background image

BORIS CYRULNIK

ANATOMIA UCZUĆ

Wydawnictwo W. A. B., Warszawa 1997
 
W serii z WAGĄ ukazały się:
DROGA SERCA
Dalaj Lama, Eugen Drewermann
ISTOTNEGO NIE WIDAĆ
Eugen Drewermann
CZYSTOŚĆ l BRUD
Georges Vigarello
CUDOWNE l POŻYTECZNE
Bruno Bettelheim
NADZIEJE MEDYCYNY
Jean Bernard
BORIS CYRULNIK
ANATOMIA UCZUĆ
 
WARSZAWA 1997

740852
 
Tytuł oryginału; Les nourritures affectwes c Editions OdiIeJacob, 
septembrel993
Ouvrage publie dans le cadre du Programme d'Aide i la Publication 
BOY-ŻELEŃSKI avec le soutien du 
Ministóre francais des Affaires Etrangeres, des Seryices Culturels de 
1'Ambassade de France et de 
1'Institut Francais en Pologne.
Książka wydana w ramach Programu Wspierania Działalności 
Wydawniczej im. Boya-Żeleńskiego, z 
pomocą francuskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Biura Radcy 
Kulturalnego Ambasady Francji i 
Instytutu Francuskiego w Polsce. 
Redakcja: Barbara Walicka Korekta: Anna Tłuchowska Redakcja 
techniczna: Anna Kozlows

1

background image

Projekt okładki i strony tytułowej: Krzysztof Jablonowski Dustracja na 
okładce: MeKong, Warszawa
Wydanie I
Copyright c for the Polish edition by Agencja Wydawnicza Jacek 
Santorski & Co and Wydawnictwo 
W.A.B.
Agencja Wydawnicza Jacek Santorski & Co
Adres do korespondencji: 03-912 Warszawa 33, skrytka pocztowa 54
Biuro: ul. Podwale 11, Warszawa, tel.,fax: 831 14 64 w. 353
Wydawnictwo W.A.B. ul. Nowolipie 9/11 00-150 Warszawa tel., fax 635 
15 25 e-mail: wab@qdnetpl
Warszawa 1997
ISBN 83-87021-23-7 ISBN 83-86821-25^
CUAJ
Na czym polega problem
Mało kto zdaje sobie sprawę, że kultura zachodnia wpłynęła w istotny 
sposób na zachowania psów. Owe 
czworonogi, które od czternastu tysięcy lat towarzyszą nam w życiu 
codziennym i dzielą nasze losy, 
zaczęły się najwyraźniej uważać za "nadpsy". Przesiąknęły naszą 
kulturą, co wpłynęło na zmianę ich 
psychiki!
Psy domowe często szczekają, naśladując w ten sposób komunikaty 
słowne istot cywilizowanych. 
Wiejskie kundle ujadają, gdy coś się wokół nich dzieje, dzikie psy zaś, 
bez względu na gatunek, nie szczekają wcale; wszyscy łowcy 
zachowują się cicho.
Baczna obserwacja ich zachowań przynosi odpowiedź na od tak dawna 
nurtujące filozofów pytanie o znaczenie cech wrodzonych i nabytych: 
zwierzęta, obdarzone przekazywaną genetycznie zdolnością do 
szczekania, inaczej wykorzystują ją w środowisku naturalnym, a inaczej 
- żyjąc wśród ludzi. Przykład 
psów dowodzi, że ta sama cecha genetyczna może przybierać różne 
formy zależnie od tego, czy rozwija się w warunkach naturalnych, czy 
też w środowisku, zdominowanym przez słowo.
Oczywiście życie psa przebiega inaczej niż życie człowieka, chociaż w 
ludzkim języku są zwroty i przysłowia świadczące o przenikaniu się obu 
światów. Świat zewnętrzny psa, w którym istnieją silnie działające na 
wyobraźnię zapachy, dźwięki wywołujące trudne do opisania wrażenia, 
mgliste i subtelne jak pastelowe obrazy, budzi u tych zwierząt emocje i 
odczucia ludzkie. Te stworzenia doznaly od nas wszystkiego, 
traktowaliśmy je na wszelkie możliwe sposoby. W peruwiańskich 

2

background image

świątyniach były bóstwami, starożytni Egipcjanie przywdziewali po nich 
żałobę, a nasi przodkowie w epoce 
średniowiecza żywili do nich nienawiść, oskarżając o nieczyste związki 
z czarnoksiężnikami. Kochaliśmy je, obawialiśmy się ich, 
wykorzystywaliśmy je, wielbiliśmy, a nawet jedliśmy.
Odkąd na Zachodzie uznano je za żywe dzieła sztuki, mające pobudzać 
naszą wrażliwość1, zaczęły się 
zachowywać swobodnie, z czasem coraz częściej rzucać się na ludzi, 
ponieważ uwierzyły w swą 
dominującą pozycję2. W cywilizacjach, które postrzegają je przede 
wszystkim jako zwierzęta zdobywające 
pożywienie na wielkich śmietniskach, otaczane są taką pogardą, że 
czują się zdominowane. Chowają 
więc ogon pod siebie, kładą po sobie uszy i unikają ludzi.
Takie ujęcie problemu byłoby zgodne z tendencjami Freuda, który 
pisał: Istnieją w człowieku 
odziedziczone postawy psychiczne, przypominające instynkt zwierzęcy, 
i to właśnie stanowi istotę 
nieświadomości^', a także: Gdyby ludzie umieli wyciągnąć właściwą 
naukę z bezpośredniej obserwacji 
dzieci, wtedy można by było zaniechać napisania tych trzech rozpraw4. 
Uwaga ta zachęca do 
obserwowania każdej żywej istoty w jej środowisku naturalnym, ażeby 
móc sobie wyobrazić świat 
niezbędny dla jej istnienia.
Być może obserwacja miała tak wielu przeciwników dlatego, że jest 
źródłem przyjemności zmysłowej? 
Niektórzy z siedemnastowiecznych filozofów byli nawet więzieni za 
zalecanie obserwacji bezpośredniej 
jako metody badawczej. Trzeba było Laenneca w XIX wieku, aby 
stwierdzić, że pewne widoczne na ciele 
chorego zmiany mogą być związane z procesem chorobowym 
zachodzącym wewnątrz organizmu. 
Przedtem stawiano diagnozę lekceważąc zu-
pełnie te oznaki. Od XV wieku medycy potrafili dokładnie opisać ospę, 
bowiem występujące przy tej 
chorobie krosty były widoczne. Nie znali jednak jej przyczyn z powodu 
braku mikroskopu. W tamtych 
czasach było nie do pomyślenia, żeby jakiś mikroorganizm mógł 
zakazić większy; nikt zresztą nie wątpił, 
bo dawało się to zauważyć, że epidemia zabierała tych, którzy nie byli 
posłuszni swym ojcom, co 

3

background image

wówczas uważano za pewnik. Tak oto ludzie uzyskali "dowód" na to, że 
każda epidemia jest karą boską5.
Ci, którzy nie lubią lub nie umieją obserwować, szukają wytłumaczenia 
w mitach. Należy jednak 
podkreślić, że obserwacja polega nie tylko na otwarciu oczu. Żołnierze 
francuscy, którzy w latach 1920-26 
tłumili powstanie Rifenów w Maroku, często stawali się posępni, 
przybici, a nawet płaczliwi. W tym okresie 
lekarze wojskowi odkryli, że wiele symptomów klinicznych, wiązanych 
przedtem z oddziaływaniem płynów 
toksycznych, można wytłumaczyć dzięki rozwojowi parazytologii. 
Przystąpili więc, zgodnie z logiką, do po-
szukiwania pasożyta, którego odkrycie wyjaśniłoby przyczynę depresji 
dzielnych wojaków.
Wyznawcy poglądu, że wiedzę zdobywa się wyłącznie przez 
obserwację, zapominają, że człowiek widzi 
się jedynie to, co jest w stanie zobaczyć. Zmysły mylą nas do tego 
stopnia, że obserwacja pozbawiona 
metody umożliwia nam dostrzeganie wyłącznie tego, co chcemy 
zauważyć. De Clerambault, mistrz i 
współpracownik Jac-quesa Lacana, był jedynym wśród psychiatrów 
specjalistą w dziedzi-Tlie fetyszyzmu 
tkanin. Kiedy popełnił samobójstwo, zwrócono u-wagę, że sam 
kolekcjonował tkaniny oraz fotografie 
dziwnych dra-perii6. Dostrzegał wybiórczo formy, na które był 
najbardziej uwrażliwiony. Jego wizja świata 
odtwarzała jego świat wewnętrzny. Prawdę mówiąc, perwersyjne 
zainteresowanie tkaninami nie istnieje, w 
przeciwnym razie wszystkie kobiety byłyby jego ofiarami.
Gdy niektóre mechanizmy percepcji rozregulowują się, odmiennie 
postrzega się świat. Alkohol uszkadza 
guzki Korsakowa,
małe skupiska komórek, które stanowią rodzaj przekaźnika w sieci 
pamięciowej: w takich przypadkach nic 
już nie może stanowić doświadczenia dla podmiotu pozbawionego 
pamięci, który przeistacza się szybko 
w człowieka bez przeszłości.
Pod wpływem niewydolności krążenia może nastąpić uszkodzenie 
niewielkiej okolicy znajdującej się pod 
znacznych rozmiarów jądrem wzgórza: człowiek traci błyskawicznie 
wszelką motywację7. Osoba dotknięta 

4

background image

tą dolegliwością oświadcza z największą szczerością, ie życie nic nie 
jest warte. Jednakże wstrzyknięcie 
hormonów bądź pobudzenie neuroprzekaźników znajdujących się w tej 
strefie wystarczy, by ta sama 
osoba zaczęła entuzjastycznie wykrzykiwać, ze tycie jest wspaniale, jak 
mogtem powiedzieć, że nie warto 
żyć? Nastrojem, który nadaje światu koloryt uczuciowy oraz pobudza 
chęć życia, można bardzo łatwo 
manipulować.
Wizja świata zależy więc od aparatu, za pomocą którego się go 
postrzega. Uszkodzenie niewielkiej 
okolicy w bocznej części kory mózgowej, która zarządza obrazem, 
powoduje, że świat odzwierciedlany 
jest z luką w zakresie informacji w tym właśnie miejscu. Jeżeli owa 
"dziura" znajduje się na szczycie płata 
potylicznego, informacje wzrokowe są prawidłowe, jednakże nie 
przekształcają się w obraz. Osoba z 
takim defektem, mimo że wcale nie jest niewidoma, nie widzi niczego!
Mowa, którą tak nam trudno zdefiniować, choć wciąż wypowiadamy na 
jej temat masę słów, może nagle 
zostać zahamowana, gdy część mózgu w okolicy skroniowej zatraci 
zdolność organizowania dźwięków w 
słowa. Osoba dotknięta tym schorzeniem nie jest głucha, lecz dźwięki 
wypowiadanych słów nic dla niej nie 
znaczą.
Nawet pojęcie tak abstrakcyjne jak czas przestaje być doznaniem w 
znaczeniu zmysłowym, gdy 
uszkodzenie szczytu płata czołowego uniemożliwia antycypację8. 
Osoba taka żyje w ciągu czasu
teraźniejszego, gdzie nic nie nabiera właściwego sensu. Nic już jej nie 
niepokoi, ponieważ nie musi się 
obawiać przyszłości.
Prosta obserwacja dostarcza więcej informacji o osobowości 
obserwatora niż o przedmiocie 
obserwowanym. Ci, którzy obsesyjnie wszystko podają w wątpliwość, 
gromadzą tak dużo znaków, że w 
końcu wszystko im się gmatwa. Inni, mniej dociekliwi czy bardziej 
nerwowi, zadowalają się postrzeżeniem 
dwóch lub trzech wskazówek, na podstawie których budują poetyckie 
uogólnienia. Ludzie przewrotni 
wylapująjakiś szczegół, który pozwala im kpić z kolegów i upokarzać 
ich, podkreślając ich niewiedzę9-

5

background image

Ci, którym obserwacja sprawia przyjemność, uważają, że tym, co 
przyciąga uwagę, jest odmienność. 
Informacja stereotypowa usypia inteligencję, potwierdzając tylko to, co 
już jest wiadome. Dlatego właśnie 
metody porównawcze ułatwiają zrozumienie. Innowacja wymaga 
zdolności do niezwykłych skojarzeń, 
umiejętności poetyzowania, które jednocześnie zadziwia i pobudza. 
Pewność jest przeciwieństwem myśli, 
intelektualną monotonią.
Opis świata zwierzęcego i porównywanie go ze światem ludzkim 
stanowi zbiór pobudzających umysł 
asocjacji. W żadnym przypadku nie może być mowy o ekstrapolacji, a 
tym bardziej o próbie sprowadzenia 
człowieka do poziomu zwierzęcia. Wręcz przeciwnie:
odkrywanie na nowo świata zwierzęcego poprzez kontrast uwypukla 
odrębność człowieka.
Zwierzęta mają nieprawdopodobnie wręcz wyostrzone zmysły. 
Przetwarzają odbierane bodźce we freski10 
obrazujące świat, co ukazuje nam, że każda istota żyjąca, mimo że 
zbudowana jest z materii, owej materii 
się wymyka. Co w takim kontekście można powiedzieć o człowieku, 
wytwórcy znaków, który sam wymyśla 
świat, ażeby go lepiej postrzegać?
Metoda porównawcza pozwala opisywać świat, w którym żyjemy, tak 
jakbyśmy mogli oderwać się od 
siebie i obserwować się z zewnątrz. Oczywiście to tylko sztuczka, jest 
ona jednakże twórcza,
9 R. Mucchielli, L'0bservation psychologique et psychosociologique, 
ESF, 1978.
10 J. Vauclair, L'InteUigence de 1'animal, Le Seuil, 1992.

skoro dzięki użyciu tej właśnie metody skonstruowano teleskop, 
mikroskop i inne instrumenty badawcze, 
za pomocą których możemy widzieć znacznie lepiej niż oczami: W 1543 
roku humanista Kopernik ogłasza 
odkrycie, które sprawia, ie człowiek przestaje być centrum świata, a 
kula ziemska miejscem, z którego 
należy oglądać kosmos. W tym samym roku Wesaliusz bada anatomię 
psów i matp, jak również człowie-
ka11. Metoda porównawcza służy zatem w większym stopniu 
wykrywaniu różnic niż ujawnianiu 
podobieństw.

6

background image

Wnikliwość obserwatora zależy od sposobu, w jaki rozwijała się jego 
zdolność obserwacji. Dzieci, kobiety, 
cudzoziemcy, czarnoskórzy - słowem, wszyscy ci, którzy bywają 
krzywdzeni przez innych - są często o 
wiele lepszymi obserwatorami niż ci, których o-sobowość rozwijała się 
bez konieczności wytężania 
uwagi12. Z tej przyczyny dzieci maltretowane stają się mistrzami w 
obserwowaniu swych rodziców: nie 
potrzebują słów, ich "zimna czujność" pozwala im wykrywać każdą 
najdrobniejszą nawet wskazówkę w 
zachowaniu tych, którzy sprawują władzę nad ich ciałem i 
świadomością.
Przebywamy w świecie interpretowanym przez innych, w którym 
musimy znaleźć własne miejsce. 
Stosunki międzyludzkie obejmują zarówno świat rozumu, jak i 
zmysłów13, świat, w którym nasze zmysły 
nabierają znaczenia, a nasza zdolność odczuwania, rządząca zarówno 
emocjami, jak i percepcjami, 
wpływa na nasz los./a to ktoś inny, mówił Rimbaud, na co Apollinaire 
odpowiadał: Wszyscy inni są we 
mnie.
Świat wyglądałby zupełnie inaczej, gdyby kontekst sytuacyjny i historia 
nie nadawały wszystkiemu 
znaczenia. Pewnego dnia do Tulonu przyjechał Burt Lancaster. Nudząc 
się nieco w czasie przyjęcia, 
podszedł do mojej żony i patrząc jej prosto w oczy, powiedział: "Ładną 
mamy dziś pogodę". 
Zbulwersowana, zachwycona, olśniona, odpowiedziała mu: "Ładniejszą 
niż wczoraj, ale mniej ładną niż 
jutro". Ponieważ jestem z natury obserwatorem, ja z kolei
n G.Canguilhem,L'Hommede VesaU dans le mowie de Copemic. 
Delagrange, 1992. 12 P. Feyereisen.J.-
D. de Lannoy, Psychologie du gęste, Pierre Mardaga, 1985. Ż E. 
Strauss, Du sens des sens,]er6me 
Milion, 1989.
10
stwierdziłem: "Ładną mamy dziś pogodę", na co moja żona odparła: 
"No widzę!" Wyciągnąłem z tego 
wniosek, że informacja tycząca meteorologii była dla niej mniej istotna 
niż osoba, która jej u-dzielała.
Ażeby widzieć świat, potrzebujemy teorii. Pewnego dnia, gdy 
oglądałem w telewizji mecz rugby, wpadła 

7

background image

do nas z wizytą znajoma. Zadałem jej pytanie: "Czy możesz opisać, co 
widzisz na ekranie?". 
Odpowiedziała: "Widzę mężczyzn utytłanych w błocie, którzy pchają się 
jeden na drugiego, tłuką między 
sobą i wrzeszczą". Postawiłem więc to samo pytanie jej synowi, który 
gra w rugby w szkole. 
Odpowiedział: "Trzecia linia oderwała się szybko, ponieważ obrońcy 
tulońscy są twardsi, co pozwoliło 
połowie zwartej grupy przejść przez przeciwnika i wysłać na próbę trzy 
czwarte centrum, które już 
wyruszyło. Wspaniała gra! Publiczność szaleje z radości...". Z tego 
wniosek, że aby widzieć, aby nadać 
światu formę i lepiej go postrzegać, trzeba znać reguły.
Najprostsza obserwacja wymaga wiedzy ujętej w teorię. Jeżeli ktoś was 
poprosi o narysowanie kończyny 
ssaka, odtworzycie najprawdopodobniej jedynie nieforemny kształt. 
Jeżeli jednak otrzymacie polecenie 
uwzględnienia drogi, jaką przebiegają białe nerwy oraz czerwone i 
niebieskie naczynia krwionośne 
przechodzące przez uprzednio nazwane mięśnie, wówczas wykonacie 
rysunek inteligentny. Postrzeganie 
pozbawione teorii nie może doprowadzić do powstania obrazu-
odzwierciedlenia. Teoria spełnia rolę 
porządkującą pod każdym względem: nadaje formę, ponieważ 
porządkuje, a zarazem się temu 
sprzeciwia. Aby metoda porównawcza mogła wywołać zaskoczenie, 
trzeba, by "porządek wywołał 
nieporządek"14, by pojawił się sygnał czegoś wartego zobaczenia i 
przemyślenia. Rozbija się w ten 
sposób stereotyp myślowy.
Etologia człowieka opisuje zjawiska, które nie są jeszcze nazwane. 
Gromadzi w ten sposób informacje na 
tyle nowe, że nadanie im nazwy nie będzie już sprawiało trudności.
14 P. Delbrouck, Le desordre cache, "Actualites medicales 
intemationalcŻ psychiatrie", VIII, nr 132 (1991).
11

W niniejszej książce proponuję rozważania dotyczące pojęcia 
"uczuciowości". Jest to słówko nie mające 
obecnie większej wartości dla sponsorów nauki. W dobie obecnej 
wielkie słowa to "molekuła", "społeczny" 

8

background image

oraz "technologia". Są to słowa magiczne, ponieważ wystarczy je 
wymówić, by zaczął spadać deszcz 
pieniędzy! Choć zaklęcie: "Sezamie otwórz się!" działa tylko w bajkach, 
moc tych słów ujawnia się w 
rachunkach, które odzwierciedlają naszą współczesną mitologię. 
"Powiedz mi, na co wydawane są twoje 
pieniądze przeznaczone na badania naukowe, a powiem ci, jakie są 
nuty twojej kultury"!
Ponieważ interesuję się uczuciowością w świecie istot żywych, 
postanowiłem przeczytać mojemu psu 
poemat Baudelaire'a. Wszyscy zauważyli, że patrzył na mnie z 
uczuciem, merdając ogonem. Czyżby 
podobały mu się utwory tego poety?
Ponieważ pociągają mnie doświadczenia, przeczytałem psu kilka stron 
Lacana na temat "równoważności 
świata wyobrażeń i świata rzeczywistego". Wszyscy stwierdzili, że 
reagował w równie uczuciowy sposób. 
Dorzuciłem jeszcze trzy strony Changeux na temat zahamowania 
wychwytu zwrotnego serotonicznego 
przez receptory blokujące alfa. Mój pies nie okazał najmniejszej reakcji 
krytycznej wobec tej teorii! 
Wywnioskowałem z tego, że dla niego Bau-delaire, Lacan czy 
Changeux są tym samym, podczas gdy dla 
mnie te trzy teksty reprezentują całkiem odmienne wartości 
intelektualne. W gruncie rzeczy mój pies, 
mimo że niezbyt interesuje się teoriami, zgadza się z nimi wszystkimi 
pod warunkiem, że mu się o nich 
opowiada.
Podczas gdy zwierzęta żyją w świecie biologii, zmysłów i u-czuć, 
człowiek żyje rzekomo w świecie 
intelektu. Te idee głoszą badacze, którzy żywiąc fobie wobec 
przyrody15, ukrywają się w inte-lektualizmie 
oderwanym od sfery uczuć.
W najnowszych rozważaniach na temat uczuciowości nie dokonuje się 
już tego rozgraniczenia. 
Obserwacje nad rozwojem dzieci nie pozwalają na oddzielanie emocji 
od wyobrażeń16. Noworodek or-
15 F. Terrasson, La Peur de la naturę, Sang de la terre, 1988.
16 P. Mazet, S. Lebovici, Emotions et affects chez le bebe et ses 
partenains, ESHEL, 1992.s. 8.
12

9

background image

ganizuje swoje relacje z innymi osobami na podstawie pierwszych 
codziennych wydarzeń w życiu 
rodziny17. Również emocje wymieniane są w czasie procesów 
interakcji dziecka z jego bliskimi18. Kultura, 
włączając pierwsze gesty związane z narodzinami, narzuca kod 
zachowania, który kształtuje dziecko19.
Nowe spojrzenie na uczuciowość przedstawia ją jako siłę biologiczną, 
łączność materialną, spoiwo 
sensoryczne, wiążące ze sobą istoty żywe i budujące między nimi 
prawdziwy system współżycia. Książka 
ta bada jej genezę i funkcję w najistotniejszych przejawach.
1. Aby spłodzić dziecko, trzeba się spotkać. Prosty fakt, że istoty żywe 
nie mylą się co do gatunku w 
trakcie procesu rozmnażania, dowodzi, że potrafią korzystać z pewnych 
sygnałów, przynajmniej tych, 
które pozwalają im się rozpoznawać. Na tym poziomie spotkanie 
prowokowane jest przez sygnały 
chemiczne, fizyczne, dźwiękowe i wizualne. Ludzie nie ignorują tych 
sygnałów, lecz posługują się nimi w 
zachowaniach oraz w przekazach słownych, które doprowadzają do 
spotkania z większą dokładnością niż 
molekuły węchowe lub widma dźwiękowe.
2. Rezultatem takiego spotkania jest dziecko, które rozumie dużo 
wcześniej, nim zacznie mówić. Myśl 
kształtuje się najpierw na podstawie percepcji pierwszych doznań 
zmysłowych. Płód ludzki dlatego 
właśnie ćwiczy się w porządkowaniu owej percepcji, aby następnie 
skuteczniej przed nią umknąć, gdy 
wkroczy w etap posługiwania się słowem.
3. Od dnia narodzin niemowlę styka się ze światem wyreżyserowanym 
przez jego rodziców i ich kulturę. 
Pierwszych informacji udziela matka, przypominająca sensorycznego 
olbrzyma, który stopniowo maleje, 
ażeby ustąpić miejsca innym ważnym postaciom, głównie ojcu i 
opiekunom. Jednakże społeczeństwa nie 
usta-
17 B. Cramer, D. Stern, Mother-Infant Psychoterapy: Olyectwe and 
Subjectwe Changes, referat na 
Trzecim Światowym Kongresie Psychiatrii Dziecięcej, Sztokholm, 1986.
18 D. Stem, Affect Attunement [w:] Frontiers of Infant Psychiatry, Basie 
Books, 1985.

10

background image

19 H. Stork, Les comportements parentawc [w:] D. Desor, B. Krafft, 
Comportements, CNRS, 1986.
13

ją w wysiłkach, by wciąż kreować nowe przedmioty, gesty oraz pola 
sensoryczne, które kształtują dziecko 
biologicznie.
4. Czemu przemoc musi zakłócać ów raj poznania? Załamanie się reguł 
zachowań występuje u zwierząt 
wówczas, gdy jakiś wypadek biologiczny lub ekologiczny odrytualizuje 
grupę; natomiast przekraczanie 
owych reguł leży u podstaw ludzkich zachowań, ludzie bowiem nie 
szanują ani praw natury, ani reguł 
wypracowanych przez poprzednie pokolenia. Można więc uznać 
przemoc twórczą za silę umożliwiającą 
rozwój ludzkości oraz przejście od stanu naturalnego do kultury.
5. Biologia i kultura, zjawiska w pewnym sensie przeciwstawne, łączą 
się jak nurty dwóch rzek. W tym 
rozumieniu kazirodztwo między matką a synem pozwala zrozumieć, 
dlaczego ten trudny do wyobrażenia 
akt ma jednak miejsce w punkcie styku zdeformowanej biologii i chorej 
kultury, które są w stanie zaćmić 
uczucie rodzinne, gdy żadne z dwojga nie czuje się ani matką, ani 
synem. Matka nie wpisuje się w 
strukturę pokrewieństwa, lecz przede wszystkim w strukturę 
uczuciową, która uległa deformacji.
6. W końcu, gdy nadchodzi starość, powracają fragmenty przeszłości w 
formie przekazu adresowanego 
do teraźniejszości. Kiedy jednak brak kontekstu, fenomen palimpsestu 
pozwala pierwszym zapisom, 
tkwiącym głęboko w pamięci, wypłynąć znowu na wierzch 
świadomości, tak jakby to było dzisiaj.
To właściwie wszystko. W tej książce ograniczam się do rozwinięcia 
sześciu wymienionych tematów, 
które przewijają się przez egzystencję ludzką.
Rozdział pierwszy
Czy spotkanie jest dziełem przypadku?

"Czy moglibyśmy się nigdy nie spotkać?"
Pytanie to zawiera w sobie ukrytą myśl, że bez tego kontaktu los nasz 
potoczyłby się całkiem inaczej.

11

background image

Mówiąc o spotkaniu użyłem świadomie rodzaju męskiego'", ponieważ 
rzeczownik ten miał niegdyś rodzaj 
męski i na tarczach herbowych reprezentowany był w postaci 
zwierzęcia zwróconego do widza przodem. 
Czyżby rzeczownik ten zmienił rodzaj wraz z pojawieniem się form 
grzecznościowych towarzyszących 
ceremoniałowi prezentacji?
Spróbujcie wprowadzić do pojęcia spotkania aspekt ruchu -"czynność 
polegająca na zbliżaniu się do innej 
osoby" - i oto boks,_J który przecież też jest rodzajem kontaktu. Nie 
mówiąc już o słowie _ adgredior, 
które oznacza "zbliżać się do, kierować się ku" i jesteśmy o krok od 
słowa "agresja", co sprawia, że słowo 
"spotkanie" zaczyna nabierać innego znaczenia.
Chciałem mówić o zbliżeniu miłosnym, kontakcie matki z dzieckiem, 
kontakcie prz^acielskim.sTstaję 
wobec pojęcia, które oznacza również agresję, bliskość, ruch, i które w 
sposób przypadkowy wpływa na 
mój los.
* Autor użyl rodzajnika męskiego te, mimo że słowo "spotkanie" jest 
rodzaju żeń-skiego: la rencontre. 
Śledząc te rozważania, warto też wspomnieć bliskość znaczeniową (w 
aspekcie historycznym) stów 
"spotykać" i "potykać się", "potyczka" (przyp. tłum.), -'"'"'"'s.
/ ^ u\
2. Anatomm uczuć
 
n

Proponuję, żeby zetknięcia przypadkowego nie nazywać kontaktem, 
jeśli nie mamy zamiaru spotkać się 
ponownie; niech pozostanie zwykłym minięciem się. Aby można było 
określić ten rodzaj kontaktu jako 
spotkanie, konieczne jest dokonanie prezentacji, a następnie 
kontynuowanie znajomości.
Czy rodzimy się bez powodu i umieramy przypadkowo? W dniu, gdy 
moi rodzice spotkali się, żeby mnie 
począć, mieli z pewnością ku temu wiele powodów. Spotkali się, 
poznali, pokochali się. Czemu tego 
właśnie dnia znaleźli się oboje w tym konkretnym miejscu? Czy 
przypadkiem?

12

background image

-^ Gdy udaję się na spotkanie z mężczyzną, mam zamiar 
zaprezentować mu się po to, by następnie 
stawić mu czoło w walce, by mu się przeciwstawiać. Natomiast gdy idę 
spotkać się z kobietą, mam zamiar 
również jej się przedstawić, jednakże po to, żeby się \ następnie do niej 
zbliżyć.
Wolę myśleć, że owo spotkanie nie było ani błahe, ani bezsensowne: 
widocznie tak musiało być. Chyba 
że uznam, iż przypadek wie, co robi, i że to on, tego właśnie dnia, 
umieścił na mej drodze tę a nie inną 
kobietę. Ona skłoniła mnie do zmiany kursu, a ja ją, po czym odbyliśmy 
wspólnie część drogi, która nie 
była już wcale przypadkowa.
Być może metoda naturalistyczna, bardziej opisowa i objaśniająca, 
pozwoli lepiej zrozumieć fenomen 
"spotkania"1.
Czy to prawda, że góry się nie spotykają? Wszystko, co żyje, styka się. 
Porównując różne gatunki, można 
dojść do wniosku, że wraz z wykształceniem się narządów płciowych 
kontakt stał się ważnym 
wydarzeniem w życiu istot, które te narządy posiadają2. Istnieje 
wszakże wiele organizmów, które są ich 
pozbawione. Ruchy ich określają czynniki fizyczne: światło słoneczne, 
ciepło, skład chemiczny lub 
mineralny powodują, że poruszają się one, co czasami wywołuje 
podział organizmu na dwa identyczne 
organizmy potomne.
1 A. Rojas Urrego, Le Phenomene de la rencontre et la 
psychopatologie, PUF, 1992.
2 B.-L. Deputte, D'ou pnwiennent les differences comportementales 
entre lesfemelles et les males 
primatesf, "Nouvelle Revue d'ethnopsychiatrie", nr 18 (1991), s. 91-
112.
18
Jednakże gdy tylko pojawia się płeć, organizmy zaczynają się dzielić na 
dwie kategorie, zależnie od 
wyposażenia genetycznego. Różnią się od siebie tak jak dwa mutanty 
lub dwa gatunki genetyczne nie 
mające ze sobą wiele wspólnego: na samców i samice. Te zapisy 
genetyczne programują odmienny tryb 
rozwoju i nadają budowę wynikającą z odmienności posiadanych 
organów płciowych. Od tej chwili 

13

background image

koniecznością życiową staje się poszukiwanie i odnajdowanie! 
Organizm, który nie podejmie takiej 
aktywności, zostanie wyeliminowany. Rozmnażanie płciowe - 
odnalezienie drugiego o-sobnika odmiennej 
płci - zapobiega wyginięciu gatunku.
Wraz z wykształceniem się płci kontakt staje się stawką w grze. 
Wymaga on od partnera zachowania 
zgodnego z wymogami środowiska. Taki osobnik powinien być 
wyposażony w znaki pozwalające na 
ukierunkowanie poszukiwań i synchronizację zbliżenia. Są to o-
czywiście znaki przede wszystkim natury 
biologicznej. Trzeba rozpoznać partnera tego samego gatunku, 
stwierdzić, że jest on płci odmiennej, 
poczuć do niego pociąg, a dopiero potem zsynchronizować emocje, 
czyny, niektórzy zaś spośród nas 
muszą dopuścić do siebie pewne myśli, a czasem nawet je 
wypowiedzieć. Dla realizacji każdego z tych 
etapów w trakcie ewolucji powstała niezliczona ilość niezwykłych 
strategii owych spotkań.
Obiekty nie będące organizmami, takie jak kamienie, ziemia, powietrze 
i woda, są nieustannie pod 
wpływem presji, która przyczynia się do powstawania ruchów w ich 
materii. Jednostki organiczne, aby 
żyć, muszą trwać w stanie permanentnej walki z otoczeniem. Ta 
celowa, wywołana chęcią przeżycia 
działalność wymaga poszukiwania informacji3. Wola życia prowadzi do 
filtrowania, se- ^ lekcji oraz 
porządkowania wszystkiego, co postrzegane, w zależnoś- / ci od tego, 
co jest potrzebne do życia. Mrówkę 
w świecie zewnętrznym najbardziej interesuje molekuła węchowa oraz 
biała górka złożonych jajek. 
Mrówka powinna w zasadzie rzec: "Z otaczającego mnie chaosu 
fizycznego wybieram te informacje 
węchowe i wzrokowe, na które jestem najbardziej wrażliwa, i ta 
percepcja tworzy
3 R. MucchieUi, Analyse et tiberte, EAP, 1986.
19

zarówno środowisko zewnętrzne, jak i świat wewnętrzny, okresowo 
ustabilizowany, jak każde życie".
Proponowane przez filozofów pojęcie intencji, na określenie woli życia 
rozpierającej każdą istotę żyjącą, 

14

background image

jest za mało intensywne i zbyt układne. Dlaczego, żeby zachować 
jednych, konieczne jest poświęcenie 
życia innych? Zdanie to, odnoszące się bardziej do świata zwierzęcego 
niż roślinnego, wydaje się słuszne 
w odniesieniu do psychologii par. "Żywię się życiem innych: jeśli oni 
żyją, i ja żyję, ponieważ stanowią mój 
pokarm" - tak mogłoby powiedzieć niemowlę, ssąc pierś matki i 
rozpoczynając w ten sposób swe życie 
aktem kanibalizmu.
Zapach a kultura
Zwierzęta-maszyny nie istnieją już od bardzo dawna . Każdy organizm 
ustanawia stalą wymianę ze swym 
otoczeniem, co powoduje, że jego mózg oraz organy czuciowe są 
zorganizowane w taki sposób, ażeby 
wychwytywać z otoczenia zewnętrznego sygnały pożyteczne dla 
środowiska wewnętrznego.
Świat umysłowy wszystkich istot żyjących składa się przede wszystkim 
ze znaków, ze 
zindywidualizowanych w świecie zewnętrznym obiektów doznań 
zmysłowych, które nabierają dla zwie-
rzęcia znaczenia biologicznego4. W epoce, gdy triumfowała 
psychologia Pawiowa, Biriukow skarżył się na 
bobra reagującego na najmniejszą zmianę światła bądź na najcichszy 
trzask gałęzi, a nie reagującego 
wcale na silny środek pobudzający, jakim jest aceton5. Anegdota ta 
ostrzega przed pułapką myślenia 
antropocentryczne-go: skoro aceton oddziałuje silnie na mnie, czyli 
osobę posiadającą nos i mózg, 
powinien oddziaływać podobnie na bobra, który również posiada nos i 
mózg. Rozumowanie przez 
analogię stanowi
*Jest to aluzja do dzielą La Mettriego (przyp. red.).
4 J. V. von Uexkiill, Mondes animawc et monde humain, Denoel, 1965.
s Cytowane przez R. Mucchielliego w Analyse et UbertS, op.cit, s. 31.
20
podstawę wszelkiego rozumowania. Zawiera w sobie jednak ogromne 
ryzyko totalitaryzmu, ponieważ 
przypisuje innym posiadanie świata umysłowego podobnego do 
naszego, co oznacza, że zakłada się 
istnienie jednego tylko świata umysłowego, a mianowicie naszego!
Teoria naturalistyczna głosi natomiast, że każda istota żyjąca ma 
własny świat umysłowy, w którym 

15

background image

"tworzy i odbiera" doznania zmysłowe, mające znaczenie tylko dla niej 
i tylko przez nią odbierane.
Świat umysłowy istot każdego gatunku składa się z doznań 
sensorycznych, których sens biologiczny 
zależy od organizacji u-myslowej i zmysłowej przedstawicieli tego 
gatunku. Podobnie jest u ludzi. Świat 
umysłowy każdego z nas składa się także z doznań zmysłowych, 
których znaczenie zależy od 
indywidualnego systemu nerwowo-sensorycznego i których sens 
zmienia się zależnie od osobistych 
przeżyć jednostki. Znaczenia nie należy mylić z sensem, jest ono 
bowiem transformacją sygnału w znak, 
który wyraża zarówno dźwięk, jak i sens.
Dlatego właśnie bóbr Biriukowa nie mógł "spotkać" silnego w zapachu 
acetonu, ja natomiast mogę 
spotkać kobietę, której nie pozna mój sąsiad; dlatego też wydarzenie, 
które będzie dla mnie miało 
zabarwienie uczuciowe, mojego sąsiada pozostawi zupełnie nieczułym. 
Kiedy później stwierdzi ze 
zdumieniem: "Nie rozumiem, dlaczego tamto wydarzenie tak panem 
wstrząsnęło", popełni wobec mnie 
ten sam błąd w rozumowaniu, co Biriukow w przypadku bobra. Nie 
mając tej samej przeszłości, nie 
patrzymy tymi samymi oczyma, nie możemy więc odbierać tych 
samych doznań!
Samiec jedwabnika morwowego reaguje gwałtownie, gdy jego czułki 
stwierdzą obecność molekuły 
heksadekadienolu wydzielanego przez samiczkę. Nawet przy 
koncentracji do 10-12 ug/ml motyl przerywa 
swoje czynności i kieruje się w stronę tej niezwykle dlań istotnej 
informacji biologicznej.
Obserwując zainteresowanie zwierząt i ludzi truflami, można zauważyć 
ciekawe zjawisko. Grzyb ten, jak 
wiadomo, wydziela an-drosteron, którego formuła chemiczna jest taka 
sama dla świń,
21

psów, much i ludzi. Dlatego też maciory i suki penetrują chętnie tereny 
truflowe, a omlet z truflami kosztuje 
tak drogo! Działania maciory i osoby płacącej rachunek w restauracji 
pozwalają wysunąć wniosek, że 

16

background image

może istnieć wspólny dla wszystkich program porozumiewania się - 
wszystko bowiem, co materializuje 
komunikację, po-/ winno służyć za sygnał.
/U ssaków węch odgrywa ogromną rolę w kontaktach. Kiedy pies 
przytyka nos do wzgórka łonowego 
nowo przybyłego gościa, nie należy tego uważać za perwersję 
seksualną: zwierzę po prostu szuka zapisu 
węchowego tej osoby, jej płci, poziomu wrażliwości o-raz pozycji 
społecznej. Jednakże zdolność 
postrzegania znaku w określonym zapachu tworzy świat, w którym 
czas spotkania jest całkowicie 
odmienny od naszego. Kiedy bowiem naszego znajomego już nie 
będzie, pozostawi on na ścieżce w 
ogrodzie, na dywanie czy
\ krześle ślad węchowy, który będzie trwał dla psa, podczas gdy dawno 
już zniknie ze świata ludzkiego. W 
pozostawionym zapachu pies . odczuwać będzie jakąś część osoby 
rzeczywistej, podczas gdy my bę-
dziemy ją sobie przypominać jedynie w postaci obrazów lub słów.
Ludzki węch nadal funkcjonuje intensywnie - jego obieg zatrudnia 
jedną trzecią ciężaru naszego mózgu, 
jednakże kultura za-jchodnia nie pozwala nam węszyć. A więc myjemy 
się, ażeby zlikwidować nasz 
naturalny kod zapachowy, a w dodatku spryskujemy się znakomitymi 
perfumami chemicznymi, możliwymi 
do zniesienia z kulturowego punktu widzenia. Niektórzy Melanezyjczycy 
ma-iją zwyczaj żegnając się 
przeciągać ręką pod pachą odchodzącego przyjaciela, a następnie 
przytykać palce do nosa, ażeby 
pokazać, że chcą zachować jego kod zapachowy6.
Warto przypomnieć, że niemowlęta na całym świecie zasypiają 
najłatwiej przytulone do matek lub 
wówczas, gdy mają blisko pieluszkę przesiąkniętą jej zapachem. 
Oznacza to, że niezależnie od roli mowy 
i kultury zmysły działają jako źródło informacji - a zatem emocji 
przywołujących wspomnienia i 
wywołujących określone zachowanie.
6 W filmie J.-J. Cousteau Polowanie na krokodyla pewien Aborygen 
wyciera się pod pachą, ażeby natrzeć 
swym potem chorego.
22

17

background image

Nie jest wykluczone, że węch funkcjonuje w ten sam sposób u osoby 
dorosłej. Organizacja naszego 
mózgu na to pozwala. Molekuła zapachowa działa w sposób binarny: 
coś pachnie lub nie, " pachnie 
dobrze lub źle. W porównaniu z trzystoma milionami receptorów 
węchowych w jamie nosowej psa 
trzydzieści milionów u człowieka jest ilością raczej niewielką: 
wystarczającą jednak do prawidłowego 
kojarzenia uczuciowego i obfitego wydzielania neu-rohormonalnego^. 
Mózg nasz rozpoznaje wiele tysięcy 
odrębnych zapachów, lecz nie potrafimy ich określić za pomocą słów. 
Musimy wciąż odwoływać się do 
analogii: to pachnie podobnie jak reneta, tamto przypomina przypalony 
karmel albo spaloną oponę. 
Skromny słownik w porównaniu z bogactwem odczuć węchowych 
mógłby stanowić dowód na "odrzucanie 
świata organicznego", o czym pisał Freud. Dokładamy wszelkich 
starań, by nie budzić drzemiącego w nas 
zwierzęcia. Lacan uczynił ze społecznego odrzucenia węchu 
mechanizm ułatwiający zbliżenie: 
Organiczna regresja węchu u człowieka odgrywa dużą rolę w jego 
zbliżeniu do drugiej osoby9.
Ślad węchowy wywołuje wspomnienie, któremu odrzucenie percepcji 
przydaje głębi. Głównym czynnikiem 
tego mechanizmu jest organizacja mózgu wzmocniona przez 
odrzucenie kulturowe:
zapach przekazywany jest do ośrodka węchowego mózgu, który dzięki 
układowi limbicznemu funkcjonuje 
równocześnie z ośrodkami emocji i pamięci. Oznacza to, że informacja 
węchowa, nawet nieświadoma, jak 
u kota, czyni obecnym coś, czego nie ma, jednakże dla człowieka to 
urzeczywistnienie występuje w 
postaci wspomnienia.
Oczywiście wręcz nieprzyzwoitością byłoby nie wspomnieć w tym 
miejscu Prousta. Ale kiedy, po śmierci 
osób, po zniszczeniu rzeczy, z dawnej przeszłości nic nie istnieje, 
wówczas jedynie zapach i smak, wąt-
lejsze, ale żywsze, bardziej niematerialne, trwalsze, wiemiejsze, diugo 
jeszcze, jak dusze, przypominają 
sobie, czekają, spodziewają się - na ruinie
 
23

18

background image

wszystkiego - i dźwigają niestrudzenie na swojej znikomej kropelce 
olbrzymią budowle wspomnienia9.
Zdarzenie dotyczące jednej z pacjentek pozwoliło mi zrozumieć to 
długie i zawiłe zdanie. Ta kobieta po 
stracie męża przeszła długi i bardzo bolesny okres żałoby. Gdy jednak 
pojakichś trzech latach rana 
zaczęła się zabliźniać, postanowiła uporządkować rzeczy pozostałe po 
zmarłym. Pierwsze dni przeszły 
bez wstrząsów, lecz gdy w pewnej chwili otworzylajedną z szaf, pojawił 
jej się przed oczyma obraz męża z 
jednoczesnym wyraźnym poczuciem jego obecności. Zalała się łzami, 
zaskoczona nieoczekiwanym 
nawrotem dojmującego bólu. Odkryła wówczas na dnie szafy sportową 
torbę, która, szczelnie zamknięta, 
zachowała zapach jej męża.
Tak więc kojarząc właściwości percepcji kota, myśl wyrażoną przez 
Prousta i przeżycie mojej pacjentki, 
można dojść do wniosku, że zapach oddziałuje często jako informacja 
podświadoma, sprawiając, że coś, 
co jest nieobecne, staje się obecne wraz z towarzyszącą emocją.
Budowa mózgu kota pozwala mu odbierać rzeczywistość istniejącą, 
natomiast mózg człowieka czyni to, 
co nieobecne, obecnym wraz z emocjami odczuwanymi w przeszłości.- 
Freud twierdzi, że przypomnienie 
wydarzenia przypływa wraz z uczuciem, jakie mu towar rzyszyło10. 
Zapach oddziałuje na człowieka jako 
wyobrażenie emocji, które były ukryte głęboko.
Sygnały optyczne są stosowane przez ptaki, które żyją w świecie, gdzie 
bodźce wzrokowe są 
różnicowane. Jerzyk, który "pragnie" połączyć się z samiczką, układa 
przed nią wszystkie kolorowe 
przedmioty, jakie udało mu się zgromadzić: owoce, liście lub kawałki 
szkła. Zaciekawiona ślicznotka 
posuwa się wzdłuż wyznaczonej przez zalotnika ścieżki, która wiodąc ją 
od jednego kolorowego 
przedmiotu do drugiego, doprowadzi ją do gniazda, czyli do 
wyznaczonego miejsca kontaktu.
9 M. Proust, W stronę Swanna, tłum. T. Żeleński (Boy), PIW, Warszawa 
1956, s. 76.
lř A. Lachaud, Reprfsentation du pnncipe de plaisir, "Psychologie 
medicale," XXI, nr 3 (1989), s. 397-402.

19

background image

24
Takie użycie koloru i formy zapowiada bardziej złożoną mowę znaków. 
Samce w okresie godowym 
przyjmują szczególne pozycje i stroją się w barwne szaty godowe. Gdy 
albatros wygina szyję, jego 
samiczka jest tym ogromnie poruszona, podczas gdy na samicę 
różowego flaminga bardziej działa 
wyprostowana szyja partnera. Czapla rozpościera skrzydła, kaczka 
mandarynka natomiast macha nimi, 
okręcając się wokół własnej osi jak w walcu, i ukazuje za każdym 
obrotem trójkąt pomarańczowych piór, 
czym sygnalizuje swoją gotowość. Samice rozkładają skrzydła i 
wyginają ciało, co pozwala samcom 
przejść do ostatniej sekwencji tańca godowego.
Czasami znaki sygnalizujące gotowość seksualną pojawiają się na 
pysku. Twarz mandryla staje się 
czerwona i niebieska, podobnie jak jego narządy płciowe w stanie 
pobudzenia.
Sygnały dźwiękowe często służą do przekazów o charakterze 
erotycznym. Natężenie głosu samca 
informuje o tym, gdzie się znajduje, mówi o jego wieku i stopniu 
pobudzenia. Głos ludzki zawiera również 
zadziwiającą liczbę sygnałów. Po wysłuchaniu jednego zdania przez 
telefon wiemy, z kim mamy do 
czynienia: znamy płeć rozmówcy, wiek, poziom kultury, nastrój, w 
jakim się znajduje - orientujemy się, czy 
jest agresywny, przygnębiony czy też nastrojony erotycznie, możemy 
określić jego przynależność spo-
łeczną. Glos przekazuje bardzo precyzyjnie naszą postawę wobec 
świata, temperament i to, czy 
należymy do grona introwertyków czy ekstrawertyków11. Istnieje więc 
w przyrodzie rodzaj semiologii 
naturalnej, w której sygnał, zaraz po jego odebraniu, odnoszony jest do 
innej informacji, nie postrzeganej i 
nie wyobrażanej.
Semiotyka głosu, jedna z pierwszych pojawiających się w kontakcie 
między matką a dzieckiem już w 
końcu ciąży, jest również bardzo odporna na degradację. W 
demencjach w rodzaju choroby Alzheimera 
osoba starsza nie jest już w stanie rozpoznać swego dziecka, które 
wydaje jej się obce, może jednak 

20

background image

zidentyfikować jego głos przez telefon. Widząc zaś swą córkę, mówi: 
"Dzień dobry pani". Obserwacja ta 
pozwala przypuszczać, że wyobrażenie wizualne
u M.-C. Pfauwadel, Respwer, parler, chanter, Le Hameau, 1981, s. 181-
183.
25

może zniknąć, pozostawiając jednakże wyobrażenie dźwiękowe. Twarz, 
mimo że postrzegana, nie jest 
rozpoznawana, podczas gdy glos przywołuje obraz danej osoby.
A jednak głos nie jest mową, mimo że w mówieniu uczestniczy. Można 
uważać czyjś głos za uwodzicielski 
i dostawać gęsiej skóry słysząc, co mówi. Świat umysłu stworzony 
przez słowa stanowi miejsce spotkania 
odmienne od tego, które tworzą sygnały doprowadzające do zbliżenia. 
Przed pogawędką trzeba do siebie 
podejść, przed wymianą informacji o naszych światach wewnętrznych, 
przed rozpoczęciem zwierzeń 
trzeba widzieć, postrzegać i wiedzieć, do kogo się zwracamy, ażeby 
wybrać tę część naszego świata 
wewnętrznego, która najlepiej się nadaje do zakomunikowania 
rozmówcy. Każda rozmowa, nawet 
najbardziej banalna, wymaga odebrania i odkodowania ogromnej liczby 
sygnałów, ażeby móc zrozumieć 
ich znaczenie.
Na wyrażenie emocji składają się formy: wizualna, kolorystyczna, 
węchowa oraz dźwiękowa, 
zapewniające jej rozprzestrzenianie się. Niedawno w Port-Cros uwagę 
moją przyciągnął niezwykły 
rejwach panujący wśród stada mew: ptaki głośno wrzeszczały, pod-
fruwały gwałtownie, pikowały, nagle 
zmieniały kierunek lotu. Gdy podszedłem bliżej, spostrzegłem małego 
pisklaka, prawdopodobnie rannego, 
który wydawał szczególny krzyk: zaczynał tak, jakby sygnalizował głód, 
krzyczał ostro, dłużej i głośniej niż 
zwykle, i kończył w tremolo, a następnie wydawał sygnał ostrzegawczy. 
Ta niezwykła kompozycja 
wzbudziła niepokój wśród dorosłych osobników, które nadlatywały 
pospiesznie, pikując w stronę pisklęcia, 
zdezorientowane nie wiedziały, czy go bronić, czy atakować; krążyły 
więc wokół, wydając również krzyki 
ostrzegawcze.

21

background image

Ta struktura dźwiękowa wzbudziła emocję, rodzaj związku 
sensorycznego wśród wszystkich mew w 
okolicy. Nawet ludzie odczuli tę atmosferę, słyszałem wypowiedzi w 
rodzaju: "Denerwujące są te 
ptaszyska. Co się stało, że robią taki rejwach?". Krzyk mew oddziaływał 
więc na inne gatunki. Oznacza to, 
że mowa ma za zadanie komunikować nie tylko pojęcia abstrakcyjne, 
lecz również przekazywać emocje. 
W świecie ludzkim sygnał emocjonalny malej me-
26
wy mógłby być wyrażony słownie: "Na pomoc! Jestem mała i słaba. 
Pomóżcie mi szybko! Szybko!". Słowa 
te jednak winny być wypowiedziane w określonym rytmie i z 
odpowiednią intonacją, ostrym tonem, aby 
mogły przekazać barwę tej emocji i aby pomogły ją rozprzestrzenić.
Misterium przyrody zaczyna się stawać bardziej zrozumiałe. 
Niezależnie od tego, czy są to wędrujące 
gąsienice, pszczoły w u-lach, stada mew czy zgromadzenia ludzkie, nic 
tak nie przyciąga u-wagi żywej 
istoty, jak informacja przekazana przez osobnika należącego do tego 
samego lub pokrewnego gatunku. 
Kontakt ułatwia emisja sensoryczna, którą organizm jest w stanie 
wychwycić dzięki podobieństwu dwóch 
organów nerwowo-czuciowych. Kontakt ten wynika z wytworzenia 
środowiska sensorycznego bogatego w 
informacje biologiczne i emocjonalne, wymieniane między 
organizmami i pobudzające każdy z nich. W ten 
sposób jednostki wiążą się ^vpary. _ )
Zwierzęta najwyraźniej odbierają znaczenie, jednak jego sens jest 
doraźny. Postrzegane wydarzenia mają 
sens jedynie wówczas, jeśli mózg jest w stanie odłączyć informację od 
jej kontekstu i wnieść do niej 
trwanie i kierunek. Niektóre gatunki posiadają do tego odpowiednie 
wyposażenie neurologiczne: 
wychwytują informację wjej kontekście, a następnie odrywają ją od 
niego, przepuszczając przez układy 
neuronowe pamięci i przewidywania. Mózg mający taką budowę jest w 
stanie stworzyć intymny świat 
percepcji pozbawionych obiektu oraz świat wyobrażeń bez 
jakichkolwiek punktów odniesienia.
Badania porównawcze gatunków pozwalają stwierdzić, że łączność 
między układem limbicznym 

22

background image

(pamięcią i emocją) a płatami czołowymi (przewidywaniem) dokonuje 
się na stacji rozrządo-wej_komórek 
nerwowych wzgórza. Połączenie to pojawia się u niektórych ssaków, 
rozwija się u naczelnych i zajmuje 
poczesne miejsce w układzie mózgowym człowieka. Innymi słowy, 
umysł człowieka jest najbardziej zdolny 
do przetwarzania i formułowania informacji dotyczących rzeczy 
nieobecnych, zjawisk, które już nie 
istnieją, oraz wydarzeń z przeszłości i przyszłości.
27

Taka budowa mózgu świadczy o tym, że nasze sygnały węchowe 
zepchnięte są na dalszy plan w 
porównaniu z sygnałami wizualnymi, silnie związanymi z pamięcią i 
emocjami. Prowadzi to do 
stwierdzenia, że znaczenie i sens przechodzą najpierw przez etap 
obrazu, o wiele wcześniej, nim osiągną 
fazę mowy._Można zrozumieć świat, wyobrazić go sobie i nadać mu 
sens za pomocą obrazów. Inaczej 
mówiąc, niemowlęta rozumieją i nadają sens światu znacznie 
wcześniej, nim zaczną mówić, podobnie jak 
głuchoniemi, zwierzęta, a nawet cudzoziemcy.
Oczywiście umiejętność używania słów, owa konwencja dźwiękowa, 
oparta jest na zdolności naszego 
mózgu do nadawania znaczenia, co wyjaśnia zaskakujące rezultaty, 
takie jak na przykład wywołanie 
emocji w związku z wydarzeniem, które miało miejsce sto lat temu lub 
które ma nastąpić za dziesięć lat. 
Wyobraźnia nie jest więc_oderwana.Jod^ rzeczywistości, lecz jest 
zasilana przez spostrzeżenia, które 
miały miejsce w przeszłości i pozostały głęboko w naszej pamięci, oraz 
przez wyobrażenia zdarzeń, które 
mogą nastąpić w przyszłości. ( Tak więc wszystko może być sygnałem.
Semiotyka owłosienia
Zbliżenie jest niezbędne dla utworzenia pola sensorycznego, które 
staje się terenem realizacji naszych 
umiejętności.
U człowieka świadomość przenika zmysły do tego stopnia, że używa on 
materii, ażeby dopiero następnie 
wyposażyć ją w historię. Dla zilustrowania tego abstrakcyjnego zdania 
opowiem o semantycznej funkcji 

23

background image

owłosienia. Jeżeli uważacie, że włosy są to włókienka chitynowe 
wytwarzane przez powlokę ciała u 
niektórych ssaków, bierzecie pod uwagę jedynie substancję sierści, 
zapominając o ważnej roli, jaką włosy 
odgrywają w tworzeniu świata sensorycznego podczas kontaktu. Włos 
posiada różną rolę semiotyczną w 
zależności od tego, gdzie się znajduje: wąsy są symbolem męskości, 
pod-
28
czas gdy długie włosy uznaje się za oznakę kobiecości. Miejsce, w 
którym włos wyrasta, jest przedmiotem 
przeciwstawnych wyobrażeń. Gdy tylko włos zaczyna rosnąć, przestaje 
być włosem jako takim: wszelki 
meszek ma znaczenie kulturowe12.
Jeżeli włosy łonowe u drugiej osoby budzą wzruszenie, to nie dlatego, 
że "włos jako taki" wywołuje 
emocję, lecz dlatego, że percepcja tego intymnego trójkąta przywołuje 
na myśl podniecającą o-bietnicę. 
Potrzebne więc są chitynowe włosy, oczy, żeby na nie patrzeć, oraz 
płat przedczołowy, żeby antycypować 
przyjemność spotkania. Jeżeli jesteście w to wszystko wyposażeni, 
będziecie podnieceni. Jeśli nie, 
będziecie funkcjonować na pograniczu krótkowidz-twa: zauważycie 
tylko włosy w różnych kolorach i 
kształtach. Wystarczy, żeby te owłosione formy związane były z 
sygnałami węchowymi i dźwiękowymi 
oraz określonymi postawami, aby ta senso-ryczna całość była 
zapowiedzią udanego spotkania 
erotycznego, bez pomyłki co do partnera. Kiedy jednak wyposażycie 
włosy w funkcję semantyczną, 
będziecie odczuwać wstręt do mężczyzny uczesanego w kok, jeżeli 
wolicie mężczyzn o krótkich włosach. 
W takim przypadku przyczyną nieudanej randki będzie nie tyle forma 
kępki włosów, ale to, co "chce ona 
przekazać".
Mam jednak kilka problemów: bardzo lubię Małą Syrenkę z Kopenhagi, 
spoczywającą na skale, z rybią 
płetwą oraz długimi falującymi włosami spadającymi na piersi. Wydaje 
mi się, że podobałaby mi się 
znacznie mniej, gdyby miała nogi kobiety, a głowę ryby. Zastanawiam 
się również nad tym, dlaczego 

24

background image

wróżki są zawsze blondynkami, a zakochani ofiarowują sobie pukle 
włosów, a nie ścinki paznokci, mimo 
że ich formuła chemiczna jest zbliżona? ^__ (
Nasza własna, osobista filozofia stanowi decydujący czynnik^ w 
kontakcie, ponieważ pola sensoryczne, w 
ramach których mamy zamiar się wypowiadać, powinny być 
porównywalne. Napoleon III, Adolf Hitler, 
Charlie Chaplin, Pinochet i integryści arabscy doskonale zrozumieli ten 
problem. W 1848 roku w Londynie 
Karol
12 B.Cyrulnik.PtottcjUtU, deyxsexes?, "Nouvelle 
ReyujejTeAnopsychiatrie^nr-lS (199Tj3JTpI25.^ ----'
29

Marks napisał Manifest komunistyczny, który w rezultacie doprowadził 
do cierpień setek milionów ludzi. W 
tym samym czasie we Francji wszyscy myśliciele, którzy marzyli o 
nowym społeczeństwie, zapuścili obfite 
brody. Marks zrobił podobnie i jego włosy, przycięte w ten właśnie 
sposób, pozwalały mu na zaznaczenie 
swej przynależności filozoficznej.
Napoleon III przyciął sobie wówczas brodę w trójkącik i nosił wąsy 
spiczaste. Odtąd wszyscy posiadacze 
wydłużonych wąsów byli uprzywilejowani, a obfite brody 
prześladowane. Dlatego właśnie Jules Valles 
został aresztowany, a semantyczna funkcja zarostu nawet w naszych 
czasach może prowadzić do 
więzienia (na przykład integrystów arabskich).
To zestawienie znaczenia owłosienia u Karola Marksa i u integrystów 
arabskich pozwala zrozumieć 
kulturowy relatywizm symboli. W świecie umysłowym człowieka z Cro-
Magnon brody jego kolegów 
musiały być podobne do brody Karola Marksa, ale ponieważ kontekst 
społeczno-kulturowy był całkiem 
odmienny, nie posiadały one tego samego znaczenia. Jedynie w 
określonym kontekście społeczno-
kulturowym owłosienie nabrało konkretnego sensu, wyrażając w 
sposób niewerbalny unię myślicieli 
należących do tego samego kierunku.
Jakim to dziwnym trafem wąsy przystrzyżone w jeden 
charakterystyczny sposób nosili najbardziej znani 

25

background image

dyktatorzy Ameryki Łacińskiej? ^Wszyscy wojskowi wchodzący wsklad 
rządu argentyńskiego mieli takie 
same... Pinochet obnosil swoje przez ponad dziesięć lat, tyle ze na tle 
krajobrazu chilijskiego13.
Mewy i kaczki mandarynki porozumiewają się za pomocą znaków 
kolorystycznych, kształtów, krzyków, a 
także przybierając określone pozy. Ssaki i duże małpy przetwarzają 
znaki w symbole, ponieważ przedmiot 
postrzegany jest przez niejako informacja, która się oddala. Człowiek 
natomiast, na podstawie tej 
materialności sen-
19 L. Futoransky, Cheuewc, touons et autres polis, Presses de la 
Renaissance, 1991, t.157.
30
sorycznej, sam wymyśla znaki, odsyłające do nieobecnych obiektów. 
Oto czego nas uczy semiotyka 
owłosienia.
Każdy organizm może zarejestrować informację dźwiękową, wzrokową 
lub węchową i dostosować do niej 
odpowiednie zachowanie: węże odczuwają niewielkie wahania 
temperatury i reagują na nie ucieczką, 
zagnieżdżeniem bądź agresją. Informacja ta może przekształcić się w 
oznakę, w percepcję innej, bliskiej 
informacji, a nie rzeczy, z chwilą, gdy mózgjest w stanie oderwać ją od 
kontekstu. Oznaka powstaje, kiedy 
dzięki budowie systemu nerwowego jakiś bieżący bodziec może 
przywołać informację z przeszłości (lub 
skądinąd): rodzi się zdolność do wyobrażenia świata nie postrzeganego 
na podstawie zachowanych 
elementów spostrzeżonych.
U człowieka każdy obiekt materialny może, w momencie percepcji, 
przeobrazić się w obiekt-znak, to 
znaczy podwoić się w odpowiedniku słownym.
Ubrania są przedmiotami materialnymi mającymi chronić nas przed 
zimnem, deszczem i insektami, 
jednak niezależnie od tej mechanicznej funkcji mają przekazywać 
również coś innego. Ich funkcja 
semantyczna nie zawsze jest w zgodzie z funkcją ochronną. Dlatego 
też mężczyźni noszą krawaty, które 
ich duszą, lecz są oznaką pewnej fantazji, a kobiety mające zamiar 
tańczyć walca bez wahania wkładają 

26

background image

wieczorowe suknie z głębokimi dekoltami, zaczynającymi się zaledwie 
kilka milimetrów nad biustem, 
cojest uroczo ryzykowne, ale informuje, że panie te w elegancki sposób 
chcą zaznaczyć element 
erotyczny.
,1 Mundury wojskowe również przekazują sygnały, podobnie jak 
^rawaty i suknie wieczorowe. Gdyby 
miały być jedynie funkcjonal-/ne, to żołnierze, ażeby szybko biegać i 
walczyć, nosiliby obuwie lekkie i 
elastyczne, gdy tymczasem wszystkie armie świata zmuszają 
wojskowych do noszenia ciężkich buciorów 
o śliskich podeszwach, z czego należy wnioskować, że buty w armiach 
zorganizowanych nie są 
przystosowane do walki, lecz mają za zadanie stworzyć wrażenie mocy 
poprzez swój ciężar i rolę jaką 
mają w zachowaniu dyscypliny wojskowej. Dlatego też żołnierze 
maszerują równym krokiem, wszyscy 
razem, wybijając butami określony rytm, podobnie
31

jak gęsi biegające lub uderzające skrzydłami o ziemię w celu 
wywołania silnej emocji obserwatora. 
Wymowa buciorów jest z pewnością o wiele ważniejsza od ich funkcji; 
chodzi bardziej o wywołanie 
wrażenia niż o przydatność do walki (właśnie zrozumiałem, co to jest 
siła perswazji!).
Strój może więc być wypowiedzią niewerbalną, w której znaki tekstylne 
zastępują znaki dźwiękowe mowy 
lub znaki pisma. Żołnierze armii podziemnych, partyzanci bądź 
członkowie ugrupowań wywrotowych 
noszą tenisówki, co świadczy o ich gotowości do szybkiego natarcia i 
ucieczki; ciężkie zbroje mężnych 
rycerzy trzynastowiecznych oznaczały coś wręcz przeciwnego: 
symbolizowały wolę trwania w walce i 
wręcz uniemożliwiały ucieczkę.
Zwierzęta wiedzą, co tojest sygnał. Wystarczy namalować na 
ramionach szympansa "naramienniki" 
białego koloru, żeby reszta stada kojarzyła je z siwymi włosami 
dominującego samca, co sprawia, że 
wszyscy członkowie grupy przyjmą postawę uległą na widok tych 
dystynkcji. Ludzie również reagują na 

27

background image

takie sygnały - osoba, która pierwsza zaczyna bić brawo, daje sygnał 
do klaskania. Ale dzięki darowi 
semiotyki naturalnej człowieka sygnał zostaje natychmiast 
przekształcony w znak: wystarczy przypiąć 
małą wstążeczkę do butonierki, żeby uczynić z niej znak wyróżnienia 
społecznego. Różnica nie polega na 
kolorze (białym dla szympansów, a czerwonym dla ludzi), lecz wynika z 
konwencji społecznej, z umowy 
zawartej między dwoma umysłami, które ustalają, że wstążka w 
butonierce od pewnego momentu ma 
stanowić oznakę wyróżnienia społecznego.
Każdy strój może więc oznaczać przejście od sygnału do znaku i nabrać 
wartości przekazu. Mao Tse-
tung, który był znakomitym semiologiem, dobrze zrozumiał ten 
problem, wymagając, żeby każdy obywatel 
Chin nosił na sobie znak społeczny. Uniform narzucony społeczeństwu 
przez Mao pozwalał zrozumieć od 
razu, na pierwszy rzut oka, zamierzone rozpłynięcie się jednostki w 
grupie.
Suknia przez wieki była strojem mężczyzn: odziani w krótkie spódniczki 
dumni wojacy asyryjscy podbili 
Środkowy Wschód; hoplici greccy nosili stroje pozwalające widzieć 
genitalia, co chyba niezbyt ułatwiało 
walkę; toga Rzymianina mierzyła siedem metrów
32
długości i dwa szerokości, trzeba było więc garderobianego, który 
umiałby ułożyć z materii majestatyczne 
plisy14. Spodnie natomiast były oznaką kobiecości i tak się dzieje dziś 
jeszcze w niektórych spo-
łeczeństwach: przykładem mogą być bufiaste spodnie Turczynek, 
szerokie Hindusek i wąskie Chinek.
Polskie ciżemki z długimi noskami tak utrudniały chodzenie, że trzeba 
było za pomocą łańcuszka 
podpinać ich czuby do kolan.ł Maski i kaptury całkowicie zasłaniały 
twarz, a osoby ukrywające się) za nimi 
pozwalały sobie na tak grube nadużycia, że edykt z 1395 roku zabronił 
ich noszenia. Renesans zerwał z 
ideologią średniowiecza i zapoczątkował rozkwit mody żeńskiej, co 
znalazło swój wyraz w krynolinie 
hiszpańskiej i purytańskim czepku. W XIX wieku degradacja społeczna 
kobiet uwidacznia się w ich 

28

background image

fizycznym skrępowaniu poprzez rozmaite krynoliny, tiurniury, 
fiszbinowe gorsety i inne krępujące ruchy 
elementy stroju. .---"
Myślą przewodnią tej wypowiedzi jest stwierdzenie, że moda\ służy nie 
tyle ochronie ciała, co oznaczeniu 
miejsca osoby w społe- ^ czeństwie. Ten związany z garderobą kod 
jest przyswojony w takim J stopniu15, 
że najmniejsze odchylenie pozwala zaklasyfikować daną / osobę do 
określonej kategorii równie 
zdecydowanie jak obcy ak- \ cent czy wymowa charakterystyczna 
dlajakiejś klasy, a więc określić \-i płeć, 
wiek, region, z którego pochodzi, a przede wszystkim styl tej 
socjalizacji - wyrafinowany bądź prostacki, 
staranny bądź niechlujny, konserwatywny bądź buntowniczy, klasyczny 
bądź odchodzący od reguł, 
znamionujący "miłość pieniądza" lub pogardę dla bogactwa; nawet 
poglądy polityczne wyrażane są 
nieświadomie, w postaci koszul w kratę noszonych przez komunistów 
lub sznurka pereł i jedwabnej 
apaszki osób należących do skrajnej prawicy.
Każda część stroju ma swoje znaczenie.
Podobnie jak w teatrze pierwsze klaśnięcie w dłonie jest znakiem do 
bicia brawa, tak samo noszenie 
określonego stroju, oznaki przynależności do rodzaju ludzkiego, do 
określonej płci czy klasy
K P. 'Yonnet,Jeux, modes et masses, Gallimard, 1985, s. 299-355 1S F. 
Borel, Le Yetement incarrU, 
Calmann-Lćyy. 1992
3. Anatomia uczuć
33

społecznej daje sygnał co do stylu spotkania i typu kontaktów. Nie 
spotyka się w ten sam sposób 
kloszarda i biznesmena. Wszystko zostaje wyrażone błyskawicznie za 
pomocą wymiany sygnałów, które 
wychwytuje oko i które obserwator przekształca w znaki.
W tym sensie moda na noszenie; spodni przez kobiety po 1968 roku 
informuje O tym, w jaki sposób chcą 
się one dzisiaj socjalizować. Nie ma to nic wspólnego z wygodą, 
ponieważ często modne dżinsy są o 
wiele bardziej krępujące niż gorsety prababek.. Damskie dżinsy bywają 
tak obcisłe, że podkreślają 

29

background image

wzgórek łonowy i wargi sromowe, zaznaczając w ten sposób intencję 
kobiet, które nie chcą uważać się 
już za nosicielki tej "wstydliwej szczeliny"16, lecz wręcz przeciwnie, 
zamierzają uczynić z niej symbol 
równy fallicznemu.
Kiedy rodzice decydowali o małżeństwach potomstwa, nie zdawali 
sobie sprawy, że organizując te związki 
wzmacniają strukturę społeczną. Dla arystokracji ślub był okazją do 
zawarcia sojuszu między dwoma 
rodami; chłopi dążyli w ten sposób do powiększenia powierzchni 
posiadanej ziemi, sklepikarze utrwalali 
majątek, robotnicy zawierali związki jedynie z "porządnymi ludźmi", 
takimi jak oni robotnikami, adwokaci 
mieli nadzieję, że synowie przejmą ich kancelarie, dzieci lekarzy 
zostawały lekarzami, a nauczyciele u-
czyli przez wiele pokoleń i pobierali się w obrębie tej grupy zawodowej.
Odkąd małżeństwo z miłości stało się wartością kulturową, dochodzi do 
głosu nie tyle struktura społeczna, 
co osobista. Kiedy rodzice prowokowali kontakt swych dzieci, 
wzmacniali grupę. Kiedy o doborze partnera 
decyduje miłość, ułatwia to powstawanie nerwic.
Stereotyp kulturowy wymaga, żeby na początku była miłość od 
pierwszego wejrzenia, przechodząca w 
uczucie trwałe, które czasami może zakłócić życie. Niepowodzenia 
przypisywane są zmiennym kolejom 
egzystencji. Wszyscy badacze zgodni są co do tego, że schemat ten 
jest rzadki. Miłość od pierwszego 
wejrzenia wcale nie
16 E. Lemoine-Luccioni, La Robe, essai psychoanalytiyue sur le 
wtement, Le Seuil, 1983.
34
jest konieczna^. Większość par obywa się bez niej i mimo wszystko się 
kocha. Małżeństwo z miłości nie 
jest zbyt częste18. Partnerzy co prawda twierdzą, że pobrali się "z 
miłości" i oczywiście dobrze czynią tak 
twierdząc, ponieważ w naszej kulturze współmałżonek źle przyjąłby 
informację odmienną. Większość par 
dobiera się z przyczyn psychospołecznych, co nie oznacza, że emocja 
związana z pierwszymi 
spotkaniami nie wytwarza silnego uczucia, które niektórzy nazywają 
miłością.

