background image

 

 

 

MAŁŻEŃSTWO I RODZINA W BIBLII 

 

Marcin Majewski 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kraków 2011 

background image

 

Spis treści 

 
 
 
 
Literatura do wykładu 

 

1. Polskojęzyczna 
2. Obcojęzyczna 

 
Wprowadzenie 

 

1. Kontekst współczesny 
2. Problematyka wykładu 

 
Rozdział I. RODZINA w Biblii 

 

1. Rodzina wspólnotą naturalną, stworzoną przez Boga 
2. Terminologia 
3. Typ rodziny izraelskiej 
4. Solidarność rodzinna. Go’el 
5. Dwa etapy patriarchatu izraelskiego 
6. Ewolucja zwyczajów rodzinnych 
7. Dekalog – czwarte przykazanie 
8. Rodzina w Nowym Testamencie 
9. Pokrewieństwo i naród 

 
Rozdział II. MAŁŻEŃSTWO w Biblii 

 

1. Rdz 1 – Kapłański poemat o stworzeniu świata 
2. Rdz 2 – Jahwistyczny opis stworzenia człowieka 
3. Poligamia i monogamia w Starym Testamencie 
4. Zakochanie i małżeństwo – historie miłosne w Biblii 
5. Model małżeństwa izraelskiego – żona własnością męża? 
6. Opuści człowiek ojca i matkę… 
7. Wybór małżonki 
8. Zaręczyny 
9. Ceremonia małżeństwa 
10. Odtrącenie i rozwód 
11. Cudzołóstwo i nierząd 
12. Lewirat 
13. Małżeństwo w Nowym Testamencie 
14. Małżeństwo i dziewictwo 

 
Rozdział III. KOBIETA jako żona i matka 

 

1. Żona i matka 
2. Wdowa 
3. Jezus a kobiety 

 
 

background image

 

Rozdział IV. DZIECI 

 

1. Szacunek dla dzieci 
2. Czy Biblia mówi coś na temat aborcji? 
3. Narodziny  
4. Imię 
5. Obrzezanie 
6. Edukacja 
7. Adopcja 
8. Sukcesja i dziedziczenie 

 
Rozdział V. ŚMIERĆ i obrzędy pogrzebowe 

 

1. Zabiegi wokół ciała zmarłego 
2. Grzebanie 
3. Obrzędy żałobne 
4. Obrzędy pokarmowe 
5. Płacz żałobny 
6. Interpretacja tych obrzędów 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

LITERATURA DO WYKŁADU 

 

 

1. Polskojęzyczna 
Małżeństwo i rodzina
 

Babik  M.,  Współżycie  seksualne  w  nauczaniu  biblijnym  (Studia  Pedagogiczne  12),  Kraków 
2003. 

Babik M., Słownik biblijny. Małżeństwo. Rodzina. Seksualność, Kraków 2009. 

Bartnicki  R.,  Będą  dwoje  jednym  ciałem.  Małżeństwo  w  świetle  Nowego  Testamentu
Warszawa 2007. 

Bartnicki R., Nauka Jezusa o małżeństwie, w: Miłość jest z Boga. Wokół zagadnień biblijno-
moralnych
, Fs. J. Łach, red. M. Wojciechowski, Warszawa 1997, s. 41-54. 

Bielecki  S.,  Stary  Testament  o  małżeństwie.  Ideał  i  rzeczywistość,  Kieleckie  Studia 
Teologiczne 2 (2003), s. 83-101. 

Bocian  J.B.,  Biblijna  nauka  o  chrześcijańskim  małżeństwie,  Nurt  SVD  -  kwartalnik 
misjologiczno-religioznawczy 40, z. 2 (2006), t. 114, s. 7-34. 

Dziuba A.F., Homoseksualizm i prawda Ewangelii, STV 39 (2001), s. 135-156. 

Filipiak  M.,  Pojęcie  i  struktura  rodziny  w  Starym  Testamencie,  Zeszyty  Naukowe  KUL  23 
(1980), s. 25-31. 

Filipiak M., Biblijne podstawy małżeństwa, „Życie i myśl” 30 (1980), z. 3, s. 12-20. 

Gołębiewski  M.,  Etyka  seksualna  w  Starym  Testamencie,  w:  Światła  prawdy  Bożej,  Fs.  L. 
Stachowiak, Łódź 1996, s. 47-55. 

Grabowski  M.,  Lekcja  o  zakochaniu.  Jan  Paweł  II  komentuje  Pieśń  nad  Pieśniami
Paedagogia Christiana 4 (2000), s. 23-34. 

Guzewicz M., Małżeństwo. Tajemnica wielka, Poznań 2005. 

Homerski  J.,  Życie  religijne  wspólnoty  małżeńskiej  i  rodzinnej  w  świetle  tekstów  biblijnych
ZN KUL 23 (19809), s. 63-72. 

Jan Paweł II, Mężczyzną i niewiastą stworzył ich, Watykan 1986. 

Jankowski S., Czy Biblia jest antyfeministyczna?, Paedagogia Christiana 4 (1998), s. 50-67. 

Jankowski  S.,  Endogamia  i  egzogamia  z  perspektywy  biblijnej,  w:  W.  Chrostowski  (red.), 
Stworzył Bóg człowieka na swój obraz, Fs. M. Gołębiewski, Warszawa 2002, s. 128-151. 

Jelonek T., Małżeństwo i rodzina w Piśmie Świętym, Kraków 2007. 

Kiernikowski Z., Dwoje jednym ciałem w Chrystusie, Warszawa 2000. 

Kozioł  S.,  Obraz  życia  małżeńskiego  i  rodzinnego  w  świetle  tekstów  prorockich,  w:  S. 
Haręzga (red.), U źródeł Mądrości, Rzeszów 1997, s. 191-210. 

background image

 

Kudasiewicz J., Chrześcijańskie małżeństwo „wielką tajemnicą” (Ef 5,21-33), w: Jan Paweł 
II, Mężczyzną i niewiastą stworzył ich, red. T. Styczeń, Jan Paweł II naucza t. 4, Lublin 1998, 
s. 175-197; por. Pieśń nad pieśniami chrześcijańskiego małżeństwa (Ef 5, 21-33), w: U źrodeł 
mądrości, red. S. Haręzga, Rzeszów 1997, s. 211-246. 

Kudasiewicz  J.,  Z  dyskusji  nad  rozwodowymi  klauzulami  Mateusza  (5,31-32;16,6-9),  w:  W. 
Chrostowski (red.), Przybliżyło się królestwo Boże, Fs. R. Bartnicki, Warszawa 2008, s. 283-
294. 

Kułaczkowski  J.,  Biblijne  zasady  wychowania  rodzinnego  w  świetle  Mądrości  Syracha
Rzeszów 1998. 
Kułaczkowski J., Obraz rodziny w księgach Starego Testamentu, Zeszyty Naukowe KUL 46 
(2003), s. 3-19. 

Kułaczkowski J., Rodzice jako wychowawcy w ujęciu Starego Testamentu, Studia Gnesnensia 
15 (2001), s. 91-99. 

Kułaczkowski J., Jedność małżeńska w ujęciu Biblii, Lublin 2004. 
Kułaczkowski  J.,  Przymierze  i  niewierność.  Zagadnienie  niewierności  małżeńskiej  w 
nauczaniu proroków
, Ethos 17 (2004), s. 234-248. 
Kułaczkowski  J.,  Wady  złej  żony  w  ujęciu  Syracha,  Wrocławski  Przegląd  Teologiczny  11 
(2003), s. 69-88. 

Kułaczkowski  J.,  Zasady  świętości  życia  małżeńskiego  i  rodzinnego  w  Kodeksie  Świętości 
Księgi Kapłańskiej
, CT 72 (2002), s. 5-35. 

Kuras B., Święty Paweł o chrześcijańskiej czystości (Attende Lectioni 13), Katowice 1987. 

Langkammer  H.,  Etyka  małżeńska  w  Nowym  Testamencie,  w:  Biblia.  Księga  życia  Ludu 
Bożego
,  red.  S.  Łach,  M.  Filipiak,  Lublin  1980,  s.  91-101;  por.  Małżeństwo  w  Nowym 
Testamencie
, ZN KUL 23 (1980), s. 33-43. 

Langkammer  H.,  Małżeństwo  w  Nowym  Testamencie,  Zeszyty  Naukowe  KUL  23  (1980),  s. 
33-43. 

Laskowski  J.,  Miłość  małżeńska  w  encyklikach  papieskich,  „Chrześcijanin  w  świecie”  148-
149 (1986), s. 95-101. 

Łabuda  P.,  Jedność  i  nierozerwalność  małżeństwa  w  tradycji  Markowej  (Mk  10,1-12),  w: 
Człowiek między losem a wyborem. Księga Pamiątkowa dedykowana Księdzu Władysławowi 
Szewczykowi, red. M. Drożdż, Tarnów 2005, s. 401-410. 
Łach J., Nauka Jezusa o małżeństwie w Kazaniu na Górze (Mt 5,27-32), w: Agnus et sponsa, 
Fs. A. Jankowski, Kraków 1993, s. 196-215. 

Machinek  M.,  „Klauzula  mateuszowa”  (Mt  5,32;  19,9)  jako  problem  pastoralny,  CT  70 
(2000), s. 5-21. 

Majdański  K.,  Wspólnota  życia  i  miłości.  Zarys  teologii  małżeństwa  i  rodziny,  Poznań-
Warszawa 1983. 

Majewski M., Zaślubiny w Biblii, w: Miesięcznik katolicki LIST, czerwiec 2011, s. 24-27. 

Majewski M., Małżeństwa i rozwody w czasach Jezusa, Biblia krok po kroku 17 (2011). 

Martin  R.,  Mężowie,  żony,  rodzice,  dzieci.  Fundamenty  rodziny  chrześcijańskiej,  Kraków 
1990. 

background image

 

Murawski  C.,  Teologia  małżeństwa  i  rodziny  w  nauczaniu  biskupów  polskich  1945-1980
Sandomierz 1988. 

Najda A.J., [red.] Małżeństwo i rodzina – od Biblii po współczesność, Warszawa 2008. 

Ostański P., Historiozbawcza wizja starości w Piśmie Świętym, Poznań 2007. 

Pabiasz  W.,  Idee  przewodnie  instytucji  małżeństwa  w  Starym  Testamencie,  „Homo  Dei”  48 
(1979), s. 125-132. 

Paciorek A., Zwyczaje żałobne, w: Witaszek G. (red.), Życie społeczne w Biblii, Lublin 1998, 
s. 321-332. 

Paciorek A., Troska o zmarłych w modlitwach i obrzędach starożytnych Greków, Tarnowskie 
Studia Teologiczne 8 (1981), s. 63-65. 

Pałubicki  W.,  Człowiek  stary  a  rodzina  w  antropologii  dawnego  judaizmu,  Przegląd 
Religioznawczy 2000 nr 3, s. 79-85. 

Pawlak L., Małżeństwo i rodzina w Biblii, Studia nad Rodziną 8 (2001), s. 65-74.  

Pawlak  L.,  Biblijne  podstawy  duchowości  rodziny  w  Adhortacji  Apostolskiej  „Familiaris 
Consortio”
, Studia nad Rodziną 10 (2002), s. 43-55.  

Pawlak L., Duchowość małżeńska w świetle Encykliki „Humanae Vitae”, Studia nad Rodziną 
11 (2003), s. 109-115.  

Podeszwa P., Rodzina jako miejsce rozeznawania powołania i towarzyszenia powołanemu w 
świetle  opowiadania  o  wezwaniu  Samuela  (1  Sam  3,1-4,1a)
,  w:  Rodzina  w  duszpasterstwie 
powołań
. Materiały z Krajowej  Kongregacji Odpowiedzialnych za duszpasterstwo powołań, 
Jasna Góra 19-21 października 2007 r., red. B. Stróżyński, zeszyt 15, Gniezno 2008, s. 9-24  

Rogalewski  T.,  Nauka  Jezusa  o  nierozerwalności  małżeństwa  w  Ewangelii  św.  Mateusza
(Studia z Biblistyki 2. Z problematyki etosu biblijnego), Warszawa 1980, s. 165-193. 

Romaniuk K., Małżeństwo i rodzina w Biblii, Katowice 1981 i Warszawa 1994. 

Rubinkiewicz R., Małżeństwo i  dziewictwo w nauce  św. Pawła (1 Kor 7,1-40),  ZN KUL 23 
(1980), s. 45-50. 

Rumianek R., Grzechy małżeńskie w Starym Testamencie, Warszawa 2001. 

Stachowiak  L.,  Biblijny  obraz  małżeństwa  od  Starego  do  Nowego  Testamentu,  Zeszyty 
Naukowe KUL 23 (1980), s. 17-24. 

Stefanek  S.,  Trynitarna  interpretacja  „obrazu  i  podobieństwa”  (Rdz  1,  27),  w:  W  służbie 
godności małżeństwa i rodziny, Łomianki 1985, s. 41-45. 

Suski A., Kodeks małżeński w Liście do Efezjan (Studia z Biblistyki 2. Z problematyki etosu 
biblijnego), Warszawa 1980, s. 231-291. 

Sujecka E.A.,  Symbolika małżeństwa w Księdze Ozeasza, w:  Studia z  biblistyki, t.  7, red. R. 
Bartnicki, Warszawa 1994. 

Szafrański L. (red.), Małżeństwo i rodzina, Lublin 1985. 

Szkodoń J., Małżeństwo i Rodzina. Myśli na niedzielę, Kraków 2010. 

Szymik  S.,  Małżeństwo  i  rodzina  w  Biblii,  w:  Witaszek  G.  (red.),  Życie  społeczne  w  Biblii
Lublin: RW KUL 1998, s. 203-226. 

Vaux  R.  de,  Instytucje  Starego  Testamentu,  t.  I-II  (w  jednym  tomie),  tłum.  T.  Brzegowy, 
Poznań: Pallottinum 2004. 

background image

 

Vaz A., Małżeństwo w świetle biblijnej metafory oblubieńczej, Communio pol. 18 (1998)1, s. 
13-25. 

Warzecha  J.,  Miłość  oblubieńcza  w  Pieśni  nad  Pieśniami,  w:  Miłość  jest  z  Boga.  Wokół 
zagadnień biblijno-moralnych
, Fs. J. Łach, red. M. Wojciechowski, Warszawa 1997, s. 409-
426. 

Wieja  A.,  Powrót  kobiety  do  harmonii  ze  Stwórcą,  Towarzystwo  Krzewienia  Etyki 
Chrześcijańskiej, Kraków 1990. 

Witaszek G. (red.), Biblia o rodzinie, Lublin 1995. 

Wojciechowski M., Biblia o wychowaniu, w: Leksykon pedagogiki religii, red. C. Rogowski, 
Warszawa 2007, s. 13-15. 

Wojciechowski M., Czy Jezus żądał zbyt wiele? Objaśnienie Kazania na Górze, Częstochowa 
2006. 

Wojciechowski  M.,  Księga  Tobiasza,  czyli  Tobita.  Opowieść  o  miłości  rodzinnej,  Nowy 
Komentarz Biblijny. Stary Testament XII, Częstochowa 2005. 

Załęski J., Nierozerwalność małżeństwa według św. Pawła. O tzw. przywileju Pawłowym: 1 
Kor 7,10-16
 (Attende Lectioni 16), Katowice 1992. 

Zawiszewski  E.,  Sakralność  małżeństwa  w  Starym  Testamencie,  w:  Słowo  Boga  i  drogi 
człowieka
, Fs. J.B. Szlaga, red. Z. Machnikowski, Pelplin 1998, s. 85-94. 

Żywica Z., Kwestia listu rozwodowego w interpretacji Jezusa (Mt 5, 31-32), CT 76 (2006), s. 
19-32. 

 

Kobieta 

Karczewski M., Żmudziński M. (red.), Kobieta w życiu Kościoła, Elbląg 2004. 

Lempa  H.,  Kobiety  w  Ewangelii  św.  Jana,  w:  Żyjemy  dla  Pana.  Księga  Pamiątkowa 
dedykowana S. Profesor Ewie J. Jezierskiej OSU w siedemdziesiątą rocznicę urodzin, red. M. 
Rosik, Wrocław 2005, 309-321. 

Ohler A., Macierzyństwo w Biblii, Kraków 1995. 

Pawlak L., Kobieta w Biblii, Ateneum Kapłańskie 88 (1996), 92-98.  

Strzałkowska B., Rozporządzenia dotyczące kobiet w Kpł 15 (Rozprawy i Studia Biblijne 20), 
Warszawa 2006. 

Załęski J., Obraz kobiety w listach Nowego Testamentu, Ząbki 2005. 

 

Dzieci 

Banak J., Biblijna teologia dziecka, Materiały Problemowe 15 (1981), s. 78--89. 

Banaszek  A.,  Biblijny  obraz  dziecka  i  jego  implikacje  moralne,  w:  Dzieciństwo  i  sacrum. 
Studia i szkice literackie
, red. J. Papuzińska, G. Leszczyński, Warszawa 1998, s. 25-36. 

Banaszek A., Rozwój opowiadania o błogosławieniu dzieci w świetle teologicznych koncepcji 
synoptyków
,  w:  Pan  moim  światłem.  Księga  Pamiątkowa  dla  Księdza  Profesora  Jerzego 
Chmiela w 65. rocznicę urodzin, red. W. Chrostowski, Warszawa 2000, 48-78. 

Guzewicz M., Nasze dziecko przyjmie Jezusa w Eucharystii, Zielona Góra 2003. 

background image

 

Herrmann T., Obowiązki względem dzieci w Nowym Testamencie, RBL 14 (1961), s. 43-52. 

Kułaczkowski  J.,  Wartość  syna  dla  rodziców  w  świetle  Kodeksu  „Deuteronomium”  Pwt
Paedagogia Christiana 1 (2005), s. 197-207. 

Kułaczkowski  J.,  Wybrane  aspekty  wartości  dziecka  w  świetle  Biblii,  Społeczeństwo  i 
Rodzina 2 (2005), s. 93-111. 

Łach J., W kręgu teologii dzieciństwa Jezusa, Warszawa 2001. 
Łach  J.,  Biblijne  określenia  dziecka  i  ich  symbolika,  w:  Dziecko,  red.  W.  Piwowarski,  W. 
Zdaniewicz, Warszawa–Poznań 1984, s. 21-30. 

Filipiak M., Dziecko w Biblii, w: Dziecko, red. W. Piwowarski, W. Zdaniewicz, Warszawa–
Poznań 1984, s. 5-20. 

Szlaga  J.,  Społeczne  i  teologiczne  aspekty  biblijnego  spojrzenia  na  dziecko,  ZN  KUL 
23(1980)3, s. 51-61. 

Szymik S., Dziecko w przekazie biblijnym, Sprawy Rodziny 54 (2000), s. 40-62. 

Ziółkowski Z., W kręgu Bożego Narodzenia i Świętej Rodziny. Ewangelia Dziecięctwa (Łk 1–
2)
, Warszawa 2010. 

 

2. Obcojęzyczna 

Baker J.P., Biblical Attitudes to Romantic Love, Tyndale Bulletin 35 (1984), s. 91-128. 

Baltensweiler H., Die Ehe im Neuen Testament (Abhandlungen zur Theologie des Alten und 
Neuen Testaments 52), Zürich 1967. 

Beattie  G.,  Women  and  Marriage  in  Paul  and  His  Early  Interpreters  (JSNT  Supplement 
Series 296), Sheffield 2005. 

Bonsirven J., Le divorce dans le Nouveau Testament, Paris 1948.  

Brett M.G., Nationalism and the Hebrew Bible, w: Rogerson J.W. (red.), The Bible in Ethics: 
The Second Sheffi eld Colloquium
 (JSOT Supplement Series 207), Sheffield 1995, s. 136-163. 

Briend J., „Honore ton pere et ta mere”, Christus 31 (1984), s. 203-216. 

Brooke G.J., (red.), Women in the Biblical Tradition, Lewiston-Qeenston-Lampeter 1992. 

Burrows M., The Basis of Israelite Marriage, New Haven 1938.   

Cahill  L.S.,  Between  the  Sexes:  Foundations  for  Christian  Ethics  of  Sexuality,  New  York-
Philadelphia 1985. 

Campbell K.M. (red.), Marriage and Family in the Biblical World, Downers Grove 2003. 

Carr D.M., Erotic Word. Sexuality, Spirituality, and the Bible, Oxford 2003. 

Cohen S.J.D. (red.), The Jewish Family in the Antiquity, Atlanta 1993. 

Collins R.F., Divorce in the New Testament (Good News Studies 38), Collegeville 1992. 

Collins R.F., Obedience, Children and the Fourth Commandment: A New Testament 

Perspective, Louvain Studies 4 (1972), s. 157-173. 

Collins R.F., Sexual Ethics in the New Testament: Behavior and Belief, New York 2000. 

Countryman  L.W.,  Dirt,  Greek,  and  Sex:  Sexual  Ethics  in  the  New  Testament  and  Their 
Implications for Today
, Minneapolis 2007. 

background image

 

Davidson R.M., Flame of Jahve: Sexuality in the Old Testament, Peabody 2007. 

Deming  W.,  Paul  on  Marriage  and  Celibacy:  The  Hellenistic  Background  of  1  Cor  7, 
Cambridge 1995. 

Ellens J.H., Sex in the Bible. A New Consideration, Westport-London 2006.   

Ellis E., Paul and Ancient Views of Sexual  Desire (Library of New Testament Studies 354), 
London-New York 2007. 

Friedrich G., Sexualitat und Ehe. Ruckfragen an das Neue Testament, Stuttgart 1977. 

Garland D.E. i D.R., Flawed Families of the Bible, Grand Rapids 2007. 

Gerstenberger E.S., Schrage W., Frau und Mann (Biblische Konfrontationen 1013), Stuttgart 
1980. 

Gielen  M.,  Tradition  und  Theologie  neutestamentlicher  Haustafelethik  (Bonner  Biblische 
Beiträge 75), Frankfurt/M 1990. 

Gilbert  M.,  La  procreation:  ce  quen  sait  le  Livre  de  la  Sagesse,  Nouvelle  Revue 
Théologique 1989, s. 824-841. 

Good D., Jesus’ Family Values, New York 2006. 

Goodblatt D., Elements of Ancient Jewish Nationalism, Cambridge 2006. 

Grenz S., Sexual Ethics. A Biblical Perspective, Dallas 1990. 

Hellerman J.H., The Ancient Church as Family, Minneapolis 2001.   

Henten J.W. van, Brenner A. (red.), Families and Family Relations As Represented in Early 
Judaisms and Early Christianities
, Leiden 2000. 

Hugenberger  G.P.,  Marriage  as  Covenant:  A  Study  of  Biblical  Law  and  Ethics  Governing 
Marriage Developed from the Perspective of Malachi
 (Supplement to VT 52), Leiden 1994. 

Hess  R.,  D.  Carroll,  Family  in  the  Bible:  Exploring  Customs,  Culture,  and  Context,  Grand 
Rapids 2003. 

Humbert A., Les peches de sexualite dans le Nouveau Testament, Studia Moralia 8 (1970), s. 
149-183. 

Kirschschläger W., Ehe und Ehescheidung im Neuen Testament, Wien 1987. 

Kunz-Lübcke  A.,  Das  Kind  in  den  antiken  Kulturen  des  Mittelmeers,  Neukirchen-Vluyn 
2007. 

Légasse S.,  Jesus  et l’enfant. „Enfants”, „petits” et „simples” dans la tradition synoptique 
(Etudes Bibliques), Paris 1969. 

Loader W., Sexuality and the Jesus Tradition, Grand Rapids 2005. 

Luck W.F., Divorce and Remarriage: Recovering the Biblical View, San Francisco 1987. 

Luttikhuizen G.P.  (red.), The Creation of  Man and  Woman, Themes in  Biblical  Narrative 3, 
Leiden 2000. 

Martin T., The Challenge of Christian Marriage. Marriage in Scripture, History 

and Contemporary Life, New York 1990, s. 9-31. 

Mikołajczak M., Les implications bibliques sur le mariage, CT 74 (2004) fasc.  spec., s. 49-
62. 

background image

 

10 

Mingo A. de, Pluralismo etico en el Nuevo Testamento: El caso de la moral familiar, Moralia 
29 (2006), s. 405-415. 

Moore  S.D.,  Radical  Orthodox  Sex?  Francis  Watson’s  Pauline  Sexual  Ethics,  JSNT  21 
(2002), s. 97-107. 

Neidhart  W.,  Das  paulinische  Verstandnis  der  Liebe  und  die  Sexualitat,  Theologische 
Zeitschrift 40 (1984), s. 245-250. 

Nissenen  M.,  Homoeroticism  in  the  Biblical  World:  A  Historical  Perspective,  Minneapolis 
1998. 

Osiek C., The New Testament Teaching on Family Matters, Hervormde Teologiese Studies 62 
(2006), s. 819-843. 

Osiek  C.,  Balch  D.L.,  Families  in  the  New  Testament  World:  Households  and  House 
Churches
, Louisville 1997. 

Perdue L., Families in Ancient Israel, Louisville 1997. 

Piegsa J. i in. „Als Mann und Frau schuf er się”. Die Ehe in der Schopfungsordnung, w: Deus 
meus et omnia
, Fs. H. Langkammer, red. M.S. Wróbel, Lublin 2005, s. 333-346. 

Piper  J.,  Grudem  W.,  Recovering  Biblical  Manhood  and  Womanhood:  A  Response  to 
Evangelical Feminism
, Wheaton 1991. 

Price R.M., The Distinctiveness of Early Christian Sexual Ethics, Heythrop Journal 31 (1990), 
s. 257-276. 

Rashkow I.N., Taboo or not Taboo: Sexuality and Family in the Hebrew Bible, Minneapolis 
2000. 

Rofé A., Family and Sex Laws in Deuteronomy and the Book of Covenant, Henoch 9 (1987), 
s. 131-159. 

Sacchi P., Indice concettuale del medio giudaismo, t. 1.: Famiglia, t. 2.: Sessualita, Magnano 
2000. 

Sanders J.A., The Family in the Bible, Biblical Theology Bulletin 32 (2002), s. 117-129. 

Satlow M.L., Jewish Marriage in Antiquity, Princeton–Oxford 2001. 

Shaner D.W.,  Christian View of  Divorce According to  the Teachings of  the New Testament
Leiden 1969. 

Söding T., Eros und Agape. Liebe and Sexualitat im Licht des Neuen Testaments, Geistliches 
Leben 77 (2004), s. 248-260. 

Terrien  S.,  Till  the  Heart  Sings:  A  Biblical  Theology  of  Manhood  and  Womanhood,  Grand 
Rapids 1985. 

Tosato A., Matrimonio israelitico (Analecta Biblica 100), Roma 1982. 

Vawter  B.,  The  Biblical  Theology  of  Divorce,  Catholic  Theological  Society  of  America 
Proceedings 22 (1967), s. 223-243. 

Via D.O., Gagnon R.A.J., Homosexuality and the Bible: Two Views, Minneapolis 2003. 

Watson F., Agape, Eros, Gender: Towards a Pauline Sexual Ethic, Cambridge 2000. 

H.R. Weber, Jesus und die Kinder, Hamburg 1980. 

background image

 

11 

Weems  R.J.,  Battered  Love:  Marriage,  Sex,  and  Violence  in  the  Hebrew  Prophets
Minneapolis 1995. 

Wenham G.J., Heth W.E., Jesus and Divorce, Londyn 1984. 

Westbrook  R.,  Property  and  the  Family  in  Biblical  Law  (JSOT  Supplement  Series  113), 
Sheffield 1991. 

Wolbert W., Ethische Argumentation und Paranese in 1 Kor 7, Düsseldorf 1981. 

Wright C.J.H., God’s People in God’s Land. Family, Land and Property in the Old Testament, 
Grand Rapids 1990. 

Yarbrough  O.L.,  Not  Like  the  Gentiles:  Marriage  Rules  in  the  Letters  of  Paul  (SBL 
Dissertation Series 80), Atlanta 1985. 

 

Skrypt oparty głównie o: 

S. Hałas, Biblijna teologia małżeństwa, Kraków 2008. 

T. Jelonek, Małżeństwo i rodzina w Piśmie Świętym, Kraków 2007. 

K. Romaniuk, Małżeństwo i rodzina w Biblii, Warszawa 1994. 

R. de Vaux, Instytucje Starego Testamentu, Poznań 2004. 

S. Wojciechowski, Etyka Biblii, Kraków 2009. 

oraz w kwestiach szczegółowych o powyższą literaturę przedmiotu. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

12 

WPROWADZENIE 

 

Rodzina  i  małżeństwo  to  jeden  z  ważnych  tematów  biblijnych.  A  jednak  rzadko  w 

Biblii  jest  rozważany  od  strony  teoretycznej  czy  prawnej,  za  to  niemal  zawsze  widziany  w 

praktyce  życia,  konkretnych  sytuacjach  ludzkich  i  historycznych.  W  naszym  wykładzie 

przejdziemy przez te różne sytuacje życiowe biblijnych małżeństw i rodzin oraz prześledzimy 

teksty  normatywne  dla  tych  instytucji,  by  wydobyć  objawiony,  biblijny  obraz  małżeństwa  i 

rodziny. 

O wadze tej tematyki  dla Biblii świadczy  fakt,  że już samo  rozpoczęcie  rozważań o 

człowieku  i  świecie  dokonuje  się  właśnie  z  perspektywy  małżeńskiej  i  rodzinnej  (opisy 

stworzenia  człowieka:  nie  jest  dobrze,  aby  mężczyzna  był  sam...  stworzył  ich  mężczyzną  i 

kobietą...  opuści  człowiek  ojca  i  matkę  i  połączy  się  ze  swoją  żoną...).  Także  pierwsze  z 

przykazań  dekalogu  dotyczących  naszych  relacji  z  bliźnimi  to  nakaz  czci  wobec  rodziców. 

Bezpośrednio  odnoszą  się  do  rodziny  i  małżeństwa  trzy  przykazania  dekalogu:  czwarte, 

szóste  i  dziewiąte  (w  rachubie  katolickiej)

1

.  Z  drugiej  strony  małżeństwo  i  rodzina  jest 

tematem  istotnym  dla  każdego  człowieka,  gdyż  każdy  rodzi  się  i  żyje  w  rodzinie,  tworzy 

relacje  rodzinne,  wychodzi  z  rodziny  i  wówczas  następuje  zmiana  tych  relacji,  a  wielu 

zakłada własną rodzinę, planuje małżeństwo, chce być dobrym mężem i ojcem, żoną i matką. 

W  rodzinie  powstają  najgłębsze  więzi  międzyludzkie:  małżeńskie,  rodzicielskie,  synowskie, 

braterskie i siostrzane. 

W  trakcie  wykładu  odpowiemy  sobie  na  nurtujące  współczesnego  czytelnika  Biblii 

ważne pytania i obalimy popularne stereotypy, np. że Stary Testament uznaje poligamię. Te 

pytania to np.: Co z tą poligamią w Biblii? Jak ocenia wielożeństwo Stary i Nowy Testament? 

Czy  Salomon  rzeczywiście  miał  1000  żon

2

?  Czym  uzasadnić  nakaz  monogamii?  A  co  z 

rozwodami?  Co  z  nierozerwalnością  małżeństwa  i  prawem  do  oddalenia  żony?  Co  oznacza 

nowotestamentowe  „poza  wypadkiem  nierządu”?  Czy  Nowy  Testament  dopuszcza  rozwód? 

Co  to  jest  przywilej  Pawłowy?  Co  to  jest  monogamia  konsekwentna?  Kto  to  jest  mściciel 

krwi?  Co  to  jest  mohar?  Czym  jest  rodzina  w  Biblii  i  jakie  ma  znaczenie  zbawcze?  Czy 

małżeństwo  w  Biblii  można  nazwać  wzajemną  własnością?

3

.  Jaka  była  sytuacja  kobiety  w 

                                                 

1

 Żydzi (podział filoński i talmudyczny) i protestanci (podział luterański) i inaczej dzielą dekalog, niż 

katolicy (podział augustianski). 

2

 700 żon-księżniczek i 300 żon drugorzędnych (por. 1 Krl 11,3). 

3

 Ostatnio wysunięta teza prof. Michała Wojciechowskiego. 

background image

 

13 

Starym  i  w  Nowym  Testamencie;  jak  reguluję  ją  prawo  i  obyczaj?  Dlaczego  nadawano 

dzieciom imiona symboliczne? itp. 

 

1. Kontekst współczesny 

Po co poruszać dziś temat małżeństwa, rodziny, dzieci od strony Objawienia? Wiele 

się dziś mówi o małżeństwie i rodzinie w przeróżnych gremiach i wielu sytuacjach. Próbuje 

się definiować czy redefiniować oba pojęcia. Temat ważny jest w socjologii, prawodawstwie, 

politologii,  psychologii  i  wielu  innych  dyscyplinach,  zarazem  obecny  jest  w  codziennej 

dyskusji  społecznej.  Ze  złożoności  i  wagi  tej  problematyki  wynika  to,  że  na  temat  rodziny 

zabierają głos specjaliści z różnych działów wiedzy ludzkiej, między innymi także teologowie 

i bibliści. 

W  świecie  współczesnym  obserwujemy  „zmasowany  atak  na  rodzinę  i  instytucję 

małżeństwa”  –  jak  wyraża  się  wielu  obrońców  tych  tradycyjnych  instytucji.  Tak,  jak  od  lat 

trwa  ogólnoświatowa  kampania  przeciw  życiu  (aborcja,  eutanazja,  in  vitro),  tak  równolegle 

toczy się kampania przeciw rodzinie i przeciw małżeństwu. Obie się mocno wspierają i mają 

często  tych  samych  bojowników  i  sponsorów.  Aborcję  –  która  ściśle  wiąże  się  z  tematyką 

rodziny  –  próbuje  się  zakwalifikować  jako  elementarną  usługę  medyczną,  do  której  każda 

kobieta  ma  prawo.  Na  wielkich  forach  międzynarodowych  jako  tzw.  międzynarodowe 

standardy  wprowadza  się  „usługi  zdrowia  reprodukcyjnego”,  które  zawierają  prawo  do 

przerwania  ciąży.  Dążeniem  środowisk  proaborcyjnych  jest  redefinicja  Powszechnej 

Deklaracji  Praw  Człowieka  i  wpisanie  tych  praw  (czytaj  zabijania  dziecka  w  wieku 

prenatalnym)  do  pakietu  elementarnych  praw  człowieka.  Nowy  prezydent  USA  Barak 

Obama, otoczony przez demokratycznych zwolenników pełnego dostępu do aborcji, z Hilary 

Clinton  na  czele,  podejmuje  jednoznaczne  i  systematyczne  kroki,  aby  prawo  do  aborcji 

zagwarantować  jako  elementarne  prawo  konstytucyjne  i  prawo  kobiet.  Finansowe  wsparcie 

amerykańskie, którego za rządów prezydenta Busha nie było, ma także olbrzymie znaczenie 

dla  poparcia  inicjatyw  środowisk  proaborcyjnych  na  forum  agend  ONZ  i  w  bataliach 

narodowych w wymiarze całego świata. 

Aborcja nie będzie tematem naszych rozważań, gdyż Biblia nigdy wprost nie porusza 

tej  kwestii,  ale  dziś  jest  ona  nieodłącznym  kontekstem  dyskursu  o  małżeństwie  i  rodzinie. 

Przytoczę  jeden  przykład.  Nie  tak  dawno  przygotowano  sprawę  w  Trybunale  Europejskim 

przeciwko  Irlandii.  Otóż  trzy  zwolenniczki  aborcji,  zwane  symbolicznie  A,  B,  C,  gdyż  ich 

background image

 

14 

prawdziwe  nazwiska  są  chronione,  skarżą  swój  kraj,  że  zostały  pozbawione  należnych  im 

praw  człowieka.  Konstytucja  Irlandii  zakazuje  zabijania  dziecka  poczętego,  więc  aby  jej 

dokonać ”musiały” wyjechać do Anglii, co naraziło je na wydatki i zagrażało ich zdrowiu z 

powodu  późnej  aborcji.  Sprawa  została  potraktowana  przez  Trybunał  bardzo  poważnie  i 

obecnie się toczy. Trybunał  nie ma uprawnień do nakazania zmiany irlandzkiej konstytucji, 

ale  może  nałożyć  wysokie  odszkodowana  dla  tych  kobiet  od  władz  Irlandii,  co  byłoby 

groźnym precedensem. Nie musimy jednak sięgać tak daleko. Znamy sprawę p. Alicji Tysiąc. 

20  marca  2007  Europejski  Trybunał  Praw  Człowieka  wydał  orzeczenie,  w  którym  nakazał 

Rzeczypospolitej Polskiej wypłacenie Alicji Tysiąc 25 tys. euro zadośćuczynienia oraz 14 tys. 

euro  na  pokrycie  kosztów  sądowych.  Trybunał  przyznał  zadośćuczynienie  ze  względu  na 

naruszenie  przez  Polskę  Art.  8  Europejskiej  Konwencji  Praw  Człowieka  (prawo  do 

poszanowania  życia  prywatnego).  Lekarze  pracujący  w  publicznej  opiece  zdrowotnej 

odmówili  Alicji  Tysiąc  prawa  do  wykonania  legalnej  aborcji  ze  względów  zdrowotnych. 

Zgodnie z orzeczeniem kobiecie nie zapewniono prawa do odwołania się od decyzji podjętej 

przez lekarzy

4

Z  drugiej  strony,  by  przeciwdziałać  tym  atakom  na  rodzinę,  ukazują  się  dokumenty 

papieskie oraz inne wypowiedzi Kościoła (Familiaris consortioList do rodzin Jana Pawła II, 

Evangelium  vitae,  Humane  vitae,  Karta  Praw  Rodziny);  organizuje  się  wiele  inicjatyw,  z 

których wymienić wypada choćby światowe kongresy rodzin, odbywające się co dwa lata. W 

2007  r.  IV  taki  Kongres  (IV  ŚKR)  odbył  się  w  Warszawie.  Ostatni,  V  Światowy  Kongres 

Rodzin,  miał  miejsce  w  Amsterdamie  w  sierpniu  2009  r.,  rok  temu.  Skupił  liderów  i 

specjalistów broniących naturalnej rodziny z 63 krajów. Powszechnie wiadomo,  że podczas 

kongresów  zaproszeni  eksperci  ukazują  wartości  naturalnej  rodziny  i  dzietności,  podając 

wiele  poważnych  argumentów  przeciwko  rozwodom,  swobodzie  aborcji  czy  legalizacji 

związków  jednopłciowych.  Holandia  jest  krajem,  który  szczyci  się  swoją  demokracją  i 

otwartością.  Tymczasem  podniósł  się  tam  olbrzymi  krzyk  oburzonych  środowisk 

feministycznych  i  gejowskich,  bardzo  agresywnie  protestujących  przeciwko  kongresowi.  Z 

wściekłością  mówili  o  narzucaniu  im  starych,  konserwatywnych  i  przebrzmiałych  wartości 

                                                 

4

 Polska kilkakrotnie już była upominana przez agendy ONZ za nieprzestrzeganie praw kobiet do usług 

zdrowia  reprodukcyjnego.  Na  początku  lipca  obradowała  w  Genewie  Rada  Gospodarcza  i  Społeczna  ONZ 
(ECOSOC).  Ten  szczyt  był  najważniejszym  w  tym  roku  spotkaniem  agend  ONZ  zajmujących  się  zdrowiem 
publicznym.  W  projekcie  rezolucji  końcowej,  gorąco  wspieranym  przez  USA,  przedstawiono  zapis,  który 
ostatecznie definiowałby „dostęp do zdrowia reprodukcyjnego oraz do metod planowania rodziny” jako prawo 
człowieka i podstawową usługę medyczną. Sprzeciwiły się tylko trzy kraje europejskie: Irlandia, Malta i Polska, 
których  prawodawstwo  krajowe  nie  legalizuje  aborcji  na  życzenie  i  jako  metody  planowania  rodziny.  O 
odrzuceniu  tego  zapisu  zadecydował  głos  Polski,  gdyż  jesteśmy  obecnie  członkiem  ECOSOC,  mieliśmy  więc 
prawo weta. 

background image

 

15 

chrześcijańskiej  rodziny, z którymi wreszcie trzeba skończyć. Nie miejsce tutaj  by cytować 

ich ordynarne hasła. Konfrontacja chrześcijaństwa z cywilizacją śmierci jest bardzo poważna. 

Agresja coraz bardziej ukierunkowuje się przeciwko chrześcijanom i reprezentowanym przez 

nich wartościom. 

 

2. Problematyka wykładu 

Będziemy zatem chcieli zwrócić się do samego źródła, do Objawienia Pisma Świętego 

przekazywanego  przez  Kościół.  Teologiczna  wizja  małżeństwa  i  rodziny  przede  wszystkim 

bazuje  na  Objawieniu  przekazanym  w  Biblii.  Chcemy  odpowiedzieć  na  pytanie,  jaka  jest 

myśl  Boga  Stwórcy  w  odniesieniu  do  małżeństwa  i  rodziny,  która  się  zrodziła  z  Jego 

stwórczego planu i została niejako zadana człowiekowi jako stworzeniu. 

Jedność  między  ludźmi  wypływa  z zamysłu  Boga  względem  człowieka.  Bóg 

stwarzając  człowieka  z prochu  ziemi  stworzył  go  do  życia  w komunii,  do  życia  w jedności. 

Powołał  go  do  komunii  ze Sobą  samym,  ale  również  do  komunii  ludzi  miedzy  sobą. 

Pierwszym  i najbliższym  człowiekowi  środowiskiem  życia  jest  rodzina.  To  na jej  łonie 

człowiek  przychodzi  na świat,  w rodzinie  wzrasta  i rozwija  się.  Od  samego  początku 

opisanego w Księdze Rodzaju prawdę tę ukazuje nam Pismo Święte. Tematyki małżeńskiej i 

rodzinnej dotyczą trzy przykazani dekalogu. Życie rodzinne jest tematem wielu opowiadań, a 

postacie  biblijne  występują  w  rolach  rodzinnych  –  męża  lub  żony,  ojca  lub  matki,  dziecka, 

brata lub siostry. Człowiek Biblii działa w społecznym i ekonomicznym kontekście rodziny. 

W sumie można stwierdzić, że modelowe sytuacje z życia rodzinnego, czy to dobre, czy złe, 

stanowią znaczną i konieczną część historii biblijnej. Postawy i powinności człowieka mają 

na względzie najczęściej bliskich. Skoro jednak przy przedstawianiu rodziny przeważa forma 

narracyjna  i  przykładowa,  a  nie  normatywna,  to  nie  tak  łatwo  jest  rozbić  biblijny  obraz 

(paradygmat) rodziny na normy szczegółowe ważne i dzisiaj, oddzielając je od wiadomości 

historycznych  i  socjologicznych.  Spróbujemy  podjąć  się  tego  tak,  by  wydobyć  oryginalne  i 

uniwersalne nauczanie Biblii nt. małżeństwa i rodziny. 

Rodzina  zabezpiecza  człowieka  przed  samotnością.  Jest  miejscem  Bożego 

błogosławieństwa i bliskości ludzi miedzy sobą. To w rodzinie powstaje cała gama odniesień 

międzyosobowych:  oblubieńczość,  relacje  ojcostwo  –  macierzyństwo,  synostwo,  braterstwo. 

To  w rodzinie  człowiek  odnajduje  najgłębsze  więzi  wypływające  z potrzeby  jego  serca, 

dawania miłości i przyjmowania jej. Z tej miłości powstaje nowe życie. Rodzina jest wzorem, 

background image

 

16 

modelem jedności. Rodzina jest ponadto jedynym miejscem pozwalającym na oddanie siebie 

drugiej osobie. 

Zaczniemy  od  problematyki  najbardziej  ogólnej,  problematyki  rodziny,  potem 

przejdziemy  do  kwestii  bardziej  szczegółowych:  małżeństwa,  sytuacji  kobiety  w  Biblii  i 

tematów zwianych z dziećmi. 

 

 

Rozdział I 

 RODZINA w Biblii 

 

1. Rodzina wspólnotą naturalną, stworzoną przez Boga 

Człowiek  jest  istotą  społeczną,  jak  mówił  Arystoteles:  Homo  est  animal  sociale

Społeczny wymiar natury człowieka znajduje wyraz w rozmaitych więziach międzyludzkich, 

z  których  podstawową  jest  rodzina.  W  Biblii  znajduje  to  wyraźne  potwierdzenie.  Pismo 

Święte  już  na  pierwszych  swych  kartach  stwierdza,  że  człowiek  nie  jest samowystarczalny, 

ale stworzony do życia we wspólnocie, w rodzinie. W starożytnym Izraelu, podobnie jak dziś, 

rodzina  składająca  się  z  osób  pozostających  w  relacji  małżeństwa  lub  pokrewieństwa 

stanowiła  podstawową  jednostkę  społeczeństwa.  Jak  w  przypadku  małżeństwa,  istnienie 

rodziny traktowane jest w Biblii jako zjawisko naturalne. Instytucje małżeństwa i rodziny są 

instytucjami naturalnymi, zaistniałymi w stwórczym planie Boga, a więc nie wymysłem czy 

kreacją  człowieka.  To  pierwsze  ważne  spostrzeżenie.  Niewiele  jest  w  stworzonym  świecie 

wspólnot naturalnych: są nimi zwłaszcza małżeństwo, rodzina i naród; więcej jest wspólnot 

powołanych  przez  człowieka,  jak  państwo,  wspólnota  klasy  szkolnej  czy  tysiące  innych 

społecznych  grup.  Życie  rodzinne  to  rzecz  dobra  i  błogosławiona,  która  stanowi  źródło 

szczęścia dla człowieka. 

Opisane  w Biblii  dzieje  ludzkości  przebiegają  w rodzinie.  Po  opisach  stworzenia 

świata i człowieka – można rzec: stworzenia świata i rodziny – i po grzechu pierworodnym 

oraz wygnaniu z raju dalsze dzieje ludzkości, pomimo osłabienia relacji człowieka z Bogiem, 

realizują  się  w rodzinie.  Pierwotna  jedność  człowieka  z Bogiem  przez  grzech  została 

naruszona,  jednak  jedność  człowieka  między  sobą,  jedność  dwojga:  mężczyzny  i kobiety 

nadal jest źródłem życia i Bożego błogosławieństwa: Adam współżył ze swoją żona Ewą. Ona 

background image

 

17 

poczęła  i urodziła  Kaina.  Rzekła,  więc:  Otrzymałam  mężczyznę  od  JHWH  (Rdz  4,1). 

Narodziny  nowego  człowieka  są  przyjęte  przez  Ewę  jako  dar  od  samego  Boga.  Kolejne 

fragmenty Biblii, które o tym mówią, to opowiadania o potomkach Kaina: Kain zbliżył się do 

swej żony, a ona poczęła i urodziła Henocha (Rdz 4,17). Lamek wziął sobie dwie żony. Imię 

jednej  było  Ada,  a  drugiej  –  Silla  (Rdz  4,19)  –  jest  to  pierwsza  biblijna  wzmianka 

o przekroczeniu  monogamiczności,  świadectwo  degradacji  ludzkości  (zob.  okrutną  pieśń 

Lameka  Rdz  4,24n).  Następujące  opowiadania  o wybranych  potomkach  Adama  i Seta 

również  zawierają  zapisy  odnoszące  się  do  ich  życia  rodzinnego:  „Adam  znów  współżył 

ze swoją żoną i urodziła mu syna”. „Setowi również urodził się syn, którego nazwał imieniem 

Enosz”.  „Adam  żył  jeszcze  osiemset  lat  i miał  synów  i córki”.  „Set  żył  jeszcze  osiemset 

siedem  lat  i miał  synów  i córki”.  W  rodzinie  będzie  przebiegać  cała  historia  Patriarchów, 

Abrahama,  Izaaka,  Jakuba,  jego  dwunastu  synów.  Mojżesz  rodzi  się  w  rodzinie  Amarama  i 

Jokebed, ma siostrę Miriam i brata Aarona. Mojżesz zgodził się zamieszkać u tego człowieka, 

a ten dał mu Seforę, córkę swą, za żonę. I urodziła mu syna, a on dał mu imię Gerszom, bo 

mówił:  «Jestem  cudzoziemcem  w  obcej  ziemi»  (Wj  2,21n).  Historia  rodziny  Mojżesza 

pozostaje  jednak  w  cieniu  jego  misji  jako  wyzwoliciela  z  Egiptu  i  prawodawcy  na  Synaju

5

Takich  fragmentów w  Pięcioksięgu  jest  wiele  więcej.  Wszystkie  one  ukazują  niezwykle 

istotną  naturalną  predyspozycję  człowieka  do  życia  i rozwijania  się  w rodzinie.  Można  więc 

śmiało powiedzieć, że rodzina jest niezbędna do istnienia ludzkości od samego jej początku, 

jest w zamyśle Bożym bardzo ważna i jest zamierzona przez Niego w akcie stwórczym. 

 

2. Terminologia 

Naszemu  pojęciu  „rodzina”  najlepiej  odpowiada  w  Biblii  zwrot 

tyIB;

 

(bajit)  „dom” 

(np. Rdz 34,30; 45,11) lub 

ba' tyBe

 (bet-aw) „dom ojca” (np. Rdz 12,1; 20,13; por. LXX, NT 

oi=koj / oivki,a lub oi=koj tou/ patro,j). Jak w naszych językach nowożytnych termin „rodzina” 

ma  wiele  znaczeń,  tak  i  termin  hebr.  bajt  (bet),  tzn.  dom,  jest  znaczeniowo  dość  szeroki  i 

może obejmować nawet cały naród („dom Jakuba” czy „dom Izraela”) czy jakąś ważną część 

tego narodu („dom Józefa” czy „dom Judy”); podobnie jest z terminem greckim oi=koj (oikos). 

