background image

Zmierzyć, zważyć i wycenić... 

Autor: Beata Orpiszewska 

 

Rynek lubi przejrzystość i dane liczbowe. Public relations opiera się na prowadzeniu 

kompleksowych  działań,  a  jego  rezultaty  są  złożone  i  widoczne  dopiero  po  dłuższym  czasie 

od  ich  rozpoczęcia.  Dlatego  PR  często  spotyka  się  z  głosami  kwestionującymi  jego 

rzeczywistą wartość. 

 

Dużo się mówi… 

 

Ostatnio  w  branży  PR-owskiej  toczą  się  liczne  dyskusje  na  temat  metod  pomiaru 

rezultatów działań public relations. Institute for Public Relations prowadzi regularne badania 

dotyczące  metod  ewaluacji.  Ich  wynikiem  jest  między  innymi  aktualizowany  na  bieżąco 

słownik  terminów  dotyczących  metod  mierzenia  skuteczności  działań  public  relations 

http://www.ferpi.it/cgi-bin/documents/20051129143433-

001.pdf#search=%22Dictionary%20of%20measurement%20PR%22

  (obecnie  trwają  prace 

nad  kolejną  edycją,  która  zostanie  opublikowana  w  2007  roku).  Regularnie  odbywają  się 

również  konferencje  z  cyklu  „Summit  on  Measurement”  poświęcone  w  całości  metodom 

pomiaru i ewaluacji. Wiele agencji PR-owskich na swoich stronach internetowych chwali się 

coraz bardziej doskonałymi metodami badawczymi.  

Mimo  dużego  zainteresowania  i  szybkiego  rozwoju  badań  nadal  pozostaje  wiele 

aspektów  tej  dziedziny,  które  wymagają  udoskonalnenia.  „Pomiar  wyników  działań  PR  to 

bardzo  często  zaniedbywane  zagadnienie.  Na  przykład  z  ankiety  przeprowadzonej  przez  PR 

Week  w  2002  roku  wynika,  że  ok.  63%  specjalistów  ds.  komunikacji  deklaruje,  że  koszty 

«pomiaru»  mają  poniżej  2%  udziału  w  ogólnym  budżecie  projektów.  Budżety  około  1/4 

realizowanych kampanii w ogóle nie obejmują pomiaru efektywności” – mówi Norbert Kilen, 

dyrektor  strategiczny  agencji  On  Board  PR.  Badanie  na  które  się  powołuje,  zostało 

przeprowadzone  wśród  agencji  ze  Stanów  Zjednoczonych,  biorąc  pod  uwagę,  „młodość” 

polskiego  PR-u  można  przypuszczać,  że  wyniki  w  naszym  kraju  byłyby  jeszcze  bardziej 

alarmujące… 

 

A właściwie, to po co? 

 

background image

Można się zastanawiać, czemu konkretnie ma służyć monitorowanie wyników działań 

PR.  Walter  K.  Lindenmann  w  wydanym  w  2006  roku  opracowaniu  pt.  „Public  Relations 

Research 

for 

Planning 

and 

Evaluation 

http://ipr.wieck.com/files/uploads/2006_Planning_Eval.pdf

  (Badania  public  relations  dla 

planowania  i  ewaluacji)  opisuje  najważniejsze  cele,  jakim  powinno  służyć  regularne  i 

systematyczne prowadzenie badań.  

Zebrane  przez  niego  wśród  praktyków  public  relations,  informacje  świadczą,  że 

mierzenie  działań  PR  może  dotyczyć  wielu  aspektów  tej  dziedziny  i  służyć  różnym  celom. 

Przede  wszystkim  badania  dostarczają  informacji,  które  pozwalają  PR-owcom  lepiej 

organizować  i  wykonywać  pracę,  poznać  opinię  otoczenia  o  firmie  i  jej  produktach,  są 

niezbędne  dla  planowania  i  rozwijania  programów  działania,  pozwalają  obserwować  na 

bieżąco wyniki stale prowadzonej działalności, a także ocenić efektywność jednej konkretnej 

kampanii  w  kontekście  zaplanowanych  wcześniej  celów.  Można  by  więc  przypuszczać,  że 

badania  powinny  stale  towarzyszyć  pracy  agencji  z  klientem,  od  samego  początku 

współpracy.  Praktyka  jednak  pokazuje,  że  dzieje  się  tak  w  nielicznych  przypadkach,  a 

tworzeniem skutecznych metod pomiaru bardziej zainteresowani są naukowcy niż praktycy. 

 

Teoretycy ciężko pracują... 

