background image

RESOCJALIZACJA 

Teoretyczne podstawy, oraz przykłady programów oddziaływań 

Kazimierz Pospiszyl 

 
WSTĘP....................................................................................................................................... 2 

ROZDZIAŁ I.......................................................................................................................... 3 

Systemy i modele oddziaływań resocjalizacyjnych ................................................................... 3 
(próba przeglądu) ....................................................................................................................... 3 

ROZDZIAŁ II ........................................................................................................................ 8 

Ź

ródła intelektualne współczesnej postaci ................................................................................. 8 

oddziaływań resocjalizacyjnych................................................................................................. 8 

Resocjalizacja jako „kanalizowanie" instynktów................................................................... 8 
Psychodynamiczne przesłanki oddziaływań resocjalizacyjnych ......................................... 13 
Terapia behawioralna w resocjalizacji ................................................................................. 19 

Psychodynamiczne sposoby oddziaływań ............................................................................... 25 
resocjalizacyjnych .................................................................................................................... 25 

Właściwości i sposoby oddziaływań resocjalizacyjnych ..................................................... 25 
Oddziaływania indywidualne ............................................................................................... 26 
Zakłady resocjalizacyjne dla nieletnich ............................................................................... 28 
Problemy specjalne w resocjalizacji przestępców seksualnych ........................................... 43 
Komuny terapeutyczne......................................................................................................... 45 

Przykłady zastosowania ekonomii punktowej ......................................................................... 50 
w resocjalizacji ......................................................................................................................... 50 

Ogólne reguły stosowania ekonomii punktowej .................................................................. 50 
Przywileje i udogodnienia uzyskiwane na tydzień — cena w punktach.............................. 54 
Rodzaje zachowania, za które wychowanek traci punkty.................................................... 54 
Organizacyjne formy zastosowania ekonomii punktowej.................................................... 56 
w resocjalizacji ..................................................................................................................... 56 
Kognitywno-behawioralne ujęcie ........................................................................................ 67 
programów resocjalizacyjnych............................................................................................. 67 

Dostosowanie metod oddziaływania resocjalizacyjnego ......................................................... 75 
do cech psychicznych wychowanka......................................................................................... 75 

Zróżnicowanie „podatności" na resocjalizację..................................................................... 76 
Metody oddziaływań resocjalizacyjnych ............................................................................. 77 
a cechy osobowości wychowanków..................................................................................... 77 
Dojrzałość interpersonalna wychowanka............................................................................. 82 
a sposoby resocjalizacji ........................................................................................................ 82 
Drugi poziom dojrzałości ..................................................................................................... 84 
Czwarty poziom dojrzałości................................................................................................. 85 
Zróżnicowanie oddziaływań resocjalizacyjnych.................................................................. 88 
w świetle typologii Herberta Quaya..................................................................................... 88 

ZAKOŃCZENIE...................................................................................................................... 91 
ANEKS..................................................................................................................................... 93 

background image

 

 

WST

Ę

 

Wzrastające  w  czasach  współczesnych  zainteresowanie  sposobami  skutecznej 

resocjalizacji  wypływa  nie  tylko  z  przeświadczenia,  że  mamy  obecnie  młodzież  trudniejszą 
niż dawniej. Pomimo że przeświadczenie takie może funkcjonować i funkcjonuje w umysłach 
wielu  ludzi,  jest  ono  niestety  mało  diagnostyczne.  Zawsze  bowiem,  odkąd  istniało 
zorganizowane społeczeństwo, młodzież uważano za krnąbrną i złą. Jako anegdotę przytacza 
się  często  tekst  z  papirusu  z  V  wieku  p.n.e.,  w  którym  egipski  kapłan  uskarżał  się  na 
młodzież,  opisując  jej  zachowanie  w  sposób  do  złudzenia  przypominający  współczesne 
utyskiwania na krnąbrność i nieposłuszeństwo dzisiejszego młodego pokolenia. 

Trudno  więc  tak  na  dobrą  sprawę  powiedzieć,  czy  faktycznie  młodzież  uważamy 

dzisiaj  za  bardziej  „rozbisurmanioną"  niż  50  czy  100  lat  temu.  Faktem  bezspornym  jest 
natomiast  to,  że  owo  rozbisurmanienie  współczesnych  nastolatków  —  wynik  bardziej 
złożonego życia — staje się coraz bardziej dogłębne i skomplikowane, a tym samym bardziej 
oporne na oddziaływania resocjalizacyjne. 

Istnieje  także  i  druga  przyczyna  zwiększającego  się  zainteresowania  metodami 

skutecznej resocjalizacji; wynika ono ze stałego rozwoju i wysubtelniania psychiki człowieka. 
W  tym  miejscu  pragnę  odwołać  się  do  opinii  człowieka  obdarzonego  —jak  dotąd  — 
największą wyobraźnią psychologiczną, do opinii Zygmunta Freuda, który w swym sławnym 
liście  do  Einsteina  (napisanym  w  styczniu  1932  roku)  wyjaśniał  dlaczego  wojna  stanowi 
niejako naturalny porządek rzeczy w społecznościach ludzkich. 

W  tym  jakże  pesymistycznym  tekście  znajdujemy  jednak  nutę  optymizmu,  bowiem 

Freud  mówi  o  tym,  że  istnieją  dwie  drogi  trwałego  przezwyciężenia  instynktu  śmierci 
(aktywującego agresję i skłonność do zabijania), tkwiącego immanentnie w podświadomości 
ludzkiej.  Pierwszą  jest  podporządkowanie  agresywnych  impulsów  intelektowi,  a  drugą 
zadzierzganie  coraz  to  ściślejszych  więzi  między  ludźmi.  „Wszystko,  co  pobudza  wzrost 
łączności emocjonalnej pomiędzy ludźmi, zapobiega wojnie i wrogości" — pisze Freud. List 
zaś kończy uwagą, iż „nie jest utopią nadziej a, że oba te składniki rozwoju kultury [...] mogą 
zaowocować  wyeliminowaniem  zarodków  wzajemnej  wrogości  pomiędzy  ludźmi,  która  to 
wrogość znajduje ujście w wojnie". 

W wyniku oddziaływania tych dwóch sił powstaje nowy  człowiek, który  zaczyna się 

wstydzić agresji jako „nieokiełznanego instynktywistycznego impulsu" na zasadzie podobnej 
do  tego,  jak  współczesny,  dobrze  zsocjalizowany  człowiek  wstydzi  się  wielu  innych, 
biologicznych  reakcji  swego  organizmu,  szczególnie  wtedy,  gdy  występują  one  w  otoczeniu 
innych ludzi. 

Chciałbym wierzyć, że sugestie ojca psychoanalizy znajdą odbicie w zachowaniu ludzi 

współczesnych,  czego  zapowiedzią  może  być  fakt,  że  dzisiejszy  człowiek,  z  jednej,  strony 
wstydzi się wybuchów niekontrolowanej agresji, podobnie jak nie akceptuje (i przez to stara 
sieje wyeliminować) szeregu innych, naturalnych reakcji swego organizmu, które to reakcje w 
dawnych  czasach  (kiedy  człowiek  pozostawał  na  innym  etapie  rozwoju  gatunkowego)  nie 
posiadały  tak  awersywnego  zabarwienia  jak  dzisiaj,  a  z  drugiej,  jest  wrażliwy  na  podobnie 
„prymitywne" reakcje ze strony innych ludzi, a szczególnie ludzi młodych! 

Tak  czy  inaczej  wzrastające  zaniepokojenie  otwarcie  agresywnym  i  przestępczym 

zachowaniem  współczesnych  ludzi,  szczególnie  młodych,  staje  się  motorem  bardzo 
intensywnego rozwoju i doskonalenia metod resocjalizacji. W niniejszej książce starałem się 
ukazać  dwie  podstawowe  kwestie:  po  pierwsze,  źródła  intelektualne,  z  których  wypływają 

background image

główne koncepcje „poprawiania niepoprawnych", po drugie zaś przedstawiłem najbardziej — 
moim zdaniem — ciekawe przykłady konkretnych programów resocjalizacyjnych. 

Zaprezentowane  programy  pochodzą  głównie  z  kręgu  kultury  anglo-amerykańskiej, 

jako że —jak mi się wydaje — w krajach tego kręgu istnieje największe zapotrzebowanie na 
skuteczne programy  resocjalizacyjne i — tym samym — powstaje tam najwięcej  ciekawych 
pomysłów dotyczących oddziaływań resocjalizacyjnych. 

Wybrane  przykłady  są,  jak  mi  się  wydaje,  na  tyle  klarowne  —  i  to  zarówno  pod 

względem  konstrukcyjnym,  jak  i  pod  względem  realizacji  określonych  kierunków  myślenia 
— że można je bez trudu wykorzystać do tworzenia własnych programów resocjalizacyjnych. 

Pragnąłbym,  aby  najliczniejszą  grupę  Czytelników  mniejszej  książki  stanowili 

praktycy  pracujący  z  młodzieżą,  szczególnie  zaś  z  młodzieżą  wykolejoną.  Druga  grupa 
Czytelników,  do  których  książkę  tę  adresuję,  to  studenci  pedagogiki  i  psychologii,  a 
szczególnie  zaś  ci,  którzy  specjalizuj  ą  się  w  zakresie  resocjalizacji.  Myślę,  że  informacje 
zawarte na jej kartach zawierają niezbędną dla istoty resocjalizacji ,,gramatykę" przedmiotu. 
Zorientowanie  się  bowiem  w  uwarunkowaniach  i  kierunkach  rozwoju  współczesnych 
poczynań  resocjalizacyjnych  stanowi  jedynie  słuszną  drogę  do  uaktywnienia  własnej 
wyobraźni  tak,  aby  mogła  ona  stworzyć  skuteczne  impulsy  do  stymulowania  i  poprawiania 
najbardziej  subtelnego  i  złożonego  wymiaru  struktury  duchowej  człowieka,  jaki  stanowi 
domena sądów, ocen i wartości moralnych. 
 
 

ROZDZIAŁ I 

Systemy i modele oddziaływa

ń

 resocjalizacyjnych 

(próba przegl

ą

du) 

 

Na  rozwój  i  stałe  doskonalenie  systemów  resocjalizacyjnych  miały  wpływ  nie  tylko 

poglądy  filozoficzne,  tłumaczące  na  swój  sposób  istotę  człowieczeństwa,  uwarunkowania 
dobra i zła itp. W nowszych czasach ważnym intelektualnym źródłem rozwoju poglądów na 
resocjalizację  stały  się  różne  kierunki  i  orientacje  psychologiczne,  tworzone  w  ścisłej 
współzależności z poglądami filozoficznymi dotyczącymi człowieka. 

Spośród  licznych  szkół  i  orientacji  współczesnej  psychologii  niewiele  wpłynęło  na 

wykształcenie  się  specyficznej  teorii  resocjalizacji  Na  ogół  każdy  etap  rozwoju  ,,wiedzy  o 
duszy"  oraz  każdy  kierunek  tej  wiedzy  dokładał  swoją,  większą  lub  mniejszą  cegiełkę  do 
„gmachu  wiedzy"  na  temat  metod  i  form  zmiany  ludzkiego  zachowania,  niezwykle  rzadko 
jednak budował własny gmach owej wiedzy. 

Złożoność  i  wzajemne  przenikanie  poszczególnych  kierunków  psychologicznych 

nastręcza  pewną  trudność  w  zakresie  wyodrębnienia  tych,  które  stworzyły  własny  system 
poglądów na istotę karania i resocjalizacji. 

Dodatkowym  utrudnieniem  śledzenia  wpływów  poszczególnych  szkół  i  orientacji 

psychologicznych  na  oddziaływania  resocjalizacyjni  jest  to,  że  resocjalizacja  jest  przede 
wszystkim  działalnością  praktyczną,  dyktowaną  przez  życie  społeczne  od  czasów 
najdawniejszych,  tj.  od  czasów,  gdy  spotykamy  zalążki  organizacji  społecznych.  W  ślad 
bowiem  za  owymi  formami  zorganizowanego  życia  społecznego  musiały  równocześnie 
powstawać  społeczne  mechanizmy  ochraniające  je  przed  zakusami  „ciemnej  strony  duszy 
ludzkiej",  szczególnie  rozwiniętej  u  niektórych  jednostek.  Owe  praktyczne  doświadczenia 
były i są równie zasobnym źródłem tworzenia różnych zabiegów resocjalizacyjnych. 

Tak  więc  w  przypadku  prób  podziału  różnych  metod  i  sposobów  oddziaływań 

resocjalizacyjnych mamy zawsze do czynienia z dwiema szerokimi perspektywami. Z jednej 

background image

strony  możemy  wyróżnić  sposoby  traktowania  przestępcy  ze  względu  na  przesłanki 
przyjmowane  przez  dany  kierunek  myślenia  psychologicznego,  z  drugiej  zaś  ze  względu  na 
aspekty  wynikające  z  praktycznego  stosowania  metod  postępowania  z  jednostkami 
wykolejonymi. 

Te  dwie  przesłanki  są  często  splecione  ze  sobą,  co  jest  szczególnie  widoczne  wtedy, 

gdy  mamy  do  czynienia  z  względnie  zaawansowaną  wiedzą  teoretyczną  na  temat 
mechanizmów  oddziaływania  psychokorekcyjnego  i  z  równie  bogatymi  spostrzeżeniami, 
wypływającymi  z  praktyki  oddziaływań  resocjalizacyjnych.  Taki  stan  rzeczy  nie  ułatwia 
bynajmniej  ogarnięcia  najbardziej  istotnych  właściwości  oddziaływań  resocjalizacyjnych  ani 
zrozumienia tych mechanizmów psychicznych, które wyznaczaj ą prawa skuteczności owych 
oddziaływań. 

Główna trudność bierze się stąd, że tworzone przez wielu autorów podziały systemów 

psychokorekcji  bez  jednolitej  podstawy  są  niełatwe  do  ogarnięcia.  Jak  bowiem  wiadomo 
umysł ludzki łatwiej ogarnia wszelkie podziały, które oparte są na jednolitej podstawie. Może 
się  więc  pojawić  pytanie,  dlaczego  nie  tworzyć  podziałów  opartych  na  tych  dwóch 
podstawach,  wyróżniając  najpierw  grupy  według  pierwszej  z  nich,  a  następnie  tworzyć 
podgrupy według drugiej. W ten sposób powstaje przecież większość naukowych systematyk. 
Teoretycznie  oczywiście  byłoby  to  możliwe,  w  praktyce  jednak  większość  autorów 
tworzących  podziały  metod  i  sposobów  oddziaływań  psychokorekcyjnych  unika  tego, 
prawdopodobnie obawiając się rażących sztuczności takich podziałów. 

Wiele  bowiem  przesłanek  teoretycznych,  różniących  się  pierwotnie  między  sobą, 

zostaje  tak  dokładnie  przemieszanych  w  tyglu  praktyki,  że  dany  rodzaj  oddziaływań 
resocjalizacyjnych, chcąc być konsekwentnie sklasyfikowany pod względem intelektualnego 
rodowodu, musiałby zawierać tak wiele subkategorii, iż raziłby sztucznością. 

We  współczesnej  literaturze  zachodniej,  poświęconej  resocjalizacji  wymienia  się 

różne  kierunki  myślenia,  znamienne  dla  współczesnej  psychologii,  które  wpłynęły  na 
stworzenie  systemów  resocjalizacyjnych.  Dwa  z  nich  powtarzają  się  najczęściej,  tj. 
psychoanaliza i behawioryzm. 

Najplastyczniej  bodaj  rzecz  tę  przedstawia  J.D.  Frank,  autor  hasła  o  psychoterapii  w 

encyklopedii  zdrowia  psychicznego,  który  widzi  dwa  źródła  metod  oddziaływania  na 
człowieka,  pokrywające  się  w  ogólnych  zarysach  z  oddziaływaniem  psychoanalizy  i 
behawioryzmu.  Pierwszym  źródłem  są  praktyki  magiczno-religijne,  natomiast  drugim 
laboratorium  naukowe.  Psychoanhzajest  —  zdaniem  Franka  —  kontynuatorką  pierwszego 
nurtu oddziaływań, natomiast behawioryzm drugiego (J.D. Frank 1963). 

Nieco  zbliżony,  dychotomiczny  podział  źródeł  intelektualnych  współczesnych 

oddziaływań psychokorekcyjnych na przestępców przyjęli T. Ayllon i M. Milan, wyróżniając 
dwa  „systemowe  podejścia"  do  zjawiska  zaburzeń  w  zachowaniu,  nazywanych  także 
,,inspirującymi modelami". Jednym z nich jest model choroby psychicznej, drugim zaś model 
behawioralny. 

Podejście  pierwsze  przyjmuje,  że  wszelkie  formy  przestępczego  i  dewiacyjnego 

zachowania  są  rodzajem  choroby  i  tak  jak  każda  choroba,  jeśli  ma  być  wyleczona,  musi 
zostać dokładnie poznana (zarówno pod względem objawów znamionujących jej przebieg, jak 
i  przyczyn  ją  wywołujących),  a  następnie  trzeba  znaleźć  odpowiednie  dla  niej  środki 
prewencyjne i lecznicze. 

Natomiast model behawioralny zakłada coś odwrotnego, a mianowicie, że zachowanie 

przestępcze  czy  dewiacyjne  jest  jak  najbardziej  normalną  reakcją  na  nieprawidłowe 
uwarunkowania, dlatego też cała resocjalizacja polegać powinna na „przewarunkowaniu", tzn. 
na  stworzeniu  społecznego  systemu  nagradzania  (i  tym  samym  wzmacniania)  takich  cech, 
które są pozytywne ze społecznego punktu widzenia (T. Ayllon, M.Milan 1979). 

background image

Podobny  typ  rozumowania  przedstawiają  zwolennicy  bardzo  radykalnych  reform  w 

resocjalizacji,  proponowanych  na  fali  hałaśliwie  działającego  w  latach  siedemdziesiątych 
naszego stulecia ruchu tzw. antypsychiatrii. Przedstawiciele tego kierunku przypisuj ą sobie to 
stanowisko, które cytowani wyżej Ayllon i Milan uważają za model behawioralny. Sądzą oni 
mianowicie,  że  odkryli  całkowicie  oryginalne  i  nowoczesne  podejście  do  istoty  wykolejenia 
oraz  jego  resocjalizacji,  które  stanowi  wielki  postęp  w  zestawieniu  ze  wszystkimi 
rozwijanymi  dotąd  kierunkami  psychologicznymi.  Wszystkie  dotychczasowe  orientacje 
psychologiczne i psychiatryczne zakładały, że istnieje w człowieku „coś", co przeszkadza mu 
we właściwym przystosowaniu się do otoczenia społecznego. Inaczej to „coś" interpretowała 
psychoanaliza, inaczej behawioryzm, ale zawsze ono stanowiło esencję złego zachowania. 

Zdaniem  zaś  nowej  filozofii,  tłumaczącej  zaburzenia  w  zachowaniu,  owo  „coś"  tkwi 

na zewnątrz człowieka niedostosowanego i tym samym istota resocjalizacji (psychokorekcji) 
zasadzać się musi na nauczeniu właściwych sposobów reagowania w sytuacjach społecznych. 
Autorzy tego podejścia głoszą wcale nienową (wbrew ich przekonaniu o pionierskości swego 
podejścia)  ideę  konieczności  zmiany  kierunku  nacisku  oddziaływań  resocjalizacji  ze  sfery 
intrapersonalnej na interpersonalną, czyli zamiast poprawiać człowieka „od wewnątrz" należy 
uzdrowić jego stosunki z innymi ludźmi (por. dla przykładu A.P. Goidstein 1986). 

J.  Whittaker  (1979)  wyróżnił  trzy  „prominentne  szkoły",  wyznaczające  zarówno 

filozofię  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  jak  i  ich  metody.  Pierwszą,  a  zarazem  na  terenie 
USA  najwcześniej  rozpowszechnioną,  stanowi  podejście  psychodynamiczne,  drugą 
behawiorystyczne,  natomiast  trzecią  „prominentną  szkołą"  w  uprawianiu  resocjalizacji  jest, 
zdaniem tegoż autora, strategia kierowania interakcjami w grupach (quided group interaction 
strategies).  Rozróżnienie  po  między  tymi  źródłami  intelektualnymi  streszcza  J.  Wittaker  w 
syntetyzującej tabeli (tab. l). 

Inna  próba  systematyki  modeli  oddziaływań  resocjalizacyjnych  pochodzi  od  W. 

Rhodesa  i  M.  Trący,  którzy  wyróżniają  sześć  takich  modeli  tj.  psychodynamiczny, 
behawioralny,  socjologiczny,  biopsychiczny,  ekologiczny  i  zmiany  kultury  (W.  Rhodes,  M. 
Trący 1972). 

Najobszerniejszy bodaj zestaw orientacji i modeli oddziaływań pochodzi od K. Juula, 

który  prześledził  kierunki  i  trendy  występujące  w  oddziaływaniach  psychokorekcyjnych  na 
„niesforne"  i  przestępcze  dzieci  w  11  krajach  w  przeciągu  200  lat,  tj.  —jak  twierdzi  —  od 
czasów Pestalozziego. Autor ten wyróżnił aż dziewięć takich modeli: 

Rozwojowy,  wedle  którego  dziecko  w  toku  rozwoju  psychospołecznego  przechodzi 

okresy  krytyczne,  odznaczające  się  podatnością  na  różnego  rodzaju  odchylenia  od  normy  w 
zakresie  równowagi  emocjonalnej  i  na  przestępstwa.  Zadaniem  resocjalizacji  jest  pomoc  w 
przezwyciężeniu tych kryzysów. 

Psychodynamiczny

zakładający, 

ż

zaburzenia 

zakresie 

stosunków 

interpersonalnych  prowadzą  do  zaburzeń  osobowości  przez  niezaspokojenie  potrzeb 
psychicznych  i  zaburzenia  równowagi  procesów  emocjonalnych.  Zgodnie  z  tym 
stanowiskiem  resocjalizacje  polegać  powinna  na  uwrażliwieniu  osób  znaczących  w  życiu 
dziecka  na  to,  żeby  zwracały  większą  uwagę  na  potrzeby  procesów  emocjonalnych,  których 
zaspokojenie zapewnia właściwy rozwój i dojrzałość społeczną. 

Upośledzenia  uczenia  się  —  u  podłoża  tego  modelu  leżą  dwie  przesłanki:  a) 

neurologiczne  dysfunkcje  hamuj  ą  dojrzałe  społecznie  i  emocjonalnie  reakcje  dziecka;  b) 
nieumiejętność przyswojenia sobie wielu sposobów zachowania powoduje u dziecka poczucie 
niższości,  prowadzące  w  konsekwencji  do  wzrostu  agresji  i  innych  zaburzeń  w  zachowaniu. 
Zalecane  przez  zwolenników  tego  podejścia  środki  zaradcze  polegają  na  intensyfikacji 
procesu uczenia się i dostosowaniu go do indywidualnych możliwości dziecka. 

Strategie  modyfikacji  zachowania  wychodzą  z  przesłanek,  że  wszelkie  zachowanie, 

dobre  i  złe,  jest  wyuczone,  dlatego  też  poprawa  złego  (nieodpowiedniego)  zachowania 

background image

polegać musi na zmianie wzmocnień na takie, które nagradzać będą zachowanie pozytywne, a 
karać negatywne. 

Medyczne  i  biofizyczne  podejście  zakłada,  że  wszelkie  zaburzenia  w  zachowaniu 

wynikają  albo  z  chorób  i  uszkodzeń  systemu  nerwowego,  albo  z  takiego  trybu  życia,  który 
powoduje  zmiany  w  reakcjach  nerwowych  (jak  np.  nieodpowiednia  dieta).  Główny  punkt 
ciężkości  w  zmianie  zachowania  zależny  jest  tym  samym  od  wyników  leczenia  i  od 
przestrzegania zasad w życiu codziennym. 

Ekologiczny  model  bazuje  na  przekonaniu,  iż  wszelkie  postacie  zaburzeń  i 

dysharmonii zachowania wypływają z niedostosowania dziecka do otoczenia. Resocjalizacja 
w świetle tej koncepcji polegać powinna przede wszystkim na działaniach w kierunku zmiany 
zarówno dziecka niedostosowanego, jak i otoczenia, w którym ono żyje, po to, aby poprawić, 
pogłębić i uczynić bardziej harmonijnymi związki pomiędzy otoczeniem a dzieckiem. 

Podejście  kontrkulturowe  zakłada,  że  główne  przyczyny  zachowania  negatywnego 

wypływają z wadliwości instytucji społecznych odpowiedzialnych za wychowanie młodzieży. 
Instytucje te zabijają swą bezdusznością, sztywnością i skłonnością do uniformizacji wszelkie 
zdrowe,  naturalne  potencjalności  dziecka,  usposabiające  go  do  prawidłowego  rozwoju 
moralnego i społecznego. Zatem zadaniem właściwie zorganizowanego wychowania powinno 
być  uchronienie  dziecka  od  ogłupiających  go  i  paczących  jego  zmysł  moralny  instytucji 
wychowawczych  i  pozwolenie  mu  na  zbliżony  do  naturalnego,  jak  najmniej  skrępowany 
rozwój. 

Transcendentalny  model  polega  również  na  głębokim  przekonaniu,  że  natura 

człowieka  jest  z  istoty  swej  dobra  i  mądra,  trzeba  jednak  rozbudzić  tkwiące  w  niej 
możliwości,  których  uśpienie  spowodowało  różnego  rodzaju  zaburzenia  w  zachowaniu. 
Najlepszym  sposobem  pobudzenia  wszystkich  potencjalności  rozwojowych  są  komuny 
terapeutyczne. 

Psychoedukacyjny  model  zawiera  syntezę  wielu  strategii  wychowawczych  i  różnych 

filozofii  rozwoju,  kładzie  główny  nacisk  na  szeroki  zakres  doświadczeń  dziecka, 
zmierzających do poprawy jego zachowania (K. Juul 1980). 

Obszerną  listę  systemów  oddziaływań  resocjalizacyjnych  przedstawili  także  u  nas  C. 

Czapow  i  S.  Jedlewski.  Autorzy  ci  wyróżnili  m.in.  systemy  oparte  na  wzorach  wychowania 
rodzinnego,  samorządności  młodzieży  oraz:  dyscyplinarno-izolacyjny,  progresywny, 
socjopedagogiczny,  indywidualny,  homogeniczny  i  komplementarny.  Ponieważ  założenia 
tych systemów są ogólnie znane, a ponadto łatwo dostępne w naszej literaturze, nie zachodzi 
potrzeba ich omówienia (C. Czapow, S. Jedlewski 1971). 

Konieczne 

jest 

natomiast 

ustosunkowanie 

się 

do 

wymienionych 

scharakteryzowanych  powyżej  podziałów  systemów,  modeli  i  sposobów  oddziaływań 
resocjalizacyjnych. 

Otóż  wydaje  się—  o  czym  wspomniałem  na  początku  niniejszego  rozdziału  —  że 

podziały  te  nie  występują  na  ogół  samodzielnie.  Dokonuje  się  ich  na  podstawie  idei 
przewodniej danej filozofii, dotyczącej istoty oddziaływań resocjalizacyjnych, najczęściej bez 
próby oddzielenia jednego podejścia od drugiego, co zresztą często nie jest w ogóle możliwe. 

Inną właściwością przytaczanych podziałów jest przyjmowanie przez różnych autorów 

odmiennych  dla  nich  podstaw.  I  tak  raz  dzieli  się  systemy  resocjalizacji  ze  względu  na 
kierunek  psychologii,  który  zapładniał  twórców  danego  systemu,  innym  razem,  biorąc  za 
podstawę organizację tego systemu. 

Sprawę  zdecydowanie  pogarsza  fakt,  że  nie  tylko  stworzone  przez  różnych  autorów 

podziały  systemów  trudne  są  do  zestawienia,  lecz  także  w  zdecydowanej  większości 
przypadków  ten  sam  autor  nie  zachowuje  konsekwencji  w  tym  zakresie.  Najlepszym  chyba 
przy kładem takiej różnorodności podstaw podziału jest przedstawiona uprzednio lista modeli 
wychowania resocjalizacyjnego stworzona przez K. Juula (K. Juul 1980). 

background image

Uwagi  powyższe  kreślę  niejako  krytykę  systemów  prezentowanych  przez 

poszczególnych autorów, starających się wyodrębniać najbardziej — ich zdaniem — typowe 
sposoby  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  lecz  jako  próbę  wykazania  tego,  jak  trudno  jest 
stworzyć jednolity, konsekwentny system podziału metod i sposobów tych oddziaływań. 

Dlatego też, chcąc ukazać możliwie klarowny obraz sił dynamizujących współczesny 

rozwój  teorii  i  praktyki  resocjalizacji,  w  dalszej  kolejności  ukażę  trzy  kierunki  psychologii, 
które  odcisnęły  najmocniejsze  piętno  na  tym  rozwoju.  Uważam  bowiem,  że  obok 
wspomnianej  już  psychoanalizy  czy  behawioryzmu  ogromny  wpływ,  zarówno  na  praktykę 
oddziaływań  resocjalizacyjnych,  jak  i  na  sposób  myślenia  o  istocie  resocjalizacji,  wywarł 
stworzony  na  początku  naszego  stulecia  kierunek  psychologii  zwany  psychologią 
hormistyczną,  ukazujący  działalność  resocjalizacyjną  jako  kanalizację  nieokiełznanych 
instynktów.  Kierunek  ten  najwcześniej  sformułował  względnie  zwarty  system  poglądów  na 
istotę  i  metody  oddziaływań  resocjalizacyjnych.  Toteż  od  niego  zacznę  prezentację  źródeł 
intelektualnych współczesnych koncepcji resocjalizacyjnych. 
 
Tabela 1. 
Różnice w podejściu do resocjalizacji dzieci i młodzieży 
 

Stanowisko 
 

Psychodynamiczne 
 
 

Behawioralne 
 

Kierowanie 
interakcjami w grupie 
 

Założenia 
 
 

Występowanie 
podświadomości. 
Freudowski model struktury 
osobowości. Zachowanie 
ś

ciśle związane z 

przeżyciami wewnętrznymi, 
konflikty uzewnętrzniane 
przez zabawy i aktywność 
społeczną. Grupa jako teren 
terapeutyzujących 
doświadczeń

 

Osobowość może być 
najlepiej wyrażona 
przez sumę dających się 
zaobserwować 
rodzajów zachowania, 
które bywa całko- 
wicie kontrolowane przez 
otoczenie. Złe za- 
chowanie jest „zdrową" 
reakcją na złe wpływy 
otoczenia, a nie 
symptomem choroby. 
 

Zachowanie przestępcze jest 
spowodowane 
i podtrzymywane przez 
niewłaściwą podkulturę 
rówieśniczą. Każdy jej członek 
jest odpowiedzialny za własne 
zachowanie i zdolny 
do zmienienia go. Wartości i 
umiejętności przestępcze 
przekierowywanie w procesie 
pracy grupowej. 
 
 

Zamierzenia 
 

Zmiany osobowości i 
zachowania przez 
nieskrępowane interakcje w 
starannie dobranym 
otoczeniu społecznym. 
 

Zmiana zachowania 
jednostki i grupy 
traktowanej jako całość 
poprzez wcielenie zasad 
społecznego uczenia się. 
 

Zastosowanie oddziaływań 
grup rówieśniczych do 
wykształcenia 
konstruktywnego 
zachowania członków grupy. 

Wskazania 
odnośnie 
doboru grup 
 

Dzieci od lat czterech do 
późnej adolescencji. Zwykle 
początkowe objawy zaburzeń 
w zachowaniu. Wykluczone 
są objawy 
psychopatyczne, 
psychotyczne i wycofywanie 
się. 
 

Dzieci z objawami 
zaburzonego zachowania, 
bez wyłączenia 
jakichkolwiek postaci 
zaburzeń. 
 

Starsza młodzież przestępcza, 
nierzadko 
przebywająca w instytucjach 
resocjalizacyjnych. 
Wykluczone psychozy z kręgu 
schizofrenicznego. 
 

Układ grup 
 

Zwykle grupy 6-10 osobowe. 
Ważnym czynnikiem dla 
zachowania równowagi jest 
staranny dobór typów 
zaburzeń. 

Zwykle małe grupy, 
jednorodne pod względem 
rodzaju zaburzeń. 
 

Przeciętne grupy: 7-11 osób 
przejawiających skłonności do 
zachowania przestępczego. 
 

background image

Podstawy 
teoretyczne 
 

Teorie psychoanalityczne. 
 

Teorie społecznego 
uczenia się. 
 

Wstępnie zarysowane teorie, 
wypływające 
ze studiów nad sposobami 
komunikowania 
się interpersonalnego. 
 

Rola 
terapeuty 
 

Zróżnicowana: od bardzo 
permisywnej do bardzo 
restryktywnej. 
Ogólnie jednak reakcje 
niedyrektywne, podejście 
rodzicielskie. 

Terapeuta ustala wstępnie 
wzmocnienie i 
czuwa nad powstaniem 
nowych postaci 
zachowania. 
 

Główny animator procesów 
zachodzących 
w grupie, kontrolujący przebieg 
różnych 
uwarunkowań zachowania. 
 

 
 
 

ROZDZIAŁ II 

 

Ź

ródła intelektualne współczesnej postaci 

oddziaływa

ń

 resocjalizacyjnych 

 

Resocjalizacja jako „kanalizowanie" instynktów 

 

Jak  wiadomo,  twórcą  psychologii  hormistycznej  był  brytyjski  psycholog  i  lekarz, 

profesor  Oksfordu,  W.  McDougall.  Autor  ten,  w  swym  najgłośniejszym  bodaj  dziele 
Introduction to social psychology, wydanym po raz pierwszy w 1908 r., przedstawił tezę, że 
napęd  (homie)  naszego  postępowania,  „hormistyczna  energia"  tego  zachowania,  bierze  swe 
ź

ródło  z  instynktów,  które  są,  odziedziczoną  lub  wrodzoną  dyspozycją  psychofizyczną, 

determinującą  podmiot,  którego  jest  udziałem,  do  spostrzegania  przedmiotów  pewnej  klasy 
lub  zwracania  na  nie  uwagi,  do  doświadczenia  (po  spostrzeżeniu  takiego  przedmiotu) 
szczególnego rodzaju podniecenia emocjonalnego i do działania w pewien określony sposób 
albo  przynajmniej  do  doświadczenia  impulsu  do  takiego  działania"  (W.  McDougall  1908,  s. 
25) 

W. 

McDougall 

wyróżnił 

początkowo 

siedem 

zasadniczych 

instynktów 

,,warunkujących  jakiś  określony  rodzaj  podniecenia  emocjonalnego".  Są  one  następujące: 
instynkt  ucieczki  (strachu),  awersji  (odrazy),  ciekawości  (zdumienia),  wojowniczości 
(gniewu),  pewności  siebie  (dominacji),  samoponiżania  (uległości)  i  uczuć  rodzicielskich 
(tkliwości). Później, jak wiadomo, zarówno sam McDaugal, jak i jego liczni zwolennicy listę 
tę  poszerzyli  do  nieprawdopodobnych  rozmiarów,  co  w  końcu  zmusiło  ich  do  odejścia  od 
biologicznego terminu „instynkt" na  rzecz takich  określeń, jak ,,skłonności" czy „zdolności" 
(por. G.S. Brett 1969), ale to już inne zagadnienie. 

Założenia  psychologii  hormistycznej  w  zakresie  wyjaśnienia  etiologii  zachowań 

przestępczych,  a  przede  wszystkim  resocjalizacji  ludzi  przejawiających  przestępcze 
skłonności  przedstawił  inny  klasyk  psychologicznej  literatury  angielskiej,  profesor 
Uniwersytetu  Londyńskiego,  sir  C.  Burt  (nobilitowany  w  uznaniu  zasług).  Autor  ten  swe 
podstawowe dzieło na temat powstawania i zwalczania przestępczości nieletnich, The  young 
delinquent,  opublikował  kilkanaście  lat  po  ogłoszeniu  przez  McDougalla  podstawowej  listy 
instynktów,  a  mianowicie  w  1925  r.,  w  związku  z  czym  wymienia  nieco  więcej  instynktów 
stanowiących „napęd"  czynów przestępczych młodzieży (co świadczy  o wspomnianej wyżej 

background image

tendencji  do  powiększania  liczby  instynktów).  Burt  uważa  mianowicie,  że  następujące 
instynkty  mogą  mieć  poważny  udział  w  powstawaniu  cech  zachowania  przestępczego:  głód 
(żarłoczność,  łakomstwo),  seks,  złość,  zachłanność,  polowanie,  włóczęgostwo,  ciekawość, 
instynkt  stadny,  samozadufanie  (self-assertion),  samoupokarzanie  {self-submission),  strach, 
wstręt,  zakochanie,  zadurzenie  (affection),  smutek,  radość  i  zabawa.  Omówieniu  wpływu 
wymienionych  instynktów  na  przestępczość  poświęca  dwa  obszerne  rozdziały  swej  książki. 
Sam  zestaw  tych  ,,instynktów"  ukazuje,  że  związki  każdego  z  nich  z  zachowaniem 
przestępczym  są  wielce  zróżnicowane.  Niektóre  mają  bezpośredni  wpływ  na  zachowanie 
przestępcze, inne pośredni. 

Zgodnie  z  podstawowym  twierdzeniem  C.  Burta  „pospolite  przestępstwa  popełniane 

przez  młodzież  są  albo  otwartym  przejawem  niektórych  prymitywnych  i  powszechnych 
impulsów,  stanowiących  składnik  przekazanych  nam  instynktów,  albo  też  stanowią  reakcje 
przetworzone  i  pośrednie,  wyraźnie  jednak  czerpiące  swe  źródło  z  tych  prymitywnych 
emocji" (C. Burt 1925, s. 422). 

Wpływ  instynktów  na  zachowanie  przestępcze  jest  więc  poniekąd  pośredni,  każdy 

instynkt  wytwarza  specyficzną  emocję,  „stąd  też  u  wszystkich,  a  szczególnie  zaś  u 
niedojrzałych  przestępców,  raczej  prymitywne  emocje  niż  instynkty  stanowią  motyw  i 
dostarczają energii do czynów przestępczych" (ibidem, s. 423). 

Wydaje mi się, że przytaczanie sposobu określania wpływu każdego z wymienionych 

instynktów  na  zachowanie  przestępcze  nadałoby  obecnemu  rozdziałowi  charakter  rozprawy 
historycznej,  dlatego  też  nie  będę  tutaj  omawiał uzasadnień  przedstawionych  przez  C.  Burta 
ani  też  jego  ciekawych  skądinąd  badań  nad  częstotliwością  przestępstw  popełnianych  pod 
wpływem poszczególnych instynktów Przejdę natomiast od razu do poglądów tego autora na 
temat resocjalizacji, które, to poglądy — mimo że należą już dzisiaj do historii psychologii — 
nie straciły swej aktualności. 

Prezentację  swoich  poglądów  C.  Burt  rozpoczyna  od  polemiki  ze  stanowiskiem  tzw. 

utylitarnej  szkoły  kryminologii,  założonej  przez  angielskiego  uczonego  J.  Benthama, 
ż

yjącego w latach 1748-1832, który, opierając się na nieco wcześniejszych poglądach twórcy 

tzw.  klasycznej  szkoły  kryminologii,  markiza  C.B.  Beccarii  (żyjącego  w  latach  1739-1794, 
głoszącego  potrzebę  zapewnienia  przez  państwo  sumum  bonum,  czyli  dobra  powszechnego, 
jako  głównej  przeciwwagi  dla  przestępstw,  które  wynikają  ze  zła  i  nieszczęść),  stworzył 
pogląd,  że  każdy  człowiek  jest  „zwierzęciem  racjonalnym".  Racjonalizm  ów  polega  na 
,,świadomym  i  przemyślanym"  gromadzeniu  przyjemności    i  unikaniu  wszelkich  doznań 
nieprzyjemnych.  Pogląd  ten  nosi  nazwę  Felicific  calculus  (kalkulowanie  szczęścia).  Jeżeli 
tedy  czyny  przestępcze  obłożymy  karami,  przestaną  się  one  „opłacać"  danej  jednostce 
(por.L.P. Carney 1880). 

Przyjmując  natomiast,  że  siłę  napędową  ludzkiego  zachowania  (w  tym  także 

zachowania przestępczego) stanowią instynkty, za główny motor tego zachowania należałoby 
uznać  przyjemność  wynikającą  z  zaspokojenia  danego  instynktu  (poprzez  rozładowanie  na 
pięcia  wywołanego  brakiem  zaspokojenia  określonego  instynktu).  Dlatego  też  logiczną, 
zdawałoby  się,  konsekwencją  byłoby  obłożenie  wypływającej  z  zaspokojenia  instynktów 
przyjemności  (o  ile  nie  jest  akceptowana  społecznie)  taką  mnogością  nieprzyjemnych 
konsekwencji  (tzn.  dotkliwych  kar),  że  bardziej  „opłacałyby  się"  czyny  moralnie 
akceptowane. Zdaniem C. Burta nie da się jednak postawić znaku równości między realizacją 
danego  instynktu  a  określoną  sumą  przyjemności  (w  rozumieniu  hedonistycznym)  i  w 
związku  z  powyższym  „nie  jest  ona  ani  pierwotnym,  ani  też  najsilniejszym  bodźcem  do 
popełnienia  przestępstw".  „Siła  sprawcza  —  pisze  dalej  C.  Burt  —  aktów  przestępczych  o 
charakterze  impulsywnym  jest  instynktowna,  a  nie  rozmyślnie  planowana,  i  jako  taka  jest 
bardziej  zwierzęca  niż  hedonistyczna  bardziej  emocjonalna  niż  wynikająca  z  logicznej 
kalkulacji". 

background image

Z powyższych względów całkowicie bezskuteczne, a w dodatku wielce szkodliwe, jest 

tłumienie  wyrażanych  w  zachowaniu  przestępczym  skłonności  instynktownych.  Jedyną 
właściwą  drogą  oddziaływań  resocjalizacyjnych  (którą  C.  Burt  porównuje  z  leczeniem 
homeopatycznym) jest sublimacja, która polega na ,,ćwiczeniu emocji w sposób podobny do 
tego,  jak  ćwiczy  się  inteligencję,  na  takim  kształceniu  instynktów,  jakiemu  podlega  rozum". 
Zdaniem  C.  Burta  „większość  przestępstw  popełnionych  przez  nieletnich  w  ostatecznym 
rozrachunku  nie  wypływa  z  tkwiącej  w  sercu  człowieka  grzeszności,  lecz  z  niewłaściwego 
skierowania  energii.  Dlatego  też  leczenie  przestępczości  nie  może  opierać  się  na 
zahamowaniu  tej  energii  (które  jest  i  tak  niemożliwe),  lecz  na  skierowaniu  jej  na  właściwe 
tory" (ibidem, s. 469). 

Bardziej jeszcze analitycznie rolę sublimacji w socjalizacji instynktu walki omówił B. 

Bovet,  działający  mniej  więcej  w  tym  samym  czasie  co  C.  Burt,  pozostający  również  pod 
wpływem psychologii hormistycznej. Autor ten, w swym szeroko swego czasu znanym dziele 
Instynkt  walki  (1928),  w  koncepcji  sublimacji  wyszedł  od  przedfreudowskiego  rozumienia 
tego pojęcia, przedstawionego przez Francuza Ch. Secrtana w pracy La Principle de la Morale 
(Zasady moralności), wydanej w 1893 r. Otóż Ch. Secrtana wyróżnił trzy stadia instynktu w 
zależności  od  stopnia  jego  sublimacji:  pierwsze  i  podstawowe  (tj.  bez  jakiejkolwiek 
sublimacji) polega na całkowitym egoizmie i bezwzględnym dążeniu do realizacji, drugie, w 
którym instynkt ujęty został w łożysko i stał się bardziej złożony, oraz trzecie, gdzie instynkt,, 
ulega zboczeniu i platonizacji". 

Owe  trzy  stadia  Ch.  Secrtana  przedstawił  plastycznie  na  podstawie  analizy  uczucia 

miłości:  „Na  pierwszym  etapie  miłość  oznacza  potrzebę  usunięcia  pewnego  wytworu, 
zbędnego  dla  istnienia  osobnika,  a  towarzyszącego  stale  ustrojowi  dojrzałemu.  Czynność  ta 
wymaga  innego  ustroju,  uzupełniającego,  który  staje  się  przedmiotem  żądzy  [...].  Tak  więc 
miłość polega na pragnieniu posiadania. Przedmiot miłości jest tylko środkiem do osiągnięcia 
osobistego  zadowolenia;  kochanek  myśli  tylko  o  sobie  samym,  jest  naiwnie  i  doskonale 
samolubny;  dźwiga  on  tylko  jarzmo  przyrody,  jest  narzędziem  gatunku''  (P.Bovet  1928,  s. 
11). 

Na  drugim  etapie  „miłość  jest  nie  tyle  rozkoszą,  co  szczęściem,  [...]  Posiadanie  ciała 

nie  stanowi  w  tym  wypadku  celu  samego  w  sobie,  lecz  upragnione  uzupełnienie  celu 
realnego,  a  jest  nim  całkowite  posiadanie  przedmiotu  miłości  przy  całkowitym  oddaniu 
samego  siebie.  I  w  tym  wypadku  szukam  własnego  zadowolenia,  lecz  nie  mogę  znaleźć  go 
inaczej niż w szczęściu ukochanej osoby [...]. 

Wreszcie istnieje jeszcze trzeci rodzaj miłości, w którym potrzeba nie odgrywa żadnej 

roli.  Jest  to  życzliwość,  miłosierdzie,  dobroć,  które  pragnie  wyłącznie  i  po  prostu  szczęścia 
ukochanej istoty, bez myśli o sobie, czy to dlatego, że ten, kto miłuje, nie odczuwa, aby mu 
czegokolwiek  było  brak,  czy  też  dlatego,  że  umie  się  wznieść  ponad  własne  potrzeby.  Tego 
rodzaju  miłość  nie  daje  nikomu  pierwszeństwa  [...],  wybiera  dowolnie  pole,  na  którym  jej 
działalność  ma  widoki  na  przyniesienie  największych  korzyści.  Taka  jest  miłość  szarytki, 
obmywającej rany chorego" (ibidem, s. 112). 

Najważniejsze dla obecnych rozwiązali wydaje się to, że hormiści zwrócili uwagę na 

dwuetapowość  sublimacji  i  instynktu.  Najpierw  mianowicie  musi  nastąpić  skanalizowanie 
instynktu,  czyli  ujęcie  jego  energii  we  właściwe  łożysko  (co  było  rozumiane  jako 
,,wyładowanie” tej  energii w sposób akceptowany  społecznie),  a dopiero  potem nastąpić ma 
„uwznioślenie" określonego instynktu, czyli skierowanie go na inny tor. 

Znajomość  powyższego  rozróżnienia  istotna  jest  dlatego,  że  wszelkie  oddziaływania 

resocjalizacyjne  zmierzać  powinny  do  „kanalizacji"  instynktów  jako  pierwszego  etapu 
sublimacji.  Przedstawione  przez  hormistów  opisy  oddziaływań  resocjalizacyjnych  są 
zasadniczo obrazem różnych strategii kanalizowania naturalnych popędów. 

background image

Sir  C.  Burt,  przedstawiając  swe  poglądy  na  temat  resocjalizacji,  nie  zajmuje  się 

każdym z wyróżnionych przez siebie instynktów osobno, łączy je w pewne grupy. Najpierw 
poświęca  uwagę  sposobowi  kanalizacji  instynktów  chciwości,  stanowiących  podstawowy 
impuls do kradzieży. Jego zdaniem perswadowanie pełnemu zachłanności złodziejowi, że nie 
powinien  zadowalać  się  tym,  co  cudze,  jest  całkowicie  bezskuteczne.  „Jest  to  —  używając 
porównania  tego  autora  —  proszenie  ryby,  aby  zechciała  latać  niczym  ptak,  lub  też 
drapieżnika  pustynnego,  aby  spokojnie  leżał  obok  jagnięcia  i  jak  ono  jadł  tylko  zieleninę." 
Nie  jest  możliwe  ani  nawet  potrzebne  tłumienie  ludzkiej  zachłanności,  należy  ją  tylko 
skierować na właściwe tory. 

Z  gruntu  zła  jest  częsta  praktyka  rodziców,  polegająca  na  pozbawieniu  dziecka 

kieszonkowego za to, że coś ukradło, bo tym sposobem dostarcza się — zdaniem C. Burta —
jedynie dodatkowych impulsów do kradzieży. „ Chociaż brzmi to paradoksalnie, najlepszym 
sposobem  zareagowania  na  kradzież  dziecka  jest  podwojenie,  a  nie  obcięcie  jego 
kieszonkowego." Jeśli zdarzy się, że dziecko ukradnie, „daj mu nie tylko pensa do wydania, 
lecz sześć pensów do zaoszczędzenia w skarbonce. [...] Posiadanie [własności] jest najlepszą 
szkołą  odpowiedzialności  i  uczciwości.  Ktokolwiek  sam  coś  posiada,  potrafi  także 
respektować cudzą własność". 

C. Burt zdaje sobie sprawę, że samo danie dziecku pożądanych przezeń pieniędzy czy 

przedmiotów  nie  rozwiązuje  problemu.  „Drogą  do  twej  kieszeni  możesz  go  zadowolić,  lecz 
tylko  w  połowie";  pozbawi  się  w  ten  sposób  potencjalnego  złodzieja  ekscytacji,  która 
towarzyszy  aktowi  kradzieży.  Dlatego  też  procesu  zyskiwania  nowych  wartości  nie  należy 
pozbawiać  dużego  zaangażowania  emocjonalnego,  należy  dziecku  czy  młodzieńcowi 
stwarzać  możliwość  zdobywania  wynagrodzenia,  osiągania  cenionych  przezeń  zabawek  i 
innych  przedmiotów  w  zamian  za  określony,  poważny  wysiłek.  Najlepszą  drogą 
kanalizowania  impulsów  chciwości  jest  wykorzystanie  „umiłowanego  przez  każde  dziecko 
handlu"  —  tą  drogą  można  w  sposób  trwały  zaszczepić  dziecku  poczucie  uczciwości  i 
odpowiedzialności w procesie bogacenia się. 

Zwalczanie włóczęgostwa powinno iść dwoma torami: po pierwsze, należy zaspokoić 

u dziecka jego najbardziej naturalne potrzeby ruchu i przygód w sposób legalny. Im częściej 
dziecko będzie zabierane na wspólne, ciekawe wycieczki z rodzicami czy szkołą, tym mniej 
skłonne  będzie  do  wycieczek  organizowanych  na  własną  rękę,  bez  pozwolenia  dorosłych, 
czyli do włóczęgostwa. 

Drugi  kierunek  zwalczania  włóczęgostwa  polegać  musi  na  dokładnym  wyjaśnieniu 

okoliczności  stanowiących  bezpośrednią  przyczynę  ucieczki  z  domu  czy  szkoły,  a  następnie 
na konsekwentnym unikaniu takich „włóczęgorodnych" sytuacji. 

Rozważania  nad  resocjalizacją  (leczeniem)  impulsów  złości  C.  Burt  rozpoczyna  od 

przytoczenia  opinii  jednego  z  siedmiu  mędrców  starożytnej  Grecji,  że  ,,złość  jest  najgorszą 
właściwością natury ludzkiej". Następnie przytacza zdanie Seneki, że wrogość „jest głównym 
wrogiem szczęścia publicznego i osobistego pokoju". Zarówno stoicy, jak i Seneka domagali 
się  całkowitego  wyeliminowania  agresji  z  duszy  człowieka.  Takie  zdecydowanie  w 
potępianiu  złośliwości  nie  było  jednak  znamienne  dla  wszystkich  starożytnych  filozofów, 
zarówno bowiem Platon, jak i Arystoteles dopatrywali się w agresywności także bodźców do 
czynów  szlachetnych  i  odważnych.  Burt  twierdzi,  że  współcześni  mu  rodzice  i  nauczyciele 
podzielają  na  ogół  opinie  stoików  i  Seneki,  podczas  gdy  psychologowie  przychylaj  ą  się  do 
poglądów  Platona  i  Arystotelesa.  Jako  dowód  na  to  przytacza  opinie  W.  McDougalla  i  S. 
Halla. Ten ostatni stwierdza: „Złość stanowić może wielką i rozległą siłę w życiu człowieka, 
nadającą temu życiu smak i dynamizm napędowy". 