Zwrot  „dom  …”  może  oznaczać  pokrewieństwo  w  szerszym  znaczeniu:  Jazzania,  potomek 

Rekaba, jego bracia i wszyscy jego synowie tworzą bet rekab (Jr 35,3); głowy „rodzin” stoją 

                                                 

5

 Zob. szerzej M. Majewski, W stronę Ziemi Obiecanej. Komentarz do Księgi Wyjścia

Kraków: Wydawnictwo eSPe 2011, s. 105-108. 

background image

 

18 

niekiedy  na  czele  licznych  grup  (1  Krn  5,15.24;  7,7.40;  8,6.10.13;  9,9;  23,24;  24,6  itd.); 

zwierzchnicy „rodzin”, którzy powracają z Babilonii pod wodzą Ezdrasza, wiodą ze sobą od 

dwudziestu ośmiu do trzystu osób (Ezd 8,1-14). 

Rodzina  składa  się  z  tych,  których  łączy  zarówno  wspólnota  krwi,  jak  i  wspólnota 

zamieszkania.  „Rodzina”  jest  więc  „domem”  i  „założyć  rodzinę”  to  to  samo  co  „zbudować 

dom” (Ne 7,4). Rodzina Noego obejmuje jego żonę, jego synów z żonami i dziećmi (Rdz 7,1 i 

7); rodzina Jakuba gromadzi trzy pokolenia (Rdz 46,8-26). Do rodziny należą również słudzy, 

mieszkający  w  niej  obcy  czy  gerîm

8

,  apatrydzi,  wdowy  i  sieroty,  którzy  żyją  pod  protekcją 

głowy  rodziny  (por.  rzymska  familia).  Jefte,  syn  nieprawego  łoża,  wyrzucony  przez  swych 

braci,  powołuje się jeszcze na „dom  swego ojca” (Sdz 11,1-7). Do rodziny  izraelskiej  poza 

najbliższymi członkami należeli więc niewolnicy, słudzy, robotnicy, także kuzyni i kuzynki. 

W skład rodziny wchodzili również zmarli oraz ci, którzy mieli się narodzić. Zatem rodzina 

jest w Biblii pojęciem szerszym niż dziś, gdy oznacza najczęściej rodziców i dzieci. Rodzice 

z  dziećmi,  włączeni  są  w  ród  (całe  potomstwo  patriarchy)  oraz  w  szerszy  klan  rozmaitych 

krewnych. 

Od pojęcia bet, szerszego niż nasza „rodzina”, przechodzimy do kolejnego określenia: 

hx'P'v.mi

 (miszpaha; LXX 

fulh,), które w Biblii oznacza rodzinę w tym najszerszym sensie, a 

więc „ród” czy „klan” (we współczesnym hebrajskim miszpaha oznacza właśnie „rodzina”). 

W tym szerokim sensie rodzina zlewa się z klanemKlan zamieszkuje w tym samym miejscu, 

zajmuje  jedną  czy  więcej  osad  w  zależności  od  swojej  wielkości,  np.  miszpaha  Danitów  w 

Sorea  i  Esztaol  (Sdz  18,11),  albo  przeciwnie  kilka  miszpehot  spotyka  się  w  tym  samym 

mieście, jak grupy Judejczyków i Beniaminitów spisanych w Jerozolimie przez Nehemiasza 

(Ne  11,4-8)  i  przez  Kronikarza  (1  Krn  9,4-9).  Klan  dba  o  interesy  i  wypełnia  zobowiązania 

wspólnoty, a jego członkowie są świadomi więzów krwi, które ich łączą: dlatego nazywają się 

„braćmi” (1 Sm 20,29). 

Rodzina była w Biblii zasadniczą komórką całej społeczności, dlatego wszyscy z jej 

członków  czuli  się  ściśle  związani  z  całością  narodu.  Nikt  nie  mógł  żyć  samotnie  jako 

                                                 

8 Tzn. obcy rezydujący (przybysz w obcej ziemi, Wj 2,22). Poza Izraelitami wolnymi, którzy tworzą „lud 

ziemi”, i poza cudzoziemcami podróżującymi, którzy mogą liczyć na zwyczaje gościnności, ale nie są chronieni 
prawem (Pwt 15,3; 23,21), jakąś część ludności stanowią obcy rezydujący, hebr. gerîm. Ger jest zasadniczo kimś 
obcym,  który  wiedzie  życie  mniej  lub  bardziej  ustabilizowane  wśród  jakiejś  innej  wspólnoty,  gdzie  jest 
akceptowany  i  gdzie  cieszy  się  pewnymi  prawami.  Może  tu  chodzić  zarówno  o  jednostki  jak  grupy  ludzkie. 
Abraham  jest  ger  w  Hebronie  (Rdz  23,4),  jak  Mojżesz  w  Madianie  (Wj  2,22;  18,3),  jak  ów  człowiek,  który 
wyrusza ze swoją rodziną z Betlejem, aby się osiedlić jako ger w Moabie (Rt 1,1). Izraelici byli takimi gerîm w 
Egipcie (Wj 22,20; 23,9; Pwt 10,19; 23,8). 

background image

 

19 

odrębna  jednostka,  ale  każdy  miał  wyznaczone  ściśle  określone  miejsce  w  tej  grupie 

powiązane  z  właściwymi  sobie  obowiązkami.  W  rodzinie  obowiązywała  odpowiedzialność 

zbiorowa.  Za  przestępstwo  jednego  jej  członka  karę  ponosiła  cała  wspólnota.  Mógł  on  być 

zarówno  źródłem  przekleństwa  jak  i  błogosławieństwa  dla  całej  grupy.  Podobnie  rodzina 

broniła się nawzajem (o instytucji goelatu, o goelu powiemy później). 

Jednostka  społeczna,  jaką  stanowi  rodzina,  ma  również  swój  wymiar  religijny

Pascha w jakiejś mierze jest świętem rodziny, które jest celebrowane w domu (Wj 12,3n.46). 

Kto  nie  należy  do  rodziny,  nie  jest  obrzezany,  nie  może  uczestniczyć  w  Passze.  Ojciec 

Samuela prowadzi każdego roku całą swą rodzinę na pielgrzymkę do Szilo (1 Sm 1,3n). Tak 

samo  czyni  rodzina Jezusa:  Rodzice  Jego  chodzili co roku do  Jerozolimy  na Święto  Paschy. 

Gdy miał lat dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych 

uroczystościach,  został  Jezus  w  Jerozolimie,  a  tego  nie  zauważyli  Jego  Rodzice. 

Przypuszczając,  że  jest  w  towarzystwie  pątników,  uszli  dzień  drogi  i  szukali  Go  wśród 

krewnych i znajomych (Łk 2,41-44). 

 

3. Typ rodziny izraelskiej 

Etnografowie  rozróżniają  kilka  typów  rodzinnych  spotykanych  na  starożytnym 

Bliskim  Wschodzie,  są  to:  fratriarchat,  matriarchat  i  patriarchat.  We  fratriarchacie  władza 

jest  sprawowana  przez  najstarszego  brata,  który  ją  przekazuje  jako  dziedzictwo  z  brata  na 

brata. Natrafiono na wskazówki co do takiej formy socjalnej u Hetytów i u Hurrytów w Asyrii 

i  Elamie.  Zdawało  się  też,  że  są  tego  jakieś  ślady  również  w  Starym  Testamencie:  np. 

instytucja lewiratu, o której będzie mowa w rozdziale poświęconym małżeństwu, inicjatywa 

synów  Jakuba  dla  pomszczenia  zniewagi  wyrządzonej  jego  siostrze  Dinie  (Rdz  34),  rola 

Labana przy zawieraniu małżeństwa przez jego siostrę Rebekę (Rdz 24, zwł. w. 29nn). Żaden 

z  tych  przykładów  nie  wydaje  się  jednak  przekonujący  –  trzeba  się  jednak  zgodzić 

przynajmniej  hipotetycznie,  że  w  lewiracie  i  pewnych  wątkach  historii  Rebeki  możliwy  jest 

wpływ  zwyczajów  Asyryjczyków  i  Hurrytów,  u  których  istnienie  pierwotnego  fratriarchatu 

jest rzeczą stwierdzoną. 

Matriarchat  jest  formą  rodziny  o  wiele  bardziej  rozpowszechnioną  w 

społeczeństwach  pierwotnych.  Jego  cechą  charakterystyczną  nie  jest  to,  że  władza  jest 

sprawowana  przez  matkę,  bo  to  jest  rzadkie,  lecz  że  przez  matkę  wyznaczane  jest 

pokrewieństwo. Dziecko należy do rodziny i do grupy społecznej swej matki, a nie jest ono 

background image

 

20 

krewnym  ludzi  związanych  z  jego  ojcem,  zaś  prawa  dziedziczenia  są  wyznaczane  przez 

pochodzenie od matki. Według szkoły etnograficznej  Graebnera i  Schmidta matriarchat  jest 

związany  z  cywilizacją  niewielkiej  uprawy,  podczas  gdy  patriarchat  cechuje  cywilizację 

pasterską  (por.  to  samo  rozróżnienie  –  nie  do  końca  prawdziwe  –  dla  świąt  Paschy  i 

Przaśników). 

Idąc  za  Robertsonem  Smithem  wielu  uczonych  sądziło,  że  ustrój  matriarchalny  był 

najstarszą  formą  rodziny  u  Semitów.  Jeśli  chodzi  o  Izrael,  to  jego  śladów  szuka  się  w 

pewnych  zwyczajach  Starego  Testamentu.  W  Rdz  20,12  Abraham  jest  usprawiedliwiony  z 

tego, że przedstawił Sarę jako swoją siostrę, gdyż była ona w rzeczywistości tylko jego siostrą 

przyrodnią, którą on poślubił (z innej matki). Podobnie w 2 Sm  13,13 dowiadujemy się, że 

Amnon  i  Tamara  mogli  się  poślubić:  byli  oni  dziećmi  Dawida,  ale  nie  z  tej  samej  matki. 

Małżeństwo z siostrą przyrodnią, tak ze strony ojca jak ze strony matki, jest zabronione przez 

prawo (Kpł 18,9; 20,17;  Pwt 27,22; por. Ez 22,11), ale dwa teksty, które zostały co dopiero 

zacytowane,  pokazują,  że  nie  zawsze  było  tak  i  wyciąga  się  stąd  wniosek,  że  pierwotnie 

pokrewieństwo  wyznaczało  pochodzenie  od  matki.  Podkreśla  się  również,  że  imię 

nowonarodzonego dziecka jest zwyczajnie wybierane przez matkę i że dwaj synowie Józefa, 

urodzeni  z  kobiet  egipskich,  zostały  uznane  za  dzieci  Izraela  dopiero  po  ich  adoptowaniu 

przez Jakuba (Rdz 48,5). 

Te  argumenty  są  niewystarczające:  tekst  opowiadający  o  synach  Józefa  nie  ma 

znaczenia,  które  mu  się  przypisuje,  jak  to  widać  z  wiersza  następnego  Rdz  48,6.  Teksty  o 

Sarze  i  Tamarze  dowodzą  jedynie,  że  małżeństwo  z  siostrą  przyrodnią  jeszcze  nie  było 

zabronione; i nie zawsze matka wybierała imię dla swego dziecka (Rdz 16,15; 17,19; 38,29-

30). 

Chciano  również  dostrzec  w  Biblii,  szczególnie  w  małżeństwie  Samsona  w  Timnie 

(Sdz  14),  pewien  niezwykły  typ  związku,  gdzie  kobieta  nie  opuszczała  swego  klanu,  lecz 

wprowadzała  do  niego  swego  męża:  to  by  była  pozostałość  matriarchatu.  Także  ta  kwestia 

zostanie rozważona przy okazji małżeństwa. 

W  każdym  razie,  jakkolwiek  by  było  w  prehistorii  Izraela,  dla  której  poznania  brak 

nam  zasadniczo  źródeł,  rodzina  izraelska  jest  wyraźnie  patriarchalna  i  to  od  najstarszych 

dokumentów.  Terminem  właściwym  na  jej  określenie  jest  „dom  ojcowski”,  hebr.  bet-aw, 

genealogie są zawsze podawane według linii ojcowskiej i kobiety nie są w nich wymieniane 

jak  tylko  wyjątkowo,  najbliższym  krewnym  jest  wuj  ze  strony  ojca,  por.  Kpł  25,49.  W 

zwyczajnej  formie  małżeństwa  izraelskiego  mąż  jest  „panem”,  hebr.  ba‘al,  swojej  żony. 

background image

 

21 

Ojciec  sprawuje  nad  swoimi  dziećmi,  jak  również  nad  synami  żonatymi,  jeśli  żyją  razem  z 

nim,  i  nad  ich  żonami,  władzę  (np.  Juda  wybiera  żonę  dla  syna  Rdz  38,6),  która  w 

starożytności była władzą życia i śmierci: Juda skazuje swoją synową Tamarę (hebr. tamar – 

„palma”) na śmierć za grzech nierządu (Rdz 38,24). 

Na czele każdej rodziny stał ojciec, którego władzy podlegali jej członkowie. Jego rola 

w  rodzinie  była  na  tyle  doniosła,  że  w  rodowodach,  jak  wspomnieliśmy,  wymieniano  tylko 

imię ojca. Miał obowiązek opieki nad całym domem, któremu zapewniał dostatek materialny, 

ale też rozwój duchowy i moralny jego mieszkańców. Dbał o liczne potomstwo i w tym celu 

starał  się  czasem  o  kilka  żon  i  konkubin.  W  momencie,  gdy  małżonka  była  bezpłodna  lub 

przestała już rodzić, zadaniem mężczyzny było znalezienie kolejnej. Widać z tego, że powód 

ewentualnej  poligamii  wśród  starożytnych  Hebrajczyków  był  praktyczny  –  chodziło  o 

potomstwo. Co na to Pan Bóg i biblijne teksty normatywne o małżeństwie, powiemy poniżej. 

 

4. Solidarność rodzinna. Go’el 

Wspomnieliśmy  na  wstępie  o  odpowiedzialności  zbiorowej  w  rodzinie  i  bliskich 

zależnościach  wzajemnych  (dużo  bliższych  niż  dziś).  Członkowie  rodziny  biblijnej  w 

szerokim  sensie  byli  sobie  winni  pomoc  i  protekcję.  Wykonanie  tego  zobowiązania  było 

uregulowane  przez  pewną  instytucję,  której  analogie  można  było  znaleźć  wśród  innych 

ludów, na przykład u Arabów, ale która u Izraelitów przybrała formę szczególną i z użyciem 

specjalnego słownictwa. Jest to instytucja go’ela (

laeGO

 – imiesłów czynny qal, rodz. męski, l. 

pojedyncza od czasownika 

la;G"

) która to nazwa wywodzi się od rdzenia mającego znaczenie 

„wykupić, pomścić”, ale zasadniczo „ochraniać”. 

Go’el  jest  jakimś  wykupicielem,  mścicielem,  obrońcą,  jakimś  strażnikiem  interesów 

jednostki i grupy. Wchodzi do akcji w pewnych określonych przypadkach. Jeśli jakiś Izraelita 

został zmuszony, aby się zaprzedać w niewolę w zamian za długi, powinien być wykupiony 

przez kogoś ze swych bliskich krewnych (Kpł 25,47-49). Jeśli jakiś Izraelita musiał sprzedać 

swoje  dziedzictwo,  go’el  wykonuje  prawo  pierwokupu:  w  ten  sposób  zapobiega  on 

pozbawieniu  rodziny  jej  dóbr  dziedzicznych.  Prawo  to  jest  skodyfikowane  w  Kpł  25,25. 

Przykładem  zastosowania  tego  przepisu  mamy  np.  w  Jr  32,6:  Jeremiasz  z  tytułu  go’ela 

dokonał zakupu pola od swego kuzyna Hananeela. 

background image

 

22 

Zwyczaj  ten  jest  szerzej  zilustrowany  przez  historię  Rut,  gdzie  kupno  pola  zostaje 

skomplikowane przypadkiem prawa lewiratu. Noemi (hebr. Noomi), ma jakiś majątek, który z 

powodu biedy musi sprzedać, a jej synowa Rut jest wdową i nie ma dzieci. Booz (hebr. Boaz

jest go’elem w stosunku do Noemi i Rut (Rt 2,20), ale jest jeszcze inny bliższy krewny, który 

może  wykonać  to  prawo  na  swoją  korzyść  (Rt  3,12;  4,4).  Ten  bliższy  go’el  byłby  skłonny 

kupić  ziemię,  ale  nie  odpowiada  mu  podwójne  zobowiązanie  kupna  pola  i  poślubienia  Rut, 

ponieważ  dziecko,  które  by  się  narodziło  z  tego  związku,  nosiłoby  nazwisko  zmarłego  i 

dziedziczyłoby ziemię (Rt 4,4-6). Wtedy Booz kupuje pole rodziny i poślubia Rut (Rt 4,9-10). 

Opowiadanie  to  pokazuje,  że  prawo  go’ela  było  wykonywane  według  stopnia 

pokrewieństwa,  jak  to  jest  sprecyzowane  w  Kpł  25,48n:  brat,  potem  wuj  ze  strony  ojca, 

następnie syn tegoż, a potem inni krewni. Co więcej, go’el może, bez uszczerbku na honorze, 

zrzec się swego prawa: zdjęcie sandała ze stopy (Rt 4,7-8) oznacza zrzeczenie się tego prawa, 

jak  podobny  gest  w  kwestii  prawa  lewiratu  (Pwt  25,9),  ale  w  tym  ostatnim  przypadku 

procedura  dorzuca  pewien  niuans  zniesławiający.  Porównanie  tego  prawa  z  historią  Rut 

wydaje  się  wskazywać,  że  zobowiązanie  lewiratu  spoczywało  zasadniczo  na  klanie,  jak 

obowiązek  wykupu  roli,  ale  z  biegiem  czasu  zostało  zacieśnione  do  szwagra  (o  lewiracie 

będziemy jeszcze mówić). 

Jednym  z  najpoważniejszych  zobowiązań  go’ela  było  pomszczenie  krwi  (mściciel). 

Więzy  krwi,  rzeczywiste  czy  domniemane,  tworzą  pewnego  rodzaju  solidarność  pomiędzy 

członkami  szczepu.  Jest  to  poczucie  niezwykle  mocne,  które  przetrwało  w  Izraelu  bardzo 

długo po osiedleniu. Uhonorowanie i zbezczeszczenie jakiegoś członka szczepu promieniuje 

na całą grupę. Przekleństwo rozciąga się na całą rasę i Bóg karze winy ojców na ich dzieciach 

aż do czwartego pokolenia (Wj 20,5) – co wskazuje, że owa solidarność rodzinna szła bardzo 

daleko. Najpoważniejszym zobowiązaniem go’ela izraelskiego jest wykonanie zemsty krwi, i 

jest  to  pozostałość  prawa  pustyni  zwanego  u  Arabów  tar.  Krew  kogoś  krewnego  musi  być 

pomszczona przez zabicie tego, kto ją przelał, a gdy jego nie ma, przez zabicie kogoś z jego 

rodziny. Wewnątrz grupy nie ma zemsty krwi, ale ukaranie czy wykluczenie winnego. Tym 

powinien zająć się go’el

Ten zwyczaj utrzymał się po osiedleniu. Np. Joab zabija Abnera (2 Sm 22,27 i 30) dla 

pomszczenia  śmierci  swego  brata  Asaela  (2  Sm  2,22-23).  Jednakże  prawodawstwo  Izraela 

ograniczyło tę pierwotną zemstę przez publiczny wymiar sprawiedliwości. Prawo o miastach 

ucieczki (Lb 35,9-34; Pwt 19,1-13) sankcjonuje zemstę krwi, ale równocześnie rozciąga nad 

background image

 

23 

nią  kontrolę,  domagając  się  uprzedniego  sądu,  co  do  winy  zabójcy  i  wyłączając  spod  tego 

prawa zabójstwo nieumyślne. 

Termin  go’el  przeszedł  w  końcu  do  języka  religijnego,  na  oznaczenie  Boga  jako 

Obrońcy i Wybawiciela. JHWH, mściciel uciśnionych i obrońca swego ludu, jest nazywany 

go’elNiech znajdą uznanie słowa ust moich i myśli mego serca u Ciebie, Panie, moja Skało i 

mój  Zbawicielu!  (hebr.: 

ylia]gO

 

gö´álî)  (Ps  19,15);  Lecz  ja  wiem:  Wybawca  mój  (hebr.: 

ylia]gO

 

gö´álî) żyje, na ziemi wystąpi jako ostatni (Hi 19,25). Zob. też Ps 78,35; Jr 50,34 etc. Często 

posługuje  się  tym  tytułem  tzw.  DeuteroIzajasz:  Nie  bój  się,  robaczku  Jakubie,  nieboraku 

Izraelu!  Ja  cię  wspomagam  -  wyrocznia  Pana  -  Odkupicielem  twoim  -  Święty  Izraela  (Iz 

41,14; zob. też 43,14; 44,6.24; 49,7; 59,20 itd.). 

 

5. Dwa etapy patriarchatu izraelskiego 

Wracamy  do  tematu  patriarchatu  izraelskiego.  W  dziejach  ludzkości  opisanych 

w Starym  Testamencie  możemy  odnaleźć  niejako  dwa  modele  życia  rodzinnego.  Pierwsza 

forma  bardziej  pierwotna  jest  modelem  przypominającym  strukturę  mini  państwa,  gdzie 

głową  pod  względem  ekonomicznym,  prawnym,  cywilnym  i międzynarodowym  jest  ojciec. 

Jest  to  model  patriarchalny.  Drugi  model  wynika  ze zmiany  sposobu  życia  Izraela,  wyłania 

się  w okresie,  gdy  naród  zmienia  tryb  życia  z koczowniczego  na miejski  osiadły.  Pojawiają 

się  instytucje,  państwo,  sędziowie,  król.  Władza  ojcowska  zostaje  osłabiona.  Pierwszy  etap, 

silnego  patriarchatu,  dominuje  w  Pięcioksięgu.  Drugi  etap  charakteryzuje  kolejne  księgi 

historyczne, czasy monarchii izraelskiej. Z czasem w starotestamentalnej strukturze rodzinnej 

zachodzą  pewne  zmiany,  które  są  związane  ze zmianą  trybu  życia.  Struktura  patriarchalna 

zaczyna ustępować  większym  strukturom  społecznym.  Jednak nienaruszony zostaje schemat 

„ojcowskiego domu lub namiotu”, który przechodzi z ojca na syna na drodze pierworództwa. 

W  pierwszym  wymienionym  modelu  rodzinnym  ojciec  decyduje   o  wszystkich 

sprawach  rodziny.  Jest  on  na pierwszym  miejscu  w rodzinie,  stoi  na straży  jej  jedności,  jest 

panem  życia  i  śmierci.  Jeżeli  chodzi  o sprawy  religijne  jest  kapłanem  odpowiedzialnym  za 

duchowość i kult wobec Boga, co jest ukazane np. w Księdze Hioba: „Kiedy dobiegły końca 

dni  ucztowania,  Hiob  wezwał  ich,  aby  dokonać  obrzędu  oczyszczenia”.  Pozycja  ojca  jako 

głowy  rodziny  jest  bardzo  mocna.  Ogół  rozproszonych  rodzin  podtrzymuje  ze sobą  więzi 

i stanowi  ród  podporządkowany  jednemu  przywódcy.  W  Księdze  Liczb  jest  opisane  jak 

na polecenie JHWH Mojżesz dokonuje wykazu miszpehot, tj, „domów ojcowskich”. 

background image

 

24 

Dziedziczono zasadniczo po linii męskiej, co krzywdziło wdowy (spotykamy jednak 

liczne wypowiedzi Biblii w ich obronie). Trzeba jednak zaznaczyć, że władza ojca zakładała 

jego więź z całym domem i odpowiedzialność za żonę i dzieci. Biblijna rodzina stawia ojca w 

centrum,  ale  nie  poza  i  ponad  sobą.  Ten  stan  rzeczy  uchodzi  zwykle  za  odbicie  obyczajów 

kultury  starożytnej,  w  której  patriarchalizm  był  głęboko  zakorzeniony.  Gdy  bowiem  Pismo 

Święte  przemawia  oryginalnym  głosem,  jak  w  tekstach  o  stworzeniu  człowieka,  widzi 

mężczyznę i kobietę w sposób partnerski. Nie musimy więc traktować zasady patriarchalnej 

jako nakazu moralnego. 

Śledząc  dzieje  opisane  w Pięcioksięgu  możemy  zaobserwować  stopniowe 

odchodzenie  od  pierwotnego  ideału  jedności  pomiędzy  mężczyzną  a kobietą  ustanowionego 

przez  Boga  w raju.  Wiąże  się  to  ze zmianą  idei  leżącej  u  samych  podstaw  rozumienia 

małżeństwa  w Izraelu.  Zmienia  się  niejako  sam  cel  małżeństwa.  Przechodzi  ono  od  „bycia 

celem”  do  „bycia  sposobem”  koncentrując  się  na podstawowej  potrzebie  przedłużenia 

istnienia klanu. I chociaż ideał małżeństwa jako komunii jedności życia mężczyzny i kobiety 

jako  obustronnej  zbudowanej  na osobowej  relacji  wspólnocie  nie  zostaje  zapomniany 

ustępuje jednak miejsca takim wartościom, jakim jest trwanie klanu i posiadanie potomstwa. 

Ten  fakt  unaocznia  nam  pozycja  kobiety:  przechodzi  ona  od  bycia  towarzyszką  życia 

mężczyzny do coraz większego podporządkowania i roli służebnej wobec mężczyzny. Biblia 

to  podporządkowanie  ukaże  jako  wynik  grzechu,  nieporządek  wprowadzony  przez  grzech 

pierwszych rodziców. 

Tę  zmianę  można  zaobserwować  zarówno  w pierwszym  wymienionym  modelu 

rodzinnym,  gdzie  władza  ojcowska  osiąga  bardzo  wysoką  rangę,  jak  i w  drugim,  kiedy 

instytucje społeczne: starsi miasta, sędziowie, król, państwo zaczynają odgrywać znaczniejszą 

rolę w Izraelu i wewnętrzne relacje w instytucji rodziny zmieniają się. 

 

6. Ewolucja zwyczajów rodzinnych 

Mocna  konstytucja  rodziny  była  dziedzictwem  po  organizacji  szczepowej.  Przejście 

do  życia  osiadłego  i  przede  wszystkim  rozwój  życia  miejskiego  doprowadziły  do 

transformacji społecznych, które dotknęły również zwyczajów rodzinnych. Rodzina przestaje 

być  samowystarczalna,  ponieważ  wzrastają  wymagania  dobrobytu  materialnego,  a  rozwój 

rzemiosła doprowadza do specjalizacji zawodów. 

background image

 

25 

Także  i  tu  więzy  krwi  odgrywają  ważną  rolę  społeczną.  Jest  prawdopodobne,  że 

podobnie  jak  w  Egipcie,  zawody  przekazywano  z  ojca  na  syna  i  kapłaństwo,  którego 

sprawowanie było zarezerwowane dla rodzin z pokolenia Lewiego, nie jest niczym innym jak 

przypadkiem  szczegółowym  tej  praktyki.  Wydaje  się,  że  pewne  osady  były  zamieszkiwane 

przez rzemieślników obrabiających drewno czy żelazo (1 Krn 4,14; por. Ne 11,35), inne przez 

producentów bisioru (1 Krn 4,21), jeszcze inne przez garncarzy (1 Krn 4,23). Te korporacje 

rzemieślnicze są kierowane przez jakiegoś „ojca” i nazywają się miszpehot, co znaczy, że ich 

członkowie są powiązani  przez pokrewieństwo lub  przynajmniej, że się  organizują na  wzór 

rodziny. 

Nie ma już, albo jest coraz mniej, tych wielkich rodzin patriarchalnych, które skupiały 

kilka  pokoleń  wokół  jednego  dziadka.  Warunki  mieszkaniowe  w  miastach  powodują 

zacieśnienie  liczby  członków  rodziny  zamieszkujących  pod  jednym  dachem:  domy,  jakie 

zostają odkryte przez wykopaliska, są przeważnie małe. Teraz z ojcem mieszkają w jednym 

domu już tylko jego dzieci niezamężne. Kiedy syn się żeni i zakłada nową rodzinę, mówi się, 

że „buduje on dom” (Ne 7,4 – dosłowne tłumaczenie Biblii Tysiąclecia nie jest tu dobre, gdyż 

w języku polskim „zbudować dom” nie jest zwyczajnym określeniem na założenie rodziny i 

może  skierować  czytelnika  na  fałszywe  tory).  Prolog  Księgi  Hioba,  chociaż  jest 

wystylizowany na historię patriarchalną, zdradza swą epokę, przedstawiając synów Hioba jak 

odprawiają święta po kolei w domach każdego z braci (Hi 1,4.13.18). Amnon i Absalom mają 

własne domy, różne od pałacu, w którym rezyduje ich ojciec Dawid i ich niezamężna siostra 

Tamara (2 Sm 13,7.8.20). 

Jeśli niewolnicy wciąż należą do rodziny, to są oni nieliczni i pojawia się nowa grupa 

społeczna robotników najemnych. I są już nie tylko grupy rodzinne, w których słudzy żyli w 

jednym  domu  z  ich  panem,  ale  pojawia  się  król  i  jego  poddani,  pracodawcy  i  robotnicy, 

bogaci i biedni. To jest transformacja, która się zakończyła, zarówno w Izraelu jak i w Judzie, 

ok. VIII w. przed naszą erą. 

Władza głowy rodziny już nie jest nieograniczona. Ojciec nie może już skazać syna na 

śmierć,  nawet  jeśli  chodzi  o  przestępstwa  dzieci  przeciw  ojcu  i  matce;  sąd  należy  do 

starszyzny miasta (Pwt 21,18-21). Już za panowania Dawida można się było odwołać  się do 

króla od wyroku ferowanego przez klan przeciw jednemu z jego członków (2 Sm 14,4-11). 

Poczucie  solidarności  ulega  osłabieniu  i  jednostka  powoli  się  wyzwala  z  grupy 

rodzinnej.  Zasada  odpowiedzialności  osobistej  (a  nie  zbiorowej,  jak  kiedyś)  jest 

sformułowana w Pwt 24,16, potem zaaplikowana została w 2 Krl 14,6, a potwierdzona przez 

background image

 

26 

Jeremiasza  (Jr  31,29-30)  i  rozwinięta  przez  Ezechiela  (Ez  14,12-20;  18,10-20).  Również 

obowiązek wspierania się między krewnymi zostaje zaniedbany i prorocy muszą występować 

w obronie wdów i sierot (Iz 1,17; Jr 7,6; 22,3). Zobowiązanie lewiratu nie wydaje się już tak 

wiążące jak w historii Judy i Tamary (Rdz 38) i przepis Pwt 25,5-10 dopuszcza uchylenie się 

od  niego.  Wykonanie  prawa  zemsty  zostaje  ograniczone  przez  państwowy  wymiar 

sprawiedliwości i przez instytucję miast ucieczki (Lb 35,9-29; Pwt 19,1-13). 

 

7. Dekalog – czwarte przykazanie 

Nazwę  tego  wyjątkowego  zbioru  praw  nadała  sama  Biblia  (Wj  34,28;  Pwt  4,13): 

dziesięć  przykazań,  dosłownie  „dziesięć  słów”  (hebr. 

`áSeret  haDDübärîm,  gr.  deka-logos

stąd  „dekalog”).  W  dekalogu  na bardzo  wysokim  miejscu  znajduje  się  przykazanie  Boże 

dotyczące szacunku wobec rodziców (Wj 20,12; Pwt 5,16): 

 

!WkårIa]y: ‘![;m;’l. ^M<+ai-ta,w> ^ybiÞa'-ta, dBeîK;

  

Ks. Wyjścia 20:12 

%l") !tEïnO ^yh,Þl{a/ hw"ïhy>-rv,a] hm'êd"a]h' l[;… ^ym,êy"

 

 
Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg twój, da tobie. 
 
 
 

^ßW>ci rv<ïa]K; ^M,êai-ta,w> ‘^ybi’a'-ta, dBeÛK;

  

Ks. Powtórzonego Prawa 5:16 

 l[;… %l'ê bj;yyIå ‘![;m;’l.W ^ym,ªy" !kUåyrIa]y: ![;m;äl. ^yh,_l{a/ hw"åhy>

 

`%l") !tEïnO ^yh,Þl{a/ hw"ïhy>-rv,a] hm'êd"a]h'( 

 

Czcij  swego  ojca  i  swoją  matkę,  jak  ci  nakazał  Pan,  Bóg  twój,  abyś  długo  żył  i  aby  ci  się 

dobrze powodziło na ziemi, którą ci daje Pan, Bóg twój. 

 

Wersja z Pwt 5, jak widzimy, rozszerza delikatnie tę z Wj 20. Matce, co ważne, należy 

się  poszanowanie  na równi  z ojcem.  Kawed  to  tryb  rozkazujący  w  piel  przymiotnika  i 

czasownika statycznego kawed „ciężki, być ciężkim”, wtórnie być godnym czci szacunku, od 

niego  pochodzi  rzeczownik  kawod  –  chwała.  Bywa  on  czasem  rozumiany  jako  nakaz 

posłuszeństwa  wobec  rodziców,  jednak  chodzi  o  wymóg  stawiany  nie  tyle  dziecku  czy 

background image

 

27 

młodzieńcowi,  ale  dorosłemu  już  człowiekowi  w  kontekście  społeczności  patriarchalnej.  W 

istocie chodzi więc nie tyle o posłuszeństwo, ile opiekę nad rodzicami. 

Czwarte  przykazanie  przypomina  dzieciom  już  dorosłym  o  ich  odpowiedzialności 

wobec rodziców. W miarę możności powinny one okazywać im pomoc materialną i moralną 

w  starości,  w  chorobie,  samotności  lub  potrzebie.  Mędrzec  Syrach  przypomina  o  tym 

obowiązku wdzięczności (Syr 3,2-6; 3,12-13.16). 

Przykazanie o czci rodziców rozpoczyna drugą tablicę Dekalogu, jest najważniejszym 

z  przykazań  dotyczących  relacji  międzyludzkich.  Ukazuje  porządek  miłości,  który  najpierw 

opiera się na czci własnych rodziców. Bóg chciał, abyśmy po Nim (przykazania I – III) czcili 

naszych  rodziców,  którym  zawdzięczamy  życie,  a  często  też  wychowanie  i  wiedzę  o  Bogu. 

Jesteśmy zobowiązani czcić i szanować tych wszystkich, którym Bóg – dla naszego dobra – 

udzielił swojej władzy. 

Jest to jedyne przykazanie Dekalogu z uzasadnieniem, motywacją do jego gorliwego 

przestrzegania.  Zachowywanie  czwartego  przykazania  łączy  się  z  nagrodą.  Poszanowanie 

tego  przykazania  zapewnia,  wraz  z  owocami  duchowymi,  doczesne  owoce  pokoju  i 

pomyślności. Natomiast niezachowywanie go przynosi wielkie szkody wspólnotom i osobom 

ludzkim. 

Przykazanie  to  jest  sformułowane  w  sposób  pozytywny.  Określa  obowiązki,  jakie 

należy  wypełnić.  Tylko  dwa  przykazania  dekalogu  są  nakazami  (forma  pozytywna): 

świętowanie  szabatu  i  cześć  dla  rodziców,  reszta  to  zakazy  (jest  ich  w  dekalogu  aż 

dwanaście).  Czwarte  przykazanie  jest  wprowadzeniem  do  następnych  przykazań,  które 

dotyczą  szczególnego  poszanowania  życia,  małżeństwa,  dóbr  ziemskich,  słowa.  Stanowi 

jedną z podstaw nauki społecznej Kościoła. 

 

„Czwarte  przykazanie  jest  wyraźnie  skierowane  do  dzieci,  określając  ich  relację  do  ojca  i 

matki,  która  jest  najbardziej  powszechna.  Dotyczy  również  związków  pokrewieństwa  z  innymi 

członkami  rodziny.  Domaga  się  okazywania  czci,  miłości  i  wdzięczności  dziadkom  i  przodkom. 

Obejmuje  wreszcie  obowiązki  uczniów  względem  nauczycieli,  pracowników  względem 

pracodawców, podwładnych względem przełożonych, obywateli względem ojczyzny oraz tych, którzy 

nią  rządzą  lub  kierują.  Przykazanie  to  wskazuje  i  obejmuje  obowiązki  rodziców,  opiekunów, 

nauczycieli,  przełożonych,  urzędników  państwowych,  rządzących,  wszystkich  tych,  którzy  sprawują 

władzę nad drugim człowiekiem lub nad wspólnotą osób” (KKK 2199). 

 

background image

 

28 

Przykazanie czci wobec rodziców to konsekwencja szacunku względem Boga. Chodzi 

tu  przede  wszystkim  o ochronę  rodziny  jako  podstawnej  wspólnoty  życia.  Druga  cześć 

dekalogu  odnosi  się  do  fundamentalnych  zasad  odnoszących  się  do  bliźniego.  Naruszenie 

małżeństwa, pożądanie cudzej żony są wyraźnie i jasno zakazane (o tym później). 

Szacunek  dla  rodziców  (cześć  synowska)  wynika  z  wdzięczności  wobec  tych,  którzy 

przez dar życia, swoją miłość i pracę wydali na świat dzieci i pozwolili im wzrastać w latach, 

w mądrości i w łasce. "Z całego serca czcij swego ojca, a boleści rodzicielki nie zapominaj! 

Pamiętaj, że oni cię zrodzili, a cóż im zwrócisz za to, co oni tobie dali?" (Syr 7, 27-28). 

Szacunek  synowski  przejawia  się  w  prawdziwej  uległości  i  posłuszeństwie.  Strzeż, 

synu, nakazów ojca, nie gardź nauką matki... Gdy idziesz, niech one cię wiodą, czuwają nad 

tobą,  gdy  zaśniesz;  gdy  budzisz  się  -  mówią  do  ciebie  (Prz  6,20-22).  Syn  mądry  miłuje 

karcenie, naśmiewca nie słucha nagany (Prz 13,1). 

Tak  długo  jak  dziecko  mieszka  z  rodzicami,  powinno  być  posłuszne  każdej  prośbie 

rodziców, która służy jego dobru lub dobru rodziny. Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we 

wszystkim, bo to jest miłe w Panu (Kol 3,20). Dzieci mają także słuchać rozsądnych zarządzeń 

swoich wychowawców i tych wszystkich, którym rodzice je powierzyli. Jeśli jednak dziecko 

jest przekonane w sumieniu, iż jest rzeczą moralnie złą być posłusznym danemu poleceniu, 

nie powinno się do niego stosować. Wzrastając, dzieci będą nadal szanować swoich rodziców. 

Będą  uprzedzać  ich  pragnienia,  chętnie  prosić  o  rady  i  przyjmować  ich  uzasadnione 

napomnienia.  Posłuszeństwo  wobec  rodziców  ustaje  wraz  z  usamodzielnieniem  się  dzieci, 

pozostaje jednak szacunek, który jest im należny na zawsze. Ma on bowiem swoje źródło w 

bojaźni Bożej, jednym z darów Ducha Świętego (por. Katechizm Kościoła Katolickiego). 

Szacunek do rodziców jest wreszcie źródłem Bożego błogosławieństwa. Długie życie i 

powodzenie w nim to główne błogosławieństwa Starego Testamentu. 

W  Kodeksie  Przymierza  (Wj  21  –  23)  nakaz  czci  rodziców  otrzymuje  dodatkowe 

restrykcje: agresja i przemoc wobec własnych rodziców są karane bardzo surowo (21,15.17). 

Ma  to  podkreślić,  że  szacunek  dla  tych,  którzy  nas  zrodzili  jest  podstawą  zdrowych  relacji 

społecznych.  Wynika  ze  współdziałania  rodziców  w  stwórczym  planie  Boga  (poprzez  akt 

przekazania  życia),  gwarantuje  zdrowy  rozwój  rodziny  i  zachowanie  dziedzictwa  wiary. 

Cześć  dla  rodziców  wyraża  się  w  opiece  nad  ich  starością  i  należy  się  im  nawet,  gdyby 

postępowali  karygodnie  lub  stracili  rozum  (por.  Syr  3,1-16).  Inną  kwestią  jest  natomiast 

background image

 

29 

posłuszeństwo, które obowiązuje tylko do osiągnięcia samodzielności lub pełnoletności i też 

nie w każdych okolicznościach (np. nakłaniania do zła). 

Trzeba  tu  wspomnieć  o  dzieciach,  choć  szczegółowo  tematem  dzieci  zajmiemy  się 

później.  Wobec  dzieci  autorytetem  są  w  Piśmie  Świętym  zarówno  ojciec,  jak  i  matka. 

Rodzina  wspólnie  raduje  się  w  Bogu  (Pwt  12,  12).  Oczywistym  założeniem  jest  w  Piśmie 

Świętym miłość rodziców do dzieci (np. Prz 4, 1-4; Iz 49, 14-15; 66, 9-13; Jr 20, 14-16). Jest 

to zarazem oczywiste zalecenie moralne, z którego wynika też obraz Boga jako troskliwego 

ojca, kochającego i uczącego małe dziecko (Oz 11, 1-4. 16), czy też niosącej pociechę matki 

(Iz  66,  13).  Bóg  może  też  karcić  jak  ojciec-wychowawca:  Jak  wychowuje  człowiek  swego 

syna, tak twoj Bóg, JHWH, wychowuje ciebie (Pwt 8, 5; por. Oz 7, 12, 10, 10; Hi 5, 17; Iz 64). 

Rodzina, zatem od samego początku istnienia człowieka na ziemi jest otoczona przez 

Boga  szczególną  opieką.  Jest  miejscem  jedności  między  ludźmi.  Najbardziej  głębokie 

pragnienia,  uczucia  i dążenia  w rodzinie  biorą  swój  początek  i w  rodzinie  odnajdują 

spełnienie. 

 

8. Rodzina w Nowym Testamencie 

Ewangelia, która pojawiła się dwa tysiące lat temu  w basenie Morza Śródziemnego, 

dokonała  rewolucji.  Wprowadziła  nowe  rozumienie  miłości  bliźniego,  sprawiedliwości, 

pokoju,  zbawienia  –  co  wstrząsnęło  podstawami  nie  tylko  judaizmu,  ale  i  cywilizacjami 

helleńską i rzymską. Jednym z ważnych punktów owych zmian, które wprowadził Chrystus, 

było  spojrzenie  na  rodzinę  i  małżeństwo.  Wprawdzie  świat  antyczny  (grecki,  rzymski  i 

egipski) szanował rodzinę, ale inaczej postrzegał jej byt i powołanie. W aspekcie religijnym 

rodzina  przedchrześcijańska  miała  swoją  wewnętrzną  organizację  opartą  głównie  na  kulcie 

przodków,  ale  nie  miała  wewnętrznej  dynamiki  zbawczej,  którą  przyniósł  Chrystus  i 

ustanowiony  przez  Niego  sakrament  małżeństwa.  Małżeństwo  z  woli  Chrystusa  nie  jest 

instytucją  świecką,  ale  sakramentem  –  miejscem  spotkania  człowieka  z  Bogiem, 

nierozerwalnym znakiem i piętnem na duszy ludzkiej. W pierwszych wiekach chrześcijaństwa 

rodziny spełniały funkcję kościołów. W domach rodzinnych odprawiano Eucharystię, czytano 

Pismo  Święte,  głoszono  Słowo  Boże  i  modlono  się.  Dopiero  ok.  V  wieku  życie  religijne 

przeniesiono  z  domów  rodzinnych  chrześcijan  do  budowli  zwanych  kościołami,  w  których 

mogło  się  pomieścić  kilkaset  osób.  W  Nowym  Testamencie  przywództwo  ojca  rodziny  jest 

background image

 

30 

widziane  w  kategoriach  służby  i  odpowiedzialności,  na  wzór  roli  Chrystusa  w  Kościele  (1 

Kor 11, 3; Ef 5, 23; por. Mk 10, 45; Ef 5, 25). 

Pierwsza  rodzina,  która  pojawia  się  na  kartach  Ewangelii,  staje  się  od  razu  wzorem 

życia  rodzinnego;  mowa  jest  o  Świętej  Rodzinie.  Józef  i Maryja  żyli  ściśle  zjednoczeni 

we wszystkich  okolicznościach  życia.  Uczestniczyli  razem  w  istotnych  opisanych 

w Ewangelii  wydarzeniach  z życia  Jezusa:  w  narodzeniu,  obrzezaniu,  przedstawieniu 

w świątyni,  spotkaniu  z uczonymi  w prawie,  powrocie  do  Nazaretu  itd.  Są  obrazem  miłości 

małżeńskiej i zrealizowanej rodziny. Ewangeliczne obrazy z ich życia stają się jednocześnie 

medytacją chrześcijańską rodziną. 

Troska o rodzinę jest elementarnym obowiązkiem: Kto nie dba o swoich, a zwłaszcza 

o domowników, zaparł się wiary i jest gorszy niż niewierzący (1 Tm 5, 8). Czymś oczywistym 

jest  również  miłość  między  rodzeństwem.  Odznacza  się  ona  trwałością  i  poświęceniem. 

Dlatego  stała  się  modelem  miłości  między  członkami  ludu  Bożego.  Nazywanie  chrześcijan 

braćmi  i  siostrami  oznacza,  że  łączą  ich  więzy  miłości  rodzinnej:  Starszego  upominaj  jak 

ojca,  młodszych  jak  braci,  starsze  jak  matki,  młodsze  jak  siostry!  (1  Tm  5,  1-2).  Wobec 

Królestwa Bożego nawet więzy krwi tracą na znaczeniu (Mk 3, 31; Łk 19, 29; por. Łk 8, 21). 

 

9. Pokrewieństwo i naród 

Dom rodzinny ludzi Biblii składał się z ojca, jego żony oraz dzieci. Gdy przychodziły 

na  świat  kolejne  pokolenia,  cała  wspólnota  rozrastała  się  bardzo.  Jej  duża  liczebność  była 

synonimem  szczęścia  rodzinnego.  Po  rodzinie  następnym  stopniem  struktury  społecznej 

w Izraelu  jest  klan  (ród):  kilka-kilkanaście  rodzin  pod  wodzą  i  opieką  najstarszego:  ojca, 

dziadka i pradziadka. Rodziny łączyły się w szczepy lub rody, które żyły na jednym terenie. 

Na  czele  szczepów  były  rady  starszych,  do  których  należało  wymierzanie  sprawiedliwości. 

Kolejnym  etapem  jest  pokolenie  np.:  pokolenie  Judy,  pokolenie  Beniamina.  Pokolenia 

pochodzą  od  legalnych  synów  patriarchów.  Szczepy  lub  rody  łączyły  się  w  pokolenia,  a  te 

łączyły się w jeden lud JHWH, na czele którego stał król. Bóg z hebrajskich rodów i pokoleń 

wyprowadzonych z niewoli egipskiej ukształtował poprzez przymierze jeden naród izraelski. 

Zatem: Rodzina (krewni) – klan (ród) – pokolenie – naród. 

Naród  to  rodzina  rodzin.  Naród  jest  wielką  rodziną,  rodziną  rodzin.  Samo  słowo 

„naród” pochodzi zresztą od „na-rodzić mnóstwo” i wskazuje na wspólne pochodzenie. Naród 

jest  wspólnotą  osób  złączonych  z  sobą  nie  tylko  więziami  zewnętrznymi,  ale  o  wiele 

background image

 

31 

ważniejszymi  więzami  duchowymi  –  naród  to  przede  wszystkim  wspólnota  o  charakterze 

duchowym.  Więzy  zewnętrzne  to  wspólny  język,  terytorium,  wspólna  historia,  tradycja, 

koleje  losu,  wspólnota  bieżącego  życia  i  egzystencji,  wreszcie  wspólna  ojczyzna  i  państwo 

jako  jednostka  organizacyjna.  Do  więzów  duchowych  możemy  zaliczyć  wspólną 

świadomość,  czucie  się  narodem,  wspólną  kulturę  ducha,  język,  wartości,  ideały,  pewna 

wspólnota uczuć i sposobu życia, wspólne przeżycia, zwycięstwa i porażki, a także wspólna 

wiara i religia (szczególną rolę odgrywa tu katolicyzm) jako czynniki jednoczące naród. To 

właśnie  ta  więź  wewnętrzna,  duchowa  sprawia,  że  w  sposób  naturalny  kibicujemy  polskiej 

drużynie,  polskim  wykonawcom  na  międzynarodowych  konkursach,  że  nosimy  w  sobie 

troskę o Polskę i jej przyszłą sytuację, że czujemy się narodem. 

Naród  jest  –  zresztą  tak  jak  rodzina  –  wspólnotą  naturalną  (bardzo  niewiele  jest 

takich  wspólnot).  Oznacza  to,  że  nie  jest  wymyślony  i  utworzony  przez  człowieka,  ale  jest 

stworzony i chciany przez Boga (Pwt 26,19; 32,8). Naród został pomyślany już w stwórczym 

planie Boga (ks. prof. Cz. Bartnik). 

