background image

Próba teoretyzacji pojęcia «prawica» 

Jacek Bartyzel 

 

Incipit 

Podejmując  próbę  teoretyzacji  pojęcia  «prawica»  stajemy  face  à  wypływającej  z  dwóch 
ź

ródeł  konfuzji.  Z  jednej  strony,  empiria  życia  politycznego  powiadamia  nas  o  wielkiej  i 

niesłabnącej popularności tego terminu – i o obecności jego domniemanego desygnatu(ów). Z 
drugiej strony, nagminności użycia słowa «prawica» towarzyszy przykre – nie tyle może dla 
uczestników  procesu  politycznego  czy  jego  powierzchownych,  medialnych  komentatorów, 
lecz  z  pewnością  dla  badacza,  który  czuje  się  zobligowany  do  przeniknięcia  poprzez 
kłębowisko  zjawisk  do  jego  noumenu  (w  nadziei,  że  takowy  istnieje…)  –  odczucie 
niejasności,  wieloznaczności  i  aporematyczności  owego  tak  często  używanego  słowa. 
Konfuzja  ta  może  nawet  prowadzić  –  i  niejednego  zapewne  prowadzi  –  do  podejrzenia,  że 
dociekanie,  jaki  jest  i  czym  jest  ów  eidos  «prawicy»  stanowi  być  może  przedsięwzięcie 
jałowe  i  skazane  na  niepowodzenie,  albowiem  mamy  tu  do  czynienia  z  fenomenem  o 
zdecydowanie  przerysowanym  statusie  bytowym,  o  którym  prima  facie  da  się  zapewne 
powiedzieć  tyle  tylko,  że  stoi  on  w  opozycji  do  «lewicy»,  a  mniej  ostrożnie  jeszcze  i  to,  że 
zazwyczaj ci, którzy identyfikują się jako «prawica», skłonni są odwoływać się, uzasadniając 
swoje stanowisko, do „jakiegoś” porządku wyższego od umów, konwencji i praw zawieranych 
czy stanowionych przez ludzi. 

Wstępna aproksymacja pojęcia 

Daleką  od  oczywistości  zawartość  ideową  pojęcia  «prawica»,  mimo  zazwyczaj  zbieżnego 
kojarzenia  zestawu  cech  «prawicowości»  na  drodze  intuicyjnej,  unaocznia  przypadkowość

1

 

samego pojawienia się tej nazwy (la droite), która we francuskim Zgromadzeniu Narodowym 
na początku rewolucji 1789 roku zaczęła oznaczać obrońców ancien régime’u, którzy zasiedli 
po  prawej  ręce  króla,  naprzeciw  zwolenników  mniej  lub  bardziej  radykalnych  zmian 
ustrojowych, nazwanych tym samym trafem «lewicą» (la gauche). Jest rzeczą uderzającą, że 
pomimo  częstego  (nad)używania  tego  terminu  w  odniesieniu  do  innych  obszarów  i  kręgów 
cywilizacyjnych

2

,  sensowny  i  względnie  choćby  zadowalający  poziom  identyfikacji  tego 

pojęcia (resp. tych pojęć) udaje się uzyskać jedynie w odniesieniu do społeczeństw, krajów i 
ruchów  ideowo-politycznych  w  kręgu  cywilizacji  zachodniej,  posiadającej  wprawdzie 
konkurencyjne  względem  siebie,  ale  oparte  na  wspólnej  podstawie  filozoficzno-
antropologicznej,  rozumienia  pojęć  takich  jak:  jednostka/osoba,  rodzina,  własność,  wolność, 
naród, władza, państwo, prawo, autorytet, natura, transcendencja etc. 

historii 

natomiast 

tego 

błyskawicznie 

rozprzestrzeniającego 

się 

słowa 

do 

najpoważniejszych  zmian  podstawowego  kręgu  znaczeń  potocznie  z  nim  kojarzonych 
zaliczyć należy: 

1º  zatarcie,  niekiedy  zaś  nawet  wyparcie,  pierwotnego  skojarzenia  prawicy  z  monarchią, 
feudalizmem i arystokracją; 

background image

2º  odpowiadającą  nowej  „geografii”  ideowej  dominację  od  końca  XIX  wieku  kojarzenia 
pojęcia «prawica» z doktrynami i ruchami narodowymi (resp. nacjonalistycznymi); 

3º pojawienie się od około lat 30. XX wieku tendencji – uporczywie podtrzymywanej przez 
zainteresowanych tym przedstawicieli «lewicy», tak komunistycznej jak niemarksistowskiej – 
do  określania  mianem  «prawicy  skrajnej»  ideologii  i  ruchów  radykalnych,  łączących 
pierwiastki  socjalizmu  i  nacjonalizmu,  takich  jak  faszyzm  i  nazizm,  a  przez  to 
kompromitowanie  samego  pojęcia  «prawica»  i  wywieranie  nacisku  na  «prawicę 
umiarkowaną» do przesuwania się w kierunku «centrum» (czyli na pozycje «centroprawicy»); 

4º  odwrotną  do  poprzedniej,  a  wynikającą  z  uznania  komunizmu  za  największego  wroga 
«prawicy»,  skłonność  do  określania  mianem  «prawicowego»  nieomal  każdego  stanowiska  i 
poglądu antykomunistycznego

3

5º charakterystyczne zwłaszcza dla świata anglosaskiego, lecz przenikające na jego zewnątrz 
(po  1989  roku  także  do  Polski)  z  powodu  wzrastającej  pozycji  imperialnej  „Anglosfery”, 
przesunięcie  akcentu  w  rozumieniu  pojęcia  «prawica»  na  zagadnienia  gospodarcze, 
skutkujące nadaniem mu prymarnego sensu obrony wolnorynkowego kapitalizmu. 

Przypadkowość  powstania  pojęć  «prawica»  i  «lewica»,  lecz  jednocześnie  socjopolityczna 
realność  ich  desygnatów  w  postaci  obozów  politycznych,  wiodących  ze  sobą  od  rewolucji 
francuskiej  walkę  „na  śmierć  i  życie”,  nie  ułatwiała  nigdy  zadania  ich  precyzyjnego  i 
możliwie  bezstronnego  zdefiniowania.  Historycznie  i  sytuacyjnie  zadowalano  się  często 
przenośnymi  –  acz  intuicyjnie  chwytającymi  niekiedy  istotę  rzeczy  –  określeniami 
potocznymi  typu:  «biali»  —  «czerwoni»,  «reakcjoniści»  —  «postępowcy»,  «umiarkowani» 
(moderados)  —  «egzaltowani»  (exaltados)

4

,  albo  adekwatnymi  jedynie  w  określonym 

kontekście ustrojowo-politycznymi, jak «rojaliści» — «republikanie». 

Najogólniejszym, a przeto ogarniającym możliwie najszerzej różne odcienie «prawicowości», 
określeniem  pozytywnym  «prawicy»  jest  występująca  we  Francji  okresu  II  Republiki  (1848-
1852), jak również w państwach iberyjskich i latynoamerykańskich XIX wieku, nazwa obozu 
zachowawczego  –  «partia  porządku»  (parti  de  l’ordre;  partido  ordeiro)

5

.  Podobnej  mocy 

określeniem  antynomicznym  i  polemicznym  jest  natomiast  potoczna  nazwa  «prawicy 
dynastycznej»

6

  okresu  Monarchii  Lipcowej  (1830-1848)  –  «partia  oporu»  (parti  de  la 

résistance),  w  opozycji  do  «partii  ruchu»  (parti  de  le  mouvement),  czyli  «dynastycznej 
lewicy»,  postulującej  demokratyzację  monarchii  liberalnej,  opartej  o  wysoki  cenzus 
majątkowy w prawie wyborczym

7

Określenie  te  mają  jednak  wyłącznie  walor  „typów  idealnych”,  a  w  empirycznej 
rzeczywistości  historyczno-politycznej  są  adekwatne  jedynie  w  odniesieniu  do  państw  i 
społeczeństw, w których istnieje jeszcze porządek wart obrony z punktu widzenia «prawicy»; 
tam natomiast, gdzie został on już zdruzgotany (nie tylko przez krwawą rewolucję polityczną, 
ale  również na  przykład  przez  rewolucję  przemysłową  i  towarzyszące  jej  zazwyczaj  zmiany 
społeczne  i  obyczajowe),  dążącą  do  zmiany  «partią  ruchu»  staje  się  właśnie  «prawica»,  co 
tłumaczy także pozornie oksymoroniczne określenia, takie jak: «konserwatywna rewolucja», 
«rewolucja z prawa»

8

 czy «rewolucja w imię porządku» – «porządku» identyfikowanego tu z 

«dobrem»

9

.  W  sposób  szczególnie  jaskrawy  –  aż  do  całkowitej  zamiany  pozycji  obu  sił  – 

przejawia się to odwrócenie w państwach usiłujących wyjść z komunizmu, gdzie miernikiem 
«prawicowości» staje się zasięg i głębokość postulowanych (strukturalnych) zmian, natomiast 
(postkomunistyczna) «lewica» usiłuje prawdziwą zmianę zminimalizować lub uczynić z niej 

background image

pozór,  niejako  w  myśl  sławnej  maksymy  z  powieści  Giuseppe  Tomasiego  di  Lampedusy 
Lampart
: „Jeśli chcemy, by wszystko pozostało tak jak jest, wszystko musi się zmienić”. 

Na poziomie przedteoretycznym

10

 warta wspomnienia jest jeszcze konotacja słów związanych 

z  «prawą»  i  «lewą»  stroną  w  semantyce  systemów  językowych  (i  w  etymologii  tych  słów). 
Tak pisze na ten temat monarchistyczny pisarz austriacki, Erik von Kuehnelt-Leddihn: 

„W  niemal  wszystkich  językach  świata  lewa  strona,  lewica,  ma  negatywne,  pejoratywne 
znaczenie.  I  tak  w  j[ęzyku].  niemieckim  mamy  linkisch  [niezgrabny,  niezdarny  –  przyp. 
tłumacza], eine Linke Aktion [działanie oszukańcze – j.w.]. Bardzo jednoznacznie brzmi to w 
języku włoskim: la sinistra (lewa ręka) i il sinistro (nieszczęśliwy wypadek)

11

. Po węgiersku 

balsors  oznacza  nieszczęście  (dosłownie:  ‘lewy  los’)

12

.  W  sanskrycie  vamah  to  lewy,  zły,  a 

dakšinah prawy, dobry, podobnie jest w języku arabskim. Prawa strona, prawica, jest zawsze 
kojarzona  pozytywnie  –  pomyślmy  o  takich  niemieckich  słowach  jak  gerecht,  aufrecht
rechtschaffen,  richtig,  rechtlich,  das  Recht  [sprawiedliwy,  uczciwy,  prawy,  prawidłowy, 
legalny,  prawo  –  przyp.  tłumacza].  W  językach  słowiańskich  «praw-»  jest  podstawą  takich 
pojęć  jak  prawy,  prawo,  a  także  prawda

13

.  Podobnym  głosem  przemawia  Biblia:  Eklezjasta 

(10,2) na przekór anatomii głosi, że serce mędrca bije po prawej stronie, serce głupca zaś po 
lewej
.  W  czasie  Sądu  Ostatecznego  sprawiedliwi  staną  po  prawicy  a  niesprawiedliwi, 
przeklęci, po lewicy Pana”

14

Antynomia prawicy i lewicy 

Trudności  związane  z  precyzyjną  (i  konsensualną)  desygnacją  pojęcia  «prawica»  wiodą 
niekiedy do dwóch przeciwstawnych skrajności: albo zupełnego negowania zasadności jego (i 
analogicznie  –  pojęcia  «lewicy»)  używania,  albo  przeciwnie  –  „absolutyzacji”  jednego  ze 
znaczeń, uznawanego przez zwolenników danego odcienia «prawicowości». 

Pierwsze  podejście  motywowane  jest  zazwyczaj  argumentem,  że  słowa  te  to  jedne  z  wielu 
pułapek  językowych,  pozbawione  wszelkiego  waloru  heurystycznego  („puste  przegródki”, 
według 

słynnego 

orzeczenia 

Jean-Paula 

Sartre’a

15

), 

lub 

też 

usprawiedliwiane 

przeświadczeniem o zacieraniu się ich znaczeń, aż do zupełnej dezaktualizacji. Stanowisko to 
można  atoli  sfalsyfikować  wskazaniem  na  jego  brak  poznawczej  bezinteresowności:  jest 
bowiem  regułą,  że  pogląd  o  bezprzedmiotowości  lub  nieaktualności  tych  pojęć  głoszą 
reprezentanci  bardzo  jednoznacznej  «lewicy»,  zawsze  wtedy,  kiedy  służy  to  ich  doraźnym 
bądź długofalowym interesom partykularnym. 