Zgodnie z tym tokiem  rozumowania C. Burt ukazuje, w jaki sposób należy ujmować 

w  karby  złośliwość  nieletnich  przestępców.  Do  tego  celu  najlepiej  służą  „pełne  wigoru 
reakcje  cielesne",  poddawane  coraz  to  ostrzejszym  regułom;  będą  to  więc  wszelkie 

background image

„gwałtowne  i  konkurencyjne  sporty":  atletyka,  boks,  piłka  nożna  itp.  Gry  takie  stanowią 
„najlepszy kanał" do ujęcia w karby fair play agresywnych impulsów. 

Poglądy  te  są  niemal  identyczne  z  poglądami  wspomnianego  już  P.  Boveta,  który 

pacyfikację  świata,  a  przede  wszystkim  duszy  ludzkiej,  radzi  zaczynać  od  wychowania 
wojskowego,  rozumianego  jednak  inaczej  niż  jedynie  nauka  walki.  Wychowanie  wojskowe 
powinno  być  połączone  z  wychowaniem  moralnym  (do  tego  celu  służyć  ma  m.in.  idea 
skautingu),  tak  aby  sarkazm  Nietzschego,  iż  „każdy  osobnik,  który  od  młodości  wyrabia  w 
sobie duszę żołnierza, jest stracony dla walk ducha", miał sens dokładnie odwrotny. Nastąpi 
to  zaś  wtedy,  gdy  poprzez  wychowanie  wojskowe  wpajać  się  będzie  zasady  wychowania 
moralnego.  Jedynie  bowiem  przez  zaprowadzenie  ładu  moralnego  w  psychice  człowieka 
(skutkiem nauki zarówno reguł walki, jak i przede wszystkim zrozumienia racji, dla których 
można walczyć) doprowadzić można do ogólnej pacyfikacji świata (zarówno wewnętrznego, 
jak i zewnętrznego). 

Dużą  trudność  stanowi  kanalizowanie  impulsów  agresywnych  u  małych  dzieci,  te 

bowiem nie rozumieją jeszcze zasad gry, w związku z czym najlepszą metodą oduczenia ich 
napadów  złośliwości  jest  konsekwentne  ignorowanie  wszelkich  objawów  agresji.  Autor 
usilnie przestrzega przed jakimikolwiek dowodami ulegania  agresywnym żądaniom dziecka. 
„Impulsy złośliwości są najczęściej złym przyzwyczajeniem" — stwierdza C. Burt. 

Jednym  z  najtrudniejszych  przedsięwzięć  resocjalizacyjnych  jest  zwalczanie  gangów 

młodzieżowych,  jako  że  stanowią  one  zaspokojenie  instynktów  stadnych.  Oczywiście 
najlepszym  i  jedynym  pozytywnym  rozwiązaniem  tego  problemu  jest  zastąpienie  grup 
nieprzestrzegających praw i porządku społecznego innymi formami (jak np. kluby sportowe), 
które cieszyłyby się atrakcyjnością równą grupom „dzikim". 

Najpoważniejszą  przeszkodą  na  drodze  likwidacji  gangów  młodzieżowych  jest  duża 

stabilność  związków  wśród  członków.  Dlatego  też  zarówno  kary,  jak  i  inne  formy 
oddziaływania muszą odnosić się do całej grupy. Dobrą, acz trudną drogą są zmiany miejsca 
zamieszkania przez rodziców, jako że gangi zawsze są związane z miejscem zamieszkania. 

Podobnie  przebiegać  powinna  resocjalizacja  przestępstw  wynikłych  z  nadmiernego 

rozbudzenia  impulsów  seksualnych.  Najgorszą  —  zdaniem  C.  Burta  —  metodą  jest 
pozbawienie młodzieży przedwcześnie i nadmiernie pobudzonej seksualnie kontaktów z płcią 
przeciwną. Jedyną zaś słuszną drogą jest zapewnienie możliwie wielu dróg porozumiewania 
się  młodzieży  obu  płci,  aby  w  ten  sposób  zapewnić  „legalną  szansę  czerpania  najbardziej 
elementarnej przyjemności, wypływającej z towarzystwa przedstawicieli płci przeciwnej". W 
czasie  wspólnej  pracy  i  zabawy  chłopców  i  dziewcząt  „za  bardzo  roztropną  trzeba  uznać 
zasadę, aby dążyć do pobudzenia wielu różnych instynktów, żeby sam instynkt seksualny nie 
stanowił  siły  największej,  pochłaniającej  całą  psychiczną  i  fizyczną  energię,  lecz  aby 
zredukowany został do jednego z wielu motorów ludzkiego zachowania" (ibidem, s. 504). 

Równowagę  dla  instynktów  gwałtownych  (aktywnych),  które  stanowią  niejako 

naturalną  podnietę  do  czynów  agresywnych  i  przestępczych,  stanowić  powinny  ,,instynkty 
powstrzymujące"  zachowania  takie  jak  strach,  instynkt  samoobrony,  miłość  itp.,  dlatego  też 
zadaniem  prawidłowych  oddziaływań  resocjalizacyjnych  powinno  być  rozbudzenie  tych 
„powstrzymujących  instynktów",  mających  spełniać  rolę  moderatorów  zachowania 
przestępczego. 

Przechodząc  do  ogólnego  spojrzenia  na  teorię  resocjalizacji  stworzoną  przez 

psychologię  hormistyczną,  odnotować  należy  przede  wszystkim  to,  że,  pomimo  iż  teoria  ta 
wyrasta  z  mechanistycznego  traktowania  psychiki  człowieka,  dosadnie  zwanego 
„hydraulicznym" (o czym świadczy chociażby sam termin „kanalizacja"), uniknęła ona wielu 
uproszczeń typowych dla tego typu koncepcji. W radach i zaleceniach dotyczących korektury 
ludzkiego  zachowania  nie  ma  tak  wielu  spłyceń,  jak  w  innych  koncepcjach,  typowych  dla 
mechanistycznych  ujęć  psychiki  ludzkiej.  Autorzy  piszący  na  temat  resocjalizacji, 

background image

reprezentujący hormistyczny kierunek myślenia, najprawdopodobniej skutkiem dużej intuicji 
psychologicznej  nakreślili  takie  perspektywy  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  które  w  wielu 
przypadkach nie są sprzeczne z nowymi teoriami psychologicznymi dotyczącymi tego tematu. 

Wspomniana wyżej intuicja psychologiczna autorów kreślących strategie oddziaływań 

resocjalizacyjnych  na  zasadach  psychologii  hormistycznej  wpłynęła  również  i  na  to,  że 
wszelkie  ich  rady  nie  odbiegały  na  ogół  od  rad  zdroworozsądkowych.  Nawet  wtedy,  gdy 
myślenie  zdroworozsądkowe  w  pewnym  stopniu  zostało  naruszone  (jak  to  miało  miejsce  w 
przypadku resocjalizacji złodziei), owo naruszenie starano się w sposób całkowicie klarowny 
uzasadnić.  Zbieżność  ze  zdroworozsądkowymi  przekonaniami  na  temat  korektury  ludzkiego 
zachowania  łatwo  przekonywała  rodziców  i  nauczycieli  do  potrzeby  stosowania  tych 
oddziaływań. 

Dużą  zasługą  reprezentowanego  przez  hormistów  podejścia  w  określaniu  wpływu 

instynktów  na  dewiacje  ludzkiego  zachowania,  a  także  ich  poglądów  na  resocjalizację,  jest 
wielopłaszczyznowe ujmowanie istoty wpływu instynktów na zachowanie człowieka. Każdy 
z  instynktów  może  doprowadzić  do  przestępstwa  i  wynaturzenia,  a  także  do  przywrócenia 
harmonii  zakłóconego  zachowania.  Prawidłowość  tę  alegorycznie  przedstawia  C.  Burt 
mówiąc, że „postępowanie człowieka opiera się na instynktach, tak jak statua na cokole, przy 
czym  na  tym  samym  piedestale  stanąć  może  zarówno  przewrotny  Priapa,  jak  i  nieskazitelna 
Diana". 
 

Psychodynamiczne przesłanki oddziaływań resocjalizacyjnych 

 

„Żadna z dziedzin zastosowania psychoanalizy nie wywołuje takiego zainteresowania, 

nie  budzi  tylu  nadziei,  a  w  konsekwencji  nie  zaprząta  umysłów  tak  wielu  oddanych  swej 
pracy  działaczy,  jak  zastosowanie  owej  psychoanalizy  do  teorii  i  praktyki  wychowania"  — 
pisał Z. Freud we wstępie do książki A. Aichhoma o wychowaniu nieletnich przestępców (A. 
Aichhorn 1925). Zainteresowanie, o którym pisze ojciec psychoanalizy, zaowocowało tym, że 
stała  się  ona  sukcesorką  wszystkich  tych  oddziaływań  psychokorekcyjnych  czy 
terapeutycznych  (obojętnie  jakbyśmy  je  zawali),  które  wpływają  na  wszelką  zmianę 
zachowania  człowieka  poprzez  oddziaływanie  na  jego  „ukryte"  sprężyny  działania.  Zaczęto 
bowiem  wprowadzać  psychoanalizę  we  wszystkie  niemal  dziedziny  związane  z 
wychowaniem  i  resocjalizacją,  uważając  ją  za  panaceum  na  wszelkie  problemy  psychiczne 
człowieka, oczekując od niej o wiele więcej, niż mogła dać. 

Sam Freud wyraźnie stwierdzał, że ,,wychowania nie można mieszać z psychoanalizą 

ani  tym  bardziej  zastępować  go  psychoanalizą.  Psychoanaliza  może  być  traktowana  jako 
ś

rodek  pomocniczy  w  wychowaniu,  ale  nie  może  stać  się  właściwym  jego  substytutem. 

Zastępowanie  wychowania  psychoanalizą  jest  nie  tylko  niemożliwe  pod  względem 
praktycznym,  jest  także  niewskazane  ze  względów  teoretycznych.  Związki  pomiędzy 
wychowaniem  a  psychoanalizą  staną  się  wkrótce  przedmiotem  szczegółowych  badań"  (Z. 
Freud 1967). 

Pomimo tej zapowiedzi Freud nie zajął się wyraźnym rozgraniczeniem wychowania i 

psychoanalizy.  Pozostaje  zatem  oparcie  się  o  jego  najogólniejsze  tylko  wzmianki  na  ten 
temat:  ,,Przede  wszystkim  —  stwierdza  —  psychoanaliza  dorosłych  neurotyków  może  być 
rozumiana  jako  reedukacja.  Nawet  trudne  i  przestępcze  dziecko  nie  jest  jeszcze  takie,  jak 
neurotyk, a reedukacja jest czymś zupełnie innym niż wychowanie niedojrzałych. Możliwość 
oddziaływania  psychoanalitycznego  polega  na  określonych  przesłankach,  które  mogą  być 
zawarte  w  określeniu  »sytuacja  analityczna«,  która  zawiera  rozwój  szczególnych 
psychicznych  struktur  i  określonych  postaw  wobec  analityka.  Kiedy  jednak  brak  jest  tych 
cech,  jak  w  przypadku  dzieci,  nieletnich  przestępców  i  z  istoty  swej  także  przestępców 

background image

impulsywnych,  wtedy  należy  zastosować  coś  innego  niż  psychoanalizę,  jednakowoż  coś,  co 
poniekąd powinno być zbieżne z psychoanalizą" (ibidem). 

Zasadniczo  następcy  Freuda  nie  zajmowali  stanowiska  mistrza,  że  wychowanie  (a 

więc także i resocjalizacja rozumiana jako wychowanie resocjalizacyjne  czy resocjalizujące) 
nie  powinno,  a  nawet  nie  może  być  psychoanalizą.  W  związku  z  tym  starano  się  z  lepszym 
lub gorszym skutkiem stosować szeroko psychoanalizę do resocjalizacji nieletnich i dorosłych 
przestępców.  Podstawowa  przesłanka  uzasadniająca  słuszność  takiego  zastosowania 
psychoanalizy była dosyć prosta; ponieważ zachowanie przestępcze lub inne formy dewiacji 
uważano  za  objaw  nerwicy,  traktowano  je  tym  samym  jako  odpowiedni  cel  oddziaływań 
psychoanalitycznych. 

Jak w wielu innych dziedzinach, tak samo i na gruncie resocjalizacji trudno jest dzisiaj 

jednoznacznie stwierdzić, czy psychoanaliza wywarła większy wpływ na rozwój oddziaływań 
resocjalizacyjnych  w  sposób  bezpośredni,  tzn.  dostarczając  swych  technik  oddziaływania  do 
pracy  z  przestępcami,  a  aparatu  pojęciowego  do  wyjaśniania  procesu  demoralizacji  i 
resocjalizacji,  czy  też  poprzez  prowokowanie  „konkurencyjnych"  sposobów  wyjaśniania 
fenomenów  przestępczości  i  innych  form  dewiacji  zachowania,  a  także  pozostających  w 
opozycji do psychoanalizy technik psychokorekcyjnych. 

Dzisiaj  także  można  spotkać  instytucje  lub  samorzutnie  organizujące  się  grupy 

resocjalizacyjne (np. narkomanów), które oficjalnie odżegnują się od psychoanalizy, a często 
w  ogóle  od  „psychologii  akademickiej",  jeśli  jednak  przyjrzymy  się  dokładniej  metodom 
stosowanym  przez  te  grupy,  bez  trudu  możemy  stwierdzić  ich  ogromne  powinowactwo  z 
psychoanalizą. 

Aby  nie  wikłać  się  w  niezbyt  istotne  dla  głównego  przedmiotu  niniejszych  rozważań 

spory  dotyczące  tego,  co  jest  psychoanalizą,  a  co  nią  nie  jest,  postanowiłem  przyjąć  termin 
bardziej  ogólny,  a  mianowicie  „podejście  psychodynamiczne",  rozumiejąc  go,  zgodnie  z 
definicją  przytoczoną  w  bardzo  popularnym  na  Zachodzie  podręczniku  T.G.  i  B.R.  Sarason, 
ż

e  jest  to  ,,podejście  zakładające,  iż  zachowanie  dające  się  zaobserwować  (reakcje 

zewnętrzne)  jest  w  większym  lub  mniejszym  stopniu  funkcją  procesów  wewnętrznych 
(ukrytych)".  Autorzy  tego  podręcznika  wyjaśniają  dalej:  „nie  wszyscy  teoretycy 
reprezentujący  podejście  psychodynamiczne  uważają  za  siłę  sprawczą  zachowania  te  same 
elementy  świata  wewnętrznego,  jednakowoż  wszyscy  zgadzają  się  z  tym,  że  osobowość 
człowieka  jest  kształtowana  przez  wzajemne  oddziaływanie  czynników  wewnętrznych  i 
zewnętrznych, przy czym wszyscy kładą większy nacisk na czynniki wewnętrzne" (I.G. i B.R. 
Sarason 1984, s. 48). 

Określenie  „podejście  psychodynamiczne"  stosowane  jest  w  większości  publikacji 

poświęconych  oddziaływaniom  psychokorekcyjnym  na  przestępców  i  innych  dewiantów 
utrudniających  życie  społeczne.  Należy  jednak  pamiętać,  że  określenie  to,  będąc  —jak  już 
mówiłem  —  terminem  szerszym  niż  psychoanaliza,  obejmuje  tym  samym  również 
oddziaływania  psychoanalityczne.  Warto  ponadto  mieć  na  uwadze  to,  że  psychoanaliza  jest 
najbardziej  reprezentatywna  dla  podejścia  psychodynamicznego,  stąd  też  jej  przede 
wszystkim należy poświęcić uwagę. 

Ponieważ  psychoanalityczna  terapia  przestępców  wypływa  ze  znamiennego  dla  tej 

orientacji  psychologicznej  obrazu  człowieka  w  ogóle,  a  przestępcy  szczególnie,  trzeba 
najpierw poświęcić kilka uwag problemom natury ogólnej. 

Funkcjonowanie  mechanizmów  psychicznych,  rządzących  procesem  społecznego 

dostosowania,  jest  szczególnie  wyraźne  na  tle  Freudowskiej  koncepcji  budowy  osobowości 
człowieka. Zagadnieniu temu, podobnie jak studium nad instynktem agresji, poświęcił się Z. 
Freud w drugim okresie swej twórczości. Przyjął on, że w osobowości człowieka istnieją dwie 
przeciwstawne  struktury  motywacyjne.  Pierwszą  jest  instynktownie  zorientowana  sfera  id, 
nastawiona  przede  wszystkim  na  zaspokojenie  fundamentalnych  potrzeb  biologicznych. 

background image

Natomiast  drugą,  krańcowo  przeciwstawną  warstwę  osobowości  stanowi  superego,  czyli 
surowy cenzor moralny, potocznie zwany sumieniem. 

Superego jest uwarunkowane przez otoczenie. Zostaje zaszczepione w osobowości w 

procesie wychowania przez tzw. identyfikację, czyli wytworzenie własnego idealnego obrazu 
na  podstawie  „rzutowania  do  wewnątrz"  normalnej  sylwetki  ludzi  przebywających  w 
otoczeniu  dziecka,  a  zarazem  cieszących  się  u  niego  autorytetem.  Obie  te  warstwy 
osobowości,  będące  wyznacznikami  przeciwstawnych  motywów,  doprowadzaj  ą  do 
konfliktów  w  zakresie  ukierunkowania  motywacji  postępowania  jednostki.  Ten  nieustanny 
konflikt pomiędzy instynktownie zorientowanym id a społecznie uwarunkowanymi dążeniami 
superego  łagodzi  trzecia,  pośrednia  warstwa  osobowości  —  ego.  Im  lepiej  rozwinięte  ego, 
tym  lepiej  zintegrowana  jest  struktura  osobowości  i  tym  łagodniejsze  konflikty  pomiędzy 
dwoma na wskroś antagonistycznymi tendencjami, wypływającymi z id i superegoEgo jest, 
według  teorii  Freuda,  mediatorem,  który  w  sposób  racjonalny  godzi  dwie  przeciwstawne  (w 
większości wypadków podświadome) tendencje. 

Wszelkie 

zaburzenia 

rozwoju 

tych 

warstw 

osobowości 

wynikają 

nieodpowiedniego rozwiązania podstawowych konfliktów dzieciństwa, o których była mowa 
uprzednio.  Każda  rodzina,  stanowiąc  niepowtarzalne  układy  związków  uczuciowych 
pomiędzy  poszczególnymi  jej  członkami,  stwarza  specyficzne  sposoby  przeżywania  przez 
dziecko  tych  „uniwersalnych"  kompleksów,  a  tym  samym  wpływa  na  różne  formy 
kształtowania się ego i superego

Poglądy  Freuda  na  temat  budowy  i  funkcjonowania  ludzkiej  osobowości  inspirowały 

jego  następców  do  dalszych  studiów  nad  tym  zagadnieniem.  Badania  te  rozwijały  się  w 
dwóch  kierunkach,  w  zależności  od  warstwy  osobowości  poddawanej  szczegółowej 
analizie.Jeden  kierunek  skupiał  się  na  analizie  znaczenia  superego,  natomiast  drugi 
koncentrował się wokół analizy pośredniej warstwy osobowości, czyli ego

Pierwszy  kierunek  reprezentowała  tzw.  Brytyjska  Szkoła  Psychoanalizy  skupiona 

wokół  M.  Kleina.  Najwięcej  ciekawych  uogólnień  na  interesujący  nas  temat  wniósł  K. 
Money-KyrIe,  który  stworzył  ciekawą  typologię  stylów  przystosowania.  Autor  ten  w  swych 
teoretycznych  uogólnieniach  wyszedł  od  analizy  „karzącej  funkcji  superego".  Już  Freud  w 
swych studiach nad kulturą zwrócił uwagę na pewien agresywny odcień motywacji płynącej z 
najwyższej  hierarchicznie  warstwy  osobowości,  tj.  superego.  Twierdził  on  mianowicie,  że 
wymagania  superego  rosną  bezlitośnie  w  miarę  zaspkajania  jego  żądań.  Superego  u 
człowieka  najwierniej  nawet  przestrzegającego  norm  moralnych  —  podkreślał  Freud  —  w 
zasadzie  nigdy  nie  może  być  w  pełni  zaspokojone  w  swych  żądaniach  doskonałego 
dostosowania  się  do  ,,idealnego  wizerunku"  i  dlatego  pozostawia  w  psychice  człowieka 
bardzo  nieprzyjemny  ślad  w  postaci  tzw.  poczucia  winy.  Występowanie  poczucia  winy  jest 
więc nieodłącznie związane z istnieniem superego. Poczucie to, mówiąc inaczej, występuje u 
każdego człowieka posiadającego ,,sumienie" (Z. Freud 1967). 

K.  Money-KyrIe  stwierdził,  że  poczucie  winy  ma  u  poszczególnych  jednostek  różny 

stopień  nasilenia  oraz  przejawia  się  w  różnych  postaciach.  Te  kryteria  posłużyły  mu  za 
podstawę opracowania wspomnianej już typologii czterech stylów przystosowania. 

Pierwszy typ stylu przystosowania się reprezentuje hipomanik. Człowiek tego rodzaju 

może  w  ogóle  nie  posiadać  poczucia  winy  (w  wyniku  niedorozwoju  superego)  albo 
zrepresjonować  je  tak  głęboko,  że  nie  wywiera  ono  żadnego  wpływu  na  motywację  jego 
postępowania.  W  efekcie  zaniku  poczucia  czy  kompleksu  winy  człowiek  nie  przestrzega 
ż

adnych  zasad  moralnych,  nie  potrafi  zrozumieć  motywacji  altruistycznych,  natomiast  tych, 

którzy  kierują  się  w  swym  postępowaniu  wartościami  moralnymi,  uważa  za  słabych  i 
hipokrytów.  Hipomanik,  w  zależności  od  stopnia  inteligencji,  bywa  bardziej  lub  mniej 
szkodliwy,  przy  czym  jego  szkodliwość  jest  tym  większa,  im  jest  on  inteligentniejszy. 
Hipomanik  uważa  swój  stan  psychiczny  za  zupełnie  normalny,  natomiast  tych  ludzi,  którzy 

background image

kierują  się  motywami  altruistycznymi,  uznaje  za  chorych  lub  nienormalnych.  Taki  człowiek 
nie ma żadnego wyczulenia na kwestie moralne i nie może ich pojąć nawet w najprostszych 
postaciach. Jest to typ, który w dawnej literaturze psychiatrycznej nosił miano moral insanity

Drugi  rodzaj  stylu  przystosowania  się  Money-Kyńe  nazwał  hipoparanoidalnym

Człowiek charakteryzujący się takim typem postawy ma silny kompleks  winy, jednak swoje 
winy przypisuje innym, dzięki czemu zmniejsza własne poczucie winy. Zachowanie osobnika 
hipoparanoidalnego nacechowane jest dużą dozą agresji, szczególnie werbalnej, co przejawia 
się w bezustannym komentowaniu plotek i obmowach ludzi z bliższego i dalszego otoczenia. 
Hipoparanoid jest na każdym kroku skłonny do uprzedzeń społecznych. Zawsze szuka kozła 
ofiarnego, w stosunku do którego przejawia nieprzejednaną wrogość. 

Trzeci  typ  stylu  przystosowania  się  to  postawa  autorytarna.  Człowiek 

charakteryzujący  się  taką  postawą  posiada  bardzo  silny  kompleks  winy  i  kieruje  go  do 
wewnątrz.  Niezwykle  surowo  ocenia  każdy  swój  zły  postępek  i  silnie  go  przeżywa,  w 
związku z czym na każdym kroku obawia się popełnienia błędu. W ostatecznym rozrachunku 
staje się on zupełnie niesamodzielny. Woli wykonywać rozkazy i polecenia innych, ponieważ 
wtedy  czuje  się  zwolniony  od  odpowiedzialności,  a  tym  samym  poczucia  winy.  Człowiek  o 
postawie  autorytarnej  jest  bardzo  mało  wartościowy  społecznie.  Jest  to  osobnik 
konserwatywny,  niezdolny  do  żadnej  twórczej  pracy.  Czuje  się  bardzo  źle,  gdy  nie  spotka 
jednostki chętnej do pokierowania jego postępowaniem. 

Czwarty  typ  postawy,  to  typ  ludzki  (humanista).  Człowiek  o  tym  typie  stylu 

przystosowania posiada kompleks winy, ale dzięki właściwym proporcjom wszystkich trzech 
składników  struktury  osobowości  kompleks  ten  jest  konstruktywny,  tzn.  nie  zabarwia 
patologicznie  postępowania  danej  jednostki.  Takie  ukierunkowanie  kompleksu  winy 
powoduje adekwatną ocenę własnych — zarówno dobrych, jak i złych — stron postępowania 
oraz  obiektywną  ocenę  postępowania  innych  ludzi.  Człowiek  taki  jest  bardzo  wartościowy 
społecznie.  Nie  odrzuca  żadnych  autorytetów,  a  zarazem  zbytnio  im  nie  ulega,  zachowując 
własne zdanie. Autor podkreśla, że człowiek „ludzki" zawsze „poda rękę potrzebującemu" (K. 
Money-Kyrie 1957).  

Drugi kierunek badań inspirowany przez Freuda, a dotyczący uwarunkowania postaw 

człowieka  (w  naszej  nomenklaturze  —  style  przystosowania)  skoncentrował  się  wokół 
analizy  pośredniej  warstwy  osobowości  człowieka  —  ego.  Główną  przedstawicielką  tego 
kierunku jest córka Z. Freuda — Anna Freud, a ponadto skupieni wokół niej tacy autorzy, jak: 
F.  Redl  i  D.  Wineman,  H.  Hartman  oraz  R.  Sterba.  Badacze  ci  twierdzą,  że  w  ramach 
reprezentowanej  przez  nich  psychoanalizy  stworzyli  nową  gałąź,  a  mianowicie  psychologię 
ego, zajmującą się analizą znaczenia ego w formowaniu się osobowości człowieka. 

A.  Freud  uważa,  że  ego  spełnia  cztery  funkcje  w  życiu  psychicznym  człowieka. 

Pierwsza  to  funkcja  poznawcza  (cognitiye  function).  Zdaniem  autorki  jedynie  struktura  ego 
leży  w  sferze  świadomości,  w  związku  z  czym  musi  ono  spełniać  nie  tylko  funkcję 
poznawczą w odniesieniu do świata zewnętrznego, który musi dokładnie oszacować, aby dać 
człowiekowi  realny  obraz  otoczenia  fizycznego  i  społecznego,  ale  również  musi  świadomie 
ocenić  siły  i  tendencje  zarówno  id,  jak  i  superego,  a  zatem  „musi  świadomie  ocenić,  co 
drzemie wewnątrz nas". 

Następną  funkcją  ego  jest  energia  (zwana  także  funkcją  siły),  za  pomocą  której 

wywiera ono pewną presję na właściwe postępowanie. Dzięki tej funkcji nasze ego każe nam 
iść do dentysty, uczestniczyć w nudnym posiedzeniu itp. 

Trzecia  funkcja  ego,  selektywna,  wiąże  się  z  tym,  że  człowiek  zazwyczaj  ma  kilka 

możliwości  wyboru  sposobów  reakcji  w  różnych  sytuacjach.  Zdrowe  i  silne  ego  wybiera  ze 
wszystkich możliwych taki, który będzie dla danego człowieka najlepszy. 

Czwarta,  syntetyczna  funkcja  ego  polega  na  ocenie,  w  jakim  stopniu  człowiek  musi 

podporządkować się wymogom otoczenia, a ponadto, w jakim stopniu powinien kierować się 

background image

własnymi  impulsami.  Brak  zrównoważenia  psychicznego  polega,  zdaniem  A.  Freud,  na 
wadliwości  syntetycznej  ego,  które  może  bądź  to  przeceniać  wymagania  społeczne 
skłaniające  się  ku  superego,  bądź  faworyzować  id  przez  supremację  postępowania 
impulsywno-emocjonalnego (A. Freud 1937, 1946). 

Na  tle  uogólnień  ego  bardzo  interesującą  typologię  sposobów  zachowania  dzieci 

przestępczych  przedstawili  F.  Redl  i  D.  Wineman.  Autorzy  ci  mówią  o  trzech  zasadniczych 
postaciach ego przestępczego, jakie zaobserwowali u dzieci wykolejonych. 

Pierwszy typ przestępczej postaci ego występuje wtedy,  gdy  rozwinięte są tylko dwa 

składniki  osobowości,  a  mianowicie  ego  i  id,  natomiast  brak  wykształconego  superego.  W 
takim wypadku dziecko  przestępcze łatwo pojmie np. fakt, że nie należy  kraść,  gdyż ponosi 
się  za  to  karę,  ale  nie  zrozumie  tego,  że  nie  wolno  kraść  nawet  wtedy,  gdy  nie  grozi  za  to 
ż

adna  kara  (np.  w  przypadku  niezauważenia  kradzieży  bądź  niemożliwości  znalezienia 

sprawcy). Całkowity brak superego powoduje wyraźne upośledzenie moralne; takie dzieci nie 
mają żadnego poczucia winy po dokonanym czynie przestępczym. 

Druga  postać  to  ego  zbyt  słabe,  by  mogło  się  oprzeć  naporowi  id,  dlatego  dziecko 

takie działa pod wpływem chwilowych impulsów. Ponieważ jednak w tej grupie przypadków 
istnieje  rozwinięte  superego,  to  po  akcie  przestępczym  pojawia  się  u  delikwenta  poczucie 
winy, co doprowadza do depresyjnego przygnębienia i kompleksu niższości, dając w dalszej 
kolejności osobowość neurotyczną.  

Trzecia  postać  ego  u  dzieci  przestępczych,  to  ego  silne,  nawet  zbyt  silne,  ale 

,,zwichnięte",  tj.  zorientowane  na  czyny  przestępcze.  Cała  energia  ego  u  takich  dzieci 
nastawiona  jest  na  to,  by  uchronić  się  do  poczucia  winy  po  czynie  niezgodnym  z  oceną 
rozwiniętego  super  ego.  Autorzy  utrzymują,  że  tego  typu  ego  charakteryzuje  zdecydowaną 
większość obserwowanych przez nich dzieci (F. Redl, D. Wineman 1963). 

Istniej  ą  nawet  pewne  typowe  dla  tych  dzieci  szablony  unikania  poczucia  winy.  Na 

przykład  chłopiec  bijący  kolegę  uwalnia  się  od  poczucia  winy  twierdząc,  „że  to  nie  on 
zaczął",  lecz  działał  tylko  we  własnej  obronie;  częstym  usprawiedliwieniem  złodziei  jest 
stwierdzenie,  że  ,,wszyscy  postępują  w  ten  sposób".  Typowym  również  usprawiedliwieniem 
dzieci  jest  działalność  w  grupie.  Na  przykład  chłopiec,  który  rzucał  kamieniami  (razem  z 
innymi)  w  przechodzącą  osobę,  nie  czuje  się  winny,  gdyż  wszyscy  robili  to  samo.  Często 
dzieci tłumaczą swe złe czyny tym, że tylko w ten sposób mogły daną rzecz uzyskać albo że 
osoba  poszkodowana  też  nie  jest  w  porządku.  Przykładowo  nie  maj  ą  żadnych  wyrzutów 
sumienia, gdy ukradną coś złodziejowi. 

Chcąc się jeszcze lepiej „ubezpieczyć" na wypadek ewentualnego poczucia winy, ego 

przestępcze  stosuje  szereg  innych  technik.  Potrafi  np.  wpłynąć  na  wywołanie  postępowania 
zaczepnego,  nastawionego  na  sprowokowanie  agresywnego  aktu  u  innych  osób,  aby  zyskać 
usprawiedliwienie  w  rodzaju,  „że  to  nie  ja  zacząłem".  Człowiek  o  ego  przestępczym 
charakteryzuje się jak gdyby szóstym zmysłem w wyszukiwaniu przyjaciół o podobnych lub 
uzupełniających  mankamentach.  Dziecko  o  skłonnościach  do  kradzieży  szybko  rozpoznaje 
młodych  złodziei,  a  dziecko  o  cechach  sadystycznych  wyszuka  przyjaciela  o  cechach 
masochistycznych.  Szybkie  znajdowanie  przyjaciół  jest  dla  dzieci  agresywno-przestępczych 
bardzo  ważne,  ponieważ  posiadanie  kolegów,  którzy  postępują  tak  samo,  w  dużej  mierze 
ułatwia pozbycie się poczucia winy; stąd też duża tendencja u dzieci przestępczych do łączeni 
się w grupy. 

Dzieci posiadające ten typ ego są ponadto skłonne do wywoływania różnego  rodzaju 

buntów i walk, gdyż wtedy nietrudno o przekonanie, że walczy się o słuszną sprawę, np. gdy 
grupa chłopców wybije nielubianemu nauczycielowi szyby bądź płata mu inne złośliwe figle. 
Te i wiele innych zabiegów, które stosuje ego w celu uwolnienia się od poczucia winy u tego 
typu dzieci przestępczych, świadczy o jego przeroście, gdyż w tych przypadkach dubluje ono 

background image

superego.  Praca  terapeutyczna  z  takimi  dziećmi  powinna  polegać  na  rozwijaniu,  ale  i 
przestawieniu dobrze rozwiniętego ego na cele pożądane ze społecznego punktu widzenia. 

Przytoczone  wyżej  poglądy  na  temat  mechanizmów  powstawania  skłonności 

przestępczych (wybrane  jako jedne z wielu) ukazują  |w sposób dość plastyczny  główne cele 
terapii psychoanalitycznej w odniesieniu do przestępców, którymi są nauka „wglądu w siebie" 
i wzmocnienie rozwoju superego. Nie są to niestety zadania łatwe. 

Cecha  ta  szczególnie  silnie  zaznacza  się  u  najbardziej  „rasowych"  przestępców,  tzn. 

posiadających cechy psychopatyczne (por. J. Kazarska-Dworska 1977, K. Pospiszyl 1992). W 
takich  przypadkach  najwyraźniej  zaznaczają  się  skutki  redukcjonistycznego  podejścia 
psychoanalizy,  która  przestępstwo  widzi  jako  jeden  z  przejawów  nerwicy,  podczas  gdy 
psychopatia (czy — zgodnie z nowoczesną nomenklaturą— osobowość antysocjalna) to coś, 
co  wymaga  innego  podejścia  terapeutycznego  niż  to,  które  lepiej  lub  gorzej  sprawdza  się  w 
leczeniu nerwic. 

Inna  rzecz,  że  klarowne  rozróżnienie  pomiędzy  nerwicą  a  psychopatią  jest  możliwie 

jedynie na płaszczyźnie teoretycznej, w praktyce często objawy neurotyczne i psychopatyczne 
są  silnie  splecione,  dlatego  też  próbuje  się  stosować  psychoanalizę  nawet  w  resocjalizacji 
przestępców psychopatycznych, co wymaga—jak sądzę— szczególnej uwagi. 

Główną przeszkodą w realizacji tych podstawowych celów terapii psychoanalitycznej 

jest brak u jednostek przestępczych odpowiednio silnej motywacji wewnętrznej do tego, aby 
pracować  nad  sobą  w  celu  wytworzenia  wielu  dyspozycji  psychicznych.  W  odróżnieniu  od 
pacjentów  innego  rodzaju  (szczególnie  zaś  neurotycznych)  psychopaci  rzadko  tylko  (jeśli  w 
ogóle  tak  się  dzieje)  mają  poczucie  swej  niedoskonałości.  Najczęściej  za  swe  życiowe 
niepowodzenia, za swój „smutek", winią innych ludzi, siebie natomiast skłonni są uważać za 
osoby pokrzywdzone i niedocenione przez otoczenie. 

Inną przeszkodą w nawiązywaniu wartościowego (z punktu widzenia efektów terapii) 

związku  z  pacjentem  jest  przyjęta  i  głęboko  utrwalona  w  zachowaniu  pacjenta  ,,maniera", 
która  polega  na  chęci  manipulowania  innymi  ludźmi.  Chęć  manipulowania  terapeutą 
przejawia się najczęściej tym, że psychopatyczny pacjent, pomimo niezwykłości sytuacji, jaką 
jest  dla  niego  proces  psychoterapii,  „nie  traci  rezonu",  zachowując  się  (przynajmniej  na 
początku)  w  tak  sposób,  jakby  doskonale  rozumiał  „w  czym  rzecz".  Na  pytania  terapeuty 
odpowiada  niechętnie,  najczęściej  w  sposób  ewidentny  koloryzując  przedstawiane 
informacje, szczególnie te, które dotyczą jego osiągnięć zawodowych i przygód seksualnych. 
Podczas  kilku  pierwszych  posiedzeń  z  psychopatą  (inteligentnym)  można  wyraźnie 
zaobserwować, że próbuje on ,,oczarować" swoją osobą terapeutę i to zarówno pod względem 
wspomnianej  już  barwności  opowiadanych  doświadczeń  życiowych,  jak  i  posłuszeństwa  w 
stosunku  do  jego  zaleceń.  Niekiedy  również  bardziej  wykształceni  psychopaci  zaczynają 
gromadzić różnego rodzaju wiadomości na temat psychoterapii w tym celu, aby pochwalić się 
nimi  przed  terapeutą  i  podjąć  z  nim  dyskusję  na  temat  różnych  kierunków  i  orientacji 
psychologicznych, stanowiących podstawę organizowania posiedzeń terapeutycznych. 

Opisane  zachowanie  pacjenta  psychopatycznego  jest,  zdaniem  J.R.  Liona,  zupełnie 

normalne. Z jednej bowiem strony nie rozumie on (a mówiąc dokładniej nie wyczuwa) istoty 
procesu  terapeutycznego,  z  drugiej  zaś  strony  —jak  podkreśla  to  cytowany  autor  —  „język 
manipulacji jest jedynym, jaki przyswoił sobie psychopata” (J.R. Lion 1978). 

Jednak  taki  „miodowy  miesiąc"  psychopatycznego  pacjenta  i  terapeuty  nie  trwa  zbyt 

długo.  Kończy  się  on  niemal  równocześnie  z  uświadomieniem  sobie  przez  pacjenta,  że 
terapeuta nie stanowi najlepszego tworzywa do manipulowania, do czego dołącza się z reguły 
zniechęcenie  do  systematycznych  wysiłków,  jakich  wymaga  długotrwała  praca  nad  sobą. 
Wtedy  to  terapia  wkracza  w  następną,  najtrudniejszą  w  zasadzie  fazę:  pacjent  staje  się 
opryskliwy,  czasami  nawet  otwarcie  agresywny,  niechętnie  przychodzi  na  umówione 
spotkania  itp.  Aby  zapobiec  tej,  bardzo  niekorzystnej  dla  procesu  terapii  fazie,  niektórzy 

background image

terapeuci (por. G. Bychowski 1954) stosuj ą coś w rodzaju „przechytrzenia" manipulacyjności 
swoich psychopatycznych pacjentów, usiłując w jakiś dodatkowy sposób stać się im potrzebni 
— czy to w załatwieniu pewnych spraw, czy też służąc pomocą w rozwiązywaniu niektórych 
ż

yciowych  trudności,  interweniując  u  władz  więziennych  itp.  W  ten  sposób  terapeuta 

wzmacnia swoją pozycję w oczach pacjenta i zaczyna być dla niego osobą szczególnie ważną 
i  potrzebną,  której  pacjent  nie  chce  utracić,  nawet  dopuszczając  konieczność  stosowania  się 
do  rygorów  procesu  terapii.  W  ten  sposób  ustala  się  specyficzny  związek  symbiotyczny 
pomiędzy terapeutą a pacjentem, w którym terapeuta odgrywa rolę „ja" idealnego pacjenta, on 
bowiem rozstrzyga według własnego sumienia o wielu czynach pacjenta, stanowiąc zarazem 
główny wzorzec identyfikacji w zakresie wszelkich postaw moralnych. 

Sytuacja  ta  wprowadza  pacjenta  niejako  powtórnie  w  stan  dziecka,  charakteryzujący 

się poczuciem daleko posuniętej zależności od dorosłych. Jest to, mówiąc obrazowo, metoda 
prowadzenia dorosłego człowieka „za rączkę". Znalazłszy się w takiej sytuacji terapeutycznej 
pacjent  potrafi  zachowywać  się  poprawnie  jedynie  dopóty,  dopóki  jest  szczegółowo  przez 
terapeutę instruowany i „wspierany duchowo", a osoba terapeuty, stanowiąca ,,lepszą stronę" 
osoby  leczonego  przestępcy,  jest  dla  niego  atrakcyjna.  Niestety,  zakładając  nawet,  że  ten 
drugi warunek (czyli atrakcyjność terapeuty) będzie spełniany w nieskończoność, sam proces 
terapii  nie  może  być  kontynuowany  przez  całe  życie  pacjenta.  Zaś  w  momencie  przerwania 
go pacjent traci jak gdyby grunt pod nogami, nie znajduje żadnego punktu orientacyjnego dla 
swych ocen moralnych, wskutek czego stacza się ponownie na drogę przestępstwa. 

Aby  temu  zapobiec  —  a  tym  samym  proces  terapii  uczynić  szerszym  —  niekiedy 

autorzy  zalecają  terapię  dwufazową.  A  mianowicie  wspomnianą  wyżej  sytuację,  w  której 
terapeuta przejmuje niejako rolę superego pacjenta, uważa się za pierwszą fazę oddziaływań 
psychokorekcyjnych,  natomiast  w  fazie  drugiej  stosuje  się  pełny  zakres  oddziaływań 
psychoanalitycznych.  Taka  dwufazowa  psychoterapia  nastręcza  wprawdzie  wiele  trudności, 
niemniej stanowi ona jedną z niewielu słabych nici wiążących ze sobą poszczególne elementy 
niezwykle trudnego procesu resocjalizacji przestępców. 

Nie  sposób  na  zakończenie  pominąć  sugestii  J.R.  Liona  dotyczącej  roli  depresji  w 

indywidualnej terapii jednostek przestępczych. Jego zdaniem główną przeszkodą w uzyskaniu 
pozytywnych  efektów  resocjalizujących  w  pracy  z  tego  typu  jednostkami  jest  ich 
niewiarygodnie  niski  próg  tolerancji  frustracji.  Wypływa  z  tego  podstawowe  zadanie 
indywidualnej  terapii  przestępców,  a  mianowicie  pomoc  w  przezwyciężaniu  codziennych 
niepowodzeń  życiowych,  stosowanie  ich  dokładnej  analizy  i  poszukiwanie  wspólnie  z 
pacjentem  różnych  modeli  rozwiązań,  a  następnie  przedyskutowanie  najlepszego  z  nich 
Terapeuta jednak nie tylko nie powinien umniejszać niepowodzeń życiowych pacjenta (bo to 
by się mijało z celem), lecz przeciwnie, przez wykazywanie ich powagi powinien ,,indukować 
stany  depresji”  pacjenta.  W  ten  sposób  można  wytworzyć  nawyki  oceny  skutków  własnego 
postępowania.  Kolejnym  zaś  zabiegiem  terapeutycznym  powinna  być  stopniowa  likwidacja 
przeżywanych stanów depresyjnych (J.R. Lion 1978). 
 

Terapia behawioralna w resocjalizacji 

 
„Terapia behawioralna jest jedną z najnowszych, zarazem jedną z najstarszych form leczenia 
psychiatrycznego;  od  niepamiętnych  czasów  podarkami  i  rózgą  starano  się  urabiać 
zachowanie ludzi" — pisze M. Hamilton we wstępie do tłumaczonej u nas pracy, poświęconej 
tej formie oddziaływań psychokorekcyjnych (por. V. Meyer, E.S. Chesser 1973). Najogólniej 
rzecz biorąc opiera się ona na założeniach, że skoro różnego rodzaju formy niedostosowania 
wynikają  z  przyswojenia  niewłaściwych  łańcuchów  odruchowych,  to  dzięki  odpowiednim 
ć

wiczeniom  można  usunąć  te  wadliwe  sposoby  zachowania,  a  na  ich  miejsce  wytworzyć 

nowe reakcje, wartościowe ze społecznego punktu widzenia. 

background image

Szczególnie  wiele  nadziei  wiązano  z  tym  sposobem  podejścia  psychokorekcyjnego 

pod  koniec  lat  sześćdziesiątych  i  w  pierwszej  połowie  lat  siedemdziesiątych.  Zdaniem  H.J. 
Kalisha za początek terapii behawioralnej można uznać 1960 r.,  w którym ukazała się praca 
H.J.  Eysencka  Behayior  therapy  and  neurosis.  Ze  stanowiskiem  tym  można  wprawdzie 
polemizować,  gdyż  właśnie  podstawy  teoretyczne  terapii  behawioralnej  zawieraj  ą  prace  B. 
Skinnera oraz J. Wolpego, niemniej jednak zasługą H.J. Eysencka jest wprowadzenie terminu 
„terapia behawioralna" (H.J. Kalish 1965; B.F. Skinner 1953; J. Wolpe 1959). 

Zasadniczo  pierwsze  prace,  które  można  uznać  za  zwiastuny  terapii  behawioralnej, 

ukazały  się  w  literaturze  amerykańskiej  w  okresie  międzywojennym.  I  tak  w  1920  r.  J.B. 
Watson  i  R.  Rayner  opublikowali  klasyczną  wersję  uwarunkowania  reakcji  lękowych  u 
małego  dziecka  (dobrze  już  znanego  w  historii  psychologii  „małego  Alberta"),  a  następnie 
eliminowania tych reakcji przez wzmacnianie pozytywne. Zastosowanie  metod, które dzisiaj 
nazwalibyśmy  terapią  behawioralna,  do  leczenia  jąkania  się,  ssania  palca  i  tików  opisał 
również w 1932 r. K. Dunlap. 

Wykorzystanie  wiedzy  na  temat  odruchów  warunkowych  do  oddziaływań 

psychokorekcyjnych nie  jest jednak dziełem wyłącznie amerykańskich behawiorystów,  gdyż 
podobne  sugestie  wysuwał  I.P.  Pawłów,  co  nie  jest  niestety  spopularyzowane  w  literaturze 
psychologicznej. Pawłów poświęcił temu zagadnieniu kilka swych „śród" (tj. organizowanych 
w  środy  spotkań  popularyzujących  jego  teorie),  na  których  mówił  o  możliwościach 
przywracania  równowagi  procesów  nerwowych.  Wprawdzie  Pawłów  nie  posługiwał  się 
terminem  „terapia"  czy  „psychoterapia",  lecz  „ćwiczenie"  (trienirowka),  niemniej  jednak 
istota  oddziaływania  była  ta  sama,  gdyż  dzięki  tym  ćwiczeniom  doprowadzono  do 
pozytywnych zmian w zachowaniu zwierzęcia. 

Pawłów  podał  przykłady  psów,  u  których  ćwiczenia  spowodowały  zmianę  typu 

reagowania. I tak np. badany w jego laboratorium pies Postne! — nadmiernie pobudliwy i w 
związku  z  tym  charakteryzujący  się  wszelkimi  zaburzeniami  zachowania  —  dzięki 
odpowiednim ćwiczeniom, które wzmocniły jego funkcje hamowania, stał się najsilniejszym 
spośród psów zrównoważonych. 

Podczas  jednego  ze  spotkań  (25  XI  1931  r.)  Pawłów  omówił  bardzo  ciekawy 

przypadek psa Białego, który, oprócz dużej nadpobudliwości, przejawiał również agresję oraz 
wykazywał  niedomogi  procesu  hamowania.  Ponieważ  żadne  ćwiczenia  eksperymentalne  nie 
przynosiły  oczekiwanych  rezultatów,  poddano  go  tresurze.  Te  właśnie  okazało  się  bardzo 
skuteczne,  pozwoliło  na  wzmocnienie  procesu  hamowania  oraz  wpłynęło  na  radykalne 
wyeliminowanie agresji z jego zachowania (Pawłowskije sriedy 1949, s. 140). 

Jednak  żaden  z  tych  badaczy  nie  zdołał  rozpowszechnić  szerzę  zasad  terapii 

behawioralnej,  gdyż  nie  odczuwano  potrzeby  zmiana  tradycyjnych  metod  terapii. 
Zainteresowano  się  nią  dopiero  wtedy  gdy  zaczęto  krytykować  wcześniejsze  sposoby 
leczenia. 

Najbardziej  krytyczną  pracę  na  ten  temat  napisał  H.J.  Eysenck  w  której  m.in. 

stwierdza,  że  stosowanie  terapii  tradycyjnej  (tj.  głównie  psychoanalitycznej)  nie  przynosi  na 
dobrą  sprawę  żadnych  rezultatów.  Stany  nerwicowe,  które  leczy  się  psychoterapią,  ulegają 
samorzutnej  remisji.  Tak  więc  neurotycy  leczeni  psychoterapią  i  neurotycy  nie  leczeni  po 
pewnym czasie nie wykazuj ą żadnych różnic (H.J. Eysenck 1960). 

Poglądy  tego  autora  nastawiły  wielu  badaczy  sceptycznie  do  celowości  prowadzenia 

terapii metodami tradycyjnymi. Wkrótce po opublikowaniu jego pracy zaczęły ukazywać się 
liczne  doniesienia  stwierdzające,  że  do  wywołania  subiektywnego  złudzenia  poprawy  stanu 
psychicznego  pacjenta  (jaki  uzyskuje  się  w  ramach  tradycyjnie  prowadzonej  psychoterapii) 
nie  potrzeba  wcale  odbywać  studiów  medycznych  lub  psychologicznych.  Efekt  taki  mogą 
osiągnąć  początkujący  studenci,  a  nawet  zupełnie  niewykształcone  w  zakresie  psychologii  i 

background image

psychiatrii  gospodynie  domowe,  które  zechcą  tylko  cierpliwie  wysłuchać  danego  pacjenta  i 
ż

yczliwie ustosunkować się do jego problemów (por. H.S. Adams, K.S. Calhoun 1974). 

Krytyka  dawnych  form  psychoterapii  stworzyła  dogodny  klimat  dla  rozwoju  terapii 

behawioralnej,  która  w  ostatnim  dwudziestoleciu  stała  się  nie  tylko  jedną  z  najbardziej 
rozpowszechnionych  metod  leczenia  różnego  rodzaju  zaburzeń  psychicznych,  lecz  także 
zdobyła  dla  oddziaływań  psychokorekcyjnych  coraz  to  nowe  dziedziny.  Metodzie  tej 
poświęca  się  obecnie  wiele  książek  i  artykułów,  a  w  celu  wymiany  doświadczeń  w  zakresie 
jej  stosowania  stworzono  cztery  naukowe  periodyki:  ,,Behavior  Research  and  Therapy" 
(założony  w  1963  r.  przez  Eysencka),  „Joumal  of  Applied  Behavior  Anałysis"  (założony  w 
1968  r.  przez  Wolfa),  „Behavior  Therapy"  (założony  w  1970  r.  przez  Franksa),  „Behavior 
Therapy and Experimental Psychiatry" (założony w 1970 r. przez Wolpego). 

Jedną  z  dziedzin,  w  której  terapia  behawioralna  znalazła  szerokie  zastosowanie,  jest 

resocjalizacja  przestępców  (nieletnich  i  dorosłych)  oraz  dzieci  przejawiających  różnego 
rodzaju  zaburzenia  emocjonalne  i  postawy  antyspołeczne.  Wprawdzie  w  resocjalizacji 
przestępców  szeroko  wykorzystano  psychodynamiczne  formy  psychoterapii,  nie  dotyczy  to 
jednak przestępców bardziej zdemoralizowanych i psychopatycznych, głównie dlatego, że nie 
udało się wytworzyć u nich dostatecznie silnej motywacji do uczestnictwa w psychoterapii, co 
jest warunkiem sine qua non jej skuteczności. 

Ogólnie  ujmując,  przed  terapią  behawioralna  stawia  się  trzy  następujące  cele 

resocjalizacyjne: 

-

 

wyrównywanie  braków  w  zachowaniu.  Jak  powszechnie  wiadomo,  zachowanie 
przestępcze  lub  zaburzenia  emocjonalne  często  wynikają  z  licznych  niedostatków 
różnych  sfer  ludzkiego  zachowania.  Mogą  to  być  m.in.  słaba  umiejętność 
wypowiadania  się,  niski  poziom  wiedzy,  nieumiejętność  obcowania  z  innymi  ludźmi 
według zasad przyjętych w danym kręgu kulturowym itp. 

