background image

PIOSENKI RÓŻNE 

  

Piosenka weterana  

Tyle kartek papieru zapisanych, Cea  

Tyle nutek zawiązanych pięciolinią. F7+Dd7G  

Fotografii stos bez liku i gitara gdzieś na strychu. e7aF7+G  

Tyle lat, a jednak ciągle żal. F7+d7GC  

Jeszcze plącze się w pamięci A 

Czas powrotów, F7+Gea A  

Jesień w górach i bieszczadzki trakt, F7+DdG  

Jeszcze budzisz się ze słoną łezką w oku, ead7  

I wI wyruszyć chcesz z plecakiem gdzieś na szlak. F7+dGC  

Już nie twoje A 

buty całkiem przemoczone, h7EaD  

I nie tobie samby, bluesy świerszczyk gra. dEaC7  

Jeszcze łudzisz się nadzieją, że nie koniec, F7+DCa  

Że tam wrócisz, że A 

Bieszczadzki koncert trwa. F7+d7GC  

Tyle ścieżek na pamięć wydeptanych.  

Tyle ognisk wypalonych aż po brzask.  

A wspomnienia spać nie dają i po głowie się tułają.  

Tyle lat, a jednak ciągle żal.  

  

900 mil  

Tyle dni minęło już  
Czas wysuszył z oczu łzy  

background image

żaden list nie czeka na mnie już  
Gdyby pociąg szybciej biegł  
Byłbym w domu jeszcze dziś  
Jeszcze dziewięćset mil, tam gdzie mój dom  

Oddam wszystko to co mam  
Oddam wam pierścionek swój  
I walizkę moją oddam wam  
Gdyby pociąg szybciej biegł...  

Pociąg , który wiezie mnie  
Ma chyba wagonów ze sto  
Stukot kół już słychać na sto mil  
Moja miła czeka mnie  
żebym wrócił do niej znów  
Jeszcze dziewięćset mil tam gdzie mój dom  

Gdy dziewczyna powie "Nie"  
Nie wyruszę więcej już  
Wrócę do rodzinnych moich stron  
Gdyby ...  

Już z wagonu widać ją,  
Już z peronu widać ją,  
Stoi, trzyma w dłoniach bukiet róż.  
Lecz nie dłonie kwiaty te  
Dostał inny chłopak je  
Jeszcze dziewięćset mil tam gdzie mój dom.  

 

Armia Czerwona  

 
Rośnie biała brzoza C D e 

I kwitnie lipa zielona 

Nic byśmy dzisiaj nie mieli 

Gdyby nie armia czerwona 

Ref. Budują nowe domy 

Budują nowe kina 

Nic byśmy dzisiaj nie mieli 

Armia Czerwona 

Armia Czerwona 

Krasnaja armia 

background image

Armia militarna 

Leciał orzeł biały  

A w dupie miał wszystkie gwiazdy 

A w szczególności tą jedną 

Gwiazdę sowieckiej przyjażni 

Ref. Budują 

Co byś kobieto zrobiła 

Gdyby nie armia czerwona 

Gniłabyś teraz w błocie  

Po uszy zanurzona 

Ref. Budują 

 

Awionetka 

 
Zapraszamy państwa na przeloty turystyczne 

nad terytorium Warmi i Mazur. 

1. Silnik wydudnił dziwny ton, 

śmigło nagle zastygło. 

Pan Benek strasznie zbladł,  

a potem nagle zawirował świat. 

A było tak: 

Znajomy z Niemiec bardzo, bardzo chciał 

zobaczyć z góry Warmię i Mazury. 

Pan Benek się namówić dał, 

a doświadczenie miał jak mało który. 

Weźmiemy jeszcze moją ciotkę i powiedział 

dzieciaki brata z przodu się posadzi. 

background image

Trzeba się upchnąć, żeby domknąć drzwi, 

będziemy w górze dam poprowadzić. 

Ref.1: Awionetka, awionetka, jaka zwinna, jaka lekka. 

Ja kaleka, ty kaleka, bo nas niosła awionetka. 

2. Stalowy ptak wolno wyniósł nas 

ponad kominy fabryki opon. 

I wtedy ciotka podniosła wrzask, 

w życiu nie była przecież tak wysoko. 

Znajomy z Niemiec nad jezioro chciał 

polecieć, skręcić kilka ujęć. 

Pan Benek Karolkowi dał drążek, 

niech chłopak popilotuje. 

Ref.1: Awionetka, awionetka, jaka zwinna, jaka lekka... 

3. Co było dalej, chyba każdy wie. 

Biegu wydarzeń domyślacie się sami, 

gdy w jednej chwili jak w koszmarnym śnie  

niebo się z ziemią zamieniło miejscami. 

Znajomy z Niemiec szepnął: "O mein Got!" 

Ciotka ugryzła w ucho pana Benka. 

Pamiętam koszący lot, a potem 

noga, ręka, głowa, głowa, noga, noga, ręka  

Ref.2: Awionetka, awionetka,  

tu półbucik, tam saszetka. 

Okulary, bransoletka,  

rozrzut na pół kilometra. 

4. W finale, na sygnale w ulic gąszcz 

powiozła nas karetka pogotowia. 

background image

Kierowca jak rajdowiec przyspieszał wciąż, 

z pedału gazu nogi nie zdejmował. 

Parę skrzyżowań, potem zakręt 

odrobinę chyba za ostry. 

Pisk opon, tłuczone szkło i nagle 

pod sufitem nogi siostry. 

Ref.3: To karetka, to karetka, jaka zrywna, jaka lekka 

ja kaleka, ty kaleka, bo nas wiozła też karetka. 

Warmia und Mazuren aus Vogelperspektive 

  

Ballada o Janku Wiśniewskim  

Chłopcy z Grabówka, chłopcy z Chylonii 
Dzisiaj milicja użyła broni 
Dzielnieśmy stali, celnie rzucali 
Janek Wiśniewski padł 
 
Na drzwiach ponieśli go Świętojańską 
Naprzeciw glinom, naprzeciw tankom 
Chłopcy, stoczniowcy, pomścijcie druha 
Janek Wiśniewski padł 
 
Huczą petardy, ścielą się gazy 
Na robotników sypią się razy 
Padają starcy, dzieci, kobiety 
Janek Wiśniewski padł 
 
Jeden raniony, drugi zabity 
Krew się polała grudniowym świtem 
To Partia strzela do robotników 
Janek Wiśniewski padł 
 
Krwawy Kociołek to kat Trójmiasta 
Przez niego giną dzieci, niewiasty 
Poczekaj, draniu, my cię dostaniem 
Janek Wiśniewski padł 
 
Stoczniowcy Gdyni, stoczniowcy Gdańska 
Idźcie do domu, skończona walka 
Świat się dowiedział, nic nie powiedział 
Janek Wiśniewski padł 
 
Nie płaczcie matki, to nie na darmo 
Nad stocznią sztandar z czarną kokardą 
Za chleb i wolność, i nową Polskę 
Janek Wiśniewski padł 

  

background image

Ballada o Krzyżowcu  

sł. M.Hrynkiewicz 
 
Wolniej, wolniej, wstrzymaj konia                     e 
Dokąd pędzisz w stal odziany                          A 
Pewnie tam, gdzie błyszczą w dali                     C 
Jeruzalem białe ściany                                D 
Pewnie myślisz, że w świątyni 
Zniewolony pan twój czeka 
Żebyś przyszedł go ocalić 
Zebyś przybył doń z daleka 
 
Wolniej, wolniej, wstrzymaj konia 
Byłem dzisiaj w Jeruzalem 
Przemierzałem puste sale 
Pana twego nie widziałem 
Pan opuścił Święte Miasto 
Przed minutą, przed godziną 
W chłodnym gaju na pustyni 
Z Mahometem pije wino 
 
Wolniej, wolniej, wstrzymaj konia 
Chcesz oblegać Jeruzalem 
Strzegą go wysokie wieże 
Strzegą go Mahometanie 
Pan opuścił Święte Miasto 
Na nic poświęcenie twoje 
Po cóż niszczyć białe wieże 
Po cóż ludzi niepokoić 
 
Wolniej, wolniej, wstrzymaj konia 
Porzuć walkę niepotrzebną 
Porzuć miecz i włócznię swoją 
I jedź ze mną, i jedź ze mną 
Bo gdy szlakiem ku północy 
Podążają hufce ludne 
Ja podnoszę dumnie głowę 
I odjeżdżam na południe 

Ballada o Świętym Mikołaju 

wyk. Seta, sł.muz. A. Wierzbicki 

W rozstrzelanej chacie rozpaliłem ogień. 
Z rozwalonych pieców pieśni wyniosłem węgle. 
Naciągnąłem na drzazgi gontów błękitną płachtę nieba, 
będę malować od nowa wioskę w dolinie. 

