ruchowych".  Natomiast  na  lekcjach  przedmiotów  humanistycznych 
przebiegiem czynności poznawczych dzieci i młodzieży rządzą Inne prawa. Ich graficzną ilustrację 
na rysunku stanowi struktura (1-2-3). 

Sprawdzian 8 

1.  Wymień  Istotne  reguły  dydaktyczne  wynikające  z  respektowania  zasad:  poglądowości, 

ś

wiadomego l aktywnego udziału uczniów w procesie nauczania, systematyczności i przystępności. 

Jakie reguły dydaktyczne stanowią konkretyzację zasady trwałości wiedzy uczniów? 

2.  Określ  stosunek  zasad  nauczania  do  założeń  polityki  oświatowej  i  do  prawidłowości 

background image

rządzących przebiegiem procesu nauczania - uczenia się. 

3.  Scharakteryzuj  różne  sposoby  rozumienia  nazwy  „zasady  nauczania"  oraz  opisz  kryteria 

doboru tych zasad. 

 
 
 
ROZDZIAŁ IX 

METODY NAUCZANIA 

Methodos to po grecku droga, sposób postępowania. Stąd też przez metodę nauczania będziemy 

rozumieć  „systematycznie  stosowany  sposób  pracy  nauczyciela  z  uczniami,  umożliwiający 
osiąganie  celów  kształcenia,  inaczej  mówiąc,  jest  to  wypróbowany  układ  czynności  nauczycieli  i 
uczniów  realizowanych  świadomie  w  celu  spowodowania  założonych  zmian  w  osobowości 
uczniów" (Okoń). 

Sposoby swej pracy z dziećmi i młodzieżą nauczyciel powinien dobierać w zależności od wieku 

uczniów,  charakterystycznych  właściwości  poszczególnych  przedmiotów  nauczania  oraz  celów  l 
zadań  dydaktycznych,  które  ma  zrealizować  w  ciągu  danej  lekcji  lub  jednostki  metodycznej.  Nie-
racjonalne  lub  zgoła  błędne  byłoby  stosowanie  np.  metody  wykładu  w  pracy  z  uczniami 
rozpoczynającymi naukę w szkole podstawowej lub nauczanie głównie tą metodą fizyki czy chemii 
na szczeblu szkoły średniej, albo też posługiwanie się nią na lekcjach dowolnego przedmiotu w celu 
przeprowadzenia kontroli i oceny wyników pracy uczniów. 

Uwzględnianie powyższych czynników przy doborze metod nauczania sprawia, że różnią się one 

w  sposób  istotny  od  zasad  i  reguł  dydaktycznych,  których  respektowanie  obowiązuje  w  procesie 
nauczania  -  uczenia  się  niezależnie  od  przedmiotu,  szczebla  i  realizowanych  celów  kształcenia. 
Zasady  i  reguły  dydaktyczne,  ustalane  na  podstawie  swoistych  prawidłowości  występujących  w 
procesie  nauczania  -  uczenia  się,  ukierunkowują  wszelkie  czynności  dydaktyczne  nauczyciela  i 
uczniów,  natomiast  metody  wskazują  sposób  realizacji  planowanych  zadań  i  celów.  Jeżeli  więc 
zasady  odpowiadają  na  pytanie,  dlaczego  należy  uczyć  tak  lub  inaczej,  a  więc  systematycznie, 
poglądowo,  aktywizując  uczniów  itd.,  to  racjonalnie  dobierane  metody  nauczania  dają  odpowiedź 
na inne pytanie, a mianowicie, jak to należy czynić w zakresie różnych przedmiotów i na różnych 
szczeblach pracy dydaktycznej, a także stosownie do przyjętych celów i zadań kształcenia. 

Uogólniając,  możemy  stwierdzić,  że  dobór  metod  nauczania  stanowiących  ważne  ogniwo 

układu:  „cele  -  treść  -  zasady  -  metody  -  formy  organizacyjne  -  środki  nauczania  -  uczenia  się", 
zależy  od  pozostałych  ogniw  tego  układu.  Zależy  on  ponadto  od  kwalifikacji  pedagogicznych 
nauczyciela,  od  warunków,  w  jakich  odbywa  się  proces  nauczania  -  uczenia  się,  a  także  od 
czynników wymienionych na początku tego rozdziału. 

l. Rys historyczny 

Pedagog  amerykański  Cłark  Kerr  wyróżnia  cztery  „rewolucje  w  zakresie  metod  nauczania". 

Pierwsza  polegała  na  tym,  iż  nauczyciele-rodzice  ustąpili  miejsca  zawodowym  nauczycielom,  a 
nauczanie  okazjonalne  -  nauczaniu  zinstytucjonalizowanemu,  organizowanemu  w  szkole.  Istotą 
drugiej  było  zastąpienie  słowa  mówionego  słowem  pisanym.  Trzecia  rewolucja  spowodowała 
wprowadzenie  słowa  drukowanego  do  nauczania,  a  czwarta,  której  obecnie  jesteśmy  świadkami, 
zmierza do częściowej automatyzacji i komputeryzacji pracy dydaktycznej. 

W  nauczaniu  okazjonalnym  dominowały  metody  oparte  na  naśladownictwie.  Obserwując  i 

powtarzając  za  dorosłymi  określone  czynności,  uczniowie  przyswajali  je  sobie  stopniowo  w  toku 
bezpośredniego uczestnictwa w życiu grupy społecznej, której byli członkami. Z chwilą powstania 
szkół  rozwinęły  się  metody  słowne,  których  dominację  obserwujemy  zwłaszcza  w  średniowieczu. 
Słowo,  najpierw  mówione,  później  pisane,  wreszcie  drukowane,  stało  się  głównym  nośnikiem 
informacji, a erudycja książkowa -jednym z naczelnych zadań kształcenia. 

Jednostronne  przekazywanie  uczniom  gotowej  wiedzy  werbalnej  za  pomocą  tzw.  metody 

background image

akroamatycznej  (wykładowej)  wywołało  protesty  co  światlejszych  umysłów  już  w  XVI  stuleciu. 
Juan  Louis  Vives  (1492-1540)  i  Michel  Montalgne  (1533-1592)  domagali  się,  aby  uczyć 
obserwować zjawiska przyrody, i twierdzili, że dzieci powinny „być mądre z samych siebie, a nie z 
książek". Z ostrą krytyką występowano także przeciwko tzw. metodzie erotematycznej (pytającej), 
która, stosowana jednostronnie, również nie zapewniała uczniom wiedzy  operatywnej, czerpanej z 
„poznawania rzeczy, a nie cudzych spostrzeżeń i świadectw o nich" (Pestalozzi). 

Na przełomie XIX i XX wieku duże nadzieje wiązano z kolejną odmianą metod słownych, jaką 

stanowi  heureza  (greckie  heurisko  -  znajduję).  I  te  jednak  nadzieje  -  mimo  iż  rzecznicy  heurezy 
zalecali  łączyć  metodę  akroamatyczną  z  erotematyczną  i  nie  stronili  bynajmniej  od  „nauki  o 
rzeczach"*  -  okazały  się  płonne.  Stwierdzono,  że  heureza  zapewnia  wprawdzie  uczniom 
rzeczywiście  samodzielne  dochodzenie  do  wiedzy  oraz  trwałe,  operatywne  wiadomości  i 
umiejętności,  ale  wymaga  nieproporcjonalnie  dużego  nakładu  pracy  i  czasu  w  stosunku  do 
uzyskiwanych  wyników.  Dlatego  też  zalecano,  aby  w  nauczaniu  dawać  pierwszeństwo  metodom 
naturalnym,  które  pozwalają  zaznajamiać  uczniów  z  wiedzą  w  formie  „bezpośrednio  zmysłom 
dostępnej i do bezpośredniego zastosowania" (Komeński)*.  

* W ujęciu Jana Władysława Dawida (1960), wybitnego  rzecznika tej  właśnie nauki, jej celem 

ma  być  uporządkowanie  istniejących  wyobrażeń  dziecka,  już  to  w  ogólności,  już  to  tych  tylko, 
które  potrzebne  okazać  się  mogą  w  przyszłej  nauce  (...).  Pewne  jest,  że  dziecko  o  wielu  bardzo 
przedmiotach,  wśród  których  od  wczesnych  lat  się  obraca,  posiada  wyobrażenia  bynajmniej 
niezadowalające,  niedokładne,  często  błędne  (...);  otóż  pożądane  jest,  ażeby  wszystkie  te 
wyobrażenia, nie wyłączając i najbardziej pospolitych, które Jeśli nie w nauce szkolnej, to w życiu 
znaczenie mleć mogą, byty  raczej dokładne l prawdziwe aniżeli ułomne i niepewne. Przedmiotem 
zaś tej nauki będą ogólne, t), najczęściej powtarzające się części, cechy i typy wszystkich głównych 
klas przedmiotów, o ile przy tym te ostatnie w zwykłych warunkach nauczania mogą być na zmysły 
okazywane". 

 
 
 
 
 
*  Nazwa  „metody  naturalne"  miała  podkreślać,  że  w  nauczaniu,  jak  zresztą  w  wielu  innych 

zakresach  celowej  działalności  człowieka,  np.  w  rzemiośle,  należy  wzorować  się  na  naturze.  Jeśli 
bowiem natura np. „(...) we wszystkim dba o odpowiedni czas albo też (...) nie czyni skoków, lecz 
stopniowo  naprzód  postępuje,  to  analogicznie  również  nauczyciel  powinien  (...)  rozpoczynać 
kształcenie  człowieka  w  wiośnie  jego  życia,  przeznaczając  na  ten  cel  -  najlepiej  -  ranne  godziny 
oraz  (...)  tak  dzielić  czas  nauki,  aby  na  każdy  rok,  każdy  miesiąc,  każdy  dzień  l  każdą  godzinę 
przypadała jakaś specjalnie odmierzona praca". 

I  te  jednak  metody  spotkały  się  z  krytyką.  W  szczególności  zarzucano  im,  że  -  podobnie  jak 

metody  werbalne,  sztuczne  -  traktują  uczniów  jako  biernych  obserwatorów  czynności 
dydaktycznych wykonywanych na lekcji przez nauczyciela, a niejako współtwórców tych lekcji. 

Nic  zatem  dziwnego,  że  na  początku  naszego  stulecia  przedmiotem  powszechnego 

zainteresowania  stała  się  progresywistyczna  koncepcja  „uczenia  się  przez  działanie"  i  związana  z 
nią ściśle metoda organizowania czynności praktycznych uczniów. Ze względów, o których szerzej 
mówiliśmy w poprzednich rozdziałach, i ta jednak koncepcja nie wytrzymała próby czasu. 

Rekapitulując - niezależnie od roli, jaką w różnych okresach rozwoju szkolnictwa przypisywano 

takim czy innym metodom nauczania, żadna z nich, jeśli jest stosowana oddzielnie i wyłącznie, nie 
zapewnia  właściwych  wyników.  Dobre  efekty  pracy  dydaktycznej  można  osiągnąć  tylko  dzięki 
stosowaniu różnych metod, a nie przy posługiwaniu się jakąś jedną metodą, rzekomo uniwersalną. 

background image

2. Klasyfikacja metod nauczania 

Poglądy  dydaktyków  na  temat  klasyfikacji  metod  nauczania  są  dość  zróżnicowane.  I  tak, 

zdaniem  Kazimierza  Sośnickiego,  istnieją  dwie  podstawowe  metody  uczenia  się,  a  mianowicie 
uczenie  się  sztuczne  (szkolne)  i  uczenie  się  naturalne**,  którym  odpowiadają  dwie  grupy  metod 
nauczania:  metody  podające  i  metody  poszukujące.  Także  Bogdan  Nawroczyński  dzieli  „formy 
nauczania",  będące  odpowiednikami  zdefiniowanych  przez  nas  wyżej  metod  pracy  dydaktycznej, 
na podające, poszukujące i laboratoryjne. 

 
*  *  Spełnianie  każdej  nowej  czynności  przez  człowieka,  fizycznej  lub  umysłowej,  pozytywnej 

lub  negatywnej,  występującej  jako  zaniechanie,  jest  uczeniem  się.  Nie  jest  to  już  uczenie  się  w 
dawnym  znaczeniu  szkolnym,  ale  w  znaczeniu  życiowym.  Stąd  też  nazwa  jego:  uczenie  się 
naturalne.  W  przeciwstawieniu  do  niego  uczenie  się  reprodukcyjne  i  odtwórcze  nazywamy 
„sztucznym" (Sośnicki). 

 
Łatwo  zauważyć,  że  u  podstaw  tych  podziałów  znajdują  się  różne  kryteria.  Tak  np.  głównym 

kryterium  wyróżnienia  metod  podających  jest  praca  nauczyciela,  ściślej  -  podawanie  uczniom 
nowego materiału. Z kolei metody poszukujące zostały wyodrębnione ze względu na pracę uczniów 
„poszukujących wiedzy", a metody laboratoryjne - z uwagi na miejsce tej pracy. 

Na  uwagę  zasługuje  w  tym  kontekście  klasyfikacja  metod  nauczania,  której  twórcami  są 

dydaktycy rosyjscy L. J. Lerner i M.N. Skatkin. Autorzy ci wyróżniają: 

• metodę objaśniająco-poglądową (reprodukcyjną), która „ćwiczy pamięć l daje wiedzę, ale nie 

zapewnia  radości  badań  naukowych  i  nie  rozwija  twórczego  myślenia".  Obejmuje  ona:  pokaz, 
wykłady, lekturę, audycje radiowe l telewizyjne, stosowanie maszyn dydaktycznych Itp.; 

•  metodę  problemową  -  na  którą  składają  się  głównie:  wykład,  obserwacja,  praca  z  książką, 

eksperyment,  wycieczki  -  dzięki  której  uczniowie  „są  wdrażani  do  logicznego,  krytycznego 
myślenia"; 

•  metodę  częściowo  poszukującą,  jak  np.  samodzielna  praca  uczniów,  pogadanka, 

projektowanie,  układanie  planu  rozwiązywania  określonego  problemu,  która  zapewnia  dzieciom  i 
młodzieży  aktywny  udział  w  niektórych  fazach  badania  naukowego,  np.  w  opracowywaniu  planu 
badań czy sporządzaniu protokołu obserwacji, pozwalając im przy tym opanować pewne elementy 
procesu naukowo-badawczego; 

•  metodę  badawczą,  dzięki  której  uczeń  poznaje  stopniowo  zasady  i  fazy  badania  naukowego, 

studiuje  literaturę  na  temat  badanego  problemu,  opracowuje  plan  badania,  weryfikuje  hipotezy  l 
sprawdza uzyskane wyniki (Lerner, Skatkin). 

Lerner  i  Skatkin  uważają,  iż  w  tej  klasyfikacji  metod  nauczania  przechodzi  się  stopniowo  od 

metod  wymagających  od  ucznia  stosunkowo  niedużej  samodzielności  do  metod  w  pełni 
angażujących jego samodzielność. 

Inni  z  kolei  dydaktycy  dzielą  metody  nauczania  stosownie  do  tego,  kto  odgrywa  bardziej 

znaczącą  rolę  w  procesie  zdobywania  i  przekazu  wiadomości.  W  związku  z  tym  wyróżniają: 
metody podające (prowadzony przez nauczyciela wykład, opis, pokaz określonych rzeczy, zjawisk 
lub  czynności,  ekspozycja  filmowa  czy  telewizyjna  itd.);  metody  warunkujących  się  wzajemnie 
czynności nauczyciela l uczniów, jak np. pogadanka, dyskusja czy różnorakie prace kontrolowane; 
oraz metody samodzielnej pracy uczniów (różnorakie  ćwiczenia, połączona z autokontrolą lektura 
podręczników  i  innych  publikacji,  obserwacja,  eksperyment,  uczenie  się  w  procesie  produkcji, 
twórcza ekspresja itp.) (Neuner). 

Jeszcze  inni,  jak  np.  L.  KUngberg  piszą  o  metodach  monologowych  (wykład,  opowiadanie  i 

pokaz), dialogowych (różne rodzaje pogadanki), a także o formach współpracy w nauczaniu, jakimi 
są:  nauczanie  indywidualne,  grupowe,  frontalne  i  partnerskie,  np.  wspólne  odrabianie  prac 
domowych  przez  uczniów.  Tym  „od  zewnątrz  widocznym  sposobom  przekazu  czy  przyswajania 
treści"  odpowiada  „wewnętrzna  strona  metod  nauczania".  Składają  się  na  nią  takie  „kroki 

background image

dydaktyczne",  jak  zaznajamianie  uczniów  z  celem  i  zadaniami  lekcji,  praca  nad  opanowaniem 
nowego  materiału,  kształtowanie  u  uczniów  umiejętności  i  nawyków,  kontrola  i  ocena  wyników 
nauczania  itp.;  operacje  logiczne  (analiza,  synteza,  porównanie),  a  także  tok  postępowania, 
wyrażający się w postaci stosowanych przez nauczyciela algorytmów i heurystyk* (Kwiatkowski). 

*  Algorytmem  nazywamy  przepis  postępowania  prowadzącego  niezawodnie  do  celu,  np.  do 

wyszukania  największego  wspólnego  dzielnika  dwóch  dowolnych  liczb  naturalnych.  Heurystyka 
zaś  Jest  umiejętnością  rozwiązywania  zadań  w  drodze  wysuwania  pomysłów  odbiegających  od 
rozwiązań stereotypowych. W przeciwieństwie do algorytmów heurystyki mają charakter ogólny i 
dlatego bywają zawodne. 

 
 
Próbę  powiązania  podstawowych  rodzajów  czynności  dydaktycznych  nauczyciela  z 

czynnościami  poznawczymi  uczniów  podjął  W.  Zaczyński,  wyróżniając  metody:  przekazywania, 
utrwalania oraz kontroli  i oceny opanowywanego przez dzieci i młodzież materiału. Każda z tych 
metod  może  być  zarazem  problemowa  lub  nieproblemowa,  a  ponadto  może  w  mniejszym  lub 
większym stopniu opierać się na obserwacji, słowie lub działalności praktycznej (Zaczyński). 

I  wreszcie  w  najnowszej  spośród  opracowanych  przez  siebie  klasyfikacji  W.  Okoń  dzieli 

sposoby nauczania - uczenia się na: metody asymilacji wiedzy, samodzielnego do niej dochodzenia, 
waloryzacyjne (impresyjne i ekspresyjne) oraz praktyczne (Okoń). 

Zmierzając do ujednolicenia opisanych kryteriów podziału, wyróżnimy metody oparte na słowie, 

obserwacji  i  działalności  praktycznej  uczniów.  Ten  podział  jest  zgodny  nie  tylko  z  przebiegiem 
historycznego  rozwoju  metod  nauczania,  lecz  również  ze  znaną  od  czasów  Herbarta  formułą 
teoriopoznawczą:  „od  postrzegania  do  myślenia  i  od  niego  do  praktyki".  Eksponowanemu  w  tej 
formie  „postrzeganiu"  odpowiada  grupa  metod  opartych  na  obserwacji,  „myśleniu"  -  grupa  metod 
słownych, a „praktyce" - grupa metod opartych na zajęciach praktycznych. 

W  skład  grupy  metod  opartych  na  obserwacji  wchodzą:  metoda  pokazu,  angażująca  zarówno 

wzrok, jak i słuch (np. w przypadku słuchacza utworów muzycznych) oraz metoda pomiaru rzeczy, 
zjawisk i procesów. Z kolei do grupy metod słownych należą: pogadanka, opowiadanie, dyskusja, 
wykład i praca z książką. Wreszcie metoda zajęć laboratoryjnych oraz metoda zajęć praktycznych 
tworzą grupę metod opartych na działalności praktycznej dzieci i młodzieży. 

 
Wyróżnione  grupy  metod  nauczania  wiążą  się  oczywiście  ze  sobą,  np.  pokaz  z  wykładem,  i 

uzupełniają wzajemnie, a oprócz tego każda z nich może spełniać następujące funkcje dydaktyczne: 

• służyć zaznajamianiu uczniów z nowym materiałem; 
• zapewniać utrwalenie zdobytej przez uczniów wiedzy; 
•  ułatwiać  kontrolę  i  ocenę  stopnia  opanowania  tej  wiedzy.  W  zależności  od  funkcji 

sprawowanych przez daną grupę metod, a także od tego, w zakresie jakiego przedmiotu i na jakim 
szczeblu nauki szkolnej ma być zastosowana, nauczyciel - przygotowując się do lekcji - powinien 
dokonać wyboru metod adekwatnych do realizacji założonego celu nauczania. 

Opisane  wyżej  metody  nauczania  należą  do  najczęściej  stosowanych  obecnie  sposobów  pracy 

dydaktycznej  nauczyciela  z  uczniami.  Niektórzy  dydaktycy  zaliczają  ponadto  do  tych  sposobów 
tzw. metodofbrmy nauczania.  

I tak, E.E. Geissłer dzieli np. owe metodoformy na: nauczanie frontalne, które w szczególności 

obejmuje  wykład  nauczyciela,  wykład  ucznia,  metodę  sokratyczną  oraz  metodę  „pytanie  - 
odpowiedź"; rozmowę, dokładniej - rozmowę ucznia z nauczycielem i rozmowę ucznia z uczniem; 
pracę grupową i indywidualną uczniów oraz zajęcia zaplanowane przez nauczyciela lub planowane 
przez niego wspólnie z uczniami (Geissłer). 

W  podobnej  konwencji  terminologicznej  utrzymany  jest  podział  „metodoform  nauczania"  R.I. 

Arendsa  na:  nauczanie  przez  podawanie,  nauczanie  przez  rozwiązywanie  problemów,  nauczanie 
indywidualne, nauczanie grupowe oraz „testowanie wyników nauczania" (Arends, Głóckel). 

background image

3. Metody oparte na obserwacji (oglądowe) 

Dzięki „postrzeganiu" człowiek poznaje zewnętrzne właściwości otaczających go rzeczy, a także 

zachodzących  wokół  niego  zjawisk,  wydarzeń  i  procesów.  Poznanie  to  staje  się  możliwe  przede 
wszystkim w wyniku odpowiednio ukierunkowanego postrzegania, tj. obserwacji, a także wskutek 
dokonywania różnego rodzaju pomiarów. Zespół czynności dydaktycznych nauczyciela polegający 
na demonstrowaniu uczniom naturalnych przedmiotów lub ich modeli, a także określonych zjawisk, 
wydarzeń  lub  procesów  i  stosownym  objaśnianiu  ich  istotnych  cech  itd„  nazywamy  pokazem.  Z 
kolei  przez  pomiar,  pozwalający  określić  ilościową  stronę  badanych  obiektów,  rozumiemy 
czynności  wykonywane  bądź  przez  nauczyciela  -  w  postaci  pokazu,  bądź  bezpośrednio  przez 
uczniów  pracujących  pod  jego  kierunkiem.  Pokaz  i  pomiar  należą  zatem  do  grupy  metod 
oglądowych mających dużą wartość dydaktyczną. 

Dzięki  pokazowi  postrzeganie  uczniów  zostaje  ukierunkowane  na  istotne,  nie  zaś  na 

przypadkowo  zaobserwowane,  zewnętrzne  właściwości  demonstrowanych  im  rzeczy,  zjawisk  i 
procesów.  Powoduje  to,  że  uczniowie  szybciej  i  skuteczniej  zaznajamiają  się  z  tymi  fragmentami 
rzeczywistości,  które  są  przedmiotem  pokazu,  gromadząc  zarazem  poglądowy  materiał, 
umożliwiający im słowne formułowanie odpowiednich uogólnień. Słowo bowiem - aczkolwiek nie 
spełnia  w  trakcie  pokazu  roli  głównej,  gdyż  ta  przypada  w  nim  rzeczom  -  stale  towarzyszy 
obserwacji i służy do wyjaśniania jej przebiegu i wyników. Zinterioryzowane obrazy poznanych tą 
drogą przedmiotów i wydarzeń nadają ich odpowiednikom słownym właściwą treść, dzięki czemu - 
w  myśl  znanego  nam  już  postulatu  -  uczniowie  uczą  się  „o  rzeczach,  a  nie  o  cudzych 
wyobrażeniach tych rzeczy". 

Największą wartość dydaktyczną ma ta forma pokazu, której przedmiotem są naturalne  rzeczy, 

zjawiska  i  procesy,  występujące  w  ich  naturalnym  otoczeniu.  Jeśli  tego  rodzaju  pokaz  jest 
niemożliwy  do  zrealizowania,  wówczas  eksponuje  się  okazy  naturalne  w  sztucznym  środowisku, 
np.  zwierzęta  żyjące  w  ogrodzie  zoologicznym,  albo  też  pomoce  naukowe  będące  zastępnikami 
tych okazów. Pomoce te, mówiąc najogólniej, można podzielić na trójwymiarowe (należą tu przede 
wszystkim różnorakie modele) i dwuwymiarowe, tj. obrazy. 

Modele  spełniają  ważną  rolę  w  nauczaniu  różnych  przedmiotów.  Pozwalają  one  uczniom 

zapoznać  się  np.  z  budową  i  zasadami  pracy  silników  spalinowych,  przekrojami  brył, 
ukształtowaniem  terenu  itp.  w  warunkach  zbliżonych  do  autentycznych.  Niekiedy  model  pozwala 
także  zaznajomić  uczniów  z  określonymi  procesami  technicznymi  lub  technologicznymi,  których 
nie można by obserwować w warunkach naturalnych. 

Z  kolei  obrazy  dzieli  się  na  ruchome  i  nieruchome,  przy  czym  w  obrębie  każdego  z 

wymienionych członów podziału można dalej wyróżniać obrazy barwne i czarno-białe. Stosowane 
racjonalnie,  zawsze  w  ścisłym  powiązaniu  z  problemem,  do  którego  rozwiązania  mają  się 
przyczynić,  obrazy  -  podobnie  jak  modele  -  oddają  nauczycielowi  nieocenioną  pomoc.  Musi  on 
jednak  pamiętać,  aby  uczniowie  byli  właściwie  przygotowani  do  ich  obserwacji,  tzn.  aby  dobrze 
znali jej cel, a także wykorzystali jej wyniki zgodnie z realizowanym tematem zajęć. 

Przedmiotem  pokazu  mogą  być  także  tablice  statystyczne,  wykresy,  schematy,  symboliczne 

zapisy  itd.  Przedstawiając  w  poglądowy  sposób  różnego  rodzaju  abstrakcyjne  pojęcia,  związki  i 
zależności  między  określonymi  wielkościami,  dynamikę  takich  czy  Innych  zjawisk  itp.,  ułatwiają 
one uczniom zrozumienie materiału przede wszystkim dlatego, że stanowią podstawę do tworzenia 
konkretnych  wyobrażeń.  Podobną  funkcję  spełniają  także  pokazy  doświadczeń  biologicznych, 
chemicznych  i  innych,  wykonywane  przez  nauczycieli  w  tych  przypadkach,  kiedy  wzgląd  na 
bezpieczeństwo dzieci i młodzieży nie pozwala, aby uczniowie wykonywali je sami. 

Pokaz jako metoda nauczania występuje łącznie z innymi metodami, takimi jak opowiadanie lub 

wykład. O jego skuteczności decyduje przede wszystkim właściwa realizacja zasady poglądowości 
oraz wynikających z niej reguł, jak np.: 

„l)  obserwacja  powinna  być  tak  zorganizowana,  aby  wszyscy  mogli  dokładnie  obejrzeć 

demonstrowany przedmiot  

2)  pokaz  powinien  pozwalać  uczniom  na  spostrzeganie  przedmiotów  w  miarę  możliwości 

background image

różnymi zmysłami, a więc nie tylko wzrokiem; 

3)  pokaz  należy  tak  organizować  i  tak  stawiać  pytania  w  czasie  obserwacji,  aby  najważniejsze 

składniki i cechy przedmiotów wywarły na uczniach najsilniejsze wrażenie; 

4)  obserwacja  powinna  pozwolić  uczniom  na  poznanie  rzeczy  i  zjawisk  w  ich  rozwoju  i 

działaniu" (Okoń. 

Przestrzeganie  wymienionych  reguł  odgrywa  ważną  rolę  również  przy  posługiwaniu  się 

pomiarem.  Dzięki  racjonalnemu  wykorzystaniu  tej  z  kolei  metody  oglądowej  uczniowie  poznają 
ilościowe cechy analizowanych  rzeczy, zjawisk  i procesów,  a także wdrażają się do dokładności i 
systematyczności  w  pracy.  Pomiar  stwarza  ponadto  liczne  okazje  do  wiązania  wiadomości 
zdobywanych  przez  dzieci  i  młodzież  na  lekcjach  różnych  przedmiotów,  ukazując  uczniom  m.in. 
ogromne  znaczenie  matematyki  jako  jednego  z  podstawowych  narzędzi  nowoczesnego  poznania  l 
działania. 

4. Metody oparte na słowie (werbalne) 

W  procesie  poznania  wielką  rolę  odgrywa  słowo,  ponieważ  dzięki  niemu  możemy  wyrażać 

naszą wiedzę o świecie. Aby jednak słowo mogło spełniać funkcje swoistego „sygnału sygnałów", 
której  doniosłość  tak  silnie  podkreślał  Iwan  P.  Pawłów,  i  aby  za  jego  pomocą  można  było 
adekwatnie  odzwierciedlać  rzeczywistość,  należy  posługiwać  się  nim  właściwie.  Stwierdzenie  to 
jest szczególnie ważne w odniesieniu do dydaktyczno-wychowawczej pracy szkoły, w której słowo 
-  tak  mówione,  jak  i  pisane  -  jest  istotnym  środkiem  oddziaływania  na  dzieci  i  młodzież.  Dlatego 
też,  dostrzegając  ujemne  skutki  nauczania  jednostronnie  werbalnego,  nie  należy  równocześnie 
zapominać, iż metody oparte na słowie stanowią jedno z głównych narzędzi pracy nauczyciela. 

-  Ze  względu  na  aktywizującą  myślenie  uczniów  rolę  metod  słownych  w  procesie  nauczania  - 

uczenia się można je uszeregować następująco: opowiadanie, wykład, pogadanka, dyskusja, praca z 
książką. W takiej też kolejności będziemy je omawiać. 

Opowiadanie  polega  na  zaznajamianiu  uczniów  z  określonymi  rzeczami,  zjawiskami, 

wydarzeniami  i/lub  procesami  w  formie  ich  słownego  opisu.  Ta  metoda  pracy  dydaktycznej 
znajduje  zastosowanie  przede  wszystkim  w  niższych  klasach  szkoły  podstawowej,  aczkolwiek 
nauczyciele  posługują  się  nią  również  w  klasach  wyższych,  np.  na  lekcjach  języka  ojczystego, 
historii  i  geografii.  Jej  skuteczność  zależy  głównie  od  tego,  czy  nauczyciel  operuje  słowami 
zrozumiałymi  dla  uczniów,  a  także  od  racjonalnego  wiązania  pokazu  z  objaśnieniami  słownymi 
oraz  -  w  klasach  wyższych  -  z  dyskusją.  Opowiadanie  stosowane  przez  nauczyciela,  niejako 
zastępując  obserwację  naturalnych  rzeczy  i  zjawisk,  powinno  wdrażać  uczniów  do  słuchania  ze 
zrozumieniem i zapamiętywania najważniejszych faktów. W tym celu jego treść musi nawiązywać 
do  posiadanego  przez  dzieci  i  młodzież  doświadczenia,  rozszerzając  je  zarazem  i  wzbogacając  o 
nowe  elementy.  Powinno  ono  także  być  formułowane  jasno,  zwięźle  i  plastycznie,  aby  mogło 
stanowić wzór dla uczniów, których należy uczyć poprawnego wyrażania myśli już od pierwszych 
lat pobytu w szkole. 

W niektórych podręcznikach dydaktyki oprócz opowiadania wyróżnia się także opis jako kolejną 

metodę  słowną.  Czyni  się  tak  w  przeświadczeniu,  że  o  ile  opowiadanie  odnosi  się  do 
przedstawienia za pomocą słów przebiegu zdarzeń, a więc tego, co się dzieje w czasie, o tyle opis 
dotyczy na ogół charakterystyki cech, budowy, struktury itp., określonych rzeczy, tzn. tego, co jest 
względnie stałe. W tym rozumieniu opowiadanie służy do uwydatnienia dynamizmu akcji, a opis - 
do przedstawiania układów statycznych. 

Wykład,  podobnie  jak  opowiadanie,  służy  przekazywaniu  uczniom  określonych  informacji  z 

zakresu  nauk  o  przyrodzie,  społeczeństwie,  technice  i  kulturze.  Od  opowiadania  różni  się  tym,  że 
nie tyle oddziałuje na wyobraźnię i uczucia oraz pobudza myślenie konkretno-obrazowe, co raczej 
aktywizuje  myślenie  hipotetyczno-dedukcyjne  słuchaczy.  Dlatego  też  struktura  wykładu  jest  na 
ogół  bardziej  systematyczna  aniżeli  struktura  opowiadania,  a  tok  -  w  większym  stopniu 
podporządkowany rygorom logiki. Ponadto przedmiotem wykładu jest przeważnie opis złożonych 
układów  rzeczy,  zjawisk,  wydarzeń  i  procesów  oraz  zachodzących  między  nimi  związków  i 
zależności,  głównie  o  charakterze  przyczynowo--skutkowym,  podczas  gdy  w  opowiadaniu 

background image

eksponuje się z reguły zewnętrzne cechy tych rzeczy i zjawisk. 

Z  tych  względów  wykładem  można  się  posługiwać  dopiero  w  najwyższych  klasach  szkoły 

podstawowej  -  wprowadzając  go  przy  tym  stopniowo  i  stale  kontrolując  etapowe,  tzn. 
odpowiadające  poszczególnym  podtematom,  wskaźniki  recepcji  przekazywanych  uczniom 
informacji  -  oraz  w  szkolnictwie  średnim  i  wyższym.  To  stopniowe  wdrażanie  uczniów  do 
korzystania z wykładu powinno polegać na: 

• zaznajamianiu ich z celem, tematem i podtemataml wykładu; 
• systematycznym kontrolowaniu sporządzanych przez nich notatek z wykładu; 
• rygorystycznej kontroli i ocenie treści oraz zakresu opanowywanych przez uczniów informacji 

zarówno w obrębie poszczególnych pod-tematów, jak i pełnego tematu wykładu; 

•  łączeniu  wykładu  z  innymi  metodami  pracy  dydaktycznej  oraz  uzupełnianiu  go  pokazem, 

testem wiadomości, pogadanką, dyskusją i pracą z książką; 

• stopniowym wydłużaniu czasu przeznaczonego na wykład w obrębie lekcji. 
Skuteczność wykładu zależy przede wszystkim od jego przygotowania. Niewątpliwy wpływ na 

uzyskiwane za jego pomocą efekty mają również takie czynniki, jak przejrzysta, logiczna struktura, 
ż

ywy język, racjonalne rozmieszczenie momentów syntetyzujących oraz wielostronne naświetlenie 

głównego  wątku  merytorycznego.  Równocześnie  należy  pamiętać,  że  wskaźniki  recepcji  treści 
eksponowanych  za  pomocą  wykładu  nie  są  wysokie,  gdyż  -  jak  wynika  z  badań  -  wahają  się  w 
granicach  20-50%.  Znaczy  to,  że  na  każdych  100  informacji  przekazanych  słuchaczom  podczas 
wykładu zapamiętują oni przeciętnie 20-50 informacji. Stąd wniosek, że jednostronne posługiwanie 
się  wykładem  -  podobnie  zresztą  jak  wyłączne  stosowanie  wszelkich  innych  metod  pracy  dydak-
tycznej  -  nie  pozwoliłoby  zrealizować  tych  celów  i  zadań  kształcenia,  o  których  pisaliśmy  w 
rozdziale V. 

Pogadanka  tym  głównie  różni  się  od  opowiadania  i  wykładu,  że  wymaga  od  uczniów,  tak  jak 

tamte  metody,  nie  tylko  myślenia  „za  nauczycielem",  lecz  zmusza  ich  również  do  samodzielnej 
pracy  myślowej.  Istota  pogadanki  polega  na  rozmowie  nauczyciela  z  uczniami,  przy  czym  nau-
czyciel jest w tej rozmowie osobą kierującą: zmierzając do osiągnięcia znanego sobie celu, stawia 
uczniom pytania, na które oni z kolei udzielają odpowiedzi. W ten sposób, niejako krok po kroku, 
uczniowie przechodzą ze stanu niewiedzy - w stan wiedzy, przyswajają sobie nowe informacje oraz 
porządkują już posiadane wiadomości. 

Pogadanka należy do najstarszych metod pracy dydaktycznej. Po mistrzowsku posługiwał się nią 

Sokrates  i  od  jego  nazwiska  wywodzi  się  też  określenie  „pogadanka  sokratyczna".  Pozbawiając 
pogadankę  typowej  dla  Sokratesa  ironii,  zmieniono  z  czasem  jej  nazwę  na  „poszukującą" 
(heurystyczną) i podniesiono do rangi czołowej metody nauczania w niektórych odmianach szkoły 
progresywistycznej. W praktyce szkolnej często jednak pogadanka zamiast aktywizować uczniów i 
pomagać  im  w  zdobywaniu  wiedzy  hamowała  ich  inicjatywę,  tłumiła  inwencję  i  samodzielność, 
zaciemniała i cel, do którego zmierzali, i drogi doń prowadzące. Dlatego też stała się przedmiotem 
ostrej  krytyki.  Na  początku  naszego  stulecia  pedagog  niemiecki  Hugo  Gaudig  zarzucał  jej  w 
szczególności, że jest metodą sztuczną, typowo szkolarską. Czyż bowiem - dowodził - powinno być 
tak,  iż  pytania  zadaje  ten,  kto  już  zna  na  nie  odpowiedź,  tzn.  nauczyciel?  Czy  nie  powinno  być 
odwrotnie, a więc tak, aby pytał uczeń, tj. ten, który nie wie, a odpowiadał nauczyciel, który wie? 
Czy w tych warunkach pytania nauczyciela nie hamują samodzielności uczniów? (Gaudig). 

Zarzuty wysuwane przez Gaudiga przeciwko pogadance można by uznać za uzasadnione, gdyby 

nauczyciel  posługiwał  się  nią  jako  jedyną  metodą  pracy  dydaktycznej.  Tak  jednak  nie  było  ani  w 
szkole  progresywistycznej,  ani  też  nie  jest  w  szkole  współczesnej.  Jeśli  więc  zgodnie  z  tezą,  że 
wyniki pracy szkoły są funkcją wielości stosowanych metod, środków i form organizacyjnych, uzna 
się pogadankę za jedną z metod nauczania, to może ona służyć wówczas: 

• przygotowywaniu uczniów do pracy na lekcji; 
• zaznajamianiu ich z nowym materiałem; 
• systematyzowaniu i utrwalaniu wiadomości; 
• bieżącej kontroli stopnia opanowania tego materiału przez uczniów. 

background image

Stosownie do tych zadań wyróżnia się takie rodzaje pogadanki, jak: 
wstępna, służąca zaznajomieniu uczniów z nowym materiałem, syntetyzująca i utrwalająca oraz 

kontrolna. 

To  jednak,  w  jakiej  mierze  pogadanka  okaże  się  pomocna  w  realizacji  wymienionych  zadań, 

zależy  od  rodzaju  pytań  stawianych  uczniom  przez  nauczyciela.  Pytania  te,  jeśli  mają  właściwie 
spełniać  swą  funkcję  dydaktyczną,  muszą  być  dostosowane  do  intelektualnych  możliwości 
uczniów. W związku z tym powinny być dla nich jasne, zrozumiałe i jednoznaczne, a oprócz tego 
powinny  ich  mobilizować  do  wysiłku  umysłowego,  a  zwłaszcza  do  wykorzystania  posiadanych 
wiadomości jako podstawy do zdobywania nowej wiedzy. 

Pogadanka, w przeciwieństwie do wykładu, znajduje zastosowanie przede wszystkim w niższych 

klasach  szkoły  podstawowej.  Natomiast  w  klasach  wyższych  posługujemy  się  nią  nie  tyle  w  celu 
zaznajamiania  uczniów  z  nowym  materiałem,  co  raczej  dla  jego  syntetyzowania,  utrwalania  oraz 
bieżącej, wycinkowej kontroli i oceny. 

Istota  dyskusji  polega  na  wymianie  poglądów  na  określony  temat.  Warunkiem  zatem 

skutecznego posługiwania się nią w pracy dydaktycznej jest uprzednie przygotowanie uczniów do 
wymiany myśli zarówno w sensie merytorycznym, jak i formalnym. Przygotowanie do tego polega 
przede  wszystkim  na  wyposażeniu  dzieci  i  młodzieży  w  wiadomości  niezbędne  do  prowadzenia 
dyskusji.  Bez  spełnienia  tego  warunku  byłaby  ona  pozbawiona  treści  l  nieprecyzyjna.  Równie 
ważne jest wdrożenie uczniów do sztuki dyskutowania. Dlatego też przedmiotem szczególnej troski 
nauczyciela  powinno  być  wyrobienie  u  nich  umiejętności  jednoznacznego  formułowania 
dyskutowanych  problemów  i  pytań,  prezentowania  własnych  punktów  widzenia  w  merytorycznie 
uzasadniony l zarazem logicznie spójny sposób, a także operowania dla obalenia kontrowersyjnych 
poglądów argumentami konkretnymi, trafiającymi do przekonania, słowem - naukowymi. 

Na  wyniki  prowadzonych  dyskusji  istotny  wpływ  wywiera  także  ich  forma.  Z  tego  względu 

nauczyciel powinien zaznajamiać uczniów z cechami racjonalnie prowadzonej dyskusji, takimi jak 
jasność  i  wyrazistość  jej  głównego  problemu,  rzeczowość  i  zwięzłość  wypowiedzi,  umiejętność 
syntetycznego  podsumowania  jej  przebiegu  i  sformułowania  wniosków  końcowych,  a  zarazem 
wdrażać dzieci i młodzież do kulturalnego sposobu dyskutowania. 

Dyskusją  można  się  posługiwać  dopiero  w  najwyższych  klasach  szkoły  podstawowej  oraz  w 

szkole  średniej.  Metoda  ta  pozwala  wzbogacać  znany  już  uczniom  materiał  o  nowe  elementy, 
porządkować go, syntetyzować i utrwalać, a przede wszystkim rozwijać u nich umiejętność samo-
dzielnego  formułowania  dłuższych  wypowiedzi,  obrony  swoich  poglądów  oraz,  co  jest  równie 
istotne,  uczyć  ich  społecznego  współżycia.  Od  wypowiedzi  poszczególnych  uczniów,  które 
naświetlają  omawiany  problem  z  indywidualnych  punktów  widzenia,  nie  zawsze  zgodnych  z 
opiniami  innych  osób,  dochodzi  się,  właśnie  w  toku  dyskusji,  do  rozwiązania  wspólnego, 
uzgodnionego. Wyrażane w czasie dyskusji różne stanowiska l rozmaite poglądy prowadzą na ogół 
do  uzupełnienia  l  modyfikacji  dotychczasowego  doświadczenia  poszczególnych  uczniów,  co  jest 
jednym z istotnych warunków ich dalszego rozwoju. 

Przy  posługiwaniu  się  metodą  dyskusji  wskazane  jest  respektowanie  następujących  zasad  tej 

„niełatwej sztuki": 

„  l.  Dyskutowanie  jakiegokolwiek  tematu  powinno  być  formą  zespołowej  pracy  mającej 

zmierzać do rozwiązania zagadnień, a nie konfliktem (...). 

2.  Uczestnik  dyskusji  powinien  być  zdyscyplinowany,  tzn.  powinien  się  liczyć  z  tym,  że  jeżeli 

mówi zbyt długo, to odbiera możliwość wypowiedzenia swych myśli innym dyskutantom (...).             

3.  Uczestnik  dyskusji  powinien  ważyć  swoje  słowa,  wypowiadać  je  z  namysłem  l  nie  w 

uniesieniu, pamiętając o tym, że wypowiedzenie najrozumniejszej myśli nie w porę i pod adresem 
niewłaściwych odbiorców może być czynem nierozumnym (...). 

4.  Uczestnik  dyskusji  powinien  zdobywać  się  na  wysiłek  dokładnego  zrozumienia  tego,  co 

twierdzi  strona  przeciwna,  obejmując  tym  wysiłkiem  nie  tylko  słowa,  ale  i  intencję  treściową 
słuchanej wypowiedzi. 

5.  Uczestnik  dyskusji  powinien  ściśle  referować  twierdzenia  przeciwnika,  nie  deformując  ich, 

nie wnosząc do nich żadnych obcych tym twierdzeniom akcentów. 

background image

6.  Uczestnik  dyskusji,  skupiając  całą  uwagę  na  tym,  co  twierdzi  przeciwnik,  nie  powinien 

imputować  mu  kierowania  się  w  swych  wypowiedziach  nieujawnionymi,  ubocznymi  pobudkami. 
Jeżeli istnieją podstawy do takich przypuszczeń, to upada możliwość dyskusji. 

7.  Uczestnik  dyskusji  nie  powinien  dawać  się  ponosić  pędowi  do  efektownych  chwytów 

stylistycznych, nie wyżywać się w swadzie dyskusji, nie ulegać inercji ciągów słownych. 

8.  Uczestnik  dyskusji  nie  powinien  chcieć  dokuczyć  przeciwnikowi  (nawet  tytułem  rewanżu). 

Niechęć dokuczenia przeciwnikowi, zrobienia mu przykrości, nie powinna jednak powstrzymywać 
uczestnika dyskusji od wyraźnego, jednoznacznego wypowiadania swoich myśli. Niedopowiadanie 
tego,  co  się  myśli,  wywołane  obawą,  że  ktoś  się  poczuje  dotknięty,  może  być  objawem 
małoduszności.  Celem  dyskusji  nie  jest  konflikt,  ale  obawa  konfliktu  nie  może  eliminować  z 
dyskusji tego, co stanowi jej treść. 

9. Uczestnik dyskusji nie powinien zabierać głosu w kwestiach zbyt mało sobie znanych (chyba 

ż

e prosi o głos po to, by zadać pytanie). 

10.  Uczestnik  dyskusji  powinien  mówić  rzeczowo,  ani  się  nie  popisując  swoją  niezależnością 

myślową, ani też nie kierując się chęcią dogodzenia komukolwiek" (Doroszewski). 

Praca z książką, jako kolejna metoda nauczania oparta na słowie, stanowi jeden z ważniejszych 

sposobów zarówno poznawania, jak i utrwalania nowych wiadomości. W przypadku uczenia się z 
tekstów programowanych, o których będzie mowa w rozdziale XVIII, jest ona ponadto skutecznym 
sposobem  kontroli  i  oceny  wyników  samokształcenia.  Przedmiotem  samodzielnej  pracy  ucznia  z 
książką  może  być  po  prostu  lektura,  wyszukiwanie  odpowiedzi  na  określone  pytania,  streszczenie 
poglądów jej autora, analiza tekstu ze względu na miejsce i czas akcji, styl i formy gramatyczne lub 
logiczne, wreszcie uczenie się na pamięć. 

Do samodzielnego posługiwania się książką, podobnie jak do prowadzenia dyskusji, uczniowie 

muszą  być  odpowiednio  przygotowani  przez  szkołę.  Najważniejszymi  elementami  tego 
przygotowania są: umiejętność płynnego czytania ze zrozumieniem oraz umiejętność sporządzania 
notatek.  Oprócz  tego  powinno  się  wyposażyć  uczniów  w  technikę  sprawnego  czytania,  a  w  jej 
obrębie zaznajomić z umiejętnością celowego wyboru książki oraz takimi stadiami lektury, jak: 

• wstępna orientacja (analiza tytułu i spisu rzeczy), 
• pobieżne przeglądanie, 
• lektura pogłębiona, połączona ze staranną analizą treści oraz sporządzaniem notatek. 
Zaleca  się,  aby  tej  pracy  towarzyszyło  zaznajamianie  uczniów  ze  sposobami  posługiwania  się 

katalogami  bibliotecznymi  oraz  różnego  rodzaju  materiałami  pomocniczymi,  a  więc  słownikami, 
encyklopediami,  rocznikami  statystycznymi  itd.  Uczniów  ostatnich  klas  szkoły  podstawowej  oraz 
młodzież uczęszczającą do szkół średnich należy ponadto wdrażać do systematycznej lektury prasy 
codziennej  i  wybranych  periodyków.  Ta  bowiem  lektura  dostarcza  im  informacji  o  istotnym 
znaczeniu  dla  pogłębienia  i  rozszerzenia  opanowywanego  w  szkole  materiału,  a  także  rozwija  ich 
zainteresowania oraz budzi nowe potrzeby intelektualne. 

5. Metody oparte na działalności praktycznej uczniów 

O  potrzebie  posługiwania  się  przez  uczniów  metodami  opartymi  na  działalności  praktycznej 

pisał  już  J.A.  Komeńskl.  Rozróżniał  on  w  nauczaniu  myślenie,  mowę  i  działanie,  podkreślając 
zarazem  celowość  racjonalnego  łączenia  wiedzy  z  czynnościami  praktycznymi.  Tej  idei  służyły 
również  zakładane  w  XVIII  stuleciu  w  Niemczech  szkoły  realne,  których  programy  obejmowały 
przedmioty zarówno teoretyczne, jak i praktyczne (budownictwo, górnictwo, księgowość, hodowla 
itp.).  O  Ile  jednak  celem  tego  „upraktycznienia  nauki"  było  głównie  przygotowanie  dzieci  i  mło-
dzieży  do  pracy  zawodowej,  o  tyle  reforma  opracowana  w  XIX  wieku  przez  Pestalozzlego 
postulowała  cele  wychowawcze,  traktując  działalność  praktyczną  jako  istotny  teren  wychowania. 
W koncepcji tej względy wychowawcze zyskały więc przewagę nad względami gospodarczymi, co 
zresztą  znalazło  później  wyraz  m.in.  w  podjętej  przez  progresywistów,  a  zwłaszcza  przez  J. 
Deweya,  przebudowie  szkoły.  Hasło  Deweya,  by  „uczyć  się  przez  działanie",  wyznaczające 
czynnościom  praktycznym  uczniów  rolę  istotnego  środka,  umożliwiającego  ich  intelektualny  i 
społeczno-moralny  rozwój,  przyczyniło  się  także  do  wzrostu  znaczenia  metod  praktycznych  w 

background image

szkolnictwie różnych typów i szczebli. 

Obecnie  czynności  oparte  na  działalności  praktycznej  uczniów  uważa  się  za  istotny  składnik 

tych  metod  pracy  dydaktycznej,  które  służą  aktywnemu  poznawaniu  rzeczywistości  przez  dzieci  i 
młodzież.  W  szczególności  metody  praktyczne  ułatwiają  uczniom  bezpośrednie  poznawanie 
rzeczywistości.  Ponieważ  jednak  tego  rodzaju  poznawanie  nie  jest  możliwe  bez  udziału  metod 
słownych,  np.  przy  planowaniu  określonych  czynności  praktycznych  oraz  formułowaniu 
uzyskanych dzięki nim wyników, przeto metody oparte na działalności praktycznej uczniów stosuje 
się  zwykle  łącznie  z  metodami  oglądowymi  i  słownymi.  Oczywiście  proporcje  między 
omawianymi  grupami  metod  oraz  ich  układy  na  poszczególnych  lekcjach  mogą  być  różne,  gdyż 
zależą  m.in.  od  wieku  uczniów,  charakterystycznych  właściwości  przedmiotów  nauczania, 
realizowanego celu dydaktycznego itd. Różne mogą być także same metody oparte na działalności 
praktycznej uczniów. Na ogół stosuje się metodę laboratoryjną oraz metodę zajęć praktycznych. 

Metoda laboratoryjna polega na samodzielnym przeprowadzaniu eksperymentów przez uczniów, 

tzn.  na  stwarzaniu  sztucznych  warunków  dla  wywołania  jakiegoś  zjawiska  po  to,  aby  można  było 
zbadać  przyczyny,  przebieg  i  skutki  jego  występowania.  Stosuje  się  ją  przede  wszystkim  w 
nauczaniu  fizyki,  chemii,  biologii  oraz  geologii.  Uczniowie  mogą  przy  tym  przeprowadzać 
eksperymenty  bądź  indywidualnie,  bądź  w  grupach.  Tak  w  pierwszym,  jak  i  w  drugim  wypadku 
wykazują  oni  znacznie  więcej  aktywności  i  samodzielności  aniżeli  podczas  pokazu,  kiedy  są 
jedynie obserwatorami, nie zaś sprawcami określonych zjawisk i procesów. 

Z  metody  laboratoryjnej  można  korzystać  w  sposób  tradycyjny  lub  problemowy.  W  zależności 

od tego mamy do czynienia bądź z tradycyjną (typową), bądź problemową metodą laboratoryjną. 

Istota  tradycyjnej  metody  laboratoryjnej  polega  na  tym,  iż  nauczyciel,  gromadząc  niezbędne 

pomoce  naukowe  oraz  odpowiednio  przygotowując  lekcję,  umożliwia  uczniom  wykonywanie 
określonych eksperymentów (doświadczeń) biologicznych, chemicznych, fizycznych i Innych. Eks-
perymenty  te  może  on  zarazem  wykorzystywać  albo  w  tym  celu,  żeby  na  podstawie  uzyskanego 
materiału wyprowadzać zamierzone uogólnienia, albo też dla zilustrowania w praktyce poznanych 
już wcześniej przez uczniów w sposób werbalny praw, zasad, reguł itd. W czasie tak prowadzonych 
lekcji, zwłaszcza gdy materiał uzyskany dzięki eksperymentom służy za podstawę do formułowania 
określonych uogólnień, uczniowie zdobywają wiadomości i umiejętności bezpośrednio, gdyż mają 
taki  właśnie  kontakt  z  poznawanymi  fragmentami  rzeczywistości.  W  ten  sposób  realizowana 
metoda  laboratoryjna  ma  wiele  cech  wspólnych  z  metodami  zalecanymi  na  początku  XX  stulecia 
przez  rzeczników  różnorakich  odmian  szkoły  pracy.  Na  podkreślenie  zasługuje  zwłaszcza  zgodne 
akcentowanie  dużej  roli  praktycznych  czynności  uczniów  jako  środka  umożliwiającego  ich 
aktywizację w procesie nauczania - uczenia się. 

Bezpośrednie poznawanie rzeczywistości za pomocą tradycyjnej metody laboratoryjnej wymaga 

wprawdzie  znacznie  więcej  czasu  aniżeli  poznawanie  pośrednie,  np.  oparte  na  nabywaniu 
wiadomości  z  podręcznika,  umożliwia  jednak  uczniom  zdobycie  wiedzy  trwalszej  i  bardziej  ope-
ratywnej.  Mimo  to  stosowanie  tej  metody  nie  zapewnia  optymalnych  wyników,  gdyż  ogranicza 
możliwości rozwijania samodzielności Intelektualnej dzieci i młodzieży. Dzieje się tak dlatego, że 
tradycyjna  metoda  laboratoryjna  nie  sprzyja  tworzeniu  sytuacji  problemowych  na  lekcji,  tzn.  sy-
tuacji  wymagających,  aby  uczniowie  formułowali  hipotezy,  uzasadniali  je  i  weryfikowali,  aby 
uczyli  się  posługiwać  posiadaną  wiedzą  w  celu  zdobywania  nowych  wiadomości,  ani  -  co  jest 
niezwykle ważne - nie ułatwia dzieciom l młodzieży przewidywania nieznanych im jeszcze zjawisk 
i procesów. 

Te  możliwości  stwarza  natomiast  problemowa  metoda  laboratoryjna^  Polega  ona  -  mówiąc 

najogólniej  -  na  wdrażaniu  dzieci  i  młodzieży  do  dostrzegania,  formułowania  i  rozwiązywania 
określonych problemów  teoretycznych i praktycznych podczas zajęć lekcyjnych l pozalekcyjnych. 
W  toku  tej  pracy  uczniowie,  wykorzystując  wiedzę  zdobytą  uprzednio,  przyswajają  sobie  nowe 
wiadomości  i  umiejętności  przede  wszystkim  dzięki  samodzielnej  aktywności  poznawczej.  W  tak 
organizowanym nauczaniu problem jest niejako „środkiem ciężkości" pracy nauczyciela l uczniów. 
Może  on  występować  zarówno  we  wprowadzającej  części  lekcji,  jak  l  częściach  poświęconych 

background image

opracowaniu  nowego  materiału,  jego  przedstawieniu,  usystematyzowaniu,  pogłębieniu  oraz 
utrwaleniu.  Rozwiązywanie  problemów  skłania  uczniów  do  samodzielnej pracy,  której  zaletą  jest, 
ż

e: 

starają  się  dobrze  zrozumieć  treść  problemu,  który  mają  rozwiązać;  potrafią  sformułować 

problem  ogólny  i  wchodzące  w  jego  skład  problemy  szczegółowe;  poszukują  pomysłów 
rozwiązania oraz wskazują metody i środki prowadzące przypuszczalnie do tego celu; posługują się 
tymi  metodami  w  sposób  świadomy,  racjonalny;  usiłują  znaleźć  nowe  metody  i  środki  oraz 
posłużyć się nimi w przypadku, gdy poprzednie okazały się nieskuteczne, tzn. nie doprowadziły do 
rozwiązania  postawionego  problemu;  sprawdzają  poprawność  rozwiązania;  korzystają  w 
wymienionych zakresach pracy tylko z nieznacznej pomocy nauczyciela. 

Problemowa  metoda  laboratoryjna  wymaga  ponadto  wyraźnego  odróżnienia  rzeczywistych 

problemów  dydaktycznych  od  zwykłych  pytań,  udzielenie  bowiem  odpowiedzi  na  tego  rodzaju 
pytania nie wyzwala aktywności intelektualnej i samodzielności myślenia uczniów w takim stopniu 
jak w przypadku rozwiązywania problemów. Otóż problem -w porównaniu ze „zwykłym pytaniem" 
- charakteryzują następujące cechy: 

• Implikuje poszukiwanie pomysłów rozwiązania, wymaga od ucznia postawy badawczej, a więc 

zebrania  i  oceny  danych  podstawowych  i  pomocniczych,  sformułowania  alternatywnych  hipotez 
dotyczących  rozwiązania,  umotywowanego  wyboru  hipotezy  w  przypadku  istnienia  hipotez 
sprzecznych, sprawdzenia słuszności przyjętej hipotezy; 

•  aktywizuje  głównie  myślenie  twórcze,  które  prowadzi  do  wzrostu  liczby  poznanych  rzeczy  i 

zjawisk,  ich  właściwości  i  stosunków,  aczkolwiek  wymaga  również  myślenia  reproduktywnego, 
tzn. aktywizowania wiedzy już zdobytej; 

•  ma  bardziej  złożoną  strukturę  niż  zwykłe  pytanie,  tzn.  posiada  jak  gdyby  „więcej  pustych 

miejsc, które trzeba zapełnić, jakieś niewiadome, zamiast których trzeba podstawić ich znaczenia"; 

•jest trudniejszy - w skali odczuć charakterystycznej dla danego ucznia (Kupisiewic). 
Punktem wyjścia pracy uczniów nad określonym problemem jest odczucie trudności, połączone 

na  ogół  ze  stanem  zakłopotania,  z  ciekawością,  z  dążeniem  do  jej  zaspokojenia.  Analiza  tej 
trudności prowadzi do jej słownego określenia, tzn. do sformułowania problemu. Z kolei następuje 
etap  wysuwania,  uzasadniania  i  wstępnego  sprawdzania  hipotez  dotyczących  rozwiązania 
sprecyzowanego  problemu.  Podstawowym  sposobem  wstępnej  weryfikacji  tych  hipotez  jest  przy 
tym  rozwiązanie  określonych  zadań,  szukanie  odpowiedzi  na  pytania  szczegółowe,  związane 
jednak  z  problemem.  Dopiero  wyniki  tych  zadań,  zwłaszcza  wyniki  powtarzalne,  decydują 
ostatecznie o tym, które spośród wysuniętych hipotez przyjmuje się za słuszne, a które odrzuca się 
jako nieistotne lub wręcz fałszywe. 

Problemowa  metoda  laboratoryjna,  ułatwiając  dzieciom  i  młodzieży  bezpośrednie  i  zarazem 

skuteczne poznawanie rzeczywistości, nie może, oczywiście, zastępować pozostałych metod pracy 
dydaktycznej.  Stanowi  ona  natomiast  bardzo  ważny  element  tej  pracy  wówczas,  gdy  można  ją 
zastosować  w  sposób  naturalny  i  właściwy  z  punktu  widzenia  zarówno  możliwości  samych 
uczniów, jak i celów pracy dydaktyczno-wychowawczej. 

Metoda  zajęć  praktycznych  obejmuje  dość  szeroki  zakres  czynności  uczniów,  np.  obróbkę 

drewna  i  metali,  różnorakie  prace  na  działce  szkolnej,  obsługę  aparatów  l  maszyn,  rysunek 
techniczny,  pracę  produkcyjną,  hodowlę  itp.  „W  odróżnieniu  od  metody  laboratoryjnej,  gdzie 
działalność  ucznia  jest  zbliżona  do  procesu  badania  naukowego,  a  więc  ma  na  celu  przede 
wszystkim  poznanie,  zdobycie  wiedzy,  w  metodzie  zajęć  praktycznych  dominuje  stosowanie 
wiedzy w rozwiązywaniu zadań praktycznych. Tak więc na plan pierwszy wysuwa się tu rozwijanie 
umiejętności stosowania teorii w praktyce, wiążące się jednak stale ze zdobywaniem i pogłębianiem 
wiedzy"  (Okoń).  Według  tegoż  autora  kształtowanie  takich  umiejętności  przebiega  sprawnie  i 
przynosi dobre wyniki, kiedy składa się z następujących ogniw: 

•  uświadamianie  uczniom  nazwy  i  znaczenia  danej  umiejętności,  co  jest  odpowiednikiem 

opisanego w rozdziale VII pierwszego momentu procesu nauczania; 

•  sformułowanie  na  podstawie  wcześniej  opanowanych  wiadomości  jednej  lub  kilku  reguł 

postępowania; 

background image

• wzorcowe wykonanie danej czynności przez nauczyciela; 
• pierwsze czynności uczniów, wykonywane przy stałej kontroli ze strony nauczyciela;  
• systematyczne i samodzielne wykonywanie przez dzieci i młodzież rozłożonych odpowiednio 

w czasie ćwiczeń. 

 
Z formowaniem u uczniów różnorakich umiejętności praktycznych wiąże się też wdrażanie ich 

do  przestrzegania  takich  „zasad  dobrej  roboty",  jak  zasada  gospodarności,  tj.  celowości, 
oszczędności i wydajności pracy, oraz zasada racjonalnego planowania l realizowania podejmowa-
nych  zadań.  Dzięki  tym  zasadom  uczniowie  zaznajamiają  się  z  pełnym  cyklem  organizacji  pracy, 
obejmującym  następujące  ogniwa:  dokładne  uświadomienie  sobie  celu  podejmowanej  pracy 
(zadania),  analiza  zadania  i  warunków  jego  realizacji,  sporządzenie  planu  i  harmonogramu  pracy, 
przygotowanie materiałów i narzędzi, wykonanie - wraz z towarzyszącą mu kontrolą etapową oraz 
oceną  realizacji  -  pełnego  zadania,  wreszcie  porównanie  wykonania  z  planem,  krytyka, 
formułowanie wniosków. 

6. Metody gier dydaktycznych 

Mniej  więcej  od  połowy  lat  sześćdziesiątych  XX  stulecia  coraz  większą  popularnością  w 

szkolnictwie, zwłaszcza średnim i wyższym, cieszą się metody gier dydaktycznych. Zalicza się do 
nich metody: symulacyjną, sytuacyjną i  Inscenizacyjną, albo - jak to czyni K. Kruszewski, „burzę 
mózgów", metodę sytuacyjną, biograficzną i symulacyjną. 

Za  wyodrębnieniem  metod  gier  dydaktycznych  w  osobną  grupę  przemawia  -  zdaniem 

Kruszewskiego  -  to,  że  po  pierwsze,  wykraczają  one  poza  podział  na  metody  oglądowe,  słowne  i 
praktyczne, łącząc ich elementy, a po drugie, że mają sobie tylko właściwe cechy, wyróżniające je 
spośród najbliżej z nimi spokrewnionych ćwiczeń o charakterze problemowym. 

Za  pomocą  metody  symulacyjnej  wdraża  się  uczniów  do  wszechstronnej  analizy  problemów, 

które kiedyś były dla kogoś problemami rzeczywistymi, przy czym wyniki uczniowskich rozwiązań 
porównuje  się  następnie  z  rozwiązaniami  faktycznymi,  symulowanymi  w  toku  zajęć  szkolnych. 
Uczeń,  który  dzięki  omawianej  metodzie  symuluje  np.  grę  Spasskiego  w  meczu  szachowym  z 
Fischerem,  porównując  przy  tym  własne  odpowiedzi  na  poszczególne  posunięcia  Fischera  z 
rzeczywistymi  odpowiedziami  Spasskiego,  utrwalonymi  w  zapisie  rozgrywanej  partii,  może 
nauczyć  się  bardzo  dużo.  O  ile  jednak  gry  w  szachy  -  żeby  już  pozostać  przy  tym  przykładzie  - 
uczymy  się  po  to,  aby  grać,  o  tyle  metodę  symulacji  stosujemy  w  tym  celu,  aby  siebie  lub  kogoś 
czegoś  nauczyć.  Stąd  też  zasadniczym  celem  „zwykłej"  gry,  np.  w  szachy,  jest  wygrana,  a  celem 
gry dydaktycznej - uczenie się. 

Przez  symulację  rozumie  się  na  ogół  przedstawienie  określonego  fragmentu  rzeczywistości  w 

sposób uproszczony, ułatwiający obserwację lub  manipulowanie nim. Przedstawieniom, o których 
mowa,  nadaje  się  zazwyczaj  formę  rysunków,  modeli,  map  plastycznych,  makiet 
architektonicznych, wzorów matematycznych, a także różnorakich zabaw lub gier. 

Z  ostatnią  z  wymienionych  form  symulacji,  tzn.  z  zabawą  lub  grą,  mamy  do  czynienia  wtedy, 

kiedy  pojawia  się  nie  tylko  statyczny  model  danego  fragmentu  rzeczywistości,  np.  lalka,  lecz 
również  dynamiczne  zastosowanie  tego  modelu  w  określonej  sytuacji,  czego  przykładem  są 
chociażby czynności symulacyjne w rodzaju układania przez dziewczynkę lalki do snu. 

Wynika stąd, że nie każda symulacja przybiera postać zabawy czy gry i nie każdej z kolei grze 

przysługują  właściwości  symulacyjne.  Gra  w  szachy  jest  tego  świadectwem  jako  tzw.  gra  czysta, 
rządząca się własną logiką wewnętrzną. 

Ogólnie  możemy  powiedzieć,  że  gra  (zabawa)  symulacyjna  charakteryzuje  się  tym,  iż:  l) 

wykazuje  wyraźny  związek  z  rzeczywistością,  np.  zmierza  do  możliwie  dokładnego  odtworzenia 
faktów historycznych, czynności zawodowych itp.; 2) wymaga aktywności ze strony uczestników, 
wyznaczając  im  zakres  inicjatywy  szerszy  -jak  w  przypadku  odtwarzania  tzw.  ról  otwartych  (np. 
roli  dyrektora  fabryki)  -  lub  węższy  -  jak  w  sztukach  teatralnych,  gdzie  występują  tzw.  role 
zamknięte;  3)  ma  jednolitą  strukturę,  tzn.  podlega  ściśle  sprecyzowanym  regułom  (por.  Mauriras-
Bousquet). 

background image

Tak rozumiane gry symulacyjne wymagają niekiedy od uczestników umiejętności posługiwania 

się skomplikowanymi urządzeniami, jak np. przy ustalaniu kształtu kadłuba statku przeznaczonego 
do transportu paliw płynnych, innym zaś razem umiejętności tego rodzaju nie są potrzebne. 

W  procesie  nauczania  -  uczenia  się  gry  symulacyjne  znane  są  już  od  dawna,  ale  zakres  ich 

zastosowania  był  stosunkowo  wąski.  Sprowadzał  się  on  głównie  do  kształcenia  oficerów 
sztabowych,  urbanistów,  konstruktorów  samolotów  i  okrętów  itp.,  a  więc  specjalistów  o  bardzo 
wysokich  kwalifikacjach.  W  szkolnictwie  podstawowym  i  średnim  z  gier  symulacyjnych  zaczęto 
korzystać na szerszą skalę dopiero w latach sześćdziesiątych XX wieku, przy czym najwięcej uwagi 
poświęcili im najpierw Amerykanie, a następnie Anglicy, Francuzi i Kanadyjczycy. 

Praktyka szkolna oraz wyniki przeprowadzonych eksperymentów wykazały, że gry symulacyjne 

mogą  odegrać  w  nauczaniu  pożyteczną  rolę,  jednakże  tylko  wtedy,  kiedy  traktuje  się  je  jako 
czynnik wzbogacający szeroki wachlarz metod „tradycyjnych", nie zaś ich substytut (Zuckermann, 
Horn).  Dzieje  się  tak  dlatego,  że  w  czasach  nacechowanych  jednokierunkowością  przepływu 
informacji  (od  jej  różnorakich  źródeł,  jak  gazeta,  radio,  telewizja  itp.,  do  biernego  odbiorcy)  gry 
symulacyjne stwarzają dodatkową okazję do konstruowania informacyjnych układów zamkniętych, 
tzn.  układów  sprzężonych  zwrotnie.  Gry  symulacyjne  okazały  się  szczególnie  przydatne  w 
przedmiotach humanistycznych: dzięki tym grom uczniowie uczą się nie tylko np. samych faktów 
historycznych  czy  ekonomicznych,  lecz  również  poznają  warunki,  w  jakich  te  fakty  występowały 
lub występują, oraz prawidłowości, które nimi rządzą. W ten sposób zdobywają wiedzę operatywną 
i trwałą, przeżytą osobiście, skonfrontowaną z wiedzą kolegów, żywą (Mauriras-Bousquet). 

Również  metoda  sytuacyjna  służy  wyrabianiu  u  uczniów  umiejętności  wszechstronnego 

analizowania  problemów  składających  się  na  tzw.  sytuację  trudną,  a  także  podejmowania  na  tej 
podstawie  odpowiednich  decyzji  oraz  wskazywania  przewidywanych  następstw  poczynań  zgod-
nych  z  tymi  decyzjami.  Od  metody  symulacyjnej  różni  się  ona  tym,  że  odnosi  się  zazwyczaj  do 
sytuacji fikcyjnych, choć prawdopodobnych. Dlatego też proponowane przez uczniów rozwiązania 
nie mają tutaj owego układu odniesienia, którym w metodzie symulacyjnej były rzeczywiste fakty. 
Tak  więc  metoda  symulacyjna  ma  przede  wszystkim  charakter  retrospektywny  l  autentyczny  w 
sensie symulowanych poczynań, a metoda sytuacyjna - prospektywny i fikcyjny. 

Gdy chodzi o ostatnią z wymienionych za Colemanem metod gier dydaktycznych, tzn. o metodę 

Inscenizacji,  to  może  ona  przybierać  różne  formy,  np.  wcześniej  przygotowanego 
improwizowanego  dialogu  lub  dyskusji  na  określony  temat,  odtworzenia  wydarzeń,  które  kiedyś 
rzeczywiście  miały  miejsce,  albo  też  takich,  którym  nie  przysługuje  walor  autentyzmu  itp.  Od 
metod symulacyjnej i sytuacyjnej różni się tym, iż można nią obejmować równocześnie stosunkowo 
liczne  grupy  uczniów,  a  ponadto  wykorzystywać  ją  nie  tylko  dla  celów  wychowania 
intelektualnego, lecz również emocjonalnego. 

Tzw.  burzę  mózgów,  nazywaną  także  giełdą  pomysłów  -  zanim  trafiła  do  szkół  jako  metoda 

nauczania  -  stosowano  przy  poszukiwaniu  niekonwencjonalnych  rozwiązań  określonych 
problemów technicznych, naukowych i społecznych. W szkole korzysta się z niej w celu zachęcania 
uczniów  do  spontanicznej  ekspozycji  hipotez  (pomysłów)  umożliwiających  rozwiązanie  jakiegoś 
niestereotypowego  zadania  na  zasadzie  „pierwsza  myśl  najlepsza",  słowem  -  do  rozwiązywania 
problemów opartych na intuicji l wyobraźni. 

