background image

ARCHIWUM HISTORII I FILOZOFII MEDYCYNY

     1987, 50, 2

           PL  ISSN  0860-1844

  ELŻBIETA  GALIŃSKA

    DZIEJE  POGLĄDÓW  NA  LECZNICZE  DZIAŁANIE  MUZYKI

1

Problematyka przeżycia muzycznego w aspekcie psychoterapeutycznym, ujęta na tle 

dziejowym, nie została opracowana w Polsce.  Istniejące w literaturze światowej nieliczne 

prace dotyczą bądź historii leczniczego stosowania muzyki na przestrzeni dziejów (H. Soula 

1883, H. Sohler 1934, J. Moller 1974, W. Simon 1975

2

), bądź koncentrują się na jednym 

okresie historycznym lub na jednej koncepcjii teoretycznej (B. Meinecke 1948, J. 

Schumacher 1958, B. Boehem 1958

3

).

Krótki rys historyczny poprzedza również niektóre monodrafie muzykoterapeutyczne 

(np.  Ch. Schwabe 1974, W. Strobel, G. Huppmann 1978

4

).  Tematyce tej poświęcone są 

ponadto publikacje etnomuzykologów, opisujące rytuały lecznicze, w których zasadniczą rolę 

odgrywa pieśń lecznicza (zob.  F. Densmore 1948, A. Simon 1970, M. G. Yasargil 1962, P. 

Radin 1948, H. Touma 1975, T. Maler 1977

5

).

1

 Jest to fragment wstępnej, historycznej części mojej pracy doktorskiej pt.:  “Percepcja muzyczna a poziom lęku 

u pacjentów nerwicowych”.  Warszawa 1982, Instytut Muzykologii UW Maszynopis.

2

 H. Soula:  Essai sur influence de la musique et son histoire en medicine.  Paris 1865;  H. Sohler:  Beitrage zur 

Geschichte der Heilmusik.  Jena 1934;  J. Moller:  Psychoterapeutische Aspekte in Musikanschauung der 
Jahrtausende, w:  W. J. Revers, G. Harrer, W. C. M. Simon (red.):  neue Wege der Musiktherapie.  Econ 
Dusseldorf wien 1974, s. 53-160;  W. Simon:  Abriss einer Geschichte der Musiktherapie, w:  G. Harrer (red.): 
Grundlagen der Musiktherapie und Musikpsychologie.  Fischer Stuttgart 1975, s. 135-142.

3

 B. Meinecke:  Music and Medicine in Classical Antiquity, w:  Schullian Schoen (red.):  Music and Medicine. 

Schuman New York 1948;  J. Schumacher:  Musik als Heilfaktor bei den Pythagoreern im Licht ihrer 
naturphilosophischen Anschauugen, w:  H. Teirich (red.):  Musik in der Medizin.  Stuttgart 1958, s. 1-16;  B. 
Boehm:  Heilende Musik im griechischschen Altertum.  Z. Psychoth.  Med.  Psychologie., Stuttgart 1958, 8, 4, s. 
132-151.

4

 Ch. Schwabe:  Musiktherapie bei Neurosen und funktionallen Storungen.  Fischer Stuttgart 1874, III wyd.;  W. 

Strobel, G. Huppmann:  Musiktherapie.  Grundlagen.  Formen.  Moglichkeiten.  Dr C. J. Hogrefe Gottingen, 
Toronto, Zurich 1978.

5

 F. Densmore:  The use of music in treatment of the sick by American Indians, W:  Schullian and Schoen (red.), 

op. cit.;  A. Simon:  Ein Krankenheilungsritusder Digo aus musikteologischen Sicht, w:  Vereinigung von 
Afrikanisten in Deutschland (wyd.  Probleme Interdisziplinar Afrykanistik) Hamburg 1970;  M. G. Yasargil: 
Uber die Musikotherapie im Orient und okzident. Schw. Arch. Neurol. Neurochir. Psychiatr.  1962, 90, s. 310-
326;  P. Radin:  Music and Medicine among primitive peopels, w:  Schullian Schoen (red.):  op. cit., H. Touma: 
Aussereuropaische Heilmusik, w:  G. Harrer (red.):  op. cit., s. 259-264;  T. Maler:  Musik und Ekstate in einer 

1

background image

            

1. RYTUAŁY LECZNICZE LUDÓW PIERWOTNYCH

Związki medycyny z muzyką istnieją od zarania ludzkości.  Żadna sztuka nie 

fascynowała człowieka pierwotnego tak, jak muzyka;  miała ona dla niego znaczenie 

magiczne i mistyczne, była niezbędną częścią codziennych zajęć i czynności kultowych.  Stąd 

wyodrębnienie spośród niezliczonych funkcji muzyki tylko jednej – leczniczej – jest, nawet 

teoretycznie, prawie niemożliwe.

Najstarsze supranaturalistyczne koncepcje wyjaśniające zjawiska przyrody przyjmują, 

że dźwięk jest zasadą świata, że tworzy on mistyczną substancję istoty ludzkiej i 

wszechrzeczy.  Obdarzony jest szczególną mocą, tzw.  orendą, która jest m. in. siłą wzrostu 

roślin, specjalną mocą leczniczą, a także oczyszczającą mocą wody (M. Schnaider 1960

6

). 

Wiara w potęgę dźwięku wynika z przekonania, że głosy przyrody są głosami duchów, bogów 

totemicznych, a także z założenia, że wobec demonicznej siły brzmienia dźwięku złe duchy są 

tak samo bezbronne, jak człowiek

7

.  Teurgiczna terapia prymitywna zawiera liczne elementy 

magiczno – religijne, spośród których muzyka jest jednym z najistotniejszych.

Rytuały lecznicze stosowane były przede wszystkim do leczenia chronicznych i 

psychosomatycznych zaburzeń

8

 oraz zaburzeń psychicznych (np.  psychozy depresyjno – 

maniakalnej) i tych o charakterze czynnościowym, np.  psychogennej bezpłodności, czy 

napięciowych bólów głowy.  Zatrucia, złamania kości lub ukąszenia żmiji nie wymagały 

rytuału.

Za chorobę ponoszą odpowiedzialność duchy, np.  duch Mwavitsva o dwu głowach 

„przenosi” psychozę depresyjno – maniakalną.  Każdej chorobie odpowiada odrębna pieśń 

uzdrawiająca, która jest pieśnią ducha chorobotwórczego i śpiewana przez „lekarza” (u Indian 

Navaho zwanego śpiewakiem) powinna wywabić ducha z buszu.  Jej rytm pozostaje w 

ścisłym związku z leżącym u jej podstaw obrazem choroby.  I tak dla ducha wywołującego 

gorączkę rytm jest powolny, uspokajający, aby zmniejszyć częstotliwość pulsu u pacjenta, 

podczas gdy duch odpowiedzialny za schorzenia reumatyczne wywoływany jest rytmem 

ostafikanischen Medizinmann Praxis, w:  H. Willms (red.):  Musik und Entspannung.  Fischer Stuttgart New 
York 1977, s. 29-45.

6

 M. Schneider:  Primitive music, w:  E. Wellesz (red.):  Oxford Hist. of Music.  Oxf. Univ.  Press London 1960, 

t. I, wyd. II, s. 1-82.

7

 Stąd muzyka w medycynie pierwotnej jest zwykle bardzo hałaśliwa, szczególnie w fazach rytuału, dotyczących 

kontaktu z duchem i wypędzania go.

8

 Ludy Digo leczą za pomocą muzyki naczyniowe zaburzenia krążenia krwi, nadciśnienie tętnicze, zaburzenia 

funkcji trawiennych, dermatitis, reumatoidalny artretyzm itp. (zob.  T. Maler:  op. cit.).

2

background image

hektycznym, który ma podwyższyć ciepłotę ciała.  A zatem efekty leczenia opierają się nie 

tylko na sugestywnym działaniu samej sytuacji, lecz także (co potwierdzają współczesne 

badania czynnika rytmiczno – metrycznego muzyki rytualno – leczniczej) uwzględniają 

fizjologiczny wpływ muzyki.

Przebieg rytualu opiera się na manipulowaniu stanami napięcia i odprężenia w 

kierunku nasilenia napięcia do maksimum.  W literaturze przedmiotu rozróżnia się rytuały 

lecznicze odbywające się na półkuli północnej od tych na półkui południowej.  W pierwszych 

stan ekstatyczny graniczący z patologicznym przeżywa szaman, pacjent natomiast pozostaje 

bierny.  W rytuałach afrykańskich „uzdrowiciel

9

 kieruje wprawdzie ceremonią, jednakże to 

pacjent przyjmuje postawę aktywną, znajdując się przy tym w centrum zainteresowania 

zebranych (T. Maler 1977).