Wskutek tych braków w zachowaniu jednostka nie otrzymuje w kontekstach społecznych 

wzmocnień  pozytywnych,  które  z  reguły  utrwalają!  rozwijaj  ą  wartościowe  ze  społecznego 
punktu widzenia cechy zachowania. Natomiast otrzymuje ona wzmocnienia negatywne (są to 
kary  i  bodźce  awersywne).  Ponieważ  często  otrzymanie  bodźców  negatywnych  prowadzi,  z 
jednej  strony,  do  nadmiernej  agresji,  z  drugiej  zaś,  do  wzmocnienia  reakcji  społecznie 
nieadekwatnych  (przez  nadanie  im  właściwości  wzmocnienia  pozytywnego  w  grupach  osób 
przejawiających  podobny  typ  zachowania),  najpilniejszym  zadaniem  oddziaływań 
resocjalizacyjnych powinno być wyrównanie tych braków w zachowaniu: 

-

 

Eliminowanie  negatywnych  cech  zachowania.  W  wyniku  wypaczenia  systemu 
wartości osobnik przestępczy, a także wykazujący zaburzenia emocjonalne, przyswoił 
sobie  szereg  niewłaściwych  form  zachowania,  które  ogromnie  utrudniają  mu 
funkcjonowanie w życiu społecznym. Zadaniem resocjalizacji behawioralnej powinno 
być więc, z jednej strony, pozbawienie negatywnych form zachowania, z drugiej zaś, 
dostarczenie silnych wzmocnień pozytywnych cechom wartościowym społecznie. 

-

 

Wzmocnienie  kontroli  własnego  zachowania.  W  procesie  terapii  behawioralnej 
bardzo  ważną  rolę  odgrywa  wyrobienie  u  przestępców  i  osobników  wykazujących 
różnego  rodzaju  zaburzenia  emocjonalne  wystarczająco  silnej  umiejętności 
powstrzymywania 

szeregu 

reakcji 

zapanowania 

nad 

natychmiastowym 

uzewnętrznianiem swych emocji itp.  Zachowanie przestępcze wynika bowiem często 
nie  tylko  z  niewłaściwych  reakcji  w  stosunku  do  innych  ludzi  i  ich  własności,  lecz 
również z nieumiejętności powstrzymania wielu reakcji, np. ataku gwałtownej agresji, 
chęci natychmiastowego zaspokojenia potrzeb itp. 

Stosowane w resocjalizacji metody terapii behawioralnej oparte zostały na paradygmatach 

procesu  uczenia  się,  opracowanych  przez  B.F.  Skinnera  i  O.R.  Lindsleya.  Ukazują  one 
związki  zachodzące  pomiędzy  specyficznymi  warunkami  otoczenia  a  zachowaniem 

background image

człowieka.  Stosunkowo  prosty  jest  paradygmat  Skinnera.  Składa  się  on  z  trzech  elementów, 
którymi są: bodziec różnicujący (discriminante stimulus) — S

d

, reakcja (response) — R oraz 

bodziec wzmacniający (reinforcement stimulus) — S

r

. Graficznie wygląda to w ten sposób: 

 

S

d    

 

 

    

R       

 

   S

       bodziec 

                     reakcja 

                     bodziec 

     różnicujący                                                             wzmacniający 

 

Paradygmat  ten  w  praktycznych  sytuacjach  szkolnych  przedstawia  się  następująco. 

Zadanie  arytmetyczne  czy  materiał  służący  do  rysowania  stanowią  bodziec  różnicujący; 
rozwiązywanie  zadań  czy  rysowanie  jest  reakcją,  podczas  gdy  pochwała  nauczyciela  jest 
bodźcem wzmacniającym. 

Nieco  bardziej  złożone  paradygmaty,  tłumaczące  przebieg  procesu  uczenia  się 

przedstawił O.R. Lindsiey. 

Pierwszy z nich ilustruje organizację składników procesu uczenia się: 

 
 

 

 

 

 

S

r

 

  

 

R

c

 

      bodziec 

                    reakcja 

               układ wzmocnień                 konserwacja  

  (schedule of                          wzmocnień 

               reinforcement)                                         

 
Drugi zaś przedstawia funkcjonowanie procesu uczenia się jak następuje: 
 

E

a

 

 

 

 

 

 

 

E

c

 

         wypadek                             reakcja                         organizacja                   wynik końcowy 
     poprzedzający                                                                                               (consetjeuential event) 
  (antecedent event} 

 

Jak  nietrudno  zauważyć  oba  paradygmaty  Lindsieya  zawierają  dodatkowe 

zróżnicowanie 

ostatniego 

członu 

paradygmatu 

Skinnera, 

mianowicie 

bodźca 

wzmacniającego. Ukazują one w dokładniejszy sposób proces wzmacniania. 

Ogromna  popularność  metod  korektury  ludzkiego  zachowania  na  podstawie  zasad 

terapii  behawioralnej  stworzyła  wokół  nich  (jako  wskaźników  nowoczesności  procesu 
oddziaływań  resocjalizacyjnych)  określony  klimat.  Niemniej  należy  pamiętać  o  tym,  że 
stosowanie  ich  bez  uzupełnienia  metodami  tradycyjnymi  pociąga  za  sobą  trzy  poważne 
niebezpieczeństwa. 

1.

 

Stosując  metodę  przyznawania  nagród  w  postaci  punktów  za  szereg  wycinkowych 
form  zachowania,  stwarza  się  możliwość  doprowadzenia  do  jednostronności  w 
zachowaniu.  Dzieje  się  tak  z  reguły  wtedy,  gdy  jeden  typ  nagradzanego  zachowania 
jest  dla  wychowanka  łatwiejszy  niż  inne,  czasami  nawet  ważniejsze  pod  względem 
przystosowania społecznego. W związku z tym może on łatwo wyspecjalizować się w 
tym  właśnie  typie  pozytywnego,  nagradzanego  zachowania,  a  następnie  spekulować 
nim  —  starać  się  zarobić  możliwie  najwięcej  punktów  w  najłatwiejszy  dla  siebie 
sposób. 

2.

 

Sprowadzenie  najróżnorodniejszych  zabiegów  resocjalizacyjnych  do  warunkowania 
instrumentalnego  wyraźnie  spłyca  cały  proces  wychowawczy,  który  w  tradycyjnych 
systemach  wychowawczych  wypływał  z  głębokich  związków  emocjonalnych 
pomiędzy  wychowankiem  a  terapeutą,  nauczycielem  czy  wychowawcą,  stanowiąc 
wewnętrzny, a nie zewnętrzny drogowskaz zachowania. 

Wymieniony typ negatywnych aspektów stosowania terapii behawioralnej w resocjalizacji 

można  zilustrować  na  podstawie  stworzonej  przez  E.  Durkheima  (przyjętej  również  przez  J. 
Piageta  1967)  kategoryzacji  postaw  moralnych.  Autor  ten  wyróżnił  niższą  (heteronomiczną) 

background image

postać  motywów  moralnych,  charakteryzującą  się  dążnością  do  wywiązywania  się  z 
zewnętrznych  nakazów  i  zakazów,  oraz  wyższą  (autonomiczną),  wyrażającą  się  w  realizacji 
wewnętrznych  nakazów  i  zakazów.  Otóż  resocjalizacja  oparta  na  bazie  behawioralnej  może 
stworzyć jedynie niższą warstwę motywów moralnych.  

3.

 

W  amerykańskiej  literaturze  psychologicznej  swego  czasu  dość  popularny  był  nurt 
krytyki terapii behawioralnej zapoczątkowany przez M.R. Leppera, D. Greene'a i R.E. 
Nisbetta,  znany  pod  nazwą  ,,hipotezy  przemotywowania"  (overjustification 
hypothesis).  Otóż  zwolennicy  krytyki  terapii  behawioralnej  z  pozycji  wymienionej 
koncepcji  zakładają,  że  w  normalnych  warunkach  człowiek  odczuwa  silną 
wewnętrzną  potrzebę  „robienia  sobie  dobrze"  (w  najróżnorodniej  szych  zakresach). 
Natomiast terapia behawioralna zakłóca jak gdyby ten „naturalny" nurt motywacyjny, 
wprowadzając dodatkowe, zewnętrzne nagrody za to, że człowiek „robi sobie dobrze". 
W  ten  sposób  owe  głęboko  tkwiące  „wewnętrzne"  potrzeby  zostaj  ą  zastąpione 
„zewnętrznymi korzyściami". 

Niebezpieczeństwo  terapii  behawioralnej  ma  więc  polegać  na  tym,  że  likwiduje  ona 

wewnętrzne  tendencje  człowieka  „przekierowując"  je  na  zewnętrzne  nagrody  i  tym  samym 
zapewnia  jedynie  krótkotrwałe  polepszenie  zachowania.  Natomiast  z  chwilą,  gdy  nagrody 
zewnętrzne  przestaną  działać,  efekty  treningu  behawioralnego  gwałtownie  znikają! 
najczęściej  poziom  dojrzałości  w  zachowaniu  danej  jednostki  staje  się  niższy  niż  przed 
rozpoczęciem terapii (M„R. Lepper, D. Greene, R.E. Nisbett 1973). 

Obniżający poziom zachowania po wycofaniu wzmocnień pozytywnych odnotowało kilku 

autorów (por. dla przykładu F.M. Levine, G.Faschmach 1974). 

Z badań nad ,,hipotezą przemotywowania" na szczególną uwagę zasługują eksperymenty 

S. Reissa i L.W. Suhinsky'ego, których wyniki wskazują, że poziom zachowania obniża się po 
wycofaniu  nagród  tylko  wtedy,  gdy  nagrody  stosowane  są  w  jednym  rodzaju  sekwencji 
zadaniowej.  Natomiast  wówczas,  gdy  stosowane  są  w  różnych  szczegółowych  zadaniach  i 
sposobach nagradzania, wykazuj ą dużą różnorodność; efekt oddziaływania tak stosowanych 
wzmocnień nie łączy się z obniżeniem poziomu zachowania po zaprzestaniu działania nagród. 

Wyniki  tych  badań  wskazująwięc  na  ograniczenie,,hipotezy  przemotywowania"  i  na 

zasadność  stosowania  terapii  behawioralnej,  która  właśnie  operuje  (a  w  każdym  razie 
powinna  to  czynić)  różnorodnością  wzmocnień  przy  różnej  liczbie  zadań  (S.  Reiss,  L.W. 
Suhinsky 1975). 

Niemniej  jednak  „hipoteza  przemotywowania"  od  tej  pory  ma  swoich  zwolenników, 

dostarczających dowodów na szkodliwość stosowania terapii behawioralnej. A.E. Kazdin, w 
swym  obszernym  podręczniku  poświęconym  strategiom  stosowania  terapii  behawioralnej  w 
różnych  dziedzinach  oddziaływania  psychokorekcyjnego,  przedstawia  trzy  podstawowe 
argumenty,  zgodnie  z  którymi,,hipoteza  przemotywowania"  nie  stanowi  zaprzeczenia 
wartości terapii behawioralnej : 

1.

 

Dane  gromadzone  do  udowodnienia  negatywnego  wpływu  „przekierowania" 
wzmocnień z wewnątrz na zewnątrz opierały się na badaniach laboratoryjnych, które 
koncentrowały się na życiowo mało istotnych czynnościach, jak np. szukanie drogi w 
labiryncie, łączenie kropek itp., natomiast terapia behawioraina dotyczy na ogół takich 
czynności,  których  wystąpienie  „samo  z  siebie"  wywołuje  różnego  rodzaju  dalsze 
nagrody,  jak  np.  osiągnięcia  szkolne,  racjonalne  ocenianie  zjawisk.  Zatem  w 
przypadku  wycofania  sztucznych  nagród  zachowania  te,  drogą  samoistnie 
wytwarzanych nagród, mogą się utrwalić. 

2.

 

Na  ogół  terapia  behawioralna  nastawiona  jest  na  wywołanie  takich  zachowań,  które 
nie  są  u  pacjenta  „motywowane  wewnętrznie".  To  znaczy  jest  ona  stosowana 
wówczas,  gdy  np.  uczeń  wcale  nie  odczuwa  chęci  do  uczenia  się,  pacjent  szpitala 

background image

psychiatrycznego  do  wykonywania  wielu  czynności  higieniczno-sanitarnych  itp.  Nie 
można więc w tym przypadku mówić o stępieniu motywacji wewnętrznej. 

3.

 

Terapia  behawioralna  stosowana  jest  jako  proces  przejściowy,  inicjujący  jedynie 
określone typy zachowań i pomagający w ocenie działania innych wzmacniających je 
nagród, oferowanych w zorganizowanym życiu społecznym (A.E. Kazdin 1977). 

Przedstawione  wyżej  negatywne  aspekty  oddziaływań  resocjalizacyjnych  opartych  na 

metodach  terapii  behawioralnej  nie  świadczą  jednak  o  tym,  że  terapia  behawioralna  nie 
powinna  być  stosowana  w  resocjalizacji.  Wręcz  przeciwnie,  jej  wykorzystanie  przynosi 
szereg bardzo ważnych korzyści. Do najważniejszych należą: 

-

 

ożliwość  opracowania  dokładnych  programów  oddziaływań  resocjalizacyjnych 
opartych  na  konkretnych  przesłankach,  wynikających  ze  znajomości  praw 
warunkowania instrumentalnego, 

-

 

stosunkowo prosta orientacja w skuteczności oddziaływań poszczególnych zabiegów i 
tym 

samym 

możliwość 

stałego 

modyfikowania 

programu 

oddziaływań 

resocjalizacyjnych, 

-

 

możliwość zastosowania różnorodnych technik resocjalizacyjnych bez wzbudzania w 
wychowanku motywacji do świadomej pracy nad sobą, do samodoskonalenia się itp., 
co, jak wiadomo z praktyki, jest rzeczą bardzo trudną, a w przypadku psychopatów i 
charakteropatów wręcz niemożliwą. 

Dzięki  tym  zaletom  terapia  behawioralna  umożliwia  pracę  resocjalizacyjną  z  młodzieżą 

nawet najbardziej wykolejoną oraz psychopatyczną. Opierając jednak programy oddziaływań 
resocjalizacyjnych na zasadach terapii behawioralnej, należy zawsze mieć na uwadze to, aby 
dokładnie  opracowany  system  wzmocnień  sprawczych  wspiera  innymi  metodami 
resocjalizacyjnymi,  które  pozwolą  uniknąć  zubożenia  wielce  złożonego  procesu  budzenia  i 
rozwijania postaw moralnych wychowanka. 

Skuteczność,  łatwość  i  klarowność  metod  terapii  behawioralnej  doprowadziły  do 

bogacenia  się  tego  sposobu  resocjalizacji,  w  związku  z  czym  dzisiaj  istnieje  już  bardzo 
rozległa  literatura  na  temat  różnych  form  i  metod  wprowadzania  nowych  elementów  do 
terapii  behawioralnej.  Elementy  te,  z  jednej  strony,  pozwalają  na  wykorzystanie  wszystkich 
zalet  tej  formy  strategii  oddziaływali  resocjalizacyjnych,  z  drugiej  zaś  strony,  starają  się 
eliminować wszystkie jej ograniczenia o których mówiłem poprzednio.                           

Najbardziej znaną formą takiego wzbogacania metod behawioralnych w resocjalizacji jest 

dołączenie  do  mechanicznych  niejako  oddziaływań  korekty  zachowania  (jaką  stanowią 
metody  behawioralne)  elementów  ,,treningu  świadomości".  Łącznie  z  kształtowaniem 
pozytywnych przejawów zachowania wychowanka metodami behawioralnymi (czyli poprzez 
konsekwentne stosowanie kar i nagród) przeprowadza się liczne dyskusje i stosuje perswazje, 
zmierzające  do  wyzwolenia  głębszej  refleksji  nad  przyczynami,  a  przede  wszystkim  nad 
skutkami negatywnego postępowania.  

Ten  typ  modyfikacji  behawioralnego  podejścia  do  oddziaływań  resocjalizacyjnych 

określany  jest  jako  podejście  kognitywno-behawioralne.  Jest  ono  szczególnie  znamienne  w 
nowszych  programach  resocjalizacyjnych.  Poza  cechami  definicyjnymi,  czyli  poza 
położeniem  akcentu  na  formowaniu  świadomości  (polegającemu  głównie  na  usprawnieniu 
oceny  własnego  postępowania)  oraz  na  modelowaniu  zachowania  poprzez  wycyzelowany 
system wzmocnień, podejście kognitywno-behawioralne charakteryzuje się także i tym, że w 
obręb  jego  oddziaływań  wchodzą  zasadniczo  wszystkie  nowoczesne  techniki  wypracowane 
przez podejście psychodynamiczne. 

Stopniowo  więc  zanika  linia  demarkacyjna  dzieląca  oddziaływania  „od  wewnątrz", 

lansowane  przez  psychoanalizę,  i  oddziaływania  „od  zewnątrz",  czyli  behawioralne.  Tylko 
bowiem  umiejętne  zespolenie  obu  tych  podejść  zapewnić  może  dogłębne  i  trwałe  efekty  w 
pracy  resocjalizacyjnej.  Jak  podkreśla  L.  Micholson  (1987),  głównym  wyznacznikiem 

background image

skuteczności 

współczesnych 

programów 

resocjalizacyjnych 

jest 

integracja 

wielu 

odpowiednich do sytuacji podejść modyfikujących niepożądane zachowanie. 
 
 
 
 

ROZDZIAŁ III 

 

Psychodynamiczne sposoby oddziaływa

ń

 

resocjalizacyjnych 

 
 

Właściwości i sposoby oddziaływań resocjalizacyjnych 

 

Jak  już  wspomniałem  w  poprzednim  rozdziale,  psychodynamiczne  podejście 

psychokorekcyjne  zrobiło  w  resocjalizacji  niebywałą  karierę  i  to  bynajmniej  nie  ze  względu 
na  jego  skuteczność,  lecz  raczej  ze  względu  na  wabiącą  niczym  śpiew  syreni  filozofię,  na 
której opiera się ów  rodzaj podejścia do resocjalizacji. Przy  czym z  góry trzeba powiedzieć, 
ż

e  filozofia  ta  (głosząca  możliwość  zaprowadzenia  „ładu  wewnętrznego"  poprzez 

„zainstalowanie"  mechanizmów  samokontroli)  przez  długie  lata  bardziej  przemawiała  do 
wyobraźni  organizatorów  procesu  resocjalizacji  niż  do  tych,  którzy  procesowi  temu  zostali 
poddani. 

Fakt  ten  zmienił  się  dość  zasadniczo  w  ostatnich  czasach  wraz  ze  wzrostem  liczby 

sposobów 

oddziaływania 

psychokorekcyjnego, 

inspirowanego 

podejściem 

psychodynamicznym.  Obecnie  w  krajach  o  wysokiej  kulturze  resocjalizacyjnej,  gdzie 
podopieczni  (tj.  wychowankowie  zakładów  poprawczych,  więźniowie,  członkowie  komun 
terapeutycznych itp.) mogą sobie wybierać odpowiednią formę terapii, zajęcia mieszczące się 
w  konwencji  myślenia  psychodynamicznego  cieszą  się  coraz  większym  zainteresowaniem  u 
aktywnie uczestniczących w procesie resocjalizacji wychowanków. 

Rosnące  zainteresowanie  tego  rodzaju  podejściem  psychokorekcyjnym  łączy  się  z 

bardzo  istotną  cechą  charakterystyczną,  jakiej  podejście  psychodynamiczne  nabiera  na 
gruncie resocjalizacji, a mianowicie główny nacisk przesunięty został z indywidualnej pracy z 
pacjentem  na  rzecz  pracy  z  grupą,  czego  —jak  wiadomo  —  nie  brał  pod  uwagę  Z.  Freud  i 
wielu jego zwolenników. Pomimo tego, owo przesunięcie nacisku z terapii indywidualnej na 
grupową  stanowi  ogólny  trend  (por.  J.  Pawlik  1981)  w  zakresie  oddziaływań 
psychokorekcyjnych na jednostki wykolejone. 

Inną  charakterystyczną  cechą  metod  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  inspirowanych 

różnymi  wersjami  podejścia  psychodynamicznego,  jest  doprowadzanie  do  silnych  przeżyć 
emocjonalnych podczas tych „zabiegów". Wypływa to najprawdopodobniej ze zwiększonego 
zapotrzebowania  na  stymulację  u  większości  przestępców,  a  szczególnie  u  tych,  którzy 
posiadają  cechy  psychopatyczne,  co  szerzej  omówiłem  w  innym  miejscu  (por.  K.  Pospiszyl 
1992). 

Aby  ukazać  w  najogólniejszych  zarysach  niezwykle  rozległy  materiał  dotyczący 

psychodynamicznych  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  nieodzowny  jest  jego  podział. 
Najlepszy  wydaje  się  podział  na  oddziaływania  indywidualne  i  zbiorowe.  Przy  czym,  ze 
względu  na  to,  że  oddziaływania  zbiorowe  są  bezspornie  bardziej  reprezentatywne  dla 
różnego  rodzaju  zabiegów  resocjalizacyjnych,  postaram  się  omówić  je  w  dwóch  grupach, 

background image

wyróżnionych  ze  względu  na  to,  czy  owe  zabiegi  odbywają  się  w  instytucjach 
resocjalizacyjnych, czy też w tzw. komunach terapeutycznych. 

Istniejące  najmniej  dwie  podstawowe  przesłanki  dla  rozróżnienia  obu  tych  form.  Po 

pierwsze,  przebywanie  we  wszystkich  zakładach  resocjalizacyjnych  jest  wynikiem  presji 
zewnętrznej,  przymusu  prawno-porządkowego.  Najczęściej  więc  pobyt  w  tych  instytucjach 
jest odczuwany jako bardziej lub mniej dotkliwa kara, a także jako gwałt zadany występującej 
u każdego człowieka potrzebie wolności. Natomiast pobyt w komunach terapeutycznych jest 
rodzajem  ,,wewnętrznego  przymusu",  jest  —  mówiąc  inaczej  —  próbą  ucieczki  od 
„normalnego"  społeczeństwa,  w  którym  dana  jednostka  nie  mogła  sobie  znaleźć  miejsca.  W 
odróżnieniu  od  dotkliwie  odczuwanego  niezadowolenia  z  pobytu  w  instytucjach 
resocjalizacyjnych,  komuny  terapeutyczne  dla  wielu  swoich  członków  stanowią  jedyne 
bezpieczne miejsce na ziemi, niekiedy wręcz uważane są za raj. 

Druga 

zasadnicza 

przesłanka, 

leżąca 

podłoża 

odróżnienia 

zakładów 

resocjalizacyjnych od komun terapeutycznych, tkwi w tym, że na ogół w obu typach instytucji 
mamy  jednostki  wykazujące  odmienne  postacie  dewiacji.  W  więzieniach,  zakładach 
poprawczych  itp.  przebywaj  ą  wyłącznie  przestępcy  kryminalni,  podczas  gdy  w  komunach 
terapeutycznych  przebywają  najczęściej  narkomani.  I  chociaż  często  pokaźny  procent 
członków  różnego  rodzaju  komun  terapeutycznych  posiada  „na  swym  koncie"  czyny 
kryminalne,  ogólnie  jednak  mieszkańcy  komun  różnią  się  zasadniczo  od  więźniów  i 
wychowanków  zakładów  poprawczych.  Przestępstwa  popełniane  przez  członków  komun 
terapeutycznych z reguły są albo stosunkowo mało istotne, albo też występują wyraźnie jako 
forma towarzysząca innej postaci wykolejenia (jest nią w tym przypadku narkomania czy 
alkoholizm). 

Obie  te  postaci  organizacyjne  zbiorowego  oddziaływania  resocjalizacyjnego  zostaną 

omówione po przedstawieniu uwag dotyczących oddziaływań indywidualnych. 
 

Oddziaływania indywidualne 

 

W  przypadku  indywidualnego,  a  więc  w  pewnym  sensie  klasycznego  stosowania 

psychoanalizy  do  resocjalizacji  przestępców  spotykamy  najbardziej  ewidentnie  zaznaczone 
trudności,  wynikające  z  redukcjonistycznego  stanowiska  psychoanalityków  (szczególnie  zaś 
ortodoksyjnych). Jak pamiętamy, skłonni oni byli utożsamiać wszelkie zaburzenia psychiczne 
z  nerwicą.  W  ten  sposób  nie  uwzględniono  „typologicznej  odrębności"  zachowania 
wynikającego z cech psychopatycznych, które nieczęsto bywają powiązane z nerwicą. 

Ponieważ  zaś  przestępcze  zachowanie  może  być  efektem  zarówno  cech 

neurotycznych,  jak  i  psychopatycznych,  przy  zastosowaniu  psychoanalizy  (czy  mówiąc 
bardziej ogólnie podejścia psychodynamicznego) napotykamy daleko posunięte ograniczenia. 
Zasadniczo  podejście  to  może  być  stosowane  (z  lepszymi  lub  gorszymi  skutkami)  do 
przestępców  neurotycznych,  jest  natomiast  mało  skuteczne  w  przypadku  przestępców 
psychopatycznych. 

Pod  tym  względem  stale  aktualny  jest  pogląd  M.  0'Malley  (wyrażony  w  1924  r.),  że 

,,psychoanaliza  jako  metoda  terapii  w  przypadku  osobowości  psychopatycznej  [...]  spotyka 
się z niepowodzeniem" (cyt. za D. Curran i P. Mallinson 1944). Ta pesymistyczna ocena nie 
we  wszystkich  jednak  przypadkach  znajduje  potwierdzenie.  Istnieją  bowiem  doniesienia  o 
skuteczności psychoanalizy w terapii jednostek wykolejonych. 

I  tak  na  przykład  W.  Bronberg  przedstawił  sprawozdanie  o  pozytywnych  wynikach 

leczenia  19-letniego  przestępcy,  odsiadującego  wyrok  w  więzieniu  marynarki  wojennej. 
Według relacji tego pacjenta walka na noże i przewodzenie w różnego rodzaju buntach „było 
szczególnie  podniecające".  Rodzice  pacjenta  rozwiedli  się.  Ojciec  był  alkoholikiem 

background image

kilkakrotnie  skazanym  na  karę  więzienia  za  różnego  rodzaju  przestępstwa  kryminalne.  W 
stosunku do syna przejawiał nasiloną agresję, bijąc go bardzo często i dotkliwie. 

Na pierwszą sesję psychoanalityczną chłopiec przyszedł wbrew swej woli (w wyniku 

polecenia  władz  więziennych),  w  związku  z  czym  początkowo  w  ostentacyjny  sposób 
odmawiał  współpracy,  nie  chcąc  odpowiadać  na  żadne  pytania.  Następnym  etapem 
zachowania  młodocianego  pacjenta  były  wybuchy  agresji,  w  czasie  których  m.in.  rzucił 
nożem  w  psychoanalityka  (szczęśliwie  chybiając).  Stopniowo  jednak,  pod  wpływem 
cierpliwości  i  życzliwej  postawy  W.  Kronberga,  a  także  stałych  zachęceń  do  nawiązania 
kontaktu terapeutycznego, pacjent zaczął opowiadać o swoim „ubogim w miłość życiu". 

Niemal  równocześnie  z  początkiem  „otwarcia  się"  pacjent  zaczął  miewać  sny. 

Najpierw były to sny o zabijaniu, zabijał w nich strażników więziennych, współwięźniów, do 
których  żywił  różnego  rodzaju  urazy,  a  wreszcie  samego  terapeutę.  Później  zmienił  się 
podstawowy  motyw  jego  snów.  Ten  nowy  motyw  wyrażał  lęk  przed  terapeuty  Wraz  ze 
zmianą  motywu  marzeń  sennych  nastąpiła  również  istotna  zmiana  w  zachowaniu 
młodocianego  pacjenta,  a  mianowicie  zaczął  on  dokładniej  analizować  wszelkie  polecenia  i 
uwagi  psychoanalityka,  a  ponadto  w  sposób  wyraźny  wystąpiła  identyfikacja  z  osobą  tegoż 
analityka.  Niestety  W.  Bronberg,  w  związku  z  przejściem  do  życia  cywilnego,  nie  mógł 
dokończyć rozpoczętej i dobrze zapowiadającej się terapii (W. Bronberg 1948).                        

Do  klasyki  literatury  psychoanalitycznej  należy  przedstawiony  przez  K.  Friedlander 

opis  psychoanalitycznych  oddziaływań  na  ośmioletniego  Billa,  który  był  dzieckiem 
,,złośliwym  i  impulsywnym",  nie  umiejącym  zupełnie  panować  nad  swymi  emocjami. 
Najbardziej  zaś  uderzającą  cechą  zachowania  chłopca  był  „absolutny  brak  poczucia  winy". 
Autorka  poddała  swego  małego  pacjenta  żmudnym  i  długotrwałym  oddziaływaniom 
psychoanalitycznym. Ich głównym zadaniem było rozwinięcie u dziecka kontroli zachowania 
sprawowanej przez superego. Po osiemnastomiesięcznej terapii  Billy „nie był wprawdzie —
jak twierdzi K. Friedlander — nadal najodpowiedniejszym modelem wzorowego zachowania 
chłopca, niemniej jednak uczynił wielkie postępy [...] w rozwoju niezależnego superego" (K. 
Friedlander 1974, s. 217). 

Inne  relacje  o  pozytywnym  wyniku  zastosowania  psychoanalizy  w  odniesieniu  do 

przestępców  przedstawiła  M.  Schmideberg  (1949),  która  poddała  psychoanalizie  jedenastu 
poważnych  przestępców,  wykazujących  zanik  poczucia  winy  i  umiejętności  nawiązywania 
kontaktu emocjonalnego z innymi. 

Jak twierdzi autorka, przez zastosowanie oddziaływań psychoanalitycznych udało się 

jej  uzyskać  zdecydowaną  poprawę  u  wszystkich  poddanych  terapii  przestępców.  Głównym 
terapeutycznym  problemem  w  postępowaniu  z  przestępcami  jest  —  jej  zdaniem  — 
umiejętność zapewnienia im „cierpliwej dobroci" (endure kindness), aby mogli „wyprostować 
się  poprzez  stopniowe  odzyskiwanie  miłości,  bezpieczeństwa  i  wiary  w  pomoc  ludzi 
straconych  w  dzieciństwie  i  aby  w  ten  sposób  mogli  zyskać  dyspozycje  do  umiejętności 
identyfikowania się z innymi" ( M. Schmideberg 1949, s. 187). 

Wspomniane  postulaty  nie  zawężają  się  jednak  wyłącznie  do  oddziaływań 

psychoanalitycznych,  nacechowane  nimi  musi  być  bowiem  każde  podejście  terapeutyczne. 
Toteż nie tylko psychoanalitycy mieli możliwość zebrania plonów swej „cierpliwej dobroci". 
O pozytywnym wyniku oddziaływań resocjalizacyjnych donosili bowiem także terapeuci nie 
stosujący  psychoanalizy,  a  także  i  „nieprofesjonalni  klinicyści",  jak  np.  kapelan  więzienny, 
któremu  udało  się  „sprowadzić  na  dobrą  drogę"  długoletniego  przestępcę,  zdradzającego 
wyraźne  cechy  psychopatyczne.  Interesujący  opis  terapii  „psychopatycznego  kryminalisty", 
Harolda, przedstawił R. Linder w swej sławnej książce Rebel without a case (Buntownik bez 
powodu).  Autor  ten  stosował  głównie  hipnoanalizę,  a  także  analizę  wolnych  skojarzeń  i 
analizę  snów.  Harold  został  skierowany  do  autora  wspomnianej  książki  ze  względu  na 
ś

lepotę,  dla  której  lekarze  nie  znajdowali  organicznego  podłoża.  Początkowo  pacjent 

background image

przejawiał opór i niechęć do nawiązania kontaktu z terapeutą, w miarę jednak oswajania się z 
sytuacją terapeutyczną (która początkowo wywoływała w nim wrażenie, że został oślepiony i 
postawiony nad brzegiem przepaści) zaczął opowiadać historię swego niezwykle burzliwego 
ż

ycia,  surowości  ojca  oraz  lęku  przed  nim,  niesamowitych  wręcz  doświadczeń  seksualnych, 

na które składały się kontakty homoseksualne,  marzenia o seksualnym  posiadaniu matki itp. 
Za  wyśmiewanie  się  z  jego  wypaczonych  skłonności  erotycznych  Harold  zabił  jednego  z 
więźniów. 

Podczas  hipnoanalizy  Linder  ustalił  przyczynę  ślepoty  Harolda.  Było  nią—  zdaniem 

tego  autora  —  oglądanie  w  dzieciństwie  stosunku  seksualnego  rodziców;  „oglądanie  rzeczy 
zakazanej stało się przyczyną zakazania widzenia czegokolwiek", czyli ślepoty. 

W  wyniku  przeprowadzonej  hipnoanalizy  Harold  zyskał  głębszy  wgląd  w  swój  ą 

psychikę.  Stał  się,  zdaniem  R.  Lindera,  bardziej  refleksyjny  i  skłonny  do  powstrzymywania 
typowej  dla  impulsywnych  psychopatów  tendencji  do  natychmiastowego  zaspokajania 
potrzeb, Linder podaje, że oprócz Harolda metodą hipnoanalizy udało mu się zresocjalizować 
siedmiu innych psychopatów.  

Do  indywidualnych  sposobów  resocjalizacji  przestępców  należy  także  zaliczyć 

podawane niekiedy w literaturze przypadki otoczenia tego typu jednostki opieką rodzicielską. 
Dotyczy to szczególnie dzieci i młodzieży.                                                 

H. Lippman (1951) donosi np. o wzięciu na wychowanie przez praktykującego lekarza 

ogólnego,  S.  Kinga,  14-letniego  chłopca  wykazującego  wyraźne  cechy  psychopatyczne. 
Dzięki wyrozumiałości, łagodnej, a zarazem konsekwentnej postawie wobec dziecka dr King 
przełamał  ogromny  opór,  jaki  cechował  chłopca,  przed  nawiązaniem  z  nim  kontaktu 
emocjonalnego. Ponadto stopniowo udało mu się przezwyciężyć ogólną agresywność dziecka. 
Chłopiec  przeszedł  ewolucję  zachowania  od  stadium,  w  którym  jego  stosunek  do  opiekuna 
był krańcowo agresywny i prowokacyjny, do fazy, gdy w pełni zaakceptował go, towarzysząc 
mu „jak cień" na każdym niemal kroku. W końcu chłopiec ten został przez swego opiekuna 
adoptowany, podjął naukę, a następnie studia uniwersyteckie. 

Podobnych  przykładów  skuteczności  indywidualnych  oddziaływań  na  psychopatów 

można  wymienić  wiele,  mija  się  to  jednak  z  celem,  ponieważ  przytaczane  przez  niektórych 
autorów informacje o sukcesach w indywidualnym oddziaływaniu na przestępców wcale nie 
przekonuj  ą  innych,  że  terapia  indywidualna  jest  odpowiednia  jako  metoda  resocjalizacji 
jednostek przestępczych.  
 

Zakłady resocjalizacyjne dla nieletnich 

 

Pierwsze doświadczenia 

 

Za  placówkę  inspirującą  nowoczesne  formy  oddziaływania  resocjalizacyjnego  na 

młodzież poważnie wykolej ona niewątpliwie uważać należy założony pod koniec pierwszej 
wojny  światowej  (w  1918  r.)  przez  A.  Aichhoma  dom  dla  przestępczych  chłopców  w 
Oberhollabrunn. 

Wychowaniem  bezdomnych  dzieci  A.  Aichhom  zajmował  się  już  od  1907  r.,  jednak 

dopiero  po  zakończeniu  wyniszczającej  wojny,  kiedy  w  Austrii,  podobnie  jak  w  innych 
krajach, problem przestępczości młodzieży i braku opieki nad nią stał się szczególnie palący, 
swe zainteresowania mógł rozwinąć na szeroką skalę.  

Głównym  założeniem  teoretycznym  A.  Aichhoma  było  zastosowanie  zdobyczy 

rodzącej  się  wówczas  psychoanalizy  do  resocjalizacji  młodzieży.  Entuzjazm  dla 
psychoanalizy towarzyszył mu niezmiennie przez całe życie. Świadczy o tym chociażby fakt, 
ż

e  po  drugiej  wojnie  światowej  (którą  to  wojnę,  będąc  Żydem,  z  trudem  przeżył)  został  on 

wybrany przewodniczącym Wiedeńskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego. 

background image

Swe  doświadczenia  w  pracy  z  dziećmi  wykolejonymi  opisał  w  szeroko  znanej, 

należącej do klasyki literatury psychologicznej książce, traktującej o resocjalizacji młodzieży 
przestępczej (The wayward youth), wydanej po raz pierwszy w 1925 r. 

Aichhorn  stwierdza,  że  w  prowadzonym  przez  niego  zakładzie  przebywały  dzieci  o 

dwóch  charakterystycznych  właściwościach.  Typ  pierwszy  stanowili  chłopcy  rozpieszczeni, 
wychowywani  przez  nadmiernie  opiekuńczych  rodziców.  Wykolejenie  tej  grupy 
wychowanków wypływało, jego zdaniem, z podłoża nerwicowego. 

Drugą  grupę  chłopców,  bardziej  interesującą  z  punktu  widzenia  problematyki 

niniejszej książki, stanowili chłopcy nie wykazujący  cech neurotycznych, lecz wchodzący w 
stałe  konflikty  z  otoczeniem  w  wyniku  niedorozwoju  superego  oraz  słabo  rozbudowanej 
ś

wiadomości.  Niedorozwój  owych  sfer  osobowości  czynił  tych  chłopców  nadmiernie 

impulsywnymi, agresywnymi, czyli psychopatycznymi. 

Dzieci  z  tej  grupy  —  jak  stwierdza  Aichhom  —  „wychowywane  były  bez  uczucia, 

cierpiąc  z  powodu  nadmiernej  surowości  i  brutalności  otoczenia".  Głównym  celem 
wychowania  powinno  być  więc  zaspokojenie  u  tych  dzieci  potrzeby  miłości.  „Pierwszym 
naszym  zadaniem  jest  skompensowanie  wielkiego  niedosytu  miłości,  a  dopiero  później  z 
wielką  ostrożnością  stawiać  można  wymagania  wobec  tych  dzieci.  Surowość  zawiodłaby 
kompletnie.  Nasze  postępowanie  z  dziećmi  z  tej  grupy  scharakteryzowane  być  może  w 
sposób  następujący:  zdecydowanie  przyjacielska  postawa,  zapewniające  równowagę 
psychiczną  zajęcia,  dużo  zabaw  zapobiegających  agresji  i  częste  rozmowy  indywidualne  z 
chłopcami" (A. Aichhorn 1925,s. 172).                                           

Łagodna,  pełna  miłości  i  permisywna  postawa  wobec  wychowanków  stanowić  miała 

nowe, nieznane do tej pory doświadczenie dla chłopców doznających w swym życiu samych 
brutalnych upokorzeń. Spotkanie dorosłych pełnych łagodności i zrozumienia otworzyć miało 
nowe możliwości rozwoju emocjonalnego. 

Ponieważ  nowość  (i  odmienność)  sytuacji,  w  jakiej  się  znaleźli,  była  dla  chłopców 

zaskakująca,  często  próbowali  oni  w  specyficzny  sposób  sprawdzać  jej  autentyczność  i  tym 
samym  cierpliwość  personelu.  ,,Najczęściej  chłopcy  reagowali  na  permisywność 
wychowawców  zwiększeniem  poczucia  własnej  siły,  co  znajdowało  wyraz  we  wzroście 
postaw  agresywnych,  które  często  kończyły  się  płaczem  z  wściekłości,  przeradzającym  się 
następnie  w  przypływ  czułości,  prowadzący  w  końcu  do  poprawnego  sposobu  zachowania" 
(ibidem, S.178).                                                    | 

Istota  procesu  resocjalizacji  zasadza  się,  zdaniem  A.  Aichhoma,  na  możliwości 

przeżycia  kryzysu  emocjonalnego,  który  ma  zarówno  właściwości  oczyszczające  psychikę, 
jak  i  może  stanowić  źródło  zasadniczej  zmiany  stosunku  do  innych  ludzi.  Tylko  bowiem 
emocjonalny  kryzys  przezwyciężyć  może  u  chłopca  opór  przed  głębszymi  związkami  z 
innymi.  Ze  względu  na  doniosłość  kryzysu  emocjonalnego  w  systemie  wychowawczym 
stworzonym  przez  A.  Aichhoma,  poważnym  zadaniem  personelu  wychowawczego  było 
rozmyślne aranżowanie owych kryzysów. 

Dla  przykładu  przytoczę  opis  takiego  zabiegu  wychowawczego  przedstawiony  przez 

tego  autora.  Otóż  jeden  z  wykolejonych  wychowanków,  u  którego  Aichhom  stwierdził  brak 
poczucia  winy,  obsługiwał  szkolny-  sklepik.  Zauważywszy  rozbieżności  w  książkach 
rachunkowych,  Aichhorn  postanowił  zastosować  w  stosunku  do  chłopca  metodę 
emocjonalnego kryzysu w celu „zainstalowania" w jego psychice poczucia winy i niepokoju. 
W  tym  celu  zaprosił  go  do  swego  gabinetu  i  zapytał  w  bardzo  dwuznaczny  sposób:  „De 
zarabiasz  każdego  tygodnia?"  Usłyszawszy  to,  chłopiec  stanął  jak  wryty.  „Czy  pieniądze 
zawsze rozprowadzasz prawidłowo?" — pytał dalej Aichhom. W odpowiedzi usłyszał „tak", 
wypowiedziane z dużym wahaniem. „Kiedy masz najwięcej pracy? Czy z samego rana?" — 
brzmiały  kolejne  pytania  Aichhoma.  Chłopiec  stawał  się  coraz  bardziej  niespokojny,  ale 
Aichhorn  zdawał  się  tego  nie  zauważać.  Składał  porozrzucane  po  pokoju  książki,  nagle 

background image

powiedział:  „Dobrze,  kiedy  wyjdziemy  stąd,  chciałbym  zapoznać  się  ze  stanem  twej  kasy". 
Usłyszawszy to, chłopiec upuścił z rąk książkę, którą wziął uprzednio z półki. „O co chodzi?" 
—  zapytał.  „O  nic  —  odpowiedział  Aichhorn  —  Czyżby  było  coś  nie  w  porządku  z  kasą?" 
Wychowanek,  chcąc  przemóc  strach,  jąkając  się,  zaczął  się  tłumaczyć  z  brakujących 
pieniędzy.  Wtedy  Aichhorn,  nie  mówiąc  nic,  wręczył  mu  sprawdzoną  przez  siebie  kasę. 
Chłopiec  wybiegł  nagle  z  pokoju,  po  paru  minutach  powrócił  tam  i  znowu  i  powiedział  z 
płaczem:  „Pozwól  zamknąć  mnie  znowu  w  więzieniu,  nie  zasłużyłem  na  twą  pomoc,  będę 
zawsze złodziejem". Kryzys ów zaindukował w chłopcu — zdaniem Aichhoma — poczucie 
winy,  którego  nie  doznawał  przedtem.  Po  tym  wydarzeniu  wychowanek  został  więc  — 
według Aichhoma — wyleczony. 

Warto  może  przy  tej  okazji  zwrócić  uwagę  na  daleko  idące  podobieństwo  pomiędzy 

stosowaną  przez  Aichhoma  metodą  kryzysów  emocjonalnych  a  stosunkowo  częstymi 
metodami  wstrząsowymi  przedstawionymi  przez  A.  Makarenkę  w  opisach  własnych 
doświadczeń  pedagogicznych,  które  pochodzą  z  tego  samego  okresu.  Przedstawiane  przez 
Makarenkę  opisy  nie  zawierają  wprawdzie,  tak  jak  praca  A.  Aichhorna,  próby  budowania 
zwartego  systemu  teoretycznego,  niemniej  jednak  w  literacki  sposób  oddają  klimat 
psychologiczny  przesileń  emocjonalnych.  Oto  przykład  jednego  z  podobnych  zabiegów, 
zastosowanego  na  przyjętym  powtórnie  do  prowadzonej  przez  Makarenkę  kolonii 
wychowanku, Szymonie Karabanowie, który uprzednio usunięty został za kradzież. 
 

„Po  jakich  dwóch  tygodniach  [od  powtórnego  przyjęcia  —  dopisek  K.P.]  zawołałem 

Szymona i powiedziałem mu po prostu: 

- Masz tu upoważnienie. Otrzymasz w Wydziale Finansowym pięćset rubli. 
Szymon otworzył usta i oczy, zbladł i poszarzał, i powiedział zmieszany: 
- Pięćset rubli? I co? 
- I nic więcej — odpowiedziałem, zaglądając do szuflady — przywieziesz je tu [...] 
Przed  wieczorem  Szymon  wszedł  do  gabinetu  w  krótkim  przepasanym  kożuszku, 

szczupły  i  zgrabny,  ale  z  ponurą  twarzą.  W  milczeniu  położył  na  stole  paczkę  asygnacji  i 
rewolwer. 

Wziąłem paczkę do rąk i zapytałem najobojętniejszym głosem, na jaki tylko mogłem 

się zdobyć: 

- Liczyłeś? 
- Liczyłem. 
Niedbale wrzuciłem paczkę do szuflady. 
- Dziękuję, żeś pojechał. Idź na obiad. 
Karabanow,  nie  wiadomo  dlaczego,  przesunął  pasek  z  lewej  strony  na  prawą, 

przeszedł się po pokoju, ale powiedział cicho: 

- Dobra. 
I wyszedł. 
Minęły dwa tygodnie. Szymon, spotykają; mnie, witał się nieco ponuro, jak gdyby go 

coś krępowało. 

Z równie ponurą miną wysłuchał mego nowego rozkazu: 
- Pojedź, przywieź dwa tysiące rubli. 
Długo  i  z  oburzeniem  patrzał  na  mnie,  wsuwając  brauning  do  kieszeni,  potem 

powiedział podkreślając każde słowo: 

- Dwa tysiące rubli? A jeśli nie przywiozę pieniędzy? 
Zerwałem się z miejsca i wrzasnąłem na niego: 
- Proszę cię bez idiotycznych rozmów! Daję ci polecenie, idź i rób, co ci każę! Nie ma 

co się bawić w psychologię! 

Karabanow wzruszył ramionami i wyszeptał niezdecydowanie: 

background image

- No cóż... 
Gdy przywiózł pieniądze, przyczepił się: 
- Przeliczcie. 
- Po co? 
- Przeliczcie, proszę was! 
- Ale tyś przecie liczył? 
- Przeliczcie, mówię wam. 
- Odczep się! 
Schwycił  się  za  gardło,  jak  gdyby  go  coś  dusiło,  potem  rozerwał  kołnierz  i  zachwiał 

się. 

-  Znęcacie  się  nade  mną!  Nie  może  być,  żebyście  mi  tak  dowierzali.  Nie  może  być. 

Słyszycie? Nie może to być. Naumyślnie ryzykujecie, naumyślnie, wiem to... 

Nie mógł złapać tchu i usiadł na krześle. 
- Muszę drogo płacić za twoją usługę. 
- Jak to płacić? — zerwał się Szymon. 
- Patrzeć na twoje histeryczne zachowanie. 
Szymon oparł się o parapet i ryknął: 
- Antoni Siemionowiczu! 
- No, co ci? — powiedziałem już nieco przestraszony. 
- Gdybyście wiedzieli! Gdybyście tylko wiedzieli! Pędziłem tą drogą  i myślę: żeby to 

Bóg był na świecie. Żeby to Bóg posłał kogoś, żeby tak w lesie rzucił się na mnie... Niechby 
ich było dziesięciu, niechby ich było nie wiem ilu... nie wiem. Strzelałbym, zębami bym rwał 
jak  pies,  aż  zakatrupiliby...  I  wiecie,  prawie  płaczę.  Ja  wiem,  przecież  wy  tutaj  siedzicie  i 
myślicie: czy przywiezie, czy nie przywiezie? Ryzykowaliście przecie, prawda?    

-  Dziwak  z  ciebie,  Szymon!  Z  pieniędzmi  ryzyko  jest  zawsze.  Nie  można  przywieźć 

na kolonię paczki pieniędzy bez ryzyka. I ja myślę tak: jeżeli ty będziesz przywoził pieniądze, 
to  ryzyko  będzie  mniejsze.  Tyś  młody,  silny,  świetnie  jeździsz  konno,  ty  zwiejesz  przed 
wszystkimi bandytami, a mnie łatwo schwytają.                                         

Szymon radośnie zmrużył jedno oko:                       

-

 

No i chytry z was człowiek. Antoni Siemionowiczu!"        

(A. Makarenko 1956, s. 234-236) 

 

Przedstawione  powyżej  doświadczenia,  po  próbie  ułożenia  ich  w  zwarty  system 

teoretyczny, stanowiły zaczyn rozwoju metody postępowania resocjalizacyjnego z młodzieżą 
poważnie wykolejoną i psychopatyczną zwanej w literaturze zachodniej „terapią otoczeniem", 
czyli  milieu  therapy.  Istota  terapii  otoczeniem  (czy  —  mówiąc  inaczej  —  środowiskiem 
społecznym)  polega  na  skoncentrowaniu  na  wychowanku  bodźców  do  właściwego 
postępowania,  na  postawieniu  wychowanka  w  sytuacji  totalnego  naporu  (total  push) 
pozytywnych  oddziaływań.  Starano  się  opracować  (analizując  czynność  po  czynności)  pod 
kątem walorów terapeutycznych, niemal każdą chwilę pobytu w zakładzie resocjalizacyjnym, 
cały rozkład dnia, od wstania z łóżek do powrotu do nich po pracowitym dniu. Cały personel, 
bez  względu  na  pełnione  funkcje,  miał  wyznaczone  role  w  procesie  resocjalizacji,  tylko 
bowiem  w  ten  sposób  można  było  wprowadzić  zasadę  totalnego  nacisku  na  uspołecznienie 
zachowania podopiecznego. 

Zapoczątkowana  przez  A.  Aichhorna  metoda  (milieu  therapy)  rozpowszechniła  się 

bardzo szybko w latach trzydziestych naszego stulecia w wielu krajach. Do szeroko znanych 
instytucji  pracujących  wedle  tej  metody  należała  np.  Hawthorne  Cedar-Knolls  School  czy 
wioska dziecięca pod Sztokholmem. Wiele elementów stosowanych w milieu therapy weszło 
na  trwałe  do  wszystkich  nowoczesnych  instytucji  resocjalizacyjnych.  W  miarę  gromadzenia 
doświadczeń  w  pracy  z  dziećmi  poważnie  wykolejonymi  (najczęściej  psychopatycznymi)  w 

background image

wielu  placówkach  resocjalizacyjnych  uważanych  wówczas  za  wzorowe,  typowe  dla  milieu 
therapy
  zmasowanie  nacisku  na  poprawę  zachowania  wychowanka  wyrażało  się  w 
zwiększeniu reżimu dyscyplinarnego. 

Za  przykład  takiej  wersji  milieu  therapy  służyć  może  wspomniana  wyżej  Hawthorne 

Cedar-Knolls  School.  W  instytucji  tej  każde  niemal  dziecko  posiadało  oddzielny  program 
oddziaływań  terapeutycznych.  Te  dzieci,  które  nie  posiadały  rozwiniętego  poczucia  winy, 
ś

wiadomości społecznej i nie cierpiały też na zaburzenia neurotyczne, poddawane były silnej 

autorytarnej  kontroli,  połączonej  z  bardzo  surowymi  (choć  nie  złośliwymi)  karami  za 
wszelkie przewinienia. 

Ocena  metod  stosowanych  w  tej  instytucji  była  na  ogół  różna.  Wspomniane  metody 

miały  się  bardzo  dobrze  sprawdzić  w  przypadku  resocjalizacji  chłopców,  czyniąc  ich 
szczególnie  przydatnymi  i  dobrze  przystosowanymi  do  służby  wojskowej  (por.  J.  Slawson 
1943),  zupełnie  natomiast  zawiodły  w  przypadku  próby  resocjalizacji  82  dziewcząt 
psychopatycznych (por. F. Powdermaker, H.T. Lewis, G. Touraine 1937). 

