background image

Gazeta Telemarketera – październik 2008 r.

www.telemarketerzy.pl

 

Strona 1

background image

Gazeta Telemarketera – październik 2008 r.

Spis treści

Wstęp ……………………………………………………………………………………..3

Na początku była liczba – Pitagoras ……………………………………………4

Nie czytaj tego numeru
Gazety Telemarketera ……………………………………………………………….7

Ilu klientów zmieści się na 

łebku szpilki? …………………………………………………………………………..11

Jak komunikują się pewne znane
osoby? ……………………………………………………………………………………15

www.telemarketerzy.pl

 

Strona 2

background image

Gazeta Telemarketera – październik 2008 r.

Wstęp 

Kolejny numer Gazety Telemarketera jest już do Twojej dyspozycji.
W toku nawału pracy zawodowej, organizacji szkoleń otwartych

i zamkniętych w końcu zespół Gazety usiadł przy najnowszym 
numerze.

Poruszamy tematy komunikacji, co w telemarketingu jest

bardzo ważne. Z badań wynika, że nie jest ważne co się mówi
ale jak się mówi. Interesujące… ale gdyby tak połączyć jedno

z drugim? Na przykład wiedzieć JAK mówić i CO mówić, aby 
przyniosło to oczekiwany efekt. Czy wyszłaby mieszanka 

wybuchowa?

Zapraszamy do rozważań i owocnego czytania.

Pozdrawiamy,
Zespół Gazety Telemarketera.

marketing@telemarketerzy.pl

www.telemarketerzy.pl

 

Strona 3

background image

Gazeta Telemarketera – październik 2008 r.

Na początku była liczba. – Pitagoras

Magdalena Myczko

Jadąc pociągiem na szkolenie do Poznania Komorniki 7 

listopada – siedziałam w jednym przedziale z mężczyzną pochodzenia 
Ukraińskiego – Sergiejem.

Sergiej był świadkiem Jehowy, bardzo dobrze czytał po polsku jednak bardzo 
słabo mówił w naszym ojczystym języku.

Od roku uczę się języka rosyjskiego i dzięki temu mogliśmy się dogadać 

na zmianę mówiąc po polsku, ukraińsku i rosyjsku. Sergiej przyjechał do 
Polski w poszukiwaniu pracy. Znalazł ją – w budownictwie, jest płytkarzem.

W wolnych chwilach czyta Biblię świadków Jehowy.

Wyciągnął swojego laptopa i pokazał mi zdjęcia rodzinnego miasta na 
Ukrainie. Potem podłączył słuchawki i włączył mi ukraińską muzykę. Była 

piękna, nie mogłam się oderwać od słuchania. 

- Muszę ją mieć. – powiedziałam do Sergieja. 
- Może być mały problem ponieważ nie mam płyty, aby ci ją nagrać.

- Nie będzie problemu – po czym wyciągnęłam swojego laptopa i pendrive 
przeniósł muzykę. Byłam zachwycona. 

www.telemarketerzy.pl

 

Strona 4

background image

Gazeta Telemarketera – październik 2008 r.

Z ciekawości poprosiłam, aby pokazał mi swą świętą księgę. Wyciągnął z 
plecaka stare wydanie oraz inną małą książeczkę zatytułowaną

„Podręcznik zadawania pytań”. Otworzyłam i zaczęłam z wielką chęcią 
czytać…

To co przeczytałam przeszło moje oczekiwania… To było coś… coś…

niesamowitego…

Ów podręcznik był wydany w 1950 roku, a zawarte w nim było tyle technik 
sprzedażowych NLP, że dosłownie oniemiałam. Można było wyczytać o tym, 

jak poradzić sobie z najbardziej popularnymi obiekcjami klientów, którzy nie 
chcą umawiać się na spotkania z handlowcami czy doradcami.

Byłam pod ogromnym wrażeniem tego podręcznika. Sergiej zaraz zapytał:
- Magda, a czym ty się zajmujesz?

