background image
background image

HI  S T O R Y C Z N E BITWY 

JAROSŁAW WOJTCZAK 

BANNOCKBURN1314 

Dom Wydawniczy Bellona 
Warszawa 2003 

background image

Dom Wydawniczy Bellona prowadzi sprzedaż wysyłkową swoich 
książek za zaliczeniem pocztowym z 20-procentowym rabatem od 

ceny detalicznej. 

Nasz adres: 
Dom Wydawniczy Bellona 

ul. Grzybowska 77 

00-844 Warszawa 
tel.: 652-27-01 (Dział Wysyłki) 

infolinia: 0-801-12-03-67 
Internet: www.bellona.pl 

e-mail: biuro@bellona.pl 

Opracowanie graficzne serii: Jerzy Kępkiewicz 
Ilustracja na okładce: Paweł Głodek 
Redaktor: Andrzej Wójcik 
Korekta: Hanna Śmierzyńska 

© Copyright by Jarosław Wojtczak. Warszawa 2003 
© Copyright by Dom Wydawniczy Bellona. Warszawa 2003 

ISBN 83-11-09605-8 

background image

WSTĘP 

Bitwa stoczona w dniach 23 i 24 czerwca 1314 roku na polach 

pod Bannockburn, niedaleko miasta Stirling w Szkocji, należy 
do najważniejszych wydarzeń w dziejach Wysp Brytyjskich. 

Anglikom przyniosła jedną z największych klęsk w całej 
historii, Szkotom największe zwycięstwo w dziejach tego 

kraju, nasuwające skojarzenia z polskim Grunwaldem. 

Do roku 1286 Szkocja pozostawała niepodległym królestwem. 

W niektórych okresach jej królowie popadali w przejściową 

zależność od królów Anglii. Anglikom nigdy jednak nie udało 

się podporządkować sobie Szkocji, lak jak to uczynili z Irlandią 
(1210) i Walią (1284). Sytuacja uległa zmianie w końcu XIII 

wieku, po śmierci ostatniego prawowitego króla z dynastii 
władającej Szkocją przez ostatnie ponad dwieście lat. Wykorzys­

tując spory o sukcesję wybitny władca Anglii, Edward II 

z dynastii Plantagenetów, zholdował nowego króla szkockiego 

Jana Balliola, który, uznawszy go za swojego zwierzchnika, 

został wasalem monarchy angielskiego. Opór Szkotów przeciw­

ko angielskiej dominacji wymusił wkrótce na królu Szkocji 
odwołanie jego hołdu wasalnego wobec Edwarda II i zawarcie 

sojuszu obronnego z tradycyjnym wrogiem Anglii — Francją. 

Wystąpienie Szkotów przeciwko Anglii położyło kres 

długiemu okresowi pokoju we wzajemnych stosunkach, kiedy 

background image

to pomiędzy obydwoma dworami panowały na ogół przyjazne 
stosunki (w okresie od 1100 do 1286 roku wojny zajęły 
w sumie zaledwie dziesięć lat). Początkowo, przy poparciu ze 
strony wielkich feudałów szkockich, udało się Edwardowi I 

podbić Szkocję i przyłączyć ją do Anglii, ale już w 1297 roku 

wybuchło w Szkocji wielkie powstanie chłopów i mieszczan 

pod wodzą szkockiego bohatera narodowego. Williama Wal­

laces. Mimo sporadycznych zwycięstw Edwarda I nad po­
wstańcami i stracenia Wallace'a powstanie przeciągnęło się 
z przerwami do 1305 roku. kiedy to Szkocja, podobnie jak 
wcześniej Irlandia i Walia, straciła status odrębnego królestw a 

i stała się formalnie częścią Anglii. 

W takiej właśnie sytuacji dokonał się interesujący proces 

integracji wywodzących się z różnych ludów mieszkańców 

Szkocji, którzy powstali przeciwko najeźdźcy i zjednoczyli 

w jeden naród. Uciążliwości związane z angielską okupacją 
sprzyjały konsolidowaniu się oporu Szkotów, czego wyrazem 
był wybuch w 1306 roku powszechnej wojny o niepodległość, 
w której wzięła udział również szkocka szlachta. Na czele 
walki wyzwoleńczej stanął przyszły wielki król i kolejny 
bohater narodowy Szkocji Robert Bruce. Jego determinacja 
i talenty wojskowe ożywiły nadzieje Szkotów. Wykorzystując 
śmierć Edwarda I i nieudolne rządy jego następcy Edwarda II. 

Robert Bruce stopniowo zaczął odbierać Anglikom okupowane 
ziemie, tłumiąc jednocześnie wewnętrzną opozycję. Do 1313 
roku w rękach Anglików pozostały zaledwie trzy zamki. 

w tym strategiczna twierdza Stirling. Dopiero zagrożenie jej 

utratą zmusiło Edwarda II do działania. Wiosną 1314 roku 
król Anglii ruszył na północ na czele ponad 20-tysięcznej 
armii. Robert Bruce oczekiwał go pod wsią Bannockburn. 

niedaleko Stirling. W dwudniowej bitwie armia Bruce'a 

pokonała trzykrotnie liczniejsze wojska Edwarda i „ścięła 

kwiat angielskiej kawalerii". 

Zwycięstwo w polu nie oznaczało automatycznie wywal­

czenia niepodległości kraju. Trzeba było c/icrnastu kolejnych 

background image

lat walk i działań dyplomatycznych, zanim w 1328 roku 
Anglia formalnie uznała niepodległość Szkocji. Ale niepod­

ległość, którą wywalczyła sobie Szkocja za panowania Roberta 
Bruce*a okazała się krótkotrwała. Wojny z Anglią i walki 

wewnętrzne trwały z przerwami ponad czterdzieści kolejnych 

lat. Dopiero za panowania królów z nowej dynastii Stuartów 
krucha niepodległość Szkocji została ostatecznie utrzymana 
i przetrwała oficjalnie przez następne trzy stulecia. 

Prawie stuletni okres od 1286 do 1371 roku nazywa 

się zwykle epoką wojen o niepodległość Szkocji. W rze­
czywistości były to wojny o Szkocję, bowiem oprócz walki 
z angielską okupacją w kraju toczyła się także wojna 
domowa. W okresie wojen o niepodległość ukształtowana 
została jedność i narodowa tożsamość Szkotów. Do tego 
czasu szlachta szkocka, podzielona i niejednorodna na­

rodowościowo, pozostawała kosmopolityczna. Bliżsi jej 
byli angielscy panowie niż szkockie chłopstwo i miesz­

czaństwo. Ostatecznie to bitwa pod Bannockburn przyczyniła 

się do zmiany poglądów kształtujących postawę szkockiego 
społeczeństwa. Poczynając od początku XIV wieku ró­
żnorodne grupy zaczynają wspólnie manifestować poczucie 
szkockiej tożsamości narodowej. Stan ten przeirwał w za­
sadzie do czasów współczesnych, chociaż w wyniku unii 

personalnej (1603), a następnie unii realnej (1707). powstało 

jedno Zjednoczone Królestwo (The United Kingdom), kładące 

kres istnieniu niezależnego państwa szkockiego. 

background image

WALKA O KORONĘ SZKOCJI 

W zimny, wietrzny dzień 18 marca 1286 roku król Szkocji 
Aleksander III zwołał na zamku w Edynburgu posiedzenie 
Rady Królewskiej. Tematem obrad był los jednego z panów 

szkockich, przebywającego w niewoli angielskiej. Wśród 
dochodzących zza okien odgłosów wichury i stuku uderzają­
cego o szyby marznącego deszczu, król i członkowie Rady 

dyskutowali nad sposobami uwolnienia więzionego earla '. Po 

późno zakończonych obradach Aleksander i jego doradcy 

zasiedli do stołu, który królewscy słudzy zastawili misami 
pełnymi gorących potraw ze świeżych ryb. Ledwie skończyw­
szy posiłek, obficie podlany piwem i winem z zamkowych 

piwnic, Aleksander przerwał biesiadę, dosiadł konia i z przy­

bocznym orszakiem opuścił Edynburg. Przyczyna pośpiechu 
króla była bardzo prozaiczna. Aleksander miał od roku nową, 
młodą żonę, klóra czekała teraz na niego w zamku po drugiej 

stronie lejkowatej zatoki Forth {Firth of Forth). Król pragnął 

jak najszybciej dotrzeć do Kinghom, gdzie stała ze swym 

dworem królowa, aby spędzić noc w ciepłym łożu u boku 

małżonki. Czterdziestopięcioletni jurny monarcha, w którego 

1

 Earl

 — najstarszy anglosaski tytuł feudalny przysługujący urzędnikom 

królewskim, następnie arystokratyczny tytuł dziedziczny, odpowiadający 

hrabiemu. 

background image

żyłach płynęła cząstka gorącej francuskiej krwi. znany był ze 
swego zamiłowania do kobiet. Jak zanotował współczesny mu 

kronikarz: „Kiedy naszła go ochota, ani burza, ani powódź, 
ani skaliste klify nie mogły go powstrzymać przed wizytą 

u mężatki, dziewicy lub wdowy, czy to w dzień, czy w nocy". 

Kiedy królewski orszak dotarł do przystani na południowym 

brzegu zatoki, pogoda znacznie się pogorszyła. Wystraszony 
przewoźnik najpierw odmówił przeprawy, przestrzegając przed 

wichurą i kłębiącymi się na wodzie falami, i ustąpił dopiero 

wobec królewskiej groźby. Nie zrażony szerokością zatoki 

i szalejącym żywiołem Aleksander wsiadł na chybotliwy 
prom i po niedługim, choć wielce ryzykownym, rejsie wraz ze 

swoją świtą dotarł do przeciwległego brzegu. Zadowolony 
z pokonania groźnej przeszkody król odrzucił propozycję 
bezpiecznego noclegu w szlacheckim dworze w Burntisland 

i nie bacząc na zapadające ciemności oraz złą pogodę kazał 
gnać dalej. Rozgrzany wypitym winem, będąc już oczami 
wyobraźni w ciepłej małżeńskiej sypialni, Aleksander wy­
sforował się przed swą świtę. W ciemnościach na wysokim 

klifie koło Kinghorn jego koń potknął się na oblodzonych 
kamieniach i zrzucił rozleniwionego jeźdźca w przepaść 

łamiąc mu kręgosłup. Zwłoki Aleksandra znaleziono następ­
nego dnia na skałach na brzegu zatoczki Pettycur. W miejscu 

jego śmierci sześćset lat później wzniesiono pomnik z napisem: 

..Wspaniałemu Aleksandrowi III — ostatniemu z celtyckich 

królów Szkocji, który zginął w wypadku w pobliżu lego 
miejsca". 

Śmierć Aleksandra III była ostatnią z wielu tragedii, jakie 

spadły na królewski ród Canmore. która zaowocowała daleko­
siężnymi skutkami dla Szkocji. Wydawało się, że panowanie 
Aleksandra III zakończy się w pełnej chwale. Granice kraju 
były bezpieczne, sytuacja wewnętrzna w miarę ustabilizowana. 

Król miał dwóch synów, Aleksandra i Dawida, tak więc 
kwestia sukcesji wydawała się nie budzić wątpliwości. Nie­

szczęścia zaczęły się w 1275 roku, kiedy to w wieku 

background image

trzydziestu pięciu lat umarła ukochana żona Aleksandra 
Małgorzata, najstarsza córka króla Anglii Henryka III. W roku 

1281 zmarł młodszy syn króla, ośmioletni Dawid. W styczniu 

1284 roku śmierć zabrała po długiej chorobie następcę tronu, 

osiemnastoletniego Aleksandra. Jedyna córka Aleksandra III. 

Małgorzata, w 1281 roku poślubiła króla Norwegii Eryka II 
(1280-1299). Ją też dotknęła rodzinna klątwa. W 1283 roku 
zmarła podczas porodu córki. Jej córka, nosząca także imię 
Małgorzata, nazwana przez Szkotów Panienką z Norwegii 
(Maid of Norway),

 była jedyną pozostałą przy życiu krewną 

Aleksandra III w dniu jego śmierci. 

Po tragicznej śmierci Aleksandra III powstał problem, kto 

ma objąć po nim tron Szkocji. Podobne dylematy rozwiązy­

wano w historii na różne sposoby, jednak tym razem sukcesja 
stała się przedmiotem politycznych przetargów. Szkoci nigdy 
wcześniej nic rrymarczyli swoim tronem, teraz jednak nagły 

zgon króla zmusił ich do pertraktacji z Anglią, która będąc 

konglomeratem siedmiu dawnych królestw

2

 uważała zabiegi 

o tron szkocki za naturalną kontynuację swojej polityki. Po 
śmierci Aleksandra, gdy zabrakło głowy państwa, a tym 
samym ośrodka władzy, który dbałby o kierunek wspólnej 
polityki, pojawili się liczni pretendenci będący zapowiedzią 
nadciągającego chaosu. Zwołana do Scone Rada Królewska 
złożona z jedenastu biskupów, trzynastu earlów i dwudziestu 
pięciu baronów uznała, że prawo dziedziczenia przysługuje 

małej Małgorzacie. Dziewczynka miała zaledwie trzy lata, 

gdy na jej czole spoczęła prastara korona Szkocji. 

Z całego szeregu drobnych, początkowo niezależnych państewek, które 

powstały w okresie podboju Brytanii celtyckiej prze/ Anglosasów, w końcu 
VI w. utworzyło się siedem większych królestw: Kent. Wessex. Sussex. 

Essex, hast Anglia. Mercja i Northumberland, Okres ich istnienia i wzajemnych 
walk nazywa się heptarchią (siedem państw). Od początku IX w. kierownicza 
rolę przejął Wessex — królestwo „zachodnich Sasów" w południowo-
-zachodniej części kraju, które uzależniło od siebie wszystkie pozostałe 
królestwa. Za panowania króla Wesseksu Egberta W 829 r. cały kraj 

zjednoczył się w jedno państwo, przybierając nazwę Anglii. 

background image

Gdy korona Szkocji przypadła trzyletniej dziewczynce 

mieszkającej z dala od swych poddanych, na dworze obcego 
monarchy, który sam miał zaledwie szesnaście lat. Rada 
Królewska powołała radę regencyjną, by sprawowała rządy 
w jej imieniu. Rada składała się z sześciu dostojników 
świeckich i duchownych, trzech z ziem położonych w po­
łudniowej Szkocji i trzech z ziem położonych w części 
północnej (linią rozgraniczenia była rzeka Forth). Żywiono 

nadzieje, że regenci, nazywani Strażnikami Szkocji (Scottish 
Guardians),

 zdołają utrzymać trwały pokój z Anglią, którym 

Szkocja cieszyła się przez ostatnie sto lat. Król Anglii 

miał jednak inne plany. 

Edward 1 (1272-1307) Długonogi {Longshanks) z dynastii 

Plantagenetów był jednym z najwybitniejszych angielskich 

władców tamtej epoki. Natura nie poskąpiła mu licznych 
zalet. Rosły, atletycznie zbudowany, imponował godną i rycer­

ską postawą. Czas spędzał z równą chęcią pośród sędziów 
i prawników, jak na polowaniu, turniejach i na wojnie. 
W długich walkach angielskich baronów z Koroną za pano­
wania jego ojca, Henryka II, przeszedł wytrawną szkołę 
polityczną. W 1265 roku wyszedł zwycięsko z wojny domowej 
i udowodnił, że jest zdolnym wodzem, pokonując w decydu­

jącej bitwie pod Evesham wojska przywódcy opozycji anty-

królcwskiej Szymona de Montfort. Sukces len przyniósł mu 
faktyczną władzę w Anglii, którą rządził w imieniu ojca. 
Wkrótce potem Edward zdusił w zarodku bunt baronów, 
zadając ich wojskom klęskę w bitwie pod Chesterfield (1266), 
a następnie znosząc ich niedobitki pod Axholme i Ely (1267). 
Obejmując tron Anglii w roku 1272 Edward I był dobrze 
przygotowany do sprawowania rządów i nie zawiódł nadziei, 

jakie rozbudził po Evesham, zarówno jako władca, jak 

i żołnierz. Poszedł na ustępstwa wobec opozycji, chcąc 
zapewnić sobie poparcie dla polityki ekspansji. W 1284 roku 

zakończył podbój celtyckiej Walii, przyłączając ją do swego 

królestwa i oddając jej Iron swemu synowi (odtąd tytuł księcia 

background image

10 

Walii przysługiwał każdorazowo najstarszemu synowi królew­
skiemu) \ Wkrótce miano się przekonać, że jest także bez­
względnym i przebiegłym politykiem, który wyznaczył Szkocji 
podobny los, jaki wcześniej zgotował Walii. 

Edward I był typowym Plantagenetem, a przedstawiciele tej 

potężnej i dynamicznej dynastii wykazywali zawsze ciągoty 

do podboju. Chociaż nie był pierwszym królem Anglii, który 

kierował swój wzrok ku Szkocji, kontynuując politykę wielu 
swych poprzedników zamierzał wykorzystać okazję, która 

pojawiła się przed nim sama. Tak więc, wykorzystując zamęt 

spowodowany śmiercią Aleksandra III, Edward I postanowił 
przyłączyć Szkocję do swoich włości. Świadomy w pełni 
korzyści, jakie ta wyjątkowa sytuacja stwarzała, od razu 

rozpoczął starania o dyspensę papieską na małżeństwo swego 
potomka z bliskimi krewnymi. W rzeczywistości zamierzał 
wydać młodziutką królową Małgorzatę za swego syna Edwar­

da. następcę tronu angielskiego, który miał wówczas sześć lat. 
Z tą myślą wszczął rokowania ze Szkotami i dworem norwes­

kim. Niewykluczone, że inicjatywa lego mariażu wyszła od 
Eryka II, który obawiał się kłopotów z intronizacją córki ze 
strony niektórych panów szkockich. W traktacie zawartym 

w Salisbury w październiku 1289 roku osiągnięto tymczasowe 

porozumienie. Szkoci zobowiązali się nie wydawać Małgorzaty 
za mąż bez zgody króla Anglii. Kiedy tylko nadeszła dyspensa 

od papieża, przedstawiciele Anglii, Szkocji i Norwegii uzgod­
nili, że Małgorzata uda się najpierw do Anglii, a stamtąd 
dopiero, po zaręczynach z księciem Edwardem, do Szkocji, by 

zasiąść na szkockim tronie. W zamian za zgodę na małżeństwo 

z angielskim następcą tronu, król Anglii zobowiązał się do 
poszanowania niepodległości Szkocji oraz uznał jej prawo do 

istnienia w dotychczasowych granicach i zachowania pełnej 
niezależności. Korony Szkocji i Anglii miały się połączyć na 

W trakcie kampanii walijskiej Eduard poznał bliżej zalety długiego luku, 

który upowszechnił później w Anglii jako podstawowy element uzbrojenia 

piechoty. 

background image

11 

jednej głowie, jednak oba kraje miały być r7.ad7.one jak

odrębne królestwa. Edward chytrze wprowadził do dokumentu 

kilka własnych zastrzeżeń, które osłabiały wagę angielskich 

zobowiązań. Pod pretekstem zapewnienia ochrony młodej parze 
zażądał także, by do czasu ślubu Małgorzaty i Edwarda 

zarządcą Szkocji został jego zaufany człowiek Anthony Bek, 

biskup Durham, na co S7.koci niechętnie przystali. Ostateczny 

tekst układu, który zakładał unię personalną obu królestw przy 
zachowaniu dotychczasowych „praw, swobód i ceł w królestwie 
szkockim", podpisano w 1290 roku jako Traktat z Birgham. 

Perspektywa zjednoczenia całej wyspy była bardzo bliska. 

na nieszczęście jednak dała o sobie znać klątwa ciążąca nad 
rodem Canmore. Pewnej jesiennej nocy 1290 roku wody 

jeziora Loch St. Tredwcll. które — zgodnie z legendą 

— zawsze przyjmowało czerwone zabarwienie, kiedy umierał 

ktoś z królewskiej rodziny, zaczerwieniły się zaskakując 
Szkotów znakiem nowej tragedii. 

Jesienią Edward I wysłał po siedmioletnią Małgorzatę 

piękny statek, pełen zapasów i zabawek dla małej królowej. 

Eryk II postanowił jednak, że zostanie ona przewieziona do 

Szkocji przez Norwegów. We wrześniu Małgorzata opuściła 
dwór swego ojca i wyruszyła w drogę z Norwegii do Szkocji. 

Mimo komfortowych, jak na owe czasy, warunków podróży 
młoda królowa nigdy nie dotarła do swego królestwa. Podczas 
rejsu zachorowała i kilka dni przed zakończeniem podróży 
zmarła na Orkadach, gdzie ją wysadzono z wysoką gorączką

A

Po śmierci małej Małgorzaty pojawiły się pogłoski, że to nie ona zmarła 

na Orkadach i że prawdziwa Małgorzata została porwana przed wejściem na 
pokład statku płynącego do Szkocji. W 1301 r. przybyła do Norwegii 
z Niemiec młoda niewiasta podająca się za Małgorzatę twierdząc, że została 
uprowadzona przez kobietę o imieniu Ingeborga, żonę jarla Tliora Hakanssona. 
1 sprzedana w niewolę. Podobieństwo do zmarłej Małgorzaty i smutna historia 

jej życia zyskało jej wielu zwolenników. To zaniepokoiło dwór norweski, 

który kazał uwięzić uzurpaiorkę i skazał ją na spalenie na stosie. Dla tych. 

którzy widzieli w niej Małgorzatę, stalą się legendą i przez wiele lal hyla 
traktowana jako święta. 

background image

12 

Wraz z jej śmiercią wszystkie dotychczasowe ustalenia stały 

się nieaktualne. Zgasła także szansa pokojowego rozwiązania 

problemu sukcesji do szkockiego tronu. Bezkrólewie wtrąciło 

Szkocję w otchłań sporów o władzę i wir okrutnych wydarzeń, 

któro sprawiły, że wody wielu rzek i jezior Szkocji zaczer­
wieniły się od krwi. 

Po śmierci Małgorzaty pojawiło się trzynastu kandydatów 

do szkockiego tronu. Byłoby ich czternastu, gdyby Alan 

Durward, earl Atholl, który ożenił się z córką Aleksandra II, 

nic zmarł tuż przedtem. Prawie połowa z pretendentów 
pochodziła z nieprawego łoża. Chociaż w ich żyłach płynęła 

cząstka królewskiej krwi i wszyscy oni zostali nobilitowani 

przez poprzedników Aleksandra III, w świetle obowiązującego 
w średniowieczu prawu byli tylko bastardami i ich szanse na 
objęcie tronu były iluzoryczne. Niektórzy wywodzili swój 
tytuł do korony od króla Dawida I, inni od Aleksandra 11 lub 

Donalda III Bane'a, inni powoływali się na powinowactwo 

z królem Wilhelmem Lwem. Nawet władca Norwegii Eryk 11 
zgłosił swoje pretensje do tronu, powołując się na swoją 

zmarłą córkę Małgorzatę. 

Pierwszy z legalnych kandydatów Nicholas de Soûles pojął 

za żonę inną córkę Aleksandra II, Ermenegardę. John Comyn, 
zwany Czarnym, lord Badenoch. rościł swoje prawa jako 

potomek króla Duncana P, lecz zgodził się zrzec pretensji na 
rzecz swego, mającego silniejsze prawo, kuzyna Jana Balliola. 

Dwaj inni, hrabia Holandii Florent V oraz Robert Pinkney, 

pochodzili od dwóch sióstr królów Malcolma IV i Wilhelma 
Lwa oraz Dawida, earla Huntington, brata króla Wilhelma 

Lwa. Florent V (hrabia Holandii w latach 1256-1296). 
twierdził na przykład, że earl Huntington przekazał wcześniej 
prawa do tronu swojej siostrze Adzie, matce hrabiego. Gdyby 
to była prawda, hrabia Holandii miałby najmocniejsze prawo 
do korony. Ponieważ jednak nic potrafił dowieść w sposób 

Tego samego, klórego w dramacie Williama Szekspira zamordował 

Makbet, podległy Duneanowi władca krainy Moray w północnej Szkocji. 

background image

13 

przekonujący swoich roszczeń, musiał ustąpić. W tej sytuacji 
w kolejce do tronu pozostało tylko dwóch czołowych preten­
dentów: Jan Balliol i Robert Bruce, piąty lord Annandale, obaj 
wywodzący się od Dawida, earla Huntington, wnuka Dawida I. 
Jan Balliol (ur. 1245) był synem Jana Balliola i Devorguilli 
/ Galloway oraz wnukiem Małgorzaty, najstarszej córki 
Dawida. Z kolei Robert Bruce (ur. 1210) był synem Izabeli, 
drugiej córki Dawida. Robert Bruce próbował wzmocnić 
swoje pretensje twierdząc, że w 1238 roku otrzymał od 

Aleksandra II. który przez wiele lat nie miał dziedzica, 

obietnicę sukcesji, którą unieważniło przyjście na świat 

przyszłego króla Aleksandra 111. Ponadto uważał, że pierw­
szeństwo należy się jemu, jako pochodzącemu z wcześniej­
szego pokolenia. Wśród kandydatów do tronu był lakże John 
Hastings, wnuk Ady, trzeciej i najmłodszej córki earla 

Huntington. W świetle obowiązującego prawa nie miał on 
jednak szans w rywalizacji ze starszymi pretendentami. 

Obaj główni kandydaci do sukcesji pochodzili z możnych 

średniowiecznych rodów, których przedstawiciele przybyli 
z Normandii po podboju Anglii przez Wilhelma Zdobywcę

6

Ich przodkowie osiedlili się w Szkocji na początku XII wieku 
za panowania Dawida 1. Król ten, w wyniku celowo prowa­
dzonej polityki „anglicyzacji", świadomie wzmacniał wpływy 
elementu angielskiego na swoim dworze, popierając rozwój 

normandzkiego systemu feudalnego w Szkocji. Jan Balliol był 
właściwie głównym pretendentem. Świadczy o tym m.in. jego 
herb przedstawiający rycerza w koronie siedzącego na koniu. 

Taki znak był w Szkocji zarezerwowany dla przedstawicieli 

królewskich rodów. W istocie Jan Balliol pochodził z ziem, 
które w owym czasie stanowiły odrębne królestwo w ramach 
Szkocji, zamieszkałe głównie przez ludność pochodzenia 

celtyckiego (istniało w takim kształcie aż do XIV wieku). 

Ród Balliol wywodził się z Bailłeul (Somme) w Normandii, ród Bruce 

(Braose. Breaux. Brus) z Bruis (dziś Brix) — normańskicj twierdzy i grodu 
położonego miedzy Cherbourgiem a Valognes. 

background image

14 

Tak ważny spór wymagał pilnego rozstrzygnięcia. Chociaż 

zasada primogenitury

7

 i inne okoliczności wskazywały, że 

pretensje Balliola są mocniejsze od praw rodziny Bruce'ów, ci 
ostatni nie chcieli ustąpić i sytuacja zaczęła z wolna zmierzać 
ku wojnie domowej. Lorda Annandale popierało silne stronnic­

two o rodowodzie normandzkim. Po stronie Balliola, choć 

brakowało mu cech przywódczych, była sympatia większości 

ludu, który chciał mieć króla bliskiego tradycji celtyckiej. 
W obawie przed wyniszczającym konfliktem wewnętrznym 
część szkockiego duchowieństwa i arystokracji normandzkiego 

pochodzenia zwróciła się z prośbą o arbitraż do Edwarda I. 
Występujący w jej imieniu biskup St. Andrews William Fraser 
wysłał list do Londynu, zapraszając Edwarda do rozstrzygnięcia 

sporu. Edward, podtrzymując pretensje dawnych królów angiel­
skich do zwierzchniej władzy nad Szkocją, przyjął z zadowo­

leniem przyznanie mu roli arbitra. Wiosną 1291 roku wyruszył 
do Szkocji na czele licznego pospolitego ruszenia ze wszystkich 
północnych hrabstw. 

Obrady rozpoczęły się 10 maja 1291 roku w położonym na 

granicy obu państw zamku Norham nad rzeką Tweed. Ponie­
waż zamek nie mógł pomieścić wszystkich pretendentów z ich 
stronnikami, sługami i taborami, obrady toczyły się na błoniach 

wzdłuż rzeki. Przewodzący obradom główny sędzia królestwa 
Anglii Roger de Brabazon w dość arogancki sposób ogłosił, 
że pierwszym krokiem winno być uznanie Edwarda zwierzch­

nikiem Szkocji (Lord Paramount) i zażądał, by Szkoci 

przysięgli królowi Anglii posłuszeństwo jako swemu panu 

i suwerenowi. Żądanie to zaskoczyło i bardzo rozeźliło panów 
szkockich, którzy w wielkiej liczbie przybyli do Norham 
w celu wysłuchania werdyktu Edwarda. Ponieważ jednak 
znajdowali się na ziemi angielskiej, nie odważyli się na 
otwarty sprzeciw i poprosili o czas do namysłu. Otrzymawszy 

Primogenitura

 (tac.) — prawo dziedziczenia przysługujące najstarszemu 

synowi lub najstarszemu potomkowi w linii prostej; stosowane W feudalizmie 

przy następstwie tronu i w dziedziczeniu. 

background image

15 

Zgodę, wycofali się na szkocki brzeg, lecz wobec braku zgody 
powrócili i poprosili o trzydzieści dni na przeprowadzenie 
konsultacji z przedstawicielami Kościoła i regentami- Po 
trzydziestu dniach rzeczywiście powrócili, ale w znacznie 
skromniejszej liczbie. Było wśród nich tylko ośmiu pretenden­

tów. Pozostali, czując słabość swoich pretensji, bądź nie chcąc 

podporządkować się Edwardowi, zostali w domu. Obie grupy, 
Szkoci i Anglicy, spotkali się w kościele w Norham, a rzecznik 
Szkotów niechętnie oświadczył, że Szkoci godzą się na 

warunki Edwarda. Wszyscy obecni pretendenci i ich zwolen­
nicy zgodnie złożyli hołd Edwardowi i przysięgli mu wierność 
jako zwierzchnikowi feudalnemu w zamian za sprawiedliwy 

arbitraż. Zachowanie takie łatwo zrozumieć, jeśli się uwzglę­
dni. że ród Balliola władał rozległymi włościami we Francji. 

a Bruce i inni pretendenci mieli posiadłości w Anglii i Irlandii. 

Po ceremonii uzgodniono, że w obradach nastąpi przerwa, 

w trakcie której uczone zgromadzenie Szkotów i Anglików 

w liczbie stu czterech osób (czterdzieści ze strony Balliola, 

czterdzieści ze strony Bruce'a i dwudziestu czterech Anglików 

wybranych przez Edwarda) oceni prawa i pretensje obu 
pretendentów. Przesłuchania przed radą trwały wiele miesięcy 

i dopiero w następnym roku. po zasięgnięciu rady uniwer­

sytetów z kontynentu, Edward ogłosił swój werdykt. 

17 listopada 1292 roku w kaplicy dominikańskiej w Berwick 

nad rzeką Tweed Edward ostatecznie rozstrzygnął spór—-jak­

by się wydawało — słusznie i wyznaczył Jana Balliola na 
króla Szkocji. Dwa dni później w pustym geście nakazał, by 
dwadzieścia trzy najważniejsze zamki w królestwie Szkocji 
(obsadzone przez angielskie załogi) uznały władzę nowego 
króla. 20 listopada Balliol w atmosferze przyjaźni złożył 
w Norham przysięgę wierności Edwardowi, jako swemu panu 

lennemu. Zaraz po koronacji, która odbyła się w dzień patrona 

Szkocji św. Andrzeja (30 listopada), zgodnie ze szkocką 

tradycją w Scone. Jan Balliol, już jako król Jan I (1292-1296), 
udał się do Newcastle, gdzie 26 grudnia złożył hołd wasalny 

background image

16 

Edwardowi i formalnie uznał swą zależność od króla Anglii. 
W trakcie ceremonii zdarzył się incydent, który okrył chmurą 

oblicza zwolenników nowego króla. Edward I. podkreślając 

swoje zwierzchnie prawa do Szkocji, wziął do ręki wielką 

pieczęć Królestwa Szkocji używaną przez regentów od czasu 
śmierci Aleksandra III i przełamał ją na cztery części. Jej 

szczątki schował do skórzanej torby i kazał przesłać do 

królewskiego skarbca w Londynie jako dowód znaczenia 

ceremonii. W świetle prawa Szkocja stała się z tą chwilą 
częścią Anglii. 

Problem sukcesji został rozwiązany bez przelewu krwi, ale 

Szkocja nie była z tego powodu szczęśliwa. Cała seria hołdów 

wobec Edwarda I przyjmowana była przez Szkotów z dezap­
robatą, Szkoci mieli świadomość, że oto król Anglii postawił 
swoją zakutą w stal stopę na ziemi szkockiej i czekają ich 

jeszcze ciężkie czasy. Wielu przedstawicieli nowej arystokracji 

i wielkich przywódców klanów z północy nigdy nie złożyło 

przysięgi wierności Edwardowi, powodując rozdźwięk między 

polityką a rzeczywistością. Społeczeństwo szkockie w więk­
szości było wprost oburzone i wrogo nastawione do warunków, 

na jakich doszło do porozumienia. Wielu Szkotów dopiero 

teraz zaczęło żałować swego poparcia dla króla Jana. Sam 

Balliol już wkrótce przekonał się, że zapłacił zbyt wysoką 

cenę za koronę. W istocie Edward I miał nadzieję, że nowy 

władca Szkocji, jako jego wasal, spełni wszystkie jego. nawet 

najbardziej poniżające, żądania i pozwoli wprowadzić w Szko­

cji angielskie porządki. W taki oto sposób położono fun­
damenty pod długi okres wojen szkocko-angielskich. 

background image

ZARYS DZIEJÓW SZKOCJI 

DO DRUGIEJ POŁOWY XIII WIEKU 

Szkocja obejmuje północną część wyspy Wielkiej Brytanii oraz 

wyspy Hebrydy, Orkacly i Szetlandy. Powierzchnia Szkocji, 
przeważnie górzysta i wyżynna, wynosi 78,8 tys. krrr. Główny 

ląd dzieli się na północną Szkocję Górną (Highlands) i południo­
wą Szkocję Dolną (Lowlands). Naturalną granicę podziału 

pomiędzy obu tymi obszarami stanowi wąski przesmyk lądu od 

zatoki Forth na wschodzie do zatoki Clyde na zachodzie. 
W północnej części dominują góry i wyżyny, w części południo­

wej równiny pełne rozległych torfowisk i wrzosowisk. Część 
północna posiada gorsze warunki klimatyczne i gorsze gleby niż 

część południowa, w której skoncentrowana jest większość 
ludności kraju. Charakterystyczną cechą krajobrazu Szkocji jest 
bardzo rozwinięta linia brzegowa. Mor/e wdziera się tu głęboko 
w ląd, tworząc niezliczone zatoki i powodując rozszerzenie 
lejkowatych ujść rzek, które zmieniają swój poziom w zależności 
od przypływów i odpływów morza. 

Początki Szkocji giną w mrokach dziejów. Pierwsi ludzie 

pojawili się tam, na skraju zamieszkanego wówczas świata, 
w III tysiącleciu p.n.e. w epoce neolitu. Na początku osiedla 
ludzkie powstawały wyłącznie na wybrzeżu i okolicznych 
wyspach. Upłynęły setki lat, zanim człowiek przemógł swój 

2 - Bannoekbuni 1314 

background image

18 

strach przed wnętrzem lądu, które kojarzyło mu sic z gęstymi 
lasami, moczarami oraz dzikimi zwierzętami i rozpoczął 
zasiedlanie głównego lądu. W okresie tym ludzkie społeczności 
były nieliczne i żyły z dala od siebie, utrzymywały jednak ze 
sobą łączność. Skąd przybyli i kim byli pierwsi cywilizowani 

ludzie na szkockiej ziemi dokładnie nic wiadomo. Praw­

dopodobnie były lo ludy pochodzące z Półwyspu Iberyjskiego, 
ale trudno to stwierdzić, gdyż w epoce tej panował dość 

powszechnie zwyczaj spalania zwłok, który nie pozostawił 
wielu śladów z tego okresu. 

Około 2000 roku p.n.c. w początkach epoki brązu, przybyła 

do Anglii i Szkocji nowa fala przybyszów z południowego 
wschodu, znad dolnego Renu. Ze względu na charakterystyczne 
dla nich wyroby ceramiczne, nazwano ich ludem garncarzy 
(Beaker People).

 Lud ten posiadał już zdolność obróbki 

metalu, z którego wytwarzał narzędzia zastępujące wyroby 
kamienne. Jego przedstawiciele byli też energicznymi żeg­
larzami. dzięki czemu mogli utrzymywać żywe kontakty 
z Irlandią, będącą w tym czasie głównym centrum produkcji 
brązu. Przyspieszyło to rozwój cywilizacji w Szkocji. 

Jeszcze przed schyłkiem VI wieku p.n.e. Wyspy Brytyjskie 

skolonizowały ludy celtyckie przybyłe z obszarów północnych 

Niemiec i północnej Francji. Ludy le napłynęły w następujących 
[xi sobie falach skłóconych i zwalczających się plemion. Celtowie 
zmieszali się stopniowo ze swymi poprzednikami, narzucając 

Wyspom Brytyjskim swoją organizację plemienną i język. Wpływ 
ich okazał się szczególnie trwały w Walii i Szkocji. 

Podstawową komórką społeczną Celtów była rodzina mono-

gamiczna, w której wysoką pozycję miała kobieta. Rodzina 

wchodziła w skład klanu, czyli wyraźnie wyodrębnionej grupy 
rodowej pochodzącej od wspólnego przodka, w obrębie której 
więź krwi stanowiła o wzajemnych układach wspólnoty. 

Wyższą formą organizacji i zarazem jednostką o charakterze 
politycznym było plemię z królem lub wodzem o mniej lub 
więcej autokratycznych prerogatywach, ograniczonych niekie-

background image

19 

ciy przez oligarchię przywódców klanów. Z upływem czasu 

władza jednostkowa króla zyskiwała coraz bardziej na znacze­

niu. Prawodawstwo celtyckie uwzględniało więzy krwi sięga­

jące aż do siedemnastego pokolenia. Naprawdę liczyło się 
pokrewieństwo sięgające szóstego pokolenia, ale i to oznaczało 

świadomość więzi krwi ogarniającą kilkaset osób żyjących 

jednocześnie. Trwałość organizacji klanowej Celtów była 

niezwykle duża, zwłaszcza w Szkocji, gdzie jej relikty 
przetrwały do czasów współczesnych. 

Nowi przybysze byli znakomitymi budowniczymi ufor­

tyfikowanych osiedli, które lokowali na strategicznych wzgó­
rzach. Były to rozległe warownie o kształcie najczęściej 
kolistym, bronione wałem drewniano-ziemnym lub, rzadziej, 
konstrukcją drewniano-kamicnną. Często miały podział we­
wnętrzny na dwie części, z których mniejsza i wyższa była 
siedzibą władcy i ośrodkiem kultu religijnego. W czasach 
późniejszych Celtowie zaczęli wznosić warowne wieże do 
obrony przed morskimi rabusiami najeżdżającymi Brytanię 
w poszukiwaniu niewolników dla Cesarstwa Rzymskiego. 

Materialną podstawą cywilizacji Celtów stało się opanowa­

nie technologii wytopu i obróbki żelaza z szeroko wy­

stępujących rud bagiennych. Celtowie byli przeważnie ludem 

pasterskim, ale zajmowali się także uprawą ziemi. Głównym 
ich zajęciem była jednak walka. Już najdawniejsze wzmianki 
podkreślają zgodnie wojenne uzdolnienia Celtów, ich walecz­
ność i porywczość. Znajomość metalurgii żelaza w dużym 
stopniu wyjaśnia także sukcesy militarne Celtów, którzy 
dokonywali podbojów dobrze uzbrojeni w żelazny oręż. Miarą 

ich rozwoju stała się produkcja uzbrojenia. Swoją pozycję 

Celtowie zawdzięczali broni żelaznej, przewadze liczebnej 
i dwukonnemu rydwanowi. Załogę rydwanu stanowili woźnica 

i wojownik uzbrojony w oszczepy i miecz. Wykopaliska 

archeologiczne poświadczają znany ze źródeł pisanych obraz 

uzbrojenia wojownika. Wyposażony on był w długi, prosty 
miecz obosieczny (lak charakterystyczny dla późniejszych 

background image

20 

Szkotów) oraz włócznie i oszczepy. Do ochrony służyła 
drewniana, okrągła tarcza, okuta wokół żelazną taśmą. Tarcze 
bywały bogato zdobione, malowano na nich znaki i figur)' 
i okuwano je dodatkowo metalowymi aplikacjami. Uzbrojenia 
wojownika dopełniał nóż bojowy. Celtowie walczyli przeważ­
nie z odkrytą głową, niektórzy do walki stawali nago lub 
odziani w zwierzęce skóry. Hełm i pancerz były rzadkością. 

Do zwyczaju wojowników należało wyzywanie przeciwnika 

na pojedynek przed frontem szyków zbrojnych zastępów. 

Nierzadko do walki stawali królowie, a ich pojedynek mógł 

rozstrzygnąć o wyniku bitwy. 

Ciągłe walki plemienne uniemożliwiły Celtom poważniejsze 

próby zjednoczenia, co w znacznym stopniu ułatwiło podbój 

Brytanii przez Rzymian w 1 wieku n.e. Rzym zainteresował się 
Brytanią już w okresie wojen galijskich Juliusza Cezara, ale 

zorganizowane przez niego w latach 55 i 54 p.n.e. dwie wyprawy 
zwiadowcze do Brytanii nie przyniosły trwałych sukcesów 

militarnych i politycznych. Podczas pierwszej wyprawy w 55 

roku p.n.e. Cezar przeprawił się z dwoma legionami do Brytanii, 

jednak z powodu późnej pory roku i złej pogody powrócił do 

Galii zaniechawszy podboju wyspy. Wiosną 54 roku p.n.e.. 
w czasie drugiej wyprawy, Cezar z pięcioma legionami i 2000 

jazdy przeprawił się ponownie do Brytanii. Napotkał tam opór 

plemion brytyjskich pod wodzą Kasywelaimusa. Jednak po 
przekroczeniu Tamizy przez wojska rzymskie, podjął rokowania 

i zobowiązał się płacić Rzymowi daninę. Cezar wycofał swoje 

wojska do Galii, nie pozostawiwszy w Brytanii garnizonów. 

Dopiero dziewięćdziesiąt lat później, po umocnieniu się Rzymu 

w Galii, cesarz Klaudiusz, pod naciskiem kół handlowych 

zdecydował się na podbój Brytanii. Podboju południowej części 

wyspy dokonała w 43 roku n.e. armia konsula Aulusa Plaucjusza. 
W ciągu dwóch lat Plaucjusz na czele czterech legionów podbił 

dzisiejszą Anglię, a kilka lat później Walię, zamieniając Brytanię 

w prowincję rzymską. W latach siedemdziesiątych legiony 
rzymskie podjęły próbę przesunięcia granicy rzymskiej Brytanii 

background image

21 

hardziej na północ. W roku 71 nad rzeką Ouse powstał 
York, największa forteca rzymska na północy Anglii. Wkrótce 

stacjonujące tam wojska rzymskie zetknęły się z nowym 
przeciwnikiem. 

Do Szkocji (zwanej wówczas Kaledonią) Rzymianie przybyli 

w 80 roku pod wodzą Gnejusza Juliusza Agrykoli, namiestnika 
i naczelnego wodza rzymskiej Brytanii. W roku 78 Agrykola 
zajął wyspę Mona (Anglesley) i dokończył podboju Walii. W 80 
roku podbił całą Anglię północną. Do nowo wybudowanej 

fortecy w Chester ściągnął dwa legiony, szykując się do podboju 

Szkocji. Stąd, na czele armii liczącej 20 000 ludzi, dotarł do 

rzeki Tay. gdzie rozpoczął budowę systemu fortyfikacji mają­

cych zabezpieczyć podbite tereny przed napadami północnych 

plemion celtyckich. Centralnym punktem rzymskiego systemu 

obronnego stał się wielki ufortyfikowany obóz wojskowy koło 

lnchiuthil nad rzeką Tay, Pinnata Castra, obsadzony przez IX 
legion rzymski. Trzy lata później Agrykola powrócił, tym razem 

aby podbić późniejsze prowincje Galloway i Moray. Wczesnym 
latem 83 roku posunął się przez dzisiejsze Stirling w głąb Szkocji 
w kierunku Perth-Aberdeen, zaopatrywany przez flotę operującą 
wzdłuż wschodniego wybrzeża. Pod koniec lata dotarł w okolice 
dzisiejszego Aberdeen, gdzie napotkał duże zgrupowanie wojow­

ników połączonych plemion kaledońskich. Byli uzbrojeni 

w małe tarcze i żelazne miecze i wykorzystywali w walce 

rydwany. Długie na metr żelazne miecze Celtów budziły strach 
nawet wśród zahartowanych żołnierzy Imperium Rzymskiego. 

Rzymski historyk Tacyt tak pisał o strasznej broni Celtów: „...ich 

wyjątkowo długie miecze z żelaza wydawały się słabą przeszko­
dą dla legionów, dopóki nie ujrzały one. że ta potworna broń 
w rękach wyszkolonego wojownika mogła być użyta szybko 

i z dużym skutkiem. Dziewiąty legion Agrykoli w Brytanii bał 
się zwarcia z barbarzyńskimi Celtami właśnie z powodu ich 

długich mieczy"

 l

Roben M.  G u n n , Scottish Origin...up to William Wallace, Chapter I, 

s. 2. Scouish History from Scotweb3.html. 

background image

22 

W wielkiej bitwie na stokach góry Mons Graupius (góra 

Kathecrankie?), u podnóża gór Grampian, połączone sity 
Kaledończyków zostały rozbite przez mniej liczne, ale doskonale 

wyszkolone oddziały rzymskie. Według Tacyta, który przekazał 
opis tej bitwy, przeciwnik zostawił na placu boju 9000 
poległych, podczas gdy straty po stronie rzymskiej wyniosły 360 
zabitych. Mimo klęski plemiona szkockie nie dały się podporzą­

dkować Rzymowi. Zanim Agrykola zdołał dokończyć dzieła 
całkowitego podboju Szkocji, został odwołany z Brytanii przez 

zazdrosnego o jego sukcesy cesarza Domicjana. Decyzja ta 

położyła kres ekspansji Rzymu w Brytanii. Trudno dostępne 

tereny Szkocji, obfitujące w lasy. góry, bagna i wrzosowiska 
pozostały poza zasięgiem władzy rzymskiej. 

Blisko trzydzieści lal po bitwie pod Mons Graupius, około 

120 roku, Kalcdońezycy wzniecili wielkie powstanie, które 

doprowadziło do całkowitego rozbicia IX legionu rzymskiego. 
W następstwie klęski wojska rzymskie wycofały się bardziej 
na południe, gdzie wybudowały limes osłonięty przez XVI 
legion. Wtedy też postanowiono odgrodzić zromanizowaną 
część wyspy od części północnej, która nigdy nie znalazła się 
pod stałą okupacją Rzymu. Na rozkaz cesarza Hadriana 
(panował w latach 117-138) został zbudowany w latach 

122-128 na granicy Anglii i Szkocji, na linii Tyne-Solway, 

potężny system fortyfikacji. System ten. zwany Murem Had­
riana {Hadrian's Wall), miał stanowić odtąd stałą granicę 

między Brytania rzymską a pozostała . 

Około 140 roku Rzymianie podjęli jeszcze jedną próbę 

przesunięcia granie Brytanii na północ i rozciągnięcia swojej 
władzy nad obszarami górzystej Kaledonii. W latach 140-142 

w samej Szkocji na rozkaz cesarza Antoninusa Piusa (138-161) 
został wybudowany między ujściem rzek Forth i Clyde Mur 

Antoninusa. który wyznaczał północną granicę rzymskiego 

Mur Hadriana miał długość około 130 km, posiadał 16 fonów i 320 wież 

obserwacyjnych. Główny mur miał grubość 3 m i wysokość przeszło 6 m. 

Przeciętna załoga muru wynosiła od 10 000 do 15 000 ludzi. 

background image

23 

panowania na wyspie Brytanii. Długość muru, zbudowanego 

z darni i kamienia, wynosiła 60 kilometrów. Nie miał on 

fortów ani wież obserwacyjnych i był niższy od Muru 
Hadriana. Przetrwał jedynie około czterdziestu lat. Po kata­
strofalnej inwazji Celtów szkockich (zwanych przez Rzymian 
piktami ze względu na zwyczaj malowania przed bitwa. 
swoich ciał; nazwa ta pojawia się po raz pierwszy w 297 roku 
jako przezwisko nadane przez żołnierzy rzymskich wojow­
nikom kaledońskim) aż po Mur Hadriana. został zniszczony 
na rozkaz cesarza Kommodusa (180-193). który doszedł do 

wniosku, że tak daleko wysuniętej na północ pozycji nie da 

się skutecznie obronić. Rzymianie wycofali się pod koniec 
II wieku do poprzedniej granicy, osłoniętej fortyfikacjami 

cesarza Hadriana. W następnych latach plemiona szkockie 

wielokrotnie wdzierały się do północnej Anglii, niszcząc w wielu 
miejscach nie tylko Mur Hadriana. ale także rzymskie fortece 
w (.'bester i Yorku. Sytuacja została opanowana dopiero za 
cesarza Septymiusza Sewerusa. Bunt w północnej Brytanii 
w latach 208-211 skłonił Sewerusa do udania się na wyspę 
i przejęcie osobistego dowództwa. Poprowadzona przez cesarza 

wielka ofensywa na północ pozwoliła oddalić niebezpieczeństwo 
szkockie. W pościgu za Piktami Sewerus doszedł aż do 
Aberdeen i dalej, ale plemiona kaledońskie już nie powtórzyły 
błędu spod Mons Graupius i do otwartej bitwy z wojskami 
rzymskimi nic stanęły. Działania wojenne przeciwko Kaledoń-
czykom na północ od Wału Hadriana przerwała nagła śmierć 
cesarza w Yorku. Syn i następca Sewerusa — Karakalla 
wycofał wszystkie garnizony rzymskie poza linie Muru Had­

riana. Rzymianie zmienili też dotychczasową strategię. Odtąd 
ograniczali się do wspierania miejscowych Brytów, którzy 
przejęli na siebie ciężar obrony północnej granicy. 

Mimo że zwycięstwa Septymiusza Sewerusa zapewniły 

rzymskiej Brytanii spokój na blisko stulecie, walki z plemio­

nami szkockimi trwały ze zmiennym powodzeniem aż do 

początku V wieku. Przybrały one na sile zwłaszcza od czasu. 

background image

.24 

gdy w północno-zachodniej części Brytanii osiedliły się 
plemiona celtyckich Szkotów zamieszkujące do III wieku 

Irlandię. Dysponowały one liczną i silną flotą. Początkowo 
Rzymianie, nie mając dostatecznych sił do powstrzymania 

najazdu Szkotów, pozwolili najeźdźcom pozostać w granicach 
Imperium na warunkach plemion sprzymierzonych. Sytuacja 
pogorszyła się w latach sześćdziesiątych IV wieku, kiedy to 
zaszła potrzeba użycia całej nowej armii rzymskiej do rozprawy 
z Piktami i Szkotami. Odparcie w 367 roku jednoczesnego 
ataku sił szkockich z zachodu, kaledońskich z północy i saskich 

ze wschodu, uwieńczone najazdem na Szkocję i częściową 
odbudową zniszczonego Muru Hadriana (jego naprawy za­
przestano ostatecznie od 383 roku) było ostatnim wielkim 
wysiłkiem wojennym Rzymu w Brytanii. 

Rzymianie opuścili Brytanię nigdy nie podbiwszy Szkocji. 

W odciętej od reszty cesarstwa Brytanii żołnierze okrzyknęli 
w roku 406 cesarzem jednego ze swoich dowódców, Konstanty­
na (rządził jako Konstantyn 111). W walce o panowanie w Galii 
i Hiszpanii Konstantyn ściągnął w lalach 407-408 z wyspy 
niemal wszystkie garnizony wojskowe i przemrcłłje przez kanał 
La Manche. Wycofanie przez Konstantyna garnizonów rzyms­
kich z Brytanii oznaczało w praktyce utratę kontroli nad wyspą, 
którą zaczęli rządzić samodzielnie półsuwerenni dowódcy 
wojskowi wywodzący się ze zromanizowanej ludności miejsco­
wej. Wycofując się z Brytanii na początku V wieku Rzymianie 
pozostawili po sobie cenną spuściznę — większość plemion 
zamieszkujących ziemie szkockie zjednoczonych wspólną walką 
przeciwko próbom rzymskiego podboju. W chwili pojawienia się 

Rzymian w Szkocji zamieszkiwało ją siedemnaście różnych 
plemion, w momencie upadku cesarstwa czterysta lat później 

było ich już tylko cztery. 

Najliczniejszym i najbardziej tajemniczym ludem byli 

Piktowie, władający większością wyżynnego terytorium w pół­
nocnej, wschodniej i środkowej Szkocji. Stanowili najstarszą 
rasę Celtów szkockich, ale jako odrębna grupa narodowościowa 

background image

25 

przestali istnieć już w XI wieku. Ponieważ nie przetrwał ich 

języki nie zachowała się ich kultura, nie pozostawili też po sobie 

żadnej pisanej historii (poza rzeźbionymi kamieniami, zawierają­
cymi ornamenty i motywy roślinne oraz inskrypcje we wczesno-
cełtyckim alfabecie, zwanym ogłtam), tak naprawdę niewiele 
o nich wiadomo. Cechą, która ich wyróżniała, była zasada 
dziedziczenia władzy królewskiej po linii matki. Ceremonia 
obejmowania władzy odbywała się. pod gołym niebem na 

świętym wzgórzu, początkowo w Dunkeld. później w Scone. 

Drugim z czterech wielkich ludów szkockich byli Brytowie, 

dominujący w południowo-zachodniej Szkocji. Tworzyli oni 
dobrze rozwinięte społeczności, zorganizowane w małe króles­
twa. z których najsilniejsze» ze stolicą w Dumbarton, nosiło 

nazwę Strathclyde (Dolina rzeki Clyde). Stąd zwykło się ich 
nazywać Brytami ze Strathclyde. Obszar, jaki zamieszkiwali. 
rozciągał się od zatoki Clyde na południe poprzez Cumbrię do 
Walii. Byli blisko spokrewnieni z ludnością Walii, z którą 

łączyła ich wspólna kultura i język. Ciągłe waśnie oraz wojny 
stały na przeszkodzie zjednoczeniu Brytów i utworzeniu 
silnego państwa. Z tego powodu królestwa Brytów były 

najeżdżane przez sąsiadujących z nimi na południu Anglów, 
którzy podporządkowali sobie większość z nich w połowie 

siódmego stulecia. 

Trzecią grupą byli pochodzący z północnych Niemiec 

Anglowie, którzy w V wieku osiedlili się w południowo-

wschodniej Szkocji i północnej Anglii. Bardzo wojowniczy 

i żądni ziemi wyparli na wschód sąsiadujących z nimi Brytów 
i na początku VII wieku utworzyli własne królestwo Nort-
humbrii ze stolicą w Bamburgh. Powstało ono z dwóch 

mniejszych państewek: Bernicji i Deiry, a jego pierwszym 
s* tadcą został syn króla Bernicji. Athelfrith. który poślubił 

córkę króla Deiry. Większość mieszkańców Northumbrii 
(późniejszego Northumberland) stanowili potomkowie Brytów, 

natomiast elita władzy wywodziła się z plemion anglosaskich. 
Za panowania Athelfritha (593-616) i jego następcy Edwina 

background image

26 

(616-632) Anglowie uzyskali kosztem Brytów znaczne zdo­
bycze terytorialne na zachodzie i północy, bez większego 
powodzenia próbowali natomiast prowadzić podboje w Szkocji. 
Jako jedyny z czterech wczesnych wielkich ludów zamiesz­
kujących Szkocję nie mieli celtyckich korzeni, co stało się 
później największym problemem samych Celtów. 

W zachodniej części wyżyn szkockich, wokół zatoki Lome, 

osiedlili się celtyccy przybysze z Irlandii, wywodzący się 
z bocznej linii dynastii, która władała gaelickim królestwem 

Dalriady (Dal-Riata), rozciągającym się od północno-wschodniej 
Irlandii do części środkowych Hebrydów i późniejszego hrabstwa 

Argyll w Szkocji właściwej. Pochodzenie ich nazwy — Szkoci 
— wywodzi się prawdopodobnie od łacińskiego Scottus lub 
Scotti,

 co w języku Brylów znaczyło „łupieżcy" lub „rozbójnicy" 

i doskonale oddaje wojownicza, naturę wczesnych Szkotów. Na 
przełomie IV i V wieku zajęli oni obszary zachodniej Kaledonii 
w rejonie Argyll. Nie wiadomo jednak, czy był to podbój, czy 
akcja kolonizacyjna. Ich głównym wodzem był w tym czasie 
Fergus Wielki {Mór), syn Eryka (Fergus mac Ere), od którego 
zwykło się zaczynać poczet historycznych królów szkockich. On 
i jego bracia — Loarn i Angus (Oengus) odegrali ważną rolę 
w powstaniu nowego państewka. Od nich wywodzą się też trzy 
główne klany, z jakich składała się szkocka Dalriada. Jednym 
z elementów jednoczących Szkotów, obok wspólnego pochodze­

nia, były ich walki z Piktami, Anglami. a także z rodakami 

z północno-wschodniej Irlandii (Dalriady irlandzkiej). Największą 

sławę w tych walkach zyskał sobie potomek Fergusa Wielkiego 

— Aedan mac Gabrain, który panował w końcu VI wieku. Za 

jego panowania stolicą państwa Szkotów była twierdza Dunadd, 

położona na trudno dostępnej skale otoczonej bagnistymi tor­

fowiskami. 