30

background image

W tego typu kontakcie przeważają wciąż jeszcze czynniki społeczne. 
Osoby, które pobierają się w bardzo 
młodym wieku, pochodzą prawie zawsze z rodzin ubogich, 
niewykształconych i stałych e-mocjonalnie; 
natomiast ci, co pobierają się późno, wywodzą się z rodzin dostatnich, 
z dyplomami i mniej stabilnych z 
uczuciowego punktu widzenia. Spotkanie dwojga młodych ma więc 
głębokie korzenie psychospołeczne i 
jest zawsze regulowane przez kulturę rodziców, mimo że oni sami o 
związku swych dzieci bezpośrednio 
nie decydują. Nawet ci młodzi, którzy wcześnie się pobierają, nie zdają 
sobie sprawy, że ich wczesne 
małżeństwo jest statystycznie określone przez uczuciowość i pozycję 
społeczną rodziców. Są oni na ogół 
przeświadczeni, że sami dokonali wyboru, że spotkali się przez 
przypadek, który, jak wiadomo, "wie, co 
czyni". W ten sposób wyraża się stereotyp.
Spotkanie przyszłego małżonka w klubie golfowym bądź na zebraniu 
ugrupowania skrajnej lewicy, na 
sobotniej potańcówce lub w restauracji, już ma pewną wymowę 
społeczną, zanim jeszcze padnie 
pierwsze słowo. Miejsce spotkania odgrywa również dużą rolę, a jego 
wystrój jest odbiciem całej koncepcji 
świata. Bez względu na to, czy chodzi o Żmilosć od pierwszego 
wejrzenia® (lub, jak to się najczęściej 
zdarza, Żmitostkę od pierwszego wejrzenia®), czy też nie, pierwsze 
spotkanie i te, które po nim 
bezpośrednio następują, są silnym przeżyciem emocjonalnym; są to 
momenty, kiedy myśli i emocje 
stanowią jedno, nie zawsze jednak przeistaczają się w mitość19.
"J.-C. Kaufinan, La Trame conjugale, Nathan, 1992, s. 43.
18 M. Bozon, Radiographie du coup defoudre, "Science humaittes", nr 
2 (1992)
"J.-C. Kaufman, op.cit, s. 43.
35

Pragnienie przeplata się z obawą. Trzeba uporządkować własne 
spostrzeżenia dotyczące drugiej osoby l 
przetworzy ćje na znaki agresji, ucieczki lub przygarnięcia. JeżfilLjakas 
osobaJest ""przez-roczysta" 
semantycznie.-po prostu przechodzi się koło mei. Żeby mogło dojść do 
spotkania, trzeba, by był to ktoś 

31

background image

znaczący, nosiciel' wskaźników i znaków, które nam coś sygnalizują. 
Można z powodzeniem potrącić 
kogoś i powiedzieć mu "przepraszam", nie zwracając na niego 
najmniejszej uwagi: będzie to zwykle 
minięcie się. Jeżeli jednak wśród obecnych osób zauważy się kogoś, kto 
dzięki przekazywanym przez 
swe ciało sygnałom wywołuje w nas silną e-mocję - ponieważ są to 
właśnie te gesty i znaki, które 
poruszają naszą wrażliwość, wzbudzają pożądanie i głęboko ukrytą 
nadzieję -będzie to kontakt, 
spotkanie.
Ażeby móc się spotkać, trzeba uprzednio być osobno i przekazywać za 
pomocą sygnałów ten sam rodzaj 
wrażliwości. W spotkaniu miłosnym do głosu dochodzi przede 
wszystkim język emocji. W przypadku 
małżeństwa "organizowanego" przez rodziców mimika, gesty i strój 
miały za zadanie sygnalizować 
przynależność do danej kategorii społecznej. W małżeństwie z miłości 
wyraża się w nich przede 
wszystkim osobowość danej jednostki. Dlatego właśnie o-becnie 
kontakty mają o wiele częściej miejsce 
między osobami nieznajomymi niż w gronie rodzinnym20. Stąd moje 
twierdzenie, że małżeństwo ułożone 
przez rodziców prowadziło do odtworzenia struktur społecznych, 
podczas gdy małżeństwo z miłości do 
spotkania neurotyków.
Chciałabym spotkać Zaczarowanego Księcia, niewidomego lub u-
lomnego. Ludzi tych trzeba kochać 
jeszcze bardziej. Myśl, ze można zrobić dla nich cos dobrego, wywołuje 
we mnie uczucie milości. Kobieta, 
która wyrażała to pragnienie, spotkała na swej drodze Zaczarowanego 
Księcia chorego umysłowo.
Zawsze moją uwagę przyciągały Żzbitepsy® - zwierzała mi się pewna 
starsza dama. - Ledwo weszłam na 
salę balową, od razu zauważyłam,
^ S. Nock, The Separation ofSex- Gestation and Geneticsfrom 
Parenthood, "Revue Toc-queville", nr 10 
(1990), s. 113-134.
36
ze to on jest najnieszczęśliwszy z obecnych. Urządziła wszystko tak, 
żeby znaleźć się blisko tego "zbitego 

32

background image

psa". Zaprosił ją do tańca, a potem się pobrali i mieli dużo dzieci. I tak 
owa kobieta spędziła cale życie w 
towarzystwie człowieka, który cierpiał na chroniczną depresję.
Żeby spostrzec już na progu sali balowej, że ten właśnie człowiek jest 
najbardziej nieszczęśliwy, i żeby się 
spotkać, potrzebne są dwa zbliżone i reagujące na siebie systemy. 
Ponieważ ową damę pociągali 
nieszczęśliwcy, pelnokrwisty mężczyzna czy żartowniś wzbudziłby w 
niej wstręt i nie mogłoby dojść do 
kontaktu. Rozwój jej o-sobowości uwrażliwił ją na nieszczęścia innych. 
Wystarczył jeden rzut oka, by 
zauważyła wskaźniki zewnętrzne, które wiele jej powiedziały: 
znamionująca przygnębienie postawa 
człowieka siedzącego z dłońmi splecionymi między kolanami, 
wpatrzonego w ziemię, u-nikającego 
cudzego wzroku, z wyrazem bólu malującym się na twarzy. Z 
pewnością miał na sobie smutne, lecz 
schludne ubranie, które spodobało się tej kobiecie. Kolorowa koszula, 
blazeński krawat, przesadnie 
wyszukana marynarka czy skórzana bluza przeraziłyby ją. Ich 
spotkanie natomiast było idealne, 
małżeństwo zawarte z miłości, a cale życie... zmarnowane.
Małżeństwo z miłości, przyczyniając się do zetknięcia osób 
nieświadomych, dynamizuje partnerów. 
Przestałam kochać Yaela w dniu, gdy mi powiedział, że nie żywi już 
żadnych ambicji; jak gdyby cos we 
mnie zgasło, opowiadała młoda, piękna kobieta, która z powodzenia 
społecznego uczyniła wartość swego 
życia. Potrzebne jej było o-no, żeby przypodobać się swemu ojcu i 
wyrwać go spod uroku sios-try-rywalki. 
Pewnego dnia spotkała mężczyznę, swego przyszłego męża, u którego 
szybko zauważyła wskazówki 
zewnętrzne - gesty, mimikę i stroje - odpowiadające jej dążeniu do 
przygody społecznej. Małżeństwo 
zorganizowane postawiłoby ją wobec przymusu społecznego. 
Małżeństwo z miłości pozwoliło jej 
spróbować prowadzenia trybu życia, który lepiej odpowiadał jej 
osobowości.
Czasami kontakt neurotyczny doprowadza do małżeństw pomiędzy 
osobowościami przeciwstawnymi, ale 
uzupełniającymi się:

33

background image

mężczyzna, który lubi dawać, ma dużą szansę spotkać kobietę, która 
pragnie otrzymywać. Para, już przy 
wymianie pierwszych zna-
37

ków, zawiera podświadomą umowę, która rządzić będzie ich 
późniejszymi wzajemnymi stosunkami. Źfe 
się czuję, gdy coś dostaję - tłumaczył pewien miody urzędnik na 
odpowiedzialnym stanowisku. -Czuję się 
tak brudny wewnętrznie, ze każdy prezent wzbudza we mnie poczucie 
winy. Nie zasługuję na to, zęby 
mnie obdarowywano ani zęby dobrze się ze mną obchodzono. Czuję się 
wówczas bardzo zażenowany. 
Pacjent ten wyjaśnił mi, że w momencie, kiedy on sam coś daje, odnosi 
wrażenie, że odkupuje własne 
winy. Dawanie było dla niego najlepszym środkiem uspokajającym. 
Spotkał kobietę, której poświęcił wiele 
czasu i miłości. Mieli później dzieci, których obecność pogłębiła jego 
neurotyczną potrzebę - przymus 
dawania21.
Te osobiste, indywidualne wyobrażenia świata uzewnętrzniają się 
nawet wówczas, gdy są nieświadome. 
Pewna trzydziestopięcioletnia kobieta zadawala sobie pytanie, 
dlaczego na swej drodze spotyka 
wyłącznie "mężczyzn z problemami, którzy stają się przyczyną 
cierpień", aż do dnia, kiedy opowiedziała 
mi o swej obawie przed miłością, przywiązaniem i zatraceniem swej 
osobowości. Ta podświadoma myśl 
doprowadziła ją do zeszpecenia własnej powierzchowności: utyła 
jedząc bez umiaru, źle się ubierała, a 
nawet podczas spacerów unikała eleganckich dzielnic miasta. 
Zakładam ciemne okulary, by unikać 
cudzych spojrzeń, gestykuluję i zachowuję się w sposób zniechęcający, 
by nie dopuścić do rozmowy. 
Wybieram mężczyzn z marginesu, ponieważ ich nie kocham, nie mogę 
się więc do nich przywiązać.
Wszystko, włącznie z wyborem ulic w podrzędnych dzielnicach, 
noszeniem nieeleganckich strojów, 
gwałtownymi gestami, pchało tę kobietę do zbliżeń bez miłości, po to 
tylko, by uniknąć niepokoju kosztem 
rozpaczy. Wyobraźmy sobie, iż przeżycia osobiste jakiegoś mężczyzny 
spowodowały, że on również 

34

background image

zawędrował do dzielnic nędzy, a także zaczął unikać pięknych i 
zadbanych ko-ibiet. Wystarczyłby 
przypadek, żeby nastąpiło wydarzenie - czynniki ^warunkujące 
spotkanie już zaistniały.
Możecie wymyślić dowolny scenariusz, on i tak już istnieje! iektóre 
kobiety, gardzące mężczyznami 
łagodnymi, na których ro-
^21 J. Bowiby, Attachement etperte, PUF, t. II, 1978.
bią wrażenie silne charaktery, spotykają wyłącznie prawdziwych ma-
chos! Mężczyźni uwielbiają kobiety 
surowe lub oczekujące pomocy, kobiety-dzieci, niedostępne mężatki, 
kobiety, których nie są w stanie 
pokochać, lub te, które uwodzą ich najlepszego przyjaciela...
Jak doprowadzić do spotkania
W ciągu wydarzeń związanych z kontaktem pierwsze były czynniki 
społeczne, następnie zachowanie; 
obecnie spotkanie ma również aspekt seksualny, sygnały 
przekazywane przez ciało wymykają się już 
domenie społecznej i stają się wyrazem uczuć osobistych.
Do wszystkich kontaktów, którymi nie rządzą reguły społeczne, 
dochodzi dzięki mobilizacji analogicznych 
struktur postrzegania. W wojsku lub szpitalu psychiatrycznym jednostki 
zgrupowane są w wyniku silnego 
przymusu społecznego, ajednak na terenie koszar czy szpitala 
socjalizacja ulega osłabieniu. Jedynie 
zawodowi wojskowi czy personel szpitalny spotykają się na zasadzie 
nakazów społecznych, inni 
zawieszeni są w tym otoczeniu i, w warunkach znikomej socjalizacji, 
poddają się regułom kontaktów 
zbliżonym do tych, które rządzą spotkaniem miłosnym: spostrzegają na 
ciele innych osób znaki, które 
budzą oddźwięk w ich wrażliwej strukturze intymnej. W tym znaczeniu 
spotkania owe nie są przypadkowe. 
Pewne struktury mentalne rozpoznają się między sobą łatwiej niż inne, 
przyciągają się wzajemnie lub 
odpychają, zgodnie z wymiernymi i dającymi się zaobserwować 
prawami22. Wystarczy policzyć, "kto kogo 
spotyka" i "kto kogo odrzuca", a następnie zbudować dwuwymiarową 
macierz.
Wyniki dają wiele do myślenia. Osoby łatwo ulegające stresom 
rozpoznają się między sobą i spotykają z 

35

background image

łatwością, na podobieństwo bractwa. Natomiast nie ma żadnego 
porozumienia między schizofrenikami a 
osobami nadpobudliwymi - uważają się oni
32 B. Cyrulnik, R. Leroy, Approche ethologiyue des comportements de 
rencontre en milieu psychiatrique, 
"Bulletin de la Societć psychiatrique de Sud-Est", luty 1984, s. 49-66.
39

wzajemnie za jednostki "stresujące". Według schizofreników osoby 
nadpobudliwe są zbyt ruchliwe i zbyt 
gadatliwe, co ich drażni; tamci zaś wpadają w przygnębienie, widząc 
nieruchomość i milczenie 
schizofreników. Każda z tych struktur psychicznych, wytwarzając 
przeszkadzający, niewygodny drugi 
świat sensoryczny, nie dopuszcza do spotkania.
Schizofrenicy. o których się mówi, że są "aspołeczni", kontaktowali się 
często poza zwykłymi miejscami 
spotkań - w korytarzach i po kątach. Ich zachowanie było tak 
dyskretne, że przypadkowi obserwatorzy 
twierdzili, iż się w ogóle nie kontaktują. W przeciwieństwie do osób 
nadpobudliwych, które rozpoznawały 
się i przyciągały w sposób demonstracyjny, schizofrenicy stosowali styl 
niekonwencjonalny. Obsesjonaci 
nawiązywali kontakty bardzo pracowicie, a ułomni, mimo że bardzo 
towarzyscy, nie byli akceptowani 
przez grupę; osoby o niskim poziomie intelektualnym lgnęły do 
wszystkich i wszyscy je odrzucali; osoby 
usztywnione psychicznie miały duże trudności z kontaktem. Narkomani 
i homoseksualiści rozpoznawali 
się zadziwiająco szybko dzięki ledwie zauważalnym oznakom, 
przekazywanym za pomocą gestów, stroju 
oraz pewnych charakterystycznych akcesoriów.
Konwersacja steruje scenariuszem zachowań, który pozwala na 
synchronizację emocji. Przedsięwzięcie 
to wymaga w dużym stop-, niu określonych obyczajów. Trzeba umieć 
podejść do partnera, a następnie 
przyjąć odpowiednią pozycję oraz wyraz twarzy, zwracając przy tym 
uwagę na postawę i twarz partnera, 
co wymaga przyswojenia wielu informacji: trzeba zachować odpowiedni 
dystans, by mówić nie za cicho i 
nie za głośno, trzeba percepcji rytmu, a także wskaźników cielesnych 
mówiących o tym, czy ktoś chce 

36

background image

zabrać głos, czy też słuchać przekazu, zachęcić lub zniechęcić 
rozmówcę, trzeba analizować wyraz 
twarzy, brzmienie głosu oraz gestykulację, która może podkreślać sens 
wypowiedzi lub mu zaprzeczać.
Nie chodzi więc o zawartość semantyczną rozmowy, lecz o stworzenie 
przestrzeni emocjonalnej między 
rozmówcami, w któ-\rej być może zostaną wymienione próbki 
uczuciowe będące prologiem do kontaktu 
seksualnego. Jednak żeby przygotować się do
40
rozmowy, trzeba dać znak. Nie można tak po prostu podejść do kogoś 
na ulicy i od razu zacząć 
pogawędki, opowiadając mu o swych problemach małżeńskich. Na tym 
etapie, przed wypowiedzeniem 
pierwszego słowa, ciało musi przestrzegać pewnych reguł, ażeby 
wywołać emocję sprzyjającą kontaktowi.
Zwierzęta znają scenariusz, który pozwala kierować emocją spotkania 
-jest nim ceremoniał.
Para podnieconych zwierząt "pragnie" się spotkać. Kierują się więc ku 
sobie, jednakże będąc już blisko, 
nie wiedzą, czy to drugie chce się bawić, czy atakować. Ta bliskość 
emocjonalna między dwoma 
zachowaniami, zbliżonymi, lecz o różnym znaczeniu, wywołuje uczucie, 
w którym przyjemność wynikająca 
ze spotkania jest zbliżona do obawy przed agresją. Trzeba więc 
sprecyzować emocję, uniknąć 
"nieporozumień"23. -
Aby sygnał stał się bardziej komunikatywny, istoty żywe muszą go 
udoskonalić. Owa przesada, wręcz 
karykatura aktu, wzmacnia jego rezultat komunikacyjny, wymaga też 
dużego natężenia emocjonalnego ze 
strony osobników przygotowujących się do rozmowy oraz sprzyjającej 
sytuacji otoczenia. W czasie parady 
godowej dwóch ptaków ten, który podjął inicjatywę, powtarza często 
ten sam prosty i intensywny ruch, 
ażeby wzmocnić przekaz emocjonalny. Owe wolne, rytmiczne ruchy, z 
wykorzystaniem geometrii ciała 
oraz barwnych i dźwiękowych sygnałów, czynią na człowieku 
obserwującym tę akcję wrażenie tańca 
godowego. Forma tego ruchu, wypracowana w czasie rozwoju młodego 
ptaka, pozwala na synchronizację 
emocji24.

37

background image

Często się zdarza, że właściciele psów nie pozwalają im obwąchiwać 
się i wchodzić jeden na drugiego w 
sposób przypominający kopulację. W świecie psów chodzi jednakże o 
ceremoniał, który pozwala na 
synchronizację emocji oraz usytuowanie społeczne. Interpretując to 
zachowanie na swój sposób, 
właściciel ciągnie za smycz, żeby nie dopuścić do tej 
"nieprzyzwoitości", i staje w ten
23 K. Inamelmann, Dictimnaire de 1'źthologie, Pierre Mardaga, 1990.
24 J. Huxley, A Discussim ofRitualiwtion ofBehamour in Animals 
andMan, JPhilos-ophical Transactions 
ofthe Royal Society", CCU (1966), p. 247-256.
41

sposób na drodze ceremoniałowi. W wyniku tego pies cierpi z powodu 
złego ukierunkowania emocji, co 
może wyrazić się w zachowaniu agresywnym wywołanym strachem25.
U ludzi ceremoniał zaczyna się od pozdrowienia. Jest to gest ręki lub 
skinienie głową, które przygotowują 
przyszłych partnerów do konwersacji. W bardzo wczesnym etapie 
rozwoju, na długo przed mową, 
człowiek nauczył się używać twarzy i rąk do wyrażania intencji 
nawiązania kontaktu.
Nie lubię ludzi na tyle, żeby lubić mowę, zwykł mawiać pewien 
nauczyciel muzyki, wracając do swojej 
samotni26. Analizując to ładne powiedzenie można dojść do wniosku, 
że zanim się zacznie mó-|wić, trzeba 
kochać. Dziecko, nim zacznie mówić, musi nie tylko przyswoić sobie 
dźwięki, reguły i słowa, ale również 
nauczyć się sposobu przekazywania uczuć27. Wszystkie rutynowe 
kontakty między matką a dzieckiem 
doprowadzają do powstania obszaru emocjonalnego, wewnątrz którego 
dziecko uczy się języka. Posiłki, 
toaleta, spacery są okazją do gier, w których ożywiona emocja inicjuje 
wymianę słowną.
W jaki sposób użyć swego ciała i emocji, by doszło do tej wymiany? 
Ponieważ dla człowieka wszystko 
może być znakiem, zmarszczone lub uniesione brwi, szczery lub 
ironiczny uśmiech, czułe lub wymijające 
spojrzenie, skłonienie głowy czy ruch ręką to nuty w muzyce gestów, 
którą partnerzy wykonują na 
podobieństwo nie kończącej się symfonii kontaktu.

38

background image

Ceremoniałów pozdrowień jest bardzo wiele, przybierają one różną 
formę w zależności od kultury, z którą 
są związane. Arabowie mówią "salam". Żydzi "szalom", Francuzi 
"salut". Amerykanie "hi"28, ale 
niezależnie od kultury zwrot ten ma sens jedynie wówczas, gdy jest 
użyty w określonym scenariuszu 
zachowania: trzeba
25 M. Chanton, Le Comportement social du chienfamilier, praca 
doktorska, Paris VI, 1991.
26 G. Pennac, scenariusz filmu Wszystkie poranki Świata.
27 A. van der Straten, Premiers gestes, premiers mots, Paidos-
Centurion, 1991, s. 83.
28 M.-A. Descamps, Le Langage du corps et la communication 
carporelle, PUF, 1989, s. 195-205.
42
znajdować się w odpowiedniej odległości dźwiękowej, nie za daleko, ale 
też nie za blisko, trzeba 
następnie wymówić słowo, które pozwala wejść do intymnej bańki 
otaczającej ciała, wykonując jed-
nocześnie gest ręką i głową29. Z tych gestów: mimiki twarzy, gestów 
ręki oraz dźwięków słownych każda 
kultura tworzy własną melodię:
Hindusi składają ręce i pochylają głowę jak do modlitwy. Arabowie 
dotykają dłonią serca, ust i czoła, 
Amerykanie wykonują rękami "ruch wycieraczki". Potem następuje 
zbliżenie: Francuzi się całują, Włosi 
składają sobie gratulacje, osoby wytworne całują w rękę, Eskimosi 
pocierają się nosami. Zachowania te 
oznaczają to samo we wszystkich językach: wyrażają za pomocą ciała 
intencję kontaktu u-czuciowego.
Po wyrażeniu gestami tej intencji można całować sobie stopy, ręce lub 
usta, przytulać się, obejmować, 
potrząsać rękami lub ocierać policzkami - będzie to tonacją, w jakiej 
chce się zapisać formę kontaktu. 
Całowanie stóp oznacza spotkanie pełne poddania; pocałunek w czoło 
wyraża intencję ojcowską; 
ucałowanie dłoni wyznacza ton dystyngowany; jeśli całuje się kogoś w 
kącik ust, sugeruje się przez 
bliskość inny rodzaj pocałunku, bardziej intymnego. Tak więc jeden 
gest zastępuje wstępne 
przemówienie, które sytuuje partnerów w skali kontaktu.

39

background image

Kontakt został nawiązany, teraz nastąpi zbliżenie ciał, podczas którego 
kolejność gestów uregulowana 
jest z precyzją kodeksu drogowego, a każde odejście od kanonu lub 
potknięcie grozi wypadkiem.
Zarządzanie przestrzenią między ciałami nie jest obliczone 
matematycznie albo raczej, podobnie jak w 
przypadku owłosienia, strojów, kolorów i dźwięków, przestrzeń 
matematyczna używana jest do 
zaznaczenia intencji i nadania formy naszym emocjom. Każda żywa 
istota nadaje tej przestrzeni 
znaczenie, wysyłając do niej sygnały: sama przestrzeń staje się 
wówczas obiektem doznań senso-
rycznych o strukturze podobnej do budowy języka.
Ż D. Morris, La CUdesgates, Grauet, 1978.
43

Dla przedstawicieli niektórych gatunków, na przykład dlajasz-
czurowatych, przestrzeń międzycielesna nie 
jest obiektem doznań zmysłowych: jaszczurki czy iguany mogą deptać 
po sobie, nie odczuwając przy tym 
żadnych emocji. Krokodyle lub pisklęta mogą kłaść łapę na dowolnym 
miejscu ciała partnera, nie ma to 
znaczenia, ponieważ sam gest nic nie znaczy. Dla kociąt i szczeniąt 
kontakt ze skórą jest bardzo ważny, 
ponieważ dotknięcie określonego miejsca ciała jest kodowanym 
przekazem. U psów dotknięcie jest 
bardzo skutecznym sygnałem: wystarczy złapać szczeniaka za kark, 
ażeby zaznaczyć dominację - mały 
robi się całkiem wiotki w pysku swojej matki. U wilków dotknięcie 
językiem warg wilka dominującego 
wywołuje u niego emocję podobną do tej, jaką sam odczuwał, kiedy 
jako młody wilczek dotykał językiem 
warg dorosłych osobników wracających z polowania, by żebrać o 
pokarm. Dotyk warg wywołuje uczucie 
ojcowskie, sprawia, że pamięć własnych emocji pozwala użyć 
zachowania pozbawionego kontekstu, żeby 
uczynić z niego gest uspokajający30.
U ssaków naczelnych, a także u ludzi, różnym miejscom ciała 
>dpowiadają bardzo zróżnicowane emocje. 
Dotknięcie głowy ma nne znaczenie niż dotknięcie pośladków. Te gesty 
są więc stosowa-le dla wywołania 

40

background image

emocji i wyrażenia stanu intymności. Miejsca te wiązane są z kodem 
właściwego zachowania, dlatego też 
toaleta >taków czy małp może być traktowana jako odpowiednik 
naszej .onwersacji. Kiedy dwa ptaki 
gładzą sobie piórka lub krzyżują dzio-Ży, gdy dwie małpy iskają się (w 
gruncie rzeczy dokonują toalety), 
.otyk ten stanowi przesłanie o treści: Bądź całkiem ufny, chcę z tobą 
owiązać kontakt typu 
macierzyńskiego. Iskanie jest rodzajem wypo-iedzi ruchowej, która 
niesie z sobą przekaz i wywołuje 
emocje sliżone do macierzyńskich.
Jeśli zwierzę doznało frustracji podczas tego dotyku, będzie złe 
kojarzyło składowe części zachowania i 
będąc już osobnikiem dorosłym, będzie ją źle wyrażało. Na przykład 
małe pozbawione
30 R. Schenkel, Submisswn: its Features and Functim m tłu Wolfand 
Dog, "American Zoologist", VII 
(1967), s. 319-329.
matki, które niewłaściwie przyjęły znaczenie dotyku, w wieku dorosłym 
pozbawione będą łagodności, a 
więc nie będą mogły jej przekazać; staną się niespokojne, gwałtowne, 
będą też odrzucane przez osobniki 
dobrze wypielęgnowane, a więc potrafiące we właściwy sposób robić 
toaletę31.
U wszystkich ssaków osobnik, który wkracza w przestrzeń bliską ciała, 
może równie dobrze być intruzem, 
jak i przyjacielem. Jest intruzem, kiedy jego wtargnięcie dezorganizuje 
ceremoniał. Ssak, który zaniechał 
parady, przez co nie zsynchronizował swych emocji z emocjami 
partnerki, a rzuca się na nią, dopuszcza 
się tego, co człowiek nazywa gwałtem. Jest natomiast kimś bliskim, gdy 
obojgu uda się zgrać w 
sensorycznym crescendo i gdy przestrzeń wykorzystana zostanie w 
celu ułatwienia tego zbliżenia oraz 
kierowania emocją.
Zanim nastąpi dotknięcie, wszystkie receptory czuciowe wytwarzają 
wrażenie bliskości. Żeby jednak 
wywoła"ć ów moment silnej emocji, trzeba uruchomić czynniki 
rządzące dotykiem: płeć, wiek, status 
społeczny i przeszłość, które są najważniejszymi jej organizatorami.
Kobiety są na ogół bardzo często głaskane i dotykane. Można dotykać 
ich ramion, rąk, barku, talii, 

41

background image

policzków i włosów32 zgodnie z pewnymi regułami zachowań. Miejsca 
te, szczególnie i w określony 
sposób działające na mężczyzn, są społecznie dozwolone. Kobiety 
między sobą chętnie kontaktują się za 
pomocą dotyku. Nawet matki i córki dotykają się o wiele częściej niż 
matki i synowie, co Jpozwala raz 
jeszcze zaobserwować useksualnienie gestów macierzyńskich.
Mężczyźni kontaktują się za pomocą dotyku znacznie rzadziej:
kuksaniec łokciem, poklepanie po plecach - te gesty pozwalają dotknąć 
bez podejrzenia o pieszczotę. 
Semiotyka dotyku jest tak dale-"ce kulturowa, że w Europie Wschodniej 
można spotkać patrol złożony z 
dwóch groźnych policjantów w mundurach, trzymających
31 H. F. i M. K. Harlow, Social Deprivatim in Mmkeys, "Scientific 
American", CCVII (1967), s. 136-146.
32 J. Corraze, Les Communications mm wrbales, PUF, 1980.

się za mały palec. W Europie Zachodniej tego typu zachowanie 
oznaczałoby tendencję homoseksualną. 
Kontekst uczuciowy stanowi ma równi z kontekstem kulturowym silny 
wyznacznik pieszczoty:
j znacznie rzadziej okazuje się czułość w domach dziecka niż w do-f mu 
rodzinnym, a jednak niektóre 
dzieci wolą unikać pieszczot ro-/ dziców, choć jednocześnie bardzo są 
spragnione okazywania im u-| 
czuć, gdy przebywają w zakładzie wychowawczym, co prowadzi do
wniosku, że uczuciowość rodzinna budzi w nich lęk. ' Jednostka buduje 
bardzo wcześnie własną strategię 
dotyku. / Dlaczego 20 procent dzieci poniżej drugiego roku życia jeży 
się w momencie pieszczoty, gdy 
inne 20 procent ogromnie jej pragnie? Czemu już w ciągu pierwszych 
tygodni niektóre niemowlęta 
wyciągają palce, żeby dotknąć swych rówieśników, podczas gdy inne 
unikają tego rodzaju kontaktu33? 
Czyżby istniał jakiś czynnik nie mający nic wspólnego ani z seksem, ani 
z przeszłością? Może trzeba 
sobie wyobrazić spotkanie intymne jako wiązankę sygnałów 
zharmonizowanych zależnie od okoliczności?
Wśród tych różnorodnych sygnałów spojrzenie jest najtrudniejsze do 
opisania, a jednocześnie 
najłatwiejsze w odbiorze. To ono odgrywa najważniejszą rolę w 
regulacji odległości intymnej34. Moc 

42

background image

milczącego przywołania wzrokiem jest zadziwiająca. W tłumie 
wystarczy często patrzeć na kogoś z 
odległości, z której głos by nie dotarł, ażeby obserwowany spojrzał 
prosto w oczy patrzącego. W świecie 
węchowym molekuły mieszają się tworząc jeden zapach;
w świecie dźwięku hałas zagłusza słowa; w świecie kontaktu 
dotykowego, np. w tłumie, jest się 
popychanym ze wszystkich stron. W tym kontekście zmieszanych 
doznań spojrzenie zachowuje niezwykłą 
precyzję.
,- ^Mozliwosc"przywolania wzrokiem łatwo sprawdzić na kelne-/rach. 
Kiedy mają czas, wyłapują 
ną|mniejsze wezwanie wzrokowe [ z sali, natomiast gdy są zajęci, 
unikają spojrzeń, ażeby nie musieć na \ 
nie odpowiadać. Poczucie, że jest się obserwowanym, nie jest biolo
 
gicznie obojętne - organizm reaguje na to reakcjami alarmowymi:
czynność elektryczna mózgu (EEG) desynchronizuje się, serce zaczyna 
bić szybciej, a gruczoły potowe 
wydzielają pot35, rejestrując w na-1 szych receptorach pobudzenie 
neurobiologiczne charakterystyczne ( 
dla osoby obserwowanej. Spojrzenie innej osoby nie jest neutralne,' 
jest to rodzaj percepcji wywołującej 
alarm emocjonalny, wrażenie zaproszenia do kontaktu bądź narzucania 
obecności. /^^^^
Łatwo to sprawdzić: wystarczy spojrzeć w oczy własnemu psu, by 
zaczął machać ogonem, wyrażając 
zadowolenie; po czym naft częściej zwierzę podchodzi bliżej, 
odpowiadając na zaproszenie. Je-\ żeli 
jednak spojrzy się prosto w oczy psu obcemu, to samo spojrzenie, w 
kontekście niepokoju, nabierze 
znaczenia natręctwa. Zwierzę znieruchomieje, patrząc na was kątem 
oka i demonstrując stan czujności, 
po czym przybierze postawę groźną, patrząc prosto w o-czy, żeby móc 
lepiej stawić wam czoło. -
Taka wymiana spojrzeń ma swoją ontogenezę. Dzieci, zanim nauczą się 
mówić, mogą patrzeć bez 
mrugnięcia okiem na tego, kto im się przygląda. W okresie późniejszym 
unikają wzroku drugiej o-soby, a 
nawet chronią się przed nim, zasłaniając oczy ramieniem. Można 
interpretować to zachowanie twierdząc, 

43

background image

czują się one przenikane spojrzeniem drugiej osoby; być może czują się 
zaniepokojone, ponieważ 
zaczynają sobie zdawać sprawę, że istnieją w świadomości drugiej 
osoby i są obserwowane. W drugim, 
trzecim roku życia dziecko zaczyna rozumieć, że druga osoba, patrząc 
na nie, chce nim w pewien sposób 
zawładnąć. Jeżeli tego pragnie, uśmiecha się i biegnie na spotkanie; 
spojrzenie spełnia wówczas rolę 
wezwania. Jeśli tego nie chce, chowa się, żeby uniknąć tej sytuacji, a 
spojrzenie staje się spojrzeniem 
intruza.
Wzrok jest najbardziej intensywnym kanałem przekazu senso-
rycznego, mimo że nie ma tu przeniesienia 
materii, substancji sen-sorycznej - zapachowej, dźwiękowej lub 
dotykowej. Interpelacyjna funkcja wzroku, 
dodatkowe znaczenie zaproszenia lub agresji, za-
S5 M Deveaux, Contnbutum physwisyujw au cwcept de prwcfmU, paca 
doktorska, Grenoble, 1975.
47

leży od kontekstu i od przeszłości podmiotów, które na siebie patrzą. 
Dlatego właśnie wzrok spełnia tak 
ważną rolę kulturową. Patrz na mnie, gdy do ciebie mówię! Spuść oczy, 
bezczelny smarkaczu!, mawia się 
w Europie. Patrz przed siebie, gdy wydaję ci rozkazy!, mawiają 
amerykańscy marines. W Indiach uważa 
się, że "matka nie powinna wymieniać spojrzeń ze swym synem"; żeby 
matki nie mogły rzucać u-roku, 
chłopcom maluje się tuszem szerokie, czarne kreski, które powiększają 
ich oczy.
Krzyżowanie spojrzeń jest gestem ogólnie przyjętym, zawierającym 
bardzo głęboki sens i wyposażonym 
w emocję. Kiedy zakochani zatapiają spojrzenia w swoich oczach, 
wymieniają między sobą emocje, 
wytwarzając atmosferę intymności36, która jest wstępem do aktu 
seksualnego. Ta równowaga intymna3^ 
jest doskonale regulowana: można doprowadzić do zerwania lub 
zwiększyć intensywność uczucia.
/Odległość uczuciowa jest najlepiej nadzorowana w czasie roz-
,/mówy. Osoba słuchająca patrzy długo na mówiącego38. Ten ostatni 
synchronizuje swe spojrzenie i słowa 

44

background image

odwracając wzrok, a następnie zadając nim pytanie w określonej 
harmonii gestów, w której najmniejszy 
błąd psuje nastrój i wprowadza uczucie obcości. Rozmowa, dokładnie 
zakodowana, nie pozostawia 
niczego przypadkowi. Dlatego nieśmiali, zestresowani, agresywni, 
paranoicy, schizo-frenicy, słowem - 
wszyscy ludzie, tworzą pole emocjonalne, wyraźnie odczuwalne, choć 
nie materialne, w którym każdy 
otrzymuje od partnera próbki uczuciowe i bada je, jeśli można tak rzec, 
wraz
\z pierwszymi wypowiedzianymi słowami.
Sensoryczność kontaktu jest ściśle zakodowana. Nie jest to obszar, 
gdzie rządzi chaos i gdzie nasze 
zmysły popychają nas ku sobie za pomocą niekontrolowanych 
impulsów, a prowokujący wydarzenia 
przypadek ustala raz na zawsze pozycje w związku. Wręcz prze-
36 W. Pasini, Żloge de 1'mtimite, Payot, 1991.
37 M. Argyle, Non-Yerbal Communication in Human Social Interaction 
[w:] Non-Yerbal Communication. 
Cambridge Uniyersity Press, 1972.
38 J. Cosnier, Żthologie du dialogue [w:] J. Cosnier i C. Kerbrat-
Orechioni, Dźcrire la conversation, PUF, 
1987.
48
ciwnie, każdy ze zmysłów pełni określoną rolę39. Odbieranie zapachów 
jest głęboko związane z kręgiem 
kulturowym. Mimo to ogromne znaczenie tego zmysłu umyka naszej 
uwagi.
Oczy nie służą wyłącznie do patrzenia. Służą one również d<) wymiany 
spojrzeń i uczuć. Balet spojrzeń i 
słów, doskonale zsynchronizowany, odbywa się w przestrzeni między 
ciałami. Rytm tej wy\ miany może 
powiązać rozmówców na podobieństwo pary tancerzy. \
Dopiero wówczas ciało drugiej osoby staje się dostępne. Dlatego 
właśnie trzeba przemawiać do kobiety, 
nim się jej dotknie. Rozmowa stanowi wstęp uczuciowy do zbliżenia 
seksualnego. Nie dotyka się jednak 
przypadkowo, jak to się dzieje u jaszczurek, które po sobie depczą. Kod 
intymności dotyku przechodzi 
przez określone, zarezerwowane do tego celu miejsca. Jednakże 
dopiero w dniu, kiedy kobieta decyduje 

45

background image

się otworzyć, można dotrzeć do najgłębszej intymności. Ten kod rządzi 
pragnieniami mężczyzn i 
harmonizuje spotkanie, nadając mu określoną formę. Rytualizuje 
emocję, co pozwala zmienić ją w 
zachowania przyjęcia lub odrzucenia zaproszenia, bądź odepchnięcia, 
przez co nadaje sens naszym 
zmysłom.
Wszystko jest zakodowane. Jeszcze przed wydaniem pierwszych 
dźwięków, nim zaczniemy rozmowę, 
inne zmysły uczestniczą w przekształcaniu w znaki informacji o 
postrzeganym świecie. Świat bez 
kontaktów pozostawiłby mnie sam na sam z sobą, wciąż takiego 
samego, bez niespodzianek, bez emocji, 
na pastwę rutyny i zesztywnienia, praktycznie nieżyjącego za życia. .-
Kontakt wytwarza pole sensoryczne, które mnie odrywa od samego 
siebie i zachęca do uzewnętrznienia 
się, do istnienia. Dlatego j/ w kontakcie jest zawsze coś zmysłowego, co 
mnie podnieca i przeraża, 
podobnie jak samo życie.
Kiedy jednak uzewnętrzniam się, żeby udać się na spotkanie z kobietą, 
seks zaczyna odgrywać ważną 
rolę; powstaje nowe życie i wszystko zaczyna się od nowa.
99 E. Straus, Du sens des sens (19S5).Jźr6me Milion, 1989.
4. Anatomia uczuć
49

Rozdział drugi
O czym myśli płód

Żeby "wyprodukować" dziecko, trzeba wziąć męskie nasienie, 
wymieszać je na wolnym ogniu aktu 
seksualnego, delikatnie potrząsnąć, a następnie poczekać, aż 
podpuszczka zsiądzie się w brzuchu 
kobiety, wiążąc swe cząstki z żyjącą materią.
Taki przepis "zrobienia" dziecka mógł być wymyślony jedynie w kraju 
znanym z produkcji znakomitych 
serów1. Produkcja sera służy jako model produkcji dzieci. Po 
zastanowieniu stwierdzicie, że stosując ten 
przepis dokładnie co do joty, istotnie będziecie mogli "zrobić" dziecko, 
jako że teorie bywają skuteczne 
nawet wtedy, kiedy są fałszywe.

46

background image

Każda kultura wymyśla swój własny przepis, i każdy działa. Dowodem 
jest przyrost ludności na świecie. 
Analogia między "robieniem" dzieci a produkcją sera użyta została po 
to, by nadać opowiadaniu formę 
chłopskiego konceptu na temat zapłodnienia. Dzięki obrazowości 
metafory odbiorca ma wrażenie, że ją 
rozumie. W każdym określonym kręgu kulturowym bez trudu można 
wyobrazić sobie model, którego 
analiza zapewni przyjemne uczucie zrozumienia. Metafora odnosząca 
się do zsiadłego mleka nie wyjaśni-
łaby niczego Marsjaninowi, który, jak wiadomo, żywi się topioną stalą. 
Mit o produkcji małych Marsjaniątek 
powinien być opowiadaniem o połączeniu stali, starannie i z czułością 
topionej w wielkim piecu, z 
wydzielinami Tytanki, czyli samicy Tytana.
l N. Belmont, L'enfant et lefromage, "L'Homme" XXVIII (1988), s. 13.
53

W epoce gdy w Europie najliczniejszą warstwą społeczną byli chłopi, 
wymyślne metafory zachęcały nas 
do zbierania chłopców w kapuście, a dziewczynek wśród płatków róży, 
przydając chłopcom nieco 
prostactwa, a dziewczynkom delikatności. Wraz z rozwojem 
kapitalizmu coraz częściej można było kupić 
braciszka w domu towarowym. W dobie obecnej probówka jest łożem, 
w którym następuje połączenie 
spermy laureata nagrody Nobla z niezapłod-nionym jajem pierwszej 
lepszej głupiej gęsi, zgodnie ze 
współczesnym techniczno-ekonomicznym mitem poczęcia.
Bardzo długo ani literatura, ani medycyna nie zajmowały się 
odczuciami płodu. Uważano wprawdzie 
nienarodzony płód za osobę, nie prowadzono jednak nad nim badań!2 
Obowiązywały wyobrażenia nie 
wsparte obserwacją. Dopiero powstanie koncepcji jednostki we 
Włoszech i we Flandrii w okresie 
renesansu3 spowodowało, że człowiek, oddzielając się od natury w 
procesie urbanizacji, zaczął ją 
obserwować. Dostępność informacji nie ułatwia obserwacji, więc by 
lepiej postrzegać, trzeba było zyskać 
dystans.
Obserwacja indywidualna zmienia się wraz ze zmianą kontekstu myśli 
zbiorowej. Odkrycie kontynentu 

47

background image

amerykańskiego otwiera zamknięte horyzonty Europy, Kopernik 
ukazuje nieskończony wszechświat kos-
mosu, a pojawienie się pierwszych zegarów pozwala myśleć o czasie 
wymiernym, a nie wyłącznie o 
wieczności4. Przed czasem ucieka się, mogąc go kontrolować, przed 
wsią - budując miasta, a przed 
ciałem -poznając je.
Od czasów Hipokratesa teoria medyczna definiuje płodzenie jako 
rezultat wymieszania nasion. Brak 
obserwacji bezpośredniej pozwala na najbardziej szalone, 
nieprawdopodobne wyobrażenia. Kiedy^ia-
siona zostaną rzucone, mężczyzna nie powinien zbyt szybko odłączać 
się od kobiety, by powietrze nie 
dostało się do macicy i nie zniszczyło ich^.
2 M. Serroul-Delbarr, Y. Serroul, Le Foetwdans la litterature franfaise, 
praca doktorska, Lilie 1985.
3 J. Gelis, La relation du couple cwec 1'enfant en Europę au cours des 
quatre demiers siecles [w:] Frison-
Roche, Enfants, Paris, 1988.
4 J. Gelis, M. Laget, M.-F. Morel, Entrerdans la vie, Gallimard-Julliard 
(Arcłwes), 1978.
5 A. Parć, Duc-huitieme livre, Lyon, 1690, s. 641, cytowane w: J. Gelis, 
ibid.
54
Dopiero w końcu osiemnastego wieku kilku lekarzy-położni-ków 
próbuje opisać anatomię płodu i 
środowisko, w jakim się on znajduje. Ta bezpośrednia obserwacja, 
percepcja, która stała się możliwa w 
epoce renesansu, powoduje, że zaczyna się inaczej patrzeć na ciążę. 
Zrozumienie, że życie matki i życie 
dziecka powiązane są biologicznie, przyczyniło się do narodzin teorii 
zachcianek./^-żeli kobieta ze ślepym 
uporem pragnie jeść rzeczy, które szkodzą jej zdrowiu (...), jeśli tej 
zachcianki nie zaspokoi (...), znamię 
rzeczy, której pragnie, pozostawi ślad na ciele dziecka6.
Teoria, według której matka może oddziaływać na organizm dziecka 
dzięki możliwym do zaobserwowania 
połączeniom naczyń krwionośnych, stanowi punkt wyjścia do obecnych 
szczegółowych badań interakcji 
matki i dziecka. W naszych czasach "duch macierzyński" materializuje 
się w doznaniach, jakie płód 

48

background image

odczuwa i potrafi przetwarzać. Udoskonalenie aparatury pozwala 
opisać zasady działania tej 
sensoryczności i zastanawiać się nad funkcjami tych percepcji 
sensorycznych.
Kanały sensoryczne płodu -Jednolity aparat percepcji
W kontekście naszych hipotez powstałych na podstawie obserwacji, a 
także dzięki czynnikom, które 
pozwoliły nam złożyć płodowi wizytę, opis jego możliwości 
sensorycznych daje następujący obraz7.
Wbrew pewnym teoriom wzrok funkcjonuje już od chwili u-rodzenia, 
nawet u wcześniaków. Pozwala to 
przypuszczać, że już płód posiada tę zdolność, nawet jeżeli w 
środowisku macicy niewiele jest do 
zobaczenia. Od 1942 roku utkwienie wzroku oraz wodzenie oczami w 
powiązaniu z kręceniem głową są 
wciąż na nowo od-
6 Scevole de Sainte-Marthe, La Manierę de nourrir les enfants a la 
mamelle, Paris, 1698, cytowane w: J. 
Gelis, ibid., s. 65.
7 D. Ouerieu, X. Renard, F. Versyp, Vie sensonelle dufoetus [w:] 
Enwmnnement de la naissance, Vigot, 
1985.
55

krywane z jednakowym zdumieniem8. "Wyobraźcie sobie, płód widzi!" 
Najbardziej zadziwiające w tym 
wszystkim jest powtarzające się zdumienie każdego nowego pokolenia 
badaczy, tak jakby kultura 
dorosłych nie dopuszczała myśli, że płód dysponuje zmysłem wzroku.
Można powiedzieć, że wcześniak widzi w sposób zamglony (wobec 
braku akomodacji) obiekt 
umieszczony w odległości 20 centymetrów od jego oczu. Bodźcem, 
który go stymuluje, nie jest kolor, lecz 
blask i ruch. Można sobie wyobrazić, że gdy brzuch matki był dobrze 
oświetlony, dziecko zauważyłoby 
niektóre formy jako przemieszczające się w półmroku, ponieważ 
porusza się wtedy, a jego serce bije w 
przyspieszonym rytmie9. Wzrok jego jest już gotowy. Czeka tylko na 
spotkanie z przedmiotami świata 
zewnętrznego w celu przyjęcia obrazów.
Węch jest aktywny zaraz po urodzeniu, jednakże konformis-tyczny 
świat dorosłych długo się wzbraniał 

49

background image

przed przyjęciem tej hipotezy. Tylko zwierzęta węszą!
Tymczasem przybywając na świat noworodek zachowuje się różnie w 
zależności od otaczających go 
zapachów10. Jeżeli położy się go blisko pieluszki przesyconej 
zapachem piersi matki, uspokaja się, mniej 
gestykuluje, przymyka powieki i wolno ssie. Wystarcza przewrócić go 
na drugi bok i przybliżyć do nosa 
inną pieluszkę, bez zapachu matki lub pachnącą czym innym, a 
zauważy się natychmiast żywe ruchy rąk i 
nóg, szeroko otwarte oczy i zamkniętą buzię.
Płyn owodniowy ma swój zapach. Węch pozwala przetworzyć 
rozpuszczone w nim zapachy lotne 
pochodzące bądź z kompozycji chemicznych, bądź inhalowane przez 
matkę. Wszystkie ssaki wyka-
8 W sprawie fiksacji wizualnej zob. B. C. Ling, A Genetic Study 
ofSustained Visual Fimtion and Associated 
Behavior in the Human Infant from Birth to Six Months, Joumal of 
Genetic Psychology", VI (1942), s. 227-
277; jeśli chodzi o wodzenie wzrokiem, zob. P. Wolff, B. L. White, Visual 
Pursuit andAttention in Young 
Infants, Journal of American Child Psychiatry", IV (1965), s. 473^183.
9 I. Souel, A. GrangerJoly de Boissel, Ecofoetologie, Bordeaux, 1990. 
^H. Montagner, kaseta video, 
INSERM U 70, Montpellier, orw L'AttachefMnt: les debuts de la 
tendresse, OdiIeJacob, 1988.
56
żują sensoryczność na długo przed urodzeniem. Kiedy daje się ov\ cy 
powąchać coś podniecającego, 
serce jagnięcia znajdującego si w macicy zaczyna bić w 
przyspieszonym rytmie. Kiedy daje się kc biecie 
ciężarnej do wąchania coś przyjemnego lub nieprzyjemnego serce 
płodu zaczyna bić szybciej bądź 
zmienia on pozycję11.
Matka nasyca płyn owodniowy zapachem własnego ciała. V płynie 
znajduje się cukier (glukoza i fruktoza), 
szczypta soli, odrc bina kwasu cytrynowego, niektóre proteiny 
(kreatynina i mocznik oraz dużo kwasu 
mlekowego, co nadaje mu smak jogurtu. Środę wisko, w którym 
przebywa matka, dorzuca do tego zapach 
wynika jacy z okoliczności: woń miasta lub ściółki leśnej, zapach 
mężczya ny, którego kocha, albo 

50

background image

papierosa, który wywołuje wyraźne wstrz) manie ruchów oddechowych 
płodu.
Ponieważ płód wykazuje zdolność zapamiętywania krótkc trwałego12, 
można zrozumieć, dlaczego 
noworodek, nawet zara po urodzeniu, dostosowuje swe zachowanie do 
otaczającego go za pachu: 
uspokaja się i wykonuje ruchy ssania otoczony zapachen kobiety, 
wewnątrz której się rozwijał, 
nieruchomieje natomias i staje się czujny wobec każdej innej woni. Gdy 
płód przebyw;
w macicy, jego jamy ustną i nosową wypełnia ten sam płyn, któreg< 
rozwijająca się istota próbuje i do 
którego się przyzwyczaja, któr jednak będzie odbierany przez odrębne 
zmysły smaku i węchu dc piero po 
urodzeniu. Wszyscy smakosze dobrze wiedzą, że wytwoi ne dania i 
dobre wina próbuje się przede 
wszystkim nosem.
Różnicowanie kanałów sensorycznych płodu, jak gdyby chc dziło o 
sensoryczność wyodrębnioną, 
wyraźnie ukierunkowaną i a nalogiczną do tej, jaką posiadają dorośli, 
jest obecnie krytykowane Natomiast 
utrzymywanie, że kiedy matka wdychajakiś zapach, nasa cza w ten 
sposób płyn owodniowy, którego 
próbuje dziecko, a on< następnie, dzięki pamięci krótkiej, rozpoznaje 
ten zapach, równa si<
11 B. Schaal, L'organisation de laperception olfactwe au cours de 
laperiode neonatal [w:] F.Jouen, A. 
Henocq, Du nouueau-neau nourisson, PUF, 1991.
12 C. K. Rovee-Collier,J. W. Fagan, The Retrieval ofMemmy in Eańy 
Infancy [w:
C. P. Lipsitt, Aduances in Infancy Research, t. l, Norwood, NJ., 1981.

twierdzeniu, że sensoryczność płodu jest niepełna: substancja, która go 
otacza i przenika, nie ma 
zróżnicowanej formy sensorycznej. Sensoryczność nie jest jeszcze 
wyspecjalizowana, może ona łatwo 
przechodzić z jednego kanału do drugiego13.
Postęp w dziedzinie echografii wewnątrzmacicznej (prześwietlenia 
małoobrazkowe lub echografia 
trójwymiarowa), pozwala unaocznić następujące spostrzeżenia: kiedy 
matka mówi, fizyczna struktura 

51

background image

mowy przekształca się w dotyk, który pobudza płód i wywołuje 
zachowanie poszukiwawcze rąk i ust.
Od 1970 roku słuch jest kanałem sensorycznym najłatwiejszym do 
badania. Jest probierzem naszej 
dojrzałości: już w roku 1859 Kussmauł usiłował nawiązać kontakt z 
płodem, mówiąc bardzo głośno blisko 
brzucha ciężarnej i wyczekując reakcji: "Płodzie, kim jesteś? Czy mnie 
słyszysz?".
Od 1970 roku czujniki są o wiele bardziej skuteczne i pozwalają 
sklasyfikować odpowiedzi w dwóch 
grupach. "Płód nie słyszy", utrzymują niektórzy badacze14. Jego trąbka 
słuchowa jest zakorkowana; 
galaretowata masa zatyka jego ucho środkowe i znika dopiero po 
urodzeniu. Jednakowe ciśnienie między 
uchem zewnętrznym, średnim i wewnętrznym uniemożliwia 
przekazywanie dźwięków. Świat dźwiękowy 
płodu mógłby ewentualnie być porównany do zaawansowanej 
głuchoty, takiej jaka na przykład występuje 
u o-sób starszych, które nic nie słyszą i nagle podskakują, gdy dociera 
do nich duży hałas, mówiąc z 
gniewem: "Nie trzeba tak głośno krzyczeć!". Żeby płód mógł usłyszeć 
uchem, trzeba by było natężenia 
przekraczającego sto decybeli, co sprawiałoby mu ból15.
"Ależ tak, płód słyszy", odpowiadają inni naukowcy16. Począwszy od 
dwudziestego siódmego tygodnia 
życia dźwięki zmieniają tonację. Nie jest to już inwazja dźwięków, 
wywołująca reakcję
13 D. Stern, LeMonde mterpersonnel du nourisson, PUF, 1989.
14 J. Creff, Le Foetus entend-il!, EMC, 1983.
tSJ.-P. Lecanuet, C. Granier-Deferre, B. Schaal, Les systemes sensoriels 
dufoetus [w:] Introduction d la 
psychiatrie foetale, ESF, 1992.
16 J.-p. Lecanuet, C. Granier-Deferre, C. Cohen, Fetal Alertness and 
Reactwity to Sound Stimulation, 
referat na Zjeździe ICI w Nowym Jorku, październik 1984.
 
ruchową, takąjak podskok; jest to odtąd obiekt aktywnej percepcji, 
która wyznacza pewną odległość, 
nadaje mu strukturę i formę. W tym stadium dziecko staje się zdolne, z 
neurologicznego punktu widzenia, 
do przetwarzania percepcji, aby wywołać wyobrażenie wspomagane 
przez sensoryczność.

52

background image

W wyniku ograniczonej percepcji świat wrażeń płodu jest niezbyt 
zróżnicowany i musi się on do niego 
dostosować. Kiedy matka nuci, wysokie dźwięki głosu zatrzymywane są 
przez jej własną substancję; 
jedynie dźwięki o niskiej częstotliwości przenikają, a ich drganie 
dochodzi na podobieństwo pieszczoty do 
najbardziej wrażliwego miejsca ciała dziecka: do ust. Dźwięki wysokie, 
gdyby miały przeniknąć, musiałyby 
być tak intensywne, że płód podskoczyłby z wrażenia.
Cala skóra płodu jest w ścisłym kontakcie ze "skórą" owodnio-wą. Do 
tego stopnia, że najlżejsza zmiana 
ruchu, pozycji lub skurcz mięśni u matki powoduje tarcie o plecy 
dziecka. Kiedy matka chodzi lub gdy się 
kładzie na łóżku, dziecko odczuwa masaż, z którym synchronizuje się 
zmieniając pozycję.
Od dawna szukano odpowiedzi na pytanie, czy istnieje synchronizacja 
snów matki i dziecka. Niektórzy 
badacze utrzymywali, że biologiczny sen płodu wywołuje sen matki. 
Inni twierdzili, że wcale tak nie jest. 
Odkąd można korzystać z echografii, warto zaryzykować postawienie 
następującej tezy: gdy matce coś 
się śni, w fazie snu paradoksalnego następuje znaczne rozluźnienie 
mięśni, co przyczynia się do zmiany 
napięcia jamy macicznej, którą można porównać do zbyt dużego 
śpiwora. Zmniejszone napięcie 
mięśniowe u matki w czasie snu wywołuje odprężenie płodu17.
Tak więc w przypadku płodu można mówić o dwóch typach dotyku: 
dotyku wynikającym z pozycji, kiedy 
skóra pleców i karku odbiera ruchy i silniejsze wzruszenia matki18 
(wszystkie matki odczuwają "kopnięcia" 
płodu, kiedy płaczą ze wzruszenia w kinie19)
17 M. Mancia, Neurofisiologia e vita mentole, Zanichelli, 1980.
18 R. Soulayrol, M. Sokolowsky.J. Vion-Dury, Le dos, un modę 
d'approche preferentiel de 1'enfant 
psychotique [w:] Le Corps et są memoire, Doin, 1984. ró M. Lescure, 
Les Carences affectwes, Privat, 
1978, s. 46-47.
59
 
 

53

background image

oraz dotyku odczuwanym jako pieszczota przez uszy i usta dziecka w 
odpowiedzi na niskie wibracje głosu 
matki.
Dotyk wykorzystywany jest przez lekarzy i położników, gdy zachodzi 
potrzeba mechanicznego 
przemieszczenia płodu. "Dotyk przez ucisk jest zaproszeniem 
uczuciowym"20, kiedy dłonie położone na 
brzuchu matki łagodnie zmieniają silę przyciągania środowiska macicy, 
skłaniając płód do reakcji.
Dotyk odczuwany poprzez uszy i usta odbierany jest już w pierwszych 
tygodniach, kiedy embrion 
zawieszony jest jeszcze w macicy jak mały kosmonauta w stanie 
nieważkości. Dotyk ten budzi różne 
doznania, które wiąże ze sobą poprzez reakcję ruchową. Gdy tylko uszy 
lub usta dziecka odczują wibrację 
głosu matki, wysuwa ono przed siebie ręce i otwiera usta. Reakcję tę 
można wyjaśnić w sposób logiczny 
budową kory mózgowej, w której bardzo wcześnie ręka i usta zajmują 
istotne miejsce. Mały badacz 
wyrusza na poszukiwanie NOP (Niezidentyfikowanych Obiektów 
Pływających). Są to wewnętrzne ścianki 
macicy, których dziecko dotyka, pępowina oraz własna ręka, którą 
druga ręka chwyta, aby przyciągnąć ją 
do ust21.
Kontakt płodu z matką podstawą życia psychicznego
Wraz z tworzeniem się w mózgu płodu zwojów nerwowych można 
dzięki echografii zobaczyć ruchy 
zginania i rozprostowywania tułowia, kręcenie głową, przeciąganie, 
ziewanie, ssanie palca w odpowiedzi 
na pobudzanie dotykowe pochodzące ze ścianek macicy, a szczególnie 
na bodźce dźwiękowe: dźwięki 
wysokie powodują silne drgnięcia, a niskie zachęcają do eksploracji.
20 A. Soler, korespondencja prywatna z 24 grudnia 1991.
21 A. Milani-Comparetti, The Neurophysiologic and Clinical Implications 
of Studia m Fetal Motor Behaviour, 
"Seminars in Perinatalogy", V (1981). s. 183-189.
60
W dwudziestym szóstym tygodniu ciąży można już zauważyć różnice w 
zachowaniach płodów22. Niektóre 
z nich są szczególnie "skoczne" (965 ruchów dziennie), inne bardzo 
spokojne (56 ruchów dziennie)23. 

54

background image

Zachowanie to jest wskaźnikiem reakcji dziecka na pewne informacje 
wyróżniane przez jego 
sensoryczność bezwarunkową, oswajania się z nimi dzięki pamięci 
krótkiej oraz odpowiadania za pomocą 
ruchów rąk i ust. Oznacza to, że od tego momentu, gdy matka mówi, 
dziecko ją "smakuje". Połyka ono 
każdego dnia od trzech do czterech litrów pachnącego płynu owodnio-
wego (o wiele więcej niż 
przypuszczano)24, podskakuje, mruga o-czami, zwiedza i smakuje, gdy 
jego matka coś nuci.
Jednakże około dziewiątego miesiąca płód przejmuje inicjatywę. 
Rzadziej odpowiada na zachowanie 
matki. Zaczyna przejawiać początki samodzielności: jeszcze 
zakleszczony w jamie brzusznej matki, już 
robi pierwsze kroki w kierunku rozstania. Zaczyna żyć własnym życiem: 
jest ruchliwy, gdy matka się 
odpręża, korzysta z jej snu, ażeby skakać i budzić ją.
Do tej pory pomijano bardzo ważne pojęcie. Rytm życia matki nie jest 
już zsynchronizowany z rytmem 
życia dziecka i ta separacja biologiczna staje się dla niego bodźcem. 
Cisza, przerywana od czasu do 
czasu niskim, melodyjnym głosem matki, różni się od monotonii 
łożyskowej, w której słychać jedynie bicie 
serca. Przemieszczanie się matki i jej ruchy zaczynają organizować 
dzień małego, dzieląc go na okresy 
aktywności i wypoczynku. Ta rytmiczność jest dla niego źródłem 
doznań sensorycznych, które kształtuje 
jego postrzeganie czasu, co oznacza, że wyobrażenie, jakie powstaje 
pod koniec ciąży, jest uczuciowe, 
wykształcone przez informacje senso-ryczne, z którymi płód już się 
oswoił25. Tym, co daje impuls życiu
22 A. Piontelli, Infant Obseruation from Before Birth, "International 
Journal ofPsy-choanałysis". LXVIII 
(1987), s. 453-163.
^ T. B. Brazelton, B. Cramer, Les Premiery Liens, Stock, 1991, s. 40.
24 J. A. Pritchard, Deglutition by Normal and Anencephalic Fetuses, 
"Obstetrics and Gynecology", XXV 
(1965), s. 289-297.
25 A. Rascowsky, "La vita psichica nel feto" (1977) [w:] Le Foetus et 
son entourage, Medecine et hygiene, 
1989.
61

55

background image

psychicznemu, czyniąc z czasu obiekt doznań sensorycznych, jest 
separacja.
Gdyby matka i płód nie rozstawali się sensorycznie przed urodzeniem, 
świat dziecka byłby pozbawiony 
znaczenia, jako że każda informacja, w braku urozmaicenia, traciłaby 
wartość bodźca, tak jak szmer 
łożyska, na który dziecko nie reagowało. Przede wszystkim czas, nie 
stawszy się obiektem doznań 
sensorycznych, nie pozwoliłby na wykorzystanie informacji zawartych 
w pamięci. Desyn-chronizacja rytmu 
matki i dziecka przeradza się w stymulację, która być może leży u 
podstaw życia psychicznego. Bez tej 
separacji rytmów świat ograniczyłby się do powtarzalności, ponieważ 
bodźce następowałyby jeden po 
drugim w wiecznej teraźniejszości, bez powiązania z bodźcami z 
przeszłości i bez antycypacji. Nawet 
gdyby mózg płodu był nienaruszony (kora mózgowa dobrze rozwinięta, 
biologia pamięci prawidłowa, faza 
snu paradoksalnego pozwalająca na wprowadzenie informacji), nic nie 
mogłoby się zintegrować. Bodźce 
sensoryczne pozostałyby bezwarunkowe, bezładne, niewyraźne. Żadna 
substancja nie mogłaby nabrać 
formy.
Pierwsze zetknięcie płodu z doznaniami psychicznymi jest więc 
zorganizowane wokół uczucia 
przyjemności i przykrości. Już w macicy płód organizuje postrzegany 
przez siebie świat, to znaczy 
postrzegane przez siebie i interpretowane uczucia matki, przekazane 
przez kanały sensoryczne. W 
dowolnym momencie tego obiegu uczucia może mieć miejsce 
zachwianie życia psychicznego w wyniku 
zakłócenia w życiu psychicznym matki, uszkodzenia jej ciała, 
naruszenia kanałów sensorycznych, 
patologicznej komunikacji, uszkodzenia kory mózgowej dziecka lub 
braku bodźców do rozwoju jego życia 
psychicznego.
Zadaję sobie pytanie, czy tego typu opis nie stanowi w gruncie rzeczy 
opisu autyzmu płodowego. W tym 
przypadku można by pokusić się o nową hipotezę, a mianowicie, że 
przy braku rozdziału między rytmami 

56

background image

matki i płodu, co sprawia, że czas nie może stać się obiektem doznań 
sensorycznych, zmysły nie mogą 
się we właściwy sposób wykształcić26. Czas pozbawiony struktury w 
sensie obiektu
26 E. Straus, Du sens des sens, op. cit
62
percepcyjnego nie mógłby zarządzać sensorycznością, co 
uniemożliwiłoby powstanie znaczenia. 
Sensoryczność, pozostając bezwarunkowa. nie przybrałaby formy, a 
dziecko bombardowane byłoby 
informacjami wyrywkowymi i chaotycznymi.
Ten rozdział sensoryczności matki i płodu, rodzaj wewnątrz-macicznej 
autonomii, mógłby być 
biologicznym zaczątkiem życia psychicznego.
Mechanizmem pozwalającym na integrację rozproszonej 
sensoryczności płodu jest sen paradoksalny. 
Jeżeli ciąża trwa dziewięć miesięcy, to około szóstego miesiąca życia 
wewnątrzmacicznego występują 
trzy fazy27: stan czuwania, w czasie którego mogą występować ruchy 
ciała i oczu; sen wolnofalowy; sen 
paradoksalny z rozluźnionymi mięśniami. W czasie snu paradoksalnego 
płód - chłonąc jak gąbka -jest w 
stanie przyswoić sobie i zapamiętać pewne informacje sensoryczne, 
szczególnie dotykowe i słuchowe, 
zaczerpnięte z biotopu macicznego. Inaczej mówiąc płód, spędzający 
większość czasu na spaniu, 
dostarcza swym snom informacji sensorycznych postrzeżonych w 
czasie kilku godzin aktywności. To doz-
nanie wewnątrzmaciczne, zasilane sensorycznością i interpretowane 
biologicznie przez sen paradoksalny 
(sen z marzeniami sennymi), staje się początkiem 
wewnątrzmacicznego życia psychicznego.
Jedną z funkcji fazy snu z marzeniami sennymi jest wywołanie uczucia 
oswojenia. Od momentu narodzin 
życia psychicznego świat polaryzuje się wokół odczuć znanych (płód 
poruszając rączkami spokojnie 
zmienia pozycję, gdy matka coś mówi) oraz odczuć nieznanych 
(podskakuje, jego serce bije w 
przyspieszonym rytmie, kuli się lub nieruchomieje, gdy matka krzyczy 
lub cierpi bądź gdy otoczenie 
przekazuje wrażenia stresujące - hałasy, wstrząsy, zimno - powodujące 
skurcz macicy i zmieniające 

57

background image

biotop płodowy). Lęk i poczucie bezpieczeństwa są więc pierwszymi 
odczuciami, które tworzą strukturę 
środowiska macicy.
27 Y. Ruckebusch, M. Gaujowc, B. Eghbali, Sleep Cycks and Ktnesis in 
the Fetal Lamb, 
"felectroencephalographie clinique et neurophysiologique", XLII (1977), 
s. 226-237.
63

Począwszy od dwudziestego szóstego tygodnia życia płodu otaczający 
go świat materialny stopniowo 
nabiera kształtów, osiągając dojrzałą postać sensoryczną dopiero około 
czwartego miesiąca po urodzeniu 
dziecka. Tak więc pierwsza część aparatu psychicznego nie powstaje w 
ciele płodu, lecz przyjmuje 
określoną formę i kształtuje się w substancjalności kontaktu między 
matką a płodem, między 
wydarzeniami, sprowokowanymi przez odczucia matki, a sposobem, w 
jaki system nerwowy dziecka 
postrzega i przetwarza te wrażenia28.
Można zatem powiedzieć, że życie umysłowe przed urodzeniem 
kiełkuje powoli w czasie stykania się 
systemu biologicznego (snu z marzeniami sennymi) i strawy 
sensorycznej dostarczanej przez matkę, jej 
ciało i uczucia. Takie ujęcie narodzin życia umysłowego dyskwalifikuje 
raz jeszcze tezę o 
przeciwstawności wrodzonego i nabytego. Oba elementy są konieczne, 
lecz nie wystarczające, ponieważ 
dochodzi do nich trzeci wymóg, a mianowicie istnienie kontaktu dwóch 
istot mających lada moment 
rozstać się, przy czym rozstanie to ma stanowić bodziec do rozwoju 
życia umysłowego.
Faza snu paradoksalnego jest najlepiej dostosowana do interpretacji 
postrzegawczej pozwalającej 
płodowi na doświadczenie senso-ryczne i ruchowe, które będzie mógl 
wykorzystać jako doświadczenia 
uczuciowe^. Otóż ukształtowanie się struktury snu płodu zależy od 
czynników dziedzicznych. 
Rytmiczność w następowaniu faz wolnych i przyspieszonych, ich 
zakres, forma fal, kadencja ruchów oka 
oraz podrygów w czasie zasypiania są bardzo dokładnie 
zaprogramowane w kodzie genetycznym30. 

58

background image

Jeżeli encefalogram jednego z bliźniąt jednojajowych wykazuje 
opóźnienie rozwojowe albo rzadką falę 
elektryczną, można być pewnym, że drugi z nich także wykaże 
identyczne opóźnienie bądź nietypową 
falę.
Istnieje dziedziczny przekaz neurologicznego systemu postrzegania 
świata. Wiadomo jednak, że 
pobudzanie sensoryczne plo-
28 M. Mancia, Yieprenatale et naissance du Soi [w:] Le Foetus et son 
entourage, op.cit..
29 M. Mancia, ibid.
3ř T. L. Valatx, Sleep Behm/iour, Genetic Regulation [w:] Dłueloppment 
du cerueau cha Ufoetus et kjeune 
enfant: Aspect normowe et pathologiques, Josiah Macy Foundation 
(New York), 1977.
64
du odbywa się w wyniku reakcji matki. Na tę sensoryczność składają 
się elementy środowiska fizycznego 
(hałas, zimno, wstrząsy, substancje toksyczne). Jednakże głównym 
czynnikiem determinującym jest 
uczuciowość matki, a także sposób, w jaki reaguje ona na daną 
informację czy sytuację poprzez filtr 
zbudowany z jej własnej przeszłości. Matka może wytwarzać w ten 
sposób bardzo różnorodne środowiska 
uczuciowe, zależnie od tego, czy jest superaktywna czy słaba, 
zestresowana czy spokojna. Innymi słowy, 
jej stosunki małżeńskie i rodzinne, które czynią ją bardziej lub mniej 
szczęśliwą i bezpieczną, oraz 
społeczeństwo, które stwarza jej warunki bardziej lub mniej pogodnego 
macierzyństwa, będą szły w parze 
z jej własną przeszłością oraz organizacją podświadomości opartej na 
interpretacji postrzeganego świata. 
Umysł zaczyna działać wraz z wprowadzeniem sensoryczności matki do 
"zbiornika na sny" płodu.
Nie należy szukać siedziby duszy w szyszynce, jak czynił to dzielny 
Kartezjusz, lecz w procesie, który 
można by nazwać "wrośnięciem w otoczenie" lub "spotkaniem 
trzeciego stopnia", jako że już na etapie 
biologicznym daje o sobie znać ktoś trzeci. Nie chodzi tu o wyobrażenie 
sobie jakiejś wyższej instancji 
rozdzielającej informacje na podobieństwo Pana Boga, kapłana, kory 
mózgowej czy szyszynki, lecz wręcz 

59

background image

przeciwnie, o rozwinięcie hipotezy głoszącej, że środowisko może 
przeniknąć materię podobnie do owocu 
bardziej lub mniej nasyconego słońcem lub zapisu, którego treść 
rządziłaby ową biologią nabytego. W 
takim epigenetycznym ujęciu życie psychiczne nie spada na dziecko w 
postaci istniejącego już w materii i 
wcześniej ukształtowanego zachowania ani też jak przymiot spadający 
z nieba bądź ofiarowany przez 
wróżki zgromadzone wokół kołyski; rozwija się ono podobnie do 
epigenezy - w każdym stadium rozwoju 
embrionu może powstać nowa forma życia i przeniknąć poprzednią.
Na początku jest materia. Rozwój systemu nerwowego zależy w 
głównej mierze od czynnika 
genetycznego. Z mózgu kota nie zrobi się nigdy mózgu ludzkiego, 
nawet gdy zwierzę wychowywane jest 
w środowisku ludzkim. Mózg kota pozwala na wyobrażenie sobie 
jedynie świata kociego, bogatego w 
kocie percepcje. Co nie przesz-
5 Anatomia uczuć
65

kadzą, że każdy kot może rozwijać się w swym własnym świecie sen-
sorycznym, który ukształtuje jego 
mózg w sposób niepodobny do wszystkich innych31.
Czynniki, od których zależy rozwój, są różne na każdym z etapów 
epigenezy: w konsekwencji w każdej 
warstwie możliwe jest jakieś zakłócenie.
Błąd genetyczny rządzi się mendlowskimi prawami dziedziczenia. 
Syndromy mogą być rzadkie (niewielki 
procent narodzin) i wielorakie (wiele tysięcy różnorodnych 
syndromów). Moment, w którym pojawią się 
zaburzenia, jest również przewidziany w zapisie genetycznym: 
pląsawica Hutingtona zakodowana jest w 
taki sposób, że może objawić się dopiero około pięćdziesiątki; 
niezależnie od warunków otoczenia 
zaburzenia psychiczne ujawniają się przed symptomami, które 
umożliwiają postawienie diagnozy. Inne 
zaburzenia mogą się pojawić natomiast już w końcu ciąży, gdy płód 
zwalnia swe ruchy i coraz rzadziej 
odpowiada na bodźce środowiska macicy, a czasami rodzi się 
kompletnie bezwładny i bez reakcji.

60

background image

Chronologia snu zależy od silnego czynnika genetycznego, jako że płód 
ludzki musi organizować sobie 
sen już od dwudziestego szóstego tygodnia życia macicznego, stosując 
na przemian fale zwolnione i 
przyśpieszone, którym odpowiadają różne objawy: sen ożywiony, kiedy 
dziecko macha rączkami i 
nóżkami, ziewa, uśmiecha się i mruga oczami32, oraz sen spokojny, 
pełen westchnień i ssania33. Strefa 
inicjatywna tych objawów znajduje się w ośrodku pnia mózgu 
zarządzanym przez określony gen.
Nie jest wykluczone, że opóźnienie w programie organizacji tego snu 
może być przyczyną nieudanego 
kontaktu płodu z senso-rycznością matki i tłumaczyć zadziwiająco 
wczesne zakłócenia sto-
31 D. Hubel, N. T. Wiesel, Receptwe Fields of Single Neurons in the 
Cats Striate Cortw, .Journal of 
Physiology", CXLVIII (1959), s. 574-691. Za doświadczenie to autorzy 
otrzymali nagrodę Nobla.
32 Y, Navelet, Diwloppement du vythme veille-sommeil cha 1'mfant, 
Masson, 1984,
s. 127-133.
33 C. Guilleminault, M. Souquet. Sleep States and Related Pathology 
[w:] Adwnces in Perinatal 
Neurologa, 1.1, Spectrum Publications, 1979, s. 225-247.
66
sunków między matką a dzieckiem, które mogą zaistnieć w momencie 
narodzin, a nawet wcześniej! Nie 
dochodzi wówczas do pierwszego etapu oswajania się ze sobą, 
sensoryczność matki nie może przejść na 
dziecko, ponieważ jego niedojrzałość psychiczna nie pozwala mu 
jeszcze przyswoić tego typu informacji. 
W dniu przyjścia na świat dziecko nie może więc rozpoznać matki w 
kobiecie, która przekazuje mu 
nieznane bodźce. Nie zaznaje ono ukojenia w jej ramionach, nie może 
znaleźć sutka, ponieważ nie 
rozpoz-"aje jego zapachu, zwisa bezwładnie, a matka uważa, że jest 
ono "zniechęcające, mało zabawne, 
obce" - brak jest poczucia kontynuacji. Noworodek nie znajduje w 
świecie zewnętrznym czegoś stabil-
nego, na czym mógłby się oprzeć. Po "ekologicznej przeprowadzce", 
czyli po narodzinach, dziecko 

61

background image

znajduje się w obcym mu świecie, w którym nie ma żadnego punktu 
zaczepienia, żadnego sensu, 
ponieważ jego postrzeganie jest wyrywkowe, bez poczucia 
przynależności czy ciągłości. Dziecko z 
trudem oswaja się ze światem nie mającym dla niego sensu i 
zniechęcając swą matkę, nie budzi w niej 
uczuć macierzyńskich.
Straty, jakich może doznać płód, bywają też natury chemicznej lub 
immunologicznej. Jest tajemnicą, 
czemu ten pasożyt zwany "płodem" pozwala się wyrzucić dopiero w 
końcu dziewiątego miesiąca, mimo że 
jego polowa pochodząca od ojcajest obca dla matki. Niektórzy 
naukowcy uważają zresztą, że może to być 
jedną z wielu przyczyn autyzmu34, jednej z najlepiej chyba opisanych 
chorób na świecie. Niektóre kobiety 
mogą "odrzucać" bardziej niż inne i wydzielać więcej globulin 
immunologicznych przeciwko temu obcemu 
ciału znajdującemu się wewnątrz ich ciała. Bardziej przekonywający 
jest fakt, że drobne molekuły 
przechodzą bardzo dobrze przez filtr łożyska. Hormony stresu oraz 
kortizon, pod wpływem których 
znajduje się matka, bardzo szybko przenikają do podwodnego świata, 
w którym przebywa płód. Echograf 
wychwytuje z łat-
34 R. p. Warrcn. Dftectwn ofMatemalAntibodies in Infantiie Autum. 
Journal of the American Academy 
ofChild and Adolcsccnt P®ychiatry". XXIX (1990). & 87S-877.
67

wością czkawkę u płodu, którego matka uległa wzruszeniu, oraz zanik 
spazmu w momencie, gdy ktoś ją 
pociesza.
Kiedy rytm serca płodu ulega przyspieszeniu, gdy płód macha rękami i 
nogami oraz gdy robi miny, 
oznacza to prawidłową percepcję przeżywanych przez matkę emocji. 
Już w piętnastym tygodniu można 
zauważyć bardzo różnorodne zachowania płodu35: podskoki, ruchy 
tułowia, czkawkę, ruchy przepony, 
zmiany pozycji ramion i nóg, pochylanie głowy do przodu, do tyłu lub w 
bok, przeżuwanie, ssanie, 
połykanie, ziewanie, przeciąganie się, nie mówiąc już o ruchach 
bardziej złożonych, jak rotacja, pełzanie 

62

background image

czy pływanie. Ta wewnątrzmaciczna gimnastyka zależy od dwóch 
czynników - od mózgu dziecka 
(uszkodzenie odcinka szyjnego rdzenia bądź podstawy czaszki może 
zmienić ten repertuar)36 oraz od 
psychiki matki, która nasyca je swymi emocjami.
Zdolność przyswajania informacji sensorycznych obserwowana u 
ssaków jest zadziwiająca. Jednakże w 
początkowym stadium rozwoju systemu psychicznego najlepiej 
zapamiętywane jest to, na co płód jest 
najbardziej czuły37. Zapach cytryny, charakterystyczny dla płynu 
owodniowego wszystkich ssaków, nie 
wywołuje żadnej zmiany w zachowaniu, natomiast zapach mięty, z 
którym szczur zetknął się w okresie 
życia płodowego, będzie z łatwością rozpoznany przez niego po 
narodzinach.
Życie umysłowe płodu jest zagadnieniem od dawna rozważanym przez 
filozofię religii. Etologia, 
pozwalająca bez trudu obserwować reakcje emocjonalne, napotyka 
problemy w badaniu wyobrażeń 
umysłowych. Psychoanalitycy mają większą łatwość w podejściu do 
tego problemu, jednakże życie 
umysłowe płodu, które usiłują obserwować w swych gabinetach, 
badając pacjentów siedzących na 
kanapie, dotyczy bardzo odległej przeszłości. Nie można tu mówić o 
prawdziwej pamięci, lecz raczej o 
rekonstrukcji przeszłoś-
35 A. Laurem, A quoi revent lesfoetus?, "fechotehrapie", marzec 1990, 
s. 8-11
36 R. Restak, Le Ceweau de 1'enfant, Laffont, 1988.
37 B. Schaal, Discontinuit^ natale et continwte chimio-sensorielle: 
modeles animaw et hy-potheses pour 
1'homme, referat na kolokwium "fethologie et Naissance", Ile des 
Embiez, Toulon, 1985.
68
ci, która ukazuje, w jaki sposób w danym momencie rozmówca 
wyobraża sobie swój pobyt w macicy. Jest 
to ważny element w relacji opowiadającego, nie jest jednak 
świadectwem jego wewnątrzma-cicznego 
życia umysłowego.
Natomiast istnienie, udowodnione już obecnie, pamięci krótkotrwałej 
oraz przekazu emocjonalnego 

63

background image

pozwala poruszyć problem impulsu do życia psychicznego38. Twór 
siatkowaty pnia mózgu przyspiesza 
rytm serca oraz wywołuje ruchy, kiedy płód otrzymuje informacje 
emocjonalne, a sen paradoksalny 
zapisuje je w pamięci. Te postrzeżone i zapamiętane odczucia wiążą się 
nieodłącznie z pojęciami 
przyjemności i przykrości. Można więc mówić o doświadczeniu 
przedwerbalnym, w którym biologia staje 
się bodźcem do powstania wyobraźni. Biorąc pod uwagę, że percepcja 
płodu może być czynnikiem 
wywoławczym pamięci uczuciowej, można założyć istnienie poczucia 
własnej kontynuacji, będącej 
warunkiem wszelkiego wyobrażenia39. W dniu swego przyjścia na 
świat dziecko jest już wyposażone w 
system neurologiczny, dzięki któremu postrzega, filtruje i organizuje 
swój nowy świat. Ten mały imigrant 
wyposażony już jest w system, który działa wprawdzie zaledwie od 
kilku tygodni, bogaty jest jednak w 
dotychczasowe percepcje, które przekształca w wyobrażenia.
Nie jest to więc "czysta tabliczka", która ląduje na Ziemi, lecz mały 
człowiek wyposażony w osobowość, 
określoną przez jego zachowania, uczuciowość oraz pierwsze 
wyobrażenia.
38 P. Mazet, S. Stoleru, Psychopatologie du nourisson et du jeune 
enfant. Ma-on, 1988.
39 D. Stem, Le Monde interpersonnel du nourisson, PUF, 1985.