Święty Mikołaju, opowiedz, jak to było, 
jakie pieśni śpiewano, gdzie się pasły konie. 

A on nie chce gadać ze mną po polsku. 
Z wypalonych źrenic tylko deszcze płyną. 
Hej ślepcze, nauczę swoje dziecko po łemkowsku, 
będziecie razem żebrać w malowanych wioskach. 

Święty Mikołaju… 

  

background image

 Bieszczady 

słowa i muzyka: A. Starzec  

Tu w dolinach wstaje mgłą wilgotny dzień 
Szczyty ogniem płoną, stoki kryje cień 
Mokre rosą trawy wypatrują dnia 
Ciepła, które pierwszy słońca promień da.  

Cicho potok gada, gwarzy pośród skał 
O tym deszczu co z chmury trochę wody dał 
Świerki zapatrzone w horyzontu kres 
Głowy pragną wysoko, jak najwyżej wznieść.  

Tęczą kwiatów barwny połoniny łan 
Słońcem wypełniony jagodowy dzban 
Pachnie świeżym sianem pokos pysznych traw 
Owiec dzwoneczkami cisza nieba gra.  

Cicho potok...  

Serenadą świerszczy, kaskadami gwiazd 
Noc w zadumie kroczy, mroku ścieląc płaszcz 
Wielkim wozem księżyc rusza na swój szlak 
Pozłocistym sierpem gasi lampy dnia.  

Cicho potok... 

 

BIESZCZADY 2000 

Tu w dolinach wstaje krwią wilgotny dzień e9 a 
Strzechy ogniem płoną trupy kryje cień D7 G H7 
Mokre od krwi trawy wypatrują dnia e9 a 
Ciepła które pierwszy miotacz ognia da D7 G H7 
Cicho K-a-e-m gada gwarzy pośród skał G C D G 
O tym deszczu co z chmury sto rentgenów dał G C D G 
Świerki pozostałe po pożarze drzew G C D G 
Głowy pragną do góry ponad dymy wznieść G C D G 
Tęczą barwny wstaje atomowy grzyb 
Słońce jasno świeci zza pancernych szyb 
Pachnie iperytem pokos rudych traw 
A licznik Gaigera coraz szybciej gna 
Serenadą armat kaskadami bomb 
Front powoli kroczy przez zapadły ląd 
Spokojnie o zmroku gasną lampy dnia 
Z wielkim wozem Blacklord rusza na swój szlak 

  

BIESZCZADZKA KOŁYSANKA  
 
Codzienność gna bieszczadzkim traktem E H7 E H7  

background image

Na gołoborze wyszedł wrzesień E H7 A H  
Na połoniny ranną rosą E H7 E H7  
w krzakach jałowca zło - ota jesień. E A H E H7 E H7  
(złota jesień)  
 
Babiego lata cienką nitką  
aż po horyzont wiatr zaniesie.  
Senny krajobraz we mgle tonie,  
pożółkłe liście z dróg wymiecie.  
 
ref.  
 
E H7 E H7 E H7 E H7 E H7 E H7 E H7EH7  
 
Śpij,( śpij, śpij ) bajkę ci daję, bukiet róż, welon, korale.  
Śnij,( śnij, śnij ) może coś wyśnisz, zaprosisz mnie na ślub.  
(ślubu nie będzie - bo ślub już był)  
 
Grzbietami szczytów niebo znaczy,  
Smerek, Hryszczata, Hoń, Tarnica.  
W ogrodzie bieli kwiatów znika  
słońce co pali i zachwyca.  
Wieczór tysiącem gwiazd zaczyna  
Długie wśród nocy rozmyślania.  
Księżyc zatacza wielkie koła,  
będzie tak krążył aż do świtania.  
 
ref. Śpij, bajkę ci daję ...  

BIESZCZADZKI TRAKT 

  

Kiedy nadejdzie czas, wabi nas ognia blask G D C G 

Na polanie, gdzie króluje zły D C G 

Gwiezdny pył w ogniu tym, łzy wyciśnie nam dym G D C G 

Tańczą iskry z gwiazdami, a my: D C G G7 

  

Śpiewajmy wszyscy w ten radosny czas C D G 

Śpiewajmy razem ilu jest tu nas C D e 

Choć lata młode szybko płyną wiemy że C D G e 

Nie starzejemy się. C D G 

  

W lesie gdzie licho śpi ma przyroda swe drzwi 

background image

Chodźmy tam, gdzie na ścianie lasu lśnią 

Oczy sów, wilcze kły, rykiem powietrze drży 

Tylko gwiazdy przyjazne dziś są. 

  

Śpiewajmy wszyscy w ten radosny czas ... 

  

Dorzuć do ognia drew, w górę niech płynie śpiew 

Wiatr poniesie go w wilgotny świat 

Każdy z nas o tym wie, znowu spotkamy się 

A połączy nas bieszczadzki trakt. 

  

Śpiewajmy wszyscy w ten radosny czas ... 

  

BIESZCZADZKIE REGGE 

Porannej mgły snuje się dym  

 

 

d,C,d             

Jutrzenki szal na stokach gór 
Nowy dzień budzi się 
Melodię dnia już rosa gra. 
 
 

Regge, bieszczadzkie regge 

 

Słońcem pachnące, ma jagód smak 

 

Regge, bieszczadzkie regge 

 

Jak potok rwący przed siebie gna. 

 
Połonin czar ma taką moc 
Że gdy je ujrzysz pierwszy raz 
Wrócić chcesz znów za rok 

Z poranną rosą czekać dnia. 

  

 

Birkenau 

 
1.Drutami okolony skrawek świata, /Cd/  
Gdzie ludzie numerami tylko są. /GC/  
Gdzie brat spodlony gnębi swego brata, /Cd/  
A śmierć wyciąga swą kościstą dłoń. /GC/  

background image

  

Ref.: Birkenau przeklęte Birkenau, /Cd/  
Oblane ludzką krwią i łzami. /GC/  
Przez Boga zapomniane piekła dno, /Cd/  
Birkenau krzyżowa drogo. /GC/  

  

2.Płomieniem rzyga komin krematorium, /Cd/  
Zwęglonych zwłok dookoła czuć swąd. /GC/  
I nie myśl, że jesteś jednym z wielu, /Cd/  
O tych co zapomniał los. /GC/  

  

3.Tam tyle łez i tyle krwi przeciekło, /Cd/  
Tam co dzień w strachu budzisz się ze snu. /GC/  
A gdy cię ktoś zapyta gdzie jest piekło, /Cd/  
To śmiało możesz powiedzieć mu. /GC/  

  

Bolero  

W pewnym małym miasteczku       a                 
Gdzieś na krańcu Hiszpanii      G               
Stary krawiec Augusto           F               
Szył bolera najtaniej           E             
Czy pan był bogaty              a                  
Czy biedny, czy kmieć           G                 
Każdy takie bolero chciał mieć  F E                
                                                 
 
        To bolero  

 

        a 

 

dla bogatych kawaleros          G 

        W tym bolero będziesz sinior    F 
        Prezentował się jak struś       E          
        Na bolero kawaleros  

 

 

ty się skuś       

 

 
 

Jakie chcesz pan bolero: 

 

Białe, czarne, różowe 

 

Zapinane od przodu 

 

Czy wkładane przez głowę? 

 

Z tyłu żółte guziki 

 

Z przodu patka lub nie 

 

Jakie chcesz pan bolero 

 

OLE! 