- Organizuję szkolenia w całej Polsce. – odpowiedziałam.
- Więc musisz mieć dużo kontaktów, które pozwoliły ci na organizację tak 

dużego przedsięwzięcia. –  ciągnął dalej.
- Co masz na myśli? – zapytałam podchwytliwie?

- Mam na myśli to, że sukces sprzedawcy nie zawsze zależy od liczby 
przepracowanych godzin ale od aktywności jaką rozwija dokładnie w tym 

samym czasie.

Hm…  „Ale o co ci chodzi?” – pomyślałam.
Sergiej jakby czytał w moich myślach, ładnie się uśmiechnął i powiedział:

- Chodzi o to, że ty wykorzystujesz każdą okazję, aby podnieść swoją 
aktywność w sprzedaży szkoleń, które organizujesz.  Widziałem z jaką

www.telemarketerzy.pl

 

Strona 5

background image

Gazeta Telemarketera – październik 2008 r.

uwagą i wręcz pożądaniem przeglądałaś mój podręcznik.  I kiedy usłyszałaś, 
że jestem świadkiem Jehowy to nie odrzuciłaś mnie tylko z zaciekawieniem

słuchałaś o czym mówię. To bardzo rzadkie zachowanie.
- W telemarketingu i ogólnie w sprzedaży to się nazywa „prawem liczb”. Im 

więcej ma się kontaktów, tym więcej ma się kontraktów. Im więcej dzwonię 
do klientów tym więcej mam umówionych spotkań.

- Im więcej rozmawiam z ludźmi w Polsce, tym więcej znam polskich słów. – 
stwierdził Sergiej.

Jaki z tego morał?

Każdy dzień przynosi do Twojego życia nowe okazje i możliwości. Nawet w 

najbardziej nietypowych miejscach możesz spotkać ludzi, którzy chcą dać Ci 
coś czego akurat pożądasz. 

Jeśli chcesz zdobyć wiedzę jak pozyskać nowych klientów przez telefon, jak 
mówić i co mówić na spotkaniu z klientem face to face oraz jak pisać 

skuteczne oferty marketingowe (copywriting) koniecznie zapisz się na 
szkolenie 12 i 13 grudnia 2008r., Hotel Agrykola, ul. Myśliwiecka 9, 

Warszawa.

Szczegóły szkolenia tutaj:

http://www.telemarketerzy.pl/blog/pokaz_wpis/39

 

Pozdrawiam,

Magdalena Myczko
508335545

www.magiatelemarketingu.pl

 

www.telemarketerzy.pl

 

Strona 6

background image

Gazeta Telemarketera – październik 2008 r.

„Nie czytaj tego numeru Gazety 

Telemarketera!” ;)

Jak wszyscy pewnie wiemy, tylko kilka procent komunikatu, który 
przekazujemy jest przekazywany poprzez słowa. 
Mimo to dobór odpowiednich słów jest bardzo ważny, bo dzięki niemu to, co 
chcemy przekazać, zostanie zrozumiane, albo i nie.

Na co dzień rozmawiając z innymi ludźmi nie przygotowujemy się specjalnie 
do tych rozmów, chyba, że chodzi o szczególnie ważne rozmowy np. typu 

biznesowego, albo o oświadczyny. 
Jednak nawet w tych przygotowywanych rozmowach bardzo rzadko 

wykorzystujemy wiedzę z zakresu języka perswazji. 

Z czego to wynika? 

Przede wszystkim z tego, że większość z nas nie nauczyła się dotychczas 
języka perswazji.

www.telemarketerzy.pl

 

Strona 7

background image

Gazeta Telemarketera – październik 2008 r.

Nie nauczyliśmy się go w szkole, ani w pracy, ani w domu. Dlatego liczba 
osób, które potrafią posługiwać się takim językiem jest znikoma. Ale to 

dobrze dla Ciebie, gdyż będziesz w stanie wyróżnić się na plus wśród innych 
ludzi!

Podstawowe założenie tego języka wynika z podziału naszego umysłu na 

część świadomą i nieświadomą. Nasz umysł, docierające do niego bodźce, 
odbiera na obydwóch poziomach: świadomym, oraz nieświadomym.