Milieu  therapy  na  szeroką  skalę  zastosowano  w  latach  pięćdziesiątych  w 

amerykańskiej instytucji zwanej Wiłtwyck School w Nowym Jorku. Zakład ten przeznaczony 
był  dla  około  setki  chłopców  w  wieku  8-14  lat,  sprawiających  najróżnorodniejsze  kłopoty 
wychowawcze.  Poważny  procent  wychowanków  tej  instytucji  przejawiał  cechy  wyraźnej 
psychopatii, dlatego też warto poświęcić nieco uwagi metodom stosowanym w tej placówce. 

Podstawowa idea sposobu oddziaływania w Wiłtwyck School wyrażona została przez 

Ernesta  Papanka

1

,  który  był  jednym  z  jej  dyrektorów.  Mówił  on:  „Kara  uczy  dziecko  tylko 

tego,  jak  można  karać,  natomiast  poprzez  wykazanie  dziecku  zrozumienia  i  pomocy, 
nauczymy je rozumieć innych oraz współpracować z otoczeniem" (F. Papanek 1953). 

Istota  stosowanej  w  Wiłtwyck  School  wersji  milieu  therapy  zasadzała  się  na 

zapewnieniu  chłopcom  możliwości  swobodnej  ekspresji  tłumionego  żalu  i  agresji 
(przynajmniej do tych granic, w jakich owo „wyładowanie" nie wyrządzało zbyt poważnych i 
nieodwracalnych  szkód).  Wspomniany  już  Papanek  przytacza  przykład,  jak  jeden  z  nowo 
przybyłych  wychowanków  w  napadzie  złości  wybił  w  jadalni  32  szyby.  Po  uspokojeniu 
chłopca Papanek „bez robienia jakichkolwiek wyrzutów" oświadczył mu, że za szyby będzie 
musiał  zapłacić  i  w  związku  z  tym  będzie  się  potrącać  odpowiednią  sumę  z  jego 
wynagrodzenia.  Po  trzech  tygodniach  wezwał  jednak  winowajcę  do  swego  gabinetu  i 
wypłacił  mu  pełną  sumę  wynagrodzenia  za  pracę.  W  ten  sposób  —jak  przypuszczał  — 
uśmierzył  w  chłopcu  poczucie  krzywdy,  a  równocześnie  uświadomił  mu,  że  „władza  może 
nie tylko karać, lecz także pomagać i wybaczać".              

 

1

  Ernest  Papanek  pochodził  z  Wiednia,  gdzie  zetknął  się  z  Z.  Freudem  i  A.  Adierem.  Sam  uważał  się  za 

zwolennika  psychologii  indywidualnej  Adlera.  Był  ponadto  działaczem  społecznym,  członkiem  austriackiego 
parlamentu.  Przyczynił  się  m.in.  do  powstania  wspomnianego  uprzednio  domu  dla  przestępczych  chłopców, 
prowadzonego  przez  A.  Aichhorna.  Po  anschlussie  Austrii  Papanek  wyemigrował  do  Francji,  gdzie  podjął  się 
prowadzenia  domu  dla  porzuconych  dzieci,  a  następnie  po  upadku  Francji  pomógł  większości  swych 
podopiecznych  przedostać  się  do  Anglii,  sam  zaś  został  ujęty  przez  Niemców.  Mimo  to  udało  mu  się  (dzięki 
współczuciu  jednego  ze  strażników)  wyemigrować  do  USA.  W  Ameryce  Papanek  kierował  zakładem  dla 
młodocianych przestępców w Brookłynie, następnie Witwyck

 

School, „który to zakład pod jego kierownictwem 

z małego sierocińca zmienił się we wspaniały eksperyment w zakresie resocjalizacji nieprzystosowanych dzieci" 
(W.  McCord,  J.  McCord  1964,  s.  139).  Po  zakończeniu  tego  eksperymentu  Papanek  objął  posadę  profesora 
pedagogiki w Queesns College w Nowym Jorku. 

 

Pozwolenie  na  otwarte  wyrażanie  stanów  emocjonalnych  w  niczym  jednak  nie 

wykluczało  społecznej  odpowiedzialności  chłopców  za  swe  czyny.  Organizacja  Wiłtwyck 
School  nastawiona  była  przede  wszystkim  na  wyzwolenie  inicjatywy  i  społecznej 
odpowiedzialności.  Główną  drogą  wyzwolenia  tych  cech  był  samorząd  wychowanków. 
Wszyscy  wychowankowie  wybierali  zarząd  zakładu,  a  ponadto  komisje:  aprowizacyjną, 

background image

organizacji  pracy  zarobkowej,  stołówkową  i  sportową.  Działanie  tych  organów 
przedstawicielskich,  łącznie  z  odbywającymi  się  raz  w  tygodniu  zebraniami  ogólnymi 
,,dawały chłopcom szansę życia i pracy w spokoju, a równocześnie uczyły demokracji". 

Wysiłki wychowawców wspierane były regularnymi posiedzeniami terapeutycznymi z 

chłopcami,  stosowano  zarówno  psychoterapię  indywidualną,  jak  i  zbiorową.  Dwóch 
psychologów  i  dwóch  psychiatrów  pracowało  na  co  dzień  z  najtrudniejszymi  przypadkami. 
Dwóch specjalistów od terapii grupowej przeprowadzało z chłopcami regularne posiedzenia, 
w  których  uczestniczyli  wychowawcy.  Ponadto  w  Wiłtwyck  School  zatrudnionych  było 
dziesięciu  pracowników  społecznych,  których  zadaniem  było  przeprowadzenie  z  chłopcami 
raz  na  tydzień  wywiadów  odnośnie  ich  planów  życiowych,  a  także  ułatwianie  organizacji 
ż

ycia  w  mieście  po  opuszczeniu  zakładu.  W  każdym  tygodniu  odbywały  się  posiedzenia 

całego personelu w  celu  omówienia postępowania jednego z chłopców.  Narady te stanowiły 
zarazem podstawę ogólnej oceny postępów resocjalizacji. 

Najważniejszym chyba elementem przy analizie efektów pracy metodą milieu therapy 

jest  stosunkowo  dokładny  pomiar  zmian  w  osobowości  chłopców  psychopatycznych 
przebywających  w  Wiłtwyck  School,  dokonany  przez  W.  i  J.  McCordów  na  przestrzeni  lat 
1954-1955.  Była  to  wnikliwa  i  wszechstronna  analiza  porównawcza  między  chłopcami 
psychopatycznymi  a  neurotycznymi  i  psychotycznymi  w  zakresie  kilku  cech  najbardziej 
istotnych  dla  zachowania  psychopatycznego.  Do  tego  celu  McCordowie  posłużyli  się 
niezwykle  dokładną,  jak  na  owe  czasy,  procedurą  psychometryczną,  Warto  —  jak  sądzę  — 
przytoczyć niektóre informacje zarówno o metodach tych badań, jak i o wynikach, zawartych 
w pierwszej ich książce poświęconej psychopatii oraz jej związkom z przestępczością.                                                      

Chyba najbardziej istotną cechą zachowania chłopców, która może służyć za wskaźnik 

ich  socjalizacji,  była  agresja.  Nasilenie  agresji  mierzono  testem  projekcyjnym,  był  nim  tzw. 
Rover  Test.  Test  ten  ukazywał  psa,  zwanego  Rover,  w  różnych  sytuacjach  frustracyjnych. 
Pytanie  kierowane  do  badanego  brzmiało:  ,,Co  Rover  zamierza  zrobić?".  Dziecko  miało  do 
wyboru  trzy  reakcje  psa:  agresywną,  wycofującą!  neutralną.  Typową  sytuacją,  jaką 
przedstawiano  na  obrazkach,  było  karanie  tego  psa  przez  jego  pana.  Badane  dziecko  miało 
wybrać  trzy  odpowiedzi:  „Rover  zamierza  ugryźć  swego  pana"  (agresywna),  „wykazać 
smutek" (wycofująca) względnie „zaprzyjaźnić się z wieloma ludźmi" (neutralna). Zgodnie z 
oczekiwaniami  w  początkowym  badaniu  dzieci  psychopatyczne  wybierały  daleko  więcej 
odpowiedzi agresywnych niż dzieci neurotyczne i psychotyczne. 

Równie  ważną  cechą  mierzoną  w  celu  stwierdzenia  postępu  resocjalizacji  było 

poczucie  winy.  Cechę  tę  badano  przy  pomocy  opowiadania  o  chłopcu  imieniem  Bob,  który 
narusza różne standardy zachowania przyjęte w społeczeństwie amerykańskim. Opowiadanie 
to  kończyło  się  pytaniem:  „Jak  czuje  się  Bob?".  Na  to  pytanie  badany  miał  odpowiedzieć 
wybierając  trzy  możliwe  sposoby  reakcji:  satysfakcję,  strach  przed  karą  i  zinternalizowanie 
poczucia winy. 

Typowa  historyjka  przedstawiała  się  następująco:  „Bob  i  Jack  bili  się  pewnego  dnia. 

Bob  wyjął  nóż  i  ugodził  Jacka.  Jak  czuł  się  Bob?"  Skategoryzowane  odpowiedzi  brzmiały: 
„czuje  się  zadowolony,  ponieważ  nienawidził Jacka"  (satysfakcja);  „Bob  przestraszył  się,  że 
Jack  mu  tego  nie  wybaczy  i  zemści  się"  (strach  przed  karą)  i  „Bob  czuł  się  zmartwiony,  że 
skaleczył Jacka" (zinternalizowanie poczucia winy). Jak można było przypuszczać, w czasie 
pierwszego  badania  dzieci  psychopatyczne  wybierały  więcej  odpowiedzi  wyrażających 
satysfakcję w porównaniu z dziećmi neurotycznymi i psychotycznymi. 

Bardzo  istotnym  wskaźnikiem  postępów  wychowawczych  w  Wiltyck  School  było 

określenie  zmian  postawy  wobec  autorytetów.  Jak  bowiem  wiadomo,  do  cech 
znamionujących  zachowanie  psychopatyczne  należy  lekceważący  stosunek  do  autorytetów 
społecznych  lub  też  zupełne  ich  nieuwzględnianie  jako  „namiarów  identyfikacyjnych". 
Stosunek  do  autorytetów  badany  był  również  niedokończonym  opowiadaniem.  W 

background image

opowiadaniu  tym  chłopiec  imieniem  Bob  naruszył  w  jakiś  sposób  normy  właściwego 
postępowania  i  wtedy  do  akcji  wkraczała  osoba  reprezentująca  autorytet  społeczny  (rodzic, 
policjant,  nauczyciel).  Po  wkroczeniu  na  scenę  authority  figurę  dziecku  stawiano  pytanie: 
„Jak  zachowa  się  (co  zrobi)  ta  osoba?".  Typowa  historia  przeznaczona  do  badania  postawy 
wobec  autorytetów  brzmiała  następująco:  „Bob  pewnego  wieczora  wrócił  do  domu  bardzo 
późno,  Miał  nieprzyjemne  zdarzenie,  przewrócił  się  i  skaleczył.  Co  zrobił  jego  ojciec?" 
Badany  miał  do  wyboru  dwie  wypowiedzi  wskazujące  na  postawę  lękową  wobec  osób 
zajmujących  pozycje  autorytetów  społecznych  oraz  dwie  odpowiedzi  przypisujące  im 
skłonności opiekuńcze. 

Odpowiedzi  przedstawiające  autorytety  społeczne  jako  osoby  pełne  grozy  były 

następujące: „ojciec zbił Boba za to, że się spóźnił"; „ojciec wpadł we wściekłość". Natomiast 
odpowiedzi  przedstawiające  osoby  zajmujące  pozycje  autorytetów  społecznych  jako 
opiekuńcze  brzmiały:  „ojciec  umieścił  Boba  w  szpitalu,  ponieważ  wrócił  on  chory";  „jeżeli 
skaleczenie  Boba  było  groźne,  jego  ojciec  zabandażował  mu  ranę".  W  zdecydowanej 
większości  wypadków  dzieci  psychopatyczne  wybierały  odpowiedzi  przedstawiające 
autorytety społeczne jako osoby groźne i skłonne do nadmiernego karania. 

Inną cechą badaną w celu określenia postępu w resocjalizacji była samoocena. Badano 

ją,  najogólniej  rzecz  biorąc,  dwiema  metodami.  Po  pierwsze,  czytano  chłopcu  listę  20  cech 
psychologicznych  z  prośbą  o  odpowiedź:  „Czy  taki  jesteś?".  Druga  metoda  polegała  na 
zadaniu  dziecku  pytań  projekcyjnych,  w  rodzaju:  „Co  ludziom  najbardziej  podoba  się  w 
tobie?", „Jeśli chciałbyś być kimś ważnym w świecie, to kim chciałbyś być?", „Jaki powinien 
być dobry chłopiec?".                     

Początkowo wszyscy chłopcy psychopatyczni oceniali się odwrotnością cech dobrego 

chłopca, zaś swe zamiary bycia kimś lokowali bardzo wysoko — chcieli być supermanami z 
oglądanych filmów lub prezydentami.                                    

Obok  wymienionych  wyżej  cech,  mierzonych  przy  zastosowaniu  technik 

projekcyjnych, kilka innych, istotnych dla zachowania chłopców cech, takich jak złośliwość, 
otwarta  agresywność  i  sugestywność,  określanych  było  na  podstawie  skal  oszacowań, 
wypełnianych  przez  wychowawców.  Oceniający,  znając  dzieci  najlepiej  z  całego  personelu, 
nie byli równocześnie informowani, jakiemu celowi służy sporządzana przez nich ocena, co, 
zdaniem prowadzących badania, wykluczało jej tendencyjność.                               

Trzecią  metodą  oceny  zachowania  chłopców  był  eksperyment  sytuacyjny,  badający 

reakcje na frustracje. 

Eksperyment  polegał  na  tym,  że  wychowawca  każdej  z  grup  oświadczył  swym 

podopiecznym,  w  momencie,  gdy  mieli  oni  —  zgodnie  z  rozkładem  dnia  —  wyjść  z  domu, 
aby  się  bawić,  że  nie  mogą  wyjść  bawić  się,  lecz  muszą  dodatkowo  posprzątać.  Zadaniem 
wychowawców  było  zaobserwowanie  reakcji  poszczególnych  dzieci  w  momencie  tej 
frustrującej sytuacji. Z obserwacji wynikało, że chłopcy psychopatyczni reagowali na sytuacje 
frustracyjne  zwiększoną  agresją  i  nadmierną  ruchliwością  motoryczną,  podczas  gdy  dzieci 
neurotyczne stawały się apatyczne i zahamowane.        

Jak  już  wspomniałem  uprzednio,  chłopców  przebywających  w  Wiltwyck  School 

badano metodą test-retest. Pierwsze badania przeprowadzono w 1954 r., natomiast drugie po 
upływie  roku.  W  badaniach  uwzględniono  zarówno  aspekt  poprzeczny  (tj.  wspomniane  już 
różnice  między  chłopcami  psychopatycznymi  a  neurotycznymi  i  psychotycznymi),  jak  i 
podłużny.  Ten  drugi,  longitudinalny  aspekt,  określono  poprzez  podział  107  chłopców 
przebywających  w  czasie  przeprowadzania  badań  w  Wiltwyck  School  na  trzy  grupy,  w 
zależności od czasu pobytu w zakładzie. I tak grupę pierwszą, nowicjuszy, stanowili chłopcy 
przebywający  od  jednego  tygodnia  do  ośmiu  miesięcy,  drugą,  średnio  zaawansowaną, 
stanowili  ci  chłopcy,  którzy  przebywali  w  zakładzie  od  dziewięciu  do  dwudziestu  trzech 

background image

miesięcy,  oraz  trzecią,,,starą  gwardię",  stanowili  chłopcy  przebywający  w  zakładzie  ponad 
dwadzieścia trzy miesiące. 

Rezultaty  tych  badań  są  w  świetle  porównań  wielce  zachęcające.  Jak  się  bowiem 

okazało,  w  porównaniu  z  dziećmi  neurotycznymi  i  psychopatycznymi,  pobyt  w  Wiltwyck 
School  najlepszy  wpływ  wywarł  na  dzieci  psychopatyczne.  Dokładniejsze  dane  zawiera 
zestawienie (tab. 2). Ukazuje ono, że zachowanie dzieci psychopatycznych uległo poprawie w 
najbardziej  istotnych  wskaźnikach,  co  —zdaniem  W.  i  J.  McCordów  —  bardzo  pozytywnie 
ś

wiadczy  o  możliwości  zastosowania  milieu  therapy  w  resocjalizacji  psychopatów.  W 

przypadku  zaś  dzieci  neurotycznych  oddziaływanie  Wiltwyck  School  było  wprawdzie  —jak 
wspomniałem  —  mniej  efektywne,  niemniej  jednak  i  w  tym  przypadku  odnotowano  istotną 
poprawę. 

Interesującym  faktem  jest  przeprowadzenie  przez  W.  i  J.  McCordów  szeroko 

zakrojonych  badań  porównawczych  na  wychowankach  zWiltwyck  School  oraz  na 
wychowankach tradycyjnego, najstarszego w USA zakładu poprawczego (założonego w 1846 
r.  w  Massachusetts),  zwanego  Lyman  School.  Z  obu  tych  zakładów  wybrano  w  sposób 
losowy  po  35  wychowanków,  których  poddano  następnie  badaniom  z  zastosowaniem  serii 
różnych testów osobowości, jak np. skonstruowany przez H. MunayaAdult-Child Interaction 
Test  (Test  Interakcji  Dziecka  z  Dorosłym),  skale  dokonujące  pomiaru  cech  autorytarnych  i 
skłonności  do  uprzedzeń,  skale  zawierające  pytania  projekcyjne  (np.  który  z  popędów 
najtrudniej ci kontrolować) itp. 
 
Tabela 2. 
Główne wyniki badań w Wiłtwyck School (wg. W. McCord, J. McCord, 1956) 

Cechy i miary 

Psychopaci 

Neurotycy 

Agresja (Rover Test) 

zmniejszona** 

nie wykryto zmian 

Tendencje unikające (Rover Test)  nie wykryto zmian 

zmniejszone** 

Internalizacja poczucia winy  

zwiększona**  

nie wykryto zmian 

Złośliwość  przypisana  osobom 
znaczącym 

zmniejszona** 

nie wykryto zmian 
 

Realistyczna samoocena 

zwiększona* 

zwiększona* 

Negatywna samoocena 

 

zmniejszona*   

zmniejszona*   

Reakcja  na  frustracje  (wykazane 
w teście sytuacyjnym) 

 
 

 
 

Oceny wychowawców: 
- zachowanie agresywne  
- zachowanie wycofujące  

kontrola 

impulsywności 

destrukcyjności 

 
zmniejszone  
nie wykryto zmian 
zwiększona 

 
nie wykryto zmian 
zmniejszone  
nie wykryto zmian 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

*Różnica istotna (p. 0,05) pomiędzy chłopcami przebywającymi 0-8 miesięcy i 9-23 miesiące 
oraz dłużej. 
**Różnica istotna (p. 0,05) pomiędzy pierwszym a drugim badaniem 
 
Do najciekawszych wyników tych badań zaliczyć można następujące:                                                        

-

 

wychowankowie  Wiltwyck  School  wybierali  przyjaciół  spośród  chłopców 
nieagresywnych, podczas gdy chłopcy z Lyman School skupiali się wokół złośliwych 
i najprawdopodobniej psychopatycznych liderów, 

-

 

na  prośbę  przedstawienia  idealnego  typu  wychowawcy  większość  wychowanków  z 
Wiltwyck podało cechy zrozumienia i lubienia wychowanków, podczas gdy chłopcy z 

background image

Lyman  podawali  takie  charakterystyki,  jak:  „potrafi  zaprowadzić  porządek",  „zbije, 
jeśli potrzeba" itp., 

-

 

chłopcy z Wiłtwyck wykazali brak poczucia bezpieczeństwa (insecurity), podczas gdy 
wychowankowie z Lyman nie wykazali zaburzeń w tym zakresie, 

-

 

nie stwierdzono natomiast zmniejszania się stopnia agresywności w obu zakładach, 

-

 

większość  wychowanków  z  Wiltwyck  uważało,  że  świat  jest  w  zasadzie  „dobry", 
chłopcy zaś z Lyman przedstawiali świat jako pełen niebezpieczeństw i niepewności, 

-

 

chłopcy  z  Wiltwyck  wykazali  wyższą  samoocenę  w  porównaniu  ze  swoimi 
rówieśnikami z Lyman (por. W. McCord i J.McCord 1964). 

Jak stwierdzaj ą cytowani autorzy, różnice pomiędzy wychowankami z obu zakładów nie 

mogą  być  przypisywane  czynnikom  innym,  niż  sposoby  oddziaływań  wychowawczych, 
bardziej  pozytywne  w  przypadku  Wiltwyck  School,  chociaż  w  obu  zakładach  —jak 
pamiętamy — nie zdołano doprowadzić do efektywnego zmniejszenia stopnia agresywności u 
podopiecznych. 

Faktem  godnym  szczególnej  uwagi  było  przeprowadzenie  badań  porównawczych  nad 

skutecznością oddziaływań resocjalizacyjnych Wiltwyck i Lyman School w 1980 r., czyli po 
przeszło 25 latach, kiedy to wychowankowie obu tych zakładów zbliżali się do czterdziestego 
roku życia lub przekroczyli czterdziestkę. 

Tabela  3  przedstawia  różnice  w  częstotliwości  powtórnego  popełnienia  przestępstwa 

przez  wychowanków  z  Wiltwyck  i  Lyman  z  rozróżnieniem  na  psychopatów  i  innych  (tzn. 
niepsychopatów), przy równoczesnym podziale na grupy wiekowe byłych wychowanków, w 
których popełniali oni powtórne przestępstwa. 
 
Tabela 3. 
Recydywa wśród wychowanków z Wiłtwyck i Lyman (wg. W. McCorda 1982) 

Przedział wieku 

Psychopaci 

Inni 

 

 

Wiłtwyck 

N=42 

Lyman 

N=37 

Wiłtwyck 

N=71 

Lyman  

N=81 

    15-19 
    20-24 
    25-29 
    30-34 
    35-40 

11% 
12% 
46% 
36% 
33% 

79% 
14% 
39% 
29% 
19% 

8% 

17% 
20% 
15% 
19% 

55% 
24% 
14% 

6% 
3% 

 

Powyższe  dane  ukazuj  ą  dosyć  zaskakującą  prawidłowość,  a  mianowicie  metody 

resocjalizacji stosowane w Wiltwyck School wobec psychopatów są skuteczniejsze od metod 
stosowanych  przez  tradycyjnie  zorientowany  zakład  (ze  względu  na  zbytnią  surowość 
zlikwidowany  w  1973  r.)  tylko  w  okresie  pierwszych  pięciu  lat  po  opuszczeniu  zakładu, 
natomiast  nie  wyposażaj  ą  psychopatycznego  wychowanka  w  trwalszą  zaporę  przed 
powtórnym przestępstwem po upływie tego okresu. 

Jak bowiem wynika z przytoczonych danych, począwszy od 20 roku życia recydywa u 

psychopatycznych  wychowanków  Wiltwyck  School  zaczyna  wzrastać,  podczas  gdy  u 
wychowanków  Lyman  School  zmniejszać  się.  Podobną  prawidłowość,  aczkolwiek  mniej 
ewidentną,  stwierdzono  w  przypadku  innych,  czyli  niepsychopatycznych  wychowanków  z 
obu tych instytucji resocjalizacyjnych. 
 

Współczesne rozwiązania 

 

Wydaje  się,  że  najlepszą  ilustracją  aktualnych  trendów  rozwoju  praktycznych 

rozwiązań  w  zakresie  oddziaływań  resocjalizacyjnych  na  młodzież  przestępczą  mogą  być 

background image

współczesne  doświadczenia  amerykańskie.  Przed  uczynieniem  jednak  jakiejkolwiek  próby 
podziału  działających  w  Ameryce  zakładów  dla  nieletnich,  należy  podkreślić  przede 
wszystkim  to,  że  w  ramach  tzw.  depenalizacji  w  kraju  tym  na  przymusowy  pobyt  w 
instytucjach  resocjalizacyjnych  skazywani  są  tylko  szczególnie  niebezpieczni  dla  otoczenia 
nieletni przestępcy. W stosunku zaś do tych, którzy bezpośrednio nie zagrażają społeczeństwu 
organizowane  są  inne  formy  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  bez  uciekania  się  do 
konieczności  umieszczenia  tej  młodzieży  w  zakładach  resocjalizacyjnych  o  charakterze 
zamkniętym,  jako  że  pobyt  w  tego  typu  zakładach  —  zgodnie  z  powszechną  opinią  — 
przyczyniać  się  może  do  pogłębienia  procesu  wypaczenia  charakteru  i  ogólnego  regresu 
moralnego wychowanków. 

Biorąc  tedy  pod  uwagę  fakt,  że  w  amerykańskich  zakładach  resocjalizacyjnych 

znajdują  się  nieletni  o  bardzo  głęboko  zaburzonej  strukturze  osobowości,  organizacja  tych 
zakładów  musi  zawierać  liczne  elementy  zabiegów  typowo  psychiatrycznych.  Z  kolei  zaś 
większość  „typowo"  psychiatrycznych  oddziaływań  na  młodzież  wykolejoną  nie  odnosi 
poważniejszych skutków. Zdaniem S. Yochelsona i S. Samenowa wynika to z faktu, że całe 
podejście  lekarsko-psychiatryczne  do  przestępców  jest  nieodpowiednie,  ponieważ  opiera  się 
na  obrazie  pacjenta  jako  istoty  bezradnej  i  nieumiejącej  sobie  poradzić  w  życiu  (poprzez 
utratę kontaktu z realnością), podczas gdy zdecydowana większość przestępców ani nie traci 
poczucia  realności,  ani  nie  jest  bezradna,  zaś  ich  odmienność  opiera  się  na  wypaczeniu 
struktury  wartości  obowiązujących  w  danym  społeczeństwie  (S.  Yochelson,  S.  Samennw 
1977). 

Sprawę  psychiatrycznego  postępowania  z  nieletnimi  przestępcami  komplikuje  inny 

jeszcze fakt, a mianowicie ten, że podejście psychiatryczne nastawione jest przede wszystkim 
na  postępowanie  z  osobami  cierpiącymi  na  psychozy,  głównie  schizofrenię,  podczas  gdy 
choroby  te  rzadko  wykształcają  się  na  początku  okresu  dojrzewania;  ich  w  pełni  rozwinięta 
postać  kliniczna  pojawia  się  najczęściej  dopiero  w  okresie  późnej  adolescencji  i  w  wieku 
dorosłym.  Często  zaś  wtedy,  gdy  młody  człowiek  zaczyna  wchodzić  w  kolizję  z  prawem, 
zaburzenia  jego  charakteru  nie  posiadają  jeszcze  żadnych  specyficznych  znamion,  co 
dodatkowo  utrudnia  opracowanie  właściwego  sposobu  postępowania  resocjalizacyjnego  z 
takimi nieletnimi (por. D.E. Siłber 1974).                                           

Ponadto  nie  można  tracić  z  pola  widzenia  faktu,  że  zakłady  resocjalizacyjne  muszą 

przyjmować  także  i  takie  jednostki,  które  „odrzucane"  są  przez  wszystkie  placówki  zdrowia 
psychicznego  jako  nonamenable  to  treatment  (nie  poddające  się  leczeniu),  tego  zaś  typu 
jednostki  z  reguły  bywają  najuciążliwsze.  Z  etycznego  punktu  widzenia  nie  można  ich 
pozostawić  bez  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  z  drugiej  jednak  strony  nie  sposób  trzymać 
tego typu osobników w drogich instytucjach leczniczych, skoro i tak nie wykazują tam żadnej 
poprawy  (czasami  nawet  następuje  w  tego  typu  placówkach  wyraźny  regres  zachowania). 
Tworzy  się  dla  nich  zatem  placówki  o  mniejszej  liczbie  personelu  (szczególnie  wysoko 
kwalifikowanego, jak lekarze i psychologowie) i większym zagęszczeniu wychowanków. 

Tym  sposobem  jednym  z  kryteriów  mogących  służyć  za  klucz  do  podziału 

amerykańskich  zakładów  resocjalizacyjnych  dla  nieletnich  przestępców  może  być  stopień 
„nasycenia" tych placówek ,,medycznością", czyli leczniczym (psychiatrycznym) podejściem. 
Dla  porządku  V.L.  Agee  proponuje  wyróżnić  placówki  o  charakterze  psycholeczniczym, 
zakłady  karne  i  placówki  o  charakterze  mieszanym,  karno-psychiatrycznym  (V.L.  Agee 
1986).                    

Ponieważ jednak — jak już wspomniałem — główną cechą amerykańskich instytucji 

resocjalizacyjnych  jest  ich  różnorodność,  w  dalszej  kolejności  omówię  dla  przykładu 
organizację  i  funkcjonowanie  trzech  znanych  w  tym  kraju  placówek  dla  nieletnich 
przestępców,  które  są  typowe  dla  wymienionych  wyżej  trzech  rodzajów  tych  instytucji. 
Przedstawię  też  najbardziej  charakterystyczne  cechy  organizacyjne  danej  placówki,  aby  zaś 

background image

nie  powtarzać  kilkakrotnie  tych  samych  sposobów  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  w 
kolejnych częściach ukażę tylko najważniejsze. 

Chcąc umożliwić Czytelnikom zainteresowanym omawianą problematyką ewentualne 

nawiązanie korespondencji z daną placówką w celu wymiany poglądów i doświadczeń, co —
jak  wiem  z  własnego  doświadczenia  —  spotyka  się  ze  strony  amerykańskich  instytucji 
resocjalizacyjnych z żywą reakcją i zainteresowaniem, podaję adresy wybranych zakładów. 
 

Przykłady organizacji trzech zakładów resocjalizacyjnych 

w USA 

 

The  Syl  Apps  Campus

(  Adres:  Thistoletown  Regional  Centre,  Styl  Apps  Campus  475  Iroquois 

Shore  Road,  Oakville,  Ontario  L6J5E8.  Dyrektor:  Ciark  Deller.) 

.  Zanim  ten  ośrodek  otworzył  swe 

podwoje  przed  młodzieżą  przestępczą  (co  miało  miejsce  w  1981  r.),  jego  program  był 
dokładnie  opracowywany  przez  kilka  lat  przez  grono  wybitnych  specjalistów.  Najpierw 
przestudiowano  pracę  kilku  wyróżniających  się  skutecznością  zakładów  w  USA  i  Kanadzie, 
następnie  przeprowadzono  badania  nad  możliwością  stosowania  niektórych  rozwiązań,  po 
czym przystąpiono do kompletowania i szkolenia personelu. 

Zakład  jest  zlokalizowany  w  dwóch  domkach  mieszkalnych,  każdy  z  nich  pomieścić 

może  od  8  do  10  wychowanków.  Zwykle  potowa  uczestników  rekrutuje  się  spośród 
przestępców  seksualnych  (tzn.  gwałcicieli  i  nakłaniających  dzieci  do  praktyk  seksualnych), 
druga  zaś  połowa  wychowanków  składa  się  z  innych  gwałtownych  (violent)  przestępców. 
Obie te grupy wykolejonej młodzieży zamieszkują w oddzielnych domkach. 

Syl  Apps  jest  zakładem  psychiatrycznym,  lecz  o  nieco  mniejszym  zagęszczeniu 

personelu.  Godzi  się  tu  wspomnieć,  że  amerykańska  norma  kwalifikowanego  personelu  w 
placówkach resocjalizacyjnych o charakterze leczniczym (psychiatrycznym) wynosi 14 osób. 
personelu na każdych 8 wychowanków (zwykle tyle liczą grupy wychowawcze, a czasami — 
acz  bardzo  rzadko  —  podwyższa  sieje  do  10).  W  Syl  Apps  w  każdej  grupie  przebywa 
bezustannie  dwóch  opiekunów,  wzajemnie  zabezpieczających  się  przed  ewentualnymi 
atakami, które wyniknąć mogą z nagromadzenia jednostek agresywnych, skłonnych do ataku 
fizycznego  pod  byle  pretekstem.  Niezależnie  od  tego,  w  ciągu  dnia  pracuje  tam  cały  sztab 
pielęgniarek, kilku psychologów, specjalizujących się w różnych rodzajach terapii grupowej, 
a także lekarze różnych specjalności. 

Syl  Apps  posiada  typowo  „eklektyczną"  orientację  oddziaływań  resocjalizacyjnych. 

Program  tych  oddziaływań  często  zmienia  się  i  doskonali.  Zwykle  inne  tematy  spotkań 
grupowych  poruszane  są  w  wypadku  przestępców  seksualnych,  a  inne  w  wypadku 
pozostałych gwałtownych przestępców. 

The Oak Unit 

(Adres: The Oak Unit, Lookout Mountain Treatment Center. GoldenColorado80401. 

Dytektor:  dr  Darlene  Miller.) 

istnieje  od  ośmiu  lat,  jest  to  instytucja  karna  (tj.  korekcyjna), 

niemniej jednak nasycenie personelem wykwalifikowanym jest nieco wyższe niż przewiduje 
amerykańska  norma  dla  tego  rodzaju  placówek  (wynosi  ona  11  osób  personelu  na  24 
wychowanków).  W  Oak  Unit  na  18  wychowanków  przypada  14  osób  personelu 
specjalistycznego.  W  zakładzie  tym  znaj  duj  ą  się  agresywni  nieletni  przestępcy  o  dużym 
stopniu  demoralizacji  i  bardzo  odporni  na  oddziaływania  resocjalizacyjne.  Wychowankowie 
ci  przysyłani  są  do  Oak  Unit  albo  bezpośrednio  przez  sądy,  albo  też  przez  inne  instytucje 
resocjalizacyjne,  w  których  nie  wykazali  żadnych  postępów,  Zwykle  połowę  wychowanków 
Oak Unit stanowią nieletni przestępcy seksualni, którzy zorganizowani są w oddzielną grupę i 
zamieszkują oddzielny domek.  

Oddziaływania  w  Oak  Unit  polegają  głównie  na  terapii  grupowej,  największy  więc 

nacisk kładzie się na organizowanie spotkań  grupowych (spotkania takie  nie mogą odbywać 
się  rzadziej  niż  trzy  razy  w  tygodniu,  maksymalna  liczba  nie  jest  ograniczona  —  czasami 

background image

organizowane bywają nawet kilka razy w ciągu jednego dnia). Przestępcy seksualni mają inny 
program  i  tematykę  spotkań  grupowych.  Grupy  wychowanków  powstają  nie  tylko  w  celu 
odbywania  spotkań  terapeutycznych.  Cały  zakład  nastawiony  jest  również  na  to,  aby  w 
grupach miało miejsce wiele różnych przedsięwzięć, począwszy od wykonywania wielu prac, 
aż po wspólne rozwiązywanie problemów w ramach nauki szkolnej. 

The Closed Adolescent Trentment Centei 

( Adres: The Closed Adolescent Treatment Center. 

3900  South  Carr,  Denver,  Colorado  80235.  Dyrektor:  dr  Vicki  Agee.) 

jest  instytucją  o  charakterze 

mieszanym,  powstałą  w  1972  r.  na  bazie  zakładu  korekcyjnego  (karnego),  niemniej  jednak 
cały  personel  nadzorowany  i  opłacany  jest  przez  stanową  służbę  zdrowia.  Początkowo  w 
zakładzie tym było 18 wychowanków, później liczbę tę powiększono do 24. W CATC pracuje 
26  osób  kwalifikowanego  personelu.  Wychowankowie  CATC  składają  się  w  połowie  z 
przestępców  seksualnych  oraz  innych  nieletnich  agresywnych  przestępców  (głównie 
morderców). 

W  CATC  stosuje  się  różne  zabiegi  resocjalizacyjne,  główny  jednak  zrąb  pracy  z 

wychowankami  opiera  się  na  terapii  grupowej.  W  zakładzie  tym  stosowane  jest  podejście 
zwane  we  współczesnej  resocjalizacji  zróżnicowanym  traktowaniem,  differential  treatment 
(jego  zasady  omówiłem  w  czwartym  rozdziale  niniejszej  książki).  Osobno  przebiegaj  ą 
spotkania  grupowe  dla  przestępców  seksualnych,  osobno  zaś  dla  nieletnich,  którzy  popełnili 
morderstwa. Obok spotkań prowadzonych oddzielnie istniej ą także w CATC wspólne formy 
oddziaływań resocjalizacyjnych. Należy do nich wyrównawcza nauka szkolna, terapia pracą, 
wypoczynkiem,  a  przede  wszystkim  działa  tam  intensywny  program  integracji  całej 
społeczności, tj. wychowanków i personelu, polegający na wzajemnym zrozumieniu potrzeb 
psychicznych,  trudności  w  ich  realizacji  oraz  na  systematycznym  ćwiczeniu  się  w 
pozytywnych reakcjach wobec otoczenia. 

Przy CATC istnieje specjalny program badawczy, śledzący losy opuszczających mury 

zakładu  wychowanków.  Z  badań  tych  wynika,  że  liczba  wychowanków  popełniających 
przestępstwa  po  opuszczeniu  zakładu  nie  przekracza  od  wielu  lat  33%,  co  —  biorąc  pod 
uwagę  to,  że  instytucja  ta  ma  do  czynienia  z  bardzo  zdemoralizowanymi  i  odpornymi  na 
resocjalizację podopiecznymi — nie jest złym efektem.  
 

Tworzenie „pozytywnej kultury rówieśniczej" 

jako główny kierunek oddziaływań resocjalizacyjnych 

 

Najbardziej znamienną filozofią, na której opiera się oddziaływanie resocjalizacyjne w 

zakładach  amerykańskich,  jest  idea  społeczności  leczniczych.  Jej  popularność  na  gruncie 
resocjalizacji  wypływa  z  przyjęcia  nowej  perspektywy  widzenia  tych  form  patologii 
zachowania,  które  konstytuują  zachowanie  przestępcze  (o  charakterze  gwałtownym)  na 
miejsce  długo  utrzymującego  się  poglądu,  że  esencja  takiego  zachowania  tkwi  w 
zaburzeniach  interpersonalnych,  czyli  funkcjonujących  wewnątrz  osoby.  Przyjęto,  że  istota 
owego zachowania zasadza się na zaburzeniach interpersonalnych. 

Zamiast zatem stosować typowe dla modelu medycznego metody oddziaływania jeden 

na jednego, tzn. lekarza (terapeuty) na pacjenta (wychowanka), w celu zaprowadzenia w nim 
ładu  wewnętrznego,  ów  wewnętrzny  ład  starano  się  zaprowadzić  w  każdej  poddawanej 
resocjalizacji  jednostce  poprzez  poprawienie  jej  stosunków  z  innymi  ludźmi  (przede 
wszystkim  zaś  z  rówieśnikami).  Najlepszą  drogą  do  osiągnięcia  tego  celu  wydaje  się 
uczestnictwo w społecznościach terapeutycznych. 

Za  pioniera  zastosowania  tego  rodzaju  podejścia  terapeutycznego  do  resocjalizacji 

nieletnich  socjopatów  uważa  się  M.  Jonesa,  który  w  1953  r.  opisał  organizacyjne  zasady 
zastosowania  społeczności  terapeutycznej  do  resocjalizacji  szczególnie  opornych  na 

background image

wychowanie  nieletnich  przestępców,  wykazujących  głębokie  zaburzenia  charakteru 
(M.Jonesl953). 

Ta  nowa  w  owym  czasie  idea  szybko  zaczęła  rozprzestrzeniać  się  w  różnych 

amerykańskich  instytucjach  resocjalizacyjnych.  Najbardziej  znanym  zakładem,  który 
najwcześniej całą swą działalność oparł na tym modelu oddziaływań, był Highfields Program 
w  New  Jersey.  Wypracowana  w  tym  zakładzie  wersja  społeczności  terapeutycznych  nosiła 
nazwę Guided Group Interaction, Kierowane Interakcje Grupowe (por. A.H. Weeks 1958). 

Niebawem  idea  społeczności  leczniczych  zrobiła  w  Ameryce  rewelacyjną  karierę  w 

dziedzinie  resocjalizacji.  W  oparciu  o  tę  ideę  powstało  wiele  komun  terapeutycznych,  z 
których  Synanon  stał  się  na  długie  lata  modelem  wzorcowym  dla  poczynań 
resocjalizacyjnych wobec narkomanów na całym niemal świecie. 

Szczególnie  wart  podkreślenia  jest  fakt,  że  oddziaływania  resocjalizacyjne  oparte  na 

modelu  społeczności  leczniczych  wykazywały  na  terenie  Ameryki  nie  tylko  niebywałą 
ekspansję,  rozwijała  się  tam  także  (i  to  w  sposób  zasadniczy)  sama  koncepcja  społeczności 
terapeutycznych. 

Najbardziej chyba istotnym krokiem w kierunku  wypracowania optymalnego modelu 

oddziaływań  społeczności  terapeutycznych  było  wprowadzenie  pojęcia  i  opisanie 
mechanizmów funkcjonowania tzw. pozytywnej kultury rówieśniczej (positive peer culture). 
Dzieła tego dokonali H. Yorrath i L. Brentro. 

Autorzy  ci  zwrócili  uwagę  na  fakt,  że  tzw.  kultura  rówieśnicza  (a  ściślej  mówiąc 

podkultura),  której  istota  z  reguły  zasadza  się  na  negacji  większości  akceptowanych 
społecznie  standardów  moralnych,  stanowi  główną  przeszkodę  w  organizacji  właściwego  i 
skutecznego sposobu oddziaływań resocjalizacyjnych w zakładach, stąd też najważniejsze jest 
stworzenie  pozytywnej  kultury  rówieśniczej  jako  przeciwwagi  dla  działającej  w  każdym 
zakładzie  kultury  destruktywnej,  u  nas  zwanej  „drugim  życiem"  zakładu.  (H.  Yorrath  i  L. 
Brentro 1974). 

Kolejnym  istotnym  elementem  rozwoju  idei  pozytywnej  kultury  rówieśniczej  było 

przedstawienie konkretnych doświadczeń tego typu oddziaływań resocjalizacyjnych w Closed 
Adolescent  Treatment  Center  (por.  V.  Agee  i  B.  McWilliams  1984  oraz  V.  Agee  1986).  W 
pracach poświęconych temu tematowi ukazane zostały nie tylko konkretne doświadczenia w 
zakresie  oddziaływań  metodą  pozytywnej  kultury  rówieśniczej,  zaprezentowane  zostały 
również pewne uogólnienia dotyczące istoty i funkcji tego podejścia w społeczności zakładu 

aspekcie 

porównawczym 

innymi 

sposobami 

technikami 

oddziaływań 

resocjalizacyjnych.  Sądzę,  że  najlepiej  będzie  przedstawić  najważniejsze  uwagi  i 
spostrzeżenia zawarte w tych opisach. 

Koncepcja  pozytywnej  kultury  rówieśniczej,  podobnie  jak  wszystkie  rodzaje  terapii 

grupowej, opiera się na przesłaniu, że wychowanek zdolny jest do przyjęcia aktywnej roli w 
samodoskonaleniu,  energię  zaś  do  osiągania  tego  celu  powinno  w  nim  wyzwalać  aktywne 
uczestnictwo  w  różnego  rodzaju  przedsięwzięciach  zespołowych  i  w  systematycznych 
posiedzeniach terapeutycznych. 

Zasadniczo  tylko  poprzez  tworzenie  i  intensyfikację  zaangażowania  grupy 

wychowanków  w  społecznie  pozytywne  wartości  i  cechy  zachowania  (jak  np.  inicjatywę, 
aktywność, pracowitość, uczciwość itp.) można zwalczyć działające bardzo silnie w każdym 
zakładzie resocjalizacyjnym negatywne elementy kultury rówieśniczej, które stanowią główną 
przyczynę  niepowodzenia  wysiłków  pedagogicznych,  a  także  tego,  że  instytucje  te  spełniają 
często  funkcje  odwrotne  niż  wyznaczone  im  przez  społeczeństwo:  zamiast  wychowywać, 
pogłębiają proces demoralizacji.                               

Bardzo  istotną  cechą,  a  zarazem  słabością  i  ograniczeniem  procesu  wychowawczego 

opartego  na  omawianej  metodzie  jest  to,  że  nie  przygotowuje  on  wychowanka  do  zmiany 
otoczenia, a w każdy razie nie czyni tego dostatecznie szybko. 

background image

Grupy  tworzące  pozytywną  kulturę  rówieśniczą  stanowią  niejako  zabezpieczenie 

przed wykolejeniem i dezorganizacją osobowości tak długo, jak długo wychowanek przebywa 
w tym pozytywnym otoczeniu. „Zabezpieczenie" to przestaje jednak działać po opuszczeniu 
zakładu. 

Stąd  też  większość  komun  terapeutycznych  nie  zwalnia  swych  uczestników,  lecz  w 

miarę  postępów  w  procesie  resocjalizacji  z  pacjentów  przekształca  ich  w  organizatorów 
terapii,  czyli  w  terapeutów.  Ten  bardzo  istotny  dla  komun  terapeutycznych  sposób 
rozwiązania  problemu  nie  może  wchodzić  w  grę  w  odniesieniu  do  zakładów 
resocjalizacyjnych,  do  których  istoty  należy  zwalnianie  podopiecznych.  Dlatego  też  w 
wypadku  tego  rodzaju  placówek,  szczególnie  dużego  znaczenia  nabiera  dobra  znajomość 
ś

rodowiska,  do  jakiego  wraca  wychowanek  i  konieczność  zmiany  owego  otoczenia  w 

przypadku istnienia w nim tendencji destrukcyjnych. 

Inną drogą przezwyciężania omawianych ograniczeń jest dbanie oto, aby wychowanek 

przebywał  w  instytucji  resocjalizacyjnej  na  tyle  długo,  by  nabyte  w  toku  postępowania 
terapeutycznego  nawyki  dostatecznie  się  utrwaliły.  Niektórzy  autorzy  (por.  R.E.  Isralowitz 
1979) uważają, że główną winę za niepowodzenia w resocjalizacji w ramach współczesnych 
instytucji  korekcyjnych  ponosi  tendencja  do  przedwczesnego  zwalniania  wychowanków  z 
zakładów,  wynikająca  ze  wspomnianej  już  ogólnej  —jak  się  zdaje  —  niechęci  do  tego  typu 
instytucji. 

W  kształtowaniu  pozytywnej  kultury  rówieśniczej  główną  rolę  odgrywa  personel 

wychowawczy,  który  musi  niejako  wtopić  się  w  każdą  grupę  wychowanków.  Nie  może  być 
podziału na wychowawców i wychowanków, terapeutów i pacjentów ani też jakiegokolwiek 
innego,  który  dopuszczałby  rozróżnienie  na  my  i  oni;  grupa  wychowanków  musi  stanowić 
integralną całość z personelem. 

Stosowanie  oddziaływań  resocjalizacyjnych  opartych  na  tworzeniu  pozytywnej 

kultury  rówieśniczej  posiada  bardzo  istotną  zaletę,  polegającą  na  zapobieganiu  bierności  i 
apatii  wychowanków,  która  —  zdaniem  niektórych  psychologów  penitencjarnych  —jest 
gorszym „produktem ubocznym" zakładów resocjalizacyjnych niż nawet sama demoralizacja 
(por. S.A. Sergent 1974), a także na przeciwdziałaniu powstawaniu różnego rodzaju objawów 
resocjalizacji  pozornej,  która  ma  miejsce  w  przypadku  długo  działających  programów, 
opartych  na  ściśle  opisanych  regulaminem  nagrodach.  Wychowanek  (szczególnie 
inteligentny)  uczy  się  wtedy  bardzo  szybko,  jak  upozorować  nagradzane  zachowanie,  jak 
zdobyć  pożądane  punkty  itp.  Natomiast  wtedy,  gdy  postępowanie  każdego  członka  grupy 
wychowawczej  oceniane  jest  przez  wszystkich  pozostałych,  nie  może  on  ani  pozostawać 
biernym i apatycznym, ani też markować swojego zachowania; o wiele bowiem trudniej jest 
,,wyprowadzić  w  pole"  grupę  rówieśników  niż  samego  wychowawcę  czy  terapeutę,  który 
przyznaje nagrody. 

Jak  powszechnie  wiadomo,  jednym  z  podstawowych  wyznaczników  powodzenia 

jakiejkolwiek  resocjalizacji  jest  odpowiednio  dobrany  pod  względem  moralnym  i 
osobowościowym  personel  wychowawczy.  Sprawa  ta  nabiera  szczególnego  znaczenia  w 
przypadku  stosowania  oddziaływań  resocjalizacyjnych  opartych  na  pozytywnej  kulturze 
rówieśniczej.  W  czasie  różnych  szkoleń  w  zakresie  wprowadzania  tej  strategii  jako  slogan 
powtarza  się  zdanie:  „Pozytywna  kultura  rówieśnicza  nie  może  istnieć  bez  pozytywnej 
kultury personelu". 

Na  ogół  kwalifikowany  personel  zakładów  resocjalizacyjnych  dla  nieletnich 

gwałtownych  przestępców,  poza  staranną  selekcją  pod  względem  przygotowania 
merytorycznego i dyspozycji psychicznych, potrzebnych do tego typu trudnej pracy, spełniać 
musi  trzy  zasadnicze  warunki:  każdy  członek  personelu  powinien  byś  dostatecznie  długo 
zatrudniony;  bez  względu  na  specjalizację  każdy  członek  personelu  musi  orientować  się  w 
zasadach  prowadzonych  oddziaływań  resocjalizacyjnych  i  w  różnych  metodach  tych 

background image

oddziaływań, tak aby mógł pełnić każdą funkcję opiekuńczą, jaka wynika z organizacji dnia i 
rozkładu  zajęć;  wszyscy  członkowie  personelu  powinni  uczestniczyć  w  spotkaniach 
grupowych  i  respektować  postanowienia,  które  tam  zapadły  —  nie  można  wprowadzać 
nowych ustaleń bez udziału całej grupy wychowanków i bez jej akceptacji. 

Innym  powszechnie  znanym  kanonem  skuteczności  oddziaływań  resocjalizacyjnych 

(jak  i  wszystkich  zabiegów  wychowawczych)  jest  wytworzenie  u  wychowanka 
samodyscypliny. Ta podstawowa dla każdego „dobrze wychowanego" człowieka właściwość, 
jest szczególnie. opornie przyswajana przez wszystkich osobników wykazujących zaburzenia 
charakteru (a z nich właśnie składają się zasadniczo wszyscy gwałtowni przestępcy), stąd też 
nauka  samodyscypliny  i  samokontroli  jest  najbardziej  podstawowym,  a  zarazem 
najtrudniejszym  zadaniem  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  skierowanych  na  jednostki 
wykazujące  zaburzenia  emocjonalne.  Niektórzy  proponują,  aby  tę  trudną  naukę 
autodyscypliny  rozłożyć  u  nieletnich  gwałtownych  przestępców  na  dwa  podstawowe 
elementy,  które  —  dla  lepszej  wyrazistości  —  mogą  być  wprowadzone  osobno.  Elementem 
pierwszym  jest  nauka  rozumienia  naturalnych,  logicznych  konsekwencji  przestępczego 
zachowania, natomiast drugim nauka przyjmowania odpowiedzialności za to zachowanie (D. 
Gadów, J. McKibon 1984). Przestępcze formy zachowania są tak trudne do wyeliminowania, 
tak  głęboko  zakorzenione  w  strukturze  osobowości  niektórych  osobników,  dlatego  że  przez 
długi  czas  spotykały  się  one  ze  stosunkowo  wysokimi  nagrodami  i  niewielkimi  karami, 
dlatego  że  —  mówiąc  inaczej  —przestępcy  stosunkowo  długo  „uchodziło  na  sucho"  jego 
niechlubne  postępowanie.  Przy  czym  idzie  tu  nie  tylko  o  to,  że  zbyt  długo  udawało  mu  się 
uniknąć  więzienia  czy  innej  kary  wymierzonej  przez  instytucję  wymiaru  sprawiedliwości, 
lecz  także  o  to,  że  osobnik  taki,  poprzez  fakt  nieuświadamiania  sobie  dokładnie  skutków 
swego  zachowania,  nie  podlegał  także  karom  wymierzanym  przez  wewnętrzny  wymiar 
sprawiedliwości, którym są wyrzuty sumienia (S. Yochelson, S. Samenow 1976). 

