background image

www.nadzwyczajne-dzieci.org.pl

WYKORZYSTANIE “NEURO-RE-EDUKACJI” WE WCZESNEJ 

INTERWENCJI I DIAGNOSTYCE DZIECI 

Z PROBLEMAMI W ROZWOJU

Wstęp: 
          Wieloletnie doświadczenia i obserwacja pracy Glenn’a Domana, jako jego osobisty 
tłumacz,   dały   mi   okazję   wysłuchania  wszystkich  prezentowanych  wykładów  do   1998r. 
Ilość godzin spędzonych w klinice przy zadawaniu programów ponad 60-ciu dzieciom z 
Polski (wspomnę, że niektóre odbyły ponad 10 wizyt) powieliło moją informację o metodzie 
Domana w sposób praktyczny. Przekładanie tego czego się nauczyłam na polski grunt 
rozpoczęłam   w   1991r.,   kiedy   na   zaproszenie   prof.   Wyższej   Szkoły   Pedagogicznej   w 
Zielonej Górze (obecnie Uniwersytet Zielonogórski) miałam okazję przedstawić wykład na 
temat tej metody. Wraz z biegiem czasu, jak i potrzebą niesienia pomocy rodzicom, którzy 
o nią prosili, zaczęłam edukować się w innych podejściach do pracy z dzieckiem, które 
pasowały do założeń Metody Doman’a. Trudno byłoby powiedzieć, że pracuję wyłącznie 
Metodą Domana, dlatego powstała potrzeba nazwania tego co robię Neuro-Re-Edukacją. 
N-R-E rozumiem jako ponowne podejście do uczenia o rozwoju neurologicznym. Tak jak 
pochodzenie   słów   “rewalidacja”   czy   “rehabilitacja”   mają   na   celu   coś   osiągnąć   tak   też 
“neuro-re-edukacja” ma na celu zmienić myślenie o rozwoju neurologicznym. 
           Celem   N-R-E   jest   łączenie   dziedzin,   które   w   swoich   założeniach   i   działaniu, 
wpływają   na   jak   najwięcej   sfer   rozwoju   człowieka.   Sfery   rozwoju   to:   intelektualna, 
fizjologiczna, fizyczna i społeczna. 
           Sferę intelektualną we wczesnym etapie rozumie się   jako sensoryczną, ponieważ 
przez ścieżki sensoryczne dowiadujemy się o świecie nas otaczającym, tym też rozwijamy 
swoją inteligencję. Wzrok, słuch, dotyk, smak, węch należą do tej sfery.
          Sfera fizjologiczna zajmuje się fizycznym wzrostem dziecka jak też ogólnym stanem 
zdrowia. Pod tą sferę podlegają między innymi: padaczka, oddech, wypróżnianie, choroby 
i żywność.
          Sfera fizyczna obejmuje cały rozwój motoryczny. W tej sferze mieści się umiejętność 
mowy oraz sprawność manualna. 
 
          Wstępna praca N-R-E opierała się wyłącznie o Profil Rozwoju Człowieka 
sporządzony przez pracowników IAHP, głównie Glenn’a Doman’a ponad 50 lat temu. Profil 
i jego zrozumienie jest kluczowym do dnia obecnego, lecz używane do ewaluacji są 