Zaprezentuję kilka przykładowych sformułowań, które możesz wykorzystać. 

W tym artykule skupimy się na jednym z nich. Oczywiście nie myśl jeszcze 
jakie to będzie sformułowanie ;)

„Nie”

Mam do Ciebie gorącą prośbę, abyś teraz nie wyobrażał sobie pawiana z 
gołym czerwonym tyłkiem. 

I jak, udało Ci się nie wyobrazić małpy? Jeżeli skupiłeś się prawidłowo na 
wykonaniu tego ćwiczenia, to na pewno udało Ci się wyobrazić sobie małpę z 

tak czerwoną pupą jak to tylko możliwe!  :)

Spróbujmy jeszcze raz. Teraz nie wyobraź sobie swojej mamy. I jak Ci poszło 
tym razem?

Osoba nie wyćwiczona zawsze robi dokładnie odwrotnie w takich 
przypadkach niż każe świadomy komunikat.

www.telemarketerzy.pl

 

Strona 8

background image

Gazeta Telemarketera – październik 2008 r.

Dlaczego tak się dzieje? Wynika to z tego, że dla naszej nieświadomości 
słowo „nie” jest przezroczyste – praktycznie nie istnieje.

Tak, więc komunikat „nie wyobrażaj sobie pawiana” nasz umysł nieświadomy 

interpretuje w ten sposób: „aby nie wyobrazić sobie pawiana z czerwoną 
pupą musisz najpierw przywołać obraz zwierzaka, aby wiedzieć czego masz 

nie przypominać sobie”. Brzmi to nieco idiotycznie, ale tak właśnie działa nasz 
umysł i warto to wykorzystać.

Jakie są konsekwencje powyższego mechanizmu? Przede wszystkim takie, że 

w naszym codziennym życiu często sabotujemy swoje działania poprzez 
stosowanie słowa nie.

Jeśli np. mówimy do kogoś „tylko tego nie upuść”, to oczywiście świadomie ta 
druga osoba zrozumie, że chodzi o to, że ma cały czas trzymać w dłoniach 

przedmiot. Jednak jej umysł nieświadomy zrozumie, że ma tak naprawdę 
upuścić daną rzecz i będzie starał się wykonać to polecenie podświadomie. 

Inne typowe sformułowania sabotujące to np. „kochanie nie denerwuj się”, 
„nie myśl że chcę cię oszukać”, „to nie jest drogie” itp.

Nie oznacza to, że za każdym razem, gdy używamy słowa „nie”, nasza 

nieświadomość wykona od razu program bez nie. Na pewno za to używając 
zwrotów ze słowem „nie” będziemy częściej otrzymywać niechciany dla nas 

rezultat.

www.telemarketerzy.pl

 

Strona 9

background image

Gazeta Telemarketera – październik 2008 r.

Co zatem należy robić, aby przestać sabotować działania własne i innych? 
Należy zamiast używania negacji, stosować zdania w formie pozytywnej. I tak 

np. zamiast powiedzieć „nie denerwuj się” można powiedzieć „uspokój się”.
Jestem ciekaw jak często tobie zdarza się mówić zdania z "nie"?

Słowo to można używać w sposób świadomy, służący naszym celom, np. do 

niwelowania oporu klientów. O tym jak to robić, oraz o innych przydatnych 
zwrotach dowiesz się z  następnych moich artykułów.  :)

Pozdrawiam Cię serdecznie

Dariusz Boniukiewicz

http://www.samodoskonalenie.com
http://www.kaizen-edu.com

 

www.telemarketerzy.pl

 

Strona 10

background image

Gazeta Telemarketera – październik 2008 r.

Ilu Klientów zmieści się na 

łebku szpilki?

Średniowieczni uczeni toczyli długie i zawzięte dysputy na temat tego - ile 
diabłów zmieści się na łebku szpilki? Te, niekończące się - w zasadzie - spory, 

deliberacje i wywody doprowadzały wszystkich do generalnej konkluzji - Bóg 
to raczy wiedzieć :) 

Jaki ów, przytoczony fakt ma związek ze sprzedażą? - zapytacie. A no, ma...i 
to wcale nie mały...