 
Na corridę gdy pójdziesz 

 

W tym bolero okryty 
O biust harpes zabije  
Serce twej seniority 
No i ona zemdlona 
Na twe łono bez sił 
Padnie szepcząc amigos 
“Kto to szył?” 

background image

Chryzantemy 

  

1 Ona miała 16 lat i była prostytutką C G F a 

Miała czarny skórzany płaszcz zarzygany wódką 

  

Ref. Chryzantemy złociste w butelce po czystej 

Stoją hej na fortepianie i nie podlewa ich nikt 

  

2. Zdradziłaś miła mnie kupuję se denaturat 

Ale nie nie upije się bo lubię go akurat. 

  

3. Zdradziłaś miła mnie rzucę się w morskie fale 

Ale nie nie utopię się bo pływam doskonale 

  

4. Zdradziłaś miła mnie do prądu się podłączę 

Ale nie nie zabije się bo pomyliłem złącze 

  

5. Zdradziłaś miła mnie pod pociąg się podłożę 

Ale nie nie przejedzie mnie bo jestem na innym torze 

  

6. Zdradziłaś miła mnie zamknę się w lodówce 

Ale nie nie zamrożę się bo jestem po połówce 

  

7. Zdradziłaś miła mnie rzucę się z wysokości 

Ale nie nie połamię się bo mam gumowe kości 

  

8. Zdradziłaś miła mnie pistolet sobie kupię 

background image

Ale nie zastrzele się bo mam cie kurwo w dupie 

9 Zdradziłaś miła mnie pozostał mi onanizm 

ale nie nie wykończę się bo mam sielny organizm. 

  

CZAS POWROTU 

  

Buty całkiem przemoczone d G7 C a 

Na nic się już zdadzą komu d G7 C a 

Plecak stary, płaszcz zniszczony d G7 C a 

Czas powrotu, czas powrotu ... d G7 C a 

d G7 C  

Takie tu lasy i takie drzewa F C 

Bezdroża, że nie śniło się nikomu G C 

Coś we mnie tańczy, coś we mnie śpiewa F C 

I jeszcze nie chce mi się wracać do domu. G C 

  

Kromka chleba na kolację 

Smalec gorzki, przesolony 

Mama w mieście czeka z plackiem 

Czas powrotu, czas powrotu ... 

  

Takie tu lasy i takie drzewa 

  

CZERWONY KAPTUREK 

  

Szła dziewczynka bardzo mała przez ciemny las. C G C 

Czerwony kapturek miała, czerwony pas. C G C C7 

background image

A za pasem kolta, w małej rączce "sporta", F C A7 

Do babuni szła uderzyć sobie w gaz. D7 G 

  

Ptaszki w górze przelatują i szumi bór, 

A motylki podśpiewują i nie ma chmur. 

Słonka jasno świeci, w górze bocian leci 

I żubrówką się obżera stary żubr. 

  

Wtem zza krzaka wilk wyskoczy i krzyczy - stój! 

I za chwilę krwią się broczy kudłaty zbój. 

A dziewczynka mała broń repetowała, 

Poprawiając zakurzony ludowy strój. 

  

Z tej piosenki morał taki: gdy jesteś sam, 

Nie zaczepiaj nigdy w lesie samotnych dam. 

Kiedyś taka mała sama się oddała 

I już teraz z naszym zdrowiem wieczny kram. 

  

Kiedyś taka mała sama się oddała - F C A7 

Mamy teraz Wassermana dodatni znak.  

  

 

Deszcze niespokojne 

 
  

Deszcze niespokojne potargeły sad 

A my nan tej wojnie ładnych parę lat 

background image

do domu wrócimy w piecu napalimy  

Nakarmimy psa 

przed nocą zdążymy tylko zwycieżymy  

a to ważna gra 

  

Na niebie obłoki po wsiach pełno bzu  

Gdzież ten świat daleki pełen dobrych snów 

powrucimy wierni my czterej pancerni 

rudy i nasz pies 

my czterej pancerni powrócimy wierni  

po wiosenny bez 

  

DESZCZOWE LATO 

  

Kiedy jest deszczowe lato d a 

Mokną świerszcze w mokrym sianie E7 a 

Woda szkodzi strunom skrzypiec d a 

Więc nie w głowie im cykanie. E7 a A7 

  

Lato, deszczowe lato d a 

Na przekór ludziom, na przekór kwiatom E7 a A7 

Lato, deszczowe lato d a 

Że nawet świerszcze nie mogą grać. E7 a 

  

Woda schodzi z gór ścieżkami 

Wiatr gałęziom strąca krople 

Chlapie błoto pod butami 

background image

Wszystko jest zupełnie mokre. 

Lato, deszczowe lato ... 

  

Dymią szczyty jak wulkany 

Mgiełka w polu , mgiełka w sadzie 

W żółtej glinie ślad wibramów 

Odciśnięty tak wyraźnie. 

Lato, deszczowe lato ... 

  

Polne kwiaty mają dreszcze 

Nic nie będzie z ich zapachu 

Pod słomianym dachem szopy 

Deszcz nas dzisiaj trzymał w szachu. 

Lato, deszczowe lato ... 

  

Kiedy mgła opadnie nisko 

Drzewo się za drzewem chowa 

Leśne licho z mokrą brodą 

Lubi wtedy spacerować. 

Lato, deszczowe lato ... 

  

Dni których nie znamy  

sł. J.K.Pawluśkiewicz 
 
Tyle było dni do utraty sił                             a C G C 
Do utraty tchu, tyle było chwil                         d A C G 
Gdy żałujesz tych z których nie masz nic 
Jedno warto znać, jedno tylko wiedz 
 
        Że ważne są tylko te dni                        d F G   d E7 a 
        Których jeszcze nie znamy                       a F G   F G C A7 
        Ważnych jest kilka tych chwil 
        Tych na które czekamy 

background image

 
Pewien znany ktoś, kto miał dom i sad 
Zgubił nagle sens i w złe kręgi wpadł 
Choć majątek prysł, on nie stoczył się 
Wytłumaczyć umiał sobie wtedy właśnie, że 
 
        Że ważne są tylko te dni... 
 
Jak rozpoznać ludzi których już nie znamy               a e C G 
Jak pozbierać myśli z tych nieposkładanych 
Jak oddzielić nagle serce od rozumu                     d A C G 
Jak usłyszeć siebie pośród śpiewu tłumu                 a e C G 
 
        Bo ważne są tylko te dni... 
 
Jak rozpoznać ludzi których już nie znamy 
Jak pozbierać myśli z tych nieposkładanych 
Jak odnaleźć nagle radość i nadzieję 
Odpowiedzi szukaj, czasu jest tak wiele 
 
        Bo ważne są tylko te dni... 

  

Francis Villon (Modlitwa -Testament)  

 
Dopóki ziemia kręci się, dopóki jest tak czy siak  
Panie, ofiaruj każdemu z nas, czego mu w życiu brak  
Mędrcowi darować głowę racz, tchórzowi dać konia chciej  
Sypnij grosza szczęściarzom...  
I mnie w opiece swej miej  
 
Dopóki nam ziemia kręci się, o Panie, daj nam znak  
Władzy spragnionym uczyń, by władza poszła im w smak  
Hojnych puść między żebraków niech się poczują lżej,  
Daj Kainowi skruchę...  
I mnie w opiece swej miej  
 
Panie Ty wszystko możesz, ja wierzę w Twą moc i gest  
Jak wierzy żołnierz zabity, że w siódmym niebie jest  
Jak zmysł każdy chłonie z wiarą, Twój ledwie słyszalny głos  
Jak wszyscy wierzymy w Ciebie, nie wiedząc, co niesie los  
 
Panie zielonooki, mój Boże jedyny, spraw  
Dopóki ziemia kręci się, zdumiona obrotem spraw  
Dopóki czasu i prochu wciąż jeszcze wystarcza jej  
Dajże nam wszystkim po trochu...  
I mnie w opiece swej miej. 

 Hej przyjaciele  

P. Kasperczyk 
 
Tam dokąd chciałem już nie dojdę szkoda zdzierać nóg    C G F C 
Już wędrówki naszej wspólnej nadchodzi kres 
Wy pójdziecie inną drogą, zostawicie mnie 

background image

Odejdziecie, sam zostanę na rozstaju dróg 
 
        Hej, przyjaciele zostańce ze mną 
        Przecież wszystko to co miałem oddałem wam 
        Hej przyjaciele - choć chwilę jedną 
        Znowu w życiu mi nie wyszło, znowu będę sam 
 
Znów spóźniłem się na pociąg i odjechał już 
Tylko jego mglisty koniec zamajaczył mi 
Stoję smutny na peronie z tą walizką jedną 
Tak jak człowiek, który zgubił do domu swego klucz 
 
        Hej, przyjaciele... 
 
