background image

             

Strona główna

  >  

Komunikacja alternatywna

 

Moje doświadczenia w stosowaniu piktogramów

Wchodzę  do pokoju, a na tapczanie leży dziewczynka. Co o niej wiem? Niewiele, a właściwie
nic. W orzeczeniu poradni przeczyta łam:  „czterokończynowe mózgowe porażenie dziecięce,
dziewczynka nie nawiązuje kontaktu s łownego, upośledzenie umysłowe w stopniu głębokim”.
Dziewczynka miała 10 lat i do tej pory nie by ła obj ęta oddzia ływaniami dydaktyczno  ‐
rewalidacyjnymi. 

Pierwsze pół  roku ‐ to wzajemne poznawanie siebie, próba zaakceptowania siebie nawzajem,
badanie wzajemnych reakcji, upodobań i możliwości. 

W pierwszym etapie pracy z Wioletk ą   zastosowałam konkrety: jedzenie, przedmioty.
Próbowała m   u k ładać   z nich tzw.  „kalendarz konkretów ”   (przedmiot przytwierdzony do
podstawki oznaczał daną czynność).Długo myślałam, że dziewczynka niewiele rozumie, chociaż
miała takie  „mądre oczy” tzn. takie, które obserwują i „wiedzą”. Po roku zmuszona zostałam
do pozostawienia Wioli, dostałam po prostu inny przydział zajęć szkolnych. 

Co uzyskałam po roku pracy? 

Uczennica lubiła zajęcia, czekała na mnie, a jak nie przychodziłam to robiła awanturę. 

Nie lubi ła Knilla, nie lubi ła zaj ęć  przy lustrze. Lubi ła zaj ęcia w wodzie, chętnie s łuchała krótkich 
opowiadań   popartych formą   obrazkową.   Wskazywała z po śród dwóch obrazków jeden prawid łowy, 
ale nadal myliła znaki  „Tak” i „Nie”. Nie posiadała innego jednoznacznego systemu sygnalizowania, na 
którym można by się oprzeć. 

Nie wiem dlaczego Wioletta nie dawa ła przy pomocy tych znaków jednoznacznych odpowiedzi, 
a wydawało mi si ę ż e znała ich znaczenie. Z perspektywy czasu myślę,  że wystawiała mnie na pewną 
próbę,  czy jestem kolejną  osobą  która i tak jej nie zrozumie i nie da jej szansy na pokazanie siebie 
jako „istoty myślącej”, kogoś kto wie i potrafi. 

No i o mały włos tak te ż  by si ę  stało, ponieważ  był  to mój pierwszy i ostatni rok pracy z Wiol ą. Na szczęście nie mogłam o Niej zapomnieć i ciągle
wypytywałam nową nauczycielkę o to co robi z Wiolettą, jak pracuje, wpadałam czasami do niej z wizytą. 

Po półtora rocznej przerwie wróciłam do Wioli, pani która j ą  uczyła zrezygnowała, a mama dziewczynki prosi ła żebym to ja znowu pracowała z jej
córką. 

Postanowiłam zabra ć   Wiolę   do szko ły i wcieli ć   ją   do trzyosobowej grupy. Pozosta ła dwójka to by ły dzieci chodz ące ze znacznym stopniem
niepełnosprawności intelektualnej. 

Dzieci od razu zaakceptowały Wiolę a ona polubiła szkołę. Spotkała się w szkole z dużą sympatią i zainteresowaniem. 

Teraz postanowiłam postawić przede wszystkim na komunikację, ponieważ wszystkie dzieci miały z tym duże problemy. 

Łukasz używał pojedynczych wyrazów, Joasia wypowiadała tylko pojedyncze wyrazy (mowa echolaliczna). Wioletta nie mówiła nic i trzeba było zastąpić
czymś mowę. 

Pierwszy etap to etap zastosowania zdj ęć  i kolorowych obrazków oraz tworzenie książeczek o sobie tzw. paszportów osobistych. Taki paszport
(informator o sobie) posiada ło każde z dzieci. Następne etapy to sygnalizowanie potrzeb oraz kolejnych aktywności na zajęciach przy pomocy obrazków
oraz desygnatów, wskazywanie znanych osób na zdjęciach, poszukiwanie siebie, aż po wskazywanie przedmiotów i zjawisk na obrazkach. 

Przykładowo do tematu moje zabawki postanowi łam wykorzystać piktogramy przedstawiające zabawki. Dzieci miały najpierw dopasować zabawki do
obrazków kolorowych, a później do piktogramów, nast ępnie obrazki kolorowe do piktogramów, a na koniec w  świetle UV wskazywały już  tylko na
piktogramach. Poszło im to nadspodziewanie dobrze.  Łukasz i Joasia maj ą  wady wzroku, więc ostre kontury piktogramów umo żliwiały im lepsze
i bardziej pełne (całościowe) ujęcie pola widzenia. 

Wróciłam do symboli „tak” i „nie” 

Wykorzystałam piktogramy, tylko wype łniłam ich bia łe powierzchnie kolorami Tak ‐ zielonym, Nie ‐ czerwonym. No i się przyjęły. Wioletta miała je
przypięte do blatu swojego stolika oraz w swoim zeszycie na pierwszej stronie. 
  

Wiola, pochłaniała piktogramy jeden za drugim. Po rocznej edukacji używała już ok.
200 piktogramów, nauczy ła si ę   liczyć   do 20, w tym zakresie rozwi ązywała proste
działa n i a   ‐  dodawała, odejmowa ła ,   r o z w i ązywała   p r o s t e   r ó w n a n i a   z   j e d n ą
niewiadomą.   Jednym z przyjemniejszych i zaskakujących momentów w mojej pracy
z Wiolą był dzień w którym to przejęła inicjatywę w naszym porozumiewaniu się. Dzień
jak co dzień, zaczynałyśmy pracę od przywitania się i określenia stanu pogody. Pytam
Wiolettę:   jak jest dzisiaj pogoda? Wybierz odpowiedni znaczek. A Ona po łożyła
palucha na piktogram „noc”. „No co ty dziewczyno, to nie noc, to tylko zachmurzone
niebo...”  ‐  odpowiadam. Ona patrzy na mnie i znowu pokazuje znaczek  „noc”.  Po
trzech takich próbach intuicyjnie sprowokowa łam inny temat rozmowy:  „czy co ś
wydarzyło si ę w nocy?” ‐ zapytałam. Dziewczyna uśmiechnęła si ę z nutą zwątpiewania
i mrugnęła twierdząco. Usiadłam z Wiolą na sakwie (specjalne siedzisko) i zaczęła się
długa rozmowa. Zadawanie pyta ń,  przewracanie kartek segregatora z piktogramami
strona po stronie, trzymanie znaków Tak i Nie w ci ągłym pogotowiu. Tak oto
dowiedziałam si ę, że Wiola miała ciężka, bezsenną noc, bo jakieś „menty” buszowały

pod oknem jej sypialni i nie mogła zasnąć. To był wspaniały początek jednego z wielu dni spędzonych z Wiolą. 