Około 450-500 roku rozpoczęły się najazdy germańskich 

Anglów. Sasów i Jutów na Wyspy Brytyjskie. Sasi byli 
najliczniejszym z trzech spokrewnionych ze sobą ludów, które 

od co najmniej dwóch stuleci najeżdżały wybrzeża Brytanii 

background image

27 

w poszukiwaniu łatwego łupu, a w tym okresie usadowiły się 
na tej wyspie na dobre. Nie jest jasne, czy osadnictwo 
anglosaskie było procesem spontanicznym, czy też plemiona te 

przybyły do Brytanii na prośbę walczącego z najazdami Szkotów 
i Piktów jednego z wodzów rzymsko-brytyjskich. Wortigerna. 

Sasi opanowali cały obszar ujścia Tamizy i południowo-

wschodnią Brytanię od Kentu do wyspy Wight, .lutowie wyspę 

Wight i sąsiednie rejony nadbrzeżne, Anglowic zaś wybrzeża 
dzisiejszej Anglii północnej, skąd później zaczęli przenikać do 
południowo-wschodniej Szkocji. Dokonany przez plemiona 
Anglów. Sasów i Jutów podbój bezbronnej Brytanii miał 

wywrzeć w przyszłości decydujący wpływ na formowanie się 
narodu i państwa angielskiego. 

Pod koniec okresu rzymskiego pojawili się na Wyspach 

Brytyjskich pierwsi chrześcijanie. Większość Szkocji stała 

się chrześcijańska na długo przed Anglią, głównie za sprawą 

pierwszego wielkiego misjonarza Brytanii, św. Niniana 

(równie ważny wpływ na losy chrześcijaństwa wśród Celtów 

miał św. Patryk, założyciel Kościoła w Irlandii na początku 
V wieku). Wykształcony w Rzymie i Tours, gdzie uczył sic 

anizacji klasztornej Galii. św. Ninian (ok. 360-432) obrał 

sobie za arenę swojej misjonarskiej działalności krainę 
Galloway w południowo-zachodniej części Szkocji, tuż przy 
granicy z Anglią. W 397 roku wzniósł w Whithorn, w rejonie 

zatoki Solway, wielki klasztor o białych ścianach, nazwany 

Candida Casa

 (warto zaznaczyć, że była to pierwsza kamien­

na budowla w Szkocji), skąd prowadził działalność mis­

jonarską wśród pogańskich Brytów z Galloway i połu­

dniowych Piktów. Pierwsi misjonarze, zakładający klasztory 

w Walii, Irlandii oraz na wyspach i na zachodnim wybrzeżu 
Szkocji, odegrali ważną rolę w rozwoju kultury obszarów 
eeltyckich Brytanii. Szerzone przez nich chrześcijaństwo 
zapuściło tam głębokie korzenie nabierając coraz bardziej 
szezepowo-celtyckiego charakieru. Na obszarze Anglii chrze­
ścijaństwo przyniesione tam pod koniec Imperium Rzym-

background image

28 

skiego, zostało zmiecione pod ciosami najazdu germańskich 
plemion Anglów, Sasów i Jutów. 

Szkoci z DaJriady mieli swoich irlandzkich misjonarzy. Ich 

ideałem był monastycyzm, odmiana chrześcijaństwa polegająca 
na szerzeniu wiary przez zakonników-pustelników zakładają­

cych swe klasztory (monastyry) w różnych odległych i trudno 
dostępnych miejscach. Zyłi oni w surowej ascezie, z dala od 

spraw ziemskich, spędzając większość czasu na praktykach 

religijnych, w których dominującą rolę odgrywała dyscyplina 
pokutnicza. Ich działalność nic ograniczała się tylko do 
modlitwy i kontemplacji. Mieszkańcy monastyrów byli nie 
tylko pustelnikami, lecz także uczonymi, artystami, lekarzami, 

nauczycielami i wojownikami. Dostarczyli chrześcijaństwu 

wielu świętych, a swoją działalnością misyjną objęli znaczną 

część Europy. Jeden z nich. św. Oran. założył prawdopodobnie 

pierwszy monastyr na wyspie łona u wybrzeży Szkocji. 

Jednak tym, za sprawą którego chrześcijaństwo irlandzkie 
zostało ostatecznie przeniesione pod koniec VI wieku do 
Szkocji, był św. Kolumba (521-597), który około 563 roku 

przybył do Szkocji z Irlandii z dwunastoma swoimi zwolen­

nikami. W roku 565 założył on na wyspie łona słynny później 
klasztor, który odegrał ważną rolę w chrystianizacji Szkocji 

i północnej Anglii. Stąd prowadził działalność ewangelizacyjną 
nie tylko w królestwie Dalriady, ale także podejmował 
wyprawy misyjne do północnych Piktów. Sw. Kolumba byl 

nie tylko żarliwym misjonarzem, ale także utalentowanym 
administratorem i zręcznym politykiem, który pomógł Szkotom 

zrzucić zwierzchnictwo królów irlandzkich i utworzyć własne. 
niezależne królestwo Argyll w zachodniej Szkocji. W 573 
roku przyczynił się w istotny sposób do wyniesienia na tron 
zdolnego władcy — Acdana mac Gabraina. prawnuka Fergusa 
Wielkiego, który rok później na zjeździe w Druimceat ogłosił 
niepodległość królestwa Szkotów. Według legendy Aedana 

obwołano królem na słynnym Kamieniu Przeznaczenia {Stone 
of Destiny)

 \ Odtąd zasiadanie na tym bloku szarego piaskowca 

background image

29 

o wadze 152 kilogramów, stanowić będzie jeden z głównych 
elementów uroczystości intronizacyjnych władców szkockiej 

Dalriady, a później także Szkocji. 

Rozwój chrześcijaństwa na Wyspach Brytyjskich przy­

czynił sie również do wzrostu znaczenia graniczącej ze 
Szkocją anglosaskiej Northumbrii, zwłaszcza za panowania 

króla Edwina. W 627 roku Edwin, razem z żoną Ethelbergą. 
przyjął chrześcijaństwo z rąk biskupa Paulinusa, członka 
misji św. Augustyna, którą papież Grzegorz Wielki wysłał 
w 597 roku do Anglii, i stał się rzecznikiem chrystianizacji 
północnej Anglii w obrządku rzymskim. Postępy akcji 
chrystianizacyjnej w Anglii były zresztą początkowo dość 
powolne i przerywane częstymi nawrotami pogaństwa. Spa­
dkobierca Edwina, król Oswald (633-641), który w czasach 

swojej młodości przyjął chrzest w obrządku celtyckim 

z rąk następców św. Kolumby, przy pomocy jednego z nich. 

mnicha Aidana (7-651), wprowadził w Northumbrii chrze­

ścijaństwo irlandzkie

4

. Aż do 664 r. królestwo Northumbrii 

będzie rozdarte pomiędzy dwa obrządki, irlandzko-brytyjski 

i rzymski. Dopiero zwołany przez syna Oswalda, króla 

Oswę (641-670), synod w Whitby (Yorkshire) zapewni 
zwycięstwo kościołowi rzymskiemu, spychając stopniowo 
celtycki monastycyzm w otchłań zapomnienia. 

Nowa religia nie była wcale czynnikiem jednoczącym 

ludy zamieszkujące Szkocję. Wojowniczy Anglowic z No­
rthumbrii dość szybko wypędzili sąsiadujących z nimi 

Brytów, którzy musieli szukać schronienia w Walii i na 

zachodzie Szkocji. Wspomniany król Edwin rozszerzył 

Kamień len. uważany za „poduszkę" biblijnego patriarchy Jakuba, syna 

l/aaka, a także św. Kolumby. miał dla S/kotów wielkie znaczenie religijne 

i ceremonialne datujące się od VI w. Według legendy pierwotnie został 

przywieziony 7. Bliskiego Wschodu do królestwa Dalriady w celu koronowania 
królów szkockich. 

Oswald był wychowankiem klasztoru na Ionic, skąd sprowadził do swego 

królestwa ucznia ŚW. Kolumby Aidana. który założył monastyr na wyspie 
l-indisfarne na wschodnim wybrzeżu Anglii. 

background image

30 

granice swego królestwa daleko na północ, gdzie do obrony 
swych zdobyczy przed Piktami wybudował około 625 roku gród. 
który dat później początek stolicy Szkocji, Edynburgowi 

(Edwin's Burgh

 — gród Edwina). W ciągu kilkunastu lat Edwin 

stał sic. najpotężniejszym władcą na Wyspach Brytyjskich. 
Zwycięstwa nad Piktami i Brytami ze Strathclyde dały mu całą 
Szkocję południową. Na zajętych obszarach najeźdźcy wprowa­
dzili własny język, stanowiący północną odmianę angielskiego. 

W południowej Szkocji dialekt ten rozwinął się w język szkocki, 

który z czasem wyparł stąd pierwotny język Szkotów, jakim był 

gaelicki (język gaelicki utrzymywał się natomiast dość długo na 
południowym zachodzie). Ekspansję Anglów na północ przerwa­
ła dopiero wiele lat później straszliwa klęska króla Northumbrii 

Ecgfritha, poniesiona 20 maja 685 roku w bitwie z silami 

zjednoczonych Piktów dowodzonych przez króla Bruda mac 

Bile'a (zm. 692) pod Nechtansmere. w pobliżu Forfar. W jej 

wyniku została wyznaczona granica między angielską Northum-
brią a królestwem Piktów. Jest więcej niż prawdopodobne, że 
zwycięstwo odniesione przez Piktów pod Nechtansmere urato­
wało celtycką tożsamość Szkocji i umożliwiło ukształtowanie się 

późniejszego narodu szkockiego. Po okresie kulturalnego roz­
kwitu i potęgi militarnej Northumbrii w VÏJ i VIII wieku, 
w

 następnym stuleciu znaczne obszar)' tego państwa zastały 

zajęte przez Wikingów, a w X wieku podporządkowali je sobie 

władcy saskiego królestwa Wcs,sex, uważani za pierwszych 
królów angielskich. 

Pod koniec VIII wieku wybrzeża Szkocji i wyspy położone 

w jej sąsiedztwie stały się przedmiotem zainteresowania 
normańskich rozbójników morskich zwanych Wikingami. 
Słaba władza królewska w Skandynawii, trudne warunki życia 

i mocna pokusa zdobycia łatwego łupu były głównymi 

przyczynami zamorskich wypraw Wikingów. Początkowo 
najazdy drużyn skandynawskich ograniczały się jedynie do 
sporadycznych i nieskoordynowanych napadów lupieskich 
i rozbójniczych, kierowanych przez co bardziej awanturniczych 

background image

31 

przedstawicieli starszyzny rodowej (jarlów). Wikingów przy-
eiągały zwłaszcza legendarne i łatwe do zdobycia bogactwa 
monastyrów. Wyspy, takie jak Lindisfame (obecnie Holy 

Island) i łona. były częstym celem wypraw rabusiów ze 

Skandynawii, którzy już w połowie ósmego stulecia założyli 
swoje bazy na Orkadach i Szeilandach. W 793 roku Wikin­

gowie /łupili Lindisfame, a w następnym roku najechali lonę. 
Kolejne napaści na lonę miały miejsce w latach 795, 802, 806 
i K25. Podczas ataku w 825 roku istniejący tu klasztor został 
spalony, a większość mieszkańców ograbiona i wymordowana. 
Podobny los spotkał mnichów z wyspy św. Niniana na 

Szetlandach. którzy, w porę ostrzeżeni, zdołali jednak zakopać 
swoje skarby (ich słynny piktyjski skarb został odnaleziony 
dopiero w 1958 roku). 

W IX wieku, prawdopodobnie w wyniku przeludnienia 

niegościnnej ojczyzny, Normanowie podjęli próby stopniowego 

osiedlania się na Wyspach Brytyjskich. Już około 800 roku 

założyli osiedle Jarlshof na Szetlandach. a potem Lewis na 

Hebrydach. gdzie do dziś ponad sto osiedli wciąż nosi 
norwesko brzmiące nazwy. W pierwszej połowie IX wieku 
Norwegowie opanowali szereg wysp u wybrzeży szkockich 
i zdobyli pierwsze warowne przyczółki w Szkocji właściwej. 
Z baz utworzonych na wyspach północnej Szkocji Wikingowie 
rozprzestrzenili się na znaczne obszary Irlandii. Islandii, wyspy 
Skye, Lewis i Harris oraz północną Anglię. Jest znamienne, 
że akcja osiedleńcza Wikingów przebiegała szybciej w Szkocji 

i Irlandii niż w Anglii. Powodem tego nie był wcale silniejszy 

opór ludności miejscowej w Anglii, Wikingowie nie mieli 

bowiem w owym czasie równych sobie przeciwników, lecz 
wiele wspólnych cech łączących normańskich najeźdźców 
z celtyckimi mieszkańcami Szkocji i Irlandii. Te podobieństwa 

powodowały, że Normanowie chętnie osiedlali się wśród 
Celtów i zawierali z nimi mieszane małżeństwa. Doprowadziło 

lo z czasem do asymilacji obu grup ludności. Wynikiem tego 
było późniejsze wyodrębnienie się najbardziej wojowniczych 

background image

32 

klanów szkockich wywodzących się bezpośrednio od norwes­
kich przodków, zwłaszcza w północnej Szkocji oraz na 

wyspach położonych u jej zachodnich wybrzeży . 

Najazdy i osadnictwo Wikingów na zachodnich wyspach 

odcięły Szkotów od ich współpiemieńców z Irlandii, przyczynia­

jąc się do konsolidacji ludów zamieszkujących Szkocję. W pier­

wszych dziesięcioleciach IX wieku napór Wikingów zagroził 
królestwu szkockiej Dalriady w Argyll i zmusił jego mieszkań­
ców do ekspansji na tereny zajmowane przez Piktów. Wpraw­
dzie kontakty między Szkotami i Piktami istniały już w poprzed­

nim stuleciu, po tym jak część Szkotów z Dalriady przeniknęła 
w głąb Atholl i Fife, a piktyjski król Angus I (729-761) 
rozciągnął nad nimi swoją dominację, miały one jednak raczej 

charakter pokojowy. Nieraz dochodziło do unii personalnych 

i mariaży. Jeden z królów piktyjskich. Konstantyn (zm. 820) 
objął w 811 roku tron Szkotów z Dalriady. Władzę po nim 
przejął jego brat Angus II (zm. 834). Z powodu nasilenia się 

wojen i konlliktów w latach trzydziestych IX wieku ta unia 
personalna okazała się jednak jeszcze nietrwała. W 834 roku 
Szkoci, pod wodzą swego króla Alpina mac Gabraina, wykorzys­

tując najazd Wikingów, zwyciężyli południowych Piktów 
(śmierć poniósł wtedy ich król Angus II). W roku 839 ponieśli 

jednak klęskę w bilwie z północnymi Piktami, w której Alpin 

poległ. Świętujących zwycięstwo Piktów zupełnie niespodziewa­

nie zaatakowała obserwująca zmagania przeciwników armia 

Wikingów. W krwawej walce, w której zmęczeni Piktowie nie 

sprostali Norwegom, zginął ich ostatni król Uven, syn Angusa II. 

Po śmierci Uvena zabrakło władcy, który zorganizowałby 

dalszy opór Piktów przeciwko ekspansji Szkotów. Po 841 

roku Szkoci opuścili stołeczny gród w Dunstaffnage koło 
Oban i pod wodzą nowego króla, Kennetha mac Alpina. syna 
zabitego Alpina. przenieśli się na wschód w kierunku Scone. 

Klan Gunn z północy Szkocji oraz klany MacDonald. Lewis, Harris 

i MacLeod z wysp i zachodniej Szkocji, podobnie jak klany MacQueen 
i MacAulay maja. wspólne norwesko-szkockie korzenie. 

background image

33 

podbiwszy terytorium zajmowane przez południowych Piktów 

Kenneth mac Alpin zjednoczy! ludność szkockiej Dalriady 

%

 Piktami tworząc nowe królestwo zwane Alba. To nowe 

królestwo, ze stolica, w Scone, rozciągało się przez większą część 
północnej i centralnej Szkocji na północ od linii między rzekami 
Forth i Clyde. W stolicy nowego państewka, na słynnym 

Kamieniu Przeznaczenia przewiezionym z Iony najpierw do 

Dunstaffnage, a potem do Scone, władca Szkotów Kenneth mac 
Alpin został w 843 roku koronowany na króla Piktów. Ceremo­

nia obwołania go królem Piktów odbyła się na świętym Wzgórzu 

Zgromadzeń (Moot Hill) w Scone. Mac Alpin jako Kenneth I 

r/ad/.ił zjednoczonym królestwem Szkotów i Piktów przez 

szesnaście lat. dając początek nowej dynastii Alpinów. Było to 
możliwe także na drodze pokojowej, gdyż jego matka pocho­

dziła z królewskiego rodu Piktów, a jak wiadomo stosowali oni 

zasadę sukcesji matrylinearnej. Kenneth I prawdopodobnie 

dokonał też podbojów wśród Piktów wschodnich oraz kilkakro­

tnie najeżdżał północną część królestwa Norihumbrii. paląc 
Dunbar i Melrose. Po atakach Wikingów na lonę, przypuszczal­
nie w 849 lub 850 roku, przeniósł kuferek z kośćmi św. 
Kolumby (znany jako relikwiarz z Monymusk — Manymusk 

Reliquary)

 do Dunkeld, które stało się siedzibą szkockiego 

Kościoła. Choć długo jeszcze szkockich królów grzebano na 
łonie, to centmm życia religijnego przeniosło się na wschodnie 

wybrzeże. Obok Dunkeld powstał nowy ważny ośrodek 

religijny — Si. Andrews, gdzie według legendy złożono 
przywiezione w VIII wieku z Patras w Grecji relikwie Św. 
Andrzeja apostoła, późniejszego patrona Szkocji. 

Chociaż w tym okresie Szkoci stanowili zaledwie dziesiątą 

część ludności królestwa Alba, to właśnie oni utworzyli elitę 

polityczną i kulturalną nowego państwa. Dzięki swej wojow­

niczości i mieszanym małżeństwom stali się w niedługim 
czasie ludem dominującym, a ich język upowszechni! się 

w

 całym królestwie. Postępująca od roku 843 unia między 

dwoma członami królestwa odbywała się głównie dzięki 

3

 — B.innockMirn 1314 

background image

34 

małżeństwom. Zgodnie z obyczajem małżeńskim Piktów 

dziedziczenie odbywało się w linii żeńskiej. W przeciwieństwie 
do nich u Szkotów dziedziczenie odbywało się w linii męskiej. 

Po pewnym czasie system społeczny Piktów uległ likwidacji 
i chociaż stanowili oni większość ludności, zasymilowali się 
ze Szkotami i Wikingami schodząc z kart historii jako jeden 
z najbardziej tajemniczych ludów europejskich. Równocześnie 
z nimi odeszło królestwo irlandzkiej Dalriady, które padło 

w końcu pod ciosami Wikingów, choć pamięć o nim pozostała 
żywa wśród zachodnich klanów przez następne tysiąc lat

6

Proces umacniania władzy we wspólnym królestwie Szkotów 

i Piktów nie miał wyłącznie charakteru pokojowego i był 

pełen krwawych i zdradzieckich wydarzeń. Pierwszy król 
Szkotów i Piktów Kenneth 1, noszący przydomek Śmiały 
(Hardy),

 sprawował swą władzę w sposób krwawy i bez­

względny. Mówi się, że już podczas uczty koronacyjnej 
w Scone kazał zamordować siedmiu swoich kuzynów z króles­
twa Dalriady, którzy mogli podważyć jego prawa do władzy 

w nowym królestwie. Dzięki temu i podobnym uczynkom. 
w których główną rolę odgrywał sztylet i trucizna, Kenneth I 
utrwalił swe rządy, by później mogły one przejść najpierw 

w ręce jego brata Donalda 1, a potem kolejno dwóch synów 

Kennetha I — Konstantyna 1 i Aeda. Kiedy Kenneth 1 zginął 
w 859 roku (stracił życie w Forteviot na terytorium Piktów 
i został pochowany na wyspie łona, podobnie jak czterdziestu 
ośmiu innych szkockich monarchów), jego królestwo było już 
częściowo zjednoczone i na tyle silne, by bronić się przed 

zewnętrznymi wrogami i próbami rozbicia go od wewnątrz. 

Upłynęło jednak całe kolejne stulecie, zanim wrogie sobie 

do niedawna ludy Szkotów i Piklów utworzyły wspólny naród 
zjednoczony w ogniu walk o utrzymanie dotychczasowych 

Po osiedleniu się Szkotów w Argyll irlandzka część Dalriady stopniowo 

podupadała, a po najazdach Wikingów na początku IX w. zupełnie straciła 
polityczną tożsamość. Dalriada szkocka nadal się rozrastała pomimo zaciekłego 
oporu Piklów. stajać się w połowie IX w. częścią składową królestwa Alba. 

background image

35 

oranie. Zanim do tego doszło, trzech królów szkockich: 

Konstantyn I (poległ w 877 roku w bitwie pod Invcrdovat 

w Fife), jego syn Donald 11 (zm. 900) i Indulf (zm. 962), 
Zginęło w walkach z. Wikingami, rządy kilku innych trwały 

zbyt krótko, by mogli wnieść istotny wkład w rozwój kraju. 

Po stu sześćdziesięciu latach niszczycielskich najazdów Wikin­
gów, anarchii i toczonych ze zmiennym szczęściem walk 
z nową agresją królów angielskich, jedność została z trudem 
utrzymana, nie powstrzymała jednak Normanów przed osied­
laniem się w Szkocji. Mimo tego królestwo Alba było jednym 
z

 niewielu obszarów na Wyspach, które oparły się inwazji 

Wikingów. Jednak starodawna więź z Irlandią, z której 

wyemigrowali Szkoci, została zerwana przez kordon utworzony 

przez osadników skandynawskich na Hebrydach i w Irlandii. 
Alba pozostawała leż przez długi czas w izolacji od sąsiednich 
terytoriów angielskich, również podbitych przez Normanów. 

Groźba najazdów Wikingów na Anglię pojawiła się już pod 

koniec VIII wieku, jednak główna fala najeźdźców skierowała 

się wtedy na wyspy i wybrzeża Szkocji oraz na Irlandię. 

Wikingowie byli przede wszystkim rozbójnikami, których bardziej 

interesowała grabież i gromadzenie zdobyczy niż systematyczne 
podboje terytorialne. Wojnę kochali i chociaż nigdy nie parli do 
walnej bitwy, a w razie potrzeby potrafili jej zręcznie unikać, to 

jeśli przyszło do bezpośredniego starcia, walczyli chętnie i z za­

pałem. Jako urodzeni wojownicy, dyscyplinę i organizację, 

oparte na bezwzględnym posłuszeństwie swoim wodzom 
— członkom starszyzny rodowej — mieli niejako we krwi, co 

na tle ich przeciwników, z jakimi spotykali się na Wyspach 
Brytyjskich i w innych krajach Europy Zachodniej, uznać należy 

za cechę wyjątkową. Walczyli na ogół pieszo, włócznią, mieczem 

i toporem, sporadycznie używali także luku. Ciało osłaniali 

skórzanym kaftanem (później rozpowszechniły się wśród nich 
kolczugi), hełmem i dużą okrągłą tarczą. W walkach z przewa­
żającym liczebnie i lepiej uzbrojonym, ale niezdyscyplinowanym 
i źle dowodzonym pospolitym mszeniem, z którym na początku 

background image

36 

mieli do czynienia podczas swoich wypraw do Brytanii, stosowali 
najchętniej taktykę zaczepno-obronną. skutecznie równoważącą 
przewagę przeciwnika. Wyprawy zuchwałych skandynawskich 
rozbójników morskich ułatwiała ogromna sprawność żeglarska 
Normanów. Ich okręty (zwane drakkarami), długie i wąskie, 
poruszane wiosłami lub za pomocą żagla, osiągały znaczną 
szybkość (dochodzącą do dziesięciu węzłów), dzięki czemu 
Wikingowie potrafili zaskakiwać przeciwnika. Niewielkie zanu­
rzenie okrętów pozwalało im docierać w górę rzek i napadać na 
osady położone z dala od morza, 

Do połowy IX wieku najazdy Wikingów na Anglię, głównie 

Duńczyków, ograniczały się do wypraw mających na celu 
rabunek lub wymuszenie na miejscowej ludności haraczu. 

znanego w historii pod nazwą Danegeld („złoto Duńczy­

ków")

7

. W 850 roku Wikingowie obrócili w perzynę Londyn 

i Canterbury, a w latach 851-853 założyli pierwsze stałe bazy 
na terytorium angielskim na wyspie Thanet (koło Margate) 
i wyspie Sheppy u ujścia Tamizy. Po 865 roku duńscy 
Wikingowie rozpoczęli już systematyczną grabież wschodniej 
i północnej Anglii. W 867 roku zadali zdecydowaną klęskę 
armii Anglosasów z Norlhumbrii pod Yorkiem, a następnie 
przystąpili do zasiedlania podbitych ziem. W 874 roku, po 
złupieniu angielskiej Norlhumbrii, skandynawscy najeźdźcy. 

prowadzeni przez okrutnego wodza Halfdena, zaatakowali 
południową Szkocję (Galloway). Ubogie ziemie szkockie nie 
mogły jednak na długo zatrzymać chciwych łupów Wikingów. 

Po kilku lalach wojen i nieustannych haraczy ziemie na 
północy zaczęły przedstawiać dla nich coraz mniejszą wartość. 
W 876 roku wojownicy duńscy wycofali się z powrotem do 
Norlhumbrii, gdzie podjęli zorganizowaną akcję osiedleńczą. 
W ciągu zaledwie kilku lat udało im się zająć całą Northum-

Pomysł płacenia haraczu Duńczykom w celu powstrzymania ich dalszych 

najazdów na Anglię wyszedł od królów angielskich. Na krótko powstrzymał 

on najeźdźców i okresowo zapewnił Anglii trochę spokoju, m.in. w 842 r. 

przy pomocy tłanegeltlu uratowano od grabieży Londyn. 

background image

37 

brie. a następnie podbić i zasiedlić ponad połowę obszaru 
anglosaskiej Brytanii, który stał się terenem „duńskiego prawa" 

(Danelaw)-

 Kulminacją wpływów Skandynawów w Anglii 

było doprowadzenie w 1016 roku do osadzenia na tronie 

angielskim króla duńskiego Kanula Wielkiego. 

Zanim do lego doszło, anglosascy królowie Anglii toczyli 

uporczywe walki z niebezpiecznie rozrastająca się potęgą 
Wikingów migrujących z Irlandii i Skandynawii. Niszczyciel­
skie najazdy Normanów przyspieszyły polityczne zjednoczenie 
kraju. Potrzeba obrony kraju w ciężkiej walce z Normanami 
uwarunkowała nieodzowność zjednoczenia. Królestwo Wessek-
su na południowym zachodzie skupiło wokół siebie wojujące 
dawniej ze sobą państewka anglosaskie i będąc mniej dostępne 
dla napadów duńskich niż pozostałe dzielnice Anglii, stało się 
głównym ośrodkiem oporu przeciwko najeźdźcom. Jeden 
z wybitniejszych władców angielskich tego okresu, król 
Wesseksu Edward Starszy (zm. 924) odniósł w 910 roku 

wielkie zwycięstwo nad Duńczykami pod Tettenhall (Staffor­
dshire), a w latach następnych pokonał Regnalda, króla 

Norwegów w Yorku i zmusił do złożenia hołdu wyróżniającego 

się władcę Alby — Konstantyna II, wnuka Kennetha I, 

jednego z najpotężniejszych wczesnych królów szkockich. 

Długie panowanie Konstantyna II (900-943) dowodzi jego 

siły w okresie konfliktów dynastycznych i obcych najazdów. 
Na początku jego panowania królestwo było jeszcze niepokojone 
przez duńskich Wikingów, których najazdy były dość skutecznie 

odpierane. W 903 roku Wikingowie złupili Dunkeld i całą 

Albę. ale rok później zostali przepędzeni po bitwie pod 
Strathearn. W ósmym roku panowania Konstantyna II duński 

król Dublina, Rongwalcl (jeden z jego poprzedników — Olaf 

Biały, żonaty z córką Kennetha I, corocznie najeżdżał ziemie 
Piktów i Brytów ze Strathclyde za panowania Konstantyna I) 
spustoszył Dunblane. Sześć lat później ten sam wódz został 
pokonany przez Konstantyna w bitwie nad rzeką Tyne. Dzięki 
temu zwycięstwu Konstantyn uchronił swoje ziemie od dalszych 

background image

38 

poważnych ataków Wikingów. Mimo wojen Konstantyn prze­
prowadził dwie ważne reformy we wczesnym okresie swojego 
panowania — kościelną i świecką. W 906 roku ustanowił 

Kościół szkocki, który przed laty zdławili królowie Piktów. 

Dwa lata później wraz ze śmiercią Donalda, króla Brytów ze 
Strathclyde, doprowadził do wyboru na tron tego królestwa 
swojego brata Donalda. 

W późniejszym okresie swoich rządów Konstantyn II musiał 

stawić czoło znacznie silniejszemu przeciwnikowi — zachod­
nim Sasom, których królowie (władcy Wesscksu) ciągle 
posuwali się na północ. Jednemu z nich, Athelstanowi 
(924-939), synowi Edwarda Starszego, udało się zhołdować 
Brytów ze Strathclyde i dzięki efektywnym działaniom na 
lądzie i na morzu poważnie zagrozić Szkocji. W roku 934, 
zapewne na skutek prewencyjnych ataków szkockich na 

Northumbrię, Athelstan najechał Szkocję z wielkimi siłami. 

Prócz Anglów i Sasów w wyprawie wzięły udział posiłki 

walijskie i duńskie. Na lądzie siły Atheistana doszły na 
północy aż do Kincardine, a od strony morza jego flota 
wojenna zaatakowała wybrzeże szkockie aż do Caithness. 
Wzrost potęgi Wesscksu, zagrażającego północnym królest­
wom, nie mógł pozostać bez odpowiedzi. Po inwazji Atheistana 
na Szkocję Konstantyn II utworzył przeciwko niemu koalicję 
z udziałem Brylów ze Strathclyde i wodzów nonnańskich 
z Irlandii (m.in. duńskiego króla Dublina Olafa syna Gutiritha) 
i rozpoczął nową wojnę z królem Wesseksu. Po trzech latach 
zaciekłych walk Athelstan odniósł decydujące zwycięstwo 
w bitwie pod Brunanburgh (937) w północnym Dumfries, 

które doprowadziło ostatecznie do uzależnienia opornego 
władcy Szkotów. W krwawym boju, który przeszedł do 

annałów historii Anglii, zginął syn Konstantyna Cellach. 
czterech królów i siedmiu carlów. Sam Konstantyn zbiegł do 

Szkocji, gdzie w podeszłym wieku zrezygnował z korony na 
rzecz tonsury i w 943 roku wstąpił do klasztoru. Władzę po 
nim objął jego kuzyn Malcolm I, syn Donalda II. 

background image

39 

background image

40 

Malcolm I (zm. 954) po raz pierwszy przyłączył do swego 

królestwa krainę Moray na północy Szkocji. Po wypędzeniu 
Wikingów z Yorku i Northumbrii nowy król Anglii, Edmund 

(zm. 946), podbił sprzymierzone z Norwegami brytyjskie 
królestwo Stralhclyde (starożytną Cumbrię — późniejszy Cum­

berland) i wykazując rzadki instynkt polityczny oddał je w 945 

roku jako lenno Malcolmowi I w zamian za sojusz z Anglią 

(kilka lat później brytyjski król Dunmail odzyskał władzę 
w Strathclyde, które ostatecznie stało się własnością panującej 
dynastii szkockiej przed 1034 rokiem). Po śmierci Edmunda 
i ponownym najeździe Skandynawów Szkoci wznowili ataki 
przeciwko Anglikom, wskutek czego brat Edmunda, król Eadred. 
odebrał im w 954 roku północne ziemie i przyłączył je ponownie 

do swojego królestwa. W tym samym roku został zamordowany 

Malcolm I. Tron objął po nim Indulf (954-962), syn Konstanty­

na II, który wsławił się tym, że ok. 960 roku zdobył Edynburg, 

a dwa lata potem zginął odpierając kolejny najazd Wikingów. 

Syn Malcolma I, Kenneth II (zm. 995), król zjednoczonych 

Piktów i Szkotów, rozpoczął swoje panowanie od rozgromienia 
Brytów, prawdopodobnie w akcie zemsty, co świadczy o ze­
rwaniu dość trwałego do tej pory sojuszu królów Szkocji 
z władcami królestwa Strathclyde. Zwaśnienie obu królestw 
wykorzystał król Anglosasów Edgar (zm. 975), syn Edmunda. 
Imię Kennetha II znajduje się w grupie królów z północnej 
i zachodniej Brytanii, którzy mieli ponoć podporządkować się 

Edgarowi w Chester niedługo po jego koronacji w roku 973. 

Krótko po tym wydarzeniu Edgar, idąc po linii wytyczonej 

przez jego ojca, oddał Kennethowi II region położony między 

rzekami Tweed i Forth (znany później jako Lothian). Jest to 

pierwsza wzmianka o rzece Tweed jako uznanej granicy 

między Anglią a szkockim królestwem Alby. Kenneth II 

został zamordowany, najprawdopodobniej przez swoich włas­

nych poddanych, w Fettercairn w Mearns. Tron po nim objął 

kuzyn Konstantyn III (995-997). Po dwóch latach panowania 
zosta! zamordowany przez nieślubnego syna Malcolma I Ken-

background image

41 

netha lub swojego następcę, Kennetha III. Kenneth III 
(997-1005), wnuk Malcolma I, sam został zabity w Mon-
zievaird przez Malcolma, syna Kennetha II, który objął tron 

jako Malcolm II. 

Po latach, kiedy to rzadko który szkocki król umierał w swoim 

łożu, ostateczne zjednoczenie Szkocji nastąpiło pod berłem 

Malcolma II (1005-1034) i jego następców Duncana I i Makbe-
ia. chociaż wyspy pozostały nadal w rękach Normanów, a i na 

głównym lądzie było wiele niezależnych osiedli normańskich. 

Znacznym osiągnięciem Malcolma U było podporządkowanie 
sobie północnej Szkocji, czego dokonał głównie poprzez mariaże 
(m.in. wydal swą córkę Donadę za Sigurda Mocnego, władcę 
Orkad). Tamtejsi udzielni panowie, norwescy jadowie i rodzimi 

mormaerzy (lokalni naczelnicy — odpowiednicy późniejszych 

carlów), stanowili jeszcze w następnych stuleciach poważny 
problem dla władzy centralnej. Szkoci nadal najeżdżali północną 

Anglię i sami byli najeżdżani przez Anglików i Duńczyków. 

W roku 1009 nastąpił wielki najazd duński na Szkocję. Malcolm I 
próbował stawić mu czoło, poniósł jednak klęskę z rąk króla 
duńskiego Swena I Widłobrodego (985-1014) pod Nairn. Mimo 
to Duńczycy zmuszeni zostali do odwrotu. W następnym roku 

Duńczycy znowu najechali Szkocję, tym razem jednak Malcolm 

odniósł ostateczne zwycięstwo nad Swenem w zajadłej bitwie 

pod Mortflack. 

Pamiętne zwycięstwo Athclstana nad koalicją Szkotów. 

Brytów i normańskich wodzów z Irlandii w bitwie pod 
Brunanburgh w 937 roku dato mu panowanie nad całą Brytanią. 

Tym samym po raz pierwszy w dziejach cala Brytania 

/jednoczona została pod jednym berłem. Schyłek stulecia 
przyniósł jednak nową inwazję duńską Swena Widłobrodego. 
W bitwie pod Maldon (991) w Essex Duńczycy odnieśli jedno 
z ważniejszych zwycięstw w historii swoich wypraw, po 

którym nastąpił całkowity podbój Anglii przez Swena i jego 
następcę Kanuta, zwanego Wielkim. Po objęciu tronu Anglii 
przez Kanuta Wielkiego (1016-1035) jego oczy skierowały 

background image

42 

się na północ, zwłaszcza na pograniczne ziemie między Tweed 
a zatoką Forth, do których władcy Szkocji i Anglii od dawna 
rościli prawa. W 1018 roku Kanut wyprawił się do Szkocji, lecz 
połączone siły Szkotów pod wodzą Malcolma II i Brytów 

z ostatnim królem Sfrathclyde Owenem Łysym, rozbiły jego 

armię w zaciętej bitwie pod Carham nad rzeką Tweed. Klęska ta 

powstrzymała na jakiś czas agresywne zapędy Anglii na północy. 
Dzięki zwycięstwu pod Carham Malcolm II włączył do Szkocji 
Lothian i opanował Strathclydc. Malcolm 11 był pierwszym 
władcą panującym na ziemiach odpowiadających w przybliżeniu 
terytorium dzisiejszej Szkocji. Przesunięcie granicy na południe 

od rzeki Tweed przyniosło Szkocji nie tylko zdobycze terytorial­

ne, ale lakże korzyści cywilizacyjne. Na tym właśnie świeżo 
zdobytym terytorium, gdzie posługiwano się językiem angiels­

kim. z jego żyznymi ziemiami i położonym na skale Edynbur­
giem. szkocka władza królewska stała się bardziej podatna na 

wpływy anglo-normandzkie i system feudalny. W następnym 

stuleciu angielska mowa i organizacja feudalna zaczęły się stąd 

upowszechniać także w celtyckich rejonach poludniowo-zachod-
nicj Szkocji, wypierając stamtąd język gaelicki i tradycyjną 

organizację plemienną. 

Mimo faktycznej unifikacji kraju i — formalnie rzecz 

biorąc — powszechnego uznania praw suwerennych króla 

(samodzielność utrzymały jedynie wyspiarskie posiadłości 
Normanów) Szkocja pogrążała się w anarchii. W tym samym 
roku, w którym Szkoci pokonali Kanuta pod Carham (1018). 
zmarł nie pozostawiając po sobie następcy ostatni król Brytów 
ze Strathclyde Owen Łysy (niewykluczone, że zginął w bitwie 

pod Carham lub zmarł z odniesionych tam ran). Opuszczony 
przez niego tron objął spokrewniony z królewskim rodem 

Brytów w linii żeńskiej wnuk Malcolma. Duncan. 

Ponieważ Malcolm II miał jedynie trzy córki, otwierało to 

drogę do sporów sukcesyjnych. Dla ich zażegnania król 

wyznaczył na swego dziedzica syna swej najstarszej córki 

Bethoc i Crinana. świeckiego opata Dunkeld. Duncana. Chcąc 

background image

43 

mu zapewnić następstwo tronu Szkocji. Malcolm II. który sam 

objąj tron po zamordowaniu swego poprzednika Kennetha III 

(1005), starał się usunąć potencjalnych rywali do korony. 

W tym celu zgładził dwóch wnuków Kennetha III, kładąc 

w ten sposób kres pierwszej dynastii szkockiej wywodzącej 
się od Alpina. 

Szesnaście lat po objęciu władzy w królestwie Strathclyde 

Duncan zasiadł także na tronie Szkocji wykorzystując, początko­

wo bezkonfliktowo, dziwny zbieg roszczeń do korony, który 
wyeliminował jego mającego większe prawo kuzyna Makbeta, 

podległego królowi Szkocji władcę krainy Moray (zarówno 

Duncan, jak i Makbet opierali swe roszczenia do tronu na 
pochodzeniu matek). Tym samym pogwałcony został ustalony 

system sukcesji, dający pierwszeństwo do tronu najstarszemu 

przedstawicielowi rodu, niekoniecznie potomkowi umierającego 
króla*. Jednak dzięki Duncanowi, który obejmując tron zjedno­

czył Albę ze Strathclyde. Cumbrią i Loihian. granice Szkocji 

znacznie się rozszerzyły sięgając głęboko na południe, na tereny, 

które dziś należą do Anglii. Królestwo Duncana rozciągało się od 
rzeki Tweed do zatoki Moray, tak więc władał on państwem 

większym niż którykolwiek z jego poprzedników. 

Panowanie Duncana było krótkie (1034-1040). Objął tron 

w trzydziestym trzecim roku życia, a sześć lat później zosta! 

zabity. Był gwałtownym i zepsutym młodym człowiekiem. 
którego rządy nie przyniosły chwały ani Szkocji, ani jego 
własnemu rodowi. Wbrew mądrym radom szkockiej starszyzny 
Duncan najechał w 1039 roku Northumbrię i bez powodzenia 
oblegał Durham. Słabo zaplanowana kampania okazała się 

Sukcesję regulowało zwyczajowe prawo tanistry. mające ścisły związek 

zestaroirUmd/ką strukturą organizacji społecznej, której podstawowy element 
stanowiła czteropokoleniowa rodzina (familia), wywodząca się od wspólnego 

pradziadka. Przy wyborze nowego naczelnika rodziny, zwanego tanistą, brano 
pod uwagę cechy fizyczne i zdolności umysłowe kwalifikujące wybrany 

usohç do sprawowania władzy. Dopiero pod koniec Xl w. zaczęła sic 

utrwalać zasada primogenilury, zgodnie z którą prawo do ironu posiada 
najstarszy, legalny syn władcy. 

background image

44 

tragiczną w skutkach katastrofą, po której Szkoci musieli sit; 

wycofać. Wieści o upokarzającej klęsce poprzedziły powrót 

Duncana, przeciwko któremu w następnym roku wybuchł 

bunt możnych, na czele którego stanął kuzyn Duncana, 
Thorfinn (wnuk Malcolma II i syn Sigurga Mocnego z Orkad), 
sprawujący samodzielną władzę w Caithness. Sytuację wyko­
rzystał Makbet, wspierany przez silne stronnictwo z Moray, za 
sprawą którego wybuchły walki wewnętrzne (wsławione 
później przez Szekspira). Zakończyły się one śmiercią Duncana 
z ręki Makbeta 14 sierpnia 1040 roku w potyczce pod 
Bothgouanan. w pobliżu Elgin (a nie. jak u Szekspira, 
w wyniku mordu dokonanego przez Makbeta w łożu). Zabity 
Duncan pozostawił po sobie dwóch synów. Malcolma i Donal­

da, których matką była northumbryjska księżniczka Sybilla. 

kuzynka angielskiego earla Northumbrii Siwarda. Młodzi 
książęta uszli na wygnanie. Siedmioletni Donald wysłany 
został na Hebrydy, gdzie wychowywał się w atmosferze 
celtyckiej. Dziewięcioletniego Malcolma przewieziono nato­

miast do Northumbrii pod opiekę Siwarda. Stamtąd chłopiec 

trafił na dwór angielski Edwarda Wyznawcy (1042-1046), 
gdzie mógł poznać kulturę angielską i normandzko-francuską. 

Urodzony ok. 1005 roku Makbet, którego legenda stała się 

kanwą słynnej tragedii Szekspira Makbet, pochodził z królew­
skiego rodu wywodzącego się w linii prostej od Kennetha 

mac Alpina. Był synem młodszej córki Malcolma II i Eind-
leacha z Moray (zm. 1010) oraz mężem Grouch, której 
przodkiem był zamordowany przez Malcolma I król Kenneth 

III. Około 1032 roku objął po pierwszym mężu Grouch. 

Giłlacomeanie tytuł mormaera prowincji Moray. Siedemnas 
toletnie rządy Makbeta były dla Szkocji latami spokoju i pro­
sperity. Pod jego rządami północna i południowa Szkocja stała 
się jednolitym i dość stabilnym organizmem państwowym. 
Wbrew popularnej opinii powstałej pod wpływem dramatu 
Szekspira, Makbet był mądrym i odnoszącym sukcesy władcą 
(a nie żądnym władzy uzurpatorem). W roku 1045 zwyciężył 

background image

45 

dowodzoną przez Crinana. ojca Duncana i, armię buntowników 
pod Dunkeld {dziś w regionie Tayside). ukrócił anarchię, 

troszczyć się o bezpieczeństwo poddanych i dbał o stabilizację 

życia w kraju. Jako pierwszy zorganizował oddziały stróżów 

prawa, które patrolowały najodleglejsze zakątki Szkocji wymu­
szając przestrzeganie prawa i porządku. W 1046 roku odparł 
najazd Siwarda, który próbował bez powodzenia zdetronizować 
Makbeta na rzecz przebywającego na wygnaniu w Anglii 
starszego syna Duncana 1, Malcolma, zwanego Wielkogłowym 
(Canmore).

 Przed rokiem 1050 Makbet czuł się na tyle pewnie, 

by opuścić Szkocję i udać się na pielgrzymkę do Rzymu (być 

może z pokutą za śmierć Duncana). Jednak już w 1054 roku 
Makbetowi nie udało się odeprzeć kolejnego najazdu Siwarda, 

sprowokowanego przez dwudziestotrzyletniego wówczas Malcol­

ma Wiclkogłowego, zachęcanego przez Edwarda Wyznawcę. 
Pokonany 27 lipca pod Dunsinane, niedaleko Perlh, Makbet 
został zmuszony do zrzeczenia się części południowej Szkocji na 
rzecz Malcolma. Sam uszedł na północ do Moray, gdzie rządził 

jeszcze przez trzy lata. W roku 1057 Malcolm z angielską 

pomocą zebrał nową armię i wtargnął w głąb Szkocji. W bitwie 
stoczonej 15 sierpnia pod Lumphanan, w pobliżu Aberdeen, 

Makbet został pokonany i zabity (pochowano go na wyspie łona, 
miejscu spoczynku prawowitych władców, a nie uzurpatorów). 

Jego zwolennicy okrzyknęli królem przyrodniego syna Makbeta, 

Lulacha. Gdy Lulach zginął 17 marca 1058 roku w bitwie 
z Malcolmem, Wielkogłowy zdławił resztki oporu i przy pomocy 

Anglików koronował się na króla Szkocji jako Malcolm 111 
(1057-1093). Tym samym stał się założycielem nowej dynastii 

Canmore, która umocniła władzę królewską w Szkocji. 

Makbet był ostatnim z królów Szkocji, którzy mówili 

językiem dawnych Celtów i reprezentowali jej stary szkocko-

-piktyjski charakter wywodzący się od czasów Kennetha mac 

Alpina. Aż do końca jego panowania Szkocja pozostawała 
poza sferą wpływów angielskich. Dla Malcolma III, wy­

chowanego na wygnaniu w Anglii i częściowo w Normandii, 

background image

46 

pierwszym językiem był angielski, a w jego otoczeniu 
było wiciu panów angielskich i normand/kich. którzy wy­
wierali na niego istotny wpływ. Wraz z jego wstąpieniem 
na tron Szkocji decydującą rolę w kraju zaczęły odgrywać 

siły pozostające pod wpływem Anglii, znajdujące oparcie 
dla swych rządów w dolnej Szkocji. Zdobywszy władzę 
nad Szkotami przy pomocy Anglików Malcolm III za­
początkował długotrwały proces uzależniania kraju od po­
łudniowego sąsiada i wydatnie przyczyni! się do zaistnienia 
polityki promowania wśród możnych szkockich interesów 
Anglii w zamian za bogactwa, ziemie i tytuły. Odtąd 
Szkocja, a ściślej jej nizinna część, zaczyna tracić coraz 
bardziej swe cechy celtyckie i wkraczać na drogę feudalizmu 
wzorowanego na normańskiej już wtedy Anglii. 

Pomagając Malcolmowi Wielkoglowemu zdobyć koronę 

Anglicy nic kierowali się wcale jego dobrem, ale chęcią 

rozciągnięcia swoich wpływów w Szkocji i chociaż w pew­

nym stopniu im się to udało, początkowo bardzo się na nim 

zawiedli. Umocniwszy się na tronie Malcolm III zapomniał 
o wielu zobowiązaniach wobec Anglików i zamiast tego 
zawarł w 1059 roku przymierze z władcą Wikingów z północ­

nej Szkocji Thorfmnem Mocnym. Mając silnego sojusznika 

na północy starał się rządzić w warunkach niezależności od 

Anglii, co mu się udało aż do czasu normandzkiego najazdu 
na Anglię w 1066 roku

9

Podbój norrnandzki Wilhelma Zdobywcy z 1066 roku 

okazał się równie istotny dla losów Anglii, co Szkocji. Już pół 

roku po bitwie pod Hastings, wiosną 1067 roku, w wielu 

regionach Anglii zaczęły się niepokoje. Korzystając z wyjazdu 
Wilhelma do Normandii Anglosasi wzniecili spontaniczne 

powstania przeciwko normandzkim najeźdźcom. Przypadki 

rebelii stały się groźniejsze, gdy pojawiła się możliwość 

Powodem najazdu były roszczenia Wilhelma do tronu angielskiego, na 

którym w styczniu 1066 r. po śmierci Edwarda Wyznawcy zasiadł obrany 
przez wiianów (według praw anglosaskich) król Harold U. 

background image

47 

najazdu Duńczyków. Królewicz angielski Edgar Aelhling 
(1050-1125), wnuk króla Edmunda Zelaznobokiego (zm. 

|()16), złożył hold wasalny Wilhelmowi Zdobywcy, mimo to 

wybuchały wzniecane w jego imieniu powstania. Do najwięk­

szego z nich doszło w 1069 roku w północnej i północno-
-wschodniej Anglii, gdzie w znacznie większym stopniu niż 

w innych częściach kraju zachowała się jeszcze liczna warstwa 
wolnych chłopów i szlachty anglosaskiej. W 1068 roku Edgar 
z matką i siostrami uciekł do Szkocji, zaś jego wodzowie 

Edwin i Morkar podnieśli bunt w Northumbrii. Powstańcy. 
wsparci przez posiłki duńskie jarla Osbiorna, wysłanego do 
Anglii przez króla Swena Estridsena, zdobyli York. Tam też 
Wilhelm skierował swoją pierwszą ekspedycję na północ 
w 1068 roku. Brak politycznej jedności wśród Anglosasów, 
waśnie wśród arystokracji i słabość władzy królewskiej 
przesądziły negatywnie o wyniku walki. W ciągu roku Wilhelm 

musiał zorganizować dwie kolejne wyprawy na północ, zanim 

udało mu się pokonać Duńczyków i zmusić ich do opuszczenia 
Wyspy. W styczniu 1070 roku resztki powstańców z Nort­

humbrii, przyparte do granicy szkockiej, złożyły broń w obozie 
Wilhelma nad rzeką Tees. Opór Northumbrii został ostatecznie 
złamany. Wiosną 1071 roku padł ostatni bastion powstańców 

z Lincolnshire na wyspie Ely. „Wielkie powstanie Północy" 

(1067-1071) przeciwko panowaniu Wilhelma dobiegło końca. 

Do 1072 roku Wilhelm stłumił z całą bezwzględnością 

i okrucieństwem wszelkie próby oporu Anglosasów, pustosząc 
przy tym znaczne obszary kraju. Najeźdźcy okrutnie rozprawili 

się z powstańcami. Kwitnąca dolina Yorku i większa część 

Durham, główne ogniska powstania, zostały zamienione 

'" Edgar Aelhling (ok. 1051-1125) w wieku 15 lal byl kandydatem do 

ironu Anglii po śmierci Harolda II, który poległ pod Hastings. Po podboju 
Anglii przez Normanów zosta! wasalem dwóch normańskich królów Wilhelma I 
i Wilhelma II. W 1074 r. ponownie złożył hołd wasalny Wilhelmowi 1 i w 1086 
roku stanął na czele sil normańskich wysianych przez Wilhelma na podbój 
*iem w płd. Włoszech. W 1102 r. wyruszył na krucjatę, podczas której 

dowodził flotą wspierającą działania krzyżowców. 

background image

48 

w pustynie i przez następne dziesięciolecia były prawie bezlud­

ne. Niezwykłe okrucieństwo przejawiane przez normand/kich 

zdobywców było obliczone na to, aby na przyszłość zapobiec 
podobnym powstaniom. Równolegle z pacyfikacją kraju prowa­
dził Wilhelm akcję konfiskowania ziemi możnych anglosaskich 

i rozdawania jej feudalom normandzkim i francuskim — krew­

nym i towarzyszom broni Wilhelma oraz przybyłym z nim 
z Normandii duchownym. Tylko niższe warstwy posiadaczy 

anglosaskich zachowały swoje majątki, ale musiały podporząd­

kować się normandzkim feudałom (zwanym od tego czasu 
baronami). Większość staroangielskiej arystokracji uciekła na 

północ, znajdując schronienie na nizinach południowej Szkocji. 
Angielscy wygnańcy spotkali się tam z życzliwym przyjęciem 

i pomocą Malcolma 111. W 1070 roku Malcolm poślubił jako 
swoją drugą żonę (pierwszą była zmarła w roku 1069 księżnicz­
ka norweska Ingeborga, z którą miał troje dzieci, w tym 
późniejszego króla Duncana II), jedną z sióstr Edgara Acthlinga. 
Małgorzatę, nabywając przez to małżeństwo tytuł do korony 
Anglii. Sam Edgar stale przebywał na dworze szkockim. Napływ 

uciekinierów z Anglii na niziny Szkocji, i tak już zamieszkane 
przez mieszaną społeczność Szkotów i Brytów, zmienił całkowi­

cie oblicze tej części kraju. Z każdym następnym pokoleniem 

wpływy angielskie i normandzkie na południu Szkocji rosły 
i powiększały różnicę dzielącą ją od części północnej i wysp na 

zachodzie kraju. 

Małżeństwo Malcolma III z angielską księżniczką Mał­

gorzatą (1046-1093) wzmogło znaczenie elementu angiels­

kiego (później także normandzkiego) na dworze szkockim. 
Angielska żona Malcolma okazała się energiczną i bardzo 
religijną młodą kobietą. Mimo pierwotnego zamiaru wstąpienia 
do klasztoru poślubiła króla Szkotów. Wpływając na męża 
i dwór popierała interesy kościelne oraz dbała o losy ludności 
angielskiej zamieszkującej ziemie należące do Szkocji. Prze­
wyższająca męża dworskim obyciem, ogładą, i wykształceniem 

Małgorzata szybko wprowadziła na dworze szkockim angiel-

background image

49 

skie zwyczaje i zmieniła oblicze szkockiego kościoła, narzu­

cając mu angielską liturgię, celibat (do lego czasu szkoccy 
duchowni mogli zawierać małżeństwa) i episkopalny system 

organizacji. Malcolm III, wykształcony i od dziewiątego roku 

życia wychowany w Anglii, podzielał poglądy żony i po­
zwalając jej na dokonywanie zmian w dużym stopniu przy­

czynił się do umocnienia wpływów angielskich. W czasie 

swojego panowania przeniósł polityczne i kulturalne centrum 
kraju na południe do Dunfermline, które na wiele następnych 

lat stało się stolicą .Szkocji" i z rzadka tylko okazywał 

zainteresowanie północną częścią kraju. Było to główną 
przyczyną późniejszego podziału Szkocji na zanglicyzowaną 

część południową i celtycko-normańską część północną. 

Udzielając pomocy Edgarowi Aethlingowi i dążąc do 

zabezpieczenia południowych granic swego królestwa Mal­
colm III przeprowadził serię ataków na graniczne tereny 

północnej Anglii. Sprowokował tym w 1071 roku wielki 
odwetowy morski i lądowy najazd Normanów pod wodzą 
samego Wilhelma Zdobywcy. W roku 1072 Wilhelm wkroczył 
do Szkocji i zmusił Malcolma III do uznania jego zwierzch­

nictwa, kończąc tym samym podbój Anglii. Armia normandz-
ka, atakująca Szkocję w 1072 roku, miała głównie na celu 

zmuszenie króla szkockiego do zaprzestania udzielania pomocy 

królewiczowi Edgarowi, który został wygnany i musiał uciekać 

tlo Flandrii. W Abernethy nad rzeką Tay, niedaleko Perth, 

Malcolm III bez walki złożył hołd wasalny Wilhelmowi i dał 
mu swego najstarszego syna Duncana na zakładnika. Akt ten 
nie nakładał jakiegoś specjalnego ograniczenia niepodległości 
Szkocji. Wkrótce zresztą Malcolm naruszył zobowiązania 
leudalne i przeprowadził pięć kolejnych najazdów na Anglię. 
Nowe najazdy Szkotów w latach 1077-1080 doprowadziły 
w odwecie do kolejnej ekspedycji angielskiej. Pierworodny 
syn Wilhelma Zdobywcy, Robert Curthose, zwany Krótka 

W 1072 r. królowa Małgorzata ufundowała w Dunfermline opactwo na 

wzór angielski, w którym pochowano kilku późniejszych królów Szkocji. 

:

 - ftunnotkburn 1314 

background image

50 

Pończocha (jak go żartobliwie zwano ze względu na niepokaź-

ną posturę), najechał Szkocję, uprzedzając przygotowania 
Szkotów do zajęcia spustoszonych wcześniej przez wojska 

normandzkie terytoriów w Northumbrii. Pamiątką po wyprawie 
Roberia na północ byl zamek normandzki nad rzeką Tyne. 
wokół którego powstało z czasem miasto Newcastle. 

W 1091 roku Malcolm III. wykorzystując chaos feudalny 

w Normandii i walki wewnętrzne pomiędzy synami Wilhelma 

Zdobywcy: Robertem, Wilhelmem i Henrykiem, dokonał nowe­
go najazdu na północną Anglię. Powodem do ataku była znowu 

sprawa szwagra Malcolma Edgara Aelhlinga. W roku 1091, po 
objęciu tronu Anglii przez drugiego syna i następcę Wilhelma 
Zdobywcy, Wilhelma U Rudego (1087-1100), Edgar, który po 
śmierci Wilhelma Zdobywcy znalazł schronienie na dworze 
księcia Normandii Roberta Curthosc, został pozbawiony swych 

normandzkich ziem i wygnany. Wypędzony Edgar uszedł na 

dwór Malcolma 111 do Szkocji. Tu, przy poparciu swej siostry 

Małgorzaty zdołał nakłonić Malcolma do nowej wojny. Na wieść 

o wypadkach w Szkocji Wilhelm Rudy pogodził się z braćmi 

i pośpieszył do Anglii przeciwko Szkotom. Marsz jego armii na 
północ zahamowała wielka burza, która zniszczyła flotyllę 
statków z zaopatrzeniem. Edgar wystąpił wówczas w roli 

mediatora między królami Anglii i Szkocji. W wyniku osiągnię­
tego porozumienia Edgar odzyskał swoje posiadłości w Norman­

dii, a Malcolm III przyrzekł wierność Wilhelmowi II Rudemu. 

uznając się jego wasalem z należących do dynastii szkockiej 
posiadłości. Cumberlandu i Westmorlandu. formalnie zalicza­
nych do Anglii. Ta zależność lenna, rozciągana później prze/ 
niektórych królów Anglii na całą Szkocję, stała się pretekstem do 

ich roszczeń wobec północnego sąsiada. 