Zatem  najlepsze  metody  oddziaływania  resocjalizacyjnego  to  te,  które  potrafią 

„namacalnie"  ukazać  przestępcy,  że  przez  jego  kary  godne  postępowanie  cierpi,  w  sposób, 
który dla niego samego byłby bardzo przykry, konkretna osoba.                           

Do  tego  celu  prowadzą  różne  formy  terapii  grupowej,  a  na  terenie  zakładów 

resocjalizacyjnych metody polegające na kształtowaniu pozytywnej kultury rówieśniczej. Jak 
bowiem wiadomo, młody człowiek o wiele żywiej reaguje na sądy rówieśników niż na uwagi 
przedstawicieli  starszego  pokolenia,  do  którego  „z  wieku  i  urzędu"  należą  członkowie 
personelu wychowawczego. W przypadku omawianej formy oddziaływań resocjalizacyjnych 
mamy  ponadto  do  czynienia  z  ogólnym  naciskiem  wielu  osób  (tzw.  total  push),  co  może 
zdecydowanie owo oddziaływanie wzmocnić.                   

Drugi  natomiast  sposób  działania  w  celu  nauki  samodyscypliny  impulsywnych 

wychowanków  polega  na  bardzo  precyzyjnym  i  ścisłym  połączeniu  wszystkich  dobrych 
postaci  zachowania  z  nagrodami,  a  złych  z  karami.  Ten  program  resocjalizacji  będzie 
skuteczniejszy.  który  lepiej  potrafi  skojarzyć  każde  zachowanie  wychowanka  z  nagrodą  lub 
karą,  w zależności od tego,  czy będzie ono społecznie pożądane, czy też  nie. Przy czym nie 
chodzi  tu  tylko  o  rozróżnienie  zachowania  w  kategoriach  dobre-złe;  prawidłowo 
funkcjonujący  program  oddziaływań  resocjalizacyjnych  musi  jeszcze  zawierać  dosyć 
szczegółowe  rozróżnienie  pomiędzy  odcieniami  dobrego  i  złego  zachowania,  odcienie  te 
muszą być wyrażone odpowiednim zróżnicowaniem nagród i kar. 

I  tu  z  kolei  podejście  właściwe  dla  pozytywnej  kultury  rówieśniczej  wydaje  się  być 

najlepsze z możliwych, ponieważ w ramach posiedzeń terapeutycznych młodzież sama, przy 
udziale  personelu  wyznacza  sobie  zadania  do  wykonania,  przepisy,  które  muszą  być 
przestrzegane,  a  także  rodzaje  nagród  i  kar  za  każdą  formę  aktywności.  Cała  grupa 
wychowawcza  wyznacza  także  punkty  pozytywne  i  negatywne,  czyli  kary,  i  nagrody, 
zwielokrotniając tym samym ich siłę oddziaływania na psychikę wychowanka. 

background image

Jeśli  oba  te  aspekty  nauki  samodyscypliny  zastosowane  zostaną  w  sposób 

konsekwentny, powszechnie funkcjonująca, pesymistyczna opinia, że impulsywni przestępcy 
psychopatyczni  niezdolni  są  do  nauki  przez  własne  doświadczenia,  trafi  do  lamusa  nic  nie 
mówiących  przesądów  —  taką  przynajmniej  optymistyczną  prawdę  głosi  dyrektor 
omawianego w poprzednim rozdziale CATC, V. Agee. 
 

Problemy specjalne w resocjalizacji przestępców seksualnych 

 

Z  przedstawionego  przeglądu  najbardziej  typowych  zakładów  resocjalizacyjnych 

wynikało,  że  w  każdym  z  tych  zakładów  istnieje  spora  liczba  (przeważnie  około  50%) 
przestępców  seksualnych.  Godzi  się  tutaj  wspomnieć,  że  wiele  zakładów  resocjalizacyjnych 
w  Ameryce  jest  przeznaczonych  wyłącznie  do  resocjalizacji  nieletnich  przestępców 
seksualnych. Przykładem takiego zakładu może być Maine Youth Center, w którym od paru 
lat  wdraża  się  program  Intensywnej  Przemiany  Przestępców  Seksualnych  (Intensive  Change 
Sex  Offenders  Program
).  Ta  duża  liczba  nieletnich  przestępców  seksualnych  w  zakładach 
wynika  z  faktu  stosunkowo  wysokiego  odsetka  przedstawicieli  tej  postaci  dewiacji  wśród 
ogółu gwałtownych przestępców. 

Ponieważ  resocjalizacja  tego  rodzaju  wykolejonych  jednostek  rodzi  szereg 

specyficznych problemów, należy —jak sądzę— sprawie tej poświęcić nieco więcej uwagi. 

Przede  wszystkim  trzeba  podkreślić,  że  w  Ameryce  dosyć  powszechnie  funkcjonuje 

przekonanie  o  konieczności  osobnego  umieszczania  przestępców  seksualnych  w  zakładach 
resocjalizacyjnych.  Oprócz  tego,  że  jest  to  przejaw  bardzo  popularnego  na  Zachodzie,  a 
szczególnie w Ameryce, tzw. zróżnicowanego traktowania, dwa inne argumenty przemawiają 
za  taką  potrzebą.  Zwykle  przestępcy  seksualni  umieszczani  w  zakładach  resocjalizacyjnych 
razem  z  innymi  przestępcami  cierpią  od  współtowarzyszy  szykany  i  różnego  rodzaju 
upokorzenia,  zwykle  są  na  samym  dole  zakładowej  hierarchii.  Taka  sytuacja  wyklucza 
jakąkolwiek  skuteczność  oddziaływań  resocjalizacyjnych;  przestępstwa  tego  typu  wymagają 
specjalnego traktowania, jako że popełniane są przez jednostki wykazujące specyficzne formy 
niedojrzałości psychicznej. 

Przytoczę  teraz  propozycje  oddziaływań  resocjalizacyjnych  w  odniesieniu  do 

nieletnich  przestępców  seksualnych,  wśród  których  prym  wiodą  osobnicy  popełniający 
gwałty i czyny nierządne z dziećmi (zestawione przez F.H. Knoppa 1982): 

-

 

terapia  rodzinna  (najlepiej  jeśli  jest  prowadzona  dla  całej  rodziny)  połączona  z 
udzielaniem  informacji  i  dyskusjami  na  temat  znaczenia  rodziny  w  życiu  i  rozwoju 
człowieka; 

-

 

przedstawianie  i  dyskutowanie  informacji  na  temat  prawidłowości  życia  seksualnego 
człowieka;   

-

 

ć

wiczenia w rozumieniu odczuć ofiary, polegające na nauce współczucia innej osobie, 

empatii,  dostosowania  się  do  nastrojów  psychicznych  innych  ludzi,  a  także 
ukazywanie skutkowa wykorzystania seksualnego ofiary;     

-

 

rozwój  tzw.  zręczności  społecznych,  czyli  nauka  precyzyjniejszego  komunikowania 
własnych  stanów  emocjonalnych,  mechanizmów  uspołeczniania,  zasad  pracy 
grupowej itp.; 

-

 

wytwarzanie  mechanizmów  poskramiania  złości,  które  obejmują  naukę  negocjacji, 
rozumienia  różnych  modeli  sytuacji  konfliktowych  oraz  możliwości  nieagresywnego 
przezwyciężania takich sytuacji; 

-

 

nauka  przezwyciężania  smutku,  polegająca  na  pomocy  w  przeorientowaniu  wielu 
wartości  (nieprawidłowa  hierarchia  wartości  jest  zazwyczaj  wynikiem  doznania 
różnych krzywd ze strony innej osoby, takich jak opuszczenie, zdrada, oszukanie itp.) 
tak, aby żywo odczuwane krzywdy nie stanowiły głębokich urazów;  

background image

-

 

przygotowanie do prowadzenia dziennika jako sposobu wypowiadania swych tęsknot, 
marzeń, lęków i niepokojów; ćwiczenie w wyrażaniu i opisywaniu własnych fantazji i 
różnego rodzaju innych form utrwalania odczuć i przeżyć; 

-

 

nauka  umiejętności  przeżycia  (survival  skills),  polegająca  na  przyswojeniu  sobie 
umiejętności  przerywania  „czarnych  myśli",  nie  rozpamiętywania  doznanych  w 
przeszłości  i  aktualnie  nieszczęść  i  niepowodzeń;  umiejętność  zajmowania  się  w 
sposób aktywny zadaniami wypływającymi z bieżących problemów; 

-

 

ukazywanie  konsekwencji  wynikających  ze  zróżnicowania  ról  seksualnych  poprzez 
określenie  prawidłowych  i  dewiacyjnych  nastawień  seksualnych,  stereotypów 
społecznych związanych z tzw. rolą seksualną itp.; 

-

 

podwyższenie poziomu wykształcenia ogólnego (połączone z uzyskaniem świadectwa 
ukończenia  szkoły  średniej)  i  zgłębienie  tajników  określonej  pracy  zawodowej  nie 
tylko  po  to,  aby  zdobyć  w  przyszłości  możliwość  zarobienia  na  życie,  lecz  przede 
wszystkim  po  to,  aby  przyswajanie  wykształcenia  jako  ogólnej  ogłady  umysłu  i 
nabywanie kunsztu pracy zawodowej działało na wychowanka samodyscyplinująco. 

W  niektórych  zakładach  dla  przestępców  seksualnych  prowadzone  są  także  specjalne 

grupy wychowanków wykazujących uzależnienia od alkoholu i narkotyków. Programy terapii 
tych  grup  są  dosyć  szerokie:  od  nauki  o  chemicznym  działaniu  środków  odurzających  i 
narkotyzujących,  poprzez  naukę  sposobów  walki  z  nałogiem,  aż  po  zapoznanie  się  z 
systemem pomocy osobnikom uzależnionym. 

Powyższy,  najpełniejszy  chyba  w  literaturze  amerykańskiej  zestaw  zagadnień 

wchodzących  w  skład  resocjalizacji  przestępców  seksualnych  jest  dosyć  nieuporządkowany. 
Autor  nie  mówi  nic  o  tym,  czy  wszystkie  zakłady  nastawione  na  resocjalizację  przestępców 
seksualnych wprowadzają w życie listę wymienionych powyżej poczynań, czy tylko niektóre 
z nich, a jeśli w grę wchodzi druga ewentualność, to do których zaleceń stosują się częściej, a 
do których rzadziej (i dlaczego!). Należy przypuszczać, że skoro F.H. Knopp mówi o tym, że 
tylko  niekiedy  tworzone  są  tzw.  grupy  dla  uzależnionych,  to  raczej  wszystkie  pozostałe 
problemy-zadania powinny występować zawsze w resocjalizacji przestępców seksualnych. 

Drugim  dowodem  niedopracowania  sporządzanego  „spisu"  jest  brak  pogrupowania  tych 

zabiegów w zwartą logicznie całość — bez trudu bowiem można zauważyć, że rozróżnienie 
wielu  z  wymienionych  zadań  jest  bardzo  płynne,  czasami  wręcz  sprowadza  się  jedynie  do 
innego nazwania tych samych zjawisk psychicznych. 

Inną  listę  „zabiegów"  psychokorekcyjnych  przedstawiają  S.  Lane  i  P.  Zamora.  Ujęte  w 

niej elementy postępowania resocjalizacyjnego wobec przestępców seksualnych pomyślane są 
jako  fazy  (etapy)  tego  oddziaływania.  Autorzy  ci  wyróżniaj  ą  pięć  takich  etapów:  badanie 
tych  czynników  wypartych  ze  świadomości,  które  stanowią  podświadome  motywy 
przestępstw;  ustalenie  cyklów  nasilania  się  manifestacji  agresywnego  i  seksualnego 
zachowania  i  uświadomienie  tych  cyklów  pacjentom,  połączone  z  nauką  sublimacji 
przejawianych  skłonności;  praca  nad  rozwiązaniem  stale  jątrzących  podświadomość 
konfliktów,  wynikających  z  doznanych  urazów  (np.  bycie  zgwałconym,  uwiedzionym, 
odrzuconym  przez  rodziców,  czy  inne  ukochane  osoby  itp.);  oduczenie  „nienormalnych" 
reakcji  na  wiele  sytuacji  społecznych,  zawierających  skojarzenia  z  wytworzonym  wcześniej 
urazem  i  nauczenie  właściwych,  dojrzałych  sposobów  zachowania  w  takich  właśnie 
sytuacjach;  pomoc  w  ponownym  wejściu  w  normalne,  pozazakładowe  środowisko  (S.  Lane, 
P. Zamora 1984), 

Nakreślone etapy postępowania resocjalizacyjnego z przestępcami seksualnymi oparte są 

całkowicie  na  psychoanalizie.  Można  by  je  wręcz  nazywać  etapami  leczenia 
psychoanalitycznego. Niemniej jednak, pomimo lakoniczności opisu tych elementów-etapów, 
warto  o  nich  zawsze  pamiętać,  ponieważ  stanowią  klasyczny  schemat  faz  oddziaływań 
resocjalizacyjnych  nie  tylko  w  odniesieniu  do  przestępców  seksualnych,  lecz  zgoła 

background image

wszystkich neurotycznych dewiantów, których zachowanie determinowane bywa przez ukryte 
w mrokach podświadomości urazy i nierozwiązane konflikty. 
 

Komuny terapeutyczne 

 

Rodowód 

komun 

terapeutycznych, 

zwanych 

także 

„społecznościami 

terapeutycznymi",  sięga  czasów  drugiej  wojny  światowej.  Powstanie  tej  bardzo 
rozpowszechnionej  współcześnie  formy  organizacji  oddziaływań  psychokorekcyjnych  nie 
było  bynajmniej  efektem  rozwoju  teorii  psychiatrycznej,  lecz  wynikiem  leczenia  coraz 
większej  liczby  „znerwicowanych"  żołnierzy  bez  możliwości  (z  powodu  braku  fachowego 
personelu)  stosowania  tradycyjnej  formy  oddziaływania  typu  lekarz-pacjent.  Zastosowano 
wówczas  metodę  zastępczą,  która  okazała  się  najlepszym  rozwiązaniem  organizacyjnym 
oddziaływań  terapeutycznych,  a  mianowicie  metodę  wzajemnego  leczenia  się  przez  samych 
pacjentów,  czasami  zupełnie  bez  pomocy  wykwalifikowanego  (w  tradycyjnym  rozumieniu) 
terapeuty. 

Teoria  uzasadniająca  skuteczność  oddziaływania  komun  terapeutycznych  powstała 

kilka  lat  później.  Pierwszym  bodaj,  który  szerzej  omówił  tę  formę  oddziaływań 
terapeutycznych, był M. Jones (1952). Główną jej teoretyczną przesłanką jest stwierdzenie, że 
istota  wszelkich  zaburzeń  psychicznych  tkwi  w  nieodpowiednim  pełnieniu  ról  społecznych. 
Chory psychicznie czy neurotyk ,,wypada jak gdyby z roli, jaką winien grać na scenie życia". 
Przyczyny tego „wypadnięcia z roli" są różne, nie stanowią one jednak przedmiotu głębszego 
zainteresowania  organizatorów  komun  terapeutycznych,  którzy  koncentrują  się  głównie  na 
eliminowaniu  przejawów  zachowania  patologicznego.  Jest  to  więc  podejście  semiotropowe, 
prowadzące do eliminacji zaburzeń w zachowaniu. 

Sposób  myślenia  tego  typu  terapeutów  zdają  się  znamionować  dwa  podstawowe 

założenia: 

-

 

ucząc  każdą  „nienormalną"  jednostkę  właściwego  (a  więc  „normalnego")  pełnienia 
odpowiadającej tej jednostce roli społecznej, eliminujemy tym samym istotę zaburzeń 
psychicznych; 

-

 

właściwego pełnienia odpowiedniej dla siebie roli społecznej człowiek może nauczyć 
się tylko w zorganizowanej społeczności, z którą czuje się w pełni zintegrowany. 

Ze względu na wspominaną już popularność społeczności terapeutycznych poświęcono tej 

formie  oddziaływań  psychokorekcyjnych  wiele  prac.  Nawet  polska,  na  ogół  skąpa  literatura 
przedmiotu zawiera kilka pozycji szeroko omawiających wspomniane zagadnienie (obok prac 
Z.  Bizonia  1973  czy  J.  Łojka  1976  wymienić  można  m.in.  poruszające  ten  problem 
tłumaczenia S. Kratocłwila 1984 bądź M. Jonesa 1981). Z tego też względu nie ma potrzeby 
szczegółowego omawiania tej niezwykle dzisiaj popularnej metody. 

Dla najogólniejszej jedynie orientacji należy wspomnieć, że istota komuny terapeutycznej 

zasadza  się  na  pełnym  egalitaryzmie  i  demokracji.  Nie  istnieje  tam  hierarchiczna  struktura 
społeczna,  charakterystyczna  dla  tradycyjnych  szpitali  psychiatrycznych.  W  społecznościach 
terapeutycznych  zaciera  się  nawet  różnica  pomiędzy  terapeutą  a  pacjentem,  w  związku  z 
czym często nawet określenie terapeuta zastępuje się słowem organizator. 

Ten  „teoretyczny"  brak  kierownictwa  —jak  to  zwykle  w  życiu  bywa  —  nie  wyklucza 

jednak  faktycznego,  jednoosobowego  przywództwa  w  niektórych  komunach.  Przywództwo 
takie  obejmują  osoby  działające  w  sposób  sugestywny,  umiejące  stworzyć  wokół  siebie 
specyficzny  klimat  charyzmy.  Wzrost  takiego  przywództwa,  przy  równoczesnych 
skłonnościach  dominacyjnych  charyzmatycznego  lidera,  prowadzi  często  do  przekształcenia 
się komun terapeutycznych w sekty religijne. 

Zdecydowana  jednak  większość  społeczności  terapeutycznych  rządzona  jest  przez 

wybierane  samorządy  lub  przez  tzw.  rady  pacjentów  w  szpitalach  psychiatrycznych. 

background image

Samorządy  przedstawiaj  ą  sprawozdania,  a  także  wnioski  dotyczące  strukturalnych  zmian 
organizacyjnych na zebraniach ogólnych. 

Druga  ważna  zasada  funkcjonowania  komuny  terapeutycznej  to  zasada  pełnego 

uczestnictwa  każdego  członka.  We  wstępie  do  niniejszego  podrozdziału,  pisząc  o  różnicach 
pomiędzy  instytucją  resocjalizacyjną  w  sensie  tradycyjnym  (jak  zakład  poprawczy  czy 
więzienie)  a  komuną  terapeutyczną,  podkreślałem,  że  istota  komuny  terapeutycznej  zasadza 
się  na  dobrowolnym  uczestnictwie  każdego  członka.  Ta  cecha  definicyjna  w  praktyce  nie 
zawsze  jest  stosowana.  Do  komun  nie  kierują  wprawdzie  sądy,  niemniej  jednak  istnieje 
bardzo  wiele  środków  nacisku  moralnego  na  ludzi  posiadających  specyficzne  rodzaje 
defektów  zachowania  (głównie  narkomanów  i  alkoholików),  stosowanych  zarówno  przez 
rodzinę  i  znajomych,  jak  i  przez  oficjalnych  przedstawicieli  porządku  społecznego, 
używanych  w  celu  dobrowolnego  zgłoszenia  się  do  komun,  które  cieszą  się  dobrą  renomą 
jako placówki psychokorekcyjne. 

W  ten  sposób  w  różnego  rodzaju  komunach  terapeutycznych  (szczególnie  tych 

renomowanych)  znajduje  się  spora  liczba  osób,  które  przychodzą  tam  bez  większego 
entuzjazmu.  Po  to  jednak,  aby  dana  osoba  mogła  pozostać  w  komunie,  musi  koniecznie 
przezwyciężyć swą apatię i włączyć się aktywnie w życie społeczne, musi dać się „wciągnąć 
bez reszty" w życie grupy do tego stopnia, aby sprawy innych członków budziły w niej równe 
zainteresowanie  jak  jej  własne.  Sama  bowiem  istota  funkcjonowania  społeczności 
terapeutycznej wyklucza bierność i apatię. 

Kolejną  ważną  zasadą  jest  zasada  realizmu,  polegająca  na  możliwie  najpełniejszym 

wyeliminowaniu  mechanizmów  obronnych  z  zachowania  członków  społeczności.  Zasadę  tę 
można  określić  jako  „zasadę  nagiej  prawdy".  Polega  ona  na  zmuszaniu  poszczególnych 
członków  (czasami  nawet  gwałtownymi  atakami  werbalnej  agresji),  aby  w  czasie  posiedzeń 
terapeutycznych całkowicie zaprzestali ,,owijania w bawełnę" swych problemów życiowych, 
aby  zaniechali  usprawiedliwiania  przed  sobą  różnych  swych  zachowań,  przyjęli 
odpowiedzialność za własne czyny i przeżyli poczucie winy. 

Ważną  zasadą  funkcjonowania  komuny  jest  także  konieczność  permisywności  wobec 

osób  demonstrujących  najbardziej  nawet  dziwaczne  postacie  zachowania.  Na  pierwsze 
wejrzenie  może  się  wydawać,  że  zasada  ta  kłóci  się  z  poprzednią.  Tak  jednak  nie  jest, 
akceptacja  nie  oznacza  wszakże  afirmacji.  To,  że  akceptujemy  kogoś  takim,  jaki  jest,  nie 
oznacza  jeszcze,  że  pochwalamy  wszystkie  jego  cechy.  W  komunach  terapeutycznych 
akceptowanie,  wyrażające  się  w  wyrozumiałości  dla  wszystkich  odstępstw  i  dewiacji, 
połączone  jest  równocześnie  niejednokrotnie  z  bardzo  silną  presją  (wywieraną  podczas 
posiedzeń terapeutycznych) na zmianę tego postępowania i pełne dostosowanie się do grupy.                           
Jak  już  wspomniałem,  komuny  terapeutyczne  znajdują  największe  zastosowanie  w  leczeniu 
narkomanów i alkoholików. Najbardziej chyba znaną w świecie komuną jest komuna opisana 
przez  K.  Jankowskiego  w  książce  Mój  Śamhhala.  Dla  ilustracji  tej  niezwykle  dynamicznej 
komuny,  stanowiącej  niejako  współczesny  wzorzec  dla  metod  leczenia  jednostek 
psychopatycznych,  szczególnie  zaś  narkomanów  w  różnych  krajach 

(Wiele  doświadczeń 

sprawdzonych w Synanonie przyswoił sobie rozwijany w Polsce ruch zwany MONAR, którego główny ośrodek 
znajduje się w Głoskowie pod Warszawą.)

, warto przytoczyć niektóre informacje ilustrujące genezę i 

sposoby funkcjonowania tej organizacji.     

Jeśli chodzi o nazwę, to —jak pisze K. Jankowski — „pojawiła się przypadkowo jako 

neologizm. We wczesnym okresie istnienia społeczności zebrania mieszkańców, w zależności 
od  ich  celu  i  przebiegu,  nazywano  tu  sympozjami  lub  seminariami.  Jednemu  z  nowo 
przyjętych poplątały się te dwie nazwy. Wołając innych na zebranie powiedział: No, chodźcie 
wreszcie na ten syn... sym... ech, niech będzie Synanon! Nazwa spodobała się wszystkim i tak 
już zostało" (K. Jankowski 1978, s. 6). 

background image

Założycielem  wspomnianej  społeczności  jest  Charles  Dederich,  który  sam  był 

nałogowym  alkoholikiem  i,  jak  pisze  Jankowski,  „w  połowie  lat  pięćdziesiątych  ten 
czterdziestoletni wówczas mężczyzna znajdował się na skraju ruiny psychicznej i fizycznej". 

Autor zastanawia się we wstępie, czy pacjent-alkoholik potrafi opracować sku teczną 

metodę  leczenia  własnych  zaburzeń?  W  odpowiedzi  na  to  pytanie  stwierdza:  „Jakże  mało 
osób dziś pamięta, że sława Zygmunta Freuda zatarła podstawowe fakty z jego życiorysu, w 
szczególności  zaś  ten,  że  on  sam  miał  zaburzenia  psychonerwicowe.  Gdyby  psychoanaliza 
znana była przed nim, Freud byłby raczej pacjentem leczonym psychoanalizą, a nie twórcą tej 
metody.  Dlatego  też  nie  waham  się  porównać  założyciela  Synanonu  Charlesa  Dedericha  z 
Freudem:  Dederich  w  leczeniu  psychopatii  dokonał  przewrotu  o  podobnym  znaczeniu,  jak 
jego wielki poprzednik w leczeniu nerwic". 

Pierwszą  placówką  terapeutyczną,  z  jaką  się  zetknął  Dederich  (w  roli  pacjenta),  był 

Klub  Anonimowych  Alkoholików.  Klub  ten,  w  którym  (jak  to  później  wspomina  założyciel 
Synanonu),,dyskutowano  o  wszystkim,  poczynając  od  Biblii,  Talmudu,  kończąc  na 
cybernetyce  i  książce  telefonicznej",  był  nie  tylko  „pierwszą  podporą"  Dedericha  na  drodze 
zwalczania  własnego,  rujnującego  go  psychicznie  i  fizycznie  nałogu,  ale  także  pierwszym 
terenem doświadczeń w zakresie oddziaływania terapeutycznego na innych. 

„Kiedy  zanurzyłem  się  w  ruch  AA  —  pisze  później  Ch.  Dederich  (w  relacji  K. 

Jankowskiego)  —  wraz  z  głową,  poczułem  się  podniecony  do  granic  szaleństwa,  nie 
zakodowałem  bowiem  odpowiedzi,  której  szukałem.  Ale  wydawało  mi  się,  że  mogę 
przynajmniej  robić  coś,  co  poprzednio  wydawało  się  niemożliwe.  Powstrzymywało  mnie  to 
od  picia  i  to  jedno  było  pewne.  Być  może  ruch  AA  zawierał  pewien  mechanizm,  który 
pozwalał  nie  tylko  powstrzymywać  ludzi  przed  robieniem  pewnych  rzeczy,  lecz  który  także 
sprawiał, że ludzie zaczynali robić coś innego" (ibidem, s. 118). 

Niebawem  u  Dedericha,  jako  u  pacjenta  Klubu  AA,  zrodziły  się  reformatorskie 

pomysły  w  zakresie  pracy  z  pacjentami.  Pomysły  te  nie  we  wszystkim  mogły  być 
zaakceptowane przez zarząd Klubu, co stało się przyczyną zerwania Dedericha z tą instytucją 
i  stworzenia  własnej  placówki  przeznaczonej  do  resocjalizacji  alkoholików,  a  później 
narkomanów.  Zerwanie  to  nastąpiło  w  połowie  1958  r.  Od  tego  więc  czasu  datuje  się 
działalność Synanonu. 

Główną metodą psychokorekcyjną Synanonu są gry. „Gra jest  —jak pisze Jankowski 

—  powszechnym  sposobem  komunikowania  się  we  wszystkich  sprawach,  które  wywołuj  ą 
czyj es pretensje”. W czasie gry panować ma całkowita równość, każdy, ktokolwiek czuje do 
kogoś  pretensje,  może  je  wtedy  „wygarnąć"  bez  obawy  przed  zemstą  ze  strony  słusznie  czy 
niesłusznie obwinionego. 

Nazwa  „gra"  pojawiła  się  dopiero  w  1964  r.,  kiedy  to  na  jednym  z  wieczornych 

spotkań,  nazywanych  przedtem,  tak  jak  cała  organizacja  synanonami  (dla  odróżnienia 
pisanych  małą  literą),  uczestniczył  znany  brytyjski  aktor,  „który  po  zakończeniu  spotkania 
miał  się  wyrazić,  że  jest  to  najbardziej  dojrzała  gra  (w  rozumieniu  gry  aktorskiej),  jaką 
kiedykolwiek  udało  mu  się  zaobserwować.  Dederichowi  spodobało  się  to  określenie, 
ponieważ  przesuwało  akcent  znaczeniowy  z  terapeutycznego  na  »dramatyczny«.  Tak 
powstała »Synanon game«  lub w skrócie game” (ibidem, s. 248).                        

„Opis przebiegu gry — pisze K. Jankowski — tak, aby jej sens stał się oczywisty, jest 

niestety  bardzo  trudny  [...].  Dokładny  zapis  wypowiedzi,  np.  z  taśmy  magnetofonowej, 
mógłby  wprowadzić  czytelnika  w  błąd.  Uczestnicy  bowiem  czasem  krzyczą,  obrzucają  się 
niewybrednymi  wyzwiskami,  szydzą,  poniżają  się  nawzajem.  Słowa  są  tu  tylko  konwencją, 
formą, natomiast wyjaśnienie sensu gry wymaga raczej przedstawienia reguł, którymi kierują 
się uczestnicy" (ibidem, s. 250). 

background image

Jankowski  wymienia  dwanaście  podstawowych  reguł  gry.  W  celu  możliwie 

wyczerpującego  ukazania  istoty  tego  typu  zabiegów  psychokorekcyjnych  przytoczę 
najbardziej istotne fragmenty przedstawionego przez niego opisu owych reguł: 

—  „Uczyń  swoje  życie  jawnym,  czyli  ujawnij  wszystkie  sekrety,  własne  i  cudze. 

Powiedz  publiczności,  co  myślisz  o  innych,  o  ich  uczynkach.  Powiedz  wszystko  do  końca. 
Nie staraj się być obiektywny, ponieważ prawda i tak zawsze jest względna. Powiedz więc po 
prostu  swoją  wersję  zdarzeń,  faktów,  opinii.  One  mogą,  ale  nie  muszą,  być  prawdziwe,  bo 
nikt nie ma monopolu na prawdę." 

—  „Gra  jest  sportem,  przedstawieniem,  bądź  w  niej  aktywny  i  ucz  się  grać  coraz 

lepiej.  Grę  można  traktować  tak  samo  jak  przedstawienie,  grę  aktorską,  grę  w  tenisa. 
Oskarżenie można odbijać, jak piłeczki tenisowe." 

— „Przesadzaj, wyolbrzymiaj, rób z igły widły, tak aby to, co mówisz o drobnych, ale 

ważnych,  dokuczających  ci  sprawach,  było  przez  innych  widziane  jak  przez  szkło 
powiększające.  Jeśli  ktoś  jest  zgarbiony,  powiedz  mu,  że  jest  garbaty.  Jeśli  stwierdzisz,  że 
łazienka  nie  jest  sprzątnięta,  powiedz,  że  znalazłeś  ją  w  takim  stanie,  jakby  przez  całą  noc 
wymiotowali w niej ludzie." 

—  „Mów  o  tym,  co  się  dzieje  tu  i teraz,  a  nie  wtedy  i  tam,  czyli  nie  mów  o  tym,  co 

zdarzyło  się  w  twoim  dzieciństwie  albo  zanim  przyszedłeś  do  Synanonu,  bądź  o  tym,  co 
dawno już zostało załatwione." 

— „Używaj języka, który najlepiej wyraża twoje uczucia." 
—  „Nie  przenoś  reguł  gry  do  życia,  życie  bowiem  kieruje  się  swoimi  własnymi 

zasadami. W czasie gry powstają czasem negatywne emocje, uczestnicy czują się urażeni czy 
obrażeni,  niezależnie  od  tego,  że  postuluje  się  zabawowy  charakter  gry.  Zgodnie  z  tą  regułą 
uczestnicy  muszą  poza  grą  zachowywać  się  w  sposób  serdeczny  i  uprzejmy.  Niezależnie  od 
tego, co zaszło, co zostało powiedziane w czasie gry." 

— „W czasie gry wszyscy są równi, niezależnie od statusu w organizacji, płci, wieku, 

rasy. Reguła ta ujawnia się najczęściej w ten sposób, że w sytuacji którą stwarza grupa, ludzie 
mają  podobne  problemy,  łatwiej  się  identyfikują  i  bronią  wspólnie.  Na  przykład  nowicjusze 
wykonujący  najcięższe  prace  skłonni  są  występować  przeciwko  wszystkim  pozostałym 
członkom  gry.  Kobiety,  które  maj  ą  mężów  narkomanów,  też  łatwo  stworzą  podgrupę  itd. 
Tworzenie się tego rodzaju wspólnych frontów jest naruszeniem istotnych reguł gry." 

—  „Gra  nie  ma  cię  złamać,  a  tylko  zmienić,  w  każdym  wypadku  granie  może 

zaszkodzić." 

—  „Nie  ma  gry  bez  humoru,  a  humor  z  kolei  wiąże  się  z  ośmieszeniem,  dlatego  też 

wszelkiego rodzaju sarkastyczne, ironiczne żarty, karykatury itp. są szczególnie pożądane." 

—  „Nie  terapeutyzuj,  ponieważ  jest  to  całkowicie  zbyteczne.  Gra  ma  wzmocnić 

uczestników  poprzez  zwrócenie  ich  uwagi  na  to,  co  w  ich  zachowaniu  czyni  ich  słabymi. 
Terapia natychmiast, zwracając uwagę na ukryte przyczyny tych zachowań, usprawiedliwia je 
i  skłania  zarówno  jednostkę,  jak  i  jej  otoczenie  do  usprawiedliwienia.  Chcesz  kogoś 
wzmocnić  —  powiedz  mu  całą  prawdę  o  nim,  a  w  dodatku  zrób  to  bez  oszczędzania  go. 
Pamiętaj, że w ten sposób mu pomagasz." 

—  „Oskarżenie  powinno  dotyczyć  zachowania,  ponieważ  istotne  jest to,  co  człowiek 

robi. Czyny są ważniejsze niż słowa, dlatego też należy zwracać uwagę na postępowanie."                     

— ,,Złam kontrakt [...]. Kontraktem możemy nazwać każdą świadomą albo nawet nie 

w pełni świadomą zmowę czy układ między dwoma lub więcej osobami, z której czerpią one 
korzyści  kosztem  społeczności.  W  trójkącie  małżeńskim  współmałżonek  i  partner  spoza 
małżeństwa  czerpią  takie  korzyści  kosztem  drugiego  współmałżonka,  a  także  kosztem  całej 
społeczności,  której  normy  przekraczają  [...].  Kontrakt  negatywny  może  polegać  i  na  tym 
(taka  sytuacja  zdarzyła  się  w  Synanonie),  że  na  przykład  duża  grupa  ludzi  z  Santa  Monica 
dstąpiła  od  niektórych  ważnych  reguł  gry:  gry  były  prowadzone  byle  jak,  nie  poruszano 

background image

głównych bolączek itp. W rezultacie narosło wiele bardzo negatywnych zjawisk, a dyrektorzy 
zataili tę sytuację przed Radą Naczelną. Zerwanie kontraktu polega na tym, że jedna z osób. 
która  znajduje  się  w  kręgu  osób  wtajemniczonych,  ujawni  tajemnice  innym.  Łatwo  sobie 
wyobrazić, jaką to wywołuje burzę, ale też jakie zmiany musi wywoływać." (ibidem, s. 254 i 
nast.) 

Jak  widać,  przedstawione  reguły  gry  wskazuj  ą  wyraźnie,  że  gra  w  Synanonie 

znacznie odbiega od tradycyjnych sesji terapeutycznych. Sam Dederich podkreślał często (jak 
twierdzi K. Jankowski), że w Synanonie nie ma terapii, jest natomiast wychowanie. 

W  połowie  lat  sześćdziesiątych  w  Synanonie  wprowadzono  dwie  formy  terapii 

grupowej,  bardzo  zbliżone  do  tradycyjnej  postaci.  Przyjęcie  owych  form  było  potrzebne 
głównie  nowicjuszom  oraz  po  to,  by  lepiej  poznać  poszczególnych  rezydentów  Synanonu. 
Obie te formy mają postać „maratonów terapeutycznych", które w tym czasie (tj. w połowie 
lat sześćdziesiątych) były w Ameryce bardzo modne. Owe maratony terapeutyczne nazywane 
są  Synathon  (od  połączenia  stów  Synanon  i  marathon).  Jedną  z  ich  form  jest  podróż,  drugą 
zaś  rozproszenie.  Opis  tych  form  oddziaływań  terapeutycznych  przytaczam  za  K. 
Jankowskim: 

„»Podróż« trwa 48 godzin. Głównym celem tego typu doświadczenia jest dostarczenie 

uczestnikom  silnych  przeżyć  emocjonalnych,  które  pozwoliłyby  im  przeżyć  jeszcze  raz 
własne dzieciństwo, związane z nim nadzieje i rozczarowania, aż do ponownego narodzenia 
się  jako  członka  Synanonu.  W  »podróży«  bierze  udział  około  60  osób.  Odbywa  się  ona  z 
okazji  różnych  świąt,  np.  Bożego  Narodzenia,  Wielkanocy,  Nowego  Roku.  Prowadzona  jest 
przez  »przewodników«,  którzy  są  wyznaczeni  spośród  starszyzny.  »Pasażerowie«  ubierają 
siew  białe  długie  szaty.  Teren,  gdzie  odbywa  się  »podróż«,  jest  specjalnie  przystrojony  i 
oświetlony.  »Podróż«  rozbija  się  na  mniejsze  części,  których  celem  jest  wywołanie 
określonych  stanów  emocjonalnych.  »Pasażerowie«  są  zachęcani  także  do  »spowiedzi«,  do 
wyznania tajemnic, np. przyznania się do ćpania (zażywania narkotyków) w czasie pobytu w 
Synanonie. W porównaniu z normalną grą»podróż« różni się tym, że nie jest zorientowana na 
realia,  lecz  przeciwnie,  na  uwrażliwienie  uczestników,  ułatwienie  im  przeżycia  takich  uczuć 
jak  przebaczenie,  miłość,  poczucie  wspólnoty.  Jest  to  więc  przeżycie  o  charakterze  bardziej 
mistycznym niż terapeutycznym. 

»Rozproszenie«  jest  przedłużoną  formą  gry,  jednak  o  bardziej  werbalnym  niż 

emocjonalnym  charakterze.  Jego  celem  jest  rozproszenie  wątpliwości  związanych  z  decyzją 
pozostania  w  Synanonie.  »Rozproszenie«,  podobnie  jak  »podróż«,  ma  istotne  znaczenie  we 
wprowadzeniu  nowych  członków  do  społeczności,  nadaniu  nowicjuszowi  statusu  rezydenta 
itp." (ibidem, s. 268). 

Innym  przykładem  komuny  terapeutycznej  przeznaczonej  do  resocjalizacji 

przestępców  wykazujących  nasilone  cechy  psychopatyczne  jest,  założone  w  1970  r.  w 
Waszyngtonie,  Elucid  House  Community  Correction  Center.  Centrum  to  zostało 
zlokalizowane w dzielnicy murzyńskiej cieszącej się bardzo złą sławą. Na jego personel, jak i 
uczestników  składają  się  warunkowo  zwalniani  z  więzień  Murzyni  (por.  S.L.  Alderton,  M. 
Jones 1973; J. Łojak 1976). 

Podobnie  jak  wiele  innych  komun,  Elicid  House  nastawione  jest  na,  jeśli  tak  można 

powiedzieć,,,ekspansję resocjalizacyjną" na najbliższe otoczenie. Uzasadnione jest to faktem, 
ż

e  w  dzielnicy,  gdzie  centrum  to  się  znajduje,  istnieje  bardzo  spatologizowane  środowisko 

społeczne.  Ekspansja  przejawia  się  m.in.  w  regularnym  zapraszaniu  miejscowej  ludności  na 
zebrania członków Elucid House. 

Główny  punkt  ciężkości  pracy  resocjalizacyjnej  w  tej  instytucji  położony  jest  na 

nauczenie  pacjentów  samodzielnego  określania  potrzeb  oraz  na  znajdowanie  adekwatnych 
sposobów  ich  zaspokajania.  W  czasie  niemal  codziennych  posiedzeń  terapeutycznych 
pacjenci  wspólnie  z  personelem  uczą  się  właściwie  określać  zarówno  potrzeby  grupy,  jak  i 

background image

każdego  uczestnika  z  osobna.  Na  zebraniach  tych  personel  przedstawia  pacjentom  pewne 
modelowe  wzorce  zachowania,  wszelkie  zaś  uchybienia  przedstawiciele  personelu 
przedstawiają  nie  tylko  jako  wyłączną  winę  opornych  na  resocjalizację  pacjentów,  lecz 
również  jako  niedociągnięcia  metody  pracy  z  nimi.  Taka  samokrytyka  ma  za  zadanie 
wzbudzić potrzebę podobnych „rachunków sumienia" u pacjentów. 

Rozpowszechnienie  się  społeczności  terapeutycznych  we  współczesnym  świecie 

stworzyło  potrzebę  prowadzenia  kompleksowych  badań  nad  skutecznością  tej  formy 
oddziaływań  psychokorekcyjnych.  Prezentację  takich  badań  w  odniesieniu  do  resocjalizacji 
psychopatów przedstawił J. Łojak (1976). Z jego przeglądu wynika, że komuny terapeutyczne 
nie  zawsze  i  w  odniesieniu  nie  do  wszystkich  przypadków  psychopatycznych  stanowią 
właściwą  formę  oddziaływań  psychokorekcyjnych,  niemniej  jednak  są  one,  jak  dotąd, 
metodami najskuteczniejszymi. 
 
 
 

ROZDZIAŁ IV 

 

Przykłady zastosowania ekonomii punktowej 

w resocjalizacji 

 

Ogólne reguły stosowania ekonomii punktowej 

 

Patrząc  na  panoramę  zakładów  resocjalizacyjnych  stosujących  zasady  ekonomii 

punktowej,  za  najbardziej  ewidentną  cechę  tych  placówek  można  uznać  fakt  ich  ogromnej 
różnorodności. W każdym z takich zakładów istnieje inny regulamin przyznawania punktów, 
inny system preferencji czynności podlegających nagrodom i karom czy wreszcie specyficzny 
system realizacji nagród i kar.     

Zróżnicowanie  placówek  resocjalizacyjnych  wypływa  niejako  w  sposób  naturalny  z 

faktu  niepowtarzalności  materiału  ludzkiego,  poddawanego  w  danym  zakładzie  procesowi 
resocjalizacji,  jak  i  z  odrębności  „filozofii"  uzasadniającej,  jakie  cechy  są  w  życiu 
najważniejsze, a także jakie drogi są najlepsze w osiąganiu doskonałości.  

Wartość  ekonomii  punktowej  jest  nie  do  przecenienia  w  organizacji  oddziaływań 

resocjalizacyjnych  we  współczesnym  świecie,  Pozwala  ona  bowiem  zyskać  każdemu 
zakładowi niepowtarzalność wyrażającą się w sposobie kładzenia nacisków na poszczególne 
rodzaje  zachowań,  jak  i  na  dobór  odpowiednich  wzmocnień.  Dzięki  temu  zerwana  została 
ponura  sztampowość  atmosfery  tradycyjnego  zakładu  resocjalizacyjnego,  czyniąca  każdą 
placówkę resocjalizacyjna podobną do innej. 

Należy  przy  tym  podkreślić,  że  wspomniana  wyżej,  absolutnie  niezbędna  we 

współczesnym  systemie  oddziaływań  resocjalizacyjnych  różnorodność  poszczególnych 
zakładów  nie  wyklucza  równocześnie  możliwość  wpływu  na  ich  funkcjonowanie.  Wręcz 
przeciwnie  —  istotą  nowoczesnego  funkcjonowania  placówki  resocjalizacyjnej  jest  jej 
otwarcie na potrzeby społeczne, stąd też zakład resocjalizacyjny przyjąć musi o wiele większą 
giętkość  struktur  organizacyjno-porządkowych  w  porównaniu  z  tradycyjnie  zorientowanym 
więzieniem czy zakładem poprawczym. Wpływ na stałe doskonalenie pracy resocjalizacyjnej 
zakładu, opartej na ekonomii punktowej, odbywa się na kilka sposobów. 

Po  pierwsze,  przez  obowiązek  stałego  dyskutowania  i  udoskonalania  realizowanego 

systemu punktowego. Przy  czym jest to dyskusja prowadzona przez personel wychowawczy 
oraz wychowanków. Warto bowiem podkreślić, że do istoty oddziaływań  resocjalizacyjnych 

background image

opartych na ekonomii punktowej należy zaakceptowanie zasad przyznawania punktów przez 
wychowanków. 

Po  drugie,  na  temat  obowiązującego  w  danym  zakładzie  programu  oddziaływań 

resocjalizacyjnych  wypowiadają  się  z  reguły  różnego  rodzaju  eksperci  z  zewnątrz  zakładu, 
powoływani  zarówno  przez  kierownictwo  danej  placówki  (na  wniosek  zespołu 
wychowawców), jak też, w miarę potrzeby, przez jednostkę finansującą dany zakład. 

Inną  jeszcze  drogą  wpływania  na  formy  działalności  zakładu  jest  możliwość 

przejmowania  różnego  rodzaju  programów  specjalnych  opracowanych  przez  przedstawicieli 
placówek  akademickich,  znakomitych  praktyków  i  entuzjastów  pracy  resocjalizacyjnej. 
Podstawowym  zaś  sposobem  włączania  danego  programu  w  rytm  funkcjonowania  zakładu, 
dla którego został on opracowany, jest akceptacja personelu wychowawczego. Zanim jednak 
metody  oddziaływania  resocjalizacyjnego  oparte  na  przesłankach  ekonomii  punktowej 
zostaną  wcielone  w  życie,  przed  zespołem  wychowawców  stoi  kilka  podstawowych  zadań, 
których  spełnienie  zadecyduje  właśnie  o  specyficznej  atmosferze  wychowawczej  każdego 
zakładu resocjalizacyjnego. 

Przede wszystkim rada pedagogiczna (używając naszych określeni rozstrzygnąć musi, 

co  i  w  jaki  sposób  nagradzać,  a  także,  co  i  w  jaki  sposób  karać.  Zagadnienie  to  jest 
najtrudniejsze,  na  ogół  bowiem  każdy  z  nas  ma  swój  ą  własną,,filozofię"  dotyczącą  stopnia 
ważności  różnych  przejawów  zachowania  (zarówno  pozytywnych,  jak  i  negatywnych).  W 
toku  zaś  dyskusji  musi  powstać  hierarchicznie  ustrukturalizowana  lista  względnie 
jednorodnych  objawów  zachowania,  za  które  wychowanek  otrzyma  nagrody  oraz  takich,  za 
które zostanie ukarany. 

Pierwsze  programy  terapii  behawioralnej  stosowanej  w  zakładach  resocjalizacyjnych 

były  dosyć  sztywne,  starając  się  bowiem  uniknąć  sporów  między  członkami  personelu 
wychowawczego  na  temat  tego,  która  z  cech  jest  ważniejsza  dla  procesu  socjalizacji,  nie 
dokonywano  hierarchizacji  poszczególnych  przejawów  zachowania,  ustalono  jedynie  listę 
pozytywnych  i  negatywnych  cech,  tzn.  takich,  za  które  wychowanek  otrzymywał  nagrody  i 
kary. 

Tym  sposobem  dochodziło  do  „specjalizacji"  niebezpiecznych  dla  prawidłowego 

procesu  wychowania.  Ktoś  np.  mógł  się  dobrze  nauczyć  gier  sportowych  (za  które 
otrzymywał  tę  samą  liczbę  punktów,  co  ktoś  inny  za  postępy  w  nauce  szkolnej)  i  tym 
sposobem mógł „dać sobie spokój" z wysiłkami na innym polu. 

Obecnie  —  jak  już  wspomniałem  —  stosuje  się  rozróżnienie  stopnia  ważności 

poszczególnych cech zachowania wychowanka Rozróżnienie to przejawiać się może w trzech 
postaciach.  Po  pierwsze,  za  jedno  zachowanie  wychowanek  otrzymuje  więcej  punktów,  za 
inne mniej, np. za wysoką ocenę w szkole 10 punktów, natomiast za umycie zębów l punkt. 
Po  drugie,  jedne  punkty  są  bardziej  wartościowe  (przy  równej  ich  liczbie),  inne  mniej. 
Wreszcie  po  trzecie,  postaci  zachowania,  na  które  rada  pedagogiczna  zechce  zwrócić 
szczególną  uwagę  ,,rozpisane"  są  na  elementy  proste.  Dzięki  szczegółowej  liście  cech 
dotyczących najbardziej  istotnych (zdaniem wychowawców) form aktywności, za te  właśnie 
formy zachowania podopieczny otrzymuje większą liczbę punktów (pomimo że każda cecha 
skalowana i punktowana jest w ten sam sposób). 

Przykładem  tego  ostatniego  typu  rozwiązania  jest  system  codziennej  oceny 

wychowanka stosowany w Youth Treatment Center w Birmingham (Wielka Brytania). Ocena 
zachowania  oparta  jest  na  ośmiu  listach,  z  których  każda,  bardziej  lub  mniej  szczegółowo 
określa  zachowanie  wychowanka  w  zakresie  określonej  sfery  aktywności  (zestaw  list 
zamieszczony został w aneksie). 

Wszystkie uwzględnione w listach cechy określane są według pięciostopniowej skali, 

tj. od O do 4. Skala ta prezentuje się następująco (w zależności od opisywanej cechy): O —
okropny, nie do zaakceptowania, nigdy nie występujący; l — słaby, trudny, przesadny, rzadki; 

background image

2  —jako  taki,  wymagający  jeszcze  nieco  poprawy,  czasami;  3  —  dobry,  wystarczający,  nie 
stwarzający  często  problemów  i  4—  wspaniały,  ponadprzeciętny,  zawsze.  Po  zakończeniu 
każdego dnia, z chwilą gdy wychowanek udaje się na nocny spoczynek, sporządza się ogólny 
bilans  ,,zarobionych"  przezeń  punktów  na  specjalnym  blankiecie  (przykład  blankietu  w 
aneksie). 

Bardzo  ważnym  elementem  w  praktyce  terapii  behawioralnej  są  dokumenty  (znaki, 

symbole) „zarobionych" przez wychowanka punktów, a więc: żetony, karty (podobne do kart 
kredytowych) czy wreszcie specjalnie drukowane bony (przypominające banknoty). 

Owe dowody poświadczające ilość zdobytych punktów w żadnym wypadku nie służą 

usprawnieniu  rozliczeń  pomiędzy  personelem  a  wychowankiem,  wręcz  przeciwnie,  w 
poważnym  nawet  stopniu  utrudniają  cały  system  owych  rozliczeń  i  dlatego  też  niektóre 
programy  nie  wprowadzaj  ą  żadnych  dowodów  poświadczających  liczbę  posiadanych 
punktów. 

Codziennie  rano,  wieczorem  czy  raz  na  tydzień  (po  podsumowaniu  przez  personel 

wychowawczy) wychowanek dowiaduje się ile punktów „zarobił" i za co bądź ile i dlaczego 
stracił.  Niekiedy  stosowane  są  specjalne  zeszyciki  rozdawane  każdemu  podopiecznemu  (coś 
w  rodzaju  studenckich  indeksów  czy  dzienniczków  ucznia),  w  które  każda  uprawniona  do 
tego  osoba  z  personelu  opiekuńczego  wpisuje  punkty.  Spotkać  także  można  specjalne 
prostokątne kartoniki w kształcie biletów miesięcznych, na których wycinane są specjalnymi 
dziurkaczami znaki świadczące o liczbie „zarobionych” punktów. 

Najczęściej jednak dowodem uzyskanych punktów są żetony przypominające monety 

lub  bony  naśladujące  banknoty.  Stąd  też  potoczna  angielska  nazwa  terapii  behawioralnej 
stosowanej  w  praktyce  brzmi:  token  economy,  co  dosłownie  oznacza  „ekonomia  żetonów" 
(bonów). Popularność tej formy dowodów w różnego rodzaju programach resocjalizacyjnych 
wypływa  z  faktu,  że  wskaźniki  punktów  uzyskanych  za  dobre  sprawowanie  pozostają  w 
najbliższym  związku  z  dowodami,  jakie  funkcjonują  w  realnym,  codziennym  życiu,  czyli  z 
pieniędzmi.  Dzięki  niej  wychowanek  jest  przysposabiany  nie  tylko  do  zabiegania  o  jak 
najlepszą  zapłatę  za  swe  wysiłki,  lecz  także  uczy  się  oszczędzania,  planowania  wydatków. 
Jednymi słowem nabiera dojrzałego stosunku do pieniądza.          