Ze wzgl ędu na pora żenie pracowałam z Wiol ą  w różnych pozycjach w zależności od
kondycji dziewczynki. Emocje i motywacja czasami powodowały zbyt silne napi ęcie
i trzeba było szukać optymalnej pozycji do pracy. 

Co sprawiało nam najwi ęcej trudności? Chyba strona techniczna, tzn. zorganizowanie
sobie przestrzeni do pracy oraz jak zaprojektowa ć  i wykonać  pomoce, żeby Wioletta
mogła z nich korzystać w dostępny dla niej sposób? Jak tworzyć pierwsze tablice, aby
spełniały funkcję komunikacyjną a nie tylko sygnałową? To okazało się bardzo ważne. 

Kolejnym moim uczniem, z którym pracuj ę  na piktogramach jest Ja ś. Jest chłopcem
doś ć   sprawnym ruchowo, potrafi sam przewraca ć   kartki w swoim segregatorze
i w książce. Największy problem sprawiało mu nie samo dostrzeganie treści obrazka,
ale zrozumienie, że to jest sposób na komunikację z otoczeniem. 

Jaś   w mig poznawa ł   i zapamiętywał   obrazy, ale nie potrafi ł   i c h   „używać”   do
komunikacji. Tylko dzięki konsekwentnej pracy całego środowiska (szkoły i rodziców)
chłopiec zacz ą ł   rozumieć,   że to nie jest zabawa w pokazywanie, ale sposób na

rozmawianie z innymi. Na początek poprosiłam rodziców Jasia żeby podczas śniadania przed wyjściem do szkoły akcentowali „treść śniadania” co je tu
i teraz (dzisiaj na śniadanie masz chleb z serem i pomidorem a do picia sok pomarańczowy) i popierali to piktogramami. W zeszycie do korespondencji
rodzice pisali co Jaś  jadł na śniadanie. Kiedy przychodził do mnie, wyjmowaliśmy jego segregator i chłopiec pokazywał mi co jadł dzisiaj na śniadanie,
a ja sprawdzałam czy to jest zgodne z zapisem. Robiliśmy tak dlatego, żeby dziecko zrozumiało, że to nie jest tylko zabawa. Jaś wcześniej pokazywał
znaki które zna ł,  lub to co lubił  ‐  nie odpowiadał  na konkretne pytania, nie rozumiał o co chodzi. Powodem tego było prawdopodobnie mechaniczne
wyuczanie chłopca (wdrukowywanie) mu tylko podawanych treści bez logicznego powiązania ich z jego codziennością. Wcześniej już próbowała obalić
ten system, pracując z Jasiem na materiale który wyraźnie akcentował związki przyczynowo‐ skutkowe. (historyjki obrazkowe, zadania konstrukcyjne
itp.) Kiedy pokazał co jadł na śniadanie i zrobił to dobrze, wtedy wychodziliśmy zrobić zakupy. Kupowaliśmy produkty na drugie śniadanie i robiliśmy je
w szkole analogicznie jak z pierwszym  śniadaniem, wtedy ja opisywa łam a rodzice sprawdzali. W domu za ś   w nagrodę  za dobre  „pokazanie”  Jaś
wybierał  sobie jedną  z kilku ulubionych form zabawy z ksi ążeczki pt.  „moje ulubione zabawy i zabawki.”.  Dlaczego wybrałam jedzenie? Wybieram
zawsze to co dana osoba lubi robi ć   najbardziej, a Ja ś   po prostu uwielbia je ść!  Po pó łrocznej pracy udało nam si ę  uzyskać  efekt zrozumienia
(z drobnymi wpadkami) systemu piktogram jako systemu do komunikacji. 

Ponieważ  Jaś  jest bardzo ruchliwym dzieckiem, więc razem z rodzicami zrobiłam mu ksi ążeczki tematyczne, tak aby w przyszłości można z nich było
tworzyć  zdania. Oddzielnie osoby, przedmioty, czynności, pomieszczenia, emocje. Każda kategoria stanowi jedną  książeczkę  w której symbole są
zalaminowane i zbindowane (istnieje możliwość  dokładania nowych znaków).Takie ksi ążeczki łatwo mieszczą  się  w małym plecaku i można z nimi
wszędzie chodzić. 
  

Chłopiec ma także segregator, w którym umieszczone s ą tablice tematyczne ‐ to dla niego łatwiejszy sposób porozumiewania się. Na jednej kartce ma
kilkanaście symboli i wystarczy przesuwa ć  palec po kartce a ju ż  wiadomo, co Janek zjad ł  na obiad, nie trzeba przewraca ć  tylu kartek i tworzyć
skomplikowanych konstrukcji zdaniowych. 

W przypadku takich dzieci jak Wioletta i Ja ś,  u których nie ma mo żliwości porozumiewania si ę  werbalnego, systemy komunikacji alternatywnej są
swoistą „protezą mowy”, jednakże w przypadku osób, które mają możliwości rozwoju mowy werbalnej tego typu systemy znacznie wspomagają rozwój
mowy i przyczyniają   się   do lepszego funkcjonowania tych osób w sensie poznawczym, emocjonalnym i spo łecznym. Joasia i  Łukasz o których
wspominałam wcześniej to uczniowie, u których dzięki zastosowaniu piktogramów podniósł się poziom komunikacji werbalnej. Łukasz używa znacznie
większej ilości słów. Potrafi wypowiadać się zdaniami 3, 4‐wyrazowymi adekwatnie do sytuacji. Potrafi mówić o sytuacjach które się wydarzyły w jego
otoczeniu. Z biernego odbiorcy rzeczywistości, stał się po części jej sprawcą. Mowa Joasi nadal nosi znamiona echolalii, jednak potrafi już upomnieć
się   o swoje. Mówi kiedy chce i ść  do ubikacji, na spacer, powtarza na polecenie tylko wybrane s łowa. Wskazuje i czasami nazywa przedmioty
w otoczeniu i na obrazku. Niestety „rozmawia”(używa słów) tylko w kontakcie ze mną oraz ze swoimi rodzicami. 

