background image

 

 

background image

 

 

background image

John Gray

 

Marsjanie i Wenusjanki 

Tajemnica udanego związku

 

Przekład Jerzy Łoziński

 

Zysk i S-ka 

Wydawnictwo

 

background image

Spis treści

 

Przedmowa ................................................................................................        9

 

Wprowadzenie ...........................................................................................      13

 

1.  Jak kochać inną osobę ........................................................................      19

 

Ludzie  są  różni  19.  Jak  się  różnimy  20.  Jedność  różnorodności  21. 
Rozumienie  różnic  23.  Kathy  chce  dzielić  się  swymi  przeżyciami, 
Tom chce „chwili spokoju" 25. Alise chce zadowolić Henry'ego,

 

a on szuka wdzięczności 27. Patrick rani uczucia Jennifer 29. Bądź-
my krytyczni wobec swych przeświadczeń 30. Kłopot z pouczaniem 
31.  Kłopot  z  pomaganiem  31.  Kobiece  kłopoty  z  uznaniem,  ak-
ceptacją  i  zaufaniem  32.  Męskie  kłopoty  z  troską,  zrozumieniem  i 
szacunkiem  33.  A  gdyby...  mężczyźni  byli  z  Marsa,  a  kobiety  z 
Wenus?  34.  Konflikty  w  obliczu  trudnych  sytuacji  36.  Mężczyźni 
łatwo zamykają się w sobie 37. Jak kobiety tracą wiarę w siebie 39. 
Jak mężczyźni tracą motywację do dawania 40. Kobiety zawsze pa-
miętliwe 42. Gdybyśmy tylko potrafili 43

 

2.  Tworzenie związku ............................................................................      46

 

Zamierzona  komunikacja  47.  Rzetelne  rozumienie  49.  Strach  przed 
odmiennością  51.  Różnice  są  wspaniałe  52.  Wyrzeczenie  się  uprze-
dzeń  54.  Odnaleźć  wspólnotę  54.  Przyjmowanie  odpowiedzialności 
55. Na czym polega nieświadoma prowokacja 56. Odpowiedzialność i 
zduszone urazy 59. Dobre intencje nie wystarczą 60

 

3.  Podstawowe  różnice  między  mężczyznami  a  kobietami  .  .  63 

Główne  różnice  psychologiczne  64.  Komplementarne  różnice  67. 
Kobiety  nastawione  są  na  zewnątrz,  mężczyźni  do  wewnątrz  69. 
Różne  style  komunikowania  się  70.  Dlaczego  wydaje  się,  że  męż 
czyźni  myślą  tylko  o  sobie  73.  Potrzeba  równowagi  74.  Tajemnica 
przyciągania  76.  Jak  pasji  zapewnić  żywotność  76.  Jak  przestajemy 
być atrakcyjni 77. Skąd te problemy 79. Dlaczego opieramy się swo-

 

5

 

background image

im różnicom 81. Macho 82. Cierpiętnica 84. Wrażliwiec 85. Nieza-
leżna 86. Nieprzemijający urok 88

 

4.  Jak mężczyźni i kobiety różnie postrzegają świat..............................      89

 

Perspektywa zogniskowana i perspektywa otwarta 90. Skauci i skaut-

 

ki  90.  Portfele  i  torebki  91.  Wchodzenie  do  pokoju  92.  Zakupy  93. 
Rozmowy  telefoniczne  i  wycieczki  samochodowe  94.  Jak  przyciąg-
nąć  uwagę  mężczyzny  95.  Stres  i  emocjonalna  nieobecność  96.  Za 
dużo bierzesz na swoją głowę 97. Radzenie sobie na odmienne spo-
soby  99.  Bezwiedne  sprawianie  przykrości  100.  Bezwiedne  obra-
ż

anie 104. Kiedy mężczyzna chce porady 107. Mężczyźni chcą roz-

wiązań, kobiety chcą rozmowy 111. Zapominalscy 113. Nie popadać 
w  przesadę!  113.  Odsłanianie  siebie  116.  Czytanie  w  myślach  117. 
Męskie widzenie tunelowe 120. Co na to może poradzić kobieta 121. 
Odpowiedzialność  mężczyzny  124.  Odpowiedzialność  kobiety  125. 
Podejmowanie decyzji 126. Seks a podejmowanie decyzji 129. For-
mułowanie  opinii  131.  Skupienie  i  otwartość  a  kwestie  seksu  133. 
Dotarcie do celu czy rozkoszowanie się podróżą 134. Logistyka gry 
wstępnej 136. Zapowiedzi 137. Oskarżanie innych, oskarżanie siebie 
144

 

5.  Jak mężczyźni i kobiety różnie reagują na stres ................................147

 

Podstawowe różnice w podejściu do stresu 148. Emocje destrukcyjne 
148. Oboje tracą w kłótni 150. Redukowanie stresu 152. Jak kobieta 
traci równowagę 152. Jak zmienia się kobieta 153. Jak mężczyzna traci 
równowagę  154.  Jak  zmienia  się  mężczyzna  154.  Jak  kobieta 
bezwiednie  blokuje  mężczyznę  155.  Czego  potrzebuje  mężczyzna 
157.  Czego  potrzebuje  kobieta  157.  Jak  mężczyzna  zadaje  kobiecie 
ból  158.  Nasze  ciemne  strony  159.  Męska  gwałtowność  159.  Pokój 
na  świecie  161.  Zadawanie  bólu  162.  Pasywna  agresja  163.  Agresja 
sprawiedliwa 163. Kobieca przemoc 164. Negatywne monologi 166

 

6.  Symptomy stresu ................................................................................170

 

Męska reakcja na stres nr 1: wycofanie 171. Męska reakcja na stres

 

nr  2:  opryskliwość  172.  Jak  proszą  kobiety  174.  Męska  reakcja  na 
stres nr 3: odgrodzenie 176. Dlaczego mężczyzna się odgradza 177. 
Kobiety i stres 179. Kobieca reakcja na stres nr 1: przeciążenie obo-
wiązkami  180.  Co  się  dzieje  z  mężczyzną,  kiedy  kobieta  jest  prze-
ciążona 182. Jak dostać to, czego się potrzebuje 184. Kobieca reakcja 
na stres nr 2: przesadne reakcje 185. Technika: „I coś jeszcze?" 190. 
Różne  „ale"  192.  Dwie  męskie  dezinterpretacje  193.  Jak  obie  płcie 
mogą sobie radzić z przesadnymi reakcjami 194. Co sprowadza męż-
czyzn na  manowce 196. Kobieca reakcja na stres nr 3: wyczerpanie 
198. Zapałka, która powaliła słonia 199. Udany związek 201

 

7.  Równowaga wewnętrzna ................................................................... 203

 

Wpływ  represji  208.  Seksistowskie  uprzedzenia  210.  Prawdziwy 
sens równości 211

 

6

 

background image

8.  Dlaczego kobieta czuje się niekochana ............................................. 213

 

Ś

wiadomość męska i świadomość kobieca 213. Kiedy praca jest jego 

ż

yciem  215.  Jak  oboje  przyczyniają  się  do  powstania  problemu  216. 

Jak  z  miłością  wyrażać  negatywne  uczucia  217.  Co  może  zmienić 
Pam?  218.  Symptomy,  które  kobiety  powinny  zauważać,  działania, 
które mogą podjąć 219 Co może zmienić Johna? 221. Planowana in-
tymność 222

 

9.  Kiedy spełniamy się w związku.........................................................224

 

Słowa potwierdzenia 226. Symbole miłości 226. Gdy wyrazy miłości 
znikają  227.  Małe  rzeczy,  które  wiele  znaczą  229.  Mężczyzna  bar-
dziej twórczy 230. Kobiety chcą czuć, że są wyjątkowe 231. Logika 
romantyczna 232. Sekret, jak sprawić, by kobieta czuła się kochana 
233

 

10.

 

Jak dawać emocjonalne wsparcie i jak je otrzymywać .   .   .   236 
Tworzenie emocjonalnego wsparcia 238. Siedem pozytywnych postaw 
241. Potrzeby męskie i potrzeby kobiece 243 

11.

 

Podstawowe potrzeby emocjonalne ...................................................246 

Uniwersalna  potrzeba  miłości  247.  Dar  miłości  248.  Kobiety  potrze-
bują  troski  248.  Kobiety  potrzebują  zrozumienia  250.  Kobiety  po-
trzebują szacunku 252. Mężczyźni potrzebują wdzięczności 254. Kiedy 
kobiety  szukają  wdzięczności  256.  Mężczyźni  potrzebują  uznania 
259. Mężczyźni potrzebują zaufania 260

 

12.  Tajemnica uzupełniających się natur .................................................264

 

Troska i zaufanie 265. Rozumienie i uznanie 268. Szacunek i wdzięcz-
ność 271. Co daje miłość 272. Przemiana związku 274

 

13.  Technika listu o uczuciach .................................................................276

 

Jaki jest cel listu o uczuciach 277. Co daje list o uczuciach 277. Jak 
pisać  list  o  uczuciach  279.  Schemat  listu  o  uczuciach  280.  Odpo-
wiedź 282

 

background image

Przedmowa

 

Ś

mierć mego ojca stała się jakby alegorią celu tej książ-

ki.  Życzliwy  ludziom  i  ofiarny,  został  obrabowany  przez 
autostopowicza, który następnie zamknął go w bagażniku 
i zostawił duszącego się od spalin. Przez kilka godzin usi-
łował się wydostać. W tym czasie okoliczni mieszkańcy za-
uważyli  porzucone  auto  i  dwukrotnie  alarmowali  policję. 
Ta wprawdzie za każdym razem reagowała, ale samochodu 
nie  znalazła  z  powodu  niejasnych  wskazówek  lokalizacyj-
nych. Dopiero po trzecim telefonie udało im się dotrzeć do 
auta, ale było już za późno.

 

Ś

mierć ta była symboliczna nie tylko w stosunku do ży-

cia  ojca,  ale  także  w  odniesieniu  do  życia  innych  ludzi. 
Zawsze gotów do pomocy innym ludziom, ojciec nie potra-
fił dzielić się swoimi przeżyciami ani dać innym dostępu do 
swego serca. Wielu ludzi umiera jak on: w samotności, po-
rzuceniu, ze złamanym sercem. Nie udaje się ich uratować, 
gdyż wskazówki są nieklarowne. Nie wiemy, jak ich odna-
leźć czy jak im pomóc. Ta książka może rozproszyć podob-
ne niejasności, otwierając miejsce dla światła i nadziei.

 

Ale ta historia ma jeszcze dalszy ciąg. Wróciwszy z po-

grzebu,  spróbowałem  sobie  uzmysłowić,  jak  umierał  mój 
ojciec. Wszedłem do bagażnika i zatrzasnąłem za sobą po-
krywę; chciałem poczuć to co on. Dotykałem blachy, w któ-
rą  pukał.  Byłem  rozpaczliwie  samotny.  Ojciec  przez  całe 
swoje życie bardzo rzadko prosił o pomoc.

 

9

 

background image

Ciągle  zamknięty  w  środku,  znalazłem  miejsce  po  tyl-

nym  światełku,  które  wypchnął,  żeby  mieć  więcej  po-
wietrza. Instynktownie wysunąłem rękę przez otwór. Jeden 
z moich braci, który stał na zewnątrz, powiedział: „Spróbuj 
dosięgnąć przycisku". Spróbowałem i otworzyłem bagażnik.

 

Gdyby ojcu przyszło do głowy samemu otworzyć bagaż-

nik, żyłby dalej. Także i ja sam nie wpadłem na ten pomysł. 
Potrzeba było stojącego na zewnątrz brata, żeby mi to pod-
powiedział.

 

Ś

mierć ojca bardzo istotnie wpłynęła na całe moje dal-

sze życie. Uznałem, że tym, którzy zamknięci są w swoim 
sercu, powinienem wskazać „przycisk", dzięki któremu wy-
zwolą się.

 

Książka  ta  przeznaczona  jest  właśnie  dla  osób,  które 

stały się więźniami własnego serca. Mam nadzieję, że dzięki 
jej  lekturze  dostrzeżecie  nie  zauważane  od  wewnątrz 
przyciski. Niechaj uda się wam otworzyć serca na miłość 
i współczucie, a potem swoim przykładem dopomóżcie in-
nym  wydobyć  się  z  zamknięcia  i dzielić z ludźmi  miłość. 
Jest także przeznaczona dla tych, którzy z zewnątrz starają 
się pomagać innym. Niech te stronice umocnią was w owej 
postawie i wspierają wasze wysiłki.

 

Prawdziwą, fascynująca przygodą okazało się pisanie tej 

książki  i  wypróbowywanie  nowych  ujęć  i  pomysłów.  Po-
przez góry, doliny i burze dotarłem do krainy słońca, pięk-
na, miłości i ufności.

 

Dziękuję mej żonie, Bonnie, za udział w tej podróży, 

a  także  za  jej  niezmienną  miłość  i  niewzruszone  oparcie. 
Komentując poszczególne fragmenty niniejszej książki, była 
mym najlepszym nauczycielem. Wiele przedstawianych tu 
pomysłów  zaczerpnąłem  wprost  od  niej.  Jej  miłość,  wraż-
liwość  i  prawość  nauczyły  mnie  cenić  kobiecość,  a  także 
uczyniły  ze  mnie  lepszego, bardziej  kochającego  mężczyz-
nę.  Dzięki  jej  miłości  zacząłem  ufać  swej  męskości,  rozu-
mieć ją i doceniać. Co więcej, dowiedziałem się, jak wielką 
siłę przemiany niesie ze sobą miłość.

 

10

 

background image

Wielką wdzięczność jestem też winien mej córce, Lau-

ren, gdyż nauczyła mnie kochać ją tak, jak nigdy wcześniej 
tego sobie nie wyobrażałem. Dziękuję też mym dwóm przy-
branym córkom, Shannon i Julie, za ich akceptację i miłość.

 

Składam  podziękowanie  memu  młodszemu  bratu,  Jim-

my'emu,  którego  bezwarunkowa  miłość  była  podporą  w 
trakcie  mych  wędrówek,  a  nieszczęśliwe  samobójstwo 
nauczyło mnie cenić wartość życia. Jego cierpienia nauczyły 
mnie współczucia, a jego niezmierna miłość pobudziła do 
tego, bym starał się pomagać osobom, dla których los był 
mniej przychylny.

 

Najserdeczniejsza podzięka należna jest mej matce, Vir-

ginii Gray, której bezwarunkowa akceptacja i stałe wsparcie 
pomogły  mi  stać  się  tym,  kim  jestem.  Dziękuję  jej  za  du-
chową głębię i danie przykładu, czym może być bezintere-
sowny  dar.  Nie  wyobrażam  sobie  lepszej  matki.  Chcę  też 
wyrazić  wdzięczność  wobec  Lucille  za  jej  niewzruszoną 
wiarę we mnie i gotowość niesienia pomocy.

 

Dziękuję mym klientom, których historie posłużyły w 

tej  książce  za  przykłady,  jak  również  tysięcznym  uczest-
nikom  moich  seminariów,  którzy  zawierzyli  prezentowa-
nym  tu  ideom  i  dowiedli  ich  rzetelności.  Wiele  zawdzię-
czam  ich  szczerości  i  mądrości,  to  oni  dostarczyli  najbar-
dziej pouczających i inspirujących przykładów.

 

Dziękuję Ann Weyman, Sarze Steinberg i Julie Living-

ston za fachową pomoc w redakcji tej książki, a także Richar-
dowi  Cohnowi,  Cindy  Black  i  reszcie  personelu  Beyond 
Words Publishing za taktowne ponaglanie przy pisaniu.

 

Na koniec pragnę podziękować wam za to, że pozwoli-

liście mi zmienić coś w waszym życiu. Dziękuję za odwagę 
i  gorącą  chęć,  aby  odnaleźć  w  swoich  sercach  światło mi-
łości i by dalej dzielić się nią z innymi, co pozwoli rozjaśnić 
mroki świata, współczucie bowiem uzdrowi naszą wspólną 
boleść,  a  radość  uzdrowi  nasz  wspólny  smutek.  Nigdy  nie 
zapominajcie tej prawdy: każdy z was jest ważny, a wasza 
miłość ma znaczenie dla wszystkich innych.

 

background image

Wprowadzenie

 

Udany  związek  wymaga  pracy,  ale  potrzebuje  też  od-

poczynku,  przecież  wszystko  nie  może  sprowadzać  się  do 
trudu. I jedno, i drugie — praca i odpoczynek — są równie 
ważne. Kobiety intuicyjnie rozumieją że nad dobrym wspól-
nym życiem trzeba pracować. Natomiast mężczyźni rodzą 
się  z  przekonaniem,  że  w  domu  nie  ma  miejsca  na  pracę: 
wychodzisz  rano,  wykonujesz  swój  zawód,  a  kiedy  wra-
casz, przychodzi czas odpoczynku. Trzeba powiedzieć, że 
w  tej  kwestii  jesteśmy  ekspertami.  Przez  tysiące  lat  męż-
czyźni wychodzili na łowy, cierpliwie czekali, a potem z 
pasją  rzucali  się  na  osaczaną  zwierzynę.  Cechy,  które  czy-
niły  z  mężczyzny  dobrego  myśliwego  —  czekanie,  obser-
wacja, zbieranie sił do nagłego skoku — zakrawają na leni-
stwo. Kobieta na ogół nie rozumie, że to jego sposób na od-
prężanie się po trudach dnia. Kiedy widzi, jak partner siedzi 
przed telewizorem z pilotem w ręku, błędnie zakłada, że 
w ogóle mu nie zależy na ich związku.

 

I, mówiąc prawdę, stajemy przed koniecznością rozpo-

znania nowego zawodu — zawodu związanego z intymny-
mi  związkami.  Używam  terminu  „zawód"  przede  wszyst-
kim z uwagi na mężczyzn, gdyż to oni nastawieni są na na-
ukę profesji.

 

Historycznie rzecz biorąc, mężczyzna troszczył się o ro-

dzinę i okazywał kobiecie miłość w taki sposób, że oddalał 
się, aby przynieść jakiś łup. Dzisiaj nie bardzo się to spraw-

 

13

 

background image

dza,  gdyż  w  wielu  wypadkach  także  kobieta  wyrusza  na 
łowy, a po powrocie do domu czeka ją nowa praca, praca 
nad wzajemnym związkiem. Kiedyś wystarczać mogło to, 
ż

e mężczyzna troszczył się tylko o zaspokajanie fizycznych 

potrzeb  kobiety,  ale  teraz  sytuacja  się  zmieniła.  Kobiety 
wiedzą, że o fizyczne potrzeby mogą zadbać same, w męż-
czyznach zaś chcą znaleźć oparcie psychiczne. Ot, i cały se-
kret. Mężczyźni  wprawdzie chcą dawać oparcie i  miłość, 
ale  do  tego  potrzeba  procesu  przystosowawczego.  Dopiero 
uczymy  się  takiego  porozumiewania,  które  nie  opiera  się 
tylko  na  przekazaniu  informacji,  lecz  daje  też  wyraz  mi-
łości. Najczęściej, kiedy kobieta mówi, że trzeba porozma-
wiać, mężczyzna myśli w popłochu: „Nie, tylko nie to!" To 
taka sama reakcja jak podczas pierwszej wyprawy na polowa-
nie: „Co? Zabić zwierzę? Ja mam to zrobić? A jak ono mnie 
dopadnie?" Strach, stres, niepewność, jak się zachować. Na-
uczyliśmy się jednak tego, możemy więc także nauczyć się 
zasad, jakich wymagają udane związki, jakich wymaga no-
wy zawód.

 

Dzisiaj  problem  udanych  związków  to  nie  pieniądze, 

chociaż nierzadko może nam się tak wydawać. Dzisiaj w in-
tymnych  kontaktach  chodzi  o  wzajemne  zaspokajanie  po-
trzeb emocjonalnych, a w wypadku kobiet są one dziś inne 
niż  pięćdziesiąt  lat  temu.  Zmieniły  się  także  emocjonalne 
potrzeby mężczyzny. Jesteśmy inną generacją niż przed pół 
wiekiem. Zmienił się świat, a wraz z nim także i nasze ocze-
kiwania.

 

Dla mężczyzny prawdziwa miłość polega na tym, że nie 

chce  on  zmieniać  drugiej  istoty.  Kiedy  nareszcie  znajdzie 
„odpowiednią"  osobę,  do  czego  często  dochodzi  po  licz-
nych  próbach,  otworzy  przed  nią  serce  na  oścież  i  będzie 
kochał ją taką, jaka jest. W zamian oczekuje tego samego, 
tyle że kobieta o tym nie wie.

 

Kiedy kobieta szuka partnera, rozgląda się za mężczyzną, 

przy którym będzie się dobrze czuła, którym będzie się opie-
kować i którego będzie kochać. Ale gdzieś w głębi duszy tli

 

14

 

background image

się nieśmiałe uczucie: „Ma wielki potencjał, widzę to. Ileż ja 
z niego potrafiłabym wydobyć. Miłość mi w tym pomoże, 
boja go kocham. Cała oddam się temu, żeby się zmienił".

 

Niestety, panowie, nic na to nie można poradzić. Kobiety 

takie  już  są,  ale  mogą  się  nauczyć,  jak  panować  nad  sobą, 
podobnie  jak  mężczyźni  mogą  się  nauczyć,  jak  akcepto-
wać tę kobiecą cechę. Kobieta będzie chciała nas zmienić. 
Podobnie jak wcześniej w Mężczyźni są z Marsa, kobiety 
z Wenus 
także i tutaj omawiam tę cechę z humorem, przy-
jaźnie i najczęściej wskazując na jej korzystne strony. W męż-
czyznach i kobietach nie ma niczego, co byłoby złe samo 
w sobie, jeśli tylko zachowujemy pozytywne nastawienie 
i gotowi jesteśmy zrobić wszystko, żeby zrozumieć się na-
wzajem i pozwolić związkowi funkcjonować. Jeśli staram 
się pomagać parom, to w tym celu, aby nauczyły się szano-
wać swoje odmienności, a w efekcie, by zwiększyła się bli-
skość między dwiema osobami.

 

Proponuję  inne  spojrzenie  na  nasz  związek.  Kiedy  za-

czynamy drzeć sobie włosy z głowy i zastanawiamy się, co 
było źle, dlaczego wszystko tak kiepsko się układa, a może 
w ogóle do siebie nie pasujemy — warto pomyśleć, że nasz 
partner jest z innej planety. Mężczyźni są z Marsa, kobiety 
z  Wenus,  a  na  każdej  z  tych  planet  panują  inne  obyczaje. 
Jeśli  nauczycie  się  cenić  i  szanować  obyczaje  przedstawi-
cieli drugiej planety, sprawy zaczną się toczyć gładziej, ale 
jeśli tego nie potraficie, nieustannie będziecie sobie deptać 
po palcach.

 

Nauczyłem  się,  że  parom  najlepiej  pomaga  się  wtedy, 

gdy szuka się spraw najłatwiejszych do zmiany, a nie naj-
trudniejszych. Gdy przychodzi do mnie para, proszę o opo-
wiedzenie  o  swoich  problemach.  Jak  każda  dobra  Wenus-
janka kobieta pamięta wszystko w najdrobniejszych szcze-
gółach. One niczego nie zapominają. On w tym czasie kuli 
się w fotelu, gdyż Marsjanie znani są ze swej umiejętności 
rozwiązywania  wszystkich  problemów.  Na  Marsie  dobre 
samopoczucie ma ten, kto czuje się kompetentny w wielu

 

15

 

background image

sprawach  i  jest  za  to  szanowany  przez  innych.  To  dlatego 
mężczyźni z reguły nie zatrzymują się, by spytać o drogę: 
„Spójrz, sam tam trafię bez niczyjej pomocy!" Dla Marsja-
nina nie  ma  nic  gorszego  niż  usłyszeć od  partnerki,  że się 
zgubił. Pamiętajcie, mężczyźni od tysięcy lat byli myśliwy-
mi i przewodnikami; to oni prowadzili plemię w jego węd-
rówkach. W każdej chwili musieli wiedzieć, w którą stronę 
iść; zgubić się — oznaczało prawdziwą zgubę. Dlatego są 
tak bardzo wyczuleni na punkcie własnej wiedzy i umiejęt-
ności,  dlatego,  drogie  panie,  jeśli  chcecie  im  podładować 
akumulatory, zawsze pamiętajcie o pochwałach. Naprawdę 
nie  warto  przypominać,  że  benzyna  się  kończy  albo  że  od 
piętnastu  minut  krążycie  po  tej  samej  okolicy.  Zaręczam 
wam, że wasz partner wie o tym aż za dobrze.

 

Są pewne drobiazgi, które Wenusjanka może zmienić w 

Marsjaninie,  ale  o  jednej  rzeczy  musi  koniecznie  pamiętać, 
jej  bowiem  nigdy  nie  zmieni:  jeśli  mężczyzna  cały  dzień 
spędził  na  rozwiązywaniu  różnych,  nierzadko  stresujących 
problemów,  to  po  powrocie  do  domu,  jak  każdy  zdrowy 
mężczyzna,  zaszyje  się  w  jaskini.  Wszyscy  Marsjanie  mają 
swoje  jaskinie,  na  których  znajduje  się  napis  po 
marsjansku,  który  w  wolnym  tłumaczeniu  brzmi:  „Nie 
wchodzić!  Zły  smok!"  Każdy  mężczyzna  zna  ten  napis,  nie 
znają  go  jednak  kobiety,  którym  dopiero  trzeba  delikatnie 
wyjaśnić, że na jaskini jest jeszcze jeden napis: „Zaraz wra-
cam".  Bardzo  ważna  jest  wiedza,  że  mężczyzna  niebawem 
wychynie z jaskini i że bynajmniej nie marnuje w niej czasu, 
który  mógłby  przeznaczyć  na  coś  ważnego  z  wenusjań-
skiego punktu widzenia, na przykład na rozmowę. Wenusjan-ce 
rozmowa  poprawia  samopoczucie,  dzisiaj  jednak  wiele  z 
nich  chodzi  w  marsjańskich  strojach:  w  dzień  pracują,  a 
ich  emocjonalne  potrzeby  zostają  niezaspokojone.  Dlatego, 
jak  nigdy  dotąd,  Wenusjankom  potrzebna  jest  rozmowa,  aby 
mogły  zachować  psychiczną  równowagę  i  stabilność. 
Problem  polega  na  tym,  że  kiedy  chcecie  porozmawiać  o 
swych problemach z partnerami, ich naturalną reakcją jest

 

16

 

background image

propozycja rozwiązań, aczkolwiek w tej chwili to nie one są 
najważniejsze.  Kobiecie  potrzebny  jest  ktoś,  kto  ze  zrozu-
mieniem  jej  wysłucha.  Kiedy  on  wynurza  się  z  jaskini,  ty 
możesz  cała  wrzeć  z  gniewu,  że  tak  długo  trzeba  było  na 
niego czekać. Niewykluczone, że sama zbudujesz sobie włas-
ną jaskinię, aby go ukarać.

 

Kiedy coś takiego przytrafiło się osiem lat temu nasze-

mu małżeństwu, byłem dopiero na etapie nauki o jaskiniach 
i  potrzebach  żony.  Kiedy  wyszedłem  z  jaskini,  żony  nie 
było. „Świetnie — pomyślałem — pooglądam sobie telewi-
zję". Nie wiedziałem, że wymierzana mi jest kara. Przez 
całe dnie ledwie się do siebie odzywaliśmy. „Teraz mamy 
naprawdę spokój — myślałem. — Jak na rybach". Dopiero 
kiedy kilka dni później zrobiłem jakiś erotyczny gest, oka-
zało się, że ona milczy, gdyż jest na mnie zła.

 

To, czym możemy się nawzajem obdarzyć, jest wiedza, 

ż

e oboje jesteśmy osobami, ale osobami odmiennymi, któ-

rych różnice są trwałe i istotne. Trzeba też pamiętać, że nie 
możemy  się  zmienić  z  dnia  na  dzień.  Kiedy  ludzie  popeł-
niają  błędy,  powinni  mieć  możliwość  ich  naprawy,  szcze-
gólnie gdy chodzi o różnicę między obiema płciami. Ważna 
jest też wiedza, że nie należy wszystkiego, co mówi partner, 
rozpatrywać  w  kategoriach  osobistych.  Wiedząc,  że  jestem 
Marsjaninem, żona powie do mnie: „Nie musisz rozwiązy-
wać tej kwestii, to nie twoja wina. Chciałabym po prostu 
o tym porozmawiać. Już na samą myśl czuję się lepiej". Ja: 
„Naprawdę?" Ona: „Tak". Ja: „Świetnie. To porozmawiajmy".

 

Mam  nadzieję,  że  książka  ta  podsunie  wam  wiele  waż-

nych  spostrzeżeń  i  sugestii,  które  będziecie  mogli  wyko-
rzystać  w  swym  związku,  aby  bardziej  szanować  się  na-
wzajem,  lepiej  rozumieć  swoje  przemiany,  a  także  cenić 
odmienności, które czynią nas tym, czym jesteśmy: niepow-
tarzalnymi osobami.

 

John Gray 

30 września 1993 Mili Yalley, Kalifornia

 

background image

ROZDZIAŁ PIERWSZY

 

JAK KOCHAĆ INNĄ OSOBĘ

 

Ludzie są różni

 

Dla  tworzenia  trwałych  związków  miłości  nieodzowna 

jest znajomość tej podstawowej prawdy, że ludzie są różni, 
jednak w praktyce nie w pełni o tym pamiętamy, natomiast 
zaciekle usiłujemy zmieniać inne osoby. Nie lubimy różnic, 
sprzeciwiamy się im i odrzucamy je. Oczekujemy, że poja-
wiający się w naszym życiu ludzie będą czuć, myśleć i za-
chowywać się jak my, a kiedy dzieje się inaczej, obwiniamy 
ich za to i występujemy przeciw nim. Usiłujemy przykroić 
ich do naszych wzorców, podczas gdy oni potrzebują nasze-
go  zrozumienia  i  wsparcia;  chcemy  ich  ulepszać,  gdy  oni 
oczekują akceptacji, wdzięczności i zaufania.

 

Ubolewamy, że gdyby tylko się zmienili, moglibyśmy 

ich pokochać, gdyby tylko się z nami zgadzali, moglibyśmy 
ich pokochać, gdyby tylko robili to, o co ich prosimy, mog-
libyśmy ich pokochać.

 

Dobrze, ale czym jest miłość? Czy polega ona na tym, że 

akceptujemy i cenimy osobę, która spełnia nasze oczekiwa-
nia? Czy miłość polega na zmienianiu osób zgodnie z na-
szymi, a nie ich chęciami?

 

Nie, to z pewnością nie jest miłość. Może się nią wyda-

wać temu, kto ją oferuje, ale nie temu, komu jest oferowa-

 

19

 

background image

na.  Prawdziwa  miłość  jest  bezwarunkowa.  Jest  aktem  nie 
żą

dania, lecz zachwytu i wsparcia. Nie ma bezwarunkowej 

miłości bez zrozumienia i akceptacji naszych wzajemnych 
różnic.  Trudno  o  prawdziwą  miłość,  dopóki  mylnie  sądzi-
my, że nasi ukochani powinni myśleć, czuć i zachowywać 
się na naszą modłę; kiedy pojmiemy, że ludzie nie tylko są, 
ale także powinni być różni, zaczną znikać przeszkody dla 
prawdziwej miłości.

 

Jak się różnimy

 

Kiedy  już  przyjmiemy  do  wiadomości  to,  że  ludzie  są 

różni, przychodzi pora na zastanowienie, w jaki sposób się 
różnią. Ostatecznie każda osoba jest niepowtarzalna i dlate-
go  wymyka  się  kategoryzacji,  jednakże  pewna  typologia 
pozwala uświadomić sobie skalę możliwych odmienności.

 

Studia  morfologiczne,  odwołując  się  do  trzech  podsta-

wowych różnic psychologicznych, mówią o trzech zasadni-
czych typach. Są to: ludzie nastawieni na działanie, nasta-
wieni na uczucie i nastawieni na umysł.

 

Hipokrates, Adickes, Kretschmer, Spranger, Adler i Jung 

mówią o czterech temperamentach, a gdyby spróbować ze-
brać  ich  koncepcje,  można  by  powiedzieć,  że  najistotniej-
szymi  czynnikami  w  każdym  z  tych  temperamentów  są: 
ciało,  uczucie,  myślenie  i  intuicja.  Powszechnie  używana 
skala Myers-Briggs rozszerza tę listę do szesnastu typów.

 

Dawna astrologia opisywała dwanaście typów psycholo-

gicznych, sufizm wymieniał ich dziewięć pod nazwą ennea-
gramów. Współczesne badania nad rozwojem osobowym 
i biznesem odwołują się do czterech typów: pomocnik, pro-
motor,  kontroler  i  analityk,  przy  czym  zakłada,  że  każdy 
dysponuje wszystkimi tymi cechami, które można świado-
mie rozwijać i zharmonizować.

 

Są jednak i tacy, którzy zdecydowanie sprzeciwiają się 

wszelkim rodzajom kategoryzacji ludzi, uważają bowiem,

 

20

 

background image

ż

e ogranicza ich to i schematyzuje. Kiedy założyć, że jeden 

człowiek ma charakter analityczny, a drugi — emocjonalny, 
może to się stać podstawą do ocen. Jeśli powiada się o nas, 
ż

e jesteśmy „gorsi" od kogoś innego, to z tej racji, że jakaś 

kategoryzacja stała się podstawą do odróżnienia. W efekcie 
boimy się odróżnień.

 

Z  jednej  przeto  strony  oceny  wiążą  się  ze  zróżnicowa-

niem, z drugiej — nietrudno spostrzec, że szczególnie oce-
ny pospieszne i uprzedzone mają za przyczynę brak akcep-
tacji i uznania dla naszych odmienności. Na przykład, ktoś 
może  być  uznany  za  „zbyt  emocjonalnego"  przez  osobę 
„analityczną", błędnie zakładającą iż wszyscy powinni być 
do niej podobni, co sprawia, że tak naprawdę nie jest ona 
w  stanie  zrozumieć  i docenić ludzi o nastawieniu  emocjo-
nalnym. Podobnie rzecz będzie się miała, gdy ktoś o nasta-
wieniu emocjonalnym ocenia kogoś innego jako zbyt anali-
tycznego.

 

Chociaż czynienie odróżnień może się wydawać niebez-

pieczne,  wcale  takie  być  nie  musi.  Akceptacja  zróżnico-
wania  ludzi  uwalnia  nas  od  kompulsywnej  potrzeby  zmie-
niania ich. Kiedy nie skupiamy się na tym zamiarze, wtedy 
zyskujemy  możliwość  uchwycenia  niepowtarzalnej  war-
tości  innych  osób,  a  także  wydawania  mniej  schematycz-
nych ocen.

 

Jedność różnorodności

 

Akceptacja  psychologicznych  zróżnicowań  pozwala  nam 

dostrzec pewną zasadniczą jedność, przenikającą wszystkie 
nasze związki. W sensie bardzo abstrakcyjnym wszyscy je-
steśmy  tacy  sami  i  wszędzie,  gdzie  mowa  o  duchowości, 
odwołujemy się do tej jedności z innymi ludzkimi istotami, 
której głęboko doświadczamy. Kiedy czytamy o dzieciach 
cierpiących głód, odczuwamy taki ból, jak gdyby chodziło 
o nasze własne dzieci.

 

21

 

background image

Mamy  silną  motywację  do  tego,  aby  zerwać  oddziela-

jące nas więzy i uzmysłowić sobie naszą jedność. Metafora 
otwierania  serca  —  to  w  istocie  świadomość,  że  to,  co  na 
zewnątrz nas, jest także w naszym wnętrzu. Zdążamy do ta-
kiej  świadomości,  pragnąc  oświecenia,  poszukując  Boga, 
marząc  o  szczęśliwym  małżeństwie,  znajdując  właściwego 
partnera, budując szczęśliwą rodzinę. W każdym z tych wy-
padków nasze poczynania odniesione są do czegoś czy ko-
goś innego.

 

Ten, kto pragnie oświecenia, wiąże się z nauczycielem, 

on bowiem uosabia w uczniu to, co ten chciałby zrealizo-
wać. Z szacunkiem czy wręcz miłością odnosząc się do na- 
uczyciela lub nauki, uczeń w istocie szacunkiem i podzi-
wem otacza te cechy w samym sobie, by na koniec je w peł-
ni rozbudzić i rozwinąć.

 

Mężczyzna odgrodzony od swych cech kobiecych staje 

się  nieprzystępny  i  chłodny,  co  stara  się  przezwyciężyć, 
szukając kobiecej delikatności i ciepła. Te wewnętrzne róż-
nice  odpowiedzialne  są  za  przyciąganie  się  osób,  a  gdy 
mężczyzna  zmiesza  swe  energie  z  energiami  kobiecymi, 
doświadcza większej pełni: za sprawą miłości wiążąc się 
z kobiecością, sam staje się delikatniejszy i łagodniejszy, 
a nic przy tym nie traci ze swej męskiej siły i dynamicz-
ności.

 

Kiedy łączymy się z inną osobą, aby dzielić z nią ży-

cie,  jak  gdyby  było  to  zapisane  w  niebie,  szukamy  takiej 
właśnie głębszej jedności. W innych osobach pociągają nas 
nie podobieństwa do nas samych, lecz różnice, aczkolwiek 
różnice to specyficzne: nasz partner uosabia cechy i postawy, 
których nieświadomie poszukujemy w nas samych, a dzięki 
miłości  zaczynamy  akceptować  w  sobie  i  rozbudzać  owe 
skryte jakości, co ostatecznie sprawia, że stajemy się bogat-
szymi i pełniejszymi osobami.

 

Miłość pozwala wprawdzie zintegrować w naszym wnę-

trzu cechy kochanej osoby, ale wstępnym tego warunkiem 
jest sama świadomość różnic. Najpierw musimy zacząć je

 

22

 

background image

rozumieć, akceptować i cenić, a potem w naturalny sposób 
pojawią się w nas samych.

 

To  prawdziwe  wyzwanie,  gdyż  sprawa  wcale  nie  jest 

łatwa. Silny pociąg do drugiej osoby oznacza, że wiele róż-
nic  przyjdzie  harmonizować  i  wiele  konfliktów  rozwiązy-
wać. Nad owym pociągiem nie sprawujemy wprawdzie kon-
troli,  ale  przynajmniej  tego  możemy  być  pewni,  że  tam, 
gdzie się on pojawia, wiele będzie się można nauczyć i do-
konać wielu odkryć. Ponieważ ciągnie nas do ludzi do nas 
niepodobnych, podstawą pełnego treści związku jest akcep-
tacja różnic.

 

W niniejszej książce będę się zastanawiał nad podstawo-

wymi  różnicami  między  kobietami  i  mężczyznami;  posza-
nowanie  tych  różnic  i  dostrzeganie  ich  wartości  pomoże 
rozwiązać  wiele  trudnych  problemów,  przed  którymi  stają 
intymne związki.

 

Nie jest z pewnością tak, iż wszystkie kobiety są takie 

same  i  tacy  sami  wszyscy  mężczyźni,  niemniej  jednak  ist-
nieją  pewne  istotne  różnice  między  nimi  jako  przedstawi-
cielami dwóch płci, a im większa świadomość i ich samych, 
i ich ujawniania się w osobach dla nas ważnych, tym mniej-
sza  bezradność  wobec  konfliktów,  tym  więcej  pytań  znaj-
duje odpowiedzi, tym bardziej wyważone padają sądy, tym 
łatwiej rozwiązywać problemy.

 

Rozumienie różnic

 

Kathy  ma  trzydzieści  dwa  lata  i  odnosi  sukcesy  jako 

muzyk i kompozytor; otwierają się przed nią najróżniejsze 
możliwości. Jak wiele kobiet robiących karierę zawodową 
nie  jest  zamężna  i  czasami  tego  żałuje.  „Sama  dobrze  nie 
wiem, dlaczego nie układa mi się z mężczyznami — mówi 
—  zupełnie  jak  gdybym  ich  od  siebie  odpychała.  Może 
mam  zbyt  wielkie  wobec  nich  wymagania?  Czego  właści-
wie można się spodziewać po mężczyznach? Są tacy dziw-

 

23

 

background image

ni. Związki są dziwne. Nawet nie wiem, jak powinien wy-
glądać dobry związek".

 

Alise  ma  trzydzieści  sześć  lat  i  doradza  w  interesach, 

Henry,  czterdziestolatek,  jest  przedsiębiorcą  budowlanym. 
Pobrali się sześć lat temu. „Po ślubie Henry był tak uważ-
ny,  czuły,  wręcz  romantyczny  —  mówi  Alise.  —  A  teraz 
wszystko stało się nudne i rutynowe. Prawie się do siebie 
nie odzywamy. Czasami, kiedy Henry zaśnie, ja płaczę, za-
sypiając, gdyż przypominam sobie, jak go kiedyś kochałam 
i jaka byłam dla niego ważna. Żeby nawet ze sobą nie roz-
mawiać? Od czasu do czasu otwiera się, mówi coś o sobie, 
a  potem:  trach  —  i  znowu  się  zamyka.  Chciałabym  wie-
dzieć, dlaczego".

 

Patrick, czterdzieści dwa lata, projektant lokali restaura-

cyjnych, ma trudności z mieszkającą razem z nim trzydzie-
stosześcioletnią malarką, Jennifer. Kocha ją i chciałby się 
z  nią  ożenić,  ostatnio  jednak  zaczął  się  wahać  z  powodu 
częstych kłótni. „Kiedy coś jej podpowiadam lub usiłuję 
w czymś pomóc — żali się — reaguje tak, jakbym ją atako-
wał. Kiedy zaczynam się tłumaczyć, wpada w jeszcze gor-
szy gniew. Nie mam pojęcia, co robić, a to jest tym gorsze, 
ż

e naprawdę chciałbym jej pomagać. Kocham ją, ale jak tak 

się wścieka za wszystko, co robię, zaczynam odpowiadać 
jej pięknym za nadobne. Nie wiem, jak długo to zniosę".

 

We wszystkich tych sytuacjach brakuje zrozumienia dla 

głębokich różnic między mężczyznami a kobietami, co spra-
wia, że niemal niepodobna w pełni ich ocenić i docenić tych 
odmienności,  które  decydują  o  swoistości  i  atrakcyjności 
każdej z płci. Pamiętając o tym, zatrzymajmy się na chwilę 
nad każdym z tych przypadków.

 

24

 

background image

Kathy chce dzielić się swymi przeżyciami, 

Tom chce „chwili spokoju"

 

Frustracja Kathy wynika z tego, że nie może ona zaspo-

koić swych oczekiwań związanych z mężczyznami, nie od-
pychając ich od siebie. Na przykład, kiedy po pracy spoty-
kają się w domu z Tomem, ona chce porozmawiać o tym, 
jak  upłynął  dzień,  podczas  gdy  on  pragnie  o  nim  zapo-
mnieć, czytając gazetę czy oglądając telewizję. Im bardziej 
ona nastaje na rozmowę, tym bardziej on się wzbrania, a 
w efekcie rośnie między nimi napięcie.

 

Kathy pyta:

 

—  Jak ci dzisiaj poszło? 
Na co Tom odpowiada:

 

—  W porządku — a w głębi duszy myśli: „Ach, naresz 

cie mogę usiąść przed telewizorem i wyluzować się".

 

Ona nie ustępuje.

 

 

A jak narada? 

 

Dobrze  —  odpowiada  on,  myśli  jednak:  „No  nie, 

znowu to samo. Chce, żebym złożył jej sprawozdanie z ca-
łego dnia, a ja wcale nie mam na to ochoty. Gdybym miał, 
to  sam  zacząłbym  jej  opowiadać,  tymczasem  największą 
przyjemnością będzie dla mnie to, że nie będę musiał przez 
chwilę myśleć o wszystkim, co związane z pracą, i w spo-
koju obejrzę wiadomości". 

 

Pamiętałeś o ubezpieczeniu wozu? — nastaje Kathy, 

na co Tom: 

 

Tak — a myśli: „Pamiętałem, ale nie miałem czasu 

odnowić. Czy ona musi nadzorować każdy mój krok? Na-
prawdę  sądzi,  że  bez  niej  nie  załatwię  tego  cholernego 
ubezpieczenia?" 

Kathy nie daje za wygraną.

 

 

A jaki dzisiaj ruch? 

 

Normalny — odpowiada Tom, ale w duszy się zży-

ma: „Co ją obchodzi ruch? Czemu się mnie czepia? Może 
chodzi jej o to, że powinienem wcześniej wyjeżdżać do pra- 

25

 

background image

cy? Ciągle musi mnie pouczać? Dlaczego nie da mi w spo-
koju obejrzeć telewizji?"

 

 

Nie spóźniłeś się na naradę? 

 

Nie. — Tak brzmi głośna odpowiedź, a w milczeniu 

Tom  zaczyna  się  coraz  bardziej  buntować:  „Dasz  ty  mi 
wreszcie spokój? Nigdy nie masz do mnie zaufania. Praw-
da, odrobinę się spóźniłem, ale absolutnie nie chcę od niej 
słuchać  o  tym,  jak  powinienem  sobie  organizować  czas. 
Szuka tylko okazji, żeby mogła powtórzyć to swoje: »A nie 
mówiłam?«" 

Kathy wyczuwa rosnącą irytację Toma, ale zupełnie nie 

rozumie, co może ją powodować. Urażona pyta:

 

 

Gniewasz się na mnie? 

 

Nie — odpowiada Tom, ale w duchu myśli: „Ja chcę 

trochę odetchnąć po całym dniu, a jej w głowie rozmówki 
o uczuciach. Jak ja tego nie znoszę. Czy nie mogłaby mi 
odrobinę pomóc? Czy tak trudno zgadnąć, że jestem zmę-
czony? I jeszcze na dodatek te setki pytań!"

 

 

Tom  nie  ma  pojęcia,  że  Kathy  właśnie  stara  się  mu  po-

móc, postępując wobec niego tak, jak chciałaby, aby on się 
zachowywał wobec niej. Jej pytania nie mają na celu egza-
minowania  i  korygowania,  mają  natomiast  stać  się  zacząt-
kiem rozmowy. Chciałaby ostatecznie, żeby to on zadawał 
jej  troskliwe  pytania.  Na  nieszczęście  Tom  uważa,  że  jego 
ż

yczliwa wobec niej postawa polega właśnie na niezadawa-

niu pytań i zostawieniu jej „w spokoju" i nie rozumie, cze-
mu ona nie chce zapewnić mu tego samego.

 

Z drugiej strony Kathy ma poczucie, że jest niekochana, 

ignorowana  i  traktowana  jak  domowy  sprzęt.  „Nie  mogę 
uwierzyć — myśli — że nie chce ze mną rozmawiać o tym, 
co  dla  niego  ważne,  chociaż  kiedyś  rozmawiał.  Już  nie  ko- 
cha  mnie  tak jak dawniej, może  mu  się  znudziłam?  To  tak 
boli, kiedy przestajesz dla kogoś być ważna. Boli i złości. 
W ogóle już mnie nie słucha. Na pewno nie o taki związek 
mi  chodziło.  Czemu  nie  udaje  mi  się  znaleźć  mężczyzny, 
który by mnie kochał? Dobrze wie, że mam za sobą ciężki

 

26

 

background image

dzień i chciałabym o tym porozmawiać. Tak się nim intere-
suję, a on nawet słówkiem nie zapyta o mnie. To nie fair".

 

Kathy  nie  pojmuje,  że  jej  próby  pomagania  Tomowi 

sprawiają,  iż  jemu  brak  właśnie  jej  pomocy.  Wychodząc  z 
błędnego  założenia,  na  różne  sposoby  traktuje  partnera 
tak, jak sama chciałaby być traktowana, i nie może pojąć, 
dlaczego  osiąga  opłakane  efekty.  Niesłusznie  oczekuje  od 
Toma reakcji normalnych u niej czy u jakiejś innej kobiety.

 

Alise chce zadowolić Henry'ego, a 

on szuka wdzięczności

 

Ź

ródłem przygnębienia Alise jest poczucie, że wszystkie 

jej próby, aby dopomóc Henry'emu, są albo nie zauważane, 
albo  odrzucane.  Rzecz  ma  się  naprawdę  inaczej,  ale  jeśli 
ceną wysiłków Alise ma być znużenie i niechęć do partnera, 
Henry wolałby, żeby robiła ich mniej.

 

Na przykład, zanim Henry wróci do domu, Alise na naj-

różniejsze sposoby chce zadbać, żeby było mu przyjemnie. 
Odkurza, robi porządek na biurku, pierze i układa w szafce 
jego bieliznę, przygotowuje na kolację jakiś ulubiony sma-
kołyk,  potem  zbiera  i  myje  naczynia,  przesłuchuje  wiado-
mości nagrane na sekretarce, mówiąc krótko, robi wszyst-
ko, żeby tylko go zadowolić. Kiedy on nie odpowiada tym 
samym, w niej budzi się niechęć.

 

Henry wraca do domu zmęczony, a od progu obawiając 

się niechęci żony, czuje, że znużenie nawet się pogłębia. 
W  efekcie  nie  jest  nawet  w  stanie  docenić  wszystkich  jej 
starań tak, jak powinien. Właściwie wolałby, żeby mniej się 
trudziła, a więcej uwagi zwracała na to, co robi on, aby jej 
ulżyć. Zależy mu na tym, by była szczęśliwsza; dręczy go 
to, że w ich związku przyjęła na siebie rolę męczenniczki.

 

Konfuzja Kathy wynika z faktu, że postępuje w sposób, 

który jej sprawiłby przyjemność. Mówiąc inaczej: „robi to, 
co chciałaby, aby on czynił dla niej". Na nieszczęście, nie

 

background image

prosi  Henry'ego  o  pomoc.  Zakłada,  że  skoro  tyle  wysiłku 
wkłada w zaspokajanie jego potrzeb, tego samego, bez żad 
nych zabiegów i próśb, może oczekiwać od niego. Uważa 
też,  że  gdyby  Henry  kochał  ją  naprawdę,  z  góry  odgady 
wałby jej potrzeby.  Nie  rozumie,  że  kiedy jej rozliczne  za 
biegi wokół związku owocują pretensjami, on nie chce przy 
kładać się zbyt mocno. Kiedy w końcu prosi go o pomoc 
— najczęściej tonem żądania — Henry'ego wprawia to we 
wściekłość, którą dusi w sobie w milczeniu.

 

:

 

Rozmawiają ze sobą niewiele, najczęściej o kwestiach 

bardzo praktycznych. Jeśli zdarzy się, iż Henry opowie coś 
o wydarzeniach dnia, ona natychmiast stara się go pocie-
szyć, co odbiera mu ochotę do przyszłych takich zachowań.

 

Na przykład Henry powiada:

 

—  Nie dostaliśmy zamówienia i muszę zwolnić połowę 

załogi. To trudna decyzja.

 

A Kathy na to z entuzjazmem:

 

—  Świetnie, tylko musisz zostawić tych najlepszych, 

a ci gorsi niech sobie idą, gdzie chcą!

 

Henry nie odzywa się już więcej, a w duchu myśli: „Ty-

le to i ja wiem. Pewnie, że zostawię najlepszych. Dlaczego 
nie może po prostu posłuchać, przed jak trudnymi stoję pro-
blemami? I czemu jest taka zadowolona?"

 

Alise jest zdetonowana. W najlepszej wierze chciała po-

móc i zupełnie nie rozumie, że w istocie dotknęła Henry'e-
go. Jej entuzjazm płynie z tego, że oto nadarzyła się okazja, 
aby ukazać mu dobrą stronę sprawy, która tylko jemu wy-
daje się trudna. Tak naprawdę w ogóle nie ma pojęcia, cze-
go  w  istocie  potrzebuje  jej  partner:  żeby  po  prostu  posłu-
chała,  jak  trudną  wykonuje  pracę.  Ona  chciałaby  czuć  się 
wyjątkowa, on chciałby być w jej oczach bohaterem.

 

28

 

background image

Patrick rani uczucia Jennifer

 

Z kolei źródłem przygnębienia Patricka są gniewne reak-

cje Jennifer właśnie wtedy, kiedy on w swoim poczuciu po-
maga jej najlepiej, jak potrafi. Oto przykład.

 

Kiedy  Patrick  wraca  do  domu,  najpierw  zabiera  się  do 

przejrzenia  poczty,  potem  odsłuchuje  sekretarkę  i  karmi 
psa. Przez chwilę przegląda gazetę i idzie do kuchni, gdzie 
Jennifer przygotowuje kolację. Niemal od progu pyta:

 

—  Po co dodajesz tyle przypraw? 
Urażona Jennifer odpowiada:

 

—  Bo tak mi się podoba. — A po cichu myśli: „Nawet 

się nie przywitał, tylko od razu zabiera się do krytykowania. 
Lekceważy  mnie.  Ważniejsza  jest  dla  niego  poczta  niż  roz 
mowa. W ogóle się nie cieszy na mój widok, a ja tak przez 
cały  dzień  na  niego  czekałam.  Co  za  wstrętne  uczucie;  na 
wet  do  mnie  nie  podejdzie,  nie  obejmie,  nie  pocałuje.  Zu 
pełnie  mu  na  mnie  nie  zależy,  ważniejsze  jest  nakarmienie 
psa.  I  dopiero  na  końcu  zjawia  się  w  kuchni,  żeby  wydzi 
wiać nad moim gotowaniem".

 

Patrick  wyczuwa  zdenerwowanie  Jennifer  i  usiłuje  ją 

udobruchać.

 

—  Pewnie, wszystko w porządku, tylko czasami, wiesz, 

dajesz  za  dużo  pieprzu  —  mówi,  a  myśli:  „Czemu  tak  rea 
guje na małą uwagę? Jest strasznie drażliwa; chyba powin 
na trochę nad tym zapanować".

 

Jennifer odpowiada:

 

 

Jeśli wszystko w porządku, to czemu nie przepuścisz 

ż

adnej okazji, żeby coś skrytykować, chociaż tyle razy pro-

siłam, żebyś tego nie robił? Nawet nie zapytasz, jak się czu-
ję, bo ty już w ogóle mnie nie kochasz. Ale co w tym dziw-
nego? Ty potrafisz kochać tylko siebie. 

 

To śmieszne — mówi Patrick — nawet mi do głowy 

nie  przyszło  cię  krytykować,  tylko  ty  zawsze  z  igły  robisz 
widły. Oczywiście, że cię kocham. — A w duchu dodaje: 

29

 

background image

„Mam  już  dosyć  tych  twoich  fochów.  Powinnaś  wreszcie

dorosnąć".

 

Patrick zupełnie nie zna prawdziwych powodów reakcji 

Jennifer.  Nawet  nie  przeczuwa,  że  takie  zwroty,  jak:  „To; 
ś

mieszne" czy „Z igły robisz widły" dodatkowo ranią Jenni 

fer  i  pogarszają  całą  sprawę.  Nawet:  „Oczywiście,  że  cię> 
kocham" w jej uszach wcale nie brzmi jak romantyczne za 
pewnienie.

 

 

Jennifer reaguje przesadnie, gdyż czuje się lekceważona, 

i  zaniedbywana.  Patrick  nie  jest  już  dla  niej  taki  jak  na, 
początku. Traktuje ją jak domowy sprzęt, dziwią go i irytują 
wszelkie jej wątpliwości. Taki brak szacunku dla jej uczuć, 
jest bardzo dotkliwy, co pogłębia jej pretensje.

 

Patrick nie jest człowiekiem nieczułym, naprawdę chciał-

by zaspokajać potrzeby Jennifer, problem jednak w tym, że 
nie potrafi ich zidentyfikować, gdyż w istotny sposób róż-
nią się od jego oczekiwań. Dziwią go jej reakcje i nie po-
trafi  na  nie  odpowiadać,  gdyż  z  jego  punktu  widzenia  są 
bezsensowne.  Gdyby  był  w  jej  sytuacji,  nie  widziałby  po-
wodów do niezadowolenia, więc i ona nie powinna ich znaj-
dować. Nie przeczuwając nawet, że może się wydawać Jen-
nifer  lekceważący,  rani  jej  uczucia,  co  staje  się  powodem 
kłótni.

 

Patrick  błędnie  zakłada,  że  Jennifer  czułaby  się  lepiej, 

gdyby  była  bardziej  podobna  do  niego,  stara  się  więc  ją 
zmieniać,  nie  zastanawiając  się  nad  jej  potrzebami  i  nie 
usiłując wychodzić im naprzeciw. Jak większość mężczyzn 
nie rozumie, że kobiety są i powinny być inne niż mężczyźni.

 

Bądźmy krytyczni wobec 

swych przeświadczeń

 

Większość trudności, jakie napotykają związki, wynika 

z błędnego przekonania, że nasi partnerzy są podobni do 
nas. A chociaż pod wieloma względami jest tak rzeczywiś-

 

30

 

background image

cie, to jednak w wielu ważnych aspektach są od nas zdecy-
dowanie  odmienni.  Przyjrzyjmy  się  czterem  powszechnie 
występującym przykładom, w których przekonanie o tożsa-
mości mężczyzn i kobiet wpływa na jakość związków.

 

Kłopot z pouczaniem

 

Jeśli oczekujemy od innych osób, że będą się zachowy-

wać tak jak my, to ich inna postawa budzi frustrację. To 
z kolei może sprawić, że zaczynamy ranić uczucia drugiej 
osoby, chociaż zrazu chcieliśmy traktować ją z  życzliwo-
ś

cią i szacunkiem.

 

Kiedy kontakty Jennifer i Patricka zaczynają się psuć, 

on stara się trzymać bardziej na dystans, gdyż nie potrafi zro-
zumieć, czemu ona reaguje tak emocjonalnie. Problem jed-
nak w tym, że Jennifer z reguły zachowuje się emocjonalnie.

 

To bardzo często dająca o sobie znać różnica między ko-

bietami a mężczyznami, ale jeśli się jej nie rozumie, prowa-
dzi  to  do  jeszcze  trudniejszych  problemów.  Emocjonalne 
reakcje Jennifer Patrick odbiera bardzo personalnie, gdyż są 
dla niego wyrazem jej niewiary w to, iż potrafi sobie radzić 
z kłopotami. Słowa: „nie irytuj się tak", to jego zdaniem po-
mocna rada, taka jest bowiem jego recepta na sytuacje stre-
sowe:  zachować  taki  dystans,  aby  nie  powodowały  nami 
emocje.  Tymczasem  Jennifer  irytuje  się  jeszcze  bardziej, 
nie  widząc  u  Patricka  wyrozumiałości  i  szacunku  dla  jej 
uczuć. Skoro stara się nie angażować w ich problem, to z 
pewnością jej nie kocha.

 

Kłopot z pomaganiem

 

Partner może także poczuć się obrażony, gdy kierując się 

błędną zasadą „co dobre dla mnie, dobre też dla ciebie", będzie-
my go traktować tak, jak sami chcielibyśmy być traktowani.

 

31

 

background image

I tak Alise niezmiennie irytuje Henry'ego swoją prze 

sadną opiekuńczością, choć wcale nie ma zamiaru tego ro- 
bić, wprost przeciwnie, zupełnie nie rozumie, czemu mąż 
się denerwuje. Jest skonfundowana, ona bowiem z wielką 
chęcią powitałaby każdy troskliwy gest.

 

 

Zakładając, że mąż będzie rad z jej opiekuńczych zacho-

wań,  nieświadomie  go  uraża.  Jest  przekonana,  iż  pomaga 
ich  związkowi,  podczas  gdy  w  istocie  pogarsza  tylko  jego 
stan. I nie ma w tym żadnych osobistych kwestii; Henry jest 
po  prostu  mężczyzną  i  jej  sposób  okazywania  miłości  do-
skwiera mu. To zupełnie normalne, że mężczyzna niechęt-
nie odnosi się do przesadnej troskliwości. I tak długo Alise 
będzie  dla  swego  męża  bardziej  zawadą  niż  pomocą,  jak: 
długo nie zrozumie, w czym jej potrzeby różnią się od jego-
oczekiwań.

 

Kobiece kłopoty z uznaniem, akceptacją i 

zaufaniem

 

Problemy zawsze pojawiają się wtedy, gdy oczekujemy 

od drugiej osoby, że będzie myślała, czuła i zachowywała 
się  jak  my  sami.  Kobiety  bardzo  często  błędnie  interpre-
tują męską miłość, gdyż przykładają do niej kobiece wzor-
ce. Patrick na przykład ma zawsze ustaloną listę preferencji 
i ignoruje te problemy czy zobowiązania, które znajdują się 
na dalszym miejscu. Kiedy w ten sposób zlekceważone zo-
stają  kwestie  ważne  dla  Jennifer,  trudno  jej  zdobyć  się  na 
uznanie dla niego i zaufanie do jego miłości.

 

Gdyby on sam uważał jej potrzeby za ważne, umieściłby 

je na samym szczycie listy, bo przecież tak bardzo ponoć j 
kocha. Skoro Jennifer nie rozumie jego sposobu myślenia i 
zachowania, nie wierzy, kiedy jej mówi, jaka jest dla niego 
ważna, podczas gdy on nie ma pojęcia, że jego postępowa-
nie drażni ją i wcale nie wspiera jej potrzeb.

 

32

 

background image

Ź

ródłem tych wzajemnych nieporozumień jest jedna głę-

boka  różnica  między  kobietami  a  mężczyznami.  W  streso-
wych sytuacjach mężczyźni określają hierarchię ważności 
i  koncentrują  się  na  tym,  co  najistotniejsze,  a  inne  zobo-
wiązania bagatelizują, czy też w ogóle o nich zapominają. 
Kiedy losowi temu ulegają potrzeby Jennifer, czuje się upo-
korzona i nie wie, dlaczego, a wszystko z tej racji, że ona 
inaczej reaguje na stresy.

 

Kobiety w takich sytuacjach z większą ostrością uświa-

damiają  sobie  wielorakość  problemów  i  zobowiązań.  Zu-
pełnie  nie  leży  w  ich  naturze  zapominanie  o  potrzebach 
ważnych dla nich osób, gdyż cała uwaga zostaje skupiona 
na problemach, które przede wszystkim trzeba rozwiązać. 
I właśnie dlatego trudno im wierzyć w męską miłość.

 

Męskie kłopoty z troską, zrozumieniem i 

szacunkiem

 

Trudno o postawy pełne troski, zrozumienia i szacunku, 

gdy zakłada się, że partnerka powinna myśleć i czuć tak 
jak my.

 

Sytuacje, kiedy Jennifer odczuwa brak miłości i pomocy 

ze strony Patricka, są dla niego bardzo trudne, wie bowiem, 
jak bardzo ją kocha, więc wszystkie jej skargi traktuje bar-
dzo osobiście, uznając, że są one irracjonalne i nieusprawie-
dliwione.  Gdy  po  ciężkim  dniu  ona  reaguje  emocjonalnie, 
czując  się  zaharowana,  on  sądzi,  iż  wyrzuca  mu  się  to,  iż 
dostatecznie jej nie pomaga. Jennifer chce tylko wypowie-
dzieć to, co leży jej na sercu, i być wysłuchana; o ile więc 
ona chce tylko podzielić się swymi problemami, o tyle Pa-
trick sądzi, iż domaga się od niego ich rozwiązania. Ponie-
waż on nie odczuwa tak natarczywej potrzeby opowiadania 
o swoich uczuciach, trudno mu jest ją akceptować u Jenni-
fer. Dla niego najlepszym sposobem na kłopoty jest ich roz-

 

33

 

background image

wiązywanie, dlatego też uważa, że jego strategia powinna 
i jej pomagać. Zamiast więc słuchać, na czym zależy jej naj-  
bardziej,  nieustannie  jej  przerywa,  proponując  różne  „roz 
wiązania".  Jennifer  nie  dostaje  tego,  czego  potrzebuje  — 
uwagi — ale i Patrick uważa, że jego próby nie spotykają 
się  z  uznaniem  mimo  ich  szczerości.  Z  racji  fałszywych 
przesłanek oboje są rozgoryczeni.

 

 

Niezależnie od pasji, z jaką zabieramy się do naprawy 

naszych stosunków, sukcesy będą niewielkie, jeśli nie przy-
patrzymy się krytycznie naszym milczącym założeniom. 
Ź

ródłem większości konfliktów między mężczyznami a ko- 

bietami jest brak wzajemnego zrozumienia: przyjmują, iż są 
tacy sami, a tymczasem są tak od siebie odmienni jak dwie 
planety. Bez zrozumienia naszych odmienności nigdy nie 
zostaną zwieńczone sukcesem próby, aby podtrzymać ma- 
gię miłości.

 

A gdyby... mężczyźni byli z Marsa, a 

kobiety z Wenus?

 

Utrudniający porozumienie dystans między mężczyzna-

mi a kobietami wydaje się czasami tak wielki, jak w wypad-
ku przybyszów z kosmosu. Załóżmy na chwilę, że tak jest w 
istocie. Przyjmijmy, że mężczyźni przybyli z Marsa, a ko-
biety z Wenus.

 

Wyobraźmy sobie, że dawno temu Marsjanie dzięki swym 

teleskopom odkryli Wenus. Setnie się już wynudzili sami na 
Marsie, więc  widok Wenusjanek ogromnie ich podekscyto-
wał. Szybko zbudowali statki kosmiczne i polecieli na We-
nus.  Gdy  tam  dotarli,  bliskość  pięknych  kobiet  spowodo-
wała  zdumiewający  efekt:  poczuli  w  sobie  przypływ  sił 
ż

ywotnych,  ujrzeli  nowy  cel  i  nowe  powinności,  którym 

chcieli sprostać.

 

Reakcja Wenusjanek była równie silna. Intuicyjnie prze-

czuwały, że nastąpi coś nowego. Na widok Marsjan poczuły

 

34

 

background image

w  sercach  nieznane  im  dotąd  uczucie  ufnej  miłości.  Jedne 
mówiły,  że  czują  się  jak  kwiaty  otwierające  się  na  ciepłe 
promienie słoneczne, inne miały wrażenie, iż rozjaśnia się 
ich wnętrze i odsłania skrytą w ich wnętrzu mądrość.

 

Wspólnie postanowili polecieć na najpiękniejszą planetę 

Układu  Słonecznego,  Ziemię.  Przez  czas  jakiś  żyli  w  har-
monii, bez najmniejszych konfliktów. Tajemnicą tego suk-
cesu był szacunek dla wzajemnych odmienności i głębo-
kie ich zrozumienie. Ani Marsjanie nie próbowali zmieniać 
Wenusjanek,  ani  Wenusjanki  Marsjan.  Nie  wartościowali 
swoich różnic, nie starali się oceniać, które cechy są lepsze, 
a które gorsze, gdyż uważali, że znakomicie wzajemnie się 
dopełniają.  Miłosne  związki  dawały  wszystkim  poczucie 
siły i spełnienia.

 

Pewnego  jednak  dnia,  gdy  skumulowały  się  wpływy 

ziemskiej atmosfery, wszyscy zbudzili się z osobliwą amne-
zją: nie pamiętali, że pochodzą z różnych planet. W jednej 
chwili  zapomnieli,  że  powinni  różnić  się  od  siebie.  Zapo-
mnieli, że mówią językami, które wprawdzie brzmią podob-
nie, ale w istocie są całkiem odmienne. Usiłowali się poro-
zumieć, tymczasem nieustannie dochodziło do starć.

 

Tak  więc  Marsjanie  i  Wenusjanki  nie  wiedzieli  już,  że 

mają różne potrzeby i oczekiwania. Zapomnieli, że kierują 
nimi różne motywy, cele, wartości, pobudki, pragnienia i 
reakcje. Nie zdawali sobie sprawy z tego, jak różnią się ich 
sposoby  myślenia,  odczuwania,  klasyfikowania,  nazywania, 
postrzegania,  pojmowania,  decydowania  i  wnioskowania. 
Zapomnieli,  że  zupełnie  inaczej  reagują  i  działają.  Przez 
jedną  noc  utracili  szacunek  dla  swych  niepowtarzalnych 
cech, a odmienności zaczęli traktować jako wady i odstęp-
stwa, przejawy głupoty, szaleństwa, podłości, niedojrzałoś-
ci,  uporu,  egoizmu,  słabości  i  złego  charakteru.  Problemy 
zaczęły się mnożyć w niesłychanym tempie. Różnice mię-
dzy  Marsjanami  a  Wenusjankami,  zamiast  być  źródłem  ra-
dości i zachwytu, teraz nieustannie rodziły konflikty.

 

Mężczyźni i kobiety usiłowali się nawzajem zmieniać

 

35

 

background image

i ulepszać, zamiast wzajemnie wspierać, szanować i cenić. 
Nie trzeba chyba dodawać, że właśnie o coś takiego jak sza-
cunek i pomoc było coraz trudniej. Intymne związki utra-
ciły swoją magię, a stały się polem rozczarowań i konflik-
tów. Gdy braknie miejsca na zrozumienie, akceptację i po-
dziw, słabnie też więź miłości.

 

Konflikty w obliczu trudnych sytuacji

 

Brak zrozumienia dla różnic między płciami powoduje 

mnóstwo problemów. Dobrym tego przykładem są Jennifer 
i Patrick, którzy popadli w konflikt pojawiający się bardzo 
często.

 

W trudnej sytuacji Jennifer chciałaby porozmawiać, aby 

zbadać swe uczucia i upewnić się w nich. Poza tym chcia-
łaby zostać utulona i uspokojona przez kogoś, komu ufa i 
kogo  kocha.  Tymczasem  Patrick  w  takich  warunkach  za-
chowuje  się  inaczej.  Gdy  nadchodzi  stres,  potrzebny  mu 
jest dystans. Musi się wycofać, żeby wszystko przemyśleć. 
Ma taką duchową jaskinię, w której się zaszywa, aby roz-
ważyć różne „za" i „przeciw". Wtedy źle reaguje na wszyst-
kie oznaki czułości.

 

Kiedy teraz Patrick i Jennifer usiłują sobie nawzajem 

pomagać, to jeśli nie stoi za tym świadomość wzajemnych 
różnic, oczywistą konsekwencją będą nowe i zupełnie zby-
teczne problemy. Jennifer ma oto zły dzień. Chciałaby po-
rozmawiać o swoich strapieniach. Patrick, widząc, że z Jen- 
nifer jest coś nie tak, chce jej zapewnić dystans i dlatego zo-
stawia ją samą. Pamiętajmy, że dla niego jest to wyraz 
miłości. Ponieważ Jennifer nigdy nie przyszłoby do głowy, 
ż

eby zostawić w strapieniu ukochaną osobę, opacznie inter-

pretuje zachowanie Patricka i sądzi, że zupełnie mu już na 
niej nie zależy. Ponieważ związek trwa od niedawna, Jenni-
fer usiłuje znaleźć dla Patricka jakieś wytłumaczenie i do-
chodzi do wniosku, że nie zauważył jej złego samopoczu-

 

36

 

background image

cia.  Zaczyna  łkać  na  tyle  głośno,  aby  Patrick  musiał  to 
usłyszeć. On istotnie to słyszy, ale właśnie z szacunku dla 
jej  uczuć  wychodzi  z  domu.  Tego  dla  Jennifer  jest  już  za 
wiele. Zastanawia się, jak to możliwe, by ktoś, kto ją rzeko-
mo kocha, zachowywał się tak brutalnie i egoistycznie. Kie-
dy  Patrick  wraca  po  pewnym  czasie,  Jennifer  postanawia 
dać mu jeszcze jedną szansę: próbuje znowu podjąć rozmo-
wę  o  jej  uczuciach,  aczkolwiek  teraz  robi  to  ze  znacznie 
mniejszym  przekonaniem,  albowiem  wyjście  Patricka  naj-
pierw  z  pokoju,  a  potem  w  ogóle  z  domu  interpretuje  jako 
wyraz  jego  obojętności.  On  słucha  kilka  chwil,  a  potem 
zgodnie ze swymi standardami uznaje, że Jennifer ma zbyt 
emocjonalne podejście do problemu.

 

—  Zaraz robisz z igły widły — mówi. — Skąd ci w ogó 

le przyszło do głowy, że cię już nie kocham? — Wybucha 
ś

miechem. — To takie absurdalne, że chyba musisz żartować.

 

W swoim przekonaniu pomaga jej uporać się z powstałą 

sytuacją,  tymczasem  dla  Jennifer  trudno  o  mniej  przeko-
nujący dowód miłości. Czuje się głęboko dotknięta.

 

—  A jak ja mam ci wierzyć, że mnie kochasz? — wybu 

cha. — Przecież wtedy byś mnie tak nie traktował.

 

Teraz Patrick czuje się skonfundowany i dotknięty. Je-

go  przyjazny  gest  nie  został  doceniony,  wprost  przeciw-
nie. W typowy męski sposób wycofuje się do swej ducho-
wej jaskini, aby raz jeszcze wszystko dokładnie przemyśleć. 
Oboje czują się fatalnie. Każde próbowało najlepiej, jak po-
trafiło,  rozwiązać  problem,  a  tymczasem  sytuacja  stała  się 
jeszcze gorsza. Żadne nie wie, co się właściwie stało, każde 
uważa,  że  z  drugim  jest  coś  nie  w  porządku.  A  przecież 
wszystko jest w porządku: po prostu są różni.

 

Mężczyźni łatwo zamykają się w sobie

 

Kiedy Patrick znika w swoim pokoju, Jennifer czuje się 

winna, że go uraziła, aczkolwiek nie ma najmniejszego po-

 

37

 

background image

jęcia, jak to się stało. Puka do drzwi i w typowo kobiecym 
stylu mówi:

 

—  Widzę,  że  czujesz  się  rozdrażniony.  Chodź,  poroz 

mawiamy o tym. Opowiedz mi o swoich uczuciach.

 

On w typowo męskim stylu odpowiada:

 

—  Nic nie czuję, chcę mieć po prostu spokój! 
Jennifer nie poddaje się, pragnąc sprowadzić sytuację do

 

zrozumiałej dla niej postaci:

 

—  Wiem, że masz do mnie o coś pretensje. W porząd 

ku,  porozmawiajmy  o  tym,  abym  dowiedziała  się,  co  ty 
przeżywasz.

 

Traktuje Patricka tak, jak sama chciałaby być potrakto-

wana, on tymczasem irytuje się jeszcze bardziej, w chwili 
bowiem,  gdy  chce  z  boku  przypatrzyć  się  całej  sprawie, 
Jennifer na niego napiera.

 

—  Dasz ty mi wreszcie spokój? — warczy gniewnie, 

a  partnerka,  przerażona,  iż  oto  miłość  skończyła  się  bez 
powrotnie, wychodzi.

 

Tymczasem Patrick wcale nie jest tak zły na Jennifer, 

jak ona sobie to wyobraża. Potrzeba mu trochę czasu, żeby 
się uspokoić, ona jednak sądzi, iż wydarzyło się coś okrop-
nego, gdyż tylko w takiej sytuacji ona zamknęłaby się w so- 
bie. Nie rozumie, że jest to normalna reakcja Patricka, gdy 
coś nie układa się po jego myśli.

 

Mężczyźni mają tendencję do tego, by znienacka wyco-

fywać się w siebie i z równą szybkością powracać. Kobie-
ty  tego  nie  pojmują,  kiedy  się  już  bowiem  raz  na  kogoś 
otworzą, potrzeba wiele czasu, aby się zupełnie od tej osoby 
odgrodziły.

 

I  tak  —  ponieważ  Patrick  i  Jennifer  nie  są  świadomi 

swych naturalnych różnic — błędnie interpretują swoje za-
chowania, kłócą się i obrażają; na przekór silnej miłości nie 
potrafią wzajemnie sobie pomagać. Ich podstawowy prob-
lem polega na tym, że jedno nie rozumie najgłębszych po-
trzeb drugiego.

 

38

 

background image

Jak kobiety tracą wiarę w siebie

 

Henry i  Alise  bardzo  się  kochają,  ale  po  sześciu  latach 

małżeństwa  Alise  traci  poczucie  własnej  wartości  i  czuje 
urazę do męża, podczas gdy on traci motywację do pełnego 
angażowania  się  w  związku.  Najczęściej  po  powrocie  do 
domu zjada kolację, ogląda telewizję i kładzie się spać.

 

Miłość sprawia, że Alise, jak większość kobiet, staje się 

szczególnie wrażliwa. Kiedy widzi podziw i szacunek w za-
chowaniu swego partnera, daje jej to poczucie siły i własnej 
wartości. Kiedy jednak on zaczyna ją traktować z mniejszą 
admiracją,  jej  nastrój  zmienia  się  radykalnie  i  zaczyna  po-
dejrzewać,  że  nie  zasługuje  już  na  miłość.  Emocjami  tymi 
rządzi dziwna logika: „Kiedy czuję się kochana i szanowa-
na, wiem, że jestem tego warta. Kiedy nie czuję się tak, za-
czynam podejrzewać, że zrobiłam jakiś fundamentalny błąd 
i teraz nie jestem już godna miłości i szacunku". Z tego zaś 
wyrasta następująca konkluzja: „Skoro nie otrzymuję tego, 
czego bardzo mi trzeba, muszę dawać z siebie więcej, za-
nim będę mogła poprosić".

 

Tak właśnie Alise ocenia małżeństwo. Z czasem Henry 

coraz bardziej koncentruje się na swoich problemach zawo-
dowych, ignorując Alise. Wracając do domu, w ogóle z nią 
nie rozmawia o tym, co działo się w pracy. To typowo męski 
komunikat:  „Wszystko  w  porządku".  Skoro  jednak  z  każ-
dym dniem coraz bardziej się oddalał, Alise miała coraz sil-
niejsze  przekonanie,  że  musiała  go  czymś  głęboko  obra-
zić, jeśli tak się wycofuje i przestaje okazywać miłość. Jest 
przekonana, że musi żywić jakąś wielką pretensję, dla niej 
bowiem  najskuteczniejszym  sposobem  na  rozwiązywanie 
nieporozumień jest rozmowa; jeśli nie wyrzuci się z siebie 
tego, co ciąży na sercu, niepodobna też pozbyć się balastu. 
Nie  chcąc  pogarszać  sprawy,  Alise  staje  się  szczególnie 
czuła  i  opiekuńcza.  Paradoksalnie,  im  mniej  uzyskuje  od 
Henry'ego,  jeśli  chodzi  o  jej  najistotniejsze  potrzeby,  tym 
intensywniej usiłuje go udobruchać i więcej z siebie dawać.

 

39

 

background image

Od  czasu  do  czasu  wybucha  jednak,  domagając  się  od 

niego większej troski i czułości, na co Henry reaguje jeszcze 
bardziej  uporczywym  milczeniem  i  oddaleniem.  Alise  jest 
przerażona:  robiła  wszystko,  aby  odzyskać  jego  miłość, 
okazuje  się  jednak,  że  na  próżno.  Podejrzewając,  że  Hen-
ry'ego odpychają jej uczucie i potrzeby, próbuje je tłumić i 
zachowywać się podobnie do niego: spokojnie i bez emocji; 
od czasu do czasu nie  wytrzymuje jednak i traci nad sobą 
kontrolę.  Efekt  jest  łatwy  do  przewidzenia:  Henry  znowu 
zaszywa się w swej jaskini, Alise ze zdwojoną siłą poczuwa 
się  do  winy,  co  sprawia,  że  z  tym  większą  pasją  chce 
dogodzić partnerowi.

 

Ponieważ  wszystko  to  rozgrywa  się  w  ciągu  kilku  lat, 

Alise  coraz  bardziej  zaczyna  powątpiewać  w  swoją  kobie-
cość, a chociaż małżeństwo dalej funkcjonuje, ona czuje się 
coraz bardziej nieszczęśliwa. Henry zastanawia się niekiedy, 
czemu jej oczy nie błyszczą jak dawniej i twarz nie jest jak 
dawniej  promienna.  Alise  straciła  wiarę  w  siebie,  miłosne 
uczucia Henry'ego wyblakły. Apatyczny i znużony, nie ma 
pojęcia, co się właściwie stało.

 

Jak mężczyźni tracą motywację do 

dawania

 

Jak  większość  mężczyzn  Henry  w  trudnych  sytuacjach 

tak  intensywnie  koncentruje  się  na  najistotniejszym  próbie- 
mie, że jego uwagę można by porównać do teatralnego ref-
lektora. Cały skupiony na tym, co przede wszystkim chce ' 
rozwiązać,  potrafi  całkowicie  zapomnieć  o  emocjonalnych 
potrzebach Alise. Pół roku po ślubie doszedł do wniosku, że 
pomyślnie  udało  mu  się  załatwić  problem  małżeństwa  — 
mężczyźni  skłonni  są  sądzić,  że  jeśli  raz  wprawili  kobietę 
w  stan  zadowolenia,  będzie  w  nim  już  trwała  —  i  wtedy 
zaczął  się  poświęcać  przede  wszystkim  problemom  zawo-
dowym, z czasem coraz mniej myśląc o potrzebach żony.