Pochodzenie  plemion  izraelskich,  tradycyjnie  zwanych  pokoleniami,  od  dwunastu 

braci,  synów  jednego  ojca,  wyraża  symbolicznie  rodzinną  więź  między  nimi.  Taka  wizja 

prowadzi do wniosku, że jako krewni powinni oni żyć w przyjaźni i wspierać się wzajemnie. 

Świadomość etniczna ludów i  klanów wyraża się zatem w języku relacji rodzinnych. Autor 

biblijny  w  oparciu  o  pojęcie  rodziny  konstruuje  i  objaśnia  pojęcie  narodu  Izraela  (także  i 

innych narodów, gdy mówi o ich protoplastach, patriarchach, np. w Rdz 10). Istotnie, sposób 

myślenia  starożytnych  Izraelitów,  zapisany  w  Biblii  hebrajskiej,  odpowiada  ramowo 

nowożytnemu pojęciu narodu. 

Wszystkie  narody  świata  biblijnego  okazują  się  spokrewnione.  Okoliczności  te 

sankcjonują analogiczne do izraelskiego poczucie narodowe u innych ludów. Przynależność 

narodowa  jest  podobnego  gatunku,  co  więź  rodzinna.  Wyraźnie  inaczej  spogląda  Biblia  na 

państwo,  ale  naród  jako  wspólnota  naturalna,  stworzona,  jest  tu  postrzegana  jako  dobra, 

pożądana i wobec której każdy ma określone obowiązki. Miłość zatem do własnego narodu 

(patriotyzm) okazuje się wymogiem i obowiązkiem moralnym, a nie tylko wyborem takiej 

czy innej postawy. 

Dla człowieka najlepszą rzeczą jest mieszkanie w pokoju na ojcowiźnie, co wyrażają 

prawa  biblijne  dotyczące  podziału  ziemi  obiecanej  i  dziedziczenia.  Dla  narodu  izraelskiego 

kraj  Izraela  jest  właściwym  miejscem  pobytu.  Człowiek  poza  ojczyzną  jest  jak  ptak  bez 

gniazda  (Prz  27,8).  Jednak  również  na  wygnaniu  trzeba  normalnie  żyć,  wtedy  kontynuacją 

background image

 

32 

życia narodowego jest więź rodzinna (por.  piękną rodzinną Księgę Tobiasza). Godne uwagi 

jest zalecenie Jeremiasza, by Izraelici na wygnaniu zakładali rodziny i pracowali (Jr 29,4-7). 

Jest jednak moralnym obowiązkiem pamiętać o ojczyźnie. 

Wynikiem  tych  zasad  jest  prawo  i  obowiązek  obrony  kraju,  oraz  patriotyzm, 

polegający  na  miłości  i  solidarności  względem  społeczności  rodaków,  widzianych  jako 

współbracia. Ich więź braterską umacnia więź religijna. Obrona kraju przed napastnikami jest 

czymś  słusznym.  Stary  Testament  nie  przejawia  pod  tym  względem  żadnych  wahań. 

Sankcjonowane  są  nawet  okrucieństwa  wobec  wrogów,  co  w  perspektywie  Nowego 

Testamentu  musi  budzić  sprzeciw.  Natomiast  odwaga  i  poświęcenie  w  obronie  ojczyzny, 

jakie  znamy  z  kart  Starego  Testamentu,  poczynając  od  Księgi  Jozuego,  a  na  księgach 

Machabejskich,  Judyty  i  Estery  kończąc,  nie  zostały  w  Nowym  Testamencie 

zakwestionowane. Można natomiast zauważyć, że tworząc nową wspólnotę, w której nie ma 

„Żyda  ani  Greka”  (Kol  3,11;  por.  Ga  3,28),  pierwotne  chrześcijaństwo  dążyło  do 

przezwyciężenia wąsko i ekskluzywnie rozumianej więzi narodowej czy kulturowej na rzecz 

zbudowania  wspólnoty  braterskiej  wyższego  rzędu,  nie  uzależnionej  już  od  pochodzenia. 

Członkowie  nowego  ludu  Bożego  są  braćmi  i  siostrami,  jak  przedtem  Izraelici.  Św.  Paweł 

świadomie przedstawia chrześcijan jako Bożą rodzinę (Ga 6,10; por. Ef 2,19; w 1 P 2,5; 4,17 

są oni Bożym „domem”). W ten sposób wspólnota uczniów tworzy ponadnarodową, choć nie 

kosmopolityczną  społeczność  Kościoła.  Pojmowanie  Kościoła  w  Nowym  Testamencie  jako 

wspólnoty braci i sióstr pozwala więc kojarzyć go z rodziną. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

33 

Rozdział II 

MAŁŻEŃSTWO w Biblii 

 

 

Już  pierwsze  wersety  Biblii,  mówiące  o  stworzeniu  świata  i  człowieka,  koncentrują 

naszą  uwagę  na  małżeństwie.  Bóg  stworzył  człowieka  jako  mężczyznę  i  kobietę,  powołał 

małżeństwo  w swoim porządku stworzenia:  Stworzył  więc Bóg  człowieka na swój  obraz,  na 

obraz  Boży  go  stworzył:  stworzył  mężczyznę  i  niewiastę  (Rdz  1,27).  Zaraz  po  tym  Bóg 

pobłogosławił  im  i  powiedział:  Bądźcie  płodni  i  rozmnażajcie  się  (Rdz  1,28).  Dwoje  ludzi 

tworzących  najmniejszą  wspólnotę  obdarzono  mocą  stwórczą  samego  Boga.  W  drugim 

rozdziale Księgi Rodzaju Pismo Święte skupia się na rodzinie, wskazując jej model zgodny z 

zamysłem Bożym: Nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam; uczynię mu zatem odpowiednią 

dla niego pomoc (Rdz 2,18); i dalej: Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją 

i łączy się ze swą żoną tak ściśle, że stają się jednym ciałem. Chociaż mężczyzna i jego żona 

byli nadzy, nie odczuwali wobec siebie wstydu (Rdz 2,24-25). 

Oba opowiadania są dla naszego tematu niezwykle istotne, gdyż opisują małżeństwo 

nie od strony starożytnych uwarunkowań kulturowych, ale od strony normatywnej, z punktu 

widzenia  Bożego  zamysłu  wobec  małżeństwa.  Rozważymy  zatem  oba,  fundamentalne  dla 

rozumienia małżeństwa, opowiadania o stworzeniu. 

 

1. Rdz 1 – Kapłański poemat o stworzeniu świata 

Poemat  o  stworzeniu  świata  z  Rdz  1  to  utwór  na  cześć  Boga  stworzyciela.  Wyraża 

podstawowe  prawdy  nt.  Boga  Stwórcy  i  stworzenia,  m.in.  nt.  człowieka  i  instytucji 

małżeństwa.  Dla  naszego  tematu  najistotniejsze  jest  stwierdzenie,  które  padnie  w  w.  27,  że 

Bóg stworzył człowieka jako mężczyznę i kobietę: (1,27). Zanim przejdę do hebrajskiej wersji 

tekstu,  jedno  spostrzeżenie.  Skoro  Bóg  stworzył  człowieka  jako  mężczyznę  i  kobietę,  zatem 

dopiero razem, oboje tworzą pełną definicję człowieka. Nie chcę przez to powiedzieć, że sam 

mężczyzna  czy  sama  kobieta  nie  jest  „w  pełni”  człowiekiem,  ale  raczej,  że  z  tej  definicji 

człowieka w akcie stworzenia wynika, że jest on z natury dwudzielny, dwupłciowy i że pełny 

obraz tego, kim jest człowiek dają razem mężczyzna i kobieta – nigdy sam mężczyzna i nigdy 

sama kobieta. 

background image

 

34 

A wreszcie rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam… Stworzył 

więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę 

(Rdz 1,26n). 

Uczyńmy” 

השענ

. W Rdz 1,26, przy stworzeniu człowieka, pojawiają się zagadkowe 

zwroty: „Uczyńmy” – w liczbie mnogiej, oraz „nasz obraz” i „nasze podobieństwo” – ciągle 
w liczbie mnogiej (por. też podobny zwrot w Rdz 3,22). Skąd to użycie liczby mnogiej, gdy 
chodzi  o  Boga  jedynego?  Czy  to  ślad  politeizmu?  Nie,  gdyż  autor  był  ortodoksyjnym 
monoteistą.  Czy  to  rozmowa  Trójcy  Świętej,  jak  interpretują  Ojcowie  Kościoła?  Z  naszej 
perspektywy może tak być, ale z punktu widzenia autora natchnionego, który nie znał prawdy 
o Trójcy, jest to trudne do przyjęcia. Czy Bóg zwraca się do aniołów, jak wyjaśniał już Filon 
z  Aleksandrii?  Być  może  właśnie  taki  sens  jest  tu  zawarty.  Czy  to  pluralis  majestatis  - 
podkreślenie  godności,  dostojeństwa Władcy? Nie, gdyż  pluralis majestatis zaczęto  używać 
nie wcześniej jak z pierwszym rzymskim  cesarzem,  Augustem, w kulturze łacińskiej. Język 
hebrajski  biblijny  nie  zna  takiego  użycia  formy  liczby  mnogiej.  A  może  pluralis 

deliberationis – liczba mnoga zadumy, namysłu (jak to mamy np. w 2Sm 24,15

6

)? Być może 

właśnie tak – Bóg się zastanawia, przystaje w zadumie przed najważniejszym stworzeniem? 
A  może  to  pluralis  plenitudinis  –  wyrażenie  pełni  Bóstwa?  Lub  pluralis  cohortativum  – 
rozkaz wyrażony do samego siebie? Na pewno jest to jakiś ślad wewnętrznego bogactwa w 

Bogu (pluralis compositionis), jakiejś przedziwnej wielości w jedności, a więc dla chrześcijan 

ziarenko  prawdy  o  Trójcy  Świętej.  Stworzenie  człowieka  zostaje  poprzedzone  szczególnym 
zwrotem „do wewnątrz” ze strony stwarzającego Boga. Nacisk na liczbę mnogą (uczyńmy, na 

nasz obraz, na nasze podobieństwo) zdaje się wskazywać na Boskie „My” jedynego Stwórcy. 

Oczywiście Stary Testament kładzie bardzo mocy nacisk na jedyność Boga, na monoteizm i 
nie zna prawdy o Trójcy Świętej. Dlatego ów werset możemy traktować jedynie jako daleką i 
jeszcze mglistą zapowiedź prawdy, którą już jasno i wprost wyrazi Nowy Testament (np. w 

Mt 28,19 czy J 1). 

Obraz”  i  „podobieństwo”.  Bardzo  ważne  w  tym  opisie  jest  stwierdzenie,  że 

człowiek jest obrazem Boga, i to zarówno mężczyzna jak i kobieta. W tekście oryginalnym 

występują  dwa  wyrazy 

 

םלצ

celem  i 

תומד 

demut.  Pierwszy  oznacza  zwyczajnie  obraz 

materialny  (np.  Am  5,26;  1  Sm  6,5;  Ez  7,20).  Drugi  określa  podobieństwo  w  rozumieniu 

rzeczywistym,  ale  także  w  znaczeniu  abstrakcyjnym  (por.  Ez  1,5.22;  8,2;  Ez  1,10.16). 

Człowiek  starożytnego  Bliskiego  Wschodu  stosunek  między  obrazem  oryginalnym  a  jego 
odbiciem  rozumiał  jako  rodzący  wewnętrzne  pokrewieństwo.  Stosunek  obrazu  do 

                                                 

6

 Dawid: Wpadnijmy raczej w ręce Pana, bo wielkie jest Jego miłosierdzie, ale w ręce człowieka niech 

nie wpadnę! 

background image

 

35 

przedstawionej na nim osoby jest istotny i wewnętrzny. Podobieństwo to zostało uwydatnione 

przez poczwórną jego konstatację, a więc figurę podwójnego paralelizmu, do której semiccy 

pisarze przywiązywali tak wielkie znaczenie nie tylko w poezji, lecz także w prozie:  

A wreszcie rzekł Bóg: Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam... 

Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył:  

stworzył mężczyznę i niewiastę (Rdz 1,26n). 

Żadna  inna  idea  nie  została  tak  bardzo  uwydatniona  w  pierwszym  opowiadaniu  o 

stworzeniu,  jak  właśnie  idea  podobieństwa  człowieka  do  Boga.  Jest  to  jeden  z 

najpiękniejszych tekstów biblijnych na temat  godności osoby ludzkiej. Autor tekstu pragnie 
pouczyć  czytelnika,  że  w  zamyśle  Bożym  człowiek,  jako  jedyne  stworzenie  na  ziemi,  jest 

podobny do samego Boga i nigdy nie powinien tego podobieństwa utracić. 

Na  czym  to  podobieństwo  polega?  Otóż  według  autorów  biblijnych  polega  ono  na 

udziale w panowaniu Boga. Co oznacza: na Nasz obraz i podobnego Nam, tłumaczy dalsza 

cześć wersetu: Niech panują… abyście panowali nad ziemią i czynili ją sobie poddaną (Rdz 

1,26-28).  Człowiek  w  imieniu  Boga  Króla  ma  zarządzać  ziemią.  „W  tej  właśnie  godności 

człowieka  jako  króla  stworzenia  pisarz  biblijny  widział  jego  podobieństwo  do  Boga  jako 
Króla  świata”

7

.  Mędrzec  Syrach  napisze:  Pan  stworzył  ludzi  (’adam)  z  ziemi...  oraz  dał  im 

władzę nad wszystkim, co jest na niej. Przyodział ich w moc podobną do swojej i uczynił ich 
na  swój  obraz.  Uczynił  ich  groźnymi  dla  wszystkiego  stworzenia,  aby  panowali  nad 
zwierzętami i ptactwem
 (Syr 17,1-4; zob. też podobne stwierdzenia w Rdz 9,6n; Mdr 9,1-3; Ps 
8).  Prawdę  o  upodobnieniu  człowieka  do  Boga  właśnie  w  funkcji  króla  –  podejmie  Nowy 
Testament, mówiąc o współkrólowaniu zbawionych z Chrystusem (zob. Mt 19,28; Łk 22,29-

30; Ap 3,21; 5,10; 20,4.6; 22,5)

8

, czego przepięknym przykładem jest Maryja, Matka Jezusa, 

Królowa Nieba i Ziemi. 

Tej  wyższości  i  tego  panowania  człowieka  nie  można  jednak  w  żadnym  wypadku 

pojmować jako zachłannej grabieży czy też niszczenia świata, nad którym człowiek powinien 
dominować. Panując nad światem winien człowiek naśladować swego Stwórcę, który bardzo 

dobrze i z miłością wykonał swoje dzieło. 

Mężczyzna  i  kobieta  (isz  i  iszsza)  są  zupełnie  sobie  równi:  co  do  natury  i  co  do 

godności;  uzupełniają  się  tworząc  definicję  człowieczeństwa.  „Mężczyzną  i  niewiastą 
stworzył  ich”  podkreśla  pierwotną,  chcianą  przez  Boga  równość  obu  płci,  co  do  godności 
ludzkiej. Jest to stwierdzenie tym ważniejsze, gdy weźmiemy pod uwagę kontekst, w którym 
pisał  autor  natchniony  (kultura  patriarchalna,  kobieta  w  prawach  niemal  zrównana  z 

                                                 

7

 J.S. S

YNOWIEC

Jak rozumieć Heksameron?, CT 52 (1982); J. C

HMIEL

Człowiek obrazem Boga, Znak 

29 (1977). Na ten temat zob. m.in. J

AN 

P

AWEŁ 

II, Encyklika o pracy ludzkiej Laborem exercens, nr 4. 

8

 W. B

RUEGGERMANN

From Dust to Kingship, ZAW 84 (1972). 

background image

 

36 

niewolnicą).  Obraz  z  Rdz  1  jest  tu  niemal  rewolucyjny.  By  oddać  wspólne  brzmienie  obu 

wyrazów  (

שיא 

isz

השיא 

iszsza),  to  podobieństwo  i  pokrewieństwo,  ks.  Jakub  Wujek 

w swoim  przekładzie  Pisma  Świętego  napisał: mąż  mężyna,  czyli  ta,  która  z mężczyzny 

została wzięta, a tłumaczenia angielskie chętnie stosują „man” i „woman”

9

Użyty  przez  biblijnego  autora  zestaw  określeń  hebrajskich

 

hb'qen>W  rk'z" 

(zakar 

uneqebah)  wskazuje  na  zróżnicowanie  płciowe  człowieka,  por.  np.  Rdz  6,19;  7,3;  Kpł  3,1. 

Człowiek został więc przez Boga stworzony jako istota płciowa i płciowość jest jego istotną 

charakterystyką.  Bóg  stworzył  człowieka  czyniąc  go  zdolnym  do  prokreacji,  aby  w  pewien 

sposób  kontynuował  Jego  stwórcze  dzieło.  Bóg,  stwarzając  mężczyznę  i  kobietę  na  swój 

obraz  i  podobieństwo  (a  więc  Bóg  też  jest  wspólnotą!),  wieńczy  i  doprowadza  do 

doskonałości  dzieło  swych  rąk  –  powołuje  ich  do  szczególnego  uczestnictwa  w  wymianie 

miłości,  a  zarazem  w  swojej  mocy  Stwórcy  i  Ojca  poprzez  ich  wolną  i  odpowiedzialną 

współpracę  w  przekazywaniu  życia  ludzkiego.  Człowiek,  jak  Bóg,  będzie  odtąd  dawcą, 

przekazicielem życia. 

Bardzo  wyraźnie  podkreślony  został  zamiar  Boży  względem  małżeństwa,  który  już 

wprost  wyrażony  zostanie  w  drugim  opowiadaniu  o  stworzeniu  (chronologicznie 
wcześniejszym – Rdz 2). Małżeństwo to związek jednego mężczyzny i jednej kobiety – taki 
jest  zamysł  Stwórcy  –  zatem  wykluczona  jest  poligamia  oraz  związki  jednopłciowe 
(homoseksualne). Ten zamysł będzie w Biblii zawsze ideałem, a z czasem stanie się jedyną 
obwiązującą normą. 

Charakterystyczną  cechą  opisu  stworzenia  człowieka  jest  fakt  umieszczenia  go  na 

samym końcu dzieła stwórczego Boga. Kolejność ma u autora kapłańskiego znaczenie nie 
tylko  porządkujące,  ale  i  teologiczne  –  określa  hierarchię  ważności.  Rzeczy  najważniejsze 
wymienia się tu na początku, względnie na końcu (hierarchia zstępująca: a majore ad minus 
lub wstępująca: a minore ad majus). Od początkowego „bezładu i pustkowia” autor poematu 

przechodzi stopniowo ku coraz doskonalszym formom bytu, których szczytem jest człowiek – 

ukoronowanie  stworzenia,  najważniejszy  jego  element,  wymieniony  na  końcu.  Pisze  o  tym 
Jan Paweł II w encyklice Familiaris consortio (nr 28): 

Według  pięknego  biblijnego  opowiadania,  Bóg  stworzył  człowieka  na  samym  końcu, 
kiedy  już  istniała  cała  przyroda  łącznie  z  roślinami  i  zwierzętami.  Człowiek  jako 
mężczyzna  i  kobieta  jest  więc  ukoronowaniem  całego  stworzonego  świata  i 

najdoskonalszym stworzeniem

.  

                                                 

9

  Bardzo  rozpowszechnioną  tezę  o  wspólnym  rdzeniu  obu  słów  –  isz,  iszsza  –  i  prostym  pochodzeniu 

drugiego od pierwszego trzeba by skorygować w oparciu o fakt, że oba słowa zbudowane są z innych spółgłosek 
rdzennych. 

background image

 

37 

Jak  mówił  Arystoteles:  „To  co  jest  ostatnie  w  wykonaniu,  jest  pierwsze  w 

zamierzeniu”. 

W jaki sposób autor natchniony podkreśla w Rdz 1 szczególną pozycję człowieka w 

świecie i planie Bożym? Wymieńmy kilka zabiegów zmierzających w tym kierunku: 

a. Wszystko widziane jest jako „dobre”, a człowiek jako „bardzo dobry”;  

b. Człowiek jest koroną stworzenia, gdyż jest stworzony na końcu;  
c. „Uczyńmy” – nietypowa forma gramatyczna tylko przy stworzeniu człowieka; 
d. Obraz i podobieństwo do Boga – podkreślone ze szczególnym naciskiem;  
e. Panowanie człowieka nad stworzeniem;  
f. Władza przekazywania życia. 

Stwarzając człowieka na swój obraz uzdolnił  go  Bóg do przekazywania życia, które 

jest  największym  skarbem  i  Jego  darem.  Małżonkom  i  rodzicom  powierzył  troskę  o  ten 

wspaniały dar od samego początku. Dlatego troska o życie i jego obrona jest podstawowym 

zadaniem małżonków i rodziców, którzy powinni ten dar z wdzięcznością przyjąć. Jan Paweł 

II, Evangelium vitae, 42: 

Bronić życia i umacniać je, czcić je i kochać – oto zadanie, które Bóg powierza każdemu człowiekowi, 

powołując go - jako swój żywy obraz - do udziału w Jego panowaniu nad światem.  

Jan Paweł II, Familiaris consortio,28: 

Podstawowym  zadaniem  rodziny  jest  służba  życiu,  urzeczywistnianie  w  ciągu  dziejów  pierwotnego 

błogosławieństwa Stwórcy: przekazywania — poprzez rodzenie — obrazu Bożego z człowieka na człowieka. 

Zaludnianie ziemi, o którym mówi Pismo Święte, należy rozumieć nie tylko w sensie 

prokreacji, lecz także jako cały proces wychowania. Podstawową rolę pełnią w nim rodzice, 

jednak ważny  wkład mają także nauczyciele i  wychowawcy. Wychowanie dokonuje się nie 

tylko  przez  kształcenie  i  zdobywanie  wiedzy,  lecz  także  przez  tworzenie  i  przekaz  kultury. 

Ważną rolę w wychowaniu pełni również przekaz wiary i wartości moralnych. Wychowanie 

młodego pokolenia jest najważniejszym zadaniem człowieka, a więc jego podstawową pracą, 

którą  mu  zlecił  sam  Stwórca.  W  tej  pracy  nie  są  go  w  stanie  wyręczyć  żadne  urządzenia 

techniczne. W niej także człowiek najbardziej wypowiada siebie i przekazuje to, kim sam jest. 

Jan Paweł II, Familiaris consortio,28: 

Płodność  miłości  małżeńskiej  nie  zacieśnia  się  wszakże  tylko  do  fizycznego  rodzenia  dzieci,  choćby 

nawet  była  pojmowana  w  swym  specyficznie  ludzkim  wymiarze:  poszerza  się  i  ubogaca  wszelkimi  owocami 

życia moralnego, duchowego i nadprzyrodzonego, jakie ojciec i matka z racji swego powołania winni przekazać 

w darze dzieciom, a poprzez dzieci, Kościołowi i światu. 

background image

 

38 

Z tego krótkiego opisu wyłania się kilka istotnych prawd: 

1.  Człowiek  to  mężczyzna  i  kobieta;  człowiek  =  mężczyzna  +  kobieta;  człowiek  to 

istota płciowa. 

2.  Człowiek  to  istota  kreatywna,  płodna,  obdarzona  mocą  stwórczą  samego  Boga  w 

akcie rodzenia potomstwa, dawania życia nowym osobom. 

3. Małżeństwo to związek jednego mężczyzny i jednej kobiety; zatem wykluczona jest 

poligamia oraz związki jednopłciowe (homoseksualne). 

4. Człowiek jest stworzony na podobieństwo Boże, które wyraża się w panowaniu nad 

stworzonym światem w harmonii i miłości, jak Bóg panuje nad stworzeniem. 

5.  Świat,  stworzenie  i  człowiek  jest  dobry,  chciany  przez  Boga,  pierwotna  dobroć 

całego stworzenia. 

 

2. Rdz 2 – Jahwistyczny opis stworzenia człowieka 

O ile w pierwszym opowiadaniu po prostu stwierdza się, że Bóg stworzył mężczyznę 

i niewiastę,  o tyle  drugie  opowiadanie  opisuje  nam  to  samo  wydarzanie  dużo  barwniej. 

Najpierw zostaje stworzony człowiek, 

םדא 

adam (adam to po hebr. „człowiek”, „ludzkość”). 

Warto  spojrzeć  do  tekstu  oryginalnego.  Hebrajskie 

המדא 

adama  oznacza  „ziemię”.  To 

właśnie  z ziemi  (adama)  Bóg  lepi  człowieka  (adam)  –  jest  to  zamierzona  gra  słów 
praktycznie  nie  do  oddania  w  tłumaczeniu

10

.  Wskazuje  ona  na  istotny  związek  człowieka z 

ziemią, z tym co materialne i  kruche. Człowiek nie jest jednak jeszcze „ukończony”. Adam 
nie  równa  się człowiek  w pełnym  tego  słowa  znaczeniu.  Nie  możemy  również  upraszczać, 
mówiąc,  że  Adam  to  mężczyzna,  jeszcze  nie  na  tym  etapie.  Adam  to  prototyp  człowieka 

ulepiony z ziemi – istota żywa. Bóg nie wprowadza jeszcze rozróżnienia płci

11

Występujący  w  tym  tekście  termin  techniczny  „ulepił”  (

רצי

  jacar)

12

  wzięty  jest  ze 

sztuki garncarskiej i w języku biblijnym wyraża dwie myśli: 

-  człowiek uformowany z ziemi jest zniszczalny, śmiertelny, kruchy 

                                                 

10

  Chyba,  że  przetłumaczymy:  ziemianin,  bo  z  ziemi  został  uczyniony.  Z  kolei  z  wyrazu  adam  (םדא) 

wyłania się wyraz dam (םד), czyli krew – najważniejszy w Biblii „składnik” człowieka, życie człowieka. 

11

 Z badań filologicznych wiemy, że mowa tu o człowieku w ogóle. Użyta liczba pojedyncza – „adam” 

–  rzadko  występuje  jako  imię  własne.  Trzeba  ją  rozumieć  w  znaczeniu  najbardziej  ogólnym  lub  w  znaczeniu 
liczby mnogiej: ludzie. 

12

 Jacar jako imiesłów jocer oznacza garncarza i taki antropomorficzny obraz Boga/bóstwa spotykamy 

w  innych  misjcach  starożytnego  Wschodu,  np.  egipskie  bóstwo  Knum,  bóstwo  garncarza,  także  w  mitologii 
babilońskiej, sumeryjskiej czy greckiej. Por. też: Oto bowiem jak glina w ręku garncarza, tak jesteście wy, domu 
Izraela, w moim ręku
 (Jr 18, 6). 

background image

 

39 

-  człowiek jest całkowicie zależny od Boga w swym istnieniu. 

Bóg  jawi  się  tu  jako  artysta,  który  kształtuje  wszystkich  według  jednej  matrycy  (Adama  – 
człowieka),  lecz  każdego  indywidualnie,  każdego  inaczej  (nie  jak  w  mennicy:  miliony 
identycznych  monet).  Bóg  powołuje  do  życia  miliardy  ludzi,  z  których  każdy  jest  na  wzór 
Adama, ale każdy jest inny. 

Ten  fragment  –  poza  zwrotem  niszmat  hajjim

13

  –  nie  mówi  jeszcze  o podobieństwie 

człowieka do Boga. Jest on sam, a więc nie jest bytem relacyjnym. Nie ma się z kim dzielić 
swoją miłością. W tym momencie Adam żyje tylko dla siebie. Potrzebuje drugiej osoby, aby 
zacząć żyć w relacji, żyć dla…, zgodnie ze swoim powołaniem, na wzór Osób Boskich. Bóg 

zaradza temu problemowi. 

Przyprowadzenie zwierząt do człowieka 
Nie  jest  dobrze,  żeby  mężczyzna  był  sam,  uczynię  mu  odpowiednią  dla  niego  pomoc 

(Rdz  2,18). Słowo „mężczyzna”  użyte  w polskim  tłumaczeniu jest zbyt  uszczegółowione  co 

do płci. Na tym etapie stworzenia nie ma jeszcze rozróżnień płciowych, mowa jest po prostu o 

stworzeniu adam – człowieka. W tekście hebrajskim i w lepszych tłumaczeniach mówi się o 

„człowieku”, mamy zastosowane ponownie słowo adam, tyle że z rodzajnikiem określonym, 
więc  wiemy,  że  chodzi  o tego  samego  „człowieka”,  co  wcześniej  (ulepionego  z ziemi,  ale 

w dalszym ciągu bez płci). 

Adam nie jest jeszcze w pełni ukończonym człowiekiem. Jest zamknięty sam w sobie, 

żyje tylko dla siebie.  Bóg zatem  czyni  z ziemi  różne zwierzęta i przyprowadza je do niego, 
nakłaniając, by nadał im imiona. Każde ze zwierząt otrzymuje określenie takie, jak człowiek: 
istota żywa. Nie znalazł on jednak odpowiedniej dla siebie pomocy (w. 19). Nie jest w stanie 
nawiązać z żadnym z nich relacji miłości. Jest to bardzo ważne stwierdzenie, wskazujące na 
istotową różnicę pomiędzy człowiekiem a zwierzętami – różnicę często dziś zacieraną, także 
przez nauki empiryczne, jak ewolucjonizm. Człowiek, aby żyć i aby kochać, potrzebuje kogoś 
innego, drugiego człowieka. 

Biblia  hebrajska  używa  tutaj  dwukrotnie  określenia 

ADg>n<K.  rz<[e

  (ezer  kenegdo  

2,18.20), które oznacza  pomoc podobną do niego czy też odpowiednią dla niego. Hebrajski 

rzeczownik  ezer  oznacza  „pomoc”  różnego  rodzaju,  przy  czym  w  tekstach  biblijnych 

najczęściej mówi się o pomocy w ocaleniu przed wrogami (np. Joz 1,14; 10,4). Chodzi więc o 

pomoc, która jest dla człowieka bardzo istotna. My „pomocnika” rozumiemy być może niżej, 
a  Biblii  często  Bóg  jest  nazwany  Pomocnikiem.  Chodzi  o  równorzędnego  partnera.  Także 
określenie  „odpowiednią  dla  niego”  podkreśla  owoą  równość,  odpowiedniość.  Poza  tym 

                                                 

13

 Rdz 2,7: niszmat hajjim - dosł. tchnienie życia. W całej Biblii ten termin stosuje się tylko do Boga i 

do człowieka. Bóg czyniąc człowieka przekazuje mu najistotnieszą cechę boskiego życia: wolność, zdolność do 
kierowania sobą, głębię osoby ludzkiej, tożsamość i duchowość. To go zupełnie odróżnia od wszytkich innych 
stworzeń. 

background image

 

40 

pomoc  w  Biblii  odnosi  się  tylko  do  osoby,  pomóc  może  tylko  jedna  osoba  drugiej  osobie  – 

nigdy w Biblii jako narzędzie do czegoś. Kontekst naszego opowiadania, a zwłaszcza w. 2,18 
sugeruje wyraźnie, że jest to  pomoc w przezwyciężeniu  osamotnienia:  nie jest dobrze, żeby 
człowiek  był  sam.
  To  fundamentalna  samotność  jest  tym,  co  zagraża  człowiekowi.  Bóg 
stwarzając drugiego człowieka odmiennej płci ma wzgląd nie tylko na pracę fizyczną i życie 
seksualne, ale na samą naturę człowieka, która jest nastawiona na życie dla drugiego. 

Kobieta u boku mężczyzny 
Odtąd możemy mówić o rozróżnieniu płci. Bóg interweniuje po raz kolejny. Sprawia, 

że Adam zapada w sen, aby z jego żebra uczynić kobietę

14

. Dlaczego Bóg usypia mężczyznę? 

Czy  to  klasyczne  znieczulenie  chirurgiczne  przed  „operacją”?  Raczej  nie.  W  języku 
hebrajskim  „uśpić  kogoś”  znaczy  „ukryć  przed  nim  pewną  tajemnicę”.  Kobieta  dla 
mężczyzny pozostanie zawsze jakąś tajemnicą. Poza tym tajemnicą pozostał dla mężczyzny 
sam akt stwórczy kobiety. Mężczyzna nie mógł być świadkiem, choćby biernym, stworzenia 
kobiety, gdyż mógłby wtedy się nad nią wywyższać, twierdząc, że uczestniczył, był obecny 
przy  jej  stwarzaniu.  Taka  nierówność  jest  obca  myśli  biblijnej,  dlatego  mężczyzna  musiał 
zasnąć. 

Według  biblijnego  opowiadania  Pan  Bóg  zbudował  kobietę  z  kości  Adama  i  to 

pochodzącej  ze  środka  ciała,  a  więc  żebra  (2,21).  W  ten  sposób  biblijny  autor  w  sposób 
obrazowy  wskazuje,  że  jest  ona  takim  samym  człowiekiem  jak  on.  My  powiedzielibyśmy 
dzisiaj, że posiada taką samą naturę ludzką i jest osobą takiej samej wartości jak mężczyzna. 
Jednak biblijny autor nie znał jeszcze abstrakcyjnego pojęcia ludzkiej natury i dlatego swoje 
przekonanie wyraził w sposób obrazowy. Ta sama kość, a więc najbardziej stabilny element 
ludzkiego  ciała  wskazuje  na  tożsamość  w  człowieczeństwie.  Zresztą  hebrajskie  określenie 

~c,[,

 (ecem) oznacza zarówno kość jak też i istotę rzeczy, por. np. Pwt 8,17 (tłumaczone jako 

siła  rąk).  Cały  bowiem  styl  drugiego  opowiadania  o  stworzeniu  jest  bardzo  obrazowy. 
Posługuje się wieloma obrazami jak np. lepienia człowieka, ogrodu, owocu, węża, który kusi 
itd.  Stworzenie  kobiety  z  żebra  Adama  rabini  żydowscy  komentują  tak:  „Bóg  nie  stworzył 
kobiety  z  głowy  mężczyzny,  by  mu  rozkazywała,  ani  z  jego  nóg,  by  była  dla  niego 
niewolnicą. Stworzy ją z jego boku, by była bliska jego sercu”. 

Od  tej  chwili  dzieło  stworzenia  człowieka  zostaje  ukończone.  Powstaje  ten,  który 

zdolny  jest  żyć  dla  drugiego.  Adam  zostaje  wyzwolony  z życia  tylko  dla  siebie.  Po 

przebudzeniu  wykrzykuje:  Ta  dopiero  jest  kością  z moich  kości  i ciałem  z mego  ciała!  Ta 

będzie się zwała niewiastą (iszsza), bo ta z mężczyzny (isz) została wzięta (2,23). 

                                                 

14

 Bóg z roli garncarza przechodzi do roli budowniczego, na co wskazuje czasownik bana „budować” i 

wyraz cela „żerdź”, „bok ołtarza”, tu: „żebro”. 

background image

 

41 

Zwrot  „kością  z moich  kości  i ciałem  z mego  ciała”  pojawia  się  w Biblii  kilka  razy, 

toteż stosunkowo łatwo ustalić, co on znaczy. Kiedy młody Jakub wybrał się w daleką drogę 
do  swojego  wuja,  Labana,  ten  go  wita  słowami:  Przecież  jesteś  moją  kością  i ciałem!  (Rdz 

29,14).  Z kolei  bezbożny  Abimelek,  chcąc  sobie  zjednać  krewnych  swej  matki,  sprytnie  im 

się przymila:  Wszak jestem z kości  waszej i  z waszego ciała! (Sdz 9,2). Podobnie pokolenia 
izraelskie, pragnąc nakłonić Dawida do przyjęcia tronu, argumentują: Oto myśmy kości twoje 

i ciało! (2 Sm 5,1). Zwrot dotyczący tożsamości kości i ciała, a więc dwóch najważniejszych 

składników  ludzkiego  organizmu,  wskazuje  więc  na  więzy  rodowe,  a  więc  to,  co  w  naszej 
kulturze  europejskiej  określamy  jako  pokrewieństwo,  czyli  więzy  krwi.  Zwrot  ten  wyraża 
więc pokrewieństwo
. Tymi słowami Adam wyraził ludzką tożsamość niewiasty i dostrzegł w 
niej osobę, którą obdarzy miłością i z którą będzie szczęśliwy. Gra słów isz – iszsza podkreśla 
jeszcze to pokrewieństwo i jedność, tożsamośc natury. 

Kontekst  bliskowschodni.  Epicka  plastyczność  tego  opisu  stanie  się  bardziej 

wyrazista, kiedy uświadomimy sobie położenie  kobiety w czasach patriarchalnych. Mówiąc 
bez ogródek, była ona wtedy rzeczą mężczyzny, jej pozycja niewiele różniła się od pozycji 
niewolnicy.  Nie  miała  praw  publicznych,  np.  głosu  w  wyborach,  nabywania  ziemi, 
pierworództwa  i  prawa  do  rozwodu;  była  dyskryminowana.  A  i  długo  później  nie  było 
przecież lepiej.  Nawet  dziś  nie wszędzie kobieta ma te same prawa i  poszanowanie w swej 
godności, co mężczyzna. 

W  tym  kontekście  historycznym  relacja  o  stworzeniu  kobiety  nabiera  szczególnego 

znaczenia.  Okrzyk  mężczyzny:  Ta  dopiero  jest  kością  z  moich  kości  i  ciałem  z  mego  ciała 
(Rdz 2,23) mówi o jednorodności  gatunkowej  ciała kobiety z ciałem mężczyzny i równości 
ich  natury,  mimo  różnicy  płci.  Pismo Święte  nie  pozostawia  wątpliwości  co  do  tego,  że  na 
początku
 (czyli w zamyśle Bożym) było inaczej, niż w czasie spisywania tego fragmentu. Bóg 
stworzył  mężczyznę  i kobietę  jako  ludzi  sobie  równych,  zdolnych  do  wzajemnej  bliskości 

i wzajemnie się dopełniających. Dyskryminacja kobiety jako rzekomo niższej od mężczyzny 

jest  jednym  ze  znaków  grzeszności  ludzi.  Pismo  Święte  widzi  w tym  skutek  grzechu 

pierworodnego.  Dopiero  bowiem  po  grzechu  kobieta  usłyszała:  Ku  twemu  mężowi  będziesz 

kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą (Rdz 3,16). 

Ustanowienie małżeństwa 

Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swą żoną tak 

ściśle, że stają się jednym ciałem (2,24). Słowa te mogą być odczytywane jako ustanowienie 

małżeństwa  monogamicznego  i  nierozerwalnego.  Połączenie  małżonków  zostało  określone 

czasownikiem 

qbd

 (dawak), które oznacza silne złączenie, np. więzami mocnej przyjaźni czy 

miłości (np. Rdz 34,3; 1Krl 11,2; Prz 18,24). Zwrot jedno ciało jest obrazowym wskazaniem 
na  pierwotną  nierozerwalność  małżeństwa  –  autor  nie  dysponował  abstrakcyjnym  pojęciem 

background image

 

42 

„nierozerwalność”, zatem wyraził tę myśl obrazem „jednego ciała”, którego przecież nie da 
się  rozdzielić.  Jedność  ta  ma  charakter  trwały  i  wyłączny,  taka  jest  bowiem  miłość,  jakiej 
pragnie  człowiek.  Potwierdza  się  nauka  pierwszego  opowiadania  o  stworzeniu  Rdz  1  –  tak 
potrzebna,  aby  ją  dziś  przypomnieć  –  o  monogamicznym,  heteroseksualnym  i 

nierozerwalnym  charakterze  małżeństwa

15

.  Małżeństwo  to  nierozerwalny  związek  jednego 

mężczyzny i jednej kobiety, związek mocniejszy od więzów krwi. Owo stwierdzenie z w. 24 
to także pokazanie, że pociąg płci jest zakorzeniony w naturze, to jakby dążenie, by stać się 
na powrót jednym ciałem, tak jak było przed stworzeniem niewiasty. 

Dopiero  teraz  Adam  czuje  się  w pełni  człowiekiem.  Człowiek  to  mężczyzna 

i niewiasta. Od tej  chwili  możemy mówić o odmienności  płci (o mężczyźnie i kobiecie), ale 

znowu nie to jest tutaj najważniejsze. Swoją miłość człowiek może bowiem wyrażać nie tylko 
do  osoby  płci  przeciwnej.  Boska  miłość  (agape)  jest  miłością  najczystszą,  ofiarną,  którą 
człowiek  powinien  okazywać  każdemu  człowiekowi  napotkanemu  na swojej  drodze  życia. 
Życie bowiem człowieka ma być nieustanną realizacją miłości. Aby odkryć siebie jako obraz 

i podobieństwo Boga, potrzebny jest drugi człowiek. 

Nadzy – nie odczuwali wstydu 

Po  akcie  stworzenia  człowieka  autor  natchniony  dodaje: chociaż  byli  nadzy,  nie 

odczuwali  wstydu  (2,25).  Ta  prosta  uwaga  niesie  niezwykle  ważną  informację,  którą  już 

niedługo, bo w 3 rozdziale, możemy skonfrontować z zaistniałą rzeczywistością. To, że ludzie 

byli nadzy, nie oznacza, że chodzili bez ubrań. Nie o taką nagość chodzi autorowi, gdyż jest 

to kolejny z obrazów-symboli. Znów to, co zewnętrzne jest wyrazem tego, co jest wewnątrz, 

w sercu pierwszych rodziców: niewinność, czystość, prostota i piękno. Nagości nie możemy 

pojmować  jako  brak  czegoś,  jako  coś  negatywnego.  Nagość  była  czymś  pozytywnym,  co 

pozwalało  im  być  bardziej  sobą  i  bardziej  dla  siebie.  To  właśnie  dzięki  niej  byli  na obraz 

i podobieństwo Boga. Nagość oznacza, że nie mieli nic swojego. Cali należeli do Boga. Żyli 

dla Boga i dla siebie nawzajem. Nie było w nich ani krzty egoizmu, życia dla samego siebie. 

W  stu  procentach  przyjmowali  wolę  Bożą  i Jego  plan  względem  nich.  Żyli  pełnią  miłości 

(agape). Posiadali tzw. pierwotną niewinność. 

 

O  ile  więc  pierwsze  biblijne  opowiadanie  o  stworzeniu  ukazywało  małżeństwo  jako 

wspólnotę  życia  i  jego  przekazywania,  o  tyle  drugie  ukazuje  je  jako  przeżywanie  miłości, 

                                                 

15

  Pan  Jezus  skomentuje  ten  tekst  kładąc  nacisk  właśnie  na  nierozerwalność  małżeństwa:  Czy  nie 

czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę?  I rzekł: Dlatego opuści człowiek ojca 
i  matkę  i  złączy  się  ze  swoją  żoną,  i  będą  oboje  jednym  ciałem...  Co  więc  Bóg  złączył,  niech  człowiek  nie 
rozdziela
 (Mt 19,4-6). 

background image

 

43 

która człowiekowi daje szczęście. Księga Tobiasza ukazuje małżonków, którzy w taki właśnie 

sposób  rozumieli  swe  małżeństwo.  Wyrazili  to  w  modlitwie  uwielbienia  i  prośby,  w  której 

wyraźnie  odwołują  się  do  opowiadania  z  Księgi  Rodzaju

16

:  Bądź  uwielbiony,  Boże  ojców 

naszych, i niech będzie uwielbione imię Twoje na wieki przez wszystkie pokolenia! Niech Cię 

uwielbiają niebiosa i wszystkie Twoje stworzenia po wszystkie wieki. Tyś stworzył Adama, i 

stworzyłeś dla niego pomocną ostoję (gr. bohqo,j) - Ewę, jego żonę, i z obojga powstał rodzaj 

ludzki.  I  Ty  rzekłeś:  Nie  jest  dobrze  być  człowiekowi  samemu,  uczyńmy  mu  pomocnicę 

podobną do niego (bohqo.n o[moion auvtw/|). A teraz nie dla rozpusty biorę tę ukochaną przeze 

mnie  kobietę  za  żonę,  ale  dla  związku  prawego.  Okaż  mnie  i  jej  życzliwość  (

evlee,w  = 

!nx

)

  

pozwól razem dożyć starości (Tob 8,5-7). 

 

Wnioski z analizy obu tekstów normatywnych 

Małżeństwo charakteryzuje: 

a.  Odrębność:  „opuszcza  ojca...  i  matkę”.  Opuszczenie  ojca  i  matki  oznacza,  że 

więź  z  rodzicami  musi  ulec  radykalnej  zmianie.  Należy  brać  pod  uwagę  opinie  i  sugestie 

współmałżonka  bardziej  niż  rodziców.  Spośród  wszystkich  kontaktów  z  ludźmi,  na 

pierwszym miejscu należy postawić relację ze swoim współmałżonkiem. 

b.  Różnorodność  płci:  „stworzył  mężczyznę  i  niewiastę”.  Dwa  opisy,  kapłański  i 

jahwistyczny,  wskazują,  że  ludzkość  od  samego  początku  została  zróżnicowana  pod 

względem  płci.  To  Stwórca  jest  autorem  różnicy  płci  stwarzając  mężczyznę  i  kobietę. 

Mężczyzna i kobieta zostali stworzeni jeden dla drugiego od samego początku. Żadna z płci 

sama z siebie nie jest pełna, samowystarczalna. Uzupełniają się poprzez wzajemne spotkanie i 

obdarowanie  się  miłością.  Od  samego  początku  historia  ludzkości  polega  na  tęsknocie 

mężczyzny do kobiety i odwrotnie, marszem jednego ku drugiemu. Mężczyzna i kobieta sami 

od  siebie  nie  są  obrazem  Boga,  ale  pełnię  tego  obrazu  ukazują  dopiero  w  swoim  związku 

miłości  między  mężczyzną  i  kobietą.  Kobieta  i  mężczyzna  dzięki  różności  płci  są 

ukierunkowani na siebie i przygotowani przez Stwórcę do stworzenia wyjątkowej wspólnoty 

małżeństwa i rodziny niespotykanej pomiędzy przedstawicielami tej samej płci. 

                                                 

16

 Przytoczony tekst Księgi Tobiasza zawiera aluzję do Rdz 2,18nn. Również i on mówi o żonie jako pomocy dla 

mężczyzny, używając tego samego określenia 

bohqo,j o[moioj auvtw/|. Świadczy to o tym, że Autor Księgi Tobiasza 

inspirował się tekstem Księgi Rodzaju. 

background image

 

44 

c. Jedność: „stają się jednym ciałem”.  Bóg stwarzając mężczyznę i kobietę stał się 

równocześnie  twórcą  małżeństwa.  Zamiarem  Boga  od  samego  początku  było,  aby 

małżeństwo  było  święte  i  monogamiczne.  Jeden  mężczyzna  łącząc  się  z  jedną  kobietą 

stanowią  jedno  ciało.  Pan  Jezus  w  dyskusji  o  małżeństwie  i  możliwości  prawnej  rozwodu 

(będziemy  o  niej  mówić)  powołuje  się  właśnie  na  ten  stwórczy  „wzór”,  pierwotny  obraz, 

zamysł Boży: „Od początku tak nie było…” (Mt). Bóg nie dał mężczyźnie kilku kobiet, czy 

odwrotnie.  Małżeństwo  jest  jedyną  formą  zjednoczenia  między  kobietą  i  mężczyzną 

gwarantującą pełną trwałość. 

 „Stają się jednym ciałem”. Na swoim najbardziej podstawowym poziomie odnosi się 

to  do  jedności  fizycznej  (Prz  5,18-19;  Koh  9,9),  jednak  nie  oznacza  jedynie  cielesnego 

związku.  Zjednoczenie  obejmuje  całego  człowieka,  czyli  jego  ciało  i  duszę.  Dwoje  ludzi  o 

różnych  dotąd  drogach  życiowych  będą  jednością  w  swoim  odczuwaniu  i  myśleniu,  w 

związku duchowym i cielesnym (zob. 1 Kor 6,15-17; Mt 19,4-6). Intencją Boską jest, by - od 

momentu  ślubu  -  ludzie  dzielili  się  wszystkim:  ciałem,  zdolnościami,  swoją  własnością, 

problemami, intuicją, sukcesami i  porażkami, cierpieniem,  ideami, radością.  Chrześcijańskie 

małżeństwo  pociąga  za  sobą  całkowite  i  nieodwracalne  oddanie  się  dwojga  ludzi  sobie 

nawzajem. 

d.  Nierozerwalność,  trwałość:  „łączy  się  ze  swą  żoną”.  Plan  Boga  dla  małżeństwa 

nakazuje  mężowi  i  żonie,  aby  się  połączyli  z  sobą.  Połączenie  pociąga  za  sobą  wejście  w 

trwający  całe  życie związek mężczyzny i  kobiety. Związek dwojga ludzi  jest  określany tym 

samym terminem, co przymierze Boga z narodem wybranym: BERIT. Małżeństwo jest więc 

obrazem przymierza między Bogiem a Jego ludem. To właśnie natura i przymioty przymierza 

decydują  o  nierozerwalności  związku  małżeńskiego  (por.  Prz  2,16):  „Co  więc  Bóg  złączył, 

niech człowiek nie rozdziela” (Mt 19,6). 

Sama  natura  ludzka,  by  czuć  się  bezpiecznie,  domaga  się  małżeństwa 

monogamicznego  i  nierozerwalnego,  gdyż  tylko  takie  małżeństwo  jest  doskonałe  i  w  pełni 

może  realizować  swoje  ziemskie  cele.  Związek  małżeński  więc  od  samego  początku  jest 

nierozerwalny  i  monogamiczny.  Nierozerwalność  ta  jest  przypisana  małżeństwu  poprzez 

prawo wieczne, naturalne i ludzkie.  