Wielogodzinne ceremonie lecznicze rozpoczynają się zazwyczaj długotrwałym 

monotonnym śpiewem, któremu towarzyszy monotonna motoryka wszystkich uczestników 

rytuału.  Muzyczną myślą przewodnią, która przewija się w coraz bardziej udramatyzowanej 

„aranżacji” muzycznej, jest pieśń chorobotwórcza ducha.  U wschodnio – afrykańskiego ludu 

Digo rytuał taki przebiega w 6 fazach:  1 – zapytywanie wyroczni, 2 – przywolywanie ducha, 

3 – obecność ducha, 4 – wypędzanie ducha, 5 – wzmacnianie odporności pacjenta, 6 – 

reintegracja ze wspólnotą plemienia.  Trzecia faza stanowi punkt kulminacyjny, w którym 

pacjent wprowadzony w stan inscenizowanego, a nie patologicznego „szaleństwa

10

 przeżywa 

obecność ducha.  W utrzymującym się krzyku chorego, po którym następuje kataleptyczne 

odłupienie sygnalizujące pelną hipnozę, społeczność dostrzega głos ducha 

chorobotwórczego

11

.

Od strony muzycznej stan taki osiągany jest poprzez stopniowy rozwój przebiegu 

muzycznego:  narastanie dynamiki, przyspieszenie tempa, wzbogacanie faktury, komplikacje 

metrorytmiczne, wzbogacanie instrumentarium, aż po instrumenty o bardzo przenikliwym 

brzmieniu.  A. Simon (1970)

12

 wyróżnia 6 cech muzycznych służących osiąganiu 

maksymalnego napięcia w rytuale leczniczym ludu Digo.  Poza wspomnianymi,wskazuje on 

na przechodzenie do coraz wyższego rejestru dźwiękowego oraz na stosowanie śpiewu 

recytacyjnego i częstych ostinatowych formuł melodycznych o działaniu hipnotyzującym.

9

 W odniesieniu do rytuałów afrykańskich nie używane jest pojęcie szamanizmu (zob. T. Maler: op. cit.).

10

 Kult szalenstwa pochodzacy z Etiopii występuje u ludów Digo w postaci inscenizowanej, odcinając się tym 

samym od kultu ducha faraona (T. Maler:  op. cit.).

11

 Nasuwa się tu porównanie z “terapią prakrzyku”, która przyjmuje, że “prabóle” są nierozwiązanymi 

pierwotnymi potrzebami, artykułowanymi nagle w krzyku pacjenta.  Prakrzyk jest wentylem dla owego 
ciśnienia, które przez wieloletnie tłumienie uległo spiętrzeniu (A. Janov:  The primal screem.  New York 1970).

12

 A. Simon:  op. cit.

3

background image

W rytuałach leczniczych wykorzystywane jest głównie instrumentarium perkusyjne w 

rodzaju bębnów, grzechotek (np.  bambusowa święta wirująca kostka Bull Roare u Indian 

Navaho;  zob.  Ackerknecht 1970

13

) i kołatek.  U Murzynów Digo używane są ponadto 

dzwonki, żelazne dzwony wprowadzające niesprecyzowane, amorficzne tło dźwiękowe, na 

które wraz z rozwojem rytuału nakładają się instrumenty rytmiczne oraz w punkcie 

kulminacyjnym idiofon w kształcie niecki (uderzany talerz) o nadzwyczaj przenikliwym 

brzmieniu.  W fazie odprężającej rytuału stosowane są instrumenty melodyczne, np.  obój 

(Digo), flet (Indianie navaho), gitary i flet (Madagaskar).

Pewną odrębność wykazują indiańskie śpiewy lecznicze ze względu na ich powolne 

tempo półnutowe = 40 do 60 MM w stosunku do większości śpiewów Indian wykonywanych 

szybko ćwierćnutowe = 76 do 104 MM (F. Densmore 1948

14

).  Muzyka nie posiada tu 

znaczenia energetyzującego, ekstatycznego, kathartycznego, a raczej kontemplacyjne.

Na podstawie tych fragmentarycznych opisów ceremonii leczniczych widać już 

odrębność muzyki i ludów afrykańskich w stosunku do indiańskich.  Jeszcze większą 

różnorodność cech muzycznych wykazuje przegląd rytuałów z różnych rejonów świata (G. 

Rouget 1977

15

).  Wyprowadzany jest stąd wniosek, że nie istnieje jakieś Univversum 

muzyczne.  Do celów leczniczych używane są bowiem bardzo różne organizacje dźwiękowe, 

wszelkie możliwe instrumenty, modele rytmiczne i skale muzyczne, które mogą działać 

całkiem odmiennie na podłożu psychofizjologicznym jednostki.  Rouget (1977) stwierdza 

więc, że zjawisko „transu opętania

16

 zachodzi na poziomie kultury, a nie natury (tamże s. 

84).  Muzyka przeznaczona do wywołania transu czerpie zaś z systemu muzycznego aktualnie 

najbardziej popularnego w danym kręgu

17

.

Przyjmując takie założenie należy jednak podkreślić, że dokonywany jest wybór tych 

cech muzycznych, które w ramach określonego kontekstu kulturowego mogły najłatwiej 

wywołać zamierzony efekt psychofizjologiczny, np.  często bywa to dramatyzacja przebiegu 

muzycznego do granic wytrzymałości chorego.  Po przekroczeniu jej progu następuje 

dekompensacja w postaci transu opętania.  Poprzedza to autostymulacja z zaangażowaniem 

motoryki oraz silna koncentracja uwagi i gotowość do wejścia w trans, uzyskiwana poprzez 

wielodniowe niekiedy medytacje przedwstępne (J. Canacnkis – Canas 1977).

13

 E. Ackerknecht:  Therapie von der Primitiven bis zum 20. Jahrhundert.  Stuttgart 1970.

14

 F. Demsmore:  op. cit.

15

 G. Rouget:  Instruments de musique et misique de la possession.  “Musique en jeu” 1977, 28, s. 68-91.

16

 Termin używany na określenie zjawisk zachodzących w rytuale leczniczym, różnicowany z innego rodzaju 

transami oraz ekstazą (G. Rouget:  op. cit.).

17

 Np.  W starożytnej Grecji trans opętania wiązał się z kultami pochodzenia azjatyckiego, stąd muzyka w nim 

stosowana nosi również cechy azjatyckie (skala frygijska, aulos).

4

background image

Należy zwrócić ponadto uwagę na to, że muzyka w ceremoniach ludów pierwotnych 

nie powinna być rozważana jako zjawisko czysto dźwiękowe.   Występuje ona bowiem w 

kompleksie różnorodnych oddzialywań nie tylko na sferę audytywną chorego (synkretyzm). 

Istotnym czynnikiem psychterapeutycznym  są tu rozmaite formy werbalnej i niewerbalnej 

komunikacji pomiędzy chorym a czarownikiem, chorym a społecznością plemienia, a także 

pierwszoplanowa pozycja chorego w rytuale oraz „wzmacnianie” go i akceptowanie przez 

rodzinę, krewnych i sąsiadów, uczestniczących razem z nim w terapii.   Muzyka potęguje 

atmosferę   magii,   niezwykłości,   zwiększa   sugestywność   uczestników   pobudzając   ich 

emocjonalnie, a zatem przygotowuje grunt dla lepszej komunikacji.

2. EKSTATYCZNA MUZYKA KULTOWA I PIEŚŃ LECZNICZA 

                                W CYWILIZACJACH ARCHAICZNYCH

Podobnie   jak   w   muzyce   totemistycznej,   jak   i   w   najstarszych   kulturach   Orientu   i 

Grecji, nie tylko zresztą w okresie myślenia magicznego, dźwięk pojmowany jest jako boska 

twórcza   zasada   wszechświata.     Nie   jest   on  do   słuchania,   lecz   do  wyczuwania   w   sposób 

transcendentalny, słucha się go rozumem (Egipt, zob.   H. G. Farmer 1960), bądź czuciem 

(tzw.   rosa, Indie).   Istnieje dźwięk idealny i jego odbicie w rzeczywistości.   Dźwięk jest 

symbolem najgłębszej istoty bytu.  Poprzez muzykę można wejść w kontakt z pierwiastkami 

boskimi (Indie, zob.  A. Bake 1960).  Ta metafizyczna koncepcja dźwięku i muzyki stanowi 

antycypację   niektórych   poglądów   pitagorejskich   i   platonskich.     Dzięki   niej   jest 

prawdopodobne, że muzyka, a przynajmniej dźwięk, leży u podstaw wszystkich religii (H. G. 