background image

oprócz niego dodatkowe ankiety ujmujące historię dziecka, od poczęcia do dnia obecnego, 
jak i ewaluacje np. z dziedziny zajmującej się kręgosłupem -  chiropraktyka. Profil ten 
sporządzony został na podstawie wieloletnich obserwacji rozwoju dzieci na całym świecie 
przez kadrę Institutes for the Achievement of Human Potential (IAHP) w dobrym 
tłumaczeniu: Instytuty Osiągania Ludzkiego Potencjału. Profil ten ma wielorakie 
zastosowanie w przeprowadzeniu ewaluacji, obserwacji, obliczenia rozwoju dziecka w 
porównaniu do samego siebie jak i w porównaniu do rówieśników. od początku pracy z 
nim, czymś co w swoim najprawdziwszym wydaniu można by nazwać: Programem 
Organizacji Neurologicznej. Służy on do obliczenia wieku neurologicznego w 
poszczególnych sferach, jak i ogólnego podsumowania tego wieku. Doman uczy nas, że 
celem  profilu nie  jest przewidywanie ani stawianie  prognoz rozwoju danego dziecka. 
Różni się od innych sposobów diagnozowania tym, że końcową diagnozą są słowa bliższe 
prawdy, a mianowicie, podam jako przykład: “obustronne, umiarkowane, rozproszone 
skaleczenie śródmózgowia z przeważającym skaleczeniem z sferze ruchowej”. 

W   niniejszym   opracowaniu   operuję   terminologią   pozornie   ogólną,   wstępnie   nie 

wiele   może   znaczącą   dla   czytelnika.   Robię   to   w   celu   ujęcia   jak   największej   ilości 
istniejących   “etykietek”   używanych   w   diagnozowaniu   dzieci   z   problemami   w   rozwoju

Metoda Domana, z której wywodzą się słowa, skaleczenie neurologiczne, dezorganizacja 
neurologiczna   lub   dysfunkcja   są   używane   celowo   aby   ominąć   diagnostycznego 
nazewnictwa   jak:   upośledzone,   nienormalne,   specjalne,   ADD,   ADHD,   Asperger, 
Autystyczne, MPD, spastyczne, z atetozą itd. Nawet dziecko z Zespołem Down’a opisane 
by   było   słowami:   korowe   skaleczenie.   To   może   zdziwić   wielu   specjalistów,   którym 
proponuję zapoznanie się z podaną niżej literaturą. Nie znaczy to, że Doman nie uznaje 
faktu, iż dzieci z owym czy innym zespołem nie mają problemu genetycznego czy też 
chromosomowego,   znaczy   to   tylko,   że   one   także   oprócz   nich   mają   dezorganizację 
neurologiczną, tym też są skaleczone. Słowo skaleczone wywołało w owym czasie wielkie 
kontrowersje  w świecie medycznym,  ponieważ  nie  były wtedy dostępne techniki, które 
mogłyby potwierdzić tan fakt. Doman twierdził, że jeśli “funkcja określa strukturę” to brak 
tej funkcji określać może brak prawidłowej struktury, tym też oznaczać skaleczenie. Użycie 
słowa “skaleczenie” niosło w sobie propozycję “gojenia się”. Od początkowych założeń 
Doman’a świat nauki nauczył się wiele. Doman’a stwierdzenia, że mózg rozwija się za 
pomocą stymulacji, jest dzisiaj znanym faktem “plastyczności” mózgu. 
           Za   główne   hasła   metody   Domana   uważam:   “funkcja   określa   strukturę”,   “mózg 
rozwija   się   za   pomocą   stymulacji”,   “stymulacja   musi   być   stosowana   w   odpowiedniej 
częstotliwości, intensywności i czasie trwania”, “czas jest największym wrogiem dziecka z 
neurologiczną dysfunkcją”, “ontogenetyka odzwierciedla filogenetykę”, “chaos wewnątrz - 
chaos na zewnątrz”, jak i kilka innych, które mogły mi umknąć, lecz można znaleźć je w 
jego książce.
           Nie dopowiedzenie przez Doman’a, że struktura także określa funkcję ma swoje 
wytłumaczenie,   które   poruszam   w   innym   referacie.   Jest   to   jedna   z   przyczyn   mojego 
zainteresowania   terapią   krzyżowo-czaszkową   jak   i   chiropraktyką.   Nie   wystarczająco 
wnikliwą uwagą na żywność, jak i ignorowanie potencjalnych szkód spowodowanych przez 
szczepienia, przynajmniej w latach kiedy moje kontakty z IAHP były bliskie, skierowały 
mnie   do   dziedzin   takich   jak   makrobiotyka,   oczyszczanie   organizmu   oraz   informacji   o 
zakazanej żywności dla dzieci autystycznych i nie tylko.
           Mając   tak   intymny   kontakt   z   rodzicami,   których   dzieci   miały   skaleczenia 
neurologiczne, nie potrafiłam ignorować pewnej informacji, którą mi zgłaszali, a która nie 
zawsze   była   przyjaźnie   odbierana   przez   pracowników   IAHP,   czasami   wręcz   groziła 
wyrzuceniem   z   programu.   Następnym   kluczowym   czynnikiem   wpływającym   na 
przeniesienie informacji o tej metodzie na grunt polski, była ilość pracy jaką wymagały 
Instytuty. Pragnę podkreślić, że ich punkt widzenia jest uzasadniony - pozostawiam go 