K.  Kruszewski  opisuje  ponadto  metodę  biograficzną,  wykazującą  pewne  cechy  wspólne 

symulacji  i  gry  sytuacyjnej.  Metoda  ta  polega  na  szukaniu  pomysłów  rozwiązań  określonych 
problemów w biografii ludzi, którzy mieli, (lub mają) do czynienia z podobnymi problemami. 

7. Metody nauczania a główne rodzaje zadań dydaktycznych 

Mówiliśmy  już,  że  głównymi  rodzajami  zadań  dydaktycznych,  jakie  występują  w  zakresie 

wszystkich szczebli i przedmiotów nauczania w różnych typach szkół, są: zaznajamianie uczniów z 
nowym materiałem, utrwalanie przerobionego materiału oraz kontrola i ocena wyników nauczania. 

Wymienione  zadania  realizuje  się  za  pomocą  poszczególnych  metod  oglądowych,  słownych  i 

praktycznych.  Metody  te,  tylko  niekiedy  stosowane  pojedynczo,  tworzą  na  ogół  ściśle  ze  sobą 
powiązane  i  uzupełniające  się  wzajemnie  układy,  jak  np.  wykład  -  pokaz  -  dyskusja,  pogadanka  -

background image

eksperyment  -  opis,  wykład  -  zajęcia  praktyczne  itp.  Taka  lub  inna  struktura  tych  układów, 
wyznaczona  przewagą  w  nich  metod  opartych  na  obserwacji,  słowie  lub  działalności  praktycznej 
uczniów,  zależy  m.in.  od  dominującego  na  danej  lekcji  rodzaju  zadań  dydaktycznych.  Przykła-
dowo: jeżeli głównym zadaniem lekcji języka polskiego w III klasie liceum ogólnokształcącego jest 
zapoznanie  młodzieży  z  nowym  materiałem,  wówczas  wykład  lub  samodzielna  praca  z  książką 
będą  zdecydowanie  górować  nad  pogadanką  wstępną,  której  cel  polega  jedynie  na  przygotowaniu 
uczniów do recepcji nowych dla nich informacji. Z kolei na lekcji chemii, prowadzonej w tej samej 
klasie i również poświęconej opracowaniu nowego materiału, główną rolę w układzie: pogadanka - 
eksperyment  będą  spełniać  wykonywane  przez  uczniów  doświadczenia  chemiczne.  Wreszcie 
zaplanowanie  przez  nauczyciela  kontroli  i  oceny  wyników  nauczania  jako  częściowego  lub 
jedynego  zadania  realizowanego  na  danej  lekcji  spowoduje,  iż  pogadanka  lub  praca  pisemna 
uczniów  podniesiona  zostanie  do  rangi  podstawowego  składnika  w  układzie:  pogadanka  (praca 
pisemna  uczniów]  -  wykład  (lub  eksperyment)  itp.,  a  nawet  jego  jedynego  elementu,  np.  w 
przypadku przeznaczenia całej lekcji na sprawdzenie przerobionego materiału. 

Ze względu na zależność stosowanych metod nauczania od zadań dydaktycznych realizowanych 

przez szkołę metody te dzieli się również na podporządkowane: 

1) opracowaniu nowego materiału, 
2) utrwalaniu go, 
3) sprawdzaniu wyników nauczania. 
Do  pierwszej  z  tych  grup  zalicza  się  metody  podające  (wykład  i  opowiadanie),  metody 

poszukujące  (pogadanka  heurystyczna  i  dyskusja)  oraz  „metody  kierowania  samodzielną  pracą 
uczniów" (praca z książką i wypracowanie pisemne - w zakresie pracy umysłowej, a także praca la-
boratoryjna, praca w warsztacie i na działce szkolnej - w zakresie działania praktycznego). 

Do drugiej grupy, tzn. do metod służących utrwalaniu przerobionego materiału, włącza się takie 

metody,  jak  asymilacja  treści  utworu,  polegająca  jednak  na  powtarzaniu  danej  treści  w  stale 
zmienianych układach, nie zaś na mechanicznej memoryzacji, a także ćwiczenia. 

Na trzecią wreszcie grupę składają się różne sposoby analizy wyników nauczania, a mianowicie 

sprawdziany pisemne i ustne, testy wiadomości itp. 

Zestawienie  metod  szczegółowych,  wchodzących  w  skład  takich  grup,  jak  z  jednej  strony 

metody oglądowe, słowne i praktyczne oraz z drugiej strony - metody służące opanowaniu nowego 
materiału,  jego  utrwalaniu  i  kontroli  (wraz  z  oceną)  wyników  nauczania,  wykazuje  wyraźną 
zbieżność między nimi. Scharakteryzowane klasyfikacje metod różnią się więc nie tyle ze względu 
na treść i zakres objętych nimi członów (metody szczegółowe), gdyż te pokrywają się ze sobą, co 
raczej  z  uwagi  na  kryteria  podziału  (mechanizmy  poznawcze  i  funkcje  dydaktyczne).  Rów-
nocześnie wiadomo, że funkcje dydaktyczne poszczególnych metod są zdeterminowane czynnikami 
psychologicznymi i gnoseologicznymi. Przemawia to dodatkowo za celowością podziału metod na 
grupy oparte na obserwacji, słowie oraz działalności praktycznej uczniów. To zaś, że każda z tych 
grup,  z  wyjątkiem  tylko  niektórych  spośród  ich  składników,  może  spełniać  różne  funkcje 
dydaktyczne,  świadczy  o  konieczności  stosowania  metod  nauczania  -  uczenia  się  w  ścisłym 
związku z jego celami, treścią, zasadami, środkami l organizacją. 

Tak  też  ujmują  te  zagadnienia  autorzy  najnowszych  prac  z  zakresu  dydaktyki  ogólnej. 

Podkreślają  oni,  że  podobnie  jak  w  innych  dziedzinach  działalności  człowieka,  również  w 
nauczaniu  nie  ma  metody  uniwersalnej,  rzekomo  najlepszej,  a  zarazem  takiej,  którą  można  by 
stosować niezależnie od warunków, w jakich ów proces się odbywa. Jest to szczególnie widoczne 
obecnie,  kiedy  działalności  dydaktyczno-wychowawczej  nie  sprowadza  się  już  do  tego,  co  się 
dzieje w murach szkolnych, w latach dzieciństwa i młodości, co podlega sterowaniu z zewnątrz, a 
ponadto  opiera  się  głównie  na  słowie,  nie  zaś  -  jak  być  powinno  -  także  na  obrazie  l  czynie. 
Zmierzając do wykroczenia poza wąskie ramy  rozwiązań monometodycznych, łączy się metody z 
formami  organizacyjnymi  i  środkami  nauczania,  tworząc  wielowymiarowe  modele  dydaktyczne. 
Ich  lista  obejmuje  takie  pozycje,  jak:  model  badawczy,  którego  podstawę  stanowi  uczenie  się  w 
wyniku  bezpośredniego  poznawania  rzeczywistości;  model  praktyczny  -  nawiązujący  do 
deweyowsklego  hasła  „uczenia  się  przez  działanie";  nauczanie  programowane;  model  oparty  na 

background image

koncepcji  uczenia  się  do  skutku,  tzn.  bez  ograniczania  czasu  tego  procesu;  uczenie  się  poprzez 
nauczanie,  np.  w  koleżeńskich  grupach  samopomocy  w  nauce;  model  multimedialny,  dzięki 
któremu  uczeń  może  posługiwać  się  w  czasie  zajęć  pozalekcyjnych  wieloma  nowoczesnymi 
ś

rodkami  dydaktycznymi,  np.  w  celu  ponownego  wysłuchania  wykładu  z  taśmy  magnetofonowej; 

gry  dydaktyczne;  seminaria  robocze;  wreszcie  tzw.  sieci  dydaktyczne,  jakimi  są  stowarzyszenia 
hobbystów, w których uczenie się ma formę wymiany doświadczeń. 

8. Kryteria doboru metod nauczania 

We współczesnym systemie dydaktycznym dobór metod nauczania zależy - jak pamiętamy - od 

celów, treści i zadań dydaktycznych oraz od wieku uczniów. Nie znaczy to jednak, że poszczególne 
grupy  metod  lub  pojedyncze  metody  należące  do  tych  grup  trzeba  wiązać  rygorystycznie  np.  z 
określonymi  fazami  rozwoju  psychofizycznego  dzieci  i  młodzieży.  Nie  uważa  się  za  słuszne,  o 
czym  zresztą  była  już  mowa  w  tej  książce,  aby  najpierw  kształcić  uczniów  na  materiale 
konkretnym,  a  dopiero  później  -  w  innej  już  niejako  fazie  -  na  tym,  co  abstrakcyjne.  W 
rzeczywistości każdemu szczeblowi myślenia konkretnego, sensoryczno-motorycznego, odpowiada 
jakiś  poziom  myślenia  abstrakcyjnego,  gdyż  nawet  małe  dziecko  jest  już  zdolne  do  operowania 
określonymi uogólnieniami na podstawie własnego, skromnego jeszcze doświadczenia. 

Uzależnienie  doboru  metod  nauczania  od  jego  celów,  od  wieku  uczniów  oraz  od 

charakterystycznych właściwości przedmiotów nauczanych w szkole, nie znaczy również, że np. na 
lekcjach  fizyki  trzeba  wyłącznie  posługiwać  się  metodami  laboratoryjnymi,  a  na  lekcjach  języka 
ojczystego lub historii - słownymi. Rezygnowanie na lekcjach fizyki, chemii, biologii lub geografii 
z  metod  słownych,  służących  przekazywaniu  uczniom  gotowych  informacji,  byłoby  równie 
niewskazane,  jak  unikanie  angażującego  różne  analizatory  demonstrowania  określonych  rzeczy  i 
zjawisk  na  lekcjach  przedmiotów  humanistycznych  albo  też  niedocenianie  znaczenia  metod 
praktycznych w nauczaniu zawodu. 

Z  rozważań  tych  wynika,  że  kryteria  doboru  metod  nauczania  mają  nie  tyle  charakter 

wykluczający,  co  raczej  ukierunkowujący,  że  wskazują  tendencje  główne,  aczkolwiek  nie  jedyne. 
Dlatego  też  jednostronność  w  posługiwaniu  się  metodami  oglądowymi,  słownymi  czy 
praktycznymi nie zapewnia dobrych wyników pracy dydaktycznej. Takiej właśnie jednostronności 
przeciwstawia  się  postulat  racjonalnego  łączenia  różnych  metod  pracy  dydaktycznej,  o  czym  już 
wspominaliśmy.  Postulat  ten  obowiązuje  nie  tylko  w  zakresie  zaznajamiania  uczniów  z  nowym 
materiałem, lecz również przy jego utrwalaniu oraz przy kontroli i ocenie uzyskiwanych wyników. 

Sprawdzian 9 

1.  Podaj  definicję  metod  nauczania  oraz  wykaż,  że  nie  są  one  tożsame  z  zasadami,  środkami  i 

formami organizacyjnymi. 

2.  Jakie  czynniki  przesądzają  o  racjonalnym  doborze  metod  nauczania?  Wymień  je,  ilustrując 

odpowiedź przykładami. 

3. Opisz scharakteryzowane w tym rozdziale kryteria podziału metod nauczania. 
4.  Wymień  l  scharakteryzuj  metody  należące  do  grup  metod  oglądowych,  słownych  i  opartych 

na działalności praktycznej uczniów. 

5.  Uzasadnij  nieodzowność  posługiwania  się  w  pracy  dydaktyczno-wychowawczej  różnymi 

metodami  tej  pracy,  odwołując  się  do  argumentów  psychologicznych,  pedagogicznych  i 
organizacyjnych. 

 
 
 
 
 
ROZDZIAŁ X 

background image

FORMY ORGANIZACYJNE 

O skuteczności pracy dydaktyczno-wychowawczej decydują nie tylko stosowane w niej metody, 

lecz również formy organizacyjne. Te są z kolei zdeterminowane przez cele i zadania kształcenia, 
liczbę  uczniów  objętych  oddziaływaniem  dydaktycznym,  charakterystyczne  właściwości  po-
szczególnych  przedmiotów  nauki  szkolnej,  miejsce  l  czas  pracy  dzieci  i  młodzieży,  wyposażenie 
szkoły  w  pomoce  naukowe  itp.  Dobór  form  organizacyjnych  zależy  więc,  podobnie  jak  dobór 
metod  nauczania,  od  wielu  różnych  czynników.  O  ile  jednak  metody  odpowiadają  na  pytanie,  jak 
uczyć w określonych warunkach, np. na lekcji języka polskiego, w warsztacie szkolnym, zakładzie 
produkcyjnym,  na  wycieczce  botanicznej  lub  w  świetlicy,  o  tyle  formy  nauczania,  przesądzając  o 
organizacyjnej stronie pracy dydaktycznej, wskazują, jak organizować tę pracę stosownie do tego, 
kto, gdzie, kiedy i w jakim celu ma być przedmiotem kształcenia. 

l. Kryteria podziału organizacyjnych form nauczania 

W podręcznikach dydaktyki, zwłaszcza dawniejszych, można się spotkać z opisem takich form 

organizacyjnych  nauczania,  jak:  Indywidualne  (jednostkowe),  zindywidualizowane,  masowe 
(zbiorowe)  i  grupowe,  ex.  cathedra  i  wzajemne  (monitorlalne),  lekcyjne  i  pozalekcyjne,  szkolne  i 
pozaszkolne.  W  nowszych  podręcznikach  wymienia  się  ponadto  nauczanie  klasowo-lekcyjne, 
lekcyjno-gabinetowe,  brygadowo-produkcyjne  i  inne.  Podstawę  tych  podziałów  stanowią  różne 
kryteria, a mianowicie: 

• liczba uczniów uczestniczących w procesie nauczania - uczenia się; 
• miejsce uczenia się dzieci i młodzieży; 
• czas trwania zajęć dydaktycznych. 

Ze względu na pierwsze z wymienionych kryteriów wyróżnia się jednostkowe i zbiorowe formy 

organizowania pracy uczniów. Natomiast stosownie do miejsca pracy uczniów zwykło się dzielić te 
formy  na  zajęcia  szkolne  (nauka  w  klasie  podczas  lekcji,  praca  w  laboratorium,  warsztacie 
szkolnym,  świetlicy  itd.)  oraz  pozaszkolne  (praca  domowa,  wycieczka,  zajęcia  w  zakładach 
produkcyjnych itp.) - patrz rysunek 7. 

ZAJĘCIA DYDAKTYCZNE UCZNIÓW 

ś

wietlicowe                            praca           

 

 

 

 

 

kota 

domowa        

zainteresowań 

warsztatowo-               

wycieczka                    zajęcia  w 
zakładach 

produkcyjne                                     

produkcyjnych, usługowych itp. 

Rys. 

7. 

Podział 

form 

organizacyjnych  nauczania  ze 

względu na miejsce pracy uczniów 

I  wreszcie  z  punktu  widzenia  czasu  pracy  dzieci  i  młodzieży  można  mówić  o  zajęciach 

lekcyjnych l pozalekcyjnych. Pierwsze odbywają się na lekcjach - stąd pochodzi ich nazwa, drugie 
natomiast w czasie nieobjętym lekcjami. Zajęcia pozalekcyjne mogą być organizowane zarówno w 
szkole,  np.  w  świetlicy,  jak  i  poza  jej  murami,  jako  zajęcia  pozaszkolne.  Niekiedy  pewne  zajęcia 
pozaszkolne  (wycieczki,  praca  produkcyjna  uczniów  w  zakładzie  przemysłowym  itp.)  organizuje 
się w czasie przeznaczonym na prowadzenie lekcji; z punktu widzenia omawianego tutaj kryterium 
podziału, tj. czasu uczenia się uczniów, należałoby więc je zaliczyć do zajęć „lekcyjnych". 

W niektórych pracach z zakresu dydaktyki ogólnej spotykamy także podział, zgodnie z którym 

do organizacyjnych form nauczania należą: lekcja, praca produkcyjna uczniów, różnorakie zajęcia 

 

 

 

 

background image

praktyczne  (praca  biurowa,  produkcyjna,  pedagogiczna  itp.),  konsultacja,  wycieczka  i  egzamin. 
Również w tym podziale mamy do czynienia ze swoistym „krzyżowaniem się" różnych kryteriów, 
z których jedne odnoszą się do czasu nauczania (lekcja), inne - do czynności wykonywanych przez 
uczniów  w  procesie  nauczania  -  uczenia  się  (praca  produkcyjna),  a  jeszcze  inne  -  do  czynności 
nauczyciela (konsultacja). 

Ze  względu  na  to  krzyżowanie,  wynikające  z  nierozłączności  omówionych  kryteriów 

klasyfikacji,  zwłaszcza  czasu  i  miejsca  pracy  uczniów,  przedmiotem  dalszego  opisu  uczynimy 
formy najbardziej typowe dla naszego systemu szkolnego, a mianowicie: 

• nauczanie jednostkowe; 
•  nauczanie  zbiorowe,  a  w  jego  obrębie  system  lekcyjny,  ściślej  -  klasowo-lekcyjny, 

laboratoryjno-lekcyjny i warsztatowo-lekcyjny; 

 • zajęcia pozalekcyjne i zarazem pozaszkolne, a mianowicie pracę domową ucznia i wycieczkę. 

 

2. Nauczanie jednostkowe 

Jest to najstarsza forma organizacyjna procesu nauczania, znana już w starożytności. Polega ona 

na  tym,  że  uczeń  realizuje  określone  zadania  dydaktyczne  indywidualnie,  korzystając  przy  tym  z 
bezpośredniej  lub  pośredniej  pomocy  nauczyciela.  Przykładem  bezpośrednich  i  zarazem  jed-
nostkowych  kontaktów  nauczyciela  l  ucznia  są  korepetycje.  Z  kolei  studiowanie  podręcznika  jest 
jedną z możliwych egzemplifikacji pomocy udzielanej uczniowi przez nauczyciela - jako autora - w 
sposób pośredni. 

Niewątpliwą  zaletą  bezpośredniego  nauczania  jednostkowego  jest  to,  że  umożliwia  ono  pełną 

indywidualizację treści i tempa uczenia się, co z kolei pozwala na stałą i zarazem bardzo dokładną 
kontrolę  zarówno  przebiegu,  jak  i  wyników  pracy  ucznia,  jego  każdego  kroku  na  drodze 
prowadzącej od niewiedzy do wiedzy. Dzięki temu nauczyciel może również modyfikować własne 
czynności  dydaktyczne  i  przystosowywać  je  do  stale  zmieniających  się,  ale  zawsze  przezeń 
kontrolowanych  sytuacji.  Efekty  nauczania  jednostkowego  są  na  ogół  bardzo  duże,  gdyż  uczeń 
opanowuje  określone  wiadomości,  umiejętności  i  nawyki  w  optymalnym  dla  siebie  czasie  i  przy 
oszczędnym,  stale  kontrolowanym  wydatkowaniu  sił.  Jest  zrozumiałe,  że  warunkiem  koniecznym 
uzyskania takich rezultatów są odpowiednie kwalifikacje pedagogiczne nauczyciela. 

Oprócz  wskazanych  zalet  nauczanie  jednostkowe  ma  również  pewne  braki.  Przede  wszystkim 

jest  ono  nieopłacalne  z  ekonomicznego  punktu  widzenia  i  wydatnie  ogranicza  społeczny  zasięg 
pracy  nauczyciela.  Ponadto  przy  tego  typu  nauczaniu  uczeń  nie  ma  możliwości  współdziałania  z 
rówieśnikami w zakresie realizowanych przez szkołę zadań, wskutek czego nie wyrabia się u niego 
umiejętności  pracy  w  zespole  i  dla  zespołu.  Tymczasem  wiadomo,  że  ukształtowanie  u 
wychowanka tych właśnie cech jest warunkiem jego wszechstronnego rozwoju, a zarazem stanowi 
przygotowanie do tych form pracy, których znaczenie stale wzrasta. 

Te i podobne względy spowodowały, iż organizacyjną formę nauczania jednostkowego poddano 

ostrej krytyce już w XVI stuleciu. Od tego też czasu stale zmniejszało się jej znaczenie, a dzisiaj ma 
ona  niemal  wyłącznie  postać  korepetycji.  Nauczanie  jednostkowe  zostało  więc  sprowadzone  do 
formy  uzupełniającej  zinstytucjonalizowane  nauczanie  zbiorowe,  powszechnie  obecnie  stosowane 
w szkolnictwie i decydujące o jego systemie organizacyjnym. 

3. Nauczanie zbiorowe 

Rozwój różnych gałęzi rzemiosła i handlu, dodatkowo przyspieszony dzięki wielkim odkryciom 

geograficznym  na  przełomie  XV  i  XVI  stulecia,  ożywcze  prądy  odrodzenia  w  zakresie  literatury, 
sztuki, architektury i nauki, wreszcie reformacja i kontrreformacja oraz związana z nimi działalność 
publicystyczna  -  oto  czynniki,  które  spowodowały  pojawienie  się  w  Europie  nowych  potrzeb 
oświatowych.  Jedną  z  najważniejszych  była  potrzeba  znacznego  rozszerzenia  zasięgu  działalności 
ówczesnego szkolnictwa oraz zasadnicza reforma zarówno treści, jak metod i form organizacyjnych 
nauczania. 

background image

Jeśli  chodzi  o  formy,  to  właśnie  w  XVI  wieku  uświadomiono  sobie  nieprzydatność  nauczania 

jednostkowego  dla  realizacji  tych  zadań  dy-daktyczno-wychowawczych,  które  zostały 
podyktowane przez ówczesne życie. Wtedy też powstała przeciwstawna temu nauczaniu koncepcja 
edukacji  zbiorowej.  Jej  zręby  opracował  i  wypróbował  w  toku  wieloletniej  praktyki  szkolnej 
strasburski pedagog Jan Sturm, a uzasadnił ją teoretycznie i spopularyzował Jan Amos Komeńskl. 

System Masowo-lekcyjny, bo taką właśnie nazwę nadano z czasem omawianej formie nauczania 

zbiorowego, wykazuje następujące cechy: 

• Z uczniów o tym samym lub zbliżonym wieku  życia tworzy się odrębne klasy, których skład 

osobowy  podlega  stosunkowo  nieznacznym  zmianom  w  ciągu  pełnego  cyklu  nauki  szkolnej, 
wynikającym  przede  wszystkim  z  przyczyn  losowych,  np.  przejścia  ucznia  do  Innej  szkoły,  albo 
spowodowanym drugorocznością. 

•  Każda  klasa  pracuje  zgodnie  z  przeznaczonym  dla  niej  rocznym  planem  nauczania.  Plan  ten 

obejmuje różne przedmioty, przy czym każdy z nich jest realizowany w ściśle ustalonym wymiarze 
godzin.  Porządek  nauczania  określonych  przedmiotów  w  poszczególnych  dniach  tygodnia 
wyznacza tygodniowy plan zajęć danej klasy. 

•  Podstawową  jednostkę  organizowanych  dla  uczniów  zajęć  dydaktyczno-wychowawczych 

stanowi lekcja. 

• Z wyjątkiem klas najniższych każda lekcja poświęcona jest w zasadzie Jednemu przedmiotowi 

nauczania. 

•  Pracą  uczniów  na  lekcji  kieruje  nauczyciel.  On  też  ocenia  ich  postępy  w  nauce  w  zakresie 

danego  przedmiotu  i  na  tej  podstawie  decyduje  pod  koniec  roku  szkolnego  o  promowaniu  lub 
niepromowaniu poszczególnych uczniów do następnej klasy. 

System  klasowo-lekcyjny,  stanowiący  do  dzisiaj  aktualną  i  zarazem  powszechnie  stosowaną 

odmianę  nauczania  zbiorowego,  odznacza  się  -w  porównaniu  z  nauczaniem  jednostkowym  - 
kilkoma  niewątpliwymi  zaletami.  Ma  on  mianowicie  bardzo  przejrzystą  strukturę  organizacyjną, 
umożliwia  nauczycielowi  pracę  z  dość  dużą  grupą  uczniów  równocześnie,  a  oprócz  tego  pozwala 
organizować zespołowy wysiłek dzieci i młodzieży oraz Ich współzawodnictwo w nauce. 

System  ten  jest  nadal  uważany  przez  wielu  pedagogów  za  bardzo  przydatny,  a  nawet 

nieodzowny  dla  realizacji  potrzeb  edukacyjnych  współczesnego  społeczeństwa.  Dotyczy  to 
zwłaszcza  kształcenia  powszechnego,  którego  celem  jest  dostarczenie  wszystkim  jednostkom  w 
wieku  obowiązku  szkolnego  jednolitych  podstaw  wiedzy  z  zakresu  przyrody,  życia  społecznego, 
techniki i kultury*. 

Do  głównych  wad  systemu  klasowo-lekcyjnego  zalicza  się  przede  wszystkim  „abstrakcyjną 

jednorodność"  treści  nauczania,  narzucanych  wszystkim  uczniom  przez  program,  a  także  brak 
warunków sprzyjających skutecznej indywidualizacji pracy dydaktyczno-wychowawczej z dziećmi 
i młodzieżą. 

4. Próby modernizacji systemu klasowo-lekcyjnego 

Opisane w poprzednim podrozdziale formy nauczania zbiorowego, a zwłaszcza główną odmianę 

tego  nauczania,  jaką  jest  system  klasowo--lekcyjny,  poddawano  niejednokrotnie  surowej  krytyce. 
Liczne były też próby oraz eksperymenty psychologiczne i pedagogiczne, podejmowane w różnych 
krajach  w  celu  jego  usprawnienia.  Szczególne  nasilenie  tych  prób  przypadło  na  początek,  a 
zwłaszcza  na  lata  dwudzieste  naszego  stulecia.  (Ich  celem  było  „rozluźnienie"  sztywnego,  mało 
elastycznego  systemu  nauczania  klasowo-lekcyjnego.  Miało  to  zapewnić  jak  najpełniejszą 
realizację  zasady  indywidualizowania  nauczania,  postulującej  nieodzowność  różnicowania  pracy 
dydaktyczno-wychowawczej  ze  względu  na  zdolności  uczniów,  tempo  ich  uczenia  się  oraz  treść 
kształcenia. 

Zdolności uczniów 

Koncepcję  zróżnicowania  pracy  dydaktyczno-wychowawczej  odpowiednio  do  zdolności 

poszczególnych  uczniów  głosił  już  Platon.  W  naszym  stuleciu  była  ona  propagowana  m.in.  przez 

background image

W. Sterna i E. Ciaparedea* *, jednakże na szerszą skalę zastosował ją w praktyce szkolnej dopiero 
A. Sickinger. 

*  Odmianę  nauczania  zbiorowego  stanowił  system  monitorialny,  zwany  też  od  nazwisk  jego 

twórców systemem Bella i Lancastra. System ten - obecnie już zaniechany, ale na przełomie XVIII 
l  XIX  stulecia  bardzo  popularny  w  krajach  anglosaskich  -  polegał  na  tym,  iż  uczniowie 
zaawansowani  w  nauce,  tzw.  monitorzy,  uczyli  swoich  słabszych  kolegów  tego,  czego  sami 
wcześniej nauczyli się od nauczyciela. 

*  *  Wllliam  Stern  (1871-1938),  filozof  i  psycholog  niemiecki,  twórca  koncepcji  ilorazu 

inteligencji i teorii inteligencji ogólnej, którą ujmował jako zdolność przystosowania się jednostki 
do nowych zadań l warunków życia. 

Edouard  Ciaparede  (1873-1940),  lekarz,  psycholog  i  pedagog  szwajcarski,  współtwórca 

psychologii  wychowawczej  t  pedagogiki  eksperymentalnej.  W  myśl  głoszonego  przezeń  hasła: 
„szkoła  na  miarę  dziecka",  nauczanie  powinno  być  dostosowane  do  indywidualnych  skłonności, 
potrzeb l możliwości uczniów, nie zaś jednakowe dla wszystkich. 

 
Anton  Sickinger  (1858-1930),  przystępując  na  początku  XX  wieku  do  reformy  szkolnictwa 

podstawowego  w  Mannheimie,  uczynił  jej  podstawą  tezę,  że  najważniejszym  brakiem  nauczania 
zbiorowego  jest  nieliczenie  się  z  różnicami  w  rozwoju  umysłowym  poszczególnych  uczniów  oraz 
niesłuszne w związku z tym kryterium doboru dzieci i młodzieży do klas, tzn. wiek życia. Według 
mannheimskiego  reformatora  wiek  życia  uczniów  nie  zawsze  pokrywa  się  z  ich  wiekiem 
umysłowym,  co  powoduje,  że  do  takiej  samej  pracy  „zaprzęga  się  różny  element"  (Sickinger). 
Przecież  nie  każda  jednostka  -  dowodził  Sickinger  -może  udźwignąć  to  samo  brzemię.  Dlaczego 
więc nie różnicujemy obowiązków? Dlaczego nie przydzielamy każdemu uczniowi takich zadań, z 
jakimi  może  on  sobie  poradzić?  Dlaczego  nie  tworzymy  różnych  klas  dla  dzieci  w  tym  samym 
wieku,  ale  o  różnych  zdolnościach,  a  mianowicie  dla  uczniów  wybitnie  zdolnych,  przeciętnie 
zdolnych i „chorobliwie niezdolnych"? 

Stosownie  do  tych  pytań  Sickinger  utworzył  cztery  tzw.  ciągi  klas,  a  mianowicie:  l)  klasy 

główne - dla dzieci przeciętnie zdolnych; 2) klasy wspierające rozwój - dla uczniów mało zdolnych, 
którzy „nie kończą zwykle szkoły podstawowej"; 3) klasy pomocnicze - dla dzieci opóźnionych w 
rozwoju  umysłowym;  4)  klasy  języków  obcych  lub  „przejściowe"  dla  uczniów  najzdolniejszych, 
którzy  powinni  kontynuować  naukę  w  szkołach  ponad  podstawowych.  Do  wymienionych  ciągów 
klas  kierowano  uczniów  na  podstawie  badań  psychometrycznych  oraz  opinii  nauczycieli.  Czas 
trwania nauki w poszczególnych ciągach był różny: ośmioletni -w klasach głównych, czteroletni - 
w  klasach  wspierających  rozwój  oraz  pomocniczych,  sześcioletni  -  w  klasach  przejściowych. 
Sickinger zakładał, że uczniowie będą mogli przechodzić z jednych ciągów klas do  Innych, ale  w 
praktyce  szkolnej  okazało  się  to  niewykonalne  z  powodu  znacznych  różnic  programowych  w 
poszczególnych ciągach. 

System  Sickingera  zyskał  w  Niemczech  przed  pierwszą  wojną  światową  spory  zastęp 

zwolenników.  Niektóre  jego  założenia  realizowano  także  w  Belgii,  Danii,  Francji,  Rosji, 
Szwajcarii, Stanach Zjednoczonych i Polsce, gdzie jego propagatorami byli zwłaszcza Jan Marek w 
Kozienicach oraz Maria Grzywak-Kaczyńska w Warszawie. 

Obecnie krytykujemy ten system, zarzucając mu, że był oparty na fatalistycznym przekonaniu o 

rzekomo  decydującym  wpływie  czynników  biopsychicznych  na  końcowe  wyniki  rozwoju  dzieci  i 
młodzieży.  Przekonanie  to  nie  jest  słuszne,  gdyż  pomniejsza  rzeczywisty  wpływ  celowej 
działalności  wychowawczej  na  kształtowanie  osobowości  uczniów  oraz  podważa  możliwość 
rozwijania  ich  społecznie  uwarunkowanych  potrzeb  i  zainteresowań.  Ponadto  Sickinger  nie 
dostrzegał  faktu,  że  niższy  poziom  rozwoju  intelektualnego  niektórych  uczniów  w  momencie 
rozpoczynania  przez  nich  nauki  w  szkole  był  nie  tyle  następstwem  braków  w  zakresie 
„wyposażenia  dziedzicznego",  co  raczej  skutkiem  złych  warunków  bytowych  i  niskiego  poziomu 
kulturalnego rodziny, które uniemożliwiały tym  dzieciom pełny rozwój zadatków wrodzonych. W 
ten sposób lansowana przez Sickingera koncepcja „doboru pedagogicznego", tzn. indywidualizacji 

background image

nauczania  stosownie  do  różnic  w  poziomie  zdolności  uczniów,  przekształcała  się  w  narzędzie 
selekcji negatywnej. 

Ten  między  innymi  wzgląd  sprawia,  że  system  mannheimski  uważamy  za  sprzeczny  z 

podstawowymi  zasadami  pedagogiki  współczesnej,  tzn.  po  pierwsze  -  z  zasadą  wszechstronnego 
rozwoju dzieci i młodzieży oraz po drugie - z zasadą upowszechniania kształcenia sprzyjającego te-
mu  rozwojowi.  Stąd  też  sickingerowska  zasada  podziału  uczniów  na  klasy  stosownie  do 
wykazywanego  przez  nich  poziomu  występowania  uzdolnień  nie  cieszy  się  obecnie  uznaniem. 
Zamiast niej respektuje się przeważnie zasadę organizowania dla dzieci i młodzieży o wybitnych, a 
nawet ponadprzeciętnych uzdolnieniach zajęć pozalekcyjnych, profilując je stosownie do rodzaju i 
stopnia tych uzdolnień. Najczęściej zajęcia te przybierają formę przedmiotowych kół zainteresowań 
(matematycznych, przyrodniczych, artystycznych, sportowych itp.). 

Treść nauczania 

Niejednokrotnie  wskazywano,  że  jedną  ze  słabych  stron  nauczania  zbiorowego  jest 

niedostateczne  zróżnicowanie  treści  programowych,  a  niekiedy  nawet  całkowity  brak  tego 
zróżnicowania.  Szkoła,  która  zmusza  wszystkie  dzieci  do  przyswajania  sobie  materiału 
„abstrakcyjnie  jednorodnego"  -  jak  to  określił  na  początku  XX  stulecia  pedagog  amerykański  G. 
Staniey  Hali  -  która  nie  uwzględnia  zróżnicowanych  zainteresowań  i  upodobań  uczniów,  karmiąc 
ich jednakową „strawą duchową", nie może liczyć na sukcesy w swojej pracy. Wprawdzie zdawano 
sobie  sprawę,  że  wszystkie  dzieci  powinny  opanować  w  toku  nauki  szkolnej  pewne  wspólne 
minimum  wiadomości  i  umiejętności  z  języka  ojczystego,  matematyki,  przyrody,  historii  itd.,  ale 
oprócz  tego  -  dowodzono  -  szkoła  powinna  umożliwiać  uczniom  swobodny  wybór  takich 
przedmiotów, jakie najbardziej odpowiadają ich zainteresowaniom i zdolnościom. 

Postulat  indywidualizowania  treści  programowych  już  od  dawna  starano  się  realizować  w 

praktyce  szkolnej.  Szczególnie  dużo  zrobiono  w  tym  zakresie  przed  pierwszą  wojną  światową  w 
Stanach Zjednoczonych. Amerykańskie władze oświatowe, które zapewniały dzieciom i młodzieży 
swobodę  w  wyborze  przedmiotów  nadobowiązkowych,  spotkały  się  jednak  z  zarzutem,  iż 
przenoszą  chwilowe,  nierzadko  kapryśne  zainteresowania  uczniów  nad  ich  rzetelny  wysiłek,  a 
psychologiczną organizację nauczania nad logiczną konsekwencję treści programowych. 

Bardziej  współczesną  próbę  indywidualizacji  nauczania  poprzez  umożliwienie  uczniom 

swobodnego wyboru określonych przedmiotów realizują tzw. rozszerzone szkoły średnie. Szkoły te 
utworzono  w  Stanach  Zjednoczonych  oraz  w  Wielkiej  Brytanii  pod  koniec  lat  czterdziestych  XX 
stulecia  w  celu  upowszechnienia  nauczania  -używając  naszej  terminologii  -  w  szkolnictwie 
ponadpodstawowym. Cel ten, zdaniem reformatorów amerykańskich i angielskich, można osiągnąć 
dzięki  zorganizowaniu  w  szkole  wielu  kierunków  nauczania  (specjalizacji).  Należy  zatem  dobrać 
odpowiednio liczne grono nauczycielskie i tak wyposażyć szkoły, aby te kierunki rzeczywiście były 
wielorakie  -  zarówno  teoretyczne,  jak  i  praktyczno-techniczne  -  gdyż  jest  to  niezbędne  dla 
zaspokojenia zróżnicowanych potrzeb i zainteresowań całej młodzieży. 

Pod względem organizacyjnym comprehenswe school dzieli się na ogół na trzy szczeble: szkołę 

niższą, główną l wyższą. 

Do  szkoły  niższej  przyjmuje  się  dzieci  w  wieku  11-12  lat  na  podstawie  egzaminu  wstępnego. 

Wynik tego egzaminu nie przesądza jednak o przyjęciu ucznia do szkoły, lecz jest tylko kryterium 
skierowania go do klas dla dzieci mniej lub bardziej zaawansowanych w nauce. Po upływie trzech 
miesięcy  przeprowadza  się  pierwszy  egzamin  selekcyjny  z  języka  angielskiego  (w  Niemczech, 
gdzie ten typ szkoły, nazywany Gesarntechule, znacznie się rozwinął w latach siedemdziesiątych - z 
niemieckiego) i matematyki, po którym następuje ponowny podział dzieci na klasy. Drugi egzamin 
selekcyjny  -  pod  koniec  pierwszego  roku  nauki  w  szkole  niższej  -  obejmuje  już  wszystkie 
przedmioty  nauczania  l  jest  podstawą  kolejnego  „przegrupowania"  uczniów.  Przed  upływem 
drugiego  roku  nauki  bada  się  również  umiejętności  praktyczne  uczniów  za  pomocą  testów  oraz 
przeprowadza trzeci egzamin selekcyjny z głównych przedmiotów nauczania. Na podstawie wyniku 
tego egzaminu oraz wniosku wychowawcy dziecko jest kierowane do odpowiedniej klasy w szkole 
głównej. 

background image

Nauka  w  pierwszym  roku  pobytu  ucznia  w  trzyletniej  szkole  głównej  ma  charakter 

„orientujący",  tzn.  służy  niejako  wytyczeniu  kierunku  jego  dalszej  nauki  bądź  w  klasach 
ogólnokształcących  o  profilu  humanistycznym  lub  matematyczno-przyrodniczym,  bądź  w  klasach 
technicznych  o  różnych  specjalnościach.  Dlatego  też  przy  podziale  na  klasy  bierze  się  pod  uwagę 
nie tyle zainteresowania dzieci i różnice w poziomie przyswojonych wiadomości - jak to czyniono 
w szkole niższej - co raczej ich zdolności. 

Po  ukończeniu  szkoły  głównej  jej  absolwenci  uzyskują  tzw.  maturę  zwyczajną  i  mogą 

kontynuować  naukę  w  dwuletniej  „szkole  wyższej".  Ukoronowaniem  nauki  w  tej  szkole  jest 
„matura podwyższona", uprawniająca do studiowania w uczelniach wyższych. 

Niewątpliwą  zaletą  rozszerzonych  szkół  średnich  jest  to,  że  dzięki  uwzględnianiu  zdolności 

dzieci  i  młodzieży  oraz  różnicowaniu  treści  programowych  zapewniają  one  uczniom  możliwość 
wyboru odpowiedniego kierunku nauki l jego ewentualną zmianę w przypadku pomyłki. Jednakże 
pozostawienie  uczniom  zbyt  dużej  swobody  w  doborze  treści  nauczania,  spotykane  zwłaszcza  w 
niektórych  szkołach  amerykańskich  tego  typu,  powoduje,  że  w  wyniku  „przebierania"  w 
przedmiotach  dość  często  zmieniają  oni  rodzaj  i  zakres  swojej  pracy  szkolnej.  Wskutek  tego  nie 
zdobywają  podstaw  usystematyzowanej  wiedzy,  co  odbija  się  później  niekorzystnie  na  wynikach 
ich  studiów  akademickich.  Oprócz  tego  praca  wychowawcza  w  tych  szkołach,  z  reguły  bardzo 
dużych, jest utrudniona i często zastępuje sieją poczynaniami typu administracyjnego. 

Z tych m.in. względów większą popularnością cieszy się ta koncepcja indywidualizowania treści 

programowych, której podstawę stanowi stosunkowo długi - np. ośmioletni (jak w wielu krajach) - 
okres  jednakowego  dla  wszystkich  uczniów  nauczania  w  systemie  klasowo-lekcyjnym  i 
zróżnicowanego - w pozalekcyjnym i pozaszkolnym. 

Tempo pracy uczniów 

Zdaniem  wielu  pedagogów  nieprzystosowanie  tempa  nauczania  do  możliwości  poszczególnych 

uczniów  stanowi  jeden  z  poważniejszych  niedostatków  systemu  klasowo-lekcyjnego.  W 
szczególności  podkreśla  się,  że  tempo  nauczania  zbiorowego,  z  reguły  obliczone  na  uczniów 
przeciętnych, jest dla jednych zbyt wolne, a dla innych za szybkie. Stąd też pojawiają się różnorakie 
zaburzenia  w  zachowaniu  się  sporej  liczby  uczniów,  rodzi  się  u  nich  niewiara  we  własne  siły, 
wzrasta niechęć do nauki, słowem - powstaje wiele konfliktów między wychowankiem a szkołą. W 
celu  zmiany  tego  stanu  rzeczy  na  korzystniejszy  podejmowano  rozmaite  próby  modyfikacji 
tradycyjnego systemu klasowo-lekcyjnego, a nawet tworzono systemy zupełnie nowe. 

Tak  np.  w  niektórych  szkołach  amerykańskich  w  latach  dwudziestych  naszego  stulecia  starano 

się,  zachowując  jednakową  dla  wszystkich  uczniów  treść  nauczania,  indywidualizować  ich  tempo 
pracy,  m.in.  przez  wprowadzenie  do  planu  zajęć  obowiązkowej  nauki  indywidualnej*.  W  innych 
szkołach  realizowano  zasadę  półrocznej  klasyfikacji  promocyjnej,  dzięki  czemu  skracano  do 
sześciu  miesięcy  czas  powtarzania  klasy  przez  uczniów  opóźnionych  w  nauce.  Tę  zasadę 
promowania  uczniów  stosowano  także  przed  drugą  wojną  światową  w  gimnazjum  Górskiego  w 
Warszawie. 

*  Zasadę  Indywidualizowania  tempa  pracy  uczniów  poprzez  wprowadzenie  do  planu  zajęć 

obowiązkowej  nauki  indywidualnej  stosowano  m.ln.  na  początku  naszego  stulecia  w  szkołach 
miejscowości  Winnetka  pod  Chicago  (stąd  nazwa:  „plan  WinnetkT).  C.  Wash-burn,  twórca  tego 
planu,  usiłował  indywidualizować  równocześnie  i  tempo,  l  treść  nauczania.  W  tym  celu  podzielił 
czas  przeznaczony  na  naukę  szkolną  na  dwie  części:  przedpołudniową  i  popołudniową.  Przed 
południem  wszystkie  dzieci  uczyły  się  tych  samych  treści,  ale  każde  z  nich  czyniło  to 
indywidualnie  l  we  właściwym  dla  siebie  tempie.  Natomiast  po  południu  dzieci  pracowały  w 
grupach  tworzonych  samorzutnie  na  podstawie  wspólnych  zainteresowań,  zajmując  się 
rozwiązywaniem  różnorakich  problemów  teoretycznych  i  praktycznych.  Zajęcia  grupowe  miały 
chronić uczniów przed samotnictwem i wdrażać ich do planowego współdziałania. 

Na podobnych założeniach był oparty również inny amerykański plan, powstały w tym samym 

background image

okresie,  a  mianowicie  plan  batawski.  Jego  twórcą  był  John  Kennedy,  inspektor  szkolny  w 
miejscowości Batawia pod Nowym Jorkiem (stąd nazwa planu). Kennedy był zdania, że nauczanie 
zbiorowe,  nastawione  przede  wszystkim  na  uczniów  przeciętnie  zdolnych,  jest  niekorzystne 
zarówno  dla  ich  mniej,  jak  l  bardziej  zdolnych  kolegów.  W  celu  usunięcia  tych  niedostatków 
twórca planu batawsklego zalecał, aby każdy nauczyciel poświęcał połowę swojego czasu w szkole 
na prowadzenie lekcji, a połowę na zajmowanie się poszczególnymi uczniami. Kennedy sądził, że 
ten sposób łączenia nauczania zbiorowego z nauczaniem indywidualnym zapewni uczniom pomoc, 
dzięki której będą mogli skutecznie przezwyciężać różnorakie trudności w nauce. 

Bardziej radykalną próbą reorganizacji nauczania zbiorowego był tzw. plan daltoński. Nauczanie 

według tego planu zapoczątkowała Helena Parkhurst w mieście Dalton (stan Massachusetts) około 
1911  roku,  a  rozwinęła  je  w  pełni  w  latach  dwudziestych.  Zdaniem  H.  Parkhurst  skuteczność 
wszelkiej działalności dydaktycznej zależy od prawidłowej organizacji procesu nauczania - uczenia 
się, a przede wszystkim od dostosowania tempa pracy w szkole do możliwości każdego ucznia. „O 
ile uczniowi nie pozwoli się przyswajać sobie wiedzy z szybkością, jaka jemu jest właściwa, to nie 
nauczy  się  on  nigdy  niczego  gruntownie.  Wolność  polega  na  pracy  we  właściwym  sobie  tempie. 
Praca w tempie narzuconym jest niewolą" (Parkhurst). 

Nauczanie  zbiorowe  -  a  zwłaszcza  jego  najbardziej  popularna  odmiana,  jaką  jest  system 

klasowo-lekcyjny  -  nie  zapewnia  uczniom  tak  rozumianej  swobody.  Narzuca  im  ono  sztywną 
organizację  pracy,  każe  w  krótkich  odcinkach  czasu  zajmować  się  coraz  to  innym  przedmiotem, 
wskutek  czego  nie  mogą  doprowadzić  rozpoczętych  zadań  do  końca,  przemyśleć  ich  i  pogłębić 
swojej  wiedzy.  Dzwonek,  ten  typowy  atrybut  systemu  klasowo-lekcyjnego,  nie  tylko  wyznacza 
czas pracy i odpoczynku dzieci, ale pod koniec roku szkolnego oznajmia również godzinę, w której 
mają  one  zdać  sprawę  z  całorocznych  postępów  w  nauce.  Jedni  uczniowie  otrzymują  wówczas 
promocję do klasy następnej, a inni- słabi chociażby tylko w zakresie jakiegoś jednego przedmiotu - 
pozostają  w  tej  klasie  na  drugi  rok,  mimo  że  przy  lepszej  organizacji  pracy  można  by  z 
powodzeniem  usunąć  braki  w  ich  wiadomościach.  Przyczyną  drugoroczności  jest  również  w 
niemałym stopniu sztywny rozkład zajęć tygodniowych w szkole, narzucający wszystkim dzieciom 
jednakowy rytm pracy, bez względu na Ich możliwości. 

W  planie  daltońskim  zerwano  więc  z  tradycyjną  organizacją  nauczania  i  na  jej  miejsce 

wprowadzono  nową  organizację.  Chodziło  o  to,  aby  zlikwidować  przerost  nauczania  na  rzecz 
uczenia się uczniów, aby nauczyciel stał się dyskretnym organizatorem pracy dzieci, nie zaś osobą, 
która  „przytłacza"  swoją  aktywnością  ich  samodzielną  pracę  w  szkole.  W  tym  celu  nauczyciel 
przedstawiał każdemu uczniowi na początku roku szkolnego plan pracy całorocznej, który zawierał 
program  nauczania  z  poszczególnych  przedmiotów  podzielony  na  zadania  miesięczne.  Uczniowie 
na  piśmie  zobowiązywali  się  wypełnić  wyznaczone  im  zadania  l  pracowali  nad  ich  realizacją  w 
oddzielnych  pracowniach  (laboratoriach),  gdzie  mogli  korzystać  z  wszelkich  potrzebnych  Im 
pomocy  naukowych  oraz  z  konsultacji  nauczyciela-specjalisty  w  zakresie  danego  przedmiotu.  Pi-
semna  instrukcja  zawierała  wskazówki  metodyczne,  jak  rozwiązywać  zadania.  Ponieważ  w  planie 
daltońskim nie było stałego rozkładu zajęć, uczniowie mogli swobodnie wybierać te zadania, które 
im w danej chwili najbardziej odpowiadały, i pracować nad nimi w dowolnym dla siebie tempie i 
dowolnymi  metodami.  Aby  uczeń  mógł  porównywać  wyniki  swej  pracy  z  postępami  kolegów, 
sporządzono  specjalne  tabele,  w  których  nauczyciele  odnotowywali  stan  wykonania  zadań 
miesięcznych zarówno przez poszczególne klasy, jak i przez każdego ucznia. 

Plan  daltoński  wykazywał  kilka  niewątpliwych  zalet.  Pozwalał  mianowicie  na  dostosowanie 

tempa  nauki  do  rzeczywistych  możliwości  uczniów,  wdrażał  do  samodzielności,  wyzwalał 
inicjatywę,  zachęcał  do  poszukiwania  racjonalnych  metod  pracy,  a  ponadto  wyrabiał  poczucie 
odpowiedzialności za wykonanie zadań podjętych w drodze umowy. 

Podstawowym  zaś  jego  brakiem  było  to,  że  dzielono  uczniów  na  małe  grupki,  często 

zmieniające swój skład, a nawet wyraźnie zachęcano do indywidualnych  wysiłków. Wskutek tego 
gubiono  walory  społeczne,  cechujące  dobrze  zorganizowaną  klasę  szkolną.  Utrudnione  było 
również  wdrażanie  dzieci  i  młodzieży  do  współpracy  w  zakresie  realizacji  grupowo 
podejmowanych  zadań.  Plan  ten  odwoływał  się  wreszcie  do  okazjonalnych  w  wielu  wypadkach  i 

background image

najczęściej  zmiennych  zainteresowań  uczniów,  nie  stwarzając  równocześnie  pełnych  możliwości 
kształtowania  tych  zainteresowań  przez  szkołę.  W  tej  sytuacji  wiedza  zdobywana  przez  dzieci  i 
młodzież  była  z  reguły  fragmentaryczna,  tzn.  nie  obejmowała  całokształtu  podstawowych 
wiadomości o przyrodzie, społeczeństwie, technice i kulturze. Działo się tak, ponieważ „W planie 
daltońskim uczenie się pod kierunkiem staje się zasadą, lekcje zaś przeistoczone w "konferencje" są 
już  jak  gdyby  szczątkowym  zabytkiem  dawniejszego  sposobu  organizowania  pracy  szkolnej.  H. 
Parkhurst zredukowała je do jednej godziny z każdego przedmiotu na tydzień. Myślę, że czyniąc to, 
posunęła  się  za  daleko.  Niektóre  zwłaszcza  przedmioty  musiałyby  stanowczo  ucierpieć  na  tak 
znacznym  zredukowaniu  zajęć  głównych.  Do  nich  zaliczam  przede  wszystkim  obce  języki 
nowożytne. Toteż nie sądzę, aby dobrze było rozpoczynać reformę starego systemu lekcyjnego od 
wprowadzania od razu planu daltońskiego (...)" (Nawroczyński). 

Te  braki  planu  daltońskiego  powodują,  że  dzisiaj  nie  uważa  się  go  za  skuteczne  narzędzie 

Indywidualizacji  nauczania  w  ramach  systemu  klasowo-lekcyjnego.  Większe  nadzieje  pokłada  się 
pod  tym  względem  w  nauczaniu  programowanym,  a  także  -  gdy  chodzi  o  wdrażanie  uczniów  do 
zorganizowanego współdziałania - w nauczaniu grupowym, zwłaszcza typu mastery leaming. 

Twórcą  tej  koncepcji  dydaktycznej  (jej  nazwa  wskazuje  na  potrzebę  dążenia  w  nauczaniu  do 

biegłości  -  mastery},  jest  Amerykanin  B.S.  Błoom.  Zakłada  on,  że  wszyscy  uczniowie  mogą 
uzyskiwać  wysokie  wyniki,  jeśli  każdemu  z  nich  zapewni  się  odpowiednią  do  „wyuczenia  się  do 
mistrzostwa" ilość czasu, a zatem gruntownie zindywidualizuje proces nauczania - uczenia się. 

Nauczanie grupowe 

Istotną  rolę  w  przezwyciężaniu  słabych  stron  nauczania  zbiorowego  odegrało  tzw.  nauczanie 

grupowe  lub  zespołowe.  Jego  korzystny  wpływ  na  wyniki  pracy  uczniów  dostrzegano  już  pod 
koniec ubiegłego stulecia, kiedy to uznano je za trzecią - obok nauczania jednostkowego i zbioro-
wego  -  formę  organizacyjną  procesu  nauczania  -  uczenia  się.  Jednakże  dopiero  w  latach 
dwudziestych  i  trzydziestych  naszego  wieku  forma  ta  stała  się  przedmiotem  szerokiego 
zainteresowania  oraz  zyskała  znaczniejszy  rozgłos.  Przyczyniło  się  do  tego  rozpowszechnienie 
koncepcji  pedagogicznych  Rogera  Cousineta,  Celestyna  Freineta,  Paula  Oestreicha  i  innych 
rzeczników „uspołecznienia działalności dydaktyczno-wychowawczej". 

Od  tego  też  czasu  zagadnieniem  tym  interesuje  się  wielu  pedagogów  i  socjologów,  a  wyrazem 

tego  zainteresowania  są  liczne  publikacje  na  temat  „pracy  grupowej",  „nauczania  grupowego", 
„wychowania  kolektywnego"  czy  wreszcie  „aktywizowania  procesu  nauczania  poprzez  zespoły 
uczniowskie".  Większość  tych  publikacji  stanowią  prace  o  charakterze  ogólnym,  rozpatrujące 
różnorakie  strony  problemu  „zespołowości",  „grupowości"  czy  „kolektywności"  nauczania  i 
wychowania. Ich autorzy na ogół zgodnie wskazują następujące cechy nauczania grupowego: 

• Uczniów danej klasy dzieli się na niewielkie grupy, obejmujące przeważnie od 3 do 6 osób. Te 

właśnie  grupy  pracują  wspólnie  nad  rozwiązywaniem  określonych  zagadnień  teoretycznych  lub 
praktycznych  na  lekcji,  a  w  pewnych  przypadkach  także  w  czasie  zajęć  pozalekcyjnych  l 
pozaszkolnych. 

•  Skład  grup  jest  stały.  Uczniowie  tworzą  je  sami,  kierując  się  względami  osobistymi,  np. 

więzami przyjaźni, wspólnymi zainteresowaniami itp. Nauczyciel czuwa jednak nad tym, aby każda 
grupa  stanowiła  swego  rodzaju  „miniaturkę  klasy",  tzn.  aby  w  jej  skład  wchodzili  zarówno 
uczniowie dobrzy, jak i słabi. 

• Pracą  grupy kieruje przewodniczący. Funkcja ta z reguły nie jest stała,  gdyż chodzi o to, aby 

wszyscy uczniowie wdrażali się kolejno tak do kierowania, jak i subordynacji. 

• Wszystkie grupy pracują na lekcji pod kierunkiem nauczyciela bądź nad rozwiązywaniem tych 

samych  zagadnień,  bądź  też  każda  grupa  rozwiązuje  odrębne  zagadnienie.  Wybór  takiej  czy  innej 
możliwości  albo  też  łączenie  różnych  możliwości  w  określonych  proporcjach  ustala  nauczyciel 
zależnie od celu i tematu lekcji, zasobu posiadanych pomocy naukowych itp. 

•  Forma  pracy  grupowej  występuje  łącznie  z  nauczaniem  zbiorowym  zarówno  w  ciągu  całego 

roku  szkolnego,  jak  i  na  pojedynczych  lekcjach.  Nauczyciel,  decydując  się  na  prowadzenie  zajęć 
grupowych, bierze pod uwagę możliwość przerobienia z uczniami określonego tematu. Faktem jest, 

background image

ż

e  niektóre  zagadnienia  korzystniej  jest  opracować  z  klasą,  stosując  nauczanie  zbiorowe,  nie  zaś 

grupowe.  W  Innych  znowu  przypadkach  względy  kształcące  nakazują  opracowanie  danego 
problemu za pomocą nauczania grupowego. 

• Ocena uzyskiwanych przez poszczególnych uczniów wyników w nauce odbywa się wyłącznie 

indywidualnie,  natomiast  wszystkich  członków  każdej  grupy  wychowuje  się  w  duchu  wzajemnej 
pomocy i wpaja się im poczucie współodpowiedzialności za postępy poszczególnych osób. 

•  Wyniki  uzyskane  przez  grupę  referuje  na  polecenie  nauczyciela  jeden  z  uczniów,  przeważnie 

najsłabszy,  aczkolwiek  nie  stanowi  to  reguły.  W  razie  potrzeby  wypowiedź  ucznia  uzupełniają 
pozostali członkowie grupy. 

•  Podstawową  metodą  pracy  grupowej  jest  dyskusja  nad  wspólnie  rozwiązywanymi 

zagadnieniami.  W  toku  dyskusji  uczniowie  zdolniejsi  lub  bardziej  zaawansowani  w  nauce 
pomagają  w  pracy  słabszym  kolegom.  Całością  pracy  uczniów  kieruje  nauczyciel.  On  też  w  razie 
potrzeby udziela pomocy poszczególnym grupom. 

•  Pracę  grupową  nad  rozwiązywaniem  problemów  na  lekcji  poprzedza  na  ogół  dyskusja  lub 

pogadanka z całą klasą. W tej części lekcji nauczyciel, właśnie w wyniku dyskusji lub pogadanki, 
precyzuje  zwykle  temat  pracy,  dzieli  go  na  podtematy,  nad  którymi  uczniowie  pracują  później  w 
grupach,  ustala  związek  poszczególnych  podtematów  z  ogólnym  tematem  lekcji  itp.  Po 
zakończeniu  pracy  grupowej  znowu  następuje  powrót  do  nauczania  zbiorowego.  Jego  zadaniem, 
realizowanym  głównie  za  pomocą  pogadanki,  jest  tym  razem  uporządkowanie  i  podsumowanie 
wyników pracy wszystkich grup oraz utrwalenie przerobionego materiału. 

W  praktyce  nauczania  grupowego  pomocne  mogą  się  okazać  następujące  zalecenia 

amerykańskiej Encyklopedii nauczycielskiej: 

„l. Przed przystąpieniem do podziału uczniów na grupy staraj się jak najlepiej poznać każdego z 

nich.  Porównaj  swoje  spostrzeżenia  o  uczniach  ze  spostrzeżeniami  pozostałych  nauczycieli  i 
rodziców. 

2.  Zanim  zaczniesz  wdrażać  uczniów  do  pracy  grupowej,  powinieneś  nauczyć  ich  pracować 

samodzielnie. 

3.  Pracę  w  grupach  należy  wprowadzać  stopniowo,  aby  zapewnić  uczniom  czas  niezbędny  na 

przystosowanie się do nowych warunków. 

4. Grupuj uczniów zgodnie z ich indywidualnymi potrzebami. 
5. Sprawdź, czy wszyscy uczniowie dobrze znają zasady pracy grupowej, czy wiedzą, na czym 

polegają ich prawa i obowiązki jako członków grupy. 

6. Staraj się, aby każda grupa pracowała w miarę możliwości nad odrębnym zagadnieniem". 

Nauczanie  grupowe,  a  zwłaszcza  grupowo-problemowe,  może  przyczynić  się  do 

przezwyciężenia  niektórych  niedostatków  systemu  klasowo-lekcyjnego.  Jednakże  niezbędnym 
warunkiem  osiągnięcia  tego  celu  jest  rozwiązywanie  przez  uczniów,  w  toku  pracy  grupowej, 
konkretnych zadań l problemów, wykazujących ponadto duże walory dydaktyczne i wychowawcze. 
Treść i strukturę tych zadań należy przy tym ujmować w taki sposób, aby ich wykonanie wymagało 
właśnie grupowego, nie zaś indywidualnego wysiłku uczniów. 

Kolejnym  warunkiem  skutecznego  przezwyciężania  braków  systemu  klasowo-lekcyjnego  za 

pomocą grupowej formy nauczania jest stopniowe jej wprowadzanie w najniższych klasach szkoły 
podstawowej, uczniowie bowiem tych klas nie zawsze potrafią współpracować ze sobą przez dłuż-
szy  czas  w  sposób  zorganizowany  i  niejednokrotnie  przedkładaj  ą  własne  zainteresowania  i 
potrzeby poznawcze nad potrzeby grupy. 

Modele dydaktyczne 

Scharakteryzowane  wyżej  próby  modernizacji  klasowo-lekcyjnego  systemu  nauczania,  a 

mianowicie podział uczniów na klasy w miarę jednorodne pod względem zdolności i tempa uczenia 
się,  różnicowanie  treści  nauczania  oraz  nauczanie  grupowe  uzupełniono  pod  koniec  lat  sie-
demdziesiątych XX wieku koncepcją tzw. modeli dydaktycznych. 

Autorzy tej koncepcji, np. Kari Heinz Flechsig, są przekonani, że nie ma uniwersalnych metod, 

background image

form  organizacyjnych  i  środków  pracy  dydaktyczno-wychowawczej,  a  czynnikami,  które  ją 
determinują,  są  zamierzone  do  osiągnięcia  cele  oraz  warunki,  w  jakich  przebiega.  W  tej  sytuacji, 
chcąc  unowocześnić  system  nauczania  klasowo-lekcyjnego  i  zarazem  uczynić  go  bardziej 
efektywnym, niż jest obecnie, kiedy to jego efektywność została zmniejszona wskutek niebywałego 
wzrostu scholaryzacji oraz wydłużenia czasu zinstytucjonalizowanego kształcenia, trzeba to czynić 
nie  za  pomocą  pojedynczych  metod,  form  organizacyjnych  i  środków,  lecz  kompleksowo.  Ów 
wymóg spełnia, ich zdaniem, koncepcja modeli dydaktycznych. 

W rozdziale VII była już mowa, że odwołuje się ona równocześnie do różnych metod i środków, 

a  także  do  różnych  form  i  sposobów  organizowania  nauki  szkolnej.  Ta  „wielowymiarowość" 
przejawia  się  już  w  nazwie  omawianej  koncepcji  (modele,  a  nie  model),  a  przede  wszystkim  w 
szerokim  zakresie  możliwych  jej  zastosowań.  Dzięki  temu  można  za  jej  pomocą  przekazywać 
uczniom  określone  Informacje  (multimedialny  model  poliinformacyjny),  wdrażać  ich  do 
samodzielnego  zdobywania  tych  informacji  w  drodze  działalności  teoretycznej  (model  badawczy) 
lub praktycznej (model praktyczny), zachęcać do wzajemnego uczenia się (model uczenia się przez 
nauczanie),  programowanego  (model  uczenia  się  sterowanego),  wykorzystywać  dla  celów 
dydaktycznych  uczenie  się  przy  zastosowaniu  gier  symulacyjnych  i  Innych  (model  ludyczny)  lub 
dyskusji (model seminaryjny), wreszcie organizować pracę dydaktyczno-wychowawczą w infotece 
(model  multlmedialnej  informacji  monotematycznej)  lub  w  „sieci  dydaktycznej"  (model 
hobbistyczny, oparty na wzajemnej wymianie doświadczeń oraz usług, np. w zakresie filatelistyki) 
itd. 

Autorzy  scharakteryzowanej  koncepcji  modeli  dydaktycznych  zmierzają  do  tego,  aby  część 

nauczania  -  uczenia  się,  realizowanego  dotychczas  przez  szkołę  w  ramach  systemu  klasowo-
lekcyjnego, przenieść poza ten system. Z tego względu ich koncepcja dotyczy nie tyle modernizacji 
owego  systemu,  ile  unowocześnienia  pracy  całej  szkoły,  a  więc  zarówno  zajęć  lekcyjnych,  jak 
pozalekcyjnych i pozaszkolnych. 

O  modelach  dydaktycznych  pisze  się  również  niekiedy  w  innym,  bardziej  ogólnym  znaczeniu. 

Wyróżnia  się  np.  modele  teoretyczno-kształceniowe,  których  rzecznicy  koncentrują  uwagę  przede 
wszystkim  na  analizie  treści  kształcenia  prowadzonej  z  pozycji  encyklopedyzmu  lub  formalizmu 
dydaktycznego;  modele  teoretyczno-informacyjne  -  w  tym  przypadku  zasadnicze  znaczenie  ma 
optymalizacja  sposobów  przekazywania  wiedzy;  wreszcie  modele  teoretyczno-psychologiczne, 
których  przedstawiciele,  opierając  się  na  określonej  teorii  uczenia  się,  poszukują  metod 
optymalnych dla danego przedmiotu l szczebla nauczania. 

Modele te - w przeciwieństwie do modeli Flechsiga, które odnoszą się bezpośrednio do praktyki 

dydaktycznej  -  są  modelami  teoretycznymi,  na  co  zresztą  wskazują  ich  nazwy.  Stąd  też  nie 
zawierają one zaleceń wspierających bezpośrednio tę praktykę, lecz formułują dla niej teoretyczne 
przesłanki czy ramy. 

Podobny  charakter  ma  również  tzw.  model  hamburski,  opracowany  przez  Wolfganga  Schulza. 

Autor ten jest zdania, że nie można skutecznie łączyć teorii z praktyką w nauczaniu, co przesądza o 
efektywności tego procesu, jeśli „nie zespoli się w harmonijną całość - na płaszczyźnie teoretycznej 
-  teleologii,  procesuologii  i  prakseologii,  a  na  płaszczyźnie  praktycznej,  tzn.  w  nauczaniu,  celów 
oraz realizowanego dla ich urzeczywistnienia procesu". 

5. Lekcja, jej struktura i typy 

Głównym  elementem  klasowo-lekcyjnego  systemu  pracy  dydaktycznej  jest  lekcja.  Jako 

podstawowa  jednostka  zinstytucjonalizowanej  formy  organizacyjnej  procesu  nauczania  -  uczenia 
się określa ona nie tylko czas pracy nad tematami, na które jest podzielony  materiał programowy, 
lecz  wpływa  również  na  tok  kształcenia,  tzn.  na  rozkład  w  czasie  poszczególnych  działów 
programu oraz związanych z nimi zadań dydaktycznych. 

Opinie  dydaktyków  na  temat  czynników  decydujących  o  strukturze  lekcji  nie  były  dotychczas 

jednolite.  Wprawdzie  herbartyści  i  progresywi-ści  zgodnie  podkreślali,  że  wszystkie  lekcje  muszą 
mieć  jednakową  strukturę,  ale  różnili  się  poglądami  na  charakter  czynników  decydujących  o  tej 
strukturze.  Jak  pamiętamy,  herbartyści  za  tego  rodzaju  czynniki  uważali  stopnie  formalne 

background image

nauczania, a progresywiści - stopnie formalne uczenia się. Obecnie panuje pogląd, że o strukturze 
lekcji  nie  powinny  decydować  czynniki  formalne,  lecz  cele,  zadania  dydaktyczne,  wiek  uczniów 
oraz  stosowane  metody  i  środki  nauczania.  Ponadto  lekcji  nie  traktuje  się  już  jako  zamkniętej, 
izolowanej  całości,  co  było  charakterystyczne  dla  zwolenników  teorii  stopni  formalnych,  lecz 
uważa  sieją  za  składnik  dość  bogatego  zbioru,  ściśle  powiązany  i  zazębiający  się  zarówno  z 
lekcjami  poprzedzającymi,  jak  i  z  tymi,  które  po  niej  następują.  Ponadto  wskazuje  się,  że  proces 
nauczania  -  uczenia  się  jest  zbyt  złożony,  aby  można  go  było  wiązać  ze  strukturą  pojedynczych 
lekcji, tzn. aby w toku danej lekcji można było realizować wszystkie jego ogniwa. 

Struktura lekcji, uzależniona od realizowanych celów, treści, metod kształcenia itd., jest zarazem 

pochodna  wobec  różnych  typów  lekcji,  określanych  z  kolei  stosownie  do  ich  głównych  funkcji 
dydaktycznych, takich jak: 

1) zaznajamianie uczniów z nowym materiałem; 
2) utrwalanie opanowanej przez dzieci i młodzież wiedzy, czemu towarzyszy  na ogół  wiązanie 

teorii z praktyką; 

3)  sprawdzanie  wiadomości,  umiejętności  l  nawyków,  połączone  przeważnie  z  oceną  pracy 

uczniów. 

Odpowiednio  do  tych  funkcji  można  wyróżnić  następujące  typy  lekcji:  służące  zaznajamianiu 

uczniów z nowym materiałem, powtórzeniowo-systematyzujące oraz poświęcone kontroli i ocenie 
wyników nauczania. 

Typy  te  rzadko  występują  w  praktyce  szkolnej  w  postaci  „czystej".  Na  pojedynczych  bowiem 

lekcjach  poszczególne  funkcje  krzyżują  się  ze  sobą,  przy  czym  jako  dominująca  występuje  tylko 
jedna  z  nich,  np.  zaznajamianie  uczniów  z  nowym  materiałem  lub  kontrola  i  ocena  wyników  na-
uczania.  Pozostałe  funkcje  mają  wówczas  charakter  pomocniczy,  np.  sprawdzenie  wiadomości 
uczniów stanowi etap przygotowawczy do opracowania nowego tematu lekcji. Jedynie w niższych 
klasach szkoły podstawowej występują lekcje, które można by nazwać lekcjami typu mieszanego, 
gdyż podczas nich realizuje się równocześnie kilka różnych funkcji dydaktycznych. 

W  niektórych  krajach  zachodnich,  głównie  w  Niemczech,  Francji  i  Wielkiej  Brytanii,  lekcje 

dzieli się na typy stosownie do: realizowanych zadań dydaktycznych (przekazywanie, powtarzanie i 
kontrola  wiadomości),  przyjmowanych  założeń  metodycznych  (recepcja  wiadomości,  roz-
wiązywanie problemów, opracowywanie projektów), miejsca pracy (lekcje prowadzone w szkole i 
poza  nią)  oraz  form  aktywności  uczniów  (obserwacja,  eksperymentowanie,  praca  fizyczna). 
Podkreśla się zarazem, że w praktyce szkolnej mamy przeważnie do czynienia z lekcjami kombino-
wanymi,  podczas  których  nauczyciele  realizują  różne  założenia  metodyczne,  odwołują  się  do 
różnych form aktywności uczniów oraz rozwiązują rozmaite zadania bądź w szkole, bądź poza nią. 

Z  kolei  W.  Okoń  wyróżnia  lekcje  typu  podającego,  problemowego,  waloryzującego  i 

praktycznego,  przy  czym  kryterium  podziału  jest  dominujący  rodzaj  aktywności  uczniów,  a 
mianowicie  -  odpowiednio  -  asymilowanie  gotowej  wiedzy,  samodzielne  dochodzenie  do  nowej 
wiedzy  w  drodze  rozwiązywania  problemów  teoretycznych  lub/i  praktycznych,  „obcowanie  z 
różnymi  wartościami,  przeżywanie  ich  i  ocenianie,  wreszcie  wykonywanie  różnych  prac 
praktyczno-wytwórczych" (Okoń). 

Dla  porównania  warto  zaznajomić  się  z  podziałami  lekcji  występującymi  w  dawniejszych 

podręcznikach  dydaktyki.  I  tak,  pisząc  o  lekcji  „typowej",  Kazimierz  Sośnicki  wyróżnia  w  niej 
część powtarzającą, część postępującą i część zbierającą. 

Część  powtarzająca  ma  do  spełnienia  następujące  cele:  przypomnienie  dawniej  przerobionego 

materiału, skontrolowanie rezultatów nauki, rozszerzenie już uzyskanej wiedzy oraz przygotowanie 
uczniów  do  nowej  lekcji.  Część  postępująca  służy  zapewnieniu  dzieciom  i  młodzieży  nowej 
wiedzy.  Zadaniem  zaś  części  zbierającej  jest  uporządkowanie  wiadomości  uzyskanych  przez 
uczniów w postępującej części lekcji oraz zlecenie im pracy domowej. 

W  praktyce  szkolnej  -  jak  stwierdza  K.  Sośnicki  -  występują  na  ogół  takie  „typy  lekcji  o 

swoistych  funkcjach",  jak  lekcja  powtórzeniowa,  ćwiczeniowa,  wycieczkowa,  która  może  służyć 
poznaniu nowych wiadomości, ale także ich sprawdzeniu, uzupełnieniu i utrwaleniu, oraz laborato-
ryjna  -  w  pracowni  lub  na  działce  szkolnej  czy  w  warsztacie  (Sośnicki).  „Te  różne  typy  lekcji,  o 

background image

różnej budowle i zastosowaniu w nich różnych metod nauczania (...), wprowadzają różne sposoby 
myślenia  przy  uczeniu  się  i  różne  drogi  przechodzenia  od  teoretycznej  wiedzy  do  praktyki 
działania,  a  więc  też  do  łączenia  myślenia  ze  światem  stanowiącym  środowisko  życia  człowieka" 
(Sośnicki, tamże). 