Drugie  podejście,  prowadzące  z  kolei  do  równie  interesownego  „kompromitowania”  i 
eliminowania  konkurentów  w  ramach  własnego  spectrum  ideowego,  jest  problematyczne 
dlatego,  że  pojęcie  «prawicy»  nie  może  –  jak  to  już  zasygnalizowano  –  uzyskać  tego 
przynajmniej  stanu  doktrynalnej  precyzji  i  „czystości”,  co  (też  dalekie  od  jednoznaczności) 
pojęcia:  «konserwatyzm»,  «nacjonalizm»  czy  «liberalizm»,  jest  przeto  rzeczą  nieuniknioną, 
ż

e «prawic» – i ich rozumień – będzie zawsze co najmniej kilka, i to nader różnych

16

Weryfikowalne  empirycznie  jest  natomiast  zarówno  (przeczące  pierwszemu  poglądowi) 
stwierdzenie,  że  terminy:  «prawica»  i  «lewica»  stanowią  powszechnie  przyjęte  w  świecie 
zachodnim,  i  najdobitniej  odzwierciedlające  konfliktowy  świat  polityki,  sformułowania 
języka politycznego, jak (podważające drugie stanowisko) stwierdzenie, iż oba te terminy nie 
są  „absolutami”  (pojęciami  substancjalnymi  albo  ontologicznymi),  lecz  pojęciami 
względnymi  (relacjonalnymi),  umiejscowionymi  w  „przestrzeni  politycznej”,  gdyż  nie 

background image

reprezentują treści niezmiennych i ustalonych raz na zawsze. Są one pojęciami nie z zakresu 
politycznej  ontologii,  lecz  typologii,  zarazem  antytetycznymi  i  komplementarnymi.  Jak 
wyrokuje  włoski  politolog,  a  jednocześnie  działacz  «ultralewicy»  komunistycznej  (lecz 
antysowieckiej)  –  Marco  Revelli:  „Nie  można  być  z  prawicy  lub  lewicy  w  takim  samym 
sensie,  w  jakim  mówi  się,  że  jest  się  «komunistą»,  «liberałem»  lub  «katolikiem»”

17

.  W 

przeciwieństwie  do  antytez  ontologicznych  typu:  „ład  –  nieład”  czy  „wojna  –  pokój”  (resp
„nie-wojna”),  antyteza  „prawica  –  lewica”  jest  quasi-bytem  relacyjnym  o  względnie  równej 
„mocy”,  gdyż  istnienie jednego  członu  jest  uwarunkowane  istnieniem  drugiego:  „tam,  gdzie 
nie ma prawicy, nie ma lewicy, i na odwrót. Inaczej mówiąc, prawica istnieje tylko dlatego, 
ż

e istnieje lewica, lewica – jeśli istnieje prawica”

18

. Przeciwstawienie „prawica – lewica” jest 

jednak,  pomimo,  w  pewnym  stopniu,  zmiennej  treści  obu  pojęć,  realne  sytuacyjnie  i 
polemicznie

19

,  gdyż  to,  co  stanowi  «lewicę»,  nie  może  być  «prawicą»,  i  à  rebours.  W 

konsekwencji:  „Fakt,  że  prawica  i  lewica  są  względem  siebie  przeciwstawne,  oznacza  po 
prostu, iż nie można należeć jednocześnie do prawicy i lewicy”

20

. Są to pojęcia wykluczające 

się  „w  tym  sensie,  że  żadna  doktryna  i  żaden  ruch  nie  mogą  być  jednocześnie  prawicowe  i 
lewicowe;  (…)  przynajmniej  w  mocnym  znaczeniu  doktryna  albo  ruch  może  (…)  być  tylko 
albo  prawicowy,  albo  lewicowy”

21

.  Definiowaniu  «prawicy»  przez  opozycję  do  «lewicy» 

przeciwstawia  się  wprawdzie  konserwatysta  Roger  Scruton,  widząc  w  tym  „uleganie 
najgroźniejszemu  rysowi  retoryki  lewicowej”

22

,  jednak  jako  alternatywę  proponuje  jeszcze 

bardziej zawężające odniesienie negatywne do komunizmu. 

Jeśli mówimy o „komplementarności” obu członów wspomnianej antytezy, to trzeba wszakże 
opatrzyć  to  zastrzeżeniem  ograniczającym  zasięg  obowiązywalności  tego  twierdzenia 
wyłącznie do systemu demokratycznego i parlamentarnego, którego podstawową zasadą jest 
ideowo-polityczny  pluralizm,  wypływający  z  kolei  z  relatywistycznego  przeświadczenia,  że 
nie  ma  i  być  nie  może  jednej  prawdy  (racji)  politycznej,  przeto  „prawda”  wyłonić  się  może 
jedynie ze ścierania się przeciwstawnych racji, które właśnie mogą pochodzić z «prawicy» i z 
«lewicy»;  parlamentaryzm  zaś  jest  tu  pojęty  –  jak  twierdził  wybitny  reprezentant  włoskiej 
«prawicy  historycznej»  (destra  storica),  czyli  konserwatywno-liberalnej,  Cesare  hr.  Balbo  – 
jako  roztropne  przeniesienie  „partii  z  placu  targowego  do  izby  deputowanych”,  a  w 
sprzyjających  warunkach  również  jako  „redukowanie  skomplikowanej  wielości  partii  do  jak 
najmniejszej  ilości,  albo  nawet  do  dwóch  tylko  –  do  ministerium  i  opozycji”

23

Komplementarność  «prawicy»  i  «lewicy»  da  się  zatem  jedynie  pojąć  i  zaakceptować  w 
obrębie  stricte  liberalnego  –  a  zatem  «centrystycznego»  –  ideału  „słusznego  środka”  (juste 
milieu
),  co  expressis  verbis  wyłożył  arcyliberał  Benedetto  Croce:  „Przychylność,  z  jaką 
odnoszono  się  do  systemu  dwóch  wielkich  stronnictw  tworzących  parlamenty, 
konserwatywnego  i  postępowego,  umiarkowanego  i  radykalnego,  prawicy  i  lewicy,  kryła  w 
sobie  życzenie,  by  stopniować  społeczne  rewindykacje,  unikać  szkód  wynikłych  z 
rewolucyjnych  wstrząsów  i  rozlewu  krwi,  oraz  zamiar  łagodzenia  walki  sprzecznych 
interesów”

24

. Można zauważyć, że podkreślanie niezbędności (współ)istnienia obu stanowisk 

stało  się  już  rodzajem  retorycznego  rytuału  partii  parlamentarnych,  atoli  o  natężeniu  wprost 
proporcjonalnym  do  faktycznej  anomii  pryncypiów  «prawicowości»  i  «lewicowości»  u  ich 
reprezentantów. 

Pogląd  powyższy  nie  jest  już  jednak  akceptowalny  dla  tych  wszystkich  z  «prawicy»  albo  z 
«lewicy», którzy w normie i praktyce ich „koegzystencji” widzą fundamentalny błąd, grożący 
anihilacją zasad i celów jednego i drugiego stanowiska. Dążą oni raczej tedy do unicestwienie 
warunków  samej  tej  ideowo-politycznej  opozycji.  Dotyczy  to  zarówno  rewolucjonistów  «z 
lewa»,  dla  których  petryfikacja  współistnienia  oznacza  niemożność  „ruszenia  z  posad  bryły 
ś

wiata” i popchnięcia jej w zupełnie nowe koleiny, jak kontrrewolucjonistów «z prawa», dla 

background image

których juste milieu prowadzi do stopniowego „wypłukiwania” rzeczywistości empirycznej z 
pierwiastków ładu (identyfikowanego przez nich z prawdą) przedrewolucyjnego, kiedy to nie 
było  żadnego  podziału  na  «prawicę»  i  «lewicę»,  lecz  istniał  monoideowy  i  czerpiący  swoją 
legitymizację  z  odniesienia  do  transcendencji  porządek  wertykalny.  Dlatego,  na  przykład, 
konsekwentny  «reakcjonista»,  za  jakiego  uważał  się,  i  jakim  w  istocie  był,  kolumbijski 
myśliciel  Nicolás  Gómez  Dávila,  konstatując,  że  w  dzisiejszym  świecie  „wszyscy  są,  mniej 
lub bardziej, z lewicy”

25

, odrzucał w funkcji autoidentyfikacji pojęcie «prawicy», twierdząc, 

ż

e:  „Nawet  prawica  jakiejkolwiek  prawicy  wydaje  mi  się  zawsze  nadmiernie  lewicowa”

26

Najbardziej  nawet  «prawicowa  prawica»  w  świecie  ufundowanym  na  „pluralizmie  prawd” 
jest bowiem tylko częścią tego świata przeczącego jedyności prawdy. 

Poziomy i pionowy wymiar diady prawica – lewica 

Aporematyczność  obu  zarysowanych  wyżej  stanowisk  –  wskazującego  komplementarność 
obu pojęć, lecz tylko na gruncie światopoglądu i praktyki demoliberalnej, lub przeciwnie, ich 
dysjunktywność,  a  nawet  wzajemne  dążenie  do  unicestwienia  samej  antynomii  –  od  innej 
jeszcze  strony  odsłania  się,  jeśli  antytezę  „prawica  –  lewica”  ująć  już  to  na  płaszczyźnie 
„horyzontalnej” (poziomej), już to „wertykalnej” (pionowej). 

W  ujęciu  horyzontalnym  –  wnikliwie  opisanym

27

  przez  włoskiego  politologa  (i 

socjalistycznego  polityka)  Norberta  Bobbio  –  «prawica»  i  «lewica»  to  dwa  terminy 
antytetyczne,  umiejscowione  na  osi  poziomej  („blisko–daleko”)  w  przestrzeni  politycznej,  a 
zatem  tworzące  ideową  diadę  na  zasadzie:  „albo–albo”  oraz  „ani–ani”.  Tym  samym  jednak, 
oba  człony  diady  podlegają  prawom  geometrii,  podług  których  każde  punkty  skrajne  mają 
swój środek – w tym wypadku polityczne «centrum», co sprawia, że ideowa „diada” zmienia 
się natychmiast w triadę. Nie koniec na tym, gdyż zarówno na «prawicy», jak i na «lewicy», 
istnieją  kierunki  skłaniające  się  ku  «centrum»  –  co  wraz  z  analogicznymi  nastawieniami 
poszczególnych  odłamów  «centrum»  właściwego  może  stanowić  «prawicę»  lub  «lewicę» 
«umiarkowaną»,  tudzież  «centroprawicę»  i  «centrolewicę»  –  jak  kierunki  odsuwające  się 
maksymalnie  od  «centrum»,  czyli  «prawicę»  i  «lewicę»  «skrajną».  W  ten  sposób, 
uwzględniając  okoliczność,  że  w  obrębie  «centrum»  pozostaje  jednak  jakaś  cząstka 
niepodzielna  («centrum  centrowe»),  triada  zamienia  się  w  pentadę.  Podobne  spostrzeżenia 
czyni politolog francuski – Marcel Gauchet, stwierdzając, że 

„…konsolidacja pary dokonuje się poprzez ménage à trois. Lewicę i prawicę mamy dlatego, 
ż

e istnieje środek. (…) Jeśli jednak jest środek, każda z partii bocznych pada ofiarą tendencji 

radykalnych,  co  sprawia,  że  mamy  co  najmniej  dwie  prawice,  prawicę-prawicę  i  prawicę 
skrajną, a tak samo jest z lewicą”

28

Twierdzenie  Gaucheta  należałoby  jednak  skorygować  w  zakresie  konkluzji  praktycznych: 
empiria  życia  politycznego  we  współczesnych  demokracjach  parlamentarnych  zdradza 
bowiem  znacznie  częściej  tendencję  wprost  przeciwną  do  „połykania”  partii  „bocznych” 
przez „radykalne”. Pragmatyczną normą jest natomiast ciążenie obu skrzydeł ku «centrum», 
jako  strefie  bezpiecznej  „szarości”,  pozwalającej  także  neutralizować  i  izolować 
„ekstremistów”  nie  mieszczących  się  w  ramach  konsensu  aprobowanego  przez  wszystkich 
„odpowiedzialnych”,  przeto  również  coraz  mniej  istotnie  odróżnialnych  od  siebie,  aktorów 
sceny politycznej. 

Diada  „prawica  –  lewica”  może  być  jednak  ujmowana  nie  tylko  horyzontalnie,  na  osi 
poziomej,  według  kryterium  „blisko–daleko”,  ale  również  wertykalnie,  na  osi  pionowej, 

background image

według  kryterium  „góra–dół”  albo  „naprzód–do  tyłu”  (na  przykład  pierwotnym  znaczeniem 
słowa  princeps  było:  ten,  który  jest  pierwszy  w  szeregu,  a  inni  za  nim  podążają,  stanowiąc 
jego świtę). Diady wertykalnej używa się – zauważa Bobbio – w odniesieniu do rangi, czego 
przykładami  są:  „izba  niższa  i  wyższa  w  angielskim  systemie  parlamentarnym; 
duchowieństwo  niższe  i  wyższe  w  obrębie  hierarchii  kościelnej”,  wyrażając  tak  ideę,  że 
„sprawowanie władzy, zgodnie ze znanym rozróżnieniem, bardzo pożytecznym w teorii form 
rządów,  może  odbywać  się  z  dołu  w  górę  albo  z  góry  na  dół”

29

.  Ujęcie  wertykalne  zatem 

bardzo dobitnie uwyraźnia jedno z elementarnych przeciwieństw «prawicy» i «lewicy», jakim 
jest  opozycja  hierarchicznej  i  egalitarnej  wizji  świata,  człowieka  i  polityki.  Jedynie  w  jego 
ś

wietle  może  być  właściwie  zrozumiana,  na  pierwszy  rzut  oka  paradoksalna  myśl 

powoływanego  tu  już  Gómeza  Dávili:  „Reakcjonista  nie  znajduje  się  po  prawej  stronie 
lewicy, lecz naprzeciwko”

30

Na  rzecz  ujęcia  wertykalnego  przemawiają  też  przykłady  możliwej  identyfikacji  w  historii 
przedrewolucyjnej,  transhistorycznych  „archetypów”  «prawicowości»  i  «lewicowości»  –  jak 
«arystokraci»  i  «demokraci»  w  greckich  poleis,  «optymaci»  i  «popularzy»  w  Rzymie, 
«kawalerowie/torysi»  i  «purytanie/wigowie»  w  XVII-wiecznej  Anglii  –  acz  są  one 
zdecydowanie  rzadsze  od  tych  wielkich  konfliktów,  których  (jak  walki  propapieskich 
«gwelfów»  z  procesarskimi  «gibelinami»  w  średniowieczu)  w  diadę  tę  wpisać  nie  sposób; 
wszystkie  te  przykłady  dotyczą  zresztą  co  najmniej  pararewolucyjnej  sytuacji  kryzysu 
ustrojowego, antycypującej rewolucje nowożytne. 

Niewątpliwe  trudności  w  znalezieniu  elementarnego  rdzenia  każdej  «prawicy»  nie  powinny 
prowadzić  do  rezygnacji  z  jego  poszukiwania  na  osi  wertykalnej  także  dlatego,  że 
ograniczenie  się  do  osi  horyzontalnej  wystawia  na  niebezpieczeństwo  odniesień  czysto 
relacyjnych,  co  czyni  badacza  bezbronnym  wobec  takich  pseudoteoretyzacji,  jak  «dziecięca 
choroba  lewicowości»  czy  «prawicowo-nacjonalistyczna  frakcja  Bucharina»,  „odkrywane” 
przez  Lenina  i  Stalina  w  trakcie  „zaostrzającej  się  walki  klasowej”,  albo  «prawicowe 
odchylenie» (tzw. gomułkowszczyzny) w PPR. 