background image

jednak na inny czas. 
 
 
Najwcześniejsza interwencja to profilaktyka:

Kiedy   spotykam   się   w   swojej   pracy   z   dzieckiem   potrzebującym   rehabilitacji, 

przychodzi   mi   na   myśl   jedno   i   to   samo   zdanie:   “Najwcześniejsza   interwencja   to 
profilaktyka.” Wielu rodziców mogłoby w tym momencie przeżyć poczucie spóźnienia się a 
nawet i poczucia winy. Nie to jest celem tych słów. 

 
Na ile profilaktyka, pozornie, wydaje się czymś w czasie przeszłym, jeśli chodzi o 

dzieci tu omawiane – jest to ponowne złudzenie. Temu co się stało nie można zapobiec. 
Profilaktykę widzę w czasie “przyszłym” u dzieci z którymi pracuję. 

Wyobraźmy sobie, że odpowiednio poinformowany rodzic mógłby mieć wpływ na 

przyszłość dziecka przez zrozumienie:

- Profilu Rozwoju Człowieka,
- hierarchii rozwoju neurologicznego, 
-wszystkich wyżej wymienionych haseł Doman’a,
-powiązania rozwoju fizycznego, intelektualnego i fizjologicznego,
-rolę żywności w rozwoju fizycznym, intelektualnym i fizjologicznym,
-korzyści związanych z przebywaniem na brzuszku przez dziecko niechodzące i 
nieraczkujące,
-tworzenie środowisk sprzyjających do globalnego rozwoju dziecka,
-biernych programów organizacji neurologicznej,
-aktywnych programów organizacji neurologicznej,
-niebezpieczeństw jakie niosą za sobą: 

a.     nieprawidłowe siedzenie np. między kolanami, 
b.     czas spędzony w pozycji siedzącej przez dziecko nie potrafiące 

chodzić,

c.   nieprawidłowe żywienie i rolę jaką ono odgrywa w “epilepsji”,
d.   pionizacja w nieodpowiednim czasie rozwoju ruchu,
e.     zwichnięcia dwóch górnych kręgów szyjnych,
f.     szczepienia,
g.     

przyrządy   uzależniające   a   przyczyniające   się   do 

usamodzielnienienia,

 
Powyższa   próba,   wzbudzenia   zainteresowania,   nie   wymienia   oczywiście   wszystkich 
tematów jakie porusza N-R-E.
 
Banalny przykład:
          Przyjmijmy, że rozumiemy, iż oddech odgrywa dużą rolę, a może i najważniejszą w 