Farmer   1960,   s.   250).     W   religii   hinduskiej,   a   także   w   greckich   misteriach   orfickich 

symbolizuje   ona   wyzwolenie   człowieka.     W   wypadku   misterów   orfickich   wiara   w   moc 

muzyki   wiąże   się   z   obserwowanym   podczas   uroczystości   kultowych   ekstatycznym   i 

narkotyzującym   działaniem   muzyki,   które   powodowało   „oczyszczenie   dusz”   –   katharsis. 

Tańce i śpiewy przyniosly ukojenie, stwierdza Arystydes kwintylian a Platon mówi wręcz o 

leczeniu opętania bakchicznego za pomocą muzyki, o zaczarowujących tonach fletu, które 

„korybantów wyzwalają z ich szału i pozwalają odzyskać im przytomność i zdrowie” (Platon: 

Prawa ks.  VII, 790, D-E).  Hałaśliwa muzyka i dłudotrwały orgiastyczny taniec wpriawiały w 

stan  ekstazy  i  znieczulenia   kaplanów   bogini  Kybele,   którzy  podczas   obrzędów  płodności 

dokonywali autokastracji (W. Szumowski 1961).  Podobnie dźwięk bębnów bez instrumentu 

5

background image

melodycznego towarzyszył okaleczeniom ciała dokonywanym przez derwiszów w Iraku (G. 

Rouget 1977).

Dzialanie   lecznicze   przypisywano   także   instrumentom   muzycznym   używanych   w 

kulcie   dionizyjskim   i   kulcie   bogini   Kybele.     „To   pewne,   że   dźwięk   aulosu…zdolny   jest 

leczyć, że muzyka może zmienić stan uczuciowy i fizyczny” (Jamblichus:  De mysteriis, III, 

9).

Leczenie i „uwalnianie” człowieka w stanie ekstazy było sprawą medycyny kapłanów, 

tzw.  medycyny świątynnej – w Grecji np.  powiązanej z kultem Asklepiosa, uprawianym w 

jego   sanktuariach   w   Epidaurze.     Oparta   była   na   wierze   w   interwencje   bogów   i   sił 

nadprzyrodzonych.

Wydawałoby się, że ekstaza kultowa jest przeżyciem adekwatnym jedynie dla owego 

wczesnoludzkiego   stadium   rozwojowego.     Tymczasem   począwszy   od   średniowiecza   do 

XVIII w. wybuchają  w Europie  szaleńcze  „epidemie”  tanecznictwa.    W 1870 r. Indianie 

Ameryki Płn. Tańczą do upadłego Taniec Ducha mając wtedy wizjęoswobodzenia od białych 

(R. benedict 1934).   Do dziś tradycja obrzędów dionizyjskich kultywowana jest w Grecji i 

Bulgarii w corocznym rytualnym tańcu ognia o znaczeniu magiczno – terapeutycznym,  w 

trakcie którego uczestnicy tańczą boso po „dywanie” rozżażonego węgla, nie raniąc sobie 

stóp (J. Canacakis – Canas 1977).

Zdaniem Canacakisa  muzyka  z jej rytmem  może  dlugotrwale wpływać na funkcje 

organizmu i zmieniać je.  Nie oznacza to, że ta sama muzyka wywołałaby podobny efekt w 

innym   środowisku.     Ekstaza,   jak   twierdzi   Canacakis,   posiada   potencjał   terapeutyczny   i 

mogłaby   ofiarować   nowy   wymiar   terapii   zaburzen   psychowegetatywnych, 

psychosomatycznych i nerwicowych.

Muzyka lecznicza na magiczno – mitycznym  etapie myślenia stosowana była jako 

forma   śpiewu.     W   cywilizacjach   archaicznych   występowała   ona   pod   nazwą   inkantacji 

(incantare – łac. czarować), tj.  czarodziejskich formuł i zaklinań z towarzyszeniem muzyki 

np.   gongu i wielkiego bębna u lekarzy chaldejskich (zob.   N. Duforque 1946).   Od trzech 

inkantacji   rozpoczyna   się   papirus   Ebersa,   słynne   źródło   informujące   o   egipskiej   wiedzy 

medycznej (E. Ackerknecht 1970).

W archaicznej Grecji pieśń lecznicz występowała pod postacią epody i peanu.  Liczne 

źródła greckie wskazują na stosowanie epod do leczenia ran i tamowania krwi, do leczenia 

epilepsji, a nawet w celu przyśpieszenia porodu.   Pean, jak podają źródła, był hymnem do 

bogów o zdrowie, stosowanym często przeciwko zarazie.  Słynny jak mit o Taletasie z Krety, 

który   na   rozkaz   wyroczni   delfickiej   przyszedł   do   Lakedemończyków   podczas   zarazy   i 

6

background image

uzdrowił ich muzyką (R. Schafke 1934, B. Boehm 1958).  Wiele mitów egipskich, chinskich 

czy greckich mówi o nadzwyczajnej mocy muzyki.

      3.  STAROŻYTNA GRECJA.  FILOZOFICZNE KONCEPCJE 

        MUZYCZNO – TERAPEUTYCZNE I ICH REALIZACJA W MEDYCYNIE

Okres   myślenia   noetycznego,   w   którym   próbuje   się   formułować   prawidlowości 

wszechświata, opierając sie na apriorycznym założeniu, że wszystko jest harmonią i liczbą, 

zapoczątkowuje   matematyczno   –   kosmogoniczną   koncepcję   muzyki.     Zasada   harmonii   i 

liczby przenika również do pitagorejskiej teorii medycyny, estetyki i etyki.   Harmonia dwu 

przeciwstawnych   czynników   istniejacych   w   człowieku   –   kształtowanej   materii   oraz 

kształtującej ją liczby oznacza zdrowie, piekno i dobro.  Zakłócenie jej to choroba, brzydota, 

nieszlachetność.     Muzyka   zbudowana   matematycznie,   „na   której   zasadza   się   cały   ustrój 

świata”,   będąca   „zestrojenim   rzeczy   przeciwnych   …   która   rzeczy   wrogie   czyni   sobie 

przyjaznymi” (Theon ze Smyrny:  Mathematica I, cyt.  za W. Tatarkiewiczem 1962, s. 103) 

staje się jednym z najważniejszych środków leczniczych pitagorejczyków, który określany 

jest przez nich mianem katharsis.

Ten   motyw   oczyszczenia   przez   sztukę   ma   inne   znaczenie   w   ich   filozofii   niż   w 

misteriach orfickich.  Muzyka rozumiana jest jako zasada porządkująco – lecznicza, przeżycie 

zaś muzyczne jest przeżyciem liczbowo – proporcjonalnego kosmosu.  Jest to intelektualne 

podejście do muzyki, dyskredytujące poznanie zmysłowe – aisthesis i przeciwstawiajace je 

rozumowemu – noesis.  Katharsis, czyli lecznicze dzialanie muzyki, ma charakter etyczny i 

oznacza   poprawę   charakteru.     Muzyka   jest   lekarstwem   dla   duszy,   środkiem   przeciwko 

namiętnościom prowadzącym do uzyskania pelnej umiaru i harmonii postawy wewnętrznej. 

„Cała szkoła pitagorejska realizowała tzw.  doskonalenie duszy, wewnętrzne umacnianie jej, 

kiedy   odpowiednimi   melodiami   zmieniała   jej   stan   na   przeciwny”   (Jamblich:     De   vita 

Pythagorica 114,64).  Muzyki słucha się w skupieniu.  Preferowane są instrumenty o cichym 

brzmieniu takie jak lira, kitra, w odróżnieniu od hałaśliwych i orgiastycznych stosowanych w 

muzyce kultowej.

Charakterystycznym   rysem   greckiej   filozofii   antycznej   jest   duże   zainteresowanie 

zagadnieniami   etycznymi.     Z   etyką   skojarzona   zostaje   m.   in.   medycyna,   gdyż   obie   te 

dziedziny   posiadają   wspólny   cel,   otrzymanie   doskonałego,   harmonijnego   człowieka. 

Ponieważ dusza ludzka i muzyka są sobie strukturalnie pokrewne, zbudowane są bowiem 

7

background image

harmonijnie (noetyczna psychologia muzyki), więc muzyce najłatwiej oddziaływać na duszę. 

Wnioskuje   się   stąd,   że   muzyka   nie   istnieje   dla   „bezrozumnej   przyjemności”,   lecz   ma 

doprowadzić dusze, o ile nie są doskonałe, do stanu idealnego, do harmonii.  Stan ten istnieje 

wtedy, gdy część rozumna duszy dominuje nad pożądliwą i popędową.  Na tej bazie powstaje 

terapeutyczno – etyczna koncepcja muzyki (termin R. Schafkego 1934), zwana teorią ethosu, 

nauka o psychagogicznym i wychowawczym działaniu muzyki.