Rozdział trzeci
Do kogo należy dziecko

Badania genetyczne wykazały dzięki kartografii genetycznej, że ojciec 
Newtona istotnie był jego ojcem1. 
Obliczyliśmy, że mimo iż papa Newton widział dokładnie 47,274 
kilograma spadających renet, nie odkrył 
prawa grawitacji. Możemy wyciągnąć z tego wniosek, że inteligencja 
nie jest substancją dziedziczną.
Dzięki subwencji Rady Regionalnej udało nam się odnaleźć 
dziewięćdziesięciu dwóch potomków Freuda i 
Marty: 37,7 procent spośród nich handluje odzieżą, 12,8 procent jest 
właścicielami barów i restauracji, 1,8 
procent piosenkarzami, a 0,92 procent zostało striptizerkami. Można 
stąd wyciągnąć wniosek, że 

64

background image

potomkowie psychologa zajmującego się głębią duszy wybierają 
zawody związane z kontaktami 
międzyludzkimi.
W kulturze zachodniej istnieje tendencja do podtrzymywania poglądu, 
że dziecko należy do samego 
siebie bądź do tych, którzy je spłodzili, takjakby mogło być od nich 
niezależne. W takim razie: kto spłodził 
dziecko? Czy ten, kto zasiał małe nasionko? W wielu kulturach do roli 
ojca wyznaczany jest wuj lub stryj 
bądź któryś z krewnych, starszy brat, ojciec chrzestny czy sąsiad... 
Uczucie ojcowskie rozwija się na 
podstawie kulturowego nadania roli ojcowskiej, co nie ma nic 
wspólnego z nasieniem. Ajednak poczucie 
pochodzeniajest uniwersalne; czujemy się zawsze czyimś dzieckiem. 
Tego typu intuicja wyraża się 
poprzez mity, które przekazują nam genetykę bez
l J. Haroche, Pourquoi Mozart?, JIM, nr 147 (1990).
78

chromosomów. Ta genetyka wyobraźni ma za zadanie raczej 
kształtować grupę niż szacować 
przekazywanie cech dziedzicznych. Chodzi tu o dwie domeny 
całkowicie odmienne: mity powstawały na 
podstawie wydarzeń realnych, których opisy były przekazywane i 
przekształcane przez każde nowe 
pokolenie2. Genealogia opiera się na refleksji historycznej, 
psychologicznej i socjologicznej, podczas gdy 
genetyka wymaga znajomości danych biologicznych, klinicznych i 
matematycznych. Tym niemniej każda z 
nich wykazuje wpływ na kształtowanie ciała, świata psychicznego oraz 
organizacji społecznej. Żadnej nie 
można wykluczyć. Jedna i druga są ucieleśnieniem języka, który 
wyznacza fragmenty rzeczywistości w 
chaosie świata i rzeźbi odrębne formy w magmie materii.
Zadaję sobie pytanie: żebym mógł się urodzić, trzeba było dwojga 
rodziców, z których każde miało dwoje 
rodziców, którzy również mieli po dwoje rodziców... Co oznacza, że 
cztery pokolenia wstecz trzeba było, 
żebym mógł się urodzić, 2x2x2x2=16 dziadków. Mówiąc ogólniej: n 
pokoleń przede mną trzeba było 2" 
przodków. Można w ten sposób wyliczyć, ie około roku 1200, czyli z 
grubsza biorąc za czasów św. 

65

background image

Ludwika, który żył 33 pokolenia przed nami, każdy z nas mial ponad 
osiem miliardów przodków.^ Osiem 
miliardów przodków, żeby mnie wyprodukować! Należę więc do ośmiu 
miliardów przodków! Jaka szkoda, 
że teraz dowodzi się, iż w tamtej epoce na ziemi żyło zaledwie kilkaset 
milionów istot ludzkich!
Mamy z żoną dwójkę dzieci. Każde z nich będzie być może miało też 
dwoje, to znaczy, że za kilka wieków 
dziesięć miliardów dzieci będzie się ode mnie wywodzić, wszystkie 
będą do mnie należeć!
Albo zatem cechuje mnie niezwykła wręcz aktywność seksualna (co 
jest możliwe), albo też popełniłem 
jakiś błąd w obliczeniach (co również jest niewykluczone). Tak jak 
wszyscy, zainteresowałem się drzewem 
genealogicznym króla Hiszpanii, Alfonsa XIII. Uro-
2 A. Gianfrancesco, Religion et affectwites, konferencja w Toulon-
Chateauvallon, kwiecień 1993.
3 A. Langaney, N. Hubert van Blitenburgh, A. Sanchez-Mazas, 
Tousparents. tous dif-ferents, Musee de 
1'Homme-Chabaud, 1992, s. 41-43.
74
dził się on w roku 1886 i z genetycznego punktu widzenia powinien 
wywodzić się, sięgając dwa wieki 
wstecz, z 1024 przodków w prostej linii. Tymczasem jego drzewo 
genealogiczne wykazuje zaledwie 111 
różnych osób4.
Można interpretować to odchylenie twierdząc, że obliczenia 
matematyczne są alogiczne bądź że metafora 
drzewa genealogicznego jest myląca. Nie wywodzę się od przodków 
figurujących w drzewie 
genealogicznym rozwidlającym się w nieskończoność. Pochodzę 
prawdopodobnie, w ramach tego 
samego wachlarza ludzkiego, ze strefy bardziej lub mniej 
pofałdowanej, przypominającej zwiniętą wstęgę. 
Inaczej mówiąc, mam nieraz tych samych przodków. Od zarania 
ludzkości moi przodkowie wiele tysięcy 
razy łączyli się ze sobą mimo bliskości genetycznej graniczącej z 
kazirodztwem! Pokrewieństwo jest 
czymś całkiem banalnym i nie ma na świecie zbiorowości, w której 
ludzie nie byliby spokrewnieni5.
Cyganie wywodzą się być może od hinduskiej kasty niedotykalnych. Ich 
diaspora rozprzestrzeniła się po 

66

background image

świecie, a margineso-wość pozwoliła paradoksalnie przetrwać kulturze, 
w której wciąż odnaleźć można 
wyrażenia i rytuały hinduskie6. Mały Cygan, przychodząc na świat w tej 
grupie ludzkiej, wywodzi się więc z 
bardzo wąskiego wycinka tego samego wachlarza genetycznego co 
mieszkańcy Zachodu. Jednakże 
zachodni wycinek jest szerszy, ponieważ wymieszanie puli genetycznej 
było tam bardziej intensywne ze 
względu na burzliwą historię społeczną, będącą źródłem częstych 
migracji.
Jedno jest przynajmniej pewne: dziecko powinno należeć do matki, 
ponieważ to ona je nosi, rodzi i 
ponieważ bez niej nie może ono żyć. Gdy mówi: "To jest moje dziecko", 
jej słowa nie podlegają dyskusji. 
Kiedy w Europie ktoś podaje się za ojca, ojciec sene-galski może mu 
odpowiedzieć, że nie można być 
pewnym, czy jest się
4 M. Lani, A la recherche de lagenerationperdue, Homme et 
perspectives, 1990, s. 45.
5 A. Langaney i in., op.cit.
6 W kwestii wyrażeń: Pradeep Naraim, 1992, kontakt osobisty; w 
kwestii rytuałów:
"La Granier", 1992, Stowarzyszenie Var-Tzigane.
75

ojcem swego dziecka, natomiast pewne jest, że jest się wujem dziecka 
własnej siostry7.
Opierając się na tego typu rozumowaniu przez pierwszy wiek, podczas 
którego prowadzono badania 
psychologiczne, zajmowano się matką i dzieckiem, jak gdyby istniała 
ona sama ze swym niemowlęciem, 
jakby biologia nie miała znaczenia, jakby dzieci nie posiadały własnej 
osobowości, a rola ojca ograniczała 
się do umieszczenia nasienia i podpisywania czeków, jakby struktura 
rodzinna, koledzy ze szkoły lub 
dzielnicy, środowisko ekonomiczne, ekologia fizyczna i społeczna, 
religia, organizacja wypoczynku, a 
szczególnie świat semantyczny, w którym dziecko jest zanurzone, nie 
odgrywały najmniejszej roli w jego 
rozwoju...
Dziedziczne i odziedziczone

67

background image

Obraz wszechmocnej, a więc jedynie odpowiedzialnej matki zamknął 
nam oczy na niezliczone siły, które 
kształtują dziecko. Tymczasem wystarczyłoby udać się w podróż, by 
ujrzeć problem z innej strony. Kilka 
godzin lotu dzieli nas od miejsc, gdzie istnieją społeczeństwa 
wielomacierzyńskie, w których dziecko 
należy do sieci kobiet, ustrukturalizowanej zależnie od danej kultury. 
Obserwacje etologiczno-
pediatryczne wykazują, że matka biologiczna w takiej grupie 
zachowuje jednak specjalną pozycję 
uczuciową8. Wydaje się, że ciągłość sensoryczna między matką a 
dzieckiem stanowi podstawę poczucia 
ciągłości niezbędnego w tworzeniu tożsamości dziecka.
Jednakże istnieją tysiące sposobów bycia matką: indywidualnie, w 
grupie, z ojcem tej samej lub innej 
rasy, obecnym lub dalekim, wszechmocnym lub wyzutym z wartości. 
Kąpiel dziecka wyko-
7 Oumou Ly Kane, referat na kolokwium Do kogo należy dziecko?, 
Chateauvallon-Toulon, 1992.
8 K. K. Minde, R. Mińcie, S. Musisi, Quelques aspects de la rupture dv, 
systeme d'atta-chement 
desjeunes enfants: perspective transculturelle [w:] L'enfant dans la 
familie, PUF 1985,s. 2-81.
76
nana w pośpiechu przez skuteczną i wydajną matkę zachodnią nie 
wytwarza tego samego klimatu 
sensorycznego co przygotowana pieczołowicie przez matkę hinduską, 
której każdy gest jest podyktowany 
zasadami higieny, religii i estetyki9. Dziecko, które się rodzi, trafia na 
świat już naznaczony jakimś mitem i 
właśnie w tym ludzkim środowisku, przesiąkniętym kulturą, będzie 
próbowało wymieniać i realizować 
swoje zapowiedzi biologiczne, psychologiczne i społeczne.
Czasami ojcem wcale nie jest ten, który dziecko spłodził10:
wśród Trobriandczyków z Oceanii, u Indian Hałda z Ameryki Północnej, 
na Wybrzeżu Kości Słoniowej 
oraz w Ghanie dziecko nie należy do swego ojca biologicznego. Ojcem, 
który daje nazwisko i środki na 
utrzymanie, jest wuj bądź dziadek ze strony matki. Prawdziwy ojciec 
spędza więc część swego życia na 
gromadzeniu bydła i ziemi w oczekiwaniu na małżeństwo swych 
siostrzeńców.

68

background image

W niektórych kulturach matki są tylko nosicielkami. W Chinach, Japonii, 
w krajach Maghrebu, a nawet w 
południowej Francji rządzi system przynależności do linii ojcowskiej: 
matka jest nosicielką, a dziecko 
należy do tego, kto je spłodził.
Uczucia kształtowane są również w zależności od zwyczajów kultowych. 
W plemieniu Mossi z Burkina 
Faso. jeśli małe dziecko coś przeskrobie, krewni ze strony matki patrzą 
na to pobłażliwie i stają w jego 
obronie, podczas gdy kobiety z linii ojcowskiej stanowczo je karcą, co 
powoduje, że nazywane są nawet 
"żeńskim ojcem".
Rozważania dotyczące pokrewieństwa1 i pozwalają zaobserwować, do 
jakiego stopnia kultura stwarza 
kręgi przynależności. Takie słowa jak "ojciec", "matka", "brat", "siostra" 
oraz te, które określają powiązania 
rodzinne, istnieją we wszystkich kulturach, jednakżejed-nostki, do 
których się odnoszą, w każdej z tych 
kultur są różne.
9 H. Stork, Enfances indiennes, Le Centurion, 1986, oraz Les Ritueb du 
coucher del'en-fant, ESF, 1993.
10 S. Lai\lem3ind,Lafiliationpourlesethnologues, "Filiations", nr 11 
(1987), s. 44-54.
11 E. Benveniste, Le vocabulaire des institutions indoeuropeennes, Ed. 
de Minuit, T. I, 1969.
77

W niektórych kulturach dziecko należy w połowie do ojca, a w połowie 
do matki. W takim przypadku 
rozpoznaje się w jego ciele oznaki przynależności; kości pochodzą od 
ojca, a reszta od matki. Tak jest w 
niektórych plemionach nigeryjskich i burkińs-kich. Być może podobnie 
dzieje się u nas.
Jest bardzo wiele pomysłowych struktur rodzinnych: wśród Eskimosów, 
Hawajczyków oraz wśród 
zambijskich Loziów system poznawczy ustala, że dziecko pochodzi od 
obojga rodziców (jest o-no współ-
narodzone), z których każde pochodzi również od dwojga osób. Dziecko 
należy więc do czterech rodzin. 
Ten szczodry sytem, o szeroko otwartym wachlarzu możliwości, stawia 
przed dzieckiem duży wybór. 

69

background image

Jeżeli jednak wybierze ono wszystko, stanie się nikim, ponieważ nie 
może mieszkać we wszystkich 
domach, nabrać wszystkich zwyczajów ani spełniać wszystkich funkcji. 
Można więc zauważyć, że to 
dziecko wybiera, do kogo chce należeć, tak aby kształtować swą 
osobowość przy ograniczonej liczbie 
możliwości. Współczesne małżeństwa, w których losy rodziny są 
niepewne, zbliżone są do tego modelu, 
w którym dziecko, ażeby móc się rozwijać, samo wybiera swą 
przynależność.
Te cztery typy przynależności - ojciec-płodziciel, matka-nosi-cielka, pół 
na pól oraz mieszany - pozwalają 
sporządzić schemat o tysiącu możliwości12. Dziecko istnieje w 
systemie kultowym, który nadaje mu jakieś 
imię. To wytycza jego przyszłość społeczną, częściowo organizuje 
rozwój psychiczny i jest bodźcem dla 
uczuć związanych z wszelkim przeobrażeniem. Nie ma to nic 
wspólnego z czynnikami biologicznymi, 
które wyrażają się bezobrazowo i niekoniecznie muszą wchodzić w 
zakres kultury. Zachód próbuje włą-
czyć je do swej kultury, ponieważ niektórzy naukowcy usiłują "nimi 
mówić". Używam tej formy celowo, 
bowiem chcę podkreślić, że "mówienie czynnikiem biologicznym" 
oznacza włączenie go do kultury jako 
słownego środka wyrazu. Jednakże wielu naukowców nie zna innego 
języka poza własnym. Niełatwo jest 
powiedzieć: "Nagle,
12 V. Bordarier, Lafiliation du point de vuejuridique et anthrvfwlogique 
[w] J. Guyo-tat, Mart, naissance 
etfiliation, Masson, 1980, s. 90-105.
z chloroproma2yną zablokowaną przez analogię strukturalną z do-
paminą, Marcel Proust stracił 
zainteresowanie dla katlei". Dlatego też czynniki biologiczne, trudne do 
wyrażenia słownego, nie mają 
wyobrażeń.
Czynniki ekonomiczne są również bardzo zdradliwe. Często uświadamia 
się sobie ich istnienie dopiero 
wówczas, gdy widać ich skutki. Przemysłowy Zachód rozczłonkował 
rodzinę: dziecko wywodzi się tutaj z 
rodziny jednorodzicielskiej, składającej się z jednej, bardzo bliskiej 
kobiety, bądź też z rodziny 

70

background image

przypominającej mozaikę, w której skład wchodzą: babcia znajdująca 
się w pobliżu, dwie nieobecne na co 
dzień matki, ojciec i pełen rezerwy ojczym, dwaj nieobecni bracia i 
cztery obecne "przyszywane" siostry; 
rozwija się ono w ekologii uczuciowej i systematycznej całkowicie 
odmiennej od tej, w której wzrasta mały 
afrykański Mossi, należący do rodziny pięćdziesięcioosobowej o bardzo 
ścisłej strukturze. Jego ojciec nie 
jest postacią w jednej osobie. Dziecko nazywa "ojcem" mniej więcej 
dziesięciu mężczyzn, którzy w 
rodzinie zajmują określone pozycje. Najbardziej zadziwiający jest fakt, 
że dziecko przyjmuje wobec 
każdego z nich postawę dostosowaną do jego statusu w rodzinie.
W Paryżu, gdzie połowa osób mieszka samotnie, dziecko rozwija się w 
środowisku ubogim. Czas 
odmierzany jest rytmem szkoły i pracy matki. Przykłady do 
naśladowania ograniczają się do jednego 
modelu, chyba że dziecko wymknie się swej rodzinie, poddając się 
hipnozie telewizyjnej, bądź pójdzie 
szukać substytutów na ulicy - w przypadkowych kontaktach, w 
bandach marginesu społecznego lub w 
otoczeniu sprytnego guru.
Gdy mały zwierzak przychodzi na świat, transportowany w różny 
sposób zależnie od gatunku (w wodzie, 
paszczy, macicy, jajku, torbie torbacza), kryje w swym ciałku ogromną 
liczbę zapowiedzi genetycznych, 
które sprawdzą się lub nie w zależności od struktury ekologicznej i 
społecznej otaczającego świata. To 
samo dotyczy dziecka ludzkiego, które zrealizuje bądź nie owe 
obietnice genetyczne zależnie od struktury 
świata, w którym się znajdzie po opuszczeniu swego wodnego 
wszechświata.

Struktura ta jest oczywiście ekologiczna i społeczna, ale przede 
wszystkim semantyczna: słowa 
reprezentują gwiazdy, zdania - konstelacje, a idee kształtują uczucia i 
działania. Dla dziecka ludzkiego 
przygoda słowna jest poprzedzona określonym sposobem kontaktu, 
wykonywania gestów, mimiki oraz 
używania dźwięków pozwalających na kochanie, wymianę uczuć oraz 
oddziaływanie na ukochaną osobę. 

71

background image

Nauczenie się języka oznacza poznanie określonego kodu, ale przede 
wszystkim zajęcie miejsca 
uczuciowego w ukształtowanej już tym językiem kulturze.
Wraz z pierwszymi gestami i przedmiotami (ubraniami, łyżeczkami, 
buteleczkami), na długo przed 
wymówieniem pierwszego słowa, dziecko przesiąka kulturą, która je 
kształtuje. W jego uśmiechach, 
mimice i tonacji głosu odnaleźć można cechy kultury, do której należy. 
Mimika twarzy u noworodków jest 
bardzo różnorodna, bez względu na kulturę, w której pojawiło się 
dziecko. Grymasy te są bardzo zabawne 
i można się zastanawiać, skąd się biorą. W ciągu kilku tygodni 
odpowiedzi mimiczne matki utrwalają pew-
ne wyrazy twarzy, które noworodek naśladuje13, podczas gdy inne 
powoli znikają. Niemowlę japońskie 
używa innej mimiki niż dziecko amerykańskie. To ograniczenie mimiki 
niemowlęcia reprezentuje kod 
zachowania charakterystycznego dla jego kultury. Jeżeli kultura może 
kształtować zachowanie dziecka, 
dzieje się tak dlatego, że tworzy ona wokół niego pole sensoryczne. 
Otaczająca je biologia, składająca się 
z zapachów, ciepła, dotyku, bodźców wzrokowych i dźwiękowych, 
rytmu snu, toalety i żywienia, nadaje 
formę wymianie między nim a matką.
Można stosować to samo rozumowanie w stosunku do dźwięku jego 
głosu. Nie uformowane krzyki, jakie 
dziecko wydaje podczas pierwszych dni życia, przybiorą inną formę, 
jeśli spotka ono drugą istotę ludzką. 
Tysiące fonemów możliwych do zarejestrowania w momencie narodzin 
ulegają ograniczeniu, tworząc 
zbiór wypowiedzi dźwiękowych charakterystycznych dla otaczającego 
języka. Do tego stopnia, że można 
opisać prawdziwą ontogenezę kulturo-
13 F. Winnykamen, Apprendre en imitant?, PUF, 1990.
80
wą14. Wyrażane emocje i wymiana uczuciowa przygotowują do 
znalezienia znaku, który pozwoli później 
na dostęp do konwencji lingwistycznej.
Ontogeneza zachowań seksualnych jest biologicznie kształtowana 
przez powstanie pola sensorycznego 
składającego się z gestów, mimiki i postaw, które nadają formę 
wymianie uczuć. Podobnie jak w 

72

background image

przypadku mimiki twarzy, pewne interpretacje gestykulacji matki 
wzmagają niektóre gesty dziecka 
uznawane za męskie lub żeńskie, kosztem innych, które zanikają. 
Jednakże pewne zachowania uważane 
za męskie w jednej kulturze, w innej uznane będą za żeńskie. Na 
przykład u Pigmejów istnieje mit, według 
którego kobiety nie potrafią usypiać niemowląt, ponieważ ukradły luk, 
co sprawiło, że stały się kolczaste. 
Tak więc to ojciec ma za zadanie, wynikające z kultury, dokonać 
rytuału usypiania. Niektóre dokumenty15 
ukazują nam matki, które najpierw karmią dziecko, a następnie 
powierzają je ojcu. Ten tuląc niemowlę w 
ramionach ryczy mu czule do ucha jakąś kołysankę i usypia je prawie 
natychmiast. W czasie tego 
ceremoniału znajdujący się w pobliżu mali chłopcy słuchają z uwagą 
kołysanki i przyglądają się gestom 
usypiania, ucząc się owej męskiej roli, jaką będą mieli do spełnienia w 
swoim czasie.
Tego typu świadectwo przyczynia się do poparcia tezy mało jeszcze 
popularnej w naszej dualistycznej 
kulturze: dziecko kształtowane jest w zależności od kulturowego obrazu 
płci, do której należy z 
genetycznego punktu widzenia. Zwolennikom teorii wrodzonego i 
nabytego trudno będzie wybrnąć z tak 
sformułowanego zdania. A przecież czynnik genetyczny łatwy jest do 
zidentyfikowania - chodzi tylko o 
parę chromosomów XX lub XY. Nie może on być pominięty, nawetjeżeli 
mało znamy jego efekty: hormony 
odgrywają określoną rolę w wywoływaniu niektórych emocji. Czynnik 
kulturowy takiego czy innego 
zachowania polega na zespole drobnych
14 A. van der Straten, Premiers gestes, premiery mots. Centurion, 
1991, s. 249.
15 A. Epelboin, kaseta VHS, Laboratoire d'ethnobiologie, Museum 
d'Histoire Na-turelle, 1992.
6. Anatomia uczuć
81

gestów, intonacji, wykrzykników zachęcających bądź odstraszających, 
wytwarzających wokół dziecka 
stale pole sensoryczne, którego rola w zakresie kształtowania dziecka 
jest dobrze znana.

73

background image

Przynależność do pici w sensie biologicznym jest zdeterminowana już 
na długo przed urodzeniem. W 
momencie jednak, kiedy oglądani jesteśmy oczyma innej osoby, jej 
opinia na temat naszej pici wynika z 
sensorycznego świata gestów, spojrzeń, słów oraz ze wskaźników 
stroju, zachowania i zwyczajów, które 
kształtują nas kulturowo. Oczywiście cechy, jakie odziedziczyła po 
swoim dziadku, zawdzięcza jego 
totemowi, którym byl krokodyl. Totem ten pozwalał wszystkim 
Damanom czerpać bezpiecznie wodę z 
rzeki Niger16. Mit grupy, rządzący wzajemnie na siebie 
oddziaływującymi zwyczajami, wytwarza pole 
sensoryczne, które kształtuje dziecko. Wyzwala on poczucie o-
czywistości, pozwalające oddziaływać na 
świat i mieć poczucie przynależności: możemy się ze sobą wiązać, 
wspólnie działać i kochać.
Przewrotność tego zjawiska polega na tym, że uważamy za szalonych, 
złych bądź złej woli wszystkich 
tych, którzy żyją w innych światach. Mogę określić czyjąś 
przynależność krótkim zdaniem:
"To jest Cygan". Słowo to zawiera w sobie stereotyp kulturowy 
Cyganów, który określa kod zachowania i 
wywołuje takie a nie inne odczucia w stosunku do nich. Patrzę na 
Cyganów zgodnie z wyobrażeniem, 
jakie o nich mam. I będę żył z tym uczuciem dopóty, dopóki nie 
spróbuję odkryć Cyganów takimi, jacy są 
naprawdę. Słowo określające przynależność daje uproszczony, ale 
praktyczny obraz innej osoby - 
pozwala ono zaoszczędzić sobie pracy myślowej.
Kanwę tej struktury zachowania i uczucia kształtującej dziecko są 
opowiadania grupy, do której należy, o 
samej sobie. Wielu Żydów dwudziestego wieku gardzi pieniędzmi, nie 
chce ich zarabiać bądź też wydaje 
je tylko po to, żeby zaprzeczyć mitowi głoszonemu przez antysemitów. 
Na opowiadania składają się 
zakazy, które powstrzymują od zachowań pewnego typu, reguły, które 
zachęcają do innych zachowań, 
legendy przyczyniające się do powstawania wy-
ró C. Laye, L'enfant nów [w.] M. Boucebci, A. Amał-Yaker, Tntte de 
psychiatrie de 1'enfant et 
d'adolescent, PUF, T. ID, 1985, s. 91.
82

74

background image

obrażeń, mity, które nadają sens, oraz symbole, które przekształcają 
rzeczy w znaki. Oznacza to. że 
pisarze, filmowcy, eseiści i inni autorzy mitów odpowiedzialni są za 
otaczający nas świat, ponieważ tworzą 
go w większym stopniu niż biolodzy, którzy, wynoszeni kiedyś pod 
niebiosa przez naszą kulturę, 
podejrzewani są obecnie o stosowanie diabelskich sztuczek.
Od dawna można identyfikować grupy krwi, wykonywać elektroforezę 
nawet, sporządzać mapę 
wszystkich genów w chromosomach. Przy użyciu tych technik można 
by z łatwością określić fragmenty 
poszczególnych przynależności dziecka. Warto jednak zadać sobie 
pytanie: czy kwantyfikacja jakiegoś 
czynnika biologicznego jest wystarczająca, ażeby wywołać poczucie 
przynależności? Przywiązanie 
wypełnia tak dalece świadomość dzieci, że odbiera całą wartość wiedzy 
biologicznej. Nie chcą one odejść 
od mamki, którą uwielbiają, nawet gdy się im wyjaśni, że z ich 
kartografii genetycznej i profilu 
elektroforetycznego wynika, że w 100 procentach należą do rodziców 
biologicznych.
U dorosłych sprawa nie jest tak prosta, ponieważ głód przeszłości jest u 
nich tak wielki, że góruje czasami 
nad przywiązaniem i powoduje, że często udają się na poszukiwanie 
własnej genealogii. Gdyby jakiś 
genetyk wykazał, że przynależność ich wynika w 99 procentach z 
pomieszania chromosomów Marylin 
Monroe i Loui-sa de Funes, byliby wstrząśnięci. Wstrząs ten wynikałby 
nie tyle z przyczyn genetycznych w 
ścisłym tego słowa znaczeniu, co z podania ich do wiadomości, to 
znaczy z faktu ujawnienia ich przesz-
łości przez naukę.
Mormoni zbudowali w Salt Lakę City największy na świecie bank 
danych genealogicznych^. Można tam 
zaczerpnąć wiele interesujących informacji na temat dziedziczenia 
niektórych chorób fizycznych i 
psychicznych, a szczególnie na temat zakłamania w kwestii 
dziedziczenia, ponieważ niektóre wiarygodne 
analizy biologiczne wykazują, że w wielu przypadkach dzieci, które 
przypisywane były
17 J.M. Legay. D. Debouzie, Introduction h une biologie des 
populations, Masson, 1985.

75

background image

83

danemu ojcu, nie mogły nimi być z biologicznego punktu widzenia. 
Oznacza to, że wprawdzie więzy krwi 
istnieją, jednakże są one częstokroć złudne. W Instytucie Higieny 
Dziecka w Paryżu trzeba było przerwać 
badania nad owymi związkami biologicznymi, ponieważ wyniki 
mogłyby w bardzo poważnym stopniu 
zakłócić spokój wielu rodzin18.
Poddano obserwacji rodziny, w których adoptujący dziecko spotykali 
prawdziwych rodziców, pokazywali 
zdjęcia oraz przekazywali wiadomości o dziecku. Inni natomiast 
odmawiali spotkania z rodzicami 
biologicznymi. Zauważono, że poczucie przywiązania było silniejsze 
wśród dzieci, które nie znały swego 
pochodzenia19.
Poczucie przynależności rozwija się lepiej w wyniku przeżyć dnia 
codziennego niż w dziedzictwie 
biologicznym, które ujawnia się często tam, gdzie wcale się go nie 
spodziewamy. Trudno mówić o 
pokrewieństwie wśród zwierząt, istnieje jednak wśród nich poczucie 
zażyłości zrodzone w trakcie 
współżycia codziennego. Może się ono pojawić również niezależnie od 
wszelkiej nauki, w wyniku 
intensywnego kontaktu uczuciowego. Prawdopodobnie właśnie w tym 
poczuciu bliskości uczuciowej 
zakorzeniają się struktury pokrewieństwa u zwierząt. Tłumaczy to, 
dlaczego na przykład makaki z Indii, 
zabijające noworodki należące do bytującego w sąsiedztwie stada, w 
tajemniczy sposób oszczędzają 
własne potomstwo: rozpoznają je, nawet jeśli przedtem się z nim nie 
stykały, dzięki zachowaniu i emisjom 
sensorycznym wywołującym wśród samców-zabójców poczucie 
bliskości, które je uspokaja20.
Pewne składniki tych struktur sensorycznych są dziedziczne:
koty przekazują potomstwu profile zachowań dotyczących polowania i 
snu; kolejne mioty szczurów 
wyrażają w ten sam sposób określony styl współżycia. Sposób 
szczekania nie jest sprawą przypadku;
18 M. Soul,J. Noel, Aspects psychologiques des notions defiliation et 
d'identiteet lesecret des origines [w:] 
Lesecret sur les origines, ESF, 1986, s. 51-68.

76

background image

19 M. SoulJ. Noel, ibid.
^J.-C. Ruwet, wypowiedź podczas uroczystości poświęconej setnej 
rocznicy urodzin Schmeierlinga, 
Liege, listopad 1991.
analiza genetyczna wykazuje, że jest on przekazywany dziedziczna!
nie"
Mimo to nawet wśród zwierząt trudno jest oddzielić dziedziczne od 
dziedziczonego. U wielu gatunków 
samice dziedziczą rangę matki: w trakcie ontogenezy procesów 
socjalizacji córka samicy dominującej 
zajmuje bardzo szybko to samo stanowisko w swej grupie społecznej, 
jednakże przez całe życie 
poddawać się będzie własnej matce, uznając jej dominującą rolę.
W roku 1939 w Indiach złapano i wytatuowano w celu rozpoznania 
czterysta dziewięć osobników spośród 
małp makaków, a następnie przeniesiono je na wyspę Cayo Santiago w 
pobliżu Por-toryko, gdzie żyli 
jeszcze na wolności ich przodkowie22. Obserwując zwierzęta przez 
lornetkę zauważono, że samica 
dominująca Imo wymyśliła nowy zwyczaj: myła zapiaszczone słodkie 
pataty, a następnie soliła je, 
maczając w wodzie morskiej. Zwyczaj ten uległ tak dalece socjalizacji 
wśród makaków z Cayo Santiago, 
że odtąd młode małpy muszą się do niego dostosowywać. Wraz z 
każdą nową generacją przybywa małp 
myjących ziemniaki, tak że obecnie prawie wszystkie stosują ten 
zwyczaj, który odróżnia ich grupę od 
innych.
Dziedziczenie i dziedzictwo przekazywane były z pokolenia na 
pokolenie na długo przed wymianą słowną. 
Od czasu, gdy się ona pojawiła wraz z pojęciem czasu, które pozwala 
na opowiadanie, można pokusić się 
o hipotezę, że dziecko ludzkie dziedziczy jednocześnie chromosomy 
swych rodziców i ich wiedzę, 
wliczając w to czajnik, który ciotka Noemi przywiozła w 1930 roku z 
Tonki-nu i którego nikt nie chce, ale 
który podkreśla, jak dalece przedmioty nasycone są przeszłością.
Można teraz zrozumieć, dlaczego sztuczne zapłodnienie wywołuje z 
reguły zaburzenie rozwoju wśród 
zwierząt23, podczas gdy wśród ludzi odbywa się zazwyczaj bez 
problemów. Samica poddana

77

background image

21 P. Roubertoux, M. Carlier, Genetique et comportements, Masson, 
1976.
22 B. D. Chepko-Sade, T. J. Oliyier, Coefficient ofGenetic Relationship 
and the Prv-babihty 
ofTransgenealogicalFission in Macaca-Mulata, "Behaviour, Ecology, 
Sociobio-logy", V (1979), s. 263-278.
23 P. Pageat, kontakt osobisty, fecole yeterinaire de Maison-Alfort. 
1990.
85

sztucznemu zapłodnieniu jest ofiarą wstrząsu wynikającego z braku 
kontaktu z samcem, niezbędnego dla 
powstania elementu przywiązania; znajduje się ona nagle w ciąży bez 
uprzedniego przygotowania 
emocjonalnego. Będzie jej zawsze brakowało jednego etapu 
koniecznego do powstania uczucia 
przywiązania. Dziecko, które przychodzi na świat, pojawia się 
nieoczekiwanie, jakby spadło jej z nieba, i 
samica, która podobnie do wszystkich istot porozumiewających się bez 
pomocy języka zdana jest na 
bliskość bodźców, nie przywiązuje się do niego. Uważa noworodka za 
istotę obcą, intruza, a czasem 
nawet za lup.
Tymczasem dziecko ludzkie poczęte w wyniku sztucznego zapłodnienia 
przychodzi na świat z woli 
wspólnego pragnienia ojca i matki. Należy ono do nich tak dalece, że 
rzadko zadaje sobie pytanie o 
nazwisko ojca biologicznego24. Nie oznacza to, że nie myśli o nim, 
jednakże pragnie należeć do tych, 
którzy je wychowują, nawet jeżeli w głębi duszy tajemnica pochodzenia 
odgrywa dla niego tajemną rolę 
psychologiczną. Podobne zjawisko zaobserwować można wśród dzieci 
zrodzonych ze związków 
kazirodczych: jeżeli matka jest na tyle szczęśliwa, żeby dziecko mogło 
rozwijać się prawidłowo, nie będzie 
ono nigdy pytało o ojca! To milczenie "mówi nam", że dziecko zdaje 
sobie sprawę z tego, iż z narodzinami 
jego związana jest głęboka tajemnica. Nie chce więc niczego wiedzieć, 
aby "bardziej" należeć do tych, 
którzy je kochają i do których się przywiązało.
Istota, która nie należy do nikogo, jest nikim

78

background image

Tak więc trzeba do kogoś należeć. Nie należeć do nikogo to tyle samo, 
co być nikim. Jednakże należenie 
do określonej kultury oznacza bycie jedną tylko osobą. Nie można stać 
się kilkoma osobami naraz pod 
groźbą zachwiania osobowości, co przeszkadza we wcielaniu się do 
grupy.
24 M. Soule.J. Noel, op.cit., s. 65.
86
W niektórych kulturach uważa się, że dziecko bez przynależności (do 
kogoś) nie powinno żyć. W Algierii 
dla wielu kobiet zabicie dziecka jest mniejszym przestępstwem niż 
urodzenie dziecka pozamałżeńskiego. 
Mahfeud Boucebci został zamordowany za to, że próbował stworzyć 
instytucję, która zaopiekowałaby się 
takimi dziećmi. W naszej kulturze przez długi czas uważano podobnie, 
aż do momentu, stosunkowo 
niedawnego, gdy życie małżeńskie uległo degradacji. Obecnie matki 
przestrzegają córki: "Nie wychodź 
jeszcze za mąż, poczekaj trochę. Nawet jeśli urodzi się dziecko, damy 
sobie jakoś radę". W poprzednim 
pokoleniu przyjście na świat dziecka pozamałżeńskiego wywołałoby 
rodzinny dramat!
Przynależność ma dwa bieguny: zażyłość i pokrewieństwo. Zażyłość 
jest uczuciem odczuwanym i 
wzmacnianym każdego dnia, ponieważ zakorzeniona jest w 
sensoryczności bodźców życia domowego. 
Uczucie pokrewieństwa istnieje natomiast jedynie w wyobraźni 
psychicznej, która znajduje swe korzenie w 
kontekście kulturowym. Zażyłość czerpie z biologii, pamięci i 
codzienności, podczas gdy pokrewieństwo z 
kultury. Społeczna konwencja rodziny wytwarza strukturę psychiczną i 
sensoryczną, w której mogą się 
rozwijać uczucia zażyłości i pokrewieństwa.
Dziecko, które do nikogo nie należy, znajduje się poza 
społeczeństwem, pozbawione jest kontaktu ze 
strukturami, które wspierałyby jego uczucie zażyłości i pragnienie 
przynależności. Tłumaczy to fakt, że 
dzieci pozbawione rodziny są na marginesie zarówno układów 
socjalizacyjnych, jak i struktur 
instytucjonalnych, które pozwalają na przywiązanie. Zależnie od 
stopnia rozwoju stają się one 

79

background image

nastolatkami aspołecznymi, dzikimi lub przestępcami. Ich trudna do 
opanowania impulsywność popycha 
do czynu, a emocjonalna kruchość zbija z tropu i przyczynia się do 
powstawania trudności w kontaktach.
Zakłócony obraz samego siebie oraz problemy ze współżyciem z 
innymi powodują zazwyczaj zaburzenia 
tożsamości: kiedy nie wiadomo, skąd się przychodzi, nie wiadomo też, 
dokąd się zmierza. Wobec braku 
przynależności poczucie bycia sobą staje się niejasne, ponieważ świat 
nie jest ustrukturowany. To, czy się 
jest braminem czy
87

wojownikiem, bogaczem czy biedakiem, mężczyzną czy kobietą, 
żywym czy martwym, wydaje się nie 
mieć znaczenia.
Dziecko, które do nikogo nie należy, nie zna historii swojej rodziny ani 
swego pochodzenia. Luka ta nie 
pozwala mu na ustruk-turowanie czasu. Kiedy taka osoba opowiada 
swój życiorys, jestem zawsze 
zdumiony brakiem organizacji czasowej w jej relacji. Dwu-
dziestopięciolatek ma "dziury w pamięci" i 
zdarza mu się pomylić w datach o dziesięć, piętnaście lat, co czyni jego 
biografię całkowicie chaotyczną.
Ludzie bez przeszłości są ludźmi bez nazwiska25. Problem nazwiska 
jest rzeczą podstawową, ponieważ 
nazwisko przechodzi na nas od kogoś innego. Brak przeszłości daje 
nieme potomstwo. Imię nadawane 
jest w wyniku związku intymnego, uczuciowego. Dziecko staje się 
uczulone na najlżejszy dźwięk, 
najdrobniejszy zapis, który go dotyczy i który umieszcza je w 
określonym kraju i rodzinie. Wyposaża je w 
uczucia wypływające z jego chaotycznej przeszłości. Gubi się ono w 
gmatwaninie określeń bez stałych 
punktów odniesienia.
- Lubię moje imię,Josiane, które nadała mi moja prawdziwa mama.
- Twoją prawdziwą matką jest ta, która cię urodziła?
- Ależ nie, to jest ta, która mnie wychowała.
W czasie poprzedniego seansu "prawdziwą matką" była ta, która ją 
urodziła. Słowo "ojciec", które 
mogłoby w tym przypadku wywołać trudną do wytrzymania emocję, 
zastąpione jest określeniem: Pan, 

80

background image

który mnie wychował.
Punkty odniesienia kłębią się w głowie takiego dziecka. Otóż kiedy 
wypowiedź staje się zagmatwana, 
kiedy obraz samego siebie nie jest jasny, rozmówca zbity jest z tropu i 
nie potrafi nawiązać kontaktu, 
uczestniczyć w wymianie emocji. Łączność wygasa, izolując jeszcze 
bardziej dziecko i potwierdzając przy 
każdej próbie kontaktu wrażenie, że znajduje się ono poza normalnymi 
obiegami społecznymi i 
uczuciowymi. Każdy źle zakodowany kontakt budzi
 
w nim dominujące uczucie odrzucenia. Kiedy imienne punkty 
odniesienia są niejasne, dziecko bez 
nazwiska nie może odnaleźć się w związkach pokrewieństwa i nikt nie 
jest w stanie rozmawiać z nim na 
temat rodziny.
Nawet twarze są bezosobowe. Dla dziecka bez rodziny trudna do 
zniesienia jest świadomość, że nie wie, 
do kogo jest podobne. Sytuacja ta jest tak częsta, że proponuję nazwać 
ją "snem Magrit-te^". Dzieci te 
wiedzą, że narodziły się z mężczyzny i kobiety, nie znają jednak twarzy 
swoich rodziców. Wyobrażają ich 
sobie jako parę z konwencjonalnej fotografii. Jednakże osoby na niej 
przedstawione mają dziury zamiast 
twarzy.
Gdy brak jest przynależności, gdy nie zna się nawet wyglądu tych, 
którzy nas spłodzili, gdy nie wiadomo, 
czy odziedziczyło się swój nos po ojcu czy po matce, nie można 
powiedzieć: .Jestem wysoki jak mój 
ojciec" lub "ruchliwy jak matka". Nawet tożsamość fizyczna jest 
niewyraźna u dziecka bez przynależności. 
Tłumaczy to fakt, dlaczego fotografie rodziców są tak ważne... o ile w 
ogóle istnieją.
Przynależność pozwala zająć z dumą miejsce fizyczne, uczuciowe, 
psychologiczne i społeczne. Duma 
jest czynnikiem bardzo ważnym, ponieważ ułatwia budowanie 
tożsamości. Cyganie z Rosji dziwią się, że 
komuniści dumni są z tego, iż pracują w fabrykach. Węgrzy natomiast 
nie mogą pojąć, że Cyganie dumni 
są z tego, iż chodzą po prośbie; podczas gdy dla tych ostatnich 
żebranie jest sprawdzianem elokwencji. 

81

background image

Otrzymując w ten sposób pieniądze od gadziów, dziecko cygańskie 
zdobywa dowód, iż potrafiło dobrać 
odpowiednie słowa i gesty, by tamten człowiek wyjął monetę lub 
banknot z kieszeni. Jałmużna jest więc 
potwierdzeniem umiejętności o-ratorskich, tak istotnych dla człowieka.
Sprzeczności wynikające z różnic kulturowych są częste, ponieważ 
ludzie, żyjąc w tym samym czasie i 
przestrzeni, niemal ocierając się o siebie fizycznie, nie przebywają 
jednocześnie w tym samym świecie 
umysłowym; każdy jest dumny z wartości kulturowych grupy, do której 
należy. To uczucie dumy związane 
z okreś-
89

lonym sposobem korzystania ze świata daje przyjemność łączącą się z 
budowaniem własnej tożsamości.
Z czego może być dumne dziecko, które do nikogo nie należy? Jego 
początki to śmietnik, na który je 
wyrzucono, zbrodnia, którą musiało popełnić, skoro matka zmuszona 
była je porzucić, defekt, który 
pozbawia go prawa do istnienia: Nie zasługuję nawet na to, żeby iyć, 
ponieważ urodziłem się w wyniku 
gwałtu popełnionego na mojej matce przez żołnierza SS, w wyniku 
potwornego aktu. Kto mnie zechce? 
Kto będzie mógł mnie pokochać? Tego typu obraz nie pozwala na 
budowanie szacunku do samego 
siebie. Dzieci "ze śmietników", te, które mająjesz-cze dość siły, żeby 
marzyć, tworzą opowieści o 
rodzinach, w których matka odgrywa rolę wróżki, a ojciec - rycerza. W 
opowiadaniach tych spotyka się 
często motyw ukrytego skarbu. Rodzice moi przed śmiercią pozostawili 
mi ukryty skarb, którego muszę 
szukać. Natomiast dzieci wychowywane w atmosferze 
nadopiekuńczości wymyślają regularnie 
opowiadania o sierotkach: Będę sierotką, samiuteńką na świecie, wolną 
i cierpiącą, będzie to wspaniałe... 
Przed nikim nie będę się musiał tłumaczyć... Będę kowalem swego 
losu.
Żadne dziecko nie ma takich rodziców, o jakich marzy, poza dziećmi 
bez rodziców. Nawet jeśli odnajdą 
swych rodzicieli, ich spotkanie najczęściej jest bolesne i rzadko 
prowadzi do zacieśnienia związków. Tym 

82

background image

niemniej rodzinna opowieść dzieci, które do nikogo nie należą, 
przypomina strukturą legendę26. Dlatego 
właśnie kłamstwa, legendy i zmyślenia na temat pochodzenia są 
konieczne i zasługują na uwagę: 
pozwalają na powstanie urojonych związków rodzinnych oraz świata, w 
którym wszystko jest możliwe.
Jedna z pacjentek, która właśnie była takim porzuconym dzieckiem, 
usłyszała pewnego dnia zdanie: Żeby 
być w brygadzie antyterrorystycznej, trzeba wyrzec się matki i ojca. 
Zareagowała na to następująco: 
Powiedziałam sobie: Moi rodzice już mnie się wyrzekli, mogę więc 
zostać kamikaze. Zasięgnęłam 
informacji, nauczyłam się jeździć na motorze, podejmowałam ryzyko, 
ćwiczyłam karate i zapasy. Zdanie, 
które
26 S. Lebovici, M. Soule, Connaissance de 1'enfant par la 
psychanalyse, PUF, 1983. Zob. również O. 
Rank, Le Mythe de la naissance du heros, Payot, 1983, oraz M. Robert, 
Roman des ongines et ongines 
du roman, Grasset, 1972.
90
kiedyś usłyszała, tak dobrze pasowało do jej wyobrażeń, że jeszcze 
dzisiaj ta młoda kobieta wykazuje 
niezwykłą odwagę fizyczną. Szuka potyczek, erotyzuje ryzyko, a 
znaczna część jej lektur, rozrywek i 
sportów oraz sposób ubierania wiążą się z tematami paramilitarnymi.
Dzieci porzucone chcą do kogoś należeć, do rodziny lub grupy. We 
Francji słyszy się często określenie: 
"To jest dziecko z Opieki Społecznej", które mimo że nie wynika z 
żadnej nomenklatury oficjalnej27, wiąże 
je jednak z określoną instytucją, do której odtąd należy. Przez wiele 
pokoleń czyniono z nich robotników 
rolnych, kościelnych w Bretanii, chłopców okrętowych oraz osadników 
w Afryce czy Tonkinie.
Kiedy rodzice adoptują dziecko pochodzące z tej samej co oni kultury, 
odnoszą się na ogól z rezerwą do 
prawdziwych rodziców28, gdy chodzi jednak o dziecko o innym kolorze 
skóry lub wywodzące się z innej 
strefy kulturowej, chętnie odkrywają przed nim jego pochodzenie. Chcą 
przez to wykazać, że mimo iż 
dziecko nie należy już do swych rodziców biologicznych, lecz do tych, 
którzy są do niego przywiązani, 

83

background image

wywodzi się z innych kręgów. Dokonują w ten sposób rozróżnienia 
między rodziną a pokrewieństwem: 
dziecko należy do tych, którzy nawiązują z nim codzienne i rzeczywiste 
związki przywiązania, podczas 
gdy jego pokrewieństwo odsyła je do innej kultury, w której można być 
innego koloru skóry, ubierać się w 
odmienny sposób oraz modlić się i myśleć inaczej.
Przynależność stwarza świat, w którym możemy egzystować, nadaje 
formę naszym percepcjom oraz 
umożliwia korzystanie z miejsc, w których możemy rozwijać zdolności. 
Z chaosu rzeczywistości wybiera te 
formy i role, które uczą nas zażyłości, naszego pierwszego kulturowego 
środka uspokajającego. 
Ponieważ potrafimy zauważyć mimikę, która coś znaczy, wykonywać 
gest zrozumiały przez osobę, którą 
kochamy, oraz przestrzegać określonych reguł,
" M. Soule, J. No&l, op-dt. s. 65. 28 M. Soule. J. Noa, op.dfc. s. 66.

nasz świat przybiera swojską formę, w której wiemy, co należy robić i 
czuć.
To uczucie przynależności, które konstytuuje percepcję otoczenia oraz 
postawy, jakie należy w nim 
przyjąć, wytwarzajednocześ-nie uczucie ciągłości wewnętrznej (bycie tą 
samą osobą, gdy wszystko się 
zmienia) i pokoleniowej. Zwierzęta, które mają poczucie ciągłości 
wewnętrznej, czyniącej z nich jednostki, 
nie mają poczucia historii, która nas personifikuje poprzez pokolenia. 
Ażeby do tego dojść, potrzebnajest 
umiejętność nazywania i opowiadania.
Nazwisko stanowi najlepszy oznacznik przynależności, ponieważ 
reprezentuje wyobrażenie, jakie się ma 
o sobie, będąc jednocześnie ocenianym przez innych. .Jestem dumny z 
mego nazwiska" lub "Wstydziłem 
się mego nazwiska i musiałem je Żnaprawić®, zdobywając 
odznaczenie wojskowe" - ten typ zdań 
dowodzi, że z naszym mianem społecznym wiąże się duży ładunek 
uczuciowy. Można powiedzieć żonie: 
"Denerwujesz mnie, gdy się tak zachowujesz!", co wprawdzie nie 
sprawi jej przyjemności, ale będzie 
możliwe do zniesienia. Natomiast zwrot: "Gdy się tak zachowujesz, 
przypominasz całkiem twoją matkę!" 

84

background image

jest trudny do zniesienia, ponieważ dotyka nie tylko jej samej, ale 
zawiera krytykę jej pochodzenia, co jest 
o wiele przykrzejsze. Owo ,ja", które było tak użyteczne dla rozwoju 
psychologii, zaczyna obecnie cierpieć 
z powodu zamknięcia konceptualnego. Nie jest ograniczone jak część 
anatomiczna organizmu, lecz 
nabiera sensu jedynie w świecie międzyludzkim, w którym może się 
formować i dokonywać wymiany.
Niemożność opowiadania o sobie oraz o grupie, do której się należy, 
oznacza miotanie się we wszystkich 
kierunkach, klecenie tożsamości pozbawionej podstaw, jednym słowem 
- anarchię. Bez podstaw, bez 
pochodzenia nie ma się w niczym oparcia i jest się skazanym na 
kontakty przypadkowe. Możnawówczas 
"oddawać się brzuchomówstwu", pozwalać, żeby ktoś inny przemawiał 
naszymi ustami, przekształcić 
rozumowanie w litanię intelektualną łączącą nas w adoracji Tego 
Samego - ażeby uniknąć myślenia.
Akcent i zwroty gwarowe czy żargonowe podkreślają naszą 
przynależność. Kiedy się mówi: "On jest 
wariatem", oznacza to, że
mówi się poważnie; natomiast jeśli użyje się zwrotu: "To wariatuń-cio", 
dorzuca się do oceny nutę 
żartobliwą. Żona jednego z pacjentów, żeby powiedzieć, że cierpi z 
powodu obłędu swego męża, którego 
już nie potrafiła zrozumieć, mówiła: "On giędzi". Używając tego 
powiedzenia, nie stosowanego w jej 
środowisku, chciała podkreślić, że mężczyzna ten "giędząc" przestaje 
należeć do swej grupy społecznej. 
Gdy stał się dziwakiem, jego sposób mówienia uczynił z niego 
człowieka obcego, mówiącego nieznanym 
językiem, psychicznie chorego.
Wspólny język, rozmowa tworzą pole sensoryczne mimiki, dźwięków i 
ekspresji, w których możemy się 
odnaleźć, i w konsekwencji pozwalają na wymianę uczuć oraz na 
powstanie związku. Tłumaczyć to może 
przyjemność, jaką będąc za granicą odczuwamy spotykając kogoś, kto 
mówi naszym językiem; podobnie 
poczucie spokoju i równowagi wewnętrznej zmienia gestykulację 
dziecka w momencie, gdy zaczyna 
mówić29.

85

background image

Istnieją narody bez historii i geografii, na przykład Cyganie, którzy nie 
są ukształtowani przez takie 
struktury. Tworzą oni własne poczucie tożsamości, kładąc nacisk na 
zwyczaje dnia codziennego. W 
folklorze cygańskim dużo miejsca zajmuje "życie przyjemne". Ich pieśni 
i tańce zapewniają spójność grupy 
w teraźniejszości. A ponieważ oni sami nie interesują się swym 
pochodzeniem, wchłaniają kulturę, w 
której żyją, na podobieństwo artystycznych gąbek, nawet jeżeli 
przechowują w sobie ślady przeszłości, z 
której nie zdają sobie sprawy, ponieważ nie zachowała się w mitach; 
pozostał najwyżej charakterystyczny 
sposób ustawiania szklaneczek na stole oraz niektóre elementy stroju i 
zwroty pochodzące z Indii30.
Ponieważ przynależność jest funkcją, może także źle funkcjonować: 
można nie mieć przynależności, nie 
chcieć jej już więcej, należeć do kogoś innego lub do samego siebie, 
należeć "za bardzo",
29 A. Robichez-Dispa, B Cyrulnik, Obseruations ethologujue comparee 
du gęste de pomter du doigt chez 
des enfants normaw et des enfants psychotufues, "Neuro-Psychiatrie 
de 1'enfance", XL, nr 5-6 (1992), s 
292-299.
30 Pradeep Naram, kontakt osobisty, 1992.

czyli źle. Każde zakłócenie tej funkcji przejawia się w postaci zakłócenia 
w funkcjonowaniu jednostki.
Ktoś, kto był przygarnięty jako dziecko, opowiadał mi, że identyfikował 
się ze swym opiekunem do tego 
stopnia, iż odbył te same studia, uprawiał te same sporty, nosił takie 
same koszule, a nawet robił takie 
same tiki. Po śmierci opiekuna nazwisko wychowanka nie znalazło się 
wcale na liście spadkobierców i nie 
odziedziczył po swym przybranym ojcu najmniejszego drobiazgu. Do 
zmartwienia z powodu żałoby, do 
straty uczuciowej doszło poczucie nicości, końca świata i, co 
dziwniejsze, nieobecności początku świata:
okazało się, że nic już nie istnieje, ale też, że wcześniej nic nie było... 
Nawet książka, pióro, najmniejsza 
oznaka pamięci wystarczyłyby, żeby mogło zaistnieć poczucie 
ciągłości, która nadaje sens rzeczom i 

86

background image

utwierdza naszą tois^waosć. Jeżeli nie zostawił mi nawet starego pióra, 
które chcial wyrzucić, oznacza to, 
ze nie istniałem nawet w jego świadomości.
Przekazywanie dóbr, ofiarowywanie przedmiotów przesiąkniętych 
przeszłością (pióro kupione przez 
przodka w czasie podróży do Stanów Zjednoczonych lub inna 
pamiątka) wyznacza nasze miejsce 
uczuciowe w rodzinie. Jest więc rzeczą bardzo istotną, żeby opowiadać 
historię rodziców; fakt, że te 
historie "starych kombatantów" znikają z naszej kultury, stanowi 
dodatkowy wskaźnik rozluźnienia 
związków rodzinnych. W naszej kulturze włączenie do społeczeństwa 
odbywa się bez ceremoniału, 
pozostawiając jednostkę bez przynależności31, co odbiera jej wysiłkom 
wszelki sens: Cóż to byl za 
pomyśl, żeby studiować to samo co on, skoro osobiście interesowałem 
się handlem... Czemu się 
ożeniłem, skoro miałem, ochotę podróżować... Dlaczego nosiłem te 
idiotyczne amerykańskie podkoszulki, 
skoro dobrze się czuję tylko w koszulach bardzo klasycznych.... 
Człowiek bez przynależności trwa sam, w 
świecie rzeczy pozbawionych sensu, wegetując zależnie od przypadku: 
czemu Paryż, a nie Lilie... bogaty, 
a nie biedny... mężczyzna, a nie kobieta... martwy czy żywy... Zresztą 
wszystko jedno! To pozbawione jest 
sensu i prowadzi donikąd, nie
31 G. Mendel, 54 millions d'individus sans appartenance, Laffont, 1983.
94
będąc nawet projektem. Jestem bezwolny i poddaję się wszelkim wpty-
wom, jakie ktoś na mnie wywiera.
Przypadek rzuca jednostkę bez przynależności w ręce tych, którzy chcą 
to wykorzystać. W grupach o 
słabej strukturze, gdzie wiele osób trwa w zawieszeniu oczekując, aż 
się coś zdarzy, pojawia się często 
jakiś zbawca lub guru, który nadaje wątpliwej wartości sens życiu tych 
jednostek; one zaś są szczęśliwe, 
że do kogoś należą32. Aż do dnia. gdy spostrzegą, że już nie należą do 
siebie, że nie żyły własnym 
życiem.
Życie ludzkie pełne jest rozterek: Nie będę sobą, jeśli nie będę na-leżal 
do grupy, która mi dyktuje 

87

background image

kierunek rozwoju. Jeżeli jednak należeć będę do niej za bardzo, nie 
będę mógt stać się sobą, ponieważ 
będę takim, jakim chce mnie grupa.
W poszukiwaniach własnej genealogii można odnaleźć tę samą 
ambiwalencję. Pragnienie odszukania 
osób, z którymi łączyłyby nas więzi krwi, nadające sens naszym 
wysiłkom, wywołuje w momencie 
odnalezienia zadziwiające uczucie pokoju wewnętrznego, spójności, 
pogody. Wiele osób wspomina 
przyjemność, jaką odczuwały, znajdując list jakiegoś przodka bądź 
"dowód" pokrewieństwa. Często żeby 
wyrazić uczucie spójności wewnętrznej, jaką wywołało tego typu 
odkrycie, stwierdzają, że wówczas czuły 
się jak drzwi dobrze osadzone na zawiasach".
Wyrażenie to jest prawdziwsze, jeśli odkrycia dokonuje się w archiwum 
i odnaleziony dokument dostarcza 
realnego dowodu, który pobudza wyobraźnię. Łatwo to zrozumieć, 
kiedy słucha się dzieci pozbawionych 
rodziny. Odkąd zgodnie z prawem mogą szukać korzeni, często 
obserwuje się następujący scenariusz: 
znajdując zdjęcie, dokument, rzecz lub świadka, co pozwala na 
stworzenie o-powieści o rodzinie, 
odczuwają przyjemność i uczucie spójności wewnętrznej. Gdy jednak 
odnajdują rodzoną matkę czy 
prawdziwego ojca, rozczarowanie jest zazwyczaj ogromne, często 
bolesne, a gorycz nie pozwala na 
dalszy kontakt.
32 G. Mendel, La Rfwite contn hpłn, Payot, 1968.
95

To rozkoszne "więzienie" pokrewieństwa może nam spłatać niezłego 
figla, a nawet doprowadzić do 
sytuacji bez wyjścia. Znana jest sabaudzka bajka Ofiara dla Dumnego: 
pewna uboga rodzina mieszkała w 
pobliżu potoku o nazwie Fier (Dumny), niebezpiecznego z powodu 
wirów, ostrych głazów i wodospadów. 
W każdym pokoleniu mężczyźni z tej rodziny około trzydziestego roku 
życia rzucali się do wody, ginąc 
samobójczą śmiercią, jak gdyby pchała ich ku temu jakaś złowroga siła.
Pewien młody człowiek opowiadał mi, że w jego rodzinie w każdym 
pokoleniu mężczyźni około 

88

background image

czterdziestki popełniali samobójstwo. Wyliczył mi daty i imiona 
dziadków i wujów, którzy stali się swego 
rodzaju "ofiarami dla Dumnego". Usiłując zrozumieć sens tego 
łańcucha tragedii, wahał się między 
przekazem genetycznym stanu depresji a klątwą. Żył w niepokoju, 
oczekując tajemnej siły, która miała 
zabrać i jego. Był więc ponury, smutny i samotny, nie śmiał snuć 
planów i miał problemy z socjalizacją, 
jako że był przeświadczony, że i tak wkrótce zginie śmiercią 
samobójczą. Oczekiwanie na moment śmierci 
nadawało posmaku nieuchronności wszystkim wydarzeniom w jego 
życiu. Trwało to aż do dnia, kiedy 
żyjąc w kręgu tej rodzinnej obsesji, odkrył, że jest dzieckiem 
adoptowanym. W mgnieniu oka humor mu 
się poprawił, jakby został wyzwolony - nie był już kimś, kto miał być 
"złożony w ofierze", mógł więc mieć 
nadzieję i snuć projekty.
Zdarza się, że patologia przynależności bywa indywidualna, podobnie 
jak w urojeniach pokrewieństwa, 
idealizacji osób zaginionych czy też w niektórych postaciach depresji 
wywołanej nie docenionym 
altruizmem. Chory nie ma poczucia własnego ,ja". Dla niego istnieje 
tylko "my", a ponieważ traktuje śmierć 
jako wyzwolenie, z miłości pociąga za sobą dzieci i bliskich, tak bardzo 
wszyscy do siebie należą. 
Zabójstwa w afekcie można wytłumaczyć również ową intensywnością 
pojęcia "my". Jeżeli ona mnie 
opuści, zabiję ją, a potem siebie, ponieważ nie mogę bez niej żyć.
Zauroczenie przynależnością jest nierzadkie, na przykład w przypadku 
dzieci, które nie chcą być dobrymi 
uczniami, obawiając się, by nie upokorzyć w ten sposób swych 
rodziców, lub niektórych
Żydów, którzy w czasie Holocaustu nie chcieli opuścić swoich bliskich i 
ginęli razem z nimi. Niektórzy z 
tych, co przeżyli, czują się winni, że nie pozostali w getcie33. 
Zamknięty świat przynależności, w którym 
istnieje jedyny słuszny sposób bycia człowiekiem, z wykluczeniem 
wszystkich innych, jest jedną z 
najczęstszych chorób przynależności. Zdanie cytowane często jako 
dewiza: "Żeby tak myśleć, trzeba być 
człowiekiem złej woli!" dowodzi tylko, że ten, kto je wypowiada, nie ma 
zbyt szerokich horyzontów. Jedyna 

89

background image

słuszna wizja świata należy do niego - inni są po prostu debilami lub 
spryciarzami.
Rozluźnienie związków ojcowskich
Poczucie przynależności, mające wpływ na nasze zachowania i sądy, 
jest kształtowane przez ludzkie 
środowisko. W niezbyt odległej epoce, kiedy ludzie rodzili się i umierali 
w tym samym domu, poczucie 
przynależności do określonej rodziny czy wioski zakorzenione było 
bardzo głęboko. Kiedy głód, epidemie, 
ciężkie warunki klimatyczne i rozbój wyznaczały bieg naszego życia, 
rodzina była miejscem, które 
zapewniało bezpieczeństwo, komfort i uczucia. Kiedy jednak 
społeczność ludzka zaczęła się zmieniać, 
kiedy nadmierny przyrost ludności uczynił nas anonimowym tłumem, 
kiedy organizacja społeczna 
sprawia, że wiele razy w życiu zmieniamy zawód czy mieszkanie, kiedy 
miasto jest miejscem 
przypadkowych spotkań oraz nietrwałych przygód, wówczas rola 
rodziny ulega zmianie. Przestaje ona być 
oazą bezpieczeństwa, gdzie dobrzejestżyć, kochać i pracować, 
zmieniając się w miejsce represji i 
regresu. W dawnych epokach cierpiano z powodu braku komfortu i 
bezpieczeństwa w świecie 
zewnętrznym, podczas gdy w społeczeństwie nadmiernie 
zorganizowanym właśnie w rodzinie cierpi się 
najbardziej, ponieważ w niej kumulują się rozmaite zakazy społeczne i 
niepokoje.
33 N. Zadje, La Transmission du traumatisme chez les enfants des 
survivants juifs de 1'Holocauste nazi, 
praca doktorska, Paris VIII, 1992, oraz Souffle sur tous ces morts et 
qu'ils vivent!. La pensće sauvage, 
1993.