 

40

 

background image

Tyle  że  problem  do  tego  się  nie  ogranicza.  Kobiecość  ma 
swoje  słabe  strony,  tak  samo  jest  z  męskością.  Kobieca 
wrażliwość sprawia, że Alise daje więcej, gdy mniej otrzy-
muje;  wybiórczość  męskiej  uwagi  sprawia,  że  Henry  do-
stając więcej, daje mniej.

 

Postępowaniem  Henry'ego rządzi logika: „Skoro tak się 

dla  mnie  poświęca,  to  najpewniej  sobie  na  to  zasłużyłem, 
więc mogę odrobinę się wyluzować. Skoro otrzymuję wię-
cej niż poprzednio, to sam mogę dawać mniej". To jedna 
z  podstawowych  przyczyn,  dla  których  mężczyźni  zaskar-
biwszy sobie miłość kobiety, zaczynają mniej się starać o 
jakość związku. Jak długo partnerka z uśmiechem na twarzy 
uprzyjemnia  mu  życie,  tak  długo  mężczyzna  jest  prze-
konany, że daje jej z siebie dostatecznie wiele.

 

Po niedługim czasie związek Henry'ego i Alise nabiera 

opacznego  charakteru:  Henry  wnosi do niego  mniej,  Alise 
więcej, gdyż chce otrzymywać więcej. Alise zakłada, że jej 
próby zadowolenia męża w sposób naturalny zainspirują go 
do  takich  samych  poczynań,  tymczasem  ich  efekt  jest  od-
wrotny. Biorąc z małżeństwa więcej, chociaż wnosi do nie-
go mniej, Henry nie czuje żadnej motywacji, by się wysilać; 
on w efekcie traci w jej oczach, ona — czuje się lekcewa-
ż

ona  i  rozgoryczona.  Przy  każdej  kolejnej  nieodwzajem-

nionej próbie zaskarbienia sobie miłości Henry'ego rozgo-
ryczenie Alise się pogłębia. Niezależnie od intensywności 
wysiłków rośnie jej frustracja, a jej pasja dawania wyrasta 
z poczucia pustki, a nie pełni. Z każdym dniem darzy part-
nera  coraz  mniejszym  uznaniem  i  szacunkiem,  a  to  jedno, 
czego  nie  może  mu  dać,  to  miłość,  której  on  potrzebuje. 
Alise  w  znaczniej  mierze  nie  jest  świadoma  tego,  jak  od-
kłada się jej rozgoryczenie, które jednak ujawnia się od cza-
su do czasu. Paradoksalnie dzieje się tak w momentach naj-
mniej oczekiwanych: kiedy Henry odchodzi od swoich co-
dziennych reguł i robi jakiś miły gest pod jej adresem, Alise 
nie  odbiera  tego  z  wdzięcznością,  ilekroć  prosi  o  pomoc, 
czyni to w tonie żądania.

 

41

 

background image

Kobiety zawsze pamiętliwe

 

Henry nie wie, że kobiety potrafią bardzo długo dawać z 

siebie wiele bez żadnych rekompensat i wyglądać przy 
tym na zadowolone, a jest tak dlatego, że nieustannie pro- 
wadzą rejestr takich gestów. Są pod tym względem bardzo 
skrupulatne, gdyż oczekują, że kiedyś rachunki zostaną wy-
równane i partner odwzajemni otrzymywane dary, a wtedy 
to one nareszcie będą hołubione.

 

Mężczyźni  najczęściej  nie  mają  pojęcia,  jak  przedstawia  

się  w  ich  związku  stan  takich  rachunków,  a  to  z  tej  przy 
czyny, że jeśli wykonują jakiś gest pod adresem partner- , 
ki, oczekują na jego natychmiastową rekompensatę, sądzą] 
więc,  że  bilans  dokonywany  jest  na  bieżąco  i  nie  ma  miej-  
sca  na  żadne nierówności, nawet  jeśli  relacja  tego,  co dają, 
do tego, co otrzymują, ma się jak 3:1.

 

 

Kobieta natomiast potrafi utyskiwać dopiero przy rela- 

cji, powiedzmy, 20:1. Kiedy jednak Alise zaczyna się uskar-
ż

ać na niesprawiedliwy rozkład ciężarów w ich małżeń-

stwie, Henry odnosi się do tych skarg niechętnie, gdyż jest 
pewien, że rozkład ten jest równomierny. Dziwi się, dlacze-
go nagle przestała odnosić się do niego z uznaniem, które 
w jego opinii było niewątpliwe, bo inaczej dlaczego tak in- 
tensywnie zabiegałaby o sprawianie mu przyjemności. Jest 
obrażony jej zarzutami, czeka na przeprosiny.

 

Jedynym  rozwiązaniem  w  takiej  sytuacji  jest  zrozumie- 

nie przez mężczyznę potrzeb kobiety, a także konieczności 
dawania  z  siebie  więcej.  Musi  także  wybaczyć  jej,  że  gro- 
madzi w sobie żal i potęguje pretensje do niego. Z kolei ko-
bieta musi dostrzec, jak, przyjmując rolę męczenniczki, do-
puściła do powstania tak wielkiej nierówności. I dopiero te-
raz mogą spróbować zgodnie ciągnąć wspólny wózek.

 

42

 

background image

Gdybyśmy tylko potrafili

 

Te przykłady wyraźnie pokazują, jak z braku zrozumie-

nia dla wzajemnych różnic wyrastają przed partnerami prob-
lemy. Dopiero świadomość tych różnic otwiera możliwość 
nowych rozwiązań prastarego konfliktu.

 

Wróćmy do naszych przykładów. Patrick mógłby zacząć 

od słuchania Jennifer i zastanawiania się nad jej uczuciami, 
a  wtedy  szybko  by  zrozumiał,  że  traktowanie  jej  jak  męż-
czyzny jest właśnie źródłem rozdrażnienia i uraz. Gdyby 
z kolei Jennifer uświadomiła sobie istniejące różnice, mniej 
lękałaby  się  męskich  reakcji,  nie  odczytując  ich  jako  ego-
istycznych i defetystycznych, a mogłaby stawać się dla Pa-
tricka prawdziwą podporą, gdy w chwilach stresu czuje on 
potrzebę  zaszycia  się  w  swej  jaskini,  szczególnie  gdyby 
podkreślał przy tych okazjach chwilowość tych stanów i 
manewrów.  W  takich  warunkach  on  nie  podejrzewałby,  iż 
jej opowieści o uczuciach to oskarżenia pod jego adresem.

 

Także  Henry  i  Alise  mogliby  swój  związek  oprzeć  na 

nowych podstawach. Ona powinna się nauczyć, że mężczyźni 
są  podobni  do  strażaków:  kiedy  wybucha  pożar,  nie  szczę-
dząc  sił i  odwagi, rzucają się  do  gaszenia,  ale  jeśli nie  ma 
alarmu, ucinają sobie drzemkę, żeby w dobrej formie stawić 
się  na  wezwanie.  Dzięki  tej  wiedzy  będzie  świadoma,  że 
jeśli nie sygnalizuje swoich potrzeb Henry'emu, ten przyj-
muje, że ich związek ma się dobrze i nie wymaga żadnych 
dodatkowych starań z jego strony. Dlatego będzie musiała 
znaleźć  sposób  na  opowiadanie  o  swoich  problemach  tak, 
aby Henry je rozumiał, a zarazem nie czuł się obwiniany.

 

Z kolei Henry musi sobie zdać sprawę z tego, że jeśli ko-

bieta nie znajduje się w centrum zainteresowania, będzie 
o nie walczyła aż do ostatka, kiedy więc następnym razem 
zobaczy, że Alise niemal podpiera się nosem, może dostrze-
ż

e w tym coś więcej niż tylko okazję do pouczeń, żeby za 

bardzo się nie obarczała obowiązkami, i zechce posłuchać,

 

43

 

background image

co  jej  leży  na  sercu.  Alise  zaś  powinna  zrozumieć,  że  na 
wyrzuty  mężczyźni  w  sposób  zupełnie  naturalny  reaguj 
pasywnością. Kiedy następnym razem dostrzeże u Henry'e-
go taką reakcję, może przestanie od niego oczekiwać spłaty 
zaciągniętych  długów  emocjonalnych,  a  w  sposób  pełen 
przyjaźni  i  czułości  da  mu  do  zrozumienia,  że  docenia  to 
wszystko, co dla niej i dla nich obojga robi. A potem będzie 
mogła  poprosić  o  pomoc  i  wsparcie.  Mężczyzna  znacznie 
lepiej reaguje na takie prośby, kiedy nie stoją za nimi ofia-
ry, pretensje i wyrzuty.

 

Z  kolei  Henry,  wiedząc,  że  kobiety  skłonne  są  dawać 

z  siebie  więcej,  jeśli  nie  czują  się  kochane,  następną  okaz 
ję, gdy Alise zacznie się dopytywać o spędzony przez nie-; 
go dzień, może potraktować jako pośrednią wskazówkę, iż; 
chce, aby on bardziej się nią zainteresował. Co więcej, kie 
dy  będzie  mu  się  wydawało,  że  żona  nie  docenia  jego  wy 
siłków, być może przypomni sobie, iż jej reakcje często wy 
rastają  z  poczucia  doznawanej  niesprawiedliwości;  jeśli  bę 
dzie  zwracał  uwagę  na  jej  uczucia,  znowu  poczuje  ufność  
Alise i miłość.

 

 

Także  Alise  będzie  mogła  się  nauczyć,  iż  więcej  może 

oczekiwać od Henry'ego, jeśli pomoże mu rozumieć jej po-
trzeby; musi mu o nich mówić tak, aby chciał jej słuchać i 
by ją rozumiał. Mężczyźni nie zmieniają tak szybko swoich 
sposobów działania jak kobiety, ale jeśli już to robią, to na 
dobre. Z drugiej strony uczucia u kobiet nie zmieniają się tak 
szybko  jak  u  mężczyzn.  Henry  musi  się  nauczyć  cierpli-
wego słuchania.

 

Aby zatem rozbudzić w sobie pragnienie rozumienia in- 

nych osób, a nie ich osądzania, warto sobie wyobrazić, że 
ukochana osoba przybyła z innej, odległej planety. Prze-
cież gdybyście spotkali jakąś czarowną istotę spoza Ziemi,.' 
nie staralibyście się za wszelką cenę jej zmienić, a raczej z 
wielką ciekawością obserwowalibyście jej odmienności. 
Zrozumienie innych wymaga cierpliwości i tolerancji, a ta-
ka akceptująca ciekawość staje się podstawą związku peł-

 

44

 

background image

nego miłości. Pozwolenie drugiej osobie na odmienność 
otwiera przestrzeń, w której miłość może bujnie rozkwitać. 
W następnym rozdziale zastanowimy się nad czterema 
kwestami kluczowymi dla stworzenia związku opartego na 
harmonii i współpracy.

 

background image

ROZDZIAŁ DRUGI

 

TWORZENIE ZWIĄZKU

 

Gdy  chodzi  o  tworzenie  udanego,  opartego  na 

współpra-cy  związku,  mamy  do  czynienia  z  czterema 
kluczowymi za-gadnieniami:

 

1.

 

Celowa  komunikacja  — komunikowanie  się  z  za-
miarem rozumienia i bycia rozumianym.

 

 

2.

 

Właściwe  rozumienie  —  rozumienie  różnic, uzną-
nie i szacunek dla nich.

 

 

3.

 

Wyzbycie się uprzedzeń — powstrzymanie się od 
negatywnych ocen nas samych i innych osób. 

4.

 

Akceptacja  odpowiedzialności  —  poczucie  odpo-
wiedzialności za to, co uzyskuje się ze związku, a tak-
ż

e praktyczna wyrozumiałość i skłonność do wyba-

czania. 

Rozwiązanie  tych  czterech  problemów  otwiera  w  nas 

potencjał do tworzenia nasyconych miłością związków, a tak-
ż

e do spełnienia naszych oczekiwań i marzeń. Ich rozumie 

nie pozwoli ocenić, skąd brały się dotychczasowe urazy, 
a także da podstawę do udanych związków w przyszłości.

 

46

 

background image

Zamierzona komunikacja

 

Jeśli  chcemy  rozpoznawać  i  szanować  wzajemne  róż-

nice, to komunikowanie się odgrywa w tym istotną rolę. 
W  swej  pierwszej  książce  What  You  Feel,  You  Can  Heal 
bardzo  starannie  omówiłem,  jak  istotne  w  związkach  jest 
mówienie  prawdy,  a  zwłaszcza  prawdy  na  temat  naszych 
uczuć:  dopiero  wtedy  może  rozkwitać  intymność.  Tyle  że 
jeśli nie pojmuje się, jaki jest istotny cel komunikowania 
się,  nawet  największe  talenty  nie  uchronią  nas  przed  po-
rażką.

 

Jaki to cel i jak jego świadomość wpływa na nasze poro-

zumiewanie się? Żeby to wyjaśnić, opowiem wam o pew-
nym swoim doświadczeniu. Siedzieliśmy z żoną w restaura-
cji pomiędzy jednym a drugim z mych seminariów poświę-
conych  intymnym  związkom.  Powiedziałem  kelnerowi,  że 
nam się spieszy. Szybko wskazał miejsce, podał kartę z menu, 
a my złożyliśmy zamówienia. Jak dotąd komunikowaliśmy 
się całkiem sprawnie. Kiedy siadaliśmy, nowi goście także 
zajmowali  miejsca  przy  stoliku  obok.  Po  dziesięciu  minu-
tach  otrzymali  zamówione  dania,  podczas  gdy  my,  będąc 
pierwsi, jeszcze nie zostaliśmy obsłużeni. Zirytowało mnie 
to, a kiedy nic się nie zmieniło przez następne pięć minut, 
zaczęło się we mnie gotować. Odnalazłem naszego kelnera 
i chłodno oznajmiłem:

 

 

Chciałbym przypomnieć, że nam się spieszy. Goście 

przy stoliku obok zamawiali po nas, a już zaczęli jeść. — 
I podnosząc głos, spytałem: — Gdzie nasze jedzenie? 

 

Będzie za chwilę, proszę pana. 

Ponieważ dla mnie nie była to żadna odpowiedź, powtó-

rzyłem:

 

—  Gdzie nasze jedzenie, skoro nasi sąsiedzi zdążyli już 

je otrzymać?

 

Także i kelner powtórzył swoją kwestię:

 

—  Będzie za chwilę, proszę pana.

 

Nie muszę chyba dodawać, że wzbierała we mnie furia.

 

47

 

background image

Zniknęły gdzieś wyrozumiałość i umiejętności konwersa-
cyjne; wróciłem do stolika w wojowniczym nastroju. 
siedzi skończyli jeść i zapłacili rachunek, a my ciągle c: 
kaliśmy.

 

Tego było już za wiele.

 

Chciałem znaleźć kierownika, ale po drodze wpadli 

na naszego kelnera. Wściekły powtórzyłem, że bardzo 
spieszymy i znowu spytałem:

 

 

Gdzie nasze jedzenie? Kelner wyraźnie 

przestraszony powtórzył swoje: 

 

Będzie za chwilę. I wtedy na 

szczęście spytałem:

 

 

—  Dlaczego muszę czekać tak długo? Dlaczego inni 

obsługiwani przede mną?

 

Zadałem pytanie o to, co było prawdziwą przyczyną mo-

jej frustracji, a kelner odrzekł:

 

—  Tamci goście zamówili przystawki, państwo zamó- 

wiliście z głównego menu, a to dwie różne kuchnie. W są- 
siedniej  sali  jest  przyjęcie  z  okazji  otrzymania  dyplomu 
więc  jesteśmy  trochę  obciążeni,  w  każdym  razie 
poinformo- 
wałem kucharza, że ma się pospieszyć. Przykro mi, że to 
trwa tak długo.

 

W jednej chwili zniknęły napięcie i oburzenie, a stało się 

tak, ponieważ teraz rozumiałem sytuację, mogłem się więc 
wczuć w położenie kelnera. Teraz już spokojnie czekałem 
na pojawienie się zamówionych potraw. Co więcej, dopiero 
w tym momencie zacząłem doceniać widok z okna, jak te; 
chwile spędzane wspólnie z żoną. Jak widzicie, moje komu 
nikowanie się z kelnerem było bezcelowe, jak długo nie za-
biegałem o zrozumienie. Bo przecież mogłem narzędzi poi 
rozumienia  użyć  do  manipulacji  czy  agresji,  mówiąc  na 
przykład:  „Doprawdy,  to  niepojęte,  co  się  u  was  wyrabia 
Chcę  rozmawiać  z  kierownikiem",  albo:  „Jeśli  dania  nie 
znajdą się na stole za trzy minuty, wychodzimy i z pewno-
ś

cią noga nasza nigdy już tutaj nie postanie!"

 

To często się zdarza, gdy jesteśmy rozgniewani lub czu-

 

48

 

 

background image

jemy się zagrożeni. Kiedy przesyłamy komunikaty, aby ko-
oś  upokorzyć,  przestraszyć,  ośmieszyć,  obwinić  czy  za-
wstydzić, źle wykorzystujemy te narzędzia. Być może uda 
nam się zyskać dominację, ale zarazem zrodzimy urazę i 
niechęć.  Prawdziwa  i  rzetelna  komunikacja  polega  na 
przekazywaniu  naszego  rozumienia  i  uczestniczeniu  w  cu-
dzym rozumieniu.

 

Rzetelne rozumienie

 

Ostatecznie  jednak  to  nie  komunikowanie  się  ze  sobą 

sprawia,  że  związki  funkcjonują.  Ono  jest  narzędziem  do 
tego, abyśmy się rozumieli. Rzetelne rozumienie wzbogaca 
związek, nieporozumienia go rujnują. Celowa komunikacja 
pomoże nam w pogłębieniu rzetelnego rozumienia.

 

Jak często zdarzało się wam pokłócić z ukochaną osobą, 

a  potem  okazało  się,  iż  przyczyną  było  nieporozumienie? 
Jednym z częstych problemów w naszych związkach jest to, 
iż kiedy zbliżyliśmy się do kogoś, skłonni jesteśmy mnie-
mać, że właściwie interpretujemy jego słowa i gesty. Jesteś-
my przekonani, że dobrze wiemy, o co chodzi danej osobie 
w tej czy innej sytuacji, a tymczasem przypisujemy jej myl-
ne intencje i dochodzimy do fałszywych konkluzji.

 

Jako  doradca  rodzinny  często  występuję  w  roli  tłuma-

cza. Mężczyzna coś mówi, a kobieta rozumie to opacznie. 
Ona coś mówi, a on słyszy coś zupełnie innego. Wystarczy 
chwila i kłótnia gotowa! A rzecz w tym, że mówią w isto-
cie  różnymi  językami.  Konfliktu  łatwo  uniknąć,  wystarczy 
jego  treść  zamknąć  w  słowach  i  frazach  dla  niej  zrozu-
miałych i vice versa.

 

Pamiętam parę, która zjawiła się u mnie po poradę. Naj-

pierw  spytałem  kobietę,  czego  oczekuje  od  męża.  Martha 
głęboko odetchnęła, rozpłakała się i wyszlochała:

 

—  Po  prostu,  żeby  mnie  wysłuchiwał,  chciał  słuchać. 

Czuję, że mnie już nie kocha.

 

49

 

background image

Patrzyłem spod oka na męża. Wyraźnie zesztywniał, po-

tern  wzruszył  ramionami,  aż  w  końcu  głośno  westchnął. 
Widać było, że zdenerwowanie Marthy jeszcze się zwięk-
szyło.

 

Spytałem, jak rozumie reakcję męża.

 

 

—  Nic go to nie obchodzi. Uważa, że nie mam racji, za 

dużo  wymagam,  a  gdybym  miała  do  powiedzenia  coś  na- 
prawdę interesującego, to z chęcią by wysłuchał.

 

 

Joe zaczął protestować, ale przerwałem mu i poprosi-

łem, żeby opisał, co się w nim działo, gdy słuchał słów 
ż

ony.

 

—  Czułem rozgoryczenie i myślałem o wszystkich tych 

rzeczach, które zrobiłem chociażby w zeszłym tygodniu, 
aby jej pokazać, jak ją kocham. I jestem w kropce, bo na- 
prawdę nie wiem już, co robić, a kiedy na dodatek słyszę jej 
zarzuty, to zaczynam się denerwować i wszystko kończy 
się 
kłótnią.

 

 

Martha błędnie odczytała rezerwę Joego, uznała ją za 

wyraz braku zainteresowania. Jak na ironię, jej reakcja istot- 
nie popchnęła go w kierunku negatywnych ocen, nawet jeśi 
w pierwszej chwili poruszyły go jej słowa. Bez pomocy te; 
rapeuty znowu uwikłaliby się w awanturę.

 

 

Pozytywne,  delikatne  i  przepojone  troską  uczucia, 

które żywe są w nas od chwili zakochania się, łatwo mogą 
pójść w niepamięć z powodu banalnych nieporozumień i 
błęd-nych przesłanek, a te z kolei mogą sprawić, iż urojona 
zrazu postawa partnera może się ziścić.

 

Większość emocjonalnych napięć w intymnych związ-

kach wyrasta z nieporozumień, a dobra komunikacja po-
zwala im zapobiegać. Bardzo pomocne są tu pewne możli-
we do wyuczenia sprawności, ale najważniejsza jest sam 
chęć rozumienia.

 

Rzetelne rozumienie ma różne aspekty. Oto niektóre z nich:

 

 

Wnikliwe rozumienie siebie samego i innych.         

 

Rozumienie, w jak różny sposób reagują w tych sa-
mych sytuacjach mężczyźni i kobiety. 

50

 

background image

 

Wnikliwe rozumienie uczuć, które istotnie leżą u pod-
staw naszych słów i zachowań. 

 

Wnikliwe rozumienie uczuć, które istotnie leżą u pod-
staw akcji i reakcji innych osób. 

 

Ś

wiadomość, że gest nie zawsze odpowiada jego in-

terpretacji.  (Na  przykład  kiedy  partner  wzrusza  ra-
mionami,  może  to  znaczyć  coś  zupełnie  innego,  niż 
gdybyście wy tak postąpili). 

 

Zrozumienie, że innej osobie może być trudno popro-
sić  o  to,  co  dla  was  nie  stanowiłoby  żadnego  prob-
lemu. 

 

Zrozumienie,  że  słowa,  których  wy  możecie  wysłu-
chać bez urazy, dla innych mogą być nie do przyjęcia. 

 

Ś

wiadomość, że to, co wam pomaga, dla innych wca-

le nie musi być pomocne. 

 

Ś

wiadomość, że ludzie mówią różnymi językami, któ-

re tylko brzmią podobnie. 

Wstępem do prawdziwego rozumienia jest uświadomie-

nie sobie tego, że wszyscy jesteśmy niepowtarzalnymi jed-
nostkami, które bardzo łatwo dezinterpretują swoje zacho-
wania. Dzięki zrozumieniu tych różnic i szacunku dla nich 
mogą powstawać solidne mosty między nami.

 

Strach przed odmiennością

 

Jedną z przyczyn, dla których wzdragamy się przed róż-

nicami, jest to, że w okresie dorastania są one wyśmiewa-
ne lub wyszydzane. Kiedy chcemy zyskać popularność czy 
znaczenie, staramy się upodobnić do tych, którzy już są po-
pularni i silni. Jako dzieci wiele czasu poświęcamy na na-
ś

ladowanie innych dzieci.

 

Nawet teraz, gdy jesteśmy dorośli, i nawet jeśli zdarzyło 

nam się mieć rodziców, którzy rzetelnie starali się wspierać 
naszą  niepowtarzalność,  nadal  się  obawiamy,  że  odmien-
ność może spowodować odrzucenie i porażkę. Większość

 

51

 

background image

ludzi w jakimś stopniu lęka się okazania swej inności. Oba-
wiamy się, że ktoś nas upomni, albo też skrytykuje, że po-
stępujemy  źle  czy  nieodpowiednio.  Co  gorsza,  nie  jest  to 
obawa bezpodstawna. Wszędzie roi się od ludzi siebie nie-
pewnych, którzy natychmiast wrogo reagują, kiedy ktoś chce 
odstawać  od  reszty  i  być  sobą.  To  z  tego  powodu  różnice 
wydają się groźne.

 

Różnice są wspaniałe

 

Odmienności  ludzkie  przyciągają  się  niczym  magnesy. 

Im lepiej je rozumiemy, tym wyżej je cenimy.

 

Prawdziwe różnice między mężczyznami i kobietami są 

w istocie komplementarne, co pozwala każdemu na szuka-
nie  odpowiedniego  ich  zrównoważenia.  Jeśli  jestem  nad-
miernie agresywny, pociągać mnie może osoba bardziej od-
prężona i wyciszona. Dzięki związkowi z nią mogę urucho-
mić takie właśnie cechy obecne w mej nieświadomości, a te 
zrównoważą czy uzupełnią moje cechy agresywne. To właś-
nie owe komplementarne różnice przyciągają nas wzajem-
nie ku sobie i rodzą to magiczne uczucie zwane miłością.

 

Wspaniałość  różnic  stanowi  nowy  wymiar  intymnego 

związku. Kiedy zaczynamy akceptować i szanować różnice 
między ludźmi, zaczynamy także dostrzegać ich podobień-
stwa. Chociaż każdy z nas jest niepowtarzalną osobą, to pod 
wieloma względami jesteśmy tacy sami. Ten pozorny para-
doks  wiąże  się  z  cudowną  prawdą,  dotyczącą  intymnych 
związków.  Osoba,  z  którą  możemy  dzielić  życie,  najczę-
ś

ciej  jest  stopem  różnych  komplementarnych  różnic  i  po-

dobieństw.

 

Prawda ta wyraża się na różne sposoby, a ja przytoczę tu 

kilka z tych, o których opowiedzieli mi ludzie pozostający 
w pełnych miłości związkach.

 

•  Bardzo  się  od  siebie  różnimy,  ale  razem  trzyma  nas 

pasja.

 

52

 

background image

Różnimy  się  pod  wieloma  względami:  on  jest  noc-
nym markiem, ja lubię wcześnie wstawać, on jest ma-
rzycielem, ja — istotą praktyczną; on się niczym nie 
przejmuje, ja się wszystkim zamartwiam. Ale na pew-
nym innym poziomie stanowimy jedno. Zupełnie jak-
byśmy  nadawali  na  tych  samych  falach.  Czasami  ją 
kocham,  a  czasami  jej  nienawidzę.  Kiedy  jej  nie 
kocham,  to  dlatego,  że  nie  mogę  jej  kochać  w  tej 
właśnie  chwili;  niedobrze  mi  przede  wszystkim  ze 
sobą samym. Ale w głębi serca wiem, że powinniśmy 
być razem.

 

Wiele z naszych problemów jest zupełnie różnych, 
a łączy nas fakt, że mamy ich aż tyle! Nauczyliśmy 
się  nawzajem  sobie  pomagać,  aby  druga  osoba  nie 
czuła się dotknięta czy upokorzona. Myślę, że gdyby 
on był doskonały i nie miał żadnych problemów, wy-
dawałoby mi się, że jestem dla niego ciężarem. Dwa 
lata  małżeństwa  były  znakomite.  Potem  miłość 
przygasła, skończył się czas romansu. Któregoś dnia 
zbudziłam  się  ze  świadomością,  że  jesteśmy  dwoj-
giem różnych ludzi, którzy niewiele mają wspólnego. 
Było to uczucie przygnębiające i rozczarowujące, ale 
dopiero  wtedy  zaczęłam  się  uczyć  prawdziwej  mi-
łości. Ujawniając sobie nawzajem uczucia i łagodząc 
nagromadzone  niechęci,  poznawaliśmy  siebie  i  po-
głębialiśmy swą miłość. Zaczęłam kochać prawdziwą 
osobę, a nie taką, jaką chciałam z niego uczynić.

 

W każdym z tych wypadków miłość zniosła próbę czasu 

dzięki akceptacji i zrozumieniu. W ten sposób harmonizuje 
ona różnice i tworzy trwałe, dobre związki.

 

53

 

background image

Wyrzeczenie się uprzedzeń

 

Wyrzeczenie się uprzedzeń, trzeci aspekt owocnego  

związku, jest naturalną konsekwencją rzetelnego rozumie 
nia. Wraz z tym, jak uczymy się rozumieć nasze różnice 
i skutecznie informować siebie nawzajem o swych uczu-  
ciach, myślach i pragnieniach, zaczynamy też wyzbywać 
się negatywnych sądów.

 

 

Negatywny stosunek do siebie samych i efektów włas- , 

nych działań sprawia, iż nie możemy w pełni ujawnić swo 
ich talentów. Niska samoocena nie pozwala nam na radość i 
z własnych możliwości i w ogóle z życia.

 

 

Kiedy nabieramy przekonania, że mamy w sobie jakieś 

braki, zaczynamy też odczuwać niedostatek tego, co posia 
damy lub czym rozporządzamy: brakuje nam czasu, pienię-  
dzy, miłości. Nie wystarczają nam przyjaciele i rodzina; 
uprzedzenia rujnują nasze związki.

 

 

I będzie to trwało tak długo, aż wreszcie nauczymy się i 

rozumieć,  doceniać  i  szanować  różnice  między  ludźmi.  Kie-  
dy  potrafimy  kochać,  akceptować,  doceniać  i  szanować  in-  
nych,  automatycznie  zaczynamy  też  akceptować  i  doceniać 
samych  siebie.  Oto  największy  sekret  porzucenia  uprze-  
dzeń.  Dzięki  miłości  do  innych  potrafimy  też  kochać  sa 
mych  siebie,  a  kochając  siebie,  możemy  kochać  innych.  
W  przenikniętych  miłością  związkach  każdego  dnia  rośnie  
też nasze poczucie własnej wartości.

 

 

Jeśli  zdecydowanie  negatywnie  oceniamy  innych,  jest  to  

symptomem  naszej  niechęci  do  siebie  samych.  Najbardziej  
nieprzyjazne  osądy,  jakie  wydajemy  o  innych,  są  projekcja-  
mi naszych sekretnych samoocen.

 

 

 

Odnaleźć wspólnotę

 

Prawdziwy  związek  rodzi  się  ze  świadomości  naszych 

różnic i z szacunku dla nich. Ich zrozumienie pozwala bar- 

 

54

 

background image

dziej wyraźnie dostrzegać też nasze podobieństwa, a to z 
kolei  staje  się  punktem  wyjścia  dla  współczucia,  wyrozu-
miałości, tolerancji i poczucia wspólnoty. Akceptacja róż-
nic  rodzi  pociąg,  uznanie,  zainteresowanie,  szacunek,  fas-
cynację.

 

Im  lepiej  rozumiemy  się  wzajemnie,  im  uważniej  słu-

chamy i bardziej uczestniczymy w swych przeżyciach, tym 
lepiej też pojmujemy, w jak wielkim stopniu uprzedzenia 
i przedwczesne osądy oddzielają nas od siebie. To nie róż-
nice  nas  dzielą,  lecz  nasze  o  nich  opinie,  które  karmią  się 
dezinterpretacjami.

 

Przyjmowanie odpowiedzialności

 

Czwarty aspekt owocnego związku to równe poczuwa-

nie się do odpowiedzialności za związek i równa gotowość 
do wybaczania. Poczucie odpowiedzialności nie pozwala na 
to, aby traktować siebie jako ofiarę. Nie jest możliwa skłon-
ność  do  wybaczania,  jeśli  nie  potrafi  się  dostrzec  własnej 
odpowiedzialności i własnych win.

 

Czy dochodziliście już kiedyś do wniosków w rodzaju: 

„Nic, tylko daję i daję, a w zamian nie otrzymuję nic" albo: 
„Taki wspaniały zapowiadał się dzień, a ona musiała to ze-
psuć"? Wtedy dochodzi do głosu nasz kompleks ofiary, co 
jest  sygnałem,  iż  nie  chcemy  wziąć  na  siebie  takiej  odpo-
wiedzialności jak partner.

 

Ofiara  nie  czuje  się  odpowiedzialna  za  to,  co  się  z  nią 

dzieje  ani  co  odczuwa.  Ofiara  nie  ma  sił,  by  cokolwiek 
zmienić. Ofiara nie przyjmuje do wiadomości swojego udziału 
w  złych  stronach  związku,  co  więcej  w  żaden  sposób  nie 
potrafi z tych negatywnych elementów wyciągnąć pozytyw-
nych wniosków. Przeszłość staje się dla niej wymówką, po-
zwalającą na fałsz w stosunku do samej siebie.

 

Znamieniem takiej postawy jest poczucie wrogości i prag-

nienie oskarżania, a stoi za tym niechęć do ponoszenia od-

 

55

 

background image

powiedzialności.  Kiedy  pojawia  się  wrogość,  nie  chcemy 
ufać  osobie,  której  to  dotyczy  ani  jej  akceptować,  a  owa 
niemożliwość ufności wynika z faktu, że nie rozumiemy, iż 
sami sprowokowaliśmy tę osobę do takich a nie innych za-
chowań.  Nie  chcemy  akceptować  innych,  błędnie  bowiem 
uważamy, iż będą wiedzieli, czego nam trzeba. Czytanie 
w  myślach  zdarza  się  niekiedy  między  kobietami,  ale  jest 
niemal niemożliwe, aby mężczyzna odgadł myśli kobiety 
i vice versa.

 

Gdy obrażamy się na drugą osobę, nie zastanawiamy się, 

dlaczego postąpiła właśnie tak. Nie usiłujemy zgłębiać, dla-
czego  czuje  to,  co  czuje,  natomiast  bardzo  szybko  siebie 
uznajemy za ofiarę, a innych za nikczemników.

 

Na czym polega nieświadoma prowokacja 

 

Tam, gdzie nie ma pełnego zrozumienia dla wzajemnych 

różnic,  częstokroć  może  się  zdarzać,  że  bezwiednie  nastę-
pujemy sobie na odciski. Uznanie, że jesteśmy tak odmien-
ni  jak  Marsjanie  i  Wenusjanki,  może  pomóc  dostrzec,  jak 
nawzajem siebie obrażamy i prowokujemy.

 

Dokładne rozważenie naszych poczynań i zaniechań w 

kontekście  szacunku  dla  wzajemnych  różnic  pozwala  zro-
zumieć,  jak  nasze  postępki  wpływają  na  innych  i  dlaczego 
tworzymy  związki,  ale  samo  tylko  wzięcie  odpowiedzial-
ności za swoje zachowania nie wystarcza, albowiem odpo-
wiedzialność rozciąga się także na sprawy mniej widoczne. 
Otóż  reakcje  innych  mogą  być  prowokowane  nie  tylko 
przez  nasze  czyny,  ale  także  przez  myśli  i  uczucia.  Zoba-
czyć to jest o wiele trudniej, chociaż efekty są niewątpliwe.

 

Jeśli  jawnie  czy  skrycie  dokonujemy  kategorycznego 

osądu innych osób, jest bardzo prawdopodobne, że zaczną 
się tak właśnie zachowywać. Jeśli uznajemy, że nas nie ko-
chają z ich postawy znika miłość. Jeśli uznajemy, że się o 
nas nie troszczą w ich postawach pojawia się obojętność.

 

56

 

background image

Im droższa jest nam osoba, tym silniejsze są nasze reak-

cje  na  jej  osądy,  ale  podobnie  też,  im  my  jesteśmy 
ważniejsi  dla  drugich,  tym  silniejszy  nasz  wpływ  na  ich 
myśli i uczucia. Także seksualna bliskość zwiększa wpływ 
ukochanych osób na nasze zachowania.

 

Kiedy na przykład kobieta uznaje, że mężczyzna już jej 

nie kocha i stała się mu obojętna, on zaczyna się skłaniać do 
takich  zachowań.  Nawet  jeśli  ona  udaje,  że  docenia  jego 
starania, to jej sekretne przekonanie sprawi, iż partner da-
wać  będzie  wyraz  obojętności.  W  tym  wypadku  naturalna 
troskliwa  reakcja  zostaje  zdominowana  przez  zachowanie 
sprowokowane  negatywnym  osądem.  Im  bliższy  ich  zwią-
zek,  tym  większy  wpływ  będą  miały  na  mężczyznę  oceny 
kobiety, co spowoduje, iż o wiele trudniej będzie mogła do 
niego dotrzeć jej miłość.

 

Jeśli mężczyzna dojdzie do wniosku, że kobieta postę-

puje irracjonalnie i skrajnie emocjonalnie, irracjonalność 
i emocjonalność zaciążą na jej postępkach. Nawet jeśli z 
udaną  uwagą będzie  słuchał,  jak  opowiada  o  swoich uczu-
ciach, to w duchu będzie uważał, iż to wszystko nie ma sen-
su, a partnerka będzie miała zakłócony związek z centrum 
swej intuicji, co wybije ją z równowagi.

 

To, że zostajemy sprowokowani, wcale jeszcze nie ozna-

cza,  że  osoba  prowokująca  jest  odpowiedzialna  za  nasze 
czyny,  bo  i  one,  i  zaniechania  zawsze  są  naszą  sprawą. 
Zrzucanie  winy  na  osobę  prowokującą,  to  jeszcze  jedna 
strategia ofiary, a nie rzetelne usprawiedliwienie.

 

Sama świadomość tego, że nasze myśli i uczucia mo-

gą prowokować określone reakcje, nie ma nic wspólnego 
z  piętnowaniem  czy  rozgrzeszaniem  sprowokowanych  za-
chowań, a jest jedynie jednym z elementów rozumienia na-
szych partnerów i otwierania się na ich postępowanie.

 

Jeszcze gorsze są konsekwencje sytuacji, gdy prowoku-

jemy  zachowania  radykalnie  przesadzone.  O  ile  pospieszna 
ocena powoduje doraźne zakłócenia w związku, o tyle głę-
boka niechęć oznacza trwałe zakłócenie. Mężczyzna, który

 

57

 

background image

z najwyższą niechęcią odnosi się do uczuć swojej żony, 
może spowodować jej nadwrażliwość. Kobieta, która nie 
znosi obojętnej postawy męża, może u niego wyzwolić 
trwałą nieczułość.

 

Nierzadkie  są  wypadki,  że  mężczyzna  wraca  do  domu 

pełen tkliwych uczuć do kobiety, ale kiedy staje z nią oko 
w oko, nagle nawiedza go zobojętnienie. Ona może zacho-
wywać  się  jak  najbardziej  poprawnie,  ale  jej  skryte  i  nie-
ś

wiadome  urazy  sprawiają,  że  jego  postawa  znienacka  się 

zmienia.

 

I podobnie nader często bywa, że kobieta wraca do do-

mu pełna ciepłych uczuć do męża, ale w jego bezpośredniej 
obecności znienacka zalewają ją uczucia negatywne. Także 
i  tutaj  jego  zachowaniu  nie  można  z  zewnątrz  nic 
zarzucić,;  a  jednak  nierozsupłane  urazy  wyzwalają  u 
kobiety nega-tywną reakcję.

 

Urazy  i  pretensje  oznaczają,  że  obstajemy  przy  swoich 

negatywnych osądach, a to z kolei zwiększa ich moc prowo-
kowania.  Jakkolwiek  wielkie  możemy  sobie  przypisywać 
zdolności ukrywania swoich ocen, i tak zdradzają je nasze 
poczynania,  reakcje,  dobór  słów,  ruch  ciała,  wyraz  oczu, 
ton głosu, a często dzieje się tak nie tylko bez naszej świa-
domości, ale nawet jej na przekór.

 

Jeśli nie kierują nami uprzedzenia, to miejsce wstępnego 

negatywnego osądu bardzo szybko może zająć pozytywna 
ocena, w przeciwnym wypadku trwamy przy swej opinii, 
nawet o tym nie wiedząc.

 

Urazy nie tylko prowokują negatywne reakcje, ale także 

niszczą  efektywność  komunikacji.  Kiedy  chcemy  podzielić 
się swymi myślami i uczuciami z osobą, do której czujemy 
urazę,  jest  niemal  niemożliwe,  aby  się  na  nas  otworzy-ła. 
Jedną  z  przyczyn,  dla  których  komunikowanie  się  jest 
łatwiejsze  w  początkach  związków,  jest  późniejsze  odkła-
danie się uraz.

 

Takie złogi uraz uniemożliwiają rozwój miłości w związ-

ku. Pierwszym krokiem w kierunku ich usuwania jest wzię-

 

58

 

background image

cie  na  siebie  odpowiedzialności,  a  więc  i  zrozumienie, 
jak sami prowokujemy reakcje, na które się potem oburza-
my. A kiedy lepiej zaczniemy rozumieć partnera i ulepszać 
porozumienie  z  nim,  o  wiele  łatwiej  też  będzie  o  wyba-
czenie.

 

Odpowiedzialność i zduszone urazy

 

O wiele łatwiej nam będzie poczuć odpowiedzialność 

i wziąć ją na siebie, gdy zrozumiemy, że pospiesznie oce-
niając  drugą  osobę  jako  złą  niekochającą,  podstępną  czy 
chociażby  nie  całkiem  dobrą  nieświadomie  prowokujemy 
zdarzenia rozsadzające związek.

 

W podjęciu odpowiedzialności dodatkowo jeszcze prze-

szkadzają zduszone niechęci i urazy. Takie ich tłumienie 
w sobie łatwo przychodzi zarówno mężczyznom, jak i ko-
bietom.  Zdławienie  urazy  sprawia,  że  przestajemy  jej  być 
ś

wiadomi, a wtedy bardzo trudno wziąć na siebie odpowie-

dzialność  za  prowokowanie  niemiłych  dla  nas  zachowań 
partnera,  co  w  oczywisty  sposób  utrudnia  funkcjonowanie 
związku.

 

Ten, kto stara się być kochający, wyrozumiały i akcep-

tujący, a zarazem nie zadaje sobie wysiłku, by udoskonalić 
swe zdolności komunikowania się, jest najczęściej skłonny 
dusić  w  sobie  urazy,  i  to  tym  bardziej,  im  bardziej  chce 
uchodzić za kochającego, kiedy zaś partnerzy reagują, wy-
czuwając skrywaną niechęć, nader trudno mu uznać własną 
winę. W takiej sytuacji szlachetny zamiar, by trwać w po-
stawie akceptacji (co zmusza do tłumienia pretensji), tylko 
jeszcze pogarsza sytuację.

 

Kiedy mężczyzna pałką bije w głowę żonę, a ta zalewa 

się krwią, dobrze widać, za co trzeba wziąć odpowiedzial-
ność. Jeśli teraz ona obrzuci go gniewnymi słowami, nie bę-
dzie ich traktował jako niezasłużonych, gdyż dobrze widzi, 
czym je sprowokował. Kiedy jednak tym ciosem są zdu-

 

59

 

background image

szone  niechęci,  nie  widać  ani  krwi,  ani  pałki,  dlatego  też 
gniewna reakcja małżonki może się wydać mężowi nieuza-
sadniona i irracjonalna.

 

Dobre intencje nie wystarczą

 

Możecie  bardzo  pragnąć  być  kochającymi,  możecie  na-

wet zabiegać o to ze wszystkich sił, a przecież wasza miłość 
nie będzie czysta tak długo, jak długo nie wyzwolicie się od 
uprzedzeń i uraz. Kiedy tego dokonacie, miłość przychodzi 
bez  żadnego  wysiłku.  Ilekroć  bardzo  staramy  się  kochać, 
jest to nader prawdopodobna oznaka, że tłumimy jakieś pre-
tensje.

 

Przypomnijcie sobie chwile, gdy byliście głęboko zako-

chani. Czy miłość była wtedy trudna? Gdy poznałem swoją 
przyszłą żonę, z pewnością nie musiałem się starać, żeby ją 
kochać  czy  szanować.  Kiedy  córka,  bardzo  jeszcze  mała, 
wypadła z łóżeczka, nie musiałem się starać, aby się o nią 
troszczyć; wszystkie komórki mojego ciała były przepełnio-
ne troską i lękiem. Pomyślcie o ludziach, których podziwia-
cie za wielkie osiągnięcia; czy musicie się starać o szacunek 
dla nich?

 

Jeśli pozytywna postawa nie przychodzi automatycznie 

i bez wysiłku, to znaczy, że jest wymuszona. Kiedy czuje-
my do kogoś urazę, trudno to ukryć przed słuchaczem, który 
zostaje ostrzeżony, iż musi się mieć na baczności, gdyż o 
coś go oskarżamy.

 

Z całą tą wiedzą o uprzedzeniach i urazach o wiele łat-

wiej o odpowiedzialność w związkach z innymi, kiedy bo- 
wiem mamy taką świadomość, rozumiemy, jak bardzo same, 
nasze jawne czy skryte uprzedzenia odpowiedzialne są za 
bolesne dla nas reakcje z drugiej strony czy brak poparcia.    

 

Linda,  trzydziestoośmiolatka,  od  dwunastu  lat  jest  mę-

ż

atką. Dopiero po kilku latach terapii zrozumiała, że także i 

ona była odpowiedzialna za problemy, które pojawiły się'

 

60

 

background image

w  małżeństwie.  Przez  dwanaście  lat  uważała  się  za  ofiarę 
rosnącej rezerwy w zachowaniu Boba. Miała do niego pre-
tensje, iż stał się zimny, obojętny, że przestał ją kochać. Do-
piero  z  czasem  pojęła,  iż  to  właśnie  owe  pretensje  spra-
wiały, że nie potrafił słuchać o jej potrzebach i uczuciach. 
Jak  mogła  oczekiwać  jego  zainteresowania,  kiedy  on  wy-
czuwał jej tłumione zarzuty?

 

Miała wrażenie, że Bob nie wyczuje jej rozgoryczenia, 

jeśli nie będzie go wyrażała w słowach ani w czynach. Za-
tem z jej punktu widzenia Bob nie miał podstaw, by czuć 
się  obwiniany,  skoro  ona  nigdy  nie  dała  jawnego  wyrazu 
swym urazom. Robiła wszystko, aby je ukryć, bardzo nawet 
o  to  zabiegała,  aby  podejmować  wobec  niego  gesty  pełne 
miłości, tyle że jeśli on na nie nie odpowiadał, jej pretensje 
jeszcze się pogłębiały.

 

Linda mogła uważać, iż jej niechęć jest ukryta, Bob jed-

nak bardzo wyraźnie ją wyczuwał i odczytywał w sposobie 
zaciskania ust czy w tonie jej głosu. W efekcie, ilekroć pro-
siła o pomoc, jego reakcją była obojętność i lekceważenie.

 

Dzięki terapii Linda wyraźnie dostrzegła, że za małżeń-

skie  problemy  również  i  ona  jest  odpowiedzialna,  a  także 
zrozumiała,  że  sama  może  zmienić  powstały  stan  rzeczy. 
Wystarczyło, by przestała czuć się ofiarą a wzajemne rela-
cje raptownie się poprawiły.

 

Nie wynika z tego, że część odpowiedzialności nie spa-

dała na Boba. Dwóch patyków trzeba do rozpalenia ognia, 
dwojga ludzi — aby powstał konflikt. Niemniej jednak Lin-
da uświadomiła sobie, że na nią spada obowiązek, aby o 
swoich  uczuciach  i  potrzebach  mówić,  zajmując  przy  tym 
postawę  wolną  od  uraz  i  uprzedzeń,  co wcale  nie  przyszło 
łatwo,  gdyż  usuwanie  starych  niechęci  i  odnowa  szczerej 
miłości wymagały od niej wiele pracy.

 

Dzięki technice listu o uczuciach — będzie o niej mowa 

później — Linda nauczyła się docierać do swych najgłęb-
szych  uczuć  i  ujawniać  urazy.  Nauczywszy  się  zaś  odpo-
wiedzialnego komunikowania swych doznań, była zasko-

 

61

 

background image

czona tym, jak szybko i łatwo Bob zareagował, dając jej po-
moc  i  oparcie,  których  zawsze  tak  bardzo  potrzebowała,: 
Oboje  mieli  wrażenie,  że  ponownie  przeżywają  miodowej 
miesiące.  O  wiele  łatwiej  uwolnić  się  od  uraz  i  pretensjj 
wtedy, kiedy rozumiemy, jak odpowiedzialni jesteśmy za.; 
to, czego doświadczamy w związkach. Jak długo włada na-
mi  przeświadczenie,  że  robimy  wszystko,  jak  należy,  a  nie 
otrzymujemy tego, czego nam potrzeba, uważamy siebie za 
pokrzywdzonych.

 

Wiedza  to  potęga.  Wiedza o  naszych  różnicach  jest  po-

tęgą,  która  pozwala  nam  na  głębszą  akceptację,  zrozumie-
nie, szacunek, podziw. Wiedza o tym, jak zatajone niechęci 
prowokują  innych,  popycha  nas  do  wzięcia  odpowiedzial-
ności  za  to,  co  zyskujemy,  pozwala  także  na  większą  wy-
rozumiałość.  Im  szersza  wiedza,  tym  mniej  trzymamy  się 
przeświadczeń, że trzeba partnera przemienić, a bardziej za-
czynamy go cenić i wspierać.

 

background image

ROZDZIAŁ TRZECI

 

PODSTAWOWE RÓŻNICE

 

MIĘDZY MĘŻCZYZNAMI

 

A KOBIETAMI

 

Zastanawiając się nad istotnymi różnicami między męż-

czyznami a kobietami, najłatwiej wyjść od odmienności fi-
zycznych.  Najbardziej  oczywiste  są,  rzecz  jasna  te,  które 
wiążą się z narządami i cielesnymi układami rozmnażania, 
badania jednak ujawniają także inne, nie mniej ważne róż-
nice.  Spójrzcie  na  wyliczone  niżej  przykłady.  Mężczyźni 
mają  zazwyczaj  grubszą  skórę  od  kobiet,  co  sprawia,  że 
zmarszczki wcześniej pojawiają się u tych ostatnich. Struny 
głosowe kobiet są krótsze i dlatego mężczyźni mają najczę-
ś

ciej  niższe  głosy.  Krew  mężczyzn  jest  cięższa  i  zawiera 

około  20  procent  więcej  czerwonych  ciałek,  co  oznacza 
więcej  tlenu  i  więcej  energii.  Mężczyźni  oddychają  też 
głębiej  i  rzadziej  niż  kobiety.  Ogólnie  rzecz  biorąc  męż-
czyźni mają większe od kobiet kości. Kości kobiece nie tyl-
ko są mniejsze, ale i inne. Tak fascynujący mężczyzn chód 
kobiecy jest efektem struktury kości. Szersza miednica — 
co  związane  jest  z  rodzeniem  dzieci  —  sprawia,  że  każdy 
krok  jest  bardziej  dynamiczny,  rozkołysany.  U  mężczyzn 
stosunek mięśni do tłuszczu jest wyższy, i dlatego łatwiej 
im jest tracić nadwagę. Dzięki owej nadwyżce mięśni, męż-
czyźni mają więcej, łatwej do wyzwolenia w każdej chwili, 
energii.  Z  drugiej  strony  —  kobiety  mają  dodatkową war-
stwę tłuszczu bezpośrednio pod skórą, dzięki czemu w zi-

 

63

 

background image

mie jest im cieplej, a w lecie chłodniej. Za sprawą owych

 

dodatkowych zapasów tłuszczu kobiety mają większe zaso-

 

by energii, dzięki czemu są bardziej wytrzymałe.

 

 

Niezależnie jednak od wagi tych wszystkich fizycznych

 

różnic, to przede wszystkim psychiczne odmienności po-

 

zwalają na wzbogacanie związków. Różnice fizjologiczne

 

stanowią podstawę głębokich różnic psychologicznych.     

 

G

łówne różnice psychologiczne

 

 

Mężczyźni  i  kobiety  są  różni  nie  tylko  biologicznie 

i anatomicznie, ale także psychologicznie. Na przykład po- 
wszechnie  się  obserwuje,  że  w  porównaniu  z  mężczyzna- 
mi  kobiety  bardziej  opierają  się  na  intuicji,  większą  wagę 
przywiązują do miłości i związków, a także inaczej reagują 
na stres. Na co innego uskarżają się również w związkach 
i  inne  też  dręczą  je  problemy.  Częstą  sugestię,  że  odmien- 
ności  są całkowicie uwarunkowane kulturowo i  związane 
z okresem dzieciństwa, uznać trzeba za absurdalną.

 

 

Nie ulega żadnej wątpliwości, że czynniki kulturowe,; 

i rodzinne mają swój wpływ na różnice płciowe, ale same; 
przez  się  nie  stanowią  o  ich  istotnych  treściach.  Z  pragma 
tycznego punktu widzenia o tym przesądzają różnice w na- 
szych  programach  DNA.  Potem,  gdy  dziecko  się  rozwija, 
dzieje się to pod wpływem rodziny i kultury.

 

 

Kiedy bierzemy  pod uwagę  dzielące  nas  różnice,  od  sa-

mego  początku  jest  jasne,  że  nie  każdy mężczyzna będzie; 
dokładnie  pasował  do  ogólnej  charakterystyki  płci  męskiej 
co  w  równym  stopniu  odnosi  się,  rzecz  jasna,  do  kobiet. 
W  rzeczywistym  życiu  mężczyźni  nie  są  wszyscy  tacy  sa-
mi,  ani  nie  są  takie  same  kobiety.  Co  więcej,  traktowanie 
pewnego stereotypowego obrazu jako rzeczywistości może 
być  źródłem  bardzo  poważnych  zaskoczeń  i  rozczarowań. 
Każdy  „rzeczywisty"  mężczyzna  łączy  w  sobie  cechy  mę-
skie i żeńskie wedle ich stereotypowej klasyfikacji, co nie

 

64

 

background image

stoi na przeszkodzie temu, że istnieją pewne zasadnicze od-
mienności, które występują u większości kobiet i mężczyzn, 
i na nich chcemy się teraz skupić.

 

Problem  związany  z  podobnymi  generalizacjami  polega 

na tym, że ludzie mogą zacząć podejrzewać, iż jest z nimi 
coś nie w porządku, kiedy nie pasują do owych generalnych 
charakterystyk,  a  ponieważ  nazbyt  nużące  byłoby  powta-
rzanie przy każdej omawianej cesze, że może ona jako istot-
na występować także u przedstawicieli płci przeciwnej, po-
wiedzmy to tak: dotyczące mężczyzn generalizacje opisują 
męską  stronę  konkretnych  osób,  generalizacje  dotyczące 
kobiet — żeńską stronę.

 

Takie stwierdzenie może być zrazu źródłem niejakiego 

stropienia.  We  współczesnych  społeczeństwach  powszech-
nie występuje wymiana ról płciowych i zacieranie się gra-
nic  między  płciami.  Kobiety  negują  pewne  aspekty  swej 
osobowości, aby w ten sposób pełniej rozwijać cechy czę-
ś

ciej wiązane z mężczyznami, co można by też ująć tak, że 

w jakimś stopniu tłumią swą żeńską stronę, aby wspomóc 
w ten sposób stronę męską. Podobnie też i mężczyźni nie-
rzadko tłumią swe męskie cechy, aby wspomóc swoją stro-
nę żeńską.

 

Rozwijanie swojego wewnętrznego potencjału jest z pew-

nością  oznaką  dojrzewania,  żeby  jednak  uniknąć  poważ-
nych  problemów,  powinniśmy  ów  potencjał  rozwijać  bez 
duszenia w sobie tych cech, które czynią z nas właśnie męż-
czyzn i kobiety (w całej tej książce opisujemy te cechy z 
różnych punktów widzenia).

 

Dziś  wiele kobiet pragnie  upodobnić  się  do  mężczyzn. 

Zabiegają o miłość, wolność i szacunek — za cenę negowa-
nia  swych  cech  i  wartości  kobiecych.  Feminizm  ośmielił 
kobiety do działania podobnego mężczyznom, ale bywa też 
błędnie  interpretowany  przez  nie  jako  wezwanie,  aby  we 
wszystkim się do nich upodobniły. Te kobiety, które poszły 
za  takim  wezwaniem,  w  dużej  mierze  wyrzekają  się  swej 
płciowej natury. Z drugiej strony, wielu mężczyzn, chcąc

 

65

 

background image

w  tej  sytuacji  zadowolić  kobiety,  zaczęło  starać  się  o  mięk 
kość  i  wrażliwość,  te  jednak  odrzucają  ich  jako  „miecza-  
ków"  albo  „facetów  miłych,  ale  mało  pociągających".  Za 
biegając  o  żeńskość,  osoby  takie  wyrzekają  się  swojej  mę 
skości  i  popadają  we  frustracje,  gdyż  widzą,  że  strategie 
odwołujące  się  do  wzorców  lat  pięćdziesiątych  nie  działają,  
nie wiedzą jednak, co mogłoby skutkować.

 

 

Niepodobna stworzyć jakiejś uniwersalnej recepty, która  

byłaby skuteczna dla każdego mężczyzny i każdej kobiety,   
najogólniej można jednak bezpiecznie powiedzieć, że budo-  
wa i kształtowanie własnego Ja polega właśnie na rozwija 
niu osobistego potencjału, przy stałym zważaniu na podsta 
wowe cechy płciowe, natomiast wyrzekanie się ich i tłumie-  
nie nie służy owej budowie.

 

 

Konfuzja, która często nas dzisiaj nawiedza, wynika 

właśnie z braku akceptacji dzielących nas różnic. Dopiero 
akceptacja siebie samych, a także szacunek dla odmienno- ści 
innych osób, pozwala nam na rozwijanie komplementarnych 
jakości i cech bez jednoczesnej rezygnacji z samych siebie.

 

Powiedzmy dla przykładu, że pewien mężczyzna chce 

oceniać świat w sposób racjonalny. Pierwszą rzeczą w tej 
sytuacji jest akceptacja własnej racjonalności i duma z niej. 
Zarazem jednak będzie on czuł pociąg do osoby bardziej 
nastawionej na intuicję, jako że intuicja i racjonalność to 
cechy komplementarne. Mężczyzna z przewagą takiej mę-
skiej strony bardziej będzie się skłaniał ku rozumowi niż in-
tuicji. Kiedy nauczy się kochać, rozumieć i szanować oso-bę, 
u której przeważa bardziej kobieca, intuicyjna strona, zacznie 
też bez rezygnacji ze swej zasadniczej strony rozwi-jać w 
sobie cechy intuicyjne.

 

Ale oto mamy innego mężczyznę, którego nastawienie 

jest raczej intuicyjne. Po pierwsze musi przystać na fakt, iż 
bardziej jest w nim rozwinięty kobiecy potencjał, a także 
cenić ten fakt. Ponieważ bardzo prawdopodobne, że ową in-
tuicyjną skłonność osiągnął, odżegnując się od swej mę-

 

66

 

background image

skiej, racjonalnej strony, więc będzie czuł pociąg do osoby 
o racjonalnym nastawieniu. Ucząc się kochać, akceptować 
i  szanować  ją  oraz  jej  racjonalistyczne  cechy,  w  sposób 
całkiem naturalny sam zacznie je w sobie odkrywać i rozwi-
jać, nie rezygnując przy tym ze swej intuicyjności.

 

Kiedy w taki generalizujący sposób omawiamy różnice 

męskie  i  kobiece,  musimy  nieustannie  pamiętać,  że  są  to 
właśnie generalizacje, a nie bezwyjątkowe reguły.

 

Z pewnego punktu widzenia opis mężczyzn i kobiet musi 

być  karykaturą  typowych  różnic,  te  bowiem  skłonne  są 
ukazywać się najwyraźniej w momentach stresu (różne re-
akcje  mężczyzn  i  kobiet  w  sytuacjach  stresowych  zostaną 
omówione w rozdziałach 6 i 7). W warunkach spokoju da-
jemy  wyraz  męskim  i  żeńskim  wartościom  oraz  cechom 
w sposób bardziej zrównoważony.

 

Nawet  mężczyzna,  który  na  co  dzień  bardziej  ujawnia 

swą  żeńską  stronę,  w  warunkach  stresu  da  wyraz  raczej 
swym męskim cechom. Śmiało można założyć, że przy od-
powiednim staraniu i treningu uda mu się rozwinąć komple-
mentarne cechy męskie.

 

Podobnie też i kobieta, która zazwyczaj ujawnia cechy 

opisane w książce  jako  zasadniczo  męskie, zainspirowana 
opisem cech kobiecych, będzie je mogła wyśledzić w so-
bie i wzmocnić. Chociaż wiele sił mogła poświęcić na ich 
stłumienie, aby wykorzystać swój męski potencjał, to jed-
nak nadal otwarta jest przed nią możliwość akceptującego 
rozwinięcia żeńskiej strony osobowości.

 

Komplementarne różnice

 

Aby zilustrować to, jak będąc tak odmienni, mężczyźni 

i kobiety mogą wydawać się podobni, sięgnijmy po przy-
kład lustra. Odmienności można porównać do zwierciadla-
nego odbicia. Spoglądając w lustro, widzimy siebie. A przy-
najmniej tak nam się wydaje.

 

67

 

background image

Wystarczy odrobinę się zastanowić, aby stwierdzić, że 

chociaż odbicie jest bardzo do nas podobne, to zarazem wi-
doczne są istotne różnice. Przecież obraz jest odwrócony, 
wszystko jest na opak!

 

Psychologia kobiety jest zwierciadlanym odbiciem psy-

chologii mężczyzny. Pod bardzo wieloma względami męż-
czyźni  i  kobiety  są  jak  odbicia  w  lustrze:  różne,  ale 
komplementarne.

 

Spróbujmy  ująć  to  w  kategoriach  opisanej  przez 

Newtona  komplementarności  sił.  Siła  dośrodkowa  i 
odśrodkowa,  na  pozór  ze  sobą  sprzeczne,  dobrze 
pozwalają 

zilustrować 

wzajemne 

oddziaływania 

mężczyzn i kobiet.

 

W szkole pewnie przeprowadzaliście eksperyment, w któ-

rym  napełniamy  wiadro  wodą,  a  potem  uwiązawszy  je  na 
linie,  zaczynamy  kręcić  nim  wokół  siebie.  Chociaż 
wiruje  ono w powietrzu przechylone na bok, to woda się 
nie wylewa, jakby tajemniczo przymocowana do dna.

 

Kiedy obiekt porusza się ruchem obrotowym, siła od-

ś

rodkowa działa na zewnątrz. To siła ekspansywna, gdyby 

nie ona, woda wylałaby się z wiadra. Gdyby przeciąć linę 
lub ją wypuścić, siła odśrodkowa sprawiłaby, iż wiadro po-
szybowałoby, oddalając się od nas.

 

Natomiast siła dośrodkowa dociska rzecz poruszającą 

się ruchem obrotowym, to ona sprawia, ze lina pozostaje 
napięta. Przeciwstawiając się pierwszej, zachowuje ona ca-
łość układu.

 

Taka  gra  sił  jest  dobrą  analogią  psychologii 

mężczyzny  i  psychologii  kobiety.  Jak  siła  odśrodkowa, 
psychika 

kobiety 

jest 

skierowana 

na 

zewnątrz. 

Fundamentem natury kobie-ty jest wykraczanie ze swojego 
Ja  i  wiązanie  się  z  innymi.  Kiedy  kobieta  się  zakochuje, 
może  kompletnie  zapomnieć  o  sobie.  W  intymnym 
związku  bardzo  łatwo  o  to,  aby  całkowicie  poddała  się 
potrzebom drugiej osoby.

 

Mężczyzna natomiast bardziej jest podobny do siły do-

ś

rodkowej. Kiedy kobieta go zaakceptuje, zaczyna ciągnąć 

w swoim kierunku, skłonny koncentrować się na swoich,

 

68

 

background image

a nie na jej potrzebach. Jest mało prawdopodobne, aby uległ 
samozatracie, gdyż właśnie dba o swoją zwartość. W intym-
nym związku może bezwiednie koncentrować się na sobie 
i nie poświęcać należytej uwagi innej osobie.

 

Kobiety nastawione są na zewnątrz, 

mężczyźni do wewnątrz

 

Jednym z najczęstszych problemów, z jakimi borykają 

się kobiety, jest to, iż koncentrując się na potrzebach part-
nera, zapominają o swoich. To bardzo poważne wyzwanie 
dla kobiety: jak pozostać sobą, zarazem troszcząc się o po-
trzeby partnera. I komplementarnie, poważnym wyzwaniem 
dla mężczyzny staje się przezwyciężenie tendencji do sku-
piania się tylko na sobie.

 

O ile kobiety charakteryzuje podatność do wykraczania, 

o tyle mężczyźni skłonni są bardziej wycofywać się w siebie, 
przypominając raczej siłę dośrodkową niż odśrodkową. Oto 
przyczyna,  dla  której  tak  często  problemem  staje  się  dla 
mężczyzn porozumienie z kobietami. One skłonne są temat 
wielostronnie rozwijać, oni czym prędzej chcieliby przejść 
do sedna sprawy.

 

Zazwyczaj, kiedy mężczyzna coś mówi, wcześniej już 

w milczeniu sprawę rozważył i wie teraz, co przede wszyst-
kim chciałby przekazać. Tymczasem kiedy kobieta mówi, nie-
koniecznie chce w ten sposób dojść do sedna sprawy; mówie-
nie pozwala jej dopiero problem rozpoznać. Na głos analizu-
jąc swe myśli i uczucia, odkrywa, co chciałaby przekazać.

 

Tak  jak  mężczyzna  woli  się  wycofać,  aby  przetrawić 

problem, kobieta wyjaśnia go sobie, dzieląc się nim z inną 
osobą  i  rozpatrując  różne  jego  aspekty.  Kiedy  kobieta  za-
czyna dzielić się z kimś swoimi kłopotami, nie zawsze wie, 
dokąd ją to zaprowadzi, ma jednak nadzieję, że ostatecznie 
znajdzie się tam, gdzie chciałaby się znaleźć. Uczestnictwo 
innych pozwala kobiecie rozumieć siebie.

 

69

 

background image

Bardzo często frustracje mężczyzn wynikają z tego tyl-

ko,  że  nie  rozumieją  tej  różnicy.  Nieświadomie  zakłócają 
proces naturalny dla kobiety albo uznają go za stratę czasu. 
Mężczyźni  świadomi  tej  różnicy  potrafią  pomagać  kobie-
tom, po prostu słuchając bez wydawania żadnych sądów.

 

Różne style komunikowania się

 

Oto Harry wraca do domu, a jego żona Laura mówi:

 

— Susie nie  obejrzała  meczu i jest bardzo zmartwio-

na.  Dzwonił  Tom,  twój  brat,  że  chcieliby  nas  odwiedzić 
w  czerwcu,  ale  ja  nie  wiedziałem,  co  mu  na  to  odpowie-
dzieć, bo przecież nie wiem, co wtedy będziemy robić, może 
pojedziemy  do  mojej  mamy  zaraz,  jak  tylko  skończy  się 
szkoła.  Ale  kiedy  ona  się  kończy?  Ciągle  nie  mogę  zna-
leźć tego zdjęcia, o które mama pytała, pamiętasz, tamto 
z Yellowstone. Ale teraz parki nie są już takie jak kiedyś. 
Raz było tak, że sama karmiłam niedźwiedzia. Mam nadzie-
ję, że znajdziemy te zdjęcia, chociaż czasami odnoszę wra-
ż

enie,  że  wszystko  rozłazi  się  nam  w  szwach.  Chyba  bę-

dziemy musieli usiąść i razem ustalić, co z wakacjami.

 

Laura  zaczęła  od  tego,  że  zasygnalizowała  kilka  prob-

lemów,  co  ostatecznie  pozwoliło  jej  wychwycić  kwestię 
zasadniczą: muszą razem z Harrym ustalić plany na lato. 
On  zabrałby  się  do  tego  inaczej:  w  milczeniu  rozważyłby 
wszystko, żeby głośno wypowiedzieć rzecz najważniejszą.

 

Powiedzmy, że pojawia się możliwość dodatkowego za-

robku  w  czerwcu.  Harry  zastanawia  się,  czy  warto  w  tym 
celu  zmienić  ustalenia  wakacyjne;  wylicza,  jak  wielka  bę-
dzie korzyść finansowa i jak to wpłynie na możliwości urlo-
powe. Potem rozważa, co cała rodzina mogłaby razem zro-
bić, gdyby nie podjął nadarzającej się pracy, myśli, że mógł-
by żonę i dzieci wysłać wcześniej i dołączyć do nich zaraz 
po wykonaniu zlecenia, ale uznaje, że to niedobry pomysł.. 
Przypomina sobie, kiedy dokładnie kończy się rok szkolny,,

 

70

 

background image

próbuje  znaleźć  rozwiązanie,  które  pozwoliłoby  pogodzić 
jedno  i  drugie:  dodatkową  pracę  i  wspólny  wyjazd.  Osta-
tecznie uznaje, że dodatkowy zarobek pozwoli na bogatsze 
wakacje,  co  jakoś  zrekompensuje  rodzinie  jego  nieobec-
ność. Wszystko to przemyślawszy, Harry decyduje: „Poroz-
mawiam z Laurą, zobaczymy, co ona na to".

 

Tak więc Harry najpierw sam analizuje problem, aż wresz-

cie dochodzi do pewnej konkluzji i dlatego w domu mówi:

 

— Chyba w czerwcu zarobię coś ekstra. Trzeba się za-

stanowić, jak spędzimy wakacje.

 

Kiedy żadne z partnerów nie rozumie podejścia drugie-

go, takie różnice w stylach komunikowania się prowadzą do 
ostrych napięć. Najpierw przyjrzyjmy się, jak Harry reaguje 
na przemowę Laury, potem zajmiemy się jej oceną postępo-
wania Harry'ego.

 

Harry po pierwszych słowach orientuje się, że Laurę coś 

trapi, że czegoś od niego chce. Kiedy słyszy, że Susie żałuje 
nieobejrzanego meczu, myśli: „To o to jej chodzi, ale skąd 
pretensje do mnie? Przecież wcale nie miałem z nią iść. Po 
prostu ta sama stara śpiewka, że za mało zajmuję się dzie-
ć

mi, chociaż robię wszystko, co w mojej mocy".

 

Kiedy teraz pojawia się problem Toma, Harry nie może 

wyjść  ze  zdziwienia:  „Co  ma  Tom  wspólnego  z  tym,  że 
niby jestem złym ojcem?"

 

Laura przechodzi do tego, iż nie wiadomo, co będą robić 

w czerwcu, na co Harry odpowiada w duchu: „A skąd ja 
mam to wiedzieć, skoro ani razu o tym nie rozmawialiśmy? 
Czyżby  znowu  chodziło  o  to,  że  bardziej  troskliwy  ojciec 
wszystko  miałby  już  opracowane?  Może  mam  zaraz  za-
dzwonić do Toma i dać mu odpowiedź? Tylko jaką skoro 
sam jej jeszcze nie znam?"

 

W związku z końcem roku szkolnego Harry myśli: „A nie 

prościej byłoby zadzwonić do szkoły i się dowiedzieć? Na-
prawdę wolisz czekać na mnie z pretensjami?"

 

Kwestia  zagubionych  zdjęć  zostaje  skwitowana  nastę-

pująco: „Przecież raz już mówiłem, że nie wiem, co się

 

71

 

background image

 

z nimi stało, ale jaki to ma związek z meczem Susie? O co tutaj 
chodzi?  Zgoda,  jestem  zapominalski,  ale  nie  obiecywałem 
Susie, że go razem obejrzymy. Ciekawe, czy nie sta- wia  mi 
Toma  za  przykład:  ten  już  się  zastanawia,  gdzie  jechać  z 
rodziną  na  wakacje,  a  ja  nawet  nie  pójdę  z  córką  na  mecz. 
Co za idiotyzm!"

 

Teraz przychodzi pora na problem parków. „Co ten nie 

dźwiadek ma do tego, jak się zajmuję dziećmi? Może cho-  
dzi jej o to, że szybko rosną, a ja nawet tego nie zauważam? 
I co ja mam poradzić na to, że teraz nie wolno już karmić 
w parkach zwierzaków? Czego ona ode mnie chce?"

 

 

Gdy na koniec padają słowa, że wszystko się rozłazi w 

szwach i trzeba się razem zastanowić, Harry myśli: „A, pro-szę, 
to o to chodziło! Jestem złym mężem i ojcem, nawet się nie 
zainteresowałem  wspólnymi  wakacjami!  Ale  skoro  uważa 
mnie  za  takiego  gbura,  to  po  co  w  ogóle  chce  gdzieś  ;  ze 
mną wyjeżdżać?"

 

I odruchowo wybucha:

 

—  Mam już dość tych wszystkich twoich pretensji! Dla-  

czego z tobą wszystko musi się tak komplikować? A gdy 
byśmy tak dla odmiany przez chwilę pobyli na luzie, co?

 

Rosnące  oburzenie  Harry'ego  wyrastało  z  jego  niezro-

zumienia  ekspansywnej  postawy  Laury.  Niestety,  ani  nie' 
wiedział, jakie są jej odczucia, ani się nad tym nie chciał'; 
zastanawiać.  Laura  dzieliła  się  z  nim  różnymi  kłopotami, 
chcąc w ten sposób dojść do tego, co najważniejsze, on tym-
czasem  błędnie  założył,  że  sprawa  najważniejsza  została; 
wyłożona na początku. Ton strapienia powiązał ze wzmian-
ką o meczu Susie i wszystko, co nastąpiło potem, usiłował; 
jakoś  związać  z  ową  pierwszą  sprawą.  Tak  więc  całkowicie 
opacznie zrozumiał typowo kobiecy komunikat Laury.

 

Teraz  przyjrzyjmy  się  reakcji  Laury  na  typowo  męskie' 

ograniczenie się przez Harry'ego do sprawy najważniejszej;;? 
Przychodząc do domu, powiedział:

 

—  Chyba w czerwcu zarobię coś ekstra. Trzeba się za 

stanowić, jak spędzimy wakacje.

 

72

 

background image

Laura czuje się urażona i natychmiast woła:

 

— Zawsze to samo! Jak możesz podejmować taką de-

cyzję, zupełnie nie pytając mnie o zdanie? W ogóle ci nie 
zależy na naszej rodzinie? Ważna jest tylko ta twoja pra-
ca.  Pewnie  byłbyś  najszczęśliwszy,  gdybyś  nie  miał  nas 
wszystkich na karku. Nie wiesz, że w czerwcu dzieci koń-
czą szkołę? I żebyś chociaż zainteresował się, jak się czuję 
w takiej sytuacji, ale gdzie tam!

 

Nie  trzeba  chyba  dodawać,  że  jest  to  początek  bardzo 

ostrej kłótni.

 

Laura  błędnie  przyjmuje,  że  Harry  podjął  już  decyzję, 

nie troszcząc się o jej uczucia i opinie, uważa, że jest pomi-
jana,  niechciana,  lekceważona.  Nawet  nie  podejrzewa,  ile 
mąż myślał o niej i dzieciach. Harry naprawdę jest bardzo 
nastawiony na dyskusję, ale błędnie uważa, iż dla Laury jest 
to oczywiste samo przez się.

 

Dlaczego wydaje się, że mężczyźni myślą 

tylko o sobie

 

A oto następna cecha męska, która jest częstym źródłem 

frustracji  u  kobiet  nie  potrafiących  pojąć,  że  mężczyzna, 
który ma je rzekomo kochać, nagle skupia się tylko na so-
bie.  Ponieważ  tego  typu  zmiana  zachowania  jest  im  zu-
pełnie obca, szukają w niej jakichś osobistych przesłanek.

 

Tymczasem  mężczyzna  może  zupełnie  odruchowo  za-

pomnieć o całym świecie z wyjątkiem jednego trapiącego 
go problemu. Kiedy zadaniem jest sprawienie przyjemności 
partnerce, tylko o tym będzie myślał, ale kiedy już dojdzie 
do  przekonania,  że  wywiązał  się  z  zadania,  znajduje  inny 
problem i teraz na nim się skupia.

 

W warunkach stresu mężczyźni najczęściej jeszcze bar-

dziej koncentrują się na jego przyczynie i przestają myśleć 
o czymkolwiek innym, co sprawia, iż na pozór myślą tylko 
o sobie samych. Narcyzm czy egocentryzm mogą im być

 

73

 

background image

zupełnie obce, a jednak z zewnątrz takie mogą robić wraże-
nie.  Chcą  rozwiązać  powstałą  trudność  i  dlatego  niczemu 
więcej nie poświęcają uwagi, a przecież cel, którym się zaj-
mują,  może  być  czasami  bardzo  altruistyczny,  a  ich  dzia-
łanie zupełnie bezinteresowne.

 

Kobiecie trudno jest to pojąć z tej przyczyny, że ona 

w sytuacjach stresowych właśnie otwiera się na zewnątrz 
i  koncentruje  na  innych  osobach,  szczególnie  tych,  które 
kocha. Mężczyzna w obliczu kłopotów zdaje się zapominać 
o  rodzinie,  ale  tak  naprawdę  to  właśnie  troska  o  nią  jest 
ź

ródłem jego skupienia. W tych samych warunkach kobieta 

nie  chce  dać  się  pochłonąć  problemom,  gdyż  za  nic  nie 
może zaniedbać rodziny, i często w takich sytuacjach staje 
się jeszcze bardziej wyczulona na kłopoty innych.

 

Jak  zatem  widzimy,  odruchowe  koncentrowanie  się  na 

problemie  —  to  właśnie  typowo  męska,  „dośrodkowa"  re-
akcja. Pole świadomości zostaje zawężone, aby uwaga mogła 
być  bardziej  skupiona.  Tymczasem  kobieta  oczekuje,  że 
mężczyzna, podobnie jak ona, swą miłość będzie okazywał 
poprzez otwieranie się na zewnątrz, musi przeto zrozumieć, 
ż

e  za  jego  reakcjami  kryje  się  bilans  męskich  i  żeńskich 

aspektów osobowości i nie może oczekiwać takich samych 
wyrazów miłości, jakie są naturalne dla niej. Wtedy nie bę-
dzie się unosiła gniewem, mając wrażenie, iż mężczyzna ją 
ignoruje,  natomiast  poszuka  sposobu,  aby  przyciągnąć  ku 
sobie jego uwagę.

 

Potrzeba równowagi

 

Każdy  z  nas,  niezależnie  od  płci,  ma  w  sobie  energie 

męskie i żeńskie; bez ich kombinacji w ogóle nie mogliby-
ś

my  funkcjonować.  Wiele  problemów  powstających  w  in-

tymnych  związkach  wynika  z  zakłócenia  równowagi  mię-
dzy tymi energiami.

 

Jeśli mężczyzna bardziej w sobie rozwinął tendencje do-

 

 

74

 

background image

ś

rodkowe niż odśrodkowe, co jakiś czas będzie się wyda-

wał egoistą, myślącym tylko o sobie, chociaż tak naprawdę 
rzecz  polega  na  tym,  że  w  pewnych  sytuacjach  mniej  się 
zajmuje potrzebami innych. Wydaje się nieczuły, ale prob-
lemem w istocie jest to, że zablokował sobie dostęp do swe-
go żeńskiego potencjału.

 

Podobnie i kobieta, która ma nadmiar żeńskich energii, 

będzie się przede wszystkim troszczyła o innych, mniej za-
biegając o swoje Ja. Kiedy czuje, iż nie dostaje tego, czego 
jej potrzeba, staje się jeszcze bardziej ekspansywna, co zna-
czy,  że  jeszcze  bardziej  zaniedbuje  siebie,  myśląc  przede 
wszystkim o innych. Poświęca się, sama o tym nie wiedząc. 
Jej potrzeby stają się coraz bardziej natarczywe, tymczasem 
nie potrafi o nich powiedzieć, gdyż jest ich nieświadoma.

 

Mężczyzna w warunkach stresu wydaje się nieczuły i 

obojętny, gdyż koncentruje się na swoim zadaniu, a kobieta 
w  takich  samych  warunkach  tak  skupia  się  na  innych,  iż 
wydaje  się,  że  niepodobna  jej  pomóc.  Aby  uniknąć  takich 
skrajnych sytuacji, oboje muszą zadbać o właściwe zharmo-
nizowanie  obu  płciowych  stron  swych  osobowości.  Jeśli 
blokują swoje komplementarne energie, nie tylko w niczym 
to nie pomaga, ale jeszcze pogarsza sprawę.

 

W  kierunku  takiej  równowagi  popycha  nas  naturalny 

pociąg do cech uzupełniających te, które w nas dominują. 
To  jedna  z  przyczyn  owej  „grawitacji",  która  pojawia  się 
między mężczyznami a kobietami.

 

Ucząc się skutecznie kochać, doceniać, akceptować i rozu-

mieć omawiane różnice, automatycznie stajemy się pełniej-
szymi  osobami.  Kochając  mężczyznę,  kobieta  wspomaga 
także męskość w sobie, bez wyrzekania się własnej kobie-
cości.  Dzięki  zrozumieniu  i  respektowaniu  naszych  różnic 
zyskujemy wewnętrzną równowagę.

 

75

 

background image

Tajemnica przyciągania

 

Jeśli zastanowimy się nad tym, jak dochodzi do poczęcia 

człowieka,  lepiej  też  zrozumiemy  proces  twórczy.  To,  co  
ż

eńskie,  przyciąga  to,  co  męskie;  kobiece  jajko  pasywnie 

przyciąga  poruszające  się  męskie  plemniki.  Kiedy  połączą 
się, w twórczym akcie powstaje nowe życie.