Wyróżniki prawicowości 

W  klasycznym  już  ujęciu  jednego  z  twórców  nowoczesnej  politologii  –  André  Siegfrieda, 
dwoma  zasadniczymi  kryteriami  delimitującymi  stronnictwa  polityczne  są:  1º  ich 
ustosunkowanie  się  do  rewolucji  francuskiej  oraz  2º  ich  stanowisko  wobec  rewolucji 
przemysłowej  XIX  wieku

31

.  Chociaż  Siegfried  analizował  pod  tym  kątem  wyłącznie 

programy  partii  francuskich  w  okresie  III  Republiki  (1875-1940),  dostarczone  przez  niego 
kryteria  pozwalają  wyodrębnić  (dawniejszą)  «prawicę»,  «centrum»  i  «lewicę»  w  prawie 
każdym  kraju  cywilizacji  zachodniej  w  ten  sposób,  że  pozycje  «prawicy»  określa 
bezwzględne odrzucenie idei rewolucji francuskiej oraz (co najmniej) rezerwa w stosunku do 
industrializacji,  pozycje  «centrum»  –  częściowa  asymilacja  zasad  rewolucyjnych  w  ich 
„umiarkowanej”  postaci  (republikańsko-liberalnego  żyrondyzmu  lub  nawet  monarchicznego 
konstytucjonalizmu)  oraz  „burżuazyjny”  entuzjazm  dla  „wieku  przemysłu”,  a  pozycje 
«lewicy»  –  apologia  radykalnego  jakobinizmu,  lub  wręcz  uznawanie  jego  terrorystycznych 
praktyk  za  nie  dość  śmiałe,  oraz  krytyka  kapitalizmu  ze  stanowiska  ekonomicznego 
egalitaryzmu. W przybliżeniu odpowiada to układowi trzech głównych sił politycznych XIX 
wieku:  1º  konserwatystów/legitymistów,  2º  liberałów  oraz  3  º  demokratów  rewolucyjnych  i 
socjalistów. 

background image

Pojawienie  się  w  XX  wieku  nowych  odmian  «prawicy»  (nacjonalizm  integralny, 
konserwatywna  rewolucja,  Nowa  Prawica),  jej  nowych  wrogów  (komunizm,  nazizm,  Nowa 
Lewica,  neotrybalistyczne  ruchy  etniczne  i  „tożsamościowe”),  tworów  ideologicznie 
hybrydowych (faszyzm i inne ruchy narodowo-rewolucyjne, populizm), nowych okoliczności 
społecznych (demokratyzacja kultury, plebeizacja społeczna i mentalna) oraz gospodarczych 
(kryzys  leseferyzmu,  powstanie Welfare  State,  neoliberalizm,  globalizacja,  postprzemysłowa 
rewolucja  informatyczna),  uczyniło  kryteria  podane  przez  Siegfrieda  niewystarczającymi. 
Postępująca  wskutek  wskazanych  okoliczności  pluralizacja  i  dywersyfikacja  «prawic»  (i 
analogicznie «lewic») może być w pewnej mierze uporządkowana wskazaniem przynajmniej 
trzech poziomów identyfikacji, przy jednoczesnym rozpoznaniu, że nie każdy występujący na 
arenie  politycznej  ruch  określany  i  określający  się  jako  «prawicowy»  musi  odpowiadać 
pojęciu  «prawicy»  w  każdym  podanym  niżej  znaczeniu

32

.  Te  trzy  poziomy  to:  1º  wymiar 

metapolityczny  (którego  rdzeniem  jest  to,  co  ongiś  Adolf  Bocheński  nazwał  mistyką 
polityczn
ą

33

,  i  co  –  mówiąc  najprościej  –  określa  imponderabilia  «prawicy»);  2º  wymiar 

stricte  polityczny,  w  którym  znaczącym  wyróżnikiem  «prawicowości»  jest  podejście  do 
zagadnienia elity rządzącej; 3º wymiar społeczno-ekonomiczny, w którym prócz zagadnienia 
własności kluczowym problemem jest wybór modelu gospodarowania. 

W  znaczeniu  metapolitycznym  –  którego  „idealnym”  archetypem  w  cywilizacji  zachodnio-
chrześcijańskiej był legitymizm katolicko-monarchiczny, broniący „sojuszu Ołtarza i Tronu”, 
„mistyki  królewskiej”  Pomazańca  Bożego,  autorytetu  papiestwa  oraz  pośredniej  jurysdykcji 
Kościoła  nad  państwem  –  «prawicą»  jest  każda  doktryna  oraz  ruch  polityczny,  który  uznaje 
prymat  ducha  nad  materią,  nadprzyrodzone  źródło  władzy  (pojętej  jako  depozyt  Boży), 
zasadę  dobra  wspólnego  oraz  prawnonaturalny  fundament  społeczeństwa,  państwa  i  prawa. 
Istnienie «prawicy» w tym, metapolitycznym, wymiarze jest warunkowane posiadaniem przez 
nią pozytywnej (afirmatywnej) „teologii politycznej”, która czyni ją «prawicą metafizyczną». 
Teologiczno-metafizyczny  sens  «prawicy»  (resp.  jej  „mistykę  polityczną”  w  terminologii 
Bocheńskiego) uwyraźnił jeden z największych teologów katolickich XX wieku, o. Réginald 
Garrigou-Lagrange  OP,  który  w  komentarzu  do  stwierdzenia:  „Kościół  nie  jest  ani  na 
prawicy, ani na lewicy” odpowiedział: 

„Jestem  człowiekiem  prawicy  i  nie  widzę  powodu,  dla  którego  miałbym  ten  fakt  ukrywać. 
Jestem przekonany, że wielu z tych, którzy używają cytowanego zdania, wypowiada je w celu 
porzucenia  prawicy  i  prześlizgnięcia  się  na  lewicę.  Starając  się  unikać  przesady  w  jedną 
stronę,  przesadzają  w  drugą  (…).  Uważam  również,  że  nie  powinniśmy  mylić  prawdziwej 
prawicy  z  rozmaitymi  pseudo-prawicami,  które  bronią  fałszywego,  a  nie  prawdziwego  ładu. 
Prawdziwa  zaś  prawica  broni  ładu  ufundowanego  na  sprawiedliwości  i  odzwierciedla  to,  co 
Pismo  święte  nazywa  «prawicą  Boga»,  gdy  głosi,  iż  Chrystus  zasiada  po  prawicy  Ojca,  a 
wybrani staną po prawicy Najwyższego”

34

Z  uznania  prymatu  porządku  nadprzyrodzonego  wynika  także  nieodzowność  respektowania 
przez  «prawicę»  przedpolitycznego  charakteru  takich  instytucji  jak:  małżeństwo,  rodzina  i 
własność  prywatna,  względem  których  państwo  winno  jedynie  odgrywać  pełną 
wstrzemięźliwości  rolę  ochronną.  W  dalszej  kolejności,  do  sfery  metapolitycznej  należy 
wszystko to, co można nazwać tradycją, a więc uprawa i przekazywanie kultury narodowej i 
powszechnej,  pielęgnowanie  cnoty  patriotyzmu  oraz  wspólnoty  i  więzi  narodowej,  wierność 
dynastyczna (w monarchiach), szacunek dla arystokracji/szlachty jako depozytariusza tradycji 
i  etosu  rycerskiego,  poszanowanie  autorytetów,  regionalizm  etc.  Tradycjonalizm  «prawicy» 
oznacza  przeto  selekcjonowanie  całej  zastanej  spuścizny  przeszłości,  a  nie  bierne 

background image

przyswajanie  całego  dziedzictwa  „jak  leci”.  Reprezentatywne  dla  «prawicy»  będzie  takie 
ujęcie tradycji, któremu wyraz dał tradycjonalista hiszpański (karlista) Víctor Pradera: 

„…Tradycja to nie jest wszystko to, co minione. Nie może uchodzić za tradycyjne coś, co jest 
w sprzeczności z zasadami wynikłymi z natury człowieka i jego życia społecznego, ponieważ 
(…)  Tradycja  ma  być  przez  to  wszystko  ożywiona.  (…)  Ani  także  nie  jest  tym,  co  jedynie 
mogło  się  zdarzyć.  Tradycja  to  przeszłość,  weryfikująca  wystarczająco  doktrynalne 
fundamenty wspólnotowego życia ludzkiego, rozważane w uogólnieniu; innymi słowy, jest to 
przeszłość, która przeżyła i posiada cnoty, aby tworzyć przyszłość”

35

W  Polsce  symbolem  wyrażającym  tradycjonalistyczną  mistykę  polityczną  «prawicy»  była 
obrona  „Okopów  Świętej  Trójcy”,  a  jej  realnym,  najszerszym  i  trwałym  wykładnikiem 
społeczno-kulturowym – „sarmacka” kultura szlachecka (rycersko-ziemiańska), kultywowana 
też przez znaczną część inteligencji, i to nie tylko ziemiańskiego pochodzenia. 

Dotyczące  wizji  ładu  politycznego  znaczenie  słowa  «prawica»  ogniskuje  w  dwu  głównych 
zagadnieniach:  autorytetu  i  celu  władzy  oraz  elity  kierowniczej  państwa.  Najogólniejszym 
określeniem prawicowego ideału politycznego jest hasło „silnej władzy”, rozumiane wszelako 
w kontekście jej uźródłowienia i prerogatyw osobistych suwerena politycznego (niezależności 
od  chwiejnych  opinii  mas  i  od  innych  organów  państwa)  oraz  sposobu  sprawowania 
przywództwa,  nie  zaś  przedmiotowego  zakresu  sfery  zainteresowań  państwa.  Regułą  na 
«prawicy» jest właśnie zawężenie sfery politycznej oraz jej ścisłe oddzielenie od sfer przed- i 
niepolitycznych  (duchowej,  rodzinnej,  społecznej,  ekonomicznej),  toteż  typowym  dla 
«prawicy»  hasłem  jest  „rząd  ograniczony”,  a  typowym  działaniem  –  przeciwstawianie  się 
wszędobylskiej ingerencji biurokratycznego „Lewiatana”. Państwo – pisał bezwzględny wróg 
demokracji, a zwolennik monopolu polityczności dla króla – dyktatora, Charles Maurras – nie 
powinno  „zakładać  szkół  i  sprzedawać  zapałek”

36

,  albowiem  szkoły  państwowe  nie  uczą, 

tylko indoktrynują, zapałki zaś produkowane przez państwo nie palą się. „Rząd królewski” – 
powtarza  aprobatywnie  ten  sam  autor  za  Aimée  de  Coigny  –  nie  jest  i  nie  pragnie  być 
omnipotentny,  lecz  „ma  swoje  miejsce  precyzyjnie  odmierzone,  wyznaczone  i  legalne, 
potrzebne  wszystkim,  sprawując  nad  wszystkim  pieczę  z  wysokości”

37

.  Zadanie  (i 

usprawiedliwienie)  rządu  «prawica»  widzi  raczej  w  ochronie  nabytych  praw,  przywilejów  i 
swobód  osób,  rodzin  i  innych  wspólnot  naturalnych  oraz  dobrowolnych  stowarzyszeń  i 
gwarantowaniu  im  „bezosobowej”  sprawiedliwości,  a  nie  w  odgórnej  interwencji  celem 
zapewniania  obywatelom  „gratyfikacji  proporcjonalnej  do  zasługi”

38

,  tym  bardziej  zaś  – 

pozytywnego wpływania na ich sposób myślenia i zachowania w kierunku uznawanym przez 
rząd za słuszny. 

W  swoich  preferencjach  ustrojowych  dawniejsza  «prawica»  była  prawie  zawsze 
monarchistyczna,  wyjąwszy  kraje  o  ustalonej  tradycji  republikańskiej,  jak  Szwajcaria  czy 
Stany  Zjednoczone;  tym  bardziej  zaś  nie  jest  to  regułą  współcześnie.  Zgodna  z  kanonem 
„silnej  władzy”  jest  zatem  także  opcja  na  rzecz  systemu  prezydenckiego  («monarchii 
republikańskiej»

39

,  jak  V  Republika  Francuska,  zwłaszcza  w  jej  „klasycznym”  kształcie, 

skrojonym  na  miarę  Charlesa  de  Gaulle’a),  jak  również  –  w  sytuacji  krytycznej  („stanu 
wyjątkowego”),  wymagającej  przywrócenia  bądź  instauracji  ładu  prawnonaturalnego  –  na 
rzecz dyktatury. Ten ostatni wypadek zachodzi – zdaniem Juana Donoso Cortésa – wówczas, 
gdy  rządy  konstytucyjne  „nie  są  niczym  jak  tylko  ramą,  szkieletem  bez  życia”,  „ze  swoimi 
uprawnionymi  większościami  zwyciężane  zawsze  przez  niespokojne  mniejszości;  z  ich 
ministrami  odpowiedzialnymi,  którzy  za  nic  nie  odpowiadają;  ze  swymi  nietykalnymi 
królami, których nietykalność jest zawsze pogwałcona”

40

background image

Mało  prawdopodobna  natomiast  wydaje  się  aprobata  «prawicy»  dla  zdominowanego  przez 
partie  i  z  natury  niestabilnego  systemu  parlamentarno-gabinetowego  (wyjąwszy  model 
brytyjski, 

będący 

istocie 

rzeczy, 

usankcjonowanym 

prawem 

zwyczajowym, 

„prezydencjalizmem  premiera”  Jego  Królewskiej  Mości  oraz  przywódcy  zawsze  wyraźnej  i 
jednopartyjnej  większości  parlamentarnej,  uzyskanej  drogą  wyborów  w  okręgach 
jednomandatowych na podstawie ordynacji większościowej). „Pluralizm” «prawicy» daje się 
także  dostrzec  w  równoległych  opcjach  –  uwarunkowanych  historycznym  charakterem 
danego  państwa  –  na  rzecz  opcji  «nacjonalistycznej»  (resp.  «państwa  narodowego»)  bądź 
«imperialnej» (resp. państwa wielu narodów, lecz należących do jednej cywilizacji). 