Poniżej podaję kilka przykładów na to jak wykorzystywałam piktogramy w mojej pracy. 

Na wszystkie pory roku układam opowiadania ilustrowane piktogramami oto jedno z nich: 

Jest jesień. ..................... słabiej grzeje. 
.................... odleciały do ciepłych krajów. 
..................... zapadł w sen zimowy. 
Z ....................... spadają ....................... .  
Liście są ....................... i ........................ . 
  

Pokazuję  dziecku opowiadanie razem z brakuj ącą  treścią  obrazkową  .  Czytam opowiadanie zdanie po zdaniu, pokazuj ąc dziecku dany piktogram
w izolacji. Uczeń wskazuje go w opowiadaniu. Następnie zabieram mu opowiadanie z obrazkami a daję do ręki lub na stolik piktogramy w zależności od
poziomu dziecka 2, 3 lub wszystkie do wyboru. Czytam opowiadanie i zadaję pytanie do każdego przeczytanego zdania typu: jakie zwierzęta odleciały
do ciep łych krajów? Dziecko wybiera, wskazuje prawid łowy piktogram itd. Na koniec daj ę  dziecku tekst z lukami i uzupełniamy wspólnie tre ść
opowiadania. 

Wariant dla czytających: czytam całe opowiadanie wraz z brakującymi wyrazami, zadaniem dziecka jest wybrać odpowiedni piktogram i wstawić go
w miejsce kropek. Oczywiście wielkość i wykonanie musi być dostosowane do możliwości psychofizycznych ucznia.(wady wzroku, ograniczenia ruchowe
itp.). W ten sposób mo żna te ż  ilustrować  krótkie opowiadania, wierszyki, bajki, je żeli dodatkowo jeszcze zaangażujemy dzieci w krótkie scenki
dramowe ‐ to jest to dla nich olbrzymia frajda. Ten wierszyk wykorzystuję w deszczowe dni: 

Woda z nieba kap, kap, kap za parasol szybko złap, 
Peleryna dobra jest ‐ bierz ją kiedy pada deszcz 
A na koniec buty złap i zrób w wodzie chlap, chlap, chlap. 

Piktogramy przedmiotów: parasol, peleryna i kalosze leżą  na podłodze. Dzieci po ka żdym zdaniu szukaj ą  i wskazują na obrazkach przedmiot, który
silnie akcentuje prowadzący (parasol, kalosze, peleryna, deszcz). 
  

Takich zabaw, piosenek i wierszyków jest całe mnóstwo na naszym rynku wydawniczym, możemy też  je po prostu wymyślać.  W przypadku dzieci
z głębokim i znacznym deficytem rozwojowym wiele treści trzeba skraca ć  i upraszczać,  dzieci wolą  także kiedy im  śpiewam lub rytmizuję  treść
wierszyka. Polecam także u żywanie lampy UV, w pracy rewalidacyjnej, szczególnie gdy pracujemy z dzie ćmi z wadami wzroku i niedowidzącymi np.:
Szukamy grzybów w ciemnym lesie. Piktogramy doskonale się do tego nadają. 

 
Autorka: Lucyna Miosga  
nauczycielka w ZSOS nr 6 w Gliwicach. 
  
Autorka książki pt. „Pomóż mi być” 
(ISBN 83‐7308‐464‐9 Wydawnictwo: Impuls, Wydanie I, Kraków 2005 r.)
 

Książka ukazuje szerokie spektrum możliwości nawiązywania kontaktu i komunikacji z osobami z g łębokimi deficytami 
rozwojowymi. Wszystkie rozdzia ły zawarte w niniejszej pracy zosta ły napisane na podstawie do świadczeń  własnych 
autorki oraz specjalistów z zakresu nauczania, opieki i terapii osób niepe łnosprawnych. Dodatkowym atutem książki 
jest mo żliwość  wykorzystania treści w niej zawartych w pracy ze zdrowymi ma łymi dziećmi. Zagadnienia dotyczące 
masażu, luminoterapii, chromoterapii, aromaterapii s ą   uniwersalne i stanowi ą   uzupełniającą   formę   procesu 
dydaktyczno‐wychowawczego.
 
  

Strona główna

  >  

Komunikacja alternatywna

 

TAK

NIE

background image

             

Strona główna

  >  

Komunikacja alternatywna

 

Moje doświadczenia w stosowaniu piktogramów

Wchodzę  do pokoju, a na tapczanie leży dziewczynka. Co o niej wiem? Niewiele, a właściwie
nic. W orzeczeniu poradni przeczyta łam:  „czterokończynowe mózgowe porażenie dziecięce,
dziewczynka nie nawiązuje kontaktu s łownego, upośledzenie umysłowe w stopniu głębokim”.
Dziewczynka miała 10 lat i do tej pory nie by ła obj ęta oddzia ływaniami dydaktyczno  ‐
rewalidacyjnymi. 

Pierwsze pół  roku ‐ to wzajemne poznawanie siebie, próba zaakceptowania siebie nawzajem,
badanie wzajemnych reakcji, upodobań i możliwości. 

W pierwszym etapie pracy z Wioletk ą   zastosowałam konkrety: jedzenie, przedmioty.
Próbowała m   u k ładać   z nich tzw.  „kalendarz konkretów ”   (przedmiot przytwierdzony do
podstawki oznaczał daną czynność).Długo myślałam, że dziewczynka niewiele rozumie, chociaż
miała takie  „mądre oczy” tzn. takie, które obserwują i „wiedzą”. Po roku zmuszona zostałam
do pozostawienia Wioli, dostałam po prostu inny przydział zajęć szkolnych. 

Co uzyskałam po roku pracy? 

Uczennica lubiła zajęcia, czekała na mnie, a jak nie przychodziłam to robiła awanturę. 

Nie lubi ła Knilla, nie lubi ła zaj ęć  przy lustrze. Lubi ła zaj ęcia w wodzie, chętnie s łuchała krótkich 
opowiadań   popartych formą   obrazkową.   Wskazywała z po śród dwóch obrazków jeden prawid łowy, 
ale nadal myliła znaki  „Tak” i „Nie”. Nie posiadała innego jednoznacznego systemu sygnalizowania, na 
którym można by się oprzeć. 