W 1092 roku Wilhelm Rudy zerwał kruchy pokój i zaata­

kował Cumberland, należący do Szkocji od roku 945, kiedy 
to król Edmund, pragnąc zabezpieczyć swoje północne granice, 

odstąpił go Kennethowi II. Zająwszy ziemie Cumberlandu 

Wilhelm wzniósł zamek w Carlisle, na sąsiednich terytoriach 

background image

51 

osadził angielskich chłopów, a skargę Malcolma złożoną 

przez niego osobiście na radzie królestwa w Gloucester 
w 1093 roku odrzucił. To sprowokowało Malcolma ill do 
najazdu na Northumberland i Cumberland. 13 listopada 1093 

roku Malcolm zginął wraz z najstarszym synem Edwardem 

w okrytej gęstą mgłą zasadzce nad rzeką Alne, niedaleko 
Alnwick, w miejscu zwanym do dziś Malcolm's Crossing. 

Jego śmierć pozwoliła Wilhelmowi II zabezpieczyć na jakiś 

czas północną granicę Anglii przed napadami Szkotów. 

Królowa Małgorzata umarła trzy dni później (16 listopada). 

Wiadomość o śmierci męża i syna zastała ją już na łożu śmierci. 

Niezwykle pobożna i poważna, a zarazem wykształcona i inteli­

gentna. Małgorzata odegrała ważną rolę w otwarciu Szkocji na 
wpływy anglosaskie i normandzkie z Anglii i przyczyniła się 
w znacznym stopniu do położenia fundamentów pod system 

feudalny w południowej części królestwa. Zwrot w kierunku 

anglo-normandzkiego feudalizmu, jaki dokonał się za panowania 

Malcolma 111, był w wielkiej mierze dziełem Małgorzaty. Czterej 

synowie z jej małżeństwa z Malcolmem III: Edgar, Edmund, 

Aleksander i Dawid, zasiedli na tronie szkockim, a jedna z córek, 
Matylda, została żoną króla angielskiego Henryka I. Za zasługi 

dla umocnienia Kościoła katolickiego w Szkocji Małgorzata 

/ostała w 1250 roku kanonizowana i jako święta uznana za 
patronkę Szkocji. Poświęcone jej opactwo w Dunfermline już za 

jej życia stało się miejscem pielgrzymek. Dało to początek stałej 

przeprawie promowej przez zatokę Forth, do Dunfermline i St. 

Andrews, znanej jako Queensferry. 

Zabójstwo Malcolma III wywołało wojnę domową w Szkocji 

(Malcolm zostawił brata Donalda Bane'a i sześciu synów 
z dwóch małżeństw), gwałtowną reakcję przeciwko wpływom 
angielskim oraz zbliżenie Szkocji i Norwegii. Przez następne 
trzydzieści lat Szkocję nękał kryzys wewnętrzny, którego nie 

mogli opanować kolejni słabi i nieudolni królowie. 

Następca Malcolma III, jego brat Donald III Bane (XI I093-V 

1094 i XI I094-X 1097), wrogi Anglikom i Normanom Celt, 

background image

52 

powrócił pośpiesznie z Hebrydów, obiegł zamek w Edynburgu, 

zdobył go i wykorzystując poparcie celtyckich panów z rejonów 

górskich oraz dawne zwyczajowe prawo tanistry. polegające 
na wyborze króla lub wodza, sprawował nominalnie władzę 

królewską przez pół roku. Jako zatwardziały wróg anglosaskich 
i normańskich władców Anglii oraz innowacji w sferze polityki. 
religii i obyczajów został usunięty przez syna Malcolma 111, 

Duncana, posiadającego poparcie Anglików, Normanów i części 

Sasów. W tym czasie Duncan, mający prawa do tronu zgodnie 

z zasadą primogenitury, przebywał na dworze Wilhelma II 

Rudego. Gdy władzę w Szkocji przejął wrogi im Donald 111. 

Anglicy wysłali tam Duncana uznając go za prawowitego 
dziedzica szkockiej korony. Decydującym wsparciem dla tego 

prawa była angielska armia, przy pomocy której pretendent 
przejął w 1094 r. tron szkocki jako Duncan II (zm. 1094). 

Duncan spędził wiele lat (1072-1087) jako zakładnik na 

dworze normandzkim, oddany przez ojca jako dowód hołdu 

wasalnego dla Wilhelma Zdobywcy. Po zaledwie sześciu 

miesiącach rządów został zamordowany w Monthechin z rozka­

zu odsuniętego stryja, który dzięki temu ponownie zasiadł na 
tronie na trzy lata, dzieląc dla niepoznaki władzę królewska. 
z uległym mu młodszym bratem Duncana Edmundem (Duncan U 
zdążył przedtem po raz pierwszy użyć wobec siebie określenia 

Rex Scotie

 — Król Szkotów). Był to ostatni zryw Celtów 

próbujących utrzymać króla wywodzącego się z tej krwi 

i królestwo rządzone zgodnie z dawnymi zwyczajami. W 1097 

roku Edgar Aethling, pogodzony już z Wilhelmem II Rudym, na 

jego polecenie obalił Donalda III i osadził na tronie Szkocji jako 

wasala króla Anglii swojego siostrzeńca, najstarszego syna 
Malcolma III i Małgorzaty angielskiej, Edgara. Pokonany 

Donald zdołał zbiec. Dwa lata później został ujęty i oślepiony 
trafił do lochu, gdzie wkrótce zakończył życie. Był ostatnim 

z władców szkockich, których pochowano na łonie. 

Edgar (1097-1107) był pierwszym królem Szkocji, w któ­

rego żyłach płynęła krew celtycka i anglosaska. Jego intro-

background image

53 

nizacja rozpoczęła ciąg następujących kolejno po sobie rządów 
tr/ech synów Malcolma III i Małgorzaty angielskiej. Wykształ­
ceni w Anglii, powrócili oni do polityki swych rodziców, 

kontynuując ich proangiclską orientację. Za panowania Edgara 
Szkocja stanęła w obliczu nowego, poważnego zagrożenia na 
zachodzie kraju. Od 1093 roku Orkady i Hebrydy najeżdżał król 

norweski Magnus 111 Gołonogi

l 2

. Nie mając wystarczających sił 

do obrony wysp, Edgar na mocy traktatu z 1098 roku oddal 

Hebrydy wraz z półwyspom Kintyre Norwegom. W tym okresie 

centrum życia politycznego zaczęło przesuwać się jeszcze 

bardziej na południe, u dwór coraz częściej przebywał w Edyn­
burgu. Ponieważ łona była teraz w rękach Norwegów, władców 
chowano w katedrze w Dunfermline. Koronacje organizowano 

tradycyjnie w Scone. W okresie panowania Edgara rozpoczyna 

się także osadnictwo anglo-normandzkie w rejonach Szkocji 

położonych na północ od zatoki Forth. 

Do końca swego panowania Edgar pozostał wiernym 

wasalem władców Anglii, otwartym na sprawy europejskie. 
Przejawem tego były spektakularne mariaże. Siostra Edgara 
Matylda poślubiła króla angielskiego Henryka I, zaś jej córka 
— po śmierci swego pierwszego męża. cesarza niemieckiego 

Henryka V — jako wdowa wyszła za mąż za hrabiego 
Godfryda Anjou z rodu Plantagenetów. Druga siostra. Maria, 
została żoną hrabiego Eustachego de Bolougne, a jej córka 
poślubiła króla angielskiego Stefana. 

Edgar zmarł bezżennie otoczony nimbem świętości. Pod­

kreśla się jego wkład w rozwój szkockiego i angielskiego 
monastycyzmu, z jego inicjatywy powstały bowiem klasztory 
w St. Andrews, Dunfermline, Coldingham i Durham. Tron po 
nim objął jego trzydziestojednoletni brat Aleksander I, Zgodnie 

z wolą Edgara Aleksander I pozwolił swemu młodszemu bratu 

Przydomek swój Magnus zawdzięczał obyczajowi noszenia odsłaniają­

cego nogi szkockiego killu w czasie wypraw na Orkady i Hebrydy. które 

starał się poddać ponownie kontroli norweskiej. Magnus zmarł podczas 
wyprawy do Irlandii w sierpniu 1103 r. 

background image

54 

i spadkobiercy Dawidowi sprawować rządy w południowej 

Szkocji (w Cumberland. Slrathclyde i Lothian). 

W okresie panowania Aleksandra I (1107-1124) pozycja 

Anglii na dworze szkockim znacznie wzrosła, a przejmowanie 

przez normandzkich i brelońskich baronów i rycerzy ziemi 

w nizinnej części kraju (podobnie jak w Irlandii) przyniosło 
dalszy postęp w rozwoju systemu feudalnego w Szkocji. Nowi 
osadnicy wprowadzili na zasiedlanych terenach feudalizm, 

przynieśli umiejętność administrowania i zarządzania sprawami 
publicznymi, rozbudowali struktury Kościoła wnosząc do niego 

europejskie prądy myślowe. Za panowania Aleksandra I pojawiły 
się w Szkocji pierwsze urzędy. Siostra Aleksandr;) 1. Edyta, 

wyszła za mąż za króla Anglii Henryka I, którego Aleksander 
prawdopodobnie uznawał za swego zwierzchnika. Małżeństwo to 
przyniosło Henrykowi wielką popularność w Anglii, symbolizu­

jąc zbliżenie najeźdźców normandzkich do miejscowej ludności. 

Sam Aleksander I ożenił się z nieślubną córką Henryka Sybillą. 
a w 1114 roku poprowadził szkocki oddział w wyprawie 

Henryka 1 przeciwko Walii. Ulegając Anglikom w wielu 

sprawach politycznych i gospodarczych Aleksander I dokładał 

jednak starań, aby zapewnić niezależność Kościoła szkockiego 

od Kościoła angielskiego. Wynik tych zmagań pozostał nieroz­

strzygnięty aż do jego śmierci w kwietniu 1124 roku. Jego 
następcą był brat Dawid, najmłodszy syn Malcolma III. który 

objął swym panowaniem całą Szkocję. 

Prawie trzydziestoletnie rządy Dawida I (1124-1153) sta­

nowiły prawdziwy przełom w dotychczasowym dziejach 
Szkocji. Nowy król odebrał staranne normandzkie wykształ­
cenie i wyrósł w podziwie dla normandzkiej i anglo-norman-
dzkiej kultury i języka. Zanim objął tron, sprawował rządy 

jako niezależny władca w południowej części kraju, od zatoki 

Solway do zatoki Clyde. Po objęciu tronu wprowadził w Szko­

cji podstawy administracji centralnej, ujednolicił system miar 

i wag, bił pierwszy szkocką monetę królewską i zreorganizował 
na wzór angielski Kościół szkocki, podporządkowując go 

background image

55 

angielskiej metropolii w Yorku. Budował i przebudowywał 
zamki, wokół których wyrosły pierwsze szkockie miasta: 

Edynburg, Sliding, Berwick, Roxburgh i Perth. 

Rozwijając normandzki system feudalny oparty na obcej 

arystokracji Dawid I oddawał wielkie posiadłości w ręce swoich 

nonnandzkich, brelońskich i francuskich przyjaciół. Zgodnie 

z obowiązującymi zasadami cała ziemia stanowiła własność 
króla, który nadawał ją za wierną służbę swoim największym 

wasalom (baronom, rycerzom), ci zaś z kolei oddawali ją dalej 

drobniejszym dzierżawcom. W sferze organizacji władzy państ­

wowej główne decyzje zostały zastrzeżone dla Rady Królewskiej 
składającej się z członków rodziny królewskiej, najwyższego 
duchowieństwa, wielmożów i wysokich urzędników (w 1173 
roku pojawiła się nazwa „parlament"). Władza wykonawcza 
znalazła się w rękach administracji królewskiej, na czele której 
stali: kanclerz, ochmistrz (ang. steward — odpowiedzialny za 

utrzymanie dworu), konstabl (odpowiedzialny za sprawy wojsko­
we), szambelan (nadzorujący sprawy finansów królewskich) oraz 
prokurator (nadzorujący wymiar sprawiedliwości). Administracja 

lokalna spoczywała w gestii baronów i królewskich szeryfów. 

Trzy razy do roku zbierał się trybunał królewski (High Court), 

pełniący rolę sądu najwyższego. System sprawowania rządów 
zapoczątkowany przez Dawida I wprowadzany był stopniowo 
i ulegał modyfikacjom za panowania kolejnych władców. 

W okresie swego panowania Dawid I przyjął na służbę 

wielu rycerzy anglo-normandzkich, a wielu innym udzielił 

zgody na osiedlenie się i małżeństwa ze starą, szkocką 
arystokracją. W ten sposób powstało kilka najświetniejszych 
rodów szkockich. Za jego rządów osiedlili się w Szkocji 
przedstawiciele rodów de Bruis (Bruce), Fitz-Alan. de Bailleul 
(Balliol), de Comine (Comyn), Oliphant i wielu innych, 
którzy w zamian za służbę wojskową i hołdy pieniężne (jak 
to czyniono w Anglii od czasu podboju Wilhelma Zdobywcy) 

stali się posiadaczami wielkich majątków ziemskich po obu 

stronach granicy. Kiedy w 1130 roku rodzimi panowie z części 

background image

56 

północnych ziem wypowiedzieli posłuszeństwo Dawidowi, 

król stłumił rebelię, a posiadłości buntowników rozdał pomię­
dzy normand/kich rycerzy sprowadzonych do Szkocji. Obe­

jmując najwyższe stanowiska i zajmując najlepsze ziemie 

normandzcy i francuscy możnowładcy zaczęli uzyskiwać 

decydujący wpływ na losy i kulturę Szkocji. Poprzez mieszane 

małżeństwa z przedstawicielami miejscowej arystokracji nowi 
przybysze zmieszali się częściowo ze starą, celtycką szlachtą 
i przejęli niektóre jej zwyczaje i język» z wyjątkiem po­
łudniowo-wschodniej części kraju (okręg Lothian), gdzie 

wpływy angielskie były najsilniejsze i przyjęła się pry­

mitywna odmiana języka angielskiego. Dla odmiany znaczną 

część północnej Szkocji i zachodnie wyspy zdominował 
patriarchalny system klanowy. Większość ludności pocho­
dzenia norwesko-szkockiego z północnego zachodu nie 

zwracała większej uwagi na królów Szkocji i rządziła 
się własnymi prawami. Jeżeli już ludzie ci uważali kogoś 
za swego władcę, to raczej króla Norwegii. Sprzyjało 
temu zresztą powszechne przekonanie, że część zachodniego 
wybrzeża Szkocji (półwysep Kintyre) i sąsiadujące z nim 
wyspy stanowią domenę korony norweskiej. Stan ten został 
potwierdzony w traktacie, jaki król Edgar zawarł z władcą 
Norwegii Magnusem III Gołonogim w 1098 roku. 

W polityce zagranicznej, dopóki Anglią władał jego szwa­

gier Henryk I Plantagenet, Dawid 1 utrzymywał dobre stosunki 
z południowym sąsiadem. W pierwszym okresie życia często 

przebywał na dworze Henryka I. Dzięki zawartemu w roku 

1113 małżeństwu z córką Waltheaofa, earla Northumbrii, 

Matyldą Huntington, został angielskim earlem Huntington. 

Otrzyma! znaczne ilości ziemi w tym hrabstwie, a także 

w Northamptonshire. Po śmierci Henryka, w okresie rządów 
nieudolnego i słabego króla Stefana (1135-1153), siostrzeńca 
Henryka I i wnuka Wilhelma I, oraz osłabienia Anglii 
w wyniku anarchii feudalnej, walk baronów między sobą 
i wojny domowej Stefana z córką Henryka I. Matyldą, 

background image

57 

czterokrotnie najeżdżał posiadłości angielskie próbując rozsze­
rzyć granice Szkocji na południc. Dawid uznał swą siostrzenicę 
Matyldę (zm. 1167) za dziedziczkę Henryka I i od 1136 roku 
walczył dla niej z królem Stefanem. Miał przy tym nadzieję na 
uzyskanie dla siebie Northumberlandu, zwłaszcza że Stefan, 
w ramach rozpoczętej jeszcze przed koronacją polityki ustępstw, 
w zamian za pokój odstąpił Szkotom Carlisle wraz z Cumberlan­
dem. dodając przy tym obietnicę nadania hrabstwa Northumber­

land synowi Dawida. Wykorzystując chaos spowodowany wojną 
domową Stefana z Matyldą, w sierpniu 1138 roku Dawid 

najechał północną Anglię, żądając Northumberlandu dla swego 
syna. Z pomocą na pół dzikich wojowników z gór szkockich 
oraz Norwegów z Orkadów, a także duńskich i niemieckich 

najemników, podbił część Northumberlandu oraz Cumberlandu 
i straszliwie spustoszył Yorkshire. Pobity na głowę przez 
arcybiskupa Yorku 22 sierpnia w pobliżu Northallerton (Yorkshi­
re), nie zaprzestał dalszych wypadów w granice Anglii. W 1139 

roku zawarł pokój ze Stefanem, który przyznał Northumberland 

jego synowi Henrykowi jako lenno angielskie. W roku 1141 

Dawid po raz kolejny ruszył na wojnę w imieniu Matyldy 
i w 1149 roku pasował na rycerza jej syna Henryka Plantageneta 
(późniejszego króla Anglii Henryka U), który uznał jego prawo 
do Northumberlandu. Jego kolejny najazd na Anglię został 
odparty przez Stefana w 1149 roku. Po osiemnastu latach 

anarchii i wyniszczającego konfliktu dynastycznego w Anglii, 
zakończonego rozejmem zawartym po bitwie pod Wallingford 

w 1154 roku, Dawid zachował część zdobytego terytorium, które 

oficjalnie pozostało przy Szkocji do roku 1174. 

Kiedy Dawid 1 zasiadł na ironie w 1124 roku, Szkocja była 

raczej prymitywnym krajem, mającym niewiele małych miast 

i słabo rozwinięty handel i rzemiosło. Ludność, zajmująca się 

głównie rolnictwem i pasterstwem, nie miała jednolitego 
charakteru i w zależności od tego, jaki region zamieszkiwała, 

mówiła językiem łacińskim, francuskim, angielskim, norwes­
kim i wieloma dialektami celtyckimi. Kościół szkocki miał 

background image

58 

tylko trzech biskupów i raczej niewielki wpływ na ogól 
społeczeństwa. Do czasu śmierci Dawida Iw 1153 roku wiele 
się zmieniło. W większości dolnej Szkocji dawny, celtycki 
sposób życia bezpowrotnie zniknął, a jego miejsce zajął nowy 
porządek anglo-normandzki. W czasie swego długiego pano­
wania Dawid uczynił niewiele, by zachować celtycką tradycję, 
za to zrobił dużo dla unowocześnienia kraju, zwłaszcza 
w dziedzinie administracji, za co jego następcy powinni być 
mu bardzo wdzięczni. Pozostawione przez niego królestwo 
obejmowało obszar jakiego nigdy dotąd, i nigdy polem, nie 
posiadał żaden szkocki monarcha. 

Jedyny syn Dawida ł, Henryk, earl Huntington i Northumber­

land, zmarł w roku 1152. Aby nie dopuścić do wojny o sukcesję. 

Dawid I, zgodnie z utrwaloną już zasadą primogenitury, 
doprowadził do uznania swego wnuka Malcolma, najstarszego 
(ur. 1141) z synów zmarłego Henryka, za pełnoprawnego 
dziedzica korony. Okres rządów Malcolma IV (1153-1165), 

noszącego przydomek Nietknięty, obfitował w intrygi polityczne 
i niepokoje wewnętrzne. Normandzkie otoczenie króla i fawory­

zowanie obcych burzyło dawną szlachtę, która wznieciła szereg 

buntów, zwłaszcza w najbardziej skorych do rebelii prowincjach 
Moray i Galloway. Minęło wiele lat, zanim Malcolm IV 
z normandzką pomocą zdołał stłumić ogniska rebelii, jednak zle 
nastroje pozostały. W roku 1157 król Anglii Henryk II, 
wykorzystując osłabienie Szkocji, odebrał młodemu władcy, pod 
groźbą inwazji, ziemie na północy, utracone przez Anglię za 
czasów Stefana. Na mocy zawartego w Chester traktatu Malcolm 

IV oddał Henrykowi II Northumberland i Cumberland w zamian 

za potwierdzenie swoich praw do tytułu earla Huntington. 

W 1158 roku Malcolm przysiągł wierność królowi angielskiemu. 

a następnie towarzyszył mu w wyprawie do Francji, podczas 

której otrzymał od Henryka tytuł rycerski. Malcolm IV zmarł 

młodo, w wieku dwudziestu czterech lat. bezżennie (stąd jego 

przydomek) i bezpotomnie 9 grudnia 1165 roku. Tron po nim 
objął jego brat Wilhelm (ur. 1143). 

background image

59 

\V c/asie swojego długiego panowania Wilhelm I Lew 

(1165-1214) podporządkował sobie całą Szkocję, włącznie 
z zawsze niespokojną północą. Był lo władca bezlitosny 
i nieprzebierający w środkach. Kiedy norweski jarl Orkad 

Harald najechał na Caithness, Wilhelm oślepił i okrutnie 

okaleczył jego syna, którego przedtem wziął na zakładnika. 
Z całą mocą stłumił też antyrojalistyczne powstania w

r

 Ross, 

Caithness, Moray i Galloway. Jego przydomek „Lew" nie jest 

jednak związany z wyjątkową siłą fizyczną, wojowniczą 
naturą czy szczególną odwagą, lecz wytrwałym dążeniem do 
umocnienia władzy królewskiej i rządów prawa. Do historii 
przeszedł więc jako „lew prawa" (Leo justiciae)*

3

Próbując ingerencji w politykę angielską, Wilhelm I poparł 

nieudaną rebelię synów Henryka II (tzw. Wielka Rebelia 

w latach 1173-1174)

u

, skierowaną przeciwko ich ojcu. 

Próbując odzyskać Northumberland w przymierzu z królem 
Francji Ludwikiem VII Wilhelm I najechał północną Anglię. 

13 czerwca 1174 roku poniósł klęskę pod Alnwick i dostał się 

do niewoli. Zesłany do Normandii Wilhelm musiał złożyć 
hołd lenny królowi Anglii, który Traktatem z Falaise (1174) 

rozciągną} formalnie zwierzchnictwo Anglii nad Szkocją. Na 
podstawie tego upokarzającego dokumentu Szkocja uznała 
pełną zależność lenną od Anglii. Kościół szkocki został 
podporządkowany Kościołowi angielskiemu, a Northumberland 
został oficjalnie przyznany Anglii. Nad wykonaniem wasalnych 
obowiązków Wilhelma Lwa miały czuwać angielskie gar­

nizony ulokowane w pięciu miastach południowej Szkocji 
i

 Edynburgiem na czele. Upłynęło piętnaście lat, zanim 

Wilhelm Lew zdołał odmienić sytuację na swoją korzyść. 

Wyrazem tego był osobisty herb Wilhelma przedstawiający czerwonego 

lwa na żółtej tarczy, który miał się stać w przyszłości heraldycznym znakiem 

królów szkockich. 

Pretekstem do rebelii, wywołanej przez część baronów niezadowolonych 

7.

 twardej ręki królewskiej, stało się zabójstwo skłóconego z Henrykiem II 

arcybiskupa Canterbury Tomasza Becketa w 1170 r. Rebelię popierali też 
m in. król Francji, król Szkocji i hrabia Flandrii. 

background image

60 

W 1189 roku król angielski Ryszard Lwie Serce zgodził się 
oddać szkockie zamki i zrezygnować ze swych praw lennych 
wobec króla Szkocji w zamian za 15 tys. marek szkockich 
potrzebnych mu na krucjatę. Owoc zwycięstwa Henryka II 
pod Alnwick, układ z Falaise, został przez Ryszarda sprzedany, 
a zwierzchnictwo angielskie nad Szkocją formalnie zniesione. 
Suma, za jaką Wilhelm Lew kupił suwerenność kraju, była jak 
na owe czasy ogromna i upłynęło parę lat, zanim udało się ją 
zebrać i wykupić zamki z rąk angielskich. W 1192 roku 

papież Celestyn III uwolnił Kościół szkocki od zwierzchnictwa 
prymasa Anglii i podporządkował go bezpośrednio nadzorowi 
Rzymu (potwierdził to Honoriusz III w 1218 roku, przez co 
Szkocja została wyróżniona jako „szczególna córa Kościoła"). 

Tak rozpoczął się trwający prawie sto lat okres względnego 

spokoju w stosunkach Szkocji z Anglią. 

Pokój między obydwoma królestwami zakłóciły napięcia za 

panowania króla angielskiego Jana bez Ziemi (1199-1216). 

Krótką kampanię, wywołaną atakiem Wilhelma Lwa na jeden 

z zamków angielskich na północy kraju w 1210 roku, jak 
również udzieleniem przez Wilhelma gościny kilku wrogim 
Janowi biskupom z Anglii, zakończyło samo pojawienie się 

wojsk angielskich pod dowództwem Jana na granicy Szkocji. 

Za kolejne 15 tys. marek Wilhelm Lew kupił sobie sojusz 
z Anglią, dochowując go wiernie aż do swojej śmierci w roku 

1214. Z małżeństwa z Ermenegardą de Beaumont pozostawił 

czworo dzieci. Ich syn Aleksander odziedziczył tron, a trzy 
córki wyszły za panów angielskich. 

W czasie swojego panowania Malcolm IV i Wilhelm I 

musieli stawić czoła nowemu zagrożeniu z zachodu. Wodzowie 

zachodnich klanów, którzy nadal cieszyli się znacznym 
zakresem niezależności, raz po raz buntowali się przeciwko 
centralnej władzy królewskiej. Jeden z nich, Fergus, władca 
Galloway, powstawał co najmniej trzy razy przeciwko Mal­
colmowi IV. Jego syn wzniecił zbrojną rebelię przeciwko 

Wilhelmowi Lwu, masakrując przy okazji angielskie załogi 

background image

61 

stacjonujące na mocy Traktatu z Falaise w południowo-

-wschodniej Szkocji. Dalej na północy i zachodzie rozciągała 
sie domena panów władających wyspami i niezależnymi 

państewkami normańskimi na zachodnim wybrzeżu. Uważali 
sic. oni za władców samodzielnych królestw, nie mających 

szczególnych zobowiązań wobec dworu szkockiego i luźno 
tylko powiązanych z państwem norweskim. Jak już wspo­
mniano. prawo Norwegii do zwierzchnictwa nad tymi ob­

szarami zostało potwierdzone przez króla Edgara w traktacie 

z Magnusem Gołonogim z 1098 roku, jednak od połowy XII 
wieku dwór norweski stracił zainteresowanie swoimi posiad­
łościami w Szkocji. Skorzystał z tego potomek władców, 

Dalriady Somerled (protoplasta słynnych klanów MacDougall 
i MacDonald ożeniony z córką Olafa, norweskiego króla 

wyspy Man), który w 1156 roku rozciągnął swoje władztwo 

na królestwo Morvern, Lochaber, Argyll i południowe Heb-
rydy. Ten samozwańczy pan Wysp (Lord of Isles) wspierał 
antyrojalistyczne rebelie i stanowił wyzwanie dla władzy 

centralnej. Swój stosunek do króla Szkocji Somerled wyraził 

dokonując w 1164 roku wielkiego najazdu na tereny wokół 

zatoki Clyde, podczas którego spustoszył Glasgow. I chociaż 
podczas odwrotu obciążeni łupami wojownicy Somerleda 

doznali porażki z rąk normandzkiego wodza Malcolma IV 

Waltera Fitz-Alana w bitwie pod Renfrew, a sam Somerled 
/ginął w walce, jego następcy, MacDonaldowie z Wysp i Mac-

Dougallowie z Lorne. podobnie jak klany MacLeodów i Mac-
Leanów, nigdy nie stracili poczucia niezależności kultywując 

tradycję swoich celtyckich i norweskich przodków. 

Wilhelm Lew umarł w roku 1214. Jego następcą został 

szesnastoletni syn Aleksander II (1214-1249), zdolny władca, 
którego wielką zasługą było usprawnienie machiny administ­

racyjnej, zapoczątkowanej przez jego pradziada Dawida I 
i wzmocnienie monarchii szkockiej. Aleksander utrzymywał 
pokój z Anglią, jednak korzystając z okazji, jaką stwarzał bunt 
baronów przeciwko Janowi bez Ziemi, wystąpił przeciwko 

background image

62 

królowi Anglii w porozumieniu z królem Francji Filipem II 
Augustem. Kiedy baronowie angielscy wszczęli w 1215 roku 
bunt. Aleksander opowiedział się po stronie rebeliantów 
w nadziei, że odzyska trzy północnoangielskie hrabstwa 

utracone przez Malcolma IV. W styczniu 1216 roku Jan 
przekroczył granicę Szkocji, by ukarać Aleksandra za przy­
mierze z buntownikami. W rewanżu Aleksander najechał 
Anglię, chcąc opanować Northumberland, został jednak pobity 
w okolicach Londynu, gdy próbował połączyć się z wojskami 

buntowników w południowo-wschodniej Anglii. Wkrótce Jana 
(zm. 1216) zastąpił jego małoletni syn, który jako Henryk III 
rozpoczął swoje długie panowanie (1216-1272). W roku 1217 
bunt baronów upadł i Aleksander złożył hołd Henrykowi III. 
W 1221 roku poślubił siostrę Henryka, starszą od siebie 
o jedenaście lat Joannę (zm. 1238). Trzy własne siostry wydał 

za Anglików. Szesnaście lat później Aleksander I i Henryk 111 

zawarli w Yorku traktat (1237), na mocy którego król Szkocji 
zrzekł się pretensji do wspomnianych ziem w północnej 

Anglii, w zamian za co otrzymał kilka angielskich posiadłości. 

Granica między oboma krajami została zbliżona do jej obecnej 

linii — od zatoki Solway do rzeki Tweed. 

W tym czasie sytuacja na zachodzie i północy Szkocji 

wciąż pozostawała niestabilna. Już na początku panowania 
Aleksandra II doszło do celtyckiej rebelii w Moray. Król 
rozprawił się z nią rękami realizującego jego politykę celtyc­

kiego możnowładcy Farquhara MacTaggarta, który później 

w uznaniu zasług dla Korony otrzymał zaszczytny tytuł earla 

Ross. Wiele lat zabrało Aleksandrowi II tłumienie licznych 

buntów w Galloway i daleko na północy w Caithness. 
Aleksander pokonał zbuntowanych panów szkockich i umocnił 

władzę królewską nad tymi regionami kraju, które uprzednio 

tylko nominalnie uznawały władzę królewską. W 1222 roku 
podbił i włączył do swego królestwa Argyll, pokonując wrogi 
klan MacDougallów, których naczelnicy wywodzili się od 
Somerleda. 

background image

63 

Po stłumieniu buntów wewnętrznych i ustabilizowaniu 

stosunków z Anglią Aleksander II podjął próbę odzyskania 

Hcbrydów. Gdy negocjacje z królem Norwegii Haakonem IV 
Ilaakonssonem (1217-1263) okazały się nieskuteczne, po­

stanowił rozstrzygnąć sprawę przy pomocy oręża. Na prze­
szkodzie stanęła choroba, która zmogła króla podczas wyprawy 

mającej na celu podbicie zachodnich wysp, których mieszkańcy 
wciąż odmawiali uznania jego władzy i woleli oddawać cześć 
królowi Norwegii. Aleksander II zmarł 8 lipca 1249 roku na 

wyspie Kerrera w Argyll, mając lat pięćdziesiąt. Z Joanną 
angielską nie miał dzieci. Po jej śmierci poślubił pochodzącą 
z francuskiej Pikardii hrabiankę Marię de Couci (zm. 1249), 

kióra urodziła mu syna Aleksandra i dwie córki. 

Aleksander TU (I249-1286) był ostatnim wielkim władcą 

z dynastii królów wywodzących się od Malcolma III. Jedyny 
syn Aleksandra II urodził się 4 września 1241 roku. Mając 
osiem lat został koronowany na króla Szkocji. Zgodnie ze 

siarą celtycką tradycją odziany w królewski płaszcz chłopiec 
zasiadł na Kamieniu Przeznaczenia na Wzgórzu Zgromadzeń 
w Scone, podczas gdy mistrz ceremonii, earl Fife ze starego 

celtyckiego rodu MacDuff, włożył mu na głowę koronę, a do 

ręki berło. Trzy lata później dziesięcioletniego Aleksandra III 
ożeniono z Małgorzatą, jedenastoletnią córką króla Anglii 

Henryka III, który tą drogą próbował uzyskać zwierzchnictwo 

nad Szkocją. Gdy Henryk III nadawał swemu młodziutkiemu 
zięciowi tytuł rycerski, ten sprytnie odmówił złożenia hołdu 

wasalnego, oświadczając, że nie uzyskał na to zgody szkoc­

kich panów. W okresie małoletności Aleksandra rządy 
sprawowało kilku regentów należących do dwóch ścierają­
cych się na dworze szkockim orientacji. W 1255 r. stronnict­
wo proangielskie uwięziło Aleksandra, lecz dwa lata później 
przewagę uzyskało stronnictwo nawiązujące do tradycji 
celtyckiej, które sprawowało rządy do 1262 roku, kiedy to 
Aleksander III osiągnął wiek dojrzały i zaczął sprawować 
władzę osobiście. 

background image

64 

Kontynuując politykę ojca wobec wysp położonych wzdłuż 

zachodnich wybrzeży Szkocji Aleksander III podjął działania 
zmierzające do ich włączenia do swego królestwa. Naczelnicy 
tamtejszych klanów wezwali na pomoc Haakona IV. W 1263 
roku Aleksander zaoferował Haakonowi kupno Hebryd. Gdy 
ten odmówił, Aleksander zaatakował wyspę Skye prowokując 
tym najazd Norwegów. Latem 1263 roku Haakon IV zebrał 
w Bergen wielką flotę złożoną ze stu dwudziestu okrętów, 
z którą wyruszył przeciwko Aleksandrowi. Po drodze za­
trzymał się na Hebrydach, gdzie wzmocnił swoją armię 

dodatkowymi ludźmi i okrętami. Nie udało mu się jednak 

uzyskać pomocy od przywódcy najsilniejszego klanu na 
wyspach, Lwana MacDougalla, który pragnąc i pozoru 
zachować neutralność, nie przyłączył się do Haakona, lecz 
przezornie uznał jego władzę nad wyspami. Mając około 
dwustu okrętów Haakon wysłał część swojej floty w kierunku 

wyspy Bute i na wody jeziora Loch Lomond, które Nor­
wegowie osiągnęli przeciągając pięćdziesiąt okrętów przez 
wąski pas ziemi w Tarbet. Główne siły wylądowały w zatoce 
Clyde. Aleksander przyjął taktykę gry na zwłokę pozorując 
negocjacje. W roli pośredników wystąpili mnisi dominikańs­
cy, kursujący między obydwoma królami. Sprytny Aleksander 
przeciągnął rozmowy do października, wiedząc, że nad­
chodzący sezon jesiennych sztormów będzie jego sprzymie­

rzeńcem w walce z Norwegami. 

Tak jak przewidywał Aleksander, 30 września potężny 

sztorm zniszczył wiele norweskich okrętów u ujścia rzeki 

Clyde. Część floty Haakona osiadła na mieliźnie koło Largs. 

na wybrzeżu Ayrshire. Tutaj zaatakował ich Aleksander. 
5 października, po czterodniowej bitwie na lądzie i na morzu, 
kiedy nastąpił kolejny sztorm, ranny Haakon przerwał walkę 

i dał sygnał do odwrotu. W drodze powrotnej resztki floty 

norweskiej zostały jeszcze zaatakowane przez zdradzieckiego 

Ewana MacDougalla i w panice uszły na północ. Według 
legendy, w noc poprzedzającą bitwę Norwegowie postanowili 

background image

65 

niepostrzeżenie podejść Szkotów. Jeden z nich bosą nogą 
nastąpił na oset i krzyknął z bólu. W ten sposób oddziały 
Aleksandra II! zostały ostrzeżone o niebezpieczeństwie 

i stanęły do walki. Od lego czasu oset (ang. thistle) stanowi 

godło Szkocji. 

Haakon IV zmarł w grudniu 1263 roku w Kirkwall na 

Orkadach, prawdopodobnie z ran odniesionych w bitwie pod 

Largs. W następnym roku Aleksander podjął ofensywę w pół­
nocnej Szkocji i na Hcbrydach. W tej sytuacji nowy król 
Norwegii, syn Haakona. Magnus VI (1263-1280) zawarł 

z Aleksandrem III w 1266 roku w Perth traktat, na mocy 

którego Norwegia odstąpiła Szkocji półwysep Kintyre, wyspę 
Man i Hebrydy, którymi Normanowic władali od stuleci. 
W zamian za to Szkoci zobowiązali się zapłacić Norwegom 

4 tys. marek w czterech rocznych ratach, zaś po tym okresie 

wypłacać symboliczny trybut w wysokości 100 marek. Orkady 

i Szetlandy pozostały na razie w rękach norweskich. 

Pozostały okres panowania Aleksandra III upłynął w spokoju 

i dostatku, zyskując wśród Szkotów miano „złotego wieku" 

w dziejach średniowiecznej Szkocji. Małżeństwo Aleksandra 

z córką Henryka III zapewniło pokój w stosunkach z Anglią. 
Własną córkę Małgorzatę Aleksander wydal w 1281 roku za 
króla Norwegii Eryka II, pieczętując tym traktat pokojowy 

z Norwegią sprzed piętnastu lat i kończąc trwający cztery 

wieki okres wrogości pomiędzy obydwoma krajami. Umoc­
nienie władzy królewskiej i zjednoczenie królestwa wydatnie 
wpłynęło na rozwój handlu i rzemiosła. Rozwijało się rolnic­
two. hodowla owiec i rybołówstwo. Bogaciły się miasta, porty 
szkockie prowadziły ożywioną wymianę z wieloma krajami. 
zwłaszcza Flandrią, dokąd eksponowano wełnę, futra, skóry 
i ryby, sprowadzano zaś wyroby tekstylne, zboże, przyprawy 

i wino. Sprawnie działał aparat administracyjny i podatkowy, 

zwłaszcza na Nizinach, wzrosło poczucie bezpieczeństwa 

' zakres przestrzegania prawa i porządku. Pomyślnie rozwijała 

się organizacja kościelna, dał się także zauważyć postęp 

5 — Bunnockfcurn 1314 

background image

66 

w dziedzinie nauki i kultury. Liczba ludności Szkocji sięgnęła 

w tym czasie blisko 300 tysięcy (dla porównania Anglia 

liczyła w tym czasie około 4 milionów mieszkańców). 

I kiedy wszystko wydawało się iść w dobrym kierunku, 

dało o sobie znać fatum, które od dawna prześladowało ród 
Aleksandra. W 1275 roku umarła ukochana żona Aleksandra 

Małgorzata, później w odstępie trzech lat śmierć zabrała jej 

synów Dawida i Aleksandra. W roku 1283, po zaledwie 
dwóch latach małżeństwa z królem Norwegii, zmarła w połogu 

jedyna córka Aleksandra III Małgorzata. Osierocona przez nią 

córeczka Małgorzata, znana jako Panienka z Norwegii, pozo­
stała ostatnią żyjącą krewną króla. Teoretycznie istniały jeszcze 
szanse na dziedzica tronu, gdyż Aleksander z pewnymi 

wahaniami (przez pamięć dla pierwszej żony) poślubił w 1285 

roku młodą francuską hrabiankę Jolantę de Dreux, w nadziei, 
że będzie miał z nią więcej synów i następcę tronu. Spiesząc 
do niej feralnego zimowego dnia 18 marca 1286 roku, zginął 
spadając z nadmorskiej skały, czym wtrącił Szkocję w splot 

najtragiczniejszych wydarzeń w całej jej historii. Nikt nie 
przewidywał, że przedwczesna śmierć tego mądrego i lubia­
nego władcy zapoczątkuje wieloletni okres chaosu, bratobój­

czych walk, zatargów granicznych i bezwzględnej wojny 

z potężnym sąsiadem, Anglią. 

background image

PIERWSZA WOJNA O NIEPODLEGŁOŚĆ SZKOCJI 

Przez 150 lat stosunki angiclsko-szkockie były niemal przyjaz­

ne, a na granicy panował względny spokój. Pierwsze napięcia 
w stosunkach pomiędzy Szkotami i Anglikami pojawiły się 
z chwila., gdy Anglicy przebywający w Szkocji zaczęli 
ingerować w wewnętrzne sprawy Szkotów. 

Król Jan I był człowiekiem słabym, chorowitym, wstyd­

liwym i niezdecydowanym. Prawdopodobnie był ostatnim 

typem człowieka, jakiego Szkocja potrzebowała w tym trud­
nym dla siebie czasie. Po osadzeniu Jana Balliola na tronie 
Szkocji Edward przestał kryć swoją pogardę dla niego i po­
traktował go jako marionetkę, a Szkocję jako kraj podległy. 
Angielscy urzędnicy i dowódcy wojskowi zaczęli uzurpować 
sobie prawo podejmowania decyzji i bezwzględnego egzek­
wowania prawa we wszystkich najważniejszych sprawach. 
Represyjna polityka angielskich władz okupacyjnych zrodziła 
opór Szkotów i musiała doprowadzić do konfrontacji, zwłasz­
cza że panoszący się Anglicy próbowali przy tym zdominować 
szkockie życie gospodarcze. Co gorsze, niektórzy Szkoci, 

widząc, do kogo należy rzeczywista władza w ich kraju, 

zaczęli omijać szkocki wymiar sprawiedliwości i wnosić 
sprawy przed sądy angielskie. Edward, zgodnie z prawem 

feudalnym, nieustannie wywierał nacisk na Balliola, aby 
stawał osobiście w charakterze strony lub świadka przed 

background image

68 

swoim suwerenem w Westminsterze w sprawach swych 
poddanych, którzy odwoływali się od wyroków króla Szkocji 
do jego suwerena w Anglii. Już sześć miesięcy po objęciu 
tronu, wiosną 1293 roku, jeden z poddanych Jana I. Roger 

Bartholomew z Berwick, wniósł przeciwko niemu sprawę do 

sądu angielskiego. Wkrótce Edward wezwał szkockiego monar­
chę do Londynu w innej sprawie wniesionej przez earla Fife, 
pochodzącego z wrogiego Janowi Balliolowi rodu MacDuffów, 
który tłumaczył swoje postępowanie brakiem sprawiedliwości 
szkockich sądów wobec ludzi niechętnych nowemu władcy. 
Kiedy Jan odmówił, Edward zagroził mu oskarżeniem o sta­
wianie oporu władzy i zajęciem trzech zamków w Szkocji. 

Uporczywość, z jaką Edward I obstawał przy egzekwowaniu 

w Szkocji swojej władzy, doprowadziła wkrótce do wybuchu 
otwartej wrogości. Już w końcu 1292 roku Szkoci mieli dosyć 
angielskich rządów. Po powrocie z upokarzającego pobytu 
w Londynie (Edward zażądał przy tej okazji spłacenia zaleg­
łych długów Aleksandra III za dostarczone z Anglii wino) 

Balliol zastał kraj w stanie wrzenia. Jego poddani grozili mu 

wypowiedzeniem posłuszeństwa, jeśli nie zmieni swojej poli­
tyki i nie odwoła hołdu wasalnego wobec Edwarda. Po wielu 
dniach gorących dyskusji powołano dwunastoosobową radę 
(Council of Twelve),

 która miała doradzać królowi lub —jeśli 

zaistniałaby taka potrzeba — kontrolować rządy w królestwie. 
W jej skład weszło czterech hrabiów, czterech baronów 

i czterech biskupów. Z inicjatywy Rady w Scone, prastarym 
miejscu koronacyjnym wczesnych królów Szkocji, odbyło się 
posiedzenie parlamentu szkockiego, na którym zadecydowano 

o zmianie polityki wobec Anglii, natychmiastowym pozba­

wieniu urzędów wszystkich urzędników Edwarda i konfiskacie 
ziem należących do Anglików. Następnym krokiem było 
porozumienie w sprawie sojuszu z Francją. 

Imperialne zapędy Edwarda, podobnie jak wcześniej jego ojca 

Henryka III, stanowiły zagrożenie dla interesów Francji, lecz 

głównym źródłem niepokoju były dla francuskich władców 

background image

69 

niezwykle napięte stosunki pomiędzy Paryżem a Londynem. 
Nowe porozumienie miało więc strategiczne znaczenie. Polityka 
angielska wobec Szkocji tradycyjnie wiązała się ze stosunkami 
angielsko-francuskimi. Szkocja i Francja przez stulecia popierały 
się nawzajem w okresach konfliktów z Anglią. Za panowania 

Edwarda I związki te były wyjątkowo ścisłe. Edward nie mógł 

tego tolerować i Anglia musiała interweniować. 

Stosunki angielsko-francuskie regulował traktat paryski 

z 1259 roku zawarty pomiędzy Henrykiem III i Ludwikiem TX. 

Na jego mocy król Anglii zrzekł się pretensji do dawnych 

angielskich posiadłości położonych we Francji: Normandii, 
Maine, Anjou i Poitou. Zachowywał natomiast jako wasal króla 
francuskiego Gaskonię oraz częściowo księstwo Akwitanii. 
Następca i dziedzic Henryka III, Edward 1. /łożył w 1286 roku 
hołd Filipowi IV Pięknemu ze swych francuskich posiadłości. 

Wkrótce jednak stosunki angielsko-francuskie uległy gwałtow­

nemu pogorszeniu w związku z dążeniami Filipa do całkowitego 
wyparcia Anglików z Francji i zjednoczenia wszystkich ziem 

francuskich pod berłem Kapetyngów. W celu osłabienia pozycji 
Edwarda Filip zażądał, by ten, jako jego wasal z Gaskonii 
i Akwitanii. osobiście stawił się przed swoim suwerenem 
w Paryżu. Żądanie to przyszło w sytuacji bardzo niekorzystnej 

dla Edwarda, gdyż —jak już wspomniano — on sam wywierał 

podobny nacisk na króla Szkocji. Wiedząc, że stawienie się 

Edwarda w Paryżu grozi królowi Anglii utratą prestiżu w oczach 

Szkotów, Filip straszył Edwarda widmem sojuszu ze Szkocją 
i wysuwał przy tym dalsze warunki, co sprowokowało Edwarda 
do formalnego wypowiedzenia mu posłuszeństwa. Wojna 

między Francją i Anglią stała się nieunikniona. 

W 1294 roku Filip IV rozpoczął działania wojenne przeciwko 

Gaskonii, należącej do Edwarda I jako księcia Akwitanii 

i pozbawił go wszelkich praw do niej. udaremniając kolejne 
próby odbicia lej prowincji przez Edwarda (1294, 1296, 1297). 
Mimo niepewnej sytuacji w Szkocji i wybuchu skierowanego 
przeciwko Anglikom powstania w Walii, Edward zdołał pozyskać 

background image

70 

sprzymierzeńców w Niemczech i Flandrii i zorganizować wyprawę 
przeciwko Francji. W czerwcu 1294 roku Edward zażądał od Jana 

Balliola wsparcia finansowego i posiłków wojskowych na plano­
waną wojnę z Francją, nakazując mu przysłanie do I września 

dziesięciu earlów i szesnastu baronów z własnymi oddziałami. 
Szkoci zwołali znowu parlament, na którym oficjalnie odrzucili 
żądania Edwarda związane z przygotowywaną wojną w Gaskonii. 

Doprowadzony do rozpaczy Ballioł, naciskany przez kontrolującą 

jego poczynania Radę Dwunastu, 22 października 1294 roku 

wypowiedział posłuszeństwo Edwardowi i zrzucił zwierzchnictwo 

króla Anglii. Szkoci wysłali posłów do Filipa IV, z prośbą 
o pomoc. Udało się osiągnąć porozumienie, na mocy którego 
Szkocja i Francja obiecały sobie pomoc na wypadek najazdu 

Anglików. 23 października 1295 roku oba kraje oficjalnie podpisały 
iraktat o przyjaźni, znany jako „stare przymierze" (Auld Alliance) '. 

Jego głównym punktem była deklaracja prowadzenia wojny 

z Anglią na dwóch frontach, stosownie do uzgodnionego planu 
strategicznego, a także ścisła współpraca w dziedzinie polityki 
zagranicznej. Traktat przypieczętowano zapowiedzią małżeństwa 

następcy tronu Szkocji Edwarda Balliola z Izabelą, bratanicą króla 

Filipa. Równocześnie Szkoci zawarli traktat z Erykiem II, który za 
sowitą opłatą zobowiązał się zapewnić pomoc floty złożonej ze 

100 okrętów wojennych przez cztery miesiące w roku, tak długo. 

jak długo miał się utrzymywać stan wrogości pomiędzy sojusz­

nikami i Anglią. 

Perspektywa sojuszu Szkotów z Francuzami wprawiła 

Edwarda I we wściekłość. Kiedy tylko dowiedział się o tajnych 
negocjacjach francusko-szkockich ostentacyjnie zerwał wszys­
tkie traktaty z królem Szkocji i uznał prawa Balliola do tronu 
Szkocji za wygasłe, po czym z właściwą sobie energią 
rozpoczął przygotowania do zbrojnej inwazji na ziemie 
szkockie. W obliczu angielskiego najazdu okazało się, że 

' Przymierze było wielokrotnie odnawiane i przetrwało w praktyce do 

1746 r. W jego rezultacie powstało określenie „stary wróg" (Auld Enemie)* 

stosowane w następnych stuleciach przez Szkotów wobec Anglii. 

background image

71 

Szkoci stali się ofiarami swego nowego władcy, który — wy­
znaczony przez Edwarda na króla — uznał go za swego pana 

i suwerena. W świetle ówczesnego prawa znaczyło to tyle, że 

kiedy Jan I zawarł traktat o przyjaźni z Francja.. Edward mógł 
potraktować Szkotów jako buntowników, ponieważ byli teraz 

jego poddanymi. To właśnie tłumaczy jego gwałtowną reakcję. 

Wczesną jesienią 1295 roku Edward podjął kroki w celu 

wzmocnienia obrony północnych rubieży Anglii na wypadek 
niespodziewanego najazdu Szkoiów. 5 października powierzył 

obronę pogranicza ze Szkocją biskupowi Durham Johnowi de 

Warenne, earlowi Surrey (prywatnie teściowi Jana (). Jednocześ­

nie nakazał Balliolowi wydać w ręce angielskie nadgraniczne 
zamki w Berwick, Jedburghu i Roxburghu. 16 listopada Edward, 
w odwecie za zgodę króla Szkocji na alians z Francją, nakazał 
konfiskatę wszystkich ziem Balliola i jego stronników położo­
nych na południe od granicy. Śląc posiłki do Gaskonii główne 
siły gromadził do rozprawy ze Szkocją. W grudniu wezwał 

pospolite mszenie z północnej Anglii do zebrania się na wiosnę 
w Newcastle. W lutym 1296 roku wysłał wzdłuż wschodniego 

wybrzeża Anglii do Newcastle flotyllę statków wiozących 
zaopatrzenie dla wojsk przygotowujących inwazję na Szkocję. 

Przygotowania wojenne Anglików na pograniczu nie uszły 

uwadze Szkotów. Na początku 1296 roku Jan I polecił 

wszystkim zdolnym do noszenia broni Szkotom zebrać się do 

11 marca w nadgranicznym Caddonlee. Podzieleni i skłóceni 

Szkoci udzielili słabego poparcia swemu królowi. Egoizm, 
duma i zdrada wielu przedstawicieli arystokracji szkockiej nie 
pozwoliły na osiągnięcie jedności. Wielu, zwłaszcza tych. 
którzy jawnie lub skrycie sprzyjali Anglikom lub czuli feudalną 

wrogość do rodu Balliola, zlekceważyło wezwanie do walki. 

Byli wśród nich członkowie rodu Roberta Bruce'a, którego 
ziemie w Annandale zostały wcześniej skonfiskowane na 
rozkaz króla Jana i oddane jego szwagrowi Johnowi Comyno-

W'i, earlowi Buchan (zwanemu Rudym dla odróżnienia od jego 

ojca Johna Comyna Czarnego, lorda Badenoch). 

background image

72 

Do połowy marca obie strony obserwowały się nawzajem 

nie podejmując działań. Do tego czasu Edward zgromadzi! na 
granicy wielką jak na owe czasy armię złożoną — zdaniem 
niektórych — z około 5000 jazdy oraz 30 000 piechoty. 
Nawet jeśli liczba ta jest trochę zawyżona, armia Edwarda 

była aż do XVII wieku największym zgrupowaniem wojennym 
na Wyspach Brytyjskich. Fakt, że Edwardowi udało się 
zmobilizować i poprowadzić na wyprawę do Szkocji tak 
liczną i dobrze wyposażoną armię, dobrze świadczy o nim 

jako władcy, organizatorze i dowódcy, stawiając go w gronie 

najwybitniejszych wodzów swojej epoki. 

Feudalizm opierał się na organizacji wojskowej stworzo­

nej zasadniczo dla celów obrony niewielkich okręgów 

terytorialnych. Główną częścią feudalnego systemu militar­

nego była jazda złożona z rycerzy i ich pocztów. Każdy 

z wielkich panów feudalnych otrzymywał ziemie w lenno od 
władcy, w zamian za co, na każde jego żądanie, miał 
obowiązek stawić się wraz z pocztem zbrojnych i pozo­
stawać w wyłącznej dyspozycji panującego przez ściśle 
określony czas, najczęściej czterdzieści dni w roku (panowie 
feudalni powoływali niekiedy pod broń wszystkich swoich 

poddanych mających doświadczenie wojskowe do służby 
w piechocie, jednak rola tworzonych w ten sposób formacji 
piechoty ograniczała się raczej do działań o charakterze 
obronnym). W rezultacie zebrane na czas wypraw wojen­
nych armie królewskie były niejednokrotnie mozaiką wojsk 
prywatnych, którym brakło poczucia szczególnej lojalności 
wobec monarchy czy państwa, nie mówiąc już o wspólnych 
standardach dyscypliny wojskowej, wyszkolenia czy ad­
ministracji. Efektywne dowodzenie nimi było zadaniem 
trudnym, o ile w ogóle możliwym. W feudalnej społeczności 
rycerskiej, której członkowie systematycznie odmawiali 
swojemu suwerenowi prawa óo zwoływania hufca wasalnego 
na służbę poza granicami kraju i z największą niechęcią 

ciągnęli na czterdziestodniowe kampanie w Walii i Szkocji, 

background image

73 

zmobilizowanie lak wielkiej armii było naprawdę wydarze­

niem wielkiej rangi

2

Specyficzną cechą rozwoju społecznego klasy feudalów 

w Anglii był fakt. że już w XIII wieku znaczna jej część, 
szczególnie średni i drobni posiadacze ziemscy, zosiata 
wciągnięta w orbitę handlu, stopniowo przechodząc od pańsz­
czyzny do renty pieniężnej. Majątki tych feudalów utrzymy­

wały stałą więź z rynkiem, przeważała w nich renta pieniężna, 

gdzieniegdzie stosowano już pracę najemną. Drobni i średni 

feudałowie (knights — rycerze, jak ich nazywano w odróż­
nieniu od wielkich feudalów — baronów) coraz bardziej 
nucili charakter stanu wojskowego i przekształcali się w zie­
mian zajętych rozwojem folwarków. Szlachta wolała turnieje 
rycerskie niż osobisty udział w wojnach. Zmiany społeczne 
wynikające z rozwoju nowych stosunków gospodarczych na 

wsi angielskiej powodowały trudności oparcia służby wojennej 

na starych podstawach wynikających ze słabnących więzów 

feudalnych. Różnorodne ciężary, stające się udziałem rycers­
twa, odstręczały wielu przedstawicieli tej klasy od udziału 

w życiu publicznym i służby dla króla. Stąd dążenie Edwarda 

do uznania zasady, że nic lenno rycerskie, lecz zamożność 
posiadacza dóbr ziemskich winna być jedyną podstawą do 
nałożenia nań obowiązków rycerzu. Edward w 1285 roku 

nałożył służbę rycerską na wszystkich posiadaczy ziemskich 
mających dochody roczne w wysokości 20 funtów szrerlingów 
i więcej, bez względu na to, czy należeli oficjalnie do klasy 
rycerskiej, czy nie. Już wcześniej, bo w 1282 roku, zażądał. 

by wszyscy posiadacze ziemscy o dochodach powyżej 30 

funtów utrzymywali konia na wojnę wraz ze zbroją. W roku 

1283 przypomniał i odnowił pochodzący z czasów Henryka II 

Od czasów reformy wojskowej przeprowadzonej przez Henryka II w 1181 r. 

feudalowje. którzy nie chcieli brać osobistego udziału w wojnie, zobowiązani 

byli płacić królowi pieniądze (podatek tarczowy), za które monarcha mógł 
zaciągać na służbę wojsko zuciężne. co zmniejszało jego zależność od 
pospolitego ruszenia rycerzy i baronów. 

background image

74 

(1181) obowiązek posiadania odpowiedniego oręża i rynsztunku 
przez wszystkich wolnych ludzi w królestwie. Koszty uzbrojenia 
i wyekwipowania od tego czasu ogromnie wzrosły. Sam koń 
bojowy, olbrzymie zwierzę rodem z Lombardii lub Hiszpanii, 

obleczony w zbroję, kosztował od 40 do 100 funtów. Pomijając 
koszty uzbrojenia i wyposażenia jeźdźca, juz to samo wystarcza­
ło, aby potencjalni rycerze nie śpieszyli się z przyjmowaniem 
obowiązków swego stanu. Edward przez długie lata prowadzo­

nych przez siebie wojen widział w klasie rycerskiej głównie 
potencjał militarny, bez względu na to, czyjej członkowie byli 

bezpośrednimi wasalami króla, czy swego pana. Liczba rycerzy 

w Anglii w okresie jego panowania dochodziła do 3000, z czego 

jedynie połowa nosiła szlachecki tytuł sir. Pozostali należeli do 

tej klasy potencjalnie, gdyż dzięki statusowi majątkowemu i na 

rozkaz króla mogli zostać zmuszeni do przyjęcia na siebie 
obowiązków wojskowych. Z 1500 rzeczywistych rycerzy jedynie 

jedna trzecia pozostawała w stałej gotowości wojennej, reszta 

służyła na dworze królewskim bądź pełniła służbę u baronów 
(dla porównania za czasów Henryka II liczba rycerzy posiadają­

cych dobra z tytułu służby wojennej przekraczała 6000, z czego 

w pole wychodziła zwykle połowa). Biorąc pod uwagę liczbę 
rycerzy gotowych do wyjścia w pole, od razu widać, że Edward 
nie mógł liczyć na ciężką jazdę rycerską starego typu w takiej 

mierze, w jakiej by tego chciał. Świadczyć może o tym fakt, że 

za jego panowania hufiec wasalny zwoływano w ciągu 35 lat 
tylko sześć razy, podczas gdy za jego ojca, Henryka III. 
w przeciągu 41 lat — dwanaście razy. 