 

 

Każde twórcze działanie jest efektem nałożenia się efek-tów 

komplementarnych sił, a ponieważ życie jest nieprzer- wanym 
procesem twórczym, więc nieustannie przyciągamy 
komplementarne czynniki i jesteśmy przez nie przyciągani.

 

Pojawia się w tym jakiś osobliwy chemizm, kiedy jedna 

osoba wyczuwa w drugiej komplementarną siłę czy energię; 
wtedy dwoje osób w naturalny sposób ma się do siebie jak 
przeciwne  bieguny  magnesu.  Aby  w  tym  magnetycznym 
polu miłości powstała elektryczność, potrzebny jest jeszcze 
popęd, a wtedy pociąg przemienia się w interakcję.

 

Jak pasji zapewnić żywotność

 

 

 

Jak  długo  partnerom,  dzięki  miłości  i  szacunkowi  dla 

wzajemnych różnic, udaje się zachować ich żywotność, tak 
długo związek jest pełen pasji. Kiedy mężczyzna i kobieta 
nazbyt  się  upodobnią,  znika  przyciąganie  czy  chemizm. 
Przebywanie  z  kimś  takim  jak  my  sami  staje  się  nudne. 
Aby w związku zachować pasję, musimy zabiegać o zacho-: 
wanie  różnic,  przy  jednoczesnym  przyswajaniu  sobie  cech 
partnera.

 

Pasja na początku związku oznacza, że to, co pociąga 

nas w drugiej osobie, jest obecne także w nas. Pociąga nas 
w niej ciepło, gdyż właśnie ciepło chce się wynurzyć z na-
szego  nieświadomego  potencjału  i  stać  się  częścią  naszej 
ś

wiadomej osobowości.

 

Tomowi, pełnemu dystansu i chłodu, podoba się pełna

 

 

76

 

background image

ciepła i uczucia Jane. Nieświadomym źródłem pociągu jest 
to, iż Jane uosabia jego nierozwiniętą żeńską stronę. Zako-
chując się w Jane, Tom odkrywa w sobie ciepło i uczucio-
wość, które równoważą jego chłód i dystans.

 

Dzięki związkowi z Jane Tom czuje się pełniejszą oso-

bą. Za sprawą miłości do partnerki, w której widzi odbicie 
swego dopiero wyłaniającego się Ja, Tom doświadcza speł-
nienia, jakiego dostarczyć może tylko związek z inną osobą.

 

I tak pewien typ mężczyzn czuje wyraźny pociąg do ko-

biet  wrażliwych,  pełnych  emocjonalnego  ciepła,  kruchych, 
uległych,  takich  zatem,  które  bardziej  przystają  do  wzorca 
kobiecości, a są to najczęściej mężczyźni chłodni, agresyw-
ni,  stanowczy,  racjonalni  i  dążący  do  sukcesu.  Te  cechy 
szukają teraz dla siebie równowagi, i kiedy mężczyźni owi 
zaczynają  kochać  i  akceptować  takie  właśnie  kobiety,  za-
czynają  też  akceptować  własną  niewieścią  stronę.  Styka-
jąc się z ich miękkością, budzą miękkość w sobie samych, 
chociaż nadal zachowują swój charakter. Ich chłód równo-
ważony jest przez ciepło, agresywność przez uległość, sta-
nowczość przez kruchość, siła przez miłość itd. W efekcie 
mężczyźni ci stają się pełniejszymi osobami, dzięki miłości 
odkrywają bowiem w sobie żeńską stronę. Z kolei kobiety 
dzięki  miłości  zaczynają  w  sobie  dostrzegać  męskie 
aspekty.

 

Jest to nieodrodny paradoks miłości i intymnych związ-

ków. Ponieważ różnimy się od partnerów, czujemy do nich 
pociąg,  dzięki  wewnętrznemu  potencjałowi  podobieństw 
możemy jednak pozostawać z nimi w intymnej bliskości 
i porozumieniu. Bez różnic nie byłoby pociągu, bez podo-
bieństw — nie byłoby związku.

 

Jak przestajemy być atrakcyjni

 

Kiedy  partnerzy  nie  szanują  i  nie  cenią  swych  komple-

mentarnych różnic, znika elektryczność czy — mówiąc ina-

 

77

 

background image

czej — przestają być dla siebie atrakcyjni. Gdzie nie ma 
biegunowości, nie ma też przyciągania.

 

Może się to stać na dwa sposoby. Albo aby zadowolić; 

partnera dusimy swoje prawdziwe Ja, albo też usiłujemy go 
urobić na własne podobieństwo. Każda z tych strategii pro-
wadzi do paraliżu związku.

 

Jeśli uda nam się przekształcić partnera, na krótką metę, 

zaspokajamy pewną potrzebę, ale na długą — znika pasja. 
Tom  na  przykład  mówi  do  Jane:  „Nie  reaguj  tak  emocjo-
nalnie, wściekasz się o byle co". Kiedy gwoli jego udobru-
chania  Jane  dusi  tę  stronę  swojej  osobowości,  mniej  jest 
tarć i przez chwilę wszystko toczy się gładziej, ale zarazem-: 
oboje stają się dla siebie coraz mniej atrakcyjni. Im dłużej 
potrwa ten proces, tym mniej będą do siebie czuli. Staną się 
może  przyjaciółmi,  ale  pasji  w  ich  związku  nie  będzie  już 
ż

adnej. Na pocieszenie mogę jednak powiedzieć, że nie jest 

to proces nieodwracalny.

 

W jakim stopniu któreś z partnerów musi wyrzekać się 

swego sposobu bycia, odczuwania, myślenia, zabiegania o mi-
łość czy poczucie bezpieczeństwa, w takim też stopniu zni-
ka ze związku pasja. Poczynania, mające na celu upodob-
nienia partnera czyjego przemianę, nie tylko go upokarzają, 
ale także zmniejszają miłość.

 

Ilekroć  wyrzekamy  się  w  jakiś  sposób  siebie,  aby  być 

kochanymi, nie kochamy samych siebie: informujemy sami 
sobie, że nasza obecna postać nie jest zadowalająca. Z kolei 
ilekroć usiłujemy zmieniać czy naprawiać partnera, dajemy 
mu znać, że nie zasługuje na miłość taki, jakim jest. W ta-
kich warunkach miłość umiera. Jeśli usiłujemy ratować jej, 
magię albo dostosowując siebie, albo zmieniając drugiego, 
tylko wszystko pogarszamy: w istocie nie chronimy miłoś-
ci, ale ją udaremniamy.

 

 

78

 

background image

Skąd te problemy

 

Uczucie między mężczyzną a kobietą oznacza też napię-

cie:  oto  dwie  niezależne  osoby  chcą  się  połączyć.  Kiedy 
zbliżą się do siebie, wiele ze sobą przebywają, wiele robią 
wspólnie,  rozmawiają,  zwierzają  się,  pieszczą,  uprawiają 
seks, napięcie słabnie i pojawia się uczucie błogości, szczę-
ś

cia, spokoju, wolności, zaufania, spełnienia.

 

Te wspaniałe doznania są efektem otworzenia się na na-

sze ukryte cechy, co daje nam właśnie poczucie pełni. Nie-
stety, stan taki nie trwa bez końca. To zapowiedź tego, co 
stanie się naszym udziałem, kiedy uzyskamy pełną równo-
wagę, do tego jednak nieodzowne jest, aby utajone energie 
zaczęły  się  pojawiać  w  kręgu  naszej  świadomości,  a  jeśli 
będziemy  się  temu  przeciwstawiać,  nie  tylko  ominie  nas 
opisane  doświadczenie,  ale  możemy  nawet  doznać  czegoś 
zupełnie innego.

 

Oto  Tom  zakochuje  się  w  Jane  i  staje  się  troskliwy, 

czuły, uważny, opiekuńczy, co sprawia, że zrazu sam czuje 
się  szczęśliwy  i  pewny  siebie.  Ale  utrwalone  przeświad-
czenia  z  czasem  podnoszą  głowę  i  zaczynają  podszepty-
wać: „To nie w porządku, jeśli mężczyzna jest czułostkowy 
i miękki" — i wówczas jego nieświadomy umysł zaczyna 
się przeciwstawiać utajonej żeńskiej stronie swojej osobo-
wości. W duszy Toma ogłoszony zostaje alarm, zapalają się 
ś

wiatełka  ostrzegawcze:  „Niebezpieczeństwo!  Niebezpie-

czeństwo!  Stajesz  się  mięczakiem!  Czym  prędzej  zawra-
caj!" Taki wewnętrzny stan pogotowia ma różne negatywne 
symptomy.  Tom  znienacka  może  zacząć  się  sprzeciwiać 
Jane, czuć się niezadowolony, nieszczęśliwy, przytłoczony, 
stłumiony, niespokojny, pusty.

 

To, co jeszcze niedawno było tak wspaniałe, teraz staje 

się okropne. Jeśli Tom zerwie z Jane, będzie potem „unikał 
bliskich związków" albo w następnych spróbuje bądź sam 
się podporządkować, bądź przekształcić swą partnerkę. I za

 

79

 

background image

każdym razem z początku odczuje satysfakcję, ale na dłuż-. 
szą metę — rozczarowanie.

 

Bardziej  generalnie  można  stwierdzić,  że  w  każdym  od 

powiednio  długim  związku  mężczyzna  w  pewnym  momen-
cie  poczuje  opór  wobec  partnerki,  a  wtedy  może  spróbo-
wać jednej ze wspomnianych szkodliwych strategii albo też 
chwycić  się  innego  z  negatywnych  rozwiązań:  zmiana  part-
nerki, zdrada, ucieczka w alkohol czy narkotyki. A tymcza-
sem żadne z takich posunięć nie rozwiązuje problemu, który 
na  tym  właśnie  polega,  że  mężczyzna  nie  pozwala  się 
ujawnić drzemiącym w nim energiom.

 

Jedną  z  interesujących  nas  teraz  strategii  jest  wzrasta-

jący  nacisk  na  partnera,  aby  upodobnił  się  do  osoby,  która 
skądinąd sama nie potrafi dojść do porządku ze sobą. Coraz 
bardziej  natarczywe  są  żądania,  aby  partner  tego  samego, 
chciał, to samo czuł, tak samo reagował. W ten sposób nie 
tylko  się  go  upokarza,  ale  także  redukuje  pierwotną  pola-
ryzację  i  pierwotne  przyciąganie.  Ważna  jest  też  postawa 
partnera;  jak  mówi  znane  powiedzenie,  do  tanga  trzeba 
dwojga.  Owe  fałszywe  próby  likwidacji  napięć  przez  usu-
wanie  różnorodności  stają  się  tym  bardziej  zdecydowane 
im mniejszy jest opór, jaki napotykają.

 

Kobiety,  które  lubią  mężczyzn  władczych  i  wymaga-' 

jących,  bardzo  często  ulegle  się  im  podporządkowują,  wy-
rzekając się przy tym samych siebie, co sprawia, że nawet 
w swym poczuciu tożsamości stają się od nich zależne. Aby 
zaskarbić  sobie  miłość  partnera  i  spokój,  rezygnują  z  sa-
mych siebie.

 

Powiedzmy,  że  Tom  daje  do  zrozumienia  Jane,  iż  jego 

zdaniem jest zbyt wylewna, a ona zgadza się z nim ulegle 
i  usiłuje  dostosować  do  jego  wymagań.  Wyrzeka  się  włas-
nych gustów i chodzi tylko na filmy, które się jemu podo-
bają.  Słysząc,  że  ma  nierealistyczne  wymagania,  zaczyna 
rezygnować ze swych marzeń i wartości. On dominuje, ona 
posłusznie wykonuje polecenia.

 

Ale możliwe są także odmienne sytuacje. Mężczyźni

 

80

 

 

background image

z silnie rozbudowaną żeńską stroną osobowości mogą nad-
miernie poddawać się żądaniom partnerki. Często powiada 
się o nich, że są „typami wrażliwców", oni zaś bardzo czę-
sto uskarżają się na to, że kobiety ich „lubią", ale wiązać się 
wolą z innymi. Z chęcią się z nimi przyjaźnią, ale nie chcą 
się posuwać do intymności.

 

Kobiety, które mimo wszystko pociąga taki typ mężczyz-

ny,  bardziej  rozwinęły  męską  stronę  swej  osobowości.  Są 
dominujące i agresywne, coraz silniej sterują swymi partne-
rami, a gdy ci ulegają, przestają się nimi interesować.

 

Kiedy kobieta z wyraźnymi cechami niezależności wiąże 

się z wrażliwym mężczyzną, stopniowo zaczyna się ujaw-
niać stłumiona żeńska strona jej osobowości. W tej mierze, 
w jakiej ją odrzucała, będzie też skłonna odrzucać partnera; 
będzie myślała: „Potrzebny mi prawdziwy mężczyzna", pod-
czas gdy naprawdę potrzebna jest jej akceptacja i rozbudo-
wanie jej wymiaru żeńskiego.

 

Na podobnej zasadzie, gdy wrażliwy mężczyzna czuje 

się zagrożony przez agresywną kobietę, w istocie chodzi 
o  akceptację  i  rozbudowanie  jego  własnego  wymiaru  mę-
skiego.  Odwracając  się  od  niej,  może  stwierdzić,  że  po-
trzebna mu jest kobieta bardziej delikatna i ustępliwa, cho-
ciaż w gruncie rzeczy to nie kobieta decyduje o poczuciu się 
przez niego mężczyzną. Musi sam pracować nad odnalezie-
niem w sobie męskości, a partnerka może mu w tym tylko 
pomagać.

 

Dlaczego opieramy się swoim różnicom

 

Ś

wiadomość tego typu oporu pozwala zrozumieć, skąd 

to  się bierze,  że  na  początku  związku  oboje  są  pełni  pasji, 
miłości  i  hojności,  a  potem  zaczynają  się  wycofywać.  We 
wstępnych  stadiach  znajomości  skłonni  jesteśmy  ekspono-
wać najlepsze nasze strony, kiedy jednak pojawia się wza-
jemny opór, przychodzi czas na strategie dostosowania albo

 

81

 

background image

naprawiania. Wiele tajemnic związków rozwiewa się, gdy 
znamy podstawowe przyczyny tego oporu. Owe przyczyn| 
to cztery typy osobowe:

 

 

 

1.

 

Macho (męskość opierająca się kobiecości).

 

 

2.

 

Cierpiętnica (kobiecość opierająca się męskości).  

3.

 

Wrażliwiec (rozwinięta kobiecość, stłumiona męs-
kość). 

4.

 

Niezależna (rozwinięta męskość, stłumiona kobie-
cość).

 

 

Niżej podamy przykłady każdego z typów, a także zasta-

nowimy  się,  jakie  mogą  być  przyczyny  ich  występowania 
Niektórzy  ludzie  należą  tylko  do  jednej  z  tych  kategorii, 
podczas  gdy  inni  mogą  wahać  się  między  jedną  a  drugą 
między macho i wrażliwcem, czy między cierpiętnicą a nie-
zależną.

 

Macho

 

Kobieta zazwyczaj pociąga macho tym, że uosabia jego 

nierozwiniętą stronę niewieścią. Kiedy on wiąże się z taką 
osobą, czuje się bardziej pełny, co wzbudza w nim ożywie-nie 
i  ciekawość.  To  dobry  czas  na  zbliżanie  się  ku  sobie 
dwóch osób, ale niebawem pojawiają się też problemy,  i

 

W trakcie bliskiej z nim znajomości macho zacznie się 

przeciwstawiać odmienności partnerki. Związek ułatwia ujaw-
nienie  się  jego  własnej  kobiecej  strony.  Ponieważ  w  prze-
szłości te jego cechy były stłumione, zatem kiedy teraz za-
czynają się odzywać, macho przybiera postawę oporu.

 

Zakochany  mężczyzna  staje  się  bardziej  wrażliwy,  po- 

szukując  miłości  i  oparcia.  To  cechy  związane  z  jego  ko- 
biecą  stroną,  tymczasem  on  zwykł  uważać  je  za  przejawy 
słabości, i dlatego zaczyna z nimi walczyć.

 

 

Taka postawa wobec owych cech mogła się narodzić

 

background image

z obserwacji stosunku ojca do kobiecej strony osobowości 
matki. Jeśli ojciec nie szanował jej uczuć i wyrażał się o 
nich  z  lekceważeniem,  to  i  jego  mały  syn  zaczynał  się 
wstydzić nadmiernej wrażliwości i wyrażania uczuć. Jeśli 
na dodatek nie wyrażał ich także i ojciec, syn każdego prak-
tycznie dnia otrzymywał pouczenie, że mężczyzna nie pła-
cze i nie jest emocjonalnie wylewny.

 

Kiedy teraz macho, który dobrze sobie przyswoił nauki 

po  tysiąckroć  powtarzane,  zaczyna  kochać,  a  wraz  z  tym 
dają o sobie znać subtelne uczucia, uwarunkowania z cza-
sów  dzieciństwa  przeciwstawiają  się  ich  akceptacji.  Męż-
czyzna jest zdumiony, nie wie, co się dzieje, gdyż ów opór 
wobec  niewieścich  aspektów  jego  własnej  osobowości  ma 
charakter nieświadomy. Nawiedzają go niepokój, niechęć, 
zniecierpliwienie, poczucie zagrożenia, staje się napastliwy 
i obelżywy.

 

Występując  przeciw  własnym  kobiecym  cechom,  męż-

czyzna zwraca się też przeciw swojej partnerce i usiłuje ją 
odmienić  albo  też  lekceważy  jej  potrzeby  i  uczucia.  Nie 
znając prawdziwego źródła problemu, upatruje go  w  part-
nerce; nieświadome oceny własnej strony kobiecej rzutują 
na nią.

 

Bez  takiej  pomocy  jak  niniejsza  książka  mężczyźnie 

typu macho może zabrać wiele czasu, zanim zrozumie owe 
stłumione  aspekty  swej  osobowości.  Aby  pokonać  we-
wnętrzny opór, musi z rozmysłem otwierać w sobie miejsce 
dla kobiecych cech. Najpierw musi zacząć słuchać kobiety 
z cierpliwością, szacunkiem i zrozumieniem, a potem szu-
kać w sobie owych tak niepokojących go cech i akceptować 
je;  tylko  w  ten  sposób  można  przeciwstawić  się  uwarun-
kowaniu  powstałemu  w  dzieciństwie.  Zrozumienie  uczuć 
kobiety  w  mężczyźnie  zrodzi  życzliwość  i  czułość  wobec 
ż

ony i dzieci. Pomocne może być na przykład przemyślenie 

kontaktów  z  matką.  Pamiętajcie:  zanim  wydacie  osąd  ko-
biety, najpierw przejdźcie się kilometr w szpilkach.

 

83

 

background image

Cierpiętnica

 

Bardzo podobny proces oporu rozwija się u drugiej płci. 

Kiedy kobieta typu cierpiętnicy zakochuje się, w sposób na-
turalny  staje  się  bardziej  asertywna,  niezależna,  zdecydo-
wana  i  silna.  To  cechy  związane  z  jej  męską  stroną.  Ko-
chając,  podziwiając  i  akceptując  stanowczość  i  agresyw-
ność partnera, kobieta ożywia te cechy w sobie samej.

 

Jeśli jednak utrwaliło się w niej przekonanie, że kobiety 

silne  nie  są  akceptowane  przez  mężczyzn,  wraz  z  owymi 
cechami  pojawi  się  też  nieświadomy  sprzeciw  wobec  nich. 
Niewykluczone, iż w domu stykała się z pewnikami, że ko-
biety  nie  powinny  się  narzucać,  że  ich  miejsce,  jako  gor-
szych  od  mężczyzn,  jest  w  domu,  że  nigdy  nie  powinny 
chcieć być mądrzejsze ani zabiegać o pierwszeństwo itd.   

 

Takie  warunki  są  tym  silniejsze,  im  częściej  dziewczyn 

ka  widzi,  jak  jej  matka  dusi  w  sobie  męską  stronę.  Przy-  
glądając  się  jej  wyrzeczeniom,  uznaje,  że  dla  kobiety  właś- 
ciwa  jest  rola  cierpiętnicy.  Kiedy  widzi,  że  ojciec  inaczej  
traktuje  ją,  matkę  i  siostry,  a  inaczej  braci,  umacnia  się 
w  niej  przeświadczenie,  że  jej  właściwym  miejscem  jest  
dom,  gdzie  ulegle  powinna  czekać  na  mężczyznę  jak  matka 
na ojca, że jej opinia zawsze ma mniejsze znaczenie, a suk 
ces  nie  jest  czymś,  do  czego  powinna  dążyć.  Po  tysiąckroć  
jest  pouczana,  że  męskie  postawy  i  zachowania  nie  są  dla  
kobiety bezpieczne.

 

 

Dojrzała miłość porusza w niej utajoną męską stronę, ale 

dawne  uwarunkowanie  sprawia,  że  czuje  się  przez  nią  za-; 
grożona,  rozwiązania  szuka  więc  w  tym,  iż  staje  się  wobec 
partnera  przesadnie  opiekuńcza,  krytyczna,  uprzedzona,  nie-
ufna, zaczyna odczuwać do niego niechęć. Krytyczne oceny 
własnych cech przenosi na niego; lęk i niechęć wobec siebie 
przekształcają się w negatywne postawy wobec partnera.

 

Aby  przezwyciężyć  ów  wewnętrzny  opór,  kobieta  taka 

powinna  z  rozmysłem  zachowywać  się  niezależnie  i  sta-
nowczo. Przede wszystkim musi zacząć wyraźnie prosić 

 

84

 

background image

o pomoc tam, gdzie jej oczekuje, a nie czekać na to, że męż-
czyzna sam się domyśli. Ponieważ przyzwyczajona jest do-
kładnie zapamiętywać, ile kto wnosi do związku, musi sama 
zacząć  walczyć  o  równość  rachunków,  a  jeśli  do  tego  do-
chodzi,  nie  może  dopuszczać,  aby  stawało  się  to  źródłem 
utajonych,  zakodowanych  pretensji.  Musi  dotrzeć  do  na-
gromadzonych w niej przez lata uczuć gniewu i urazy, aby 
dać im upust. Najczęściej konieczne i bardzo pomocne jest 
przemyślenie stosunku do ojca.

 

Wrażliwiec

 

Kiedy wrażliwiec nawiązuje bliższy kontakt z kobie-

tą,  w  jego  świadomości  zaczynają  się  ujawniać  stłumione 
cechy  męskie,  jeśli  jednak  z  racji  uwarunkowań  sądzi,  że 
agresywność  jest  destrukcyjna  i  nietwórcza,  asertywność 
egoistyczna i negatywna, a racjonalność jest zaprzeczeniem 
miłości,  instynktownie  będzie  się  buntował  przeciw  tym 
swoim cechom.

 

Uwarunkowanie  takie  może  pochodzić  z  dzieciństwa. 

Jeśli  na  przykład  mężczyzna  ten  jako  chłopiec  stanow-
czych postaw ojca doświadczał jako agresywnych i bardziej 
niszczących  niż  tworzących,  to  w  sposób  naturalny  z  mę-
skością kojarzy mu się strach, a mocniejsze więzi łączą go 
z  matką.  Jeśli  ojciec  zawsze  stawiał  na  swoim  i  wszystkie 
rodzinne sprawy rozpatrywał ze swego punktu widzenia, to 
nic  dziwnego,  że  teraz  wrażliwcowi  asertywność  wydaje 
się  przede  wszystkim  wyrazem  egoizmu,  z  tej  samej  przy-
czyny  donośne  i  zwarte  ojcowskie  racje  teraz  rodzić  będą 
podejrzliwość i niechęć wobec logiczności i rozsądku. Jeśli 
towarzyszyły  temu  jeszcze  upokorzenia  doznawane  przez 
matkę,  to  nie  jest  niczym  nadzwyczajnym,  że  identyfiku-
jący  się  z  nią  chłopiec  będzie  w  wieku  dorosłym  z  lękiem 
doświadczał w sobie impulsów pochodzących od jego mę-
skiej strony.

 

85

 

background image

Mężczyzna, który tłumi swoją męskość, najczęściej czu-

je pociąg do kobiet, u których te właśnie cechy są widoczne. 
I znowu przeciwieństwa rodzą pasję, kiedy jednak w jej wy-
niku także we wrażliwcu odzywają się zduszone cechy, na-
tychmiast pojawia się również wewnętrzny bunt spowodo-
wany  wcześniejszym  uwarunkowaniem,  a  mocą  omawia-
nego  już  mechanizmu  ów  sprzeciw  zostaje  skierowany  na 
partnerkę. Mężczyzna bezwiednie staje się podejrzliwy, kry-
tyczny, nieufny, niechętny.

 

Aby pokonać ten wewnętrzny opór musi przestać szukać 

winy w partnerce, a świadomie wziąć na siebie całą odpo-
wiedzialność za to, co się dzieje w związku. Konieczne jest 
rozmyślne  przymuszanie  się  do  wnioskowania,  racjonalnej 
oceny,  decydowania,  a  przy  podejmowaniu  rozstrzygnięć 
opieranie się mniej na uczuciach, a bardziej na rozumie. 
A może najważniejsza będzie konsekwencja w realizowa-
niu postanowień.

 

W tym celu mężczyzna musi więcej przebywać w towa-

rzystwie  męskim,  oglądać  kino  akcji,  uprawiać  jakiś  sport 
oparty na współzawodnictwie i walce. Ważna jest naprawa 
kontaktów z ojcem, a także szukanie pośród mężczyzn do-
radców i mentorów.

 

Niezależna

 

Kiedy  kobieta,  która  stłumiła  w  sobie  niewieścią  stronę, 

wiąże  się  z  mężczyzną  typu  „wrażliwiec",  zostają  w  niej 
poruszone  cechy  kobiece,  natychmiast  jednak  odzywa  się 
uwarunkowanie, które powiada, że miękkość i wrażliwość to 
oznaki słabości, osoby kierujące się uczuciami to waria-ci, a 
jeśli  potrzebuje  się  drugiej  osoby,  staje  się  jej  ofiarą. 
Ożywienie stłumionych cech wprawia ją w panikę, a reakcję 
tę przenosi na partnera.

 

Kobieta, dla której istotne są znamiona samodzielności, 

uważa, że ujawnianie niewieściej strony byłoby niebez-

 

86

 

 

background image

pieczne, lęka  się  bowiem,  że  wtedy  mogłaby zostać bole-
ś

nie dotknięta. Dlatego też może rozglądać się za „bardziej 

męskim typem", podczas gdy w istocie chodzi o ujawnie-
nie w niej samej strony dyskryminowanej. To, oczywiście, 
wpłynie  na  jej  napastliwy,  pełen  wymówek  stosunek  do 
obecnego partnera.

 

Wspomniane  uwarunkowanie  mogło  się  narodzić,  gdy 

jako dziewczynka osoba ta obserwowała matkę, która przyj-
mowała rolę ofiary albo rezygnowała ze swych aspiracji. Ta 
sama miękkość i wrażliwość, która może czynić kobietę tak 
atrakcyjną, w sytuacji matki wyraziła się jako bezsilność 
i bezradne podporządkowanie. I  oto  teraz dorosła kobieta, 
aby nie podzielić losu matki, tłumi w sobie swe kobiece ce-
chy. A jeśli na dodatek ojciec uczuciowość matki wykpiwał 
jako łzawy emocjonalizm, to dorosła córka będzie  może 
w  ogóle  uważała  uczucia  za  nieracjonalne  i  pozbawione 
wartości.

 

Aby  rozwiązać  swój  problem,  kobieta  niezależna  musi 

zacząć  zważać  na  emocjonalne  subtelności  i  dawać  wyraz 
swym uczuciom wtedy, kiedy nie ma poczucia zagrożenia. 
Musi też naprawić stosunki z matką, zauważyć, że jest god-
na miłości i opieki.

 

Najważniejsze, o co musi zadbać, to ufność; ufność spra-

wia, że przestajemy się na wszelkie możliwe sposoby bro-
nić przed jakimkolwiek bólem, a to znaczy, że od czasu do 
czasu będziemy na niego wystawieni. Omawiana przez nas 
osoba musi zacząć identyfikować swe negatywne uczucia 
i  wyzwalać  z  nich  moc  pozytywności.  Stopniowo  będzie 
pokonywała  wstyd  i  zakłopotanie  z  powodu  bycia 
kobiecą i zacznie tę postawę tak cenić, jak teraz ceni cechy 
męskie. Musi dojrzeć, że nawet wtedy, kiedy czuje się silna 
i  samodzielna,  gdzieś  w  głębi  boi  się,  że  nie  będzie 
kochana,  w  efekcie  więc  wcale  nie  jest  pewna  swej 
wartości. Dopiero otwarcie na obecne w niej, ale stłumione 
cechy  kobiece  pozwoli  na  stopniowe  zyskiwanie 
równowagi.

 

Na bardzo wiele sposobów dzieci są warunkowane do

 

87

 

background image

tego,  by  faworyzować  lub  tłumić  różne  aspekty  swej  mę-
skości i kobiecości, a im lepiej je rozumiemy, tym łatwiej, 
nam  się  uwolnić  z  więzów  tego  warunkowania.  Dzięki  ro-
zumieniu tych cech, ich akceptacji i poszanowaniu, nie tyl-
ko  lepiej  możemy  kochać  naszych  partnerów  i  służyć  im 
wsparciem,  ale  także  uczymy  się  kochać  samych  siebie. 
Taki  rodzaj  miłości  pozwala  nam  na  osiąganie  własnej 
pełni.

 

Nieprzemijający urok

 

Magia miłości nie przemija w takich związkach, w któ-. 

rych nie usiłujemy za wszelką cenę ani przemieniać partne-
rów,  ani  wyrzekać  się  samych  siebie.  Dzięki  zrozumieniu-
różnic,' związanych z naszymi płciami, wyrzekamy się ten-
dencji ku temu, by partnera kształtować na nasz obraz, ale, 
zarazem także uczymy się, jak być sobą bez wstydu czy po-
czucia winy.

 

Związek rozkwita i partnerzy trwają we wzajemnym za-

uroczeniu, kiedy i my pomagamy partnerom w byciu sobą 
i takiej samej pomocy doświadczamy od nich. Do tego po-
trzebna jest wiedza, jak służyć im taką pomocą oraz jak; o 
taką pomoc zabiegać u nich, a z kolei dla takiej wzajem-nej 
pomocy istotny jest szacunek dla dzielących nas różnic. Ów 
szacunek pozwala nie powtarzać cykli, w których od oporu 
przez niechęć dochodzimy do odrzucenia.

 

background image

ROZDZIAŁ CZWARTY

 

JAK MĘŻCZYŹNI I KOBIETY 

RÓŻNIE POSTRZEGAJĄ ŚWIAT

 

Mężczyźni  i  kobiety  tak  różnie  postrzegają  świat,  jak 

gdyby patrzyli na niego przez różne okulary. Mówiąc gene-
ralnie,  mężczyźni  widzą  go  w  zogniskowanej,  a  kobiety 
w szerokiej perspektywie, a żadna z tych perspektyw nie 
jest lepsza od drugiej.

 

Mężczyzna  skłonny  jest  stopniowo  budować  złożony 

obraz przez sukcesywne wiązanie składników. Tutaj całość 
wyłania się dopiero po spojeniu kolejnych części. Kobieta 
natomiast w swej szerokiej perspektywie ogarnia intuicyj-
nie całość i dopiero stopniowo odkrywa składające się na 
nią części oraz ich wzajemne powiązania. Większe znacze-
nie ma dla niej kontekst niż wyizolowana treść.

 

Ta różnica perspektyw decyduje o wartościach, prioryte-

tach, dążeniach i zainteresowaniach. Ponieważ szeroka per-
spektywa widzenia natychmiast obejmuje nasze wzajem-
ne związki, więc kobiety w sposób bardziej bezpośredni 
niż  mężczyźni  nastawione są  na  miłość, kontakty,  porozu-
mienie, dzielenie się doświadczeniami, intuicję i harmonię. 
Z  kolei,  ponieważ  zogniskowana  perspektywa  eksponuje 
części i ich udział w całości, więc mężczyźni w sposób bar-
dziej bezpośredni niż kobiety nastawieni są na uzyskiwanie 
rezultatów, osiąganie zamierzonych celów, władzę, współ-
zawodnictwo, logikę i wydajność.

 

89

 

background image

Perspektywa zogniskowana 

i perspektywa otwarta

 

Perspektywa zogniskowana wymaga centrum czy wy-

różnionego punktu, a jej metaforą może być strzelec celu-
jacy do tarczy. Perspektywę otwartą organizuje ruch odśrod- 
kowy, a jej metaforą może być antena satelitarna, zbierająca 
sygnały ze wszystkich kierunków i na wszystkie kierunki je 
wysyłająca. Otwarta świadomość bardziej podobna jest do 
jarzeniówki, a zogniskowana do lasera. Każda z nich ma 
swoją wartość, co zilustrują poniższe przykłady.

 

Skauci i skautki

 

Ponieważ świadomość kobiety otwiera się na przyszłość, 

więc jest ona w sposób naturalny skupiona na tym, co może 
się przydarzyć, i przygotowuje się na przyszłe wypadki. Na- 
tomiast zogniskowana świadomość mężczyzny każe mu sku-
piać się na skutecznej realizacji obecnych zadań. Jeśli męż-
czyźni myślą o tym, jak dotrzeć do celów, to kobiety myślą 
o tym, co będzie, gdy się tam znajdą.

 

Dobrym  tego  przykładem  może  być  różnica  w  postępo-

waniu skautów i skautek. Oni przede wszystkim interesują 
się tym, jak z punktu A dotrzeć do punktu B, one — co bę-
dzie można zjeść, gdy się osiągnie B. Kiedy więc skauci są 
już w B, jeden spogląda na drugiego i pyta: „Kto wziął je-
dzenie?",  a  odpowiadają  sobie:  „Nie  wiem...  Nie  pomy- 
ś

lałem o tym... Myślałem, że któryś z was..."

 

Okazali się nie przygotowani — nie pomyśleli, co zro-

bią, jak znajdą się na miejscu — gdyż całą uwagę skupili na 
celu. Ze względu na swoistą orientację świadomości skauci 
za swoje motto uznali hasło: „Czuwaj!" i wyszyli je nawet 
na swych mundurach. Chłopców przygotowuje się zatem do 
dorosłości, kładąc nacisk na czujność, przygotowywanie się 
na różne zdarzenia.

 

90

 

background image

Dziewczynek nie trzeba do tego specjalnie przygotowy-

wać. Czujność jest właśnie cechą ich otwartej świadomości: 
niczym radar uprzedza je o możliwych zagrożeniach. Zara-
zem  jednak  z  tej  właśnie  przyczyny  skautki  mogą  później 
dotrzeć do celu, albo w ogóle nie wyruszyć, jeśli uznają, że 
eskapada jest zbyt niebezpieczna. O wiele łatwiej o odwagę, 
jeśli nie ma się świadomości możliwych konsekwencji.

 

Portfele i torebki

 

Różnice między postawą wobec świata obu płci dobrze 

ilustruje  zawartość  męskiego  portfela  i  damskiej  torebki. 
Torebki są duże, barwne, zdobione, podczas gdy portfele są 
niewielkie,  brązowe  lub  czarne  i  takiej  wielkości,  aby  po-
mieściły rzeczy najważniejsze: prawo jazdy, karty kredyto-
we, pieniądze, dowód osobisty. Natomiast nigdy nie można 
z góry być pewnym, co się znajdzie w kobiecej torebce, co 
więcej, nawet właścicielka może tego nie wiedzieć. Jednego 
można być pewnym, będzie tam miała wszystko, co może 
być  jej  doraźnie  potrzebne,  a  także  rzeczy,  których  może 
potrzebować ktoś inny.

 

Pierwszym  ważnym  składnikiem  torebki  jest  mnogość 

mniejszych  torebek,  opakowań  i  puzderek;  można  odnieść 
wrażenie, że to przenośna apteka i gabinet zarazem. Mogą 
się tam znaleźć: portfel, portmonetka, kosmetyczka, luster-
ko,  notatnik,  kalendarz,  książeczka  czekowa,  kalkulator, 
mniejsza kosmetyczka z mniejszym lusterkiem, szczotka do 
włosów, grzebień, książeczka z adresami, stara książeczka 
z adresami najdawniejszych znajomych, futerał na okulary, 
w  innym  futerale  okulary  słoneczne,  opakowanie  chuste-
czek  higienicznych,  kilka  chusteczek  już  wykorzystanych, 
paczka prezerwatyw lub spirala, komplet kluczy, zapasowy 
komplet kluczy, klucze męża, szczoteczka do zębów, pasta 
do  zębów,  dezodorant  do  ust,  nitka  do  zębów,  aromatyzo-
wana nitka do zębów (dzieci lubią miętową), buteleczka

 

91

 

background image

aspiryny, opakowanie witamin, dwa lub trzy pilniki do pa 
znokci, cztery długopisy, kilka pakietów z kartkami, któ-  
re można przylepić do drzwi lub do biurka, rolka filmu fo-  
tograficznego, opakowanie po filmie fotograficznym, plik 
wizytówek znajomych i specjalistów, malutki albumik ze  
zdjęciami najbliższych, maść do ust, torebki herbaty, opa-  
kowanie środków przeciwbólowych, koperta z receptami  
i ważnymi listami, znaczki, rachunki do zapłacenia, a także 
inne drobiazgi: spinacze, recepturki, pineski, spinki do wło- 
sów, taśma klejąca, klamerka do włosów, obcinacze do pa 
znokci, koperty, gumka, cukierki, zniżkowe kupony, pastyl- 
ki do żucia i parę rzeczy do wyrzucenia (następnej wiosny). 
Mówiąc inaczej: kobieta nosi przy sobie wszystko, co może 
jej się z nagła okazać potrzebne.

 

 

Torebka  jest  dla  kobiety  kamizelką  bezpieczeństwa,  za- 

ufaną  przyjaciółką,  fragmentem  osobowości.  Rozmiar  to- 
rebki mówi nam, jak rozległa jest świadomość właścicielki, 
która gdziekolwiek by się znalazła, chce być przygotowana 
na każde wydarzenie.

 

 

Ale o dziwo, udając się na wielki bal, kobieta wielką tor-

bę  zostawia  w  domu,  a  bierze  ze  sobą  tylko  maciupeńką 
torebeczkę  z  absolutnie  najpotrzebniejszymi  rzeczami.  Ma 
być bohaterką tej nocy, opiekę nad nią roztoczy mężczyzna, 
nie  musi  się  więc  przejmować  przypadkowymi  „zagroże-
niami".  Wyróżniona  i  otoczona  względami,  nie  musi  mieć 
zabezpieczenia w postaci codziennej torebki.

 

Wchodzenie do pokoju

 

Także  wchodzenie  do  pokoju  wygląda  inaczej  u  męż-

czyzn niż u kobiet. Mężczyzna wchodzi, przystaje, przygiąć 
da  się  czemuś,  przenosi  się  w  inne  miejsce,  znowu  się 
przygląda i tak stopniowo buduje sobie obraz otoczenia (co 
może  potrwać  kilka  chwil).  Mamy  tu  więc  skupienie  uwa~ 
na kolejnych szczegółach i ich sumowanie krok po kroku.

 

92

 

background image

Kobieta  natomiast,  wkroczywszy  do  pokoju,  jednym 

szybkim  spojrzeniem  obejmuje  wiele  elementów;  zanim 
wybierze dla siebie miejsce, najpierw ocenia całe wnętrze. 
W jednej chwili zarejestruje kolor ścian, obecność rodziny, 
znajomych, interesujących ludzi i zdjęć, rozkład i umeblo-
wanie pokoju. Teraz dopiero zadecyduje, gdzie stanąć czy 
usiąść.

 

Jeszcze wyraźniej widać tę różnicę na wystawie czy fe-

stynie.  Mężczyźni  starannie  rejestrują  szczegół  po  szcze-
góle,  stoisko  po  stoisku,  podczas  gdy  kobiety  jak  gdyby 
chciały wchłonąć wszystko naraz. One badają i odkrywają, 
oni  rozwiązują  problemy.  Oni  koncentrują  się  na  tym,  co 
uznają za najważniejsze czy najistotniejsze, one bawią się, 
wszystkim zainteresowane i — na dobrą sprawę — gotowe 
wszystko  zabrać  do  domu.  Kolekcjonowanie  i  zakupy  to 
prawdziwa pasja kobiet. Zwiedzanie sklepów bez żadnego 
wyraźnego celu jest bardzo odprężające dla kobiet i bardzo 
nużące dla mężczyzn, dla których zakupy muszą mieć wy-
raźnie określony cel. Dlatego przyjrzyjmy się przez chwi-
lę, jak odmiennie wyglądają sprawunki w wydaniu kobiet 
i mężczyzn.

 

Zakupy

 

Skupienie uwagi wyzwala u mężczyzn energię, podczas 

gdy  u  kobiet  nadmierne  skupienie  powoduje  szybkie  wy-
czerpanie,  szczególnie  gdy  dzieje  się  to  w  pełnym  szcze-
gółów i  ruchu  otoczeniu.  Mężczyzna,  przeciwnie,  szybciej 
się męczy i traci zainteresowanie, gdy jest nadmiernie roz-
proszony.

 

To  właśnie  dlatego  kobiety  z  większą  niż  mężczyźni 

chęcią wyprawiają się na zakupy: tak wiele jest wtedy rze-
czy, które można naraz w siebie wchłonąć. W ten sposób 
ich świadomość rozszerza się i wzbogaca, aczkolwiek zara-
zem jest skupiona na sobie i bliskich im osobach. Ona widzi

 

93

 

background image

sukienkę  i  natychmiast  napływają  obrazy  sytuacji,  w  któ- 
rych mogłaby w niej wystąpić. Wyobraża sobie, jak będzie 
w  niej  wyglądać,  przymierza,  docenia  piękno,  potem  od- 
wiesza na miejsce.

 

 

Pół  godziny  wędrówki  po  sklepie  bez  celu  to  góra  tego, 

co może bez zmęczenia znieść mężczyzna; dla kobiety kilka 
godzin  może  być  doświadczeniem  ożywiającym,  odpręża-
jącym  i  odświeżającym.  Świadomość  tej  różnicy  jest  coraz 
bardziej powszechna; zwróćcie uwagę, jak w strategicznych, 
punktach większości sklepów kobiecych ustawione są fote-le 
dla zmęczonych mężów czy przyjaciół.

 

Inną  różnicę  zaobserwujemy  w  sklepach  spożywczych 

Kobiety  z  chęcią  korzystają  z  kuponów  zniżkowych  i  ku-
pują  to,  co  jest  po  okazyjnej  cenie.  Mężczyźni  natomiast? 
bardziej  są  nastawieni  na  zarabianie  pieniędzy  niż  na  ich 
oszczędzanie:  oni  mają  zrealizować  określone  zadanie,  one 
chcą jak najmądrzej wykorzystać to, co zdobyte. To dlatego 
mężczyźni  nie  gromadzą  instynktownie  kuponów  rabato- 
wych.  W  sklepie  spożywczym  ich  celem  jest  kupienie  je-
dzenia, w pracy zarobienie pieniędzy.

 

Rozmowy telefoniczne i 

wycieczki samochodowe

 

Mężczyźni nie lubią, by im przerywano, kiedy rozma-

wiają przez telefon, kobiety są zazwyczaj zdumione taką' 
ich reakcją. Kobieta nie bardzo pojmuje, dlaczego w takiej 
sytuacji jej partner się denerwuje i wpada w złość, a to dla-
tego, że trudno jej sobie wyobrazić, iż ktoś może mieć kło-
pot z wykonywaniem dwóch rzeczy naraz.

 

Męska energia domaga się koncentracji na jednej kwe-

stii za każdym razem; przerywanie rozprasza tę energie 
Kobieta natomiast potrafi jednocześnie rozmawiać przez te 
lefon, pilnować, aby zupa się zagotowała, uspokajać dziec-
ko i wiedzieć, co mówi do niej mąż. Otwarta świadomość

 

94

 

background image

pozwala jej śledzić w tej samej chwili kilka tematów, a cho-
ciaż i mężczyzna może się na to zdobyć, to jednak w sposób 
naturalny  skłonny  jest  koncentrować  się  tylko  na  jednej 
sprawie.

 

Różnice te ostro dochodzą do głosu także podczas pro-

wadzenia samochodu. Kiedy robi to mężczyzna, nigdy nie 
należy podejmować ważnej rozmowy. Jest tak skupiony na 
drodze,  że  trudno  mu  obdarzyć  uwagą  cokolwiek  innego. 
Ponieważ  kobiecie  nie  jest  łatwo  wyobrazić  sobie  tak  wy-
łącznego skupienia uwagi, więc milczenie partnera traktuje 
jako  wyraz  lekceważenia,  co  sprawia,  że  dla  wielu  par 
wspólna  jazda  samochodem  staje  się  ciężką  próbą.  Małe 
nieporozumienie znienacka przeradza się w kłótnię, a wspól-
ny  urlop  zostaje  zmarnowany,  zanim  się  jeszcze  na  dobre 
rozpoczął.

 

Oto  proste,  codzienne  ilustracje  męskiego  zogniskowa-

nia świadomości i kobiecego jej otwierania. A sama świa-
domość tych różnic pozwala rozwiązać bardzo wiele prob-
lemów, pojawiających się w intymnych związkach.

 

Jak przyciągnąć uwagę mężczyzny

 

Kobieta, która wie, że mężczyzna zazwyczaj lepiej funk-

cjonuje wtedy, gdy za każdym razem skupia się na jednej 
tylko kwestii, unika wielu konfliktów dzięki temu, że stara 
się go nie rozpraszać, a także potrafi skutecznie przyciągnąć 
jego uwagę.

 

Zamiast natychmiast przystąpić do interesującej ją kwe-

stii, zacznie od czegoś takiego: „Kochanie, wiem, że jesteś 
bardzo zajęty, ale bardzo mi potrzebna pomoc. Mógłbyś się 
oderwać na chwilę?" Dzięki takiemu wstępowi partner ma 
możliwość inaczej zorientować uwagę i skupić ją wyłącznie 
na swojej towarzyszce.

 

Doświadczona  kobieta  ma  świadomość,  że  jeśli  męż-

czyzna nie poświęca jej całej uwagi, to nie z powodu lekce-

 

95

 

background image

ważenia, lecz z racji skupienia się na czymś innym. Jeśli, 
dla przykładu, ogląda wiadomości, to dopóki telewizor 
jest włączony, nie należy zaczynać istotnej rozmowy. Moż-
na natomiast zapytać: „Kiedy moglibyśmy porozmawiać?", 
a jeśli odpowie: „Teraz, o co chodzi?", znaczy to tylko ty-
le, że nieświadom swoich ograniczeń błędnie sądzi, iż jest 
w stanie śledzić program i rozmawiać w sposób niezdawko- 
wy. Nie można mu wierzyć, jeśli jednak rozmowa została 
podjęta w takich warunkach, nie należy mieć potem preten-
sji, że nie wszystko do niego dotarło.

 

Stres i emocjonalna nieobecność

 

W  warunkach  stresu  świadomość  mężczyzny  staje  się 

jeszcze  bardziej  zogniskowana,  a  kobiety  jeszcze  bardziej? 
otwarta,  co  łatwo  może  stać  się  źródłem  nieporozumień. 
Dla  przykładu,  kiedy  mężczyzna  przeżywa  stresy  w  pracy, 
bardzo trudno mu się uwolnić od myśli o nich; skupiony na 
konkretnym problemie, nie bardzo może się zająć czymkol-. 
wiek innym. Wraca do domu, ale duchem jest dalej w pra-
cy.  Kiedy  go  nagabnąć,  wydaje  się  rozkojarzony,  emocjo-
nalnie nieobecny.

 

Im  większe  napięcia  w  pracy,  tym  bardziej  mężczyzna 

jest  roztargniony  w  domu.  Może  się  zdarzyć,  że  zapytany, 
zacznie czytać gazetę. Nie jest to żadna zamierzona zniewa-. 
ga,  nie  znaczy  to  też,  że  partnerka  stała  mu  się  obojętna.; 
Nieświadomie sięga po gazetę, aby jej nie słuchać, ale i ga-. 
zeta  tak  naprawdę  go  nie  interesuje,  skupiony  jest  bowiem 
na  czym  innym.  Można  go  grzecznie  poprosić  o  chwilę 
uwagi, a jeśli dalej jest roztargniony, trzeba odczekać do in-
nej okazji.

 

Z drugiej strony mężczyzna powinien jednak zdawać so-

bie sprawę z tego, że jego roztargnione reakcje na poczyna-
nia  partnerki,  jakkolwiek  byłyby  uzasadnione,  dla  niej  są 
przykre. Tutaj potrzebna jest świadoma decyzja, że powi-

 

96

 

 

background image

nien  oto  skupić  uwagę  na  drogiej  mu  osobie.  Bez  takiego 
postanowienia  nieustannie  będzie  jej  nieświadomie  odma-
wiał tego, czego potrzebuje i na co zasługuje.

 

Radziłbym, by mężczyzna jako regułę przyjął to, że kie-

dy zaczyna słuchać, odkłada na bok — na bok, nie na kola-
na!  —  gazetę  czy książkę. Jeśli  nastawiony  jest  telewizor, 
lepiej go wyłączyć do chwili, gdy rozmowa będzie skończo-
na. To takie drobne posunięcia, a bardzo pomagają oderwać 
się  od  trapiących  was  spraw  i  pozwalają  skupić  uwagę  na 
rodzinie i osobach wam bliskich. Pamiętajmy też, że uwagi 
potrzebują również dzieci, nie tylko dorośli.

 

Za dużo bierzesz na swoją głowę!

 

Z  racji  otwartego  charakteru  świadomości  kobiety  bar-

dzo  łatwo  o  to,  że  przygniotą  ją  potrzeby  innych.  Tak  jak 
mężczyznę angażuje jeden problem, tak kobieta podejmuje 
ich wiele i niekiedy czuje się nimi przygnieciona. Wszystko 
pogarsza fakt, że w takich chwilach traci zdolność ustalania 
priorytetów, co sprawia, iż sytuacja jeszcze bardziej ją prze-
rasta.  Czując  się odpowiedzialna  za  wiele  rzeczy,  wszyst-
kim im próbuje zaradzić, aż nagle staje zupełnie bezradna, 
co na pozór potwierdza dawne porzekadło, że kobieca praca 
nigdy nie może doczekać się końca.

 

Nie  mając  zrozumienia  dla  tej  specyficznej  cechy  ko-

biet,  mężczyźni  słysząc,  jak  uskarżają  się  one  na  przytło-
czenie  obowiązkami,  często  są  sfrustrowani,  podejrzewają 
bowiem, że są uważani za winnych tego stanu rzeczy. Bro-
niąc  się,  albo  powiadają,  że  kobiety  biorą  zbyt  wiele  na 
swoją głowę, albo że z igły robią widły. Tymczasem powin-
ni mieć świadomość, że kobiety wcale ich nie obwiniają, 
a jedynie chcą porozmawiać o swoich problemach, aby po-
czuć się lepiej. Tak naprawdę pragną w takich chwilach być 
po  prostu  wysłuchane.  Mężczyźni  tego,  niestety,  nie  rozu-
mieją i usiłują pomóc partnerce, tłumacząc jej, że przesadza

 

97

 

background image

i że problemy wcale nie są tak wielkie albo sugerując jakieś 
rozwiązania; a tymczasem w ten sposób tylko pogarszają 
sytuację.

 

Na przykład Tom, mając już niewiele czasu na wyjście 

do pracy, prosi Jane:

 

—  Odbierzesz moje ubranie z pralni? Jestem już spóź 

niony.

 

W odpowiedzi słyszy:

 

—  Nie odbiorę, sama jestem zagoniona. Muszę iść po 

Mary do szkoły, załatwić dwie sprawy w banku, oddać do  
biblioteki książkę Timmy'ego, zrobić zakupy na kolację

 

i wrócić do domu tak, żeby zdążyć na ćwiczenia. Nie wiem, 
jak sobie z tym wszystkim poradzę. Prawie nic nie mamy 
na koncie, a rachunków cały stos. Tyle rzeczy do zrobienia. A 
jeszcze nie przesłuchałam wiadomości na sekretarce.

 

Słysząc pretensję w głosie Jane, Tom wpada w złość i 

podniesionym głosem mówi:

 

—  W porządku, to żadna wielka sprawa, sam odbiorę.      
Jest wprawdzie zdenerwowany, ale jednocześnie uwa-

 

ż

a,  że  zaproponował  rozwiązanie,  które  powinno  odrobinę  

uprościć  sprawę,  tak  tymczasem  nie  jest,  bo  teraz  z  kolei  
Jane czuje się urażona.

 

 

Zmierzając  do  wyjścia  ze  zmarszczonym  czołem,  Tom  

myśli:

 

 

„Czemu  tyle  zamieszania  z  powodu  jednego  małego 

»nie«?  Nie  mogła  tego  powiedzieć  spokojnie,  zamiast  przed- 
stawiać  całą  listę  swoich  zajęć?  I  jeszcze  takim  tonem,  jak- 
bym  to  ja  był  wszystkiemu  winien.  A  czy każę  jej  brać  tyle 
rzeczy na siebie każdego ranka? Miałem tylko małą prośbę, i 
to  naprawdę  nie  moja  wina,  że  tyle  ma  zajęć.  Daje  do  zro-
zumienia, że ja nie mam właściwie nic do roboty, ona za to 
jest strasznie przepracowana. A wszystko tylko dlatego, że . 
ja po prostu nie lecę do niej z każdym swoim problemem".

 

W  naszym  przykładzie  tym,  co  uraziło  Jane,  były  słowa 

Toma: „W porządku, to żadna wielka sprawa". On sądził, 
ż

e w ten sposób zmniejsza wagę swojej prośby, ona w tym

 

98

 

background image

odczytała wyrzut, że się użala nad sobą, i dlatego uznała, że 
Tom w ogóle za nic sobie ma wszystkie jej wysiłki i proble-
my. Czuje się teraz niekochana i zaniedbana.

 

Toma istotnie zirytował nastrój Jane, ale z zupełnie in-

nego  powodu,  niż  ona  przypuszcza.  Toma  zdenerwowało 
przekonanie,  że  Jane  ma  mu  za  złe,  iż  poprosił  ją  o  ode-
branie  prania.  Jego  zdaniem  uznała  tę  prośbę  za  nie  fair, 
gdyż zwala dodatkowy obowiązek na nią, która już i tak nie 
wie, w co ręce włożyć. Tom nie ma więc pretensji do Jane 
o to, że jest sfrustrowana, lecz o to, że jego obarcza za to 
winą.

 

Tom zatem nie zrozumiał Jane. Wcale nie chciała go 

o nic obwiniać, natomiast chciała zostać wysłuchana. Wca-
le nie usiłowała powiedzieć Tomowi, że jest obibokiem z 
pretensjami.  Prośba  o  odebranie  prania  stała  się  dla  niej 
tylko pretekstem do tego, by opowiedzieć, ilu rzeczom musi 
podołać. Ulgę przyniosłoby jej samo podzielenie się tą in-
formacją.

 

W efekcie tego nieporozumienia Jane teraz nie tylko ma 

przed sobą ciężki dzień, ale na dodatek jest przekonana, że 
Toma zupełnie nie obchodzą jej uczucia. Co gorsza, dobrze 
widzi, że chociaż Tom zaczął ranek pogodny, to wycho-
dzi  do  pracy  naburmuszony.  Oboje  czują  niedostatek  mi-
łości i wsparcia ze strony drugiej osoby. Kochają się i są so-
bie  życzliwi,  ale  brak  zrozumienia  sprawia,  że  popadają 
w konflikt.

 

Radzenie sobie na odmienne sposoby

 

W sytuacjach nadmiernego napięcia mężczyźni i kobie-

ty usiłują je rozładować na odmienne sposoby. Kobiecie 
w warunkach stresu pomaga, jeśli może opowiedzieć o swo-
ich  problemach  chętnemu  słuchaczowi,  podczas  gdy  męż-
czyznom  pomaga  ustalenie priorytetów, wyizolowanie  naj-
ważniejszego problemu i skupienie się na ego rozwiązaniu.

 

99

 

background image

Przypatrzmy się, jak oto kobieta chce sobie pomóc w nie-

przyjemnej sytuacji, dzieląc się swymi kłopotami, mężczyzna 
przerywa jej, natychmiast proponując gotowe rozwiąza- nia, 
a w efekcie obydwoje kończą rozmowę poirytowani i 
rozgoryczeni.

 

Bezwiedne sprawianie przykrości

 

Pewnego dnia Mary szuka formularza potrzebnego, żeby 

zapisać  dzieci  na  basen,  ale  w  trakcie  poszukiwań  zaczyna 
się  zastanawiać,  czy  stać  ich  na  to  w  tym  roku.  Grupa  jest 
niewielka,  jeśli  zgłosi  dzieci  teraz,  to  na  pewno  zostaną 
przyjęte, ale jeśli zacznie zwlekać, sprawa będzie wątpliwa. 
Tymczasem  pocztą  przychodzi  rachunek  Visy  na  1400  do-
larów, co tylko pogłębia jej wątpliwości w kwestii basenu.

 

Kiedy  Bill  wraca  z  pracy,  Mary  jest  pełna  rozterek.  

Mówi:

 

 

 

Przyszedł dzisiaj rachunek Visy na tysiąc czterysta 

dolarów. Nie wiem, jak my to zapłacimy.

 

 

 

Damy sobie radę — on na to. — Mamy jeszcze dużo 

czasu. 

Jest przekonany, że żona poczuje się lepiej, widząc jego 

spokój, błędnie bowiem zakłada, że chodzi tylko o 1400 do-
larów. Tymczasem słyszy:

 

 

Ale  mamy  przecież  jeszcze  rachunek  American  Ex-

press, a niedługo będzie też rata za dom.

 

 

 

Nie  martw  się.  Mamy  jeszcze  dziesięć  dni  —  mówi 

Bill,  ale  jest  już  odrobinę  poirytowany,  że  jego  spokój  nie 
przenosi  się  na  Mary.  Nawiedza  go  podejrzenie:  „A  może 
stara się dać mi do zrozumienia, że wydaję za dużo pienię-
dzy? Przecież wydaje tyle samo co ja. A może za mało za-; 
rabiam?"

 

 

Nie rozumie, że Mary chce tylko rozważyć różne aspek-

ty problemu pieniędzy, aby upewnić się, iż może wykupić, 
dzieciom karty na basen. Tymczasem, kiedy on stara się na-

 

100

 

background image

tchnąć ją swoim optymizmem i uspokoić, w istocie jego: 
„Nie martw się" tylko zwiększa jej rozdrażnienie.

 

To  ostatnia  rzecz,  jaką  chciałaby  usłyszeć.  W  słowach 

męża  czuje  przyganę,  że  tak  naprawdę  nie  ma  powodu  do 
zmartwień, a ona jest osobą roztrzęsioną i histeryczną, którą 
trudno szanować. Mary ma wrażenie, że mąż ją lekceważy 
i kompletnie nie przejmuje się jej uczuciami. Chodziło jej 
o  zrozumienie,  on  tymczasem  traktuje  ją  z  góry.  Pomimo 
wszystko dalej rozwija wątek wydatków:

 

 

Pamiętasz, obiecaliśmy dzieciom, że w tym roku po-

jedziemy do Disney World? 

 

Tak, tak, pamiętam, wszystko będzie dobrze — od-

powiada Bill, a tym razem w jego głosie słychać już znie-
cierpliwienie. W duchu myśli: „Jak śmie sugerować, że je-
stem  marnym  ojcem?  Zawsze  dotrzymuję  obietnic  złożo-
nych dzieciom. Uważa, że o nich nie myślę? Nie kocham? 
Jak może?" 

Bill czuje się bezpodstawnie zaatakowany; nie rozumie, 

ż

e zdaniem Mary jest doskonałym ojcem, natomiast chcia-

łaby się z nim podzielić swymi finansowymi strapieniami. 
Ona zaś dotknięta jego niefrasobliwością kontynuuje:

 

 

Nie zapłaciliśmy jeszcze nawet za szpital Laurie. 

 

Przecież mówiłem ci już — reaguje ze złością Bill 

— że w tym miesiącu dostaję premię. Nie rób problemu 
z byle czego. 

Słowa jej odbiera jak najbardziej osobiście: słyszy w 

nich  zarzut,  iż  jest  nieodpowiedzialną  osobą,  na  której 
trudno polegać.

 

 

A jak nie dostaniesz tej premii? — pyta Mary. 

 

Dostanę, dostanę. 

 

Przyrzekłeś też swoim rodzicom, że ich odwiedzisz. 

Kiedy chcesz to zrobić? 

 

Dasz ty mi wreszcie spokój? — warczy Bill przeko-

nany, że głównym wątkiem rozmowy jest niedotrzymywa-
nie przez niego obietnic, lecz Mary ani myśli ustąpić. 

 

Za dwa miesiące zaczynają obowiązywać wyższe 

101

 

background image

podatki. Zastanawiałeś się, o ile więcej trzeba będzie za-
płacić? I skąd my na to weźmiemy? Bill stara się 
opanować.

 

—  Oczywiście, że się zastanawiałem, jak zawsze. Wszyst 

ko będzie dobrze.

 

W myśli wścieka się: „Uważa mnie za idiotę, który nie 

myśli o podatkach?"

 

 

Nie wiem, czy będzie nas stać na basen dla dzieci 

w tym roku — mówi Mary. — I jeszcze gdzieś zginął for- 
mularz. Nie widziałeś go? 

 

Nie, nie widziałem — wybucha Bill. — Ale skoro 

tak z nami kiepsko, to czemu się zastanawiasz nad tym, jak 
jeszcze wydać pieniądze?!

 

 

Na  tym  etapie  konwersacji  Mary  czuje  się  boleśnie  do- 

tknięta, a Bill ma serdecznie dosyć całej rozmowy. Mogła 
to być przyjazna wymiana zdań, a tymczasem stali na kra- 
wędzi kłótni.

 

 

Gdyby Bill rozumiał, że Mary chodzi przede wszystkim 

o to, aby ją wysłuchał, nie starałby się natychmiast wystę-
pować z gotowymi rozwiązaniami. Wyobraźmy sobie za-
tem, jak inaczej mogłoby się wszystko potoczyć.

 

—  Przyszedł  dzisiaj  rachunek  Visy  na  tysiąc  czterysta  

dolarów. Nie wiem, jak my to zapłacimy.

 

Bill kiwa głową i odpowiada:

 

—  No, no, nie tak mało.

 

W duchu myśli: „Chyba jednak nie o to chodzi. Najczę-

ś

ciej zaczyna od czegoś innego niż to, co ją naprawdę mar-

twi. Chce trochę o tym porozmawiać. To i dla mnie dobry 
trening w słuchaniu bez przerywania".

 

—  Ale mamy przecież jeszcze rachunek American Ex- 

press, a niedługo będzie też rata za dom.

 

Bill znowu potakuje i myśli: „Chyba chce porozmawiać 

o domowych finansach. Najważniejsze, żeby jej nie przery-
wać. Jak najmniej komentarzy, żeby dobrze zrozumieć, co 
czuje".

 

—  Pamiętasz, obiecaliśmy dzieciom, że w tym roku po- 

 

102

 

background image

jedziemy do Disney World? A jeszcze nawet nie zapłaciliś-
my za szpital Laurie.

 

 

Nazbierało się tego trochę — mówi Bill. 

 

A co będzie, jak nie dostaniesz tej premii? 

 

Będzie spory kłopot. 

Bill pamięta, że żadna z jego odpowiedzi nie może suge-

rować,  iż  lekceważy  jej  problemy.  Gdyby  nie  to,  bardzo 
prawdopodobne,  że  odpowiedziałby  teraz  coś  w  rodzaju: 
„Musisz się tak martwić na zapas?" albo w stylu Pana: „Ja 
to wszystko załatwię. Jeśli nie dostanę premii w tym  mie-
siącu, to dostanę w następnym. Rachunek może poczekać". 
Na  szczęście  jednak,  Bill  wyćwiczył  się  już  w  tym,  aby 
przedwcześnie nie narzucać się ze swymi rozwiązaniami.

 

 

Za  dwa  miesiące  zaczynają  obowiązywać  wyższe 

podatki — ciągnie Mary. — Zastanawiałeś się, o ile więcej 
trzeba będzie zapłacić? I skąd my na to weźmiemy? 

 

To  rzeczywiście  niełatwa  sprawa  —  zgodnie  przy-

znaje Bill, gdyż wie, że żona musi dać upust swoim niepo-
kojom i dlatego pomaga jej, gdy uznaje ich zasadność. 

 

Może jednak damy radę zapisać w tym roku dzieci 

na basen — mówi wreszcie Mary. — A gdzieś zginął for-
mularz. Nie widziałeś go? 

 

Hmm — zastanawia się przez chwilę Bill. — Nie, 

nie zauważyłem go. 

Wtedy przychodzi pora na pytanie:

 

 

A jak myślisz, możemy sobie na to pozwolić? 

 

Nie jestem pewien — odpowiada Bill. — Poczekaj-

my, aż rozstrzygnie się sprawa z premią. To już za kilka 
dni, tak że powinno być jeszcze miejsce w grupie. 

Bill rozmyślnie chce się wydawać nie do końca pewny, 

chociaż właściwie uważa, że basen to niewielki wydatek 
i  śmiało  można  by  go  ponieść  już  dzisiaj.  Nauczył  się  już 
jednak, że dla samopoczucia żony lepsze będzie takie właś-
nie rozwiązanie.

 

Mary kiwa głową.

 

—  Tak, tak będzie najrozsądniej. — Obejmuje męża. —

 

103

 

background image

Dziękuję, że tak pięknie słuchasz. Wiem, że mnie rozu-
miesz. Kocham cię.

 

Bill myśli: „No i proszę, znowu się okazało, że to naj-

lepsza taktyka. Wystarczy trochę poćwiczyć, a potem słu-
chanie przychodzi samo".

 

Widzimy, że Bill posiadł sekret, jak ulepszyć porożu-

miewanie się. Słuchania trzeba się uczyć, tak jak kiedyś 
uczyliśmy się mówić. Co więcej, jest to umiejętność, którą 
musi wyćwiczyć także Mary, inaczej bowiem będzie bez-
wiednie obrażała Billa.

 

Bezwiedne obrażanie

 

Podobnie  jak  mężczyźni  w  najlepszych  intencjach  sta-

rają  się  pomagać  kobietom,  bezzwłocznie  sugerując  roz-
wiązania  trapiących  je kłopotów,  tak  kobiety  w najlepszych 
intencjach  próbują  „naprawiać"  mężczyzn,  kiedy  ci  chcą, 
coś powiedzieć o swoich problemach. Wystarczą dwa, trzy 
komentarze nie w porę, a partner umilknie. Kobieta zwykle nie 
ma wtedy poczucia, że go obraziła, że spowodowały to jej 
próby  zmieniania  mężczyzny  „na  siłę".  Przyjrzyjmy  się 
czterem przykładom.

 

Bill i Mary. Bill kłopocze się, gdyż remont domu wpę-

dził ich w długi, a właśnie musi zapłacić podatek. Po po-
wrocie do domu mówi dość bezradnym tonem:

 

 

Nie  wiem,  jak  w  tym  roku  damy  sobie  radę  z  po-

datkiem. 

 

Mniej powinniśmy byli wydać na ten remont — od-

powiada Mary. 

Bill milknie i nie wraca już do tego tematu, Mary czuje 

ż

e coś jest nie w porządku, ale nie wie co. Gdyby Bill nie, 

był tak skupiony na zasadniczym problemie, prawdopodob-
nie uwaga Mary nie dotknęłaby go, może odpowiedziałby:, 
„Masz rację, trochę przesadziliśmy". Ponieważ jednak kwe-

 

104

 

background image

stia podatku istotnie go trapi i na niej się skupia, więc uwa-
gę Mary traktuje jako pouczenie, iż trzeba działać odpowie-
dzialnie.  Ale  doszukuje  się  w  niej  czegoś  więcej.  Myśli: 
„Co ona sobie wyobraża? Że nie wiem, iż koszty okazały 
się większe niż zakładaliśmy? I jeszcze sugeruje, że to moja 
wina,  a  tymczasem  najczęściej  wszyscy  tak  wychodzą  na 
przebudowie.  Do  diaska,  nienawidzę,  kiedy  traktuje  mnie 
jak dziecko, które trzeba instruować. To na pewno ostatni 
już raz, kiedy mówię jej o jakichś swoich zmartwieniach. 
Jak gdyby nie mogła spokojnie posłuchać, zamiast krytyko-
wać mnie przy każdej okazji!"

 

Ponieważ  mężczyzna  potrafi  zamknąć  się  w  sobie  po 

jednym  niefortunnym  komentarzu,  podajmy  jeszcze  jakiś 
przykład  sytuacji,  gdy  kobieta  nieświadomie  obraża  męż-
czyznę.

 

Joe  i  Martha.  Joe,  przygnębiony  spadającą  sprzedażą 

towarów firmy, wraca do domu posępny i milczący.

 

 

Co się stało, Joe? — pyta Martha. 

 

W tym miesiącu spadła wartość sprzedaży — odpo-

wiada markotnie Joe. 

 

Tak to już jest w biznesie — powiada Martha. — Są 

wzloty i upadki. Myślę, że powinniśmy być przygotowani 
na takie sytuacje. 

Joe  nie  zamierza  dalej  prowadzić  rozmowy;  czuje  się 

urażony i rozgniewany. Myśli: „Wcale nie prosiłem jej o ra-
dę, ani o informacje, jak to jest w biznesie. Uważa mnie za 
durnia, który nie wie, że są wzloty i upadki?" Chciał, by go 
w spokoju wysłuchała i nie udzielała żadnych porad. Nawet 
próby sprawienia, by mężczyzna przestał się koncentrować 
na jednym tylko problemie, mogą prowadzić do niepożąda-
nych skutków, co zilustruje poniższy przykład.

 

Steve i Janet. Steve wraca do domu milczący, wydaje 

się zmartwiony i poirytowany. Janet chce go jakoś rozpogo-
dzić i pyta:

 

105

 

background image

 

Co się stało, Steve? 

 

Nic  specjalnego  —  odpowiada  —  tylko  strasznie 

mnie denerwuje sekretarka. Nie wykonuje moich poleceń. 

Jane rozumie jego frustrację, ale ma wrażenie, iż może 

też zrozumieć sekretarkę. Przypuszcza, że mąż lepiej by so-
bie radził w tych sytuacjach, gdyby potrafił na nie spojrzeć 
także  z  punktu  widzenia  swej  pracowniczki.  Właściwie  ma 
rację, ale nie jest to najlepszy moment na podejmowanie ta-
kich prób, gdyż Steve wolałby poczuć, że Jane stoi po jego 
stronie.

 

Nieświadoma konsekwencji Jane mówi:

 

—  Myślę, że łatwiej doszedłbyś z nią do porozumienia, 

gdybyś od czasu do czasu posłuchał, co ona ma do powie 
dzenia. Tymczasem ty w ogóle z nią nie rozmawiasz. A cze- 
mu wprost nie powiesz jej, co ci się nie podoba?

 

Steve natychmiast się wyłącza. Niedowierzanie zamie-

nia się w gniew. Czuje się zdradzony. „Jak ona może brać 
stronę sekretarki? Uważa, że to ze mną jest problem: za 
mało  rozmawiam.  Ale  co  z  tego,  że  rozmawiam  z  sekre-
tarką, skoro ona mnie nie słucha. Najpierw miałem kłopot 
w pracy, teraz mam też w domu".

 

I tak, usiłując zwrócić Steve'owi uwagę na inny aspekt 

problemu,  Jane  na  przekór  swym  intencjom  sprawiła,  iż 
mąż wycofał się w siebie.

 

Spójrzmy na jeszcze jeden przykład.

 

Rick i Sharron. Rick i Sharron idą do restauracji. Pod-

czas trzech kwadransów czekania na stolik Rick staje się co-
raz bardziej poirytowany. Nie skutkują interwencje u maitre 
d'hotel.  Goście  zjawiający  się  po  nich  natychmiast  dostają 
miejsca, a chociaż Rick wie, że mieli wcześniejsze rezerwa-
cje, fakt ten tylko pogłębia jego rozdrażnienie.

 

Kiedy Rick mruczy pod nosem krytyczne uwagi na te- 

mat obsługi, Sharron mówi w końcu to, czego nie powinna, 
była mówić.

 

 

—  Poruszają się jak muchy w smole! — mówi Rick. 

 

106

 

background image

— Myślisz, że czekalibyśmy tak długo, gdybyśmy mieli 

rezerwację?

 

W oczach Ricka pojawił się gniew i chłód. Skończyły 

się wprawdzie utyskiwania, ale skończyły się też wszelkie 
wypowiedzi. Zły na siebie, że nie pomyślał o zarezerwowa-
niu miejsca, teraz złość kieruje na żonę. „Co za kretyńska 
uwaga! I to na dodatek z ust mojej żony! Skoro tak, to na-
stępnym razem niech się sama zatroszczy o restaurację, ra-
zem  z  rezerwacją  i  innymi  rzeczami.  Nienawidzę  tych  jej 
uszczypliwości. Myśli, że nie wiem, iż trzeba było tak zro-
bić? Ale co, tylko ja mam o wszystkim pamiętać? Nie ode-
zwę się już do niej ani słówkiem!"

 

Rick miał nadzieję, że Sharron jakoś go poprze, zamiast 

wytykać niedopatrzenie. Ona chciała mu tylko zwrócić uwa-
gę, jak w przyszłości uniknąć podobnych sytuacji, tymcza-
sem jeszcze bardziej go tym rozsierdziła. Wszystko byłoby 
inaczej, gdyby powiedziała coś w rodzaju: „Masz rację, jak 
by im się zupełnie nie spieszyło".

 

W każdym z tych przykładów mężczyzna szukał ducho-

wego  wsparcia  u  partnerki,  natomiast  otrzymywał  porady 
lub pouczenia, o co — zwróćmy uwagę! — w żadnym z 
tych wypadków nie prosił.

 

To częsty błąd u kobiet, które najczęściej nie rozumieją, 

ż

e w ogóle mogą w ten sposób urazić partnera. Mężczyźni 

mają też swoją kobiecą stronę i od czasu do czasu chcą się 
tylko  podzielić  swoimi  myślami  i  uczuciami,  tymczasem 
niewłaściwa reakcja kobiety sprawia, że natychmiast się za-
mykają. Wystarczy kilka takich zdarzeń, żeby w ogóle już 
nie próbowali się dzielić.

 

Kiedy mężczyzna chce porady

 

Są jednak sytuacje, kiedy mężczyzna szuka porady, a nie-

umiejętne zachowanie kobiety może go zniechęcić. Kiedy 
przemyślał już problem i nie potrafił znaleźć rozwiązania,

 

107

 

background image

może chcieć o tym porozmawiać. Przedstawiwszy kwestię, 
powie na koniec coś w rodzaju: „No a co ty o tym myślisz?" 
To znak, że czeka na pomoc. Gdyby zwrócił się o nią do 
mężczyzny, ten próbowałby zasugerować coś, co pozwoli-
łoby rozwiązać trudność. Właśnie czegoś takiego teraz szuka. 
Kobieta jednak może spróbować czegoś innego: na przykład 
dodawać otuchy albo ukazywać szerszy kontekst, a to 
najprawdopodobniej odstraszy mężczyznę. Kobiety bardzo 
często nieświadomie sprawiają partnerem przykrość, gdyż 
do zagadnienia podchodzą w swój, typowo kobiecy spo-
sób, na przykład zastanawiają się, jak do tego doszło, jak 
uniknąć na przyszłość podobnych trudności albo problem 
jeszcze powiększają poprzez opisanie, jakie to wszystko dla 
nich dotkliwe. Jest bardzo prawdopodobne, że każde z tych 
posunięć sprawi, że mężczyzna zrezygnuje z jakichkolwiek 
dalszych dyskusji. Inną niewłaściwą postawą jest dowia-
dywanie się, jak wpłynął kłopot na samopoczucie partne-ra 
albo wysłuchiwanie go z ostentacyjną przychylnością i 
sympatią. Tymczasem kiedy mężczyzna pyta: „No a co ty o 
tym myślisz?", robi tak nie dlatego, że odczuwa niedosta-tek 
wyrazów sympatii: chce konkretnej sugestii. Weźmy 
nasze cztery przykładowe pary i zobaczmy, co się dzieje, 
gdy mężczyzna chce porady.

 

Bill i Mary. Bill wraca do domu i oznajmia Mary:

 

 

Nie wiem, jak sobie damy w tym roku radę z podat-

kiem. Nie dostałem premii, a remont domu wpędził nas w 
długi. Możemy albo zdecydować się na tańsze wakacje, 
albo wziąć nową pożyczkę. A co ty o tym myślisz? 

 

Gdybyśmy nie wydali tyle na ten remont! A Henry 

nas ostrzegał, więc powinniśmy byli wiedzieć. 

Bill nie ma już ochoty na dalszą rozmowę. Mary zasta-

nawia się nad tym, jak doszło do trudnej sytuacji, podczas, 
gdy  on  oczekiwał  jakiejś  porady.  Myśli:  „Sam  dobrze 
wierni i to już od dawna, że wydaliśmy za dużo, więc po co 
mi  te-raz  o  tym  mówi?"  Dał  sygnał  do  rozmowy,  ale 
oczekiwa-

 

108

 

background image

od  Mary  czegoś  w  rodzaju:  „Chyba  rzeczywiście  musimy 
oszczędniej  zaplanować  wakacje,  żeby  nie  pogłębiać  dłu-
gów" albo  „Nie  wiem,  co lepsze;  może są jeszcze jakieś 
inne rozwiązania?" czy „A może byśmy sprzedali łódkę; już 
kiedyś o tym rozmawialiśmy".

 

Mówiąc krótko, kiedy Bill pyta Mary, co myśli o pewnej 

sprawie, oczekuje od niej konkretnych propozycji.

 

Weźmy następny przykład.

 

Joe i Martha. Joe wraca do domu zmartwiony wynika-

mi sprzedaży. Mówi do Marthy:

 

 

Chyba polecą mi po premii. Nie wiem, co się dzieje: 

nie  wykonaliśmy  planu  sprzedaży,  chociaż  wydawało  mi 
się, że w tym miesiącu będzie nawet lepiej niż w poprzed-
nich. Jak myślisz, dlaczego? 

 

Tak to już jest w biznesie — powiada Martha. — Są 

wzloty  i  upadki.  Myślę,  że  trzeba  być  przygotowanym  na 
takie sytuacje. 

Reakcją Joego jest zdenerwowanie. Martha nie udzieliła 

odpowiedzi  na  zadane  pytanie,  natomiast  podniosła  inny 
problem: jak kłopoty w firmie Joego wpłyną na sytuację ro-
dziny,  mówiąc  inaczej,  odpowiedziała  na  zupełnie  inne 
pytanie.

 

Joe  oczekiwał  czegoś  w  rodzaju:  „Może  trzeba  czasu, 

ż

eby ten wasz nowy produkt zadomowił się na rynku" albo 

„Sama nie wiem" i po krótkiej pauzie: „A tyle pracy w to 
włożyłeś,  ale  tak  to  już  bywa  w  interesach"  czy  „Wiesz, 
wszyscy mówią o recesji, może to jej efekt".

 

Są  to  wszystko  wypowiedzi  związane  z  podniesionym 

przez Joego problemem, on zaś czuje, że Martha stara się 
mu pomóc.

 

Oto  inny  przykład,  jak  rada  żony  pod  adresem  męża 

przynosi efekt odwrotny do zamierzonego.

 

Steve i Janet. Po powrocie do domu Steve mówi do Janet:

 

—  Znowu mam kłopot z Phyllis. Po raz kolejny nie wy-

 

109

 

background image

konała mojego polecenia, jestem po prostu wściekły. Jak 
myślisz, co powinienem zrobić? Janet na to:

 

—  To chyba dlatego, że jesteś taki zamknięty. Powinie- 

neś być bardziej otwarty, usiąść kiedyś i szczerze z nią po- 
rozmawiać. Kiedy spojrzysz na to z jej punktu widzenia, 
z pewnością zobaczysz, że nie ma powodów do irytacji.

 

Steve czuje się urażony odpowiedzią Janet. Myśli: „To! 

z  pewnością  już  ostatni  raz,  kiedy  cię  pytam  o  radę.  Jaki 
zamknięty? Jak to: porozmawiać? Przecież ciągle z nią roz-
mawiam".

 

Odpowiedź  Janet  wynika  z  jak  najlepszych  intencji,  ale 

sprawia,  że  Steve  natychmiast  przyjmuje  postawę  obron- 
ną. Ona ogólnie mówi mu, jak unikać takich sytuacji jak, 
z  Phyllis,  jemu  chodzi  o  radę  w  tej  oto  sprawie.  Bardzo 
możliwe,  że  gdyby  żona  swoją  sugestię  sformułowała  tak, 
by  wiązała  się  z  konkretną  sytuacją,  Steve  byłby  nawet 
wdzięczny.  Mogłaby  powiedzieć  na  przykład:  „Zarezerwuj 
sobie czas na rozmowę z nią. Spytaj, o co chodzi; przypusz- 
czam, że jeśli sam zechcesz jej posłuchać, wtedy i ona bę- 
dzie się zachowywać tak samo".