background image

naszym   życiu,   i   że   to   właśnie   od   oddechu   jest   uzależnione   dotlenienie.   Dotlenienie 
promuje wszystkie nasze funkcje, od prostszych do najważniejszych. Jeżeli dziecko nie 
potrafi się poruszać w wyniku MPD, lub porusza się stanowczo za mało, to nie będzie ono 
optymalnie   dotlenione.   Taka   sytuacja   spowoduje,   że   będzie   ono   w   chronicznym 
niedotlenieniu, które może będzie się ujawniało zimnymi kończynami, tzn. złym krążeniem, 
słabą przemianą materii, a nawet zezowaniem, nie wspominając o atakach padaczki. Jego 
praktycznie nieruchome ciało, w  świecie przeciętnego życia,  zastaniemy przeważnie w 
wózku lub krześle. Jeśli dziecko nie potrafi chodzić jest przeważnie sadzane. Siedzenie, 
upraszczając, nie promuje ruchu, raczej jemu zapobiega. Siedzenie dzieci z problemami 
motorycznymi w wózkach przez lata,  przyczynia się do nieprawidłowego rozwoju układu 
kostnego. Tzn. jeśli rozumiemy, że funkcja określa strukturę, siedzenie ma niesprzyjające 
oddziaływanie grawitacji na biodra, które w wyniku braku ruchu na przestrzeni lat, nie 
wykształciły się, tym też są często “zwichnięte” lub mają “dysplazję”. Siedzenie wpływa 
ujemnie   na   trawienie   i   wypróżnianie.   Jeśli   ktoś   wątpi,   proszę   przesiedzieć   kilka   dni. 
Siedzenie   u   takiego   dziecka   może   skończyć   się   zwyrodnieniami   kręgosłupa, 
zmniejszeniem   potencjału   oddechowego,   pozbawieniem   dziecka   ruchu.   Jak   więc   ma 
ruszać się dziecko, które nie posiada tej umiejętności? Jest ono ruszane podczas terapii, a 
na resztę swojego dnia jest ono jednak umieszczane w środowisku, które tego ruchu nie 
promuje, wręcz niszczy na przykład wózek. 

Banalizując   dalej.   Dziecko,   które   nie   przebywa   na   podłodze   lub   pochylni   ma 

mniejszą szansę na rozwinięcie ruchu. Dziecko, które nie ma informacji o ruchu musi je 
otrzymać   poprzez   ścieżki   sensoryczne  w   sposób   bierny,   aby   miało   szanse   na  stronie 
motorycznej.   (Tu   odnoszę   się   do   zrozumienia   Profilu   Rozwoju   Człowieka,   który   jest 
podzielony   na   funkcję   sensoryczną   i   motoryczną).   Oczywiście   siedzenie   będzie   także 
pogłębiało nie tylko skrzywienie kręgosłupa, lardozę, kifozę, jak i inne tego wersje, ale 
będzie także pogłębiało dysplazję panewek. Ciężar ciała dziecka, i to czasami ciężkiego w 
wyniku braku ruchu, obciąża biodra i panewki ciśnieniem odśrodkowym w stosunku do 
kręgosłupa, tym też wiele rodziców zgłasza w późniejszych latach potrzebę operacji w 
wyniku   bólu.   To   wszystko   jest   nie   do   końca   rozwiniętym   łańcuszkiem   wzajemnych 
oddziaływań w fizyce. Jest to naprawdę wręcz banalne. Nasuwa się pytanie. Jeżeli to jest 
tak banalne i proste to dlaczego świat nie zachowuje się jakby to rozumiał? Tak twierdził 
Doman   i   nadal   tak   jest.   Większość   informacji   na   profilu   jest   niezmiernie   prosta,   lecz 
dopiero   wówczas   kiedy   jest   wypowiedziana.   Proste   lecz   ewidentnie   nie   zrozumiane, 
ponieważ żałujemy kłaść dzieci na podłogę, a nie żałujemy je sadzać, wiedząc, jak to 
szkodzi. Jak inaczej można rozumieć brak korzystania z podłogi, czystej, ciepłej, gładkiej, 
powierzchni w rehabilitacji, w domach i społeczeństwie dzieci z MPD? Dlaczego wszystkie 
dzieci   mało   ruchome,   lub   w   ogóle   nieruchome   spędzają   tyle   godzin   swojego   życia   w 
szkołach na wózkach? Nic w leżeniu na podłodze nie jest przecież wstydem. Wstyd wręcz 
na nią nie kłaść! Wstyd nie umieć się przystosować do ich potrzeb. Każdy kto to zrozumie, 
nie   poczuje   się   obrażonym,   a   od   tej   chwili   będzie   w   każdej   wolnej   chwili   umieszczał 
dziecko   nie   chodzące   w   środowisku   sprzyjającym   rozwojowi,   a   mianowicie   na 
odpowiednio przygotowanej podłodze.