Trudności utrzymania służby wojennej na starych pod­

stawach skłoniły Edwarda do rezygnacji z feudalnego po­
spolitego ruszenia, będącego mechanicznym zlepkiem samo­
dzielnych oddziałów i oparcia sił zbrojnych na zasadzie 
służby kontraktacyjnej, stanowiącej swego rodzaju kombinację 
pospolitego ruszenia z armią zaciężną. Oddziały zaciężne 
górowały techniką walki i dyscypliną nad feudalnym rycerst­

wem i pospolitym ruszeniem chłopskim i mieszczańskim-

background image

75 

toteż Edward zachęcał swoich wasali do utrzymywania stałych 

kontyngentów wojskowych pełniących służbę garnizonową 
w zamkach królewskich w czasie pokoju, a polową na wojnie, 

w zamian za określone wynagrodzenie i dodatkowe subsydia 

pieniężne. Rozwiązanie to nie wymagało stosowania przymusu. 

jako że panowie feudalni dobrowolnie zgadzali się na utrzymy­

wanie tego rodzaju wojsk i otrzymywali za to wynagrodzenie. 
Żołnierze zawodowi, mimo że rekrutowani i dowodzeni przez 

wielkich feudałów, składali przysięgę wierności królowi i mieli 

świadomość, że są żołnierzami angielskimi. W dalszym ciągu 

pozostawali jednak wojskiem najemnym, niełatwo poddającym 
się kontroli i trudnym do racjonalnego wykorzystania w czasie 
pokoju, skłonnym ponadto do maruderstwa i gwałtów na 
ludności cywilnej. Ponieważ jednostki tego rodzaju Edward 

i inni królowie z dynastii Płantagenelów wykorzystywali przede 
wszystkim w swoich posiadłościach na kontynencie, system 
kontraktacji wywarł w sumie większy wpływ na sąsiednią 
Francję i inne państwa niż na stosunki wewnątrzangiclskie. 

W warunkach angielskich oddziały zaciężne powstawały 

w wyniku zaciągu organizowanego na terenie kraju przez 
specjalnie wyznaczonych komisarzy (bannerets), zazwyczaj 
doświadczonych w rzemiośle wojskowym rycerzy, którzy 
otrzymywali od króła pieniądze i uprawnienia dowódcze. 

Armię Edwarda I uzupełniali ochotnicy i najemnicy. Jednak 
Wielka Karta Wolności ' zakazywała monarsze rekrutacji 

Wielka Karta Wolności (lac. Magna Charta Libertatum) — akt wydany 

w 1215 r. przez króla Jana bez Ziemi pod naciskiem możnowładztwa. Byt 
przywilejem zmierzającym do ograniczenia władzy królewskiej (głównie 

w sprawach skarbowych i sądowych) na rzecz rady królewskiej; sankcjonował 

prawo oporu przeciwko królowi jako zwierzchnikowi lennemu w przypadku 

nieprzestrzegania przez niego postanowień karty. Karta przyznawała także 
pewne prawa z zakresu wolności stanom niższym, dlatego uznawana jest za 
podstawę swobód obywatelskich w Anglii. W okresie swego panowania król 

Edward I, zabiegając o zgodę parlamentu na finansowanie jego wojen we 

Francji i Szkocji, potwierdził jej postanowienia w latach 1297, 1299. 1300 
' 1301. 

background image

76 

wojsk najemnych za granicą, a baronowie sprzeciwiali się 
służbie zaciężnej swoich wasali. Stąd żądania Edwarda doty­
czące przymusowego rycerstwa, jak też wprowadzenie płatnej 
służby na poły ochotniczej w piechocie i jeździe. Już w czasie 
swojej pierwszej kampanii w Walii (1277-1282) posługiwał 
się Edward jazdą ciężką i po czterdziestu dniach służby 
wasalnej zatrzymał na swoim żołdzie ochotników z hufca 
wasalnego. Potem służbę ochotniczą wprowadzono także 
w piechocie rekrutowanej spośród ludzi niższego stanu, 
piechota bowiem, wraz z pojawieniem się długiego łuku 
walijskiego, nabrała nowego znaczenia. Ochotników zachęcały 

do służby obietnice darowania przestępstw, regularny iołd 

(Edward wprowadził zasadę płacenia żołdu piechurom w wy­

sokości 2 pensów dziennie) i udział w łupaeh. 

Żeby zdobyć środki na utrzymanie żołnierza na żołdzie 

królewskim i oddziałów najemnych

4

, król pozwolił na speł­

nienie obowiązku feudalnego przez zapłacenie podatku, tzw. 

tarczowego (scutage), i musiał polegać w dużym stopniu na 
subsydiach parlamentarnych. Za Edwarda armia opierała się 

więc na płatnym żołnierzu, z wyjątkiem najwyższych dowód­

ców. W 1295 roku cała klasa rycerska dostała wezwanie na 
wojnę ze Szkocją na żołdzie królewskim. Na koszty prowa­
dzenia wojny ze skarbu (Exchequer)* wysłano Edwardowi do 

Newcastle 10 lys. funtów szterlingów oraz po I tys. funtów 

tygodniowo (począwszy od I marca 1296 roku) na żołd dla 

jazdy i piechoty. 

Stan niewypowiedzianej wojny został przerwany, kiedy 

angielski rycerz, Robert de Ros, lord Wark, który z miłości do 
pięknej szkockiej szlachcianki przeszedł na stronę przeciwnika, 

J

 O lym. jak kosztowne było wynajęcie najemników, może świadczyć fakt. 

że podstawowa bron jednego 7. ulubionych rodzajów wojsk Edwarda I. 
kuszników gaskońskich — kusza — miała w 1277 r. wartość 25 funtów. 
a jeden belt wart byt jednego szylinga lub nawet szylinga i sześć pensów. 

Exchequer

 („Izba szachownicy") — część rady królewskiej zajmująca się 

finansami państwa; nazwa pochodzi od slotów podzielonych na pola. by 
ułatwić liczenie pieniędzy, co przypominało szachownicę. 

background image

77 

poprowadził z Roxburgha oddział Szkotów na nieudaną 
wyprawę mającą na celu odbicie rodowej siedziby w zaniku 

Wark (Work Castle). To posunięcie Szkotów położyło kres 

długiemu okresowi pokoju na Wyspie. W odpowiedzi na 
napaść Szkotów Edward I opuścił Newcastle i osobiście 
poprowadził odsiecz dla Wark. Wkrótce polem Szkoci dokonali 
dywersyjnego najazdu na północną Anglię siedmioma od­
dzielnymi oddziałami. Duma przywódców klanów, którzy nie 
chcieli słuchać rozkazów jednego wodza, stępiła jego ostrze. 

W trzeciej dekadzie marca wojska szkockie połączyły się nad 

rzeką Sark. poddając się niechętnie dowództwu Johna Comyna 

Rudego. 26 marca Comyn przekroczył Sark i wtargnął do 

Cumberlandu kierując się na przygraniczną twierdzę Carlisle. 

Niedawny rywal Balliola do tronu Szkocji, stary lord Annan­

dale, w tym czasie już nie żył (zmarł I kwietnia 1295 roku), 
ale jego syn Robert Bruce (szósty lord Annandale) i noszący 

to samo imię i nazwisko wnuk (earl Carrick), zwietrzyli 
szansę i zaoferowali swoje usługi Edwardowi. Wraz ze swoimi 
stronnikami stanęli załogą w Carlisle. 25 marca starszy Robert 

Bruce specjalnie udał się do zamku Wark i przyrzekł po­

słuszeństwo królowi Anglii. 

W Carlisle doszło do zbrojnej konfrontacji pomiędzy 

broniącymi sprawy Edwarda Bruce*ami, a ich feudalnymi 
rywalami Comynami. Silnie umocnione i umiejętnie bronione 

miasto okazało się zbyt trudne do zdobycia. Po kilku nieuda­
nych atakach Szkoci wycofali się ze znacznymi stratami. 
Odchodząc na zachód złupili i spalili wszystkie napotkane po 

drodze angielskie wsie oraz klasztory i kościoły w miejs­
cowościach Corbridge, Hexham i Lanercost. W końcu, ob­

ładowani lupami, ruszyli na północ i przekroczywszy górzyste 

pasmo Cheviot Hills wrócili do Szkocji. 

Po zniesieniu oblężenia zamku Wark i wysłaniu posiłków 

do Carlisle Edward przeszedł graniczną rzekę Tweed brodem 
niedaleko Coldstream i ruszył na portowe miasto Berwick. 
stanowiące centrum handlowe Szkocji. Ludne i bogate 

background image

78 

miasto otaczały ziemno-drewniane wały. W zamku stała 
załoga szkocka pod dowództwem sir Williama Douglasa. 
Armia Edwarda dotarła do Berwick 28 marca stając obozem 
w niedalekim Button. Edward osobiście podjechał do bram 
miasta proponując Szkotom bezwarunkową kapitulację. Nieco 
wcześniej mieszkańcy miasta odparli próbę opanowania 

portu od strony morza przez flotę angielską. Pewni siebie 

odpowiedzieli Edwardowi obelgami i obscenicznymi gestami, 

wprawiając go we wściekłość. Edward zarządził natych­
miastowy atak, któremu nie oparły się ani obwarowania 
Berwick, ani desperacki opór jego mieszkańców. W ciągu 
kilku godzin miasto padło. Szczególnym bohaterstwem 
wykazała się grupa trzydziestu flamandzkich kupców, którzy 
bronili się do końca w budynku gildii kupieckiej, dopóki 
Edward, mszcząc się za śmierć swego stryjecznego brata 
Ryszarda, księcia Konwalii, nie kazał go spalić wraz 
z obrońcami. Pod wrażeniem upadku miasta poddała się 
załoga zaniku. Jej dowódca natychmiast przysiągł wierność 
Edwardowi, dzięki czemu zachował życie swoje i podległych 
mu żołnierzy. Dużo straszniejszy los spotkał ludność cywilną. 
Mszcząc się za obelgi i wyzwanie, jakie mu rzucili. Edward. 
którego celem było zastraszenie przeciwnika, kazał sprawić 
mieszkańcom Berwick trzydniową krwawą łaźnię, w wyniku 

czego wymordowano ponad 6000 ludzi. 

Nie trzeba było długo czekać, żeby się przekonać, jakie 

reakcje w Szkocji wywarła masakra Berwick. 4 kwietnia Jan I 

w pierwszym odruchu wysłał do Edwarda posłańca z listem, 

w którym jako król Szkocji oficjalnie wypowiadał posłuszeńs­
two królowi Anglii. Kilka dni później armia Comyna, w rewan­
żu za Berwick, najechała Northumberland. Szkoci zaatakowali 
Cockermouth, Redesdale, Tynedale i po raz drugi złupili 
klasztor w Hexham, po czym rozpoczęli odwrót w kierunku 
Dunbar. Edward, zajęty w międzyczasie odbudową i umac­

nianiem Berwick, z którego chciał uczynić swoją bazę do 

dalszych działań przeciwko Szkotom, 23 kwietnia rozpoczął 

background image

79 

ofensywę na północ po tym, jak dowiedział się. że Szkoci 

/dobyli zamek w Dunbar. Król Anglii naiychmiast wysłał 
przeciwko nim część armii pod wodzą caria Surrey. 

27 kwietnia Anglicy napotkali armię szkocką ustawioną 

w szyku bitewnym na wzgórzach Lammermoor Hills, na 
północ od Dunbar. Wojska Comyna przewyższały Anglików 
liczbą i miały lepszą pozycję do walki. Ich słabością było 

jednak podzielone dowództwo i brak jedności (tuż przed bitwą 

przyszłe pole walki opuściły oddziały earia Atholl i earla Mar. 
co było dużym ciosem dla Szkotów). Earl Surrey, chcąc 

sprowokować Szkotów do opuszczenia dogodnej pozycji, 
wysunął do przodu kilka grup swej najlepszej ciężkiej kawa­
lerii, a pozostałe oddziały zaczął przegrupowywać pozorując 
przygotowania do odwrotu. Podnieceni Szkoci, którym wyda­
wało się, że Anglicy usiłują się wycofać bez walki, przypuścili 

chaotyczną szarżę w dół stoku. Zakuci w zbroje weterani 

króla Edwarda, zaprawieni w licznych bojach w Walii i we 

Flandrii, ze spokojem przyjęli atak lekkozbrojnej kawalerii 

Szkotów. Zanim atakujący Szkoci zdołali się przegrupować, 
z obu skrzydeł otoczyła ich piechota i walijscy łucznicy 
Surreya. Łucznicy zasypali Szkotów gradem strzał, po czym 
ciężkozbrojne rycerstwo angielskie jednym uderzeniem roz­

proszyło armię szkocką biorąc do niewoli Comyna, trzech 

earlów i 130 najważniejszych rycerzy. Pozbawieni wielu 
doświadczonych dowódców Szkoci rzucili się do ucieczki, 

bezlitośnie ścigani i wyrzynani przez zwycięskich Anglików 
(przesadzone zapewne dane pochodzące ze źródeł angielskich 
mówią o 10 000 zabitych Szkotów). Pod wrażeniem klęski 

Comyna następnego dnia skapitulował zamek Dunbar. 

Po rzezi Berwick i bezprzykładnej klęsce pod Dunbar 

szlachta i pozostała ludność Szkocji była sparaliżowana. 
Wydawało się, że Edward jest niezwyciężony. Wszystkie 

ważniejsze zamki i twierdze w Szkocji albo poddały się 
Edwardowi, albo zostały zdobyte w walce. Silny zamek 

w Roxburghu otworzył swe bramy przed najeźdźcą 8 maja bez 

background image

NO 

żadnego oporu. Dwa tygodnie później padł Jedburgh, a po nim 
Dumbarton. Edynburg bronił się tylko osiem dni. Garnizon 
zamku Stirling uciekł na sarną wieść o zbliżaniu się armii 
Edwarda. W połowie czerwca, trzy miesiące po przekroczeniu 
granicznej rzeki Tweed, Edward dotarł do Perth. 2 lipca król 

Jan, straciwszy większość stronników, którzy zginęli lub 

znaleźli się w rękach Anglików, wysiał ze swej tymczasowej 
kwatery w Kincardine pokorny list do Edwarda błagając go 

o przebaczenie i pokój. Edward zgodził się na zawarcie 

pokoju za cenę ustąpienia Balliola z tronu i wyrzeczenia się 
przez Szkocję sojuszu z Francją, 7 lipca w Stracathro Jan 

Balliol publicznie pokajał się przed Edwardem i zapowiedział 

abdykację. 10 lipca król Szkocji stawił się w zamku w Brechin 
przed wysłannikiem Edwarda, biskupem Durham, dzierży 
w rękach biały kij pokutny symbolizujący poddanie królestwa 
Szkocji królowi Anglii. Podczas upokarzającej ceremonii 
odebrano mu królewskie insygnia: berło, koronę, miecz 

i pierścień. Z jego płaszcza zdarto heraldyczne symbole 

królów szkockich, pozostawiając mu tym samym dla potom­
ności złośliwe przezwisko „Pusty Płaszcz" (Toom Tabard). 

Dwa tygodnie później ta sama poniżająca ceremonia została 
powtórzona w Montrose przed samym Edwardem. Na początku 

sierpnia zdetronizowany Jan wraz z synem Edwardem wsiedli 

na angielski statek i pod eskortą bratanka króla Anglii, earla 

Tomasza Lancastera, odpłynęli do więzienia w Londynie". 

Złożywszy Jana Balliola z tronu Edward w triumfalnym 

marszu na północ zajął Montrose, Aberdeen, Bant' i doszedł 
aż do Elgin. Idąc przez Szkocję tłumił wszelki opór i karał go 
bez litości. W drodze powrotnej Edward zaczepił o Scone 

i w symbolicznym geście zabrał z tamtejszego opactwa 

6

 Jako więzień Edwarda Jan Balliol przebywał najpierw w londyńskiej 

Tower, a później w areszcie domowym u Hartford. Uwolniony po interwencji 
papieża w lipcu 1299 r. resztę życia spędził w swych posiadłościach 

w Normandii, gdzie zmarł w zapomnieniu w r. 1215. Edward w geście „łaski" 
pozwolił mu zabrać ze sobą na wygnanie koronę i królewską pieczęć Szkocji. 

background image

81 

szkocki koronacyjny Kamień Przeznaczenia, który po prze­

wiezieniu do Londynu umieszczono w tronie królów Anglii 
w Opactwie Westminsterskim. Kiedy starszy Robert Bruce, 

jako następny w sukcesji do szkockiej korony, zwrócił się do 

Edwarda, by ten uczynił go królem Szkocji na miejsce 
zdetronizowanego Balliola. Edward wyśmiał go. „Chyba nie 

myślisz, że podbiłem to królestwo dla ciebie" — powiedział. 

Chcąc pokazać, że Szkocja przestała być niezależnym króles­

twem, w Edynburgu zagarnął wiele urzędowych dokumentów, 

koronę królów szkockich i inne regalia, które o tym świadczy­

ły i ogłosił królem siebie samego. Potem wrócił do Berwick 

i wydał nakaz złożenia sobie przysięgi wierności przez całą 

szkocką ludność rycerską i nierycerską. Miał nadzieję, że 

— zgodnie z feudalnym zwyczajem panującym w Anglii od 

czasów Wilhelma Zdobywcy — zwiąże w ten sposób ze sobą 

wasali swych bezpośrednich lenników oraz lenników tych 
wasali (odtąd każda przysięga lenna miała być składana tylko 

z zastrzeżeniem zachowania wierności wobec króla, co miało 

zapobiegać mobilizowaniu przez rycerstwo szkockie swych 
lenników do walki z królem Anglii). 

28 sierpnia 1296 roku zwołany do Berwick pod przymusem 

parlament szkocki uznał Edwarda I królem Szkocji. Większość 
skłóconych i zastraszonych szkockich panów złożyła mu 

wiemopoddańczy hold. Ich nazwiska znalazły się na długiej 
liście spisanej przy tej okazji na słynnym pergaminie na­

zwanym ironicznie Ragman Roll („szmatławy rejestr"), gdzie 

na 35 stronicach zapisano około 2000 nazwisk szkockiej 

szlachty, która ukorzyła się przed Edwardem. Wśród tych, 

których nazwiska znalazły się na dokumencie, znaleźli się 
min, lord Annandale i jego syn, earl Carrick. Po arystokracji 
i szlachcie także wolni chłopi szkoccy złożyli hołd Edwardowi. 

Cidy 19 września 1296 roku Edward, zyskawszy sobie przy­
domek „Młota Szkotów" {Hammer of the Scots), wyruszał na 

południe, aby przygotować się do kampanii we Flandrii. 
zostawiał Szkocję spacyfikowaną i noszącą wszystkie cechy 

6

 — nann,«;kburn 1314 

background image

82 

kraju podbitego. Tuż przed odjazdem powiedział do earla 
Surrey: „Dobrze robi człowiekowi, jeśli pozbywa się gówna!". 

W len typowy dla siebie sposób Edward wyraził swoją opinię 
o Szkocji i narodzie szkockim. 

W wyniku wojny z Anglią Szkocja znalazła się faktycznie 

pod obcą okupacją. Edward wyznaczył trzech angielskich 

pełnomocników do sprawowania tam rządów w jego imieniu. 

Gubernatorem Szkocji mianowany został earl Surrey, niedawny 

pogromca Szkotów spod Dunbar, królewskim skarbnikiem 
uczyniono Hugona de Cressinghama, a najwyższym sędzią 
Williama Ormsby'ego. Szkockie dobra i szkocka ziemia 

znalazły się w angielskich rękach. We wszystkich ważniejszych 
zamkach i miejscowościach stanęły angielskie załogi. Opusz­
czając Szkocję Edward był zadowolony. Zdobycie małej 

Walii kosztowało go dziesięć lat ciężkich walk i mnóstwo 

ofiar. Szkocję podbił niewielkim kosztem w przeciągu nieca­

łych sześciu miesięcy. Edward był przekonany, że nawet jeśli 

wybuchnie tam powstanie, zostanie stłumione w ciągu kilku 

tygodni, głównie z powodu braku jedności Szkotów i braku 
przywódcy. W tej sprawie Edward bardzo się pomylił. 

background image

POWSTANIE WILLIAMA WALLACE'A 

WILLIAM WALLACE 

Ledwie Edward I powrócił do Anglii, szkoccy panowie 
zawiązali spisek. Uważali, że obietnice złożone pod przymu­
sem są nieważne i mogą zostać odwołane w każdej chwili. 

Wiosną 1297 roku Szkocję znowu ogarnęło wrzenie. Stac­

jonowanie okupacyjnych wojsk angielskich w szkockich 

zamkach, podatki i pobór rekruta sprzyjały narastaniu ogólno­
narodowego sprzeciwu i konsolidowaniu się anty angielskiej 
opozycji. Ku zaskoczeniu wszystkich symbolem oporu prze­

ciwko panowaniu Anglików stał się człowiek zupełnie nie­

znany, mający w sobie więcej z ludowego bohatera, niż 

charyzmatycznego przywódcy politycznego i wodza. Był nim 

dwudziestoczteroletni William Wallace. 

Podobnie jak wielu innych bohaterów ludowych, którzy 

pojawili się nagle na kartach historii, niewiele wiadomo o jego 

młodości. Głównym źródłem wiadomości o Wallace'em jest 

jego biografia spisana przez żyjącego sto pięćdziesiąt lat po 

nim niewidomego minstreła, zwanego Ślepym Harrym (Blind 

Harry),

 lecz zawartych w niej informacji nie sposób zweryfi­

kować na podstawie innych źródeł. 

Zgodnie z tradycją William Wallace urodził się w 1272 

roku w wiosce Elderslie koło Ayr (według innej wersji 

background image

H4 

w Kil barchan w hrabstwie Renfrew), w zachodniej części 
środkowej Szkocji. Był drugim synem drobnego szlachcica 
Malcolma Wallace'a, potomka Ryszarda Wallaces, który 
przybył do hrabstwa Ayr z walijskiego pogranicza Shrop­
shire. William miał dwóch braci, starszego Malcolma 
i młodszego Johna. Jego ojciec, którego dobra leżały nie­

daleko dzisiejszego miasteczka Paisley, był jednym z li­
cznych wasali earla Jamesa Stewarda (Stewarta), dziedzi­
cznego Wielkiego Stewarda Szkocji (zm. 1309)'. Pewien 
angielski kronikarz określa Williama Wallace'a jako przy­

wódcę grupy banitów, wyjętego spod prawa przez szeryfa 
Dundee sir Alana Fitz-Alana za zabójstwo angielskiego 

rycerza. Chociaż źródła szkockie niechętnie wspominają 
o gwałtowności charakteru Wallace'a i jego skłonności 
do przemocy, wiele wskazuje na to, że osiągnąwszy wiek 
męski miał on na sumieniu liczne zatargi i bijatyki z An­
glikami. Być może doprowadziło to rzeczywiście Wallace'a 

do zyskania statusu banity, jest jednak faktem, że oficjalnie 
został wyjęty spod prawa wraz z wieloma innymi za odmowę 
złożenia hołdu wasalnego Edwardowi I. Edukacji* młodego 

Williama zajęli się jego stryjowie, którzy byli mnichami, 

oraz wuj sir Reginald de Crauford, pełniący funkcję szeryfa 
w miasteczku Ayr. Dzięki nim chłopiec odebrał bardzo 

staranne — jak na ówczesne czasy — wykształcenie oraz 
poznał arkana sztuki wojennej. Przypuszcza się. że mógł 
walczyć przeciwko Anglikom w Walii i innych miejscach. 

Chociaż mężczyźni z jego rodu należeli do nielicznych 

szkockich właścicieli ziemskich, którzy nie przysięgli 
wierności Edwardowi 1 po wyznaczeniu Jana Balliola na 
króla Szkocji, prawdopodobnie wziął udział po jego stronie 
w przegranej bitwie pod Dunbar. 

Po raz pierwszy nazwisko Williama Wallace'a odnotowano 

w wiarygodnych źródłach w maju 1297 roku. Wówczas to, na 

Nazwisko Slewarl (w wersji francuskiej Stuart) wywodzi się właśnie od 

dziedzicznego urzędu Wielkiego Stewarda (Ochmistrza) Szkocji. 

background image

85 

czele trzydziestu ludzi, wśród których było kilku jego krew­

niaków, napadł pod osłoną nocy na miejscowość Lanark 
i zabił angielskiego szeryfa Williama Haselriga. Legenda 
mówi, że grupa żołnierzy angielskich z garnizonu w Lanark 
wszczęła bójkę z Wallace'em i Wallace zabił kilku z nich, 
zanim udało mu się uciec z pomocą żony lub kochanki Marion 

Bradford. By ukarać kobietę za tę zbrodnię, Haselrig kazał ją 
pojmać i zakatować na śmierć. Następnej nocy Wallace wrócił 
z

 towarzyszami do Lanark. Dotarł do domu szeryfa, który 

wydał rozkaz egzekucji, wywlókł go na ulicę i zabił. Fakt, że 

Wallace i Marion Bradford stanowili kochającą się parę, tylko 

pogłębił odczucia dotyczące jej brutalnego zamordowania. 
Wallace nie mógł postąpić inaczej, musiał pomścić jej śmierć. 

Niezależnie od tego, jakie były prawdziwe przyczyny zabójs­

twa szeryfa Haselriga, był to akt otwartej rebelii przeciwko 
angielskiej władzy, który zapewnił Wallace'owi ogólnonaro­
dową sympatię. 

Po tym wydarzeniu Wallace i jego ludzie pomaszerowali na 

północ i napadli na Scone. Omal nie udało im się pojmać 
angielskiego sędziego Williama Ormsby'ego, który — podob­
nie jak Haselrig — był egzekutorem okrutnej sprawiedliwości 
Edwarda. Ormsby uciekł pozostawiając swój dobytek na 
pastwę Szkotów. Wypędziwszy Anglików ze Scone ludzie 
Wallace'a zaatakowali i zniszczyli kilka mniejszych gar­
nizonów angielskich rozlokowanych pomiędzy rzekami Forth 

i Tay. Przysporzyło to dodatkowej popularności Wallace'owi. 

Opowieści o nim rozeszły się po całym kraju. Szkoci dostrzegli 

w Wallace'em godnego przywódcę i tłumnie zgłaszali się do 

jego oddziału. 

Działania Wallace'a i jego zwolenników nie były jedynym 

ogniskiem rebelii. Wiosną 1297 roku prawie cały kraj, 

7

 wyjątkiem wschodniego Lothian, regionu graniczącego 

bezpośrednio z Anglią, ogarnęło zbrojne powstanie. W pół­
nocnej części kraju opór przeciwko angielskim okupantom 
i ich szkockim poplecznikom organizował młody szlachcic 

background image

86 

Andrew de Moray, stojący na czele bitnych górali i mieszczan 
z Inverness. Jeszcze na początku roku Moray, wraz ze swoim 

ojcem i wujem, przebywał w londyńskiej Tower jako jeden 

z wielu szkockich możnych, których Edward trzymał w wię­
zieniu w charakterze zakładników na wypadek powstania 
w Szkocji. W marcu 1297 roku młody Andrew uciekł 
z niewoli i powrócił do rodzinnych włości w północnym 
regionie Moray. Zebrawszy grono zwolenników w zamku 
Avoch oraz uzyskawszy pomoc mieszczan z Inverness. 

którym przewodził Aleksander Pilche, Moray rozpoczął 
działania partyzanckie przeciwko garnizonom angielskim 

w Inverness, Urquhart, Nairn, Forres, Elgin i Lochindorb. 25 

maja wciągnął w zasadzkę oddział sir Williama de Fitzwarine, 

konstabla

2

 Urquhart i obiegł jego zamek. Zmuszony do 

odstąpienia w wyniku interwencji prywatnych wojsk hrabiny 
{countess)

 Ross, której mąż był zakładnikiem Edwarda. 

najechał jej dobra i zajął zamek Balcony, z którego uczynił 
kolejną bazę wypadową. Rozpaliwszy płomień powstania na 

północy Andrew Moray zniósł wiele mniejszych garnizonów 

angielskich i zlikwidował władzę urzędników Edwarda. 
ograniczając panowanie Anglików do najsilniejszych zamków 
w tym rejonie. Kiedy wiadomości o jego sukcesach dotarły do 

Londynu, Edward, który szykował się właśnie do wyprawy do 
Flandrii, wszedł w porozumienie z niektórymi spośród 
więzionych szkockich rycerzy. Byli wśród nich: John Comyn 
Rudy, Aleksander Balliol (bral zdetronizowanego króla Jana), 

earl Aleksander Monteith, sir Reginald de Crautbrd (wuj 

Williama Wallacea) i kilku innych. Najpierw Edward obiecał 
im przebaczenie i wolność w zamian za ud/iał w wojnie 

KonslabI (ang. constable) — urzędnik królewski sprawujący władzę 

administracyjną, wojskową i policyjną nad zamkiem, odpowiedzialny za jego 
obronę oraz za kontrolę obowiązku posiadania przepisanego prawem uzbro­

jenia przez wszystkicli wolnych zobowiązanych do służby wojskowej w pod­

ległym mu okręgu. Podlegał wyższemu dowódcy wojskowemu, konstablowi 
hrabstwa. 

background image

S 7 

przeciwko Francji, później zmienił zamiar każąc im zdusić 
W swoim imieniu wszystkie ogniska buntu w Szkocji. 

W tym samym czasie w Ayrshire, w pohidniowo-zachod-

niej Szkocji, gromadziła się szlachta pod przywództwem 
Jakuba Stewarda, młodszego Roberta Bruce*a i Williama 
Douglasa, byłego komendanta zamku w Berwick. W lipcu 

ich oddziały stanęły w obliczu wojsk angielskich dowodzo­
nych przez sir Henryka de Percy (dowódcę angielskiego 

garnizonu w Ayr) i sir Roberta Clifforda. Szkockim panom 

hardziej zależało na tytułach i włościach niż na walce. Mimo 
że ich wojska przewyższały Anglików liczbą, szkoccy 
baronowie nie wierzyli, by ich piechota zdołała pokonać 
ciężka jazdę Anglików. Percy i Clifford łatwo zmusili ich do 
kapitulacji 7 lipca pod Irvine, gwarantując im życie i stan 

posiadania. 

Warto w tym miejscu wspomnieć, że jedynym, który nie 

mógł się pogodzić z porażka szlachty, hyl William Douglas, 

który był świadkiem rzezi mieszkańców Berwick w 1296 
roku. Z angielskich źródeł jasno wynika, że Douglas odebrał 
kapitulację pod Irvine jako wielką hańbę i jakieś trzy tygodnie 

później trafił do więzienia w Berwick za niewywiązanie się 

z obowiązku dostarczenia zakładników. Po klęsce Anglików 

pod Stirling Bridge został przewieziony do londyńskiej Tower, 
gdzie zmarł dwa lata później w rezultacie złego traktowania, 
będąc przykładem „dzikiego i bezczelnego" Szkota, kióry nie 

chciał ukorzyć się przed Edwardem. Umierając pozostawił po 

sobie młodego syna Jakuba, który pod przydomkiem Czarnego 
Douglasa

3

 miał w przyszłości zasłynąć jako mściciel krzywd 

wyrządzonych przez Anglików jego ojcu, rodzinie i rodzin­
nemu krajowi. 

Przydomek „Czarny" Jakub (James) Douglas zyskał w wyniku swoich 

dzikich ekscesów podczas niszczycielskich rajdów na pograniczu z Anglią, 

po których zostawiał za sobą zgliszcza i popalone zbiory. Jego imię stało się 

synonimem diabla, którym matki w północnej Anglii straszyły niegrzeczne 

dzieci. 

background image

88 

Po sukcesie pod Irvine dowódcy angielscy, szczęśliwie 

dla sprawy szkockiej, wykazali brak energii, który na­
tychmiast wykorzystał Wallace. On i jego ludzie wycofali 

się do lasów Selkirk, skąd prowadzili nadal aktywne działania 

partyzanckie przeciwko okolicznym garnizonom angielskim. 
Jednocześnie Wallace gromadził pod swoim sztandarem 

prostych ludzi, którzy po kapitulacji szlachty pod Irvine 
pozostali bez przywództwa, lecz pragnęli walczyć dalej. 
Wzmocniwszy swój oddział licznymi ochotnikami napły­

wającymi z całej południowej i środkowej Szkocji, Wallace 
zrozumiał, że jego siły urosły do takich rozmiarów, że 
nie musi już dłużej prowadzić walki podjazdowej. W pełni 
lata 1297 roku ruszył na północny zachód, do Argyll, 
rozpoczynając jawną wojnę przeciwko panowaniu Anglików. 
W pobliżu jeziora Dochard drogę zastąpił Wallace'owi 

oddział MacFadyena, irlandzkiego najemnika w służbie 

Edwarda L W zaciętej bitwie Wallace pokonał MacFadyena 
i chociaż ten uciekł z zaledwie piętnastoma ludźmi, kazał 

go ścigać aż do zupełnego wytępienia niedobitków. Po 

bitwie z MacFadycnem Wallace poprowadził swoich ludzi 
przez centralne wyżyny (Highlands) do Perth. Obiegł miasto 

i zdobył je po krótkim oblężeniu, używając po raz pierwszy 

prymitywnych machin oblężniczych. Potem zajął Cupar 
i dotarł do Aberdeen. Po drodze zaatakował i zdobył 
zamek Dunnotar, w którym kazał wyciąć całą angielską 
załogę. Na całej trasie marszu ludzie Wallace'a, pragnąc 
przerazić przeciwnika, zabijali każdego Anglika, który stanął 
im na drodze. Karali także, a czasami nawet brutalnie 
mordowali, tych Szkotów, którzy próbowali zachować wier­
ność wobec Edwarda i jego urzędników. 

Wiadomości o zbliżaniu się Wallace'a i wybuch powstania 

w Aberdeenshire sprawiły, że angielski dowódca Aberdeen, 
sir Henry Latham, przeszedł na stronę Szkotów i wydał zamek 
w ręce powstańców. Przestraszony wieściami o okrucieństwach 
wojsk Wallace'a próbował ewakuować garnizon drogą morską. 

background image

89 

Wallace zaskoczył jego flotę unieruchomioną odpływem. 
wybił Anglików i spalił ich statki razem ze wszystkimi 
zapasami. Upadek Aberdeen przesądził o odwołaniu wyprawy 
szkockich stronników Edwarda, którzy zgodnie z jego roz­
kazem ruszyli do Inverness przeciwko powstańcom Moraya. 
Wraz z nimi wycofały się załogi zamków trzymanych jeszcze 
przez Anglików w północnej Szkocji. Z wyjątkiem wiernego 
Edwardowi biskupa Aberdeen Henryka le Chena, pozostali 
dwaj dowódcy wyprawy do Inverness, John Comyn i jego brat 
Aleksander, przerwali kampanię z nieukrywaną satysfakcją. 
Jako bliscy krewni Jana li — do niedawna — przywódcy 
szkockiej opozycji szlacheckiej przeciwko Edwardowi, nie 
chcieli wojować przeciwko swoim rodakom. 

Pozostawiwszy Aberdeen w rękach miejscowych powstań­

ców armia Wallaces zawróciła na południe, zamierzając 

zdobyć ważne miasto Dundee, które miało dużo silniejsze 
obwarowania niż Penh i Aberdeen. Tutaj w sieipniu 1297 
roku do Wallace'a dotarły wieści, że znaczne siły angielskie 

pod dowództwem earla Surrey i Hugona de Cressinghama 
przekroczyły rzekę Tweed i maszerują w głąb Szkocji. 
Wiadomość o tym, że armia angielska podąża w kierunku 

Stirling, chcąc wzmocnić załogę zamku dowodzoną przez sir 

Ryszarda de Waldegrave i ruszyć dalej na odsiecz Dundee. 
skłoniła Wallace'a do wycofania wojsk spod oblężonego 
miasta. Pod Dundee pozostał tylko niewielki oddział pod 
wodzą Aleksandra Scrymgeura, który miał kontynuować 
oblężenie. Wallace z pozostałymi siłami ruszył na południe, 

by zmierzyć się z wrogiem. 

W tym czasie Wallace i Moray pozostawali ze sobą w stałym 

kontakcie, korzystając prawdopodobnie z pomocy szkockich 

księży, którzy odegrali ważną rolę w okresie powstania 

i wojny z Anglią. W końcu sierpnia obaj wodzowie spotkali 
się w Perth, dokąd Moray przyprowadził z północy 6 tysięcy 
zbrojnych. Po połączeniu swych sił Wallace i Moray po-

Stanowili ruszyć na spotkanie nadciągającej armii angielskiej. 

background image

90 

STIRLING BRIDGE 

Wieści o wypadkach w Szkocji szybko dotarły do Lon­

dynu. Przywiózł je Edwardowi młody szkocki rycerz, sir 

Andrew de Rait, wysłany z prośbą o militarna, pomoc przez 

gubernatora Moray, sir Reginalda le Chena. Król i parlament 

wezwali carla Surrey i Cressinghama i zażądali dokładnego 

sprawozdania z sytuacji. Edward nie mógł uwierzyć ich 
opowieściom. Myślał- że cała ta kampania na szkockich 
pustkowiach to tylko drobne incydenty wywoływane przez 
grupy szkockich wieśniaków, których angielscy dowódcy nie 
powinni traktować zbyt poważnie. Zaprzątnięty przygotowa­

niami do wyprawy do Flandrii oraz przełamywaniem oporu 

baronów i kleru wobec jego nieustających żądań o pieniądze, 

Edward kazał wysłać biskupa Durham, by ten sprawdził, czy 

alarmujące doniesienia ze Szkocji są prawdziwe. W krótkim 
czasie biskup poznał całą grozę sytuacji. Wtedy Edward 
zrozumiał, że powstania nie uda się stłumić tylko siłami jego 
szkockich stronników i kazał zebrać wojsku i północnych 

hrabstw, by zdusiły rebelię. 

W końcu sierpnia Surrey i Cressingham opuścili Berwick 

na czek armii złożonej z 300 ciężkozbrojnych rycerzy, 10 000 

piechoty i kilkuset walijskich łuczników. Siły te połączyły sic 
wkrótce z oddziałami angielskimi, które wcześniej zmusiły 

szkocką szlachtę do kapitulacji pod Irvine. Większość armii 
Surreya stanowili — podobnie jak ich dowódca — doświad­
czeni wojownicy, którzy nigdy nie zaznali goryczy porażki. 

Morale było wysokie, a wiara we własną siłę i talent dowódców 

sprawiała, że szkoccy buntownicy jawili się Anglikom jako 

banda niezdyscyplinowanych amatorów i wieśniaków. Anglicy 
mieli świeżo w pamięci niedawną słabą postawę szkockiej 

szlachty pod Dunbar i brak jedności wśród wyższych dowód­
ców. tak bardzo widoczną pod Irvine. Na dodatek powstańcy 

nie mogli liczyć na pomoc ze strony rycerstwa szkockiego. 
które w części wyruszyło z Edwardem do Flandrii, w części 

background image

91 

zapełniało angielskie więzienia lub było skrępowane obawą 
o los zakładników. 

W porównaniu z armią angielską połączone siły szkockie 

Williama Wallace'a i Andrew de Moraya liczyły około 16 000 

ludzi. W większości lekko uzbrojonych, słabo wyszkolonych 
i całkowicie pozbawionych ciężkiej kawalerii, klóra w owym 
czasie decydowała o zwycięstwie (w armii Wallace'a było 
zaledwie I HO lekkozbrojnych jeźdźców, którzy stracili swych 

przywódców pod Irvine, lecz nie złożyli broni). Mało który ze 

Szkotów nosił kolczugę, rozpowszechnioną w Anglii i Szkocji 

przez krzyżowców. Zamiast tego większość odziana była 
w grube wełniane kaftany lub zwoje starej tkaniny, które 

— nawet jeśli nie chroniły przed ciosami — skutecznie 

osłabiały siłę uderzeń mieczy. Brak doświadczenia rekompen­
sował częściowo ogromny duch walki i patriotyzm Szkotów, 
którzy gotowi byli do walki na śmierć i życie przeciwko 
angielskiej tyranii. 

Przybywszy pod Stirling 10 września 1297 roku. oddziały 

szkockie zajęły stanowiska na północ od miasta na paśmie 
wzgórz zwanych Ochil Hills i wzniesieniu Abbey Craig, 

nieopodal dominikańskiego opactwa Cambuskenneth. Rozciągał 

się stąd dobry widok na podmokłą dolinę rzeki Forth i dominują­
cy nad nią zamek wzniesiony na wysokiej, granitowej skale. 

który był świadkiem wielu najbardziej dramatycznych epizodów 

w historii Szkocji. Strategicznie położone na południowym 

brzegu rzeki miasto Stirling, leżące na wąskim przesmyku 
oddzielającym południe od północy kraju, stanowiło najdogod­
niejszą, naturalną bramę w głąb Szkocji. Kluczem do tej bramy 
był wąski drewniany most (Stirling Bridge) na rzece Forth. Tędy 

musieli nadejść Anglicy, jeśli chcieli podporządkować sobie 
północną część kraju. Starcie było nieuniknione i wkrótce 
angielskie oddziały, które wcześniej nawiązały kontakt z załogą 
zamku Stirling, ustawiły się po drugiej stronie rzeki. 

Dwa lub trzy dni wcześniej, zanim jeszcze wojska Surreya 

dotarły pod Stirling, kilku szkockich rycerzy pod wodzą 

background image

92 

Jakuba Stewarda i earla Lennox udało się do angielskiego 

obozu z propozycją mediacji z Wallace'em. Dziś uważa 
się, że chcieli oni w ten sposób zapobiec rzezi szkockich 
oddziałów. Niezależnie od ich intencji Surrey dał się prze­
konać i pozwolił im udać się do obozu Wallace's, żeby 
omówić warunki. 10 września Steward i inni wrócili przy­
znając się do niepowodzenia. Wallace i Moray zdawali 
się być pewni siebie i ufni w swą przewagę wynikającą 
z ukształtowania terenu. Anglicy nie mieli innego wyjścia 

jak tylko stoczyć ze Szkotami bitwę na wybranym przez 

nich terenie. Na odjezdnym Steward i jego towarzysze 
w geście dobrej woli obiecali powrócić następnego dnia 
z oddziałem 60 ludzi, którzy mieli walczyć po stronie 

Anglików. Gdy szkoccy rycerze opuszczali obóz. napotkali 

angielski oddział, który plądrował pobliską wioskę w po­
szukiwaniu żywności. Doszło do potyczki, w której earł 
Lennox zranił jednego z angielskich piechurów w szyję. 
Gdy Anglicy dowiedzieli się o tym, w całym obozie rozeszła 
się plotka o zdradzie Szkotów i podniosły się okrzyki 
wzywające do zemsty. Wszyscy chwycili za broń i zaczęli 
się szykować do walki. Dopiero, gdy ranny piechur trafił 
przed oblicze earla Surrey, udało się przywrócić nieco 

porządek. Surrey miał wówczas powiedzieć: „Zaczekajmy 

do rana i zobaczmy, czy dotrzymają umowy. Wtedy zażądamy 

zadośćuczynienia za tę obrazę". 

Zgodnie z rozkazami wydanymi przez Suncya poprzedniego 

wieczora, rano 11 września czołowe oddziały angielskie 
przeszły przez rzekę i wkroczyły na wąską groblę biegnącą 

dalej przez nadrzeczne mokradła. Było to działanie bardzo 

ryzykowne. Jedynym sposobem dostania się na drugą stronę 
Forth był — jak już wspomniano — leżący w zakolu rzeki 

drewniany most, na tyle wąski, że mogło przez niego przejść 

obok siebie tylko dwóch konnych. Co prawda w niedalekiej 
odległości znajdowały się dwa brody, jeden w leżącej na 
zachód od mostu osadzie Kildean, drugi w położonym po 

background image

93 

wschodniej stronie mostu Cambuskenneth. ale były one 
możliwe do sforsowana tylko przy niskim poziomie wody 
spowodowanym odpływem morza, do którego uchodziła rzeka 
Forth. Biegnąca po drugiej stronie mostu grobla była niewiele 
szersza, a rozciągające się po obu jej stronach podmokłe łąki 
zupełnie nie nadawały się do działania ciężkiej konnicy 
rycerskiej. W razie niepowodzenia Anglikom trudno byłoby 
się wycofać za rzekę, podczas gdy Szkoci, rozstawieni na 
Ochil Hills, mogli bez trudu rozproszyć się po okolicznych 
wzgórzach. Dlatego Surrey zamierzał jak najszybciej uchwycić 
koniec grobli siłami ciężkiej kawalerii i pod jej osłoną 
wyprowadzić resztę wojsk na suchy, płaski teren obok poło­
żonej na lewo od grobli osady Cornton. Tam, gdyby tylko 
udało mu się zmusić Szkotów do zejścia ze wzgórz, szkocka 
piechota stałaby się łatwym lupom dla angielskiego rycerstwa. 

Most na rzece był wąski, a ponieważ ludzie mogli po nim 

przechodzić najwyżej dwójkami, przeprawa trwała dość długo. 
Po wyjściu na drugi brzeg Anglicy czekali na dalsze rozkazy 

mając rzekę z trzech stron i wroga patrzącego na nich ze 
szczytów wzgórz. Lecz dalsze rozkazy nie nadeszły. Earl 
Surrey, człowiek stary (ponadsześćdziesięcioletni) i zmęczony 

licznymi wojnami, w których brał udział, spał głębokim snem 
w swoim namiocie nie kwapiąc się do rozpoczynania walki. 
Dowódcy oddziałów czołowych postanowili się wycofać 
i Anglicy jeszcze raz przeszli przez mosl na południowy brzeg 
rzeki. Gdy jakiś czas później Surrey wreszcie się obudził, 
rozkazy do ataku znowu nie zostały wydane. Zamiast tego earl 
pasował na rycerzy kilku młodych szlachciców, którzy mu 
towarzyszyli (niektórzy z nich zginęli jeszcze tego samego 
dnia). Po ceremonii angielskie oddziały czołowe znowu 
rozpoczęły przeprawę przez most, lecz zawróciły, gdy niewiel­
ka grupa jeźdźców przybyła do angielskiego obozu. Jakub 
Steward i earl Lennox zgodnie z obietnicą powrócili, lecz nie 
przyprowadzili ze sobą obiecanych posiłków. Dla wszystkich 
siało się jasne, że nie uda się przeciągnąć więcej Szkotów na 

background image

94 

stronę angielską i osłabić armii powstańczej. W tej sytuacji 
Surrey, zgodnie z ówcześnie obowiązującym zwyczajem, 
zaoferował Szkotom możliwość poddania się i uniknięcia 
rozlewu krwi. W tym celu wystał do Wallace'a dwóch 
dominikańskich zakonników z propozycją złożenia broni 

i ukorzenia się przed Edwardem w zamian za darowanie 

buntownikom dotychczasowych przewin. Wkrótce zakonnicy 
wrócili do angielskiego obozu z odpowiedzią Wallace'a na 
propozycję Surreya: „Wracajcie do swych panów i powiedzcie 

im, że nie przybyliśmy tu w pokojowych zamiarach, ale 

walczyć, by pomścić nasze krzywdy i uczynić nasz kraj 
wolnym. Pozwólcie im pójść tam, gdzie zechcą, a znajdą nas 
gotowych, by stawić im czoła"

4

. Słysząc te słowa wielu 

rycerzy w angielskim obozie potraktowało je jako wyzwanie 

i gotowych było natychmiast przejść przez most, by rozpocząć 
walkę z wrogiem. Inni byli bardziej ostrożni i sugerowali inne 
rozwiązanie. Wiedzieli, że wąski most utrudni przeprawę 
i proponowali podzielenie armii na kilka oddziałów, by 
zaatakować Szkotów z dwóch stron. 

Na zwołanej naprędce naradzie wojennej jeden z rycerzy, 

sir Ryszard Lundie. Szkot, który przeszedł na stronę Anglików 

pod Irvine, zwrócił się do swych towarzyszy: „Moi lordowie, 

jeśli przejdziemy przez most, czeka nas śmierć. Możemy 

przebyć go tylko dwójkami, a wróg znajdujący się na naszych 
skrzydłach może w każdej chwili zejść w dół całą silą. 
Niedaleko stąd jest bród. przez który możemy się przeprawić 
w sześćdziesięciu naraz. Dlatego pozwólcie mi wziąć konnych 
rycerzy i nieco piechoty, a zajdziemy wroga od tyłu i zgnie­
ciemy go. W tym czasie Pan. drogi hrabio, i ci, którzy są 
z Panem, bezpiecznie przejdziecie most". Rada Lundiego była 

z pewnością mądra, jednak Surrey i Creshingham. mając 
w pamięci niedawny postępek Jakuba Stewarda i earla Lennox, 

obawiali się zawierzyć Szkotowi i nie chcieli ryzykować 

podzielenia armii. Butny i arogancki Cressingham. duchowny, 

Sir William of Ellerslie, from Outlaw io Guardian of Scotland,

 s. 3. 

background image

95 

kióry z konieczności siał się dowódcą-amatorem, przekonywał, 
że nawet tak drobny podstęp byłby zbytnim komplementem 
dla szkockiej zbieraniny. Jako skarbnik królewski myślał leż 
o kosztach, jakie pociąga za sobą utrzymanie armii, i chciał, 
żeby jak najszybciej doszło do bitwy. „Nie ma potrzeby 

przeciągania sprawy i marnowania królewskich pieniędzy 

— powiedział. — Ruszajmy i spełnijmy nasz obowiązek". Nie 

chcąc podważać słów Cressinghama i widząc wahanie na 
twarzach wielu swoich dowódców, carl Surrey ustąpił, dając 
sygnał do wymarszu. 

Angielskie oddziały czołowe po raz trzeci otrzymały rozkaz 

przejścia przez most. Tym razem dowództwo nad nimi objął 

sam Hugon de Cressingham. Towarzyszył mu dobrze znający 
teren sir Ryszard de Waldegrave. Na czele straży przedniej 

jechał sir Marmaduke de Thweng z Yorkshire, dowodzący 

setką ciężkozbrojnych rycerzy. Ich zadaniem było opanowanie 

północnego krańca grobli i zapewnienie osłony wolno prze­

prawiającym się przez most oddziałom angielskim. 

William Wallace postanowił stoczyć bój w oparciu o silną 

pozycję na wzgórzach, chcąc zmusić Anglików do ataku pod 

górę

5

. Szkoci mieli bardzo mało kawalerii, nie mieli też 

w ogóle łuczników. Gros ich armii stanowiła lekkozbrojna 
piechota złożona z ludzi niskiego stanu. By skutecznie walczyć 
przeciwko najgroźniejszej broni Anglików, ich ciężkiej jeździe, 
Wallace wyposażył swoich ludzi w długie na cztery metry 
włócznie i ustawił ich szerokim frontem na Ochil Hills. Część 
włóczników Wallace ukrył przed wzrokiem Anglików, każąc 
im położyć się na zboczu wzgórza. Z odległych o niecałe pół 
mili Ochil Hills Szkoci obserwowali powolną przeprawę 

Niektórzy historycy uważaj;), że auiorcm planu bitwy po stronie szkockiej 

był nie Wallace, którego domeną była raczej walka partyzancka, tylko 

Andrew dc Moray. Jako szlachcic pochodzący z rycerskiego rodu Moray. 

chociaż rnłody i mało doświadczony, miał na pewno większą wiedzę na temat 

ilrategii walki na otwartym polu. Rozumowanie to potwierdzałoby nie 
najlepiej wybrane rok później przez Wallace'a pole walki pod Falkirk. 

background image

96 

wojsk angielskich, nad którymi powiewało morze kolorowych 

flag i sztandarów bitewnych. Mając w pamięci fatalny brak 

dyscypliny, który był główną przyczyną klęski Szkotów pod 

Dunbar, Wallace i Moray trzymali swych ludzi nieruchomo na 
wzgórzach. Wiedzieli, że mają Anglików w garści i mogą 
wybrać dogodny moment do ataku. 

Około południa, kiedy połowa armii Surrey a znalazła się 

już na północnym brzegu rzeki, Wallace dał dźwiękiem rogu 

znak do ataku. Szkoci natarli trzema dużymi oddziałami 
prosto w dół z impetem, na jaki pozwalało im ukształtowanie 
terenu. Ich atak był tak niespodziewany, że Anglicy nie 
zdążyli nawet ustawić w szyku kawalerii, która znalazła się na 
drugim brzegu rzeki, i zanim reszta angielskich oddziałów 
w ogóle zdołała się przeprawić. 

Dowódcą północnego skrzydła był Andrew de Moray, 

centrum i południowym skrzydłem dowodził sam Wallace. 

Podczas gdy główne siły Wallace'a natarły od czoła na 
łąki u wylotu grobli, oddział Moraya obszedł łukiem lewe 

skrzydło Anglików i zaatakował ich z boku. Jego włócznicy 

ruszyli w stronę mostu, by go zająć i nie dopuścić do 

przeprawy pozostałych sił angielskich. Gdy Szkoci zablo­

kowali most, Anglicy nie mogli już udzielić pomocy od­

działom Cressinghama i musieli stawić czoła Szkotom 

tylko połową armii. W przeprawiających się oddziałach 
wybuchła panika. Ci, którzy zostali zablokowani na moście, 
byli nadal naciskani przez oddziały będące w tyle. Wiciu 
zostało zepchniętych z mostu lub w obawie przed zgnie­
ceniem skakało do rzeki i pod ciężarem zbroi i broni 

tonęło w głębokiej od przypływu wodzie. 

Wallace doskonale wybrał moment ataku. Masa szkockich 

włóczników zepchnęła angielskich kawalerzystów na ich 
własne oddziały piechoty i wywołała zamieszanie w ich 
szeregach. Część rycerzy, którzy chcieli uciekać, utknęło ze 
swoimi końmi w morzu błota i zostało zakłutych szkockimi 

włóczniami. Ci, którzy uniknęli śmiercionośnych włóczni-

background image

97 

Bitwa poił Stirling Bridge 

U września 1297 r. 

- Bannockburn 1314 

background image

98 

spadali z koni na ziemię i ginęli pod nogami napierających 
Szkotów. Niewielki oddział jazdy szkockiej natarł na północ­
ny kraniec grobli, gdzie stała przednia straż sir Marmadukca 

de Thwenga. Zakuci w zbroje rycerze angielscy nie prze­
straszyli się wroga. Ruszyli do szarży i łatwo rozbili lżej 

uzbrojonych Szkotów. Zamiast jednak podjąć pościg za 
uciekającym wrogiem zatrzymali się i dostrzegając grozę 

sytuacji, zaczęli się cofać w kierunku przyczółka. De Thweng, 
dźwigając ciało swego siostrzeńca przerzucone przez siodło, 
zdołał zawrócić na most. Wałcząc wielkim, dwuręcznym 

mieczem przebił się przez ciżbę Szkotów i wrócił z kilkoma 
ludźmi na drugi brzeg. 

Główne siły szkockie rozdzieliły wojska Cressinghama 

na dwie części, potem rozbiły je na mniejsze grupki i w końcu 

zniszczyły je doszczętnie. Angielskie chorągwie trzepotały 
dumnie nad głowami walczących zastępów, dopóki nie 

upadły pod naporem szkockich włóczni. Stojący w tyle 
trzystuosobowy oddział walijskich łuczników próbował stawić 

opór nacierającym Szkotom, lecz pod naporem uciekających 

Anglików nie mógł się skutecznie bronić. Nic mając mo­
żliwości obrony i pola manewru Walijczycy zostali szybko 
wybici. Mając rzekę za plecami Anglicy nie mieli gdzie 
uciekać i ginęli tam, gdzie stali lub próbowali się przeprawić 
przez rzekę wpław. Wielu skakało do wody i tonęło. 

Tylko nielicznym udało się w porę zrzucić zbroje i przepłynąć 

na drugi brzeg. 

