background image

Antypolonizm? Nie ma takiego zwierzęcia… – Janusz 
Wojciechowski

Data publikacji: 01-24-2011 @ 11:10 pm 

Gdy Ludwik XIV ujrzał przywiezioną mu z Afryki żyrafę, powiedział – to niemożliwe! Nie ma na 

świecie takiego zwierzęcia!

Nie ma też na świecie zwierzęcia, które się nazywa “antypolonizm”.

Słowo to można znaleźć w encyklopedii humoru, wydrwione i obśmiane.

Owszem, były w historii Polski różne nieprzyjemne zgrzyty. Ktoś nam Warszawę parę razy puszczał 

z dymem, ktoś w kajdanach nas pędził na Sybir, ktoś piłami nas rżnął, ktoś bomby na nas rzucał i 
w piecach nami palił – ale anypolonizm? Nieeee….

W sumie szczęśliwym jesteśmy narodem. Wszyscy wokół nas lubią, nikt nie odczuwa do nas żadnej 
niechęci, że nawet słowa nie stworzyliśmy w języku, ze ktoś jest wobec nas anty.

Wszyscy są za, nawet jeśli są przeciw.

Nie widząc żadnej do nas obiekcji wśród sąsiadów i znajomych, starannie tropimy i piętnujemy 

naszą własną niechęć wobec innych.

Na przykład antysemityzm. Tłumaczymy się z niego raz po raz przed całym światem. Wystarczy 

zdjęcie w książce, na nim chłopy i baby z łopatami, obok strażnicy z karabinami – wiadomo – 
polscy antysemici!

Dobrze, że przynajmniej czasem bronią nas Niemcy, zastanawiając się głośno, czy Polacy 
rzeczywiście są aż tak wielkimi antysemitami?

I pomyśleć, że przy tak wielkim polskim antysemityzmie, Żydzi upodobali sobie Polskę jako miejsce 
osiedlenia i nigdy nie wzbudzili w sobie ani krztyny anytypolonizmu!

Niemcy, nasz wielki przyjazny sąsiad… jakże wstydzimy się za naszych germanofobów, co to wciąż 
Niemcami straszą, że przyjdzie Niemiec i nas wykupi. A u Niemców za Odrą i Nysą żadnej 

polonfobii nie ma, żadnej! Jak Polaków w Niemczech biją ogolone na łyso łby i czarne koszule, to są 
chuligani (raczej nie neonaziści), w żadnym razie antypoloniści…nawet nie wiadomo jak to wyrazić, 

nie ma takiego słowa, antypolniści to byliby chyba przeciwnicy pani od polskiego, ha, ha…

Rusofobia… jakich my strasznych mamy w Polsce rusofobów, zwłaszcza w PiS-ie. Jarosław 

Kaczyński, Antoni Macierewicz, Anna Fotyga – jak oni wszyscy ociekają jadem rusofobii, I ja też 
chyba ociekam, bo zbieram na forum cięgi z powodu mojej rusofobii.

A pomyśleć, że z drugiej strony, Od Kaliningradu po Kamczatkę, żadnej polonofobii nie 
uświadczysz. Naród rosyjski jest nam przyjazny (tu bez ironii), władza rosyjska też nieba nam 

przychyla, nawet śledztwo za nas sama prowadzi, żebyśmy się nie utrudzili i nie popadli w koszty, 
a my, w odpowiedzi nic, tylko rusofobia i rusofobia….

PiS to PiS, ale ostatnio nawet premier Tusk popadł w rusofobię i ogłosił, że rosyjski raport jest nie 
do przyjęcia. Jak to – rosyjski i nie do przyjęcia?

Na szczęście są jeszcze zwarci i gotowi Polacy politycznie poprawni. Ukształtowani przez poprawne 
politycznie media. Czujni na każdy sygnał, na każdy znak. Zawsze w porę zareagują i obśmieją 

wszystkie nasze narodowe wady, wydrwią i wyszydzą tych, którzy coś tam bredzą o narodowej 
dumie, o patriotyzmie.

1

background image

Od tej dumy tylko krok przecież do strasznego antysemityzmu, głupiej germanofobii i obrzydliwej 
rusofobii.

A antypolonizm? Nie ma takiego zwierzęcia….

Janusz Wojciechowski

2