Inną chorobą przynależności wynikającą z załamania się rodziny 
tradycyjnej jest rozluźnienie związków 
ojcowskich. Mężczyźni nazywani "ojcami" nie wiedzą już właściwie, co 
to słowo znaczy, do czego 
zobowiązuje, na co zezwala, jakie miejsce ojciec zajmuje w rodzinie i w 
społeczeństwie. Jeżeli nikt nie 
nazywa mężczyzny "ojcem" - ani matka, ani dzieci, ani społeczeństwo 
-jak można wymagać, żeby on się 

90

background image

nim czuł? Jeżeli rola jego ogranicza się do złożenia nasienia i 
podpisywania czeków, jak chcecie, żeby 
zawiązał się związek emocjonalny, który napełni go uczuciami 
ojcowskimi? Zachodnie dzieci nie wiedzą, 
kim jest ich ojciec. Znają biografię Balzaca, Marksa czy Michela 
Platiniego, nie zdają sobie jednak sprawy, 
że ich ojciec posiada jakąś przeszłość, nie potrafią odtworzyć swego 
drzewa genealogicznego, często 
nawet nie wiedzą, jaki zawód wykonuje ojciec. Dziecko potrzebuje dużo 
czasu, żeby sobie uświadomić, że 
jego rodzice też byli dziećmi. Freud uważał, że dziecko odkrywa 
najpierw świat, jaki stworzyli mu rodzice, 
a dopiero później "wraz z rozwojem intelektualnym" dociera do niego 
fakt, że rodzice należą do innego 
świata, składającego się ze społeczeństwa i ich własnych rodziców34.
Wydaje mi się, że obecnie proces identyfikacji ojców bez czynienia z 
nich bogów lub tyranów jest 
wyjątkowo opóźniony. Dziecko dziewiętnastowieczne widywało swego 
ojca przy pracy, mogło się dobrze 
przyjrzeć jego strojowi roboczemu oraz narzędziom. Wiedziało, na 
czym polega praca w kopalni czy w 
polu, ponieważ wszyscy wokół o tym mówili. Obecnie, nawet jeżeli 
młody człowiek zna zawód ojca, to nie 
wie, ile zarabia, jakie odbył studia ani też jaka była jego przeszłość. 
Czasami może się mylić w 
zadziwiający sposób. Zdarzyło mi się usłyszeć wzburzoną maturzystkę, 
która mówiła: Mój ojciec jest 
bardzo bogaty, zarabia siedem tysięcy/ranków miesięcznie i nic nam 
prawie nie daje. Młodzi potrafią 
opisać zawód wykonywany przez ich matkę, kiedy jednak pyta się ich, 
co robi ojciec, patrzą na nią 
pytająco.
M S. Freuć^N^o$e.psychw?
tpervenums:wrlasouwenmiwm(18^),VUF,W9^
98
Ta luka w rodowodzie nie sytuuje potomstwa w określonym miejscu 
linii rodu, poddając je całkowicie sile 
uczuciowej matki, z którą następnie będą musieli się uporać, żeby 
zbudować własną samodzielność. To 
wyparcie się własnej genealogii kontrastuje z nadmiernym 
przywiązywaniem wagi do tych spraw wśród 

91

background image

arystokracji oraz w niektórych rodzinach twórców czy intelektualistów. 
Przy czym silnie spersonalizowane 
powiązania rodzinne wytwarzają u dziecka poczucie dumy, ułatwiające 
proces identyfikacyjny.
Gdy poczucie więzi rodzinnej słabnie, wzrasta poczucie winy u 
rodziców. Odpowiedzialność za ten stan 
rzeczy spada przede wszystkim na matkę, ponieważ ona ma monopol 
na odtwarzanie obrazów 
identyfikacyjnych, podczas gdy inni członkowie rodziny, nie mogąc 
odtworzyć historii, pozostają w cieniu. 
Nastolatki bez przeszłości upodabniają się do nastolatków bez rodziny: 
ich historia i pochodzenie 
(włącznie z kulturą) rozpoczynają się wraz z nimi. Tłumaczy to coraz 
rzadsze przekazywanie zawodu z 
pokolenia na pokolenie, poza, być może, zawodem nauczyciela.
W epoce, gdy rola ojca była dominująca, kobiety były zaledwie 
dodatkiem do mężczyzn. Nazywały zresztą 
same siebie "drugą płcią"35. W społeczeństwach tradycyjnych nie było 
mowy o "kryzysie młodzieńczym", 
ponieważ zawód narzucany był zazwyczaj przez ojca, a z góry 
zaplanowane małżeństwa zapewniały 
odtwarzanie struktur rodzinnych. W społeczeństwie ustabilizowanym 
wszystko odbywało się wedle 
ustalonego porządku. Kodeks cywilny mówił wówczas o "władzy 
ojcowskiej". W okresie wielkiego 
przypływu tolerancji pod wpływem feministek zastąpiono to piękne 
określenie sformułowaniem "władza 
rodzicielska", które natychmiast po uchwaleniu poprawki stało się 
przeżytkiem.
Dziecko bez przynależności jest dzieckiem do wzięcia; dziecko bez ojca 
szuka punktów odniesienia. Z 
wiekiem staje się ono "poczciwcem bez wyrazu" - człowiekiem bez 
charakteru36, częścią tłu-
35 S. de Beawoir, Druga płeć, tłum. G. Mycielska, M. Leśniewska, Wyd. 
Literackie, 1972. 38 S. Moscovici, 
L'Age desfoules, Fayard. 1982.
99

mu, anonimowym osobnikiem oczekującym, że będzie nim rządził 
charyzmatyczny przywódca, szef sekty 
lub ktoś, z czyim obrazem będzie się chciało identyfikować, kto 
posiadając je w ten sposób, uszczęśliwi je 

92

background image

kosztem jego własnej osobowości.
Zachodni mit niezależności przeciwstawiany jest mitom o 
przynależności, a konflikt między tymi dwoma 
dążeniami trudny jest do pokonania. Trzeba czuć się na swoim miejscu 
i być w zgodzie z samym sobą, 
ażeby mieć uczucie, że się jest kimś w obrębie własnej kultury. 
Poświęcamy naszą wolność w obawie 
przed samotnością. Pragniemy należeć do jakiejś szkoły myślenia, 
grupy wzajemnej adoracji, której 
członkowie, żyjąc w tym samym świecie, będą mogli się kochać i 
wiązać ze sobą kosztem własnej 
samodzielności.
Obecnie na Zachodzie strach przed zależnością wydaje być wynikiem 
długich dziejów bliskich związków 
rodzinnych, co wytworzyło pewien rodzaj osobowości37.
Młode kobiety uczyły się zawodu, "żeby nie zależeć od mężów", a więc 
nie tyle z powodu swej sytuacji 
społecznej, co dla poczucia bezpieczeństwa: W przypadku, gdy pojawią 
się jakieś problemy, nie będę od 
niego zależna. Dyplomy stały się swego rodzaju umowami 
ubezpieczeniowymi^To uzasadnione 
odrzucenie zależności prowadzi obecnie do lęku przed miłością z 
obawy utracenia własnej oso-
bowości:/^^' będę miała nieszczęście go pokochać, zrobię wszystko, 
co będzie chciał. Uciekajmy więc 
przed tymi, których kochamy, ażeby móc zachować niezależność. 
Pozostańmy wolni i... samotni.fOto co 
się słyszy bardzo często w czasie seansów psychoterapii z ust młodych 
ludzi, pięknych, inteligentnych, z 
dyplomami, i tak samotnych, że w ich życiu codziennym nic nie ma 
sensu ani wartościi
fWśród kobiet najbardziej obawiają się zależności uczuciowej te, które 
najbardziej jej pragną^W kulturze, 
w której przynależność ma duże znaczenie, zależność od mężczyzny, 
rodziny, państwa będzie uważana 
za dowód inteligencji: Co za wspaniała kobieta, poświęciła się dla 
kariery swego męża i dla dobra dzieci. 
Natomiast w kulturze,
37 G. Duby, Histoire de la viepnv^e, Le Seuil, T. 1,1985.
100
która wysoko sobie ceni osobowość, integracja kosztem własnej 
wolności uważana jest za osobistą 

93

background image

klęskę.
\ Wiele jest kobiet rozdartych przez dwie sprzeczne aspiracje:
"pójścia swoją drogą", ajednocześnie znalezienia "męskiego ramienia, 
na którym można się 
oprzeć>^jwierzyć się nie chce, jak często kobiety używają tego 
wyrażenia. Gdyby mężczyźni zdawali sobie 
sprawę, jak bardzo ich ramiona interesują kobiety, wykorzystywaliby to 
w trakcie uwodzenia, wymyśliliby 
męskie dekolty. Jednakże męskie ramię nie spełnia funkcji seksualnej, 
lecz funkcję kojącą, jest to rodzaj 
podpory w życiu codziennym. Silna i dająca poczucie bezpieczeństwa 
"obecność męskiego ramienia" 
nadaje sens pracom domowym. Kiedy kobieta gotuje, robi to nie tylko 
po to, żeby przygotować jedzenie, 
lecz by stwarzać w ten sposób miłosny scenariusz. Kobieta samotna 
pożywia się szybko, połykając w 
pośpiechu jogurt, filiżankę kawy z mlekiem, jakiś owoc czy herbatnik. 
Kiedy gotuje dla kogoś, posiłek staje 
się miejscem kontaktu, gdzie wymianie podlegają bardziej uczucia i 
słowa niż węglowodany, lipidy i 
proteiny. Kiedy gotuje mężczyzna, robi to dla zabawy, żeby dokonać 
kulinarnego wyczynu, który wywoła 
radość i zdumienie. Ta sama pozornie rzecz nabiera innego sensu 
zależnie od płci. Okazuje się, że 
kuchnia jest również uzależniona od płci.
Kiedy dwie osoby odrębnej płci pragną nawiązać kontakt, pojawia się 
kuchnia. Rozkwit przemysłu 
gotowych dań jednoosobowych jest wskaźnikiem odseksualnienia 
naszego społeczeństwa:
przynależność do takiej lub innej pici przestaje mieć znaczenie.
Wzrost ilości przypadków anoreksji wśród młodych dziewcząt na 
Zachodzie jest dowodem na to, do 
jakiego stopnia kobiety nadają sprawom związanym z gotowaniem 
znaczenie uczuciowe: osoby dotknięte 
tą chorobą gotują, żeby móc wejść w związek, odmawiają jednak 
dzielenia posiłku z obawy, że stracą swą 
niezależność. Kiedy idylla między matką a córką jest tak głęboka, że 
nie pozwala młodej kobiecie 
spróbować żyć na własną rękę, usiłuje ona zaznaczyć swą osobowość 
odmawiając, z ryzykiem dla swego 
życia, korzystania z posiłków, które przyrządza matka.
101

94

background image

Zwiastowanie babci
W świecie, w którym żyjemy, gdzie wszystko ma jakieś znaczenie, 
sposób korzystania z zegarkajest 
dobrym wskaźnikiem odmowy integracji społecznej. Jeszcze w 
poprzednim pokoleniu ofiarowywano 
często zegarek w dniu pierwszej komunii. Ten techniczny przedmiot 
nabierał wówczas znaczenia 
semantycznego i miał oznaczać:
Odtąd należysz do świata dorosłych. Zajmujesz miejsce w 
społeczeństwie, do którego będziesz należeć. 
Czas twój staje się czasem społecznym, będziesz przychodził 
punktualnie do pracy, będziesz żył rytmem 
wyznaczonym zgodnie z kanonami naszej kultury. Cześć twego czasu 
należy do grupy.
Otóż od pewnego czasu nastolatki usiłują żyć bez zegarka. Nie dostają 
go już w prezencie, nie noszą go i 
często się zdarza, że pytają przechodniów o godzinę, mimo że zegarek 
jest teraz przedmiotem bardzo 
tanim! Podobnie rytm snu niejestjuż wyznaczany ze społecznego 
punktu widzenia. Podczas wojen nie ma 
problemu bezsenności, ponieważ rytm życia wyznaczany jest ściśle 
przez godzinę policyjną, wczesne 
wstawanie oraz zajęcia codzienne. W chwili obecnej nadsenność 
młodych38 wskazuje na ich niechęć do 
włączenia się do grupy i stanowi kolejny problem w zakresie 
konfrontacji społecznej.
Semantyczna funkcja przedmiotów i zachowań wykazuje, do jakiego 
stopnia technika uczestniczy w 
micie. Kiedy Prometeusz wykradł niebiański ogień Zeusowi, miejsce w 
micie zajął przedmiot techniczny. 
Kiedy wśród Barujów mit przyznaje kobietom zdolność produkowania 
soli, którą się wymienia na 
kamienne ostrza oraz drewno palmowe, służące do wyrobu narzędzi i 
broni, mit i technika jednoczą się, 
żeby oddać władzę w ręce mężczyzn39. W pierwszych grobowcach 
odkryto szkielety zakopane wraz z 
ciosanymi kamieniami, igłami z kości oraz zdobionymi garnkami; 
oznacza to, że przedmioty te stały się 
nosicielami uczuć i znaczeń.
38 S. Lepastier, Le sommeii de 1'adolescent: aspects clinujues, 
"Annales psychia-triques", V, nr 4 (1990), 

95

background image

s. 332-324.
39 M. Godelier, La production des grands hommes, Fayard, 1982.
102
Obecnie obserwować można liczne dowody na zrywanie więzi. 
Przedmiotami, które nie mają nic do 
powiedzenia, są na przykład kostki rybiego mięsa kupowane w 
bezosobowych domach towarowych. 
Oczywiście, zaoszczędza nam to czasu, nie daje jednak okazji do 
opowiedzenia o nadzwyczajnym 
połowie, nie pozostawia w pamięci poranka spędzonego z ukochanym 
dziadkiem, wilgotnego zapachu 
łódki ani dymiącej filiżanki kawy, którą zostaliśmy poczęstowani przez 
nieznajomego. Nie istnieje już nic, 
co by mogło posłużyć do stworzenia opowieści. Przedmioty stają się 
rzeczami, które ciążą, kosztują i 
dostarczają kalorii: stają się one materią nie mającą treści 
semantycznej. Ci, co nadają sens - artyści, 
filmowcy, powieściopisarze i filozofowie - mogliby to zrekompensować, 
gdyby ich samych nie kusił "powrót 
do rzeczy samej".
Utrata przez przedmioty wymowy emocjonalnej jest elementem 
kryzysu poczucia przynależności: 
rozczlonkowuje tkankę społeczną oraz wyzwala jednostki, które już nie 
chcą do niej należeć. Przykłady 
kliniczne wykazują także inne aspekty tego lęku przynależności, obawy 
przed zależnością od 
jakiegokolwiek związku uczuciowego, a mianowicie strach przed 
leczeniem psychoterapeutycznym i 
zależnością od psychoterapeuty oraz strach przed medycyną i 
zależnością od leków. Okazuje się, że i w 
tym przypadku najbardziej boją się przynależności ci, którzy 
najbardziej jej pragną. Wstydząc się jednak 
własnego pragnienia, walczą z nim, akcentując własną niezależność. 
Tłumaczy to paradoksalne 
zachowanie wszystkich, którzy wypowiadają się przeciwko lekarstwom, 
przyjmując je ukradkiem, albo 
tych, którzy deklarując z zapałem wrogość wobec wszelkiej zależności, 
poddają się rytuałom sekty, która 
ma nad nimi władzę.
Być może rzeczą znamienną dla rozpadu emocjonalnego jest 
degradacja uczucia zazdrości, łatwa do 
zaobserwowania w końcu naszego stulecia.

96

background image

W dawnych czasach zazdrość uważana była za uczucie tak normalne, 
że nie mogła być traktowana jako 
urojenie. Nikt nie uważał, że Otello był chory: jeżeli zabił uśpioną 
Desdemonę, było to wynikiem jego 
namiętności, a nie choroby. Należało mu więc wybaczyć,
103

a nie leczyć go. Uczucie przynależności było nie podlegającą dyskusji 
wartością kulturową: dziecko 
należało do swej rodziny, żona do męża, jej brzuch do Boga, a 
mężczyzna do swego pułku i ojczyzny.
Z początkiem naszego wieku nadano zazdrości status patologii, uznano 
ją za chorobę emocji, za zjawisko 
bliskie biologii; taki sposób widzenia był wówczas bardzo modny. 
Obecnie degradacja uczucia zazdrości 
przejawia się w postaci niewielkiej liczby urojeń ujawnionych, mniejszej 
liczby zbrodni w afekcie oraz 
większej tolerancji seksualnej we współczesnych małżeństwach. 
Wierność staje się relatywna, zacierając 
uczucie T.ss.droscr. Jeśli jest to tylko przygoda fizyczna, jestem w 
stanie mu wybaczyć. To banalne już 
zdanie zawiera nie dopowiedzianą myśl: Tak diugo, jak pozostaje ze 
mną uczuciowo, dla dobra dzieci, dla 
domu, dla pieniędzy....
Wielkie cierpienia, które mogą na zawsze zrujnować czyjeś życie 
uczuciowe, można napotkać jedynie u 
tych, którzy wiedzą, co to jest nwm^tność: Jestem gotowa należeć do 
niego całkowicie, ale chce, żeby i 
on do mnie należał. Niewierność powoduje cierpienie przeogromne. 
Ten sposób kochania jest coraz 
rzadszy u młodych, którzy chcą należeć wyłącznie do siebie samych, 
tolerują niestałość cielesną i 
samego związku. Rzadsze są również wyobrażenia o wyjątkowym 
posłannictwie. Już od dawna nie 
spotkałem żadnego Chrystusa ani Napoleona, których widywało się 
jeszcze dwadzieścia lat temu. Zniknęli 
po maju 68, co jest dowodem na to, że kultura wpływa na nasze 
urojenia. Nikt nie chce już być 
spadkobiercą chwały, wartości wynikające z genealogii też uległy 
dewaluacji, ponieważ młodzi częściej 
skupiają się na sobie, nie umieszczają własnej osoby w genealogii. 
Jeszcze innym wskaźnikiem zerwania 

97

background image

z genealogią jest coraz większa liczba małżeństw, które dawniej 
nazwano by mezaliansem. Małżonkowie, 
dokonując tego wyboru, ujawniają podświadomą chęć zerwania z 
dotychczasowymi związkami rodzinnymi 
i zapoczątkowania własnej linii. Paradoksem stanu ludzkiego jest to, że 
można stać się samym sobą 
jedynie pod wpływem innych osób. Człowiek odizolowany nie jest 
człowiekiem - istotą społeczną. Dziecko 
odcięte od kultury nie jest dzieckiem normalnym -jest istotą, której 
mózg nie był stymulowany przez jakieś 
wydarzenie kul-
104
turowe bądź uczuciowe. Jak można rozwijać się w środowisku, w 
którym nie rządzi jakiś porządek? Czy 
można należeć do anonimowego tłumu? Można być wraz z nim 
porwanym, popychanym, u-zależnionym, 
pozostawać pod jego wpływem na podobieństwo łódki unoszonej z 
prądem, nie można jednak należeć do 
strumienia, który nas ponosi.
Żeby móc zająć miejsce w społeczeństwie, potrzebna jest struktura, 
żeby zaś dać się wyróżnić, potrzebny 
jest zapis. ,Ja" istnieje tylko wtedy, gdy istniejemy "my". Armia jest w 
tym względzie jedynym swego 
rodzaju terenem obserwacji. Zawodowy wojskowy reprezentuje 
szczególną kategorię ludzką, o bardzo 
silnym poczuciu przynależności: im węższa jest struktura grupy 
(płetwonurkowie, spadochroniarze, załogi 
łodzi podwodnych), tym silniejszajest przynależność, wytwarzając 
głębokie poczucie dumy i tożsamości. 
W Tulenie zaobserwowano, że załogi łodzi podwodnych, choć 
poddawane ciężkiej próbie ciasnoty, 
obciążenia psychicznego i utrudnionego kontaktu ze światem 
zewnętrznym, wykazują najmniej 
symptomów psychosomatycznych40. Można to wytłumaczyć 
poczuciem bezpieczeństwa wynikającym z 
przynależności. Stres odczuwany jest odmiennie w zależności od 
poczucia przynależności podmiotu - 
wstrząs psychiczny przejawia się zupełnie inaczej u członka załogi i u 
pasażera. Pobyt w obozach 
koncentracyjnych znosili lepiej komuniści i świadkowie Jehowy niż ci, 
którzy nie rozumieli, dlaczego się 

98

background image

tam znaleźli. Jednostki bez przynależności cierpiały bardziej niż ci, 
którzy mogli nadać sens swym 
cierpieniom i którzy uspokajali innych41.
Jest rzeczą ciekawą, że uczucie przynależności zaznacza się silniej w 
obecności osoby trzeciej: 
cudzoziemca, innowiercy, członka innej grupy, jak gdyby "cale 
porozumienie uczuciowe mogło się odbyć 
jedynie kosztem innej osoby"42. Jest to szczególnie widoczne
40 Y. Raoul, M. Delage, Psychiatrie de guerre en milieu maritime, 
"Annales medico-psychologiques", 
styczeń 1984, s. 229-236.
4! B. Bettelheim, The Informed Heart, Glencoe Free Press, 1960.
42 M. Serres, Hermes ou la commumcation, fed. de Minuit, 1968.
43 T. M. Newcomb, Personality and Social Change. Dryden Press, 1992.
105

wśród studentów i poborowych43. W ciągu kilku miesięcy ulega 
przekształceniu ich osobowość, 
słownictwo i zachowanie. Jeżeli takie doznania ma dwudziestolatek, to 
są one znacznie głębsze u dziecka 
chłonącego wrażenia pochodzące ze świata jego rodziców. W 
kontekście kulturowym, w którym panuje 
depersonifikacja i zachwianie tożsamości, w którym zanika duma z 
przynależności, można rozumieć 
nawrót nacjonalizmów proponujących silne "my" jako podporę dla 
niepewnego ,ja". Kiedy "my" przekazuje 
historię kraju czy regionu, mamy do czynienia z postępem - wzmacnia 
ono bowiem poczucie tożsamości 
bezosobowej i anonimowej masy44. Kiedy jednak ostrzy sobie pazury 
na kogoś innego - sąsiada, cudzo-
ziemca czy innowiercę - ten klasyczny mechanizm przynależności 
poprzez nienawiść wywołuje tragedie, 
których logiczną konsekwencją jest wojna. Nacjonalizm jest laicką 
formą religijności, pełnej miłości i 
pokuty45, która utwierdza w cudownym poczuciu przynależności 
kosztem kozła ofiarnego.
To, że mity wyodrębniają grupę, nie oznacza, że tego rodzaju 
wyobrażenia odcięte są od rzeczywistości. 
Wręcz przeciwnie, opowiadanie, które rodzi się w określonym 
kontekście społecznym, czerpie temat z 
rzeczywistości. Wyjaśnia to, dlaczego obecne odkrycia w dziedzinie 
biologii, szczególnie w echografii, 

99

background image

burzą dotychczasowe pojęcia dotyczące pokrewieństwa i 
przynależności:
Obiektywne informacje z dziedziny biologii przysłaniają nam 
podstawowe zasady funkcjonowania 
psychicznego i kulturowego: każde dziecko produkowane jest na 
pograniczu związku biologicznego i 
kulturowego...^. "Produkcja" ta, będąca na skrzyżowaniu, tego co 
ludzkie, i tego, co boskie, zaczyna 
pozostawać w cieniu biologicznego "robienia" dzieci. Odkrycia na 
poziomie molekuł i chromosomów, a 
także w dziedzinie fizjologii, mają niewielki wpływ na wyobrażenia 
mityczne, ponieważ nie przekazują słów 
i obrazów koniecznych do powstania opowiadania. Nie można tego 
powiedzieć o echografii,
44 S. Moscoyici, op.cit.
-*5 R. Girard, Des choses cachees depuis lafondation du monde, 
Grasset, 1978, s. 157.
t6 T. Nathan, De lafabncation culturelle des enfants, "Nowelle Revue 
d'ethnopsy-chiatrie", nr 17 (1991), 
s. 13-22.
106
pozwalającej ujrzeć niewyobrażalną dotąd grotę wewnątrzmacicz-ną, w 
której pływa płód o psiej głowie, 
ssący swój kciuk i klaszczący w ręce, kiedy jego matka coś mówi.
Echografia nie zaciemnia obrazu funkcjonowania psychiki, o-na go 
zmienia. W medycznym micie bóstwa-
stworzyciele produkują chimeryczne dzieci składające się z cząstek 
ludzi w oderwaniu od historii: trzeba 
umieścić mikroskopijne i ruchliwe plemniki w wielkich komorach 
jajowych. Ciało matki można będzie 
porównać do pasma ruchu drogowego: jajowody z zakazem wjazdu pod 
groźbą ciąży pozamacicznej, 
macica z prawem parkowania na okres dziewięciu miesięcy oraz 
pochwa z zalecanym ruchem 
dwustronnym. W tym ujęciu ciało kobiety przypomina autostradę, a w 
kotle jej seksu zapłodnienie polega 
już nie na przyjęciu boskiego pierwiastka czy na związku kulturowym, 
lecz na prozaicznym połączeniu ko-
mórek płciowych. W ciele kobiety umieszcza się ludzkie cząsteczki w 
postaci wydzielin seksualnych i to 
daje w wyniku dziecko.

100

background image

Dzięki wynalazczości technicznej opracowuje się metody rozmnażania 
ludzkiego wręcz zaskakujące: 
pewna sześćdziesięciodwu-letnia Kalabryjka niedawno zaszła w ciążę 
dzięki probówce, podobnie jak w 
przypadku biblijnej Sary, którą "nawiedził" Jahwe, zastępując 
Abrahama, który był za stary, żeby to 
uczynić osobiście. Jednakże w Biblii sam Pan Bóg sprawia, że Sara staje 
się brzemienna, podczas gdy w 
Neapolu doktor Rafael Magli dokonuje sztucznego zapłodnienia pani 
Concetty Ditessay. Ciąża po 
menopauzie jest technicznie możliwa, nawet do stu lat47. Można sobie 
wyobrazić obłożnie chorą stuletnią 
staruszkę, której w kroplówce podano glukozę i hormony, mającą w 
swej macicy, dzięki osiągnięciom 
współczesnej medycyny, owoc wstrzyknięcia zamrożonych 
spermatozoi-dów, pochodzących od jej męża 
zmarłego osiemdziesiąt lat wcześniej. Jaki sens miałaby tego typu 
ciąża? Co zrobiono by z dzieckiem 
zrodzonym ze stuletniej matki i ojca zmarłego na wiele lat przed jego 
urodzeniem?
47 Sacha Gehier, przewodniczący marsylskiego stowarzyszenia na 
rzecz matek nosicielek "Les cigognes", 
1992.
107

W takiej ciąży staruszki jest raczej coś odrażającego niż boskiego, a 
dziecko poczęte w ten sposób nigdy 
by nie wiedziało, czy należy do ginekologa, do probówki, dzięki której 
dokonano transplantacji, czy też do 
rodziców, których nie miało szans zobaczyć żywymi.
Kiedy technika nie doprowadza do sytuacji absurdalnych, dzieci 
urodzone na skutek sztucznego 
zapłodnienia rozwijają się całkiem dobrze48. Ponieważ jednak obecnie 
archanioła Gabriela zastępuje 
dziennik telewizyjny, dziecko może z powodzeniem dowiedzieć się, że 
urodziło się w wyniku zapłodnienia 
jego babki spermą wnuka, jak to się już zdarzyło w Afryce Południowej. 
Do kogo należy to dziecko? Kto 
mu powie, że urodziło się w wyniku kazirodztwa technicznego? Czy 
sędzia ukarze wnuka za nadużycie 
probówki, czy też babcię za to, że chciała być przez niego zapłodniona?

101

background image

Czy można mówić o perwersji technicznej? O nowej strukturze 
pokrewieństwa? O zmierzchu mitu? Bóg 
nie ma już monopolu płodzenia na odległość. Dziecko będzie się mogło 
urodzić w wyniku zetknięcia 
zawartości probówki z zawartością kuwety chłodzonej, ale jaka 
opowieść będzie z tego mogła powstać? 
"Robienie" dzieci zacznie przypominać produkcję samochodów, co 
przyczyni się zapewne do wielkiego 
postępu uczuciowego, jeśli weźmiemy pod uwagę ogromną liczbę 
mężczyzn wpadających w zachwyt na 
widok samochodu.
Będzie również można produkować części istot żywych i przeszczepiać 
je kalekim dzieciom, ponieważ już 
obecnie można używać narządów świń, których organizmy zawierają 
liczne sekwencje genów ludzkich. 
Można będzie przeszczepić serce świni, nerkę małpy bądź trzustkę psa 
uśpionemu człowiekowi, tworząc 
w ten sposób bardzo funkcjonalny biologiczny puzzle.
Do kogo jednak będą należały części owego dziecka?
Wśród nowych przynależności biologicznych, coraz bardziej odległych 
od metod "rzemieślniczych", gdy 
każdy organizm był wy-
4^ M. Soulć.J. Noel, Aspects psychologiques des natiom de/iliation et 
d'identite et le sec-ret des origines, 
op.cit., s. 65. Z tezami zawartymi w tej pracy nie zgadza siej. Couderc, 
Clermont-Ferrand, 1993.
108
posażony w narzędzie do spłodzenia dziecka, technologia proponuje 
różne warianty: FIVETTE, GIFT, 
TOAST, POST, PROST, FREDI. ART, EARS itp.49
Metody te są o wiele bardziej funkcjonalne niż metoda naturalna, 
powodująca marnotrawstwo materii 
ludzkiej. Mimo swych pięciuset komórek jajowych kobieta wydaje na 
świat przeciętnie 1.78 dziecka! Dzięki 
mężczyźnie, który w trakcie jednego tylko wytrysku nasienia mógłby 
zapłodnić wszystkie kobiety Francji, 
zachodzą w ciążę jedynie dwie lub trzy! Społeczeństwo dobrze 
zorganizowane byłoby w stanie 
zaoszczędzić nawet na seksie: można by, na przykład, wziąć bardzo 
wczesny płód płci żeńskiej, pobrać 
kilkaset komórek jajowych i zapłodnić je odmrożonymi plemnikami 
zawodowego piłkarza lub laureata 

102

background image

nagrody Nobla. Za kilkaset lat tysiące dzieci mogłyby się urodzić z 
nieżyjącego ojca i matki pochodzącej z 
aborcji.
Można będzie również łączyć zarodki, tworzyć dowolne ilości hybryd 
pochodzących od czworga lub 
ośmiorga rodziców, bądź sfabrykować dziecko naszych marzeń z 
pozamienianych kawałków, dając w 
końcu życie koniowielblądosłoniokameleonowi, nie licząc gęsi 
zapłodnionych przez makrele (która to 
hybryda istnieje już od dawna).*
Prawnicy dopiero zaczynają dostrzegać niewyobrażalne komplikacje. 
Prawo zabrania prowadzenia 
eksperymentów na zarodkach zapłodnionych w probówce, trzeba je 
zniszczyć po piętnastu dniach. 
"Rodzice" mogą taki zarodek przetrzymywać przez pięć lat w lodówce, 
ale co mają zrobić następnie? 
Mogą go ofiarować w prezencie innej parze, jak jednak ustalić związki 
pokrewieństwa w przypadku 
śmierci lub rozwodu? Jak należy zniszczyć zarodek z probówki: czy 
trzeba go wyrzucić, spalić, zakopać w 
ziemi poświęconej czy ugotować?
49 J. de Grouchy, Ou cours-tu primate?, Expansion scientifique 
francaise, 1992, s. 88. * Francuskie słowo 
naquereau oznacza zarówno makrelę, jak i alfonsa, łajdaka (przyp. 
red.).
109

Może powszechne przerażenie, jakie wywołują te praktyki, jest jedynie 
lękiem charakterystycznym dla 
końca tysiąclecia? Za każdym razem, gdy jakieś odkrycie naukowe 
bądź rozważania antropologów 
zmieniają obraz człowieka, wywołuje to słuszną obawę, która powoduje 
chęć odrzucenia owej zmiany. 
Galileusz, Darwin czy Freud przeszli przez to doświadczenie. Nie tak 
dawno, w dziewiętnastym wieku, 
Balzak z zapałem zwalczał stosowanie chloroformu. Wydawało się, że 
możliwość bezbolesnego porodu 
doprowadzi do tego, że kobiety będą rodziły dzieci tak często jak 
królice, ponieważ nie będą już 
zaznawały odkupicielskich cierpień. Odkrycie środków uspokajających 
było jeszcze bardziej niepokojące. 

103

background image

Środki przecigruźlicze, szczepionki, przetaczanie krwi wywoływały 
oburzenie. Tak więc postęp genetyki i 
prokreacji wspomaganej medycznie wywołuje przedwczesne obawy 
przed czymś z pewnością innym niż 
to, co nastąpi w rzeczywistości.
W gruncie rzeczy w naszej kulturze, gdzie tak istotna jest osobowość, 
odpowiedź na pytanie: "Do kogo 
należy dziecko?" powinna brzmieć; "Należy do siebie samego!". Ta 
odpowiedź jest jednak pozbawiona 
sensu, ponieważ dziecko niczyje staje się nikim. Żeby stać się kimś, 
jest potrzebny ktoś. Noworodek, który 
do nikogo nie należy, skazany jest na śmierć albo na nieprawidłowy 
rozwój. Z kolei dziecko, które do 
kogoś należy, ponosi ryzyko, że będzie ukształtowane zgodnie z wolą i 
upodobaniami osób, które się nim 
opiekują. Przyjemność stania się samym sobą, orientowania się, kim 
się jest, skąd się pochodzi, jaki tryb 
życia się lubi, wynika ze związków, jakie nawiązuje się z innymi.
Jest to paradoks, polegający na tym, że znajdujemy się w świecie 
międzyludzkim, w którym przekaz 
kształtuje sensoryczność, ona zaś z kolei dziecko. Wyobraźnia 
kolektywna nie jest więc odcięta od 
rzeczywistości, ponieważ, będąc zakorzeniona w przekazie, nadaje 
sens gestom, mimice, przedmiotom, 
strojom, które pozwalają stworzyć świat słów, działań i znaczeń, ten 
zaś z kolei kieruje emocjami dziecka, 
proponując mu schemat rozwoju.
110
Nie chodzi już więc o przeciwstawienie obiektywnego świata 
rzeczywistości subiektywnemu światu 
wyobraźni, dwóch równoległych światów, między którymi nie ma 
kładki. Chodzi o wyobrażenie sobie 
dziecka jako skarbca pełnego obietnic. Będzie ono mogło się rozwijać 
dzięki mitologii grupy, do której 
należy, za pośrednictwem jej świata sensorycznego i semantycznego.

Rozdział czwarty
Czy destrukcyjna przemoc jest twórcza?

Zgromadzony lud asystował przy egzekucji Ludwika XVI. Było to 
pasjonujące widowisko: mundury gwardii 

104

background image

narodowej ustawionej w rzędy tworzyły biało-niebieską figurę 
geometryczną prowadzącą ku szafotowi. 
Król, bardzo blady, z trudem wspiął się na drewniane schody. Po czym 
wszystko odbyło się bardzo 
szybko: ludzie niezbyt dobrze widzieli opadającą deskę, spadające ze 
świstem ostrze oraz toczącą się w 
trociny głowę. Tłum krzyczał, jednakże widziano niezbyt dobrze... 
Zresztą zaraz po tym trzeba się było ro-
zejść.
W dniach, które nastąpiły po tym wydarzeniu, we wszystkich teatrach 
paryskich odtwarzano scenę ścięcia 
Ludwika XVI. Można było zobaczyć króla, jego piękny strój i szlachetne 
gesty, można było nawet usłyszeć 
jego szloch, kiedy żegnał się z bliskimi, doradcami i Marią Antoniną. 
Podczas tych spektakli ludzie 
szlochali, ponieważ wrażenie było znacznie silniejsze niż w czasie 
wydarzenia rzeczywistego. Można było 
przedłużać doznania przyjemne i okropne czy chwile zadumy. 
Przedstawienie oddziaływało na sumienia i 
namiętności za pomocą słów i obrazów, które miały pozostać w 
pamięci, a następnie służyć jako przekaz. 
Ludzie teatru zdawali sobie sprawę, że poruszenie świadomości na 
skutek oglądania przedstawienia było 
o wiele silniejsze od wrażenia wywołanego samym wydarzeniem, które 
- oglądane na żywo - 
niekoniecznie musiało zapaść w psychikę.
115

Zdarza się, że ojciec niemowlęcia, wytrącony z równowagi nocnym 
płaczem dziecka, potrząśnie nim 
lekko. Noworodek odbiera to jako agresję, przemoc fizyczną, która 
może go zniszczyć. Nie mówiąc o tym, 
że w przypadku przemocy dokonanej "w afekcie" akt ogranicza się do 
ciała, nie pozostając w 
świadomości. Osoba, która dokonała aktu przemocy, zaczyna sobie 
zdawać sprawę z popełnionego 
czynu dopiero po fakcie, usiłując go sobie odtworzyć. Jednak by do 
tego doszło, trzeba np. pójść do 
teatru, zdobyć dystans bądź przyjąć inny punkt widzenia, co jest dosyć 
rzadkie u o-sób porywczych, które 
zazwyczaj usiłują usprawiedliwić zarzucany im czyn i oburzają się, 
ponieważ nie odczuły własnej 

105

background image

przemocy.
Biorąc więc pod uwagę fakt, że w naszych czasach przemoc się 
rozprzestrzenia, narody nie chcą, by nimi 
rządzono, a stosunki międzyludzkie stają się coraz bardziej 
destrukcyjne, będę próbował analizować 
przemoc w jej zaczątkach: porównując gatunki, obserwując, w jaki 
sposób przemoc pojawia się w trakcie 
rozwoju jednostki oraz jak grupy przekształcają jej energię w twórczość 
kulturową.
Kot i mysz
Czy orzeł, który chwyta w szpony królika, jest brutalny? Można się 
domyślać, że wedle zasad panujących 
w jego orlim świecie odczuwa zadowolenie, gdy z wysoka spostrzeże 
na ziemi skaczącego królika. Musi 
wówczas zanurkować wśród prądów powietrznych i dopaść swej ofiary. 
Być może popada w euforię i ma 
świetne samopoczucie, gdy chwyta zdobycz, żeby ją zanieść głodnym 
orlętom? A może orzeł łapiący 
królika nie jest bardziej brutalny niż kobieta zrywająca kwiat?
Pewnego dnia moja kotka złapała mysz. Przetrąciła ją jedynie, 
ponieważ nie miała zamiaru jej zabijać. 
Chciała ją tylko powstrzymać od ucieczki. Ranną mysz złożyła na 
wycieraczce przed kuchnią. Zamrugała 
następnie oczami, położyła po sobie uszy i z lubością mruczała, patrząc 
na moją żonę, podczas gdy 
przerażona mysz led-
116
wo się ruszała. Kotka wyrażała swym ciałem uczucie czułości 
rodzicielskiej, ponieważ widać uważała, że 
moja żona, przebywając w ludzkim świecie, musi sobie odmawiać 
przyjemności łapania myszy i, jako 
dobra matka, zdecydowała się dać jej poznać tę niezwykłą rozkosz. 
Jednakże to, co przeżywała w swym 
kocim świecie, było najzupełniej odmienne od emocji mojej żony i 
myszy.
Po to, żeby czyjaś przemoc odczuta była przez kogoś innego jako 
zaburzenie emocjonalne, trzeba żeby 
wyobrażenie świata tej drugiej strony było całkiem odmienne oraz żeby 
brak porozumienia nie pozwalał 
na przekazywanie emocji i myśli. Między kotką i myszą, a także między 
moją żoną a kwiatem istnieje 

106

background image

rozrzut znaczeń tak wielki, że nie ma mowy o porozumieniu. Ten brak 
formy, która pozwalałaby na 
komunikację między dwoma gatunkami znacznie się od siebie 
różniącymi, powoduje, że jeden z nich 
może niszczyć drugi najspokojniej w świecie.
Komunikacja między dwiema organizacjami, dwiema osobami lub 
dwoma narodami możliwa jest dzięki 
ceremoniałowi. Z eto-logicznego punktu widzenia ceremoniał może być 
określany jako prawdziwy 
"pośrednik" sensoryczny, dzięki któremu mogą być zgrane ciała, 
przekazywane emocje oraz wymieniane 
idee. Tam, gdzie brak ceremoniału, wdziera się przemoc. Przemoc jest 
niezbędna do przeżycia: Każda 
żywa istota, którą przypadek lub instynkt samozachowawczy umieści w 
jakimś otoczeniu, gdzie musi 
zdobywać żywność oraz się bronić, działać i odreagowywać, jest silą 
rzeczy zmuszona analizować 
specyficzną informacja odbieraną przez nią i poszukiwaną1. Sama 
zasada życia narzuca przymus 
pożerania. Ten, kto tego nie robi, skazany jest na śmierć, chyba że jego 
środowisko dostarcza mu bez 
przerwy pokarmu. Czy można sobie wyobrazić istotę wolną od 
elementarnej przemocy2, leukocyta, który 
nie pochłania mikrobów, orła rozczulonego widokiem królika, lwicę, 
która nie rozrywałaby żyjącego 
jeszcze gnu, niemowlaka na tyle grzecznego, żeby oczekiwał bez 
protestu, aż ktoś zechce wlać mu trochę 
mleka do buzi?
1 R. MucdudU, Analyse et Ubertf, EAP. 1986,Ż. 41.
2 J. Bergerat, La YiolencefffndamentaU, Dunod, 1984.
117

Niektóre gatunki są jakby dla siebie niewidoczne. Mogą dzielić tę samą 
przestrzeń, nie zwracając na 
siebie uwagi. Między nimi nie ma mowy o przemocy, ponieważ nic dla 
siebie nie znaczą: tak jest w 
przypadku komensalizmu, kiedy gatunki przebywają obok siebie, nie 
pobudzając się wzajemnie (na 
przykład małe rybki-pilo-ty, które pochłaniają resztki mięsa, czyszcząc 
zęby ryb mięsożernych)3. Mysz 
natomiast podnieca bardzo kota, ponieważ jej biologiczna konfiguracja 
(forma, sposób przemieszczania, 

107

background image

kolor, zapach) dostarcza ogromnej liczby "informacji specyficznych" dla 
niego. Kot reaguje na tę 
pobudzającą konfigurację, jednakże nie wyobraża on sobie mysiego 
świata. Nie może być wstrząśnięty na 
myśl, że zjada mysią mamę pozostawiającą kilkoro osieroconych 
mysiąt. Nie jesteśmy lepsi, gdy 
odrywamy małe jagnię od piersi matki i myślimy tylko o tym, żeby było 
upieczone jak należy. Gdy gra-
tulujemy kucharzowi, nie odczuwamy żadnego uczucia przemocy. Bez 
względu na to, czy jesteśmy 
drapieżnikami, komensalami czy pasożytami, do destrukcji innych istot 
upoważnia nas obojętność u-
czuciowa. Obojętność może wynikać z tego, że żyjemy w światach, 
między którymi niemożliwe jest 
porozumienie. Świat ludzki jest tak różny od świata ośmiornic, że 
trudno nam wyobrazić sobie, iż zwie-
rzęta te myślą, mają problemy, rozwiązują je oraz że przywiązują się do 
swoich małych. Jesteśmy więc w 
stanie przebijać je harpunem, tak jakbyśmy to robili z kawałkiem 
drewna, ściągać z nich skórę, bić, ażeby 
ich mięso stało się bardziej delikatne, a następnie najspokojniej w 
świecie gotować.
Jeżeli jednak prawdą jest, że jesteśmy gatunkiem, który bardziej niż 
inne może wyobrazić sobie "świat 
innych gatunków"4, to przemoc wypływa w tym wypadku z 
nietolerancji, to jest z niemożności oderwania 
się od własnego świata wyobrażeń.
Wewnątrz tego samego gatunku agresja jest łatwiejsza do zry-
tualizowania, ponieważ partnerzy posiadają 
podobny system neu-
3 K. Immelman, Dictionnaire de 1'Sthologie, Mardaga, 1990.
4 R. Byrne, A. Whiten, MachuiveUwn Intelligence, Ciarendon Prcss, 
1980; J. Vau-clair, Les Images 
mentales ches. 1'animal, "La Recherche", nr 224,1990, s. 1006-1014.
118
rologiczny i żyją w tym samym świecie percepcji. Za to między różnymi 
gatunkami można się unicestwiać 
bez przemocy. Między reprezentantami tego samego gatunku 
zniszczenie przeciwnika wymaga 
osłabienia oddziaływania obowiązujących reguł gry.
W 1901 roku Selous opisał gody perkoza czubatego i od tego czasu 
zaczęto mówić o ceremoniale wśród 

108

background image

zwierząt. W 1914 roku J. S. Huxley dokonał pierwszej obserwacji 
etologicznej ceremonii ślubnej tego 
pięknego ptaka wodnego, mającego płetwy jak kaczka, a na głowie 
kępkę piór, przywodzącą na myśl 
kokoty z eleganckich dzielnic Paryża z epoki, kiedy wpinały one sobie 
pióra do włosów, żeby udawać 
damy z wyższych sfer! Tak więc perkoz czubaty, który o-degrał ważną 
rolę w społeczeństwie paryskim, 
pomoże nam zrozumieć strukturę i funkcję ceremoniału: Gody 
odbywają się zgodnie z ceremoniałem i 
śluzą nawiązaniu związku uczuciowego między członkami pary, 
relacjonował Huxley, mówiąc o tych 
ptakach5.
Ten, kto pierwszy wyrażajakąś myśl, wywołuje zazwyczaj 
niedowierzanie. Po czym ci, którzy formułują 
kolejne spostrzeżenia, mówią, że to przecież takie proste! Po opisie 
godów perkoza czubatego przez 
Huxleya miała miejsce cała lawina obserwacji. Montegu opisał ten sam 
fenomen wśród brodźców, 
Heinroth wśród nurów rdzawo-S2yich, a Whitman wśród zwierząt 
wyższego rzędu, aż w końcu Lo-renz, 
powołując się na teorię Darwina, opisał ten typ zachowania wśród 
małp, skorupiaków, głowonogów, 
insektów i ludzi.
Nie trzeba jednak sprowadzać wszystkiego do świata zwierzęcego. Z 
faktu, że mężczyzna zaleca się do 
kobiety, a stawonóg kręci się wokół samiczki, nie należy wyciągać 
wniosku, że mężczyzna jest 
stawonogiem, nawet jeśli stracił głowę dla swej wybranki! Metody 
porównawcze w biologii opisują 
struktury zachowania i ich funkcje w zarządzaniu emocjami, które 
pozwalają partnerom zgrać się w 
przewidywaniu jakiegoś wspólnego działania: synchronizacji 
seksualnej, walki, kontaktów między matką a 
dzieckiem, rozmów między małżonkami, organizacji wewnątrz grupy. Z 
faktu, że zachowania przybierają 
taką samą formę, nie należy wyciągać wniosku, że
5 J. S. Huxley, Le comportement rituel cha 1'homme et 1'animal, 
Gallimard, 1971.
119

109

background image

mają tę samą przyczynę. Można jednak opisać zachowanie partnerów 
wobec siebie i próbować je 
przeanalizować. Kiedy dwie mewy spacerują po plaży lub po wysypisku 
śmieci, można sądzić, że mają 
zamiary raczej przyjazne: ani postawa, ani krzyk, ani emisja senso-
ryczna, ani ruch nie wywołują 
wrażenia, które można by było określić jako "przemoc". Obserwując 
ptaki odnosimy wrażenie, że swym 
zachowaniem wyrażają silną i doskonale kontrolowaną emocję.
Jeżeli przyjrzymy się uważniej, zauważymy, że ten z ptaków, który 
próbuje się zbliżyć, trzyma coś w 
dziobie: rybę, coś do zjedzenia lub po prostu kawałek drewna. Jeżeli 
postawimy się na miejscu mewy 
zachowującej postawę wyczekującą, możemy sobie wyobrazić, że 
widząc zbliżającą się mewę z rybą w 
dziobie odczuwa ona zarazem lęk i zainteresowanie: obawę przed 
intruzem, którego intensywność 
uczuciowa jest niepokojąca, oraz zainteresowanie rybą, która wzbudza 
apetyt. Trzeba zaznaczyć, że 
mewa niosąca rybę przywodzi na myśl zachowanie rodzicielskie. 
Intensywność emocji ptaka 
"uwodzonego" łagodzi zainteresowanie kąskiem oraz rozbudzone 
uczucia dziecka. Jeżeli jednak 
spłoszymy przechadzającego się ptaka lub spowodujemy, że upuści 
swój kąsek, intensywność zbliżenia 
spowoduje przerażenie, którego nie ukoi ani jedzenie, ani emocje 
rodzinne. U mewy pasywnej wywoła to 
raczej strach niż uczucie synowskie, co wyrazi się ucieczką lub agresją.
W momencie, gdy zbliżenie między dwoma zwierzętami pozbawione 
zostało zrytualizowanej formy, silne i 
nie kontrolowane emocje powodują gwałtowną zmianę, przyjęcie wręcz 
chaotycznych postaw, mogą 
wywołać krzyki i ruchy doprowadzające do unicestwienia jednego z 
nich.
Gdy intensywność emocjonalna przestaje być kontrolowana przez 
ceremoniał, następuje wybuch 
przemocy. W ceremoniale, o którym mowa, ryba, jeśli można tak rzec, 
zmieniła swój status -nie jest już 
kąskiem do połknięcia, lecz postrzeżoną formą mającą wywołać 
sentyment rodzicielski bądź jakieś 
biologiczne skojarzenie nie dające się pogodzić z agresją. Ryba użyta 
nie jako taka, lecz w celu 

110

background image

wywołania określonego uczucia, przyczynia się do nawiązania 
komunikacji i poprzez wykorzystanie 
skojarzenia z przeszłością
120
przepaja percepcję bieżącą wspomnieniami z dzieciństwa. W swym 
aktualnym kontekście nie jest już 
smacznym kąskiem. W tej nowej funkcji ma wywołać wspomnienie 
wydarzenia, którego ślad jest głęboko 
ukryty w pamięci mewy.
Wśród zwierząt społecznych ceremoniał pozwalający na synchronizację 
zachowań partnerów, jak to 
widzieliśmy w przypadku perkoza czubatego i mewy srebrzystej, 
przyczynia się również do synchronizacji 
wszystkich jednostek w grupie: para najbardziej wrażliwa na informacje 
ekologiczne rozpoczyna taniec 
godowy, widok ten wywołuje wydzielanie seksualne u innych członków 
stada, którzy zaczynają 
naśladować do tego stopnia, że składanie jajek, wychowanie małych, a 
następnie migracja odbywają się u 
wszystkich w tym samym czasie. Ceremoniał, który pozwala każdej 
jednostce znaleźć jej miejsce 
biologiczne i emocjonalne oraz sposób zachowania wewnątrz grupy, 
służy jako spoiwo w tkance 
społecznej. Dzięki niemu pozostaje jednolita i działa jak .jeden mąż". 
Na tym poziomie organizacji istot 
żywych ceremoniał jest zachowaniem, którego skutkiem jest 
stymulacja biologicznajednostek oraz 
synchronizacja grup6. Sięgając głębiej: ceremoniał ofiary 
żywnościowej, która ma łagodzić agresję, 
spełnia rolę biologiczną, stymulując gotowość gruczołów seksualnych, 
jak można to było stwierdzić u 
wróbli domowych, srok ostrygojadek oraz dużych małp7.
Żeby ceremoniał mógł się stać skuteczny, musi się uwydatniać w jakiś 
sposób w swym środowisku 
sensorycznym. Dlatego wśród przedstawicieli gatunków 
poligamicznych oraz zwierząt żyjących w dużych 
grupach ceremoniały przybierają formy przesadne: wyzywające kolory, 
karykaturalne postawy oraz głośny 
śpiew. Natomiast wśród gatunków monogamicznych albo tych, które 
żyją w małych grupach, zażyłość 
oraz dyskretny kontekst sensoryczny wyostrzają percepcję każdego z 
partnerów, który reaguje na naj-

111

background image

mniejszy sygnał.
Dotyczy to również ludzi, którzy żyjąc we dwoje lub w małej grupie są 
nadzwyczaj wyczuleni na 
najdrobniejszy sygnał przekaza-
6J. S. Huxley, ibid., s. 18. 7 E. Mayr, Birds ofparadise, Natural History, 
1954.
121

ny przez partnera, podczas gdy w dużej grupie lub w tłumie są 
stymulowani jedynie karykaturalnymi 
makrosygnalami, takimi jak defilada lub groteskowe, a jednocześnie 
poruszające spektakle: Wszyscy 
śpiewają, dudni bęben, wspomina się zmarłych, dusza narodu i partii 
stanowią jedno i w końcu sam 
mistrz, po dokonaniu całkowitego wymieszania tego ogromnego tłumu 
i uczynienia z niego jednej istoty, 
zabiera głos, pisał Brasillach zafascynowany manipulowaniem mas 
przez przywódców nazistowskich8.
Dlatego tolerujemy karykaturalne zachowania i przemówienia 
polityków, kiedy zwracają się oni do mas na 
wielkich wiecach, podczas gdy to samo przemówienie czy zachowanie 
w telewizji, oglądane w domu w 
gronie rodzinnym, robiłoby wrażenie wulgarnego lub wręcz 
chuligańskiego wybryku. Gdy mówca 
znieważa swego przeciwnika w czasie mityngu, wprowadza tłum w 
bałwochwalczy trans; ta sama 
zniewaga wypowiedziana w telewizji będzie brzmiała niestosownie lub 
wulgarnie.
Opisaliśmy ceremoniał etologicznyjako rodzaj "pośrednika" 
zmysłowego. Można by opisać tysiące 
różnych relacji: między parą zwierząt, dwojgiem ludzi, między 
rówieśnikami, grupami, narodami... 
Możliwość wprowadzenia elementu zmiennego ułatwia obserwację 
doświadczalną: można zmienić 
odległość, założyć klapki na oczy, zatkać nos czy uszy, zastosować 
kolorowe plamy, zmienić brzmienie 
głosu, wprowadzić osobę trzecią... Z tych obserwacji wynika, że 
ceremoniał jest strukturą 
homeostatyczną, ponieważ zmiana jednego z elementów pociąga za 
sobą zmiany kompensacyjne w 
innych, co pozwala na zachowanie ogólnej równowagi.

112

background image

U dzieci, na długo przedtem, zanim zaczną mówić, moment 
zrytualizowanego zachowania może stać się 
symbolem: konflikty powstają na ogół z powodu wiaderka piasku, 
plastykowej łopatki lub kawałka 
czekolady. Kiedy jedno dziecko ma na coś ochotę i u-siluje zdominować 
inne, wchodzi w grę przemoc i 
nasze drogie cherubinki chętnie unicestwiłyby się wzajemnie, gdyby 
tylko miały niezbędne ku temu środki. 
W takich scenach można zaobserwować, że dziecko dobrze rozwinięte, 
spokojne i silne okazuje coś
8 R. BrasUlach, Notre avant-guerre, Le Uvre de Poche, 1992, s. 344.
122
w rodzaju "spokojnej siły", podchodzi do dzieci zaczepnych, unosi dłoń 
wyrazistym ruchem, ale nie 
uderza. Trzyma rękę w powietrzu, następnie szeroko otwiera usta i 
wydaje zdecydowany dźwięk, na jego 
twarzy maluje się nie agresja, lecz zdecydowanie9. Ten typ zachowania 
kształtuje i przekazuje emocję, 
która zatrzymuje zabijaków. Mały "rycerz" posiada naturalny autorytet, 
którego siłąjest ceremoniał, 
scenariusz składający się z gestów, symbolizujący nie realizowaną, lecz 
istniejącą w wyobraźni 
sekwencję. Jak gdyby uprzejmie mówił: "Uwaga! Potrafię uderzyć". Ten 
pełen wyrazu ruch przywodzi na 
myśl możliwość ryzyka w powiązaniu z emocją uspokajającą.
Zarówno w przypadku orła z królikiem, jak i "rycerza" w ogródku 
jordanowskim możemy uznać, że 
przemoc jest punktem widzenia wyrażanym przez zachowania, które 
nie liczą się z istnieniem kogoś 
drugiego. W przykładzie orla z królikiem chodzi o różne gatunki; w 
przypadku gwałciciela, który nie liczy 
się z uczuciami gwałconej kobiety, nie mogąc ich sobie wyobrazić - o 
różne stany uczuciowe; gdy 
weźmiemy pod uwagę teoretyka, który usiłuje narzucić swe idee, 
zmuszając innych do milczenia, chodzi o 
rozbieżności intelektualne; oraz w końcu i przede wszystkim, chodzi o 
organizmy społeczne, które mogą 
się wyniszczać w celu zdobycia terytorium bądź przewagi 
gospodarczej.
Zwierzęta potrafią kierować swymi emocjami w sposób bardzo 
skuteczny. Drapieżniki z rodziny 

113

background image

psowatych (na przykład wilki) są doskonałą ilustracją faktu, że dobrze 
nadzorowana przemoc może 
zmienić się w zachowanie pełne łagodności, co stanowi dowód, że wilk 
nie jest wilkowi człowiekiem. 
Struktura klanu zależy od intensywności odruchów. Wilkowi odruch 
agresywny niezbędny jest do 
przeżycia. Wewnątrz stada musi być na przemian agresywny i łagodny. 
Inne zachowanie 
zdezorganizowałoby grupę, powodując nieustające walki w jej łonie i 
nie pozwalając na koordynację w 
trakcie polowania. Jednakże wilki nie dopuszczają nigdy do tego, żeby 
ich agresywność przeistoczyła się 
w przemoc10.
9 H. Montagner, L'Attachenent: les debuts de la tendresse, OdUeJacob, 
1988.
10 D. van Caneghem, Agressimte et combatwite, PUF, 1978.
123

Ceremoniał zwierzęcy a zwyczaj wśród ludzi
Ludzie sądzą, że są w stanie przeciwstawić się wszelkim prze-
ciwnościom losu. Usiłują walczyć ze 
śmiercią, sprzeciwiając się jej władzy. Nie poddają się ani chorobie, ani 
klęsce głodu, zmieniają własne 
cechy genetyczne i ekologiczne, są zdolni modyfikować swoje geny 
oraz opuszczać planetę. Zwyczaje 
ludzkie nie powstają, jak w przypadku wilków, jedynie w wyniku 
organicznego współistnienia dwóch 
przeciwstawnych odruchów.
Mewa za pomocą trzymanej w dziobie ryby wywołuje u drugiej mewy 
przyjęcie postawy dziecka 
czekającego na pokarm, przepąja spotkanie wspomnieniem czegoś, co 
już miało miejsce. Natomiast 
kiedy moja żona podaje na stół słoik kiszonych ogórków, posiłek staje 
się przepełniony legendą rodzinną. 
Kiszone ogórki przywołują na myśl historię mojej rodziny: tego 
wieczoru trzeba będzie utrzeć placki 
kartoflane, pić wódkę i mówić na określony temat. Będziemy 
porównywać ogórki rosyjskie z niemieckimi, 
wykazywać ich wyższość i mówić o trudnościach z nabyciem, 
przywoływać wspomnienia z dzieciństwa 
rodziców, opowiadać o naszych rodzinach i przede wszystkim oddamy 
się snuciu refleksji dotyczących 

114

background image

ducha różnych narodów oraz ciężaru historii. Tak więc kiszony ogórek 
przyczyni się do powstania swego 
rodzaju wydarzenia rodzinnego, ustrukturowa-nia czasowego oraz 
nadania naszemu związkowi wymowy 
tradycyjnej. Można tu mówić zarówno o ontogenezie uczuciowej w 
postaci ryby wśród mew, jak i filozofii 
kiszonego ogórka w moim domu. 0-bie te rzeczy uczestniczą w 
strukturowaniu postrzeganego świata:
tam, gdzie wydawałoby się, że mamy do czynienia jedynie z warzywem 
z rodziny dyniowatych 
zanurzonym w solance, okazuje się, że stoimy wobec przepełnionego 
historią kiszonego ogórka. Filozofia 
kiszonego ogórka pozwala nam zrozumieć, że w świecie ludzkim rzeczą 
ogromnie ważnąjest smak, który 
pozwala nam odczuć podobną przyjemność (kiszony ogórek rosyjski 
jest oczywiście nieporównywalnie 
lepszy od niemieckiego). Jednakże tym, co nadaje sens pos-
124
trzeganemu światu, jest przede wszystkim strukturyzujący efekt 
opowiadania.
Zwierzęta również asymilują się z przeszłością własną, a nawet z 
przeszłością matki. Wydarzenia, które 
odegrały jakąś rolę w uczuciowości matki, odbijają się na rozwoju 
dziecka11. Zaobserwowano, że w 
pewnych dynastiach małp dominujących w środowisku naturalnym 
potomstwo przejmuje z urzędu status 
społeczny matki12. Kiedy jednak uczuciowość jej zostanie zakłócona w 
wyniku jakiegoś wypadku lub 
choroby, odbije się to wówczas na potomstwie13.
Mowa, która u dziecka ludzkiego wywołuje uczucie bieżące w stosunku 
do wydarzenia fikcyjnego, 
przeszłego lub mającego dopiero nastąpić, może mieć skutki zarówno 
pozytywne, jak i negatywne. 
Przekaz rodzicielski lub społeczny pozwalający przeżywać to 
wydarzenie może poprawić stan dziecka lub 
go pogorszyć, dzięki błogosławieństwu lub klątwie, jakie ze sobą niesie, 
co sprawia moc, jaką posiada 
jedynie mowa.
Wśród zwierząt żyjących w świecie, w którym ceremoniały wzajemnego 
oddziaływania kształtowane są 
przez ich uczucia, przemoc kontrolowana jest przez ich zachowania. 
Tymczasem u ludzi zwyczaje 

115

background image

kształtowane są przez wyobrażenia do tego stopnia, że teoria może 
zawsze usprawiedliwić destrukcję 
drugiej jednostki, wywołując przy tym uczucie oczyszczenia bądź 
boskości. Wyobrażenie staje się 
bodźcem idealnym, a więc doskonałym i niepodważalnym. Zwierzę, 
które sprowokowało swym 
niewłaściwym zachowaniem agresję zwierzęcia dominującego, może tę 
agresję złagodzić lub nawet 
powstrzymać, poddając się lub przyjmując postawę dziecka. Żadna 
natomiast informacja sensoryczna nie 
jest w stanie powst-
11 B. L. Deputte, Ontogenese comportementale et socialisation chez 
les siniens: analyse chez des 
mangabeys en captiwtó [w:]J.-J. Roeder iJ.-R. Andersen, Primates: 
recherches ac-twiles, Masson, 1990.
12 D. L. Cheney, The Acquisition ofRank and Development ofReciprocal 
Alliances among Free-Ranging 
Immature Baboom', "Behaviour, Ecology and Sociobiology", II (1977), s. 
303-318.
13 J. Loy, The Descent o/Dominowe in Mącąca. Insights into Structure 
ofHuman So-cieties [w:] 
Socioecology and Psychologa of Primates, Mouton, 1975, s. 153-180.
125

rzymać agresji człowieka, którego wyobrażenie o innym pełne jest 
nienawiści. Człowiek ten reaguje na 
swe wyobrażenia, a nie na realne percepcje. Dlatego rasiści są w stanie 
unicestwiać dzieci znie-
nawidzonej przez siebie rasy z poczuciem dobrze spełnionego 
obowiązku: spalenie żywcem 
dziesięcioletniej Turczynkijest właściwe, ponieważ pewnego dnia 
mogłaby jeść nasz chleb. Wyobrażając 
sobie tę dziewczynkę w sposób odrażający, rasista zareagował aktem 
eliminacji. Można sobie wyobrazić, 
że gdyby znal tę dziewczynkę, może by się do niej przywiązał i 
wówczas fakt spalenia żywcem tego dziec-
ka wywołałby w nim uczucie zgrozy.
U człowieka wyobrażenie świata może istnieć poza wszelką percepcją, 
podczas gdy u zwierzęcia oba 
procesy są ze sobą związane. Percepcja bieżąca przywołuje na myśl 
jakieś wspomnienia, które 

116

background image

wytwarzają bodźce wewnętrzne, rodzaj "ambasadorów myśli"14. Z całą 
pewnością fakt, że żyjemy w 
świecie wyobrażeń, powoduje, iż mamy skłonności zarówno do 
przemocy, jak i do kultury. Zwierzę zależy 
od rzeczywistości, która kontroluje jego przemoc, podczas gdy człowiek 
usiłuje poddać się wyobrażeniom, 
jakie ma o świecie, co go skłania do stosowania przemocy twórczej: 
zniszczyć jakiś porządek na rzecz 
innego, ponieważ "ze skrajnego chaosu wyłania się w naturze ludzkiej 
porządek"15.
Zwierzęta nie są brutalne, o ile procesy biologiczne i ekologiczne są 
zrównoważone. Ludzie natomiast 
używają przemocy, ponieważ chcą mieć możliwość wyeliminowania 
tych, którzy żyją w świecie innych 
wyobrażeń. Brak zwyczaju prowadzi do chaosu, podczas gdy jego 
hegemonia doprowadza do destrukcji 
innych, co sprowadza obie formy przemocy do jednego.
Jedynym wyjściem z tej sytuacji jest wymyślenie ceremoniału 
pozwalającego na konfrontację obyczajów i 
mającego na celu wzajemne poznanie się. Można go nazwać 
"konfliktem społecznym", "dyskusją 
filozoficzną", "przeglądem naukowym", "dysputą", jak
14 J. Vauclair, Representation et intentionnalite dans la cognition 
animale [w:] E. Sigu-an, Comportement, 
cognition, conscience, PUF, 1987, s. 59-88.
15 R. Girard, Des choses cachees depuis lafondation dv, monde, 
Grasset, 1978.
126
w średniowieczu, bądź też "okrągłym stołem". W tym przypadku 
niedogodnościąjest uczucie niepewności, 
podczas gdy świadomość, że zna się jedyną prawdę, ma właściwości 
kojące: O ile egzystencja jednostki 
w średniowieczu przebiegała wewnątrz jednej wspólnoty, obecnie 
przechodzi ona przez diugą listę 
instytucji wyspecjalizowanych, od przedszkola poczynając, a na domu 
starców kończąc, zahaczając po 
drodze o szkolę, wojsko, pracę, stowarzyszenia...16. Z każdą z tych 
instytucji wiąże się jakaś 
obyczajowość podająca w wątpliwość porządek świata ustalony przez 
innych. Nasza kultura wzbogaca 
się kosztem przemocy. Życie ludzkie przebiega obecnie w dziesięciu 
różnych światach kulturowych, które 

117

background image

przy okazji przechodzenia z jednego do drugiego narzucają nowe 
spojrzenie na to, co znaczy być 
człowiekiem, oraz zmuszają do porzucenia dawnego podejścia. 
Nastolatki używają przemocy wobec 
innych lub wobec samych siebie, liczba przypadków czynnej agresji 
wobec rodziców wzrasta, mimo że 
nikt o tym nie mówi, próby samobójstwa oraz wypadki drogowe są tak 
częste, że przestają już być 
"informacją"; natomiast narkotyki i AIDS przeistaczają się w "gwiazdy" 
kulturowe, symbolizujące 
destruktywną silę obecnej młodzieży.
Wszyscy stoją przed dylematem: albo być sobą, co oddala od grupy, 
albo związać się z grupą, co 
ogranicza częściowo możliwości indywidualne poprzez nadanie 
osobowości kolektywnej. Otóż nasza 
kultura czci Osobę, unicestwiając tym samym grupę i tworząc tysiące 
podgrup, będących zwolennikami 
tysiąca sposobów bycia innym. Ten, kto napotka swą podgrupę 
adoracji, mającą za punkt odniesienia 
jakiś temat sportowy, artystyczny, finansowy czy intelektualny17, 
będzie się rozwijał bardzo dobrze i nie 
będzie mu przeszkadzała destrukcja innego klanu. Może być nawet z 
tego powodu bardzo szczęśliwy, o 
ile uważa, że wyobrażenie świata reprezentowane przez ten klan jest 
zaprzeczeniem jego własnego 
wyobrażenia.
^ G. Mendel, La Societe n'estpas une familie. La Dćcowerte, 1992, s. 
148. 17 B. Cyrulnik, Culture du 
totem, naturę du tabou [w:] Sexualite, mythes et culture, L'Harmattan, 
1990.
127

Świat pozbawiony zwyczajów jest światem prymitywnym, 
ograniczającym się do materii, wagi i miary, 
podczas gdy świat pełen tradycji napełnia rzeczy historią, nadaje im 
sens i pozwala nam być razem. Świat 
pozbawiony zwyczajów jest światem rozsypującym się, w którym 
jednostki, pozbawione więzów 
solidarności, potykają się o siebie, spotykają lub przeciwstawiają się 
sobie w miarę napotykanych 
bodźców lub potrzeb. Świat pełen tradycji wiąże natomiast i godzi 
jednostki między sobą, czyniąc z nich 

118

background image

tkankę społeczną, do której należą i która ich wycisza, uspokaja.
Problem w tym, że wiadomo, do czego prowadzi nadmiar środków 
uspokajających: kultura, która 
zlikwidowałaby wszelką przemoc ludzką, przestałaby być twórcza. 
Zwyczaj, który powtarzany jest jedynie 
dla niego samego, wciąż w ten sam sposób, aż do obsesji, staje się 
aktem pozbawionym sensu, 
stereotypem wyrażanym za pomocą gestów. Dla ateisty znak krzyża 
jest gestem bez znaczenia, podczas 
gdy dla chrześcijanina jest on czymś bardzo ważnym, ponieważ odnosi 
się do wydarzenia odległego o 
blisko dwa tysiące lat, będącego symbolem dla powstającego ruchu. W 
chwili gdy wierzący się żegna, 
jego gest wywołuje w nim czysto ludzkie poczucie wzniosłości. Wśród 
zwierząt nie ma tego uczucia, 
ponieważ przystosowują się do rzeczywistości. Człowiek natomiast, 
żyjąc w świecie wyobrażeń i nie 
poddając się regulacji rzeczywistości, czuje się z natury wyższy.
Jeżeli żyję samotnie na pustyni, mam do rozwiązaniajeden tylko 
problem współżycia, a mianowicie 
przystosowanie mych potrzeb do warunków biologicznych i 
ekologicznych. Jeżeli jednak pojawi się druga 
osoba, muszę zgrać swoje potrzeby z jej potrzebami. Nie będę już mógł 
pić, nie licząc się z tym, że ona 
ma również pragnienie, biegać czy krzyczeć nocą, kiedy ona śpi. 
Przyjemności i obowiązki, jakie wiążą się 
z jej obecnością, zmuszają mnie do nadania formy moim pragnieniom 
oraz zrezygnowania z pewnych 
środków wyrazu. Jej obecność pobudza mnie i zaprasza do kontaktu, 
ale jednocześnie stawia przede 
mną zakazy i zabrania mija zniszczyć. Życie z kimś na pustyni stwarza 
świat międzyludzki równie 
stymulujący, co hamujący.
128
Na tym poziomie kontaktu jesteśmy jeszcze istotami niemó-wiącymi - 
na podobieństwo zwierząt, 
niemowląt bądź dorosłych, gdy widzą się ze zbyt wielkiej odległości, 
żeby móc rozmawiać. W świecie 
psów wszystko, co pochodzi od innych psów, jest stymulujące, 
podobnie jak w świecie niemowlaków - to, 
co przekazywane jest przez inne niemowlę, jest bardziej stymulujące 
niż to, co przekazuje własna matka. 

119

background image

To, co postrzegam w świecie zewnętrznym, wskazuje, na co mój świat 
wewnętrzny jest najbardziej czuły. 
Przedmiot odsłania podmiot, podobnie jak katastrofa, niszcząc jakiś 
organizm, ukazuje, w jaki sposób 
utrzymywał się on przy życiu.
Mowa wprowadza świat nie istniejący w tego typu interakcjach. Jeżeli 
na pustyni druga osoba przynosi ze 
sobą świat podobny do mojego, nasz świat międzyludzki natychmiast 
okaże się swojski. Będę ją 
rozpoznawał, nigdy przedtem jej nie widziawszy. podobnie do pudla 
rozpoznającego dobermana lub do 
kilkumiesięcznego niemowlęcia, które cieszy się widząc swą buzię w 
lustrze. To zachowanie 
mimetyczne18 tworzy dobre stosunki międzyludzkie, jako że pobudza, 
nie wywołując lęku19. Jednakże 
warunkiem jest, by druga osoba była zupełnie identyczna, ponieważ 
najmniejsza odrębność wywołuje 
niepokojące uczucie obcości, co może spowodować, że nasza ekstaza 
zmieni się w przerażenie, a to z 
kolei może nas popchnąć do eliminacji tej osoby: nawet minimalna 
różnicajest w stanie zaburzyć nasz 
spokój.
Zjawisko to można zaobserwować wśród psów, które szaleją z radości, 
gdy spostrzegą innego psa, 
biegną do niego i oczywiście zauważają natychmiast różnicę, która 
powoduje, że czują się zagrożone. 
Przechodzą wówczas do ataku, mimo że przed chwilą były tak 
szczęśliwe! Ambiwalencja w ich 
zachowaniu, na którą składają się pociąg i obawa, podniecenie i wstręt, 
zadowolenie i strach, pozwala im 
na współżyciejedynie wówczas, gdy wytworzy się między nimi pewien 
ceremoniał sensoryczny, który jest 
w stanie pogodzić je ze sobą. Obwąchują więc sobie narządy płciowe i 
podogonia, ponieważ
ró R. Girarti. Sacrum ifn-cemoc, przeł. M. i J. Plcdńscy, 1.1-5, Poznań 
1993-1994. lc> A. Charpaz, Enjfwc 
sur la uiolence, Lc Cerf, 1980.
9. Anatonu* uczuć
129

w ich świecie ta część ciała dostarcza wielkiej liczby informacji. 
Następnie, podobnie jak zwierzęta żyjące 

120

background image

w stadzie, usiłują ustalić swą pozycję, włażąc jeden na drugiego, 
wykazując przewagę lub grożąc sobie w 
sposób jak najbardziej "społeczny"20.
Kiedy spotykam na pustyni drugiego człowieka, zdolnego podobnie jak 
ja posługiwać się znakami i 
konwencjami lingwistycznymi, zauważam w jego ciele pewne 
wskazówki seksualne i społeczne, w które 
jest wyposażony, ponieważ żyję bardziej w świecie wizualnym niż 
węchowym. Następnie interesuję się 
tym, co mówi, bowiem jego słowa będą reprezentatywne dla naszych 
światów umysłowych oraz dla 
naszej przeszłości. Nasz kontakt przebiegać będzie na bieżąco, 
przepełniony jednak czymś pochodzącym 
z zewnątrz. Abyśmy mogli być razem, nasze rytuały przemienia rzeczy 
istniejące w danej chwili w znaki 
reprezentujące nieobecne światy. Tak rodzi się mit tworzący 
dwuosobową grupę i koordynujący działania 
partnerów. Kiedy jednak tempo zmian jest takie, że nie pozwala mitowi 
nadać sensu gestom i 
przedmiotom, wówczas przemoc prowadzi do zniszczenia bez 
możliwości odbudowy. Między monotonią, 
która otępia, a przemocą, która niszczy bez wahania, ceremoniał, 
pierwotne czczenie ofiary, zaznacza 
piętno czasu i wstrzymuje przemoc. Ceremoniał potrzebny jest, żeby 
czas biegł wolniej. Potrzebne są 
jednak również ceremoniały zmian, ażeby zwolnienie tempa nie 
przemieniło się w zastój i martwotę. Jak 
dotąd wszystkie kultury przewidziały podwójną walkę między 
chronicznością a przyspieszeniem czasu, 
między skamieniałością kulturalną a bulwersującym entuzjazmem, 
wymyślając ceremoniały inwersyjne, 
kiedy to bachanalia pozwalają oderwać się od dotychczasowych uczuć, 
kształtowanych przez zwyczaj.
20 M. Chanton, Le Compmtement social du chienfamilier, praca 
doktorska, Paris VI, 1991.
130
Kiedy zwyczaj przestaje działać
Zwyczaj nie szuka ani kompromisu, ani złotego środka: pozwala on na 
zachowanie równowagi, która - 
podobnie jak stan zdrowia - jest stałą walką przeciwstawnych sił. 
Wystarczy drobiazg, by ten układ zaczął 
niedomagać.