Nie wiem dlaczego Wioletta nie dawa ła przy pomocy tych znaków jednoznacznych odpowiedzi, 
a wydawało mi si ę ż e znała ich znaczenie. Z perspektywy czasu myślę,  że wystawiała mnie na pewną 
próbę,  czy jestem kolejną  osobą  która i tak jej nie zrozumie i nie da jej szansy na pokazanie siebie 
jako „istoty myślącej”, kogoś kto wie i potrafi. 

No i o mały włos tak te ż  by si ę  stało, ponieważ  był  to mój pierwszy i ostatni rok pracy z Wiol ą. Na szczęście nie mogłam o Niej zapomnieć i ciągle
wypytywałam nową nauczycielkę o to co robi z Wiolettą, jak pracuje, wpadałam czasami do niej z wizytą. 

Po półtora rocznej przerwie wróciłam do Wioli, pani która j ą  uczyła zrezygnowała, a mama dziewczynki prosi ła żebym to ja znowu pracowała z jej
córką. 

Postanowiłam zabra ć   Wiolę   do szko ły i wcieli ć   ją   do trzyosobowej grupy. Pozosta ła dwójka to by ły dzieci chodz ące ze znacznym stopniem
niepełnosprawności intelektualnej. 

Dzieci od razu zaakceptowały Wiolę a ona polubiła szkołę. Spotkała się w szkole z dużą sympatią i zainteresowaniem. 

Teraz postanowiłam postawić przede wszystkim na komunikację, ponieważ wszystkie dzieci miały z tym duże problemy. 

Łukasz używał pojedynczych wyrazów, Joasia wypowiadała tylko pojedyncze wyrazy (mowa echolaliczna). Wioletta nie mówiła nic i trzeba było zastąpić
czymś mowę. 

Pierwszy etap to etap zastosowania zdj ęć  i kolorowych obrazków oraz tworzenie książeczek o sobie tzw. paszportów osobistych. Taki paszport
(informator o sobie) posiada ło każde z dzieci. Następne etapy to sygnalizowanie potrzeb oraz kolejnych aktywności na zajęciach przy pomocy obrazków
oraz desygnatów, wskazywanie znanych osób na zdjęciach, poszukiwanie siebie, aż po wskazywanie przedmiotów i zjawisk na obrazkach. 

Przykładowo do tematu moje zabawki postanowi łam wykorzystać piktogramy przedstawiające zabawki. Dzieci miały najpierw dopasować zabawki do
obrazków kolorowych, a później do piktogramów, nast ępnie obrazki kolorowe do piktogramów, a na koniec w  świetle UV wskazywały już  tylko na
piktogramach. Poszło im to nadspodziewanie dobrze.  Łukasz i Joasia maj ą  wady wzroku, więc ostre kontury piktogramów umo żliwiały im lepsze
i bardziej pełne (całościowe) ujęcie pola widzenia. 

Wróciłam do symboli „tak” i „nie” 

Wykorzystałam piktogramy, tylko wype łniłam ich bia łe powierzchnie kolorami Tak ‐ zielonym, Nie ‐ czerwonym. No i się przyjęły. Wioletta miała je
przypięte do blatu swojego stolika oraz w swoim zeszycie na pierwszej stronie. 
  

Wiola, pochłaniała piktogramy jeden za drugim. Po rocznej edukacji używała już ok.
200 piktogramów, nauczy ła si ę   liczyć   do 20, w tym zakresie rozwi ązywała proste
działa n i a   ‐  dodawała, odejmowa ła ,   r o z w i ązywała   p r o s t e   r ó w n a n i a   z   j e d n ą
niewiadomą.   Jednym z przyjemniejszych i zaskakujących momentów w mojej pracy
z Wiolą był dzień w którym to przejęła inicjatywę w naszym porozumiewaniu się. Dzień
jak co dzień, zaczynałyśmy pracę od przywitania się i określenia stanu pogody. Pytam
Wiolettę:   jak jest dzisiaj pogoda? Wybierz odpowiedni znaczek. A Ona po łożyła
palucha na piktogram „noc”. „No co ty dziewczyno, to nie noc, to tylko zachmurzone
niebo...”  ‐  odpowiadam. Ona patrzy na mnie i znowu pokazuje znaczek  „noc”.  Po
trzech takich próbach intuicyjnie sprowokowa łam inny temat rozmowy:  „czy co ś
wydarzyło si ę w nocy?” ‐ zapytałam. Dziewczyna uśmiechnęła si ę z nutą zwątpiewania
i mrugnęła twierdząco. Usiadłam z Wiolą na sakwie (specjalne siedzisko) i zaczęła się
długa rozmowa. Zadawanie pyta ń,  przewracanie kartek segregatora z piktogramami
strona po stronie, trzymanie znaków Tak i Nie w ci ągłym pogotowiu. Tak oto
dowiedziałam si ę, że Wiola miała ciężka, bezsenną noc, bo jakieś „menty” buszowały

pod oknem jej sypialni i nie mogła zasnąć. To był wspaniały początek jednego z wielu dni spędzonych z Wiolą. 

Ze wzgl ędu na pora żenie pracowałam z Wiol ą  w różnych pozycjach w zależności od
kondycji dziewczynki. Emocje i motywacja czasami powodowały zbyt silne napi ęcie
i trzeba było szukać optymalnej pozycji do pracy. 

Co sprawiało nam najwi ęcej trudności? Chyba strona techniczna, tzn. zorganizowanie
sobie przestrzeni do pracy oraz jak zaprojektowa ć  i wykonać  pomoce, żeby Wioletta
mogła z nich korzystać w dostępny dla niej sposób? Jak tworzyć pierwsze tablice, aby
spełniały funkcję komunikacyjną a nie tylko sygnałową? To okazało się bardzo ważne. 

Kolejnym moim uczniem, z którym pracuj ę  na piktogramach jest Ja ś. Jest chłopcem
doś ć   sprawnym ruchowo, potrafi sam przewraca ć   kartki w swoim segregatorze
i w książce. Największy problem sprawiało mu nie samo dostrzeganie treści obrazka,
ale zrozumienie, że to jest sposób na komunikację z otoczeniem. 