Stosowane w programach resocjalizacyjnych żetony i bony są z reguły zróżnicowane 

na  dwa  sposoby:  po  pierwsze,  ze  względu  na  nominał,  po  drugie,  ze  względu  na  rodzaj.  To 
drugie  rozróżnienie  bywa  szczególnie  przydatne  przy  wspomnianym  wyżej  rozróżnieniu 
punktów na bardziej i mniej wartościowe. I tak np. za odpowiedni liczbę żetonów w kolorze 
złotym  wychowanek  może  udać  się  do  domu  lub  do  miasta,  podczas  gdy  żetony  mniej 
wartościowe,  np.  srebrne  czy  miedziane,  upoważniają  do  ,,zakupu"  mniej  atrakcyjnych 
przywilejów. Przy rozróżnieniu punktów na mniej wartościowe stosuje się zwykle zamiennik 
tych  mniej  wartościowych  (miedzianych  czy  niklowych)  na  srebrne  lub  złote.  W  przypadku 
zaś braku rozróżnienia rodzajów punktów różne kolory lub kształty żetonów, podobnie jak i 
w przypadku monet, oznaczaj ą różnice nominału.  

Częściej  jednak  w  praktyce  ekonomii  punktowej  stosowane  są  bony,  na  których 

wypisuje  się  nazwiska  wychowanków  (co  zapobiega  wzajemnemu  podkradaniu  sobie 
dowodów „zarobionych" punktów). Dla ilustracji zamieszczam wizerunek bonu różniący się 
od innych kolorem (nikiel), znamionujący rodzaj aktywności (kontakty społeczne) i nominał 
(5 punktów), z równoczesnym zaznaczeniem nazwiska wychowanka, nazwiska przyznającego 
punkty pracownika, daty i zadania, za które wychowanek otrzymał ten „banknot". 
 
                                 ()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()() 
 

()                                                                              () 

                                       

()   

   

5

  

                                                          NIKIEL   

()

   

                                 () 

   

KONTAKTY

 

() 

background image

 

                   

()

 

5

                           

()

 

 

 

()                                  

SPOŁECZNE 

() 

 

                      ()  

Wychowanek........... 

() 

 

()    

Pracownik 

() 

 

()   

(wychowawca)......... 

() 

 

() 

Data.......................... 

5    ()   

 

 

 ()   

Zadanie

.................. 

() 

           ()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()()() 

 

Przykład bonu stosowanego w praktyce terapii behawioralnej 

(wg.D.LLogana1970). 

 

Ponieważ  jednak  kradzieże  różnego  rodzaju  wskaźników  uzyskanych  punktów 

zdarzają  się  nawet  wtedy,  gdy  żetonów  czy  bonów  zdobytych  nielegalną  drogą  nie  można 
wykorzystać  (np.  ze  złośliwości),  nie  należy  nigdy  wydawać  żadnych  dowodów  bez 
odnotowania tego faktu w specjalnych formularzach, dzięki czemu, pomimo kradzieży żetonu 
czy bonu, wychowanek nie traci zdobytych punktów. 

Obok omawianych sposobów ustalania, za co i w jaki sposób przyznawane są punkty, 

do  najważniejszych  kwestii  w  zakresie  organizacji  programu  resocjalizacji  według  zasady 
ekonomii  punktowej  należą  wzmocnienia,  czyli  ustalenie,  co  wychowanek  otrzyma  w 
nagrodę za dobre zachowanie, wyrażone liczbą nagromadzonych przezeń punktów. 

Przystępując  do  opracowania  listy  nagród  należy  na  wstępie  rozstrzygnąć,  czy 

wprowadzamy równocześnie listę kar, czy też nie (traktując jako karę brak nagrody). To, czy 
opracujemy dwie, czy też jedną listę, zależy od przyjętej „filozofii", czyli od poglądu na rok 
kary w wychowaniu. 

Każdy  praktyk  w  dziedzinie  resocjalizacji  wie,  że  nie  każda  kara  jest  skuteczna, 

czasami  nawet  wywiera  ona  skutek  odwrotny,  stąd  też  wiele  programów  resocjalizacyjnych 
bierze  pod  uwagę  tylko  nagrody.  Sprawa  ta  jednakże  nie  jest  całkowicie  jasna,  bo  z  jednej 
strony  brak  nagrody  w  subiektywnym  odczuciu  wychowanka  może  być  niejednokrotnie 
dotkliwszą  karą  niż  kara  określona  regulaminem,  z  drugiej  zaś  strony,  nawet  w  przypadku 
osobników  psychopatycznych,  wobec  których  —jak  wiadomo  —  kary  są  szczególnie 
nieskuteczne (por. dla przykładu J. Reykowski 1968), pewien rodzaj kary, a mianowicie kary 
pieniężne  (a  za  takie  właśnie  należałoby  uznać  kary  wymierzane  w  ramach  ekonomii 
punktowej),  działają  równie  skutecznie  jak  na  osobników  normalnych  (por.  F.  Schmank 
1970), 

Na  dobrą  więc  sprawę,  w  świetle  współczesnej  wiedzy  psychologicznej,  nie  ma 

jednoznacznych przeciwwskazań dla stosowania w resocjalizacji listy ściśle określonych kar, 
a to, czy lista takowa zostanie w danym zakładzie opracowana, czy też nie, zależy w dużym 
stopniu  od  osobistego  wyczucia  większości  członków  zespołu  wychowawczego  (rady 
pedagogicznej). 

Lista  wzmocnień,  czyli  przedmiotów  i  czynności,  które  można  kupić  za  zarobione 

punkty,  może  obejmować  wszystkie  atrakcyjne  dla  wychowanka  przywileje  i  przedmioty, 
które nie budzą zastrzeżeń ze względu na wartość wychowawczą. Mogą  więc znajdować się 
na niej przeróżne kosmetyki, garderoba, łakocie, a także wizyty w domu i wyjścia do miasta. 
Niektóre zakłady stosują nawet takie rozwiązanie, iż nowo przybyły wychowanek otrzymuje 
„za  darmo"  jedynie  pustą  celę  wyposażoną  w  łóżko  z  materacem,  drelichy  więzienne, 
podstawowe przybory toaletowe oraz wyżywienie. Wszystkie zaś dodatki dotyczące zarówno 

background image

urządzenia  celi  (np.  pościel,  dywan,  telewizor  itp.),  ubrania,  polepszenia  jadłospisu  (o 
przystawki  i  desery)  itp.  wychowanek  musi  sobie  ,,kupić"  za  zarobione  punkty.  Najczęściej 
zakłady  resocjalizacyjne  oparte  na  zasadach  token  economy  posiadają  dobrze  zaopatrzone 
kantyny, w których artykuły atrakcyjne dla wychowanków mają ceny wyrażone w punktach. 

Artykuły i przedmioty osobistego użytku, jak np. kosmetyki czy odzież, kupowane są 

„na  zawsze",  natomiast  przedmioty  trwałego  użytku,  jak  rowery,  motorowery,  sprzęt 
wędkarski,  sportowy,  radioodbiorniki,  telewizory,  przedmioty  z  zakresu  wyposażenia 
mieszkań itp. wychowankowie mogą wypożyczać za odpowiednią liczbę punktów. 

Czasami  stosuje  się  wymianę  uzyskanych  przez  wychowanka  punktów  na  pieniądze. 

Umożliwiaj ą one zakupy w domach sprzedaży wysyłkowej na zasadzie podobnej do tego, jak 
czyni  to  człowiek  pozostający  na  wolności.  Przy  czym  wychowanek  nie  musi  wydawać 
zarobionych  pieniędzy  do  końca,  jeśli  chce,  może  je  oszczędzać,  przeznaczyć  na 
poważniejsze  zakupy  lub  na  „wypiskę".  Często  stosuje  się  także  system  pożyczkowo-
kredytowy. 

Szczególnego rodzaju wzmocnieniem są atrakcyjne dla wychowanka czynności, takie 

jak  np.  wyjście  do  miasta,  przyjmowanie  przyjaciół  z  zewnątrz,  gry  sportowe  itp.  Każda  z 
tych czynności jest „do kupienia" i ze względu zaś na atrakcyjność z reguły posiada wysoką 
cenę. 

Jako ciekawostkę można przytoczyć, że w niektórych programach resocjalizacyjnych 

znajdują  odbicie  warunki  typowe  dla  społeczeństwa  wolnorynkowego.  Oto  np.  w  zakładzie 
dla upośledzonych umysłowo młodocianych (M.W. Welch, J.W. Gist 1974) jednym z typów 
wzmocnień  była  możliwość  ,,kupienia"  sobie  przynależności  do  ubezpieczalni.  Dawało  to 
wychowankowi  możliwość  ,,zarabiania"  średniej  przychodów  punktowych  z  ubiegłego 
„okresu płatniczego" w czasie, gdy lekarz zakładowy stwierdzi u niego chorobę. 

Spotkać  można  takie  zakłady,  w  których  na  liście  opłacanych  przez  wychowanka 

czynności  znajduje  się  nie  tylko  wizyta  u  lekarza,  lecz  także  i  dłuższa  niż  15  minutowa 
rozmowa z psychologiem, a nawet z kapelanem więziennym ( rozmowy z tymi „inżynierami 
dusz ludzkich" są bezpłatne do 15 minut). Widać tu chyba najwyraźniej zasadę, że „wszystko 
kosztuje" i „czas to pieniądz". 

Dla  ilustracji  przytaczam  poniżej  jedną  z  najkrótszych  list  przywilejów  do  kupienia 

Jaką  znam  (E.L.  Philipsa  1978),  stosowaną  w  szeroko  dzisiaj  znanej,  niejako  wzorcowej 
placówce resocjalizacyjnej dla lekko wykolejonej młodzieży w Kansas, zwanej Achievement 
Place. 
 
Przywileje i udogodnienia uzyskiwane na tydzień — cena w punktach 
Kieszonkowe ................................................................... 1000 
Rower .............................................................................. 1000 
Telewizor (kolorowy) ...................................................... 1000 
Gry ................................................................................... 1000 
Sprzęt muzyczny ............................................................... 500 
Dodatkowe wyżywienie, przystawki, łakocie ................... 500 
Pozwolenie na wyjście do miasta ........................................ 1000 
Pozwolenie na nieprzestrzeganie capstrzyku ....................... 1000 
Pozwolenie na wizytę w domu po zajęciach szkolnych ...... 1000 
 
Rodzaje zachowania, za które wychowanek traci punkty 
 
Złe oceny szkolne 

 

 

500-1000 pkt. za każdą ocenę 

Agresywne „odżywki" 

 

20-50 pkt. za każdą 

Zapomnienie umycia rąk 

background image

przed posiłkiem 

 

 

100-5000 pkt. za każdy posiłek 

Kłótnie 

 

 

 

300 pkt. za każdą 

Nieposłuszeństwo 

 

 

100-1000 pkt. za każdy przypadek 

Spóźnianie się  

 

 

10 pkt. za każdą minutę 

Nieprzyzwoite reakcje 

 

50-100 pkt. za każdą 

Niedbała postawa 

 

 

50 pkt. za każdą. 

Wypowiedzi niegramatyczne  

20-50 pkt. za każdą 

Kradzieże 

 

 

 

1000 pkt. za każdą. 

 

Na  Wyspach  Brytyjskich  spotkałem  przypadki  stosowania  indywidualnych 

programów  resocjalizacyjnych,  polegających  na  tym,  iż  każdy  wychowanek  miał  do 
pokonania  trudności  różnego  stopnia  (ustalane  na  podstawie  oceny  jego  możliwości)  w  celu 
zdobycia upragnionych przedmiotów czy przywilejów. Tym sposobem, aby np. dostać do celi 
telewizor, jeden wychowanek musi „zapłacić" 50 punktami, inny zaś 30, a jeszcze inny 10. 

Osobiście  nie  zalecam  takiego  rozwiązania,  zawsze  bowiem  budzi  ono  wśród 

wychowanków  (którzy  bardzo  często  nie  mają  zrozumienia  dla  obniżonych  możliwości 
swych kolegów, uważając, że ich nieudolne zachowanie jest dowodem albo ,,zgrywania się", 
albo też nabierania personelu na swe rzekomo mniejsze możliwości) poczucie zawiści i chęci 
odwetu  za  to  niby  cwaniactwo.  Dlatego  też  uważam,  że  daleko  lepiej  jest  dobierać  do  grup 
wychowawczych  i  zakładów  resocjalizacyjnych  wychowanków  o  zbliżonych  (podobnych) 
możliwościach i stosować wobec nich jednolity system wymagań. 

Na  zakończenie  pragnę  jeszcze  przedstawić  kilka  przykładów  programów 

resocjalizacyjnych,  starających  się  wyeliminować  (lub  raczej  zmniejszyć  do  niezbędnego 
minimum) negatywne skutki terapii behawioralnej w resocjalizacji. 

W  swych  poprzednich  pracach  poświęconych  temu  tematowi  pisałem  obszerniej  o 

słabych  stronach  tej  formy  oddziaływań  wychowawczych,  obecnie  wspomnę  tylko  o 
najważniejszym  mankamencie,  a  mianowicie  o  tym,  że  terapia  behawioralna  w  klasycznej 
postaci  sprowadza  cały  proces  wychowania  do  poziomu  płynących  z  zewnątrz  wzmocnień, 
doprowadzając  jedynie  do  niższego,  heteronomicznego  stadium  reakcji  moralnych. 
Prawdziwa  zaś  struktura  poczuć  moralnych  tkwi,  jak  wiadomo,  w  ich  autonomiczności,  w 
zakorzenionej  głęboko  w  psychice  człowieka  (zinternalizowanej)  potrzebie  bycia  dobrym  i 
czynienia dobra. 

Stosowane  w  wielu  współczesnych  programach  resocjalizacyjnych,  opartych  na 

przesłankach  token  economy,  sposoby  zapobiegające  negatywnym  skutkom  terapii 
behawioralnej można podzielić na trzy uzupełniające się grupy. 

Po pierwsze, stosowanie ekonomii punktowej wespół z innymi metodami oddziaływań 

resocjalizacyjnych.  Najczęściej  jako  ważne  uzupełnienie  ekonomii  punktowej  stosuje  się 
regularne posiedzenia terapii grupowej, które z istoty swej niejako zmuszaj ą uczestników do 
bardziej  wnikliwej  oceny  swego  postępowania.  Dosyć  często  obok  terapii  grupowej  stosuje 
się  różne  formy  terapii  indywidualnej,  rozumianej  dosyć  szeroko:  od  rzadziej  obecnie 
stosowanej  psychoanalizy,  po  regularne  rozmowy  indywidualne  z  psychologiem  lub  innym 
członkiem  personelu.  W  Youth  Treatment  Center  w  Birmingham  np,  każda  strata  przez 
wychowanka  więcej  niż  10  punktów  powoduje  automatycznie  „indywidualną  sesję"  z 
opiekunem,  w  czasie  której  wychowanek  zobowiązany  jest  dokładnie  przeanalizować  swe 
negatywne zachowanie, określając jego pobudki i różne formy przejawów, nie tylko te, które 
stały się przyczyną utraty punktów. 

Drugim  sposobem  likwidacji  negatywnych  skutków  długotrwałego  stosowania 

ekonomii  punktowej  są  różne  modyfikacje  postępowania,  aby  maksymalnie  wyeliminować 
sztuczność wynikającą z regularności wzmocnień i wysokości nagród. 

background image

Jedną  z  takich  metod  jest  np.  dosyć  często  stosowany  w  USA  system  ABAB,  czyli 

niezależne  od  siebie  oceny  zachowania  ucznia  w  szkole  (Academic  Behavior),  dokonywane 
przez  nauczyciela  i  przez  uczniów  Ocena  ogólna  powstaje  w  wyniku  dyskusji  rozbieżności 
pomiędzy przesłankami, stanowiącymi podstawy oceny obu stron. 

Do  innych  ciekawych  prób  modyfikacji  ekonomii  punktowej  należy  metoda 

wprowadzona we wspomnianym już ośrodku dla lekko wykolejonej młodzieży w Kansas. W 
placówce  tej  (funkcjonującej  na  zasadzie  grup  rodzinnych)  stosuje  się  zasadę  przyznawania 
punktów  przez  wybieranych  spośród  wychowanków  ,,menadżerów".  Ocena  zaś  nowych 
„kierowników"  odbywa  się  na  posiedzeniu  grupy  wraz  z  ,,rodzicami",  kiedy  to  obok 
rozliczenia aktualnych „kierowników” wybiera się nowych. 

Trzecią wreszcie drogą zapobiegania negatywnym skutkom długotrwałego stosowania 

ekonomii  punktowej  jest  konsekwentne  stosowanie  tej  metody  tylko  dla  inicjacji 
pozytywnych reakcji wychowanków, a następnie stopniowe jej eliminowanie. 

Przy  tej  okazji  warto  podkreślić,  że  ekonomia  punktowa  najczęściej  łączona  jest  z 

progresywnym  systemem  organizacji  społecznej  zakładu.  Stosowanie  takiego  połączenia 
umożliwia  stopniową  eliminację  ekonomii  punktowej  w  miarę  osiągania  przez  wychowanka 
kolejnych stopni uprzywilejowania. 

Przykładem  tego  typu  rozwiązań  może  być  ,,rodzinny"  dom  dla  lekko  wykolejonej 

młodzieży  w  Londynie,  zwany  Orchardlodge,  gdzie  wychowankowie  podzieleni  są  na  trzy 
grupy  w  zależności  od  postępu  resocjalizacji.  Poziom  najniższy  polega  na  rozliczeniu 
dziennym — każdego dnia wychowankowie otrzymują swe punkty, za które w następnym już 
dniu mogą „kupić" niektóre przywileje, łakocie lub inne atrakcyjne produkty. Stopień wyższy 
to tygodniowy system rozliczeń, polegający na tym, że wychowanek czeka na swe punkty aż 
do  piątkowego  popołudnia.  Wreszcie  trzeci  poziom  to  tzw.  Contract  System,  gdzie 
wychowanek nie podlega już ekonomii punktowej, zachowując uprzednio zdobyte przywileje 
i  możliwości  „zakupów".  Jeśli  zaś  jego  zachowanie  pogorszy  się,  zostanie  on  cofnięty  na 
najniższy poziom. 

Przedstawione  powyżej  sposoby  likwidacji  negatywnych  skutków  ekonomii 

punktowej  stanowią—jak  można  przypuszczać  —  dostatecznie  uzasadnione  zabezpieczenie 
przed  tym,  aby  sztucznie  nieco  stworzone  ,,impulsy  resocjalizacyjne"  nie  dały  czegoś  w 
rodzaju cieplarnianej atmosfery, poza którą właściwe zachowanie wychowanka byłoby trudne 
do utrwalenia. 

Należy  zatem  mieć  przede  wszystkim  na  uwadze  to,  że  metody  ekonomii  punktowej 

tylko  wtedy  spełniaj  ą  pozytywną  rolę  w  procesie  resocjalizacji,  gdy  zostaną  wykorzystane 
jako element inicjujący proces resocjalizacji, a nie jako jego główny i jedyny motor. 
 
 

Organizacyjne formy zastosowania ekonomii punktowej 

w resocjalizacji 

 

Ze  względu  na  główne  formy  organizacyjne  oddziaływania  resocjalizacyjnego 

opartego  na  zasadach  terapii  behawioralnej,  można  podzielić  je  na  cztery  grupy:  szkoły, 
obozy letnie, zakłady resocjalizacyjne i oddziaływania ambulatoryjne. 
 

Szkoły 

 

Spośród  wielu  amerykańskich  programów  resocjalizacyjnych  opartych  na 

wykorzystaniu  szkolnego  procesu  dydaktycznego  do  celów  wychowania  nieletnich 
przestępców za najciekawszy, a zarazem najkonsekwentniej oddający istotę nowego podejścia 
do  organizacji  zajęć  szkolnych,  należy  uznać  program  opracowany  przez  Uniwersytet  w 

background image

Waszyngtonie,  nazywany  Experimental  Education  Unit  (EEU).  Jest  on  przeznaczony  nie 
tylko  dla  dzieci  z  zaburzeniami  emocjonalnymi,  ale  również  z  innymi  defektami  i 
odstępstwami  od  normy  (chodzi  tu  o  dzieci  głuche  i  niedosłyszące,  niedorozwinięte.  kalekie 
itp.).  Program  ten  skupia  więc  całokształt  problematyki  pedagogiki  specjalnej.  Nastawiony 
jest na resocjalizację i rewalidacją dzieci w wieku od 2-6 do 21 lat.                          

Budynek,  w  którym  odbywają  się  zajęcia  zgodne  z  tym  programem,  ma  41  tyś.  stóp 

powierzchni (12 456,80 m2). Składa się z 14 klas, które dzielą się na większe, przeznaczone 
dla  dzieci  o  mniejszym  stopniu  nasileni  zaburzeń  (liczebność  większych  klas  wynosi  18 
osób),  oraz  mniejsze,  w  których  uczą  się  dzieci  sprawiające  większe  trudności  w  procesie 
resocjalizacji  i  rewalidacji  (liczebność  tych  klas  sięga  12  osób).  Ogółem  w  całym  budynku 
szkolnym mieści się 160-170 osób.                                             

Każda klasa (sala lekcyjna) podzielona jest (bez fizycznej przegrody) na dwie części. 

Jedna  część,  wyposażona  w  stoły  i  krzesła,  służy  do  nauki,  druga  zaś  do  rysowania, 
malowania, zajęć praktycznych itp. W klasach szkoły średniej o profilu zawodowym znajdują 
się  ponadto  różne  przyrządy  do  nauki  zawodu  oraz  liczne  sprzęty  gospodarstwa  domowego. 
Każda klasa ma własny teren rekraacyjny. 

Wejście  do  każdej  klasy  znajduje  się  od  strony  wielkiego  holu  Przed  nim  są  dwa 

pokoje  oddzielone  od  klasy  jednokierunkowymi  przesłonami:  jedno  z  tych  pomieszczeń 
stanowi  kancelarię  nauczyciela,  drugie  (większe)  jest  pokojem  obserwacyjnym, 
przeznaczonym  dla  studentów  i  nauczycieli  kształcących  się  w  stosowaniu  metod 
propagowanych przez EEU. 

Budynek  wyposażony  jest  we  własny  obwód  telewizyjny.  Ultranowoczesny  telektem 

umożliwia połączenie się ze wszystkimi salami. Do celów analiz naukowych każdą czynność 
dziecka  można  filmować.  Programowaniu  indywidualnych  oddziaływań  służą  komputery, 
które,  obliczając,  jakie  metody  są  w  danym  wypadku  najskuteczniejsze,  dostarczają 
jednocześnie  wskazówek  co  do  kierunku  dalszego  postępowania  z  dzieckiem.  W  miarę 
dofinansowywania programu EEU przewiduje się zainstalowanie całego zestawu komputerów 
nastawionych również na opracowanie całościowych programów postępowania. 

Celem  programu  EEU  jest  zdobycie  możliwie  najlepszych  informacji  na  temat 

czynników  warunkujących  efektywność  procesu  dydaktycznego.  Dane  te  uzyskuje  się  w 
wyniku  badania  objawów  towarzyszących  procesowi  uczenia  się  przy  zastosowaniu 
nowoczesnej  procedury  pomiarów  i  techniki  rejestracji.  Pozwalają  one  na  poszerzenie 
dotychczasowej wiedzy o procesie uczenia się. 

Całokształt  programu  EEU  składa  się  z  trzech  programów  szczegółowych: 

badawczego, kształcenia nauczycieli i organizacyjnego. 

Najbardziej rozbudowany jest program badawczy. Ma on największe znaczenie, gdyż 

określa,  co  w  procesie  resocjalizacji  i  rewalidacji  jest  bardziej,  a  co  mniej  skuteczne. 
Realizuje  go  kilka  zespołów.  Opiera  się  on  na  uprzednio  opracowanym  programie  zwanym 
Convergence  Technique,  który  zawierał  przykład  operacyjnych  rozwiązań  w  organizacji 
programów głównych (ramowych), działowych i indywidualnych (L.M. Carrese, C.G. Baker 
1967). 

Poszczególne  zespoły  badawcze  specjalizują  się  w  różnych  aspektach  stosowania 

procedury  warunkowania  sprawczego.  Są  to  następujące  zespoły:  zespół  badań  nad 
sposobami komunikowania się przeznaczony do usprawniania procesu nauki dzieci głuchych 
i  niedosłyszących;  zespół  badań  nad  resocjalizacją  dzieci  przedszkolnych;  zespół  badań  nad 
usprawnieniem  nauki  szkolnej;  zespół  badań  nad  wyznacznikami  społecznego  zachowania 
młodzieży  zaburzonej  emocjonalnie  oraz  przejawiającej  różnego  rodzaju  odchylenia  od 
normy  (zarówno  pod  względem  umysłowym,  jak  i  fizycznym);  zespół  badań  nad 
stosowaniem  instrumentów  w  procesie  resocjalizacji  i  rewalidacji  (np.  filmu,  technik 
audiologicznych,  komputerów  itp.);  zespół  badań  nad  nauką  zawodu.  Zadaniem  tych 

background image

zespołów składających się z różnych specjalistów jest systematyczne dostarczanie informacji 
na temat kierunków i szczegółowych metod pracy z poszczególnymi dziećmi. 

Drugi  program,  program  kształcenia  nauczycieli,  powstawał  w  miarę  stwierdzania 

skuteczności  ogólnych  założeń  EEU  oraz  praktycznych  korzyści  stosowania  metod 
warunkowania  instrumentalnego  w  procesie  dydaktycznym.  Kształcenie  nauczycieli  w 
ramach  EEU  zaczęło  się  jesienią  1967  r.  na  zlecenie  centralnych  władz  oświatowych  (N.I. 
Haring 1971 ). 

Głównym celem tego kształcenia jest dostarczenie specjalistów w zakresie stosowania 

metod terapii behawioralnej w szkole, którzy staliby się instruktorami nauczycieli w różnych 
szkołach stanowych i prywatnych, i tym samym rozpowszechnialiby postęp pedagogiczny. 

Kształcenie  nauczycieli  w  ramach  programu  EEU  trwa  dwa  lata,  W  pierwszym  roku 

nauczyciele  zapoznają  się  z  ogólnymi  koncepcjami  pracy  oraz  z  teoretycznymi  podstawami 
stosowanych  metod,  a  następnie  pod  ścisłą  kontrolą  prowadzą  zajęcia  z  zastosowaniem 
różnego  rodzaju  technik  behawioralnych.  W  drugim  roku  prowadzą  zajęcia  samodzielnie, 
kontrolowani sporadycznie. 

W  czasie  dwuletniego  kursu  nauczyciel  powinien  przyswoić  sobie  następujące 

umiejętności:  umiejętność  określenia  problemów  behawioralnych  (tj.  negatywnych  form 
zachowania  się  dziecka);  umiejętność  ustalania  środków  zaradczych,  tzn.  programowania 
odpowiedniego  systemu  warunkowania  instrumentalnego;  umiejętność  tworzenia  takich 
sytuacji,  które  umożliwiają  wprowadzenie  tego  systemu  wzmocnień;  umiejętność  oceny 
skuteczności oddziaływań różnego rodzaju zespołów bodźców w korygowaniu zachowania 
dziecka. 

Zadaniem  trzeciego  programu  EEU  (organizacyjnego)  jest  szukanie  optymalnych 

zastosowań  wyników  programu  badawczego.  Warto  podkreślić,  że  ogólna  jego  koncepcja 
wypływa  z  oryginalnej  idei,  w  myśl  której  zachowanie  bardzo  prawdopodobne  ma  siłę 
wzmacniającą zachowani mało prawdopodobne (D. Premack 1959). Przenosząc tę koncepcję 
na płaszczyznę organizacji pracy szkoły, należy przede wszystkim ustalić u każdego dziecka 
zakres zachowań bardzo prawdopodobnych. Mówiąc inaczej, trzeba ustalić i zhierarchizować, 
co  dane  dziecko  najbardziej  lubi,  a  następnie  tak  zorganizować  życie  w  szkole,  aby  cechy, 
które chcemy u danego dziecka wykształcić (a które z reguły stanowią typ zachowania mało 
prawdopodobnego) były nagradzane lubianym przez dziecko zachowaniem np., aby spokojne 
przeczytanie  zadanego  przez  nauczyciela  tekstu  (zachowanie  mato  prawdopodobne) 
poprzedzało wyjście dziecka na podwórko lub do pokoju z ciekawymi zabawkami. 

Dla  uściślenia  procesu  obserwacji  dziecka,  na  podstawie  której  określa  się  zarówno 

stopień  prawdopodobieństwa  wystąpienia  poszczególnego  typu  zachowania,  jak  i 
skuteczności stosowanego wzmocnienia instrumentalnego, wykorzystuje się bardzo dokładny 
pomiar  i  zapis  jego  reakcji.  W  tym  celu  opracowano  specjalną  procedurę  zapisu  cykli 
ruchowych dziecka, ponadto dla każdego dziecka prowadzi się kartę, .Zestawienia wydarzeń 
w  godzinie"  (EEUHourly  Event  Sheef),  zawierającą  m.in.  bardzo  dokładne  dane  na  temat 
czasu skupienia się dziecka nad pracą, liczbę poprawnych rozwiązań i pomyłek (jeśli dziecko 
wykonuje  zadanie),  liczbę  i  rodzaje  ruchów  ciała  (najczęściej  wykonywanych  mimowolnie 
podczas  pracy),  liczbę  kontaktów  z  nauczycielem,  czas  ich  trwania  itp.  Z  prowadzonych 
zestawień z poszczególnych godzin wykreśla się następnie krzywe dla całego dnia. 

Jak 

wynika 

powyższego, 

realizacja 

oddziaływań 

resocjalizacyjnych 

rewalidacyjnych  w  ramach  EEU  opiera  się  na  bardzo  wnikliwej  rejestracji  wielu  danych, 
służących następnie za podstawę ustalenia kierunków pracy z każdym dzieckiem. 
 

Obozy letnie 

 

background image

Obozy  i  kolonie  letnie,  zarówno  w  Europie,  jak  i  w  Ameryce,  mają  w  procesie 

wychowania  długą,  ponad  stuletnią  historię.  Głównym  celem  ich  organizowania  była  i  jest 
możliwość zapewnienia młodzieży— szczególnie miejskiej — odpowiedniego wypoczynku i 
zmiany klimatu.  

Nieco  krótsza  jest  natomiast  historia  obozów  letnich  nastawionych  specjalnie  na 

terapię  dzieci  przejawiających  zaburzenia  emocjonalne,  Pierwszy  taki  obóz  zorganizował  w 
1919  r.  Uniwersytet  w  Pensylwanii.  Następny,  już  większy,  przygotował  trzy  lata  później 
Uniwersytet  w  Michigan.  Obóz  ten  skupiał  130  chłopców  skierowanych  przez  służby 
społeczne i sądy dla nieletnich. Dzięki wykorzystaniu w pracy resocjalizacyjnej najnowszych 
metod wkrótce stał się on obozem wzorcowym i  zaczął szkolić personel dla potrzeb innych, 
podobnych placówek (E.B. McNeił 1962). 

Obozem  terapeutycznym,  który  pierwszy  oparł  całokształt  oddziaływań  głównie  na 

zasadach terapii behawioralnej, był obóz „Ponderosa", założony w 1963 r. przez Uniwersytet 
w  Alabamie  z  inicjatywy  profesora  psychologii  tego  uniwersytetu  i  koordynatora  praktyk 
klinicznych, H.C. Rickarda. „Ponderosa" kilkakrotnie zmieniała swą orientację terapeutyczną. 
Najpierw  nastawiona  była  na  terapię  przez  wypoczynek  i  zabawę,  następnie  wprowadzała 
intensywniejsze  metody,  oparte  na  zasadach  tradycyjnej  psychoterapii  (M.  Dinoff,  H.C. 
Rickard,  1964).  Od  1965  r.  przyjęła  orientację  behawioralną,  do  której  dostosowała  swe 
dotychczasowe  doświadczenia  w  pracy  z  dziećmi  przejawiającymi  różnego  rodzaju 
zaburzenia  emocjonalne  |      (H.C.  Rickard,  M.  Dinoff  1967).  Na  doskonalenie  programu 
„Ponderosy"  pewien  wpływ  wywarły  również  osiemnastoletnie  doświadczenia  w 
prowadzeniu podobnego obozu Dallas Salesmanship (G. Leughmillera 1965). 

Terapeutyczny obóz „Ponderosa" usytuowany był w lesie na przestrzeni 80 akrów (20 

ha), pięć mil od najbliższego miasta. Chłopcy, podzieleni na 9-osobowe grupy, zamieszkiwali 
położone  z  dala  od  siebie  drewniane  baraki.  Każda  z  tych  grup  z  3  wychowawcami  (czy 
raczej  doradcami)  stanowiła  osobną  i  wewnętrznie  zwartą  całość.  Grupa  nosiła  specjalną 
nazwę i miała własne godło. 

Wspólnie  z  wychowawcami  chłopcy  codziennie  ustalali  program  dnia.  W  czasie 

siedmiotygodniowego  turnusu  każda  grupa  musiała  przygotować  występ  artystyczny  i 
zredagować  gazetkę  obozową.  W  obozie  znajdowało  się  także  muzeum  osobliwości,  do 
którego  wszyscy  uczestnicy  byli  zobowiązani  przynosić  ciekawe  przedmioty  znalezione  w 
czasie  wycieczek.  Obóz  dysponował  autobusem  (zwanym  „Pondabus"),  i      który  mógł  być 
wykorzystywany  kolej  no  przez  poszczególne  grupy  na  wycieczki.  Budżet  pozwalał  na 
wycieczki do 125 mil. 

Uczestnikami  obozu  były  dzieci  (przeważnie  chłopcy)  w  wieku  7-14  lat,  skierowane 

przez  poradnie  zdrowia  psychicznego,  psychiatrów,  pracowników  społecznych  i  szkoły 
specjalne.  Zasadą  uczestnictwa  w  obozie  był  normalny  poziom  inteligencji  oraz  brak 
objawów psychopatycznych. 

Obozem  kierowało  dwóch  psychologów  klinicznych,  pracowników  uniwersytetu,  a 

personel wychowawczy składał się z absolwentów i studentów psychologii. 

Do  najbardziej  ogólnych  założeń  programu  „Ponderosy",  czyli  do  jego  „filozofii", 

należało m.in. przedkładanie doświadczenia nad analizę zjawisk, koncentrowanie się głównie 
na wydarzeniach aktualnych i wreszcie preferowanie pracy grupowej nad indywidualna, (H.C. 
Rickard, M. Dinoff 1971). 

Do takiego ustawienia pracy zobowiązywało przyjęcie założeń teorii behawioralnej za 

podstawę  organizacji  oddziaływań  resocjalizacyjnych.  W  toku  pracy  z  młodzieżą  nie 
trzymano  się  jednak  zbytnio  wszystkich  rygorów  „filozofii"  behawioralnej,  ponieważ 
ortodoksyjne  stanowisko  mogłoby  niezbyt  korzystnie  wpływać  na  wyniki  pracy 
terapeutycznej.  Wspomniani  autorzy  słusznie  przyjmują,  że  techniki  manipulowania 
ś

rodowiskiem obozowym mogą mieć wpływ (drogą wzmocnień pozytywnych) na powstanie 

background image

pewnych  cech  zachowania,  nie  mogą  natomiast  wytworzyć  odpowiednio  silnej  kontroli 
wewnętrznej,  gdyż  do  osiągnięcia  tego  celu  prowadzą  tradycyjne  techniki  psychoterapii 
indywidualnej  i  grupowej.  Dlatego  też,  obok  metodyki  wytwarzania  sposobów  zachowania 
zgodnej z założeniami teorii uczenia się, stosowano rozmowy indywidualne i sesje  grupowe 
oparte na bardziej tradycyjnych koncepcjach terapeutycznych. 

W  wielu  przypadkach  wykorzystano  także  indywidualne  zabiegi  psychokorekcyjne, 

oparte  na  zasadach  terapii  behawioralnej.  Dotyczyło  to  głównie  dzieci,  które  w  sposób 
niekontrolowany  oddawały  mocz  i  kał.  Dla  każdego  z  takich  pacjentów  opracowano 
indywidualny  program  stymulujący  kontrolę  mięśni  zwieracza  (H.C.  Rickard,  J.C.  Griffn 
1969). 

Należy  podkreślić,  że  obok  najczęściej  spotykanych  terapeutycznych  obozów 

stacjonarnych  (takich  jak  np.  „Ponderosa"),  niektóre  ośrodki  (np.  Uniwersytet  w  Buffalo) 
organizowały  obozy,  do  których  młodzież  dowożona  była  na  dzień,  a  na  noc  powracała  do 
swych domów (por. A.M. Graziano 1974). 
 

Zakłady karne 

 

Istnieje  również  kilka  wersji  stosowania  założeń  terapii  behawioralnej  w  zakładach 

karnych.  Cechą  wspólną  wszystkich  tych  rozwiązań  jest  takie  zorganizowanie  środowiska 
zakładowego,  aby  stymulowało  pozytywny  rozwój  społeczny  więźnia  zarówno  nieletniego, 
jak  i  dorosłego.  Wszechstronnej  organizacji  tego  środowiska  sprzyja  fakt,  że  otoczenie  to 
może być, przynajmniej teoretycznie, całkowicie kontrolowane przez personel. 

Za  najbardziej  typowe  przykłady  zastosowania  metod  terapii  behawioralnej  w 

organizacji środowiska zakładów karnych można uznać program CASE dla nieletnich i tzw. 
Draper Model (nazwa więzienia) dla przestępców dorosłych. Istotą obu tych programów jest 
wprowadzenie systemu punktowania za każdy pozytywny przejaw zachowania wychowanka. 

W  programie  CASE,  który  został  opracowany  na  zlecenie  władz  federalnych  (H.L. 

Cohen,  J.A  Filipczak  1971),  cały  dzień  pobytu  wychowanka  został  ściśle  zaplanowany,  co 
miało  zapewnić,  z  jednej  strony,  wytworzenie  pozytywnych  nawyków  we  współżyciu 
społecznym,  z  drugiej  zaś,  dać  wychowankowi  możność  ukształtowania  pozytywnego 
stosunku do pracy szkolnej oraz do prac społecznie użytecznych. 

Autorzy tego programu wyszli ze słusznego założenia, że czynnikiem, który z reguły 

najbardziej  negatywnie  odbija  się  na  postępach  w  zakresie  resocjalizacji,  jest  poważne 
opóźnienie w nauce. W związku z tym w programie CASE główny punkt ciężkości położono 
na zorganizowaniu procesu nauczania tak, aby wychowanek jak najszybciej uzupełnił braki w 
swoim  wykształceniu.  Proces  odrabiania  zaległości  w  materiale  szkolnym  w  ramach 
programu  CASE  podzielono  na  cztery  etapy,  trwające  przeciętnie  po  dwa  miesiące.  Każdy 
etap  był  trudniejszy  od  poprzedniego,  zarówno  jeśli  chodzi  o  materiał  nauczania  (co  się 
rozumie samo przez się), jak i o zdobywanie nagród. I tak w pierwszym etapie wychowanek 
zdobywał  punkty  za  sprawdzane  testem  efekty  uczenia  się  oraz  za  czas  poświęcony  nauce 
(bez  względu  na  wynik),  podczas  gdy  w  dalszych  etapach  punkty  przyznawane  były 
wyłącznie  za  pozytywne  wyniki  w  nauce.  Oprócz  tego  wychowanek  zdobywał  punkty  za 
właściwe zachowanie wobec innych chłopców, za wykonanie prac biurowych, porządkowych 
itp. 

Punkty  były  wymieniane  na  dolary,  którymi  chłopcy  musieli  płacić  czynsz  (każdy 

miał oddzielny pokój), pobyt w zakładowej kawiarni itp. Ale za zarobione pieniądze mogli też 
robić  zakupy  w  zakładowym  sklepie  lub  sprowadzać  sobie  różne  rzeczy  (za  pośrednictwem 
biur wysyłkowych) z różnych części kraju. 

Wiele uwagi poświęcono również likwidacji zaległości szkolnych w programie Draper 

Model,  przeznaczonym  dla  przestępców  dorosłych  (por.  J.M.  McKee,  C.B.  Clements  1971). 

background image

Jednak  większy  nacisk  położono  w  tym  programie  na  wyrabianie  u  więźniów  adekwatnej 
samooceny i głównie za to byli nagradzani. 

Na odnotowanie zasługuje także dość oryginalna procedura wzmacniania zastosowana 

w  programie  Achieyement  Place,  który  przeznaczony  jest  dla  małych,  „rodzinnych" 
zakładów, liczących 5-10 osób. Otóż, obok punktów za dobre zachowanie, postępy w nauce, 
codzienne  czytanie  gazet  itp.,  objęci  tym  programem  wychowankowie  otrzymywali 
„zaszczyty",  do  których  należała  przede  wszystkim  pozycja  menadżera  sterującego  pracą 
innych  i  mogącego  oceniać  innych  przez  przyznawanie  lub  odbieranie  im  punktów. 
Menadżerów oceniali „rodzice", rozliczając ich z całości wykonanego zadania (D.C. Rimm i 
J.C. Masters 1974). 

Bardzo  istotną  innowacją  w  stosowaniu  metod  terapii  behawioralnej  w  ramach 

zakładu  resocjalizacyjnego  wprowadził  W.R.  Nay.  Autor  ten,  opracowując  program 
oddziaływań resocjalizacyjnych w zakładzie dla dziewcząt wykolejonych (w stanie Wirginia), 
wyszedł  z  założenia,  że  istnieje  niebezpieczeństwo  tworzenia  sztucznie  wzmacnianego 
ś

rodowiska,  gdyż  społeczeństwo,  do  którego  wychowanka  wróci  po  wyjściu  z  zakładu,  nie 

będzie  oferowało  większości  wzmocnień  otrzymywanych  w  zakładzie.  W  tej  sytuacji  może 
mieć  miejsce  nawrót  do  przestępstwa  oraz  innych  form  niedostosowania  społecznego, 
ponieważ po wyjściu z zakładu szereg postaci zachowania przestanie „się opłacać", co może 
następnie objąć wszystkie pozytywne społecznie formy zachowania. Aby temu zapobiec Nay 
zastosował  progresywny  system  poziomów  uprzywilejowania,  według  którego,  po 
odpowiednim  nagromadzeniu  punktów  (wskutek  złego  zachowania  można  je  stracić) 
wychowanka  otrzymywała  kolor  zielony,  pozwalający  jej  na  korzystanie  z  wszelkich 
udogodnień  zakładu,  jak  np.  kawiarni,  bufetu,  dyskoteki  itp.  Gromadząc  dalej  punkty 
uzyskiwała  kolor  żółty,  kwalifikujący  ją  do  grupy  najbardziej  uprzywilejowanej,  w  której 
dziewczęta  same  mogły  wychodzić  do  sklepu,  domu  itp.  Grupie  żółtych  wychowanek  nie 
przyznawano już punktów, groziła im tylko degradacja za niewłaściwe zachowanie (W.R.Nay 
l974). 
 

Terapia ambulatoryjna 

 

Terapia  ambulatoryjna  (out-patient)  jest  w  Ameryce  najbardziej  rozpowszechnioną 

formą  oddziaływania  psychokorekcyjnego.  Wykorzystuje  sieją  głównie  do  leczenia  różnego 
rodzaju  zachowań  neurotycznych.  Mniejsze  zastosowanie  znajduje  w  resocjalizacji 
przestępców.  Ambulatoryjnie  można  bowiem  leczyć  tylko  niektóre  formy  przestępstw 
seksualnych. 

Najczęściej  terapię  ambulatoryjną  prowadzi  się  według  modelu  triady,  opisanego 

przez R.G. Thrapa i B.J. Wentzla w klasycznej już dzisiaj pracy pt.: Behavior Modification in 
Natural  Environment  (1969).  Model  ten  zakłada  współdziałanie  trzech  osób,  a  mianowicie 
profesjonalnie  przygotowanego  terapeuty,  mediatora,  którym  może  być  rodzic,  pracownik 
socjalny lub najlepiej kolega-rówieśnik, oraz samego pacjenta. 

Terapeuta  w  tym  systemie  pracuje  niejako  na  dwa  fronty,  odbywa  bowiem  regularne 

sesje  treningowe  z  pacjentem  (najczęściej  w  obecności  mediatora,  chociaż  nie  jest  to 
bezwzględnie obowiązujące), a niezależnie od tego osobno przeprowadza narady i konsultacje 
z  mediatorem,  który  —jako  osoba  bliska  pacjentowi  —  może  mieć  nań  duży,  pozytywny 
wpływ, o ile ten zechce się zastosować do wskazań terapeuty. 

Biorąc  pod  uwagę  to,  że  zarówno  z  mediatorów,  jak  i  nawet  z  pacjentów  poprzez 

proces  poddawania  tych  osób  edukacji  psychoterapeutycznej  ,,wyrastają"  często  nowi 
psychoterapeuci,  metodę  tę  nazywa  się  obecnie  „systemem  pączkowania"  (Buddy  System). 
Przy  czym  ów  „system  pączkowania"  stopniowo  przerodził  się  w  rodzaj  terapii  grupowej, 
jako  że  często  jeden  zawodowy  terapeuta  pracował  jednocześnie  z  kilkoma  pacjentami  i 

background image

mediatorami. Tym sposobem w niektórych miastach i okręgach (np. na Hawajach) tworzono 
cały  spójny  system  oddziaływań  na  młodzież  pozostającą  pod  kuratelą  sądu  (por,  dla 
przykładu C.R. 0'Donnell 1992). 
 

Treningi sprawności psychologicznych 

jako metoda resocjalizacji 

 

Z  psychologii  behawioralnej  czerpie  także  inspiracje  inna,  bardzo  popularna  w 

Ameryce  i  na  całym  Zachodzie  metoda  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  a  mianowicie 
treningi  sprawności  psychologicznych  (psychological  skills),  czasami  nazywane  także 
„zręcznościami społecznymi". 

Ź

ródła  intelektualne  tej  metody  są  nieco  inne  niż  omawianej  uprzednio  ekonomii 

punktowej,  wywodzą  się  z  nowszej  wersji  teorii  behawioralnych,  a  mianowicie  z  tzw. 
koncepcji społecznego uczenia się sformułowanej przez A. Bandurę. 

Bezpośrednią  zaś  przyczyną  powstania  i  bujnego  rozkwitu  treningów  zręczności 

psychologicznych  była  sytuacja  społeczna  chorych  psychicznie  i  pensjonariuszy  różnego 
rodzaju  instytucji  ochronnych,  masowo  zwalnianych  na  początku  lat  siedemdziesiątych  w 
ramach,  bardzo  wtedy  modnej  „deinstytucjonalizacji"  jako  jednego  z  przejawów  nasilonych 
wówczas ruchów „antypsychiatrycznych". 

W  pierwszej  połowie  lat  siedemdziesiątych  ze  szpitali  psychiatrycznych  i  innych 

instytucji  opiekuńczych,  które  były  wtedy  bardzo  intensywnie  krytykowane  jako  „fabryki 
obłędu" zwolniono w Ameryce ponad 400 tyś. osób. Ludzie ci nie byli jednak przygotowani 
do  życia  w  „normalnym",  a  raczej  „pozazakładowym"  społeczeństwie  ze  względu  na 
„deficyty w zręcznościach społecznych". Ponieważ zaś w przeważającej większości nie było 
ich  stać  na  prywatne  wizyty  u  psychologów  i  psychiatrów,  zaistniała  paląca  potrzeba 
znalezienia  powszechnego  i  taniego  sposobu  wyrównywania  tych  deficytów  —  takiego 
rodzaju  terapii,  który  opierałby  się  na  teorii  pozwalającej  na  krytykę  uprzednich  poczynań 
psychiatrycznych. 

Sięgnięto  wtedy  (raczej  bezwiednie)  do  arsenału  starych  teorii  pedagogicznych, 

mówiących,  że  człowiek  jest  tym  i  tylko  tym,  czym  stworzyło  go  wychowanie,  co  —  po 
przełożeniu  na  aparat  pojęciowy  współczesnej  psychologii  —  oznaczało,  że  poziom 
przystosowania  społecznego  jest  sumą  nabytych  sprawności  społecznych  i  na  tej  podstawie 
zaczęto na skalę masową tworzyć różne programy wyrównywania braków w zakresie owych 
zręczności u wielu ludzi. 

Bardzo istotnym dowodem na to, że nauka sprawności psychicznych odpowiadała na 

ż

ywe  zapotrzebowanie  społeczne  jest  fakt,  że  od  początku  lat  siedemdziesiątych  jak  grzyby 

po  deszczu  zaczęły  pojawiać  się  w  literaturze  zachodniej  (głównie  anglojęzycznej)  opisy 
różnych  programów  pracy  z  ludźmi  nieprzystosowanymi  społecznie,  opartych  na  treningach 
zręczności  psychologicznych.  Programy  te  noszą  różne  nazwy  określające  ,,zręczności", 
które,  według  twórcy  danego  programu,  mają  najistotniejsze  znaczenie  w  procesie 
przystosowania  społecznego 

(I  tak  np.  w  1970  r.  W.R.  Adkins  przedstawił  program  „Nauki  zręczności 

ż

yciowych"  (Life  Skills  Education),  który  w  1974  r.  zmodyfikował  i  udoskonalił  jako  program  „Treningów 

zręczności  społecznych".  P.  Eirado  i  M.  Copper  w  1977  r.  opracowali  program  AWARE,  czyli  „Nauki 
aktywności  potrzebnych  dla  rozwoju  społecznego".  G.  Gurney  Jr  (1977)  opracował  program  „Polepszenia 
związków"  (Relationship  Enhancement),  M.A.  Hare  (1976)  program  „Nauki  rozwiązywania  konfliktów",  R.C. 
Hawley  i  I.L.  Hawley  (1975)  program  „Rozwoju  Ludzkich  potencjalności",  H.  Heiman  (1973)  program 
„Interpersonalnej komunikacji", T.M. Stephens program „Dyrektywnego uczenia zręczności społecznych" i in).

 

 

Najbardziej charakterystyczne elementy przebiegu nauki zręczności psychologicznych 

chciałbym  przedstawić  na  przykładzie  programu  zwanego  „Ustrukturalizowanym  uczeniem" 
(Structured  Learning)  opracowanego  przez  A.P.  Goidsteina  (profesora  Syracuse  University). 

background image

Program  ten  powstał,  jak  wiele  innych  tego  typu  pomysłów,  na  początku  lat 
siedemdziesiątych.  Początkowo  przeznaczony  był  dla  pacjentów  „przedwcześnie" 
zwolnionych  ze  szpitali  psychiatrycznych,  szybko  jednak  rozszerzył  swój  zasięg,  obejmując 
także jednostki nadmiernie agresywne, a z biegiem czasu zmienił się zupełnie główny adresat. 
Program  ustrukturalizowanego  uczenia  nastawiony  został  przede  wszystkim  na  treningi 
sprawności  psychologicznych  u  nieletnich  przestępców  wykazujących  duże  deficyty  w  tym 
zakresie,  co  —  zgodnie  ze  wspomnianą  uprzednio  filozofią  niedostosowania  społecznego  i 
resocjalizacji — stanowi główną sprężynę wypaczania się zachowania u tego typu jednostek 
(por. A.P. Goldstein 1986). 

Jeśli  chcielibyśmy  jednym  słowem  określić  istotę  nauki  (czy—  jak  kto  woli  — 

treningu)  zręczności  psychologicznych,  wydaje  mi  się,  że  najlepszym  terminem  byłaby 
„analityczność".  To  właśnie  analityczność,  czyli  próba  rozkładania  uczonych  cech  na 
„czynniki  pierwsze",  występuje  w  dwóch  płaszczyznach:  w  bardzo  ścisłym,  szczegółowym 
opisaniu  etapów  uczenia  każdej  sprawności  oraz  w  rozłożeniu  każdej  zręczności  na  kilka  (z 
reguły od czterech do sześciu) „składników behawioralnych". 