 

3. Poligamia i monogamia w Starym Testamencie 

background image

 

45 

Prehistoria  biblijna.  Opowiadania  o  stworzeniu  przedstawiają  małżeństwo 

monogamiczne  jako  odpowiadające  zamysłowi  Bożemu.  Patriarchowie  z  linii  Seta  są 

pokazani jako monogamiści, podobnie Noe (Rdz 7,7), natomiast poligamia pojawia się po raz 

pierwszy  w  odrzuconej  linii  Kaina:  Lamek  pojmuje  dwie  żony  (Rdz  4,19).  Autor  biblijny 

przedstawia  go  jako  człowieka  moralnie  zdziczałego,  bardziej  zdeprawowanego  niż  jego 

praojciec  Kain:  Lamek  rzekł  do  swych  żon,  Ady  i  Silli:  «Słuchajcie,  co  wam  powiem,  żony 

Lameka.  Nastawcie  ucha  na  moje  słowa:  Gotów  jestem  zabić  człowieka  dorosłego,  jeśli  on 

mnie zrani, i dziecko - jeśli mi zrobi siniec! Jeżeli Kain miał być pomszczony siedmiokrotnie, 

to Lamek siedemdziesiąt siedem razy!» (Rdz 4,23n). Tak sobie wyobrażano początki. 

Patriarchowie.  Abraham  miał  najpierw  tylko  jedną  żonę  Sarę.  Dopiero  z  powodu 

niepłodności  Sary  Abraham  wziął  za  żonę  jej  niewolnicę  Hagar  i  to  za  wyraźną  sugestią 

samej  Sary  (Rdz  16,1-2).  Abraham  poślubił  również  Keturę  (Rdz  35,1),  ale  to  jest 

opowiedziane  po  śmierci  Sary  (Rdz  23,1-2)  i  Ketura  mogła  być  żoną  w  pełnym  znaczeniu 

tego słowa. Jednakże Rdz 25,6 mówi o konkubinach Abrahama w liczbie mnogiej i zdaje się 

tak  określać  Hagar  i  Keturę.  Nahor,  który  miał  dzieci  ze  swej  żony  Milki,  ma  również 

konkubinę Reumę  (Rdz 22,20-24). Podobnie Elifaz, syn  Ezawa, ma żonę i  konkubinę (Rdz 

36,11-12). Izaak miał tylko swoją Rebekę, a Józef – swoją jedyną Asenat. 

Patriarchowie  trzymają  się  zwyczajów  swego  środowiska.  Według  Kodeksu 

Hammurabiego, około 1700 r. przed naszą erą, mąż nie może brać drugiej żony, jak tylko w 

przypadku,  gdy  pierwsza  żona  okazała  się  niepłodna.  I  jeszcze  to  prawo  zostaje  uchylone, 

jeśli jego żona sama mu oddaje niewolnicę jako konkubinę. Jednakże mąż może, nawet jeśli 

żona urodziła dzieci, wziąć konkubinę, ale nie może mieć ich więcej niż jedną - z wyjątkiem, 

gdyby ta okazała się niepłodna - i konkubina nigdy nie ma tych praw, jakie posiada żona. W 

rejonie Kerkuk w XV w. przed Chr. zwyczaje są prawie takie same. Wydaje się jednak, że 

żona niepłodna mogła mieć obowiązek postarania się o konkubinę dla swego męża. 

Nie zrozumiemy dziś mentalności, która każe kobiecie prosić męża o to, żeby zechciał 

spać z jej niewolnicą. Możliwe to było w społeczności, w której pozycje kobiety mierzyło się 

liczbą dzieci wnoszonych przez nią dla rodziny. 

We  wszystkich  tych  przypadkach  zostaje  zachowana  jakaś  względna  monogamia

zawsze  jest  tylko  jedna  żona  pełnoprawna.  Jednak  pewne  przykłady  wykraczają  poza  taką 

granicę. Ezaw ma trzy żony, które są przedstawiane jako równorzędne (Rdz 26,34; 28,9; 36,1-

5). Jakub poślubia dwie siostry Leę i Rachelę i każda z nich oddaje mu swoją niewolnicę (Rdz 

29,15-30;  30,1-9).  Są  to  już  związki  poligamiczne.  Co  prawda,  autor  biblijny  podkreślił,  że 

background image

 

46 

Jakub wolałby ściśle monogamiczny związek ze swoją ukochaną Rachelą, a mężem jej siostry 

stał  się  wskutek  podstępu  ojca  dziewcząt  (por.  Rdz  29,31-30).  A  o  to,  żeby  zechciał  mieć 

dzieci  z  nałożnicami,  uprosiły  go  jego  żony.  Bezpłodna  Rachela  podsunęła  Jakubowi  swą 

niewolnice Bilhę, tak, aby przynajmniej w ten sposób mogła mieć z nim dzieci (Rdz 30,3-8). 

Druga żona Lea – z lęku, że sama nie może już urodzić następnego dziecka – przysłał mu do 

namiotu swoją niewolnicę Zilpę (Rdz 30,9-13). 

Obyczaje  okresu  patriarchalnego  jawią  się  więc  jako  mniej  rygorystyczne,  aniżeli 

zwyczaje Mezopotamii tego samego okresu. Te zresztą też się wkrótce rozluźnią. W Zbiorze 

praw asyryjskich, który  pochodzi  z końca  II tysiąclecia przed Chr., zarezerwowano miejsce, 

między żoną i niewolnicą konkubiną, dla esirtu, „damy haremu”; mężczyzna może mieć kilka 

esirtu i jedna esirtu może zostać podniesiona do godności żony. 

Epoka Sędziów i monarchii. W Izraelu epoki Sędziów i monarchii dawne obostrzenia 

upadają.  Gedeon  miał  „wiele  żon”  i  przynajmniej  jedną  konkubinę  (Sdz  8,30-31).  Bigamia 

zostaje uznana za stan legalny przez Pwt 21,15-17, a królowie mieli haremy niekiedy bardzo 

liczne. Plan stwórczy i ideał rajski oddalał się w judaizmie coraz bardziej.  

Nie  wydaje  się,  by  były  tu  jakieś  granice.  Trochę  później  i  w  sposób  całkiem 

teoretyczny  Talmud  ustali  liczbę  czterech  żon  dla  zwykłego  mężczyzny  i  osiemnastu  dla 

króla.  W  rzeczywistości  tylko  książęta  mogli  sobie  pozwolić  na  utrzymanie  liczniejszego 

haremu. Ludzie pospolici mieli jedną, wyjątkowo dwie żony. Ojciec Samuela miał dwie żony, 

z których jedna była niepłodna (1 Sm 1,2). Według 2 Krn 24,3 kapłan Jehojada wybrał dwie 

żony  dla  króla  Joasza.  Sytuacja  była  niewątpliwie  podobna  jak  u  Beduinów  czy  fellachów 

dzisiejszej Palestyny, którzy pomimo możliwości, jakie im daje prawo muzułmańskie, rzadko 

decydują się na poligamię. I często właśnie sprawy materialne były motywem, skłaniającym 

do  wzięcia  drugiej  żony,  gdyż  na  tej  drodze  uzyskiwało  się  nową  pomoc  w  domu.  Jeszcze 

częściej  decydowało  o  tym  pragnienie  posiadania  większej  liczby  dzieci,  i  ten  motyw 

dochodził  do  głosu  przede  wszystkim  wtedy,  gdy  pierwsza  żona  okazała  się  niepłodna  albo 

urodziła tylko córki. Na to nakłada się ogólna kondycja kobiety Wschodu, wydawanej za mąż 

w  bardzo  młodym  wieku  i  potem  bardzo  szybko  więdnącej.  Takie  też  motywy  musiały 

wchodzić w rachubę w starożytności izraelskiej. 

Przysłowiowa  jest  tu  liczba  żon  króla  Salomona:  700  żon-księżniczek  i  300  żon 

drugorzędnych, w sumie harem tysiąca kobiet: Król Salomon pokochał też wiele kobiet obcej 

narodowości,  a  mianowicie:  córkę  faraona,  Moabitki,  Ammonitki,  Edomitki,  Sydonitki  i 

Chetytki,  z  narodów,  co  do  których  Pan  nakazał  Izraelitom:  «Nie  łączcie  się  z  nimi,  i  one 

background image

 

47 

niech  nie  łączą  się  z  wami,  bo  na  pewno  zwrócą  wasze  serce  ku  swoim  bogom».  Jednak 

Salomon  z  miłości  złączył  się  z  nimi,  tak  że  miał  siedemset  żon-księżniczek  i  trzysta  żon 

drugorzędnych. Jego żony uwiodły więc jego serce (por. 1 Krl 11,3). Oczywiście jest to liczba 

symboliczna i umowna, która wskazywała na jego wielkie bogactwo, przepych i wspaniałość 

jego królestwa. W taki sposób chciano uwypuklić wielkość samego króla i jego dzieł, poprzez 

wskazanie na przepych jego dworu. Małżeństwa zawierane przez Salomona miały najczęściej 

charakter  przypieczętowania  przymierzy  i  porozumień  pomiędzy  władcami,  były  więc 

elementem  prowadzonej  polityki  zagranicznej.  Przykładem  jest  małżeństwo  Salomona  z 

córką egipskiego faraona na znak zawartego z nim przymierza: Salomon spowinowacił się z 

faraonem,  królem  egipskim,  gdyż  wziął  za  żonę  córkę  faraona  i  sprowadził  ją  do  Miasta 

Dawidowego, zanim dokończył budowy swego pałacu oraz Świątyni Pańskiej jako też murów 

okalających  Jerozolimę  (1  Krl  3,1);    Faraon,  król  egipski,  niegdyś  nadciągnął  i  zdobywszy 

Gezer spalił je, a Kananejczyków zamieszkujących to miasto wytępił. Później dał je w posagu 

swej  córce,  żonie  Salomona  (1  Krl  9,16).  Autor  biblijny  wykorzystał  te  opowiadania,  by 

potępić rozwiązłość moralną króla, zwłaszcza jego bałwochwalstwo. 

Obecność  kilku  żon  nie  sprzyjała  pokojowej  atmosferze  ogniska  rodzinnego.  Żona 

niepłodna  mogła  być  poniżana  przez  towarzyszkę,  jak  to  widać  na  przykładzie  Anny  i 

Peninny  (1  Sm  1,6),  nawet  jeśli  ta  ostatnia  była  tylko  niewolnicą,  jak  w  przypadku  Sary  i 

Hagar (Rdz 16,4-5). I przeciwnie żona niepłodna była zazdrosna o żonę płodną, co widać na 

przykładzie  Racheli  i  Lei  (Rdz  30,10).  Do  tych  motywów  wrogości  dochodzą  niekiedy 

preferencje małżonka do jednej ze swych żon (Rdz 29,30-31; 1 Sm 1,5); przepis Pwt 21,15-17 

postanawia  w  sprawie  dzieci  żony  mniej  kochanej,  by  nie  były  pozbawiane  należnych  im 

praw  na  korzyść  dzieci  żony  bardziej  lubianej.  Ten  rys  obyczajowości  odbija  się  w  języku, 

który nazywa żony tego samego mężczyzny „rywalkami”, „współzawodniczkami” (hebr. 

hr'c'

  

cäräh 1 Sm 1,6; por. Syr 37,11). 

Jest  jednak  pewne,  że  rodzina  izraelska  była  najczęściej  monogamiczna.  Ogromna 

większość  ludzi  żyła  –  podobnie  jak  dziś  –  w  małżeństwach  monogamicznych.  Godne  jest 

pokreślenia, że księgi Samuela i Królewskie, które opowiadają o całej epoce monarchii, nie 

odnotowują  wśród  zwyczajnych  ludzi  żadnego  przypadku  bigamii,  poza  wyjątkiem  ojca 

Samuela  za  czasów  Sędziów.  Podobnie  księgi  mądrościowe,  odzwierciedlające  obraz 

społeczności  izraelskiej  swoich  czasów,  nie  wspominają  nawet  o  poligamii.  Z  wyjątkiem 

tekstu  Syr  37,11,  który  zresztą  może  być  interpretowany  szeroko,  liczne  ustępy,  dotyczące 

kobiety i ogniska domowego, są dobrze zrozumiałe w ramach rodziny ściśle monogamicznej 

background image

 

48 

(zob. np. Prz 5,15-19; Ko 9,9; Syr 26,1-4,  zwłaszcza pochwała dzielnej niewiasty zamykająca 

Księgę  Przysłów  31,10-31).  Księga  Tobiasza,  która  jest  pewnego  rodzaju  opowiadaniem 

familijnym,  wprowadza  na  scenę  tylko  rodziny  monogamiczne,  a  więc  rodzinę  starego 

Tobiasza,  Raguela  i  rodzinę,  którą  młody  Tobiasz  zakłada  z  Sarą.  I  właśnie  na  wzór 

małżeństwa  monogamicznego  Prorocy  ukazują  Izraela  jako  oblubienicę  jedyną,  wybraną 

przez jedynego Boga (Oz 2,4n; Jr 2,2; Iz 50,1; 54,6-7; 62,4-5), a Ezechiel rozwija tę metaforę 

w  pewną  alegorię  (Ez  16).  Kiedy  ten  sam  prorok  przyrównuje  stosunki  JHWH z  Samarią  i 

Jerozolimą do małżeństwa z dwiema siostrami (Ez 23, por. także Jr 3,6-11), to robi to w celu 

przystosowania  alegorii  przedłożonej  w  rozdz.  16  do  okoliczności  historycznych  Izraela  po 

schizmie politycznej. 

Zdrada  małżeńska.  Warto  jeszcze  zwrócić  pokrótce  uwagę  na  problem  zdrady 

małżeńskiej,  którą  Biblia  jednoznacznie  i  surowo  potępia:  Ktokolwiek  cudzołoży  z  żoną 

bliźniego,  będzie  ukarany  śmiercią  i  cudzołożnik,  i  cudzołożnica  (Kpł  20,10);  Jeśli  się 

znajdzie człowieka śpiącego z kobietą zamężną, oboje umrą: mężczyzna śpiący z kobietą i ta 

kobieta.  Usuniesz  zło  z  Izraela  (Pwt  22,22).  Tak  surowa  sankcja  wskazywała  na 

fundamentalny dla rodziny i całego społeczeństwa charakter prawa o wierności małżeńskiej. 

Sentencji  ostatecznej  zwykle  nie  wykonywano,  zapis  taki  (“będzie  ukarany  śmiercią”) 

świadczyć miał o powadze danego prawa. 

W Księdze Przysłów znajdujemy piękną zachętę do wierności i potępienie rozwodów: 

Pij wodę z własnej cysterny, tę, która płynie z twej studni. Na zewnątrz mają bić twoje źródła? 

Tworzyć  na  placach  strumienie?  Niech  służy  dla  ciebie  samego,  a  nie  innym  wraz  z  tobą; 

niech  źródło  twe  świętym  zostanie,  znajduj  radość  w  żonie  młodości.  Przemiła  to  łania  i 

wdzięczna kozica, jej piersią upajaj się zawsze, w miłości jej stale czuj rozkosz! Po cóż, mój 

synu, upajać się obcą i obejmować piersi nieznanej? (Prz 5,15-20). To samo mówi Kohelet: 

Używaj życia z niewiastą, którąś ukochał, po wszystkie dni marnego twego życia (Koh 9,9). 

Przeciw  zdradzie  swej  jedynej  żony  i  rozwodowi  występuje  zdecydowanie  prorok 

Malachiasz: Sprawiliście też, że łzami, płaczem i jękami okryto ołtarz Pana, tak że On więcej 

nie popatrzy na dar ani nie przyjmie z ręki waszej ofiary, której by pragnął. A wy się pytacie: 

Dlaczegóż to tak? Dlatego że Pan był świadkiem pomiędzy tobą a żoną twojej młodości, którą 

przeniewierczo  opuściłeś.  Ona  była  twoją  towarzyszką  i  żoną  twojego  przymierza.  Czyż  ów 

«jeden» nie dał przykładu, ten, którego ducha wyście spadkobiercami? A czegóż ten «jeden» 

pragnął?  Potomstwa  Bożego!  Strzeżcie  się  więc  w  duchu  waszym:  wobec  żony  młodości 

twojej  nie  postępuj  zdradliwie!  Jeśli  ktoś  nienawidząc  oddalił  żonę  swoją  -  mówi  Pan,  Bóg 

background image

 

49 

Izraela  -  wtedy  gwałt  pokrywał  swoją  szatą  (Ml  2,13-16).  Symbolikę  wierności  małżeńskiej 

rozwijają Ozeasz (poniżej). 

 

Podsumowując: Ideał płodności i troska o to, aby mieć wielką rodzinę, kazały dążyć 

do posiadania jak najliczniejszych dzieci (Sdz 8,30; 12,8;4 Krl 10,1), co w sposób naturalny 

mogło  prowadzić  do  poligamii.  Na  przestrzeni  całej  Biblii  spotyka  się  zwyczaj  posiadania 

dwóch żon (1 Sm 1,2; por. Pp 21,15) albo przybierania sobie konkubin i niewolnic (Rdz 16,2; 

30,3; Wj 21,7-11; Sdz 19,1; Pp 21,10-14). Królowie zawierają wiele związków z miłości  (2 

Sm 11,2nn) albo dla interesu politycznego (3 Krl 3,1); w ten sposób powstają wielkie haremy 

(3 Krl 11,3; 2 Krn 13,21), w których prawdziwa miłość jest nawet niemożliwa (por. Est 2,12-

17). 

Lecz wierność wyłączna jednej osobie nie należy do rzadkości, od czasu Izaaka (Rdz 

25, 19-28) i Józefa (Rdz 41, 50) aż do Judyty (Jdt 8, 2-8) i obydwu Tobiaszów, nie pomijając 

Ezechiela  (Ez  24,15-18)  i  Hioba  (Hi  2,9n).  Księgi  mądrościowe  ukazują  radości  i  kłopoty 

rodzin monogamicznych (Prz 5,15-20; 18,22; 19,13; Ekl 9,9; Syr 25,13 - 26,18). Niepodzielna 

i wyłączna jest, rzecz jasna, miłość dwojga małżonków także w Księdze Pieśni nad pieśniami. 

Wszystko  to  oznacza  rzeczywistą  ewolucję  obyczajów.  W  epoce  Nowego  Testamentu 

małżeństwa monogamiczne staną się wśród Żydów regułą. 

Jak traktować teksty o poligamii w Starym Testamencie? Z pomocą przychodzi tekst 

najnowszego  dokumentu  papieskiego,  adhortacji  posynodalnej  Benedykta  XVI,  „O  Słowie 

Bożym”: 

„Mroczne” karty Biblii”. 

42.  W  kontekście  relacji  między  Starym  i  Nowym  Testamentem  Synod  zajął  się  również 

kwestią  tych  stronic  Biblii,  które  wydają  się  mroczne  i  trudne  ze  względu  na  opisywaną  w  nich 

niekiedy  przemoc  i  niemoralność.  W  odniesieniu  do  tego  trzeba  przede  wszystkim  pamiętać,  że 

Objawienie biblijne jest głęboko zakorzenione w historii. Zamysł Boży odsłania się w niej stopniowo i 

urzeczywistnia się powoli na kolejnych etapach pomimo oporu ludzi. Bóg wybiera lud i cierpliwie go 

wychowuje.  Objawienie  jest  dostosowane  do  kulturowego  i  moralnego  poziomu  odległych  epok,  a 

zatem relacjonuje fakty i zwyczaje, jak na przykład podstępne zabiegi, przemoc, rzezie ludności, nie 

mówiąc  wyraźnie,  że  są  one  niemoralne;  wyjaśnieniem  tego  jest  kontekst  historyczny,  ale  może  to 

zaskakiwać  dzisiejszego  czytelnika,  zwłaszcza  gdy  zapomina  się  o  licznych  «mrocznych» 

zachowaniach ludzi, których nigdy nie brakowało na przestrzeni wieków i nie brak również w naszych 

czasach.  W  Starym  Testamencie  przepowiadanie  proroków  atakuje  wszelkiego  rodzaju 

background image

 

50 

niesprawiedliwość  i  przemoc,  zbiorową  lub  indywidualną,  i  w  ten  sposób  staje  się  narzędziem 

wychowawczym, które Bóg daje swojemu ludowi jako przygotowanie do Ewangelii. Dlatego byłoby 

błędem  nie  brać  pod  uwagę  tych  fragmentów  Pisma,  które  wydają  się  nam  problematyczne.  Raczej 

trzeba  być  świadomym,  że  lektura  tych  stronic  wymaga  zdobycia  odpowiedniej  wiedzy  poprzez 

formację,  która  odczytuje  teksty  w  ich  kontekście  historyczno-literackim  i  w  perspektywie 

chrześcijańskiej,  dla  której  ostatecznym  kluczem  hermeneutycznym  jest  „Ewangelia  oraz  nowe 

przykazanie  Jezusa  Chrystusa,  urzeczywistnione  w  Misterium  Paschalnym».Dlatego  zachęcam 

uczonych  i  duszpasterzy,  by  pomagali  wszystkim  wiernym  w  poznawaniu  także  tych  stronic  dzięki 

lekturze, która pozwoli odkryć ich znaczenie w świetle misterium Chrystusa. 

 

Nie  przez  przypadek  wiele  uwagi  poświęciliśmy  powyżej  tekstom  mówiącym,  „jak 

było na początku” (Rdz 1 i Rdz 2) – gdyż to one wypowiadają się autorytatywnie w kwestii 

małżeństwa  w  Biblii,  i  dlatego  warto  je  w  tej  dyskusji  ciągle  mieć  na  uwadze,  do  czego 

zresztą zachęcił Pan Jezus (Mt 19,4). 

Małżeństwo jako obraz przymierza z Bogiem 

Na  monogamiczny  co  do  istoty  charakter  związku  małżeńskiego  wskazują  liczne 

alegorie  prorockie  wykorzystujące  obraz  małżeństwa.  Izajasz,  Jeremiasz,  Ozeasz  ukazują 

związek  mężczyzny  z kobietą  jako  symbol  przymierza  pomiędzy  Bogiem  a Jego  ludem 

Izraelem,  co  uwidacznia  wartości,  na których  ma  być  oparta  pierwotna  jedność:  miłość 

wzajemna,  wierność,  wyłączność  i  nierozerwalność.  W  taki  sposób  chcą  oni 

scharakteryzować  miłość  Bożą  do  Izraela.  Opisywane  przez  nich  etapy  oraz  cierpienia 

związane  z małżeńską  miłością,  są  obrazami  za  pomocą,  których  Bóg  ukazuje  miłość  do 

swego ludu. Jest tu zatem ukazane piękno miłości w jej wczesnym etapie zalecania się: „Tak 

mówi PAN: Pamiętam o tobie, o twej młodzieńczej czułości, o narzeczeństwie pełnym miłości. 

Gdy szłaś za mną przez pustynię, Ziemię, której nikt nie obsiewa (Jr 2,2). Słowa te nawiązują 

do  wyprowadzenia  Izraela  z niewoli  egipskiej  i wędrówki  przez  pustynię.  Izajasz  ukazuje 

piękny  dzień  zaślubin,  który  jest  pełen  radości  i porównuje  go  do  przymierza  zawartego 

pomiędzy  Bogiem  a Izraelem:  Bo  jak  młodzieniec  poślubia  dziewicę,  tak  twój  budowniczy 

poślubi ciebie. I jak pan młody cieszy się panną młodą. Tak twój Bóg będzie się cieszył tobą! 

(Iz  62,5).  Ozeasz  relacje  Boga  z Izraelem  przedstawia  za  pomocą  pełnych  żalu  i grozy 

porównań  przywodzących  na myśl  separację  małżeńską:  Oskarżajcie  swoją  matkę, 

oskarżajcie,  Bo  nie  jest  już  ona  moją  żoną,  a  Ja  nie  jestem  jej  mężem  (Oz  2,4).  Pełne  żalu 

narzekanie Boga jest spowodowane niewiernością Izraela względem swego PANA, który tyle 

już  dla  niego  zrobił.  Następnie  ten  sam  prorok  zapowiada  odnowienie  więzi  miłosnych 

background image

 

51 

pomierzy  sobą  a Izraelem  znów  posługując  się  słowami  przywodzącymi  na myśl  relacje 

miłosne  pomiędzy  mężczyzną  i kobietą  słowami  uwodzenia:  Dlatego  oto  Ja  zwabię  ją  i 

wyprowadzę na pustynię, by przemawiać do jej serca (Oz 2,16). W podobnym tonie prorokuje 

IzajaszPAN cię wezwał jak kobietę opuszczona i przygnębioną, bo czy można porzucić żonę 

poślubioną  w młodości?  mówi  twój  Bóg.  Opuściłem  cię  na krótką  chwilę,  lecz  znów 

przygarniam  cię  z wielką  miłością.  W  przystępie  gniewu  zakryłem  na chwilę  Moje  oblicze 

przed tobą, Lecz w wiecznej łaskawości obdarzyłem cię miłością mówi PAN twój odkupiciel 

(Iz 54,6-8). Prorok Malachiasz przypomina tę pierwotną jedność obojga, w której i dla której 

zostali  przez  Boga  stworzeni  i dla  której  zostało  uczynione  małżeństwo:  „Dlatego,  że  PAN 

jest świadkiem między tobą a żoną, która poślubiłeś w młodości i której byłeś niewierny. Ona 

jest twoją towarzyszką i z nią związałeś się przymierzem. Czyż nie On uczynił was jednością, 

udzielając ze swego ducha? A czego ta jedność pragnie? Potomstwa od Boga” (Ml 2,14n). 

Bóg upomina się ustami proroków o to, aby człowiek dochowywał przymierza, które 

zawarł z Bogiem, oraz dochowywał przymierza, jakie zawiera w małżeństwie. 

 

4. Zakochanie i małżeństwo – historie miłosne w Biblii 

Historie  miłosne  w  Piśmie  Świętym  –  wbrew  temu  co  się  sądzi  o  starożytnych 

aranżowanych  małżeństwach  –  wcale  nie  należą  do  rzadkości.  Znajdziemy  w  Biblii  piękne 

opisy zakochania i spotkań, które decydują o całym przyszłym życiu dwojga młodych ludzi. 

Zacząć  oczywiście  trzeba  od  spotkania  Adama  i  Ewy  (Rdz  1-4)  i  zachwytu 

mężczyzny  nad  niewiastą.  Ich  historia  jest  historią  miłości  –  jej  blasków  i  cieni,  radości  i 

smutku, bojaźni Bożej i grzechu. Tajemnica miłości ludzkiej jest przede wszystkim tajemnicą 

pragnienia. On, pragnący jej, bierze ją w ramiona; ona, pragnąca go, oddaje mu się. Kobieta 

uwodzi  mężczyznę,  a  mężczyzna  zdobywa  kobietę.  Pismo  Świętej  jest  tu  jednak  bardzo 

realistyczne.  Wzajemna  miłość  to  nie  tylko  zachwyt  i  westchnienia,  ale  realne  życie  we 

dwoje, z wzajemną za siebie odpowiedzialnością, podejmowaniem swoich własnych słabości 

i radzeniem sobie z realiami życia. 

Izaak i Rebeka – inne spojrzenie na dzieci (Rdz 24-25). Historia opowiada o tym, 

jak to Abraham wysłał swego zarządcę do rodzinnego kraju Aramejczyków, aby tam znalazł 

żonę dla jego syna Izaaka. Dziś może nas dziwić taki sposób postępowania, lecz należy on do 

obyczajowości  starożytnych  Beduinów  zamieszkujących  pustynię.  Nie  tak  łatwo  było  w 

dawnych czasach pokonać duże odległości na pustyni mając do dyspozycji jedynie wielbłądy. 

background image

 

52 

Na uwagę zasługuje jednak zatroskanie ojca, aby syn poślubił dziewczynę pochodzącą z tego 

samego narodu i  wyznającą tę samą  religię, a nie pogankę. Takie założenie nie wykluczało 

wcale wolności osób zawierających małżeństwo i respektu dla ich uczucia. Gdyby znaleziona 

dziewczyna  nie  chciała  poślubić  syna  Abrahama,  zarządca  byłby  zwolniony  ze  swego 

zobowiązania:  Gdyby  owa  kobieta  nie  chciała  przyjść  z  tobą,  wtedy  jesteś  zwolniony  z 

przysięgi - oświadczył swemu słudze Abraham (Rdz 24, 8).  

Sługa  Abrahama  zabrał  dziesięć  wielbłądów,  załadował  bogate  podarunki  dla 

dziewczyny i jej rodziców i wyruszył w daleką drogę. W końcu zawędrował do miasteczka, 

gdzie mieszkał szczep, z którego wywodził się Abraham. Wieczorem sługa zatrzymał się przy 

źródle  za  osiedlem,  aby  odpocząć  i  napoić  wielbłądy.  O  tej  właśnie  porze  przychodziły  po 

wodę kobiety z miasta. Zaczął się więc modlić w taki sposób (Rdz 24,12-14):  

O Panie spraw, abym spotkał ją dzisiaj; bądź łaskaw dla mego pana Abrahama! Gdy teraz zatrzymałem 

się  przy  źródle  a  tutejsze  kobiety  przychodzą  po  wodę,  niech  dziewczyna,  której  powiem:  Daj  mi  się  napić  z 

twego dzbana, a ona mi odpowie: Pij, a ja napoję także twoje wielbłądy będzie tą, którą przeznaczyłeś dla sługi 

swego Izaaka. Wtedy poznam, że jesteś łaskawy dla mego pana. 

Modlitwa  Abrahamowego  wysłannika  świadczy  o  tym,  z  jaką  powagą  i 

odpowiedzialnością  podchodził  on  do  problemu  małżeństwa.  Małżeństwo  jest  bowiem 

decyzją na całe życie, która wywiera także dalekosiężne skutki na życie potomstwa: własnych 

dzieci, a pośrednio także i następnych pokoleń.  

Zanim  jeszcze  skończył  modlitwę,  nadeszła  dziewczyna  ze  dzbanem  na  ramieniu. 

Była  młoda  i  piękna.  Biblijny  autor  określa  jej  urodę  przy  pomocy  hebrajskiego  określenia 

ha,r>m;  tb;jo

  (towat  mare),  a  więc  dobrego,  czyli  pięknego  wyglądu  (Rdz  24,16).  W  taki 

właśnie sposób biblijni autorzy określają także urodę innych pięknych kobiet, jak Sary (Rdz 

26,7),  Batszeby  (2  Sm  11,2);  Estery  (Est  2,7),  a  nawet  i  młodych  mężczyzn  (Dn  1,4.15). 

Uroda  jest  bowiem  istotnym  czynnikiem,  który  zapoczątkowuje  ludzką  miłość.  Ludzie 

zakochują się pociągani urodą, zwłaszcza partnerki. Ponadto biblijny autor mówi o niej także, 

że  była  dziewicą  (

hl'WtB.

  -  betula),  która  nie  przeżywała  jeszcze  miłości  z  mężczyzną. 

Dziewictwo jest bowiem ideałem dziewczyny, który wskazuje na wyłączny charakter miłości. 

Wielka  i  szlachetna  miłość  ludzka  jest  uczuciem,  które  prowadzi  do  całościowego  i 

wyłącznego  daru  z  siebie,  a  taki  dar  nie  dopuszcza  jakiegokolwiek  uszczuplenia.  Na 

określenie przeżywania miłości biblijni autorzy używają zazwyczaj określenia 

vyai [d;y"

 (jada 

isz), który oznacza  poznanie mężczyzny (por. np. Łk 1, 34:  nie znam męża). Należy zwrócić 

uwagę na emocjonalne zabarwienie hebrajskiego czasownika 

[d;y"

, który może oznaczać także 

background image

 

53 

miłość dwojga ludzi. Wskazuje on tym samym na specyfikę semickich pojęć, które są na ogół 

mocniej zabarwione emocjonalnie niż pojęcia wyrażane w kulturze europejskiej.  

Sługa  Abrahama  zdecydował  więc  poprosić  ją  o  wodę  (Rdz  24,17).  Dziewczyna 

chętnie  go  poczęstowała,  a  widząc,  że  jest  zmęczony,  zaproponowała  także  pomoc  w 

napojeniu wielbłądów. Mile zaskoczony życzliwością dziewczyny podarował jej, zgodnie ze 

zwyczajem  pustynnych  Beduinów,  złoty  kolczyk,  a  na  jej  ręce  włożył  złote  bransolety  (w. 

22). Zapytał, z której rodziny pochodzi i poprosił o nocleg. Dziewczyna odpowiedziała słudze 

i okazało się, że pochodzi właśnie z tego samego szczepu, co Abraham. Chętnie też zaprosiła 

gościa na nocleg do swojej rodziny.  

Sługa Abrahama zrozumiał, że jego modlitwa została wysłuchana. Z radości padł na 

kolana  i  dziękował  Bogu:  Niech  będzie  błogosławiony  JHWH,  Bóg  mego  pana  Abrahama, 

który nie zapomniał o łaskawości i dobroci dla mojego pana! Zaprowadził mnie bowiem aż 

domu, gdzie mieszkają ludzie ze szczepu mojego pana (Rdz 24, 27)! Tymczasem dziewczyna 

zdążyła już opowiedzieć o spotkanym człowieku w swoim domu i pochwalić się upominkami. 

Jej brat szybko przybiegł do studni i zaprowadził przybysza do domu. Przyjęto go z wielką 

serdecznością i posadzono do stołu.  

W  czasie  przyjęcia  sługa  opowiedział  o  swym  panu  Abrahamie  i  o  celu  podróży. 

Poprosił  ojca  i  brata  dziewczyny  o  zgodę  na  jej  małżeństwo  z  synem  Abrahama.  Nie 

omieszkał  przy  tym  wspomnieć  o  znaku,  jaki  otrzymał  od  Boga.  Rozmówcy  łatwo  dali  się 

przekonać i wyrazili zgodę na to, aby Rebeka poślubiła Izaaka. Gdy ją zawołano, sługa hojnie 

obdarował  dziewczynę  ozdobnymi  szatami  i  klejnotami.  Bogate  podarunki  otrzymali  także 

ojciec i brat dziewczyny. Zapytano ją, czy zechce wyruszyć w podróż do swojego przyszłego 

męża.  Ona  zaś  chętnie  wyraziła  zgodę.  Wyprawiono  ją  więc  w  podróż  dając  do  pomocy 

opiekunkę,  a  na  nową  drogę  życia  udzielono  błogosławieństwa:  Siostro  nasza,  wzrastaj  w 

nieprzeliczone tysiące: a twoje potomstwo niech zdobędzie miasta tych, którzy cię nienawidzą 

(Rdz 24, 60)! 

Słowa  błogosławieństwa,  tak  ważne  zwłaszcza  w  Księdze  Rodzaju,  podkreślają 

znaczenie  potomstwa,  które  będzie  decydować  o  przyszłości  narodu.  W  tym  sensie  jest 

powiedziane,  że  zawładnie  miastami  wrogów  (por.  też  błogosławieństwo  Abrahama  z  Rdz 

22,17).  Rebeka  ze  swoją  opiekunką  wsiadły  na  wielbłądy  i  ruszono  w  daleką  podróż.  Tak 

przybyli  do  okolicy,  w  której  mieszkał  Abraham  wraz  z  synem.  Gdy  byli  już  blisko,  Izaak 

spostrzegł  zbliżającą  się  karawanę  i  wyszedł  naprzeciw.  Kiedy  Rebeka  dowiedziała  się,  że 

jest  to  jej  przyszły  mąż,  zgodnie  ze  zwyczajem  beduińskim  zakryła  twarz  zasłoną.  Izaak  z 

background image

 

54 

radością przywitał swą przyszłą żonę i wysłuchał relacji sługi. Później uroczyście wprowadził 

Rebekę do namiotu po swojej matce na znak, że zostaje jego żoną. Wprowadzenie kobiety do 

własnego namiotu lub później mieszkania oznaczało jej poślubienie. Izaak pokochał ją bardzo 

(hebr. 

bha

  -  ahaw),  a  miłość  do  niej  przyniosła  mu  ukojenie  po  stracie  matki  (hebr. 

~xn

  - 

niham).  Pierwszy  z  tych  czasowników  należy  do  hebrajskiego  słownictwa  miłości  i  jest 

typowym  określeniem  wielkiej miłości uczuciowej  dwojga zakochanych ludzi  (por. też Rdz 

29,18;  Pnp  1,7;  3,1nn). Może  także  określać  miłość  rodzicielską  do  własnego  dziecka  (por. 

Rdz  22,2;  25,28),  która  także  implikuje  wielkie  i  głębokie  uczucie.  W  naszym  kontekście 

czasownik ten oznacza zakochanie Izaaka w Rebece. Uczucie miłości uszczęśliwia i sprawia, 

że  człowiek  jest  w  stanie  zapomnieć  nawet  o  wielkiej  przykrości  (por.  2  Sm  12,24,  gdzie 

mowa o pocieszeniu Batszeby przez Dawida po śmierci pierwszego jej dziecka). Samo zresztą 

imię  Izaak  oznacza  radosne  żarty  i  biblijny  autor  wyprowadza  jego  etymologię  od  pełnego 

miłości uśmiechu czy też radosnych żartów ze swą żoną (hebr. 

qxcy 

od

 

qxc 

cahak). Rdz 

26,8 mówi o tym, że dało się zauważyć Izaaka czule uśmiechającego się i żartującego ze swą 

żoną. Również i ten tekst ukazuje typowo ludzki przejaw szczęścia płynącego z prawdziwej i 

szczerej miłości.  

Jakub i Rachela – czas obietnicy (Rdz 29). Jakub, syn Izaaka Jakuba osobiście tym 

razem  wyruszył  w  daleką  podróż,  aby  szukać  dla  siebie  żony.  Również  jemu  polecił  ojciec, 

aby  nie  poślubiał  poganki,  lecz  wybrał  sobie  żonę  z  rodzinnego  szczepu.  Posłuszny 

ojcowskiej woli wyruszył na wschód. Zwyczajem pasterskim zatrzymał się także przy studni, 

gdzie  pojono  owce.  Od  okolicznych  pasterzy  dowiedział  się,  że  w  okolicy  zamieszkiwał 

szczep,  z  którego  pochodzili  jego  rodzice.  Nadeszła  z  owcami  także  młoda,  piękna 

dziewczyna  o  semickim  imieniu  Rachela,  które  oznaczało  owieczkę.  Sama  zresztą  była 

pasterką. Jakub dowiedział się, że pochodziła z tej samej rodziny, co jego matka.  

Gdy  tylko  ją  Jakub  zobaczył,  szybko  odsunął  kamień  znad  otworu  studni  i  napoił 

wszystkie  jej  owce.  Następnie  gorąco  ucałował  dziewczynę  i  rozpłakał  się  na  głos  ze 

wzruszenia  (Rdz  29,11).  Zwraca  uwagę  fakt,  że  przejawy  głębokiego  uczucia  podobne  są  u 

ludzi różnych kultur i dobrze rozumieją je i doceniają także semiccy autorzy Biblii.  

Jakub  opowiedział  jej  o  sobie  a  ona  szybko  powtórzyła  to  w  swoim  domu.  Gościa 

przyjęto  serdecznie  a  on  zatrzymał  się  u  rodziny  przez  dłuższy  czas.  Rachela  tak  mu  się 

spodobała,  że  zaczął  starania  o  jej  rękę.  Biblijny  autor  opowiada,  że  Jakub  tak  bardzo 

pokochał (

bha

) Rachelę, młodszą córkę Labana, że zobowiązał się za nią pracować aż 7 lat, 

background image

 

55 

aby wyrównać opłatę ślubną (Rdz 29, 18). U semitów istniał bowiem obowiązek zapłaty za 

żonę  jej  ojcu  lub  rodzinie,  czyli  tzw. 

rh;mo

  (mohar),  będziemy  o  nim  jeszcze  mowić.  Jego 

wysokość zależała od walorów narzeczonej, lecz był także miarą miłości do niej. Uiszczenie 

opłaty  decydowało  o  prawnym  zaistnieniu  małżeństwa  (por.  np.  Mt  1,18;  Łk  1,27)  i  ze 

względu na wysokość tej opłaty przykładano do niego wielką wagę.  

Jakub  pokochał  młodszą  córkę  Labana,  ponieważ  była  wyjątkowej  urody.  Na  jej 

określenie używa biblijny autor dwóch sformułowań, które znaczą dosłownie: pięknej postaci 

i  pięknego  wyglądu  (Rdz  29,17).  Obydwa  tworzą  sformułowanie  paralelne,  podkreślając  w 

ten  sposób  wyjątkową  urodę  dziewczyny.  Przy  pomocy  takiego  samego  sformułowania 

została także określona także uroda Estery, innej biblijnej miss piękności (Est 2, 7). Natomiast 

starsza  córka  Labana  Lea  nie  spodobała  się  Jakubowi  ze  względu  na  oczy,  które  zostały 

określone  przymiotnikiem 

$r 

(rak).  Oznacza  on  słabość,  delikatność  lub  nieśmiałość.  Nie 

bardzo  więc  wiadomo,  jak  go  w  naszym  kontekście  przetłumaczyć  i  różne  są  w  tym 

przypadku propozycje tłumaczy. W każdym razie biblijny tekst uwydatnia znaną prawdę, że 

najważniejszym elementem ludzkiej urody są właśnie oczy.  

Długie  siedem  lat  pracy,  aby  otrzymać  rękę  Racheli  wydały  się  Jakubowi  bardzo 

krótkim  czasem,  dosłownie  jedynie  kilkoma  dniami,  ze  względu  na  wielką  miłość  do  niej 

(

hbha 

ahabah - Rdz 29,20).  

Cała historia kończy się wyraźnym akcentem satyrycznym. Gdy umówiony czas pracy 

dobiegł końca, Jakub poprosił ojca o rękę córki. Ten sprosił wielu  gości i wyprawił huczne 

wesele. Wieczorem jednak przyprowadził do namiotu Jakuba nie Rachelę, lecz starszą swoją 

córkę  Leę,  którą  jako  troskliwy  ojciec  chciał  najpierw  wydać  za  mąż.  Jakub  zorientował  w 

całym oszustwie dopiero rano, gdy było już po nocy poślubnej. Gdy zgłosił swoje pretensje, 

ojciec zgodził się dać mu żonę także i  Rachelę, jednak pod warunkiem,  że odpracuje za nią 

tak samo długi okres czasu. Starsza bowiem córka musiała zostać dowartościowana taką samą 

zapłatą jak młodsza i piękniejsza. Jakub musiał się zgodzić na postawiony warunek i otrzymał 

za żonę także Rachelę. Posiadanie więcej niż jednej żony ma u semitów dawną tradycję, która 

przetrwała  u  Arabów  aż  do  dnia  dzisiejszego,  choć  praktykowana  jest  rzadko  i  tylko  przez 

najbogatszych. Jednak Jakub bardziej kochał (

bha

) Rachelę niż Leę (w. 30). Czasownik ten 

pojawia się jeszcze raz w opowiadaniu o małżeństwie Jakuba. Otóż kiedy starsza jego żona 

urodziła mu pierwszego syna, nazwała go imieniem Ruben, co miało oznaczać: patrzcie, oto 

syn. (hebr. reu ben). Wyraziła w ten sposób nadzieję, że jeżeli już nie kierując się urodą, mąż 

background image

 

56 

pokocha ją ze względu na potomstwo: wejrzał (hebr. raah) Pan na moje upokorzenie; teraz 

mąż  mój  będzie  mnie  miłował  Rdz  29,32).  Do  tego  samego  problemu  braku  miłości  będą 

nawiązywać  także  imiona  kolejnych  synów.  Imię  drugiego:  Symeon  miało  wyrażać 

przekonanie, że Bóg usłyszał (hebr. 

[mv

 - szama) skargę Lei na to, że nie cieszy się uczuciem 

męża  (Rdz  29,  33).  Zaś  imię  trzeciego  syna:  Lewi  wyrażało  nadzieję,  że  mąż  w  końcu 

przywiąże się do niej (hebr. 

hwl

 - lawa - w. 34). O ile więc wewnętrzny dramat jednej żony 

Jakuba polegał na tym, że nie czuła się kochana przez męża, o tyle dramat Racheli polegał na 

tym, że długo nie mogła doczekać się dziecka (Rdz 30,22nn). W wewnętrznych przeżyciach 

dwóch  żon  Jakuba  biblijny  autor  po  mistrzowsku  wyraził  najbardziej  typowe  dramaty 

zamężnych kobiet: brak miłości ze strony męża i brak dziecka, które chciałaby pokochać. W 

życiu ojców narodu i ich żon zostało ukazane to, co było zapewne częstym udziałem także ich 

potomków.  

Inne historie miłosne w Biblii, których nie będziemy już przybliżać to np. 

-  Onan i Tamar (zamknięcie na życie) 

-  Józef i zona Potifara (cena wierności) 

-  Samson i Dalila (uwodzenie miłosne) 

-  Elkana i Anna (dramat bezpłodności) 

-  Dawid i Batszeba (nieszczęsne pożądanie) 

-  Achab i Izebel (współudział w zbrodni) 

-  Tobiasz i Anna (wyniszczająca codzienność) 

-  Tobiasz i Sara (wyciszenie erosa) 

-  Aswersus i Estera (różnica kulturowa) 

-  Ozeasz i Gomer (miłość odnaleziona) 

-  Józef i Maryja (tajemnica zrozumienia) 

-  Akwila i Pryscylla (rodzina kościołem domowym) 

 

5. Model małżeństwa izraelskiego – żona własnością męża? 

Jak  dziewczyna  niezamężna  pozostaje  pod  władzą  swego  ojca,  tak  kobieta  zamężna 

jest pod władzą swego męża. Dekalog (Wj 20,17) wylicza kobietę wśród rzeczy posiadanych 

background image

 

57 

przez mężczyznę, razem z niewolnikiem i niewolnicą, wołem i osłem. „Mąż” jest nazywany 

w hebr.  ba‘al. żony, jej „panem”, tak samo  jak jest  on panem  domu  czy  roli (Wj 21,3.22; 2 

Sm 11,26; Oz 12,4 etc.). Kobieta zamężna jest „własnością” pewnego ba‘ala (Rdz 20,3; Pwt 

22,22). Tego samego rdzenia czasownikowego  ba‘al, który znaczy „stać się panem”, można 

użyć również dla wyrażenia „poślubienia” (Pwt 21,13; 24,1). 

Czy te zwroty językowe dowodzą, że żona była uważana za własność swego męża, że 

była  ona  przez  niego  kupowana?  Etnografia  zna  takie  ludy,  gdzie  małżeństwa  zawierano 

przez  kupno  i  nieraz  chciano  widzieć  to  samo  w  Izraelu.  Poza  wspomnianym  słownictwem 

przytacza się jako argument historię Racheli i Lei. Otóż córki Labana mówią, że ich ojciec je 

„sprzedał”  (Rdz  31,15),  ale  nie  ma  potrzeby  nadawania  sensu  formalnego  i  jurydycznego 

temu wyrażeniu, które kobiety wypowiadają w uniesieniu. Więcej racji jest w powoływaniu 

się na zwyczaj uiszczania mohar

Mohar  jest  to  pewna  suma  pieniędzy,  jaką  narzeczony  był  zobowiązany  uiścić  ojcu 

dziewczyny. Termin jest użyty w  Biblii tylko  trzy  razy:  Rdz 34,12;  Wj  22,16;  1 Sm  18,25. 

Wysokość  sumy  mogła  się  zmieniać  w  zależności  od  wymagań  ojca  (Rdz  34,12)  albo  od 

kondycji  społecznej  rodziny  (1  Sm  18,23).  W  przypadku  małżeństwa  nakazanego  po 

dokonaniu  gwałtu  na  dziewicy,  prawo  określało  tę  sumę  na  50  sykli  srebrnych  (Pwt  22,29). 

Ale to jest taksa karna i  mohar zwyczajny musiał być niższy niż ta suma. Według Wj 21,32 

trzydzieści  sykli  stanowiło  odszkodowanie  za  śmierć  niewolnicy,  ale  również  to  była  taksa 

karna.  Przy  zamianie  ślubu  osobistego  na  równoważnik  pieniężny  mohar  za  kobietę 

szacowano  na  30  sykli,  ale  dziewczyna  poniżej  20  lat  była  oceniania  zaledwie  na  10  sykli 

(Kpł 27,4-5). 

Uiszczenie moharu mogło być zastąpione przez wykonanie odpowiedniej pracy, jak to 

było  w  historii  dwóch  małżeństw  Jakuba  (Rdz  29,15-30),  albo  przez  oddanie  jakiejś 

niezwykłej  usługi,  jak  było  z  małżeństwem  Dawida  i  Mikal  (1  Sm  18,25-27),  czy 

małżeństwem Otniela z córką Kaleba (Joz 15,16 = Sdz 1,12). 

Ten obowiązek zapłacenia określonej sumy pieniężnej, czy jej ekwiwalentu, rodzinie 

narzeczonej  nadaje  oczywiście  małżeństwu  izraelskiemu  pozory  kupna.  Jednakże  mohar 

okazuje  się  nie  tyle  ceną  zapłaconą  za  dziewczynę,  ile  jakąś  kompensacją,  darowaną  dla 

rodziny  narzeczonej  –  i  chociaż  to  zewnętrznie  wygląda  podobnie,  to  jednak  ma  inny 

wydźwięk: mąż „wynagradza” rodzinie swej żony za utratę osoby, rąk do pracy. Ta różnica 

okazuje się w pełni, jeśli  się zestawi  małżeństwo przez uiszczenie  mohar z pewną odmianą 

unii, która polega rzeczywiście na kupnie: dziewczyna mogła zostać sprzedana przez swego 

background image

 

58 

ojca  innemu  mężczyźnie  z  przeznaczeniem  na  jego  konkubinę  czy  konkubinę  jego  syna. 