Począwszy od pitagorejczyków rozwija się w Grecji przekonanie, że muzyka nie jest 

tylko  zabawą, lecz  jest bodźcem do dobra, że rytmy,  tonacje i instrumenty wplywają  na 

moralną postawę czlowieka, działają na jego wolę paraliżując ją lub pobudzając, że mogą 

wprowadzać w szaleństwo albo odwrotnie, łagodzić i uspokajać zaburzenia psychiki, czyli że 

mają wartość leczniczą, a wszystko to razem określano mianem działania na ethos (charakter) 

człowieka (Tatarkiewicz 1962).

Dwa wielkie systemy ethosu muzyki tworzą Platon i Arystoteles przyjmując, że za 

pomocą odpowiedniej muzyki można świadomie kształtować osobowość człowieka i rozwijać 

u niego cechy społecznie użyteczne.   „I tak jak gimnastyka wychowuje ciało, tak muzyka 

powinna  troszczyć  się  o  duszę”   (Platon:     Prawa   1960,  700  D).    Używając  współczesnej 

terminologii możnaby powiedzieć, że Platona cechuje „kompleksowe i psychoterapeutyczne” 

podejście do człowieka jako całości psychofizycznej, w medycynie:  „nie wolno leczyć oczu 

bez głowy, glowy bez ciała, a ciała bez duszy” (Platon:  Charmides 1937, 156 E).

Przedstawicielom   teorii   ethosu   chodzi   o   zróżnicowanie   pomiędzy   pożyteczną   a 

szkodliwą praktyką muzyczną z punktu widzenia jej wpływu na rozwój osobowości jednostki. 

Stąd tylko te dzieła muzyczne i instrumenty są wartościowe, które prowadzą słuchacza do 

paidei, pojmowanej jako ład i harmonia duszy, tylko te, przez ktore jednostka socjalizuje się. 

Ponieważ ideałem w greckim antyku był człowiek beznamiętny (a-patheia), co wiązało się m. 

in.   z   przekonaniem,   że   silne   afekty   działają   chorobotwórczo   oraz   że   oslabiają   charakter 

czyniąc   go   zniewieściałym   (stoicy),   zalecano   muzykę,   która   miała   budzić   szlachetne   i 

umiarkowane uczucia.   W ten sposób Platon zalecał słuchanie muzyki w tonacji doryckiej, 

jako   wzmagającej   mężność   obywateli.     Przestrzegal   natomiast   przed   łamaniem   praw 

panujących   w   muzyce,   gdyż   pociągalo   to   za   sobą   łamanie   praw   politycznych   (motyw 

Damona;  zob.  Platon:  prawa 1960, 700 E).  Wszelka zaś zmiana może być tylko zmianą na 

gorsze, skoro świat został stworzony jako doskonały.

W   podjętej   przez   Arystotelesa   teorii   ethosu   w   większym   stopniu   niż   u   platona 

widoczny   jest   zarodek   psychologicznego   rozpatrywania   muzyki,   co   łączy   się   w   pewnym 

sensie z jego koncepcją mimesis.   Nie chodzi już o pokrewieństwo strukturalne muzyki  i 

8

background image

duszy w znaczeniu kosmicznej harmonii, lecz o naśladowanie przez muzykę życia duszy, 

ruchu przeżyć ludzkich.  „Jest wielkie podobienstwo co do istotnej natury między rytmami i 

melodiami, a gniewem i łagodnością, męstwem i rozwagą i ich wszystkimi przeciwienstwami 

oraz innymi uczuciami etycznymi.  Dowodzą tego fakty:  słuchamy takich melodii i nastrój 

duszy ulega zmianie” (Arystoteles:  Polityka 1953, roz. IV, 4, 1339 a).

Konsekwencją   tych   założeń   jest   katalogowanie   poszczególnych   elementów 

kompozycji muzycznej według ich ethosu.  Szczególne znaczenie etyczne posiadają:  tonacje, 

instrumenty i rytmy.  „W melodiach samych zawiera się odzwierciedlenie przeżyć moralnych. 

Bo najpierw już natura tonacji bywa rozmaita, tak że słuchacze różnie się nastrajają na każdą 

z   nich,   np.     przy   tonacji   zwanej   miksolidyjską   wpadają   w   nastrój   więcej     smutny   i 

przygnębiony,   przy  innych,  np.    skocznych,   w   nastrój  wesoły,  podczas   gdy  jeszcze   inne 

wprawiają   nas   w   nastrój   pośredni   i   poważny,   co   zdaje   się   wywoływać   jedynie   tonacja 

dorycka, w przeciwieństwie do frygijskiej, która budzi zachwyt” (Arystoteles:  Polityka, op. 

cit., 1340a).

W odróżnieniu od noetycznej, formalnej teorii ethosu pitagorejczyków, opierającej się 

jedynie na fakcie, że muzyka jest prawzorem harmonii, arystotelesowska i późniejsze próbują 

uchwycić psychologiczny związek przyczynowy między określoną muzyką a reakcją na nią. 

Ma ona za obiekt realne dzielo sztuki, a nie metafizyczną ideę.   Stąd R. Schafke (1934) 

nazywa ją psychologiczno – etyczną, analityczną, praktyczno – empiryczną i hermeneutyczną 

teorią wyrazu.

Terapeutyczna   koncepcja   muzycznej   katharsis,   zapoczątkowana   przez 

pitagorejczyków, zostaje następnie podjęta przez Arystotelesa.  Pojęcie „oczyszczenia przez 

sztukę”   u   Arystotelesa   było   przedmiotem   sporu   historyków,   którzy   zastnawiali   się,   czy 

oznacza ono oczyszczenie uczuć, tzn.  ulepszenie, sublimację, czy też oczyszczenie z uczuć, 

tzn.     wyładaowanie   ich   i   uzyskanie   spokoju.     Dziś   przyjmuje   się   tę   drugą   interpretację 

katharsis jako procesu psychologiczno – biologicznego (W. Tatarkiewicz 1962), co odróżnia 

ją od orfickiej i pitagorejskiej pojmowanej mistycznie i metafizycznie.

Wyjaśnienie przebiegu katharsis wiąże się u Arystotelesa z nauką o afektach, opartą na 

hipokratesowskich   wyobrażeniach   humoralno   –   patologicznych   o   równowadze   soków   w 

organizmie.   Afekty występują u każdego człowieka, ale u niektórych osób ze szczególną 

gwałtownością.  Nadmiar afektu ma działanie patologiczne,, wplywa na funkcje fizjologiczne 

organizmu zaburzając je, powodując przewagę któregoś z soków co prowadzia do choroby 

związanej   z   jego   przewagą   (np.     choroby  czarnożółciowe).     Arystoteles   dostrzega   zatem 

zależności psychosomatyczne.

9

background image

Ażeby „oczyścić  się” z nadmiernego  afektu należy go nasilić  za pomocą  muzyki. 

Katharsis zachodzącą w muzyce tłumaczy on na przykładzie afektu zachwytu, entuzjazmu, 

odwołując się do dzialania muzyki w kulcie Dionizosa i Kybele.  „Widzimy przecież, że pod 

wpływem świętych pieśni ludzie tacy, którzy poslyszą melodie wprawiające dusze w stan 

zachwytu uspokajają się, jakby zażyli jakieś lekarstwo lub środek uśmierzający…  Wszyscy 

odczuwają…   pewne oczyszczenie i ulgę połączoną z rozkoszą” (Arystoteles:   Polityka op. 

cit. 1342a, roz. VII, 5).  W katartyczny sposób działają wyróżnione przez Arystotelesa, obok 

tonacji etycznych i praktycznych, tonacje entuzjastyczne oraz niektóre instrumenty:  „flet nie 

działa   na uczucia  kojąco,  toteż  należy  go stosować  w  takich   okolicznościach,  w  których 

chodzi raczej o wyzwolenie uczuć” (tamże 1342a, 1341a).

Nawiązując   do   arystotelesowskiej   koncepcji,   Plutarch   wskazuje   na   katartyczną 

funkcję muzyki pogrzebowej:  „gwaltownie pobudza do łez, pozwala wybuchnąć uczuciu, ale 

przy tym sila żalu stopniowo wyczerpuje się” (Plutarch:  quast. conv., cyt.  za J. Mollerem 

1974, s. 92).  Jest to więc bardziej precyzyjne niż u Arystotelrsa wyjaśnienie procesu katharsis 

jako wyczerpania się danego afektu.  Dziś odreagowanie definiuje się jako „reprodukcję czy 

powtórzenie przeżyć emocjonalnych o charakterze patogennym w celu redukowania napięcia 

emocjonalnego”   (S.   Kratochvil   1974).     Zachodzi   ono   najłatwiej   poprzez   stymulowanie 

emotywności   pacjenta,   przy   jednoczesnym   obniżeniu   lub   zniesieniu   dzialania   jego 

mechanizmów   obronnych   i   ograniczaniu   jego   samokontroli.     Takie   warunki   katalizujące 

zapewniala muzyka  w rytualach leczniczych ludów pierwotnych oraz ekstatyczna muzyka 

kultowa cywilizacji archaicznych.