 

Teoretycy od wielu lat pracują nad modelami, które pozwoliłyby w systemowy sposób 

zmierzyć  całokształt  działań  public  relations.  Anna  Miotk  z  agencji  ITBC  Communication, 

która  przygotowuje  doktorat  dotyczący  metod  badania  skuteczności  działań  public  relations, 

mówi o pięciu podstawowych modelach: S. W. Cutlipa, J. MacNamary, W. Lindemanna oraz 

dwóch modelach T. Watsona. 

Jako pierwszy powstał model S. W. Cutlipa, opracowany w 1985 roku. Nazywany jest 

on również modelem PII, od angielskich słów Preparation, Implementation i Impact. Oparty 

jest  na  mierzeniu  działań  w  kolejnych  fazach  prowadzenia  działań  public  relations, 

począwszy  od  przygotowania  informacji,  poprzez  jej  dystrybucję,  kończąc  na  ocenie 

rezultatów. Na podobnych założeniach został oparty trójstopniowy model Johna MacNamara 

opracowany  przez  niego  w  1992  roku.  Powstały  w  1993  roku  model  W.  Lindenmanna 

zbudowany  jest  na  innych  założeniach:  na  początku  ustala  się  możliwe  do  zmierzenia  cele 

działań  public  relations.  Są  one  później  mierzone  na  jednym  z  trzech  poziomów  efektów 

opisanych  przez  Lindenmanna  jako:  outputs  (produkt  public  relations  np.  liczba  informacji 

prasowych  lub  uczestników  spotkania),  outtakes  (np.  opinie  o  zorganizowanych 

background image

wydarzeniach)  i  outcomes  (np.  zmiana  postawy).  Ten  dość  skomplikowany  model  zakłada 

wykorzystanie  zaawansowanych  metod  badawczych  m.in.  zogniskowanych  wywiadów 

grupowych  czy  badań  eksperymentalnych.  Odpowiedzią  na  ten  złożony  sposób  ewaluacji 

były  dwa  uproszczone  modele  autorstwa  Toma  Watsona:  model  krótkoterminowy  i  model 

kontynuacji. 

Jak  widać,  istnieją  narzędzia,  którymi  PR-owcy  mogli  by  mierzyć  wyniki  swojej 

pracy.  Jednak,  jak  mówi  Anna  Miotk,  „Nikt  tego  nie  robi”.  Często,  dlatego  że  budżety  nie 

przewidują środków na tego typu działania, czasem, dlatego, że nikt nie zdaje sobie sprawy, 

jaki to istotny element działań PR-owskich. Niekiedy również, dlatego że w obrębie agencji 

PR-owskiej brakuje osób, które potrafiłyby je przeprowadzić. 

 

... a klienci chcą wycinków 

 

Wciąż  najpopularniejszą  metodą  mierzenia  skuteczności  PR-u  pozostają  tzw. 

„wycinki”  -  czyli  przygotowywanie  raportów  dotyczących  wizerunku  klienta  agencji  i  jego 

produktów  w  mediach.  Powodem  dużej  popularności  tej  metody  jest  przede  wszystkim  jej 

niewielki  koszt  i  łatwość  przygotowania.  Przyjmuje  się  tutaj  znaczący  wpływ  mediów  na 

opinię  publiczną,  zakładając,  że  siła  przekonywania  materiału  przygotowanego  przez 

dziennikarza jest kilkakrotnie większa niż siła reklamy. 

Norbert Kilen zapytany, o to, czy monitoring mediów jest wystarczającym narzędziem 

mierzenia skuteczności działań PR mówi: „Wszystko zależy od celów, które sobie stawiamy. 

Liczba  czy  jakość  publikacji  jest  według  mnie  wyznacznikiem  skuteczności  prowadzonych 

działań  w  wymiarze  medialnym,  ale  czasem  nie  mówi  nic  o  skuteczności  w  wymiarze 

społecznym,  biznesowym.  Pomiar  skutków  działań  powinien  odnosić  się  do  celów,  które 

mają one realizować”. Podobnego zdania jest Piotr Przybyła z agencji Creative PR: „Krótkie 

projekty  dotyczące  chociażby  odbywającego  się  koncertu,  czy  wystawy  nie  potrzebują 

złożonych  narzędzi  pomiaru  efektywności  działań  PR-owych.  Tu  wystarczy  rzeczywiście 

monitoring i frekwencja uczestników, a czasem małe badanie sprawdzające do jak wielu osób 

dotarła  informacja”.  Przy  długich,  trwających  ponad  rok  działaniach,  warto  jednak 

zainwestować w badania. 