Stawała  się  ona  niewolnicą  i  mogła  być  odsprzedana,  jednak  nie  cudzoziemcowi  (Wj  21,7-

11).  Jest  zresztą  prawdopodobne,  że  ojciec  tylko  obracał  pieniędzmi  z  moharu  i  że  ten 

powracał do kobiety w momencie sukcesji albo kiedy śmierć męża wpędzała ją w biedę. W 

ten sposób możemy zrozumieć skargę Racheli i Lei na ich ojca, który „przejadł ich pieniądze” 

po tym, jak je „sprzedał” (Rdz 31,15). 

Wśród Arabów dzisiejszej Palestyny utrzymuje się podobny zwyczaj, nawet pod taką 

samą nazwą: mahr, który narzeczony uiszcza rodzicom dziewczyny. Jego wysokość zmienia 

się w zależności od wioski i zamożności rodziny, w zależności od tego, czy panna wychodzi 

za  mąż  w  pokrewieństwie  czy  poza  klanem,  czy  jest  z  tej  samej  wioski  czy  też  z  innej. 

Zainteresowani  nie  uważają  tej  zapłaty  jako  kupna  i  część  tej  sumy  jest  zużywana  na 

wyprawę ślubną dziewczyny. 

Jakiś  podobny  zwyczaj,  choć  nie  identyczny,  istniał  w  starożytnym  prawie 

babilońskim: to tirhatu, które zresztą nie było warunkiem nieodzownym małżeństwa, a było 

wręczane zwyczajnie ojcu narzeczonej lub czasem jej samej. Jego suma była bardzo różna, od 

1 do 50 sykli srebrnych. Ta kwota była administrowana przez ojca, który cieszył się prawem 

użytkowania,  ale  nie  mógł  nią  dowolnie  rozporządzać,  i  powracała  ona  do  kobiety,  gdy  ta 

zostawała  wdową,  albo  do  dzieci  kobiety  po  śmierci  ich  matki.  Według  prawa  asyryjskiego 

tirhatu  było  wręczane  samej  narzeczonej.  To  nie  była  cena  kupna,  lecz  była  to,  idąc  za 

wyjaśnieniem prawdopodobnym, kompensacja robiona dziewczynie za utratę dziewictwa czy 

też  wyposażenie  mające  pomóc  kobiecie  w  wypadku  śmierci  jej  męża.  Podobnej  sytuacji 

można  się  dopatrzyć  w  kontraktach  małżeńskich  z  kolonii  żydowskiej  na  Elefantynie,  w 

których mohar jest wliczany do majątku dziewczyny, chociaż był on wręczany jej ojcu. 

Od moharu różnią się dobrowolne podarunki, jakie narzeczony dawał z okazji ślubu: 

te  dwie  rzeczy  są  rozróżnione  w  Rdz  34,12.  Te  upominki  podarowane  dziewczynie  i  jej 

rodzinie kompensowały jej zgodę na prośbę o rękę. W momencie kiedy małżeństwo Rebeki 

zostało  zawarte,  sługa  Abrahama  wręcza  klejnoty  i  ubrania  dziewczynie  oraz  bogate 

upominki dla jej brata i dla jej matki (Rdz 24,53). 

Taki  sam  zwyczaj  znajdujemy  w  Mezopotamii.  Według  Kodeksu  Hammurabiego 

narzeczony  obdarowywał  prezentami  krewnych  narzeczonej  i,  jeżeli  ci  zerwali  zaręczyny, 

byli zobowiązani zwrócić w dwójnasób to, co otrzymali. Według prawa asyryjskiego, gdzie 

tirhatu  jest  już  podarunkiem  dawanym  dziewczynie  w  formie  pieniężnej,  narzeczony  dawał 

jej również ozdoby i nadto dawał prezent jej ojcu. 

background image

 

59 

Czy  dziewczyna  sama  też  wnosiła  jakiś  majątek  do  małżeństwa,  czy  znano  posag? 

Wydaje  się  to  dość  trudne  do  pogodzenia  z  moharem,  uiszczanym  przez  narzeczonego. 

Faktycznie,  nie  ma  już  mowy  o  mohar  tam,  gdzie  pojawia  się  coś,  co  przypomina  posag: 

Faraon  daje  Gezer  jako  podarunek  ślubny  dla  swej  córki,  którą  poślubia  Salomon  (1  Krl 

9,16); w momencie małżeństwa Tobiasza z Sarą, ojciec Sary daje Tobiaszowi połowę swego 

majątku  (Tb  8,21).  Ale  małżeństwo  Salomona  odbywa  się  na  modłę  egipską  i  nie 

odzwierciedla  zwyczajnych  warunków,  a  historia  Tobiasza  rozgrywa  się  w  środowisku 

pozaizraelskim.  Zresztą,  jeżeli  Sara  jest  jedyną  córką,  to  przekazanie  majątku  wygląda  na 

antycypację spadku. W Izraelu krewni mogą dawać podarunki dla dziewczyny w momencie 

jej  małżeństwa,  dać  jej  niewolnicę  (Rdz  24,59;  29,24.29),  albo  też  ziemię  (Joz  15,18-19), 

gdzie  zresztą  obdarowanie  następuje  po  zawarciu  małżeństwa.  Jednak  zwyczaj  dawania 

posagu dziewczynie na ziemi żydowskiej nigdy się na dobre nie zadomowił. Tekst Syr 25,22 

zdaje się go wprost odrzucać: „Złem jest, bezwstydem i wielką hańbą, jeśli żona utrzymuje 

swego męża”. 

Jednakże, według praw babilońskich, dziewczyna otrzymywała od swego ojca pewne 

dobra, które stawały się  jej własnością i  co do których mąż miał  tylko  prawo użytkowania. 

Należało  je  zrestytuować  kobiecie  w  przypadku,  kiedy  stawała  się  wdową  albo  kiedy 

zostawała  odtrącona  bez  winy  po  jej  stronie.  Prawa  asyryjskie  zdają  się  zawierać  podobne 

postanowienia. 

Należy  więc  sprzeciwić  się  traktowaniu  małżeństwa  starohebrajskiego  jako  formy 

„kupna”. Opisy stworzeniaw Rdz 1 i 2, Pnp, hymn na cześć dzielnej niewiasty (Prz 31), gdzie 

mężczyzna  jest  wyraźnie  w  cieniu  kobiety,  i  inne  opowiadania  przeczą  postrzeganiu 

małżeństwa izraelskiego jako własność

 

6. Opuści człowiek ojca i matkę… 

Wychodząc za mąż dziewczyna opuszcza swoich rodziców i udaje się do domu swego 

męża, zostaje związana z klanem męża, do którego też będą należeć dzieci przez nią wydane 

na  świat.  Rebeka  opuszcza  swego  brata  i  swoją  matkę  (Rdz  24,58-59);  Abraham  zresztą 

zabronił,  by  Izaak  udawał  się  do  Mezopotamii  w  przypadku,  gdyby  wybrana  dla  niego 

dziewczyna  nie  zgodziła  się  przyjść  do  Kanaanu  (Rdz  24,5-8). Jednakże pewne  małżeństwa 

opowiedziane w Biblii zdają się wyłamywać spod tej reguły generalnej (wyrażonej w opisie 

stworzenia:  opuści  człowiek  ojca  i  matkę…).  Jakub,  poślubiwszy  Leę  i  Rachelę,  w  dalszym 

background image

 

60 

ciągu  mieszka  u  swego  teścia  Labana;  a  kiedy  decyduje  się  na  ucieczkę,  Laban  czyni  mu 

wyrzuty, że uprowadził jego córki i uroczyście oświadcza, że to są „jego” córki i że ich dzieci 

to  są  „jego”  dzieci  (Rdz  31,26.43).  Gedeon  ma  pewną  konkubinę,  która  mieszka  ze  swą 

rodziną w Sychem (Sdz 8,31), a jej syn Abimelek podkreśla pokrewieństwo, jakie łączy jego i 

klan  jego  matki  (Sdz  9,1-2).  Kiedy  Samson  poślubia  Filistynkę  w  Timnie,  małżeństwo 

odbywa się w domu narzeczonej, mieszkającej nadal u swych rodziców, u których Samson ją 

odwiedza (Sdz 14,85; 15,1-2). 

Próbowano  dopatrywać  się  w  tych  małżeństwach  takiego  typu  związku,  w  którym 

kobieta nie opuszcza domu ojcowskiego, do którego sprowadza się mąż i z nią zamieszkuje, 

oddzielając się w ten sposób od swego klanu. Jest to taki typ małżeństwa, który etnologowie 

nazywają  beena,  bo  taką  nazwę  nosi  ono  na  wyspie  Cejlon,  gdzie  też  było  szczegółowo 

studiowane.  Ale  to  porównanie  nie  jest  dokładne.  Czternastoletnia  służba  Jakuba  jest 

równoważnikiem  moharu.  Jeżeli  on  zostaje  przez  następne  sześć  lat  u  swego  teścia  (Rdz 

31,41), to dlatego, że wciąż się boi zemsty Ezawa (Rdz 27,42-45) i dlatego, że ma z Labanem 

pewnego  rodzaju  kontrakt  (Rdz  30,25-31).  W  momencie  ucieczki  Jakuba  Laban  nie  stawia 

mu  zarzutu  z  dziedziny  prawa  małżeńskiego  (Rdz  30,25n),  lecz  wyrzuca  mu  to,  że  uciekł 

potajemnie (Rdz 31,26-28). Mówiłby zapewne inaczej gdyby małżeństwo Jakuba integrowało 

go z klanem teścia. W przypadku Gedeona tekst podkreśla, że chodzi o konkubinę. Historia 

małżeństwa Samsona jest bardziej interesująca, ale trzeba zauważyć, że Samson nie mieszka 

u swojej żony w Timnie, że on tam przychodzi tylko w odwiedziny i że nie jest on włączony 

do jej klanu. Nie jest to więc małżeństwo typu beena

Przypadek  Gedeona  powinien  raczej  być  porównywany  ze  związkiem  sadiqa  u 

starożytnych  Arabów.  To  jest  nie  tyle  małżeństwo  co  pewien  związek  akceptowany  przez 

zwyczaj: termin sadiqa oznacza „kochankę, ulubienicę”. Gdy chodzi o małżeństwo Samsona, 

przypomina  ono  bardzo  pewną  formę  związku  poświadczoną  u  Arabów  Palestyny.  To 

prawdziwe małżeństwo, ale bez stałego wspólnego zamieszkania: żona jest panią u siebie, a 

mąż,  nazywany  djoz  musarrib,  tzn.  „mąż  przychodzący  w  goście”,  przychodzi  jako  gość  i 

przynosi  prezenty.  Starożytne  prawo  asyryjskie  przewiduje  jeszcze  taki  przypadek,  gdzie 

kobieta  zamężna  wciąż  mieszka  ze  swoim  ojcem,  ale  nie  jest  udowodnione,  że  ta  forma 

małżeństwa, zwana erebu, stanowi specjalny model małżeński. 

 

7. Wybór małżonki 

background image

 

61 

Biblia nie podaje żadnej informacji co do wieku, w którym dziewczęta wychodziły za 

mąż. Zwyczaj wydawania najpierw starszej  córki nie był  powszechny (Rdz 29,26). Wydaje 

się rzeczą pewną, że wydawano córki w bardzo młodym wieku, jak to zresztą czyniono przez 

długi czas i jak to się wciąż czyni na Wschodzie; podobnie musiało być z chłopcami. Według 

wskazówek  Ksiąg  Królewskich  (które  zwyczajnie  podają  wiek  każdego  króla  judzkiego, 

kiedy  wstępował  na  tron,  długość  jego  panowania  i  wiek  syna,  który  po  nim  następował,  a 

który  zwyczajnie  był  jego  synem  pierworodnym)  można  wyliczyć,  że  Jojakin  ożenił  się  w 

wieku  lat  16,  że  Amon  i  Jozjasz  ożenili  się  w  wieku  lat  14,  ale  trzeba  pamiętać,  że  te 

wyliczenia  opierają  się  na  liczbach,  które  nie  zawsze  są  pewne.  Później  Rabini  ustalą  wiek 

minimum dziewczyny na 12 lat skończonych i 13 lat dla chłopców. 

W takich okolicznościach rozumie się bardzo dobrze, że przy zawieraniu małżeństw 

decydującą rolę odgrywali rodzice. Dziewczyna, a często i chłopiec, nie jest nawet pytana o 

zdanie.  W  celu  wybrania  żony  dla  Izaaka  Abraham  wysyła  swego  sługę,  który  załatwia 

sprawę z  Labanem,  bratem  Rebeki  (Rdz 24,33-53).

13

  Dziewczyna  zostaje  zapytana  o  zgodę 

dopiero  potem  (ww.  57-58)  i  -  w  świetle  pewnych  paraleli  z  tekstów  mezopotamskich  -  nie 

jest ona konieczna, gdyż Rebeka nie ma ojca i znajduje się pod władzą swego brata. Hagar, 

wyrzucona  przez  Abrahama,  wybiera  żonę  dla  Izmaela  (Rdz  21,21),  Juda  żeni  swego 

pierworodnego  (Rdz  38,6).  Albo  bywa  i  tak,  że  ojciec  kieruje  wyborem  swego  syna:  Izaak 

wysyła Jakuba, aby ten poślubił jedną ze swych kuzynek (Rdz 28,1-2). Hamor prosi o rękę 

Diny dla swego syna Sychema (Rdz 34,4.6). Samson zwraca się do swoich rodziców, by mu 

wzięli  za  żonę  Filistynkę,  w  której  jest  zakochany  (Sdz  14,2-3).  Ezaw,  przy  całej  swej 

niezależności, liczy się w tej materii z wolą swego ojca (Rdz 28-8-9). Kaleb (Joz 15,16) i Saul 

(1  Sm  18,17.19.21.27;  25,44)  mają  decydujący  głos  w  sprawach  małżeństw  swoich  córek. 

Pod  koniec  Starego  Testamentu  starszy  Tobiasz  udziela  swemu  synowi  rad  co  do  wyboru 

żony  (Tb  4,1213)  i  małżeństwo  młodego  Tobiasza  z  Sarą  zostaje  zdecydowane  przez  ojca 

Sary, pod nieobecność samej dziewczyny (Tb 7,9-12). 

Skoro propozycja małżeństwa była robiona wobec rodziców dziewczyny, to z nimi też 

uzgadniano  warunki,  a  specjalnie  wysokość  moharu  (Rdz  29,15n;  34,12).  Krótko  mówiąc, 

córki  na  wydaniu  przysparzały,  jak  zresztą  i  dziś,  wiele  zmartwienia  swoim  rodzicom  (Syr 

42,9). 

                                                 

13 Wzmianka o Betuelu, ojcu Rebeki,  w  w. 10, została dorzucona później: Betuel nie żyje i Laban jest głową 

rodziny; por. ww. 33.53.55.59. 

background image

 

62 

Jednakże  ta  władza  rodzicielska  nie  była  aż  taka,  żeby  nie  liczyła  się  w  ogóle  z 

uczuciami młodych ludzi. Były w Izraelu również małżeństwa z miłości. Młodzieniec mógł 

zamanifestować  swe  zainteresowanie  dziewczyną  (Rdz  34,4;  Sdz  14,2).  Mógł  nawet  sam 

decydować,  nie  pytając  o  zdanie  rodziców,  czy  nawet  wbrew  ich  woli  (Rdz  26,34-35). 

Rzadziej się zdarzało, że dziewczyna brała sprawę w swe ręce, jak córka Saula Mikal, która 

się zakochuje w Dawidzie (1 Sm 18,20). 

W rzeczywistości było wiele okoliczności, w których te uczucia mogły się rodzić i być 

manifestowane,  ponieważ  dziewczęta  miały  dużo  wolności.  Prawdą  jest  to  co  mówi  2  Mch 

3,19  o  dziewczętach  zamkniętych  w  wewnętrznych  komnatach  domów,  ale  informacja  to 

odnosi się do epoki hellenistycznej i dotyczy specjalnych okoliczności. Zwyczaj zasłaniania 

twarzy przez kobiety jest jeszcze późniejszy. A w czasach starożytnych dziewczęta nie były 

zamknięte w domach i  wychodziły na zewnątrz bez welonów. One pasły trzody (Rdz 29,6), 

wychodziły po wodę (Rdz 24,13; 1 Sm 9,11), zbierały kłosy za żniwiarzami na polu (Rt 2,2n), 

składały wizyty (Rdz 34,1). Mogły bez zażenowania rozmawiać z mężczyznami (Rdz 24,15-

21; 29,11-12; 1 Sm 9,11-13). 

Ta  wolność  nieraz  narażała  dziewczęta  na  niebezpieczeństwo  gwałtu  ze  strony 

mężczyzn  (Rdz  34,11-13),  ale  gwałciciel  był  zobowiązany  poślubić  swoją  ofiarę,  płacąc 

podwyższony mohar, i nie miał już prawa takiej żony oddalić (Wj 22,15; Pwt 22,28-29). 

Obyczaj nakazywał poślubić krewniaczkę: to było dziedzictwo po życiu szczepowym. 

Abraham  wysyła  swego  sługę,  aby  poszukał  dla  Izaaka  dziewczyny  pośród  jego  rodziny  w 

Mezopotamii (Rdz 24,4); Izaak z kolei każe tam udać się Jakubowi w celu ożenku (Rdz 28,2). 

Laban  deklaruje,  że  woli  oddać  swą  córkę  Jakubowi  aniżeli  komuś  obcemu  (Rdz  29,19). 

Ojciec Samsona wyraża żal, że ten nie wybrał sobie dziewczyny ze swego klanu (Sdz 14,3). 

Tobiasz doradza swemu synowi szukać żony w swoim pokoleniu (Tb 4,12). 

Częste  były  małżeństwa  między  kuzynami,  jak  np.  małżeństwo  Izaaka  i  Rebeki, 

małżeństwo Jakuba z Leą i Rachelą. Tak też jest po dziś dzień między Arabami w Palestynie, 

gdzie  kawaler  ma  ścisłe  prawo  do  ręki  swej  kuzynki.  Według  Tb  6,12-13;  7,10,  Sary  nie 

można  odmówić  Tobiaszowi,  ponieważ  on  jest  jej  najbliższym  krewnym,  i  to  jest,  jak 

powiedziano,  „prawo  Mojżesza”  (Tb  6,13;  7,11-12).  Nie  ma  jednakże  w  Pięcioksięgu 

żadnego przepisu prawnego tego rodzaju; tekst odnosi się najwidoczniej do opowiadań Księgi 

Rodzaju  o  małżeństwach  Izaaka  i  Jakuba,  por.  szczeg.  Rdz  24,50-51,  albo  być  może  do 

prawa,  które  obowiązuje  w  przypadku  córek  dziedziczących,  do  wychodzenia  za  mąż  w 

ramach  klanu  swojego  ojca  dla  uniknięcia  utraty  dóbr  dziedzicznych  rodziny  (Lb  36,5-9). 

background image

 

63 

Sara  bowiem  rzeczywiście  jest  jedyną  córką  Raguela  (Tb  6,12).  Ten  sam  wzgląd  na 

dziedzictwo i więzy krwi leży u podstaw obowiązku lewira względem bratowej, która została 

wdową. 

Były  jednak  małżeństwa  i  poza  pokrewieństwem,  a  nawet  małżeństwa  z 

cudzoziemkami. Ezaw wziął sobie za żony dwie Hetytki (Rdz 26,34), Józef Egipcjankę (Rdz 

41,45), Mojżesz Madianitkę (Wj 2,21), dwie synowe Noemi są Moabitkami (Rt 1,4), wśród 

żon  Dawida  jest  jedna  Kalebitka  i  jedna  Aramejka  (2  Sm  3,3),  zaś  w  haremie  Salomona 

znajdują się „oprócz córki Faraona - Moabitki, Ammonitki, Edomitki, Sydonki i Hetytki” (1 

Krl  11,1;  por. 14,21). Achab pojmuje za żonę księżniczkę sydońską Jezabel  (1 Krl  16,31).  I 

odwrotnie córki izraelskie były wydawane za mąż za cudzoziemców, Batszeba ze Hetytę (2 

Sm 11,3), matka brązownika Hirama za pewnego Tyryjczyka (1 Krl 7,13-14). 

Takie mezalianse, które królom dyktowała polityka, stały się częste między zwykłymi 

Izraelitami  po  osiedleniu  się  w  Kanaanie  (Sdz  3,6).  Ta  praktyka  nie  tylko  oznaczała 

zaniechanie troski o czystość krwi, ale niosła też znaczne zagrożenie dla życia religijnego (1 

Krl  11,4)  i  dlatego  została  zabroniona  przez  Prawo  (Wj  34,15-16;  Pwt  7,3-4).  Wyjątek 

uczyniono  dla  branek  wojennych,  które  można  było  pojmować  za  żony  po  odprawieniu 

pewnej ceremonii symbolizującej porzucenia dawnego środowiska (Pwt 21,10-14). Te zakazy 

jednak  nie  były  bardzo  przestrzegane,  a  wspólnota,  która  powróciła  z  wygnania 

babilońskiego, w dalszym ciągu zawierała małżeństwa mieszane (Ml 2,11-12) i reformatorzy 

Ezdrasz i Nehemiasz czuli się zmuszeni do podjęcia surowych kroków, które jak się wydaje, 

też nie przyniosły oczekiwanych skutków (Ezd 9 - 10; Ne 10,31; 13,23-27). 

Jednakże małżeństwa wewnątrz rodziny, małżeństwa z bezpośrednimi krewnymi, czy 

to przez urodzenie czy przez powinowactwo, były zabronione, albowiem „nikt nie będzie się 

zbliżał do ciała swego krewnego” (Kpł 18,6), gdyż uważano, że powinowactwo stwarza takie 

same więzy jak pokrewieństwo, (por. Kpł 18,17). Te przepisy sprowadzają się ostatecznie do 

zakazu kazirodztwa. Niektóre z nich są starożytne, inne zostały dorzucone później, a zebrane 

zostały  głównie  w  Kpł  18.  I  tak  przeszkody  między  krewnymi  w  linii  prostej  występują 

między  ojcem  i  córką,  matką  i  synami  (Kpł  18,7),  ojcem  i  wnuczką  (Kpł  18,10),  a  w  linii 

bocznej  między  bratem  i  siostrą  (Kpł  18,9;  Pwt  27,22).  Małżeństwo  z  siostrą  przyrodnią, 

akceptowane  w  epoce  patriarchalnej  (Rdz  20,12)  i  jeszcze  za  Dawida  (2  Sm  13,13),  zostało 

zabronione przez prawa Kpł 18,11; 20,17. Małżeństwo między bratankiem i jego ciotką, jak 

to, z którego narodził się Mojżesz (Wj 6,20; Lb 26,59), zostało zabronione przez Kpł 18,12-

13;  20,19.  Przeszkoda  powinowactwa  występuje  między  synem  i  jego  macochą  (Kpł  18,8), 

background image

 

64 

między teściem i synową (Kpł 18,15; 20,12; por. Rdz 38,26), między teściową i zięciem (Kpł 

20,14;  Pwt 27,23), między mężczyzną i  córką czy  wnuczką kobiety, którą on poślubił (Kpł 

18,17),  między  mężczyzną  i  żoną  jego  wuja  (Kpł  18,14;  20,20),  między  szwagrem  i 

szwagierką  (Kpł  18,16;  20,21).  Małżeństwo  z  dwiema  siostrami,  które  mogło  się  wydawać 

uprawnione przykładem Jakuba, zostało zabronione przez Kpł 18,18. 

Członkowie  pokolenia  kapłańskiego  byli  nadto  poddani  specjalnym  obostrzeniom. 

Według Kpł 21,7 nie mogli brać za żonę kobiety, która oddawała się nierządowi, albo takiej, 

która została odsunięta przez swego męża. Ez 44,22 dorzuca tu jeszcze wdowy, z wyjątkiem, 

kiedy była to wdowa po kapłanie. Przepisy były jeszcze surowsze, gdy chodzi o arcykapłana: 

ten mógł brać za żonę tylko dziewicę spośród córek Izraela. 

 

8. Zaręczyny 

Zaręczyny  były  obietnicą  małżeństwa,  którą  składano  na  dłużej  czy  krócej  przed 

uroczystością  weselną.  Zwyczaj  istniał  w  Izraelu  i  język  hebrajski  zna  specjalny  wyraz  na 

oznaczenie zaręczyn: to słowo ‘ara, użyte 11 razy w Biblii. 

Księgi historyczne dostarczają w tej materii bardzo mało informacji. Przypadki Izaaka 

i Jakuba są szczególne: Rebeka niewątpliwie zostaje przyobiecana Izaakowi w Mezopotamii, 

ale  małżeństwo  zostaje  zawarte  dopiero  po  jej  przybyciu  do  Kanaanu  (Rdz  24,67);  Jakub 

czeka  siedem  lat  na  małżeństwo,  ale  on  ma  specjalną  umowę  z  Labanem  (Rdz  29,15-21). 

Przypadek  Dawida  i  dwóch  córek  Saula  jest  bardziej  czytelny:  Merkab  została  mu 

przyrzeczona,  ale  „gdy  nadszedł  czas”,  zostaje  wydana  za  innego  (1  Sm  18,17-19);  Mikal 

została obiecana Dawidowi w zamian za sto napletków Filistynów, które on przynosi „zanim 

czas  wyznaczony  upłynął”  (1  Sm  18,26-27).  Przeciwnie  Tobiasz  poślubia  Sarę  natychmiast 

potem jak zawarto umowę małżeńską (Tb 7,9-16). 

Ale teksty prawnicze dowodzą, że zaręczyny były zwyczajem uznawanym i że niosły 

one  konsekwencje  prawne.  Według  Pwt  20,7,  młody  mężczyzna,  który  się  zaręczył  z 

dziewczyną,  ale  której  jeszcze  nie  poślubił,  jest  zwolniony  od  obowiązku  wyruszania  na 

wojnę.  Przepis  Pwt  22,23-27  reguluje  sprawę  dziewicy  zaręczonej,  której  zadał  gwałt  jakiś 

mężczyzna,  różny  od  jej  narzeczonego.  Jeżeli  gwałt  popełniono  w  mieście,  narzeczona  ma 

być ukamienowana razem  ze swym  gwałcicielem,  gdyż powinna była  wołać o pomoc; jeśli 

jednak  została  zaskoczona  w  polu,  sam  mężczyzna  podlegał  karze  śmierci,  gdyż  kobieta 

mogła wołać ale nie zostać posłyszaną. 

background image

 

65 

Glosa  1  Sm  18,21  przechowuje  prawdopodobnie  formułę,  jaką  wypowiadał  ojciec 

dziewczyny i która pociągała za sobą ważność zaręczyn: „Dzisiaj staniesz się moim zięciem”. 

Podczas  zaręczyn  była  ustalana  z  rodzicami  wysokość  moharu,  który  był  uiszczany 

natychmiast, o ile, jak to było w przypadkach zwyczajnych, był płacony w gotówce. 

Zaręczyny  były  praktykowane  również  w  Mezopotamii.  Dokonywano  ich  przez 

zapłacenie  tirhatu,  odpowiednika  izraelskiego  mohar,  i  podobnie  pociągały  one  następstwa 

prawne. Oddzielał je od uroczystości ślubnych krótszy czy dłuższy czas, kiedy to każdej ze 

stron  przysługiwało  prawo  wycofania  się,  ale  z  poniesieniem  odpowiedniej  kary.  Podobne 

rozporządzenia znajdują się również w prawach hetyckich. 

 

9. Ceremonia małżeństwa 

Interesującą  rzeczą  będzie  zauważyć,  że  w  Izraelu,  podobnie  jak  w  Mezopotamii, 

małżeństwo jest sprawą  czysto  cywilną  i  nie jest sankcjonowane żadnym aktem religijnym. 

Wiadomo  wprawdzie,  że  Malachiasz  nazywa  małżonkę  „kobietą  twego  przymierza”,  berit 

(Ml 2,14), i berit najczęściej oznacza pakt religijny, ale tutaj ten pakt nie jest niczym innym 

jak kontraktem małżeńskim. W Prz 2,17 małżeństwo jest nazwane „przymierzem Bożym”, i 

w  alegorii  Ez  16,8  przymierze  synajskie  stało  się  kontraktem  małżeńskim  między  JHWH  i 

Izraelem. 

Poza tymi aluzjami Stary Testament nie wspomina o kontrakcie małżeńskim na piśmie 

(jedynie  w  Księdze  Tobiasza  mowa  o  tym  wprost:  Tb  7,13).  Mamy  natomiast  kilka 

kontraktów  małżeńskich  datowanych  na  V  wiek  przed  naszą  erą  pochodzących  z  kolonii 

żydowskiej na Elefantynie i wiemy, że zwyczaj ten był dobrze ustalony wśród Żydów epoki 

grecko-rzymskiej.  Trudno  jest  powiedzieć  coś  o  jego  starożytności.  Znano  go  w  starożytnej 

Mezopotamii i Kodeks Hammurabiego orzeka nieważnym zawarcie małżeństwa bez spisania 

kontraktu. W Izraelu redagowano akty rozwodowe od czasów przed niewolą babilońską (Pwt 

24,1.3; Jr 3,8). Byłoby więc rzeczą bardzo dziwną, gdyby wtedy nie sporządzano kontraktów 

małżeńskich i milczenie tekstów tej sprawie może być czysto przypadkowe. 

Formułę  wiążącą  dla  umowy  małżeńskiej  możemy  znaleźć  w  kontraktach  z 

Elefantyny, redagowanych w imieniu małżonka: „Ona jest moją żoną, a ja jestem jej mężem 

od  dzisiaj  na  zawsze”;  kobieta  nie  składa  żadnej  deklaracji.  Jakiś  odpowiednik  tej  formuły 

można znaleźć w Tb 7,12, gdzie ojciec Sary mówi do Tobiasza: „Odtąd ty jesteś jej bratem, a 

background image

 

66 

ona twoją siostrą”. W pewnym kontrakcie z II w. po Chr., odnalezionym na Pustyni Judzkiej, 

znajduje się następująca formuła: „Ty będziesz moją żoną”. 

Zaślubiny  stanowiły  okazję  do  zabaw.  Ceremonią  zasadniczą  było  sprowadzenie 

oblubienicy  do  domu  oblubieńca.  Oblubienica  z  głową  ozdobioną  diademem  (Pnp  3,11;  Iz 

61,10),  w  towarzystwie  swych  przyjaciółek  i  przy  akompaniamencie  bębenków  i  innych 

instrumentów  muzycznych  (1  Mch  9,39)  udawała  się  do  domu  narzeczonego.  Sama  była 

wspaniale  ubrana  i  ozdobiona  klejnotami  (Ps  45,14-15;  Iz  61,10),  ale  jej  twarz  pozostawała 

zasłonięta (Pnp 4,1. 3; 6,7). Tej zasłony nie zdejmowała, jak dopiero w małżeńskiej alkowie. 

Oto  dlaczego  Rebeka  zasłania  się,  spostrzegłszy  z  daleka  swego  narzeczonego  Izaaka  (Rdz 

24,65), i ta okoliczność pozwoliła Labanowi podstawić Jakubowi w pierwszym małżeństwie 

Leę  zamiast  Racheli  (Rdz  29,23-25).  Dziewczyna,  otoczona  przyjaciółkami  (Ps  45,15),  jest 

prowadzona do swego narzeczonego (Ps 45,16; por. Rdz 24,67). Śpiewa się przy tym pieśni 

miłosne  (Jr  16,9),  w  których  są  wychwalane  zalety  obojga  narzeczonych,  czego  przykłady 

mamy  w  Ps  45  i  Pieśni  nad  pieśniami,  jakąkolwiek  byśmy  przyjmowali  ich  interpretację, 

alegoryczną czy dosłowną. 

Wśród  Arabów  Palestyny  i  Syrii  zachowały  się  podobne  zwyczaje:  orszak,  śpiewy 

zaślubinowe,  zasłonięcie  twarzy  narzeczonej.  Niekiedy  w  czasie  przemarszu  jest  niesiony 

miecz  przez  narzeczoną  albo  przed  nią,  i  zdarza  się,  że  wykonuje  ona  taniec  miecza,  raz 

postępując  naprzód  to  znów  się  cofając.  Dopatrywano  się  czegoś  podobnego  w  tańcu 

Szulamitki  w  Pnp  7,1.  W  niektórych  szczepach  narzeczona  aranżuje  ucieczkę  przed  swym 

narzeczonym,  a  ten  musi  upozorować  jej  zdobycie  siłą.  Próbowano  w  tych  zwyczajach 

widzieć  jakąś  pozostałość  po  małżeństwie  przez  porwanie,  czego  ślad  mamy  również  w 

Starym  Testamencie:  uprowadzenie  przez  Beniaminitów  dziewcząt  tańczących  w  winnicach 

wokół Szilo (Sdz 21,19-23). Te zestawienia jednak nie wydają się przekonujące. Obnażony 

miecz ma znaczenie profilaktyczne: przecina zły los i odpędza demony. Nic nie dowodzi, że 

taniec Szulamitki jest tańcem miecza, a epizod z Szilo daje się w zupełności wyjaśnić przez 

nadzwyczajne okoliczności, o jakich mówi opowiadanie. 

Na końcu świętowano huczne wesele (Rdz 19,22; Sdz 14,10; Tb 7,14). W tych trzech 

przypadkach  uczta  weselna  ma  miejsce  w  domu  rodziców  panny  młodej,  ale  są  to 

okoliczności  nadzwyczajne.  W  warunkach  zwyczajnych  odbywało  się  to  w  domu 

narzeczonego  (por.  Mt  22,2).  Uroczystość  trwała  zwyczajnie  siedem  dni  (Rdz  29,27;  Sdz 

14,12)  i  mogła  się  przedłużyć  do  dwóch  tygodni  (Tb  8,20;  10,7).  Ale  małżeństwo  było 

konsumowane  pierwszej  nocy  (Rdz  29,23;  Tb  8,10).  Prześcieradło  z  tej  pierwszej  nocy, 

background image

 

67 

splamione krwią, która była oznaką dziewictwa narzeczonej, przechowywano jako dowód na 

wypadek  kalumnii  rzuconej  na  oblubienicę  przez  męża  (Pwt  22,13-21).  Ten  sam  naiwny 

zwyczaj utrzymuje się wciąż w Palestynie i pozostałych krajach muzułmańskich. 

 

10. Odtrącenie i rozwód 

Mąż mógł odtrącić swoją żonę. Motywem zaakceptowanym przez Pwt 24,1 jest to, „że 

znalazł  u  niej  coś  odrażającego”  (‘erwat  dawar,  dosł.  rzecz  odrażającą).  Wyrażenie  jest 

bardzo  ogólne  i  w  epoce  rabinicznej  mocno  się  spierano  o  znaczenie  tego  tekstu.  Szkoła 

rygorystyczna Szammaja przyjmowała jako przyczynę rozwodu tylko cudzołóstwo i rozpustę. 

Bardziej laksystyczna szkoła Hillela zadowalała się bądź jaką przyczyną, nawet tak błahą, że 

kobieta  źle  ugotowała  posiłek  albo  po  prostu  kiedy  mężczyźnie  podobała  się  bardziej  inna 

kobieta. Już Syr 25,26 mówił do męża: „Jeżeli twoja żona nie trzyma się rąk twoich, odsuń ją 

od siebie” (dosł. „odetnij ją od siebie” – czyli daj jej list rozwodowy). 

Forma  odtrącenia  była  prosta:  małżonek  składał  deklarację  przeciwną  tej,  którą 

wypowiadał  zawierając  małżeństwo:  „Ona  nie  jest  już  moją  żoną  i  ja  nie  jestem  już  jej 

mężem” (Oz 2,4). W kolonii na Elefantynie mówił to wobec świadków: „Ja rozwodzę się z 

moją żoną”, dosłownie: „Ja nienawidzę mojej żony”. W Asyrii mąż mówił: „Ja ją odtrącam”, 

albo też: „Ty nie jesteś już moją żoną”. Ale w Izraelu, jak zresztą w Asyrii i na Elefantynie, 

mąż  był  zobowiązany  spisać  akt  odtrącenia  (Pwt  24,1.3;  Iz  50,1;  Jr  3,8),  który  pozwalał 

kobiecie na ponowne małżeństwo (Pwt 24,2). Jeden taki akt odtrącenia z połowy II wieku po 

Chr. został odnaleziony w grotach Murabba‘at. 

Prawo  nakładało  niewielkie  restrykcje  co  do  uprawnień  męża:  człowiek,  który 

fałszywie oskarżył swoją żonę, że nie była dziewicą w momencie, kiedy on ją poślubiał, nie 

mógł już nigdy jej odtrącić (Pwt 22,13-19); podobnie miała się sprawa z mężem, który musiał 

poślubić dziewczynę, którą był zgwałcił (Pwt 22,28-29). Jeśli jakaś kobieta odsunięta wyszła 

ponownie za mąż i następnie stała się wolna, bo jej drugi mąż umarł albo ją odtrącił, pierwszy 

mąż nie mógł już jej poślubić (Pwt 24,3-4; por. Jr 3,1). Dwukrotne małżeństwo Ozeasza Oz 2 

-  3,  jeśli  tu  chodzi,  jak  się  wydaje,  o  tę  samą  kobietę  odsuniętą  i  ponownie  poślubioną,  nie 

podpada  pod  to  prawo,  gdyż  ona  nie  wychodziła  za  mąż  w  tym  czasie  lecz  oddawała  się 

nierządowi. Prawo nie stosowało się również do Mikal, poślubionej przez Dawida, a potem 

danej komuś innemu, i w końcu ponownie poślubionej przez Dawida, gdyż Dawid nigdy jej 

nie odtrącał (1 Sm 18,20-27; 25,44; 2 Sm 3,13-16). 

background image

 

68 

Nie wiadomo czy mężowie izraelscy często korzystali z tego prawa, które wydaje się 

bardzo  swobodne.  Pisma  mądrościowe  wychwalają  wierność  małżeńską  (Prz  5,15-19,  Ko 

9,9),  a  Malachiasz  naucza,  że  małżeństwo  czyniło  z  dwojga  osób  jedną  istotę  i  że  mąż 

powinien  dochować  wierności  przysiędze,  jaką  złożył  swojej  małżonce:  „Ja  mam  w 

nienawiści  tego,  co  odtrąca  żonę,  mówi  JHWH,  Bóg  Izraela”  (Ml  2,14-16).  Ale  trzeba 

będzie zaczekać aż na Nowy  Testament, kiedy to Jezus ogłosi nierozerwalność małżeństwa 

(Mt  5,31-32;  19,1-9  i  paralelne),  z  przytoczeniem  tego  samego  argumentu,  jaki  był  u 

Malachiasza: „Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela”. 

Kobiety  nie  mogły  występować  o  rozwód.  Jeszcze  na  początku  naszej  ery,  kiedy 

Salome,  siostra  Heroda,  wysłała  list  rozwodowy  do  swego  męża  Kostobara,  jej  czyn  został 

uznany  za  sprzeczny  z  prawem  żydowskim.  Jeśli  Ewangelia  przyjmuje  hipotezę,  że  żona 

odtrąca  swego  męża  (Mk  10,12,  nieobecny  w  tekstach  paralelnych),  to  niewątpliwie  ma  na 

myśli  zwyczaje  pogańskie.  Jednak  w  kolonii  żydowskiej  na  Elefantynie,  która  uległa 

głębokim wpływom obcym, dopuszczano rozwód z inicjatywy żony. W samej Palestynie taki 

zwyczaj jest poświadczony w II wieku naszej ery przez pewien dokument z Pustyni Judzkiej. 

W  Mezopotamii,  według  Kodeksu  Hammurabiego,  mąż  mógł  odtrącić  swą  żonę 

wygłaszając  formułę  rozwodu,  ale  winien  jej  był  pewną  kompensację,  która  zależała  od 

przypadku.  Żona  nie  mogła  występować  o  rozwód  jak  tylko  po  rozstrzygnięciu  sędziego, 

który  musiał  uznać  winę  męża.  Według  praw  asyryjskich  mąż  mógł  rozwieść  się  ze  swoją 

żoną  bez  żadnej  kompensacji,  a  kobieta  nie  mogła  otrzymać  rozwodu.  Kontrakty 

przedstawiają  sytuację  bardziej  skomplikowaną  i  nieraz  przewidują  warunki  bardziej 

uciążliwe dla męża: w momencie zawarcia małżeństwa rodzice dziewczyny zabezpieczali ją 

za pomocą szczegółowych klauzul. 

Chociaż Stary Testament milczy o tej sprawie, wydaje się rzeczą prawdopodobną, że 

również w Izraelu ze sprawą rozwodu szły w parze pewne świadczenia pieniężne. W świetle 

kontraktów  małżeńskich  z  Elefantyny  mąż,  który  odtrącał  swą  żonę,  nie  mógł  się  domagać 

zwrotu  moharu,  płacił  „taksę    rozwodową”  i  żona  zachowywała  wszystko,  co  wniosła  do 

małżeństwa;  z  kolei  żona,  która  się  rozwodziła  ze  swym  mężem,  płaciła  podobnie  „taksę 

rozwodową” i zabierała dobra osobiste, w tym, jak się wydaje, również mohar

 

 

 

background image

 

69 

11. Cudzołóstwo i nierząd 

 Cudzołóstwo  zostało  potępione  przez  Dekalog  (Wj  20,14;  Pwt  5,18)  między 

zabójstwem  i  kradzieżą, a więc pośród czynów,  które są wymierzone przeciw bliźniemu. W 

Kpł  18,20  jest  ono  wyliczone  między  zakazami  małżeńskimi  i  przez  nie  zaciąga  się 

„nieczystość”.  Jak  na  całym  starożytnym  Wschodzie,  cudzołóstwo  jest  więc  występkiem 

prywatnym, ale tekst Kpł 18,20 dorzuca tu jakiś niuans religijny, a opowiadania Rdz 20,1-13; 

26,7-11 przedstawiają cudzołóstwo jako winę, za którą Bóg wymierza karę. 

Cudzołóstwo  mężczyzny  z  kobietą  zamężną  jest  surowo  karane:  oboje  sprawcy  są 

karani  śmiercią  (Kpł  20,10;  Pwt  22,22).  Narzeczona  jest  w  tym  względzie  traktowana  na 

równi  z  żoną  (Pwt  22,23n).  W  rzeczywistości  bowiem  narzeczona  należy  do  swego 

narzeczonego  jak  żona  do  swego  męża.  Karę  wykonywano  przez  ukamienowanie,  według 

Pwt 22,23n; Ez 16,40; por. J 8,5 (jednak Juda chciał skazać swą synową Tamarę na spalenie: 

Rdz 38,24). 

W  najmłodszym  zbiorze  Księgi  Przysłów  (Prz  1  -  9)  czytamy  często  przestrogi  pod 

adresem  młodych  mężczyzn,  by  się  strzegli  uwodzicielstwa  kobiety  niewiernej  swemu 

mężowi. Jest  ona nazywana kobietą „obcą”, to  znaczy po prostu  kobietą  kogoś innego  (Prz 

2,16-19;  5,2-14;  6,23  -  7,27).  Taka  miłość  prowadzi  do  śmierci  (2,18;  5,5;  7,26-27),  ale  ta 

„śmierć”  jest  generalnie  synonimem  zguby  moralnej;  raz  jawi  się  ona  jako  zemsta  męża 

zdradzonego (6,34), nigdy jako prawnie wymierzona kara za cudzołóstwo. 

W  starszych  partiach  Księgi  Przysłów  znajdują  się  tylko  nieliczne  aluzje  do 

cudzołóstwa (Prz 30,18-20) i  tam traktuje się je  na równi  z nierządem  (23,27). Mężczyzna, 

który odwiedza nierządnice, rozprasza swe dobra i traci siły (Prz 29,3; 31,3), ale nie popełnia 

występku,  który  byłby  karany  prawem.  Juda,  który  zachował  się  wobec  Tamary  jakby  była 

nierządnicą,  nie  spotyka  się  z  żadną  przyganą  (Rdz  38,15-19);  jedyną  winą,  jaką  się  mu 

zarzuca, to to, że względem swej synowej nie wykonał zobowiązania lewiratu (Rdz 38,26). 

Wierność małżeńska jest zalecana mężowi w Prz 5,15-19, ale jego niewierność nie jest 

karana, jeśli nie narusza praw kogoś innego, tzn. kiedy wspólniczką jest kobieta zamężna. 

W  przeciwieństwie  do  tej  pobłażliwości,  jaką  się  cieszy  małżonek,  złe  prowadzenie 

kobiety zamężnej jest karane surowo; jej mąż może jej oczywiście przebaczyć, ale może on 

również ją odtrącić i podlega ona karze zniesławiającej (Oz 2,5.11-12; Ez 16,37-38; 23,29). 

Kiedy chodzi o kobiety niezamężne, brak informacji; wiadomo tylko, że córka kapłana, która 

oddawała się prostytucji, powinna być spalona żywcem (Kpł 21,9). 

background image

 

70 

12. Lewirat 

Według  prawa  Pwt  25,5-10  jeśli  bracia  żyją  razem  i  jeśli  jeden  z  nich  umiera  nie 

mając  dzieci,  wdowa  po  nim  powinna  być  wzięta  za  żonę  przez  tego  brata,  który  przeżył  i 

pierworodny  z  tego  nowego  związku  jest  uważany  za  legalnego  syna  zmarłego  brata. 

Szwagier  może  jednak  się  uchylić  od  tego  obowiązku  przez  deklarację  zrobioną  wobec 

starszyzny miasta, ale zostaje on okryty niesławą. Odrzucona wdowa zdejmuje sandał z jego 

nogi i uderza go nim w twarz za to, że „nie odbudowuje domu swego brata”. 

Ta  instytucja  nazywa  się  lewiratem,  od  łacińskiego  levir,  które  jest  tłumaczeniem 

hebrajskiego  jabam,  „szwagier”.  Jest  ona  w  Starym  Testamencie  zilustrowana  tylko  przez 

dwa przykłady, które są trudne do interpretowania i  które niedoskonale  odpowiadają prawu 

Deuteronomium, a mianowicie przez historię Tamary i historię Rut. 

Pierworodny syn Judy Er umarł, nie doczekawszy się dziecka ze swojej żony Tamary 

(Rdz  38,6-7).  Tak  powstaje  dla  jego  brata  Onana  zobowiązanie  poślubienia  wdowy.  Jednak 

Onan nie chce mieć z nią dziecka, które prawnie nie byłoby jego, i dlatego czyni niepłodnym 

swoje współżycie z Tamarą. Za tę przewinę JHWH karze go śmiercią (Rdz 38,8-10). W tej 

sytuacji  Juda  powinien  dać  Tamarze  swego  najmłodszego  syna  Szelę,  ale  on  się  uchyla  od 

tego  obowiązku  (38,11).  Wtedy  Tamara,  posługując  się  podstępem,  doprowadza  do 

współżycia  ze  swoim  teściem  (Rdz  38,15-19).  W  tym  starym  opowiadaniu,  obowiązek 

lewiratu okazuje się ściślejszy, aniżeli w prawie Deuteronomium: szwagier nie może się od 

niego uwolnić i zobowiązanie przechodzi sukcesywnie na wszystkich pozostałych braci, por. 

Mt  22,24-27.  Związek  Tamary  z  Judą  mógłby  być  wspomnieniem  czasów,  kiedy  to 

obowiązek  lewiratu  dosięgał  również  teścia,  jeśli  on  nie  miał  już  innego  syna,  jak  to  było 

praktykowane u innych ludów. Ale raczej trzeba w nim widzieć akt zdesperowanej kobiety, 

która za wszelką cenę chce mieć dzieci tej samej krwi co jej zmarły mąż. 

Historia  Rut  łączy  razem  zwyczaj  lewiratu  z  obowiązkiem  wykupu,  jaki  ciążył  na 

go’elu.

 

Przepis Pwt 25 nie stosuje się tutaj, ponieważ Rut nie ma już szwagra (Rt 1,11-12). 

Fakt, że powinna ona być poślubiona przez jakiegoś bliskiego krewnego, i to z zachowaniem 

określonego porządku (Rt 2,20; 3,12), wskazuje niewątpliwe na epokę albo środowisko, gdzie 

prawo lewiratu było sprawą klanu bardziej niż rodziny w sensie ścisłym. W każdym razie cel 

i  skutki  tego  małżeństwa  pokrywają  się  z  celami  małżeństwa  lewirackiego:  chodzi  o 

„przedłużenie imienia zmarłego”  (Rt  4,5.10;  por. 2,10), a urodzone z tego związku dziecko 

ma być uważane jako potomstwo zmarłego (Rt 4,6; por. 4,17). 

background image

 

71 

Ten zwyczaj miał swoje paralele wśród innych ludów, a szczególnie wśród sąsiadów 

Izraela.  Kodeks  Hammurabiego nie mówi  o nim, ale prawa asyryjskie poświęcają mu  kilka 

artykułów.  Nie  zawierają  one  warunku,  że  wdowa  ma  być  bezdzietna,  ale  to  może  być 

wynikiem luki zachowanego tekstu. Co więcej, prawa traktują pod tym względem jednakowo 

narzeczeństwo  i  małżeństwo  skonsumowane:  jeśli  umiera  narzeczony,  narzeczona  ma  być 

poślubiona  przez  brata  zmarłego.  Pewne  prawa  hetyckie  też  mówią  o  lewiracie,  ale  są  one 

mniej  szczegółowe.  Zwyczaj  ten  występował  również  u  Hurrytów  w  Nuzi  i  być  może  w 

Elamie. 