 

 

No i na koniec przykład tego, jak nieoczekiwane mo-gą 

być  skutki  sympatii  i  wyrozumiałości,  kiedy  mężczyzna 
prosi o poradę.

 

Rick i Sharron. Rick i Sharron bardzo długo czekają, 

zwolni się stolik. Rick mówi:

 

 

Ależ  oni  się  guzdrzą.  Jak  myślisz,  co  powinniśmy 

zrobić? Czekać jeszcze, czy spróbować gdzieś indziej? 

 

Taki dzisiaj miałeś ciężki dzień — mówi ze współ- 

czuciem w głosie Sharron — a my już tutaj czekamy trzy 
kwadranse. Pewnie jesteś już strasznie głodny. Zdążył 
chociaż zjeść coś na obiad?

 

 

Gniew Ricka tylko się pogłębił. Ma wrażenie, iż Sharron 

traktuje go jak dziecko. Zżyma się w duchu: „Jak może 
traktować mnie tak protekcjonalnie! I zupełnie jakby jej ni

 

110

 

 

background image

denerwowała ta banda idiotów! Co to ma za znaczenie, czy 
jadłem coś na obiad czy nie, kiedy ciągle ktoś sobie siada, 
a my stoimy i czekamy!" Rick nie czekał na wyrazy sympa-
tii, a na decyzję, jak mają postąpić w tej oto sytuacji.

 

Sharron mogłaby odpowiedzieć: „Skoro już tyle czeka-

liśmy, to może spróbujmy jeszcze kilka chwil" albo „Pocze-
kajmy, ale przez ten czas poczytajmy kartę, tak że jak zwol-
ni się już miejsce, będziemy mogli od razu zamówić" czy 
„A  wiesz,  może  rzeczywiście  zajrzelibyśmy  do  tej  nowej 
restauracji przy autostradzie?"

 

Każda z tych odpowiedzi zadowoliłaby Ricka, gdyż odno-

si się do konkretnego problemu, a nie do jego stanu ducha.

 

Powyższe przykłady jasno chyba pokazują, jak łatwo 

w sposób zupełnie nieświadomy powodować napięcia i kon-
flikty, chociaż intencje są jak najlepsze.

 

Mężczyźni chcą rozwiązań, 

kobiety chcą rozmowy

 

Mężczyźni  instynktownie  poszukują  rozwiązań.  Kiedy 

pojawia się jakiś problem, natychmiast wycofują się do swo-
jej  Jaskini"  i  starają  się  znaleźć  nań  sposób.  Ich  samopo-
czucie poprawia się, kiedy mają gotowy plan działania; jeśli 
nie uda im się go natychmiast opracować, wychodzą z jas-
kini i zwracają się do kogoś, z czyim zdaniem się liczą (bar-
dzo często jest to inny mężczyzna), o poradę.

 

Dzieląc się swym kłopotem z kolegą, mężczyzna ocze-

kuje  na  sugestię,  jak  rozwiązać  trudność.  Taka  rada  zaraz 
poprawia jego stan ducha. Kiedy więc kobieta zaczyna opo-
wiadać o swoich problemach, mężczyzna automatycznie za-
kłada, że chodzi jej o poradę, jak je rozwiązać, podczas gdy 
jej  zależy  przede  wszystkim  na  tym,  aby  jej  ktoś  przez 
chwilę wysłuchał. On chce jej pomóc, tymczasem ona czuje 
się dotknięta.

 

Kiedy kobieta jest w złym nastroju, nie chodzi jej o to,

 

111

 

background image

aby  go  poprawić,  chce  natomiast,  aby  mężczyzna  posłuchał, 
co  ją  trapi,  dając  w  ten  sposób  wyraz  zainteresowaniu  jej 
uczuciami. Właśnie to przynosi jej ulgę; nawet jeśli nie wie 
jeszcze, jak rozwiązać kłopoty, i tak poczuje się lepiej.   

 

Mężczyźni  błędnie  sądzą,  że  jedynym  sposobem  na- 

poprawę samopoczucia kobiety jest usunięcie problemów, 
i  właśnie  dlatego  tak  ich  irytuje  opowieść  o  wielu,  często 
nader  luźno  ze  sobą  związanych  kwestiach.  Rozumieją  że 
zostaje im przedstawiona lista spraw do rozwiązania, a wo- 
bec ich mnogości czują się bezradni.

 

 

Szczególnie irytują ich wzmianki o problemach, na któ-

re  nic  nie  można  poradzić,  albo  które  w  ogóle  jeszcze  nie 
zaistniały. Oto przykłady typowych reakcji:

 

1.

 

Po co się zamartwiać czymś, czego nie można zmie-
nić? Co to da? 

2.

 

Po co się martwić na zapas, kiedy nie wiesz, co się 
stanie?

 

3.

 

Słuchaj, co się stało, to się stało, nie da się już tego 
odkręcić, więc czym się martwić? 

Bardzo często są to odpowiedzi, które pozostają w gło-

wach mężczyzn. Przetrawianie czegoś w milczeniu pomaga 
im wprawdzie skupić się na konkretnym zagadnieniu, al 
jako ogólna strategia nie służy zdrowiu duchowemu. Ko 
biety rozumieją instynktownie, że dla rozładowania napęć 
bardzo korzystne jest dzielenie się swoimi uczuciami z in-
nymi osobami. Nawet jeśli nic nie da się zrobić, dobrze jest 
przynajmniej porozmawiać. Dzielenie się swoimi troskam i 
obawami wzmacnia poczucie intymności.

 

Wystarczy, że mężczyzna wie o tej różnicy, a przestaje 

nerwowo reagować, kiedy kobieta chce mu opowiedzieć 
o swoich strapieniach. Rozumie, że partnerka nie oczekuje 
od niego, iż za jednym zamachem rozwiąże wszystkie pro-
bierny, chce natomiast, by spokojnie i cierpliwie jej wy-
słuchał, gdyż to właśnie będzie dla niej prawdziwą pomocą.

 

112

 

background image

Zapominalscy

 

Skupienie uwagi jest nieodzowne do rozwiązania prob-

lemu, czasami jednak może być nadmierne. Kiedy męskiej 
energii nie równoważy energia kobieca, uwaga ma tenden-
cję do takiego koncentrowania się na jednym zagadnieniu, 
ż

e wszystkie inne jakby znikały. Jedna sprawa zostaje za-

łatwiona, ale inne leżą odłogiem, co może być szczególnie 
kłopotliwe w intymnych związkach.

 

Dlatego  też,  chociaż  mężczyzna  może  bardzo  kochać 

kobietę, to jeśli obie postacie energii nie znajdują się w od-
powiedniej relacji, łatwo może się zdarzyć, że zapomni o da-
cie  jej  urodzin,  nie  zrobi  zakupów  czy  nie  zatelefonuje. 
Dzieje się tak nie dlatego, że nie przejmuje się tymi sprawa-
mi, lecz dlatego, że skoncentrował się na czymś innym.

 

Kobiecie  trudno  jest  zrozumieć  takie  zapominalstwo, 

gdyż dla niej jest ono wyrazem braku zainteresowania. Nie 
może pojąć, iż ktoś może kochać, a zarazem nie pamiętać 
o  datach  urodzin  czy  wspólnych  rocznic,  dla  niej  miłość 
nieodwołalnie łączy się z postawami dokładnie odwrotny-
mi. Mężczyźni ustalają priorytety ze  względu na koniecz-
ność realizacji zamierzonych celów, kobiety — z uwagi na 
istotność  związków;  dlatego  tak  łatwo  u  mężczyzn  o  bez-
wiedne ranienie kobiecych uczuć.

 

Nie popadać w przesadę!

 

Jeśli konflikty między mężczyznami a kobietami, a tak-

ż

e związane z tym frustracje, najczęściej powstają w sferze 

komunikowania się, to z tej przyczyny, że obie strony z in-
nymi intencjami podchodzą do rozmowy. Mężczyźni słucha-
jąc,  zbierają  informacje  przydatne  do  rozwiązania  proble-
mu, kobiety słuchają, aby uczestniczyć. Mężczyźni mówią, 
kiedy  chcą  poczynić  jakąś  uwagę  albo  kiedy  chcą  komuś 
pomóc w znalezieniu jakiegoś rozwiązania, kobiety mó-

 

113

 

background image

wią, aby rozwinąć temat, a także, aby się zorientować, czy j 
właściwie odbierają daną sprawę.

 

Skoro  tak,  to  nietrudno  zrozumieć,  dlaczego  mężczyźni  

tak  często  denerwują  się,  słuchając  kobiet.  Kobieta  rozbu 
dowuje swoją wypowiedź, podczas gdy on oczekuje, że za-; 
cznie od razu od meritum. Ma więc wrażenie, że jego part- 
nerka niepotrzebnie traci czas, mówiąc o rzeczach bez zna- 
czenia.

 

 

Kobiety natomiast rozeznają się w swych myślach i uczu-

ciach poprzez opowiadanie o nich, i w ten sposób zmierzają 
do podjęcia decyzji. Mężczyźni najczęściej są w tej kwestii 
nader nietolerancyjni, uważają bowiem, że można się odzy-
wać, kiedy ma się coś konkretnego do powiedzenia, a wtedy 
trzeba jak najkrócej przechodzić do sedna sprawy.

 

Kiedy  w  trakcie  rozmowy  mężczyzna  milknie,  kobieta 

zazwyczaj  niesłusznie  przyjmuje,  że  jej  partner  jest  mało 
lotny,  głupi,  skryty  albo  przynajmniej  nieuważny.  Tymcza 
sem  to  nieprawda:  zachowuje  się  w  sposób  dla  niego  naj- 
bardziej naturalny. Zastanawia się nad tym, co powiedzieć. 
Jej  trudno  jest  to  zrozumieć,  gdyż  dla  niej  myśli  i  uczucia  
najłatwiej analizować, mówiąc o nich.

 

 

Mężczyźni muszą od czasu do czasu wycofać się w sie- 

bie,  tak  jak  kobiety  czują  nieodpartą  potrzebę  dzielenia  się 
swoimi przeżyciami. Mężczyzna powraca bardziej uważny 
i jaśniej widzący sprawy, kobieta dzięki opowieści staje się 
bardziej skoncentrowana.

 

 

Negatywne strony obu tych postaw polegają na tym, że 

mężczyzna może się „zatrzasnąć" w swej jaskini i w ogóle 
zapomnieć, że w niej jest, kobieta zaś może się „zagalopo-
wać" i pogrążyć w rozważaniu kwestii z zasadniczym prob-
lemem w ogóle nie związanych.

 

Mężczyzna, który się „zatrzasnął", zapomina o rzeczach, 

które skądinąd uważa za ważne: datach urodzin, wyznaczo 
nych spotkaniach, przyrzeczeniach, rozkładzie zajęć.

 

 

Kiedy kobieta się „zagalopuje", traci rozeznanie w prio-

rytetach i wszystko wydaje się jej równie ważne. Łatwo

 

114

 

background image

wtedy o poczucie przytłoczenia i bezradności, a jednocześ-
nie o przekonanie, że potrzeby innych są ważniejsze od jej 
potrzeb.  Wszystkie  drobiazgi  związane  z  dziećmi  stają  się 
istotniejsze od romantycznych potrzeb jej partnera. Co wię-
cej,  to  właśnie  poprzez  rozmowę  z  nim  może  próbować 
wyładowywać frustracje nazbierane przez cały dzień, ty-
le  że  sedno  problemu  rozmyje  się  w  niezliczonych  dro-
biazgach.

 

Ponieważ  nie  jesteśmy  w  stanie  w  każdej  chwili  utrzy-

mywać  równowagi  między  naszymi  różnymi  energiami, 
więc w sposób zupełnie naturalny mężczyzna, skupiony na 
swych problemach, może się zachowywać tak, jakby zapo-
mniał  o  całej  reszcie  świata,  a  kobieta,  dzieląc  się  swymi 
emocjami, może sprawiać wrażenie, iż w istocie nie wie, 
o co jej chodzi. Dzięki tej  wiedzy kobiety mogą być bar-
dziej  tolerancyjne  dla  męskiego  „zapominalstwa",  a  męż-
czyźni bardziej tolerancyjni dla „paplaniny" kobiet. Bez tej 
wiedzy  wpadają  w  podobnych  sytuacjach  w  panikę,  sądzą 
bowiem, że ta powódź kłopotów i strapień nigdy się już 
nie skończy, podczas gdy wystarczyłaby chwila cierpliwego 
słuchania,  a  ich  partnerka  znowu  byłaby  skoncentrowana  i 
ś

wiadoma swych priorytetów. Jeśli kobieta nie czuje się na 

tyle bezpieczna, by mogła podzielić się swymi przeżycia-
mi, albo ma wrażenie, że nie jest słuchana, jest to dla niej 
ź

ródłem poważnej frustracji, tym głębszej, że rodzącej się 

w sytuacji, która właśnie miała jej przynieść ulgę.

 

Kobiety  wpadają  również  w  panikę,  kiedy  mężczyzna 

zamyka się w sobie, gdyż sądzą, że jest to wyraz obojętno-
ś

ci. Tymczasem najczęściej chodzi o to, że brak mu jeszcze 

informacji  nieodzownych  do  podjęcia  decyzji:  bezwiednie 
zaszył się w swej ,jaskini" i poszukuje owych informacji. 
To one są dla niego prawdziwą pomocą, a jeśli zamiast nich 
otrzymuje to, co uznaje za krytykę czy drwinę, czuje się za-
grożony. W takiej sytuacji ważne jest, by zauważył, że dru-
ga osoba ufa mu, potrzebuje go i docenia.

 

Jeśli zdarzy się, że mężczyzna zapomina, o co partnerka

 

 

background image

go prosiła, czy o czym mówiła, ona musi pamiętać, by nie  
tracić tylko z tego powodu zaufania do jego uczuć. Powinna 
sobie powtarzać: „To, że zapomniał, wcale jeszcze nie zna-
czy, że jestem mu obojętna. Musi poczuć, że go kocham, 
ufam mu, podziwiam go, a wtedy będzie też pamiętał o mo- 
ich potrzebach".

 

Podobnie i mężczyzna nie powinien negatywnie oce- 

niać rozwlekłych z jego punktu widzenia opowieści partner- 
ki, powinien natomiast zdobyć się na cierpliwość i uwagę, 
wiedząc, że tego właśnie potrzeba jej najbardziej. Jeśli czu- 
je w sobie rosnącą irytację, może powiedzieć: „Poczekaj, 
muszę chwilę zastanowić się nad tym, co powiedziałaś" 
albo „Zaraz, po kolei, daj mi najpierw pomyśleć o tej spra- 
wie, a potem możemy przejść do następnej". Ale znacznie 
lepiej dać się jej po prostu wypowiedzieć, gdyż właśnie 
owo wyrzucenie z siebie strapień przyniesie jej ulgę, a męż- 
czyzna może to wykorzystać jako okazję do ćwiczenia cierp- 
liwości i uwagi. Jego motto powinno brzmieć: „Ona ma 
prawo do swoich uczuć. Jeśli będę się starał je zrozumieć, 
poczuje się lepiej i będzie miała bardziej pozytywne na- 
stawienie. Nie muszę niczego oceniać, wystarczy, że będę 
słuchał: takiej właśnie pomocy oczekuje ode mnie w tej 
chwili".

 

Lepsze  zrozumienie  kobiety  pozwala  mężczyźnie  być 

bliżej niej, a to z kolei jej pomoże skupić się na tym, co w 
danej chwili najważniejsze.

 

Odsłanianie siebie

 

Męska maksyma dotycząca mówienia brzmi: „Odzywaj 

się wtedy, kiedy masz coś do powiedzenia". Jest ona dla ko-
biet nader konsternująca, gdyż dla nich celem rozmowy nie 
jest przekazanie treści, lecz jej identyfikacja.

 

Kiedy kobieta chce się podzielić swymi przeżyciami, nie 

wie jeszcze dokładnie, co chce powiedzieć. Czasami na-

 

116

 

background image

zbiera  się  tego  tyle,  że  nie  jest  pewna,  od  czego  zacząć. 
Czasami musi strawić trochę czasu na rozważaniu uczuć 
i myśli, zanim się z tego wyłoni kluczowa kwestia. Mężczy-
zna też zna taki proces przygotowawczy, ale u niego prze-
biega on inaczej. Rozważa problem w milczeniu, dochodzi 
do rozstrzygnięcia i wtedy się odzywa.

 

Kobieta natomiast musi mieć poczucie związku i uczest-

nictwa.  Dla  niej  komunikowanie  się  —  to  nie  wymiana 
informacji, lecz przeżyć, to prawdziwy fundament intymno-
ś

ci, dający poczucie spełnienia i pozwalający na wewnętrz-

ną  spoistość.  Dzielenie  się  wrażeniami  to  stopniowe  od-
słanianie siebie, które może trochę potrwać. Kobieta zrazu 
może  nie  wiedzieć  dokładnie,  co  chce  powiedzieć,  chce 
mieć  jednak  poczucie  łączności,  a  jednym  z  najważniej-
szych jej narzędzi jest właśnie rozmowa.

 

Ilekroć kobieta w stanie stresu dzieli się swoimi strapie-

niami, przypomina to wspólne przeglądanie zawartości to-
rebki. Potrzebny jest jej czas, żeby wszystko powykładać, 
i nie wolno jej wtedy ganić, że ma tak wiele różnych rzeczy, 
ani że nie pamięta ich wszystkich dokładnie. Gdy więc ko-
bieta  zaczyna  się  rozwodzić  nad  swymi  kłopotami,  męż-
czyzna może sobie wyobrazić, że zaczęła porządkować to-
rebkę. Kiedy wszystko znajdzie się na zewnątrz, przyniesie 
to  jego  partnerce  znaczną  ulgę,  on  zaś  odegra  niezwykle 
pożyteczną rolę.

 

Tylko mając przed sobą życzliwego i uważnego słucha-

cza, kobieta czuje się dostatecznie bezpieczna, by zabrać się 
do porządkowania „torebki", a kiedy już się z tym upora, bę-
dzie naprawdę wdzięczna partnerowi, który jej to umożliwił.

 

Czytanie w myślach

 

W książce tej pokazujemy, że zakłócenia w komunikacji 

między płciami najczęściej wynikają z błędnych wstępnych 
przekonań. Jedno z tych przekonań występuje w postaci —

 

117

 

background image

jak to się nazywa — „czytania w myślach". Ponieważ męż- 
czyźni i kobiety nie uświadamiają sobie, jak bardzo się róż-nią 
od siebie, więc zakładają, że dobrze wiedzą co druga i strona 
myśli lub czuje, zanim nawet zacznie o tym mówić.    

 

To prawda, że kobiety potrafią czytać w myślach innych 

kobiet, a to z racji swego istotnego podobieństwa. Podobnie i 
mężczyźni potrafią czytać w myślach innych mężczyzn. 
Kiedy jednak takiego czytania w myślach chcą dokonywać 
osoby różnych płci, kłopoty są nieuchronne.

 

Mężczyzna przedwcześnie zakłada, że wie, co myśli ko- 

bieta: jest pewien, że od razu na początku formułuje ona 
najważniejszą kwestię, jak uczyniłby to on. Słucha, ale za- 
nim jeszcze partnerka skończy, przerywa: „Już wiem, już 
wiem". To bardzo często skutkuje z mężczyznami, ale w od-
niesieniu do kobiety najczęściej kończy się fiaskiem. Ona 
jest całkowicie pewna, że niepodobna, aby on z góry wie-
dział to, czego ona sama często dowiaduje się dopiero w 
trakcie rozmowy, i to raczej u jej końca. Przecież dzieląc się 
swymi przeżyciami, kobieta dopiero wyjaśnia, także samej 
sobie, co właściwie czuje, myśli, czego chce.

 

Mężczyzna powinien zrozumieć, że kiedy partnerka chce 

porozmawiać, on zaś naprawdę pragnie jej pomóc, to powi-
nien słuchać, a nie starać się wychwycić sedno problemu 
i  zaproponować  rozwiązanie.  Kiedy  kobieta  może  mówić 
swobodnie, bez przerywania, w trakcie wypowiedzi jej opi-
nie  mogą  się  zmieniać,  a  na  koniec  może  dotrzeć  do  zu-
pełnie innego problemu niż ten, od którego zaczęła. Bardzo 
możliwe,  że  sama  będzie  sobie  odpowiadała  na  stawiane 
przez siebie pytania.

 

Wystarczy, by mężczyzna był przygotowany na taki 

przebieg rozmowy, a nie będzie powodów do frustracji. 
Ważne, by pamiętał, że tak jak on musi przemyśleć sprawę, 
zanim zacznie o niej mówić, tak kobieta chce porozmawiać o 
problemach, zanim będzie miała jasną opinię. Jeśli czuje 
się przytłoczona codziennymi obowiązkami, sama opo-
wieść o tym może jej przynieść ulgę.

 

118

 

background image

Niekiedy może sama dojść do wniosku, że właściwie 

nie  ma  żadnego  problemu,  ale  w  chwilach  stresu  ostatnią 
rzeczą, jaką pragnęłaby usłyszeć od mężczyzny na początku 
rozmowy,  jest  takie  właśnie  stwierdzenie.  A  rzeczą  przed-
ostatnią są wysuwane jedna po drugiej propozycje, jak roz-
wiązać pojawiające się kolejno kłopoty. No i wreszcie rze-
czą  trzecią  od  końca  w  kolejności  tego,  czego  nie  chce 
słyszeć,  są  radosne  przerywniki:  „Jasne,  wiem!"  —  to  bo-
wiem brzmi jak: „Dobra, przestań, mam już dość tego słu-
chania!"

 

Także kobiety, którym wydaje się, że czytają w męskich 

myślach, przedwcześnie przechodzą do negatywnych ocen. 
Kiedy mężczyzna myśli, kobieta skłonna jest przypuszczać, 
ż

e to wyraz obojętności. Kiedy jest roztargniony, ona przy-

puszcza, że pewnie już jej nie kocha. Kiedy on się spóźnia, 
ona podejrzewa, że przestała być dla niego ważna. Kiedy on 
zapomina  o  czymś,  ona  sądzi,  że  jest  mu  wszystko  jedno. 
Kiedy on zaszywa się w swej jaskini, ona jest pewna, że to 
początek rozstania.

 

Ponieważ nie jest mężczyzną, nie dysponuje jego sposo-

bem rozumienia, który pozwoliłby jej pojąć, dlaczego part-
ner robi to, co robi. Z tego samego powodu trudno jej wie-
rzyć w jego miłość. A tymczasem mogłaby spróbować doj-
rzeć pozytywne racje jego zachowania, mogłaby tak dzielić 
się swoimi strapieniami, żeby nie brzmiały w tym wyrzuty, 
a słychać było prośbę o pomoc. W ostatnim rozdziale zasta-
nowimy się, jak robić to najskuteczniej.

 

Ś

wiadomość  tych  różnic  zmusza  do  szukania  nowych 

dróg porozumienia. Kobiety bardzo źle znoszą to, kiedy się 
im  przerywa,  mężczyźni  boleśnie  znoszą  wszelkie  wyrazy 
niewiary czy nieufności. Jeśli kobieta nie może się swobod-
nie wypowiedzieć albo też mówi do obojętnego słuchacza, 
po kilku takich doświadczeniach przestanie się dzielić swo-
imi  przeżyciami.  Miejsce  miłości  zajmuje  nieufność  i  po-
dejrzliwość.

 

Jeśli mężczyzna podejrzewa, że partnerka mu nie ufa,

 

119

 

background image

jego reakcja może być zaskakująca, podobnie jak wtedy, 
gdy niewinnie oskarżony i skazany, posunie się do prze-
stępstwa, aby wziąć rewanż na przestępcy. Kobieta podej-
rzewąjąc, że partner jest obojętny, podczas gdy na swój mę-
ski sposób troszczy się o nią może spowodować, że istotnie, 
on stanie się chłodny i obojętny.

 

Widzimy  tu  schemat  negatywnego  sprzężenia  zwrotne-

go:  im  bardziej  on  staje  się  obojętny,  tym  większa  jest  jej 
nieufność, a im większa jej nieufność, tym bardziej on staje się 
obojętny.  To  jedna  z  najczęstszych  pułapek  w  procesie-
komunikowania,  ale  można  przerwać  ten  cykl  dzięki  wza-
jemnemu zrozumieniu, szacunkowi i ufności.

 

Inną  z  odmian  kobiecego  „czytania  w  myślach"  jest 

przekonanie,  że  wszyscy  z  góry  już  wiedzą  czego  jej  po-
trzeba,  chociaż  błędne  jest  przypuszczenie,  że  mężczyzna 
sam  przez  się  będzie  znał  potrzeby  kobiety.  Takie  przeko-
nanie  musi  być  źródłem  wielu  rozczarowań.  Z  kolei  męż-
czyźni łatwo uznają, że kobietom wystarczy obserwacja ich 
poczynań, aby wiedziały, jak bardzo je kochają tymczasem 
kobietę trzeba nieustannie upewniać w tym, że jest kochana 
i jedyna. I podobnie mężczyźnie trzeba nieustannie przypo4 
minąć, jakie są kobiece potrzeby, chęci i pragnienia.

 

Męskie widzenie tunelowe

 

Bardzo selektywna uwaga pozwala mężczyznom na znacz* 

ną determinację i efektywność,  może  jednak powodować, 
ż

e  przestają  myśleć  o  potrzebach  innych  osób  i  sprawach 

nie związanych z celem obecnie najważniejszym. Dlatego 
w takich sytuacjach mogą nie zauważać tego, co się dzieje 
z  najbliższymi  osobami,  rodziną  czy  nawet  nimi  samymi! 
Nie  odczuwają  bólu,  zmęczenia,  nie  dostrzegają  go  w  in-
nych, nie uznają ważności spraw, które nie wiążą się bezpo-
ś

rednio  z  tym,  co  ich  właśnie  absorbuje.  Kiedy  żonie  lub| 

dzieciom coś dolega albo są niezadowolone, uznają to

 

120

 

background image

niepoważne,  co  dla  zainteresowanych  może  być  przykre 
czy nawet bolesne.

 

Nierzadko więc zdarza się, że pierwszego dnia wakacji 

albo następnego dnia po rozwiązaniu problemu mężczyzna 
rozchorowuje się. Oznacza to, że przez jakiś czas zaniedby-
wał swoje ciało, a teraz ono domaga się swych praw, albo 
ż

e problem nie został rozwiązany i teraz nadszedł kryzys.

 

Mężczyzna może też dostrzec wewnętrzne koszty inten-

sywnego skupienia, kiedy nie udaje mu się rozwiązać proble-
mu  albo  gdy z  niego  rezygnuje. Wedle danych  statystycz-
nych mężczyźni umierają trzy lata po przejściu na emerytu-
rę. Nie wiedząc o tym, eksploatowali się wewnętrznie, i led-
wie znikną angażujące ich problemy, trzeba spłacać dług.

 

Rozwiązaniem nie jest znajdowanie nowych zadań, nie 

mogą nim być alkohol czy narkotyki, gdyż fizycznemu czy 
duchowemu  bólowi  zaradzić  może  jedynie  wsparcie  emo-
cjonalne,  a  także  spokojna  ocena  priorytetów  i  wartości, 
trzeba bowiem mieć po co żyć, widzieć sens i cel. Wymogi 
pracy muszą pozostawać w równowadze z wymogami zdro-
wia fizycznego i psychicznego.

 

Efektem takiego tunelowego widzenia jest zaniedbywa-

nie  potrzeb  nie  tylko  własnych,  ale  i  innych  osób,  co  nie 
wynika z obojętności, lecz z faktu, że mężczyzna odgrodzo-
ny  jest  od  tej  swojej  części,  która  troszczy  się  o  innych. 
Cierpi  z  tego  powodu  on  sam,  cierpi  żona,  cierpią  dzieci. 
Kiedy te dorosną, wielu mężczyzn konstatuje: „Kiedy to się 
stało? Zupełnie nie zauważyłem. Obawiam się, że utraciłem 
coś ważnego". Takie spóźnione spostrzeżenie niesie ze sobą 
poczucie winy, wyrzuty sumienia, żal.

 

Co na to może poradzić kobieta

 

Kobiety z natury intuicyjnie wyczuwają potrzeby innych 

osób,  ale  ich  otwarta  świadomość  może  jeszcze  bardziej 
komplikować sprawę, gdy mężczyzna jest w tunelu, kiedy

 

121

 

background image

on bowiem sądzi, że wszystko jest w porządku, ona widzi 
wszystkie problemy w ich najróżniejszych odcieniach.

 

Jeśli mężczyzna nie dzieli się z partnerką swoim strapie-

niem, ta błędnie przyjmuje, iż on nie widzi żadnych proble-
mów, których ona dostrzega aż za wiele, wyciąga więc stąd 
wniosek,  że  albo  jej  oczekiwania  są  zbyt  wielkie,  albo  on 
całkiem zobojętniał. Staje się to dla niej prawdziwym brze-
mieniem, gdy on nie chce jej słuchać: nie mając poczucia, 
iż  on  szanuje  jej  przeżycia,  tym  dotkliwiej  odczuwa  ciężar 
obowiązków rodzinnych i oczywiście tym bardziej ją irytuje 
widok jego pozornej beztroski.

 

Jeśli jednak kobieta ma świadomość owego „tunelowe-

go" nastawienia mężczyzn, to będzie pamiętać, że owa bez-
troska ukrywa tylko skupienie się partnera na jakimś prob-
lemie; gdyby nie to, z pewnością dostrzegłby, że ją coś trapi i 
starałby się jakoś temu zaradzić.

 

Za dobry układ w związku odpowiedzialni są oboje part-

nerzy, aczkolwiek różne im przypadają role. To kobieta le-
piej  i  pełniej  rejestruje  problemy,  przed  jakimi  stają  oboje. 
Musi pamiętać o tym, że mężczyzna, skupiwszy się na spra-
wach związanych z pracą, może na chwilę nie być świadom 
innych, dlatego też sama powinna go informować o swoich 
potrzebach, skoro on nawet własnych nie dostrzega.

 

W  dobrym  funkcjonowaniu  związku  bardzo  pomaga, 

gdy kobieta wie o tej męskiej cesze i stara się jązrównowa-
ż

yć swoimi umiejętnościami tworzenia porozumienia, w któ-

rym  ujawniają  się  potrzeby  i  pragnienia.  Powinna  umieć 
prosić i nie czuć się przez to upokorzona.

 

To jedna z najtrudniejszych dla niej sprawa, kobiety bo-

wiem  nie  chcą  prosić  i  oczekują,  że  mężczyźni  sami  będą 
wyczuwać  ich  potrzeby  i  czuć  się  zobowiązani  do  ich  za-' 
spokojenia.  Często  przyświeca  im  fałszywa  zasada:  „Jeśli 
naprawdę  mnie  kocha,  to  bez  słów  będzie  wiedział,  czego 
pragnę",  zasada,  która  może  się  okazać  wręcz  zabójcza  dla 
związku.

 

Ale nawet przy znacznych komunikacyjnych umiejętno-

 

122

 

background image

ś

ciach  kobiety  mężczyzna  może  zrazu  zbagatelizować  jej 

potrzeby i oczekiwania. Wynika to nie z obojętności, ale 
z  faktu,  że  trudno  mu  jest  umieścić  je  we  właściwej  per-
spektywie. Patrzenie tunelowe ogranicza jego wrażliwość 
na kwestie emocjonalne. Kobieta jednak nie powinna zbyt 
szybko rezygnować; może się zdarzyć, iż przestanie prosić 
właśnie  w  chwili,  gdy  już  miało  to  przynieść  skutki.  Od-
powiednia wiedza utwierdzi ją w potrzebie konsekwencji 
i uporu.

 

Zarazem nie należy błędnie interpretować odpowiedzial-

ności, o której teraz mówimy. Kobiety najczęściej i tak zbyt 
wiele biorą jej na siebie, jeśli chodzi o uczucie oraz potrze-
by  innych,  i  tak  jak  oni  skłonni  są  zapominać  o  tych  ele-
mentach, tak one pamiętają o nich tak uporczywie, iż zanie-
dbują własne potrzeby.

 

Co więcej, absolutnie nie chciałbym, aby te słowa suge-

rowały, że to przede wszystkim na kobiecie spoczywa odpo-
wiedzialność za dobre układanie się wspólnego pożycia, na-
tomiast wskazuję tylko na to, iż ze względu na jej naturalne 
predyspozycje, to kobiecie łatwiej jest troszczyć się o ujaw-
nianie zmarginalizowanych potrzeb i rozmawianie o nich.

 

I tak na przykład mężczyźnie trzeba nieustannie przypo-

minać, jak ważne jest dla jego partnerki dzielenie się prze-
ż

yciami, co, jak wspomnieliśmy, jest trudne z tej przyczy-

ny, że ona zakłada, iż przy prawdziwej miłości takie przy-
pominanie jest zbędne. Byłoby to prawdziwe założenie, gdy-
by  on  był  kobietą:  wtedy  nie  musiałaby  przypominać  ani 
prosić.  Wystarczy  jednak,  aby  tym  prośbom  nie  towarzy-
szyło  uczucie  krzywdy  i  urazy,  a  i  on  zacznie  lepiej  pa-
miętać o rzeczach, które czasami umykają jego uwadze, 
w czym dopomagać mu będzie jeszcze świadomość jej mi-
łości i radości.

 

Jeden z największych błędów, jakie może popełnić ko-

bieta, polega na tym, że rezygnuje z prób porozumienia i za-
czyna wszystko robić sama. Na krótką metę tak jest łatwiej, 
ale na dłuższą zabraknie właśnie porozumienia i wspólnej

 

123

 

background image

ś

wiadomości  problemów,  kobieta  zaś  będzie  ich  brać  na 

siebie  coraz  więcej,  przekonana,  że  zmuszają  do  tego  obo-
jętność partnera.

 

Tymczasem  gdyby  zbyt  wcześnie  nie  zrezygnowała, 

partner  mógłby  się  zorientować,  co  ignoruje  z  racji tunelo-
wości swego widzenia, który można by porównać do rzuco-
nego  czaru,  nie  pozwalającego  mu  słyszeć  potrzeb  innych 
osób. Jeśli jego pogrążenie się w tunelu nie wywoła repry-
mend i odrzucenia, ale spowoduje wyrazy miłości, ufności 
i akceptacji, będzie mógł powrócić do swego zapomniane-
go, troskliwego Ja. Tak następuje wyzwolenie z czaru.

 

Taka przemiana jest jak najbardziej możliwa: jej narzę-

dziami muszą być zrozumienie i akceptacja różnic oraz od-
noszenie się do nich z miłością; ostatecznym efektem jest 
odsłonięcie naszego na chwilę utraconego prawdziwego, peł-
nego miłości i troski oblicza.

 

Odpowiedzialność mężczyzny

 

Aby pożycie z kobietą układało się dobrze, mężczyzna 

musi odpowiednio dostosować swe oczekiwania. Nie może 
sądzić,  że  praca  się  skończyła  z  chwilą,  kiedy  wraca  do 
domu, musi sobie uświadomić, że dbanie o jakość związku 
to także rodzaj pracy, gdyż również i tutaj nieustannie poja-
wiają  się  przeszkody,  które  trzeba  przezwyciężać.  Aż  na 
zbyt  często  mężczyźni  uznają,  że  z  chwilą  zawarcia  mał-
ż

eństwa  nie  trzeba  już  więcej  troszczyć  się  o  wzajemny 

związek;  realistycznie  trzeba  powiedzieć,  że  prawdziwe 
trudności dopiero teraz się zaczynają.

 

Odpowiedzialność mężczyzny w związku polega przede 

wszystkim na tym, by ograniczał w sobie tendencję do sku-
piania się na jednym tylko problemie, kosztem dbałości 
i troski o uczucia i potrzeby partnerki, co jednocześnie nie 
może oznaczać wyrzekania się przez niego męskiej stron 
swej  osobowości.  Jeśli  będzie  wsłuchiwał  się  w  jej 
uczucia

 

124

 

background image

będzie też coraz lepiej poznawał jej potrzeby i wiedział, jak 
je spełnić.

 

Odpowiedzialność kobiety

 

Sam fakt, że kobieta bardziej jest wyczulona na potrzeby 

związku, nie decyduje bynajmniej o tym, iż tylko ona ma 
być odpowiedzialna za rozwiązywanie pojawiających się 
w nim problemów. Jest natomiast odpowiedzialna za zaspo-
kajanie  swoich  potrzeb,  a  chodzi  tu  o  dwie  sprawy.  Po 
pierwsze, by mówiła o nich partnerowi bez urazy do niego; 
po drugie, by szukała różnych źródeł ich zaspokojenia, a nie 
wiązała ich jedynie z partnerem, który w razie niepowodzeń 
staje się też jedynym źródłem rozczarowań.

 

Weźmy przykład kobiety, która stara się poprawić sytua-

cję w małżeństwie, będąc zapobiegliwa wobec męża i ocze-
kując, że on jej się odwdzięczy w ten sam sposób. Zabiega 
o jego zadowolenie i tak długo nie myśli o swoim, aż jest 
już za późno. Tak długo wyrzeka się swoich potrzeb, aż 
on traci możliwość ich zaspokojenia. Dla mężczyzn ważne 
jest,  kiedy  czują  się  potrzebni,  doceniani,  darzeni  zaufa-
niem;  uciekają  od  kobiecych  potrzeb,  jeśli  nie  potrafią  ich 
zaspokoić, a sygnałem niepowodzenia jest wyczuwalna nie-
chęć kobiety.

 

Bardzo często zdarza się, iż kobiety mówią o swych po-

trzebach dopiero wtedy, gdy ich długotrwałe niezaspokaja-
nie zrodziło urazę, ale teraz zawsze w ich tonie będzie wy-
rzut, pretensja, rozgoryczenie, a to jeszcze bardziej odpycha 
mężczyznę. Jest mu bardzo trudno pozytywnie zareagować 
na słowa, w których słyszy oskarżenie; jak ma się troszczyć 
o związek, kiedy dowiaduje się, że jest „szkodnikiem". Tak 
więc kobieta musi zabiegać o swoje potrzeby, ale w sposób 
pozytywny,  pełen  miłości  i  akceptacji,  nie  zaś  pełen  gory-
czy, a zarazem musi też szykować różne drogi ich zaspoko-
jenia, nie wiążąc tego tylko i jedynie ze swym partnerem.

 

125

 

background image

Mężczyźni  najczęściej  uznają,  że  wszystkie  problemy 

związane z ich ukochaną kończą się wraz ze ślubem, kobie-
ty najczęściej oczekują, że partnerzy będą bez przypomina-
nia  myśleć  o  ich  potrzebach.  Kiedy  znikną  te  fałszywe  za-
łożenia,  poprawi  się  też  komunikacja.  On  łatwiej  potrafi 
słuchać, ona potrafi dzielić się swymi problemami w sposób 
skłaniający do współdziałania, a nie od niego odpychający. 
Lepsze  porozumienie  pozwala  bardziej  równomiernie  roz-
łożyć wspólne ciężary (i radości).

 

Podejmowanie decyzji

 

Mężczyzna może być nadmiernie skoncentrowany, ko., 

bieta może być nadmiernie otwarta, a to ma znaczny wpły-
ną podejmowanie decyzji. Kobiety nadmiernie otwarte 
względniają zbyt wiele czynników i w efekcie nie mogą się 
zdecydować na jeden z nich: na przykład tak przebieraj 
między różnymi możliwymi prezentami urodzinowymi, w 
końcu nie potrafią już wybrać.

 

Mężczyźnie taka postawa może się wydać niezrozumia-

ła. Postara się kupić prezent jak najszybciej, być może nie 
zauważając dużo lepszej okazji, która przy odrobinie cierp-
liwości mogłaby się pojawić.

 

Ponieważ kobiety są bardziej nastawione na związki 

więc do procesu podejmowania decyzji usiłują wciągnąć in-
nych. Zanim dokonają wyboru, rozmawiają z wieloma oso-
bami, także z tymi, których ma to dotyczyć, i dopiero po-
tern przychodzi czas na postanowienie. Mężczyźni nato-
miast najpierw podejmują decyzję, a ewentualnie są skłonni 
ją później skorygować na skutek uwag czy dodatkowych in-
formacji. Tak więc postanowienie zapada w jaskini i dopie-
ro potem jest konsultowane. Jeśli pierwszy wybór nie zosta-
je zaakceptowany, wraca do deski kreślarskiej.

 

Brak wiedzy o tej różnicy w sposobie podejmowania de-

cyzji szybko prowadzi do niejasności, konfliktów i preten-

 

126

 

background image

sji. Kiedy mężczyzna podejmuje decyzję, nie zastanawiając 
się nad uczuciami kobiety, ona czuje się odtrącona i zlekce-
ważona, o czym on jednak nie ma pojęcia, uważa bowiem, 
ż

e  gdyby  miała  jakieś  uwagi,  to  przecież  by  je  wypowie-

działa. Nie rozumie, jakie znaczenie dla kobiety ma poczu-
cie uczestnictwa.

 

Tymczasem ona nie odzywa się, gdyż czuje się urażona 

faktem podejmowania decyzji bez jej udziału. Nie rozumie, 
ż

e partner najpierw zastanowił się, która z możliwości wy-

daje mu się najlepsza, i teraz gotowy jest do dyskusji, a nie 
rozumie, gdyż ona najpierw gromadzi informacje z różnych 
ź

ródeł i zaznajamia się z różnymi punktami widzenia, a do-

piero potem wybiera, ale w sposób o wiele bardziej defini-
tywny niż w wypadku mężczyzny.

 

Na przykład mężczyzna mówi do żony:

 

— Wiesz, myślę, że najlepiej byłoby na te dwa tygodnie 

w czerwcu pojechać pod namiot. Naprawdę będzie fajnie.

 

Ona nie wierzy swoim uszom: jak mógł, nie pytając jej 

nawet o zdanie, postanowić, kiedy wyjechać na wakacje 
i w jakiej formie. On przyjmuje, że jeśli pomysł się jej nie 
spodoba, to powie o tym, a jeśli nic nie słyszy, to rozumie, 
ż

e jego propozycja została zaakceptowana, tymczasem żona 

dopiero dochodzi do siebie po tym, co się stało. Dla niej za-
brzmiało to mniej więcej tak: „Postanowiłem, że w czerwcu 
na dwa tygodnie pojedziemy pod namiot i mało mnie intere-
suje, co o tym sądzisz. Ja już zdecydowałem". Warto zauwa-
ż

yć,  że  bynajmniej  nie  to  powiedział,  ale  dla  kobiecego 

ucha tak to zabrzmiało. Jej emocjonalna reakcja będzie oparta 
na przeświadczeniu, że jego decyzja nie brała jej pod uwagę, 
podczas gdy w istocie mąż jest nastawiony na dyskusję.

 

Niektóre kobiety wiedzą, że kiedy partner podjął decy-

zję, zostawia miejsce na polemiki i zmiany, ale ponieważ to 
rzadka wiedza, więc reagują albo oburzeniem, albo poczu-
ciem upokorzenia, w odpowiedzi na co on się usztywnia 
i zaczyna obstawać przy swoim wyborze. Gdyby natomiast 
spotkał się z życzliwością, chętnie dopuściłby też możli-

 

127

 

background image

wość  korekt  wstępnego  projektu.  Kobiety  niewiele  mają; 
okazji,  aby  dostrzec  tę  plastyczną  stronę  osobowości  męż- 
czyzny,  ledwie  bowiem  podejmie  on  wstępne  postanowie- 
nie,  one  uznają,  że  muszą  stoczyć  walkę  o  wysłuchanie. 
Jeśli podejmują walkę nastawione bojowo, mężczyzna przyj- 
muje  postawę  obronną  i  szansa  na  porozumienie  rozwie- 
wa się.

 

 

Z  kolei  mężczyzn  irytuje  bardziej  demokratyczny  spo- 

sób  podejmowania  decyzji  przez  kobiety,  który  wydaje  im 
się  rozwlekły  i  nużący.  Zanim  dojdzie  do  wyboru,  kobiety 
lubią  wyjaśnić  sobie  problem  poprzez  podnoszenie  wielu 
kwestii,  ich  partnerzy  zaczynają  jednak  wtedy  podejrzewać 
iż one w istocie nie wiedzą, o co im chodzi, chociaż chodził 
jedynie  o  uwzględnienie  różnych  aspektów  i  możliwych 
punktów  widzenia.  Ponieważ  mężczyzna  dostrzega  w  tym 
ignorancję  czy  brak  chęci  rozwiązania  problemu,  reaguje 
irytacją

 

 

Powiedzmy, że Joe postanowił spędzić wakacje z ro-

dziną pod namiotem. Mówi:

 

—  W tym roku dobrze chyba będzie pospać trochę w na- 

miocie.

 

Na to Martha:

 

 

—  Oj, nie wiem, jeszcze się nie zastanawiałam nad wal* 

kacjami.

 

 

Owo „nie wiem" ma bardzo produktywny charakter: nie 

przywiązując się z góry do żadnego rozstrzygnięcia, Martha 
zostawia sobie możliwość rozważenia różnych opcji i od- 
wołania się do intuicji, niekoniecznie kierującej się logik 
i rozwagą

 

 

Tymczasem dla Johna „nie wiem" oznacza, iż jego pro-

pozycja została odrzucona. Myśli: „Nie znoszę, jak zaczyna 
się całe to zwlekanie, przelewanie z pustego w próżne. Po 
co tracić czas, jeśli nie odpowiada jej obozowanie? Chce się 
ze mną podroczyć!"

 

A  przecież,  aby  zapewnić  sobie  czas  na  obmyślenie 

de- 
cyzji, Martha mogłaby powiedzieć:

 

 

128

 

background image

—  To chyba dobry pomysł, ale jeszcze trochę się zasta 

nowię. W każdym razie świetnie, że już zacząłeś o tym my 
ś

leć.

 

Albo:

 

—  Mnie  się  ten  pomysł  podoba,  ale  porozmawiajmy 

jeszcze z dziećmi, dobrze?

 

Albo:

 

—  Och, świetny pomysł, ale tyle już lat nie spaliśmy 

pod namiotem, że chciałabym się trochę oswoić z tą myślą, 
zgoda?

 

Każda z tych odpowiedzi skłaniałaby go do cierpliwo-

ś

ci, a zarazem ujawniała, jak ważny jest dla kobiety czas do 

namysłu.

 

Seks a podejmowanie decyzji

 

Seks to jedna z tych dziedzin, gdzie sposób podejmowa-

nia  decyzji  jest  szczególnie  istotny.  Mężczyźni  najczęściej 
wiedzą,  kiedy  mają  ochotę  na  seks.  Kobieta  też  może  ją 
mieć, ale potrzeba jej więcej czasu, aby to w sobie utwier-
dzić, co jest trudne do zrozumienia dla partnera, dla którego 
sprawa jest znacznie prostsza: chcesz albo nie.

 

Kiedy mąż pyta żonę, czy, chce się dzisiaj kochać, ona 

zaś odpowiada: „Nie wiem", dla niego sprawa jest prosta — 
odpowiedź brzmi: „Nie". Kiedy więc on sądzi, że został od-
prawiony  z  kwitkiem,  ona  dopiero  oswaja  się  z  myślą,  na 
którą może być bardzo otwarta, ale do tego potrzeba jej tro-
chę czasu.

 

Bill mówi do Mary:

 

—  Wiesz, strasznie dzisiaj chcę się z tobą kochać. Co ty 

na to?

 

Mary czuje napływ przeróżnych uczuć i odpowiada:

 

—  Nie  wiem  —  a  w  duszy  myśli:  „Ach,  tak  pięknie 

byłoby się kochać, ale dzisiaj jestem taka zmęczona i jesz 
cze muszę odwalić te telefony, boję się, że będę jak ka-

 

129

 

background image

wal drewna, nie wiem, czy wykrzeszę z siebie energię, ale 
z  drugiej  strony  jest  taka  moja  cząstka,  która  bardzo  by 
chciała, jesteś takim świetnym kochankiem, więc może jed- 
nak dzisiaj..."

 

 

Bill tymczasem zdążył już w dwóch słowach usłyszeć 

wyrok i czując się dotknięty mruczy:

 

 

—  Dajmy sobie spokój, chyba dzisiaj rzeczywiście nie 

najlepszy na to dzień.

 

 

A w duchu myśli: „Jak ja tego nie znoszę: czemu wprost 

nie powie: nie! Dobrze, to ostatni raz, kiedy ja występuj 
z inicjatywą. Jeśli nie chce się ze mną kochać, to sam będę 
musiał się tym zająć". Gdyby jednak orientował się w róż 
nicach między mężczyznami a kobietami, na jej odpowiedź 
mógłby rzec:

 

 

To  dlatego,  że  trochę  chcesz,  a  trochę  nie?  —  a 

wte-dy mógłby usłyszeć od Mary: 

 

Tak,  daj  mi  trochę  czasu,  żebym  poczuła,  czy  to 

dob-ra chwila, dobrze? 

Zresztą, gdyby Mary wiedziała, jak jej „Nie wiem" za-

brzmi w uszach Billa, mogłaby odpowiedzieć tak:

 

—  Uwielbiam  się  z  tobą  kochać,  ale  muszę  się 

zoriento- 
wać, czy i ja jestem dziś na to gotowa.

 

Albo:

 

—  Tak, to byłoby piękne, ale nie wiem, czy nie jestem 

dzisiaj za bardzo znużona, więc muszę się trochę zasta- 
nowić.

 

 

W ten sposób, niczego nie przesądzając, nie daje partne-

rowi poczucia odrzucenia i dlatego on może odpowiedzieć:

 

 

Jasne, ważne, żeby to była odpowiednia chwila. 

Albo: 

 

Kochanie, ile tylko czasu chcesz. 

Albo: 

 

A może byśmy tak porozmawiali, jak ci upłynął dzień 

W seksie, podobnie jak w innych sferach, jest istot- 

ne, aby mężczyzna rozumiał, że jeśli kobieta mówi: „Nie 
wiem", wcale nie oznacza to jeszcze: „Nie".

 

 

130

 

 

background image

Formułowanie opinii

 

Podobnie  jak  przy  podejmowaniu  decyzji,  także  i  przy 

formułowaniu  i  wyrażaniu  opinii  mężczyźni  różnią  się  od 
kobiet, a świadomość tego pozwala uniknąć wielu konflik-
tów.  Także  i  tutaj  kobietom  potrzeba  więcej  czasu:  muszą 
rozważyć  różne  opcje  i  uzyskać  najróżniejsze  informacje. 
Nawet kiedy już wyrażają swoją opinię, zależy im na tym, 
aby pozostać otwartymi  na inne punkty widzenia  i  aby  ich 
stanowisko nie rościło sobie pretensji do absolutności.

 

Formułując swoje zdanie, kobieta ujmuje je tak elastycz-

nie, aby nie odmawiać innym prawa do odmiennych opinii, 
dlatego też sięga po takie formuły, jak: „Brzmi to dla mnie 
tak,  jakby...  mam  wrażenie...  wydaje  mi  się...  na  ile  mi 
wiadomo..." W ten sposób podkreśla, że nie odbiera innym 
stanowiskom prawa do wartości czy prawdziwości.

 

Mężczyźni  inaczej  wyrabiają  sobie  i  wyrażają  opinię: 

dokonuje się to szybko i na podstawie posiadanej już wie-
dzy, po czym przedstawiają ją tak, jak gdyby nie mogła bu-
dzić żadnych wątpliwości. Dopiero różne reakcje ewentual-
nie upewniają ich w jej słuszności, albo też skłaniają do roz-
ważenia racji i być może zmiany stanowiska.

 

Kiedy  więc  kobieta  słyszy  opinię  wypowiadaną  przez 

mężczyznę,  jej  reakcja  może  być  negatywna,  jeśli  nie  ro-
zumie,  iż  partner  jest  otwarty  na  dyskusję.  W  jej  przeko-
naniu on jest pewien słuszności swej decyzji i inne stanowi-
ska uważa za głupie, irracjonalne czy nierozsądne. Ponie-
waż ona z kolei wyrabia sobie zdanie na drodze starannych 
roztrząsań, czuje się dotknięta szybkością jego konkluzji 
i dlatego uznaje go za aroganta, nie liczącego się ze zda-
niem innych.

 

Tymczasem partner może być otwarty na zmiany, a tyl-

ko  sposób  dochodzenia  do  konkluzji  rodzi  inne  wrażenie. 
Szybko formułuje opinię, ale równie szybko może ją zmie-
nić z uwagi na nowe informacje. Nie jest absolutnie pewien 
swego, chociaż takim się wydaje w oczach kobiety.

 

131

 

background image

Na przykład Bill oznajmia stanowczo: „Nasze dzieci są 

rozpieszczone",  a  dotknięta  tymi  słowami  Mary  powiada: 
„Wcale nie. Skąd ci to przyszło do głowy?" Wyraźnie rysuje 
się perspektywa kłótni.

 

Mary uznała, że Bill gotów jest za wszelką cenę obsta-

wać przy swej opinii, dlatego sądzi, że jest zarozumiały i 
arogancki.  Nie  widzi  teraz  możliwości  żadnej  dyskusji, 
gdyż jak mniema, musiałaby zacząć przekonywać, a nie wspól-
nie  zastanawiać  się  nad  różnymi  elementami  sprawy.  Tak 
więc Mary interpretuje wypowiedź Billa jako arogancką i 
stanowczą,  a  ponieważ podejrzewa,  że będzie  musiała  z nim 
stoczyć walkę, zajmuje postawę agresywną, co z kolei jemu 
narzuca  stanowisko  defensywne.  Lęk  Mary  staje  się  dia-
gnozą, która sama się spełnia.

 

Gdyby natomiast Bill powiedział do przyjaciela Toma:

 

 

Moje dzieci są kompletnie rozpuszczone — mógłby 

usłyszeć w odpowiedzi: 

 

Wiem, o co ci chodzi. Ale one są po prostu inne niż 

my w ich wieku; nie są rozpuszczone, a tylko bardziej aser-
tywne. I myślę, że na dłuższą metę im się to opłaci. 

Tom wysłuchał opinii Billa, ale instynktownie wiedział, 

ż

e  tamten  gotów  jest  wysłuchać  także  innych  stanowisk, 

dlatego też mógł wygłosić odmienne przekonanie bez oba-' 
wy, iż urazi przyjaciela. Wiedział, że jest tu miejsce na od-
mienne opinie, Bill zaś rozważy jego racje i być może sko-
ryguje swoje zdanie.

 

Gdyby Mary wiedziała to, co Tom, mogłaby do sprawy 

podejść mniej konfrontacyjnie i na słowa męża:

 

 

Nasze dzieci są rozpieszczone — odpowiedzieć: 

 

Zgoda,  mają  wiele  wymagań,  ale  nie  nazwałabymi 

tego rozpieszczeniem. Na przykład, nie trzeba ich pilnować, 
jeśli chodzi o prace domowe. Po prostu są inne od nas, gdy* 
byliśmy dziećmi. 

Mary wypowiedziała swoje zdanie, dzięki czemu mogła 

teraz nastąpić dyskusja, a nie kłótnia.

 

Jak już wspomniałem, te różnice dotyczą nie tylko kwe-

 

132

 

background image

stii czysto intelektualnych, ale także doświadczeń seksual-
nych. Przyjrzyjmy się kilku takim przypadkom.

 

Skupienie i otwartość a kwestie seksu

 

W  wypadku  przeżyć  erotycznych  mężczyźni  skłonni  są 

bagatelizować  grę  wstępną,  nastawieni  przede  wszystkim 
na cel, jakim jest orgazm, natomiast dla kobiet właśnie gra 
wstępna  jest  źródłem  głębokich  przeżyć;  nawet  fizjologia 
wspiera te różnice. Mężczyźnie statystycznie wystarczają 
do szczytowania dwie, trzy minuty pobudzania genitaliów, 
podczas gdy dla kobiet taka przeciętna wynosi osiemnaście 
minut, co znaczy, że do orgazmu potrzeba jej sześciokrotnie 
dłuższego czasu uwagi i czułości.

 

Mężczyzna  nieświadom  tych  różnic  łatwo  może  dojść 

do błędnego wniosku, że jego partnerka nie czerpie z seksu 
tyle satysfakcji co on, także brak odpowiedniej wiedzy może 
sprawić, że nic go nie będzie motywować do sześciokrotnie 
dłuższych zabiegów, a to z kolei zdecyduje, że istotnie jej 
satysfakcja  będzie  ograniczona,  a  seks  zamiast  dawać 
radość i spełnienie, stanie się dla obydwojga kłopotliwym 
i drażliwym problemem.

 

Kobieta z racji otwartego charakteru swej świadomości 

potrzebuje więcej czasu, aby się zrelaksować i otworzyć na 
radość seksu. Jeśli nie jest świadoma, że wynika to z jej na-
turalnych cech, może zacząć podejrzewać, że coś jest z nią 
nie w porządku, że jest zimna, niezdolna do podniecenia, 
a  tymczasem  wszystko  sprowadza  się  do  tego,  że  nie  do-
ś

wiadcza odpowiednio cierpliwej i czułej gry wstępnej.

 

Ponieważ  kobieta  potrzebuje  tyle  czasu,  aby  się  rozbu-

dzić,  nierzadko  zdarza  się,  iż  zaczyna  udawać  podniece-
nie, aby dać partnerowi poczucie, że ją zaspokaja i upew-
nić go w męskiej sprawności. I w ten sposób pętla się do-
myka. Kiedy bez dostatecznej gry wstępnej kobieta wydaje 
się podniecona, mężczyzna otrzymuje fałszywą informację

 

133

 

background image

o skuteczności swoich poczynań i, oczywiście, nie będzie 
widział powodu, aby je zmieniać i bardziej się przykładać. 
To z pewnością bardzo delikatny temat rozmowy, jeśli jed-
nak kobieta będzie trwać w swym udawaniu, z pewnością 
nie otrzyma tego, czego jej potrzeba.

 

Dotarcie do celu czy rozkoszowanie się 

podróżą

 

Kiedy kobieta ma za sobą ciężki dzień, trudno jest jej tak 

się odprężyć, aby otworzyła się na orgazm. W takich chwi- 
lach bardziej chodzi o to, aby ją przytulić, ukoić, dać poczu-
cie ciepła i oparcia. Dzięki takim wyzbytym seksualnej treści 
gestom może się zrelaksować bez poczucia, że musi spełnić 
jakieś  oczekiwania  czy  wymagania.  To  dla  niej  bardzo 
piękne  doświadczenie,  a  mężczyźnie  może  dać  poczucie 
nieco podobne do tego, które nastaje po udanym współżyciu.

 

Rozumienie tej potrzeby u kobiet jest bardzo ważne, ina-

czej bowiem mężczyzna nie będzie nawet szukał czasu po- * 
trzebnego  dla  takiego  pełnego  miłości  wsparcia.  Kobiety 
cenią  sobie takie nieerotyczne,  niepodporządkowane  żadne-
mu zewnętrznemu celowi pieszczoty w stopniu trudnym do 
wyobrażenia dla mężczyzn. W istocie pieszczoty są dla ko-
biet tak ważne jak dla mężczyzn pożycie seksualne.

 

Z czego nie należy wnosić, że seks nie ma dla kobiet 

znaczenia; wprost przeciwnie, cenią go tak samo jak męż 
czyźni. Różnica polega na tym, że kiedy kobiety są spięte,  
odprężąją je czułości wyzbyte bezpośredniej treści seksual- 
nej, podczas gdy mężczyzna w tej sytuacji czuje przymus,  
aby napięcie jeszcze zwiększyć, prąc ku orgazmowi. Otwar 
ta świadomość chce się rozszerzać w coraz bogatszej przy- 
jemności bycia ze sobą, podczas gdy świadomość skupio-  
na nastawiona jest przede wszystkim na najskuteczniejsze 
zmierzanie do celu.

 

 

 

134

 

background image

Ponieważ w seksie —jak wszędzie indziej — mężczyźni 

są  z  reguły  nastawieni  na  cel,  więc  gra  wstępna  często  ich 
niecierpliwi. Osiemnaście minut to przeciętna; kobieta cza-
sami potrzebuje znacznie dłuższych czułości, aby osiągnąć 
orgazm.  Nawiasem  mówiąc,  bywa  tak,  iż  seks  sprawia  jej 
satysfakcję nawet bez orgazmu, chociaż jest to doświadcze-
nie  zupełnie  odmienne od  tego, o  co  zabiega  mężczyzna. 
Nie tylko odmienne; bywa, iż mężczyzna w ogóle nie jest 
w stanie pojąć, jaką wartość może mieć seks bez orgazmu.

 

Może  to  sobie  jakoś  uzmysłowić,  porównując  to  do-

ś

wiadczenie  ze  swoim  „szybkim"  spełnieniem:  pięć,  góra 

dziesięć minut i jest już u celu. Tymczasem kobieta znajdu-
je  radość  w  samym  zmierzaniu  do  celu.  Dotarcie  do  celu 
(orgazm) jest dla niej mniej ważny, podobnie jak dla męż-
czyzny mniej ważne jest zmierzanie do celu (gra wstępna).

 

I znowu: z tego nie należy wnosić, że orgazm jest dla ko-

biet bez znaczenia, aczkolwiek jeśli nie poprzedza go odpo-
wiednio  rozbudzająca  gra  wstępna,  ma  dla  nich  mniejszą 
wartość. Czasami kobieta mniej nastawiona jest na orgazm, 
a bardziej na wzajemne rozbudzanie swej zmysłowości w 
obopólnych  pieszczotach.  Może  się  zdarzyć,  iż  bardzo  ją 
pociąga perspektywa orgazmu, czasami o wiele bardziej in-
teresujące może być samo zbliżanie się ku niemu.

 

Także i mężczyzna ma zróżnicowane oczekiwania ero-

tyczne. Może się tak zdarzyć, iż znajdzie radość w powol-
nym  rozbudzaniu  partnerki.  Stopniowo  także  i  jego  ciało 
napełnia się błogością, a jeśli dojdzie do orgazmu, będzie 
on  tak  przepojony  obopólnością  doświadczenia  jak  nigdy 
dotąd.

 

Jak  nigdy  dotąd:  to  znaczy,  kiedy  dochodziło  do  szyb-

kiego spełnienia. Jeśli mężczyzna poświęca pięć do dziesię-
ciu minut na grę wstępną, to dlatego, że chce jak najszybciej 
dotrzeć do celu. Chociaż i w jednym, i w drugim wypadku 
mężczyzna  uzyskuje  spełnienie,  szybkie  jest  jednak  płyt-
sze. Można to porównać do różnicy między barem szyb-
kiej obsługi a restauracją. Czasami bardziej nam odpowiada

 

135

 

background image

szybkie „co nieco", czasami zależy nam na bardziej wyra 
nowanych smakach.

 

Bywają chwile, gdy kobieta chce być tylko przygarnięta, 

utulona, nie myśli o orgazmie. Jeśli partner wie o tym, nie 
będzie uważał się za dobrego kochanka tylko wtedy, gdy 
jest pewien, że zapewnił kobiecie orgazm. Co więcej, znaj-
dzie motywację do tego, by tworzyć sytuacje, gdy oboje ze 
sobą i nie podporządkowują tego orgazmowi. A to bar-
dzo ważne dla kobiety.

 

Podobnie  mężczyźnie  zależy  niekiedy  tylko  na  uldze 

związanej z wytryskiem, a cała gra wstępna tylko odwleka 
w czasie to, co istotne.

 

Dzięki  takiemu  wzajemnemu  zrozumieniu  kobieta  nie 

będzie  odczuwała  potrzeby,  by  przy  każdym  współżyciu 
za-chowywać  się  jak  bogini  seksu.  Mężczyzna  nie  będzie 
ocze-kiwał  od  niej,  że  za  każdym  razem  będzie  miała 
orgazm  podobnie  i  ona  nie  będzie  domagała  się,  by  za 
każdym  ra-zem  on  oddawał  się  długiej  i  subtelnej  grze 
wstępnej.  Ko-bieta  musi  jednak  być  pewna,  że  kiedy 
indziej  będą  się  do  siebie  tylko  tulić,  bez  konieczności 
bezpośredniego  współ-życia,  a  kiedy  oboje  będą  w 
odpowiednim  nastroju,  czeka  ich  będzie  rozbudowany, 
wieloaspektowy seks.

 

Nasze potrzeby seksualne zmieniają się cyklicznie jak 

pogoda czy fazy Księżyca, ale na cykle te nakładają się stre-
sy codzienności. Zdrowe pożycie seksualne wymaga zarów-
no elastyczności, jak i akceptacji naszych odmienności.

 

Logistyka gry wstępnej

 

Z uwagi na otwartość swej świadomości kobiety bardzo 

ulegają— szczególnie, gdy chodzi o ich potrzeby — wpły-
wom środowiska. Kiedy przychodzi pora na odprężenie i 
przyjemność, kobieta może się martwić nie zapłaconym 
rachunkami czy bezpieczeństwem domu.

 

Mężczyzna musi pamiętać o tym, jakie znaczenie ma dla

 

136

 

background image

kobiety otoczenie, a chodzić tu może o takie kwestie, jak: 
ś

wiece,  aromatyczne  substancje,  przygaszone  światło  czy 

ś

ciszona muzyka.

 

Innym przejawem tej kobiecej cechy jest to, że dla od-

prężenia  nieodzowne  jest  rozbudzenie  całego  ciała,  zanim 
zacznie się drażnić sfery erogenne.

 

Zmęczonego mężczyznę może zaspokoić szybki orgazm; 

dla kobiety takim zaspokojeniem może być powolny ma-
saż całego ciała, dzięki któremu odzyskuje poczucie samej 
siebie.

 

Wiedza  o  różnych  typach  świadomości  pomaga  rozu-

mieć odmienności, ale sama przez się nie mówi, jak się ko-
chać. Tutaj wszystko jest bardzo osobiste i nawet nie warto 
się kusić o reguły, które byłyby słuszne dla każdego. Nato-
miast formułowane tutaj uwagi mają wam pomóc otworzyć 
się na potrzeby drugiej osoby i zaakceptować różnice mię-
dzy wami.

 

Zapowiedzi

 

Ś

wiadomość  typu  otwartego  zdolna  jest  wychwytywać 

potencjał czyjejś osobowości czy sytuacji. To taka umiejęt-
ność  zobaczenia,  kim  ktoś  mógłby  się  stać;  ale  gdy  jest 
przerysowana, mogą z nią wiązać się niebagatelne proble-
my. Kobieta nadmiernie otwarta może się zakochać w moż-
liwościach mężczyzny. Jeśli zabraknie jej oceny samej sie-
bie,  będzie  dzisiaj  reagować  na  rzeczy,  które  nastąpić  by 
miały dopiero jutro;  może  już  dzisiaj  sobie  wyobrażać, że 
jest szczęśliwa, chociaż oparte to jest na dopiero przewidy-
wanym zaspokojeniu jej potrzeb przez partnera.

 

Oczywiście, nie ma nic nienaturalnego w tym, że ocze-

kujemy na jakieś pomyślne zdarzenia, ale wyczekiwanie ta-
kie staje się problemem, gdy przyszła szczęśliwość maskuje 
obecny  brak  satysfakcji.  Przesadnie  otwartej  kobiecie  nie 
jest łatwo dokładnie określić, co tak naprawdę czuje obec-

 

137

 

background image

nie, gdyż jej emocje w znacznej mierze żywią się wyobra- 
ż

eniami szczęśliwej przyszłości.

 

 

Może dojść do tego, iż oto kobieta pozostaje w związku 

z mężczyzną, którego nie kocha, wobec którego jednak żywi 
przeświadczenie,  iż  odmieni  ją  jego  miłość.  Wyobraża, 
sobie, że to jej wymarzony partner; rozpoznając w nim po*' 
tencjał  czułości,  troskliwości,  wyrozumiałości,  zachowuje 
się tak, jakby wyobrażenia już się spełniły. Żyje w świecie? 
wymyślonym, widzi to, co chce zobaczyć.

 

Wyobraźmy  sobie,  że  ktoś  wręcza  wam  czek  na  milion 

dolarów. To ekscytująca perspektywa, nieprawdaż? Jest tyl-
ko  jedno  „ale",  czek  można  zrealizować  dopiero  za  mie-
siąc. No cóż, trzeba poczekać, ale najprawdopodobniej cze-
ka was wielka frajda. Na podobnej zasadzie związek z kimś, 
kogo, waszym zdaniem, czeka wielka przyszłość, może ro-
dzić  poczucie  fascynacji  i  satysfakcji,  zanim  cokolwiek  na-
prawdę zaistniało.

 

Wracając do domu z tym czekiem na milion dolarów, 

czujecie się już jak milionerzy, chociaż trzeba jeszcze po-
czekać cały miesiąc. Bardzo możliwe, że zaczniecie bar-
dziej swobodnie korzystać z kart kredytowych. Takie życie 
przyszłością jest podobne — jak mówi przysłowie — do 
dzielenia skóry na niedźwiedziu, który jeszcze hasa po le-
sie. Czeka nas, bez wątpienia, znaczne rozczarowanie, kie- 
dy się okaże, że czek nie ma pokrycia.

 

Przyjrzyjmy się takiej parze „żyjącej przyszłością". Da- 

niel, trzydziestodwuletni pisarz, poślubia Susan, trzydzie-
stotrzyletnią sekretarkę. Daniel nigdy właściwie nie był 
przekonany, że istotnie chce się ożenić z Susan, szczegól-
nie iż żywił gorące uczucia także do innej kobiety. Susan 
była jednak przekonana, że spotkała wręcz idealnego kan-
dydata na męża. Co więcej, rozwiodła się z poprzednim 
swym wybrankiem, skądinąd całkiem znanym literatem.   

 

— Jesteś wspaniałym mężczyzną — powtarzała Danie-

łowi. — Cały świat będziesz miał u swych stóp. Nie wy-

 

138

 

background image

obrażam sobie życia bez ciebie; to, że cię poznałam, to naj-
szczęśliwsze zdarzenie w moim życiu.

 

Daniel odczytał to jako usprawiedliwienie a priori wszyst-

kich swoich poczynań i uznał, iż istotnie otwiera się przed 
nim perspektywa fascynującego związku: Susan będzie go 
wielbić i mu dogadzać, zarazem świata poza nim nie widząc.

 

Susan z kolei widziała w Danielu uosobienie wszystkich 

swoich marzeń. Niezmiernie szczęśliwa, była przekonana, 
iż będzie ją kochał tak, jak zawsze o tym marzyła. Będzie 
delikatny, rozważny, odpowiedzialny, pomysłowy, twórczy, 
a każdy kolejny dzień będzie niósł ze sobą nowe sukcesy. 
Miał w sobie niezwykłe możliwości, kochali go wszyscy, 
ale to właśnie jej miłości potrzebował najbardziej.

 

Problem  jednak  w  tym,  że  Susan  kochała  nie  Daniela, 

lecz  doskonałego  partnera,  którym  Daniel  się  stanie,  jak 
mniemała, za sprawą jej miłości, podczas gdy on kochał 
w istocie nie ją, lecz okazywaną mu miłość.

 

Ż

ywiona  przez  Susan  wizja  możliwości  Daniela  była 

całkiem trafna, istotnie bowiem był delikatny, rozważny itd. 
i  w  odpowiednich  warunkach  cechy  te  mogłyby  się  roz-
winąć. Natomiast Susan nie dostrzegła, że Daniel wcale nie 
był dla niej „odpowiedni"; ona tylko sobie marzyła, iż gdy-
by okazała się „tą jedyną", która pozwala mu się spełnić, on 
odpłacałby się miłością do niej i żyliby tak w niezmąconym 
szczęściu.

 

W  ich  związku  Susan  bardzo  zabiegała  o  to,  aby  być 

„doskonałą  partnerką",  podczas  gdy  Daniel  dawał  się  ko-
chać. Susan miała swój obraz prawdziwie kochającej part-
nerki i robiła wszystko, aby sobie zaskarbić miłość Daniela, 
tracąc właściwie możliwość zobaczenia, jaki jest w rzeczy-
wistości.

 

Z  drugiej  strony  Daniel  wcale  nie  kochał  Susan,  nato-

miast  kochał  względy,  jakimi  był  darzony.  Jak  długo  ota-
czała go uwielbieniem, miał wrażenie, że ją kocha. Wystar-
czyło jednak, by coś mu się nie spodobało, a natychmiast

 

139

 

background image

stawał  się  oschły  i  opryskliwy,  czekając,  aż  Susan 
zacznie go przepraszać i obieca poprawę.

 

Jej przez długi czas wydawało się, że otrzymuje to, o co 

jej chodzi, chociaż nie było to prawdą. Na przykład, Daniel 
ignorował  ją,  kiedy  zaczynała  mówić  o  sobie,  co  gdzieś 
głęboko  bardzo  ją  bolało,  ale  na  zewnątrz  nie  zmieniała 
się,  była  bowiem  przekonana,  że  jej  gorąca  miłość  pokona 
wszystkie przeszkody i odmieni to, co niemiłe. Gorące prag-
nienie i zapatrzenie w przyszłość tłumiły jej gorycz.

 

Podobna do osoby obdarzonej czekiem na milion dola-

rów o odroczonej płatności, czekała uśmiechnięta. Tłumio-
ne uczucia rozczarowania i bólu pojawiały się w chwilo-
wych przebłyskach podejrzliwości i urazy. Z czasem podjęła 
próby, aby dostosować męża do wyidealizowanego obrazu.

 

Pojawiło się napięcie, coraz częściej owocujące konflik-

tami. Susan nadal sądziła, że kocha Daniela, tymczasem on 
czuł się odrzucany. Docierał do niego niejasny dwoisty ko-
munikat. Na zewnątrz Susan była z nim szczęśliwa i ciągle 
podkreślała, jaka z nich jest dobrana para, ale na piętrze 
mniej świadomym odczuwała do niego niechęć i pragnienie 
istotnej  przemiany.  Na  różne  subtelne  sposoby  karciła  go 
teraz,  upominała,  dawała  sugestie  i  wyrażała  niezadowo-
lenie.

 

Po  dwóch  latach  małżeństwa  Susan  straciła  w  oczach 

Daniela wszelką atrakcyjność, podczas gdy ona sama zako-
chała się w swym lekarzu. To on był teraz „wymarzonym 
partnerem",  obsypywanym  zachwytami.  Dla  Daniela  by-
ło to oczywiście nie do przyjęcia i  musieli  wziąć  rozwód. 
Sfrustrowany  Daniel  szukał  jednak  porady  i  dzięki  temu 
zrozumiał,  czym  się  różni  miłość  prawdziwa  od  miłości 
warunkowej. Zobaczył, że kochał nie Susan, lecz sposób 
w  jaki  ona  go  traktowała.  Poślubił  potem  inną  kobietę  i 
wobec niej potrafił rozwinąć miłość bezwarunkową. Także i 
Susan ostatecznie poprosiła o poradę, i dopiero wtedy roz-
poznała swą gotowość do zakochania się w mężczyźnie po-
tencjalnym, by potem zaskarbiać sobie jego miłość. Uświa-

 

140

 

background image

domiła sobie, że taka postawa chociaż na pozór przeniknięta 
chęcią dawania, ostatecznie prowadzi do odrzucenia mężczyz-
ny. To właśnie działanie, które w jej przekonaniu miało za-
pewnić trwałość związku, okazywało się dla niego zabójcze.

 

Kobieta  budująca  swe  uczucie  na  dobrych  zapowie-

dziach, może przez pewien czas odczuwać szczęście i mi-
łość, ale darzy nimi pewnego możliwego, nie zaś rzeczywi-
stego człowieka, a nie uświadamia sobie tego, iż jej praw-
dziwy partner nie zacznie się zmieniać, jak długo będzie od 
niej otrzymywał sygnały, że wszystko jest w jak najlepszym 
porządku.

 

Mamy tu do czynienia z pewnym paradoksem. Jak wspom-

niałem wcześniej, aby mężczyźni mogli się zmieniać w spo-
sób istotny, muszą czuć się kochani i akceptowani. Ale ak-
ceptacja kogoś takim, jakim jest, nie oznacza, że ma już taki 
pozostać na zawsze. Tak, mężczyźnie potrzebne są akcepta-
cja  i  uznanie,  zarazem  jednak  konieczny  jest  też  mecha-
nizm, który będzie mu uświadamiał, jak pełniej i w sposób 
bardziej zróżnicowany może zaspokajać zmieniające się po-
trzeby kobiety. A ten mechanizm opiera się na pełnej czu-
łości, ale zarazem szczerej wymianie opinii i stanowczości, 
z  jaką  kobieta  stara  się  o  swoje  potrzeby.  Dopiero  wtedy 
miłość, akceptacja i szacunek są rzeczywiste.

 

Miłość  wcale  nie  wymaga,  abyście  byli  zachwyceni 

wszystkim bez wyjątku, co partner mówi czy robi. Wcale to 
nie przeczy miłości kobiety,  kiedy daje wyraz  swoim  roz-
czarowaniom,  frustracjom,  troskom,  gniewowi,  smutkowi, 
strachowi. Jednego dnia może być bardziej szczęśliwa, dru-
giego mniej; nawet jedna jej cząstka może być szczęśliwa, 
a druga rozgniewana.  Tylko wtedy, kiedy otwarta jest na 
swe  prawdziwe  uczucia  i  potrzeby,  daje  rzetelną  troskę, 
miłość i czułość, które pozytywnie rozbudzają mężczyznę, 
on zaś może prawdziwie odpowiadać na jej potrzeby.

 

Nie  ma  mowy,  by  mężczyzna  zrealizował  swój  poten-

cjał, jeśli nie ma do czynienia z rzeczywistymi uczuciami 
i potrzebami kobiety. Jeśli ona karmi się zapowiedziami

 

141

 

background image

i przewidywaniami, zachowuje się wobec partnera tak, jak 
by przez niego spełniały się jej sny. Zachowuje się jak 
iionerka, ale każdego dnia ma coraz mniej na koncie: 
nieświadomym poziomie staje się coraz bardziej niezado-
wolona, sfrustrowana i rozczarowana. Na zewnątrz może 
się wydawać szczęśliwa i kochająca, ale jej miłość ma coraz 
wyraźniejszy fałszywy ton.

 

Mężczyźnie trudno się w tym zorientować. Z jednej 

strony kobieta wydaje się zadowolona, z drugiej — on ma 
poczucie, że nic z tego, co robi, tak naprawdę jej nie satys-
fakcjonuje, gdyż jednocześnie krytykuje go i chce zmieniali 
Wyczuwa jakieś napięcie: nie może się z nią porozumieć 
gdyż ona nie mówi mu prawdy. Nie mówi o swoich potrze-
bach, nie daje mu możliwości otworzenia się na nie.

 

Aż któregoś dnia ona się budzi i czuje pustkę swego ży| 

cia. Ból staje się tak wielki, że niepodobna go już negować. 
Miejsce uniesienia zajmuje depresja. To nie jest wcale takie 
niezwykłe, że kobieta czuje się szczęśliwa w małżeństwie 
i nagle po upływie dziesięciu lat uświadamia sobie, jaka 
w istocie była nieszczęśliwa. Jej rozczarowanie zwraca się 
teraz przeciw mężowi: obwinia go o nierealizowanie jej po- 
trzeb, ale tylko w części ma słuszność. On jest zaszokowany 
i przejęty jej nieszczęściem, zapewnia, że gotów jest się 
zmienić, ona jednak oświadcza, że jest już zmęczona walką 
o trwałość związku. A zmęczona jest tymi latami udawania, 
ż

e wszystko jest w porządku, gdy za wszelką cenę chciała 

uchodzić za szczęśliwą i kochającą, podczas gdy wewnątrz 
pełna była złości i urazy.

 

 

Tak  więc  niektóre  kobiety  potrafią  całymi  latami  żyć 

przyszłością,  tłumiąc  swój  obecny  ból,  inne  jednak  przeży-
wają  to  w  znacznie  krótszym  cyklu.  Nie  trzeba  czekać  aż 
dziesięć czy dwadzieścia lat na to, aby od uniesienia przejść;| 
do  depresji,  czasami  wystarczy  tydzień  czy  miesiąc;  nie-
mniej  jednak  im  dłużej  kobieta  wypiera  się  swych  stanów 
duchowych, tym cięższy czeka ją kryzys.

 

Jeśli życie kobiety ma być bardziej stabilne, nieodzow-

 

142

 

background image

nie potrzebuje ona możliwości dzielenia się swymi zmien-
nymi przeżyciami z partnerem, który jej to umożliwi. Kiedy 
osoba nadmiernie otwarta jest szczęśliwa, wydaje się jej, że 
stan taki będzie już trwać zawsze. Kiedy jest nieszczęśliwa, 
wtedy wszystko jest złe i sądzi, że stan taki będzie już trwać 
do końca.

 

Bardzo ważna jest tu świadomość tego, jak zmienna po-

trafi być duchowa rzeczywistość kobiety. Dziennik, w któ-
rym utrwala swe uczucia, doświadczenia i wrażenia, potrafi 
być nie mniej pomocny niż poradnia i grupa terapeutyczna.