Tam, dokąd chciałem, już nie dojdę szkoda zdzierać nóg 
Już wędrówki naszej wspólnej nadchodzi kres 
Wy pójdziecie inną drogą, zostawicie mnie 
Zamazanych drogowskazów nie odczytam już 
 
Piosenka Amerykańskiego żołnierza 

Dostałem mundur, broń, do szafki kluczyk. 
Dowódca baczność, spocznij mnie nauczył. 
Krokami naszą piękną ziemię zmierzę. 
Jak dobrze być żołnierzem, żołnierzem.  

Wnet wszystkie ze łba spadną mi kłopoty. 
Nie trzeba mi zapłaty, ni roboty. 
Gdy każą idę, gdy nie każą leżę. 
Jak dobrze być żołnierzem, żołnierzem. 

A gdyby się historia jakaś działa, 
Ty jedno wiedz, Ojczyzna ci kazała 
I możesz w swą niewinność wierzyć szczerze. 
Jak dobrze być żołnierzem, żołnierzem. 

  

JAKI BYŁ TEN DZIEŃ 

Późno już, otwiera się noc d B C a  

Sen podchodzi do drzwi na palcach jak kot B F g A  

Nadchodzi czas ucieczki na aut  

Gdy kolejny twój dzień wspomnieniem się stał  

 

Jaki był ten dzień, co darował, co wziął. 

 

Czy mnie wyniósł pod niebo, czy rzucił na dno ? 

 

Jaki był ten dzień, czy coś zmienił, czy nie ? 

 

Czy był tylko nadzieją, na dobre i złe ? 

 
Łagodny zmrok, zasłania mi twarz, 
Jakby przeczuł, że chcę być z tobą choć raz. 
Nie skarżą się, że mam to co mam, 

Że przegrałem coś znowu i jestem tu sam. 

background image

  

 JASKÓŁKA UWIĘZIONA 

  

Jaskółka czarny sztylet, 

wydarty z piersi wiatru  

Nagła smutku kotwica, z niewidzialnego jachtu  

Katedra ją złowiła w sklepienia sieć wysoką  

Jak śmierć kamienna bryła  

Jak wyrok na prostokąt.  

Jaskółka błyskawica w kościele obumarłym  

Tnie jak czrne nożyce lęk który ją ogarnia  

  

Jaskółka siostra burzy, szalona fruwająca  

Ponad głowami ludzi w których troska się błąka  

Jaskółka znak podniebny jak symbol nieuchwytna  

Zwabiona w chłód katedry przestroga i modlitwa  

  

Nie przetnie białej ciszy pod chmurą ołowianą  

Lotu swego nie zniży nad łąki złotą plamą  

Przeraża mnie ta chwila która jej wolność skradła  

Jaskółka czarny brylant wrzucony tu przez diabła  

  

Na wieczne wirowanie na bezszelestną mękę  

Na gniazda nie zaznanie na przeklinanie piękna  

  

KACYK 

Za górami, za lasami           D 

background image

Żyła ludzi ciemna masa         fis 
Chociaż biedna urządziła       e 
Raz wesele Papuasa             A 
I znów 
Głos tamtamów pójdzie w ruch 
Gości dziś weselnych tłum 
Tańczy bingo na golasa 
 
Wzniesiona w górę ręka kacyka 
I gra muzyka 
Pijana ziemia spod stóp umyka 
Papuas żonie usta zatyka 
 
Już czas 
Krwiożerczy instynkt płynie w nas 
Na białych zapolujmy raz 
Dla jadłospisu to okrasa 
Więc dziś 
Na stołach pełno mis 
Znów za tydzień kryzys przyjdzie 
W końcu wesele Papuasa 
 
Już świt 
I sam pan młody znikł 
Powietrze przeszył wściekły ryk 
Wtem groźnie błysnął w ręku tasak 
I znów 
Głos tamtamów pójdzie w ruch 
Nadciągnie wojowników tłum 
Zaludni się wojenna trasa 

  

KADRYL 

     Zapraszamy do kadryla           / D G / 
     Tę melodię każdy zna            / A D / 
     Tu melodia się zaczyna          / D G / 
     I tu też swój koniec ma.        / A D / 
 
          Raz, dwa jak pięknie gra 
          Obozowy kadryl nasz 
          Hej, hej nie rób jaj 
          Graj kadryla graj. 
 
     Dam wam radę moi mili 
     Dziś nie traćcie ani chwili 
     Póki jeszcze na to czas 
     Niech zaśpiewa każdy z nas. 
 
          Raz, dwa... 
 
     Kiedy deszcz o namiot puka 
     Niebo chowa swoją twarz 
     Inni nudzą się i marzą 
     Ale ty kadryla znasz. 
 
          Raz, dwa... 

 
KARTKA Z KALENDARZA  
Jesteś bitwą moją nie skończoną  

background image

W której ciągle o przytułek walczę  
Jesteś drzwiami które otworzyłem  
A potem przycięły mi palce  
 
REF: Jesteś kartką z kalendarza  
Zagubioną gdzieś pomiędzy szufladami  
I ulicą na której ciągle  
Uciekałem gdzieś pomiędzy latarniami  
 
Jesteś mgłą ogromną nie skończoną 
Ciszą w huku i łoskotem w ciszy 
Jesteś piórem i wyblakłą kartką 
Którym i na której teraz piszę 
 
Przyszłaś do mnie a ja nie spostrzegłem 
Dzisiaj mogę tylko mówić byłaś 
Nie wiem czy na jawie wzięłaś mnie za rękę 
Czy jak wszystko ty się tylko śniłaś 

 

Kasaja 

 
  

Ja wiem ruda Zocha a F 

Po cichu we mnie się kocha C E 

Pudruje sobie piegi  

Kąpie się w mleku i w saunie siedzi 

To dla mnie śpiewa w szkolnym chórze 

Zocha co ma cyce duże  

  

Śledzi mnie na ulicy 

Pelagia w różowej spódnicy 

Włosy czesze na szczotce 

Bo wie że się kocham w bardotce 

To dla mnie po nocach wzdycha 

I watą biustonosz wypycha 

  

background image

Lubię Marlona Brando  

Szybkie motory i ginn na Riwierze 

I nikt na świecie nie wie 

Że ja się kocham w Ewie 

  

Kibel  

płyta: The Biut 
 
Gdy siedzę sobie w kiblu A 
 Spuszczone gacie mam  
Zamykam sobie wtedy oczy D 
Obmyślam nowy plan E A 
Tysiące mam pomysłów 
Gdy siedzę sobie tam 
Wybiorę tylko jeden z nich 
Najlepszy będzie plan 
 
        Obmyślam nowy plan A E D A  
        Wtedy kiedy sram E A 
 
Choć zapach jakiś dziwny 
I deska twarda jest 
To wcale mi to nie przeszkadza 
Tu siedzieć tylko chcę 
Pomysły coraz lepsze 
Do głowy wchodzą mi 
I nawet nie wiem tego, że 
To wszystko mi się śni 
 
Lecz pora kończyć sranie 
Papieru urwać garść 
Podetrzeć sobie brudną dupę 
Do łóżka kłaść się spać 
Choć plan nie dokończony 
Choć miał najlepszy być 
Zostało w głowie tylko to 
Bez srania nie da się żyć 

  