Choć tylko połowa armii angielskiej wzięła udział w bitwie, 

po godzinie walki zorganizowany opór Anglików ustał i za 
częła się bezprzykładna rzeź. Z punktu obserwacyjnego na 

południowym brzegu rzeki earl Surrey obserwował jak resztki 

jego oddziałów przednich są otaczane i wycinane przez 

rozjuszonych Szkotów. Jednym zdecydowanym natarciem 
Szkoci zmietli prawie setkę ciężkozbrojnych rycerzy i 5000 

piechurów, w tym 300 walijskich łuczników. Nie mogąc 
przyjść z pomocą oddziałom za rzeką, pozbawiony łuczników, 

background image

99 

których wystał na drugi brzeg, Surrey mógł tylko biernie 
przyglądać się klęsce Cressinghama. Anglicy, którzy pozostali 
na południowym brzegu, stanowili teraz przerażony tłum. 
Widzieli, co się stało z ich towarzyszami, i byli gotowi do 
ucieczki. C3dy zauważono, że Wallace i jego ludzie szykują się 

do przekroczenia rzeki brodem w Cambuskenneth, odwaga 
opuściła angielskich dowódców. Nie czekając dłużej Surrey 

dal rozkaz do spalenia resztek mostu i pośpiesznego odwrotu 
do bazy w Berwick. 

Straty poniesione przez Szkotów pod Stirling Bridge były 

Stosunkowo niewielkie. Wielkim ciosem okazała się natomiast 
atrata Andrew de Moraya. Nikt nie wie, w jakich okolicznoś­
ciach ten dzielny rycerz odniósł rany, które stały się przyczyną 

jego śmierci kilka tygodni później. Po bitwie, kiedy Szkoci 

systematycznie dobijali rannych Anglików i zbierali łupy, 

natrafiono na ciało znienawidzonego Cressinghama. Zgodnie 
z legendą, w szale radości i zemsty jego ciało odarto ze skóry. 
której płaty po wysuszeniu zwycięzcy rozdzielili pomiędzy 
siebie jako trofeum. Najszerszy kawał, zdarty od czaszki po 
pięty ofiary, miał przypaść w udziale Wallace'owi, który 

zrobił z niego pas do noszenia miecza. 

Uchodząc z pola walki earl Surrey mianował nowym 

konstablcm Stirling sir Williama Filz-Warine i dodawszy 
mu do pomocy sir Marmaduke'a de Thwenga, powierzył 
im obu zadanie obrony zamku. Na odjezdnym obiecał, 
Że wróci z pomocą w ciągu dziesięciu tygodni. Surreya 

czekała jeszcze jedna nieprzyjemna niespodzianka. Gdy 

tylko losy bitwy zostały rozstrzygnięte, obserwująca ją 

z daleka szkocka szlachta z Jakubem Stewardem i earlem 

Lennoxem otwarcie wystąpiła przeciwko Anglikom. Na 

skraju lasu Torwood szkoccy baronowie zaatakowali na 
czele przybocznych pocztów tylną straż zdemoralizowanej 
armii Surreya. 

Kiedy poziom wody w Forth opadł, szkocka kawaleria 

przeprawiła się brodem w Cambuskenneth i ruszyła w pościg 

background image

100 

za wycofującymi się Anglikami, atakując ich tabory i maru­
derów aż do Belton, leżącego niedaleko Dunbar. Część 
oddziałów szkockich pod wodzą sir Henry'ego ilalburtona 
podążyła w ślad za armią Surreya do Berwick. Kiedy Halburton 
dotarł do Berwick, okazało się, że armia angielska wycofała 
się aż do Yorku. Miasto było opuszczone, ale w zamku 
zamknął się zagorzały anglofil, earl March, z niewielką 
załogą, odmawiając poddania się i wydania zamku w ręce 
powstańców. Nie mając dostatecznej ilości ludzi i sprzętu 
oblężniczego Halburton zadowolił się zajęciem miasta i pozo­
stał w nim ze swymi ludźmi do chwili inwazji Wallace'a na 
północną Anglię w październiku 1297 roku. 

Po bitwie zwycięski Wallace zajął miasto Stirling i na­

tychmiast obiegł zamek. Po krótkim oblężeniu garnizon 
skapitulował, nie dając zapewne wiary zapewnieniom Surreya 
o odsieczy. Jego dowódcy, Fitz-Warine i de Thweng. trafili 
na jakiś czas do lochu w zamku Dumbarton, zanim po 
negocjacjach wymieniono ich w kwietniu 1298 roku na 
s/kockich jeńców. Po krótkim odpoczynku w Stirling i re­
organizacji swoich oddziałów Wallace skoncentrował się 
na oczyszczeniu Szkocji z izolowanych garnizonów an­
gielskich. Pierwszy poddał się zamek Dundee, w którym 
Szkoci zdobyli sowicie zaopatrzoną zbrojownię i bogate 
łupy. Kontynuując operację Wallace zaatakował i zdobył 
zamek Cupar, wybijając całą angielską załogę złożoną 
z 200 ludzi. Inne garnizony angielskie, z wyjątkiem Edyn­
burga. Dunbar, Roxburgha i Berwick, nie chciały ryzykować 

i opuściwszy swoje pozycje rozpoczęły odwrót na południc. 
W polowie października, poza kilkoma odosobnionymi 
punktami, na ziemi szkockiej nie było ani jednego żołnierza 
angielskiego. 

W październiku 1297 roku odbył się w Perth zjazd szlachty 

szkockiej popierającej Wallace'a. W nagrodę za zwycięstwo 
pod Stirling Bridge Wallace i Moray zostali pasowani na 

rycerzy i otrzymali tytuły Strażników Królestwa Szkocji 

background image

101 

w imieniu uwięzionego Jana Balliola. Z lego okresu po­
chodzi słynny lisi obu regentów do burmistrzów Lubeki 
i Hamburga, w którym zawiadamiają, oni, że Szkocja ..uwol­
niła się zbrojnie spod władzy Anglii" i jej porty są znowu 
otwarte dla handlu z miastami niemieckimi. Ostatnie dwa 

listy sygnowane łącznie przez Wallace'a i Moraya w Hex­

ham noszą datę 7 listopada 1297 roku. Po tym dniu nazwis­
ko Andrew de Moraya znika jednak ze wszystkich oficjal­
nych dokumentów, co oznacza, że wkrótce potem Moray 
zmarł z ran odniesionych pod Striding Bridge. Jego ojciec 
i wuj. przetrzymywani przez cały okres powstania w Szkocji 
w więzieniu w Tower, przeżyli go niewiele dłużej. Obydwaj 
umarli na skutek złego traktowania z rozkazu Edwarda, 

który w ten sposób zemścił się za upokorzenia doznane 

z ręki młodego Moraya. 

Wycofujące się ze Szkocji angielskie załogi stosowały 

taktykę spalonej ziemi. Paliły farmy, niszczyły zbiory i wy-
rzynały stada bydła i owiec. Wyniszczona angielską okupacją 

i wojną południowa Szkocja stanęła w obliczu głodu. Aby 

zapobiec katastrofie w związku z nadchodzącą zimą, William 
Wallace podjął 18 października decyzję o inwazji Anglii. 

Motywem jego działania była nie tylko obfitość żywności 
i stad zwierząt w północnych hrabstwach Anglii, ale też chęć 
zademonstrowania ofensywnych możliwości jego armii. 
W trzeciej dekadzie października wojska szkockie zgroma­
dzone na wrzosowisku Roślin Moor ruszyły na południe, 

przeszły rzekę Tweed i wkroczyły do Northumbrii. W ciągu 

następnych dwóch miesięcy Szkoci pustoszyli północne hrab­
stwa Durham, Cumberland i Northumberland, spalili Alnwick 
i obiegli Carlisle. Wszystko, co przedstawiało jakąś wartość, 
zostało zrabowane i odwiezione na północ. Czego nie zdołano 
zabrać, zniszczono lub spalono. Przed końcem roku Wallace 
i jego ludzie, nasyciwszy się zemstą i obładowani łupami, 
powrócili na leża zimowe do Szkocji. 

background image

102 

FALKIRK 

Wieści o klęsce pod Stirling i najeździe Szkotów na 

północną Anglię szybko dotarły do przebywającego we Francji 
Edwarda. Nie zwlekając Edward zawarł rozejm z królem 

Francji przyspieszając swój powrót do kraju. 

W ciągu kilkumiesięcznej nieobecności Edwarda opozycja 

w kraju przybrała na sile. Zapowiedź nowej wyprawy do 
Szkocji wywołała jak zwykle opór baronów, którzy założyli 
protest przeciwko nowemu podatkowi na wojnę. Zastępujący 
Edwarda książę Walii, przygnębiony klęską pod Stirling 

Bridge, pod groźbą konfliktu zbrojnego ugiął się pod naciskiem 

baronów i Kościoła i w październiku 1297 roku wyraził zgodę 
na potwierdzenie przywilejów wynikających z Wielkiej Karty 

Wolności. Kompromitacja, jakiej doznał prestiż Anglii w Szko­

cji i żądza srogiego odwetu kazała Edwardowi potwierdzić 

przywileje (tzw. Confirmath Chartorum) i szukać pojednania 
z oponentami. Uspokoiwszy pretensje baronów obietnicą 
nieściągania nowych podatków bez porozumienia z parlamen­
tem Edward rozkazał, by następnego lata pod Yorkiem 
zgromadziła się nowa armia, która miała wyruszyć do Szkocji 
w poszukiwaniu Wallace'a. Tymczasem w styczniu 1298 roku 

earl Surrey wrócił na pogranicze uwalniając od oblężenia 
garnizony w Berwick i Roxburghu, ale powstrzymany roz­

kazem Edwarda nie posunął się dalej na północ. 

Wiosną Edward przeniósł swą kwaterę do Yorku, gdzie 

wkrótce zgromadził 2500 dobrze uzbrojonej i zdyscyplinowa­
nej kawalerii oraz 12 500 piechoty. Tym razem Anglicy nie 

zlekceważyli przeciwnika i dobrze przygotowali się do inwazji. 
Edwardowi towarzyszyło ośmiu hrabiów, z których każdy 

przyprowadził własny duży oddział jazdy i piechoty, a ponadto 
silne kontyngenty najemnych łuczników walijskich, kuszników 
z Gaskonii i irlandzkiej piechoty. Po połączeniu się z od­

działami biskupa Durham i niektórych szkockich wasali 

Edward miał pod swoimi rozkazami armię liczącą 21 500 

background image

103 

ludzi, w tym 3000 ciężkiej i 4000 lekkiej jazdy oraz 14 500 

piechoty. W kampanii szkockiej 1298 roku cała piechota 

składała się z ochotników, podobnie zresztą jak i większa 

cześć jazdy. W otoczeniu samego króla znajdował się 500-

osobowy oddział jazdy przybocznej z Gaskonii, wyposażony 
we wspaniałe konie i świetnie wyekwipowany. 

W połowie 1298 roku sytuacja Wallace'a nie przedstawiała się 

dobrze. Chociaż uhonorowano go tytułem rycerskim i uczyniono 
Strażnikiem Królestwa Szkocji, większość szlachty nie chciała 

walczyć pod rozkazami nieznanego człowieka niskiego rodu. Na 

dodatek, po zawarciu rozejmu pomiędzy Edwardem a Filipem 

Pięknym, ostatecznie upadły nadzieje Szkotów na pomoc 

francuska.. Nie powiodły się także próby werbowania żołnierzy 

w miastach niemieckich. Czas działał na niekorzyść Walacca. 

Kiedy 3 lipca armia Edwarda przekroczyła Tweed w Coldstream 

i ruszyła najkrótszą drogą przez Roxburgh i Laudardale 
w kierunku Edynburga i Stirling, słabe i przestraszone oddziały 
s/kockie wycofały się nic podejmując walki. Ustępując przed 

poiężną angielską machiną wojenną Szkoci palili za sobą kraj 
niszcząc wszystko, co mogło się przydać najeźdźcom. Dobrze 
wiedzieli, że armia angielska jest zbyt liczna, by wyżywić się 
/ zapasów, jakie ze sobą wiozła. Taktyka Szkotów okazała się na 
tyle skuteczna, że w trzecim tygodniu lipca perspektywy armii 
angielskiej nie wyglądały najlepiej, a jej złą sytuację potęgowały 
trudności z zaopatrzeniem. Flota angielska bazująca w Berwick, 
mająca zapewnić wojskom Edwarda dostawy żywności, opóźnia­

ła się z powodu złej pogody. Wkrótce wśród Anglików i ich 
sojuszników dało się zauważyć ogólne rozprężenie i spadek 

dyscypliny. Potęgowały się konflikty narodowościowe. Walijscy 

i irlandzcy żołnierze Edwarda nieustannie kłócili się z Anglikami 
i ostentacyjnie okazującymi swą wyższość Gaskończykami. 
zazdroszcząc im lepszego traktowania i wygodniejszych kwater. 
Po dotarciu do Edynburga Edward musiał poczekać dwa 

zgodnie na oddziały biskupa Durham, skierowane do oblężenia 

Dirleton i dwóch sąsiednich zamków. Mimo że Edwardowi 

background image

104 

udało się w końcu utrzymać porządek dzięki surowości i charak­

terystycznej dla niego determinacji, po osiągnięciu Kirkliston, 
niedaleko Linlithgow, król zdecydował się przerwać dalszy 
marsz i rozważał powrót do Edynburga. 

W tym czasie Wallace z trudem zbierał siły wśród wolnego 

chłopstwa i drobnej szlachty, dla którego wciąż był bohaterem 
i obrońcą. Udało mu się zgromadzić pod swoim sztandarem 

zaledwie 10 000 do 12 000 ludzi, prawie wyłącznie lekkiej 

piechoty (niektóre źródła angielskie wyolbrzymiają tę liczbę 

do 25 000). Panowie szkoccy —jak zwykle skłóceni i skłonni 
do zdrady — parli do rokowań z Anglikami, krzywo patrząc 
na wojenne przygotowania Wallace'a. Tylko zwolennicy Jana 

Balliola, na czele z Rudym Comynem. przywiedli poczty 

swoje i swoich wasali wzmacniając oddziały Wallace'a silami 
około 1000 ciężkiej i 2500 lekkiej jazdy. 

W swoim obozie w Kirkliston Edward stracił już nadzieję na 

doścignięcie Szkotów i zmuszenie ich do walnej bitwy. Zagląda­

jący Anglikom w oczy głód spowodował wzrost dezercji. Znowu 

odżyły niedawno uśmierzone konflikty. Którejś nocy w obozie 
wybuchł jawny bunt, który omal nie doprowadził do rozpadu sił 

inwazyjnych. Doprowadzeni do wściekłości na tle rozdziału wina 
i żywności Walijczycy wdarli się do namiotów Anglików 
i wszczęli z nimi regularną bitwę. Zbudzony odgłosami walki 

w obozie król rzucił przeciwko buntownikom kawalerię, która 
dopiero nad ranem przywróciła porządek, zabijając ponad 80 
walijskich łuczników. Po tym wydarzeniu dowódcy walijscy 
otwarcie zaczęli grozić, że przejdą na stronę Wallace'a. 

— Pozwólcie im to zrobić — miał powiedzieć Edward. 

— Pozwólcie im pójść do moich wrogów. Mam nadzieję, że 

wkrótce zobaczę dzień, w którym rozprawię się z jednymi 
i z drugimi. 

Wallace dobrze wiedział o kłopotach władcy Anglii i nie­

snaskach w jego szeregach. Zaplanował nawet nocny napad na 
obóz przeciwnika, ale dwóch szkockich rycerzy, zazdrosnych 
o jego sławę, przeszło na stronę najeźdźców i ostrzegło ich 

background image

105 

przed niebezpieczeństwem. Ci dwaj nieznani z imienia zdrajcy 

poinformowali Edwarda o miejscu obozowania Wallace'a 

w lesie koło Falkirk, liczebności jego armii i zaplanowanej 
taktyce walki. 

— Bogu niech będą dzięki — wykrzyknął Edward — że 

uchronił mnie od takiego nieszczęścia! Pójdę naprzód i spot­

kam się z nimi. 

O świcie 21 lipca armia angielska zwinęła obóz i ruszyła 

w kierunku pobliskiego Falkirk, chcąc zaskoczyć Wallace'a 

i zmusić go do stoczenia bitwy. Poprzedniej nocy przestraszony 

czymś koń zrzucił Edwarda na ziemię. Król złamał dwa lub 

trzy żebra, ale ukrył ten Fakt przed swoimi ludźmi i mimo 
poważnej kontuzji wyruszył na czele armii, aby ostatecznie 

rozprawić się ze znienawidzonym Wallace'em. 

Wallace mylnie ocenił zdolność bojową armii angielskiej, 

ale przystąpił do bitwy dobrze przygotowany. Jego najwięk­
szym zmartwieniem była nic tyle liczebność wrogiej armii, co 
siła jej kawalerii, która w owym czasie nie miała sobie 

równych w całej Europie. Żeby się jej skutecznie przeciw­
stawić. Wallace, podobnie jak pod Stirling, uzbroił większość 
swoich ludzi w długie, czterometrowe włócznie i wyćwiczył 

ich do walki w dużych, zwartych, kolistych formacjach, 
zwanych schiltrons

6

.

 Pod Falkirk Wallace nie mógł wykorzys­

tać żadnej naturalnej osłony, ustawił zatem swoje oddziały na 
niewielkim wzniesieniu na grząskim gruncie ograniczającym 
użycie ciężkiej jazdy. W pierwszej linii stanęła piechota 
uszykowana w cztery wielkie, koliste schiltrons liczące po 
2000-3000 ludzi, w drugiej linii kawaleria pełniąca rolę 

odwodu. Na czele piechoty stanęli przyjaciele Wallace'a: sir 
John Steward z Bonhill, sir John Grahame z Dundalff i Duncan 

MacDuff, młody earl Fife. Przed frontem i po bokach piechoty 
wbito w ziemię zaostrzone pale powiązane dla większej 
skuteczności linami. W odstępach pomiędzy poszczególnymi 

Donald F e a i h e r s t o n e. Warriors and warfare in Ancient and Medieval 

Times,

 Constable and Limited Company, London 1997. s. 235. 

background image

106 

schiltrons

 ustawiono grupki łuczników z Ettnck. Mimo że 

liczebnością siiy Wallacc'a ustępowały armii Edwarda, pano­
wał w nich dobry duch i pamięć zwycięstwa pod Stirling. Na 
ich niekorzyść przemawiała siła angielskiej kawalerii i liczba 

łuczników, którzy mieli odegrać decydującą rolę w nad­
chodzącej bitwie. 

Pomny klęski pod Stirling Edward przybył pod Falkirk 

z całkiem nową taktyką walki. Wykorzystując swoje doświad­
czenia z wojen w Walii, gdzie celtyccy łucznicy nieźle dali się 
Anglikom we znaki, postanowił wykorzystać morderczą siłę 
długich łuków przeciwko Szkotom. Walijski wynalazek — długi 

luk (long bow) — zastosowany w armii angielskiej prze/ 
Edwarda 1, składał się z łęczyska o długości dochodzącej do 180 

cm, wykonanego z drewna cisowego, jesionowego, orzechowego 

lub z wiązu, które po naprężeniu cięciwą ze skręconych nici 

konopnych lub lnianych zdolne było wyrzucać z dużą dokładnoś­

cią strzały o stalowych grotach na odległość przekraczającą 250 

metrów. Końce długiego łuku wykonane były ze sprężystej bieli. 

zaś środek z mocnej twardziel i drzewnej. Chociaż jego zasięg 
był nieco mniejszy od używanej w armiach zachodnioeuropejs­

kich od Xl wieku kuszy (j

e

j zasięg dochodził do 320 metrów), 

przygniatająca przewaga łuku polegała przede wszystkim na 
szybkostrzelności, dochodzącej do dwunastu strzałów na minutę. 
Łuk był znacznie lżejszy i łatwiejszy w obsłudze, a w rękach 
zawodowego żołnierza nic ustępował celnością kuszy. Ponadto 

łucznicy odwracali się ku lukom i strzelali stojąc bokiem, dlatego 

też na niewielkiej powierzchni można było umieścić więcej 

strzelców. 

Chociaż czasy największej chwały łuczników angielskich 

miały dopiero nadejść za panowania jego wnuka i prawnuka. 
Edward I uczynił z łuku podstawową broń piechoty angielskiej. 
zarówno tej z pospolitego ruszenia, jak i stałych wojsk 

zaciężnych, w których służyło wolne chłopstwo (yeomantry), 
co przyniosło zresztą znakomite rezultaty w późniejszych 

walkach ze Szkotami, Edward był pierwszym władcą Anglii. 

background image

107 

który w pełni docenił wartość łuczników i ich zdolność zarówno 
do skruszenia formacji obronnych przeciwnika, jak i w walce 
obronnej razem ze spieszonym rycerstwem. Już podczas kampa­

nii walijskiej, kiedy książę północnej Walii. Llewellyn (zni. 

1282). stawił mu czoła w bitwie obronnej pod Orewin Bridge 

w 1281 roku. Edward rzucił przeciwko niemu rycerstwo 

przemieszane z łucznikami. Strzały z długich łuków poczyniły 
takie spustoszenie w oddziałach Walijczyków, że ich przerzedzo­
ne szeregi obronne nie były w stanie oprzeć się atakowi 
angielskiego rycerstwa. W 1295 roku podobną taktykę z powo­

dzeniem zastosował earl Warwick w bitwie z Walijczykami pod 

Maes Maydog, niedaleko Conwy. Raport sporządzony po bitwie 
mówił: „Walijczycy, na widok atakującego earla. ustawili na 
czele swych wojsk ludzi z długimi włóczniami, które zwrócone 
ostrzami w kierunku earla i jego ludzi i mocno wbite końcami 
w ziemię rozbiły szarżę angielskiej kawalerii. Wówczas earl 

skierował przeciwko nim łuczników umieszczonych pomiędzy 

oddziałami jazdy, a ci miotając swoje pociski, zmusili nieprzyja­

cielskich włóczników do ucieczki"

7

Teraz skuteczność połączonych sił łuczników i jazdy 

lAcerskiej miała pomóc w odniesieniu zwycięstwa nad nieru­

chomymi formacjami piechoty szkockiej. Edward nie baczył 

przy tym na koszty i kłopoty, jakich mu przysparzali walijscy 

najemnicy. Plan, jaki przygotował, i sposób użycia w bitwie 
łuczników, miał na ponad dwieście lat zdominować angielsku 
taktykę wojenną i przyprawić całą Europę o zdumienie 
niewyobrażalnymi sukcesami podczas wojny stuletniej. 

22 lipca przed południem armia angielska zbliżyła się do 

pozycji Wallace'a. Król zaproponował krótki odpoczynek, ale 

Formacja ta. klórej wynalezienie przypisuje się \Vallace*owi. składała się 

ze zwartych, owalnych zgrupowań piechoty z najeżonymi włóczniami. 

przypominających swym wyglądem wielkiego, kolczastego jeża. Była prze­

znaczona głównie do walki obronnej przeciwko ciężkiej konnicy rycerskiej. 

Podobne formacje piechoty zostały z powodzeniem użyte przez powstańców 
flamandzkich w bitwie z Francuzami pod Courtrai w 1302 r. i przez 
Szwajcarów w walkach z feudałami austriackimi, 

background image

108 

ufne w swą potęgę wojsko zażądało, by je poprowadzić bez 
zwłoki przeciwko Szkotom. Edward kazał sprawić szyki i po 

krótkiej mszy celebrowanej przez biskupa Durham Anglicy 

— „w imię Świętej Trójcy" — natarli w czterech kolumnach. 

Wallace nigdy wcześniej nie stawał w bitwie przeciwko lak 

licznemu nieprzyjacielowi, nie mając na dodatek żadnej 

naturalnej osłony w postaci rzeki lub wąskiego mostu. Widząc 

rozwijające się natarcie Anglików zrozumiał, że trudno mu 
będzie odnieść zwycięstwo, postanowił jednak drogo sprzedać 
swoją skórę. 

— Zaprosiłem was do tańca — wykrzyknął do swoich 

ludzi. — Teraz tańczcie, jak umiecie! 

Dwie pierwsze kolumny angielskie, złożone zjazdy rycers­

kiej i ciężkiej piechoty pod dowództwem marszałka Anglii, 

earla Lincoln, oraz biskupa Durham, miały wyjść na flanki 
i tyły Szkotów. Dwie pozostałe, pod bezpośrednim dowództ­
wem Edwarda, w których trzon stanowili walijscy łucznicy 
i irlandzcy procarze. miały wejść do walki w drugim rzucie 

i zaatakować Szkotów od czoła. Kolumna marszałka, nie 

sprawdziwszy terenu, początkowo utknęła w mokradłach 

osłaniających front Szkotów i dostała się pod ostrzał szkockich 

łuczników. Doznawszy pewnych strat skręciła bardziej na 

lewo, trafiła na twardszy grunt i po ponownym sformowaniu 
szyków przypuściła szarżę na szkockie prawe skrzydło. 

Kolumna biskupa Durham obeszła od wschodu lewe skrzydło 

Wallaces i wyszła na tyły Szkotów. Zanim jeszcze jej główne 
siły zaatakowały szkockie schiltrons, niektórzy spośród mło­
dych rycerzy ze świty biskupa Durham rzucili się bez rozkazu 

naprzód, chcąc się wyróżnić i zdobyć sławę. Kilku z nich 

zginęło nadzianych na szkockie włócznie, zdołali jednak 
przedtem zadać duże straty niczym nie osłoniętym łucznikom 

z

 liitrick stojącym pomiędzy zgrupowaniami włóczników. 

Gwałtowne natarcie angielskiej kawalerii na obu skrzydłach 

wstrząsnęło szkocką jazdą stojącą na tylach piechoty. W ob­
liczu szarży Anglików większość szkockich kawalerzystów 

background image

KW 

opuściła pole walki pozostawiając piechotę Wallace'a bez 

żadnego wsparcia. Później dało to podstawę do posądzenia 
szkockich rycerzy o zdradę, nie wiadomo jednak, czy była w tym 

jakaś zasługa Edwarda, czy zadecydowała o tym zwykła ludzka 

zazdrość albo tchórzostwo. Niezależnie od powodu odwrotu 
szkockiej szlachty, w decydującym momencie bitwy piechota 

Wallace'a pozostała sama w obliczu angielskich rycerzy na 
koniach. Pozostali przy życiu łucznicy szkoccy, którzy swoimi 

krótkimi łukami niewiele mogli zaszkodzić zakutym w zbroje 
Anglikom, zostali szybko wycięci, ale zdyscyplinowani włóczni-

c\ stawili zażarty opór i nie dali się rozerwać. Osłaniające ich 
zaostrzone, powiązane linami pale skutecznie powstrzymywały 

natarcia angielskiej jazdy. Ci z atakujących, którzy zdołali przez 
nie przejść, stawali w obliczu setek długich włóczni, które 
stanowiły przeszkodę nie do przebycia. Wielu angielskich 

rycerzy znalazło śmierć od ostrzy szkockich włóczników, wielu 
innych, wysadzonych z siodeł, zostało zatłuczonych na śmierć 

okutymi pałkami i bojowymi młotami Szkotów. Jeszcze więcej 

straciło swoje konie, których ciężarem usiłowali rozerwać zwane 
szeregi szkockich włóczników. Wśród zabitych w tej fazie bitwy 

znalazł się mistrz zakonu templariuszy Brian le Jay i pięciu braci 

zakonnych, którzy z mieczami w rękach zbyt śmiało natarli na 

las szkockich włóczni. 

Widząc nieskuteczność ataków jazdy Edward wycofał 

kawalerię poza zasięg szkockich włóczników i rzucił do 

przodu rezerwowe kolumny łuczników i procarzy. Kiedy 

tylko walijscy łucznicy zajęli pozycje naprzeciw ludzi Wal­
lace'a, resztki szkockiej kawalerii Johna Comyna pierzchły 

z pola walki, pozostawiając Wallace'a t lojalnych mu ludzi na 

niechybną śmierć z rąk mściwych Anglików. Niezagrożeni 
przez lekką jazdę szkocką łucznicy i procarze Edwarda zasypali 

osaczone szkockie schiltrons gradem zabójczych pocisków. 

Wkrótce, gdy deszcz strzał i kamieni przerzedził szeregi 
Szkotów, angielskiej jeździe udało się wtargnąć głęboko 
w szkockie szyki. Gdy już do tego doszło, rycerze na koniach, 

background image

HO 

walczący wielkimi oburęcznymi mieczami i ciężkimi ma­
czugami. zaczęli siać spustoszenie wśród lekkozbrojnej 
szkockiej piechoty. W ślad za rycerstwem wdarły się prze 

ważajace siły angielskich piechurów. Zdziesiątkowani Szkoci 
walczyli dzielnie ramię przy ramieniu, musieli jednak w koń­

cu ulec przewadze wroga. Każda ich formacja stała się 

w krótkim czasie zwałem zabitych i umierających ludzi. 
„Padali jak kwiaty z drzew w sadzie, kiedy rodzą się 

owoce" — napisał angielski kronikarz. Wallace bił się 
odważnie na czele swoich ludzi, walcząc wielkim dwu­

ręcznym mieczem, który stał się później wzorem dla słynnych 

szkockich claymorów*. Prawie wszyscy, którzy bili się 
wokół niego, polegli, wśród nich wierni dowódcy John 
Steward, John Grahame i młody hrabia Fife. 

Śmierć trzech głównych dowódców załamała ostatecznie 

Szkotów. Opuszczeni przez własną kawalerię, zdziesiątkowani 
strzałami Walijczyków i bezlitośnie sieczeni angielskimi 

mieczami rzucili się do ucieczki. Wielu znalazło śmierć pod 

kopytami koni Anglików ścigających ich zawzięcie aż do 
rzeki Carron. Ranny Wallace na czele zaledwie 300 ludzi 
umknął na północ do lasów Callander. Przy brodzie na 
Carron, obok ruin pochodzących z czasów rzymskich, rozbił 
grupę ścigających go Anglików. Z jego ręki zginął wtedy 
ostatni z angielskich rycerzy. Przed odejściem w góry Wallace 
po drodze spalił Stirling i Perth. 

Nikt nie wie dokładnie, ilu Szkotów padło pod Falkirk. 

Angielskie źródła podają liczby od 15 000 do 60 000. a więc 
znacznie przekraczające liczbę biorących udział w bitwie. Jest 

bardzo prawdopodobne, że zginęło ich od 6500 do 8000, 

większość z tych, którzy wzięli udział w walce u boku 

Wallace'a. Dla porównania straty Anglików były stosunkowo 

Claymore

 — typ wielkiego dwuręcznego miecza szkockiego, charak­

teryzujący się długą i wąską rękojeścią, zakończoną okrągłą lub gruszkowatą 

głowicy ora/ jelcem z opuszczonymi ramionami, o formie zbliżonej do 
trójkąta, często bogato zdobiony. 

background image

I l l 

nieznaczne. „Nie było wielu znacznych rycerzy zabitych po 
stronie angielskiej — pisał ten sam angielski kronikarz 
— z wyjątkiem mistrza templariuszy i pięciu lub sześciu 

możniejszych rycerzy, którzy natarli na szkockie scklltrons 

zbyt szybko i bez zastanowienia". Więcej niż ludzi padło tego 

dnia angielskich koni, za które król Edward musiał później 
wypłacić swoim najemnym rycerzom stosowne rekompensaty. 

Bitwa pod Falkirk była pierwszą, o której wyniku zadecy­

dowali łucznicy. Chociaż strzały walijskich łuczników dały 

Edwardowi zwycięstwo nad Wallace'em, nie było ono jedno­

znaczne z ostatecznym podbiciem Szkocji. Kraj znacznie 
większy od Walii, ludniejszy i bardziej górzysty, szykował 
przeszkody niemal nie do pokonania. Idąc w głąb Szkocji 

Edward znalazł Stirling w gruzach, a okoliczny kraj wypalony 

do cna przez uciekających Szkotów. W akcie zemsty Anglicy 
spalili siedzibę głowy szkockiego Kościoła, opactwo w Si. 

Andrews, nic mieli jednak sił do dalszej walki z cieniem 
i wycofali się do Edynburga. Edward, obolały, z połamanymi 
żebrami, odszedł wkrótce ze swą wygłodniałą armią do 
Carlisle, pozostawiając za sobą silne garnizony rozrzucone po 
całej Szkocji. Wracając do domu król przyrzekł angielskim 
gubernatorom, których zostawił na straży spokoju w podbitym 

kraju, że powróci następnej wiosny, by ostatecznie ukarać 
Szkotów i zdusić ich buntownicze dążenia. Wrócił tu jednak 

dopiero trzy lata później. W międzyczasie jego uwagę zajęły 

poważne problemy we własnym kraju. 

Jest bardzo prawdopodobne, że gdyby nie było Wallace'a 

jako przeciwwagi dla angielskiej polityki, król Edward I 

zdołałby zawrzeć korzystny pokój z królem Francji, co zresztą 

w końcu uczynił, i rzuciłby wszystkie siły prze­

ciwko wewnętrznej opozycji. Gdyby do lego doszło, Edward 

wyszedłby niechybnie zwycięsko z tej konfrontacji. Tym­

czasem jednak 10 października parlament angielski zażądał od 

Edwarda, żeby ten po raz kolejny potwierdził przywileje 
zawarte w Wielkiej Karcie Wolności, uznając tym samym 

background image

112 

indywidualny zakres wolności swych poddanych. Oczywiście 
Wallace nic zdawał sobie z tego wówczas sprawy. 

DALSZE LOSY I ŚMIERĆ WALLACE'A 

Choć pokonany, Wallace nie zginął i wciąż pozostawał 

nieuchwytny, a duch szkockiej niepodległości nadal był żywy. 
Mimo porażki i prawdopodobnej zdrady Wallace nie zaprzestał 
walki. Po pewnym czasie wrócił z gór do lasów Selkirk. Przez 

kilka lat toczył wojnę podjazdową z Anglikami. Z lasów 

i puszcz południowo-wschodniej Szkocji robił wypady na 
angielskie garnizony i patrole (ostatnio pojawiły sic opinie, że 
to właśnie te działania były źródłem legend o Robin Hoodzie). 

Przegrana pod Falkirk podważyła jednak wiarę Szkotów 
w jego zdolności przywódcze, a jego samego wtrąciła w głę­
boką depresję. Opuszczony przez szkocką szlachtę nigdy już 
nie stanął na czele nowej armii i nie zyskał takiego poparcia, 

jakie miał wcześniej. Niedługo po Falkirk utracił tytuł Strażnika 

Szkocji. W tym czasie w kraju istniała faktyczna dwuwładza. 

lam, gdzie stały angielskie garnizony, egzekutorami prawa 

byli urzędnicy Edwarda. Nad resztą kraju władzę rozciągali 
nowi Strażnicy Królestwa Szkocji, którzy zajęli miejsce 
Wallace'a: William Lamberton, biskup St. Andrews, Robert 

Bruce, carl Carrick, i John Comyn Rudy, dziedziczący po 

śmierci zmarłego w Anglii ojca tytuł lorda Badenoch. 

Jest tajemnicą, co naprawdę działo się z Wallace'em przez 

okres siedmiu lat po bitwie pod Falkirk. Uważa się, że 

większość tego czasu spędził w ukryciu w puszczy Selkirk. 

organizując od czasu do czasu wypady przeciwko angielskim 

okupantom i krwawe rajdy na ziemie północnej Anglii. 

Niektórzy uważają, że podróżował też do Europy, bezskutecz­

nie szukając pomocy na dworach Francji, Norwegii, a nawet 
w Rzymie. Chociaż wpływ Wallace'a na wydarzenia w Szkocji 
po 1298 roku nie był już decydujący, jego imię wciąż było na 
ustach wielu Szkotów, inspirując ich do dalszych działań. 

background image

113 

Po raz drugi Wallace pojawił się na kartach historii w maju 

1305 roku i od razu stał się przedmiotem nienawiści niektórych 

możnych szkockich, którzy obawiali się. że pragnie znowu 
Wtrącić kraj w krwawą wojnę z Anglią. Jak wskazują na to 

dokumenty znalezione przy Wallace'em w chwili jego aresz­

towania. niektórzy z nich zawiązali przeciwko niemu spisek. 

Pod pozorem rozmów o podjęciu wspólnej walki przeciwko 

Anglikom jeden z nich, sir John Menteilh, szeryf i konstabl 
zamku Dumbarton, zwabił Wallace'a w zasadzkę. 5 sierpnia 

1305 roku w gospodzie koło Glasgow Wallace spotkał się 

z Monteithem i kilkoma towarzyszącymi mu ludźmi. W pew­
nym momencie Monteith wziął w ręce leżący na stole placek 

owsiany i odwrócił go na drugą stronę. Był to umówiony znak 

dla ukrytych pośród gości żołnierzy angielskich, którzy 

pochwycili Wallace'a i powlekli go do zamku Dumbarton. 

Stąd pod strażą odwieziono go na proces do Londynu. 

Zgodnie z panującymi w średniowieczu zwyczajami więźnia 

obwożono niczym dzikie zwierzę po ulicach miasta w klatce 
w obecności burmistrza i szeryfa. 23 sierpnia Wallace stanął 

przed sądem w Westminster Hall jako zdrajca i buntownik. Fakt. 
że nigdy nie złożył przysięgi wierności Edwardowi, nie miał dla 

angielskich sędziów żadnego znaczenia. Wallace miał się dla 

wszystkich Szkotów stać przykładem, czym grozi nieposłuszeńs-
iwo wobec króla Anglii. Jego zbrodnią było rzucenie wyzwania 
Edwardowi, jednoczenie Szkotów do stawiania oporu władzy 
angielskiej i zwycięstwo pod Stirling Bridge. Wśród postawio­
nych mu zarzutów znalazło się „nielegalne" przyjęcie funkcji 
Strażnika Szkocji, zabójstwo szeryfa Lanark Haselriga, organizo­

wanie najazdów na tereny północnej Anglii, palenie świątyń 

i klasztorów i mordowanie angielskich księży. 

Wykonanie wyroku i śmierć Wallace'a były krwawym 

spektaklem, który nie pozostawił wiele godności skazańcowi. 

Z Westminsteru przewieziono go pośród tłumów gapiów do 
odległego o cztery mile zamku Tower, a stamtąd do miejsca 

kaźni w pobliżu hal targowych Smithfield. Najpierw go 

- Bannockburii 1314 

background image

114 

powieszono, potem odcięło go starannie i topiono, by następnie 

— wciąż utrzymywanemu przy życiu — otworzyć brzuch 

tępym nożem, wypatroszyć wnętrzności i palić je żywym 

ogniem na oczach skazańca. Na koniec kat, w litościwym 
geście, ściął mu głowę toporem. Odciętą głowę zatknięto na 

palu przy moście London Bridge. Bezgłowe ciało poćwiar­

towano, a poszczególne jego części rozesłano do różnych 
części kraju. Zawieszone na szubienicach wystawiono na 

widok publiczny w Newcastle, Berwick, Perth i Aberdeen, by 
pokazać, jaki los czeka zdrajców. „Tyle wymagała sprawied­
liwość" — zanotował angielski kronikarz, a zaraz potem 
napisał wierszem: 

„Rzeinik tysięcy, został okrutnie stracony, 

A lud angielski od niego uwolniony, 

Szkocjo, bądź mądra, dla dobra narodu. 

Wybierz wodza z bardziej szlachetnego rodu " '\ 

Reakcja Szkotów na męczeńską śmierć Wallace'a była 

odwrotna od tej, jakiej sobie życzył Edward I. Uznany 
za bohatera narodowego będzie od tej pory opiewany 

w pieśniach i poezji. Współcześnie stanie się bohaterem 

głośnej hollywoodzkiej produkcji Mela Gibsona Braveheart 
 Waleczne Serce. 

Proces Wallace'a, a następnie egzekucja nie zdołały zabić 

jego legendy i zamiast przerazić, uczyniły z niego męczennika, 

którego Szkocja potrzebowała. Chociaż Wallace nigdy nie 
zyskał zaufania i poparcia szkockich możnych, pozostał 
ukochanym bohaterem prostego ludu. który był jego największą 
siłą, a jednocześnie największą słabością. Szkocka arystokracja 
feudalna nigdy go nie rozumiała. Uważała, że zamiast walczyć 

„Butcher of thousands, threefold death be thine, 

So shall the English from thee gain relief 
Scotland, be wise, and choose a nobler chief, 
(tekst polski w tłumaczeniu uutora) 

background image

115 

z niepokonanym królem Edwardem, powinien się przed nim 
ukorzyć i pojednać. Był jej obcy, bo reprezentował masy z ich 
celtyckim poczuciem wolności i ich nadziejami, coś, czego 
skłócona, żądna bogactw, przekupna i skłonna do zdrady 
kosmopolityczna szkocka szlachta nie mogła dostatecznie 

pojąć. Najważniejszą spuścizną, jaką pozostawił po sobie 
Wallace, był on sam. Uosabiał aspiracje wszystkich Szkotów, 
a fakt, że mówiono o nim i jego dokonaniach miał ogromne 
znaczenie. Stał się uosobieniem patrioty, przywódcy mas 
ludowych, który miał odwagę i siłę, by przeciwstawić się 

najsilniejszemu i nąjokrutniejszemu władcy ówczesnej Euro­
py. Jego bohaterska postawa pod Stirling inspirowała Szkotów 
do dalszej walki o niepodległość ojczyzny. Siedem miesięcy 

po jego śmierci pojawił się nowy przywódca. Tym razem 
w osobie człowieka królewskiego rodu. Był nim wnuk 

zmarłego w 1295 roku pretendenta do tronu szkockiego, 

trzydziestodwulemi Robert Bruce, earl Carrick. W swoim 
czasie miał on urzeczywistnić marzenie Wallace

1

 a o wolnej 

i niepodległej Szkocji. 

background image

ROBERT BRUCE 

Późniejszy król Szkocji Robert I Bruce urodził się 11 lipca 

1274 roku. Miejsce jego urodzenia pozostaje nieznane, wicie 

jednak wskazuje na to, że mógł to być dwór w południowo-

-zachodniej Szkocji, gdzie później wzniesiono należący do 

Bruce'ow zamek Lochmaben. Rodzina Bruce*a wywodziła sie 

ze starego normand/kiego rodu, osiadłego w Szkocji na 
początku XII wieku. Jak już powiedziano, był to okres 
panowania króla Dawida I, który w ramach procesu „ang-
licyzacji" kraju świadomie starał się wprowadzić w Szkocji 

normandzki system feudalny. 

Założycielem rodu był Robert de Bruce (zm. 1094). nor­

mandzki rycerz, który towarzyszył Wilhelmowi Zdobywcy 
w wyprawie do Anglii i w nagrodę za swą służbę otrzymał 
wiele posiadłości, głównie w północnej Anglii (Yorkshire). 

Jego syn, drugi Robert de Bruce (1078-1141), otrzymał od 

króla Szkocji, Dawida 1, swego towarzysza na dworze angiel­
skiego króla Henryka I. władztwo prowincji Annandalc 
w Szkocji. Władztwo to przejął jego syn, trzeci Robert 
(1138-1189). Związki rodu z tronem szkockim zaczęły się. 
gdy czwarty Robert de Bruce (zm, 1191) poślubił Izabelę. 
córkę króla Wilhelma Lwa i gdy syn pochodzący z tego 

małżeństwa, piąty Robert (zm. 1245), ożenił się z Izabelą, 

drugą córką Dawida, earla Huntington i bratanicą króla 

background image

117 

Wilhelma. Szósty Robert (1210-1295), syn piątego, by! 

jednym z dwunastu pretendentów do tronu w 1291 roku. 

Gdy Edward 1 przyznał tron Janowi Balliolowi. Robert 
przekazał władztwo Annandale swemu synowi, siódmemu 
Robertowi (1253-1304). który poprzez małżeństwo miał już 
tytuł earla Carrick . Od tego czasu datuje się śmiertelna 
wrogość między obydwoma zwaśnionymi rodami Bruce'ow 
i Balliolów. 

W tym samym roku, w którym Jan Balliol objął rządy 

w Szkocji, stary lord Robert Bruce usunął się w cień i osiadł 
w swej posiadłości w Annandale, gdzie zmarł 1 kwietnia 1295 
roku. Po jego śmierci tytuł lorda Annandale przypadł w udziale 
najstarszemu synowi. Robertowi, a ten z kolei przekazał 
dziedziczny tytuł earla Carrick swemu osiemnastoletniemu 
synowi, noszącemu to samo imię i nazwisko. Robert Bruce. 

Dostępne źródła niewiele mówią o życiu prywatnym młodego 
Roberta Bruce'a w tym okresie. Wiadomo, że jego pierwszą 
żoną była Izabella, hrabianka Mar, z którą miał córkę Marjorie 
(zm. 1316) i prawdopodobnie zmarłego we wczesnym dzieciń­
stwie syna Dawida. Warto dodać, że obok normańskiej, 
w żyłach Roberta Bruce'a płynęła także krew celtycka. Jego 

matka Marjorie była bowiem córką i dziedziczką ostatniego 

celtyckiego earla Carrick. 

W czasie pierwszej wojny z Anglią niechętni Balliolowi 

Bruce'owie stanęli po stronie Edwarda, a ojciec Roberta 

bronił angielskiej twierdzy Carlisle przed napaścią szkockiej 
armii Johna Conryna. Ich podpisy znalazły się także w „szma­

tławym rejestrze". W 1297 roku młody Robert Bruce przy­
łączył się do zbuntowanej szlachty w Ayrshire, która nie­

sławnie poddała się Anglikom pod Irvine. Jego postawa 
w czasie powstania Wallace'a owiana jest mgłą tajemnicy. 

Niektóre źródła sugerują, że mógł brać udział w bitwie 
pod Falkirk po stronie Edwarda. Jest natomiast pewne, 
że jego ojciec dowodził w tym czasie angielskim garnizonem 

Carrick — kraina w poludniowo-zachodniej Szkocji. 

background image

118 

w Carlisle. Nie przeszkodziło to Anglikom wziąć ziemie 

Bruce'ow położone w Anglii w zastaw za długi wobec 
króla Edwarda, a po bitwie pod Falkirk skonfiskować 

je na rzecz angielskiej Korony. Być może to właśnie 

skłoniło Roberta Bruce'a do opowiedzenia się po stronie 

przeciwników Edwarda. Po złożeniu przez Wallace's tytułu 
Strażnika Szkocji, jesienią 1298 roku Robert Bruce i John 

Comyn nawiązali porozumienie i wraz z biskupem Williamem 

Lambertonem utworzyli „triumwirat" sprawujący rządy 

w Szkocji równolegle do okupacyjnych władz angielskich. 

Ten kruchy sojusz został wkrótce zerwany. Podczas spotkania 

w Peebles w sierpniu 1299 roku pomiędzy Bruce'em i Co-

mynem doszło do gwałtownej kłótni, w trakcie kiórej 

omal się nie pozabijali. Lamberton i starszy bral Wallace'a. 

Malcolm, zdołali ich rozdzielić i przemówić im do rozsądku, 

ale żaden z nich nie zapomniał tego incydentu. Rok później, 

po następnej kłótni z Comynem. Bruce wycofał się ze 
współpracy z rywalem i złożył godność Strażnika Szkocji. 
Zwołany w 1300 roku w Rutherglen parlament szkocki 
wybrał na jego miejsce Ingrama de Umfraville, lennika 
earla Angus, który walczył u boku Edwarda pod Berwick 
i Falkirk. Wyraźnie proangielskie sympatie de Umfraville'a 

i budzące wątpliwość motywy, którymi się kierował, do­
prowadziły wkrótce do rozpadu triumwiratu Strażników. 
W 1301 roku Szkoci zdecydowali się powierzyć tę godność 
tylko jednemu człowiekowi, wybierając na samodzielnego 

Strażnika Szkocji wiernego sprawie Jana Balliola rycer/a 

z Liddesdale. sir Johna de Soûles. 

Tymczasem w stosunkach Anglii z

 Francją nastąpiła zmiana 

na lepsze. Mediacja papieska przyniosła w 1299 roku zawie­
szenie broni i obie strony zgodziły się podpisać traktat 
pokojowy

2

. Wstępem do niego miało być małżeństwo zawarte 

2

 Podpisany w 1303 r. pokój paryski, umożliwiony wojną Francji z Flandria 

przywracał Koronie angielskiej Gaskoniç. Ten nowy alians przy pieczętowały 
zrekowiny księcia Walii Edwarda z Izabelą, córką króla Filipa IV. 

background image

119 

10 września 1299 roku przez sześćdziesięciopięcioletniego 

króla Anglii z księżniczką francuską Małgorzatą, siostrą 

Filipa'. 

Po upadku powstania Wallace'a zwolennicy Balliola nie 

zaprzestali oporu i latem 1299 roku wywołali bunt w Galloway. 

W tym samym czasie Cornyn Rudy zajął zamek Stirling, 

rzucając nowe wyzwanie Edwardowi I. Wiosną 1300 roku, dwa 
lata po zwycięstwie nad Wallace'em pod Falkirk. Edward 1 
zaplanował swoją kolejną, czwartą wyprawę do Szkocji. 
W marcu król wezwał do Westminsteru parlament i wobec 
pogarszających sytuację Korony wypadków w Szkocji w tonie 

jak najbardziej stanowczym nakazał zwołać hufiec feudalny. 

Celem wyprawy Edwarda do Szkocji w roku 1300 było centrum 

rebelii w Galloway. Minąwszy Ecclefeehen i Lochmander 
Anglicy zdobyli zamek Caerlaverlock położony u ujścia rzeki 

Nith. Wkrótce potem pokonali Comyna w potyczce pod 

Twymholm, niedaleko Kirkcudbright i odepchnęli jego armię na 

północ. W ręce Anglików dostał się wtedy sir Robert Keith, 

dziedziczny marszałek Szkocji, który w swoim czasie miał 
odegrać ważną rolę u boku Bruce'a pod Bannockburn. Na tym 

jednak zakończyły się sukcesy Edwarda i pod koniec sierpnia 

król Anglii zmuszony byl wycofać się do Carlisle. 

Już w roku następnym Edward, rozeźlony ingerencją 

w sprawy szkockie papieża Bonifacego VIII, dokonał nowej 

inwazji Szkocji. Eksponując pretensje papieskie do sup­
remacji nad władzą świecką, w 1299 roku Bonifacy pod 
naciskiem poselstwa szkockiego, wystosował pismo do 
króla Anglii w obronie Szkotów. W tonie sobie właściwym 
żądał od Edwarda, aby ten powstrzymał się od nękania 
Szkotów i wyrzekł wszelkich pretensji do ich królestwa. 
Szkocja bowiem, wedle Bonifacego, nigdy nie była lennem 

J

 Pierwszą żoną Edwarda 1 była od 1254 r. księżniczka kastylijska 

(.•leonora (zm. 1290 r.), córka Ferdynanda III, króla Kastylii i Leon. z którą 
miał szesnaścioro dzieci. 7. drugą żoną. Małgorzatą francuską. Kdward miał 
troje dzieci. Przypisuje mu się także jedno dziecko z nieprawego łoża. 

background image

120 

angielskim, hołd w roku 1291 zosiał złożony pod przymusem, 
a w całej sprawie jedynym arbitrem mógł być tylko papież. Dla 

zyskania na czasie, Edward odpowiedział, że decyzję może 

podjąć jedynie razem z parlamentem. Zanim w rok później 

sprawa znalazła się w parlamencie, król uzyskał od uczonych 
osób z uniwersytetów i klasztorów cały szereg argumentów na 
poparcie swoich praw do szkockiego lenna. Jednocześnie 

pozyskał sobie baronów zatwierdzając po raz kolejny dotychcza­

sowe przywileje i dokonując korzystnych dla szlachty zmian 
w prawie łowieckim. Kiedy zażądał od baronów formalnego 
poparcia praw Anglii do Szkocji, ci udzielili go bez wahania, 
podpisując dokument odrzucający pretensje papieskie. Z kolei 
uczeni prawnicy wystosowali drugie, znacznie obszerniejsze 
pismo, dowodzące niezaprzeczalnych praw królów angielskich 
do szkockiego lenna, naturalnie z pominięciem całkiem history­
cznego faktu zrzeczenia się praw do Szkocji przez króla 

Ryszarda Lwie Serce za 15 tys. marek. 

W wyprawie z roku 1300 wzięły udział dwie armie. Jedna, 

operująca z bazy w Carlisle, w poszukiwaniu Roberta Bruce'a 
spacyfikowała południowo-zachodnią Szkocję. Nie osiągnęła 
sukcesów, gdyż oddziały szkockie po prostu rozproszyły się 
przed nadciągającymi siłami angielskimi. Druga, dowodzona 
przez samego Edwarda, ruszyła w górę doliny Tweed, prze­
maszerowała przez las Selkirk, w którym ukrywał się Wallace 
ze swoimi ludźmi, i dotarła do Linlithgow. Także i ta część 

armii angielskiej nie zanotowała żadnego poważniejszego 
sukcesu. Edward, któremu w wyprawie towarzyszyła jego 

młoda francuska żona, zmuszony był przezimować w Linlith­

gow znużony nie tyle walką, co jej brakiem. „Ponieważ 
Szkoci nie stawili żadnego oporu, nie wydarzyło się nic 

chwalebnego ani nawet nic godnego uwagi" — zanotował 

angielski kronikarz '. Przerwę zimową Edward wykorzystał na 
zorganizowanie w podbitej części Szkocji nowej administracji 

4

 Robert M.  G u n n , The Battle of Falkirk (1298) and the Execution of 

Wallace.

 Scots-Celt-Medieval Hislory SCM Lid., 1990/1997. 

background image

121 

i marchii granicznych na wzór walijski. Wybudowano wiele 
nowych fortyfikacji i rozwinięto sieć garnizonów na ziemiach 
położonych na południe od rzeki Forth. Przygnębieni i po­
zbawieni jednolitego przywództwa Szkoci, opuszczeni przez 
Francję i papieża, stracili ducha. W 1302 roku Robert Bruce, 

prawdopodobnie za namową śmiertelnie chorego ojca, złożył 

przysięgę wierności Edwardowi i wraz ze swoimi wasalami 
przeszedł na jego stronę. W nagrodę został mianowany 

dowódcą angielskiego garnizonu w Ayr. W tym samym roku 

Robert ożenił się powtórnie, z Elżbietą de Burgh (zm. 1327), 

która urodziła mu później czworo dzieci, w tym Dawida 
(1324-1371). Rozczarowany postawą Edwarda, od którego 

oczekiwał poparcia pretensji Bruce'ow do szkockiej korony 

oraz zlikwidowania frakcji Balliolów i Comynów, na jakiś 
czas odsunął się od spraw publicznych. 

Edward powrócił do Szkocji w 1303 roku po tym, jak 

zbuntowana szlachta szkocka na czele z Johnem Comynem 
i Simonem Fraserem z Tweddale rozbiła wojska angielskiego 
gubernatora pod Roślin. Spokojny o sprawy francuskie Edward 
pomaszerował latem na północ. Po zdobyciu Stirling przeprawił 
swoją armię na trzech mostach pontonowych przez szeroko 

rozlaną rzekę Forth. Anglicy ruszyli dalej w głąb Szkocji 
i zajęli Perth. Do września armia Edwarda odpoczywała nad 
brzegami zatoki Moray Firth. Potem król przeszedł przez całą 
północną Szkocję likwidując każde napotkane ognisko oporu, 

paląc wszędzie zbiory i zboże pozostawione na polach. Tylko 
zamek Brechin stawił mu zdecydowany opór, ale i on padł po 

pięciu tygodniach oblężenia. Przestraszona szlachta szkocka 
znowu zdała się na łaskę zwycięzcy. W lutym 1304 roku John 

Comyn, sir John de Soûles oraz biskupi St. Andrews i Glasgow 

poddali

 się Edwardowi w Dunfermlin. Zachowali życie 

i wolność w zamian za przysięgę wierności i zajęcie miejsca 
w królewskiej Radzie do spraw Szkocji (Sconisli Council). 

Tylko Simon Fraser pozostał nieprzejednany, za co później 

zapłacił swoim życiem, podobnie jak Wallace. 

background image

122 

W marcu 1304 r. panowie szkoccy pod kontrolą Edwarda 

zwołali w St. Andrews parlament, który — do czasu podjęcia 
decyzji o dalszych losach kraju — powierzy! władzę nowym 
Strażnikom Szkocji w osobach Roberta Bruce'a, biskupa 
Glasgow, Roberta Wisharta i angielskiego barona Johna de 
Mowbraya. Rada do spraw Szkocji zajęła się sprawami administ­
racji i sądownictwa. Półtora roku później Edward, przy pomocy 
biskupa Wisharta. nakreślił ramy ustrojowe Szkocji w utrzyma­
nym w pojednawczym duchu dokumencie zwanym Ordinance 

for the establishment of Government of the Land of Scotland 

(Rozporządzenie o ustanowieniu władzy w Szkocji). Przewidy­
wał on zjednoczenie obu królestw pod berłem króla Anglii. 
Szkocja miała otrzymać status angielskiej prowincji z ograniczo­
ną autonomią, w której władzę wykonawczą miał sprawować 
lokalny rząd złożony z dwudziestu urzędników angielskich 

i dziesięciu wybranych przedstawicieli szkockiej szlachty. 

Dalekowzroczny plan Edwarda dotyczący zjednoczenia obu 

krajów okazał się przedwczesny, zakładał bowiem „prawne" 
istnienie Szkocji jako części królestwa Anglii i nie uwzględniał 

odwiecznego szkockiego poczucia niezależności. Szeryfowie 

zaś wraz z sądownictwem i systemem podatkowym wedle 
wzorów angielskich zaczęli budzić mimo woli na nowo opór 
narodowy Szkotów. Jeszcze przed ukończeniem oficjalnego 
zarysu planu Edwarda Szkoci po raz kolejny dali dowód na 
to, że jego wizja jest im zupełnie obca. W maju 1305 roku 
związany z frakcją Balliolów sir William Oliphant zajął 
z około pięćdziesięcioma zwolennikami zamek Stirling. Ed­
ward zareagował na jego wyzwanie ze zwykłą sobie stanow­

czością. Szybko zebrał nową armię i ruszył do Szkocji 

oblegając Stirling. Tłumy Szkotów i Anglików przez kilka 
tygodni obserwowały gigantyczne oblężenie zamku. Dla 
zapewnienia rozrywki swej młodej żonie i towarzyszącym jej 
damom Edward kazał wykuć w murach jednego z domów 
w mieście duży otwór, przez który Małgorzata i jej dworki 

mogły śledzić w komfortowych warunkach przebieg wydarzeń 

background image

123 

wokół zamku. Wśród oddziałów szkockich wspierających 
Edwarda w tej akcji znalazły się także posiłki z Ayrshire pod 
dowództwem Roberta Bruce'a. Jak widać Bruce nadal nie 
mógł się zdecydować, czy poprzeć Edwarda, czy wystąpić 
przeciwko niemu (w swoim czasie pięć razy zmieniał stronę). 
W sierpniu wielkie machiny oblężnicze Edwarda rozbiły 
w końcu mury Stirling i Oliphant ze swymi ludźmi poddał się 
królowi Anglii. Półnagich obrońców szkockiej sprawy pognano 
przed oblicze Edwarda, który przyjął ich skruchę i wspaniało­
myślnie darował im winy. 