 Każda   interwencja   która   mogłaby   zapobiec   wyżej   opisanym   szkodom   będzie 

interwencją wcześniejszą, od tej która będzie zastosowana w późniejszym czasie.

 

Bywa tez tak:
          Często to dziecko, które jest najmniej skaleczone neurologicznie będzie najbardziej 
poszkodowane,   ponieważ   jego   rozwój   potrafi   zwodzić   specjalistów   do   chwili   bardziej 
ewidentnego pogłębienia się jego stanu. Niezliczona ilość matek zgłaszała mi ten fakt. 
“Kazano mi czekać i obserwować”. Więc często matki czekają i obserwują jak pogarsza 

background image

się stan ich dziecka. 

Tylko   dlatego,   że   jakieś   dziecko   wyszło   losowo   z   opóźnionego   rozwoju   i   może 

przez losowo lepsze środowisko, które promowało rozwój, (na przykład dom wielodzietny, 
gdzie każdy musi walczyć o siebie, w którym nie ma dosyć kojców, ani chodzików), może 
to   właśnie   ono   stworzyło   niechcący   sytuację,   w   której   okazja   ruchu   a   nie   jego 
ograniczanie, dało mu większą szansę na rozwój - nie może być wytłumaczeniem na to, 
że każe się matkom czekać.

Jeżeli dziecko w spektrum autystycznym począwszy od nadpobudliwego, spożywa 

żywność   niesprzyjającą   jego   biochemii,   (promującą   podekscytowanie   neuronów),   nie 
otrzyma prawidłowego dla niego żywienia, to przyszłość jego może być gorsza niż gdyby 
miało   ono   interwencję   diety   bezglutenowej,   bez   cukrowej   i   bez   kazeinowej.   Wczesną 
interwencją jest nie tylko wczesne odkrywanie problemu ale i  zapobieganie temu co jest 
ewidentne w historii danego schorzenia. 

Wczesna   interwencja   to   jest   uczenie   małego   dziecka   globalnego   czytania. 

Podawanie mu dużo informacji ogólnej. Tworzenie środowiska nie pogłębiającego jego 
stanu.   Tworzenie   środowiska   fizycznego,   fizjologicznego   i   intelektualnego,   które 
zapobiegałoby rozwijaniu się jego “niedorozwoju”. 
Jako   przykład:   świat   dziecka   z   problemem   wzrokowym,   znajdującym   się   na   I   lub   II 
poziomie rubryki wzroku na Profilu Rozwoju Człowieka, wymaga wysoko kontrastowego 
wzrokowego   środowiska.   Tak   też   świat   dziecka   rozproszonego   wymaga   środowiska   o 
niskiej zawartości elementów, które   rozpraszają wzrokowo, dotykowo, słuchowo czy też 
zapachowo. Kiedy nauczyciel walczy o uwagę dziecka rozproszonego, to konkuruje on ze 
środowiskiem także walczącym o uwagę tego dziecka. 

Im   szybciej   stworzymy   środowisko   sprzyjające   we   wchłanianiu   przez   dziecko 

informacji,   tym   lepiej.   To   jest   profilaktyka.   Możemy   zapobiec   wielu   problemom 
interweniując   jak   najwcześniej   w   jego   środowisko   zewnętrzne   (tworzenie   środowiska 
sprzyjającego jego potrzebom) jak i wewnętrzne (biochemiczne poprzez np. żywność).