Jaś   w mig poznawa ł   i zapamiętywał   obrazy, ale nie potrafi ł   i c h   „używać”   do
komunikacji. Tylko dzięki konsekwentnej pracy całego środowiska (szkoły i rodziców)
chłopiec zacz ą ł   rozumieć,   że to nie jest zabawa w pokazywanie, ale sposób na

rozmawianie z innymi. Na początek poprosiłam rodziców Jasia żeby podczas śniadania przed wyjściem do szkoły akcentowali „treść śniadania” co je tu
i teraz (dzisiaj na śniadanie masz chleb z serem i pomidorem a do picia sok pomarańczowy) i popierali to piktogramami. W zeszycie do korespondencji
rodzice pisali co Jaś  jadł na śniadanie. Kiedy przychodził do mnie, wyjmowaliśmy jego segregator i chłopiec pokazywał mi co jadł dzisiaj na śniadanie,
a ja sprawdzałam czy to jest zgodne z zapisem. Robiliśmy tak dlatego, żeby dziecko zrozumiało, że to nie jest tylko zabawa. Jaś wcześniej pokazywał
znaki które zna ł,  lub to co lubił  ‐  nie odpowiadał  na konkretne pytania, nie rozumiał o co chodzi. Powodem tego było prawdopodobnie mechaniczne
wyuczanie chłopca (wdrukowywanie) mu tylko podawanych treści bez logicznego powiązania ich z jego codziennością. Wcześniej już próbowała obalić
ten system, pracując z Jasiem na materiale który wyraźnie akcentował związki przyczynowo‐ skutkowe. (historyjki obrazkowe, zadania konstrukcyjne
itp.) Kiedy pokazał co jadł na śniadanie i zrobił to dobrze, wtedy wychodziliśmy zrobić zakupy. Kupowaliśmy produkty na drugie śniadanie i robiliśmy je
w szkole analogicznie jak z pierwszym  śniadaniem, wtedy ja opisywa łam a rodzice sprawdzali. W domu za ś   w nagrodę  za dobre  „pokazanie”  Jaś
wybierał  sobie jedną  z kilku ulubionych form zabawy z ksi ążeczki pt.  „moje ulubione zabawy i zabawki.”.  Dlaczego wybrałam jedzenie? Wybieram
zawsze to co dana osoba lubi robi ć   najbardziej, a Ja ś   po prostu uwielbia je ść!  Po pó łrocznej pracy udało nam si ę  uzyskać  efekt zrozumienia
(z drobnymi wpadkami) systemu piktogram jako systemu do komunikacji. 

Ponieważ  Jaś  jest bardzo ruchliwym dzieckiem, więc razem z rodzicami zrobiłam mu ksi ążeczki tematyczne, tak aby w przyszłości można z nich było
tworzyć  zdania. Oddzielnie osoby, przedmioty, czynności, pomieszczenia, emocje. Każda kategoria stanowi jedną  książeczkę  w której symbole są
zalaminowane i zbindowane (istnieje możliwość  dokładania nowych znaków).Takie ksi ążeczki łatwo mieszczą  się  w małym plecaku i można z nimi
wszędzie chodzić. 
  

Chłopiec ma także segregator, w którym umieszczone s ą tablice tematyczne ‐ to dla niego łatwiejszy sposób porozumiewania się. Na jednej kartce ma
kilkanaście symboli i wystarczy przesuwa ć  palec po kartce a ju ż  wiadomo, co Janek zjad ł  na obiad, nie trzeba przewraca ć  tylu kartek i tworzyć
skomplikowanych konstrukcji zdaniowych. 

W przypadku takich dzieci jak Wioletta i Ja ś,  u których nie ma mo żliwości porozumiewania si ę  werbalnego, systemy komunikacji alternatywnej są
swoistą „protezą mowy”, jednakże w przypadku osób, które mają możliwości rozwoju mowy werbalnej tego typu systemy znacznie wspomagają rozwój
mowy i przyczyniają   się   do lepszego funkcjonowania tych osób w sensie poznawczym, emocjonalnym i spo łecznym. Joasia i  Łukasz o których
wspominałam wcześniej to uczniowie, u których dzięki zastosowaniu piktogramów podniósł się poziom komunikacji werbalnej. Łukasz używa znacznie
większej ilości słów. Potrafi wypowiadać się zdaniami 3, 4‐wyrazowymi adekwatnie do sytuacji. Potrafi mówić o sytuacjach które się wydarzyły w jego
otoczeniu. Z biernego odbiorcy rzeczywistości, stał się po części jej sprawcą. Mowa Joasi nadal nosi znamiona echolalii, jednak potrafi już upomnieć
się   o swoje. Mówi kiedy chce i ść  do ubikacji, na spacer, powtarza na polecenie tylko wybrane s łowa. Wskazuje i czasami nazywa przedmioty
w otoczeniu i na obrazku. Niestety „rozmawia”(używa słów) tylko w kontakcie ze mną oraz ze swoimi rodzicami. 

Poniżej podaję kilka przykładów na to jak wykorzystywałam piktogramy w mojej pracy. 

Na wszystkie pory roku układam opowiadania ilustrowane piktogramami oto jedno z nich: 

Jest jesień. ..................... słabiej grzeje. 
.................... odleciały do ciepłych krajów. 
..................... zapadł w sen zimowy. 
Z ....................... spadają ....................... .  
Liście są ....................... i ........................ . 
  

Pokazuję  dziecku opowiadanie razem z brakuj ącą  treścią  obrazkową  .  Czytam opowiadanie zdanie po zdaniu, pokazuj ąc dziecku dany piktogram
w izolacji. Uczeń wskazuje go w opowiadaniu. Następnie zabieram mu opowiadanie z obrazkami a daję do ręki lub na stolik piktogramy w zależności od
poziomu dziecka 2, 3 lub wszystkie do wyboru. Czytam opowiadanie i zadaję pytanie do każdego przeczytanego zdania typu: jakie zwierzęta odleciały
do ciep łych krajów? Dziecko wybiera, wskazuje prawid łowy piktogram itd. Na koniec daj ę  dziecku tekst z lukami i uzupełniamy wspólnie tre ść
opowiadania. 

Wariant dla czytających: czytam całe opowiadanie wraz z brakującymi wyrazami, zadaniem dziecka jest wybrać odpowiedni piktogram i wstawić go
w miejsce kropek. Oczywiście wielkość i wykonanie musi być dostosowane do możliwości psychofizycznych ucznia.(wady wzroku, ograniczenia ruchowe
itp.). W ten sposób mo żna te ż  ilustrować  krótkie opowiadania, wierszyki, bajki, je żeli dodatkowo jeszcze zaangażujemy dzieci w krótkie scenki
dramowe ‐ to jest to dla nich olbrzymia frajda. Ten wierszyk wykorzystuję w deszczowe dni: 

Woda z nieba kap, kap, kap za parasol szybko złap, 
Peleryna dobra jest ‐ bierz ją kiedy pada deszcz 
A na koniec buty złap i zrób w wodzie chlap, chlap, chlap. 