Podobnie  przedstawia  się  kwestia  elity  rządzącej,  jako  że  „typem  idealnym”  «prawicy»  jest 
(zakorzeniony  w  indoeuropejskim  archetypie  «trójstanowości»,  jako  wykładnika  trzech 
społecznych  funkcji:  sakralnej,  militarnej  i  produkcyjnej

41

)  hierarchiczny  ustrój 

społeczeństwa  i  państwa,  gdzie  „pierwsze  miejsce  –  jak  dowodził  Joseph  hr.  de  Maistre  – 
należy  się  szlachcie,  której  przypada  w  udziale  prawo  do  wszystkich  wielkich  stanowisk  (z 
rzadkimi  wyjątkami,  do  jakich  skłania  rzadka  zasługa)”,  albowiem  „tylko  właściciel  jest 
naprawdę obywatelem”

42

Już  jednak  nawet  konserwatyści  w  toku  XIX  wieku  rezygnowali  zazwyczaj  z  postulatu 
rekrutowania elity rządzącej wyłącznie ze szlachty rodowej. Par exemple, Józef Szujski, który 
wprawdzie  wychodził  od  twierdzenia,  że  „szlachta  jest  niezawodnie  historyczną  i  faktyczną 
alfą  i  omegą  narodu”,  poprzez  empiryczną  konstatację,  iż  „szlachectwo  i  możnowładztwo, 
jako  przywilej,  upadło  dziś  faktycznie”,  dochodził  do  konkluzji,  iż  czynnikiem  stałym  – 
którego  „nikt  zniszczyć  nie  potrafi”  –  pozostaje  atoli  „szlachectwo  moralne”,  czyli  „urząd 
heroldii niewidzialny, w opinii publicznej rezydujący. Ten urząd wydał dyplomy szlacheckie 
tysiącu ludziom nieszlachcie i odebrał go niejednemu staremu familiantowi”, a pojmować go 
należy  jako  „zakon  moralny  tej  podniosłości  poczucia  narodowego,  która  usposabia  do 
uczestnictwa w życiu narodowym”

43

Wzorcowo – z punktu widzenia «prawicy» – problem elity panującej został postawiony przez 
autorów związanych z Action Française (Hugo Rebell, Charles Maurras, Georges Valois). W 
ich 

ujęciu 

elita 

polityczna 

winna 

być 

amalgamatem 

trzech 

«arystokracji»: 

„niezdegenerowanych”  potomków  arystokracji  rodowej,  „szlachty  szpady”  (la  noblesse  de 
l’épée
);  mieszczańskiej  elity  majątkowej  i  zawodowej,  „szlachty  togi”  (la  noblesse  de  la 
robe
);  oraz  «prawicowych»  intelektualistów,  „szlachty  pióra”  (la  noblesse  de  la  plume), 
odgrywających  faktycznie  rolę  „hiperprzywódczą”  i  weryfikującą  w  stosunku  do  obu 
pozostałych członów

44

Pomimo  wszelkich  modyfikacji  w  odniesieniu  do  socjologicznego  aspektu  elity, 
wstrzemięźliwy  stosunek  do  demokracji  zdaje  się  pozostawać  niezmiennie  ważnym 
wyróżnikiem «prawicy». 

„Głębszy powód, dla którego konserwatyści podejrzliwie traktują proces demokratyczny” jest 
ten,  zauważa  Scruton,  że  „choćby  był  on  maksymalnie  sprawiedliwy  i  wolny,  zawsze  da 
pierwszeństwo  potrzebom  i  pragnieniom  tych,  którzy  teraz  wybierają,  bez  oglądania  się  na 
potrzeby  i  pragnienia  tych,  których  nie  ma  jeszcze  wśród  nas  i  którzy  już  pomarli. 
Demokratyczny  wybór  obciążony  jest  tą  samą  usterką  teoretyczną  co  umowa  społeczna  – 
mianowicie  uprzywilejowuje  on  żywych  i  ich  doraźne  interesy  względem  przeszłych  i 
przyszłych  pokoleń.  Rodzi  to  zagrożenie,  że  podjęty  wybór  zaszkodzi  długofalowym 
interesom wspólnoty i nadszarpnie siły potrzebne do przetrwania narodu”

45

background image

Nie  jest  wprawdzie  dla  «prawicy»  niemożliwe  zaakceptowanie  demokracji  w  sensie 
formalnym,  jako  techniki  wyłaniania  grupy  rządzącej,  lecz  nie  do  pogodzenia  z  jej 
przekonaniami  wydaje  się  przyjęcie  «demokratyzmu»,  tj.  kontraktualistycznej  ideologii 
głoszącej  pochodzenie  władzy  od  ludu  oraz  tegoż  ludu  „suwerenności”,  zwłaszcza 
rozciąganej  na  prawo  decydowania,  co  jest  prawdą  i  fałszem,  dobrem  i  złem  czy  pięknem  i 
szpetotą.  Człowiek  «prawicy»  może  zatem  akceptować  „ograniczoną”  demokrację  w  sensie 
klasycznym  (politeję,  „demokrację  republikańską”),  lecz  nie  „ludowładztwo”,  co  przejawia 
się także dbałością o to, by instytucje pochodzące z wyboru były co najmniej równoważone 
autorytetem  instytucji  niewybieralnych,  bądź  wybieralnych  na  innej  zasadzie  niż 
powszechność  i  równość.  Dotyczy  to  zwłaszcza  trybu  powoływania,  składu  i  kompetencji 
izby wyższej parlamentu – senatu, który w oczach «prawicy» winien być wykładnikiem elity 
społecznej, moralnej i intelektualnej narodu. 

Największa dywersyfikacja «prawic» panuje współcześnie na obszarze zagadnień społeczno-
gospodarczych,  a  ponieważ  te  wysuwa  nieustannie  na  plan  pierwszy  życie  codzienne, 
konsekwencją tego faktu jest zdominowanie przez nie debaty publicznej. W zasadzie jedynym 
wspólnym  mianownikiem  pozytywnym  jest  w  tym  aspekcie  obrona  własności  prywatnej,  a 
negatywnym  –  odrzucenie  (by  posłużyć  się  tytułem  słynnej  książki  F.  A.  von  Hayeka

46

kolektywistycznej  „drogi  do  niewolnictwa”,  nie  tylko  w  skrajnej  postaci  likwidującego 
własność  prywatną  komunizmu,  ale  również  łagodniejszych  form  socjalizmu  i  „gospodarki 
mieszanej”,  jak  socjaldemokracja,  „opiekuńcze”  państwo  socjalne,  syndykalizm  etc.  Już 
jednak  w  samym  pojmowaniu  własności  rysuje  się  poważna  różnica  pomiędzy  podejściem 
typowo  konserwatywnym

47

,  akcentującym  rodzinny  i  dziedziczny  charakter  własności 

prywatnej  oraz  wyróżniającym  moralnie  własność  nieruchomą  (ziemską)

48

,  a  podejściem 

indywidualistycznym,  charakterystycznym  dla  «prawicy  liberalnej»,  nawracającej  do 
rzymskiego traktowania własności jako egoistycznego „prawa użycia i nadużycia” (ius utendi 
et abutendi
) i preferującej kapitał ruchomy. 

Zasadnicza  rozbieżność  panuje  także  pomiędzy  «prawicą»  kierującą  się  nauczaniem 
społecznym  Kościoła  katolickiego

49

  (co  przed  Vaticanum  II  oznaczało  także  dążenie  do 

wskrzeszenia  ustroju  stanowo-zawodowego,  nazywanego  korporacjonizmem)  –  przede 
wszystkim zasadami pomocniczości i solidarności, a «prawicą» liberalną i libertariańską oraz 
tą  częścią  «prawicy»  konserwatywnej,  która  postrzegając  w  korporacjonizmie  nieżyciowy 
«romantyzm ekonomiczny», przyjęła program neoliberalny. Konsekwencją tego jest nie tylko 
samo  współwystępowanie  dwu  odmiennych  typów  «prawicy»,  ale  maksymalne 
rozbiegunowanie ekstremów «prawicowości», gdyż to, co jest uznawane za jej kwintesencję 
w  jednym  odłamie,  tj.  społeczny  solidaryzm,  w  oczach  «prawicy»  typu  liberalnego  będzie 
uchodzić  za  odmianę  «kolektywizmu»;  to  zaś,  co  jest  ekstremum  wolnorynkowego 
leseferyzmu  (libertariański  «anarchokapitalizm»),  w  oczach  «prawicy»  tradycyjnej 
(konserwatywnej lub narodowej) będzie nieodróżnialne od anarchizmu i źródłowo zbieżne z 
«lewicowym» kontraktualizmem. Nie dziw zatem, że oponenci na płaszczyźnie tego sporu w 
zdecydowany  sposób  dyskredytują  się  nawzajem.  Jeśli,  na  przykład,  Scruton  oświadcza: 
„Bodaj  najbardziej  prostacki  argument  za  czymś,  co  podszywa  się  pod  ‘konserwatyzm’, 
brzmi,  że  gospodarka  ‘wolnorynkowa’  stanowi  gwarancję  bogactwa  narodu  i  najlepszą 
metodę  utrzymania  oraz  podniesienia  ‘poziomu  życia’,  ponieważ  w  ramach  wolnego  rynku, 
zabiegając  o  dobrobyt  materialny  dla  siebie,  jednostki  zabiegają  tym  samym  o  dobrobyt 
materialny  dla  wszystkich”  oraz  przypomina,  że  „Był  nawet  okres,  kiedy  angielska  partia 
torysów  sprzeciwiała  się  gospodarce  ‘rynkowej’,  nie  w  interesie  bogactwa  narodu,  lecz  w 
interesie porządku społecznego, najzupełniej trafnie uważała bowiem, że gospodarka rynkowa 
zagrażała  temu  porządkowi”

50

  –  to  libertarianin  Murray  N.  Rothbard  konserwatyzm  w  jego 

background image

klasycznej  (tradycjonalistycznej)  postaci  uważać  będzie  za  największego  wroga  wolności, 
głoszącego  „etatystyczne  kredo”  w  interesie  uprzywilejowanych  elit,  zaś  jego  odmianę 
paternalistyczną  («nowych  konserwatystów»  Bismarcka  w  Niemczech  i  Disraeli’ego  w 
Anglii) oskarży o to, że „zastąpili szczerą nienawiść i pogardę dla mas społecznych obłudą i 
demagogią”, «nowi konserwatyści» albowiem, zdaniem Rothbarda, „osłabiali wolnościowego 
ducha robotników, wylewając krokodyle łzy nad dolą wielkoprzemysłowej klasy robotniczej i 
nad  niewystarczającą  regulacją  rynku  przez  kartele  i  nakazy”,  ścieląc  tym  drogę  do 
„feudalizmu przemysłowego”, czyli konserwatywnego „państwa korporacyjnego”

51

Geografia prawicy 

Ideowe  zróżnicowanie  wewnętrzne  «prawicy»  ujmuje  się  zazwyczaj  w  rozmaite  pary 
dychotomiczne, z których wszystkie są wysoce niezadowalające. W szczególności dotyczy to 
najpospolitszego  przeciwstawienia  «prawicy  umiarkowanej»  i  «prawicy  skrajnej»,  jako  że 
regułą  w  tym  wypadku  jest  albo  posługiwanie  się  czysto  potocznym  znaczeniem  słów 
„umiarkowanie”  i  „skrajność”,  albo  ich  rozpatrywanie  z  punktu  widzenia  wobec  «prawicy» 
zewnętrznego  (ze  świata  pojęć  i  wartości  demoliberalnego  «centrum»),  co  należy  traktować 
jako błąd nie tylko metodologiczny, ale przede wszystkim poznawczy. Co więcej, zjawiskiem 
nagminnym  –  nawet  w  dyskursie  akademickim!  –  jest  identyfikowanie  jako  «prawicy 
skrajnej»  faszyzmu  i  pokrewnych  mu  doktryn  oraz  ruchów  narodowo-rewolucyjnych,  jak  i 
przyjmowanie  za  aksjomat,  że  synonimem  bądź  kwintesencją  faszyzmu  jest  hitlerowski 
narodowy  socjalizm  (nazizm).  Procederowi  temu  towarzyszy  też  zazwyczaj  nonszalanckie 
dołączanie  drugiej  dychotomii,  złożonej  z  faszyzmu/nazizmu  i  komunizmu,  jako  «skrajnej 
prawicy» i «skrajnej lewicy», ilustrowane francuskim porzekadłem (les extrêmes se touchent
o „stykaniu się” skrajności. 

Niedorzeczność  tak  skonstruowanych  dychotomii  nie  zraża  nawet  tych,  którzy  skądinąd 
przyznają, że faszyzm i zbliżone do niego ideologie oraz ruchy, jak również nazizm, stanowią 
mieszankę socjalizmu, syndykalizmu i nacjonalizmu (nazizm nadto rasizmu), a zatem dwóch 
ideologii jednoznacznie «lewicowych» oraz jednej (nacjonalizm), która wprawdzie w swojej 
postaci  dojrzałej  («nacjonalizmu  integralnego»)  stała  się  «prawicowa»,  lecz  rodowód  miała 
też «lewicowy» – antymonarchiczny, egalitarny i plebejski

52

. I logika, i geometria, wskazują 

tedy  jednoznacznie,  że  zjawisko  będące  kontaminacją  «lewicy»  i  «prawicy»  może  –  na  osi 
horyzontalnej – znajdować się jedynie, ogólnie rzecz biorąc, w «centrum», w poszczególnych 
natomiast  konkretyzacjach  (w  zależności  od  proporcji  „wymieszania”  ideologicznych 
składników)  –  co  najwyżej  na  «skrajnej  lewicy  prawicy»  (te  «faszyzmy»,  które  są  bardziej 
nacjonalistyczne niż socjalistyczne), albo przeciwnie, na «skrajnej prawicy lewicy» (te, które 
są bardziej socjalistyczne niż nacjonalistyczne). Natomiast konfuzję wynikającą z faktu, że w 
«centrum»  znajdują  się  również  ideologie  i  ugrupowania  demokratyczno-liberalne,  które 
znamionuje  (odwzajemniana)  wrogość  do  faszyzmu,  pozwalają  ominąć  doprecyzowania 
takich  badaczy  faszyzmu,  jak  Zeev  Sternhell  («ani  prawica,  ani  lewica»

53

),  Hugh  Seton-

Watson («połączenie prawicy i lewicy»

54

), a zwłaszcza Seymour M. Lipset («ekstremistyczny 

kierunek  centrum»

55

)  –  gdzie  kwalifikacja  «ekstremistyczny»  («skrajny»)  ma  konotację  nie 

horyzontalną,  lecz  wertykalną,  odnosząc  się  do  faszystowskiej  aksjologii  (hierarchia  i 
dyscyplina). Dlatego też komunizm i faszyzm (a zwłaszcza nazizm) rzeczywiście się ze sobą 
„stykają”,  ale  nie  dlatego,  że  są  względem  siebie  «ekstremami»,  które  w  jakiś  tajemniczy 
sposób naginają się ku sobie, lecz po prostu dlatego, że są sobie ideologicznie bliskie – jako 
różne odmiany socjalizmu. 

background image

Nie  tak  jaskrawo,  niemniej  również  problematyczne  są  inne  dychotomie:  «prawica 
demokratyczna»  i  «prawica  autorytarna»  czy  «prawica  arystokratyczna»  i  «prawica 
populistyczna», gdyż przeakcentowanie jednej tylko pary antynomicznych cech prowadzi do 
redukcjonizmu.  Nawet  dychotomia  «prawicy  religijnej»  i  «prawicy  laickiej»  gubi  z  pola 
widzenia  takie  fenomeny  ideowe,  jak  «Nowa  Prawica»  i  te  doktryny  «neopogańskie»,  które 
mają charakter raczej kulturowy niż stricte religijny, wszelako nie «laicki». 