Niezależnie  od  typu,  każda  lekcja  przebiega  według  określonego  planu,  przygotowanego 

wcześniej przez nauczyciela. Głównymi elementami tego planu są: 

•  czynności  przygotowawcze,  np.  sprawdzenie  pracy  domowej  lub  kontrola  i  ocena  wyników 

pracy niektórych uczniów; 

• czynności podstawowe, zdeterminowane przez dominującą funkcję dydaktyczną lekcji; 
• czynności końcowe - utrwalenie nowego materiału, zadanie pracy domowej itp. 
W  przygotowaniu  tak  pomyślanego  planu  lekcji  pomocne  okazują  się,  zwłaszcza  w  przypadku 

nauczycieli  początkujących,  następujące  pytania:  Czy,  kiedy  i  jak  zapoznam  uczniów  z  tematem 
danej  lekcji  oraz  wynikającymi  z  niego  zadaniami?  Czy  i  ewentualnie  w  jaki  sposób  (tzw.  kart-
kówka,  pogadanka)  sprawdzę  stopień  opanowania  przez  uczniów  materiału  zrealizowanego 
podczas  ostatniej  lekcji?  Za  pomocą  jakich  metod  i  środków  zaznajomię  uczniów  z  nowym 
materiałem? Jakie pomoce naukowe zastosuję w tym celu? Czy posłużę się wyłącznie „nauczaniem 
frontalnym",  czy  grupowym?  A  może  wskazane  byłoby  łączne  zastosowanie  obu  wymienionych 
form  nauczania?  W  jaki  sposób  utrwalę  zrealizowany  na  lekcji  materiał?  Czy  l  jak  będę  wdrażał 
uczniów  do  samodzielnego  posługiwania  się  nim?  Czy  i  jak  skontroluję  uzyskane  wyniki 
nauczania? Czy i jaką zadam uczniom pracę domową? Czy i jak będę różnicował stopień trudności 
przerabianego  na  lekcji  materiału,  aby  dostosować  go  do  możliwości  poszczególnych  uczniów? 
Jakie  zagadnienia,  realizowane  podczas  lekcji,  powinienem  wykorzystać,  aby  rozwijać  u  uczniów 
samodzielne myślenie i działanie oraz kształtować pożądane postawy? 

6. Zajęcia pozaszkolne 

Na  umowność  nazwy  „zajęcia  pozaszkolne"  zwracaliśmy  już  w  tym  rozdziale  uwagę.  W  tym 

kontekście  warto  przypomnieć,  że  zajęcia  pozalekcyjne  mogą  mieć  zarazem,  aczkolwiek  nie 
zawsze, charakter zajęć pozaszkolnych, i odwrotnie. Przy tym założeniu zajęcia pozaszkolne są — 
obok  zajęć  typowo  „szkolnych"  -  drugą  istotną  formą  organizacyjną  procesu  nauczania  -  uczenia 
się,  uzupełniającą  działalność  dydaktyczno--wychowawczą  prowadzoną  na  lekcji.  Do  głównych 
rodzajów  zajęć  pozaszkolnych  zaliczamy  pracę  domową  ucznia,  szkolne  i  pozaszkolne  koła 
zainteresowań oraz wycieczkę. 

Pracę domową traktuje się jako integralną część prowadzonego przez szkołę i na terenie szkoły 

procesu  nauczania  -  uczenia  się.  W  związku  z  tym  musi  ona  spełniać  określone  funkcje 
dydaktyczne,  ściśle  powiązane  z  funkcjami  realizowanymi  przez  poszczególne  lekcje.  Do  funkcji 
pracy domowej ucznia należą zatem: 

•  opanowanie  w  drodze  samodzielnej  pracy  w  domu  określonych  wiadomości,  stanowiących 

podstawę  przerabiania  nowych  zagadnień  w  szkole  pod  kierunkiem  nauczyciela,  rozwiązania 
problemu teoretycznego lub praktycznego itp.; 

• utrwalenie materiału przerobionego na lekcji; 
•  zebranie  pomocy  szkolnych,  jak:  okazy  przyrodnicze,  widokówki,  zestawienia  statystyczne, 

materiały  uzyskane  w  drodze  obserwacji  i  wywiadów  itp.,  jako  podstawy  do  realizacji  nowego 
tematu lekcji; 

•  ukształtowanie  u  uczniów  określonych  umiejętności  i  nawyków  w  drodze  samodzielnego 

ć

wiczenia; 

•  rozwijanie  samodzielności  myślenia  i  działania  przez  wykonywanie  zindywidualizowanych 

zadań teoretycznych i praktycznych w zakresie wykraczającym poza materiał programowy danego 
przedmiotu, ale przystosowanym do możliwości poszczególnych uczniów. 

Na  podstawie  badań  stwierdzono,  że  stopień  realizacji  tych  funkcji  dydaktycznych  zależy  w 

dużej mierze od nauczyciela. Przeciążenie uczniów nadmierną ilością prac domowych, zlecanie im 
do  wykonania  zadań  przekraczających  ich  możliwości,  niedostateczne  przygotowanie  do  samo-

background image

dzielnej pracy w domu - oto czynniki, które utrudniają im tę pracę i zniechęcają do nauki, obniżając 
tym samym efekty dydaktyczno-wychowawcze działalności szkoły. 

Koła zainteresowań, prowadzone na terenie szkoły lub poza nią, np. w domach kultury, skupiają 

uczniów,  którzy  w  czasie  wolnym  od  zajęć  lekcyjnych  studiują  wybraną  dziedzinę  wiedzy  lub 
zmierzają do ponadprzeciętnego opanowania określonej umiejętności praktycznej. W pracy tej po-
magają  uczniom  nauczyciele  lub  Instruktorzy.  Koła  zainteresowań  dzieli  się  zazwyczaj  na 
naukowe, artystyczne, techniczne l sportowe (w tym krajoznawcze). Rosnącą popularnością wśród 
uczniów i studentów cieszą się tzw. obozy wakacyjne, podczas których łączy się na ogół zajęcia o 
charakterze naukowym, np. intensywne studia obcojęzyczne, z wypoczynkiem. 

Funkcja  dydaktyczna  wycieczki  sprowadza  się  do  bezpośredniego  zaznajamiania  uczniów  z 

określonymi  rzeczami,  często  w  ich  naturalnym  środowisku,  ze  zjawiskami  i  procesami 
przyrodniczymi, technicznymi, społecznymi i kulturowymi pod kątem wcześniej ustalonych celów 
pedagogicznych. Jej skuteczność zależy w dużym stopniu od prac przygotowawczych, a zwłaszcza 
od sprecyzowania zadań, które poszczególni uczniowie lub ich grupy mają wykonać, aby następnie 
wyniki swej pracy mogli przedstawić na lekcji całej klasie. Wycieczka, podobnie jak praca domowa 
uczniów,  stanowi  integralny  składnik  procesu  nauczania  -  uczenia  się.  W szczególności  służy  ona 
realizacji  tych  zadań  dydaktycznych,  których  na  lekcji  nie  można  wykonać  w  sposób  poglądowy. 
Dobrze przygotowana i prowadzona wycieczka sprzyja nie tylko osiągnięciu zaplanowanych celów 
dydaktycznych,  lecz  również  wychowawczych,  zwłaszcza  umocnieniu  więzi  łączących  dzieci  i 
młodzież, lepszemu poznaniu uczniów przez nauczyciela itp. 

Omówione  w  tym  rozdziale  formy  organizacyjne  nauczania  są  ściśle  powiązane  nie  tylko  ze 

sobą,  lecz  również  z  metodami  i  środkami  dydaktycznymi.  Dlatego  też,  decydując  się  na  wybór 
którejś  z  nich,  trzeba  brać  pod  uwagę  zamierzony  do  osiągnięcia  cel  dydaktyczny, 
charakterystyczne  właściwości  nauczanego  przedmiotu,  wiek  uczniów  oraz  zasoby  posiadanych 
pomocy  naukowych.  O  skuteczności  pracy  dydaktyczno-wychowawczej  z  dziećmi  i  młodzieżą 
decydują  bowiem  nie  tyle  poszczególne  formy  organizacyjne,  metody  lub  środki  nauczania  - 
stosowane  pojedynczo  -  co  raczej  ich  całość  złożona  z  racjonalnie  i  świadomie  dobranych 
składników. 

Sprawdzian 10 

1. Wymień czynniki wpływające na dobór określonych form organizacyjnych nauczania. 
2. Scharakteryzuj istotne założenia klasowo-lekcyjnego systemu nauczania. Omów zalety i wady 

tego systemu. 

3.  Opisz  ważniejsze  próby  modernizacji  klasowo-lekcyjnego  systemu  nauczania,  dzieląc  je 

według kryterium Indywidualizacji tempa i treści uczenia się. 

4. Wskaż zalety i wady systemu mannheimsklego oraz uzasadnij jego nieprzydatność dla potrzeb 

współczesnego szkolnictwa. Przedmiotem podobnej analizy uczyń plan daltoński. 

5. Scharakteryzuj omówione w tym rozdziale formy pracy pozalekcyjnej. 
 
 
 
 
ROZDZIAŁ XI 

Ś

RODKI KSZTAŁCENIA 

Nieodzownym  składnikiem  racjonalnie  zorganizowanego  l  realizowanego  procesu  nauczania  - 

uczenia się są środki dydaktyczne. Wprawdzie, jak podkreśla W. Okoń, nie wyłącznie one decydują 
o  końcowych  wynikach  pracy  dydaktyczno-wychowawczej,  niemniej  jednak,  wzbogacając 
stosowane  metody  nauczania,  przyczyniają  się  do  wzrostu  ich  efektywności.  W  szczególności 

background image

ś

rodki 

dydaktyczne, 

właściwie 

dobrane 

umiejętnie 

wkomponowane 

repertuar 

wykorzystywanych  przez  nauczyciela  metod  i  form  organizacyjnych  nauczania,  ułatwiają 
prawidłową  realizację  zasady  poglądowości  i  zasady  przystępności.  Dzięki  temu  usprawniają  one 
nie  tylko  bezpośrednie  poznawanie  rzeczywistości  przez  uczniów,  lecz  dostarczają  również 
tworzywa - w postaci wrażeń i spostrzeżeń - na którym opiera się poznawanie pośrednie. 

l. Pojęcie i funkcje środków kształcenia 

Ś

rodki  dydaktyczne  są  to  przedmioty  materialne,  które,  dostarczając  uczniom  określonych 

bodźców  oddziałujących  na  ich  wzrok,  słuch,  dotyk  itd.,  ułatwiają  im  bezpośrednie  i  pośrednie 
poznawanie  rzeczywistości,  dzięki  czemu,  usprawniała,  proces  nauczania  -  uczenia  się,  a  przez  to 
wpływają  korzystnie  na  jego  efekty  końcowe.  Słowo  „przedmiot",  użyte  w  powyższej  definicji, 
odnosi  się  zarówno  do  przedmiotów  oryginalnych,  jak  l  do  ich  zastępników  modelowych, 
obrazowych, słownych lub symbolicznych. 

Tak  rozumiane  środki  dydaktyczne  spełniają  w  procesie  nauczania  -  uczenia  się  następujące 

funkcje: 

•  ułatwiają  uczniom  poznawanie  określonych  rzeczy,  zjawisk  i  procesów  poprzez  ich 

reprezentowanie  (w  tym  sensie  środki  dydaktyczne  są  „środkami  pomocniczymi")  lub 
pośredniczenie  między  owymi  rzeczami  itd.  a  dziećmi  l  młodzieżą  (w  tym  przypadku  stanowią 
„środki pośredniczące"); 

•  wspomagają  myślenie  uczniów,  ułatwiając  im  analizę,  syntezę  i  porównywanie  poznawanych 

rzeczy i zjawisk oraz formułowanie określonych  uogólnień,  w tym pojęć  będących podstawowym 
składnikiem naszej wiedzy o rzeczywistości; 

•  zastępują  (lub  uzupełniają)  czynności  dydaktyczne  nauczyciela,  np.  w  postaci 

zaprogramowanych tekstów, nagranych na wideo wykładów itp. (Głóckel). 

Inni  autorzy, jak np. W.  Okoń, sprowadzają sprawowane przez środki dydaktyczne  funkcje do: 

upoglądowlenia  procesu  kształcenia;  ułatwiania  procesów  myślowych;  pomocy  w  wykonywaniu 
przez dzieci i młodzież ćwiczeń oraz zdobywaniu sprawności praktycznego działania; a ponadto do 
„eksponowania  materiałów  wywołujących  przeżycia  uczniów".  Jeszcze  inni  dzielą  te  funkcje  na 
poznawcze, kształcące i dydaktyczne (Zborowski i Czosnowska). 

Ogólnie  można  powiedzieć,  że  niezależnie  od  takiego  czy  innego  podziału  środki  dydaktyczne 

służą pomocą przy: 

• zaznajamianiu uczniów z nowym materiałem; 
• utrwalaniu materiału oraz kontroli i ocenie stopnia jego opanowania; 
• stosowaniu zdobytych wiadomości i umiejętności ich zastosowania w praktyce; 
• rozwijaniu zdolności poznawczych oraz uczuć i woli dzieci i młodzieży.  
Wymienione  funkcje  środków  dydaktycznych  łączą  się  zarazem  ze  sobą  i  wzajemnie 

uzupełniają. Tak np. w procesie zaznajamiania uczniów z nowym materiałem funkcja poznawcza - 
zgodnie  z  terminologią  Zborowskiego  -  występuje  razem  z  funkcją  dydaktyczną  i  kształcącą. 
Podobnie  funkcja  kształcąca  wiąże  się  zarówno  z  funkcją  poznawczą,  jak  i  dydaktyczną.  Jeśli 
bowiem chcemy rozwijać u uczniów np. trwałość zapamiętywania lub umiejętność samodzielnego 
myślenia  (funkcja  kształcąca),  musimy  najpierw  tworzyć  ku  temu  odpowiednie  warunki,  a  więc 
wyznaczyć  przedmiot  uczenia  się  pamięciowego  lub  czynności  rozwiązywania  problemów  itp. 
(funkcja dydaktyczna). Stąd też przedstawione wyżej podziały funkcji środków dydaktycznych nie 
są  podziałami  rozłącznymi,  tzn.  takimi,  których  człony  wykluczałyby  się  wzajemnie,  lecz  raczej 
orientacyjnymi, ukazującymi podstawowe tendencje i dominanty. 

Na środki dydaktyczne składają się zarówno tzw. pomoce naukowe, a więc przedmioty, którymi 

posługuje  się  nauczyciel,  aby  tym  skuteczniej  realizować  cele  i  zadania  kształcenia,  jak  i 
indywidualne  wyposażenie  uczniów,  tzn.  podręczniki  szkolne,  zeszyty  do  ćwiczeń,  przybory  do 
pisania  itp.  Pomoce  naukowe,  służące  przede  wszystkim  do  realizacji  zasady  poglądowości  w 
nauczaniu, są narzędziami pracy nauczyciela. Natomiast podręczniki, zeszyty l inne przedmioty na-
leżące  do  indywidualnego  wyposażenia  uczniów  są  narzędziami  ich  pracy.  Do  środków 

background image

dydaktycznych  zalicza  się  również  urządzenia  sportowe,  działki  botaniczne  itp.,  będące  terenem 
pracy i nauczycieli, i uczniów. 

2. Podział środków kształcenia 

Istnieje wiele różnych klasyfikacji środków dydaktycznych. Do najczęściej stosowanych należą 

te,  których  główne  kryterium  stanowią  rodzaje  eksponowanych  bodźców,  a  mianowicie  bodźce 
wzrokowe, słuchowe i wzrokowo-słuchowe. Zgodnie z tym kryterium środki dydaktyczne dzielimy 
na:  wzrokowe,  np.  oryginalne  przedmioty  lub  Ich  różnorakie  zastępniki,  wykresy,  mapy  itp.; 
słuchowe,  jak  np.  radio,  magnetofon  itp.,  oraz  wzrokowo-stuchowe:  film  dźwiękowy,  telewizja, 
kasety wideo Itd. 

Oprócz  tego  znany  jest  podział  oparty  na  swoiście  rozumianej  zasadzie:  „od  prostego  i 

konkretnego do złożonego i abstrakcyjnego". Jego twórcy wymieniają następujące rodzaje środków 
dydaktycznych: 

przedmioty oryginalne eksponowane w warunkach naturalnych; 
przedmioty oryginalne umieszczone w warunkach sztucznych; 
modelowe zastępniki przedmiotów oryginalnych; 
symbole; 
podręczniki programowane i maszyny dydaktyczne (por. Berezowskl, Długoszowa). 
Istnieje  wreszcie  koncepcja  podziału  środków  dydaktycznych  stosownie  do  stopnia  ich 

złożoności.  Zgodnie  z  tym  podziałem  rozróżnia  się  środki  dydaktyczne  proste  i  złożone.  Do 
ś

rodków  prostych  należą  m.in.  naturalne  okazy  występujące  w  środowisku  naturalnym,  naturalne 

okazy  eksponowane  w  środowisku  sztucznym,  okazy  spreparowane,  modele,  obrazy,  mapy, 
wykresy  itd.  Z  kolei  środkami  złożonymi  są  różnorakie  urządzenia  mechaniczne,  elektryczne  i 
elektroniczne,  a  więc  projektory  filmowe,  aparaty  telewizyjne,  urządzenia  częściowo  automa-
tyzujące  proces  uczenia  się,  komputery  Itp.  W  tej  samej  klasyfikacji  rodzaje  eksponowanych 
bodźców zmysłowych zostały podporządkowane kryterium złożoności środków dydaktycznych. W 
związku  z  tym  zarówno  wśród  środków  prostych,  jak  i  złożonych  występują  środki  wzrokowe, 
słuchowe  l  wzrokowo-słuchowe,  a  także  nie  mieszczące  się  w  ich  obrębie  podręczniki 
programowane oraz maszyny dydaktyczne (por. Okoń, 1992, s. 205). 

Jeszcze inną klasyfikację środków dydaktycznych przedstawia Michał Godlewski, dzieląc je na: 
1)  tablice  -  do  pisania  kredą,  flanelowe,  magnetyczne,  specjalne  (perforowane,  montażowe  l 

inne); 

2)  urządzenia  do  projekcji  świetlnej  -  projektory  obrazów  nieruchomych,  projektory  filmu 

niemego,  ławy  optyczne  i  lampy  do  projekcji  cieniowej,  urządzenia  do  doświetlania  pola 
obserwacji,  urządzenia  specjalne  (stroboskopy,  urządzenia  elastooptyczne  i  inne),  urządzenia 
pomocnicze, jak różnorakie ekrany, zaciemnienia itp.; 

3)  urządzenia  do  wzmacniania  zapisu  t  odtwarzania  dźwięku  -  urządzenia  do  nagłaśniania 

pomieszczeń  dydaktycznych,  magnetofony,  gramofony  i  elektrogramofony,  urządzenia  sprzężone 
(radiole i inne); 

4)  środki  audiowizualne  -  wideofony,  projektory  filmu  dźwiękowego,  urządzenia  sprzężone 

radio-filmo-magnetofonowe, telewizja szkolna w obwodzie zamkniętym, magnetowidy; 

5)  maszyny  dydaktyczne  -  urządzenia  do  utrwalania  wiadomości  (repetytory,  maszyny 

informacyjno-instruktażowe  i  inne),  urządzenia  do  szybkiej  kontroli  postępów  uczniów  w  nauce 
(egzaminatory i inne), urządzenia treningowe i symulatory, urządzenia wielofunkcyjne, urządzenia 
specjalne, np. laboratoria do nauki języków obcych i inne; 

6)  urządzenia  do  reprodukcji  tekstów  i  obrazów  -  powielacze  kliszowe,  rotaprinty,  kserografy, 

fotokopiarki; 

7) środki masowego przekazu - radio, telewizja; 
8) elektroniczne maszyny cyfrowe (EMC) ogólnego użytku, EMC dydaktyczne; 
9) technikę informacji naukowe] - czytniki mikrofilmów, klasyfikatory, kartoteki segregacyjne; 
10) podręczniki kompleksowe i teksty programowane - do nauczania metodami tradycyjnymi, do 

background image

nauczania programowanego, do nauki języków obcych; 

11) aparaturę obrazu przestrzennego - rzutniki stereo, projektory filmowe stereo, holografia. 
Uogólniając  wyniki  dotychczasowego  opisu  różnych  klasyfikacji  środków  dydaktycznych, 

możemy  stwierdzić,  że  nie  odpowiadają  one  -podobnie  jak  podział  funkcji  tych  środków  - 
rygorystycznym  wymaganiom  rozłączności.  Świadomi  tego  niedostatku  opowiadamy  się  za 
podziałem  scharakteryzowanym  na  początku  niniejszego  podrozdziału,  przy  równoczesnym 
uzupełnieniu  go  o  człon  obejmujący  różnorakie  urządzenia  do  częściowej  automatyzacji  pracy 
dydaktycznej. Zgodnie z tym stanowiskiem środki dydaktyczne dzielimy na: 

•  wzrokowe  (przedmioty  naturalne,  maszyny,  narzędzia,  preparaty,  modele,  obrazy  ruchome  i 

nieruchome,  barwne  i  czarno-białe,  schematy,  symbole,  m.in.  słowa  -  a  zatem  również  teksty 
drukowane i pisane -litery i cyfry, a ponadto diagramy itp.); 

• słuchowe (płyty gramofonowe i taśmy magnetofonowe wraz z urządzeniami umożliwiającymi 

posługiwanie się nimi, aparaty radiowe, instrumenty muzyczne itd.); 

• wzrokowo-słuchowe (aparaty telewizyjne, projektory filmowe, kasety wideo itp.); 
•  częściowo  automatyzujące  proces  nauczania  -  uczenia  się  (podręczniki  programowane, 

maszyny dydaktyczne, laboratoria językowe, tzw. klasy zautomatyzowane Itd.). 

3. środki wzrokowe 

Ś

rodki  wzrokowe  spełniaj  ą  w  procesie  nauczania  -  uczenia  się  doniosłą  rolę,  ułatwiając 

współdziałanie wyróżnionych przez I.P. Pawłowa układów: pierwszego, którego podstawę stanowią 
sygnały  bezpośrednio  odzwierciedlające  rzeczywistość,  oraz  drugiego,  opartego  na  sygnałach 
słownych. Dzięki racjonalnemu powiązaniu tych układów słowa stają się odpowiednikami doznań 
bezpośrednich,  wzrokowych,  słuchowych  i  innych,  zyskując  zdolność  sygnalizowania 
rzeczywistości.  Tym  też  wyjaśnia  się  np.  fakt,  że  dźwięk  dzwonka  oraz  słowo  „dzwonek" 
(wypowiedziane lub napisane) wywołują u jednostki identyczne reakcje. 

Jak  już  wspomnieliśmy,  rzeczywistość  można  ukazywać  w  procesie  nauczania  -  uczenia  się  za 

pomocą okazów naturalnych, a można też posługiwać się w tym celu modelami, mapami l innymi 
„środkami wzrokowymi o charakterze uogólniającym", tzn. mapami, schematami, diagramami itp. 

Okazy  naturalne  mogą  być  z  kolei  eksponowane  bądź  w  ich  zwykłym  środowisku,  jak  np. 

zwierzęta  żyjące  na  swobodzie,  bądź  w  środowisku  sztucznym,  np.  zwierzęta  w  ogrodzie 
zoologicznym, bądź wreszcie w formie spreparowanej (zwierzęta wypchane) *. 

*  Na  jakość  stosunkowo  szerokiego  repertuaru  środków  wzrokowych  coraz  większy  wpływ 

wywierają najnowsze osiągnięcia techniki. Nawet tablica, ów „(—) najbardziej tradycyjny rekwizyt 
nauczania  zbiorowego  zaczęła  ulegać  gwałtownym  przeobrażeniom.  Najpierw  pojawiły  się  więc 
tablice  flanelowe,  pozwalające  na  swobodne  przyczepianie  l  przesuwanie  odpowiednio 
przygotowanych  elementów.  Następnie  zaczęto  wprowadzać  tablice  magnetyczne,  na  których 
swobodnie  można  umieszczać  elementy  wizualne  z  wbudowanymi  w  nie  płytkami  z  blachy 
stalowej.  Z  kolei  w  ostatnich  latach  zaczęto  produkować  grafoskopy,  zwane  też  tablicami 
ś

wietlnymi  lub  rzutnikami  pisma,  które  pozwalają  wykładowcy  pisać  lub  rysować  na  zwykłym 

papierze  -  bez  odrywania  się  od  katedry  czy  stołu  -  a  uczniom  widzieć  to  wszystko  na  ekranie  w 
odpowiednim powiększeniu" . 

 
Wymienione  sposoby  posługiwania  się  środkami  wzrokowymi  wykazują  wiele  zalet.  Jedną  z 

najważniejszych  jest  to,  że  umożliwiają  one  uczniom  nabycie  wyobrażeń  adekwatnych  do 
rzeczywistości, co nie pozostaje bez pozytywnego wpływu na proces kształtowania pojęć. Nie za-
wsze jednak nauczyciel dysponuje okazami naturalnymi lub Ich preparatami l wtedy stosuje się na 
ogół środki zastępcze, a więc modele, obrazy, mapy, schematy, wykresy i diagramy. Pozwalają one, 
jak np. modele, przedstawić dany obiekt w zmniejszeniu, powiększeniu, przekroju itp., podkreślić - 
jak  wykresy  i  schematy  -  zależności  przyczynowo-skutkowe,  funkcjonalne  i  inne,  albo  też  -  jak 
mapy - ukazać rzeczywistość za pomocą umownych znaków wizualnych. 

background image

4. Środki słuchowe 

Udział  środków  słuchowych  w  procesie  nauczania  -  uczenia  się  stale  wzrasta.  Dzieje  się  tak 

dzięki  postępowi  techniki  i  związanemu  z  tym  rozwojowi  stereofonii,  pozwalającym  również  na 
stosowanie  w  pracy  lekcyjnej  i  pozalekcyjnej  z  dziećmi  i  młodzieżą  gramofonu,  radia  i  magneto-
fonu, tzn. środków posiadających oczywiste walory dydaktyczne. 

 
Wymienione  środki  stanowią  dla  nauczyciela  nieocenioną  pomoc  na  lekcjach  różnych 

przedmiotów.  Na  przykład  trudno  byłoby  dzisiaj  uznać  za  właściwie  zrealizowaną  pod  względem 
metodyczno-wychowawczym  lekcję  języka  polskiego  na  temat  początków  naszej  literatury  bez 
odtworzenia  na  niej  z  płyty  lub  taśmy  magnetofonowej  hymnu  Bogurodzica.  Nieracjonalnym 
wykorzystaniem  cennego  czasu  nauczyciela  i  uczniów  byłoby  nauczanie  języków  obcych  bez 
pomocy  magnetofonu,  a  nawet  specjalnych  laboratoriów  językowych.  Znacznym  usprawnieniem 
procesu kształcenia w szkołach samochodowych może się okazać zaznajomienie uczniów z nagraną 
na  taśmę  „melodią"  pracy  silnika  sprawnego  i  silnika  funkcjonującego  wadliwie  wskutek 
pojawienia się określonych usterek itp. 

Jeszcze  ważniejsze  funkcje  dydaktyczne  spełniają  środki  słuchowe  na  zajęciach  z  zakresu 

wychowania  muzycznego.  Stają  się  one  tam  jednym  z  głównych  narzędzi  kształtowania  kultury 
muzycznej  dzieci  i  młodzieży,  przyczyniając  się  w  szczególności  do  rozwoju  zainteresowania 
muzyką i śpiewem, do pogłębienia wrażliwości na jej piękno oraz do przyjemnego spędzania czasu 
wolnego, m.in. przez wyrobienie umiejętności słuchania wartościowej muzyki l przygotowania się 
do jej uprawiania. 

5. Środki wzrokowo-sluchowe 

Ś

rodki  wzrokowo-słuchowe  oddają  szkole  znaczne  usługi  w  zakresie  kształtowania  u  uczniów 

określonych  wrażeń,  spostrzeżeń  i  wyobrażeń.  Oddziałują  one  równocześnie  na  dwa  analizatory: 
wzrokowy i słuchowy. Do środków wzrokowo-słuchowych zaliczamy film dźwiękowy i telewizję. 

Dźwiękowy film dydaktyczny może odgrywać w procesie nauczania - uczenia się bardzo ważną 

rolę.  Utrwalając  za  pomocą  ruchomego  obrazu  i  dźwięku  określone  przedmioty,  zjawiska, 
wydarzenia  i  procesy,  film  pozwala  je  eksponować  wielokrotnie  w  różnym  czasie,  a  zarazem  w 
identycznej  postaci.  Ma  to  niemałe  walory  dydaktyczne,  nauczyciel  bowiem  może  zaznajamiać 
uczniów  z  treścią  filmu  dowolną  liczbę  razy,  ogniskować  uwagę  dzieci  i  młodzieży  na  procesach 
najistotniejszych lub niedostępnych w inny sposób, ukazywać przedmioty w zbliżeniach, ujmować 
ruch  w  tempie  przyspieszonym  lub  zwolnionym,  przedstawiać  genezę  i  rozwój  określonych 
wydarzeń  i  procesów  itd.  Wszystko  to  sprawia,  że  film  może  być  skutecznie  wykorzystywany  do 
zaznajamiania  uczniów  z  nowym  materiałem,  do  utrwalania  go,  a  niekiedy  również  do  kontroli  i 
oceny  wyników  ich  pracy.  Realizacji  ostatniej  z  wymienionych  funkcji  dydaktycznych  sprzyja  to, 
ż

e film stwarza wszystkim widzom jednakowe warunki oglądania i słuchania. 

Sumując, możemy stwierdzić, że film dydaktyczny, jako jeden z głównych środków wzrokowo-

słuchowych stosowanych w procesie nauczania - uczenia się, wykazuje następujące zalety: 

•  przedstawia  określone  przedmioty,  zjawiska,  wydarzenia  i  procesy  w  postaci  wyraźnych, 

powtarzalnych dowolną liczbę razy sekwencji obrazów; 

• ukazuje ruch; 
•  wykorzystuje  zarówno  dźwięk  naturalny,  towarzyszący  eksponowanym  wydarzeniom,  jak  i 

narrację; 

• w miarę potrzeby operuje kolorem; 
•  eksponuje  za  pomocą  obrazu  i  dźwięku  wszystkie  zagadnienia,  których  ukazanie  uczniom  w 

inny sposób byłoby utrudnione lub zgoła niemożliwe. 

Aby  film  mógł  być  w  pełni  skuteczną  pomocą  dla  uczniów,  nauczyciel  powinien  obejrzeć  go 

przed  projekcją  oraz  ustalić  jego  funkcję  i  miejsce  na  prowadzonych  przez  siebie  zajęciach 
dydaktycznych. 

Telewizja  dydaktyczna,  nazywana  także  telewizją  szkolną,  jest  kolejnym  środkiem 

background image

audiowizualnym,  którego  znaczenie  pedagogiczne  stale  wzrasta  w  procesie  nauczania.  Dzięki  niej 
uczniowie  mogą  bezpośrednio  obserwować  najważniejsze  wydarzenia  krajowe  i  zagraniczne, 
poznają  wybitnych  mężów  stanu,  uczonych  i  artystów,  śledzą  przebieg  różnorakich  procesów 
technicznych  i  technologicznych,  oglądają  spektakle  teatralne,  słowem  -  zdobywają  aktualną 
wiedzę  o  świecie  w  sposób  bez  porównania  pełniejszy  i  bardziej  atrakcyjny  aniżeli  za  pomocą 
Innych środków masowego przekazu Informacji. 

Z  badań  nad  nauczaniem  realizowanym  wyłącznie  przy  użyciu  telewizji  wynika  jednak,  że  na 

ogół  nie  jest  ono  skuteczniejsze  od  nauczania  konwencjonalnego  (por.  np.  Schramm,  a  także 
Strykowski i Gawrecki). Dlatego też telewizja dydaktyczna znajduje zastosowanie w szkolnictwie 
różnych typów i szczebli nie tyle jako środek jedyny, co raczej jeden z wielu, tzn. wykorzystywany 
w procesie nauczania - uczenia się obok gramofonu, filmu, magnetofonu, radia l tradycyjnej tablicy 
ś

ciennej  lub  łącznie  z  nimi.  W  pracy  dydaktyczno--wychowawczej  telewizja  może  być  stosowana 

jako telewizja otwarta bądź obwodowa, ściślej - w obwodzie zamkniętym. 

Telewizja otwarta obejmuje zwykle stacje telewizyjne, które przeznaczają pewną liczbę  godzin 

dziennie  na  transmisję  programów  szkolnych.  W  godzinach  przedpołudniowych  nadawane  są 
przeważnie programy dla szkół podstawowych i średnich, głównie lekcje różnych przedmiotów na-
uczania.  W  godzinach  popołudniowych  oraz  wieczorami  emitowane  są  natomiast  różnorakie 
programy  oświatowe  dla  szerokiego  kręgu  odbiorców,  lekcje  języków  obcych,  wykłady 
politechniki telewizyjnej itp. 

Telewizja  w  obwodzie  zamkniętym  (telewizja  obwodowa)  -  w  przeciwieństwie  do  telewizji 

otwartej  służy  realizacji  programów  dydaktycznych  w  obrębie  jednej  tylko  szkoły  lub  zespołu 
szkół. W Polsce stosuje się ją na razie tylko w niektórych uczelniach wyższych. 

Telewizja  należy  do  złożonych  środków  dydaktycznych  o  charakterze  technicznym.  W  miarę 

rozwoju  techniki  i  technologii  te  właśnie  środki  coraz  częściej  uzupełniają  nauczanie,  a  niekiedy 
wręcz wypierają z niego takie środki proste, jak modele czy radio. W związku z tym rośnie znacze-
nie  tzw.  kształcenia  multimedialnego,  którego  istota  sprowadza  się  do  wykorzystywania  w  pracy 
dydaktycznej  racjonalnie  i  zarazem  funkcjonalnie  dobranych  prostych  i  złożonych  -  w  tym 
technicznych - środków dydaktycznych. Charakterystyczną cechą tych ostatnich jest to, że składają 
się  one,  po  pierwsze,  z  określonych  urządzeń  technicznych,  np.  projektora  filmowego,  oraz  po 
drugie, z materiału dydaktycznego eksponowanego za pomocą tych właśnie urządzeń, np. z filmu - 
w przypadku projektora filmowego. 

Wielości stosowanych w nauczaniu środków, łącznie z najbardziej nowoczesnymi, nie musi przy 

tym towarzyszyć - niejako automatycznie - poprawa uzyskiwanych efektów dydaktycznych. Takie 
bowiem efekty są zależne nie tyle od ilości włączonych do procesu kształcenia środków, co raczej 
od  ich  kompleksowego  i  równocześnie  funkcjonalnego  zastosowania  w  tym  procesie.  Kryterium 
rozstrzygającym  musi  tu  być  zatem  pytanie,  czy  daną  czynność  (przekaz  informacji,  kontrolę  i 
ocenę  stopnia  ich  opanowania  przez  uczniów,  utrwalanie  wiadomości  itp.)  lepiej  wykona 
nauczyciel,  czy  np.  maszyna  dydaktyczna.  Ponadto  trzeba  brać  pod  uwagę,  że  o  ile  w  nauczaniu 
konwencjonalnym  środki  dydaktyczne  służą  głównie,  a  niekiedy  wyłącznie,  do  ilustrowania 
(„upoglądowiania") werbalnego przekazu nauczyciela, o tyle  w nauczaniu multimedialnym należy 
posługiwać  się  nimi  dla  realizacji  różnych  zadań  dydaktycznych,  a  więc  kształtowania  u  dzieci  i 
młodzieży  motywów  pobudzających  Ich  do  aktywności  poznawczej,  samodzielnego  przyswajania 
sobie  wiadomości,  autokontroli  i  samooceny  postępów  w  nauce,  rozwiązywania  problemów, 
posługiwania się zdobytą wiedzą w praktyce itd. 

6. Środki wzrokowo-sluchowe a maszyny dydaktyczne 

Czy  maszyny  dydaktyczne  są  po  prostu  jeszcze  jedną  odmianą  środków  wzrokowych, 

słuchowych i wzrokowo-słuchowych, czy też różnią się od nich pod pewnymi względami? 

Aby  odpowiedzieć  na  to  pytanie,  porównajmy  charakterystyczne  właściwości  maszyn 

dydaktycznych  z  właściwościami  np.  oświatowego  filmu  dźwiękowego  jako  typowego 

background image

reprezentanta środków wzrokowo-słuchowych. 

Maszyny dydaktyczne spełniają następujące funkcje: 
• przekazują informacje, a zarazem wymagają odpowiedzi na zadawane pytania; 
•  zapewniają  natychmiastowe  sprzężenie  zwrotne,  bezpośrednio  informując  ucznia,  czy 

odpowiedział dobrze; 

•  umożliwiają  uczniowi  pracę  indywidualną,  tak  by  tempo  przyswajania  wiadomości  było 

dostosowane do jego własnych potrzeb l zdolności. 

Film także podaje informacje, ale nie wymaga od ucznia jakichkolwiek wypowiedzi. W związku 

z  tym  nie  ocenia  też  ich  trafności.  Nie  umożliwia  ponadto  uczniom  uczenia  się  w  stosownym  dla 
każdego z nich tempie oraz zgodnie z wykazywanymi zdolnościami. 

Tak  więc,  aby  sprostać  wymaganiom  stawianym  maszynom  dydaktycznym,  film  -  podobnie 

zresztą jak inne środki wzrokowo-słuchowe, wzrokowe i słuchowe - musiałby: 

•  najpierw  przekazywać  uczniom  informacje,  a  następnie  żądać  od  nich  co  pewien  czas 

odpowiedzi na zadawane pytania; 

•  wyłączać  się  automatycznie  po  postawieniu  każdego  pytania,  aby  uczniowie  mogli  na  nie 

odpowiedzieć, a następnie włączać się ponownie w celu sprawdzenia odpowiedzi; 

• Informować ucznia o trafności odpowiedzi. 

7. Uwagi metodyczne 

Ś

rodki dydaktyczne tylko wtedy mogą stanowić pełnowartościowy składnik procesu nauczania - 

uczenia się, kiedy sieje traktuje w ścisłym powiązaniu z pozostałymi składnikami tego procesu oraz 
wyznacza  im  określone  zadania  do  spełnienia.  Ich  dobór  zależy  więc  nie  tylko  od  materialnego 
wyposażenia szkoły w pomoce naukowe, lecz również od założonych celów lekcji, od metod pracy 
dydaktycznej,  od  wieku  uczniów,  a  ponadto  od  charakterystycznych  właściwości  poszczególnych 
przedmiotów nauczania. 

Jeżeli  np.  celem  lekcji  jest  zaznajomienie  uczniów  z  nowym  materiałem,  to  stosowane  środki 

dydaktyczne będą na niej spełniać inną funkcję aniżeli w przypadku utrwalania przerobionego już 
materiału  lub  kontroli  i  oceny  wiadomości  i  umiejętności.  Podobnie  stosowanie  wykładu  jako 
metody  dominującej  na  danej  lekcji  wyznacza  środkom  dydaktycznym,  którymi  nauczyciel 
zamierza  się  posłużyć,  zupełnie  Inną  funkcję  niż  ta,  jaką  miałyby  do  spełnienia  na  lekcji 
prowadzonej  głównie  metodą  laboratoryjną.  I  wreszcie  wiek  uczniów  oraz  charakterystyczne 
właściwości  poszczególnych  przedmiotów  nauczania  determinują  zarówno  rodzaj  środków 
dydaktycznych,  jak  i  sposób  ich  wykorzystania  na  lekcji.  Inne  bowiem  środki  będą  stosowane  na 
lekcji  matematyki  na  szczeblu  propedeutycznym,  a  jeszcze  inne  -  w  liceum;  innymi  pomocami 
naukowymi  posłuży  się  nauczyciel  języka  polskiego,  innymi  zaś  -  pracujący  w  tej  samej  klasie 
fizyk czy geograf. 

Dobór  środków  dydaktycznych,  tak  jak  i  dobór  określonych  metod  nauczania,  zależy  więc  od 

wielu różnych czynników, a nie tylko od takiego czy innego wyposażenia szkoły w sprzęt i pomoce 
naukowe.  O  skuteczności  tych  środków  w  niemałym  stopniu  rozstrzyga  przy  tym  fakt,  czy 
nauczyciel,  decydując  się  na  ich  wybór,  czyni  to,  mając  również  na  uwadze  pozostałe  składniki 
procesu nauczania - uczenia się, tzn. czy traktuje środki dydaktyczne jako Integralny składnik tego 
procesu. Skuteczność tę można dodatkowo zwiększyć, stosując środki, które: 

• służą nie tylko lepszemu poznaniu bezpośredniemu, lecz również pośredniemu; 
•  wymagają  od  uczniów samodzielnego  myślenia  i  działania,  a  zwłaszcza  stałego  posługiwania 

się już posiadaną wiedzą dla zdobywania nowej wiedzy; 

•  zapewniają  uczniom  możliwie  pełny  obraz  poznawanych  rzeczy,  zjawisk,  procesów  i 

wydarzeń, co wymaga operowania środkami zróżnicowanymi, naświetlającymi poznawane fakty z 
różnych punktów widzenia; 

• w sprzyjających okolicznościach mogą być przez uczniów samodzielnie wykonane w  ramach 

pracy domowej, w warsztacie szkolnym itp.; samodzielne sporządzanie tego rodzaju środków przez 
uczniów, właściwie przygotowane i kierowane przez nauczycieli, ma duże walory wychowawcze, a 

background image

ponadto może stanowić dla szkoły istotne źródło dopływu pomocy naukowych. 

Z  badań  przeprowadzonych  na  szeroką  skalę  nad  zakresami  możliwych  zastosowań  środków 

dydaktycznych wynika, że okazują się one pomocne w zakresie: zaznajamiania uczniów z nowym 
materiałem  nauczania;  kształtowania  u  dzieci  l  młodzieży  pozytywnych  motywów  uczenia  się: 
akceleracji  pracy  dydaktycznej  -  m.in.  dzięki  temu,  że  np.  za  pomocą  filmu  i  innych  środków 
dydaktycznych  można  syntetycznie  przedstawić  wszystkie  fazy  długotrwałych  procesów,  często 
niedostępnych  zwykłej  obserwacji;  kształcenia  dorosłych  w  drodze  studiów  zaocznych;  wreszcie 
kontroli i oceny wyników nauczania. 

I tak na przykład wykazano, że uczniowie, z których jedni uczyli się pewnego tekstu z książki, a 

inni z telewizji, uzyskali zbliżone wyniki (Weidenmann, Krapp). W podobny sposób podsumowano 
wyniki  innych  badań,  w  których  porównywano  efektywność  rozwiązywania  identycznych 
problemów  przez  uczniów  zaznajamianych  z  metodami  tego  rozwiązywania  w  sposób 
konwencjonalny  oraz  programowany.  Zbliżone  wreszcie  efekty  uzyskano,  porównując  trwałość  i 
operatywność  wiadomości  przekazanych  jednej  grupie  młodzieży  uniwersyteckiej  w  sposób 
multimedialny  (lektura  tekstu,  film  wideo,  tekst  programowany  o  charakterze  kontrolno-
korektywnym)  i  za  pomocą  wykładu  przeprowadzonego  przez  wybitnego  specjalistę.  Na  tej  m.in. 
podstawie  sformułowano  wniosek,  notabene  zgodny  z  eksponowanym  już  w  tym  rozdziale,  że 
„każdy środek dydaktyczny wnosi swój  wkład do nauczania. Każdy coś  uczniom oferuje i czegoś 
od  nich  wymaga,  a  równocześnie  żaden  z  tych  środków  nie  stanowi  dydaktycznego  panaceum. 
Ś

rodki te muszą uzupełniać się wzajemnie". 

8. środki masowej komunikacji w pracy dydaktycznej 

Rozwój  techniki  spowodował  znaczne  rozpowszechnienie  takich  środków  masowego  przekazu 

informacji,  jak  film,  prasa,  radio  i  telewizja.  Dzięki  nim  już  od  dłuższego  czasu  realizuje  się 
różnego rodzaju programy oświatowe, przy czym niemało miejsca poświęca się w tych programach 
zagadnieniom  przerabianym  w  szkole  podstawowej  i  średniej.  Zagadnienia  te  są  na  ogół  bardzo 
starannie przygotowane przez komórki pedagogiczne radia i telewizji, a więc Ich wykorzystanie w 
toku pracy dydaktyczno-wychowawczej jest ze wszech miar wskazane, a niekiedy wręcz konieczne. 
Dlatego  też  nauczyciele  poszczególnych  przedmiotów  powinni  znać  programy  oświatowe  radia  i 
telewizji  -upowszechniane  m.in.  na  łamach  czasopism  pedagogicznych  -  i  włączać  je  do  planu 
realizowanych z uczniami zajęć. Zrozumiałe, że uczniów trzeba przygotować do odbioru radiowych 
i  telewizyjnych  programów  oświatowych,  a  także  po  audycjach  omawiać  z  nimi  ich  treść, 
eksponując  zagadnienia  węzłowe.  Również  przy  wykorzystywaniu  programów  oświatowych 
obowiązuje  zasada  łączenia  ich  z  pozostałymi  składnikami  procesu  nauczania  -  uczenia  się,  a 
zwłaszcza z jego treścią i tokiem. 

Programy oświatowe radia i telewizji mogą, oczywiście, spełniać różne funkcje dydaktyczne. W 

niektórych  przypadkach  można  z  nich  korzystać  jako  ze  źródła  nowych  dla  uczniów  wiadomości, 
kiedy indziej natomiast będą służyły systematyzowaniu l utrwalaniu materiału już przerobionego w 
szkole  itd.  Rozwój  kaset  wideo  znacznie  te  możliwości  rozszerza  i  wzbogaca.  O  wyborze  jednak 
takiej  lub  innej  funkcji  powinien  decydować  nauczyciel  na  podstawie  anali2y  realizowanego  z 
uczniami planu i programu nauczania, aktualnie rozwiązywanych zadań dydaktycznych itp. 

Oprócz  możliwości  wykorzystywania  audycji  oświatowych  radia  i  telewizji  do  celów 

dydaktyczno-wychowawczych, wskazane jest również zaznajamianie uczniów z innymi pozycjami 
programu;  l  tym  razem  decyzja  co  do  ich  wyboru  i  sposobu  wykorzystania  na  lekcji  powinna 
należeć do nauczyciela. 

Szkole  i  środkom  masowego  przekazu  przypisuje  się  niekiedy  działania  konkurencyjne. 

Twierdzi  się  zarazem,  że  szkoła  daje  pierwszeństwo  rozumowi,  a  środki  masowego  przekazu  - 
wyobraźni l rozrywce. Z tego, co powiedzieliśmy w poprzednich akapitach, wynika, że szkoła nie 
odrzuca  tych  środków,  lecz  usiłuje  włączyć  je  do  planowanych  i  realizowanych  przez  siebie 
poczynań  dydaktyczno-wychowawczych.  Kieruje  się  przy  tym  przekonaniem,  że  obraz,  którym  te 
ś

rodki  głównie  operują,  wpływa  dodatnio  na  wyniki  nauczania  i  wychowania.  Ale  równocześnie 

szkoła bierze pod uwagę fakt, że środki masowego przekazu nie zapewniają sprzężenia zwrotnego 

background image

między  nadawcą  i  odbiorcą  informacji.  A  od  tego  właśnie  sprzężenia  zależą  w  znacznej  mierze 
końcowe  efekty  pracy  dydaktyczno-wychowawczej.  Stąd  też  model  edukacji,  w  którym  obie  te 
instytucje  funkcjonują  obok  i  zarazem  niezależnie  od  siebie,  nie  koordynując  swojej  działalności 
edukacyjnej,  należy  obecnie  do  najbardziej  rozpowszechnionych.  On  też  zasługuje  na  nazwę 
konkurencyjnego.  Emisja  oświatowych  programów  radiowych  l  telewizyjnych  nie  jest  w  nim 
dyktowana programowymi i organizacyjnymi potrzebami szkoły, a wykorzystanie tych audycji dla 
celów  zinstytucjonalizowanego  kształcenia  ma  najczęściej  charakter  przygodny  lub  zgoła 
przypadkowy. 

Znacznie większe możliwości wykorzystania środków masowego przekazu informacji dla celów 

dydaktycznych  stwarza  model  oparty  na  zamierzonym  i  planowanym  nadawaniu  programów 
oświatowych  przez  radio  i  telewizję  oraz  ich  stałej  recepcji  przez  szkołę.  Jest  to  model 
ograniczonego  współdziałania  obu  omawianych  instytucji.  Wprawdzie  i  w  tym  modelu  szkoła 
otrzymuje  od  środków  masowego  przekazu  gotową  ofertę  programową,  niemniej  -  w 
przeciwieństwie  do  modelu  „konkurencyjnego"  -  jest  to  oferta  uwzględniająca  wymagania  nauki 
szkolnej, a oprócz tego emitowana w czasie pozwalającym korzystać z niej na lekcjach. Szkoła ma 
więc  tutaj  pewien  wpływ  na  tematykę  radiowych  i  telewizyjnych  programów  oświatowych,  ale 
nadal nie współdecyduje o jej kształcie, zwłaszcza metodycznym, na zasadzie partnerstwa. Mamy 
tu więc do czynienia ze współpracą szkoły i środków masowego przekazu informacji, ale jej zakres 
odnosi się głównie do zagadnień organizacyjnych, a ponadto dokonuje się niejako w makroskali. To 
zaś,  siłą  rzeczy,  nie  pozwala  uwzględnić  konkretnych  potrzeb  dydaktyczno-wychowawczych 
poszczególnych  szkół.  Praktyczną  ilustracją  tego  modelu  szkolno-massmedialnej  edukacji  są  np. 
nadawane przez telewizję lekcje różnych przedmiotów nauczania. 

Najszerszy zakres współpracy szkoły i środków masowego przekazu jest typowy dla modelu, w 

którym  przedmiotem  systematycznego  odbioru  przez  uczniów  są  stałe  cykle  telewizyjnych  i 
radiowych  programów  oświatowych,  skorelowane  z  programami  nauki  szkolnej.  Cykle  te,  opra-
cowywane wspólnie przez pracowników komórek oświatowych radia i telewizji oraz nauczycieli, a 
także  emitowane  według  wspólnie  ustalonego  planu,  są  integralnym  składnikiem  dydaktycznej 
działalności  szkoły,  dopełnianym  czynnościami  służącymi  syntezie,  utrwalaniu  oraz  kontroli  i 
ocenie  wyników  nauczania.  W  przeciwieństwie  do  modeli  poprzednio  scharakteryzowanych, 
których  odbiorcy  są  na  ogół  przypadkowi  i  nie  korzystają  z  nadawanych  programów 
systematycznie,  programy  emitowane  na  zasadach  obowiązujących  w  tym  modelu  stanowią  dla 
uczniów czy studentów niezbędny składnik planowego uczenia się. Jest tak m.in. dlatego, że są to z 
reguły  uczestnicy  zaocznych  form  nauki  czy  studiów,  którzy  -  oprócz  słuchania  wykładów 
radiowych itelewizyjnych - korzystają z konsultacji, ćwiczeń i wykładów organizowanych dla nich 
w  szkole  podczas  tzw.  sesji  naocznych.  Wtedy  też  zdają  kolokwia  i  egzaminy,  a  także  otrzymują 
wskazówki  do  samodzielnej  pracy  między  sesjami.  Współpraca  szkoły  ze  środkami  masowego 
przekazu  odnosi  się zatem  w  tym  przypadku  do  treści,  metod  i  organizacji  kształcenia,  obejmując 
ponadto kontrolę i ocenę wyników tego procesu. 

Tabela  7  zawiera  zestawienie  konstytutywnych  cech  przedstawionych  wyżej  modeli  szkolno-

massmedialnej edukacji, w którym za kryterium podziału przyjęto zakres współdziałania szkoły ze 
ś

rodkami masowego przekazu informacji. 

Tabela 7. Modele szkolno-massmedialnej edukacji 

Zakres współdziałania 

Model 
 

organiz

treść 

metody 

Konkurencyjny  
Współpracy ograniczone)  
Współpracy rozszerzonej 


+  


+/- 



Z  przeprowadzonych  dotychczas  badań  wynika,  że  model  oparty  na  rozszerzonej  współpracy 

szkoły ze środkami masowego przekazu jest najbardziej efektywny pod względem dydaktycznym. 

background image

On też prawdopodobnie będzie się upowszechniał. Sprzyjać temu powinien z jednej strony wzrost 
liczby  programów  oświatowych  nadawanych  przez  radio  i  telewizję,  możliwy  dzięki  wydzielaniu 
odrębnych  „kanałów"  czy  pasm  edukacyjnych,  z  drugiej  zaś  strony  uświadomienie  sobie  przez 
nauczycieli  wielorakich  korzyści  dydaktyczno-wychowawczych,  jakie  zapewnia  racjonalne 
powiązanie  oświatowych  poczynań  szkoły  z  analogicznymi  poczynaniami  środków  masowego 
przekazu. 

Sprawdzian 11 

1. Jakie funkcje spełniają w procesie nauczania - uczenia się środki dydaktyczne? 
2.  Wskaż  możliwości  udoskonalenia  zinstytucjonalizowanej  pracy  dydaktyczno-wychowawczej 

za pomocą środków masowego przekazu informacji. 

3.  Opisz,  nawiązując  do  własnej  lub  obserwowanej  praktyki  pedagogicznej,  stosowane  środki 

dydaktyczne  i  poddaj  je  ocenie  z  punktu  widzenia  głównych  zadań  współczesnej  szkoły. 
Przeprowadź tę ocenę, uwzględniając funkcje zakładane i funkcje rzeczywiste tych środków. 

4.  Uzasadnij  tezę,  że  w  pracy  dydaktyczno-wychowawczej  powinno  się  respektować  wielość 

metod,  form  i  środków,  nie  zaś  wyłączność  jednego,  rzekomo  uniwersalnego  środka 
dydaktycznego. 

5.  Jakie  funkcje  w  procesie  nauczania  -  uczenia  się  spełniają  maszyny  dydaktyczne?  Na  czym 

polega różnica między maszynami l filmem dydaktycznym? 

6.  Uszereguj,  według  wzrastającego  stopnia  polisensoryczności  oddziaływania  na  uczniów, 

wymienione niżej czynności metodyczne: pokaz rysunku obrazującego przekrój pionowy łańcucha 
górskiego;  wykonane  przez  uczniów  doświadczenie  pt.  „Sucha  destylacja  węgla  kamiennego"; 
pokaz  barwnego  filmu  dźwiękowego;  fragment  wykładu  nauczyciela  pt.  „Analiza  własności 
fizycznych siarki". 

 
 
 
 
ROZDZIAŁ XII 

PLANOWANIE PRACY DYDAKTYCZNEJ 

Jednym  z  głównych  warunków  skuteczności  wszelkiego  świadomego  i  celowego  działania, 

zwłaszcza długotrwałego i złożonego, jest planowanie*. Polega ono na  gruntownie przemyślanym 
przewidywaniu przebiegu i rezultatów określonych procesów zgodnie z projektem czynności, który 
obejmuje  z  jednej  strony  listę  zadań,  jakie  mają  być  wykonane  w  ustalonych  terminach,  z  drugiej 
zaś  wskazuje  realizatorów,  metody  oraz  środki  urzeczywistnienia  tych  zadań,  a  ponadto  sposoby 
kontroli i oceny uzyskanych  wyników. Tak rozumiane planowanie spełnia ważną rolę nie tylko w 
produkcji,  w  przestrzennym  zagospodarowaniu  kraju  itp.,  lecz  również  w  rozwoju  oświaty  i 
szkolnictwa wyższego oraz szeroko pojmowanej pracy dydaktyczno-wychowawczej. Tego rodzaju 
planowanie  jest  warunkiem  koniecznym  skuteczności  procesu  nauczania-uczenia  się,  gdyż  chroni 
nauczyciela od przypadkowości i chaotyczności działania oraz pozwala mu ocenić, czy i ewentual-
nie w jakim stopniu realizuje on wyznaczone cele nauczania i wychowania. 

l. Rodzaje planowania dydaktycznego 

Nauczyciel,  przygotowując  się  do  realizacji  zadań  dydaktycznych  czekających  go  w  nowym 

roku szkolnym, sporządza dla każdej z klas, w których ma uczyć, roczny plan nauczania w zakresie 
swojej specjalności, zwany także rozkładem materiału. 

 

Zgodnie z definicją H. Ozbekhana z Uniwersytetu Filadelfijskiego planowanie odznacza się 

background image

następującymi  cechami:  jest,  po  pierwsze,  oddziaływaniem  na  określony  przedmiot  lub  grupę 
przedmiotów;  po  drugie,  jest  oddziaływaniem  świadomym,  zamierzonym;  po  trzecie,  w  wyniku 
tego  oddziaływania  mają  nastąpić  w  przedmiocie,  na  który  Jest  ono  skierowane,  określone  i 
zarazem pożądane zmiany.  

Podstawę  opracowania  tego  planu  stanowi  program  odpowiedniego  przedmiotu.  Zawartym  w 

programie  hasłom  nadaje  się  bardziej  szczegółowy  charakter,  uwzględniając  przy  tym  zadania  i 
warunki  pracy  w  danej  klasie,  a  zwłaszcza  stopień  zaawansowania  uczniów  w  nauce,  posiadane 
ś

rodki  dydaktyczne,  zakres  i  sposoby  rozwinięcia  poszczególnych  haseł  programu  figurujących  w 

odpowiednich  rozdziałach  i  podrozdziałach  podręcznika,  przewidywane  wycieczki,  liczbę  lekcji 
służących powtórzeniu przerobionego materiału, jego kontroli i ocenie itp. Roczny plan nauczania 
wpisuje  się  na  ogół  -  jeśli  administracyjne  przepisy  nie  stanowią  inaczej  -  na  początku  roku 
szkolnego do dziennika zajęć danej klasy od razu na wszystkie okresy nauki lub w ustalonych przez 
władze szkolne terminach, dla każdego okresu oddzielnie. 

O  ile  plany  roczne  zawierają  na  ogół  wykaz  tzw.  grup  tematycznych  odnoszących  się  do 

poszczególnych  jednostek  metodycznych,  o  tyle  w  planach  okresowych  eksponuje  się  tematy 
poszczególnych  lekcji.  Za  celowością  sporządzania  planów  okresowych  przemawia  zarówno  fakt, 
iż  wyznaczają  one  konkretne  i  zarazem  szczegółowe  zadania  dydaktyczne,  jak  i  to,  że  pozwalają 
uwzględniać  zmiany  wynikające  np.  z  szybszej  lub  opóźnionej  realizacji  określonych  haseł 
programu w ciągu poprzedniego okresu nauki. Plany te są więc, po pierwsze, bardziej konkretnym 
rozwinięciem planów rocznych, a po drugie, stanowią podstawę racjonalnego, bo aktualizowanego 
okresowo planowania pojedynczych lekcji. 

Zewnętrznym  wyrazem  tego  z  kolei  rodzaju  planowania  dydaktycznego  są  plany  i  konspekty 

lekcji. 

Plan lekcji obejmuje zazwyczaj następujące punkty: 
• temat; 
•  założone  do  zrealizowania  cele  dydaktyczne  i  wychowawcze,  wyrażone  najczęściej  w 

kategoriach czynności, jakie w wyniku lekcji mają być opanowane przez uczniów; 

•  porządek  (tok)  lekcji,  na  który  składają  się  przeważnie:  czynności  przygotowawcze,  jak  np. 

sprawdzenie listy obecności uczniów, kontrola pracy domowej itd. czynności podstawowe, których 
rodzaj  zależy  od  typu  lekcji;  wreszcie  czynności  końcowe,  do  których  należy  zwykle  utrwalenie 
przerobionego na lekcji materiału oraz zadanie uczniom pracy domowej. 

Z  kolei  konspekt  jest  szczegółowym  rozwinięciem  planu  lekcji.  Obejmuje  on  zwykle  takie 

punkty, jak temat, cele i zadania lekcji, jej porządek wraz z rozbiciem na poszczególne etapy, temat 
pracy domowej, a ponadto przewidywane pytania nauczyciela l uczniów. Oprócz tego w konspek-
cie lekcji zamieszcza się przeważnie rejestr tych  metod i środków dydaktycznych, które mają być 
zastosowane  na  poszczególnych  etapach  jej  realizacji.  Gdy  zamierza  się  wykorzystać  na  lekcji 
teksty  programowane,  w  konspekcie  uwzględnia  się  także  materiały  dodatkowe,  np.  zestawy 
trudniejszych zadań lub ćwiczeń dla uczniów pracujących szybciej. 

Przygotowanie  lekcji  jest  jednym  z  zasadniczych  warunków  jej  właściwego  przeprowadzenia, 

dlatego  też  wymaga  od  nauczyciela  szczególnej  staranności  przy  doborze  treści,  metod,  form 
organizacyjnych i środków dydaktycznych. 

Pod  względem  treści  lekcję  można  uznać  za  przygotowaną,  jeżeli  nauczyciel  „sam  dobrze 

rozumie materiał, który  ma uczniom przekazać,  włada nim swobodnie i  potrafi przedstawić  go od 
różnych stron, z różnych punktów widzenia" (Sośnicki). Merytoryczne przygotowanie do lekcji po-
winno  także  wykraczać  poza  zakres  materiału  zawartego  w  podręczniku.  Bez  spełnienia  tego 
warunku  nauczyciel  nie  potrafiłby  wiązać  poszczególnych  lekcji  tak,  aby  zapewniały  uczniom 
ciągłość  w  nabywaniu  wiedzy  i  przyczyniały  się  w  maksymalnym  stopniu  do  ich  rozwoju 
umysłowego. 

Racjonalne  przygotowanie  lekcji  wymaga  ponadto  przemyślenia  jej  budowy  czy  typu  (lekcja 

powtórzeniowa,  poświęcona  zaznajomieniu  uczniów  z  nowym  materiałem  itp.)  oraz  doboru 
odpowiednich  metod,  form  organizacyjnych  i  środków  dydaktycznych.  O  ostatecznych  wynikach 

background image

tego doboru decydują, jak pamiętamy z rozdziału VII, ogólne cele kształcenia, szczegółowe zadania 
dydaktyczne, wiek uczniów i charakterystyczne właściwości przedmiotów nauczania. 

Przygotowując  się  do  lekcji,  nauczyciel  nie  może  wreszcie  pominąć  takich  spraw,  jak  wygląd 

tablicy szkolnej, a nawet ustawienie sprzętów w klasie. Zwykły układ tych sprzętów może być dla 
pewnych  lekcji  niewystarczający;  niekiedy  trzeba  zainstalować  w  klasie  aparat  projekcyjny  lub 
telewizor,  odpowiednio  rozmieścić  przygotowane  na  lekcję  okazy,  mapy  i  ilustracje,  zestawić 
stoliki w celu umożliwienia uczniom pracy w grupach itp. Im dokładniej przemyśli się te i podobne 
sprawy przed lekcją, tym lepsze są jej późniejsze wyniki. 

Istnieją trzy rodzaje planowania dydaktycznego i równocześnie trzy rodzaje odpowiadających im 

planów: plany roczne, okresowe i plany lub konspekty pojedynczych lekcji. Jeżeli przyjmiemy, że 
najmniejszym  elementem  planowania  dydaktycznego  jest  lekcja,  to  analogiczny  element 
planowania  okresowego  stanowi  Jednostka  metodyczna,  tzn.  zbiór  od  kilku  do  kilkunastu 
powiązanych  ze  sobą  merytorycznie  lekcji,  a  w  odniesieniu  do  planowania  rocznego  -  grupa 
tematyczna, obejmująca co najmniej dwie jednostki metodyczne. 

2. Metody planowania dydaktycznego 

Metody  planowania  dydaktycznego,  mówiąc  najogólniej,  odpowiadają  wyróżnionym  w 

poprzednim podrozdziale rodzajom tego planowania. 

Tak  więc  najczęściej  stosowaną  metodą  planowania  rocznego  jest  zbiór  czynności 

obejmujących: 

• gruntowną analizę programu nauczania określonego przedmiotu; 
•  porównywanie  treści  poszczególnych  haseł  programowych,  ujętych  w  grupy  tematyczne,  z 

odpowiednimi rozdziałami i podrozdziałami podręcznika; 

• opracowywanie bilansu czasu niezbędnego dla realizacji tych grup tematycznych; 
• uzupełnienie harmonogramu pracy czynnościami związanymi z powtórzeniem materiału oraz z 

kontrolą i oceną wyników nauczania; 

•  sporządzenie  listy  podstawowych  wiadomości,  umiejętności  i  nawyków,  które  muszą  być 

bezwzględnie opanowane przez wszystkich uczniów w obrębie każdej grupy tematycznej. 

Ostatnia  z  wymienionych  czynności  ma  ogromny  wpływ  na  uzyskiwane  przez  nauczyciela 

wyniki  pracy  z  uczniami.  Znając  konkretne  cele,  jakie  mają  być  osiągnięte  w  toku  nauczania, 
łatwiej  możemy  dobierać  odpowiednie  metody,  formy  organizacyjne  oraz  środki  dydaktyczne, 
zapewniające realizację tych celów. 

Lista  podstawowych  wiadomości,  umiejętności  i  nawyków,  odnosząca  się  do  takiej  lub  Innej 

grupy  tematycznej,  ma  z  konieczności  dość  ogólny  charakter.  Obejmuje  ona  wyłącznie  te 
wiadomości, umiejętności l nawyki, które stanowią niejako merytoryczną konstrukcję nośną danej 
grupy  treściowej.  Bardziej  szczegółowe  są  natomiast  analogiczne  listy  opracowywane  w  obrębie 
planów okresowych oraz planów pojedynczych lekcji. W tych planach, mówiąc obrazowo, operuje 
się  wiadomościami,  umiejętnościami  l  nawykami  mającymi  charakter  nie  tyle  elementów 
konstrukcyjnych, co raczej cegiełek wypełniających już istniejące konstrukcje. 

Opisane  wyżej  metody  planowania  pracy  dydaktycznej  w  skali  roku,  okresu  nauczania  i 

pojedynczej lekcji mają charakter dedukcyjny, gdyż - operując nimi - punktem wyjścia w procesie 
kształcenia czynimy zbiór określonych uogólnień, z których wyprowadzamy następnie treści szcze-
gółowe. Możliwe jest również postępowanie odwrotne - przechodzenie od treści szczegółowych do 
twierdzeń  ogólnych.  W  tym  celu  posługujemy  się  metodą  indukcyjną.  O  tym,  którą  z  tych  metod 
należy  stosować  przy  planowaniu  pracy  dydaktyczno-wychowawczej,  zwłaszcza  przy  planowaniu 
okresowym  oraz  planowaniu  pojedynczych  lekcji,  decydują  charakterystyczne  właściwości 
poszczególnych przedmiotów nauczania oraz cele, jakie nauczyciel zamierza osiągnąć. 

Ogólnie  możemy  powiedzieć,  że  u  podstaw  opisywanych  tutaj  metod  planowania  znajduje  się 

zasada  ich  podporządkowania  -  wraz  z  formami  organizacyjnymi  i  środkami  dydaktycznymi  - 
zamierzonym  do  zrealizowania  celom  nauczania.  Celów  tych  nie  należy  przy  tym  formułować  w 
postaci ogólnych zaleceń, w rodzaju „Ukazać uczniom piękno ojczystej przyrody" lub „Zaznajomić 
młodzież  z  prawami  Newtona",  lecz  w  formie  ściśle  określonych,  a  zarazem  wymiernych, 

background image

konkretnych i sprawdzalnych wyników, jakie mają być uzyskane. 

Czynności, dzięki którym powstają omówione na początku tego podrozdziału roczne plany pracy 

dydaktycznej,  obowiązują  również  przy  sporządzaniu  planów  okresowych  oraz  planów 
pojedynczych  lekcji.  Metody  planowania  dydaktycznego  w  skali  roku,  okresu  i  lekcji  różnią  się 
zatem  między  sobą  nie  tyle  pod  względem  jakościowym,  co  raczej  ilościowym,  ściślej  -  pod 
względem  stopnia  ogólności  formułowanych  celów  nauczania  oraz  wynikających  stąd 
konsekwencji co do doboru metod, form organizacyjnych oraz środków dydaktycznych. 

Scharakteryzowane metody planowania dydaktycznego oraz powstające dzięki ich zastosowaniu 

rodzaje  planów  wiążą  się  ściśle  ze  sobą  l  wzajemnie  warunkują.  Od  starannego  opracowania 
planów  rocznych  zależy  zarówno  jakość  planów  okresowych,  jak  i  jakość  planów  pojedynczych 
lekcji.  Zależność  ta  jest  przy  tym  dwustronna.  Plany  roczne  i  okresowe  wytyczają  główne  cele  i 
kierunki  pracy  dydaktyczno-wychowawczej  na  dany  rok  i  okres  szkolny,  natomiast  plany  lekcji, 
służące realizacji tych celów, nawiązują ponadto do aktualnej sytuacji dydaktycznej danej klasy, a 
nawet grupy uczniów. Dlatego też plany długofalowe powinny być na tyle elastyczne, aby można je 
było na bieżąco modyfikować i przystosowywać do stale zmieniających się sytuacji dydaktycznych. 

Przygotowując  się  do  prowadzenia  lekcji,  nauczyciel  musi  pamiętać  o  spełnieniu  warunków 

decydujących o skuteczności sporządzanych planów. 

Pierwszym  z  nich  jest  warunek  wielostronności.  Wymaga  on,  aby  w  planie  pracy  znalazły 

harmonijne  odbicie  tak  cele  nauczania,  jak  i  wychowania;  potrzeby  jednostki,  a  także  interes 
społeczeństwa;  dalekie  perspektywy  wychowawcze  i  aktualna  sytuacja  danej  klasy  czy  grupy 
uczniów;  słowem  -  wszystkie  czynniki  wpływające  na  pełny,  wszechstronny  rozwój  dzieci  l 
młodzieży. Aby spełnić ten warunek, nauczyciel musi uwzględniać nie tylko zadania dydaktyczne, 
które  chce  zrealizować,  lecz  również  zadania  wychowawcze.  W  związku  z  tym  powinien  tak 
zaplanować  lekcję,  aby  w  toku  jej  prowadzenia  uczniowie  mogli  być  wdrażani  do  solidnego 
wysiłku,  do  samodzielnego  pokonywania  trudności,  do  samokontroli  i  samooceny,  do 
obowiązkowości, koleżeńskiej pomocy itp. 

Konkretność  jest  drugim  warunkiem  racjonalnego  planowania  pracy  dydaktyczno-

wychowawczej.  Spełnienie  tego  warunku  sprawia,  że  zadania  figurujące  w  planie  są  jasno  i 
wyraźnie sformułowane, a zarazem wyrażone w  kategoriach wyników podlegających obiektywnej 
ocenie. 

Trzeci  warunek,  a  Jest  nim  realizm,  nakazuje  zachowanie  w  planowaniu  pracy  dydaktyczno-

wychowawczej  właściwego  umiaru,  tzn.  nieprzeciążanie  uczniów  zbyt  wieloma  zadaniami, 
stawianie  im  wymagań,  którym  potrafią  sprostać,  liczenie  się  z  tempem  ich  pracy,  odpowiednie 
rozkładanie  realizacji  zadań  w  czasie,  by  nie  dopuścić  do  przerw  w  pracy  lub  do  obciążania 
nadmiernym  wysiłkiem.  Tak  sporządzony  plan  zajęć  dydaktycznych  powinien  być  zgodny  z 
planami wobec niego nadrzędnymi, np. z planem pracy szkoły. 

Realizm  w  planowaniu  pracy  dydaktyczno-wychowawczej  wymaga  również  uwzględniania 

możliwości uczniów stosownie do ich wieku, dążeń, zainteresowań l potrzeb, tak indywidualnych, 
jak i zbiorowych. 

3. Kontrola l ocena realizacji planów dydaktycznych 

Odpowiednio do wyróżnionych uprzednio metod planowania pracy dydaktyczno-wychowawczej 

i  ich  efektów  końcowych  w  postaci  określonych  planów  istnieją  również  następujące  rodzaje 
kontroli l oceny stopnia realizacji tych planów: roczna, okresowa i bieżąca. 