 

W większości wypadków kobiety, które stwierdzają, że 

w  istocie  nie  dostają  tego,  co  im  najbardziej  potrzebne, 
czują się ofiarami i za wszystko winią swych mężczyzn, nie 
dostrzegając, jaką rolę odegrały w tym niejasne komunika-
ty,  które  one im  wysyłały. Trzeba podkreślić,  że takie  po-
czucie jest w pierwszym kroku nieuniknione i zasadne, da-
lej  jednak  trzeba  też  dostrzec  własną  odpowiedzialność. 
Z czego nie wynika, rzecz jasna, że życie przyszłością jest 
tylko i wyłącznie winą kobiety. Mężczyźni potrafią żyć tyl-
ko teraźniejszością. Raz wprawiają w zachwyt partnerkę 
i  oczekują,  że  zawsze  już  będzie  trwała  w  takim  stanie. 
Robią  ładny  gest  i  sądzą,  że  to  już  wystarczy  na  długo. 
Czują miłość i mówią: „Kocham cię", żyjąc w przeświad-
czeniu,  że  to  wystarczająca  gwarancja  trwałości  związku, 
kobieta bowiem powinna niezmiennie być pewna trwałości 
tych uczuć.

 

Mężczyźni również mogą żyć na przekór sobie. Już sa-

ma  perspektywa  tunelowa  oznacza  jakieś  wyrzeczenie  się 
siebie. Także oni mogą żyć w związkach bez świadomości 
tego,  że  są  nieszczęśliwi,  minimalizując  pojawiające  się 
problemy.  Jak  struś  chowa  głowę  w  piachu,  tak  oni  mogą 
pogrążać się w pracy, żeby tylko nie przyznawać się przed 
sobą, iż mają jakieś problemy w życiu emocjonalnym. Nie-
kiedy są zaprzątnięci pracą tak bardzo, że nie wiedzą nawet 
tego, iż potrzebują miłości i jej nie dostają. Rośnie wpraw-
dzie konto bankowe, ale ubożeje świat uczuć.

 

143

 

background image

Także mężczyźni potrafią żyć przyszłością. Wyobrażają 

sobie, że większe bogactwo i sukcesy uszczęśliwią i ich i 
ich partnerki, a tymczasem brutalna prawda wygląda tak, 
ż

e w wielu wypadkach takie myślenie kładzie się cieniem 

na wspólnym pożyciu. Po zwycięstwach przychodzi pora 
aby zmierzyć się z problemami, które na razie odkładano 
na bok.

 

Także i u mężczyzn może nadejść chwila, gdy tłumiony 

ból  staje  się  tak  wielki,  iż  niepodobna  już  go  ignorować 
Budzą  się  pewnego  ranka  i  stwierdzają,  że  oczekują  od 
związku  czegoś  więcej,  problem  jednak  polega  na  tym,  iż 
często dochodzą do wniosku, że owego brakującego „cze-
goś"  trzeba  szukać  gdzie  indziej.  Brakuje  wtedy 
ś

wiadomo-ści,  że  jeśli  tylko  oboje  lepiej  by  się  ze  sobą 

porozumiewa-li, 

zaraz 

pozwoliłoby 

to 

zmniejszyć 

dolegliwości i szukać spełnienia w obecnym związku.

 

Aż  nazbyt  często  myśl  o  rozwodzie  jest  podobna  do 

owego chowania głowy w piasek: wyrasta z niechęci do zo-
baczenie,  że  nie  sam  związek  jest  winny,  ale  to,  jak  się 
przez lata ukształtował. Widziałem całe setki par, które były 
już  na  granicy  rozejścia  się,  dzięki  nauce  skutecznego  po-
rozumiewania się udało się jednak znowu przywrócić praw-
dziwą miłość w małżeństwie. Ilekroć spotykam ludzi noszą-' 
cych się z myślą o rozwodzie, przede wszystkim sugeruję, 
ż

e najpierw powinni spróbować pomóc istniejącemu związ-

kowi. Jeśli odpowiadają, że są już zmęczeni tymi próbami, 
może to znaczyć, że niewłaściwie pracowali nad sobą.     

 

Oskarżanie innych, oskarżanie siebie

 

 

Inna z istotnych różnic między mężczyznami a kobieta-

mi wyraża się w tym, iż kobiety w pierwszym rzędzie skłon 
ne są obwiniać siebie, mężczyźni inne osoby.

 

W obliczu jakiegoś problemu czy konfliktu kobiety bio-

rą na siebie zbyt wielką odpowiedzialność. Najpierw do-

 

144

 

background image

strzegają ją po swojej stronie, a dopiero potem ewentual-
nie zaczynają rozważać, jaką rolę w niepowodzeniu mogli 
też odegrać inni. Owa surowa samoocena jest symptomem 
otwartej świadomości.

 

Mężczyźni natomiast najpierw winę upatrują w innych, 

a dopiero potem zastanawiają się ewentualnie nad własnym 
w  niej  udziałem.  Taka  surowa  ocena  innych  jest  sympto-
mem świadomości skoncentrowanej, dla której problemy to 
przeszkody w drodze do założonego celu, a każdy z nich su-
geruje, by szukać winnego.

 

Dla  świadomości  otwartej  problemy  występują  w  szer-

szym  kontekście,  jako  efekty  pewnych  procesów,  doma-
gające się korekt. W tej perspektywie kobieta natychmiast 
dostrzega,  jak  wiele  rzeczy  można  było  zrobić  inaczej,  co 
prowadziłoby  do  innych  skutków,  i  to  napełnia  ją  poczu-
ciem odpowiedzialności.

 

Różnica ta ma często poważne konsekwencje dla związ-

ków i dla tego, co się z nimi dzieje. Mężczyzna reaguje na 
problem oskarżeniami, kobieta zaś przyjmuje, że — podob-
nie jak ona — wcześniej rozważył już swoją winę i przed-
stawia sumaryczny osąd, w efekcie więc przydaje jego oce-
nie  większą  wagę,  niż  czyni  to  on  sam.  Dopiero  jeśli  nie 
przyjmuje  od  razu  postawy  obronnej,  daje  to  mężczyźnie 
czas  na  ochłonięcie  i  rozważenie  sprawy  bardziej  obiek-
tywnie.

 

Kiedy mężczyzna ma niską samoocenę, niepewność spra-

wia, że bardzo niechętnie dostrzega on swoją odpowiedzial-
ność,  dlatego  chwyta  się  oskarżeń  i  podkreśla  własne  za-
sługi, kobiety jednak nie zawsze potrafią w tym rozpoznać 
tylko  mechanizm  obronny.  Im  bardziej  mężczyźnie  brak 
pewności siebie, tym bardziej będzie wydawał się stanow-
czy  i  twardy.  Dla  kobiet  nie  jest  to  łatwe  do  uchwycenia, 
gdyż  jeśli  one  czują  się  niepewnie,  przede  wszystkim  do-
szukują się winy po swojej stronie.

 

Z kolei kiedy kobieta kieruje zarzuty pod adresem męż-

czyzny, ten może je puścić mimo uszu, uznając, że jest to,

 

145

 

background image

podobnie jak w jego przypadku, pierwsza, nie wyważone 
jeszcze reakcja, albo też przypuszczając, że widocznie part- 
nerka czuje się całkowicie bez winy. Nie rozumie, że 
ona 
wcześniej dokonała całościowej oceny problemu i 
popra- 
wiła już to, co można było poprawić.

 

 

Na zakończenie tego rozdziału, poświęconego różnico 

w postrzeganiu świata przez mężczyzn i kobiety, trzeba 
podkreślić, że nie ma osoby, która miałaby w sobie cechy 
tylko męskie albo tylko kobiece; w istocie w każdym z nas 
w różnym stopniu są wymieszane świadomość skupiona 
i świadomość otwarta. Najczęściej jest tak, iż w jednej sfe- 
rze życia dominuje świadomość skupiona, w innych równo- 
miernie działają oba typy świadomości, a w jeszcze innych 
na plan pierwszy wysuwa się świadomość otwarta.

 

i

 

Zapoznając się z tymi wszystkimi różnicami, lepiej chy-

ba pojmujemy, dlaczego relacje między obiema płciami są 
takie  trudne.  Dzięki  tej  wiedzy  będziemy  potrafili  z  więk 
szym zrozumieniem i większą tolerancją podchodzić do włas-
nych  słabości,  a  także  łatwiej  znajdować  rozwiązania  na-
szych wspólnych problemów.

 

W  następnym  rozdziale  rozszerzymy  wiedzę  o 

różnicach 

między 

mężczyznami 

kobietami, 

zastanawiając się, ja odmiennie reagują na stres.

 

background image

ROZDZIAŁ PIĄTY

 

JAK MĘŻCZYŹNI I KOBIETY 
RÓŻNIE REAGUJĄ NA STRES

 

Obecnie  na  różnice  między  mężczyznami  a  kobietami 

spojrzymy  od  strony  stresu.  Gdyby  rzecz  ująć  najbardziej 
syntetycznie, należałoby powiedzieć, że męskie reakcje są 
w takich sytuacjach bardziej obiektywne i analityczne, pod-
czas gdy kobiety zachowują się w nich bardziej subiektyw-
nie i emocjonalnie.

 

Męska świadomość koncentruje się przede wszystkim 

na tym, co dzieje się w zewnętrznym świecie: męska świa-
domość  stara  się  redukować  stres,  zmieniając  zewnętrzny 
obiektywny świat. W warunkach stresu mężczyzna pogrąża 
się w myślach, aby ustalić, co trzeba zrobić w celu zmniej-
szenia napięcia.

 

Natomiast  świadomość  kobieca  bardziej  odnosi  się  do 

wewnętrznego świata subiektywnego: kobieta stara się re-
dukować stres, zmieniając samą siebie. Kobieta najczęściej 
reaguje na stres napływem intensywnych uczuć, za spra-
wą których skupia się na sobie, analizuje swoje doznania 
i  dokonuje  wewnętrznych  zmian  potrzebnych  do  zmniej-
szenia napięcia. Jeśli na przykład coś wytrąciło ją z rów-
nowagi,  jej  odpowiedzią  może  być  większa  elastyczność, 
tolerancja, wyrozumiałość, cierpliwość itd. Poprzez taką prze-
mianę  wewnętrznej  postawy  kobieta  zyskuje  lepsze  samo-
poczucie.

 

147

 

background image

Podstawowe różnice w podejściu do stresu

 

W  warunkach  stresu  mężczyzna  dążyć będzie  do  zyska-

nia  kontroli  nad  otoczeniem.  Kiedy  zachodzą  jakieś  niepo-
żą

dane  wydarzenia,  aby  zapanować  nad  nimi,  musi  obiek-

tywnie  rozważyć,  jaki  udział  w  powstałej  sytuacji  miały 
jego  własne  poczynania,  a  także  co  trzeba  zrobić,  aby  ją 
zmienić.

 

Po  pierwsze  zatem  potrzebny  jest  ogląd  sytuacji,  dlatego 

też  mężczyzna  bardzo  skrupulatnie  bada  swoje  otoczenie, 
dzięki  czemu  jest  w  stanie  ustalić,  które  z  jego  poczynań'' 
przyczyniły  się  do  niekorzystnych  zmian,  a  także  w  jaki 
sposób  należy  rozwiązać  zaistniały  problem.  Istotną  rolę 
odgrywa  tu  ustalenie  przez  mężczyznę  własnej  odpowie-
dzialności.

 

Natomiast kobieta w warunkach stresu najpierw chce 

zorientować się w swoich uczuciach, a dopiero potem za-
czyna ustalać, co się stało, dlaczego i jak można temu zara-
dzić. Zrozumienie własnych uczuć jest dla kobiety warun-. 
kiem otwartej i elastycznej postawy wobec świata.

 

Emocje destrukcyjne

 

Reakcja obiektywna polega na bezstronnej obserwacji 

i analizie tego, co i dlaczego się zdarzyło. Reakcja subiek-
tywna to badanie własnej emocjonalnej odpowiedzi na to, 
co zaszło, ustalanie, jak to wpłynęło na nasz stan ducha.

 

Kiedy u mężczyzny reaguje na stres jego kobieca, emo-

cjonalna strona, efektem jest utrata postawy pozytywnej,, 
a wtedy górę wziąć mogą negatywne, destrukcyjne i na so-
bie skupione emocje. Negatywne emocje nie są złe same' 
w sobie: stanowią element przywracania zakłóconej rów- 
nowagi, jeśli jednak mężczyzna jednocześnie traci obiek-
tywizm postawy, te uczucia stają się wrogie i sprzeczne z 
miłością. Mężczyzna w chwilach gniewu łatwo może tra-

 

148

 

background image

cić nad sobą kontrolę, co sprawia, że zachowuje się gwał-
townie,  niszczy  rzeczy,  sięga  po  brutalne  wypowiedzi.  To 
ciemna strona jego osobowości.

 

Nie wynika z tego, że mężczyzna nie może powodować 

się emocjami, chodzi natomiast o to, że w warunkach stre-
su, zanim da wyraz swoim uczuciom, najpierw powinien się 
zatroszczyć o obiektywność postawy, inaczej bowiem staną 
się  one  destrukcyjne  i  zabójcze  dla  miłości.  Takie  danie 
pierwszeństwa emocjom może też wyrażać się w inny spo-
sób:  mężczyzna  staje  się  podatny  na  nastroje,  niezdecy-
dowany,  apatyczny,  szybko  kapituluje  przed  trudnościami. 
W  każdym  z  tych  wypadków  wspólnym  istotnym  elemen-
tem jest utrata kontroli nad sytuacją, co wynika z faktu, że 
poddanie się emocjom oddziela mężczyznę od zasadnicze-
go źródła jego siły: zdolności do obiektywizmu.

 

Z kolei nie jest konieczne, by na skutek gniewu kobieta 

traciła związek ze swymi pozytywnymi uczuciami. Bardzo 
ważna  jest  u  niej  zdolność  do  tego,  by  pomimo  gniewu 
nadal  z  troską  i  szacunkiem  odnosić  się  do  drugiej  osoby, 
słuchać  jej  i  rozumieć  jej  punkt  widzenia.  O  ile  u  męż-
czyzny  gniew  może  powodować  postawę  obronną  i  goto-
wość do udowadniania swej słuszności, o tyle u kobiety nie 
zmniejsza zdolności do rozpoznania swojego udziału w ro-
dzącej stres sytuacji.

 

W warunkach stresu kobiety przede wszystkim chcą się 

rozeznać  w  swoich  uczuciach;  jako  bardziej  subiektywne 
najpierw reagują emocjonalnie, a potem mogą ocenić sytu-
ację  bardziej  obiektywnie.  Jeśli  tylko  nie  uniemożliwiają 
tego  jakieś  zewnętrzne  czynniki,  najpierw  muszą  one  zba-
dać swe uczucia, a potem dopiero zaczną formułować opi-
nie na temat tego, co się rzeczywiście zdarzyło. W trakcie 
owego badania identyfikują swoje reakcje, zastanawiają się 
nad ich zasadnością i korygują, jeśli uznają je ze niezgodne 
z ich najgłębszym Ja. Jeśli kobieta staje się nadmiernie ana-
lityczna czy obiektywna, zanim zgłębi swoje uczucia, może 
to rodzić u niej postawy dominacji, uprzedzeń, niesprawie-

 

149

 

background image

dliwości, agresji, napastliwości. To ciemna strona jej oso-
bowości.

 

Mężczyzna, który nie pielęgnuje swych obiektywnyeh 

reakcji, ulega emocjom negatywnym i destrukcyjnym. Ko-' 
bieta, która nie pielęgnuje swych subiektywnych reakcji, 
zaczyna myśleć w sposób schematyczny i uprzedzony.

 

Jak  długo  kobieta  nie  traci  łączności  z  pozytywnymi' 

uczuciami  i  nastawieniami,  zachowuje  jasność  i  elastycz-
ność  myśli.  Jak  długo  mężczyzna  myśli  pozytywnie  i  zaj-
muje postawy pozytywne, jego uczucia pozostają twórcze 
i przeniknięte miłością.

 

Oboje tracą w kłótni

 

Kiedy  kobieta  jest  emocjonalnie  wzburzona,  a  w  imię'; 

logiczności i racjonalności tłumi swe uczucia, bardzo łatwo • 
o  kłótnie  z  mężczyzną,  podczas  których  będzie  wygłaszała 
opinie  schematyczne  i  stronnicze,  opinie  nie  tylko  go  ura-
ż

ające,  ale  na  dodatek  sugerujące,  iż  jego  stanowisku  brak 

zasadności i prawdziwości. Kiedy więc ona usiłuje go prze-' 
konać  przy  użyciu  argumentów,  on  irytuje  się  i  daje  upust 
negatywnym emocjom.

 

Gdy natomiast mężczyzna daje upust swym negatyw-

nym emocjom bez obiektywnego rozważenia punktu wi- 
dzenia partnerki, jest bardzo prawdopodobne, że narzuci jej 
postawę defensywną postawę nieelastyczną i stronniczą. 
W tego typu sporach nie ma przeto zwycięzców, i dlatego 
należałoby ich unikać.

 

W  kłótni  mężczyzna  może  wyładować  wszystkie  swe 

negatywne emocje, co poprawia jego samopoczucie, kobieta 
jednak  czuje  się  całkowicie  przybita.  Partner  może  potem 
przeprosić za wszystkie zbyt ostre słowa i liczyć na rozgrze-
szenie, ale to wcale nie jest łatwe, i nawet jeśli kobieta wer-
balnie  wybaczy,  długo  będzie  pamiętać  dotkliwe  sformu- 
łowania i nosić w sobie urazę.

 

150

 

background image

Podobnie też, jeśli kobieta wydaje oceny stronnicze i au-

torytatywne, może to spowodować wycofanie się mężczyz-
ny 
w siebie na długo. Najczęściej nie wie on, co się stało, 
wie jednak, że nie chce się ponownie otwierać.

 

I  mężczyźni, i kobiety tracą więc podczas kłótni; cho-

ciaż  zazwyczaj  wiedzą,  na  czym  polegają  ich  negatywne 
odczucia, nie rozumieją,  jakie  szkody  sami  powodują.  Nie 
należy  lekceważyć  złych  konsekwencji  kłótni.  Nie  powo-
dują one szkód fizycznych, natomiast szkody psychiczne są 
na tyle poważne, iż potrzeba czasu, aby mogły osłabnąć. 
W im bliższych pozostajemy z kimś stosunkach, tym bole-
ś

niej potrafimy dotknąć tę osobę.

 

Ponieważ silną stroną mężczyzn jest obiektywna anali-

za sytuacji, w sposób naturalny nie uświadamiają oni  so-
bie, jak delikatne i łatwe do naruszenia są uczucia kobiety. 
Emocje nie są podstawowym fundamentem ich poczucia toż-
samości, dlatego też skłonni są uznawać je za mniej istotne, 
wagę  przywiązując  przede  wszystkim  do  tego,  co  dla  nich 
ważne:  pojęć  i  przekonań.  Poruszony  emocjonalnie  męż-
czyzna najczęściej nie potrafi tak prowadzić sporu, aby nie 
urażać uczuć kobiety, a zarazem nie zdaje sobie nawet z te-
go  sprawy.  Zachowuje  się  jak  przysłowiowy  słoń  w  skła-
dzie porcelany.

 

Mniej  wiadomo  o  tym,  że  także  i  schematyczne  opinie 

kobiety mogą być dla mężczyzny dotkliwe. Jedna negatyw-
na  opinia  w  rodzaju:  „powinieneś  był  z  góry  wiedzieć", 
może  mieć  taki  skutek  jak  kubeł  zimnej  wody.  Partner 
otwarty i troskliwy, już w następnej chwili jest chłodny i 
napastliwy.  Istotna  różnica  między  urażonym  mężczyzną 
a urażoną kobietą polega także i na tym, że mężczyzna jest 
o wiele mniej tego świadom.

 

Mówiąc szczerze, to właśnie dzięki książkom takim jak 

ta kobieta może zacząć rozumieć, jak łatwo urazić mężczyz-
nę. On jej tego nie powie, albowiem często może nawet nie 
być świadom tego, co się stało. Otóż taka postawa kobiety 
może być niezwykle istotna zarówno dla mężczyzny, jak

 

151

 

background image

i dla związku. Ogólnie można powiedzieć, że ciemna strona 
mężczyzny  ujawnia  się  wtedy,  gdy  traci  on  obiektywizm; 
ciemna strona kobiety, gdy ta traci subiektywność.

 

Redukowanie stresu

 

Owe dwa komplementarne podejścia, subiektywne i obiek-

tywne,  to  dwa  różne  sposoby  na  zmniejszanie  stresu.  Spo-
sób  męski  polega  na  przekształceniu  lub  usunięciu  obiektu 
będącego źródłem stresu, kobiecy — na takiej zmianie sie-
bie lub przystosowaniu się, aby nie odczuwać sytuacji jako 
stresującej. Mówiąc inaczej, sposób męski — to zmiana po-, 
stępowania,  sposób  kobiecy  —  to  zmiana  postawy,  od-
wołująca  się  do  przebaczenia,  miłości,  wdzięczności  czy  to-
lerancji.

 

Jak kobieta traci równowagę

 

Najbardziej  typowa  postawa  kobiety,  gdy  dochodzi  do 

konfliktów  w  związku,  to  zgoda  na  kompromisy  i  dosto- 
sowywanie się, aby tylko zachować harmonię i nie antago- 
nizować  współżycia.  Kobieta  świadomie  decyduje  się  na 
zmianę  własnych  postaw,  kiedy  jednak  powtarza  się  to  wie- 
lokrotnie,  a  partner  nie  odpowiada  takimi  samymi  działa- 
niami,  zaczyna  się  pogłębiać  uraza.  Teraz  na  poziomie 
mniej  świadomym  pojawia  się  dążenie,  aby  przemienić 
partnera.  Wysyłane  przez  kobietę  komunikaty  nabierają 
charakteru  manipulacyjnego  i  budzą  opór  mężczyzny,  który 
zaczyna się stawiać czy wręcz buntować.

 

 

Kobieta ucieka się do poczynań manipulacyjnych, gdy jej 

potrzeby nie są zaspokajane. Problem polega na tym, że 
nikt nigdy jej nie uczył, co powinna zmienić w sobie, aby 
owo zaspokojenie uzyskiwać. Taka zmiana siebie wcale nie 
oznacza rezygnacji z czegoś istotnego, oznacza natomiast

 

152

 

 

background image

postępowanie w pewien określony sposób, a przede wszyst-
kim usunięcie negatywnych nastawień, takich jak uraza czy 
nieufność.  Wyzwolenie  się  z  negatywnych  uczuć  bardziej 
pozwala jej być tą, którą naprawdę jest, ale to odkrycie sie-
bie wcale nie jest łatwe, jeśli nie wie, jak przekształcać ne-
gatywne  uczucia.  W  dzieciństwie  kobiety  uczą  się  przede 
wszystkim  tego,  jak  tłumić  i  wypierać  podobne  uczucia, 
uczą się być przez cały czas dobre, miłe i szczęśliwe, nawet 
jeśli  wcale  tak  się  nie  czują.  Chociaż  więc  na  zewnątrz 
mogą  się  wydawać  pogodne  i  pełne  miłości,  w istocie od-
cięte są od swego najgłębszego Ja, a jedynie powrót do nie-
go pozwala efektywnie zmagać się ze stresem, zmagać się 
bez zachowań manipulacyjnych czy zmierzających do kon-
troli nad partnerem.

 

Jak zmienia się kobieta

 

W starciu ze stresem kobieta może się zmieniać w spo-

sób całkiem naturalny, a właściwie nie tyle zmieniać się, ile 
stawać  się  bardziej  sobą.  Z  natury  bardziej  subiektywna, 
zmienia się dzięki dzieleniu się swymi uczuciami, myślami 
i pragnieniami, jeśli nie odczuwa przy tym zagrożenia. Do 
tego  zaś  potrzebny  jest  jej  troskliwy,  rozumiejący  i  pełen 
szacunku  słuchacz:  to  on  daje  jej  poczucie  siły  i  pozwala 
odzyskać równowagę.

 

Wystarczy natomiast, by uczucie zachowywała tylko dla 

siebie, a  stopniowo będzie tracić kontakt ze swoim Ja, jej 
myślenie  stawać  się  będzie  sztywne  i  powierzchowne,  za-
chowania  i  wypowiedzi  będą  podporządkowywane  potrze-
bie  zaskarbienia  sobie  miłości,  do  czego  prowadzić  ma 
przemiana innych osób. W trakcie takich zabiegów kobieta 
traci zdolność dostosowywania się do sytuacji stresowej i 
odpowiadania  na  jej  wymogi,  nie  może  więc  przyjąć  po-
stawy naprawdę pozytywnej i przepojonej miłością.

 

W momentach stresu kobiecie, która ma niską samooce-

 

153

 

background image

nę,  łatwo  jest  przystosować  zachowanie  i  wypowiedzi  doi 
wyobrażonych  oczekiwań  innych,  natomiast  o  wiele  trud 
niej przekształcić swe uczucia. Na zewnątrz sprawiać może 
wrażenie osoby pogodnej i kochającej, podczas gdy w środr- 
ku gromadzą się urazy, niechęci, niewiara, a są to wszystko 
uczucia  osłabiające  jej  poczucie  tożsamości  i  jakość  kon- 
taktów z innymi.

 

 

Jak mężczyzna traci równowagę

 

 

Mężczyzna w swych relacjach z innymi przede wszyst-i 

kim  jest  obiektywny,  a  dopiero  później  subiektywny,  co-
znaczy,  że  na  początku  związku  stara  się  tak  zmieniać 
przedmioty,  aby  uszczęśliwić  partnerkę.  Instynktowna  stra-
tegia  każe  mu  zajmować  się  obiektami,  by  poprzez  ich  do-
stosowanie do potrzeb partnerki sprawiać jej radość.

 

Jeśli jednak zaczyna odczuwać, że nie potrafi zaspokoić 

oczekiwań kobiety, zostaje wytrącony z równowagi, staje 
się subiektywny, a jego zachowanie zmienia się w widocz-
ny sposób: pojawiają się w nim arogancja, agresywność, bez-
względność, kategoryczność osądów, represyjność, w efek-
cie czego staje się niepewny, pasywny, podatny na nastroje, 
słaby. Traci pewność siebie i lęka się ryzykować. Kiedy tra-
ci obiektywność, trudno mu pozbyć się takiego negatyw-
nego nastawienia.

 

Jak zmienia się mężczyzna

 

Z  natury  bardziej  obiektywny  mężczyzna  doznaje  ko-

rzystnej  przemiany  wtedy,  gdy  rozpoznaje  problemy  i  je 
rozwiązuje,  na  przykład  jego  miłość  i  wrażliwość  pogłę-
biają  się,  jeśli  zaczyna  dostrzegać,  jak  dotkliwe  dla  innych 
osób mogą być jego poczynania czy zaniechania. Dzięki go-
towości do takiej przemiany staje się bardziej kochającym

 

154

 

background image

partnerem. Rozwiązując problemy, automatycznie zmienia 
się sam.

 

Trudno  natomiast  o  zmianę  wtedy,  gdy  problemem  dla 

mężczyzny staje się on sam (nie zaś jego zachowanie). To 
kwestia trudna do zrozumienia dla kobiety, ona bowiem, 
z natury subiektywna, jeśli dostrzega w sobie coś, co wyma-
ga zmiany, po prostu może postanowić, iż się zmieni. Męż-
czyzna natomiast zmienia swe zachowanie. O ile kobiecie 
przemianę umożliwia samoświadomość, o tyle u mężczyz-
ny  taką  rolę  odgrywa  świadomość  obiektywna:  konieczne 
jest dla niego zrozumienie problemu zewnętrznego.

 

Mężczyzna doznaje potrzeby zmiany wtedy, gdy z jed-

nej strony czuje się doceniony i akceptowany, z drugiej wi-
dzi, iż nie osiąga zamierzonych rezultatów i czuje się za to 
odpowiedzialny. Kobiecie udaje się odmienić swój sposób 
odczuwania,  kiedy  wie,  że  jest  kochana,  rozumiana  i  bez-
pieczna, dochodzi jednak do wniosku, że uczucia nie wyra-
ż

ają  w  pełni  jej  najgłębszego  ja:  kochającego  i  odpowie-

dzialnego.

 

Jeśli  mężczyźnie nie udaje  się spełnić oczekiwań part-

nerki,  aczkolwiek  próbował  wszystkich  znanych  mu  roz-
wiązań, ostatecznie poddaje się i pasywnie akceptuje sytua-
cję. Nie zmienia swego zachowania, natomiast zaczyna go 
bronić i atakować kobietę. Tak ukazuje się jego słaba stro-
na, która pozostaje w ukryciu, jak długo mężczyzna wie, jak 
zmienić sytuację, albowiem wiedza ta jest dla niego stałym 
ź

ródłem motywacji.

 

Jak kobieta bezwiednie blokuje mężczyznę

 

Kiedy mężczyzna permanentnie nie może sprostać ocze-

kiwaniom partnerki, stopniowo zaczyna się przeciwstawiać 
swym  naturalnym  męskim  impulsom,  przestaje  być  odpo-
wiedzialny  i  stanowczy,  ma  bowiem  przeświadczenie,  że 
obojętne, jak zadecyduje, i tak efekt będzie niekorzystny.

 

155

 

background image

Zaczyna blokować tę swoją część, odżegnywać się od niej 
bo nazbyt bolesne jest popełnianie błędów, które mogą mu 
być wytykane. Nie podejmuje ryzyka, gdyż trudno o rzecz 
bardziej  dla  mężczyzny  nieprzyjemną  od  świadomości, 
ludzie, których kocha i którzy najlepiej go znają, nie dar 
go zaufaniem i szacunkiem.

 

Powiedzmy, że plan mężczyzny zawodzi; jeśli w tej sy-

tuacji kobieta samorzutnie zaczyna go krytykować, sprawią 
mu wielki ból i nieświadomie motywuje go do tego, aby był 
mniej zapobiegliwy i troskliwy. Ginie w nim chęć dawani 
z siebie jak najwięcej, albowiem zbyt dotkliwe są kryty' i 
pouczenia.  Ilekroć  partnerka  robi  mu  wyrzuty  lub  chociaż 
by daje wyraz swemu niezadowoleniu, mężczyzna w głębi 
duszy czuje, że jest bezwartościowy i bezsilny.

 

Kobiety co prawda poprawiają mężczyzn w przekona-

niu, że będzie to ich dodatnio motywować, czy też 
skłaniać do zmiany, ale w istocie wyzwala to w nich tylko 
upór i ni chęć, efekty są więc dokładnie odwrotne niż 
intencje.     

 

Ilekroć  mężczyzna  ponosi  porażkę,  potrzebuje  trochę 

czasu  na  przetrawienie  wszystkiego  i  uchwycenie  swej 
odpowiedzialności,  na  nieszczęście  jednak  kobieta  barda 
często odczuwa wtedy potrzebę czynienia uwag w rodzaju 
„A  nie  mówiłam...?",  „Powinieneś  był...",  „Trzeba  było 
zamiast...", „Ty to zawsze", czy chociażby współczujących 
wypowiedzi: „Pewnie fatalnie się z tym czujesz".

 

Zakłada, że tego typu stwierdzenia pomogą mu uświado- 

mić sobie, na czym polegał błąd, a tymczasem tak naprawdę 
urażają jego miłość własną i sprzyjają nie pamięci, lecz chę- 
ci zapomnienia. Nawet jeśli jej partner przyzna się do błę- 
du, nie wyciągnie z tego żadnego wniosku. Mężczyzna uczy 
się tylko na tych błędach, które nie są mu wytykane. Bar- 
dziej przydatne od krytyki są słowa otuchy.

 

 

Jeśli przytoczone wyżej uwagi nie są skuteczne, to nie 

z racji złego sformułowania, lecz dlatego, że delikwent wcale 
o nie nie prosił. Kiedy mężczyzna znajduje się w stanie stre-
su, najużyteczniejsze jest pytanie: „Co się stało?" Dzięki

 

156

 

background image

niemu  odzyskuje  równowagę,  gdyż  może  przyjąć  postawę 
obiektywną. Dopiero potem —jeśli jest już chwila po temu 
— należy pytać: „A dlaczego do tego doszło?"

 

Czego potrzebuje mężczyzna

 

W  sytuacji  stresowej  mężczyzna  potrzebuje  czasu,  aby 

rozpatrzyć  się  w  swych  myślach  i  uczuciach  i  ostatecznie 
ustalić, co zrobił i co mógł zrobić inaczej. Potem może już 
rozmawiać  o  tym,  co  się  stało  i  dlaczego.  Na  tym  etapie 
trudno  mu  jest  uznać  swoją  winę  i  zmienić  coś  w  zacho-
waniu  tak,  by  jego  męska  natura  nie  poniosła  przy  tym 
uszczerbku.

 

Można  by  powiedzieć,  że  mężczyzna  nie  może  przy-

znać się do błędu, zanim nie stwierdzi, że mógł był postą-
pić  inaczej.  Musi  dojść  do  miejsca,  w  którym  konstatuje: 
„Gdybym wtedy wiedział to, co wiem teraz, zachowałbym 
się inaczej".

 

Czego potrzebuje kobieta

 

W sytuacji stresowej kobieta potrzebuje czasu, aby dzie-

ląc się swymi uczuciami, mogła się w nich rozeznać, i do-
piero wtedy znowu dopuści do głosu swe kochające, akcep-
tujące i ufne Ja. Jeśli nie może zbadać swych uczuć, reaguje 
przesadnie, czuje się przygnieciona obowiązkami i zmęczo-
na,  a  wtedy jeszcze  dłużej trwa  jej  powrót do  równowagi. 
Najlepsze, co w tej sytuacji może zrobić mężczyzna, to oto-
czyć partnerkę troską, uwagą szacunkiem dla jej potrzeb 
i  zrozumieniem.  Nie  powinien  wydawać  pospiesznych  są-
dów, irytować się na kobietę z racji jej złego samopoczucia; 
potrzebny jest jej życzliwy i gotowy do pomocy słuchacz, 
a nie ktoś, kto tłumaczy, że jej uczucia są bezpodstawne czy 
nieadekwatne. Taką chęć mężczyzna musi konsekwentnie

 

157

 

background image

w sobie zwalczać. Wystarczy, by zrozumiał, jak może ni 
ś

wiadomie  urazić  kobietę,  aby  zechciał  stać  się  bardziej 

rozważny i uważny.

 

Jak mężczyzna zadaje kobiecie ból

 

Kobieta skłonna jest upominać i korygować mężczyznę 

gdy ten popełnia błąd, a mężczyzna skłonny jest zżymać 
się na słabość, czułostkowość, złośliwość i egoizm kobiety 
kiedy ta daje wyraz swemu niezadowoleniu, i wtedy to bar-
dzo łatwo może urazić jej uczucia głębiej, niż jest w stanie 
sobie to wyobrazić. Pospieszne i schematyczne osądy męż-
czyzny wytrącają kobietę z równowagi, co sprawia, iż 
istot-nie daje ona wyraz tym swym negatywnym cechom, o 
które on ją oskarża. Kiedy na przykład powiada, że jest 
egoistką, która nie powoduje się miłością partnerka 
rzeczywiście mo-że poddać się impulsom egoistycznym i 
nie zważającym miłość. Na bardzo podobnej zasadzie, 
kiedy kobieta kryty-kuje jakiś postępek mężczyzny, on 
usztywnia się i skłon-ny jest trwać przy swoim 
zachowaniu. Oceny wyrastające z żalu nigdy nie służą 
prawdziwej poprawie partnera.     

 

Kiedy kobieta źle się czuje lub znajduje się w sytuacji 

stresowej, potrzeba jej czasu na stwierdzenie, jak musi się 
zmienić, aby stać się bardziej kochającą, ufną, akceptującą 
a to dokona się w sposób naturalny, gdy będzie mogła po-
dzielić się swymi uczuciami.

 

Ponieważ mężczyźni i kobiety najczęściej nie rozumieją 

swych odmiennych reakcji na stres i swoistości swych po-
trzeb, tracą kontakt z prawdziwą, bardziej dojrzałą stroną 
swej osobowości, ujawniając swe „ciemne strony". Nad ce-
chami pozytywnymi biorą górę negatywne uczucia, prze-
ś

wiadczenia i postawy.

 

158

 

background image

Nasze ciemne strony

 

Ilekroć mężczyzna nie znajduje potrzebnego mu wspar-

cia lub przeżywa stres, wystarczy go urazić, aby pobudziło 
to  jego  ciemną  stronę.  Podobnie  reaguje  kobieta  na  brak 
wsparcia. Mówiąc ogólnie, u mężczyzny ciemna strona po-
jawia się wtedy, gdy traci on swój obiektywizm, u kobiety 
— gdy traci ona kontakt ze swym subiektywnym Ja.

 

W momencie, gdy mężczyzna traci obiektywizm, zaczy-

na się wycofywać do swej jaskini, aby go odzyskać. Będąc 
obiektywnym, mężczyzna jest w stanie dostrzec swój udział 
w tym, co nastąpiło, a wtedy bezpiecznie może dać do sie-
bie przystęp subiektywności: zastanowić się nad swymi emoc-
jami, a także nad tym, jak mógłby się zmienić.

 

Jak mówiliśmy już wcześniej, jeśli subiektywne uczu-

cia przedwcześnie wezmą górę, ujawnia się ciemna strona 
męskiej osobowości, z którą wiążą się gniew, porywczość, 
niesprawiedliwość,  brutalność.  Zamykanie  się  w  sobie  to 
próba  zablokowania  tych  uczuć,  podobna  do  przerwania 
obwodu  elektrycznego,  aby  nie  dopuścić  do  jego  prze-
ciążenia.

 

Nierzadko  zdarza  się,  iż  kobieta  nastaje  na  mężczyz-

nę, aby podzielił się z nią swymi uczuciami w tym właś-
nie momencie, gdy on przede wszystkim musi w milczeniu 
wszystko przetrawić, i nie rozumie, że w ten sposób tylko 
podsyca  negatywne  uczucia  partnera.  Robi  to  jednak  zu-
pełnie nieświadomie, gdyż z natury subiektywna, wie, że 
dla  niej  w  momencie  stresu  bardzo  przydatna  jest  osoba, 
która stara się z niej wydobyć wyznania.

 

Męska gwałtowność

 

Jeśli mężczyzna poczuje się dotknięty, a nie będzie miał 

czasu na obiektywną analizę tego, co się zdarzyło, dlaczego 
i jak może na to zareagować, podda się swym gorszym

 

159

 

background image

emocjom, co groźne jest tylko wtedy, gdy daje na to we- 
wnętrzne przyzwolenie.

 

 

Pewnie najgorszą reakcją w takiej chwili jest pragnienie 

zemsty. U boleśnie dotkniętych mężczyzn częsta jest chęć 
zadania bólu komuś innemu. To istotny składnik męskiej 
psychiki, a męska gwałtowność to najczęściej próba rozła 
dowania własnego bólu. Zadanie komuś krzywdy to nie- 
ś

wiadome oświadczenie: „Spójrz, to właśnie mi zrobiłaś!" 

Im lepiej mężczyzna potrafi się komunikować z innymi 
osobami, tym mniejszy taki przymus.

 

 

W istocie przemoc to prymitywny sposób na obiektywi-

zację bólu i wyzwolenie się od niego. Doświadczając cier-
pienia drugiej osoby, mężczyzna daje wyraz swemu bólowi.

 

Dick i Lynn żyli od dwóch lat w małżeństwie, gdy Dick 

odkrył, że żona go zdradza, i poczuł silną potrzebę zemsty, 
zadania bólu także i jej. W gwałtownej awanturze zwymy-
ś

lał ją i spoliczkował. Dzięki temu poczuł się lepiej i wkrót-ce 

cała sprawa została zapomniana. W tym przykładzie Dick w 
prymitywny  sposób  odzyskał  dobre  samopoczucie,  gdyż 
sądził, iż Lynn doświadczyła takiego bólu jak on, a skoro 
poczuła, jak to jest, nigdy już nie posunie się do zdrady.

 

W bardziej skrajnych wypadkach mężczyzna może na- 

wet znajdować upodobanie w cierpieniu drugiej osoby. Do- 
brze znamy to z kina. Kiedy pozytywny bohater, któremu 
zamordowano dzieci, zabija ostatecznie złego bohatera, 
wszyscy się cieszą i odczuwają ulgę, gdyż cierpienie „złe- 
go człowieka" jakoś usuwa poczucie niesprawiedliwości. 
Takie reakcje występują także u kobiet, ale jako znacznie 
słabsze.

 

 

Jeśli  osoba boleśnie  ugodzona nie  potrafi  sobie  z  tym 

poradzić w mniej prymitywny sposób, będzie znajdowała 
upodobanie  w  dręczeniu  innych,  co  nierzadko  zdarza 
się u mężczyzn.

 

160

 

background image

Pokój na świecie

 

Skłonność do rozładowywania bólu poprzez zadawanie 

go innym jest źródłem wszelkiej przemocy i wojen. Jeśli męż-
czyzna potrafi wyrazić swój ból, staje się mniej gwałtowny, 
do tego jednak musi być spełniony jeden podstawowy wa-
runek:  mężczyzna  musi  być  w  stanie  odczuwać  ból,  a  to 
oznacza, że musi rozwinąć swą kobiecą stronę. Wczuwając 
się i wsłuchując w ból innych, mężczyzna rozbudza w sobie 
swą kobiecą stronę, co pozwala mu także odczuwać i komu-
nikować własny ból, a to z kolei umożliwia wyleczenie się 
z niego bez szukania zemsty.

 

Na  swoich  seminariach  poświęconych  rozwiązywaniu 

problemów w bliskich związkach bardzo często widywałem 
mężczyzn, którzy nigdy nie potrafili wykrzyczeć swego bólu 
i  znaleźć  w  tym  ulgi.  I  dopiero  wtedy,  gdy  przysłuchiwali 
się, jak inni w sytuacji bezpieczeństwa emocjonalnego i ak-
ceptacji dzielą się swoimi cierpieniami, zyskiwali także do-
stęp do własnych bolesnych przeżyć i stanów ducha. Ich oj-
cowie byli wyobcowani ze swoich uczuć i teraz powtarza 
się  to  w  następnym  pokoleniu,  a  także  synowie  pozostają 
więźniami cyklu, w którym każdy ból odpłaca się przemocą 
wobec innych.

 

Najszybciej można się z tego wyzwolić w grupie, która 

tworzy  przyjazną  i  bezpieczną  atmosferę  dla  dzielenia  się 
swymi przeżyciami. Bezpośrednie doradztwo może być sku-
teczne  tylko  wtedy,  kiedy  pacjent  ma  dostęp  do  swoich 
uczuć,  a  w  przypadku  mężczyzn  często  prowadzi  do  tego 
długa i żmudna droga.

 

Grupy terapeutyczne stają się coraz bardziej popularne, 

a wraz z tym mężczyźni stają się coraz mniej zależni od po-
trzeby  rewanżu  i  szukania  ulgi  w  cudzym  bólu.  Taka  po-
wolna  przemiana  prowadzi  nie  tylko  do  bardziej  udanych 
związków intymnych, ale także do zapewnienia pokoju na 
ś

wiecie. Osobiste zwycięstwo, jakim jest zapanowanie nad 

własną chęcią przemocy, przekłada się też na umacnianie

 

161

 

background image

w świecie więzi wyzbytych z gwałtu, a pełnych życzliwo-ści. 
Widziany w tej perspektywie światowy pokój przestaje być 
tylko utopią.

 

Zadawanie bólu

 

Kiedy  w  jakiejś  sytuacji  mężczyzna  zostaje  boleśnie 

ugodzony, nie potrafi zaś skupić się na tym uczuciu i opo-
wiedzieć o nim innej osobie (zaznając przy tym ulgi), wtedy 
czuje naturalny popęd do odwetu, złem odpowiadając na 
zło. Nie może zdobyć się na bezstronność i wyrozumiałość 
gdyż pragnienie odpłaty sięga korzeniami głębiej.

 

Dick,  głęboko  dotknięty  niewiernością  Lynn,  czuje 

gwał-towną  potrzebę  rewanżu,  chce,  aby  i  ona  cierpiała 
tak  ją  on.  Rodzi  to  gniew,  brutalność,  okrucieństwo,  ulgę 
zaś  przy-nosi  Dickowi  widok  cierpienia  partnerki:  teraz 
cykl się d myka.

 

Aby  móc  się  wyzwolić  z  tego  kołowrotu  odpłaty  i  z 

msty, mężczyzna musi umieć mówić o swoim bólu; Dick 
nie musiałby krzywdzić Lynn, gdyby wiedział, jak jej uzmy-
słowie  to,  co  czuje,  co  w  niej  najprawdopodobniej  wzbu-
dziłoby współczucie, którego wyrazy stałyby się dla Dick 
znakiem,  że  jego  ból  został  dostrzeżony,  wtedy  zaś  poja-
wiłaby się ulga i możliwość przebaczenia.

 

Wszelako większość mężczyzn nie potrafi w sposób nie-

gwałtowny przekazywać swoich uczuć, szczególnie gdy cho-
dzi  o  głęboki  ból.  Aby  posiąść  tę  umiejętność,  najpierw 
muszą się nauczyć słuchać osób, podobnie jak oni, boleś-
nie doświadczonych, dzięki czemu powstaje też możliwość 
otwierania się przez nich także na uczucia kobiet, rozumie-
nia ich i współodczuwania z nimi.

 

Trzeba tu wyraźnie podkreślić, iż nieumiejętność współ;' 

odczuwania wcale nie oznacza, że kobieta jest mężczyźnie 
obojętna, co ona często podejrzewa w chwilach, gdy wobec 
jej bolesnych odczuć partner wycofuje się w siebie. Tym

 

162

 

background image

czasem w istocie napotyka on w sobie samym opór wobec 
własnych stanów emocjonalnych.

 

Wraz z tym, jak mężczyzna uczy się słuchać o uczuciach 

innych osób, a także jak otwiera się na własne emocje i mó-
wienie o nich, zmniejsza się w nim nieświadomy popęd do 
zadawania cierpienia. Tam, gdzie zabraknie tej nauki,  po-
pęd ten będzie się utrzymywał, gdyż jest bezpośrednio zro-
zumiałym dla mężczyzny sposobem na sprowadzenie ulgi.

 

Pasywna agresja

 

Może się zdarzyć, że czytelnicy powyższych słów uzna-

ją, że ich one nie dotyczą, jeśli jednak uważniej przypatrzą 
się sobie, mogą dojrzeć bardziej pośrednie i wyrafinowane 
sposoby szukania zemsty i wyrównywania rachunków. Od-
wet  może  wystąpić  w  przebraniu  życzliwych  i  pomocnych 
nauk, a realizująca go osoba może być kompletnie nieświa-
doma  swych  agresywnych  tendencji,  przybierających  po-
stać  pasywną:  ból  zadawany  jest  przy  użyciu  nie  działań, 
lecz zaniechań.

 

Typowe przykłady pasywnej agresji, to: spóźnianie się, 

zapominanie,  utrata  pociągu  seksualnego,  zmęczenie,  nie-
chęć do opowiadania o własnych uczuciach, nieuwaga, upór, 
uprzedzone oceny, świętoszkowata postawa, arogancja inte-
lektualna, satysfakcja z czyichś niepowodzeń i zgryzot.

 

Agresja sprawiedliwa

 

Występują  też  sytuacje,  gdy  mężczyźni  odpowiedzial-

ność za swe karzące zachowania zrzucają na partnerki i uznają 
je  winnymi  swej  przemocy,  złośliwości,  uciekania  się  do 
wyzwisk  i  obraźliwych  określeń.  Takie  negatywne  zacho-
wania można wprawdzie zrozumieć, dowiadując się, na co 
są one odpowiedzią, ale wcale to jeszcze nie oznacza ich

 

163

 

background image

usprawiedliwienia.  Mężczyzna  uznaje,  że  kobieta  zasłużyła 
na karę i dlatego jest odpowiedzialna za jego agresywne za- 
chowania,  to  jednak  nie  jest  prawdą,  albowiem  odpieranie 
zła złem wcale jeszcze nie rodzi dobra.

 

 

Mówiąc ogólnie, mężczyzna aby usprawiedliwić swą we- 

wnętrzną  pasję  przemocy,  wyobraża  sobie  przeciwnika  god- 
nego  takiego  potraktowania.  Tymczasem  żaden  człowiek,, 
nie  zasługuje na  cierpienie. Jeśli  w  przemocy  widzi  się  na- 
rzędzie  rozwiązywania  problemów,  a  nie  problem  sam  w  so- 
bie, będzie się ona utrzymywać.

 

 

Zanim  mężczyźni  nauczą  się,  jak  leczyć  wewnętrzny  ból, 

będą  czuć  popęd  do  zadawania  cierpienia  innym  i  w  tym 
będą  upatrywać  narzędzie  zmiany  oraz  znajdować  uzasad-
nienie  przemocy  jako  koniecznego  zła.  Jej  nieuchronność 
zniknie dopiero wtedy, gdy nauczą się odczuwać ból i mó-
wić o nim, bez jego zadawania. Stare metody nie odstąpią, 
nas, zanim nie wypracujemy nowych.

 

Pokój w naszych osobistych związkach i w całym świe-

cie zależy zatem od rozwijania w sobie kobiecej strony oso-
bowości. W przyszłości to współczucie dla cierpienia in-
nych, a nie nieświadoma chęć karania, będzie motywować, 
poczynania wielkich tego świata.

 

Kobieca przemoc

 

Także i kobieta potrafi uciekać się do przemocy, ale nąj-

częściej dochodzi do tego wtedy, gdy jej niewieścia strona; 
zostaje  urażona  tak  głęboko,  iż  górę  bierze  druga,  męska 
strona  osobowości.  U  kobiety  gwałtowna  postawa  nie  jest 
pierwszą reakcją, a kiedy taka postawa się ujawnia, jest ona 
przejawem zakłóconej równowagi osobowości.

 

Z  racji  swej  natury  kobiety  raczej  skłonne  są  poddaV 

wać  się  przemocy,  niż  ją  realizować.  Krzywdzone,  będą 
wolały  uświadomić  to  sprawcy,  niż  odpowiadać  krzywdą!' 
Na tym polega odmienność kobiecego sposobu szukani

 

164

 

 

background image

ulgi: nie odpłacać przemocą, lecz sprawić, by jej autor po-
czuł się źle.

 

Aby prawdziwie załagodzić ból, kobieta najpierw musi 

się nim podzielić z innymi, licząc na zrozumienie i współ-
czucie.  Jeśli  nie  spotyka  się  z  właściwą  reakcją,  stara  się 
przynajmniej  o  sympatię.  Przyjmowana  przez  kobiety  stra-
tegia opiera się na przeświadczeniu, że poczucie winy u dru-
giej osoby skłoni ją do zmiany postawy, a także iż wykaza-
nie owej winy zarazem dowiedzie, że kobieta nie zasłużyła 
na to, co ją spotkało. Tymczasem strategia taka sprawia, że 
mężczyzna czuje się dotknięty i zaczyna szukać odwetu.

 

Pogłębiając  swe  rozumienie  intymnych  związków,  ko-

biety zaczynają też lepiej pojmować, w jaki sposób pośred-
nio  ranią  mężczyzn.  Najskuteczniejszym  na  to  sposobem 
jest  obwinianie  ich,  krytykowanie,  podawanie  w  wątpli-
wość ich zdolności, wtedy bowiem tracą poczucie akcepta-
cji i zaufania. Kobiety najczęściej nie zdają sobie sprawy 
z potęgi tego środka, co więcej, mogą sobie nawet nie zda-
wać sprawy z tego, że po niego sięgają. Kobieca przemoc 
jest najczęściej mniej oczywista i widoczna niż męska: ko-
bieta  potrafi  urazić  partnera  samym  tonem  głosu,  podczas 
gdy on raczej sięgnie po dosadne słowa.

 

Jak  wyjaśnialiśmy  to  już  wcześniej,  jeśli  skrzywdzona 

kobieta nie znajduje wyrozumiałego, życzliwego słuchacza, 
czuje się winna i mało warta. Wtedy doznaje nieświadome-
go popędu do tego, aby wykazać innym ich winę i odpowie-
dzialność. Na pewien czas przynosi jej to ulgę, wcale jed-
nak nie jest trwałym rozwiązaniem problemu.

 

Szukając  sympatii,  kobieta  może  czuć  skłonność  do 

przyjęcia  roli ofiary;  może sobie  wyobrażać,  że  tylko jako 
niesprawiedliwie  potraktowana  zasługuje  na  współczucie. 
W pewien opaczny sposób bardziej godna miłości, pomocy 
i  zrozumienia  wydaje  się  sobie  wtedy,  gdy  jest  ofiarą,  do 
czego nie musiałaby się uciekać, gdyby znała taki sposób na 
wyrażenie  swego  bólu,  który  nie  czyniłby  partnera  osobą 
niegodziwą.

 

165

 

background image

Kiedy  ból  kobiety  nie  znajduje  zrozumienia  ani  nie  zo-

staje  wysłuchany,  zdarza  się,  że  sama  zaczyna  sobie  wy-
mierzać  karę,  a  może  to  czynić  na  wiele  różnych  nieświa-
domych  sposobów:  ogarnia  ją  złe  samopoczucie,  staje  się 
nadmiernie krytyczna i wymagająca wobec siebie, daje w 
związku więcej, niż otrzymuje.

 

Lekarze wiedzą o tym, że rana cielesna może być wyra-

zem niezaleczonych ran psychicznych, a dzieje się tak wte-
dy, kiedy głębokie Ja wymierza sobie w ten sposób karę 
za pośrednictwem ciała. Choroba staje się wówczas wyra-
zem ciemnej strony kobiecej osobowości. Tak jak mężczy-
zna  wymierza  kary  zewnętrzne,  tak  kobieta  karze  się  we-
wnętrznie.

 

W sensie pozytywnym męska strona odpowiedzialna jest 

za działania wobec innych, podczas gdy kobieca — za zdro-
wie wewnętrzne i rozwój osobowy. Kiedy potrafimy się wsłu-
chać w tę drugą stronę, maleje podatność na chorobę i cier-
pienie.

 

Z  tego  punktu  widzenia  wojna  i  przemoc  są  wyrazem 

męskiej  niezdolności  do  poradzenia  sobie  z  wewnętrznym 
bólem. To oczywiście bardzo duża generalizacja; przemoc nie 
jest  obca  kobietom,  także  mężczyźni  przyjmują  postawę 
ofiary.  Niemniej  jednak  pozostaje  zasadniczą  prawdą,  że 
to  męska  strona  powoduje  szkody  na  zewnątrz,  a  kobieca 
szkody wewnętrzne.

 

Negatywne monologi

 

Jednym  z  podstawowych  sposobów,  w  jaki  kobiety  za-

dają sobie ból, są monologi, w których oceniają siebie zde-
cydowanie negatywnie, czego efektem  mogą być później tak- 
ż

e czysto zewnętrzne kary na siebie nakładane. Negatywnym-

monologom  towarzyszy  niska  samoocena,  przygnębienie, 
skłonność  do  użalania  się  nad  sobą.  Mamy  tu  do 
czynienie-nia  z  bardzo  zawiłymi  splotami  psychicznymi, 
albowiem

 

166

 

background image

w owym użalaniu się nad sobą kobieta odmawia sobie moż-
liwości dokonania jeszcze czegoś ważnego w życiu, ale za 
ową bezsilność odpowiedzialnymi czyni pośrednio innych.

 

Może na przykład mówić sobie: „Nikt mnie nie docenia, 

nikt nie wie, jak ciężko pracuję i ile to wymaga ode mnie 
wyrzeczeń". Tam, gdzie najchętniej sama powiedziałaby 
o sobie: „Cóż za biedna istota", w istocie neguje możliwość 
bycia  szczęśliwą  i  bardziej zadowoloną  z  życia.  Owo roz-
tkliwianie  się  nad  sobą  jest  zatem  właściwie  formą  we-
wnętrznej przemocy. Jak przemoc zewnętrzna ogranicza cu-
dze możliwości, tak przemoc wewnętrzna ogranicza nasze 
własne możliwości.

 

Przyjrzyjmy  się  jeszcze  kilku  przykładom  użalania  się 

nad sobą.

 

 

Taka jestem biedna, gdyby mój mąż nie był taki ma-
łostkowy i nieczuły, mogłabym być szczęśliwa. 

 

Taka jestem biedna, nie zadzwonił i cały dzień zmar-
nowany. 

 

Taka jestem biedna, nic tutaj nie mogę poradzić, je-
stem zupełnie bezsilna. 

 

Taka jestem biedna, że przegapiłam tę okazję. 

 

Taka jestem biedna, tyle mam do roboty, że nie wiem 
od czego zacząć. 

 

Taka jestem biedna, nikt mnie nie kocha: sama jestem 
na świecie jak palec, ale nikogo to nie obchodzi. 

 

Taka jestem biedna, tyle z siebie dałam dzieciom i nic 
nie otrzymałam w zamian. 

 

Taka jestem biedna, przez całe lata daję, daję i daję, 
a nic nie dostaję. 

 

Taka jestem biedna, tyle we mnie czułości, a nie mo-
gę znaleźć nikogo bliskiego. 

 

Taka jestem biedna, tyle we mnie talentów, a żadnych 
możliwości ich wykorzystania. 

 

Taka jestem biedna, że nie kupiłam domu wtedy, w 
1974. 

167

 

background image

 

Taka jestem biedna, wszyscy mają pieniądze, tylko 
nie ja. 

 

Taka jestem biedna, poświęciłam mu swoje najlepsze 
lata, teraz zostałam sama, podczas gdy on od pół roku 
ma nową żonę. 

 

Taka jestem biedna, w nagrodę za wierność i ofiar-
ność mąż mnie zdradza. 

 

Taka jestem biedna, pracuję dwa razy ciężej, a zara-
biam dwa razy mniej. 

W  każdym  z  tych  przypadków  widzimy,  jak  wypowia-

dająca  zacytowane  słowa  kobieta  nie  znajduje  dla  siebie 
szansy,  aby  mogła  być  zadowolona  z  siebie  i  życia,  a  co 
więcej, użalając się nad sobą, główne źródło winy upatruje 
w innych. Przybierając postawę cierpiętnicy czy ofiary, tym 
bardziej nie może nawet myśleć o szczęściu, gdyż to byłoby 
sprzeczne z przyjętą strategią.

 

Skłonność do takich postaw jest u kobiet tym mniejsza, 

im większa zdolność do ujawniania swego bólu, bez jedno-
czesnej potrzeby obwinienia innych czy umartwiania sie-
bie; z kolei mężczyźni tym mniej są skłonni do brutalności 
i złośliwości, im bardziej potrafią wsłuchiwać się w cudzy 
ból i go rozumieć. Wystarczy miłość i chęć pomocy, a lu-
dzie w zaskakującym tempie mogą wyzbywać się skłonno-
ś

ci do takich zachowań: wielokrotnie byłem tego świad-

kiem podczas weekendowych seminariów.

 

Im lepiej rozumiemy odmienność naszych reakcji i po-

trzeb w warunkach stresu, tym lepsze perspektywy przed 
naszymi osobistymi związkami i przed całym światem. Im 
bardziej mężczyźni potrafią się wsłuchiwać w uczucia ko-
biet, tym lepiej uświadamiają sobie także własne uczucia, 
stając się w ogóle bardziej wrażliwi, troskliwi i pełni sza-
cunku. Spotykając się z taką postawą swych partnerów, ko-
biety mogą w sposób bardziej swobodny dzielić się swymi 
przeżyciami, a ponieważ zapobiega to tworzeniu się złogów

 

168

 

background image

uprzedzeń  i  pretensji,  mogą  też  pełniej  ufać,  akceptować, 
podziwiać i kochać.

 

Jeśli nauczymy się radzić sobie sami w warunkach stre-

su, nie będzie też pokusy, aby szukać winy po stronie in-
nych osób, dzięki czemu jeszcze pełniej otworzy się przed 
nami możliwość wspaniałego doświadczenia, jakim jest wy-
dobywanie z siebie pełni możliwości i wspieranie w tym in-
nych osób.

 

Podsumujmy.  W  sytuacji  stresu  mężczyźnie  potrzebny 

jest  czas  i  sposobność,  aby  mógł  znaleźć  obiektywne  roz-
wiązanie (to pozytywne zachowanie), kobieta zaś potrzebuje 
czasu i uwagi, aby mogła znaleźć rozwiązanie subiektywne 
(to  pozytywna  postawa).  Brak  odpowiednich  warunków 
grozi  zwycięstwem  ciemnej  strony  osobowości.  Aby  tego 
uniknąć,  trzeba  rozpoznawać  symptomy  potężniejącego 
stresu,  dlatego  też  w  następnym  rozdziale  rozważymy owe 
symptomy  z  męskiego  i  kobiecego  punktu  widzenia. 
Wiedza  o  nich  ogromnie  zwiększa  możliwość  pomagania 
sobie  nawzajem  w  trudnych  chwilach,  a  także  przyspiesza 
powrót do osobistej równowagi.

 

background image

ROZDZIAŁ SZÓSTY

 

SYMPTOMY STRESU

 

 

 

U  mężczyzn  można  zaobserwować  trzy  główne  sympto-

my  stresu,  i  jest  rzeczą  ważną,  by  umieć  je  rozpoznawać, 
ponieważ kobiety skłonne są interpretować je personalnie 
i  wyobrażać  sobie,  że  sprawy  przedstawiają  się  znacznie 
gorzej, niż to jest w rzeczywistości. Owe trzy symptomy to: 
wycofanie się w siebie, opryskliwość i zdecydowane odgro-
dzenie.  Kiedy  dochodzi  do  takiej  sytuacji,  kobieta  zwykła 
mniemać, że nie jest już kochana, a perspektywy zwiąż-ku 
radykalnie  się  psują.  Tymczasem  właściwa  interpretacja, 
owych symptomów pozwala jej z większą swobodą, a więc i 
znacznie  skuteczniej,  pomagać  mężczyźnie  w  walce  ze 
stresem i w odzyskiwaniu równowagi.

 

Podobnie też istnieją trzy główne symptomy stresu u ko-

biet,  a  mężczyźni  skłonni  są  je  dezinterpretować.  Są  to: 
przytłoczenie obowiązkami, przesadne reakcje i zmęczenie. 
Kiedy kobietę nawiedza zły nastrój, mężczyzna, zamiast jej 
pomóc,  zaczyna  się  irytować  na  jej  złe  samopoczucie,  co,, 
rzecz jasna, tylko pogarsza całą sprawę. Dzięki adekwatne-
mu  rozpoznaniu  tych  symptomów  mężczyzna  może  z  wię-
kszą  swobodą,  a  więc  i  znacznie  skuteczniej,  pomagać  swej 
partnerce.

 

Najpierw rozważymy trzy główne reakcje na stres w wy-

daniu mężczyzny, a potem w wydaniu kobiety.

 

 

background image

Męska reakcja na stres nr 1: wycofanie

 

Pierwszą reakcją mężczyzny na stres jest wycofanie się 

w siebie i spojrzenie na sytuację z dystansu. W warunkach 
stresu mężczyzna skłonny jest odcinać się od swych uczuć 
i emocjonalnego bólu, czego efektem jest wycofanie się, 
a więc i zerwanie komunikacji. Fakt, że partner nie zdradza 
chęci do rozmowy, kobieta odbiera bardzo personalnie, nie 
rozumiejąc, że ma do czynienia z męska próbą uporania się 
ze stresem.

 

Ona tymczasem doszukuje się w tym o wiele głębszych 

i  gorszych  przyczyn:  zaczyna  podejrzewać,  że  nie  jest  już 
kochana. To całkowicie zrozumiałe, gdyby bowiem to ona 
tak się wycofała, oznaczałoby to znaczną niechęć, prowa-
dzącą do obojętności. Nie pojmuje, że w warunkach stresu 
mężczyzna  może  chwilowo  mniej  myśleć  o  ukochanych 
osobach, albowiem ona w tej sytuacji tym silniej martwi się 
o pomyślność swych najbliższych. W efekcie zatem męska 
postawa jest dla niej zaskakująca i trudna do pojęcia.

 

Tymczasem mężczyzna, ponieważ nie zwraca uwagi na 

własny ból, nie dostrzega go także u innych. Doraźnie staje 
się  niezdolny  do  współczucia,  wszystkie  problemy  nie 
związane ze stresem wydają mu się bagatelne. Jeśli podej-
rzewa,  iż  oczekiwane  jest  jego  współczucie,  instynktow-
nie usuwa się, aby nie musieć się konfrontować z własnym 
bólem.

 

Zachowuje  się  tak,  jak  gdyby  wszystko było  w  najlep-

szym  porządku,  ponieważ  jednak  odgradza  się  od  swych 
uczuć, w jego zachowaniu pojawia się dystans i wycofanie. 
Będzie się wzdragał przed wszelkimi intymnymi rozmowa-
mi i będzie gniewnie reagował na wszystkie próby pomocy. 
Kobieta  musi  zrozumieć,  że  kiedy  mężczyzna  wydaje  się 
daleki i obojętny, w istocie usiłuje nie dać do siebie przystę-
pu własnym bolesnym przeżyciom, i dlatego każde, najbar-
dziej  nawet  przyjazne  usiłowanie  pomocy  potraktuje  jako 
zagrożenie.

 

background image

Kiedy  więc  przykładowy  Bill  ma  trudny problem  w  pra-

cy,  wydaje  się  zamyślony  i  nieobecny,  gdyż  taka  jest  jego 
naturalna  reakcja  na  stres.  Jego  żona,  Mary,  zaczyna  się 
wtedy lękać, że gaśnie jego miłość, podczas gdy jemu nadal 
bardzo na niej zależy, ale na razie dominuje nad wszystkim 
mechanizm wycofania się.

 

Męska reakcja na stres nr 2: opryskliwość.

 

Każda  próba  zmiany  nastroju  Billa  tylko  jeszcze  bar-

dziej go irytuje. Jeśli nie uda mu się szybko uporać ze stre-
sem i odzyskać równowagi, staje się chmurny i mrukliwy, 
szczególnie jeśli Mary stara się go jakoś udobruchać lub do 
niego zbliżyć. Jego reakcje na jej próby mogą nabierać cha-
rakteru  grubiańskiego;  można  pomyśleć,  że  denerwuje  go 
wszystko, a nic nie bawi ani nie fascynuje. Zarazem on sam 
nie ma pojęcia, jak nieprzyjemne, dotkliwe czy obrażające 
może być jego zachowanie dla partnerki.

 

Kiedy  prosić  go  o  cokolwiek,  burczy,  mruczy,  udziela 

opryskliwych odpowiedzi, na przeróżne sposoby daje wy-
raz  swemu  niezadowoleniu.  Kobiety  zazwyczaj  odczytu-
ją w takim zachowaniu zdecydowaną niechęć do pomocy 
a tymczasem  w warunkach stresu uwaga mężczyzny ulega 
szczególnemu skupieniu. Skoncentrowany na pewnym kon-
kretnym problemie, opiera się wszelkim prośbom dotyczą-
cym  czegokolwiek  innego,  a  zewnętrzną  postacią  takiego 
stanu jest opryskliwość.

 

Bill  siedzi  na  przykład  na  sofie  i  czyta  artykuł.  Żona, 

widząc,  że  nie  ma  innych  zajęć,  prosi  go,  aby  wyrzucił 
ś

mieci, na co on reaguje wyraźną niechęcią.

 

 

Mary dezinterpretuje jego reakcję, gdyż kobietom o wie-

le łatwiej przychodzi zmiana jednego zajęcia na drugie. Męż-
czyzna natomiast zdecydowanie woli zajmować się za każ-
dym razem jedną sprawą czy tematem, by potem zająć się 
inną i jeszcze inną, itd. Kiedy więc pojawia się coś, co

 

172

 

background image

odciąga uwagę mężczyzny od obecnego zajęcia, jego reak-
cją jest niechęć, tym silniejsza, im większy nacisk na prze-
niesienie uwagi.

 

Po opryskliwych pomrukach można raczej zgadywać, 

ż

e u mężczyzny rodzi się chęć spełnienia prośby. Gdyby 

w ogóle nie zareagował i siedział w milczeniu, znaczyłoby 
to,  iż  się  zastanawia,  czy w  ogóle  chce  zrobić daną  rzecz. 
Burczy  wtedy,  gdy  pojawiła  się  już  chęć,  on  jednak  się 
jej opiera, co jest naturalną postawą mężczyzny w sytuacji 
stresu.

 

Postawa  ta  ma  źródło  w  pewnej  bardzo  ważnej  różnicy 

psychologicznej między mężczyznami a kobietami. W móz-
gu kobiety jest więcej ciała modzelowatego: tkanki łączącej 
obie półkule mózgu. Najnowsze badania wykazały, że róż-
ne partie mózgu kobiecego szybciej i sprawniej się ze sobą 
komunikują,  co  owocuje  łatwiejszym  przechodzeniem  od 
jednej czynności w jej trakcie do drugiej.

 

Kobieta  reaguje  opryskliwie  na  jakąś prośbę  tylko  wte-

dy, gdy czuje, że jest traktowana niesprawiedliwie. U męż-
czyzny jest to reakcja na sytuację, gdy musi przerwać jedną 
czynność,  aby  zająć  się  drugą,  co  dzieje  się  nawet  wtedy, 
jeśli prośbę uważa za zasadną i sprawiedliwą. W istocie jest 
to w jego wydaniu zmiana biegów.

 

Kobiety są najczęściej stropione w tej sytuacji. Boją się 

poprosić  o  cokolwiek,  nie  chcą  bowiem  wywołać  reakcji, 
którą odczytują  jako  gniewną.  Zgadują,  że  źródłem  owego 
gniewu jest poczucie krzywdy czy niesprawiedliwości, tak 
bowiem  byłoby  w  ich  wypadku.  Jeśli  kobieta  opryskliwie 
reaguje na prośbą, znaczy to, że ma pretensję o niesprawie-
dliwe potraktowanie, tak samo więc interpretuje zachowa-
nie swego partnera.

 

Właśnie pisałem powyższe słowa, gdy do gabinetu we-

szła moja żona i powiedziała:

 

— Chwila przerwy! Wizytę u lekarza możesz mieć w po-

niedziałek o osiemnastej albo w środę o jedenastej. Co wy-
bierasz?

 

173

 

background image

W pierwszej chwili się obruszyłem. W odruchu iryta-

eji, mrucząc coś pod nosem, schowałem twarz w dłoniach i 
w trakcie tego gestu przeniosłem uwagę z jednej kwestii 
na drugą. Zarazem zauważyłem, że żona potraktowała 
bardzo naturalnie, nie odczytała mego zachowania jako oso-
bistego afrontu, co więcej, nawet przypuszczała, jaka bę-
dzie moja reakcja i z góry była na nią przygotowana.

 

W tej sytuacji błędna interpretacja przez kobietę męskie-

go zachowania ma jeszcze inną przyczynę. Dla niej oprysk-
liwość jest wyrazem męskiego przekonania, że w ich związ-
ku ciężary są nierówno rozłożone. Taka opinia wyrasta z 
faktu,  że  kobieta  nieustannie  prowadzi  tego  typu  bilans. 
Z jednej strony jej naturalną postawą jest nieprzerwane da-
wanie, z drugiej — równie naturalna jest rejestracja tego, co 
otrzymuje w zamian.

 

Kobieta  ma  zdumiewający  talent,  aby  z  uśmiechem  na 

twarzy nie szczędzić wysiłków, nawet jeśli relacja jest jak 
20:0. Ale przy relacji 30:0 zaczyna być opryskliwa. Z racji 
naturalności tej cechy kobieta może nie rozumieć, że męska 
burkliwość  niewiele  ma  wspólnego  z  bilansowaniem  wy-
siłków  i  zysków,  nie  chcąc  się  więc  narazić  na  opryskli-
wość, woli nie prosić.

 

Jak proszą kobiety

 

Aby uzyskać pomoc mężczyzny, kobieta musi poprosi 

inaczej bowiem wsparcia nie otrzyma, aczkolwiek zarazem 
przypuszcza, że skoro wkłada tyle wysiłku w funkcjonowa-
nie związku, mężczyzna winien być gotów do szczodrego 
odwzajemnienia tych gestów. Jest to wprawdzie całkiem 
zasadne przypuszczenie, jednak podkreślić trzeba, jak istot-
na jest prośba, i to prośba bezpośrednio ujawniająca kobie-
ce oczekiwania, a nie subtelnie je sugerująca.

 

Tymczasem kobiety boją się prosić, a męska opryskli-

wość tylko umacnia je w tej niechęci. Nie tylko boją się, że

 

174

 

background image

nie otrzymają pomocy, na której im zależy, ale nawet bar-
dziej boją się tego, że owszem, partner zdobędzie się na ja-
kiś  gest,  ale  pogłębi  to  jeszcze  jego  niechęć.  Nie  wiedzą 
tego, że kiedy w odpowiedzi na prośbę pomoże, chociaż po-
mrukując  pod  nosem,  wkrótce  po  niechęci  nie  będzie  ani 
ś

ladu,  on  zaś  będzie  nawet  zadowolony  z  okazji,  jaka  się 

nadarzyła.

 

Bo oto Bill, mając nowe zadanie (opróżnienie kubła), od 

razu czuje się nieco lepiej, a kiedy po powrocie od śmietnika 
jeszcze  zostaje  powitany  życzliwym  uśmiechem,  nie  ma 
nawet miejsca na żadną niechęć czy niezgodę.

 

To  sytuacja  niezrozumiała  dla  kobiety,  gdyby  bowiem 

znajdowała się w stanie, który na zewnątrz wyraża się opry-
skliwością, to  wykonanie kolejnej prośby pogłębiłoby tylko 
jej  poczucie  przytłoczenia  i  zmęczenia.  Tę  rzeczywistość 
emocjonalną projektując na mężczyznę, boi się prosić, gdyż 
oczekuje  w  efekcie  jeszcze  większej  opryskliwości  i  nie-
chęci.

 

Aby znaleźć wyjście z tej trudnej sytuacji, kobieta musi 

nauczyć się prosić tak, aby zostawić mężczyźnie możliwość 
odmowy; to bardzo ważny składnik prośby, bez którego na-
biera ona charakteru żądania, mniej czy bardziej natarczy-
wego, a żądanie istotnie tylko pogorszy sprawę.

 

Jeśli kobieta nie będzie miała odmowy za złe, nie przej-

dzie to nie zauważone; przy następnej okazji partner będzie 
bardziej chętny do pomocy. Wyraźna prośba o pomoc bę-
dzie dla niego sugestią, że rachunki w związku nie do końca 
są zbilansowane, że jej potrzeby nie całkiem pokrywają się 
z jego potrzebami, gdyż oczekuje na jego pomoc.

 

Ale kobiety zwykle postępują  inaczej.  Nie proszą jaw-

nie, natomiast pielęgnują w głębi ducha urazę do mężczyz-
ny o to, że nie spieszy z pomocą, a kiedy relacja dojdzie do 
stanu  20:0,  decydują  się  na  prośbę,  a  w  razie  odmowy, 
myślą rozgoryczone: „Tyle dla niego robię, i proszę — oto 
jest zapłata!" Ale nawet jeśli prośba pojawia się nie w tak 
dramatycznej sytuacji, kobieta z góry szykuje się na burk-

 

175

 

background image

liwą odpowiedź i mniej czy bardziej nieświadomie sięga po 
formę żądania, a na to mężczyźni najczęściej reagują bar-
dzo niedobrze, albowiem dawać z siebie chcą w sposób 
wolny, nie zaś pod przymusem.

 

Dzięki takim informacjom kobietom łatwiej jest zrozu-

mieć, dlaczego mężczyźni wydają się w związkach leniwi. 
Nader często zakładają oni, że bilans jest wyrównany, jako, 
ż

e kobiety skłonne są przez długi czas dawać, niewiele 

otrzymując w zamian. Jeśli ona z uśmiechem na twarzy wy-
konuje różne przyjazne gesty pod jego adresem, skąd mą 
mu przyjść do głowy, że relacja wzajemnych świadczeń jest 
jak 20:0? Z męskiego punktu widzenia sprawa wygląda tak, 
ż

e gdyby on dawał więcej, niż otrzymuje w zamian, po-

wstrzymałby się z usłużnymi działaniami do chwili, aż rów-
nowaga zostałaby przywrócona.

 

Inna porada dla kobiet brzmi: poproś — nawet jeśli re-

akcja jest opryskliwa, spokojnie czekaj w milczeniu. Nie 
sięgaj po wyjaśnienia, dlaczego „powinien" wysłuchać proś-
by, że teraz jego kolej, że wypadałoby... Nie — poproś i za-
milknij. Zapada cisza brzemienna w najróżniejsze możli-
wości.

 

Na przykład, niech mamrocząc coś pod nosem, wypad-

nie z domu, trzaskając drzwiami. Kiedy go nie ma, przypo-
mnij sobie, co w nim najbardziej lubisz i cenisz. Kiedy po-
wróci, daj mu do zrozumienia, że doceniasz to, iż nie musia-
łaś szukać go po nocach. Następnym razem będzie burczał 
mniej, aż wreszcie poruszony twoją życzliwością z ochotą 
zareaguje na prośbę. Taka odpowiedź sympatią na opryskli-
wość jest najlepszym lekarstwem na tę ostatnią.

 

Męska reakcja na stres nr 3: odgrodzenie

 

Jeśli stres będzie rósł, Bill odgrodzi się całkowicie; moi 

na  wtedy  odnieść  wrażenie,  że  zamarła  cała  jego  strona 
emocjonalna: jest zimny i nieczuły.

 

176

 

background image

Odgrodzenie  jest  u  mężczyzny  reakcją  automatyczną, 

czego kobiety nie rozumieją, u nich bowiem takie zachowa-
nie  jest  rozmyślne,  w  efekcie  więc  odgrodzenie  odczytują 
jako rodzaj kary wymierzanej im przez mężczyzn. Sądzą, że 
mężczyzna  równie  dobrze  mógłby  się  nie  odgrodzić,  tym-
czasem  u  niego to  reakcja automatyczna  na  potęgujące  się 
bolesne doświadczenia. To mechanizm obronny, w niewiel-
kim stopniu podlegający kontroli. Mężczyzna odgradza się, 
gdyż potrzebny mu jest pewien dystans, tymczasem kobieta 
często błędnie to interpretuje jako radykalne odrzucenie.

 

Pośród Amerykanów z najodleglejszych czasów wojow-

nik czasami chronił się w jaskini i nikomu nie wolno było 
iść za nim. Wszyscy rozumieli, że mężczyźnie w chwilach 
stresu potrzebna jest samotność, aby mógł się w spokoju za-
stanowić  nad  tym,  co  go  gnębi.  Squaw  wiedziała,  że  jeśli 
podąży  do  jaskini  za  swym  mężczyzną,  może  ją  pożreć 
mieszkający  tam  smok.  Wojownik  opuści  swoje  odludzie 
wtedy, gdy będzie już gotów.

 

Kiedy mężczyzna się odgradza, jest to wyraźny znak, że 

nic tu po jakichkolwiek próbach pomagania mu. Trzeba go 
zostawić  w  spokoju,  rozumiejąc,  iż  w  milczeniu  musi  się 
zmagać ze swoim bólem i frustracją. Trzeba docenić, że 
z takim zacięciem bierze się za bary z problemem, a także 
zaufać, iż znajdzie w sobie dostatecznie dużo sił i pomys-
łowości. Nie wolno się narzucać. Indianie mówili o smoku, 
gdyż  kiedy  mężczyznę,  znajdującego  się  w  stanie  silnego 
stresu, sprowokować, wtedy odsłania się jego ciemna strona.

 

Dlaczego mężczyzna się odgradza

 

Większość mężczyzn reaguje na stres odgrodzeniem się 

od uczuć i próbą obiektywnego spojrzenia na sytuację. Na-
wet jeśli w licznych obszarach poczynań mężczyzny rozbu-
dowała  się  jego  kobieca  strona,  w  momencie  stresu  naj-
prawdopodobniej wycofa się i będzie usiłował ustalić, co

 

177

 

background image

się stało. Cała jego świadomość skoncentruje się na kluczo-
wym problemie, a do tego potrzebne mu będzie zdystanso-
wanie się wobec własnych emocjonalnych reakcji, nato-
miast obiektywna postawa pozwoli mu wrócić do siebie.

 

Ze względu na istotną cechę swej natury mężczyzna 

aby pokonać stres, musi się odsunąć na bok i zyskać chwi-
Iową samotność, dzięki czemu może skupić siły. Nie cza 
wtedy na zajmowanie się reakcjami emocjonalnymi; na to| 
nie pozwala jego sposób przeżywania stresu. Dla większo 
ś

ci mężczyzn odruchową reakcją w obliczu stresu jest zdy-

stansowanie się wobec swych uczuć, aby obiektywnie oce-
nić, co się stało.

