background image

Czy ludzie naprawdę wierzą, że istnieje szatan?

ks. Kazimierz SDS 

Czy ludzie naprawdę wierzą, że istnieje szatan?

Od Pana Jacka Ziomskiego otrzymałem list następującej treści z propozycją poruszenia bardzo 
trudnego tematu:
"Czy ludzie naprawdę wierzą, że istnieje Szatan?". Ostatnio ze względu na moje dorastające dzieci 
(9 i 12 lat) zmuszony byłem do zapoznania się z tematem książki "Harry Potter". Po głębszym 
zapoznaniu się z opiniami na temat całego cyklu książek zorientowałem się, że jest to zły cykl 
książek bo wciąga drobnymi kroczkami w zło aż do rytualnych mordów satanistycznych i "twardej" 
magii włącznie (nie chcę w tym temacie poruszać wyłącznie sprawy tej książki). Udało mi się to 
przekazać moim dzieciom, udało mi się przekonać je żeby nie poszły na wspólne wyjście z klasą na 
ten film. Myślałem, że udało im się. Jednak nie. Na zimowym wyjeździe katolickiej grupy 
"Przymierza Rodzin" młodzi opiekunowie (pomimo wcześniejszych moich protestów oraz protestów 
mojej 9 letniej córki i jej koleżanek) czytali dzieciom tą książkę. Okazuje się, że i inne kręgi osób 
uważających się za katolików (w tym telewizja PULS) popiera tą wydaną przez wydawnictwo 
protestanckie serię książek. I w tym miejscu chcę przejść do proponowanego tematu: Uważam, że 
współcześni katolicy nie traktują sił zła poważnie. Nie wierzą, że siły zła są potężne i że człowiek nie 
jest w stanie sam sobie poradzić ze złem. Szatan jest potężniejszy od człowieka. Tylko z Bogiem 
możemy mu się przeciwstawić. A eksperymentowanie ze złem wciąga nas w to zło. Chciałbym 
wiedzieć, co myślicie na ten temat. Chciałbym również, aby ksiądz Kazimierz (którego serdecznie 
pozdrawiam) wypowiedział się na temat wiary współczesnych katolików w Szatana. 
Jacek Ziombski

Tyle list od Pana Jacka. No cóż ... zgadam się z nim całkowicie. Ludzie, (wielu katolików niestety 
również) chyba nie do końca wierzą w rzeczywiste istnienie osobowego zła, czyli Szatana. Sądzą, 
że jest to raczej obraz, mitologiczna pozostałość po czasach przesądów, "strach na wróble" i coś 
takiego jak Baba Jaga, która służy do straszenia niegrzecznych dzieci. A ludzie "lubią się bać", lubią 
oglądać filmy grozy, słuchać niesamowitych opowieści z dreszczykiem, epatować się strachem. 
Przesądy, średniowieczne "strachy na lachy", bajki? Zabawa? A może niekoniecznie niewinna 
zabawa...? Może jednak warto o tym porozmawiać rzeczowo i poważnie?

Nie umiem odpowiedzieć na pytanie tytułowe: "Czy ludzie naprawdę wierzą, że istnieje Szatan?", 
bo po prostu nie wiem czy ludzie w to wierzą, czy nie. Nie prowadziłem w tym względzie ankiet, 
sondaży ani badań opinii publicznej. Trudno jest więc na to pytanie odpowiedzieć w sposób 
jednoznaczny. Niemniej jednak z obserwacji współczesnej religijności i zachowań ludzi można 
wywnioskować, że istnienie Szatana - osobowego zła, nie jest poddawane w wątpliwość. Ludzie 
wierzą, czy raczej mają świadomość jego istnienia, ale jednocześnie nie bardzo się z tym liczą, nie 
traktują tego na serio ani poważnie. Można by nawet powiedzieć, że podobnie jest z wiarą w 
istnienie Pana Boga. Zasadniczo w Niego wierzymy, wiemy, że istnieje, ale nie traktujemy Go 
poważnie. Nikt Go nigdy nie widział, ci którzy Go widzieli i widzą twarzą w twarz nigdy do naszej 
rzeczywistości nie powracają, aby nas o istnieniu Boga przekonać, a więc nasz - do Boga - stosunek 