Przedmiotem bieżącej kontroli stopnia realizacji planów dydaktycznych jest sprawdzenie i ocena 

wyników nauczania uzyskiwanych na poszczególnych lekcjach. W następstwie tej pracy podejmuje 
się zabiegi zmierzające do zlikwidowania lub przynajmniej ograniczenia braków i luk ujawnianych 
na  bieżąco  w  wiadomościach  i  umiejętnościach  uczniów.  Przyczyną  l  zarazem  przejawem  tych 
braków jest rozbieżność między założonymi do zrealizowania celami dydaktycznymi - wyrażonymi 
w  kategoriach  umiejętności,  które  uczniowie  powinni  opanować  na  lekcji  -  a  faktycznym 

background image

przyswojeniem sobie przez nich tych umiejętności. 

Sposoby  ujawniania  wspomnianej  rozbieżności  mogą  być  różne.  Do  najczęściej  stosowanych 

należą: 

•  ustna,  wyrywkowa  kontrola  stopnia  opanowania  przez  wybranych  uczniów  materiału 

nauczania przerobionego podczas lekcji; 

•  tzw.  kartkówka,  polegająca  na  pisemnym  sprawdzeniu,  pod  koniec  lekcji,  wiadomości  i 

umiejętności wszystkich uczniów w klasie za pomocą identycznych zazwyczaj pytań; 

•  test  dydaktyczny,  który  różni  się  od  kartkówki  tym,  że  zawarte  w  nim  pytania  są  pytaniami 

zamkniętymi,  ograniczającymi  swobodę  wypowiedzi  ucznia  i  sprowadzającymi  je  bądź  do 
wypełniania luk zawartych w tekście, bądź też do wyboru poprawnej odpowiedzi spośród kilku lub 
nawet kilkunastu odpowiedzi niepełnych albo wręcz fałszywych; 

•  prace  mające  na  celu  sprawdzenie  praktycznych  umiejętności  uczniów,  jak  np.  montaż 

określonego  urządzenia  z  gotowych  elementów  według  schematu  poznanego  na  lekcji, 
przeprowadzenie  doświadczenia  chemicznego  lub  fizycznego  zgodnie  z  opracowaną  uprzednio 
instrukcją, wykonanie pomiarów za pomocą odpowiednich przyrządów itp. 

Ustna, wyrywkowa kontrola realizacji celów sformułowanych w planie lekcji jest z konieczności 

fragmentaryczna i nie pozwala stwierdzić, czy wszyscy uczniowie danej klasy cele te osiągnęli, ani 
nawet  sprawdzić,  czy  zrealizowali  je  uczniowie  odpytywani.  Pytania  bowiem,  na  które  od-
powiadają, odnoszą się jedynie do określonych fragmentów materiału przerobionego na lekcji, tych 
właśnie,  z  opanowania  których  zdawali  nauczycielowi  sprawę,  a  nie  do  jego  pełnego  zakresu. 
Chcąc  więc  uzyskać  bardziej  wszechstronny  obraz  opanowania  przez  wszystkich  uczniów  danej 
klasy  materiału  przerobionego  na  lekcji,  stosuje  się  krótkie  sprawdziany  pisemne  oraz  testy 
dydaktyczne.  Analiza  tych  prac  przez  nauczyciela,  zwłaszcza  analiza  prowadzona  w  formie 
tabelarycznego  zestawienia  popełnionych  przez  uczniów  błędów,  ujawnia  z  jednej  strony  niedo-
statki  w  opanowaniu  materiału  przez  poszczególnych  uczniów,  z  drugiej  zaś  pozwala  stwierdzić, 
jakie  błędy  są  typowe  dla  uczniów  danej  klasy.  Dzięki  znajomości  tych  dwóch  kategorii  błędów 
nauczyciel  może  następnie  stosować  zabiegi  korektywne,  zmierzające  do  ich  zlikwidowania  lub 
ograniczenia. 

Znaczne usługi jako jedno z ważniejszych narzędzi bieżącej kontroli wyników nauczania oddaje 

analiza prowadzona w formie tabelarycznego zestawiania popełnionych przez uczniów błędów. 

Na czym ta analiza polega? Aby odpowiedzieć na to pytanie, posłużymy się przykładem. 

Jeżeli nauczyciel chce sprawdzić stopień opanowania przez uczniów materiału programowego z 

jakiegoś  działu  matematyki,  języka  polskiego  itd.,  stosuje  test  wiadomości  lub  inny  sprawdzian 
wyników  nauczania.  Każdy  uczeń  odpowiada  na  pytania  sprawdzianu,  a  następnie  oddaje  go 
nauczycielowi,  który  czyta  uważnie  poszczególne  odpowiedzi  l  odpowiednio  je  ocenia. 
Równocześnie na oddzielnej kartce papieru notuje rodzaje błędów popełnionych przez uczniów. 

Pewien  nauczyciel,  który  oceniał  odpowiedzi  uczniów  na  pytania  sprawdzianu  wiadomości  z 

Języka polskiego, zanotował następujące rodzaje błędów: 

1) nieznajomość części mowy (rzeczownik, przymiotnik, czasownik); 
2) nieznajomość liczby pojedynczej i mnogiej; 
3)  nieznajomość  przypadków  (mianownik,  dopełniacz,  celownik,  narzędnik,  miejscownik  - 

biernika  i  wołacza  nie  wymieniono,  ponieważ  w  sprawdzianie  nie  było  rzeczowników  w  tych 
przypadkach); 

4) nieumiejętność tworzenia wyrazów pochodnych; 
5 nieznajomość części zdania (grupa podmiotu, grupa orzeczenia); 
6)  nieumiejętność  obrazowego  przedstawienia  treści  utworu  Adama  Mickiewicza  pt  Pani 

Twardowska. 

Stosownie  do  wymienionych  rodzaj  ów  błędów  sporządził  odpowiednie  rubryki  tabeli,  nadając 

jej ostatecznie następującą postać: 

background image

Nazwisko l imię ucznia: 
 

Błędy 
 

Razem 

błędów 

rzeczowniki 

 

przymiotniki 

 

Nieznajomość części mowy 
 

czasowniki 

 

pojedynczej 

 

Nieznajomość liczby 
 

mnogiej 

 

mianownik 

 

dopełniacz 

 

celownik 

 

narzędnik 

 

Nieznajomość przypadków 
 

miejscownik 

 

Nieumiejętność  tworzenia  wyrazów 

pochodnych 

 
 

 
 

Nieznajomość części zdania 
Błędy  w  zakresie  „obrazowania" 

treści utworu 

grupa 

podmiotu  

grupa 

orzeczenia 

 
 

Ogółem błędów 

 

 

Ocena 

 

 

Do  tej  tabeli  nauczyciel  wpisał  odpowiednie  dane,  tzn.  liczbę  błędów  każdego  rodzaju  dla 

poszczególnych uczniów, oraz zliczył błędy poziomo i pionowo. Suma błędów zliczonych poziomo 
t  pionowo  odzwierciedla  niedociągnięcia  poszczególnych  uczniów  l  stanowi  podstawę 
wystawianych  im  ocen.  Natomiast  suma  błędów  zliczonych  pionowo  wyraża  stopień  opanowania 
danej reguły, pojęcia, prawa, zasady itp. przez całą klasę i Jest równocześnie pośrednim odbiciem 
jakości pracy nauczyciela. 

Opracowanie  wyników  nauczania  badanych  za  pomocą  kartkówki  i  testów  dydaktycznych 

wymaga  czasu,  w  związku  z  czym  uczniowie  otrzymują  oceny  rezultatów  własnej  pracy  w 
najlepszym razie na następnej lekcji, a niekiedy nawet po tygodniu od chwili jej napisania. Ten stan 
rzeczy jest sprzeczny z zasadą natychmiastowej oceny odpowiedzi uczniów, szeroko stosowaną w 
nauczaniu  programowanym.  Aby  uniknąć  tej  sprzeczności,  stosuje  się  maszyny  egzaminacyjne, 
które  umożliwiają  natychmiastową  ocenę  wyników  nauczania  uzyskanych  zarówno  przez 
poszczególnych  uczniów,  jak  i  przez  całą  klasę.  Na  tym  też  polega  między  innymi  duża 
przydatność maszyn egzaminacyjnych w pracy nauczyciela. 

W  dziedzinie  kontroli  i  oceny  okresowych  i  rocznych  planów  dydaktycznych  najczęściej 

stosowanymi  sposobami  określania  wskaźników  ich  realizacji  są  sprawdziany  oraz  testy  o 
charakterze  praktycznym  i  teoretycznym.  Od  sprawdzianów  i  testów  odnoszących  się  do  bieżącej 
kontroli  i  oceny  wyników  nauczania  różnią  się  one  pod  względem  zakresu  materiału  objętego 
zawartymi w nich pytaniami i zadaniami. O ile bowiem przedmiotem kontroli i oceny bieżącej jest 
materiał realizowany podczas pojedynczych lekcji lub niewielkich jednostek metodycznych, o tyle 
kontrole okresowe i roczne służą sprawdzaniu znacznie obszerniejszych treści, bo przerabianych w 
ciągu  danego  okresu  czy  też  całego  czasu  nauki.  Szczególnie  ważne  są  rezultaty  kontroli 
całorocznej,  gdyż  na  ich  podstawie  decyduje  się  o  promowaniu  lub  nie  promowaniu  uczniów  do 
następnej  klasy.  Rozstrzygnięcia  te  nie  są  oczywiście  podejmowane  wyłącznie  na  podstawie  ocen 
uzyskanych  przez  danego  ucznia  w  ostatnim  sprawdzianie  lub  teście  wiadomości,  niejako 
zamykającym roczny cykl prący. Decyzja dotycząca promowania powinna bowiem opierać się nie 
na  jednym  teście,  lecz  na  na  wszystkich  poprzednich  sprawdzianach  i  testach,  a  ponadto  na 
wszechstronnej  -  a  więc  dokonywanej  nie  tylko  na  podstawie  wyników  sprawdzianów  i  testów 
dydaktycznych -ocenie całorocznej pracy każdego ucznia. 

Kolejna  różnica  między  sprawdzianami  i  testami  służącymi  do  kontroli  bieżącej  a  testami  i 

sprawdzianami  umożliwiającymi  okresową  i  roczną  ocenę  stopnia  wykonania  planów 
dydaktycznych  polega  na  tym,  że  w  przypadku  kontroli  rocznej  uwzględnia  się,  w  zakresie 
dotyczącym umiejętności praktycznych, materiał znacznie obszerniejszy niż przy kontroli bieżącej. 

background image

Równocześnie,  bez  względu  na  rodzaj  ocenianego  planu  pracy  dydaktyczno-wychowawczej, 
umiejętności  te  bada  się  w  powiązaniu  ze  stanowiącą  ich  podstawę  teorią.  Jest  to  niezbędne  z 
punktu  widzenia  podstawowych  założeń  opisywanego  w  niniejszym  podręczniku  systemu 
dydaktycznego, w tym szczególnie zasady operatywności nabywania przez uczniów wiedzy. 

Sprawdzian 12 

1. Wymień i opisz główne metody planowania dydaktycznego. 
2.  Scharakteryzuj  czynności  wchodzące  w  zakres  planowania  rocznego,  okresowego  i 

lekcyjnego. 

3.  Przygotuj  plan  i  konspekt  lekcji  z  wybranego  przedmiotu  nauczania,  biorąc  pod  uwagę 

zarówno założone do osiągnięcia cele pracy dydaktyczno-wychowawczej, jaki i jej warunki. 

4.  Wśród  wymienionych  narzędzi  bieżącej  kontroli  i  oceny  wyników  nauczania  podkreśl  linią 

ciągłą narzędzia zapewniające natychmiastową ocenę odpowiedzi uczniów, a linią przerywaną - te, 
które takiej oceny nie zapewniają: 

a) testy dydaktyczne, 
b) kontrola ustna, 
c) sprawdziany pisemne, 
d) maszyny dydaktyczne, 
e) prace sprawdzające umiejętności praktyczne. 
 
 
CZĘŚĆ III 

SKŁADNIKI  PROCESU  KSZTAŁCENIA 

Była  już  w  tym  podręczniku  mowa,  iż  w  okresie  międzywojennym  dydaktycy  wyróżniali  trzy 

główne  składniki  zinstytucjonalizowanego  kształcenia,  tzn.  kształcenia  realizowanego  głównie  -a 
niekiedy nawet wyłącznie - w szkole i przez szkołę, to jest ucznia, nauczyciela i materiał nauczania. 
Brak szkoły na owej liście sprawia, że nie jest ona pełna. Dlatego też, przystępując obecnie do opi-
su składników zinstytucjonalizowanego kształcenia, zamierzam ów niedostatek usunąć. 

I  jeszcze  jedna  uwaga.  W  drugiej  części  podręcznika  niemało  uwagi  poświęcono  treści 

kształcenia jako integralnemu elementowi tego procesu. Ale treść ta, obok ucznia i nauczyciela, jest 
ponadto  składnikiem  nie  tylko  samego  procesu,  lecz  również  całokształtu  zabiegów  składających 
się na kształcenie zinstytucjonalizowane. Dlatego w tej części podręcznika skupiam uwagę na tym, 
co  stanowi  jej  cechę  konstytutywną,  tzn.  na  kanonie  kształcenia,  o  którym  w  rozdziale  VI  nie 
pisano. 

 
 
 
ROZDZIAŁ XIII 

UCZEŃ 

Dydaktyka  ogólna,  powtórzmy,  interesuje  się  głównie  celami,  treścią,  zasadami,  metodami, 

formami organizacyjnymi i środkami kształcenia, przy czym nie jest dla niej obojętne, co się dzieje 
podczas  tego  procesu  z  uczniem,  jakie  dokonują  się  w  nim  zmiany,  zwłaszcza  dotyczące  zjawisk 
poznawczych. Teza ta opiera się na założeniu, że efekty uzyskiwane w procesie kształcenia nie są 
po  prostu  sumą  oddziaływań  czynników  zewnętrznych,  m.in.  nauczania,  i  wewnętrznych,  to  jest 
indywidualnych  cech  ucznia,  lecz  ich  funkcją  i  zarazem  wypadkową.  Znaczy  to,  że  efekty  te, 
stanowiąc zmienną zależną, są uwarunkowane przez oddziaływanie takich zmiennych niezależnych, 

background image

jak  -  obok  nauczyciela  -  środowisko  szkolne  i  pozaszkolne  ucznia,  treść  nauczania,  organizacja 
procesu dydaktycznego itp. 

Przekazywane  uczniowi  i  przyswajane  sobie  przez  niego  treści  stanowią  z  reguły  fragment 

rozległej wiedzy z danej dziedziny, a nie jej autonomiczną i równocześnie odrębną całość. Treści te 
nawiązują  w  mniejszym  lub  większym  stopniu  do  wiedzy  już  opanowanej  przez  ucznia,  a  także 
wprowadzają go na nowe obszary wiadomości i umiejętności, które ma on dopiero sobie przyswoić. 
Zadaniem procesu kształcenia jest jednak zarówno wyposażenie ucznia w wiedzę oraz rozwinięcie 
jego  dyspozycji  poznawczych,  w  tym  głównie  samodzielnego  i  krytycznego  myślenia,  jak  i 
ukształtowanie  w  nim  mechanizmów  regulujących  jego  zachowanie  się  i  służących  optymalnemu 
przystosowaniu  się  do  życia  we  współczesnym  świecie.  Osiągnięciu  tego  celu  służą  przy  tym  nie 
tyle  niepowiązane  ze  sobą  w  spójną  całość  oddziaływania  nauczyciela  i  wysiłki  ucznia,  co  raczej 
ich wzajemna współpraca. 

l. Psychologiczne podstawy kształcenia 

Nawiązując  do  zagadnień  omawianych  w  rozdziale  VII  tego  podręcznika  przypomnijmy,  że 

końcowe efekty procesu  opanowywania  wiedzy przez ucznia zależą od wielu różnych  czynników, 
wśród  których  czołową  pozycję  zajmują  dyspozycje  psychiczne  oraz  funkcjonowanie  procesów 
poznawczych.  Wśród  dyspozycji  główną  rolę  odgrywa  wrażliwość  zmysłów,  dzięki  której 
uczniowie  odbierają  wrażenia  z  otaczającej  ich  rzeczywistości  poprzez  bezpośredni  z  nią  kontakt. 
W tym poznawaniu uczestniczą również spostrzeżenia, które są już procesami bardziej złożonymi 
od  wrażeń.  Dzięki  nim  uczniowie  poznają  nie  tylko  poszczególne  cechy  rzeczy  i  zjawisk  -  jak  w 
przypadku  wrażeń  -  lecz  także  łączące  je  zależności  i  uwarunkowania,  a  ponadto  ujmują 
postrzegane bezpośrednio treści w całościowe obrazy. 

Spostrzeganie  odgrywa  doniosłą  rolę  w  procesie  kształcenia,  zwłaszcza  na  jego  najniższych 

szczeblach,  tzn.  w  klasach  początkowych,  których  uczniowie  -  operując  głównie  myśleniem 
konkretno-obrazowym - nie są jeszcze przygotowani do pośredniego i uogólniającego poznawania 
rzeczywistości,  wymagającego  większego  udziału  myślenia  abstrakcyjnego,  w  tym  analizowania, 
syntetyzowania,  porównywania,  abstrahowania  i  uogólniania  (Rubinsztejn)  czy  hipotetyczno-
dedukcyjnego (Dembo). 

Znaczenie spostrzegania jako jednego z czynników warunkujących skuteczność uczenia się, czy 

szerzej  -  kształcenia,  doceniano  już  w  XVII  wieku  za  sprawą  JA.  Komeńsklego  i  później,  np.  w 
wieku XIX, kiedy to dzięki J.F. Herbartowi szerokie uznanie zyskała sobie znana do dzisiaj formuła 
teoriopoznawcza,  w  myśl  której  proces  poznawania  rzeczywistości  przebiega  na  trzech  ściśle  ze 
sobą  powiązanych  poziomach:  spostrzeżeń,  abstrakcyjnego  myślenia  i  praktyki.  Zgodnie  z  tą 
formułą  praktyka,  w  której  skład  wchodzą  m.in.  spostrzeżenia,  jest  źródłem,  kryterium  oceny  i 
sprawdzianem  poznania  empirycznego.  W  procesie  kształcenia  duże  znaczenie  mają  takie 
czynności, jak obserwacja i pomiar oraz różnorakie ćwiczenia, dzięki którym uczniowie posługują 
się  zdobywanymi  wiadomościami  w  celu  rozwiązywania  określonych  problemów  teoretycznych  l 
praktycznych, weryfikują lub falsyfikują przyswajane sobie twierdzenia i sądy, utrwalają je itd. 

Istotną rolę w procesie kształcenia spełnia również uwaga, która jest nieodłącznym składnikiem 

wszelkich  procesów  poznawczych.  Dotyczy  to  przede  wszystkim  uwagi  dowolnej,  dzięki  której 
uczniowie  koncentrują  się  na  tym,  co  mają  opanować,  a  równocześnie  eliminują  z  pola  widzenia 
wszelkie  bodźce  rozpraszające  i  nieistotne.  W  wyniku  owej  koncentracji  procesy  spostrzegania  i 
myślenia  stają  się  pełniejsze  i  bardziej  efektywne.  Z  tego  m.in.  powodu  wielu  pedagogów,  m.in. 
Maria  Montessori,  przywiązywało  -  i  nadal  przywiązuje  -  duże  znaczenie  do  świadomego  i  syste-
matycznego  ćwiczenia  uwagi  u  dzieci  i  młodzieży.  Ćwiczenia  te  są  szczególnie  pożądane  na 
niższych szczeblach kształcenia, ponieważ uczestniczące w tym procesie dzieci dysponują na ogół 
uwagą  o  charakterze  mimowolnym,  której  przekształcenie  w  uwagę  dowolną  wymaga  z  reguły 
wielu  zabiegów  dydaktycznych  i  wychowawczych.  W  ich  rezultacie  uczniowie  uczą  się 
koncentrować  uwagę  na  określonych,  a  zarazem  istotnych  cechach  obserwowanych  rzeczy  i 
zjawisk  oraz  utrzymywać  ją  na  nich  przez  dłuższy  czas,  wymagany  dla  ich  właściwego 
opracowania pod względem dydaktycznym. 

background image

Duży wpływ na przebieg i wyniki procesu kształcenia mają zainteresowania, które rozstrzygają 

o  tym,  czy  -  i  ewentualnie  w  jakim  stopniu  -uczniowie  skupiają  swoje  poczynania  poznawcze,  w 
tym spostrzegawczość i uwagę, na wybranych rzeczach, zjawiskach i wydarzeniach. Dzieje się tak 
przy tym na wszystkich poziomach kształcenia, poczynając od przedszkola, a kończąc na studiach 
wyższych. 

W  systemie  dydaktyki  tradycyjnej  doceniano  wprawdzie  znaczenie  zainteresowań  dla  procesu 

kształcenia, czemu np. dawał wyraz w swoich pracach J.F. Herbart, ale nacisk kładziono głównie na 
przystosowanie  poczynań  dydaktycznych  do  zainteresowań  już  wykazywanych  przez  uczniów,  a 
nie do zamierzonego ich kształtowania. Było to poważne niedociągnięcie, ponieważ - jak dowodzą 
badania  empiryczne  -  świadome  i  celowe  kształtowanie  określonych  zainteresowań  pozwala 
kierować  uwagę  uczniów  na  pożądane  z  edukacyjnego  punktu  widzenia  treści,  a  tym  samym 
przyczynia się do wszechstronnego rozwoju dzieci i młodzieży. 

Na  niższych  szczeblach  kształcenia  istniej  ą  widoczne  różnice  między  zainteresowaniami 

chłopców  i  dziewcząt,  które  w  miarę  upływu  czasu  maleją.  Można  je  też  znacznie  ograniczyć,  a 
nawet  zniwelować,  poprzez  dobór  odpowiednich  treści  i  metod  nauczania,  interesujących  dla  obu 
płci.  Najbardziej  wartościowe  pod  względem  dydaktycznym  są  zainteresowania  trwałe,  których 
pobudzanie  i  podtrzymywanie  u  uczniów  powinno  być  jednym  z  ważniejszych  zadań  każdego 
nauczyciela. 

Obok  zaintresowań  duże  znaczenie  dla  właściwego  przebiegu  i  pozytywnych  wyników 

kształcenia ma motywacja osiągnięć. Psychologowie wykazali, że zależy ona przede wszystkim od 
wartości  celu,  do  którego  jednostka  dąży,  a  także  od  stopnia  prawdopodobieństwa  sukcesu  i  po-
rażki.  Dlatego  też  w  procesie  kształcenia  należy  stawiać  uczniów  przed  zadaniami,  których 
wykonanie  nie  wykracza  znacząco  poza  ich  możliwości.  Najlepiej  jest  -  tak  przynajmniej  sądził 
L.S. Wygotski - kiedy program i metody nauczania nie tylko odpowiadają już osiągniętemu przez 
ucznia  poziomowi  rozwoju,  lecz  ów  rozwój  nieco  wyprzedzają.  Dostarcza  to  bowiem  dzieciom  i 
młodzieży  dodatkowych  bodźców  do  pracy,  pobudza  do  wysiłku,  ale  nie  zniechęca,  słowem  - 
tworzy dla nich strefę tzw. najbliższego rozwoju (Wygotski). 

Z podobną zależnością mamy również do czynienia, gdy chodzi o poziom aspiracji uczniów. Jest 

on  zbyt  niski  w  przypadku  treści  za  łatwych,  ale  za  wysoki,  gdy  uczniowie  mają  do  czynienia  z 
treściami,  których  opanowanie  przekracza  ich  możliwości.  Niemały  wpływ  na  aspiracje  mają 
również powodzenia i niepowodzenia uczniów w nauce szkolnej: 

w  pierwszym  przypadku  poziom  tych  aspiracji  rośnie,  w  drugim  natomiast,  tzn.  u  uczniów  z 

niepowodzeniami  szkolnymi,  obniża  się.  Wtedy  zaś,  kiedy  niepowodzenia  mają  charakter 
przejściowy i nie są dotkliwe, mogą wzmacniać siłę motywacji osiągnięć na zasadzie „muszę z tym 
sobie poradzić" (Kupisiewicz). 

Tak  zwaną  dobrą  pamięć,  to  jest  dyspozycję  psychiczną,  która  umożliwia  gromadzenie, 

przechowywanie,  a  następnie  odtwarzanie  określonych  informacji  w  formie  ich  rozpoznawania, 
przypominania  lub  reprodukowania  (Strelau),  uważano  kiedyś  -  a  i  dzisiaj  pogląd  ten  nie  jest 
odosobniony - za podstawowy warunek skutecznego uczenia się, a tym samym kształcenia. 

Interesowano  się  też  nią  od  czasów  najdawniejszych.  Arystoteles  na  przykład  dowodził,  że 

zapamiętujemy  określone  rzeczy,  zjawiska  i  wydarzenia  na  podstawie  ich  podobieństwa, 
przeciwieństwa oraz styczności w czasie lub przestrzeni, a i dzisiaj poświęca się jej wiele badań. Na 
ich podstawie stwierdzono, że Istnieją różne rodzaje pamięci - stosownie do okresu rozwojowego i 
indywidualnych cech poszczególnych osób - oraz różne sposoby i możliwości jej kształcenia. 

I  tak,  gdy  chodzi  o  dzieci  w  młodszym  wieku  szkolnym,  to  dominuje  u  nich  tzw.  pamięć 

mechaniczna  i  zapamiętywanie  dosłowne.  U  dzieci  w  średnim  wieku  szkolnym  szybko  natomiast 
wzrasta zapamiętywanie sensowne, a maleje dosłowne. W tym również mniej więcej czasie rozwija 
się  tzw.  pamięć  dowolna,  zyskując  z  upływem  lat  coraz  większą  przewagę  nad  pamięcią 
mimowolną, aczkolwiek i na wyższych szczeblach nauczania uczniowie  zapamiętują wiele rzeczy 
w  sposób  niezamierzony.  Dzieje  się  tak  przede  wszystkim  wtedy,  kiedy  treści  uczenia  się  są 
zbliżone  do  podstawowych  form  działalności  uczniów  w  danym  okresie  rozwoju  lub  są  silnie  za-
barwione  względami  emocjonalnymi.  Rozwojowi  pamięci  służą  różnorakie  ćwiczenia,  w  tym 

background image

mnemotechnika,  która  ułatwia  zapamiętywanie  różnych  treści,  np.  dat  historycznych,  reguł 
gramatycznych, ról teatralnych, na podstawie związków logicznych i skojarzeń, które łączą te treści 
z materiałem dobrze już znanym. Tak np. dokładniejszą wartość liczby II (pi), to jest 3,14, można 
wskazać na podstawie liczby liter składających się na poszczególne wyrazy wierszyka „Kto (3) w 
(l)  mgłę  (4)  i  (l)  słotę  (5)  wagarować  (9)  ma  (2)  ochotę  (6)?  Chyba  (5)  ten  (3)  odziany  (7) 
wytwornie (9) kto (3) u (l) nóg (3) bogdanki (8) swej (4) chce (4) paść (4) kornie (6)..." 

Stosownie  do  kolejności  zapamiętywanych  treści  wyróżnia  się  pamięć  konkretno-obrazową 

(wzrokową,  słuchową  itd.),  myślową  (słowno--logiczną)  i  efektywną  (uczuciową),  a  w  zależności 
od  sposobu  zapamiętywania  -  pamięć  logiczną,  opartą  na  zrozumieniu  materiału  i  odkryciu 
związków  zachodzących  między  jego  składnikami,  oraz  mechaniczną,  której  podstawę  stanowią 
przypadkowe skojarzenia. Oprócz tego uznaje się również Istnienie pamięci krótko- i długotrwałej 
oraz takich cech pamięci, jak trwałość, szybkość, wierność, pojemność i gotowość. 

W  procesie  kształcenia  najsilniejszy  nacisk  kładzie  się  na  ogół  na  rozwijanie  u  dzieci  l 

młodzieży pamięci możliwie trwałej, dokładnej i logicznej. 

Jak  już  podkreślaliśmy,  proces  kształcenia  przebiega  z  reguły  zgodnie  ze  znaną  już  od  czasów 

Herbarta  formułą  teoriopoznawczą,  tzn.  od  poznawania  bezpośredniego,  opartego  na  wrażeniach  i 
spostrzeżeniach, do poznawania pośredniego, uogólnionego, w którym dominuje myślenie. Dzięki 
niemu  uczniowie  poznają  konstytutywne  cechy  rzeczy,  zjawisk  i  procesów,  ustalają  zachodzące 
między nimi związki i zależności, wnikają w powiązania przyczyn i skutków, słowem - formułują 
określone  uogólnienia,  w  tym  pojęcia  i  sądy.  Dzieje  się  tak  w  wyniku  takich  rozumowań,  jak 
wnioskowanie,  dowodzenie,  tłumaczenie  i  sprawdzanie,  które  pozwalają  wyprowadzać 
szczegółowe  wnioski  z  ogólnych  przesłanek  (rozumowania  dedukcyjne)  lub  odwrotnie,  ogólne 
wnioski  ze  szczegółowych  przesłanek  (rozumowania  indukcyjne).  Psychologicznymi  od-
powiednikami  tych  rozumowań  są  wspomniane  już  w  tym  rozdziale  operacje  analizy,  syntezy, 
porównywania, abstrahowania i uogólniania. 

Na  początkowych  szczeblach  nauki  szkolnej  analiza  jest  dokonywana  na  poziomie 

elementarnym,  a  na  wyższych  staje  się  pogłębiona,  bardziej  szczegółowa  i  dokładna.  Jej  punktem 
wyjścia  czyni  się  zazwyczaj  poznawanie  jaskrawo  różniących  się  między  sobą  przedmiotów  i 
zjawisk  -  albo  też  ich  składników  -  a  następnie  przechodzi  się  do  przedmiotów  i  zjawisk  mniej 
zróżnicowanych. To samo dotyczy syntezy, w której droga wiedzie od poznawania poszczególnych 
elementów  danej  rzeczy  czy  zjawiska  do  poznawania  ich  jako  całości  składających  się  z  tych 
właśnie elementów. 

Pomiędzy  analizą  i  syntezą  istnieje  ścisły  związek.  I  tak,  jeśli  uczniowie  mają  dobrze  poznać 

określoną rzecz czy zjawisko, muszą najpierw przeprowadzić analizę, a następnie dokonać syntezy 
wyodrębnionych składników tej rzeczy czy zjawiska. Czyniąc tak, porównują ze sobą poszczególne 
składniki,  pomijają  ich  drugorzędne  cechy  oraz  dokonują  uogólnień,  tzn.  formułują  stosowne 
pojęcia  i  sądy.  W  procesie  tym  dużą  rolę  spełnia  abstrahowanie,  w  wyniku  którego  uczniowie, 
poznając dany przedmiot czy zjawisko, eliminują ich cechy nieistotne (konsekutywne), a eksponują 
cechy  istotne  (konstytutywne),  tzn.  tworzą  pojęcia,  a  następnie  sądy,  z  których  zbudowana  jest 
nasza wiedza o świecie. 

W działalności poznawczej ludzi występuje również myślenie twórcze, dzięki któremu powstają 

nowe odkrycia, otwierane są nowe punkty widzenia określonych spraw, dostrzegane, formułowane 
i  rozwiązywane  problemy  ważne  z  naukowego  i  społecznego  punktu  widzenia.  Wśród  uczniów 
tylko  niewielu  dysponuje  tą  zdolnością,  większość  natomiast  myśli  w  sposób  odtwórczy,  łych 
pierwszych  otacza  się  na  ogół  specjalną  opieką,  co  nie  znaczy,  że  ci  drudzy  powinni  być  jej 
pozbawieni,  że  -mówiąc  językiem  Klubu  Rzymskiego  -  nie  należy  ich  zachęcać  do  myślenia 
innowacyjnego i alternatywnego, do samodzielnego rozwiązywania niestereotypowych problemów 
teoretycznych i praktycznych, słowem -do „uczenia się bez ograniczeń". 

2. Stadia rozwoju psychofizycznego a proces kształcenia 

Rozwój  umysłowy  uczniów  jako  efekt  procesu  kształcenia  polega  nie  tylko  na  zmianach 

ilościowych,  lecz  również,  a  nawet  przede  wszystkim  -  np.  zdaniem  J.  Piageta,  do  którego  teorii 

background image

będziemy  się  tutaj  głównie  odwoływać  -  na  zmianach  jakościowych.  Zmiany  te  powstają  na  ogół 
podczas interakcji jednostki ze środowiskiem, w którym ona żyje, którego oddziaływaniu podlega i 
na które sama oddziałuje. Charakter owych interakcji jest przy tym różny w różnych okresach czy 
stadiach  -  Piaget  posługuje  się  tymi  terminami  zamiennie  -  rozwojowych,  poczynając  od  okresu 
sensoryczno-motorycznego  (0-2  lata),  poprzez  przedoperacyjny  (2-7  lat),  a  kończąc  na  okresie 
operacji  formalnych  (powyżej  11  lat),  kiedy  uczeń  może  już  myśleć  w  sposób  hipotetyczno--
dedukcyjny. 

Na  przechodzenie  jednostki  z  jednych  okresów  rozwojowych  do  drugich  wpływają  różne 

czynniki, w tym: 

1)  dojrzewanie,  a  zwłaszcza  rozwój  centralnego  układu  nerwowego,  mózgu,  koordynacji 

ruchowej itd.; 

2)  interakcja  jednostki  z  jej  otoczeniem  fizycznym,  w  tym  obserwowanie  rzeczy  i  zjawisk, 

manipulowanie nimi itp.; 

3)  przekaz  społeczny,  na  który  składają  się  różnorakie  interakcje  społeczne  z  dorosłymi  i 

rówieśnikami, w tym interakcje werbalne, kontakt ze środkami masowej komunikacji itp.; 

4)  samoregulacja,  to  jest  rozwijająca  się  w  miarę  upływu  czasu  zdolność  do  przywracania 

stanów równowagi w sytuacjach, kiedy ulegają one zakłóceniu. 

Poniższa tabela (Dembo) przytacza charakterystyczne właściwości wyróżnionych przez Piageta 

okresów rozwoju poznawczego. 

Tabela 8. Charakterystyka okresów rozwoju poznawczego 

Okres 
 

Przybli

ż

one 

granice 

Charakterystyka 
 

Sensory

czno-
motoryczn

0-2 lata 
 

Zaczyna  naśladować,  pamiętać  i  myśleć. 

Zaczyna  rozumieć,  że  schowane  przedmioty 
nie 

przestają 

istnieć. 

Przechodzi 

od 

pojedynczych reakcji odruchowych do celowej 

Przedop

eracyjny 

 

2-7 lat 
 

Stopniowy  rozwój  języka  l  zdolności  do 

myślenia 

symbolicznego. 

Zdolność 

do 

myślenia  za  pomocą  operacji  logicznych 
wykonywanych tylko w  jednym kierunku, np. 

Operacj


konkretnyc

7-11 lat 
 

Zdolność  do  logicznego  rozwiązywania 

problemów  konkretnych.  Rozumienie  zasad 
stałości 

(opanowanie 

pojęcia 

stałości). 

Operacj


formalnyc

11-15 

lat 

 

Zdolność  do  logicznego  rozwiązywania 

problemów  abstrakcyjnych.  Myślenie  zyskuje 
bardziej  naukowy  charakter.  Zdolność  do 

W okresie przedoperacyjnym, który dla dydaktyki ma szczególnie doniosłe znaczenie, myślenie 

dziecka  cechuje  się:  konkretnością;  nieodwracalnością;  tzw.  centracją,  czyli  koncentrowaniem 
uwagi  na  jednym  tylko  elemencie  danej  rzeczy  czy  zjawiska;  egocentryzmem;  statyzmem,  to  jest 
braniem  pod  uwagę  wyłącznie  istniejącego  w  danym  momencie  stanu  określonej  rzeczy  czy 
zjawiska,  a  nie  na  ich  ewentualnych  zmianach;  a  także  transdukcyjnością,  wskutek  której  dziecko 
nie  przechodzi  w  rozumowaniu  od  szczegółu  do  ogółu,  jak  w  Indukcji,  czy  też  od  ogółu  do 
szczegółu.  Jak  w  dedukcji,  lecz  od  szczegółu  do  szczegółu,  a  tym  samym  nie  dociera  do  tego,  co 
ogólne, inaczej mówiąc - dostrzega związki tam, gdzie ich w rzeczywistości nie ma. 

W  okresie  operacji  konkretnych  mamy  już  do  czynienia  z  początkami  myślenia  operacyjnego, 

tzn. z początkami operacji logicznych, które okazują się przydatne przy rozwiązywaniu problemów 
konkretnych  i  zarazem  wiążą  się  z  doświadczeniem  osobistym  dzieci.  I  tak,  dodawanie  liczb 
niemianowanych  może  w  tym  okresie  sprawiać  uczniowi  trudności,  ale  mianowanych,  np.  dwa 
jabłka dodać pięć jabłek, już nie. 

background image

Najważniejszymi  cechami  operacji  konkretnych  są:  addytywność,  w  wyniku  której  dwie  lub 

więcej  klas  rzeczy  czy  zjawisk  łączy  się  w  większą  grupę,  np.  wszyscy  uczniowie  plus  wszystkie 
uczennice danej szkoły to ogół uczniów tej szkoły; łączność, dzięki której klasy rzeczy układa się w 
dowolnym porządku, np. 3+9+7=9+3+7; tożsamość, tzn. operacja pozwalająca zrozumieć, że masa 
czy ilość jakiejś substancji nie zmieni się np. wskutek jej przemieszczenia, jeśli czegoś nie doda się 
do niej lub nie odejmie. 

W  okresie  przedoperacyjnym  język  dziecka  staje  się  mniej  egocentryczny,  a  przez  to  bardziej 

socjocentryczny,  dzięki  czemu  stara  się  ono  lepiej  zrozumieć  Innych,  komunikuje  im  swoje 
odczucia, a także potrafi przyjąć punkt widzenia innej osoby. 

Około 11 roku życia pojawia się w rozwoju myślenia operacyjnego okres, w którym uczeń może 

już posługiwać się operacjami konkretnymi, o pewnych cechach formalnych, w tym rozumować w 
sposób  hipotetyczno-dedukcyjny,  np.  formułować  hipotezy  konkurencyjne  oraz  weryfikować  je 
przed  podjęciem  decyzji.  Uczniowie  umieją  też  w  tym  okresie  rozumować  dedukcyjnie  i 
abstrakcyjnie,  tzn.  koncentrować  myślenie  na  rzeczach  i  zjawiskach  bezpośrednio  niedostępnych. 
Wtedy  zaczynają  również  funkcjonować  l  rozwijać  się  u  uczniów  operacje  międzyzdaniowe, 
których  materię  stanowią  sądy,  a  ponadto  potrafią  Już  wysuwać  wiele  potencjalnych  rozwiązań 
analizowanego problemu, antycypując ewentualne następstwa każdego z nich. 

Teoria Piageta ma istotne znaczenie dla procesu kształcenia. Odnosi się to przede wszystkim do 

tego  jej  aspektu,  zgodnie  z  którym  uczeń  traktowany  jest  jako  istota  aktywna.  Wynika  stąd,  że  w 
procesie  kształcenia  powinien  on  być  czynny,  uczestniczyć  w  nim  aktywnie,  a  nie  być  po  prostu 
jego pasywnym obserwatorem, którą to rolę narzuca się mu niejednokrotnie w szkole tradycyjnej. 

Niemałe znaczenie dla procesu kształcenia ma również lansowana przez Piageta teza, że wiedza 

powstaje dzięki systemowi takich operacji logicznych, jak odwracalność czy addytywność, które - 
przechodząc przez różne stadia - czynią tę wiedzę operatywną, pomocną w rozwiązywaniu różnych 
problemów  teoretycznych  i  praktycznych,  w  tym  nie  tylko  „szkolnych  czy  książkowych",  lecz 
również „życiowych", związanych z aktualnym  doświadczeniem dzieci i młodzieży. Wynika stąd, 
ż

e  nauczyciel  powinien  poznawać  to  doświadczenie,  znać  uzdolnienia  i  zainteresowania  swoich 

uczniów,  nawiązywać  do  nich  w  pracy  dydaktyczno-wychowawczej,  ukierunkowywać  je  i 
rozwijać. 

 3. Uczeń jako osoba podejmująca decyzje 

W  dydaktyce  ogólnej  nie  należą  do  rzadkości  propozycje  rozwiązań  metodycznych,  które 

pozwalają uczniom uczestniczyć nie tylko w formułowaniu celów i zadań pojedynczych lekcji, lecz 
również  w  planowaniu  długookresowych  działań  dydaktyczno-wychowawczych  dla  określonej 
klasy,  a  nawet  szkoły.  Jedną  z  takich  propozycji  opisał  Henryk  Rowid  w  swojej  Szkole  twórczej. 
Propozycje  te  miały  na  ogół  sporadyczny  charakter  i  nie  wpłynęły  w  znaczący  sposób  ani  na 
zwiększenie  udziału  uczniów  w  przygotowaniu  i  prowadzeniu  procesu  kształcenia,  ani  na  decyzje 
dotyczące jego treści l zakresu. 

Nie  zmienia  to  jednak  faktu,  że  uczniowie  tworzą  na  swój  użytek  różnorakie  „teorie  nauki 

szkolnej", które wpływają na ich motywacje, zainteresowania nauką szkolną oraz budowane ad hoc 
teorie  uczenia  się.  I  tak,  jedni  są  np.  zdania,  że  zdolność  uczenia  się  podlega  rozwojowi,  podczas 
gdy inni przypisują jej statyczny  charakter. Jedni  wierzą, że inteligencję  można wzmacniać dzięki 
wysiłkowi, że pracując  więcej i bardziej intensywnie można stać się „zdolniejszym", a inni sądzą, 
ż

e ludzie mają określony poziom inteligencji i zdolności, który nie podlega jakimkolwiek zmianom. 

Ci  pierwsi  pracują  wytrwale,  starając  się  przezwyciężać  napotykane  w  nauce  trudności,  a  drudzy 
wskutek nich się zniechęcają l rezygnują z nauki (Dembo). 

Z przeprowadzonych badań wynika ponadto, że uczniowie dysponują na ogół dojrzałymi sądami 

na temat zalet i wad współczesnej szkoły, a ponadto formułują godne uwagi propozycje dotyczące 
modelu „szkoły przyszłości". 

Badani  przez  nas  uczniowie  narzekają  np.  na  szkołę  jako  instytucję  nerwico-  i  stresogenną, 

background image

uważają,  iż  są  przeciążani  obowiązkami  szkolnymi,  muszą  -  chcąc  je  wypełnić  -  korzystać  z 
pomocy rodziców i nauczycieli-korepetytorów, nie są na lekcjach pobudzani do „twórczej aktywno-
ś

ci",  boleśnie  przeżywają  subiektywizm  nauczycielskich  ocen,  słowem  -obwiniają  szkołę  za 

rzekome  i  faktyczne  niedostatki  w  sposób  zbieżny  z  ocenami  formułowanymi  na  ten  temat  przez 
niektórych dydaktyków. 

Niższy  natomiast  jest  stopień  zbieżności  opinii  badaczy  i  uczniów  co  do  kształtu  „szkoły 

przyszłości".  Do  najważniejszych  bowiem  cech  tej  szkoły,  wspólnie  eksponowanych  przez  obie 
grupy  ankietowanych  osób,  należą  tylko:  indywidualizacja  pracy  dydaktycznej;  nauczanie 
„zorientowane"  na  czynności  praktyczne  oraz  osobiste  doświadczenia  dzieci  i  młodzieży; 
komunikatywność;  unikanie  przymusu;  projekty  i  kursy  zamiast  tradycyjnych  lekcji  lub 
przynajmniej jako uzupełnienie tych lekcji; rozbudowa zajęć pozalekcyjnych i pozaszkolnych oraz 
integracja treści programowych w bloki przedmiotów pokrewnych oraz w bloki problemowe. 

Nie  znalazły  natomiast  u  uczniów  uznania  takie  propozycje  badaczy,  jak  tworzenie  klas 

szkolnych z uczniów wywodzących się z różnych roczników, ale o podobnych zainteresowaniach i 
uzdolnieniach,  przeplatanie  okresów  nauki  szkolnej  z  okresami  pracy  oraz  częściowa 
informatyzacja kształcenia za pomocą urządzeń elektronicznych (Kupisiewicz). 

Sprawdzian 13 

1. Wymień wyróżniane przez Piageta fazy (okresy) rozwoju umysłowego dzieci l młodzieży. 
2. Opisz istotne cechy myślenia konkretno-obrazowego i hipotetyczno-dedukcyjnego. 
3. Na czym polega różnica między nawykiem umysłowym a operacją? 
4.  Jakie  operacje  psychologiczne  odpowiadają  wyróżnianym  w  logice  rozumowaniom: 

wnioskowaniu, dowodzeniu, tłumaczeniu l sprawdzaniu? 

5. Podaj przykłady operacji odwracalnych. 
6. Jakie zarzuty pod adresem współczesnej szkoły wysuwają uczniowie, a jakie krytycy szkoły? 
 
 
 
 
 
ROZDZIAŁ XIV 

NAUCZYCIEL 

Nie  było,  nie  ma  l  prawdopodobnie  nie  będzie  skutecznej  reformy  szkolnej  bez  uznania  jej  za 

„własną"  przez  nauczycieli,  którzy  bezpośrednio  wpływają  na  jej  przebieg  i  wyniki. 
Potwierdzeniem  tej  tezy  w  naszej  praktyce  edukacyjnej  był  los  „ministerialnej"  reformy  z  1973 
roku,  której  założeń  wielu  nauczycieli  nie  popierało.  Na  rzecz  tej  tezy  -  tym  razem  pozytywnie  - 
przemawia  z  kolei  przykład  reformy  szkolnictwa  podstawowego  i  średniego  w  Szwecji  z  lat 
pięćdziesiątych  l  sześćdziesiątych,  cieszącej  się  uznaniem  i  poparciem  zdecydowanej  większości 
nauczycieli. 

Jednakże  nie  tylko  losy  reform  szkolnych  są  w  znacznej  mierze  determinowane  przez 

nauczycieli.  To  samo  dotyczy  również  końcowych  wyników  szkolnego  nauczania  i  wychowania 
oraz jego koordynacji z tzw. kształceniem równoległym, realizowanym poza murami szkoły przez 
różnorakie  instytucje  i  placówki  edukacyjne.  Koordynacja  ta  zyskuje  coraz  większe  znaczenie, 
ponieważ  wzrasta  również  rola  kształcenia  równoległego,  m.in.  dzięki  środkom  masowej 
komunikacji. 

Teza, iż nauczyciel wpływa w istotny sposób na uzyskiwane przez uczniów wyniki uczenia się 

oraz  ich  postępowanie,  aczkolwiek  szeroko  rozpowszechniona  i  akceptowana,  ma  dość  ogólny 
charakter.  Bardziej  szczegółowo  można  ją  przedstawić,  wskazując,  iż  współczynnikami  owych 
wyników  są,  po  pierwsze,  określone  predyspozycje  i  cechy  osobowości  nauczyciela,  a  także,  po 

background image

drugie, jego kwalifikacje zawodowe. 

Predyspozycje  l  cechy  osobowości,  notabene  różnie  przez  różnych  autorów  interpretowane  tak 

co  do  ich  roli,  jak  i  zakresu  składających  się  na  nie  elementów,  poczynając  np.  od  „miłości  dusz 
ludzkich", a kończąc na „ujmujących właściwościach zewnętrznych", przesądzają niejednokrotnie o 
stosunku  uczniów  do  nauki  określonego  przedmiotu  w  szkole,  a  nawet  -  po  jej  ukończeniu  -  o 
wyborze jej dalszego kierunku. One też są na ogół przedmiotem bacznej obserwacji ze strony dzieci 
l  młodzieży.  Uczniowie  zafascynowani  osobowością  dobrego  nauczyciela  widzą  w  nim  godny 
naśladowania  wzór  i  przejmują  w  konsekwencji  wiele  jego  pozytywnych  cech.  I  odwrotnie: 
nauczyciel  mało  ambitny,  niepodatny  na  innowacje,  hołdujący  rutynie,  nie  pobudzi  uczniów  do 
intensywnego  wysiłku,  nie  zachęci  ich  do  „wyjścia  poza  przeciętność",  nie  roztoczy  przed  nimi 
celów,  o  których  urzeczywistnienie  warto  zabiegać.  Na  to  zaś,  że  wspomniana  przeciętność  jest 
zjawiskiem  niezwykle  groźnym  -  nawet  dla  losów  całego  narodu  -  wskazuje  amerykański  raport 
edukacyjny z 1983 roku „Naród w obliczu zagrożenia". 

l. Kwalifikacje zawodowe 

Uważa  się  je  na  ogół  za  wyuczalne,  tzn.  że  może  je  sobie  przyswoić  wiele  osób  tym 

zainteresowanych.  To  założenie  nie  było  przez  długi  czas  (a  tu  i  ówdzie  nadal  nie  jest) 
przyjmowane bez zastrzeżeń przez tych, którzy zawód nauczyciela zaliczali do kategorii zawodów 
„posłanniczych", wymagających predyspozycji wrodzonych, swoistej - jak to niekiedy nazywano - 
„iskry bożej". Faktem jest, że tacy nauczyciele Istnieją - potocznie nazywa się ich „nauczycielami z 
powołania". Gdyby jednak tylko tacy mogli pracować w szkole, wówczas nie byłaby ona ogólnodo-
stępną instytucją powszechną na swoich niższych szczeblach, a na wyższych - masową. Ponieważ 
przeczy  temu  edukacyjna  praktyka,  przeto  przyjmijmy  za  możliwą  do  zaakceptowania  tezę,  że 
zawodu  nauczycielskiego  może  się  przeciętnie  zdolna  jednostka  nauczyć  i  z  powodzeniem  go 
wykonywać.  Nie  wszystkim  jednak,  którzy  się  tego  podejmują,  udaje  się  to  w  równym  stopniu,  a 
niektórym nie udaje się w ogóle. 

Cóż zatem powinno się składać na nauczycielskie kwalifikacje? 
Podejmując  próbę  udzielenia  odpowiedzi  na  to  pytanie,  podkreślmy,  iż  chodzi  o  „kwalifikacje 

zawodowe". Nimi też chcemy się odtąd głównie zajmować. Przedtem należy jednak wspomnieć o 
tzw. kwalifikacjach ogólnych, które wielu pedeutologów podnosi do rangi fundamentu kwalifikacji 
profesjonalnych.  Zakładając  ich  nieodzowność,  ale  równocześnie  nie  wdając  się  tutaj  w  ich  opis, 
powiedzmy, że składają się na nie wiadomości i umiejętności sytuujące nauczyciela w gronie ludzi 
„wielostronnie  wykształconych",  dysponujących  wiedzą  o  zasięgu  znacznie  wykraczającym  poza 
wyuczoną  specjalność  zawodową,  poza  nauczany  przedmiot.  Uzupełniając  to  pobieżne  określenie 
zawodowych  kwalifikacji,  dodajmy,  że  ich  cechą  konstytutywną  powinna  być  wiedza,  w  której 
znajomości  faktów  (wiedzieć,  że)  towarzyszy  umiejętność  racjonalnego  posługiwania  się  nimi 
(wiedzieć, jak) oraz rozumienie wchodzących w grę związków i zależności (wiedzieć, dlaczego). 

Wyniki dotychczasowych badań pedeutologicznych wskazują, że nauczyciele dysponujący taką 

właśnie  wiedzą  cieszą  się  u  uczniów  szacunkiem  oraz  z  reguły  stanowią  dla  nich  wzór  godny 
naśladowania. 

Z  kolei  sprawa  nauczycielskich  kwalifikacji  zawodowych  sensu  stricto.  Jednym  z  ich 

wyznaczników, któremu notabene w raporcie Edukacja narodowym priorytetem poświęcono wiele 
uwagi,  jest  sprzyjanie  optymalnemu  rozwojowi  sił  l  zdolności  poznawczych  dzieci  i  młodzieży, 
ukierunkowanie myślenia i działania uczniów na problemy przyszłości, na ich szansę, wyzwania i 
zagrożenia. Ten też wyznacznik sprawia - czytamy w cytowanym raporcie - że „... dobór i struktura 
treści  kształcenia  i  doskonalenia  nauczycieli  oraz  metody  i  organizacja  tego  procesu  powinny 
zapewnić  im  wiedzę  o  rozwoju  osobowości  i  mechanizmach  wychowania  młodzieży,  ojej 
aspiracjach i celach życiowych, o metodyce nauczania i wychowania, o społeczno-gospodarczych i 
kulturalnych  uwarunkowaniach  edukacji,  wreszcie  o  kierunkowych  i  etapowych  celach  polityki 
oświatowej,  modelu  wykształcenia  współczesnego  Polaka  oraz  modelach  absolwentów  szkół 
poszczególnych typów i szczebli". 

To,  w  obrębie  jakich  przedmiotów  czy  dyscyplin  studiów  tak  określony  zasób  wiedzy  oraz 

background image

związanych  z  nią  umiejętności  jest  (lub  będzie)  eksponowany,  stanowi  wprawdzie  sprawę  ważną, 
ale  bynajmniej  nie  najważniejszą.  Dzieje  się  tak  m.in.  wskutek  „płynności"  granic  oddzielających 
np.  problematykę  ogólno  dydaktyczną  od  metodycznej,  pedagogiczną  od  filozoficznej  i 
socjologicznej  itp.  Zwłaszcza  teraz,  kiedy  poszczególne  uczelnie  opracowują  i  realizują  własne 
plany  i  programy  kształcenia  nauczycieli,  sprawa  ta  tym  bardziej  traci  na  ostrości.  Poprzestańmy 
zatem  na  stwierdzeniu,  że  wobec  umowności  rozstrzygnięć  programowych  za  jedną  z  opcji 
możliwych  do  zaakceptowania  można  uznać  stanowisko  przytoczone  za  cytowanym  wyżej 
raportem. 

2. Zadania dydaktyczno-wychowawcze 

O jakości i zarazem efektywności określonej doktryny kształcenia nauczycieli decyduje zarówno 

taki lub inny zestaw składających się na nią przedmiotów czy dyscyplin naukowych, jak i realizacja 
tych  zadań  dydaktyczno-wychowawczych,  które  przesądzają  o  wynikach  szkolnej  edukacji, 
obejmując  zarazem  różne  przedmioty  czy  dyscypliny.  Te  też  zadania  kandydaci  do 
nauczycielskiego zawodu powinni bezwzględnie opanować. Zalicza się do nich na ogół: 

• przekazywanie wiedzy i doświadczenia, 
•  pobudzanie  aktywności  poznawczej  i  działalności  praktycznej,  rozwijanie  sił  twórczych  i 

zdolności innowacyjnych, 

• rozwijanie systemu wartości, a także kształtowanie postaw i charakteru, 
• kształtowanie i rozwijanie zainteresowań, tworzenie warunków do łączenia teorii z praktyką, 
• wdrażanie do aktywności zawodowej i społecznej, 
•  przygotowywanie  do  racjonalnej  l  systematycznej  samokontroli  i  samooceny  przebiegu  i 

wyników własnej pracy, 

•  kierowanie  procesami  orientacji  szkolnej  i  zawodowej,  pobudzanie  aspiracji  oraz  pomoc  w 

kształtowaniu planów życiowych i zawodowych, 

•  organizowanie  życia  społecznego  dzieci  i  młodzieży  w  szkole  oraz  wdrażanie  ich  do 

racjonalnego spożytkowania czasu wolnego od zajęć, 

• przygotowywanie do systematycznego i samodzielnego zarazem uczenia się przez całe życie. 
 
W celu optymalnej realizacji scharakteryzowanego wyżej zestawu zadań wskazane jest: 
•  zatrudniać  w  zakładach  kształcenia  i  doskonalenia  nauczycieli  najwyżej  kwalifikowanych 

nauczycieli akademickich, a równocześnie doskonalić obecnie zatrudnionych, 

• rekrutować do tych zakładów możliwie najlepszych kandydatów; 
dlatego  niezbędne  jest  polepszenie  warunków  pracy  i  płacy  nauczycieli,  co  powinno  osłabić 

negatywną dotychczas niejednokrotnie selekcję maturzystów do tej pracy, 

•  eksponować  w  programach  kształcenia  nauczycieli  perspektywiczne  potrzeby  polskiego 

społeczeństwa w zakresie gospodarki, życia społecznego i kultury, 

•  wychowywać  kandydatów  do  nauczycielskiego  zawodu  w  duchu  wrażliwości  na  prawdę, 

piękno i dobro, a także na żywotne problemy ludzkiej egzystencji. 

Dopiero  w  tych  warunkach  rozwój  oświaty  i  szkolnictwa  wyższego  w  Polsce  będzie 

„pilotowany"  przez  system  kształcenia  nauczycieli,  co  jest  niezbędne  dla  przyspieszenia  owego 
rozwoju. 

Podobną  rolę  odgrywa  szkolnictwo,  zwłaszcza  wyższe,  w  stosunku  do  gospodarki  i  kultury 

narodowej.  W  tym  przypadku  „pilotowanie"  sprowadza  się  nie  tylko  do  kształcenia  wysoko 
kwalifikowanych kadr, lecz również - w znacznie większym niż dotychczas stopniu - do opartego 
na  naukowych  przesłankach  projektowania  wariantowych  rozwiązań  bieżących  i  przewidywanych 
problemów gospodarczych, technicznych, społecznych l kulturowych. 

Te wyznaczniki zadań, treści i organizacji kształcenia nauczycieli, o których była wyżej mowa, 

odnoszą się głównie do immanentnych cech nauczycielskiego zawodu. Obok nich na to kształcenie 
wpływają również inne wyznaczniki, w tym związane z występującymi we współczesnym świecie 
tendencjami  rozwojowymi  edukacji,  a  przede  wszystkim  szkolnictwa  jako  jej  najważniejszego 
ogniwa. 

background image

3. Tendencje rozwojowe edukacji a kształcenie nauczycieli 

Pierwszą  z  tych  tendencji  jest  dążenie  do  upowszechnienia  zinstytucjonalizowanej  oświaty, 

poczynając  od  wychowania  przedszkolnego,  poprzez  kształcenie  średnie  I  stopnia  (ośmio-, 
dziewięcio-  lub  dziesięcioletnie,  różnie  w  różnych  krajach),  a  kończąc  na  kształceniu  średnim  II 
stopnia, zapewniającym maturę. Znamienny przejaw tej tendencji - szczególnie wyraźnej w latach 
tzw.  eksplozji  szkolnej,  jakimi  były  lata  sześćdziesiąte  i  pierwsza  połowa  lat  siedemdziesiątych  - 
stanowiło  również  dążenie  do  szerszego  niż  kiedykolwiek  udostępnienia  studiów  wyższych 
młodzieży i dorosłym. 

Doniosłą 

konsekwencją 

pedagogiczną 

omawianej 

tendencji 

jest 

potrzeba 

rewizji 

dotychczasowych  celów,  treści  i  metod  pracy  dydaktyczno-wychowawczej  w  szkolnictwie 
ponadpodstawowym. Inaczej bowiem organizuje się tę pracę w warunkach kształcenia elitarnego, w 
którym  uczestniczą  nieliczne  grupy  starannie  wyselekcjonowanej  młodzieży,  a  zgoła  inaczej 
wówczas, gdy proces nauczania ma charakter masowy, obejmując uczniów zróżnicowanych tak co 
do rodzaju, jak zakresu i poziomu uzdolnień, zainteresowań oraz edukacyjnego startu. 

Drugą tendencję, której wpływ na cele, treść, metody i organizację pracy szkolnej zaznacza się 

coraz  bardziej  w  skali  międzynarodowej,  stanowią  usiłowania,  by  kształcenie  podporządkować 
zasadzie edukacji ustawicznej. W związku z tym kształcenia nie ogranicza się, jak kiedyś, do takich 
czy innych szczebli, ponieważ proces ten - trwając przez całe życie - nie mieści się w jakichkolwiek 
sztucznych  granicach.  Dzieje  się  tak  zwłaszcza  teraz,  kiedy  mądrość  ojców,  że  uciekniemy  się  do 
obrazowego powiedzenia Bogdana Suchodolsklego, nie wystarcza już na ogół ich synom. Stąd też - 
jak  to  wielokrotnie  już  podkreślaliśmy  w  niniejszym  podręczniku  -  współczesna  szkoła  musi 
zapewnić  swoim  absolwentom  nie  tylko  określony  zasób  wiedzy,  lecz  również  umiejętność  sa-
modzielnego  jej  zdobywania  w  toku  własnej  aktywności  poznawczej,  organizowanej 
systematycznie, planowo l efektywnie. 

Pedagogiczną  konsekwencją  tej  z  kolei  tendencji  jest  nieodzowność  wdrożenia  wychowanków 

do  takiego  właśnie  uczenia  się,  w  tym  do  myślenia  l  działania  samodzielnego  l  alternatywnego, 
słowem - do uczenia się bez ograniczeń, jak głosi tytuł jednego z raportów Klubu Rzymskiego. 

Trzecią  tendencją  edukacyjną,  zasługującą  na  uwagę  w  kontekście  kształcenia  nauczycieli,  jest 

traktowanie  uczenia  się  organizowanego  w  szkole  i  przez  szkołę  nie  tyle  jako  formy  jedynej,  a 
nawet dominującej 

- z czym w dotychczasowej praktyce edukacyjnej można się było spotkać najczęściej - co raczej 

wymagającej  uzupełnienia  np.  przez  uczenie  się  równolegle.  W  dobie  dynamicznego  rozwoju 
elektronicznych środków przekazu i komputerów jest to postulat uzasadniony. Jego spełnienie wy-
maga  jednak  uprzedniej  zmiany  dotychczasowej  funkcji  szkoły.  Instytucja  ta  utraciłaby  bowiem 
wówczas (co zresztą l tak już ma miejsce) monopol na przekazywanie uczniom wiedzy i musiałaby 
- nie wyzbywając się, oczywiście, swoich zadań informacyjno-transmisyjnych - w coraz większym 
stopniu  koordynować  wiedzę  zdobywaną  przez  dzieci  i  młodzież  z  różnych  źródeł  oraz 
„przetwarzać"  ją  w  zamierzony  sposób.  Miałoby  to,  rzecz  zrozumiała,  istotne  znaczenie  dla 
programowej przebudowy kształcenia nauczycieli. 

Czwartą  tendencją,  tym  razem  mniej  uniwersalną  i  równocześnie  związaną  z  naszymi  realiami 

politycznymi  lat  dziewięćdziesiątych,  jest  konieczność  zharmonizowania  doktryny  kształcenia 
nauczycieli  z  potrzebami  społeczeństwa  pluralistycznego.  Wprawdzie  szkoła  nie  była  i  nie  jest 
wolna od określonych wpływów ideologicznych l politycznych, niemniej byłoby błędem, gdyby w 
jej  pracy  dominowały  nastawienia  monistyczne  oraz  inklinacje  do  narzucania  uczniom  jakiegoś 
jednego kierunku myśli społecznej, politycznej czy filozoficznej. 

I ta tendencja rzutuje na cele, treść i metody kształcenia nauczycieli. 
Z tego, co wyżej powiedziano, wynika, że potrzebujemy nie tyle i nie tylko więcej, lecz również 

Innych  (w  sensie  kwalifikacji)  nauczycieli,  lepiej  przygotowanych  do  pracy  w  zmienionych 
okolicznościach  społeczno-gospodarczych  i  politycznych,  nauczycieli  wrażliwych  na  fakt,  że  dzi-
siejsi  uczniowie  różnią  się  pod  wieloma  względami  od  swoich  rówieśników  sprzed  kilkunastu  lat 
(obecnie dzieciństwo jest bardziej niż dawniej „telewizyjne", „samotnicze", pozbawione ruchu itp.). 

background image

Potrzebujemy także nie tylko więcej szkół, lecz przede wszystkim szkół Innych, lepiej niż istniejące 
przygotowanych na przyjęcie XXI wieku, tak już przecież bliskiego. 

Nie  znaczy  to,  że  obecnych  nauczycieli  należy  zastąpić  nowymi  lub  zdestabilizować  ich 

zatrudnienie. Trzeba natomiast stworzyć warunki pozwalające im na przystosowanie się do nowych 
wymagań teleologicznych, treściowych i metodycznych, charakterystycznych dla demokratycznego 
społeczeństwa. 

Jeśli  zatem  szkoła  ma  się  stać  inna,  a  mianowicie  -  że  odwołamy  się  do  postępowych  haseł 

pedagogicznych - radosna, twórcza, „dla życia -przez życie", aktywna Itp., jeśli ma się przekształcić 
ze  szkoły  werbalnej  i  autorytarnej  w  szkołę  „pracy"  i  „samodzielnej  aktywności  uczniów",  to 
aktywny  l  twórczy  musi  być  przede  wszystkim  nauczyciel.  Tak  oto  zbliżyliśmy  się  do  głoszonej 
jeszcze przez Adolfa Diesterwega tezy, iż „Szkoła tyle jest warta, ile jest wart nauczyciel". To zaś, 
ile jest wart, zależy z kolei od tego, gdzie, przez kogo l jak jest edukowany, a ponadto od warunków 
pracy, jakie mu się zapewnia. 

4. Nauczyciel w świetle raportów Unii Europejskiej 

Nieodzowność  gruntownej  reformy  dotychczasowych  systemów  kształcenia,  dokształcania  l 

doskonalenia  nauczycieli  w  poszczególnych  krajach  Wspólnoty  Europejskiej,  a  w  konsekwencji 
przybliżenia  tych  systemów  do  siebie  pod  względem  strukturalnym,  treściowym  i  metodycznym, 
wynika  -  zdaniem  zachodnich  pedeutologów    z  postępującej  integracji  gospodarczej,  wymiany 
kapitału  i  usług,  rozwoju  stosunków  handlowych  i  kulturalnych,  swobody  podróżowania  l 
osiedlania  się,  słowem  -  ze  zjawisk  i  procesów  towarzyszących  nabierającemu  rozmachu  jedno-
czeniu się Europy. Jednym z warunków rozstrzygających o skuteczności owego jednoczenia się jest 
podniesienie kwalifikacji l ogólnego przygotowania nauczycieli. Oni to bowiem, jak się podkreśla, 
będą decydować o jakości zinstytucjonalizowanej edukacji, ojej zakresie l poziomie, a tym samym 
o  przygotowaniu  obywateli  do  wartościowego  i  dostatniego  życia  zarówno  w  społecznościach 
lokalnych  l  narodowych,  jak  i  międzynarodowych  (Trethowan).  Realizacja  tych  zadań  nie  jest 
łatwa.  Trzeba  bowiem  wziąć  pod  uwagę,  że  wśród  około  4,5  min  nauczycieli  zatrudnionych  pod 
koniec lat dziewięćdziesiątych w szkołach różnych typów i poziomów we Wspólnocie Europejskiej 
występuje  znaczna  różnorodność  co  do  rodzaju  i  poziomu  kwalifikacji  ogólnych  i  zawodowych, 
warunków  pracy  i  płacy,  uczestnictwa  w  procesie  doskonalenia  podczas  pracy  zawodowej  i  poza 
nią, np. na wakacyjnych kursach, przyporządkowania administracyjnego poszczególnych rodzajów 
szkół  itd.  Równocześnie  ustalenie  jednolitej  -  jak  zwykło  się  mówić  i  pisać  na  Zachodzie  -
„strategii" pracy dydaktyczno-wychowawczej dla nauczycieli całej Wspólnoty nie jest możliwe ze 
względów historycznych, społecznych, ekonomicznych i pedagogicznych. Gdy chodzi o te ostatnie, 
to  dotyczą  one  głównie  znacznego  zróżnicowania  strukturalnego  i  programowo-metodycznego 
systemów szkolnych w różnych krajach. 

W  tych  okolicznościach  uznano,  że  edukację  nauczycieli  należy  traktować  nie  tyle  jako  akt 

jednorazowego  przygotowania  do  pracy  zawodowej,  realizowany  w  ciągu  określonej  liczby  lat  w 
takim  czy  innym  zakładzie  kształcenia,  co  raczej  jako  proces  ciągły,  którego  podstawę  stanowi 
przygotowanie  uzyskane  podczas  studiów,  a  „przedłużenie"  -  kształcenie  ustawiczne  w  postaci 
„przywarsztatowej",  np.  w  szkolnym  zespole  samokształceniowym,  kursowej,  studiów  przemien-
nych. 

Uzgodniono również, że zarówno w procesie edukacji wstępnej, tżn. na studiach, realizowanym 

w  zakładach  kształcenia  nauczycieli,  jak  i  podczas  kształcenia  ustawicznego,  należy 
przygotowywać  nauczycieli  do  wykonywania  zadań  wynikających  z  przekształceń  gospodarki, 
ż

ycia  społecznego  i  kultury  krajów  zrzeszonych  we  Wspólnocie.  Zadania  te  wiążą  się  przede 

wszystkim  z  takimi  zjawiskami,  jak  ogólny  wzrost  kwalifikacji  we  współczesnych 
społeczeństwach;  przyspieszenie  tempa  rozwoju  gospodarki,  zwłaszcza  w  sferze  szeroko 
rozumianych usług; automatyzacja i komputeryzacja coraz większej liczby czynności o charakterze 
produkcyjnym  i  usługowym;  bezprecedensowy  postęp  w  zakresie  poligrafii  i  przemysłu 
muzycznego,  umożliwiający  szerokim  rzeszom  obywateli  dostęp  do  reprodukcji  arcydzieł 
ś

wiatowego  malarstwa  i  muzyki;  rozwój  szybkiej  komunikacji  lądowej,  morskiej  i  powietrznej, 

background image

pozwalający  ludziom  przemieszczać  się  z  miejsca  na  miejsce  i  szybciej  niż  kiedykolwiek 
nawiązywać ze sobą różnorakie kontakty, a tym samym lepiej się poznawać; ale także - po stronie 
pejoratywnej  -  choroby  cywilizacyjne,  narkomania,  wzrost  przestępczości,  zastraszające  pod 
względem  zakresu  i  tempa  wyniszczanie  naturalnego  środowiska  człowieka,  bezrobocie,  rosnąca 
liczba dzieci pozbawionych należytej opieki ze strony rodziców itd. 

Przygotowanie  nauczycieli  do  realizacji  zadań  wynikających  z  tych  zjawisk  i  procesów  jest 

kolejnym - obok wzmiankowanego już dążenia do jakościowego wzrostu ogólnych i zawodowych 
kwalifikacji  kadry  pedagogicznej  -  powodem  reformy  obecnych  systemów  nauczycielskiej  eduka-
cji. Zgodnie z założeniami tej reformy, w kształceniu nauczycieli, częściowo już realizowanym  w 
krajach Wspólnoty Europejskiej, kładzie się nacisk na przygotowanie ich do: 

l) działalności w środowisku lokalnym oraz na rzecz tego środowiska; 
2)  wdrażania  nauczycieli  do  stosowania  nowoczesnych  technik  i  środków  dydaktycznych, 

zwłaszcza komputerów; 

3) prowadzenia kursów przed zawodowych dla uczniów szkół średnich; 
4)  opracowywania  programów  służących  aktualizacji  i  poszerzaniu  wiedzy  u  absolwentów 

niepełnych i pełnych (maturalnych) szkół średnich o kwalifikacje wymagane na rynku pracy oraz w 
ż

yciu społecznym, np. w administracji; 

5)  sprawowania  funkcji  wychowawczych  i  opiekuńczych  w  szerszym  niż  dotychczas  zakresie, 

co  wiąże  się  ze  zmianami  zachodzącymi  w  życiu  rodzinnym  wskutek  m.in.  wzrastającego 
zatrudnienia obojga rodziców oraz spadku liczby rodzin wielopokoleniowych. 

Reformy  wymaga  przy  tym,  jak  się  na  Zachodzie  podkreśla,  cały  dotychczasowy  system 

kształcenia,  dokształcania  i  doskonalenia  nauczycieli,  a  nie  tylko  -  jak  głównie  do  tej  pory  -  jego 
poszczególne  elementy  czy  wycinki.  Poczynania  przypadkowe,  doraźne  i  na  ogół  słabo  ze  sobą 
skorelowane,  podejmowane  do  niedawna  na  tym  polu,  zamierza  się  zastąpić  działaniami 
długofalowymi,  starannie  zaplanowanymi,  obejmującymi  przy  tym,  z  jednej  strony,  edukację 
przywarsztatową,  z  drugiej  zaś  bogatą  ofertę  kursów  l  studiów  wakacyjnych  i  przemiennych. 
Wszystko  to  zmierza  do  tego,  aby  uruchomić  sprawny  system  ustawicznego  kształcenia, 
dokształcania i doskonalenia nauczycieli, obejmujący  wszystkie bez wyjątku osoby zatrudnione w 
tym zawodzie, od wychowawczyń przedszkoli do nauczycieli szkół maturalnych. 