Oto bowiem w wielu firmach (a w każdym bądź razie w wielu, spośród tych, 

które mam okazję przy okazji szkoleń i konsultacji poznawać) przyjmuje się 
rozwiązania całkiem podobne do owych średniowiecznych dysput. Tworzy się 

normy, regulaminy, regulacje - określające ilu Klientów w jednostce czasu 
(godzina, dzień, tydzień) jeden sprzedawca winien obsłużyć, odwiedzić, 

obdzwonić, zakontraktować. 

W ten sposób całkowicie wyżyma się z emocjonalnych więzów relacje z 
Klientem - sprowadzając ją do technicznego "zaliczenia" go. Czyż bowiem 

można kreowanie dobrej, efektywnej i przynoszącej zlecenia relacji z Klientem 
nalożyć kaganiec czasu? 

www.telemarketerzy.pl

 

Strona 11

background image

Gazeta Telemarketera – październik 2008 r.

Jak ktoś o zdrowych zmysłach menedżerskich może przyjąć i oczekiwać, że 
jego pracownik, sprzedawca w ustalonej z góry jednostce czasu, rzecz jasna 

krótkiej - nawiąże trwałe, dobre, skutkujące nie jednym ale wieloma 
kontraktami - relacje z Klientem? To przecież niemożliwe. W efekcie takiego 

modelu zarządzania sprzedażą upycha się kontakty z Klientem jak 
przysłowiowe diabły na główce szpilki - byle więcej, byle szybciej - a 

wszystko kosztem jakości tych relacji, przy założeniu, że "jakoś to będzie". I 
najczęściej niestety "jakoś(ć) nie jest".

Klient traktowany taśmowo wyczuwa to...i odpłaca pięknym za nadobne. On 

też zaczyna zaliczać sprzedawców, oferentów jednorazowo, szybko, bez 
jakiejkolwiek wierności i gwarancji. W efekcie tego "zaliczania" zmienia ich jak 

przysłowiowe rękawiczki. Wykorzystuje jednorazowo i porzuca...jak mało 
ważne kochanki (kochanków)

W jednej z międzynarodowych korporacji ubezpieczeniowych, w której 

prowadziłem program szkoleniowo-consultingowy, startowo obowiązywała 
zasada-norma: 5 spotkań z Klientem (sprzedażowych) w ciągu dnia. I broń 

Boże jednego choćby mniej. Ot, tak sobie wyliczył "nowoczesny" dyrektor ds. 
sprzedaży. Efekt - średnia sprzedaż wynosiła 6-8 produktów finansowo-

ubezpieczeniowych na miesiąc/agenta. Co więcej trwałość tych polis była w 
zasadzie żadna, pomijając szczegóły - spośród "nowych" Klientów, w skali 

kolejnych dwóch kwartałów, blisko 40% rezygnowało, pod takim czy innym 
pretekstem. Sytuacja więc mało ciekawa. 

www.telemarketerzy.pl

 

Strona 12

background image

Gazeta Telemarketera – październik 2008 r.

Wprowadzony przeze mnie autorski program restrukturyzacji zasad sprzedaży 
- RoSa ( od Restructuring of sale ) zdejmował z wybranej grupy sprzedawców 

kaganiec sztywnej liczby spotkań. Agent miał wolną rękę - przyjęliśmy tylko 
zasadę, że w tygodniu odbędzie 30 spotkań. Nie 25 - jak nakazywałaby 

prosta matematyka ( 5 dni roboczych x 5 spotkań) ale właśnie 30. Mógł je 
odbywać jak chciał, kiedy chciał i przeznaczać na każde z nich dowolny 

przedział czasu. Raz w tygodniu spotykaliśmy się aby dokonać podsumowania 
i kontroli realizacji zadań. Rzecz jasna, każdy z agentów uczestniczących w 

projekcie - objęty był przeze mnie programem szkoleniowym ( o charakterze 
coachingu) - miał także możliwość konsultacji online ze mną każdego dnia.