Nauka 

sprawności 

psychologicznych, 

przebiegająca 

ramach 

programu 

ustrukturalizowanego  uczenia,  posiada  cztery  elementy  (etapy):  modelowanie,  odgrywanie 
roli,  korygowanie  skutków  osiągnięć  oraz  przeniesienie  i  utrwalenie  rezultatów.  Ponieważ 
powyższe  określenia  niezbyt  dokładnie  informując  istocie  zabiegów  składających  się  na 
każdy  etap  ustrukturalizowanego  uczenia,  poniżej  przedstawię  bardziej  szczegółowo  te 
oddziaływania.                 

Modelowanie.  Pierwszym  elementem  ustrukturalizowanego  uczenia  jest  ustalenie 

przez  wychowawcę  czy  terapeutę  (czyli  tego,  kto  będzie  kierował  jego  przebiegiem)  w 
porozumieniu z wychowankiem najbardziej potrzebnej sprawności psychologicznej, następnie 
stworzenie  grupy  pięciu  lub  sześciu  wychowanków,  którym  przyswojenie  tej  cechy  jest 
równie potrzebne. 

Kolejnym  etapem  modelowania  jest  wspomniany  już  podział  danej  sprawności  na 

odpowiednią liczbę podstawowych składników behawioralnych, a na zakończenie pokazanie 
tej  zręczności  przez  prowadzącego  zajęcia  oraz  odegranie  jej  przez  zawodowego  aktora  i 
sfilmowanie  na  taśmie  wideo.  W  czasie  oglądania  pożądanego  zachowania  na  ekranie 
telewizora  prowadzący  zajęcia  demonstruje  czynności  etapami,  dokładnie  zwracając  uwagę 
na sposób wykonywania zawartych w nich składników behawioralnych. 

Odgrywanie roli zaczyna się dyskusją nad znaczeniem ćwiczonej sprawności w życiu 

w ogóle oraz w życiu każdego członka grupy treningowej. Następnie wybiera się z tej grupy 
głównego  aktora  i  współaktora,  po  czym  następuje  „odgrywanie"  tej  sprawności  wobec 
pozostałych  wychowanków,  których  zadanie  polega  na  komentowaniu  każdego  etapu 
oglądanego zachowania. Ta faza ćwiczeń trwa dopóty, dopóki wszyscy wychowankowie nie 
będą  mieli  okazji  wystąpić  w  roli  pierwszoplanowej  (głównego  aktora)  i  drugoplanowej 
(aktora wspomagającego). 

Korygowanie skutków osiągnięć (performance feedback) odbywa się po zakończeniu 

odgrywania  każdej  sprawności.  Następuje  wówczas  okres  sprzężenia  zwrotnego,  czyli 
obserwacji  skutków,  jakie  dane  zachowanie  wywiera  na  partnerze,  połączonej  z  analizą 
typowych  przeżyć  psychicznych,  towarzyszących  odbieraniu  ćwiczonej  formy  zachowania 
przez  osobę,  do  której  zachowanie  to  jest  adresowane.  Na  tej  podstawie  przyswojona  przez 
wychowanka  sprawność  jest  stale  doskonalona.  Bowiem  dzięki  dokładnej  analizie  skutków, 
jakie  wywiera  dane  zachowanie  na  innych,  można  je  „oczyścić"  ze  wszystkich  tych 
elementów,  które  przeszkadzaj  ą  w  odebraniu  przez  adresata  właściwych  intencji  głównego 
aktora.  Cała  istota  omawianego  etapu  polega  na  szczegółowym,  analitycznym  ocenianiu  i 
korygowaniu każdej formy ćwiczonego zachowania (niewskazane są ogólne postaci ocen). 

background image

Przeniesienie  i  utrwalenie  rezultatów  wyuczonej  sprawności  to  ostatnia  faza  jej 

nauki.  Chodzi  tu  oczywiście  o  przeniesienie  tej  sprawności,  która  ćwiczona  jest  w  nieco 
sztucznych warunkach, w sytuacje codzienne. 

Najistotniejsze  bodaj  w  ustrukturalizowanym  uczeniu  (jak  i  we  wszystkich 

programach  ćwiczenia  sprawności  psychologicznych)  jest  określenie  sprawności  najbardziej 
potrzebnej dla poddawanych resocjalizacji wychowanków oraz wyróżnienie w niej względnie 
jednorodnych 

składników 

behawioralnych. 

podręczniku 

do 

przeprowadzania 

ustrukturalizowanego uczenia (A.P. Goidstein 1981) wymieniono przykładowo 50 sprawności 
szczególnie  nadających  się  do  resocjalizacji  młodzieży  agresywnej  i  przestępczej,  wraz  z 
rozłożeniem tych sprawności na wspomniane już składniki behawioralne. Oto niektóre z nich:                                       

Prośba  o  pomoc.  Dokładne  określenie,  na  czym  polega  istota  trudności  niemożliwej 

do  przezwyciężenia.  Zadecydowanie,  czy  należy  z  daną  sprawą  zwrócić  się  do  kogoś  o 
pomoc.  Określenie  typu  osoby,  do  której  można  zwrócić  się  z  prośbą  o  pomoc.  Wybór 
konkretnej osoby. Opracowanie sposobu przedstawienia prośby. Wprowadzenie tego sposobu 
w życie. 

Udzielanie  wskazówek.  Określenie,  co  powinno  być  zrobione  i  kto  powinien  to 

wykonać.  Powiedzenie  innej  osobie,  co  chcesz,  aby  ona  lub  on  uczynił  i  dlaczego. 
Poinformowanie  tej  osoby,  jak  należy  wykonać  to,  co  chcesz,  aby  zostało  wykonane. 
Zapytanie  danej  osoby,  co  sądzi  o  czynności  i  sposobach  jej  wykonania.  Rozpatrzenie  jej 
uwag i zmiana udzielonej instrukcji oraz wymagań, jeśli zajdzie taka potrzeba.                                              

Wyrażanie  uczuć.  Stwierdzenie,  że  żywisz  do  kogoś  cieple  uczucia.  Rozpoznanie, 

czy  ta  osoba  jest  zainteresowana  tym,  aby  poznać  twoje  uczucia.  Zadecydowanie,  w  jaki 
sposób najlepiej wyrazić te uczucia. Wybranie odpowiedniego miejsca i  czasu do wyrażenia 
swych uczuć. Wyrażenie uczuć w ciepły i opiekuńczy sposób. 

Przedstawienie  skargi.  Określenie,  na  czym  polegają  trudności  i  kto  jest  za  nie 

odpowiedzialny.  Rozstrzygnięcie,  w  jaki  sposób  problem  ten  może  zostać  rozwiązany. 
Przedstawienie osobie odpowiedzialnej istniejących utrudnień, powiedzenie, na czym polega 
problem  oraz  w  jaki  sposób  powinien  zostać  rozwiązany.  Prośba  o  to,  aby  osoba  ta 
zareagowała we właściwy sposób. Wykazanie, że rozumiesz jej lub jego przesłanki logiczne i 
uczucia. Doprowadzenie do porozumienia z uwzględnieniem stanowisk obu stron. 

Perswadowanie. Określenie twego stanowiska odnośnie tego, jaka powinna być dana 

osoba.  Wysłuchanie  argumentacji  osoby,  do  której  zwracasz  się  z  perswazją  (dlaczego 
postępuje  nie  tak,  jak  —  twoim  zdaniem  —  powinna  postępować).  Ukazanie,  że  doskonale 
rozumiesz  przesłanki  zachowania  tej  osoby.  Przeformułowanie  własnej  opinii  zgodnie  z 
punktem  widzenia  osoby,  która  poddawana  jest  perswazji,  a  następnie  wykazanie,  dlaczego 
twoje  stanowisko  jest  lepsze.  Przedstawienie  odpowiednich  argumentów,  aby  osoba 
poddawana twej perswazji dokładnie przemyślała twoje stanowisko zanim podejmie decyzję. 

Reagowanie  na  empatyczne  uczucia  ze  strony  innych  ludzi.  Wyrabianie 

umiejętności oceniania słów i gestów innej osoby. Rozumienie tego, co inna osoba może czuć 
i  jak  silne  są  to  uczucia.  Ocenianie,  czy  będzie  korzystne  (pomocne)  dla  ciebie,  jeśli  dasz 
odczuć innej osobie, że rozumiesz jej uczucia. Przekazanie w ciepły i uczciwy sposób tego, co 
myślisz  o  uczuciach  tej  osoby.  Wypełnianie  poleceń.  Wyrabianie  umiejętności  uważnego 
wysłuchania  podanej  instrukcji  (polecenia).  Przedstawienie  własnego  stosunku  (postawy)  do 
otrzymanego polecenia. Przełożenie otrzymanej instrukcji na swój sposób. Rozplanowanie w 
myślach sposobu wykonania polecenia, a następnie wdrożenie go w życie. 

Wypełnianie  poleceń.  Wyrabianie  umiejętności  wysłuchiwania  argumentów  innej 

osoby.  Nauka  rozumienia  przesłanek  uzasadniających  stanowisko  osoby  przedstawiającej 
swoje 

racje, 

Kierowanie 

pytań 

dotyczących 

tych 

punktów 

jej 

rozumowania 

(argumentowania), których nie rozumiesz. Porównywanie argumentów osoby perswadującej z 
tymi,  które  nasuwają  się  tobie,  próby  oceny  (za  i  przeciw)  każdego  z  tych  argumentów. 

background image

Zadecydowanie  o  tym,  co  powinieneś  zrobić  (jak  postąpić)  z  uwzględnieniem  możliwie 
najdalej idących konsekwencji swego czynu. 

Reagowanie  na  niepowodzenie.  Określenie  sytuacji  uznawanej  za  niepowodzenie. 

Przemyślenie  przyczyn  tego  niepowodzenia  zarówno  z  twojej  strony,  jak  i  przesłanek 
zewnętrznych,  które  dążenia  twe  udaremniły.  Rozpatrzenie  możliwości  osiągnięcia 
udaremnionego  zamierzenia  w  inny  sposób.  Zdecydowanie  o  tym,  czy  chcesz  spróbować 
jeszcze raz. Jeśli postanowiłeś nie rezygnować z osiągnięcia danego celu, przedstaw plan jego 
realizacji według ulepszonego sposobu działania. 

Reagowanie  na  skargi.  Wyrabianie  umiejętności  wysłuchiwania  skarg.  Prośby  o 

dodatkowe  wyjaśnienie  tych  argumentów,  które  nie  sadła  ciebie  jasne.  Wykazywanie,  że 
rozumiesz  przesłanki  logiczne  i  uczucia  skarżącej  się  osoby.  Przedstawienie  swego  osądu 
sytuacji. Podsumowanie argumentów i zmiana stanowisk przez obie strony. 

Przygotowanie  do  nieprzyjemnej  rozmowy.  Wyobrażenie  sobie  siebie  w 

nieprzyjemnej  (stresującej)  sytuacji.  Analizowanie  tego,  jak  będziesz  się  wtedy  czuł  i 
dlaczego  będziesz  czuł  się  właśnie  tak.  Umieszczenie  w  tym  miejscu  (tzn.  w  nieprzyjemnej 
sytuacji)  innej  osoby,  przeanalizowanie  i  wyjaśnienie  jej  przeżyć  wynikłych  z  tej  sytuacji. 
Przemyślenie,  co  chciałbyś  wtedy  powiedzieć  takiej  uwikłanej  w  przeciwności  losu  osobie. 
Przedstawienie  reakcji  osoby,  do  której  twoje  słowa  były  skierowane.  Wybranie  i 
wprowadzenie  w  życie  najlepszego  —  twoim  zdaniem  —  sposobu  zachowania  w  trudnych 
sytuacjach życiowych. 

Wyrabianie  odpowiedzialności.  Przyznanie  się  do  niepowodzenia.  Rozpatrzenie 

możliwych przyczyn tego stanu rzeczy. Działanie na rzecz naprawienia wynikłych trudności. 

Reagowanie na złość. Cierpliwe wysłuchiwanie nacechowanych złością argumentów 

innej  osoby.  Wykazanie,  że  rozumiesz  stan  jej  uczuć  i  zdenerwowanie.  Prośba  o  dodatkowe 
wyjaśnienia  tych  pretensji,  które  nie  są  dla  ciebie  jasne.  Ukazanie  agresywnie  zachowującej 
się osobie, że rozumiesz wszystkie przedstawione przez nią argumenty. Podjęcie decyzji, czy 
w  danej  sytuacji  jest  wskazane  przedstawienie  własnego  komentarza  demonstrowanego 
zachowania,  a  jeśli  tak—  wybranie  formy,  w  jakiej  własne  argumenty  powinny  zostać 
przedstawione. 

Postępowanie  w  przypadku  odrzucenia  przez  innych.  Zorientowanie  się,  że  jesteś 

przez innych odrzucony, ignorowany itp. Analizowanie przyczyn, dla których inne osoby nie 
mogły  cię  zaakceptować.  Określenie,  w  jaki  sposób  zamierzasz  przezwyciężyć  tę  izolację: 
przeczekać, wycofać się, powiedzieć odtrącającym cię ludziom, jak ciężko ich zachowanie cię 
dotyka,  porozmawiać  na  ten  temat  z  przyjacielem  itp.  Wybranie  i  wcielenie  w  życie 
najlepszego — twoim zdaniem — sposobu zachowania się w tej sytuacji. 

Przeprowadzeniu ustrukturalizowanego uczenia, jak i wszystkim postaciom treningów 

sprawności  psychologicznych,  towarzyszy  zawsze  kilka  zasadniczych  problemów 
organizacyjnych, które muszą zostać rozwiązane z możliwie najlepszym skutkiem. 

Sprawą 

podstawowym 

znaczeniu 

jest 

właściwy 

dobór 

instruktorów 

przeprowadzających  ćwiczenia  poszczególnych  sprawności.  Do  przeprowadzenia  takich 
ć

wiczeń  nadaje  się  zasadniczo  —  po  odpowiednim  przeszkoleniu  —  każdy  członek 

wykwalifikowanego personelu w zakładzie resocjalizacyjnym, czy innej placówce pracującej 
z  młodzieżą  agresywną  i  przestępczą.  Mogą  to  więc  być  ,,rodzice"  każdego  domku,  czyli 
wychowawcy  opiekujący  się  zamieszkującą  osobny  budyneczek  grupą  8-10  wychowanków, 
nauczyciele  czy  psychologowie.  Instruktorzy  ci  powinni  jednak  spełniać  odpowiednie 
wymagania  pod  względem  cech  psychicznych.  Przede  wszystkim  powinni  być  akceptowani 
przez  młodzież  i  sugestywni  w  działaniu.  Najważniejszą  kombinacją  cech  kandydatów  na 
„trenerów"  sprawności  psychologicznych  powinna  być  duża  obiektywność  i  sprawiedliwość 
w wydawaniu ocen połączona z małą empatycznością. 

background image

Fakt,  że  wielu  autorów  różnych  programów  kładzie  nacisk  na  potrzebę  małej 

empatyczności u instruktorów może na pierwszy rzut oka wydawać się zaskakujący. Empatia 
stanowi  przecież  podstawę  wszelkich  oddziaływań  wychowawczych.  Niemniej  jednak 
autorzy  wspomnianych  już  programów  stwierdzaj  ą  zgodnie,  że  wysoka  empatyczność 
instruktorów  wyzwala  w  nich  skłonność  do  emocjonalnej,  a  więc  mało  obiektywnej  oceny 
postępów każdego wychowanka. 

Innym  podstawowym  problemem  organizacyjnym  jest  wybór  określonej  sprawności 

oraz  skompletowanie  grupy  kilku  wychowanków,  u  których  występuje  ten  sam  deficyt  w 
zakresie  „repertuaru  behawioralnego",  po  to,  aby  skupić  się  na  ćwiczeniu  właśnie  tej 
sprawności. 

W  celu  ułatwienia  tego  bardzo  ważnego  etapu  inicjującego  treningi  sprawności 

psychologicznych  stosuje  się  szereg  wielopłaszczyznowych  technik  psychometrycznych, 
określających konkretne deficyty zachowania. Są to techniki obserwacyjne, testy sytuacyjne, 
inwentarze  sprawności,  ustrukturalizowane  wywiady  itp.  (Przegląd  takich  technik  czyni  np. 
A.S. Bellack 1979 albo L. Michelson, R. Wood 1980.) 

W  ustaleniu  tego,  jak  sprawność  powinna  być  ćwiczona,  pomaga  doświadczony 

diagnosta-psycholog,  często  jest  nim  doradca  akademicki.  Wybranie  określonej  sprawności 
jest  pierwszym  etapem  przygotowania  treningu.  Następnym  ważnym  elementem 
postępowania  resocjalizacyjnego  jest  przekonanie  wychowanka  o  potrzebie  ćwiczenia 
określonej sprawności po to, aby wzbudzić w nim motywację do aktywnego uczestnictwa w 
czasie „trenowania" danej zręczności. 

Najsłabszym  elementem  wszystkich  programów  oddziaływań  resocjalizacyjnych 

opartych  na  treningach  sprawności  psychologicznych  jest  trudność  wprowadzenia  w  życie 
ostatniego  z  omawianych  etapów  ćwiczenia  danej  sprawności,  czyli  przeniesienie  ćwiczonej 
zręczności do warunków normalnego życia i utrwalenie jej w tych warunkach. 

Na  temat  przyczyn  i  rodzaju  trudności  w  wykonaniu  tego  podstawowego  manewru, 

konstytuującego  skuteczność  oddziaływań  psychokrekcyjnych,  przeprowadzono  wiele  badań 
inspirowanych  różnymi  teoriami  psychologicznymi.  Efekty  tych  badań  dadzą  się  zebrać  w 
postaci trzech głównych prawidłowości: 

-

 

im bardziej podobne będzie otoczenie, w którym  odbywają się ćwiczenia,  a także im 
bardziej  ćwiczone  zachowanie  zbliżone  będzie  do  ,,normalnego",  tym  większe 
zaistnieją szansę na przeniesienie tego zachowania w życie codzienne wychowanka i 
utrwalenie  go.  Prawidłowość  ta  wypływa  z  potwierdzonej  w  rozlicznych  badaniach 
teorii  wspólnych  składników,  ogłoszonej  na  początku  naszego  stulecia  przez  E.L. 
Thomdike'a,  następnie  rozwijanej  i  uszczegóławianej  przez  wielu  behawiorystów 
młodszej generacji; 

-

 

im  większa  będzie  liczba  nagradzanych  (lub  karanych)  reakcji,  składających  się  na 
ć

wiczoną  sprawność,  tym  większa  będzie  szansa  na  przeniesienie  tej  sprawności  w 

realne  życie.  Prawidłowość  ta  opisana  została  przez  A.E.  Kazdinajako  wynik  wielu 
badań.  Opiera  się  ona  na  logicznej  przesłance,  że  im  więcej  reakcji  podlegać  będzie 
uwarunkowaniom  w  toku  uczenia,  tym  więcej  szans  na  to,  że  podobne  reakcje 
,,odnajdą  się  w  życiu  normalnym".  Warto  np.  wspomnieć  przy  tej  okazji,  że  A.P. 
Goldstein  stwierdził,  iż  efekty  zabiegów  psychokorekcyjnych  przeprowadzanych 
przez  kilku  terapeutów  są  z  reguły  głębsze  i  trwalsze  niż  kontakty  z  jednym  tylko 
terapeutą; 

-

 

stopniowe  zmniejszanie  regularności  kar  i  nagród  w  procesie  uczenia  się  i 
upodabnianie owych wzmocnień do tych, które oferuje życie codzienne. 

Przechodząc  do  ogólnego  podsumowania  przedstawionych  powyżej  informacji 

dotyczących  nauki  sprawności  psychologicznych,  trzeba  przede  wszystkim  wskazać  na 
wspomniany  już  poprzednio  fakt  głębokiego  powinowactwa  takiego  podejścia  z  tym  nurtem 

background image

myśli  pedagogicznej,  który  wywodzi  się  od  sformułowanych  pod  koniec  siedemnastego 
stulecia  koncepcji  Johna  Locke'a,  głoszących,  że  człowiek  jest  tym  i  tylko  tym,  czym 
stworzyło go wychowanie. 

Cytowani autorzy amerykańscy nie powołują się jednak na tradycje myśli pedagogicznej i 

swe  poglądy  uważają  za  coś  nowego,  podczas  gdy  są  to  na  dobrą  sprawę  wyrażone  w  inny 
sposób  stare  (aczkolwiek  zawsze  aktualne)  metody  oddziaływania  pedagogicznego.  Jeśli  np. 
przeanalizujemy  omówione  wyżej  kształtowanie  sprawności  psychologicznych,  bez  trudu 
stwierdzimy, że są to inaczej tylko nazwane  etapy przyswajania sobie nowych umiejętności, 
wyróżnione przez ojca naukowej pedagogiki, J.E. Herbarta, znane w literaturze pedagogicznej 
jako tzw. stopnie formalne. 

Same  zaś  treningi  sprawności  psychologicznych,  których  liczne  odmiany  noszą  wielce 

uczone nazwy, zaczerpnięte ze współczesnego żargonu psychologicznego, stosowane były od 
wieków przez całe rzesze prywatnych i publicznych nauczycieli, wpajających swym pupiłom 
nie  tylko  wiadomości  o  świecie,  lecz  także  uczących  ich  szeroko  rozumianych  „dobrych 
manier"  jako  podstawowego  składnika  nauki  o  życiu.  Owe  dobre  maniery  to  przecież  nic 
innego, jak omawiane tu sprawności psychologiczne. 

To,  że  omawiane  praktyki  resocjalizacyjne  stanowią  kontynuację  odwiecznych  praktyk, 

nie  tylko  jednak  w  niczym  nie  umniejsza  ich  wagi,  lecz,  wręcz  przeciwnie,  stanowić  może 
ś

wiadectwo solenności tego podejścia. 

Niekwestionowaną  także  zasługą  omawianego  tu  sposobu  resocjalizacji  jest 

sprecyzowanie 

wielu 

bardziej 

szczegółowych, 

ujętych 

analitycznie 

oddziaływań 

wychowawczych,  na  co  pozwoliło  zastosowanie  aparatu  pojęciowego  współczesnych  teorii 
psychologicznych,  głównie  z  zakresu  najnowszych  odmian  behawioryzmu,  które  —jak 
wiadomo  —  swe  istnienie  zawdzięczają  rzetelnym  pod  względem  proceduralnym  badaniom 
empirycznym. 
 

Kognitywno-behawioralne ujęcie 

programów resocjalizacyjnych 

 

Jak  już  wspominałem  pod  koniec  drugiego  rozdziału  niniejszej  książki,  przy 

omawianiu  zastosowania  terapii  behawioralnej  w  resocjalizacji,  nowsza,  wzbogacona  wersja 
tego  podejścia  nazywana  została  kognitywno-behawioralną.  Ta  odmiana  oddziaływań 
behawiorainych  jest  bardzo  popularna  na  Zachodzie,  dlatego  też  poniżej  postaram  się 
przedstawić  przykłady  trzech  programów  resocjalizacyjnych, 

przeznaczonych  do 

wykorzystania  w  najważniejszych  odmianach  pracy  resocjalizacyjnej,  tj.  l.  program  pracy  z 
rodzicami  jako  najbardziej  naturalnymi  wychowawcami,  a  tym  samym  i  „resocjalizatorami" 
dziecka, 2. program kuratorski oraz 3. program zastosowany w zakładzie resocjalizacyjnym. 
 

 
 
 

Włączanie rodziców w proces resocjalizacji 

(program PMT) 

 

Wśród  wielu  ciekawych  metod  oddziaływania  resocjalizacyjnego  wypływających  z 

przesłanek behawioralnych na szczególną uwagę zasługuje opracowany przez G.H. Petersona 
(1982) program resocjalizacyjny nastawiony na aktywne zaangażowanie rodziców do pracy z 
dzieckiem  impulsywnym,  agresywnym  i  antysocjalnym.  Jest  to  metoda,  której  angielska 
nazwa  brzmi  Parent  Management  Training  i  tym  samym  w  anglojęzycznej  literaturze  znany 
jest pod skrótem PTM. 

background image

Po  polsku  program  ten  mógłby  się  nazywać  „Oddziaływanie  Resocjalizacyjne 

Rodziców".  Jest  to  więc  na  dobrą  sprawę  dobrze  u  nas  znana  metoda  tzw.  pedagogizacji 
rodziców mających trudności wychowawcze z dzieckiem (czy dziećmi) i chcących w sposób 
efektywny, a zarazem fachowy, trudności te przezwyciężyć. 

Istota  tego  programu  polega  na  nauczeniu  rodziców,  w  jaki  sposób  ich  interakcje  z 

dziećmi  uczynić  bardziej  efektywnymi  wychowawczo.  W  tym  celu  pokazuje  się  rodzicom, 
jak stosować kary i nagrody, jak doprowadzać — bez zaburzania całej struktury osobowości 
krnąbrnego dziecka — do wygaszania niepożądanych form zachowania itp. Ponadto instruuje 
się  rodziców,  jak  najlepiej  organizować  pomoc  dziecku  w  nauce,  jak  dokonywać  (i 
zapisywać)  obserwacji  istotnych  elementów  jego  zachowania,  jak  oceniać,  które  elementy 
tegoż  zachowania  są  najbardziej  diagnostyczne,  a  które  mniej.  Wreszcie  zapoznaje  się 
rodziców z szeregiem technik resocjalizacyjnych, jak  chociażby z fachowym sporządzaniem 
listy osiągnięć i niedociągnięć w codziennym życiu dziecka. 

Do  podstawowych  obowiązków  rodzica  biorącego  udział  w  PTM  należy 

cotygodniowe  uczestnictwo  w  sesji  terapeutycznej  przez  okres  kilku  miesięcy.  Przy  czym 
niektóre  sesje  odbywają  się  bez  udziału  dziecka,  a  inne  wspólnie  dla  całej  rodziny.  Wymóg 
ów  stanowi  najczęstszą  przyczynę  rezygnacji  rodziców,  szczególnie  ze  środowisk 
patologicznych,  z  udziału  w  programie,  Jak  podają  niektórzy  autorzy  opisujący  stosowanie 
tego programu (por dla przykładu R. J. McMachon 1991) w trakcie intensywnej pracy z całą 
rodziną,  po  dwóch  miesiącach  z  udziału  w  programie  PTM  rezygnuje,  nie  przychodząc  na 
spotkania, od 17 do 33% rodziców. 

Ogólnie  więc  jest  to  program  o  ograniczonym  zastosowaniu  i  tym  samym  o 

ograniczonej  skuteczności.  Największa  trudność  polega  na  zaangażowaniu  rodziców, 
należących  w  zdecydowanej  większości  do  środowisk  mocno  patologicznych,  w 
systematyczną  pracę  wymaganą  w  programie  PTM.  Trudno  jest  także  wyrobić  w  takich 
ludziach  odpowiednią  serię  „odruchów  wychowawczych"  niezbędnych  we  właściwym 
oddziaływaniu na dziecko, szczególnie takie, które sprawia trudności wychowawcze. 

PTM  to  właściwie  program  pracy  z  całą  rodziną  i  stosując  go  trzeba  być 

przygotowanym  na  to,  że  niejednokrotnie  więcej  trzeba  pomóc  rodzicom  niż  samym 
dzieciom,  pomimo  że  program  jako  taki  dotyczy  tych  ostatnich.  Ten  właśnie  aspekt  — 
pomimo że czyni PTM trudnym w stosowaniu — powinien być zawsze brany pod uwagę jako 
uzasadnienie  konieczności  pracy  z  całą  rodziną,  z  której  pochodzi  dziecko  przestępcze  czy 
antysocjalne, ponieważ na dobrą sprawę tylko tą — bardzo trudną — drogą osiągnąć można 
trwałe efekty oddziaływań resocjalizacyjnych. 
 

Kuratorski program STOP 

 

Wśród  licznych  programów  kognitywno-behawioralnych  na  szczególną  uwagę 

zasługuje dosyć popularny od kilku lat w Kanadzie, a ostatnio (od 1991 roku) wprowadzony 
na szeroką skalę w walijskim hrabstwie Mid Glamorgan, program STOP. 

Nazwę  tego  programu  stanowi  skrót  angielskiego  określenia:  Straight  Thinking  On 

Probation  (co  oznacza  dosłownie:  „Proste  myślenie  w  kurateli  sądowej",  a  chcąc  oddać 
właściwy  sens  tego  specjalnie  dobranego  zestawu  słów  w  celu  uzyskania  celnego  skrótu, 
należałoby  tłumaczyć  go  jako  ,,wyprostowywanie  myślenia  poprzez  oddziaływania 
kuratorskie". 

Program ten wart jest spopularyzowania u nas co najmniej z trzech powodów, l. Jest to 

program  oparty  na  solidnej  podstawie  szeroko  zakrojonych  badań  eksploracyjnych.  2. 
Zawiera wszystkie najważniejsze elementy nowoczesnych oddziaływań resocjalizacyjnych. 3. 
Został przeznaczony dla kuratorskiego sposobu oddziaływań resocjalizacyjnych, podczas gdy 
zdecydowana większość przedstawionych u nas programów dotyczy zakładów. 

background image

 
1. Etapy tworzenia programu 

Jak  już  wspomniałem,  omawiany  program  powstał  w  Kanadzie,  zaś  jego  głównym 

inicjatorem jest Robert R. Ross, profesor na Wydziale Kryminologii Uniwersytetu w Ottawie. 

Z  artykułu  podsumowującego  przygotowanie  i  pierwsze  osiągnięcia  tego  programu, 

napisanego  przez  R.R.  Rossa,  E.A.  Fabio  i  C.D.  Ewiesa  (1988),  dowiadujemy  się,  że  jego 
przygotowanie przebiegało w sześciu etapach: 

Faza  pierwsza  polegała  na  przestudiowaniu  rozwiązań  organizacyjnych  i  „filozofii" 

najbardziej  skutecznych  programów  resocjalizacyjnych,  realizowanych  w  USA  od  początku 
lat siedemdziesiątych. 

Faza druga polegała na zestawieniu przesłanek naukowych i ujęć praktycznych około 

stu najlepszych programów z takimi, które „nie wypaliły". 

Trzecim etapem były próby systemowej analizy podobieństw i różnic pomiędzy tymi 

programami. 

W  etapie  czwartym  wyłoniono  najbardziej  —  zdaniem  twórców  omawianego 

programu  —  istotną  przyczynę  nieskuteczności  programów  złych  i  skuteczności  dobrych. 
Sukces  resocjalizacyjny  zapewnia  koncentracja  na  rozwijaniu  procesu  myślenia  u 
wychowanków. 

Faza  piąta  polegała  na  ustaleniu  najbardziej  istotnych  cech,  które  składają  się  na 

deficyt szeroko rozumianego procesu myślenia u nieletnich przestępców oraz procedur, dzięki 
którym  deficyt  ten  można  wyrównać.  Wspomniane  ustalenia  czyniono  oczywiście 
bezpośrednio w pracy z nieletnimi pozostającymi pod opieką kuratorów. 

Nowy  program  w  swej  ojczyźnie,  Kanadzie,  uzyskał  równie  zgrabną  jak  w  Walii 

nazwę  „Czas  pomyśleć"  (Time  to  Think).  W  ten  sposób  zatytułowany  został  podręcznik 
omawiający konkretne zastosowania tego programu (por. R.R. Ross i E.A. Fabio 1985). 
 
2. Pierwsze doświadczenia i sukcesy 

Po  zakończeniu  przygotowywania  programu  nastąpiła  faza  szósta,  czyli  sprawdzenie 

jego  funkcjonowania  w  praktyce  oddziaływań  kuratorskich.  W  tym  celu  przeszkolono 
kilkunastu  chętnych  kuratorów  sądowych  z  okręgu  Ontario,  a  następnie  wyłoniono  trzy 
porównawcze grupy wychowanków poddawanych różnym rodzajom nadzoru kuratorskiego, a 
mianowicie: 

1.

 

regulaminowe  (to  znaczy  tylko  takie,  które  ustalone  są  w  przepisach  o  kurateli 
sądowej); 

2.

 

regulaminowe + trening zręczności psychologicznych (życiowych); 

3.

 

regulaminowe + trening kognitywny (czyli zastosowanie programu „Czas pomyśleć"). 

Pierwszą  grupę  prowadzili  „normalni",  to  znaczy  nie  przeszkoleni  przez  twórców 

programu „Czas pomyśleć" kuratorzy, natomiast z grupą drugą i trzecią pracowali kuratorzy 
specjalnie przygotowani do prowadzenia nowego programu. 

Czas  i  sposób  oddziaływania  w  grupie  pierwszej  nie  był  określony  przez  autorów 

programu  (regulowały  go  obowiązujące  przepisy),  natomiast  w  grupie  drugiej  i  trzeciej 
kuratorzy  przeprowadzili  —  zgodnie  z  założeniami  programu  —  80  godzin  zajęć 
treningowych  w  specjalnie  dobranych,  5-6  osobowych  grupach,  złożonych  z  młodocianych 
przestępców.  Wyboru  dokonano  na  podstawie  podobieństwa  w  stopniu  wykolejenia  oraz 
niedostatków w zakresie ćwiczonych form zręczności. 

Zgodnie  z  pierwotnym  założeniem  każda  z  trzech  wymienionych  grup  składać  się 

powinna z 25 wychowanków i tylu chłopców zostało do tego programu przydzielonych przez 
władze sądowe. Ponieważ jednak niektórzy chłopcy nie mogli kontynuować zajęć z różnych 
przyczyn,  ostatecznie  liczba  osób  (na  zakończenie  oddziaływań)  była  w  poszczególnych 
grupach następujące: I — 23, II — 17 i III — 22. 

background image

Grupa  druga  pracowała  tę  samą  liczbę  godzin,  co  grupa  trzecia,  według  zasad  bardzo 

popularnego  w  USA  programu,  zwanego  „Ustrukturalizowane  Uczenie  Zręczności 
Psychologicznych",  którego  autorem  jest  wspomniany  już  w  poprzednim  podrozdziale  prof. 
Arnold Goidstein. Program ten omówiony został już wcześniej, tutaj wspomnę więc tylko, że 
polega  on  na  wyodrębnieniu  najbardziej  istotnych,  a  zarazem  najbardziej  potrzebnych  dla 
danej grupy wychowanków zręczności społecznych, jak np. prośba o pomoc, rozwiązywanie 
konfliktów, reagowanie na sprzeczne informacje itp.  

Natomiast  program  „Czas  pomyśleć",  działając  na  podobnej  zasadzie,  co  wspominany 

wyżej  program  „Ustrukturalizowanego  uczenia",  zawierał  nieco  więcej  elementów  oraz 
zdecydowane nastawiony był na naukę myślenia. 

Oddziaływania  w  tych  trzech  grupach  stosowano  przez  18  miesięcy.  Następnie,  po  9 

miesiącach  przerwy,  przeprowadzono  porównanie  wyników  trwałości  oddziaływań 
resocjalizacyjnych. Wyniki tych badań przedstawia tabela. 

W  świetle  przeprowadzonych  badań  program  „Czas  pomyśleć''  okazał  się  najbardziej 

skuteczny, co zapewniło mu dużą popularność nie tylko w Kanadzie (gdzie stosuje się go w 
szeregu  prowincji),  lecz  także  w  Hiszpanii,  w  kilku  stanach  USA,  a  nawet  wśród 
„chronicznych przestępców" ze slumsowej dzielnicy Caracas w Wenezueli. 
 
Tabela 4. 
Powrót do przestępstwa w trzech grupach porównawczych 
 

                   Grupa 
 

Powtórna sprawa 

sądowa 

 

Powtórne skazanie 

 

 

liczba 

    liczba 

% 

     liczba 

% 

I. Regulamin 
II. Zręczności 
III. Myślenie 

23 
17 
22 

      16 
       8 
       4 

69,5 
47,5 
18,1 

         7 
         2 
         0  

30 
11 

 

 
3. Zastosowanie programu STOP w Mid Glamorgan 

Jak  już  wspomniałem  na  wstępie,  pozytywne  rezultaty  działalności  programu  „Czas 

pomyśleć" zachęciły kuratorów w hrabstwie Mid Glamorgan do zastosowania go w pracy ze 
swymi podopiecznymi.  Program ten zyskał w Walii nie tylko nową nazwę, lecz także został 
dostosowany  do  obowiązujących  na  terenie  Wielkiej  Brytanii  przepisów  i  zwyczajów  w 
zakresie  kurateli  sądowej.  Wprowadzono  także  pewne  nowe  przesłanki  do  „filozofii" 
programu, które miały określone skutki w jego praktycznym funkcjonowaniu. 

Do  podstawowych  założeń  programu  kanadyjskiego  należy  to,  że  impulsywnych, 

egocentrycznych i nielogicznych przestępców zmienić można głównie przez naukę myślenia, 
zakłada  się  bowiem,  że  skutkiem  tej  nauki  zmienią  oni  w  konsekwencji  całe  swoje 
zachowanie,  a  przez  to  wyzbędą  się  także  i  negatywnych  cech  psychicznych,  które  owo  złe 
zachowanie powodują. 

Natomiast  według  podejścia  przyjętego  w  Mid  Glamorgan  nie  uda  się  nauczyć 

myślenia bez wytworzenia sprzyjających dla tego procesu nawyków emocjonalnych, wszakże 
myślenie może funkcjonować dopiero po wyciszeniu emocji, stąd też w programie STOP do 
cyklu  sesji  ćwiczących  różne  zręczności  intelektualne  dołączono  także  zajęcia  ćwiczące 
sposoby kierowania emocjami. 

W programie STOP ustanowiono 35 dwugodzinnych sesji w 5-6 osobowych grupach, 

ć

wiczących  z  udziałem  kuratora  przynajmniej  dwa  razy  w  tygodniu,  przez  17  tygodni, 

wybrane  zręczności.  Ćwiczy  się  tam  osiem  takich  sprawności.  Z  filozofii  programu  wynika 

background image

nie  tylko  to,  jakich  zręczności  się  uczy,  lecz  także  i  to,  ile  czasu  poświęca  się  treningowi 
każdej z nich. I tak: 

l.  Rozwiązywanie  problemów  (9  sesji)  stanowi  podstawowy  typ  zręczności 

nauczanych  w  ramach  programu.  Ćwiczenia  dotyczą  „intelektualnego  rozbioru"  trudnych 
sytuacji,  które  najczęściej  mają  miejsce  w  życiu  nieletnich  i  młodocianych  przestępców,  a 
następnie  na  analizowaniu  każdego  wyłonionego  składnika  w  kontekście  jego  najbardziej 
racjonalnego rozwiązania. 

2.  Zręczności  społeczne  (8  sesji)  są  to  zręczności  dotyczące  takich  sytuacji  jak 

proszenie  o  pomoc,  udzielanie  jej,  reagowanie  na  nieprzyjemne  zachowanie  innych  itp. 
Szerszy  opis  ćwiczeń  tego  typu  sprawności  znaleźć  można  w  przytoczonych  już  poprzednio 
opisach programu „Ustrukturalizowanego Uczenia się Zręczności Psychologicznych" (por. s. 
126 i nast. obecnej książki). 

3. Zręczności negocjacyjne (l sesja) polegają na nauczeniu uczestniczących w sesjach 

wychowanków,  w  jaki  sposób  można  wpływać  na  zachowanie  innych  przez  przekonywanie 
ich  oraz  w  jaki  sposób,  będąc  elastycznym  w  swych  postawach,  zachować  należy  właściwe 
stanowisko w danej sprawie. 

4. Kierowanie  emocjami (l sesja) zawiera naukę  trzech elementów kontroli własnych 

emocji:  a)  przewidywanie  skutków  własnego  zachowania  (przed  rozpoczęciem  określonych 
działań),  b)  wyrobienie  umiejętności  przerywania  rozpoczętej  „w  porywie"  akcji,  c) 
umiejętności  rozpoznawania  u  siebie  psychologicznych  i  fizjologicznych  sygnałów 
wzburzenia. 

5.  Myślenie  twórcze  (9  sesji).  Zręczności  te  stanowią  rozwinięcie  ćwiczonych  na 

początku pracy sprawności w zakresie rozwiązywania problemów. Różnica polega na tym, że 
twórcze  rozwiązywanie  problemów  nie  polega  na  wybraniu  rozwiązania  najbardziej 
optymalnego spośród znanych, lecz na znalezieniu wyjścia z trudnej sytuacji (głównie natury 
społecznej), które to wyjście nie zostało uprzednio wypróbowane. 

6.  Nawyki  szukania  lepszych  rozwiązań  (2  sesje).  Uczenie  tych  nawyków  polega 

najpierw  na  wskazaniu  wychowankom,  że  w  przypadku  istniejących  ponoć  zawsze  „dwóch 
wyjść  z  trudnej  sytuacji,  jedno  jest  zawsze  lepsze",  a  następnie  na  ćwiczeniu  nawyków 
wybierania ,,lepszego wyjścia", które —jak uczy życie — na ogół bywa trudniejsze. 

7.  Krytyczne  myślenie  (4  sesje).  Nauka  krytycznej  oceny  własnego  postępowania  i 

umiejętności zmiany w przypadku znalezienia „lepszego wyjścia". 

8. Zestawienie zręczności w działaniu (l sesja) polega na pokazaniu (i przećwiczeniu), 

w jaki sposób uczone do tej pory zręczności zazębiają się i uzupełniają, a ponadto, jak można 
komponować ze sobą poszczególne elementy ćwiczonych zręczności. 

Sesje rozpoczynaj ą się od dyskutowania, w grupach 5-6 osobowych, istoty i potrzeby 

każdej zręczności, następnie ogląda się sposoby stosowania tych sprawności przedstawione w 
krótkich,  specjalnie  w  tym  celu  przygotowanych  filmach  dydaktycznych,  po  czym 
rozpoczynają się ćwiczenia stosowania różnych sposobów zręczności. 

W  programie  STOP  uczestniczy  130  nieletnich  i  młodocianych  przestępców  z 

orzeczeniem  dozoru  kuratorskiego  (co  stanowi  jedną  czwartą  ogólnej  liczby  młodzieży 
skazanej na dozór kuratora w tym hrabstwie), opiekuje się nimi 50 kuratorów, którzy przeszli 
w tym celu specjalne przeszkolenie. 

Do oceny tego programu wynajęty został pracownik naukowy, którego zadaniem jest 

ocena  skuteczności  resocjalizacyjnej  programu  w  różnych  odstępach  czasu  (wyznaczonych 
przez  sąd),  a  także  w  różnych  płaszczyznach  zachowania.  Naukowcem  tym  jest  dr  Peter 
Raymor z Uniwersytetu w Swansea. 

Opisywany  program  rozpoczął  swoją  działalność  na  przełomie  maja  i  czerwca  1991 

roku.  Towarzyszy  mu  żywe  zainteresowanie,  zarówno  ze  strony  nieletnich  poddawanych 
przewidzianym  w  tym  programie  oddziaływaniom,  jak  i  ze  strony  brytyjskiego  wymiaru 

background image

sprawiedliwości,  który  —jak  mi  to  wyjaśnił  jeden  z  sędziów  —  „przejęty  jest  obecnie 
obsesyjnym  lękiem  przed  wysyłaniem  nieletnich  do  zakładów".  W  związku  z  tym  coraz 
więcej młodych ludzi, nawet poważnie wykolejonych, pozostaje pod opieką kuratorów. Stąd 
też opieka ta musi — siłą rzeczy — być coraz lepsza i skuteczniejsza. I to tłumaczy nadzieje 
wiązane  z  programem  STOP.  W  krótkim  czasie  przedstawiony  tu  program  stał  się 
modelowym  przykładem  organizacji  pracy  kuratorów  sądowych  w  innych  okręgach 
administracyjnych Wielkiej Brytanii. 
 

Resocjalizacja w zakładzie Sundbo 

 

Kognitywno-behawioralny  program  resocjalizacji  stosowany  jest  od  czterech  lat,  tzn. 

od  roku  1994,  w  znanym  szwedzkim  zakładzie  w  Sundbo.  Zakład  ten  powstał  w  latach 
dwudziestych naszego stulecia. Początkowo należał do instytucji o surowym regulaminie jako 
ż

e kierowano doń młodzież poważnie zdemoralizowaną i popełniającą poważne przestępstwa. 

Począwszy od lat siedemdziesiątych w zakładzie tym w sposób zdecydowany zaczęło 

dominować  „miękkie"  podejście  w  oddziaływaniach  wychowawczych  na  młodzież. 
Stopniowo  zaczęła  dojrzewać  tam  atmosfera  potrzebna  do  wprowadzenia  nowoczesnego 
programu resocjalizacyjnego.                                        

Stąd  też  od  początku  lat  dziewięćdziesiątych  przygotowywany  był  przez  dwóch 

psychologów,  a  mianowicie  B.  Dalefolda  i  M.  Lardena  (1997),  kiognitywno-behawioralny 
program  resocjalizacyjny  poprzedzony  dokładnym  przygotowaniem  całego  personelu 
wychowawczego. 

Obok  wspomnianego  wyżej  przygotowywania  personelu  do  efektywnej  pracy  w 

ramach tego nowego programu przeprowadzono badania diagnostyczne struktury osobowości 
wychowanków przebywających w zakładzie.                                  

Obecnie  w  Sundbo  przebywa  33  wychowanków.  Mieszkaj  ą  w  pięciu  budynkach. 

Pracuje  tam  56  osób  personelu,  głównie  wychowawczego.  Aktualnie  13  wychowanków 
zamieszkuje  budynki  pozbawione  zabezpieczeń  przed  ich  dowolnym  opuszczeniem, 
pozostałych zaś 20 przebywa w budynkach zamkniętych. 

Na  ogół  wszyscy  wychowankowie  Sundbo  są  poważnie  wykolejeni  i  skazani  za 

ciężkie  przestępstwa  na  długoterminowy  pobyt  w  zakładzie.  Najczęściej  nie  posiadają  oni 
elementarnych  nawyków  w  zakresie  poprawnego  nawiązywania  kontaktów  społecznych.  Z 
reguły  przeżyli  wiele  sytuacji  urazowych  w  kontaktach  ze  światem  dorosłych,  jako  że 
pochodzą,  bez  wyjątku,  z  wielce  patologicznych  środowisk.  Wszyscy  wychowankowie 
Sundbo mieli kontakt z narkotykami, a także nadużywali alkoholu. 

Omawiany program resocjalizacyjny oparty został na bardzo dokładnej analizie badań 

nad  skutecznością  wielu  innych  programów  oddziaływań  korekcyjnych.  Efektem  tych 
rozległych  studiów  porównawczych  było  ustalenie  następujących  kryteriów,  które  musi 
spełniać skuteczny program resocjalizacji: 

1. Dokonanie dokładnej diagnozy zachowania każdego wychowanka i na tej podstawie 

ustalenie indywidualnego planu oddziaływań resocjalizacyjnych. 

2.  Oddziaływania  resocjalizacyjne  uwzględniać  muszą  indywidualny,  niepowtarzalny 

dla  każdego  wychowanka  styl  uczenia  się,  czyli  przyswajania  nowych,  pozytywnych  form 
zachowania. 

3.  Wyselekcjonowanie  i  wyodrębnienie  wychowanków  stwarzających  największe 

zagrożenie,  w  celu  poddania  ich  specjalnym  oddziaływaniom  resocjalizacyjnym  o 
zwiększonym stopniu intensywności. 

4.  Skoncentrowanie  oddziaływań  resocjalizacyjnych  na  najbardziej  kryminogennych 

formach zachowania. 

background image

Ponieważ najważniejszą sprawą jest opracowanie właściwego programu oddziaływań 

resocjalizacyjnych,  należy  pamiętać,  że  najlepsze  są  programy  przejrzyste  i  zrozumiałe  dla 
wychowanków,  ponadto  dobrze  uporządkowane,  wielostronne,  a  równocześnie  takie,  które 
mogą  zostać  bez  trudu  nakierowane  na  eliminację  najbardziej  niepożądanej  postaci 
zachowania.  

Zdecydowana  większość  badań  wskazuje,  że  skuteczne  programy  resocjalizacyjne 

zawieraj  ą  elementy  kognitywne,  które  są  niezbędne  w  modelowaniu  postaw,  przekonań  i 
wartości, czyli najbardziej wypaczonych u przestępców czynników motywacyjnych. 

Niektóre strategie oddziaływań resocjalizacyjnych gorzej sprawdzają się w zakładach 

resocjalizacyjnych.  Są  to  przede  wszystkim  tradycyjne  metody  psychoanalityczne  oraz 
metody  oparte  na  niedyrektywnym  podejściu  znamiennym  dla  terapii  skoncentrowanej  na 
pacjencie  (client-centered  therapy),  dlatego  wskazane  jest  unikanie  tych  rodzajów 
oddziaływań. 

Surowe  kary  i  odosobnienie,  podobnie  jak  ,,terapia  szokowa",  nie  zmniejszaj  ą 

możliwości powtórnego popełnienia do przestępstwa. 

Należy  do  maksimum  wykorzystać  rozwiązania  wynikające  z  teorii  uczenia 

społecznego oraz z metod kognitywno-behawioralnych. 

Programy  oddziaływań  resocjalizacyjnych  stosowane  w  zakładach  muszą  być 

strukturalnie  powiązane  z  programami  prowadzonymi  w  naturalnym  otoczeniu  społecznym 
wychowanka, jako że te drugie wywierają z reguły silniejszy wpływ na poprawę zachowania 
niż te, które prowadzone są w warunkach zakładowych. 

Efektywne  programy  obejmują  także  pracę  z  rodziną  i  najbliższym  otoczeniem 

społecznym wychowanka. 

Skuteczne programy resocjalizacyjne muszą łączyć pracę nad wyrobieniem właściwej 

(pozytywnej) postawy w stosunku do uczenia się, przygotowanie do zawodu i umożliwienie 
(znalezienie) stałej pracy zarobkowej. 

Program  oddziaływań  resocjalizacyjnych  jest  tym  skuteczniejszy,  im  bardziej 

zintegrowane są wszystkie działania. 

Efekty 

oceny 

skuteczności 

oddziaływań 

resocjalizacyjnych 

powinny 

być 

systematycznie określane przez metody znane współczesnej nauce. 

Kognitywno-behawioralny  program  zakładu  w  Sundbo  oparty  jest  na  systemie 

progresywnym,  posiada  on  pięć  faz  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  począwszy  od  działań 
bardzo  restrykcyjnych,  ograniczających  swobodę  wychowanka,  aż  do  pozostawienia  mu 
całkowitej  wolności  poruszania  się  i  działania.  Kolejną  ważną  cecha  oddziaływań 
resocjalizacyjnych  w  Sundbo  jest  to,  że  zaczyna  się  od  bardzo  szczegółowej  kontroli  i 
instrukcji dotyczących zachowania wychowanków po czym stopniowo przechdzi się do coraz 
mniej szczegółowego instruktażu i mniej drobiazgowej oceny zachowania podopiecznych. 

Najważniejszym,  a  zarazem  najtrudniejszym  elementem  kognitywno-behawioralnego 

programu w Sundbo jest odpowiednie przygotowanie (poprzez neutralizowanie negatywnych 
wpływów)  środowiska  społecznego,  do  którego  wróci  wychowanek  po  odbyciu  kary  w 
zakładzie,  jako  że  bez  ingerencji  terapeutycznej  w  rodzinę  wychowanka  oraz  w  jego 
ś

rodowisko  rówieśnicze  cały  efekt  żmudnej  pracy  resocjalizacyjnej  może  zostać 

zaprzepaszczony. 

Pierwsza  faza  postępowania  resocjalizacyjnego  polega  na  dokładnej  ocenie 

zachowania  wychowanka,  ustaleniu  podstawowych  deficytów  tegoż  zachowania  ze 
szczególnym  uwzględnieniem  tych,  które  najbardziej  utrudniaj  ą  dojrzałe  kontakty  z  innymi 
ludźmi.  Na  podstawie  tej  diagnozy  ustala  się  drogę  postępowania  resocjalizacyjnego  dla 
każdego wychowanka. 

background image

Zarówno  w  pierwszej,  jak  i  w  drugiej  fazie  postępowania  resocjalizacyjnego  w 

Sundbo wychowanek pozostaje pod ścisłym nadzorem: mieszka więc w budynku,  w którym 
są kraty, drzwi wejściowe zamykane są na stałe itp. 