 

W kobietach natomiast zachowanie takie budzi prze-

strach, kiedy bowiem one się odgradzają, to dlatego, że ich 
niechęć do drugiej osoby jest tak wielka, iż chcą się od nie 
trzymać na dystans. O ile mężczyźni postępują tak odrucho-
wo, o tyle u kobiet wspomniana postawa poprzedzona jest 
ś

wiadomą decyzją, będącą efektem po wielekroć zadawa-

nego bólu i zawiedzionego zaufania, nie może zatem dzi-
wić, że trudno im zrozumieć, iż dla mężczyzny odgrodze-
nie się to próba obrony przed wzbierającymi negatywnym 
uczuciami.

 

Tak jak mężczyzna potrafi w jednej chwili odgrodzić się 

od całej reszty świata, tak też potrafi w jednej chwili się ; 
niego otworzyć; kobiety nie ufają takim gwałtownym prze-
mianom i obawiają się, iż stoi za nimi udawanie. One nie 
potrafią ani tak raptownie się wycofywać, ani równie gwał-
townie się otwierać. Dla nich powrót, pokonywanie dystan-
su, wymaga wielu rozmów i powolnego łagodzenia bólu 
Kiedy mężczyzna się odgradza, potrzebny mu jest zazwy-
czaj znaczny dystans, ale bardzo szybko go pokonuje, gdy 
na powrót się otwiera.

 

Ilekroć kobieta stara się na siłę wyciągnąć mężczyznę 

z jego jaskini, prowokuje to jego ciemną stronę. Usilne do- 
pytywanie się, jak się czuje — gdy przyszły trudne chwili 
stresu — to wywoływanie złych duchów.

 

 

178

 

background image

Jeśli kobieta kilkakroć poparzy się w takiej sytuacji, to 

jeszcze bardziej będzie się lękała chwil, gdy jej partner się 
odgradza,  chociaż  powinna  wiedzieć,  iż  smok  pojawia  się 
tylko  wtedy,  gdy  przedwcześnie  usiłujemy  wydobyć  męż-
czyznę z jaskini.

 

Także i mężczyźni powinni rozumieć, że ponieważ u ko-

biet wycofanie się nie jest czymś prostym i naturalnym, są 
one skłonne dezinterpretować takie zachowanie i przypusz-
czać, że problemy są znacznie istotniejsze niż w rzeczywi-
stości. Dlatego też bardzo często mogą łatwo zapobiec nie-
porozumieniom przez proste zapewnienie, że jak tylko upo-
rają się ze stresem, wszystko wróci do normy.

 

Sugerowałbym,  aby  w  takich  momentach  mówili  part-

nerce: „Muszę przez jakiś czas wszystko sam przemyśleć, 
a potem możemy o tym porozmawiać". Niekiedy nawet i to 
może  wydawać  się  zbyt  zobowiązujące,  więc  wystarczy: 
„Potrzeba mi kilka chwil na osobności, a potem znowu bę-
dziemy razem", jako że po chwilach spędzonych w jaskini 
mężczyzna nie ma wiele do powiedzenia, gdyż zorientował 
się, iż problem nie był aż tak poważny: przesadnie zareago-
wał ha jakąś sprawę i teraz nie ma już się czym przejmo-
wać. Zazwyczaj, gdy powracający z odosobnienia mężczyz-
na powiada, iż wszystko jest w porządku, najlepiej po pro-
stu mu zaufać i nie zadawać dodatkowych pytań.

 

Kobiety i stres

 

Mężczyzna w warunkach stresu skłonny jest wycofywać 

się,  aby  w  chłodnej  rozumowej  analizie  odzyskać  równo-
wagę  i prawdziwą  tożsamość.  Ową  tożsamość  kobieta od-
zyskuje w łączności ze swymi uczuciami. Jeśli nie może 
się w nich rozeznać, nierównowaga się pogłębia i pojawiają 
się  trzy  kluczowe  symptomy:  przytłoczenie  obowiązkami, 
przesadne  reakcje  i  zmęczenie,  stanowiące  kobiece  od-
powiedniki symptomów męskich.

 

179

 

background image

Bardzo ważne, aby mężczyzna właściwie interpretował 

te symptomy, inaczej bowiem bez potrzeby może 
przyjmo- 
wać postawę defensywną, co poza wszystkim dodatkowo 
wytrąca partnerkę z równowagi.

 

 

Kobieca reakcja na stres nr 1: 

przeciążenie obowiązkami

 

W wyniku zmagania się ze stresem kobieca psychi-ka 

staje się jeszcze bardziej emocjonalna. Jeśli kobieta ni jest 
nawykła do takiej intensywności doznań, może mi. kłopoty 
z odgraniczeniem swoich uczuć od uczuć innych doznając 
automatycznej pokusy, aby odpowiadać na jedne i drugie.

 

Wtedy nawiedza ją poczucie przeciążenia: ma zbyt wie-

le do zrobienia i nie może odpocząć, zanim nie upora się ze 
„wszystkim". To poczucie zostaje jeszcze pogłębione, jeśli 
spycha na bok własne potrzeby, aby tylko spełnić życzenia 
partnera i innych bliskich osób. Nieustannie dając z siebie 
jak najwięcej, nie ma już czasu na to, by brać czy cho-
ciąż na chwilę skoncentrować się na sobie. Może się poją-
wić wręcz przymus podporządkowania się oczekiwaniom 
innych osób, co potrwa do chwili, gdy będzie już do reszty 
wypalona.

 

W takim stanie kobieta traci zdolność odróżnienia róż-

norakich priorytetów i odpowiedzialności, nie potrafi prze-
prowadzić  granicy  między  własnymi  potrzebami  a  cudzy 
mi. Wszystko wydaje się równie istotne: opłacić ostatni ra-
chunek... posprzątać pod łóżkiem... podlać kwiaty... złożyć 
koszule...  oddzwonić...  przygotować  się  na  wieczór...  po-
rozmawiać  o  pikniku  w  przyszłym  tygodniu...  wyprowa-
dzić psa sąsiadów.

 

Weźmy jakiś przykład.

 

Kiedy 

Mary 

wchodzi 

fazę 

przytłoczenia 

obowiązka-mi,  Bill  niewinnie  prosi,  czy  nie  mogłaby  za 
niego załatwi

 

180

 

background image

niezbyt ważnego telefonu (często ją prosi o wykonanie róż-
nych „niezbyt ważnych" rzeczygdyż zazwyczaj Mary robi to 
z uśmiechem na ustach). Gdyby powiedziała: „Nie, dzisiaj 
nie, mam za dużo do zrobienia", nic by się nie stało, Bill 
sam  odbyłby  rozmowę  i  może  nawet  zaoferował  się  z 
pomocą.  Ponieważ  jednak  Mary  jest  w  fazie  stresowej,  jej 
reakcja jest zupełnie inna.

 

Na jego prośbę odpowiada głosem nabrzmiałym wyrzu-

tem i cierpieniem:

 

— Teraz nie mogę, muszę przygotować kolację, a i tak 

jeszcze jest wiele rzeczy na mojej głowie. Muszę zadzwo-
nić do nauczycielki Julie, zmienić dziecku pieluszkę, zrobić 
coś z tym bałaganem, sprawdzić, jak stoimy z pieniędzmi, 
zmyć naczynia, a jeszcze  wieczorem  mieliśmy iść do ki-
na. Musiałabym chyba mieć ze cztery ręce, żeby dać sobie 
z tym wszystkim radę.

 

Jak  łatwo  zgadnąć,  Bill  reaguje  w  sposób  charaktery-

styczny dla mężczyzny: wycofuje się. Powracając do oglą-
dania telewizji, stara się zdystansować wobec całej sprawy; 
nie ma ochoty pomagać Mary, wprost przeciwnie, jest ziry-
towany  z  powodu  jej  obciążenia  przerastającymi  ją  obo-
wiązkami  i  ma  pretensję,  że  o  niczym  nie  wspomniała 
wcześniej,  tym  bardziej,  iż  w  jego  odczuciu  żona  za  po-
wstały stan obwinia jego. Kiedy wylicza sprawy czekające 
na załatwienie, Bill słyszy w tym wyrzut, iż jej nie pomaga 
czy też że zbyt wiele od niej wymaga, chociaż Mary wcale 
nie ma takiej intencji.

 

Kiedy mężczyzna zaszywa się w jaskini, kobieta odczy-

tuje to jako znak, iż przestała być dla niego ważna. Tymcza-
sem on wcale nie daje takiego znaku: po prostu chce mieć 
czas  i  miejsce  na  zastanowienie.  Podobnie  kiedy  kobieta 
jest przeciążona obowiązkami, nie jest to wymówka pod ad-
resem mężczyzny; ona chce się tylko podzielić swymi prze-
ż

yciami,  aby  poczuć,  iż  jest  zrozumiana.  To  zapewnia  jej 

równowagę i zmniejsza poczucie usidlenia.

 

181

 

background image

Co się dzieje z mężczyzną, kiedy kobieta 

jest przeciążona

 

Kiedy kobieta daje do zrozumienia, że jej obowiązki 

piętrzą się ponad miarę, mężczyzna wycofuje się, uciekając 
w ten sposób przed poczuciem winy czy zakłopotania, gdy 
nie wie, co mógłby w tej sytuacji zrobić innego. Przypusz-
cza, że partnerka jego wini za swój stan, ale nic na to nie po-' 
trafi odpowiedzieć.

 

Nie potrafi na przykład oznajmić, że jest mu przykro, iż 

jest taka zagoniona, i że chciałby jej ulżyć. Że czuje się te-
raz  winien,  iż  wcześniej  nie  przyłożył  się  do  pomocy.  Że 
bardzo go porusza jej widok, gdy wydaje się samotna i bez-
bronna.  Nie  potrafi  powiedzieć:  „Tak,  to  naprawdę  ciężką 
praca". Albo przygarnąć partnerkę i zaproponować:  „Chodź, 
może siądziemy i o tym porozmawiamy?"

 

Wszystko to czuje, ale nie wie, jak te uczucia wyrazić, 

ani jakie to dla partnerki ważne. A z racji tej niewiedzy au-
tomatycznie się wycofuje. Jak na ironię, ona przypisuje mu 
zupełnie przeciwne stany i jest pewna, że on się zupełnie 
o nią nie troszczy. Jemu jest przykro z powodu jej strapie-
nia, ale na zewnątrz zachowuje się tak, jak gdyby wszystko 
było w najlepszym porządku. W efekcie ona czuje się jesz-
cze bardziej opuszczona i samotna.

 

Fakt,  że  w  sytuacji  stresu  kobiety  skłonne  są  przedsta-

wiać  kompletne  listy  wszystkich  swych  strapień,  jak  gdyby 
były  równie  istotne,  dodatkowo  tłumaczy,  dlaczego  męż-
czyźni czują się wtedy oskarżeni. Oni w trudnych sytua-ej 
ach  odgradzają  się  od  wszystkich  kwestii  uznanych 
nieistotne  i  koncentrują  na  jednym  poważnym  problemie.: 
Do wyliczenia problemów dochodzi tylko wtedy, gdy jest 
to  elementem  wykazywania  czyjejś  winy,  taką  więc  inten-
cję  przypisuje  kobiecie,  kiedy  jednak  on  odgradza  się  od 
niej,  wtedy  rzeczywiście  partnerka  zaczyna  mieć  do  nie-
go pretensje o chłód i nieczułość. Oto kolejny przykład, ja*

 

182

 

background image

nasze  błędne  przypuszczenia  stają  się  samospełniającymi 
przepowiedniami. Dwoje ludzi, którzy wprawdzie bardzo 
się  kochają,  ale  nie  rozumieją  swojej  odmienności,  może 
bardzo szybko dojść do nieufności, wzajemnych uraz i wro-
gości.

 

Kobieta,  która  czuje  się  przygnieciona  obowiązkami, 

chce przede wszystkim mieć życzliwego słuchacza; wystar-
czy, by był uważny i wyrozumiały; mężczyzna tymczasem 
błędnie  zakłada,  że  partnerka  oczekuje  od  niego  jakiegoś 
obiektywnego rozwiązania. Nie czeka do końca, przerywa 
po kilku kwestiach i zaczyna proponować, jak co załatwić, 
sądząc,  że  dobra  rada  natychmiast  poprawi  samopoczucie 
kobiety: tak byłoby z nim, gdyby się znalazł w sytuacji stre-
su.  Kiedy  natomiast  ona  nie  chce  go  słuchać,  tylko  dalej 
wylicza swe obowiązki, opada go poczucie bezradności i ra-
tuje się wewnętrzną ucieczką.

 

Z jego punktu widzenia niepodobna jej pomóc; wymaga 

od niego zbyt wiele, nie może przecież znaleźć rozwiązania 
każdego  najdrobniejszego  problemu.  W  tej  sytuacji  nawet 
wstępna chęć pomocy gaśnie i znika.

 

Bill zaraz zaczyna się irytować, gdy słyszy, że Mary jest 

przeciążona  obowiązkami.  Dla  niego  to  przede  wszystkim 
mazgajowate  użalanie  się  nad  sobą.  Najchętniej  odpowie-
działby coś w rodzaju: „Daj spokój, wyolbrzymiasz. Prze-
cież nie trzeba wszystkiego załatwiać naraz, są rzeczy waż-
niejsze i mniej ważne. Naprawdę nie masz się czym rado-
wać?  Przecież  to  nie  jest  aż  takie  trudne,  ale  ty  nigdy  nie 
wiesz, w co ręce włożyć". Gdyby istotnie tak rzekł, w ni-
czym  by  to  nie  pomogło,  a  wprost  przeciwnie  —  pogor-
szyłoby całą sprawę. To ostatnia rzecz, jaką Mary chciałaby 
usłyszeć w takiej sytuacji; jej potrzebna jest nie porada, lecz 
uwaga i życzliwość.

 

Jeśli  chce  je  rzeczywiście  zyskać,  musi  zrozumieć,  jak 

łatwo Bill dezinterpretuje jej słowa, doszukując się w nich 
oskarżenia  i wyrzutu.  Nawet  —  czy  może:  szczególnie  — 
jeśli chce poprosić o pomoc, powinna podkreślić, że to nie

 

183

 

background image

z jego winy ma tyle pracy. Cztery małe słówka — a tak 
wie-le mogą zmienić. Gdyby tak Mary potrafiła 
powiedzieć „Jeśli to brzmi tak, jakbym cię oskarżała, 
przepraszam. Prze-cięż to nie twoja wina!"

 

Mężczyzna z kolei powinien poskromić swą naturalną 

chęć, by natychmiast spieszyć z gotowymi receptami: jego 
partnerka chce uwagi, a nie rozwiązań. To, co jemu wydaje 
się skargą, jest w istocie jej sposobem na poprawienie sa-
mopoczucia. Bardzo dobrze jej to zrobi, jeśli zostanie wy-
słuchana. Co więcej, na miejscu i nader skuteczne może się 
okazać złożone na koniec wyznanie: „Wiesz, sam nie wie 
działbym, jak sobie z tym wszystkim poradzić".

 

Jak dostać to, czego się potrzebuje

 

Kobiecie, która widzi przed sobą jedynie bezmiar obo-

wiązków,  potrzebna  jest  przede  wszystkim  osoba,  przed 
którą  będzie  mogła  swobodnie  się  wyżalić,  nie  bojąc  się 
strofowania  czy  korygowania.  Prawie  niepodobna,  aby  w 
tej  roli  wystąpił  jej  partner,  jeśli  wcześniej  nie  zostanie 
uprze-dzony, że nie jest obwiniany o powstanie tej sytuacji, 
a jego gotowość będzie doceniona. Bez tego kobieta jest z 
góry  skazana  na  porażkę,  kiedy  ona  bowiem  chce  się 
podzielić  swymi  przeżyciami,  mężczyzna  słyszy  w  tym 
wymówkę

 

Z drugą kobietą mogłaby liczyć w takiej sytuacji na na-

tychmiastowe zrozumienie, dlatego tak istotne jest, aby na-
wet w najlepszych związkach nie zdawała się tylko na sv 
go partnera, ale miała też życzliwe powierniczki. 
Oczywiś-cie, nie mniej ważne, a nawet może ważniejsze 
jest, by partner nauczył się właściwie słuchać, zanim 
jednak do te-go dojdzie, przyjaciółki mogą być 
niezastąpioną pornocą w trudnych chwilach.

 

184

 

background image

Kobieca reakcja na stres nr 2: 

przesadne reakcje

 

W efekcie przytłoczenia obowiązkami kobieta w sposób 

naturalny przesuwa się do swej drugiej reakcji na stres. Na-
gromadzone  urazy  powodują  przesadny  skutek.  Może  się 
zdarzyć,  iż  zestresowana  kobieta  mylnie  rozpoznaje  przy-
czyny:  na  przykład,  gdy  zmęczona  po  całym  dniu  pełnym 
ż

mudnych  czynności  widzi  powracającego  z  pracy  męża, 

może zapomnieć, iż to całodniowa harówka jest przyczyną 
jej złego samopoczucia, i w nim upatrzyć ofiarę. Kiedy wy-
leje  już  wszystkie  swoje  żale,  zacznie  oceniać  w  sposób 
bardziej  wyważony, zanim jednak do tego dojdzie, będzie 
się jej wydawać, że mąż jest odpowiedzialny za wszystkie 
jej ciężary.

 

W tym stadium przesadnej reakcji kobieta skłonna jest 

do nieracjonalnych, nielogicznych i niesprawiedliwych słów, 
które  wcale  nie  oddają  jej  istotnych  intencji  i  których  już 
kilkanaście minut później może nawet nie pamiętać. To bar-
dzo podobne do męskiej reakcji na stres. Mężczyzna sta-
je się poirytowany i opryskliwy, jeśli jednak zostawić go 
w  spokoju,  nastrój  ten  szybko  minie.  Jak  kobieta  musi  się 
nauczyć prosić i nie zważać na gniewne pomruki, tak męż-
czyzna musi się nauczyć słuchać i nie odbierać wszystkiego 
osobiście, a także nie przerywać partnerce, strofując ją czy 
udzielając porad.

 

Nawet jeśli się wydaje, że na niego zrzuca ona odpowie-

dzialność za wszystkie swoje strapienia, wcale nie ma te-
go na myśli. W istocie właśnie próbuje jakoś zhierarchizo-
wać wszystkie problemy, identyfikując je i rozpoznając ich 
ź

ródła.

 

Denise, matka trojga dzieci, ma 38 lat i jest księgową. 

Jej  mąż  Randy  to  architekt.  Pewnego  dnia  wraca  z  pracy 
kwadrans później niż zwykle. Wita go mroźna cisza.

 

— Obiad już gotów? — pyta. — Umieram z głodu.

 

185

 

background image

Denise głośno stawia na stole naczynia i mówi:

 

— Wszystko zdążyło się przypalić.

 

Randy  cały  wrze  w  środku.  „Wszystko  przypalone,  bo 

się  spóźniłem  raptem  piętnaście  minut!  OK,  może  być  od 
robinę niezadowolona, ale aż tak?" Zrywa się z krzesła, rzu- 
ca kilka obraźliwych słów i wybiega z domu, żeby posilić 
się w jakiejś restauracji.

 

 

Denise  takie  zachowanie  na  jej  przesadną  reakcję  wpra- 

wia  w  osłupienie.  Tymczasem  mężczyzna  przesadną  reak- 
cję kobiety odbiera jako karę i myśli sobie: „W porządku; 
ale  w  takim  razie  niech  przynajmniej  wykroczenie  będzie 
odpowiednie  do  kary!"  Postępuje  wobec  partnerki  w  spo- 
sób, który jest adekwatny do jej wzmożonej reakcji.

 

 

Taka pokusa, by zachować się wobec kobiety w sposób,' 

który odpowiadałby jej negatywnemu nastawieniu, to jedno 
z istotnych źródeł problemów w intymnych związkach. Męż-
czyzna  powinien  rozumieć,  że  określone  jego  zachowanie 
staje  się  pretekstem  do  wyładowania  jej  złego  samopoczu-
cia i w istocie wcale nie chodzi o pojedynczy fakt, gdyż 
za  wszystkim  kryje  się  długa  lista  nawarstwiających  się 
problemów.  Tak  naprawdę  nie  spóźnienie  jest  tu  przyczy-
ną, ono tylko zwieńczyło długi, ciężki, nieprzyjemny dzień, 
Randy  zaś  stał  się  osobą,  na  której  mogła  ten  stres  od-
reagować.

 

Przyjrzyjmy się zatem, co takiego przytrafiło się Denise 

przez cały dzień. Wiedziała, że są rachunki do zapłacenia, 
ale nigdzie nie mogła ich znaleźć; uznała, że to wina jej roz~ 
targnionego  małżonka,  aczkolwiek  w  tym  momencie  bar 
dziej  ją  zirytował  brak  czeków  niż  nieuwaga  Randy'ego. 
Powstałą irytację oceńmy na dwadzieścia stopni.

 

 

Godzinę później, kiedy robiła sobie w kuchni herbatę, 

spostrzegła, że córka, Katherine, nie wzięła do szkoły śnia-
dania. Oto i kolejny stres: albo dostarczy śniadanie do szko-
ły, albo jej dwunastolatka będzie głodna. Powiedzmy, ż 
irytacja jest dziesięciostopniowa, mamy więc już w sumie 
trzydzieści stopni.

 

186

 

background image

Nazywa się to akumulacją ładunku emocjonalnego, a 

przydarza  się  nie  tylko  księgowym,  ale  wszystkim  kobie-
tom. Zachowanie, które mężczyznom wydaje się skrajnie ir-
racjonalne i nierzetelne, ma swe racjonalne wyjaśnienie.

 

Ale śledźmy dalej, co się tego dnia przydarzyło Denise. 

Ostatecznie postanowiła, że podrzuci Katherine śniadanie 
do szkoły. Samochód jednak nie chciał ruszyć; nie działał 
akumulator. Drzwiczki były całą noc niedomknięte. Nowy 
stres oceńmy na trzydzieści stopni, co w sumie daje sześć-
dziesiąt.

 

Wyobraźmy  sobie,  że  w  tym  momencie  zadzwoniłaby 

Katherine,  prosząc  matkę  o  przywiezienie  śniadania.  Re-
akcja  wyrosłaby  nie  z  dziesięciostopniowego  stresu,  który 
spowodowało zapomniane śniadanie, lecz skumulowanego 
stresu  sześćdziesięciostopniowego.  Na  szczęście  Katherine 
nic takiego nie przyszło do głowy.

 

Denise podążyła do kuchni, aby wezwać mechanika do 

akumulatora. Po drodze zauważyła w poczcie list z banku; 
okazało się, że to informacja o przekroczeniu limitu kredy-
towego. Zawsze powoduje ona stres trzydziestopniowy, co 
znaczy, że do mechanika Denise dzwoniła w stanie stresu 
o sile dziewięćdziesięciu stopni.

 

Gdyby w tym momencie zgłosił się Randy, usprawiedli-

wiając  się,  że  przez  pomyłkę  zabrał  czeki  do  pracy,  mu-
siałby sprostać reakcji wyzwolonej przez stres nie dwudzie-
stostopniowy, lecz cztery i pół razy większy. Na szczęście 
Randy nie zadzwonił.

 

Zakończywszy rozmowę z mechanikiem, Denise chciała 

znaleźć jakieś pocieszenie w spiżarce, ale w trakcie poszu-
kiwania  ciasteczek  natknęła  się  na  mysie  odchody.  „My-
szy!"  wrzasnęła  na  cały  głos,  a  pamiętając,  że  Randy  od 
kilku  dni  wystawiał  w  kuchni  pułapki,  cisnęła  o  podłogę 
ś

cierką, która nawinęła się pod rękę. Normalnie to odkrycie 

przysporzyłoby jej irytacji na piętnaście stopni, tyle że teraz 
za ich sprawą osiąga ich sto pięć.

 

Ktoś, kto obserwowałby tylko reakcję Denise na ślady

 

187

 

background image

obecności myszy, być może uznałby ją za dziwną, my jed 
nak wiemy, że wcale nie jest taka nieracjonalna. I 
bardzo często tam, gdzie mamy do czynienia z 
przesadnymi reakcjami, brakuje przede wszystkim 
zrozumienia. Gdyby mężczyźni je posiadali, nie braliby 
zachowań partnerki tak osobiście.

 

 

Denise w tej chwili nie była już w stanie porozdzielać 

co i w jakiej mierze przyczyniło się do jej stresu; naprawdę 
ważne było to, iż miał on teraz intensywność stu pięciu 
stopni. Tymczasem to wcale jeszcze nie koniec dnia, 
który doprowadził do postawienia z trzaskiem 
przypalonego obia-du przed Randym.

 

Kiedy mechanik wymienił akumulator, Denise wsiadła 

do samochodu. Po minięciu trzeciej przecznicy uświado- 
miła sobie, że zapomniała śniadania Katherine. Zawróciła, 
wpadła do domu, chwyciła zawiniątko, ale samochód nie 
chciał ruszyć. Znowu awaria akumulatora. Wcześniej ozna- 
czało to trzydzieści stopni stresu, teraz doprowadziło 
stu trzydziestu pięciu stopni. Zatelefonowała do warsztatu 
„Czy to nie pani dzwoniła trzy kwadranse temu?", 
niewin- 
nie spytała osoba przyjmująca zgłoszenia, i tylko dzięki 
nie- 
zwykłemu wysiłkowi woli Denise nie eksplodowała. Post 
nowiła na chwilę położyć się w oczekiwaniu na mechanika 
i to ją nieco uspokoiło, kiedy jednak wstawała, aby napić 
się wody, zobaczyła na podłodze kolejne mysie ślady. 
Ni- 
gdy dotąd nie widziała ich poza kuchnią. Tak czy owak i 
tensywność stresu osiągnęła już sto pięćdziesiąt stopni 
a przez głowę Denise zaczęły przelatywać najróżniejsze my- 
ś

li: „Ile może być myszy w całym domu? Którędy się d 

stają? Czy są też w pokoju dziecięcym? Czy w nocy nie 
włażą dzieciom do łóżek?" Kwestia myszy w innym kon- 
tekście może nie wydałaby się aż taka groźna, ale przy stu 
pięćdziesięciostopniowym stresie... Nietrudno zgadnąć, na 
ile Denise mogła się odprężyć i uspokoić.

 

 

Po kolejnej wymianie akumulatora Denise zostało tylko 

dziesięć minut na dostarczenie śniadania do szkoły, gdy

 

188

 

background image

wtedy zaczynała się duża przerwa w szkole. Tymczasem po 
drodze trafiła na roboty drogowe, co zabrało jej dodatkowe 
pięć minut. Innego dnia takie opóźnienie można by wycenić 
na dziesięć stopni, dzisiaj jednak właściwą miarą było trzy-
dzieści stopni, co w sumie dało nam sto osiemdziesiąt.

 

Kiedy Denise dotarła wreszcie do szkoły, okazało się, 

ż

e Katherine z koleżankami wyskoczyła kupić sobie coś 

do jedzenia. Bezcelowa przejażdżka do szkoły kosztowała 
Denise kolejne dwadzieścia stopni irytacji, która teraz się-
gnęła już dwustu stopni.

 

Do  tego  wszystkiego  trzeba  dodać,  że  trzyletnia  Susie 

przez cały dzień szczególnie marudnie upominała się o ba-
sen,  na  co  Denise  odpowiadała,  iż  dzisiaj  jest  za  zimno. 
Dzieci  mają  jakiś  szczególny  talent,  jeśli  chodzi  o  wyczu-
wanie złego samopoczucia dorosłych, i właśnie wtedy stają 
się  bardzo  dokuczliwe.  Z  całą  pewnością  za  sprawą  Susie 
możemy stan stresu Denise ocenić na dwieście dwadzieścia 
stopni. Żałowała dnia, w którym zdecydowała się na dzieci.

 

Ż

eby jakoś zrekompensować sobie cały dzień, postano-

wiła przygotować dla Randy'ego coś specjalnego na obiad. 
Jego  przygotowywaniu  towarzyszyło  nieustanne  marudze-
nie Susie. Kiedy Randy nie zjawił się o normalnej godzinie, 
Denise  zostawiła  łososia  w piekarniku, żeby nie  wystygł, 
ale w chwili, kiedy miała obniżyć temperaturę, pojawił się 
jakiś kolejny kłopot z Susie. Widząc Randy'ego w drzwiach, 
Denise przypomniała sobie o łososiu, który, jak się okazało, 
niestety przypalił się.

 

Randy,  czując  od  progu  mroźną  ciszę,  zawołał  z  oży-

wieniem:

 

— Obiad już gotów? Umieram z głodu.

 

Innego dnia spóźnienie Randy'ego spowodowałoby nie-

wielką,  powiedzmy  dziesięciostopniową,  irytacją  Denise. 
Dzisiaj jednak było to piętnaście stopni, które dołączywszy 
do  dwustu  dwudziestu,  dało  dwieście  trzydzieści  pięć.  Na 
każdy najdrobniejszy nawet, irytujący szczegół zareagowa-
łaby teraz z taką mocą.

 

189

 

background image

Kiedy Randy spytał, czy obiad już gotów, Denise w 

ś

rod-ku zawrzała. „Tylko tyle masz do powiedzenia? Ja 

tyle ha-ruję w domu, a ty sobie wchodzisz spóźniony, 
nawet wcze-niej nie zatelefonowawszy, i nie zapytasz, jak 
się czuję al jak minął dzień. Nienawidzę cię! Mam 
nadzieję, że umrzesz z tego głodu!"

 

Z trzaskiem postawiła naczynia na stole, mówiąc:

 

— Wszystko zdążyło się przypalić.

 

W swoim zachowaniu jak i w tonie głosu przekazał 

dwieście trzydzieści pięć stopni swej frustracji.

 

Randy odpowiedział z podobną dynamiką. Pomyślą 

„Wszystko przypalone, bo się spóźniłem raptem 
piętnaście minut! OK, może być odrobinę niezadowolona, 
ale aż tak. Zerwał się z krzesła, rzucił kilka obraźliwych 
słów i wy-biegł z domu, żeby zjeść coś poza domem. 
W głowie mu huczało: „Jak Kuba Bogu, tak Bóg 
Kubie!"

 

W takich sytuacjach mężczyźni chcą zazwyczaj odpłaci 

kobiecie za jej zachowanie, nawet nie podejrzewając, 
ż

e przez cały dzień zdążyła już ona zapłacić sporo, a 

teraz chciałaby przede wszystkim życzliwości i chętnego 
słucha-nia. Zamiast więc zakładać, że partnerka karze 
go za coś mężczyzna powinien porzucić postawę 
defensywną i ocenić sytuację w sposób spokojny. A 
przede wszystkim: chcieć posłuchać: bez wytykania 
błędów, korygowania, instruo-wania.

 

Technika: „I co

ś

 jeszcze?"

 

Objąwszy partnerkę na powitanie, mężczyzna 

powinien spytać: „Jak się czujesz?" albo powiedzieć coś 
w rodzaju „Widzę, że jesteś podenerwowana, co się 
stało?" A kiedy ona zacznie mówić i przerwie w jakimś 
momencie, najlepiej jest nie komentować tego, co zostało 
powiedziane, 1 zapytać: „I coś jeszcze?" albo „I nic 
więcej cię nie spotkało?", albo „Jeśli jest coś jeszcze, 
mów, śmiało".

 

190

 

background image

Takie pytania upewniają partnerkę w tym, że mężczyzna 

troszczy się o nią i interesuje się jej przeżyciami, dzięki cze-
mu nie czuje się pozostawiona sama ze swymi problema-
mi, a także wie, iż może liczyć na współczucie. W trakcie 
opowiadania będzie czuła, jak jej napięcie słabnie, a na ko-
niec może się nawet zacząć śmiać, że tak się jednego dnia 
wszystko na nią zwaliło.

 

Z  drugiej  strony,  słuchający  mężczyzna  dopiero  teraz 

może naprawdę docenić, co się właściwie stało, aczkolwiek 
pamiętać trzeba, aby pytania takie stawiał tylko wtedy, gdy 
naprawdę może słuchać, a chodzi przy tym nie tylko o czas, 
ale i o stan ducha. Jeśli nie potrafi się zdobyć na tolerancję 
i  cierpliwość,  powinien  powiedzieć  raczej  coś  w  rodzaju: 
„Widzę, że jesteś podenerwowana, ale muszę się chwilę za-
stanowić  nad  tym,  co  powiedziałaś,  a  potem  możemy  roz-
mawiać dalej", przez cały czas upominając siebie, że wcale 
nie jest intencją partnerki jego obwinianie czy karcenie.

 

Godne polecenia są dwie inne postawy. Mężczyzna mo-

ż

e spytać: „Czy to trochę pomaga, jak cię słucham?", gdyż 

pozytywna odpowiedź bardzo istotnie zwiększa jego goto-
wość  do  wykazania  cierpliwości.  Może  także  powiedzieć: 
„Wiem, że jesteś zdenerwowana, i bardzo chciałbym ci po-
móc, ale już po chwili wydaje się, że winnym za to wszyst-
ko uznajesz mnie. Czy naprawdę tak jest?" Najczęściej od-
powie  ze  zdziwieniem:  „Ależ  skąd!",  co  także  bardzo  ko-
rzystnie zmienia sytuację.

 

Mężczyzna rozporządzający taką wiedzą o kobiecej re-

akcji na stres potrafi słuchać cierpliwie i ze zrozumieniem, 
a co więcej, nie będzie odczuwał potrzeby, aby tłumaczyć, 
dlaczego nie jest winien temu wszystkiemu, co jest źródłem 
frustracji  partnerki.  Jeśli  tak  postąpi,  ona  na  siłę  zacznie 
wyszukiwać swoje racje i kłótnia jest nieuchronna. Dlatego 
tak ważna jest odpowiednia postawa mężczyzny: nie chodzi 
o to, by się bronił, lecz o to, by słuchał, to bowiem pozwala 
kobiecie od frustracji przejść do postawy bardziej pozytyw-
nej, zrównoważonej i akceptującej.

 

191

 

background image

Na podobnej zasadzie, kiedy kobieta nie reaguje zaczep 

nie na męskie pomruki (stanowiące ekwiwalent przesad; 
nych reakcji), te znikają, kiedy natomiast prowokują ją one 
do agresywnych reakcji, wtedy mężczyzna automatyczni 
szuka jakichś racji dla niezadowolenia i jego opryskliwość 
tylko się pogłębia. I, oczywiście, kiedy mężczyzna na prze-
sadną reakcję partnerki reaguje działaniami obronnymi, po-
woduje to reakcję jeszcze bardziej przesadną i awantura go-
towa. Jeśli tłumaczenie przez Randy'ego nie w porę, że ni 
jest czemuś winny, jako wyizolowane zdarzenie spowodo-
wałoby trzydziestostopniową irytację Denis, to w opisane 
przez nas sytuacji podbiłoby stopień stresu do dwustu sześć-
dziesięciu pięciu stopni.

 

Różne „ale"

 

W sytuacji stresu, kiedy przygnieciona obowiązkami ko-

bieta reaguje przesadnie, ma też zmącone rozpoznanie sy-
tuacji, co się wyraża w stawianiu pytań. Jeśli mężczyzna nie 
słyszy w nich oskarżeń, najczęściej przyjmuje, że jest pro-
szony o rozwiązanie; słucha maksimum przez dwie minuty 
a potem zna już odpowiedź na najważniejszą kwestię. Part-
nerka tymczasem dopiero przygotowuje sobie warunki do 
rozpoznania sytuacji, i jakkolwiek dobre może być propo-
nowane przez niego rozwiązanie, ona i tak powie „ale... 
by dalej mówić o trapiących ją kwestiach, co z kolei frustru-
je mężczyznę, gdyż dobra porada jest właśnie tym, co na 
tychmiast poprawia mu nastrój w chwili stresu. Dlatego 
musi pamiętać, że dla niej warunkiem poprawy nastroju jest 
„wygadanie się". Nie jest to dla niego łatwe, albowiem 
uważa, że kiedy mówi się o jakichś problemach, to po to 
aby znaleźć jakieś ich rozwiązanie. Kiedy ktoś je podsuwa 
jest mu wdzięczny, tymczasem partnerka wcale na wdzięcz-
ną nie wygląda, co mężczyzna traktuje jako afront: najwy-
raźniej jego zaradność i pomysłowość nie są docenianej

 

192

 

background image

Inna kluczowa różnica między mężczyznami a kobieta-

mi pozwala zrozumieć, dlaczego oni najczęściej uważają je 
za  ignorantki.  Ilekroć  mężczyzna  bierze  się  do  głośnego 
rozważania  problemów,  zawsze  chodzi  o  kwestie,  które 
głęboko wcześniej już przemyślał; jeśli mówi o jakimś swo-
im  strapieniu,  najczęściej  znaczy  to,  że  z  czymś  nie  może 
sobie dać rady. Gdyby kwestia ta miała proste rozwiązanie, 
samo wspominanie o niej byłoby z lekka kompromitujące.

 

Kiedy  natomiast  kobieta  zaczyna  mówić  o  swych  stra-

pieniach, może ich wyliczyć dziesięć czy piętnaście, zanim 
się zorientuje, co właściwie jest źródłem jej stresu, a wtedy 
natychmiast  poprawia  się  jej  samopoczucie.  Kiedy  odzys-
kuje równowagę, czuje się też o wiele mniej bezradna wo-
bec kłopotów. Dla kobiety nie ma zatem nic uwłaczającego 
w tym, iż wylicza swoje strapienia, zrazu w ogóle się nie tra-
piąc o ich rozwiązania, natomiast mężczyźni często docho-
dzą na tej podstawie do dwóch niewłaściwych konkluzji.

 

Dwie męskie dezinterpretacje

 

Kiedy kobieta wylicza długi rejestr swych strapień, męż-

czyzna, po pierwsze, uznaje, że jego partnerka ma napraw-
dę w sobie coś z niedorajdy, skoro nie potrafi sobie pora-
dzić  z  takimi  „drobiazgami".  Jego  zdaniem  intensywność 
ujawnionego stresu jest konsekwencją niemożności upora-
nia się z różnymi trudnościami, tymczasem dla niej nie ist-
nieje związek między tymi kwestiami. Nazbierał się w niej 
stres i teraz przede wszystkim usiłuje wszystko jakoś upo-
rządkować.

 

Druga  jego  błędna  konkluzja  powiada,  że  kobieta  jest 

nieszczęśliwa tak długo, jak długo nie potrafi rozwiązać ja-
kiejś trudności, a ponieważ mężczyzna wolałby widzieć ją 
szczęśliwą, więc spieszy z życzliwymi propozycjami, o któ-
re — jego zdaniem — został poproszony. Dla niego dłu-
ga wyliczanka to rejestr oczekiwań, skarg i utyskiwań. Czu-

 

193

 

background image

je się zaatakowany, obwiniony o wszystkie te kłopoty W 
trakcie słuchania jego frustracja rośnie, wie bowiem, że 
co jak co, ale ze wszystkim na pewno sobie nie poradzi 
Szybko dochodzi do wniosku, że ona zbyt wiele bierze na 
siebie, czemu sama jest winna. Diagnoza gotowa, 
podczas gdy kobieta chciała tylko zostać zrozumiana i 
wysłuchana, 

 

Kiedy rośnie stres kobiety, jej świadomość poszerza 

się co ujawnią większy zakres możliwych problemów i 
możli-wych strapień.

 

Mężczyźni, jak widzieliśmy, wcale nie są bardziej bez-

troscy, tyle że zgodnie ze swą naturą usiłują koncentrować 
się  za  każdym  razem  tylko  na  jednym  problemie.  Rosną 
niezadowolenie kobieta wiąże z coraz liczniejszymi kwe-
stiami,  podczas  gdy  mężczyzna  łączy  je  z  jednym  tylko 
za-gadnieniem,  co  umniejsza  wagę  wszystkich  innych. 
Skupiio-ny na jednej sprawie,  mężczyzna staje się jakby 
nieświa-dom całej reszty, a kiedy się odciąga jego uwagę, 
robi się opryskliwy, obrusza się i oburza.

 

Kobiety dokonują dwóch błędów w obliczu tych reakcji 

na stres: uznają je za wyraz obojętności czy braku miłość 
albo zakładają, że partner uważa ich potrzeby za bagatel-
ne i nieistotne. Podobnie jak mężczyzna, żachnąwszy się 
stwierdzi po chwili, iż nie tylko powinien, ale po prostu 
chce pomóc kobiecie, tak i ona, przesadnie 
zareagowawszy na jakieś słowa czy zachowanie, szybko 
dojdzie do wnio-sku, że to nie jej partner jest przyczyną 
stresu.

 

Jak obie płcie mogą sobie radzić z 

przesadnymi reakcjami

 

Jeśli, przy przesadnej reakcji partnerki, mężczyzna ze 

zrozumieniem potraktuje jej stres i nie będzie usiłował od-
płacać pięknym za nadobne, najprawdopodobniej zły na-
strój minie, szczególnie gdy sięgnąć po tak niezawodny śro-
dek jak uścisk. Kobiety bardzo potrzebują bliskości fizycz-

 

194

 

background image

nej,  dotyku;  to  jeden  z  najważniejszych  sposobów,  w  jaki 
mężczyzna może przekazywać swą chęć niesienia pomocy. 
Bardzo często nie wie, co powiedzieć czy jak się zachować, 
tymczasem  wystarczy  kilka  głębszych  oddechów,  aby  nie 
dać  się  ponieść  emocjom,  lub  spokojne  i  serdeczne  przy-
tulenie  kobiety.  Podobnie  też  i  kobieta  skutecznie  uciszy 
gniewne pomruki mężczyzny, jeśli da mu czas do namysłu 
w samotności. Co więcej, powinna mu dać okazję, aby się 
wykazał.  Kobiety  nierzadko  rezygnują  z  próśb  o  pomoc, 
bojąc się odmowy lub niechęci, wtedy jednak skazują part-
nerów na rolę nieczułych egoistów.

 

Podobnie,  kiedy  mężczyzna  słucha  kobiety,  powinien 

też zadbać o to, aby czuła się wyróżniona i kochana. Cał-
kiem na miejscu są więc akceptujące frazy w rodzaju: „Oczy-
wiście, masz prawo tak się czuć", „To całkiem zrozumiałe", 
„Każdy na twoim  miejscu by się zdenerwował", albowiem 
ważna  jest  nie  tylko  wyrozumiałość,  ale  także  sympatia, 
współczucie,  tkliwość.  „Rozumieć  z  szacunkiem"  —  oto 
przydatne hasło.

 

Kobieta  musi  się  dzielić  swoimi  przeżyciami,  tak  jak 

mężczyzna musi się zamykać w swej jaskini, aby przemyś-
leć problem. Skupiwszy się na nim, szuka rozwiązania, a 
kiedy  je  znajdzie,  odczuwa  ulgę.  Kobieta  z  kolei  musi  się 
rozeznać  w  swoich  uczuciach,  a  także  zidentyfikować,  co 
właściwie  jest  źródłem  jej  złego  samopoczucia.  W  pierw-
szym  odruchu  to  nie  rozwiązania  szuka,  lecz  powiązania 
między uczuciami a tym, co jej się przydarza.

 

Mężczyzna próbuje różnych możliwych rozwiązań, ko-

bieta  próbuje  różnych  możliwych  powiązań,  a  wtedy  jej 
ś

wiadomość  obejmuje  bardzo  wiele  zewnętrznych  elemen-

tów, które mogą być odpowiedzialne za jej stan emocjonal-
ny.  Dopiero  wówczas,  kiedy  jasno  widzi  związek  między 
tym stanem a otoczeniem, może wziąć odpowiedzialność za 
swoje uczucia, które wtedy tracą swój negatywny charakter 
i stają się pozytywne.

 

Kiedy zatem kobieta dzieli się swymi uczuciami, aby się

 

195

 

background image

w nich rozeznać, a mężczyzna natychmiast szuka 
rozwią-zań, nie tylko będzie miał wrażenie, iż niepodobna 
jej zado-wolić, ale na dodatek utrudni jej powrót do 
równowagi.

 

Co sprowadza mężczyzn na manowce

 

Tym,  co  myli  mężczyzn,  usiłujących  pomóc  przesadni 

reagującej kobiecie, jest fakt, że w tym stanie skłonna jest 
stawiać wiele pytań, takich jak na przykład:

 

 

Dlaczego twoim zdaniem szef się tak zachował? 

 

I skąd miałam wiedzieć? 

 

Naprawdę nie rozumiała, że staram się jej pomóc 

 

I co mam teraz zrobić? 

 

I dlaczego tak parszywie się czuję? 

 

Jaki powinien być mój następny krok? 

Słysząc  coś  takiego,  mężczyzna  odruchowo  myśli,  że 

partnerka oczekuje od niego wyjaśnienia lub porady, pod-
czas gdy naprawdę zależy jej przede wszystkim na spokoj-
nym wysłuchaniu i życzliwej obserwacji, jak stara się do-
ciec,  co  się  właściwie  w  niej  dzieje.  Na  taką  informację, 
jak powyższa, mężczyzna obrusza się: „To do czego niby 
miał bym się przydać, jeśli nie chodzi o radę?" Odpowiedź 
na  ta-kie  pytanie  jest  oczywista  dla  kobiet,  ale  nie  dla 
mężczyzn.

 

Generalnie rzecz biorąc, to trudne dla nich wyzwanie 

słuchać  „bezczynnie",  zwłaszcza  jeśli  kierowane  są  pod 
ich  adresem  pytania.  Tymczasem  także  za  słuchaniem 
mogą stać ważne poczynania:

 

1.

 

Decyzja, aby poświęcić partnerce całą uwagę. 

2.

 

Postanowienie, aby nie mówić niczego, co mogło 
wyglądać na rozwiązanie. 

3.

 

Gotowość potwierdzania swej uwagi zachęcający 
pomrukami, słowami czy gestami.

 

 

4.

 

Powtarzanie od czasu do czasu: „Tak, rozumiem" 

196

 

background image

(Uwaga: właśnie od czasu do czasu, nie za często, aby 
nie  zabrzmiało  to  protekcjonalnie,  wtedy  bowiem 
kobieta  może  pomyśleć:  „Ciekawe,  on  rozumie, 
podczas  gdy  ja  niczego  tu  nie  mogę  pojąć").  5. 
Postanowienie,  aby  nie  spieszyć  się  z  odpowiedziami 
na  pytania  i  traktować  je  jako  retoryczne,  raczej  jako 
wyrazy  pewnych  przeświadczeń  niż  wątpliwości. 
Gdyby  się  jednak  zdarzyło,  iż  kobieta  domaga  się  od-
powiedzi,  wówczas  lepiej  używać  jakichś  niezobo-
wiązujących  fraz,  w  rodzaju:  „Nie  jestem  pewien", 
„Chyba musiałbym się nad tym trochę zastanowić" czy: 
„Tutaj nie mam gotowej odpowiedzi". To, oczywiście, 
rada  dostosowana  do  tej  konkretnej  sytuacji,  gdy 
pytania  nie  są  w  istocie  pytaniami.  W  innych 
wypadkach  właśnie  wymigiwanie  się  od  odpowiedzi 
może być najgorszą strategią.

 

Rady nie w porę nie są żadną pomocą, lecz tylko utrud-

niają  zestresowanej  kobiecie  powrót  do  stanu  równowagi. 
Trzeba  o  tym  pamiętać,  inaczej  bowiem,  jeśli  propozycje 
rozwiązań  wcale  nie  poprawiają  nastroju  kobiety,  męż-
czyzna  zaczyna  się  irytować,  a  kiedy  każda  jego  propo-
zycja  zostaje  skwitowana  kolejnym  „ale",  będzie  czuł  się 
odepchnięty i zlekceważony.

 

Tymczasem wcale o to nie chodzi, kobieta bowiem chce 

się jeszcze popławić w swym złym samopoczuciu, aby zro-
zumieć jego charakter i naturę, a do tego najbardziej jest 
jej potrzebny życzliwy słuchacz.  Jeśli jednak  ten  słuchacz 
uzna, że zna odpowiedź na owe problemy, a ona nie zosta-
nie zaakceptowana, wpadnie on we frustrację, chociaż zu-
pełnie niesłusznie, nawet bowiem jeśli ma rację, jego part-
nerka sama musi się pomęczyć.

 

Chodzi przede wszystkim o to, że dla kobiety w stanie 

stresu najważniejszy jest powrót do równowagi, i nikt tego 
nie może zrobić za nią, natomiast życzliwy i przyjazny słu-

 

197

 

background image

chacz może się okazać bardzo pomocny, niczym płytka re-
zonansowa. Jak płytka ma w instrumencie muzycznym po-
głębiąc jego rezonans, tak słuchacz ma pomóc kobiecie w po-
głębieniu jej samoświadomości i dzięki temu w ponownym 
nawiązaniu kontaktu ze swym najgłębszym Ja.

 

Dla kobiety ważną funkcję w takim ponownym nawią-

zywaniu odgrywa dzielenie się swymi przeżyciami, ale że-
by tak mogło się stać, mężczyzna musi rozumieć, że kobieta 
nie oczekuje porady, a co więcej, nie jest nawet w stanie 
jej docenić. Jeśli zaś przytłoczona obowiązkami kobieta 
czyna przesadnie reagować i nie zyskuje odpowiedniej po-
mocy, pojawia się trzeciego typu reakcja na stres: wyczer-
panie.

 

Kobieca reakcja na stres nr 3: wyczerpanie

 

Kiedy przesadna reakcja tylko pogłębia stres, Denis 

może ostatecznie poczuć, że zupełnie braknie jej sił, że ni-
czemu już nie podoła. Jest to reakcja, która w istocie stano-
wi prośbę o pomoc, ale inne osoby, a szczególnie mężczyź-
ni, uznają, że nie udało im się być jej podporą i nic już teraz 
nie mogą poradzić.

 

Aż do tej chwili mogło się wydawać, iż kobieta wszyst-

ko ma „pod kontrolą", ale potem znienacka staje się kom-
piętnie bezsilna, zgorzkniała, wycieńczona. Dla mężczyzny 
to bardzo groźna chwila, gdyż ma wrażenie, że tę sytuację 
spowodowały jego zaniedbania, nie jest natomiast świadom 
tego, że wyczerpanie jest efektem długotrwałego wytrące-
nia z równowagi. Ważne, aby zrozumiał, że to nie jego 
wina, a także i to, że jego partnerka wielokrotnie będzie 
jeszcze znajdowała się w takich sytuacjach, niezależnie 
od tego, co mu się uda czy czego nie uda mu się zrobić. Tak 
jak mężczyzna od czasu do czasu pod wpływem stresu 
„zamy-ka się", tak kobietę dopada wyczerpanie. Ta 
analogia się-ga dalej: jak mężczyzna może w jednej 
chwili znowu się

 

198

 

background image

„otworzyć", tak i kobieta od stanu wyczerpania przejść mo-
ż

e do stanu pozytywnego ożywienia.

 

Jednym ze sposobów, które mogą mężczyźnie pomóc 

w zrozumieniu stanów kobiecego wyczerpania, jest powie-
dzenie  sobie,  że  jego  fizjologia  obejmuje  pewien,  mówiąc 
metaforycznie,  zawór  bezpieczeństwa,  który  ostrzega  go, 
iż daje z siebie więcej, niż bierze, i zmusza do zapobiega-
jącego wypaleniu się odpoczynku. Tymczasem kobiety nie mają 
takich  zaworów  bezpieczeństwa.  Im  silniejszy  odczuwają 
stres,  tym  bardziej  zapominają  o  sobie.  Przed  wypaleniem 
może je uchronić poczucie, że ktoś ich słucha i je wspiera. 
Mówiąc konkretnie: potrzebna jest życzliwa pomoc!

 

Kobieta musi mieć w takiej sytuacji pewność, że nie jest 

sama,  co  mężczyzn  jednak wpędza  w popłoch, uznają bo-
wiem, że dla ulżenia partnerce sami musieliby przejąć całe 
brzemię jej obowiązków, ona bowiem nie ma już na to sił. 
Jest  w  tym  trochę  prawdy,  ale  kryje  się  też  znaczny  błąd. 
Prawdą jest, że kobieta doszła do pewnej granicy i w tej sy-
tuacji pomocne mogłoby być przejęcie niektórych z jej za-
dań,  którymi  najpewniej  sama  będzie  chciała  się  znowu 
zająć, gdy pokona stres. Jednakże jeśli nawet może się wy-
dawać, iż jest ona zupełnie bezsilna, to w rzeczywistości ma 
w sobie jeszcze wiele energii, a tylko w tej konkretnej chwili 
potrzebna jest jej pomoc. Chwilowo utraciła bowiem kontakt 
ze źródłem swojej mocy.

 

Zapałka, która powaliła słonia

 

Kobiety załamują się, gdy docierają do granicy nie tyle 

swych sił, ile poczucia, iż nimi nie rozporządzają. Przyczy-
na załamania może być zupełnie drobna, jak przysłowiowa 
zapałka, pod którą ugina się słoń. Nie chodzi zatem o wagę 
sprawy,  lecz  o  moment,  w  którym  się  pojawia.  Jeśli  męż-
czyzna pozwoli jej wypowiedzieć się do końca, a potem za-
oferuje chęć odjęcia jakichś ciężarów, będzie to ogromna

 

199

 

background image

pomoc. Być może jej nastrój nie poprawi się natychmiast 
natomiast  doceni  propozycję  i  znacznie  szybciej  wróci  do 
równowagi.

 

 

Mężczyźni jednak są w tym momencie pełni rezerwy 

obawiają się bowiem, że teraz przyjdzie im rozpoznać natu-
rę każdego z problemów i znaleźć odpowiednie rozwiąza-
nie. Tymczasem wcale nie jest to konieczne, a zresztą 
naj-poważniejszym kwestiom nie potrafiliby podołać. 
Istotne natomiast jest, aby z całej listy problemów 
wybrać te, kto-rymi można zająć się najłatwiej i w 
sposób najbardziej kompetentny. Nie musi ich być dużo; 
korzystając z użytej metafory, można powiedzieć, iż 
wystarczy jedna zapałka lub dwie. W sytuacji 
wyczerpania, ujęcie nawet drobnego obciążenia będzie 
odczuwane jako wielka ulga, oby tylko nie dochodziło do 
tego w sposób ją upokarzający. Jeśli więc mężczyzna 
będzie z góry wiedział, że nie chodzi bynaj-mniej o 
rozwiązanie wszystkich problemów partnerki, łat-wiej 
mu będzie zaoferować pomoc bez wyczuwalnej dla 
drugiej strony niechęci.

 

Najczęściej jednak, kiedy kobieta czuje się wyczerpana 

mężczyzna skłonny jest na różne sposoby ją pouczać i stro 
fować, na przykład:

 

 

 

Za dużo na siebie bierzesz. 

 

Nie traktuj wszystkiego tak śmiertelnie poważnie. 

 

Przecież to nie jest aż tak ważne. 

 

Nie będzie dziury w niebie, jeśli się odrobinę 

spóź-nimy.

 

 

 

To przecież nie twoja wina. 

 

Wcale nie musisz tego robić. 

 

No cóż, życie nie jest takie proste.

 

 

—  Nie patrz na wszystko tak ponuro. 
Tymczasem wszystkie takie „porady" nie tylko nie po

 

magają, ale jeszcze pogarszają sytuację. Kobieta będzie do-
tknięta w równym stopniu jak on, gdy jakieś jego niepo-
wodzenie zostaje skwitowane słowami: „A nie mówiłam? 
albo „Tak to już jest, jak się wcześniej nie pomyśli".

 

200

 

background image

Niekiedy jest prawie niemożliwe, aby mężczyzna w spo-

koju i cierpliwie wysłuchał kobiety znajdującej się w stanie 
wyczerpania;  szczególnie  jeśli  sam  jest  zestresowany,  po-
dejrzenie, iż będzie się musiał zająć także jej problemami, 
może  go  całkowicie  wytrącić  z  równowagi,  co  niemal  na 
pewno zmusi go do ucieczki do jaskini.

 

To  z  tej  przyczyny  jest  tak  ważne,  aby  kobiety  miały 

zawsze kilka możliwych punktów oparcia. Nierealistyczne 
byłoby przypuszczenie, że zawsze znajdą podporę w swym 
partnerze, także w sytuacji nasilającego się stresu, w tym ce-
lu bowiem mężczyzna musiałby przez cały czas być w dos-
konałej  równowadze,  a  to  rzecz  zupełnie  nieprawdopo-
dobna.

 

Jest  generalną  regułą,  iż  ludzi  przyciąga  do  siebie  po-

dobny stopień wewnętrznego bólu; zazwyczaj nastrój męż-
czyzny  będzie  odpowiadał  samopoczuciu  partnerki  i  od-
wrotnie: kiedy on się wycofuje, ona czuje się wyczerpana, 
gdy  ona  jest przytłoczona obowiązkami,  on  zaszywa  się 
w jaskini.

 

W takich  sytuacjach  Denise, czy to  sama  z siebie,  czy 

dzięki innym osobom, musi powrócić do równowagi, i jeśli 
będzie jeszcze taka potrzeba — wyciągnąć pomocną rękę 
do Randy'ego. Możliwy jest też proces przeciwny: to Ran-
dy odzyskuje równowagę i dzięki temu może okazać pomoc 
Denise.

 

Udany związek

 

Jeśli  dość  szczegółowo  zająłem  się  tutaj  różnymi  reak-

cjami na stres, to nie po to, aby szukać usprawiedliwienia 
dla naszych partnerów, lecz abyśmy wyzwolili się od skłon-
ności  do  bardzo  osobistego  interpretowania  wszystkiego, 
co dzieje się w związku. Jak wielokrotnie tu podkreślaliś-
my, gdzie brak wiedzy o wzajemnych różnicach, tam łatwo 
o czynienie szkód z najlepszymi intencjami.

 

201

 

background image

Prawdziwa miłość oznacza poczucie związku i jedności 

co  sprawia,  że  samo  zaspokojenie  potrzeb  partnerki  czy 
partnera daje już poczucie spełnienia. To dzięki dawaniu 
z głębi serca i z poczuciem rzetelnej miłości doświadczamy 
w życiu radości. Jeśli nie dostaje tej radości, przestajemy 
też być pewni miłości. Kiedy w miłości pojawiają się napię-
cia  i  trudności,  zaczynamy  stawiać  drugiej  stronie 
wymaga-nia.  Tak  wielu  z  nas  myli  miłość  z  usuwaniem 
niedogodno-ści:  oczekujemy  świadczeń,  uważamy,  że 
miłość  to  zaspo-kajanie  potrzeb,  a  tymczasem  zdrowy 
związek  opiera  się  na  spontanicznej,  niewymuszonej 
wzajemności.

 

Gdy trwają dobre chwile, w szczęściu i radości możemy 

je razem dzielić, dając sobie spełnienie i wsparcie. Jeśli 
jed-nak w trudnych chwilach partnerka czy partner 
odmawiają pomocy, znaczy to, iż także ona czy on mają 
problemy i nie są w stanie bezpośrednio odpowiedzieć na 
wasze potrzeby.

 

To nierozsądne oczekiwać, że kiedy tracimy wewnętrz-

ną równowagę, zawsze pomogą nam się z tego wydobyć 
nasi partnerzy; czasami czy nawet często może tak być, 
ale z pewnością nie zawsze. Im bardziej będziemy 
spoglądali na innych, gdy mamy trudności z samymi sobą, 
tym trud-niej im będzie rzeczywiście nam pomagać.

 

Zrozumienie  tego,  jak  różne  są  nasze  reakcje  na  stres, 

pozwala  nam  skutecznie  pomagać  naszym  bliskim  w  trud-
nych chwilach załamań, a także uczy, jak i w jakich warun-
kach prosić ich o taką pomoc. Zawsze trzeba pamiętać o tym 
ż

e  im  lepiej  sami  potrafimy  odzyskiwać  równowagę,  tym 

sprawniej możemy w tym dopomagać innym. W rozdziale 
siódmym zastanowimy się nad tym, jak dbać o własną rów-
nowagę  i  wydobywać  pełnię  swych  możliwości,  wykorzy-
stując do tego obie nasze strony: męską i żeńską.

 

 

background image

ROZDZIAŁ SIÓDMY

 

RÓWNOWAGA WEWNĘTRZNA

 

W  dotychczasowych  rozważaniach  zajęliśmy  się  tym, 

w jaki sposób męska i kobieca strona psychiki wpływają 
na nasz odbiór innych osób, a także na zachowywanie się 
w warunkach stresu. Kiedy potrafimy w sobie zidentyfiko-
wać  owe  strony,  o  wiele  łatwiej  przychodzi  odzyskiwać 
równowagę  wewnętrzną,  ponieważ  lepiej  rozpoznajemy, 
kiedy jej nam brak. Zarówno dla mężczyzny, jak i dla ko-
biety równie ważne jest utrzymywanie owych stron osobo-
wości w równowadze, ta bowiem umożliwia wielką miłość 
i skuteczność w innych poczynaniach życiowych. Niezależ-
nie od płci, gdy w odpowiedniej relacji do siebie pozostają 
ś

wiadomość  zogniskowana  i  świadomość  otwarta,  wtedy 

zwiększa się potencjał twórczy, możliwość spełnienia i suk-
cesu. Jeśli obie strony potrafią odwoływać się zarówno do 
rozumu, jak i do serca, ich związek przepojony jest miłością 
i pozytywną postawą.

 

A  jak  osiągać  taką  równowagę?  Do  tego  niezbędne  są: 

rozumienie,  akceptacja  i  szacunek  dla  obu  stron osobowo-
ś

ci.  Jeśli  chłopiec  w  sposób  naturalny  wykorzystuje  swą 

męską energię, to jednocześnie ma możliwość spontanicz-
nie wyrażać także energię kobiecą, kiedy zaś wkroczy w doj-
rzałość, będzie mu wolno dawać wyraz i jednej, i drugiej

 

203

 

background image

stronie osobowości, w efekcie więc obie postacie 
energii 
harmonijnie będą wspierać to, co robi i kim jest.

 

 

Na przykład Bill wychował się w znakomitej 

atmosferze 
i tysiące razy mógł obserwować, jak ojciec pomaga 
matce. 
Dzięki temu nauczył się doceniać i szanować kobiecość 
Ilekroć matka była przytłoczona obowiązkami, reagować 
przesadnie lub wydawała się zupełnie wyczerpana, 
ojciec 
zawsze traktował to z wyrozumiałością i szacunkiem, 
nigdy 
zaś obojętnie czy niecierpliwie. Obejmował ją czule i uważ- 
nie jej wysłuchiwał. W ten sposób Bill uczył się także wsłu- 
chiwać w swe niewieście uczucia.

 

 

Dorastając, czuł, że może swobodnie dawać wyraz za- 

równo swej stronie męskiej, jak i kobiecej; nigdy na przy- 
kład  nie  karcono  go  za  to,  że  płacze  czy  poddaje  się 
uczu- 
ciom;  w  takich  sytuacjach  ze  zrozumieniem  i  czułością 
trak- 
towała go nie tylko matka, ale i ojciec, który nie tylko był 
dumny z jego typowo męskiej kompetencji i skuteczności 
ale i z kobiecej zdolności do dobroci i miłości. Co więcej, 
wiedział,  jak  istotne  jest  to,  by  wiele  rzeczy  robili 
wspólnie. 
Chętnie  uczył  go  nowych  sportów,  wprowadzał  w  nowe 
hobby, wspólnie udawali się na wędrówki i chodzili do 
kina. Nie domagał się we wszystkim bezwzględnych sukce- 
sów, ale potrafił cieszyć się jego osiągnięciami i pocieszać 
w wypadku porażki.

 

 

W idealnych warunkach chłopiec jest ceniony nie tylko 

za swe męskie, ale i kobiece cechy; spotyka się z uznaniem 
gdy troszczy się o swe otoczenie, i chętnie pomaga innym 
jeśli jednak jest bardziej po męsku skoncentrowany na 
so- 
bie, matka go za to nie karci. Wszystkie złe postępki są 
mu 
zawsze wybaczane; chłopcy z dominującymi cechami 
mę- 
skimi są często urwisami i wiele wtedy trzeba dla nich wy- 
rozumiałości i tolerancji.

 

 

Jego idealna matka dobrze wie, kiedy zostawić mu swo-

bodę,  a  kiedy  kontrolować  jego  poczynania,  szanuje  bo-
wiem jego wewnętrzną potrzebę niezależności i rozumie, że 
pewnych rzeczy musi się nauczyć sam, a nadopiekuńczość

 

204

 

background image

tylko by go osłabiła i zachwiała poczucie pewności siebie. 
Stara się niczego z góry nie przesądzać, pozwala mu na roz-
strzyganie  wielu  kwestii  i  nie  waha  się  prosić  o  to,  czego 
mogłaby zażądać. Jej stosunek do syna określają zaufanie 
i wiara w możliwości.

 

Niesłychanie  istotnym  czynnikiem  kształtującym  rozwój 

Billa jest także miłość, jaką matka żywi do ojca. W efekcie 
swobodnie  mogą  się  rozwijać  męskie  cechy  chłopca.  Nie 
musi  przepraszać  za  to,  jaki  jest,  ani  poddawać  się  jakimś 
przymusom, aby tylko zyskać miłość matki. Może zgłębiać 
swe tendencje agresywne, wyznaczając sobie cele i podej-
mując ryzyko. Jeśli staje się milczący, zamyślony, wycofuje 
się w siebie i niechętnie odpowiada na pytania czy prośby, 
nie czekają go za to kary czy nagany. Nie musi starać się 
być inny od ojca, aby zasłużyć sobie na miłość matki. Jego 
męska strona nie rodzi żadnych zagrożeń, widzi bowiem, 
jak  matka  przyjaźnie  i  z  szacunkiem  odnosi  się  do  ojca, 
uosabiającego dla niego męskość.

 

Na  podobnej  też  zasadzie  wychowująca  się  w  idealnej 

atmosferze dziewczynka będzie rozwijała swą kobiecą ener-
gię,  niemniej  jednak,  dojrzewając,  będzie  też  mogła  rea-
lizować swoją energię męską, wspierającą to, kim jest i co 
robi.

 

Sharron  widząc,  jak  matka  jest  w  różnych  sytuacjach 

oparciem dla ojca, nauczy się podchodzić ze zrozumieniem 
i ufnością do swej męskiej strony, zarazem jednak i jej ko-
bieca część nie będzie rodzić żadnych zagrożeń, gdyż uoso-
bieniem kobiecości będzie dla niej matka i to, jak niezależ-
nie od stresu ojca matka traktuje go ze zrozumieniem i sza-
cunkiem.

 

Wolna od uraz matka potrafi obstawać przy swoim, za-

razem zawsze będąc gotowa do wybaczenia. W ten sposób 
Sharron nauczy się, jak zaspokajać wszystkie swe potrzeby, 
nie  uciekając  się  przy  tym  do  manipulacji,  a  jednocześnie 
będzie  mogła  obserwować,  jak  ważne  jest,  iż  matka  nie 
szczędzi ojcu wyrazów wdzięczności i szacunku za wszyst-

 

205

 

background image

ko, co robi dla rodziny. To dla niej ważna nauka, jak 
męskie cechy mogą z pożytkiem wspierać życie innych 
osób.

 

Tak więc Sharron nie będzie czuła się zagrożona w tym 

iż, w zależności od sytuacji i chwili, daje wyraz swym nie-
wieścim albo męskim cechom. Nikt nie będzie jej karcił, 
ż

e pragnienie osiągnięć i sukcesów nie jest kobiece. Jeśli 

jest dobra w matematyce, rodzice to docenią. Gdy jest 
stanow-cza w wyznaczaniu sobie celów i dążeniu do 
nich, będą chwalili jej pasję i silną wolę, ale na 
zrozumienie i szacunek może liczyć także wtedy, gdy staje 
się podatna nastrojowi emocjonalna i niepewna swej 
opinii. Matka zawsze jest go-towa jej wysłuchać i otoczyć 
troskliwą czułością.

 

Matka nie będzie usiłowała przedwcześnie wymagać 

od niej zachowań dorosłej kobiety, lecz pozwoli jej na 
natural-ny rozwój, który ma swój własny rytm i 
odpowiednie dla niego potrzeby. Nauczy ją by nigdy nie 
rezygnowała z sie-bie, by nie czyniła z siebie 
cierpiętnicy, na pierwszym pla-nie stawiającej potrzeby 
innych osób. Nauczy ją prosić gdy czegoś potrzebuje, a 
także dzielić się swymi emocjami w chwilach stresu, 
dzięki czemu Sharron nigdy nie stracić bezpośredniej 
kontroli nad swymi uczuciami.

 

W idealnej sytuacji szacunkiem obdarzane są zarówno 

kobiece, jak i męskie cechy dziewczynki. Spotyka ją po- 
dziw i pochwała wtedy, gdy jest stanowcza, konsekwentą 
i agresywna, jak i wtedy, gdy jest czuła, troskliwa, 
emocjo- 
nalna i otwarta na komplementy. Także gdy nawiedza ją 
złe 
samopoczucie, może być pewna otaczającej ją miłości; 
nie 
musi się przez cały czas obnosić z uśmiechniętą twarzą 
i wesołością na pokaz. Gdy nawiedzają ją chwile 
słabości 
nie słyszy upomnień, że powinna wreszcie dorosnąć. 
Wie, 
ż

e może nie skrywać ani gniewu, ani płaczu, że może 

być 
egocentryczna i może być altruistyczna.

 

 

Idealny ojciec Sharron wie, jak szanować jej uczucia 

i  wrażliwość.  Wie,  że  musi  się  od  niej  różnić,  i  potrafi 
cenić  owe  różnice,  kiedy  jednak  na  plan  pierwszy 
wysuwają się

 

206

 

background image

jej  męskie  cechy,  z  wielką  ochotą  uczestniczy  w  jej  zaję-
ciach, pomaga jej i ją uczy, daje jej odczuć, jak jest dla nie-
go ważna. Podobnie jak matkę, także i Sharron potrafi za-
skoczyć nieoczekiwanymi prezencikami. Czując się docenio-
na i kochana, Sharron bez żadnego wewnętrznego przymu-
su może swą miłością obdarzać innych.

 

Ponieważ  ojciec  wie,  że  dziewczęta  są  bardzo  wobec 

siebie krytyczne i łatwo uznają swoją winę, nigdy nie szczę-
dzi swej córce troski, nie waha się też ani chwili, aby prze-
prosić  za  popełniony  błąd  czy  wyrządzoną  przykrość.  To 
bardzo umacnia jej pewność siebie, dzięki czemu Sharron 
nie lęka się w towarzystwie ojca mówić o swych uczuciach 
i pragnieniach: jest przekonana, że zawsze może liczyć na 
uwagę i zainteresowanie. Ojciec dobrze wie, jak się zacho-
wać, kiedy córka w typowo kobiecy sposób przeżywa stres: 
bez pouczania i karcenia po prostu słucha, w każdej chwili 
gotów do przyjaznego gestu. Potrafi także powiedzieć jej, 
ż

e pięknie wygląda, i umie tak reagować na prośby, aby nie 

okazywać niechęci, stara się tak wyznaczać cele, by Shar-
ron miała poczucie ich zdobywania.

 

Chyba jednak najważniejsze jest to, iż może ona obser-

wować na co dzień miłość ojca do matki. Widzi, że kobie-
cość  jest  przedmiotem  zachwytu  i  miłości,  co  pomaga  jej 
rozwijać w sobie cechy niewieście. Nie musi niczego w so-
bie ukrywać, udawać innej osoby, ani niczego w sobie tłu-
mić,  aby  zyskiwać  miłość  ojca,  widzi  bowiem,  że  matka, 
właśnie  pozostając  sobą,  jest  gorąco  kochana.  To  bardzo 
ważne doświadczenie: nie musi różnić się od matki w imię 
miłości ojca. Nie czuje się zagrożona z powodu swej kobie-
cej strony, widzi bowiem, z jakim szacunkiem traktuje oj-
ciec matkę, dla niej uosobienie kobiecości.

 

Dzieci wychowywane w takich warunkach mogą jedno-

cześnie rozwijać obie swe strony: męską i żeńską, a takie 
wzajemne  oddziaływanie  dwojakich  energii  przejawia  się 
potem w każdym aspekcie życia, mogącego najpełniej wy-

 

207

 

background image

korzystać  wszystkie  potencje  danej  osoby,  między 
innymi 
zaś:  tworzyć  harmonijne  związki  ludzi  wzajem  się 
wspie- 
rających i inspirujących.

 

 

Wpływ represji

 

Oczywiście,  niewiele  osób  miało  szczęście  wyrastać  w 

ta-kich  warunkach.  Ilekroć  mały  Tony  obserwował,  jak 
mama  obraża  się  na  tatę,  stawał  przed  wyborem:  „Czy 
opowiadać się za mamą i w ten sposób wyrzekam się tej 
mojej  strony,  która  jest  podobna  do  taty,  czy  też 
opowiadam się za nim i wyrzekam się tej mojej strony, 
która jest podobna do mamy?"

 

Za każdym razem, kiedy któreś z rodziców gniewało 

się  na  niego, stawał  przed  innym  wyborem:  „Czy  mam 
wyrzec się siebie, czy też utracić ich miłość?"

 

Gdy ojciec wpada w złość i krzyczy na swą córkę, Jane 

czy myśli ona, że to jego coś wytrąciło z równowagi, czy 
ż

e to z nią jest coś nie w porządku i powinna być 

bardziej do niego podobna?

 

Czy Tony odrzuca swą męską stronę, gdyż ojciec 

upoka-rza matkę?

 

Czy  Jane  odrzuca  swą  kobiecą  stronę,  gdyż  widzi, 

jak słaba i bezradna okazuje się jej matka?

 

To tylko drobne przykłady tego, w jaki sposób 

dzieciń-stwo kształtuje całe nasze życie. Poza idealnymi, 
prawie niemożliwymi sytuacjami, każdy musi w 
dzieciństwie stłu-mić jakąś cząstkę siebie w imię 
bezpieczeństwa, swobody miłości, co nie pozwala na w 
pełni naturalny i harmonijny rozwój obu stron 
osobowości. Kiedy męska strona Tony'e-go nie jest 
kochana, szanowana i chwalona, zaczyna ją tłu-mić, aby 
zaskarbić sobie miłość matki, co sprawia, że pełniej 
rozwijają się jego cechy kobiece, ale jeśli następnie jest 
z tego powodu wyśmiewany w szkole albo karcony 
przez ojca, zacznie z kolei wypierać je z siebie. 
Dojrzewanie chłop-

 

208

 

background image

ców  najczęściej  upływa  w  takim  odchylaniu  się  od  natu-
ralnej równowagi ku przesadnej wrażliwości (uprzejmości) 
albo  postawie  typu  macho,  charakteryzującej  się  pozorną 
nieczułością.

 

Także w przypadku dziewcząt niektóre cechy mogą w 

trakcie  rozwoju  zostać  stłumione.  Jeśli  dziewczynka  tłumi 
swą  stronę  kobiecą,  rozwinięte  cechy  męskie  mogą  jej 
zapewnić przebojowość i skuteczność, ale stanie się tak za 
cenę utraty łączności z prawdziwym Ja. Ma wówczas wra-
ż

enie,  że  nie  zna  samej  siebie,  doświadcza  poczucia  we-

wnętrznej  pustki  i  niespełnienia.  Jeśli  z  jakiejś  przyczyny 
zacznie  się  teraz  sprzeciwiać  swoim  kobiecym  cechom, 
efektem  będzie  poczucie  bezsiły  i  beznadziejności.  Stanie 
się teraz bardziej zależna od innych i uczulona na ich reak-
cje, zabraknie jej też pewności, że może się sama o siebie 
zatroszczyć; niezależnie od wieku będzie się czuła jak mała 
dziewczynka.

 

Jeśli chłopiec tłumi w dzieciństwie swe męskie cechy, 

a potem już jako dorosły chce je w sobie rozwinąć, musi pa-
miętać,  że  może  upłynąć  trochę  czasu,  zanim  wypracuje 
właściwe zachowania. Mały chłopiec poprzez agresję i nisz-
czenie  rzeczy  uczy  się  ostrożności;  jeśli  te  cechy  drzemią 
przez lata, to rozbudzanie ich w wieku dojrzałym musi zna-
leźć dla siebie odpowiednie formy.

 

Podobnie też, jeśli dziewczyna dojrzewa zbyt szybko 

i przejmuje rolę matki, czy to dlatego, że ta jest nieporadna, 
czy też jej nie ma, może się zdarzyć, że znienacka w wieku 
dorosłym ogarną ją potrzeby małej dziewczynki, w ten bo-
wiem sposób jej stłumiona w przeszłości strona będzie się 
domagała  swych  praw,  aby  przywrócić  zakłóconą  równo-
wagę. Na szczęście nie musi to być stan trwały; jeśli kobieta 
taka potrafi z miłością i akceptacją podejść do swej zanie-
dbanej  przeszłości,  będzie  też  potrafiła  harmonijnie  włą-
czyć  ją w swą dorosłą osobowość, która  stanie  się dzięki 
temu pełniejsza.

 

Trzeba podkreślić, że takie represjonowanie pewnych

 

209

 

background image

składników męskości czy kobiecości to zjawisko bardzo p 
wszechne.  To  dlatego  niektóre  z  przytaczanych  tutaj 
przy-padków  kobiet  mogą  poruszyć  jakieś  ukryte  struny 
w mę-skich czytelnikach — i odwrotnie.

 

Seksistowskie uprzedzenia

 

Ponieważ  tak  są  w  nas  wymieszane  składniki 

modelowo  należące  do  wzorców  obu  płci,  nierzadko 
możemy  mieć  wątpliwości  co  do  własnej  tożsamości,  a 
jeśli  nie  mamy  umiejętności  harmonizowania  energii 
męskich  i  kobiecych  możemy  popadać  w  seksistowskie 
uprzedzenia  co  do  sa-mych  siebie  i  co  do  innych,  a 
uprzedzenia  te  z  kolei  mogą  w  znacznym  stopniu 
sparaliżować  wydobycie  własnych  po-tencjałów.  Aby  się 
dostosować, musimy tłumić jakąś swoją cząstkę.

 

Oto lista siedmiu popularnych uprzedzeń seksistowskich;

 

1.

 

Kobiety są kochające, a mężczyznom brak serca.   

2.

 

Kobiety są irracjonalne, a mężczyźni kierują się 
ro-zumem.

 

 

3.

 

Kobiety są konstruktywne — mężczyźni destruk-
tywni. 

4.

 

Kobiety są słabe, a mężczyźni silni. 

5.

 

Kobiety się podporządkowują, mężczyźni — domi-
nują. 

6.

 

Kobietom odpowiada zależność, mężczyznom — nie-
zależność. 

7.

 

Rolę danej osoby z góry wyznacza płeć. 

Te generalne seksistowskie przeświadczenia stają się 

z  kolei  źródłem  tysięcy  innych  uprzedzeń,  w  rodzaju: 
„męż-czyzna  powinien  pracować,  a  kobieta  siedzieć  w 
domu,  czy  „kobiety  są  lepszymi  pielęgniarkami,  a 
mężczyźni le-karzami".

 

210

 

background image

Istotna  rola tych wyliczonych wyżej uprzedzeń polega 

na  tym,  że  powodują  one  bezpośrednie  ograniczenia  na-
szych  potencjałów  osobistych,  które  nie  są  wyznaczane 
przez  granice  między  płciami.  Płeć  odgrywa  z  pewnością 
ważną  rolę,  gdy  chodzi  o  ekspresję  tego  potencjału,  wcale 
jednak nie przesądza o tym, co będziemy robić.

 

Ów potencjał, jak już powiedziałem, nie pokrywa się 

z modelowymi granicami między płciami. W istocie każdy 
z nas powinien być:

 

1)

 

zapobiegliwy, 

2)

 

inteligentny, 

3)

 

twórczy, 

4)

 

kochający, 

5)

 

silny, 

6)

 

stanowczy, 

7)

 

pewny siebie. 

Każdy z nas uosabia swój własny, swoisty zestrój tych 

istotnych ludzkich cech. Każdy, oczywiście, ma swoje ogra-
niczenia, ale nie są one wyznaczane przez płeć. To wielki 
błąd  sądzić,  że  miałaby  ona  określać  naszą  zdolność  do 
miłości,  skuteczności  czy  pojmowania.  Takie  podziały za-
mykają ludzi w wymyślonych kategoriach, ale mogą też po-
wodować  bardzo  rzeczywiste  ograniczenia  swobody  wyra-
ż

ania naszej jaźni i kreatywności.

 

Prawdziwy sens równości

 

Mężczyzna i kobieta zostali stworzeni jako równi; w osta-

tecznym rozrachunku są obdarzeni tymi samymi władzami 
ducha. Wszyscy mają rozum zdolny do inteligencji i serca 
zdolne  do  miłości.  Niemniej  jednak  każdy  swój  potencjał 
wyraża na swój własny sposób.

 

Naszą największą siłą jest zdolność do miłości i pomaga-

nia sobie nawzajem. Każda osoba jest niepowtarzalna i ma 
do przekazania unikalny dar. Wielkie to nieszczęście, kiedy

 

211

 

background image

ktoś  uważa,  że  równość  można  realizować  tylko  poprze 
utożsamienie wszystkich osób. Tam, gdzie w pełni szanuje 
my  i  cenimy  jednostkowe  różnice,  jest  też  możliwość  do 
pełnego rozwoju i określenia daru, jakim możemy być dla 
ś

wiata. Przy wszystkich różnicach, jesteśmy także ze sobą 

spleceni i od siebie uzależnieni; tylko uwzględnienie tego 
uzależnienia otwiera przed nami pełnię możliwości.