Efekt? - a bardzo proszę: miesięczna sprzedaż zwiększyła się do 10-12 polis 

(plus minus 80% wzrost) a ich trwałość ustabilizowała się na poziomie 90% 
( w skali półrocza jedynie ok. 10% Klientów rezygnowała z zakupionych 

produktów, wcześniej blisko połowa!)

Dlaczego? Po prostu agenci przestali ścigać się z czasem i bez poczucia 
łamania zasad i reguł obowiązujących w firmie, bez narażania się na gniew 

dyrektora - mogli, w zależności od potrzeb - poświęcać odpowiednią ilość 
czasu na budowanie trwałych relacji, dobrych stosunków z Klientem. Nie 

oznacza to, że przesiadywali godzinami u jednego Klienta. Nie. Po prostu - w 
zależności od kontekstu, potrzeb, oczekiwań i emocji Klienta oraz klimatu 

spotkania - dostosowywali się, tworzyli atmosferę dobrych kontaktów. Mogli 
autonomicznie zarządzać czasem przeznaczanym na sprzedaż i mądrze to 

robili. To zaś zaowocowało bardzo wymiernymi, konkretnymi zyskami.

www.telemarketerzy.pl

 

Strona 13

background image

Gazeta Telemarketera – październik 2008 r.

Nie koncentrujmy się więc w zarządzaniu sprzedażą na sztywnych 
regulacjach, na systemie, który zabija emocjonalność i ducha relacji. 

Nie narzucajmy głupich norm zupełnie nie uwzględniających indywidualnych 

potrzeb i oczekiwań Klienta - także w zakresie poświęcanego mu czasu. 
Zaufajmy sprzedawcy i Klientowi - ich spotkanie, nieograniczone w sztuczny, 

"urzędniczy" sposób przedziałem czasu- przyniesie wymierne efekty. Co 
ważne, przyniesie - nie czasami ale w większości, zdecydowanej większości 

przypadków.

Średniowieczni uczeni odpowiedzi na pytanie - ile diabłów zmieści się na 
łebku od szpilki - nie potrafili udzielić. Współczesny menedżer sprzedaży na 

pytanie ilu Klientów zmieści się w dniu pracy sprzedawcy winien odpowiedzieć 
- tylu ilu powinno. Aby mogły powstać dobre, trwałe i przynoszące zyski 

relacje. Takie  rozumowanie po prostu się wszystkim opłaca.

Marek Wojciechowski – psycholog biznesu

www.MarekWojciechowski.com

www.telemarketerzy.pl

 

Strona 14

background image

Gazeta Telemarketera – październik 2008 r.

Jak komunikują się pewne znane osoby – 

Magdalena Myczko na podstawie jednego 

ze szkoleń Aleksandra Bucznego

Żeby najlepiej zilustrować to jakie znaczenia ma to jak 

komunikujemy się niewerbalnie posłużę się przykładami trzech znanych 
postaci. 

Pierwszą osobą, o której będę chciał powiedzieć jest pan profesor Leszek 

Balcerowicz. 

Pan profesor jest uznanym autorytetem w dziedzinie finansów państwa i 
jednocześnie jest człowiekiem, który komunikuje się w bardzo 

charakterystyczny sposób, wypowiada się bardzo logicznie, wypowiada się 
bardzo przejrzyście. Nawet na tyle logicznie, przejrzyście i precyzyjnie, że 

przez niektórych dziennikarzy jest określany jako automat od udzielania 
logicznych i precyzyjnych odpowiedzi na pytania dziennikarzy. 

Drugą osobą jest pani Jolanta Kwaśniewska. Pani Jolanta Kwaśniewska 

udziela również logicznych odpowiedzi natomiast dodatkowo jest tam coś co 
budzi u innych ludzi sympatię. Nie wiadomo co to jest dokładnie, czy to jest 

to, że jest zawsze rozluźniona, że jest miła dla swoich rozmówców, czy może 
to że uśmiecha się do nich. Robi bardzo przyjemne wrażenie. 

www.telemarketerzy.pl

 

Strona 15

background image

Gazeta Telemarketera – październik 2008 r.