Piktogramy przedmiotów: parasol, peleryna i kalosze leżą  na podłodze. Dzieci po ka żdym zdaniu szukaj ą  i wskazują na obrazkach przedmiot, który
silnie akcentuje prowadzący (parasol, kalosze, peleryna, deszcz). 
  

Takich zabaw, piosenek i wierszyków jest całe mnóstwo na naszym rynku wydawniczym, możemy też  je po prostu wymyślać.  W przypadku dzieci
z głębokim i znacznym deficytem rozwojowym wiele treści trzeba skraca ć  i upraszczać,  dzieci wolą  także kiedy im  śpiewam lub rytmizuję  treść
wierszyka. Polecam także u żywanie lampy UV, w pracy rewalidacyjnej, szczególnie gdy pracujemy z dzie ćmi z wadami wzroku i niedowidzącymi np.:
Szukamy grzybów w ciemnym lesie. Piktogramy doskonale się do tego nadają. 

 
Autorka: Lucyna Miosga  
nauczycielka w ZSOS nr 6 w Gliwicach. 
  
Autorka książki pt. „Pomóż mi być” 
(ISBN 83‐7308‐464‐9 Wydawnictwo: Impuls, Wydanie I, Kraków 2005 r.)
 

Książka ukazuje szerokie spektrum możliwości nawiązywania kontaktu i komunikacji z osobami z g łębokimi deficytami 
rozwojowymi. Wszystkie rozdzia ły zawarte w niniejszej pracy zosta ły napisane na podstawie do świadczeń  własnych 
autorki oraz specjalistów z zakresu nauczania, opieki i terapii osób niepe łnosprawnych. Dodatkowym atutem książki 
jest mo żliwość  wykorzystania treści w niej zawartych w pracy ze zdrowymi ma łymi dziećmi. Zagadnienia dotyczące 
masażu, luminoterapii, chromoterapii, aromaterapii s ą   uniwersalne i stanowi ą   uzupełniającą   formę   procesu 
dydaktyczno‐wychowawczego.
 
  

Strona główna

  >  

Komunikacja alternatywna

 

TAK

NIE

background image

             

Strona główna

  >  

Komunikacja alternatywna

 

Moje doświadczenia w stosowaniu piktogramów

Wchodzę  do pokoju, a na tapczanie leży dziewczynka. Co o niej wiem? Niewiele, a właściwie
nic. W orzeczeniu poradni przeczyta łam:  „czterokończynowe mózgowe porażenie dziecięce,
dziewczynka nie nawiązuje kontaktu s łownego, upośledzenie umysłowe w stopniu głębokim”.
Dziewczynka miała 10 lat i do tej pory nie by ła obj ęta oddzia ływaniami dydaktyczno  ‐
rewalidacyjnymi. 

Pierwsze pół  roku ‐ to wzajemne poznawanie siebie, próba zaakceptowania siebie nawzajem,
badanie wzajemnych reakcji, upodobań i możliwości. 

W pierwszym etapie pracy z Wioletk ą   zastosowałam konkrety: jedzenie, przedmioty.
Próbowała m   u k ładać   z nich tzw.  „kalendarz konkretów ”   (przedmiot przytwierdzony do
podstawki oznaczał daną czynność).Długo myślałam, że dziewczynka niewiele rozumie, chociaż
miała takie  „mądre oczy” tzn. takie, które obserwują i „wiedzą”. Po roku zmuszona zostałam
do pozostawienia Wioli, dostałam po prostu inny przydział zajęć szkolnych. 

Co uzyskałam po roku pracy? 

Uczennica lubiła zajęcia, czekała na mnie, a jak nie przychodziłam to robiła awanturę. 

Nie lubi ła Knilla, nie lubi ła zaj ęć  przy lustrze. Lubi ła zaj ęcia w wodzie, chętnie s łuchała krótkich 
opowiadań   popartych formą   obrazkową.   Wskazywała z po śród dwóch obrazków jeden prawid łowy, 
ale nadal myliła znaki  „Tak” i „Nie”. Nie posiadała innego jednoznacznego systemu sygnalizowania, na 
którym można by się oprzeć. 

Nie wiem dlaczego Wioletta nie dawa ła przy pomocy tych znaków jednoznacznych odpowiedzi, 
a wydawało mi si ę ż e znała ich znaczenie. Z perspektywy czasu myślę,  że wystawiała mnie na pewną 
próbę,  czy jestem kolejną  osobą  która i tak jej nie zrozumie i nie da jej szansy na pokazanie siebie 
jako „istoty myślącej”, kogoś kto wie i potrafi. 

No i o mały włos tak te ż  by si ę  stało, ponieważ  był  to mój pierwszy i ostatni rok pracy z Wiol ą. Na szczęście nie mogłam o Niej zapomnieć i ciągle
wypytywałam nową nauczycielkę o to co robi z Wiolettą, jak pracuje, wpadałam czasami do niej z wizytą. 

Po półtora rocznej przerwie wróciłam do Wioli, pani która j ą  uczyła zrezygnowała, a mama dziewczynki prosi ła żebym to ja znowu pracowała z jej
córką. 

Postanowiłam zabra ć   Wiolę   do szko ły i wcieli ć   ją   do trzyosobowej grupy. Pozosta ła dwójka to by ły dzieci chodz ące ze znacznym stopniem
niepełnosprawności intelektualnej. 

Dzieci od razu zaakceptowały Wiolę a ona polubiła szkołę. Spotkała się w szkole z dużą sympatią i zainteresowaniem. 

Teraz postanowiłam postawić przede wszystkim na komunikację, ponieważ wszystkie dzieci miały z tym duże problemy. 

Łukasz używał pojedynczych wyrazów, Joasia wypowiadała tylko pojedyncze wyrazy (mowa echolaliczna). Wioletta nie mówiła nic i trzeba było zastąpić
czymś mowę. 

Pierwszy etap to etap zastosowania zdj ęć  i kolorowych obrazków oraz tworzenie książeczek o sobie tzw. paszportów osobistych. Taki paszport
(informator o sobie) posiada ło każde z dzieci. Następne etapy to sygnalizowanie potrzeb oraz kolejnych aktywności na zajęciach przy pomocy obrazków
oraz desygnatów, wskazywanie znanych osób na zdjęciach, poszukiwanie siebie, aż po wskazywanie przedmiotów i zjawisk na obrazkach. 