121

background image

Często psy przez parę chwil kręcą się w kółko, ażeby znaleźć idealną 
pozycję do spania. Kiedy jednak ich 
podniecenie staje się trudne do wytrzymania, zdarza się, że kręcą się 
zbyt długo. Można sobie wyobrazić, 
że zmęczony pies zaczyna swój zwyczajowy seans przed snem i 
zaznaje ulgi podobnie jak my, gdy 
poklepujemy poduszkę przed położeniem się spać. Część ruchowa tego 
aktu zawiera silę uspokajającą, 
kiedy jednak całą następną sekwencję spędzamy na poklepywaniu 
poduszki, żeby móc zasnąć, nie udaje 
nam się to, ponieważ sekwencja uspokajająca przemienia się w 
rozdrażnienie, które powoduje, że jeszcze 
bardziej szukamy uspokojenia, a więc uderzamy poduszkę, co nas 
jeszcze bardziej rozdrażnia-jak to 
często się nam zdarza robić w bezsenne noce. Część ruchowa 
zachowania jest respektowana, jednakże 
jej efekt adaptacyjny, pozwalający na zakończenie sekwencji, nie jest 
realizowany.
Obserwując zwierzęta w ogrodzie zoologicznym możemy zrozumieć, w 
jaki sposób ceremoniał przestaje 
działać. Stworzeniom przebywającym w klatkach ta ograniczona 
przestrzeń oraz warunki sensoryczne 
narzucone przez człowieka nie pozwalają na normalny przebieg 
ceremoniału. Normalne mechanizmy nie 
wystarczają, ażeby złagodzić napięcie emocjonalne. Często można 
zaobserwować zwierzęta wykonujące 
mechaniczne ruchy: konie ocierające szyję o drzwi klatki21, 
niedźwiedzie, które uszkadzają sobie stawy w 
wyniku ciągłego stawiania jednej łapy na drugą, a nawet małpy, które 
huśtają się wciąż w ten sam sposób.
Zachowanie zwierząt, które używają swego ciała i bezpośrednio 
otaczającej je przestrzeni, wskazuje na 
przystosowanie do przy-
21J.-L. Rappoport, Reply to Cwnmfataius on Recent Adwnces m 
ObsmhŻCwnpulsive Disorders, 
"Neuropsychophannacotegy", V, nr l (1991), s. 21-32.
131

musu: działanie za wszelką cenę w ograniczonym środowisku. To, co je 
popycha do działania od 
wewnątrz, napotyka na przeszkody zewnętrzne. Zrezygnowanie z 
bodźca wewnętrznego oznaczałoby 

122

background image

destrukcję żywotności. Można tego dokonać przy użyciu substancji 
chemicznych, które niszczą 
neuroprzekaźniki żywotności, jak na przykład rezerpina, która wywołuje 
depresję22, lub tetrahydrokabi-nol 
kanabisu, który uszkadza synapsy. Jednakże najłatwiejsza manipulacja 
polega na ograniczeniu otoczenia 
w taki sposób, ażeby u-niemożliwić wszelkie działanie skierowane na 
zewnątrz, co doprowadza w końcu 
do zaniku neuroprzekaźników mózgowych23.
Kiedy zdrowy impuls uzewnętrznia się w środowisku chorobliwym, 
ceremoniał ulega deformacji i 
przeradza się w stereotyp. Ograniczenia przyczyniają się do powstania 
stanów frustracji, nie-
zaspokojonego pragnienia, konfliktów (w przypadku, gdy jedna 
motywacja agresywna napotyka drugą) lub 
stresu (reakcji ostrzegawczej organizmu, który czuje się zagrożony)24. 
Tak więc w pogorszonych, 
zaburzonych warunkach środowiska nieuchronnie deformuje się 
ceremoniał i powstaje stereotyp. Gdy 
środowisko ulega zaburzeniu, zwierzę pogrąża się w stanach 
patologicznej repetycji.
Teoria ta, którą łatwo potwierdzić obserwując zwierzęta, może 
tłumaczyć powstanie następującego błędu 
w rozumowaniu: kiedy obserwujemy małego "Rumuna", dziecko 
wyobcowane, o dzikim spojrzeniu, które 
robi pod siebie i powarkuje, ponieważ nie umie mówić, sądzimy, że jest 
ono chore, podczas gdy to jego 
środowisko, wytworzone przez określoną kulturę, zahamowało jego 
rozwój.
Środowisko zbyt ubogie na równi ze środowiskiem zbyt bogatym 
wytwarza pewien stereotyp, ponieważ w 
obu przypadkach świat sensoryczny nie nabiera formy. W pierwszym 
przypadku zwierzę interesuje się 
tym, co go może jeszcze stymulować: promie-
22 E. Zarifian, Action biochimique des antidepresseurs cha 1'homme, 
Pharmuka (Seminarium psychiatrii 
biologicznej), V (1984).
23 J.-P. Tassin, Approche du role fonctionnel du systeme meso-cortical 
dopaminergique, "Psychologie 
medicale", XII (1980).
24 M. Bourdin, Psycho-dermatologie chez les camwores dffmestiques, 
praca doktorska, Maison-Alfort, 

123

background image

1.11/2 - Nagroda Arkoveta 1992.
132
niem światła, pyłkiem kurzu unoszącym się w powietrzu, własną łapą, 
którą liże bezustannie, aż do 
powstania wrzodów. Jednakże w świecie zbyt bogatym w informacje 
owe formy również nie mogą się 
kształtować. Nadmiar stymulacji bez przerwy ze wszystkich stron 
wprost zalewa zwierzę informacjami, nie 
nadając formy postrzeganemu światu. Odpowiedzi organizmu 
przeładowanego stymulacjami są 
zdezorganizowane.
Możemy zastosować to samo rozumowanie do "dziecka z komórki", 
które w tym nadmiernie 
ograniczonym środowisku interesuje się plamami światła, unoszącymi 
się w powietrzu pyłkami, hałasami 
mającymi znaczenie, obserwuje też ruchy własnych rąk. Tymczasem 
dziecko nadmiernie stymulowane, 
żyjące w przesycie, staje się ogłupiałe na skutek nadmiaru informacji, 
który wytwarza w nim paradoksalne 
"odosobnienie uczuciowe"25.
Stereotyp jest czymś w rodzaju schematu zachowania, które w 
jednorodnym środowisku nie jest w stanie 
powiązać się z innymi i powtarzane jest mechanicznie, aż do 
wyczerpania. Działalność zastępcza jest 
zachowaniem skupiającym się na sobie lub najakimś niezbyt odległym 
przedmiocie, które w normalnym 
środowisku powinno działać uspokajająco, zmniejszając napięcie 
uczuciowe. Ta abstrakcyjna definicja 
łatwiejsza będzie do zrozumienia, gdy zaobserwujemy zachowanie 
niedźwiedzia i kota przebywających w 
klatce. Pierwsze zwierzę, przestępując bez przerwy z łapy na łapę, rani 
sobie w końcu pysk ocierając go o 
kratę klatki: jest to przykład stereotypu. Tymczasem kot w klatce długo 
zajmuje się swą toaletą, aż w 
końcu, uspokojony, zasypia: w tym przypadku mamy do czynienia z 
działalnością zastępczą. Stereotyp 
zachowuje funkcję stymulacji w świecie nie uformowanym; działalność 
zastępcza natomiast ma skutki 
uspokajające w świecie uformowanym. A przecież dla nas, ludzi, jest to 
ta sama klatka! Dla niedźwiedzia 
jest to straszliwe ograniczenie, ponieważ zwierzę to potrzebuje wielkich 
przestrzeni. Namiastka ruchu 

124

background image

związanego z przemieszczaniem się, powtarzana
25 P. Wallon, La Relation therapeutique et la developpement de 
1'enfant, Privat, 1991.
133

bez przerwy aż do okaleczenia, jest próbą adaptacji do ograniczeń 
przestrzeni.
W świecie kota, potrzebującego mniejszej przestrzeni i bardziej 
związanego z czasem, klatka nie jest aż 
tak dokuczliwa. Kot a-daptuje się do niej przeglądając futerko, kąsając 
skórę, liżąc sierść, co przypomina 
zabiegi człowieka, który poklepuje poduszkę i ścieli starannie łóżko, aż 
do chwili, gdy uzna, że wszystkie 
informacje sen-soryczne są dla niego zadowalające, czyli nie 
stymulujące, i będzie mógł zasnąć. Koty 
przystosowują się do sytuacji przymusowej czyniąc toaletę, która 
przygotowuje je do wypoczynku, 
ponieważ zwierzęta te są mistrzami wszystkich kategorii, jeśli chodzi o 
sen. Ludzie przystosowują się 
przez zamknięcie się w sobie, język wewnętrzny, świat wyobrażeń, 
ponieważ są mistrzami słowa. Jeśli 
chodzi o niedźwiedzie, adaptują się one poprzez stereotypy, 
powtarzalny ruch, który przynosi im 
chorobliwą namiastkę działalności za wszelką cenę i która, niestety, 
może obrócić się przeciwko nim. 
Dowodzi to, jak dalece nie ma niczego, co by istniało "samo w sobie" w 
świecie istot żywych26. Kto żyje, 
ten interpretuje.
Dezorganizacja środowiska powoduje destabilizację świata 
wewnętrznego. Ciało staje sięjedynym 
obiektem zewnętrznym zdolnym kształtować świat wewnętrzny. W 
środowisku zbyt ubogim własne ciało 
staje się obiektem zorganizowanym i kojącym. Dlatego też wszystkie 
istoty żywe, gdy ich środowisko 
ulega zakłóceniu, zamykają się w sobie, skupiając się nad jakąś 
czynnością, jak zwierzęta w zoo, 
odosobnione uczuciowo zwierzęta domowe27, nadmiernie 
uwrażliwione na świat ludzki dzieci 
autystyczne28, chwiejący się jednostajnie psychopaci lub osoby, które 
chodzą tam i z powrotem czy stale 
powtarzają te same czynności. Obsesjonaci śmieją się na ogół ze swej 
manii czystości czy ciągłego 

125

background image

sprawdzania- zdają sobie sprawę
26 D. Lecourt, wstęp do książki B. Cyrulnika Naissance dv, sens, 
Hachette, 1991.
27 A. Alameda, B. Cyrulnik, C. Beata, Pouvoirfa(onnant des interactions 
entre tes proprietaires et les 
animawc de compagnie tors d'une consultation yeterinaire, referat na 
międzynarodowym kongresie 
weterynaryjnym CNVSPA, Paryż, listopad 1992.
28 B. Cyrulnik, A. Alameda, H. Tonnelier, A. Robichez, B. Rousselot, 
Preludes au-tistiyues, referat na 
kolokwium "fethologie dujeu", Paris-Sorbonne, maj 1993.
134
z tego, że ich zachowanie jest śmieszne i mówią o tym. Jednakże owe 
magiczne nawyki zachowują swą 
kojącą moc mimo oczywistej non-sensowności.
Warto zadać sobie pytanie: dlaczego rytuał może zacząć tracić swoje 
właściwe znaczenie, skupiać się na 
samym sobie bądź przeobrażać się w banalny stereotyp. Jeżeli 
odmienność, synchronizacja z partnerem 
nie są możliwe, dzieje się tak głównie dlatego, że ów partner nie 
istnieje, jak na przykład w zoo lub w 
przypadku ograniczeń społecznych29. Namiastka zachowania, próba 
zwrócenia się do drugiej istoty 
jeszcze występuje, jednakże w braku partnera harmonizacja nie ma 
sensu i zwyczaj pozbawiony jest 
swych zasadniczych treści.
Na drugim biegunie zwyczaju zdarza się, że podmiotowi chwilowo 
osłabionemu lub głęboko zaburzonemu 
brak siły agresywnej, ażeby wyjść naprzeciw innego osobnika, 
doprowadzić do kontaktu i przygotować się 
do zharmonizowania obu systemów poznawczych30. Niezależnie od 
tego, czy słabość leży po tej, czy po 
innej stronie. na zewnątrz czy wewnątrz, widoczna jest w momencie 
interakcji, nawet jeśli korzenie tego 
stanu sięgają przeszłości. Zniekształcony zwyczaj nie pozwala na 
koegzystencję partnerów.
Zdarza się, że zwyrodnienie wynika z poważnego zakłócenia warunków 
otoczenia, na przykład w 
przypadku nadmiernego zagęszczenia, które zaburza zwyczaj poprzez 
nadmiar informacji. Zbyt częste 
zmiany czynią zwyczaj mało stabilnym, podczas gdy kolektywny stres 
porusza jednostki. Zakłócenie 

126

background image

rozwoju może również wynikać ze zbyt wczesnej izolacji, która 
pozbawia zwierzę pozytywnych efektów 
gier z okresu dojrzewania. Zaburzenia mogą być chwilowe, jak na 
przykład paraliż twarzy pochodzenia 
wirusowego, który może się cofnąć samorzutnie, rana czy nietypowy 
krzyk, który dezorganizując formę 
zwyczaju, narusza więź istniejącą między jednostkami wchodzącymi w 
skład grupy i je desolidary-
29 F. O. Odberg, Behawwral Coping in Chronić Stress Conditions [w:] 
Etho-Experimen-tal Approaches to 
the Study ofBehwior, Blanchard and NATO series, 1991.
30 D. G. M. Wood-Gush, R. G. Beilharz, The Enrichment ofa Bare 
Environmentfor Animals in Confined 
Conditions, "Applied Animal Ethology", nr 10,1983, s. 209-217.
135

żuje. Poddane działaniu takiego impulsu zwierzęta będą mogły 
zrealizować tylko namiastkę ceremoniału, 
jego pierwsze sekwencje, do których wystarczają jedynie bodźce 
endogenne zapisane genetycznie31.
Jeżeli powyższe rozumowanie i obserwacje są w miarę spójne, oznacza 
to po raz kolejny, że różnica 
między tym, co endogenne i egzogenne, nie ma znaczenia większego 
niż przeciwstawianie natury i 
kultury. Endogenny stymulator jest nie do uniknięcia: żaden organizm 
nie może żyć bez bodźca 
biologicznego. Jednak wówczas, kiedy organizm odbiera bodziec do 
życia, napotyka inną formę, na 
przykład kogoś o tym samym pochodzeniu, jakąś strukturę ekologiczną 
lub społeczną, przestrzeń 
kontaktu między takimi dwoma bodźcami przybiera formę zwyczaju 
wynikającego z prostego faktu 
połączenia sił, podobnie do dwóch nurtów, których spotkanie, zanim 
połączą się i popłyną razem 
spokojnie, wywołuje najpierw prądy i wiry.
Pojęcie przemocy różni się zaskakująco zależnie od punktu widzenia. 
Niektóre gatunki (myszy) odczuwają 
ją głęboko we własnym ciele, inne tymczasem (kot) nie myślą nawet o 
tym. Podobnie jest z kulturami. 
"Hodowanie" dzieci z przeznaczeniem ich na ofiarę wydaje się nam 
wyjątkowo brutalne, podczas gdy był 

127

background image

to rytuał kulturowy Azteków, który wiązał ze sobą członków jednej 
grupy, nie liczącej się ze światem ofiar. 
Z tego samego powodu konkwistadorzy poćwiartowali kilka tysięcy 
Indian, a naziści organizowali masowe 
"rytuały" klanu, którego celem było unicestwienie innych. "Rytuały" te 
dostarczały archaicznej 
przyjemności nawet ludziom światłym, takim jak Brasillach czy Drieu la 
Rochelle.
Przemoc jest również odmiennie odczuwana w różnych epokach. Kiedy 
u starożytnych Rzymian kobieta 
wysoko postawiona zabijała swą służącą za niezręczne ułożenie 
włosów32, uważano ten
31 R. Campan,V. fowcassi6.Laneuro-ethologiepeut-
ellesepasserd'ethologie?, "Ćtudes et anałyses 
comportementales", III, nr 3 (1986).
32 A. Rousselle, Gestes et signes de la familie dans 1'Empire romain, 
[w:] Histoire de la familie, Armand 
Colin, T. I, 1989, s. 257.
136
czyn za coś zupełnie normalnego. Kiedy matka Galiusza w Perga-mie, 
w II wieku, kąsała swych służących 
dlatego, że źle nakryli do stołu, nikt nie uważał tego za brutalne, 
ponieważ wszystkie panie domu czyniły 
podobnie. Nie będę się rozwodzić nad "subtelnościami" stosowanymi w 
przypadkach przyłapania na 
cudzołóstwie, gdy wyrywano wątrobę mężczyzny, żeby wystawić ją na 
widok publiczny wbitą na pal33, a 
kobietę wrzucano do wody w zawiązanym worku razem z dziesięcioma 
rozszalałymi kotami. Cudzołóstwo 
uważane było za tak wielkie przestępstwo, iż uznawano, że zasługiwało 
na tortury, których widok wcale 
nie wywoływał uczucia grozy.
Obecnie przestępstwa popełniane w afekcie zdarzają się o wiele 
rzadziej, ukazując tym samym, że w 
naszej kulturze nie uważa się już partnera za swoją własność. Cierpimy 
z powodu doznanej krzywdy, 
jednak nie uważamy, że mamy prawo zniszczyć niewiernego 
współmałżonka, ponieważ nie jest on już 
naszą własnością uczuciową. Dawniej zresztą sędziowie stosowali 
niezbyt wysokie kary za przestępstwa 
popełnione w afekcie, niemalże uznawane za legalne. Ich motywy były 
łatwe do zrozumienia. Dzisiaj 

128

background image

natomiast nie tyle sama niewierność, co okrucieństwo zbrodni 
popełnionej w afekcie budzi uczucie grozy.
Oddalenie fizyczne bądź intelektualne nie pobudza już uczuciowości: 
czego oczy nie widzą, tego sercu 
nie żal! Konkwistadorzy wyobrażali sobie Aztekówjako woły 
zaprzęgowe, hitlerowcy Żydów jako szczury 
zagrażające ich aryjskiej kulturze. Jeszcze pięćdziesiąt lat później ci 
funkcjonariusze śmierci krytykują 
hitlerowską administrację, która nie ułatwiła im w wystarczającym 
stopniu wykonywania pracy! Nie podają 
zaś w wątpliwość rozkazów, jakie wykonywali bez większych zresztą 
emocji!34
Powstaniu zwyczaju przeszkadza również zbyt wielka bliskość. Nie 
potrzebuję specjalnego obyczaju, 
żeby dotknąć w dowolnym miejscu własnego ciała, nie mogę jednak 
tak postąpić wobec ciała mojej 
sąsiadki, bowiem ten kontakt podlega regulacji przypominasz M. 
Godelier, La Pmduction (tugrands 
hommes, Fayard, 1982. 34 C. Lanzman, świadectwa w filmie Shoah.
137

jącej kodeks drogowy. Bardzo duże zbliżenie, które nie pozwala na 
powstanie zwyczaju, tłumaczy, 
dlaczego przemoc wybucha bez zahamowań wobec naszych bliskich. 
Kiedy służąca żyła w domu swego 
pana, chłostano ją batem. Kiedy miała swój pokój na poddaszu, bito ją 
kijem. A obecnie, kiedy nasza 
sprzątaczka mieszka u siebie, nie można już jej tknąć. Bez względu na 
rodzaj kultury, rodzina pozostaje 
terenem przemocy. Ta mała grupa ludzka - scementowana przez 
uczucia, seksualność, wychowanie 
dzieci oraz przymusy społeczne - reprezentuje pole uczuciowe tak 
bliskie, że zwyczaj traci w nim swą 
skuteczność. To na tonie rodziny lub, nieco szerzej, w kręgu o-sób 
bliskich popełnia się większość 
mordótu55. Czy to będzie średniowieczna Anglia, 
dziewiętnastowieczna Francja, Rosja lat sześćdzie-
siątych, czy dzisiejsze kraje islamu36, przemoc w kręgu rodzinnym 
zajmuje niewiele miejsca w 
rozważaniach kulturowych. Pozornie wydaje się, iż wszystkie filmy czy 
książki, które o tym mówią, dotyczą 

129

background image

wypadków wprawdzie bulwersujących, ale rzadkich, tymczasem cyfry 
raportów policyjnych są 
wstrząsające: istnieje 80 procent szans na znalezienie mordercy wśród 
rodziny lub osób bliskich, nie 
mówiąc już o aktach brutalności, torturach słownych czy tajemnych 
kazirodztwach. Rodzina, ta oaza 
bezpieczeństwa, jest jednocześnie terenem skrajnej przemocy.
Bliskość uczuciowa nie dopuszcza więc do powstania zwyczaju, 
wydając ciało na pastwę każdego gestu, 
każdego słowa, każdego wyrazu emocji.
W świecie istot żyjących najdoskonalsze przekazy uczuciowe odbywają 
się wewnątrz gatunku. 
Najdrobniejsza emocja zostanie świetnie przekazana reprezentantowi 
tego samego gatunku i wystarczy, 
żeby zwyczaj nieco się zmienił, a nic już nie będzie w stanie nad nią 
zapanować. Wśród zwierząt 
wodopoje są sygnałem odbieranym w świadomości dziesiątków 
gatunków, które zbierają się przy brzegu. 
Ich uwaga skierowana jest ku wodzie tak dalece, że
35J.-S. Chesnais, Histoire de la molence, Robert Laffont, 1981, s. 79-80. 
36 R. Maziouman, Lesfacteurs 
essentiefs de la crininalitS dans les differents pays musui-mań [w:]J.-S. 
Chesnais, op.cit.
138
drapieżniki i ich ofiary prawie się stykają, dostrzegając się jedynie na 
tyle, żeby się nie zderzyć37. Nie 
dotyczy to krokodyli, które nie zwracają uwagi na wodę, ponieważ są w 
niej zanurzone, podobnie jak my 
nie zwracamy uwagi na powietrze, którym oddychamy. Interesują się 
one natomiast ptakami i ssakami, 
które chętnie jadają.
Bardzo bliskie bodźce są postrzegane, ponieważ podlegają adaptacji, 
jednakże nie są uwzględniane. 
Kiedy uwaga zwrócona jest na odbiór informacji przekazywanej przez 
jakieś źródło dominujące, wszystkie 
inne schodzą na dalszy plan.
Dlatego też nad wodą lwice nie napadają na gnu: widzą je, ale ich nie 
atakują, ponieważ ich uwaga 
zwrócona jest ku wodzie. Gnu wiedzą, że lwice wolą teraz pić wodę, i 
nie rozpoznają ich jako dra-
pieżników, nie czują się ofiarami. Mogą przebywać tuż obok nich bez 
obawy.

130

background image

Bliskość i oddalenie, poprzez przejrzystość emocjonalną, jaką 
wprowadzają, usuwają w cień obiekty 
doznań sensorycznych i czynią je nieznaczącymi. Ceremoniał nie ma 
znaczenia i zwierzęta mogą 
przebywać koło siebie nie używając przemocy tak długo, póki jakieś 
wydarzenie nie rozbudzi ich emocji. 
Gdy tylko pragnienie zostanie zaspokojone, a lwica zacznie na nowo 
polować, nieobecność ceremoniału 
pozwoli użyć form przemocy.
Istnieją czynniki budzące emocje. Łatwo sprowokować panikę lub 
reakcję lękową, wstrzykując mleczan 
sodowy. Niektóre substancje wywołują niekontrolowaną wściekłość, na 
przykład kwas moczowy w 
nadmiernej ilości: jeżeli organizmowi brakuje enzymu, który zazwyczaj 
go rozkłada, na każdy bodziec 
odpowiada niszczycielską wściekłością, której nic nie będzie w stanie 
pohamować.
Hodowcom udało się wykryć czynnik genetyczny, który pozwolił 
wyprodukować takie rasy psów jak 
pittbull. Nie są one w stanie pohamować agresji, ponieważ nie 
postrzegają odpowiedzi przeciwnika, tak 
więc rytualny gest poddania się przestaje być wobec nich skuteczny.
W D. van Caneghem, Agresswitó et combathriff, PUF, 1978, s. 82.
139

Czynnik mózgowy przemocy zidentyfikowano i wykorzystano w sposób 
widowiskowy. Pewien hiszpański 
neurochirurg38 był tak pewien możliwości kontrolowania przemocy 
poprzez mózg, że nie wahał się wejść 
na arenę i stanąć twarzą w twarz z bykiem. Nie o-mieszkal jednak 
przedtem zainstalować mikroelektrod w 
ciele migdałowatym zwierzęcia. Wdział na siebie swój najlepszy strój i 
dumnym gestem, jak przystało na 
Hiszpana, zarzucił na plecy czarną pelerynę z czerwoną podszewką. 
Stojąc samotnie na wprost byka sta-
nowił idealny cel, który zwierzę mogłoby bez najmniejszej trudności 
roznieść na strzępy. Gdy byk znalazł 
się już w odległości dwóch metrów od człowieka, zwykłe naciśnięcie 
palcem na guzik automatycznego 
pilota spowodowało przesłanie impulsu do ciała migdałowatego i byk 
natychmiast powstrzymał atak. 

131

background image

Odejmując palec od guzika neurochirurg zawieszał na chwilę zakaz i 
byk atakował na nowo, aż do chwili, 
kiedy mózg jego otrzymywał na nowo informację biologiczną, która go 
uspokajała... Czynniki biologiczne 
wyjaśniają nie kontrolowaną przemoc prowokowaną przez niektóre 
narkotyki, na przykład crack (jedna z 
postaci heroiny), bądź przez zmiany mózgowe, polegające na 
zniszczeniu części mózgu rządzącej e-
mocjami.
Jednakże układ emocjonalny ulega najczęściej zakłóceniu z powodu 
czynnika ontogenetycznego. 
Niektóre istoty "niecałkowicie ukształtowane" w momencie narodzin, 
potrzebują w pierwszym okresie 
rozwoju opiekuna. Jeśli tego opiekuna zabraknie w wyniku śmierci, 
wypadku lub eksperymentu39, istota 
taka skupia się na swym własnym ciele i zniekształca w ten sposób 
rytuał, który traci funkcję 
komunikacyjną, zachowując jedynie funkcję autosty-mulacyjną i 
samouspokajającą.
Można zaobserwować, że zwierzęta stadne, które zostały odizolowane 
w trakcie rozwoju, przejawiają 
autóagresję przy najdrobniejszej emocji: szczury rozdrapują sobie łapy, 
psy uderzają łbami
^J.-M. Delgado, Le Conditionnement du cerueau et la libertf de 1'espńt, 
Dessart, 1972. 39 H. F. i M. K. 
Harlow, Social Deprivatwn in Monkeys, "Scientific American," listopad 
1962.
140
o mur, małpy kąsają własne nadgarstki i wpychają sobie palce do o-
czu. U dzieci wczesne braki 
społeczne wywołują zawsze znaczne zakłócenia biologiczne, umysłowe, 
endokrynologiczne, a w okresie 
późniejszym prawdziwe skupione na sobie "oczekiwanie na bodziec"40. 
Najmniejsza emocja wywołuje u 
nich działania skierowane przeciwko sobie, które, gdy są zbyt 
intensywne, mogą doprowadzić do 
samookaleczenia41.
Ostatni czynnik przemocy znajduje się w otoczeniu -jest nim 
przeludnienie. Wśród zwierząt zagęszczenie 
reguluje się samoistnie, ponieważ stymulacja biologiczna wynikająca z 
nadmiaru ilościowego, 

132

background image

ograniczenia przestrzeni, ciągłych i chaotycznych kontaktów powoduje, 
że regulacja emocji jest 
niemożliwa. U zwierząt żyjących w zbyt zagęszczonym środowisku 
można zauważyć problemy 
hormonalne oraz zakłócenia w zachowaniu. Ssaki wydzielają mniej 
hormonów płciowych -jelenie 
wykazują mniej zainteresowania łaniami, szczury wędrowne przestają 
się rozmnażać, samice królika 
zabijają swoje młode. To zobojętnienie seksualne stanowi najbardziej 
naturalną regulację urodzin42.
Nadmierne zagęszczenie wywołuje zwiększoną stymulację 
sensoryczną, która deformuje ceremoniał. 
Wśród białych czapli w stacji badawczej w Wilhelminenbergu 
zaobserwowano ceremoniały groteskowe i 
nieskuteczne. Ptaki te rozpoczynają gody szalenie intensywną i 
brutalną akcją, która przekształca się w 
walkę. Rodzice przestają zajmować się małymi. Te zaś czaple, które 
wychowały się jeszcze w środowisku 
zrytualizowanym, próbują powrócić do poprzednich zachowań43. Małpy 
zaś, przeniesione na małą wyspę, 
rozmnażają się bardzo szybko i gdy sąjuż bardzo liczne, zapominają o 
jakimkolwiek zwyczaju. Biją się 
między sobą bez zahamowań, ranią się i gonią, nie przestrzegają 
żadnych reguł seksualnych, żyw-
40 M. Erlich, La Mutiiation, PUF, 1990, s. 178.
41 M. Levitt, Dysesthesias and Self-MutiIation in Humans and Sub-
Humans. A Reuiew ofdinical and 
Experimental Studies, "Brain Research Review", X (1990), s. 247-290.
42J.-J. Christian, The Roles ofEndocrine and Behaworal Factors in the 
Growth ofMam-malian Populations 
[w:] A. Gobman, Comparatwe Endocrinology, Wiley, 1959, s. 71-97.
43 O. Koenig [w:] van Caneghem, op.cit., s. 67.
141

ilościowych czy wychowawczych. Cala grupa zaczyna niedomagać 
fizycznie, emocjonalnie i społecznie44.
Najbardziej klasyczne doświadczenie pozwalające zaobserwować, jak 
nadmiar liczebny zakłóca normalne 
funkcjonowanie społeczne i zniekształca biologię członków grupy, 
polegało na wykonaniu "klatki 
szczęścia" dla dwudziestu szczurzych samców i tyluż samiczek45. 
Przewidywano, że po dwudziestu 

133

background image

siedmiu miesiącach wygodnej egzystencji w klatce o powierzchni 
tysiąca metrów kwadratowych znajdzie 
się pięć tysięcy mieszkańców. Otóż liczba osobników nie przekroczyła 
nigdy stu pięćdziesięciu. Gdy 
dochodziły do tej ilości, pojawiały się zakłócenia biologiczne oraz 
zaburzenia współżycia, prowadzące do 
destrukcji grupy i jednostek. Wzajemne stosunki stawały się tak 
gwałtowne, że samce walczyły na śmierć i 
życie i nawet samiczki, zazwyczaj mniej agresywne, próbowały się 
unicestwiać. Próby kopulacji nie były 
już poprzedzane godami, które synchronizowały partnerów. Jeden z 
obserwatorów nazwał nawet to 
pośpieszne spółkowanie, nie poprzedzone ceremoniałem, "gwałtem". 
Samice, coraz mniej płodne, nie 
przygotowywały już gniazd, rodziły gdzie popadło i porzucały swe 
potomstwo, które natychmiast było 
pożerane przez osobniki dorosłe. Bardzo szybko śmiertelność w grupie 
osiągała 90 procent i życie 
wracało do normy dopiero wówczas, gdy zagęszczenie się zmniejszało. 
Zanikało również chorobliwe 
zachowanie i naturalna przemoc wyzwolona w wyniku odrytualizowania 
wygasała samoistnie, gdy tylko 
ekologia społeczna pozwalała na nowo ukształtować się zwyczajom.
Niepokój w miastach i na wsi
Ekologię ludzką można uznać za rodzaj peryferyjnej biologii, w której 
organizacja środowiska oraz 
warunków mieszkaniowych
44 C. R. Carpenter, The Howlers ofBarro Colorado Island [w:] I. De 
Vore, Primate Be-hauiw, 1965, s. 250-
291.
45]. B. Calhoun, Population Density and Social Pathology, "Scientific 
American", CCVI (1962), s. 139-148.
142
kształtuje zarówno informacje sensoryczne.jak i przestrzeń, dźwięki, 
światło, bodźce uczuciowe oraz 
rytmy chronobiologiczne.
Urbanizacja jest z pewnością tym tworem minionych pokoleń, który 
narzuca ich dzieciom drogi rozwoju. 
Przed drugą wojną światową były na naszej planecie trzy miasta liczące 
ponad osiem milionów 
mieszkańców i wszystkie trzy znajdowały się w krajach bogatych. W 
roku 2000 będzie dwadzieścia jeden 

134

background image

miast o ponad-dziesięciomilionowej ludności, z czego osiemnaście 
zaludnionych będzie przez ludzi 
bardzo biednych46. Ta sytuacja demograficzna o określonych efektach 
ekonomicznych, politycznych, 
technicznych i psychologicznych, stanowi rodzaj eksperymentu 
naturalnego, który pozwala 
zaobserwować, że wśród ludzi przeludnienie prowadzi również do 
derytualizacji.
Dwa wieki wysiłków pozwoliły człowiekowi utworzyć środowisko, które 
go kształtuje! Jakże ciekawe jest 
zjawisko wielkich konglomeratów miejskich: ucieka się od małych 
ośrodków, ażeby zająć mikroskopijne 
miejsce w przeogromnych skupiskach ludzkich. Faktem jest, że nuda 
paraliżuje mieszkańców 
wyludnionych miasteczek: praktycznie nic się w nich nie dzieje, a 
codzienna rutyna prowadzi do otępienia. 
Ktoś obcy, kto znajdzie się w takim umierającym miasteczku, staje się 
intruzem, sędzią, a nawet 
agresorem. Obyczaje zamierają, ludzie unikają się nawzajem, nie 
uśmiechają się do siebie, ledwo się 
pozdrawiają, podczas gdy w miasteczkach, gdzie zwyczaj jest jeszcze 
obecny, używa się uświęconych 
formuł:
"Niech cię Bóg błogosławi" lub "Niech ci Bóg sprzyja". Wbrew temu, co 
się sądzi, zaburzenia psychiczne 
są tam intensywniejsze niż w dużych miastach. Ostatnio schizofreników 
w stanie katatonii, kiedy całe ciało 
jest jakby sparaliżowane, widziałem w małych miasteczkach alpejskich 
w Górnej Prowansji. W takich 
właśnie mieścinach, gdzie na dawne obyczaje brak miejsca, 
samobójstwa są najbardziej dramatyczne, 
alkoholizm najbardziej degradujący, porywy gniewu całkiem szalone, a 
zakłócenia umysłowe niezwykle 
intensywne.
^J. Piel, LepłrildesnUgapoles, "Impact mededns". nr 22, listopad 1991.
143

Jest rzeczą ciekawą, że stres jest mniej odczuwany w dużych miastach, 
w których można zawsze znaleźć 
jakąś działalność uspokajającą czy rozrywkę lub nawiązać ciekawą 
znajomość. W wielkich miastach cierpi 

135

background image

się męki Tantala, które wzbudzają apetyt, a czasami nawet nadzieję. 
Przedmieścia pełne są hałasu i 
namiętności: zawsze można kogoś spotkać, z kimś się pobić, 
sprowokować jakiś dramat, opowiadać o 
różnych wydarzeniach. Nawet najbiedniejsi żyją tam bardziej 
intensywnie i bardziej "po ludzku" niż 
mieszkańcy na pól wymarłych miasteczek. Peryferie żyją chwilą 
obecną, ponieważ jedynie centrum 
miasta ma swoją historię. Można tu spotkać gorące uczucia, miłość 
intensywną i pikantną, którą nazywa 
się również "nienawiścią" i która wiąże bardzo ściśle tych, którzy się 
kochają, ziejąc nienawiścią do 
innych.
Obserwatorzy pochodzący z bogatych dzielnic, posiadający dyplomy 
doskonałych szkól, nie potrafią 
zrozumieć, dlaczego mieszkańcy ubogich dzielnic z trudem je 
opuszczają: po prostu nie potrafią żyć gdzie 
indziej! Dramat może tu zdarzyć się w każdej chwili, pobudzając 
wyobraźnię, zabawa jest darmowa, 
ludzie ocierają się często o śmierć, jak w bachanaliach. Miłość i 
nienawiść są tu rzeczą codzienną, 
stwarzając wrażenie życia bardzo intensywnego, o ileż ciekawszego od 
psychicznego zastoju małych 
miasteczek czy pozłacanego blichtru bogatych dzielnic.
Jednakże, tak jak w przypadku każdego klanu, nadmiar uczuciowy 
prowadzi do nieszczęścia. Ci, którzy 
nie potrafią zintegrować się z grupą, ponieważ wolą spokój małych 
miasteczek lub ciszę bogatych dzielnic 
i nie życzą sobie tej archaicznej regresji lub nie udaje im się w niej żyć, 
cierpią jeszcze bardziej. 
Schizofrenicy, którym z trudem przychodzi powiedzenie "dzień dobry", 
przeganiani są z miejsc, gdzie 
odbywa się współzawodnictwo społeczne, a jednocześnie pociąga ich 
ta prymitywna socjalizacja. Kiedy 
się jednak w niej znajdą, nie potrafią dostosować się do jej 
gwałtownych obyczajów. To właśnie oni 
stanowią najbardziej odrytualizowaną populację ulic: 30 procent wśród 
bezdomnych w Paryżu, 40 procent 
w Wenecji (z której wywodzi się zwyczaj usuwania z domu chorych
144
umysłowo), 80 procent w Nowym Jorku47, gdzie takie nadużywanie 
"leczenia eksternistycznego" przynosi 

136

background image

znaczne oszczędności.
Kiedy kultura nie przenika już świata międzyludzkiego, zwyczaje 
panujące w klanie zachowują odrobinę 
archaicznej uczuciowości. Ci, co się kochają, jednoczą się wówczas we 
wspólnym poczuciu nienawiści, 
aż do momentu całkowitej derytualizacji. kiedy zasada "każdy dla 
siebie" unicestwia to, co zostało jeszcze 
ze społeczeństwa.
Pierwszy opis społeczeństwa pozbawionego zwyczajów dotyczył 
Ików48, którzy, przesiedleni w piękne 
okolice i utrzymywani przez rząd. mieli wszystko, żeby być szczęśliwi. 
Żyjąc jednak bez planów na 
przyszłość i bez przeszłości, tracili powiązania społeczne i w ciągu kilku 
miesięcy ich wzajemne stosunki 
przekształciły się w gwałtowne spory i bójki. Brutalna destrukcja ich 
stylu życia stawiała ich w zerowym 
punkcie człowieczeństwa49. W momencie, gdy ich społeczność uległa 
derytualizacji, zaczęły się bijatyki, 
kradzieże żywności, gwałty, porzucanie dzieci i morderstwa. Przy tego 
typu derytualizacji przynależność 
do klanu przynosi pewną ulgę. Wśród bezdomnych uliczników 
ceremoniały związane z przyjęciem do 
bandy nabierają formy: są to archaiczne zwyczaje, wiążące grupę 
poprzez przemoc narzuconą innym, na 
przykład w postaci bijatyk czy grupowych kradzieży. W Kambodży 
wśród przesiedlonej ludności pojawia 
się neo-rytualizacja; można zaobserwować nastolatków skupiających 
się w bandy w celu sprawowania 
władzy i narzucania jej brutalnie siłą jednostkom wyizolowanym. Można 
jednak zaobserwować również 
ceremoniały wynikające ze współżycia, polegające na wymianie 
uczuciowej pozwalającej uspokoić się czy 
zasnąć.
Kiedy grupa się powiększa, wiele jednostek przestaje przestrzegać 
elementarnych zwyczajów, ponieważ 
w dużej masie rozpływają się informacje sensoryczne i zmniejsza się 
jednocząca siła.
47 L. Marceli, N. Cohen, D. Nardacci.J. Brittain, TheNew York City 
Initiatwe for the Homeless Mentally Ul, 
"AmericanJournal of Psychiatry", CXLVII, nr 11 (1990).
48 C. Tumbull, Un Peuple defauws, Le Seuil, 1972.
49 G. Mendel, Quandplus rien newde soi, Robert Laffont, 1972.

137

background image

10. Antomia uczuć
145

Można wówczas zauważyć wyłanianie się podgrup, które nie porzucając 
zwyczajów wspólnych z grupą 
wyjściową, wprowadząjąjednak nowe, własne. W miasteczkach 
posiadających własną historię każdy 
kontakt dwóch osób zaznaczony jest uśmiechem, wymianą spojrzeń lub 
istotnym zwrotem typu: Jak się 
masz?". Te drobne gesty tworzą zrytualizowaną całość sensoryczną. 
Takie zachowanie byłoby 
absurdalne w wielkim domu towarowym. Nie można witać się ze 
wszystkimi mieszkańcami wielkiego 
miasta. Lepiej więc nie zwracać na innych uwagi: można ich 
postrzegać, nie dokonując żadnej wzajemnej 
wymiany. Zbyt wielka liczba osób powoduje, że inni sąjakby 
przezroczyści - tak więc w przypadku silnej 
emocji nie ma niczego, co mogłoby pohamować przemoc.
W końcu dziewiętnastego wieku, w epoce, gdy społeczeństwa 
zachodnie nie miały jeszcze nowoczesnych 
struktur, Durkheim zaproponował koncepcję anomii, która miała 
oznaczać, że grupy ludzkie nie 
przybierają już form naturalnych czy prawnych. Czyżby powrót tego 
pojęcia w końcu dwudziestego wieku 
oznaczał, że de-strukturyzacja prawie wszystkich społeczeństw ma 
przynieść ze sobą nowy porządek 
świata? Problem w tym, że anomia, odrytualizo-wując grupy społeczne, 
rozkłada je i pozwala na 
stosowanie wszelkiej przemocy. Tak jak gdyby wielkie grupy nie 
potrafiły osiągnąć ewolucji kulturowej w 
inny sposób niż przez zastosowanie przemocy, podczas gdy małe 
grupy, zachowujące jeszcze swe 
zwyczaje, doprowadzają do zmian mentalności i struktur społecznych w 
wyniku dyskusji. Dyskusje 
doprowadziły do tego, że masturbacja przestała być uważana za czyn 
karygodny, homoseksualiści są łat-
wiej akceptowani w pewnych środowiskach, zaś feministki poprawiły 
warunki życia kobiet, nie zabijając 
ani jednego mężczyzny i nie podkładając bomb. Dyskusja przyjmuje 
jednak różne formy zależnie od ilości 
uczestników. W małżeństwie lub w środowisku domowym trudno jest 
kierować emocjami wywołanymi 

138

background image

dyskusją, ponieważ bliskość uczuciowa nie pozwala, żeby przekształciły 
się one w zwyczaj. Dlatego też 
czasami zwykle wtrącenie się osoby trzeciej pozwala podjąć na nowo 
dyskusję, rytualizując wymianę 
myśli. Dyskusja nie jest również możliwa w dużej masie, ponieważ 
wymiana
myśli między tłumem a mówcą jest niemożliwa na poziomie intelektu. 
Przywódca nie jest w stanie 
wymienić poglądów z każdą osobą wchodzącą w skład tłumu. Może 
jednak zaistnieć inna wymiana 
między przywódcą a tłumem jako całością, wymagająca 
odindywidualizowania uczestników wiecu: Uznam 
więc hipnozę za środek komunikacji, którego treść zmierza ku zeru, a 
relacja ku absolutowi^. Ten hip-
notyczny stosunek między przywódcą a oddanym mu tłumem może 
być uznany za rodzaj wymiany 
uczuciowej pozbawionej zawartości intelekfualnej, którą można 
porównać strukturalnie do stosunku matki 
i dziecka51. Tłumaczy to, dlaczego tylu myślicieli, którzy skądinąd 
wykazali się wysoką jakością intelektu, 
wpadło w pułapkę kolektywnego transu manifestacji masowych.
W połowie drogi między stosunkami zbyt bliskimi, które upoważniają 
do przemocy rodzinnej, a zbyt 
odległymi, które prowadzą do przemocy społecznej, wymiana 
uczuciowa i intelektualna odbywa się w 
małych społecznościach. Niektóre z nich zorganizowane są jako "tajne 
ugrupowania" pozwalające na 
krążenie idei i emocji;
inne stanowią ośrodki nacisku mające wpływ na kulturę; jeszcze inne 
organizują się w grupy polityczne 
zdążające do przejęcia władzy. Niektóre sekty używają tej skłonności, 
tak dalece ludzkiej, żeby za-
panować nad duszami i portmonetkami swych zwolenników.
Małe zbiorowisko ludzkie, które grupuje się wokół idei, działań i emocji, 
stanowi organizację na skalę 
ludzką, w której jednostka z łatwością odnajdzie swoje miejsce. Szczep, 
który skupia kilka rodzin 
wielbiących ten sam totem - uczuciowy, intelektualny czy 
egzystencjalny - stanowi najprostszą formę walki 
przeciwko anomii. W ten sposób ma się w nim dobre samopoczucie aż 
do momentu, gdy inny klan nie 
spróbuje zniszczyć naszego klanu.

139

background image

Uspokajające właściwości rytuału integrującego znalazły potwierdzenie 
w badaniach nad współczynnikiem 
samobójstw popeł-
so D. Bougnoux, L'impensź de la commumcation [w:] La Suggestion, 
Delagrange, 1991.
o1 B. Cyrulmk, Quand Żje® n'estpas un autre, seminarium Lćona 
Chertoka i Isabelle Stengers, EHESS-
MSH, luty 1991.

nianych w Algierii. W ciągu jednego pokolenia kultura w tym kraju 
doznała ogromnego wstrząsu. Z punktu 
widzenia intelektualnego i uczuciowego rozwój jednostek jest obecnie o 
wiele lepszy. Jednakże to 
polepszenie napotyka wśród młodych między piętnastym a 
dwudziestym czwartym rokiem życia na 
próżnię spoleczno-kul-turową. Trudności gospodarcze nie pozwoliły na 
powstanie obiegów społecznych, 
w których młodzi mogliby się odnaleźć. Mamy więc do czynienia z 
ważnym zjawiskiem kulturowym 
dotyczącym młodych z "problemami", który nie istniał jeszcze kilka lat 
temu. Można nawet zaobserwować 
powstanie nowej odmiany młodych -"podpieraczy ścian" - którzy 
spędzają codziennie całe godziny drze-
miąc, oparci, jeden obok drugiego, o ściany domów. Ten sam problem 
otępiałej młodzieży w wieku 
dojrzewania istnieje również we Francji.
W tym kontekście bezradności kulturowej odnotowuje się a-larmujący 
wzrost prób samobójczych w 
postaci samookaleczeń, podejmowania nadmiernego ryzyka, 
narkomanii, absurdalnego bohaterstwa... W 
każdym przypadku, niezależnie od kultury, chodzi o nastolatków 
uczęszczających do szkoły, 
wywodzących się ze środowiska miejskiego i pozbawionych związków 
solidarności. We Francji 
największą liczbę samobójstw można odnotować w departamencie 
Mayenne, o 50 procent więcej od 
przeciętnej krajowej. Tylko w niewielu przypadkach można mówić o 
zaburzeniach psychicznych. Chodzi 
prawie wyłącznie o młodzież zdesocjalizowaną. W skład tej grupy 
wchodzą dziewczyny między 
piętnastym a dwudziestym czwartym rokiem życia, które miały dobre 
wyniki w nauce, co jednak uległo 

140

background image

nagłemu pogorszeniu. Młodzież ta nie prowadzi żadnej działalności 
kulturalnej, sportowej, intelektualnej 
czy u-czuciowej. Pozbawieni związków solidarności z rodziną, którą 
odrzucają, przyjaciół, więzi 
uczuciowych oraz planów społecznych, odwiedzają często lekarzy 
internistów, tak dalece ich zły stan psy-
chiczny rzutuje na kondycję fizyczną.
148
Rozwiązania można szukać głównie w dziedzinie kultury52, ponieważ w 
tym stadium rozwoju zachęta do 
życia znajduje się poza rodziną. Niestety na zewnątrz jest również 
próżnia.
W Algierii, kiedy Ramadan nakazuje zachowywać określony rytuał, 
spotykać się codziennie w gronie 
rodziny i przyjaciół, liczba samobójstw nagle spada: W czasie tego 
miesiąca głodówki komórka rodzinna 
odnajduje swą trwalość, spójność oraz funkcję wspierania jednostki 
przez grupę53. Pewnym wskaźnikiem 
ukazującym naszą bezsilność kulturową jest wzrost depresji i 
samobójstw w okresie Bożego Narodzenia 
oraz Święta Matki. Osoby znajdujące się na łonie rodziny odczuwają 
rodzaj euforii z okazji świąt 
rodzinnych. Ci natomiast, których rodziny są rozbite lub mają 
problemy, doznają bolesnego poczucia 
porażki oraz niedostatku uczuciowego. Statystyki ukazują czasami 
zadziwiający fenomen psychologiczny: 
bez względu na kulturę umiera się o wiele rzadziej w czasie świąt 
laickich czy religijnych. Nawet osoby 
wiekowe umierają rzadziej w niedzielę i w dni świąteczne. Czekają, 
żeby odejść w poniedziałek lub 
wtorek, jak gdyby bodźce uczuciowe wypływające z grupy dodawały 
umierającym sil, żeby uczepić się 
jeszcze życia w ich otoczeniu, a następnie nazajutrz po święcie 
spokojnie odejść.
Anomia społeczna a przeludnienie
Osiem tysięcy lat temu, kiedy ludzie polowali na renifery, byli bardzo 
szczęśliwi: gdy od czasu do czasu 
udawało im się zabić jakąś sztukę, każda część zwierzęcia 
przekształcała się w żywność lub przedmiot 
użytkowy - nóż, igłę z kości, ubranie czy obuwie ze skóry. Święta z 
okazji narodzin, polowania lub 
podziału zwierzyny napel-

141

background image

52 B. Cyrulnik, L'Enfant et 1'adolescent dam la societe, referat 
wygłoszony na spotkaniach regionalnych 
departamentu Var na temat bezpieczeństwa, Toulon, GRAIFF, styczeń 
1993.
53 M. Boucebci, A. Amal Yaker, Psychopathologie infanta-juyenile dam 
lespays en vo-w de 
deueloppement [w:] Traitf de psychiatrie de 1'enfant et de 
1'adolescent, PUF, t. III, 1985.s. 111.
149

niały uczuciem i sensem najdrobniejszy gest czy wydarzenie w 
oczekiwaniu na święto śmierci, która 
przychodziła bardzo wcześnie. Wszystko było dobrze aż do dnia, w 
którym ktoś zaproponował:
"Podporządkujemy się teraz jakiejś idei, a nie terytorium. Wy wielbicie 
sprawę, a my wymyślamy 
przesłanie". W ten sposób narodziła się przemoc twórcza. Zachwyt i 
strach miały od tej pory połączyć się, 
ażeby wydać na świat cywilizację. Ponieważ "zbrodnia może być 
wyłącznie dziełem człowieka". Gorzej 
jeszcze: To poprzez zbrodnię ludzkość otwiera się na samą siebie54. 
Człowiek zdaje sobie sprawę, że 
może całkowicie zniszczyć jakąś rzecz lub istotę ludzką. Robi to, gdy 
otrzyma nakaz słowny, który 
wzbudza w nim przekonanie. Zwierzę natomiast może zniszczyć inne, 
ponieważ obcy mu jest świat jego 
wyobrażeń, bądź wtedy, gdy jakaś siła zakłóca ceremoniał. Kiedy 
jednakże pohamowujeje emocja, 
przerwie swój akt destrukcji, nawet jeśli wyższa idea każe mu go 
kontynuować. Konflikty interesów wśród 
ludzi są więc ucinane glównie poprzez użycie przemocy. Tak się dzieje 
w całym królestwie zwierzęcym, z 
którego człowiek nie powinien się wytaczać: u człowieka dochodzą 
jeszcze konflikty przekonań, które 
osiągają najwyższe szczyty abstrakcji i wymagają innej techniki 
arbitrażu55.
To rozróżnienie dokonane przez Freuda wydaje się jasne. Okrucieństwo 
zwierzęce znajduje się w 
określonym kontekście: stary słoń pożerany jest żywcem małymi 
kawałkami, sępy rozszarpują nowo 
narodzone dziecko gazeli, podczas gdy ona jeszcze rodzi. Tymczasem 
okrucieństwo ludzkie, któremu nie 

142

background image

jest obca emocja, dorzuca do tego jeszcze koszmar wynikający z 
uzależnienia od jakiegoś 
idealistycznego przesłania, techniki, która oddala emocję, a nawet 
przemocy administracyjnej, najgorszej 
z zimnych przemocy. Stąd też w czasie wojny, gdy cywilizacja waliła się 
w gruzy, można było spotkać 
ludzi, skądinąd kulturalnych, z lekkim sercem skazujących na śmierć 
dzieci, których nigdy nie widzieli na 
oczy, w i-mię idei, która nakazywała im to zrobić, mimo że w 
normalnych
54 J. Andre, L'Inceste focal, PUF, 1992, s. 378.
55 S. Freud, list do Einsteina [w:] Resultats, Idies, ProbUma, PUF, t. H, 
1985, a. 203--215. r
150
warunkach nie pociągnęliby nawet tych dzieci za włosy: zwykły kontakt 
pozwalający na wymianę emocji 
mógłby przerwać przemoc.
Świat znaku wytwarza nowy porządek umysłowy, w którym możliwa 
jest wszelka przemoc, ponieważ 
możliwa jest wszelka wolność: wolność zniszczenia jednej reguły gry, 
żeby zaproponować na jej miejsce 
inną, wolność zniszczenia tego, kto by tę regułę naruszył, oraz wolność 
zniszczenia jakiejś grupy ludzi w 
imię wyobrażenia, jakie się o niej ma, lub ewentualnego zagrożenia, 
jakie ona reprezentuje. Zwierzę 
ogranicza się do stosunków między organizmem a rzeczą. Bliskość 
bodźców, nawet jeżeli je przetwarza i 
organizuje w sposób pozwalający wyobrazić je sobie inteligentnie56, 
nie oddala go na tyle od kontekstu, 
ażeby zniweczyć regulujące skutki ceremoniału, który kontroluje 
emocję. Tymczasem człowiek w wyniku 
swego biologicznego dążenia do wyrwania się z kontekstu i wymyślania 
znaków, likwiduje efekty 
regulujące.
Przemoc zwierzęca rodzi się z naruszania praw natury, podczas gdy 
przemoc ludzka z ich pogwałcenia w 
słowie i zachowaniu.
Nie oznacza to, że wystarczyłoby nie pozwolić człowiekowi mówić, żeby 
zapobiec wszelkiej przemocy. 
Wręcz przeciwnie, doświadczenie kliniczne uczy, że człowiek, który nie 
może mówić, atakuje. Jest to akt, 

143

background image

który funkcjonuje ponad slowem i który je zastępuje^. Kiedy w 
stosunkach między dwiema osobami jedna 
z nich nie potrafi się ^yypowiadać lub gdy druga jej na to nie pozwala, 
kiedy żadna instytucja nie służy 
jako miejsce wymiany, przechodzi się wówczas do czynów, które 
niszczą tę drugą osobę, jak i wszelką 
myśl.
Ale również i słowo nie wystarczy, żeby zapobiec przemocy, jako że 
mówienie do lustra wcale nie 
uspokaja. To pewna rytuali-zacja słowa pozwala na asymilację 
emocjonalną w przypadku bezpośredniego 
starcia. Na przykład w czasie rozmowy trzeba usadowić się w 
odpowiedni sposób, zanim jeszcze wymieni 
się słowa. Nic nie jest sprawą przypadku: każdy gest ma znaczenie w 
wymianie
56 J. Vauclair, L'Intelligencs de l'anima( Le Seuil, 1992. 5ł S. Raymond, 
Crimes de song etfaitf de 
wolence, Honunes et Perspectwes. 1993.
151

emocji58, jak w każdym prawdziwym ceremoniale. Słowo wzmacniane 
jest zawsze specjalnym 
przesianiem: milczę, kiedy ty mówisz, odwracam oczy, żeby cię nie 
krępować, ty przytakujesz, żeby 
zachęcić mnie do kontynuowania rozmowy, uśmiechasz się, żeby 
przekazać mi, że podzielasz mój pogląd 
na świat, uwodzę cię, gdy cię słucham z uwagą, żeby następnie użyć 
twojej siły, onieśmielam cię, żeby 
zakłócić twoją wypowiedź... Wszystkie te nie kończące się scenariusze 
zachowań kierują emocjami 
wywołanymi naszymi słowami. Rozmowa jest z pewnością jednym z 
najbardziej ludzkich aktów -wytwarza 
pole sensoryczne ukształtowane podobnie do ceremoniału. W trakcie 
rozmowy spotykają się nasze 
psychiki i nawiązują się związki uczuciowe. W czasie tego aktu, 
powtarzanego niezliczoną ilość razy, gdy 
opowiadamy historie, określające również naszą tożsamość, wymianie 
ulegają jednocześnie nasze 
uczucia.
O ile rytuał między dwiema osobami powstaje dosyć łatwo, o tyle staje 
się bardziej kruchy, gdy liczba 

144

background image

osób wzrasta. W malej grupie zwyczaje funkcjonują bardzo dobrze, 
dzięki nim dokonuje się podział zadań 
i ról. Kiedy jednak liczba osób wzrasta, zwyczaj staje się sztywny z 
obawy przed zatarciem: trzeba 
wówczas sformułować reguły, które rządzą grupą, podczas gdy w 
rozmowie nie jest to konieczne, 
ponieważ wystarczy zwykły fakt, że interlokutorzy znajdują się blisko 
siebie.
Kiedy w grę wchodzą masy bądź kiedy występuje zjawisko 
przeludnienia, porządek może istnieć jedynie 
dzięki dyktaturze, która rządzi bez dyskusji, posługując się przemocą 
administracyjną, aż do rozpadnięcia 
się grupy na wiele klanów, w których rządzi porządek wewnętrzny 
prowadzący do przemocy zewnętrznej.
Chyba że kultura ustanowi właściwy kod, który pozwoli człowiekowi 
wypowiadać się, mówić i rządzić bez 
niszczenia innych. Kod ten nazywa się tolerancją. Trzeba umieć odejść 
od własnych przekonań, 
przyznając prawo istnienia innym formom człowieczeństwa. Jak długo 
będziemy pogardzać innymi, 
będziemy oscylo-
53J. Cosnier, C. Kerbrat-Orecchioni, Decrire la conwrsatim, PUL, 1987.
152
wać między przemocą bałaganu a terrorem jedynego porządku. 
Dlatego też kandydaci na dyktatorów 
mówią zawsze: "Albo ja, albo chaos". Porządek, jaki zaprowadzają, jest 
porządkiem upokarzającym, który 
przeciwstawiają barbarzyńskiemu porządkowi klanu. Czasami jest to 
porządek skamieniały, trzymający 
się dzięki niezmiennemu przekonaniu, że musimy poddać się jakiejś 
objawionej prawdzie59 zapisanej 
gdzieś bardzo dawno temu na tajemniczym pergaminie, którego treść 
przekazują sobie tylko 
wtajemniczeni. Ci, którzy nie potrafią czytać tego pergaminu bądź nie 
chcą się poddać zawartym w nim 
regułom, stają na pozycji agresorów, których bez żadnych skrupułów 
trzeba będzie wyeliminować, by 
mógł zapanować porządek60. Porządek tego typu stanowi najgorszy 
rodzaj przemocy, ponieważ prowadzi 
do destrukcji kulturalnej i fizycznej tych, którzy w nim nie uczestniczą, 
oraz do otępiającego braku 
żywotności wśród jego uczestników.

145

background image

Dopóki będziemy tworzyć cywilizację, będziemy się też odwoływać do 
przemocy, ponieważ zajdzie 
konieczność likwidowania starych praw. A w dniu, kiedy już wszystko 
będzie gotowe, poznamy w końcu 
spokój cmentarzy! Między porządkiem barbarzyńskim a porządkiem 
skamieniałym jedynymi cywilizacjami, 
którym udało się rozwinąć panując nad przemocą, są te, które 
wprowadziły możliwość zmian. Pozwoliły 
na wymyślanie coraz to nowych sposobów koegzystencji, przewidując 
istnienie miejsc konfliktów, 
dyskusji, a nawet przewrotów kulturowych. W społeczeństwach 
tradycjonalnych słowo "święto" oznaczało 
prawdziwe gromadne odwrócenie istniejącego porządku. Żebrak stawał 
się na jeden dzień królem, kobiety 
przebierały się za mężczyzn, młodzież rządziła dorosłymi61. A nawet w 
przypadku niektórych świąt 
rozpasanie seksualne mogło prowadzić do powszechnego 
kazirodztwa62.
59 A. Rauch, Yiolence, brutala et barbarie, "Ethnologie franpuse", XX, 
nr l (1991). s. 3.
60 P. Mannoni, La Psychologie collectiw, PUF, 1985.
61 L. Roussel, La Familie incertaine, OdiIeJacob. 1989, s. 39.
62 R. Girard, Sacrum i przemoc, op.cit., s. 171.
153
4L

Następnego dnia po rozpasanych satumaliach powracał porządek. 
Kultury, które same organizują 
ceremoniały własnego rozwoju, gdzie po destrukcjach następują 
rekonstrukcje, same też kierują tą 
przemocą rozwojową.
Owa ludzka potrzeba destrukcji i rekonstrukcji jest dowodem, jak 
dalece zwyczaj nadawania wszystkiemu 
znaczenia czyni z nas istoty najbardziej uzdolnione, zarówno jeśli 
chodzi o okrucieństwo, jak i o rzeczy 
wzniosie.
Rozdział piąty
Najbardziej nieczyste kazirodztwo

Imię Edypa jest wciąż przywoływane przez psychiatrów. Jego postać 
wylansował Freud, który pod koniec 

146

background image

życia zwracał się do córki "moja Antygono"1, ukazując w ten sposób, że 
mit Edypa dostarczył mu 
świetnego alibi, aby pod osłoną cudzych losów mówić o własnym 
pożądaniu do żony ojca2. Zresztą, kiedy 
był jeszcze dzieckiem, uważał, że jego matka stanowiłaby o wiele 
ładniejszą parę z jego starszym bratem 
niż z ojcem, ponieważ trzecia żona Jakuba była w tym samym wieku co 
dwaj starsi bracia Zygmunta3. 
Postać Edypa spełniała więc jedynie funkcję tła do opowieści o życiu 
Freuda, w którym związki uczuciowe 
nie były zbyt jasne: starszy brat na miejscu ojca, matka na miejscu 
żony. Levi-Strauss dopuszcza nawet 
myśl, że kazirodztwo mogłoby przestać być zabronione, o ile 
organizacja społeczna pozwalałaby na 
ukształtowanie innych związków: Możliwe, ze zakaz kazirodztwa 
pewnego dnia zniknie, o ile pojawią się 
inne środki zapewniające spójnośćspołeczną4.
Jak to często się zdarza, zaczynam od konkluzji i udaję, że czynię z niej 
hipotezę: stosunki kazirodcze 
między matką a synem byłyby moż-liwejedynie w przypadku istotnych 
zmian w stosunkach rodzicielskich.
1 P. Gay, Freud, une vie, Hachette, 1991, s. 507.
2 Freud przyznaje się do tego w Un sowenir d 'enfance de Leonard de 
Vinci, Gallimard (Idees), [wyd. poi. 
Wspomnienie o dzieciństwie Leonarda da Vinci, [w:] Poza zasadą 
przyjemności (1910), Warszawa 1975].
3 P. Gay, op.cit., s. 9.
4 P. Simonnot, Un anarchistę de droitf: entretwn auec Ciaude Levi-
Strauss, "L'Express" z 17-23 
października 1986, s. 126.
157

Ponieważ kazirodczy związek matki z synem nie może być studiowany 
w laboratorium, spróbujmy 
zrozumieć niektóre z jego aspektów w wyniku obserwacji tego zjawiska 
w otoczeniu. Informacji 
dostarczają różne źródła: ekspertyzy medyczno-sądowe, produkcja 
artystyczna, praktyka, a szczególnie 
badania kliniczne. Jeszcze jedno bowiem zjawisko zasługuje na 
refleksję epistemologiczną: po badaniach 
nad zjawiskiem kazirodztwa wśród zwierząt doszedłem do 
prowizorycznego wniosku, że akt seksualny, 

147

background image

który ludzie zwą "kazirodztwem", mógłby być możliwy między matką a 
synem pod warunkiem, że 
ontogeneza zakłóciłaby przywiązanie między tymi dwoma 
organizmami. Zakłócenie związku - 
przypadkowe lub na zasadzie eksperymentu - nie pozwalając na rozwój 
przywiązania między matką a 
synem, czyniłoby możliwym partnerstwo seksualne. Edyp mylił się, 
popadając z tego powodu w kompleks, 
ponieważ wyrażał się poprzez etologię. Wedle praw przyrody byłby 
zrehabilitowany, gdyby wyrocznia 
tebańska nie wypowiedziała słynnego zdania: Miałeś czworo dzieci ze 
swoją matką, mimo ze z ludzkiego 
punktu widzenia nie miałeś prawa tego zrobić.
Ta teza była szokująca. Zwykły fakt opublikowania go w książkach5, 
omawiania na konferencjach bądź 
poruszania w mediach wywołał serię obserwacji pozaklinicznych: wiele 
osób, czasami nawet par 
składających się z matki i syna, przychodziło do mnie po radę. 
Niektórzy chcieli badać wraz ze mną to 
zagadnienie, które było im bardzo bliskie i o którym do tej pory nie 
mogli rozmawiać. Otrzymałem wiele 
listów, które podzieliłbym na dwa rodzaje: jedne "cnotliwe", których 
autorzy byli oburzeni samym faktem 
poruszania sprawy, jako że tabu odnosi się nie tylko do samego faktu, 
lecz również do jego omawiania; 
drugie perwersyjne, których autorzy zachwyceni byli tymi 
świadectwami i którzy usiłowali uczynić ze mnie 
chorążego wyzwolenia obyczajowego i uciśnionego kazirodztwa. Nie 
muszę podkreślać, że trudno mi było 
uwolnić się zarówno od jednych, jak i od drugich.
Ż B. Cyrulnik, Sów U signe dv, lien, Hachette, 1989, s. 237.
158
Ze zdziwieniem również słuchałem pacjentów, którzy ośmielali się w 
końcu mówić o tym najbardziej 
nietykalnym temacie-ta-bu, jakiego nigdy by nie poruszyli, gdyby 
dyskusja publiczna nie stonowała 
łączących się z nim emocji i w związku z tym nie naruszyła tabu. Co 
dowodzi, że tłumienie w sobie emocji 
jest nie tylko doznaniem osobistym, lecz również procesem 
kulturowym.
Struktury uczuć macierzyńskich a kulturowe struktury rodzicielskie

148

background image

Nie jesteśmy w stanie słyszeć ani widzieć wszystkiego jednocześnie: 
ażeby uczulić nas na to, co mamy 
postrzegać, potrzebne są czujniki techniczne oraz mobilizacja 
kulturowa. Moja metoda zbierania 
informacji nie polega na doświadczeniach laboratoryjnych, nie zawiera 
danych statystycznych, nie 
prowadzę badań na podobieństwo epidemiologów porównujących całe 
grupy ludzkie. Nie potrafiłbym 
opisać dokładnie kazirodztwa między matką a synem nawet z punktu 
widzenia semiologicznego, tak jak 
potrafiłbym uczynić to w przypadku zapalenia płuc, bowiem w tym 
przypadku pytanie, czy piecze przy 
kasłaniu bądź czy boli przy odkrztuszaniu, nie jest tak drażliwe. Trzeba 
najpierw wyobrazić sobie dramat, 
zanim się go opisze, a następnie uczynić z niego temat dyskusji. Słowo 
pozwala wówczas na 
pohamowanie wywołanych emocji.
Pewnej nocy w 1966 roku, gdy pełniłem dyżur na neurochirurgii, 
przywieziono sześciomiesięczne 
niemowlę z guzem na głowie, w stanie głębokiej śpiączki. Mimo że 
badania nie wykazywały niczego 
specjalnego, malec wciąż pozostawał w śpiączce. Przyszła mi do głowy 
myśl, czy nie należałoby 
sprawdzić obecności barbituranów! Wyniki były bardziej niż pozytywne. 
Rodzice wyjaśnili, że malec, 
karmiony dla zabawy przez swoją siostrę, musiał połknąć pigułki i 
zasypiając spadł z huśtawki. Po 
wyleczeniu oddaliśmy dziecko rodzicom. Trzy tygodnie później wróciło 
na nasz oddział, tym
159

razem z obustronnym krwiakiem podoponowym6, który trzeba było 
niezwłocznie operować. Badając po 
wybudzeniu małego pacjenta, stwierdziłem, że na pośladkach i na 
ramionach ma dziwne czarne, okrągłe 
strupki. Rodzice wytłumaczyli, że trzeba było czasami przypalić małego 
papierosem, aby był grzeczny, 
ponieważ miał bardzo trudny charakter.
Kiedy zaproponowano czasopismom medycznym niewielki artykuł 
mówiący o tym, że obserwuje się 
krwawe wysięki wewnątrz-czaszkowe u niemowląt zbyt gwałtownie 
potrząsanych, wszyscy redaktorzy 

149

background image

odmówili tłumacząc, że takie kuriozalne świadectwa nie mogą być 
uznane za pracę naukową. Trzeba było 
czekać aż do lat osiemdziesiątych, kiedy zaczęła się toczyć dyskusja na 
temat dzieci prześladowanych, 
żeby kolegia redakcyjne uczuliły się na to zjawisko, które istniało w 
rzeczywistości, lecz nie w wyobraźni 
społecznej^. Obecnie, kiedy dyskusja na ten temat stała się publiczna, 
ośmielamy się myśleć oraz badać 
ten problem. Odpowiedzi zaś stają się bardziej konkretne.
Stereotyp kulturowy polega na stwierdzeniu, że najczęstszym 
przypadkiem kazirodztwa jest stosunek 
ojczyma z pasierbicą, a następnie brata z siostrą. Jeśli chodzi o 
wyjątkowo rzadkie przypadki 
kazirodczego związku matki z synem, dotyczy on wyłącznie psycho-
tyków. Zgodnie z logiką stereotypu 
należy więc zadać pytanie: czy to kazirodztwo prowadzi do psychozy, 
czy odwrotnie. Towarzystwa opieki 
nad dzieckiem dostarczają pewnych danych statystycznych w zakresie 
incestu8: 60 procent przypadków 
dotyczy stosunków między ojcem a córką, 16 procent - ojczyma z 
pasierbicą, 8 procent - brata z siostrą, 7 
procent - wuja z siostrzenicą, zaś 3 procent -matki z synem. Nie 
oznacza to, że jest dwudziestokrotnie 
więcej przypadków kazirodztwa między ojcem a córką niż między 
matką
6 "Torebka" z krwią, która zbiera się między kością czaszki a mózgiem 
po niektórych urazach czaszki.
7 P. Straus, M. Manciaux, L'Enfant maltraite, Fleurus, 1982.
8 Dane zebrane przez stowarzyszenia "Enfance et Partage" i "Stop 
Viol" w Lyonie oraz "SOS inceste" w 
Grenoble i zamieszczone w pracy L'Enfance mahraitfe, Syros, 1990.
160
a synem! Przypadki kazirodztwa między matką a synem oraz między 
bratem i siostrą prawie nigdy nie są 
rozpatrywane w sądzie, podczas gdy najczęstszymi sprawami, jakie 
trafiają do trybunału, są przypadki 
kazirodztwa między ojcem a córką, mimo że zaledwie 30 procent 
popełnionych w rzeczywistości 
przestępstw prowadzi do złożenia skargi. Znaczny w ciągu ostatnich 
kilku lat wzrost liczby sądowych 
spraw o kazirodztwo pozwala oszacować liczbę przypadków 
kazirodztwa między matką a synem na 150 

150

background image

rocznie'1'. Ponieważ tylko niewiele tych związków się ujawnia, można 
założyć, że realnie wydarza się 
około 500 przypadków rocznie, a więc na jedno pokolenie przypada ich 
dziesięć tysięcy. Można więc 
przypuszczać. że istnieje obecnie we Francji tyle samo przypadków 
kazirodztwa między matką a synem, o 
których się milczy, co przypadków autyzmu, o którym mówi się tak 
wiele!
Stosując podejście empiryczne, zebraliśmy pewne zaskakujące 
informacje, które dotyczą sedna sprawy: 
mówi się obecnie o kazirodztwie między matką a synem tak, jak kiedyś 
mówiło się o znęcaniu się. A 
przecież już Herman Hesse opowiedział historię dzieci torturowanych w 
pruskich szkołach wojskowych, 
Herve Bazin mówił o Falcoche*u, aJules Renard usiłował upoetycznić 
cierpienia Rudzielca9. Wszyscy o 
tym wiedzieli. Uczono się tego nawet w szkole, a w krajach Europy 
Wschodniej cytowano jako przykład 
wychowania kapitalistycznego10. Czemu trzeba było tak dużo czasu, 
żeby wstrząsnąć sumieniami? W 
literaturze, teatrze i filmie dzieła opisujące kazirodztwo między matką 
a synem były bardzo liczne: najsłyn-
niejsze z nich, historia Edypa, lansowane było także poprzez produkcję 
artystyczną. Literatura zachodnia 
powtarza tę historię, która przekształca w opowieść mityczną 
największą z przemocy elementarnych, tę, 
która zmusza do opuszczenia najbliższych, ponieważ popełniło się 
wobec nich przestępstwo seksualne.
* Dane dotyczą Francji wczesnych lat dziewięćdziesiątych [przyp. red.].
9 H. Hesse, Pod kołami (Unterm Rod, 1906) tłum. E. Sicińska, PIW, 
1955; H. Bazin. Żmija w garści 
(Vipere au poing, 1960), tłum. K. Byczewska, Czytelnik. 1975; J. Rc-
nard. Rudzielec (Poil de carotte, 
1894), tłum. J. Bulakowska, Czytelnik, 1957.
10 Obserwacja własna autora, Bukareszt, 1955.
11. Anatomia uczuć
161

Tak więc kazirodztwo między matką a synem stanowi "najbardziej 
nieczyste z kazirodztw".
Początkowo Kościół określał mianem kazirodztwa związek małżeński 
między krewnymi do czwartego 

151

background image

stopnia pokrewieństwa, jednakże od dwunastego wieku zaczęto 
traktować jako kazirodztwo wszelki akt 
seksualny między krewnymi aż do siódmego stopnia pokrewieństwa 
według prawa germańskiego, a do 
czternastego wedle prawa rzymskiego, co prowadziło do nie 
kończących się obliczeń i obsesyjnego 
unikania kazirodztwa.
W społeczeństwie ludzkim istnieją dwa typy kazirodztwa: jedno, 
którego definicja zmienia się zależnie od 
epoki i kultury, oraz drugie, związane z aktem płciowym uznawanym za 
tym cięższe przestępstwo, im 
związek bliższy jest matki. Gdy stopień pokrewieństwa partnerówjest 
dalszy od matki, definicja bardziej 
zależy od epitetów, od ocen; natomiast gdy związekjest bliższy matki, 
definicja zależy od stosunku, w 
którym zawarte są wszystkie siły, kształtujące nasze uczucia, których 
nie możnajuż zbagatelizować: od 
związku matki i dziecka.
Kazirodztwo między matką a synem czy też między matką a córką 
trudne jest do wyobrażenia, może 
dlatego, że związek matki z dzieckiem nie stanowi struktury 
pokrewieństwa11: zanim stanie się 
wyobrażeniem, jest to przede wszystkim struktura biologiczna, a 
następnie sensoryczna. Związek z matką 
cechuje sensorycz-ność, podczas gdy ojciec jest wyznaczany. 
Wynikiem tego są odrębne struktury 
uczuciowe.
Matka może wskazać jako ojca wielu różnych mężczyzn: czasami tego, 
który zasiał ziarno, a czasami 
męża, który wcale nie spłodził dziecka, tak jak w przypadku sztucznego 
zapłodnienia, gdzie pistolet 
ginekologa nie może być przecież uważany za ojca. W innych kulturach 
może to być dziadek, brat, a 
nawet szwagier. Związek między ojcem a dzieckiem powstaje zależnie 
od kultury, jako pokrewieństwo 
bliskie, ale zawsze wyznaczone, podczas gdy związek między matką a 
dzieckiem jest powiązaniem 
sensorycznym, o wiele głębszym
"J. Andre, UInceste focal, PUF, 1992, s. 364.
162
od pokrewieństwa. Zresztą czy można mówić o kazirodztwie, jeśli płód, 
jak to ukazuje echografia, ma 

152

background image

erekcję w macicy matki, matka odczuwa przyjemność zmysłową, a 
czasami nawet orgazm, gdy syn ssie 
jej pierś lub przy myciu jego genitaliów?12
Proponuję, żeby to pojęcie "bliskości, która tworzy uczuciowość" 
sterowało naszym rozumowaniem, 
ponieważ związek dziecka z ojcem jest określany, podczas gdy w 
przypadku matki dziecko stanowi jej 
kontynuację, poczynając od związku biologicznego, a na wyobrażeniu 
kończąc. Prawidłowe rozwiązanie 
tych więzów wymaga doskonałej harmonii sił rozdzielających. Każde 
zakłócenie tej harmonii, bez względu 
na to, czy będzie ona dotyczyła zachowania, uczuć, symboliki czy 
kultury, może być przyczyną zakłócenia 
separacji matki i dziecka.
Zwierzęca etologia struktur uczuciowości
W roku 1936 Konrad Lorenz mieszkał w swym domu w Al-tenbergu w 
towarzystwie szarych gęsi. Zwykły 
fakt dzielenia z nimi hallu wejściowego, jadalni i głównych schodów 
pozwolił mu zaobserwować, że młody 
gąsior nie chciał kopulować ze swoją matką, podczas gdy paradował 
przed innymi samiczkami z grupy. W 
1937 roku Otto Koenig zauważył, że białe czaple z wiedeńskiego 
Wilhel-minenbergu nie łączyły się w 
ramach własnej rodziny, o ile otoczenie było wystarczająco duże; 
wystarczyło umieścić je w miejscu mniej 
przestrzennym, w warunkach niewoli, żeby "zakaz" ten przestał 
działać13. Dzisiaj powiedziałoby się, że 
ograniczenie przestrzeni zmieniło ich struktury uczuciowe.
12 Pani Barrois. lekarz pediatra w krajach Maghrebu, opowiadała o 
osłupieniu, jakiego doznała na widok 
młodych matek bawiących się wywoływaniem erekcji u swych 
malutkich synów. Wybuchały one 
śmiechem i z pewnością byłyby bardzo zdziwione, gdyby zarzucono im 
kazirodztwo (Jerozolima, luty 
1993).
Ż A. Nisbett, Konrad Lwem, Belfond, 1979, s. 219.
163

W 1940 roku Lorenz opublikował swój tak krytykowany artykuł o 
oswajaniu zwierząt, w którym mówił o 
awersji braci i sióstr do oddawania się stosunkom seksualnym między 
sobą14.

153

background image

W 1938 roku na rajskiej wyspie Cayo Santiago, leżącej na wschód od 
Portoryko, umieszczono pięćset 
małp rezusów i prowadzono obserwacje przez prawie dziesięć lat15. 
Wśród wielu zadziwiających 
obserwacji antropologowie notowali również "kto kopu-luje z kim". W 
roku 1970 badania te dały 
następujący rezultat: zaledwie l procent wszystkich aktów seksualnych 
miał miejsce między matką a 
synem16. Jane Goodall, która żyła wśród szympansów znajdujących się 
na wolności w Gombe, w 
Tanzanii, potwierdziła, że syn Flo, samicy dominującej, nie kopulowal 
nigdy z matką17. Mi-chel Goustard 
dodał, że wystarczy stworzyć sztuczny związek między dorosłym-
wychowawcą a małym innej płci, ażeby 
zapobiec wszelkiemu późniejszemu aktowi seksualnemu między 
nimi18. Kiedy mają miejsce pierwsze 
manifestacje o charakterze seksualnym, na przykład zmiana koloru 
modzeli pośladkowych, przyjmowanie 
pozycji seksualnych, parady w czasie wydzielania feromonów1^, 
zwierzęta, między którymi istnieją związki 
wychowawcze, wykazują objawy niepokoju, znikające wraz z 
wygaśnięciem manifestacji seksualnych: syn 
wtula głowę między ramiona, odwraca wzrok i trzęsie się gdzieś w 
kącie tak długo, póki modzele 
pośladkowe matki wystają i są zabarwione na różowo w wyniku 
wydzielania folikuliny, "hormonu 
zakochanych samic". Wraz z wygaśnięciem motywacji seksualnej mały 
samiec wraca do dawnej wymiany 
uczuciowej ze
14 K. Lorenz, Durch Domestikation Yerursachte StSurungen arteigenen 
Yerhaltens, "Zeitschrift fur 
angewandte Psychologie und Charakterkunde", LIX (1940), s. 2-81.
15 H. Fisher, La Strategie du sexe, Calmann-Levy, 1983, s. 143.
16 J. Itani, A Preliminary Essay on the Relationship between Social 
Organisation and Incest Avoidance in 
Non-Human Primate [w:] Primałe Socialization, Random House, 1972.
17 J. Goodall, In the Shadow o/Mań, praca doktorska, Cambridge, 1961.
18 M. Goustard, Le Psychisme des primates, Complexe, 1978.
ts Feromony są to hormony, które przekazują informacje między 
jednostkami tego samego gatunku. Mogą 
one oddziaływać w charakterze bodźców na życie seksualne, hamować 
rozwój, oswajać jednostki wobec 

154

background image

siebie, uruchamiać alarm, wzbudzać zainteresowanie lub wstręt do 
kogoś innego itd. (A. Haymer, 
Yocabulaire ethologiqtie, PUF, 1977).
164
swą matką. Podobne objawy niepokoju w czasie podniecenia 
seksualnego można zaobserwować wśród 
makaków znajdujących się w środowisku naturalnym w przypadku 
adopcji20 lub gdy prowadzący 
doświadczenie skłoni dorosłą samicę do wychowywania małego 
samca21. "Zew krwi" cichnie, bowiem 
przywiązanie przytępia pożądanie i przekształca je w niepokój.
Obserwacje przyrodnicze pokrywają się, jeśli chodzi o potwierdzenie 
tezy, że w środowisku naturalnym 
kazirodztwo między zwierzętami się nie zdarza. Norbert Bischof, 
usiłując uporządkować olbrzymią ilość 
publikacji dotyczących tego tematu22, doszedł do wniosku, że u każdej 
istoty żywej istnieje zespół czynni-
ków endokrynologicznych, związanych ze sposobem bycia oraz 
ekologiczno-spolecznych, które mają za 
zadanie ograniczać związki kazirodcze. W związku z tym mamy do 
czynienia ze starciem dwóch teorii: 
jednej, wedle której zakaz kazirodztwa jest natury biologicznej, oraz 
drugiej, której zwolennicy twierdzą, że 
jest on natury społecznej. Uważano, że naturalizm szuka podstaw tego 
zakazu w mechanizmach 
biologicznych23. Moim zdaniem istnieją mechanizmy biologiczne 
(endokrynologiczne, dotyczące 
zachowania, e-kologiczne, a szczególnie pamięciowe), które składają 
się na emocjonalny zakaz 
kazirodztwa, natomiast u człowieka czynnikiem decydującym jest 
istnienie prawa, które definiuje 
kazirodztwo i które go zabrania.
To podejście werbalne, typowo ludzkie, nie wyjaśnia w żaden sposób 
tajemnicy zjawiska, jakie występuje 
wśród zwierząt: dlaczego wśród gibonów, które żyją spokojnie w 
parach, samiec odpędza swego syna, 
gdy staje się on "nastolatkiem"? Dlaczego wśród makaków samica, tak 
bardzo opiekuńcza w stosunku do 
swego potom-
20 B. Thierry.J. R. Andersen, Adoption inAnthropoid Primates, 
"InternationaIJour-nal ofPrimatology". VII 
(1986), s. 191-216.