Koniczyna  

Teraz będzie numer jeden                E 
I tu się zaczyna Eden                   A 
Przeleć mnie w tej koniczynie           E 
Jeszcze raz                             H7 
        Przeleć mnie                    E 
        W tej koniczynie                A 
        Przeleć mnie w tej koniczynie   E H7 
        Jeszcze raz                     E 
Teraz będzie numer drugi 
Rób to w rytmie ługi-bugi 
Teraz będzie numer trzeci 
Ona krzyczy: "Nie rób dzieci!" 
Teraz będzie numer cztery 

background image

Rób to szybciej, do cholery 
Teraz będzie numer piąty 
Pieprząc się zwiedzają kąty 
Teraz będzie faza szósta 
Ona wreszcie bierze w usta 
Numer siódmy się zaczyna 
Wsadza jej cała drużyna 
I nadchodzi już ósemka 
Chociaż gumka jest za cienka 
Coraz bliżej dziewiąteczki 
On wyciąga bacik z teczki 
I dziesiąty numer będzie 
Tego Johna czuję wszędzie 
Coraz bliżej jedenastka 
Przed dwunastką to namiastka 
Więc dwunastka już nadchodzi 
Teraz to robimy w łodzi 
I trzynastka coraz bliżej 
Gdy on prosi, to ja liżę 
Jeden-cztery jest wspaniały 
Na wierzch wysz|y mi już gały 
Teraz piątka za jedynką 
On mi zwilża swoją ślinką 
Jeden-sześć jest nienajlepszy 
Bo on z inną się już pieprzy 
Siedemnastka jest pechowa 
Bo zaczyna się od nowa 
Teraz będzie numer tysiąc 
Masz kondycję, muszę przysiąc 
Teraz będzie tysi c jeden 
I tu się zakończy Eden 
Teraz faza jest krytyczna 
To choroba weneryczna 

  

List do Boga 

  

Drogi Bożę piszę chociaż kilka słów 

Innym razem napiszę więcej 

Na początku życzę Ci wszystkiego dobrego 

I pozdrawiam Cię najgoręcej 

Tak się jakoś złożyło że nie miałem 

Okazji podziękować za list coś mi przysłał 

Miałem wiele pracy miałem wiele nauki 

A więc piszę dopero dzisiaj 

  

ref. U mnie wszystko jak dawniej 

background image

tylko jeden samobójca więcej 

tylko jedna więcej rodzina rozbita 

tylko życie pędzi coraz prędzej 

gdzieś tam obok rozbił się samolot 

trochę dalej trzęsła się ziemia 

kiedy patrzę na to wszystko 

tak jak dziś tak jak dziś  

Tak w ogóle to przepraszm Cię Boże 

Za to że tak długo milczałem 

Lecz dopiero teraz zaczynam docierać 

biblię którą mi przysłałeś 

Tak nie dawno odszedł odemnie przyjaciel 

Z którym wiele mnie łączyło 

i dopiero teraz zaczynam rozumieć  

czym jest przyjaźń i prawdziwa miłość 

ref. U mnie...... 

LISTY ZZA OCEANU  

  

Na białej kartce kilka znaków G e 
Co zmienić mogą uśmiech w łzy C G 
Świąteczna kartka od przyjacół e D 
Na stęplach kopert płyną dni C D 
Zza oceanu krótkie słowa  
Było, minęło na tym koniec 
Nie próbuj jak ten strach na wróble 
Z kwiatami czekać na peronie 

Krótkie słowa e 
Zwykłe słowa D 
Czekam, pamiętam, wróć C D G 
Straciły sens i nie ma już e D  

Na powitanie pachnących, herbacianych róż C D G 

Koperty nad Atlantykiem 

background image

Jak latawce, które puszcza czas 
W nich rozwiane przez wiatr 
Listów słowa zapomniały się w nas 
Milkną kroki na schodach 
Telefon od dawna już śpi 
Nawet zgrabiona starością  
Nadzieja nie puka do drzwi 

Krótkie słowa...  

 

M-16 

 

W bunkrze na polu przez małe okienko 

Wrzuciłem granat jedną ręką 

Ze środka buchnęły jakieś opary 

Dwie dusze w morach jak senne mary 

  

I zaśmierdziało bojowym gazem 

Parłem przed siebie swoim Uazem 

Znów padło trupów kilkanaście  

Gdy kłócił się z UZI mój M-16 

  

Dwóch bezszelestnie z tyłu podeszło 

To było w nocy zaraz po deszczu 

Znów to uczucie się pojawiło  

Gdy doszłem do siebie tych dwóch nie żyło 

  

Gdy przyszli po mnie pod jesień już było 

Wcisnęli bordo beret na moje bryło  

Złomu w kieszenie ponapychali 

Nie myśl zabijaj - tak przykazali 

  

background image

I jechaliśmy wszyscy razem 

Już nie śmierdziało bojowym gazem 

Wonna dziewanno zielona pani 

Chcemy być ludźmi nie mordecami 

  

MAŁY OBÓZ 

Kiedy razem ze skowronkiem powitamy nowy dzień C e lub D fis 

Rosy z trawy się napijesz, pierwszy słońca promień zjesz. C7 F D7 G 

Potem wracać trzeba będzie, pożegnamy rzekę, las. f C g D 

Bądźcie zdrowi nasi bracia, bądźcie zdrowi, na nas czas. d G e A 

  

Ustawimy mały obóz, bramę zbudujemy z serc, 

A z tych dusz co tak gorące zbudujemy sobie piec. 

Rozpalimy mały ogień, a w tym ogniu będziesz piekł 

Naszą przyjaźń która łączy, która da ci to co chcesz. 

  

Hej! My kiedyś powrócimy, nie za rok no to za dwa 

Więc dlaczego płacze rzeka, a więc czemu szumi las. 

Wszak przyjaźni naszej wielkiej nie rozłączy promień zła, 

Ona mocna jest bezczelnie, więc my wszyscy jeszcze raz. 

  

Ustawimy mały obóz… 

  

Mazury  

wyk. m.in Amfibole 
 
Błękit jeziora dokoła 
A tam w oddali gdzieś las 
Słońce i przestrzeń nas woła 
Tutaj więc spędź wolny czas 

background image

 
        Hej, Mazury, jakie cudne 
        Gdzie jest taki drugi kraj 
        Tu przeżyjesz chwile trudne 
        Tu przeżyjesz życia maj 
        Do namiotu od ogniska 
        Trzeba wracać, pora, czas 
        Już nadchodzi nocka bliska 
        Hej, Mazury, witam was 
 
Żeglarz z dziewczyną ze wzgórza 
Patrzą na las, w głębi wód 
Słońce się w falach zanurza 
Nadchodzi zmierzch, pora snów 
 
Piękna jest nasza kraina 
Domy bielutkie jak śnieg 
A nad jeziorem dziewczyna 
Chciałbym z nią przeżyć choć wiek 

  

MODLITWA WĘDROWNEGO GRAJKA 

 
d C  
Przy małej wiejskiej kapliczce 
d  
Stojącej wedle drogi, 
C  
Ukląkł rzępoląc na skrzypkach 
d  
Wędrowny grajek ubogi. 
Od czasu do czasu grający 
Bezzębne otwierał wargi 
To przekomarzał się z Bogiem, 
To znowu się korzył bez skargi. 
 
g7  
Hej, Panie Boże, coś wielkim 
d  
Gazdą nad gazdami 
g7  
Po coś mi dał taką skrzypkę, 
d C d  
Co jeno tumani i mami 
 
Spraw to, żebym na zawsze 
Umiał dziękować Ci Panie 
˝e sobie rzępolę jak mogę, 
˝e daję Ci na co mnie stanie. 
A jeszcze bardziej chroń mnie 
I od najmniejszej zawiści, 
˝e są na świecie grajkowie 
Pełni szumniejszych myśli. 
 
I niechaj pomnę w mym życiu, 

background image

Czy bliskim, czy też dalekim, 
żem człowiek jest przede wszystkim 
I niczym więcej jak człowiek. 
Spraw w końcu, by przy tej kapliczce, 
Obok tej wiejskiej drogi 
Klękał i grywał na skrzypkach 
Wędrowny grajek ubogi. 

Moi przyjaciele  

Kiedy was nie ma, to jakby nagle                G e 
Zabrakło w moim życiu muzyki                    C D 
Kiedy was nie ma, to tak mi się zdaje 
Że przeminę, że będę nikim 
Kiedy was nie ma, to jakby niebo 
Miało się rozstać na zawsze ze słońcem. 
Kiedy was nie ma, dosyć mam wszystkiego 
I pragnę stąd na zawsze odejść 
 
        Moi przyjaciele, moi przyjaciele 
        Moi przyjaciele, bądźcie zawsze ze mną 
        Moi przyjaciele, moi przyjaciele 
        Zawsze wiem, że wszystko można 
        Że wystarczy tylko chcieć 
 
Jak mam wyspiewać, jak mam dziękować 
Jak wytłumaczyć, że bez was mnie nie ma 
Przytulam do was moją miłość 
I wdzięczność swą w modlitwę zamieniam 
Milion aniolków narysuję 
I wszystkie razem postrącam z nieba 
Dom na górze wybuduję 
I zagram dla was, kiedy trzeba 
 
        Moi przyjaciele... 