O treści ideowej informuje natomiast enumeracja

56

 odmian «prawicy», z których główne, jak 

się  zdaje,  to:  1º  «prawica  tradycjonalistyczna  i  legitymistyczna»  (kontrrewolucyjna);  2º 
«prawica  konserwatywna»  (ewolucjonistyczna);  3º  «prawica  liberalna»;  4º  «prawica 
narodowa»  (nacjonalistyczna);  5º  «prawica  autorytarna»;  6º  «prawica  narodowo-radykalna» 
(rewolucyjno-konserwatywna)  i  7º  «Nowa  Prawica».  Dopiero  kontaminacja  tych  określeń  z 
układem nie dychotomicznym, lecz triadycznym (przy założeniu, że «prawica» sama w sobie, 
a nie tylko w relacji do «centrum» i «lewicy», zawiera troistość, tzn. ma „własną” «prawicę», 
„własne”  «centrum»  i  „własną”  «lewicę»),  a  uzupełnionym  układem  pentadycznym  (przez 
uwzględnienie  «ekstremów»),  pozwala  wypełnić  „mapę  kartograficzną”  «prawic»  gęściej  i 
bardziej  adekwatnie,  niż  za  pomocą  prostych  dychotomii.  W  ten  oto  sposób  zbudować 
horyzontalną  pentadę  odmian  prawicy,  dla  większej  przejrzystości  wskazując  ich  niektóre 
egzemplifikacje:  

1º Tradycjonalistyczna 

«skrajna prawica prawicy» 

—  ultrasizm  Restauracji  (J.  de  Maistre,  L.  de  Bonald,  K.  L. 
von Haller); 

— „pentarchia petersburska” (H. Rzewuski, M. Grabowski); 

— legitymizm (F.-R. de Chateaubriand, comte de Chambord); 

—  ultramontanizm  (Pius  IX,  L.  Veuillot,  J.  Balmes,  P. 
Popiel); 

— tradycjonalizm hiszpański /karlizm/ (M. Ferrer, J. Vázquez 
de Mella, F. Elías de Tejada); 

—  tradycjonalizm  katolicki  (Pius  X,  abp  M.  Lefebvre,  P. 
Corrêa de Oliveira); 

— tradycjonalizm «integralny» (R. Guénon, J. Evola) 

 

2º Autorytarna 

(reakcyjna) 

«prawica prawicy» 

—  niemiecki  romantyzm  polityczny  (Novalis,  A.  H.  Müller, 
F. Schlegel); 

— decyzjonizm (J. Donoso Cortés, C. Schmitt); 

—  nurt  «młodokonserwatywny»  rewolucji  konserwatywnej 
(E. G. Jung, W. Stapel); 

—  «nacjonalizm  integralny»  Action  Française  (Ch.  Maurras, 
L. Daudet, J. Bainville); 

background image

—  nacionalcatolicismo  Acción  Española  (R.  de  Maeztu,  E. 
Vegas Latapie); 

— «integralizm luzytański» (A. Sardinha, H. Raposo); 

— frankizm i salazaryzm; 

—  nacjonalizm  włoski  (E.  Corradini,  L.  Federzoni,  A. 
Rocco); 

—  korporacjonizm  katolicki  (Pius  XI,  K.  von  Vogelsang,  E. 
Dollfuss); 

—  «konserwatyzm  integralny»  (W.  Kosiakiewicz,  K.  M. 
Morawski, S. Cat-Mackiewicz); 

— «młoda endecja» (T. Bielecki, J. Giertych, K. S. Frycz); 

— Southern Tradition (A. Tate, D. Davidson, R. M. Weaver); 

—  «paleokonserwatyzm»  (Th.  Molnar,  J.  A.  Lukacs,  Th. 
Fleming); 

—  nietzscheańska  Nowa  Prawica  (A.  de  Benoist,  P.  Vial,  G. 
Faye); 

— Unia Polityki Realnej 

3º Umiarkowane 

(konserwatywne 

lub 

narodowe) 

«centrum 

prawicy» 

—  klasyczny  toryzm  brytyjski  (E.  Burke,  B.  Disraeli,  lord 
Salisbury, H. Cecil); 

—  konserwatywny  liberalizm  arystokratyczny  (B.  Constant, 
orleanizm, J. Ch. Burckhardt, V. Pareto); 

— włoski neogwelfizm (A. Rosmini, V. Gioberti); 

—  hiszpańscy  i  portugalscy  moderados  (F.  Martínez  de  la 
Rosa, A. da Costa Cabral); 

—  Hotel  Lambert  (A.  J.  Czartoryski,  K.  B.  Hoffmann), 
„Wiadomości  Polskie”  (J.  Klaczko,  W.  Kalinka)  i 
konserwatyzm krakowski (Stańczycy); 

—  konserwatyzm  «staropruski»  (F.  J.  Stahl,  E.  von  Gerlach, 
C. Frantz); 

—  konserwatyzm  kalwiński  w  Holandii  (G.  Groen  van 
Prinsteter, Partia Antyrewolucyjna); 

—  nacjonalizm  republikański  (M.  Barrès,  R.  Dmowski,  K. 

background image

Kramář, E. de Valera); 

— Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe 

4º Demokratyczno-

plebiscytarna  lub  liberalna 
«lewica prawicy» 

— bonapartyzm (cezaryzm demokratyczny) i gaullizm; 

—  prawica  chrześcijańsko-społeczna  (hiszpańska  CEDA, 
niemieckie  Zentrum,  austriacka  Partia  Chrześcijańsko-
Społeczna, bawarska CSU); 

—  klasyczny  liberalizm  (J.  S.  Mill,  W.  E.  Gladstone,  lord 
Acton, R. von Mohl, J. Eötvös, A. Krzyżanowski); 

— „wczesna” endecja (J. L. Popławski, Z. Balicki); 

—  włoska  destra  storica  (C.  B.  di  Cavour,  S.  Spaventa,  B. 
Croce); 

— 

konserwatyzm 

liberalno-demokratyczny 

(A. 

de 

Tocqueville, R. Aron); 

—  neoliberalizm  (L.  von  Mises,  F.  A.  von  Hayek,  M. 
Friedman); 

— neokonserwatyzm (I. Kristol, N. Podhoretz); 

— 

współczesne 

partie 

konserwatywne, 

„ludowe” 

„mieszczańskie” 

(amerykańska 

Partia 

Republikańska, 

Brytyjska  Partia  Konserwatywna,  Fianna  Fail,  CDU/CSU, 
Partido Popular, Forza Italia, Prawo i Sprawiedliwość) 

5º Narodowo-radykalna 

socjalna 

«skrajna 

lewica 

prawicy» 

—  włoska  „rewolucja  konserwatywna”  (G.  D’Annunzio,  G. 
Prezzolini, G. Volpe); 

— Falanga Hiszpańska (J. A. Primo de Rivera); 

— synarchizm meksykański (J. A. Urquiza, S. Abascal); 

— integralizm brazylijski (P. Salgado, M. Reale); 

— belgijski „Rex” (L. Degrelle); 

—  „romantyzm  faszystowski”  (P.  Drieu  La  Rochelle,  R. 
Brasillach); 

—  „nacjonalizm  żołnierski”  i  „narodowy  bolszewizm”  (E. 
Jünger, E. von Salomon, E. Niekisch); 

— Legion Michała Archanioła (C. Z. Codreanu); 

— ONR (J. Mosdorf) i RNR-Falanga (B. Piasecki); 

background image

—  neofaszystowska  destra  soziale  (G.  Almirante,  MSI  / 
Fiamma Tricolore); 

— „poujadyzm” i Front Narodowy (J. M. Le Pen); 

— Blok Flamandzki (K. Dillen, F. Dewinter); 

— austriacka Partia Wolnościowa (J. Haider); 

— „Trzecia Pozycja” (D. Holland, R. Fiore, NOP) 

  

Nawet  pobieżny  ogląd  pozwala  stwierdzić,  że  we  współczesnym  establishmencie  nie  ma 
nawet skrawka miejsca zarówno dla «skrajnej prawicy prawicy» (1) i «prawicy prawicy» (2), 
ale również dla – desygnowanej też w żargonie potocznym jako «skrajna prawica» – «skrajnej 
lewicy  prawicy»  (5),  które  mają  ze  sobą  wspólny  jedynie  anty-demoliberalizm,  i  właśnie  ta 
cecha  jest  podstawą  ich  ekskluzji  z  «klasy  politycznej».  W  demoliberalnym  „pluralizmie” 
tolerowane  są  jedynie  ugrupowania  «lewicy  prawicy»  (4)  oraz  te,  które  historycznie 
znajdowały się w «centrum prawicy» (3), lecz ceną ich przetrwania było faktyczne przejście 
na  pozycje  «lewicy  prawicy»  (jak  brytyjscy  konserwatyści,  hiszpańscy  postfrankiści  czy 
irlandzcy  „Żołnierze  Losu”).  Bodaj  donioślejszym  politycznie  zjawiskiem  ostatnich  dekad 
jest  wzrastający  napór  usiłujących  wedrzeć  się  do  establishmentu  niektórych  ugrupowań  z 
grupy  (5),  błędnie  identyfikowanych  jako  «faszystowskie»  vel  «skrajnie  prawicowe»,  jak 
francuski  Front  Narodowy

57

,  Blok  Flamandzki,  szwajcarska  Partia  Ludowa  czy  austriacka 

Partia  Wolnościowa.  O  pełnym  sukcesie  można  tu  mówić  jedynie  w  wypadku 
«postfaszystowskiego»  Sojuszu  Narodowego  we  Włoszech,  okupionym  wszelako  solennym 
złożeniem homagium „wartościom demokratycznym”. 

„Prawica nad prawicami”? 

Dociekania  te  wypada  nam  zakończyć  rozważeniem  kwestii,  która  z  pewnością  musiała 
niejednokrotnie  nasuwać  się  każdemu,  kto  miał  cierpliwość  podążać  dotąd  za  naszymi 
wywodami.  Rzecz  w  tym  czy  –  zważywszy  oczywisty  „pluralizm”  «prawic»  oraz  nie 
zapominając  ani  na  chwilę  o  wątpliwościach  co  do  realności  ontologicznego  statusu 
«prawicy» in toto – jesteśmy w stanie zadowalająco, lub przynajmniej w sposób zasługujący 
na  poważne  rozpatrzenie,  zaproponować  jakąś  logiczną  wewnętrzną  hierarchię  w  ideowo-
politycznym  świecie  zróżnicowanych  «prawic»,  tak  aby  niekoniecznie  wypraszając 
arogancko którąkolwiek z nich z owego świata, ustalić wszelako, która z nich jest bardziej, a 
która mniej esencjonalnie «prawicowa». 