5. Kierunki przebudowy kształcenia nauczycieli w Unii Europejskiej 

Mimo  różnic  zachodzących  między  krajami  zrzeszonymi  we  Wspólnocie  Europejskiej,  coraz 

częściej  kraje  te  mają  do  czynienia  z  podobnymi,  a  niekiedy  wręcz  identycznymi  problemami 
edukacyjnymi, o których była już notabene w tym rozdziale mowa. Uzupełniając tamte informacje, 
stwierdzamy.  że  większość  krajów  Unii  boryka  się  z  niedoborem  środków  finansowych  na 
edukację,  ale  równocześnie  stara  się  upowszechnić  ją  na  coraz  wyższych  szczeblach  i  we 
wzrastającym  zakresie.  Prawie  wszędzie  szkolnictwo  jest  też  surowo  krytykowane,  ale 
równocześnie  rozbudowuje  się  je  i  ulepsza.  W związku  z  tym  potrzeba  posiadania  coraz  większej 
liczby nauczycieli o możliwie wysokich kwalifikacjach ogólnych i zawodowych staje się nakazem 
chwili.  Stąd  też  dążenie  do  jej  zaspokojenia  stanowi  pierwszy  kierunek  przebudowy 
dotychczasowego systemu nauczycielskiej edukacji. 

Drugi  kierunek  wiąże  się  z  postępującym  upowszechnianiem  zinstytucjonalizowanej  oświaty. 

Doniosłą  konsekwencją  tego  procesu  jest  nieodzowność  rewizji  celów,  treści,  metod  i  środków 
pracy  dydaktyczno-wychowawczej  w  szkolnictwie  podstawowym  i  średnim,  a  w  rezultacie  w  za-
kładach  kształcenia  nauczycieli.  Inaczej  bowiem  organizuje  się  i  prowadzi  tę  pracę  w  warunkach 
kształcenia  elitarnego,  w  którym  uczestniczą  nieliczne  grupy  starannie  wyselekcjonowanej 
młodzieży, a zgoła inaczej wówczas, gdy proces nauczania ma charakter masowy, obejmując przy 
tym  uczniów  różniących  się  zazwyczaj  dość  znacznie  tak  pod  względem  rodzaju,  jak  l  poziomu 
wykazywanych uzdolnień, zainteresowań i potrzeb intelektualnych. 

Trzecim  kierunkiem  przebudowy  obecnych  systemów  kształcenia  nauczycieli  w  krajach 

Wspólnoty  Europejskiej  jest  traktowanie  uczenia  się  organizowanego  w  szkole  l  przez  szkołę  nie 
tyle jako formy jedynej  -z czym w dotychczasowej praktyce edukacyjnej mieliśmy przeważnie do 

background image

czynienia  -  co  raczej  wspomagającej  tzw.  uczenie  się  równoległe,  którego  rola  ostatnio  stale 
wzrasta. Wymaga to jednak uprzedniej zmiany sprawowanej teraz przez szkołę funkcji. Z instytucji 
bowiem  stanowiącej  główne  źródło  wiedzy  musi  się  przekształcić  -  nie  wyzbywając  się  przy  tym 
swoich powinności informacyjno-transmisyjnych - w placówkę koordynującą procesy zdobywania 
wiadomości i umiejętności z rozlicznych źródeł pozaszkolnych, a także „przetwarzającą" tę wiedzę 
w zamierzony sposób, podporządkowany z góry założonym celom. 

Do tego właśnie celu zmierzają propozycje zawarte w raporcie EURI-DICE. Podkreśla się w nim 

-  a  jest  to  już  czwarty  kierunek  przebudowy  kształcenia  nauczycieli  w  krajach  Wspólnoty  -  żeby 
specjalizację  przedmiotową  zastępować  specjalizacją  „poliwalentną".  Pozwala  to  bowiem 
przyszłym nauczycielom nauczać nie jednego - jak najczęściej dotychczas - lecz co najmniej dwóch 
przedmiotów, a ponadto łączyć tę pracę z działalnością orientacyjną i poradniczą. 

Zamierzonym  efektem  końcowym  proponowanych  zmian  jest  nauczyciel  o  wykształceniu 

akademickim,  który  umie  i  chce  uczyć  się  i  nauczać  innowacyjnie,  sprawuje  nie  tylko  funkcje 
„kształceniowe", lecz również wychowawcze, opiekuńcze i selekcyjne, ale nie w sensie selekcji eli-
minującej, lecz promującej, a ponadto szybko l racjonalnie reaguje na to, co postępowe i twórcze. 

Sprawdzian 14 

1.  Scharakteryzuj  najważniejsze  składniki  ogólnych  i  zawodowych  kwalifikacji  nauczyciela 

współczesnej szkoły. 

2.  Jakie  wnioski  dla  kształcenia  nauczycieli  wynikają  z  tendencji  rozwojowych  edukacji  w 

krajach uprzemysłowionych. 

3.  Omów  podstawowe  kierunki  przebudowy  systemu  kształcenia,  dokształcania  l  doskonalenia 

nauczycieli w krajach Unii Europejskiej. 

4. Jakie funkcje - oprócz kształceniowej - powinien spełniać współczesny nauczyciel? 
5.  Co  to  znaczy,  że  nauczyciel  powinien  umieć  kierować  procesem  orientacji  szkolnej  i 

zawodowej  swoich  uczniów,  a  także  możliwie  wcześnie  ujawniać  opóźnienia  uczniów  w  nauce 
szkolnej oraz podejmować kroki zmierzające do likwidacji tych opóźnień? Jakie to kroki? 

 
 
 
ROZDZIAŁ XV 

KANON KSZTAŁCENIA OGÓLNEGO W PERSPEKTYWIE XXI WIEKU 

Jeżeli  wiek  XX  uznamy  za  wiek  dziecka,  jak  tego  oczekiwała  Ellen  Key,  wiek  „nowego 

wychowania", czego spodziewali się z kolei inni przedstawiciele tego nurtu edukacyjnego, a także 
za  wiek  szkolnej  eksplozji,  wiek  raportów  oświatowych,  wiek  szczytnych  haseł  pedagogicznych, 
wreszcie  wiek  edukacyjnych  kontrastów,  to  siłą  rzeczy  nasuwa  się  pytanie,  jakie  będzie  pod  tym 
względem  następne  stulecie.  Odpowiedź  formułowana  na  podstawie  prostej  ekstrapolacji 
obserwowanych obecnie zjawisk, procesów i zarysowujących się tendencji może okazać się błędna. 
Jedno jest wszakże pewne: problem treści kształcenia, a przede wszystkim jego ogólnego kanonu, 
będzie  jednym  z  najważniejszych.  Jego  racjonalne  rozwiązanie  wymaga  przy  tym  jasnego  l 
wyraźnego  -  w  logicznym  znaczeniu  obu  tych  terminów  -  określenia  celów  działalności 
dydaktyczno-wychowawczej. 

l. Cele kształcenia i wychowania 

Odpowiadając na pytanie o ogólne cele kształcenia i wychowania, Uczni pedagogowie od wielu 

już lat wysuwają na pierwszy plan sprawę sylwetki, modelu czy cech człowieka, jakiego chcieliby 
uformować.  Odnosi  się  to  również  do  „człowieka  XXI  wieku".  Wielu  z  nich  wskazuje  równo-
cześnie na różnorakie związki i zależności między postulowanymi cechami owego człowieka oraz 
aktualnymi i przyszłymi warunkami jego życia. 

background image

Jakie obecnie są te warunki? Mówiąc najogólniej, charakteryzują się one niezwykle burzliwymi i 

zarazem  głębokimi  zmianami  gospodarczymi,  społecznymi,  politycznymi,  cywilizacyjnymi  i 
kulturowymi.  Ich  świadectwem  są  m.in.  takie  wydarzenia,  jak  bezprecedensowe  zdobycze  nauki, 
techniki  i  technologii  czy  rozwój  społeczeństwa  informacyjnego,  ale  także  -  z  drugiej  strony  - 
wyczerpujące  się  szybko  zasoby  energii  inieodtwarzalnych  surowców,  dewastacja  naturalnego 
ś

rodowiska  człowieka,  wzrost  przestępczości  itd.  W  tych  warunkach  wiedza  i  umiejętności  ojców 

nie  wystarczają  już  ich  synom.  Wiek  XXI  stanie  się.  według  wszelkiego  prawdopodobieństwa,  w 
stopniu  jeszcze  większym  niż  obecny  zmienny,  złożony  oraz  pełen  różnorakich  napięć.  Jacques 
Delors  zalicza  do  nich  np.  napięcia  między  tym,  co  globalne,  a  tym,  co  lokalne;  między  tym,  co 
uniwersalne,  a  tym,  co  jednostkowe;  między  tradycją  a  nowoczesnością;  między  działaniem 
perspektywicznym a doraźnym; między niezwykłym rozwojem wiedzy a zdolnością jej opanowania 
przez  człowieka  (Delors).  Wiek  ten  będzie  ponadto  wymagał  od  ludzi  „nowego  myślenia  i 
działania",  myślenia  innowacyjnego  i  alternatywnego,  działania  zespołowego  i  wielostronnie 
uwarunkowanego,  będzie  wymagał  znacznie  większej  niż  dotychczas  mobilności  zawodowej  l 
geograficznej,  a  w  konsekwencji  systematycznego  i  efektywnego  uczenia  się  przez  całe  życie. 
Hasło  to    stanie  się  w  nim  nakazem,  a  nawet  -zdaniem  niektórych  futurologów  -  warunkiem 
koniecznym ludzkiej egzystencji. W XXI wieku człowiek „przestanie również być przedmiotem, a 
stanie  się  podmiotem  historii",  jak  to  napisał  w  ankiecie  dotyczącej  perspektyw  odnowy  nauk  o 
wychowaniu jeden z europejskich pedagogów (Suchodolski). 

Jaki ma czy powinien być człowiek, któremu wypadnie żyć w opisanych wyżej warunkach? 
Nie  jest  to  pytanie  nowe  dla  pedagogiki  i  innych  nauk  o  wychowaniu.  Nie  cofając  się  w  zbyt 

odległą  przeszłość,  można  powiedzieć,  że  absorbowało  ono  m.in.  Jana  Jakuba  Rousseau,  kiedy 
zastanawiał  się  nad  dylematem:  „Kształcić  człowieka  czy  obywatela?"  Dylemat  ten  nie  był  także 
obcy pedagogom wieku oświecenia i epok późniejszych. 

W  ostatnim  ćwierćwieczu  charakterystyczną  dla  jego  wcześniejszych  ujęć  alternatywę  zaczęto 

na ogół zastępować koniunkcją. Świadczą o tym  chociażby  wyniki wspomnianej już ankiety, jaką 
na początku lat siedemdziesiątych B. Suchodolski przeprowadził wśród pedagogów zrzeszonych w 
AISE.  Zdaniem  ankietowanych,  „nowy  człowiek",  „człowiek  XXI  wieku",  powinien  być  istotą 
racjonalną; powinien umieć dostrzegać i poprawnie analizować zachodzące wokół niego zjawiska i 
procesy oraz współpracować z Innymi; 

być wrażliwym na losy bliźnich; dbać o środowisko naturalne; umieć roztropnie gospodarować 

surowcami  i  energią;  umieć  szybko  przystosowywać  się  do  zmieniających  się  warunków  życia; 
mleć nawyk systematycznego l efektywnego zarazem samokształcenia, a oprócz tego wiedzieć, że 
w  procesie  kształcenia  i  samokształcenia  należy  dbać  nie  tylko  o  rozwój  umysłu,  lecz  „całego 
człowieka",  tzn  jego  Intelektu,  woli,  uczuć  oraz  sprawności  fizycznej.  Ukute  przez  starożytnych 
hasło Mens sona in corpore sono nadal obowiązuje - dowodzili ankietowani pedagogowie. 

O  tym,  że  w  odpowiedziach  na  pytanie  o  pożądane  cechy  „człowieka  XXI  wieku"  przeważają 

ujęcia  koniunkcyjne  nad  alternatywnymi,  świadczą  także  opracowania  późniejsze  od  cytowanych 
wyników ankiety. 

I tak, w opublikowanym w 1989 roku przez Komitet Ekspertów do Spraw Edukacji Narodowej 

raporcie  [Edukacja  narodowym  priorytetem,  1989)  czytamy,  że  „edukacja  nie  może  służyć 
wyłącznie  „przygotowywaniu  kadr",  czego  do  niedawna  żądano  od  niej  przede  wszystkim.  Musi 
ona natomiast przysposobić Polskę i Polaków do wkroczenia w XXI wiek. Znaczy to, że edukacja 
powinna  przygotowywać  ludzi  nie  tylko  do  korzystania  z  cywilizacji,  ale  także  do  twórczego 
uczestnictwa w procesie jej dalszego istnienia l rozwoju. Znaczy to również, że koncepcja edukacji 
jako  prostego  przystosowania  do  cywilizacyjnych  warunków  życia  nie  może  wystarczyć  i  że 
potrzebna  jest  edukacja,  dzięki  której  ludzie  będą  umieli  kierować  procesami  rozwoju  cywilizacji 
(...).  Reforma  edukacji  jest  więc  nie  tylko  reakcją  na  aktualne  problemy,  lecz  również,  a  nawet 
przede wszystkim - odpowiedzią na wyzwania XXI wieku. 

W  podobny,  tzn.  koniunkcyjny,  sposób  kreśli  sylwetkę  „nowego  człowieka"  Jacques  Delors. 

Powinien  to  być,  jego  zdaniem,  człowiek  uformowany  przez  cztery  „edukacyjne  filary",  który  w 
konsekwencji będzie umiał: „uczyć się, aby wiedzieć", „uczyć się, aby działać", „uczyć się, aby żyć 

background image

wspólnie", a ponadto „uczyć się. aby być" (Delors). 

Hasło  Edgara  Faure'a  z  1972  roku  „Uczyć  się,  aby  być",  któremu  pod  koniec  lat 

osiemdziesiątych  nadawano  tu  i  ówdzie  postać  katastroficzną  „Uczyć  się,  aby  nie  zginąć",  Delors 
eksponuje obecnie jako wieloczłonową koniunkcję. Identycznie byłby dzisiaj - według wszelkiego 
prawdopodobieństwa  -  potraktowany  dylemat  Jana  Jakuba  Rousseau.  Czasy  bowiem,  w  których 
ż

yjemy, wymagają zarówno tego, aby „być człowiekiem", jak i tego, aby „być obywatelem". 

2. Problem treści kształcenia 

Ma  on  historię  równie  długą  jak  problem  celów  edukacji.  Jest  też  z  nim  ściśle  powiązany. 

Kształtowanie  bowiem  u  człowieka  określonych  cech  wymaga  adekwatnych  wobec  nich  treści. 
Historia wychowania dostarcza wielu przykładów potwierdzających tę tezę. 

Tutaj głównym przedmiotem uwagi jest pytanie o treści dotyczące wychowania „człowieka XXI 

wieku".  Należy  podkreślić,  że  i  to  pytanie,  podobnie  jak  pytanie  o  właściwości  czy  sylwetkę 
„człowieka jutra", absorbuje uwagę pedagogów od dość już długiego czasu. Różnie też na nie od-
powiadano.  I  tak,  jedni  byli  zdania,  że  w  planach  i  programach  zinstytucjonalizowanej  edukacji 
powinny  dominować  treści  ogólnokształcące,  ponieważ  pozwalają  one  człowiekowi  lepiej 
przystosować  się  do  życia  w  szybko  zmieniającym  się  świecie.  Inni  z  kolei  uważali,  że  bardziej 
przydatne pod tym właśnie względem są treści o charakterze zawodowym, które nie muszą przecież 
być  pozbawione  solidnego  zasobu  elementów  ogólnokształcących,  a  mają  bardziej  pragmatyczną 
postać. 

Jeszcze  inni  głosili  potrzebę  „dwufunkcyjności"  planów  i  programów  nauki  szkolnej  oraz 

poszukiwali rozwiązań kompromisowych, starając się połączyć treści ogólnokształcące i zawodowe 
w spójną wewnętrznie l  niesprzeczną całość. Wszyscy natomiast byli zgodni co do tego, że punkt 
wyjścia  l  równocześnie  podstawę  uformowania  „człowieka  XXI  wieku"  muszą  stanowić  treści 
ogólnokształcące,  w  tym  treści  podporządkowane  opanowaniu  podstawowych  umiejętności 
instrumentalnych. 

Dylematu treści ogólnokształcące albo zawodowe nie rozstrzygnięto do dzisiaj. Znacznie lepiej 

przedstawia się pod tym względem program edukacji instrumentalnej, realizowany powszechnie na 
elementarnym  szczeblu  nauki  szkolnej.  Nadal  otwarta  jest  natomiast  kwestia  kanonu  kształcenia 
ogólnego, a w stopniu jeszcze większym - ogólnozawodowego. 

Zatrzymajmy  się  nad  tą  właśnie  kwestią,  a  zwłaszcza  nad  dylematami,  z  jakimi  borykają  się 

Inicjatorzy poczynań zmierzających do zbudowania nowoczesnego kanonu kształcenia ogólnego. 

•  Jeden  czy  kilka  kanonów  kształcenia  (l  wykształcenia)  ogólnego?  Tak  brzmi  pierwszy  z  tych 

dylematów. 

Z porównania struktury organizacyjnej szkolnictwa różnych krajów wynika, że część młodzieży 

poprzestaje  na  wykształceniu,  którego  treść  i  zakres  są  określone  przez  program  nauki 
obowiązkowej.  Inna  część  młodzieży  uczy  się  na  ogół  dłużej,  otrzymując  bogatszy  zasób 
wykształcenia  ogólnego  w  maturalnych  szkołach  zawodowych,  a  jeszcze  inna  -  z  reguły  najmniej 
liczna - w liceach ogólnokształcących. Każda z wymienionych grup młodzieży zyskuje zatem różny 
-  uboższy  lub  bogatszy  -  zasób  wykształcenia  ogólnego.  Stąd  wniosek,  że  w  dotychczasowej 
praktyce szkolnej mamy do czynienia nie z jednym, lecz paroma odmiennymi pod względem treści 
i zakresu kanonami tego wykształcenia. 

Jedni  pedagogowie  i  politycy  oświatowi  uważają  ten  stan  rzeczy  za  właściwy,  a  nawet 

nieuchronny,  inni  natomiast  są  przekonani,  że  jego  zlikwidowanie  należałoby  uczynić  jednym  z 
celów przyszłych reform programowych i strukturalnych. 

Bez  jednoznacznego  rozstrzygnięcia  tego  dylematu  nie  uda  się,  zdaniem  wielu  pedagogów, 

zbudować nowoczesnego kanonu (ewentualnie kanonów) kształcenia ogólnego. Od tego należałoby 
zatem rozpoczynać postulowanie reformy szkolnej. 

*Jednolity  czy  zróżnicowany  kanon  (kanony)  kształcenia  ogólnego?  To  dylemat  drugi.  Jego 

rozwiązanie  wymaga  uprzedniego  opowiedzenia  się  za  jednym  lub  paroma  kanonami  tego 
kształcenia,  o  czym  była  wyżej  mowa.  Dopiero  wtedy  można  będzie  zdecydować,  czy  ów  kanon 
(lub kanony) ma (mają) być jednolity (jednolite) lub zróżnicowany (zróżnicowane). 

background image

Zwolennicy  jednolitości  odwołują  się  przeważnie  do  racji  społecznych  w  przekonaniu,  że 

przyczyniają  się  one  do  wyrównywania  szans  edukacyjnych  młodzieży.  Z  kolei  na  rzecz 
zróżnicowania  przemawiają  względy  psychopedagogiczne,  a  oprócz  tego  praktyka  szkolna  wielu 
krajów, w których - w miarę przechodzenia z niższych szczebli edukacji na wyższe - rozszerza się 
ofertę przedmiotów fakultatywnych. 

Gdyby pod wpływem tych (i podobnych) argumentów zdecydowano się różnicować kanon - lub 

opracowywać  różne  kanony  -  wykształcenia  ogólnego,  wówczas  trzeba  by  w  następnej  kolejności 
ustalić,  jakie  kryteria  miałyby  stanowić  podstawę  owego  zróżnicowania.  Jedni  bowiem  pe-
dagogowie są rzecznikami kryteriów ilościowych, w myśl których niższym szczeblom kształcenia 
odpowiadają  węższe  zakresy  wiedzy  ogólnej,  drudzy  z  kolei  są  zwolennikami  kryteriów 
mieszanych  -  np.  szerokich  pól  treściowych,  zgodnie  z  którymi  realizowane  na  poszczególnych 
szczeblach kształcenia grupy przedmiotów pokrewnych różnią się głównie pod względem zakresu i 
stopnia trudności materiału nauczania - a jeszcze inni za najwłaściwsze z punktu widzenia potrzeb 
„szkoły  XXI  wieku"  uważają  kryteria  Jakościowe,  np.  problemy  globalne,  w  tym  ekologiczne, 
demograficzne,  techniczne  i  kulturowe,  których  znajomość  przesądza  o  egzystencji  człowieka  w 
mikro- i makro-skali. 

Być może, iż racjonalne okaże się nie tyle opowiedzenie się za jednym z wymienionych wyżej 

kryteriów,  co  raczej  ich  kompilacja  lub  opracowanie  nowego  zestawu.  Niemniej  i  ten  dylemat 
wymaga  rozstrzygnięcia,  aby  można  było  sporządzić  nowoczesny  kanon  kształcenia  i 
wykształcenia ogólnego. 

•  „Mieć  wiedzę"  czy  „być  wykształconym"?  Dylemat  ten,  trzeci  na  omawianej  przeze  mnie 

liście,  został  sformułowany  przez  Bogdana  Suchodolskiego  i  Irenę  Wojnar  w  1990  roku  w 
przekonaniu,  że  kształcenie  współczesnego  człowieka,  a  tym  bardziej  „człowieka  jutra"  -  nie 
powinno sprowadzać się do poznawania faktów, lecz musi wykorzystywać te fakty do tego, aby ów 
człowiek  „kimś  był".  Z  pewnym  uproszczeniem  można  przyjąć,  że  pierwszemu  celowi  służył 
materializm  dydaktyczny,  podczas  gdy  cel  drugi  przyświecał  zwolennikom  dydaktycznego 
formalizmu, którzy od czasów Seneki głoszą, iż „wielowiedza nie kształci". 

Jeśli  zatem  nie  „wielowiedza",  to  jakie  przedmioty  (lub  ich  kombinacje)  najlepiej  służą  temu, 

aby człowiek „był kimś"? 

„Szerokie  pola  treściowe",  jak  sądziła  Hilda  Taba?  „Analiza  tendencji  rozwojowych 

współczesnej  cywilizacji  i  wynikających  z  niej  zadań  edukacyjnych",  jak  z  kolei  uważał  B. 
Suchodolski? „Synteza kryteriów przedmiotowych i podmiotowych, pozwalająca zbudować kanon 
sprzyjający  poznawaniu  i  rozumieniu  świata",  jak  głosi  W.  Okoń?  Czy  wreszcie  „Problemy 
integrujące pokrewne przedmioty nauczania oraz teorię z praktyką", jak twierdzi N. Benett? 

Wspólną  cechą  odpowiedzi  formułowanych  na  te  pytania  jest  to,  iż  po  pierwsze,  zmierzają  do 

usunięcia tradycyjnej antynomii między materializmem i formalizmem dydaktycznym, a także, po 
drugie,  pewien  eklektyzm,  którego  efekt  stanowi  ekspozycja  niektórych  założeń  utylitaryzmu, 
egzemplaryzmu  oraz  materializmu  funkcjonalnego.  Autorzy  tych  pytań  i  udzielanych  na  nie 
odpowiedzi  -  których  ze  względu  na  szczupłe  ramy  niniejszego  rozdziału  nie  można  tutaj 
przytoczyć  w  rozbudowanej  postaci  -  nie  ujmują  ponadto  konstruowania  kanonu  kształcenia  i 
wykształcenia  ogólnego  w  kategoriach  wyłącznie  „treściowych",  lecz  wzbogacają  te  kategorie  o 
elementy  metodyczno-medialne.  Nie  uważają  oni  wreszcie,  że  trudny  problem  ustawicznego 
przyrostu wiedzy i jego odzwierciedlania w programach nauki szkolnej można rozwiązać w drodze 
stałej rozbudowy tego kanonu lub - tym bardziej - wydłużania czasu nauki szkolnej. Za rozwiązanie 
optymalne w obecnych  warunkach uważa się natomiast budowanie kanonu kształcenia ogólnego - 
podobnie  zresztą  jak  ogólnozawodowego  z  tzw.  treści  podstawowych,  ze  swoistych  punktów 
ciężkości czy idei przewodnich różnych dyscyplin naukowych oraz ich szkolnych odpowiedników, 
jakimi  są  poszczególne  przedmioty  nauczania.  Zalicza  się  przy  tym  do  tych  treści  przeważnie: 
języki  (ojczysty  i  obce),  przedmioty  społeczno--historyczne  oraz  przyrodnicze,  matematykę  z 
informatyką i elementami logiki formalnej, technikę z technologią, a także wychowanie zdrowotno-
fizyczne  i  artystyczne,  jak  np.  zaleca  cytowany  już  tutaj  raport  Edukacja  narodowym  priorytetem 
(1989).  Zakłada  się  równocześnie,  że  właściwa  pod  względem  metodycznym  realizacja  tych 

background image

przedmiotów zapewni uczniom wiedzę trojakiego rodzaju, a mianowicie „wiedzieć, że", „wiedzieć, 
jak" oraz „wiedzieć, dlaczego". 

Z  tego  punktu  widzenia  przytoczony  na  wstępie  niniejszego  podrozdziału  dylemat:  „Mieć 

wiedzę czy być wykształconym?" można rozumieć nie tyle w formie wykluczających się członów 
alternatywy,  co  raczej  składników  dopełniającej  się  koniunkcji.  Znaczy  to,  że  aby  być 
wykształconym, trzeba mleć wykształcenie. 

 Układ przedmiotowy czy zintegrowany? Ten czwarty już dylemat ma swój rodowód w krytyce 

szkoły  jako  instytucji  edukacyjnej,  która  to  krytyka  w  sposób  szczególnie  wyrazisty  przypadła  - 
paradoksalnie  -  na  lata  sześćdziesiąte  i  siedemdziesiąte  XX  stulecia,  nazwane  okresem  eksplozji 
szkolnej. Jeśli chodzi o plany i programy kształcenia ogólnego, to zarzucano szkole - i czyni się to 
nadal - encyklopedyzm i ściśle z nim powiązany werbalizm, jednostronny historyzm, addytywizm, 
uniformizm,  intelektualizm,  dysharmonię  między  treścią  nauczania  a  możliwościami  jej  adaptacji 
przez dzieci i młodzież, akademizm, wreszcie brak powiązania z życiem, na co - mówiąc nawiasem 
- narzekano już w starożytności. 

Jak  dotychczas  działania  podejmowane  w  celu  likwidacji,  a  przynajmniej  ograniczenia  tych 

hasłowo  tylko  wymienionych  tutaj  niedostatków  konstrukcyjno-treściowych  i  metodycznych 
obecnego kanonu kształcenia ogólnego, nie przyniosły oczekiwanych wyników. Stało się tak przy 
tym mimo trojakiego rodzaju działań: przedmiotowo-komisyjnych; modelowych, polegających np. 
na konstruowaniu modelu „wykształconego Polaka" czy ostatnio „Europejczyka XXI wieku"; oraz 
przedmiotowo-integrujących,  zgodnie  z  którymi  tzw.  pole  treściowe  każdego  przedmiotu  nauki 
szkolnej  (lub  ich  grupy)  powinno  „integrować"  zbliżone  do  siebie  pod  względem  merytorycznym 
zagadnienia. 

Prowadzone w ostatnich latach badania, zwłaszcza węgierskie, przemawiają na rzecz koncepcji 

przedmiotowo-integrującej.  Dzieje  się  tak  prawdopodobnie  dlatego,  że  respektuje  ona  zasady 
korelacji,  koncentracji  i  egzemplaryczności  przy  doborze  i  układzie  materiału  programowego,  a 
także  przywiązuje  duże  znaczenie  do  metodycznej  strony  nauczania,  w  tym  do  samodzielnego 
myślenia  i  działania  uczniów.  Niemniej  jest  jeszcze  za  wcześnie,  aby  uważać  dylemat:  „Układ 
przedmiotowy czy zintegrowany?", za definitywnie rozstrzygnięty. 

•  Piąty  dylemat  należy  ostatnio  do  szczególnie  żywo  dyskutowanych  w  międzynarodowych 

kręgach  pedagogów  i  polityków  oświatowych.  Brzmi  on:  Kształcenie  ogólne  czy  zawodowe  - 
alternatywa czy koniunkcja? 

Przez  długie  lata  kanony  kształcenia  ogólnego  i  zawodowego  byty  na  ogół  traktowane  jako 

przeciwstawne: albo - albo. To w tym właśnie kontekście mówiono i pisano o kształceniu ogólnym 
najpierw jako o swoistym wyróżniku ludzi należących do warstwy inteligencji, a następnie jako o 
niezbędnej  podstawie  -  im  szerszej,  tym  lepiej  -  kształcenia  zawodowego.  W  podobny  sposób 
tworzono kanony konstruowane pod kątem potrzeb bądź ucznia, bądź społeczeństwa, bądź wreszcie 
poszczególnych przedmiotów nauczania. W ostatnim ćwierćwieczu te alternatywne podejścia coraz 
częściej  zastępowano  podejściem  koniunkcyjnym:  1-1.  Najwyraźniej  zaznaczyło  się  to  w  wizji 
„szkoły przyszłości" opracowanej przez E. Enderwitza. 

Zgodnie  z  tą  wizją  -  mówiąc  najogólniej  -  głównym  zadaniem  szkoły  jest  ukształtowanie 

„pełnego człowieka", przygotowanie go do życia w świecie szybkich l bardzo często zaskakujących 
zmian.  Tego  celu  nie  można  osiągnąć  bez  uprzedniego  opracowania  „nowoczesnego  kanonu 
kształcenia", integrującego wiedzę ogólną l zawodową. W tym celu należy także zbudować szkołę, 
która zapewniłaby uczniom nie tylko przyswojenie sobie tej wiedzy, lecz  również wdrożyłaby ich 
do respektowania takich „zasad ogólnych", jak umiłowanie pokoju, wolności, równości, tolerancji i 
współpracy.  Szkoła  ta  musiałaby  ponadto  „być  wtopiona"  w  funkcjonujący  w  jej  sąsiedztwie 
system  instytucji  i  placówek  społecznych,  kulturowych  l  produkcyjnych,  z  którym  uczniowie 
mieliby stały kontakt, m.in. na zasadzie przemienności nauki l pracy. 

Enderwitz nazwał swoją wizję „nowej szkoły" realną utopią. Biorąc jednak pod uwagę aktualne 

tendencje  reform  szkolnych,  w  tym  próby  rekonstrukcji  obecnego  kanonu  kształcenia  ogólnego, 
można dojść do wniosku, że realizm tej koncepcji może ujawnić się w pełni w nadchodzącym XXI 
wieku. 

background image

Z  tego,  co  w  tym  podrozdziale  powiedziano,  wynika,  że  zakres  prac  prowadzonych  w  celu 

skonstruowania  nowoczesnego  kanonu  kształcenia  ogólnego,  kanonu  lepiej  niż  istniejące 
przystosowanego  do  wymagań  i  potrzeb  przełomu  drugiego  l  trzeciego  tysiąclecia,  jest  bardzo 
szeroki,  a  ich  problematyka  niezwykle  bogata  i  zróżnicowana.  Szczególnie  widoczne  jest  w  tych 
pracach dążenie do: 

1)  łącznego  ujmowania  celów,  treści,  metod,  środków  l  form  organizacyjnych  pracy 

dydaktyczno-wychowawczej, 

2) złagodzenia, a nawet zatarcia progów między niższymi i wyższymi szczeblami edukacji, m.in. 

w myśl zasady ustawiczności kształcenia, 

3) usunięcia sztucznych przeważnie przedziałów i barier między poszczególnymi przedmiotami 

nauki szkolnej, a często także między ich działami, np. arytmetyką i algebrą. 

Oprócz  tego  szkoły  nie  uważa  się  już  obecnie  za  jedyne  źródło  wiedzy  dla  dorastających 

pokoleń,  a  nawet  proponuje  się,  aby  wiązać  ją  w  sposób  możliwie  wielostronny  i  trwały  z 
pozostałymi  Instytucjami  i  placówkami  edukacyjnymi,  do  których  zaliczono  również  zakłady 
pracy.  Ponadto  zamiast  rozstrzygnięć  alternatywnych  w  rodzaju  „program  jednolity  albo 
zróżnicowany",  „encyklopedyzm  albo  formalizm",  „człowiek  albo  obywatel"  itp„  coraz  częściej 
podkreśla się nieodzowność korzystania z rozwiązań koniunkcyjnych. 

• Pozostaje pytanie: Jakie treści powinny się składać na nowoczesny kanon (kanony) kształcenia 

ogólnego?  oraz  pytania  wobec  niego  pochodne,  jak  np.  „Pozostawić  bez  zmian  dotychczasowy 
układ przedmiotów tworzących ów kanon czy zastąpić go polami treściowymi bliższymi potrzebom 
ludzi XXI wieku?" Na odpowiedź czekają oprócz tego pytania odnoszące się do czasu (od którego 
roku  nauki?),  miejsca  (warsztaty  szkolne  lub/i  zakład  pracy?)  oraz  treści  (preorientacja, 
przygotowanie ogólnozawodowe czy specjalizacja?) kształcenia zawodowego oraz jego powiązań z 
kształceniem ogólnym. Te jednak kwestie wymagają odrębnego omówienia. 

3. Metody, środki i formy organizacyjne kształcenia 

Tradycyjny  model  metodyczno-medialny,  którego  istotę  trafnie  oddają  hasła:  „aktywny 

nauczyciel - bierny uczeń" i „słowo przede wszystkim", był już wielokrotnie ostro krytykowany w 
dziejach oświaty. Mimo to zdołał przetrwać do dzisiaj i nadal można się z nim spotkać w szkołach 
różnych  typów  i  szczebli.  Jego  anachronizm  stał  się  szczególnie  widoczny  obecnie,  w  dobie 
społeczeństwa  informacyjnego,  a  wiek  XXI  jeszcze  bardziej  uwidoczni  tę  negatywną  cechę.  Na 
rozstrzygnięcie  czeka  zatem  teraz  nie  tyle  dylemat:  Model  tradycyjny,  tzn.  transmisyjno-
reproduktyw-ny, czy model wobec niego przeciwstawiany?, bo został on już - przede wszystkim na 
płaszczyźnie  teoretycznej  -  rozstrzygnięty,  co  raczej  problem  zbudowania  owego  modelu 
przeciwstawnego. 

Co  i  jak  trzeba  zrobić,  aby  w  tym  nowym  modelu  doszły  do  głosu  takie  cechy,  jak  aktywność 

poznawcza  oraz  samodzielność  myślenia  i  działania  uczniów,  poglądowość,  indywidualizacja 
stopnia  trudności  materiału  programowego  i  tempa  uczenia  się  stosownie  do  możliwości 
poszczególnych uczniów, kształtowanie wartościowych pod względem społeczno-wychowawczym 
zainteresowań  oraz  cech  woli  l  charakteru  itd„  itp„  słowem  -  co  zrobić,  aby  w  sposób  Istotny 
podnieść efektywność pracy szkoły? 

Próby zmierzające do rozwiązania tego problemu miały miejsce już w XVII wieku, kiedy to Jan 

Amos  Komeński  wypowiedział  się  zdecydowanie  przeciwko  werbalizmowi  i  jednostronnie 
pamięciowemu  nauczaniu.  Próby  późniejsze  wiążą  się  z  działalnością  naszej  Komisji  Edukacji 
Narodowej oraz nazwiskami Pestalozziego, Herbarta, Diesterwega czy Tołstoja - żeby wymienić te 
tylko  nazwiska  wybitnych  nowatorów  -  a  zwłaszcza  z  nurtem  nowego  wychowania,  w  XX  już 
stuleciu. Kierunek poszukiwań zmierzających do zbudowania modelu pozbawionego wad swojego 
tradycyjnego  poprzednika  wyznaczały  wówczas  takie  hasła,  jak  np.  „szkoła  aktywna",  „szkoła 
pracy", „szkoła dla życia l przez życie" czy „szkoła twórcza". Te „nowe szkoły" nie przyczyniły się 
jednak  do  przebudowy  ówczesnych  systemów  szkolnych,  a  tym  samym  do  obalenia  tradycyjnego 
modelu  transmisyjno-reproduktywnego  nauczania.  Zmierzające  do  tego  celu  prace  podjęto  na 
szerszą skalę dopiero po zakończeniu drugiej wojny światowej. W ich wyniku powstały zręby tzw. 

background image

modelu  generatywnego,  w  którym  pokładano  nadzieję,  że  przyczyni  się  do  zmodernizowania  sto-
sowanych w szkolnictwie metod i środków pracy dydaktyczno-wychowawczej, a z czasem zajmie 
miejsce modelu tradycyjnego. 

Głównymi  składnikami  tego  nowego  modelu  są:  nauczanie  problemowe,  praca  zespołowa 

uczniów,  nauczanie  problemowe  w  zespołach,  nauczanie  programowane  w  różnych  wersjach, 
nauczanie  -  uczenie  się  wielostronne  oraz  -  poczynając  od  lat  sześćdziesiątych  -  nauczanie  do 
mistrzostwa. Wspólną cechą tych odmian nauczania, a zarazem składników generatywnego modelu 
dydaktycznego  jest  to,  iż  eksponują  aktywność  poznawczą  uczniów,  kładą  nacisk  na  ich  samo-
dzielność  w  myśleniu  i  działaniu,  wdrażają  do  formułowania  i  rozwiązywania  problemów 
teoretycznych  i  praktycznych.  Indywidualizują  treść  i  tempo  pracy  dzieci  i  młodzieży  na  lekcjach 
(nauczanie  programowane  ma  na  tym  polu  szczególnie  duże  osiągnięcia),  różnicują  czas  pracy 
uczniów  nad  rozwiązywaniem  określonych  problemów  stosownie  do  ich  potrzeb  i  możliwości,  a 
ponadto przywiązują dużą wagę do różnych form współdziałania. 

Na  generatywny  model  dydaktyczny  składają  się  bądź  wszystkie  wymienione  wyżej  jego 

składniki,  bądź  też  pewna  tylko  ich  liczba.  Taki  lub  inny  układ  tych  składników  zależy  od 
realizowanych  zadań  dydaktycznych,  właściwości  nauczanego  przedmiotu  (lub  przedmiotów), 
wieku  uczniów,  a  także  preferencji  nauczyciela.  Podstawowy  dylemat  sprowadza  się  w  tym 
przypadku  nie  tyle  do  pytania  „Czy  stosować?",  ile  „Jak  to  czynić?"  Dotychczasowe  bowiem 
badania nad  efektywnością wymienionych metod pracy dydaktyczno-wychowawczej wskazują, że 
zapewniają  one  znacznie  lepsze  wyniki  aniżeli  metody  składające  się  na  model  transmisyjno-
reproduktywny. 

4. Struktura szkolnictwa 

W krajach uprzemysłowionych okres kształcenia podstawowego i średniego wynosi przeważnie 

12  lat,  z  czego  zdecydowana  większość  jest  objęta  obowiązkiem  szkolnym.  Ten  też  okres  jest 
dzielony  na  różne  pod  względem  liczby  lat  segmenty  nauczania  początkowego,  podstawowego 
(średniego  I  stopnia)  i  średniego  II  stopnia  (maturalnego),  co  można  wyrazić  za  pomocą  tzw. 
arytmetycznych wzorów strukturalnych.  

Przykładowo:  projekt  reformy  szkolnej  MEN  z  1998  roku  lansuje  strukturę  6+3+3,  w  której  6 

odnosi się do szkoły  podstawowej,  a 3+3 do  gimnazjum i liceum. Strukturę szkolną wielu krajów 
wyraża  zarówno  ten  wzór,  jak  i  inne  wzory,  np.  9+2+1,  4+5+3,  3+6+3  itp.  Są  one  na  ogół 
odzwierciedleniem tradycji oświatowej tych krajów, prowadzonej przez nie polityki edukacyjnej, a 
ponadto  próbą  zharmonizowania  planów  l  programów  nauki  szkolnej  z  taką  lub  inną  strukturą 
szkolnictwa. Ten właśnie problem jest na ogół uważany za najważniejszy, gdy chodzi o budowanie 
optymalnego  układu  organizacyjnego  szkoły  podstawowej  i  średniej.  Jego  też  racjonalne 
rozwiązanie przysparza władzom oświatowym najpoważniejszych trudności. 

Z tego, co w tym rozdziale powiedziano, wynika, że przed systemami szkolnymi różnych krajów 

stają na progu XXI wieku poważne problemy i dylematy, od których rozwiązania będzie zależeć nie 
tylko  przyszłość  samej  edukacji,  lecz  również  innych  dziedzin  życia,  z  którymi  edukacja  jest 
bezpośrednio lub/i pośrednio powiązana. Chodzi przy tym o sprawę niezmiernie ważną. Świadczy o 
tym  m.in.  głoszony  już  w  starożytnych  Chinach  aforyzm:  „Jeśli  myślisz  rok  naprzód  -  siej  zboże. 
Jeśli myślisz 5 lat naprzód - zakładaj sad. Ale jeśli myślisz 20 lat naprzód - zajmij się kształceniem 
dzieci i młodzieży". Być może, iż stanie się tak w XXI wieku. 

Sprawdzian 15 

1.  Jaki  jest  związek  między  opisanymi  w  tym  rozdziale  zmianami  społeczno-gospodarczymi 

(wymień je) a celami kształcenia? 

2.  Wskaż  cechy  przypisywane  „człowiekowi  XXI  wieku"  przez  ankietowanych  w  tej  kwestii 

członków AISE. 

background image

3.  Omów  podstawowe  dylematy  związane  z  kanonem  kształcenia  ogólnego,  skupiając  przede 

wszystkim  uwagę  na  pytaniach:  Kanon  jednolity  czy  zróżnicowany?  Przedmiotowy  czy 
zintegrowany? Jeden czy kilka kanonów? 

4.  Kształcenie  ogólne  czy  zawodowe  -  alternatywa  czy  koniunkcja?  Podaj  argumenty 

przemawiające za i przeciw każdemu z członów tej alternatywy. 

 
 
 
ROZDZIAŁ XVI 

SZKOŁA 

Szkoła  zawsze  zajmowała  i  nadal  zajmuje  dominującą  pozycję  wśród  instytucji  i  placówek 

prowadzących planową działalność oświatowo-wychowawczą, niezależnie od tego, że zmieniały się 
stawiane przed nią cele oraz sprawowane funkcje, podobnie zresztą jak wypowiadane na jej temat 
opinie.  Również  dzisiaj  jedni  są  skłonni  widzieć  w  szkole  instytucję,  od  której  zależy  ciągłość 
rozwoju  kultury  i  cywilizacji,  a  nawet  racjonalna  przebudowa  stosunków  społeczno-
ekonomicznych,  inni  natomiast,  eksponując  jej  różnorakie  braki,  sądzą,  że  jest  to  placówka  zgoła 
anachroniczna, od której trzeba społeczeństwo jak najszybciej uwolnić. 

Komu  przyznać  rację  w  tym  sporze  o  szkołę?  Jakie  są  rzeczywiste  wady,  ale  i  zalety  tej 

instytucji? Jaką rolę może - i powinna - odgrywać szkoła w życiu współczesnego społeczeństwa? 

Zanim  podejmiemy  próbę  udzielenia  odpowiedzi  na  te  i  podobne  pytania,  poświęcimy  nieco 

miejsca niezbędnym wyjaśnieniom terminologicznym. 

l. Geneza i znaczenie nazwy „szkoła" 

Rzeczownik „szkoła" pochodzi z języka greckiego. Słowo schołe oznaczało „wczasy", „spokój", 

„czas  poświęcany  nauce".  Ale  czasownik  „szkolić"  (schollen)  miał  już  w  tym  języku  bardziej 
ograniczone  znaczenie,  gdyż  odnosił  się  jedynie  do  takich  czynności,  jak  nauczanie,  prowadzenie 
wykładów, poświęcanie  się czemuś. Od czasu upowszechnienia się maksymy Seneki Non scholae 
sed  uitae  discimus  -  która  podobno  powstała  w  wyniku  przekształcenia  Ironicznej  opinii  o 
ówczesnej  szkole:  Non  vitae  sed  scholae  discimus  -  wiele  napisano  na  temat  genezy  i  znaczenia 
omawianego tutaj terminu. Nie brakowało też uwag, że w czasach nowożytnych szkoła stała się na 
dobrą sprawę przeciwieństwem tego, za co uważali ją starożytni Grecy: zamiast atmosfery wczasów 
i  odprężenia  panuje  w  niej  pełna  napięcia  praca,  zamiast  jednostkowej  kontemplacji  -  zbiorowy 
wysiłek, zamiast rozmyślania - pouczanie, strofowanie, a nierzadko również indoktrynacja. 

Nie  wdając  się  zbytnio  w  te  semantyczne  rozważania,  możemy  stwierdzić,  że  zakres  i  treść 

nazwy „szkoła" przeszły w ciągu wieków dość istotną ewolucję. Jej punktem wyjścia w starożytnej 
Grecji było uznanie szkoły za teren wolnych od nerwowego napięcia przeżyć i refleksji; na etapie 
przejściowym,  którego  początek  przypada  na  czasy  cesarstwa  rzymskiego,  widziano  w  szkole 
instytucję  powołaną  do  systematycznego  nauczania  dzieci  i  młodzieży;  punkt  zaś  dojścia  owej 
ewolucji,  przypadający  na  czasy  nam  współczesne,  charakteryzuje  się  wielością  znaczeń 
przypisywanych  terminowi  „szkoła".  Mówiąc  czy  pisząc  o  szkole,  ma  się  dzisiaj  na  myśli  bądź 
budynek, w którym prowadzone jest nauczanie w sposób względnie planowy l systematyczny, bądź 
uzyskane  przez  kogoś  wykształcenie,  np.:  „Kowalski  przeszedł  niełatwą  szkołę";  bądź  określony 
system  oświatowo-wychowawczy,  inaczej  -  szkolnictwo;  bądź  taki  lub  inny  kierunek  w  nauce, 
filozofii,  sztuce,  sporcie,  literaturze,  wychowaniu  itd.,  którego  przedstawicieli  łączą  wspólne 
poglądy  i  metody  pracy,  np.  polska  szkoła  matematyczna,  fizjologiczna  szkoła  Pawiowa,  szkoła 
pracy  w  pedagogice,  szkoła  Rembrandta  w  malarstwie  itp.;  bądź  wreszcie  Instytucję  oświatowo--
wychowawczą. 

W dalszych rozważaniach interesować nas będzie szkoła w ostatnim z podanych wyżej znaczeń, 

tzn.  szkoła  jako  Instytucja  oświatowo-wych-wawcza.  I  to  jednak  znaczenie  wymaga  uściślenia,  w 
piśmiennictwie  bowiem  pedagogicznym  można  spotkać  rozmaite  definicje  szkoły  jako  instytucji 

background image

edukacyjnej oraz różne jej typologie. 

Jeśli chodzi o definicje, to obok bardzo lakonicznych, np. „Szkoła to miejsce planowego uczenia 

się", znajdujemy również dość rozbudowane, np. „Szkołę jako instytucję, w której dzieci i młodzież 
przebywają  razem  przez  określoną  liczbę  lat  i  poddawane  są  systematycznemu  nauczaniu  według 
opracowanego  wcześniej  planu  l  programu,  charakteryzują  następujące  właściwości:  nauczanie 
odbywa się w pełnym wymiarze godzin przez cały rok szkolny (z wyjątkiem świąt i wakacji); wiek 
uczniów  rozpoczynających  i  kończących  naukę  w  szkole  jest  określony  przez  odpowiednie 
przepisy:  obowiązuje  model  nauczania  zbiorowego,  najczęściej  frontalnego;  treść  nauczania  jest 
dzielona  na  przedmioty,  lata  nauki  (klasy),  jednostki  metodyczne  i  poszczególne  lekcje;  w  miarę 
postępującej  urbanizacji  zwiększa  się  także  na  ogół  wielkość  pojedynczych  szkół;  równolegle  do 
rozwoju społeczno-gospodarczego i kulturowego wydłuża się zazwyczaj czas nauki obowiązkowej 
i  nadobowiązkowej  oraz  obejmuje  nią  coraz  więcej  dzieci  i  młodzieży;  funkcję  kształcącą,  która 
jeszcze  nie  tak  dawno  była  jedyną  funkcją  szkoły,  uzupełnia  się  dalszymi  funkcjami,  jak  diagno-
styczna  l  opiekuńcza;  rozbudowie  szkoły  jako  dominującej  instytucji  edukacyjnej  współczesnego 
społeczeństwa  towarzyszy  przeważnie  jej  biurokratyzacja,  a  także  dążenie  do  uniformizacji  i 
centralizacji zarządzania oświatą" (Husen). 

Między  tymi  skrajnymi  ujęciami  pozycję  pośrednią  zajmuje  definicja  opracowana  przez  W. 

Okonia. Zgodnie z nią szkoła to „instytucja oświatowo-wychowawcza zajmująca się kształceniem i 
wychowaniem  dzieci,  młodzieży  i  dorosłych,  stosownie  do  przyjętych  w  danym  społeczeństwie 
celów i zadań oraz koncepcji oświatowo-wychowawczych i programów; osiąganiu tych celów służy 
odpowiednio  wykształcona  kadra  pedagogiczna,  nadzór  oświatowy,  baza  lokalowa  i  wyposażenie 
oraz zabezpieczenie budżetowe w skali państwa, samorządów lokalnych lub innych źródeł" (Okoń). 

Pierwsza  z  cytowanych  wyżej  definicji  jest  za  wąska,  gdyż  szkoła  stanowi  nie  tylko  „miejsce 

planowego  uczenia  się",  lecz  również  wielu  Innych  czynności,  np.  wychowawczych, 
kompensacyjnych,  ludycznych  itd.  Z  kolei  druga  definicja  odnosi  się  nie  tylko  do  szkoły,  lecz 
również do charakterystycznych dla tej instytucji tendencji rozwojowych w ostatnim półwieczu,  a 
więc  jest  za  szeroka.  Tych  niedostatków  nie  wykazuje,  jak  sądzę,  definicja,  w  myśl  której  szkoła 
jest instytucją powołaną do planowego i systematycznego kształcenia dzieci, młodzieży i dorosłych 
w  myśl  społecznie  akceptowanych  planów  i  programów  nauczania.  Nią  też  będziemy  się 
posługiwać w dalszych wywodach. 

Tak rozumianą szkołę dzieli się na różne rodzaje w zależności od: 
wieku uczniów (szkoła dla dzieci, szkoła dla młodzieży, szkoła dla dorosłych); ich płci (szkoła 

męska,  szkoła  żeńska,  szkoła  koedukacyjna);  szczebla  kształcenia  (szkoła  podstawowa,  szkoła 
ś

rednia  -  niepełna  i  pełna,  szkoła  policealna,  szkoła  wyższa);  rodzaju  przekazywanego  wy-

kształcenia  (szkoła  ogólnokształcąca,  szkoła  zawodowa,  szkoła  politechniczna,  ogólnokształcąca 
szkoła  politechniczna);  układu  treści  nauczania  (szkoła  jednolita,  szkoła  zróżnicowana  pod 
względem  programowym);  lokalizacji  (szkoła  wielkomiejska,  szkoła  miejska,  szkoła  wiejska, 
zbiorcza  szkoła  gminna);  kryteriów  doboru  uczniów  (szkoła  powszechna,  szkoła  elitarna);  trybu 
nauczania  (szkoła  stacjonarna,  szkoła  zaoczna,  szkoła  eksternistyczna);  czasu  prowadzenia  zajęć 
(szkoła  dzienna,  szkoła  wieczorowa,  szkoła  niedzielna,  szkoła  letnia);  Instytucji  finansującej 
(szkoła  państwowa,  szkoła  prywatna,  szkoła  komunalna,  szkoła  przyfabryczna,  szkoła  kościelna 
itp.);  stosunku  do  nauczania  religii  (szkoła  świecka,  szkoła  wyznaniowa);  ponoszonych  przez 
uczniów  opłat  (szkoła  bezpłatna,  szkoła  płatna);  miejsca  w  systemie  edukacji  (szkoła  „drożna", 
szkoła  „ślepa  uliczka");  eksponowanych  założeń  pedagogicznych  (szkoła  pracy,  szkoła 
ś

rodowiskowa, szkoła otwarta, szkoła produkcyjna itp.); uczestnictwa w ruchu nowatorskim (szkoła 

eksperymentalna,  szkoła  wiodąca,  szkoła  kontrolna);  stanu  zdrowia  uczniów  (szkoła  specjalna, 
szkoła  sanatoryjna);  czasu  przeznaczonego  na  opiekę  nad  uczniami  (szkoła  całodzienna,  szkoła-
internat,  szkoła  o  wydłużonym  dniu  nauki);  obowiązku  szkolnego  (szkoła  obowiązkowa,  szkoła 
nadobowiązkowa). 

2. Rozwój szkoły 

Początków  szkoły  jako  instytucji  przekazującej  dzieciom  i  młodzieży  określony  zasób 

background image

wiadomości, umiejętności i nawyków, wierzeń, przekonań, zwyczajów, społecznie akceptowanych 
kryteriów  oceny,  takich  lub  innych  norm  postępowania  itp.,  doszukują  się  niektórzy  już  w 
obrzędach  inicjacji  (wtajemniczenia).  Nieprzypadkowo  określa  się  te  obrzędy  mianem  „szkoły 
leśnej", która stanowiła główną instytucję edukacji zbiorowej społeczeństwa pierwotnego. Nauka w 
tej  szkole  z  reguły  nie  trwała  długo.  Charakter  długotrwałego  i  zarazem  systematycznego  procesu 
zyskała  dopiero  w  starożytnej  Grecji,  gdzie  powstały  pierwsze  szkoły  państwowe  (Sparta)  i 
prywatne  (Ateny).  Cechą  szczególną  tych  szkół  był  indywidualny  tryb  nauczania.  W  cesarstwie 
rzymskim mamy już do czynienia ze szkołami elementarnymi, gramatykalnymi i retorycznymi typu 
publicznego.  Średniowiecze  wytworzyło  nowy  rodzaj  szkoły  -  uniwersytet,  a  reformacja  i 
kontrreformacja przyczyniły się do rozwoju, obok szkół parafialnych, także gimnazjów i kolegiów. 
W  tym  też  okresie  powstał  system  klasowo-lekcyjnego  nauczania  (J.  Sutrm,  J.A.  Komeński),  do 
dziś  powszechnie  stosowany  w  szkolnictwie  całego  świata.  Wiek  XVIII  przyniósł  rozkwit  szkół 
stanowych,  zwłaszcza  szkół  rycerskich  oraz  pierwsze  próby  tworzenia  narodowych  systemów 
edukacji (Komisja Edukacji Narodowej w Polsce, projekty Louls Renę de La Chalotals we Francji). 
W  XIX  stuleciu  znaczne  postępy  poczynił  proces  sekularyzacji  oświaty,  nastąpiła  rozbudowa 
kształcenia obowiązkowego i zróżnicowanie szkoły średniej, zreformowano studia wyższe, słowem 
ukształtowano podstawy nowoczesnego systemu szkolnego. 

Pełny  rozkwit  tego  systemu  przypadł  na  lata  1945-1973.  Wtedy  to  przystąpiono  do 

niespotykanej  w  dotychczasowych  dziejach  szkoły  jej  rozbudowy,  kierując  się  przy  tym  takimi 
zasadami  polityki  oświatowej,  jak:  powszechność,  jednolitość,  bezpłatność  oraz  drożność 
kształcenia powszechnego, notabene różnie w różnych krajach interpretowanymi i respektowanymi. 
Dzięki  temu  zinstytucjonalizowanym  nauczaniem  obejmowano  coraz  więcej  dzieci,  młodzieży  i 
dorosłych,  a  równocześnie  wydłużano  czas  nauczania  oraz  podnoszono  jego  poziom.  Środek 
ciężkości pracy szkoły zaczął się powoli przesuwać z kształcenia elitarnego na kształcenie masowe 
i  powszechne.  Wskutek  tego  elitarna  do  niedawna  szkoła  średnia  przekształciła  się  w  niektórych 
krajach  w  szkołę  powszechną,  a  studia  wyższe  stały  się  dostępne  dla  większej  niż  kiedykolwiek 
liczby młodzieży (por. Kupisiewicz,). Nie bez racji zatem nazwano lata sześćdziesiąte XX stulecia 
latami „szkolnej eksplozji" oraz „eksplozji zapisów do szkół wyższych". Trzeba jednak podkreślić, 
ż

e  nazwy  te  mają  rację  bytu  wyłącznie  w  odniesieniu  do  krajów  uprzemysłowionych.  Kraje 

nieuprzemysłowione,  rozwijające  się,  borykały  się  w  tym  właśnie  czasie  z  analfabetyzmem  oraz 
miały duże trudności z realizacją obowiązku szkolnego - nawet na jego najniższym szczeblu, tzn. w 
nauczaniu  elementarnym.  Na  rozmiary  tych  zjawisk  wskazuje  fakt,  że  liczba  analfabetów 
kształtowała  się  wówczas  w  skali  światowej  w  granicach  800-820  milionów,  a  dzieci  w  ogóle 
nieuczęszczających do szkoły było prawie 200 milionów. 

3. Krytyka szkoły 

Historia szkoły to w znacznym stopniu historia krytyki tej instytucji. Nigdy jednak owa krytyka 

nie  miała  tak  powszechnego  charakteru  i  nie  podważała  tak  wielu  podstawowych  założeń  szkoły, 
łącznie z realizowanymi przez nią celami oraz stosowanymi metodami i środkami pracy, jak to się 
działo w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX stulecia. Jest to tym bardziej zaskakujące, 
ż

e owa eksplozja krytyki zbiegła się w czasie z równie gwałtowną eksplozją scholaryzacji. 

Pozycje wyjściowe, z jakich krytykowano wówczas szkołę i niejednokrotnie czyni się to nadal, 

byty bardzo różne.  I tak filozofowie reprezentujący nurt tzw. nowej lewicy  (Henri Marcuse, Henn 
Lefebre i inni) uznali szkołę za środek represji i indoktrynacji ideologicznej, za instytucję, która nie 
rozwija  człowieka,  bo  musi  kształcić  pracownika;  przystosowuje  uczniów  do  życia  w  warunkach 
istniejących, a nie do zmiany tych warunków; opiera się na przymusie i hierarchicznej strukturze, w 
której wychowankowie stanowią warstwę najniższą; jest nastawiona na „rozdawnictwo dyplomów", 
z którymi faktyczne kompetencje nie zawsze idą w parze; gubi „człowieka integralnego" itd. To z 
tego  nurtu  wywodzi  się  wielu  współczesnych  zwolenników  likwidacji  szkoły  jako  instytucji  rze-
komo  anachronicznej,  od  której  trzeba  społeczeństwo  jak  najszybciej  uwolnić.  Psychologowie  z 
kolei,  zwłaszcza  neobehawioryści,  krytykują  szkołę  przede  wszystkim  za  to,  że  posługuje  się 
nieracjonalnymi  metodami  nauczania  i  uczenia  się,  w  których  bodźce  awersyjne  odgrywają  rolę 

background image

podstawową,  nie  osiąga  pozytywnych  efektów  dydaktycznych,  a  ponadto  -  gdy  chodzi  o  efekty 
wychowawcze - staje się dla wielu uczniów środowiskiem nerwicogennym. Zarzucają jej również, 
ż

e  hołduje  wadliwym  koncepcjom  metodycznym  i  organizacyjnym  (jednakowa  treść  nauczania  i 

wspólne dla wszystkich uczniów tempo uczenia się), które uniemożliwiają Indywidualizację pracy 
dydaktyczno-wychowawczej,  a  tym  samym  wszechstronny  rozwój  poszczególnych  jednostek. 
Surowej  krytyce  poddają  szkołę  także  socjologowie.  Instytucja  ta  -  dowodzą  -  powinna 
wyrównywać  szansę  edukacyjne  dzieci  wywodzących  się  z  różnych  klas  i  warstw  społecznych,  a 
nawet - jak się tego domaga B.S. Bloom - zapewnić wszystkim uczniom względnie równe wyniki 
kształcenia.  Tymczasem  najczęściej  dzieje  się  tak,  że  szkoła  odtwarza  istniejące  struktury 
społeczne, hamując nie tylko  ruchliwość zawodową i  edukacyjną, lecz również kulturową. Szkołę 
krytykują też ekonomiści. Od dość dawna już wykazują oni, że nakłady finansowe na oświatę i wy-
chowanie  są  nieproporcjonalnie  wysokie  w  porównaniu  z  uzyskiwanymi  wynikami  nauczania  i 
wychowania.  Dowodem  tego  było  np.  załamanie  się  w  latach  pięćdziesiątych  amerykańskiego 
planu  udoskonalenia  szkoły  elementarnej  w  miejscowościach  zamieszkiwanych  przez  najuboższe 
warstwy  ludności.  Obecnie,  kiedy  pełne  zaspokojenie  stale  rosnących  aspiracji  edukacyjnych 
młodzieży  i  dorosłych  wymagałoby  wydatków,  na  jakie  nie  mogą  sobie  pozwolić  nawet  kraje 
najbogatsze, zachodzi pilna potrzeba zbudowania nowego systemu zinstytucjonalizowanej edukacji. 
Ekonomiczność,  wydajność  oraz  podatność  na  nowoczesne  rozwiązania  techniczne  i 
technologiczne - oto postulowane przez ekonomistów „parametry" tego systemu. 

Szkoła  jest  wreszcie  przedmiotem  ostrej  krytyki  ze  strony  sporej  grupy  pedagogów.  Tej  też 

krytyce  poświęcimy  tu  najwięcej  uwagi,  zwłaszcza  zarzutom  dotyczącym  sprawowanych  przez 
szkołę funkcji, realizowanych celów i zadań, łącznie ze służącymi tej realizacji treściami, oraz sto-
sowanych przez nią metod, form organizacyjnych i środków pracy dydaktyczno-wychowawczej. 

Krytycznie  nastawieni  do  obecnej  szkoły  pedagogowie  wskazują,  że  w  zakresie  spełnianych 

przez nią funkcji czynności selekcyjne zdecydowanie górują nad egalitaryzacyjnymi. W tej sytuacji 
szkoła  jest  nie  tyle  terenem  awansu  społecznego  i  zawodowego,  jakim  chcieliby  ją  widzieć  de-
mokratyczni  politycy  oświatowi,  co  raczej  sitem  selekcyjnym,  które  nierzadko  „gubi  diamenty". 
Ponadto  funkcja  nauczająca  wyraźnie  przeważa  w  jej  poczynaniach  nad  funkcją  wychowawczą,  a 
funkcja  kompensacyjna  ciągle  jeszcze  nie  jest  należycie  doceniana  przez  władze  oświatowe  wielu 
krajów. 

Jeśli  chodzi  o  realizowane  przez  szkołę  cele  l  zadania  dydaktyczno-wychowawcze,  których 

syntetyczną wykładnię stanowi postulat wszechstronnego rozwoju osobowości, to i tutaj występuje 
rozbieżność  między  celami  i zadaniami  zakładanymi,  postulowanymi  i  faktycznie  osiąganymi.  Na 
przykład  w  praktyce  edukacyjnej  prawie  powszechnie  kieruje  się  zdecydowaną  większość 
młodzieży  na  tor  wąsko  specjalistycznego  kształcenia  zawodowego,  które  nie  zapewnia  jej  tego 
rozwoju, a nawet utrudnia lub wręcz uniemożliwia wielu jednostkom dostęp do pełnowartościowe-
go  kształcenia  maturalnego  i  wyższego.  Z  drugiej  strony  absolwenci  średnich  szkół 
ogólnokształcących,  nastawionych  głównie  na  edukację  werbalną,  nie  uzyskują  praktycznego 
przygotowania do życia, w tym zwłaszcza przysposobienia do pracy, co również nie jest zgodne z 
powszechnie akceptowanym postulatem wszechstronnego rozwoju. 

Od krytyki nie są także wolne realizowane przez szkołę plany i programy nauczania. Zarzuca się 

im:  encyklopedycyzm,  dominację  treści  historycznych  nad  współczesnymi,  a  przede  wszystkim 
„orientację  na  przeszłość",  addytywizm,  polegający  na  mniej  lub  bardziej  mechanicznym 
dodawaniu  do  już  realizowanych  programów  nowych  haseł  i  działów  tematycznych,  a  nawet 
nowych  przedmiotów  nauczania,  co  z  reguły  zwiększa  przeciążenie  uczniów  pracą;  przewagę 
absorbującej  pamięć  faktografii  nad  treściami  pobudzającymi  uczniów  do  myślenia,  zwłaszcza 
alternatywnego  i  innowacyjnego;  uniformizm,  który  nakazuje  dobierać  treść  nauczania  według 
zasady:  „Każdemu  to  samo",  a  nie  -  Jak  być  powinno  -  „Każdemu  to,  co  dla  niego 
najstosowniejsze",  co  zgodne  z  jego  zainteresowaniami  i  możliwościami;  wreszcie  niespójność  z 
potrzebami  i  globalnymi  problemami  naszej  epoki,  których  egzemplifikację  stanowi  zagrożenie 
nuklearne, przeludnienie, postępująca dewastacja naturalnego środowiska człowieka, nieracjonalna 
gospodarka  nieodtwarzalnymi  zasobami  surowców  i  energii,  choroby  cywilizacyjne,  terroryzm, 

background image

fanatyzm i związany z nim brak tolerancji itd. 

Poważne zarzuty wysuwa się również wobec stosowanych w szkole metod nauczania. Twierdzi 

się więc - chyba nie bez racji - że dominuje w niej werbalizm, że przekazywanie uczniom gotowych 
wiadomości  do  pamięciowego  odtwarzania,  podniesione  do  rangi  metody  dominującej,  tłumi  ich 
inicjatywę  i  samodzielność;  że  nagminnie  stosowane  pogadanki  (heurystyczne,  maieutyczne, 
wprowadzające,  syntetyzujące  itd.)  nie  wyzwalają  zainteresowania  i  pasji  poznawczej  u  dzieci  i 
młodzieży;  że  teoria  rzadko  tylko  bywa  wiązana  z  praktyką.  Wskutek  tego  uczniowie,  jak  przed 
wiekami, nadal uczą się pod przymusem i zdobywają świadectwa nieodzwierciedlające na ogół ich 
rzeczywistych  kwalifikacji,  nadal  mają  do  czynienia  z  „problemami  szkolnymi",  książkowymi, 
niekiedy wręcz pozornymi, które z reguły dalekie są od problemów narzucanych im przez życie. 

Równie  krytycznie  ocenia  się  organizację  nauki  szkolnej  oraz  stosowane  przez  nauczycieli 

ś

rodki  dydaktyczne.  I  tak,  organizacji  zarzuca  się,  że  faworyzuje  nauczanie  masowe,  zwłaszcza 

frontalne,  a  nie  docenia  roli  nauczania  grupowego  i  indywidualnego.  Ponadto  podkreśla  się,  że 
szkoły  nie  powinno  się  traktować,  jak  to  się  robi  najczęściej,  jako  jedynego  terenu  aktywności 
poznawczej  dzieci  i  młodzieży,  a  systemu  klasowo--lekcyjnego  jako  jedynego  sposobu 
organizowania tej aktywności. Z kolei środki, którymi nauczyciele posługują się w swej pracy, nie 
czynią przeważnie zadość - wskazują krytycy - wymaganiom nowoczesności. Wskutek tego narasta 
rozdźwięk, np. między techniką poznawaną przez uczniów w szkole zawodowej, która to instytucja 
na  ogół  nie  dysponuje  najnowszym  parkiem  maszynowym  i  nowoczesnymi  technologiami,  a 
techniką  stosowaną  przez  przodujące  zakłady  pracy.  Nic  zatem  dziwnego,  że  wiele  z  nich  tworzy 
własne  szkoły  zawodowe  różnych  szczebli,  poczynając  od  szkół  zasadniczych,  a  kończąc  na 
wyższych. 

Szkołę krytykuje się wreszcie za to, że nie zaspokaja w pełni potrzeb kadrowych nowoczesnego 

społeczeństwa  pod  względem  ilościowym  i  jakościowym,  czego  wyrazem  jest  z  jednej  strony 
dysharmonia  między  podażą  a  popytem  na  absolwentów,  których  kształci,  z  drugiej  zaś  między 
kwalifikacjami,  jakie  uzyskują  oni  w  szkole,  a  kwalifikacjami  wymaganymi  przez  pracodawcę. 
Sądzi  się  także,  że  edukacja  szkolna  nie  jest  racjonalnie  powiązana  z  oświatą  pozaszkolną, 
zwłaszcza z tzw. kształceniem równoległym i nieformalnym. Wielu krytyków stwierdza, że szkoła 
nie  potrafi  zorganizować  życia  uczniów  w  taki  sposób,  aby  sprzyjało  to  rozwijaniu  w  nich  ducha 
współpracy i solidarności, przedsiębiorczości l odpowiedzialności oraz wdrażało ich do planowania 
pracy i systematycznej kontroli jej przebiegu i wyników. A są to przecież cechy, których znaczenie 
staje się obecnie coraz większe i nadal będzie wzrastać. 

Zdaniem  wielu  pedagogów,  główną  przyczyną  scharakteryzowanych  niedostatków  szkoły  jest 

wadliwa strategia rozwoju tej instytucji, a mianowicie strategia ilościowa. Zgodnie z nią sprostanie 
edukacyjnemu  wyzwaniu  naszych  czasów  stanie  się  możliwe  dopiero  wtedy,  kiedy  zinstytu-
cjonalizowanym  kształceniem,  realizowanym  głównie  w  szkole  i  przez  szkołę,  obejmować  się 
będzie  coraz  więcej  uczniów,  czyniąc  to  zarazem  coraz  dłużej  i  na  coraz  wyższym  poziomie. 
Szkoła przyszłości, w myśl tego stanowiska, nie musi zatem być Inna; wystarczy, że będzie większa 
od dotychczasowej. 

Tę  strategię  rozwoju  szkoły  poddano  ostatnio  zdecydowanej  krytyce.  Rzecznicy  tej  krytyki, 

wykorzystując obrazowe hasło ilustrujące istotę strategii ilościowej, tj. „Więcej szkoły", dowodzą, 
ż

e  wprowadzenie  go  w  życie  miałoby  wiele  niepożądanych  skutków.  Po  pierwsze,  uczniowie 

zyskaliby  może  więcej  wiadomości,  ale  te  niekoniecznie  musiałyby  iść  w  parze  z  odpowiednimi 
umiejętnościami  oraz  gotowością  posługiwania  się  nimi  w  życiu.  A  przecież  nie  wystarczy 
„wiedzieć", aby „umieć" i „chcieć". 

Po  drugie,  „więcej  szkoły"  w  obecnym  wydaniu  to  zarazem  więcej  bodźców  awersyjnych. 

Tymczasem już dzisiaj uważa się szkołę za instytucję nerwicogenną, która napawa wielu uczniów 
lękiem oraz zniechęca ich do nauki. 

Rozbudowa  dotychczasowej  szkoły  byłaby,  po  trzecie,  równoznaczna  z  przejmowaniem  przez 

nią nowych zadań, np. w zakresie opieki nad dziećmi i młodzieżą. Czyż jednak nie jest paradoksem, 
ż

e  szkoła  przejmuje  na  siebie  część  powinności  wypełnianych  tradycyjnie  przez  rodzinę, 

ograniczając  tym  samym  jej  wychowawcze  funkcje,  a  równocześnie  wprowadza  do  programu 

background image

nauczania  przedmiot  -  jak  w  Polsce  w  latach  siedemdziesiątych  -  „Przygotowanie  do  życia  w 
rodzinie"? 

Po  czwarte,  „więcej  szkoły"  to  więcej  werbalizmu  i  więcej  encyklopedyzmu.  Czy  jednak 

encyklopedyzm ma rację bytu w dobie eksplozji naukowej, kiedy zasób wiedzy o świecie podwaja 
się  co  kilka  lat?  Czy  w  tych  okolicznościach  nie  należy  szukać  Innych  kryteriów  doboru  treści 
kształcenia, tzn. kryteriów odbiegających od modelu encyklopedycznego? 