Opisane trzy filozoficzne koncepcje dzialania muzyki znalazly swe odzwierciedlenie 

w medycynie greckiego i rzymskiego antyku.   Muzyka, ktorą antyk stawia na pierwszym 

miejscu   przed   innymi   sztukami,   ktora   ma   moc   psychagogiczną,   etyczną   (jako   środek 

wychowawczy)   i   katartyczną,   zostaje   wykorzystywana   przede   wszystkim   w   leczeniu 

zaburzen psychicznych, najczęściej jako środek antydepresyjny lub uspokajający w stanach 

maniakalnych.     W   pierwszym   przypadku,   zgodnie   ze   stosowaną   w   medycynie   zasadą 

contraria   contrariis   curantur   (co   można   wywieść   z   pitagorejskiej   zasady   harmonii   jako 

zgodności   przeciwieństw),   stosuje   się   muzykę   żywą,   pobudzającą.     Celsus   np.     (ok.   35 

p.n.e.w.) zaleca pacjentom depresyjnym dźwięki cymbałów i brzmienia hałaśliwe, które mają 

wydrzeć ich przykre myśli (Celsus:  De medicina, III, roz. 18, 10).  Seneka (De providentia I, 

3) informuje  z kolei  o sławnym  mecenasie,  który stosował muzykę  w  stanach  depresji  i 

bezsenności.  Wskazuje on ponadto na zróżnicowane działanie określonej muzyki:  „Cynki i 

10

background image

trąbki pobudzają uczucie, a pewne pochlebiające śpiewy uspokajają je” (Seneca:  De ira III, 

9).

W wypadku leczenia stanów maniakalnych lekarze wykorzystują koncepcję katharsis, 

stąd   zalecają   pieśni   utrzymane   w   tonacji   frygijskiej,   z   towarzyszeniem   aulosu   lub   fletu: 

„unter etiam decantionibus tibiarum varia modulatione, quaarum alteram phrygiam vocant, 

quae sit iucunda et  axcetabilis  eorum qui ex maestitudine  in furore noscuntur…”  (lekarz 

Caelius Aurelianus:  De morbis acutis et chronicis, I, 5, de furore 175).

Sam   twórca   teorii   katharsis,   Arystoteles,   tworzył   ją   z   myślą   o   leczeniu   chorych 

psychicznie (R. Schafke 1934).  Jego uczeń Arystoksenos, jak donoszą źródła, uleczył grą na 

aulosie szalonego, podczas gdy gra na trąbce doprowadzała go do większego szaleństwa. 

Chrisoppos wykorzystywał aulos jako środek przeciwko epilepsji.   Grę na flecie wspomina 

nawet największe dzieło  medycyny  „Corpus Hippocraticum”,  aczkolwiek  niewiele  w nim 

informacji  na temat  leczenia  muzyką.    Zawarte  są one jedynie  w księdze  „O liczbie  7”. 

Podobnie niewiele uwag o leczeniu muzyką spotykamy u Galena (131-201).  Przekonany jest 

on jednak o dużych jej możliwościach terapeutycznych, skoro stwierdza:  „Siła muzyki jest 

tak wielka, że ten kto umie tę sztukę prawidłowo stosować, na pewno najlepiej dogodzi ciału i 

duszy” (De sanitate tuende I, roz. VII, VI, 31).  Galen stosuje muzykę przede wszystkim do 

leczenia   zaburzeń   psychicznych,   wykorzystując   jejuspokajające  działanie.    Fragment  jego 

dzieła „De sanitate tuende”, o „odreagowaniu” ruchów uczuciowych wskazuje na to, że nie 

obca mu była koncepcja katharsis.

Dużą   wagę   do   muzyki,   śpiewu   i   kąpieli   w   leczeniu   chorych   psychicznie 

przywiązywała sekta medyczna metodyków, której założyciel Asklepiades (I w. n. e. – lekarz 

rzymskiej   arystokracji)   zalecał   muzykę   w   ostrych   stanach   urojeniowych.     Stosował   on 

ponadto przy użyciu harfy terapię dodającą otuchy pacjentowi.  Jeden z przedstawicieli sekty, 

- Soranos z Efezu (II w. n. e.), przepisywał „chronicznie szalonym” ćwiczenia głosowe pod 

kierunkiem   nauczyciela   muzyki.     Pojawiały   się   także   głosy   krytyczne   wobec   leczenia 

muzyką, jak np.  u wspomnianego Soranosa, z powodu trudności w przewidywaniu działania 

muzyki.

Począwszy   od   Teofrasta   do   Arystotelesa,   leczy   się   za   pomocą   muzyki   również 

choroby somatyczne, najczęściej rwę kulszową, przy czym muzyka służy wtedy jako środek 

znieczulający:     „alli   cantilenas   adhibendas   probaverunt   …   fistulatorem   loca   dolentia 

decantasse   quae   cum   saltum   sumerunt   palpitando   discusso   dolore     mitescerent”   (Caelius 

Aurelianus:  op. cit., I, 5, 175).  Apolonios podaje, że według Teofrasta „muzyka leczy wiele 

ułomności ciała i duszy, niemoc i niepokój, dłużej trwający obłęd, rwę kulszową, epilepsję i 

11

background image

to przez przygrywanie na aulosie” (cyt. za B. Boehmem 1958, s. 146).  Już tylko ten jeden 

cytat wskazuje na różnorodność zastosowania muzyki w medycynie greckiej.

W późnym antyku (100 – 500 n. e.) następuje nawrót do pitagorejsko – platońskiej 

koncepcji muzyczno – filozoficznego mistycyzmu.

4. ŚREDNIOEIRCZE  I  RENESANS

Średniowiecze   i   renesans   nie   stworzyły   własnych   teorii   muzyczno   –   leczniczych, 

przejęły   natomiast   spuściznę   antyku,   modyfikując   ją   odpowiednio   do   wymagań 

światopoglądu chrześcijańskiego.  Przyjęty zostaje motyw pitagorejskiej katharsis, że muzyka 

jest  zdrowiem  dla  duszy,   oczyszcza  ją  z tego,  co  zmysłowe  i  pospolite  oraz  wprowadza 

harmonię duchową.   Jeszcze w XV w. Adam z Fuldy (1784) pisze:   „Stosunki liczbowe 

harmonii   usuwają   nadmiar   namiętności,   wszystkie   zaburzenia   umysłowe   i   cielesne   oraz 

przyśpieszają leczenie duszy”.   Pojęcie zdrowia obejmuje teraz nie tylko sferę somatyki  i 

„równowagi duchowej”, lecz dotyczy także zgodności z zasadami życia religijnego.  Przejęta 

z antyku teoria ethosu nabiera tu cech moralizatorskich (moralitas artis musicae).   Ojcowie 

Kościoła sądzą, że niektóre rytmy i melodie działają na dusze rozwięźle (muzyka świecka – 

prohibita), a inne podniośle (musica sacra).

Zgodnie ze spirytualistycznym, metafizyczno-idealistycznym nastawieniem ówczesnej 

filozofii chrześcijańskiej, nie przywiązuje się wagi do spraw doczesnych, a chęć poznania 

tajemnic przyrody uważana jest za przejaw pychy ludzkiej.   Następuje zatem upadek nauk 

przyrodniczych.   Choroba psychiczna traktowana jest jako kara za grzechy, jako opętanie 

przez szatana, a chorzy psychicznie są prześladowani.

Humanitarne w tym względzie podejście reprezentują jedynie kraje arabskie, co wiąże 

się z religijnym przekonaniem muzułmanów o boskim pochodzeniu zaburzeń psychicznych. 

Arabowie zakładają pierwsze oddziały dla psychicznie chorych.  I tak w założonym w 1560 r. 

w   Konstantynopolu   zakładzie   dla   obłąkanych   leczy   się   za   pomocą   muzyki.     Źródła 

wymieniają tu nazwisko lekarza arabskiego Najaba (T. Bilikiewicz 1957, T. Bilikiewicz, J. 

Gallus 1962).

Średniowieczna   medycyna   zachodnioeuropejska   pozostaje   do   XIII   w.   pod   silnym 

wpływem   świeckiej,   wolnej   od   wyobrażeń   supranaturalistycznych   medycyny   arabskiej, 

przejmującej tradycję galenowską i arystotelesowską, a także łączącej alchemię z astrologią. 

12

background image

Muzyka jako środek leczniczy jest tu wykorzystywana nie tyle dla jej zdrowotnych efektów, 

ile z uwagi na jej geometryczne proporcje i znaczenie astrologiczne.