Lewirat stał się przedmiotem ożywionej dyskusji. Niektórzy chcieli tu widzieć środek 

zapewniający ciągłość kultu przodków, inni zaś próbowali się w nim dopatrywać pozostałości 

rodziny  fratriarchalnej.  Jakkolwiek  by  to  było  u  innych  narodów,  Stary  Testament  podaje 

wyjaśnienie  własne,  które  wydaje  się  zupełnie  zadowalające.  Racją  zasadniczą  jest 

przedłużenie  potomstwa  męskiego,  „imienia”,  „domu”,  i  dlatego  dziecko  (prawdopodobnie 

tylko pierwsze dziecko) z małżeństwa lewirackiego jest uważane za dziecko zmarłego. I nie 

jest  to  tylko  motyw  sentymentalny,  lecz  jakieś  szczególne  podkreślenie  ważności  więzów 

krwi.  Racją  dodatkową  jest  uniknięcie  utraty  posiadłości  rodzinnych.  Ten  wzgląd  jest 

wyraźnie  widoczny  w  Pwt  25,5,  który  stawia  wspólne  zamieszkanie  braci  jako  warunek 

lewiratu,  i  to  wyjaśnia,  że  prawo  zakupu  ziemi  jest  związane  z  obowiązkiem  poślubienia 

wdowy w historii Rut. Ta sama troska została zapisana w prawodawstwie Jubileuszu (Kpł 25) 

i w prawie o córkach dziedziczących (Lb 36,2-9). 

 

Podsumowując:  Kiedy  Bóg  podejmuje  dzieło  prowadzenia  ludu  Hebrajczyków, 

przekazując mu Prawo, instytucja małżeństwa nie znajduje się już na poziomie pierwotnych 

ideałów.  W  praktyce  więc  Prawo  dostosowuje  się  w  swych  wymaganiach,  przynajmniej  po 

części,  do  twardości  serc  ludzkich  (Mt  19,8). Płodność  jest  uważana  za  wartość  zasadniczą: 

wszystko jest jej podporządkowane. 

Jednym  z  podstawowych  obowiązków  ojca  względem  syna  było  wyszukanie  mu 

kandydatki na żonę. Rolę tę w przypadku śmierci ojca pełniła matka. Teoretycznie młodzi nie 

mieli prawa do swojego zdania w tych sprawach, nie chodziło tu ani o wzajemną miłość, ani o 

osobiste szczęście, ale przede wszystkim o zrodzenie i wychowanie potomstwa. Zdarzały się 

jednak małżeństwa ludzi, którzy już przedtem znali się i spotykali, a nawet zdążyli zakochać 

się  w  sobie.  W  przypadku  zaślubin  wbrew  woli  rodziców  narażano  się  na  brak  ich 

błogosławieństwa,  ale  związek  był  ważny.  Istotną  sprawę  w  pertraktacjach  obu  ojców 

background image

 

72 

stanowiła  „zapłata”  (mohar),  którą  powinien  uiścić  narzeczony  za  swoją  przyszłą  żonę,  a 

także  wysokość  i  jakość  posagu,  w  jaki  wyposażono  narzeczoną.  Praktykowano  również 

zwyczaj  wydawania  córki  za  tego,  kto  dokonał  jakiegoś  niezwykłego  czynu,  na  przykład 

Kaleb  powiedział:  „Temu,  kto  zdobędzie  Kiriat-Sefer  i  zajmie  je,  dam  moją  córkę  Aksę  za 

żonę. Zdobył  je Otniel, syn Kenaza, brata Koleba i  ten dał  mu za żonę swoją córkę Aksę.” 

(Joz  15,16-17).  W  czasach  Starożytnego  Izraela  znano  także  inne  formy  znajdowania  sobie 

towarzyszki  życia,  do  których  należało  porwanie  lub  zdobycie  na  wojnie. 

Małżeństwa zawierano bardzo wcześnie – dziewczęta po ukończeniu 12 lat, a chłopcy  – 13 

lat. 

 

Ze: Słownik Teologii Biblijnej, dzieło zbiorowe pod red. Xavier Leon-Dufour: 

MAŁŻEŃSTWO W ŻYCIU LUDU BOŻEGO 

1. Miłość małżeńska a presja społeczna. 

Bardzo wczesne teksty biblijne zdają się ukazywać mentalność, według której dobro 

społeczne  jest  przedkładane  ponad  interes  jednostki.  Jednostka  musi  się  podporządkować 

prawom i  wymaganiom  społeczności. Tak też  rodzice wydają za mąż  i  żenią   swoje dzieci 

wcale nie pytając ich w tym względzie o ich własne zdanie (Rdz 24, 2nn; 29, 23; Tob 6, 13). 

Społeczność nie dopuszcza do pewnych małżeństw między krewnymi (Kpł 18, 6-19) 

lub  z  cudzoziemcami  (Pp  7,  1-3;  Ezd  9).   Niektóre  związki  małżeńskie  są  podyktowane 

koniecznością  zachowania  rodu,  jak  np.  w  przypadku  gdy  bezdzietna  wdowa  wychodzi  za 

mąż za swego najbliższego krewnego (lewirat: Pp 25, 5-10; Rdz 38, 13-15; Rt 2, 20). Mimo 

tych pozorów zewnętrznych skrępowania spontaniczność miłości pozostaje ciągle jednakowo 

żywa. Niekiedy narzucony związek akurat odpowiada potrzebie serca (Rdz 24, 62-67; Rt 3, 

10);  kiedy  indziej   mężczyzna  i  kobieta  łączą  się  z  sobą  na  zasadzie  dobrowolnego  wyboru 

(Rdz 29, 15-20; 1 Sm 18, 20-26; 25, 40nn), czasem nawet wbrew woli rodziców (Rdz 26, 34 

n; Sdz 14, 1-10). Spotyka się rodziny zespolone głęboką miłością (1  Sm  1, 8) i  wiernością 

obopólną, która trwa aż do samej śmierci (Jdt 16, 22). 

Pomimo  odwrócenia  się  plecami  do  rodziny  żony  (Rdz  34,  12;  Wj  22,  15n),  mimo 

przysługującego  mężowi  tytułu  pana  lub  właściciela  (baal),  kobieta  nie  jest  zwykłą  rzeczą, 

którą  się  kupuje  albo  sprzedaje.  Potrafi  ona  też  brać  na  siebie  odpowiedzialność,  może  się 

przyczynić do szczęścia w małżeństwie i powiększyć dobrą reputację męża (Prz 31, 10-31). 

background image

 

73 

Jest  to  miłość  dwu  istot  wolnych,  miłość  oparta  na  dialogu  i  nie  skrępowana 

jakimkolwiek przymusem, jak to pokazuje Księga Pieśni nad pieśniami. Nawet jeśli chodzi w 

tej  księdze  o  pewną  alegorię  przedstawiającą  miłość  Boga  do  ludu,  to  terminologia  oraz 

zwyczaje w niej opisane są zaczerpnięte z   miłości  pomiędzy ludźmi tamtych czasów (por. 

Pnp 1, 12-17; 6, 4 - 8, 4). 

2. Trwałość małżeństwa i wierność małżonków. 

Troska  o  posiadanie  potomstwa  mogła  też  być  powodem  wprowadzenia  w  życie 

praktyki oddalenia żony, gdyby się okazała niepłodną; poligamia natomiast dawała możność 

rozwiązania  tego  problemu  (Rdz  16).  Regulując  praktykę  rozwodów,  Prawo  nie 

sprecyzowało, jaki to „brak” ze strony małżonki zezwalał mężowi na jej odrzucenie (Pp 24, 1 

n). Lecz po niewoli mędrcy opiewają wierność względem „oblubienicy młodości” (Prz 5, 15-

19)  i  pochwalają  trwałość  małżeństwa  (Syr  36,  25nn).  Upodabniając  kontrakt  (berith) 

małżeński  do  przymierza  (berith)  JHWH  z  Izraelem,  Malachiasz  oświadcza  nawet,  ze  Bóg 

wprost nienawidzi „odrzucania małżonki” (Ml 2, 14nn). Pomimo wyraźnego zbliżania się ku 

prawdziwym  ideałom  judaizm  z  czasów  Nowego  Testamentu  dopuszcza  jeszcze  możliwość 

rozwodu,  a  uczeni  w  Piśmie  zastanawiają  się  jedynie  nad  przyczynami,  które  mogłyby 

usprawiedliwić rozwód (por. Mt 19, 3). 

Gdy  zaś  chodzi  o  wierność  małżeńską,  to  zwyczaj  (Rdz  38,  24),  usankcjonowany 

następnie Prawem pisanym (Pp 22, 22; Kpł 20,10), kazał karać śmiercią zarówno wiarołomną 

małżonkę,  jak  i  jej  wspólnika.  Ten  surowy  zakaz  uprawiania  Cudzołóstwa  miał  na  uwadze 

przede wszystkim potrzebę zabezpieczenia praw małżonka, bo mężczyźnie w zasadzie nic nie 

zabraniało  utrzymywania  stosunków  z  kobietami  wolnymi  lub  z  nierządnicami:  praktyka 

poligamii stwarzała wszystkie warunki do istnienia tego rodzaju tolerancji. 

Lecz w miarę zbliżania się coraz bardziej do instytucji małżeństwa monogamicznego, 

daje  się  zauważyć  pewien  postęp  i  na  tym  odcinku:  także  mężczyzn  obowiązuje  zakaz 

cudzołóstwa (Job 31, 9; Syr 9, 5. 8. 9; 41, 22nn). W tych granicach praktyka cudzołóstwa jest 

surowo potępiana przez proroków (Ez 18, 6), nawet gdy winnym okazuje się sam król Dawid 

(2  Sm  12),  Mędrcy  otaczają  zresztą  młodych  ludzi  opieką  i  chronią  ich  przed 

uwodzicielstwem wykolejonych kobiet (Prz 5, 1-6; 7, 6-27; Syr 26, 9-12), pragnąc ich w ten 

sposób wychować do wierności małżeńskiej. 

3. Ideał religijny małżeństwa. 

background image

 

74 

Chociaż małżeństwo jest przede wszystkim przedmiotem ustawodawstwa cywilnego i 

w  najstarszych  tekstach,  gdy  mowa  o  małżeństwie,  nie  ma  już żadnych  aluzji  do  obrzędów 

religijnych, to jednak Izraelita wie dobrze, że to sam Bóg nim kieruje przy wyborze małżonki 

(Rdz  24,  42-52)  i  że  na  mocy  Przymierza  sam  Bóg  kryje  się  za  wszystkimi  przykazaniami, 

które rządzą instytucją małżeństwa (np. Kpł 18). 

Dekalog,  to  fundamentalne  prawo  Izraela,  gwarantuje  świętość  tej  instytucji  (Wj  20, 

14;  por.  Prz  2,  17).  Zredagowana  po  niewoli  Księga  Tobiasza  przedstawia  nam  wysoce 

duchową wizję rodziny przygotowanej przez Boga (Tob 3, 16), założonej pod Jego okiem w 

wierze  i  w  atmosferze  modlitwy  (7,  11;  8,  4-9)  na  podstawie  modelu  zarysowanego  przez 

Księgę Rodzaju (8, 6; por. Rdz 2, 18), zabezpieczonej przed złem przez codzienną wierność 

Prawu  (Tob  14,  1.  8-13).  Znalazłszy  się  na  tym  poziomie,  ideał  biblijny  małżeństwa  został 

więc  uwolniony  od  niedoskonałości,  które  przynajmniej  na  pewien  czas,  były 

usankcjonowane przez Prawo mojżeszowe. 

 

13. Małżeństwo w Nowym Testamencie  

 

a) Chrystus a małżeństwo 

Nowotestamentowa koncepcja małżeństwa wyrasta z paradoksu życia samego Jezusa: 

„narodzony z Niewiasty” (Gal 4, 4; por. Łk 11, 27), swoim życiem w Nazarecie (Łk 2, 51 n) 

uświęca  rodzinę  w  jej  postaci  przygotowanej  przez  Stary  Testament.  Lecz  ponieważ  Jezus 

narodził się z Matki Dziewicy i sam żył w dziewictwie, tym samym nadał dziewictwu wartość 

pewnego wzoru (będzie o tym mowa w następnym punkcie). 

Nowy Testament dosyć często porusza problematykę małżeństwa i rodziny. Nie jest to 

jednak systematyczny wykład. Standardowa i najważniejsza wypowiedź Jezusa na ten temat 

znajduje  się  w  Mk  10,1-12  oraz  w  Mt  19,1-9.  Warto  tu  zatrzymać  się  na  całą  sceną,  gdzie 

Jezus  odnosząc  się  do  Rdz  1  i  Rdz  2  przywraca  stwórczy  plan  Boga,  co  do  instytucji 

małżeństwa – jego jedność, wyłączność i nierozerwalność. 

W  czasach  Chrystusa  ciągle  nierozwiązana  pozostawała  sprawa  rozwodów.  Izraelici 

uznawali, że są one zabronione przez Boga, ale zakaz ten odnosili do narodów pogańskich. O 

sobie  twierdzili,  że  mają  specjalny  przywilej  zezwalający  na  oddalenie  żony.  Rozwody  –  a 

zatem również następne związki – były dopuszczone w Starym Testamencie: Jeśli mężczyzna 

background image

 

75 

poślubi  kobietę  i  zostanie  jej  mężem,  lecz  nie  będzie  jej  darzył  życzliwością,  gdyż  znalazł  u 

niej  coś  odrażającego,  napisze  jej  list  rozwodowy,  wręczy  go  jej,  potem odeśle  ją  od  siebie 

(Pwt 24,1). Mówiliśmy o owym ‘erwat dawar – rzeczy odrażającej. 

Faryzeusze  wystawiają  Pana  Jezusa  na  próbę  pytając,  czy  mężczyzna  może  dać  list 

rozwodowy żonie. Pytają tym samym o dopuszczalność rozwodów lub o to, jakie powody je 

usprawiedliwiają. Jednak Jezus komentuje ten przepis z całą jednoznacznością: Odpowiedział 

im:  «Przez  wzgląd  na  zatwardziałość  serc  waszych  pozwolił  wam  Mojżesz  oddalać  wasze 

żony; lecz od początku tak nie było (Mt 19,8). Autorem listu rozwodowego był Mojżesz, który 

napisał go ze względu na zatwardziałość,  słabość i  grzeszność ludzkiego serca. Tymczasem 

Jezus cofa więc wszystkie rzekome przywileje mężczyzn poczynione ze względu na  grzech 

zatwardziałości  i  odwołuje  się  wypowiedzi  do  Księgi  Rodzaju:  na  początku  tak  nie  było

Sytuacja jakiegokolwiek rozwodu nie jest po myśli Stwórcy. Chrystus przypomina to, co było 

pierwszym zamysłem Boga wobec małżeństwa: Opuszcza mężczyzna dom ojca swego i matki 

swojej,  łączy  się  z  żoną  i  stają  się  jednym  ciałem.  Nawiązując  wyraźnie  poprzez  Prawo 

Mojżesza  do  planu  stwórczego  Księgi  Rodzaju,  Jezus  stwierdza  charakter  jedności 

małżeństwa  oraz  jego  nierozerwalność  (por.  Mt  19,1-9):  to  sam  Bóg  łączy  mężczyznę  z 

niewiastą, wiążąc z ich wolnym wyborem uświęcenie, które przewyższa ich możliwości. Są w 

Jego  oczach  „jednym  ciałem”.  Tak  więc  odrzucenie  małżonki,  tolerowane  „dla  twardości 

serc”,  nie  powinno  mieć  miejsca  w  Królestwie  Bożym,  które  jest  jakby  powrotem  całego 

świata  do  jego  pierwotnej  doskonałości.  Chrystus  podkreśla,  że  małżonkowie,  którzy  się 

rozwodzą albo żyją w separacji, nadal są małżonkami i nie maja prawa zawierać ślub z inną 

osobą. Jeżeli to popełnią, dokonują grzechu cudzołóstwa. Kluczowe jest stwierdzenie z w. 9: 

Powiadam  wam:  Kto  oddala  swoją  żonę  -  chyba  w  wypadku  nierządu  -  a  bierze  inną, 

popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo

Kulminacyjnym  momentem  odpowiedzi  Pana  Jezusa  faryzeuszom  jest  wiersz  9:  Co 

Bóg  złączył,  człowiek  niech  nie  rozdziela.  Słowami  tymi  Jezus  kładzie  fundamenty  pod 

sakramentalność małżeństwa. Małżeństwo pochodzi z ustanowienia Bożego. Tak więc żaden 

człowiek nie ma władzy rozdzielać tego, co złączył Bóg. Małżonków może rozdzielić tylko 

śmierć jednego z nich. 

Chrystus  głosił  w  sposób  zdecydowany  nierozerwalny  i  monogamiczny  charakter 

małżeństwa:  Co  więc  Bóg  złączył,  tego  człowiek  niech  nie  rozdziela!»  (Mk  10,9)  i 

doprecyzowuje:  W  domu  uczniowie  raz  jeszcze  pytali  Go  o  to.  Powiedział  im:  «Kto  oddala 

żonę  swoją,  a  bierze  inną,  popełnia  cudzołóstwo  względem  niej.  I  jeśli  żona  opuści  swego 

background image

 

76 

męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo» (Mk 10,10-12). Rozwód dopuszczalny jest 

tylko w przypadku związku, którego Bóg nie połączył, a który w ewangeliach nazywany jest 

“nierządem” (Mt 19,9). 

Wyjątek  w  postaci  „przypadku  nierządu”  (dosł.  prostytuowania  się)  (Mt  19,9)  nie 

dotyczy  usprawiedliwienia  rozwodu  (zob.  Mk  10,11;  1  Kor  7,10n).  Chodzi  tu  raczej  o 

usunięcie  małżonki  nieprawej  albo  o  separację,  po  której  nie  miało  być  zawierane  drugie 

małżeństwo.  Słowa  te  odnoszono  również  do  małżeństw  pomiędzy  krewnymi.  Stąd 

przerażenie  uczniów  wobec  takiej  surowości  Nowego  Prawa:  „Jeśli  tak  ma  się  sprawa 

człowieka z żoną, to nie warto się żenić” (Mt 19,10). Ewangelia Łukaszowa nie zawiera tego 

wyjątku: Każdy, kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo; i kto oddaloną 

przez męża bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo (Łk 16,18). 

Te  wymagania,  gdy  chodzi  o  same  zasady,  nie  wykluczają  jednak  miłosierdzia  nad 

grzesznikami. Jezus wiele razy spotykał cudzołożników albo jednostki sprzeniewierzające się 

ideałowi miłości (Łk 7,37; J 4,18; 8,3nn; Mt 21,31n). Jeżeli ich przyjmował, to nie dlatego, że 

aprobował ich postępowanie, lecz aby ich nakłonić do nawrócenia i udzielić im przebaczenia, 

co uwydatnia jeszcze lepiej wartość zdradzonego ideału (J 8,11). 

Prawo  o  monogamiczności  i  wyłączności  małżeńskiej  doprecyzowuje  Jezus  w 

Kazaniu na Górze: Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż! A Ja wam powiadam: Każdy, 

kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa (Mt 5,27-

28);  Powiedziano  też:  Jeśli  kto  chce  oddalić  swoją  żonę,  niech  jej  da  list  rozwodowy.  A  ja 

wam  powiadam:  Każdy,  kto  oddala  swoją  żonę  -  poza  wypadkiem  nierządu  -  naraża  ją  na 

cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa (Mt 5,31-32). Jezus 

uzasadnił  to  stanowisko  następująco  (Mt  15,19):  Z  serca  bowiem  pochodzą  złe  myśli... 

cudzołóstwa, czyny nierządne

Sam Chrystus ma tylko jedną małżonkę – Kościół (por. Ef 5,21-33). Dla podkreślenia 

tej prawdy św. Paweł żył w celibacie, toteż czuł się później uprawniony napisać do Kościoła 

w  Koryncie:  Jestem  bowiem  o  was  zazdrosny  Boską  zazdrością.  Poślubiłem  was  przecież 

jednemu mężowi, by was przedstawić Chrystusowi jako czystą dziewicę (2 Kor 11,2). 

 

b) Apostoł Paweł 

Apostoł Paweł potwierdza stanowisko Jezusa w sprawie nierozerwalności małżeństwa: 

Tym zaś, którzy trwają w związkach małżeńskich, nakazuję nie ja, lecz Pan: Żona niech nie 

background image

 

77 

odchodzi  od  swego  męża!  Gdyby  zaś  odeszła,  niech  pozostanie  samotną  albo  niech  się 

pojedna ze swym mężem. Mąż również niech nie oddala żony (1 Kor 7,10n).  

Tylko  śmierć  rozwiązuje  małżeństwo  i  uprawnia  osieroconego  małżonka  do 

poślubienia kolejnej osoby: Żona związana jest tak długo, jak długo żyje jej mąż. Jeżeli mąż 

umrze, może poślubić kogo chce, byleby w Panu (1 Kor 7,39). 

Kobieta zamężna, na mocy Prawa, związana jest ze swoim mężem, jak długo on żyje. 

Gdy  jednak  mąż  umrze,  traci  nad  nią  moc  prawo  męża.  Dlatego  to  uchodzić  będzie  za 

cudzołożną, jeśli za życia swego męża zostanie żoną kogos innego. Jeśli jednak umrze jej mąż, 

wolna jest od tego prawa, tak iż nie popełnia cudzołóstwa, wychodzac za drugiego (Rz 7,2-3). 

Paweł tu przez analogię do sytuacji małżeńskiej tłumaczy możliwość wydostania się 

spod Prawa dzięki śmierci (śmierć Chrystusa – chrzest jako zanurzenie w śmierci). 

Bądźcie  sobie  wzajemnie  poddani  w  bojaźni  Chrystusowej!  Żony  niechaj  będą 

poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła: 

On  -  Zbawca  Ciała.  Lecz  jak  Kościół  poddany  jest  Chrystusowi,  tak  i  żony  mężom  -  we 

wszystkim. Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego 

siebie (Ef 5,21-25). 

Mężowie  powinni  miłować  swoje  żony,  tak  jak  własne  ciało.  Kto  miłuje  swoją  żonę, 

siebie samego miłuje. Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz 

każdy  je  żywi  i  pielęgnuje,  jak  i  Chrystus  -  Kościół,  bo  jesteśmy  członkami  Jego  Ciała. 

Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem 

(Ef 5,28-31). 

Bóg  od  stworzenia  chciał,  aby  wyłączna  i  nierozerwalna  wieź  pomiędzy  kobieta  a 

mężczyzną  wynikająca  z  małżeństwa  była  dla  nich  źródłem  dojrzewania  do  świętości. 

Dlatego podstawą związku małżeńskiego musi być miłość – i nie chodzi Pawłowi o uczucie, 

ale o tę miłość, której piękno wyśpiewał w 1 Kor 13 w Hymnie o miłości. Ta miłość usuwa 

wszelki egoizm, zazdrość i pychę i sprawia, że małżonkowie uczą się być dla siebie darem, 

uczą się drugiej osoby, są cierpliwi i wyrozumiali i potrafią znieść niedogodności wspólnego 

życia, gdyż ich motywacją jest nie tylko miłość wzajemna, ale miłość Chrystusa do Kościoła. 

Miłość i postawa Chrystusa jest wzorem walki o drugiego człowieka, walki pełnej miłości i 

oddania,  walki  za  cenę  upokorzeń.  Małżeństwo  chrześcijańskie  powinno  odzwierciedlać 

relację, jaka istnieje pomiędzy Chrystusem i Kościołem. Mąż ma wzorować się na Chrystusie, 

który jest Głową – ale nie w naszym pojmowaniu przywództwa. Mąż jest odpowiedzialny za 

background image

 

78 

religijny rozwój obojga. Zwierzchnictwo tu ujawnia się w tym, że Chrystus oddał życie, aby 

dać zbawienie światu. Panować więc oznacza otaczać prawdziwą miłością osobę słabszą. 

 

c) Małżeństwo jako sakrament 

Jezus  nie  zadowala  się  samym  sprowadzeniem  instytucji  małżeństwa  do  tej 

doskonałości pierwotnej,  którą przyćmił  grzech  człowieka. Kładzie nowy fundament pod tę 

instytucję, nadając jej tym samym znaczenie religijne w Królestwie Bożym. Na mocy nowego 

przymierza,  które  zawiera  we  krwi  własnej  (Mt  26,  28),  staje  się  On  sam  Oblubieńcem 

Kościoła.  Tak  więc  dla  chrześcijanina,  który  od  momentu  chrztu  jest  przybytkiem  Ducha 

Świętego  (1  Kor  6,  19),  małżeństwo  jest  „tajemnicą  wielką  w  odniesieniu  do  Chrystusa  i 

Kościoła” (Ef 5, 32). 

Co  Bóg  złączył,  człowiek  niech  nie  rozdziela.  Słowami  tymi  –  jak  powiedzieliśmy  – 

Jezus  kładzie  fundamenty  pod  sakramentalność  małżeństwa.  Małżeństwo  pochodzi  z 

ustanowienia Bożego i w nauczaniu Jezusa zostaje podniesione do rangi sakramentu.  

Podporządkowanie  Kościoła  Chrystusowi  (Ef  5,  32)  z  jednej  strony,  z  drugiej  zaś 

miłość zbawcza Chrystusa do Kościoła, który odkupił wydając zań siebie samego, stanowią 

żywą regułę, jakiej winni się trzymać małżonkowie. Są w stanie to uczynić, ponieważ łaska 

odkupienia  dosięga  także  samej  ich  miłości,  ukazując  im  swój  ideał  (5,  21-33).  Życie 

seksualne,  którego  normalne  wymagania  należy  rozsądnie  doceniać  (1  Kor  7,1-6),  wchodzi 

teraz w ramy rzeczywistości sakralnej, która je przemienia. 

 

d) Monogamia konsekwentna 

Parę  słów  należy  się  zjawisku  monogamii  konsekwentnej  –  tzn.  zachowywaniu 

wierności  współmałżonkowi  nawet  po  jego  śmierci.  Temat  ten  jest  już  obecny  w  Starym 

Testamencie (np. postać Judyty, zob. Jud 8,4-6; 16,22), a wielokrotnie pojawia się na kartach 

Nowego  Testamentu.  Przykładem  takiej  postawy  jest  84-letnia  prorokini  Anna:  Była  tam 

również  prorokini  Anna,  córka  Fanuela  z  pokolenia  Asera,  bardzo  podeszła  w  latach.  Od 

swego  panieństwa  siedem  lat  żyła  z  mężem  i  pozostała  wdową.  Liczyła  już  osiemdziesiąty 

czwarty  rok  życia.  Nie  rozstawała  się  ze  świątynią,  służąc  Bogu  w  postach  i  modlitwach 

dniem i nocą (Łk 2,36n).  

background image

 

79 

Apostoł  Paweł  zachęca,  by  owdowiałych  małżonków,  że  dobrze  będzie,  jeśli 

pozostaną jak i ja (1 Kor 7,8). Zarazem jednak – gdy lękał się, że ktoś swego wdowieństwa 

nie udźwignie – zachęcał do powtórnego małżeństwa:  Chcę zatem żeby młodsze wychodziły 

za  mąż,  rodziły  dzieci,  były  gospodyniami  domu,  żeby  stronie  przeciwnej  nie  dawały 

sposobności do rzucania potwarzy (1 Tm 5,14). 

W  Kościele  apostolskim  specjalną  troską  otaczano  wdowy,  które  zobowiązały  sie 

trwać w swoim stanie do końca życia, pod warunkiem, że była żoną jednego męża (1 Tm 5,9). 

Jeśli były to kobiety ubogie, Kościół starał się zapewnić im opiekę, oczekując w zamian, że 

będą trwały w zanoszeniu próśb i modlitw we dnie i w nocy (1 Tm 5,5). Analogiczny warunek 

musieli spełniać kandydaci na przełożonych w Kościele. Kandydat na biskupa, prezbitera czy 

diakona powinien być “mężem jednej żony” (1 Tm 3,2 i Tt 1,6). 

O  co  tu  chodzi,  skoro  prawo  Boże  zezwala  wdowcom  i  wdowom  na  powtórne 

małżeństwo? Z całą pewnością niektóre owdowiałe osoby są tak głęboko związane ze swoim 

zmarłym małżonkiem, że do końca życia czują sie niezdolne do następnego małżeństwa. Są 

one jakby żywymi świadkami tej prawdy, że miłość jest większa niż śmierć (Pnp 8,6). 

 

e) Wymiar symboliczny małżeństwa 

Małżeństwo  ma  też  w  Kościele  sens  symboliczny.  Miłość  małżonków 

chrześcijańskich  jest  uprzywilejowanym  uczestnictwem  w  miłości  Chrystusa  i  Kościoła  (2 

Kor 11,2). Wdowa, która była żoną tylko jednego męża, idealnie symbolizuje Kościół, jeżeli 

jest osoba naprawdę oddaną Jezusowi. Przecież to cały Kościół jest Wdową, która Męża ma 

w niebie i ogromnie za nim tęskni! 

Ef  5:  Mężowie  powinni  miłować  swoje  żony,  tak  jak  własne  ciało.  Kto  miłuje  swoją 

żonę,  siebie  samego  miłuje.  Przecież  nigdy  nikt  nie  odnosił  się  z  nienawiścią  do  własnego 

ciała,  lecz  każdy  je  żywi  i  pielęgnuje,  jak  i  Chrystus  -  Kościół,  bo  jesteśmy  członkami  Jego 

Ciała. Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym 

ciałemTajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła (Ef 5,28-

32). 

Ostatnim zdaniem Apostoł wskazuje na symboliczny wymiar sakramentu małżeństwa. 

Małżeński związek mężczyzny i kobiety stają się jedynym w swoim rodzaju obrazem miłości 

Chrystusa do swego Kościoła. 

background image

 

80 

14. Małżeństwo i dziewictwo 

„Nie  jest  dobrze,  żeby  mężczyzna  był  sam”  –  mówi  Księga  Rodzaju  2,18.  W 

Królestwie Bożym założonym przez Jezusa pojawia się nowy ideał. Mężczyźni „sami czynią 

się eunuchami” dla Królestwa (Mt 19,11n). 

Rzekli  Mu  uczniowie:  «Jeśli  tak  ma  się  sprawa  człowieka  z  żoną,  to  nie  warto  się 

żenić». Lecz On im odpowiedział: «Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane. 

Bo  są  niezdatni  do  małżeństwa,  którzy  z  łona  matki  takimi  się  urodzili;  i  są  niezdatni  do 

małżeństwa,  których  ludzie  takimi  uczynili;  a  są  i  tacy  bezżenni,  którzy  dla  królestwa 

niebieskiego sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje!» (Mt 19,10-12). 

Jest  to  paradoks  dziewictwa  chrześcijańskiego.  W  czasie  pomiędzy  Starym 

Testamentem,  kiedy  to  rodzenie  potomstwa  było  pierwszym  obowiązkiem,  zapewniającym 

trwanie  ludowi  Bożemu,  a  paruzją,  kiedy  to  już  nie  będzie  małżeństwa  (Mt  22,30  paral.), 

istnieją  w  Kościele  dwie  formy  życia,  jedna  obok  drugiej:  małżeństwo,  przedstawiające 

tajemnicę Chrystusa i Kościoła, oraz poświęcone Bogu bezżeństwo, które Paweł stawia ponad 

stan małżeński: 

Co do spraw, o których pisaliście, to dobrze jest człowiekowi nie łączyć się z kobietą 

(1 Kor 7,1). 

Tym  zaś,  którzy  nie  wstąpili  w  związki  małżeńskie,  oraz  tym,  którzy  już  owdowieli, 

mówię: dobrze będzie, jeśli pozostaną jak i ja (1 Kor 7,8). 

Nie mam zaś nakazu Pańskiego co do dziewic, lecz daję radę jako ten, który - wskutek 

doznanego od Pana miłosierdzia - godzien jest, aby mu wierzono. Uważam, iż przy obecnych 

utrapieniach dobrze jest tak zostać, dobrze to dla człowieka tak żyć. Jesteś związany z żoną? 

Nie  usiłuj  odłączać  się  od  niej!  Jesteś  wolny?  Nie  szukaj  żony!  Ale  jeżeli  się  ożenisz,  nie 

grzeszysz. Podobnie i dziewica, jeśli wychodzi za mąż, nie grzeszy. Tacy jednak cierpieć będą 

udręki  w  ciele,  a  ja  chciałbym  ich  wam  oszczędzić.  Mówię,  bracia,  czas  jest  krótki.  Trzeba 

więc, aby ci, którzy mają żony, tak żyli, jakby byli nieżonaci, a ci, którzy płaczą, tak jakby nie 

płakali, ci zaś, co się radują, tak jakby się nie radowali; ci, którzy nabywają, jak gdyby nie 

posiadali; ci, którzy używają tego świata, tak jakby z niego nie korzystali. Przemija bowiem 

postać tego świata (1 Kor 7,25-31). 

 

background image

 

81 

Chcąc  właściwie  zrozumieć  wypowiedź  Pawła,  należy  jego  słowa  odczytać  w 

perspektywie życia wiecznego. Paweł nie pomniejsza wartości małżeństwa i nie chodzi mu o 

pogardzanie  małżeństwem,  a  jedynie  wskazuje,  że  życie  w  stanie  dziewiczym  zapowiada 

sposób, w jaki wszyscy będą żyć w wieczności. Celem bezżenności jest to, aby przeżywać w 

pełni  to  misterium  zaślubin,  w  którym  każdy  chrześcijanin  już  uczestniczy  przez  chrzest  (2 

Kor  11,  2),  łącząc  się  bez  reszty  z  Panem  po  to,  by  znajdować  sobie  już  tylko  w  Nim 

upodobanie (1 Kor 7, 32-35). Tak potwierdza się prawdę, że postać świata, którego korelatem 

jest  instytucja  małżeństwa,  ma  się  ku  końcowi  (7,31).  Ktoś,  kto  dobrowolnie  podjął  się  na 

ziemi życia w stanie bezżennym, staje się niejako znakiem obecności Królestwa Bożego, do 

którego wszyscy zdążamy. 

Paweł  nie  zachęca  też,  aby  pod  wpływem  jego  słów  ktoś  zmieniał  swą  decyzję  lub 

żeby  od  tej  pory  chrześcijanie  rezygnowali  z  małżeństwa  na  rzecz  dziewictwa.  Apostoł 

kładzie  mocny  nacisk  na  to,  że  każdy  –  w  obojętnie  jakim  stanie  trwa  –  postawił  na 

pierwszym miejscu Boga i troskę o własne zbawienie. Wobec takich perspektyw Paweł życzy 

sobie, ażeby „ci, co mają żony, tak żyli, jakby byli nieżonaci” (7,29). Lecz wszystko zależy 

ostatecznie od Pana: chodzi bowiem o różne i uzupełniające się nawzajem powołania w Ciele 

Chrystusa  –  zarówno  w  dziewictwie,  jak  i  w  małżeństwie  „każdy  otrzymuje  od  Boga  dar 

własny: jeden tak, a drugi tak” (1 Kor 7,7; por. Mt 19,11). 

Wracając do wypowiedzi Jezusa: obok trudnej prawdy o nierozerwalności małżeństwa 

Chrystus  mówi  o  jeszcze  trudniejszej  do  zrozumienia  bezżenności  z  pobudek  religijnych. 

ludzie  pozostają  w  bezżenności  z  różnych  powodów,  ale  szczególnie  wartościowa  jest 

dobrowolna  wstrzemięźliwość  ze  względu  na  Królestwo  Boże.  Nie  wszyscy  potrafią 

zrozumieć  sens  owej  bezżenności,  gdyż  Bóg  proponuje  ją  niektórym:  to  oni  poznają  jej 

wartość  i świadomie decydują się na życie w bezżenności. Celibat jest więc powołaniem do 

doskonałej miłości Boga i oddania siebie bliźnim.  

 

 

 

 

 

 

background image

 

82 

Rozdział III 

KOBIETA jako żona i matka 

 

 

Powiedziano wyżej, że kobieta nazywała swego męża ba‘al, czyli „właściciel”, „pan”; 

nazywała go też ‘adôn, czyli „pan” (Rdz 18,12; Sdz 19,26; Am 4,1). Dekalog wylicza kobietę 

wśród tego, co posiada jej mąż, z domem i polem, niewolnikiem i niewolnicą, wołem i osłem 

(Wj 20,17; Pwt 5,21). Mąż może ją odtrącić, ale ona nie ma prawa żądać rozwodu. Kobieta 

nie  dziedziczy  po  swoim  mężu,  podobnie  jak  córka  po  swoim  ojcu,  chyba  że  brak  jest 

potomka męskiego (Lb 27,8). Ślub dziewczyny czy kobiety zamężnej jest ważny wtedy, gdy 

wyrazi nań zgodę ojciec lub mąż i przez nich może on zostać unieważniony (Lb 30,4-17). 

Niemniej  jednak  sytuacja  kobiety  izraelskiej  jest  całkowicie  inna  niż  niewolnicy. 

Człowiek  może  sprzedać  niewolnika,  może  nawet  sprzedać  swoją  córkę  (Wj  21,7),  ale  nie 

może sprzedać swojej małżonki, nawet w takim wypadku, kiedy ją nabył jako brankę wojenną 

(Pwt 21,14). Mąż może odtrącić swoją żonę, ale ta jest chroniona przez list rozwodowy, który 

jej zwraca wolność. Wydaje się prawdopodobne, że kobieta zamężna zachowywała jeśli nie 

pełne dysponowanie to przynajmniej prawo własności nad częścią moharu oraz nad tym, co 

otrzymała od swoich rodziców, por. Joz 15,19; Sdz 1,15. 

Kobietę  obciążały  prace  domowe.  Ona  pilnowała  trzód,  wypiekała  chleb,  przędła 

wełnę,  etc.  Ale  te  prace  ręczne  nie  były  poniżające,  wręcz  przysparzały  jej  szacunku. 

Wyjątkowo kobieta mogła zabierać głos w sprawach publicznych. Izrael sławił Deborę i Jaelę 

jako bohaterki narodowe (Sdz 4 - 5); Atalia zajmowała przez kilka lat tron judzki (2 Krl 11), 

do  prorokini  Chuldy  idą  po  radę  ministrowie  królewscy  (2  Krl  22,14n),  a  księgi  Judyty  i 

Estery  opowiadają  o  ocaleniu  narodu  dokonanym  przez  ręce  kobiety.  Te  i  wiele  innych 

zdarzeń, biblijnych, w których główną rolę grają kobiety pokazują, że wyżej opisana sytuacja 

kobiety nie jest prawdziwym obrazem tego, jak to wyglądało w Starym Testamencie. 

Wewnątrz  rodziny  poważanie  kobiety  bardzo  rosło,  kiedy  stawała  się  matką,  a 

zwłaszcza  matką  syna  (Rdz  16,4;  29,31–30,24  z  objaśnieniami  imion,  jakie  Lea  i  Rachela 

nadają swoim dzieciom). Mąż przywiązywał się wtedy głębiej do swej żony, a dzieci winne 

jej  były  posłuszeństwo  i  cześć.  Rola  matki  łączyła  się  z  określonymi  cechami:  miłością  i 

miłosierdziem,  umiejętnością  pocieszenia,  ukojenia,  podniesienia  na  duchu,  a  także 

cierpliwego  i  miłosiernego  pouczania.  Największe  znaczenie  miały  rodzicielki  królów 

background image

 

83 

posiadające  za  dworze  uprawnienia  większe  niż  legalne  żony  władców.  Prawo  potępiało 

uchybienia dzieci przeciw matce tak samo jak ich winy względem ojca (Wj 21,17; Kpł 20,9; 

Pwt 21,18-21; 27,16), a Dekalog poleca czcić zarówno ojca jak i matkę (Wj 20,12; por. Kpł 

19,3).  Księgi  mądrościowe  kładą  duży  nacisk  na  cześć  należną  matce  (Prz  19,26;  20,20; 

23,22; 30,17; Syr 3,1-16). 

Niektóre opowiadania, które pozwalają nam wniknąć w intymność rodziny izraelskiej, 

pokazują  kobietę  jako  kochaną  i  słuchaną  przez  swego  męża  i  traktowaną  przez  niego  jako 

równą, tak jest z matką Samuela Anną (1 Sm 1,4-8. 22-23), kobietą z Szunem (2 Krl 4,8-24), 

dwoma  starymi  małżeństwami  z  Księgi  Tobiasza,  i  nie  ulega  wątpliwości,  że  taka  była 

sytuacja zwyczajna. Pozostaje to zresztą po linii nauki Księgi Rodzaju: Bóg stworzył kobietę, 

jako  istotę,  w  której  mężczyzna  znalazł  partnerkę,  do  której  mógłby  się  przywiązać  (Rdz 

2,18.24).  Ostatni  rozdział  Księgi  Przysłów  sławi  dobrą  panią  domu,  którą  błogosławią  jej 

synowie i której chwałę głosi jej mąż (Prz 31,10-31). U kobiety szczególnie ceniono dzielność 

utożsamianą  z  pracowitością,  zapobiegliwością  i  troską  o  dom  oraz  wrażliwością  na  los 

innych. Przy całej swej powadze, mądrości i gospodarności powinna ona też umieć zadbać o 

swój wygląd. 

Taka  rola  kobiety  wynikała  z  uwarunkowań  starożytności,  było  to  i  jest  nader 

powszechne  w  krajach  ludów  Bliskiego  i  Dalekiego  Wschodu.  Z  punktu  widzenia  

jurydycznego  (określanego  prawa)  pozycja  kobiety  w  Izraelu  wydaje  się  być  niższa,  aniżeli 

pozycja,  jaką  miała  w  wielkich  krajach  sąsiednich.  W  Egipcie  kobieta  jawi  się  często  jako 

posiadająca  wszelkie  prawa  głowy  rodziny.  W  Babilonii  może  ona  nabywać  na  własność, 

występować  w  sądzie,  jest  stroną  w  zawieraniu  kontraktów,  ma  swój  określony  udział  w 

dziedzictwie po swoim mężu. 

W kolonii elefantyńskiej, i oczywiście pod wpływami obcymi, żona izraelska stała się 

podmiotem pewnych praw cywilnych. Już powiedzieliśmy wyżej, że mogła ona występować 

o  rozwód.  Kobieta  mogła  stać  się  właścicielką  i  przez  ten  fakt  stawała  się  płatniczką 

podatków: pewna obszerna lista podatników zawiera 32 nazwiska kobiet. Występują tu akty 

zamiany, donacji etc., gdzie kobiety są podmiotami kontraktów. 

Biblia wskazuj jednak na całą plejadę kobiet bohaterek, których rola wykracza daleko 

poza to co wyżej powiedziano o sytuacjach zwyczajowych czy prawnych. Często pełnią one 

dużo  ważniejsze  role  i  funkcje  od  mężczyzn,  działając  jako  zwierzchniczki  pojedynczych 

ludzi,  jak  i  całego  narodu.  Na  kartach  Starego  i  Nowego  Testamentu  spotykamy  wspaniałe 

postaci wielkich kobiet, jak np.: 

background image

 

84 

- Sara, żona Abrahama 

- położne Egipcjanki, które ratują życie chłopców przed dekretem faraona (Szifra i Pua 

– Księga Wyjścia wspomina ich imiona, nie wspominając nawet imienia faraona) 

- księżniczka egipska (i jej towarzyszki), która adoptuje i wychowa Mojżesza 

- Judyta 

- Estera 

- Rut 

- Debora, prorokini i „matka” Izraela 

- Jael 

- Maria, matka Machabeusza 

- Anna, matka Samuela 

- dzielna niewiasta z Prz 31 

- Maryja, Matka Jezusa 

- Elżbieta, matka Jana Chrzciciela 

- Maria Magdalenia 

- Marta i Maria, siostry Łazarza 

- i wiele innych  

Wszystkie one zasługują na osobne opowiadania; wszystkie je dobrze zapamiętano w 

historii;  wszystkie  one  zaznaczyły  swą  niezbędna  rolę  w  historii  zbawienia,  postawa  każdej 

była potrzebna, by mógł przyjść Mesjasz i wypełnić swe dzieło. 

Wiele świeżości przynosi Pieśń nad pieśniami. To księga, która słusznie określana jest 

najpiękniejszą z pieśni (superlativus szir haszszirim), opowiada bowiem o miłości, o miłości 

przede  wszystkim  ludzkiej,  ale  także  o  miłości  Boga.  Pieśń  oczyszcza  z  zahamowań 

purytanizmu, a z drugiej strony z wyuzdania erotyzmu. Zachwyt mężczyzny nad kobietą jest 

tym  samym,  okazanym  w  Raju  (Rdz  2,23).  Miłość  jest  tu  jedyna,  wyłączna,  wzajemna, 

wierna i dozgonna – spełnia wszystkie normatywne wymagania małżeństwa. Uderzający jest 

personalizm  całego  odniesienia  małżeńskiego.  Miłość  ukazuje  nieporównywalną  z  niczym 

godność  osoby  ludzkiej  (2,2-3;  5,10;  6,8-9).  Ta  miłość  ustanawia  rzeczywistą  równość 

pomiędzy mężczyzną a kobietą. Wybór partnera jest całkowicie wolny, co jest samo przez się 

background image

 

85 

zrozumiałe.  Związek  jest  monogamiczny  i  nierozerwalny,  a  przede  wszystkim  jest 

zachwycająco piękny i głęboki. W porównaniu z prawem zwyczajowym i rozporządzeniami 

Starego Testamentu, a zwłaszcza praktyką małżeńską późniejszego judaizmu, jest to olbrzymi 

krok naprzód w kierunku nowotestamentalnej nauki o małżeństwie i godności kobiety. 

 

2. Wdowa 

Sytuacja  wdów  zasługuje  na  kilka  uwag  specjalnych.  Ślub,  jaki  kobieta  złożyła, 

obowiązuje  ją  również  po  śmierci  męża  (Lb  30,10).  Wdowa  bezdzietna  mogła  zostać 

związana z rodziną męża przez zastosowanie lewiratu. Kiedy brakowało lewira, mogła wyjść 

za mąż poza rodziną (Rt 1,9); oczekując na takie rozwiązanie, powracała do domu swego ojca 

i matki (Rt 1,8; Rdz 38,11; por. 22,13), ale historia Tamary pokazuje, że jej teść zachowywał 

władzę nad nią (Rdz 38,24). Przynajmniej przez jakiś czas wdowa nosiła strój żałobny (Rdz 

38,14; 2 Sm 14,2; Jdt 8,5; 10,3). Nie wiadomo jak długo trwał ten okres żałoby, zapewne ok. 

roku. Trzy lata i więcej, które zachowuje Judyta, wydają się czymś wyjątkowym (Jdt 8,40). 

Judyta  była  wdową  bogatą.  Częściej  jednak  się  zdarzało,  że  wdowy,  zwłaszcza  te 

obarczone  dziećmi,  wpadały  w  biedę  (1  Krl  17,8-15;  2  Krl  4,1-7;  por.  ubogą  wdowę  z 

Ewangelii:  Mk  12,41-44;  Łk  21,1-4).  Były  one  brane  w  obronę  przez  prawo  religijne  i 

polecane  miłosierdziu  ludu  na  równi  z  sierotami  i  osiedlonymi  przybyszami,  a  więc 

wszystkimi, którzy nie mieli oparcia w rodzinie (Wj 22,21 i z naciskiem w Deuteronomium: 

Pwt 10,18; 24,17-21; 26,12-13; 27,19; por. Iz 1,17; Jr 22,3; w odróżnieniu od Iz 1,23; Jr 7,6; 

por. jeszcze Hi 29,13). Sam Bóg jest ich obrońcą (Ps 146,9). Przysłowiowa grupa „sieroty i 

wdowy”  (brak  męża;  brak  ojca)  wskazuje  na  osoby,  które  nie  mają  zabezpieczenia 

finansowego,  pracującego  mężczyzny.  Takie  osoby  cieszyły  się  w  społeczności  szczególną 

opieką. 

 

3. Jezus a kobiety 

W  czasach  Jezusa  kobiety  nie  posiadały  tych  samych  praw  co  mężczyźni,  choć  były 

szanowane. Mężczyzna mógł odprawić kobietę listem rozwodowym, kobieta zaś nie; kobieta 

nie  była  powoływana  na  świadka,  nie  uczestniczyła  w  życiu  publicznym,  nie  mogła 

przebywać  w  Świątyni.  Dla  mężczyzny  było  rzeczą  nieprzyzwoitą  rozmawiać  z  kobietą  w 

miejscu  publicznym.  Stosunek  judaizmu  do  kobiet  w  jakiejś  mierze  prezentuje  modlitwa 

background image

 

86 

wypowiadana w synagogach przez Izraelitów: „Błogosławiony bądź Panie, Boże nasz, Królu 

wszechświata, że nie stworzyłeś nas kobietą.” 