  

 

Najemnicy 

 
1.W dżunglach Katangi i w bagnach Konga /FBFC/ 
W stepach Jemenu, w piaskach Sudanu, /FBFC/ 
Gdzie śmierć swe żniwa zbiera codziennie /FBFC/ 
Walczą psy wojny, najemni żołnierze. /FBFCF/ 

  

Ref.: Czerwone łuny na niebie, czarna dokoła noc /FBFC/ 
I na przód wciąż na przód najemni żołnierze, /FBFC/ 
I vivla guer i vivla mur /FBFC/ 
I vivla guer i vivla more. /FBFCF/ 

  

2.Gdy huczą działa, świszczą pociski /FBFC/ 

background image

Gdy serce wali jak opętane, /FBFC/ 
Brudni od kurzu, od potu czarni /FBFC/ 
Biegną w ataku, biegną w nieznane /FBFCF/ 

  

3.Gdy przy ognisku wieczorem siądą /FBFC/ 
I dawne dzieje wspominać zaczną, /FBFC/ 
Uśmiech rozjaśni zmęczone twarze /FBFC/ 
Gdy z bronią w ręku wśród dżungli zasną. /FBFCF/ 

  

4.Za tych co w piaskach Dangi i Konga /FBFC/ 
I za tych co w bezmiernych grobach, /FBFC/ 
Za wszystkich, którzy polegli w walkach /FBFC/ 
Bóg wojny wieniec niesie laurowy. /FBFCF/ 

  

 

Nasze wino 

 
1.Nasze wino ma dzisiaj dobry smak, /A fis A fis/ 
O tak, o tak. /A fis A fis/ 
I okruchy wspomnień niesie do nas wiatr /A fis A fis/ 
O tak, o tak. /A fis A fis/ 

  

Ref.: A ty pytasz mnie /DE/ 
Jak tak można żyć /A fis/ 
Chyba można /DE/ 
No nie, no nie. /AA7/ 
A ty pytasz mnie /DE/ 
Jak tak można żyć /A fis/ 
Chyba można /DE/ 
No nie, no nie. /A fis A fis/ 

  

2.Przy tym winie widzisz wszystko to co chcesz /A fis A fis/ 
Co chcesz, co chcesz, /A fis A fis/ 
Twarze ludzi co zesłali nam pieśni deszcz /A fis A fis/ 
Pieśni deszcz, pieśni deszcz. /A fis A fis/ 

  

3.W wietrzny przestrzeń wznosisz kielich śpiewając tak /A fis A fis/ 
O tak, o tak, /A fis A fis/ 
Wy zbłądzeni w drodze powrócicie na nasz szlak, /A fis A fis/ 
Na szlak, na szlak. /A fis A fis/ 

background image

  

NOC W BACÓWCE 

  

Dorwały nas deszczem 
Przegoniły wiatrem i zdały na siebie 
W przygodnym nam domu miejsca nie zagrzały 
W tym górskim niby niebie 

  

I dziury w tym niebie wiatrem łatamy 
W bacówce tylko my sami 
I nic nie mówimy tylko dotyk ręki 
By nie psuć chwil, co przed nami 

  

A mrok sprzymierzeniec 
Przygarnął mi Ciebie, ciepło, twoje ręce 
Ech, stara bacówko niebo w nas się rodzi 
Przyjaźń czy coś więcej 

  

I dziury w tym niebie ... 

OSTATNI PET ZGASZONY JUŻ 

Ostatni pet zgaszony już G D e C 

Pusta puszka piwa w kącie leży gdzieś  

Dźwięk otwartej żyły obudził mnie 

Kilka chwil życia zostało mi 

Purpurowe od krwi prześcieradło 

W blasku nocy cudnie błyszczy się 

Ciekaw jestem tylko kto 

Takie życie narysował mi 

  

Na twoją i moją niemożliwość  

Spróbuj mała i rozpal we mnie ogień 

background image

No rozpal we mnie ogień 

Niech obudzę się  

  

Gdzieś tam w dali zawył wilk 

Na me martwe ciało różę rzucił ktoś 

Kumpel ostatniego bluesa zagrał mi 

Chyba trochę lubił mnie 

Wczoraj usłyszałem jak 

Anioł mój głośno wołał mnie 

Teraz jestem w grobie już 

Tylko tam w dali głośno wyje wilk 

  

Na twoją..... 

  

PIELGRZYM 

  

Ma pod stopami cierń kamienia C G C 

A ponad głową łachman nieba F e d G 

Pielgrzymią torbę na ramieniu C F C F 

A w niej spleśniałą pajdę chleba. C G C 

  

Wiodą go kręte szlaki leśne C F C F 

Strumień obmywa twarde stopy C F C F 

Uśmiecha się do siebie we śnie C F C F 

Drzemiąc pod dachem wiejskiej szopy. C F C G 

  

Cóż ci po wędrowaniu młody posępny człowieku F G C F 

background image

Gdzie cię do licha niesie, co widzisz na brzegu C G C 

Spójrz na taflę potoku twe podarte łachmany F G C F 

Gdzież człowieku?! Cóż ci po wędrowaniu?! C G C 

  

A kiedy rankiem przyodziewek 

Okrywał wątłe twe ramiona 

Ptaki budziły go swym śpiewem 

Wstawał i dalej szedł przez pola 

  

Nie zwykł ludzkiego wstrzymać wzroku 

I mówił niewyraźne słowa 

Nie mógł dotrzymać jemu kroku 

Niejeden który to próbował 

  

Cóż ci po wędrowaniu...... 

  

 

Po prostu miłość 

 
  

Jezu to znowu się stało C G 

Zakochałem się aż mnie coś zabolało a F 

Tylko z daleka jej ciało  

A sam widok to dla mnie za mało 

Ona uśmiecha się do mnie  

Lecz czy ona myśli o mnie 

  

background image

Kocham cię moimi myślami  

Całymi dniami i nocami  

Z tobą wiążę swe nadzieję 

A miłość na rozgrzeje 

  

Złączymy się w parę jedną 

Będziemy przykładem miłości na pewno 

Chcę byś była mą jedyną 

Chcę żyć dla ciebie i pić z tobą wino 

Zrobiłaś pierwszy krok 

Zbliżyłaś się stało się to 

  

Ref. Kocham ..... 

  

Lecz ty odchodzisz zostawiasz mnie samego 

Rzuciłaś mnie dla innego 

Jak mogłaś odejść z tamtym 

Ja teraz płaczę nie jestem taki twardy 

  

Ref. 

  

PO SEZONIE 

Złotym kobiercem wymoszczone góry, 
Jesień w doliny zeszła dziś nad ranem. 
Buki czerwienią zabarwiły chmury 
Z latem się złotym właśnie pożegnałem. 

We wtorek w schronisku – po sezonie. 
W doliny wczoraj zszedł ostatni gość. 
Za oknem plucha, i kubek parzy w dłonie 
I tej herbaty i tych gór mam dość. 

background image

Szaruga niebo powoli zasnuwa, 
Wiatr już gałęzie potrząsał z liści. 
Pod wiatr, pod górę znowu sam zasuwam 
Może w schronisku spotkam kogoś z bliskich… 

Ludzie tak wiele spraw muszą załatwić, 
A czas sobie płynie wolno panta rei. 
Do siebie tylko już nie umiem trafić, 
Kochać to więcej z siebie dać, czy mniej. 

  

POLANKA 

(Bez Jacka) 

a G a 
Liście zielenią zagra nam wiatr 
F E 
A śpiewność ptaków tylko prawdę powie 
a G a 
Choć niepojęty ten cały świat 
F E FE  
Choć nam nie wszystko chce zmieścić się w głowie 

a G a 
zatańcz ze mną na polanie 
G F E 
Ot tak, po prostu 
a G a 
zatańcz ze mną na polanie 

Choć raz prawdziwie 
F E a 
Zatańcz ze mną sobie 

Spójrz drzewa takie są uśmiechnięte 
A trawa oświadcza się kwiatom 
Choć nienazwane to piękno przepękne 
Oddają się wszystkie nie biorąc nic za to 

ref... 