155

background image

21 D. S. Sade, Inhibition ofSon-Mother Mating among Free-Ranging 
Rhesus Monkeys, "Science and 
Psychoanałysis", nr 12 (1968), s. 18-38.
22 N. Bischof, The Biological Foundation ofthe Incest Taboo, "Social 
Science Infor-mation", XI, nr 6 
(1973), s. 7-36, oraz Sthologie cmnparatwe de laprłuention de 
1'inceste [w:] R. Fox, Anthropologie bio-
sociale, Complexe, 1978.
23 M. Godelier, Sexualite, parente et pouwir, "La Recherche", XX 
(1989), s. 1142.
165

ka, odrzuca go w momencie, gdy staje się dojrzały płciowo? Dlaczego 
młode samce pawianów tuż przed 
osiągnięciem dojrzałości tworzą bandy, które odłączają się od 
głównego stada składającego się z samic z 
małymi otoczonych przez dorosłe samce? Dlaczego to odsunięcie 
młodych24 jest tak częste wśród 
ssaków żyjących na wolności?
Etologia proponuje próbę wyjaśnienia: wszystko wskazuje na to, że 
samiec wychowany przez samicę 
przez cale życie czuje się wobec niej "dzieckiem". Czuje się tak nawet 
w stosunku do każdej samicy ze 
swej pierwotnej grupy. Będzie mógł rozwijać się normalnie i czuć się 
mniej zdominowany dopiero 
wówczas, gdy opuści swą matkę25. Można łatwo zaobserwować, że 
młody samiec przed okresem 
dojrzewania przybiera w stosunku do swej matki oraz innych samic z 
tej samej grupy postawy dziecka, 
wykonuje gesty poddań-cze, oczekuje na żywność oraz szuka przy nich 
bezpieczeństwa, mimo że samice 
są od niego dwa razy mniejsze. Nie zauważa się żadnego 
zainteresowania płciowego wobec tych 
dominujących, a więc dających poczucie bezpieczeństwa samic. Kiedy 
jednak młody, odsunięty na bok 
samiec spostrzega piękną cudzoziemkę, zbliża się do niej i, nie 
pamiętając żadnego jej śladu, nie czuje 
się dzieckiem. Może więc zbliżać się do niej, krążyć wokół niej aż do 
momentu, gdy synchronizacja uczuć 
obojga pozwoli na ujawnienie pobudek seksualnych. Te etologiczne 
opisy dotyczą kształtowania emocjo-

156

background image

nalnego małych samców, które przytępia ich seksualność w stadzie, z 
którego pochodzą, i pozwala jej 
ujawnić się w innych związkach.
Samice odczuwają prawdopodobnie to samo, ponieważ one również 
muszą ulegać dominującej roli matki. 
Jednakże związek matki z córką nie przybiera nigdy tej samej formy co 
jej związek z synem26. Ze względu 
na tę samą płeć inne są stosunki rodzicielskie między matką a córką, 
inny jest też typ uczuciowości, mniej 
in-
24 B.-L. Deputte, L' euitement de l 'inceste chez les primates mm 
humains, "Nowelle Re-vue 
d'ethnopsychiatrie", nr 3 (1985), s. 41-72.
25 S. Strum, Presqu'humains, ESHEL, 1990.
26 D. S. Sade, op.cit., oraz B. Cyrulnik, Sów lesigne du lien, op.cit., s. 
90-85.
166
tensywny i spokojniejszy27. Ponadto mała samica nie musi ukrywać 
swego pobudzenia seksualnego, 
ponieważ obiekt jej przywiązania nie jest natury seksualnej. W jej 
przypadku różne sposoby "kochania" są 
już jasne, podczas gdy mały samiec zmuszony jest hamować 
zainteresowanie seksualne wobec obiektu 
swego przywiązania, aby przenieść je na inny.
Kiedy mechanizmy separacji matki i syna przebiegają nieprawidłowo, 
można zaobserwować w środowisku 
naturalnym przypadki kopulacji, które w świecie ludzkim zostałyby 
nazwane "kazirodztwem". Jednakże akt 
płciowy w przypadku tego typu pary przybiera szczególną formę: 
przypomina on raczej zachowanie 
uspokajające28 niż gorączkę seksualną. Bardzo często matka, która 
wcale nie okazuje motywacji 
seksualnej, prowokuje wprowadzenie członka swego syna, który 
przeżywa okres obniżonego nastroju. 
Taka pieszczota seksualna o skutkach uspokajających nie jest wcale 
rzadka w stosunkach między ludźmi, 
przyjęta jest jednak w ramach związków uznawanych przez daną 
kulturę, podczas gdy wśród zwierząt z 
rzędu naczelnych nie ma nigdy znamion kazirodztwa.
Stosunki płciowe między matką a synem mogą oczywiście istnieć u 
niektórych gatunków bydła, zwierząt z 

157

background image

rodziny kotowatych, gołębi29, których rozwój nie wymaga 
ukształtowania uczuciowego. Natomiast wśród 
mew, zebr czy małp, gdzie mechanizm rozdziału uczuciowego między 
obiektem przywiązania a obiektem 
seksualnym odgrywa ważną rolę w rozwoju, trzeba by odseparować 
partnerów natychmiast po urodzeniu, 
ażeby nie dopuścić do rozwinięcia się uczucia bliskości rodzinnej. 
Można sobie wyobrazić, że w świecie 
małp "matka" jest samicą różną od innych - najczulszą, najbliższą, 
najbardziej dominującą oraz dającą 
największe poczucie bezpieczeństwa. Wszystkie te cechy hamują 
popęd płciowy, który wymaga 
silniejszych bodźców sensorycznych, ażeby obudzić zainte-
27 J.-L. Millot, J.-C. Filiatre, Les compwtements tactiies de la merę a 
1'egard du nour waune, "Bulletin 
d'ćcologie et d'ethologie humaine", listopad 1986.
28 C. M. Corter, BriefSeparation and Communication Between Infant 
andMother [w:] "Attachment 
Behavior. Adv. Stud. Communication Affect", III (1977), s. 81-107.
29 G. Queinnec, kontakt osobisty, 1991.
167

resowanie piękną obcą samicą. Jeżeli badacze zwierząt z rzędu 
naczelnych zainteresowali się 
stosunkami płciowymi między matką a synem, zrobili to nie "z powodu" 
jakiegoś kulturowego a priori, 
które zakłada w tym akcie oczywiste kazirodztwo30, lecz dlatego, że 
zachowania naczelnych są 
najłatwiejsze do zaobserwowania w świecie zwierzęcym, gdzie z 
trudem przyszloby zidentyfikować 
kontakt seksualny między wujkiem a siostrzenicą czy między macochą 
a pasierbem. Obserwacja ta nie 
opisuje więc determinizmu biologicznego skłaniającego do unikania 
kazirodztwa91, lecz otoczenie 
uczuciowe pewnych orientacji seksualnych, których kazirodztwo 
między matką a synem jest przykładem 
najbardziej oczywistym.
Proponuję, żeby uznać to otoczenie uczuciowe za rodzaj starcia między 
dwiema przeciwstawnymi siłami 
emocjonalnymi: z jednej strony paraliżującą aż do wstrętu emocją 
wobec czegoś zbyt bliskiego, z drugiej - 

158

background image

mało zrozumiałą, a więc wzbudzającą niepokój emocją do czegoś zbyt 
odległego. Wybór obiektu 
seksualnego jest tu regulowany uczuciowo przez owe przeciwstawne 
emocje. Kiedy wybór przebiega 
nieprawidłowo, kiedy "zmienne koleje losu"32 ukierunkowują 
niewłaściwie skłonności seksualne, 
przybierają one formy niecodzienne i przesadne. Zdarza się, że wszelki 
popęd jest zahamowany, co 
prowadzi do bolesnych zakazów seksualnych, na przykład do lęku 
przed kochaniem kobiet. W innych 
przypadkach nic nie jest zakazane, co łatwo prowadzi do aktu 
płciowego źle tolerowanego przez kulturę, 
jak w przypadku kazirodztwa matki z synem.
Kiedy nie zadziałały mechanizmy rozdzielające, ponieważ nie było 
nikogo, kto by mógł dokonać separacji, 
lub gdy nie było potrzeby separować osób, które uprzednio nie były 
połączone, kontakt płciowy między 
matką a synem staje się możliwy^ a słowo "kazirodztwo" nie przyjdzie 
im nawet do głowy.
30 M. Godelier, op.cit., s. 1143.
31 B.-L. Deputte, op.cit.
32 S. Freud, Destin des /misiom (1915) [w] Oewns cwnpUUs, T. XIII 
(1914-1915), PUF. 1988, s. 134.
168
Nie każdy może stać się obiektem zainteresowania seksualnego. 
Ewentualny partner nie może być ani 
zbyt podobny, ani zbyt odmienny, a jednocześnie nie powinien być 
kimś zbyt bliskim ani zbyt odległym. 
Istota bardzo podobna i bliska nie oddziaływałaby ani trochę silniej niż 
bardzo odmienna i daleka. Freud 
poruszył ten problem w Delwion and Dream infansen 's "Gravida", 
kiedy Zoe Bertgang czyni wybór 
właściwego mężczyzny, który przypomina jej ojca, ale który nim nie 
jest33. Mamy tu z pewnością do 
czynienia ze zjawiskiem wdrukowania, które oswajając z jakąś formą, 
pozwala zwierzętom 
zainteresowanym aktem płciowym skierować się ku właściwemu 
obiektowi, a mężczyznom wybrać raczej 
kobietę niż wąż do podlewania ogródka. Jednakże odległością 
uczuciową rządzi z pewnością zwyczaj, 
który stanowi strukturę sensoryczną między dwoma organizmami i 
pozwala im zharmonizować 

159

background image

motywacje.
W tych przypadkach kazirodztwa, jakie mogłem zaobserwować, istniało 
zawsze jakieś zakłócenie 
zwyczaju. Gdy odległość u-czuciowa nie jest regulowana, można 
wytłumaczyć przejście do aktu 
kazirodczego zakłóceniem wynikającym ze zbytniej bliskości, jak na 
przykład w przypadku niektórych par 
bliźniaczych, w psychozie lub w niektórych nie odseparowanych parach 
składających się z matki i syna. 
Problemy wynikające ze zbytniego oddalenia można zaobserwować u 
osobników odseparowanych 
bardzo wcześnie, między którymi nie mogły zaistnieć więzy 
przywiązania, oraz wśród tych, którzy niczego 
nie odczuwają, ponieważ są chorzy umysłowo lub pozbawieni uczuć.
Kazirodztwo wynikające z bliskości
Kiedy bliskość sensoryczną jest tak duża, że nie pozwala na odczucie 
emocji z powodu kontaktu, 
partnerzy nie potrzebują już ceremoniału, a wszelki kontakt płciowy 
równa się masturbacji. Sło-
33 C Chiland, L'mUrdtt de 1'incesU commffimdaUur dv, grcmfu $odal M 
organisation de la psyche, 
"Nouvellc Rcvue d'cthnopŻychiatric", nr 3 (1985).Ż. 15-20.
169

wo "kazirodztwo" nie przyjdzie nawet do głowy choremu psychicznie, 
który pożąda swej matki. W rozwoju 
tego typu pacjentów nie doszło do personifikacji, nie zdają więc sobie 
sprawy z tego, że kontakt odbywa 
się z obiektem odseparowanym od nich samych. Żyją w świecie 
psychicznym, w którym powiązanie jest 
tak silne, że gdy melancholicy popełniają samobójstwo, pragną z 
miłości zabrać ze sobą swych bliskich. 
Schizofrenik nie wie, czy uderza w ramię drugiej osoby, czy we własne, 
a ponieważ postrzega błędnie 
odległość uczuciową między dwoma partnerami, przypisuje drugiej 
osobie u-czucia, których doznaje sam, 
podobnie jak w projekcjach paranoi-dalnych. Psychicznie chorzy bardzo 
źle przyswajają sobie zwyczaje 
społeczne34, ponieważ z przyczyn psychologicznych, a czasami 
organicznych, nie są w stanie 
przetwarzać wystarczająco szybko wszystkich informacji, które 
wynikają z kontaktu. Ten deficyt 

160

background image

poznawczy powoduje istotny problem w zakresie socjalizacji: 
pozbawieni zwyczaju, źle odseparowani, w 
momencie, gdy odczuwają pożądanie płciowe, przypisują je innej 
osobie.
Nieobecność obrazu ojca wśród schizofreników powoduje aż do wieku 
dorosłego rozwój bliskości 
uczuciowej, rodzaj fuzji senso-rycznej między matką a dzieckiem. Do 
tego stopnia, że w momencie 
pierwszych doznań seksualnych młody psychotyk kieruje swe 
zainteresowanie ku najbliższej mu kobiecie, 
bez wstydu, bez zażenowania czy poczucia winy. Kobieta ta jest mu tak 
bliska, że go nie onieśmiela: nie 
może być żoną ojca, ponieważ ojciec jest nieobecny w jego wyobraźni. 
Używam w stosunku do tej 
sytuacji sformułowania "stosunek płciowy z własną matką", tak bardzo 
słowo "kazirodztwo" wydaje mi się 
tu nie na miejscu. Schizofrenicy potrafią używać słowa "kazirodztwo", 
ponieważ potrafią mówić. Potrafią 
nawet je stwierdzać... u kogoś innego. Jeżeli jednak zdarzy się to im 
samym, nie odczuwają żadnego 
zahamowania, niepokoju^mi przyjemności z naruszenia prawa.
34 E. Goffman, Interactwn Ritual. Essays m Fac^to-Face Sehaowr, 
Gorden City, New York 1967.
170
Dlatego też teoria psychoanalityczna, zgodnie z którą schizo-frenik 
płodzi sam siebie, kochając się ze 
swoją matką, ponieważ stawia się na miejscu ojca35, nie znajduje 
potwierdzenia w moich badaniach 
klinicznych. Schizofrenik nie może zająć miejsca swego ojca, ponieważ 
nie jest w stanie go sobie 
wyobrazić. Natomiast matka jest "mniej" matką, ponieważ nie ma 
męża, który mógłby być jego ojcem. 
Jest to po prostu kobieta stanowiąca z nim niemalże jedno. Tłumaczy to 
ogromną trudność identyfikacji 
seksualnej psychoty-ków, którzy często nie wiedzą, czy są 
mężczyznami, czy kobietami, czy są sobą, czy 
też kimś innym, ani też kto jest ich ojcem lub matką.
Matki psychotyków dobrze to czują, ponieważ najczęściej reagują na te 
zabiegi, przybierając rolę matki. 
Wiele z nich czując, że są pożądane przez chorego syna, używa 
wybiegów, proponując na przykład 

161

background image

łakocie: "Chcesz, żebym ci upiekła ciasto czekoladowe?", pytała jedna z 
nich. Albo proponowała: "Masz 
pieniądze, idź, kup sobie papierosy". Ojcowie nagabywani przez 
psychotyczne córki reagują w sposób 
macierzyński, ubierąjącje lub proponując im spacer.
Rodzice, którzy są pożądani przez swe dzieci, nie idą z tym do sądu, 
podobnie jak synowie nagabywani 
przez .matki. Sprawa ma się inaczej w przypadku kazirodczych ojców, i 
to też jedynie w 30 procentach 
wypadków, w wyniku interwencji osoby trzeciej, społeczeństwa w 
postaci sąsiada, nauczycielki lub 
opiekunki społecznej, gdy córka zakocha się w innym mężczyźnie bądź 
też gdy ojciec zacznie nagabywać 
jej młodszą siostrę! Te obserwacje kliniczne potwierdzają teorię, że 
słowo "kazirodztwo" przychodzi do 
głowy jedynie wówczas, gdy wzrasta odległość uczuciowa: Dotykam 
mojej córki, tak jakbym siebie 
dotykał, zwierzał mi się pewien pacjent-paranoik, który nawet przez 
sekundę nie myślał o kazirodztwie.
W Stanach Zjednoczonych niektórzy dewianci organizują się w grupy 
nacisku w celu zniesienia kary za 
kazirodztwo. Chcą z niego uczynić banalny akt seksualny, zdolny 
zacieśnić związki rodzinne. Uważają 
również, że walczą przeciwko zanikowi uczuć wynikającemu z kultury 
opartej na współzawodnictwie. 
Twierdzą, że karze
35 P.-C. Racamier, Le Psychanaliste sans divan, Payot, nowe wydanie, 
1993.
171

się dzisiaj kazirodztwo na tej samej zasadzie, co kiedyś masturbację. 
Zresztą nie pierwszy już raz 
dewianci usiłują nagiąć moralność do własnych potrzeb -jest to nawet 
w ich zwyczaju.
Kiedy dochodzi do zbyt dużej bliskości uczuciowej, nie pozwalającej na 
jakikolwiek ceremoniał, kiedy 
każdy z uczestników myli własne chęci z chęciami partnera, akt 
płciowy z tą drugą osobą przypomina akt 
płciowy z samym sobą. Bliźnięta bawią się czasami w "seks", nie mając 
absolutnie poczucia, że 
popełniają kazirodztwo36. Renę Zazzo rozróżnił bliźnięta "kontaktowe": 
Bawimy się razem, nie odczuwając 

162

background image

żadnego poczucia winy, oraz bliźnięta unikające kontaktu płciowego, 
dla których surowość zakazu 
wskazuje na intensywność walki z impulsem:/^ to najgorsza z 
perwersji... Ogarniają mnie wówczas 
okropne uczucia.
W trakcie ontogenezy bliskość uczuciowa między matką a synem jest 
tak duża, że myśl o kazirodczym 
aspekcie aktu nie przychodzi nikomu do głowy: nie tylko w Chinach 
onanizuje się małych chłopców, żeby 
szybciej zasnęli. Pediatrzy widują często w czasie wizyt w domach lub 
w poczekalniach, jak matka 
onanizuje dziecko, uśmiechając się do lekarza porozumiewawczo, jakby 
chciała go u-czynić wspólnikiem 
tej niewinnej pieszczoty seksualnej! Weterynarze spotykają się z 
podobnymi zachowaniami w 
poczekalniach, gdzie niejedna właścicielka onanizuje psa, żeby 
odwrócić jego uwagę od obwąchiwania 
kątów i zaglądania do cudzych torebek37.
Całowanie narządów płciowych nie jest odróżniane od całowania 
brzucha, który znajduje się tak blisko. 
Zdarza się nawet, że niektóre matki doprowadzają do penetracji przez 
syna będącego w trakcie erekcji 
fizjologicznej: "Było tak oczywiste, że miał ochotę się kochać, że 
wzięłam go do łóżka i zrobiłam to z nim", 
opowiadała spokojnie matka trzyletniego chłopca38. To, że owe akty 
płciowe nie są odczuwane jako akty 
kazirodcze, wynika z bliskości uczucio-
36 R. Zazzo, LeParadosce desjumawc, Stock, 1984, s. 186-204.
37 P. Pageat, kontakt osobisty.
38 F. Gruyer, M. Fadier-Nisse, P. Sabourin, La Yiolence impensable, 
Nathan, 1992, s.47.
172
wej partnerów, którym przypominają raczej pieszczenie własnego ciała.
Można pieścić dowolny fragment własnego ciała bez jakiejkolwiek 
ceremonii, ponieważ nie wywołuje to 
emocji związanej z kontaktem. Z tych samych powodów można 
dotknąć absolutnie bezceremonialnie 
dowolnego miejsca drzewa czy kamienia. To, co intymne i niedostępne, 
nie wymaga rytuału, żeby 
kierować emocjami. Dlatego też matka może dotknąć członka swego 
syna tak jak rączki garnka, nie 
myśląc w ogóle o kazirodztwie.

163

background image

Można sobie wyobrazić różne stopnie intensywności uczuć między 
niesmakiem wynikającym ze zbytniej 
bliskości a lękiem przed czymś zbyt odległym. Niesmak z powodu zbyt 
dużej bliskości tłumaczy również 
pewne zakazy żywnościowe: dlaczego nie można zjeść kota, którego 
się kochało, podczas gdy spożywa 
się bez wahania "anonimowego" królika, smakującego podobno 
zupełnie tak samo? Odczucie to, tak jak 
wszystkie inne, zmienia się zależnie od kultury i jednostek. Georges 
Bataille utrzymywał, że jedynym sto-
sunkiem seksualnym naprawdę bezwstydnym jest stosunek małżeński, 
ponieważ nie ma w nim emocji 
wynikającej z kontaktu. Jeżeli teoria bliskości i odległości ma jakiś sens, 
można sobie wyobrazić, że akt 
seksualny z własną żoną przypominał mu masturbację, tymczasem 
przygoda pozamałżeńska wywoływała 
intensywną emocję prawdziwego kontaktu seksualnego.
Trzeba pewnego dystansu, żeby doprowadzić do zbliżenia i odczuć 
związaną z tym emocję. Dlatego też 
niektóre kultury nie mają nawet słowa określającego stosunek płciowy 
między matką a synem bądź 
między matką a córką, tak jest to u nich nie do pomyślenia. Wśród 
senegalskich Bambarów nie ma nawet 
o czym mówić: Nawet kozy tego nie robią39. To afrykańskie plemię 
daje tym samym dowód, iż pojęło 
teorię odległości uczuciowej: akt płciowy może nie mieć nazwy w 
sytuacji, gdy pole uczuciowe matki z 
synem czy matki z córką nie reprezentuje struktury pokrewieństwa. Nie
39 T. Nathan, n y a qwlyue chose de fwurri au royaume d'0edipe [w:] 
M. Gabel, Les Enfants wtimfs 
d>abus sexuels, PUF, 1992, s. 20-86.
173

można sobie wyobrazić pokrewieństwa między sobą a sobą samym. Te 
matki, które podobnie do 
Georges'a Bataille'a potrzebują odległości, żeby odczuć emocję 
kontaktu, mogą "kochać się" z synem, nie 
myśląc absolutnie o kazirodztwie.
Bliskość uczuciowa może doprowadzić aż do zatarcia różnicy:
Ja i mój syn to to samo. Tłumaczy to zadziwiający brak świadomości u 
tych matek, które znęcają się nad 

164

background image

własnym synem, nie zdając sobie z tego sprawy: Rodzice mają bardzo 
mato możliwości uwolnienia 
dziecka od swych własnych projekcji. Jest tak, jakby stanowiło ono 
cześć nich samych...40.
Kreując - za pomocą zabiegów toaletowych, pieszczot i pocałunków - 
"kąpiel emocjonalną"41 niezbędną 
dla psychicznego rozwoju dziecka, matka pobudza strefy erogenne, 
źródła przyjemności zmysłowej, które 
w przyszłości będą kształtować związek. Zabawa genitaliami42 
podczas pierwszych osiemnastu miesięcy 
życia małego chłopca dostarcza doskonałych wskazówek co do relacji 
między matką a dzieckiem. Dzieci 
porzucone i pozbawione uczuć w rezultacie uznają swe ciało za jedyny 
na całym świecie obiekt możliwy 
do eksploracji. Z tego powodu kiwają się lub kręcą w kółko jak psycho-
tycy. Lecz jeśli ich świat w 
pierwszym okresie życia był kształtowany przez obiekt możliwy do 
eksploracji, czyli wobec nich 
zewnętrzny, będą w stanie wejść w związek. Innymi słowy: matka 
powinna pieścić ciało swego dziecka, 
aby obudzić w nim przyjemność płynącą z kontaktu, lecz konieczne 
jest, by wkrótce osoba trzecia 
zakłóciła tę sielankę. Jeżeli nie dojdzie do takiej interwencji, ponieważ 
taki ktoś będzie nieobecny lub 
dlatego, że matka nie pozwoli mu odegrać tej roli, bądź jeśli dziecko 
nie będzie w stanie go sobie wyobra-
zić, stopienie się matki z dzieckiem przerodzi się w stan podobny do 
nirwany. Pieszczoty o charakterze 
seksualnym będą kontynuowane bez poczucia winy, najrozkoszniej 
wywiecie, ku najwyższemu
40 M. Lamour, Les abus sexuels a 1'egard des jewnes enfants [w:] M. 
Gabel, op.dt., s. 67.
41 S. Lebcmci, Le Nmirisson, la merę et te psychanalyste, Le 
Centurion, 1983.
42 R.-A. Spitz, Vers une reevalnation de 1'auto^rotisme, "Psychiatrie 
de 1'enfant", VII, nr l (1964), s. 269-
297.
174
przerażeniu świadków, którzy sami w swoim życiu poznali rolę owej 
osoby trzeciej. Oś matka-syn tworzy 
wektor uczuciowy wszelkich sposobów kochania. Ciało matki to 
najpierw tygiel, w którym powstaje 

165

background image

dziecko. Lecz jeśli matka wie, że spodziewa się chłopca, wywołuje to 
emocje, których wyraz zależy od 
znaczenia, jakie ona sama przypisuje tej płci. Ta emocja ubarwiona 
wyobraźnią znajduje wyraz w 
zachowaniu (w zbliżeniach, postawach, mimice, brzmieniu głosu), a 
jego sensoryczność stanowi 
specyficzny materialny ośrodek uczuciowy (poprzez zapach, dotyk, 
gestykulację), który częściowo 
kształtuje dziecko. Nie chodzi więc o przekazywanie myśli. Myśl 
macierzyńska znajduje swój wyraz jako 
materialna siła kształtująca.
Obserwacja kliniczna zależy w dużej mierze od miejsca, w którym się 
odbywa. Martine Lamour w ramach 
swej praktyki społecz-no-psychologicznej miała do czynienia z 
przypadkiem kazirodztwa między matką a 
synem: Chłopiec, obserwowany między trzecim a dziesiątym rokiem 
życia, przejawiał objawy hałaśliwej 
patologii. (...) Czasami byt impulsywny i niszczycielski (...), w związku z 
czym dostawał lanie; ojciec, o 
którym niewiele wiadomo, (...) odsunięty został na bok przez matkę;
przeżywała ona z dzieckiem związek pełen namiętności, nie będąc w 
stanie niczego zabronić swemu 
synowi; dzielił on z matką łóżko i musiał ją pieścić...43. Wszystkie 
elementy są na miejscu: składają się one 
na uczuciowość, którą po przejściu w akt płciowy obserwatorzy nazwą 
"kazirodztwem".
Jeżeli jednak zmienimy miejsce obserwacji, ta sama struktura 
uczuciowa znajdzie wyraz w innym 
scenariuszu: Pani V. była osobą bardzo pobożną i bardzo namiętną. 
Mając sześćdziesiąt dwa lata nie 
wahała się prowokować swego męża w sposób, który można by 
pokazać w filmie porno. Zajmowała się 
bardzo serdecznie swoim wnukiem i pieściła go w sposób, który można 
było uznać za erotyczny. Dziadek, 
który był tym wręcz zażenowany, interweniował wielokrotnie, 
powtarzając żonie, że przesadza. Pewnego 
dnia trzynastoletni wnuk wszedł do pokoju babki i poprosił ją o "coś 
wręcz nie do pomyślenia". 
Wybuchnęła śmiechem i wyjaśniła chłopcu, że jest on
43 M. Lamour, op.cit s. 90-91.
175

166

background image

wprawdzie bardzo miły, ale to jest niemożliwe. Odesłała wnuka bez 
śladu oburzenia - była nawet raczej 
rozweselona tą sytuacją i opowiadała o niej z rozbawieniem.
Wielu internistów słyszy tego typu świadectwa. Nie będą one nigdy 
stanowić części kultury, ponieważ te 
przypadki nie wymagają pomocy społecznej czy psychologicznej. Ale 
jeśli pani G. przychodzi do internisty 
ze swą teściową i mężem, potrzebuje pomocy lekarskiej, ponieważ mąż 
współżyje ze swoją 
siedemdziesięcioletnią matką mimo wyraźnej dezaprobaty młodej 
żony!44
Jeżeli skłonność seksualna do matki wciąż istnieje, oznacza to, że nie 
zadziałał proces zakazu. Proces 
ten jest złożony z zespołu sił separujących, które czynią tę skłonność 
zakazaną. Niektóre z tych sił są 
endogenne, jak na przykład przywiązanie psychiczno-biolo-giczne 
przytępiające pożądanie. Inne zaś 
pośredniczące, jak na przykład obecność ojca w psychice. Najlepiej 
opisane są jednak siły kulturowe, jak 
na przykład reguły dotyczące przypisywania kobiet określonym 
mężczyznom: Ty poślubisz siostrę 
sąsiada, a drugi sąsiad ożeni się z twoją siostrą i w ten sposób 
będziecie trzema szwagrami, którzy będą 
mogli razem pójść na polowanie. Reguły kulturowe stanowią zakaz 
najjaśniej ujęty słowami, najbardziej 
świadomy i prawdopodobnie najmniej skuteczny.
Rzadko jednak występuje reguła typu: Ożenisz się z matką twego 
sąsiada, ponieważ matki są 
nieosiągalne, już przydzielone, ponadto odgrywają rolę przede 
wszystkim w strukturach uczuciowych, a 
nie w strukturach pokrewieństwa, nawet jeżeli nie wyłączy się 
całkowicie tych ostatnich (na przykład 
wśród Żydów, gdzie pokrewieństwo związane jest z linią matki). 
Sposób, w jaki kocha się własną matkę, 
stanowi uczucie jedyne w swym rodzaju, będące na skrzyżowaniu 
wszystkich innych sposobów kochania, 
wśród których jedna miłość będzie całkiem wykluczona- miłość 
seksualna. Kiedy brakjakiejś siły 
separującej zakłóci rytualizację tego typu miłości, matka i syn mogą 
stać się dla siebie atrakcyjni 
seksualnie. Klasyczne zdanie: Wszystkie kobiety to kurwy, oprócz mojej 
matki, która jest święta - wyraża 

167

background image

w spo-
® P. Gabrie, kontakt osobisty. 26 grudnia 1992.
176
sób brutalny to, że chłopiec pewnego dnia będzie musiał podzielić 
kobiety na "dostępne", dla których to 
zdanie nie jest komplementem, oraz "niedostępne". Kiedy u małego 
chłopca niechęć do pewnego rodzaju 
miłości nie jest wystarczająco głęboka, pożądanie może obudzić u 
niego poczucie winy, które przenikać 
będzie wówczas wszystkie kontakty miłosne: Gdy tylko zakocham się w 
jakiejś kobiecie, zmuszony jestem 
uciekać....
Dla takiego chłopca, aby mógł nauczyć się kochać, konieczne będzie 
"oderwanie się" miłosne. Natomiast 
u dziewczynek, jeśli chodzi o wymianę uczuciową z ojcem, miłość i 
przywiązanie nie są jednym. Młoda 
dziewczyna, która chce "uwieść" swego ojca, pohamuje swe pożądanie 
do czasu, kiedy uformowana już 
będzie jej o-sobowość, a jakiś młody zalotnik pomoże jej odseparować 
się od rodziciela. Może właśnie 
dlatego dziewczynki o wiele rzadziej oświadczają się ojcu, podczas gdy 
chłopcy bardzo często składają 
tego typu deklarację swym matkom.
Jednakże kompleks Edypa to nie kazirodztwo. Mały chłopiec, który prosi 
swą matkę o rękę, daje dowód 
swej uczuciowości, a nie seksualności. Jeśli chodzi o dojrzewanie 
dziecka, wszystko jest w porządku. 
Ponadto identyfikuje się on ze swym ojcem, którego miejsce chce 
zająć. Podobnie kobiety, które mówią: 
Odkąd jestem matką jak moja mama, czuję się jej bliższa, wyrażają 
spokojną bliskość uczuciową, która 
może istnieć między matką a córką. Natomiast bliskość uczuciowa 
między matką a synem nie będzie 
nigdy całkiem spokojna, chyba że ojciec jest tam gdzie trzeba, a syn 
zaleca się gdzie indziej, rozróżniając 
bez żadnych ambiwalencji dwa różne rodzaje miłości: do matki i do 
innych kobiet.
Kazirodztwo wynikające z oddalenia
W przypadku przedwczesnych i długotrwałych separacji, gdzie wchodzą 
w grę wszystkie możliwe postacie 
oddalenia - historyczne, fizyczne i psychologiczne - nierzadko w 
momencie spotka-

168

background image

12. Anatomia uczui
177

nią po latach ma miejsce między matką a synem akt płciowy, który 
przebiega w klimacie niekazirodczym!
Moja teoria różni się więc zasadniczo od stereotypu kulturowego: 
Kazirodztwo między matką a synem 
wydaje się o wiele rzadsze. (...) Jest ono bardziej niszczycielskie, 
ponieważ zakłada, ze syn pokonuje 
wstręt matki do seksu i jest aktywny w stosunku płciowym. (...) 
[Obserwacje], ja-kie poczyniłem, pozwoliły 
mi poznać sytuację poprzez śledzenie choroby psychicznej 
kazirodczego syna45. Gdybym wciąż jeszcze 
pracował w szpitalach psychiatrycznych, miałbym do czynienia tylko z 
przypadkami tego typu kazirodztwa, 
które oczywiście zdarzają się. Jednakże w wyjaśnieniu tym nie ma 
mowy o przemianach psychicznych 
matki, która nie stalą się przez to psychicznie chora. Czyżby ten sam 
akt nie miał dla niej podobnych 
następstw? Tłumaczenie aktu poprzez powiązanie go z szaleństwem 
zatrzymuje rozumowanie w jednym 
punkcie: Był nienormalny, to tłumaczy pogwałcenie prawa natury lub:
Pogwałcenie prawa natury było tak trudne do zniesienia, ze 
doprowadziło go to do szaleństwa. Wszystko 
pozostaje w najlepszym porządku moralnym: można w dalszym ciągu 
pomrukiwać intelektualnie.
Wystarczy opuścić otoczenie psychiatryczne, ażeby poznać inne 
przykłady: pan T., porzucony w wieku 
trzech miesięcy, przygarnięty został przez starsze małżeństwo, które 
wychowało go bardzo starannie. W 
trzydziestym roku życia, po poszukiwaniach w archiwach, udało mu się 
odnaleźć matkę, która 
wytłumaczyła mu przyczyny porzucenia. W czasie spotkania siedzieli 
na kanapie. W pewnym momencie 
matka zaproponowała mu stosunek płciowy. W gruncie rzeczy była to 
taka sama kobieta jak wszystkie 
inne. Zdanie to oznacza, że w psychice jego nie dokonał się podział 
kobiet na kategorie albo też, że ta 
właśnie kobieta nie mogła być zaklasyfikowana do kategorii matek, 
ponieważ nie wiązało się z nią 
poczucie pokrewieństwa. W związku z tym nie było mowy o 
kazirodztwie, co miałoby nie dopuścić do aktu 

169

background image

płciowego.
Pewnego wieczoru młody, przystojny mężczyzna zjawił się u pani V. 
Natychmiast doznała dziwnego 
wrażenia bliskości i bar-
^ S. Lebovici, L'inceste [w.] Traite de psychiatrie dl fenfant et de 
1'adolesceat, PUF, T. III, 1985, s. 394.
178
dzo się ucieszyła, gdy oznajmił jej, że jest jej synem, którego musiała 
porzucić dwadzieścia lat wcześniej. 
Pani V. żyła w tym czasie z dosyć nieskomplikowanym mężczyzną, 
który zaprosił odnalezionego syna na 
kolację i zaproponował mu nocleg. Przed telewizorem młody człowiek 
zaczął zachowywać się nieco 
prowokująco i zuchwale w stosunku do swej matki. W nocy doszło 
między nimi do zbliżenia, przyjaciel 
matki udawał zaś, że śpi. Po tygodniu zgłosili się do mnie na 
konsultację. On zapytał, co powinien robić, 
żeby pomóc matce i zająć się jej sprawami. Ona, żeby podzielić się 
swoją radością z odnalezienia syna i 
zapytać, czy przypadkiem nie chodzi tu o kazirodztwo. Wypowiadając 
to słowo wahała się nieco i unikała 
mego wzroku.
Problem teoretyczny, jaki wynika z tego przypadku, polega na tym, że 
poczucie popełnienia kazirodztwa 
nie musi koniecznie wiązać się z definicją, która określa akt płciowy, 
nazywany "kazirodztwem". Etologia 
może mówić jedynie o uczuciu kazirodczym: jego powstaniu, trwaniu 
oraz skutkach w dziedzinie emocji i 
zachowania. Bardzo wczesna, całkowita i trwała separacja może 
oddzielić u-czucie od realizacji do tego 
stopnia, że poczucie bycia matką i synem w ogóle nie będzie mogło się 
narodzić.
Czasami nawet, podobnie jak w micie o Edypie, świadomość tego, że 
istnieje związek matka-syn, może 
nadejść jedynie w postaci orzeczenia wyroczni. Dotyczy to prostytutek, 
które porzucają dzieci natychmiast 
po urodzeniu i które w dwadzieścia lat później, gdy widzą zbliżającego 
się młodego klienta, myślą z 
niepokojem: Oby tylko to nie był mój syn!
Członkom indiańskiego plemienia Yanomami myśl o kazirodztwie 
przychodzi do głowy, kiedy młody 

170

background image

człowiek spółkuje z kobietą starszą od siebie i wszyscy drażnią się z 
nimi, mówiąc: "Dała swój seks do 
zjedzenia własnemu synowi", tak jakby chodziło o kazirodztwo. Nie jest 
to zabronione przez prawo, ale 
wszyscy to za taki czyn uważają. Podobnie kazirodztwem nazywają fakt 
spożycia mózgu matki, podczas 
gdy obyczaj zaleca zjedzenie mózgu teściowej.
Bruno Bettelheim zaobserwował, że zaledwie trzy promile dzieci 
wychowywanych razem w kibucach 
izraelskich zalecało się
179

do siebie w wieku dojrzewania. Jest to zbieżne z inną cyfrą, którą udało 
nam się uzyskać: z grupy 1031 
dzieci wychowywanych razem46 utworzyły się tylko trzy związki, a 
kiedy pytano innych, co myślą o tych 
parach, krzywili się i mówili, że to kazirodztwo. Wszyscy wiedzieli, że są 
wychowywanymi razem 
sierotami. Poczucie kazirodztwa, które nie pozwalało rozwinąć się ich 
pragnieniom i wywoływało grymas 
niesmaku, było całkowicie oderwane od rzeczywistości opisywanej 
przez to słowo.
Długo zastanawiałem się, dlaczego jedynie osoby odseparowane 
bardzo wcześnie mogły mieć między 
sobą stosunki płciowe bez myślenia o kazirodztwie. Sądziłem, że dzieje 
się tak dlatego, iż nie czuły się ze 
sobą spokrewnione, słowo zaś odsyłało je do uczucia nieznanego i nie 
mogło w ich oczach nabrać sensu.
Pewna tendencja umysłowa każe nam wierzyć, że słowa odnoszą się do 
świata całkowicie 
abstrakcyjnego, jak gdyby one same stawały się realnymi rzeczami 
oddziałującymi na rzeczywistość: Iran 
nie będzie nigdy mógł zawrzeć pokoju, ponieważ w stówie Iran zawarte 
jest Żira®, co oznacza gniew, 
tłumaczył mi pewien entuzjasta słów-rzeczy. Ta fetyszyzująca 
koncepcja, w której słowo staje się rzeczą 
prowokującą nadnaturalne skutki na podobieństwo amuletu, 
przeciwstawia się koncepcji naturalistycznej, 
w której słowo, mimo że będące rodzajem umownego dźwięku, 
wywołuje emocję realnie odczuwaną. 
Wyobraźcie sobie, że jecie mięso, które wam wyjątkowo smakuje. 
Wystarczy, żeby kelner oświadczył, że 

171

background image

właśnie oto zjadacie waszego ulubionego pieska, żebyście w jednej 
chwili nie byli w stanie przełknąć 
kęsa, który macie w ustach. Nie sama rzecz staje się odpychająca, lecz 
świadomość jedzenia istoty 
drogiej sercu wywołuje trudną do wytrzymania emocję. Słowo nie jest 
oderwane od rzeczywistości, 
ponieważ wyobrażenie, jakie wywołuje, wzbudza emocję. Nawet wręcz 
przeciwnie, słowo wiąże 
rzeczywistość z jej wyobrażeniem.
Kiedy mowa się rozprzęgaJak na przykład w chorobie Alzhei-mera, 
słowo "kazirodztwo" nie może już 
nabrać sensu. W chorobie
^ Dane udostępnione przez stowarzyszenie "L'Essor", Var, 1990.
180
tej nierzadko ojciec zabiega o swą córkę, a matka o syna. Jednakże 
słowa "matka" czy "syn", które 
oznaczają określony status pokrewieństwa, mają znaczenie jedynie w 
świecie, w którym istnieje świa-dek-
obserwator. W świecie chorego cierpiącego na chorobę Alzhe-imera 
dezintegracja poznawcza posuwa się 
tak daleko, że chora postrzega twarz męża, kiedy był on jeszcze miody. 
Pojawienie się tego śladu 
pamięciowego, znanego jako zjawisko wdrukowania, pozwala zauważyć 
męża w rysach twarzy syna! 
Stara kobieta odczuwać więc będzie więź małżeńską, a nie 
macierzyńską, i może zapytać przerażonego 
syna, czy chce mieć z nią stosunki płciowe. Jeżeli wypowie się słowo 
"kazirodztwo", staruszka nie będzie 
rozumiała, o czym się mówi. Podobnie do kazirodczego ojca, który z 
oburzeniem zadaje sobie pytanie, 
dlaczego społeczeństwo miesza się do jego pięknej historii miłosnej z 
córką. Zarówno dla niego, jak i w 
przypadku choroby Alzheimera, słowo "kazirodztwo" jest całkowicie 
oderwane od istniejącego 
wyobrażenia. Słowo określa tych samych partnerów, jednakże nie 
wywołuje tej samej emocji.
Innym przykładem dysocjacji między tym, co określa słowo, a emocją, 
którą wywołuje, jest syndrom 
Kleinego-Levine'a. W chorobie tej uszkodzenie funkcji płata 
skroniowowęchomózgowego wywołuje nagły i 
niekontrolowany impuls popychający do jedzenia i kopulacji. Impuls 
jest niezależny od słowa. W takim 

172

background image

przypadku, jeżeli matka czuje pociąg seksualny do swego syna, słowo 
"kazirodztwo" nie jest właściwe: 
jest ona tylko kobietą, którą jej libido popycha ku mężczyźnie. Tym 
niemniej zarówno syn, jak i ewentualny 
świadek, którzy zdają sobie sprawę z sytuacji i którzy rządzą się 
określonymi regułami kulturowymi, 
odczuwają ogromne zażenowanie, podobnie zresztą jak pacjentka, gdy 
się "obudzi" i ktoś jej opowie, co 
się zdarzyło.
Przykład ten może służyć jako poparcie tezy, według której słowo, 
które oddziela pewien fragment 
rzeczywistości nadając mu jakąś nazwę, może być całkowicie 
oderwane od uczucia. Emocja może być 
wynikiem pracy mózgu, niezależnie od słowa, może też być wywołana 
wyobraźnią pobudzoną przez 
słowa. Czyżby emocja wiązała duszę z ciałem?
181

W przypadkach kazirodztwa matki z synem, jakie zdarzyło mi się 
badać, innych niż wśród chorych 
psychicznie czy wynikających ze zbyt wczesnej separacji, inicjatorką 
była zawsze matka. Typowy 
scenariusz jest następujący: matka myje swego trzynasto-cztemasto-
letniego syna, skąd wynika problem 
bliskości ciał. Zachowanie takie, dosyć częste, wykazuje, że matka nie 
widzi swego syna jako o-soby 
niezależnej, która może odczuwać coś innego niż ona. Nie myśli o 
wstydzie, jaki może ogarnąć jej syna, 
ani o jego niepokoju wywołanym skojarzeniem kazirodczym. Matka ta, 
kierująca się tylko własnym 
impulsem, nie spostrzega emocji drugiej osoby, co tłumaczy jej 
zuchwałość: w czasie toalety, gdy 
pieszczoty stają się coraz bardziej precyzyjne, przechodzą w 
pobudzenie seksualne - aż wreszcie 
dochodzi do samego aktu.
Kolejny scenariusz przebiega w atmosferze żartobliwej, pozbawionej 
lęku, w pełnym zainteresowania 
oczekiwaniu reakcji drugiej strony: Byloby zabawne, gdyby mu się to 
udalo, mówi matka trzynastoletniego 
chłopca. Słowo "kazirodztwo" ledwo im przychodzi do głowy w ich 
radosnym porozumieniu.
Tym razem to ona bierze go w swe ramiona...

173

background image

Ciara: Jeśli chcesz, zapamiętamy to jako moment jedyny, bardzo 
piękny, bardzo poważny, który już nigdy 
się nie powtórzy...
Laurent: Co teraz nastąpi9
Ciara: Nic. Nie będziemy o tym mówić. Będzie to nasz sekret... 
Będziemy się kochać jak przedtem... Będę 
o tym myśleć bez wyrzutów sumienia, z czulością...47.
Nie wszyscy posiadają talent Louisa Malle'a, jednakże kazirodztwo 
między matką a synem jest częstym 
wątkiem różnych opowiadań. Kiedy scenariusz ten jest odgrywany na 
Montpamasie lub w zamożnych 
dzielnicach miasta, łatwiej jest przekształcić go w dzieło sztuki. Kiedy 
natomiast odbywa się w slumsach, 
jest zazwyczaj odrażający i kończy się często przed sądem, ponieważ 
ciężar zakazów nie jest nigdy 
równo rozdzielony (...) i konsekwencje ponoszą zaz-
47 L. Malle, Le Souffle au coeur, Gallimard, 1971, s. 140-141.
182
wyczaj ludzie prości48. W moim przekonaniu większość przypadków 
kazirodztwa między matką a synem 
nie ma miejsca ani na Montpamasie, ani przed wymiarem 
sprawiedliwości, lecz odbywa się w zaciszu 
rodzinnego loża, gdzie akt seksualny wymyka się społeczeństwu.
W wieku trzydziestu pięciu lat pani G. stała się nagle oziębła. Ginekolog 
odrzucił przyczyny natury 
organicznej, biorąc pod uwagę ewentualny problem psychologiczny. 
Dopiero w czasie trzeciej konsultacji 
dotarło do jej świadomości i ośmieliła się powiedzieć, że stała się 
oziębła po tym, jak zaskoczyła męża w 
łóżku z jego własną matką. Małżonek w czasie każdej poprzedniej 
konsultacji oczekiwał z powagą w 
poczekalni. Tego dnia poprosiła go, żeby uczestniczył w rozmowie z 
lekarzem, i wówczas przed swą 
osłupiałą żoną wyjaśnił, że od czternastego roku życia sypiał regularnie 
z matką i że "ta dziwka" 
wymagała, żeby to robił nawet po zawarciu małżeństwa. 
Zaniepokojona i gniewna reakcja żony zasmuciła 
go, jednakże w większym stopniu skarżył się na "świńskie" zachowanie 
matki, niż prosił żonę o 
przebaczenie: gdy wspomniała ona o przestępstwie, by zdumiony.
W jaki sposób potraktować przypadek dwudziestoośmiolet-niej pani G., 
opiekunki dzieci, która zgłosiła się 

174

background image

do lekarza, ponieważ o mało nie rozbiła głowy ośmioletniemu chłopcu. 
Myła go regularnie i widząc go 
nagiego, odczuwała w stosunku do niego silną agresję, jako że 
prowokował ją seksualnie. Pewnego dnia 
nie wytrzymała i zaczęła bić chłopca coraz silniej, aż upadł, uderzając 
się o róg stołu. Można tu mówić o 
pomieszaniu niezbyt jasno zaznaczonego poczucia osobowości, którego 
projekcję ułatwia bliskość 
uczuciowa.
List, który Michel Toumier otrzymał od pary bliźniąt, może zilustrować 
tę myśl. Nasz związek byt 
uczuciowy, ale również zmysłowy. Gdy mieliśmy piętnaście-szesnaście 
lat, spróbowaliśmy zbliżyć się do 
siebie w sposób bardziej intymny i, mówiąc wprost, spólkowaliśmy ze 
sobą... Jeśli chodzi o nasze 
zainteresowania heteroseksualne, skupiały się na naszej
48 B. d'Astorg, Yariations sur 1'interdit majeur, Gallimard, 1992, s. 74.
183

matce. Obaj mieliśmy z nią stosunki seksualne (...) i ten maty sekret 
rodzinny nie tylko nie budzil w nas 
zazdrości, lecz o dziwo, zbliżył nas na podobieństwo loży masońskiej. 
Aż do osiemnastego roku życia 
znaliśmy przyjemnośćzmysłową jedynie w tej endogamicznej formie 
kazirodczej: pomiędzy braćmi oraz 
miedzy matką i synami^.
To przyznanie się do podwójnego kazirodztwa ukazuje, że zbytnia 
bliskość pociąga za sobą pomieszanie 
uczuć. Związek z kimś drugim nie jest zabroniony, kiedy odmienność 
lub podobieństwo wywołują te same 
uczucia: dotknięcie drugiej osoby nie wzbudza emocji, zupełnie tak, 
jakby dotykało się samego siebie, 
można więc zadać sobie pytanie, dlaczego miałby powstać zakaz 
dotykania własnego lub "prawie 
własnego" ciała.
W wieku, w którym kształtują się pierwsze ukierunkowania seksualne, 
matka nie jest całkowicie 
zabroniona i może powstać myśl o stosunku płciowym z nią właśnie: 
Nasza matka byla naszą nau-
czycielką zmyslową i naszą pierwszą kochanką. Zaczęto się, gdy 
byliśmy jeszcze mali, od podglądania 

175

background image

nagiej matki w lazience, od porannych pieszczot przed szkolą, aż do 
polnego spólkowania z nią w wieku 
trzynastu lat. (...) Fakt poznania Żkobiety® poprzez Żmatkę® 
zbulwersował nas o wiele mniej niż można by 
się spodziewać. (...) Dopiero gdy mieliśmy po szesnaście, siedemnaście 
lat, związek ten się rozpadł, a my 
odczuliśmy ciężar zakazu spo-tocznego. (...) Nigdy jednak nie 
cierpieliśmy z tego powodu tak jak inni. (...) 
Z bratem bawiliśmy się w niektóre gry seksualne i nie odczuwałem z 
tego powodu poczucia winy. (...) 
Nasze kazirodztwo nigdy nie budzilo w nas wstrętu, a z biegiem czasu 
wprawiało nas raczej w 
zakłopotanie (mamy teraz po pięćdziesiąt lat). Trochę nawet tęsknimy 
za tym związkiem we troje z okresu 
naszej młodości50.
Chciałbym zwrócić uwagę na pewne punkty zawarte w tym 
świadectwie. Zaczęto się od podglądania 
nagiej matki... Łazienka odgrywa dużą rolę w kontaktach kazirodczych. 
"Zobaczenie nagiej matki na plaży 
lub w grupie nudystów nie wywołuje takiej samej
49 M. Tournier, Le Vent Paractet, Gallimard, 1977.
50 List cytowany w pracy dyplomowej: M.-C. Raux-d'Amaud, L'Inceste 
amwrewc, Marseille, 1991. s. 28.
184
emocji, co zobaczenie jej nago w łazience lub w łóżku. Sama obecność 
innych osób odgrywa rolę "osoby 
trzeciej - cenzora", którą spełnia zazwyczaj ojciec i która zmienia 
znaczenie nagości. Dlatego właśnie 
nudyści są na ogół skromni. Kontekst, zmieniając emocję, nadaje 
odmienny sens tej samej percepcji.
Drugim rysem godnym uwagi jest poczucie lekkości wobec zakazu: 
...Ta seksualność byla w naszych 
dziecinnych oczach tylko namiastką bez znaczenia...^. Uważać akt 
płciowy za "namiastkę bez znaczenia"! 
Co mamy myśleć o tym oświadczeniu, gdy właśnie kazirodztwo matki z 
synem uważane jest za coś 
absolutnie nie do pomyślenia? Kiedy los czyni to możliwym, Edyp 
stwierdza, że jest to największa z 
tragedii. Trzeba więc uznać, że w tej samej kulturze jedni mogą 
nazywać "namiastką bez znaczenia" to, 
co inni będą u-ważać za największą zbrodnię.

176

background image

I ostatni punkt, który mnie zadziwia: Zauważyłem, ze dziewczęta 
Żwygadują się® łatwiej niż chłopcy 
(wystarczy poznać liczbę ojców skazanych za kazirodztwo, podczas gdy 
praktycznie nie słyszy się o 
matkach skazanych z tego właśnie powodu... )52. Faktem jest, że 
matka nigdy nie jest skazywana: nawet 
w przypadku kazirodztwa z córką akt płciowy bliższy jest seksualnemu 
przekomarzaniu się niż świętej 
zbrodni. Pani R. wyjaśniła mimochodem, że matka dawała jej 
przyjemność seksualną i że ona sama, 
widząc swą córkę nagą, miała o-chotęją pieścić. Jednakże nie wydawało 
jej się to ważne: najbardziej 
istotne było to, że czuła się zbyt odpowiedzialna za swego męża, i to 
był właśnie powód jej cierpień.
Psychiatrzy nie zawsze podzielają ten wyjątkowy liberalizm. W 
Kanadzie i w Belgii sprawy mają się 
inaczej. Zwraca się tam bardzo uwagę na kazirodztwo między matką a 
córką, najbardziej destrukcyjne ze 
wszystkich oraz najmniej znane, bez względu na to, co mówią na ten 
temat psychoanalitycy^.
51 G. Benoit, Approches de 1'inceste, "Neuropsychiatrie de 1'enfance", 
XXXIII, nr 6 (1985), s. 211-216, 
oraz list przekazany Marie-Christine Raux-d'Arnaud.
52 M.-C. Raux-d'Arnaud, op.cit., s. 28-29.
53 P. Garnier, psychoanalityk, który "spotyka przypadki dramatyczne i 
nadające się do sądu", jednak jest 
przekonany, że istnieją inne formy kazirodztwa", prywatny list z 30 
grudnia 1992.
185

Faktem jest wszakże, że przypadki kazirodztwa, w których u-czestniczy 
matka, rzadko spotykają się z 
wymiarem sprawiedliwości. Pani M. regularnie jest nagabywana przez 
swego chorego psychicznie syna, 
pani V. była ofiarą agresji seksualnej ze strony swego syna 
schizofrenika; żadna z nich nie złożyła skargi - 
pytają jedynie, jak w takich chwilach odwrócić uwagę syna. Pani M. 
bawi się ze swoim szesnastoletnim 
synem, który nagle zaczyna być nieco podniecony. W momencie, kiedy 
ujawnia on swoje zamiary 
seksualne, odpycha go ze śmiechem, nie robiąc z tego skandalu ani nie 
karząc go.

177

background image

Między ojcem a córką scenariusz może mieć różne zakończenia. 
Czasami wypowiedziany przez córkę 
zakaz seksualny nie zmienia w niczym ich stosunków. Najczęściej 
przyczynia się to do odejścia córki, 
która nigdy później już o tym wydarzeniu nie wspomni. 
Czterdziestodwuletnia pani R. opowiadała mi z 
zaskakującymi detalami o "zasadzkach seksualnych", jakie zastawiał 
na nią jej ojciec, w jaki sposób 
musiała ich unikać, udaremniać je bądź barykadować się. Po czwartej 
konsultacji stwierdziła: To 
wszystko, dziękuję panu... Nigdy dotąd nie mogłam o tym mówić-Już 
pana nie potrzebuję.
Społeczeństwo nic nie wie o tych powiązaniach rodzinnych -jowialnych, 
pełnych miłości bądź tragicznych -
jednakże zawsze objętych tajemnicą. Zna ono bowiem jeden typ 
kazirodztwa, zadziwiająco stereotypowy, 
taki, jaki podlega osądowi na forum publicznym. Współczesna wersja 
"ludzkiej bestii" to ojciec alkoholik, 
niezbyt inteligentny, żyjący w ciasnocie ze swymi dziećmi. 
Stereotypowe jest także zdziwienie, gdy okaże 
się, że winowajca jest dobrym pracownikiem i że sąsiedzi uważają go 
za porządnego człowieka, dumnego 
ze swojej "uczciwości", ze swej "ciężkiej pracy" oraz dyplomu 
honorowego krwiodawcy54.
Społeczeństwo chce widzieć tylko legendarną wersję kazirodztwa, 
rujnującego wydarzenia, z którego 
ofiara nigdy nie będzie w stanie się otrząsnąć. Oczywiście tego typu 
kazirodztwa istnieją i 
prawdopodobnie reprezentują większość przypadków. Jednakże 
uzasadniona emocja, która wywołuje 
gwałtowną chęć ukarania, nie
M P. Scherrer, L'inceste dans la familie, "Nouvelle Revue 
d'ethnopsychiatrie", nr 3 (1985), s. 23.
186
pozwala na szukanie odpowiedzi na pytanie: ,Jak to jest możliwe?" Czy 
można sobie wyobrazić kulturę, w 
której nie byłoby zakazów? W grupie ludzkiej nie rządzącej się regułami 
bałagan uczuciowy 
spowodowałby chaotyczność gestów.
Jeżeli prawdą jest, że liczba czynów kazirodczych wzrasta, a wśród nich 
zdarzają się związki pełne 

178

background image

uczucia, byłoby to alarmującą oznaką derytualizacji naszego 
społeczeństwa oraz jego odejścia od kultury!
U matki uczucie rodzicielskie zakorzenione jest zarówno w u-
czuciowościJak i w wyobraźni. U ojca 
tymczasem zakorzenia się o-no najpierw poprzez wyznaczenie, które 
pozwala następnie na powstanie 
związku uczuciowego. Macierzyństwo powstaje w pewnej postaci 
ciągłości wyobrażanej (matka oczekuje 
dziecka), następnie biologicznej (okres ciąży), uczuciowej (przywiązuje 
się do niego) i w końcu społecznej 
(dzieci mają zająć miejsce rodziców). Ojcostwo natomiast powstaje w 
wyniku wyznaczenia społecznego, 
następnie małżeńskiego, a w końcu przez dziecko. W porównaniu więc 
ze stabilnością powstawania 
uczucia macierzyńskiego uczucie ojcowskie jest chwiejne. Jeśli to 
stwierdzenie jest prawdziwe, można 
uznać, że wzrost liczby związków kazirodczych między ojcem a córką 
wynika z zakłócenia procesu 
wyznaczającego - uwolnieni od poczucia ojcostwa mężczyźni stają 
wobec młodej kobiety, która nie jestjuż 
dla nich zakazana; natomiast wzrost kazirodztw między matką a synem 
mógłby wynikać z zakłócenia 
ontogenezy uczuciowej, czasami pochodzenia umysłowego, jednakże o 
wiele częściej psychologicznego.
Woń kazirodztwa
Istnieją kultury, w których "w powietrzu unosi się woń kazirodztwa"55 - 
nie tylko w produkcji artystycznej, 
lecz również w regułach dnia codziennego, w których między matką a 
synem ma miej-
55 J. Nepote, Le Hen defiliation au Cambodge, "Filiations", nr 11 
(1987), s. 70-74.
187

sce prawdziwa zażyfosć oraz szczególna wzajemna czułość. Otóż etolo-
gia transkulturowa opisuje, w jaki 
sposób odbywa się toaleta chłopca zależnie od kultury: wśród 
Bambarów z Senegalu kąpieli dokonują 
babki. Chwytają one niemowlę za ramię i energicznie podnoszą do 
góry. Następnie obejmują pełną dłonią 
narządy płciowe chłopca i pod koniec kąpieli podrzucają dziecko do 
góry, "żeby nie było lękliwe"57. Tego 

179

background image

rodzaju gestów nie stosuje się nigdzie na Zachodzie. W Indiach ważne 
jest, żeby spojrzenia matki i syna 
nie skrzyżowały się, by matka nie rzuciła na syna uroku. Tabu 
dotyczące spojrzenia w Indiach czy dotyku 
na Zachodzie nie dotyczy Afrykańczyków, którzy nie nadają wymowy 
seksualnej tego typu łączności matki 
z synem.
Natomiast Europejczycy już od wczesnego średniowiecza węszyli 
zapach kazirodztwa nawet w bardzo 
wczesnych kontaktach między matką a dzieckiem. Dlatego też Kościół 
zalecił używanie kołyski. Chodziło 
o niedopuszczenie do kontaktów cielesnych między rodzicami a 
noworodkiem, uznawanych za grzech5^. 
Obecnie Amerykanie bardzo wcześnie izolują noworodka w jego 
pokoju; niemowlę francuskie śpi w swym 
łóżeczku blisko łóżka rodziców; w Arktyce śpi pod wspólną dla 
wszystkich skórą zwierzęcą; w Indiach 
korzysta z tej samej maty co matka; mały Afrykańczyk śpi w łóżku 
swojej matki, a amerykański Indianin w 
hamaku59.
Bliskość matki przy dziecku ma łatwe do zaobserwowania następstwa: 
ucisza płacz, pozwala na 
karmienie piersią, przyśpiesza sen oraz polepsza rezultaty 
psychomotoryczne pod wpływem poczucia 
bezpieczeństwa oraz wydzielania hormonów mózgowych60. Objawy te 
są dobrze postrzegane, lecz gorzej 
wyobrażane. Najlepiej przekazywane jest to, co opowiada się w 
legendach. Na przykład
56 J. Nepote, op.cit.
57 B. Brii, Le premier bain [w:] A. Epelboin, Du scwon plein les yeux, 
kaseta VHS, Seminarium 
etnologiczno-medyczne, Museum d'histoire naturelle, 1991.
58 J. Gelis, M. Laget, M. F. Morel, Entrer dans la vie. Naissances et 
enfances dans la France traditionnelle, 
Gallimard (Archives), 1978. 09 H. Stork, Enfances indiennes, Le 
Centurion, 1986. 60 F. Yuillemain, Stress 
et immunologie, PUF, 1989.
188
w Kambodży, gdzie cała kultura przesiąknięta jest kazirodztwem, 
kontakty intymne między matką a synem 
trwają najdłużej w porównaniu z innymi kulturami. Reguły 
preferencyjne dotyczące małżeństw ułatwiają 

180

background image

związki między rodzeństwem, rodzeństwem przyrodnim oraz między 
szwagrem i szwagierką. To 
kierowanie seksem przez kulturę traktowane jest jako kazirodztwo i 
często nawet tak nazywane, jednakże 
nie zabronione61.
Otóż kultura ta, ocierająca się często o kazirodztwo, dopuszcza 
jednocześnie przekleństwa, dowcipy i 
opowiadania gwałtownie je zwalczające. Jednym z częstych 
przekleństw w Kambodży jest Chog ma, co 
podobno oznacza: "Spólkujesz ze swoją matką". Jeśli chodzi o 
kazirodztwo, które staje się fascynujące, 
ponieważ jest zarazem możliwe i zakazane, ożywiające, ponieważ 
zgroza jest tuż o-bok, sprawa jest 
zawsze jakby na ostrzu noża. W dowcipnych historiach w tym kraju, w 
szelmowskich opowiadaniach 
często pojawia się ponętna teściowa bądź pomyłka co do osoby 
partnerki. Klasyczne powieści opowiadają 
o ukochanym synu, który okrada swego ojca, gwałci matkę oraz bije 
babkę62. Kręci się filmy, w których 
boha-ter-chłopiec sądząc, że wchodzi do łóżka narzeczonej, kocha się 
ze swą matką. Oczywiście jest 
jeszcze śmieszniej, kiedy kocha się ze swą babką! W końcu we Francji, 
kiedy Chateubriand. Baudelaire, 
Edgar Poe, Louis Malle i wielu innych wykorzystywało w twórczości 
motyw kazirodztwa, też nie 
zaprotestowała żadna liga ochrony maltretowanych dzieci.
To odwrócenie zwyczaju zalecane przez kulturę ma rzekomo za 
zadanie wyrwanie zbyt przywiązanego 
syna ze szponów matki. Kiedy autonomię seksualną nabywa się 
stopniowo, pod wpływem połączonych sił 
separujących, przemoc niejest konieczna. Jeżelijed-nak zasady 
rodzicielskie są przygniatające, kiedy 
zwyczaje kształtują typ uczuciowości ocierający się o kazirodztwo, 
zdobycie autonomii wymaga wówczas 
ceremoniału inwersji, w którym przemoc staje się
61 J. Nepote, op.cit., s. 70-74.
82 S. Thierry, Etude d'un corpw de contes cambodgiens traditionnels, 
L/Harmattan, 1985.
189

konieczna. W Azji Południowo-Wschodniej, gdzie pieszczoty seksualne 
między matką a synem nie są 

181

background image

nazywane "kazirodztwem", mówi się że chłopcy "ścigają Amoka": 
wybiegają nagle na ulicę i zabijąjajak 
popadnie, na oślep, często sami giną. Gdyby warunki społeczne dawały 
im możliwość wydobycia się z 
zaklętego kręgu macierzyńskiego, mogliby studiować lub pracować 
gdzie indziej i wcale nie musieliby 
zabijać. Zresztą gonitwy "za Amokiem" zniknęły z Półwyspu Ma-
lajskiego, gdy zakazał ich Kościół, który 
zmuszał chłopców do opuszczania rodzinnych miasteczek63.
Kiedy "święta" matka ma monopol na uczucia
Nasza kultura daje młodym ludziom zakochanym we własnych matkach 
następujące drogi ucieczki: 
wyjazd na studia bardzo daleko od miejsca zamieszkania, ekspatriację 
bądź ożenek z miłości, który 
wyrywając syna matce, wywołuje rywalizację między dwiema 
kobietami. We wszystkich tych wypadkach 
przemoc, a także intensywność ucieczki jest ochroną przed ogromnym 
lękiem nieuchronności 
kazirodztwa.
Kiedy z przyczyn osobistych bądź społecznych młody człowiek nie 
może skorzystać z tej wyzwalającej 
przemocy, pozostaje mu albo nienawiść do matki, albo też jej 
substytut: zakochanie się w kobiecie 
starszej od siebie, będącej zarazem źródłem pożądania i lęku. "Kocham 
cię, jestem stracony" - w ten 
brutalny sposób młody człowiek wyzna swą miłość kobiecie dużo 
starszej od siebie. Gdy później w łóżku 
ona powie mu: "Chodź, jesteś moim synem", wywoła u niego stres, 
który stanie się przyczyną impotencji. 
Jeżeli w dodatku wybuchnie śmiechem z powodu tej niemożności, 
sprowokuje morderczą wściekłość, 
której nic już nie będzie w stanie pohamować.
Po wojnie rozwój psychologii doprowadził do takiego obwiniania matek, 
że wiele z nich poświęcało własne 
życie osobiste, żeby
63 H F. Ellenberger, A la (Ucmwrte de 1'tnconscient, SIMEP. 1974.
190
tylko dziecko mogło jak najlepiej się rozwijać. Spowodowało to 
pojawienie się niezbyt jeszcze dobrze 
opisanej patologii: nadmiaru u-czuciowego! Dziecko przesadnie 
chronione wychowywane jest w czymś w 

182

background image

rodzaju odosobnienia uczuciowego. Kiedy rozpad rodziny wytwarza 
pustkę uczuciową, która dotyka 
prawie zawsze dzieci, zarówno z biologicznego, jak i psychologicznego 
punktu widzenia, niektórym 
jednostkom udaje się uciec w poszukiwaniu uczucia bądź w celu 
wyrwania się ze swego ubogiego 
środowiska. Jednakże kiedy dziecko rozwija się w atmosferze przesytu 
uczuciowego, zasklepione między 
macierzyńskim niepokojem a kulturowym poczuciem winy, wzrasta w 
luksusowym więzieniu 
emocjonalnym, z którego po długim okresie bierności będzie mogło się 
wyzwolić jedynie przemocą. Tym, 
co doda mu sil do opuszczenia owego rodzicielskiego raju 
zamienionego w uczuciowe piekło, będzie 
nienawiść. "Przecież wszystko dla niego zrobiłam", mówi matka i jest to 
prawdą. Jednakże syn odpowiada 
na to: Była ona jak komendant SS. Robila wszystko za mnie. Wchodziła 
do mego pokoju, szperała w 
szufladach i nigdy nie traktowała mnie jako Żosoby®. Ojciec mój jest 
jedynie cieniem. Gardzę nim, 
ponieważ nigdy nic nie powiedział, nie zaprotestował. Zadaję sobie 
cierpienie po to, aby ona też cierpiała. 
Chciałbym, zęby zachorowała..., opowiadał mi pewien bardzo dobrze 
wychowany młodzieniec, zdziwiony, 
że już nie jest zakochany w swojej matce.
To właśnie spośród dzieci wychowywanych w atmosferze przesytu 
uczuciowego wywodzą się nastolatki, 
które biją ojca, wykorzystują i maltretują matkę oraz są wyjątkowo 
okrutne wobec tych, którzy ich kochają. 
Miłość zbyt bliska, choć nie pozwala na ukształtowanie się ceremoniału 
uczuciowego, nie przeradza się w 
przemoc. Przesyt uczuciowy, owa miłość pozbawiona ograniczeń, 
implikuje gwałt uczuciowy i uwalniającą 
nienawiść. Bo aby mógł powstać ceremoniał kształtujący 
uczuciowość64 i zamienił przemoc w agresję, 
potrzebny jest dystans65.
Przemoc między ludźmi bliskimi jest trudna do przewidzenia, zaskakuje 
wszystkich, łącznie z przestępcą. 
Ta przemoc uczuciowa
64 W. Pasmi, La QualiU dis untinento, Payot, 1992.
65 S. Bergeret, La YwUncffwdamfntaU. Dunod, 1984.
191

183

background image

jest bardzo bliska aktu kazirodczego, ponieważ zbytnie zogniskowanie 
uczuć na matce jest zabójcze: jest 
ono najbliższe elementarnego aktu kazirodczego w społeczeństwach 
antylskich, gdzie zabija się 
wyłącznie w kręgu rodzinnym66.
Kiedy w społeczeństwie nie istnieje ceremoniał separacji, o-
dosobnienie uczuciowe nie pozwala na 
ukształtowanie się emocji i ułatwia przejście do czynu. Każdy wiek, 
każde miejsce w rodzinie, każda rola 
społeczna jest związana z określonym sposobem kochania i wszyscy 
winni się temu podporządkować. 
Zakaz kazirodztwa, bez względu na to, czy będzie tylko słowny, czy 
będzie się posługiwać alibi związku 
krwi, czy też będzie po prostu odczuwany, ma o wiele większy wpływ 
na uczucia niż na seks.
Kiedy ta strukturyzacja uczuć odbywa się nieprawidłowo, ponieważ nie 
ma ojca, który odegrałby 
separacyjną rolę, pozwalającą otworzyć zaklęty krąg uczuć matki i 
syna, gdy uczucie to staje się 
wyłącznym źródłem bądź też zestresowane dziecko "widzi jedynie 
oczyma matki", zalany tym nadmiarem 
miłości syn odczuwa do niej pożądanie połączone z ogromnym 
niepokojem; wówczas każda kobieta może 
mu się wydać zakazana i jedynym wyjściem, jakie widzi, jest 
homoseksualizm.
Tabu kazirodztwa nie jest tylko i wyłącznie ideologią, lecz również 
uczuciem ukształtowanym przez ludzi: 
zakazem, poczuciem wstydu bądź niewyobrażalnej winy, której wiele 
kultur nie ośmiela się nawet 
sformułować. Jestem jednak gotów się założyć, że nawet gdyby prawo 
upoważniało do kazirodztwa 
między matką a synem, nie zmieniłoby to wiele w obyczajowości 
seksualnej.
Dla wielu z nas seks nie jest czymś świętym: penis czy pochwa nie są 
ani instrumentami Boga, ani też 
organami strukturyzującymi społeczeństwo. Niektóre kobiety są nawet 
zdania, że użycie ich pochwy w 
ciągu kilku minut aktu płciowego nie jest czymś bardziej niemoralnym 
niż wynajęcie ich rąk do sprzątania 
w ciągu kilku godzin. Znam pewną kobietę, błyskotliwą filozofkę, która 
objechała