Kapitulacja Stirling, która zbiegła się z egzekucją Williama 

Wallace'a, złamała na pewien czas opór narodowy Szkotów. 
Stanowiła jednocześnie apogeum rządów Edwarda I. Walia 
i Szkocja były podbite i zależne od Anglii, stosunki z Francją 
pokojowe. W polityce wewnętrznej władcy udało się osłabić 

kościół i baronów. Na przełomie lat 1305 i 1306 wydawało 

się, że król Anglii osiągnął wszystkie swoje cele. Stary „Młot 

Szkotów" nie docenił jednak rodzącego się wśród nich 
poczucia tożsamości narodowej i determinacji Roberta Bruce'a. 

W średniowieczu przyjął się w Szkocji zwyczaj zawierania 

dobrowolnych sojuszy przez grupę luda mających te same 
cele. Powstawały one zwykle wokół wielkich rodów i oprócz 

więzów pokrewieństwa opierały się na dobrowolnych umo­

wach, zwanych „hondami", w których strony deklarowały na 

piśmie wzajemną lojalność i współpracę. Takie umowy, 

zawierane na szczeblu lokalnym, były często bardziej wiążące 
niż stosunki zależności oparte na obowiązującym prawie. Po 

śmierci Wallace'» Robert Bruce rozpoczął ostatni etap walki 
0 koronę Szkocji. W staraniach tych poparł go biskup William 
Lamberton. W 1304 roku Bruce podpisał bond z Lambertonem, 
który prowadził podwójną grę wobec Anglików. Potrzebna 
była jeszcze zgoda Johna Comyna, który pozostawał główną 

przeszkodą w drodze do celu. 10 lutego 1306 roku obaj rywale 
spotkali się w ustronnym kościele franciszkanów w Dumfries. 
Wybór miejsca spotkania nie był przypadkowy, jeśli się 

background image

124 

weźmie pod uwagę gwałtowność charakterów obu niena­
widzących się rywali. W położonym z dala od ludzkich 

siedzib kościele każdy z nich mógł mieć pewne poczucie 
bezpieczeństwa i wiarę w to, że przeciwnik go nie zdradzi. 
Wiara ta, przynajmniej w przypadku Comyna, okazała 
się płonna. 

W późniejszych latach Robert Bruce okazał się hojnym 

patronem zgromadzenia ojców franciszkanów i niektórzy 
twierdzili, że jego patronat był rodzajem pokuty w zamian za 
zachowanie w tajemnicy wydarzeń tamtego zimowego dnia 
w kościele w Dumfries, których świadkiem byli tylko Bruce, 

Comyn i bracia zakonni. Nikt nie wie dokładnie, co się wtedy 

wydarzyło. Najwidoczniej doszło do gwałtownej wymiany 
poglądów, a potem do kłótni zakończonej bójką. Być może 

Comyn, zazdrosny o pozycję Bruce*a. nic poparł jego pretensji, 

a może zagroził, że ujawni jego plany. Faktem jest, że carl 

Carrick zasztyletował swego rywala u stóp ołtarza. Kiedy 

Robert Bruce wyszedł z kaplicy chwiejąc się na nocach, 

z rękami poplamionymi krwią, ludzie stojący na zewnątrz 
usłyszeli, jak rzekł do swego przyjaciela sir Johna Kirkpatricka. 
że „chyba zabił Comyna". Kirkpatrick, nic dowierzając jego 

słowom, pobiegł sprawdzić, co się stało. Kiedy po chwili 

wyszedł z kościoła, dla wszystkich stało się jasne, że Comyn 
Rudy rzeczywiście nie żyje. Wówczas stryj zabitego, sir 
Robert Comyn, przyskoczył do Bruce'a i ciął go mieczem. 
Mocna kolczuga, którą Bruce miał pod odzieniem, zatrzymała 

cios. W gwałtownej walce, jaka potem wybuchła, wszyscy 

towarzyszący Comynowi ludzie zostali zabici lub zmuszeni 

do ucieczki. Wkrótce w całej Szkocji wiedziano, że Bruce 

dokonał okrutnego mordu na rywalu do tronu, przestępstwa 
tym gorszego, że popełnionego w świętym miejscu i przez to 
nie do wybaczenia. Zabójstwo dokonane w kościele oznaczało 
dla Bruce'a duchowe potępienie ze strony Kościoła i groźbę 
realnej kary z rąk Edwarda. Tylko szybkie przejęcie tronu 
Szkocji i utrzymanie władzy w obliczu kolejnego najazdu 

background image

125 

Anglików mogło uratować samego Bruce'a i fortunę jego 
rodu. Nie tracąc czasu Robert Bruce pognał na północ 
do Glasgow, podczas gdy jego bracia opanowali zamek 

Dumfries. W Glasgow Bruce padł na kolana przed biskupem 

Wishartem błagając go o odpuszczenie śmiertelnego grzechu. 
Otrzymał je, lecz żadna władza nie mogła wpłynąć na 
opinię papieża, który później ekskomunikował Bruce'a 
za mord dokonany na Comynie. 

Zabójstwo w kościele w Dumfries, chociaż zwróciło prze­

ciwko Bruce'owi wielu Szkotów i krewnych Comyna, ot­

worzyło mu drogę do tronu. 25 marca 1306 roku, siedem 
miesięcy po egzekucji Williama Wallace'a, zwolennicy Bru­

ce'a pośpiesznie koronowali go w Scone na króla Szkocji. 

W ceremonii uczestniczyła grupka osób, które odważyły się 
poprzeć królewskie aspiracje earla Carrick. Byli wśród nich 
biskupi St. Andrews. Glasgow i Moray oraz dwóch carlów. 
Nie obyło się przy tym bez problemów natury proceduralnej. 

Nie dość, że po raz pierwszy od kilkuset lat uroczystość 
intronizacji szkockiego władcy musiała się odbyć bez korona­

cyjnego Kamienia Przeznaczenia, który Edward 1 zabrał do 

Londynu, ale zabrakło także mistrza ceremonii. Zgodnie ze 
szkocką tradycją prawo nałożenia korony na głowę nowego 
króla należało do earla Fife z rodu MacDuffów. Ponieważ ten 
w 1306 roku znajdował się w angielskim więzieniu, do 
udziału w koronacji namówiono jego dwudziestoletnią córkę 

Izabelę, żonę earla Buchan, krewniaka zamordowanego Johna 

Comyna. Hrabina Izabela musiała użyć nie lada sprytu, żeby 
wymknąć się z zamku swego męża i pognać na wykradzionych 
koniach, by zdążyć na uroczystość w Scone w imieniu swego 
ojca. W jego zastępstwie włożyła na głowę Roberta Bruce'a 
złotą opaskę, mającą stanowić namiastkę korony królów 
szkockich (oryginalną koronę Edward I zabrał do Anglii). 
Okoliczności, w jakich doszło do koronacji Roberta Bruce'a, 

musiały wyglądać niezbyt poważnie, skoro nawet jego żona 

z przekąsem powiedziała: „Wydaje mi się, że jesteśmy tylko 

background image

126 

majowym królem i królową, którym dzieci dla zabawy 

zakładają koronę z kwiatów" \ 

Robert Bruce został, jako Robert 1, nowym królem Szkocji 

jako pierwszy ze swego rodu. Jak było do przewidzenia, jego 

koronacja wywołała natychmiastową reakcję Edwarda. Bruce 
został wyjęty spod prawa i nakazano pojmanie go. Zanim jednak 
król Anglii zdążył zebrać wojsko i wyruszyć na północ, Robert. 

mając przeciwko sobie Anglików i polowe Szkotów, doznał 

pierwszej porażki. 19 czerwca 1306 roku wraz z niewielką armią 
swoich zwolenników został pobity pod Methven w pobliżu Penh 

przez oddziały angielskie Aymera de Valence, earla Permbroke. 

Zaskoczony bez należytego ubezpieczenia i straży omal nie trafił 
do niewoli i nie zakończył w ten sposób swego panowania. Po lej 

porażce Bruce na czele kilkuset zwolenników wycofał się na 

zachód, by ukryć się wśród gór i moczarów Argyll. 11 sierpnia 
doznał pod Dairy nowej klęski z rąk kuzyna Comynów, earla 

Aleksandra Argylla, stojącego na czele wrogiego klanu MacDou-

gall. MacDougallowie twierdzili później, że ścigając Bruce'a 
omal go nie dopadli, a jeden z nich znalazł się tak blisko 

uciekiniera, że „zdarł ozdobną broszę z okrywającego go 
płaszcza". 

Jesienią 1306 roku, po wysłaniu żony i córki Marjorie pod 

opieką brata Nigela do silnego zamku w Kildrummy, Robert 
opuścił Szkocję. Do dziś pozostaje tajemnicą, dokąd uciekł. 

Prawdopodobnie schronił się na wyspie Rathlin u północnych 

wybrzeży Irlandii lub na norweskich Orkadach. 

Z pobytem Bruce'a na wygnaniu wiąże się legenda o pająku, 

który zainspirował go do dalszej walki z Anglikami. Zimą 

1306 roku Bruce ukrywał się w skalnej grocie w King's Caves 

koło Blackwater na wyspie Arran. Wyczerpany niekończącą 
się ucieczką i bliski rezygnacji ujrzał pająka, który usiłował 
zawiesić swoją sieć u sklepienia pieczary. Za każdym razem. 

kiedy pająk próbował dotrzeć do drugiego końca groty, 

R. L. M a c k i e. A Short History of Scotland, Oliver and Boyd, Kdinburgh 

1962, s. 64. 

background image

127 

zsuwał się. nie mogąc osiągnąć celu. Pracowicie ponawiał 
próby, aż w końcu udało mu się przyczepić skraj sieci do 
przeciwległej ściany. „Próbuj, próbuj, nie przestawaj próbo­
wać" — zdawał się mówić pająk. Bruce przyjął to jako swoje 
motto i poświęcił następne osiem lat walcząc z angielskimi 
okupantami, aż w końcu wyrzucił ich z kraju. Podniesiony na 
duchu, podczas chłodnej zimy odwiedził wyspy u zachodnich 
wybrzeży Szkocji, gdzie zawarł przyjaźń z Angusem Og, 

przywódcą klanu MacDonald z Wysp, uzyskując obietnicę 
poparcia dla swojej sprawy. 

Na początku 1307 roku nadzieje Bruce*a odżyły. W lutym 

powrócił do Carrick wraz z bratem Edwardem i towarzyszem 
spod Methven Jakubem Douglasem, synem zmarłego w an­
gielskiej niewoli szkockiego patrioty Williama Douglasa. Tu 
zastały go tragiczne wieści. Wysłany przez Edwarda I na 

północ książę Walii z bezmyślnym okrucieństwem spustoszył 
niziny Szkocji, ścinając bez sądu wszystkich podejrzanych 

o udział w morderstwie Johna Comyna. Anglicy zdobyli 

zamek Kildrummy \ schwytali i stracili brata Nigela, a królową 
Elżbietę i księżniczkę Marjorie pochwycili w Tain podczas 
próby ucieczki z kraju i uwięzili na zamku w Berwick 
(później obie zostały zamknięte w klasztorze angielskim). Do 
więzienia trafiła też odważna Izabela, hrabina Buchan. Zroz­

paczony Bruce napadł na najbliższy garnizon angielski w Turn-
berry Castle, wyciął część zaskoczonej załogi, samej warowni 
nie zdołał jednak zdobyć. W tym samym czasie dwaj inni 
bracia Roberta, Thomas i Aleksander wylądowali w Galloway 
tylko po lo, by wpaść w ręce wrogich MacDougallów, którzy 

natychmiast wydali ich na śmierć Anglikom. Spośród czterech 
braci Roberta Bruce'a przy życiu pozostał tylko jeden. Edward. 

Ród Bruce płacił coraz wyższą cenę za koronę Szkocji 
włożoną na głowę jego przywódcy. 

Według legendy załogę szkocką zdradził zamkowy kowal, któremu 

Anglicy obiecali w nagrodę tyle złota, ile zdoła unieść. Po zdobyciu 
Kildrummy ukarali go wlewając mu do gardła roztopiony kruszec. 

background image

128 

Czując zaciskającą się pętlę swoich wrogów. Robert rozdzielił 

swoje szczupłe siły i rozpoczął wojnę partyzancką w południo-

wo-zachodniej części kraju. Wierny druh Bruce'a Jakub Douglas 
napadł na Lanark i najechał ziemie w Douglasdale, które kiedyś 
należały do jego rodziny. W skonfiskowanej przez Anglików 

dawnej rodowej siedzibie Douglasów przebrani za wieśniaków 
Szkoci zaskoczyli i pojmali angielską załogę zasiadającą do 
wieczornego posiłku, po czym spalili ją żywcem wraz z całym 
zamkiem. Swąd palonych ludzkich ciał zmieszał się z zapachem 
pieczonego przez Anglików mięsiwa, co dało temu wydarzeniu 
nazwę „Napad Douglasa na Spiżarnię" (the Douglas raid of 

Larder)

 i pod takim określeniem przeszło ono do historii Szkocji. 

W tym czasie Robert Bruce, zagrożony od północy przez 

wojska krewnego Comynów Johna de Lome oraz oddziały 
angielskie earla Pembroke nadciągające ze wschodu, włóczył 
się uciekając przed pościgiem. W jego otoczeniu znalazł się 
zdrajca, który kierował krokami goniących go prześladowców. 

Pewnego razu Bruce z jednym tylko towarzyszem zmierzył 

się z pięcioma góralami de Lorne'a. Czterej z nich zginęli 
z ręki Bruce'a, piątego zabił jego towarzysz. Robert z trudem 
zdołał ujść pogoni i schronić się w bezpiecznym miejscu. 

Stopniowo siły Bruce'a rosły. Jego zadziwiająca zdolność 

wychodzenia z życiem z każdej opresji zaczęła budzić wiarę 
Szkotów w końcowy sukces. W kwietniu 1307 roku udało mu 
się pokonać grupę angielskiej kawalerii poci Glen Troll. 
w pobliżu Ayr. W maju miał już pod swoimi rozkazami tyle 
ludzi, że mógł zmierzyć się ze starym wrogiem, earlem 

Pembroke. Zgodnie ze średniowiecznym zwyczajem feudalnym 

10 maja obydwaj wodzowie i ich armie starli się niczym 

w pojedynku pod Loudon Hill w ustalonym wcześniej miejscu 

i czasie. Bruce miał zapewne nie więcej niż 1000 ludzi 
i liczebnie znacznie ustępował Anglikom, umiejętnie jednak 

wybrał pole walki. Umieścił swoje najeżone włóczniami 
schiltrons

 na lekkim błotnistym wzniesieniu i osłonił je po 

bokach rowami wypełnionymi częściowo wodą. Atakując od 

background image

129 

frontu pod górę kawaleria angielska wytraciła w biocie swój 

impet i odbiwszy się od lasu szkockich włóczni poszła 

w rozsypkę. 

Porażka earla Pembroke pod Loudon Hill pobudziła Edwarda I 

do natychmiastowego najazdu na Szkocję. Zebrał nowe siły, 

które nie bacząc na wiek i chorobę sam powiódł na północ. 

Nie dane było jednak groźnemu „Młotowi Szkotów" uwieńczyć 

swego panowania ostatecznym podbiciem niepokornego kraju. 
7 lipca 1307 roku król zmarł nagle od ataku dyzenlerii 

w wieku sześćdziesięciu ośmiu lat w Burgh-on-Sands, nieda­

leko Carlisle. Jego śmierć nastąpiła zaledwie kilka mil od 
szkockiej granicy, zanim jeszcze inwazja na Szkocję doszła 

do skutku. Edward I pozostawił po sobie pamięć bezlitosnego 

władcy, którego polityka wobec Szkocji wzbudziła w jej 
mieszkańcach nienawiść do Anglii na wiele pokoleń. Kiedy 
zabrakło Edwarda, jego syn i następca, Edward II, wbrew 

ostatniej woli ojca, przerwał kampanię i wycofał się do 

Anglii, gdyż bardziej pociągało go życie dworskie niż wojna. 

Przez następne trzy lata po śmierci Edwarda 1 Robert Bruce 

umacniał swoją pozycję w walce ze swoimi szkockimi wrogami. 
Jesienią 1307 roku poprowadził swoją liczącą 30(H) ludzi armię 

na północ, żeby rozprawić się ze znienawidzonymi Comynami. 
Po dotarciu do Moray zmusił do przejścia na swoją stronę 
nieprzyjaznego mu earla Ross. Zagrożony atakiem Comynów 
z sąsiedniego Buchan. mimo ciężkiej choroby, na którą zapadł 
w trakcie kampanii, wyparł ich za rzekę Don. W okolicach świąt 

Bożego Narodzenia rozproszył oddziały Comynów i ich sojusz­
ników pod Barra Hill na wybrzeżu Aberdeenshire. Na początku 

1308 roku pokona! ich znowu pod Inverurie i doszczętnie 

spustoszył Buchan, dziedziczne hrabstwo Comynów, w kampanii 
którą nazwano „Grabieżą Buchan" (the Harrying of Buchan). 
Odniesione zwycięstwa dały Robertowi panowanie nad wschod­
nią częścią wyżyn. 

Po rozprawieniu się z Comynami przyszła kolej na MacDou-

gallów. Latem 1308 roku Robert Bruce wyprawił się przeciwko 

')

 — Bannockfcurn !314 

background image

L30 

nim do Argyll. W lipcu MacDougallowie czekali na niego 
w zasadzce na przełęczy Brander (Brander Pass) pod szczytem 

Ben Cruaehan. W porę ostrzeżony Bruce wysłał oddział 

Jakuba Douglasa, aby obszedł wroga górską ścieżką i zaatakował 
go od tyłu. Bitwa była ciężka i krwawa, ale w końcu okrążeni 

MacDougallowie ulegli i uciekli z pola walki. Później uznali 

Bruce'a swoim królem. Robert nie zapomniał im jednak 

śmierci swoich braci. Nie darował też upokorzenia doznanego 

pod Dairy, kiedy to jeden z MacDougailów zdarł ozdobną 

brosze spinającą jego płaszcz. Zmusił do ucieczki z kraju 
Johna de Lome, a jego ojca Aleksandra Argylla wziął na 
zakładnika. Jesienią 1308 roku całe Argyll znalazło się w rękach 

Bruce'a. W tym samym czasie ostatni pozostały przy życiu 

brat Roberta, Edward opanował dla niego Galloway. 

Wiosną 1309 roku Robert Bruce poczuł się na tyle silny, że 

zwołał swój pierwszy parlament. Głównym tematem obrad, 
które toczyły się w St. Andrews, było formalne uznanie jego 
władzy. W lutym 1310 roku w Dundee, mimo papieskiej bulli 

ekskomunikującej Bruce

9

a za zabójstwo Johna Comyna, króla 

formalnie poparło także duchowieństwo szkockie. Poparcie to 
wyrażono w deklaracji lojalności napisanej w imieniu bis­

kupów, opatów i księży. 

Angielskie reakcje na wydarzenia zachodzące w Szkocji 

były niepewne i pełne niezdecydowania. Nieudolny następca 
Edwarda L na tronie Anglii Edward II. żałosny cień swego 
wielkiego ojca. zrobił niewiele, by przywrócić władzę Anglii 
nad Szkocją. W 1310 roku wyprawił się wprawdzie na północ. 

ale Bruce uprzedził najazd angielski niszcząc zupełnie tereny 
przygraniczne, przez które miała przechodzić armia Edwarda. 
Zanim inwazja doszła do skutku. Anglicy musieli się wycofać 
z braku żywności i paszy dla koni. Uwagę Edwarda 11, który 

miał problemy wewnętrzne z opozycją baronów, odciągnęła 

zresztą sprawa uniknięcia wyniszczającej wojny domowej. 

Słabość Anglii stała się szansą dla Roberta Bruce'a. 

W okresie tym król Szkocji skoncentrował swoją strategię na 

background image

131 

trzech głównych celach. Po pierwsze, kontynuował działania 

mające na celu opanowanie tych części kraju, które wciąż 

pozostawały pod kontrolą jego wrogów. Po drugie, gromadził 
środki na prowadzenie dalszej wojny (zdobywał je organizując 

niszczycielskie rajdy na północną Anglię i wymuszając od 
mieszkańców nadgranicznych hrabstw okupy za tymczasowe 
rozejmy). Po trzecie, konsekwentnie dążył do odzyskania 
szkockich zamków, w których stacjonowały angielskie załogi. 

W roku 1311 Robert przekroczył rzekę Solway i opanował 

Tynedale. Krewni i przyjaciele Comynów złożyli wkrótce 
broń i poddali się jego władzy. Ci, którzy nie chcieli uznać 

Roberta I za swego władcę, uciekli lub zostali wygnani 
z kraju. Później Bruce najechał angielski Northumberland, 
poląc doszczętnie Corbridge i okolicę. Po raz pierwszy od 

czasów Wallace'a niebo w północnej Anglii zasnuły dymy 

pożarów wznieconych przez triumfujących Szkotów, którzy 
wycofali się dopiero po zapłaceniu przez mieszkańców Nort­
humberland okupu w wysokości 2 lys. funtów szterlingów. 
W następnym roku Bruce przeprowadził jeszcze bardziej 
śmiały rajd. Złupił Hexham i Durham, wysyłając słynnego już 
Jakuba Douglasa aż pod Ilartlepool, po czym wrócił z łupami 

i jeńcami. Mieszkańcy angielskiego pogranicza, wiedząc, że 
nie mogą liczyć na pomoc swego króla, zapłacili ogromne 
sumy za całą serię kolejnych rozejmów. 

W 1312 roku Bruce zawarł w Inverness traktat sojuszniczy 

z królem Norwegii, następcą Fryka II, Haakonem V Magnus-
sonem (1299-1319), który poparł Szkotów w wojnie z Anglią. 

W lym samym roku śmiałym atakiem z morza zajął z pomocą 

Norwegów wyspę Man. Mając realną władzę nad większością 

kraju i poparcie dworu norweskiego Robert zajął się zdoby­
waniem zamków wciąż obsadzonych przez angielskie załogi. 
Słabo przygotowane uderzenie na Berwick nie powiodło się, 

jednak to niepowodzenie nie zniechęciło Szkotów. W grudniu 

1312 roku oddziały szkockie zdobyły Perth. Bruce, odkrywszy 

słabe punkty obrony, osobiście opracował plan ataku i ciemną 

background image

132 

nocą, brodząc po szyję w lodowatej wodzie, sforsował ze 

swymi ludźmi bagnisty rów i mury zamku. Wkrótce potem 

Edward Bruce zajął wygłodzone Dundee. Wiosną 1314 roku 

Jakub Douglas w ciągu jednej nocy wziął podstępem Roxburgh 

(jego ludzie zaatakowali zamek pod osłoną pędzonego stada 

bydła), a silna forteca w Linlithgow wpadła w ręce Roberta 

Bxuce'a, po tym jak nie wzbudzający podejrzeń wieśniak 

zablokował swoim wozem żelazną kratę zagradzającą przejście 
przez bramę na dziedziniec zamkowy i umożliwił wdarcie sic 
do Środka aiakującym znienacka Szkotom. Kilka tygodni 

później kuzyn Bruce'a, Tomasz Randolph, poprowadził garść 
śmiałków do wspinaczki na wysoką skałę, na której wznosi 
się zamek w Edynburgu. Niezauważony sforsował mury zamku 
i otworzył jego bramy czekającym na zewnątrz towarzyszom. 

Umiejętnie łącząc taktykę wojny partyzanckiej z niszczyciels­

kimi rajdami na terytorium angielskie i operacjami przeciw 

warowniom obsadzonym przez Anglików w Szkocji, Roben 
Bruce doprowadził stopniowo do całkowitego wyparcia Angli­
ków z kraju i do połowy 1314 roku oczyścił Szkocję z garnizo­
nów angielskich. Spośród największych fortec w królestwie tylko 
Stirling, Dunbar i Berwick pozostały pod kontrolą Anglików. 

Wiosną 1313 roku Robert polecił bratu Edwardowi, najod­

ważniejszemu i najbardziej pomysłowemu ze swoich dowód­

ców, by obiegł zamek w Stirling. Edward Bruce zasłynął tym, 

że w ciągu roku zdobył trzynaście angielskich warowni 
w Galloway (większość z nich miała drewniane palisady). 
Zamek w Stirling, ze względu na swoje obronne położenie na 
wysokiej vSkale i kamienne mury, był jednak dużo trudniejs/y 

do zdobycia. Wkrótce okazało się, że bez odpowiedniego 
sprzętu oblężniczcgo Szkoci mogą go opanować tylko fortelem 
(jak w przypadku Perth) lub odciąć jego załogę od zaopatrzenia 
i zmusić ją do kapitulacji głodem (jak w przypadku Dundee). 
Nuda przeciągającego się oblężenia pozostawała jednakże 
w sprzeczności z żywą i wojowniczą naturą Edwarda Bruce'a 
Kiedy więc angielski dowódca Stirling, sir Philip de Mowbray, 

background image

133 

widząc niezdecydowanie Edwarda II, rycerskim zwyczajem 
zaproponował, że podda zamek bez walki, jeśli król Anglii nie 
przyśle mu w ciągu roku pomocy, młodszy Bruce skwapliwie 
przyjął propozycję. Ustalono, że de Mowbray wyda zamek 
w ręce Szkotów, jeśli wojska Edwarda II nie nadejdą z odsieczą 
do zachodu słońca w dniu św. Jana (24 czerwca) 1314 roku. 

Samowolne zawieszenie broni zawarte przez Edwarda 

Bruce'a z Mowbrayem wprawiło we wściekłość króla Szkotów. 
Robert doskonale zdawał sobie sprawę z wyższości angielskiej 
kawalerii i łuczników i obawiał się, że jedna nieopatrznie 
sprowokowana bitwa może go kosztować owoce wszystkich 
dotychczasowych wysiłków: jego koronę i wolność ojczyzny. 

Był to w istocie poważny błąd polityczny i militarny. Daleko­

wzroczny Robert, w przeciwieństwie do swego porywczego 

i /nudzonego oblężeniem Stirling brata, słusznie przewidywał, 
że przyszłość jego korony i królestwa Szkocji rozstrzygnie się 
pewnego dnia w decydującej bitwie. W ówczesnej sytuacji 
Szkocji i Anglii cel ten można było osiągnąć tylko przy 
pomocy oręża, za cenę zrezygnowania przez króla Anglii 
z pretensji do zwierzchnictwa nad Szkocją. I chociaż Robert 
dobrze wiedział, że dzień ten musi kiedyś nadejść, miał 

nadzieję, że do rozstrzygnięcia dojdzie raczej później niż 

wcześniej, a on sam będzie miał dosyć czasu, by przygotować 
siebie i swoje królestwo do decydującego starcia. Brak rozwagi 

młodszego brata przyśpieszył nadejście tej chwili. Nie budziło 
wątpliwości, że warunki zawieszenia broni w Stirling nie 
pozostawiają wielkiego wyboru także Edwardowi II. Jeśli król 
Anglii chciał podjąć wyzwanie, jakie mu rzucili Szkoci, 

musiał przyjść z całą swą potęgą i zmierzyć się z nimi 

w rozstrzygającej bitwie. Dla Szkotów oznaczało to. że do 
starcia, które miało zdecydować o losach ich ojczyzny i ich 
króla, dojdzie nie później niż 24 czerwca 1314 roku, i to 
gdzieś niedaleko Stirling. 

background image

DROGA DO BANNOCKBURN 

ANGLIA POD RZĄDAMI EDWARDA II 

Edward II (1307-1327) nie cieszył się szczególna reputacją 
wśród królów angielskich. Był człowiekiem słabego charakteru, 
kochającym przepych i rozrywki, a przy tym potrafił być 

złośliwy i okrutny. Nie dorównywał swemu ojcu pod względem 

zdolności dyplomatycznych, politycznych i talentów wojs­
kowych. Wśród angielskich monarchów średniowiecznych 
wyróżnił się tym, że zginął najbardziej okrutną śmiercią 

i doprowadził do największej wówczas klęski Anglii od 

czasów króla Harolda i bitwy pod Hastings. 

Edward II urodził się 25 kwietnia 1284 roku w walijskim 

zamku Caernarvon (stąd przydomek Edward z Caernarvon) 

jako trzynaste dziecko i czwarty zarazem syn Edwarda I 

i Eleonory Kastylijskiej. W 1301 roku otrzymał tytuł księcia 

Walii, a sześć lat później zasiadł na tronie Anglii. Za 

okrucieństwa, jakich nie szczędził Szkocji po zabójstwie 
Johna Comyna w 1306 roku, został skarcony przez ojca. który 

— choć sam surowy dla Szkotów — zawsze starał się działać 

w majestacie prawa, a jeśli wymagał tego interes Anglii. 

potrafił okazać wspaniałomyślność pokonanemu wrogowi. 

Wstępując na Iron 7 lipca 1307 roku Edward II zastał kraj 
w trudnej sytuacji finansowej, spowodowanej wojnami prowa-

background image

135 

dzonymi przez ojca we Francji i Szkocji. Ograniczenie władzy 

królewskiej na rzecz parlamentu, młody wiek i hrak talentów na 
miarę wielkiego ojca przesądziło o tym, że natrafił na większą 
opozycję możnych w wewnętrznych sprawach Anglii- Mimo że 
był człowiekiem o niewielkich umiejętnościach, prowadził długą, 
beznadziejną kampanię o odzyskanie władzy nad baronami. 

Młody władca od początku wzbudził niechęć baronów, zamie­

niając dwór w przystań dla cudzoziemskich artystów, komedian­
tów. wędrownych śpiewaków i innych ludzi „niskiej kondycji", 

w których kompanii czuł się najlepiej. Jego ulubieńcem i fawo­
rytem był lekkomyślny i frywolny dworzanin Piers Gaveston, 
syn najemnika gaskońskiego, nie bez powodu podejrzewany 
o utrzymywanie intymnych stosunków z młodym władcą. 
Z początku baronowie patrzyli na zachowanie króla z pobłaż­

liwością, pomni tego, że Edward tuż po koronacji usunął całą 

poprzednią administrację i w miejsce wypróbowanych rojalistów 

przyznał najwyższe urzędy najbardziej znanym przeciwnikom 

ojca. powiązanym ze stronnictwem baronów. Wkrótce jednak 

ściągnął na siebie ich nienawiść przyznając (îavestonowi godność 
caria Komwalii. Wrogość baronów pogłębiły zaręczyny faworyta 
z siostrzenicą króla, córką earla Gloucester, i dokonana za zgodą 

króla konfiskata dużej sumy pieniędzy zdeponowanych przez 

biskupa Komwalii u templariuszy. 

Po pierwszych decyzjach Edwarda 11 wydawało się, że 

młody król odwróci zupełnie politykę swego ojca. Już po 
kilku miesiącach stało się widoczne, że angielska polityka 
wobec Szkocji nie będzie dalej tak zdecydowana i kon­
sekwentna jak za Edwarda I. Stary król postawił sprawę 

podporządkowania Szkocji na czele swych ambicji. Jego 

syn zwracał na Szkocję niewiele uwagi, a sprawy szkockie 
i obrona północnej granicy zależały zawsze nie od racji 
stanu, lecz jego osobistych interesów i emocji. Zaraz po 
śmierci ojca Edward II wraz z najbliższymi towarzyszami 
opuścił obóz wojenny w Carlisle i wrócił do Londynu 

na koronację, pozostawiając szkockich przeciwników Roberta 

background image

136 

Brace'a bez pomocy angielskiej. Rozkazy wysiane wiosna. 

1308 roku do szeryfów i innych urzędników lokalnych 

mających przygotować zaopatrzenie na kampanię w Szkocji 
zostały odwołane po kilku miesiącach. Nie mając ochoty 

opuszczać dworu, Edward z zadowoleniem przyjmował 

sugestie papieża Klemensa V i króla Francji Filipa IV, 
by podpisać zawieszenie broni ze Szkocją. W 1309 roku 

dowodzący wojskami angielskimi na północy sir John Segrave 

porozumiał się prywatnie z Robertem Bruce'em zawieszając 

działania wojenne i poradził królowi odłożyć je do następnego 

lata. Ostra zima i problemy ze zdobyciem paszy dla koni 

stały się dogodnym pretekstem do wstrzymania kampanii 

także i w tym roku. 

Za to w stosunkach z Francją Eidward poszedł po linii 

wytyczonej przez ojca. 25 stycznia 1308 roku poślubił 
w Boulogne księżniczkę francuską Izabelę, córkę Filipa IV 
Pięknego i złożył swojemu teściowi hołd wasalny za Gaskonię 
i Poitou. Wtedy to w sprawach wewnętrznych na pierwszy 
plan wysunęła się sprawa Gavestona. która na dobre poróżniła 
króla z baronami. Baronowie, źli z powodu faworyzowania 

znienawidzonego Gaskończyka, któremu Edward na czas 

swego pobytu we Francji powierzy! władzę w kraju, i zazdrośni 
o swoje przywileje, z miejsca wystąpili przeciwko królowi

l

Królowa, zajmująca w dzień i w nocy drugie miejsce po 

faworycie, stała się jego nieprzejednanym wrogiem i poparła 

opozycję. Monarcha dla ostrzeżenia kazał wzmocnić zamki 

królewskie, na co baronowie odpowiedzieli powzięciem 
uchwały o obowiązku „naprowadzenia króla na dobrą drogę" 
i zażądali usunięcia Gavestona. W obawie o wybuch wojny 

domowej, Edward kazał Gavestonowi zrzec się tytułu earla 

Kornwalii i 25 czerwca 1308 roku wysłał go do Irlandii na 
urząd namiestnika. Wymusiwszy na królu „wygnanie" fawo-

' Tym. co najbardziej rozjątrzyło magnaterię, by I takt. że sprawujący 

regencję Gaveston byt jeszcze do niedawna banitą, wygnanym t kraju przez 
Edwarda I za samowolne wycofanie sie z kampanii szkockiej w 1306 r. 

background image

137 

ryta. wiosną 1309 roku baronowie w parlamencie zażądali 

ograniczenia władzy królewskiej w sprawach finansowych, 
reformy sądownictwa (czyli dalszego ograniczenia władzy 
sądowniczej króla) i ukrócenia ekstrawagancji dworu. Edward 

przyrzekł rozpatrzyć żądania przychylnie w zamian za zgodę 
na powrót Gavestona. Faworyt powrócił z Irlandii lałem 1309 
roku i od razu zaczął knuć przeciwko swoim wrogom, 
zachęcając króla do oporu. Zaktywizowało to opozycję, na 
czele której stanął młody, ale za to najbogatszy arystokrata 

w królestwie, kuzyn króla Tomasz Lancaster, książę Lancaster, 
Derby i Leicester. Na kolejnym posiedzeniu parlamentu, 
zwołanym do Westminsteru na początku 1310 roku, król 
musiał przyjąć petycję lordów świeckich i duchownych, 
żądającą powołania specjalnego, 21-osobo\vego komitetu, który 
miał działać od marca 1310 do września 1311 roku kontrolując 
poczynania monarchy. W skład komitetu, którego członkowie 
nazwali się Lordami Zarządzającymi {Lords Ordaincrs), wszedł 
prymas Anglii (arcybiskup Canterbury) oraz 7 biskupów, 
ó earlów i 6 baronów. Do ich obowiązków, zgodnie ze 

złożoną przysięgą, należało „wydawanie takich zarządzeń, 
które będą zgodne z honorem i interesami Świętego Kościoła. 
z honorem i interesami monarchy, całego ludu i w zgodzie 

z przysięgą koronacyjną króla"

2

Chcąc się wyrwać spod kurateli Lordów Zarządzających 

Edward wyniósł się latem 1310 roku z Londynu razem 
z Gavestonem i pod pozorem przygotowywania wyprawy do 
Szkocji udał się na północ. Wysłany przodem „przez całe 
królestwo" urzędnik królewskiej kancelarii Ingelard Warley 
otrzymał rozkaz przygotowania zaopatrzenia dla armii. Warley 

zaciągnął w imieniu króla pożyczkę w wysokości 3 tys. 
funtów od earla Lincoln, zebrał poważne kwoty od różnych 
związków religijnych, jednak w sumie król by! zawiedziony 
nikłym odzewem ze strony pozostałych możnowładców. Co 

gorsze, większość earlów i baronów zignorowała wezwanie na 

2

 Dzieje Anglii eh 1485

 r„ s. 429. 

background image

138 

wyprawę, która w takich warunkach, zwłaszcza po spus­
toszeniu przez Szkotów terenów przygranicznych, zakończyła 
się całkowitym niepowodzeniem. 

We wrześniu 1311 roku Lordowie Zarządzający w obawie 

o to. że rosnący chaos w królestwie grozi załamaniem się 
administracji, przedstawili w parlamencie własny 35-punktowy 

plan naprawy państwa. W dokumencie znanym jako Protestac-
ja

 domagali się banicji Gavestona i ograniczenia władzy 

królewskiej w sprawach finansowych i przyznawania urzędów. 
W rzeczywistości chodziło o to. by przed końcem urzędowania 
komitetu odebrać królowi część władzy i wzmocnić oligarchię 
baronów poprzez kontrolę pieniądza i uzyskanie wpływu na 
nominacje urzędników. Ponadto baronowie żądali, by parla­
ment (za który baronowie uważali przede wszystkim siebie) 
zbierał się regularnie raz lub dwa razy do roku. a król nie mógł 
wypowiadać wojny i opuszczać królestwa bez jego zgody. 
Edward pozornie zastosował się do żądań baronów i w paździe­
rniku zatwierdził artykuły Protestacji. Wysłał Gavestona i in­
nych cudzoziemców ze swego otoczenia za granicę (do Francji 
i Flandrii), po czym po kilku miesiącach pozwolił im wrócić. 
Chcąc ochronić Gavestona przed zemstą baronów wiosną 1312 

roku wysłał go na północ w nadziei, że w razie czego będzie 
mógł się schronić na dworze szkockim. Przywódcy opozycji 
/ księciem Lancaster zajęli Londyn i złożywszy przysięgę na 

artykuły Protestacji wysłali pościg za Gavestonem, który 
tymczasem schronił się na zamku w Scarborough. Pragnąc mu 
pomóc król również podążył na północ i zamknął się w Yorku. 

skąd słał ukochanemu faworytowi listy mające podtrzymać go 

na duchu. Po trzech tygodniach Gavcston skapitulował przed 

earlem Pembroke, pod warunkiem że stanie przed sądem 

baronów. W czerwcu 1312 roku w drodze na południe został 

ścięty przez kata z wyroku jednego z najpotężniejszych możno-

władców w królestwie, earla Warwick \ 

Edward II musiał czekać 11 lat na anulowanie Protestacji i pomszczenie 

swego ulubieńca. 

background image

139 

Śmierć „zdrajcy" Cîavestona paradoksalnie rozbiła jedność 

przeciwników Edwarda II. Obawa przed podobnym losem 
i żądzą zemsty ze strony króla zbliżyła lakże do niego 

dawnych lojalistów, którym przewodził Hugon Despenser. 

Umiarkowani baronowie z earlem Pembroke i earlem Surrey 
(synem Johna de Warenne), niepewni przyszłości, przeszli 
na stronę króla. Edward kazał wzmocnić zamki królewskie 
i gromadził siły do rozprawy z opozycją przy okazji 
otwarcia nowej sesji parlamentu. W sierpniu 1312 roku 
obie strony spotkały się pod murami Londynu gotowe do 

walki i tylko otrzeźwieniu wzburzonych umysłów należy 

zawdzięczać, że nie doszło do wybuchu wojny domowej. 

Na szczęście dla króla jego popularność wzrosła po tym, 

jak królowa Izabela w listopadzie urodziła syna, później­

szego króla Edwarda III

1

. Edward, który z chwilą urodzenia 

następcy tronu zaczął nagle poważniej myśleć o przyszłości 

dynastii, zgodził się na rokowania z opozycją, które w grud­
niu zakończyły się abolicją dla zbuntowanych baronów. 

Jedynie Lancaster i Warwick mieli odwagę zaprotestować 

przeciwko powrotowi dawnej polityki w administracji. 

jednak i oni pogodzili się w końcu z królem. Przyczyną, 

która skłoniła adwersarzy do pojednania, były niepokojące 

wiadomości o wydarzeniach w Szkocji. 

Skutkiem nieudanej wyprawy Edwarda II do Szkocji w 1310 

roku była utrata większości szkockich zamków, które po­
zbawione pomocy i zaopatrzenia, jeden po drugim wpadały 
w ręce Szkotów. Z dostarczeniem zapasów dla garnizonu 
w Penh, któremu miano dostarczyć pomoc w październiku 

1312 roku, zwlekano aż do grudnia, przez co zamek i miasto 

padły kilka tygodni później. Ten sam los spotkał wkrótce 

Dundee. Dowódcy zamku w Stirling, sir Philipowi de Mowb­
ray, przysłano zaopatrzenie wartości zaledwie 100 funtów 
szterlingów, i to właśnie szczupłość zapasów przesądziła 

Królowa Izabela urodziła Edwardowi II czworo dzieci: dwóch synów. 

Edwarda i Jana. oraz dwie córki. Eleonorę i Joannę. 

background image

140 

o tym, że latem 1313 roku Mowbray zawarł zawieszenie broni 

z Edwardem Bruce'cm. 

Murowany zamek w Stirling, wybudowany w roku 1288, 

stal na wyniosłej, stutrzydziestometrowej granitowej skale. 

skąd dominował nad ealą doliną rzeki Forth. Już samo jego 
położenie czyniło go prawic niedostępnym. Dla atakujących 
problemem było samo dotarcie do niego, nie mówiąc już 
o wzięciu warowni szturmem. Strategiczne znaczenie zamku 
wynikało z faktu, że każdy, kto miał w swoim ręku Stirling, 

mógł kontrolować jedyną drogę prowadzącą z Edynburga 

i Falkirk na wyżyny szkockie oraz wszystkie okoliczne brody 
na rzece Forth. Żaden zamek w Szkocji nie był tak często 

i zawzięcie oblegany. Kiedy wiosną 1313 roku Robert Bruce 

ze swoimi ludźmi, lada jako odzianymi i często bosymi. 

śpiewającymi swą ulubioną marszową pieśń Hey, Titirie Taitie, 
rozbił obóz w położonym obok Stirling lesie Torwood, zamek 

pozostawał w stanie ciągłego oblężenia od ponad dziesięciu 
lat. Raz obsadzał go garnizon szkocki, i to Anglicy próbowali 
pokonać strome i kręte podejście do sterczącej na skale 
twierdzy, innym razem zamku broniła angielska załoga, a to 
Szkoci na próżno blokowali drogi i bez powodzeniu próbowali 
sforsować niedostępne mury. Miasto i zamek miało poprzez 

lejkowate ujście Forth dogodne połączenie z morzem. Moż­

liwość dostarczania drogą morską zaopatrzenia czyniło próby 

zagłodzenia załogi zamku prawie niemożliwymi. W sytuacji, 
gdy podstawowym orężem oblegających było wygłodzenie 
obrońców, dobrze zaopatrzony w wodę i prowiant zamek miał 
wszelkie szanse pomyślnego wytrzymania każdego oblężenia. 
Mimo to Robert Bruce, zdecydowany odebrać Anglikom tę 
kluczową fortecę, zablokował Stirling i pozostawił pod nim 
swego brata Edwarda z siłami wystarczającymi do odcięcia 

wszystkich lądowych podejść do zamku i prowadzenia prac 
oblężniczych. Porozumienie zawarte przez Mowbraya z Ed­
wardem Bruce'em latem 1313 roku postawiło króla Anglii 

i króla Szkocji przed nie lada problemem. Król Anglii, nawet 

background image

141 

jeśli z niechęcią, myślał o kolejnej wyprawie na Szkocję, nie 
mógł dłużej lekceważyć wyzwania rzuconego przez Szkotów, 
natomiast król Szkocji musiał przygotować się do stoczenia 

z całą poięgą angielską otwartej bitwy, której do tej pory 

starał się ze wszystkich sił uniknąć. 

Tymczasem ze Stirling przychodziły do Londynu ostrzeże­

nia. że jeśli nie nadejdą na czas posiłki, garnizon będzie 
musiał się poddać. Mowbray osobiście pospieszył na południe 
pragnąc uświadomić królowi strategiczne znaczenie swojej 
pozycji. Pod wpływem alarmujących wieści Edward potrak­
tował sprawę pomocy dla oblężonego zamku jako przedmiot 
narodowej dumy i postanowił raz na zawsze załatwić problem 
Szkocji, nie rozwiązany od czasu śmierci jego ojca. Niemałą 
rolę odegrały przy tym względy ambicjonalne młodego króla. 

Ulrata Stirling, symbolu angielskiego panowania w Szkocji, 

stanowiłaby dotkliwy cios dla prestiżu Anglii i mogła poważnie 

nadwyrężyć autorytet władcy w oczach własnych poddanych, 

a także w opinii innych dworów europejskich. Miłość własna 
Anglików, przyzwyczajonych do panowania nad wszystkimi 
swoimi sąsiadami i czujących swą wyższość nad pogardzanymi 
Szkotami sprawiła, że parlament bez oporu uchwalił konieczne 
subsydia. Zaraz potem, w lutym 1314 roku, król ogłosił 
gotowość wyruszenia do Szkocji tuż po Wielkanocy. Nie 
zwracając uwagi na protesty baronów, który przypominali, że 

zgodnie z postanowieniami Protestaeji król nie mógł wypo­
wiadać wojny bez ich zgody« Edward wydał rozkaz zebrania 
wielkiej armii i ogromnej ilości zaopatrzenia. 

ARMIE PRZECIWNIKÓW 

Z nadejściem wiosny Edward II powierzył obronę północno-

-zachodnich hrabstw doświadczonemu earlowi Pembroke, który 

już dwukrotnie walczył przeciwko Bruce'owi, a teraz miał 

osłaniać koncentrację głównej armii królewskiej w Newcastle. 
Potem posłał wezwanie do co najmniej 93 baronów, by stawili 

background image

142 

się na spotkanie z królem w Newcastle wraz z oddziałami 

zbrojnych i swoimi lennikami. Jednocześnie Ryszard de Burgh, 

earl Ulsleru, dostał rozkaz sprowadzenia 4000 najemników 

z Irlandii i Gaskonii. Trwały wytężone prace nad zorganizo­
waniem floty przeznaczonej do transportu zaopatrzenia i ope­

racji wzdłuż wschodniego wybrzeża Anglii. Na jej czele 

stanął wygnany ze Szkocji przez Roberta Bruce'a John de 

Lorne, mianowany przez Edwarda admirałem. 

Pierwsze reakcje baronów nie zadowoliły króla i Edward 

musiał ponowić wezwania w tonie bardziej kategorycznym. 

Tym razem jego żądania były konkretne. Król domagał się 

zaciągnięcia 20 000 piechoty ze środkowych i północnych 
hrabstw oraz kontyngentu łuczników z Walii, nakazując 

jednocześnie przesunięcie armii do punktu zbornego w Ber­

wick. Wierząc, że koncentracja wojsk przebiega pomyślnie, 

Edward wyruszył na północ, by osobiście przejąć dowództwo. 

Po przybyciu do Berwick spotkało go kolejne wielkie roz­

czarowanie. Brak popularności wśród własnego możnowładzt­

wa spowodował, że poparli go tylko trzej wielcy panowie: 
Gilbert de Clare, earl Gloucester. Humphrey de Bohun, earl 

Hereford i Aymer de Valence, earl Pembroke. Nie pojawiło 

się natomiast czterech najpotężniejszych feudałów Anglii: 

stryjeczny brat Edwarda, książę Lancaster, oraz earlowie 
Surrey, Warwick i Arundel, którzy przysłali tylko niewielkie 
oddziały jazdy. Królowi zabrakło wsparcia ich rycerzy, ale 
bardziej żałował lego. że tak ważnych osób nie ma przy nim. 

by mu doradzali w sprawach wojskowych. Edward uznał za 
konieczne wysłać trzecie wezwanie, w którym napisał do 

nieobecnych: .Jesteście mocno spóźnieni, pośpieszcie się 
i zmuście do przyjścia swoich ludzi"

5

Pomimo braku wojsk największych feudałów, elekt i tak 

byl imponujący. Licznie stawili się baronowie ze swoimi 
pocztami i wasalami, wśród których nie brakowało ludzi 
o talentach militarnych i znacznym doświadczeniu wojskowym, 

1

 The Three Edwards,

 s. 162. 

background image

143 

takich jak: sir Robert Clifford, sir Henry de Beaumont czy 
znakomity „gość" z Gaskonii. sir Giles d'Argentine, którego 

uważano za jednego z trzech najlepszych rycerzy tamtych 
czasów. Ówczesne kroniki, mające skłonność do wyolb­
rzymiania wszystkiego, oceniały liczebność armii Edwarda na 
50 000 do 100 000 ludzi. W XIV-wiecznej Anglii zebranie 
tak ogromnej masy ludzi i koni i zapewnienie jej należytego 
zaopatrzenia przez dłuższy c/as było sprawą zupełnie niemoż­

liwą. W rzeczywistości liczba ta przekraczała nieznacznie 

20 000. Prawdopodobnie Edward dysponował siłą ponad 2000 

rycerzy, 15 000 żołnierzy piechoty oraz 4000 walijskich 
i irlandzkich łuczników. Była to jak na owe czasy bardzo 
wielka armia, zbliżona liczebnością do tej, którą Edward 1 
powiódł na wyprawę do Szkocji przeciwko Wallace'owi 
w 1298 roku. 

Najważniejszym rodzajem wojsk Edwarda II była ciężka 

jazda, uważana za jedną z najlepszych w Europie, złożona 

z rycerzy i ich pocztów. Jej podstawową, najmniejszą jednostką 
organizacyjną, była kopia. W skład kopii wchodził okuty 

pełniejszą zbroją i wyćwiczony do walki przy użyciu długiej 

broni drzewcowej rycerz-kopijnik oraz lżej zbrojni słudzy 

i giermkowie. Oprócz Anglików, Walijczyków i Irlandczyków 
w kawalerii Edwarda II służyło wielu rycerzy-awanturników 
z Francji, Niemiec, Burgundii i Holandii. Nie brakowało też 
Szkotów, tradycyjnych wrogów rodu Bruce i tych, którzy 

uważali, że dla ich prywatnych interesów korzystniejsza jest 
służba u boku Edwarda

6

Wchodzący w skład ciężkiej kawalerii rycerze oraz towa­

rzyszący im giermkowie i zbrojni pachołkowie konni byli 

silnie uzbrojeni i opancerzeni. Postęp w dziedzinie umiejętności 
średniowiecznych płatnerzy pozwolił na zastąpienie w wieku 

XIII kolczugi z metalowej plecionki sztywną, wykonaną 

z kutych blach zbroją ochronną, stanowiącą osłonę ciała 

W bitwie pod Bannockburn po stronic Edwarda II walczyli min. 

Comynowie, MacDougallowie i MucNuhowie. 

background image

144 

rycerza. Początkowo pancerne blachy chroniące najbardziej 
wystawione na cios części ciała noszono pod kolczugą, jednak 
począwszy od połowy stulecia zaczęto je nakładać na nią lub 
zamiast niej, osłaniając nimi ramiona i nogi, a pod koniec 
wieku także klatkę piersiową i plecy. Początkowe próby 
połączenia elementów pancerza z kolczugą nie dały zadowa­
lających rezultatów, co doprowadziło do wykształcenia się 

w XIV wieku kompletnej zbroi płytowej, która w następnym 

stuleciu całkowicie wyparła kolczugę. 

Tradycyjny wizerunek rycerza angielskiego z początku 

XIV wieku, zakutego „od stóp do głowy" w kompletną 
zbroję płytową budzi zrozumiałe wątpliwości i każe zwe­
ryfikować ten błędny pogląd. Po pierwsze, pełna zbroja 
ze stalowych blach ukształtowała się dopiero w drugiej 
połowie XIV stulecia i w 1314 roku nie była jeszcze 
powszechnie noszona, nawet w tak dobrze rozwiniętym 

państwie jak Anglia. Po drugie, cena takiej zbroi była 
bardzo wysoka i na jej zakup mogli sobie pozwolić tylko 
stosunkowo nieliczni, najzamożniejsi rycerze. W armii Ed­
warda zbroje takie mogła posiadać wyższa kadra dowódcza. 
baronowie, wybitni „goście" zagraniczni i znaczniejsi rycerze-
-ziemianie. Pozostali musieli zadowolić się tradycyjną kol­

czugą, tylko częściowo uzupełnioną przez ochrony z blachy, 

najczęściej napierśnik oraz osłonę ramion i nóg, albo samą 

kolczugą. Najlepiej wyposażeni zbrojni z pocztów towa­

rzyszących baronom i zamożnym rycerzom posiadali zbroje 
zbliżone do tych, którymi dysponowali ubożsi rycerze. 

Pełniejsza zbroja zapewniała rycerzowi niemal całkowitą 

ochronę przed wszystkimi znanymi wówczas rodzajami broni. 

w związku z czym relatywnie spadło znaczenie tare/y. 

Zmniejszyła ona swą wielkość i przyjęła kształt sferycznego 

trójkąta, na którym zaczęto umieszczać wizerunki herbowe, 
haftowane również na płaszczach narzucanych na zbroję jako 
ozdoba, a zarazem znak ułatwiający identyfikację na polu 
bitwy. Głowę rycerza chronił hełm, nakładany na filcową 

background image

145 

podkładkę lub czepiec z siatki kolczej w kształcie ściśle 
przylegającego do głowy kaptura. Najczęściej był to popularny 
od Xli wieku zamknięty hełm garnczkowy o płaskodennym 
d/wonie, nasadzany nieraz aż po ramiona, całkowicie zakrywają­
cy twarz i szyję, ze szparą wzrokową i niewielkimi otworami 
oddechowymi (tzw. wizurą). Ze względu na ich wagę (od 7 do 

10 kilogramów) oraz to, że trudno było w nich oddychać, hełmy 

garnczkowe troczono zazwyczaj u łęku siodła i zakładano 
dopiero tuż przed samą walką. Z tego powodu część rycerstwa 

wolała lżejsze, otwarte hełmy o dzwonie stożkowym luh 
płaskim, często z przyczepionym do ich dolnej krawędzi 
skórzanym lub kolczym kołnierzem chroniącym kark i ramiona 
wojownika. Uzbrojenie ochronne rycerza uzupełniały rękawice 
z plecionki kolczej, początkowo w formie jednopalczastych 

łapawic, a nieco później także pięciopalczaste. Główną bronią 
zaczepną rycerza była ciężka i długa nawet na ponad cztery 
metry kopia z masywnym drzewcem i żelaznym grotem. 
zapewniająca rycerzowi olbrzymią silę ciosu wynikającą ze 

swego ciężaru i całego rozpędu bojowego ni mąka. Broń 

zaczepną rycerza uzupełniał miecz i topór bojowy lub maczuga, 

zwykle opatrzona w żelazną głowicę nabijaną kolcami. 

Ulepszenia w uzbrojeniu obronnym jazdy spowodowały 

znaczny wzrost wagi pancerza, co powodowało, że zrzucony 

z konia rycerz nie był w stanie podnieść się o własnych siłach. 
Dlatego też w bitwie starano się przede wszystkim zabić jego 
wierzchowca. Odpowiedzią na to były coraz bardziej roz­
budowane pancerze chroniące konia. Tak wielki ciężar. 
wliczając w to wagę rycerza i całego oporządzenia, mogły 

udźwignąć tylko specjalnie hodowane wierzchowce, silne, 

o potężnej budowie (destriers)

7

. To z kolei spowodowało, że 

zmniejszyła się szybkość szarży, która w takich warunkach 

odbywała się co najwyżej powolnym galopem. 

Zwykle znaczniejszy rycerz wyruszający na wyprawę wojenna, zabierał 

ze sobą 3-4 konie, w tym 2 wierzchowce bojowe. Ubożsi brali dwa konie. 

przy czym na bojowego wierzchowca przesiadali się tuż przed bitwą. 

10 _ Bannockburn 1314 

background image

146 

System hufców feudalnych wyklucza! jednolitą dyscyplinę 

spajającą całą armię. Nie uznawano też zbiorowej musztry ani 
wyszkolenia taktycznego. Wiedzę wojskową nabywano na 

wojnie, a poszczególni rycerze doskonalili swe rzemiosło 

poprzez ćwiczenia indywidualne lub na turniejach rycerskich. 