Uprzednio należy jednak odnieść się do wielce prawdopodobnego – a sceptycznego z zasady 
wobec  takiego  zamiaru  –  zastrzeżenia,  które  zapewne  ów  swój  sceptycyzm  uzasadniałoby 
niechybnym  wprowadzeniem  czynnika  „wartościującego”,  domniemanie  związanego  z 
osobistymi preferencjami i sympatiami politycznymi. Temu, mimo wszelkich modyfikacji czy 
wysubtelnień  argumentacji,  wciąż  pozytywistycznemu  paradygmatowi  naukowemu 
postępowania  badawczego  można  wszelako  i  trzeba  przeciwstawić  epistemologicznie 
„mocne”  stanowisko,  iż  zadaniem  episteme  politiké  jest  poszukiwanie  krytycznej  i 
empirycznie  dopracowanej  wizji  rzeczywistości  politycznej  jako  części  ogólnej  ontologii, 
toteż  nie  powinna  ona  pozostawać  na  gruncie  „wolnej  od  wartościowania”  rejestracji  i 

background image

klasyfikacji  „faktów”,  lecz  jest  zobowiązana  podjąć  wysiłek  ustalenia,  co  jest  prawdą,  co 
błędem,  a  co  jedynie  mniemaniem  (dóksa)

58

.  W  przeciwnym  wypadku  niemożliwe  jest 

wydostanie  się  z  tego,  co  Eric  Voegelin  nazywa  „grzęzawiskiem  relatywizmu”

59

,  a  Leo 

Strauss naukowym „nihilizmem”

60

. Jego skutki można w wypadku naszego przedmiotu badań 

zilustrować  następująco.  Gdybyśmy  wstrzemięźliwie  powstrzymali  się  od  tego,  co 
pozytywista nazywa „sądami wartościującymi”, czyli (tu) rozważania, co bardziej a co mniej 
«prawicowe», musielibyśmy poprzestać na prostej konstatacji istnienia jakichś «prawic» oraz 
na  próbie  (podjętej  powyżej)  ich  enumeracji,  zaetykietowania  odmian  i  umieszczenia  na  osi 
„prawica  –  (centrum)  –  lewica”.  W  takim  wypadku  pojawiłoby  się  jednak  uzasadnione 
pytanie  o  prawomocność  wszystkich  tych  ustaleń,  jak  również  o  podstawę  zaliczenia  do 
«prawicy»  którejkolwiek  z  podanych  egzemplifikacji  empirycznych,  a  wykluczenia  z  niej 
innych.  Konsekwentne  unikanie  „wartościowania”  musi  jednak  prowadzić  do  rezygnacji  z 
teoretyzacji  pojęcia  «prawica»,  czyli  powrotu  do  naszego  (przedteoretycznego)  punktu 
wyjścia.  Co  wówczas  pozostaje  w  zamian?  Otóż,  zdanie  się  na  zupełnie  niekrytyczne,  tyleż 
arbitralne  co  obiegowe  mniemania  (doksai),  tak  samych  aktorów  sceny  politycznej,  jak  ich 
„naskórkowo” i doraźnie patrzących komentatorów; innymi słowy – przyjęcie, że «prawicą» 
jest to, co „się” za nią uważa w dowolnym kontekście i momencie

61

, w szczególności zaś to, 

co  występując  pod  nazwą  «prawicy»  dominuje  w  danym  miejscu  i  czasie

62

.  Dalszą  tego 

konsekwencją  będzie  zupełna  dezynwoltura  w  stosunku  do  immanentnego  sensu 
«prawicowości»  i  przyjęcie  czysto  sytuacyjnego  kryterium  jej  identyfikowania,  w  najdalszej 
odległości  od  semantycznego  pola  pojęcia  «prawicy».  Rozpatrzmy  dwa  tego  rodzaju 
hipotetyczne przypadki. Załóżmy, że w Ludowo-Demokratycznej Republice Rurytanii istnieją 
dwie  tylko  partie  polityczne:  socjaldemokratyczna  (niemarksistowska)  i  komunistyczna 
(marksistowsko-leninowska).  Jeżeli  mielibyśmy  ująć  życie  polityczne  Rurytanii  w  schemat 
diady „prawica – lewica”, to siłą rzeczy rolę «prawicy» objęliby socjaldemokraci z tej racji, 
ż

e  da  się  wykazać,  iż  na  osi  horyzontalnej  diady  stoją  oni  «na  prawo»  od  komunistów.  To 

miałoby  zatem  jeszcze  przynajmniej  pozór  sensowności.  Lecz  dowiadujemy  się  oto,  że  w 
Rurytanii  (która  tymczasem  została  przemianowana  na  Socjalistyczną  Republikę  Rurytanii) 
istnieją  nadal  dwie  partie,  ale  obie  marksistowsko-leninowskie:  jedna  stalinowska,  druga 
trockistowska. Czyż wówczas próba ustalenia, która z nich jest rurytańską «prawicą», a która 
«lewicą»

63

, nie musiałaby zostać uznaną za zupełnie jałową intelektualnie logomachię? 

Podejmując  zatem  ryzyko  błędnego,  być  może,  rozpoznania  eidos  «prawicowości», 
zobowiązani  jesteśmy  wskazać  przyzwoicie  uargumentowane  i  ważne  intersubiektywnie 
kryterium  jego  identyfikacji.  Nie  jest  to  zadanie  proste,  zważywszy  wszystkie  wyżej 
wspomniane  i  inne  możliwe  wątpliwości.  Jednym  z  nasuwających  się  tu  sposobów  –  często 
stosowanym  przy  badaniu  zjawisk  o  dużym  rozrzucie  wariantów,  wszelako  należących  do 
tego  samego  pola  semantycznego  –  jest  wymóg  wspólnego  mianownika,  czyli  ideowo-
politycznego minimum korpusu zasad obligatoryjnie wyznawanych przez wszystkie odmiany 
i  odcienie  danego  światopoglądu,  filozofii,  doktryny  czy  ideologii

64

.  Wydaje  się  jednak,  że 

przynajmniej  w  tym  wypadku  metoda  „wspólnego  mianownika”  zawodzi  zupełnie.  Przede 
wszystkim dlatego, że «prawica» z całą pewnością nie jest – jak na przykład, przy całym ich 
wewnętrznym  zróżnicowaniu,  liberalizm,  konserwatyzm  czy  socjalizm  –  jedną  doktryną  lub 
ideologią;  jest  szeroką  gamą  nader  różniących  się,  i  to  jakościowo,  a  nie  tylko  ilościowo, 
ideowo-politycznych  „pasaży”  wygrywanych  na  punktowo  tylko  („pointylistycznie”) 
zaznaczonej partyturze tego wszystkiego, co rozciąga się «na prawo od centrum». Jeśli wolno 
nam rozwinąć tę przenośnię – która, być może, będzie uznana za nazbyt ekstrawagancką – to 
partytura  ta  określa  jedynie  „tonację”  utworu,  wychylenie  się  poza  którą,  czyli  poza  ostatni 
punkt  („nutę”)  przed  «centrum»,  grozi  zagraniem  w  innej  „tonacji”,  więc  kakofonią.  W 
obrębie  tej  „tonacji”  wszelako  „grać”  można  różne  „utwory”  i  na  różne  sposoby.  „Wspólny 

background image

mianownik”

65

  wszystkich  tych  „kompozycji”  musiałby  tedy  składać  się  w  najlepszym 

wypadku z niesłychanie ogólnikowych i banalnych słów-etykietek, co przypominałoby próbę 
ustalenia  istoty  gatunkowej  symfonii  przez  policzenie  ilości  różnych  półtonów  czy 
ć

wierćtonów w dziełach wszystkich symfoników świata. 

Niewiele  tylko  lepszy  rezultat  dać  może  zastosowanie  arystotelesowskiej  metody  złotego 
ś

rodka. W tym wypadku wprawdzie uzyskiwalibyśmy natychmiast jednoznaczne wskazanie, 

gdzie  sytuuje  się  eidos  «prawicy»,  ponieważ  „środek”  wypada  dokładnie  w  «centrum 
prawicy»,  oznaczonym  w  naszym  schemacie  jako  (3).  Jednakowoż  tej  właśnie  łatwości 
identyfikacji  winniśmy  przyglądać  się  podejrzliwie,  ponieważ  rozpoznanie  takie  kłóci  się  z 
logiczną  konsekwencją  budowy  horyzontalnej  diady-triady-pentady,  którą  jest  oczywistość 
intensyfikacji «prawicowości» w miarę oddalania się od «centrum». Per analogiam, badając 
drugą  stronę  naszej  diady-triady-pentady,  musielibyśmy  zapewne  dojść  do  wniosku,  że 
esencjonalnie  «lewicowa»  jest  jakaś  postać  socjaldemokracji  (zapewne  raczej  nie  w 
dzisiejszej postaci aprobującej de facto kapitalizm «Trzeciej Drogi» Blaira – Schrödera, bo ta 
byłaby  nazbyt  wychylona  «na  prawo»,  ku  «centrum»  sensu  proprio,  a  nie  ku  «centrum 
lewicy»,  lecz,  powiedzmy,  w  postaci  «socjalizmu  demokratycznego»  z  programu 
Międzynarodówki  Socjalistycznej  z  1951  roku),  a  nie  jest  nią  na  przykład  «lewica 
komunistyczna».  Wydaje  się  więc,  ze  metoda  „złotego  środka”,  jednako  zawodna  przy 
określaniu  istoty  «prawicy»,  jak  «lewicy»,  mogłaby  mieć  zastosowanie  jedynie  w  wypadku 
próby  odkrycia  istoty  «centrum»,  albowiem  tu  wskazywałaby  koniecznie  «centrum 
centrowe». 

Argument  podany  za  refutacją  zasady  „złotego środka”  doprowadził  nas  tymczasem  sam  do 
skłonienia  się  ku  stanowisku,  które  uważamy  za  poprawne  rozwiązanie  problemu.  Skoro 
bowiem stopień intensywności tej cechy, która stanowi naturę danej rzeczy, określa czym jest 
jej  istota  (w  metafizyce  istota  i  natura  to  przecież  synonimy),  to  ową  poszukiwaną  istotą 
«prawicowości» jest ta «prawica», która znajduje się w największym oddaleniu od «centrum» 
(tym samym zaś i tym bardziej, o całą długość «lewicowego» członu diady-triady-pentady, od 
«skrajnej  lewicy  lewicy»),  czyli  «skrajna  prawica  prawicy»  (1).  Dzięki  owej  intensywności 
jest ona tak samo esencjonalnie «prawicowa», jak esencjonalnie czarny jest ten odcień czerni 
(najbliższy  ciału  doskonale  czarnemu,  realnie,  jak  wiadomo,  nie  istniejącemu),  który  jest 
najintensywniej nasycony fotonami czerni, a najmniej fotonami bieli. 

Ta  konkluzja,  za  którą  się  opowiadamy,  obciążona  jest  atoli  –  jeśli  by  poprzestać  na 
dotychczas  podanej  argumentacji  –  przynajmniej  jednym  poważnym  mankamentem.  Całe 
rozumowanie  obraca  się  bowiem  dotąd  wyłącznie  w  kręgu  rozpatrywania  zagadnienia  na 
płaszczyźnie  horyzontalnej  (poziomej).  Tymczasem,  jak  o  tym  była  mowa,  kwestii  tej  nie 
należy  rozpatrywać  jedynie  na  tej  płaszczyźnie,  gdyż  prowadzi  to  do  niedopuszczalnych 
symplifikacji i aporii. Trzeba zatem  podać jeszcze taką argumentację, która w zadowalający 
sposób uwzględni i wyjaśni wertykalny aspekt problemu. 

W  tym  trudnym  momencie  pomocną  dłoń  podaje  nam  znowu  Arystoteles,  jak  również 
rozwijający  współcześnie  jego  kategorie  John  M.  Finnis.  W  Etyce  eudemejskiej  Stagiryta 
wprowadza  metodologiczną  kategorię  πρός  έν  (pros  hen)  lub  έφ’  ένός  (eph’  henós),  czyli 
właściwego znaczenia pojęcia. Kategorię tę tak wyjaśnia na przykładzie przyjaźni: 

„Z  tego  wynika,  że  muszą  istnieć  trzy  postacie  przyjaźni  i  że  nie  wszystkie  one  dadzą  się 
sprowadzić  do  jednej,  ani  jako  postacie  nie  należą  do  jednego  rodzaju,  ani  nie  zachodzi 
pomiędzy  nimi  tylko  podobieństwo  w  nazwie.  Bo  te  postacie  zostały  nazwane  z  uwagi  na 

background image

jeden określony rodzaj przyjaźni, który jest pierwszy [podkr. moje – J.B.]. To jest tak, jak 
z  użyciem  terminu  ‘lekarski’.  Bo  terminu  ‘lekarski’  używa  się  i  do  duszy,  i  do  ciała,  i  do 
instrumentu,  i  do  pracy,  ale  właściwe  znaczenie  odnosi  się  do  tego,  co  pierwsze  [j.w.].  A 
pierwsze  to  jest  to,  czego  definicja  tkwi  w  nas.  Dla  przykładu:  instrument  lekarski  to  ten, 
którym  posługuje  się  lekarz,  podczas  gdy  w  definicji  lekarza  nie  mieści  się  definicja 
instrumentu. Wobec tego wszędzie poszukuje się tego, co pierwsze, ponieważ to, co ogólne, 
jest pierwsze”

66

Finnis  z  kolei  proponuje  określać  kategorię  metodologiczną  πρός  έν  mianem  przypadku 
głównego

67

,  bardziej  „rozcieńczone”  zaś  –  mianem  peryferyjnych  (pobocznych),  a 

problematyczne – mianem granicznych. Rozwija zaś tę myśl następująco: 

„Wykorzystując  wieloznaczność  terminów  teoretycznych  jakiegoś  systemu,  możemy  w 
dziedzinie  spraw  ludzkich  odróżnić  rzeczy  rozwinięte  od  zalążkowych,  wyrafinowane  od 
prymitywnych, kwitnące od upadających, zdrowe okazy od dewiantów, to, co ‘jednoznaczne’, 
‘mówiąc  po  prostu’  (simpliciter)  i  ‘bezwarunkowo’  od  tego,  co  ‘w  pewnym  sensie’, 
‘poniekąd’ i ‘w pewien sposób’ (secundum quid) – ale nie ignorując i nie spychając do innej 
dziedziny  wszystkich  tych  zalążkowych,  prymitywnych,  upadających,  odbiegających  od 
normy  czy  innych  ‘w  pewnym  sensie’  lub  ‘w  szerszym  znaczeniu’  przypadków  danego 
przedmiotu”

68

Sprawa może być zatem postawiona następująco: ta «prawica», która w wyniku rozwijanego 
przez  nas  wcześniej  toku  rozumowania  została  uznana  za  esencjonalnie  «prawicową»,  czyli 
tradycjonalistyczna «skrajna prawica prawicy» (1), jest taką dlatego, że stanowi «prawicowy» 
πρός

 έν, przypadek główny, tę odmianę «prawicy», która jest najbardziej ogólna, bo pierwsza 

(podstawowa),  bezwarunkowa,  rozwinięta,  wyrafinowana  i  normatywna.  Pozostałe  zaś  są 
(stopniowalnie)  przypadkami  peryferyjnymi,  czyli  (w  różnym  stopniu)  odchodzącymi  od 
wzorca 

kanonicznego

czyli 

„rewizjonistycznymi” 

(też 

różnej 

mierze) 

„zanieczyszczonymi”  wpływami  innych  doktryn  lub  po  prostu  zaadaptowanymi  do 
zmiennych  okoliczności  czasu i  miejsca, aż  do przypadków  granicznych,  czyli  właśnie tych, 
co do których możemy mieć wątpliwości czy są jeszcze «prawicowe» czy już nie

69

Sprawy  niepodobna  jednak  wciąż  jeszcze  uznać  za  rozstrzygniętą,  albowiem  –  jak  słusznie 
pyta Finnis – nadal nie wiemy, „według jakich kryteriów jedno znaczenie ma być uznane za 
właściwe, a inne za poboczne, jeden stan rzeczy za główny, a inny za graniczny?”