1

background image

jest lekceważąco sceptyczny, szczególnie wtedy, gdy mamy do czynienia z etyką i moralnymi 
zobowiązaniami. O ile o Bogu mówi nam jednak i przypomina Kościół, Ewangelia, czy w ogóle 
Pismo Święte i to powoduje, że z rzeczywistością Boga jakoś się jednak mniej lub bardziej 
poważnie liczymy, o tyle o Szatanie - przeciwniku Boga - raczej cicho. Jest to zresztą Jego - 
Szatana taktyka, uśpić czujność ludzi, wmówić im, że On sam nie istnieje, że wszelkie o nim 
wzmianki, to nic więcej tylko wymysły i historyjki podobne do opowiastek o kosmitach, ufoludkach 
itp. Stąd właśnie rodzi się taka ambiwalentna i sceptyczna postawa, niedowierzania, nie 
traktowania tej rzeczywistości poważnie.

Z jednej strony, to dobrze, bo im mniej zbliżamy się do tej rzeczywistości, tym lepiej. Ona jest jak 
magnes, który przyciąga i wabi, ale z drugiej strony ... Właśnie, z drugiej strony powoduje to w 
ludziach przekonanie, że jest to raczej wymysł księży, próbujących straszyć piekłem i diabłem 
mniej pobożnych wyznawców Chrystusa. I dlatego tak wielu chrześcijan -z katolikami włącznie- 
uśmiecha się sceptycznie czy z zażenowaniem na samą wzmiankę dotyczącą Złego Ducha.
Nie chcę w tej chwili stawać się "apologetą piekła", ani tym bardziej "advocatus diaboli". Nie chcę 
straszyć i roztaczać wizji wiecznego potępienia czy rozwijać demonologii. Warto jednak zobaczyć 
kilka faktów. Biblia mówi o tej rzeczywistości wyraźnie. Tylko słowo "diabeł" wstępuje 33 razy w 
Piśmie Świętym, słowo "zły duch" aż 43 razy, a słowo "szatan" 28 razy. Nie jest to więc 
rzeczywistość, o której Biblia całkowicie milczy.

Trudniej byłoby wskazać jednoznacznie na ewidentne działania Złego Ducha, czy przejawy jego 
istnienia, bo tutaj mamy do czynienia z dwoma skrajnościami. W wiekach średnich wszelkie 
odchylenia od norm społecznych czy socjalnych, wiele chorób organicznych i wszystkie choroby 
psychiczne uznawane były za takież właśnie objawy działania Złego Ducha i mówiono wprost o 
opętaniu. Przeciwnie, w czasach nam współczesnych wszystko to stało się, albo raczej próbuje się 
sprowadzić do poziomu "naturalnego" lub naturalnie tłumaczonego, mówiąc jedynie o patologiach 
społecznych, czy dewiacjach, o chorobach psychicznych, o zboczeniach, o psychologicznym czy 
społecznym nieprzystosowaniu. Mamy więc od czynienia z dwoma skrajnymi postawami. Z jednej 
strony demonizacja z drugiej "naturalizacja". Prawda zaś pewno leży gdzieś pośrodku i na pewno 
nie mam ani podstaw, ani możliwości do jej precyzowania i podawania konkretnych przykładów 
działania Złego Ducha. Wystarczy jednak posłuchać trochę uważniej wiadomości i dzienników 
telewizyjnych i radiowych, poczytać kilka artykułów czy doniesień prasowych, aby mieć poważne 
wątpliwości czy wszystkie tego rodzaju "sensacje" można wytłumaczyć jedynie naturalnymi, 
psychologicznymi czy socjologicznymi uwarunkowaniami.