Przykładowo do tematu moje zabawki postanowi łam wykorzystać piktogramy przedstawiające zabawki. Dzieci miały najpierw dopasować zabawki do
obrazków kolorowych, a później do piktogramów, nast ępnie obrazki kolorowe do piktogramów, a na koniec w  świetle UV wskazywały już  tylko na
piktogramach. Poszło im to nadspodziewanie dobrze.  Łukasz i Joasia maj ą  wady wzroku, więc ostre kontury piktogramów umo żliwiały im lepsze
i bardziej pełne (całościowe) ujęcie pola widzenia. 

Wróciłam do symboli „tak” i „nie” 

Wykorzystałam piktogramy, tylko wype łniłam ich bia łe powierzchnie kolorami Tak ‐ zielonym, Nie ‐ czerwonym. No i się przyjęły. Wioletta miała je
przypięte do blatu swojego stolika oraz w swoim zeszycie na pierwszej stronie. 
  

Wiola, pochłaniała piktogramy jeden za drugim. Po rocznej edukacji używała już ok.
200 piktogramów, nauczy ła si ę   liczyć   do 20, w tym zakresie rozwi ązywała proste
działa n i a   ‐  dodawała, odejmowa ła ,   r o z w i ązywała   p r o s t e   r ó w n a n i a   z   j e d n ą
niewiadomą.   Jednym z przyjemniejszych i zaskakujących momentów w mojej pracy
z Wiolą był dzień w którym to przejęła inicjatywę w naszym porozumiewaniu się. Dzień
jak co dzień, zaczynałyśmy pracę od przywitania się i określenia stanu pogody. Pytam
Wiolettę:   jak jest dzisiaj pogoda? Wybierz odpowiedni znaczek. A Ona po łożyła
palucha na piktogram „noc”. „No co ty dziewczyno, to nie noc, to tylko zachmurzone
niebo...”  ‐  odpowiadam. Ona patrzy na mnie i znowu pokazuje znaczek  „noc”.  Po
trzech takich próbach intuicyjnie sprowokowa łam inny temat rozmowy:  „czy co ś
wydarzyło si ę w nocy?” ‐ zapytałam. Dziewczyna uśmiechnęła si ę z nutą zwątpiewania
i mrugnęła twierdząco. Usiadłam z Wiolą na sakwie (specjalne siedzisko) i zaczęła się
długa rozmowa. Zadawanie pyta ń,  przewracanie kartek segregatora z piktogramami
strona po stronie, trzymanie znaków Tak i Nie w ci ągłym pogotowiu. Tak oto
dowiedziałam si ę, że Wiola miała ciężka, bezsenną noc, bo jakieś „menty” buszowały

pod oknem jej sypialni i nie mogła zasnąć. To był wspaniały początek jednego z wielu dni spędzonych z Wiolą. 

Ze wzgl ędu na pora żenie pracowałam z Wiol ą  w różnych pozycjach w zależności od
kondycji dziewczynki. Emocje i motywacja czasami powodowały zbyt silne napi ęcie
i trzeba było szukać optymalnej pozycji do pracy. 

Co sprawiało nam najwi ęcej trudności? Chyba strona techniczna, tzn. zorganizowanie
sobie przestrzeni do pracy oraz jak zaprojektowa ć  i wykonać  pomoce, żeby Wioletta
mogła z nich korzystać w dostępny dla niej sposób? Jak tworzyć pierwsze tablice, aby
spełniały funkcję komunikacyjną a nie tylko sygnałową? To okazało się bardzo ważne. 

Kolejnym moim uczniem, z którym pracuj ę  na piktogramach jest Ja ś. Jest chłopcem
doś ć   sprawnym ruchowo, potrafi sam przewraca ć   kartki w swoim segregatorze
i w książce. Największy problem sprawiało mu nie samo dostrzeganie treści obrazka,
ale zrozumienie, że to jest sposób na komunikację z otoczeniem. 

Jaś   w mig poznawa ł   i zapamiętywał   obrazy, ale nie potrafi ł   i c h   „używać”   do
komunikacji. Tylko dzięki konsekwentnej pracy całego środowiska (szkoły i rodziców)
chłopiec zacz ą ł   rozumieć,   że to nie jest zabawa w pokazywanie, ale sposób na

rozmawianie z innymi. Na początek poprosiłam rodziców Jasia żeby podczas śniadania przed wyjściem do szkoły akcentowali „treść śniadania” co je tu
i teraz (dzisiaj na śniadanie masz chleb z serem i pomidorem a do picia sok pomarańczowy) i popierali to piktogramami. W zeszycie do korespondencji
rodzice pisali co Jaś  jadł na śniadanie. Kiedy przychodził do mnie, wyjmowaliśmy jego segregator i chłopiec pokazywał mi co jadł dzisiaj na śniadanie,
a ja sprawdzałam czy to jest zgodne z zapisem. Robiliśmy tak dlatego, żeby dziecko zrozumiało, że to nie jest tylko zabawa. Jaś wcześniej pokazywał
znaki które zna ł,  lub to co lubił  ‐  nie odpowiadał  na konkretne pytania, nie rozumiał o co chodzi. Powodem tego było prawdopodobnie mechaniczne
wyuczanie chłopca (wdrukowywanie) mu tylko podawanych treści bez logicznego powiązania ich z jego codziennością. Wcześniej już próbowała obalić
ten system, pracując z Jasiem na materiale który wyraźnie akcentował związki przyczynowo‐ skutkowe. (historyjki obrazkowe, zadania konstrukcyjne
itp.) Kiedy pokazał co jadł na śniadanie i zrobił to dobrze, wtedy wychodziliśmy zrobić zakupy. Kupowaliśmy produkty na drugie śniadanie i robiliśmy je
w szkole analogicznie jak z pierwszym  śniadaniem, wtedy ja opisywa łam a rodzice sprawdzali. W domu za ś   w nagrodę  za dobre  „pokazanie”  Jaś
wybierał  sobie jedną  z kilku ulubionych form zabawy z ksi ążeczki pt.  „moje ulubione zabawy i zabawki.”.  Dlaczego wybrałam jedzenie? Wybieram
zawsze to co dana osoba lubi robi ć   najbardziej, a Ja ś   po prostu uwielbia je ść!  Po pó łrocznej pracy udało nam si ę  uzyskać  efekt zrozumienia
(z drobnymi wpadkami) systemu piktogram jako systemu do komunikacji. 