70

. Problem 

ten proponujemy rozwikłać następująco. 

Primo, wydaje się, że aby ustalić co jest lub może być przypadkiem głównym, należy wskazać 
jakiś nie budzący wątpliwości „motyw główny”, „rdzeń” czy „korzeń” (radix) danej rzeczy, 
będący  jej  differentia  specifica  i  ratio  recta  jej  istnienia.  Lecz  gdzie  poszukiwać  owego 
„korzenia”  «prawicy»?  Przypomnijmy,  że  badając  wyróżniki  «prawicowości»  ustaliliśmy  – 
dzięki  „współpracy”  takich  autorów,  jak  Siegfried  czy  Bocheński  –  że  kompletnie egzystują 
one  na  trzech  płaszczyznach:  metapolitycznej,  politycznej  i  społeczno-gospodarczej.  Można 
tedy uznać za aksjomat, że ów poszukiwany przez nas „korzeń” nie tkwi w tym, co posiada 
znaczną  –  jak  w  sferze  politycznej,  tym  bardziej  zaś  ogromną  –  jak  w  sferze  socjal-
ekonomicznej – przymieszkę zmienności

71

. Naturalne natomiast, że jest on umiejscowiony w 

tym, co poprzedza politykę, życie społeczne, gospodarkę etc., co jest bytowym fundamentem 
polityki  etc.  –  metá  ta  politiká  –  jej  przedpolityczną  ultima  ratio,  czyli  sytuuje  się  w  sferze 
metapolitycznej.  Tę  sferę  zaś  zrekonstruowaliśmy  przez  odniesienie  polityki  do  ładu 
naturalnego  i  nadnaturalnego  oraz  przez  to  wszystko,  co  zbiorczo  można  określić  jako 

background image

tradycję.  Ujmując  rzecz  najbardziej  lapidarnie,  należy  powiedzieć,  że  πρός  έν 
«prawicowości»  stanowi  najgłębsza,  najbardziej  intensywna  i  zdeterminowana  obrona  ładu 
tradycyjnego
,  jako  danego  człowiekowi  „z  góry”  do  respektowania  i  zachowania.  Tę  zaś 
postawę  zidentyfikować  można  najpełniej  i  w  najczystszej  postaci  w  «prawicy» 
tradycjonalistycznej (1) – co było do udowodnienia. 

Secundo,  „pierwszeństwo”  przypadku  głównego  można  rozumieć  także  w  sensie 
diachronicznym,  jako  chronologicznie  pierwszą  manifestację  danego  zjawiska,  zarazem 
jednak nie „pierwotną” w znaczeniu „archaicznego prymitywu”, lecz już dojrzałą, wzorcową, 
tworzącą kanon gatunku, zatem „klasyczną” w tym znaczeniu. Niepodobna zaś zaprzeczyć, że 
kontrrewolucyjny  tradycjonalizm  w  wydaniu  de  Maistre’a,  Bonalda  czy  karlistów  nosi 
znamiona  dojrzałego,  kanonicznego,  klasycznego  pierwszeństwa,  tak  samo  jak  epos 
homerycki  tworzy  kanon  epopei,  a  tragedia  attycka  Ajschylosa  i  Sofoklesa  tworzy  kanon 
tragedii. 

Dodajmy na koniec, że kryterium πρός έν ma tę jeszcze niebłahą zaletę, że oddala czy wręcz 
unieważnia  jałowe  i  niekonkluzywne  spory  –  w  których  zwłaszcza  epigońscy  i  pomniejsi 
reprezentanci  rozmaitych  «prawic»,  z  wielką  szkodą  dla  siebie  i  dla  publiczności,  zgoła 
niepotrzebnie  się  lubują  –  o  to,  kto  jest  „prawdziwą”,  a  kto  „łże”  «prawicą».  Kryterium  to 
„gilotyną” może okazać się jedynie – po sumiennym zbadaniu – w stosunku do przypadków 
granicznych
.  Natomiast  rozróżnienie  między  przypadkiem  głównym  a  przypadkami 
pobocznymi
  nie  powoduje  ekskluzji  poza  pole  semantyczne  «prawicowości»;  nie  jest 
„wypędzeniem z królestwa”. Podobnie jak uznanie purpury za πρός έν czerwieni nie odbiera 
czerwoności  cynobrowi,  uznanie  lekkoatletyki  za  „królową  sportu”  nie  dyskwalifikuje  jako 
dyscypliny  sportowej  futbolu  czy  wioślarstwa,  a  uznanie  Iliady  i  Odysei  za  πρός  έν  eposu 
heroicznego  nie  umniejsza  epickości  Pana  Tadeusza,  chociaż  w  tej  na  poły  sielance  nie 
walczą jak Achilles z Hektorem, tylko grzyby zbierają, flirtują, polują i zajazdy na sąsiadów 
urządzają, czekając aż im Napoleon zrobi ojczyznę. 

Pierwodruk  w:  Religia  –  polityka  –  naród.  Studia  nad  współczesną  myślą  polityczną,  pod 
redakcją Rafała Łętochy, Zakład Wydawniczy »NOMOS«, Kraków 2010, str. 47-69. 

 

1

 Jak  dowcipnie  zauważa  Roger  Scruton:  „Mogło  być  odwrotnie.  Właściwie  było  odwrotnie 

dla  wszystkich,  prócz  króla”  –  Idem,  «Co  to  jest  lewica»,  [w:]  Intelektualiści  nowej  lewicy
przeł. T. Pisarek, Zysk i S-ka, Poznań 1999 [1985], s. 16. 

2

 Chociażby wobec cywilizacji islamskiej: samo pytanie czy np. terrorystyczny islamizm à la 

Al-Kaida jest «prawicowy» czy «lewicowy», wydaje się mało sensowne, a na jakie myślowe 
(i  praktyczno-polityczne)  manowce  prowadzi  upieranie  się  przy  ekstrapolowaniu  pojęć  (i 
fenomenów)  związanych  z  cywilizacją  zachodnią  zobaczyć  można  czytając  –  śmiertelnie 
poważne – wywody «neokonserwatystów» (Walter Laqueur, Norman Podhoretz), jak również 
autorów  innych  „obediencji”  (jak  wojujący  ateista  Christopher  Hitchens),  w  przedmiocie 
«islamofaszyzmu». 

3

 Proceder bardzo widoczny również w Polsce po 1989 roku, by wspomnieć tylko uporczywe 

desygnowanie  jako  «prawicowego»  obozu  skupiającego  się  wokół  b.  premiera  Jana 
Olszewskiego, wbrew wielokrotnie podkreślanemu przez samego przywódcę tego obozu jego 
przywiązaniu do tradycji niepodległościowego socjalizmu PPS. 

background image

4

 Ten ostatni przykład zaczerpnięty jest z krajów hiszpańskojęzycznych. 

5

 Zob.  R.  Rémond,  Les  droites  en  France,  «Collection  historique»,  Editions  Aubier 

Montaigne, Paris 1982, s. 102 i n. 

6

 Czyli  prawego  skrzydła  zwolenników  i  obrońców  dynastii  orleańskiej,  panującej  od 

rewolucji  lipcowej  1830  roku,  z  pogwałceniem  praw  starszej  w  rodzie  potomków 
Kapetyngów dynastii burbońskiej. 

7

 Zob. R. Rémond, op. cit., s. 98. 

8

 Jeden  z  ideologów  niemieckiej  «rewolucji  konserwatywnej»,  Hans  Freyer  wyjaśnia  ów 

pozorny paradoks następująco: „Z lewicy przychodziła rewolucja, z prawicy reakcja. Było to 
oczywiste  w  odniesieniu  do  dziewiętnastego  stulecia  i  tak  też  to  się  wtedy  odbywało. 
Obydwie  spotykały  się  na  polu  społecznych  interesów,  a  skutkiem  ich  działań  było 
przegrupowanie systemu. Naród nie ma nic wspólnego ani z tą lewicą, ani z tą prawicą. Jego 
rewolucja  wybucha  od  dołu  w  przestrzeń  społeczeństwa  przemysłowego,  prąc  do  przodu, 
ignorując  wszelkie  sprzeczności  interesów.  (…)  Tu  nie  podnosi  głowy  uciśniona  klasa 
społeczna, rozpoczynając w efekcie intuicyjnej lub świadomej taktyki pochód przez państwo. 
Ale  tu  naród  budzi  się  do  politycznego  życia  w  obrębie  systemu  społeczeństwa 
przemysłowego: staje się historyczną wolą, staje się państwem – i w tej przebudzonej i trwałej 
formie inicjuje atak na minioną zasadę, która włada teraźniejszością. To znaczy: «z prawicy»” 
– H. Freyer, Rewolucja z prawa [1931], przeł. W. Kunicki, [w:] Rewolucja konserwatywna w 
Niemczech  1918  –  1933
,  wybór  i  oprac.  W.  Kunicki,  «Poznańska  Biblioteka  Niemiecka»  6, 
Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1999, ss. 336-337, 343. 

9

 W  Deklaracji  rojalistyczno-narodowej  Akcji  Francuskiej  z  1908  roku  ujęto  tę  myśl 

następująco:  „Dokonało  się  tyle  rewolucji  dla  zła!  Jedna  rewolucja  dla  dobra  nie  przeraża 
(…)” – L’Action Française, nr 3, 23 III 1908. 

10

 Mówiąc  o  poziomie  „przedteoretycznym”  rozważań  mamy  w  tym  wypadku  na  myśli 

przede  wszystkim  te  spostrzeżenia,  które  są  osadzone  w  empirii  i  weryfikowalne  przez  opis 
konkretnych zjawisk, lecz niepodobna (lub bardzo trudno) podać ich racjonalne uzasadnienie, 
czyli zasadę ich przejawiania się. 

11

 Również francuski termin oznaczający «lewicę» (gauche) wywodzi się od słowa „zmieniać 

kierunek”, mającego wtórne znaczenie „niezdarny”. Nawet po japońsku zwrot „znaleźć się w 
niebezpieczeństwie” (hidarimae), tłumaczony dosłownie znaczy „przed lewicą”. 

12

 A «prawica» (jobb) oznacza i „prawo”, i „lepiej”. 

13

 Natomiast kolokwialne określenia typu „lewizna”, „lewus”, załatwianie czegoś „na lewo”, 

czy  posiadanie  „dwóch  lewych  rąk”,  mają  sens  wybitnie  pejoratywny,  skojarzony  z 
nieuczciwością pieniężną lub lenistwem. 

14

 E.  von  Kuehnelt-Leddihn,  Demokracja  –  opium  dla  ludu?,  przeł.  M.  Gawlik,  seria  «Pod 

prąd», Wydawnictwo Thesaurus, Łódź – Warszawa 2008 [1996], s. 62. 

background image

15

 Zob. N. Bobbio, Prawica i lewica, przeł. A. Szymanowski, seria «Demokracja: Filozofia i 

praktyka», Społeczny Instytut Wydawniczy Znak, Fundacja im. Stefana Batorego, Kraków – 
Warszawa 1996 [1995], s. 26. 

16

 Zwrócić  tu  należy  uwagę  na  liczbę  mnogą  (les  droites  a  nie  la  droite)  w  samym  tytule 

powoływanej a klasycznej dla tematu książki Rémonda, który ową wielość «prawic» usiłuje 
wszelako  wtłoczyć  –  z  dyskusyjnym  powodzeniem  –  w  trójschemat  «prawicy  skrajnej» 
(«ultra»,  tradycjonalistycznej,  kontrrewolucyjnej,  integrystycznej),  «prawicy  klasycznej» 
(«umiarkowanej», liberalnej bądź konserwatywno-liberalnej, dla której wzorcową postacią we 
Francji był orleanizm) oraz «prawicy autorytarnej» (łączącej autorytaryzm z nacjonalizmem, 
dla  której  archetypem  był  bonapartyzm);  już  jednak  takie  formacje,  jak  rojalistyczny 
«nacjonalizm  integralny»  czy,  z  drugiej  strony,  gaullizm  przekraczają  ten  schemat,  nie 
mówiąc  już  o  fenomenie  «Nowej  Prawicy»  –  antyliberalnej,  lecz  antychrześcijańskiej, 
elitarystycznej,  lecz  nie  rojalistycznej,  grawitującej  ku  pewnej,  bardziej  wyrafinowanej, 
formie rasizmu, lecz nie nacjonalistycznej – zob. Idem, op. cit., ss. 34-45. 

17

 M.  Revelli,  Destra  e  sinistra.  L’identità  introvable,  niepublikowane  studium  z  1990  roku, 

cyt. za: N. Bobbio, op. cit., s. 73. 

18

 N. Bobbio, op. cit., s. 34. 

19

 Polemiczność”  pojęć  «prawicy»  i  «lewicy»  można  zasadnie  ujmować  jako  pochodną 

polemiczności  nadrzędnego  wobec  każdego  szczegółowego  pojęcia  politycznego  samego 
pojęcia  „polityczności”  (das  Politische);  oznacza  to  wówczas,  iż  w  konkretnym  sensie 
egzystencjalnym  polityki  rozróżnienie  „prawica  –  lewica”  jest  identyczne  z  (obustronnym) 
rozróżnieniem „przyjaciel – wróg” (Freund – Feind) – zob. C. Schmitt, Pojęcie polityczności 
[1932], [w:] Idem, Teologia polityczna i inne pisma, wybór, przekład i wstęp M. A. Cichocki, 
seria  «Demokracja.  Filozofia  i  praktyka»,  Społeczny  Instytut  Wydawniczy  Znak,  Fundacja 
im. Stefana Batorego, Kraków – Warszawa 2000, ss. 198, 202. 

20

 Ibidem, s. 73. 

21

 Ibidem, s. 25. 

22

 R. Scruton, «Co to jest prawica», [w:] Idem, op. cit., s. 275. 

23

 C.  Balbo,  Dalla  monarchia  rappresentativa  [Firenze  1857],  cyt.  za:  B.  Sobolewska,  M. 

Sobolewski,  Myśl  polityczna  XIX  i  XX  w.  Liberalizm,  Państwowe  Wydawnictwo  Naukowe, 
Warszawa 1978, s. 116. 