„Więcej  dotychczasowej  szkoły"  to  także,  po  piąte,  więcej  uniformizmu,  jeszcze  silniejsze 

nastawienie  na  abstrakcyjnego  „przeciętnego  ucznia",  jeszcze  wyraźniejszy  rozdźwięk  między  np. 
dążeniem do egalitaryzacji szans edukacyjnych a efektami końcowymi tego dążenia. Czy zatem nie 
czas,  aby  zrozumieć,  że  względnie  równe  szansę  edukacyjne  można  uczniom  zapewnić  tylko 
poprzez... nierówne ich traktowanie? 

Po  szóste,  „więcej  obecnej  szkoły"  to  więcej  dominacji  nauczyciela,  więcej  autorytaryzmu, 

więcej  drylu  i  bezdusznej  dyscypliny,  więcej  takich  groteskowych  sytuacji  -  na  co  swego  czasu 
zwrócił uwagę H. Gaudlg - iż pyta ten, który wie, a pytany jest ten, który nie wie, tzn. uczeń. Cho-
dzi tutaj, oczywiście, o nadużywanie przez nauczyciela stawianych uczniom pytań, a nie o krytykę 
tych  zabiegów  metodycznych,  które  opierają  się  na  racjonalnych  i  racjonalnie  „dawkowanych" 
pytaniach dydaktycznych. 

Tak  więc  zarówno  szkoła,  jak  i  dotychczasowa  strategia  jej  rozwoju  są  przedmiotem  ostrej  i 

zarazem  dość  powszechnej  krytyki.  Faktem  bowiem  jest,  że  negatywne  opinie  na  jej  temat 
wypowiadaj  ą  nie  tylko  pedagogowie,  lecz  również  nauczyciele,  uczniowie  i  ich  rodzice.  Ale  jest 
też  faktem,  że  szkoła  -  niejako  wbrew  tej  krytyce  -  nadal  funkcjonuje,  a  nawet  się  rozwija.  Nadal 
też  liczy  sobie  wielu  zwolenników,  którzy  z  kolei  podkreślaj  ą  w  swoich  wypowiedziach  jej 
rozliczne zalety. 

4. Krytyka krytyki 

Prawdą jest, dowodzą rzecznicy zinstytucjonalizowanego kształcenia, że szkoła wykazuje wiele 

niedostatków.  Zdarza  się,  że  tu  i  ówdzie  funkcjonują  szkoły,  które  indoktrynują,  nie  zapewniają 
swoim  wychowankom  wszechstronnego  rozwoju,  fetyszyzują  dyplomy,  hołdują  ciasnemu  for-
malizmowi,  stosują  wobec  uczniów  środki  represyjne  -  słowem,  niejako  potwierdzają  zarzuty 
uznane  wyżej  za  typowe  dla  stanowiska  krytycznie  wobec  szkoły  nastawionych  filozofów.  Są 
szkoły,  w  których  dominują  metody  nauczania  i  wychowania  oparte  na  napiętnowanych  przez 
psychologów  teoriach,  przy  czym  nauczyciele  -  na  co  dzień  posługujący  się  tymi  metodami  -  nie 
zawsze nawet umieliby wskazać ich teoretyczny rodowód. Nie do wyjątków należą szkoły, które - 
wbrew wskazaniom socjologów, ekonomistów i lekarzy - nie wyrównują szans edukacyjnych dzieci 
lub czynią to nieskutecznie, są drogie, nie respektują zasad higieny pracy umysłowej itp. 

Ale  są  też  szkoły,  które  tych  braków  nie  wykazują.  Co  więcej,  zarówno  w  przeszłości,  jak  i 

obecnie  niemało  jest  szkół,  których  praca  cieszy  się  szerokim  uznaniem  właśnie  dlatego,  że 
odpowiada  postulatom  formułowanym  pod  adresem  nauczania  i  wychowania  przez  współczesną 
pedagogikę,  a  nawet  wybiega  w  przyszłość,  antycypując  w  swych  planach  potrzeby  ludzi  XXI 
wieku.  Znane  dzisiaj  szeroko  hasło:  „Wychowywać  dla  przyszłości"  w  niejednej  szkole  trafiło  na 
podatny grunt. 

Nie  można  zatem,  nadmiernie  uogólniając,  widzieć  tylko  las,  nie  dostrzegając  drzew,  które 

przecież  są  różne,  nie  można  ani  gloryfikować,  ani  potępiać  szkoły  jako  Instytucji  edukacyjnej, 
dowodzą  jej  zwolennicy.  Wiele  danych  wskazuje,  że  szkoła,  dokładniej  -  dobra  szkoła,  zapisała 
niemało pięknych kart w dziejach ludzkości i nadal może to z powodzeniem czynić. Musi to jednak 
być  szkoła  ustawicznie  doskonalona,  wrażliwa  na  edukacyjne  potrzeby  jednostki  i  społeczeństwa, 
podatna na innowacje wynikające z rozwoju nauki, życia społecznego, techniki i kultury, otwarta na 
problemy naszej cywilizacji, które w coraz większym stopniu i coraz szybciej urastają - inaczej niż 
dawniej - do rangi problemów globalnych. 

Jakie  zatem  argumenty  można  przeciwstawić  tym  opiniom  krytycznym  wobec  szkoły,  których 

długą  listę  eksponowaliśmy  w  poprzednim  podrozdziale,  ograniczając  przy  tym  jej  zakres  przede 
wszystkim  do  opinii  wypowiadanych  przez  pedagogów?  Zachowując  prezentowany  w  owym 

background image

podrozdziale  układ,  zacznijmy  i  tym  razem  naszą  analizę  od  funkcji  sprawowanych  przez  szkołę, 
aby  następnie  przejść  do  omówienia  realizowanych  przez  nią  celów  i  treści,  a  także  stosowanych 
metod, form organizacyjnych oraz środków nauczania - uczenia się. 

Główny zarzut dotyczący  spełnianych przez szkołę funkcji dotyczył, jak pamiętamy, dominacji 

poczynań  selekcyjnych  nad  egalitaryzacyjnymi  oraz  nauczających  -  w  znaczeniu  ciasnego 
dydaktyzmu - nad wychowawczymi. Szkoła nie uwolni się prawdopodobnie od funkcji selekcyjnej. 
Nie  może  również  zrezygnować  z  „nauczania  podającego".  Ale  selekcję  eliminującą,  na  którą 
obecnie kładzie się główny nacisk, można przekształcić w selekcję orientującą wszędzie tam, gdzie 
to  jest  potrzebne  i  możliwe,  a  nauczaniu  podającemu  nadać  charakter  -  używając  terminów 
wprowadzonych  do  dydaktyki  przez  Bogdana  Nawroczyńskiego  -  kształcący  i  wychowawczy. 
Możliwe jest także rozbudowanie realizowanych w szkole i przez szkołę zadań diagnostycznych  i 
kompensacyjnych,  których  niedocenianie  nadal  stanowi  przedmiot  uzasadnionej  krytyki. 
Trudniejsze,  ale  także  możliwe,  jest  zharmonizowanie  funkcji  kwalifikacyjnej  (reprodukcja 
systemów  kulturowych,  systemów  symboli  oraz  kwalifikacji  zawodowych)  z  funkcją 
ogólnokształcącą (Fend). Kształcenie zawodowe również nie musi być traktowane jako alternatywa 
czy  zgoła  antynomia  ("albo  -  albo"),  lecz  jako  koniunkcja  ("i  -  i")  kształcenia  ogólnego  (Kaczor). 
Rozwiązanie problemu sprawowanych przez szkołę funkcji wymaga jednak innego niż dotychczas 
jej  usytuowania  wśród  instytucji  ł  placówek  oświatowo-wychowawczych.  Do  bezpowrotnej 
przeszłości  należą  czasy,  kiedy  szkoła,  będąc  monopolistą  w  zakresie  zinstytucjonalizowanego 
kształcenia,  mogła  nie  liczyć  się  z  edukacyjnym  wpływem  środków  masowego  przekazu, 
nowoczesnych zakładów pracy, grup rówieśniczych itd., na dzieci, młodzież i dorosłych. Stosunki 
monopolistyczne  powinny  zatem  ustąpić  miejsca  stosunkom  partnerskim,  co  zresztą  nie  musi 
prowadzić  do  zmniejszenia  roli  szkoły  jako  głównej  instytucji  planowego  i  systematycznego 
kształcenia  oraz  koordynowania  edukacyjnych  poczynań  różnych  pozaszkolnych  instytucji  i 
placówek oświatowo-wychowawczych. 

Kolejna  sprawa  to  cele  i  zadania  realizowane  przez  szkołę.  Poprzednio  wspominaliśmy,  że 

obecnej  szkole  zarzuca  się  niemożność  usunięcia  dysharmonii  między  celami  postulowanymi  a 
faktycznie  osiąganymi.  Krytykuje  sieją  również  za  ogólnikowe,  mało  precyzyjne  formułowanie 
tych  celów.  Usunięcie,  a  przynajmniej  wydatne  złagodzenie  tych  niedostatków  jest  możliwe, 
podobnie  zresztą  jak  w przypadku  spełnianych  przez  szkołę  funkcji.  Aby  to  osiągnąć,  należałoby: 
„przybliżyć"  do  siebie  pod  względem  programowym  kształcenie  ogólne  i  zawodowe;  zapewnić 
drożność  między  poszczególnymi  segmentami  zinstytucjonalizowanego  nauczania,  a  przede 
wszystkim  złagodzić  ostre  dotąd  progi  między  kształceniem  obowiązkowym  i  nadobowiązkowym 
oraz  średnim  i  wyższym;  znieść  rygory  nauczania  podporządkowanego  systemowi  klasowo-
lekcyjnemu,  dopuszczając  możliwość  dopełnienia  tego  systemu  np.  przez  system  pracowniano-
laboratoryjny  i  grupowo-produkcyjny,  a  także  przez  wprowadzenie  do  planów  nauczania 
przedmiotów  interdyscyplinarnych;  ściślej  niż  kiedykolwiek  powiązać  szkołę  z  pozostałymi 
Instytucjami  l  placówkami  oświatowymi  i  kulturalnymi;  znacznie  poprawić  jakość  pracy 
dydaktyczno-wychowawczej  w  szkołach  różnych  typów  i  szczebli,  zwłaszcza  na  wsi;  wdrożyć 
nauczycieli  do  formułowania  celów  pracy  dydaktyczno-wychowawczej  w  kategoriach  czynności 
podlegających  obserwacji  oraz  ilościowej  i  jakościowej,  a  przy  tym  zobiektywizowanej  kontroli. 
Praktyka  edukacyjna  wykazuje,  że  zabiegi  te  wpływają  w  istotny  sposób  na  poprawę  jakości 
nauczania (por. np. Kupisiewicz). 

Znaczną  poprawę  można  również  uzyskać,  doskonaląc  realizowane  w  szkole  plany  i  programy 

zajęć edukacyjnych. Aby ten cel osiągnąć, trzeba przede wszystkim respektować te zasady doboru i 
układu treści nauczania, które pozwalają przezwyciężyć antynomiczny charakter dotychczasowych 
rozwiązań  („orientacja  na  przyszłość  albo  na  przeszłość",  „encyklopedyzm  albo  formalizm 
dydaktyczny", „kształcenie pamięci albo kształcenie myślenia", „kształcenie zuniformizowane albo 
kształcenie  zindywidualizowane",  „kształcenie  producenta  albo  kształcenie  człowieka", 
„kształcenie  przedmiotowe  albo  kształcenie  interdyscyplinarne"  itp.)  i  prowadzą  do  rozwiązań 
zgodnych z potrzebami naszych czasów. A są to czasy szczególne. Do niedawna wiedzę niezbędną 
człowiekowi do życia można było przyswoić sobie w latach nauki szkolnej. Dzisiaj nie jest to już 

background image

możliwe. Postulat uczenia się przez cale życie, a  nie tylko w młodości, staje się obecnie nakazem 
chwili. 

Ulepszenie  realizowanych  przez  szkołę  celów  i  treści  kształcenia,  a  tym  samym  osłabienie 

krytyki  wymierzonej  przeciwko  niedostatkom  występującym  w  obu  wymienionych  zakresach  jej 
działalności wymaga harmonijnej współpracy planistów i polityków oświatowych, nauczycieli oraz 
pozostałych  pracowników  szeroko  rozumianego  sektora  wychowania.  Największy  jednak  wpływ 
mają w tym zakresie władze oświatowe, bez których Inicjatywy i aprobaty nie można np. rozwiązać 
problemu powszechności czy drożności edukacji. Zgoła inaczej przedstawia się sprawa, gdy chodzi 
o  doskonalenie  metod,  organizacji  oraz  środków  nauczania  -  uczenia  się.  Niemało  wprawdzie 
zależy  od  zakładów  produkujących  pomoce  naukowe  i  sprzęt  szkolny,  niemniej  największymi 
możliwościami  podniesienia  poziomu  nauczania  i  wychowania  dysponują  nauczyciele.  Ich  zatem 
kształcenie  i  doskonalenie  powinno  być  przedmiotem  szczególnie  starannej  troski  powołanych  do 
tego osób i instytucji (Banach). 

Zmienić  można  także  dotychczasową  strategię  rozwoju  oświaty  i  szkolnictwa  wyższego,  którą 

krytykuje się surowo za jej jednostronnie ilościową wykładnię. Tu jednak wykraczamy poza sferę 
krytyki szkoły dotychczasowej i o czym była mowa w niniejszym podrozdziale - krytyki tej krytyki. 

5. Główne koncepcje przebudowy szkoły 

Spór  o  szkołę,  ojej  „być  albo  nie  być",  czy  też  w  ujęciu  mniej  radykalnym  -  o  jej  kształt 

strukturalno-organizacyjny  i  programowo-metodyczny,  prowadzi  do  powstania  różnych  koncepcji 
przebudowy  tej  instytucji,  jej  adaptacji  do  nowych  potrzeb  i  warunków  edukacyjnych  współczes-
nych  społeczeństw.  Na  szczególną  uwagę  zasługują  koncepcje:  descholaryzacji  społeczeństwa, 
szkoły  alternatywnej  oraz  szkoły  ustawicznie  doskonalonej.  Ich  też  charakterystyce  został 
poświęcony niniejszy podrozdział. 

Descholaryzacja  społeczeństwa.  Żądanie  descholaryzacji  jest  najbardziej  jaskrawym  wyrazem 

protestu  przeciwko  brakom  dotychczasowej  szkoły  oraz  tzw.  przeszkolnieniu  społeczeństwa,  tzn. 
stopniowemu  wydłużaniu  przez  państwo  czasu  nauki  obowiązkowej,  obarczaniu  szkoły  coraz 
większą  liczbą  zadań  dydaktyczno-wychowawczych  i  opiekuńczych,  drobiazgowemu  sterowaniu 
procesem  Instytucjonalizacji  oświaty,  czemu  służą  np.  narzucane  uczniom  treści,  mało  elastyczne 
formy organizacyjne, podające metody nauczania itp. 

Jedną  z  przyczyn  owego  „przeszkolnienia"  było  przekonanie,  że  to  właśnie  szkoła  decyduje  o 

rozwoju  ekonomicznym  i  kulturowym  społeczeństwa,  że  tylko  dzięki  niej  można  zdobyć  Intratny 
zawód, podnieść swoją wartość, rozwinąć się wszechstronnie. Dlatego też stale sieją rozbudowuje, 
zmienia  plany  i  programy  nauczania,  doskonali  organizację,  metody  i  środki  pracy  dydaktyczno-
wychowawczej.  Skoro  bowiem  szkoła  rozstrzyga  o  ludzkich  losach,  skoro  jest  swoistym 
dystrybutorem  wartości  l  kompetencji  człowieka,  to  trzeba  ją  rozwijać  i  ulepszać,  nawet  kosztem 
rosnących nakładów finansowych l wysiłków społecznych - głoszą jej zwolennicy. 

Pojawiła  się  l  rozpowszechniła  w  ostatnich  czasach  opinia,  że  szkoła  przeżywa  kryzys.  Jest  to 

przy tym kryzys tak głęboki i zarazem rozległy, że chcąc go przezwyciężyć, trzeba szkołę po prostu 
usunąć,  a  społeczeństwo  -  zdescholaryzować  ("odszkolnić").  Należy  przy  tym  -  dowodzą  autorzy 
tej  opinii  -  działać  inaczej  niż  dotąd,  kiedy  to  krytyce  szkoły  towarzyszyła  w  ostatecznym 
rozrachunku  nie  tyle  przebudowa  tej  instytucji,  co  raczej...  rozbudowa.  Powstawało  błędne  koło; 
szkoła,  rozpowszechniając  „paczkowane"  wykształcenie,  powodowała  coraz  większy  odsiew 
uczniów,  a  to  z  kolei  prowadziło  do  zakładania  nowych  szkół.  Chorobę  usiłowano  leczyć  za 
pomocą środka stanowiącego jej przyczynę. 

Istnieje  -  twierdzą  descholaryzatorzy,  a  wśród  nich  przede  wszystkim  Ivan  Illich  -  możliwość 

wyjścia  poza  to  absurdalne  koło.  Jest  nim  „przeciwieństwo  szkoły",  swoista  antyszkoła.  Można 
przecież wyobrazić sobie naukę „(...) wypływającą z osobistych pobudek, bez zatrudniania nauczy-
cieli  przekupujących  albo  zmuszających  ucznia,  by  zechciał  znaleźć  czas  i  chęć  na  nauczenie  się 
czegoś,  można  powiązać  ucznia  nowymi  ogniwami  ze  światem,  zamiast  w  dalszym  ciągu 
przekazywać mu wszystkie problemy oświatowe za pośrednictwem nauczyciela. 

background image

W  nowym  systemie  miejsce  szkoły  zajęłaby  sieć  edukacyjna,  obejmująca  wszystkie  lokalne 

instytucje  i  placówki  oświatowo-wychowawcze,  poczynając  od  kina,  muzeum,  zakładów  pracy, 
szpitala, biblioteki publicznej itd„ a kończąc na korepetycjach i terminatorstwie. Sieć ta uwolniłaby 
uczenie  się  od  krępujących  je  obecnie  więzów  i  ograniczeń  czasowych,  treściowych 
(programowych),  materialnych,  personalnych,  przestrzennych  l  organizacyjnych,  a  ponadto 
przystosowałaby je do rzeczywistych aspiracji i oświatowych potrzeb ludzi. 

Finansową  podstawę  proponowanego  systemu  stanowiłyby  bony,  które  otrzymywałby  każdy 

obywatel w dniu urodzin. Sprawa ich wykorzystania pozostawałaby otwarta: mógłby on je wydać 
jednorazowo,  np.  w  młodości,  albo  też  później,  w  wieku  dojrzałym.  Mógłby  także  pomnażać  ich 
wartość,  świadcząc  np.  określone  „usługi  oświatowe".  Mógłby  wreszcie  przeznaczać  je  na 
realizację różnych celów edukacyjnych, łącznie z zaspokajaniem swoich pozazawodowych potrzeb 
i zainteresowań umysłowych i kulturalnych. 

Jedynie  taki  system  edukacji,  tzn.  system  zapewniający  każdemu  człowiekowi  pełną  swobodę 

wyboru  treści,  metod,  czasu  i  miejsca  uczenia  się,  zdoła  przezwyciężyć  niedostatki 
konwencjonalnej  szkoły  oraz  przyczyni  się  -  zdaniem  Illicha  -  do  zapewnienia  ludziom  równych 
szans oświatowych. 

Załóżmy, że udałoby się komuś uruchomić lansowaną przez descholaryzatorów sieć edukacyjną 

l zorganizować proces kształcenia z całkowitym pominięciem szkoły, albo - jak proponuje Everett 
Relmer  -  z  zachowaniem  jedynie  jej  najniższego  szczebla,  tzn.  nauczania  początkowego.  Czy 
można  mieć  pewność,  że  wszyscy  członkowie  społeczeństwa  poddani  takiemu  eksperymentowi 
przyswoiliby sobie zasób wiedzy l umiejętności niezbędny do Indywidualnego rozwoju, racjonalne-
go  współżycia  i  zachowania  ciągłości  historycznego  postępu?  Czy  bony  edukacyjne  faktycznie 
przyczyniłyby  się  do  wyrównania  oświatowych  szans  ludzi?  Przecież  aby  z  nich  racjonalnie 
korzystać, trzeba wiedzieć, jak, kiedy i po co czynić z nich taki lub inny użytek. Taką wiedzą nie 
dysponują na ogół ci, którym jest ona najbardziej potrzebna, a więc ludzie niezamożni. Czy surowa 
krytyka  szkoły,  którą  Illich  obarcza  winą  za  utrwalanie  nierówności  między  ludźmi,  za  ubóstwo, 
krzywdę  i  niesprawiedliwość  społeczną,  nie  odwraca  uwagi  od  rzeczywistych  przyczyn  tych 
zjawisk? 

Podobne  wątpliwości  nasuwają  się  również  w  związku  z  tą  odmianą  koncepcji  descholarazycji 

społeczeństwa  -  nazwijmy  ją  umownie  technologiczną  -  w  myśl  której  rozwój  mikroprocesorów 
doprowadzi do zasadniczej przebudowy obecnego systemu nauczania. Dzięki mikroprocesorom, jak 
dowodzą  entuzjaści  ich  zastosowania  w  nauczaniu,  każdy  będzie  mógł  uczyć  się  w  domu  tego, 
czego  pragnie  się  uczyć  (i  to  w  dowolnym  zakresie);  wtedy,  kiedy  mu  to  będzie  najbardziej 
odpowiadało,  a  także  za  pomocą  wybranych  przez  siebie  metod.  Dotychczasowe  zadania  szkoły 
trzeba  będzie  poddać  daleko  idącej  rewizji,  przy  czym  może  się  okazać,  że  podważy  to  jej  rację 
bytu, przynajmniej w obecnym kształcie. Taką prognozę formułuje np. Mary N. White (1984): „... 
obecna  postać  masowego  nauczania  zinstytucjonalizowanego  zostanie  z  czasem  zastąpiona  przez 
nauczanie zindywidualizowane", przy czym stanie się tak dzięki elektronice. 

Zbliżoną  do  powyższej  tezę  głoszono  również  na  przełomie  lat  pięćdziesiątych  i 

sześćdziesiątych  w  związku  z  burzliwym  wówczas  rozwojem  różnych  koncepcji  nauczania 
programowanego.  Z  czasem  okazało  się,  że  ma  ona  wprawdzie  rację  bytu  w  szkolnictwie,  ale  w 
najlepszym  razie  jako  jedna  z  wielu,  nie  zaś  jedyna  metoda  pracy  dydaktycznej.  Czy  można  wy-
kluczyć,  że  nie  będzie  podobnie  w  przypadku  mikroprocesorów  l  wspomaganego  przez  nie 
nauczania? 

Rekapitulując: idea descholaryzacji społeczeństwa jest w swej warstwie postulatywnej nie tylko 

utopijna,  lecz  również  sprzeczna  z  Interesem  tych,  którym  rzekomo  ma  służyć,  tzn.  z  interesem 
szerokich  rzesz  ludności.  Inaczej  natomiast  przedstawia  się  sprawa,  gdy  chodzi  ojej  warstwę 
krytyczną,  która  ukazuje  wprawdzie  szkołę  w  sposób  jednostronny,  niejako  w  krzywym 
zwierciadle, i oceniają zbyt surowo, może się jednak okazać pomocna przy jej naprawie. Wskazują 
na to pytania, które ta krytyka implikuje: Czy podejmowana reforma zapewnia uczniom szerszy niż 
dotychczas dostęp do źródeł wiedzy? Czy podnosi rangę uczenia się w porównaniu z nauczaniem? 
Czy  daje  dzieciom  i  młodzieży  więcej  swobody,  a  nauczycielom  więcej  autonomii?  Czy  wiąże 

background image

szkołę  z  placówkami  kształcenia  równoległego?  Czy  tworzy  warunki  sprzyjające  samodzielnej  - 
indywidualnej  i  zbiorowej  -  aktywności  poznawczej  uczniów?  Czy  zwraca  uwagę  nie  tylko  na 
kształcenie umysłu, lecz również woli i uczuć? 

Szkoła  alternatywna.  Rzecznicy  descholaryzacji  społeczeństwa  nie  mają  wielu  zwolenników. 

Pod  tym  względem  górują  nad  nimi  ci  reformatorzy  szkoły,  którzy  poszukują  rozwiązań 
alternatywnych. Nie żądają oni zniesienia szkoły, lecz zmierzają do zbudowania szkoły innej niż ta, 
którą  znamy  l  którą  krytykuje  się  z  wielu  powodów.  Cechą  szczególną  tej  „innej  szkoły",  szkoły 
alternatywnej, jest otwarcie na to, co ją otacza, co nowe l twórcze, co może pobudzać uczniów do 
samodzielnej aktywności poznawczej oraz kształtować i rozwijać ich zainteresowania, wdrażać do 
samokształcenia, słowem - sprzyjać ich wielostronnemu rozwojowi. 

Autorzy  tego  credo  alternatywnych  rozwiązań  edukacyjnych  chcieliby  zatem  zbudować  szkołę 

odpowiadającą  duchowi  epoki,  w  której  żyjemy.  Wymaga  to  jednak  -  ich  zdaniem  -  usunięcia 
błędów  typowych  dla  szkoły  tradycyjnej,  takich  jak:  tworzenie  klas  szkolnych  z  uczniów  tego 
samego  rocznika  oraz  przetrzymywanie  ich  przez  długie  lata  z  dala  od  „prawdziwego  życia"  i 
odpowiedzialności;  wydłużanie  czasu  nauki  szkolnej  poza  granice  wyznaczone  przez  potrzeby 
społeczno-gospodarcze  i  kulturalne;  mnożenie  przedmiotów  nauczania;  zastępowanie  subiek-
tywnych  ocen  nauczycielskich  równie  subiektywnymi  ocenami  testowymi;  oddzielanie  nauki  od 
pracy; traktowanie szkoły jako narzędzia służącego do wyrównywania szans edukacyjnych dzieci i 
młodzieży;  zastępowanie  rodziny  w  j  ej  wychowawczych  powinnościach,  a  nawet  dokonywanie 
reform społecznych. 

Usunięcie tych błędów wymaga zarówno otwarcia szkoły, bez czego nie uda się przezwyciężyć 

jej  obecnej  izolacji,  jak  i  zasadniczej  zmiany  dotychczasowego  modelu  pracy  dydaktyczno-
wychowawczej. W modelu, którego podstawę stanowi schemat: 

WIEDZA - PROGRAM NAUCZANIA - NAUCZYCIEL - UCZEŃ 

wychowankowie zdani są głównie na wiedzę narzucaną im z zewnątrz, z reguły dość odległą od 

ich rzeczywistych potrzeb i zainteresowań. Na jego miejsce należałoby wprowadzić model nowy, w 
którym  uczeń  byłby  równocześnie  podmiotem  i  przedmiotem  nauczania  -  uczenia  się.  Takie 
wymagania spełnia, zdaniem zwolenników szkoły alternatywnej, model o cechach przedstawionych 
graficznie  na  rysunku  8.  Nauczyciel  nie  jest  tu  wprawdzie  postacią  tak  silnie  eksponowaną  jak  w 
nauczaniu realizo- 

 

 

 

 

 

 

 

UCZEŃ                       REALNY ŚWIAT 

background image

 
 
 
 
 
 
                                                          
 
                                   > WIEDZA 

                                          NAUCZYCIEL 

 Rys. 8. Model nauczania w szkole alternatywnej. 

wanym w sposób konwencjonalny, niemniej jego rola jest znacząca. Operacjonalizuje on ogólne 

cele  nauczania  i  wychowania,  dobiera  stosowne  dla  ich  realizacji  metody  i  środki,  biorąc  pod 
uwagę  posiadane  przez  uczniów  doświadczenie,  ich  możliwości  i  zainteresowania,  a  także  -w 
uzasadnionych  przypadkach  -  wysuwane  przez  nich  propozycje  organizacyjne  i  metodyczne.  Pod 
tym właśnie względem obecne odmiany szkoły alternatywnej, określanej również niekiedy mianem 
„szkoły  otwartej",  w  tym  przede  wszystkim  duńska  i  amerykańska  różnią  się  od  koncepcji 
wcześniejszych,  związanych  z  ruchem  „nowego  wychowania".  Różnice  polegają  i  na  tym,  że 
zgodnie  z  przedstawionym  wyżej  modelem  nauczania  otwartego  uczniowie  mają  szeroki,  częsty  l 
bezpośredni  kontakt  z  rzeczywistością  przyrodniczą,  społeczną  i  kulturową,  uczą  się  zarówno  w 
szkole,  jak  i  poza  nią,  łączą  naukę  z  pracą,  mają  pewien  wpływ  na  dobór  treści  nauczania, 
korzystają z usług nieprofesjonalnych nauczycieli włączanych do procesu nauczania, często pracują 
w grupach, rozwiązują problemy interdyscyplinarne itd. 

Ogólnie  można  powiedzieć,  że  wspólną  podstawę  różnych  odmian  szkoły  alternatywnej 

stanowią następujące zasady: 

•  O  organizacji  pracy  dydaktyczno-wychowawczej  rozstrzygają  zachodzące  między  uczniami 

różnice. Indywidualizacja tej pracy jest dla szkoły dyrektywą naczelną. 

•  Wszędzie  tam,  gdzie  to  jest  celowe  i  możliwe,  należy  stosować  metodę  projektów,  grupowe 

formy nauczania oraz interdyscyplinarną tematykę zajęć. 

•  Lekcja  powinna  być  ważnym,  ale  tylko  jednym  z trzech  składników  zinstytucjonalizowanego 

kształcenia, obejmującego również zajęcia pozalekcyjne i pozaszkolne. 

•  Proces  nauczania  -  uczenia  się,  realizowany  w  szkole  i  przez  szkołę,  wymaga  racjonalnego 

łączenia  z  pracą  przystosowaną  pod  względem  trudności  do  wieku,  planów  życiowych, 
zainteresowań l psychofizycznych możliwości dzieci i młodzieży. 

Szkołę  alternatywną  chwali  się  niejednokrotnie  za  to,  że  zerwała  ze  sztywną  organizacją 

klasowo-lekcyjnego  nauczania,  otworzyła  uczniom  dostęp  do  pozaszkolnych  źródeł  wiedzy,  że 
wdraża dzieci i młodzież do pracy, uczy odpowiedzialności, samodzielności i zaradności. Zarzuca 
się  jej  jednak,  że  nie  zapewnia  uczniom  usystematyzowanych  wiadomości,  stwarza  pozory 
emancypacji;  zamiast  wspomagać  wszechstronny  rozwój  lansuje  zawoalowaną  selekcję 
wychowanków;  przecenia  w  edukacji  kategorię  „być",  a  nie  docenia  kategorii  „wiedzieć".  Nic 
zatem dziwnego, że z usług szkoły alternatywnej - z wyjątkiem tzw. Waldorfschulen w Niemczech 
- korzystają prawie wyłącznie uczniowie wywodzący się z uboższych grup społecznych. 

W  latach  osiemdziesiątych  coraz  wyraźniejszy  kształt  zyskiwała  ponadto  koncepcja  szkoły 

alternatywnej  jako  „ekosystemu  instytucji  edukacyjnych",  obejmującego  -  obok  szkoły  -  zakłady 
pracy,  prasę,  telewizję,  muzea,  biblioteki,  lokalne  placówki  usługowe  itd.  Aby  taki  system  mógł 
powstać,  należałoby,  po  pierwsze,  uświadomić  społeczeństwu  jego  nieodzowność,  po  drugie, 
opracować  dlań  optymalną  strukturę  oraz,  po  trzecie,  przystąpić  do  jego  stopniowego  wdrażania 
(Goodlad). 

Szkoła ustawicznie doskonalona. Liczba zwolenników zachowania szkoły konwencjonalnej jako 

centralnej  Instytucji  edukacyjnej  -  oczywiście  ustawicznie  doskonalonej  i  przystosowywanej  do 
zmieniających się warunków życia - znacznie przewyższa liczbę entuzjastów szkoły alternatywnej. 

 

 

background image

Ta doskonalona ciągle szkoła miałaby przy tym pozostać szkołą w tradycyjnym rozumieniu, a więc 
taką, której działalność dydaktyczno-wychowawcza opiera się na systemie klasowo-lekcyjnym, na 
przedmiotowym  podziale  treści  nauczania  l  na  kierowniczej  roli  nauczyciela  w  tym  procesie. 
Utrzymanie, 

nawet 

wzmocnienie 

obecnej 

pozycji 

szkoły 

jest 

głównym 

celem 

„doskonaleniowego" programu reformy edukacji. Realizacji tego celu ma służyć przede wszystkim 
uzupełnienie kształcącej funkcji szkoły, będącej dotychczas główną domeną jej poczynań, o funkcję 
opiekuńczą.  Proponuje  się  więc  przedłużyć  czas  pracy  szkoły,  a  nawet  przekształcić  ją  w  „szkołę 
całodzienną"  lub  w  szkołę-internat.  Zamierza  się  też  objąć  kontrolą  zarówno  zajęcia  lekcyjne,  jak 
pozalekcyjne  i  pozaszkolne,  łącząc  je  w  możliwie  spójną  całość  i  podporządkowując  realizacji 
wspólnego programu. Cechą szczególną owego programu byłoby przy tym planowe kształtowanie 
zainteresowań, potrzeb poznawczych, kryteriów wartości, przekonań oraz postaw uczniów. 

Wzmocnieniu  dotychczasowej  roli  szkoły  w  społeczeństwie  ma  również  służyć  systematyczne 

doskonalenie  realizowanych  przez  nią  planów  i  programów  oraz  metod,  organizacji  l  środków 
nauczania. Jest ono konieczne - zdaniem rzeczników szkoły ustawicznie doskonalonej - ze względu 
na  stały  rozwój  nauki,  techniki,  kultury  i  życia  społecznego  oraz  związaną  z  tym  rozwojem 
potrzebę  aktualizacji  treści  nauczania.  Jest  niezbędne,  jeśli  szkoła  ma  włączyć  do  swojej 
działalności również rodziców i razem z nimi uzgadniać zakres i kierunek poczynań. Jest wreszcie 
pożądane,  aby  uczniowie  zaznajamiali  się  z  najnowszymi  zdobyczami  nauki  już  w  szkole  oraz 
przyswoili  sobie  nawyk  aktualizowania  posiadanej  wiedzy  w  drodze  systematycznego 
samokształcenia także po opuszczeniu j ej murów. 

W strategii ustawicznego doskonalenia szkoły dochodzą do głosu pewne priorytety. Odnoszą się 

one  -  oprócz  wspomnianej  już  rozbudowy  funkcji  sprawowanych  przez  szkołę  -  do  tzw. 
przyspieszenia  kształcenia  w  klasach  najniższych;  korelacji  dydaktyczno-wychowawczej  pracy 
szkoły  z  pracą  pozostałych  instytucji  i  placówek  oświatowych,  zwłaszcza  ze  środkami  masowego 
przekazu;  łączenia  nauki  szkolnej  z  szeroko  rozumianą  aktywnością  praktyczną  uczniów,  czemu 
służą  m.in.  rudymenty  kształcenia  technicznego;  wreszcie  aktywizowania  poznawczych  poczynań 
uczniów za pomocą nowoczesnych metod (gry dydaktyczne, nauczanie problemowe itp.) i środków 
(teksty programowane, telewizja dydaktyczna, nauczanie wspomagane przez komputery itd.). 

Ukształtowana  za  pomocą  takich  i  podobnych  zabiegów  „szkoła  jutra"  powinna  umożliwiać 

wszystkim uczniom zdobycie wykształcenia uprawniającego do studiów wyższych oraz do podjęcia 
pracy  zawodowej  o  szerokim  profilu.  W  tym  celu  musi  ona  wiązać  w  racjonalną  całość  zajęcia 
lekcyjne  l  pozalekcyjne  kształcenie  realizowane  w  szkole  z  kształceniem  równoległym,  zawierać 
sprawnie  funkcjonujący  mechanizm  orientacji  pedagogicznej,  a  przede  wszystkim  być  szkołą 
wychowującą. 

Być  może  taka  właśnie  szkoła,  ewentualnie  wzbogacona  o  niektóre  składniki  szkoły 

alternatywnej, stanie się rzeczywiście szkołą przyszłości. Na rzecz tej hipotezy przemawia fakt, że 
już  dzisiaj  dysponujemy  metodami  i  środkami,  które  niejako  torują  jej  drogę.  Zawdzięczamy  je 
przede 

wszystkim 

postępowi 

społeczno-ekonomicznemu 

technicznemu, 

ale 

także 

pedagogicznemu. 

6. Szkoła przyszłości 

Franciszek Majchrowicz, autor opublikowanej w 1907 roku we Lwowie Historyi pedagogiki dla 

użytku, seminaryjów nauczycielskich i nauki prywatnej, przewidywał, że szkoła przyszłości będzie: 
l) wychowywać do pracy  i przez pracę, 2) zapewniać uczniom wszechstronny  rozwój, 3) wdrażać 
ich  do  samodzielnego  myślenia,  4)  przygotowywać  do  autoedukacji,  5)  dbać  o  zdrowie 
wychowanków,  6)  rozwijać  ich  pod  względem  estetycznym,  7)  ujawniać  i  potęgować  tkwiące  w 
dzieciach i młodzieży uzdolnienia, 8) tworzyć „rodzinną atmosferę wychowawczą". 

Ta  wizja  nowej  szkoły,  szkoły  przyszłości,  niewiele  odbiega  od  wizji  tworzonych  obecnie.  To, 

co w tych wizjach nowe, odnosi się do takich zagadnień i postulatów, jak: zapewnienie mobilności 
społecznej  -  pionowej  i  poziomej,  integracja  kształcenia  ogólnego  i  zawodowego  na  szczeblu 
szkoły  średniej  oraz  szybsze  tempo  reform  programowych,  łączenie  edukacji  formalnej  i 
nieformalnej oraz podporządkowanie pracy szkoły strategii uczenia się przez całe życie, usunięcie 

background image

dysproporcji  między  poziomem  nauczania  w  mieście  i  na  wsi,  doskonalenie  edukacji  nauczycieli, 
silniejszy  nacisk  na  rozwój  talentów  dzieci  i  młodzieży  (por.  Mahier,  1981;Coombs,  1982: 
Suchodolski, 1990). 

Realizacja  tych  postulatów  wymagać  będzie  uprzedniego  rozwiązania  wielu  problemów.  Do 

najważniejszych należy przezwyciężenie przeciwstawności zasad równości i selekcji, z jaką mamy 
do  czynienia  w  warunkach  kształcenia  masowego.  Równie  istotne  jest  zaprowadzenie  pełnej 
harmonii  między  potrzebami  oświatowymi  jednostki  i  społeczeństwa,  a  także  między  „produkcją" 
szkoły,  ujmowaną  w  kategoriach  ilościowych  i  jakościowych,  a  potrzebami  kadrowymi 
społeczeństwa,  które  to  potrzeby  zmieniają  się  obecnie  niezwykle  szybko  wskutek  postępu  nauki, 
techniki  i  życia  społeczno-kulturalnego.  Ogromne  znaczenie  dla  budowy  szkoły  jutra  będzie 
również  miało  rozwiązanie  problemu  jednolitości  i  zróżnicowania  programowego  szkoły, 
zwłaszcza szkoły obowiązkowej. To samo można wreszcie powiedzieć o zagadnieniu zgodności - a 
raczej jej braku - nauki szkolnej z potrzebami człowieka współczesnego, determinowanym z jednej 
strony  przez  niespotykany  rozwój  ludzkich  możliwości  (zwielokrotnienie  siły  mięśni  dzięki 
rewolucji przemysłowej, a także równie ważne powiększenie możliwości intelektualnych, które za-
wdzięczamy rewolucji elektronicznej), z drugiej zaś strony przez stale rosnące i zarazem różnorakie 
zagrożenia, głównie ekologiczne. 

Czy z tego wyścigu postępu i zagrożeń szkoła wyjdzie obronną ręką? Odpowiedź na to pytanie 

nie  tylko  od  niej  zależy.  Może  ona  jednak  niemało  zrobić,  aby  ta  odpowiedź  nie  musiała  być 
formułowana w kategoriach katastroficznych. 

Sprawdzian 16 

1. Wskaż zmiany, jakim w ciągu wieków uległo znaczenie nazwy „szkoła". 
2. Uzasadnij, że określenie szkoły jako „miejsca planowego uczenia się dzieci i młodzieży" jest 

zbyt wąskie. 

3. Podaj przynajmniej pięć kryteriów, według których dzieli się szkołę na różne rodzaje. 
4.  Jakie  zarzuty  wobec  współczesnej  szkoły  wysuwają  filozofowie,  psychologowie  i 

socjologowie?  Scharakteryzuj  uwagi  krytyczne  pedagogów  na  temat  realizowanych  przez  szkołę 
planów  l  programów  nauczania  oraz  stosowanych  w  niej  metod  i  form  organizacyjnych  pracy 
dydaktyczno-wychowawczej. 

5. Wymień główne koncepcje przebudowy szkoły oraz opisz eksponowane w nich tezy. 
6.  Omów  podstawowe  założenia  „szkoły  przyszłości".  Porównaj  te  założenia  z  wizją  „szkoły 

jutra",  jaką  formułowali  wybrani  przedstawiciele  nurtu  „nowego  wychowania"  w  pierwszym 
ć

wierćwieczu naszego stulecia. 

 
 
 
 

 
 
CZĘŚĆ IV 

DYDAKTYCZNE  PROBLEMY  WSPÓŁCZESNOŚCI 

Dydaktyka  ogólna  analizuje  cele,  treść,  proces,  zasady,  metody,  formy  organizacyjne  oraz  środki 
kształcenia,  o  czym  parokrotnie  była  już  w  tym  podręczniku  mowa.  Ale  w  obszarze  jej 
zainteresowań znajdują się oprócz tego zagadnienia, w których te właśnie cele, treści itd. występują 
łącznie.  Do  rzędu  takich  właśnie  zagadnień,  odnoszących  się  przy  tym  do  czasów  nam 
współczesnych,  tzn.  do  przełomu  XX  i  XXI  wieku,  należą:  niepowodzenia  szkolne,  nauczanie 
programowane, a także to, co można by nazwać bilansem edukacyjnym XX wieku. Ostatnie z tych 
zagadnień  ma  przy  tym  szczególnie  doniosłe  znaczenie,  gdyż  zawiera  próbę  odniesienia 

background image

omawianych  problemów  ogólnodydaktycznych  do  naszych  realiów  edukacyjnych,  a  zarazem 
stanowi końcowe ogniwo tej części niniejszego podręcznika. 
 
 
 
ROZDZIAŁ XVII 

NIEPOWODZENIA SZKOLNE 

Mówiąc  o  niepowodzeniach  szkolnych  lub  niepowodzeniach  dzieci  i  młodzieży  w  nauce 

szkolnej,  będziemy  mieli  na  myśli  sytuacje,  w  których  występują  wyraźne  rozbieżności  między 
wymaganiami  wychowawczymi  i  dydaktycznymi  szkoły  a  zachowaniem  uczniów  oraz  uzyski-
wanymi  przez  nich  wynikami  nauczania.  Zakładamy  przy  tym,  że  wymagania  szkoły  są  zgodne  z 
uznawanymi  przez  społeczeństwo  celami  wychowania  oraz  adekwatne  w  stosunku  do 
obowiązujących programów. 

Tak rozumiane niepowodzenia w nauce szkolnej mogą mieć charakter bądź ukryty, bądź jawny. 
Niepowodzenia  ukryte  występują  wówczas,  gdy  nauczyciele  nie  dostrzegają  braków  w 

wiadomościach,  umiejętnościach  i  nawykach  uczniów,  mimo  że  braki  tego  rodzaju  -  z  punktu 
widzenia celów oraz programu nauczania - rzeczywiście istnieją. Przykładowo: spośród 37 uczniów 
kl.  VII  w  jednej  z  warszawskich  szkół  podstawowych  aż  32  osoby  miały  różnorakie  braki  w 
wiadomościach  z  języka  polskiego.  Braki  te  dotyczyły  w  pewnych  przypadkach  nawet  materiału 
przerabianego w kl. IV. Szkoła nie ujawniła ich więc w porę i w konsekwencji uczniowie wykazu-
jący niedostateczne opanowanie materiału z poprzednich lat nauki znaleźli się w kl. VII. Usunięcie 
ujawnionych  tak  późno braków  nie  było  już  łatwe  l  dlatego  niektórzy  uczniowie  musieli  pozostać 
na  drugi  rok  w  kl.  VII.  Być  może,  iż  wcześniejsze  ujawnienie  powstających  braków  w  wiadomo-
ś

ciach  tych  uczniów  oraz  podjęcie  skutecznych  środków  zaradczych  już  w  kl.  IV  czy  V  nie 

doprowadziłoby do tak przykrych następstw. 

Niepowodzenia  ukryte  prowadzą  zazwyczaj  do  niepowodzeń  jawnych.  Z  tym  rodzajem 

niepowodzeń  szkolnych  mamy  do  czynienia,  gdy  nauczyciel  stwierdza  określone  braki  w 
opanowywanej przez ucznia wiedzy l w rezultacie ocenia wyniki jego pracy jako „niedostateczne". 

W przypadku  gdy ocena niedostateczna nie obejmuje całorocznej pracy  ucznia, lecz odnosi się 

do  rezultatów  uzyskanych  przez  niego  na  przykład  w  ciągu  pierwszego  semestru  nauki  szkolnej, 
stanowi  ona  wskaźnik  tzw.  jawnego  opóźnienia  przejściowego.  Wczesne  wykrycie  przez  szkołę 
tego  opóźnienia  oraz  podjęcie  środków  mających  na  celu  zlikwidowanie  go  -  to  zabiegi,  dzięki 
którym można uchronić ucznia przed powtarzaniem danej klasy. Jeżeli ocena niedostateczna odnosi 
się  do  wyników  całorocznej  pracy  ucznia,  musi  on  na  ogół  powtarzać  klasę  -  staje  się  uczniem 
drugorocznym. 

Zjawisko drugoroczności i wieloroczności prowadzi dość często do odsiewu szkolnego, tzn. do 

całkowitego przerwania przez ucznia nauki w szkole przed jej ukończeniem. 

 
Graficznie omawiane zależności przedstawia rysunek 9. 

Rys. 9. Schematyczne ujęcie rodzajów niepowodzeń szkolnych                

Linią  przerywaną  zaznaczono  na  rysunku  kolejność  narastania  poszczególnych  etapów 

niepowodzeń. Punktem wyjścia słabych postępów uczniów w nauce są więc niepowodzenia ukryte, 
tzn.  bardzo  drobne  luki  w  wiadomościach  lub  umiejętnościach  z  jednego  tylko  przedmiotu  lub 
nawet  tematu  lekcji.  Luki  te,  jeżeli  nie  zostają  przez  nauczyciela  w  porę  dostrzeżone  i  usunięte, 
rozrastają się z biegiem czasu i powodują powstawanie niepowodzeń jawnych. Te z kolei mają naj-
pierw  charakter  przejściowy,  a  następnie  -  poprzez  etap  niepowodzeń  względnie  trwałych  -  w 
prostej już linii prowadzą do drugoroczności i odsiewu. 

Niepowodzenia  szkolne,  a  zwłaszcza  drugoroczność  i  odsiew,  są  zjawiskami  bardzo 

background image

niepożądanymi zarówno ze względów społecznych, jak i pedagogicznych oraz psychologicznych. 

O  społecznym  zasięgu  niepowodzeń  szkolnych  świadczy  z  kolei  odsiew  uczniów  ze  szkół 

podstawowych.  Wiadomo,  że  część  objętej  nim  młodzieży  staje  się  z  czasem  wtórnymi 
analfabetami, co ze społecznego punktu widzenia jest wręcz groźne. 

Szkodliwość  zjawiska  niepowodzeń  szkolnych  uzasadniają  również  względy  pedagogiczne  i 

psychologiczne.  Za  dowiedzioną  można  już  obecnie  uważać  tezę,  że  drugoroczność  wywiera 
ujemny wpływ na zdecydowaną większość uczniów, zniechęca ich do pracy, tłumi zainteresowanie 
nauką,  wpływa  niekorzystnie  na  stosunek  do  otoczenia,  wywołuje  różnorakie  kompleksy  i 
zaburzenia  w  zachowaniu,  a  nawet  prowadzi  do  zahamowania  prawidłowego  dotychczas  rozwoju 
umysłowego  dziecka  (por.  Konopnicki,  1957;  Tyszkowa,  1964;  Spłonek,  1970;  Pauli,  Brimer, 
1971; Niemiec, 1978; Edukacja narodowym priorytetem, 1989). 

Na  podstawie  praktyki  szkolnej  stwierdzamy  ponadto,  że  uczniowie  drugoroczni  wpływają 

zwykle  niekorzystnie  na  pozostałych  uczniów,  utrudniając  normalną  pracę  dydyktyczno-
wychowawczą  z  całą  klasą.  Repetenci,  jako  ci  „już  wiedzący",  tłumią  u  swoich  nowych  kolegów 
zainteresowanie  nauką  i  nierzadko  przewodzą  im  w  niewłaściwym  zachowaniu.  Czasami  kilku 
repelentów  potrafi  nawet  „rozbić"  dobrą  dotychczas  klasę,  przysparzając  nauczycielom  wiele 
dodatkowych  trudności  i  kłopotów  wychowawczych.  Także  wtedy  gdy  klasa  nie  ulega  wpływom 
uczniów  drugorocznych  i  traktuje  ich  jako  „obcy  element",  powstają  sytuacje  bardzo  trudne  pod 
względem  wychowawczym.  Repetenci  znajdują  się  wówczas  niejako  na  marginesie  życia  klasy  i 
siłą rzeczy szukają innych kontaktów, które z reguły jeszcze bardziej oddalają ich od szkoły. 

l. Przyczyny 

Przyczyny  niepowodzeń  szkolnych  są  na  ogół  wielorakie  l  złożone.  Należy  do  nich  np. 

niechętny  stosunek  do  nauki,  nieodpowiednie  zachowanie  się  w  szkole,  lenistwo  itp.,  a  więc 
czynniki względnie zależne od dzieci i młodzieży, albo też zła atmosfera wychowawcza w rodzinie, 
długotrwała choroba, różnorakie niedostatki w dydaktyczno-wychowawczej pracy szkoły itd. - tzn. 
czynniki od uczniów względnie niezależne. 

Złożony  charakter  przyczyn  niepowodzenia  ucznia  w  nauce  szkolnej  podkreślali  zgodnie 

wszyscy autorzy, którzy zajmowali się dotychczas ich analizą. Nie wszyscy natomiast zgadzali się 
co do tego, które spośród różnych uwarunkowań, zazwyczaj ściśle ze sobą powiązanych, odgrywają 
dominującą rolę i decydują ostatecznie o szkolnych postępach uczniów. Jedni badacze skłonni byli 
upatrywać  Istotną  przyczynę  niepowodzeń  szkolnych  w  złych  warunkach  społeczno-
ekonomicznych życia dzieci i młodzieży. Inni znowu sądzili, że dominującej przyczyny zła należy 
raczej  szukać  w  brakach  biopsychicznego  „wyposażenia"  uczniów,  a  jeszcze  inni  dostrzegali  ją  w 
niedoskonałości pracy szkoły. 

Przyczyny społeczno-ekonomiczne 

Badania  przeprowadzone  w  Polsce  międzywojennej  pod  kierunkiem  Heleny  Radlińskiej 

wykazały,  że  większość  repelentów  to  dzieci  niedożywione,  nie  mające  odpowiedniego  ubrania, 
podręczników itp. Tylko co czwarty uczeń drugoroczny mógł liczyć na pomoc ze strony rodziców 
przy odrabianiu lekcji.  W pozostałych przypadkach pomoc ta była niemożliwa, gdyż rodzice sami 
nie posiadali niezbędnego minimum wykształcenia. Uczniowie opóźnieni w nauce - jak stwierdziła 
Radlińska  -to  przeważnie  dzieci,  które  nie  miały  dzieciństwa,  gdyż  już  od  najmłodszych  lat 
przeciążano  je  pracą  domową  i  zarobkową.  Niski  poziom  kulturalny  rodziców  oraz  ich  niechętny 
stosunek do szkoły były niejednokrotnie dodatkową przyczyną niepowodzenia tych dzieci w nauce 
szkolnej. 

Do podobnych wniosków doszedł Roger Gal na podstawie badań zrealizowanych we Francji po 

drugiej  wojnie  światowej.  Wyróżnił  on  dwie  zasadnicze  grupy  przyczyn  niepowodzeń  szkolnych: 
ogólne oraz społeczne, związane ze środowiskiem uczniów. Przyczyny ogólne dotyczą nauczyciela 
oraz  warunków,  środków  i  metod  jego  pracy  dydaktyczno-wychowawczej.  Wśród  przyczyn 
wynikających  ze  środowiska  społecznego  uczniów  Gal  na  pierwszym  miejscu  wymienia  sytuację 
ekonomiczną  niektórych  grup  ludności.  „Pierwszoplanowość  braków  natury  ekonomicznej  i  spo-

background image

łecznej  przesłania  znacznie  płaszczyznę  oddziaływania  ściśle  pedagogicznego"  (Gal).  Z 
przeprowadzonej przez niego analizy statystycznej wynika, że dzieci ze środowiska robotniczego i 
chłopskiego,  mające  trudne  warunki  materialne,  wykazują  najwyższą  średnią  opóźnienia  w  nauce 
szkolnej,  tzn.  uzyskują  stosunkowo  najsłabsze  wyniki  nauczania.  Ponadto  szkodliwy  wpływ  na  te 
wyniki  wywiera  -  jak  dowodzi  Gal  -niekorzystna  sytuacja  rodzinna,  a  więc  brak  odpowiedniej 
opieki, nadmierne obciążanie dzieci pracą domową itd. Sytuacje tego rodzaju, podobnie zresztą jak 
niezadowalający  stan  zdrowia  ucznia,  są  często  wynikiem  złych  warunków  materialnych  jego 
rodziców. 

Przyczyny biopsychiczne 

Liczni  badacze,  np.  M.  Grzywak-Kaczyńska  i  J.  Pięter,  B.  Hołyst,  M.  Kozaklewicz  i  inni,  nie 

negując  bynajmniej  wpływu  uwarunkowań  społeczno-ekonomicznych  na  postępy  uczniów  w 
nauce,  badali  zależność  między  poziomem  rozwoju  umysłowego  dzieci,  determinowanym  w  po-
ważnym stopniu zadatkami dziedzicznymi, a Ich powodzeniem czy też niepowodzeniem w szkole. 

Czynili  to  także  uczeni  w  Innych  krajach.  I  tak,  już  w  latach  dwudziestych  naszego  stulecia 

badacz  brytyjski  Cyrii  Burt  wykazał  znaczne  różnice  w  rozwoju  umysłowym  między  dziećmi  w 
tym samym wieku, ale wywodzącymi się z różnych środowisk społecznych. 

Józef  Pięter,  podkreślając  związek  warunków  środowiskowych  z  wrodzoną  „bystrością 

umysłową"  dzieci,  również  doszedł  do  wniosku,  że  inteligencja  rozwija  się  proporcjonalnie  do 
łącznego wpływu wymienionych czynników. Nawet bardzo wybitna Inteligencja nie przejawi się w 
pełni  w  niekorzystnych  warunkach  środowiskowych.  Pięter  uznaje  więc  wpływ  wrodzonej 
„bystrości  umysłowej"  na  postępy  dzieci  w  nauce,  aczkolwiek  w  większym  stopniu  uzależnia  te 
postępy od różnic w warunkach środowiskowych. 

Wpływ  inteligencji  na  losy  szkolne  uczniów  wykazała  w  latach  trzydziestych  na  podstawie 

przeprowadzonych przez siebie badań Maria Grzywak-Kaczyńska. Jednym z podstawowych źródeł 
niepowodzeń  szkolnych  są,  zdaniem  tej  autorki  różnice  między  uzdolnieniami  i  zamiłowaniami 
poszczególnych  uczniów  w  tym  samym  wieku.  Różnice  te  utrudniają  szkole  pełne  wykorzystanie 
możliwości  intelektualnych  zarówno  dzieci  bardzo  zdolnych,  jak  i  mniej  zdolnych.  Poziom  pracy 
dydaktyczno-wychowawczej,  obliczony  w  zasadzie  na  uczniów  o  tzw.  przeciętnych  zdolnościach, 
jest  dla  jednych  za  niski,  a  dla  drugich  zbyt  wysoki.  Wskutek  tych  rozbieżności  powstaje  szereg 
konfliktów  między  dzieckiem  i  szkołą.  W  ich  wyniku  niektórzy  uczniowie  wykazują  różnorakie 
zaburzenia  w  zachowaniu,  np.  kłamią,  wagarują,  stają  się  aroganccy  wobec  nauczycieli.  Tych 
właśnie  uczniów  zwykło  się  określać  mianem  „trudnych".  Zaburzenia  w  zachowaniu  dziecka 
powoduje  przy  tym  nie  tyle  brak  zdolności,  co  raczej  niepowodzenie  szkolne.  Przyczyną  tego 
niepowodzenia jest zazwyczaj inny rodzaj zdolności dziecka niż ten, którego wymaga szkoła. Jest 
ono  również  skutkiem  takich  niesprzyjających  czynników,  jak  np.  wady  fizyczne,  złe  warunki 
ż

ycia,  zaburzenia  nerwowe  itd.  Grzywak-Kaczyńska  zwraca  zarazem  uwagę,  że  większość  dzieci 

„trudnych"  stanowią  chłopcy,  wśród  których  rzadko  spotyka  się  uczniów  o  przeciętnym  rozwoju 
umysłowym, chociaż nie stanowi to reguły. Na podkreślenie zasługuje wreszcie wniosek autorki, w 
myśl którego korelacja między niepowodzeniem szkolnym a złym zachowaniem dzieci jest wyższa 
aniżeli związek ich inteligencji ze sprawowaniem. 

Poglądy  tego  rodzaju  znane  były  w  pedagogice  znacznie  wcześniej.  Niektórzy  pedagogowie 

usiłowali  nawet  wykorzystać  je  w  praktyce  szkolnej,  jak  np.  cytowany  już  w  tej  pracy,  A. 
Sickinger.  Dowodził  on,  jak  pamiętamy,  że  zamiast  dotychczasowej  zasady:  „każdemu  to  samo", 
szkoła  powinna  wprowadzić  zasadę:  „każdemu  to,  co  dla  niego  właściwe".  W  przeciwnym  razie 
naraża się dużą część dzieci i młodzieży na niepowodzenie w nauce szkolnej (Sickinger). 

Autorzy  współcześni  nie  godzą  się  na  ogół  z  przecenianiem  roli  zadatków  wrodzonych  w 

procesie  wzrostu  i  rozwoju  człowieka.  Nie  sądzą  oni  również,  że  ostra  selekcja  uczniów, 
odpowiednio do ich zdolności, może stanowić skuteczny środek walki ze zjawiskiem niepowodzeń 
szkolnych.  Ponadto,  dostrzegając  potrzebę  przybliżenia  programów  nauczania  do  społecznie 
uwarunkowanych  zainteresowań  i  potrzeb  dzieci  i  młodzieży,  podkreślają  równocześnie 
konieczność  odpowiedniego  kształtowania  tych  potrzeb  i  zainteresowań,  dostosowywania  ich  do 

background image

celów oraz warunków świadomych i planowanych oddziaływań wychowawczych. 

Zasadniczych  źródeł  niepowodzeń  szkolnych  doszukuje  się  obecnie  nie  tyle  w  niekorzystnych 

„zadatkach wrodzonych", co raczej w czynnikach środowiskowych. I tak, H. Hiebsch, opierając się 
na  analizie  ponad  2000  przypadków  drugoroczności,  stwierdził,  że  zadatki  wrodzone  tylko  w 
niewielkim  stopniu  wpływają  na  postępy  uczniów  w  nauce.  „Jest  bardzo  prawdopodobne,  że  o 
wynikach pracy uczniów, a tym samym o ich powodzeniu lub niepowodzeniu szkolnym, decydują 
w  głównej  mierze  te  bodźce  otoczenia  -  przede  wszystkim  warunki  rodzinne  -  które  wpływają  na 
pobudzenie  lub  hamowanie  analityczno-syntetycznej  działalności  układu  nerwowego"  .  Również 
Schmidt-Kolmer    stwierdza  na  podstawie  swoich  badań,  że  „braki  w  zakresie  inteligencji  nie 
wywierają tak decydującego wpływu na słabe postępy uczniów w nauce jak złe warunki ich życia". 
O  wszechstronnym  i  pełnym  zarazem  rozwoju  zdolności  oraz  talentów  dzieci  i  młodzieży  będzie 
można  mówić  dopiero  wtedy,  gdy  zostaną  przezwyciężone  niekorzystne  warunki  ich  życia,  które 
hamują ten rozwój, a niekiedy wręcz go uniemożliwiają. Podobne stanowisko w tej sprawie zajmują 
także W.S. Ceuin  i T.N. Postlethwaite. 

Wielu badaczy zwracało i nadal zwraca uwagę na doniosły wpływ na postępy uczniów w nauce 

pewnych  cech  charakteru  oraz  czynników  o  zabarwieniu  emocjonalnym,  takich  jak  pochwały  i 
nagany. 

Badania  w  tej  dziedzinie  były  prowadzone  w  różnych  krajach  już  w  latach  dwudziestych  XX 

stulecia,  ale  nie  dały  one  wówczas  jednoznacznych  rezultatów.  Tak  np.  psychologowie 
amerykańscy:  A.T.  Poffenberger  i  F.L.  Carpenter,  którzy  badali  wpływ  woli  na  uzyskiwane  przez 
uczniów  wyniki  nauczania,  stwierdzili  brak  korelacji  między  tymi  czynnikami.  Okazało  się,  że 
uczniowie  o  inteligencji  niewspółmiernie  wysokiej  w  stosunku  do  postępów  w  nauce  -a  więc  cl, 
których  można  było  uważać  za  leniwych,  niemających  silnej  woli  i  wytrwałości  -  uzyskiwali  w 
badaniach  testowych  dobre  i  bardzo  dobre  wyniki  właśnie  w  tym  zakresie.  Nowsze  badania 
ujawniły z kolei ścisły związek między silną wolą a postępami uczniów w nauce. 

Całkowitą  zbieżność  wykazują  natomiast  wyniki  zarówno  dawniejszych,  jak  i  najnowszych 

badań psychologicznych nad wpływem pochwały l nagany na stosunek dzieci do szkoły oraz na ich 
postępy w nauce. Pozytywny wpływ pochwały oraz poczucia sukcesu na wyniki nauczania, uznany 
już w latach dwudziestych dzięki badaniom Amerykanki Elizabeth B. Hurlock, potwierdził również 
psycholog rosyjski S.L.  Rubinsztejn. Na doniosłe znaczenie tego czynnika zwraca ponadto uwagę 
M. Grzywak-Kaczyńską. Twierdzi ona, że „(...) dziecko nie tylko ma prawo do nauki w szkole, ale 
również do tego, ażeby się w tej instytucji dobrze czuło, ażeby mu się powodziło w pracy szkolnej", 
gdyż jest to niezbędne dla jego dobrego samopoczucia. 

Dużą  zależność  postępów  uczniów  w  nauce  od  cech  charakteru  stwierdza  badacz  szwajcarski 

Martin  Tramer  (1953,  por.  także  Laderriere,  1985).  Zwraca  on  zarazem  uwagę  na  fakt,  że 
nieprzestrzeganie  zasad  higieny  szkolnej  oraz  higieny  psychicznej,  np.  nadmierne  obciążanie 
uczniów  różnorakimi  obowiązkami  i  pracami,  jest  niejednokrotnie  przyczyną  niepowodzeń 
szkolnych.  Źródłem  braku  postępów  w  nauce  są  wreszcie  -  zdaniem  tego  autora  -  występujące  u 
dzieci  zaburzenia  nerwicowe,  które  stają  się  ostatnio  w  wielu  krajach  zjawiskiem  masowym. 
Ponadto istotną przyczynę niepowodzeń szkolnych stanowią zaburzenia l braki w funkcjonowaniu 
procesów poznawczych  u dzieci i młodzieży. Do najbardziej typowych niedostatków tego rodzaju 
zalicza  się  na  ogół:  brak  motywów  uczenia  się,  powolne  tempo  myślenia,  skłonność  do 
powierzchownego 

uogólniania, 

niestałość 

uwagi 

wskutek 

nadmiernej 

pobudliwości 

psychoruchowej lub przeżywania stanów depresyjno-lękowych, szybkie męczenie się wykonywaną 
pracą itd. 

Zwraca uwagę fakt, że wszyscy badacze są na ogół zgodni co do tego, iż zadatki wrodzone - a 

więc  zarówno  zdolności,  jak  i  cechy  charakteru  -decydują  w  pewnym  stopniu  o  szkolnych  losach 
uczniów, ale bardziej Istotną rolę odgrywają tu inne przyczyny natury psychologicznej, zależne od 
pracy samej szkoły. Rozbieżności w stanowiskach poszczególnych badaczy przejawiają się dopiero 
wtedy, gdy chodzi o sprecyzowanie roli zadatków wrodzonych w ogólnym rozwoju jednostki oraz 
ustalenie ich wpływu na postępy uczniów w nauce. 

Prawie  wszyscy  autorzy  rozpatrują  również  biopsychiczne  uwarunkowania  niepowodzeń 

background image

szkolnych  na  tle  i  w  związku  z  innymi  rodzajami  przyczyn.  Znaczna  większość  badaczy  uznaje 
przy tym, że na rozwój dzieci i ich losy szkolne istotny wpływ wywierają warunki środowiskowe, 
nie wszyscy natomiast dostatecznie wyraźnie podkreślają korzystny wpływ dobrze zorganizowanej 
pracy pedagogicznej. Niektórzy wskazują wprawdzie na celowość przystosowania tej pracy np. do 
już  istniejących  potrzeb  i  zainteresowań  dzieci,  równocześnie  jednak  nie  doceniają  możliwości 
odpowiedniego  rozbudzania,  kształtowania  i  rozwijania  intelektualnych  potrzeb  i  zainteresowań 
uczniów. Dlatego też rejestr przyczyn niepowodzeń szkolnych nie byłby  pełny,  gdyby zabrakło w 
nim czynników tkwiących w pracy dydaktyczno-wychowawczej nauczyciela oraz w jej warunkach 
zewnętrznych. 

Przyczyny dydaktyczne 

Pedagogowie  i  psychologowie  współcześni  nie  godzą  się  na  ogół  z  przecenianiem  wpływu 

czynników  społeczno-ekonomicznych  l  biopsychicznych  na  powodzenie  lub  niepowodzenie 
uczniów  w  nauce,  ponieważ  fatalistyczne  ujmowanie  roli  tych  czynników  prowadzi  do  pomniej-
szania odpowiedzialności szkoły i rodziny za poziom i wyniki pracy wychowawczej oraz wiąże się 
z  niedocenianiem  pedagogiki  jako  nauki.  Czynnikiem  decydującym  o  szkolnych  losach  uczniów 
jest  -  według  opinii  większości  pedagogów  współczesnych  -  praca  dydaktyczno-wychowawcza, 
ś

wiadomy i celowy wysiłek pedagogiczny (por. np. Okoń 1998). 

Uznając  duże  znaczenie  czynników  dydaktycznych  oraz  ich  oczywisty  wpływ  na  postępy 

uczniów  w  nauce,  musimy  równocześnie  zwrócić  uwagę,  że  są  one  niezwykle  złożone,  podobnie 
jak inne czynniki powodujące niepowodzenia szkolne. Do zespołu czynników dydaktycznych nale-
żą

: treść, metody i środki nauczania, system zasad dydaktycznych respektowany przez nauczycieli, 

różne  sposoby  aktywizowania  uczniów  na  lekcji  oraz  w  czasie  zajęć  pozalekcyjnych  l 
pozaszkolnych, poziom zawodowych kwalifikacji nauczycieli, ich pozycja społeczna itd. 

W  dotychczasowych  badaniach  nad  dydaktycznymi  przyczynami  niepowodzeń  szkolnych 

ogniskowano  przeważnie  uwagę  na  niektórych  spośród  wymienionych  czynników  i  na  tej 
podstawie proponowano takie czy inne środki zaradcze. Tak więc już na początku naszego stulecia 
stwierdzono,  że  zaledwie  połowa  dzieci  w  wieku  obowiązku  szkolnego  kończy  w  normalnym 
czasie szkołę podstawową. Aby temu zaradzić, wprowadzono wówczas w życie, jak np. w systemie 
mannheimskim, oprócz dotychczasowego podziału uczniów na klasy, opartego na kryterium wieku, 
dodatkowy  podział  klas  równoległych  na  ciągi  przeznaczone  dla  dzieci  o  różnym  poziomie 
zdolności. System ten, jak pamiętamy, nie zdał egzaminu w praktyce szkolnej. 

Zasadę doboru pedagogicznego uczniów i tworzenia z nich grup i klas względnie jednorodnych 

głosił u nas w okresie międzywojennym Bogdan Nawroczyńskl. Zdaniem tego autora „w wychowa-
niu nie wolno dążyć do podciągania wszystkich pod jeden strychulec. Raczej należy dążyć do tego, 
aby zapewnić każdej jednostce tak daleko posunięty rozwój jej sił, do jakiego ona jest zdolna, i tak 
szeroki zakres wykształcenia, jaki może zdobyć". 

Nawroczyńskl  usiłował  wykazać  na  podstawie  prowadzonych  przez  siebie  badań,  jaki  wpływ 

wywiera  wyselekcjonowana  grupa  na  pracę  młodzieży  starszej.  Okazało  się,  że  wyniki  pracy 
zbiorowej wypadły korzystniej aniżeli rezultaty pracy jednostkowej. Na tej podstawie autor doszedł 
do wniosku, że na lekcjach nauczyciel powinien pracować przede wszystkim z całą klasą, natomiast 
w  czasie  zajęć  pozalekcyjnych  zajmować  się  poszczególnymi  uczniami  lub  specjalnie  dobranymi 
grupami  uczniów,  którzy  nie  mogą  nadążyć  za  klasą.  Wnioski  zbliżone  do  powyższych  można 
spotkać również w nowszych pracach psychopedagogicznych (por. np. Glaser, 1977; Postlethwaite, 
1985). 

Jedną  z  podstawowych  przyczyn  dydaktycznych  zjawiska  niepowodzeń  szkolnych  jest 

niewątpliwie  nazbyt  sztywny,  uniformistyczny  system  nauczania.  System  ten  utrudnia 
indywidualizowanie  pracy  dydaktyczno-wychowawczej,  w  wielu  przypadkach  uniemożliwia 
łączenie  nauki  szkolnej  z  życiem  i  społecznie  uwarunkowanymi  potrzebami  dzieci  i  młodzieży, 
skazując  na  niepowodzenie  uczniów  najsłabszych,  a  l  najlepszym  nie  stwarza  warunków 
umożliwiających ich pełny rozwój. 

Słabe  postępy  uczniów  w  nauce  nie  są  jednak  tylko  następstwem  wadliwego  systemu 

background image

organizacji  pracy  szkolnej.  Często  Ich  źródłem  jest  również  niedostateczna  pod  względem 
dydaktycznym  praca  nauczycieli  oraz  różnorakie  braki  tkwiące  w  takich  „narzędziach"  tej  pracy, 
jak  podręczniki,  pomoce  dydaktyczne  itd.  Dlatego  też  wielu  autorów  zalicza  do  dydaktycznych 
uwarunkowań  zjawiska  niepowodzeń  szkolnych  także  werbalizm,  jednostronny  intelektualizm 
uprawiany  w  szkołach  ogólnokształcących  oraz  ciasny  praktycyzm  w  szkolnictwie  zawodowym, 
stereotypowość  stosowanych  metod  pracy  dydaktyczno-wychowawczej,  brak  systematycznej 
kontroli wyników nauczania, nadmierne obciążenie uczniów obowiązkami domowymi itd. 

Wymienione  błędy  prowadzą  z  reguły  do  powstawania  drobnych  początkowo  l  nieznacznych 

luk  w  wiadomościach  oraz  różnorakich  niedociągnięć  w  umiejętnościach  uczniów.  Te  luki  i 
niedociągnięcia  zwiększają  się  przeważnie  z  biegiem  czasu,  powodując  opóźnienie  w  nauce,  a  w 
konsekwencji - ostrzejsze formy niepowodzenia ucznia w szkole. 

Opóźnienie  powstaje  najczęściej  w  zakresie  jednego  tylko  przedmiotu  nauczania.  W  miarę 

upływu czasu rozszerza się ono na całokształt pracy dziecka. Szczególnie niebezpieczne okazują się 
przy  tym  opóźnienia  w  zakresie  języka  ojczystego  i  matematyki,  gdyż  odbijają  się  ujemnie  na 
wynikach pracy dzieci również w pozostałych przedmiotach nauczania. 