 

Ludzie są istotami działającymi w sposób celowy. Im le 

piej rozumiemy swoje męskie i żeńskie energie, tym 
bliżej jesteśmy owej bezcennej wiedzy, kim jesteśmy i do 
czego jesteśmy zdolni. Kluczem do kufra z tym skarbem 
jest zgłębienie w sobie owych energii. Wzbogacając w 
ten sposób swoją wiedzę, zwiększamy też szacunek do 
samych siebie, pewność własnych racji, zdolność do 
miłości i szczęścia. 
Bez tej wiedzy natomiast zdolność do miłości jest przy- 
tłumiona. Nierzadko się zdarza, że kiedy w najlepszych in 
tencjach staramy się wspomagać samych siebie i innych, 
nieświadomie sami udaremniamy sobie sukces.

 

 

background image

ROZDZIAŁ ÓSMY

 

DLACZEGO KOBIETA CZUJE SIĘ 

NIEKOCHANA

 

Kobiety często się żalą, że nie są kochane, podczas gdy 

ich partnerzy nie mają pojęcia, o co im chodzi i jak mieliby 
ten stan odmienić. Zazwyczaj powiadają: „Jak to możliwe? 
Przy tym wszystkim, co dla niej robię!", po czym przystę-
pują  do  wyliczania,  co  zawdzięcza  im  rodzina:  regularne 
zasilanie pieniędzmi, troskę o rozwój firmy, organizowanie 
wspólnych wycieczek do kina itd. I dlaczego żona czuje się 
niekochana?

 

Zastanówmy się więc, jakie różnice między mężczyzna-

mi a kobietami mogą odpowiadać za tę konfuzję.

 

Ś

wiadomość męska i świadomość kobieca

 

John, trener futbolowy, z racji swej męskiej natury kon-

centruje się za każdym razem na jednej tylko kwestii. Świet-
nie zorientowany we wszystkich szczegółach z nią związa-
nych, na pewien czas traci z pola uwagi osoby i zdarzenia, 
które  nie  wiążą  się  z  kluczową  sprawą.  Jego  świadomość 
ogranicza  się  do  drogi  między  nim  i  chwilą  obecną  a  za-
łożonym celem. Liczy się tylko jego osiągnięcie.

 

Kiedy  John  uwagę  przenosi  z  jednej  kwestii  na  drugą, 

wtedy w pole uwagi zostaje wprowadzony nowy zespół

 

213

 

background image

szczegółów. Świadomość dalej pozostaje ograniczona, cho- 
ciaż inaczej teraz ukierunkowana.

 

 

Ponieważ  John  nie  zrównoważył  w  sobie  strony 

męskiej  i  strony  kobiecej  (świadomości  zogniskowanej  i 
ś

wiadomo-ści  otwartej),  ilekroć  zmienia  się  obiekt 

zainteresowani tracą na znaczeniu wszystkie inne sprawy; 
może dojść do tego, że nie będzie pamiętał, co robił przed 
chwilą, jeśli nie pozostaje to w bezpośrednim związku z 
nowym celem.  

 

Podstawą  oceny  samego  siebie  przez  Johna  jest  to,  jak 

sprawnie  zbliża  się  do  wyznaczonego  celu;  w  istocie  to 
właśnie kształtowanie zewnętrznego otoczenia daje mu pe- 
czucie  tożsamości,  identyfikuje  się  bowiem  ze  swymi  po- 
czynaniami,  „dokonaniami".  Mógłby  wręcz  powiedzieć,  ż 
jak  długo  działa,  tak  długo  pozostaje  w  ścisłym  związku  z 
swym głębokim Ja.

 

 

Natomiast jego żona, Pam, ze swą kobiecą świadomo- 

ś

cią wchłania w siebie całościowy obraz, i dlatego nawet je' 

ś

li podziela przekonanie Johna o ważności jego celu, widzi 

jak wiąże się on z życiem jej i innych ludzi. W sposób natu- 
ralny natychmiast zaczyna się zastanawiać, jakie konsek- 
wencje dla jej związku z Johnem i dla jej dzieci będzie 
miało zdążanie do owego celu. Potem rozważa, jak owe po- 
czynania mogą wpłynąć na zdrowie jej męża, a także co się 
stanie, gdy cel zostanie osiągnięty. Skupiona świadomość 
Johna nie ogarnia tych wszystkich następstw: on koncentru- 
je się na możliwości realizowania celu, ona widzi wszystkie 
tego implikacje.

 

 

Otwarta świadomość Pam  w każdej sytuacji pozwala 

jej  dostrzegać  wielość  możliwości,  ponieważ  jednak  nie 
rozumie  skupionej  świadomości  Johna,  więc  dochodzi  do 
wniosku,  że  nie  przejmuje  się  on  nią  ani  rodziną  i  podej- 
muje  decyzje,  nie  zastanawiając  się,  jaki  to  będzie  miało 
wpływ  na  innych.  Ona  w  każdej  takiej  sytuacji  myślałaby 
przede  wszystkim  o  najbliższych,  teraz  więc  błędnie  rozu- 
muje, że John ich nie kocha.

 

 

214

 

background image

Kiedy praca jest jego życiem

 

Każdego roku w połowie sierpnia John zaczyna przygo-

towywać drużynę do sezonu jesiennego. Kiedy rozpoczyna 
się rok szkolny, John kilka godzin więcej spędza na trenin-
gach, które potem jeszcze ogląda w domu utrwalone na wi-
deo,  a  na  dodatek  udziela  korepetycji  gwieździe  drużyny, 
która ma kłopoty z matematyką.

 

Kiedy  kończą  się  rozgrywki  ligowe,  ogląda  mecze  pu-

charowe w nadziei, iż wpadnie mu w oko jakiś gracz, któ-
rego dobrze by było ściągnąć do drużyny na następny se-
zon. Dopiero kiedy przychodzą letnie wakacje, John może 
sobie pozwolić na chwilę odpoczynku, tyle że już za kilka 
tygodni  trzeba  się  brać  za  przygotowania  do  nowych  roz-
grywek.

 

Są znaczne szanse na to, że przy tak wielkim zapale Joh-

na uda mu się stworzyć zwycięską drużynę, a zadowolona 
z tego dyrekcja szkoły podwyższy mu pensję, co na kilka lat 
ustabilizuje sytuację finansową rodziny.

 

Przez cały ten czas Pam wychowuje w domu dzieci i po-

maga Johnowi w realizacji jego celu. Każdego ranka przy-
gotowuje mu pożywne śniadanie, które on połyka i gna za-
raz do szkoły. Dba też o to, aby codziennie czekała na niego 
smaczna kolacja. (Na którą często się spóźnia, gdy trening 
się  przeciągnie).  Pilnuje  dzieci,  aby  nie  hałasowały  i  po-
zwoliły Johnowi odpocząć po trudnym dniu. Troszczy się, 
ż

eby sportowe stroje zawsze były uprane i wyprasowane, 

z uwagą słucha opowieści o różnych graczach, czasami słu-
żą

c także swoją radą. Chodzi razem z Johnem na mecze pu-

charowe (mówiąc prawdę, to jedyne okazje, kiedy wycho-
dzą razem).

 

215

 

background image

Jak oboje przyczyniają się do powstania  

problemu

 

 

Nietrudno zgadnąć, że po pewnym czasie w opisywa-

nym związku pojawiają się problemy. Na pierwszy rzut oka 
wydaje się oczywiste, że za te problemy „winien" jest John 
tymczasem obie strony mają swój udział w rodzeniu się 
trudności. John nie rozumie, co jest złego w jego postawie 
Pam nie pojmuje, że jej zachowanie tylko pogarsza sprawę.

 

Stopniowo traciła łączność ze swym głębokim Ja i swy- 

mi  istotnymi  potrzebami,  a  zarazem  odkładała  się  w  niej 
pretensja do Johna, że w ogóle się o nią nie troszczy. John 
tak  jest  skoncentrowany  na  wygrywaniu  kolejnych  me- 
czów,  że  nawet  nie  przeczuwa,  iż  jest  jakiś  problem,  a 
kiedy 
trudno go już nie dostrzegać, zupełnie go nie rozumie. Nie 
wie, że Pam ma jakieś nie zaspokajane potrzeby, po części 
dlatego, że ona o tym nie wspomina. Co prawda Pam sądzi, 
iż dawała im wyraz, ale czyniła to w sposób nierozpozna- 
walny dla Johna.

 

 

Z początkiem każdego nowego sezonu Pam stara się być 

kochająca i życzliwa, ale po pewnym czasie, gdy dochodzi 
do  wniosku,  że  jej  poświęcenia  nie  są  nawet  dostrzegane, 
zaczyna odczuwać urazę i uskarżać się na to wszystko, cze- 
go John w domu nie robi. Czasami tłumaczy jej, że nie po- 
winna się tak tym przejmować, kiedy indziej składa jakieś 
obietnice, o których niestety zapomina. Ilekroć ona sugeru- 
je,  że  może  powinien  więcej  czasu  spędzać  z  dziećmi,  on 
przytakuje i oznajmia, że wszystko będzie OK.

 

 

Pam czuje, że nie jest kochana przez Johna. Z początku 

jeszcze bardziej usilnie stara się rozumieć i zaspokajać po-
trzeby Johna, ale on tego nie dostrzega, gdyż nie zwraca 
uwagi na to, co nie jest bezpośrednio związane z celami, 
które przed sobą stawia. Nadchodzi wreszcie moment, gdy 
Pam wybucha i oskarża Johna, że już jej nie kocha. On, bro-
niąc się, wskazuje, jak wiele czyni dla rodziny, gdy jednak

 

216

 

background image

ż

ona powtarza swoje, wybucha także i on, oświadczając, że 

irracjonalnie wyolbrzymia problemy.

 

Jak z miłością wyrażać negatywne uczucia

 

Pam nie rozumie tego, że aby dać szansę miłości, akcep-

tacji i szczęściu, przez cały czas spycha na dalszy plan swe 
negatywne uczucia: gniew, frustrację, rozczarowanie, lęk 
i zatroskanie. Gromadzą się one stopniowo, aż wreszcie wy-
rzuca je z siebie, ale w sposób agresywny i pełen niechę-
ci: „Tyle robię dla ciebie, ale ty w zamian nie robisz nic. 
W ogóle już mnie nie kochasz".

 

Nikt nigdy jej nie mówił, jak można dać wyraz negatyw-

nym  uczuciom,  ale  z  miłością,  a  nie  niechęcią.  W  istocie 
miota się między dwiema skrajnościami: albo tłumi swe ne-
gatywne  uczucia,  aby  być  kochaną,  albo  daje  wyraz  swej 
urazie i negatywnym uczuciom.

 

Ż

adna  z  tych  taktyk  nie  jest  skuteczna.  Jeśli  John  ma 

wyjść naprzeciw jej potrzebom, musi usłyszeć prawdę o jej 
uczuciach, a nie będzie do tego zdolny, kiedy w postawie 
ż

ony będzie wyczuwał urazę, niechęć, pretensje. Nic to jed-

nak nie da, gdy Pam będzie tylko udawać miłość, akcepta-
cję  i  szacunek,  wtedy  bowiem  John  będzie  przekonany,  iż 
wszystko jest w najlepszym porządku i nawet mu do głowy 
nie przyjdzie, iż jest jakiś problem.

 

Kobieta musi nauczyć się wyrażać negatywne uczucia 

na  bieżąco,  nie  dopuszczając  do  ich  odkładania  się  w  po-
staci  emocjonalnych  złogów,  a  mężczyzna  musi  się  uczyć 
cierpliwego słuchania. Jeśli zawodzi komunikacja werbal-
na, trzeba sięgnąć po inny środek: spisywać swoje złe uczu-
cia, aby odczytać to potem partnerowi czy partnerce.

 

W rozdziale 13 omówimy tę technikę, która zarówno po-

zwala odzyskać wewnętrzną równowagę, jak i wyrazić swoje 
doświadczenia i potrzeby. Jeśli nie pomaga także pisanie, to 
pozostaje jeszcze wizyta u specjalisty.

 

217

 

background image

Jeśli John nie będzie umiał cierpliwie i ze zrozumienie' 

słuchać Pam, ona zaś nie nauczy się wyrażać swoich nega-
tywnych uczuć bez goryczy i pretensji, jest nieuniknione, 
będzie napotykać jego niezrozumienie i sprzeciw.

 

 

Co może zmienić Pam?

 

Pam będzie się czuła niekochana dopóty, dopóki nie zro-

zumie, że to na niej ciąży odpowiedzialność za wyrażani 
uczuć i pragnień, ale niemal niepodobna, by odpowiedzial-
ność tę przyjęła, jeśli nie pojmie, że skupiona świadomość 
mężczyzn jest przyczyną zachowań bardzo odmiennych o 
kobiecych.

 

Z racji otwartego charakteru swej świadomości Pi 

w sposób naturalny troszczy się o potrzeby swoich bliskich 
nie może więc sobie nawet wyobrazić, aby John mógł 
nie 
myśleć o jej potrzebach, gdyby istotnie ją kochał. Dla ni 
miłość to troska o ukochanego, kiedy więc on nie odpowia- 
da tym samym, Pam błędnie wnioskuje, że nic już dla niego 
nie znaczy.

 

 

Kiedy Pam zaczyna podejrzewać, iż nie jest kochana, 

w pierwszym odruchu usiłuje zasłużyć sobie na miłość, za- 
miast pomyśleć o ujawnieniu swych uczuć i pragnień. Za- 
skarbią sobie miłość w ten sposób, że więcej jeszcze ni 
dotąd daje mężowi i tłumi swe negatywne uczucia. W sa- 
mym dawaniu nie ma jeszcze nic złego, problem Pam pole 
ga na tym, że nie potrafi ona przyjmować: im więcej daj 
bez wzajemności, tym trudniej jest jej brać.

 

 

W swojej opinii jest silna i samodzielna. Im trudniej jed-

nak przychodzi jej przyjmowanie, tym mniej staje się po-
ciągająca i interesująca dla Johna. Dzieje się tak z tej przy-
czyny,  że  dawanie  bez  przyjmowania  (będącego  kobiecą 
cechą) sprawia, iż nikną gdzieś te jej niewieście cechy, które 
tak frapowały Johna. Im silniej tłumi swe uczucia, tym bar-
dziej traci kontakt ze źródłami miłości, radości, wdzięczno-

 

218

 

background image

ś

ci i zaufania, a John skupiony na swym zadaniu, nawet nie 

rejestruje tej przemiany.

 

Symptomy, które kobiety powinny zauważać, 

działania, które mogą podjąć

 

Oto lista sygnałów dla kobiet, że w związku zaczyna na-

rastać problem:

 

1.

 

Partner stale zapomina zrobić to, co przyrzekł. 

2.

 

Czujesz się niezręcznie, prosząc o pomoc. 

3.

 

Partner wprawdzie wykonuje jakieś gesty wobec cie-
bie, ale czujesz, że to zdecydowanie za mało. 

4.

 

Czujesz się nieswojo ze swym złym nastrojem i w ogó-
le zaczynasz ukrywać swoje uczucia. 

5.

 

Zaczynają cię denerwować drobiazgi, ale nie starasz 
się usunąć źródła zdenerwowania. 

6.

 

Chociaż odnosisz wrażenie, że partner nie szaleje już 
za  tobą  tak  jak  dawniej,  nie  jesteś  tym  przesadnie 
zmartwiona. 

7.

 

Czujesz gorycz, że więcej dajesz, niż dostajesz w za-
mian. 

8.

 

Jesteś  przekonana,  że  byłabyś  szczęśliwsza,  gdyby 
on się zmienił. 

9.

 

Odczuwasz winę czy wyrzuty sumienia z tego powo-
du, że nie jesteś szczęśliwa. 

Większość kobiet w tej czy innej fazie związku miała do 

czynienia z każdym z tych symptomów, ale nie każda wie, 
co w tej sytuacji robić, do tego bowiem niezbędna jest dob-
ra znajomość różnic między mężczyznami a kobietami. Oto 
kilka sugestii:

 

1.  Zaakceptuj  fakt,  że  partner  jest  odmienny  od 

ciebie i naucz się prosić o pomoc i wsparcie.

 

219

 

background image

2.

 

Kiedy  nawiedza  cię  złe  samopoczucie,  nie  ukrywa 
tego, zarazem jednak opowieść o swych negatyw-
nych uczuciach okraś wyrazami zaufania, akceptacji 
i szacunku. 

3.

 

Kiedy chcesz się podzielić z partnerem swymi 
stra-pieniami, najpierw upewnij go, że nie 
obwiniasz go a zależy ci tylko na jego trosce i 
cierpliwości. 

4.

 

Kiedy czujesz się rozgoryczona, porozmawiaj z przy-
jaciółkąalbo spróbuj listu o uczuciach (rozdział 13") 
aby rozbudzić w sobie siłę wybaczania. 

5.

 

Naucz  się  prosić,  ale  z  góry  będąc  nastawiona  na 
to  że  partner  może  odmówić.  Daj  mu  szansę,  by 
pomógł ci na swój własny sposób. 

6.

 

Akcentuj,  że  widzisz  wszystko,  co  dla  ciebie  robi; 
nie uważaj, iż to zrozumiałe samo przez się. 

7.

 

Zadbaj najpierw o siebie, zanim zatroszczysz się o nie-
go. Jeśli jesteś zmęczona czy zestresowana, nie czyń 
z siebie męczenniczki, dając jeszcze więcej. 
Wprost przeciwnie, mniej o niego zabiegaj, aby 
poczuł, że wymagasz zainteresowania i pomocy. 

8.

 

Kiedy proponuje coś, co mogłoby poprawić atmosfe-
rę, np.: „Chodźmy gdzieś na miasto", „Wyjedźmy ra-
zem na urlop" — nie poprawiaj go w niczym ani nie 
krytykuj. 

9.

 

Stwórz z przyjaciółkami grupę samopomocy. Spoty-
kajcie się co najmniej raz na tydzień, czytając 
kolej-ne partie tej książki i dzieląc się wrażeniami. 

 

10.

 

Nawiąż bliskie kontakty z jakąś udaną parą i spróbuj 
im opowiedzieć o swoich problemach. Kiedy i to 
się nie uda, spróbuj wizyty u terapeuty. 

11.

 

Czytaj i dyskutuj kolejne fragmenty tej książki razem 
z partnerem. Uważnie słuchaj jego uwag i szanuj ich 
odmienność od twoich. Mów mu o swoich uczu-
ciach, aby mógł lepiej cię rozumieć. 

220

 

background image

Co może zmienić Johna?

 

John  może  się  zmienić  tylko  wtedy,  gdy  będzie  rozu-

miał potrzeby Pam. Po pierwsze, musi sobie uświadomić, 
ż

e potrzebna jej jest jego pomoc, aby mogła się zorientować 

w swoich uczuciach. Musi założyć możliwość, że Pam ma 
potrzeby,  których  sobie  nie  uświadamia,  i  w  tym  właśnie 
powinien jej pomóc. Kiedy to się uda, w sposób natural-
ny zyska dodatkową motywację, aby pełniej uczestniczyć 
w życiu rodziny.

 

Z mężczyznami problem często polega na tym, że nawet 

sami nie wiedzą, kiedy tracą zainteresowanie dla partnerki; 
konstatują że pochłania ich praca czy hobby, ale jakoś nie 
dociera do nich, że dzieje się tak kosztem rodziny czy uko-
chanej .

 

Oto lista sygnałów dla mężczyzn, które informują, że 

w związku nie wszystko dobrze się układa:

 

1.

 

Tak  bardzo  absorbuje  cię  praca,  że  ciągle  zapomi-
nasz o obiecanych sprawunkach. 

2.

 

Powiedziałeś partnerce, że zrobisz w domu potrzeb-
ne naprawy, ale potem zajęło cię coś innego. 

3.

 

Nie  rozumiesz  uczuć  partnerki  i  zaczynasz  ją  po-
uczać, jakie uczucia byłyby właściwe. 

4.

 

Dziwisz  się,  dlaczego  partnerka  tak  się  przejmuje 
różnymi drobiazgami. 

5.

 

Zauważasz, że często tylko jednym uchem słuchasz 
tego, co mówią żona lub dzieci, gdyż pochłaniają cię 
problemy związane z pracą albo telewizja. 

6.

 

Kiedy  partnerka  chce  porozmawiać,  wyłączasz  się 
albo zaczynasz się niecierpliwić. 

7.

 

Kiedy się kochacie, partnerka nie pociąga cię tak jak 
kiedyś. 

Najpewniej nie ma na całej Ziemi mężczyzny, który przy 

tej czy przy innej okazji nie zetknął się z którymś z tych

 

221

 

background image

problemów. Każdy z nich wiąże się ze zogniskowanym 
ty- 
pem świadomości, który nie jest zły sam w sobie — bez 
owego skupienia nic by nie zostało osiągnięte — 
trudność 
jednak polega na tym, iż nadmierne skupienie sprawia, 
ż

z pola widzenia znikają potrzeby innych. Skupienie staje się 
wadą, kiedy nie równoważy go otwartość.

 

 

Kiedy więc mężczyzna dostrzega zwiastuny swego 

nad-miernego skupienia, powinien rozszerzyć świadomość i 
wsłu-chać się w to, co ma do powiedzenia partnerka. 
Niektórzy tak są zaprzątnięci swymi problemami, że nie 
chcą nawet słyszeć o baczeniu na cudze uczucia. Można 
tego stresu uniknąć, jeśli nakłoni się partnerkę, aby 
najpierw spisała swoje uczucia, a potem zarezerwuje się 
czas na rozmowę o nich.

 

Planowana intymność

 

Taki zarezerwowany czas można nazwać planowaną 

intymnością", a celem jest rozmyślne stworzenie sytuacji, 
gdy mężczyzna nastawiony jest na poznawanie i 
rozumienie uczuć partnerki. Dla Johna bardzo jest 
pomocne, gdy może wysłuchać podanego przez Pam 
opisu jej uczuć. Dla niej to doświadczenie, jak wyrazić 
uczucia negatywne, żeby nie przepoić ich goryczą i 
pretensjami. Chodzi też o coś więcej. 
Pam nie tylko opisuje swoje uczucia, ale mówi, jaką od- 
powiedź chciałaby otrzymać. Zyskuje dzięki temu 
kontakt 
ze swym głębokim Ja, a zarazem John może dokładnie doj- 
rżeć potrzeby żony, dzięki czemu będzie mógł na nie odpo 
wiedzieć z czułością, zrozumieniem, szacunkiem i trosklli 
wością.

 

 

W trakcie tego, jak John uczy się słuchać, a Pam 

dzie-lić się swymi przeżyciami, oboje odzyskują też 
równowagę. Z czasem będą umieli się porozumieć bez 
listów i sesji „pla-nowanej intymności". John z rosnącą 
łatwością będzie po-trafił odrywać się od myśli o pracy w 
chwilach, gdy przeby-

 

222

 

background image

wa z żoną. Pam nauczy się z rosnącą łatwością opowiadać 
o swych uczuciach, strapieniach i potrzebach, ale tak, by nie 
było w tym słychać goryczy czy wyrzutu.

 

Jedną z najważniejszych korzyści, jakie z lektury tej 

książki może osiągnąć kobieta, jest uświadomienie sobie 
swych prawdziwych potrzeb. Czytając ją, niech podkreśla 
kwestie dla niej najważniejsze, a potem niech przekaże 
partnerowi z prośbą, by uczynił to samo. Materiał ten — i 
zrozumienie istotnych różnic między płciami — można 
także sobie przyswoić, słuchając moich taśm z serii „Ta-
jemnice udanego związku".

 

W następnym rozdziale rozważymy różne sposoby na 

to, aby kobieta poczuła się kochana i wspierana.

 

 

background image

ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY

 

KIEDY SPEŁNIAMY SIĘ 

W ZWIĄZKU

 

Mężczyźni najczęściej zakładają że jeśli kobieta 

zosta-nie usatysfakcjonowana, to trwale już pozostanie w 
tym sta-nie. Skoro raz wykażą swoją miłość, zawsze już 
będzie to traktowane jako oczywiste, bez potrzeby 
jakichkolwiek po-twierdzeń. Z męskiego punktu widzenia 
to bardzo sensowna postawa.

 

Dla kobiet natomiast jest ona trudna do pojęcia, gdyż ta 

bardzo  niezgodna  jest  z  ich  światem  wewnętrznym. 
Kobie-cie  trzeba  niezmiennie  powtarzać,  że  jest 
wyjątkowa,  cu-downa,  kochana.  Także  mężczyźni 
potrzebują  potwierdzeń  ale  tymi  są  dla  nich  dokonane 
dzieła,  podczas  gdy  kobiet  czują  się  utwierdzone 
poprzez szczęśliwy związek.

 

Kiedy mężczyźnie nie udaje się jego dzieło, traci wiarę 

w swoją wartość; kobieta wiarę w swoją wartość traci 
wte-dy, gdy zaczyna być ignorowana przez partnera. 
Aby tego nie doszło, potrzebne jej są słowa, znaki, gesty 
podzi-wu i zachwytu. W istocie także mężczyzna 
potrzebuje ta-kich utwierdzeń, jak długo jednak w 
związku nie dochodzi do ostrych konfliktów, nie jest 
ś

wiadom tej potrzeby. Uwa-ża, że związek odpowiada 

potrzebom kobiety, skoro trwa i nawet nie podejrzewa, iż 
nieodzowne tu są ponawiane po twierdzenia.

 

224

 

background image

Pozostając  w  związku,  mężczyzna  nie  zastanawia  się 

nad możliwością jego rozpadu do chwili, aż pojawią się ko-
lejne  kryzysy.  Nie  szuka  potwierdzeń  ze  strony  partner-
ki, albowiem dostateczne potwierdzenie, że wszystko jest 
w porządku, stanowią dla niego sukcesy odnoszone w świe-
cie zewnętrznym, z tego też względu nie jest wyczulony na 
wspomnianą wyżej potrzebę kobiety.

 

Jego rozumowanie ma  mniej więcej taki kształt: „Dużo 

wprawdzie czasu spędzam ostatnio w pracy, powinna jed-
nak być pewna mojej obecnej i przyszłej miłości, chyba że 
wyraźnie powiedziałbym, iż coś się istotnie zmieniło". Dla 
kobiety jest to tak absurdalne, jak absurdalne dla mężczy-
zny byłoby następujące zapewnienie: „Źle ci się wiedzie 
i pozostajesz bez pracy, ale wszystko będzie w porządku, bo 
przecież kiedyś było dobrze".

 

Porażka  stanowi,  oczywiście,  wyzwanie  dla  poczucia 

własnej wartości mężczyzny, powraca ono, gdy po porażce 
przychodzi  sukces.  Jeśli,  na  przykład,  upada  firma,  trzeba 
wszystko przemyśleć i podjąć następną próbę, wraz jednak 
z następnymi sukcesami wraca poczucie siły i przekonanie 
o  własnej  kompetencji  i  wartości.  Można  to  porównać  do 
odbudowy mięśnia: gdy po okresie zaniedbania zacznie się 
go znowu trenować, może się rozwinąć silniejszy niż przed-
tem. Mężczyzna, który się nie poddaje i pomimo ciągu po-
rażek podejmuje nowe próby, może w tym procesie umac-
niać wewnętrzną siłę i zaufanie do siebie.

 

Kiedy kobieta zwraca się do partnera z pretensjami, bez 

trudu można przewidzieć, że zacznie się on bronić, ona zaś 
wcale nie dopnie zamierzonego celu. W rozdziale 13 pozna-
my  technikę  listu  o  uczuciach,  stanowiącą  jeden  z 
istotnych sposobów zwracania się do partnera o pomoc bez 
wywołania jego negatywnych reakcji.

 

225

 

background image

Słowa potwierdzenia

 

Kobieta każdego dnia wymaga słów potwierdzenia, 

słów na różne sposoby powtarzających: „Kocham, kocham, 
ko-cham, kocham, kocham, kocham, kocham, kocham..."   

 

Mężczyźni niekiedy przestają powtarzać swe wyznanie, 

ponieważ chcą być oryginalni albo obawiają się, że kobietę 
znużą te uporczywe zapewnienia. Tyle, że „Kocham cię", 
nigdy kobiecie się nie znudzi. Powtarzanie tych słów w isto-
cie pozwala jej „czuć" miłość. Nawet jeśli mężczyzna ko-
cha kobietę, ale tego nie mówi, ona miłości nie będzie czuć. 
Może łatwiej to zrozumieć mężczyźnie, gdy sobie uświado-
mi, że i dla niego istnieje słowo, którego słuchanie nigdy 
mu się nie znudzi, a które brzmi: „Dziękuję". Który męż-
czyzna uzna to za zbędne powtórzenie, kiedy zrobił coś, co 
sam ceni?

 

Innym słowem upewniającym kobietę w jej dobrym sa-

mopoczuciu jest: „Rozumiem". Nigdy nie jest to zbyteczne, 
jeśli mężczyzna rozumiejąc partnerkę (oby tylko rzeczywiś-
cie  rozumiał!),  powie  to  głośno.  Słowo:  „Rozumiem"  ze 
strony mężczyzny informuje kobietę, że jest słuchana, a jest 
to stwierdzenie dla niej tak ważne, jak dla mężczyzny: „To 
brzmi sensownie".

 

Symbole miłości

 

Kobiecie bardzo zależy na symbolach miłości. Kiedy 

na przykład, mężczyzna wręcza jej kwiaty, utwierdza to ją 
w poczuciu własnej urody i kobiecości. Kwiaty trzeba  ko- 
bietom dawać stale, gdyż jest to dla nich wyrazem miłości, 
wyrazem  jasnym  i  konkretnym.  Dzieje  się  niedobrze,  gdy 
mężczyzna podejrzewa, iż kwiaty mogą się kobiecie znu- 
dzić.

 

 

Wszelkie  prezenty,  czy  to  duże,  czy  małe,  pełnią 

istotną funkcję romantyczną. Dzięki nim kobieta czuje się 
wyróż-

 

226

 

background image

niona, gdyż mężczyzna wykonuje gesty tylko dla niej prze-
znaczone. Prezenty umacniają kobietę w poczuciu własnej 
wartości.

 

Skutecznymi symbolami są także liściki, które wcale nie 

muszą  być  bardzo  wyszukane  czy  oryginalne.  Wystarczy, 
by  powtarzały  rzeczy  proste  wprawdzie,  ale  ważne,  takie 
jak: „Kocham cię, tęsknię za tobą jesteś dla mnie najważ-
niejsza na świecie..."

 

Ważnym  dodatkiem  do  kwiatów  czy  innego  prezentu 

jest ozdobna karteczka. Kiedy ją dołączamy, warto ją umieś-
cić  tak,  aby odbiorczym  była  zaskoczona.  Daje  to  świetny 
efekt,  tak  jak telefon,  którego  jedynym  powodem  jest  chęć 
powiedzenia: „Kocham cię".

 

Wielu mężczyzn instynktownie wykonuje takie gesty na 

początku znajomości, potem jednak je zarzuca, w błędnym 
przekonaniu,  że  zestarzały  się  już  w  oczach  kobiety  i  ją 
nudzą.

 

Gdy wyrazy miłości znikają

 

Jednym  z  istotnych  powodów,  dla  których  kobieta  za-

czyna  czuć  się  niekochana,  jest  to,  że  przestaje  otrzymy-
wać te dowody miłości, których tak wiele było na początku 
związku. Kiedy zmienia się rodzaj uwagi, jaką mężczyzna 
poświęca kobiecie, ona błędnie przypuszcza, że staje mu się 
coraz bardziej obojętna, a on przestaje być z nią szczęśliwy. 
Tymczasem  właśnie rodzaj uwagi jest jedną z najważniej-
szych oznak miłości.

 

Sięgnijmy po przykład.

 

Po poradę zgłosili się Phil i Ann, która żaliła się, że Phil 

już jej nie kocha, podczas gdy dla niego była to skarga bez-
sensowna. Wiedział, że ją kocha, i nie pojmował, jak Ann 
może w to wątpić. Był bardzo sfrustrowany.

 

Zaczęliśmy dyskutować i do Phila z wolna docierało, że 

kiedy Ann mówi: „Nie kochasz mnie", chce w istocie wyra-

 

227

 

background image

zić:  „Nie  obdarzasz  mnie  takimi  względami  jak  kiedyś" 
Poprosiłem, aby Ann zamknęła oczy i opisała, co czuła, kie-
dy była pewna miłości Phila.

 

Namyślała  się  przez  chwilę,  a  potem  wolno  zaczęła 

mówić:

 

—  Byłam  kochana,  wyróżniona,  szczęśliwa,  spokojna, 

pełna  ciepła  i  ochoty  do  zabawy,  wolna,  akceptowana,  po 
żą

dana, bezpieczna, spełniona.

 

Gdy spytałem, czy znalazłaby jeszcze jakieś określenia 

dodała:

 

 

Delikatna, wrażliwa, ufająca, pełna łagodności. 

 

A kiedy się tak czujesz, za co przede wszystkim je-

steś wdzięczna? — spytałem. 

 

Za  to,  że  jestem  kochana  i  wielbiona.  Że  jestem  dla 

Phila kimś wyjątkowym. Za to, że traktuje mnie z szacun-
kiem i tak wiele czyni, aby sprawić mi przyjemność. Jestem 
wdzięczna za to, że mnie słucha i chce słuchać. Za pomysły 
na nasze wspólne przedsięwzięcia. Za to, że wie, kiedy chcę 
porozmawiać i znajduje na to czas. Jestem wdzięczna, kie-
dy mogę mu opowiedzieć o swoich strapieniach, wtedy czu-
ję się taka bezpieczna. Kiedy zauważa i chwali nowy ciuch 
czy fryzurę. Kiedy chce być ze mną. Kiedy zaskakuje mnie 
prezentami i liścikami. Kiedy dzwoni z drogi i podaje swój 
numer.  Kiedy  uprzedza  moje  prośby.  Wtedy  czuję,  że  na-
prawdę się o mnie troszczy, o mnie, nie tylko o siebie. 

Phil  słuchał,  a  w  oczach  pojawiły  mu  się  łzy;  kiedy 

Ann skończyła, powiedział:

 

—  Przypomniały mi się nasze najszczęśliwsze chwile 

i zobaczyłem, jak wszystko zmieniło się przez lata. Ale aż 
do dzisiaj jakoś tego nie zauważałem. — Gorąco uściskał 
ż

onę i dodał: — Mnie także tego wszystkiego brakuje.

 

Skupiony na licznych swoich sprawach, Phil zapomniał 

jak  wspaniale  jest  czuć,  że  Ann  go  potrzebuje.  A  wraz  z 
tym zapomnieniem bladła także pamięć o tym, jak ważna 
jest  dla  niego  miłość  żony  i  jak  bardzo  ją  ceni.  Nagle 
zrozumiał,  że  opinia  Ann,  iż  jej  nie  kocha,  wcale  nie  jest 
bezpodstawna

 

228

 

background image

i irracjonalna, zrozumiał, że jeśli jej potrzeby będą spycha-
ne na bok, także i ich miłość zboczy z właściwej drogi.

 

Kiedy mężczyzna traci z oczu potrzeby partnerki, o tym, 

co ważne, zapomina nie tylko on, ale i ona. Nie bardzo po-
trafi określić, czego jej brak, ale zaczyna czuć do niego nie-
chęć, rozumie, że coś traci, ale nie wie do końca co.

 

Gdy mężczyzna chce wsłuchiwać się w potrzeby kobie-

ty,  korzystają  na  tym  obydwoje.  Ann  dowiedziała  się,  jak 
ważne było uzmysłowienie Philowi, ile kiedyś dla niej zna-
czył. On z kolei zyskał w ten sposób bardzo silną motywa-
cję, aby znowu być dla Ann takim jak niegdyś i zasługiwać 
na jej wdzięczność.

 

Małe rzeczy, które wiele znaczą

 

Zanim  nauczyłem  się  tego,  jak  bardzo  świadomość  ko-

biety różni się od mojej, nie  mogłem pojąć, dlaczego moja 
ż

ona tak się denerwuje, kiedy zapominam o jakichś drobiaz-

gach: kupienie do domu gazety, odebranie prania, uszczel-
nienie okna, pomalowanie szafek w kuchni czy przekazanie 
zaproszenia na kolację u znajomych. Były to dla mnie dro-
biazgi w zestawieniu z rzeczami naprawdę poważnymi: za-
rabianiem  pieniędzy,  mówieniem  prawdy,  dochowywaniem 
wierności, spłacaniem rat, gotowością do pomocy w chwili 
jakiegoś zagrożenia itd.

 

Bywało,  że kiedy o  czymś zapomniałem,  ona  się  „roz-

klejała", płakała, mówiła, że chyba już jej nie kocham, a ja 
zachodziłem  w  głowę:  co  ma  nie  odebrane  pranie  do  mi-
łości?

 

Dopiero  z  czasem  zacząłem  pojmować,  że  dla  niej  pa-

mięć o tych małych rzeczach jest właśnie wyrazem miłości, 
gdyż ściśle wiążą się one z jej potrzebami. Gdy o nich zapo-
minałem, ona odbierała to jako przejaw mojego stosunku do 
niej. Skoro uznawałem je za nieistotne, to i ona musiała być 
dla mnie coraz mniej ważna.

 

229

 

background image

Kiedy  mężczyzna  ignoruje  rzeczy  ważne  dla  kobiety, 

ona  sama  czuje  się  ignorowana.  Zauważyłem,  że  jeśli  nie 
zaniedbuję  małych  spraw,  żona  jest  bardziej  pewna  mej 
miłości. A skoro ona była dla mnie najważniejsza na świe-
cie,  zrozumienie,  jak  istotne  jest  dla  niej  to,  co  ja  uzna 
wałem  za  drobiazgi,  sprawiło,  że  zacząłem  poświęcać  i 
znacznie więcej uwagi. W końcu, stało się to problemem, 
na którym mogłem się skupić w typowo męski sposób.   

 

Kiedy stało się dla mnie jasne, jakiego znaczenia nabie- 

rają  w  jej  oczach  moje  zapomnienia,  ani  mi  w  głowie  po- 
stało karcić ją, że nie powinna się przejmować takimi drob- 
nostkami. Ona z drugiej strony nauczyła się honorować sku- 
piony  rodzaj  mojej  świadomości,  a  przeoczenie  przestała 
traktować tak osobiście.

 

 

Im więcej mężczyzn będzie rozumieć, jak ważne są owe 

„małe sprawy", tym więcej będzie szczęśliwych kobiet. Nie-
kiedy  czują  się  one  zakłopotane,  iż  miałby  wyjaśniać,  że 
drobnostki  nie  są  tak  naprawdę  drobnostkami.  Ale  spróbuj-
cie tylko o tym pamiętać, a wnet zobaczycie, jak wiele one. 
znaczą.

 

Mężczyzna bardziej twórczy

 

Podtrzymywanie  w  kobiecie  poczucia  pewności  nie  jest 

jedyną  racją,  dla  której  warto  dbać  o  błahostki.  Ledwie 
zacząłem zwracać uwagę na to, co dotychczas uważałam za 
drobiazgi,  a  co,  jak  się  okazało,  było  ważne  dla  mej  żony, 
wziąłem  się  też  do  załatwiania  innych,  dawniej  bagatelizo-
wanych  spraw.  Okazało  się,  że  inne  zorganizowanie  uwagi 
uwolniło  mnie  też  od  koncentrowania  się  tylko  na  jednej 
kwestii.

 

W ogóle trzeba powiedzieć, że taka technika innego ukie-

runkowania  uwagi  bardzo  pomaga  w  rozwiązywaniu  prob-
lemów. Kiedy długi czas zajmujecie się jedną kwestią, a po-
tem na chwilę oddacie się jakiemuś innemu, mniej wy-

 

230

 

background image

magającemu zagadnieniu — na przykład załatwicie jedną 
z ważnych dla waszej partnerki „małych spraw" — dajecie 
nieświadomemu  rozumowi  okazję,  aby  uwzględnił  dodat-
kowy problem. Bardzo często się zdarza, że znienacka, pod-
czas gdy myślicie o czymś zupełnie innym, pojawia się tak 
długo poszukiwane rozwiązanie.

 

Kobiety chcą czuć, że są wyjątkowe

 

Kobiety bardzo chcą, aby ich partner traktował je w spo-

sób szczególny. Zostałem o tym bardzo dotkliwie pouczo-
ny, kiedy wraz z żoną urządziliśmy pierwsze duże rodzinne 
przyjęcie.  Bonnie  robiła  ostatnie  przygotowania,  a  ja  na 
chwilę wyskoczyłem jeszcze do pracy. Wracałem bardzo 
z siebie dumny, gdyż pamiętałem nawet, aby zabrać kamerę 
wideo. Wprawdzie bardzo lubiłem filmować okazje rodzin-
ne, ale łatwo mogłoby się zdarzyć, że zaprzątnięty zawodo-
wymi problemami, zapomniałbym o kamerze.

 

Kiedy  dotarłem  do  domu,  niemal  wszyscy  byli  już  na 

miejscu.  Natychmiast  udałem  się  do  pokoju  gościnnego, 
aby zainstalować kamerę i ustawić oświetlenie,  a podczas 
gdy byłem tym zajęty, nadbiegły dzieci, aby się przywitać. 
Kolejno jeden po drugim zjawiali się w pokoju goście, a ja 
witałem się z nimi, zamieniałem kilka słów i wracałem do 
swego zajęcia.

 

Uporawszy  się  z  tym  wreszcie,  poszedłem  do  kuchni, 

aby  powiedzieć  „hallo"  żonie,  przekonany,  rzecz  jasna,  że 
będzie zachwycona nie tylko tym, iż pamiętałem o kamerze, 
ale i tym, że gracko wszystko zainstalowałem. Tymczasem 
była  chłodna,  z  dystansem,  jak  się  bowiem  okazało,  ocze-
kiwała, że to z nią przywitam się najpierw, a dopiero póź-
niej zajmę się sprzętem. Z mojego — męskiego — punk-
tu widzenia była to dziwna pretensja, gdyż jeśli chciała się 
ze mną zobaczyć, w każdej chwili mogła się zjawić w po-
koju.

 

231

 

background image

Znaleźliśmy chwilę, by o tym porozmawiać na boku. 

Bonnie poczuła się dotknięta, gdyż uznała, że ją ignoruj 
Sądziła, że wróciwszy do domu, najpierw ją uściskam, po-
tem przywitam się z gośćmi, a następnie zajmę się instala-
cją. Skoro to kamerą zająłem się w pierwszej kolejności, 
Bonnie nie czuła się wyróżniona. Z jej punktu widzenia to 
aparat wideo okazał się ważniejszy.

 

Logika romantyczna

 

Oczywiście,  że  urażony,  mógłbym  zacząć  się  bronić; 

mówiąc żonie, że jej pretensje są nierozsądne, ale to, co po- 
wiedziała,  było  bardzo  sensowne  z  romantycznego  punk- 
tu  widzenia.  Zawsze  odczuwam  wielką  przyjemność,  gdy 
Bonnie  czy  dzieci  cieszą  się  na  mój  widok;  dzięki  ternu 
wiem, że jestem dla nich kimś wyjątkowym. Dlaczego jej 
odmawiać tego poczucia?

 

 

Teraz orientuję się, jak ważne jest to dla kobiet. Aby na- 

prawdę  były  przekonane,  że  są  dla  nas  wszystkim,  muszą 
być  w  tym  nieustannie  utwierdzane.  Z  racji  swej  otwartej 
ś

wiadomości  uchwytują  na  raz  bardzo  wiele  możliwości, 

między innymi i taką, że kamera może się stawać istotniej- 
sza  od  osoby.  Kochającemu  mężczyźnie  do  głowy  nawet 
nie przychodzi, że ona może tak pomyśleć; skoro ją kocha, 
to i ona powinna o tym wiedzieć. Tymczasem dla kobiety to 
wcale  nie  jest  przesądzone  raz  na  zawsze  i  dlatego  potrze- 
buje stale ponawianych dowodów.

 

 

Wystarczyło, że uchwyciłem tę różnicę, a zobaczyłem, 

ż

e takie specjalne traktowanie wcale nie jest trudne. Odtąd 

zawsze  po  powrocie  do  domu  najpierw  witam  się  z  żoną, 
obejmuję ją i pytam, jak upłynął dzień.

 

 

Jeśli zjawia się u mnie w gabinecie, nawet jeśli ktoś cze-. 

ka  na  rozmowę  ze  mną,  najpierw  się  z  nią  witam;  dawniej 
dawałem  pierwszeństwo  osobom  czekającym  na  poradę,  ale 
potem uznałem, że przecież takie specjalne traktowanie żo- 

 

232

 

background image

ny  jest  najlepszym  przykładem  rzetelności  moich  sugestii 
pod  ich  adresem.  I  tak  właśnie  brzmi  prosta  reguła:  jeśli 
chcesz, by żona wiedziała, jak jest dla ciebie ważna, traktuj 
ją wyjątkowo i nie odkładaj tego na specjalne okazje. Wyra-
zy podziwu i szacunku nigdy nie znudzą się kobiecie.

 

Sekret, jak sprawić, by kobieta czuła się 

kochana

 

Nie  można  wykluczyć,  że  najważniejszy  sposób  na  to, 

aby kobieta czuła się kochana, jest zupełnie sprzeczny z tym, 
co sądzi większość mężczyzn, najczęściej bowiem uważają 
oni, że jeśli partnerki na nic się nie skarżą, to wszystko jest 
w jak najlepszym porządku, a ich postępowanie jest właści-
we. Zupełnie nie rozumieją, że kiedy zachowują się tak, jak 
gdyby  w  związku  nie  było  najmniejszych  problemów,  ich 
partnerki zaczynają sądzić, że związek przestaje ich intere-
sować, a zatem nie są już kochane.

 

Mężczyźni najczęściej trapią się problemami w pracy, 

a  kiedy  wracają  do  domu,  nadal  o  nich  myślą.  Wtedy  ich 
partnerki  zaczynają  podejrzewać,  że  one  i  dom  są  mniej 
ważne. Jeśli mężczyzna nauczy się dzielić z kobietą swymi 
zmartwieniami, będzie to dla niej informacja, że jest ważna 
jako emocjonalna podpora, a to ogromnie zwiększa jej po-
czucie własnej wartości.

 

Jean, lat trzydzieści sześć, skarży się, iż nie jest docenia-

na przez czterdziestotrzyletniego Paula, który jest wziętym 
lekarzem. Paul wprawdzie zarabiał na utrzymanie rodziny, 
ale Jean nie chciała się pogodzić z tradycyjną rolą strażnicz-
ki  ogniska  domowego.  Kiedy  spytałem:  „Dlaczego?",  od-
rzekła:

 

— Nie chcę być tylko służącą, a tymczasem jedyne, co 

słyszę po jego powrocie z pracy, to jak marnie są zrobione 
wszystkie rzeczy w domu. Mówi, że ciężko się trudzi i tego 
samego oczekuje ode mnie. Mówi tak, ale w ogóle nie do-

 

233

 

background image

strzega mojej pracy, tylko wytyka, co nie zostało zrobione. 
To nie do wytrzymania.

 

 

Paul zaczął wyjaśniać, że po prostu chciał, aby w czy-

stym domu czekał na niego smaczny posiłek, kiedy wraca 
z pracy. Sfrustrowanym tonem oznajmił:

 

—  Raptem dwie godziny jej starczą, żeby wszystko by- 

ło jak należy. Posprzątać dom i ugotować, nic więcej, cały 
pozostały czas może przeznaczyć dla siebie. O nic więcej 
nie proszę, tylko o dwie godziny.

 

Na co Jean:

 

—  Nie znoszę, kiedy się mnie traktuje jak służącą. 
Paul nie miał pojęcia, jak obraźliwie brzmią jego słowa.

 

Podczas  gdy Jean  słyszała:  „Potrzebna  jesteś  tylko  do  prac 
domowych",  on  rozumiał  swe  słowa  tak:  „Jesteś  dla  mnie 
tak  ważna,  że  chcę,  aby  całym  twoim  obciążeniem  były  te 
dwie  godziny".  Naciskałem  na  Paula,  dlaczego  ciągle  po-
wtarza  tę  frazę  o  posprzątanym  domu  i  ugotowanej  kolacji. 
Odpowiedział z ożywieniem:

 

—  Bo  to  znaczy,  że  docenia  moją  pracę.  Nieustannie 

powtarza,  że  pieniądze  nie  są  dla  niej  ważne,  więc  czuję, 
jak gdyby cała moja praca była na nic. Staram się zadbać 
o naszą przyszłość, ale jej się wydaje, że robię to tylko dla 
własnej  przyjemności.  Tak  mi  przykro,  kiedy  nie  widzę,  by  
doceniała  mnie  i  to,  co  dla  niej  robię.  Gdybym  w  domu 
znajdował  miłość,  akceptację  i  szacunek,  życie  nabrałoby 
sensu.  Kiedy  tego  nie  spotykam,  pojawia  się  niechęć  do 
Jean i zaczynam ją krytykować.

 

 

Po  policzkach  słuchającej  tego  Jean  popłynęły  łzy.  Po 

raz pierwszy zrozumiała, jak ważna dla Paula jest jej miłość. 
oraz  to,  że  przygotowując  dla  niego  jedzenie,  nie  staje  się 
jego  kucharką.  Teraz  zobaczyła,  że  jest  w  istocie  ważną 
częścią  jego  życia,  a  jej  poczynania  nie  są  usługami,  lecz 
wyrazami szacunku za jego pracę.

 

Od tego momentu Jean mogła bez uczucia urazy odda-

wać się pracom domowym, a także innym swym zajęciom. 
Paul zrozumiał, że podkreślając, iż chodzi mu bardziej o jej

 

234

 

background image

uczucia niż przysparzanie mu wygód, pozwala jej poczuć 
się kochaną, cenioną i wyjątkową.

 

Mężczyznom nie jest łatwo uzyskać takie zrozumienie, 

najczęściej bowiem nie są świadomi, jaką w istocie potrze-
bę zaspokaja intymny związek. Kiedy nie czują się docenia-
ni i brak im emocjonalnego wsparcia, powinni o tym wyraź-
nie mówić, wtedy bowiem kobieta widzi, że jest ważna i 
w  jaki  sposób  tę  ważność  może  realizować.  Wówczas  nie 
tylko czuje się doceniona, ale zyskuje też motywację, aby 
dawać z siebie więcej.

 

Zobaczyliśmy przeto, że jedną z głównych przyczyn, dla 

których kobiety czują się niekochane, jest to, iż mężczyźni 
nie potrafią instynktownie dawać kobietom tego, czego one 
potrzebują, a także nie umieją wyrazić własnych potrzeb. 
W  następnym  rozdziale  zajmiemy  się  naszymi  podstawo-
wymi potrzebami emocjonalnymi.

 

background image

 

ROZDZIAŁ DZIESIĄTY

 

JAK DAWAĆ EMOCJONALNE

 

WSPARCIE I JAK JE

 

OTRZYMYWAĆ

 

 

Reguły owocnego związku zmieniają się wraz z prze-

mianami społecznymi. Przekształcenia polityczne, technicż-ne 
i naukowe większość ludzkości wzniosły ponad poziom 
podstawowych trosk o przeżycie i bezpieczeństwo. Kiedy 
więc dzisiaj mężczyźni i kobiety wiążą się ze sobą, to nie 
tylko dla zaspokojenia podstawowych potrzeb fizycznych ale 
także wyższych potrzeb psychicznych czy emocjo-nalnych.

 

Kiedy  podstawowe  potrzeby  przeżycia i  bezpieczeństwa 

są  już  zaspokojone,  związki  nabierają  nowego  ukierunko-
wania; pierwszeństwo zyskują teraz potrzeby emocjonalne, 
a  w  konsekwencji  dochodzą  nowe  problemy  i  konflikty-
których źródłem jest pojawienie się w świadomości właśnie 
nowego  zespołu  potrzeb.  Potrzeby  te  istniały  zawsze,  ale 
przedtem zepchnięte były na dalszy plan. Teraz od nich za-
leży powodzenie związku intymnego.

 

I tak na przykład para może sobie świetnie dawać radę, 

jak długo jest w trudnej sytuacji finansowej: we dwoje wal-czą 
wtedy z całym światem. Kiedy jednak zyskają finanso-we 
bezpieczeństwo, może się zdarzyć, że miejsce zgodności i 
zrozumienia zajmą spory, gdyż konflikt przedtem rozgry-
wający się na zewnątrz teraz przeniósł się do domu.

 

Mike miał dwadzieścia dwa lata, gdy żenił się z dwu-

 

236

 

background image

dziestosześcioletnią  Ellen.  Przez  osiem  lat  w  małżeństwie 
układało się dobrze. Zaczynali w sporej biedzie; Ellen pra-
cowała w agencji nieruchomości, aby pomóc Mike'owi ukoń-
czyć studia prawnicze. Pamiętali, że były to czasy ciężkie, 
ale pełne miłości, zabawy i czułości; właściwie nie docho-
dziło między nimi do żadnych konfliktów. Tworzyli jakby 
minidrużynę walczącą o przetrwanie i bezpieczeństwo. Jeśli 
nawet  odczuwali  jakieś  braki,  byli  przekonani,  że  kiedyś 
wszystko radykalnie się zmieni.

 

Minęło  osiem  lat:  Mike  był  już  znanym  i  dobrze  opła-

canym  prawnikiem,  Ellen  powiła  dwoje  dzieci.  Pomimo 
zewnętrznych pozorów zgody, coś jednak zaczęło się psuć 
w małżeństwie. Zniknęły wprawdzie kłopoty materialne, 
ale  zaczynali  być  coraz  bardziej  krytyczni  wobec  siebie 
nawzajem.  Żona  przestała  być  dla  Mike'a  pociągająca  i 
interesująca;  Ellen  udawała,  że  wszystko  nadal  jest  w  po-
rządku. Trzy miesiące po tym, jak przeprowadzili się do no-
wego  wspaniałego  domu,  Mike  zakochał  się  w  swej  se-
kretarce.

 

Kiedy Ellen odkryła jego romans, udali się po poradę. 

Okazało  się,  że  także  Ellen  jest  rozczarowana  małżeń-
stwem,  ale  po  kilku  miesiącach  intensywnej  pracy  nad 
związkiem znowu wróciły dobre chwile. Trzeba jednak po-
wiedzieć, że w takich sytuacjach pary często nie usiłują na-
wet walczyć i bardzo szybko decydują się na rozwód.

 

Kiedy  związek  zaczyna  się  orientować  nie  na potrzeby 

fizyczne, lecz na wyższego rzędu potrzeby psychiczne, para 
powinna oczekiwać, że pojawią się zupełnie nowe proble-
my i przestaną wystarczać dawne sposoby odnoszenia się 
do siebie.

 

Ponieważ kobiety bardziej są świadome swych potrzeb 

emocjonalnych,  one  pierwsze  zaczynają  dostrzegać  braki, 
u mężczyzny zaś poczucie jakiegoś niedostatku pojawia się 
jako efekt niezadowolenia partnerki. Jeśli towarzyszy temu 
rosnący dostatek, mężczyzna jest coraz bardziej poirytowa-
ny jej niezadowoleniem, nie widać bowiem dla niego nama-

 

237

 

background image

calnych przyczyn. Skoro rośnie materialny dobrobyt, to 
ż

ona powinna być bardziej zadowolona.

 

A  tymczasem  zwiększa  się  wprawdzie  ich  finansowe 

bezpieczeństwo, ale intensywności nabierają potrzeby emo-
cjonalne, wymagające stałego zainteresowania i uwagi. Męż-
czyźnie trudno się przestawić, uważa bowiem, że skoro za-
dbał o materialną pomyślność, wykonał swoje zadanie. Żona 
jest innego zdania, oboje mają do siebie pretensje i obwi-
niają się nawzajem. A najgorsze jest to, że obie strony wro-
go ustosunkowują się do samych tych problemów.

 

Nie sposób ich jednak wyeliminować. Jeśli oboje uświa-

domią sobie tę konieczność i ją zaakceptują, z mniejszą nie-
chęcią będą się też odnosić do siebie nawzajem. Nie w sa-
mym związku będą doszukiwać się winy, lecz w swych 
dawnych sposobach odnoszenia się do siebie i komuniko-
wania. Zamiast zmieniać partnerów, skupią się na tym, ja 
wspierać się emocjonalnie i uzyskiwać emocjonalne wsparcie.

 

Tworzenie emocjonalnego wsparcia

 

O  wiele  łatwiej  udzielać  prawdziwego  emocjonalnego 

wsparcia,  jeśli  się  je  otrzymywało  w  dzieciństwie.  Łatwiej 
jest też naprawić sytuację, gdy potrzeby emocjonalne nie są 
zaspokajane, jeśli się wie, jakiego typu pomoc jest potrzeb-
na. Chroniczne kłopoty z intymnymi związkami w wielkiej 
mierze wynikają z tego, że ludzie nie wiedzą, co jest możli-
we,  nie  mają  wyobrażenia,  jak  powinien  wyglądać  zwią-
zek pełen miłości i wzajemnej pomocy. Jeśli rodzice sobie 
z tym nie radzili, skąd oni mają wiedzieć?

 

Dla przykładu, jeśli ktoś był w dzieciństwie ignorowa-

ny i pomiatano nim, trudno mu jako osobie dojrzałej zabie-
gać o uwagę i szacunek. Ponieważ nie doświadczyli tego, 
ż

e można  zyskiwać  uznanie  po  prostu  będąc  sobą,  mogą 

za-cząć  się  go  natarczywie  domagać  i  żądać,  co  innych 
wręcz odpycha, albo też zaczną się siebie wypierać, aby 
w ten

 

238

 

background image

sposób  zasłużyć  sobie  —  we  własnym  przekonaniu  —  na 
respekt. Problem z tymi taktykami polega na tym, że nawet 
jeśli się powiodą to uzyskane w ten sposób wsparcie nigdy 
nie  jest  wystarczające  i  wymaga  nieustannego  ponawiania 
zabiegów.

 

Gail,  czterdziestodwulatka  pracująca  w  agencji  turys-

tycznej, zbudziła się któregoś ranka na wakacjach ze świa-
domością, że jest „kompletnie nieszczęśliwa", rozczarowa-
na  życiem  i  aktualnym  związkiem.  Czuła  się  pusta  we-
wnętrznie  i  samotna.  Doszła  do  wniosku,  że  nikt  jej  „na-
prawdę" nie kochał, nie akceptował ani nie szanował.

 

Glen, jej mąż, korzystając z mych porad, robił, co mógł, 

aby ją przekonać o swej miłości i szacunku. Jego miłość nie 
ulegała dla mnie wątpliwości, zarazem jednak widziałem, 
ż

e Gail nie potrafi jej zaakceptować oraz że to ona w istocie 

uniemożliwia rzetelną komunikację.

 

Przy kolejnej wizycie Gail powiedziała:

 

—  Widzę,  jak  Glen  stara  się  sprawić  mi  przyjemność. 

Czuję się nawet winna, że przy takim nakładzie wysiłków 
tak niewiele to dla mnie znaczy, ale kiedy mówię, on tak na-
prawdę  mnie  nie  słucha.  Nie  wie,  kim  jestem,  nie  sądzę, 
ż

eby mnie kochał. — Poruszyły się w niej głębokie emocje, 

zaczerpnęła długi oddech i wyszlochała: — Nikt mnie nie 
kocha. Nikt mnie nigdy nie kochał z wyjątkiem ojca, a ten 
umarł, kiedy miałam siedem lat.

 

Po  raz  pierwszy  Gail  okazała  Glenowi  swoją  delikatną 

wrażliwą  stronę,  ale  ku  jej  zdziwieniu  on  wcale  się  nie 
ż

achnął.  Wystarczyło,  że  przestała  się  skarżyć,  a  zaczęła 

mówić o najgłębszych problemach, by on słuchał jej ze zro-
zumieniem i współczuciem. Przy delikatnej pomocy z mojej 
strony  Gail  zaczęła  się  otwierać  i  ujawniać  swe  smutne, 
niekiedy gniewne emocje, co także dla niej było pewną no-
wością, dotąd bowiem zawsze chciała wyglądać na miłą i 
bezproblemową.

 

Glen na tę nieznaną mu stronę Gail odpowiedział z praw-

dziwą miłością co ją zaskoczyło. Spytała:

 

239

 

background image

 

Jak to możliwe? Przecież zawsze powtarzałeś, że ko-

chasz moją siłę, pogodę i niezależność.

 

 

 

I tak jest istotnie — odparł Glen — ale bardzo też mi 

się podoba ta twoja druga strona, miękka i wrażliwa, dzięki 
niej bowiem widzę, że jestem ci potrzebny i dla ciebie waż-
ny. Dobrze, iż jest także ta strona mocniejsza.

 

 

 

Ja... ja nie wiem, czego się trzymać — wyznał 

Gail. — Nie wiem, co możesz zaakceptować, jaka mam 
być, abyś mnie kochał. 

Ujmując ją czule ze ręce, Glen powiedział ze łzami w 

oczach:

 

—  Kocham cię taką, jaka jesteś, jaka jesteś cała, a nią 

we fragmentach. Kocham cię, gdy jesteś szczęśliwa i gdy 
się smucisz. Bądź sobą. Ilekroć tylko udajesz radość, nie je- 
steś sobą, a wtedy i mnie trudno na to odpowiedzieć szcze- 
rze.  Kocham  cię  silną  i  kocham  cię  słabą,  po  prostu  ko- 
cham cię.

 

A Gail odrzekła rozpromieniona:

 

—  A  ja  kocham  tę  twoją  miękką,  pełną  zrozumienia 

stronę. Chyba po raz pierwszy czuję, że jestem naprawdę 
kochana i że lubię sama siebie.

 

Jeśli  Gail  mogła naprawdę  poczuć  miłość  Glena,  to  dla 

tego, że się przed nim otworzyła. Jak długo udawała osobę; 
którą nie była, to tamta zyskiwała jego uczucie. Im bardziej 
powtarzał,  że  ceni  jej  siłę,  tym  bardziej  ona  czuła,  że  jej 
druga strona jest niegodna akceptacji.

 

 

Kiedy posunęła się do ujawnienia prawdy o sobie, otwo-

rzyła  też  dostęp  do  siebie  miłości,  na  którą  zasługiwała. 
Zdecydowała  się  na  bycie  sobą,  a  bez  goryczy  ujawniwszy 
swe  prawdziwe  uczucia,  pozwoliła,  by  emocjonalne  wspar-
cie ze strony Glena sięgnęło także owej drugiej, skrytej czę-
ś

ci,  która  tak  bardzo  potrzebowała  miłości.  Dopuszczenie 

tej  miłości  pozwoliło  samej  Gail  zaakceptować  całą  sie-
bie,  a  także  ufnie  zawierzyć  miłości  Glena.  Nauczyła  się 
dzielić z mężem swymi emocjonalnymi potrzebami i prosić! 
o wsparcie, kiedy zaś on dowiedział się, czego jej potrzeba,

 

240

 

background image

także i ona lepiej mogła zrozumieć jego potrzeby. Proces 
ten rozwija się tym łatwiej, im lepiej wiemy, jakiego typu 
wsparcie  jest  nam  potrzebne  i  jak  odmienne  są  potrzeby 
partnerki czy partnera.

 

Siedem pozytywnych postaw

 

Istnieje siedem podstawowych potrzeb emocjonalnych 

i odpowiednio siedem postaw, które zapewniają w związku 
autentyczną miłość i rzetelną pomoc. Owe potrzeby (i po-
stawy) to: miłość, troska, zrozumienie, szacunek, wdzięcz-
ność, uznanie i zaufanie.

 

Zyskujemy emocjonalne oparcie, gdy czujemy obecność 

wszystkich tych postaw, chociaż stopień ich udziału jest za-
leżny od sytuacji. Emocjonalne oparcie staje się źródłem ta-
kich uczuć, jak: spełnienie, spokój, zapał, szczęście.

 

MiłośćMiłość to postawa łączności, uczestniczenia, dzie-

lenia i dawania. Bez żadnego ustalania hierarchii powiada 
ona: „Jakkolwiek jesteśmy różni, jesteśmy też podobni. Wi-
dzę siebie w tobie i ciebie w sobie". Na poziomie intelektu-
alnym miłość wyraża się w rozumieniu: „Wiem, jak to wy-
gląda z twojego punktu widzenia i że ty z kolei akceptujesz 
mój  punkt  widzenia".  Na  poziomie  emocjonalnym  miłość 
wyraża się w empatii: „Wiem, co czujesz, bo i ja bywałem 
(bywałam) w takiej sytuacji". Na poziomie cielesnym  mi-
łość wyraża się w dotyku.

 

Troska.  Troska  to  postawa  odpowiedzialności  za  wy-

chodzenie naprzeciw potrzebom drugiej osoby, to płynące 
z głębi serca pragnienie, by dobrze jej się wiodło. Troszczy-
my się o kogoś, kiedy nie jest nam obojętne jego powodze-
nie lub jego brak. Im większa troska, tym silniejsze pragnie-
nie, aby wspierać drugą osobę. Troska upewnia drugą osobę 
w tym, że jest wyjątkowa.

 

241

 

background image

Zrozumienie. Postawa zrozumienia nie polega na wszech* 

wiedzy;  jej  początkiem  jest  chęć  zgłębienia  tego,  co  zrazu 
niepojęte  w  swej  inności,  a  realizuje  się  przez  cierpliwe 
zbieranie  i  łączenie  elementów,  a  wszystko  po  to,  aby  na 
ś

wiat spojrzeć oczyma drugiej osoby. Postawę tę można byt 

opatrzyć następującym  mottem:  „Zanim cię ocenię, zdejmę 
swoje buty i przez chwilę pochodzę w twoich".

 

Szacunek.  Postawa  szacunku  łączy  się  z  poszanowa-

niem  praw,  pragnień  i  potrzeb  drugiej  osoby;  zakłada  uko-
rżenie się przed nimi, nie ze strachu, lecz z racji uznania ich; 
ważności.  Szacunek  skłania  do  postaw  i  gestów  sprzyja-
jących drugiej osobie, gdyż zasługuje ona na to.

 

Wdzięczność.  Postawa  wdzięczności  oznacza  rzetelne 

docenienie cudzych wysiłków i zachowań, w których druga 
osoba  nam  sprzyja.  Wdzięczność  to  naturalna  odpowiedż 
na  uzyskaną  pomoc,  odpowiedź,  która  w  poczuciu  rado-
ś

ci  i  uczestnictwa  chce  się  jakoś  przyczynić  do  dobra  part-

nera.

 

Uznanie.  To  postawa  chętnej  akceptacji,  jakiej  udziela,, 

my  obecności  i  zachowaniu  drugiej  osoby,  a  jaka  bardzo 
często  wyrasta  z  poczucia  wdzięczności.  Uznanie  nie  ozna-
cza  akceptacji  całkowitej,  bezwarunkowej,  oznacza  nato-
miast, że nawet jeśli pożądana mogłaby być zmiana drugiej 
osoby  pod  jakimś  względem,  musi  to  wyrosnąć  z  niej  sa-
mej,  a  nie  pod  naszym  naciskiem.  Składnikiem  tej  postawy 
jest gotowość do wybaczenia cudzych błędów.

 

Zaufanie. Postawa zaufania wyrasta z rozpoznania w cha-

rakterze drugiej osoby takich cech, jak: uczciwość, konsek-
wencja, wiarygodność, sprawiedliwość, szczerość. Gdzie ni 
ma zaufania, tam łatwo o fałszywe przypuszczenia co do i 
tencji drugiej strony, gdzie ono jest, tam nawet dla pozorni 
obraźliwego zachowania próbujemy znaleźć jakieś pozy-

 

242

 

background image

tywne  wyjaśnienie.  Kiedy  odnosimy  się  do  partnera  z  za-
ufaniem, zakładamy, że zawsze w granicach swoich możli-
wości chce nam pomóc, a nigdy zaszkodzić.

 

Potrzeby męskie i potrzeby kobiece

 

Niesłychanie ważną i interesującą rzeczą, jeśli chodzi 

o nasze podstawowe potrzeby emocjonalne, jest to, że ich 
hierarchia istotności zależna jest od płci. Miłość jest równie 
ważna dla mężczyzn i dla kobiet, ale nie jest już tak z sześ-
cioma innymi potrzebami. Męska strona naszej osobowości 
pragnie przede wszystkim zaufania, uznania i wdzięczności, 
podczas gdy dla strony kobiecej bardziej istotne są: troska, 
zrozumienie i szacunek.

 

Ponieważ  mężczyźni  i  kobiety  z  reguły  nie  przypusz-

czają, że ich podstawowe potrzeby mogą być odmienne, do-
chodzi bardzo często do nieporozumienia: jedna strona daje 
stronie drugiej to, czego sama najbardziej oczekuje, sądząc, 
ż

e w ten sposób najlepiej zaspokaja jej potrzeby. Zaskaku-

jące  wydaje  się  to,  że  druga  strona  nie  odwzajemnia  tych 
gestów.

 

Dla przykładu, kobiety nierzadko otaczają mężczyzn ta-

ką troską i wyrozumiałością, iż ci zaczynają podejrzewać, 
ż

e  nie  są  godni  zaufania.  Chociaż  jednak  kobiety  dają  to, 

czego same najbardziej pragną, ku ich zaskoczeniu partne-
rzy reagują chłodno, czy wręcz czują się urażeni i poiryto-
wani! Taka odpowiedź jest dla kobiety kompletnym zasko-
czeniem.

 

Natomiast mężczyzna może darzyć kobietę taką akcep-

tacją i takim zaufaniem, iż zaczyna ona podejrzewać, że jest 
partnerowi  obojętna.  Mężczyzna  traktuje  kobietę  tak,  jak 
chce,  aby  jego  traktowano;  jeśli  widzi,  że  jest  podenerwo-
wana, stara się trzymać na uboczu i dać jej czas, aby zasta-
nowiła  się  nad  problemem  i  znalazła  rozwiązanie.  Z  jego 
punktu widzenia to wyraz akceptacji i zaufania, tymczasem

 

243

 

background image

dla niej to wyraz obojętności i niechęci do pomocy. Kobieta 
czuje, że partner o nią nie dba.

 

 

Ponieważ w tych modelowych sytuacjach brak jest obu-

stronnego  zrozumienia  wzajemnych  różnic,  partnerzy  nie 
tylko nie dają sobie wsparcia, ale na dodatek są przekonani, 
iż to jest właśnie najlepsze rozwiązanie!

 

To  bardzo  ważna  wskazówka;  dzięki  jej  przemyśleniu 

wiele osób może zrozumieć, dlaczego nie zyskują od swych 
najbliższych pomocy, na którą, zdałoby się, powinni liczyć. 
Po wielekroć można słyszeć skargi, że oto ktoś daje z siebie 
wszystko w intymnym związku, niewiele w zamian otrzy-
mując  od  partnerki  czy  partnera.  I  być  może  daje  istotnie 
wszystko, ale czy na pewno to, czego oczekuje druga stro-
na? Gdzie prawdziwy dar, tam zawsze też i radosna goto-
wość  odwzajemnienia  się  —  taki  powrót  daru  jest  czymś 
zupełnie naturalnym i to czymś, co nadaje żywotność każ-' 
demu związkowi intymnemu.

 

Jeśli jednak ta złota reguła nie zawsze się sprawdza, to 

dlatego, iż nie zawsze dajemy to, czego chce nasza partner- ka 
czy  partner.  Może  się  zdarzyć,  że  obie  strony  są  pewne 
swego dawania, a tymczasem żadna w istocie nic nie otrzy-
muje, w efekcie czego obie czują się pokrzywdzone.        

 

Dlatego  jako  najbezpieczniejszą  regułę  trzeba  przyjąć, 

ż

e jeśli nie otrzymujemy od partnera tego, czego chcemy, to 

najpewniej dlatego, że nie dajemy, a mówiąc ściślej, nie da-
jemy tego, co on uznawałby za dar. Dla pomyślności związ-
ku  nieodzowne  jest  więc,  by  nauczyć  się  dawać  nie  to,  co 
sami  chcielibyśmy  otrzymać,  lecz  to,  czego  naprawdę  po-
trzebuje partner. A kiedy naprawdę się tego nauczymy, wtedy 
zobaczymy,  jak  wiele  zmieni  się  także  od  strony  naszych 
potrzeb.

 

Sukces naszego dawania  zależy więc od gotowości part-

nera  do  odwzajemnienia  daru.  Jeśli  nasze  gesty  przechodzą 
bez  echa,  nie  należy  pomstować  na  partnera,  lecz  zastano-
wić się, jak skuteczniej dawać.

 

244

 

background image

Dawanie  w  intymnym  związku  przypomina  trochę  pła-

cenie  w parkometrze.  Niektórzy irytują się na automat, że 
nie  przyjmuje  banknotów,  ale  on  właśnie  został  zaprogra-
mowany na monety. Musimy pamiętać, że podobnie jest 
z naszymi partnerami — trzeba używać „monet", które mają 
dla nich znaczenie. Jeśli nie dajemy partnerowi tego, co dla 
niego  pożyteczne,  zachowujemy  się  jak  producent,  który 
irytuje się na klientów, że nie kupują jego towarów, zamiast 
rozważyć, czego klienci naprawdę chcą.

 

Podsumujmy.  Jedną  z  głównych  przyczyn  frustracji  i 

uraz  w  intymnych  związkach  jest  to,  że  mężczyźni  auto-
matycznie  dają  kobietom  to,  czego  im  brak,  podczas  gdy 
kobiety dają to, co same najbardziej cenią. Mam nadzieję, 
ż

e  to  będzie  jedna  z  nauk,  jakie  wyniesiecie  z  tej  książki. 

Wiedza ta przez jedną noc — mówiąc metaforycznie — po-
trafiła zmienić na lepsze sytuację bardzo wielu par. W na-
stępnym rozdziale jeszcze dogłębniej zbadamy różnice mię-
dzy  mężczyznami  a  kobietami,  jeśli  chodzi  o  podstawowe 
potrzeby emocjonalne.

 

background image

ROZDZIAŁ JEDENASTY

 

PODSTAWOWE POTRZEBY 

EMOCJONALNE

 

Mężczyźni  i  kobiety  w  równym  stopniu  potrzebują  mi-

łości,  co  się  natomiast  tyczy  pozostałych  sześciu  podsta-
wowych  potrzeb,  to  trzy  z  nich  faworyzowane  są  przez 
kobiety, a trzy przez mężczyzn. Większość konfliktów i roz-
czarowań powstających w związkach wynika właśnie z nie-
zaspokojenia  tych  podstawowych  potrzeb,  co  rodzi  ból  i 
skłania do obwiniania innych.

 

Mężczyzna najczęściej  czuje  się dotknięty i skrzywdzo-

ny, gdy kobieta nie podchodzi z ufnością wdzięcznością. i 
uznaniem  do  jego  intencji,  decyzji,  pomysłów  czy  zacho--
wań.  Mężczyzna  identyfikuje  się  ze  swymi  działaniami,', 
więc jeśli te nie natrafiają na wymienione postawy partner-ki, 
będzie  to  dla  niego  bolesne  i  nieznośne,  jako  że  w  głębi 
duszy zacznie wątpić w swe zdolności i kompetencje.      

 

Kobieta przede wszystkim chce troski, zrozumienia i sza-

cunku. Kiedy z tym nie spotykają się jej uczucia, kiedy nie 
znajduje  u  ukochanego  szacunku,  zaczyna  wątpić  w  swą 
wartość i prawo do miłości.

 

246

 

background image

Uniwersalna potrzeba miłości

 

Najważniejszą z siedmiu podstawowych potrzeb jest po-

trzeba miłości. Kochać drugą osobę to uważać za dobro to, 
kim ona jest. Dzięki miłości rozbudzamy w drugiej osobie 
ś

wiadomość  dobra,  jakie  w  sobie  niesie.  Dopiero  przeglą-

dając się w zwierciadle naszej miłości, dostrzega swoją war-
tość. Gdy ogarnia nas miłosne spojrzenie, stajemy się świa-
domi  własnej  wartości,  zaczynamy  cenić  i  lubić  samych 
siebie.

 

Jeśli  dorastamy  w  takiej  pozytywnej  samoświadomości, 

stajemy  się  mniej  zależni  od  cudzego  spojrzenia,  niemniej 
jednak zawsze jest nam ono niezbędne, podobnie jak dobra 
potrzebne  do  fizycznego  przetrwania.  Z  czasem  potrzeba 
miłości kryje się w cieniu pragnienia, aby służyć innym, po-
dobnie  jak  na  niższym  szczeblu  potrzeba  fizycznego  prze-
trwania i bezpieczeństwa zostaje przesłonięta przez potrze-
bę miłości.

 

Miłość  to  także  uczucie  łączności,  uczucie,  które  nas 

wzajemnie  wiąże.  Oznacza  ono,  że  druga  osoba  jest  moją 
częścią. Kiedy mężczyzna kocha kobietę, może pozytywnie 
odczuwać  swą  kobiecą  stronę  i  akceptować  ją,  jeśli  jest 
to miłość z wzajemnością, doświadcza też wartości swojej 
męskiej strony. Na podobnej zasadzie, kiedy kobieta kocha 
mężczyznę, pozytywnie doświadcza swej męskiej strony, 
a jeśli jest to miłość z wzajemnością, widzi też wartość swej 
kobiecej strony.

 

Dzięki dawaniu i otrzymywaniu miłości mężczyzna i ko-

bieta mogą pełniej kochać siebie samych i doświadczać swej 
wewnętrznej wartości, dzięki czemu czują się spełnieni.

 

W miłości tak ogarniam drugą osobą, jak sam chciałbym 

być ogarnięty, miłość daje inspirację, oparcie i siłę. Kiedy 
pojawia się prawdziwa miłość, nawiedza nas też bezintere-
sowne pragnienie, by służyć dobru drugiej osoby.

 

To dzięki miłości czujemy łączność z innymi i samy-

 

247

 

background image

mi  sobą.  Kochani,  rozpoznajemy,  kim  naprawdę  jesteśmy, 
ale także, że jesteśmy godni miłości jako tacy, bez ulepszeń,-
wyrzeczeń czy uzupełnień. W miłości łatwiej być sobą.

 

Dar miłości

 

Kiedy pojawiamy się na świecie, niesiemy ze sobą dar, 

miłości rodzicom i wszystkim, których spotykamy. Patrzy-
my na nich w zachwycie, dostrzegamy tylko ich piękno i 
dobro, jesteśmy więc pewni, że są warci wszystkiego, co 
możemy im dać. Jeśli ta miłość zostaje odwzajemniona, to' 
możemy też kochać samych siebie. Wygląda to tak, jakby.' 
Bóg obdarzał nas zdolnością ofiarowania miłości światu, 
ale do miłości samych siebie potrzebni byli rodzice odbi-
jający promienie tego uczucia.

 

Kiedy  jednak  miłość  nie  jest  odwzajemniona,  zaczyna-

my  wyrzekać  się  części  samych  siebie;  dzieje  się  tak  z  tej 
racji, że chcemy zasłużyć sobie na miłość rodziców, dla niej 
więc  stajemy  się  innymi  osobami,  a  w  efekcie  trudno  jest 
nam zarówno kochać podobne aspekty u innych ludzi, jak i 
zyskiwać miłość dla tych aspektów w nas samych.        

 

Aby  w  intymnych  związkach  zyskać  miłość,  na  którą 

zasługujemy,  musimy  zaryzykować  i  być  sobą.  Im  pełniej- 
szą  mamy  zdolność otrzymywania  miłości,  tym  łatwiej  jest 
też  nam  sięgać  po  swój  najgłębszy  potencjał  i  stamtąd  wy- 
dobywać nasz dar dla świata.

 

 

s

 

Kobiety potrzebują troski

 

Związek to nie zakrzepły układ, lecz nieprzerwanie to-

czący się proces dawania, otrzymywania i uczestnictwa. 
Pomyślność związku zależy od naszej zdolności dawania z 
siebie tego, co najlepsze i najintensywniejsze, tyle że ta 
zdolność pozostaje w ścisłym związku ze zdolnością do;

 

248

 

background image

przyjmowania.  Na  dłuższą  metę  niepodobna  tylko  dawać, 
nie otrzymując żadnego wsparcia od partnera. Żeby je jed-
nak przyjąć, musimy czuć się go godni.

 

To rzecz bardzo ważna, aby bliskie nam osoby były wy-

czulone  na  nasze  potrzeby  i  troszczyły  się  o  nie.  Potrzeba 
troskliwości to potrzeba osoby, która na nasze kłopoty od-
powie najlepiej, jak potrafi. Kiedy spotykamy się z taką od-
powiedzią,  jesteśmy  w  stanie  się  otworzyć  i  zaufać,  iż  oto 
jesteśmy dla kogoś tak ważni, iż nie poskąpi on nam swej 
serdeczności.