„Z  agencjami  PR  jest  ten  problem,  że  bardzo  trudno  dokonać  rzetelnej  oceny  ich 

skuteczności.  Jest  kilka  narzędzi  badawczych,  które  są  w  stanie  jakoś  zaprezentować,  czy 

agencja PR dobrze wykonała swoją pracę, czy też nie, ale to są narzędzia po części, czyli w 

jakimś  procencie  oparte  niestety  na  emocjach.  A  pod  koniec  dnia  klient  zadaje  nam  takie 

background image

bardzo banalne i proste pytanie: «Ile było wycinków i co te wycinki były w stanie zmieniać w 

ż

yciu  mojej  firmy»  –  mówił  Jerzy  Ciszewski  w  czasie  dyskusji  o  branży  reklamowej  i  PR-

owskiej,  która  została  opublikowana  na  łamach  magazynu  Brief  (Brief,  09.2006).  Wiele 

problemów  z  przekonaniem  do  prowadzenia  badań  wynika  z  tego,  że  klienci  agencji  nie  do 

końca zdają sobie sprawę, czym tak naprawdę jest public relations, przyjmując, że najbardziej 

namacalnym i wiarygodnym miernikiem są właśnie „wycinki”.  

Jak  zaznacza  Anna  Miotk,  w  ostatnich  latach  możemy  zaobserwować  szybki  rozwój 

narzędzi służących ewaluacji materiałów pochodzących z mediów. O ile jeszcze w 2000 roku 

Michał Masłowski na łamach Briefu (05.2000) pisał o licznych problemach, jakie powodował 

brak firm monitorujących przekazy z radia i telewizji, o tyle obecnie klienci mogą wybierać 

spośród ich bogatej oferty. W ostatnich latach znacznie rozszerzyły one zakres świadczonych 

przez  siebie  usług.  Oprócz  prasy  monitorują  obecnie  również  radio,  telewizję  i  internet,  a 

niektóre  również  serwisy  agencji  prasowych.  Oprócz  tzw.  wycinków  firmy  monitorujące 

media  dostarczają  PR-owcom  również  narzędzi  do  ich  analizy,  takich  jak  np.  algorytmy 

służące  wyliczeniu  ekwiwalentu  reklamowego.  Anna  Miotk  wspomina  również  o  jeszcze 

jednej  metodzie  polegającej  na  porównywaniu  treści  materiałów  pochodzących  z  mediów  z 

wysyłanymi  wcześniej  informacjami  prasowymi.  Liczba  takich  samych  słów,  czy  wręcz 

takich  samych  sformułowań,  świadczy  o  tym,  w  jak  dużym  stopniu  w  pisaniu  tekstu 

dziennikarz opierał się na przesłanym wcześniej przez agencję lub firmę materiale. 

 

Oprócz wycinków - badania społeczne 

 

Jednak analizowanie wycinków i tworzenie na ich podstawie raportów, to nie jedyny 

sposób mierzenia skuteczności działań PR. Specjaliści mają do swojej dyspozycji całą gamę 

metod i technik badań społecznych, w zależności od tego, jaki wycinek rzeczywistości chcą 

zbadać. 

Bardzo  popularną  metodą  mierzenia  skuteczności  działań  public  relations  jest 

przeprowadzanie  ankiet.  Tak  jak  monitoring  mediów,  jest  to  stosunkowo  proste  narzędzie, 

które  nie  generuje  wysokich  kosztów.  Dużą  zaletą  ankiet  jest  to,  że  mogą  zostać 

przeprowadzone  w  dowolnym  momencie,  wśród  dowolnie  wybranej  grupy  osób.  Stosowane 

są zarówno w celu zbadania wizerunku firmy, w mierzeniu satysfakcji pracowników, a także 

mogą służyć ocenie przeprowadzonej konferencji czy prezentacji. Dzięki rozwojowi internetu 

można przeprowadzać je również drogą elektroniczną. Problemem pozostaje wysoki odsetek 

background image

osób, które nie odsyłają wypełnionych ankiet, a także to, że najczęściej są one prowadzone na 

małych próbach i wskutek tego są niereprezentatywne. 

Dużo  dokładniejsze,  ale  też  bardziej  kosztowne,  są  profesjonalne  badania  opinii 

społecznej,  przeprowadzane  przez  ośrodki  badawcze  takie,  np.  TNS  OBOP,  ARC  Rynek  i 

Opinia,  PBS  DGA  czy  SMG/KRC  Millward  Brown.  W  ostatnich  latach  wprowadziły  one 

specjalne  rodzaje  badań  specjalnie  na  użytek  branży  public  relations.  Dzięki  nim  można 

sprawdzić,  jakie  jest  społeczne  postrzeganie  firmy,  jak  silne  jest  przywiązanie  klientów  do 

marki  oraz  jaki  jest  wizerunek  produktu.  W  niektórych  przypadkach  metodologia  badań  jest 

konstruowana  specjalnie  na  użytek  klienta.  Jednak  jak  mówi  Piotr  Przybyła:  „Wysoka  cena 

badań często jest przez firmy kalkulowana w odwrotny niż przez PR-owców sposób i klienci 

wolą  przeznaczyć  te  budżety  na  reklamę.  A  namawianie  klienta  jest  trudne  i  mija  się  tu  z 

celem”. 