Drzewa co szepcą coś ciągle śpiewają 
I pełno w ich szumie jest twojej piękności 
I choć troszeczkę o jesień się boją  
To i tak las jest pełen naszej miłości 

ref... 

  

Przemijanie  

background image

B.Nowicki, J.Dzierżak 
 
Dzień kolejny minął             a G a 
Dzień, co nic nie przyniósł     C G a e 
Jeszcze się nie skończył        C G a e 
A nowy już wyrósł               C G a G 
 
        Tyle dni minęło, tyle marzeń                    C G a e 
        Tylu ludzi przeszło, tyle zdarzeń 
        Tyle marzeń sennych się nie spełniło 
        Tyle dobrych gwiazd ubyło                       C G a 
 
Tyle słów powiedział 
Słów, co nic nie znaczą 
Może kogoś uraził 
Czyjeś oczy płaczą 
 
        Tyle dni minęło... 
 
Znowu czasu mijanie 
Znowu minął dzień 
Komu przyniósł radość 
Komu smutek wiem 
 
        Tyle dni minęło... 

 

Przygoda 

 
Przez błota i jeziora a E  

Gdzie wolno płynie woda a F 

Gdzie nie ma spalin aut i szos a E 

Wali zielona zaraza  

Na byle co nie zważa 

I czasem śpiewa sobie tak A jak!!! 

  

Przygodo przygodo w lesie i nad wodą F G  

Po górach połazić i paszczę rozdziawić C a  

Paszczę  

  

Pstrąg zamrugał do nas  

Wziął żabę pod rękę 

I powędrował dalej na szlak 

background image

A wszystkie leśne stwory  

Czy ładne czy potwory 

Śpiewają sobie refren ten A jak !!! 

  

Przygodo.................... 

 

Rege syrena 

 
  

Do Morąga rodzina wuja ściąga F G 

Na lato bo tato ma wóz C F G 

Serce taty łomoce jak konga 

Bo rodzine syreną będzie wiózł 

  

Cała rodzina ze Świdra upchana  

Szuka lewara bo koło ma luz 

Mama i tata ma urlop od rana  

W śpiworach śpią dzieci od wieczora 

  

Rege oo rege syrena 

  

Na walizę upchało się Elizę  

Na neseser Teresę i psa 

Tata fotel posunął najbardziej 

A śpiwory i mapy mama ma 

Cała rodzina ze świdra upchana 

Dosuwa dwusuwem aż idzie dym 

background image

Tata za sterem na czas kółek czterech 

Z brawurą pomyka przed furą 

  

Rege... 

  

Przed wieczorem syrena nad jeziorem  

Po falach przewala się pies 

Już Eliza do wody się zbliża 

Mama tatę ochlapała też 

  

Cała rodzina ze świdra upchana 

Widzi syrenę jak toczy się w dół 

Tata w syrenie widzi Terenię 

Terenia na twarzy się zmienia 

  

Cała rodzina ze świdra skąpana 

Z wody wynurza się już tylko dach 

Wóz był na luzie, wzniesienie duże 

Syrena ze świdra amfibia 

  

Rege 

  

 

Samotnik 

Oni chodzą razem na spacer do kina (bar. a d G)  

w blasku słońac jedzą słodkie lody bambino 

wczoraj na przeglądzie grali rege i rocka 

background image

on ją odprowadził ona pewnie go kocha 

  

ref. A ja jestem sam  

  

Chciałbym kiedyś poznać taką fajną dziewczynę 

co ją mógł bym zabrać na spacer do kina 

W blasku słońca jedlibyśmy lody bambino 

coś tam coś tam coś tam z taką fajną dziewczyną 

  

ref. a ja ......... 

  

Kiedyś ją widziałem na tej nowej ulicy 

i ona mnie dostrzegła bo byłem podpity 

w mojej ciemnej skórze stałem z kumplem pod drzewem  

spojrzała na mnie smutna i odeszła przed siebie 

  

ref. a ja.......... 

  

Idę sobie dymem trawki owiany  

ludzie mnie wyśmieją patrzcie on jest naćpany 

wszystko jest mi obce dla mnie wszystko jest super 

tylko tej dziewczyny tylko mi jej wciąż brak 

  

ref. a ja ........ 

  

Zdjąłem brudną skórę i rzuciłem za siebie 

zapuściłem włosy i zaplotłem je w dredy 

background image

teraz tylko słucham słodkich rytmów rege 

a błękitna flaga wciąż powiewa na niebie 

  

ref. a ja......... 

  

Dziś znów ją widziałem stała sama przy skwerze  

podszedłem do niej wolno zanuciłem jej rege 

spytałem czy to lubi powiedziała że nie wie 

potem mnie obięła i poszliśmy przed siebie 

  

Sen o Warszawie  

Czesław Niemen 
 
Mam tak samo jak ty 
Miasto moje, a w nim 
Najpiękniejszy mój świat 
Najpiękniejsze dni 
Zostawiłem tam kolorowe sny 
 
Kiedyś zatrzymam czas 
I na skrzydłach jak ptak 
Będę leciał co sił 
Tam, gdzie moje sny 
I warszawskie kolorowe dni 
 
        Gdybyś ujrzeć chciał 
        Nadwiślański świt 
        Już dziś wyruszaj ze mną tam 
        Zobaczysz, jak przywita pięknie nas 
        Warszawski dzień 
 
Mam tak samo jak ty 
Miasto moje, a w nim 
Najpiękniejszy mój świat 
Najpiękniejsze dni 
Zostawiłem tam kolorowe sny 
 
        Gdybyś ujrzeć chciał  
        Nadwiślański świt  
        Już dziś wyruszaj ze mną tam 
        Zobaczysz, jak przywita pięknie nas  
        Warszawski dzień 
 
        Zobaczysz, jak przywiyta pięknie nas  
        Warszawski dzień 
        Warszawski dzień  
        Warszawski dzień 

background image

 

Spowiedź 

 
  

Pod parafię bernardyna -E1-0-1-3-1-0-1- -H2-3- -E1-5- 

Zajechała limuzyna d 

Zajechała limuzyna A 

I przywiozła kolegę E A 

  

Proszę księdza bernardyna 

Całowałem się z dziewczyną 

Ależ chłopcze to rozpusta 

Całowałeś dziewczę w usta 

  

Trochę niżej trochę niżej 

Proszę księdza bernardyna 

Ależ chłopcze ty masz gust 

Całowałeś dziewczę w biust 

  

Trochę niżej trochę niżej 

Proszę księdza bernardyna 

Ależ chłopcze to występek 

Całowałeś dziewczę w pępek 

  

Trochę niżej trochę niżej 

Proszę księdza bernardyna 

Ależ chłopcze to obłuda 

background image

Całowałeś dziewczę w uda 

  

Trochę wyżej trochę wyżej 

Proszę księdza bernardyna 

Ależ chłopcze ty masz tupet 

Całowałeś dziewczę w pupę 

  

Nie z tej strony nie z tej strony 

Proszę księdza bernardyna 

Ależ chłopcze tworzysz lipę 

Całowałeś dziewczę w cipę 

  

Właśnie tutaj właśnie tutaj 

Proszę księdza bernardyna 

Ot co mam do powiedzenia 

Nie dostaniesz rozgrzeszenia  

  

Spod parafii bernardyna  

Odjechała limuzyna 

Odjechała limuzyna 

I odwiozła kolegę. 