 

Podsumowanie:
          Ewidentnym dla każdego pedagoga z kilkuletnim doświadczeniem jest fakt, że coraz 
więcej dzieci ma problemy w czytaniu. Profilaktyką byłoby uczenie czytania wcześniej, za 
pomocą  globalnego czytania (Doman “Jak nauczyć  małe dziecko  czytać”). Interwencją 
byłoby rozwijanie wszystkich tych funkcji, które wpływają na czytanie, i od których jest ono 
uzależnione.   Ruch   taki   jak   pełzanie,   raczkowanie,   bieganie   i   programy   gimnastyki, 
wpływają na rozwijanie funkcji sensorycznych, od których uzależnione jest czytanie. tym 
też   rozwijają   one   mózg,   organizując   go   aby   lepiej   mógł   radzić   sobie   z   abstrakcjami 
czytania   czy   też   matematyki.   Wczesną   interwencją   byłoby   zabezpieczanie   dziecka   na 
przyszłość. Nie raz kupujemy ubrania lub buty z lekkim wyprzedzeniem w rozmiarze, jakby 
na wyrost. W rozwoju neurologicznym możemy także robić pewne rzeczy i stymulować na 
wyrost coś, co losowo dzieje się w dłuższym wymiarze czasu, a szczególnie u dziecka ze 
skaleczeniem neurologicznym. 
Stymulacja   sensoryczna   odgrywa   ważną   rolę   w   rozwoju   ruchu.   Promuje   dojrzałość 
neurologiczną, poprzez organizowanie jej. Dostarczana informacja powinna odbywać się  
także   w   sposób   zorganizowany.   Nie   znamy   więc   dziecka,   które   umiałoby   pełzać   i 
raczkować, a nie umiałoby siadać. To właśnie dlatego na profilu nie ma siedzenia jak i 
innych funkcji, które w efekcie są produktami ważniejszych od siebie etapów dojrzałości 
neurologicznej.   To   właśnie   wychodząc   z   tego   rozumienia   o   neurologii,   nie   uczymy 
siadania. Nie znaczy to jednak, że zabrania się całkiem siadania. Pełzanie i raczkowanie 

background image

przygotowuje dziecko nie tylko do chodzenia, poprzez rozwijanie jego mięśni, oddechu, 
prawidłowej   struktury   kostnej,   lecz   jest   to   też   czynność,   która   wpływa   na   rozwój 
intelektualny tzn. sensoryczny.
           Szkoląc   się   poza   swoją   ścisłą   dziedziną,   możemy   uzyskać   wgląd   bardziej 
globalnego traktowania potrzeb dziecka, z którym pracujemy. 
           Neuro-Re-Edukacja   oferuje   to.   Oferuje   zrozumienie   programów   promujących 
fizyczny, fizjologiczny i intelektualny rozwój w oparciu o metodę Domana jak i poprzez 
zastosowanie programów  biernych, aktywnych oraz  technik i procedur, które na ile są 
czasami czasochłonne lub angażują dużą ilość osób, to nie da się jednak pominąć faktu, iż 
nie   ma   dziecka   z   problemem   neurologicznym,   które   nie   angażowałoby   większej   ilości 
osób.   Między   logopedą,   pedagogiem,   psychologiem,   pediatrą   itp.   jest   zaangażowany 
prawie   cały   sztab   ludzi.   Pracując   w   sferze   wybiórczego   symptomu,   czytania,   słuchu, 
mowy, ruchu, osiągniemy znacznie mniej i wolniej coś, co przychodzi szybciej i łatwiej 
pracując z dzieckiem globalnie. Ważnym także jest, aby sprzęt, który używamy służył jako 
etap przejściowy i samo eliminujący się. Mianowicie, czym częściej używany tym mniej 
potrzebny.   Sprzęt,   od   którego   za   wcześnie   uzależniamy   dziecko,   jest   sprzętem   nie 
promującym rozwoju. Musimy ewaluować ciągle zmieniające się dziecko, aby stosować 
prace,   która   nie   zaniży   jego   potrzeb.   Często   widzę   jak   20-letnie   osoby   mają   zajęcia, 
podczas których klaskają lub śpiewają piosenki dla 5-latków. Często też w takich chwilach 
zastanawiam się, czy w takim razie nie można by nauczyć ich piosenek dla 20-latkow? 
Śpiew jest śpiewem. Jeśli dziecko potrafi zapamiętać jak wygląda kot lub w ogóle całą 
serię piktogramów, to czy na pewno nie jest ono w stanie nauczyć się poszczególnych 
słów? Słowa to też obrazki.
 