24

 B.  Croce,  Historia  Europy  w  XIX  wieku,  seria  «Nowy  Sympozjon»,  przeł.  J.  Ugniewska, 

wstępem  poprzedził  B.  Geremek,  posłowiem  opatrzył  G.  Herling-Grudziński,  Czytelnik, 
Warszawa 1998 [1932], s. 27. 

25

 N. Gómez Dávila, Escolios a un texto implícito. Selección, Villegas Editores, Bogotá 2001, 

s. 88. 

26

 Ibidem, s. 209. 

27

 N. Bobbio, op. cit., ss. 25-29. 

background image

28

 M. Gauchet, Storia di una dichotomia. La destra e la sinistra, Anabasi, Milano 1994 [tytuł 

oryg.: La droite et la gauche, Gallimard, Paris 1990], s. 65. 

29

 N. Bobbio, op. cit., ss. 52-53. 

30

 N. Gómez Dávila, Nuevos escolios a un texto implícito, II, Villegas Editores, Bogotá 2005, 

s. 26. 

31

 Zob.  A.  Siegfried,  Tableau  politique  de  la  France  de  l’Ouest  sous  la  IIIe  République

Imprimerie  National  Éditions,  Paris  1995  [1913];  Idem,  Tableau  des  partis  en  France,  B. 
Grasset, Paris 1930. 

32

 Stanowi  to  też  niezbędną  korektę  do  podnoszonej  przez  Revellego  i  Bobbio,  a 

bezwzględnej  tylko  „idealnie”,  zasady  „wyłączonego  środka”  w  definiowaniu  «prawicy»  i 
«lewicy»;  empirycznie  bowiem  mogą  istnieć,  i  istnieją,  partie  jednocześnie  «prawicowe»  i 
«lewicowe», tyle że w różnych aspektach. 

33

 A.  Bocheński,  Zagadnienie  prawicy  w  Polsce,  prwdr.  pod  pseudonimem  Franciszek 

Lansdorff  w:  Droga,  1932,  nr  6  i  7-8,  [w:]  Historia  i  polityka.  Wybór  publicystyki,  wybrał, 
oprac. i przedmową poprzedził M. Król, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1989, 
ss. 288-325. 

34

 O Legionário (São Paulo), nr 313, 11 IX 1938, cyt. za: R. de Mattei, Krzyżowiec XX wieku. 

Plinio  Corrêa  de  Oliveira,  przeł.  J.  Wolak,  «Biblioteka  Kontrrewolucji»,  Instytut  im.  Ks. 
Piotra Skargi, Kraków 2004 [1998], s. 88. 

35

 V.  Pradera,  El  Estado  Nuevo,  Prólogo  de  José  María  Pemán,  Semblanza  por  al  Conde  de 

Rodezno, Tercera Edición, Cultura Española, Madrid 1941 [1935], s. 25. 

36

 Ch.  Maurras,  Dictateur  et  Roi  [1899],  [w:]  Idem,  Enquête  sur  la  Monarchie,  Coll.  «Les 

Ecrivains de la Renaissance Française», Nouvelle Librairie Nationale, Paris 1924[2], s. 451. 

37

 Idem,  Mademoiselle  Monk  [1905],  [w:]  Idem,  L’Avenir  de  l’Intelligence  suivi  de  Auguste 

Comte, Flammarion, Paris 1918, s. 292. 

38

 F. A. von Hayek, Konstytucja wolności, przeł. J. Stawiński, Wydawnictwo Naukowe PWN, 

Warszawa 2006 [1960], s. 109. 

39

 Zob. M. Duverger, La monarchie republicaine ou comment les démocraties se donnent des 

rois, Laffont, Paris 1974. 

40

 J.  Donoso  Cortés,  O  dyktaturze  [1849],  przeł.  N.  Łuczyńska,  W.  Przybylski,  Res  Publica 

Nowa, zima 2007, nr 1(191), s. 160. 

41

 Zob. G. Dumézil, L’Idéologie tripartite des Indo-Européens, Collection Latomus, Bruxelles 

1958;  Idem,  L’idéologie  des  trois  fonctions  dans  les  épopées  des  peuples  Indo-Européens
Gallimard, Paris 1968. 

background image

42

 J.  de  Maistre,  Quatre  chapitres  sur  la  Russie,  [w:]  Idem,  Wybór  pism,  przeł.  J. 

Trybusiewicz, [w:] J. Trybusiewicz, De Maistre, seria «Myśli i Ludzie», Wiedza Powszechna, 
Warszawa 1968, ss. 204-205. 

43

 J.  Szujski,  «Szlachta  i  inteligencja»,  prwdr.  w:  Dziennik  Literacki,  nr  49,  50,  z  19  i  22 

czerwca 1860, [w:] O fałszywej historii jako mistrzyni fałszywej polityki. Rozprawy i artykuły
wyboru  dokonał,  przygotował  do  druku  i  wstępem  opatrzył  H.  Michalak,  «Klasycy 
Historiografii», Warszawa 1991, ss. 67, 76. 

44

 Zob.  Ch.  Maurras,  L’Enquête…,  op.  cit.,  s.  205-206,  299;  H.  Rebell,  Union  des  trois 

aristocraties,  Ars  Magna,  Paris  1982  [1894],  ss.  13,  37-38;  G.  Valois,  Les  salons,  les 
chateaux,  et  les  peuples  françaises
  [1912],  [w:]  Idem,  Histoire  et  philosophie  sociale
Nouvelle Librairie Nationale, Paris 1924, s. 409. 

45

 R. Scruton, Co znaczy konserwatyzm, przeł. T. Bieroń, Zysk i S-ka, Poznań 2002 [1980], s. 

81. 

46

 Zob.  F.  A.  von  Hayek,  Droga  do  niewolnictwa,  Wektory,  Wrocław  1988  /II  obieg/  [pt. 

Droga do zniewolenia, przeł. K. Gurba i in., ARCANA, Kraków 1996]. 

47

 Podzielanym zazwyczaj również przez reprezentantów «prawicy narodowej». 

48

 Zob.  zwłaszcza  rozdział  5  «Własność»  w  książce  R.  Scrutona,  Co  znaczy…,  op.  cit.,  ss. 

136-170. 

49

 Dotyczy  to  z  reguły  konserwatystów,  chrześcijańskich  demokratów  oraz  w  dużej  części 

narodowców. 

50

 R. Scruton, Co znaczy…op. cit. s. 137. 

51

 M. N. Rothbard, O nową wolność. Manifest libertariański, przeł. W. Falkowski, Fundacja 

Odpowiedzialność Obywatelska, Oficyna Wydawnicza Wolumen, Warszawa 2007 [1973], ss. 
29-31. 

52

 Zob.  H.  Kohn,  The  Idea  of  Nationalism.  A  Study  in  Its  Origins  and  Background

Macmillan,  New  York  1944;  H.  Seton-Watson,  Nations  and  States.  An  Enquiry  into  the 
Origins of Nations and the Politics of Nationalism
, Methuen, London 1977; J. Plumyène, Les 
nations  romantiques.  Histoire  du  nationalisme.  Le  XIXe  siècle
,  Fayard,  Paris  1979;  E. 
Gellner,  Narody  i  nacjonalizm,  przeł.  T.  Hołówka,  PIW,  Warszawa  1991  [1983];  B. 
Anderson,  Wspólnoty  wyobrażone.  Rozważania  o  źródłach  i  rozprzestrzenianiu  się 
nacjonalizmu
,  przeł.  P.  Amsterdamski,  Fundacja  im.  Stefana  Batorego,  Społeczny  Instytut 
Wydawniczy Znak, Warszawa – Kraków 1997 [1983]; P. Alter, Nationalism, Routledge, New 
York  1989;  E.  Hobsbawm,  Nations  and  Nationalism  since  1780.  Programs,  myth,  reality
Cambridge University Press 1990; A. Wielomski, Nacjonalizm francuski 1886-1940. Geneza, 
przemiany i istota filozofii politycznej
, Wydawnictwo von boroviecky, Warszawa 2007, cz. I 
«Nacjonalizm zrodzony z rewolucji», ss. 13-129. 

53

 Zob.  Z.  Sternhell,  Ni  droite  ni  gauche.  L’idéologie  fasciste  en  France,  Complexe  Eds, 

Bruxelles 2000 [1983]. 

background image

54

 Zob. H. Seton-Watson, Faszyzm, prawica, lewica [1966], [w:] Faszyzmy europejskie (1922-

1945)  w  oczach  współczesnych  i  historyków,  wybrał  i  wstępem  opatrzył  J.  W.  Borejsza, 
Czytelnik, Warszawa 1979. 

55

 Zob.  S.  M.  Lipset,  Faszyzm  jako  ekstremistyczny  kierunek  centrum  [1959],  [w:] 

Faszyzmy…op. cit., ss. 304-320. 

56

 Z całą pewnością – jak każda enumeracja – niekompletna. 

57

   To  jednak  przypadek  bardzo  niejednoznaczny.  Geneza  tego  ugrupowania  i 

„poujadystowski”  rodowód  jego  lidera  skłoniły  nas  do  umieszczenia  go  w  grupie  (5). 
Niestety,  schematyzm  każdej  klasyfikacji  nieuchronnie  zaciera  wszelkie  niuanse,  należy 
wszelako  pamiętać,  że  w  wielofrakcyjnym  Front  National  był  również  nurt  Nowej  Prawicy, 
zakwalifikowanej  tu  do  grupy  (2),  której  działacze  odeszli  przeważnie  w  1998  roku  do 
rozłamowego Ruchu Narodowo-Republikańskiego B. Mégreta, jak również nurtu narodowo-
katolickiego i tradycjonalistycznego, mieszczącego się w grupie (1), którzy z kolei (na czele z 
B. Antonym) zostali usunięci w 2007 roku. Z drugiej strony, od czasu faktycznego przejęcia 
kierownictwa  FN  przez  Marine  Le  Pen  (córkę  Jeana-Marie)  partia  ta  wykonuje  manewry 
propagandowe, które wyraźnie wskazują na pragnienie zmiany wizerunku na akceptowany w 
ś

wiecie  „wartości  republikańskich”  i  „standardów  demokratycznych”,  czyli  przedostania  się 

do grupy (4). 

58

 Zob.  klasyczną  już  refutację  pozytywizmu  u  E.  Voegelina  (Nowa  nauka  polityki,  przeł.  i 

wstępem opatrzył P. Śpiewak, «Biblioteka ALETHEIA», Warszawa 1992 [1952], ss. 15-35) i 
L.  Straussa  (Czym  jest  filozofia  polityki?  [1958],  w:  Idem,  Sokratejskie  pytania.  Eseje 
wybrane
, wybrał i wstępem poprzedził P. Śpiewak, przeł. P. Maciejko, «Biblioteka Polityczna 
ALETHEIA», Fundacja ALETHEIA, Warszawa 1998, ss. 69-78). 

59

 E. Voegelin, Nowa nauka…op. cit., s. 25. 

60

 L. Strauss, Sokratejskie…op. cit. s. 70. 

61

 Nie  dość  przypominać,  że  wszystko  to  zachowuje  swoją  ważność  na  wypadek 

rozpatrywania pojęcia «lewicy» czy jakiegokolwiek innego analogicznego. 

62

 Dla  politologa  jedynym  „obiektywnym”  kryterium  identyfikacji  pozostanie  wówczas  „test 

relewancji” danego ugrupowania, bez wątpienia użyteczny jako narzędzie badania procesów 
politycznych, ale niezdolny powiedzieć niczego na temat treści ideowej obiektu poznania. 

63

 Przy  założeniu,  że  nie  są  to  dowolne  etykietki,  lecz  oblicze  ideologiczne  tych  partii 

faktycznie  odpowiada  temu,  co  historia  doktryn  politycznych  pozwala  nam  poprawnie 
zidentyfikować jako «stalinizm» i «trockizm». 

64

 Sami taką metodę zastosowaliśmy w naszym studium o liberalizmie – zob. J. Bartyzel, 

gąszczu  liberalizmów.  Próba  periodyzacji  i  klasyfikacji,  «Biblioteka  Cywilizacji»,  Fundacja 
Servire Veritati, Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2004, ss. 231-239. 

65

 Fakultatywnymi  sposobami  spełniania  „wymogu  wspólnego  mianownika”  są  jeszcze: 

„najwyższy  współczynnik”  oraz  jakaś  „rzecz  wspólna”;  w  obu  tych  wypadkach  jednak 

background image

napotkać  musimy  dokładnie  te  same  problemy,  co  w  wypadku  „wspólnego  mianownika”, 
dlatego nie widzimy potrzeby ich osobnego roztrząsania. 

66

 Arystoteles, Etyka eudemejska, VII, 2: 1236a16-30. Zob. też: Idem, Etyka nikomachejska

VIII, 4: 1157a30-3; Polityka, III, 1: 1275a33-1276b4. 

67

 J.  M.  Finnis,  Prawo  naturalne  i  uprawnienia  naturalne,  przeł.  K.  Lossman,  Dom 

Wydawniczy ABC, Warszawa 2001 [1980], s. 17. 

68

 Ibidem, s. 17. 

69

 Doskonałą egzemplifikacją są tu właśnie ruchy «faszyzujące» czy «faszystoidalne» z grupy 

(5),  gdzie  wątpliwości  muszą  być  rozstrzygane  w  każdym  przypadku  indywidualnie,  przez 
weryfikację lub falsyfikację obecności i natężenia pierwiastków «tradycjonalistycznych», ale 
również  z  grupy  (4),  tyle  że  z  powodu  innego  zestawu  wartości  ideowych  (relacji  między 
pierwiastkami «konserwatywnymi» a «demoliberalnymi»). 

70

 J. M. Finnis, op. cit., s. 18. 

71

 Z  poglądem  tym  na  pewno  nie  zgodzą  się  dogmatyczni  (racjonalistyczni)  leseferyści, 

skłonni  postrzegać  w  „wolnym  rynku”  sui  generis  metafizyczną  „harmonię  wprzód 
ustanowioną”;  właśnie  ta  jednak  skłonność,  zdradzająca  deifikację  „praw  rynkowych”, 
wyklucza ich z grona aspirantów do reprezentowania przypadku głównego