 

Śpiewać Każdy może 

 
  

Śpiewać każdy może 

trochę lepiej lub trochę gorzej 

background image

Ale nie o to chodzi 

Jak co komu wychodzi 

Czasami człowiek musi  

Inaczej się udusi  

  

Uuu 

  

Lubię piosenki różne  

Inne dźwięki 

Szczególnie jak mnie coś wzruszy 

Rzuca mnie się na uszy 

Teraz będę już szczery 

Wybrałem drogę kariery 

Kariery na estradzie 

Na pewno sobie poradzę 

Stoję przy mikrofonie 

Niech mnie który przegoni 

Różne sceny brygady 

Już nie dadzą mi rady 

Bo ja się wcale nie chwalę 

Ja po prostu niestety mam talent 

Jak człowiek wierzy w siebie  

To cała reszta to betka 

Nie ma takiej rury na świecie 

Której nie można odetkać 

Wejść na estradę i zostać 

Cała reszta to rzecz prosta 

background image

A ja wiem co jest grane 

Dlatego tutaj zostanę 

Będę śpiewał piosenki 

Będą klaskać panienki 

Będą dawać mi kwiaty 

Będę teraz bogaty 

Bo ja się wcale nie chwalę 

Ja niestety mam talent 

Jak głos wydaję z siebie 

Wszyscy są w siódmym niebie 

Stoję przy mikrofonie 

Niech mnie który przegoni 

Różne sceny brygady 

Już nie dadzą mi rady 

Nikt mnie tutaj nie kiwnie  

Bo poczuje się dziwnie 

Ja nikogo nie straszę 

Ja talentem niestety go gaszę 

Bardzo lubię piosenki  

różne i inne dźwięki 

Szczególnie jak mnie coś wzruszy 

Rzuca mnie się na uszy 

Ja znam różne szlagiery  

Pójdę drogą kariery 

  

 

Trzy miłości  

background image

 
  

Pierwsza miłość z wiatrem gna, z niepokoju drży aE  

Druga miłość życie zna i z tej pierwszej drwi. daA7  

A ta trzecia jak tchórz w drzwiach przekręca klucz da  

I walizkę ma spakowaną już. EaA  

  

Pierwsza wojna, pal ją sześć, to już tyle lat  

Druga wojna - jeszcze dziś winnych szuka świat  

A tej trzeciej co chce przerwać nasze dni  

Winien będę ja, winien będziesz ty.  

  

Pierwsze kłamstwo, myślisz, ech zażartował ktoś  

Drugie kłamstwo - gorzki śmiech, śmiechu nigdy dość  

A to trzecie gdy już przejdzie przez twój próg  

Głębiej rani cię niż na wojnie wróg.  

  

Ułan (Piosenka z szabli)  

Paweł Orkisz 

Niech w księgach wiedzy szpera rabin, a G a  

nauka to jest wymysł diabli, C G C  

mądrością moją jest karabin C G  

i klinga ukochanej szabli. E a  

  

Nie pnę sie do zaszczytów drabin  

I generała biora diabli  

Podporą moją jest karabin  

background image

I klinga ukochanej szabli 
 
        Nie dbam o szarżę i o gwiazdki 
        Co kiedyś mi przystroją kołnierz 
        Wy piszcie księgi i powiastki, powiastki 
        Ja biję się jak każdy żołnierz 
 
Nie tęsknię do kawiarni gwarnej 
Gdzie mieszka banda dziwolągów 
Gardzę zapachem buduarów, buduarów 
Gdzie para psoci wśród szezlongów 
 
        Nie nęcą mnie zalety babin 
        Kobieta zdradną, niech ją diabli 
        Kochanką moją jest karabin, karabin 
        I klinga ukochanej szabli 
 
Nie jeden wróg miał na mnie chrapkę 
A teraz jęczy w piekle na dnie 
Ze śmiercią igram w ciuciubabkę, ciuciubabkę 
Więc może wkrótce mnie dopadnie 
 
        Ksiądz niech mnie grzebie albo rabin 
        Żołnierza się nie czepią diabli 
        Wy w grób połóżcie mi karabin, karabin 
        I klingę ukochanej szabli 

Ura Ura Ura 

Ura ura ura a 

Czapajew gieroj d  

Za Lenina za Stalina E  

Na boj na boj na boj a 

  

Za mir za mir za mir  

My pobiedzim wraga 

Za matuszku Rasiju  

I bieła waciara 

  

I jap twoja mac 

My kulturny narod 

My Germańca nie boim wsia  

I wsiegda idziem wpierod 

background image

  

Jechali kozaki  

na burych kaniach 

gwintówki na plecach 

nahajki w dłoniach 

  

i bur gaława  

i jeb gaława  

carskiego wojska 

ni prigajew ni kagda. 

  

I jap twoja mac 

My kulturny narod 

My Germańca nie boim wsia  

I wsiegda idziem wpierod 

  

My jebali nie proepali  

My jebiom nie propabiom  

Syfilisa pouczimy 

I poliklinku pazdziom 

  

Cariewna cariewna 

Cariewna ma 

Nie boisia nie boisia 

Kozackowo konia 

  

I jap twoja mac 

background image

My kulturny narod 

My Germańca nie boim wsia  

I wsiegda idziem wpierod 

  

WSPOMNIENIA BUMERANGA 

  

Przyjdzie rozstań czas i nie będzie nas. C D e C D e 

Na polanie tylko pozostanie po ognisku ślad. C D G e C D G 

  

Zdartych głosów chór, źle złapany Dur, 

Warty w nocy, jej niebieskie oczy nie powrócą już. 

  

Zapomniany rajd, zarośnięty szlak, 

Schronisk pustych i harcerskiej chusty, kiedyś będzie brak. 

  

Staniesz z nami w krąg, dotkniesz innych rąk, 

Będziesz śpiewał, marzył i rozgrzewał cały serca żar. 

  

Czyjś zbłąkany głos do strumienia wpadł. 

Nad górami, białymi chmurami cicho śpiewa wiatr. 

  

Gdzieś za rok, lub dwa przyjdzie rozstań czas. 

Złotych włosów, orzechowych oczu już nie będzie żal. 

  

Gdzie ogniska blask - stanie obóz nasz. 

Na polanie bratni krąg powstanie jak za dawnych lat. 

ZAWSZE MAŁO 

background image

 
G e C D 
Chociaż wszyscy nam mówią: już się zmienił czas, 
mimo tego to nie obchodzi nas 
Przecież każdy ma po tych naście lat, 
Każdy na swój sposób widzi świat  
wiat A tu w głowie ciągle szumi 
Jeszcze by się chciało 
Robić to co zakazane, 
Czego zawsze (zawsze) zawsze było mało  
Gdy siedzimy przy ognisku, szybko mija czas, 
bowiem wszędzie jest wesoło tam gdzie nie brak nas 
Nam wystarczy dobra paczka i gitara, 
przecPrzecież zawsze się dobierze fajna wiara 

  

 

Pytania syna poety  

 
  

Ja poeta i łachmyta C G 

Milczę kiedy syn mnie pyta a F C G  

Drogi ojcze ile trzeba C G  

Wydać na bochenek chleba a F C G  

I czy można proszę taty a F C G  

Taki chleb kupić na raty e a C G a e  

  

Ja poeta i łachmyta  

Milczę kiedy syn mnie pyta  

Co jest lepsze w życiu tato 

Skończyć studia, czy łopatą  

Wrzucać węgiel do kopalni 

Lub wyrzymać mózgi w pralni 

  

Ja poeta i łachmyta  

background image

Milczę kiedy syn mnie pyta  

Czy to prawda mój ty stary  

Że na przykład taki Paryż  

Ma na każdym większym płocie  

Rozlepione bezrobocie  

  

Przestał pytać bo już nocka  

Zamknij oczka, possij smoczka  

Chcesz to zmienię ci pieluszkę  

I pomodlę się nad łóżkiem  

Za obrońców naszych granic  

Za Rejtana i kochanie  

Za najwyższą ludzką rację  

Za umiłowaną patrię  

  

WĘDROWIEC I  

Nie oglądaj się za siebie kiedy wstaje brzask   

d F 

 
Ruszaj z nami w świat, nie zatrzymuj się 

 

C g d 

 
Sam wybierasz swoją drogę z wiatrem, czy po wiatr 

d F 

 
Znasz tu każdy szlak, przestrzeń woła cię 

 

C g d 

 
 
Przecież wiesz, że dla ciebie każdy nowy dzień 

 

F C g d 

 
Przecież wiesz, że dla ciebie chłodny lasu cień 
 
Przecież wiesz, jak upalna bywa letnia noc 
 
Przecież wiesz, że wędrowca los to jest twój los 
 
 
Lśni w oddali toń jeziora, słyszysz ptaków krzyk 
 
Tu odpoczniesz dziś i nabierzesz sił 
 
Ale jutro znów wyruszysz na swój stary szlak 
 

background image

Będziesz dalej szedł, tam gdzie pędzi wiatr