 

Czy PR przekłada się na pieniądze? 

 

Cały  czas  trwa  dyskusja  na  temat  związku  działań  public  relations  z  wynikami 

finansowymi  firmy.  Wielu  PR-owców  mówiąc  „PR  to  nie  marketing  i  sprzedaż”,  odcina  się 

od  możliwości  przeliczania  działań  PR-owskch  na  pieniądze.  Szefowie  firm,  wynajmujący 

agencje PR-owskie lub organizujący wewnętrzne działy PR, często oczekują, że pracownicy 

działu  PR  lub  współpracująca  agencja  przedstawi  im  dokument  pokazujący,  w  jaki  sposób 

wydatki  na  PR  przełożyły  się  na  wzrost  na  przykład  na  wzrost  sprzedaży.  Takie  podejście 

wynika  najczęściej  z  nieświadomości,  jakie  są  rzeczywiste  cele  PR-u.  Doświadczeni 

profesjonaliści  nie  negują  jednak  związku  public  relations  i  kwestii  finansowych.  „W 

przypadku spółek giełdowych, PR pokazujący skuteczność biznesową czy prezesa-wizjonera 

może  przekładać  się  wprost  na  wartość  spółki  i  np.  na  zdolność  pozyskania  środków 

finansowych przez następne emisje akcji. Działania komunikacyjne mogą też chronić wartość 

firmy przez ochronę związanej z nią reputacji” - mówi Norbert Kilen. 

W  przypadku  niektórych  produktów  PR  jest  niezbędny,  aby  w  ogóle  rozpocząć 

sprzedaż.  Dzieje  się  tak  szczególnie  w  przypadku  produktów  zaawansowanych 

technologicznie lub całkowicie nowych na rynku. Jak mówi Anna Miotk: „Przykład z moich 

doświadczeń zawodowych. Na rynek były wprowadzane dwa modele zegarków. Jeden - nowy 

model  klasycznego,  eleganckiego  zegarka,  podobny  do  innych klasycznych  zegarków 

wprowadzonych na rynek. Drugi - zegarek 'technologiczny' z nietypową funkcją, na przykład 

z regulacją czasu za pomocą fal radiowych. Pierwszy sprzedał się dobrze, mimo, że media nie 

background image

były  nim  specjalnie zainteresowane, bo firma  kupiła  reklamę.  Drugi  -  sprzedał  się  tak  samo 

dobrze,  mimo  braku  reklamy,  co  było wynikiem  publikacji  w  mediach”.  Anna  Miotk 

podkreśla,  że  sprzedaż  bardziej  skomplikowanych  lub  mało  znanych  produktów  musi  być 

związana  bezpośrednio  z  działaniami  z  zakresu  PR-u  -  z  kampaniami  edukacyjnymi, 

spotkaniami z ekspertami itp. 

W takich przypadkach łatwo jest wykazać związek pomiędzy wynikami sprzedaży, a 

wydatkami  poniesionymi  na  działania  z  zakresu  PR-u.  W  pozostałych  przypadkach  ocena 

wpływu  PR-u  na  wyniki  finansowe  przedsiębiorstwa  powinna  opierać  się  na  ustaleniu,  jaki 

wpływ ma PR na niematerialną wartość przedsiębiorstwa (np. postrzeganie organizacji przez 

jej otoczenie czy postrzeganie firmy przez media) i na wycenie tej niematerialnej wartości. 

 

Co będzie w przyszłości? 

 

Metody badań skuteczności działań PR są coraz doskonalsze, cały czas trwa dyskusja 

nad  nimi  i  prace  nad  stworzeniem  prostych,  skutecznych  modeli.  Nieświadomość,  zarówno 

klientów  agencji,  jak  i  pracowników  działów  PR-u  firm,  a  także  wysokie  koszty,  wpływają 

negatywnie  na  wykorzystanie  badań  i  ich  wyników  w  praktyce.  Raczej  nie  można  się 

spodziewać, że w najbliższym czasie będzie można przeprowadzać profesjonalne badania za 

„grosze”,  można  jednak  starać  się,  aby  PR-owcy  skuteczniej  umieli  wykorzystywać  te 

narzędzia, które mają do dyspozycji i aby przekonywali swoich klientów, że PR to nie tylko 

wycinki.