W centrum średniowiecznej nauki o effecto musicae pozostaje słynny biblijny motyw 

leczenia depresyjnego króla Saula grą na harfie.  Stąd instrument ten jest akceptowany przez 

Ojców Kościoła  nawet w czasach  najbardziej  ortodoksyjnego  chrześcijanstwa, najbardziej 

surowego podejścia do muzyki i eliminowania instrumentów muzycznych z liturgii.   Harfa 

jest szeroko  wykorzystywana  w celach  leczniczych  i egzorcystycznych.    Motyw  leczenia 

Saula przewija się w większości przekazów, mówiących o terapeutycznym dzialaniu muzyki.

Średniowiecze   wiąże   lecznicze   właściwości   muzyki   z   jej   wpływem   na   psychikę 

człowieka.  Nie znajdujemy tu, jak w antyku, przekazów na temat leczenia muzyką chorób 

somatycznych.  Często natomiast pojawia się informacja, że muzyka koi bóle, co być może 

dotyczy bólu cielesnego.   Wiele źródeł podaje, że muzyka  uspokaja I leczy afekty, co w 

kontekście   teologicznych   koncepcji   może   być   rozumiane   dwuznacznie,   także   jako 

wprowadzenie   harmonii   duchowej   pomiędzy   Bogiem   a   człowiekiem.     Większość   źródeł 

dotyczących leczniczego działania muzyki pochodzi z traktatow filozoficznych i teoretyczno-

muzycznych, a tylko nieliczne pochodzą od lekarzy, np.   od Constantinusa Africanusa (XI 

w.), który leczy muzyką  m.  in. melancholię.    Wzmiankę  o „wyrównywaniu  afektów”  za 

pośrednictwem   muzyki   spotykamy   w   zbiorze   pism   medycznych   szkoły   z   Salerno,   której 

przedstawiciele   sądzą,   iż   nadmierne   afekty   mogą   wywołać   epilepsję   lub   apopleksję. 

Przekazy, w których pojawia się terminologia medyczna, nie nasuwają już wątpliwości co do 

ściśle leczniczego użycia  muzyki.    Stosuje się ją w leczeniu zaburzeń psychicznych  jako 

środek antydepresyjny i antylękowy, uspokajający.  Oto kilka przykładów:  „Muzyką zostają 

wyleczone   choroby,   szczególnie   te   uwarunkowane   przez   melancholię   i   smutek,   muzyka 

zapobiega temu, co mogłoby się zdarzyć z rozpaczy…”.   „Muzyka pobudza ludzkie afekty, 

wywołuje   różne   nastroje,   napomina   do   wytrwania   w   trudach,   pociesza   przy   pracy 

zmęczonych,   usuwa   zaburzenia   uczucia,   wtedy   gdy   łagodzi   bóle   głowy   i   melancholię, 

wypłaszcza nieczystego ducha, zły nastrój i złe sny.  Stąd jest pożyteczna dla dobra ciała i 

duszy, ponieważ przy osłabieniu duszy, także ciało może zostać osłabione i stać się chore”. 

„Bojaźliwi śpiewają niekiedy, ażeby ze śpiewu czerpać odwagę”.

Począwszy   od   XI   w.,   wraz   z   rozwojem   zainteresowań   praktyką   artystyczną,   a   w 

konsekwencji i pedagogiką muzyczną, pojawiają się w traktatach średniowiecznych uwagi na 

temat zależności preferencji upodobań muzycznych  słuchaczy od ich wieku, narodowości, 

nastroju, temperamentu i osobowości:  „…to, co nie podoba się jednemu, lubi inny;  jednego 

przyciąga harmonia, innego różnorodność dźwięków;   jeden potrzebuje zależnie od swego 

13

background image

stanu   ducha   płynności   i   żartobliwej   pieszczotliwości,   innemu   człowiekowi   surowemu 

potrzeba surowych śpiewów.  Każy sądzi, że najlepiej brzmią te śpiewy, które odpowiadają 

jego wrodzonym cechom charakteru”.  Rozpowszechniony jest pogląd, że „podobientwo jest 

miłe, a niepodobieństwo przykre i odpychające”.   Na tej zasadzie Johannes Grocheo (XIV 

w.0 zaleca cholerykom i młodzieńcom hoquetus, ze względu na jego ruchliwość i szybkie 

tempo (zob.   H. Riemann 1898, s. 79).   Oddziaływanie muzyką na zasadzie podobieństwa 

przejęte   zostaje   z   arystotelesowskiej   koncepcji   katharsis,   zwanej   stąd   w   terminologii 

medycznej „isopatyczną”, w odróżnieniu od pitagorejskiej katharsis „allopatycznej”.  Zasada 

iso (gr. isos – równy, jednakowy) aktualna jest we współczesnej muzykoterapii.  Przyjmuje 

ona, że pacjent będzie bardziej podatny na wpływ muzyki zbliżonej charakterem wyrazowym 

do jego aktualnego nastroju, napędu itp.

Wiek   XV   –   początek   renesansu   –   nie   stanowi   ostrej   granicy   w   stosunku   do 

poprzedniego okresu.  W poglądach na muzykę nadal występują dwa nurty, które można było 

obserwować   począwszy   od   XI   w.     Jeden   to   kontynuacja   tradycji   w   postaci   koncepcji 

kosmologicznych,  teozoficznych  i  mistycznych   związanych  z  pitagorejskimi   spekulacjami 

matematycznymi,   drugi   –   bliższy   praktyce   muzycznej,   reprezentuje   psychologiczną   i 

antopocentryczną  postawę  wobec  muzyki.     Te  dwa  przeciwne   bieguny  epoki  R. Schafke 

(1934) określa mianem muzycznej noetyki i retoryki.

Renesans wprowadza w muzyce przewrót kopernikański (stwierdza R. Schafke 1934), 

kiedy z nauki czyni ją sztuką i to sztuką ekspresyjną, która ma się wzorować na retoryce i 

uczyć   się   od   niej   wyrażania   uczuć   (musica   reservata).     Wraz   z   większymi   potrzebami 

uczuciowymi człowieka renesansu na nowo stawia się pytaniu o działanie psychiczne muzyki, 

przy   czym   tłumaczone   jest   ono   w   sposób   odzwierciedlający   sprzeczności   epoki.     Obok 

interpretacji   emocjonalnej   i   fizykalnej,   zapowiadających   późniejsze     jatromechanistyczne 

koncepcje, u tych samych autorów występują spekulacje magiczno-medyczno-astrologiczne 

zwiazane z muzyką.  I tak np.  lekarz i filozof C. H. Agrippa z Nettesheim porównuje tajemną 

moc   muzyki   do   wpływu   gwiazd,   powołując   się   przy   tym   na   źródła   antyczne   na   temat 

nadzwyczajnych  leczniczych  jej właściwości (Agrippa:   De occulta philosophia II, rozdz. 

XXIV).  Jednocześnie podkreśla on czynnik emocjonalny, kiedy uzasadnia szczególnie silne 

działanie śpiewu:  „Ponieważ śpiew wyraża namiętość i uczucie śpiewającego, porusza przez 

to uczucia słuchacza, porusza jego fantazję, chwyta za serce, przenika do najgłębszej części 

duszy… wprowadza w ruch krew lub zatrzymuje ją” (tamże, rozdz. 27).

Działanie muzyki wyjaśniane jest ponadto z noetycznego punktu widzenia muzyki, 

jako   opartej   na   liczbie   i   proporcji,   jako   harmonii   przeciwstawnych   elementów.     Z   tego 

14

background image

względu Zarlino uważa, że medykom potrzebna jest znajomość muzyki w celu rozumienia 

proporcji i rytmu, a co niezbędne jest dla prawidłowej oceny pulsu i właściwego stosowania 

leku (Zarlino:  Institutioni harmoniche.  III cz., rozdz. 49 „O takcie”).  Proponuje się nawet 

notowanie różnych rodzajów pulsu za pomocą notacji muzycznej.

Ponieważ   zgodnie   z   wyobrażeniami   patologii   humoralnej   zdrowie   zależy   od 

równowagi soków w organizmie, a zgodnie z nauką o temperamentach stosunki liczbowe w 

jakich pozostają 4 soki decydują o temperamencie człowieka i wpływają na rodzaj afektu, 

zatem muzyka oparta na doskonalych proporcjach może korzystnie na tę równowagę soków 

wpływać.     „O   ile   ktoś   skłonny   do   jakiegoś   uczucia   usłyszy   pokrewną   mu   harmonię,   to 

uczucie to nasili się… jeśli zaś usłyszy harmonię o innej odpowiedzialności (proporcji), to 

uczucie to zmniejszy się i pojawi się przeciwne” (Zarlino”  op. cit., I cz., R. 4, 442 cyt. za W. 