Opóźnienia mogą być ogólne, kiedy odnoszą się do wielu przedmiotów nauczania, i cząstkowe, 

obejmujące tylko jeden lub dwa przedmioty. Każde z tych opóźnień może być z kolei chroniczne, 
„względnie  trwałe"  lub  epizodyczne.  Na  podstawie  przeprowadzonych  badań  stwierdzono,  że 
najtrudniejsze  do  zlikwidowania  są  opóźnienia  ogólne  i  zarazem  chroniczne:  tylko  około  30% 
spośród wszystkich uczniów, u których wykryto ten właśnie rodzaj opóźnienia, zdołało wyrównać 
braki. Łatwiejsze do usunięcia okazują się natomiast opóźnienia „względnie trwałe" i epizodyczne, 
które zdołano zlikwidować w ponad 60% przypadków. Rezultaty te uzyskano dzięki zastosowaniu 
takich  środków,  jak  organizowanie  dodatkowych  zajęć  dla  dzieci  opóźnionych  w  nauce,  częste  i 
wnikliwe  kontrolowanie  wyników  nauczania,  aktywizowanie  uczniów  na  lekcji,  rozbudzanie  i 
ukierunkowanie ich zainteresowań, a przede wszystkim możliwie  wczesne wykrywanie braków w 
wiadomościach (Kupisiewicz, 1972). 

Wspominaliśmy  już,  że  w  piśmiennictwie  pedagogicznym  często  spotyka  się  tezę  o  istotnym 

wpływie  pracy  dydaktyczno-wychowawczej  nauczyciela  na  postępy  uczniów  w  nauce.  Niektórzy 
badacze skłonni są nawet przeceniać faktyczne znaczenie tej pracy. Inni zaś podkreślają wprawdzie 
jej  istotną  rolę,  ale  równocześnie  słusznie  ukazują  związek  metod  nauczania  z  zewnętrznymi 
warunkami  pracy  nauczyciela,  w  tym  z  planami  i  treścią  realizowanego  w  szkole  materiału, 
wielozmianowością  nauki  szkolnej,  niedostatkiem  pomocy  dydaktycznych  oraz  z  przeciążeniem 
uczniów nauką szkolną. 

Słuszność tego stanowiska potwierdza doświadczenie wielu nauczycieli. Są więc podstawy, aby 

uznać zewnętrzne warunki pracy nauczyciela, a także związany z nimi stosunek uczniów do nauki 
oraz ich motywy uczenia się, za kolejny warunek efektywności pracy dydaktyczno-wychowawczej 
szkoły, a tym samym za czynnik wywierający określony wpływ na losy szkolne dzieci. 

Uogólniając  wyniki  badań  różnych  autorów  nad  dydaktycznymi  przyczynami  niepowodzeń 

szkolnych, stwierdzamy, że nie podejmowali oni na ogół prób kompleksowego ujęcia wchodzących 
w grę związków i zależności. Badaniami nie obejmowano ani całokształtu dydaktycznych przyczyn 
zjawiska  niepowodzeń  szkolnych,  ani  wszystkich  jego  aspektów,  tzn.  różnych  form  opóźnienia 
uczniów  w  nauce,  drugoroczności  i  odsiewu,  ani  wreszcie  całego  terenu,  na  którym  zjawisko  to 
występuje.  Mimo  to  wzmiankowane  badania  stanowią  istotny  punkt  wyjścia  do  dalszych 
poszukiwań  i  prób  w  tym  zakresie.  Szczególnie  przydatne  mogą  się  przy  tym  okazać  wnioski  i 
uogólnienia uznane przez większość autorów za bezsporne i dowiedzione. 

Po  pierwsze,  wszyscy  badacze  są  zgodni  co  do  tego,  że  przyczyny  dydaktyczne  niepowodzeń 

szkolnych  występują  zwykle  obok  innych  przyczyn  i  warunkują  się  wzajemnie.  Zazębianie  się 
różnych przyczyn szczególnie dobitnie wykazali: Konopnicki, Okoń, Pięter oraz Tramer. 

Po  drugie,  większość  badaczy  zajmujących  się  dydaktycznymi  przyczynami  niepowodzeń 

szkolnych  za  dominującą  przyczynę  tego  zjawiska  uważa  niewłaściwą  pracę  nauczyciela  oraz 
niekorzystne  „warunki  zewnętrzne"  (Laderriere)  czy  też  nieodpowiednie  „narzędzia"  tej  pracy 

background image

(Okoń). 

Po  trzecie,  wielu  autorów  uznaje  potrzebę  ciągłych  kompleksowych  badań  nad  przyczynami 

niepowodzeń  szkolnych,  gdyż  przyczyny  te  zmieniają  się,  a  równocześnie  ich  wpływ  na  dobór 
skutecznych metod i środków walki z niepowodzeniami jest oczywisty. 

Po  czwarte,  istnieją  również  wnioski  sprzeczne  i  sprawy  dyskusyjne,  co  do  których  opinie 

poszczególnych  badaczy  są  podzielone.  Przykładowo  wymienimy  chociażby  zagadnienie  wpływu 
liczebności  klas  szkolnych  na  postępy  uczniów  w  nauce.  Jedni  badacze  nie  dostrzegają  wyraźnej 
korelacji  między  tymi  czynnikami,  gdy  liczba  uczniów  w  klasie  waha  się  w  granicach  40  osób 
(Okoń),  inni  natomiast  są  zdania,  że  40  uczniów  to  zespół  zbyt  duży,  aby  można  było  osiągnąć 
dobre  wyniki  nauczania,  a  zwłaszcza  otoczyć  skuteczną  opieką  wychowawczą  dzieci  opóźnione 
(Gal). Zarówno ten, jak i wiele innych problemów należałoby zweryfikować w toku dodatkowych 
badań. 

Wyniki  dotychczasowych  badań  wykazują  także,  że  powstawanie  niepowodzeń  szkolnych 

powodują  zespoły  bardzo  różnych  przyczyn,  obejmujące  przede  wszystkim  uwarunkowania 
społeczno-ekonomiczne, bio-psychiczne i pedagogiczne, a w obrębie tych ostatnich - dydaktyczne. 
Oprócz nich oddziałują także, zdaniem niektórych badaczy, inne zespoły przyczyn, jak np. etniczne 
czy  klimatyczne,  im  jednak  poświęcono  w  dotychczasowych  badaniach  stosunkowo  niewiele 
uwagi. 

Łączny  wpływ  wymienionych  zespołów  przyczyn  na  niepowodzenia  szkolne  uznają  prawie 

wszyscy badacze, których stanowiska analizowaliśmy powyżej. Nie wszyscy natomiast przypisują 
jednakową  wagę  każdemu  z  tych  kompleksów.  Większość  autorów  za  dominujące  uważa  przy-
czyny związane z pracą dydaktyczno-wychowawczą szkoły oraz z warunkami tej pracy. 

Ponadto  niektórzy  badacze  są  skłonni  różnie  oceniać  wpływ  nawet  tego  samego  zespołu 

przyczyn w zależności np. od wieku uczniów. Zdaniem tych autorów dla dzieci w wieku szkolnym 
decydujące  jest  oddziaływanie  czynników  pedagogicznych.  Z  badań  rosyjskich  nad  wpływem 
dziedziczności,  środowiska  i  rozwoju  psychicznego  uczniów  wynika  na  przykład,  że  wpływ 
czynników dziedzicznych i środowiskowych, określających zmienność takiego czy innego procesu 
psychicznego,  będzie  różny  w  różnych  etapach  rozwoju.  Jeśli  więc  we  „(...)  wczesnych  etapach 
rozwoju takie właściwości psychiczne, jak pojemność i trwałość pamięci, koncentracja uwagi itp., 
mogą  być  związane  z  zadatkami  wrodzonymi,  to  w  późniejszych  etapach,  w  miarę  zmian  ich 
struktury, taka zależność będzie znacznie mniejsza" (Łuna, 1962; por. także Heckhausen, 1986). 

Z  dotychczasowej  analizy  wynika,  że  niepowodzenia  szkolne  są  wytworem  wielu  złożonych 

grup  przyczyn  społecznych,  ale  także  pojedyncze  czynniki  determinują  występowanie  tego 
zjawiska. Przykładowo: 
z  kompleksu  przyczyn  społeczno-ekonomicznych  złe  warunki  materialne  są  w  krajach 
rozwijających się znacznie częstszą przyczyną aniżeli w krajach rozwiniętych, uprzemysłowionych. 
Różny  oprócz  tego  jest  wpływ  pracy  zawodowej  obojga  rodziców  na  losy  szkolne  ich  dzieci  w 
państwach  o  rozbudowanej  sieci  placówek  wychowania  przedszkolnego  oraz  w  tych,  które  taką 
siecią nie dysponują. 

I  jeszcze  jeden  wniosek,  tym  razem  metodologicznej  natury.  Wyników  dawniejszych  badań, 

zwłaszcza  nad  społeczno-ekonomicznymi  uwarunkowaniami  niepowodzeń  szkolnych,  nie  należy 
odnosić mechanicznie do warunków współczesnych i czynić z nich jedynej podstawy do formuło-
wania obecnie obowiązujących uogólnień. Co więcej, badania tego rodzaju trzeba powtarzać, a ich 
rezultaty  stale  weryfikować  i  uzupełniać.  Zmieniające  się  bowiem  szybko  warunki  społeczne, 
ekonomiczne, kulturalne itd. wpływają modyfikująco na losy uczniów, sprawiając, że środki zarad-
cze - aktualne i słuszne „na dziś" - mogą okazać się zupełnie nieprzydatne „na jutro". 

Inaczej  natomiast  przedstawia  się  sprawa  wyników  badań  psychologicznych  i  dydaktycznych. 

Proces  bowiem  przemian  w  zakresie  form  i  metod  pracy  dydaktycznej  -  aczkolwiek  związany  z 
przemianami społeczno-ekonomicznymi - nie przebiega jednak tak szybko jak one. Tak np. zasady l 
metody  pracy  dydaktycznej,  których  wpływ  na  efektywność  nauczania  wielu  badaczy  uważa  za 
bardzo  istotny,  ulegają  stosunkowo  wolnym  przeobrażeniom.  Jeszcze  powolniejszym  zmianom 
podlegają  zadatki  dziedziczne,  od  których  również  zależy  rozwój  psychiki  dziecka,  zwłaszcza  w 

background image

późniejszych okresach jego życia. 

Dlatego też niektóre rezultaty dotychczasowych  badań nad psychologicznymi i dydaktycznymi 

przyczynami niepowodzeń szkolnych są ciągle jeszcze aktualne. Można do nich zaliczyć ustalenia 
dotyczące: 

• złożonego charakteru różnorakich przyczyn braku postępów uczniów w nauce; 
•  związku  między  poziomem  rozwoju  umysłowego  dzieci  a  warunkami  społeczno-

ekonomicznymi, w jakich one żyją; 

• stosunkowo nieznacznego wpływu pozasomatycznych zadatków wrodzonych na losy szkolne 

uczniów normalnie rozwiniętych; 

• doniosłego wpływu szkoły i rodziny na postępy uczniów w nauce; 
•  wyraźnego  związku  niepowodzeń  szkolnych  z  różnymi  postaciami  zaburzeń  w  zachowaniu 

dzieci i młodzieży; 

•  korzystnego  wpływu  nauczania  problemowego  i  zespołowego  na  wyniki  pracy  dydaktyczno-

wychowawczej. 

2. Dydaktyczne środki przeciwdziałania niepowodzeniom szkolnym 

Na usunięcie niektórych przyczyn niepowodzeń szkolnych, takich jak brak należytej opieki nad 

uczniem  ze  strony  rodziny  rozbitej,  niekorzystne  warunki  materialne  lub  mieszkaniowe  rodziców 
ucznia itp., nauczyciel ma zazwyczaj znikomy wpływ i jego możliwości działania w tej dziedzinie 
są  siłą  rzeczy  bardzo  ograniczone.  Stosunkowo  duże  możliwości  ma  on  natomiast  w  zakresie 
przeciwdziałania  tym  przyczynom  niepowodzeń  szkolnych,  które  tkwią  „w  nim  samym  oraz  w 
narzędziach jego pracy". 

Dlatego też do podstawowych dydaktycznych środków zapobiegania i zwalczania niepowodzeń 

szkolnych należy zaliczyć: 

• profilaktykę pedagogiczną, w tym nauczanie problemowe i nauczanie grupowe; 
•  diagnozę  pedagogiczną,  a  przede  wszystkim  posługiwanie  się  takimi  sposobami  poznawania 

uczniów  oraz  kontroli  i  oceny  wyników  nauczania,  jakie  pozwalają  na  możliwie  natychmiastowe 
wykrywanie powstających luk w wiadomościach, umiejętnościach i nawykach każdego ucznia; 

•  terapię  pedagogiczną,  a  zwłaszcza  wyrównywanie  wykrytych  zaległości  w  opanowywanym 

przez  uczniów  materiale  programowym  poprzez  indywidualizację  nauczania  na  lekcji  oraz  w 
drodze organizowanych przez szkołę zajęć pozalekcyjnych w grupach wyrównawczych. 

Profilaktyka pedagogiczna 

Wyniki  procesu  nauczania  i  wychowania  zależą  w  poważnej  mierze  od  stosowanych  przez 

nauczycieli  form  i  metod  pracy  dydaktyczno-wychowawczej.  Do  form  i  metod,  które  wpływają 
skutecznie  na  wzrost  efektywności  pracy  szkoły,  należy  -  jak  wynika  z  przeprowadzonych  już  i 
udokumentowanych  badań  -  nauczanie  problemowe.  Praca  uczniów  na  lekcji  w  kilkuosobowych 
zespołach  nad  określonymi  problemami  o  charakterze  praktycznym  lub  teoretycznym  powoduje 
wzrost zainteresowania nauką, wdraża ich do wspólnego przezwyciężania trudności, stwarza liczne 
okazje do wymiany poglądów, wyrabia krytycyzm myślenia, uczy racjonalnych metod planowania i 
organizacji  wysiłków  itd.  Dlatego  też  nauczanie  problemowe  w  zespołach  stanowi  jeden  z 
najpoważniejszych  warunków  skuteczności  walki  z  niepowodzeniami  szkolnymi  i  z  tego  głównie 
powodu zasługuje na to, aby je uczynić podstawową formą pracy nauczyciela na lekcji. 

Diagnoza pedagogiczna 

Podstawą  diagnozy  pedagogicznej  są  indywidualne  rozmowy  nauczycieli  z  uczniami  i  ich 

rodzicami, przygodne i ciągłe obserwacje uczniów, wywiady środowiskowe, badania testowe oraz 
organizowane  co dwa-trzy tygodnie zebrania nauczycieli  (rady  klasowe). Opiekun klasy  powinien 
ponadto  prowadzić  na  bieżąco  dziennik  obserwacji  pedagogicznych  w  odniesieniu  do  każdego 
wychowanka,  współpracować  z  rodzicami  uczniów,  organizacjami  młodzieżowymi  l  pozostałymi 
nauczycielami,  aby  poznać  nie  tylko  warunki  domowe  powierzonych  jego  pieczy  dzieci  i 
młodzieży, ich pozycję w rodzinie itp., lecz również ich zainteresowania, skłonności, tempo pracy 

background image

itd.  Znajomość  tych  danych  umożliwia  nauczycielom  racjonalną  indywidualizację  pracy 
dydaktyczno-wychowawczej  zarówno  na  lekcji,  jak  i  podczas  zajęć  pozalekcyjnych.  Stanowi  też 
podstawę  kierowania  uczniów  do  najbardziej  dla  nich  odpowiednich  typów  szkół  średnich  l 
wyższych.  Nauczyciele  powinni  również  przeprowadzać  w  różnych  formach  kontrolę  i  ocenę 
wyników nauczania, aby możliwie szybko wykrywać występujące u poszczególnych uczniów braki 
w zakresie opanowania treści programowych. Podstawowym środkiem służącym do realizacji tego 
zadania są systematycznie dokonywane badania wyników nauczania po zakończeniu każdego dzia-
łu programowego. Badania takie można prowadzić za pomocą testów pedagogicznych oraz innych 
sposobów  i  form  kontroli.  Ich  wyniki  stanowią  podstawę  do  oceny  postępów  poszczególnych 
uczniów w nauce i one też decydują o kierowaniu uczniów opóźnionych do grup wyrównawczych 
w  celu  usunięcia  wykrytych  u  nich  braków.  Zestawienie  wyników  w  odpowiednie  tabele  według 
rodzaju  błędów  popełnianych  przez  uczniów  stanowi  ponadto  punkt  wyjścia  do  analizy 
efektywności  własnej  pracy  przez  nauczycieli  i  zastosowania  na  tej  podstawie  odpowiednich 
ś

rodków metodycznych w celu zlikwidowania ewentualnych niedociągnięć tej pracy. 

Jedną  z  form  diagnozy  pedagogicznej  są  systematyczne  spotkania  tzw.  rad  klasowych,  tzn. 

zebrania  wszystkich  nauczycieli  pracujących  z  uczniami  danej  klasy.  W  razie  potrzeby  w  tego 
rodzaju  spotkaniach  mogą  również  uczestniczyć  inne  osoby,  np.  pracownicy  biblioteki  szkolnej, 
przedstawiciele komitetu rodzicielskiego, lekarz szkolny, zaproszeni rodzice. 

Zasadniczym  celem  zebrań  rad  klasowych  jest  możliwie  wszechstronna  analiza  postępów  w 

nauce  oraz  zachowania  uczniów.  Podstawę  tej  analizy  stanowią  spostrzeżenia  nauczycieli,  lekarza 
szkolnego,  rodziców  itd.,  o  poszczególnych  uczniach.  W  ten  sposób  tworzy  się  zbiorowo'  pełną 
charakterystykę  wszystkich  uczniów  danej  klasy,  czyniąc  zarazem  przedmiotem  specjalnej  uwagi 
tych  wychowanków,  którzy  w  danym  okresie  wymagają  wzmożonej  opieki  ze  strony  domu  i 
szkoły.  Zdobyte  tą  drogą  informacje  o  uczniach  stanowią  podstawę  racjonalnego  indywiduali-
zowania pracy dydaktyczno-wychowawczej zarówno na lekcji, jak i podczas zajęć pozalekcyjnych i 
pozaszkolnych. 

Terapia pedagogiczna 

Terapia pedagogiczna może być stosowana bądź indywidualnie, bądź zbiorowo. 
Nauczyciel,  znając  braki  w  zakresie  opanowania  materiału  nauczania  przez  poszczególnych 

uczniów,  posługuje  się  różnymi  formami  pracy  w  celu  usunięcia  tych  braków.  Może  np.  polecić 
uczniom wykonanie odpowiednio zindywidualizowanych prac domowych, prowadzić indywidualne 
konsultacje,  otaczać  słabszych  uczniów  specjalną  opieką  w  czasie  lekcji,  uzgadniać  z  rodzicami 
wspólną  linię  oddziaływań  dydaktyczno--wychowawczych  itd.  Jeżeli  te  sposoby  pracy 
indywidualnej  nie  zapewnią  mimo  wszystko  spodziewanych  rezultatów  i  uczeń  w  dalszym  ciągu 
będzie  wykazywał  braki  w  zakresie  takich  czy  innych  partii  materiału  nauczania,  nauczyciel 
powinien go wówczas skierować do odpowiedniej grupy wyrównawczej. 

Wskazane  jest,  aby  zajęcia  w  grupach  wyrównawczych  odbywały  się  po  lekcjach  na  terenie 

szkoły.  Ich  celem  jest  zlikwidowanie  ujawnionych  u  poszczególnych  uczniów  opóźnień  w  nauce. 
W  grupach  tych  uczniowie  powinni  pracować  samodzielnie  pod  kierunkiem  nauczyciela.  Dobór 
ć

wiczeń  dla  każdego  ucznia  musi  być  przy  tym  tak  pomyślany,  aby  mógł  on  wyrównać  braki  i  w 

konsekwencji  aktywnie  uczestniczyć  w  pracy  klasy.  Zarówno  plan  zajęć  w  grupach,  jak  i 
uzyskiwane  wyniki  należy  omawiać  w  czasie  zebrań  rad  klasowych.  Znajomość  błędów 
popełnianych  przez  uczniów,  ujawnianych  dzięki  stosunkowo  częstej  kontroli  ich  postępów  w 
nauce, stanowi dodatkowy czynnik umożliwiający nauczycielom indywidualizowanie nauczania w 
grupach wyrównawczych. 

Skład  grup  wyrównawczych  nie  powinien  być  stały.  Dobrze  więc  jest,  gdy  uczniowie  biorą  w 

nich  udział  dopóty,  dopóki  nie  uzupełnią  stwierdzonych  przez  nauczyciela  braków.  Niektórzy 
uczniowie pracują równocześnie w dwóch, a nawet w trzech grupach wyrównawczych, np. z języka 
polskiego,  matematyki  l  fizyki.  Z  tego  względu  rozkład  i  organizacja  zajęć  poszczególnych  grup 
muszą  być  przedmiotem  szczególnej  troski  ze  strony  kierownictwa  szkoły.  Najlepiej  jest,  gdy 
zajęcia w grupach wyrównawczych stanowią stałą pozycję w tygodniowym rozkładzie zajęć szkoły. 

background image

Bardzo  przydatne  w  pracy  nad  usuwaniem  luk  w  wiadomościach  i  umiejętnościach  uczniów 

okazują  się  teksty  programowane.  Ponieważ  dotyczą  tematów,  w  zakresie  których  uczniowie 
wykazują  określone  braki.  pozwalają  im  one  pracować  samodzielnie  w  stosownym  dla  każdego 
tempie,  a  równocześnie  zmuszają  ich  do  systematycznej  samokontroli  i  samooceny  uzyskiwanych 
rezultatów.  Przeprowadzone  badania  empiryczne  wykazały,  że  właśnie  ta  forma  likwidowania 
opóźnień w nauce stanowi skuteczne uzupełnienie zajęć prowadzonych w grupach wyrównawczych 
(Kupisiewicz, 1972; Karpińska, 1999). 

Typowym  przykładem  racjonalnie  zastosowanej  terapii  pedagogicznej  są  opisane  niżej  zajęcia 

w grupie wyrównawczej z matematyki. 

Na  podstawie  obserwacji  oraz  dzięki  badaniom  wyników  nauczania  przeprowadzonym  na 

zakończenie  tematu  „Działania  na  ułamkach  zwykłych"  nauczycielka  stwierdziła,  że  6  uczniów 
prowadzonej  przez  nią  klasy  wykazuje  znaczne  braki  w  opanowaniu  materiału  programowego 
objętego  wspomnianym  tematem.  Próby  podjęte  w  celu  usunięcia  tych  braków  przez  samych 
uczniów nie doprowadziły do spodziewanych rezultatów. W tej sytuacji skierowano całą szóstkę na 
zajęcia w grupie wyrównawczej z matematyki, ustalając uprzednio charakterystyczny dla każdego z 
nich rodzaj braków. 

Okazało  się,  że  uczeń  Z.B.  nie  umiał  porównywać  ułamków  o  różnych  mianownikach,  nie 

rozumiał funkcji kreski ułamkowej, miał duże trudności z dodawaniem i odejmowaniem ułamków o 
mianownikach  niebędących  liczbami  pierwszymi  oraz  nie  opanował  techniki  sprowadzania 
ułamków do najprostszej postaci. Przyczyną trudności w ostatnim z wymienionych zakresów była 
nieumiejętność wyszukiwania największego wspólnego mianownika. 

Uczeń  B.D.  wykazywał  podobne  braki,  a  oprócz  tego  miał  jeszcze  kłopoty  z  dzieleniem 

ułamków zwykłych. 

A.M.,  trzeci  z  kolei  uczeń,  którego  skierowano  na  zajęcia  w  grupie  wyrównawczej  z 

matematyki, nie opanował tylko czynności mnożenia ułamków zwykłych przez liczby mieszane. W 
jego przypadku przyczyną błędów była nieumiejętność dokonywania zamiany liczb mieszanych na 
ułamki niewłaściwe. Ponadto uczeń ten mylił się często w tabliczce dzielenia. 

Pozostali  trzej  uczniowie,  to  znaczy  K.N.,  D.S.  i  L.Z„  wykazywali  braki  w  zakresie 

wyszukiwania najmniejszej wspólnej wielokrotnej i największego wspólnego dzielnika. Te właśnie 
braki  utrudniały  im  sprawne  dodawanie  i  odejmowanie  ułamków  o  różnych  mianownikach  oraz 
porównywanie ułamków. 

Analiza  braków  ujawnionych  przez  nauczycielkę  w  wiadomościach  i  umiejętnościach 

matematycznych omawianej grupy uczniów wykazała, że są one dwojakiego rodzaju: po pierwsze - 
wspólne  dla  większości  uczniów  w  grupie  (wyszukiwanie  najmniejszej  wspólnej  wielokrotnej  i 
największego wspólnego dzielnika, dodawanie i odejmowanie ułamków o różnych mianownikach, 
zwłaszcza  o  mianownikach  niebędących  liczbami  pierwszymi,  oraz  porównywanie  ułamków  o 
różnych  licznikach  i  mianownikach)  l  po  drugie  -  charakterystyczne  tylko  dla  poszczególnych 
uczniów  (funkcja  kreski  ułamkowej  w  ułamku,  upraszczanie  ułamków,  dzielenie  ułamków 
zwykłych,  mnożenie  ułamków  zwykłych  przez  liczby  mieszane,  niedostateczne  opanowanie 
tabliczki dzielenia). 

Stosownie  do  wykrytych  braków  należało  więc  tak  przygotować  tematykę  zajęć  w  grupie 

wyrównawczej, aby najpierw usunąć zaległości typowe dla wszystkich uczniów, a dopiero później 
przejść  do  likwidowania  błędów  indywidualnych.  Tak  też  postąpiła  nauczycielka.  W  czasie 
pierwszych  dwóch  spotkań  powtórzyła  z  uczniami  cechy  podzielności  liczb,  przerobiła  na  tablicy 
po  kilkanaście  przykładów  na  wyszukiwanie  najmniejszej  wspólnej  wielokrotnej  i  największego 
wspólnego  dzielnika  oraz  wykonała  szereg  ćwiczeń  na  dodawanie  i  odejmowanie  ułamków  o 
różnych  mianownikach.  Natomiast  na  następne  dwie  godziny  zajęć  w  grupie  wyrównawczej 
przygotowała  zestawy  ćwiczeń  uwzględniające  te  rodzaje  błędów,  które  popełniali  poszczególni 
uczniowie.  Pierwsze  dwie  godziny  pracowano  więc  zbiorowo  (uczniowie  kolejno  rozwiązywali 
przy  tablicy  zadania  wspólne  dla  wszystkich),  w  czasie  zaś  ostatnich  dwóch  spotkań  każdy  uczeń 
pracował indywidualnie pod kierunkiem nauczycielki. 

background image

Pod koniec zajęć w grupie wyrównawczej raz jeszcze przeprowadzono sprawdzian wiadomości. 

Okazało się, że tylko uczeń A.M. nie zdołał uzupełnić braków w wiadomościach.  Z tego względu 
musiał on nadal uczęszczać na „douczanie". Pozostałych natomiast zwolniono z tego obowiązku. 

Dzieląc  dydaktyczne  przyczyny  niepowodzeń  uczniów  w  nauce  szkolnej  na  względnie 

niezależne  i  względnie  zależne  od  nauczyciela,  w  obrębie  tych  ostatnich  możemy  wyróżnić 
następujące grupy: 

•  różnorakie  błędy  l  usterki  metodyczne,  np.  nieprzestrzeganie  takich  lub  innych  zasad 

nauczania; 

• niedostateczna znajomość uczniów przez nauczyciela; 
• brak należytej opieki nad uczniami opóźnionymi w nauce ze strony szkoły. 
Scharakteryzowane  w  niniejszym  podrozdziale  zabiegi  profilaktyczne  mają  nie  dopuszczać  do 

powstania  błędów  metodycznych;  błędom  nauczyciela  wynikającym  z  nieznajomości  uczniów 
powinny  zapobiegać  czynności  diagnostyczne,  natomiast  celem  zabiegów  terapeutycznych  jest 
zapewnienie  odpowiedniej  opieki  tym  uczniom  opóźnionym,  którzy  nie  potrafią  bez  pomocy 
nauczycieli przezwyciężyć trudności napotykanych w nauce szkolnej. 

Graficzny obraz omawianych powiązań przedstawia rysunek 10. 

 

Rys. 10. Przyczyny niepowodzeń szkolnych l niektóre środki zaradcze 

Z  rysunku  wynika,  że  aczkolwiek  możliwości  zwalczania  niepowodzeń  szkolnych  przez 

nauczycieli są znaczne, to jednak i one podlegają ograniczeniu. Poza bowiem zasięgiem nauczycieli 
znajdują  się  przyczyny  społeczno-ekonomiczne  i  biopsychiczne,  których  wpływ  na  postępy 
uczniów w nauce jest bezsporny. 

Sprawdzian 17 

1.  Wykreśl  schemat  obrazujący  typologię  oraz  kolejne  etapy  narastania  niepowodzeń 

dydaktycznych. 

2.  Wymień  grupy  przyczyn  wyodrębnione  w  polskich  badaniach  nad  niepowodzeniami 

szkolnymi i opisz każdą z nich. 

3.  Dydaktyczne  przyczyny  niepowodzeń  uczniów  w  nauce  dzielimy  na  względnie  niezależne  i 

względnie zależne od nauczyciela. Co to znaczy, że niektóre przyczyny niepowodzeń szkolnych są 
względnie  zależne  od  nauczyciela,  a  inne  są  od  niego  względnie  niezależne?  Uporządkuj  według 
tego  kryterium  podziału  wymienione  niżej  przyczyny:  niedoskonałe  podręczniki  szkolne,  błędy 
metodyczne  popełnione  w  czasie  lekcji,  niedostateczna  znajomość  uczniów,  przeładowane 
programy, brak opieki ze strony szkoły nad uczniami opóźnionymi w nauce. 

4. Omów dydaktyczne środki walki z niepowodzeniami szkolnymi. 
5.  Podaj,  jakie  przyczyny  niepowodzeń  mogą  zostać  zlikwidowane  (lub  przynajmniej 

ograniczone) dzięki zastosowaniu profilaktyki, diagnozy l terapii pedagogicznej. 

6.  Zbadaj  przyczyny  drugoroczności  uczniów  uczęszczających  do  klasy,  w  której  odbywasz 

ć

wiczenia  praktyczne  z  pedagogiki,  biorąc  pod  uwagę  formułowane  na  ten  temat  opinie  uczniów, 

ich rodziców i nauczycieli. 
 
 
ROZDZIAŁ XVIII 

NAUCZANIE PROGRAMOWANE 

Mniej  więcej  w  połowie  lat  pięćdziesiątych  XX  wieku  nauczanie  programowane  stało  się 

przedmiotem  dużego  zainteresowania,  a  następnie  intensywnych  badań  najpierw  w  Stanach 

background image

Zjednoczonych,  a  następnie  w  wielu  innych  krajach,  w  tym  również  w  Polsce.  Wtedy  też  jedni 
skłonni byli widzieć w nim swoiste panaceum na wszelkie bolączki szkoły tradycyjnej, podczas gdy 
inni  odmawiali  mu  poważniejszych  wartości  dydaktycznych.  Czas,  a  przede  wszystkim  wyniki 
wzmiankowanych badań, przyczyniły się do złagodzenia tych opinii. Dzisiaj nauczanie programo-
wane  traktuje  się  na  ogół  jako  interesującą  próbę  podniesienia  efektywności  pracy  szkoły,  której 
znajomość powinna stanowić niezbędny składnik nowoczesnego wykształcenia pedagogicznego. 

l. Geneza 

Dość powszechne są poglądy, że pewnych elementów nauczania programowanego można by się 

doszukiwać już w starożytności. Świadczyć ma o tym między innymi dialog Sokratesa z chłopcem 
na temat sposobu obliczania pola czworoboku, opisany przez Platona w Menonie (Platon, 1959). W 
dialogu tym Sokrates, posługując się po mistrzowsku pogadanką heurystyczną, pobudzał rozmówcę 
do natychmiastowej oceny każdej odpowiedzi na zadawane pytania, wymagał korekty popełnianych 
błędów,  silnie  akcentował  związki  logiczne  między  poszczególnymi  krokami  na  drodze  wiodącej 
od  niewiedzy  do  wiedzy,  uczył  samodzielnego  i  zarazem  krytycznego  myślenia,  zachowując  przy 
tym  stosowne  dla  chłopca  tempo  pracy.  Do  pełnego  zestawu  najważniejszych  cech  współczesnej 
koncepcji  nauczania  programowanego  brakuje  w  powyższym  omówieniu  sokratesowskiej  heurezy 
tylko  samokontroli  oraz  stopniowego  zwiększania  skali  trudności  pracy  ucznia  przez  racjonalne 
zmniejszanie liczby wskazówek naprowadzających. 

Według  zwolenników  omawianego  poglądu,  również  w  czasach  nowożytnych  głoszono 

postulaty  dydaktyczne,  których  autorzy  mogą  być  uważani  za  prekursorów  aktualnej  wersji 
nauczania  programowanego.  Wiele  takich  postulatów  pojawiło  się  zwłaszcza  w  XVII  wieku.  W 
tym to bowiem czasie Kartezjusz stwierdził w swojej Rozprawie o metodzie, że znalazł drogę, która 
stopniowo, krok po kroku, prowadzi od niewiedzy do wiedzy. Trudności napotykane na tej drodze 
może  uczący  się  łatwo  przezwyciężyć,  dzieląc  każdy  obszerniejszy  fragment  materiału  na 
„racjonalne  elementy".  Wtedy  też  J.A.  Komeński  sformułował  dyrektywy,  którymi  kierują  się 
obecnie  autorzy  tekstów  programowanych,  aby  podczas  ich  studiowania  można  było  przechodzić 
od tego, co łatwe, do tego, co trudne; od rzeczy dobrze znanych, do nieznanych; od tego, co bliskie, 
do 

tego, 

co 

dalekie. 

Elementy 

nauczania 

programowanego, 

zdaniem 

rzeczników 

charakteryzowanego poglądu, można ponadto znaleźć w koncepcjach dydaktycznych J.F. Herbarta 
oraz jego uczniów, a także J. Deweya i S. Trębicklego - którego notabene uważa się za jednego z 
prekursorów  nauczania  programowanego,  ponieważ  w  roku  1920  opatentował  „urządzenie 
ułatwiające  naukę  bez  obcej  pomocy",  wyprzedzając  o  kilka  lat  podobne  prace  amerykańskiego 
psychologa S.L. Presseya - i innych. W związku z tym często można było spotkać na przełomie lat 
pięćdziesiątych i sześćdziesiątych stwierdzenia, że właściwie całe nauczanie programowane mieści 
się  bez  reszty  w  tych  koncepcjach,  a  więc  wykazuje  jak  najbardziej  tradycyjny  charakter,  gdyż  u 
podstaw jednego i drugiego znajdują się te same zasady dydaktyczne (Sośnicki, 1967). 

Stwierdzenia  te  są  tylko  częściowo  słuszne.  Niewątpliwie  prawdą  jest,  że  istnieją  wspólne 

zasady dla obu rodzajów nauczania, tzn. nauczania tradycyjnego i programowanego. Należą do nich 
np.  zasady:  indywidualizacji  tempa  i  treści  uczenia  się,  systematyczności,  przystępności,  akty-
wizowania uczniów itp. Ale oprócz nich w nauczaniu programowanym obowiązują zasady, które - 
jak  zasada  empirycznej  weryfikacji  treści  podręczników  lub  natychmiastowej  oceny  każdej 
odpowiedzi  danego  ucznia  -  nie  należą  do  zasad  konwencjonalnych.  Stąd  wniosek,  że  zasady 
respektowane  w  nauczaniu  tradycyjnym  nie  stanowią  wystarczającej  podstawy  nauczania 
programowanego. 

O  różnicy  istniejącej  między  nauczaniem  konwencjonalnym  a  nauczaniem  programowanym 

ś

wiadczy  ponadto fakt, że w obrębie tego ostatniego istnieją realne możliwości wcielania w życie 

określonych  zasad.  Jeśli  więc  w  nauczaniu  tradycyjnym  uznajemy  pewne  zasady  za  „wytyczne 
postępowania  nauczyciela"  i  akceptujemy  je  teoretycznie,  to  z  tego  bynajmniej  nie  wynika,  że  te 
zasady  są  w  praktyce  rzeczywiście  respektowane.  Przykładowo:  zasadę  indywidualizacji  tempa  i 
treści  uczenia  się  uznają  za  słuszną  wszyscy  zwolennicy  systemu  klasowo-lekcyjnego,  to  jest  tej 

background image

struktury  organizacyjnej,  która  stanowi  podstawę  nauczania  konwencjonalnego.  Równocześnie, 
stosując  tradycyjne  metody  pracy  dydaktycznej,  zdeterminowane  między  innymi  przez  tę  właśnie 
strukturę,  nie  można  omawianej  zasady  realizować  konsekwentnie,  tzn.  nie  można  każdemu 
uczniowi  w  klasie  zapewnić  warunków,  które  pozwoliłyby  mu  uczyć  się  w  tempie  dla  niego 
stosownym  oraz  przyswajać  sobie  treści,  do  których  opanowania  ze  zrozumieniem  jest 
przygotowany  ze  względu  na  własny,  indywidualny  stopień  zaawansowania  w  nauce.  Takie 
możliwości zapewnia natomiast nauczanie programowane. 

Ogólnie  możemy  zatem  powiedzieć,  że  podstawowa  różnica  między  nauczaniem  tradycyjnym 

(konwencjonalnym)  i  programowanym  polega  nie  tyle  na  tym,  jakie  zasady  znajdują  się  u  ich 
postaw - gdyż te są rzeczywiście podobne, aczkolwiek, jak wykazaliśmy, nieidentyczne - co raczej 
na tym, w jakim stopniu te zasady można realizować w obrębie każdego z nich. 

2. Zasady i rodzaje nauczania programowanego 

Istnieje  prawie  powszechna  zgodność  co  do  tego,  że  teksty  programowane  można  dzielić  na 

liniowe, rozgałęzione i mieszane. W takiej też kolejności będziemy je tutaj omawiać. 

Program liniowy 
Podstawy teoretyczne współczesnej wersji programowania dydaktycznego o układzie liniowym 

stworzył  B.F.  Skinner,  znany  amerykański  psycholog  z  Harvardu.  W  czasie  konferencji 
poświęconej  analizie  kierunków  rozwoju  psychologii,  która  to  konferencja  odbyła  się  w  marcu 
1954  roku  w  Pittsburgu,  wygłosił  on  referat,  przedstawiając  w  nim  ogólny  zarys  koncepcji 
nauczania programowanego. Jej główne założenia są następujące: 

• Uczenie się, którego główną siłę napędową stanowi obawa przed karą fizyczną, ośmieszeniem 

się  wobec  nauczyciela  i  kolegów,  złymi  ocenami  Itp.,  dominujące  obecnie  w  większości  szkół  na 
całym  świecie,  nie  zapewnia  dobrych  wyników.  Jest  nawet  „...rzeczą  zdumiewającą,  że  w  ogóle 
daje ono jakiekolwiek pozytywne efekty" (Skinner, 1960). 

• Wyniki najnowszych badań laboratoryjnych nad uczeniem się zwierząt i ludzi wskazują, iż ów 

niekorzystny stan rzeczy można zmienić na lepszy. W tym celu materiał, który uczący się podmiot 
ma sobie przyswoić w drodze własnej aktywności poznawczej, należy dzielić na niewielkie dawki 
(kroki,  porcje)  i  natychmiast  wzmacniać  każdą  poprawną  reakcję  (odpowiedź)  za  pomocą 
odpowiednich  nagród.  W  przypadku  uczenia  się  werbalnego,  którym  tutaj  interesujemy  się 
najbardziej, nagrodą jest potwierdzenie każdego udanego kroku na drodze wiodącej do osiągnięcia 
wytkniętego celu, tzn. do opanowania określonego zasobu wiadomości i umiejętności. 

•  Poczucie  sukcesu,  świadomość  skutecznej  likwidacji  napotykanych  w  pracy  oporów,  sprzyja 

powstawaniu u ucznia korzystnych motywów uczenia się. Tekst programowany nie powinien zatem 
zawierać  „kroków"  trudnych,  „błędogennych",  narażających  uczącą  się  jednostkę  na  popełnianie 
błędów, gdyż te wpływają hamująco na jej stosunek do pracy, a nawet do samej siebie. E.J. Green 
uważa  nawet,  że  „...właściwie  cała  filozofia  programowania  dydaktycznego  opiera  się  na  tym 
stwierdzeniu" (1963). 

U podstaw omawianej koncepcji znajdują się oczywiście tezy ogólniejsze, które charakteryzują 

skinnerowską  teorię  uczenia  się.  Pierwsza  z  tych  tez  odnosi  się  do  istoty  procesu  uczenia  się, 
ujmowanego przez Skinnera zgodnie ze stanowiskiem neobehawiroyzmu, a druga do różnic, jakie 
zachodzą między uczeniem się zwierząt a uczeniem się ludzi. 

Proces  uczenia  się  jest  -  zgodnie  z  pierwszą  tezą  Skinnera  -  formowaniem  u  uczącego  się 

podmiotu  nowych  sposobów  zachowania  się  lub  modyfikowaniem  sposobów  już  istniejących. 
Wzrost  prawdopodobieństwa,  że  ów  podmiot  przyswoi  sobie  jakiś  nowy,  pożądany  przez  autora 
programu  sposób  zachowania  się,  jakąś  nową  czynność  lub  określone  wiadomości  czy 
umiejętności,  osiąga  się  dzięki  wielokrotnemu  powtarzaniu.  Nie  powinno  to  jednak  być 
powtarzanie  mechaniczne,  lecz  kontrolowane  przez  samego  odbiorcę  programu,  a  zarazem 
umieszczone  w  szerokim  kontekście,  charakterystycznym  dla  danej  czynności  Przykładowo:  opa-
nowanie przez studenta tematu „Odruchy warunkowe i bezwarunkowe" wymaga co najmniej dwu-, 
trzykrotnego  powtórzenia  wszystkich  składających  się  na  ten  rozdział  programu  uogólnień  oraz 

background image

ilustrujących  je  przykładów.  Te  uogólnienia  i  przykłady  należy  przy  tym  powtarzać  za  każdym 
razem  inaczej,  w  zmienionym  układzie  wzajemnych  powiązań.  Każde  bowiem  powtórzenie 
powinno  stwarzać  podstawę  do  formułowania  przez  studenta  czy  ucznia  podobieństw  i  różnic 
zachodzących  między  poszczególnymi  uogólnieniami  l  przykładami,  dostarczać  mu  danych  do 
tworzenia  nowych  uogólnień,  słowem  -  przyczyniać  się  do  gruntownego  zrozumienia  i  trwałego 
przyswojenia treści przerabianego rozdziału. 

Z kolei w myśl drugiej z wymienionych wyżej tez Skinnera, w przypadku uczenia się zwierząt 

czynnikiem aktywizującym jest stawianie ich w sytuacji wymagającej zaspokojenia takich potrzeb 
biologicznych, jak np. głód czy pragnienie. Dążąc do zaspokojenia tych właśnie potrzeb, zwierzęta 
wykonują  różne  czynności.  Gdy  eksperymentator  dostrzeże  wśród  nich  czynność  pożądaną  z 
punktu  widzenia  celu,  który  chce  osiągnąć,  wówczas  wzmacniają  po  prostu  za  pomocą  pokarmu, 
nadając  jej  dzięki  temu  względną  trwałość.  W  ten  właśnie  sposób  Skinner  nauczył  swoje  gołębie 
reagować  na  określone  bodźce  przestępowaniem  z  nogi  na  nogę,  grą  w  tenisa  stołowego, 
odróżnianiem koła od elipsy itp. 

Uczenie  się  werbalne,  typowe  dla  ludzi,  wymaga  innych  czynników  aktywizujących  czy 

pobudek.  Wprawdzie  l  tutaj  dążenie  do  zaspokojenia  potrzeb  może  być  wykorzystane  jako  siła 
napędowa,  jednak  nie  powinny  to  już  być  potrzeby  biologiczne,  lecz  poznawcze,  np.  stawianie 
uczniów  w  sytuacjach  problemowych.  Szczególnie  przydatna  pod  tym  względem  jest,  według 
Skinnera,  metoda  sokratyczna.  Wymaga  ona  bowiem  od  uczącego  się  podmiotu  nieprzerwanej 
aktywności,  stawiając  go  po  każdym  kroku  naprzód  wobec  konieczności  ponownego  udzielenia 
odpowiedzi na kolejne pytanie. 

Jest zrozumiałe, że udzielane odpowiedzi muszą odpowiadać określonym wymaganiom. Mają to 

więc  być,  po  pierwsze,  odpowiedzi  samodzielnie  formułowane  na  podstawie  uważnej  analizy 
tekstu,  którego  dotyczą.  Podrugie,  odpowiedzi  te  muszą  być  „obserwowalne",  tzn.  powinny 
podlegać  obserwacji  z  zewnątrz,  ponieważ  tylko  w  tym  przypadku  można  uczniowi  pomóc  w 
przezwyciężeniu ewentualnych błędów. Po trzecie, stopień trudności ich opracowywania powinien 
wzrastać  zgodnie  z  zasadą  „od  tego,  co  łatwe,  do  tego,  co  trudne",  ale  równocześnie  nie  może  on 
być zbyt duży, aby nie przekroczyć ram określonych przez inną z kolei zasadę, a mianowicie zasadę 
„zapobiegania błędom".  I  wreszcie, po czwarte,  metoda potwierdzania (wzmacniania) pożądanych 
odpowiedzi musi być w procesie uczenia się ludzi inna niż ta, którą stosuje się wobec zwierząt. U 
ludzi  bowiem  prawdopodobieństwo  przypadkowego  „odkrycia"  odpowiedzi  prawidłowej  drogą 
prób i błędów jest znacznie mniejsze, podczas gdy możliwość różnych reakcji na identyczne bodźce 
jest  faktem  nie  do  podważenia.  W  tej  sytuacji,  nie  chcąc  dopuścić  do  tego,  aby  uczeń  szukał 
odpowiedzi  po  omacku  lub  fantazjował  na  jej  temat,  formę  zachowania  się  swobodnego  -  stoso-
waną  w  doświadczeniach  ze  zwierzętami  -  zastępuje  się  formą  zachowania  kontrolowanego,  w 
której  podpowiada  się  właściwą  odpowiedź.  Nasilenie  owego  podpowiadania  maleje  zarazem,  w 
miarę jak uczący się podmiot przechodzi od pierwszych do dalszych ramek programu, dzięki czemu 
wzrasta stopień samodzielności jego pracy (Skinner, 1964). 

Scharakteryzowana  koncepcja  uczenia  się,  znana  pod  nazwą  uczenia  się  Instrumentalnego  lub 

Instrumentalnego  warunkowania,  różni  się  -według  Skinnera  -  w  sposób  istotny  od  klasycznej 
koncepcji  warunkowania,  nazywanej  pawłowowską.  Różnica  polega  na  tym,  że  w  trakcie  wa-
runkowania  klasycznego  utrwala  się  przede  wszystkim  zachowanie  reaktywne,  którego  istotną 
cechą  jest  bezpośrednie  reagowanie  na  poprzedzające  je  bodźce,  podczas  gdy  uczenie  się 
instrumentalne  stanowi  składnik  zachowania  się  operatywnego  (sprawczego),  dostosowanego  do 
przewidywanych  przez  eksperymentatora  skutków.  Ten  rodzaj  zachowania  się  uważa  Skinner  za 
podstawowy i na jego badaniu ogniskuje przede wszystkim uwagę. 

Ogólnie możemy więc powiedzieć, że uczenie się instrumentalne -według Skinnera - kształtuje 

u  uczniów  pozytywną  motywację,  aktywizuje  ich,  zapewnia  każdemu  możliwość  pracy  w 
stosownym  dla  niego  tempie,  wskutek  czego  usuwa  z  murów  szkoły  atmosferę  lęku  l  przymusu, 
bierności  i  nudy,  szablonu  i  braku  pobudek  do  wysiłku,  słowem  -  radykalnie  zmienia 
dotychczasowy system oddziaływań pedagogicznych na dzieci, młodzież i dorosłych. 

Skutecznym  narzędziem  tych  zmian  może  się  przy  tym  okazać,  zdaniem  Skinnera,  nauczanie 

background image

programowane o układzie liniowym. Jego bowiem zasady wynikają z założeń scharakteryzowanej 
wyżej koncepcji uczenia się Instrumentalnego, przy czym do najważniejszych spośród tych właśnie 
zasad należą: 

•  Zasada  małych  kroków.  Zgodnie  z  nią  materiał  nauczania  należy  dzielić  na  możliwie  małe 

dawki (kroki, mikroinformacje, porcje), gdyż takie właśnie dawki łatwiej jest opanować w procesie 
uczenia się aniżeli dawki duże (makroinformacje). 

•  Zasada  natychmiastowego  potwierdzania  odpowiedzi.  W  myśl  tej  zasady  natychmiast  po 

udzieleniu  odpowiedzi  na  zawarte  w  tekście  programowanym  (programie)  pytanie  lub  po 
wypełnieniu figurującej w ramce programu luki (luk) uczący się podmiot powinien sprawdzić, czy 
odpowiedział  dobrze. W  tym  celu  musi  on  porównać  własną  odpowiedź  z  odpowiedzią  właściwą, 
umieszczoną w programie przeważnie na marginesie następnej ramki. Trzeba podkreślić, że tylko w 
przypadku  pełnej  zgodności  obu  odpowiedzi  uczeń  może  przejść  do  studiowania  następnej  ramki 
programu. 

• Zasada Indywidualizacji tempa uczenia się. Wymaga ona, aby uczący się, przechodząc kolejno 

przez  wszystkie  ramki  programu,  pracowali  w  stosownym  dla  każdego  z  nich  tempie,  gdyż  tylko 
wtedy uzyskają pozytywne efekty uczenia się. 

•  Zasada  stopniowania  trudności.  Następstwem  jej  respektowania  jest  to,  iż  znaczna  w 

pierwszych  ramkach  liczba  tzw.  wskazówek  naprowadzających,  które  ułatwiają  osobom 
korzystającym  z  programu  wypełnianie  zawartych  w  tekście  luk,  podlega  stopniowemu 
ograniczaniu, w wyniku czego zwiększa się stopień trudności programu. 

•  Zasada  zróżnicowanego  utrwalania  wiadomości.  Stosownie  do  tej  zasady  każde  uogólnienie 

występujące  w  tekście  programowanym  należy  parokrotnie  powtórzyć  w  różnych  kontekstach 
treściowych,  a  ponadto  zilustrować  za  pomocą  odpowiednio  licznych,  starannie  dobranych  przy-
kładów. 

•  Zasada  ujednoliconego  toku  uczenia  się  Instrumentalnego.  Wyznacza  ona  procesowi  uczenia 

się z programów o strukturze liniowej następujący tok: 

1)  ucząca  się  jednostka  podlega  działaniu  uporządkowanego  łańcucha  (zbioru)  bodźców 

(mikroinformacji), 

2) na które reaguje w specyficzny sposób, tzn. konstruuje odpowiedzi, przy czym 
3)  jej  reakcje  są  natychmiast  wzmacniane  pozytywnie  lub  negatywnie  dzięki  porównywaniu 

odpowiedzi samodzielnie udzielonych z podanymi w programie, 

4) wskutek czego, popełniając mało błędów i utrwalając reakcje właściwe, 
5) zdobywa wiedzę „małymi krokami". 

W ujęciu graficznym struktura programu liniowego przedstawia się następująco: 

 

Rys. 11. Schemat programu liniowego 

Kółeczka  w  poszczególnych  elipsach  symbolizujących  ramki  programu  oznaczają  elementy 

treści, które uczniowie czy studenci mają sobie przyswoić. Elementy szczególnie ważne występują 
dwukrotnie w sąsiadujących ze sobą ramkach. Strzałka wskazuje drogę, jaką muszą przebyć wszy-
stkie osoby korzystające z programu. Jest to droga przebiegająca po linii prostej; stąd też pochodzi 
nazwa programu: prostoliniowy, krócej - liniowy. 

A oto przykład tekstu zaprogramowanego w sposób liniowy: 

                                                       1.  Usunięcie  przyczyny  choroby  jest  zasadniczym  celem 

stosowania leków. 

                                                       2.  Leki  stosuje  się  przede  wszystkim  po  to,  aby  usunąć 

background image

.................................... choroby. 
przyczynę lub                            3. Zlikwidowanie ................................................ choroby 
przyczyny                                      uzyskuje się dzięki stosowaniu .................................. 
przyczyny                                                              4.  Leki,  które  usuwają.........  choroby,  nazywamy  lekami 
przyczynowymi lub   
                                                     etioterapeutycznymi (aitia -przyczyna, therapia - leczenie). 
leków                             
przyczynę(y)                             5. Leków................................. lub etio ...............................używamy 
do usuwania ...........          
                                                      choroby. 
przyczynowych 
terapeutycznych 
przyczyn(y) 

Operując  maskownicą  (może  nią  być  skrawek  papieru),  uczący  się  podmiot  odkrywa  kolejno 

każdą  następną  ramkę  programu  po  uprzednim  wpisaniu  brakujących  słów  w  ramce  poprzedniej. 
Jeżeli  popełni  błąd,  musi  przekreślić  słowo  niewłaściwe  i  zastąpić  je  odpowiedzią  poprawną, 
podaną w ramce następnej. Ten sposób formułowania odpowiedzi nazywa się ich konstruowaniem. 

Program rozgałęziony 

Nie  wszystkie  zasady  programowania  głoszone  przez  Skinnera  cieszą  się  uznaniem  wśród 

zwolenników  dydaktycznego  programowania.  Krytyce  poddaje  się  przede  wszystkim  zasadę 
„bezbłędnego marszu przez tekst". S.L. Pressey i NA. Crowder, którzy reprezentują to stanowisko, 
uważają  na  przykład,  że  popełnianych  przez  uczniów  w  toku  uczenia  się  błędów  nie  należy 
potępiać.  Wręcz  przeciwnie  -  błędy  te  można  znakomicie  wykorzystać  przy  ocenie  przebiegu  i 
wyników procesu uczenia się, nadając im rangę mierników jego jakości. Jest to możliwe, ponieważ 
błędy  występujące  podczas  uczenia  się  wskazują  te  fragmenty  tekstu,  których  korzystająca  z 
programu jednostka nie zrozumiała lub nie zdołała sobie jeszcze przyswoić. 

Zastrzeżenia  l  uwagi  krytyczne  wysuwa  się  również  wobec  lansowanego  przez  Skinnera 

postulatu  „atomizacji"  materiału  nauczania,  dzielenia  go  na  mikroinformacje.  Uczeń,  którego 
skazuje  się  na  dążenie  do  celu  wyłącznie  maleńkimi  kroczkami,  a  wskutek  tego  pozbawia 
możliwości  jego  osiągnięcia  większym  skokiem,  szybko  się  nuży  i  nudzi.  To  zaś  wpływa 
niekorzystnie na wyniki uczenia się. Zasada małych kroków ma -zdaniem krytyków - tę jeszcze złą 
stronę,  że  nie  pozwala  indywidualizować  treści  uczenia  się,  umożliwiając  jedynie 
przystosowywanie tempa tego procesu do potrzeb poszczególnych użytkowników programu. 

Z  ostrą  krytyką  spotyka  się  wreszcie  zalecany  przez  Skinnera  sposób  udzielania  odpowiedzi 

przez  osoby  korzystające  z  tekstów  programowanych,  a  mianowicie  konstruowanie  tych 
odpowiedzi.  Crowder  np.  dowodzi,  że  daleko  skuteczniejszy  od  konstruowania  jest  wybór 
odpowiedzi, ich rozpoznawanie. Polega ono na tym, że uczeń wybiera odpowiedź, którą uważa za 
trafną  na  dane  pytanie,  spośród  kilku  odpowiedzi  gotowych,  zawartych  w  programie,  przy  czym 
wśród  tych  odpowiedzi  tylko  jedna  Jest  prawdziwa,  a  pozostałe  są  niepełne  lub  wręcz  fałszywe. 
Takie  i  podobne  głosy  krytyczne,  wypowiadane  wobec  koncepcji  Skinnera,  doprowadziły  do 
powstania tzw. programowania rozgałęzionego. W intencjach jego twórców - wśród których prym 
wiedzie NA. Crowder - miało ono być wolne od niedostatków typowych dla programów liniowych. 

Programowanie rozgałęzione wywodzi się w prostej linii z testów wiadomości, dokładniej - z tej 

ich odmiany, która opiera się na testach wyboru. Oprócz tego wykazuje ono wiele cech wspólnych 
z  sokratyczną  metodą  naprowadzania  rozmówcy  na  właściwe  odpowiedzi  po  uprzednim 
wyeliminowaniu odpowiedzi błędnych lub fragmentarycznych. Jego podstawę stanowią następujące 
założenia teoretyczne: 

•  Materiał  nauczania  należy  dzielić  na  dawki  (porcje,  kroki)  o  rozmiarach  odpowiadających 

objętości  mniejszych  podtematów  konwencjonalnie  opracowanych  tekstów,  np.  podręczników 
szkolnych. Uczeń bowiem powinien mieć świadomość celu, do którego realizacji zmierza poprzez 

background image

uczenie  się.  Tę  zaś  może  mu  zapewnić  tylko  tekst  obszerniejszy,  niepodzielony  na  sztucznie  od 
siebie odsunięte „strzępy informacji". 

•  Po  każdej  dawce  informacji  niezbędne  jest  pytanie,  na  które  ucząca  się  jednostka  wybiera 

odpowiedź  uważaną  przez  nią  za  poprawną.  Wyboru  dokonuje  spośród  kilku  odpowiedzi 
niepełnych, a nawet błędnych. Pytanie ma przy tym spełniać następujące funkcje dydaktyczne: 

1)  służyć  sprawdzeniu,  czy  zawarty  w  ramce  materiał  został  przez  uczącego  się  dobrze 

zrozumiany i zapamiętany; 

2) odsyłać ucznia do odpowiednich ramek korektywnych w każdym przypadku niewłaściwego 

rozpoznania odpowiedzi; 

3) zapewniać mu możliwość utrwalenia najważniejszych wiadomości, między innymi w drodze 

stosownych ćwiczeń; 

4)  zmuszać  go  do  uważnego  studiowania  tekstu,  a  tym  samym  eliminować  uczenie  się 

mechaniczne; 

5)  kształtować  u  niego  wartościowe  motywy  uczenia  się,  rozwijać  zainteresowanie 

studiowanym  przedmiotem,  a  oprócz  tego  wdrażać  do  samokontroli  i  samooceny  uzyskiwanych 
wyników. 

• Natychmiast po rozpoznaniu odpowiedzi uznanej za poprawną niezbędne jest sprawdzenie, czy 

wybór  był  trafny.  Z  tego  powodu  program  powinien  informować  ucznia  o  jakości  każdego 
rozpoznania,  a  w  przypadku  błędu  odsyłać  go  bądź  do  punktu  wyjścia  w  celu  podjęcia  ponownej 
próby  wyboru  dobrej  odpowiedzi,  bądź  też  do  odpowiedniej  ramki  korektywnej  wyjaśniającej 
przyczyny pomyłki. 

•  Droga  prowadząca  przez  program  rozgałęziony  musi  być  zróżnicowana  stosownie  do 

wykazywanych  przez  jego  odbiorców  zdolności.  W  związku  z  tym  jednostki  bardziej 
zaawansowane w nauce lub uczące się skuteczniej, powinny kroczyć do celu krótszą drogą aniżeli 
ich  słabsi  koledzy.  Tych  zaś  należy  odsyłać  do  ramek  korektywnych  w  celu  uzupełnienia  luk  w 
wiadomościach oraz doskonalenia niedostatecznie opanowanych umiejętności. 

•  Stopień  trudności  objętego  programem  materiału  nauczania  powinien  wzrastać,  przy  czym 

zasada  „od  tego,  co  łatwe,  do  tego,  co  trudne"  obowiązuje  zarówno  przy  budowle  pytań,  jak  i 
związanych z nimi odpowiedzi. 

•  Treść  ramek  korektywnych  należy  dobierać  na  podstawie  starannej  analizy  błędów 

popełnianych przez osoby korzystające z programu rozgałęzionego. 

• Sądy, pojęcia, prawa, zasady itp., występujące w programie o strukturze rozgałęzionej, trzeba 

eksponować w różnych ujęciach w powiązanych ze sobą merytorycznie ramkach tekstu, przy czym 
w ramkach korektywnych dobrze jest umieszczać przykłady, których zadaniem jest wszechstronne 
naświetlenie treści każdego uogólnienia (Crowder, 1961). 

Strukturę  programu  rozgałęzionego  przedstawia  rysunek  12.  Wynika  z  niego,  że  drogą 

najkrótszą  kroczą  uczniowie,  którzy  poprawnie  odpowiadają  na  pytania  zawarte  w  tzw.  ramkach 
głównych  (l,  2,  3  itd.),  natomiast  pozostałych  odsyła  się  do  ramek  korektywnych,  gdzie  uzyskują 
informacje  dodatkowe,  umożliwiające  im  poprawienie  błędów  popełnionych  w  toku  korzystania  z 
programu. Liczne rozgałęzienia, pokazane na rysunku, uzasadniają nazwę programu: rozgałęziony. 

 

Rys. 12. Schemat programu rozgałęzionego 

A oto przykład programu o rozgałęzionej strukturze: 
Ramka l 

Jest rok 1815. W dniu l marca Napoleon Bonaparte, niedawno obalony cesarz Francji, powrócił 

do  kraju  z  zesłania.  Francuzi  nie  byli  zadowoleni  z  rządów  przywróconej  do  władzy  po  upadku 

background image

Napoleona dynastii Burbonów (Ludwik XVIII) i armia ponownie opowiedziała się za cesarstwem. 

Jednak Wielka Brytania, Prusy, Austria l Rosja nie chciały dopuścić do restauracji cesarstwa we 

Francji.  Każde  z  tych  mocarstw  postanowiło  rzucić  do  walki  z  Napoleonem  potężną  armię,  przy 
czym atak na Francję miał być prowadzony wspólnymi siłami. 

Armia  brytyjsko-holenderska,  którą  dowodził  Wellington,  liczyła  110  tyś.  ludzi,  a  pruska,  pod 

dowództwem Bluchera - 117 tyś. Obie te armie czekały w Belgii na Austriaków (210 tyś.) i Rosjan 
(150  tyś.),  którzy  mieli  nadejść  nad  Ren  około  l  lipca.  Wtedy  bowiem  wszystkie  te  armie  miały 
równocześnie zaatakować Francję. 

Napoleon,  przygotowując  się  do  wojny  z  aliantami,  zdołał  zgromadzić  do  czerwca  1985  roku 

około 160 tyś. żołnierzy. 

Co byś zrobił, będąc na miejscu Napoleona? 
Czekał  na  obce  wojska  w  kraju  i  prowadził  wojnę  obronną?  (Jeśli  tak  odpowiedziałeś,  przejdź 

do ramki 3). 

Zaatakował  wojska  stacjonujące  w  Belgii?  (Jeśli  taka  jest  twoja  odpowiedź,  zapoznaj  się  z 

treścią ramki 5). 

Wyruszył  przeciwko  nadciągającym  Austriakom  i  Rosjanom?  (Jeśli  tak  uważasz,  przejdź  do 

ramki 6). 

Ramka 3 
Sądzisz,  że  Napoleon  powinien  czekać  w  kraju  na  wojska  interwencyjne  i  prowadzić  wojnę 

obronną. 

Nie  mógł  tak  zrobić,  gdyż  wówczas  musiałby  walczyć  z  czterema  potężnymi  armiami 

równocześnie,  co  z  góry  przesądzało  o  wyniku  tej  walki.  A  przecież  Francuzi  spodziewali  się 
nowych zwycięstw swojego cesarza, ciągle pamiętając o jego niedawnych triumfach wojskowych. 
W tych okolicznościach należało podjąć inną decyzję. 

Jaką? Wróć do ramki l i wybierz poprawną odpowiedź. 
Ramka 5 
Jesteś zdania, że Napoleon powinien zaatakować wojska stacjonujące w Belgii. 
Tak też myślał sam Napoleon i tak właśnie postąpił. Jego plan był prosty: pokonać Wellingtona 

i  Bluchera  przed  nadejściem  Austriaków  i  Rosjan  nad  Ren.  Na  rzecz  tego  planu  przemawiały 
następujące argumenty: 

1.  Porażka  Anglików  spowoduje,  że  wycofają  się  oni  z  wojny  przeciwko  Francji  i  przestaną 

wspierać  aliantów  finansowo.  To  zaś  może  doprowadzić  do  upadku  przymierza  czterech  wrogich 
Napleonowi mocarstw. 

2.  Utratę  romańskiej  części  Belgii  odczuwano  we  Francji  bardzo  boleśnie.  Dlatego  też 

triufmalne wkroczenie Napoleona do Brukseli znowu przywróci pełny blask jego armii i przysporzy 
mu w kraju nowych zwolenników. 

Tymczasem  główna  kwatera  Wellingtona  znajdowała  się  w  Brukseli,  a  jego  armia  zajmowała 

obszar  od  Ostendy  do  Charleroi  (zobacz  na  mapie),  gdzie  stykała  się  z  prawym  skrzydłem  wojsk 
Bluchera. Wellington nie spodziewał się ataku ze strony Francuzów. Gdyby jednak brał pod uwagę 
taką możliwość, to gdzie powinien oczekiwać uderzenia? 

Na zachodnim skrzydle? (Jeśli tak sądzisz, przejdź do ramki 7). 
Wzdłuż całego frontu? (Jeśli tak odpowiedziałeś, zapoznaj się z treścią ramki 8). 
Na wschodnim skrzydle, tzn. w punkcie styku z armią Bluchera. (Jeśli tak myślisz, przejdź do 

ramki 2). 

Ramka 6 
Sądzisz, że Napoleon powinien wyjść na spotkanie wojsk austriackich i rosyjskich. 

Gdyby  Francuzi  tak  postąpili,  musieliby  przekroczyć  Ren  i  zająć  południowo--zachodnie  i 

zachodnie prowincje Niemiec. W tej sytuacji trudno by im było przeszkodzić Anglikom i Prusakom 
w marszu na Paryż i przywróceniu we Francji rządów Ludwika XVIII. 

Napoleon me mógł zatem podjąć takiej decyzji. Wróć do ramki l l ponownie zastanów się nad 

wyborem odpowiedzi (Thornhill, 1965). 

background image

W  przytoczonym  fragmencie  programu  ramki  korektywne  tworzą  jedną  tylko  warstwę 

rozgałęzień: stąd też takie programy nazywamy „jednowarstwowymi" . 

 
Program mieszany 
Dydaktyczne  programowanie  rozgałęzione,  podobnie  jak  liniowe,  także  spotyka  się  z  krytyką. 

Zarzuca  się  mu  przede  wszystkim,  że  opiera  się  na  wadliwym  z  psychodydaktycznego  punktu 
widzenia sposobie udzielania odpowiedzi przez uczniów. Wyszukiwanie bowiem odpowiedzi praw-
dziwej  wśród  kilku  fałszywych  czy  niepełnych  nie  tylko  nie  prowadzi,  zdaniem  krytyków,  do 
pozytywnych  wyników  uczenia  się,  lecz  przeciwnie  -  osłabia  te  wyniki.  Zmuszając  osobę 
korzystającą  z  programu  do  wybierania  odpowiedzi,  narażamy  ją  przez  to  na  zapamiętywanie 
odpowiedzi  złych,  najczęściej  konstruowanych  przez  autorów  programu  w  sposób  sztuczny. 
Ponadto słabsi uczniowie - usiłując jak najszybciej uporać się z wykonaniem zleconego im zadania, 
jakim  jest  studiowanie  programu  rozgałęzionego  -  mogą  pójść  po  najmniejszej  linii  oporu  i  po 
prostu zgadywać odpowiedzi, wybierać je metodą prób l błędów. 

Zastrzeżenia  budzi  także  charakterystyczna  dla  programu  Crowdera  organizacja  uczenia  się 

ciągłymi skokami, która powoduje, że uczący się podmiot nie może pracować systematycznie i bez 
zakłóceń. Ciągle bowiem odsyłanie go do ramek korektywnych nie pozwala mu skoncentrować się 
na  głównym  wątku  tematycznym,  a  ponadto  uniemożliwia  mu  odróżnienie  tego,  co  rzeczywiście 
ważne, od tego, co drugorzędne. W tej sytuacji mało istotne szczegóły przeplatają się ze sprawami 
o  istotnym  znaczeniu  dla  danego  tematu,  wskutek  czego  w  umyśle  odbiorcy  programu  powstaje 
mało operatywna mozaika różnych wiadomości. 

I  jeszcze  jedna  uwaga  krytyczna,  tym  razem  wymierzona  zarówno  przeciwko  programom 

liniowym, jak i rozgałęzionym. Proces uczenia się jest czynnością niezmiernie złożoną. Dlatego też 
- twierdzą przeciwnicy obu wymienionych odmian programowania - nie powinno się go wtłaczać w 
wąskie  ramy  bądź  to  „uczenia  się  przez  pisanie"  (program  liniowy),  bądź  też  „uczenia  się  przez 
zgadywanie"  (program  rozgałęziony).  Znacznie  korzystniej  byłoby  połączyć  w  jedną  całość  obie 
formy  udzielania  odpowiedzi  l  dzięki  temu  stworzyć  program  bardziej  racjonalny,  bliższy 
rzeczywistemu mechanizmowi uczenia się ludzi. 

•  Metoda  shefneldzka.  Sformułowane  wyżej  stwierdzenie  znalazło  się  u  podstaw  tzw. 

dydaktycznego  programowania  mieszanego,  które  jest  dziełem  psychologów  brytyjskich  z 
Uniwersytetu w Sheffield. Charakteryzuje się ono tym, że: 

1.  Materiał  nauczania  dzieli  się  na  różne  co  do  objętości  dawki  (porcje,  kroki).  Decydującymi 

kryteriami  podziału  są  przy  tym:  cel  dydaktyczny,  który  ma  zostać  zrealizowany  dzięki  danemu 
fragmentowi  tekstu  programowanego,  oraz  merytoryczne  właściwości  tematu.  Jeżeli  np.  zakłada 
się, że program ma być dla korzystających z niego osób jedynym źródłem informacji na określony 
temat,  to  siłą  rzeczy  musi  być  obszerniejszy  aniżeli  wówczas,  gdyby  spełniał  tylko  funkcję 
kontrolną lub korektywną. 

2. Uczeń dokonuje odpowiedzi zarówno w drodze wyboru, jak i przez wypełnianie figurujących 

w tekście luk. I tym razem czynnikiem, który sprawia, że autor programu mieszanego opowiada się 
za  jedną  z  wymienionych  możliwości,  jest  cel  dydaktyczny,  który  chce  osiągnąć.  Przykładowo: 
skinnerowską zasadę konstruowania odpowiedzi stosuje się przeważnie w ramkach korektywnych, 
aby ułatwić uczącemu się podmiotowi bezbłędne opanowanie materiału, z którym ma ponownie do 
czynienia.  Z  kolei  crowderowską  zasadą  wyboru  odpowiedzi  operuje  się  na  ogół  w  tzw.  ramkach 
głównych,  zawierających  informacje  podstawowe,  przeznaczone  dla  wszystkich  odbiorców 
programu. 

3.  Odbiorca  ten  nie  może  przejść  do  następnej  ramki  studiowanego  tekstu  dopóty,  dopóki  nie 

opanuje  dobrze  treści  ramki  poprzedniej.  Założenie  to  jest  wprawdzie  wspólne  dla  wszystkich 
odmian programowania dydaktycznego - tzn. tych czynności, w których wyniku powstają programy 
liniowe,  rozgałęzione  i  mieszane  -  niemniej  w  programowaniu  mieszanym  przypisuje  się  mu 
specjalne  znaczenie.  Dzieje  się  tak  dlatego,  że  twórcy  programów  mieszanych  przewidują 
możliwość nie tylko indywidualnej, lecz również grupowej pracy z tekstem programowanym. Sku-

background image

teczność  zaś  tej  ostatniej,  jak  podkreślają,  jest  uzależniona  od  rygorystycznego  przestrzegania 
omawianego założenia w stopniu jeszcze większym aniżeli skuteczność pracy indywidualnej. 