W dobie średniowiecza obowiązywał powszechnie kuli osobis­
tej dzielności i walki w pojedynkę. Toteż podstawowym 
szykiem rycerstwa byl „szyk w plot", w którym rycerze wraz 
ze swoim pocztem ustawiali się w jednej linii (wyglądali jak 
sztachety w plocie na ile zagęszczonych szeregów swych 
zbrojnych pocztów, stąd nazwa). Kolorytu armii rycerskiej 

dodawała porywczość, arogancja, wielka odwaga, a często 

także głupota czyniąca niemożliwym stosowanie skompliko­
wanej taktyki i strategii. Zawsze należało się liczyć z tym, że 
w krytycznym momencie o losie bitwy mogła zadecydować 

głupia brawura drobniejszych rycerzy szukających okazji do 
zdobycia osobistej chwały. Ponieważ armii rycerskiej brako­

wało dostatecznej dyscypliny i umiejętności manewrowania 
mniejszymi oddziałami, taktyka kawalerii była prosta. Dzielono 

ją zazwyczaj na trzy części, centrum oraz lewe i prawe 

skrzydło, i tak uszykowaną rzucano do jednej zmasowanej 
szarży na wprost, której celem było rozbicie szeregów przeciw­

nika ogromnym impetem zakutych w zbroje koni i jeźdźców. 
Po skruszeniu kopii walka zazwyczaj rozpadała się żywiołowo 
na wiele indywidualnych pojedynków przy użyciu mieczy 
i toporów. Dzieła zwycięstwa dopełniała idąca często w tyle 

za rycerstwem piechota, która wycinała rozbitego przeciwnika 

i dobijała lub brała do niewoli powalonych wrogów. Bitwa 
miała charakter starcia czołowego, bez śladu manewru czy 
posunięć taktycznych. Brak w niej było dowodzenia, które 
kończyło się przeważnie na wydaniu hasła do bitwy. Dowódz­
two zależało w zasadzie od statusu społecznego, a nie od 
wojskowego doświadczenia, toteż wielcy możnowładcy stojący 

na czele licznych hufców mieli zawsze więcej do powiedzenia 

niż uzdolnieni weterani mający pod swoją komendą najwyżej 

background image

147 

kilka kopii. Poszczególni wodzowie osobiście prowadzili swe 
rycerstwo do boju. 

Jeżeli przeciwnicy byli godni siebie, bitwa przypominała 

chaotyczną, krwawą bijatykę w kłębowisku ludzi i koni. która 

mogła trwać godzinami. Czasami, jakby za obopólną zgodą, 

obie strony, zmęczone zmaganiami- przerywały walkę i wy­
cofywały się na pozycje wyjściowe, żeby dać odpocząć 

ludziom i koniom, by potem znowu na siebie natrzeć i kon­
tynuować walkę, dopóki jedna z nich nie ustąpiła pola. 
W wojnach ze Szkotami przeciwnikiem rycerstwa angielskiego 

były zwykle łekkozbrojne formacje piechoty, rzadko kiedy 
większe grupy opancerzonych rycerzy. Łatwo można sobie 
wyobrazić przerażenie, jakie wzbudzała masa zakutego w zbro­

je rycerstwa w pełnym galopie w przeciwniku stojącym na 

drżącej ziemi dudniącej pod setkami podkutych kopyt końs­

kich. Oprzeć mu się mogły tylko świetnie wyszkolone. 
zdyscyplinowane i dobrze dowodzone oddziały piechoty. Bitwa 
pod Bannockburn miała być pojedynkiem feudalnego rycerstwa 
angielskiego i szkockich schiltrons. 

Piechota w armii Edwarda tradycyjnie stanowiła siłę pomoc­

niczą wobec rycerstwa, które w owym czasie wciąż jeszcze 

decydowało zarówno o przebiegu, jak i wyniku bitwy. Żołnierz 

pieszy był wciąż, w porównaniu z rycerzem konnym, postacią 
zdecydowanie drugoplanową, zarówno pod względem skutecz­
ności na polu walki, jak i prestiżu, jakim go darzono. W bitwie 
zwykli piechurzy nie mieli wicie do roboty. W trakcie walki 

piechota nie stosowała prawie żadnego manewru, a jej 
zadaniem było tkwić w miejscu jako solidna baza wyjściowa 
rozstrzygającego o wyniku bitwy natarcia ciężkiej kawalerii. 
Niekiedy żołnierzy pieszych używano do przeprowadzenia 
wstępnego ataku (co w razie przedłużania się walki groziło 

jednak stratowaniem przez własne, zniecierpliwione rycerstwo), 

częściej do wycinania resztek wrogich wojsk rozbitych szarżą 

kawalerii. Mieli też prowadzić intensywny ostrzał nieprzyja­

ciela, co znacznie zwiększało szansę sukcesu działań jazdy. 

background image

148 

która uderzała w najsłabsze punkty, starając się dokonać 
podziału wrogiej armii, po czym ją otoczyć i wyciąć izolowane 

grupy wroga. Istotną częścią zagadnienia koordynacji działań 
piechoty i jazdy była kwestia wzajemnych relacji między siłą 
ostrzału a decydującym atakiem. W efekcie rycerstwo starało 
się przechodzić do rozstrzygającego natarcia bezpośrednio po 
ostrzale, zanim minęło zamieszanie, jakie spowodowało ono 

w szeregach przeciwnika. Piechota tworzyła zaplecze manewru 

dla mało zwrotnej jazdy rycerskiej, mogła też zająć i utrzymać 

stanowiska górujące nad okolicą (tak jak Szkoci Wallace'a 
pod Stirling Bridge) lub inne pozycje o dużym znaczeniu 
taktycznym (np. mosty czy brody). Wykorzystywano ją także 
do różnych czynności obozowych i prowadzenia działań 
oblężniczych. 

Znaczną część piechoty angielskiej stanowili sezonowi 

żołnierze niezbyt zaprawieni w boju, uzupełnieni weteranami 

ze środkowych i północno-zachodnich hrabstw, którzy służyli 

jeszcze w kampaniach Edwarda 1. W masie piechoty domino­

wali włócznicy uzbrojeni we włócznie oraz krótkie miecze, 

jednosieczne kordy lub sztylety traktowane jako broń boczna. 

Uzbrojenie ochronne piechurów stanowiły najczęściej grube 
skórzane lub filcowe kaftany, chroniące ich przed uderzeniami 
mieczy i strzał oraz rękawice z metalowej plecionki lub 
połączonych ze sobą blaszanych płytek. Na głowie piechurzy 
powszechnie nosili prosty stalowy hełm stożkowy 2 nosalem 

(znany w Europie Zachodniej jako hełm normandzki) lub 
w kształcie metalowego kapelusza z kopulastą główką i sze­
rokim rondem lekko opadającym w dół (przypominający 
charakterystyczne angielskie battle bowlers z czasów I i II 
wojny światowej). 

Najlepsze oddziały piechoty Edwarda II tworzyli świetnie 

wyszkoleni łucznicy z Walii i hrabstw graniczących z Walią 
(zwłaszcza z Cheshire) oraz irlandcy najemnicy. Łucznicy, 
którzy tak dobrze spisali się pod Falkirk, szli do bitwy 
uzbrojeni w długi łuk. trzy zapasowe cięciwy i kołczan 

background image

149 

zawierający pęk 24 strzał o długości ok. 70 cm. zakończonych 

ciężkimi, stalowymi grotami, których zadaniem było przebi­

janie zbroi. Niekiedy w pęku znajdowało się 6 do 8 strzał 

długości yarda (ok. 92 cm), lżejszych i posiadających węższe 

lolki. mających zasięg do 275 metrów. Dodatkową bronią 

strzelców mógł być miecz, sztylet, maczuga lub siekiera 
bojowa oraz tarcza. Przeznaczeni z natury do walki manew­

rowej mieli lżejsze uzbrojenie ochronne w postaci stalowego 

hełmu i lekkiej kolczugi lub skórzanego kaftana. Właściwie 
wykorzystani na polu bitwy łucznicy stanowili śmiertelne 

zagrożenie dla przeciwnika. Ich zadaniem było atakowanie 

mniej mobilnych sił nieprzyjaciela i nękanie go ostrzałem 

z dystansu, dopóki straty w ludziach i zmęczenie nie wywołają 
wśród wroga demoralizacji i nie spowodują rozluźnienia 
szyku. Dobrze wyszkolony łucznik angielski potrafił wyrzucić 

nawet do dwunastu strzał na minutę (w tym czasie kusznik, 

który musiał naciągać kuszę przed każdym strzałem, mógł 
oddać zaledwie jeden strzał) rażąc celnie na odległość około 

250 metrów. 

Ogólnie rzecz biorąc, armia Edwarda II stanowiła siłę 

wystarczającą do stoczenia bitwy na wąskim froncie na 
podejściach do «Stirling i dobrze przystosowaną do warunków 

terenowych kraju, w jakim musiała walczyć. Jej skład od­

powiadał przewidywaniom Edwarda, który zapowiadał, że 
„poważny wysiłek w walce przypadnie piechocie". Jak się 

później okazało, przewidywania te nie sprawdziły się wobec 

błędów w dowodzeniu i braku dyscypliny w oddziałach 

angielskich. 

Około 10 czerwca 1314 roku, na dwa tygodnie przed 

upływem terminu zawieszenia broni w Stirling, siły angielskie 

skoncentrowane w rejonie Berwick i Wark były gotowe do 

wymarszu. Kilka następnych dni Edward poświęcił na kon­
ferencje ze swoimi dowódcami i formalności związane z kon­
fiskatą szkockich ziem należących do Johna Grahama i Toma­

sza Randolpha, które oddał synowi swego nowego faworyta, 

background image

L50 

Hugona Despensera. 17 czerwca cała armia Edwarda prze­
kroczyła graniczną rzekę Tweed w Coldstream i ruszyła na 
północ wzbudzając swą liczebnością i wspaniałym wyposaże­
niem nieopisany strach wśród mieszkańców regionu Lauder­
dale, przez który maszerowała. Za wojskiem podążał tabor 
o wielkości trudnej do określenia, zgodnie twierdzono jednak. 
że był on ogromny. Jak piszą niektórzy autorzy, rozciągał się 
w marszu na długość 20 mil. Przyjmując, że w tamtych 

czasach jeden wóz taborowy przypadał na około dziesięciu 

walczących, tabor towarzyszący armii Edwarda ii mógł liczyć 
nawet ponad 2000 wozów. W taborze oprócz zapasów broni, 
żywności i paszy dla koni wieziono sprzęt obozowy i obleż-
niczy, namioty oraz prywatne kosztowności rycerstwa. W ta­
borze znajdowali się leż towarzyszący wojsku księża, pisarze, 
kucharze i polowe służby sanitarne. 

Po czterech dniach marszu Anglicy osiągnęli Edynburg, 

gdzie zatrzymali się na czas potrzebny do rozładowania 

statków z zaopatrzeniem. 22 czerwca Edward wznowił marsz 

i wieczorem tego samego dnia, po przebyciu 20 mil, zmęczone 

oddziały angielskie podeszły pod Falkirk. Stąd dzielił je już 

tylko dzień marszu od wojsk szkockich obozujących na skraju 
lasu Torwood, porastającego brzegi niewielkiego strumienia 
Bannockburn, kilka mil na południe od Stirling. 

Niemożliwe jest oszacowanie dokładnej liczby wojsk szkoc­

kich, jakimi dysponował król Robert Bruce. Wczesne źródła 
angielskie określały liczebność armii szkockiej na 30 000 
łudzi, ale wyliczenia te są znacznie przesadzone. Szkoci 
dysponowali zapewne armią nieprzekraczającą 10 000. Co 
najmniej 2000 z nich stanowiła czeladź obozowa oraz pospolite 
ruszenie mieszczan ze Stirling, wyrobników, drobnych rzemieśl­

ników i chłopów z okolicznych wsi przywołanych do pomocy 
przez Bruce'a. Ludzie ci, niewyszkoleni i słabo uzbrojeni, nie 
nadawali się do walki u boku sił głównych, można ich było 

jednak postawić na straży obozu lub użyć jako cenną rezerwę 

w rozstrzygającym momencie bitwy. Po odliczeniu sił pozo-

background image

151 

sławionych do blokowania angielskiej załogi zamku w Stir­

ling Robert Bruce mógł przeciwstawić Anglikom zaledwie 
około 7000 ludzi, w tym kilkuset uzbrojonych w krótkie łuki 

tuczników z lasów Ettrick i około 500 jeźdźców. Szkocka 

kawaleria, w której uzbrojeniu obronnym dominowała cokol­
wiek przestarzała zbroja typu kolczugowego i uzupełniający 

ją otwarty, płaski hełm z doczepionym czepcem kolczym, 

była lżej uzbrojona i nie mogła stanowić godnego przeciw­

nika dla angielskiej konnicy, która składała się niemal 

w całości z ciężko opancerzonych jeźdźców dosiadających 
wielkich flamandzkich ogierów bojowych. Za to angielska 
piechota w swej większości nie mogła się równać ze 
szkockimi włócznikami Bruce'a, zaprawionymi w walce, 
dobrze wyszkolonymi, ufającymi swym dowódcom i wal­
czącymi o słuszna dla nich sprawę. W przeciwieństwie do 
armii angielskiej, w której prawie wszyscy przedstawiciele 

szlachty walczyli w szeregach ciężkiej jazdy, przez co 

zaniedbywano piechotę i dowodzenie na niższych szczeblach, 

szkoccy rycerze szli do walki u boku swoich ludzi pieszo. 
dzięki czemu mogli nimi lepiej dowodzić oraz utrzymywać 

wysokie morale i dyscyplinę. 

W porównaniu z armią Edwarda wojsko Bruce'a sprawiało 

wrażenie ubogiej i surowej masy. Bez wielkich kolorowych 

chorągwi, wspaniałych strojów rycerskich i koni okrytych 

zbrojami, często obdarci i bosi Szkoci byli typowym produktem 
wojny partyzanckiej toczonej od lat na całej szerokości 
i długości Szkocji. Niektórzy z nich walczyli jeszcze u boku 
Wallace'a. większość jednak stanowili ich synowie, którzy 

smak wojaczki poznali pod wodzą Roberta Bruce'a. Wielu, 

naznaczonych od lat piętnem wojny, nie znało innego życia. 

jak życie wojownika, i było gotowych do walki. Bruce 
wykorzystał rok przerwy w działaniach wojennych na przygo­

towanie swych ludzi do nadchodzącej bitwy. Przez ostatnie 

dwa miesiące intensywnie szkolił swą armię, chcąc zmienić 
nieruchome dotąd kolczaste schiltrons w bardziej mobilne 

background image

152 

formacje, zdolne do wykonania manewru na polu walki

8

Wszyscy, którzy znaleźli się z nim na polach Bannockburn, 

byli dobrze wyszkoleni, zdyscyplinowani i stanowili w polni 
profesjonalną armię, która w sprzyjających okolicznościach 

z powodzeniem mogła stawić czota znacznie silniejszemu 
wrogowi. W jej składzie większość stanowili potomkowie 
dawnych Szkotów i celtyckich Piktów, mówiący nadal języ­
kiem gaelickim, nie brakowało jednak ludzi ze szkockich 

nizin używających narzecza charakterystycznego dla pograni­

cza, a nawet tych, dla których najbliższy byl język normandz-
ko-francuski. 2 drobnymi wyjątkami w szeregach Bruce'a 
znaleźli się przedstawiciele najsłynniejszych szkockich klanów: 
Cameron, Campbell, Carmichael, Chisholm, Fraser, Gordon. 

Grant. Gunn, Mackay, Macintosh, MacPherson, MacQuarry. 
MacLean, MacDonald, MacFarlan. MacGregor, MacKenzie, 
Menzies, Munro. Robertson, Ross, Sinclair i Sutherland. 

8

 Bruce dobrze pamiętał, że niezdolność do wykonywania manewrów 

przez szkockie schiUrons stalą się jedna, z głównych przyczyn klęski Wallace'a 
pod Halkirk. 

background image

BANNOCKBURN — DZIEŃ PIERWSZY 

— NIEDZIELA — 23 CZERWCA 1314 ROKU 

Straż przednia armii angielskiej dotarła do Bannockburn we 
wczesne niedzielne popołudnie 23 czerwca 1314 roku poko­
nując z Falkirk niemałą odległość 20 mil. Strudzeni uciążliwym 
marszem odbywanym w kurzu i czerwcowym upale Anglicy 
zatrzymali się na południowym brzegu strumienia. 

Kilka godzin wcześniej w obozie szkockim rozległ się 

dźwięk dudów i bębnów budzących ludzi na zwyczajową, 

poranną mszę polową. Po mszy. jako że była to wigilia dnia 
św. Jana Chrzciciela, Szkoci zjedli skromny posiłek złożony 
z niewielkiej ilości chleba i wody. Po śniadaniu dwaj szkoccy 

dowódcy — Jakub Douglas oraz sir Robert Keith, dziedziczny 
marszałek Królestwa Szkocji i dowódca kawalerii Bruee'a, 
wyjechali naprzód, na spotkanie nadciągającej armii Edwarda. 

Kilka mil za Bannockburn. kiedy opadła poranna mgła, obaj 

ujrzeli pierwsze promienie słońca błyskające na ostrzach kopii 

nadchodzących Anglików. Forpocztę wojsk angielskich stano­

wiła ciężka jazda rycerska, 2000 pancernych jeźdźców masze­
rujących wśród chrzęstu zbroi i dźwięków trąb, lśniących 

wypolerowanymi tarczami i hełmami. Za rycerstwem, niczym 

długi, rogaty wąż, sunęły nieprzebrane szeregi piechoty 

miarowo kołysząc łuskami tarcz i ostrzami włóczni. Nad 
maszerującym wojskiem powiewały setki kolorowych znaków, 

background image

154 

wśród których przeważały chorągwie z czerwonym krzyżem 
św. Jerzego na białym tle. Widok, jaki ujrzeli Douglas i Keith, 

musiał być zaiste porażający nawet dla tak doświadczonych 
wojowników, z trudem bowiem mogli zachować spokój, gdy 

jakiś czas potem zdawali relację z rekonesansu swemu królowi. 

Bruce wysłuchał ze spokojem meldunku o przygniatającej sile 

wroga, ważąc w myślach sposób, w jaki mógł się przeciw­

stawić Anglikom ze swoimi nielicznymi i słabo uzbrojonymi 

ludźmi. Po chwili namysłu polecił obu dowódcom, by byli 

oszczędni w słowach i uspokoili wojsko mówiąc, że Anglicy, 

chociaż bardzo liczni, są zmęczeni i zdezorganizowani szyb­
kim, tygodniowym marszem przez Lauderdale. 

Dokładne odtworzenie wydarzeń, które miały miejsce 

w ciągu następnych 24 godzin, nie jesl możliwe i musi opierać 

się głównie na przypuszczeniach. Ze wszystkich, którzy 
opisywali później bitwę pod Bannockburn, tylko jeden autor 
był jej naocznym świadkiem ', a wszyscy, z wyjątkiem 

jednego, byli duchownymi. Pierwsze dzieło, autorstwa Johna 

Barboura (1316-1395), archidiakona Aberdeen, liczący ponad 

13 lys. wierszy poemat The Brus, zawierający stosunkowo 

najwięcej szczegółów, powstał dopiero po 1375 roku. Inne 

dzieło, autorstwa Thomasa Graya, zatytuowane Scalatronica, 

jest pracą żołnierza, którego ojciec sir Thomas Gray bral 

udział w bitwie, napisaną w 1355 roku w więzieniu w Edyn­
burgu. Angielskie kroniki kościelne są dalekie od prawdy 
historycznej w podawaniu faktów i wykazują całkowilą 
nieznajomość zagadnień taktycznych. Z tego powodu w oce­
nie wydarzeń dotyczących przebiegu walki istnieje ogromne 
pole do spekulacji, i to nie tylko w odniesieniu do szczegółów. 
ale i spraw o znaczeniu zasadniczym, jak na przykład samo 

miejsce bitwy. 

1

 Robert Baston. angielski karmelita, którego lidwurd Ił /ubrał ze sobą., by 

opisał jego zwycięstwo. Wzięty przez Szkoiów do niewoli Baston został 

zmuszony do napisania zbioru triumfalnych wierszy, które nie wnoszą nie 
konkretnego do współczesnej wiedzy o przebiegu bitwy. 

background image

155 

Trudności z dokładnym zlokalizowaniem pola walki wyni­

kają zapewne z faktu, że obecnie na miejscu tym znajdują się 
zabudowania wsi Bannockburn. gdzie trudno znaleźć jakiekol­
wiek ślady średniowiecznej bitwy. Wśród historyków panuje 
zgodny pogląd, że Robert Bruce zajął pozycje w odległości 
około dwóch mil od Stirling na niewielkim płaskowyżu na 

północ od strumienia Bannockburn (Bannock Burn), spodzie­
wając się, że wojska angielskie nadejdą od południowego 
wschodu starą, pochodzącą jeszcze z czasów rzymskich drogą 

z Falkirk do Stirling. Obecnie teren ten jest suchy i dobrze 

zdrenowany» jednak w XIV wieku była to w większości 
bagnista, trawiasta równina (zwana przez Szkotów The Carse 

— „moczary", a przez Anglików The Pools — ..kałuże") 

przecięta płytkim, leniwie płynącym z zachodu na wschód 

Bannockburn (i jego niewielkim lewym dopływem Pelstream 

Burn), który w swym dolnym biegu skręca w kierunku 

północno-wschodnim i wije się licznymi zakolami aż do 

ujścia do rzeki Forth, około czterech mil na wschód od 

Stirling. Znaczny odcinek środkowego biegu Bannockburn na 
wysokości wsi biegł dnem dość głębokiego wąwozu, co 

w połączeniu z bagnistą doliną w dole strumienia sprawiało, 

że można go było przekroczyć bezpiecznie tylko w jednym 

miejscu, brodem, przez który wiodła stara rzymska droga 
z Falkirk. Teren, pełen grzęzawisk i stawów, położony u ujścia 

Forth, której poziom wody zmieniał się podczas przypływów 
morza, nie sprzyjał użyciu ciężkiej jazdy. Z tego powodu 

przyjmuje się, że pole bitwy znajdowało się na północ od 
wąwozu Bannockburn na stosunkowo płaskim, wznoszącym 
się terenie pomiędzy mokradłami The Carse a położonymi po 
zachodniej stronie drogi lesistymi wzgórzami Gillies (Gillies 
Hill)

 i Coxet (Coxei Hill). Teren ten oddziela od mokradeł 

nierówna i wysoka miejscami na 50 stóp (ok. 16 m) skarpa 
oddalona od drogi w pewnych miejscach na 1000 yardów (900 

m). w innych zaledwie na 200 yardów (180 m). Wzdłuż 

skarpy biegła wąska ścieżka znana jako The Way lub Carse 

background image

156 

Road

 prowadząca ze wsi Bannockburn do Stirling, kióra 

łączyła się z główną drogą w odległości około jednej mili 
(1600 m) od zamku. Mniej więcej w połowie drogi między 
wsią i zamkiem, na skarpie nad ścieżką, stal niewielki kościół 
pod wezwaniem św. Niniana. 

Robert Bruce, zamierzając zniwelować liczebną i jakościową 

przewagę Anglików, starannie wybrał miejsce starcia milę lub 

dwie od Stirling. Swoje siły, zgrupowane początkowo w lesie 

Torwood. ustawił po obu stronach drogi z Falkirk, w wąskim 

przejściu pomiędzy wsią Bannockburn a zalesionym stokiem 

Gillies Hill, łagodnie opadającym ku Bannockburn, gdzie 
drzewa miały utrudnić atak znacznie lepiej wyszkolonej 
angielskiej jazdy. Szerokość pola bitwy ograniczały trudno 
dostępne moczar}' osłaniające lewe skrzydło Szkotów i las 
u podnóża Gillies Hill, osłaniający ich prawą flankę. Mniej 
więcej 1500-metrowy front był wąski, zdecydowanie za wąski 
dla tak licznej armii angielskiej, która w tych warunkach nie 
mogła rozwinąć do walki wszystkich swoich sił. Chcąc 
zmniejszyć ryzyko oskrzydlenia na swym prawym skrzydle 

Robert Bruce kazał zatarasować zwalonymi pniami wszystkie 
przejścia w lesie, a na przedpolu kazał przygotować dużą 
liczbę płytkich dołów, o które miały się potykać konie 

angielskiej kawalerii. Część sił ukrył w lesie, aby uniknąć 
strat spowodowanych ostrzałem z angielskich łuków. Wzdłuż 
strumienia pozostała tylko luźna linia lekkozbrojnych harcow-
ników i łuczników z Ettrick. 

Swoje siły piesze Robert Bruce podzielił na cztery duże 

zgrupowania włóczników, każde po około 1500 ludzi. Dwa 

z nich stały pod osłoną drzew frontem do Bannockburn. Na 
prawym skrzydle, na zachód od drogi z Falkirk, zajęło 
stanowiska zgrupowanie dowodzone przez samego króla 

Roberta, złożone z ludzi z Carrick, Bute, Kintyre. Cunning-

hame, Kyle oraz bitnych górali z wyżyn i groźnych wojow­
ników z zachodnich wysp prowadzonych przez Angusa Og 
z klanu MacDonald. Na lewym skrzydle, po wschodniej 

background image

157 

stronie drogi, znajdowało się zgrupowanie dowodzone przez 

królewskiego brata, Edwarda Bruce'a. Tworzyły je oddziały 

z Buchan, Mar, Angus. Strathearn. Menteith i Lenn. Front 
obydwu czołowych szkockich schiftrons chroniło koryto 

strumienia i jego bagniste w wielu miejscach brzegi. Tuż 
przed pojawieniem się Anglików Robert Bruce rozkazał swoim 
oddziałom wzmocić pozycje kilkoma rzędami zaostrzonych 

palików wbitych w ziemię i setkami żelaznych kolców 
rozrzuconych na przedpolu, czyniąc ewentualny atak konnicy 
wroga wielce niebezpiecznym. 

Za pozycjami lewoskrzydłowych oddziałów Edwarda Bru-

ce'a szyk szkocki zakręcał niemal pod kątem prostym i biegł 
dalej wzdłuż skarpy oddzielającej suchy płaskowyż od znaj­
dujących się w dole moczarów. Stały tu dwa kolejne schiltrons. 

Tuż za plecami włóczników Edwarda Brucc'a zajął pozycje 

Jakub Douglas na czele ludzi z pogranicza oraz z Lanark, 

Kenfew i Dumfries. Stanowiska czwartego zgrupowania. 

złożonego z wojowników z Ross, Moray, Inverness, Elgin 

i Forres pod Tomaszem Randolphem, carlcm Moray, znaj­

dowały się koło kościoła św. Niniana. w pobliżu miejsca, 
gdzie boczna ścieżka łączyła się z główną drogą do Stirling. 

Pięciuset jeźdźców sir Roberta Keitha stanowiło odwód. Bruce 
tak bardzo obawiał się angielskich łuczników, że rozkazał 

Keithowi i jego konnicy zaatakować ich, gdy tylko pojawią 

się na polu bitwy. Dowodzone przez sir Johna Airtha oddziały 
osłaniające obóz, złożone ze służby taborowej, czeladzi 

i pomocniczego pospolitego ruszenia (small folks), których 

w zasadzie nie zaliczano do właściwego wojska, skryły się za 

zboczami Gillies i Coxet Hills, gotowe wspomóc siły główne 
w razie zwycięskiego, lub uciec na wypadek niekorzystnego, 
przebiegu bitwy. 

Przy takich warunkach terenowych i uszykowaniu wojsk 

szkockich Edward U miał tylko dwie możliwości działania. 
Mógł zaatakować frontalnie obydwa czołowe zgrupowania 
szkockie, które miał w zasięgu wzroku, lub próbować obejść 

background image

158 

pozycje Szkotów od strony moczarów-'. Edward, ufny w swoją 
siłę, wybrał oba rozwiązania. Gubernator Stirling, sir Philip de 
Mowbray, któremu Szkoci pozwolili udać się za glejtem do 
obozu Anglików, usiłował przekonać Edwarda, by poczekał 

i zobaczył, co zrobi Bruce i nie atakował go mając przed sobą 
nierozpoznane grzęzawiska. Rada była mądra, zwłaszcza że 
Mowbray dał znać królowi, że Szkoci zablokowali wszystkie 
mniejsze drogi wiodące przez suchy las. ale Edward nie chciał 

jej słuchać. Być może był zbyt dumny i gdy raz zobaczył 

Szkotów, nie chciał się cofać, a może chciał dorównać swemu 
sławnemu ojcu, który zawsze atakował szybko i z wielką siłą. 

Po krótkim odpoczynku Edward rozpoczął bitwę, wysyłając 

do przodu dwie grupy kawalerii. Pierwszy oddział, liczący od 
500 do 700 rycerzy pod wodzą Clifforda i Beaumonta. 
wyruszył wraz z Mowbrayem drogą u podnóża skarpy, aby 
obejść Szkotów od tyłu i dotrzeć do Stirling. Wydaje się, że 
Edward chciał w ten sposób uwolnić od oblężenia zamek 

i nawiązać współdziałanie z jego załogą, aby odciąć Szkotom 

odwrót i wziąć ich w dwa ognie. Obszedłszy lewe skrzydło 
armii szkockiej Anglicy przeprawili się przez Bannockburn 

i wjechali w głęboki wąwóz, gdzie byli dobrze ukryci przed 

wzrokiem rozlokowanych na wyniesieniu Szkotów Douglasa 

i Randolpha. Początkowo obecność angielskiej jazdy podąża­

jącej w górę The Way nie została zauważona. Dopiero gdy 

oddział Clifforda i Beaumonta zbliżył się do kościoła Św. 

Niniana, czujny Robert Bruce dał ostrą reprymendę dowodzą­

cemu w tym miejscu Randolphowi, kwitując jego brak 
spostrzegawczości stwierdzeniem, że nie dostrzegł „róży, 
która spadła z jego wieńca". 

Zbesztany Randolph szybko skrzyknął swoich ludzi i spro­

wadził ich w dół, gdzie sprawnie uformowali obronny schiltron 
blokujący ścieżkę, po której posuwali się Anglicy. Ujrzaw

r

szy 

szkockich włóczników jadący na czele kolumny angielskiej 
sir Thomas Grey, ojciec późniejszego kronikarza, wezwał 
Clifforda do zatrzymania się. Ten jednak poddał w wątpliwość 

background image

159 

jego odwagę i wydał rozkaz do ataku. Grey i jego rycerze 

ruszyli naprzód i za chwilę nadziali się na wysławione 
przeciwko nim ostrza włóczni. Pierwsza fala atakujących 
odbiła się od szkockiego wału, wielu rycerzy zginęło, wielu 

innych, zrzuconych z koni, dostało się w ręce Szkotów, wśród 
nich także sir Thomas Grey. Anglicy cofnęli się, przegrupowali 
i natarli ponownie, lecz i tym razem nie udało im się 
przełamać szkockiego szyku. Clifford przez jakiś czas ponawiał 
szarże, były one jednak za każdym razem słabsze z powodu 
strat, zmęczenia i coraz większej liczby zabitych koni i ludzi 
zalegających na drodze natarcia. 

Obserwujący z góry walkę w wąwozie Jakub Douglas posłał 

do Bruce'a z prośbą o wyrażenie zgody na wsparcie Randolpha, 

król nie chciał jednak ryzykować zaangażowania połowy swoich 
sil w nie mającą decydującego charakteru potyczkę. Zresztą 

— jak się okazało — ludzie earla Moray wcale nie potrzebowali 

pomocy. Widząc ich zwycięskie zmagania Douglas powstrzymał 
swe zapędy i pozwolił Randolphowi dokończyć dzieła samemu. 

Zdesperowani Anglicy zaczęli rzucać w Szkotów toporami 

bojowymi i maczugami w próżnej nadziei, że uda im się 
wyrąbać lukę w zwartym szkockim szyku. W końcu zostali 

odparci i zbierali się powoli w pewnej odległości od schiltron 

Randolpha. Rozgrzani powodzeniem Szkoci nie zamierzali na 

tym poprzestać. Rozentuzjazmowani ruszyli nagle do przodu, 
dokonując rzeczy rzadkiej w historii militarnej średniowiecza. 

zaatakowali pieszo angielską kawalerię. Dla angielskich rycerzy 
była to ostatnia kropla, która przelała kielich gory

C7

y- Okazało 

się, że nie są w stanie pokonać szkockiego ,jeża" walcząc sami. 
Zmęczeni, pobici i bliscy paniki rozpoczęli bezładny odwrót, 
pozostawiając na polu walki około 100 zabitych i rannych, 
w lym poległego sir Roberta Clifforda. Jeśli wierzyć przekazom, 
Szkoci stracili w tej walce tylko sześciu zabitych. 

Zwycięska potyczka Randolpha, choć nie mająca faktycznie 

dla Szkotów decydującego charakteru w obliczu wciąż trzy­

krotnie silniejszego przeciwnika, miała ogromne znaczenie 

background image

160 

background image

161 

moralne. Właśnie wtedy okazało się, że dobrze wyszkolone 
i dowodzone schiltrons mogą skutecznie stawić czoła ciężkiej 
jeździe rycerskiej i jeśli Anglicy nie zmienią w zasadniczy 

sposób swej taktyki, Szkotów stać na odniesienie wielkiego 
zwycięstwa. Włócznicy Randolpha walczyli przecież sami, 

bez jakiegokolwiek wsparcia, a ich skrzydeł nie osłaniały ani 
grzęzawiska, ani las. Mimo to angielska jazda rycerska nie 
potrafiła przełamać ich szyków bez wsparcia łuczników. 

Kiedy Randolph i Douglas zajęli z powrotem poprzednie 

stanowiska, dotarły do nich wieści, że potyczka z oddziałem 
Gif forda i Beaumonta nie była jedynym starciem tego 

popołudnia. Do walki doszło także na odcinku czołowym 

zajmowanym przez oddziały Roberta Bruce'a. W jej trakcie 

zdarzył się incydent, który — choć z pozom błahy — mógł 
się okazać decydujący dla losów całej kampanii, lecz szczęś­

liwie dla Szkotów dostarczył im nowych powodów do chwały 
i wiary w rycerskie umiejętności ich króla. 

Podczas gdy wydzielony oddział eskortujący Mowbraya 

próbował przedostać się na tyły Szkotów i dotrzeć do Stirling, 
główne siły angielskiej straży przedniej idące główną drogą 
z Falkirk przekroczyły koryto Bannockburn i zaczęły wy­

chodzić naprzeciw ukrytemu w lesie zgrupowaniu Roberta 

Bruce'a. Już podczas podchodzenia do strumienia w szeregi 

angielskiej kawalerii wkradł się chaos. Zwyczajowo za ubez­

pieczenie całej armii w marszu i dowództwo straży przedniej 

odpowiadał marszałek Królestwa (drugi po wielkim konstablu 
dowódca wojskowy w państwie). Ponieważ jednak pod Ban­

nockburn nie było go przy Edwardzie, wydawać by się mogło, 
że dowództwo powinno spoczywać w rękach najwyższego 
obecnego dostojnika wojskowego, jakim był wielki konstabl. 
Chociaż na podstawie prawa dziedziczenia konstablem Anglii 
był Humphrey de Bohun, earl Hereford, Edward postanowił 
powierzyć dowództwo nacierających frontalnie oddziałów 
straży przedniej młodemu Gilbertowi de Clare, earłowi Glou­
cester. Hereford był starszym i doświadczonym wodzem, do 

II — B;inm>tkbiini 1114 

background image

162 

tego niechętnym rodowi Gloucestera. toteż powierzenie do­
wództwa nad awangardą młodszemu rywalowi odebrał jako 

ujmę na honorze. Zobaczywszy z oddali Szkotów, Hereford 
i Gloucester — prześcigając się wzajemnie — ruszyli na nich 

ze wszystkimi swoimi rycerzami, chcąc jako pierwsi zetrzeć 
się z wrogiem i opanować suchy płaskowyż, gdzie cała armia 

mogłaby się rozwinąć do walnej bitwy. Zaskoczeni harcownicy 
szkoccy wycofali się pomiędzy rosnące za nimi drzewa, nie 
próbując nawet przeszkodzić Anglikom w przeprawie. 

Widząc zbliżającą się kawalerię angielską król Robert 

wyjechał przed własne szeregi, aby lepiej przyjrzeć się 
wrogowi. Mając na sobie niekompletną zbroję, uzbrojony 
tylko w lekki topór wojenny, jechał nie — jak rycerz — na 
bojowym rumaku, lecz na małym koniku, który lepiej nadawał 
się dojazdy po ciężkim terenie. Głowę króla okrywał skórzany 

czepiec wzmocniony stalowymi płytkami, na którym — za­

miast korony — błyszcza! zloty diadem, jedyny znak królew­

skiego majestatu. Jadąc samotnie przed swym wojskiem Bruce 
znalazł się niespodziewanie w strefie bezpośredniego za­
grożenia. W pewnym momencie spod jednego z angielskich 

znaków wyjechał młody rycerz sir Henry de Bohun, bratanek 

earla Hereford. Zbliżywszy się de Bohun rozpoznał króla po 
złotej ozdobie na hełmie i pomyślał, że oto nadarzyła się 
okazja, żeby zdobyć chwalę i jednym uderzeniem kopii 
zadecydować o losach kampanii. Pewny swego spiął wielkiego 

bojowego rumaka i wystawiwszy kopię popędził prosto na 
króla. Doszło do sławnego, choć krótkiego pojedynku, zu 
który Robert Bruce został potem ostro zbesztany przez 

szkockich panów. Król wyczekał do ostatniej chwili i uskoczył 
na swym zwinnym koniku spod kopii de Bohuna, po czym 
uniósł się w strzemionach i zadał młodemu rycerzowi potężny 

cios toporem, który rozpłatał mu hełm i głowę. Uderzenie 

było tak silne, że rękojeść topora pękła i kiedy Bruce wracał 

do swoich, słyszano jak lamentował nad utratą ulubionej 

broni. Epizod z Bohunem, niezwykle dramatyczny i później 

background image

163 

szeroko spopularyzowany w literaturze i tradycji, mógł mieć 
tragiczne konsekwencje. Na szczęście dla Szkotów tak się nie 
stało. Obserwujący pojedynek żołnierze Bruce'a odebrali jego 
wynik jako dobry znak i zgotowali wielką owację swemu 
królowi, który ucieleśniał ich nadzieje na wolność i którego 
wysiłki przywiodły ich tego dnia na pola Bannockburn. Za to 
szkoccy panowie mieli mu za złe, że nierozsądnie wystawił na 

niebezpieczeństwo siebie i przyszłość całego kraju. 

Atak angielskiej jazdy, który nastąpił wkrótce po starciu 

z Bohunem, załamał się na linii wilczych dołów osłaniających 
s/kockie pozycje. Zwarty szyk Anglików pękł. Poranione 
konie zaczęły odmawiać posłuszeństwa, stawać dęba i zrzucać 
swoich jeźdźców. Żołnierze Roberta i Edwarda Bruce'ôw 

mszyli do przodu kierując ostrza włóczni ku zmieszanej 
kawalerii. Na ten widok na tyłach Anglików zabrzmiały trąbki 
wzywające do odwrotu i wkrótce cała przednia straż Hereforda 
i Gloucestera przeprawiła się z powrotem przez Bannockburn, 
kończąc pierwszy dzień bitwy. 

Późnym popołudniem Edward M zwołał naradę wojenną. 

Tymczasem duch bojowy w obozie angielskim wyraźnie 
osłabł. Niespodziewana porażka obydwu czołowych oddziałów 
ciężkiej jazdy rycerskiej w starciu z niedocenianymi Szkotami 

miała wpływ na spadek morale tak wśród rycerstwa, jak 
i dowódców angielskich. Ponowny frontalny atak przez 
Bannockburn na oddziały szkockie wydawał się pozbawiony 
zdrowego rozsądku. Manewr oskrzydlający wydawał się równie 
trudny w świetle klęski poniesionej przez grupę kawalerii 
Clifforda. Przygnębiony Edward rozkazał rozbić armii obóz 
i odpocząć po długim marszu i zmaganiach z wrogiem. 

Największym zmartwieniem okazało się dla Anglików prag­

nienie. Tak liczna armia ludzi z tysiącami spragnionych 
zwierząt potrzebowała mnóstwa wody. Zęby mieć do niej 
swobodny dostęp, Edward przesunął wojsko nieco do przodu 
i bardziej na wschód od trasy marszu oddziału Clifforda, 
a następnie kazał przeprawić się przez strumień i rozbić obóz 

background image

164 

na mokradłach The Carse, w widłach pomiędzy Bannockbum 

i Pelstream Burn. Grunt był lu tak grząski, że musiano 

rozebrać część chat z pobliskiej wioski i podłożyć coś twardego 
koniom pod nogi, żeby się nie pozapadały. Uciążliwy marsz 

przez grzęzawiska pełne kałuż i dołów wypełnionych wodą 

zabrał Anglikom kilka godzin i kiedy w końcu przygotowania 
do odpoczynku zostały zakończone, na sen pozostało im 

niewiele czasu. Mało kto zresztą w obozie angielskim zmruży] 

lej nocy oko, w obawie przed atakiem Szkotów. 

Kilkaset metrów na zachód od obozu angielskiego, wśród 

drzew porastających zbocza Gillies i Coxet Hills, zapłonęły 
ogniska w obozie szkockim. Przy jednym z nich Robert Bruce 
zwołał swoją naradę wojenną. Wbrew obawom Anglików, 
Szkoci wcale nie byli tak pewni siebie. Pokonawszy przednią 
straż Edwarda, Bruce myślał o wycofaniu swoich wojsk, aby 

kontynuować walkę podjazdową i nie ryzykować wszystkiego 

w jednej bilwie. Gdy król był już gotów dać rozkaz do 
odwrotu, dano mu znać, że do obozu przybył młody szkocki 
rycerz w służbie Edwarda, Aleksander de Selon, który zdezer­

terował z angielskich szeregów. Przyprowadzony przed oblicze 
Bruce'a Seton oświadczył, że w wyniku doznanej porażki 
i nieudolnego dowodzenia armia angielska straciła ducha i jest 

bliska demoralizacji. Bruce, rad z nowego rekruta, przyjął go 
do swej służby i przyjął jego hołd. Wieści przyniesione przez 

Setona, których prawdziwość miody rycerz gwarantował swoją 
głową i honorem, ostatecznie przekonały króla Szkotów do 
kontynuowania bitwy w dniu następnym. Późną nocą Robert 

Bruce objechał wszystkie zgrupowania, dając ostatnie wska­

zówki ich dowódcom i wyznaczając zadaniu bojowe, a przez 
obóz szkocki przeszła wiadomość, że nazajutrz armia ma 

ruszyć do ataku. 

background image

BANNOCKBURN — DZIEŃ DRUGI 

— PONIEDZIAŁEK — 24 CZERWCA 1314 ROKU 

24 czerwca 1314 roku słońce nad Bannockburn wzeszło 
wcześnie po krótkiej, letniej nocy, będąc zapowiedzią kolejnego 
gorącego dnia. Świt przywitał pobożnych Szkotów pogrążonych 
w modlitwie wokół polowej kaplicy, w której poranną mszę 
świętą celebrował opat z InchalTray i towarzyszący mu mnisi 

z relikwiarzem z Monymusk zawierającym kości św. Kolumby, 
uważanym za jeden z największych skarbów Szkocji. Był 
poniedziałek, dzień św. Jana Chrzciciela. Po mszy Szkoci zjedli 
skromne śniadanie składające się jak zwykle z chleba i wody, po 
czym, chwyciwszy broń, zaczęli przygotowania do bitwy. Robert 

Bruce uroczyście pasował na rycerzy swych najbliższych druhów 

Jakuba Douglasa i Waltera Stewarda i zaraz po ceremonii Szkoci 
zaczęli pod osłoną lasu formować szyki frontem do przeciwnika 
obozującego na mokradłach The Carse. 

Tak jak pierwszego dnia bitwy, Bruce podzielił swoje siły 

na cztery wielkie schiltrons. Prawe skrzydło utworzyło zgru­
powanie Edwarda Bruce'a, środek ludzie Jakuba Douglasa 

i Waltera Stewarda, zaś po lewej stronie stanął Tomasz 
Randolph. Zgrupowanie dowodzone przez samego Roberta 
stanowiło odwód, podobnie jak ukryta w lesie za lewym 
skrzydłem lekka jazda sir Roberta Keitha. 

background image

166 

Jak wielu innych dowódców, Robert Bruce przemówił do 

swoich ludzi przed bitwą. Objeżdżając konno szeregi- przy­

brany w zbroję, przepasany rycerskim pasem, z hełmem 

odsłaniającym spoconą w porannym słońcu twarz zagrzewał 
Szkotów do walki. Zręcznie dobierając słowa, którymi próbo­
wał trafić do serc i umysłów żołnierzy, nawiązał do walki 
o wolność toczonej przez Szkotów przez ostatnie dwadzieścia 

lal. Przypominając, co się stanie z nimi i ich dziećmi 

w przypadku przegranej, wezwał do obalenia tyranii Anglików 
i podeptania ich dumy. Piętnując zdradę dał szansę ucieczki 

wszystkim słabym i tchórzliwym, dobrze wiedząc, że po­
rzucenie współtowarzyszy w obliczu wroga wymaga często 
większej odwagi, niż pozostanie i wzięcie udziału w bitwie. 
Prawie 500 lat później największy szkocki poeta narodowy. 
Robert Burns, nadał słowom Bruca formę pieśni, znanej jako 

Marsz Roberta Bruce'a do Bannockburn

 lub. od rozpo­

czynających ją słów, po prostu Scots, wha lute: 

Szkoci, którzyście z Wallacem krwawili, 

Szkoci, którzyście pod Britcem chodzili, 

Witajcie na swym krwawym lotu, 

By zwyciężyć, albo głowy złożyć. 

Oto przyszła ta chwile oto przyszedł ten dzień, 
Gdy na nasze szeregi pada groźny cień, 

Spójrzcie, zblita sią dumna Edwarda potęga, 
Niesie nam niewolą, łańcuchami brząka! 

Kto z was zdrajcą odejdzie przed burzą? 

Kto swym ciałem wypełni grób tchórza? 
Kto sią dobrze czuć bądzic w niewoli? 

Niech ucieka, jeżeli tak woli! 

Kto dla praw naszych i króla Szkotów. 

Miecz wolności wyciągnąć jest gotów? 

Wolny ludzie, szeregi swe zewrzyj i stój, 

Pozwól, bym cią poprowadził w bój! 

background image

167 

7M krzywdy bolesne, niewolę i ucisk! 

Waszych synów w kajdany zakutych, 

Krew wytoczyć jesteśmy z tył zdolni. 

Ale oni żyć będą już wolni! 

Dumą wroga podcpczmy więc snadnie! 
Niechaj tyran i wróg nasz upadnie! 
Każdy cios niech nam wolność przyniesie! 
I zwyciężmy lub zgińmy z kretesem!

 ' 

W dole, naprzeciw pozycji Szkotów, na grząskim gruncie 

pomiędzy Bannockburn a rzeka. Forth, pośpiesznie gromadzili 
się Anglicy, niewyspani po krótkiej, dla wielu z nich bezsennej 

nocy. Na pierwszy sygnał królewskich trębaczy rycerze 
angielscy przygotowali ekwipunek, osiodłali konie i próbowali 

1

 Scots, whû lute wi" Wallace hied, 

Scots, wham Brace has aßen led. 

Welcome lo your gory bed, 

Or to victorie. 

Mow's the daw and now's the hour. 

See the front of battle lour, 

See approach proud Edward's power, 

Chains and slaverie! 

Who will be a traitor's knave? 
Who can Jill a coward's grave? 
Wha's sac base us be a slave? 

Let him turn and fleet 

Whafor Scotland's King and Law. 

Freedom 's sword will strongly draw, 

Free-man stand, or free-man fa'? 

Let him follow me! 

By oppression 's woes and pains! 
By your sons in servile chains! 

We will drain our dearest veins, 

But they shall be free! 

Lay the proud usurpers low! 

Tyrants fall in every foe! 

liberty's in every blow! 

Let us do. or die' 

(przekład w tłumaczeniu autora) 

background image

168 

sformować się na wypadek ataku ze strony Szkotów. Brak 

jednolitego dowództwa i trudności terenowe sprawiły, że 

Anglicy opuszczali obóz grupami, kierując się w stronę 

przeciwnika. Nigdzie nie mogli jednak znaleźć twardego 

gruntu, a drzwi i blaty stołowe, z których ułożono prowizorycz­
ne ścieżki, mogły utrzymać tylko po jednym jeźdźcu. W końcu 
czołowe oddziały dotarły do wąwozu oddzielającego grzęza­

wiska od płaskowyżu, na którym stali Szkoci, i zaczęły go 
przekraczać znajdując trochę twardego gruntu, choć na bardzo 
wąskim odcinku. W obliczu nieruchomych szkockich schilt runs 
niezdolnych do jednoczesnego, frontalnego ataku na angielską 
kawalerię, niektórzy doświadczeni rycerze, wspierani przez 

earla Gloucester, radzili nie wszczynać walki i dać wojsku 
dzień odpoczynku przed decydującą bitwą. .Spotkało się to 
z gwałtowną reakcją Edwarda, który zarzucił swemu siost­

rzeńcowi tchórzostwo i zdradę. Oburzony Gloucester śmiało 

odrzucił oskarżenia króla i bez chwili namysłu dołączył do 
swych rycerzy, zapominając w pośpiechu narzucić na zbroję 

płaszcz, który był jego znakiem rozpoznawczym. 

Wąski front sprawił, że Anglicy nie mogli rozwinąć do 

walki wszystkich sił i wykorzystać swej przewagi liczebnej. 
Armię podzielono na trzy wielkie hufce (battles), z kawalerią 
na przedzie i piechotą z tylu. z których każdy uszykowany był 
w kilka rzutów. Główną rolę w bitwie wyznaczono kawalerii. 
Poszczególne rzuty jazdy rycerskiej miały wchodzić do walki 
kolejno, jeden za drugim, z zadaniem rozerwania zwartego 

szyku szkockich piechurów. 

Gloucester, straciwszy resztę rozsądku po tym. jak król 

poddał w wątpliwość jego lojalność i odwagę, zaczął się 
spierać z Here fordem o to. kto ma poprowadzić natarcie 

czołowej grupy. Obrażony słowami młodzika Hereford za­

wrócił szukając poparcia u Edwarda. 

Tymczasem Szkoci widząc pierwszą grupę jazdy angielskiej 

forsującą krawędź wąwozu wyszli z lasu, uformowali wielkie 

schiltrons

 i wolnym krokiem ruszyli naprzeciw wroga. Po 

background image

169 

przejściu kilkudziesięciu metrów masa szkockich włóczników 
przystanęła, prawdopodobnie by ścieśnić i wyrównać szeregi 

przed walką. Wielu przyklękło pragnąc zmówić ostatnią 
modlitwę. Edward II, przybrany w lśniącą kolczugę i bogato 

zdobiony płaszcz, pełen ufności w łatwe zwycięstwo, w oto­
czeniu niewielkiego orszaku złożonego z doradców i dostoj­

ników królewskich wyjechał ku przedniemu skrajowi swych 

wojsk, aby przyjrzeć się armii szkockiej. Widząc vSzkotow 
pogrążonych w ostatniej modlitwie odwrócił się do swoich 
iowarzyszy. 

— Ha! — wykrzyknął. — Oni klękają, by błagać mnie 

o łaskę. 

— Ależ Panic — odrzekł ponuro sir Reginald de Umfraville, 

który walczył ze Szkotami od dziesięciu lat — oni rzeczywiście 
proszą o łaskę, ale Boga, nie Ciebie. Powiadam, ci ludzie nie 
uciekną ze strachu przed śmiercią. 

Zanim Hereford dotarł do króla, trębacze dali sygnał do 

ataku. Nie czekając na powrót wielkiego konstabla Gloucester 

spiął konia ostrogami i ruszył do natarcia. Bez płaszcza 

wyglądał jak jeden z wielu zakutych w zbroje jeźdźców 
i początkowo nie wszyscy go rozpoznali. W powstałym 

zamieszaniu część angielskich rycerzy poszła do ataku z opóź­
nieniem i szarża nie miała takiej mocy. jak można się lego 
było spodziewać. Anglikom nie brakło odwagi i choć ich 
uderzenie nie miało należytego impetu, natarli śmiało i ener­
gicznie na las szkockich włóczni. Pierwsze uderzenie spadło 

na stojący najbliżej schiltron Edwarda Bruce'a. Pod ciężarem 

atakującej masy konnicy szkocki ,jeż" ugiął się niebezpiecznie, 

lecz nie pękł, osadzając w miejscu szarżujących Anglików. 

Część koni i jeźdźców padła od razu nadziana na ostrza 

włóczni. Wielu rycerzy wypadło z siodeł, by znaleźć śmierć 

pod kopytami rozszalałych wierzchowców albo z ręki Szkotów, 
niektórym jednak udało się przełamać nieprzyjacielski wał 

i wedrzeć do środka. Znalazłszy się pośród ciżby szkockich 

piechurów angielscy rycerze jęli się mieczy i toporów czyniąc 

background image

170 

wokół siebie spustoszenie, dopóki w ogólnym tłoku nic 
ściągnięto ich z koni i nie poderżnięto im gardeł. Wkrótce 

Edwarda Bruce'a wsparli z lewej strony Douglas i Randolph. 

zmuszając Anglików do odwrotu i przegrupowania sił. Na­
stępujące po sobie szarże angielskiej konnicy załamywały się 
wobec nieugiętej postawy szkockich włóczników. Prawdopo­

dobnie w trakcie jednej z tych szarż padł dzielny Gloucester. 

W końcu zmęczeni walką i poniesionymi stratami Anglicy 

zostali odparci i Szkoci mogli na chwilę odetchnąć. Wkrótce 

jednak, nie chcąc biernie oczekiwać na kolejne ataki kawalerii 
wroga, ruszyli do przodu. 

Tymczasem drugi hufiec wojsk Edwarda przeszedł przez 

krawędź wąwozu i stanął w oczekiwaniu na możliwość wejścia 
do walki, mając świadomość, że wkrótce za nim nadejdzie 

także trzecia część armii. Tłok, jaki powstał przy przejściu 
przez wąwóz, uniemożliwiał idącym za rycerstwem łucznikom 
skuteczny ostrzał pozycji szkockich. W ogólnym zamęcie ktoś 
dał rozkaz łucznikom i ci zaczęli posyłać strzały ponad 

głowami swoich rycerzy. Mając ograniczone pole widzenia 
częściej razili swoich niż Szkotów, potęgując panujące na 

polu walki zamieszanie. W tej sytuacji rokazano im wydostać 
się z masy angielskiej piechoty i przegrupować na prawym 

skrzydle, aby wyjść przez Pelstream Burn na lewą flankę 

Szkotów i po zajęciu dogodnej pozycji ostrzelać ich z boku. 

Kolejne fale przechodzących przez wąwóz Anglików zwięk­

szały i tak dotkliwy tłok i chaos na wąskim i ograniczonym 
przedpolu armii szkockiej. Zbliżywszy się do wroga Szkoci 

zmniejszyli przestrzeń nadającą się do użycia ciężkiej kawa­
lerii. Nie mogąc w pełni wykorzystać koni. Anglicy byli 
zupełnie bezsilni wobec nawałnicy szkockich włóczni. Dopiero 
teraz rzucono do rozstrzygającej walki łuczników. 

Pojawienie się na polu bitwy angielskich łuczników źle 

wróżyło niczym nie osłoniętym Szkotom, którzy dobrze 
pamiętali bitwę pod Falkirk sprzed szesnastu lat. Był (o 
krytyczny moment bitwy i gdyby Edward II właściwie użył 

background image

171 

łuczników i osłonił ich rycerzami wynik starcia mógłby być 
zupełnie inny. Na szczęście dla Szkotów Fdward zapomniał 

lekcji, jakiej pod Falkirk udzielił Wallace'owi jego wielki ojciec 
i skierował łuczników do walki bez żadnej osłony. Ich ruchy nie 

uszły uwadze Roberta Bruce'a, osobiście dowodzącego szkocki­

mi rezerwami. Obserwując uważnie bieg wypadków Robert 

szybko dostrzegł śmiertelne zagrożenie na lewym skrzydle 
i rzucił przeciwko nieprzyjacielskim łucznikom stojącą w odwo­
dzie jazdę sir Roberta Keitha. Zadanie nie było łatwe, ale wielki 

marszałek Szkocji i jego jeźdźcy wykonali je tak, jak sobie tego 

życzył Bruce. Konnica Keitha wyszła z lasu na tyłach wojsk 

szkockich i objechała szerokim łukiem pole bitwy od zachodu. 

Zjechawszy na niedostępne dla ciężkiej kawalerii mokradła, 

Szkoci z bojowym zawołaniem ,.Na nich! Na nich!" uderzyli 
z boku na angielskich łuczników« zanim ci zdążyli zmienić front 

i wystrzelić swe śmiercionośne pociski. Niespodziewany atak 
500 szkockich kawalerzystów na małych, lekkich konikach, 

które doskonale radziły sobie na podmokłym terenie, całkowicie 
zaskoczył Anglików. Niczym nie osłonięci łucznicy w ciągu 

kilku minut zostali dosłownie rozjechani przez jazdę Keitha 
i tracąc wielu zabitych poszli w rozsypkę. Ujrzawszy to szkockie 
schiltrons

 kontynuowały natarcie bez obawy o zagrożenie 

spowodowane flankującym ostrzałem nieprzyjaciela. 

Szkoci nigdy nie uchodzili za naród wielkich konnych 

wojowników, a późniejsze głośne zwycięstwa kawalerii gene­
rała Davida Leslie pod Marston Moor (1644) i dragonów 
z pułku Royal Scots Grey pod Waterloo (1815) należy 

traktować raczej w kategoriach wyjątków, niż reguły. Szarżo 

konnicy Keitha pod Bannockburn okazała się jednak decydu­

jąca dla losów bitwy (a w konsekwencji także i Szkocji) i bez 

wątpienia uchodzi za najważniejszą akcję kawaleryjską w his­
torii Szkocji. Jej wynik pogrzebał nadzieje Edwarda na 
zwycięstwo i przypieczętował los jego armii. 