Szestakowem 1975, s. 157).   Harmonia muzyczna  może prowadzić do wyrównania życia 

afektywnego i to jest główny walor terapeutyczny muzyki.

Wychodząc  od zasady harmonii  w muzyce,  w medycynie  i kosmosie tworzone są 

systemy   analogii   muzyczno-medyczno-astrologicznych:   skala   dorycka   =   woda,   flegma, 

flegmatyk, księżyc; frygijska = ogien, żółta żółć, choleryk, mars itd.   Jest to także pewne 

nawiązanie do teorii ethosu, opartej teraz na bazie nauki o temperamentach, a uwolnionej od 

moralizowania wieków średnich.  Do teorii tej nawiązuje jeszcze, krytykując ją jednocześnie, 

J. Tinctoris w traktacie „Complexus effectuum musicae”, kiedy wymienia 20 działań muzyki, 

a wśród nich leczenie chorych (W. Tatarkiewicz:  1967).

Antropocentryczne   pojmowanie   muzyki   w   okresie   renesansu   jako   wyrazu   przeżyć 

ludzkich zbliża muzykę nie tylko do psychologii, ale i do medycyny.  Prócz wymienionych 

systemów   analogii  –  tonacja,   element,  sok,  temperament,  planeta   dostrzegane   są  paralele 

pomiędzy plusem a rytmem muzycznym.  Prowadzi to do dopasowywania muzycznej miary 

czasowej do ludzkiej  homo mensura, tzn.    do „uderzeń pulsu spokojnie oddychającego  i 

śpiewajacego człowieka”.   Motyw homo mensura podejmuje w XVI w. Zarlino w postaci 

medycznej teorii rytmu (zob.   wyżej).   Wychodząc z założeń filozofii panteistycznej oraz 

opierając   się   na   medycznej   nauce   o   temperamentach,   tworzy   on   koncepcję   pochodzenia 

muzyki,   która   prowadzi   go   m.   in.     do   stwierdzenia   leczniczych   możliwości   harmonii 

muzycznej.

W II rozdziale I tomu „Institutioni harmoniche” Zarlino wymienia szereg leczniczych 

działań  muzyki,  takich  jak:    uśmierzanie   bólu,  przywracanie   słuchu,  leczenie   szaleństwa, 

przepędzanie zarazy (J. Moller 1974).  Podobnie Marsilius Ficinus zaleca muzykę przeciwko 

szerzeniu   się   chorób   epidemiologicznych   w   swym   piśmie   contra   alla   peste   uważając,   że 

15

background image

muzyka pełni tu rolę czynnika emocjonalnego zwiększającego odporność na choroby poprzez 

przeciw działanie nastrojom chorobotwórczym.  Nadal, tak jak w średniowieczu, leczy się za 

pomocą muzyki przede wszystkim melancholię (Andre du Laurens 1597;  R. Burton 1621), a 

także stany maniakalne, w których muzyka i śpiew mają cieszyć chorych i odpędzać ich lęk i 

smutek (Barthelemy de Glanville 1556).

5. JATROMUZYKA  XVII  I  XVIII  WIEKU

Wieki   XVII   i   XVIII   są   okresem   przełomowym   w   rozwoju   „muzycznej   sztuki 

lekarskiej”, obfitującym w traktaty z zakresu „medycyny muzycznej”.  Decydujące znaczenie 

dla nauk przyrodniczych  w  owym  czasie  posiada  odkrycie  krążenia  krwi przez  Williama 

Harveya oraz kartezjanska filozofia dualizmu mechanistycznego, zgodnie z którą wszystkie 

zjawiska   natury   wyjaśnia   się   przez   proste   prawidłowości   fizykalne.     Ciało   jest   maszyną 

poruszaną   przez   nieustatnne   ciepło   w   sercu,   które   rozchodzi   się   po   całym   organizmie. 

Najruchliwsze i najsubtelniejsze części krwi docierają do „jam mózgu” i tam tworzą tchnienia 

duchowe   (spiritus   animales),   rodzaj   powietrza   składającego   się   z   bardzo   szybko 

poruszających się drobnych ciał (W. Szumowski 1961).   Pośredniczą one między ciałem a 

duszą,   a   od   ich   prawidłowego   harmonijnego   ruchu,   tzn.     od   niezaburzonego   przebiegu 

ruchowego   wszystkich   funkcji   organizmu,   zależy   zdrowie   człowieka.     Również   choroby 

psychiczne   wynikają   z   bezładnego   ruchu   spiritus,   który   może   być   spowodowany   np. 

kwaśnością   soków,   działaniem   czynników   toksycznych   lub   silnymi   namiętnościami. 

Szybkość ruchu tchnień duchowych zależy od temperamentu ludzi, ale ruch ten może być 

zmieniany pod wpływem czynników zewnętrznych, np.  poprzez muzykę.

Z założeń dualizmu i materializmu mechanistycznego powstają w medycynie szkoły 

jatromechaników, jatrofizyków, jatromatematyków i jatrochemików.  W analogiczny sposób 

jako jatromuzyka (jatros – grec. lekarz) nazywana jest mechanistyczna koncepcja leczenia 

przy   użyciu   muzyki.     Kierunek   mechanistyczny   odciska   swe   piętno   także   na   estetyce 

muzycznej.   Rozpowszechniona w owym czasie teoria afektów, zwana patologią muzyczną 

(R. Schafke 1934), głosząca, że w muzyce można wyrażać określone, jednostkowe, konkretne 

stany   uczuciowe,   czyli   afekty   nie   jest   w   epoce   racjonalizmu   przejawem   emocjonalnego 

podejścia   do   muzyki.     Afekty   obrazowane   w   muzyce   przez   często   sereotypowe   zwroty, 

obejmujące   niezliczoną   ilość   „figur”,   tzw.    loci   topici,   były   jakościami   niepsychicznymi, 

statystycznymi.  Nie była wówczas znana psychologiczna interpretacja dynamiki emocji (M. 

Bukofzer 1970).

16

background image

Teoria   afektów   w   muzyce   opiera   się   na   klasyfikacji   afektów   Descartesa,   a   także 

związana   jest   z   tradycyjną   nauką   o   temperamentach.     I   tak   Mattheson   wzorując   się   na 

kartezjańskim opisie afektów, wnioskuje, że „ponieważ radość jest rozszerzeniem tchnień 

duchowych,   to   najlepiej   wyrazić   ją   szerokimi   interwalami,   natomiast   smutek   będący   ich 

ścieśnieniem wyrażają najwierniej małe interwały” (J. Mattheson 1739 s. 14).  Tego rodzaju 

analogie   uwzględniano   przy   wyjaśnianiu   afektywnego   wpływu   muzyki   na   człowieka, 

przyjmując przy tym, że temperament słuchacza gra tu zasadniczą rolę.  Muzyka wywołuje 

taki   afekt,   na   jaki   człowiek   jest   szczególnie   podatny.     „Dlatego   melancholicy,   ludzie   z 

wolnym   sokiem,   nie   lubią   wysokich   i   częstych   klauzul,   gdyż   ruch   harmoniczny   nie   jest 

zgodny w czasie z ich powolnym ruchem i zamiast pociechy… uraża słuch swymi silnymi 

pobudzeniami…” (A. Kircher:  Musurgia universalis.  T. I, ks. VII, cz. I, Problem VI, cyt.  za 

W. Szestakowem 1971, s. 198).  Ale tylko harmonijny dźwięk posiadający pondus, numerus i 

mensura w określonych stosunkach liczbowych może działać leczniczo, stwierdza A. Kircher, 

nawiązując tym samym do tradycji (tamże t. II, ks. IX).

W XVII i  XVIII w. muzyka  otrzymuje  znaczenie  lecznicze,  gdyż  może  kierować 

przebiegami   ruchowymi,   czyli   mechanizmem   organizmu.     Powietrze   wprowadzone   przez 

muzykę   w   drgania   przenika   przez   skórę,   wprowadzając   w   analogiczne   drgania   tchnienia 

duchowe, a za ich pośrednictwem mięśnie i inne struktury anatomiczne.  W XVIII w. sądzi 

się, że drgania te są przenoszone przez włókna nerwowe lub płyny ludzkiego ciala drogą 

przebiegów   rezonansoych,   przy   czym   zależnie   od   jakości   i   ilości   drgan   dźwiękowych 

zachodzą odpowiednie zmiany w cyrkulacji soków lub w napięciu włókien nerwowych.  W 

ten sposób mogą być usunięte czynniki patogenne, tj.  zaburzenia krążenia i napięcia tkanek. 