4. Treść poszczególnych ramek jest zróżnicowana stosownie do zdolności wykazywanych przez 

osoby  studiujące  program  oraz  stopnia  ich  zaawansowania  w  nauce.  Ze  względu  na  to  założenie 
program  mieszany  jest  bliższy  programowi  rozgałęzionemu,  w  którym  -jak  już  wskazywaliśmy  - 
indywidualizacji podlega zarówno treść, jak i tempo uczenia się. 

5.  W  programowaniu  mieszanym  (podobnie  zresztą  jak  w  liniowym  l  rozgałęzionym) 

obowiązuje  zasada  stopniowania  trudności  oraz  trwałości  zdobywanej  przez  uczniów  i  studentów 
wiedzy.  Równocześnie  w  tej  odmianie  programowania  mieszanego,  którą  nazywamy  blokową, 
przeciwstawiając  ją  zarazem  programowaniu  sheffieldzkiemu,  szczególną  wagę  przywiązuje  się 
ponadto  do  zasady  operatywności  wiedzy,  a  także  do  zasady  łączenia  teorii  z  praktyką  (Sime, 
1964). 

W  postaci  graficznej  strukturę  programu  mieszanego  w  wersji  sheffieldzkiej  przedstawia 

rysunek 13. 

Program  mieszany  nie  jest  tak  ostro  krytykowany  jak  programy  pozostałe,  tzn.  liniowy  i 

rozgałęziony. Być jednak może, iż dzieje się tak wskutek mniejszej popularności tego programu, w 
związku  z  czym  jego  zalet  i  wad  nie  zdołano  ustalić  w  toku  zakrojonych  na  szerszą  skalę  badań 
empirycznych. 

 

Rys. 13. Schemat programu mieszanego 

Legenda: 
M - Informacje podstawowe; 
S - informacje korektywne związane z treścią informacji podstawowych; 
R - informacje korektywne niezwiązane bezpośrednio z informacjami podstawowymi; 
T - pytania dotyczące treści informacji podstawowych. 

•  Metoda  blokowa.  Nauczanie  programowane  o  charakterze  klasycznym,  ukształtowane  przez 

koncepcje  Skinnera    Crowdera,  ma  rację  bytu  w  szkolnictwie  wyłącznie  jako  metoda  dodatkowa, 
jedna z wielu, ale nie jedyna. W szczególności nadaje się ono do zaznajamiania uczniów z wiedzą 
bierną, której opanowanie wymaga od nich głównie pracy pamięci. Ponadto można posługiwać się 
nim  skutecznie  przy  utrwalaniu  oraz  kontroli  i  ocenie  stopnia  opanowania  tej  wiedzy.  Ta  teza 
stanowi punkt wyjścia metody, którą określiliśmy wyżej mianem blokowej. 

Teza  druga  głosi,  że  teksty  programowane  za  pomocą  metod  liniowych,  rozgałęzionych  i 

metody sheffieldzkiej są przydatne do zwalczania opóźnień w nauce u studiujących je osób, tzn. do 
usuwania luk występujących w przyswajanym sobie przez te osoby materiale. 

Zgodnie  zaś  z  trzecią  tezą  programowania  blokowego,  programy  klasyczne,  budowane  według 

behawiorystycznego  schematu  S  -  R  (bodziec  -  reakcja),  nie  sprzyjają  rozwijaniu  samodzielnego 
myślenia u uczniów nawet w zakresie tych przedmiotów czy dyscyplin, które - jak np. matematyka 
i gramatyka - są szczególnie podatne na programowanie 

Prawdziwość  tych  tez  została  potwierdzona  przez  badania  empiryczne.  Z  tezy  trzeciej,  która 

odnosi  się  do  sprawy  niezmiernie  doniosłej  zarówno  dla  teorii,  jak  i  praktyki  szkolnej,  wynika 
postulat  zbudowania  programu,  który  by  stanowił  skuteczniejszy  niż  programy  klasyczne 
instrument  wdrażania  korzystających  z  niego  osób  właśnie  do  krytycznego,  samodzielnego 
myślenia  opartego na tym myśleniu działania. W tym celu nowy program musiałby być programem 

background image

bardziej elastycznym i wszechstronnym od programów klasycznych,  a ponadto powinien - pełniej 
niż  one  -  uwzględniać  złożoność  procesu  nauczania  -  uczenia  się  oraz  jego  uwarunkowania 
psychologiczne, socjologiczne i prakseologiczne. Program ten miałby ponadto umożliwiać uczniom 
wykonywanie  różnorakich  operacji  umysłowych,  takich  jak  analiza,  synteza  i  porównywanie,  a 
także  operatywne  posługiwanie  się  zdobywaną  wiedzą  czy  rozwiązywanie  problemów  teoretycz-
nych i praktycznych, mono- i interdyscyplinarnych, takich, których rozwiązanie może mieć miejsce 
w  drodze  wysiłku  jednostkowego,  ale  i  takich,  przy  których  rozwiązywaniu  nieodzowny  staje  się 
wysiłek zbiorowy. 

Na podstawie przeprowadzonych badań empirycznych stwierdzono, że tym wymaganiom czyni 

zadość program, którego strukturę obrazuje rysunek 14. 

 

Rys. 14. Schemat programu blokowego 

Zasadniczym  składnikiem  przedstawionego  wyżej  programu  jest  blok  problemowy  (P),  który 

wymaga  od  jego  odbiorcy  intensywnego  wysiłku  umysłowego,  np.  rozwiązania  zadania  o 
niepełnych danych, sformułowania lub weryfikacji hipotezy, zaprojektowania eksperymentu itp. W 
toku  tej  pracy  uczeń  musi  uciekać  się  do  takich  rozumowań,  jak  wnioskowanie,  dowodzenie, 
wyjaśnianie (tłumaczenie) i sprawdzanie, co prowadzi do wzbogacenia posiadanej przezeń wiedzy i 
zarazem operacjonalizuje tę wiedzę. 

Pozostałymi  składnikami  omawianego  programu  są  bloki:  informacyjny  (I),  testowy 

Informacyjny  (TI),  testowy  problemy  (TP),  korektywny  informacyjny  (KI)  l  korektywny 
problemowy (KP). Warto tutaj podkreślić, że programy klasyczne nie zawierają na ogół składników 
oznaczonych w zastosowanej wyżej notacji jako P, PT i KP. 

Zgodnie z nazwą blok I zawiera określony przez autora programu zasób informacji, przy czym 

informacje  te  mogą  być  w  nim  eksponowane  zarówno  w  postaci  tekstów  programowanych  w 
sposób liniowy lub rozgałęziony, jak i konwencjonalny. Ważną jest przy tym rzeczą, aby informa-
cje  były  starannie  uporządkowane  według  określonego  kryterium  -  mogą  nim  być  np.  związki 
przyczynowo-skutkowe - i ułożone w wyraźnie zarysowane obszary pojęć (c). Bardzo przydatna do 
tego  celu  jest  analiza  macierzowa,  którą  posługują  się  zwolennicy  metody  RULEG  (por.  Kupi-
siewicz, 1975). 

Zadaniem  bloku  TI  jest  sprawdzenie  stopnia  opanowania  przez  ucznia  wszystkich  obszarów 

pojęć, które zamieszczono w bloku I, i skierowanie go - stosownie do uzyskanych wyników - bądź 
do bloku P, bądź do KI. Do bloku P korzystająca z programu osoba przechodzi tylko wtedy, kiedy 
bezbłędnie  opanowała  cały  materiał  zawarty  w  bloku  I.  Natomiast  w  przypadku  niedostatecznego 
opanowania  określonego  obszaru  pojęciowego,  np.  Ci,  musi  przejść  do  odpowiedniego  bloku 
korektywnego  (w  tym  przypadku  do  KCi),  gdzie  uzupełnia  swój  ą  wiedzę  w  zakresach  wy-
znaczonych  przez  wyniki  testu  (blok  TI).  Przykładowo:  jeżeli  ktoś  nie  opanował  tylko  jednego 
spośród obszarów pojęć zawartych w bloku I, to w bloku KI będzie miał do czynienia wyłącznie z 
jednym  wariantem  korektywnym.  W  przypadku  zaś  niedostatecznego  przyswojenia  sobie  treści 
objętej  większą  liczbą  obszarów  pojęciowych  w  bloku  I,  zostanie  skierowany  przez  blok  TI  do 
odpowiednio większej liczby obszarów korektywnych w bloku KI. 

Tak  więc  do  bloku  P  Jedni  uczniowie  dochodzą  szybciej,  inni  -  wolniej,  jedni  kroczą  doń 

bezpośrednio, inni muszą schodzić z głównej drogi na boczne trakty korektywnych rozgałęzień. 

Struktura tych rozgałęzień powinna przy tym wykluczać ewentualność popełnienia przez osoby 

uczące się z programu blokowego więcej niż jednego błędu w danym fragmencie bloku (C lub qC), 
a  równocześnie  uniemożliwiać  przejście  do  kolejnego  bloku  bez  uprzedniego  opanowania  treści 
danego  bloku.  Praktyka  wykazała,  że  jest  to  możliwe  w  stosunku  do  większości  uczniów  przy 
starannej  weryfikacji  tekstu  programowanego.  Ci  zaś,  którzy  nie  mogą  sprostać  wymaganiom 
stawianym przez program, muszą prosić o pomoc nauczyciela. 

Analogicznie  przedstawia  się  sprawa,  gdy  chodzi  o  bloki  P  i  KR  I  tutaj  bowiem  do  bloku  KP 

kierowani  są  przez  blok  TP  wyłącznie  ci  użytkownicy  programu,  którzy  nie  rozwiązali  problemu 
figurującego w bloku P. Oprócz tego  ci spośród nich, którzy nie mogą uporać się z rozwiązaniem 

background image

problemu mimo wsparcia, z jakim się spotykają w bloku KP, również mają zapewnioną pomoc ze 
strony nauczyciela. 

Scharakteryzowane  wyżej  bloki  są  jak  gdyby  cegiełkami,  którymi  autor  programu  może 

swobodnie  manipulować,  budując  z  nich  programy  o  różnej  strukturze.  W  pewnych  sytuacjach 
punktu wyjścia danej sekwencji programu nie musi więc stanowić blok I, lecz np. P lub TI. Czyn-
nikiem determinującym taką lub inną strukturę programu winno być przy tym zadanie dydaktyczne, 
którego realizacji program ma służyć. 

Główne założenia dydaktycznego programowania blokowego ilustruje kilka wydanych w Polsce 

książek, w tym Podstawy dydaktyki ogólnej. Wersja programowana. (Kupisiewicz, 1973). 

3. Środki służące do ekspozycji programu 

Czynnikiem  najistotniejszym  w  nauczaniu  programowanym  jest  tekst  (program)  opracowany 

zgodnie  z  omówionymi  w  poprzednim  podrozdziale  postulatami.  W  nauczaniu  można  go 
eksponować dwojako: 
za  pomocą  podręczników  lub  maszyn.  Podręczniki  programowane  różnią  się  między  sobą  w 
zależności  od  rodzaju  programu,  którego  ekspozycji  służą.  W  związku  z  tym  wyróżniamy 
podręczniki  o  strukturze  liniowej,  rozgałęzionej  i  mieszanej.  Także  maszyny,  jakich  się  używa  do 
prezentacji  tekstów  programowanych,  są  różne.  Najczęściej  stosowanym  kryterium  podziału  są 
sprawowane przez nie funkcje dydaktyczne. Stosownie do tego kryterium maszyny te dzieli się na: 

• Informatory - przeznaczone do przekazywania nowych wiadomości; 
• egzaminatory - które służą do egzaminowania posługujących się programami osób; 
• repetytory - wykorzystywane przy powtarzaniu wiadomości l ich utrwalaniu; 
•  maszyny  treningowe,  zwane  również  trenerami,  stosowane  w  celu  kształtowania  u  uczniów 

czy  studentów  pożądanych  umiejętności  praktycznych,  jak  np.  pisanie  na  maszynie, 
zalgorytmizowane  wyszukiwanie  uszkodzeń  w  różnorakich  urządzeniach  technicznych,  obsługa 
maszyn. 

Oprócz  wymienionych  istnieją  maszyny  wielofunkcyjne,  uniwersalne,  które  równocześnie 

przekazują  określone  Informacje,  sprawdzają,  czy  i  ewentualnie  w  jakim  stopniu  uczniowie 
(studenci) przyswoili je sobie, kształtują różnorakie umiejętności teoretyczne i praktyczne Itp. Nie-
które  maszyny  uniwersalne,  nazywane  maszynami  adaptacyjnymi,  mogą:  przystosowywać  tempo 
uczenia  się  do  indywidualnych  możliwości  osób  korzystających  z  programów;  analizować 
odpowiedzi i na tej podstawie odpowiednio selekcjonować kolejne dawki materiału nauczania; 
rejestrować odpowiedzi; zwiększać lub zmniejszać - zależnie od stopnia trudności eksponowanych 
pytań  -  czas  niezbędny  do  udzielenia  odpowiedzi;  słowem  -  spełniać  powinności  idealnego 
korepetytora. 

Maszyna  czy  podręcznik  programowany?  Tego  problemu  nie  zdołano  rozstrzygnąć  w  sposób 

jednoznaczny  na  podstawie  przeprowadzonych  dotychczas  badań.  Podręczniki  programowane  są 
znacznie  tańsze,  ale  nie  zapobiegają  „ściąganiu"  przez  korzystające  z  nich  osoby  odpowiedzi 
poprawnych  tak  skutecznie,  jak  czynią  to  maszyny.  Maszyny  z  kolei  są  drogie,  a  przy  tym  nie 
zapewniają  na  ogół  lepszych  efektów  dydaktycznych  niż  podręczniki,  zwłaszcza  podręczniki  o 
rozgałęzionej  strukturze.  Dlatego  też  warto  raz  jeszcze  podkreślić,  że  zarówno  podręczniki,  jak  i 
maszyny  są  tylko  środkami  służącymi  do  prezentacji  tekstów  programowanych.  Ich  skuteczność 
dydaktyczna  jest  uzależniona  od  tego,  co  stanowi  istotę  nauczania  programowanego,  tzn.  od 
programu. Z tego też powodu w badaniach nad nauczaniem programowanym zwraca się szczególną 
uwagę  na  konstruowanie  tekstów  optymalnych  dla  poszczególnych  przedmiotów  nauki  szkolnej  i 
określonych grup odbiorców. 

4. Ogólna ocena nauczania programowanego 

Z  nauczaniem  programowanym  wiązano  wiele  nadziei  w  okresie,  kiedy  stało  się  ono 

przedmiotem żywego zainteresowania ze strony zarówno Skinnera i jego współpracowników, jak i 
Innych  badaczy,  zresztą  nie  tylko  amerykańskich.  Niektórzy  byli  nawet  zdania,  że  stanowi  ono  w 

background image

dydaktyce  przewrót  na  miarę  kopernikańskiego,  że  zrewolucjonizuje  nie  tylko  tradycyjną 
organizację,  lecz  również  metody  pracy  dydaktycznej  w  zakresie  różnych  szczebli  i  przedmiotów 
nauczania.  Ten  maksymalistyczny  pogląd  nie  został  jednak  potwierdzony  przez  wyniki  licznych 
badań.  Dzięki  temu  tym  bardziej  zasadne  są  wnioski  ogólne,  które  można  sformułować  na 
podstawie tych badań: 

Po  pierwsze,  nauczania  programowanego  nie  należy  traktować  jako  metody  uniwersalnej,  tzn. 

takiej,  którą  można  by  było  skutecznie  stosować  zamiast  metod  konwencjonalnych  i  za  pomocą 
której  dałoby  się  realizować  w  procesie  nauczania  wszystkie,  a  nawet  tylko  większość  zadań 
dydaktycznych.  Ten  punkt  widzenia,  reprezentowany  w  Polsce  od  wielu  już  lat  (Kupisiewicz, 
1966),  zyskał  sobie  ostatnio  powszechne  uznanie.  Dzisiaj  nie  ma  już  wątpliwości,  że  nauczanie 
programowane ma rację bytu w szkolnictwie, ale tylko jako metoda dodatkowa, jedna z wielu, ale 
nie jedyna. Szczególnie przydatne okazuje się ono przy realizacji takich zadań dydaktycznych, jak: 

• zaznajamianie uczniów z wiadomościami wymagającymi głównie pamięciowego opanowania; 
• utrwalanie tych wiadomości; 
•  kontrola  i  ocena  stopnia  opanowania  wiedzy  przez  uczniów  przy  znacznym  z  ich  strony 

współudziale (samokontrola i samoocena); 

•  zwalczanie  różnorakich  form  opóźnienia  w  nauce  przez  likwidację  braków  i  luk  w 

wiadomościach użytkowników programów. 

Ponadto  niektóre  metody  programowania  dydaktycznego  można  stosować  przy  szczegółowej 

analizie treści kształcenia, np. treści podręczników szkolnych. 

Po  drugie,  automatyzacja  nauczania  -  spowodowana  wprowadzeniem  do  szkól  podręczników 

programowanych  l  maszyn  -  bynajmniej  nie  czyni  „konwencjonalnego"  nauczyciela  postacią 
drugoplanową,  jak  to  sobie  wyobrażali  bezkrytyczni  entuzjaści  „nowej  technologii".  I  w  tym 
zakresie  okazało  się,  że  zarówno  w  szkole  podstawowej,  jak  średniej  i  wyższej,  nauczyciel  jest 
wręcz nieodzowny, aby nauczanie programowane mogło przynosić pozytywne efekty. Co więcej, w 
pełni skutecznym „narzędziem dydaktycznym" staje się ono dopiero właśnie w rękach nauczyciela, 
przy  czym  musi  to  być  nauczyciel  dobrze  przygotowany  do  posługiwania  się  nim  w  różnych 
sytuacjach dydaktycznych, świadom jego zalet, ale i braków. 

Po  trzecie,  wyniki  dotychczasowych  badań  nie  potwierdziły  również  maksymalistycznego 

poglądu,  że  nauczaniem  programowanym  można  będzie  objąć  w  pełnym  wymiarze  godzin 
wszystkie przedmioty  nauki szkolnej i wszystkie  typy szkół - od przedszkola po uczelnię  wyższą. 
Obecnie  bardzo  wyraźnie  zarysował  się  pogląd,  że  nawet  w  obrębie  przedmiotów  l  dyscyplin 
„podatnych" na programowanie, jak np. gramatyka, fizyka teoretyczna czy matematyka, realizacja 
niektórych  tematów  za  pomocą  tej  właśnie  metody  nie  zapewnia  korzystnych  wyników.  W  tej 
sytuacji  obserwujemy  tendencję  do  harmonijnego  łączenia  tekstów  programowanych  i  konwen-
cjonalnych  w  spójne  merytorycznie  i  logicznie  całości,  podporządkowane  realizacji  określonych 
zadań  dydaktycznych.  Jednym  z  przejawów  tej  właśnie  tendencji  jest  omówiona  wyżej  koncepcja 
programowania blokowego. 

Ogólnie  można  powiedzieć,  że  nauczanie  programowane  pojawiło  się  w  praktyce  szkolnej  i  w 

teorii  kształcenia  jako  płaszczyzna,  na  której  splotły  się  trzy  główne  tendencje  epoki 
przyspieszonego  rozwoju,  w  jakiej  obecnie  żyjemy.  Te  trzy  tendencje  można  sformułować 
następująco:  związek  nauki  z  praktyką,  automatyzacja  niektórych  czynności  wykonywanych 
dotychczas  przez  człowieka,  wzrost  funkcji  sterowania  w  nowoczesnej  organizacji  różnych 
aspektów  życia.  Przeniesienie  tych  tendencji  do  oświaty  doprowadziło  w  konsekwencji  do 
nauczania  programowanego.  W  takim  rozumieniu  jest  ono  historyczną  prawidłowością  rozwoju 
kształcenia. Nie należy przeceniać nauczania programowanego, ale też nie należy go nie doceniać. 
Jest to metoda ciągle żywa i dynamicznie rozwijana" (Tałyzina, 1974). 

Przykładem  wzmiankowanego  rozwoju  nauczania  programowanego  jest  m.in.  koncepcja  tzw. 

programów  sterujących  (Leitprogramme}.  W  koncepcji  tej  tekst  programowany  spełnia  przede 
wszystkim - notabene zgodnie z nazwą - funkcje sterownicze. Odsyła on ucznia do podręczników, 
encyklopedii  l  innych  źródeł  informacji;  zleca  przeprowadzenie  wywiadów,  obserwacji 
eksperymentów;  w  następstwie  kontroli  l  oceny  wyników  nauczania  podkreśla  potrzebę 

background image

powtórzenia  wiadomości;  wskazuje  sposoby  zastosowania  zdobytej  wiedzy  w  praktyce  itd. 
Programy sterujące są więc dla ucznia swoistym przewodnikiem w zdobywaniu wiedzy nie tylko za 
pomocą  uczenia  się  z  podręcznika  programowanego  -jak  w  przypadku  tekstów  programowanych 
klasycznymi  metodami  -  lecz  również  z  Innych  źródeł  informacji.  Same  zaś,  mając  postać 
programów  liniowych  lub  rozgałęzionych,  służą  ponadto  kształtowaniu  u  uczniów  wartościowych 
motywów  uczenia  się,  wdrażają  ich  do  kontroli  i  oceny  przebiegu  oraz  wyników  uczenia  się,  a 
także umożliwiają likwidację powstających luk w wiadomościach (por. Burger, 1975). 

5. Próba prognozy 

Rozwój nauczania programowanego, o którym była wyżej mowa, decyduje nie tylko o zakresie 

jego możliwych zastosowań, lecz również o trwałości uzyskanego przez nie prawa obywatelstwa w 
praktyce edukacyjnej. W czym przejawia się zatem ów rozwój? 

Chcąc  odpowiedzieć  na  to  pytanie,  trzeba  -jak  sądzę  -  ukazać  te  problemy  związane  z 

nauczaniem programowanym, które bądź już zostały rozwiązane, bądź też do których rozwiązania 
znacznie się przybliżono w ostatnich latach, a także problemy otwarte, ciągle jeszcze czekające na 
rozwiązanie. 

Do  problemów  już  rozwiązanych  należy  przede  wszystkim  problem  roli  i  miejsca  nauczania 

programowanego  w  całokształcie  poczynań  edukacyjnych.  Teza  o  niejako  wspomagającym  i 
uzupełniającym wobec nauczania konwencjonalnego charakterze „programowania dydaktycznego", 
jak zwykło się ostatnio nazywać nauczanie programowane, nie jest Już dzisiaj kwestionowana. Jest 
to  tym  bardziej  godne  podkreślenia,  że  teza  ta  wyszła  obronną  ręką  z  konfrontacji  podwójnej,  a 
mianowicie  z  tezą  maksymalistów,  którzy  sądzili,  że  nauczanie  programowane  zastąpi  tradycyjny 
model kształcenia, oraz z tezą minimalistów, nieprzypisujących mu większego znaczenia. 

Do kategorii problemów rozstrzygniętych należy również ostry przed laty spór o „być albo nie 

być"  poszczególnych  rodzajów  programowania.  Dzisiaj  wiemy  już,  że  rację  bytu  mają  koncepcje 
mieszane,  takie,  które  wdrażają  uczniów  do  rozwiązywania  problemów  oraz  sterują  ich  działal-
nością  poznawczą  w  sposób  znacznie  wykraczający  poza  ramy  i  możliwości  programowania 
klasycznego w wersji nadanej mu przez Skinnera, Crowdera czy Austwicka. 

Na  liście  problemów  już  rozwiązanych  można  wreszcie  umieścić  problem  ekspozycji  tekstów 

programowanych. Alternatywy „podręcznik albo maszyna" nie uważa się już za słuszną, zwłaszcza 
od  czasu  upowszechnienia  tzw.  komputerów  osobistych.  Wyniki  badań  empirycznych,  w  tym 
również polskich, wskazują na celowość rozwiązań pluralistycznych. 

Z  kolei  do  problemów  zaawansowanych  ze  względu  na  stopień  ich  rozwiązania  należą 

teoretyczne  podstawy  programowania  dydaktycznego.  Intensywne  badania  przeprowadzone  w 
wielu  krajach  w  latach  1965-1975  nie  zapewniły  szerszego  uznania  tym  próbom  teoretycznej 
orientacji  nauczania  programowanego,  których  rzecznikami  byli  neobehawioryści.  Nie 
zaakceptowano  również  orientacji  cybernetycznej,  lansowanej  głównie  w  latach  sześćdziesiątych 
przez  niektórych  teoretyków  zachodnioniemieckicb.  Z  zainteresowaniem  spotkały  się  natomiast 
prace  tych  pedagogów  i  psychologów,  którzy  usiłowali  oprzeć  nauczanie  programowane  na 
psychologicznej  teorii  czynności,  psychologii  poznawczej  i  na  tzw.  dydaktyce  myślenia, 
przeciwstawnej  „dydaktyce  pamięci".  Efektem  tych  prac  są  m.in.  scharakteryzowane  uprzednio 
koncepcje  dydaktycznego  programu  blokowego  oraz  semiprogramowanego  uczenia  się 
sterowanego. 

Znacznie  obszerniejsza  jest  lista  problemów  otwartych,  ciągle  jeszcze  czekających  na 

rozwiązanie.  Zapoczątkowuje  ją  wzmiankowany  już  problem  struktury  i  treści  dydaktycznego 
programu  blokowego  o  charakterze  sterującym.  Wydaje  się,  że  od  rozwiązania  tego  problemu 
zależeć będzie dalszy rozwój nauczania programowanego,  w którym nie  może już być miejsca na 
koncepcje  jednostronne,  oddzielające  uczenie  się  z  tekstów  programowanych  od  czynników 
warunkujących racjonalny przebieg i wysoką efektywność uczenia się „w ogóle". Pytania dotyczące 
celu, metod i przygotowania odbiorców programu do skutecznego uczenia się zarówno z programu, 
jak i z innych źródeł wiedzy, a także pytania odnoszące się do sterowania przez program globalnie 

background image

ujmowanym uczeniem się - a nie tylko uczeniem się z programu - pojawiają się w tym kontekście 
na nowo, aczkolwiek na innej niż w latach wcześniejszych płaszczyźnie. 

6. Komputeryzacja nauczania 

Szybki  rozwój  elektronicznych  maszyn  liczących,  zwanych  z  angielska  komputerami,  sprawił, 

ż

e  zaczęto  interesować  się  nimi  również  jako  narzędziem  pracy  dydaktycznej.  Okazało  się,  że  z 

komputerów można korzystać nie tylko w celu błyskawicznego przeprowadzenia skomplikowanych 
obliczeń, lecz również gromadzenia i przetwarzania informacji bezpośrednio przydatnych w pracy 
dydaktycznej, zwłaszcza w zakresie oceny wyników oraz przebiegu procesu uczenia się. 

Szczególnie cenna z dydaktycznego punktu widzenia jest ostatnia z wymienionych właściwości, 

tzn.  możliwość  określania  przebiegu  oraz  dróg  i  sposobów  uczenia  się  jednostek.  Takich 
możliwości  nie  zapewniały  dotychczasowe  metody  kontroli  i  oceny  wyników  nauczania,  które  -
łącznie z testami dydaktycznymi - dawały co najwyżej wgląd w końcowe efekty pracy uczniów, ale 
nie  pozwalały  już  poznać  czynników  przesądzających  o  uzyskiwaniu  tych  właśnie  efektów. 
Komputery  natomiast  błyskawicznie  oceniają  udzielane  przez  uczniów  odpowiedzi,  ujawniają 
ewentualne  błędy  oraz  wskazują  ich  przyczyny,  mogą  regulować  stopień  trudności  stawianych 
uczącym  się  pytań,  słowem  -  indywidualizują  nauczanie  stosownie  do  wykazywanych  przez 
poszczególne osoby, korzystające z eksponowanych przez komputer tekstów, zdolności, zaintereso-
wań, tempa pracy oraz zaawansowania w nauce danego przedmiotu. 

Zwolennicy  unowocześnienia  pracy  dydaktycznej  poprzez  włączenie  do  niej  komputerów, 

łącznie  z  tzw.  komputerami  osobistymi,  nie  zamierzają  przy  tym  -  czego  np.  domagali  się  na 
przełomie  lat  pięćdziesiątych  i  sześćdziesiątych  radykalni  rzecznicy  nauczania  programowanego  - 
wyrugować  nauczyciela  ze  szkoły,  a  jego  obowiązki  powierzyć  komputerom.  To,  czego  pragną, 
sprowadza się do wzbogacenia tej pracy o nowoczesne urządzenia l materiały techniczne tam, gdzie 
to jest celowe i możliwe, a tym samym do wzrostu efektywności zinstytucjonalizowanego naucza-
nia. Dlatego też, postulując zreformowanie obecnej szkoły, chcieliby, aby stała się ona bardziej niż 
dotąd  otwarta  na  problemy  współczesności,  wśród  których  problem  „informacyjnego  środowiska 
człowieka" zajmuje poczesne miejsce. 

Jak zatem wyobrażają sobie przyszłą szkołę? 
Odpowiadając  na  to  pytanie,  wskazują,  że  będzie  ona  liczyć  się  ze  wzrostem  czynności 

teoretycznych  i  praktycznych  „przejmowanych"  od  ludzi  przez  komputery.  To  zaś  pociągnie  za 
sobą potrzebę zaznajomienia uczniów z podstawami informatyki, w tym z programowaniem w po-
wszechnie  stosowanych  językach.  Już  dzisiaj  zmierza  się  zresztą  w  tym  kierunku,  czego 
ś

wiadectwem  jest  np.  wprowadzenie  elementów  informatyki  do  programów  nauczania  szkół 

podstawowych  i  średnich  w  Polsce  (MEN,  1992).  Zwolennicy  wykorzystania  komputerów  dla 
celów  edukacyjnych  są  oprócz  tego  przekonani  o  potrzebie  szybkiej  rewizji  obecnego  kanonu 
wykształcenia  ogólnego.  Dlaczego  np.  wszyscy  uczniowie  szkoły  podstawowej  muszą  wiedzieć 
prawie wszystko o dżdżownicy, a nic lub prawie nic o komputerach, którymi notabene pasjonują się 
poza szkołą? Po co uczy się w szkole handlowej tradycyjnej księgowości, kiedy tę czynność coraz 
powszechniej  przekazuje  się  komputerom?  Dlaczego  zmusza  się  uczniów  do  wykonywania 
prostych  operacji  matematycznych  na  piśmie,  podczas  gdy  dorośli  -  czego  uczniowie  są  częstymi 
ś

wiadkami - czynią to prawie wyłącznie przy użyciu kalkulatorów? 

W  szkole  przyszłości  -  wnioskują  dalej  entuzjaści  komputeryzacji  procesu  nauczania  - 

nauczyciele,  odciążeni  dzięki  komputerom  od  obowiązku  wykonywania  czynności  rutynowych 
(sprawdzanie  wiadomości,  Ich  utrwalanie  itp.),  będą  mieli  więcej  czasu  na  bezpośredni  kontakt  z 
uczniami, na ich wychowanie i opiekę nad nimi. 

Czy są to oczekiwania realne? 
Niewątpliwie  tak.  Warunkiem  jednak  podstawowym  ich  właściwego  wykorzystania  jest 

włączenie nowoczesnych środków i materiałów technicznych do procesu nauczania jako składnika 
wspomagającego nauczyciela, a nie jego substytutu. Z dotychczasowych badań wynika, że Istnieją 
co najmniej dwa systemy tak rozumianego zastosowania komputerów w szkolnictwie, a mianowicie 
nauczanie  wspomagane  przez  komputer  (computer  assisted  instruction  -  CAI)  oraz  nauczanie 

background image

organizowane  z  pomocą  komputera  (computer  monoged  instruction  -  CMI)  (por.  np.  Cooley, 
Glaser, 1969; Housiaux, 1972, ; Haefner, 1985). 

W obu systemach środkiem służącym do realizacji nauczania jest układ złożony z elektronicznej 

maszyny  liczącej,  urządzeń  peryferyjnych  oraz  odpowiedniego  programu.  Układ  tego  rodzaju  jest 
zazwyczaj przystosowany do równoczesnej pracy w zakresie kilku przedmiotów nauczania, których 
może  się  uczyć  w  tym  samym  czasie  kilkunastu,  a  nawet  kilkudziesięciu  uczniów.  Sprzężenia  na 
linii „układ - uczeń" są  zapewnione dzięki takim urządzeniom, jak dalekopis, rzutniki przeźroczy, 
projektory  filmowe,  magnetofon,  monitory  telewizyjne  itp.  Utrzymaniu  sprzężeń  na  linii  „uczeń  - 
układ"  służą  z  kolei  zestawy  przycisków  (gdy  wchodzi  w  grę  wybór  odpowiedzi)  lub  dalekopis 
(przy konstruowaniu odpowiedzi). 

Schematyczne  ujęcie  omawianych  sprzężeń,  obrazujące  główną  zasadę  funkcjonowania  obu 

systemów, przedstawiono na rysunku 15. 

 

Rys. 15. Zasada funkcjonowania systemów CAI i CMI 

Komputer  analizuje,  ocenia  l  przechowuje  w  pamięci  nie  tylko  odpowiedzi  udzielane  przez 

uczniów  na  pytania  zawarte  w  programie,  lecz  również  czas  pracy  każdego  z  nich  z  programem 
oraz rodzaje i liczbę popełnionych błędów. Dzięki temu nauczyciel dysponuje pełnym obrazem pra-
cy  wszystkich  uczniów,  przy  czym  na  ów  obraz  składają  się  -  oprócz  końcowych  wyników 
nauczania - także sposoby i drogi dochodzenia do nich. 

Gdy  zaś  chodzi  o  cechy  szczególne  obu  systemów,  to  w  systemie  CAI  odpowiednio 

zaprogramowany  komputer  może  spełniać  takie  funkcje  dydaktyczne,  jak:  przekazywanie 
informacji; ich utrwalanie, czemu służą tzw. programy  powtórzeniowe; kontrola i ocena wyników 
nauczania  (programy  kontrolne);  wdrażanie  uczniów  do  Indywidualnego  i  grupowego 
rozwiązywania  problemów,  między  innymi  za  pomocą  programów  symulacyjnych;  sterowanie 
procesem  uczenia  się  realizowanego  na  materiale  „zmagazynowanym"  w  komputerze  (programy 
korepetycyjne) lub znajdującym się poza nim (programy sterujące). 

Z  kolei  w  systemie  CMI  komputer  stanowi  swoisty  bank  informacji  pedagogicznych,  który 

gromadzi, przechowuje  w pamięci i udostępnia  nauczycielom dane na temat sytuacji materialnej  i 
rodzinnej uczniów, ich stanu zdrowia, pozycji zajmowanej wśród rówieśników, postępów w nauce, 
zainteresowań,  cech  charakteru  itp.  Oprócz  tego  może  być  wykorzystywany  dla  celów 
dydaktycznych  jako  źródło  informacji,  środek  służący  do  utrwalania  i  kontroli  wiadomości, 
wyrównywania luk w wiadomościach, słowem - jako korepetytor. 

Powstanie  i  rozwój  obu  scharakteryzowanych  systemów  skomputeryzowanego  nauczania 

wskazuje,  że  również  w  pracy  dydaktycznej  monopol  mózgu  został  podważony  przez  techniczny 
system  przetwarzania  Informacji"  (Haefner).  Nie  jest  to  jednak  zjawisko  szkodliwe.  Sprawia  ono 
bowiem,  że  analogicznie  do  rewolucji  przemysłowej,  która  zwielokrotniła  siłę  ludzkich  mięśni, 
również rewolucja elektroniczna, jakiej obecnie jesteśmy świadkami, przyczynia się do wzrostu siły 
i  rozszerzania  możliwości  ludzkiego  umysłu  w  takich  między  innymi  zakresach,  jak: 
rozwiązywanie zadań, rozumienie prostych problemów (łącznie z wyszukiwaniem konstytutywnych 
cech  tych  problemów),  tworzenie  nowych  struktur  pojęciowych  oraz  przebudowa  struktur  już 
istniejących. 

Sprawdzian 18 

1. Opisz teoretyczne założenia programów liniowych, rozgałęzionych i mieszanych, eksponując 

ich podobieństwa i różnice. 

2.  Na  czym  polega  różnica  między  zasadami  nauczania  konwencjonalnego  a  zasadami 

nauczania programowanego? 

background image

3.  Wskaż  podobieństwa  i  różnice  między  nauczaniem  programowanym  i  nauczaniem 

konwencjonalnym, przyjmując za kryterium tkwiące u ich podstaw zasady nauczania. 

4.  Scharakteryzuj  koncepcję  blokowego  programu  dydaktycznego,  posługując  się  przy  tym 

graficznym obrazem jego struktury. 

5.  Jakie  zadania  dydaktyczne  można  realizować  za  pomocą  komputera?  Wymień  je  i  opisz, 

posługując się odpowiednimi przykładami. 
 
 
 
ROZDZIAŁ XIX 

EDUKACYJNY BILANS XX WIEKU 

Wiek XX miał być stuleciem dziecka. Tego przynajmniej oczekiwała EUen Key, publikując w 

1900  roku  pod  takim  właśnie  tytułem  swoją  znaną  książkę.  Zamiast  tego  przyniósł  on  milionom 
dzieci  na  całym  niemal  świecie  śmierć,  niewymowne  cierpienia,  głód  i  sieroctwo,  przy  czym  kul-
minacyjnymi  okresami  owych  nieszczęść  były  nie  tylko  obie  wojny  światowe  i  rewolucja  1917 
roku  w  Rosji,  lecz  również  liczne  wojny  lokalne,  poczynając  od  wojny  w  Hiszpanii  w  latach 
trzydziestych,  a  kończąc  na  krwawych  walkach  i  rzeziach  w  Korei,  Kambodży,  Kongu,  Angoli, 
Wietnamie,  Afganistanie,  a  ostatnio  w  byłej  Jugosławii.  „Ludzie  dzieciom  zgotowali  ten  los"  - 
chciałoby się strawestować znane powiedzenie. 

Wiek XX miał także być stuleciem nowego wychowania. „Nowa" miała również stać się szkoła. 

W tym właśnie kierunku zmierzał A. Ferriere - autor opublikowanego w 1909 roku Projektu nowej 
szkoły? W tym kierunku podążali także inni rzecznicy przekształcenia „starej szkoły" w „szkołę dla 
ż

ycia i przez życie" (O.  Decroły), „szkołę aktywną"  (R. Cousi-net), „szkołę twórczą" (H. Rowid), 

„szkołę pracy" - notabene różnie Interpretowaną (H. Gaudig, Uno Cygnaeus, G. Kerschensteiner, J. 
Dewey, P. Błoński i inni), „szkołę wspólnoty życia" (G. Wynecken, P. Petersen, H. Scharrelmann), 
„szkołę  swobodnego  dojrzewania"  (M.  Montessori),  „szkołę  na  miarę  dziecka"  (E.  Ciaparede), 
„szkołę przeżywania i czynu" (E. Linde), czy „szkołę życia, a nie tylko przygotowywania do życia" 
(Stanley  Hali).  Taki  wreszcie  cel  przyświecał  autorom  licznych  w  pierwszym  ćwierćwieczu 
naszego stulecia usprawnień programowych i metodycznych zinstytucjonalizowanego kształcenia i 
wychowania,  jak  „metoda  projektów"  (W.H.  Kilpatrick),  „plan  daltoński"  (H.  Parkhurst),  „plan 
Winnetki" (C. Washburne), techniki C. Freineta, antropozofia R. Steinera. 

Końcowe efekty tych i podobnych prób okazały się niewspółmierne do ambitnych zamierzeń ich 

inicjatorów  i  realizatorów.  W  rezultacie  nie  odrodziły  one  ani  szkoły,  co  było  ich 
pierwszoplanowym,  bezpośrednim  zamiarem,  ani  społeczeństwa,  do  czego  miały  pośrednio 
doprowadzić (Chmaj, 1962). 

Do  znaczącego  odrodzenia  „tradycyjnej"  czy  „konwencjonalnej"  szkoły  nie  przyczyniły  się 

również poczynania przypadające na drugą połowę mijającego stulecia, jak nauczanie problemowe, 
praca grupowa uczniów, nauczanie programowane, kształcenie wielostronne, mastery leaming B.S. 
Blooma  itp.  „Stara  szkoła"  zdołała  na  ogół  odeprzeć  i  dawniejsze,  i  nowsze  próby  obalenia,  a 
przynajmniej  ograniczenia  charakteryzujących  ją  od  dawna  cech,  a  mianowicie  jednostronnego 
intelektualizmu,  uniwersalizmu  oraz  niechęci  wobec  indywidualizowania  treści,  metod  i  tempa 
pracy uczniów stosownie do ich uzdolnień l zainteresowań (Sośnicki, 1948, s. 98 i nast). 

O  ile  w  pierwszej  połowie  XX  wieku  dominowały  próby  odnowienia  konwencjonalnej  szkoły 

poprzez  przebudowę  realizowanych  przez  nią  programów  nauczania  oraz  stosowanych  metod  i 
ś

rodków  pracy  dydaktyczno-wychowawczej,  o  tyle  drugą  jego  połowę  znamionowały  liczne  ra-

porty,  w  których  opisywano  aktualny  stan  systemów  szkolnych  w  różnych  krajach,  rzadziej  -  w 
skali  międzynarodowej,  oraz  wskazywano  pożądane  kierunki  i  sposoby  edukacyjnych  reform.  W 
związku  z  tym  można,  jak  sądzę,  powiedzieć,  że  wiek  XX  był  także  stuleciem  raportów  oświa-
towych. 

Jeśli  chodzi  o  raporty  krajowe,  których  opublikowano  po  1960  roku  kilkadziesiąt,  to  do 

background image

najważniejszych należą niewątpliwie raporty: 

•  amerykańskie,  np.  Naród  w  obliczu  zagrożenia  oraz  Edukacja  w  USA  -  niechaj  zacznie 

działać; 

•  niemieckie,  w  tym  tzw.  raport  Brandta  z  18  czerwca  1970  roku,  a  także  Ogólnoświatowa 

reforma edukacji. Możliwości pewnej realnej utopii; 

•  angielskie,  m.in.  Dzieci  i  ich  szkoły  początkowe  oraz  Uczyć  się  skutecznie.  Radykalne 

spojrzenie na edukację dzisiejszą i przyszłościową strategię; 

• francuskie, a zwłaszcza Licea i nauczanie w nich na progu XXI wieku; 
•  polskie,  to  znaczy  Raport  o  stanie  oświaty,  1973,  raporty  Edukacja  narodowym  priorytetem 

oraz  Edukacja  w  warunkach  zagrożenia  (red.  Czesław  Kupislewicz)  z  1989  roku.  Syntetyczny 
raport o potrzebie i kierunkach reformy szkolnej w Polsce Cz. Kupisiewicza (1996); Raport o po-
trzebie strategiczne) koncepcji rozwoju Polski i roli nauki w przebudowie gospodarki (1993, PAN, 
par.  11  pt.  Orientacja  na  człowieka  -  warunkiem  sukcesu),  wreszcie  Reforma  systemu  edukacji  - 
projekt (1998); 

a  ponadto  raporty:  chiński.  Rozwój  edukacji  w  Chinach  przed  i  w  latach  osiemdziesiątych; 

Japoński  Czwarty  i  końcowy  raport  o  edukacji;  rosyjskie  „manifesty  edukacyjne"  Zespołu 
Naukowo-Badawczego  „Szkoła"  z  lat  1986-1988,  Czwarta  reforma  szkolna  w  Rosji;  szwedzki. 
Szwedzka  droga  do  społeczeństwa  wychowującego;  hiszpański.  Treści  reformy;  włoski  Nowe 
programy dla nowej szkoły; kanadyjski. Raport Parent (1964) i wiele innych  

Oprócz  tych  raportów  -jak  je  nazwałem  -  krajowych,  drugie  półwiecze  naszego  stulecia 

obfitowało  również  w  raporty  problemowe,  poświęcone  opisowi  określonych  zagadnień 
pedagogicznych.  Wśród  nich  na  uwagę  zasługują:  Refleksje  na  temat  technologu  edukacyjnej; 
Ś

wiatowy  kryzys  edukacyjny;  Nowe  tendencje  w  oświacie  dorosłych;  Szkolą  roku  2000;  Rozwój 

programów  szkolnych.  Teoria  i  praktyka,  a  oprócz  tego  Straty  szkolne  -  problem  światowy  i 
Niepowodzenia szkolne - pedagogiczne wyzwanie dla jedności Europy. 

W  XX  wreszcie  wieku,  dobiegającym  końca,  opublikowano  kilka  raportów  edukacyjnych  o 

zasięgu  globalnym,  przy  czym  działo  się  tak  za  sprawą  UNESCO,  Rady  Europy  i  Klubu 
Rzymskiego. Pierwszym z tych raportów był tzw. raport Faure'a, który ukazał się w 1972 roku pt. 
Learning  to  be  (polski  przekład  „Uczyć  się,  aby  być"  wydrukowano  trzy  lata  później).  W  tymże 
czasie  pod  auspicjami  Rady  Europy  opracowano  i  opublikowano  raport  Możliwe  warianty 
europejskiej  edukacji  w  przyszłości.  Projekt  I:  przygotować  człowieka  do  życia  w  XXI  wieku.  W 
roku 1979 Klub Rzymski wydrukował swój raport edukacyjny pod znamiennym tytułem Uczyć się 
bez granic. Jak zewrzeć lukę ludzką, a w roku 1996 ujrzał światło dzienne drugi raport UNESCO, 
nazywany raportem Jacquesa Delors, Edukacja: jest w niej ukryty skarb, 1998. 

Czy i ewentualnie w jakim stopniu wymienione raporty edukacyjne przyczyniły się do poprawy 

oświaty  l  szkolnictwa  wyższego  w  poszczególnych  krajach  oraz  -  co  równie  istotne  -  w  skali 
globalnej? 

Gdy  chodzi  o  Polskę,  to  trafnej  odpowiedzi  na  to  pytanie  udzieliła  Ewa  Nowakowska, 

nawiązując  do  raportów  opublikowanych  u  nas  w  latach  1973  i  1989:  „Prawem  paradoksu, 
dwukrotnie mieliśmy w Polsce porządną, ekspercką diagnozę systemu szkolnego wraz z fachowymi 
pomysłami  jego  naprawy  -  ale  nie  mieliśmy  polityków  gotowych  do  podjęcia  ryzyka  radykalnej 
reformy. Teraz zaś politycy, powołujący się na społeczną misję, dekretują nowy system i zupełnie 
im  w  tym  nie  przeszkadza  ani  brak  aktualnych  specjalistycznych  ekspertyz,  ani  istnienie  europej-
skich kanonów w zakresie edukacji dla przyszłości" (Nowakowska, 1999). 

Podobnie  było  na  ogół  w  pozostałych  krajach,  gdzie  główną  przeszkodę  w  radykalnym 

reformowaniu  oświaty  stanowiły  trudności  natury  finansowej,  kunktatorstwo,  a  niekiedy  wręcz 
niechęć  polityków  do  tego  rodzaju  poczynań,  oraz  zastępowanie  czy  wręcz  pozorowanie  reform 
rzeczywistych  przez  drobne  retusze  organizacyjne  i  programowo-metodyczne.  Liczne  przykłady 
takich  niepełnych  reform,  które  w  zasadzie  nie  naruszają  zasadniczych  zrębów  konstrukcyjnych 
„starej" europejskiej szkoły, zawiera m.in. praca Europejskie systemy szkolne (Anweiler, 1996). 

Nieco  korzystniej  przedstawia  się  pod  tym  względem  sytuacja  amerykańskiego  szkolnictwa. 

background image

Reakcją  bowiem  na  katastroficzny  raport  Naród  w  obliczu  zagrożenia  były  w  USA  intensywne 
zabiegi,  w  wyniku  których  ulepszono  plany  i  programy  nauki  szkolnej  w  Junior  i  senior  schools, 
poprawiono  panującą  w  tych  szkołach  dyscyplinę,  podniesiono  o  40%,  w  przeliczeniu  na  jednego 
ucznia,  nakłady  na  oświatę,  tu  i  ówdzie  zaczęto  różnicować  płace  nauczycieli  stosownie  do 
uzyskiwanych  przez  nich  wyników  nauczania,  słowem  -  po  raz  kolejny  przystąpiono  do  reformy 
szkolnictwa, kierując się przy tym zaleceniami eksponowanymi w edukacyjnych raportach. 

Na  zbliżoną  drogę  zaczynają  również  wkraczać  władze  oświatowe  niektórych  krajów 

europejskich.  Widoczny  ostatnio  w  tych  krajach  wzrost  aspiracji  edukacyjnych  młodzieży  i 
dorosłych  powinien  przyczynić  się  do  zintensyfikowania  l  zarazem  zracjonalizowania  reform 
szkolnych,  a  tym  samym  do  budowy  postulowanej  od  początku  XX  wieku  „nowej"  szkoły, 
przystosowanej do potrzeb i wymogów zbliżającego się XXI wieku. 

Wyraźniej  od  raportów  krajowych  zaznaczyły  swoją  obecność  w  światowej  teorii  l  praktyce 

edukacyjnej  raporty  tematyczne  o  ponadnarodowym  zasięgu.  Odnosi  się  to  przede  wszystkim  do 
raportów  UNESCO  poświęconych  niepowodzeniom  szkolnym,  które  to  zjawisko  uznano  za 
ś

wiatowy  pedagogiczny  problem  nr  l  i  warunek  konieczny  wyrównywania  szans  edukacyjnych 

dzieci  i  młodzieży  wywodzących  się  z  różnych  klas  i  warstw  społecznych.  Ten  właśnie  wzgląd 
sprawił,  że  problematykę  „strat  szkolnych"  włączono  w  ostatnich  dwóch  dekadach  do  programów 
kształcenia  nauczycieli  w  wielu  krajach  zachodu.  Niemały  wpływ  na  racjonalizację  prac 
związanych  z  rewizją  dotychczasowych  oraz  przygotowaniem  nowych  planów  l  programów 
nauczania  wywarły  również  poświęcone  tym  zagadnieniom  raporty,  przykładowo  -  oprócz  już 
wymienionych  w  tym  opracowaniu:  Kształcenie,  rekrutacja  i  praca  nauczycieli  w  nauczaniu 
początkowym  i  średnim  (OECD,  1971),  Czwarta  rewolucja.  Technologia  kształcenia  w 
szkolnictwie wyższym czy Główne kierunki w oświacie dorosłych (UNESCO, 1972). 

Najsilniej  jednak  na  światową  myśl  pedagogiczną,  a  także  praktyczną  działalność  wielu  szkół 

oraz pozaszkolnych instytucji i placówek oświatowych wpłynęły cytowane wyżej raporty globalne, 
to  jest  Faure'a,  Klubu  Rzymskiego  i  Delorsa.  Od  czasu  bowiem  ich  opublikowania  trwałe  prawo 
obywatelstwa  zyskały  sobie  w  światowej  pedagogice  takie  idee  przewodnie  i  zasady  reform 
oświatowych,  jak  idea  uczenia  się  przez  całe  życie  jako  warunek  ludzkiej  egzystencji  (uczyć  się, 
aby być); zasady demokratyczności (powszechności), ciągłości, drożności l elastyczności kształce-
nia (Edgar Faure); Idea społeczeństwa wychowującego; idee uczenia się współżycia z Innymi oraz 
uczenia  się,  aby  wiedzieć  (Jacques  Delors);  czy  wreszcie  idee  uczenia  się  antycypującego. 
Innowacyjnego  i  uczestniczącego,  stanowiące  swoistą  przeciwwagę  dla  dominującego  w 
dotychczasowej pracy szkoły uczenia się zachowawczego (Klub Rzymski). 

Coraz  silniejsze  uznanie  wśród  inicjatorów  i  realizatorów  przygotowywanych  ostatnio  i  już 

prowadzonych reform szkolnych zyskują sobie również lansowane przez Delorsa zalecenia, aby w 
toku tych poczynań: 
• podnosić rangę wychowania przed- i wczesnoszkolnego; 
• weryfikować sprawowane przez szkołę średnią funkcje; 
• prowadzić zdecydowaną walkę z niepowodzeniami szkolnymi; 
 • łączyć naukę szkolną z szeroko rozumianą pracą; 

• rozszerzyć ofertę usług świadczonych przez szkoły wyższe, szczególnie przez uniwersytety; 
• traktować reformy szkolne jako procesy całościowe l zarazem długoterminowe, pamiętając, że 

o ich sukcesie decydują przede wszystkim i ostatecznie nauczyciele. 

Wiele z tych idei, zasad i zaleceń głoszono u nas równocześnie, a nawet przed opublikowaniem 

obu raportów UNESCO  i raportu Klubu Rzymskiego, przy których opracowywaniu nie zabrakło i 
polskich  pedagogów.  Szkoda,  że  wiedzy  i  doświadczenia  tych  ludzi  nie  umiano  w  Polsce 
wykorzystać. 

W  wieku  XX  przystąpiono  na  niespotykaną  dotychczas  skalę  do  rozbudowy  szkolnictwa 

wszystkich szczebli i typów, poczynając od przedszkola, a kończąc na studiach wyższych, łącznie z 
podyplomowymi.  Szczególnie  owocne  były  pod  tym  względem  lata  sześćdziesiąte  i  pierwsza 
połowa lat siedemdziesiątych. Nieprzypadkowo zatem nazwano je okresem eksplozji szkolnej, a w 
przypadku  szkolnictwa  wyższego  -  eksplozji  zapisów.  Ze  względu  na  doniosłe  znaczenie  tego 

background image

zjawiska wiek XX zasłużył sobie, jak sądzę, na miano wieku szkolnej eksplozji, mimo iż miała ona 
miejsce w okresie jednego tylko ćwierćwiecza. 

Warto  przy  tym  podkreślić,  iż  wspomniana  eksplozja  przypadła  na  lata  bezprecedensowego  w 

wielu  krajach  rozwiniętych  wzrostu  różnych  -także  pozaszkolnych  -  dziedzin  życia.  Rosło  więc 
uprzemysłowienie  i  związana  z  nim  konsumpcja,  nasilały  się  procesy  urbanizacyjne,  rozwijały 
ś

rodki  masowej  komunikacji,  wzrastały  aspiracje  edukacyjne  młodzieży  i  dorosłych,  postępowała 

uniwersalizacja  różnych  zjawisk  i  procesów.  Ale  ów  wzrost  nie  dokonywał  się  bez  przeszkód  i 
trudności.  Co  więcej,  niektóre  z  nich  właśnie  w  nim  miały  swe  źródło.  Tak  było  z  degradacją 
naturalnego  środowiska  człowieka.  Tak  też  było  z  rabunkową  gospodarką  surowcami  i 
wyczerpującymi  się  szybko  zasobami  energii.  Tak  wreszcie  było  z  rozprzestrzenianiem  się  tzw. 
chorób  cywilizacyjnych,  narkomanią,  przestępczością  nieletnich,  a  także  wielu  innych  zjawisk  i 
procesów negatywnych. 

Za  jedną  z  przyczyn  tego  stanu  rzeczy  uważano  dominującą  w  latach  1955-1975  strategię 

wzrostu  ilościowego,  w  myśl  której  należało  więcej  produkować,  więcej  spożywać,  budować 
większe  miasta,  a  także  kształcić  coraz  więcej  dzieci,  młodzieży  i  dorosłych  na  coraz  wyższym 
poziomie i coraz dłużej. Tę właśnie strategię, której egzemplifikację w zakresie edukacji stanowiła 
eksplozja szkolna, poddawano w miarę upływu lat coraz ostrzejszej krytyce. Jaskrawym wyrazem 
tej  krytyki  była  teza,  że  sprostanie  trudnościom  wzrostu,  jako  signurn  temporis  czwartego 
ć

wierćwiecza  XX  stulecia,  staje  się  zadaniem  wykraczającym  poza  możliwości  licznych  krajów  z 

powodu towarzyszącego owemu wzrostowi narastaniu trudności. Z tych też względów apelowano o 
ustanowienie „granic wzrostu", aby położyć kres marnotrawstwu l beztrosce o dalszy rozwój naszej 
planety  oraz  zahamować  zakres  i  tempo  zagrażających  owemu  rozwojowi  różnorakich  procesów 
destrukcyjnych. 

Eksplozja  szkolna  była  jednym  z  przejawów  strategu  wzrostu  ilościowego.  Spotkała  się  też  z 

równie  ostrą  jak  ta  strategia  krytyką.  W  miejsce  hasła  „więcej  szkoły",  wyrażającego  w 
uproszczonej i zarazem skrótowej formie główną ideę ilościowej rozbudowy oświaty i szkolnictwa 
wyższego,  pojawiło  się  najpierw  hasło  descholaryzacji  społeczeństwa,  a  następnie  zastąpienia 
szkoły „konwencjonalnej" przez „inną szkołę", szkołę alternatywną. 

Obecnie, tzn. pod koniec XX stulecia, postulat descholaryzacji - zarówno w postaci nadanej mu 

przez  I.  Illicha,  jak  i  Mary  N.  White,  która  skłonna  jest  twierdzić,  że  dalsze  postępy  elektroniki 
uczynią  tradycyjną  szkołę  placówką  niespójną  (niekompatybilną)  z  warunkami  życia  „społe-
czeństwa  informacyjnego"  i  wymuszą  jej  radykalną  przebudowę  -  nie  cieszy  się  popularnością 
wśród  pedagogów.  Nie  ma  zatem  podstaw,  aby  uważać  go  za  wytyczną  przebudowy  czekającej 
systemy  szkolne  w  różnych  krajach.  Bardziej  przydatne  pod  tym  względem  mogą  się  okazać  po-
stulaty - określane też niekiedy mianem paradygmatów - szkoły alternatywnej i szkoły ustawicznie 
doskonalonej. 

Wiek XX obfitował ponadto od swego zarania w liczne i godne uwagi paradoksy edukacyjne. I 

tak, już w 1904 roku niemiecki pedagog Hugo Gaudig dziwił się, że w szkole pyta na ogół nie ten, 
który  nie  wie,  tzn.  uczeń,  i  nie  tego,  który  wie  (a  przynajmniej  wiedzieć  powinien),  tzn.  nau-
czyciela, lecz odwrotnie. Takich i podobnych paradoksów spotyka się niemało i dzisiaj, a więc pod 
koniec stulecia. Oto niektóre z ważniejszych: 

*  Czy  nie  jest  paradoksem,  że  młodzież  dojrzewającą  obecnie  o  wiele  szybciej  niż  przed 

półwieczem „przechowuje się" w szkole niekiedy  do 24-25 roku życia? Czyni się tak przy tym  w 
imię rzekomo lepszego  przygotowania jej do życia. Nie jest to, jak można sądzić, możliwe, kiedy 
szkoła  nie  włącza  na  ogół  swoich  wychowanków  w  nurt  autentycznej  aktywności  społecznej, 
kulturalnej  i  zawodowej  oraz  ogranicza  zakres  zainteresowań  i  samodzielnych  poczynań 
poznawaczych i praktycznych uczniów do programowych standardów, opracowywanych przy tym 
przeważnie  na  miarę  tzw.  przeciętnego  ucznia.  W  tych  okolicznościach  szkołę  coraz  częściej 
określa  się  mianem  właśnie  „przechowalni",  w  której  z  przeciętnymi  uczniami  realizuje  się  w 
przeciętny  sposób  przeciętny  program,  uzyskując  na  ogół  przeciętne  wyniki.  Trzeba  tej 
przeciętności  wypowiedzieć  zdecydowaną  wojnę,  gdyż  godzi  ona  w  żywotne  Interesy  narodu  -

background image

nawołują Amerykanie w cytowanym już wyżej raporcie Naród w obliczu zagrożenia. 

•  Czy  nie  jest  paradoksem,  że  z  jednej  strony  wydłuża  się  czas  nauki  obowiązkowej  oraz 

zmierza  do  udostępnienia  coraz  wyższych  szczebli  drabiny  szkolnej  coraz  szerszym  rzeszom 
młodzieży  i  dorosłych,  czego  świadectwem  są  wysokie  wskaźniki  scholaryzacji  w  wielu 
rozwiniętych  krajach  świata,  a  z  drugiej  prowadzi  ożywione  dyskusje  nad  postulatem... 
zlikwidowania szkoły, jak w latach siedemdziesiątych? 

Przypomina  to  inny  paradoks,  typowy  dla  lat  sześćdziesiątych,  kiedy  to  niezwykle  surowej  i 

zarazem  prawie  powszechnej  krytyce  szkoły  jako  instytucji,  jak  podkreślano,  streso-  i 
nerwicogennej,  mało  wydajnej,  niedemokratycznej  itp.  towarzyszył  burzliwy  w  skali  światowej... 
rozwój szkolnictwa różnych typów i szczebli, nazwany przez Torstena Husena jego „złotą dekadą". 

•  Czy  nie  jest  paradoksem,  że  głosząc  hasła  równości  szans  oświatowych,  w  tym  zwłaszcza 

startu szkolnego dzieci i szerokiego „otwarcia" szkół wyższych (nawet dla osób niedysponujących 
formalnym  świadectwem  dojrzałości),  za  uzasadnioną  -  właśnie  dążeniem  do  zapewnienia  owej 
równości  -  uważa  się  praktykę  ...  nierównego  traktowania  dzieci,  czego  przykładem  są  zajęcia 
wyrównawcze dla uczniów opóźnionych w nauce, a w przypadku szkół wyższych - utrzymywanie 
elitarnego charakteru studiów, np. we francuskich grandes ecoles? 

•  Czy  nie  jest  paradoksem,  że  niepowodzenia  szkolne,  w  tym  drugoroczność  i  tzw.  odsiew 

uczniów,  które  Rada  Europy  uznała  ostatnio  za  „istotny  problem  l  zarazem  wyzwanie  dla 
jednoczącej  się  Europy"  (1994),  usiłuje  się  na  ogół  zwalczać  za  pomocą  środków  -  głównie 
dodatkowego nauczania - które na dobrą sprawę stanowią ich przyczynę? 

•  Czy  nie  jest  paradoksem,  że  w  dobie  zdumiewających  osiągnięć  nauki  i  techniki,  których 

przykładem jest chociażby dotarcie człowieka na księżyc, wyposażenie wielu szkół - i to nawet w 
kraju  tak  bogatym  jak  USA,  co  podkreślają  autorzy  amerykańskich  raportów  edukacyjnych  nie 
różni się w sposób zasadniczy od tego sprzed pięćdziesięciu, a nawet większej liczby lat? 

• Czy wreszcie nie jest paradoksem, że niemal powszechnemu żądaniu, by edukację zaliczyć do 

rangi narodowych priorytetów, by można było wreszcie zbudować szkołę godną przełomu drugiego 
i  trzeciego  tysiąclecia,  towarzyszą  różnorakie  „programy  przystosowawcze",  w  wyniku  których 
następuje nie rozwój, lecz regres zinstytucjonalizowanego kształcenia? Ma to przy tym miejsce w 
czasach,  kiedy  tzw.  czynnik  ludzki  zalicza  się  do  powszechnie  akceptowanych  czynników 
wzrostotwórczych. 

Wymienione paradoksy mają ogólny charakter, gdyż odnoszą się do podstawowych problemów 

oświatowych,  a  oprócz  tego  są  typowe  dla  większości  obecnych  systemów  szkolnych.  Ich  listę 
można  by,  oczywiście,  wydłużyć.  Można  by  także  wskazać  paradoksy  charakterystyczne  dla 
naszego  już  tylko  systemu,  jak  np.  ten,  iż  zamierzaliśmy  budować  szkołę  „dobrą  i  nowoczesną", 
zapominając, że szkoła „dobra" musi być zarazem szkołą „nowoczesną". 

Wiek XX można by wreszcie nazwać wiekiem wielu szczytnych, ale przeważnie niemożliwych 

do  zrealizowania  lub  po  prostu  niezrealizowanych  haseł.  Jego  hasłem  przewodnim  miało  być 
cytowane już wyżej oczekiwanie Ellen Key, iż XX stulecie stanie się „stuleciem dziecka". Dopeł-
nienie  tego  hasła  stanowiła  myśl  tejże  autorki,  iż  największa  tajemnica  efektywnego  wychowania 
polega  na  tym,  aby  ...  nie  wychowywać.  Na  początku  lat  dziewięćdziesiątych  XX  wieku  Bogdan 
Suchodolski wyraził z kolei pogląd, iż „wychowywać trzeba mimo wszystko". 

Między  tymi  ekstremalnymi  stanowiskami  mieści  się  cała  gama  haseł  pośrednich.  Niektóre  z 

nich,  zwłaszcza  głoszone  przez  rzeczników  różnych  odmian  „nowego  wychowania",  byty  już  w 
tym  opracowaniu  przytaczane.  Inne  natomiast,  późniejsze,  podkreślały  nieodzowność 
„przystosowania  edukacji  i  szkoły  do  potrzeb  rewolucji  naukowo-technicznej",  przekształcenia 
społeczeństwa  w  „społeczeństwo  wychowujące",  zreformowania  systemu  zinstytucjonalizowanej 
edukacji  zgodnie  z  zasadami  „powszechności,  ustawiczności,  drożności  oraz  elastyczności 
programowo-metodycznej  i  organizacyjnej",  eksponowania  w  działalności  dydaktyczno-
wychowawczej  „myślenia  innowacyjnego  i  alternatywnego",  przybliżenia  do  siebie  „kształcenia 
ogólnego  i  zawodowego",  a  także  -  pod  koniec  wieku  -  przebudowy  nauczania  i  wychowania  w 
myśl  haseł  lansowanych  przez  Jacquesa  Delors:  „uczyć  się  współżyć  z  innymi",  „Uczyć  się,  aby 

background image

wiedzieć",  „uczyć  się,  aby  działać"  -  ale  nie  tylko  w  sensie  programowo-metodycznym,  jak  u 
Deweya, lecz również ontologicznym - wreszcie „uczyć się, aby być". 

Oprócz  tych  haseł,  pozytywnych  co  do  kierunku  i  treści  naprawy  szkolnictwa,  propagowano 

również  w  XX  wieku  hasła  negatywne,  których  najbardziej  znaczącą  egzemplifikację  stanowiło 
hasło „descholaryzacji społeczeństwa", zastąpienia szkoły jako instytucji rzekomo anachronicznej i 
nieskutecznej przez „oświatowe sieci edukacyjne" - jak u Ivana Illicha - lub nauczanie realizowane 
z  pomocą  komputerów  -  jak  u  Mary  N.  White.  Jak  dotychczas  hasła  te  nie  znalazły  szerszego 
odzewu  w  światowej  społeczności  pedagogicznej,  a  nawet  spotkały  się  z  ostrym  z  j  ej  strony 
odporem. 

Wymienione hasła stanowią niewątpliwie swoiste znamię XX stulecia. Niektóre z nich są zbyt 

ogólne,  aby  można  było  -  nie  poddając  ich  uprzedniej  operacjonallzacji  -  przyjąć  je  za  wytyczne 
kierunkowe  naprawy  edukacyjnych  realiów,  np.  „uczyć  się,  aby  być";  inne  nazbyt  utopijne  w 
obecnych  warunkach  społeczno-ustrojowych,  jak  chociażby  hasło  „upowszechnienia  kształcenia 
poprzez wyrównanie startu szkolnego l szans oświatowych dzieci wywodzących się z różnych klas i 
warstw  społecznych",  a  jeszcze  inne,  jak  chociażby  hasła  lansowane  przez  Ellen  Key  i  Bogdana 
Suchodolskiego, nacechowane znacznym ładunkiem szlachetnych i słusznych intencji o randze nie 
tyle  pragmatycznej,  co  raczej  typowej  dla  manifestów  edukacyjnych,  których  notabene  w  XX 
wieku  też  nie  brakowało,  o  czym  np.  świadczy  manifest  amerykańskiej  grupy  „Paideia"  z  1982 
roku. 

Są  jednak  wśród  głoszonych  w  tym  stuleciu  haseł  i  takie,  które  mogą  przyczynić  się  do 

zbudowania  racjonalnej  podstawy  teoretycznej  dla  postulowanych  na  bliższą  i  dalszą  przyszłość 
reform  zinstytucjonalizowanego  kształcenia.  Odnosi  się  to  m.in.  do  haseł  zawartych  w  raporcie 
Delorsa „Edukacja: jest  w niej ukryty skarb" (1998). Operacyjne zalety tych haseł można by przy 
tym  zwiększyć,  podkreślając  np.  ich  metodyczno--programowy  charakter,  np.  .Czego  l  Jak  uczyć 
się, aby wiedzieć", a nie tylko „Uczyć się, aby wiedzieć". 

Wszystkie  scharakteryzowane  dotychczas  nadzieje  i  rozczarowania  edukacyjne  XX  wieku 

wywodzą  się  z  określonego  prądu,  ą  wewnątrz  niego  z  takiego  lub  innego  kierunku 
pedagogicznego.  Między  przedstawicielami  ??????

 

  nadal  toczą  ożywione  dyskusje  i  spory,  w 

których  nierzadko  dochodziły  do  głosu  stanowiska  przeciwstawne  w  wielu  istotnych  dla  edukacji 
kwestiach. 

W  związku  z  tym  wiek  XX  zasługuje  również  na  nazwę  wieku  pedagogicznych  dyskusji  l 

kontrowersji. 

Szczególnie  ostre  dyskusje  toczyły  się  początkowo  między  naturalizmem  i  socjologizmem 

pedagogicznym,  których  zbliżeniu  miała  służyć  teoria  konwergencji.  Nieco  późniejszym,  ale 
równie ważnym przedmiotem naukowej l ideologicznej wymiany poglądów, były spory zwolenni-
ków nurtu religijnego z  przedstawicielami pedagogiki materializmu historycznego. Nie brakowało 
też  dyskusji  między  pedagogami  kultury  -który  to  nurt,  mówiąc  nawiasem,  miał  w  Polsce  dość 
liczną  grupę  wybitnych  zwolenników  -  a  rzecznikami  pozostałych  prądów  myśli  pedagogicznej, 
zwłaszcza psychologicznego i socjologicznego. 

Dyskusje  toczyły  się  również  między  reprezentantami  różnych  kierunków  tego  samego  nurtu 

pedagogicznego, jak chociaż między J. De-weyem, H. Gaudigiem i G. Kerschensteinerem, którzy - 
opowiadając się za ideą „szkoły pracy" - bardzo różnie tę ideę interpretowali. 

Przedmiotem  wymiany  poglądów  był  przy  tym  -  mówiąc  najogólniej  -  bardzo  szeroki  krąg 

pedagogicznych problemów. I tak, jedni spierali się o kwestie dla nauk o wychowaniu podstawowe, 
czego  przykładem  była  dyskusja,  jaką  w  USA  wiedli  ze  sobą  w  latach  trzydziestych  esencjaliści, 
progresywiści  i  perenialiści;  drudzy  zastanawiali  się  nad  nowymi  koncepcjami  programowo-
metodycznymi  nauczania,  np.  nad  kształceniem  politechnicznym  czy  różnymi  odmianami 
programowania  dydaktycznego,  a  jeszcze  inni,  jak  chociażby  Francuzi  od  czasu  projektu  reformy 
szkolnej  Langevina  -  Wallona,  dyskutowali  nad  celowością  i  formami  uzupełnienia  pracy 
dydaktyczno-wychowawczej w szkole o tzw. orientację szkolną i zawodową. 

Te przykładowo tylko przypomniane dyskusje wzbogaciły pedagogikę XX wieku o nowe treści 

background image

poznawcze, otworzyły przed nią pomijane lub niedoceniane dotychczas tereny badań, wskazały ich 
priorytety,  podkreślając  np.  doniosłość  badań  nad  niepowodzeniami  uczniów  w  nauce  szkolnej,  a 
oprócz  tego  umocniły  jej  więzi  z  psychologią,  socjologią,  demografią  i  ekonomią.  W  tej  sytuacji 
coraz  częściej  mówi  się  i  pisze  nie  tyle  o  pedagogice,  co  raczej  o  naukach  o  wychowaniu,  jak  to 
czynią od dłuższego już czasu Niemcy. Wiele danych wskazuje, że kierunek ten będzie się w przy-
szłości  umacniał.  Nie  jest  również  wykluczone,  że  w  wieku  XXI  pojawią  się  nowe  nadzieje 
pedagogiczne, którym nie będą już towarzyszyć równie liczne jak w tym stuleciu rozczarowania. 

Sprawdzian 19 

1.  Wymień  i  uzasadnij  przytoczone  w  tym  rozdziale  określenia  XX  wieku,  np.  „wiek  dziecka" 

czy „wiek raportów edukacyjnych". 

2. Scharakteryzuj dowolny z przytoczonych w rozdziale paradoksów edukacyjnych. 
3. Omów główne założenia descholaryzacji w ujęciu I. Illicha i Mary N. White.