Jezus  w  Ewangeliach  przejawia  postawę  zupełnie  inną.  Nauczyciel  z  Nazaretu  z 

wielkim szacunkiem traktował kobiety. Były one w gronie Jego uczniów i słuchaczy: A było z 

Nim Dwunastu oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria, zwana 

Magdaleną,  którą  opuściło  siedem  złych  duchów;  Joanna,  żona  Chuzy,  zarządcy  u  Heroda; 

Zuzanna i wiele innych, które im usługiwały ze swego mienia (Łk 8,2-3). Jezus nie krył się z 

uczuciami  względem  nich:  A  Jezus  miłował  Martę  i  jej  siostrę,  i  Łazarza.  To  Jezus 

interpretuje  Torę  w  taki  sposób,  że  za  jedynie  prawidłowy  związek  uznaje  małżeństwo 

jednego  mężczyzny  z  jedną  kobietą  (mówiliśmy  o  tym  wyżej;  Mt  19,3-9).  Jezus  nie  tylko 

doceniał kobiety, ale również zauważał ich krzywdę. Konsekwencje decyzji rozwodu mogły 

być bolesne dla kobiet: kobieta z niskim statusem społecznym (rozwódka) często nie mogła 

się  sama  utrzymać.  Prawo  karne  nie  było  jeszcze  tak  rozwinięte  jak  dzisiaj  i  pozostawiona 

sama  sobie,  nie  mogąc  tak  naprawdę  liczyć  na  sądy,  stawała  się  łatwym  łupem  dla 

nieuczciwych ludzi. Jezus uzdrowił tę chorą sytuację. 

W innym przypadku Chrystus łamie prawo szabatu uzdrawiając zarówno kobiety jak i 

mężczyzn bez różnicy. Dla nas ważne jest zauważenie, że kobieta jest ważniejsza niż szabat. 

Jezus  nawet  bywa  w  swoich  relacjach  z  kobietami  kontrowersyjny  i  bulwersujący  dla 

ówczesnych. Na przykład w Ewangelii Łukasza (Łk 7,36-50) opisana jest sytuacja, w której 

grzesznica  swobodnie  podchodzi  do  Mistrza,  siada  przy  nim,  całuje  jego  stopy,  namaszcza 

olejkiem i ociera włosami. Inna sytuacja to swobodna rozmowa z Samarytanką przy studni. 

Znamy  również  historię  Marii  i  Marty  z  Betanii  (Łk  10,38-42).  Marta  przyjmowała 

swoją rolę kobiety zgodną z wymogami kulturowymi, czyli posługiwała. Maria zaś słuchała u 

stóp Jezusa. Gdy Marta oburza się na zachowanie siostry i prosi Jezusa by jej nakazał pomoc, 

On  odpowiada:  Marto,  Marto,  troszczysz  się  i  kłopoczesz  o  wiele  rzeczy;  Niewiele  zaś 

potrzeba, bo tylko jednego; Maria bowiem dobrą cząstkę wybrała, która nie będzie jej odjęta

Jezus  nie  wymaga  posługi,  nigdy  nie  poniża  kobiet,  wręcz  przeciwnie.  Kathleen  Corley 

uważa,  że  kobiety  w  grecko-rzymskiej  kulturze  nie  zasiadały  do  stołu  z  mężczyznami,  nie 

uczestniczyły  w  posiłkach.  Jednakże  w  judeo–chrześcijańskiej  kulturze  kobiety  zawsze 

towarzyszyły  mężczyznom.  Znamiennym  jest  też  fakt,  że  koło  krzyża  znajdują  się  obok 

"umiłowanego ucznia" wyłącznie kobiety. One były z Nim, kiedy męska część uciekła – przy 

Jego męce i śmierci. 

background image

 

87 

 Dla  św.  Pawła  kobiety  to  też  apostołowie  –  to  właśnie  one  stały  się  świadkami 

Zmartwychwstania. To one jako pierwsze przyniosły wiadomość dla reszty chroniącej się w 

Wieczerniku.  Św.  Paweł  pisząc  List  do  Koryntian  wspomina  wiele  darów  udzielonym 

ludziom do posługi Kościołowi, zarówno mężczyznom jak i kobietom, używając tego samego 

słowa. 

Madga  Magdalena  jest  z  tego  powodu  nazywana:  apostołem  apostołów.  Szczególna 

więź  jaka  łączyła  Mesjasza  z  Marią  Magdaleną  uwidoczniona  jest  właśnie  w 

zmartwychwstaniu. To ona biegnie do grobu w rozpaczy i to właśnie ona jest tą, która widzi 

jako  pierwsza  Pana.  O  pewnej  zażyłości  i  bezpośredniości  w  okazywaniu  uczuć  świadczy 

fakt, że Jezus zakazuje Marii dotykać Go zanim nie wstąpi do Ojca. Maria prawdopodobnie 

chciała  rzucić  się  w  objęcia  Pana.  Jest  to  też  jeden  z  argumentów  na  autentyczność 

zmartwychwstania,  albowiem  świadectwo  kobiety  w  tamtej  kulturze  nie  było  uznawane, 

gdyby  zatem  ewangeliści  chcieliby  kłamać  nie  podaliby,  że  pierwszym  świadkiem 

zmartwychwstania była kobieta. 

Podobnie  jak  Jezus,  pierwotny  Kościół  podkreśla  godność  kobiety,  walczy  przeciw 

nadużyciom w małżeństwie i wyprowadza odpowiednie wnioski moralne dla małżonków. W 

Chrystusie i poprzez Chrystusa zlikwidowane zostały wszelkie różnice czy to narodowe, czy 

społeczne, czy naturalne: Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka 

wolnego,  nie  ma  już  mężczyzny  ani  kobiety,  wszyscy  bowiem  jesteście  kimś  jednym  w 

Chrystusie Jezusie (Ga 3,28). 

 

 

Rozdział IV 

DZIECI 

 

Dziecko  jest  cudem  Bożego  stworzenia,  najpiękniejszym  z  darów  nieba.  W  Biblii 

płodność  należy  do  natury  człowieka,  określonej  przez  Boga  przy  stworzeni  (Rdz  1,28). 

Macierzyństwo  i  ojcostwo  są  tu  źródłem  radości,  a  dzieci  darem  Bożym  i  znakiem  Bożego 

błogosławieństwa.  Liczne  potomstwo  uchodziło  w  Izraelu  za  dowód  przychylności  Boga,  a 

bezpłodność za karę, kobiety zatem broniły się przed nią za wszelką cenę (Rdz 19,30-38; 38; 

Rt). Dziecko przychodzi na świat w rodzinie. Rodzina od początku zajmuje niezwykle ważne 

background image

 

88 

miejsce  dla  narodzin,  rozwoju  i życia  człowieka.  W  ten  sposób  jest  ona  miejscem 

szczególnego autentycznego Bożego błogosławieństwa: „Oto dzieci są darem JHWH, a owoc 

łona zapłatą” (Ps 127,3). Z ustanowienia więc samego Boga relacja mężczyzny i kobiety ich 

zjednoczenie  jest  związkiem  życiodajnym,  w którym  człowiek  może  wzrastać  w miłości 

i odnaleźć szczęście (Syr 26,1-4). 

Choć płodność była tak  ceniona, nigdy w  Biblii  czysto  fizyczna prokreacja nie stała 

się  przedmiotem  kultu  –  jak  to  obserwujemy  gdzieniegdzie.  Spotykamy  np.  przestrogi,  że 

bezdzietność jest lepsza od dzieci bezbożnych (Syr 16, 3; por. Mdr 3, 10-19). 

W  ustawodawstwie  Starego  Testamentu  dziecko  było  podmiotem  ogromnej  troski. 

Pierwszym  przejawem  troski  rodziców  o  dziecko  było  (w  przypadku  chłopców)  poddanie 

obrzezaniu  i  nadanie  imienia  ósmego  dnia  po  narodzeniu.  Dobrze  wychowane  dzieci  były 

dumą rodziców, dawały zabezpieczenie i przydawały im poważania i znaczenia (Ps 127, 3-4; 

128, 3; Prz 17, 6). 

 

1. Szacunek dla dzieci 

Na  weselach  wieśniaków  czy  Beduinów  w  dzisiejszej  Palestynie  istnieje  zwyczaj 

rozbijania  na  progu  domu  czy  u  wejścia  do  namiotu  owocu  granatu.  Jest  to  symboliczne 

życzenie  pod  adresem  młodej  pary,  by  jej  potomstwo  było  tak  liczne  jak  liczne  są  ziarna 

granatu. 

W  starożytnym  Izraelu  posiadanie  dzieci,  i  to  licznych  dzieci,  było  upragnionym 

szczęściem  i  goście  weselni  często  wyrażali  życzenie,  by  młoda  para  została  obdarzona 

licznym  potomstwem.  Tak  Rebeka,  kiedy  opuszczała  swoją  rodzinę,  usłyszała  następujące 

błogosławieństwo: „Nasza siostro, wzrastaj w tysiące nieprzeliczone” (Rdz 24,60); Boozowi, 

który poślubił Rut, krewni życzą, aby pani młoda była „podobna do Racheli i do Lei, które to 

dwie kobiety zbudowały dom  Izraela” (Rt  4,11-12). Abraham,  a następnie  Izaak, otrzymują 

obietnicę, że ich potomstwo będzie liczne jak gwiazdy na niebie (Rdz 15,5; 22,17; 26,4). Bóg 

obiecuje Hagar, że będzie mieć niezliczone potomstwo (Rdz 16,10); podobnie Bóg obiecuje 

położnym  ratującym  chłopców  przed  faraonem  (Wj  1,16).  Dzieci  są  „koroną  starców”  (Prz 

17,6), synowie są „gałązkami oliwnymi wokół stołu” (Ps 128,3), „nagrodą jak strzały w ręku 

wojownika..., szczęśliwy człowiek, który napełnił nimi swój kołczan” (Ps 127,3-5). 

Przeciwnie, niepłodność była uważana za doświadczenie (Rdz 16,2; 30,2; 1 Sm 1,5), 

za  karę  pochodzącą  od  Boga  (Rdz  20,18),  za  hańbę.  Niepłodne  żony  Patriarchów  Sara, 

background image

 

89 

Rachela i Lea usiłują zmyć z siebie tę hańbę, adoptując dzieci, które ich niewolnice urodziły 

ich mężom (Rdz 16,2; 30,3 i 9). 

Wszystkie te teksty pokazują, że pragnieniem były dzieci, zwłaszcza synowie, którzy 

przedłużą  ród  i  imię  oraz  utrwalą  dziedzictwo.  Córki  ceniono  niżej:  wychodząc  za  mąż, 

stawały się stracone dla rodziny i dlatego nie ich liczbą szacowano znaczenie danego domu. 

Pośród  synów  pierworodny  cieszył  się  pewnymi  przywilejami.  Za  życia  swego  ojca 

miał  on  pierwszeństwo  przed  innymi  braćmi  (Rdz  43,33).  Ze  śmiercią  ojca  otrzymywał 

podwójną część dziedzictwa (Pwt 21,17) i stawał się głową rodziny. W przypadkach dwóch 

bliźniaków,  pierworodnym  był  ten,  który  pierwszy  ujrzał  światło  dzienne  (Rdz  25,24-26; 

38,27-30); choć najpierw ujrzano rękę Zeracha, to Peres został uznany pierworodnym (por. 1 

Krn  2,4),  gdyż  on  jako  pierwszy  wyszedł  z  łona  matki.  Pierworodny  mógł  utracić  swoje 

prawa  pierworództwa  jako  karę  za  jakieś  ciężkie  przewinienia,  jak  Ruben  po  popełnieniu 

kazirodztwa (Rdz 35,22; por. 49,3-4 i 1 Krn 5,1), albo też mógł się ich zrzec, jak Ezaw, który 

sprzedał swoje pierworództwo Jakubowi (Rdz 25,29-34). Ale prawo chroniło pierworodnego 

przed samowolnymi wyborami ojców (Pwt 21,15-17). 

Jednakże  w  Starym  Testamencie  często  pojawia  się  temat  młodszego  brata,  który 

wszedł w uprawnienia pierworodnego. Poza przykładami Jakuba i Ezawa, Peresa i Zeracha, 

które  zostały  już  przywołane,  można  jeszcze  zacytować  wiele  innych:  Izaak  dziedziczy  w 

miejsce  Izmaela,  Józef  a  potem  Beniamin  są  ulubieńcami  swego  ojca,  Efraim  wysuwa  się 

przed  Manassesa,  Dawid,  najmłodszy  z  braci,  zostaje  wybrany  spośród  wszystkich  braci,  a 

potem  przekazuje  panowanie  swemu  najmłodszemu  synowi  Salomonowi.  Próbowano  się  w 

tych  faktach  dopatrywać  jakiegoś  zwyczaju  przeciwnego  do  prawa  pierworództwa,  prawa 

ostatnio  narodzonego,  które  pojawia  się  wśród  niektórych  ludów:  dziedzictwo  i  prawa 

ojcowskie  przechodzą  na  jego  najmłodszego  syna.  Ale  te  przytoczone  przypadki,  które 

oznaczają odejście od prawa ogólnego, zdradzają raczej pewien konflikt między zwyczajem 

prawnym i uczuciem, które kieruje serce ojca ku dziecku narodzonemu w jego starości (por. 

Rdz 37,3; 44,20). A nade wszystko  Biblia często zaznacza wyraźnie, że objawia się w nich 

wolny  wybór  Boga,  który  przyjął  ofiarę  Abla  a  odrzucił  ofiarę  pierworodnego  Kaina  (Rdz 

4,4-5), jak też „umiłował Jakuba a znienawidził Ezawa” (Ml 1,2-3; Rz 9,13; por. Rdz 25,23), 

który wybrał Dawida (1 Sm 16,12) i który dał godność królewską Salomonowi (1 Krl 9,15). 

Z  tytułu  pierwocin  małżeństwa  pierworodni  należeli  do  Boga,  ale  w  odróżnieniu  od 

pierworodnych  ze  stad,  które  były  składane  na  ofiarę,  pierworodni  Hebrajczycy  byli 

wykupywani (Wj 13,11-15; 22,28; 34,20), albowiem Bóg Izraela miał w obrzydzeniu ofiary z 

background image

 

90 

dzieci  (Kpł  20,2-5  etc.  i  por.  opowiadanie  o  ofierze  Izaaka  Rdz  22).  W  zastępstwie 

pierworodnych synów izraelskich Lewici byli poświęceni Bogu (Lb 3,12-13; 8,16-18). 

 

2. Biblia na temat aborcji 

Biblia nigdy nie przemawia w sposób bezpośredni na temat aborcji, co może wynikać 

z  faktu,  że  problem  taki  nie  był  wówczas  znany.  Jednakże  jest  w  Piśmie  Świętym  wiele 

tekstów, które pokazują, jakie jest zapatrywanie autorów natchnionych na sprawę poczętego 

życia w łonie matki. Księga Jeremiasza mówi nam, że Bóg zna nas przed tym, zanim jeszcze 

ukształtuje nas w łonie: Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś 

na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię (Jer 1,5). Psalm 139 mówi 

o aktywnej roli Boga w stworzeniu i uformowaniu nas w łonie matki: Ty bowiem utworzyłeś 

moje nerki, Ty utkałeś mnie w łonie mej matki. Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie, 

godne podziwu są Twoje dzieła. I dobrze znasz moją duszę, nie tajna Ci moja istota, kiedy w 

ukryciu  powstawałem,  utkany  w  głębi  ziemi.  Oczy  Twoje  widziały  me  czyny  i  wszystkie  są 

spisane w Twej księdze; dni określone zostały, chociaż żaden z nich jeszcze nie nastał (w. 13-

16). Księga Wyjścia (21,22-25) określa, że ktoś, kto zabił dziecko w łonie matki zasługuje na 

taką samą karę, jak ktoś, kto popełnił morderstwo. 

Przykłady te wskazują, iż Biblia uważa dziecko w łonie za taką samą istotę ludzką jak 

w pełni rozwiniętego, dorosłego człowieka. Dla chrześcijan, aborcja to nie prawo kobiety do 

„decydowania  o  swym  ciele”.  To  sprawa  życia  i  śmierci  człowieka  różnego  od  matki, 

stworzonego na obraz Boży (Rdz 1,26n; 9,6). 

Częstym  zarzutem  pod  adresem  chrześcijańskiego  punktu  widzenia  na  sprawę 

zabijania  nienarodzonych  dzieci  jest  pytanie:  „Co  w  przypadku  gwałtu  lub  kazirodztwa?” 

Jakkolwiek  ogromnie  traumatycznym  wydarzeniem  jest  zajście  w  ciążę  z  powodu  gwałtu 

i/lub  kazirodztwa  –  to  czy  morderstwo  dziecka  jest  rozwiązaniem?  Czy  pomnożenie  zła  i 

stygmatyzacja matki takim wydarzeniem jak zabicie swego dziecka ma jej pomóc? Dziecko, 

takie  może  przecież  być  oddane  do  adopcji  kochającej  rodzinie,  która  nie  może  mieć 

własnych dzieci, jeśli nie mogłoby być wychowywane przez swoją matkę.  Dziecko i matka 

nie powinni być karani w następstwie złych czynów ojca. 

Kolejnym pytaniem jest to: „Co w przypadku, gdy życie matki jest zagrożone?” Jest to 

najtrudniejsze  pytanie  dotyczące  tematu  aborcji.  Jest  to  sytuacja  bardzo  rzadka  (mniej  niż 

jedna  dziesiąta  procenta!  aborcji  dokonywanych  dziś  na  świecie).  O  wiele  więcej  kobiet 

background image

 

91 

przeprowadza  aborcję,  ponieważ  nie  chcą  „zrujnować  swojego  ciała”  niż  kobiet,  które 

przeprowadzają  aborcję,  aby  ocalić  swoje  życie.  Ostatecznie  to  pytanie  powinno  być 

rozważone  pomiędzy  mężem,  żoną  i  Bogiem  (z  pomocą  dobrego  kapłana).  Wiele  jest 

świadectw par, także świętych małżeństw, które przeszły prze takie doświadczenie. 

Grzech  aborcji  nie  jest  grzechem,  który  nie  mógłby  być  wybaczony.  Przez  Jezusa 

każdy i wszystkie grzechy mogą zostać przebaczone (J 3,16, Rz 8,1, Kol 1,14). Kobieta, która 

poddała  się  aborcji  lub  mężczyzna,  który  zachęcał  do  aborcji  lub  nawet  lekarz,  który  jej 

dokonał – każdego z nich może dotknąć ocean miłosierdzia Bożego. 

 

3. Narodziny 

Według trochę niejasnego tekstu Wj 1,16 kobieta mająca rodzić siadała (klękała) być 

może  na  dwóch  nieco  rozsuniętych  kamieniach,  pełniących  rolę  krzesła  porodowego,  o 

którym wspominają rabini i które jest wciąż znane w niektórych środowiskach współczesnego 

Wschodu. Według Rdz 30,3 Rachela prosi, by Bilha rodziła na jej kolanach; Rdz 50,23 mówi, 

„że  dzieci  Makira,  syna  Manassesa,  urodziły  się  na  kolanach  Józefa”;  wreszcie  Hiob 

przeklinając dzień swoich narodzin, wyraża żal, że znalazły się kolana, które go przyjęły (Hi 

3,12).  Niektórzy  autorzy  uważali  na  tej  podstawie,  że  rodzenie  dokonywało  się  często  na 

kolanach  jakiejś  drugiej  osoby,  akuszerki  czy  członka  rodziny,  i  taki  zwyczaj  jest 

rzeczywiście  znany  poza  Izraelem.  Ale  wyjaśnienie  jest  prawdopodobnie  prostsze:  w 

przypadku Racheli i Józefa chodzi najprawdopodobniej o adopcję, por. Rdz 48,12, a Księga 

Hioba mówi o kolanach matki, która karmi piersią swoje dziecko. 

Z  tekstu  Wj  1,19  można  by  wnioskować,  że  kobiety  izraelskie  miały  lekkie  porody, 

jak  to  i  dzisiaj  często  się  sprawdza  wśród  wieśniaczek  i  beduinek  w  Palestynie.  Ale  ten 

pojedynczy tekst nie może być przeceniany na tle przekleństwa, skierowanego do kobiety w 

Rdz  3,16:  „Obarczę  cię  niezmiernie  wielkim  trudem  twej  brzemienności,  w  bólu  będziesz 

rodziła  dzieci”.  Takie  było  powszechne  doświadczenie  i  bóle  porodowe  stają  się 

przysłowiowe  u  proroków  (Iz  13,8;  21,3;  26,17;  Jr  4,31;  6,24;  13,21;  22,23;  50,43;  por. 

jeszcze Wj 15,14; Iz 37,3 = 2 Krl 19,3; Oz 13,13; Ps 48,7). Położnica była wspomagana przez 

akuszerkę  (Rdz  35,17;  38,28);  zaś  Wj  1,15  pokazuje,  że  istniały  akuszerki  profesjonalistki. 

Według Jr 20,15; por. Hi 3,3, ojciec nie asystował przy porodzie. 

Noworodek był myty, nacierany solą - współczesne wieśniaczki palestyńskie mówią, 

że  to  go  wzmacnia  -  i  owijany  pieluchami  (Ez  16,4;  por.  Hi  38,8-9).  Zwyczajnie  był  on 

background image

 

92 

karmiony  przez  matkę  (Rdz  21,7;  1  Sm  1,21-23;  1  Krl  3,21;  2  Mch  2,7-9),  ale  też  często 

powierzano go karmicielce (Rdz 24,59; Wj 2,7-9; Lb 11,12; 2 Sm 4,4; 2 Krl 11,2), co zresztą 

praktykowano również w Mezopotamii i Egipcie. 

Dziecko było karmione piersią o wiele dłużej aniżeli dzieje się to dzisiaj, por. 1 Sm 

1,20-23  dla  Samuela.  Według  2  Mch  7,27  odstawienie  dziecka  od  piersi  następowało  po 

trzech latach od urodzenia i taka była również starożytna praktyka w Babilonii. Odstawienie 

od piersi Izaaka jest świętowane specjalną ucztą (Rdz 21,8). 

 

4. Imię 

Dziecku nadawano imię zaraz po urodzeniu. To imię było zwyczajnie wybierane przez 

matkę (Rdz 29,31 - 30,24; 35,18; 1 Sm 1,20), a niekiedy przez ojca (Rdz 16,15; 17,19; Wj 

2,22; por. Rdz 35,18). Zwyczaj odkładania nadania imienia aż do obrzezania w ósmym dniu 

po narodzeniu jest poświadczony dopiero przez Nowy Testament (Łk 1,59; 2,21). 

Jak  wśród  innych  narodów  pierwotnych,  imię  na  całym  starożytnym  Wschodzie 

określa  istotę  jakiejś  rzeczy:  nazwać  ją  to  znaczy  poznać  ją  i  konsekwentnie  mieć  nad  nią 

władzę.  Tak  więc  w  Raju  Ziemskim  Bóg  pozwala  pierwszemu  człowiekowi  ponazywać 

zwierzęta (Rdz 2,19-20), gdyż przez to oddaje je pod jego władzę (por. opowiadanie paralelne 

Rdz 1,28). Jeśli zaś chodzi o osobę, to znać jej imię oznacza nie mniej niż móc jej szkodzić 

(stąd imiona tabu wśród ludów prymitywnych i sekretne imiona wśród Egipcjan), albo móc 

czynić jej dobrze (np. Mojżesz, którego Bóg zna po imieniu, Wj 33.12.17). Stąd także płynie 

dla wiernego doniosłość poznania prawdziwego imienia swego Boga (Wj 3,13-15; por. Rdz 

32,30)  i  ten  wątek  odnajduje  się  we  wszystkich  religiach  orientalnych.  W  końcu,  ponieważ 

imię  określa  istotę,  odsłania  charakter  i  przeznaczenie  tego,  kto  je  nosi.  Imię  staje  się 

wyrazem  nadziei  albo  jest  jakimś  symbolem,  który  próbuje  się  rozszyfrować  za  pomocą 

przybliżonych etymologii. 

Pewne  imiona  są  inspirowane  szczególnymi  okolicznościami  towarzyszącymi 

narodzinom.  Ta  okoliczność  może  dotyczyć  matki  rodzącej:  Ewa  nazywa  swego 

pierworodnego  Kainem  (qain),  ponieważ  ona  „nabyła”  (qanah)  mężczyznę  (Rdz  4,1); 

podobnie ma się rzecz z synami Jakuba (Rdz 29,31 - 30,24); Rachela, która podczas porodu 

jest bliska śmierci, nazywa swego syna Ben-Oni, tzn. „syn boleści”, ale Jakub zmienia to imię 

złowróżbne  na  Beniamin,  tzn.  „syn  prawicy”  (Rdz  35,18).  Rzadziej  ta  okoliczność  dotyczy 

ojca:  Mojżesz  nazywa  swego  syna  Gerszom,  ponieważ  on  go  otrzymał  będąc  ger,  tzn. 

background image

 

93 

przybyszem  w  obcej  ziemi  (Wj  2,22).  Okoliczność  może  również  być  związana  z  samym 

dzieckiem.  Jakub  zostaje  tak  nazwany  dlatego,  że  w  łonie  swej  matki  trzymał  piętę,  hebr. 

‘aqeb,  swego  bliźniaka  (Rdz  25,26)  i  którego  wyeliminował  ‘aqab  (Rdz  27,36;  Oz  12,4). 

Peres przyszedł na świat otwierając sobie szczelinę peres (Rdz 38,29). Może to być wreszcie 

jakaś okoliczność zewnętrzna, współczesna z narodzinami: żona Pinchasa, dowiedziawszy się 

o  zabraniu  Arki  przez  Filistynów,  zaczyna  rodzić  dziecko,  któremu  nadaje  imię  Ikabod,  co 

znaczy „Gdzie jest Chwała?” (1 Sm 4,21). Można tu wymienić również symboliczne imiona, 

jakie Ozeasz i Izajasz nadali swoim dzieciom (Oz 1,4.6.9; Iz 7,3; 8,3). 

W objaśnieniach, jakie Biblia podaje dla tych imion, często rozpoznajemy etymologię 

ludową,  która  była  dorabiana  na  gorąco  i  która  była  uzasadniana  jakimś  wymyślonym 

wątkiem. Jest to prawdą w pewnej liczbie przypadków, ale nie zawsze jest tak. Albowiem ten 

zwyczaj  nazywania  dzieci  w  związku  z  okolicznościami  ich  narodzin  jest  poświadczony 

wśród licznych ludów i wśród współczesnych Arabów. Tak więc pewna kobieta, która rodziła 

tylko  córki,  nadała  czwartej  imię  Za‘ule,  tzn.  „Irytująca”,  a  ósmej  Tamam,  tzn.  „Tyle 

starczy”.  Tak  też  pewien  mężczyzna,  któremu  córka  urodziła  się  w  poranek  z  obfitą  rosą, 

nazwał ją Endejeh, tzn. „Pełna rosy”. 

Imiona  związane  z  zewnętrznym  wyglądem  dziecka  są  raczej  rzadkie:  Nahor  - 

„Chrapiący”,  Qareah  -  „Łysy”,  Paseah  -  „Kulawy”.  Można  tu  dorzucić  jakiś  wątek 

współczesny: pewna kobieta z okolic Jerozolimy, zobaczywszy swego synka, zawołała: „Ależ 

on czarny, habasz, co za dziecko!”. I nazwano go Habasz. 

Imiona  zaczerpnięte  od  nazw  zwierząt  są  częste,  zwłaszcza  w  epoce  starożytnej: 

Rachela  -  „Owieczka”,  Debora  -  „Pszczoła”,  Jona  -  „Gołębica”,  Ajjah  -  „Sęp”,  Szefufan  - 

„Żmija”,  Kaleb  -  „Pies”,  Nachasz  -  „Wąż”,  ‘Egla  -  „Jałówka”,  Akbor  -  „Mysz”,  etc. 

Próbowano  się  tu  dopatrywać  pierwotnych  nazw  klanów  i  śladów  pierwotnego  totemizmu. 

Takie  zresztą  imiona  były  powszechne  wśród  starożytnych  Arabów  i  zdarzają  się  tak  samo 

wśród  dzisiejszych  Beduinów.  Pewne  z  tych  imion  można  traktować  jako  opisujące  czy 

optatywne:  dziewczynka  nazwana  Deborą  będzie  pracowita  jak  pszczoła,  chłopiec  nazwany 

Kaleb, Szefufan czy Ajjah będzie mocny i groźny dla swych nieprzyjaciół jak pies, żmija czy 

sęp. Albo wreszcie imię jest nazwą pierwszego zwierzęcia, na którym spoczęły oczy dziecka 

po jego urodzeniu. Zwyczaj ten wciąż się utrzymuje u dzisiejszych Beduinów,  

O  wiele  rzadsze  są  nazwy  roślin:  Elon  =  „Dąb”.  Zeitan  „Drzewo  oliwkowe”,  Qos 

„Cierń”, Tamara  - „Palma”. Trzeba je rozumieć podobnie jak imiona zaczerpnięte od nazw 

zwierząt. 

background image

 

94 

Najważniejszą  kategorią  imion  są  imiona  teoforyczne,  to  znaczy  imiona,  w  których 

kompozycję  wchodzi  nazwa  Boga.  Niektóre  z  nich  są  uformowane  z  pierwiastkiem  Baal, 

który nieraz może być epitetem JHWH, ponieważ ba‘al. znaczy „pan”, ale najczęściej jest to 

imię boga kananejskiego. Imiona tego rodzaju są szczególnie częste na ostrakach z Samarii, 

które datują się na epokę, kiedy religia Królestwa Izraela była mocno skażona. Znikają one po 

epoce  monarchicznej.  Pod  wpływem  Jahwizmu  niektóre  z  tych  imion  były  w  tekstach 

modyfikowane,  i  Baala  zastępowano  przez  El  czy  przez  JHWH,  albo  bywają  one 

zniekształcane  dla  lektury:  Iszbaal  zostało  przekręcone  na  Iszboszet,  Jerubbaal  na 

Jerubboszet, Meribbaal na Mefiboszet. 

Ale  o  wiele  częstsze  są  imiona,  które  odnoszą  się  do  Boga  narodowego  Izraelitów, 

określanego  za  pomocą  imion  El  lub  JHWH  (w  ich  skróconych  formach)  albo  przez  jakiś 

epitet  bądź  przez  jakiś  przymiot.  Imiona  są  złożone  z  tego  elementu  boskiego  i  z  jakiegoś 

czasownika albo, rzadziej, rzeczownika bądź przymiotnika. Wyrażają one zawsze jakąś ideę 

religijną, a więc potęgę, miłosierdzie Boga, ochronę, jakiej się od Niego oczekuje, poczucie 

pokrewieństwa  z  Nim.  Jest  zrozumiałe,  że  częste  używanie  tych  imion  mogło  wpływać  na 

stępienie  ich  znaczenia,  ale  pojawiają  się  one  zawsze  na  nowo  w  momentach  odnowy 

religijnej,  a niektóre z nich wyrażają szczególną sytuację religijną danej  epoki,  na przykład 

niewoli czy powrotu z wygnania. Te fakty dowodzą, że ich rzeczywiste znaczenie nigdy nie 

zostało zapomniane. 

Zdarza  się  również,  że  te  imiona  zostają  skrócone  i  element  boski  jest  w  nich  tylko 

domyślny (imiona hipokorystyczne): np. Natan - „On dał”, zamiast Natanjahu - „JHWH dał”, 

Mattan - „Dar”, zamiast Mattanjahu - „Dar JHWH”. 

W epoce późniejszej zadomowił się zwyczaj nadawania imion patronimicznych, tzn. 

dziecku  nadawano  imię,  jakie  nosił  jego  dziadek,  rzadziej  jego  ojciec,  jego  pradziadek  lub 

jego wuj.  Zwyczaj  ten pojawił się najpierw w Egipcie w kolonii  żydowskiej na Elefantynie. 

Jest  on  również  poświadczony  w  Judei  III  w.  przed  Chr.  i  wydaje  się  on  powszechny  na 

początku naszej ery, por. Łk 1,59. 

Niekiedy  Izraelici  czy  Żydzi  noszą  od  urodzenia  imiona  obce,  i  to  nie  tylko  w 

koloniach żydowskich poza granicami Palestyny, ale w samej Palestynie. Imiona aramejskie 

pojawiły  się  po  wygnaniu  i  stają  się  bardzo  częste  w  epoce  Nowego  Testamentu:  Marta, 

Tabita, Bar-Tolomai etc. 

background image

 

95 

W epoce grecko-rzymskiej można było posiadać równocześnie jedno imię żydowskie i 

jedno greckie czy łacińskie: Salome-Aleksandra, Jan-Marek, albo po prostu tłumaczono imię 

na  greckie:  Mattaniasz  stało  się  Theodotos,  albo  nadawano  imieniowi  semickiemu  formę 

grecką, jak Jezus, Maria etc. 

Zdarzało  się,  że  jakaś  osobistość  zmieniała  imię  za  swego  życia.  Niektóre  z  tych 

zmian  są  objaśnione  w  Biblii  jako  wynik  boskiej  interwencji:  Jakub  otrzymuje  imię  Izrael 

podczas  swej  walki  z  Bogiem  (Rdz  32,29;  por.  35,10);  imiona  Abram  i  Saraj  zostają 

zmienione  na  Abraham  i  Sara  (Rdz  17,5.15):  w  rzeczywistości  są  to  tylko  inne  formy 

dialektalne tych samych imion, ale zgodnie z wyżej wyłożoną ideologią związaną z imionami, 

ich  zamiana  oznacza  zmianę  przeznaczenia  tych,  którzy  je  noszą  (por.  Rdz  17,6  i  16). 

Powiedzieliśmy  już  wyżej,  że  nadanie  imienia  jakiejś  istocie  oznaczało  stwierdzenie  swojej 

władzy nad nią, i  to  tłumaczy zmiany imion,  dokonywane przez panujących:  Faraon  nadał 

Józefowi  imię  Safnat-Paneach  (Rdz  41,45);  z  woli  przełożonego  dworu  Daniel,  Ananiasz, 

Miszael  i  Azariasz  zostali  nazwani  Belteszassarem,  Szadrakiem,  Meszakiem  i  Abed-Nego 

(Dn 1,6-7). Kiedy Faraon ustanowił Eljakima królem Judy, zmienił mu imię na Jojakim (2 Krl 

23,34),  podobnie  Nabuchodonozor  osadzając  na  tronie  Mattaniasza,  zmienił  jego  imię  na 

Sedecjasz  (2  Krl  24,17).  Te  ostatnie  przykłady  dotykają  problemu  imion  koronacyjnych  w 

Izraelu, co zostanie omówione przy instytucjach królew. 

 

5. Obrzezanie 

Obrzezanie  polega  na  usunięciu  napletka.  Powinno  się  go  dokonać  ósmego  dnia  po 

narodzeniu dziecka według postanowienia Kpł 12,3 i opowiadania kapłańskiego o przymierzu 

z Abrahamem Rdz 17,12. Według tej samej tradycji ósmego dnia został obrzezany Izaak (Rdz 

21.4).  Według  Wj  4,25  i  Joz  5,2-3  posługiwano  się  przy  tym  krzemiennymi  nożami,  co 

dowodzi starożytności zwyczaju; potem używano narzędzi z metalu. 

Zabieg  był  dokonywany  przez  ojca  (Rdz  21,4),  w  całkiem  szczególnych 

okolicznościach  przez  matkę  (Wj  4,25),  a  w  czasach  późniejszych  przez  lekarza  czy 

wyspecjalizowanego  człowieka  (1  Mch  1,61).  Miejsce  nie  miało  znaczenia:  ale  nigdy 

obrzezanie  nie  dokonywało  się  w  sanktuarium  czy  przy  udziale  kapłana.  Rana  goiła  się  po 

kilku dniach odpoczynku, Rdz 34,25; Joz 5,8; oba teksty opowiadają o obrzezaniu dorosłych. 

Izraelici  winni  byli  poddać  obrzezaniu  nie  tylko  swoje  dzieci,  ale  także  swoich 

niewolników, izraelskich czy obcych (Rdz 17,12-13). Był to warunek konieczny do tego, by 

background image

 

96 

obcy, niewolnicy czy osiedleńcy, mogli uczestniczyć w obchodach Paschy, święta wspólnoty 

izraelskiej (Wj 12,43-49). 

Według  opowiadań  biblijnych  praktykowanie  obrzezania  zaczęło  się  w  klanie 

Abrahama po jego wejściu do Kanaanu i zostało nakazane przez Boga jako znak przymierza, 

które  Bóg  zawarł  z  Abrahamem  (Rdz  17,9-14.  23-27).  Obyczaj  był  kontynuowany  przez 

Patriarchów (Rdz 34,13-24) i podczas pobytu Izraela w Egipcie według Joz 5,4-5. Wydaje się 

jednak na podstawie opowiadania Wj 4,24-26, że Mojżesz nie został obrzezany. Obrzezanie, 

zarzucone  w  czasie  wędrówki  po  pustyni,  zostało  na  nowo  podjęte  po  wejściu  do  Ziemi 

Obiecanej (Joz 5,4-9). 

Trudno  jest  określić  zasięg  tej  praktyki  na  starożytnym  Wschodzie  z  powodu 

niejasności i sprzeczności świadectw. W Egipcie jest poświadczone przez płaskorzeźby już od 

III tysiąclecia przed Chr., mówią o nim teksty i  pisma Herodota, ale niektóre mumie nie są 

obrzezane.  Wydaje  się,  że  obrzezanie  było  obowiązkowe  przynajmniej  dla  kapłanów. 

Jednakże Joz 5,9 zdaje się określać nieobrzezanie jako „hańbę egipską”. Przeciwnie Jr 9,24-

25 wylicza Egipcjan z Judą, Edomem, Ammonem, Moabem i Arabami jako obrzezanych co 

do ciała ale nieobrzezanych co do serca. Ez 32,21-30 posyła Faraona i jego armię do Szeolu 

razem  z  nieobrzezanymi,  z  Asyryjczykami,  Elamitami,  wojskami  Meszaka  i  Tubala,  z 

Edomitami,  wszystkimi  książętami  Północy  i  wszystkimi  Sydończykami.  Józef  Flawiusz 

mówi,  że  Idumejczycy  (Edomici)  zostali  zmuszeni  do  obrzezania  przez  Jana  Hyrkana.  Ale 

według  świadectwa  Herodota,  wszyscy  Fenicjanie  i  Syryjczycy  Palestyny  byli  obrzezani; 

Arystofanes  twierdzi  to  samo  o  Fenicjanach.  Według  poetów  przedislamskich  starożytni 

Arabowie  byli  obrzezani,  a  według  Pseudo-Bardessana  Rzymianie  usiłowali  zabronić  tej 

praktyki w Arabii. 

Jeśli teraz zwrócimy się ku ludom, z którymi Izraelici żyli w bezpośrednim kontakcie 

w  Palestynie,  to  Filistyni  są  nieobrzezani  (1  Sm  18,  25-27;  por.  Sdz  14,3;  1  Sm  17,26)  i 

termin „nieobrzezany” wystarczy niekiedy do ich określenia (Sdz 15,18; 1 Sm 14,6; 31,4). To 

ich  odróżnia  od  Kananejczyków,  którzy  nigdy  nie  są  w  ten  sposób  określani,  i  którzy 

konsekwentnie  powinni  być  obrzezani.  Niewątpliwie  istnieje  epizod  z  Sychemitami, 

zmuszonymi do przyjęcia obrzezania, jeśli chcą się żenić z córkami izraelskimi (Rdz 34,13-

24),  ale  Sychemici  są  według  Rdz  34,2  Hiwwitami  (Horytami  w  greckim),  to  znaczy  jakąś 

wysepką ludności niesemickiej. 

Wydaje się więc, że obrzezanie nie wyróżniało Izraelitów pośród ludności semickiej, 

którą oni zastąpili czy też, z którą się zmieszali w Palestynie. Wydaje się przeciwnie, że oni 

background image

 

97 

przejęli ten zwyczaj wtedy, kiedy się osiedlili w Kanaanie, por. Rdz 17,9-14; 23-27; Joz 5,2-

9. Ale u nich ta praktyka otrzymała szczególne religijne znaczenie. 

Wydaje się, że pierwotnie i generalnie, obrzezanie było rytem inicjacji do małżeństwa 

i  konsekwentnie  do  życia  wspólnotowego  klanu.  Jest  to  oczywiste  wśród  wielu  grup 

ludnościowych  Afryki,  które  praktykują  obrzezanie  do  dzisiaj,  i  jest  to  bardzo 

prawdopodobne  gdy  chodzi  o starożytny Egipt,  gdzie obrzezanie było odprawiane w wieku 

dojrzewania.  W  Izraelu  zwyczaj  musiał  mieć  pierwotnie  to  samo  znaczenie:  historia 

Sychemitów wiąże je wyraźnie z małżeństwem (Rdz 34). Niejasny epizod Wj 4,24-26 zdaje 

się też odnosić do niego: symulowane obrzezanie Mojżesza czyni z niego „oblubieńca krwi”. 

Można  do  tego  dorzucić  rzeczowniki,  które  w  hebrajskim  określają  nowożeńca,  zięcia  czy 

teścia, i pochodzą od tego samego rdzenia hatan, który w arabskim znaczy „obrzezać”. 

Metaforyczne  użycie  terminu  potwierdza  takie  znaczenie:  serce  „nieobrzezane”  (Jr 

9,25)  jest  sercem,  które  niczego  nie  rozumie,  por.  Pwt  10,16;  30,6;  Jr  4,4;  ucho 

„nieobrzezane” jest uchem, które nie słyszy (Jr 6,10); wargi „nieobrzezane” są niezdolne do 

mówienia  (Wj  5,12.30).  Obrzezanie  jest  więc  pojmowane  jako  uzdalniające  do  normalnego 

życia seksualnego, jest jakąś inicjacją do małżeństwa. 

Ale to znaczenie musiało zostać przyćmione, kiedy obrzezanie zaczęto sprawować tuż 

po  urodzeniu.  Zasadniczo  zaś  to  religia  nadała  mu  wyższe  znaczenie.  Teraz  oznaczało  ono 

dopuszczenie  do  życia  grupy,  do  wspólnoty  Izraela  (por.  Rdz  34,14-16;  Wj  12,47-48).  Oto 

dlaczego  jest  ono  przepisane  jako  obowiązek  i  jako  znak  przymierza,  które  Bóg  zawarł  z 

Abrahamem i jego potomkami (Rdz 17,9-14, tradycja „kapłańska”). 

Jednakże  doniosłość  religijna  obrzezania  ustaliła  się  powoli.  Prawa  Pięcioksięgu 

czynią do niego tylko przypadkowe odniesienia, przy okazji celebracji Paschy (Wj 12,44.48), 

przy  okazji  oczyszczenia  kobiety  po  urodzeniu  dziecka  (Kpł  12,3),  przy  porównaniu  z 

pierworodnymi owocami drzew (Kpł 19,23). I dopiero podczas Wygnania obrzezanie stało się 

wyróżniającym  znakiem  przynależności  do  Izraela  i  do  JHWH.  I  jest  to  łatwo  zrozumieć: 

wygnańcy żyli w środowisku ludów, które go nie praktykowały, i wydaje się, że w tej samej 

epoce zwyczaj ten został stopniowy zarzucony wśród bezpośrednich sąsiadów Palestyny. Tak 

by się tłumaczyły pewne starożytne świadectwa: Ez 32,30 zalicza wszystkich Sydończyków 

do  nieobrzezanych;  według  Jdt  14,10  podobnie  są  potraktowani  Ammonici;  według  Józefa 

Flawiusza  Idumejczycy  zostali  zmuszeni  do  obrzezania  przez  Jana  Hyrkana.  Tenże  Józef 

mówi jeszcze, że w jego czasach, w I wieku naszej ery, Żydzi byli jedynymi mieszkańcami 

Palestyny, którzy praktykowali obrzezanie. 

background image

 

98 

Wtedy  też  bardzo  wzrosło  znaczenie  obrzezania  jako  znaku  przymierza  z  Bogiem. 

Zostali do niego zobowiązani prozelici, por. kontrowersje judeo-chrześcijan (Dz 15,5n; 16,3; 

Gal  2,3).  Pierwsze  wzmianki  o  poganach,  którzy  przyjmując  wiarę  żydowską  poddawali  się 

obrzezaniu,  znajdują się w Jdt 14,10 i Est 8,17 greckiej, a więc w dwóch księgach późnego 

pochodzenia.  W  epoce  Nowego  Testamentu  obowiązek  obrzezania  był  ważniejszy  aniżeli 

obowiązek święcenia szabatu (J 7,22-23). 

Zwyczaj obrzezania, który bywał powodem do kpin ze strony pogan (Martial, Persius, 

Horacy)  musiał  się  zetrzeć  z  inwazją  obyczajowości  greckiej,  która  go  nie  dopuszczała. 

Antioch Epifanes zabronił tej praktyki w Palestynie, a opornych surowo karał (1 Mch 1,60-

61;  2  Mch  6,10).  Żydzi,  którzy  odpadali  od  wiary  i  przechodzili  na  hellenizm,  starali  się 

zamaskować znak swego obrzezania (1 Mch 1,15; por. 1 Kor 7,18). 

 

6. Edukacja 

Na dzieci  patrzono z naturalną miłością i  troskliwością, ale też realistycznie, widząc 

ich wady (2 Krl 2, 23-24; Iz 3, 4; Prz 13, 24; 22, 15; Hi 14, 4 w wersji Septuaginty; Mdr 12, 

24-25; Syr 10, 16). Idea naturalnej niewinności dzieci nie była znana (chyba że w tym sensie, 

że małe dzieci jeszcze nie zaczęły grzeszyć albo dla pokazania, jaką niesprawiedliwością jest 

ich  krzywdzenie,  por.  2  Mch  8,  4).  Mogą  one  grzeszyć,  choć  są  mniej  odpowiedzialne  od 

dorosłych.  Stąd  potrzeba  właściwego  wychowania,  które  jest  obowiązkiem  rodziców,  ale 

także innych krewnych i nauczycieli. Naucz chłopca drogi, nie zejdzie z niej i w starości (Prz 

22, 6). Również Nowy  Testament,  zalecając miłość i  troskliwość w stosunku do dzieci,  nie 

pomija dziecięcych wad: zmienności (Mt 11, 16-19 i par.) oraz niedojrzałości (1 Kor 13, 11). 

Jezus,  przyjmując  dzieci,  przedstawił  je  jednak  jako  wzór  ufności  wobec  Boga,  znacznie 

modyfi kując spojrzenie tradycyjne (Mk 9, 33--37; 10, 13-16 i par.). 

Podstawowym  i  naturalnym  środowiskiem  wychowania  była  oczywiście  rodzina,  a 

wychowawcami przede wszystkim rodzice (Iz 8, 4), ale także rodzina dalsza, czyli cały ród. 

Podstawą  wychowania  i  naczelnym  obowiązkiem  dzieci  jest  cześć  i  posłuszeństwo  wobec 

rodziców,  „pierwszych  po  Bogu”,  o  czym  już  częściowo  była  mowa  w  związku  z  IV 

przykazaniem Dekalogu (por. p. III.5.b; Prz 23, 22: Słuchaj ojca, ktory cię zrodził, i nie gardź 

matką  staruszką;  por.  także  Prz  1,  6;  6,  20;  31,  1;  Syr  7,  27-28;  Tb  4,  3-4).  Kto  czci  ojca, 

radość mieć  będzie z dzieci  (Syr 3,  5). Oboje rodzice wychowywali dzieci,  ale terminologia 

wskazuje  na  większą  władzę  ojca,  gdyż  kojarzone  jest  z  nim  „upomnienie”,  „karność”, 

background image

 

99 

„posłuszeństwo”, podczas gdy matka daje „pouczenia”. Dostrzegano rolę przykładu, również 

złego (Ez 16, 44: Jaka matka, taka córka)

Celem  wychowania  nie  było  nabycie  umiejętności,  lecz  ukształtowanie  osobowości, 

wdrożenie  do  dyscypliny,  nauczenie  zasad  moralnych  i  mądrości  życiowej  (np.  Prz  23,  12. 

22). Te zasady obejmowały troskę o rodziców, a także o potrzebujących oraz unikanie wad, 

takich jak lenistwo i pijaństwo, występków seksualnych tudzież złego towarzystwa.  Dobrym 

przykładem podstawowych nauk ojca dla syna jest zbiór maksym zawarty w Tb 4. Zawiera on 

polecenia  czci  dla  rodziców,  postępowania  sprawiedliwie,  miłosiernie  i  rozsądnie  oraz 

pamiętania  o  Bogu.  Istotne  miejsce  zajmowała  edukacja  religijna  oraz  poznawanie  tradycji 

ojczystych. W ich centrum znajdowała się pamięć o Wyjściu z Egiptu i Przymierzu oraz wiara 

w jedynego Boga JHWH. Izraelita miał obowiązek wszczepiania ich swoim synom (Pwt 6, 7; 

por. 4, 9; 11, 19). Można by to nazwać obowiązkiem edukacji religijno-patriotycznej. 