 

Kobiety są szczególnie wrażliwe na troskliwość ze stro-

ny partnera i na jej brak. Jest to wrażliwość tak wielka, że 
nieopatrzne zachowanie mężczyzny może sprawić, iż emo-
cjonalne niebo znienacka zmienia się dla kobiety w piekło. 
Troska partnera oznacza dla kobiety, że jej potrzeby są waż-
ne  także  dla  niego.  Kiedy  tej  troski  zabraknie,  kobiecie 
trudno jest zabiegać o własne potrzeby bez poczucia winy, 
co sprawia, że stopniowo zaczyna podejrzewać, iż w ogóle 
nie jest warta zainteresowania, opieki ani pomocy.

 

Męska wrażliwość na troskę przejawia się inaczej. Kie-

dy  kobieta  jest  przesadnie  troskliwa,  mężczyzna  czuje  się 
słaby i zależny. Ona powoli zajmuje pozycję matki, on zaś 
zaczyna  się  zachowywać  jak  rozkapryszone  dziecko,  przy 
czym będzie na zmianę przechodził od postawy zależności 
do gniewu na tę nadopiekuńczość.

 

Ponieważ kobiety są świadome tego, jak potrzebna jest 

im opieka i troska, w sposób naturalny opiekują się bliski-
mi i troszczą o nich. Mężczyzna musi bardziej nad sobą pra-
cować,  aby  utrwalić  taką  postawę.  Zastanawiając  się  nad 
wyliczonymi  siedmioma  podstawowymi  potrzebami  emo-
cjonalnymi, stale obserwujemy, że kobiety z łatwością dają 
to, czego potrzebują co od mężczyzn wymaga wysiłku. Z 
kolei oni z łatwością dają to, czego potrzebują, natomiast 
od  kobiet  wymaga  to  wysiłku.  Im  lepiej  to  pojmujemy,  z 
tym większym zrozumieniem i tolerancją oceniać będziemy 
sytuacje, gdy partnerzy nie zaspokajają naszych

 

249

 

background image

uczuć emocjonalnych. Co łatwe dla nas, dla nich może być 
o wiele trudniejsze.

 

Kobiety potrzebują zrozumienia

 

Możemy  w  pełni  zrozumieć  siebie  tylko  wtedy,  gdy  ro-

zumieją nas inni. Im więcej dajemy z siebie, tym lepiej też 
samych  siebie  pojmujemy.  Nasze  potrzeby,  myśli  i  uczucia 
stają się dla nas klarowne, gdy mogą być zakomunikowane 
innym  czy  w  pełni  przez  nich  zrozumiane.  Rozumieć,  to 
przyjmować  myśli  i  uczucia  drugiej  osoby,  nawet  jeśli  są 
one bardzo odmienne od naszych.

 

Rozumienie to bardziej podzielanie czy akceptacja sta-

nowiska drugiej osoby, niż jego ocena, to chęć odkrycia, 
dlaczego inni spoglądają na świat i doświadczają go w pe-
wien sposób, nie zaś pouczenia, dlaczego nie powinni tak 
postrzegać czy doświadczać.

 

Owa potrzeba zrozumienia jest szczególnie istotna dla 

kobiety. Jeśli mężczyzna nie poświęca jej uwagi i czasu, 
niezbędnych do zrozumienia, bardzo łatwo zaczyna reago- 
wać przesadnie. Kiedy kobieta chce się podzielić swymi 
przeżyciami, a partner tylko pasywnie słucha, czekając, kie-dy 
się to wreszcie skończy, to pogłębia jej złe samopoczucie. 
Kiedy na dodatek zaczyna negatywnie oceniać jej po- 
stawę, kwalifikując ją jako niemądrą czy chorą, bardzo łat-
wo o to, by kobieta również zaczęła wątpić w swe zdrowie-
emocjonalne. Nie można wykluczyć, że wiele kobiet wy-
lądowało w szpitalach psychiatrycznych tylko dlatego, że 
mężczyźni nie potrafili czy nie chcieli rozumieć ich uczuć. 

 

To  zresztą  interesujące,  że  nawet  słownik  określa  choro-

bę  psychiczną  jako  „zachowanie  nie  oparte  na  racjonal-
nym,  logicznym  myśleniu".  Gdyby  miała  to być  powszech-
nie  uznana  definicja,  większość  kobiet  trzeba  by  uznać  za 
chore psychicznie. Tymczasem dla kobiet jest całkiem  natu-
ralne i jak najbardziej zdrowe, by kierować się uczuciami

 

250

 

background image

instynktownie i intuicyjnie, nie zaś opierając się na logicz-
nej i racjonalnej analizie.

 

Na przykład kobieta decyduje się na dziecko nie w wy-

niku analizy wszystkich za i przeciw oraz konstatacji, że to 
dobry pomysł. Nawet jeśli skądinąd tak uważa, źródłem jej 
decyzji jest poczucie, że czas już zostać matką. Odwołując 
się do swej intuicji, kobieta może podejmować różne dzia-
łania tylko dlatego, że przemawia za tym uczucie, i dopiero 
potem dostrzega, że były też dobre racje dla takiego posu-
nięcia.

 

Mężczyźni natomiast podejmując decyzje, opierają się 

na logice i rozumowaniu. Potem mogą się jeszcze upewnić, 
sprawdzając, czy postanowienie daje im także dobre samo-
poczucie. Podobnie jak zawodna jest męska logika, zawod-
na jest też kobieca intuicja, tak jednak czy owak są to dwie 
uprawnione drogi dochodzenia do wiedzy i decyzji.

 

Kiedy kobiety usiłują się upodabniać do mężczyzn i da-

wać logice pierwszeństwo przed uczuciami, narażają się na 
frustracje i zamęt duchowy, zwłaszcza jeśli decyzję podej-
mują w warunkach stresu. Przy podejmowaniu postanowie-
nia  kobieta  musi  się  odprężyć  i  zbadać  swe  uczucia,  od-
wołać się do swej intuicji.

 

Także mężczyzna potrzebuje chwili spokoju przed osta-

teczną  decyzją,  ale  wtedy  nie  odwołuje  się  do  uczuć,  lecz 
analizuje  problem.  Mężczyźni,  którzy  dają  prymat  uczu-
ciom  nad  intelektem,  stają się  niepewni  i  niezdecydowani; 
dla wyjścia z tego stanu jest im potrzebne odwołanie się do 
swego umysłu. Jedna z korzyści, jakie płyną dla mężczyzny 
ze słuchania kobiety (kiedy raz już się tego nauczy) polega 
na tym, że musi on wtedy automatycznie odstawić na bok 
swoje uczucia i zacząć myśleć, aby zrozumieć, co i dlacze-
go czuje partnerka.

 

Zarówno dla kobiety, jak dla mężczyzny idealną sytua-

cją  do  podejmowania  decyzji  jest  stan  równowagi  między 
umysłem a uczuciami. Kiedy mężczyzna słucha, aby zrozu-
mieć, automatycznie osiąga stan większej równowagi; ko-

 

251

 

background image

bieta  uzyskuje  go,  gdy  dzieli  się  swymi  przeżyciami  i  jest, 
rozumiana, co może się dokonać tylko wtedy, gdy mężczyz-
na nauczy się języka kobiet, a kobieta nauczy się mówić' 
w sposób zrozumiały dla mężczyzny. Omawiana w rozdziale 
13 technika „Listu o uczuciach" uczy kobiety, jak dzielić się 
swymi przeżyciami w sposób dostępny dla mężczyzn. Poza 
tym  pisanie,  nawet  bez  obecności  słuchacza,  pomaga 
rozeznać się we własnych uczuciach.

 

I na koniec, zrozumienie jest istotne dla naszej kobiecej-' 

strony. Pomaga nam odkryć zawartą w nas prawdę, a także 
pomaga uwolnić się od negatywnych uczuć i dać prymat 
uczuciom pozytywnym. Im lepiej uczymy się komuniko-
wać z najbliższymi osobami, przy zachowaniu pozytywnej, 
pełnej miłości postawy, tym bardziej kultywujemy w so-
bie rozumienie, które jest nam niezbędne, aby rozwiązywać'; 
konflikty w intymnych związkach, czy —jeszcze lepiej — 
w ogóle ich unikać.

 

Kobiety potrzebują szacunku

 

Szacunek  dla  partnerki  oznacza,  że  nie  staramy  się  jej 

zmieniać  czy  nią  manipulować,  natomiast  utwierdzamy  ją 
w  poczuciu  własnej  wartości  i  honorujemy  jej  potrzeby, 
pragnienia  i  prawa.  Szacunek  obejmuje  też  dotrzymywa- 
nie  zobowiązań  i  przyrzeczeń;  oznacza  to  tyle,  że  druga 
osobę uznajemy za co najmniej równie ważną jak my sami, 
a może nawet ważniejszą.

 

 

Potrzeba  szacunku  wymaga,  by  w  relacji  z  inną  osobą 

nie być zmuszonym do rezygnowania z siebie. Kiedy spoty ' 
kamy  się  z  szacunkiem,  nie  odczuwamy  potrzeby  walki 
o swoje prawa, czujemy natomiast swoją wartość. Potrzeba 
szacunku  to  potrzeba  rzetelności,  ale  także  sprawiedliwej 
aprobaty.  Szacunek  to  zarazem  uznanie,  że  osoba  zasługuje 
na pomoc i wsparcie bez zabiegania o to.

 

 

Kobieta jest szczególnie wyczulona na szacunek z po-,

 

252

 

background image

wodu swej ekspansywnej natury. Kiedy z miłością otwiera 
się ona na mężczyznę, zagrożone jest jej poczucie jaźni, jeśli 
nieustannie  nie  upewnia  jej  on  co  do  jej  praw  i  wartości. 
Bez tego przestaje być ich pewna. Im silniej jest związana 
emocjonalnie,  tym  większa  potrzeba  szacunku.  Jeśli  męż-
czyzna nie otacza szacunkiem potrzeb, uczuć i praw kobiety, 
miłość  będzie  musiała  wygasnąć,  aby  kobieta  mogła  od-
naleźć samą siebie. Dla tego stadium charakterystyczne jest 
wygaśnięcie zainteresowania seksem, ono bowiem w dużej 
mierze zależy u kobiety od szacunku, z jakim spotyka się ze 
strony mężczyzny.

 

Mężczyźni  są  często  nieświadomi,  jak  bardzo  kobiety 

potrzebują szacunku, gdyż oni zachowują się zupełnie ina-
czej, kiedy go im brak. Kobiety starają się wtedy więcej 
z siebie dawać, aby zasłużyć sobie na szacunek, mężczyźni 
natomiast  odczuwają  oburzenie  i  albo  domagają  się  tego, 
czego niesprawiedliwie — ich zdaniem — im się odmawia, 
albo  mniej  z  siebie  dają  do  chwili,  gdy  rachunki  się  wy-
równają.

 

W dzieciństwie jesteśmy, niestety, całkowicie zdani na 

to, w jakim stopniu rodzice gotowi są traktować nas z sza-
cunkiem. Jeśli tak nie postępują trudno, byśmy wiedzieli, 
na co zasługujemy. Szczególnie na dziewczęta wpływa to, 
z jakim szacunkiem odnosi się ojciec do matki i na ile ona 
szanuje samą siebie.

 

Jak wspomniałem wcześniej, bardzo typowe jest dla męż-

czyzn  to,  że  w  sytuacji  braku  szacunku  ze  strony  innych 
tym  bardziej  czują  jego  potrzebę.  W  pewnych  warunkach 
mogą  się  go  nawet  dość  agresywnie  domagać.  Przyczyną 
większości bójek jest brak szacunku okazany przez jedną ze 
stron,  co  wyjaśnia  też  pewien  aspekt  szkoleń  wojskowych 
(które, chociaż czasy się zmieniają, ciągle są organizowane 
przede wszystkim dla mężczyzn i z myślą o nich). W kosza-
rach  rekruci  są  notorycznie  poniżani,  co  wyzwala  w  nich 
agresję. Usiłują zyskać szacunek, starając się o jak najlep-
sze wyniki, i istotnie wraz z nabywaniem wojskowych spraw-

 

253

 

background image

ności żołnierze są traktowani przez swych przełożonych 
z rosnącym szacunkiem.

 

O ile przeto u mężczyzny pierwszą reakcją na brak sza-

cunku jest zazwyczaj agresja, o tyle u kobiet jest nią poko-
ra, a o reakcję taką najłatwiej w intymnym związku. Role t 
jednak  mogą  się  zmienić,  kiedy  w  efekcie  takiej  postawy 
kobieta zaczyna czuć do partnera urazę. Aby zrekompenso-
wać swą pokorę, kobieta może zacząć dominować i stawiać 
rosnące wymagania, co z kolei sprawia, że mężczyzna staje* 
się bardziej pasywny i zależny.

 

 

Mężczyźni potrzebują wdzięczności

 

Charakterystyczną  dla  mężczyzn potrzebę  wdzięczności 

często  myli  się  z potrzebą  szacunku.  Tymczasem  wdzięcz-
ność oznacza jawne stwierdzenie, że działania czy postawę 
danej  osoby  oceniamy  jako  wartościowe  i  ważne  dla  nas, 
Dzięki  szacunkowi  natomiast  upewniamy  się  co  do  istoty 
naszych potrzeb, uczuć, wartości i praw. Wdzięczność wiąże 
się z oceną, szacunek z akceptacją.

 

W  akcie  wdzięczności  wyraża  się  ocena  wartości  na- 

szych poczynań, intencji i decyzji, a więc — ostatecznie — 
wartość  naszej  osoby.  Dla  mężczyzny  oznacza  to,  że  jego 
zachowania osiągnęły swój cel.  Jeśli czuje się doceniony, 
o wiele łatwiej mu przyznać, że coś się nie powiodło i zasta- 
nowić się, dlaczego tak się stało.

 

 

Gdzie  brak  wdzięczności,  tam  pojawia  się  poczucie  nie-

udaczności,  niezdolności  do  wspierania  innych,  za  czym  idzie 
też wątpliwość, czy samemu zasługuje się na wsparcie.   

 

Dzięki wdzięczności upewniamy się co do sensowności i 

wartości naszych zamiarów i poczynań, dzięki czemu ma-my 
motywację  do  ich  ponawiania,  czy  też  zmiany  tych,  któ-re 
zawodzą.  Nawet  bowiem  tam,  gdzie  nie  udaje  nam  się 
osiągnąć  zamierzonego  celu,  zawsze  pozostaje  jeszcze  coś, 
za co można nam być wdzięcznym.

 

254

 

background image

Jeśli  nie  spotykamy  się  z  wdzięcznością,  maleje  goto-

wość do dawania. Mężczyznę, którego poczynania nie zys-
kują  wdzięczności,  może nawiedzić  zniechęcenie i apatia, 
albo też — przeciwnie — będzie on tak długo powtarzał 
swe zachowanie, aż wreszcie spotka się ono z podzięką.

 

Mężczyźni są szczególnie uczuleni na wyrazy wdzięcz-

ności. Ich reakcją na jej brak — jak wspomnieliśmy — są 
niepewność, brak zdecydowania, pasywność, apatia. Kobieta 
reaguje  w  tych  sytuacjach  inaczej,  gdyż  brak  wdzięczności 
motywuje  ją  do  jeszcze  usilniejszego  zabiegania  o  nią. 
Kiedy partner ją ignoruje, pierwszym impulsem jest wzmo-
ż

enie  zabiegów  o  zadowolenie  go.  Ponieważ  tego  samego 

oczekuje od mężczyzny, jest zdziwiona, że on nie stara się 
bardziej o wdzięczność, i błędnie zaczyna przypuszczać, że 
to z  powodu  braku  miłości. Jeśli nie uzyskuje  od partnera 
tego,  czego  jej  potrzeba,  może  zacząć  świadomie  czy  nie-
ś

wiadomie manipulować nim i skąpić wyrazów wdzięczno-

ś

ci, aby wymusić pożądane zachowania, a nader często cze-

ka ją tutaj zawód, gdyż on zaczyna dawać z siebie jeszcze 
mniej.

 

Odnosząc  się  krytycznie  do  zachowań  mężczyzny,  ko-

biety z reguły nie mają pojęcia, jak wielkie to jest wyzwanie 
dla  jego  poczucia  własnej  wartości.  Dla  mężczyzny  brak 
wdzięczności jest porównywalny z tym, czego doznaje ko-
bieta, gdy mężczyzna lekceważy jej uczucia, potrzeby, pra-
gnienia czy prawa. Kiedy zatem kobieta zaczyna krytyko-
wać  działania  partnera,  korygować  jego  zamiary,  kwestio-
nować decyzje i wybrzydzać na to, co dla niej sprawia, ten 
traci  zapał  i  energię,  ową  magiczną  moc,  którą  daje  mu 
przesycona miłością wdzięczność, a to wyzwala u niego de-
precjonujący osąd partnerki, brak szacunku i dystans emo-
cjonalny.

 

I  odwrotnie:  kiedy  kobieta  darzy  mężczyznę  wdzięcz-

nością,  nic  nie  jest  w  stanie  trwale  go  załamać.  Potrzeba 
wdzięczności  to  podstawowa  potrzeba  mężczyzny.  Dzięki 
niej jest pewien swej sprawczości, swej zdolności do pozy-

 

255

 

background image

tywnego  wpływania  na  życie  innych.  Wdzięczność  to  pali-  
wo,  które  napędza  wszystkie  jego  poczynania.  Nawet  wte- 
dy,  gdy  nie  może  podołać  problemom  w  pracy,  łatwiej  mu  
wyzwolić  się  od  wynikającego  stąd  stresu,  jeśli  w  domu  
czeka na niego wdzięczna i szczęśliwa żona.

 

 

Najsilniejszym impulsem u mężczyzny jest pragnienie 

zadowolenia kobiety; ten impuls stanowi o męskiej sile, a 
pierwszym jego przejawem jest popęd seksualny. Kiedy w 
wieku dojrzałym potrafi spleść ten popęd z miłością, sza- 
cunkiem, zrozumieniem i troską o kobietę, siła ta jeszcze 
się wzmaga. Maksimum osiąga wtedy, kiedy mężczyzna zys-
kuje uznanie w kwestiach cielesnych, umysłowych, emo-
cjonalnych i duchowych.

 

Kiedy kobiety szukają wdzięczności

 

Kobieta, która szuka wdzięczności, aby poczuć się god-

ną wsparcia, zmyliła drogę. Zupełnie niezależnie od tego, 
jak wiele z siebie daje, zasługuje na szacunek i uwielbie-' 
nie z racji tego, kim jest. Nader często kobieta zabiegająca o 
wdzięczność nie rozumie swoich potrzeb. Na przykład ' 
poświęca się nadmiernie, a potem czuje się rozgoryczona, 
iż nie widzi uznania. Gorycz w istocie dotyczy tego, że tak 
wiele dając, nie spotyka się ze wsparciem czy szacunkiem. 
Jeśli nie czuje szacunku, same wyrazy wdzięczności nie! 
wystarczą. To pewne, że za ciężką pracę kobieta zasługuje, 
na wdzięczność tak samo jak mężczyzna, ale jej niewieścia 
strona jeszcze silniej potrzebuje szacunku.

 

Szczególnie  w  intymnym  związku  istotny  jest  dla  ko-

biety szacunek wobec jej wartości, potrzeb, intuicji, uczuć i 
pragnień. Zdarza się nierzadko, że kobieta silna w pra-cy i 
tutaj  pewna  swego  prawa  do  szacunku,  zakochuje  się.,  w 
mężczyźnie,  który  ją  ignoruje,  ona  zaś  nie  rozumie,  że  nie 
wolno  jej  domagać  się  szacunku.  To  znak,  że  niewieścia 
strona wyzbyła się miłości, a potrzeby zrozumienia, troski

 

256

 

background image

i  szacunku  potrzebują  zaspokojenia.  Ucząc  się  być 
kobiecą i zaspokajając podstawowe kobiece potrzeby, może 
się nawet okazać jeszcze sprawniejsza w pracy.

 

Z racji swej natury kobieta swą godność i wartość odnaj-

duje raczej „będąc" niż „czyniąc". Będąc kochaną, szanowa-
ną, akceptowaną, obdarzaną ufnością, zrozumieniem i tros-
ką zyskuje pewność siebie, która promieniuje na zewnątrz, 
a tak demonstrowana siła kobiecości przyciąga uwagę i za-
chwyt, kiedy zaś łączy się z nią męska zdolność realizacji 
celów, oznacza to sukcesy w pracy zawodowej.

 

Kobieta, która bardziej w sobie wyrobiła stronę męską 

niż niewieścią, najczęściej budzi w mężczyznach odrucho-
wy opór, i dlatego niezbyt chętnie spieszą jej z pomocą. 
W głębi męskiej duszy najsilniejszym pragnieniem jest da-
wać kobiecie poczucie spełnienia. Mężczyzna czuje się spo-
kojny i pewny siebie, gdy wie, że może coś zmienić w świe-
cie kobiety.  Kiedy ona wydaje  się  zbyt niezależna, on nie 
widzi przed sobą szans, by uczynić dla niej coś istotnego 
i ważnego. Może czuć się zarazem obrażony tym, iż ona nie 
ufa jego gotowości do pomocy, jak i zagrożony tym, iż nie 
może  stać  się  jej  bohaterem.  Skoro  sama  potrafi  pokonać 
smoka, rycerz w błyszczącej zbroi nie ma nic do roboty.

 

Kiedy kobieta równomiernie rozwinęła obie swe strony, 

ż

eńską i męską, mężczyźni znacznie skwapliwiej spieszą jej 

z pomocą i znacznie łatwiej się im z nią współpracuje. By-
wają  kobiety  obdarzone  prawdziwym  darem  gromadzenia 
wokół siebie chętnych pomocników. Taki „dar" można też 
zaobserwować u  mężczyzn, którzy harmonijnie rozwinęli 
w sobie czynnik męski i żeński.

 

Kobiecie najłatwiej rozwijać jej żeńskie cechy w związ-

kach o charakterze osobistym, a nie zadaniowym. Kiedy 
z owymi dojrzałymi  cechami kobiecymi wkracza  w  świat 
profesji, gdzie współzawodniczy z mężczyznami, w większym 
stopniu jest przez nich odbierana jako rywalka, a w mniej-
szym jako zagrożenie.

 

Kiedy kobieta dba o te swoje cechy, zachowuje poczucie

 

257

 

background image

własnej wartości i mniej jest narażona na postawę męczen-
niczki.  Kobieta  usiłująca  dowieść  swojej  wartości  poprzez 
dzieła  (a  więc  usiłująca  zyskać  wdzięczność),  szybko  się 
wypala i nigdy tak naprawdę nie czuje się godna szacunku 
i wsparcia, kiedy więc nawet zaczyna się ich domagać, robi 
to  z  goryczą  i  w  sposób  pełen  pretensji.  Kiedy  natomiast 
manifestuje swą wartość, będąc, może być o wiele pewniej-
sza męskiego szacunku, uwielbienia i chętnej pomocy. Wte-
dy  każde  jej  pragnienie  staje  się  dla  niego  rozkazem,  i  to 
rozkazem, którego nawet nie musi wypowiadać, gdyż męż-
czyzna  sam  z  siebie  pragnie  jej  służyć  i  sprawiać  radość. 
W następnych rozdziałach bliżej przyjrzymy się temu, w jaki 
sposób kobiety mogą wzmagać tę moc swego bycia.

 

Ilekroć kobieta zabiega w związku intymnym o wdzięcz-

ność, nieświadomie rywalizuje z mężczyzną o pozycję oso-
by,  która  służy  jako  oparcie.  Wyczuwając  to,  mężczyzna 
najczęściej  rezygnuje  ze  współzawodnictwa,  brak  mu  bo-
wiem paliwa w postaci wdzięczności: to partnerka o nią za-
biega, a jemu zaczyna brakować zapału. Najczęściej bardzo 
sobie ceni wszystko, co ona dla niego robi, ale jej zabiegi 
o wdzięczność rozleniwiają go: rozsiada się wygodnie i pa-
sywnie daje się „obsługiwać".

 

Nie wynika z tego, że kobieta nie powinna robić nicze-

go, co sprawia mężczyźnie radość: chodzi o to, by czyniąc 
tak, nie oczekiwała wdzięczności. W swych działaniach bar-
dziej powinna wyrażać swą wdzięczność wobec mężczyz-
ny, niż ją od niego zyskiwać.

 

Jeśli kobieta nie czuje troski, zrozumienia i szacunku, to 

jej ofiarność wobec partnera nigdy nie jest bezinteresowna 
i spontaniczna. Nie rozumie, że wyrażając uznanie dla mę-
skich poczynań, zdobywa prawo, by jej potrzeby były za-
spokajane.

 

258

 

background image

Mężczyźni potrzebują uznania

 

Kiedy mężczyzna spotyka się z uznaniem, umacnia to 

w nim wiarę w jego możliwości; mając do czynienia z bez-
warunkowym uznaniem, bez poczucia zagrożenia może za-
cząć się zastanawiać nad sposobami ulepszenia swych po-
czynań.  Uznanie  ma  kluczowe  znaczenie,  gdy  w  związku 
konieczna jest zmiana jakichś zachowań.

 

Potrzeba  uznania  jest  u  mężczyzn  szczególnie  ważna. 

Niekiedy  kobiety  darzą  uznaniem  same  możliwości  męż-
czyzny, ale wtedy nie jest to równoznaczne z poważaniem 
i  poszanowaniem  ich  samych.  Czekają  na  dzień,  gdy  ich 
oczekiwania się spełnią, ale mężczyźnie potrzebne jest uzna-
nie za to, co osiąga teraz, a nie za to, co być może osiągnie 
w przyszłości. Przy braku uznania mężczyźni stają się upar-
ci i niechętni jakimkolwiek zmianom.

 

Jeśli kobieta nie myśli o mężczyźnie z pełną akceptacją, 

czuje potrzebę, by jakoś go zmienić. Nawet nie pytana bę-
dzie spieszyć z radami, co i jak należałoby zmienić. Wielu 
mężczyzn jest otwartych na takie sugestie, ale wtedy, gdy 
o  nie  proszą,  w  innych  jednak  sytuacjach  rady  takie  ozna-
czają  dla  nich  brak  poważania.  Kobieta  sądzi,  że  pragnąc 
pomóc, respektuje potrzeby mężczyzny, tymczasem on czuje 
się manipulowany i strofowany, a wtedy mniej czy bardziej 
ś

wiadomie buntuje się przeciw zmianom.

 

Do nich motywuje mężczyznę rozumiejące wsłuchiwa-

nie się w kobiece uczucia i potrzeby. Kiedy wyczuwa, że je-
go starania spotykają się z życzliwością, tym silniej pragnie 
spełniać jej życzenia, przypuszcza bowiem, że nawet w razie 
niepowodzenia spotka się z pochwałą za samo podjęcie próby.

 

Uznanie daje mężczyźnie pewność, że to, jakim już jest, 

wystarcza,  aby  zadowalać  i  radować  partnerkę.  Z  tą  pew-
nością bardziej jest gotów darzyć ją należnym szacunkiem 
i zrozumieniem. Większość kobiet nie zna tego sekretu i 
błędnie  przypuszcza,  że  najprędzej  zmienią  mężczyznę 
skargi, docinki czy krytyka.

 

259

 

background image

Czując, że jego niedoskonałości nie są akceptowane, męż-

czyzna  bardzo  powoli  i  opornie  może  powracać  do  swego 
prawdziwego,  skorego  do  dawania  Ja.  Jednym  ze  sposo-
bów,  w  jaki  mniej  czy  bardziej  nieświadomie  mści  się  za 
brak  uznania,  jest  uparte  powtarzanie  zachowań,  które  de-
nerwują  kobietę,  co  dla  niej  jest  trudne  do  zrozumienia, 
gdyż  ona,  widząc,  że  partner  nie  akceptuje  jej  poczynań, 
przede  wszystkim  stara  się  je  ulepszyć  lub  zmienić.  Pod 
tym względem sytuacja kobiet jest bardziej bezpieczna, mo-
gą one bowiem na bieżąco odbierać informacje o niedostat-
kach swych działań bez typowych dla mężczyzn: oporu, de-
fensywności  i  urazy.  Mężczyzna  takie  sygnały  przyjmuje 
dopiero  wtedy,  gdy  dobrze  się  czuje  ze  sobą  i  gotów  jest 
słuchać  uwag  partnerki.  Tak  więc  rady  i  krytyka  pod  adre- 
sem  mężczyzny  rzadko  skutkują,  jeśli  o  nie  wcześniej  nie 
poprosił.  Natomiast  kiedy  czuje  się  akceptowany,  o  wiele 
łatwiej nakłonić go do jakichś korekt.

 

Mężczyźni potrzebują zaufania

 

Zaufanie  to  pewność  co  do  uczciwości,  konsekwencji, 

wiarygodności,  sprawiedliwości  i  szczerości  drugiej  osoby. 
Potrzeba zaufania — to potrzeba poświadczenia przez dru-
gą  stronę,  że  jesteśmy  „dobrą"  osobą.  Gdzie  nie  ma  zau-
fania,  tam  łatwo  powstają  fałszywe  przypuszczenia  co  do 
intencji drugiej strony, gdzie ono jest, tam nawet pozornie 
obraźliwe  zachowania  traktujemy  z  rezerwą.  Zaufanie  po-
wiada: „Musi być jakieś dobre wyjaśnienie dla tego, co się 
zdarzyło".  Zaufanie  pogłębia  się  w  związkach,  w  których 
każda strona zakłada, że druga stara się nie szkodzić, lecz 
w miarę możliwości pomagać.

 

Potrzeba zaufania to trzecia z istotnych potrzeb emocjo-

nalnych mężczyzny. Kiedy zwrócić się do mężczyzny z 
prośbą o pomoc tak, iż słychać w tym zaufanie, jest to dla 
niego niesłychanie inspirujące i motywujące. Kiedy jednak 
prośba

 

 

260

 

background image

nie świadczy o zaufaniu, mężczyzna automatycznie zacznie 
się wycofywać. Brak zaufania nie tylko obniża jego moty-
wację, ale na dodatek jest przykry i obraźliwy.

 

Zaufanie  kobiety  przyciąga  do  niej  mężczyznę,  który 

jest wtedy w stanie wydobyć z siebie wszystko, co najlep-
sze. Przejawiona ufność jest dlań informacją, że jego war-
tość została doceniona, a to z kolei uruchamia w nim naj-
bardziej  płodne  zadatki.  To  właśnie  kobiece  zaufanie  naj-
bardziej sprzyja ujawnieniu talentów, sprawności i zapałów 
mężczyzny.

 

Jeśli mimo okazywanego zaufania kobieta nie zyskuje 

od mężczyzny tego, czego pragnie, powinna uznać, że są po 
temu jakieś logiczne przyczyny i że kiedy tylko znikną, bę-
dzie  mogła  liczyć  na  jego  rzetelną  i  spontaniczną  pomoc. 
Kiedy ona ufa mężczyźnie, wie, że bezpiecznie może ujaw-
nić swe najskrytsze uczucia, gdyż nigdy nie będzie chciał 
ich urazić. Ufająca kobieta intuicyjnie wyczuwa też, na jak 
wielką  pomoc  może  liczyć  i  nigdy  nie  prosi  o  zbyt  wiele, 
okazując wdzięczność za to, co dostaje. Nie ujawnia tego, 
co w niej najdelikatniejsze, byle komu, ale zarazem swych 
czułych miejsc nie skrywa przed tymi, którzy godni są za-
ufania.

 

Problem  zaufania  dodatkowo  utrudnia  porozumiewanie 

się. Powiedzmy, że kobieta nie jest pewna, czy może zaufać 
mężczyźnie  na  tyle,  aby  zdradzić  się  ze  swymi  najdelikat-
niejszymi uczuciami. Aby go wypróbować, przedstawia je 
w nader rozwodnionej wersji, mężczyzna jednak wyczuwa 
w tym brak ufności i zachowuje się z rezerwą. Ona rozumuje 
wtedy tak: „Skoro tak reaguje na złagodzoną wersję, to z 
pewnością  przed  prawdziwymi  uczuciami  uciekłby  w  po-
płochu". A tymczasem, gdyby była bardziej szczera, także 
i on okazałby się może bardziej wrażliwy.

 

Szczególnie na początku znajomości mężczyzny nie zra-

ż

a brak zaufania ze strony kobiety, jeśli jednak wycofuje się 

ona z zaufania raz okazanego, wtedy działa to na niego od-
pychająco. Zrazu brak zaufania jest dla niego wyzwaniem,

 

261

 

background image

aby o nie walczyć i okazać się go godnym. Jeśli nigdy go 
jeszcze  nie  posmakował,  będzie  cierpliwie  czekał,  kiedy 
jednak ona zaufała mu już i otworzyła się, a potem z jakiejś 
przyczyny  zaczyna  się  zamykać,  mężczyzna  czuje,  że  od-
biera mu się coś ważnego i cennego.

 

Kobieta wielokrotnie kryje się ze swoimi uczuciami w 

obawie,  że  nie  będą  one  naprawdę  interesujące  dla  part-
nera.  Tę  niemożliwość  porozumienia  racjonalizuje,  szuka-
jąc jakichś wytłumaczeń, ale w głębi duszy nie ufa mu, nie 
wierzy,  iż  potrafiłby  odpowiednio  zareagować.  Może  na-
wet dojść do tego, że będzie wypierać istotną część siebie 
w  przeświadczeniu,  że  dzięki  temu  uniknęła  odepchnięcia 
przez partnera, a tymczasem w istocie zaczęła wznosić mur 
między obydwojgiem.

 

Jeśli kobieta nie ufa miłosnym intencjom mężczyzny i 

nie pozwala mu wystąpić z otwartą przyłbicą, tak naprawdę 
odpycha  go  od  siebie.  To  właśnie  błysk  zaufania  w  oczach 
kobiety  sprawia,  iż  mężczyzna  wywołany  zostaje  z  nawet 
najgłębszej jaskini, aby odpowiedzieć na jej życzenia.

 

Dlatego  też  kobieta  odpowiedzialna  jest  za  to,  by  nie-

ustannie szukać w sobie owej ufności, ale i na mężczyźnie 
spoczywa odpowiedzialność,  aby  sobie  na  ową  ufność  za-
służył.  Kiedy  czyni  kobiecie  przykrość  i  nie  przeprasza, 
nieświadomie buduje mur między obydwojgiem. Mężczyź-
ni niezwykle często nie pamiętają o znaczeniu współczucia 
i przeprosin, dlatego też kobiety powinny im to bez przerwy 
uświadamiać.

 

Chociaż  podstawowe  potrzeby  mężczyzny  to:  miłość, 

wdzięczność, uznanie i zaufanie, niemniej ma też inne, które 
ustępują,  pod  względem  ważności,  wymienionym.  Po-
dobnie rzecz ma się z kobietą, u której na pierwszy plan wy-
bijają się: miłość, szacunek, zrozumienie i troska.

 

Podsumowując, wyliczmy jeszcze raz owe podstawowe 

potrzeby:

 

262

 

background image

Podstawowe potrzeby mężczyzny Podstawowe potrzeby kobiety

 

1.

 

Być kochanym.

 

1. Być kochaną. 

2.

 

Cieszyć się uznaniem.

 

2. Być otoczoną troskliwością. 

3.

 

Cieszyć się wdzięcznością.

 

3. Być rozumianą. 

4.

 

Cieszyć się zaufaniem.

 

4. Być szanowaną. 

Mamy nie tylko podstawowe i wtórne potrzeby, ale tak-

ż

e podstawowe i wtórne natury. Podstawowa natura męż-

czyzny odpowiada podstawowym potrzebom kobiety, a pod-
stawowa natura kobiety — podstawowym potrzebom męż-
czyzny.

 

Mężczyzna winien kultywować postawę troskliwości, zro-

zumienia i szacunku, a wtedy najlepiej wspiera kobietę. Ko-
bieta winna kultywować swą żeńską naturę, a wtedy najle-
piej wspiera mężczyznę.

 

background image

ROZDZIAŁ DWUNASTY

 

TAJEMNICA UZUPEŁNIAJĄCYCH 

SIĘ NATUR

 

Dojrzewając, mężczyźni i kobiety odmiennie się rozwi-

jają i odmiennie wyrażają siebie. Mężczyzna przede wszyst-
kim rozwija swą troskliwą rozumiejącą i skłonną do szacun-
ku naturę. Przestaje być chłodny, wyrachowany, skupiony 
na sobie i pełen rezerwy, a zaczyna mu zależeć na bliskości, 
cieple i obecności drugiej osoby. Kobieta, dojrzewając i od-
krywając swe głębokie Ja, daje wyraz naturze nastawionej 
na uznanie, wdzięczność i zaufanie. Przestaje manipulować, 
a zaczyna inspirować, z osoby kapryśnej i nieprzewidywal-
nej staje się istotą promieniejącą wdziękiem.

 

Jeśli  mężczyźni  i  kobiety  nauczą  się,  jak  harmonijnie 

rozwijać swe uzupełniające się natury, można być pewnym, >' 
ż

e nic się nie zmarnuje z tkwiącego w intymnych związkach 

potencjału  pokoju  i  miłości.  Mężczyzna  poprzez  swą  trosk- 
liwą,  rozumiejącą  i  nastawioną  na  szacunek  naturę  może  za- 
spokąjać  podstawowe  potrzeby  kobiety,  która  właśnie  ocze- 
kuje  troski,  zrozumienia  i  szacunku.  Kobieta  mając  naturę 
stanowiącą  źródło  uznania,  wdzięczności  i  zaufania  może 
zaspokajać  podstawowe  potrzeby  mężczyzny.  Obie  strony 
tym bardziej mogą być dla siebie źródłem oparcia i pomocy, 
im  bardziej  dojrzałe  i  rozwinięte  są  ich  natury.  Poniżej 
przypatrzymy się trzem aspektom tej kwestii.

 

264 

background image

Troska i zaufanie

 

Im bardziej mężczyzna staje się troskliwy, tym bardziej 

godny  jest  zaufania partnerki.  Im  więcej kobieta  wykazuje 
ufności,  tym  bardziej  motywuje  partnera  do  troskliwości. 
Nader  często  mężczyzna  chciałby  pomagać  kobiecie  bar-
dziej, niż ona jest w stanie sobie wyobrazić, jeśli jednak nie 
uważa go za godnego zaufania i traktuje wręcz jak nieprzy-
jaciela, owa gotowość zostaje natychmiast zablokowana.

 

Mężczyźnie  może  się  niekiedy  wydawać,  że  jest  zbyt 

zmęczony na to, aby się troszczyć o drugą osobę czy reago-
wać  na  jej  potrzeby,  ale  to  błędne  wrażenie.  Nie  tyle  jest 
zmęczony, ile nie zabiega o to, aby mieć odpowiednią ener-
gię, w istocie bowiem źródłem energii, twórczości i siły jest 
troskliwość. Jeśli tylko mężczyzna pozwala motywować się 
przez troskliwość, natychmiast odkrywa w sobie nowe za-
soby energii i witalności. Gdy natomiast brak troskliwości, 
wtedy pojawia się zmęczenie i apatia. Wystarczy, by w in-
tymnym  związku  mężczyzna  nie  czuł  zaufania,  a  natych-
miast gasną jego energia i pasja. Może błyszczeć i tryskać 
zapałem w pracy, gdzie mu ufają, ale ledwie przestąpi próg 
domu, dopada go zmęczenie.

 

Traktowany jako bohater, mężczyzna jest pełen siły i wer-

wy; jeśli nie darzy się go zaufaniem jako „łajdaka" czy jako 
„problem" dopiero do rozwiązania, nie będzie w nim żadnej 
chęci do pomocy. Kiedy kobieta zaufa mężczyźnie i nawet 
wątpliwe jego zachowania będzie interpretowała życzliwie, 
nie  wyciągając  natychmiast  negatywnych  wniosków,  bez 
trudu zobaczy, jak wzmaga to jego chęć, by spieszyć jej 
z pomocą i wspierać w trudnych sytuacjach.

 

Jedną  z  przyczyn  tego,  że  mężczyźni  bywają  troskliwi, 

uważni i domyślni w początkowej fazie znajomości, jest więk-
sza doza zaufania i podziwu, z jakimi odnoszą się wtedy do 
nich kobiety. Taka postawa wzmaga, niejako wydobywa na 
zewnątrz ich troskliwość, i z początku jest ona zupełnie na-
turalna, gdyż nie pojawiły się jeszcze żadne rozczarowania.

 

265

 

background image

Zaufanie wprawdzie motywuje mężczyznę, ale samo z sie-

bie nie może uczynić go doskonałym. Ponieważ jest tylko 
człowiekiem,  prędzej  czy  później  będzie  musiał  zawieść 
swą partnerkę, a wtedy pojawi się w niej cień wątpliwości, 
w tej jednak mierze, w jakiej ubędzie zaufania, zmniejszy 
się także jego troskliwość. Wraz z tym zubożeje także jego 
pasja dawania, a mężczyzna zacznie się koncentrować bar-
dziej na sobie. Wiele energii i zdecydowania może wykazy-
wać  w  działaniach  na  zewnątrz,  tymczasem  w  intymnym 
związku opada go apatia i poczucie bezsiły. Zaufanie uko-
chanej może dokonać cudów, gdy chodzi o zmianę tej po-
stawy.

 

Zarazem trzeba podkreślić, że wydobycie z siebie więk-

szej troskliwości może wymagać u  mężczyzny czasu i za-
chęty, kobiety natomiast wykazują tutaj znaczną niecierpli-
wość, gdyż ich pierwotna natura jest inaczej zorganizowana 
i dlatego troskliwość przychodzi im zupełnie łatwo.

 

Problemem dla kobiety jest zaufanie i to, by po pierw-

szych rozczarowaniach nie utracić go całkowicie, lecz dalej 
w sobie pielęgnować wraz z wdzięcznością i uznaniem. Już 
w dzieciństwie dziewczynki opiekują się i troszczą, chłopcy 
zaś są ryzykantami. Tak jak mężczyźnie nie jest łatwo na-
uczyć  się  troski  o  innych,  tak  kobiecie  nie  jest  łatwo  na-
uczyć się ufności.

 

Jeśli w intymnym związku kobietę spotykają wielokrot-

ne rozczarowania, będzie się odwracać od swej ufnej natu-
ry. Co więcej, kiedy widzi, jak na jej frustracje partner od-
powiada biernością i nieuwagą, zaczyna wątpić także w je-
go miłość. Na podobnej zasadzie wystarczy, by mężczyzna 
wyczuł brak zaufania czy uznania, a natychmiast przyga-
sa jego troskliwość. Jeśli podejrzewa, że partnerka wątpi 
w jego zdolność do zaspokojenia jej potrzeb, bardzo szybko 
przestaje się troszczyć o jej szczęście.

 

Te dwa elementy natur mężczyzny i kobiety, troska i za-

ufanie, wzajemnie się dopełniają. To wyjaśnia ów codzien-
ny schemat, gdzie matka martwi się o dziesięć rzeczy naraz,

 

266

 

background image

ojciec  zaś  siedzi  spokojnie  na  sofie,  jak  gdyby  wszystko 
było w jak najlepszym porządku. Ona jest nadmiernie trosk-
liwa i dlatego się martwi, on jest przesadnie ufny i stąd jego 
pasywność.

 

Nadmierna  troskliwość  matki  może  łatwo  doprowadzić 

do nadopiekuńczości i braku zaufania. Zajmując się dziec-
kiem, może stawać się nadmiernie zapobiegliwa, podobnie 
jak z drugiej strony nadmierna ufność ojca może prowadzić 
do beztroski: mylnie zakłada, że wszystko jest w porządku 
i  nic  nie  wymaga  interwencji.  Tutaj  troskliwości  jest  za 
mało; takie jest też często podstawowe wrażenie córek: „Tato 
niczym się nie przejmuje".

 

Owa trudność, która dla mężczyzny wiąże się z troską, 

a  dla  kobiety z  zaufaniem,  może  stawać  się  źródłem  prze-
różnych kłopotów w intymnych związkach, chyba że w pełni 
zrozumie  się  i  zaakceptuje  owe  naturalne  tendencje.  Ty-
powa sytuacja wygląda tak, iż on zachowuje się beztrosko, 
a  ona  natychmiast  podejrzewa,  że  ich  miłość  się  kończy, 
kiedy zaś zaczyna brakować z jej strony zaufania, on słabiej 
jest motywowany, by spieszyć z pomocą i wsparciem. Tak 
uruchomiony  zostaje  proces,  w  którym  rosnąca  nieufność 
potęguje  apatię  i  vice  versa,  a  jeśli  procesu  tego  nie  po-
wstrzymać, okazuje się zabójczy dla związku.

 

Jeśli  jednak  nie  zabraknie  wiedzy  o  tych  różnicach, 

związek zamiast wpaść w zgubną spiralę, może rozkwitać. 
Różnice przestają wtedy nas ograniczać, a wręcz pomagają 
rozwijać nasze twórcze moce.

 

Mężczyzna, który wyraża swą osobowość poprzez trosk-

liwość,  zaspokaja  naturalną  potrzebę  doznawania  troskli-
wości u kobiety. Ponieważ jest to jedna z jej podstawowych 
potrzeb, więc odpowiedzią będzie wdzięczność; on będzie 
w  ten  sposób  umocniony  w  swojej  postawie,  co  wyzwoli 
jeszcze większą ufność. Kobieta odczuwa coraz głębsze za-
ufanie i coraz bardziej potrzebuje mężczyzny, on zaś odkrywa 
w sobie coraz bogatsze źródła troskliwości i opiekuńczości. 
Tak oto wytwarza się mechanizm wzajemnych wzmocnień.

 

267

 

background image

Aby  stworzyć  związek  oparty  na  takim  mechanizmie, 

kobieta  musi  być  świadoma,  jak  trudno  jest  mężczyźnie 
zdobyć się na troskliwość, jeśli nie otrzymuje sygnałów jej 
zaufania.  Podobnie też  wiedza o  różnicach  między kobie-
tami  a  mężczyznami  pozwoli  jej  poprawnie  interpretować 
chwile, gdy mężczyzna wycofuje się do swej jaskini, i z więk-
szą wyrozumiałością traktować to, że zapomina, czy w ogó-
le nie myśli o kwestiach, które jej nasunęłyby się automa-
tycznie.

 

Z kolei wiedza taka u mężczyzn sprawia, że bez przymu-

su  akceptują konieczność  stałego upewniania kobiet  w  ich 
wyjątkowości i uczuciach, jakie się do nich żywi, rozumieją 
bowiem,  iż  jest  to  bardzo  ważny  składnik  w  rozwoju  ko-
biety.

 

Obu  stronom  łatwiej  jest  w  takim  związku  zaspokajać 

podstawowe potrzeby. Kobieta nie traktuje osobiście tego, 
iż  mężczyzna  na  pozór  przestaje  się  o nią  troszczyć, męż-
czyzna nie wpada w irytację z tego powodu, iż przychodzi 
mu powtarzać te same gesty i te same słowa.

 

Dobre  perspektywy  przed  związkiem  otwierają  się  wte-

dy, kiedy obie strony koncentrują się nie na tym, czego nie 
dostają, lecz na tym, czego nie dają; im więcej bowiem da-
jemy, tym więcej możemy się spodziewać w zamian.

 

Rozumienie i uznanie

 

Odnosząc  się  do  kobiety  ze  zrozumieniem,  mężczyzna 

zaspokaja  jedną  z  jej  podstawowych  potrzeb,  a  zarazem 
może też liczyć na to, że zaspokojone będą dzięki temu jego 
potrzeby  uznania  i  wdzięczności;  im  większe  zrozumienie 
spotyka kobietę, tym łatwiej i bardziej naturalnie przycho-
dzi jej akceptacja go takim, jakim jest.

 

Wystarczy, by partnerka okazywała wyrazy swego uzna-

nia, a jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki mężczyz-
na zacznie zmieniać swe zachowanie, gdyż dostosowywać

 

268

 

background image

je będzie do rozpoznawanych jej potrzeb. Prawdziwe, głę-
bokie  rozumienie  rzeczywistości  kobiety  bardzo  silnie  mo-
tywuje  mężczyznę  do  takich  zmian,  które  skuteczniej  po-
zwalają ją wspierać, a zmiany te umacniają zarazem funda-
ment udanego związku.

 

Z  im  większą  świadomością  mężczyzna  wykorzystuje 

komunikację, aby pogłębić zrozumienie, nie zaś aby doko-
nywać  korekt  czy  pouczać,  tym  lepiej  potrafi  też  słuchać. 
Zrazu  będzie  musiał  walczyć  z  pokusą  która  każe  uczucia 
partnerki  oceniać  jako  niewłaściwe  czy  nierozsądne;  nie-
odzowne jest, by pamiętał, że dzieląc się z nim swymi prze-
ż

yciami, nie oczekuje ona od niego gotowych rozwiązań ani 

też  natychmiastowej poprawy  jej  samopoczucia,  natomiast 
chce, aby wysłuchał, co się w niej i z nią dzieje. Chce, by jej 
strapienia zostały potraktowane poważnie.

 

Jeśli  kobieta  podejrzewa,  że  partner  jej  nie  słucha,  po-

dejmuje  próby  manipulowania  nim,  jeśli  jednak  czuje  się 
wysłuchana, wtedy może się odprężyć i ufnie pomyśleć, że 
rzeczy  wcale  nie  przedstawiają  się  tak  źle,  jak  można  by 
sądzić, i zacząć szukać pomyślnych aspektów, zamiast sku-
piać się na negatywnych. Kobiecie, która wie, że jest słucha-
na ze zrozumieniem, łatwiej przystać na powstające trudno-
ś

ci, ma bowiem pewność, że nie jest sama.

 

Mężczyźni nierzadko tak skupiają się na trapiących ich 

problemach, że zapominają o codziennych drobiazgach, któ-
re wymagają nieprzerwanego rozwiązywania, i dlatego nie 
widzą,  że  drobiazgi  owe  mogą  przytłaczać  kobietę.  Ona 
tymczasem,  nigdy  nie  mogąc  ich  stracić  z  pola  widzenia, 
zmusza się do zajmowania się nimi, szczególnie, kiedy wy-
daje się, iż partner o nich nie myśli. Czuje się pozostawiona 
sama  sobie;  wielokrotnie  więc  ogromną  dla  niej  pomocą 
byłaby choćby gotowość mężczyzny do wysłuchania jej ze 
zrozumieniem.

 

Przytłoczona  codziennymi  obowiązkami  kobieta  by-

najmniej  nie  czyni  rozwiązania  wszystkich  swych  proble-
mów warunkiem odniesienia się do mężczyzny z uznaniem

 

269

 

background image

i wdzięcznością, chociaż on może tak odebrać jej przygnę-
bienie, jako że dla niego ulga możliwa jest dopiero wtedy, 
gdy  rozwiązanie  gnębiących  go  problemów  zostanie  przy-
najmniej zaplanowane, jeśli nie przeprowadzone.

 

Jeśli kobieta może liczyć na rozumienie, wcale nie ocze-

kuje  natychmiastowego  usunięcia  wszystkich  trudności.  Ce-
chą tej płci jest to, iż jej przedstawicielki potrafią być nie-
wiarygodnie  wyrozumiałe  dla  niedoskonałości  i  bolączek, 
jeśli tylko mogą w pełni wyrazić swe uczucia wobec chęt-
nego i życzliwego słuchacza. Dla mężczyzn to jedno z naj-
bardziej ożywczych doświadczeń, kiedy ich ułomności zo-
stają wyrozumiale zaakceptowane, a tymczasem bardzo często 
nawet  nie  podejrzewają,  że  mogą  na  coś  takiego  liczyć  ze 
strony kobiety.

 

Pamiętam, jak kiedyś jeździłem z matką po Los Ange-

les, ale niezbyt dobrze zaznajomiony z układem autostrad, 
w pewnej chwili kompletnie się zgubiłem. Matka wcale się 
na to nie użalała i z zainteresowaniem przyglądała się róż-
nym pejzażom miejskim, a ja w jednym błysku pojąłem, że 
stało się coś ważnego, zupełnie jakby uchylono ciążący na 
mnie wyrok więzienia. Poczułem, jaka to ulga, gdy zostaje 
się w pełni zaakceptowanym.

 

W  tym  czasie  sprawy  w  mym  intymnym  związku  ukła-

dały się tak, iż ilekroć pogrążałem się w zadumie, czekało 
mnie karcące spojrzenie. Postawa matki była tak wspania-
łym  doświadczeniem,  że  w  duchu  przyrzekłem  sobie,  iż 
każdą ewentualną kandydatkę na żonę będę poddawał pró-
bie, jak reaguje, gdy się gubię.

 

Ucząc  się  owej  sztuki  akceptacji,  kobieta  wzmaga  za-

razem motywację i gotowość mężczyzny do słuchania jej ze 
zrozumieniem. Im bardziej będzie umiała go zaakceptować 
bez prób radykalnych przemian, tym pewniejsze będzie u męż-
czyzny rozumienie jej swoistych  potrzeb oraz  chęć dawa-
nia. Z drugiej strony, im lepiej mężczyzna będzie rozumiał 
kobietę, tym łatwiej doświadczy niewiarygodnej wręcz zdol-
ności kobiety do wybaczania błędów i akceptacji partnera.

 

270

 

background image

Szacunek i wdzięczność

 

Wraz z tym, jak mężczyzna będzie uczył się szanować 

prawa  kobiety  jako  równorzędnej  strony  związku,  będzie 
też dostrzegał jej wdzięczność za wszystko, co dla niej robi. 
Aby  szanować  prawa  kobiety,  mężczyzna  musi  respekto-
wać  dzielące  ich  różnice.  Nie  może  się  oburzać  na  to,  że 
partnerka od czasu do czasu reaguje przesadnie i jest sfru-
strowana, czuje się bowiem wtedy przeciążona i trzeba jej 
w takich chwilach pomagać.

 

Poszanowanie owych praw oznacza także udział kobiety 

we  wszystkich  istotnych  dla  niej  decyzjach.  Kiedy  męż-
czyzna podejmie postanowienie, powinien zapytać partner-
kę  o  akceptację.  Może  spytać:  „Nie  masz  nic  przeciwko 
temu,  że..."  albo:  „Chciałbym...,  co  o  tym  sądzisz?"  czy 
też: „Chyba powinniśmy..., też tak uważasz?" Jeśli partner-
ka się nie zgadza, nie powinien narzucać swej woli; lepiej 
w  trakcie  dyskusji  znaleźć  rozwiązanie  satysfakcjonujące 
ich oboje.

 

Poszanowanie praw kobiety to także cierpliwe i staranne 

uczenie się jej potrzeb, aby potem uprzedzać je bez pytania 
czy  prośby,  to  próba  realizacji  jej  marzeń,  to  nieznużone 
upewnianie jej w tym, iż jest wyjątkowa i kochana.

 

Właśnie owo poczucie wyróżnienia jest ogromnie ważne 

dla kobiety, i na tym polega dla niej istota romantyczności. 
Wręczenie  kwiatów  bez  żadnej  specjalnej  okazji  to  wyraz 
szacunku dla jej kobiecości.

 

Jedną  z  podstawowych  form  owego  szacunku  jest  do-

chowywanie wierności, zarówno bowiem wyróżnia ona ko-
bietę spośród wszystkich innych, jak również wydziela pe-
wien ważny obszar, dostępny tylko dla dwojga związanych 
ze sobą osób.

 

Doświadczając szacunku, kobieta nie musi dowodzić swej 

równości,  bezpośrednio  bowiem  czuje  się  równa  partnero-
wi. Nie będzie skupiała się na wdzięczności za swoje dzia-
łania, natomiast skoncentruje się na wdzięczności do part-

 

271

 

background image

nera za wszystko, co dla niej robi. Kiedy będzie czyniła coś 
z  myślą o nim, to bez żadnych ubocznych intencji,  gdyż 
będą owe czyny po prostu wyrazem wdzięczności, która po-
lega  na  sprawianiu  wszystkiego,  co  jego  życie  czyni  lżej-
szym. Kobieta stwarza spokojne i piękne otoczenie, w któ-
rym mężczyzna może czuć się ważny, wartościowy i zdolny 
do zapewnienia jej szczęścia.

 

Kobieta wdzięczna mężczyźnie pożąda go seksualnie i za-

biega o to, aby mu się podobać. Można powiedzieć, że trak-
tuje go jako królewskiego gościa w swoim pałacu. Przenik-
nięta wdzięcznością tak steruje uczuciami, aby w miarę moż-
liwości zawsze być dla niego pogodna, dlatego też daje im 
wyraz oraz swym potrzebom, zanim ogarnie ją przygnębie-
nie.  Gdy  jednak  już do tego dojdzie,  właśnie  wdzięczność 
motywuje ją, aby go upewnić, że nie ma w tym jego winy.

 

Wdzięczność oznacza tu uczucie radości, że właśnie ten 

mężczyzna stanął na drodze jej życia; swoje krytyczne opi-
nie powstrzyma do chwili, gdy on o nie poprosi.

 

Co daje miłość

 

Umiejętność  kultywowania  naszych  podstawowych  na-

tur pozwala nam więcej dawać i otrzymywać w związkach: 
nie  tylko  intymnych,  na  których  się  tu  przede  wszystkim 
koncentrujemy, ale także profesjonalnych czy koleżeńskich. 
Kiedy zrozumiemy komplementarną naturę emocjonalnego 
wsparcia, całe nasze życie zyska bardziej solidną podstawę. 
Jeśli chcemy więcej zaufania, musimy być bardziej troskli-
wi. Jeśli potrzebna nam troska, musimy wzbudzić w sobie 
tyle zaufania, aby o nią poprosić.

 

Ilekroć mężczyzna czuje, że nie znajduje w związku od-

powiedniego wsparcia, przede wszystkim musi zapytać sam 
siebie, jak może stać się bardziej troskliwy, czuły, wyrozu-
miały,  współczujący,  uważający,  darzący  otuchą  i  szacun-
kiem. Tych siedem cnót — niczym tęcza wyrastająca z pod-

 

272

 

background image

stawowej  natury  —  jest  pochodną  trzech  podstawowych 
cech: troski, rozumienia i szacunku.

 

Trzeba  nieustannie  pamiętać,  że  kultywując  te  cechy, 

mężczyzna nie tylko wspomaga partnerkę, ale sam staje się 
ich beneficjentem. Kiedy cechy te zostaną skoordynowane 
z jego zasadniczo męskim ego, efektem będzie istotna rów-
nowaga  i  siła.  Najskuteczniejszym  środkiem  przeciw  stre-
sowi, a także źródłem dynamizmu i siły jest myślenie, decy-
dowanie i działanie z troską, zrozumieniem i szacunkiem.

 

Czasami do poprawienia mężczyźnie samopoczucia wy-

starczy zrobienie czegoś, co wyrasta z szacunku dla potrzeb 
drugiej osoby. Kiedy czyni coś dla niej, może to mieć istot-
ne znaczenie, ale tylko wtedy, gdy kryje się w tym szacu-
nek.  Jeśli  zbraknie  owego  widocznego  znaczenia,  słabsza 
będzie motywacja do dawania, a silniejsza do skupienia się 
na sobie, to zaś nigdy nie daje pełnej satysfakcji.

 

Mężczyzna  musi  mieć  przed  sobą  jakiś  ceł,  coś,  co  go 

ukierunkowuje, jeśli natomiast wygasa w nim troska, zaczy-
na się wewnętrznie wypalać. Jeńcy wojenni opowiadają, że 
to myśl o bliskich, troska o nich dawały im siłę przetrwania. 
Mężczyzna, który nie ma się o kogo troszczyć, traci wigor 
i czuje wewnętrzną pustkę.

 

Co  więcej,  jego  życie  zaczyna  wtedy  przesycać  nuda. 

Uciekając  przed  nią,  może  szukać  ryzykownych  wyzwań, 
takich  jak  wyścigi  samochodowe,  wspinaczka  wysokogór-
ska, łamanie  społecznych  tabu,  łamanie prawa, hazard  czy 
spekulacje giełdowe. Czasami dopiero postawiwszy na szali 
swe  życie,  pieniądze  czy  wolność,  mężczyzna  zaczyna  je 
szanować; wielki przypływ adrenaliny można porównać do 
działania silnego narkotyku. Niestety, owo uczucie „szczę-
ś

cia"  jest  tylko  przelotne,  a  po  nim  przychodzi  znużenie, 

depresja i przygnębienie. Trwałe szczęście dać może tylko 
starannie pielęgnowany związek i troska o inne osoby.

 

Pełen  miłości  związek  nie  wymaga  ryzykownych  de-

cyzji,  nie  potrzebuje  dramatycznych  zdarzeń.  Co  więcej, 
otwiera on także człowieka na inne osoby: wsłuchiwanie się

 

273

 

background image

w  uczucia  innych  i  rozumienie  ich  sprawia,  iż  rośnie  też 
wola,  by  zaspokajać  cudze  pragnienia.  Jeśli  to  się  udaje, 
wtedy mężczyzna czuje, że może być kimś ważnym dla in-
nych osób, nie walcząc z innymi, nie ścigając się, nie sta-
rając się odmienić siebie za wszelką cenę.

 

Małżeństwo przydaje mężczyźnie dodatkowych sił: jako 

jedyny na świecie troszczy się bowiem o kilka ściśle okre-
ś

lonych osób. To wielka motywacja do starań i niezłomno-

ś

ci, jeśli jednak w małżeństwie zabraknie miłości, staje się 

ono zarzewiem apatii i zniechęcenia.

 

Na  podobnej  zasadzie  także  i  kobieta  obdarzająca  part-

nera wdzięcznością, uznaniem i zaufaniem staje się benefi-
cjentką  tych  cech.  Ufność pozwala  jej pozostawać  w  łącz-
ności z wewnętrznym źródłem siły i wiary w siebie. Wdzięcz-
ność  pozwala  jej  odprężyć  się  i  kultywować  w  sobie  po-
zytywne nastawienie. Dzięki uznaniu może się otworzyć 
i przyjmować wszystko, na co zasługuje. Zaufanie, uznanie, 
i wdzięczność pozwalają jej w pełni radować się życiem, 
a kiedy w miejsce negatywnych uczuć na plan pierwszy wy-
suwa  uczucia  pozytywne,  nie  tylko  zyskuje  w  ten  sposób 
gotowość do pomocy innym, ale także nawiązuje kontakt ze 
swym najgłębszym Ja.

 

Objawiając  miłość  w  ten  najważniejszy  i  najtrudniej-

szy sposób, kobieta zaczyna też dawać wyraz całej wielości 
pozytywnych uczuć, które najsilniej wspierają mężczyznę, 
a są to: ufność, uznanie, akceptacja, wdzięczność, podziw, 
aprobata,  fascynacja.  Obdarzony  nimi  mężczyzna  spełnia 
się  w  miłości,  a  kobieta  w  pełni  rozkwitu  może  odsłonić 
ś

wiatu swe najprawdziwsze Ja.

 

Przemiana związku

 

W trakcie nauki, jak radzić sobie w intymnym związku 

z różnicami między obiema płciami, stajemy przed wyzwa-
niem: musimy kochać samych siebie i zarazem bezwarun-

 

274

 

background image

kowo ofiarować się drugiej osobie. Jeśli dokładnie przeczy-
tacie tę książkę i starannie będziecie wprowadzać w życie 
jej nauki, nie tylko pomnożycie własne szczęście i spełnie-
nie, ale także przyczynicie się do powstania lepszego świa-
ta, w jakim dorastać będą wasze dzieci, albowiem będziecie 
usuwać możliwości panoszenia się zła, wynaturzenia i nad-
użyć.

 

Sądzę, że jest nadzieja dla świata, gdyż jest nadzieja dla 

naszych osobistych związków. Każdego dnia jestem świad-
kiem przemiany związków, dzięki której mogą ze sobą trwać, 
bogacąc się nawzajem duchowo, osoby niejako skazane na 
rozstanie.  Widzę,  jak  ludzie  wyzbywają  się  swych  defen-
sywnych,  podejrzliwych  i  pełnych  uraz  postaw,  aby  dać 
szansę  porozumieniu  i  wspólnemu  rozwiązywaniu  proble-
mów.  Sam  na  sobie  doświadczyłem,  jak  prawdy  przedsta-
wione w tej książce odmieniły moje życie, gdyż nauczyłem 
się bardziej kochać żonę i rodzinę, a wraz z tym stałem się 
też bardziej wrażliwy na problemy innych osób. I stąd moja 
nadzieja.

 

Niepodobna  oczekiwać,  by  kraje  wyrzekły  się  swych 

materialnych środków obrony, jeśli trwać będą zahamowa-
nia  w  psychice.  Niepodobna  oczekiwać  od  naszych  przy-
wódców,  że  przestaną  wojować,  jeśli  sami  nie  potrafimy 
rozwiązać konfliktów w naszych rodzinach. Niepodobna li-
czyć na zaufanie między państwami, jeśli nie potrafimy za-
ufać  naszym  najbliższym.  Niepodobna  oczekiwać  pokoju 
między narodami, dopóki nie zapanuje pokój w rodzinnych 
domach.

 

A ponieważ ludzie zaprowadzają ład w intymnych związ-

kach i kręgach swoich rodzin, istnieje też nadzieja dla świa-
ta w całości. Istnieje nadzieja dla świata, gdyż pokój zaczy-
na  się  w  centrum  naszych  codziennych  spraw:  w  naszych 
domach.

 

Pokój światowy zaczyna się w nas samych.

 

background image

ROZDZIAŁ TRZYNASTY

 

TECHNIKA LISTU O UCZUCIACH  

 

Niewykluczone,  że  technika  listu  o  uczuciach  jest  naj-

ważniejszą umiejętnością, której przyswojenie sobie pozwala 
na stworzenie trwałego i owocnego związku. Dzięki niej na-
uczycie się dawać upust urazie i innym negatywnym uczu-
ciom, a to pozwoli wam się skupić na twórczych postawach 
miłości,  zrozumienia  i  wybaczenia.  Technika  ta  uratowała 
tysiące małżeństw, tam zaś, gdzie to się nie udało, pomogła 
przynajmniej rozstać się bez złości i wzajemnej nienawiści.

 

Od czasu, kiedy technikę tę przedstawiłem po raz pierw-

szy w wydanej w roku 1984 książce What You Feel, You 
Can Heal, 
została ona opisana przez trzech innych autorów, 
którzy również osiągnęli wielki sukces wydawniczy, a tak-
ż

e  przejęta  do  praktycznego  zastosowania  przez  wielu  te-

rapeutów  i  niezliczone  zorganizowane  i  spontanicznie  po-
wstające grupy wzajemnego wspomagania się duchowego. 
List  o  uczuciach  to  najskuteczniejszy  sposób  na  to,  aby 
emocje negatywne przekształcić w pozytywne.

 

Ujmując rzecz najkrócej, list o uczuciach składa się z 

dwóch części. W pierwszej wyobrażając sobie, że jesteście 
słuchani  ze  zrozumieniem,  spisujecie  wszystko,  co  macie 
do  powiedzenia  na  temat  własnych  uczuć.  Druga  część  to 
pełna  miłości  odpowiedź  na  wasz  list.  Tutaj  wyobrażacie 
sobie, jak osoba, do której kierujecie list, odpowiada nań

 

276

 

background image

z głębin swego serca, odpowiada z takim zrozumieniem, 
szacunkiem i czułością, jakich chcielibyście doświadczyć.

 

Jaki jest cel listu o uczuciach

 

Do  listu  o  uczuciach  zasiadamy  wtedy,  kiedy  przytło-

czeni  złym nastrojem  chcemy  tak  rozszerzyć  swą  świado-
mość, aby bez represji negatywnych uczuć objęła także po-
zytywne. List ten pozwala otworzyć serce.

 

List o uczuciach pozwala przyswoić sobie wszystkie no-

we strategie miłości, które poznaliście w tej książce. W isto-
cie nawet najbardziej rozległa wiedza o pomyślnych związ-
kach nic nie może zmienić w tym, że jak długo czujecie ból 
i urazę, tak długo trudno o rzetelną miłość i chętną pomoc.

 

List o uczuciach daje to duchowe wsparcie, którego nie 

możecie się doczekać od partnerki czy partnera. Pisząc go, 
wsłuchujecie  się  w  siebie  z  miłością,  troską  i  zrozumie-
niem. Jeśli nie potraficie znaleźć czasu, aby uważnie i przy-
chylnie  wysłuchać  samych  siebie,  nie  możecie  realistycz-
nie oczekiwać tego od innych. Kiedy potrzebujecie emocjo-
nalnego  wsparcia,  a  jednak  nie  otrzymujecie  go,  znak  to 
wyraźny, że nadeszła pora na list o uczuciach.

 

Celem listu nie jest wyliczanie zarzutów wobec partnera 

(partnerki) czy odreagowanie swoich urazów. Nie chodzi 
o to, aby ich zmieniać czy naprawiać, nie chodzi o wskaza-
nie  im  błędów.  Użyty  w  tych  intencjach,  nie  przyniesie 
skutku. List o uczuciach okaże się skuteczny tylko wtedy, 
gdy kreślicie go, myśląc o miłości, której chcielibyście do-
ś

wiadczyć.

 

Co daje list o uczuciach

 

Jeśli partner nie chce słuchać o waszych uczuciach, przy-

najmniej wy sami to zróbcie. A kiedy już je wypowiecie,

 

277

 

background image

ważne  byście  wyobrazili  sobie,  jaka  odpowiedź  przynios-
łaby wam oparcie i pomoc. Konstruowanie tego listu poma-
ga w usuwaniu przeszkód, które utrudniają dawanie i przyj-
mowanie miłości. Wystarczy zgłębić swe uczucia i odsłonić 
najróżniejsze ich aspekty, aby to, co negatywne, ulotniło się 
samoczynnie.

 

Układając odpowiedź, nieświadomy umysł słyszy i zys-

kuje to, czego mu brakuje, a w efekcie otwiera się też serce. 
Odpowiedź zarazem pomaga odbiorcy (odbiorczyni) listu 
o uczuciach zrozumieć wasze potrzeby.

 

Struktura  listu  o  uczuciach  została  tak  obmyślona,  by 

pozwalała  na  dotarcie  do  głębokich  pokładów  emocjonal-
nych.  W  trakcie  pisania  świadomość  rozszerza  się  sponta-
nicznie,  aż  wreszcie  odkrywa  uczucia  pozytywne,  zawsze 
obecne, ale najczęściej przesłonięte i ukryte.

 

Przygnębienie i rozczarowanie są konsekwencją tego, że 

ś

wiadomość skupia się na negatywnych aspektach rzeczy 

i  sytuacji;  kiedy  zaczynamy  zgłębiać  negatywne  uczucia, 
ś

wiadomość zaczyna także ogarniać pozytywne aspekty, co 

uwalnia nas od jednostronności emocjonalnej i odsłania bo-
gactwo oraz wieloaspektowość uczuć.

 

Aby uzyskać to katharsis, tę przemianę, trzeba zbadać 

cztery  piętra  negatywnych  uczuć,  dzięki  temu  bowiem 
docieramy  do  zablokowanych  uczuć  miłości.  Ujęcie  tych 
emocji w słowa, odsłania je przed świadomością, co pozwa-
la uwolnić się od nich. A oto wspomniane piętra:

 

1.

 

Gniew. 

2.

 

Smutek. 

3.

 

Lęk. 

4.

 

Wyrzuty sumienia. 

5.

 

Miłość i inne postawy pozytywne. 

Emocjonalna podróż, posiłkująca się tą mapą, pozwala 

dotrzeć do pozytywnych uczuć miłości, o których tak szyb-
ko zapomina się w chwilach stresu. Kiedy skończycie opo-

 

278

 

background image

wieść  o  uczuciach,  zacznijcie  pisać  odpowiedź,  w  której 
znajdą  się  przeprosiny,  wyrazy  zrozumienia,  zgody,  uzna-
nia, miłości i wdzięczności. Zamknijcie w słowach to wszyst-
ko, co chcielibyście usłyszeć, co sprawi, że poczujecie się 
dobrze, gdyż druga osoba wykaże swą czułość i serce.

 

Jak pisać list o uczuciach

 

Kiedy  piszecie  list  o  uczuciach,  w  sposób  naturalny 

ś

wiadomość  z  jednego  szczebla przenosi się  na  drugi. Za-

cznijcie  od  pisania  o  uczuciach  gniewnych  i  róbcie  to  tak 
długo,  aż  poczujecie,  że  świadomość  odrobinę  łagodnieje. 
Teraz możecie przejść na poziom drugi.

 

Tutaj obserwujecie i analizujecie wszystkie odmiany i 

odcienie  smutku.  Wraz  z  tym  zobaczycie,  jak  świadomość 
sama przesuwa się ku bardziej dotkliwym uczuciom: lęku. 
Opisując  uczucia  z  tych  trzech  poziomów,  poczujecie  za-
pewne, jak rośnie ich intensywność, co będzie znaczyć, że 
dokonuje się ich odblokowanie i katharsis.

 

Kiedy  spontanicznie  pojawi  się  poczucie  odpowiedzial-

ności, możecie przejść na poziom czwarty. Tutaj dajcie wy-
raz swoim wyrzutom sumienia i potrzebie przeprosin. W ten 
sposób przestaniecie w sobie dusić uczucia negatywne, co 
pozwoli na wezbranie pozytywnych uczuć miłości.

 

Najprawdopodobniej będzie to chwila, gdy poczujecie 

się już znacznie lepiej, ale trzeba pisać także i o pozytyw-
nych  uczuciach.  Dajcie  wyraz  miłości,  wdzięczności,  sza-
cunkowi, zrozumieniu, akceptacji, trosce i zaufaniu. Dzięki 
temu  owe  uczucia  dłużej  będą  się  utrzymywać.  Każdy 
kolejny  list  o  uczuciach  będzie  umacniał  umiejętność 
utrzymywania postawy miłości, co jest szczególnie ważne 
w chwilach dotkliwego stresu.

 

Pisząc  list,  wyobrażajcie  sobie,  że  dzielicie  się  swymi 

uczuciami z kimś, kto słucha was chętnie i życzliwie. Jeśli 
nosicie w duszy pretensję do kogoś, możecie list skierować

 

279

 

background image

do tej właśnie osoby, ale przez cały czas pamiętajcie: mówi-
cie o sobie i swoich uczuciach, a nie o winach innych ludzi. 
Nie  krytykujcie  nikogo,  a  co  najwyżej  starajcie  się  pomóc 
innym, aby zrozumieli, co się w was dzieje.

 

List wywrze swój zbawienny wpływ nawet wtedy, gdy 

nie  wręczycie  go  adresatowi.  Co  więcej,  im  pewniejsi  jes-
teście, iż ta osoba wcale nie chce was wesprzeć, tym częś-
ciej piszcie do niej, ale listu nie pokazujcie, wtedy bowiem 
skończyłoby się na obustronnych ansach, a tymczasem sa-
mo już pisanie doda wam sił.

 

Aby ułatwić wam odkrycie bogactwa uczuć, podam sche-

mat  listu  o  uczuciach,  każdy  poziom  opatrując  gotowymi 
początkami zdań, tak by tylko trzeba było je dokończyć. To 
rozwiązanie  okazało  się  pomocne  szczególnie  tam,  gdzie 
osoba pisząca nie bardzo wiedziała, jak wyrazić doznawane 
uczucia. Ale owe gotowe początki mają jeszcze jedną zale-
tę: pomagają wnikać w coraz głębsze warstwy emocjonal-
ne. Możecie na każdym szczeblu skorzystać z jednej, kilku 
czy ze wszystkich fraz początkowych; sami zadecydujcie, 
co  jest  dla  was  najbardziej  pomocne.  (Żeby  nie  mnożyć 
w nawiasach alternatywnych końcówek, założyłem, iż list 
o  uczuciach  pisze  mężczyzna,  kierując  go  do  kobiety,  ale 
schemat ten bez trudu dostosujecie do odwrotnej sytuacji).

 

Ilekroć czujecie, że coś dzieje się niedobrze, weźcie kart-

kę  papieru,  długopis  i  zacznijcie  pisać.  Wyrażanie  swych 
uczuć  pozwoli  wam  odzyskać  równowagę  i  poczucie  toż-
samości.

 

Schemat listu o uczuciach

 

Kochana...

 

Piszę  do  Ciebie  ten  list,  aby  uwolnić  się  od  wszystkich 

negatywnych i wrogich uczuć, a dzięki temu dotrzeć do po-
zytywnych uczuć, na które zasługujesz. Piszę go także po 
to, aby poprosić Cię o szczerą, niewymuszoną pomoc.

 

280

 

background image

Poziom 1: Gniew

 

Nie lubię, kiedy...

 

Nie znoszę, gdy...

 

Nie podoba mi się, kiedy...

 

Gniewa mnie, gdy...

 

Czuję się wściekły, kiedy...

 

Chciałbym, aby...

 

Poziom 2: Smutek

 

Bardzo mnie boli, gdy... 
Jestem rozczarowany, kiedy... 
Robi mi się smutno, gdy...  
Czuję się nieszczęśliwy, kiedy... 
Pragnąłbym, aby...

 

Poziom 3: Lęk

 

Boli mnie to, że...  
Boję się, że...  
Czuję obawę, że...  
Ogarnia mnie strach, że... 
Potrzebuję...

 

Poziom 4: Wyrzuty sumienia i przeprosiny

 

Przepraszam za to, że... 
Głupio mi, że... 
Wybacz, że...  
Wstyd mi, że... 
Chciałbym...

 

Poziom 5: Miłość, zrozumienie, wdzięczność i wyba 

czenie

 

Kocham...

 

Jestem wdzięczny za...

 

Teraz widzę, że...

 

Nie mam już pretensji o...

 

Jestem pewien, że...

 

281

 

background image

Najbardziej chciałbym...

 

Kochający Cię

 

Pamiętajcie,  że  zawsze,  gdy  miłość  przychodzi  z  tru-

dem, jest  czas, by napisać  list o uczuciach. Trzymając  się 
nakreślonej  tu  kolejności,  będziecie  mogli  poprzez  złoża 
negatywnych uczuć dotrzeć  do uczuć  wyrażających  wasze 
prawdziwe, kochające Ja.

 

Nie spieszcie się, dobrze rozpatrzcie się na każdym po-

ziomie; nawet jeśli w pierwszej chwili się wyda, że nie ma 
tu  żadnych  uczuć,  odprężcie  się,  weźcie  oddech  i  pocze-
kajcie; zapisujcie wszystko, cokolwiek się pojawi. Nie zaj-
mujcie się przesadnie interpunkcją, aby troska o formę nie 
przesłoniła treści. Ilekroć pojawi się jakaś blokada, korzy-
stajcie  z  wyliczonych  wyżej  fraz  początkowych,  ale  zapi-
sujcie wszystko, nawet jeśli uczucie nie zgadza się z wypi-
sanym początkiem albo nie dotyczy adresatki listu. Pisanie 
listu  o  uczuciach  służy  przede  wszystkim  otwarciu  serca. 
Wielokrotne  wykorzystanie  tego  narzędzia  pozwoli  wam 
zachować serce otwarte przez cały czas.

 

Odpowiedź

 

Kiedy  spiszecie  już  swoje  uczucia,  zarezerwujcie  so-

bie  jeszcze  kilka  minut  na  odpowiedź.  Dla  wielu  osób  to 
właśnie ona niesie największą ulgę. Tutaj udzielacie sobie 
tej miłości, której potrzebujecie i na którą zasługujecie. Za-
miast oznajmiać swemu wrażliwemu Ja, że jest krzywdzo-
ne  i  narażone  na  ból,  dajecie  mu  to,  czego  oczekuje  naj-
bardziej.

 

Po ukończeniu listu o uczuciach wrażliwe Ja jest otwarte 

i gotowe na przyjęcie tego, co je spełni. W odpowiedzi po-
winny się znaleźć:

 

282

 

background image

1.

 

Przeprosiny,   świadczące   o   tym,   że   zostaliście 
wysłuchani i zrozumiani. 

2.

 

Pełne ciepła i współczucia frazy, dodające otuchy i 
przyrzekające pomoc. 

3.

 

Przepojone miłością zdania, w których zawrze się 
uznanie, wdzięczność i pochwałę. 

4.

 

Wszystkie  inne  rzeczy,  które  chcielibyście  także 
usłyszeć. 

List  o  uczuciach  zatem  z  jednej  strony  jest  sposobem  na 

zdobycie  wewnętrznej  harmonii  i  dobrego  samopoczucia,  z 
drugiej  pozwala  osobom  najbliższym  poznać  wasze  naj-
ważniejsze  potrzeby.  W  książce  tej  pokazaliśmy,  jak  bardzo 
wszyscy  jesteśmy  różni,  wiecie  więc  już,  jak  nierealistyczne 
byłoby  oczekiwanie,  że  osoby  te  znają  odpowiednie  słowa. 
Kiedy swój list wręczycie ukochanej osobie, będzie ona mogła 
swą  miłość  wyrazić  w  sposób  najbardziej  skuteczny  i 
największą  dający  wam  radość.  Jeśli  chcecie  dowiedzieć  się 
więcej  o  tym,  dlaczego  i  jak  działają  listy  o  uczuciach, 
zajrzyjcie  do  rozdziału  jedenastego  książki  Mężczyźni  są  z 
Marsa, kobiety z Wenus.