Nie robi wrażenia, że jest jakimś automatem do udzielania dobrych 
odpowiedzi. Bardzo często do swoich wypowiedzi wplata jakiś wątek, który 

nie jest bezpośrednio związany z wypowiedzią, jakąś anegdotę, albo coś 
sympatycznego. 

Trzecią osobą jest pan Andrzej Lepper. Pan Andrzej Lepper komunikuje się w 

bardzo charakterystyczny sposób. Jego wypowiedzi są bardzo emocjonalne. 
Pan Andrzej Lepper czasami wręcz zagalopowuje się w swoich wypowiedziach 

i zdarza mu się nawet kogoś obrazić. W jego wypowiedziach nie ma tyle 
logiki. Na pewno są to pod tym względem inne wypowiedzi niż wypowiedzi 

profesora Leszka Balcerowicza jak również inne niż wypowiedzi pani Jolanty 
Kwaśniewskiej. 

Na podstawie tego jak mówią ci ludzie i jakie gesty niewerbalne towarzyszą 

ich komunikacji można dojść do bardzo ciekawych wniosków. Najczęściej 
ludzie oceniają ich pod względem tego co mówią. W rozmowach, w 

wypowiedziach ceni się zazwyczaj tego, który wypowiada się logicznie i w 
sposób precyzyjnie. Czyli należałoby przypuszczać, że osobą która 

komunikuje się z tej trójki najskuteczniej, która dzięki swojej komunikacji 
uzyskuje najlepsze rezultaty jest pan profesor Leszek Balcerowicz. 

Zwróć uwagę na to jak kształtuje się poparcie dla tych trzech osób np. w 

rankingach prezydenckich. Pod koniec 2004 roku został opublikowany ranking 
prezydencki, w którym występowali wszyscy potencjalni kandydaci na 

prezydenta. Pan profesor Leszek Balcerowicz, który powinien wedle 
przekonania większości ludzi przodować w tym rankingu ponieważ 

www.telemarketerzy.pl

 

Strona 16

background image

Gazeta Telemarketera – październik 2008 r.

komunikuje się w sposób bardzo precyzyjny i uporządkowany znalazł się na 
samym końcu. 

Większość ludzi, chociaż boi się do tego przyznać w towarzystwie odrzuca taki 

styl komunikacji jako ten, który jest dla nich niezrozumiały. Być może jest to 
sposób komunikacji dobry jeżeli rozmawiają ze sobą naukowcy, jeśli wszyscy 

stosują taki sposób mówienia. 

Większość osób nie rozumie tego, dobudowuje jakąś teorię i należy w to 
wierzyć. Zwróć uwagę jakie to daj e rezultaty. Osobą, która przodowała była 

pani Jolanta Kwaśniewska. Nie zna się na tyle dobrze na finansach jak pan 
profesor, jednak ludzie bardzo chętnie widzieliby ją jako prezydenta tylko 

dlatego, że podobał im się jej sposób komunikowania się. Ona jest 
rzeczywiście osobą ciepłą. 

Trzecią osobą bardzo charakterystyczną jest pan Andrzej Lepper. Okazuje się, 

że za pomocą swojej charakterystycznej retoryki przekonał do siebie 
mnóstwo osób. Człowiek, który krzyczał na wiecach, pomimo to został 

wybrany do parlamentu. Jest to człowiek, który bardzo umiejętnie 
wykorzystał wiedzę w zakresie komunikacji niewerbalnej. W jego przypadku 

bardzo widać nie ma znaczenia tego co się mówi ale jak się mówi. 

Zapraszam do dyskusji:

http://www.telemarketerzy.pl/forum/temat/31

Magdalena Myczko

magda@telemarketerzy.pl

 

www.telemarketerzy.pl

 

Strona 17