Nie chcąc się wdawać w te socjologiczne analizy, warto może jedna przypomnieć sobie tylko słowa 
świętego Piotra, z jego 1 Listu "Bądźcie trzeźwi! Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący 
krąży szukając kogo pożreć." (1 Piotra 5,8)

Z metafizycznego jednak punktu widzenia można przeprowadzić i takie rozumowanie. W jednym ze 
wcześniejszych artykułów napisałem, że metafizyczna (tomistyczna) definicja zła to: "malum est 
privatio bonum "- zło jest uszczupleniem, brakiem dobra, jego zniszczeniem i jego prywacją ("Co to 
jest zło? - Metafizyczny brak?") Adam zadał wtedy pytanie o istnienie "osobowego zła" ("Adam 
pyta"). Sądzę, że dzisiaj dodałbym również, iż na ten temat można także powiedzieć "malum est 
negatio bonum" - zanegowaniem, przeciwieństwem dobra, jest po prostu Przeciwnikiem Boga, 

2

background image

Boga Który jest Miłością i dobrocią, Który jest Dobrem. Skoro bowiem mamy Dobro Osobowe, a est 
nim sam Bóg, to możemy również mówić o osobowym Złu, o Złym.

Mamy więc niejako dwa rodzaje zła: jeden, to zło popełniane przez nas, zło zniszczenia, 
zanegowania dobra, zło naszych uczynków, w których nie chcemy czynić wprost zła, dla niego 
samego, ale dopuszczamy się zła, z braku pełnej świadomości, z zaślepienia, z nałogu, ze słabości. 
Jest to zło naszych grzechów, nie tylko lekkich, ale i tych poważniejszych ze względu na poważne 
dobro, które niszczymy.

Ale jest też zło, które jest wprost i bezpośrednio negowaniem dobra, które jest czynione nie ze 
słabości, lub braku rozeznania, ale dla samego czynienia zła. Nie jest to już "privatio bonnum", 
uszczuplenie dobra, ale jest to wprost "negatio bonum" negowanie dobra, niszczenie dla niszczenia, 
zło dla zła. I to jest właśnie diaboliczne czynienie zła z nastawieniem na zło, jako takie. Jest to 
świadome sprzeciwianie się Bogu, Dobru, Miłości. Jest to świadome i (na pewno nie dobro - wolne 
lecz właśnie zło - wolne) opowiadanie się po stronie zła, po stronie Przeciwnika. Jest ono "zło - 
wolne", bo tutaj zło jest wprost chciane, zamierzone i wybierane jako zło. I to jest coś, co wybrał 
Zły Duch, to jest jego domena i jego rzeczywistość. I są tacy, którzy takie coś wybierają ., którzy 
za takim złem się opowiadają w sposób świadomy. Ktoś może zapytać: "czy to możliwe aby 
człowiek przy zdrowych zmysłach chciał wprost i bezpośrednio zła dla niego samego?" Odpowiem, 
że nie wiem, bo mnie się nigdy nic takiego nie zdarzyło, ale ... podejrzewam, że jednak są tacy, 
którzy wybierają zło dla niego samego, a tym samym opowiadają się po stronie zła osobowego, po 
stronie Szatana.

Warto jednak zobaczyć także co znaczy słowo "wierzyć". Jak rozumiemy je w stosunku do Pana 
Boga? "Wierzę w Boga" nie znaczy tylko wiem, uznaję, że On istnieje, jestem wewnętrznie 
przekonany o Jego istnieniu, ale także wierzę Jemu, ufam i wierzę Bogu, że mnie nie tylko stworzył, 
ale i że mnie nie zawiedzie, że mnie zaprowadzi do życia wiecznego, do wiecznej szczęśliwości. 
Wierzę w Boga równa się wtedy wierzę Bogu. 

A jak to słowo "wierzę" należałoby rozumieć w stosunku do rzeczywistości osobowego zła? Wierzę 
w istnienie Szatana, wiem uznaję jego istnienie, ale nie wierzę jemu, nie ufam mu, nie pokładam 
mojej nadziei w tej rzeczywistości, nie łączę z tą rzeczywistością mojej przyszłości. Tutaj "wierzę w 
Szatana" -jak to strasznie brzmi- znaczy tylko wiem, że on istnieje i nic innego znaczyć nie 
powinno. Ale czy są tacy, którzy nie tylko wierzą w jego istnienie, ale także wierzą jemu? Nie wiem, 
ale podejrzewam, że tak ...
Chyba o to chodziło Panu Jackowi?

ks. Kazimierz SDS 

father@wanadoo.fr

 

3