184

background image

66 J. Andró, op.cit., s. 366.
192
świat na bardzo dogodnych warunkach dzięki potraktowaniu swego 
seksu jako narzędzia pracy.
Natomiast wiele osób uważa, że seks jest miejscem kontaktu 
pozwalającym na zawiązanie się par 
małżeńskich stanowiących podstawową komórkę społeczeństwa. Jest 
to strefa ciała, która dostarcza 
intensywnych przyjemności oraz głębokich lęków, gdzie w cudowny i 
niepokojący sposób powstaje życie. 
Takie spojrzenie na seks przywołuje na myśl sacrum. Kiedy jednak 
mowa o świętości, przemoc również 
jest niedaleko: przemoc zrytualizowana faktem poświęcenia siebie lub 
kogoś innego w interesie rodziny, 
narodu lub Boga; przemoc bluźniercza, tak trudna do zniesienia, że 
tylko tortura lub śmierć mogą być 
zadośćuczynieniem. To zgodnie z tą zasadą przez cale wieki ci, którzy 
pokazywali papieżowi figę (co po-
legało na wciśnięciu kciuka między palec wskazujący i środkowy), 
zasługiwali na spalenie na stosie67. 
Gest ten jest obecnie całkowicie pozbawiony znaczenia, a w każdym 
razie nie uznaje się go za świę-
tokradczy.
Wydaje mi się, że ci, którzy poznali kazirodztwo typu jowialnego, nigdy 
nie traktowali seksu jako czegoś 
świętego. Seks jest dla nich miejscem przyjemności, instrumentem we 
wspinaniu się na drabinę 
społeczną, działalnością towarzyską i ewentualnie środkiem do 
"robienia dzieci" (chociaż te ostatnie 
uważane są często za komplikację seksu). Dla tych osób nie jest to z 
pewnością ani ołtarz, ani nic 
świętego, a nawet cudownego. Nie przyznając seksowi świętości, nie 
mogą one odczuwać jako gwałtu 
każdego naruszenia kodeksu społecznego, który nim rządzi. Tłumaczy 
to zadziwiający spokój niektórych 
par składających się z matki i syna, które utrzymują się nawet po 
małżeństwie syna, na podobieństwo 
długiej przygody pozamałżeńskiej... tyle że z własną matką! Podobnie 
zresztą jak "kazirodczy" ojcowie68, 
którzy ze zdumieniem dowiadują się, że córka zaszokowana jest ich 
postępowaniem, lub jak całe rodziny,

185

background image

67 G. Calame-Griaule, L 'homme, la parole et le gęste [w:] J. Poirier, 
Histoire des moeurs, Gallimard 
(Pleiade), T. II. 1990, s. 91-96.
68 P. Sabourin, La Yiolence impewable, Nathan, 1992.
13. Anatomia uczuć
193

w których kazirodztwo powtarza się w każdym pokoleniu w postaci 
intymnej gry, której nie ma powodów 
zakazywać. Zdarzają się kultury czy mentalności, w których seks nie 
nabrał waloru świętości jak w 
wielkich religiach monoteistycznych. O lubieżne kobiety, oddajcie nam 
wasze dala. (...) Kpijcie, bawcie się 
(...), ale unikajcie starannie miłości69, pisal Sade, dla którego Zło 
wywodziło się ze Świętości.
Otrzymuję dużo listów i świadectw utrzymujących, że najbardziej 
skutecznym środkiem pozwalającym 
zapobiec brakowi uczucia, który daje się coraz bardziej zauważyć we 
współczesnym świecie, byłoby 
dopuszczenie kazirodztwa jako jedynego środka pozwalającego scalić i 
pobudzić na nowo rodzinę: Czas 
skonstatować, ze kazirodztwo nie stanowi ani perwersji, ani choroby 
psychicznej, można przeczytać w 
doskonałych amerykańskich magazynach psychologicznych70. Grupy 
pedofilów chcą więc adoptować 
młodych chłopców pozbawionych rodzin, a żwawy Gabriel Matzneff nie 
rozumie, dlaczego beszta się go 
za chwalenie się tym, że przeurocze trzynastoletnie dziewczynki dały 
mu numer telefonu, mimo że on nic 
nie zrobił w tym kierunku!
Dla tego typu osobowości seks jest czymś, co wiąże uczuciowo, milą 
grą nie mającą w sobie nic świętego! 
Kiedy jednak matka, syn lub córka nagabywani są przez kogoś 
bliskiego, a w ich wyobraźni seks 
reprezentuje święte tabu, odczuwają wówczas zgrozę, która może 
zakłócić ich równowagę umysłową.
To naturalne odczucie od dawna próbowano uzasadnić różnymi 
teoriami. Kodeks Hammurabiego 
nakazywał, jako zbawienne dla ludu, "zabijanie syna, który położyłby 
się na swojej matce". Wszystko 
wokół umiera, kiedy Edyp poślubia Jokastę. Biblia mówi o potworach, 
jakie rodzą się z tego typu 

186

background image

związków. Dziewiętnastowieczni lekarze każdą wadę wrodzoną 
przypisują kazirodztwu. Kiedy w naszej 
kulturze pojawia się chromosom, tłumaczy się w sposób naukowy, że 
"bliskość genetyczna jest zabójcza" 
mimo sprzeciwów
69 Cytowane za:J.-J. Pauvert, Sodę. Osons le dire, Les Belles Lettres. 
1992, s. 117. ^OJ. Pomeroy, 
artykuł z czasopisma "Psychology Today" cytowany w "L'Evene-ment 
dujeudi" z 26 stycznia 1989.
194
hodowców i genetyków. Wszystko odbywa się tak, jak gdyby jedynie 
groźne argumenty mogły nadać 
adekwatną formę uczuciu zgrozy.
Niektórzy uważają, że matka nie jest świętością, a więc mogą jej 
dotykać bez odczuwania zgrozy 
bluźnierstwa. U innych natomiast wywołuje ona zachwyt i strach: 
uwielbiają ją i boją się jej jak Boga. 
Podobno tak się dzieje u homoseksualistów.
W schemacie homoseksualnym matka jest nadkobietą pełną chwały. 
We wszystkich badanych przez nas 
przypadkach odnaleźliśmy u homoseksualistów w bardzo wczesnym 
dzieciństwie, okresie zapomnianym 
następnie przez badanego, duże przywiązanie erotyczne do kobiety, na 
ogól do matki, które bylo 
zazwyczaj sprowokowane przez nadmierną czułość z jej strony, a 
następnie wzmocnione przez usunięcie 
ojca z życia dziecka71. Freud, który używa pojęć etologicznych, jak 
"przywiązanie" i "związek"72, 
podkreśla, że postać ojca jest usuwana w cień. Pan G., którego syn stal 
się homoseksualistą, jest znanym 
przemysłowcem, bogatym, błyskotliwym i odważnym, nie uczestniczył 
jednak w kształtowaniu uczuć 
swego syna, bardzo wcześnie zakochanego w matce i wymagającego 
od niej wyłączności uczuciowej. Oj-
ciec Marcela Prousta był znanym profesorem medycyny, inteligentnym 
i tolerancyjnym, jednak wycisnął 
niewielkie piętno na swym synu. Pan F. opowiadał mi o swoim 
rozczarowaniu i niedowierzaniu, kiedy w 
wieku sześciu lat zrozumiał, że nie był synem jedynie swojej matki". 
Musiał dokonać wysiłku 
intelektualnego, żeby sobie wyobrazić, że był również synem swego 
ojca: Wiedziałem, ze to był mój 

187

background image

ojciec, jednakże trudno mi było zrozumieć, że byłem jego synem 
dlatego, że spal z moją matką.
To przesiąknięcie, ów monopol sensoryczny da się może wytłumaczyć, 
gdy zbada się warunki uczuciowe, 
wjakich pojawia się mały chłopiec. Matki homoseksualistów nie są 
kobietami zgaszonymi. Wszystko u 
nich ma zdecydowany charakter: ubranie, gesty, mimika
71 S. Freud, Un sowenir d'enfance de Leonard de Vinci, Gallimard 
(Idees) [wyd. poi. Wspomnienie o 
dzieciństwie Leonarda da Vinci, [w:] Poza zasadą przyjemności 
(1910),War-szawa 1975].
72 B. Cyrulnik, Freud precursew de 1'ethologie, Laboratoire Duphar, 
1993, i L. Ritvo, Darwin, ascendant de 
Freud, Gallimard, 1992.
195

oraz intensywne i łatwe wyrażanie emocji czynią z nich kobiety 
wszechobecne! Bez względu na to, czy są 
one energiczne, czy depresyjne, czy lękliwe i zakochane, dziecko "widzi 
tylko ich oczami", to one są 
brzemienne, co pozostawia ojca w cieniu, mimo że może on błyszczeć 
na innym polu. Ale oczywiście to 
nie ich sposób bycia czy wyrażania wywołuje tendencję homoseksualną 
u syna. Być może noworodek 
przychodzi w momencie, gdy ich psychika jest wyjątkowo wrażliwa. 
Pierwszy dzień to na ogół miłość od 
pierwszego wejrzenia:
Zupełnie oszalalam na jego punkcie. Nie mogtam nawet spać, bo po 
prostu nie byłam w stanie oderwać 
od niego oczu. Piorun uderza jedynie w receptory. Wymaga to 
synchronizacji licznych czynników: 
osobowość sensoryczna matki, nadejście ciąży w momencie 
wyjątkowym w jej własnym życiu oraz pleć 
dziecka wiążą się w całość, nadając sens, jaki będzie miał dla niej 
noworodek. Moje trzy starsze córki 
zamierzały właśnie odejść. Mąż mój jeździł po całym świecie. Byłam w 
domu zupełnie sama. Moje życie 
zaczęło tracić sens, kiedy pojawił się on... Chłopiec po trzech 
dziewczynkach, w momencie, gdy go już nie 
oczekiwałam i kiedy najbardziej go potrzebowałam. Po prostu szalałam 
ze szczęścia. Przez długi czas nic 

188

background image

nie będzie mogło rozdzielić partnerów tej idylli, będącej również 
sytuacją sensoryczna, typową dla 
przesytu uczuciowego73.
Siłą separującą będzie niekiedy nienawiść, która pozwoli młodemu 
człowiekowi walczyć z tendencjami 
kazirodczymi i odegrać rolę uspokajającą. Potrzebuje on jej niekiedy, 
żeby stać się aktywnym, 
samodzielnym i móc uciec przed swą skłonnością. Dopóki syn znajduje 
się blisko matki, nie ma przyjaciół 
ani nie wchodzi w skład żadnej grupy. Co przerywa, a w każdym razie 
rozluźnia związek kazirodczy^ (...) 
[Jest to] hamulec zastosowany do miłości matczynej7^. Ta niedawna 
refleksja na temat 
homoseksualizmujako walki z kazirodztwem nawiązuje do klasycznej 
teorii freudowskiej: Mały chłopiec 
usiłuje odepchnąć miłość do swojej matki, identyfikując się z nią i 
uznając siebie sa-
73 To wczesne, intensywne i wyłączne pole sensoryczne tłumaczy być 
może przerost jądra przedniego 
wzgórza, który neuroradiolodzy zaobserwowali u homoseksualistów. 
Wydaje się, że chodzi tu raczej o 
przerost epigenetyczny niż genetyczny (wypowiedź M.Jouveta na 
kolokwium Schmeierlinga, Liege, 
październik 1992).
74 J. Andre, op.cit., s. 164.
196
mego za ideał, względem którego dobiera nowe obiekty miłości. W ten 
sposób staje się 
homoseksualistą75. Homoseksualizm pozwala uniknąć zarówno 
kazirodztwa, jak i nienawiści. Pozwala 
nawet uwielbiać matkę w dalszym ciągu.
Przywiązanie do matki czyni trudniejszym przywiązanie do 
jakiejkolwiek innej kobiety76, napisał Freud. 
Chodzi o to, żeby się z nią związać, przesiąknąć nią do tego stopnia, by 
się z nią utożsamić, i kochać ją 
tak, jak ona sama mogłaby kochać. To tłumaczy uczucie "drugiej 
połowy jabłka", bardzo częste wśród 
homoseksualistów, którzy czują się sobą tylko wówczas, gdy spotkają 
kogoś podobnego do nich samych. 
Kiedy kocham się z kobietą, czuję się tak, jakbym odkrywał ciało mojej 
matki - opowiadał mi pan S. - 

189

background image

Kiedy jednak kocham się z mężczyzną, odkrywam moje własne ciało, 
wiem wówczas, kim jestem... Michel 
Toumier znakomicie wyraził tę myśl uważając, że hetero-seksualiści są 
pozbawieni owej drugiej połowy 
jabłka.
To przemieszanie miłości z nienawiścią znajduje gwałtowny wyraz, gdy 
homoseksualizm nie jest 
zdeklarowany. Pan S. w wieku szesnastu lat usiłował pięciokrotnie w 
ciągu jednego miesiąca popełnić 
samobójstwo "ażeby zaniepokoić swoją matkę". Pan P. natomiast przez 
bardzo długi okres czasu dzwonił 
anonimowo do swojej matki "po prostu żeby cieszyć się tym, że ona 
cierpi". W przypadkach tłumionego 
homoseksualizmu mężczyźni wstydzą się swych pragnień i 
przeciwstawiają się im w sposób gwałtowny, 
odnosząc się z nienawiścią, a nawet agresywnie do homoseksualistów. 
Nienawiść ta spełnia wówczas 
rolę uspokajającą: Ponieważ nienawidzę homoseksualistów i atakuję 
ich, oznacza to, ze sam nie jestem 
homoseksualistą. Zachowanie to można spotkać u mężczyzn 
nienawidzących swych matek, które 
uprzednio uwielbiali, jak gdyby chcieli przekonać samych siebie, że ich 
nie pragną, ponieważ żywią do 
nich nienawiść, a nawet budzą w nich one odrazę, jak "wszystkie 
kobiety, które przeciekają", jak to określił 
Celinę (w gruncie rzeczy
75 S. Freud, Wspomnienie o dzieciństwu Leonarda da Vinci, op. cit.
76 Ibid.
197

dlaczego poczciwy doktor Destouche wybrał sobie pseudonim "Celinę", 
będący również imieniem jego 
matki?77).
Zakaz pożądania matki pociąga za sobą zakaz pożądania wszystkich 
kobiet i wówczas, najspokojniej w 
świecie, pozbawiony popędu kazirodczego homoseksualista może stać 
się "pedałem". Jeżeli ta 
etologiczno-psychologiczna teoria jest spójna, odchylenie 
homoseksualne może być środkiem ucieczki od 
kazirodztwa. Jest więc ono całkowicie moralne, jako że nie można 
przecież zalecać kazirodztwa, żeby 
uciec od homoseksualizmu!

190

background image

Ojciec, ulica i nienawiść
Miłość między matką a synem, podlegając zmianom, skłania do 
separacji, do podbicia kobiety nie znanej 
oraz do otwarcia sfery uczuć. Najwspanialszym i najskuteczniejszym 
uwieńczeniem pożą-daniajest 
zakochanie się w innej kobiecie. Wektorem tego zjawiska jest ojciec. 
Tymczasem nasza kultura czyni go 
przezroczystym78, co prawdopodobnie przyczynia się do obecnego 
wzrostu ilości gwałtów i przypadków 
kazirodztwa.
Kiedy słowo "kazirodztwo" odnosi się do struktury pokrewieństwa, 
etologia nie ma nic do powiedzenia. 
Kiedy jednak dotyczy ono struktury uczuciowej kształtującej uczucia 
niezależne od słów, etologia może 
przedstawić dwie lub trzy teorie. Oto etapy on-togenezy struktur 
separujących, które ukierunkowują 
pożądanie:
początkowo uczucie bliskości daje poczucie bezpieczeństwa, otępiając 
nas jednocześnie; następnie 
pojawia się ojciec, który zakazuje, którego jednak uczymy się kochać, 
otoczeni ciepłem macierzyńskim; 
nieco później koledzy z dzielnicy, szkoły czy grupy nastolatków oraz 
młodzieńcze miłości pozwalają 
sprecyzować nasze pragnienia i popychają nas do ich spełnienia. 
Następuje rozdzielenie
" Y. Stallom, list z 30 stycznia 1993.
78 fe. Sullerot, La familie nucHaire fclatóe, "Saweearde de 1'enfance", 
nr l i 2, 1985.
198

obiektu pragnienia seksualnego i obiektu uczuciowego, gdzie instytucje 
odgrywają ważną rolę w 
zorganizowaniu sil separujących:
określają, kim jest ojciec i jaki jest jego status, organizują życie w 
szkole i w dzielnicy, pozwalają wypłynąć 
nowej przestrzeni społecznej zwanej wiekiem dojrzewania, jak również 
zalecają małżeństwo i rządzą jego 
prawami.
Jeżeli siły separujące rządzą seksem, to jak wytłumaczyć, że są one 
skuteczniejsze w odniesieniu do 
gwałtu czy kazirodztwa niż w przypadku homoseksualizmu? Specjaliści 
w dziedzinie przemocy 

191

background image

seksualnej, prawnicy i psychologowie, sygnalizują znaczny jej wzrost w 
ostatnich czasach. Brak jest 
danych dotyczących wcześniejszego okresu, ponieważ w latach 
sześćdziesiątych specjaliści jeszcze 
uważali, że rzadkie przypadki kazirodztwa miały miejsce jedynie w 
środowiskach wiejskich. Wystarczyło 
zorganizować nieco lepiej zbieranie danych, żeby znaleźć przykłady 
prawie wszędzie, o wiele liczniejsze 
niż sądzono, co spowodowało, że stwierdzono ich szybki wzrost. Jeśli 
chodzi o homoseksualizm, było 
wręcz odwrotnie. Stereotyp kulturowy kazał mówić: .Jest coraz więcej 
homoseksualistów; najlepszy 
dowód, że coraz więcej ich widać". Staranniejsze zbadanie tej sprawy 
pozwoliło stwierdzić, że sytuacja 
prawie się nie zmieniła od roku 1971, a może nawet od raportu Kinseya 
z roku 1947. Mimo tego 
stereotypu nie ma istotnej zmiany w zachowaniach miłosnych w 
Europie. Pierwszy stosunek seksualny 
ma wciąż miejsce około osiemnastego roku życia; w dalszym ciągu 
notuje się 4,1 procent 
homoseksualistów i 2,6 procent lesbijek. Można natomiast stwierdzić 
znaczny wzrost stosunków seksual-
nych, do których dochodzi pod przymusem.
Ta pełna przemocy seksualność zależy od kultury, ponieważ większość 
zwierząt rytualizuje zachowania 
zmierzające do kontaktu. Prawie zawsze odejście od zwyczaju w jakiejś 
grupie społecznej, nie nadając 
formy zachowaniom seksualnym, pozwala ujawnić się prymitywnej 
przemocy. Gwałt i kazirodztwo 
zauważano najpierw w dzielnicach ubogich. Jednakże to nie ubóstwo, 
lecz odstąpienie od pewnych reguł 
kulturowych wywołuje brutalność seksualną i ułatwia czyn. Kazirodztwo 
jest zakazane nie dlatego, że tak 
mówi prawo
199

- to tworzenie instytucji kulturowych, które otwierają rodzinę na świat 
zewnętrzny i sterują impulsami. 
Biedota, wołając o pomoc społeczną, zwraca uwagę społeczeństwa na 
ubogie dzielnice, co pozwala 
stwierdzić wysoką liczbę przypadków kazirodztwa. Występują one 
również i w dzielnicach bogatych, w 

192

background image

których zmiana roli ojca prowadzi do transformacji w obyczajowości 
rodziny. Jednakże w zamożnych 
domach kazirodztwo odbywa się po cichu, nie trafia do kartotek opieki 
społecznej.
W krajach ubogich, lecz o bogatej obyczajowości, sprawy seksu są 
dobrze usystematyzowane, dlatego 
też impulsy są ukierunkowane i przekształcane w związki społeczne. W 
społecznościach 
afroamerykańskich, gdzie często nie wiadomo, kto jest ojcem, rolę 
protektora i separatora spełnia grupa 
mężczyzn: Odwieczny związek syna i matki jest tym niemniej stałym 
parametrem czarnej rodziny amery-
kańskiej. (...) Trzeba go pojmować jako proces neutralizacji uczuć...79. 
Wraz ze wzrostem przywiązania 
słabnie pożądanie, jak można to zauważyć u niektórych par 
składających się z matki i syna kawalera, 
gdzie seks jest nie do pomyślenia, natomiast związek uczuciowy jest 
bardzo silny.
Co do rodzin afroamerykańskich, brazylijskich i martynikań-skich, w 
których dziecko przywiązuje się tylko 
do matki i nosi jej nazwisko, co oznacza, że należy tylko do niej i do jej 
rodziny, obserwatorzy zgodni są w 
dwóch punktach: rodziny te są pozbawiane wartości przez ich własną 
kulturę, a dzieci z trudem ulegają 
socjalizacji. Można w nich również zauważyć ogromną bierność - dzieci 
oczekują, że matka zaspokoi 
absolutnie wszystkie ich potrzeby. Do dnia, kiedy odchodzą nagle, żeby 
żyć na ulicy. Obserwatorzy za-
chodni nazywają je błędnie "dziećmi porzuconymi". Widząc dziecko 
śpiące na ulicy, bez wahania 
przylepiają mu etykietkę dziecka wychowanego w strukturze 
trójstronnej (ojciec-matka-dziecko) i 
wyciągają wniosek, że skoro śpi na ulicy, z pewnością jest porzucone. 
Dziecko takie może jednak w 
każdej chwili wrócić do domu matki, gdzie zostanie dobrze przyjęte. To 
odejście na ulicę spełnia
W J. Andrć, op.cit. s. 299.
200
rolę separacyjną, której dziecko nie znajduje w swoim kontekście 
rodzinnym i kulturowym80. Ucieczka na 
ulicę to jedyny sposób o-derwania się od matki.

193

background image

W społecznościach, w których w procesie wychowawczym rola ojca jest 
nikła, dzieci uciekają notorycznie. 
Kambodżańscy chłopcy uciekają z zamkniętego świata pozbawionego 
rodziców:
Sześćdziesiąt tysięcy dzieci ma poniżej dziesięciu lat, z czego 
dwadzieścia pięć tysięcy zaledwie trzy lata. 
(...) Są one wokól nas (...) i nas nie odstępują, (...) śmieją się w dzień i 
plączą w nocy. (...) Niektórzy 
malcy, wyjątkowo odważni, uciekają z obozów. (...) Uciekają nawet 
ryzykując życiem...81. Każde ściśle 
zamknięte środowisko jest deprawujące, ponieważ nie można w nim 
kształtować swych uczuć. Na 
Zachodzie najczęściej uciekają dzieci wychowywane w różnych 
instytucjach:
Muszę uciec, żeby móc rozwinąć się społecznie i uczuciowo. W tym 
domu nie ma niczego, co by mi 
pozwalało żyć.
Wśród nastolatków uciekają najczęściej dziewczęta. Często chcą przez 
to powiedzieć: Tato, szukaj mnie. 
Rozmiar niepokoju, jaki taka ucieczka wzbudzi u ojca, jest próbąjego 
uczucia: kiedy brakjest porozumienia 
słownego, słowa zastępowane są przez czyny!
Spośród dorosłych najczęściej znikają mężczyźni. Podobnie jak w 
przypadku dzieci i nastolatków, chodzi 
tu o mężczyzn, którzy nie czują się ani ojcami, ani osobami 
odpowiedzialnymi w rodzinie. Te "uczuciowe 
gołębie" zadają sobie pytanie, dla kogo właściwie pracują, a nie czując 
się już ojcami, wracają do 
zapomnianych marzeń okresu młodości.
Nawet ucieczka osób starszych oznacza zerwanie związku rodzinnego i 
społecznego. Uciekają zarówno 
kobiety, jak i mężczyźni, ponieważ czują się obco we własnym domu. 
Czasami ich mózg nie przetwarza 
już informacji i nie pozwala im rozpoznać ani twarzy, ani miejsc. Kiedy 
indziej dzielnica tak się zmienia, że 
nie potrafią odnaleźć żadnego z geograficznych punktów zaczepienia; 
zdarza im się traktować własne 
dzieci jak obcych, ponieważ nie rozu-
8ř C. Fonseca, Merwres carentes, "Autrement", nr 96 (1988), s. 49-64. 
81 O. Page, Site U: des gamins-
heros, "Nouvelle Revue d'ethnopsychiatric", nr 12 (1988), s. 155-158
201

194

background image

mieją ich gestów, systemu wartości, a nawet słów, szybkie tempo 
zmian kulturowych wytrąca tych ludzi z 
obiegu. Ich ucieczka, bez względu na to, jaka była jej przyczyna 
(umysłowa, uczuciowa czy kulturowa), 
oznacza podobnie jak u młodych: Chcę wrócić do siebie, do miejsca, 
które dobrze mam, w którym 
rozpoznam przedmioty oraz kody pozwalające mi odnaleźć uczuciowe 
poczucie bezpieczeństwa.
Te dane potwierdzają tezę, że w rodzinach, gdzie matka wychowuje 
dziecko sama, po okresie, kiedy była 
pępkiem świata, staje się punktem odbicia do ucieczki, tymczasem 
matka wraz z ojcem tworzą grupę 
sensoryczną, która dzieli między sobą siły uczuciowe i daje każdemu 
odrębne miejsce. Kiedy matka jest 
sama, dziecko poddaje się jej lub od niej ucieka; jeżeli istnieje również 
ojciec, dziecko nie musi wybierać 
między fuzją a przeciwstawieniem się. Zwykła obecność ojca nadaje 
matce inne miejsce uczuciowe: jest 
o-na również jego żoną, nie jest wyłącznie po to, żeby zaspokajać 
potrzeby fizyczne dziecka, może 
odczuwać inne pragnienia niż ono, ponieważ może obdarzać miłością 
kogoś innego. Jest ona kimś, a nie 
jedynie źródłem satysfakcji.
Ten typ myśli emocjonalnej82, rozumowania, które nadaje formę 
słowną naszym uczuciom83, może przyjść 
do głowy jedynie wówczas, gdy nie ma ojca. W USA prawie 30 procent 
dzieci wychowuje się bez niego, a 
nawet jeśli jest obecny, to "nie stanowi już siły pobudzającej"84. Kiedy 
dziecko nie znajduje odpowiednika 
tej ojcowskiej funkcji w szkole, wśród kolegów z dzielnicy, w grupie 
rówieśników bądź w jakiejś innej sile 
separacyjnej, jak armia lub instytucje polityczne czy religijne, czuje się 
ono jak w pułapce między 
wyłączną miłością macierzyńską a lękiem przed współzawodnictwem 
społecznym pozbawionym uczuć: 
między duszeniem się tym, co jest zbyt blisko, a obawą przed tym, co 
odległe.
Miłość zmieszana z nienawiścią staje się wówczas uczuciem 
kształtowanym przez naszą kulturę. 
Prowadzi to do ambiwalencji:

195

background image

82 P. A. LaViolette, Thought about Thoughts about Thoughts: the 
Emotional Perceptwe Cycle Theory, 
"Man-Environment Systems", IX (1979).
83 W. Gray, Understanding Creatwe Thought Process: an Early 
Formulation ofthe Emotional Cognitwe 
Structure Theory, "Man-Environment Systems", IX (1979), s. 3-14.
84 R. Bły, UHomme sauuage et 1'enfant, Le Seuil, 1992.
202
to na osi matka-syn rodzi się pierwsza miłość, siła, która popycha nas 
do "szukania osoby ukochanej"85, i 
na tej samej osi powstaje w późniejszym okresie zakaz kochania.
Chłopcy i dziewczęta
Sposób, w jaki chłopcy uczą się miłości, powinien być ściśle 
uregulowany, ażeby nie stał się niepokojący. 
Dziewczęta natomiast przechodzą rozwój uczuciowy bardziej 
harmonijnie, ponieważ to, co zakazane, jest 
mniej rygorystyczne, a typy miłości są już podzielone.
Ta większa swoboda, jeśli chodzi o świadomość tego, co zakazane, 
możliwa jest do zaobserwowania 
również w sposobie, w jaki dziewczęta zdobywają znaczenie w 
hierarchii społecznej. Mali chłopcy bardzo 
wcześnie wymyślają gry współzawodnictwa, natomiast dziewczynki 
wymyślają gry polegające na 
współpracy. Chłopcy wspinają się po szczeblach hierarchii lub 
wyłączają się ze współzawodnictwa, 
stanowiąc w ten sposób większość w ekskluzywnych szkołach 
wyższych oraz wśród kloszardów i 
przestępców. Dziewczęta rzadziej wstępują do renomowanych szkół, 
rzadko też stają się towarzyszkami 
kloszardów lub zbrodniarkami, ponieważ ten rodzaj socjalizacji - 
poprzez triumf bądź przez wyłączenie - 
nie ma w ich o-czach wartości społecznej, może natomiast mieć 
wartość seksualną.
Ontogeneza poczucia zakazu nie jest taka sama. Od samego początku 
osoba trzecia będąca 
separatorem jest dla dziewczynki pociągająca. Dziewczynka jest w 
stanie odseparować się od swej matki, 
ponieważ pociągają ojciec. W okresie późniejszym będzie również od 
niego odseparowana, czując pociąg 
do innego mężczyzny. Mały chłopiec zaś już w chwili pierwszej 
deklaracji miłości usłyszy: "Nie, to 

196

background image

niemożliwe". Następnie obecność ojca oznaczać będzie dla niego nowy 
zakaz, którego ominięcie 
wiązałoby się z prze-
85 S. Kakar.J. Munder Ross, Les Piges de 1'amour łrotique, PUF, 1987.
203

ogromnym poczuciem winy. Później, gdy wobec młodej kobiety nie 
będzie znał tajników uwodzenia, 
spotka się również z zakazem. Przemoc wynikająca z zakazu jest 
bardzo bliska przemocy aktywnej, z 
którą zresztą bardzo często się wiąże. Separator wyciąga rękę do 
dziewczynki, chłopca natomiast 
odpycha.
Ta uczuciowa ontogeneza tłumaczy być może bardzo częstą bliskość 
uczuciową między matką a jej 
dorosłą córką, podczas gdy syn ośmiela się być blisko matki dopiero 
wówczas, gdy zakaz jest całkowicie 
nieistotny w wyniku symbolicznej obecności ojca, licznych 
młodzieńczych miłostek lub zawarcia związku 
małżeńskiego. Elastyczność uczuciowa kobiet, która czyni je otwartymi 
wobec innych, tłumaczy, dlaczego 
mogą one kochać wiele dzieci w sposób całkiem odrębny, mogą 
całować się bez wzbudzania podejrzeń, 
a gdy mają problemy, mogą zwierzyć się drugiej osobie, a nawet liczyć 
na nią, jak to się często zdarza w 
udanych parach lub w psychoterapii, gdzie kobiety stanowią 60-80 
procent klientek.
Rozwój uczuciowy chłopca, polegający na zakazach, rządzi 
zdecydowanie jego tendencjami uczuciowymi: 
nie powinien on u-kazywać swoich emocji, nie powinien płakać, 
powinien się bić, fizycznie i społecznie, 
nie powinien narzekać ani liczyć na innych, powinien "pięścią" 
wywalczyć swoje miejsce mężczyzny. 
Jeżeli mu się nie uda, powinien dołączyć do klanu zwyciężonych. Kiedy 
korzysta z pomocy żony, 
nierzadko można usłyszeć pogardliwą uwagę: "To jego żona decyduje". 
W przypadku niepowodzenia lub 
depresji pozostaje mu wyłącznie antydepresyjny środek polegający na 
"przejściu do czynu", na erotyzacji 
ryzyka i walki, bądź takie środki uspokajające jak rezygnacja, ucieczka 
czy alkohol.

197

background image

Wynika z tego, że kobiety socjalizują się poprzez sposób kochania, 
natomiast mężczyźni poprzez sposób 
działania.
Zresztą reprezentanci obu płci nie mylą się, ponieważ na kobietach 
robią wrażenie oznaki społeczne 
ukazywane przez mężczyzn w charakterze obietnic egzystencji; 
mężczyzn natomiast pociągają bardziej 
oznaki fizyczne i uczuciowe, będące dla nich obietnicami miłości86.
86J.-C. Kaufman, Lafaussesurprise, "Autrement", nr 135 (1993).
204
Prawo, które zabrania, zmusza nas do dawania, zakaz zachęca nas do 
podziału, a niepokój skłania do 
kontaktu. Zadziwiająca matematyka, gdy pomyślimy, że przyjemność, 
którą się dzieli, należy pomnożyć 
przez dwa!
Jedyną rewolucją fizjologiczną w ludzkim życiu jest miłość. Jednakże o 
ile miłość jest uniwersalna, 
ukazując tym samym, że stanowi część naszej natury, o tyle historia 
miłości jest niezwykle różnorodna, 
zależnie od epoki i od kontekstu, ukazując, że zakorzeniona jest w 
naszej kulturze87. Miłość jest również 
rewolucją kulturową, ponieważ każe nam rzucić cumy i wyruszyć przed 
siebie w poszukiwaniu przygody.
V S. Kakar.J. Munder Rosa, op.dt

Rozdział szósty
ślad czy opowiadanie?

Niegdyś, gdy pergamin był rzadki i drogi, mnisi zdrapywali farbę 
poprzedniego tekstu, ażeby móc pisać na 
nowo na skórze. Ustawiając karty pod odpowiednim kątem można 
odnaleźć ślady pierwszego rękopisu, 
odciśnięte najgłębiej1, ponieważ ślady najstarszych zapisów odciskają 
się lepiej na dziewiczej skórze, 
gdzie wszystko jest jeszcze możliwe.
Po tej inspiracji, którą zawdzięczam bardzo szacownemu se-miotykowi, 
Umbertowi Eco, chciałbym 
zacytować wielkiego neurologa, Charlesa Baudelaire'a: Czymże jest 
mózg ludzki, jeśli nie olbrzymim a 
przyrodzonym palimpsestem? (...) Tak, czytelniku, niezliczone poematy 
radosne i smutne wyryte są 

198

background image

kolejno na palimpseście twojego mózgu i jako liście lasów dziewiczych, 
jako nigdy nie tające śniegi 
Himalayi, jako światło, kiedy na świetlaną pada powierzchnie, 
gromadzą się nieskończone pokłady i każdy 
z kolei zapada w zapomnienie. Lecz w śmierci godzinę, w majakach 
gorączki lub dzięki podnietom opium 
wszystkie te poematy znów mogą nabrać życia i mocy. One nie umarły, 
one śpią. (...) Lecz głębokie 
tragedie dzieciństwa (...) ciągle żyją, ukryte pod innymi legendami 
palimpsestu. Ani namiętność, ani 
choroba nie mają środków tak palących, aby wytrawić ich ślady 
wieczyste2.
1 U. Eco, Imię róiy, tium. A. Szymanowski. PIW, 1990.
2 C. Baudelaire, Pożeracz opium, tłum. L. Choromański. Nakl. Księgami 
F. Hoe-sieka. 1921,s. 166-169.
14. Aoatomu uczuć
209

Baudelaire-neurolog mówi o "śladach wieczystych", o "olbrzymim i 
zawiłym palimpseście mózgu", a 
szczególnie o "ukrytych w mózgu tragediach, które śpią pod innymi 
legendami" naszej historii i wyczekują 
jakiegoś wydarzenia, wypadku czy emocji, ażeby wypłynąć na 
powierzchnię i pojawić się w świadomości. 
Właśnie ten wątek chciałbym teraz poruszyć.
Umberta Eco i Charlesa Baudelaire'a zinterpretuję jedynie z 
neurologicznego punktu widzenia. Chciałbym, 
prawdę mówiąc, skonfrontować ich z Alfredem de Vigny i Aną Novac, 
którzy ukazują, w jaki sposób 
opowiadanie przeciwstawia się palimpsestowi.
Około czterdziestki Alfred de Vigny wspomina z rozrzewnieniem swe 
"dwadzieścia wiosen", aż do dnia, 
gdy odnajduje pamiętniki z okresu swojej młodości. To, co one 
zawierają, nie ma nic wspólnego z jego 
opowiadaniem. Pamiętniki mówią o czarnym i bolesnym dniu 
codziennym, pełnym melancholii i 
upokorzeń, podczas gdy wspomina on całkiem szczerze radości 
tamtych lat.
Ana Novac3 opowiada o swym dzieciństwie na Węgrzech pod dyktaturą 
faszystowską i młodości pod 
dyktaturą komunistyczną. Między jedną a drugą poznała Oświęcim. 
Każdego dnia odrywała skrawki afisza 

199

background image

"Arbeit macht frei" i rozdzielała te kawałki papieru na dwoje, notując 
wydarzenia dnia oraz swe codzienne 
przeżycia. Ryzykowała życiem za to przestępstwo, jednakże codzienne 
pół godziny wolności wewnętrznej 
dodawało jej sił do przetrwania. W późniejszym okresie, gdy została 
pisarką, odnalazła siedemset "stron" 
swego pamiętnika z obozu i odkryła ze zdumieniem, że to, co pozostało 
jej w pamięci, nie miało nic 
wspólnego z tym. co notowała dzień po dniu. Czym było dla niej życie 
w Oświęcimiu, zdała sobie sprawę 
dopiero odczytując na nowo swój pamiętnik. Wszystko, co do tej pory 
na ten temat napisała, było czymś 
dodanym, napisanym w nowym kontekście. Nie oznacza to, że kłamała, 
wręcz przeciwnie: każde 
wspomnienie zapisane było w jej mózgu na kształt płaskorzeźby 
wyrytej na glinianej tabliczce. Jednakże 
istotą
chimery jest właśnie to: każdy element jest prawdziwy, co nie 
przeszkadza pracy wyobraźni.
Coś, co jest w częściach prawdziwe, jako całość fałszywe, ajed-
nocześnie spójne - być może właśnie to 
charakteryzuje ludzkie wyobrażenia i jednocześnie tłumaczy, dlaczego 
wszystkie nasze teorie są doraźnie 
prawdziwe, lecz ostatecznie fałszywe, mimo że ich źródłem są 
informacje dotyczące rzeczywistości.
Ana Novac pisze o tym, jak rozpoczęła odszyfrowywanie o-wych 
skrawków afisza: Kiedy po tak długim 
czasie (...) zdecydowałam się na tę pracę, której się tak obawiałam i 
którą tyle razy odkładałam na póź-
niej, gdy odszyfrowywalam linie jedną po drugiej, uderzały mnie one 
tak, jak gdybym spotkała się z nimi 
po raz pierwszy^. Mówi ona następnie o "błogim zapomnieniu", tak 
jakby chciała powiedzieć, że ślad cze-
goś pozostawiony w mózgu nie wyklucza potrzeby zapomnienia, 
odrzucenia psychologicznego, 
pozwalającego mimo wszystko żyć stosunkowo szczęśliwie, mimo 
ukrytego gdzieś głęboko piętna, da-
jącego jeszcze o sobie znać i trudno wyobrażalnego. Wyobrażalna jest 
relacja, która oparta jest 
oczywiście na rzeczywistości, jednakże przekomponowana w inny 
sposób, na podobieństwo chimery, tak 

200

background image

żeby mogła być zrozumiana oraz dostosowana do kontekstu, osób i 
chwili, w której jest opowiadana.
Nie cała rzeczywistość staje się wydarzeniem, mimo że wydarzenia 
wyrwane są z rzeczywistości. Tym, co 
sprawia, że coś staje się wydarzeniem, jest nasza historia uczuciowa, 
która zatrzymuje tylko określony typ 
informacji. Ten sam scenariusz odebrany będzie przez jedną osobę 
jako tragedia, przez drugą jako 
komedia, a dla trzeciej będzie bez znaczenia i nie zapisze się wcale 
wjej pamięci jako wydarzenie.
Wszystkie opowieści budowane są z uwzględnieniem zakończenia, 
momentu, w którym się opowiada, 
oraz osoby, do której się zwracamy. Kiedy autobiografia rozpoczyna się 
od zdania: Urodziłem się w 
Marsylii z ojca wyrobnika i matki kobiety lekkich obyczajów^,

chodzi tu o wyobrażenie, ponieważ urodziny nie mogły być 
zapamiętane. Z przyczyn biologicznych nie 
przypominam sobie dnia moich narodzin ani też momentu, kiedy 
gamety mego ojca napotkały gamety 
matki. A przecież od tego momentu zacząłem istnieć.
Notatki prowadzone dzień po dniu przekazują wrażenia z przeżywanej 
chwili, jednakże dopiero 
opowiadanie nadaje formę naszym wspomnieniom w momencie, w 
którym się mówi. Dlatego właśnie 
palimpsest różni się od opowiadania i dlatego też opowiadania są 
szalbierstwami6, które świadczą nie tyle 
o rzeczywistej przeszłości, co o nastroju narratora.
Tu słyszę, jak mówicie: Alei ja znam moją przeszłość... Jestem jedyną 
osobą, która wie, co się 
rzeczywiście przydarzyło, co ukształtowało moją osobowość i nadało 
sens memu życiu. Nie jest możliwe, 
by być deportowanym jak Ana Novac, maltretowanym jak Jean Genet 
lub kochanym jak Jean-Paul Sartre, 
zęby nie zostawilo to śladu w pamięci lub nie wpłynęło na 
kształtowanie osobowości.... Wszyscy tak 
myślimy całkiem szczerze i wszyscy mamy rację. Przeszłość 
ukształtowała naszą wrażliwość, która filtruje 
informacje godne zapamiętania jako wydarzenia, a teraźniejszość 
nadaje im formę opowiadania 
adresowanego do słuchacza.

201

background image

Ważne jest przede wszystkim nadanie sensu pozwalającego kierować 
naszą percepcją świata, ażeby 
móc na niego oddziaływać. W przeciwnym wypadku bezładne 
informacje zalewają nas ze wszystkich 
stron. Przykładem mogą być osoby w podeszłym wieku, które doznały 
zakłóceń metabolizmu lub których 
percepcja świata uległa dezorganizacji w wyniku przeprowadzki. Może 
to wystąpić również u osób 
młodych po urazie mózgu lub po zatruciu. Bez względu na to, czy 
przyczyną są zakłócenia umysłowe, 
metaboliczne, urazowe, emocjonalne czy symboliczne, wszystko 
sprowadza się do jednego: postrzegany 
świat jest bezkształtny. Formę nadaje mu zarówno mózg, który 
porządkuje nasze percepcje, jak i relacja, 
która porządkuje nasze wspomnienia. Można żyć w konkretnym świe-
6 P. Valćry, Oeuvns, GaUimard (Pićiadc), t II, a. 776-777, orazJ.-P. 
Sartre, Siowa, tłum. J. Rogoziński, 
PIW, 1968.
212
cię, działać w nim, mówić, odczuwać emocje, które przypisuje się 
postrzeganej rzeczy, podczas gdy 
wypływają one z głębi naszej własnej przeszłości^.
Kiedy stare psy dziecinnieją, a stare małpy zaczynają bzdurzyć
Zmiany środowiska naturalnego oraz genetyczne możliwości 
produkowania hybrydalnych zwierząt8, 
których organa przeszczepiać się będzie ludziom, z pewnością w 
najbliższej przyszłości zakłócą stosunki 
między zwierzętami a ludźmi.
Wyhodowanie myszy transgenicznych9 skłania nas do zastanowienia 
się nad ich mózgiem, który z 
wiekiem przesiąka substancjami skrobiowatymi, podobnie jak w 
chorobie Alzheimera. Myszy te wykazują 
zakłócenia w zachowaniu oraz w przekazie. Na Madagaskarze /)ją 
małpiatki, lemury, u których proces 
starzenia przebiega podobnie jak u ludzi. Natomiast karłowate 
szympansy, które wyrażają swe pragnienia 
stukając z nieprawdopodobną szybkością na klawiszach komputera, 
wydają się rozumieć naszą mowę i 
porozumiewają się tak dobrze z badaczami, że aż trudno w to uwierzyć.
W tej dziedzinie nikt nie ma jasnego obrazu: badacze, którzy 
eksperymentują "na" zwierzętach, pozwalają 

202

background image

sobie przeprowadzać badania nad ich mózgiem, ponieważ te żywe 
istoty nie są ludźmi. Nie mają duszy, 
można więc bez skrupułów wyciąć im kawałek mózgu, umieścić tam 
elektrody lub wpuszczać substancje 
toksyczne. Następnie naukowcy stosują wyniki badań do ludzi, jak 
gdyby zwierzęta mimo tych różnic były 
takie same jak my! Osoby, które są zaszokowane wiwisekcjami 
przeprowadzanymi na zwierzętach, twier-
dzą, że chodzi o żywe istoty podobne do nas. Tłumaczą następnie,
^.-C. Deschamps, A. Clemence, L'Atmbution. Causalit6et acphcation 
du quotidien, Delachaux et Niestle, 
1990.
8 A. Prochiantz, Les Strategies de 1'embryon, PUF, 1988.
9 D. O. Wirak i in., cytowani za: Y. Christen, Le double paradosce du 
mwUle animal, "Alzheimer actualite", 
październik 1991.
213

że eksperymenty to niepotrzebne okrucieństwo, nie można bowiem 
stosować do człowieka tego, do czego 
się doszło w wyniku eksperymentowania na zwierzętach. Przeciwnicy 
zgodni są co do jednego: zwierzęta 
i ludzie są i analogiczni, i różni zarazem!
Etologia pozwala uniknąć tych sprzeczności: chodzi o zastosowanie tej 
samej metody obserwacji do istot 
żywych wywodzących się z różnych gatunków.
Zwierzęta nie mają przeszłości, jednakże w naszych spostrzeżeniach 
pojawia się tego typu element: otóż 
od lat sześćdziesiątych do weterynarzy zgłaszają się coraz częściej 
ludzie z bardzo starymi psami. 
Zwierzęta są osowiale, oddają kał i mocz pod siebie, jedzą własne 
ekskrementy i zupełnie nie interesują 
się otaczającym je światem. Ich właściciele mówią, że "zdziecinniały".
Trudno się powstrzymać od skojarzeń antropomorficznych na widok 
wyleniałych, siwych, 
znieruchomiałych w katatonicznej postawie i skowyczących rytmicznie 
stworzeń, posuwających się 
małymi kroczkami, by jeść własne ekskrementy na oczach 
nieszczęsnych właścicieli, którzy nie są zdolni 
podjąć decyzji o eutanazji. Gdy weźmie się pod uwagę baudelairowską 
wersję palimpsestu, interesujące 

203

background image

jest, że psy te, zanim stały się całkiem niedołężne, zapomniały tego, 
czego się nauczyły, w kolejności 
odwrotnej niż przy uczeniu! ...Jak światło, które na świetlaną pada 
powierzchnię, gromadzą się 
niezliczone poklady. (...) Lecz w śmierci godzinę (...) znów mogą nabrać 
życia i mocy.
Jeżeli przyjmiemy rozumowanie "od przyczyny do skutku" w 
oddzielnych odcinkach czasu, będziemy 
szukać u psa uszkodzenia kory mózgowej tłumaczącego zmiany w 
zachowaniu oraz powrót do dawnych 
refleksji. I oczywiście znajdziemy je.
Jeżeli jednak wprowadzimy do tej obserwacji element czasu i 
poprosimy właścicieli o opowiedzenie 
historii życia ich psa, stwierdzimy, że "psychicznie upośledzone" są 
przede wszystkim te psy, które przez 
całe życie były najbardziej lękliwe, najmniej zaś aktywne. Wśród 
obserwowanej grupy stu dwóch psów 
myśliwskich i sześćdziesięciu dwóch psów wojskowych, które 
prowadziły intensywną "działalność 
społeczną i zawodową", jest bardzo mało sta-
214
rych psów upośledzonych psychicznie. Natomiast większość 
przypadków psiej demencji stanowiły psy 
rozpieszczane przez właścicieli, które stały się bierne, lękliwe i 
niespołeczne. Stare psy potwierdzają tezę 
Baudelaire'a: to w ich trybie życia, na długo jeszcze przed 
wystąpieniem oznak choroby, trzeba szukać 
istotnej przyczyny zaniku zmysłu poznawczego.
Problem starości w środowisku naturalnym reguluje się bardzo szybko: 
wśród zwierząt dzikich nie ma 
nawet czasu powstać10, natomiast w środowisku domowym, gdzie 
szansę przeżycia należy pomnożyć 
przez trzy, można zauważyć zjawisko zużycia.
Wśród dzikich zwierząt starość jest tak krótka, że śmierć nadchodzi 
według dwóch scenariuszy: w wyniku 
kompletnego wyczerpania lub na skutek wypadku. Dorosłe łososie 
odpowiadają na cały zespół bodźców 
biologicznych, ekologicznych, kosmologicznych i społeczno-
biologicznych, kiedy płyną w górę rzeki, żeby 
odnaleźć miejsce swego "dzieciństwa", które stanie się także ich 
tarliskiem. Natychmiast po tarle samce 

204

background image

starzeją się z zadziwiającą szybkością, tak jakby akt seksualny wyzwolił 
w nich coś w rodzaju hormonu 
zniszczenia. Stają się powolne, nieruchomieją, tracą łuskę oraz 
mechanizmy obronne. W ciągu kilku dni 
ciało ich odpada całymi płatami, w końcu umierają.
Wśród muflonów dominuje zawsze stary samiec. Nazywa się go 
"starym", ponieważ jest najstarszy z 
grupy, jednakże wykazuje on niewiele oznak zużycia: kilka zepsutych 
zębów oraz kilka zabliźnionych ran. 
Natomiast często kwestionowana jest jego dominacja, aż do dnia, gdy 
jakiś młody zajmuje jego miejsce 
dzięki sile swoich rogów. To społeczno-uczuciowe wydarzenie decyduje 
o zmianie w jego zachowaniu. 
Oddala się od grupy, izoluje, traci kontakt, schodzi na margines, je i śpi 
dużo mniej, a przede wszystkim 
widać po nim oznaki upadku: rani się o gałęzie, mniej zręcznie skacze 
po skałach, czasami potyka się na 
zboczach i ścieżkach, aż do momen-
^ B. Cyrulnik, Ethologie de la yieillesse, "Neuro-psy", IV, numer 
specjalny (styczeń 1990), s. 27-31.
215

tu, kiedy w wyniku nieudanego skoku, który można było przewidzieć, 
zginie "w wypadku".
Wśród zwierząt domowych można zauważyć takie same objawy jak u 
starszych ludzi. Można spotkać 
dotknięte artretyzmem świnie, sparaliżowane psy bądź konie cierpiące 
na reumatyzm. Zwierzęta te nie 
ulegą|ą eliminacji, gdy stają się podatne na choroby. Jednakże etologia 
potwierdza teorię palimpsestu 
Charlesa Baude-laire'a, a mianowicie fakt, że u zwierząt domowych 
proces starzenia rozpoczyna się w 
młodości! Kiedy nadzieja przeżycia jest trzykrotnie większa, zmianie 
ulegają wszystkie procesy 
rozwojowe. Skoro rozmiary i waga zwierzęcia są trzykrotnie większe, 
oznacza to, że pod wpływem 
bodźców z otoczenia zmienia się wydzielanie hormonów, co pociąga za 
sobą zmiany morfologiczne.
Te świnie, gęsi, gołębie i psy, które mają pełniejsze kształty, rozwijają 
się szybciej, są silniejsze i żyją 
dłużej. Okrągłość ta u każdej istoty żyjącej w środowisku ludzkim 
stanowi dobry wskaźnik młodzieńczości i 

205

background image

jest dowodem na to, że potencjał genetyczny organizmu realizuje się w 
tym środowisku lepiej i przez 
dłuższy czas.
Inne wskaźniki młodzieńczości daje się zauważyć w zabawach, które w 
środowisku domowym przedłużają 
się aż do wieku zaawansowanego. W środowisku naturalnym zwierzęta 
przestają bawić się, gdy przestają 
ssać matkę lub w okresie dojrzewania. Zachowanie ich staje się 
bardziej stabilne, a każda zmiana w 
środowisku wywołuje śmierć z powodu stresu, tak dalece są 
zaadaptowane we własnym biotopie. 
Natomiast w środowisku domowym zwierzę, które wciąż się bawi, 
przedłuża swoją naukę i ulega 
wpływom.
Faza snu paradoksalnego, a więc ta, w której śnimy, dostarcza nam 
wskaźnika elektrycznego 
dotyczącego tego przedłużenia nauki. W środowisku naturalnym 
zwierzęta śpią źle: rzadko pozwalają 
sobie na sen paradoksalny, który wymaga poczucia bezpieczeństwa, 
jako że powoduje całkowite 
rozluźnienie mięśni. Tymczasem część tego snu ma za zadanie naukę, 
przyswajanie dopiero co 
przeżytych wydarzeń. Dlatego na przykład krowy w Pirenejach za-
216
padają w sen paradoksalny, gdy śpią w stodole, natomiast na 
pastwiskach śpią tylko .Jednym okiem" i 
cały czas są czujne
Niestety nie można wyciągnąć z tego wniosku, że bezpieczne 
dzieciństwo jest gwarantem szczęśliwej 
starości, byłoby to zbyt łatwe. Wiadome jest, że bezczynność w wieku 
dojrzałym prowadzi do zakłóceń w 
wieku podeszłym11. Istota dorosła przebywająca w otoczeniu dającym 
zbytnie poczucie bezpieczeństwa 
ma tendencję do bezczynności i łatwo się stresuje, ponieważ każda 
informacja jest dla niej sygnałem 
alarmowym, na który nie potrafi odpowiedzieć, w przeciwieństwie do 
dzikiego zwierzęcia, które wie, jak się 
zachować, jest bowiem przyzwyczajone do agresji w swoim środowisku. 
Niełatwo wyciągnąć wniosek 
ogólny, ponieważ prawdziwe są zjawiska, które sobie nawzajem 
przeczą. Z jednej strony środowisko 

206

background image

dające poczucie bezpieczeństwa ułatwia odnowę psychiczno-biolo-
giczną tego, co było zapowiadane 
genetycznie. Z drugiej jednak zbytnie bezpieczeństwo wywołuje 
otępienie, które wszystkie napotkane 
bodźce przekształca w niepokój: coś w rodzaju niespokojnego 
bezpieczeństwa. Aktywność i 
przezwyciężenie lęku dają skutek w postaci euforii, można to zauważyć 
u ofiar, które zaczynają się bawić 
zaraz po tym, jak udało im się wymknąć oprawcy, lub u skoczków 
spadochronowych, którzy z kolei 
twierdzą, że lęk ma skutki antydepresyjne.
Z tej masy przeciwstawnych informacji można jednak wyciągnąć jakąś 
zasadę ogólną. Środowisko dające 
poczucie bezpieczeństwa potrzebne jest do wykonania programu 
genetycznego, natomiast środowisko 
stresujące - do zoptymalizowania go. Środowisko zhumanizowane 
ułatwia wykonanie programu, lecz nie 
zawsze pozwala na jego zoptymalizowanie. Ta właśnie luka wywołuje 
choroby degeneracyjne, ponieważ 
nie ma gorszego stresu od braku stresu12.
Jeżeli środowisko ludzkie wywołuje modyfikacje biologiczne oraz 
zmiany w zachowaniu zwierząt, 
dlaczego nie miałoby wywołać jeszcze dalej idących modyfikacji u 
ludzi, którzy potrafią tworzyć
n P. Pageat, op.cit. 12A. Spitz, De la nawowe a la parole, PUF, 1968.
217

środowisko zaspokajające ich potrzeby, lecz nie zawsze kształtują je 
tak, jak by tego chcieli. Nie chodzi 
wszakże o to, żeby dojść do konkluzji:/^/?' coś jest prawdziwe u 
zwierzęcia, jest również takie u człowieka. 
Tego typu indukcja jest absolutnie niemożliwa w ustach etolo-ga, który 
wie Jak dalece każda istota żyje w 
swoim własnym świecie sensorycznym i znaczeniowym. Ta sama 
przestrzeń i ten sam czas mogą 
ukrywać "pod jednym dachem" światy tak bardzo różne, że dwa 
gatunki mogą żyć obok siebie, a nawet 
wręcz "deptać po sobie", nawet się nie zauważając!
Obserwowanie starości u zwierząt może nasunąć ludziom następujące 
pytania: W jakiej mierze pewne 
cechy starości zdeterminowane są już w wieku dziecięcym? Czy, jak 
rzekłby Baudelaire, głębokie tragedie 

207

background image

dzieci'ństwa (...) ciągle żyją, ukryte pod innymi legendami 
palimpsestu'? Z tym zastrzeżeniem, że 
zwierzęta, które nie władają słowem, są całkowicie zdane na działanie 
fenomenu palimpsestu, na powrót 
śladów ich dzieciństwa, natomiast człowiek może próbować przed tym 
uciec; dzięki sztuce opowiadania 
może wydarzenie "ukryć w innej legendzie".
Badania organizmu dają możliwość ustalenia korelacji między 
biologicznymi zdarzeniami z wieku 
dziecięcego a typem starości. Dojrzewanie płciowe i środowisko 
stanowią dwa czynniki, które determinują 
biologicznąjakość starości: im dojrzewanie jest wcześniejsze, tym 
krótsze będzie życie. Myszy, które 
wcześnie rozpoczynają życie seksualne, bardzo wcześnie się starzeją, 
wcześnie też umierają, natomiast 
żółwie czy karpie, które dojrzewają dosyć późno, późno też się starzeją. 
Im wolniejszy jest metabolizm, 
tym wolniejsze będzie zużycie. Wydaje się, że ta zasada dotyczy 
również roślin, bowiem dęby o wcześnie 
rozwijającym się ulistnieniu umierają po kilku wiekach, natomiast 
sekwoje i drzewa oliwne mogą przetrwać 
wiele tysięcy lat. Fakt, że tempo dojrzewania zaprogramowane jest 
genetycznie, nie przeszkadza temu, 
że środowisko może zmienić jego rytm. Fibroplast (komórka twórcza 
tkanki łącznej) ma podzielić się w 
ciągu swego życia sześćdziesiąt pięć razy, jednakże program ten może 
zrealizować szybciej lub wolniej, 
zależnie od warunków środowiska. Może to tłumaczyć występowanie tu 
i ówdzie "złóż" ludzi bardzo sta-
rych: Kaukaz i Kaszmir obfitują we wspaniale typy starców, którzy
218
wciąż pracują i podobno niekiedy w wieku lat stu czterdziestu zabierają 
się do budowy własnego domu! 
Dostarczają nam onijeszczejed-nej informacji, która potwierdza 
hipotezę Baudelaire'a: wszyscy bardzo 
długo byli młodzi. Długotrwale nieusamodzielnianie się młodzieży w 
naszych społeczeństwach, tak 
krytykowane przez socjologów, którzy twierdzą, że po raz pierwszy w 
historii ludzkości osoby starsze 
identyfikują się z młodymi, wynika z obecnego spowolnienia naszego 
rozwoju, to jest z możliwości 

208

background image

przedłużenia okresu nauki. Wszyscy ci młodociani dorośli, tak mało 
odpowiedzialni, rozbrajająco naiwni 
bądź irytująco narcystyczni, dożyją sędziwej starości.
Jednakże człowiek tworzy świat semantyki, co radykalnie zmienia 
warunki egzystencji. W ginących 
społeczeństwach starość przychodzi bardzo wcześnie. Głodne dzieci 
przybierają wyraz twarzy 
staruszków; te, które muszą pracować, stają się bardzo szybko 
osobnikami dorosłymi, znikają u nich 
krągłe policzki i zdziwione spojrzenie. Współczesny Zachód wytwarza 
pięknych starców dlatego, że 
społeczeństwo, czyniąc dorosłych młodzieńcami, stymuluje i utrzymuje 
w formie ich ciała i umysły. 
Jednakże jeżeli "złoża" wspaniałych starców znajdują się przede 
wszystkim na Kaukazie i w Kaszmirze, 
nie dzieje się tak ani z powodu zdrowego, górskiego powietrza, ani z 
powodu żywienia się jogurtem czy 
niskiej temperatury, która ich utrzymuje w dobrej formie, lecz dlatego, 
że społeczeństwa, w których żyją, 
mimo że ubogie, przestrzegają bardzo ściśle zwyczaju. Już od 
dzieciństwa, dzień po dniu, każdy kontakt, 
wszelkie stosunki, praca i uczucia regulowane są zwyczajami, co daje 
poczucie bezpieczeństwa. Mit, ów 
rodzaj umowy społecznej, który harmonizuje grupę, nadaje sens 
najmniejszemu gestowi i wiąże z 
przeszłością, odgrywa rolę biologiczną w zakresie odnowy i 
optymalizacji naszego potencjału 
genetycznego.
Oczywiście zwierzęta nie znają mitu, a pamięć ich nie jest 
przeładowana opowiadaniami. A jednak stare 
małpy miewają zakłócenia pamięci13. Mogą nauczyć się rzeczy 
stosunkowo łatwych,
13 R. T. Bartus, R. L, Dean, Deueloping and Utiiising Animal Models in 
the Searchfor an Effectwe 
Treatement ofAge-Relate Memory Disturbances [w:] Normal Aging, 
Alzheimer Disease and Senile 
Dementia, University ofBrussels Press, 1985, s. 231-267.
219

na przykład rozpoznać kolor lub rysunek ukazujący, gdzie osoba 
przeprowadzająca doświadczenie 

209

background image

schowała orzeszek; nie mogąjed-nakże powiązać ze sobą informacji, 
które przyswoiły. Wszyscy badacze, 
którzy przeprowadzali badania laboratoryjne nad starymi małpami, są 
zgodni co do tego, że nie stwierdza 
się u tych zwierząt cofnięcia możliwości intelektualnych14, zakłócenia 
pamięci występują w stosunku do 
wydarzeń, które miały miejsce niedawno. Małpy nie są w stanie 
zapamiętać niedawnych wydarzeń typu 
przestrzennego ("Gdzież, do licha, zaparkowałem samochód?", 
powiedziałby homo sapiens). Zazwyczaj 
każda zmiana wywołuje ich agresję ("Idźcie rzępolić gdzie indziej!"), a 
jakiekolwiek przypadkowe zda-
rzenie może odwrócić ich uwagę ("A więc... krótko mówiąc... o czym to 
ja mówiłem?").
Zaskakujące jest, że w tych badaniach porównawczych niezmiernie 
ważne jest miejsce obserwacji i to 
ono określa konkluzję. Obserwując starość w środowisku naturalnym, 
badacz dojdzie do wniosku, że ona 
nie istnieje, ponieważ zwierzęta eliminowane są przy pierwszych 
oznakach słabości15. Jeżeli dokonywać 
będzie obserwacji w laboratorium, stwierdzi, że wprawdzie starość 
istnieje, jednakże nie ma schorzenia 
typu Alzheimera16, ponieważ zwierzęta w klatkach będą mogły się 
zestarzeć, jednakże umrą przy pierw-
szych oznakach demencji. Natomiast jeżeli będzie się obserwować 
zwierzęta żyjące wśród ludzi, na 
przykład stare psy, których niedomogi organiczne tuszowane są przez 
właścicieli, wówczas końcowa 
demencja katatoniczna będzie miała czas się ujawnić.
W przypadku środowiska naturalnego dochodzi się do wniosku, że 
starość nie istnieje, w laboratorium nie 
stwierdza się starczych chorób psychicznych u psów, podczas gdy w 
sąsiadujących z laboratoriami 
mieszkaniach takich przypadków jest mnóstwo.
14 R. L. Dean, K. D. Luan, R. T. Bartus, Modeles comportementawc et 
pharmacologi-ques dv, 
vieillissement et chla demence chez lesprimates [w:] Y. Lamour, Le 
Yieillissement cerebral, PUF, 1990, s. 
163.
15 B. Cyrulnik, 6thologie de la vieillesse, op.cit.
16 Y. Lamour, op.cit.
220

210

background image

Kiedy przedmioty Już nic nie mówią
Gdy obserwuje się jakieś zdarzenie, powinno się również wysłuchać 
relacji najego temat. Właśnie teraz 
chciałbym to zrobić: wja-ki sposób przejawia się fenomen palimpsestu 
u człowieka i w jaki sposób o tym 
się dowiadujemy? W domu starców spotkać można często przykłady 
"zdziecinnienia". Jednakże 
określenie to jest stereotypem, który ukazuje, w jaki sposób 
obserwator interpretuje to, co postrzega. 
Osoby starsze nie dziecinnieją: to ukazują się warstwy palimpsestu, 
gdy z różnych powodów, np. 
bytowych czy emocjonalnych, zaburzona jest pamięć albo też gdy z 
przyczyn psychologicznych, 
uczuciowych lub organicznych osoba ulega wykolejeniu.
To, że powrót śladów przeszłości staje się możliwy w wyniku osłabienia 
bodźców otoczenia, można 
zaobserwować na przykładzie zmniejszenia czujności w momencie 
przebudzenia lub zasypiania, lub gdy 
osoba starsza drzemie, ponieważ nie jest stymulowana, albo też 
występują zakłócenia metabolizmu. 
Wszystkie te przyczyny powodują zubożenie procesu poznawczego. 
Dosyć typowym przykładem może 
być przypadek pani P., która w wieku osiemdziesięciu siedmiu lat 
trafiła do szpitala z powodu niegroźnego 
upadku, co przecież w gruncie rzeczy często się zdarza. Mniej banalny 
był zaś fakt, że od chwili przybycia 
czuła się wobec personelu zadziwiająco swobodnie, a nawet swojsko. 
Postrzegała prawidłowo, wszystko 
widziała, słyszała i rozumiała, jednakże jej percepcje nie dotyczyły o-
toczenia szpitalnego: czuła się 
dobrze, ponieważ miała wrażenie, że jest u siebie! Gdy patrzyła na 
korytarz, zdawało jej się, że jest u sie-
bie w jadalni. Pokój pielęgniarek był dla niej jej kuchnią. Jej percepcje 
sensoryczne były prawidłowe, 
jednakże emocje, jakie z nimi były związane, pochodziły z jej 
przeszłości.
Proces demencyjny pogłębił się i pani P. zaczęła rozpoznawać w 
napotykanych osobach swych bliskich: 
w młodym lekarzu rozpoznała syna, a przypadkowego gościa wzięła za 
swego męża. Z dnia na dzień jej 
świat jak gdyby oddalał się od świata ludzkiego. Przestała odpowiadać 
na pytania, dostrzegać twarze oraz 

211

background image

intereso-
221

wać się innymi. Spostrzegała ludzi prawidłowo, skoro nie potykała się o 
nich, jednakże przestali oni dla 
niej istnieć, bowiem straciła z nimi wszelki kontakt. Nie potrafiła już żyć 
między ludźmi, natomiast zdolna 
była przywiązać się do przedmiotów. Zasypiała przytulając do siebie 
lalkę, chodziła ściskając w ręce 
kawałek materiału oraz niestrudzenie układała rzeczy w swojej torbie. 
W końcu przedmioty stały się 
rzeczami: pani P. poruszała jeszcze gestem mechanicznym rączką lalki, 
miętosiła szmatkę, wygładzała 
prześcieradło na łóżku, wykonywała w kółko te same czynności, aż do 
chwili, gdy jej życie stało się 
wyłącznie wegetacją. Przestała jeść i pić, aż w końcu zgasła1 ^.
Przypadki takie zdarzają się tak często w kulturze zachodniej, że mogą 
stać się modelem pozwalającym 
zrozumieć, iż retrogeneza jako powrót do dzieciństwa nie istnieje. 
Kiedy dziecko przytula do siebie misia, 
przedmiot ten spełnia funkcję uspokajającą, ponieważ jest w 
rzeczywistości nasycany bliskimi elementami 
sensorycznymi, a symbolicznie reprezentuje matkę. Przedmiot 
trzymany przez dziecko ma określony sens 
i znaczenie, natomiast ten sam przedmiot w rękach pani P. stawał się 
rzeczą, kawałkiem materii pozba-
wionej uczucia i znaczenia. W przypadku pani P. działała jedynie siła 
motoryczna: gniecenie i wygładzanie 
w odpowiedzi na bodźce fizyczne. Bez kontekstu i bez człowieczeństwa 
przedmiot pozbawiony jest waloru 
semantycznego i uczuciowego. Pozbawienie informacji, bez względu na 
to, czy jest ona organiczna, 
uczuciowa czy społeczna, prowadzi do dehumanizacji rzeczy. Płód żyje 
w świecie percepcji 
przesiąkniętych już człowieczeństwem, natomiast pani P. żyła w 
świecie, w którym człowieczeństwo 
stopniowo zanikało.
Kiedy przedmioty traciły wartość humanistyczną, pani P. mogła 
utrzymać je przy życiu jedynie dzięki 
uczuciom i relacjom ze swej przeszłości, czego dziecko zrobić by nie 
moglo^ Kiedy przedmiot tracił swą 
funkcję relacyjną, dla pani P. zachowywał jeszcze

212

background image

^J.-M. Leger, R. Garoux,J.-F. Tessier, B. Chevalier, Le compagnon 
tardwe et 1'objet non amme du sujet 
(Ument senile, "Annales mćdico-psychologiques", CXLJV, nr 4 (1986), s. 
341-355.
wartość historyczną dzięki fenomenowi palimpsestu. Na koniec 
przedmiot stawał się rzeczą, lecz nie był 
to powrót do przeszłości, ponieważ nigdy przedtem rzeczą nie był. Nie 
można mówić o zdziecinnieniu, 
gdyż już w czasie wewnątrzmacicznego życia psychicznego płód 
nadawał wartość emocjonalną 
percepcjom sensorycznym. Nie chodzi więc o zdziecinnienie, lecz o 
"inwolucję", czyli rozwój wsteczny, o 
dezorganizację wytworów umysłowych. Fenomen palimpsestu - coś 
przeżytego w przeszłości, co powraca 
i nakłada się na percepcję właśnie przeżywaną - można zaobserwować 
u osób starszych stojących przed 
lustrem18. Nierzadko nie rozpoznają one własnej twarzy, podczas gdy 
rozpoznają bez trudu twarz 
badającego lub jakiejkolwiek obecnej osoby. Ich zachowanie, typowe 
dla rozmowy, jest inne wobec 
osoby, którą rozpoznają, niż wobec własnego odbicia w lustrze. Gdyby 
brali własną twarz za twarz innej o-
soby, przyjęliby postawę, jaką na ogól się przybiera podczas rozmowy: 
uśmiechaliby się, zwracali w 
stronę tej drugiej osoby, omijali jej wzrok, żeby nie żenować, 
potakiwaliby na znak aprobaty, wykazywaliby 
intencję zabrania głosu, wciągając krótko powietrze. Tymczasem kiedy 
widzą się w lustrze, są zaskoczeni: 
wpatrują się uparcie we własne odbicie, bez uśmiechu, z powagą, jak 
to się czyni, gdy spotka się 
przyjaciela z lat dziecinnych i przypatruje mu się, szukając w pamięci 
jego imienia. Zachowanie to wyraża 
emocję, którą można by wyrazić następująco: Widzę twarz, której nie 
rozpoznaję, która jednakże wzbudza 
we mnie zadziwiające poczucie bliskości. Nie jest to "niepokojąca 
obcość", o jakiej wspominał Freud, 
kiedy przytrafiła mu się tego typu przygoda19, lecz wręcz przeciwnie, 
zadziwiająca bliskość. Osoba starsza 
uznaje, że jest to z pewnością twarz sąsiadki, którą spotykała 
codziennie, bądź też twarz córki czy matki.
Kiedy świat osoby starszej ulega dehumanizacji, jest ona wciąż jeszcze 
przywiązana do niektórych 

213

background image

przedmiotów mających dla niej wartość uczuciową - do torby, apaszki, 
portmonetki czy pluszowe-
ró B. Cyrulnik, M. Ohayon, 6thologie du visage agę dam le miroir [w:] 
Le Visage: sens et contresens, 
ESHEL, 1988.
19 J. Postel, Troubles de la reconnaissance speculaire de soi au cours 
des demences tardives [w:] J. 
Corraze, Image speculaire du corps, Privat, 1980.

go niedźwiadka. Przedmioty te będą miały dla niej znaczenie, ponieważ 
nawet jeżeli straciły wartość 
semantyczną, nawet jeśli nie potrafi ich nazwać, posiadają wciąż 
wartość uczuciową. Starzec nie potrafi 
już znaleźć słów określających przedmioty, przyciska je jednak do 
siebie i uważnie obserwuje. Wraz z 
pogłębianiem się procesu demencji przedmioty stają się rzeczami 
oderwanymi, znajdującymi się obok 
całkiem przypadkowo, nie mającymi żadnego znaczenia20, a. jedynym 
elementem zewnętrznym trochę 
jeszcze stymulującym staje się ruch. Starsza osoba nie ma już siły 
życiowej, dzięki której przedmiot 
nabrałby jakiegoś sensu, skojarzył się z jakimś opowiadaniem lub 
wywołał emocję; szuka ona w swej 
pamięci wspomnienia, które wiązałoby się z życiem owego przedmiotu.
Powiedzenie, że osoba starsza dziecinnieje, jest interpretacją 
obserwatora, który umieszcza ją w świecie 
dziecka. Należy raczej powiedzieć, że osoba taka, tracąc związek ze 
światem zewnętrznym, pozbawia 
przedmioty ich wartości semantycznej i uczuciowej, aż do momentu, 
gdy staną się jej całkiem obojętne. 
Przedmiot taki powoli umiera, gaśnie wraz z podmiotem.
Fenomen palimpsestu daje się czasami zauważyć w zachowaniu; na 
przykład pani M., porzucona jako 
dziecko, całymi latami skupiona była na sobie samej - kiwała się bez 
przerwy, rękami obejmując brzuch. 
Dzieci porzucone przejawiają często tendencję do autoagresji211 
zachowanie autocentryczne przechodzi 
szybko z au-toerotyzmu do autoagresji22, zależnie od kontekstu 
uczuciowego. Uczucie męża 
spowodowało, że pani M. w ciągu kilku tygodni przestała zachowywać 
się w ten sposób; jednakże w 

214

background image

trzydzieści lat później, po śmierci męża, znów zaczęła się kiwać i 
przejawiać zachowania autoagresywne. 
Miłość małżeńska odsunęła gdzieś głębo-
20J.-M. Tessier, J.-F. Tessier, R. Garoux, Role du compognon imoginain 
et de 1'objet trasitionnel dans la 
vie affectiw du dement senile, "Psychologie medicale", XV, nr 10 
(1983), s. 1765-1766.
21 M. Ehriich, La Mutilation, PUF, 1990, s. 203-205.
22 C. Chiland, L 'automutilatwn: de 1'acte a la parole, 
"Neuropsychologie de 1'enfan-ce", XXXII, nr 4 
(1984), s. 170.
ko przeszłość, którą z kolei wyzwoliła śmierć męża, powodując 
wykonywanie tych samych co dawniej 
gestów.
Nierzadko w przypadkach demencji starczej powracają okrzyki, za 
pomocą których we wczesnym 
dzieciństwie wzywało się kogoś bliskiego: Kiedy stan dziadka się 
pogorszył, wolał całymi godzinami Mai...! 
Mai...! Jego siostra wyjaśniła, ze tak właśnie wzywał swoją babkę, która 
wychowywała go do wieku trzech 
lat, kiedy zamieszka! oddzielnie;
ten zwrot powrócił, gdy był umierający. Powrót obrazu rodziców jest 
regułą w życiu psychicznym osób 
starszych, nawet zdrowych. Kiedy nasze dzieci będą miały po 
osiemdziesiąt lat, co pozostanie w ich 
pamięci z tego tak wrażliwego okresu ich życia? W jaki sposób będą 
opowiadać o prawie nie widywanym 
ojcu, przepracowanej matce i smutnym społeczeństwie bez zabaw i 
świąt?
Wydarzenia z przeszłości żyją w naszej pamięci jakby na wygnaniu. 
Jeżeli teraźniejszość nie usunie ich w 
cień, powrócą pewnego dnia. Kiedy coś zaczyna niedomagać w 
teraźniejszości, przeszłość zajmuje w 
świadomości jej miejsce. Obserwuje się to w sytuacjach izolacji 
sensorycznej, kiedy osoba nie ma wyboru, 
może tylko przeżywać swą przeszłość: więźniowie, osoby w stanie 
depresji, jednostki odizolowane 
"przeżuwają" przeszłość, ponieważ nic temu nie przeszkadza w ich 
bieżącej rzeczywistości. Często 
zresztą mówią: Dobrze mi robi praca, ruch, chodzenie, to nie pozwala 
myśleć. Domagają się 

215

background image

teraźniejszości, żeby przeszłość pogrążyła się głęboko w pamięci. Z 
neurologicznego punktu widzenia 
odcięcie kory mózgowej wyzwala pamięć podkorową, gdzie są wyryte 
wspomnienia nie do zatarcia23. 
Wyzwolenie pamięci archaicznej w wyniku odcięcia kory mózgowej 
można zaobserwować czasami u 
pacjentów, którzy doznali obrażeń podczas wypadków 
samochodowych, lub w przypadkach zaniku 
czynności mózgu w chorobach umysłowych wieku starczego, bądź 
nawet w bezczynności mózgu 
spowodowanej brakiem stymulacji.
Ów powrót przeszłości w momentach luk w teraźniejszości jest bardzo 
wyraźny w halucynacjach okresu 
żałoby, częstych
23J.-E. Ledowc, L. Romański, A. Xagoraria, Cortical Ablation and Under-
CorticalMe-mwy, Joumal 
ofCognirive Neuro-Sdencc", I (1989), s. 2S8-S4S.
 

w podeszłym wieku. Starsza kobieta po utracie męża, który nadawał 
sens jej życiu przez pięćdziesiąt lat, 
usiłuje wypełnić powstałą próżnię, przypominając sobie jego głos, 
odgłos kroków, trzaśniecie drzwiami o 
siódmej wieczór, gdy wracał z pracy. Widzi go jeszcze siedzącego w 
fotelu, czuje jego obecność w domu. 
Usiłuje przeżywać w teraźniejszości to, co było jej życiem w przeszłości. 
Kiedy jednak "otwiera oczy i 
widzi, że go nie ma", cierpi ogromnie z powodu straty, braku bliskiej 
osoby i wywołanej przez jej zniknięcie 
próżni.
Halucynacje związane z żałobą mogą przynieść ukojenie, jeśli za życia 
stosunki między małżonkami 
układały się w gruncie rzeczy szczęśliwie. Bywają jednak niepokojące 
dla wdów, które miały mężów-
dręczycieli. Pani G. żyła przez pięćdziesiąt lat z mężem-prześladowcą, 
którego obecność stanowiła dla 
niej szczególną u-ciążliwość. Gdy zmarł, odczuła powstałą po nim 
pustkę i przeżywała boleśnie okres 
żałoby. Cztery miesiące po śmierci męża poczuła ulgę, gdy "zobaczyła" 
go wracającego z pracy i 

216

background image

wymyślającego jej jak zwykle, co wywołało u niej, takjak dawniej, 
uczucie upokorzenia.
Bez względu na to, czy emocja budzi poczucie bezpieczeństwa, czy też 
jest niepokojąca, powraca w 
kontekstach zawężonych:
o szarym brzasku, po przebudzeniu lub wieczorem o zmierzchu, gdy 
dzień gaśnie i zamyka się okiennice, 
a życie społeczne zwalnia swój rytm. Kiedy to zawężenie doznań jest 
natury organicznej - na przykład w 
przypadku głuchoty lub ślepoty, które pozbawiają wielu informacji - 
fenomen palimpsestu przejawia się w 
sposób wyjątkowo wyraźny: osoba nim dotknięta widzi swymi 
niewidzącymi oczyma matkę nieżyjącą od 
dwudziestu lat, psa, który witał ją z radością, gdy sama miała lat 
trzydzieści, lub inne zadziwiające 
fantasmagorie zbliżone do złudzeń optycznych. Opierając się na kilku 
niewyraźnych informacjach 
wizualnych, komponuje budzący niepokój obraz niesamowitego 
zwierzyńca lub prześladujących ją cieni. 
Halucynacje niewidomych starszych osób dotyczą faktów, które 
zapadły w ich pamięć jeszcze przed 
utratą wzroku: chłopi "widzą" krowy na łące, górnicy "spostrzegają" 
wagoniki z węglem. Podobnie jest, gdy 
głucha kobieta "słyszy" krzyk wołającego ją dziecka.
Fakt wyrażania się biologii i psychologii poprzez uczucia tłumaczy sny 
osób starszych. 
Siedemdziesięcioośmioletniej pani B. śni się co noc syn, któregojuż 
dawno temu straciła. Jednakże w tym 
śnie widzi go jako pięcioletniego chłopca i odczuwa podobną emocję 
jak wówczas, gdy sama miała 
dwadzieścia siedem lat. We śnie widzi też własnych rodziców z tego 
samego okresu. Pani M., zamężna 
od sześćdziesięciu lat, uwielbia zasypiać każdego wieczoru, ponieważ 
śni się jej pierwsza miłość. 
Osiemdziesięciodwuletnia pani Ch. widzi natomiast i przeżywa na nowo 
trudne momenty ze swej 
młodości:
ciążę pozamalżeńską i związany z tym skandal rodzinny oraz postać 
ojca, która miała dla niej ogromne 
znaczenie. Mój ojciec był autorytatywny. Kiedy mi się śni, mówi do 
mnie i budzę się szczęśliwa, radosna. 