Od   rodzaju   drgań   powietrza   zależą   też   odczucia   i   afekty   słuchacza,   np.     odczucie   bólu 

powstaje wskutek gwałtownego ruchu włókien lub płynów nerwowych.   Może ono zostać 

uśmierzone,   gdy   muzyka   narzuci   nerwom   inne   ruchy.     Harmonijne   drgania   dźwięku 

muzycznego przezwyciężają drgania nieregularne w organizmie, spowodowane chorobą.

W   omawianych   wiekach   muzykoterapia   doświadcza   szerokiego   zastosowania 

praktycznego.  Szczególnie interesującym przykładem leczniczego wykorzystania muzyki jest 

tarentyzm,   tarentismus,   choreomania,   tarentulizm,   Tanzwuth   (J.  Hecker   1832),   pląsawica. 

Pojawiające się od XI w. epidemie, polegające na „żądzy” tańczenia, tłumaczone w XVII i 

XVIII w. toksycznym działaniem jadu pająka tarantuli wystepującego w okolicach Tarentu, 

mogly być wyleczone jedynie za pomocą gwałtownego tańca i śpiewu (pizziche tarentate) z 

towarzyszeniem hałaśliwych instrumentów:  bębenków, piszczałek, fletów, klarnetów, dudów 

i przede wszystkim skrzypiec (D. Carpitella 1966, s. 5).  ‘Muzyka działając za pośrednictwem 

17

background image

słuchu  na  sąsiadujące   włókna  mózgowe,  w  których   znajdują  się  skoagulowane   przez   jad 

tarantuli tchnienia duchowe, wstrząsa nimi usuwając koagulację, a także poprzez szaleńczy 

taniec powoduje wydzielanie potu, wraz zktórym spływa trucizna” (C. Baglivi 1704, s. 579). 

Im wyższy i im bardziej jaskrawy dźwięk instrumentu, im szybsza i głośniejsza muzyka, tym 

lepszy   jest   efekt   leczenia.     Były   to   żywe   tańce,   o   zaakcentowanym   rytmie,   ze   stalym 

accelerando.  Od tarantyzmu wywodzone jest pochodzenie tarantelli, tanca imitującego ruchy 

pająka (G. Rouget 1977).  A. Janikowski (1864, cyt.  za  M. Długokęckim 1976) podaje, że do 

jego czasów zachowały się nazwy panno rosso, panno verde, cinque tempi, moresca, atena, 

spallata na określenie muzyki stosowanej w choreomanii (zob.  tamże s. 130).

Osobne miejsce w historii terapii muzycznej XVII w. zajmują traktaty A. Kirchera, w 

których wyjaśnia on afektywne możliwości muzyki oraz daje jeden z ciekawszych opisów 

jatromuzyki.   W IX księdze „Musurgia Universalis” pt.   „Magica” tłumaczy on medyczne 

właściwości muzyki w sposób fantastyczno-mistyczny.    Na określenie nadzwyczaj silnego 

przyciągania dusz ludzkich przez muzykę i zmuszania ich do afektów, wprowadza on pojęcie 

magnetyzmu   muzycznego.     Zaleca   on   tworzenie   specjalnej   muzyki   „patetycznej”   czyli 

uczuciowej:  „Jest to harmoniczne melotesia lub kompozycja tworzona przez doświadczonych 

twórców   muzyki   (musurgus)   z   takim   artyzmem   i   umiejętnościami,   że   jest   ona   w   stanie 

wywołać w duszy słuchacza dowolny afekt” (cyt.   za W. Szestakowem 1979, s. 186-223). 

Muzykę   nazywa   on   najlepszą   medycyną   i   we   wspomnianej   IX   księdze   „Musurgia 

Universalis”   oraz     w   „Phonurgia   nova”   pisze   o   magii   muzyczno-lekarskiej,   podając   trzy 

możliwości muzycznej Wunder-Cur:   1 z użyciem sił nadprzyrodzonych, 2 przy udziale sił 

szatańskich i 3 naturalną drogą, tzn.  jedynie poprzez muzykę.

ZAKOŃCZENIE

Opis dziejów poglądów na lecznicze działanie muzyki można kontynuować po dzień 

dzisiejszy.   Zatrzymujemy się tu jednak na wieku XVIII.   Następne stulecie przygotowuje 

bowiem powstanie muzykoterapii opartej na podstawach naukowych.  Pojawiają się pierwsze 

badania empiryczne, powstają pierwsze laboratoria, w których prowadzi się eksperymenty z 

zakresu   psychplpgii   muzyki.     Zagadnienie   to   wymaga   już   nowego   opracowania,   nie 

mieszczącego się w ramach niniejszego artykułu.

Z przedstawionego tu rysu historycznego wynika natomiast, że lecznicze właściwości 

muzyki dostrzegano i wykorzystywano w praktyce począwszy od najwcześniejszych stadiów 

rozwoju   ludzkości,   choć   nie   wszystkie   wieki   wykształciły   odrębne   teorie   leczniczo-

18

background image

muzyczne.  Powstałe teorie dotyczyły korzystnego wpływu muzyki zarówno na chore ciało, 

jak i na zaburzoną psychikę.  Sfera cielesności i zmysłowości oraz sfera ducha inspirowały na 

przestrzeni dziejów dwa biegunowo różne rodzje muzyki.   Dostrzegamy to w koncepcjach 

reprezentujących   z   jednej   strony   intelektualne   i   idealistyczne   podejście   do   muzyki 

(pitagorejska   katharsis,   platońska   teoria   ethosu,   czy   nie   przedstawiona   tu   XIX   wieczna 

metafizyka muzyczna), z drugiej zaś strony – w koncepcjach podkreślających silne przeżycie 

emocjonalne, jak w przypadku ekstatycznej muzyki kultowej misteriów orfickich, w rytuałach 

leczniczych   kultur   pierwotnych,   w   arystotelesowskiej   katharsis,   czy   w   wybuchających 

począwszy od średniowiecza aż po XVIII w. „epidemiach” tanecznictwa.

Te   dwa   bieguny:     noetyki   i   retoryki,   jak   je   określa   R.   Schafke   (1934),   odkrywa 

również współczesna muzykoterapia.   Pierwszy z nich widzimy w neopitagorejskim nurcie 

„szkoły szwedzkiej” z lat 40-tych oraz w egzystencjalnym kierunku metafizyczno-religijnym 

H. Giltaya i L. Grote, rozwijającym się w latach 50-tych na gruncie niemieckim.  W centrum 

zainteresowań pozostaje tu duchowe przeżywanie muzyki, w rodzaju sublimacji i docierania 

poprzez muzykę do najgłębszej istoty naszej osobowości.

Drugi   biegun,   związany   bardziej   z   empirią   kliniczną,   reprezentowany   jest   przez 

większość   ośrodków   muzykoterapeutycznych.     Wykorzystuje   się   tu   silne   emocjonalne 

wielokierunkowe   działanie   muzyki,   obejmujące   różne   sfery   osobowości   (motoryczną, 

emocjonalno-popędową   i   poznawczą),   umożliwiające   pacjentowi   odreagowanie   silnych 

emocji negatywnych,  ułatwiające mu  komunikację  z innymi  ludźmi, dające mu przeżycie 

kompensacyjne obok kreatywnego i estetycznego.

Współczesna muzykoterapia nawiązuje w swych celach i metodyce do synkretyzmu 

sztuki pierwotnej i antycznej, włączając do terapii całą sytuację, w której stosowane są środki 

muzyczne, a więc także werbalizację przeżycia  muzycznego i produkcji dźwiękowych  na 

instrumentach, włączając śpiew, taniec, słowo, gest, dźwięk, a nawet rysunek przy muzyce. 

Kompleksowość   oddziaływania   muzykoterapii   ma   nie   tylko   walor   terapeutyczny,   lecz 

również ofiarowuje bogactwo materiału diagnostycznego pacjenta.

Możliwości tej nowej dyscypliny nie są jeszcze w pełni wykorzystne, jak również nie 

wydają się wykorzystane w pełni zasoby i inspiracje, które można czerpać z wiecznie ciągłej i 

żywej tradycji.

THE  HISTORY  OF  OPINIONS  ON  THE  THERAPEUTICAL

     ACTIVITY  OF  MUSIC

19

background image

              S u m m a r y

The author discussed the history of opinions on therapeutical activity of music beginning from 
the archaic civilizations and rituals of primitive people throughout philosophical and medical 
formulations of Greek civilization continuated in the Middle Ages and Renaissance up to the 
new, mechanistical conception, so called „iatromusic”, of the XVII-th and XVIII-th centuries. 
The done historical review pointed out to the existing parallely over centuries two different 
attitudes to the music and its medical utilization.  First, inspired by the spiritual matters, 
presented noetical, intellectual and idealistic attitude, second – inspired by the sphere of body 
and sensual, stressed the emotional experie

 

20


Document Outline