Wychowanie  powinno  być  surowe,  jeśli  potrzeba.  Terminologia  hebrajska  implikuje 

karcenie i dyscyplinę (jasar musar, co w przybliżeniu odpowiada gr. paideuo etc.; por. Prz 

13;  Syr  22,  4-6;  Hbr  12,  7-8.    11  o  potrzebie  karcenia).  Kulminuje  to  w  zdaniu:  Nie  kocha 

syna, kto oszczędza rozgi (Prz 3, 11; 13, 2; zob. też Prz 13, 1. 11-12. 24; 22, 15; 

23, 13-14; Syr 30, 1; por. Syr 7, 24 o surowości wobec córek). Ta opinia o potrzebie 

kar  cielesnych,  choć  wypowiadana  wielokrotnie  i  z  na  -  ciskiem,  zazwyczaj  jest  obecnie 

ignorowana, relatywizowana albo odrzucana jako odbicie ówczesnych zwyczajów, a nie woli 

Bożej.  Prawidłowe wyjaśnienie jest bardziej złożone.  Z jednej strony pod względem formy 

literackiej zdania takie są rozmyślnie kontrastowe i przesadne. W proporcji do liczby tekstów 

o  kochaniu  dzieci,  te  o  karach  są  stosunkowo  rzadkie.  Choć  Biblia  na  pewno  nie  popiera 

wychowania  permisywnego,  samą  formę  kary  wolno  uznawać  za  kulturowo  zmienną.  Z 

drugiej  jednak  strony  trzeba  wziąć  pod  uwagę,  że  z  braku  sądów  dla  nieletnich,  ojciec  był 

jedynym,  który  mógł  i  powinien  powściągnąć  młodocianego  (Dawid  pozwalał  na  wszystko 

swym synom Amnonowi i Absalomowi – i wyrośli na zbrodniarzy). W świetle Biblii miłość 

nie  polega  na  pobłażliwości  (por.  Syr  30,  8-9  o  złych  skutkach  rozpieszczania).  Wreszcie 

tekst biblijny nie powinien być sądzony w oparciu o obecne zwyczaje.  Również w Nowym 

Testamencie  miejscem  wychowania  jest  przede  wszystkim  rodzina.  Zalecenia  moralne  dla 

życia codziennego, zawarte w tak zwanych „tablicach domowych”, obejmują posłuszeństwo 

dzieci  wobec  rodziców,  ale  także  i  zalecenie  dla  rodziców,  by  karceniem  nie  prowokowali 

dzieci  do  gniewu  i  przygnębienia  (Ef  6,  1-4;  Kol  3,  20-21).  Analogiczne  zasady  dotyczą 

niewolników  jako  przynależnych  do  domu  (por.  p.  IV.4.b).  Wymagania  nie  oznaczają  więc 

background image

 

100 

tyranizowania.  Rodzina  jest  miejscem  przekazywania  wiary  (2  Tm  1,  5).  Przełożony 

chrześcijański widziany jest na wzór ojca (1 Kor 4, 14-17; 3, 2. 14. 21; 2 Kor 7, 8-11; por. 

Hbr 5, 12.14; Dz 20, 31). 

 

W  pierwszych  latach  swego  życia  dziecko  pozostawało  ze  swą  matką  czy  swą 

piastunką, nawet  po odstawieniu  od piersi  (2 Sm  4,4) i  uczyło  się  chodzić (Oz 11,3). Mały 

Izraelita spędzał większość swego czasu bawiąc się na ulicy czy na placu razem z chłopcami i 

dziewczynkami  w  jego  wieku  (Jr  6,11;  9,20;  Za  8,5;  Mt  11,16).  Dzieci  śpiewały,  tańczyły, 

zabawiały  się  modelowaniem  w  glinie,  jak  to  widać  z  wykopalisk;  dziewczynki  zawsze 

bawiły się lalkami. 

Matka  udzielała  swoim  dzieciom  pierwszych  pouczeń,  przede  wszystkim  moralnych 

(Prz  1,8;  6,20).  Te  nauki  macierzyńskie  mogły  trwać  do  wieku  dorastania  (por.  Prz  31,1). 

Jednakże  chłopcy,  którzy  wychodzili  z  wieku  dziecinnego,  przechodzili  pod  opiekę  ojców. 

Jednym z najbardziej podstawowych obowiązków, jaki ciążył na ojcu, było pouczanie synów 

czy to będzie chodzić o nauczanie wiary (Wj 10,2; 12,26; 13,8; Pwt 4,9; 6,7.20n; 32,7.46) czy 

też  o  całkiem  krótkie  pouczenie  (Prz  1,8;  6,20  i  przede  wszystkim  Syr  30,1-13).  W  tej 

formacji  bardzo  pomocne  były  rózga  i  kij  (Prz  13,24;  22,15;  29,15.  17;  por.  Pwt  8,5;  2  Sm 

7,14; Prz 3,12; Syr 30,1). 

Znajomość pisma była rozpowszechniona już w epoce starożytnej. Poza zawodowymi 

pisarzami,  jak  urzędnicy  królewscy  (2  Sm  8,17;  20,25;  1  Krl  4,3  etc.),  i  prywatnymi 

sekretarzami, jak Baruch (Jr 36,4), ludzie z wyższych sfer umieli pisać, jeśli sądzić tylko po 

przykładzie Jezabel (1 Krl 21,8), czy proroka Izajasza (Iz 8,1). Ale znajomość pisma nie była 

ograniczona jedynie do tych środowisk uprzywilejowanych: pewien człowiek z Sukkot może 

podać  na  piśmie  Gedeonowi  imiona  wszystkich  przywódców  swego  klanu  (Sdz  8,14),  a 

rozporządzenie Pwt 6,9; 11,20 zakłada, że każdy ojciec rodziny umiał pisać. 

Jednakże nauczanie dokonywało się przede wszystkim ustnie. Nauczyciel opowiadał, 

objaśniał, zapytywał, a uczeń powtarzał, sam pytał czy odpowiadał na pytania (Wj 13,8; Pwt 

6,7.20n;  Ps  78,3-4  etc.).  I  taki  też  będzie  sposób  nauczania  Rabinów  i  współczesnych  szkół 

Koranu. 

Materia  nauczania  była  bardzo  ogólna:  ojciec  wpajał  synowi  najważniejsze  tradycje 

narodowe,  które  były  równocześnie  tradycjami  religijnymi,  i  prawa  nadane  przez  Boga 

przodkom (Wj 10,2 i inne już cytowane teksty). Nauczano też dzieci fragmentów literatury, 

background image

 

101 

tak więc elegia Dawida  na śmierć Saula i  Jonatana (2 Sm  1,18) była recytowana jeszcze w 

czasach machabejskich (1 Mch 9,20-21). 

Ojciec  przekazywał  synowi  również  przysposobienie  zawodowe;  bowiem  zawody 

były z reguły dziedziczne i ich techniki były przekazywane w warsztacie rodzinnym. Pewien 

Rabin  powie:  „Ten  kto  nie  naucza  swego  syna  użytecznego  zawodu,  wychowuje  go  na 

złodzieja”. 

Ta rola wychowawcza ojca tłumaczy, dlaczego kapłana, który pełnił misję nauczania, 

nazywano  „ojcem”  (Sdz  17,10;  18,19),  dlaczego  Józef,  który  został  doradcą  Faraona,  jest 

jakby jego „ojcem” (Rdz 45,8), dlaczego Haman, wezyr Aswerusa, jest jego „drugim ojcem” 

(Est  3,13

f

;  8,12

l

).  Podobnie  stosunek  pomiędzy  nauczycielem  i  uczniem  wyraża  się  za 

pomocą terminów „ojciec” i „syn” (2 Krl 2,12 porównane z 2 Krl 2,3; por. wyrażenia „mój 

syn”, „moi synowie”, „Słuchaj, mój synu”, tak częste w Księdze Przysłów). 

Poza tym nauczaniem rodzinnym młody Izraelita miał wiele okazji do uczenia się. W 

karawanach  i  przy  studniach  słyszał  on  jak  śpiewano  o  „dziełach  sprawiedliwości  JHWH” 

(Sdz  5,10-11).  W  bramie  miasta  mógł  on  posłuchać  przypowieści  starców,  mógł  się 

przypatrywać rozprawom sądowym i transakcjom handlowym. Dziecko chodziło z rodzicami 

do  sanktuariów  (1  Sm  1,4.21)  albo  do  Świątyni  jerozolimskiej  (por.  Łk  2,41  n)  i  tu 

wsłuchiwało  się  w  śpiew  psalmów  i  wysłuchiwało  wspomnień  historycznych,  które  były 

związane  z  obchodami  każdego  wielkiego  święta:  jak  w  Średniowieczu,  liturgia  była 

potężnym instrumentem edukacji religijnej. 

Pewni  ludzie  przyjmowali  na  siebie  specjalną  misję  nauczania  ludu.  Byli  to  przede 

wszystkim  kapłani,  stróże  i  interpretatorzy  Prawa,  tory,  który  to  termin  oznacza 

etymologicznie  „dyrektywę,  pouczenie”.  Jest  prawdopodobne,  że  bardzo  wcześnie  w 

miejscach  kultu  dokonywało  się  jakieś  nauczanie;  młody  Samuel  zostaje  powierzony 

kapłanowi Helemu (1 Sm 2,21. 26); Joasz jest uczony przez kapłana Jehojadę (2 Krl 12,3). 

Również  prorocy  pełnili  misję  nauczania  ludu  tak  samo  jak  misję  przepowiadania 

przyszłości;  natchnienie  prorockie  nadawało  temu  przepowiadaniu  powagę  słowa  Bożego. 

Jest  rzeczą  pewną,  że  w  okresie  monarchii  prorocy  byli  w  Izraelu  nauczycielami  wiary  i 

moralności,  najlepszymi  chociaż  nie  zawsze  najlepiej  słuchanymi.  Obok  nich  pojawiali  się 

mędrcy,  którzy  nauczali  sztuki  szlachetnego  życia  i  ich  znaczenie  wzrosło  od  czasów 

Wygnania, kiedy to mędrcy się stopili z pisarzami i kiedy to formacja moralna połączyła się 

ze studium Prawa. Ich nauka była przekazywana na zebraniach starców (Syr 6,34), podczas 

background image

 

102 

rozmów  przy  ucztach  świątecznych  (Syr  9,16),  ale  też  na  otwartym  powietrzu,  w  bramie 

miasta,  na  ulicach  i  skrzyżowaniach  (Prz  1,20  n;  8,2n).  Swoje  myśli  wyrażali  w  starannie 

sformułowanych sentencjach, które przekazywano dalej w ustnej tradycji, i z których potem 

tworzono całe zbiory (Prz 10,1; 22,17; 25,1...). 

Obok  tego  nauczania,  udzielanego  w  zależności  od  okoliczności  i  z  którego  mogli 

korzystać wszyscy chętni, prorocy i nauczyciele mądrości gromadzili wokół siebie uczniów, 

którym  udzielali  bardziej  starannego  wykształcenia  (Prz  8,32;  Iz  8,16;  50,4).  Jest  też 

prawdopodobne, że tak jak w Egipcie, w Mezopotamii i u Hetytów, istniały w obu stolicach 

szkoły  pisarzy,  gdzie  kształcono  urzędników  królewskich.  Jednakże  jakieś  zorganizowane 

nauczanie szkolne jest poświadczone dopiero w epoce późniejszej. Wyraz „szkoła”, hebr. bet-

midrasz,  pojawia  się  po  raz  pierwszy  w  tekście  hebr.  Syracydesa  51,23.  Według  pewnej 

tradycji żydowskiej, to dopiero w 63 r. po nar.Chr. arcykapłan Jozue ben Gimla postanowił, 

by w każdym mieście i każdej wiosce była szkoła, do której by były obowiązane uczęszczać 

dzieci  od szóstego czy  od siódmego  roku życia.  Tej  tradycji sprzeciwiają się pewni uczeni, 

którzy instytucję nauczania publicznego wiążą z epoką Jana Hyrkana, około 130 r. przed Chr. 

Wszystko to dotyczy jedynie edukacji chłopców. Dziewczęta pozostawały pod opieką 

matki, która przygotowywała je do obowiązków żony i pani domu. 

 

7. Adopcja 

Adopcja jest aktem, przez który jakiś mężczyzna (czy kobieta) uznaje osobę obcą pod 

względem  krwi  za  swego  syna  (lub  swą  córkę),  z  prawami  i  obowiązkami  legalnymi 

właściwymi  dziecku.  Adopcja  była  praktykowana  w  Mezopotamii  od  najdawniejszych 

czasów. Miała ona za cel skompensować pozbawienie dzieci w małżeństwach niepłodnych i 

zapewnić  rodzicom  adoptującym  pomoc  w  pracy  oraz  opiekę  w  ich  starości.  W  połowie  II 

tysiąclecia  przed  Chr.  w  Nuzi,  w  okolicach  Kerkuk,  kontrakty  fikcyjnej  adopcji  służyły  za 

pokrywkę dla wszelkiego rodzaje transakcji ekonomicznych. 

Prawa  Starego  Testamentu  nie  zawierają  żadnego  uregulowania  w  sprawie  adopcji. 

Księgi  historyczne nie opisują żadnego przypadku adopcji w sensie ścisłym:  uznania kogoś 

obcego za swoje dziecko z wszystkimi prawami dziecka legalnego. Nie  można też uznać za 

taką formalną adopcję przypadku Mojżesza, który był traktowany jak syn przez córkę Faraona 

(Wj 2,10), czy Genubata, wyniesionego do rangi synów Faraona (1 Krl 11,20), czy wreszcie 

sieroty Estery, przyjętej na wychowanie przez Mardocheusza (Est 2,7.15). Zresztą wszystkie 

background image

 

103 

te  przykłady  mają  miejsce  w  obcym  środowisku.  Historia  Abrahama,  który  przewidywał 

przekazanie  dziedzictwa  jednemu  ze  sług  z  tego  powodu,  iż  nie  miał  on  własnego  dziecka 

(Rdz  15,3),  była  objaśniana  jako  adopcja  niewolnika,  zgodnie  ze  zwyczajem  panującym  w 

Nuzi.  Jeśli  ta  interpretacja  jest  poprawna,  to  jest  to  przejaw  wpływu  pewnego  zwyczaju 

mezopotamskiego  na  obyczajowość  patriarchalną,  ale  nie  jest  to  jeszcze  dowód,  że  ten 

zwyczaj zakorzenił się w Izraelu, i sama Biblia nie przedstawia tego faktu jako adopcję. 

Inne przypadki są wyraźniejsze. Rachela daje Jakubowi swoją niewolnicę Bilhę, aby 

ta rodziła na jej kolanach i żeby ona w ten sposób miała dzieci; dwoje dzieci Bilhy otrzymuje 

w efekcie imiona od Racheli i są one uważane za jej synów (Rdz 30,3-8). Jakub uznając za 

swoich dwóch synów Józefa, Efraima i Manassesa (Rdz 48,5), postawił ich „między swymi 

kolanami”  (Rdz  48,12).  Powiedziano  również,  że  dzieci  Makira,  syna  Manassesa,  „urodziły 

się  na  kolanach  Józefa”  (Rdz  50,23).  W  końcu  Noemi  bierze  nowonarodzonego  syna  Rut  i 

kładzie go na swoim łonie, a kobiety z otoczenia powiedziały: „Narodził się syn dla Noemi” 

(Rt  4,16-17).  Trudno  byłoby  nie  uznać  w  tych  przykładach  pełnego  wyrazu  rytu  adopcji, 

który  zresztą  jest  poświadczony  u  innych  ludów:  dziecko  było  kładzione  na  kolanach  albo 

stawiane między kolanami tego, kto je adoptował. Ale to nie są adopcje w pełnym znaczeniu 

tego słowa, ponieważ one się dokonują wewnątrz rodziny i w linii prostej, gdzie dziecko jest 

„adoptowane”  przez  jego  macochę  (por.  Rdz  16,2  bez  wspomnienia  rytu  i  30,1-13),  przez 

jego dziadka czy przez babkę. Skutki prawne tak„adopcji” są więc ograniczone.

18

 

Jakiś  refleks  zwyczaju  adopcji  można  by  dostrzec  w  tych  tekstach,  które  mówią  o 

stosunkach  między  JHWH  i  Izraelem,  wyrażanych  jako  relacje  między  ojcem  i  synem  (Wj 

4,22; Pwt 32,6; Iz 63,16; 64,7; Jr 3,19; 31,9; Oz 11,1 etc.). Ale są to jednak tylko metafory, 

gdzie  idea  ojcostwa  Bożego,  która  zostanie  wyrażona  z  całą  dobitnością  w  Nowym 

Testamencie, zaciera się zresztą wobec idei Boga Pana i Stworzyciela. Bardziej znaczące jest 

proroctwo Natana, dotyczące króla z rodu Dawidowego: „Ja będę mu Ojcem, a on będzie mi 

synem” (2 Sm 7,14) łącznie z innymi tekstami od niego zależnymi (1 Krn 17,13; 22,10; 28,6; 

Ps  89,27).  Jest  jeszcze  w  Starym  Testamencie  jeden  tekst  jasny,  a  mianowicie  Ps  2,7:  „Ty 

jesteś moim synem, Jam cię dziś zrodził”, który zdaje się używać formuły adopcji prawnej.

19

 

Można więc te rozważania zakończyć wnioskiem, że pojęcie adopcji w jurydycznym 

znaczeniu tego słowa było znane w Starym Testamencie, ale że ta adopcja miała niewielkie 

znaczenie w życiu codziennym; jest ona też nieznana w późniejszym prawie żydowskim. 

                                                 

18 Por. jednak s. 90. 
19 Por. s. 173. 

background image

 

104 

8. Sukcesja i dziedziczenie 

Starożytność  izraelska  nie  znała  praktyki  testamentu  pisemnego.  Ale  przed  śmiercią 

ojciec „wydawał  rozkazy  co do swojego domu” (2 Sm  23;  2 Krl  20,1 =  Iz 38,1) to  znaczy 

rozporządzał ustnie podział majątku, jaki po nim zostawał (por. Pwt 21,16; Syr 14,13; 33,24). 

Obowiązany  jednak  był  zachować  zwyczaje  i  prawo.  Tylko  dwa  teksty  legislacyjne,  Pwt 

21,15-17  i  Lb  27,1-11  z suplementem  Lb  36,6-9,  odnoszą  się  do  dziedziczenia,  ale  regulują 

tylko  jego  przypadki  szczególne;  trzeba  je  więc  uzupełnić  danymi  incydentalnymi,  jakich 

dostarczają opowiadania biblijne, niekiedy zresztą trudnymi do interpretowania. 

Zasada fundamentalna jest  taka, że tylko  synowie mają prawo dziedziczenia. Pośród 

nich  pierworodny  zachowuje  pozycję  uprzywilejowaną

20

  i  otrzymuje  on  podwójną  część 

majątku ojcowskiego (Pwt 21,17; por. metaforycznie 1 Krl 2,9). Takie samo rozporządzenie 

znajduje  się  w  prawach  asyryjskich  i  w  Nuzi.  Uregulowanie  gwarantuje  prawo 

pierworodnego,  zabraniając  ojcu  faworyzowania  syna  ulubionej  żony  na  niekorzyść 

pierworodnego,  który  mu  się  narodził  z  kobiety  mniej  kochanej  (Pwt  21,15-17).  To  prawo 

potępia  retrospektywnie  Abrahama,  który  wyrzucił  Izmaela  (Rdz  21,10n)  i  Dawida,  który 

postawił Salomona przed Adoniaszem (1 Krl 1,17; por. 2,15). Jest prawdopodobne, że tylko 

majątek  ruchomy  był  dzielony,  a  dla  zachowania  dóbr  rodzinnych  bez  uszczerbku,  dom  i 

ziemia  dziedziczna  były  przydzielane  pierworodnemu  albo  zostawały  niepodzielone;  w  ten 

sposób można by wyjaśnić tekst Pwt 25,5 o braciach „którzy mieszkają wspólnie”. 

W  starożytnej  epoce  izraelskiej,  jak  też  generalnie  w  kodeksach  mezopotamskich, 

synowie konkubin niewolnic nie dziedziczyli żadnej części, z wyjątkiem przypadku, kiedy to 

przez  adopcję  zostali  zrównani  z  synami  żon  wolnych.  Sara  nie  chce,  by  Izmael,  syn 

niewolnicy,  dziedziczył  na  równi  z  jej  synem  Izaakiem  (Rdz  21,10)  i  faktycznie  Abraham 

pozostawi swe dobra Izaakowi, a dla synów swych konkubin da jedynie podarunki (Rdz 25,5-

6).  Ale  Sara  udaje,  że  zapomniała  to  co  zdeklarowała,  że  dzieci  Hagar  będą  uznane  za  jej 

dzieci  (Rdz  16,20):  Izmael  miał  więc  prawo  do  dziedziczenia  i  Abraham  go  wyrzuca,  ale 

czyni to wbrew swej woli (Rdz 21,11). Synowie niewolnic Bilhy i Zilfy są postawieni na tej 

samej linii co synowie Racheli i Lei (Rdz 49,1-28) i uczestniczą na równi z nimi w podziale 

ziemi  Kanaan,  która  jest  spadkiem  po  Jakubie.  Ale  dzieje  się  tak  dlatego,  że  zostali  oni 

adopotowani przez Rachelę i przez Leę (Rdz 30,3-13). Praktyka późniejsza wydaje się mniej 

rygorystyczna.  Przywołuje  się  często  przypadek  Jeftego,  wykluczonego  od  dziedzictwa 

                                                 

20 O preach pierworodnego, por. s. 72. 

background image

 

105 

ojcowskiego  przez  jego  braci  przyrodnich  (Sdz  11,2),  ale  Jefte  jest  synem  nieprawego  łoża, 

synem nierządnicy, a nie konkubiny (Sdz 11,1). 

Córki  nie  dziedziczyły,  z  wyjątkiem,  że  nie  było  dziedzica  płci  męskiej.  Ta  kwestia 

prawna  została  uregulowana  w  odniesieniu  do  córek  Selofhada  (Lb  27,1-8),  z  dodaniem 

warunku, że wyjdą za mąż w ramach klanu i pokolenia ich ojca, dla uniknięcia przejścia dóbr 

dziedzicznych  rodziny  do  innego  pokolenia  (Lb  36,1-9).  Aplikując  to  prawo  córki  Eleazara 

wychodzą  za  mąż  za  swoich  kuzynów  (1  Krn  23,22)  i  prawdopodobnie  do  tego  „prawa 

Mojżeszowego” czyni aluzję Tb 7,11. 

Jest jednak jeden godny odnotowania wyjątek: trzy córki Hioba otrzymują po części 

dziedzictwa tak jak ich siedmiu braci (Hi 42,13-15). Jest to być może przejaw jakiejś praktyki 

późniejszej,  albowiem  Księga  Hioba  pochodzi  z  epoki  powygnańczej;  albo  też  wyobrażano 

sobie  wtedy,  że  w  epoce  patriarchalnej,  w  której  usytuowano  historię,  ojciec  regulował 

dziedziczenie  spadku  według  swej  woli,  albo  chciano  w  ten  sposób  wyrazić  ogromne 

bogactwo Hioba i idealne szczęście rodziny, w której dzieci są traktowane jednakowo. 

Jeśli  umierał  jakiś  człowiek  nie  pozostawiając  ani  synów  ani  córek,  jego  majątek 

przechodził na jego krewnych płci męskiej ze strony ojca i to w następującym porządku: jego 

bracia,  bracia  jego  ojca,  jego  najbliższy  krewny  w  klanie  (Lb  27,9-11).  Jeśli  zaś  chodzi  o 

wdowę  po  nim,  ona  nie  miała  żadnego  prawa  do  dziedziczenia,  w  przeciwieństwie  do 

prawodawstwa  babilońskiego  i  zwyczajów  Nuzi,  które  stanowią,  że  wdowa  ma  prawo  do 

jakiejś części majątku, lub przynajmniej zachowuje to, co wniosła do małżeństwa i podarunki, 

jakie  jej  dał  jej  mąż.  Kontrakty  z  Elefantyny  przewidują,  że  wdowa  bezdzietna  może 

dziedziczyć  po  swoim  mężu.  W  Izraelu,  jeśli  jakaś  wdowa  nie  miała  dzieci,  powracała  do 

swego ojca  (Rdz 38,11;  Kpł 22,13;  Rt  1,8) albo  zostawała związana z rodziną swego męża 

przez  małżeństwo  lewirackie.

21

  Jeśli  miała  ona  dzieci  dorosłe,  to  one  zapewniały  jej 

utrzymanie.  Jeśli  dzieci  były  jeszcze  małe,  jest  możliwe,  że  ona  jako  opiekunka  zarządzała 

dziedzictwem, które im przypadało, i w ten sposób by się wyjaśniało to, co jest w 2 Krl 8,3-6. 

Pieniądze  posiadane  przez  matkę  Mikajehu  (Sdz  17,1-4)  były  być  może  jej  osobistą 

własnością, różną od spadku po mężu. Przypadek Noemi, wystawiającej na sprzedaż ziemię 

należącą  do  jej  zmarłego  męża  (Rt  4,3.9),  jest  trudny  do  wyjaśnienia;  trzeba  przynajmniej 

zauważyć, że według Rt 4,9 ziemia jest uważana zarówno jako własność jej dwóch synów, 

Kiljona  i  Machlona,  także  zmarłych,  i  Noemi  zdaje  się  działać  jako  strażniczka  ich  praw. 

Judyta  otrzymała  od  swego  męża  cały  majątek,  ruchomy  i  nieruchomy  (Jdt  8,7),  którym 
                                                 

21 Por. s. 63 i 69. 

background image

 

106 

dowolnie  dysponuje  w  chwili  swej  śmierci  (Jdt  16,24),  ale  opowiadanie  pochodzi  z  epoki, 

kiedy zwyczaje się rozluźniły i otwierała się droga do uznania praw wdowy, co usankcjonuje 

prawo żydowskie. 

Z historii Nabota (1 Krl 21,15) wyciągano nieraz wniosek, że majątek skazanych na 

śmierć był przejmowany przez króla; ale może tu chodzić po prostu o samowolną konfiskatę. 

Pewne  teksty  późnego  pochodzenia  wskazują,  że  ojciec  mógł,  na  długi  czas  przed  swoją 

śmiercią, przekazać dziedzictwo awansem (Tb 8,21; Syr 33,20-24; por. Łk 15,12). 

 

 

 

 

 

ROZDZIAŁ VI 

ŚMIERĆ i obrzędy pogrzebowe 

 

 

Mentalności hebrajskiej obcy jest podział na duszę i ciało i konsekwentnie śmierć nie 

jest  uważana  za  rozdzielenie  się  tych  dwóch  elementów.  Ktoś  żywy  jest  „duszą  (nefeš) 

żyjącą”,  natomiast  ktoś  umarły  jest  „duszą  (nefeš)  martwą”  (Lb  6,6;  Kpł  21,11;  por.  Lb 

19,13). Śmierć nie jest unicestwieniem: jak długo istnieją zwłoki, jak długo pozostają choćby 

tylko kości, istnieje dusza, w stanie jakiegoś skrajnego osłabienia, niby cień, w podziemnym 

miejscu pobytu zwanym szeolem (Hi 26,5-6; Iz 14,9-10; Ez 32,17-32). 

Te  przekonania  usprawiedliwiają  troskę,  jaką  otaczano  ciało  zmarłego  i  wagę,  jaką 

przywiązywano do godnego pochówku, gdyż dusza nadal odczuwa to, co się dzieje z ciałem. 

Dlatego  też  być  pozbawionym  pogrzebu  i  porzuconym  na  pastwę  drapieżnych  ptaków  i 

dzikich  zwierząt  było  jednym  z  najgorszych  przekleństw  (1  Krl  14,11;  Jr  16,4;  22,19;  Ez 

29,5).  Jednakże  zarówno  nieboszczyk  jak  grób,  który  go  przyjmuje,  są  uważane  za 

rzeczywistości nieczyste i zanieczyszczające tych, którzy ich dotykają (Kpł 21,1-4; 22,4; Lb 

19,11-16; Ag 2,13; por. Ez 43,7). 

 

background image

 

107 

1. Zabiegi wokół ciała zmarłego 

W Rdz 46,4 mamy aluzję do zwyczaju zamykania oczu zmarłego; zwyczaj ten, niemal 

powszechny,  tłumaczy  się  być  może  pojmowaniem  śmierci  na  podobieństwo  snu.  Najbliżsi 

krewni  całowali  zmarłego  (Rdz  50,1).  Jest  prawdopodobne,  że  wtedy  przystępowano  do 

toalety  pogrzebowej,  ale  nie  mamy  w  tym  względzie  informacji  wcześniejszych  niż  Nowy 

Testament (Mt 27,59 i paralelne; J 11,44; 19,39-40). Szpilki i ozdoby, jakie znajduje się przy 

rozkopywaniu  grobów,  pokazują,  że  zmarłych  grzebano  w  ubraniu,  i  Samuel  zstępuje  do 

Szeolu  w  swym  płaszczu  (1  Sm  28,14).  Wojownicy  byli  układani  w  grobie  z  ich  zbroją, 

mieczem pod głową i tarczą na zwłokach, według Ez 32,27. 

Balsamowanie  ciał  nigdy  nie  było  praktykowane  w  Izraelu;  dwa  przypadki 

wspomniane w Starym Testamencie, Jakuba i Józefa (Rdz 50,2-3.26), są wyraźnie związane 

ze  zwyczajami  egipskimi.  Ciało  zmarłego  nigdy  nie  było  kładzione  do  trumny  (por.  2  Krl 

13,21) z wyjątkiem ciała Józefa, w odniesieniu do którego zastosowane zwyczaj egipski (Rdz 

50,26); zwłoki były niesione na noszach (2 Sm 3,31; por. Łk 7,14). 

 

2. Grzebanie 

Nie  wiemy  jak  długi  czas  upływał  od  śmierci  do  złożenia  w  grobie.  Żałoba 

siedemdziesięciu  dni,  jakie  poprzedzają  odprowadzenie  ciała  Jakuba,  jest  czymś 

wyjątkowym:  Egipcjanie  zechcieli  uczcić  Patriarchę  pogrzebem  królewskim.  Przepis  Pwt 

21,22-23  dotyczy  jedynie  ciał  skazańców,  które  należało  zdjąć  z  szubienicy  przed 

zapadnięciem nocy. Wydaje się, że ten czas był bardzo krótki, jak zresztą jest to i dzisiaj na 

Wschodzie, i że zmarły bywał chowany jeszcze tego samego dnia. 

Spopielanie zwłok zostało poświadczone w Palestynie tylko dla epoki poprzedzającej 

przybycie  Izraelitów  albo  dla  jakichś  obcych  ludów;  Izraelici  sami  nigdy  tego  nie 

praktykowali. Przeciwnie, spalenie zwłok uchodziło za zniewagę, którą wymierzano wielkim 

przestępcom  (Rdz  38,24;  Kpł  20,14;  21,9),  albo  wrogom,  których  chciano  całkowicie 

unicestwić  (Am  2,1).  Jest  jeden  przykład  trudny  do  zinterpretowania:  mieszkańcy  Jabesz  w 

Gileadzie palą ciało Saula i jego synów zanim pogrzebią ich kości (1 Sm 31,12); wydaje się to 

pogwałceniem panującego zwyczaju i sprawa została pominięta w tekście paralelnym 1 Krn 

10,12. Okazuje się to czymś różnym  od Jr 34,5; 2 Krn 16,14;  21,19, które mówią o jakimś 

ogniu  zapalanym  z  okazji  śmierci  króla,  schodzącego  z  tej  ziemi  w  pokoju  z  Bogiem;  na 

background image

 

108 

pewno  nie  chodzi  tutaj  o  spopielenie  lecz  o  palenie  kadzidła  i  pachnideł  przy  zwłokach 

zmarłego. 

Zwyczajny  typ  grobu  izraelskiego  stanowi  komora  grzebalna  wydrążona  w  miękkiej 

skale czy też wykorzystująca naturalną grotę. Wejście stanowi jakiś wąski korytarz, otwarty 

na jedną ze ścian; wzdłuż trzech pozostałych boków są ławy, na których kładziono zmarłych. 

Czasami spotyka się wgłębienia, do których upychano wyschnięte kości, aby zrobić miejsce 

dla nowych pochówków. To są w rzeczywistości groby wspólne, używane przez rodzinę czy 

przez klan przez dłuższy przeciąg czasu. Nie wydaje się, by pozycja ciała była podyktowana 

jakimiś  ustalonymi  regułami.  Obok  ciała  zmarłego  kładziono  jakieś  przedmioty  osobiste  i 

naczynia.  Te  ofiary  pogrzebowe,  przeznaczone  na  zaspokojenie  potrzeb  zmarłego,  są  mniej 

liczne i mniej okazałe, aniżeli ofiary z okresu kananejskiego, i pod koniec okresu izraelskiego 

ograniczają się one do kilku naczyń i  kilku lamp. Poglądy na kondycję zmarłych podlegały 

ewolucji i ofiary miały już tylko znaczenie symboliczne. 

W  epoce  hellenistycznej  pojawia  się  nowy  typ  grobu,  gdzie  ławy  zostają  zastąpione 

przez wąskie nisze, które były drążone prostopadle do ścian, i do których ciała były wkładane 

jakby do pieca. W okresie, który się rozciąga przynajmniej od I w. przed naszą erą do I wieku 

naszej  ery,  kości  były  ostatecznie  kładzione  do  skrzynek  z  miękkiego  piaskowca;  takie 

ossuaria  zostały  odkryte  w  wielkiej  ilości  w  okolicach  Jerozolimy.  Inne  sposoby  grzebania 

spotykane w Palestynie, a więc nisze drążone w skale, sarkofagi z kamienia, trumny z drewna 

czy ołowiu, są późniejsze niż epoka Starego Testamentu. 

Nie wszystkie rodziny były w stanie posiadać i  utrzymać groby tego rodzaju. Biedni 

byli składani po prostu w ziemi, a w Jerozolimie, w Dolinie Cedronu, istniała jakaś „mogiła 

synów  ludu”,  zbiorowy  dół,  gdzie  byli  wrzucani  apatrydzi  i  skazańcy  (Jr  26,23;  por.  2  Krl 

23,6). I przeciwnie, ludzie bogaci przygotowywali sobie zawczasu godny siebie grobowiec (Iz 

22,16;  por.  Hi  3,14)  i  jeszcze  dziś  rozpoznajemy  w  Siloe  resztki  okazałych  grobów,  które 

należały  do  znaczniejszych  osobistości  jerozolimskich.  Nekropolia  królów  judzkich,  gdzie 

został pochowany Dawid i jego następcy aż do Achaza, znajdowała się wewnątrz murów, w 

starym Mieście Dawida (1 Krl 2,10; 11,43; 14,31, aż do 2 Krl 16,20, ale por. 2 Krn 28,27). 

Wykopaliska  odsłoniły  dwie  galerie  w  skale,  które  przedstawiają  być  może  resztki  tych 

grobów,  wiele  razy  plądrowanych,  potem  niszczonych  przez  prace  związane  z 

wydobywaniem kamienia. 

Miejsce pochowania mogło być zaznaczane za pomocą steli; tak Jakub wzniósł stelę w 

miejscu  pochowania  Racheli  (Rdz  35,20).  Absalom,  nie  mający  „syna,  który  by  upamiętnił 

background image

 

109 

jego  imię”,  postawił  sobie  stelę  w  pobliżu  Jerozolimy  (2    Sm  18,18).  Ten  pogrzebowy 

charakter pewnych stelaże się zastanowić, czy „wyżyny”, hebr. bamot, gdzie były wznoszone 

stele,  nie  były  również  miejscami  kultu  zmarłych.  Hipoteza  może  się  powołać  na  kilka 

tekstów  biblijnych, które jednak są bardzo źle zachowane, albo  opatrznie interpretowane.  Iz 

53,9  powinien  być  czytany,  za  sławnym  rękopisem  Izajasza  z  Qumran,  następująco: 

„Wyznaczyli  mu  grób  pośród  bezbożnych  i  jego  Baham  (tu:  miejsce  pogrzebania)  z 

bogaczami  (albo:  ze  złoczyńcami)”.  Hi  27,15,  przy  nie  znacznej  zmianie  wokalizacji, 

otrzymuje  sens:  „ci,  co  ich  przeżyją,  będą  pochowani  w  bamot,  a  ich  wdowy  będą  po  nich 

płakać”.  Ez  43,7  bez  żadnych  korektur  pozwala  się  przetłumaczyć:  „Nie  będą  oni 

bezszcześcić mojego świętego imienia przez swe nierządy i przez stele żałobne (peger) swych 

królów w ich bamot”. 

Budowanie  pomnika  nad  grobem  czy  w  jego  pobliżu  jest  zwyczajem  późniejszym. 

Pierwszą  wzmianką  literacką  jest  uwaga  o  grobowcu  Machabeuszy  w  Modin  (1  Mch 

13,27.30).  Monumentalne  grobowce  w  Dolinie  Cedronu  w  Jerozolimie,  ponazywane 

dowolnie jako groby Absaloma, Jozafata, św. Jakuba i Zachariasza pochodzą, według opinii 

specjalistów, z końcowej epoki greckiej albo z początków epoki rzymskiej. 

Pomijając królów judzkich nie ma dowodów na to, że zmarłych Izraelitów grzebano 

wewnątrz miasta. Groby były rozsiane na zboczach otaczających miasta i były lokowane tam, 

gdzie był najbardziej sprzyjający rodzaj gruntu. Grób był własnością rodziny, niezależnie czy 

był  on  wydrążony  na  posiadłości  rodzinnej  (Joz  24,30.  32;  1  Sm  25,1;  1  Krl  2,34)  czy  też 

kiedy  kawałek  ziemi  był  kupiony  na  miejsce  pochowania:  grota  Makpela,  kupiona  przez 

Abrahama  na  grób  dla  Sary  (Rdz  23),  stała  się  następnie  grobem  samego  Abrahama  (Rdz 

25,9-10),  Izaaka  i  Rebeki,  Jakuba  i  Lei  (Rdz  49,29-32;  50,13).  Było  rzeczą  najbardziej 

naturalną,  że  zostawało  się  pochowanym  „w  grobie  swoich  ojców”  (Sdz  8,32;  16,31;  2  Sm 

2,32;  17,23).  Jest  to  też  życzenie,  które  się  wypowiada  (2  Sm  19,38)  i  Dawid  oddaje  tę 

ostatnią  przysługę  Saulowi  i  jego  potomkom  (2  Sm  21,12-14).  Być  wykluczonym  z  grobu 

rodzinnego było karą Bożą (1 Krl 13,21-22). Wyrażenia „spocząć ze swymi ojcami” i „być 

przyłączonym  do  swoich”,  używane  przy  okazji  śmierci  niektórych  wielkich  przodków  i 

królów  Judy  i  Izraela,  być  może  rozumiano  pierwotnie  w  związku  ze  wspólnym  grobem 

rodzinnym, ale z czasem nabrały one szerszego znaczenia: stają się one uroczystą formułą na 

wyrażenie śmierci oraz podkreślają trwanie więzów krwi poza grobem. 

 

 

background image

 

110 

3. Obrzędy żałobne 

Krewni  zmarłego,  asystujący  przy  śmierci  i  pogrzebie,  uczestniczyli  w  obrzędach,  z 

których  wiele  było  odprawianych  w  czasach  wielkiego  smutku,  w  wypadkach  klęsk 

publicznych czy podczas okresu pokuty. 

Po  otrzymaniu  wiadomości  o  śmierci  pierwszym  gestem  było  rozdarcie  swoich  szat 

(Rdz 37,34; 2 Sm 1,11; 3,31; 13,31; Hi 1,20). Następnie przywdziewano „wór” (Rdz 37,34; 2 

Sm  3,31).  Był  to  jakiś  kawał  grubej  tkaniny,  którą  noszono  wprost  na  ciele  wokół  talii  i 

poniżej piersi (por. 2 Krl 6,30; 2 Mch 3,19). Nagość, o której mówi Mi 1,8, oznacza raczej to 

elementarne  ubranie,  aniżeli  całkowitą  nagość,  wbrew  tekstowi  paralelnemu  Iz  20,2-4. 

Żałobnicy  zdejmowali  obuwie  (2  Sm  15,30;  Ez  24,17.23;  Mi  1,8)  i  turban  (Ez  24,17.23). 

Natomiast zakrywano sobie brodę (Ez 24,17.23) albo zasłaniano sobie twarz (2 Sm 19,5; por. 

15,30). Jest prawdopodobne, że kładziono swe dłonie na głowie: Biblia odnotowuje ten gest 

jako  wyraz  głębokiego  bólu  czy  zniewagi  (2  Sm  13,19;  Jr  2,37)  i  taką  pozę  przybierają 

płaczki na pewnych płaskorzeźbach egipskich i na sarkofagu króla Byblos Ahirama. 

Posypywano sobie ziemią głowę (Joz 7,6; 1 Sm 4,12; Ne 9,1; 2 Mch 10,25; 14,15; Hi 

2,12;  Ez  27,30).  Tarzano  się  w  prochu  samą  twarzą  (Hi  16,15)  czy  też  całym  ciałem  (Mi 

1,10). Kładziono się albo siadano na kupie popiołu (Est 4,3; Iz 58,5; Jr 6,26; Ez 27,30). 

Golono, kompletnie czy częściowo, włosy i brodę, robiono na ciele nacięcia (Hi 1,20; 

Iz 22,12; Jr 16,6; 41,5; 47,5; 48,37; Ez 7,18; Am 8,10). Jednak te ryty zostają napiętnowane 

przez  Kpł  19,27-28;  por.  21,5  i  przez  Pwt  14,1  jako  pozostałości  pogaństwa.  W  końcu 

żałobnicy  powstrzymywali  się  od  mycia  i  odmawiali  sobie  perfum  (2  Sm  12,20;  14,2;  Jdt 

10,3). 

 

4. Obrzędy pokarmowe 

Dawid pości jeden dzień na znak żałoby po Saulu i Jonatanie (2 Sm 1,12), podobnie 

czyni po śmierci Abnera (2 Sm 3,35), a zdumienie sprawia jego zachowanie, kiedy nie pości 

po  śmierci  swego  dziecka  (2  Sm  12,20-21).  Po  pogrzebaniu  szczątków  Saula  i  jego  synów 

mieszkańcy Jabesz poszczą przez siedem dni (1 Sm 31,13) i to pokrywa się ze zwyczajnym 

czasem  ścisłej  żałoby  (Rdz  50,10;  Jdt  16,24;  Syr  22,12,  ale  por.  38,17).  Jako  wyjątek 

odnotowuje  się  zachowanie  Judyty,  która  trwała  w  poście  przez  całe  swe  wdowieństwo  z 

wyjątkiem dni świątecznych (Jdt 8,5-6). 

background image

 

111 

Sąsiedzi  czy  przyjaciele  przynosili  krewnym  zmarłego  chleb  żałobny  i  „kielich 

pociechy” (Jr 16,7; Ez 24,17.22; por. Oz 9,4). Nieczystość, jaka ogarniała dom zmarłego, nie 

pozwalała, by w nim przygotowywano posiłki. 

Z  drugiej  strony  pewne  teksty  wzmiankują,  zresztą  szydząc  z  tego,  o  ofiarach 

czynionych zmarłym (Ba 6,26) czy składanych na ich grobie (Syr 30,18 grecki, w hebrajskim: 

przed  bożkiem)  i  wykopaliska  pokazują,  że  Izraelici  naśladowali  w  tym  względzie, 

przynajmniej przez jakiś czas, zwyczaj kananejski składania pokarmów w grobie. W Tb 4,17 

starszy Tobiasz radzi swemu synowi, by nie skąpił chleba i  wina na grobie sprawiedliwych; 

ale to przykazanie jest zaczerpnięte z pogańskiej księgi Mądrości Ahikara, i w bezpośrednim 

kontekście  Księgi  Tobiasza  pozwala  się  rozumieć  o  jałmużnach  rozdawanych  z  okazji 

pogrzebu.  Cokolwiek  by  to  było,  podobne  zwyczaje,  które  przetrwały  długo  albo  które 

jeszcze  się  zachowują  w  środowiskach  chrześcijańskich,  nie  dowodzą  niczego  więcej  niż 

wiary  w  przeżycie  i  uczucia  przywiązania  do  zmarłych.  To  nie  są  akty  jakiegoś  kultu 

zmarłych, bo taki nigdy w Izraelu nie istniał. Modlitwa i ofiara ekspiacyjna za zmarłych - to 

co jest nie do pogodzenia z jakimś kultem zmarłych - pojawiają się pod sam koniec Starego 

Testamentu w 2 Mch 12,38-46. 

Dyskutowany  tekst  Pwt  26,14  można  objaśnić  przez  odniesienie  do  tych  samych 

zwyczajów:  Izraelita  oświadcza,  że  z  dziesięciny,  która  jest  święta  i  zarezerwowana  dla 

ubogich  (w.  13),  nic  nie  spożył  jako  pokarm  żałoby  ani  nic  nie  złożył  w  ofierze  jakiemuś 

zmarłemu, bo to by uczyniło wszystko nieczystym. 

 

5. Płacz żałobny 

Ze  wszystkich  ceremonii  żałobnych  najbardziej  zasadniczą  było  opłakiwanie 

zmarłego.  W  swej  najprostszej  formie  był  to  przeraźliwy  i  powtarzany  krzyk,  który  Mi  1,8 

porównuje  do  odgłosów  wydawanych  przez  szakale  i  strusie.  Krzyczano:  „Ach,  ach!”  (Am 

5,16),  „Ach,  mój  bracie!”  albo  „Ach,  ma  siostro!”  (1  Krl  13,30)  i  jeśli  chodziło  o  osobę 

królewską:  „Ach,  panie,  ach  majestacie!”  (Jr  22,18;  34,5).  Ojciec  wołał  swego  syna  po 

imieniu (2 Sm 19,1.5). Gdy chodziło o śmierć jedynaka, okrzyki były jeszcze bardziej bolesne 

(Jr  6,26;  Am  8,10;  Za  12,10).  Te  okrzyki  były  wznoszone  zarówno  przez  mężczyzn  jak  i 

kobiety,  zebranych  w  osobnych  grupach  (Za  12,11-14);  opłakiwanie  było  obowiązkiem 

bliskich krewnych (Rdz 23,2; 50,10; 2 Sm 11,26), do których dołączali się inni obecni (1 Sm 

25,1; 28,3; 2 Sm 1,11-12; 3,31 etc., gdzie „czynić żałobę” znaczy „robić lament”. 

background image

 

112 

Te okrzyki bolesne mogły się rozwinąć w skargę, hebr. qinah, układaną w specjalnym 

rytmie (2 Sm 1,17; Am 8,10). Najstarszą i najpiękniejszą jest elegia ułożona przez Dawida na 

śmierć Saula i Jonatana (2 Sm 1,19-27). Podobną ułożył Dawid na śmierć Abnera (2 Sm 3,33-

34).  Ale  zwyczajnie  te  skargi  były  komponowane  i  śpiewane  przez  profesjonalistów, 

mężczyzn i kobiety (Jr 9,16n; por. Ez 32,16). Był to zawód, którego oni uczyli swoje córki (Jr 

9,19).  Istniały  ustalone  schematy,  jakiś  repertuar  łatwych  motywów,  które  płaczący 

aplikowali do danego zmarłego. Tak więc skarga nad Judą Machabejczykiem, której początek 

znajduje  się  w  1  Mch  9,21,  podejmuje  terminy  ze  skargi  nad  Saulem  i  Jonatanem. 

Wychwalano  zalety  zmarłego,  opłakiwano  jego  los,  ale  jest  godne  uwagi,  że  przykłady 

zachowane przez Biblię mają treść po prostu świecką. W elegii nad Saulem i Jonatanem jest 

bardzo dużo ludzkiego wzruszenia, ale nie ma żadnej nuty religijnej. 

U  proroków  napotykamy  na  imitacje  takich  skarg  żałobnych,  które  im  służą  do 

przedstawienia nieszczęścia Izraela, jego królów czy jego nieprzyjaciół (Jr 9,9-11; 16-21; Ez 

19,1-14; 26,17-18; 27,2-9.25-36; 28,12-19; 32,2-8; Am 5,1-2; i Księga Lamentacji). 

 

6. Interpretacja tych obrzędów 

Próbowano  interpretować  te  obrzędy  jako  przejawy  kultu  zmarłych:  Izraelici  mieli 

pojmować zmarłego jako kogoś, kogo należy się obawiać i chcieli się przed nim obronić czy 

go obłaskawić, albo też nadawali zmarłym boski charakter. Stary Testament jednak nie daje 

żadnych solidnych podstaw dla takich opinii. 

Przeciwnie, powiedzieliśmy, że te obrzędy nie były niczym innym jak wyrazem bólu, 

spowodowanego stratą bliskiej istoty. Prawdą jest, że wiele tych gestów było praktykowane i 

poza żałobą, w momentach wielkiego smutku czy klęsk narodowych. Ale to jest wyjaśnienie 

niewystarczające, albowiem niektóre z tych rytów są zarazem obrzędami pokutnymi, jak na 

przykład  przywdziewanie  włosiennicy  czy  post,  i  mogą  mieć  wymowę  religijną.  Nacięcia  i 

postrzyżyny,  potępione  przez  Prawo  (Kpł  19,  27-28;  Pwt  14,  1),  miały  z  całą  pewnością 

znaczenie  religijne,  które  zresztą  nie  jest  nam  znane.  Ofiary  pokarmowe  wyrażały 

przynajmniej wiarę w jakieś przeżycie poza grobem. W końcu pojmowano te ceremonie jako 

powinność, którą należało wyświadczyć swoim bliskim, jako akt pobożności (1 Sm 31,12; 2 

Sm 21,13-14; Tb 1,17-19; Syr 7,33; 22,11-12). Dla dzieci te ryty stanowiły część zobowiązań 

względem  rodziców,  nakazanych  przez  Dekalog.  Oddawano  więc  cześć  zmarłym  w  jakimś 

duchu religijnym, ale nie oddawano im kultu.