217

background image

Pozostawił mi cudowne wspomnienia, ponieważ byl zarazem 
autorytatywny i wesoły. 
Osiemdziesięciodwuletni pan C. stwierdza ze zdumieniem:
Śni mi się samochód, który mi skradziono dwadzieścia pięć lat temu. 
Wydawało mi się, ze zbytnio się tym 
nie przejąłem.
Niektórzy badacze sądzą, że stany majaczeniowe są jawą 
paradoksalną"24. Pacjent w tej fazie jak gdyby 
"postrzega" to, co normalnie mogłoby mu się jedynie przyśnić w fazie 
snu paradoksalnego. Starsze osoby 
często "postrzegają" w czasie majaczeniajakiś epizod ze swego 
dorosłego życia. Pani R. była 
deportowana z powodów politycznych, gdy miała lat trzydzieści. 
Podobnie jak wielu innych deportowanych 
nie była w stanie o tym mówić. Dopiero w wieku o-siemdziesięciu jeden 
lat zaczęła mieć urojenia i brała 
dostawców posiłków do domu za faszystów. Oburzała się, że "nie robi 
się nic dla więzionych kobiet". Po 
powrocie do zdrowia stwierdziła: Wraz z wiekiem powraca moja 
przeszłość. Nie zapomina się nigdy; 
wszystko do nas wraca. Może to wrócić podczas snu lub w majakach, 
jednakże powraca przede 
wszystkim wówczas, gdy przenika każdą z naszych codziennych 
percepcji sensem czy emocją, które 
wywodzą się z przeszłości. Wszystko, co widzę dzisiaj, przypomina mi 
rzeczy dawne, utracone. Wywołuje 
to u mnie nostalgię. Widzę jakiś przedmiot, mozaikową wazę... 
Przypomina mi to, jak w Waszyngtonie 
Murzyni zbierający śmieci znajdo-
24J.-C. Rouchouse, Bulletm Źco-Źthologie, 1992, oraz list z 17 września 
1992.

wali takie wazy:]wt a rubbish!... (to tylko śmieć!), opowiadała mi pewna 
osiemdziesięciosześcioletnia 
staruszka, która mieszkała w Waszyngtonie między dwudziestym 
piątym a trzydziestym rokiem życia! 
Przedmiot, który zobaczyła, stał się częściąjej przeszłości. Emocja 
wywołana wspomnieniem zależy 
bardziej od tego, co się kojarzy z przedmiotem, niż od przedmiotu jako 
takiego. To on staje się nosicielem 
uczucia: W tym okresie [okresie mozaikowej wazy] tworzyliśmy grupę 
wspaniałych przyjaciół Było to 

218

background image

bardzo mile.
Muzyka jest doznaniem sensorycznym w szczególny sposób 
przywołującym wspomnienia: Gdy usłyszę tę 
melodię, widzę znowu mego ojca tańczącego. Pierwszy raz, gdy 
zobaczyłam, jak tańczy, poczułam 
zazdrość, ponieważ sama przeszłam wiele operacji kręgosłupa i nie 
mogłam tańczyć! Od śmierci ojca, 
kiedy słyszę tę melodię, odczuwam zazdrość. Byłam zazdrosna, a on 
umiał korzystać z życia!
Nasze słowa również są nasycone przeszłością. Często wypowiada sieje 
nie tylko po to, żeby wyrazić to, 
co zawarte jest w ich treści. Słyszymy słowa, ale sens i emocje, które 
wywołują, związane są z 
przeszłością słuchaczy: Wzięłam znowu ojca do siebie. Obiektywnie 
mówiąc, nie jest on tyranem, ale to, 
co mówi, wzbudza we mnie bardzo przykre wspomnienia. (Pani A. 58 
lat, jej ojciec 82 lata). Kiedy wycho-
dzę z domu, pyta: ŻKiedy wrócisz?®. To nie ma znaczenia. On jest 
ogromnie miły... Nieględzi... Nigdy się 
nie nudzi... Czyta na nowo Zole... Kiedy jednak mówi: ŻKiedy wrócisz?
®, przypomina mi to młodość, kiedy 
matka chciała wszystko kontrolować. Mam pretensję do ojca o to, ze 
nie reagował, gdy ona nie dawała mi 
żyć... Kiedy mówi do mnie: ŻPózno wróciłaś®, przypomina mi to, że 
jestem córką, która zabiła matkę. Nie 
śmiem wrócić do siebie do domu. Siedzę w samochodzie na parkingu i 
zwlekam z powrotem do domu.
Wyobraźmy sobie, że przyglądamy się tej scenie. Ojciec, starszy, 
kulturalny pan, czyta Zole. Jego córka 
szykuje się do wyjścia. Ojciec uprzejmie pyta: "Kiedy wrócisz?". Córka 
staje się ponura, rzuca 
sympatycznemu panu spojrzenie pełne nienawiści i wychodzi z domu 
trzaskając drzwiami, ażeby ukryć 
się w swoim samochodzie. Obserwator odczuwa do córki pewną 
niechęć, stwierdzając:
"Ta dama jest chyba nieco przewrażliwiona! Przecież ojciec nie 
powiedział jej nic złego...".
Jednakże gdy scenarzysta dołączy do tego epizodu pewne elementy 
przeszłości, dowiemy się, że 
czterdzieści lat temu córka poślubiła Murzyna i matka była tym bardzo 
dotknięta. Sześć miesięcy po ślubie 

219

background image

córki matka zmarła na raka, pozostawiając w psychice młodej kobiety 
ogromne poczucie winy. Pani A., 
która bardzo kochała swego ojca, oczekiwała, że stanie w jej obronie i 
doda jej odwagi, uciszając nieco 
żonę. Może jednak również i wtedy gdzieś w swoim kącie czytał 
spokojnie Zole? Czterdzieści lat później, 
pytając uprzejmie: "Kiedy wrócisz?", starszy pan nie wie, że budzi u 
swej córki głęboko zagrzebaną 
prośbę o pomoc, która nie została usłyszana.
Problemy małżeńskie mogą również wypłynąć na powierzchnię wraz z 
wiekiem. Od czterech lat 
przypominają mi się wszystkie zdrady mego męża. Między 1940 a 1950 
bez przerwy mnie zdradzał. 
Miałam wrażenie, że już o tym zapomniałam. Obecnie to wszystko 
powraca, zatruwa mi życie i znowu 
zaczynam myśleć o rozwodzie.
Najpoważniejsze dramaty są najgłębiej ukryte. Reminiscencje 
powracają okrężną drogą i jeśli nie stają się 
tematem opowieści, torturują ciało.
Pani B. mając 38 lat odkryła pamiętnik swojej córki i z przerażeniem 
dowiedziała się ojej kazirodczym 
związku z własnym ojcem, trwającym już od trzech lat. W pierwszej 
chwili chciała popełnić samobójstwo. 
Kiedy znalazłam dziennik, powiedziałam: ŻMoniko, chodź, pójdziemy 
do kina®... Poszłyśmy zobaczyć Don 
Camillo... Trzy dni później powiedziałam: ŻWrzuć pamiętnik do ognia®. 
Córka zrozumiała, ze wszystko 
wiem, i opuściła dom. Pogrzebałam ją wówczas. Sądziłam, że o tym 
zapomniałam. Córka wyszła za mąż i 
nigdy więcej nie zobaczyła swej matki. Mąż pani B. zmarł. Pani B. 
zwierzyła mi się: Od sześćdziesiątego 
drugiego roku życia ta myśl powraca praktycznie każdego dnia. 
Szukam męża koło siebie. Nie żyje już od 
osiemnastu lat... W pamięci mam głównie to, co zachowałam w 
tajemnicy... Wspomnienia osaczają mnie 
coraz bardziej... Jeżeli wychodzę z domu, rozmawiam z kimś, mam 
lepsze samopoczucie. Nie mogę 
jednak mówić o kazirodztwie córki. Jeszcze

trudniej byloby mi mówić o pewnych szczegółach, o których 
przeczytałam w pamiętniku. Więc milczę i 
rozmyślam.

220

background image

Nawrót przywiązania
Opowiadanie o wydarzeniu to praca nad uczuciami. Opowiedziawszy 
jakiś fakt, inaczej odczuwamy 
dramat przeżyty w przeszłości, który był wyryty w pamięci. W ciągu 
ostatnich kilku lat postępy w dziedzinie 
reanimacji pozwoliły uratować wielu chorych, którzy otarli się o śmierć. 
Na ogól wspominają oni o trzech 
przeżyciach25: spośród 58 przypadków trzy czwarte osób mówi o 
intensywnym odczuciu światła, jak to już 
zresztą powiedział Goethe tuż przed śmiercią: Licht! Mehr Licht! To 
bardzo często odczuwane wrażenie 
mogłoby być wytłumaczone bodźcem psychologicznym systemu 
nerwowego, którego informacje uległy 
dezorganizacji jak przy elektroszoku. Dwie trzecie osób miało wrażenie, 
że opuściły swe ciało i spoglądały 
na nie z góry. Ten omam jest częsty u osób bardzo niespokojnych, 
które mają przeczucie rychłej śmierci. I 
w końcu, jeśli chodzi o temat, który nas interesuje, jedna trzecia 
widziała jak w filmie wspomnienia z 
wczesnego okresu życia: oderwanie od otoczenia związane ze 
zbliżającą się śmiercią pozwala wypłynąć 
na powierzchnię najżywszym, najbardziej wrytym w pamięć 
wspomnieniom z pierwszych lat życia.
Niektórzy psychoanalitycy badający obecnie fenomen palim-psestu 
mówią o "nawrocie przynależności" - 
tak jak dawniej mówiło się o "przekwitaniu"26. Pod koniec życia 
przynależność zmienia formę i 
postrzegany czas nie odpowiada już temu samemu odczuciu trwania. 
Noworodki są pozbawione 
umiejętności wiązania znaczeń, ponieważ ich obiegi myślowe są 
dziewicze. Odwrotnie dzieje się w 
przypadku osób starszych, ponieważ ich pamięć przypomina
25 S. Owens i m , Features ofŻNearDeath Expenence® m Relation to 
whether or not Po-tients 
wereNearDeath, "The Lancet", CCCXXXVI (1991), s 1175-1178.
26 FH Bianchł w Questions du ytellissement, Dunod, 1989, s. 40-63.
figury woskowe z Musee Grevin. Ich mózg, zarządzany przez 
tysiąckrotnie wyryte w nim ślady, staje się 
twardy jak kryształ. Jeżeli jakieś wydarzenie zdezorganizuje pamięć 
dziecka, początek jego życia 
przebiegnie w inny sposób i ukształtuje mu inną tożsamość. Nie tak się 
dzieje w przypadku osoby 

221

background image

starszej, dla której dezorganizacja pamięci oznacza równocześnie 
dezorganizację fizyczną i intelektualną. 
Osoba taka czepia się więc trwalszych wspomnień ze swej przeszłości, 
tych, które były najlepiej utrwalone 
w jej mózgu. Powrót wspomnień chroni jej tożsamość, którą tworzyła w 
dzieciństwie, opowiadając sobie 
własną historię. Przywiązuje ona coraz mniej wagi do nowych twarzy i 
miejsc, odnajduje jednak trwałą 
wartość pierwszych związków. Z pewnością popełnia się błąd, mówiąc 
o obojętności osób starszych: 
przynależność nie wygasa, lecz wiąże się z wartościami stałymi. 
Teraźniejszość kostnieje, przeszłość zaś 
wciąż wibruje.
Jednakże osoby starsze nie zdają sobie z tego sprawy, ponieważ ich 
poczucie trwania pogłębia się. 
Wyobrażają sobie przyszłość w taki sam sposób jak przeszłość: jako coś 
odległego, długotrwałego; 
wyobrażona w ten sposób śmierć oddala się. Z tego powodu stany 
lękowe związane z wyobrażeniem 
nagłej śmierci są o wiele częstsze u osób młodych niż u starszych. 
Wszelka percepcja teraźniejszości 
wiąże się z poczuciem przyszłości wiecznej i nieznanej, podczas gdy 
przeszłość jest bogata i 
ustabilizowana dzięki doświadczeniu. To tłumaczy, dlaczego starszy 
mężczyzna, widząc swoją córkę, 
postrzega w danej chwili po prostu twarz dorosłej kobiety, takiej, jaką 
była jego żona czy matka. Nie 
chodzi więc tutaj o fałszywe rozpoznanie, jak się często mawia, 
ponieważ staruszek rozpoznaje ślad 
przeszłości poruszony aktualną percepcją. Zawodzi raczej jego 
percepcja kontekstu, ponieważ sam nie 
potrafi u-miejscowić się w czasie. Właśnie dlatego niektórzy autorzy 
porównują wiek dojrzewania z 
okresem starzenia: w obu stanach następują zmiany fizjologiczne, 
zmiany w postrzeganiu siebie w czasie, 
a więc w percepcji innych osób, a przede wszystkim większy stopień 
interioryzacji.

Wszyscy klinicyści zwracają uwagę na łagodność i wyjątkowe oddanie, 
z jakimi osoby maltretowane w 
dzieciństwie opiekują się, gdy mają około sześćdziesiątki, swoimi 
starymi matkami, które je dręczyły: 

222

background image

Przez cale moje dzieciństwo tak bardzo chciałam, zęby matka przestała 
mnie krzywdzić. Teraz, kiedy jest 
słaba, już mnie nie krzywdzi i mogę w końcu się nią zająć, nawiązać z 
nią serdeczne stosunki... Ale nie 
kocham jej... Jednakże dobrze mi robi fakt, że może ona wreszcie być 
dla mnie miła. Te dawne 
maltretowane dzieci same się dziwią własnej serdeczności oraz 
nawrotowi zepchniętych na ubocze 
emocji: Dopiero teraz mam do niej pretensje... Przez całe życie 
powracało to do mnie we snach... Teraz 
powraca pamięć. Mam mu za złe - wyznaje inna starsza kobieta, 
maltretowana w dzieciństwie przez 
swego ojca - a jednak każdego dnia jakaś siła nakazuje mi zajmować 
się nim....
Jeżeli fenomen palimpsestu jest słuszny w założeniu, nie można 
powiedzieć, by problemy osób starszych 
wywoływał brak u-czucia w danej chwili; raczej budzą się ukryte gdzieś 
głęboko ślady cierpień doznanych 
w przeszłości, które przeżywane są na nowo. Pewna starsza kobieta, 
maltretowana w dzieciństwie, 
opowiada:
Kiedy źle się czuję, przypomina mi się ta sama scena... kiedy matka 
dotykała gorącym żelazkiem mego 
ramienia, ponieważ dokuczałam młodszej siostrzyczce.... Brak uczucia 
pozwala wypłynąć na 
powierzchnię dawnym cierpieniom wyrytym w palimpseście pamięci.
W Stanach Zjednoczonych wkrótce dwa miliony osób w wieku powyżej 
siedemdziesięciu lat będą 
przebywać w domach starców. 80 procent cierpi na rozstrój psychiczny 
objawiający się otępieniem 
starczym, urojeniami i depresją. Nieco mniej niż 10 procent cierpi na 
zaburzenia emocjonalne27. Badania 
skaningowe i testy kliniczne wykazują bardzo często, że osoba starsza 
nie jest już w stanie odbierać ani 
przetwarzać informacji uczuciowych z powodu rozległych zmian w 
mózgu. Kiedy środki antydepresyjne 
spowodują, że osoba takajest na nowo zdolna do poszukiwania sytuacji 
uczuciowych i życia nimi, mówi 
się o pseudootępieniu. Siedemdziesięcioośmiolet-nia pani L. dostała 
pomieszania zmysłów i zaczęła 
majaczyć, gdyja-
27 B. W. Rouner i in., za: "Alzheimer actualitć", nr 50 (1990).

223

background image

cyś wandale obrabowali jej mieszkanie. W swoich urojeniach onej-
roidalnych była bardzo ożywiona i 
błagała, żeby ją chronić przed tymi gwałcicielami. Nietrudno byłoby 
zinterpretować to ironicznie jako 
urojenia seksualne. Jednakże w kilka dni później, kiedy majaki ustąpiły, 
rodzina dowiedziała się ze 
/dumieniem, że staruszka była rzeczywiście zgwałcona, kiedy miała 
piętnaście lat, lecz nigdy nie zdobyła 
się, by o tym opowiedzieć.
Warto się zastanowić, dlaczego częściej wypływają na powierzchnię 
dramaty niż momenty szczęśliwe? 
Nie można żyć bez myślenia i "rzeczą podstawową jest, żeby aparat 
psychiczny działał aż do końca". A 
skoro nie może już przyjmować nowych informacji, jest w stanie 
utrzymać "działanie aż do końca" jedynie 
dzięki stałym e-lementom zawartym we wspomnieniach, tym, które 
najgłębiej zapadły w pamięci. Otóż 
neurofizjolodzy twierdzą, że jedynie wydarzenia, które nas niepokoją w 
ciągu dnia, powodują przedłużenie 
fazy snu paradoksalnego, w czasie którego nasze wspomnienia 
przekazywane są do mózgu. Trudne 
chwile w naszym życiu, te, które sprawiły nam ból i które nie zostały 
rozładowane emocjonalnie lub 
werbalnie, spowodują, że faza snu paradoksalnego się wydłuży, a 
wydarzenie zapadnie w pamięć.
Jeżeli chwile szczęśliwe pozostawiają niewiele śladów w naszej pamięci, 
to pozostawiają je w naszym 
mózgu, tworząc rodzaj dobrego samopoczucia sprzyjającego 
przyjmowaniu nowych sytuacji z pogodą. 
Pogodne starsze osoby śmieją się ze wszystkiego, podczas gdy osoby 
nieszczęśliwe mogą walczyć z 
powrotem cierpienia jedynie poprzez sublimację. Ukazywałaś mi się we 
śnie wiele razy od chwili twojego 
odejścia28, pisze osiemdziesięciopięcioletni mężczyzna, który przez 
całe życie kochał i myślał, który 
zaangażowany był również w walki społeczne, co dostarczało mu okazji 
do spotkań i bodźców 
intelektualnych. Żona jego zmarła mając 86 lat, kiedy jednak ukazuje 
mu się w szczęśliwych snach, ma 
nie więcej niż 46-50 lat, czyli ukazuje się w wieku, w którym ich miłość 
pozostawiła najsilniejsze wrażenie.
28 C. Ronsac, Onnese lasso pas d'aimer, Laffont, 1992, s. 236.

224

background image

Pojawienie się obrazów szczęścia wiąże się często z uczuciem żalu. By 
lam taka szczęśliwa... Żałuję, ze 
dzisiaj nie mogę doznawać tego szczęścia... Żyję wspominając 
szczęśliwe chwile. Widzę nasz dom w 
niedzielę, razem z dziećmi i psem. Te momenty czynią mnie zarazem 
szczęśliwą i nieszczęśliwą. To 
uczucie minionego, a obecnie straconego szczęścia można określić 
jako nostalgię. Z wiekiem 
wspomnienia szczęścia odsuwają się w czasie: Tęsknię bardziej za 
moją matką i siostrami niż za dziećmi, 
opowiada mi pewna pacjentka, która cale życie poświęciła własnemu 
potomstwu.
Kiedy szczęście przeżywane jest w teraźniejszości, osoba, która jest 
szczęśliwa, odczuwa to z taką silą, 
że przypisuje ten stan również postrzeganemu obiektowi. Pewna młoda 
kobieta, która na zmianę wpadała 
w euforię i w najgłębszą melancholię, twierdziła, że widziała drzewa 
podlegające nastrojom: Kiedy jestem 
smutna, drzewa również są smutne, to widać po zwisających liściach. 
Kiedy staję się we-solą, drzewa 
szaleją z radości. Obraz drzew "szalejących z radości" ukazuje, jak 
bardzo można nie odłączać 
przedmiotu od podmiotu.
Kiedy opowiadanie jest akcją
Opowiadanie pozwala osobie starszej umieścić się w określonym 
kontekście, ponieważ jest przede 
wszystkim działaniem: podczas rozmowy trzeba usiąść w taki sposób, 
by przyciągnąć uwagę drugiej 
osoby. Zachodzi więc interakcja. Jednakże mówić się będzie o sobie, o 
wydarzeniach, które nas 
ukształtowały. Jest to również praca nad identyfikacją z samym sobą. 
Powiedzenie, kim się jest, co nam 
się przydarzyło, co myśleliśmy i czuliśmy, zawsze powoduje nawrót 
emocji, nad którymi trzeba będzie 
zapanować w obecności drugiej osoby. Nie jest to łatwe. Tym niemniej 
opowiadanie komuś o sobie działa 
uspokajająco: Kiedy córka coś do mnie mówi, mój niepokój szybko 
mija. Mija jednak szybciej, jeżeli to ja 
opowiadam. Reakcję tę można wytłumaczyć siłą uczuciową zawartą w 
słowie, faktem dzielenia się własną 
intymnością oraz możliwością zwierzenia się komuś.

225

background image

Ta "kontekstualizacja" starszej osoby umiejscawiają w jej środowisku, 
każe jej żyć w chwili obecnej oraz 
neutralizuje fenomen palimpsestu. Kiedy jestem sama, mam tyk czasu 
na myślenie, ze przychodzą mi do 
głowy wszystkie przeszłe niepowodzenia... Kiedy wspominam, nie chcę 
zanudzać słuchaczy, opowiadam 
wiec zarówno o sprawach miłych, jak i niepowodzeniach. Kiedy jednak 
mówię o niepowodzeniach, 
przekształcam je, tłumaczyła mi pewna starsza pani, wdowa, ogromnie 
samotna, która gdy tylko 
zaczynała opowiadać o swym życiu, przechodziła metamorfozę. 
Opowiadanie może być dla starców tym, 
czym dla osób w sile wieku jest ucieczka w działanie.
W epoce, gdy nasza kultura pozwalała osobom starszym opowiadać 
"historie starych wiarusów" oraz 
"wspomnienia z dzieciństwa", opowieść pomagała przetworzyć na 
nowo te wspomnienia i e-mocje i 
umieścić je w określonym kontekście w celu wytworzenia protezy 
psychologicznej. Kiedy mózg starszej 
osoby zaczyna niedomagać, kiedy nasza kultura lub struktury rodzinne 
nie dopuszczają takiej formy 
relacji, mamy do czynienia z fenomenem palimpsestu. Jeżeli 
obserwator stosuje wobec człowieka teorię 
cykliczną, to uzna, że starsza osoba dziecinnieje. Jeżeli będzie to teoria 
konstruktywis-tyczna, stwierdzi, 
że to retrogeneza mózgu. A jeżeli uważa, że człowiek musi się wznieść 
ponad pierwotny marazm, użyje 
określenia "degradacja".
Społeczeństwo, które nie zna świąt czy uroczystości, sprowadza czas 
do następujących po sobie luźnych 
chwil, które przemijają i odpływają donikąd. Niszczy w ten sposób 
poczucie przeszłości, które nadaje sens 
i odgrywa tak ważną rolę w podtrzymywaniu tożsamości osób 
starszych oraz buduje poczucie 
przynależności u młodych. Pozbawiając sensu cierpienia starszych, nie 
dopuszcza do żałoby i pozwala, 
żeby u młodych powstało gwałtowne poczucie winy, które skierują 
przeciwko czemukolwiek, chyba że 
będą się leczyć, angażując się do akcji humanitarnych.
Otóż religia, historia narodów i opowiadania osób starszych są 
rodzajem takich obchodów. Mity narzucają 
pewne ceremoniały,

226

background image

które kształtują nasz świat: rok przebiega wówczas w rytmie tych 
wydarzeń; najbardziej banalny gest 
nabiera sensu, każdy strój, dekoracja, przedmioty składające się na 
nasze codzienne życie nabierają 
znaczenia historycznego. Pod wpływem opowiadania cały zespól funkcji 
przybiera określoną strukturę i 
tworzy świat znaczeń. Być może funkcją społeczną osób starszych jest 
właśnie tworzenie opowieści.
Tymczasem nasza kultura gardzi wspomnieniami. Namiastki 
uroczystości przed pomnikami poległych 
świadczą o degradacji obchodów. Boże Narodzenie i Święto Matki stają 
się okresami stresu, a nawet 
okresami epidemicznych samobójstw. Do lat sześćdziesiątych święta te 
miały aspekt gloryfikujący i 
integrujący. Obecnie podkreślają uczucie samotności. W 1968 roku 20 
procent ludności żyło samotnie; 
niedługo odsetek ten wzrośnie do 30. Istnieje już milion "rodzin" 
jednorodzicielskich oraz ponad piętnaście 
milionów osób starszych bez rodziny. Na rok 2020 przewiduje się dwa 
miliony osób całkowicie 
uzależnionych*.
Wbrew temu, co się powszechnie uważa, dla osób starszych życie na 
wsi nie jest wcale łatwe. Wręcz 
przeciwnie, do braków społecznych dochodzą tam jeszcze braki 
sensoryczne. Osoby starsze zamieszkałe 
na wsi popełniają samobójstwa częściej niż ich rówieśnicy w miastach. 
Ci ostatni mogą ewentualnie 
znaleźć jakieś otoczenie, przechadzać się, rozmawiać, spotykać, 
wychodzić, słuchać wykładów oraz 
oglądać wystawy, bowiem życie intelektualne nie polega jedynie na 
myśleniu. Czytać oznacza żyć, 
poruszać się, szukać partnera do rozmowy, stymulować, dyskutować i 
wzmacniać;
oznacza to również spotykać się, podróżować, sprawdzać, kochać, 
nienawidzić. Można tym wypełnić 
wiele dni. Dlatego też najwięcej samobójstw osób starszych notuje się 
w departamencie Vendee oraz w 
Yonne, gdy tymczasem nad Morzem Śródziemnym, gdzie jest wiele 
okazji do miłych spacerów, czy na 
południowym zacho-

227

background image

* Dane dotyczące Francji wczesnych lat dziewięćdziesiątych. Procent 
rodzin jednorodzicielskich w 
stosunku do liczby ludności jest w Polsce wyższy.
dzie, gdzie stosunki międzyludzkie są cieplejsze, procent ten jest
. . . 90
najniższy".
Najbardziej metafizyczne reguły kulturowe organizują ceremoniały 
interakcyjne najbardziej fizyczne. 
Zebranie członków rodziny z okazji uroczystego posiłku, przybranie 
określonej postawy w czasie 
modlitwy, dzielenie się produktami żywnościowymi pełnymi 
szczególnego znaczenia - na przykład 
chlebem i winem u chrześcijan, miodem i korzeniami u Żydów, 
owocami u buddystów - stanowią 
prawdziwą strukturę sensoryczną każdej chwili, która nakazuje takie a 
nie inne zachowanie oraz budzi 
głębokie emocje u wszystkich wiernych30. Ta codzienna 
sensoryczność, ukształtowana przez mit, posiada 
właściwości biologiczne, ponieważ nawet śmierć musi czekać na swe 
żniwo: chorzy rzadziej umierają 
podczas żydowskiej Paschy czy dorocznych buddyjskich świąt, w czasie 
muzułmańskiego Ramadanu nie 
ma prawie wcale samobójstw.
Znaczny wzrost od roku 1980 samobójstw osób starszych na Zachodzie 
świadczy o derytualizacji. W 
Japonii najwięcej samobójstw popełniają starsze kobiety i dzieci31: 
kobiety te żyją samotnie w świecie 
pozbawionym sensu i kontaktów, a dzieci w świecie przymusów, które 
je przerażają32. Mężczyźni 
natomiast poświęcają się tradycyjnym zajęciom.
Para małżeńska, ów "ruch kolektywny we dwoje", z łatwością wytwarza 
świat sensoryczny, który pobudza 
i chroni jednostkę. Po prześledzeniu drogi tysiąca osób żyjących w 
parach w czasie "ich pierwszych 
osiemdziesięciu lat życia", po zadaniu im pytań dotyczących 
przeszłości oraz po przeprowadzeniu 
wywiadów w ich otocze-
29 J. Andrian, Le suicide des personnes agees de plus de 55 ans, 
"Panorama du mede-cin", nr 31(1990).
30 M. Boucebci, A. Amal Yaker, Psychopatologie infantojuvenile dans 
lespays en voie de developpement 

228

background image

[w:] Traite de psychiatrie de 1'enfant et de 1'adolescent, T. III, PUF, 
1985, s. 111.
31 Y. Christen, La lettre mensuelle de 1'annee gerontologiqw, 
"Alzheimer actualites", nr 5 (1990), s. 6-7.
32 K. Hasegawa, The Epidemiological Study ofDepression in Łatę Life, 
Journal ofAf-fective Disorders", 
wrzesień 1990, suppl. l, s. 53^56.
237

niu33 stwierdza się, że psychoza w tej grupie jest rzadka (2 procent), 
podczas gdy 50 procent ludności 
podlega depresjom lękowym. Kobiety ulegają depresji i stresom łatwiej 
niż mężczyźni, którzy raczej 
wpadają w alkoholizm lub ulegają wypadkom z powodu nieostrożności. 
Natomiast starsze pary lepiej 
sobie radzą z wiekiem niż o-soby samotne. Mąż mój sprawiał, ze 
czułam się dobra, piękna i inteligentna... 
Bez niego nie potrafię nawet gotować... Wszystkie dni są do siebie 
podobne. Wszystko, co nadaje sens, 
podtrzymuje jednostkę.
Czasami jednak wspomnienia nie mogą być opowiedziane, nie 
wszystkie się do tego nadają. Myślę na 
przykład o tych osobach, które nie mają odwagi się przyznać, że 
deportacja była najpiękniejszym okresem 
w ich życiu. Pewien mężczyzna tęskni za tym okresem, kiedy 
"przynajmniej pomagano sobie wzajemnie". 
Wyzwolenie, zwracając mu jego samotność, zniszczyło struktury 
uczuciowe, które podtrzymywały jego 
słabe ,ja" w obozie koncentracyjnym! Dyskurs kolektywny ma za 
zadanie utworzyć mit skupiający człon-
ków grupy wokół tego samego wyobrażenia: czegoś w rodzaju 
intelektualnego totemu. Osoba, która 
opowiedziałaby, jaka była szczęśliwa w obozie koncentracyjnym, 
podważyłaby związek intelektualny i 
uczuciowy grupy. Trzeba by ją wykluczyć, żeby zachować jedność 
grupy. W tym przypadku takim 
uzasadnieniem odrzucenia mogłoby być szaleństwo albo przewrotność. 
Dlatego też partie polityczne 
zorganizowane wokół jakiegoś totemu intelektualnego wolą wykluczać 
niż się rozwijać. Wykluczenie tego, 
kto myśli inaczej, pozwala zachować jedność grupy34.

229

background image

Tak więc, żeby zająć miejsce w grupie, trzeba mówić to, co grupa jest 
w stanie usłyszeć. Jeden z moich 
pacjentów - producent wina z Bandol - przeżył tragiczne wydarzenie w 
czasie wojny w Algierii: jego 
oddział został zaatakowany przez siedmiu Algierczyków, którym dzięki 
doskonałej znajomości terenu 
^idało się rozdzielić żołnierzy francuskich na dwie grupy w taki sposób, 
że jedna zaczęła
33 T. Helgason i in. The First 80 Years ofLife: A Psychiatrie 
Epidemiological Study, "Acta Psychiatrica 
Scandinavia", nr 79 (1989), s. 85-94.
34 P. Mannoni, La psychologie collectwe, PUF (Que sais-je? nr 2236), 
1985.
238
ostrzeliwać drugą. Podczas wielogodzinnych zmagań mój pacjent 
poznał koszmar i głupotę wojny. Widział 
wokół siebie rozerwane na kawałki ciała przyjaciół, czekał, aż nadejdzie 
jego kolej. Gdy wrócił do domu, 
ojciec i bracia stwierdzili: My tu harujemy, a ty spędzasz sobie wakacje 
w Algierii. Bronisz interesów 
posiadaczy, gdy my urabiamy sobie ręce po lokcie. Bez słowa przebrał 
się w kombinezon roboczy i 
poszedł pracować w winnicy. Jednakże przez wszystkie lata, jakie 
później nastąpiły, co wieczór widział 
dokładnie -jak w niemym filmie - roztrzaskaną głowę swego towarzysza 
oraz krew tryskającą rytmicznie z 
uciętego uda kaprala, który przyglądał się temu umierając. Tego 
wszystkiego nie można było opowiedzieć 
przełożonym w armii francuskiej, którzy radzili, by siedzieć cicho. 
Niemożliwe też było relacjonowanie tych 
wydarzeń własnej rodzinie, która nie była w stanie tego zrozumieć.
W społeczeństwach bez historii nie będzie już można nadawać sensu 
rzeczom. Prehistoryczni myśliwi 
kazali się grzebać razem z lukami i strzałami, a kobiety ze zdobionymi 
naczyniami. Nasi przodkowie 
dekorowali ściany swych domów skrzyżowanymi szablami. Tworzyli 
historię ze wszystkich przedmiotów. 
Kto jednak będzie opiewać lodówkę? Kto ułoży epopeję o telewizorze? 
Kto każe się pochować razem ze 
swoim samochodem?
Dorosły, którego zmusza się do milczenia, może zdobyć sobie miejsce 
w społeczeństwie dzięki sile 

230

background image

własnych ramion. Narzucenie milczenia dziecku nie przeszkadza, by 
jego wspomnienia wyryły w pamięci 
tajemną historię stanowiącą jego tożsamość. Uniemożliwienie 
opowiadania osobie starszej równa się 
pozbawieniu jej jedynej aktywności, jaka w jej przypadku jeszcze jest 
możliwa, pozbawieniu jej miejsca, 
wykluczeniu, odizolowaniu uczuciowemu i społecznemu, a także 
skazaniu na zamęt i dezorientację w 
świecie pozbawionym sensu i czucia.
Dlatego właśnie ludzie starsi opowiadają o tych samych wydarzeniach 
w różny sposób w zależności od 
tego, gdzie się znajdują. Osoby samotne roztrząsają swą przeszłość. 
Pozbawione obecności i uwagi 
otoczenia nie widzą, że się starzeją, i mają za złe, jeśli się wspomina o 
ich niedomaganiach. Często przez 
nich lub wobec
239

nich stosowana przemoc wewnątrzrodzinna ożywia konflikt, który - 
wydawałoby się - dawno już jest 
pogrzebany, ajednak wypływa na powierzchnię przy okazji jakichś 
drobnych codziennych kłopotów. 
Przemoc ta, która występuje wśród prawie 40 procent rodzin35, prawie 
zawsze jest przejawem fenomenu 
palimpsestu: Widuję moją matkę raz w miesiącu; za każdym razem 
wypomina mi moje małżeństwo, które 
zawarłam czterdzieści lat temu, opowiada sześćdziesięcioletnia 
kobieta, która mimo iż jest nauczycielką 
francuskiego, nie zdawała sobie sprawy z istnienia opisanego przez 
Baudelaire'a zjawiska.
W przeciwieństwie do osób mieszkających we własnych domach, osoby 
starsze przebywające w domach 
starców lepiej pamiętają wydarzenia z przeszłości niż fakty bardzo 
niedawne36. Zależność od instytucji 
skłania je być może do wspominania "dawnych dobrych czasów". 
Chyba że umieszczone są w tych 
domach ze względu na ich bardzo już posunięty stan senilny. 
Prawdopodobnie oba powody są 
prawdziwe, jednakże należałoby zapytać, który kontekst jest lepszy: 
rodzinny czy instytucjonalny? Znam 
osoby starsze ogromnie samotne w środowisku rodzinnym, które 
zatrzymywane są w domach tylko 

231

background image

dlatego, aby nie dopuścić do powstania poczucia winy. 
Siedemdziesięciodwuletnia pani B. nie zdawała 
sobie sprawy, że jej dzieci żyją z zasiłku dla bezrobotnych oraz że zięć 
jest chory. Myślała wyłącznie o 
tym, żeby znaleźć się w domu starców, gdzie już przebywała jej 
dziewięćdziesięciosześcioletnia matka. 
Nie wiedziała, że jej wnuki zdają maturę, pamiętała jednak, że matka 
na nią czeka.
W charakterze psychoterapii dla osób starszych proponuje się 
"ponowne zbadanie życia". Chodzi o 
proces umysłowy, który - niezależnie od kultury - przejawia się w 
sposób naturalny stopniowym powrotem 
do świadomości doświadczeń z przeszłości, szczególnie wydobyciem na 
powierzchnię nie rozwiązanych 
konfliktów37. Wiek
35 D. A. Kalunian i in., Yiolence by Geriatrie Patients who Needs 
Psychiatrie Hospitali-zation, Journal 
ofCIinical Psychiatry", U, nr 8 (1990), s. 340-348.
36 C. Holland, P. Rabbit, Lesgens &g6s vivent-ils rźllement dans 
lepassff, "Alzheimer actualitćs", nr 53 
(1991).
37 R. N. Butler, The Life Reuiew: an Interpretation ofReminiscence in 
the Aged, "Psychiatry", XXVI (1963), 
s. 65-76.
nie jest przeszkodą dla psychoterapii, ponieważ opowiadania ożywiają 
to, co zostało głęboko ukryte. U 
osób starszych zawsze mamy do czynienia z dniem dzisiejszym.
Dyktatura normalnego człowieka dorosłego, który uważa, że powinien 
stanowić dla innych punkt 
odniesienia, jest przyczyną wielu ludzkich dramatów. Nasza kultura 
każe milczeć zarówno o-sobom 
starszym, jak i dzieciom, kobietom i cudzoziemcom oraz tym 
wszystkim, którzy nie przystają do 
"normalnej" interpretacji. "Normalny" nie oznacza koniecznie "zdrowy". 
Normajest definicją statystyczną, 
co oznacza, że można być nienormalnym i zdrowym. Kiedy jednak 
zmusza się do milczenia kogoś, kto 
odbiega od normy, stwarza to problemy w stosunkach między ludźmi.
Fenomen palimpsestu najmniej dotyka te osoby starsze, które mają 
bogate życie intelektualne. 
Organizowanie dla nich stosownych warunków życia polega na 
pobudzaniu do pracy ich mózgu, a także 

232

background image

życia psychicznego i uczuciowego. W odpowiednich warunkach do ich 
świata umysłowego powracają 
liczne wiadomości, o które się otarli w czasie długich lat edukacji. 
Dlatego mali geniusze stają się często 
wspaniałymi starcami, pod warunkiem, że przez cale życie 
podtrzymywali zdolności intelektualne z wieku 
dziecięcego. Im bardziej człowiek był stymulowany w dzieciństwie, tym 
lepiej się starzeje... tak długo, 
dopóki otoczenie dostarcza mu bodźców.
Jeżeli porównuje się osoby w tym samym wieku, to ci, których cechuje 
żywy intelekt, będą żyli lepiej i 
dłużej niż osoby starsze pozwalające sobie na lenistwo umysłowe. Z 
jednym wszakże zastrzeżeniem: w 
dobrym zdrowiu utrzymuje bodziec, a nie wyniki intelektualne. Co 
oznacza, że idiota, którego wszystko 
ciekawi, zestarzeje się lepiej niż zgorzkniały inteligent. Podobnie jak 
dzieci, które łatwiej się uczą mówić i 
czytać w spokojnej atmosferze, zdolności intelektualne najlepiej 
zachowują osoby starsze, których życie 
uczuciowe było pozbawione stresu.
Stres może wywołać reakcje mózgowe. Trudna do wyciszenia emocja, 
nawet wówczas, gdy jest 
spowodowana przez coś w rodzaju idee fixe, wydumaną zniewagę lub 
wydarzenie symboliczne (na
16 Anatomia uczui
241

nich stosowana przemoc wewnątrzrodzinna ożywia konflikt, który - 
wydawałoby się - dawnojużjest 
pogrzebany, ajednak wypływa na powierzchnię przy okazji jakichś 
drobnych codziennych kłopotów. 
Przemoc ta, która występuje wśród prawie 40 procent rodzin35, prawie 
zawsze jest przejawem fenomenu 
palimpsestu: Widuję moją matkę raz. w miesiącu; za każdym razem 
wypomina mi moje małżeństwo, które 
zawarłam czterdzieści lał temu, opowiada sześćdziesięcioletnia 
kobieta, która mimo iż jest nauczycielką 
francuskiego, nie zdawała sobie sprawy z istnienia opisanego przez 
Baudelaire'a zjawiska.
W przeciwieństwie do osób mieszkających we własnych domach, osoby 
starsze przebywające w domach 

233

background image

starców lepiej pamiętają wydarzenia z przeszłości niż fakty bardzo 
niedawne36. Zależność od instytucji 
skłania je być może do wspominania "dawnych dobrych czasów". 
Chyba że umieszczone są w tych 
domach ze względu na ich bardzo już posunięty stan senilny. 
Prawdopodobnie oba powody są 
prawdziwe, jednakże należałoby zapytać, który kontekst jest lepszy: 
rodzinny czy instytucjonalny? Znam 
osoby starsze ogromnie samotne w środowisku rodzinnym, które 
zatrzymywane są w domach tylko 
dlatego, aby nie dopuścić do powstania poczucia winy. 
Siedemdziesięciodwuletnia pani B. nie zdawała 
sobie sprawy, że jej dzieci żyją z zasiłku dla bezrobotnych oraz że zięć 
jest chory. Myślała wyłącznie o 
tym, żeby znaleźć się w domu starców, gdzie już przebywała jej 
dziewięćdziesięciosześcioletnia matka. 
Nie wiedziała, że jej wnuki zdają maturę, pamiętała jednak, że matka 
na nią czeka.
W charakterze psychoterapii dla osób starszych proponuje się 
"ponowne zbadanie życia". Chodzi o 
proces umysłowy, który - niezależnie od kultury - przejawia się w 
sposób naturalny stopniowym powrotem 
do świadomości doświadczeń z przeszłości, szczególnie wydobyciem na 
powierzchnię nie rozwiązanych 
konfliktów37. Wiek
35 D. A. Kalunian i in., Yiolence by Geriatrie Patients who Needs 
Psychiatrie Hospitali-tation, Journal 
ofCIinical Psychiatry", LI, nr 8 (1990), s. 340-348.
36 C. Holland, P. Rabbit, Les gens Sges vivent-ils rźllement dam 
lepassff, "Alzheimer 
actualitćs",nr53(1991).
37 R. N. Butler, The Life Reuiew: an Interpretation of Reminiscence in 
the Aged, "Psychiatry", XXVI (1963), 
s. 65-76.
240
nie jest przeszkodą dla psychoterapii, ponieważ opowiadania ożywiają 
to, co zostało głęboko ukryte. U 
osób starszych zawsze mamy do czynienia z dniem dzisiejszym.
Dyktatura normalnego człowieka dorosłego, który uważa, że powinien 
stanowić dla innych punkt 
odniesienia, jest przyczyną wielu ludzkich dramatów. Nasza kultura 
każe milczeć zarówno o-sobom 

234

background image

starszym, jak i dzieciom, kobietom i cudzoziemcom oraz tym 
wszystkim, którzy nie przystają do 
"normalnej" interpretacji. "Normalny" nie oznacza koniecznie "zdrowy". 
Normajest definicją statystyczną, 
co oznacza, że można być nienormalnym i zdrowym. Kiedy jednak 
zmusza się do milczenia kogoś, kto 
odbiega od normy, stwarza to problemy w stosunkach między ludźmi.
Fenomen palimpsestu najmniej dotyka te osoby starsze, które mają 
bogate życie intelektualne. 
Organizowanie dla nich stosownych warunków życia polega na 
pobudzaniu do pracy ich mózgu, a także 
życia psychicznego i uczuciowego. W odpowiednich warunkach do ich 
świata umysłowego powracają 
liczne wiadomości, o które się otarli w czasie długich lat edukacji. 
Dlatego mali geniusze stają się często 
wspaniałymi starcami, pod warunkiem, że przez całe życie 
podtrzymywali zdolności intelektualne z wieku 
dziecięcego. Im bardziej człowiek był stymulowany w dzieciństwie, tym 
lepiej się starzeje... tak długo, 
dopóki otoczenie dostarcza mu bodźców.
Jeżeli porównuje się osoby w tym samym wieku, to ci, których cechuje 
żywy intelekt, będą żyli lepiej i 
dłużej niż osoby starsze pozwalające sobie na lenistwo umysłowe. Z 
jednym wszakże zastrzeżeniem: w 
dobrym zdrowiu utrzymuje bodziec, a nie wyniki intelektualne. Co 
oznacza, że idiota, którego wszystko 
ciekawi, zestarzeje się lepiej niż zgorzkniały inteligent. Podobnie jak 
dzieci, które łatwiej się uczą mówić i 
czytać w spokojnej atmosferze, zdolności intelektualne najlepiej 
zachowują osoby starsze, których życie 
uczuciowe było pozbawione stresu.
Stres może wywołać reakcje mózgowe. Trudna do wyciszenia emocja, 
nawet wówczas, gdy jest 
spowodowana przez coś w rodzaju idee frxe, wydumaną zniewagę lub 
wydarzenie symboliczne (na
16. Anatomia uczuć
241

przykład wciąganie flagi na maszt), zawsze wywołuje zwiększenie 
poziomu katecholaminy oraz kortizolu 
we krwi: stres ten przejawia się w postaci czerwienienia się, leź oraz 
przyspieszonego bicia serca. Otóż 

235

background image

hormony stresu wywołują puchnięcie komórek węcho-mózgowia38. 
Wapno wchłonięte przez kanały 
komórkowe, rozpuszczone w wyniku spuchnięcia, powoduje rozpad 
komórek. Obszar mózgu kierujący 
przetwarzaniem pamięci oraz uczuciami ulega więc sklerozie z powodu 
informacji abstrakcyjnych, a nawet 
metafizycznych!
Stulatki to często osoby, których życie cechowało "niskie napięcie 
emocjonalne"3^. Życie ich przechodziło 
bez stresu dzięki odpornej na wstrząsy osobowości, a nie dlatego, że 
korzystały ze szczególnej ochrony 
przed trudami życia. W podeszłym wieku często są jeszcze bardzo 
sprawni, interesują się nowinkami 
kulinarnymi, modą, kulturą i techniką. Ci. którzy ich obserwują, mówią 
często o ich "łatwości doznawania 
szczęścia": są równie weseli, uspołecznieni i optymistyczni, jak przez 
całe życie. W sprawozdaniach 
lekarzy-kli-nicystów pojawia się często słowo "syntoniczny", jak gdyby 
samo bycie na tej samej długości 
fal pod względem uczuć, działalności i mowy pozwalało na harmonijne 
włączenie się do otoczenia już od 
czasów dzieciństwa40. Tacy ludzie nawet w zaawansowanym wieku 
potrafią snuć zaskakujące projekty. 
Gdy czasami zawodzą nogi, zawsze jeszcze sprawna jest głowa. 
Łatwość, z jaką się wypowiadają, jest 
jeszcze jednym wskaźnikiem, że żywa jest ich nadzieja na długą i 
harmonijną starość. Aleksandra David-
Neel. odkrywczym Tybetu, wystąpiła o paszport w przeddzień swych 
setnych urodzin, mając zaś stojeden 
lat zaczęła pisać książkę. Chęć odkrywania świata, jaka sterowała całą 
jej egzystencją, wciąż jeszcze 
pulsowała w jej myślach, podczas gdy zgarbione plecy zmuszały jąjuż 
do spania na sie-
W Węchomózgowie jest częścią mózgu rządzącą emocjami i znajdującą 
się pod półkulami.
39 V. Lehr, Rewie du Conseil pontifical pour la pastorale des seruices 
de sante, nr 10 (1989).
^ A. Karasawa, K. Kawashina, H. Kasahara, "AlzheimerActualites", nr 
50 (1990).
dząco41. Czyżby wszyscy ci, którzy umierają przed sto dwudziestym 
rokiem życia, robili to również ze 
smutku? Smutek więc jest jedną z przyczyn przedwczesnej śmierci.

236

background image

Nasza egzystencja nie ma epilogu. Starość nie jest streszczeniem 
dramatu w trzech aktach naszej 
biografii. Nigdy nie słyszałem, żeby starszy człowiek mówił: Panie i 
Panowie, spektakl mego życia jest 
skończony; byłem najpierw dzieckiem, później młodzieńcem, a 
następnie człowiekiem dorosłym, teraz 
więc powiem wam, co myślę o minionych wydarzeniach. Zdarza się, że 
starcy umieszczają takie wyznanie 
w testamencie, który będzie czytany po ich śmierci. Wszakże póki życie 
trwa, nie jest ono "byłe", uważają, 
że żyją w teraźniejszości, a poczucie trwania każe im myśleć raczej o 
wieczności!
Nasza egzystencja nie ma również prologu, dziecko nie mówi przecież: 
Panie i Panowie, będziecie mi 
towarzyszyć w filmie mojego życia. Odkąd jest tutaj, na Ziemi, zderza 
się z rzeczywistością. Ono również 
żyje czasem teraźniejszym, jednakże czyni to z bogactwem tego, co 
przeżyło, i swoją przeszłością, która 
wypełnia większą część jego świata psychicznego, jako że zaczyna się 
przed urodzeniem, a następnie 
gdy wyobraża sobie własnych rodziców oraz rodziców swych rodziców, 
kiedy słucha opowiadania o swym 
związku z grupą, do której należy.
Działają tylko opowiadania skierowane do określonej osoby w 
określonym momencie. Te ostatnie zapisy 
palimpsestu, mówiące o zmierzchu starych ludzi. Nie chodzi w nich o 
powrót do dzieciństwa, lecz o 
przywołanie dzieciństwa w psychice starca, który żyje w chwili obecnej 
tym, czym dysponuje, ażeby 
wypełnić swoją wyobraźnię.
Ta równowaga między wspomnieniami a opowiadaniem, łatwa do 
zaobserwowania u osób starszych, 
występuje zarówno u dorosłych, jak i u dzieci. U dorosłych palimpsest 
zapisywany jest w organizmie 
dzięki możliwości asymilacji w fazie snu paradoksalne-
41 J. Chsdon, Le Lumimwc Destm d'AUxandra David-Neel, Perrin, 1985, 
oraz wizyta w jej domu w Digne. 
/
243

go42. Jednakże jednostka może osadzić się w jakimś kontekście, 
ponieważ może działać, kochać i 

237

background image

angażować się społecznie. Tłumaczy to nadmierną aktywność i 
pamiętliwość osób niespokojnych, które w 
ten sposób usiłują zepchnąć głęboko ślady bolesnych doznań. U dzieci 
długość snu paradoksalnego oraz 
zadziwiająca elastyczność pozwalają na wchłonięcie wszystkich śladów. 
Jednakże potrzeba uczucia oraz 
nadmierna aktywność wiążą je intensywnie z otoczeniem i pozwalają 
zapuścić w nim korzenie.
Wedle innej teorii mózg i kultura muszą współdziałać harmonijnie, żeby 
człowiek mógł prawidłowo 
funkcjonować. Tak więc chorobę Alzheimera można by uznać za 
chorobę "uczłowieczenia". Nie ma ona 
czasu pojawić się w środowisku pozbawionym kultury. Kultura 
wymyślona przez człowieka daje czas, 
żeby się ujawniła;
można więc zobaczyć w mózgu ludzkim stop neuronów, płytki wló-
kienek, które pozwalają mu 
funkcjonować i które umiejscowiąją się w części mózgu najbardziej 
ludzkiej, tej, której nie posiadają inne 
żywe istoty: w korze mózgowej, która pojawiła się jako ostatnia w 
procesie rozwoju istot żywych wraz z 
płatami przedczolowymi, pozwalającymi przewidywać, płatami 
skroniowymi rządzącymi mową, korą 
wzrokową, płatami potylicznymi, które przekazują obraz, oraz 
podstawą mózgu, gdzie znajdują się pamięć 
i ośrodek emocji. Zdolność ruchu, wrażliwość, odżywianie się, 
pragnienie oraz funkcje życiowe jeszcze 
działają. Wszystko jest w porządku, oprócz tego, co najbardziej ludzkie!
Jeżeli będziemy kontynuować postępy w dziedzinie badań mózgu i 
kultury, w roku dwutysięcznym śmierć 
będzie zjawiskiem przewidywalnym. W krajach Trzeciego Świata 
umierać się będzie z powodu dotąd nie 
znanych na tamtych terenach chorób cywilizacji: zmian klimatu, głodu 
wynikającego z nieporozumień 
ideologicznych oraz niszczącego kulturę nadmiaru ludności, będącego 
wynikiem prokreacji przy użyciu 
techniki.
*2 M. Jouwt, Programmatwn yfnitiqw Mnttwe ft $omneil paradoxal, 
"Confronta-tions psychiatriques", nr 27 
(1986), s. 170-171.
244

238

background image

W krajach rozwiniętych będzie się umierać z powodu dobrodziejstw 
cywilizacji: nadmiaru żywności, 
tytoniu, alkoholu oraz siedzącego trybu życia narzuconego przez szkołę 
i społeczeństwo. Rozwój 
świadomości oraz poszukiwanie bezpieczeństwa zwiększy stres i jego 
toksyczne skutki dla systemu 
nerwowego. Odizolowanie społeczne zwiększy patologiczne objawy w 
naszych odczłowieczo-nych 
mózgach.
Jedynie niewielka liczba jednostek w doskonale zhumanizo-wanych 
krajach Zachodu, które spędzą całe 
życie otoczone uczuciem, w poczuciu bezpieczeństwa oraz w zgodzie 
ze społeczeństwem, żyć będzie 
aktywnie sto dwadzieścia lat zgodnie z obietnicą genetyczną.
Aż do dnia, gdy zakrzykną: Zatrzymajcie Ziemię! Chcę wysiąść^3.
^ Słowa Alfreda Sauvy.

Krótka bajka zamiast konkluzji
"Gdyby lew umiał mówić, nie moglibyśmy go zrozumieć".
W ten sposób profesor Wittgenstein, zaproszony do Fort Col-lins w 
Colorado przez Society for Human 
Ethology, zakończył przemówienie, które wygłosił jednym tchem, 
monotonnym głosem, zamykając oczy i 
kiwając jak pobożny Żyd przed Ścianą Płaczu.
Naukowe audytorium w zasadzie zaakceptowało tę myśl, która 
pozwalała dokonać podziału świata na 
przyrodzoną naturę zwierząt i nadprzyrodzoną naturę ludzi. "Sfera 
mowy" pozostawała ludzka, ponieważ 
według tej teorii, nawet gdyby lwy potrafiły mówić, przekazywałyby 
świat semantyczny tak bardzo lwi, że 
człowiek nie byłby w stanie wyobrazić sobie rzeczy, które określałyby 
lwie słowa.
Otóż tak się składa, że bardzo niedawno w parku narodowym w 
Karakorum etolodzy hinduscy odkryli lwy 
umiejące mówić. Badacze nagrali ich porykiwania, pomrukiwania i 
stękania, które uważało się dotychczas 
za dźwięki zupełnie pozbawione znaczenia.
Komputery przeanalizowały struktury sekwencyjne, rozłożono na części 
wykres częstotliwości, nakreślono 
krzywe melodyczne i narysowano rytm pauz między poszczególnymi 
ryknięciami. Po zbadaniu dane te 

239

background image

pozwoliły odkryć kod lwich dźwięków, a nawet coś w rodzaju podwójnej 
artykulacji, w której dźwięki 
wydawane przez zwierzęta odsyłają do czegoś innego, co dźwiękiem 
nie jest.
247

Gdy tylko metoda została dopracowana, ekipy składające się z 
etologów i lingwistów nagrały, a także 
odkodowały czterysta siedemdziesiąt dwa dźwięki wydawane przez 
czterysta siedemdziesiąt dwa gatunki 
zwierząt. Kryteria selekcji nakazywały wyeliminowanie z badań 
zwierząt "skrajnych", ponieważ im 
mniejsza jest istota żywa, tym częstotliwość głosu jest wyższa. Fakt ten 
fałszuje nieco analizę danych, 
ponieważ wysokie częstotliwości są w znacznym stopniu zagłuszane 
przez filtr listowia, konary drzew oraz 
wilgotność powietrza. Niskie częstotliwości są natomiast lepiej 
przekazywane przez materię, nie zawsze 
jednak "wyłapywane" przez aparaty rejestrujące.
Otóż lwy wydają dźwięki, których przepustowe pasmo częstotliwości 
zbliżone jest do pasma człowieka. 
Dlatego ich język rozszyfrowany dzięki tej metodzie jest pewniejszy niż 
mowa małp, które są raczej 
wzrokowcami i wolą używać języka gestów zbliżonego do .języka" 
głuchoniemych.
A więc wbrew temu, co mówił profesor Wittgenstein, obecnie wiemy, 
że zwierzęta zawsze potrafiły mówić, 
tylko my nie byliśmy w stanie ich zrozumieć. Odkąd nauczyliśmy się 
dekodować język lwów, przekazują 
nam one trzy typy informacji.
Bez trudu rozumiemy ich skargi, gdy tłumaczą nam, że krokodyle, 
żółwie, jaszczurki, ptaki i ssaki 
organizują swe życie wokół problemu samoobrony oraz zachowania 
gatunku. Rozumiemy ich argumenty, 
ponieważ my robimy dokładnie to samo, gdy kierujemy się do źródła, 
żeby ugasić pragnienie, stajemy pod 
wiatr, chcąc upolować zwierzynę, przytulamy się do kogoś bliskiego, 
żeby poczuć się bezpieczniej, lub 
zakopujemy w ochronnej jamie naszego łóżka.
Ich przyjemności są takie same jak nasze, gdy wylegują się na słońcu, 
opiekują swymi małymi, skaczą z 
radości lub okazują sobie czułość.

240

background image

Rozumiemy ich przerażenie, kiedy uciekają przed drapieżnikiem, z 
którym niemożliwe są żadne 
negocjacje, podczas gdy jednocześnie poddają się agresorowi 
należącemu do tego samego gatunku, aby 
utrzymać z nim przynajmniej jakiś kontakt.
Podziwiamy zwierzęta, gdy tłumaczą nam, w jaki sposób nale-
248
ży uwić gniazdo z (i awek, jak sporządzić posłanie z liści, żuć miękkie 
drewno, żeby zrobić z niego gąbkę, 
jak zrobić wędkę do łowienia termitów obrywając liście z gałązki.
Niestety lwy nie mogą pisać z powodu grubych łap, w których kciuk nie 
może się zetknąć z palcem 
wskazującym. Wyryczały więc swoje biografie, dyktując je do 
magnetofonu hinduskim etologom. 
Opowiedziały im, że głównym problemem ich egzystencji jest obrona 
gatunku oraz uczenie się 
zwyczajów.
Zwróciliśmy wówczas uwagę, że biografie ludzkie nie przekazują 
niczego innego, gdy opowiadają dzieje 
jakiejś rodziny wplątanej w nieoczekiwane zwroty historii, wśród 
których udało się jej u-ratować i zapewnić 
swym dzieciom środowisko pozwalające kochać i pracować. Miłość, 
która pokonuje wszystkie przeszkody, 
dostarcza zarówno ludziom, jak i lwom podstawowego tematu do 
tworzenia dzieł sztuki.
W szkole, w trakcie zabawy i w niewinnych bójkach młode lwiątka uczą 
się lwich zwyczajów, w których 
odkrywają własne ciało oraz ciała przeciwników, wypróbowują swą 
inwencję oraz zajmują swoje miejsce 
w grupie. Przerabiają one tematy polowania i miłości, które w 
późniejszym etapie kierować będą ich 
życiem społecznym i seksualnym.
Ludzie nie byli zaskoczeni, gdy lwy opowiedziały im o wstrząsach, 
jakich doznały w okresie dojrzewania, o 
tym, że zmiany ciała wywołały u nich zadziwiające sensacje, gdy sierść 
grzywy przyozdobiła ich kark, w 
zabawach z samicą zmienił się nagle rodzaj odczuwanych wrażeń, a 
głos wzbogacił się o niższe tony.
Lwy poświęciły również ogromny rozdział czułości: jak żyć ze sobą, 
kiedy się kocha, jak wędrować w 
grupie, ciesząc się silą wspólnoty, jak pilnować swej samicy, traktować 
jej małe, zajmować miejsce 

241

background image

dominującego samca, gdy samica podaje do stołu ciepłąjeszcze 
gazelę... No cóż, po prostu jak w 
rodzinie.
Gdyby zwierzęta mogły mówić, wszystkie gatunki podjęłyby temat 
przetrwania i wszystkie by się 
rozumiały. Powiedziałyby one, choć w różnych językach, z grubsza 
biorąc to: Jesteśmy na Ziemi nie 
wiedząc zbyt dobrze dlaczego i zależy nam na tym, żeby tu zostać. 
Pozwólcie nam zajmować to 
niewielkie miejsce pod sloncem. Problem przeżycia,
249

przyjemnego i trudnego zarazem, nadaje sens naszemu życiu i zmusza 
do przyjęcia postaw 
adaptacyjnych, których trudno nam się czasami nauczyć.
Gdyby lwy mogły mówić, drugi poruszony przez nie temat dotyczyłby 
emocji. Każdy gatunek byłby 
zaskoczony tym, co ma znaczenie dla drugiego. Jak można żyć w 
świecie zapachów?", zdziwiłaby się 
mewa, dla której istotne są kolory. Lwy opowiedziałyby w sposób 
pasjonujący o ich świecie zapachów. 
Wytłumaczyłyby, że węch pozwala żyć w przestrzeni, gdzie czwarty 
wymiar wypełniony jest zwiewnymi 
molekułami, oraz że ta zdolność próbowania dzięki węchowi właśnie 
daje dotykalną próbkę drugiej istoty, 
jak gdyby była ona obecna w czasie i w przestrzeni.
To zwierzenie ubawiłoby z kolei bardzo mewy śmieszki, które 
stwierdziłyby, że zapach to coś wulgarnego, 
a nawet prawie bestialskiego i że jedynie składanie w ofierze żywności 
rządzi emocjami i wytycza granicę 
świata zwierzęcego.
Lwy zamruczałyby spod grzyw, że mewom śmieszkom łatwo przybierać 
dumne postawy dzięki 
ceremoniałowi żywnościowemu, co jednakże nie przeszkadza im, w 
momencie gdy zabraknie ryby, 
zadowolić się uschniętą gałązką. "I to ma być kultura!" - dodałyby 
jeszcze.
Zwierzęta, każde na swój sposób, przekazywałyby innym własny świat 
emocji; każde z nich, odkrywając 
wartości sensoryczne, które dla niego nic nie znaczą, wybuchałoby 
hałaśliwym śmiechem i - trzeba 

242

background image

przyznać ze wstydem - pogardzałoby nieco rozmówcą. W czasie tej 
sceny małpy próbowały uważać się 
za ludzi, psy za nadpsy, a nawet lwy, mimo że królewskie, usiłowały 
nieco się do nas zbliżyć. "W czasie 
gdy zwierzęta mówiły, między innymi lwy, chciały być przyjęte do 
naszego kręgu. Czemu nie, biorąc pod 
uwagę, że ich rasa warta była tyle samo co nasza w tym okresie..." - 
mówił znany etolog nazwiskiem La 
Fontaine po przetłumaczeniu listu, który pewien zakochany lew napisał 
do Mademoiselle de Sevigne.
Pierwszy przekaz, dotyczący przeżycia, adresowany był do wszystkich 
zwierząt, jednakże dyskurs 
dotyczący emocji wykazał pewne różnice między gatunkami, a nawet 
między jednostkami:
wobec takiego samego wydarzenia pewien gadatliwy lew odczuwał
250
zupełnie inne emocje niż inny lew, równie gadatliwy, ale wychowany 
zupełnie inaczej!
Jeszcze inny lew, "posunięty w latach i opłakujący swe dawne 
wyczyny", opowiedział, jak to, gdy był 
dzieckiem, matce jego, która nagle zachorowała, zabrakło sił, żeby mu 
zapewnić poczucie bez-
pieczeństwa. "Nieszczęśliwy, opadający z sił, smutny i przybity mały 
lew", przestając się bawić, nie zdążył 
nauczyć się, czym jest socjalizacja. Za każdym razem, gdy wchodziło w 
grę współzawodnictwo, zaczynał 
się trząść, a pewnego dnia nawet, znajdując się blisko zranionej gazeli, 
nie ośmielił się do niej zbliżyć, 
ściągając na siebie pogardę swych braci - łobuziaków.
Człowiek mógł zrozumieć i nawet wziąć do siebie tego typu o-powieść, 
która mogła wywołać u niego 
analogiczne wspomnienia. Jednakże to, co majakieś znaczenie dla 
człowieka, może nic nie znaczyć dla 
lwa. Zwierzę było bardzo zdziwione, kiedy człowiek opowiedział mu, że 
kiedy był dzieckiem, przestał się 
bawić i mieć kontakt z innymi w dniu, gdy zaskoczył swą matkę w 
ramionach sąsiada. Lew, któremu 
przydarzyła się podobna historia, miał to absolutnie w nosie. Dziecko 
ludzkie, żeby poczuć się pewniej w 
swej samotności w otchłani nocy, przypomniało sobie głęboko ukryty 
refleks i zaznaczyło swe terytorium, 
robiąc po prostu siusiu do łóżka.

243

background image

Zarówno człowiek, jak i lew przypisywali atrybuty prawdy, 
rzeczywistości i wagi uczuciowej wydarzeniom, 
które mimo że odczuwane intensywnie przez każdego z nich, nie miały 
żadnego znaczenia w świecie 
drugiego.
Jeśli chodzi o trzeci dyskurs, dotyczący abstrakcji, to człowiek zabrał 
głos, a wtedy lew kompletnie zgłupiał 
i rzekł: "O nie, tego to już za wiele, zgadzam się nawet umrzeć, ale 
usłyszeć twoje zarzuty oznacza 
umrzeć dwa razy! My, lwy, zabijamy bez przemocy. Gdy zabijamy 
gazelę, nie odczuwamy wściekłości. 
Pozostawiamy, z należnym szacunkiem i bez problemów, miejsce lwu 
dominującemu. Patrzymy też z 
czułą wyrozumiałością na potrącające nas zgłodniałe małe lwiątka. 
Zabijamy tylko jeden raz, podczas gdy 
wy, ludzie, zabijacie tysiąckrotnie z powodu wydarzeń, które miały 
miejsce dwa tysiące lat temu. Wraz z 
każdym pokoleniem powtarzacie wasze zbrodnie, odtwarzacie na nowo 
historię. Kontekst nie jest w sta-
251

nie regulować waszych emocji, ponieważ wasze słowa tworzą świat 
idei, zbyt często oderwany od 
rzeczywistości! Każecie waszym dzieciom żyć w świecie 
ukształtowanym przez innych, którzy organizują 
waszą kulturę i usprawiedliwiają wasze masakry, wymyślają 
wspaniałości i uniewinniają okropieństwa!". 
Tak mówił zirytowany lew, który właśnie skończył czytać moją książkę.
Żadne społeczeństwo nie spadło nigdy z nieba, nigdy żaden człowiek 
nie pomyślał: "Gdybyśmy tak 
zabronili kazirodztwa... może dałoby to jakąś kulturę". Świat ludzki 
powstawał powoli z glinki emocji: 
trzeba było ciał, żeby istniało pragnienie zmysłów, żeby ko-egzystować, 
oraz słów, żeby pokonać czas.
Gdy tylko człowiek stał się zdolny tworzyć historię, zaczął się czuć za 
nią odpowiedzialny. Przeszłość 
nigdy nie umiera dla człowieka, który umieją opowiedzieć, podczas gdy 
u lwa pozostawia zaledwie nikle 
ślady.
Opowiadając dochodzi się w końcu do urealnienia mitu, który wytwarza 
w nas uczucie prawdy równie 

244

background image

autentyczne co percepcja jakiegoś przedmiotu. Nasze kultury, 
halucynując, mylą rzeczywistość z 
wyobrażeniem, jakie o niej mają. Żyjemy w świecie stworzonym przez 
nasze słowa, nie podejrzewając, jak 
wielką mają moc. Pewnego dnia pierwszy mężczyzna powiedział do 
pierwszej kobiety: Jesteś piękna i 
kocham cię..."; trzy miliony lat później zdanie to dało w wyniku kilka 
miliardów potomków!
A może ludzie mówią zbyt dużo?
Lądując na Ziemi, każdy gatunek ma perspektywę przetrwania siedmiu 
milionów lat. A więc urodziliśmy 
się bardzo niedawno, ponieważ dopiero od trzech milionów lat 
usiłujemy wyrwać się ze świata 
zwierzęcego, chodzimy na tylnych łapach, a nasze uwolnione w ten 
sposób ręce produkują narzędzia; 
dopiero od trzydziestu tysięcy lat staliśmy się "uczonymi", nazywamy 
naszych ojców, w naszych 
opowiadaniach zawarte są legendy, które nas kształtują, a nasza 
technika korzysta z praw natury, żeby 
od natury uciec. Mamy jeszcze prawo do czterech milionów lat!
Dlatego też należy znowu oddać glos lwom, ponieważ człowiek, który 
dopiero co się narodził, nie jest 
jeszcze "uczłowieczony". Może jeszcze zdąży tegOJiokfinać?
' .r^^r^, / *  \ \
s 'v-\^ ^- 't
252 : /\-^-.^ ?!
Spis treści
Na czym polega problem?
Rozdział pierwszy Czy kontakt jest dziełem przypadku?
Zapach a kultura
Semiotyka owłosienia
Jak doprowadzić do kontaktu?
 
Rozdział drugi O czym myśli płód 51
Kanały sensoryczne płodu - jednolity aparat percepcji 55 Kontakt płodu 
z matką podstawą życia 
psychicznego 60
Rozdział trzeci Do kogo należy dziecko
Dziedziczne i odziedziczone Istota, która nie należy do nikogo, jest 
nikim Rozluźnienie związków 
ojcowskich Zwiastowanie babci
71

245

background image

76 86 97 102
Rozdział czwarty Czy destrukcyjna przemoc jest twórcza
Kot i mysz Ceremoniał zwierzęcy a zwyczaj wśród ludzi

Kiedy zwyczaj przestaje działać Niepokój w miastach i na wsi Anomia 
społeczna a przeludnienie
Rozdział piąty Najbardziej nieczyste kazirodztwo
Struktury uczuć macierzyńskich a kulturowe
struktury rodzicielskie
Zwierzęca etologia struktur uczuciowości
Kazirodztwo wynikające z bliskości
Kazirodztwo wynikające z oddalenia
Woń kazirodztwa
Kiedy "święta" matka posiada monopol na uczucia
Ojciec, ulica i nienawiść
Chłopcy i dziewczęta
Rozdział szósty Ślad czy opowiadanie
Kiedy stare psy dziecinnieją, a stare małpy
zaczynają bzdurzyć
Kiedy przedmioty już nic nie mówią
Nawrót przywiązania
Kiedy opowiadanie jest akcją
Krótka bajka zamiast konkluzji

246