Ponieważ  Jaś  jest bardzo ruchliwym dzieckiem, więc razem z rodzicami zrobiłam mu ksi ążeczki tematyczne, tak aby w przyszłości można z nich było
tworzyć  zdania. Oddzielnie osoby, przedmioty, czynności, pomieszczenia, emocje. Każda kategoria stanowi jedną  książeczkę  w której symbole są
zalaminowane i zbindowane (istnieje możliwość  dokładania nowych znaków).Takie ksi ążeczki łatwo mieszczą  się  w małym plecaku i można z nimi
wszędzie chodzić. 
  

Chłopiec ma także segregator, w którym umieszczone s ą tablice tematyczne ‐ to dla niego łatwiejszy sposób porozumiewania się. Na jednej kartce ma
kilkanaście symboli i wystarczy przesuwa ć  palec po kartce a ju ż  wiadomo, co Janek zjad ł  na obiad, nie trzeba przewraca ć  tylu kartek i tworzyć
skomplikowanych konstrukcji zdaniowych. 

W przypadku takich dzieci jak Wioletta i Ja ś,  u których nie ma mo żliwości porozumiewania si ę  werbalnego, systemy komunikacji alternatywnej są
swoistą „protezą mowy”, jednakże w przypadku osób, które mają możliwości rozwoju mowy werbalnej tego typu systemy znacznie wspomagają rozwój
mowy i przyczyniają   się   do lepszego funkcjonowania tych osób w sensie poznawczym, emocjonalnym i spo łecznym. Joasia i  Łukasz o których
wspominałam wcześniej to uczniowie, u których dzięki zastosowaniu piktogramów podniósł się poziom komunikacji werbalnej. Łukasz używa znacznie
większej ilości słów. Potrafi wypowiadać się zdaniami 3, 4‐wyrazowymi adekwatnie do sytuacji. Potrafi mówić o sytuacjach które się wydarzyły w jego
otoczeniu. Z biernego odbiorcy rzeczywistości, stał się po części jej sprawcą. Mowa Joasi nadal nosi znamiona echolalii, jednak potrafi już upomnieć
się   o swoje. Mówi kiedy chce i ść  do ubikacji, na spacer, powtarza na polecenie tylko wybrane s łowa. Wskazuje i czasami nazywa przedmioty
w otoczeniu i na obrazku. Niestety „rozmawia”(używa słów) tylko w kontakcie ze mną oraz ze swoimi rodzicami. 

Poniżej podaję kilka przykładów na to jak wykorzystywałam piktogramy w mojej pracy. 

Na wszystkie pory roku układam opowiadania ilustrowane piktogramami oto jedno z nich: 

Jest jesień. ..................... słabiej grzeje. 
.................... odleciały do ciepłych krajów. 
..................... zapadł w sen zimowy. 
Z ....................... spadają ....................... .  
Liście są ....................... i ........................ . 
  

Pokazuję  dziecku opowiadanie razem z brakuj ącą  treścią  obrazkową  .  Czytam opowiadanie zdanie po zdaniu, pokazuj ąc dziecku dany piktogram
w izolacji. Uczeń wskazuje go w opowiadaniu. Następnie zabieram mu opowiadanie z obrazkami a daję do ręki lub na stolik piktogramy w zależności od
poziomu dziecka 2, 3 lub wszystkie do wyboru. Czytam opowiadanie i zadaję pytanie do każdego przeczytanego zdania typu: jakie zwierzęta odleciały
do ciep łych krajów? Dziecko wybiera, wskazuje prawid łowy piktogram itd. Na koniec daj ę  dziecku tekst z lukami i uzupełniamy wspólnie tre ść
opowiadania. 

Wariant dla czytających: czytam całe opowiadanie wraz z brakującymi wyrazami, zadaniem dziecka jest wybrać odpowiedni piktogram i wstawić go
w miejsce kropek. Oczywiście wielkość i wykonanie musi być dostosowane do możliwości psychofizycznych ucznia.(wady wzroku, ograniczenia ruchowe
itp.). W ten sposób mo żna te ż  ilustrować  krótkie opowiadania, wierszyki, bajki, je żeli dodatkowo jeszcze zaangażujemy dzieci w krótkie scenki
dramowe ‐ to jest to dla nich olbrzymia frajda. Ten wierszyk wykorzystuję w deszczowe dni: 

Woda z nieba kap, kap, kap za parasol szybko złap, 
Peleryna dobra jest ‐ bierz ją kiedy pada deszcz 
A na koniec buty złap i zrób w wodzie chlap, chlap, chlap. 

Piktogramy przedmiotów: parasol, peleryna i kalosze leżą  na podłodze. Dzieci po ka żdym zdaniu szukaj ą  i wskazują na obrazkach przedmiot, który
silnie akcentuje prowadzący (parasol, kalosze, peleryna, deszcz). 
  

Takich zabaw, piosenek i wierszyków jest całe mnóstwo na naszym rynku wydawniczym, możemy też  je po prostu wymyślać.  W przypadku dzieci
z głębokim i znacznym deficytem rozwojowym wiele treści trzeba skraca ć  i upraszczać,  dzieci wolą  także kiedy im  śpiewam lub rytmizuję  treść
wierszyka. Polecam także u żywanie lampy UV, w pracy rewalidacyjnej, szczególnie gdy pracujemy z dzie ćmi z wadami wzroku i niedowidzącymi np.:
Szukamy grzybów w ciemnym lesie. Piktogramy doskonale się do tego nadają. 

 
Autorka: Lucyna Miosga  
nauczycielka w ZSOS nr 6 w Gliwicach. 
  
Autorka książki pt. „Pomóż mi być” 
(ISBN 83‐7308‐464‐9 Wydawnictwo: Impuls, Wydanie I, Kraków 2005 r.)
 

Książka ukazuje szerokie spektrum możliwości nawiązywania kontaktu i komunikacji z osobami z g łębokimi deficytami 
rozwojowymi. Wszystkie rozdzia ły zawarte w niniejszej pracy zosta ły napisane na podstawie do świadczeń  własnych 
autorki oraz specjalistów z zakresu nauczania, opieki i terapii osób niepe łnosprawnych. Dodatkowym atutem książki 
jest mo żliwość  wykorzystania treści w niej zawartych w pracy ze zdrowymi ma łymi dziećmi. Zagadnienia dotyczące 
masażu, luminoterapii, chromoterapii, aromaterapii s ą   uniwersalne i stanowi ą   uzupełniającą   formę   procesu 
dydaktyczno‐wychowawczego.
 
  

Strona główna

  >  

Komunikacja alternatywna

 

TAK

NIE