W wyniku nieudanych szarż konnego rycerstwa i rozprosze­

nia łuczników w szeregach angielskich dało się zauważyć 

background image

172 

pierwsze objawy rozprężenia. Widząc 10 Szkoci wzmogli 

nacisk i zaczęli spychać walczących z trudem Anglików 

z powrotem w kierunku wąwozu. W tym momencie Robert 

Bruce rzucił do boju rezerwy, które włączyły się do walki 
przeciwko pierwszej linii Anglików. Kilka dni przed bitwą 

Robert oświadczył dowodzącemu wojownikami z wysp An-

gusowi Og z klanu MacDonuld. że -jego wiara w nich jest 
niezłomna" i siowa te MacDonaldowie na zawsze przyjęli 

jako motto swego klanu. Kierując ich do bitwy Robert krzyknął 

tylko: „Bądźcie pełni otuchy i walczcie dzielnie!". Niczym 
psy gończe spuszczone ze smyczy wojownicy z wysp, górale 
i właśni ludzie Bruce'a z Carrick rzucili się na spotkanie 

wroga przedzierając się przez zwały zabitych koni i ludzi 
zalegające pobojowisko. Znużone długim bojem, wyczerpane 
fizycznie i psychicznie oddziały pierwszej linii angielskiej 
zaczęły ustępować pod naporem Szkotów i w odwrocie wpadły 
na drugą linię, która pod naporem uciekających zablokowała 
przejście przez wąwóz nadchodzącej trzeciej linii wojsk Ed­
warda. Cały pomieszany szyk Anglików zaczął się chwiać. 

Tysiące ludzi, którzy nawet nie wzięli udziału w walce, 

wpadło w panikę i zaczęło uciekać mieszając szyki nowym 

oddziałom nadchodzącym im z pomocą. 

W tym momencie stało się coś, czego nikt się nie spodzie­

wał. Szkockie pospolite ruszenie i ciury obozowe, obserwujące 
do tej pory bitwę na dalekim zapleczu walczących wojsk. 
zeszło (prawdopodobnie na rozkaz Roberta Bruce

1

 a) ze stoków 

Gillies i Coxet Kills. Mężczyźni i kobiety niskiej kondycji: 

chłopi, woźnice, kucharze, kobiety opiekujące się rannymi 

i drobni słudzy, zaczęli obrywać gałęzie z drzew, chwytać 
połamane drzewca włóczni, kije, a nawet dyszle od wozów, 
i przywiązywać do nich stare szmaty i części odzienia. Przy 
akompaniamencie dęcia w rogi i głośnych krzyków, machając 
zaimprowizowanymi Hagami, gromada ta. sprawiająca na 
Anglikach wrażenie silnego oddziału rezerwowego, rzuciła się 
na prawe skrzydło armii angielskiej. Na ten widok szkockie 

background image

173 

schiîtrons wydały potężny okrzyk i nacisnęły jeszcze mocniej, 
spychając Anglików do wąwozu, który wkrótce wypełnił się 
skłębioną masą martwych i umierających ludzi i koni. Spychani 
do tyłu rycerze i piechurzy angielscy stwierdzili z przerażeniem. 

że nie mają dokąd uciekać. Przed nimi stali szkoccy włócznicy, 
za nimi rozciągało się zdradliwe grzęzawisko, a po bokach 
płynęły zabagnione strumienie Bannockburn i Pelstream. 

Edward i jego najbliżsi doradcy oglądali przebieg bitwy 

z gorzkim zdumieniem i niedowierzaniem. Kiedy syluacja 

stała się krytyczna i odwrót przerodził się w popłoch i ucieczkę 
większej części armii, dowódcy angielscy uznali, że bitwa jest 
przegrana. Zachowując zimną krew earl Pembroke chwycił 
cugle królewskiego konia i pociągnął go na bok. Edward 
w otoczeniu 500 rycerzy służących mu w charakterze osobistej 
eskorty, opuścił pole walki i pognał w stronę zamku Stirling. 

Po drodze grupa królewska odparła wściekłe natarcie włócz-
ników szkockiego lewego skrzydła, próbujących zamknąć 
pierścień okrążenia. Do tej pory Edward II nie wykazywał 
w bitwie szczególnej odwagi osobistej, jednak w chwili 
zagrożenia odezwała się w nim krew Plantagenetów. Kiedy 
w pewnym momencie duża grupa Szkotów próbowała za­
grodzić mu drogę ucieczki i ściągnąć go z konia, Edward 

z maczugą w ręku wraz ze swymi rycerzami przebił się przez 

ciżbę wrogów i wywalczył sobie bezpieczny odwrót. Kiedy 

już króla wyprowadzono w bezpieczne miejsce, jadący obok 

niego sir Giles de Argentine zatrzymał konia. 

— Panie, nie zwykłem uciekać i dalej nie pojadę — rzekł, 

zwracając się do Edwarda — Żegnam cię, adieu. 

Chwilę potem dzielny Gaskończyk, nie bez powodu uważa­

ny za jednego z najdzielniejszych rycerzy swoich czasów, 

zawrócił na pole bitwy. Wykrzykując swe bojowe zawołanie: 

„Argentine! Argentine!", puścił się w wir walki i wkrótce 
zginął nadziany na szkocką włócznię. 

Edward z orszakiem dotarł do Stirling, lecz zastał bramy 

twierdzy zamknięte. Odmawiając wpuszczenia króla do środka 

background image

174 

background image

175 

sir Philip de Mowbray słusznie dowodził, że zgodnie z ukła­
dem będzie musiał wydać zamek w ręce Szkotów i król, nie 

chcąc dostać się do niewoli wraz z jego załogą, winien 

ratować się ucieczką. Mając za plecami pogoń Szkotów 

Edward nie wdawał się w dyskusje z komendantem zamku 
i pognał na południe. Ze Stirling król i jego eskorta popędzili 
najpierw do Winchburga. a potem do Dunbar, uciekając na 
przestrzeni 60 mil. Pościg prowadzony przez Jakuba Douglasa 
siedział Anglikom na karku, szarpiąc tyły uciekającej kolum­
ny i chwytając maruderów. W Dunbar Edward, pobity 

i upokorzony, wsiadł na statek i odpłynął do Berwick. Earl 
Pembroke na czele wiernych rycerzy, którzy eskortowali 
króla podczas ucieczki, i 2000 uratowanych z bitwy łucz­
ników przedarł się przez wrogi kraj, by ostatecznie znaleźć 

schronienie w Carlisle. 

Według średniowiecznego obyczaju zwinięcie chorągwi 

było sygnałem do odwrotu, więc odjazd Edwarda z pola bitwy 

i znikający z pola widzenia sztandar królewski całkowicie 
pozbawił ducha większą część armii angielskiej. Stojąca 
w tyle piechota pierzchła jako pierwsza rozsypując bezładnie 
swoje szyki. Wybuchła powszechna panika, szeregi angielskie 

pękły i rzuciły się do panicznej ucieczki. Wkrótce prawie 
wszyscy Anglicy, z których większość nawet nie wzięła 
udziału w bitwie, rozbiegli się na wszystkie strony. Część 
angielskich rycerzy dotrzymała poła i nie uległa panice, 
przedkładając honor nad śmierć. Mając znowu więcej prze­
strzeni resztki angielskiej kawalerii bez powodzenia próbowały 
kolejnymi szarżami opóźnić natarcie Szkotów i uporządkować 
odwrót. Robert Bruce, pewny ostatecznego zwycięstwa, kazał 

przerwać walkę i nakazał pościg. 

Zwycięscy Szkoci ruszyli w pogoń za pierzchającym 

wrogiem, biorąc jeńców, łupy i wycinając tysiące Anglików 
usiłujących wydostać się z pułapki, jaką stanowiły bagna 
i przeszkody wodne. Większość uciekających kierowała się 

prosto na północ, gdzie natrafili na zabagnione brzegi rzeki 

background image

176 

Forth. Wielu z nich w ścisku i tłoku ugrzęzło i utonęło, wiciu 
innych zginęło stratowanych podczas panicznej ucieczki przez 

własnych towarzyszy. Część znaczniejszych rycerzy wzięto 
do niewoli, licząc na sowity okup. W przeciwieństwie do nich, 

zwykli żołnierze nie mogli liczyć na żadną laskę. Upojeni 
zwycięstwem i przelaną krwią Szkoci ścigali ich i wyrzynali 

jak wściekłe psy, mszcząc się w ten sposób za lata krzywd 

i angielskiej okupacji. „Ciała zabitych leżały tak gęsto, że 

człowiek mógł przejść przez strumień suchą stopą" — zano­

tował jeden z naocznych świadków. Triumfujący Szkoci 

splądrowali obóz Anglików« w którym Edward porzucił swoją 

tarczę, pieczęć i wszystkie rzeczy osobiste. Razem z nimi 
w ręce zwycięzców dostał się Roger Northburgh. strażnik 
wielkiej pieczęci, wraz ze wszystkimi swoimi urzędnikami 
i dokumentami kancelarii królewskiej. 

„Tak zakończyła się — skomentował angielski historyk 

— najbardziej pożałowania godna klęska, jaką kiedykolwiek 

poniosła armia angielska". 

Klęska, jaką poniosły pod Bannockburn wojska Edwarda II. 

była rzeczywiście druzgocąca. Armia angielska jako zor­
ganizowana siła zbrojna przestała istnieć. Znaczna część 

rycerstwa została wybita lub trafiła do szkockiej niewoli. 
Wśród zabitych lub wziętych do niewoli panów angielskich 
znalazło się: dwóch eailów (Gloucester i Hereford), ponad 
sześćdziesięciu baronów i chorążych (z tego zginęło co 
najmniej 34) oraz wielu rycerzy. Ze znaczniejszych osobistości, 

oprócz Gloucestera i Clifforda. zginął jeszcze ochmistrz 

królewski, sir Edward Mauley, który utonął w Forth. Symbolem 
zwycięstwa miał być stos z 700 par ostróg rycerskich ułożony 
po bitwie przez Szkotów. Dokładne straty wśród zwykłych 
żołnierzy nigdy nie zostały oszacowane. Przebieg bitwy 
i następujący po niej krwawy pościg wskazuje, że musiały być 
bardzo duże. W porównaniu z Anglikami straty szkockie były 
relatywnie małe. Szkoci stracili ponoć tylko dwóch rycerzy 
i znaczną liczbę włóczników. 

background image

177 

Nagrodą za zwycięstwo pod Bannockburn były także 

olbrzymie łupy, jakie wpadły w ręce Szkotów. Zdobycz była 
nie tylko obfita, ale i wysokiej jakości. Podawane później, 
zapewne znacznie przesadzone, szacunki mówią, że ciężar 
zdobytego wyposażenia wyniósł 200 tys. funtów (ok. 100 

ton). Było ich i tak wystarczająco dużo, aby zrekompensować 

ubogim Szkotom wszystkie straty materialne, jakie ponieśli 

w ciągu dwudziestu lat wojny. Do tego doszło kilkuset 
wziętych do niewoli znaczniejszych jeńców, za których Szkoci 
uzyskali albo wysoki okup, albo uwolnienie więźniów prze­
trzymywanych przez Anglików (np. w zamian za earla 

Hereford zażądano zwolnienia 15 więźniów, w tym żony 

i córki Roberta Bruce'a, hrabiny Izabeli Buchan oraz biskupa 
Glasgow). Szkocja zawsze była krajem biednym, a ciągłe 
spustoszenia, pożogi i wybijanie stad zwierząt doprowadziły 

jej ludność niemal do głodu. Bannockburn spłaciło wszystko 

z nawiązką. 

Bezprzykładna klęska armii angielskiej na polach Bannock­

burn od początku pobudzała zadziwionych jej rozmiarami 
kronikarzy do próby wyjaśnienia jej przyczyn. Większość 
z nich postrzegała przegraną Anglików jako karę boską za 

popełnione grzechy. Tłumaczono, że wojska Edwarda II 
w swoim marszu na północ grabiły i pustoszyły mijane tereny, 
nie szczędząc nawet klasztorów i kościołów. Dowodzono, że 
Anglicy spędzili noc poprzedzającą bitwę pijąc na umór, 
podczas gdy w tym czasie Szkoci pościli i odprawiali modły. 

Jeszcze inni przyczyn klęski Anglików upatrywali w nieobec­

ności największych feudałów, zwłaszcza królewskiego kuzyna, 
księcia Lancaster. Bardziej rozsądni twierdzili, że Anglicy 
zlekceważyli przeciwnika stając do walki bez odpoczynku 
i w nader trudnym terenie. Prawda wydaje się leżeć pośrodku. 
Pomijając czynniki irracjonalne, przyczyn klęski pod Bannock­
burn należy szukać zarówno w porywczości i arogancji rycerzy 
angielskich oraz błędach Edwarda II jako dowódcy (wybór 
złych pozycji, na których armia nie miała żadnej swobody 

12 — Banittxkfairn I3I4 

background image

178 

manewru, nieumiejętne wykorzystanie wszystkich sił, pozo­
stawienie w tyle i niewykorzystanie łuczników, ucieczka 
z pola bitwy), jak i bitności. właściwego wykorzystania sił 
oraz sprawnego dowodzenia po stronie szkockiej. 

Jak pokazuje historia, zwycięstwo szkockich włóczników 

nad ciężkozbrojną jazdą rycerską pod Bannockburn nie było 
wcale przypadkiem jednostkowym. Dwanaście lat wcześniej 
mieszczańska piechota flamandzka zadała podobną klęskę 
rycerstwu francuskiemu pod Courtrai (1302), a rok po Ban­
nockburn wlócznicy i strzelcy ze szwajcarskich kantonów 
w podobny sposób mieli zdruzgotać feudalną potęgę Habsbur­
gów pod Mortgarten (1315). Te trzy wielkie bitwy, w których 
piechota wykazała swą wyższość nad zachodnioeuropejskim 
rycerstwem, otworzyły nowy rozdział w historii wojen. Wkrót­
ce miało się też okazać, że Anglicy potrafili wyciągnąć 
właściwe wnioski z militarnej porażki Edwarda II. Na polach 
bitewnych Francji, podczas wojny stuletniej, jego następcy. 
umiejętnie wykorzystując łuczników i osłaniając ich spieszo­
nymi rycerzami, ostatecznie zamknęli rozdział, w którym to 
konne rycerstwo decydowało o sposobie walki, rozpowszech­
nionym w Europie Zachodniej od XI wieku. 

background image

ODRODZENIE PAŃSTWA SZKOCKIEGO 

Wielkie zwycięstwo na polach Bannockburn nic przyniosło 
od razu pokoju i nic oznaczało jeszcze formalnego uznania 

niepodległości Szkocji przez Anglię i papieża. Wyparłszy 

ostatnich Anglików ze swego kraju i odzyskawszy wszystkie 

zamki, z wyjątkiem Berwick. Szkoci skłonni byli do 
negocjacji. Wściekli i upokorzeni Anglicy nie myśleli 

jednak o pokoju. 

Po Bannockburn Edward II znalazł sie na łasce baronów, 

którzy opowiedzieli się po stronie najpotężniejszego pana 

w królestwie, księcia Lancastera. Wierząc w jego zdolności 
wojskowe baronowie powierzyli mu dowództwo nad armią, 
chociaż przeciągająca się wojna i intrygi Lancastera przeciw­

ko królowi wywierały w kraju wpływ jak najgorszy. Chcąc 
zmusić wroga do ustępstw, Robert Bruce przejął inicjatywę 

i zaczął zbrojnie najeżdżać północną Anglię. Dla mieszkań­

ców przygranicznych hrabstw oznaczało to śmierć i znisz­
czenie. W ciągu sześciu tygodni od Bannockburn Edward 

Bruce i Jakub Douglas przeprowadzili kilka niszczycielskich 
rajdów, wdzierając się głęboko do Northumberland i Durham. 
W tym samym czasie wydzielone zagony szkockie prze­
kroczyły rzekę Tees i wdarły się do Yorkshire, niosąc 

wojenną pożogę aż w okolice Richmond. Ataków szkockich 

background image

180 

nie powstrzymało nawet nadejście zimy. Przed świętami 

Bożego Narodzenia Szkoci byli znowu nad Tyne. Przez cały 

następny rok kontynuowali swoje najazdy, a w 1316 roku 

wdarli się znowu do serca Yorkshire i złupili Lincolnshire aż 

po Furness. 

Przez cały ten czas Anglicy próbowali wykorzystać papie­

ża do podważenia niepodległości królestwa Szkocji. Mediacji 

podjaj się rezydujący wówczas w Awinionie władczy papież 

Jan XXII (1316-1334). W 1317 roku do Anglii przyb\ła 

misja papieska z kardynałami Gaucelincm z Eauzy i Lucą 

Fieschi na czele. Robert Bruce, którego papież nie uznawał 

za suwerennego władcę i tytułował wyłącznie ..zarządcą 
królestwa Szkocji", nie dał się wciągnąć w żadne dyskusje. 
Odmówił wpuszczenia misji papieskiej, ponieważ nie była 
ona skierowana do niego jako do króla Szkotów. W od­
powiedzi papież ponownie ekskomunikował Bruce'a. Nie 

przeszkodziło to Szkotom w kwietniu 1318 roku w osiąg­

nięciu wielkiego sukcesu, jakim było zdobycie Berwick. 
Letnia wyprawa angielska pod wodzą księcia Lancasteru. 

mająca na celu odzyskanie Berwick, zakończyła się niepo­

wodzeniem. 

Ta kolejna klęska na północy pogłębiła tylko w Anglii 

ogólne przygnębienie i upadek morale, będące następstwem 

Bannockburn. Podważyła też autorytet Lancaster;!, który po 

1315 roku objął taktyczną władzę w kraju, lecz okazał się 

równie nieudolnym zarządcą, co jego królewski kuzyn. W tej 
sytuacji umiarkowani baronowie z earlem Pembroke na czele 
przejęli rolę arbitrów między Edwardem II a Lancasterem. Do 
pojednania doszło dopiero w październiku 1318 roku. lecz nie 
na długo. Frakcja rojalistyczna przypominała, że Szkoci 

pustosząc północną Anglię oszczędzili posiadłości księcia i że 

on sam oblężenie Berwick prowadził bardzo nieudolnie. Co 
śmielsi oskarżali go wprost o zdradę kraju za 40 tys. funtów 
wziętych rzekomo od Szkotów. Na próżno Lancaster dowodził 
swej niewinności, a gdy Edward przypomniał mu groźnie 

background image

181 

o jego udziale w doprowadzeniu do śmierci Gavestona, książę 
czym prędzej opuścił dwór. 

W tym czasie Edward II miał już dwóch nowych fawo­

rytów: earla Winchesteru. Hugona Despensera, i jego syna. 
również Hugona. Ten ostatni przez długi czas znajdował 

sie w opozycji, lecz małżeństwo z najstarszą siostrą poleg­
łego pod Bannockburn earla Gloucester skierowało go na 
drogę rywalizacji z Rogerem d'Amory i Hugonem de 

Audleyem. dwoma szwagrami, z którymi dzielił olbrzymie 

dziedzictwo Gloucestera. We współzawodnictwie z nimi 

młodszy Despenser musiał szukać poparcia króla. W nie­

długim czasie udało mu się pozyskać całkowite zaufanie 

Edwarda i bez względu na interesy innych baronów zaczął 
powiększać swoje włości. Gdy król poparł terytorialne 
ambicje młodego Despensera w Walii, baronowie z za­
chodu chwycili za broń. Popierający ich Lancaster skazał 

faworytów na banicję i wyraźnie zaczął przeć do wojny 

domowej. Edward wystąpił zbrojnie w obronie Despen-

serów, a jego przeciwnicy poróżnili się, co umożliwiło 

królowi zwycięstwo nad armią buntowników pod dowództ­
wem Lancastera w bitwie pod Boroughbridge (Yorkshire) 
w marcu 1322 roku. Wkrótce został pojmany Lancaster. 
który zajęty na północy negocjacjami ze Szkotami nie 
przywiązywał większej wagi do działań sił królewskich. 

Zadufany w swoją potęgę i więzy krwi Lancaster nie docenił 
bezwzględności Edwarda. Król. wykorzystując długo oczeki­
waną sposobność do zemsty, skazał go na karę śmierci. 

Buntowniczy magnat został ścięty na swoim własnym za­

mku w Pontefract. Jego śmierć i liczne egzekucje w całym 
kraju uśmierzyły rebelię. Uwolniony spod nadzoru baronów 

Edward odrzucił artykuły Protestacji, doprowadzając do 

niesławnego końca Lordów Zarządzających. 

Niepowodzenia Anglii w wojnie ze Szkocją i jej kłopoty 

wewnętrzne wykorzystał Robert Bruce przenosząc konflikt 

także na teren Irlandii. 

background image

182 

Chociaż Edward I nigdy nie postawił stopy na ziemi irlandzkiej. 

kolonizowanej przez Anglików od czasów Henryka II, panowanie 

angielskie na wyspie wydawało sie niezagrożone '. Najeźdźcy 
anglo-normandzcy wprowadzili w Irlandii scentralizowana, 
administrację i ustanowili stolicę w Dublinie, gdzie w 1215 
roku ukończono budowę zamku, który od tej pory był siedzibą 
najwyższych władz administracyjnych i symbolem angiels­

kiego panowania. Za Edwarda I władza królewska obejmowała 
trzy czwarte terytorium „zielonej wyspy", na której w miejsce 
kilku dawnych królestw celtyckich (najważniejsze z nich to 
Ulster, Connaught. Leinster, Munster i Meath) zorganizowano 
hrabstwa na wzór angielski. Na obszarach kontrolowanych 

przez Anglików znajdowały się najżyźniejsze ziemie w Irlandii. 

W północno-zachodniej części kraju (zwłaszcza w hrabstwie 
Connaught) nigdy nie osiedliło się tylu kolonizatorów, aby 
sfeudalizować te tereny, tak jak to się stało np. w Leinster 
i Meath. Ponadto baronowie anglo-normandzcy we włościach 
oddalonych od centrum władzy królewskiej w Dublinie zaczęli 
wchodzić w układy z rdzennymi mieszkańcami wyspy, stając 
się faktycznie niezależnymi władcami stworzonych przez 
siebie państewek. Jednocześnie miejscowi naczelnicy stop­
niowo odzyskiwali utracone tereny, tocząc zażarte walki 
z kolonizatorami albo zajmując ziemie pod nieobecność 

nowych posiadaczy. Ulster i Leinster zostały ponownie opa­
nowane przez rody 0'Neillów i McMurroughów. Na należą­

cych do nich terytoriach wodzowie irlandzcy rządzili, nie 

licząc się specjalnie z administracją angielską i przestrzegając 

dawnych, ustalonych tradycją praw. 

1

 Pierwsi rycerze aglo-normandzey przybyli do Irlandii w 1169 r. na 

prośbę odsuniętego od władzy króla Leinsteru Diarmaida McMurrotigha. 

W ten sposób zapoczątkowany został okres zaangażowania Anglii w sprawy 

irlandzkie, który miał trwać osiem stuleci. Od 1171 r. rozpoczął sic podbój 
wyspy pod osobistym patronatem króla Anglii, usankcjonowany w 1175 r. 

irakiatem w Windsorze, na mocy którego Henryk II stał się panem Irlandii. 

a formalny zwierzchnik królów irlandzkich Roderick O'Connor (1156-1198) 

jego wasalem. 

background image

183 

W imieniu króla Anglii administracją na wyspie kierował 

justycariusz, będący regentem państwa i reprezentantem pana 
Irlandii. Za panowania Edwarda i funkcję tę sprawował 

oddany mu sir John Wogan, który w chwili śmierci Edwarda 

zarządzał Irlandią od dwunastu lat. Pomijając krótki okres 
sprawowania rządów w Irlandii przez Gavestona, Wogan 
pozostał na swym stanowisku do 1312 roku. Jego głównym 
zadaniem była rekrutacja irlandzkich najemników na wojnę 

ze Szkocją. Dowództwo nad nimi objął Ryszard de Burgh, 

energiczny i zdolny earl Ulsteru i Connaught. Klęska Edwar­

da II pod Bannockburn nadwyrężyła trwałość angielskiego 

panowania w irlandzkiej kolonii i pogłębiła podziały ist­
niejące pomiędzy rodowitymi Irlandczykami i anglo-norman-

dzkimi panami (Irlandia była w tym czasie widownią bez­

względnej walki lordów angielskich zajmujących skolonizo­
waną południowo-wschodnią część wyspy z wolną częścią 

Irlandii). Wzajemną wrogość i podziały pogłębił cykl wojen 

sukcesyjnych w dawnym królestwie Connaught i konfliktów 
zbrojnych w prowincjach Meath i Louth. Po zwycięstwie 

Szkotów pod Bannockburn Domnall O'Neill, który uważał 

się za dziedzica królów całej Irlandii, przekazał swoje prawa 
do tronu Robertowi Bruce'owi i wezwał go do oswobodze­

nia Irlandii. Bruce, traktując sprawę Irlandii jako dobrą 
okazję do odciągnięcia uwagi Anglików i związania ich sil. 
oddał koronę irlandzką swemu bratu Edwardowi. W 1315 
roku Edward Bruce przybył na wyspę, gdzie uroczyście 
powitali go wszyscy naczelnicy klanów irlandzkich. Po 
odniesieniu kilku zwycięstw nad Anglikami Edward opano­
wał Ulster i w maju 1316 roku koronował się na króla całej 

Irlandii. Wkrótce jednak jego wojska zaczęły ponosić pora­
żki. Po serii krwawych walk z silami angielskimi dowodzo­
nymi przez earla Ulsteru i komendanta Dublina sir Rogera 

de Mortimera (Dublin i otaczające go ziemie stanowiły 
specjalną domenę królewską od czasów Henryka II), w trak­
cie których brat króla Szkotów dopuszczał się okrucieństw 

background image

184 

nie ustępujących bestialstwu Anglików, Edward został poko­

nany w bitwach pod Dublinem i Athenry. Chociaż młodszy 
Bruce utrzymał się w Ulsterze przez kolejne dwa lata. 
nadzieje Irlandczyków na wyzwolenie pogrzebało rozgromie­
nie armii szkocko-irlandzkiej przez Anglików i śmierć 

Edwarda 14 października 1318 roku w bitwie na wzgórzu 

Foughart koło Dundalk. Śmierć młodszego Bruce'a przy­

wróciła angielskie panowanie na wyspie, osłabione jednak 
w latach następnych przez rosnących w siłę naczelników 

irlandzkich klanów. 

Nagły zgon Edwarda Bruee'a znowu postawił na porządku 

dziennym problem następstwa szkockiego tronu. Trzy lata 

wcześniej Robert, nie posiadający męskiego potomka, wydał 
bowiem akt o sukcesji (1315), w którym mianował brata 
swoim następcą. W grudniu 1318 roku zgromadzenie biskupów 

i panów świeckich zaaprobowało postanowienie, że w razie 

bezdzietnej śmierci króla, prawo do tronu powinno przejść na 

jego wnuka Roberta, syna Marjorie, córki Bruee'a i jego 

pierwszej żony Izabeli Mar

2

. Ustalenia te przestały być 

wiążące, kiedy 5 marca 1324 roku w Dunfermline przyszedł 
na świat długo oczekiwany syn i następca króla, Dawid. 
Parlament szkocki zebrany w 1326 roku w Cambuskenneth 
uznał Dawida za prawowitego dziedzica korony i przysiągł 

mu posłuszeństwo. Tym samym Robert Steward został prze­

sunięty w kolejce do tronu na dalsze miejsce. 

Sprawa niepodległości wciąż była formalnie nieuregulowana. 

W roku 1319 Edward II podjął kolejną, nieudaną próbę 
odbicia Berwick. W odpowiedzi Szkoci pod Jakubem Dougla­
sem zapuścili się daleko w głąb Anglii, gdzie stoczyli 
zwycięską bitwę pod Myton. W tym samym roku stanął 
dwuletni rozejm wynegocjowany przez Bruee'a i Lancastera. 

Zabiegi króla Szkocji o pokój z Anglią stały się bardziej 

widoczne, gdy nasiliły się objawy trądu, którym Robert zaraził 

- W 1315 r. Marjorie Bruce wyszła za nw za Waltera Stewarda. Rok 

później (1316) zmarła przy narodzinach syna Roberta. 

background image

185 

się w czasie swoich licznych wędrówek*. W owym czasie trąd 
(the wickle ail,

 jak go nazywano) był w Szkocji chorobą dość 

powszechnie występującą

4

. Dobrze zdawano sobie sprawę z jej 

skutków, dlatego leż każde miasto na prawic królewskim (na 

przełomie XIII i XIV wieku było ich 33) miało obowiązek 

utrzymywania szpitala (tzw. leprozorium), w którym izolowano 

trędowatych. Szpitale te posiadały pełne zaplecze obejmujące 
m.in. własny dziedziniec i kaplicę, nawet jeśli sam budynek był 
nie więcej niż tylko marną ruderą położoną na skraju targanego 
wiatrem wrzosowiska. 

W pełni świadomy tego, że jego dni są policzone, Robert 

zaapelował do papieża o pomoc w zawarciu pokoju z Anglią. 
Razem z panami i duchowieństwem szkockim przygotował do 
papieża list, w którym Szkoci przedstawili swoją wersję 
wojny z Anglią, podając jej przyczyny, przebieg i rejestr 
krzywd wyrządzonych im przez Anglików. List napisany po 
łacinie, wysłany został 6 kwietnia 1320 roku z opactwa 
w Abroath, stąd jest powszechnie znany jako „Deklaracja 
z Abroath" (Declaration of Abroath). Główną rolę w jego 

przygotowaniu odegrał opat z Abroath a zarazem kanclerz 
Roberta I, Bernard de Linton. Podpisany „w imieniu społecz­

ności królestwa szkockiego" przez ośmiu earlów i czterdziestu 

pięciu baronów dokument znany jest także jako „Deklaracja 
Niepodległości". Zaczyna się od opisu pochodzenia Szkotów 
i dziejów narodu szkockiego, „przez nikogo dotychczas nie 
ujarzmionego" i wylicza krzywdy wyrządzone mu przez 
Anglików: „Przypominamy i gorąco prosimy króla Anglii, 
któremu powinno wystarczyć to, co posiada, jako że w dawnej 
Anglii było dość miejsca dla siedmiu albo i więcej królów, 
aby pozostawił w spokoju nas, Szkotów, w naszej małej 
Szkocji, poza którą nie ma dla nas miejsca do życia, nie 

pragnących niczego poza tym, co do nas należy". Autorzy 

Twórcy filmu Braveheart — Waleczne Serce sugerują, że trądem zarażony 

byt już ojciec Roberta Bruce'a, choć nie ma na IO jednoznacznych dowodów. 

W Europie Zachodniej nasilenie Irydu (lepry) przypada na XI-XII! w. 

13 — Banm*AlHiin Hl-ł 

background image

186 

listu deklarują wierność Robertowi I, który „przyniósł zbawie­
nie swojemu ludowi poprzez zapewnienie mu jego wolności". 
Przestrzegają jednak, że: „Gdyby nawet ten sam Roben 
odwrócił się od swego zadania i poddał Szkocję lub nas 

królowi Anglii albo jego ludziom, powinniśmy uznać go za 

wroga nas wszystkich i wybrać innego króla, by bronił naszej 
wolności". Deklaracja zawiera także słynną frazę akcentującą 

umiłowanie wolności: „Więc dopóki bodaj stu z nas pozostanie 
przy życiu, nie poddamy się żadną miarą angielskiej dominacji. 
Nie o chwałę, bogactwo czy honory walczymy, jeno tylko 

o wolność samą, z której żaden prawy człowiek nie zrezygnuje, 

nawet za cenę życia". 

Na nieszczęście dla Szkotów pontyfikat Jana XXII nie 

służył sprawie ich niepodległości i „Deklaracja Z Abroath" nie 

odniosła zamierzonego skutku. W 1322 roku upłynął trzyletni 

rozejm z Anglią. W tym samym roku Edward II podjął 
kolejną próbę inwazji na Szkocję. Robert unikał jednak walnej 
rozprawy i w rewanżu najechał północną Anglię. W bitwie 
pod Old Byland w Yorkshire niespodziewanym atakiem 
o świcie rozbił armię Edwarda i zmusił go do ucieczki. 
Wierny do tej pory Edwardowi earl Carlisle, Harciay, podjął 
na własną rękę negocjacje pokojowe z Robertem, za co 
w 1323 roku został obwołany zdrajcą i dał głowę. Wkrótce 

jednak Edward, za radą Despenserów, rozpoczął oficjalne 

rokowania z Bruce'em zakończone trzynastoletnim rozejmem 
ze Szkocją (1323). 

Niepomyślny przebieg wojny Anglii ze Szkocją starali się 

wykorzystać królowie Francji. Ich zamiarom sprzyjały także 
nieustanne tarcia wewnętrzne za Edwarda II, które pogłębiła 
nienawiść między królem a jego żoną Izabellą, córką Filipa 

Pięknego, zazdrosną o wpływy Despenserów. W 1324 roku 

brat królowej, Karol IV, któremu Edward jako książę Akwitanii 
winien byl hołd wasalny wraz z przysięgą wierności, ogłosił 
konfiskatę Gaskonii i hrabstwa Ponthieu. W Anglii podjęto 

chaotyczne przygotowania do wojny i do wyprawy na Ak-

background image

187 

witanie. W takich okolicznościach królowi podsunięto pomysł 
wysiania do Francji Izabelli z misją mediacyjną i w marcu 

1325 roku królowa znalazła się w Paryżu. Decyzja wysiania 

do Francji upokorzonej i nienawidzącej męża królowej okazała 

się dla Edwarda II fatalna w skutkach. W Paryżu Izabella 
związała się z przebywającym na wygnaniu Rogerem de 
Mortimerem, earlem March, jednym z przywódców opozycji 
antykrólewskiej (swego czasu komendantem Dublina, który 
walczył z Edwardem Bruce'em w Irlandii). Na prośbę siostry 

Karol IV nadał angielskie lenna we Francji jedenastoletniemu 

synowi Izabelli, księciu Edwardowi (późniejszemu Edwardo­

wi III). We wrześniu książę Edward znalazł się we Francji 
w rękach matki i jej kochanka Mortimera. Spiskowcy zagrozili, 

że następca tronu wróci do kraju pod warunkiem usunięcia 

Despenserów i położenia kresu ich nieformalnym rządom. 

Wszystkie te wydarzenia wywierały w Anglii niekorzystny 

wpływ. Mnożyły się spiski wśród możnowladców i bunty 

w armii i flocie. Autorytet Edwarda II i Despenserów upadł 
bardzo nisko. Umocniwszy się we Francji Izabella wraz 
z Mortimerem wróciła do Anglii we wrześniu 1326 roku 

i wznieciła bunt przeciwko Edwardowi. Zbuntowani miesz­

kańcy Londynu wygnali króla z Londynu, a jego wrogowie 
ścigali go zawzięcie po drogach zachodniej Anglii. 26 paź­
dziernika Izabella i Mortimer proklamowali księcia Edwarda 

zarządcą królestwa. W listopadzie Edward II, szukający 
schronienia w Walii, został wydany przez zdrajców walijskich 
w ręce buntowników. Despenserowie zostali zgładzeni, zaś 

Edwarda uwięziono w zamku w Kenilworth. 28 stycznia 1327 

roku Edward U, w zamian za obietnicę honorowego trak­
towania w przyszłości, zrzekł się tronu. Następnego dnia 
parlament wypowiedział mu wierność i posłuszeństwo. Nowym 

królem obrano jego czternastoletniego syna Edwarda III. 

Po abdykacji Edwarda II przewożono z zamku do zamku, 

bez żadnych wygód, w nadziei, że nabawi się choroby i umrze 
śmiercią naturalną. Kiedy nadzieje jego wrogów zawiodły, 

background image

188 

zniecierpliwiony Mortimer kazał go zgładzić. W nocy 21 
września 1327 roku oprawcy wtargnęli do celi byłego monar­
chy na zamku w Berkeley (Gloucestershire) i pozbawili go 

życia wkładając mu rozpalony pręt do odbytnicy. Następnego 
ranka ciało bestialsko zamordowanego Edwarda wystawiono 
na widok publiczny bez żadnych śladów gwałtu, na dowód, że 
zmarł w sposób naturalny. 

W pierwszych latach panowania Edwarda fil rządy za 

niego sprawowała rada regencyjna. Przewodziła jej królowa 
matka Izabella, przede wszystkim jednak jej kochanek, 

wszechwładny Mortimer (dopiero w końcu 1330 roku roz­
począł osiemnastoletni Edward samodzielne rządy, odsuwając 
od polityki swoją matkę i posyłając na szafol zniena­
widzonego Mortimera). Edward III uchodzi za jednego 
z najwybitniejszych królów-żołnierzy w historii Anglii. 
Silny, zdrowy, biegły w rycerskim rzemiośle, a przy tym 

dość ograniczony intelektualnie, był predestynowany do 

tej roli jak mało który ze współczesnych mu monarchów 

europejskich. Jego długie panowanie (1327-1377) składa 
się głównie z wojen ze Szkocją i Francją. Jeszcze przed 
swoimi piętnastymi urodzinami Edward III zerwał rozejm 
ze Szkocją i wziął udział w wyprawie na północ, podczas 

której doznał klęski z rąk Douglasa i Randolpha w bitwie 

pod Stanhope Park w Durham. Jedynym skutkiem nieudanej 

inwazji był odwetowy najazd Szkotów na Northumberland. 

W 1328 roku papież Jan XXII zdjął wreszcie ekskomunikę 

nałożoną na Roberta Bruce'a. W tym samym roku sprawujący 
władzę regencyjną w imieniu małoletniego Edwarda III 

królowa Izabella i Mortimer uznali roszczenia Szkotów. 

W marcu 1328 roku podpisano w Edynburgu „ostateczny 

i wieczny pokój" pomiędzy królami Anglii i Szkocji. Na jego 

mocy Edward III musiał zrzec się wszelkich praw do korony 
szkockiej, w zamian za 20 tys. funtów szterlingów. Potwier­
dzeniem zgody miało być małżeństwo siedmioletniej siostry 
Edwarda III Joanny z czteroletnim wówczas synem Roberta 

background image

189 

Bruce'a Dawidem, zawarte ostatecznie 17 lipca 1328 roku. 

Traktat edynburski monarcha angielski ratyfikował w Nort­

hampton 4 maja 1329 roku. 

Niewiele ponad miesiąc po ratyfikacji traktatu pokojowego, 

7 czerwca 1329 roku. zmarł na trąd w Cardross (Dum­

bartonshire), na zachodnim brzegu rzeki Leven, król Robert 

Bruce. W chwili śmierci miał pięćdziesiąt cztery lata. 

Już za życia Szkoci widzieli w nim bohatera narodowego, 

potomni zaś uznali go za największego władcę w dziejach 
Szkocji. Ledwie kilka dni po śmierci Roberta papież wydał 
bullę, w której uznał wreszcie jego i jego następców 
za prawowitych władców Szkocji. Pochowano go, podobnie 

jak św, Małgorzatę, w katedrze w Dunfermline. Zgodnie 

z życzeniem zmarłego jego zabalsamowane serce zabrał 
ze sobą na wyprawę krzyżową sir Jakub Douglas. Był 

to prawdopodobnie ostatni akt przebłagania Boga za grzechy 

popełnione przez Roberta w okresie jego bujnego życia. 
Czarny Douglas, wierny druh i przyjaciel króla, nigdy 

nie dotarł do Ziemi Świętej. W 1330 roku poległ w bitwie 

z Maurami w Hiszpanii. Zgodnie z tradycją srebrną szkatułkę 

z sercem Roberta Bruce'a przewieziono do Szkocji i po­
chowano w opactwie w Melrose. Nikt nie wie, w którym 
miejscu. 

background image

ZAKOŃCZENIE 

Umierając Robert Bruce pozostawił królestwo Szkocji swemu 

pięcioletniemu synowi Dawidowi. Uroczysta koronacja królew­

skiej pary odbyta się w Scone. Po raz pierwszy w dziejach 
Szkocji przeprowadzono ją z pełnym średniowiecznym cere­
moniałem, obejmującym także namaszczenie i papieskie 
błogosławieństwo. 

Za panowania Dawida II (1329-1371) Szkocja utraciła 

prawie wszystko, co wywalczyła sobie pod rządami Roberta I. 
Rok po koronacji Dawida II zmarł Tomasz Randolph, mia­

nowany Strażnikiem Szkocji i opiekunem młodego króla. 

Okazję tę wykorzystał znajdujący się na wygnaniu Edward 

Balliol (zm. 1364), syn Jana I. Od 1296 roku Edward Balliol 

był przetrzymywany w Anglii w charakterze więźnia. Zwol­
niony po śmierci swego ojca w 13 Li roku wyjechał do 

Francji. Zgłosiwszy pretensje do tronu Szkocji stanął na czele 

silnej partii banitów szkockich i angielskiej szlachty (tzw. 
Wydziedziczonych — Disinherited), którzy za Roberta Bruce*a 
stracili swoje dobra i urzędy w Szkocji. W 1332 roku 

pretendent, w cichym porozumieniu z królem Anglii, mimo 

obowiązującego rozejmu. wyprawił się do Szkocji. W wy­
prawie tej udział wzięło około 1000 rycerzy i giermków oraz 

1500 łuczników. Na wiosnę dowodzona przez Balliola armia 

background image

191 

banitów i awanturników zaokrętowała się na 88 statków 

u ujścia rzeki Humber i wylądowała na północnym wybrzeżu 
zatoki Forth. Na jej spotkanie Szkoci wystawili około 2000 

jazdy i 20 000 piechoty pod Donaldem, earlem Mar, nowym 

Strażnikiem Królestwa. Do decydującego starcia doszło 12 
sierpnia pod Dupplin Moor, niedaleko Perth. Wobec przy­
gniatającej przewagi liczebnej Szkotów najeźdźcy podjęli 

odważną decyzję nocnego natarcia przez rzekę Harn. Za­
skoczeni Szkoci rozpoczęli odwrót, wkrótce jednak prze­
grupowali się i przeszli do kontrnatarcia. Wówczas Balliol 
spieszył swoją jazdę i na pobliskim wzgórzu uformował z niej 

niewielką, zwartą falangę. Oba jej skrzydła osłaniała wysunięta. 
nieregularna linia łuczników, którzy powstrzymali szkockie 
natarcie. Oskrzydleni z obydwu stron i zasypani gradem strzał 
Szkoci załamali się i rzucili do ucieczki. Earl Mar poległ. 

Długi łuk walijski w połączeniu z ciężką jazdą jeszcze raz 

dowiódł swej wyższości nad szkocką włócznią i jazdą działa­

jącą samodzielnie. Bitwa pod Dupplin Moor posłużyła później 

Edwardowi III jako wzór rozwiązań taktycznych, stosowanych 
z powodzeniem w późniejszych kampaniach wojennych. 

Odniósłszy zwycięstwo pod Dupplin Moor Edward Balliol 

pomaszerował do Scone, gdzie 24 września doprowadził do 
swej koronacji. 23 listopada uznał w Roxburghu zwierzchnic­
two Edwarda III nad Szkocją i przyrzekł mu hołd wasalny. 

Szkocka koalicja pod wodzą nowego regenta, sir Archibalda 
Douglasa, pokonała jednak Balliola 16 grudnia pod Annan 
w Dumfries i wygnała go z kraju. Wiosną następnego roku 
Edward Balliol powrócił na czele posiłków angielskich i obiegł 

Berwick. W maju dołączył do niego Edward III, który po 

usunięciu przy pomocy baronów matki i Mortimera (1330) 
przejął całą władzę w swoje ręce i szukał okazji do wywołania 
wojny ze Szkocją. Poparłszy pretensje Balliola do tronu. 
Edward III odrzucił pokój edynburski Mortimera i skwapliwie 
wyprawił się na północ gotów powetować sobie dotychczasowe 

niepowodzenia. W lipcu wierni Dawidowi II Szkoci pod 

background image

192 

wodzą Archibalda Douglasa ruszyli na pomoc oblężonemu 

Berwick, doprowadzając do bitwy pod Halidon Hill. 

Stoczona 19 lipca 1333 roku bitwa pod Halidon Hill była 

niema! dokładną kopią bitwy pod Dupplin Moor. Na wieść 

o odsieczy szkockiej wojska Edwarda III zajęły pozycję 
obronną uszykowane w trzy rzuty na wzgórzu dominującym 

nad wszystkimi podejściami do Berwick. Król angielski 
spieszył konnych rycerzy, osłaniając Hanki każdego z ich 
rzutów oddziałami łuczników. Natarcie szkockie, prowadzone 
przez podmokłe wrzosowiska u podnóża pozycji Anglików, 

rozbiło się o czoło sil Edwarda i poniosło ciężkie straty od 
flankowego ostrzału łuczników. Zmieszawszy wroga Anglicy 
przeszli do kontruderzenia i całkowicie znieśli armię szkocką. 

Na polu walki Szkoci zostawili poległego Douglasa, sześciu 
earlów, siedemdziesięciu baronów, pięciuset rycerzy i gierm­

ków oraz nieznaną liczbę prostych włóczników. Straty Ang­
lików wyniosły ponoć zaledwie czternastu zabitych, co wydaje 
się liczbą nieprawdopodobnie niską. Pozbawione pomocy 

Berwick wpadło w ręce najeźdźców. Bitwa pod Halidon Hill 

stanowi wzorzec taktyki walki pieszej Edwarda III, która 
w kilka lat później uczynić miała armię angielską niezwycię­
żoną w polu. 

W 1334 roku młodą parę królewską wysłano dla bez­

pieczeństwa do Francji, gdzie przebywała przez siedem lat, 
podejmowana przez króla Filipa VI z dynastii Walezjuszy 

(następcę Karola IV od 1328 roku). Edward Balliol. manipu­
lowany przez Edwarda III, zasiadł na tronie, lecz drogo 
zapłacił za pomoc angielską. W 1334 roku złożył hołd 
wasalny królowi Anglii i oddał mu we władanie niziny 
Szkocji z Edynburgiem, Selkirk i Dumfries. Podział kraju 
spotkał się od razu z oporem większości Szkotów, którzy 

uznali Balliola za marionetkę w rękach Anglików. Edward 111. 
zaangażowany od 1337 roku w wojnę stuletnią z Francją 
(1337-1453), zaczął dostrzegać w Balliolu uciążliwego sprzy­
mierzeńca, którego stale trzeba było wspierać w walkach 

background image

193 

z jego rodakami. Wykorzystując opór Szkotów i osłabienie 
pomocy angielskiej dla Balliola, Dawid II (w 1339 i 1340 r. 

walczy! bez powodzenia w kampaniach Filipa VI przeciwko 
Edwardowi III) zdołał wrócić do kraju z wygnania we Francji 
i odzyskał koronę. W tym samym roku odebrano z rąk 

Anglików zamek edynburski i zmuszono Balliola do szukania 

schronienia w Anglii. 

Dawid II nie miał jednak szczęścia. Po powrocie z Francji 

udało mu się zorganizować kilka nieskutecznych wypadów 
w głąb Anglii. W 1346 roku podczas oblężenia przez Anglików 
Calais, dwudziestodwuletni wówczas król, wierząc we własne 
umiejętności militarne i sojusz z Francją, próbował podjąć 
działania dywersyjne wspierając Filipa VI i najechał zbrojnie 

północną Anglię. Został jednak odpaity i 17 października 
poniósł klęskę w bitwie przy brodzie Neville's Cross niedaleko 
Durham. Chociaż sam walczył dzielnie i odniósł dwie rany, 
wpadł w ręce Anglików. Przez następne jedenaście lat Dawid II 
pozostawał więźniem króla Anglii. Formalne rządy w kraju 

objął ponownie Edward Balliol, mający przeciwko sobie 

koalicję zwolenników Dawida II, na czele której stanął 
mianowany regentem Robert Steward. Angielska okupacja na 
południu kraju została przywrócona, a w kraju toczyły się 
sporadyczne działania zbrojne (z dużą dozą słuszności można 

je potraktować jako walki na drugorzędnym froncie wojny 

stuletniej). Próba pomocy francuskiej w 1355 roku doprowa­
dziła do niszczycielskiego najazdu Edwarda 111. Król Anglii 
w pościgu za Szkotami, stale unikającymi bitwy, spustoszył 

kraj pomiędzy Tweed a Edynburgiem i złupił go dokumentnie. 
nie szczędząc nawet klasztorów. Żałosne skutki tej operacji 

nie przyniosły Edwardowi nic poza nienawiścią Szkotów. 

Były też prawdopodobnie przyczyną uwolnienia Dawida II. 
21 stycznia 1356 roku Edward Balliol zrzekł się korony 

i wszystkich ziem na rzecz Edwarda III (osiem lat później 
Balliol zmarł bezpotomnie na dworze króla Anglii). 3 paź­

dziernika 1357 roku zawarto w Berwick traktat pokojowy, na 

background image

194 

mocy którego Dawid II został uwolniony (zwolniono go 

ostatecznie po zwycięstwie Anglików nad Francuzami w bitwie 
pod Poitiers we wrześniu 1356 roku), w zamian za obietnicę 
gigantycznego okupu, który — jak się okazało — byl ponad 

możliwości szkockiego skarbu (Szkocja miała zapłacić ogrom­

ną sumę 100 tys. marek) '. Rozłożono go na dziesięć rat, ale 

jako gwarancję spłaty Szkoci musieli wydać dwudziestu trzech 

zakładników, synów największych szkockich rodów. 

Pod koniec panowania Dawida II pojawił się znowu problem 

sukcesji. Dwa jego małżeństwa były bezdzietne. Mający 

prawo do sukcesji Robert Steward nie cieszył się zaufaniem 
Dawida od czasu bitwy pod Neville's Cross, podczas której 
nie przyszedł mu z pomocą w chwili największego niebez­

pieczeństwa. W 1363 roku Dawid, pozostający wówczas 
w dobrych stosunkach z Edwardem III, zaproponował nawet. 
aby tron szkocki objął po nim król Anglii lub któryś z jego 
synów, w zamian za zrzeczenie się przez. Anglików okupu. 

Układ ten wzbudził gniew prawowitego następcy Roberta 

Stewarda i popierających go wielmożów, a następnie został 
odrzucony przez szkocki parlament. 

Kiedy 22 lutego 1371 roku Dawid II umarł na zamku 

edynburskim, korona szkocka zgodnie z ustaleniami dokona­

nymi jeszcze za życia Roberta Bruce'a, przeszła na jego 

wnuka (po kądzieli) Roberta Stewarda. Jako Robert 11 

(1371-1390) stał się on w ten sposób założycielem dynastii 
Stewartów (później Stuartów). Dzieje tej dynastii obejmują 

ponad trzysta lal i są pełne wielkich, często tragicznych 
wydarzeń. Za panowania pierwszych Stuartów stosunki z połu­
dniowym sąsiadem pozostawały na ogół wrogie. Wojna na 
granicy z Anglią toczyła się niemal bez przerwy, z mniejszym 

jednak niż dawniej natężeniem. Wojna Dwóch Róż 

1

 Dawid II spłacał okup przez całe życie, ale i lak udało mu sie. spłacić 

tylko 3/4 całej sumy. Pieniądze na okup pochodziły głównie z podatków 
nałożonych na mieszczaństwo, co przyczyniło się do rozwoju tej klasy 
społecznej. 

background image

193 

(1455-1485) dała Szkotom okazję do wypadów na południe 
i odzyskania wszystkich ziem opanowanych przez Anglików. 
Mimo rozlicznych walk, ostatecznej utraty Berwick nad Tweed 
(1482) i wielu klęsk w polu (Flodden 1513, Solway Moss 

1542, Pinkie 1547) Szkoci nie musieli już toczyć lak rozpacz­

liwych wojen w obronie swej niepodległości. Niepowodzeniem 
zakończyła się też próba podporządkowania sobie Szkocji 

przez angielskich władców z dynastii Tudorów, Henryka Viii 
i jego córkę Elżbietę I (słynny konflikt pomiędzy Elżbietą 
a Marią Stuan). 

Niespełna 300 lat po Bannockburn, po bezpotomnej śmierci 

królowej Elżbiety I w 1603 roku, przedstawiciel dynastii 
szkockiej w osobie syna Marii Stuart Jakuba VI (w Anglii 

panował jako Jakub I), zasiadł na wspólnym tronie Anglii 
i Szkocji, dając początek unii personalnej między obydwoma 

krajami. Złośliwi Szkoci byli ciekawi, ile razy Edward I, 

„Młot Szkotów", przewrócił się tego dnia w grobie. 

background image

B I B L I O G R A F I A 

Atlas dawnych cywilizacji. Oficyna Wydawnicza  M A K . Wrocław 2001. 

B a r r o w G. W. S.,

 Kingship and Unit: Scotland 1000-1306, 

University of Stirling 1981. • 

B r o w n Allen R.,

 Historia Normanów, Wydawnictwo Marabut, 

Gdańsk 1996. 

C o s t a i n Thomas.

 The Three Edwards, Doubkeday and Co. Inc., 

Garden City, New York 1958. 

Du pu y Ernest R.. Du pu y N. Trevor.

 Historia wojskowości 

Starożytność-Sredniowiccze, Dom Wydawniczy Bellona i Oficyna 

Wydawnicza Rytm. Warszawa 1999. 

D u p u y Ernest R., D u p u y N. Trevor.

 The Encyclopedia of Military 

History, Macdonald, London 1970. 

E g g e n b e r g e r David,

 A Dictionary of Battles, George Allen and 

Unwin Ltd.. London 1968. 

F e a t h  e r s t o ne Donald.

 Warriors and Warfare in Ancient and 

Medieval Times, Constable and Co. Ltd, London 1997. 

F i s h e r Andrew,

 William Wallace, John Donald. Edinburgh 1988. 

F u l l e r John,

 The Decisive Battles of the Western World, vol. 1. 

Eyre and Spoitiswoode, London 1954. 

G ą s s o w s k i Jerzy,

 Mitologia Celtów, Wydawnictwo Artystyczne 

i Filmowe. Warszawa 1987. 

G r a n t A.,

 Independence and Nationalhood, Scotland 1306-1469, 

University of Stirling 1984. 

G r e e n Howard.

 Great Mutuary Battles, Leo Cooper Ltd, London 

1971. 

background image

197 

G u n n M. Robert, Scottish Origin...up to William Wallace. Scottish 

History from Seotwcb.3html. 

K ę d z i e r s k i Jerzy, Dzieje Anglii do 1485 r., Zakład Narodowy 

im. Ossolińskich. Wrocław-Wurszawa-Kraków 1966. 

K w a ś n i e w  i c z Włodzimierz, 1000 slow o broni białej i uzbrojeniu 

ochronnym.

 Wydawnictwo MON. Warszawa 1981. 

La f f i n John. Scotland the Brave. London 1974. 
M a c k i e R., A Short History- of Scotland, 1962. 
M c K i s a c k May, The Fourteen Century 1307-1399, Oxford at the 

Clarendon Press-, Oxford. 

P o w i e k ę Maurice, The Thirteen Century 1216-1307. Oxford at 

the Clarendon Press, Oxford. 

R e g a n Geoffrey, Blady militarne, Vasco International, Warszawa 

1992. 

T e l fer Glen. William Wallace: A Scots Life. Argyll Publishing. 

Glendaurel 1995-

Z a b i e g a ł i k Stefan. Historia Szkocji, Wydawnictwo DJ, Gdańsk 

2000. 

Z i n s Henryk, Historia Anglii, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, 

Wrocław 1979. 

background image

WYKAZ ILUSTRACJI 

Celtycki wojownik z Brytanii 

Żołnierze rzymscy w Brytanii 

Zachowane fragmenty Walu Hadriana 
Wojownik piktyjski 
Makbet 
Bitwa pod Hastings 
Bitwa średniowieczna 
Łucznicy angielscy 
Edward I 
Dawid I i Malcolm IV 
Dawid II ściska rękę Edwardowi III 

Koronacja Aleksandra iii 

Jan Balliol składa hold Edwardowi I 

Edward I podczas oblężenia Berwick 
William Wallace w drodze na egzekucję 
Pomnik Wallace'a pod Stirling 

Robert Bruce 

Robed I Bruce z żoną Izabelą Mar 
Bitwa pod Bannockburn 

Edward III 
Pomnik Wallace'a w Aberdeen 

Pomnik Roberta Bruce 

background image
background image

Wojownik piktyjski 

Makbet 

Bitwa pod Hastings 

background image

Bitwa średniowieczna 

Łucznicy angielscy 

Edward 

IV» < 

background image
background image

Jan Balliol składa hołd Edwardowi 

Edward I podczas oblężenia Berwick 

background image

William Wallace w drodze na egzekucję 

Pomnik Wallacea 

pod Stirling 

background image

Robert Bruce 

Robert I Bruce z żoną Izabelą Mar 

Bitwa pod Bannockburn 

background image

Edward III 

Pomnik Wallace'a w Aberdeen 

Pomnik Roberta Bruce 

background image

SPIS TREŚCI 

Wstęp 3 
Walka o koronę Szkocji 6 
Zarys dziejów Szkocji do drugiej połowy XIII wieku 17 

Pierwsza wojna o niepodległość Szkocji 67 
Powstanie Williama Wallace'a 83 

William Wallace S3 
Stirling Bridge 90 

Falkirk 102 

Dalsze losy i śmierć Wallace'a 112 

Robert Bruce 116 

Droga do Bannockburn 134 

Anglia pod rządami Edwarda II 134 

Annie przeciwników 141 

Bannockburn — dzień pierwszy — 23 czerwca 1314 roku 153 

Bannockburn — dzień drugi — 24 czerwca 1314 roku 165 

Odrodzenie państwa szkockiego 179 
Zakończenie 190 
Bibliografia 196 
Wyka/ ilustracji 198 

background image

H I S T O R Y C Z N E 
B I T W Y 

Grey i jego rycerze ruszyli 

naprzód i za chwilę nadziali 

się na wystawione przeciw­

ko nim ostrza włóczni. Pie­

rwsza fala atakujących od­

biła się od szkockiego wa­

łu, wielu rycerzy zginęło, 

wielu innych, zrzuconych 

z koni, dostało się w ręce 

Szkotów, wśród nich także 

sir Thomas Grey. Anglicy 

cofnęli się, przegrupowali 

i natarli ponownie, lecz i 

tym razem nie udało im się 

przełamać szkockiego szy­

ku. Clifford przez jakiś czas 

ponawiał szarże, były one 

jednak za każdym razem 

słabsze z powodu strat, 

zmęczenia i coraz większej 

liczby zabitych koni i ludzi 

zalegających na drodze 

natarcia. 

ISBN 83-11-09605-8 

9 788311 096059