          Jeżeli czas jest największym wrogiem opóźnionego w rozwoju dziecka, to musimy 
szanować ten czas i wykorzystywać go w taki sposób, jaki dotknie i wpłynie na niego w 
sposób najszerszy i jak najbardziej optymalny. Wykonując np. patterningi wpływamy na 
słuch, wzrok, czucie, ruch, tym też na mięśnie, stawy czy sprawność manualną. Na ile nie 
każdy czytelnik jest zapoznany z “patterningiem” i jego kilkoma rodzajami, to sygnalizuję, 
że   owe   istnieją.   Po   co   mamy   robić   przez   5   minut   jedną   czynność,   która   działa   w 
odizolowaniu na coś, kiedy te 5 minut może być spędzone na element z N-R-E, który ma 
szersze zastosowanie i wpływa na większą ilość symptomów.
           Reasumując,   wczesne   diagnozowanie   może   odbywać   się   za   pomocą   Profilu 
Rozwoju   Człowieka.   Materiał   ten   N-R-E   oddaje   w   ręce   rodziców.   Zrozumieniem 
współuzależnień   neurologicznych,   które   nie   są   ciężkie   do   opanowania,   możemy 
interweniować wcześnie i efektywnie. Jedynym mankamentem naszej pracy może być to, 
że wszelkie zmiany jakie wywalczymy mogą być spisane na “widocznie tak miało być”. 
Tak,   tak   miało   być.   Każde   dziecko   miało   być   zdrowe,   a   potem   stało   się   coś,   co 
zablokowało   ten   potencjał.   Najpiękniejsze   w   N-R-E,   Programach   Organizacji 
Neurologicznych czy też Domanie jest to, że  informacja ta nie tyczy się  tylko dziecka 
skaleczonego, lecz każdego dziecka. 
           Celem   N-R-E   jest   dostarczenie   informacji   o   Programach   Organizacji 
Neurologicznych   wg   Domana   jak   i   poinformowanie   rodziców   i   specjalistów   o 
wielodyscyplinarnym podejściu, z optymalnym wykorzystaniem czasu dziecka.
          W pracy z dzieckiem skaleczonym nie ma metody, która mogłaby uważać się za alfę 
i omegę, nie ma operacji ani panaceum na tą sytuację. Jest jedynie ciężka, systematyczna 
praca i ciche przekonanie, że na ile nie zawsze stworzymy cud, to zapobiec możemy wielu 
komplikacjom, stosując wyżej proponowane podejście. Mam wielką nadzieję, że kiedyś, i 
to niedługo, powstanie ośrodek, który wyprowadzi na światło dzienne Metodę Domana jak 

background image

i   N-R-E.   Miejsce   gdzie   będzie  można  promować   współpracę   rodzica   z   rehabilitantem. 
Miejsce które będzie otwarte na wymianę informacji, jak dzisiejsza konferencja.
          
Bożena Bejnar Slawow

Literatura

Glenn Doman “Jak nauczyć małe dziecko czytać”
Glenn Doman “Jak postępować z dzieckiem z porażeniem mózgowym”
Glenn Doman, “How to teach your baby to by physically superb”
Glenn Doman,  “How to give your child encyclopedic knowlegde”
Raymundo Veras, “Children of Dreams Children of Hope”
Evan W. Thomas MD. “Brain-Injured Children”