Faza  druga  charakteryzuje  się  bardzo  intensywnym,  nawet  24-godzinnym 

oddziaływaniem  resocjalizacyjnym,  opartym  głównie  na  technikach  behawioralnych,  a  więc 
na różnych odmianach token economy. 

Oddziaływania  resocjalizacyjne  w  tej  fazie  pracy  koncentrują  się  głównie  na 

pobudzeniu  (poprzez  odpowiednio  dobrany  system  wzmocnień)  motywacji  do  pozytywnego 
działania.  Wychowanków  poddaje  się  intensywnym  treningom  zręczności  społecznych  oraz 
technik typu aggression replacement training. 

W  fazie  drugiej  rozpoczyna  się  także  pracę  resocjalizacyjną  z  rodziną  oraz  z 

najbliższym otoczeniem wychowanka, ze środowiskiem, do którego ma on powrócić. 

Wychowankowi  udziela  się  intensywnej  pomocy  w  przezwyciężaniu  braków  i 

opóźnień  w  nauce  szkolnej,  wprowadza  się  elementy  szkolenia  zawodowego, 
umożliwiającego zdobycie atrakcyjnej pracy po opuszczeniu zakładu. 

Wiele uwagi poświęca się także wyrobieniu odpowiednich nawyków rozwijającego, a 

zarazem relaksującego wykorzystywania czasu wolnego. 

Trzecia faza zawiera wszystkie elementy oddziaływań resocjalizacyjnych fazy drugiej, 

różni  się  jednak  od  poprzedniej  tym,  że  rzadziej  stosuje  się  wzmocnienia,  wprowadzając  w 
oddziaływania  resocjalizacyjne  coraz  więcej  elementów  kognitywnych  tzn.  wymaga  się  od 
wychowanka samorzutnych i przemyślanych reakcji. 

Począwszy  od  fazy  trzeciej  zanika  stopniowo  obecna  w  dwóch  poprzednich  fazach 

ś

cisła  kontrola  nad  zachowaniem  wychowanka,  co  przejawia  się  m.in.  w  tym,  że  może  on 

opuszczać  (w  określonych  porach  i  bez  uzyskiwania  specjalnej  zgody  personelu 
wychowawczego) pomieszczenie, w którym przebywa. 

Faza  czwarta  polega  na  stopniowym  wprowadzaniu  wychowanka  do  „normalnego" 

społeczeństwa.  Wychowanek  przenosi  się  wtedy  do  osobnego  budynku,  w  którym  nie  ma 
zabezpieczeń — krat, zamykanych centralnym zamkiem drzwi itp. Może opuścić, kiedy chce, 
budynek, a nawet (za pozwoleniem personelu wychowawczego) teren zakładu. 

Cały  wysiłek pracy resocjalizacyjnej w tej fazie oddziaływań skoncentrowany jest na 

wyrobieniu  u  wychowanka  mechanizmów  samoregulujących  zachowanie  ze  szczególnym 
uwzględnieniem  konieczności  wyrobienia  niezbędnej  powściągliwości  przed  skłonnością  do 
natychmiastowego  zaspokajania  szeregu  „gwałtownych"  potrzeb,  a  także  przed  zażywaniem 
ś

rodków odurzających, nadmiernym objadaniem się (szczególnie słodyczami) itp. 

Faza piąta dotyczy właściwie opieki postpenitencjarnej. Przed zwolnieniem z zakładu 

wychowanek podpisuje z kierownikiem tej placówki kontrakt, w którym  zobowiązuje się do 
przestrzegania wszystkich norm prawnych i obyczajowych, które obowiązują w otaczającym 
go  społeczeństwie,  a  także  do  aktywności  w  zakresie  doskonalenia  zawodowego,  dbania  o 
ś

rodowisko naturalne itp. 

W  podpisanym  kontrakcie  znajduje  się  także  punkt  dotyczący  sporządzania  przez 

wychowanka  corocznego  sprawozdania  ze  swych  postępów  w  nauce,  doskonaleniu 
zawodowym i innych osiągnięć w życiu społecznym i prywatnym. Jest tam także miejsce na 
przedstawienie  trudności,  które  przeszkadzaj  ą  w  realizacji  wytkniętych  przez  wychowanka 
celów. 

Podpisany  kontrakt  zawiera  także  zgodę  wychowanka  na  inicjowaną  przez  zakład 

kontrolę  nad  postępami  w  rozwoju  społecznym  wychowanka,  kontrola  ta  stanowi  urzędowe 
potwierdzenie rzetelności danych zawartych w dorocznych raportach. 

Ponieważ 

czynnikiem 

niezbędnym 

ocenie 

skuteczności 

programu 

resocjalizacyjnego jest naukowa ewaluacja (ocena) jego skutków z perspektywy czasowej, od 
czasów  wprowadzenia  programu  resocjalizacyjnego  w  Sunbo  prowadzi  się  szerokie  i 

background image

wnikliwe badania nad jego skutecznością, stosując w tym celu dwie podstawowe metody. Po 
pierwsze,  porównywanie  częstotliwości  popełniania  przestępstw  przez  wychowanków 
zakładu w Sundbo z wychowankami opuszczającym inne zakłady resocjalizacyjne w Szwecji 
oraz,  po  drugie,  śledzenie  losów  życiowych  wychowanków  opuszczających  Sundbo;  te  zaś 
porównuje się z kolei z typowymi drogami życiowymi osób w podobnym wieku, które nigdy 
nie weszły w konflikt z prawem. 

Bardzo  dobre  wskaźniki  efektywności  programu  resocjalizacyjnego  stosowanego  w 

Sundbo wpływają na to, że program ten zaczynają stosować inne zakłady resocjalizacyjne w 
Szwecji. 
Adres zakładu w Sundbo: Sundbo Ungdomshen 

       Sundbo 50A 
       S-737 92 Fagestra. Sweden 
       tel. 46-223-520 00 
       fax 46-223-521 38 

 
 
 
 

ROZDZIAŁV 

 

Dostosowanie metod oddziaływania resocjalizacyjnego 

do cech psychicznych wychowanka 

 

Za 

jeden 

podstawowych 

wskaźników 

nowoczesności 

oddziaływań 

resocjalizacyjnych  uważa  się  odpowiednie  dostosowanie  metod  tych  zabiegów  do 
właściwości  psychicznych  wychowanka.  Rzecz  ta  często  jest  porównywana  do  lasu 
tradycyjnego  i  „kulturalnego".  W  lesie  tradycyjnym  rosną  obok  siebie  różne  rodzaje  drzew: 
takie,  które  na  danym  typie  gleby  mają  szansę  wyrosnąć  na  olbrzymy  oraz  takie,  które 
osiągnąć  mogą  jedynie  minimalne  rozmiary.  Natomiast  las  ,,kulturalny",  to  taki,  gdzie 
dostosowuje się rodzaj drzew do właściwości gleby. 

O  wadze  problemu  dostosowania  metod  resocjalizacji  do  psychiki  wychowanków 

ś

wiadczyć  może  również  i  to,  że  istnieje  nawet  międzynarodowe  stowarzyszenie  zajmujące 

się  zróżnicowanym  oddziaływaniem  resocjalizacyjnym  (International  Differential  Treatment 
Association), którego zarząd mieści się aktualnie w Ontario (Kanada).  

Niemniej w przypadku złożoności natury ludzkiej ta oczywista reguła postępu z wielu 

względów  nie  jest  łatwa  do  wprowadzenia  w  życie.  Przyczyny  trudności  właściwego 
„dopasowania"  metod  resocjalizacyjnych  do  psychiki  wychowanków  wynikają  z  dwóch 
zasadniczych źródeł: 

Po pierwsze, wspomniana wyżej złożoność natury ludzkiej nie pozwala na precyzyjne 

określenie, jakie jednostki wykazuj ą podatność na resocjalizację ,,w ogóle", a jakie nie. Nie 
pozwala  także  odpowiedzieć  na  pytanie,  czy  istnieją  takie  typy  psychiczne  ludzi 
wykolejonych,  do  których  „trafiają"  jedynie  metody  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  a  inne 
nie? 

Po  drugie  zaś,  trudno  jest  sklasyfikować  różne  metody  oddziaływania 

resocjalizacyjnego  pod  kątem  ich  skuteczności.  Oddziaływania  te  mają  swój  niepowtarzalny 
klimat, a ich skuteczność wyznaczana jest niezliczoną ilością liczbą towarzyszących. 

Problem dostosowania metod oddziaływania resocjalizacyjnego do cech zachowania i 

osobowości przestępców, zwany w anglojęzyczne literaturze differential treatment, postaram 

background image

się  omówić  w  trzech  punktach.  Najpierw  ukażę  rozpowszechnioną  współcześnie  w 
zachodnich  publikacjach  próbę  określenia  ,,podatności"  na  oddziaływania  resocjalizacyjne, 
która zawarta jest w teorii H. J. Eysencka. Następnie przedstawię kilka uwag o możliwościach 
podziału metod resocjalizacji ze względu na ewentualne dostosowanie tych metod do różnych 
typów  przestępców.  Na  zakończenie  zaś  postaram  się  przedstawić  dwa  popularne  na 
Zachodzie przykłady differential treatment
 

Zróżnicowanie „podatności" na resocjalizację 

 

Najwięcej bodaj sugestii dotyczących zarówno ogólnej „podatności" na resocjalizację, 

jak i na poszczególne metody tych oddziaływań zawiera doskonale współcześnie znana teoria 
H.J.  Eysencka,  (niedawno  zmarłego  profesora  Instytutu  Psychiatrii  Uniwersytetu 
Londyńskiego).  W  świetle  tej  teorii  sprawa  podatności  na  resocjalizację,  podobnie  jak 
podatności  na  socjalizację  (wychowanie)  w  ogóle,  zasadza  się  na  plastyczności  systemu 
nerwowego  człowieka:  im  szybciej  i  im  więcej  odruchów  warunkowych  potrafi  przyswoić 
sobie dana jednostka, tym lepiej i skuteczniej można ją zresocjalizować. 

Sprawę tę wielce jednak komplikuje to, że plastyczność naszego systemu nerwowego 

nie  jest  selektywna,  tzn.  nie  polega  na  tym,  że  dany  człowiek  przyswaja  sobie  tylko 
pozytywne i wartościowe dla zdrowia psychicznego odruchy. Obok odruchów wartościowych 
(i  „normalnych")  człowiek  wrażliwy  (posiadający  wysoce  plastyczny  system  nerwowy) 
przyswaja sobie także i różne zgubne dla jego psychicznego zdrowia odruchy, wśród których 
prym wiodą odruchy lęku. Tym sposobem, w świetle teorii H. J. Eysencka ,,odruchy moralne" 
są  genetycznie  związane  z  „odruchami  lęku",  w  wyniku  czego  lęk  warunkuje  moralność.  A 
oto,  co  na  ten  temat  pisze  H.J.  Eysenck  w  artykule  przeznaczonym  specjalnie  dla  polskiego 
czytelnika: 

„Krótko  mówiąc  zakłada  się  tu,  że  dorośli  osobnicy  powstrzymuje  się  przed 

antyspołecznymi czynami bynajmniej nie w obawie przed karami, jakimi grozi im prawo — 
kary  te  są  zbyt  niepewne,  zbyt  odsunięte  w  przyszłość,  zbyt  abstrakcyjne,  by  móc 
rzeczywiście służyć temu celowi. Zamiast tego przypuszcza się, że od wczesnego dzieciństwa 
trwa  proces  takiego  warunkowania  dzieci,  by  reagowały  lękiem  na  sytuacje  zawierające 
element  jawnie  agresywnego  lub  seksualnego  zachowania.  Warunkowanie  to  dokonuje  się 
drogą  kary  cielesnej,  następującej  natychmiast  po  dokonaniu  potępionego  przez  otoczenie 
czynu.  Ten  emocjonalny  odruch  warunkowy  generalizuje  się  dzięki  mowie  (drugiemu 
układowi  sygnałów)  i  trwa  w  dorosłym  osobniku,  zapobiegając  z  punktu  każdemu 
antyspołecznemu  czynowi:  inaczej  mówiąc,  warunkowy  odruch  lęku  jest  natychmiastową  i 
nieuchronną  karą,  której  dorosły  osobnik  stara  się  uniknąć  za  wszelką  cenę,  nawet  kosztem 
przeciwstawienia  się  pokusie  i  pozostania  uczciwym  człowiekiem"  (H.J.  Eysenck  1960,  s. 
396). 

Powyższy,  obszerny  cytat  ukazuje  nie  tylko  genezę  moralności  człowieka  oraz 

„podatności  na  resocjalizację",  lecz  także  główne  przesłanki  typologiczne  wypływające  z 
teorii  Eysencka.  Mianowicie  ludzie  o  wysoce  plastycznym  systemie  nerwowym 
(introwertycy)  podatni  są  na  nerwice  lękowe,  podczas  gdy  jednostki  posiadające  mało 
plastyczny system nerwowy (ekstrawertycy), przejawiając cechy histeryczno-psychopatyczne 
są bardziej podatne na przestępstwo. 

Teorię  H.  J.  Eysencka  moglibyśmy  przyjąć  za  klarowną  podstawę  podziału  na  ludzi 

praworządnych  i  przestępców,  gdyby  nerwica  (lękowa)  faktycznie  chroniła  człowieka  przed 
przestępstwem,  a  psychopatia  (wynikająca  z  krańcowo  małej  plastyczności  systemu 
nerwowego) automatycznie czyniła go przestępcą. 
Ż

ycie  jest  jednak  bardziej  skomplikowane  istnieją  bowiem  przestępcy  ,,neurotyczni", 

kierowani tkwiącym głęboko w ich psychice „przymusem zbawienia świata" za wszelką cenę 

background image

lub  też  wypływającym  z  nadmiernych  postaw  lękowych  „kompleksem  winy",  w 
podświadomy  sposób  dążący  do  ukarania  się  przez  popełnianie  niejednokrotnie  groźnych 
przestępstw (za które uzyskać mogą „oczyszczającą karę"), a także przebiegli psychopaci, w 
których  interesie  nie  leży  jakakolwiek  kolizja  z  prawem 

(H.J.  Eysenck  zdaje  sobie  sprawę  z  tych 

ograniczeń  własnych  teorii,  stąd  też  stale  je  doskonali.  Obok  omawianego  obecnie  wymiaru  ekstrawersji-intro 
wersji  i  wprowadzonego  wcześniej  wymiaru  neurotyzmu,  uwzględnia  jeszcze  inny  wymiar  osobowości,  a 
mianowicie psychotyzm, sprawy te  szerzej omawiam  w innym  miejscu (por. K. Pospiszyl 1985)). 

 . Dlatego 

też  teorię  H.J.  Eysencka,  w  tym  jej  wymiarze,  można  jedynie  przyjąć  za  podstawę  do 
wyjaśnienia  znanego  w  kryminologii  podziału  przestępców  na  neurotycznych  i 
psychopatycznych (por. W. McCord 1968). 

Przedstawione  powyżej  rozróżnienie  na  intro-ekstrawertyków,  pokrywające  się  w 

pewnym  zakresie  z  rozróżnieniem  na  przestępców  neurotycznych  i  psychopatycznych,  ma 
oczywiście  teoretyczne  znaczenie  dla  zrozumienia  fenomenu  podatności  na  resocjalizację. 
Otóż przestępcy neurotyczni, jako jednostki o plastycznym systemie nerwowym, powinni być 
łatwiejsi  w  resocjalizacji,  szybciej  bowiem  przyswajają  sobie  —jak  pamiętamy  —  „odruchy 
moralne",  podczas  gdy  przestępcy  psychopatyczni  trudniej  (mają  bowiem  system  nerwowy 
mało plastyczny). 

Sprawę  jednak  wielce  komplikuje  to,  że  lęk,  stanowiąc  esencję  osobowości 

neurotycznej, blokuje jednocześnie właściwy odbiór sygnałów ze świata zewnętrznego, czyli 
— mówiąc inaczej — utrudnia prawidłowe przyswajanie odruchów warunkowych, w wyniku 
czego  osobnik  neurotyczny  może  reagować  w  sposób  paradoksalny,  czyli  tak  jak  krańcowy 
psychopata. 

Zatem  w  świetle  teońi  H.  J.  Eysencka  można  —jak  to  powiedziałem  —jedynie 

teoretycznie określić podatność na resocjalizacja  w ogóle,  w praktyce bowiem sprawa ta nie 
jest  łatwa  do  ustalenia,  Niemniej  jednak  diagnostyka  nasilenia  introwersji-ekstrawersji  i 
innych  objawów  plastyczności  systemu  nerwowego  nie  traci  przez  to  na  wartości.  Dzięki 
bowiem  określeniu  stopnia  plastyczności  tegoż  systemu  ustalić  możemy  miejsce  danego 
osobnika w wymiarze „dystymia (tj. nerwica lękowa)-psychopatia". Do tego celu służyć może 
oczywiście nie tylko kwestionariusz H.J. Eysencka. 

Diagnoza  omawianych  wyżej  właściwości  ma  bardzo  istotne  znaczenie,  ukazuje 

bowiem  kierunek  oddziaływań,  który  powinniśmy  obrać  w  odniesieniu  do  różnych 
osobników.  Jak  już  to  podkreślałem,  należy  przyjąć  inną  strategię  oddziaływań 
resocjalizacyjnych  w  odniesieniu  do  jednostek  neurotycznych,  inną  zaś  w  odniesieniu  do 
psychopatycznych,  mówiąc  zaś  inaczej,  należy  zdecydowanie  zróżnicować  oddziaływania 
psychokorekcyjne w zależności od nasilenia postaw lękowych. 
 

Metody oddziaływań resocjalizacyjnych 

a cechy osobowości wychowanków 

 

Rozważania  nad  tym  węzłowym  dla  nowoczesnej  postaci  resocjalizacji  problemem 

należy  chyba  zacząć  od  zastrzeżeń,  jakie  niektórzy  autorzy  wysuwają  pod  adresem 
omawianej,  bardzo  popularnej  teorii  H.J.  Eysencka,  ukazującej  typologiczne  zróżnicowanie 
jednostek  przestępczych  i  w  pewnym  sensie  odpowiadającej  na  pytanie  o  różny  stopień 
podatności  na  resocjalizację  w  ogóle,  a  także  —  w  zależności  od  określonych  cech 
osobowości — na różne metody oddziaływań resocjalizacyjnych. 

Otóż  tacy  autorzy,  jak  m.in.  E.H.  Johnson  czy  L.P.  Camey,  twierdzą,  że  teońa  H.J. 

Eysencka  sprowadza  oddziaływania  resocjalizacyjne  do  „modelu  medycznego",  który  to 
model  polega,  po  pierwsze,  na  rozróżnieniu  ludzi  na  „chorych"  i  „zdrowych"  (w  tym  zaś 
przypadku na „kryminalistów" i „praworządnych"), po drugie zaś, na szukaniu specyficznych 
ś

rodków terapii dla poszczególnych rodzajów chorób. 

background image

Oddziaływania  resocjalizacyjne  —  zdaniem  E.H.  Johnsona  —  nie  muszą,  a  nawet 

poza  małymi  wyjątkami  (dotyczącymi  ludzi,  u  których  zachowanie  przestępcze  w  sposób 
ewidentny  wynika  z  choroby  somatycznej),  nie  powinny  powielać  „modelu  medycznego" 
terapii.  Zdaniem  reprezentantów  tego  stanowiska  główną  cechą  odmienności  resocjalizacji 
(correctional  treatment)  od  podejścia  medycznego  jest  to,  że  nie  można  na  dobrą  sprawę 
przyporządkować określonych metod oddziaływań resocjalizacyjnych do takich, a nie innych 
przestępców,  te  same  metody  mogą  być  bowiem  skuteczne  w  odniesieniu  do  różnych  ludzi, 
zaś ich efekt zależny jest od bardzo wielu czynników. 

Przedstawiona  krytyka  medycznego  modelu  resocjalizacji  jest  przejawem 

wspomnianego  już,  bardzo  szeroko  rozpowszechnionego  w  latach  siedemdziesiątych  ruchu 
tzw.  antypsychiatrii,  krytykującego  właśnie  medyczne  (rozumiane  jako  nadmiernie 
biologiczne)  podejście  do  traktowania  zarówno  chorych  psychicznie,  jak  i  wszelkich 
dewiantów 

(W  naszej  literaturze  problem  ten  szeroko  omawia  K.  Jankowski  1975).

  Podejście  to  było 

nawet  czymś  w  rodzaju  mody,  synonimem  nowoczesności  poglądów,  i  jako  takie  zawierało 
wiele  przejaskrawień,  stąd  też  —jak  się  wydaje  —  nie  należy  zbytnio  martwić  się 
medycznością  zarówno  prób  uściśleń  diagnostycznych  dotyczących  poznawania  typów 
przestępców, jak i specyfikacji oddziaływań resocjalizacyjnych. 

Bez  wątpienia  słuszne  jest  natomiast  akcentowane  wyżej  stanowisko,  iż  natura 

„zabiegów" resocjalizacyjnych jest taka, że nie da się ich ściśle wyspecyfikować jak pigułek 
czy innych medykamentów. Jeślibyśmy chcieli szukać w medycynie analogii do oddziaływań 
resocjalizacyjnych, należałoby je porównać raczej do różnego rodzaju panaceów i eliksirów, 
działających  absolutnie  wszechstronnie.  Przy  czym  porównanie  to  wydaje  się  stosowne  nie 
tylko  ze  względu  na  ową  wszechstronność,  lecz  przede  wszystkim  dlatego,  że  skuteczność 
zarówno  owych  panaceów,  jak  i  oddziaływań  resocjalizacyjnych  w  największym  stopniu 
uzależniona jest od nastawienia osoby poddanej ich działaniu. 

pierwszym 

rozdziale 

starałem 

się 

ukazać, 

ż

metody 

oddziaływań 

resocjalizacyjnych  dzielić  można  według  najróżnorodniejszych  przesłanek,  również  i  ze 
względu  na  ,,teoretyczną"  odpowiedniość  danych  metod  do  właściwości  psychicznych 
wychowanka.  W  związku  z  powyższym  liczba  wyróżnionych  przesłanek  mogłaby  być 
znaczna.  Rodzaje  tych  metod  można  wyodrębniać  w  zależności  od  tego,  jakie  cechy 
psychiczne  wychowanka  metody  te  mają„wyprostować"  czy  jakie  sfrustrowane  potrzeby 
psychiczne zaspokoić. 

Poniżej zastanowię się nad dwoma takimi, dosyć —jak sądzę— częstymi wymiarami 

ujęcia  metod  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  a  mianowicie  wymiarem  „rozum-serce",  czyli 
rozróżnieniem  w  zależności  od  tego,  czy  w  oddziaływaniach  resocjalizacyjnych  główny 
nacisk kładziemy na sferę intelektualną czy emocjonalną wychowanka. 

Drugi wymiar porządkujący metody oddziaływań resocjalizacyjnych dotyczyć będzie 

stopnia ich surowości, czyli,  w tym przypadku,  na jednym krańcu znajdą się metody  bardzo 
łagodne,  nacechowane  permisywnością,  na  drugim  zaś  metody  surowe.  Oba  te  wymiary 
omówię kolejno. 

Od  najdawniejszych  czasów  niewłaściwe  postępowanie  człowieka  starano  się 

zmieniać  dwoma  sposobami  —  przez  apelowanie  do  sfery  uczuć  oraz  przez  tłumaczenie 
rozumowe.  Mimo  że  w  miarę  postępu  wiedzy  psychologicznej  coraz  liczniejsze  dowody 
wskazywały  na  to,  że  te  dwie  podstawowe  metody  ściśle  się  ze  sobą  łączą,  to  jednak  do  tej 
pory  można  dość  wyraźnie  zaobserwować  w  każdym  typie  strategii  modyfikującej 
zachowanie człowieka, przewagę elementów przemawiających bądź to do serca, bądź też do 
rozumu. 

Powyższe  rozróżnienie  jest  bardzo  przydatne  ze  względu  na  omawianą  uprzednio 

podstawę  klasyfikacyjną  różnych  postaci  niedostosowania.  Wystąpienie  danego  rodzaju 
niedostosowania  zależy,  jak  zaznaczyłem,  od  określonych  predyspozycji  psychicznych, 

background image

tkwiących w typie układu nerwowego. Predyspozycje te czynią człowieka bardziej lub mniej 
podatnym na przyswajanie nowych odruchów warunkowych, w tym, jak pamiętamy, również 
na przyswajanie reakcji lękowych. 

Uprzednio  wskazałem,  że  szybkość  przyswajania  nowych  odruchów  warunkowych 

jest  wskaźnikiem  ogólnej  wrażliwości  danej  jednostki.  Zgodnie  z  teorią  H.J.  Eysencka 
krańcem  tego  wymiaru  jest  introwersja-ekstrawersja.  W  pierwszym  wypadku  mamy  do 
czynienia  z  jednostkami  przesadnie  (chorobliwie)  wrażliwymi,  w  drugim  zaś  z  osobnikami 
mało  wrażliwymi,  czyli  psychopatami.  Jak  wiadomo,  wymiar  ten  można  określić  również 
innym  aparatem  pojęciowym,  np.  wprowadzonym  przez  I.P.  Pawłowa  rozróżnieniem  typu 
słabego i silnego czy stopniem reaktywności, używając terminologii szkoły J. Strelaua (por. J. 
Strelau 1985). 

We współczesnej organizacji pracy resocjalizacyjnej podstawowym zagadnieniem jest 

usprawnienie  diagnostyki  psychologicznej,  aby  na  tej  podstawie  móc  określić  stopień 
wrażliwości  danej  jednostki,  czyli,  inaczej  mówiąc,  określić,  na  ile  dany  osobnik  wrażliwy 
jest  na  „głos  serca".  Znajomość  tego  podstawowego  faktu  pozwoli  „zaprogramować" 
właściwy  dla  danej  jednostki  typ  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  a  także  skierować  ją  do 
odpowiedniego zakładu wychowawczego, poprawczego lub karnego. 

Omawiane  obecnie  rozróżnienie  metod  resocjalizacji  na  takie,  które  apelują  do  serca 

lub do rozsądku, można z niewielkim stopniem uproszczenia sprowadzić do wspomnianej w 
pierwszym  rozdziale  próby  podziału  źródeł  metod  oddziaływania  resocjalizacyjnego 
zaproponowanej  przez  J.D.  Franka.  Jak  pamiętamy,  autor  ten  uważa,  że  jeden  nurt 
oddziaływań  psychokorekcyjnych  sięga  swymi  korzeniami  odwiecznych  praktyk  magiczno-
religijnych, natomiast nurt drugi bierze swój początek w laboratoriach naukowych. 

Pierwszy z nich — starszy — bazuje przede wszystkim na oddziaływaniu przez serce, 

apeluje do tzw. uczuciowości wyższej człowieka, tj. do jego wrażliwości na problemy innych 
ludzi,  chęci  doskonalenia  swego  życia  wewnętrznego  itp.  Drugi  nurt  —  nowszy,  bardziej 
racjonalistyczny  —  opiera  się  na  wynikach  licznych  badań  eksperymentalnych, 
prowadzonych  przez  behawiorystów.  Polega  on  —  ogólnie  mówiąc  —  na  stawianiu  przed 
osobnikiem  poddawanym  zabiegom  psychokorekcyjnym  konkretnych  zadań,  których 
konieczność  on  doskonale  rozumie  i  za  których  wykonanie  otrzymuje  konkretne  nagrody 
(wzmocnienia). 

Jak  wszystkie  czynione  obecnie  rozróżnienia  tak  i  to  ma  znaczenie  jedynie 

teoretyczne,  gdyż  w  praktyce  ścisłe  rozróżnienie  szeregu  procesów  jest  niemożliwe. 
Skuteczne  oddziaływanie  psychokorekcyjne  nie  może  bazować  wyłącznie  na  sferze 
uczuciowej lub rozumowej człowieka, jako że oba te elementy zawsze się ze sobą splatają. I 
tak np. praktyki religijno-magiczne, oddziałując na sferę emocjonalną człowieka, dostarczały 
jednocześnie  sporo  danych  na  temat  sił  nadprzyrodzonych  i  sytuacji,  w  których  mogą  one 
mieć wpływ na wywołanie patologicznych zmian w zachowaniu człowieka. 

Podobnie  psychoanaliza,  która,  zdaniem  J.D.  Franka,  jest  sukcesorką  tego  typu 

oddziaływań  psychokorekcyjnych,  obok  ćwiczenia  pacjenta  we  wnikaniu  we  własne 
problemy  emocjonalne  oraz  problemy  emocjonalne  innych,  dostarczała  obszernej  wiedzy  o 
mechanizmach 

psychicznych 

rządzących 

tym 

procesem. 

wyniku 

leczenia 

psychoanalitycznego  pacjent  wyposażany  był  w  cały  arsenał  wiadomości  na  temat  praw 
rządzących  powstawaniem  kompleksów,  stanów  lękowych  itp.,  co  m.in.  miało  mu  w 
przyszłości pomóc w konstruktywnym przezwyciężaniu trudności życiowych. 

Inną  możliwością  podziału  sposobów  oddziaływań  resocjalizacyjnych  pod  kątem  ich 

„dopasowania" do właściwości psychicznych wychowanka jest stopień ich surowości. Liczne 
publikacje  dotyczące  metodyki  resocjalizacji,  a  jeszcze  bardziej  tzw.  mądrość  potoczna 
wykazują daleko posuniętą niekonsekwencję w poglądach na ten temat. 

background image

Jedno stanowisko zakłada konieczność łagodnego, pełnego wyrozumiałości, bliskiego 

i ciepłego stosunku do wychowanka, natomiast drugie odwrotnie, mówi o potrzebie surowego 
traktowania  jednostek  przestępczych,  wpajania  im  poczucia  dystansu  i  autorytarnego 
decydowania o ich losie. Obie te koncepcje opierają się na innej „filozofii" dotyczącej istoty i 
powstawania zachowań przestępczych. 

Pierwsza  z  nich,  nazwijmy  jaw  skrócie  łagodną,  wywodzi  się  głównie  z 

psychoanalitycznej koncepcji dotyczącej genezy cech przestępczych. Jak pamiętamy, postawy 
przestępcze, zdaniem psychoanalizy, wypływaj ą z dwóch głównych źródeł. Pierwszym (które 
można  określić  psychopatycznym)  jest  tzw.  wtórny  narcyzm;  ma  on  swe  korzenie  w 
odbieranej  przez  dziecko  wrogości,  niechęci  lub  braku  zainteresowania  ze  strony  otoczenia. 
Na  ogół  im  wcześniej  dziecko  spotka  się  z  tego  typu  postawami,  tym  głębiej  i  dokładniej 
„zasklepi  się  w  sobie"  i  tym  bardziej  przejmie  postawy  psychopatyczne.  Drugim  (bardziej 
neurotycznym)  źródłem  czynów  przestępczych  jest  przerost  „karzącej  funkcji  superego", 
które  (superego)  zmusza  (poprzez  nadmierną  intensyfikację  tzw.  kompleksu  winy)  do 
samoukarania się; czyny kryminalne — jak już to podkreślałem — mogą dobrze spełnić ten 
cel. 

Zgodnie  z  pierwszym  punktem  widzenia,  zadaniem  oddziaływań  resocjalizacyjnych 

jest przebicie ,,narcystycznego pancerza" otorbiającego „duszę" pacjenta i broniącego dostępu 
do  niej  subtelniejszym  sygnałem  emocjonalnym,  płynącym  ze  strony  psychiki  innych  ludzi, 
natomiast  w  przypadku  przerostu  superego  należy  dążyć  do  odreagowania  destruktywnie 
działających postaw lękowych; w tym wypadku najlepszym sposobem zdaje się być podejście 
łagodne,  pełne  wyrozumiałości.  Obu  tych  celów  nie  można  bowiem  osiągnąć  inaczej  niż 
przez  bardzo  cierpliwe  i  pełne  wyrozumiałości  postępowanie  z  pacjentem  (wychowankiem), 
aby wejść z nim związek oparty na nieznanych mu do tej pory formach więzi. 

W  ten  sposób  związek  emocjonalny  pacjenta  (wychowanka)  z  terapeutą 

(wychowawcą)  ma  stanowić  impuls  do  nadrobienia  straconego  w  dzieciństwie  zaczynu 
rozwoju  tych  właściwości  psychicznych,  które  stwarzają  podstawę  do  pełnego  rozumienia 
spraw innych ludzi,                                                    

Warto  podkreślić,  że  omawiana  wyżej  łagodna  wersja  znajduje,  zgodnie  ze 

stanowiskiem  psychoanalityków,  zastosowanie  zarówno  w  wypadku  neurotycznych,  jak  i 
psychopatycznych  przestępców,  Inaczej  jest  natomiast  w  przypadku  surowej  odmiany 
resocjalizacji,  od  najdawniejszych  czasów  bronionej  przez  indeterministyczne  poglądy 
dotyczące tzw. wolnej woli człowieka, o których wspominałem w pierwszym rozdziale. 

Współcześnie  surowa  wersja  oddziaływań  resocjalizacyjnych  zdaje  się  mieć 

zastosowanie  jedynie  w  przypadku  przestępców  psychopatycznych,  zyskuje  ona  bowiem 
pewne  uzasadnienie  w  prowadzonych  obecnie  badaniach  nad  właściwościami  systemu 
nerwowego  u  psychopatów,  które  dostarczaj  ą  różnych  psychofizjologicznych  dowodów  na 
to, że ich system nerwowy jest bardziej inercyjny, mniej plastyczny, silniejszy. 

Szeroko  znane  są  dwie  szkoły  prowadzące  takie  badania:  jedna,  kierowana  przez  D. 

Shallinga  z  Laboratorium  Badań  nad  Stresem  przy  szpitalu  Karolińska  w  Sztokholmie,  oraz 
druga,  kierowana  przez  R.D.  Hare  z  Uniwersytetu  w  Vancouver  w  Kanadzie  (por.  K. 
Pospiszyl 1992). 

Zgodnie  z  tym  stanowiskiem  psychopaci,  posiadając  system  nerwowy  bardziej 

inercyjny  (mniej  „reaktywny"),  szukaj  ą  takich  form  zachowania,  które  zapewnić  im  mogą 
maksimum  stymulacji.  Wśród  różnych  form  aktywność  przestępcza  zdaje  się  być  dla  wielu 
osób szukających „mocnych wrażeń" szczególnie ekscytująca. 

Resocjalizacja  —  według  tego  stanowiska  —  będzie  skuteczna  tylko  wtedy,  gdy 

„pójdzie  za  ciosem",  tzn.  tylko  silne  bodźce  o  długotrwałym  działaniu  mogą  wywrzeć  (w 
pewnym  przynajmniej  stopniu)  wpływ  na  zmianę  postępowania  tak  ,,zatwardziałych" 
osobników w kierunku akceptowanym przez społeczeństwo. Najlepsze więc w tym wypadku 

background image

wydaje  się  surowe,  pełne  autorytarnego  drylu  podejście  do  psychopatycznego  wychowanka, 
zapewniające  mu,  z  jednej  strony,  możliwość  wyżycia  się  poprzez  uczestnictwo  w  różnych 
trudnych  przedsięwzięciach,  przy  równoczesnym  sprowadzeniu  owych  „przedsięwzięć"  do 
rangi  najwyższych  „praw  honorowych",  natomiast  z  drugiej,  stworzenie  tak  płynnego 
przebiegu  zajęć  codziennych,  aby  nie  pozostawiały  ani  na  moment  „luki  stymulacyjnej". 
Dzięki  temu  wychowanek  stymulowany  przez  własne  ambicje,  jak  i  przez  autorytarny  dryl 
codziennego  rytmu  dnia,  całkowicie  spala  swą  energię,  udaje  się  na  spoczynek  zupełnie 
wyczerpany.  Tą  drogą  można  zaszczepić  żądnym  „mocnych  wrażeń"  wychowankom 
konstruktywny,  ze  społecznego  punktu  widzenia,  rytm-porządek  zarówno  w  organizacji 
ryzykownych poczynań, jak i w czynnościach dnia powszedniego. 

Trudno  przesądzić,  która  z  dwóch  przeciwstawnych  strategii  postępowania 

resocjalizacyjnego  znajduje  lepsze  zastosowanie  w  przypadku  jednostek  psychopatycznych. 
Obie zdają się mieć pewne poparcie w faktach empirycznych. 

Ponieważ  o  zastosowaniach  i  rezultatach  strategii  ,,łagodnej"  dosyć  obszernie 

mówiłem  przy  okazji  oddziaływań  indywidualnych  (głównie  psychoanalitycznych),  teraz 
wspomnę  o  kilku  poglądach  i  badaniach  empirycznych,  z  których  wynikać  ma  wartość 
strategii  surowej.  Przede  wszystkim  należy  tu  odnotować,  że  pogląd  o  potrzebie  surowego  i 
bardzo  zdyscyplinowanego  traktowania  przestępców  psychopatycznych  od  dawna  głoszony 
był przez kryminologów tej miary, co L.A. Rabinowith czy J. Slawson. 

Inni badacze (M. J. Craft, G. Stephenson i C.A. Granger 1984) porównali skuteczność 

oddziaływania  na  młodocianych  psychopatów  łagodnego,  demokratycznego  środowiska 
wychowawczego  i  surowego,  opartego  na  autorytarnej  dyscyplinie.  Jak  się  okazało, 
wychowankowie poddani obu tym strategiom wychowawczym nie różnili się między sobą w 
sposób istotny pod względem szeregu cech psychicznych (ocenianych przy pomocy różnych 
testów) w czasie ich pobytu w zakładach resocjalizacyjnych, różnice te zaznaczyły się jednak 
rok  po  zwolnieniu  ich  z  więzienia  —  wychowankowie  poddawani  surowszemu 
oddziaływaniu daleko rzadziej powracali na drogę przestępstwa. 

Bardzo  przekonujący  przykład  skuteczności  surowego  oddziaływania  na  pacjentów 

psychopatycznych  podali  F.M.  Qitikin  i  D.F.  Kline.  Autorzy  ci  stwierdzili,  że  91% 
przestępców  psychopatycznych  przetrzymywanych  w  szpitalu  psychiatrycznym  o  niezwykle 
łagodnym  regulaminie  i  nie  wykazujących  w  tym  otoczeniu  większej  poprawy  po 
umieszczeniu  w  zakładzie  o  surowym  rygorze  zaczęło  wykazywać  zdecydowaną  poprawę. 
Poprawa  ta  była,  zdaniem  cytowanych  autorów,  tak  znaczna,  że  umożliwiła  wcześniejsze 
zwolnienie z zakładu karnego (F.M. Qitikin, D.F. Kline 1967). 

Na  zakończenie  owych  teoretycznych  rozważań  nad  dostosowaniem  surowych  i 

łagodnych metod resocjalizacji do typu osobowości wychowanków można przyjąć, że metody 
łagodne  znaj  duj  ą  zastosowanie  zarówno  w  przypadku  przestępców  neurotycznych,  jak  i 
psychopatycznych, podczas gdy metody surowe zdają się być skuteczne przede wszystkim w 
resocjalizacji przestępców psychopatycznych. 

W  świetle  dotychczasowych  uwag  nie  sposób  pominąć  innej  możliwości 

dychotomicznego  podziału  metod  oddziaływań  resocjalizacyjnych,  a  mianowicie  pod  kątem 
ich stymulacyjności. Na jednym krańcu znajdowałyby się takie, które nie wywołuj ą żadnych 
większych  podniet  emocjonalnych,  na  drugim  zaś  takie,  które  wzbudzają  ogromne, 
długotrwałe napięcie.                             
Przy  takim  rozróżnieniu  można  spekulować,  że  przestępcy  neurotyczni  powinni  wykazywać 
większą  podatność  na  metody  mało  stymulujące,  wtapiające  niejako  w  niespieszny  rytm 
obcowania z przyrodą, podczas gdy przestępcy psychopatyczni odwrotnie, wymagają wielce 
ekscytujących  emocjonalnie  oddziaływań  resocjalizacyjnych. 

(W  niektórych  amerykańskich 

podręcznikach do resocjalizacji podawany jest przykład skutecznej resocjalizacji osobników psychopatycznych 
ukazany  w  popularnym  amerykańskim  filmie,  wyświetlanym  u  nas  pod  tytułem  Parszywa  dwunastka.) 

Nie 

background image

zyskuje  to  jednak  potwierdzenia  w  różnych  opisach  skutecznych  oddziaływań 
resocjalizacyjnych, z których dosyć jednoznacznie wynika, że wobec wszystkich przestępców 
skuteczne są te metody oddziaływań, które wywołują duże napięcie emocjonalne; tylko takie 
metody powodują—jak pamiętamy — przeżycie „wstrząsu" lub „przesilenia". 

Nie  znaczy  to  jednak,  że  wychowanie  resocjalizacyjne  przebiegać  powinno  w  wielce 

„stymulacyjnym"  środowisku,  np.  w  zatłoczonym  więzieniu  czy  innym  zakładzie 
resocjalizacyjnym,  pełnym  różnego  rodzaju  kontrolowanych  i  niekontrolowanych  przez 
personel  wychowawczy  „mocnych  wrażeń".  Wręcz  przeciwnie,  większość  nowoczesnych 
zakładów  jest  ulokowana  w  otoczeniu  pełnym  ciszy  i  spokoju,  daje  to  bowiem  możliwość 
lepszego  sterowania  i  panowania  nad  tak  potrzebnymi  w  procesie  resocjalizacji  bodźcami 
emocjonalnymi. 
 

Dojrzałość interpersonalna wychowanka 

a sposoby resocjalizacji 

 

Jednym  z  wzorcowych  przykładów  differential  treatment  jest  próba  oparcia 

zróżnicowania 

oddziaływań 

resocjalizacyjnych 

na 

stopniu 

dojrzałości 

społecznej 

(interpersonalnej)  wychowanka.  Podejście  to  na  gruncie  resocjalizacji  związane  jest  z 
nazwiskiem M.Q. Warren, która jest jego inicjatorką, a także autorką największej bodaj liczby 
prac na ten temat (por. M.Q. Warren 1972, 1975, 1977). (Obszerne informacje o tej koncepcji 
w naszej naukowej literaturze znaleźć można w pracy L. Pytki 1986.) 

Koncepcja tej autorki wywodzi się z dwóch głównych przesłanek: 

-

 

sposób  oddziaływania  resocjalizacyjnego  musi  być  dostosowany  zarówno  do 
uwarunkowań, jak i do przejawów złego zachowania jednostki; 

-

 

to,  jak  zachowuje  się  dany  człowiek,  zależy  od  tego,  jak  widzi  siebie  wśród  innych 
ludzi. 

Sama  idea  dojrzałości  interpersonalnej  należy  do  czynionych  od  dawna  w  psychologii 

prób  określania  stopnia  dojrzałości  społecznej  i  wyróżniania  najbardziej  znamiennych  (a 
zarazem  poddających  się  obserwacji)  przejawów  tej  dojrzałości.  Podstawowym  założeniem 
tej  koncepcji  jest  podział  dojrzałości  interpersonalnej  na  siedem  stopni:  od  stadium 
całkowitego  niedostosowania  do  etapu  „perfekcyjnego  dostosowania".  Każdy  z  siedmiu 
poziomów  przystosowania  definiowany  jest  na  podstawie  „centralnego  problemu 
adaptacyjnego",  czyli  rodzaju  typowych  trudności  w  kontaktach  z  otaczającym  światem 
(głównie społecznym), które na danym etapie rozwoju mogą być przezwyciężone. 

W  celu  najogólniejszego  zorientowania  Czytelnika  w  istocie  tej  koncepcji  przedstawię 

pokrótce  opis  każdego  z  siedmiu  poziomów  dojrzałości  interpersonalnej,  a  następnie 
dokładniej omówię te stadia, na których znajdują się przestępcy. 

Pierwsze, najniższe stadium dojrzałości polega na tym, że jednostka nie potrafi właściwie 

odróżniać  własnego  „ja"  od  świata  zewnętrznego,  skutkiem  czego  nie  może  właściwie 
korzystać  z  odbieranych  informacji,  co  przeszkadza  jej  w  zaspokojeniu  większości  potrzeb 
ż

yciowych.                                         

Drugi  poziom  dojrzałości  znamionuje  umiejętność  odróżniania  własnej  osoby  od  reszty 

ś

wiata,  możliwość  odróżniania  ludzi  od  siebie,  natomiast  problemem  „nierozwiązywalnym" 

dla  tego  typu  dojrzałości  jest  brak  umiejętności  przewidywania  zachowania  innych  osób, 
jakiejkolwiek  analizy  ich  psychiki,  w  wyniku  czego  znajdujący  się  na  tym  poziomie 
dojrzałości interpersonalnej osobnik traktuje innych ludzi na wskroś instrumentalnie. 

Trzeci stopień dojrzałości interpersonalnej polega na umiejętności rozumienia zależności 

pomiędzy  skutkiem  a  przyczyną  w  zachowaniu  człowieka.  Reprezentant  owego  stadium 
dojrzałości  nie  potrafi  jednak  wiązać  poszczególnych  (pojedynczych)  przyczyn  w  ogólne 

background image

prawidłowości  z  własnym  zachowaniem,  stąd  też  głównym  jego  dążeniem  jest  zdobycie 
możliwie najpełniejszej kontroli nad zachowaniem innych ludzi. 

Czwarty  poziom  dojrzałości  charakteryzuje  się  tym,  że  jednostka  potrafi  zrozumieć  fakt, 

iż nie każde ludzkie zachowanie poddaje się manipulacji, w wyniku czego wybrać może dwie 
drogi:  reakcji  neurotycznych  (wrogości  do  każdego,  podejrzliwości  i  irracjonalnych  obaw 
przed  ludźmi)  oraz  szukania  takiej  podkultury,  w  której  unifikacja  dążeń  i  celów 
poszczególnych  jej  członków  ulży  dolegliwościom  poczucia  niepewności  i  lękom 
wynikającym z bezradności wobec niektórych ludzkich zachowań. 

Piąty poziom znajduje się już bardzo wysoko w hierarchii dojrzałości interpersonalnej, co 

wyraża  się  głównie  tym,  że  osiągająca  go  jednostka  potrafi  się  „wznieść"  ponad  role 
społeczne  i  konwenanse,  jednak  owo  „wzniesienie  się"  nie  jest  na  tyle  wysokie,  aby  nie 
odczuwała poczucia zagubienia i pokrzywdzenia. 

Szósty  „szczebel"  dojrzałości  interpersonalnej  pozwala  danej  jednostce  czerpać 

zadowolenie z „bycia sobą" przy równoczesnej, daleko posuniętej elastyczności w postawach 
wobec  ludzi.  Charakterystyczne  troski  i  niepokoje  ludzi  pozostających  na  tym  poziomie 
dojrzałości interpersonalnej to sytuacja ekonomiczna i prestiż społeczny. 

Siódmy,  najwyższy  poziom  dojrzałości,  świadczy  o  „ponadprzeciętnej  zdolności  danej 

jednostki do zachowania się wobec innych ludzi. Przejawia się on głównie tym, że jednostka 
taka  potrafi  realizować  swoje  potrzeby  i  dążenia  bez  naruszania  praw,  możliwości  i 
przywilejów  innych  ludzi.  Nieliczni  osiągający  ten  poziom  dojrzałości  odbierani  są  często 
przez otoczenie jako dziwacy i ekscentrycy. 

Zdaniem  przedstawicieli  koncepcji  poziomów  dojrzałości  interpersonalnej  przestępcy 

lokują  się  na  drugim,  trzecim  i  czwartym  poziomie.  Na  każdym  z  tych  szczebli  dojrzałości 
istniej  ą  podtypy.  I  tak  na  drugim  znajdują  się  dwa  —  aspołeczny  agresywny  i  aspołeczny 
pasywny,  na  trzecim  trzy  —  niedojrzały  konformista,  konformista  wobec  podkultury  i 
manipulator,  na  czwartym  zaś  cztery  —  neurotyk  „wybuchowy",  neurotyk  lękowy,  typ 
wyczulony na sytuacje krytyczne i zidentyfikowany (demonstracyjnie) z kulturą. 

Istnieje  stosunkowo  dużo  narzędzi  diagnostycznych,  służących  do  określenia  stopni 

dojrzałości interpersonalnej przestępców; są to głównie skale (kwestionariusze). Funkcjonuje 
także  specjalnie  do  tego  celu  skonstruowana  metoda  zdań  niedokończonych  i 
standaryzowanego wywiadu na temat poziomu dojrzałości interpersonalnej itp. 
Pierwsza  obszerna  skala  do  pomiarów  stopnia  dojrzałości  interpersonalnej  skonstruowana 
została przez C. Sullivana, M.Q. Granta i J.D. Granta w latach pięćdziesiątych. Od tego czasu 
pojawiło  się  wiele  metod  badania  tej  cechy.  Najnowszą  i  aktualnie  chyba  najpopularniejszą 
jest  tzw.  kwestionariusz  C.F.  Jesnessa,  który  od  połowy  lat  sześćdziesiątych  poddawany  był 
stałym  psychometrycznym  ulepszeniom  i  coraz  szerszemu  opracowaniu  statystycznemu  w 
zakresie  trafności.  Ostatnia  wersja  tego  kwestionariusza  pochodzi  z  1983  r.

  (Opis  tych  prac,  a 

także  próby  opracowania  polskiej  wersji  tego  kwestionariusza  przedstawia  R.Ł.  Drwal  1986.)

  Na  jej 

podstawie  C.F.  Jesness  przeprowadził  niedawno,  wspólnie  z  R.F.  Wedge,  obszerne  badania 
normalizacyjne,  w  wyniku  których  zaproponował  szereg  zmian  w  dotychczasowej  praktyce 
klasyfikacji  przestępców,  wprowadził  także  uściślony  opis  cech  zachowania  przedstawicieli 
reprezentujących  poszczególne  typy  zachowań  przestępczych  oraz  nowe,  lepsze  (mniej 
pejoratywne)  nazwy  poszczególnych  dziewięciu  typów  zachowania,  które  wyróżniają 
przedstawiciele I-level ciassification (por. C.F. Jesness i R.F. Wedge 1986). 

Poniżej przedstawię krótkie opisy najbardziej znamiennych cech zachowania, właściwych 

dla  przedstawicieli  dziewięciu  wspomnianych  typów  zachowania  ludzi,  wchodzących  często 
(ze  względu  na  brak  odpowiedniej  dojrzałości  interpersonalnej)  w  konflikt  z  prawem.  W 
nawiasie  przytoczę  nową  nazwę  każdego  typu,  zaproponowaną  przez  C.F.  Jesnessa,  a 
następnie  postaram  się  przedstawić  główne  zalecenia  resocjalizacyjne  dla  każdego  z  typów 
niedojrzałości interpersonalnej . 

background image

Sformułowane  zalecenia  resocjalizacyjne  przedstawiciele  tego  kierunku  grupują  wokół 

pięciu zadań dotyczących ogólnych celów i sposobów oddziaływań resocjalizacyjnych, cech 
(właściwości) środowiska wychowawczego, metod sprawowania kontroli nad podopiecznym, 
specyficznych  zaleceń  terapeutycznych  i  najbardziej  pożądanych  cech  wychowawców  oraz 
stylów ich oddziaływania. 
 
Drugi poziom dojrzałości 

Aspołeczny  agresywny  (niezsocjalizowany,  aktywny).  Jest  to  osobnik,  który  reaguje 

agresją  na  każde  życiowe  niepowodzenie,  nie  zna  poczucia  dystansu  względem  innych.  Do 
ulubionych ,,rozrywek" przedstawicieli tego typu należy płatanie złośliwych figli. 

Zalecenia: l. „Zainstalowanie" wysokiego poziomu samokontroli, poczucia uległości i 

umiejętności  podporządkowywania  się  zarówno  osobom,  jak  i  normom  moralnym.  2. 
Otoczenie  wychowawcze  powinno  być  pennisywne  i  nie  reagować  na  wybuchy  agresji. 
Należy  otwarcie  ukazywać  trudności  społeczne,  jakie  powodują  swym  zachowaniem  takie 
jednostki, nie izolując ich jednakże od otoczenia rówieśników, w którym one same czują się 
dobrze.  3.  Zadania  powinny  być  jasno  (w  zrozumiały  dla  wychowanka  sposób)  ustalone  i 
dokładnie  egzekwowane.  Zalecane  jest  stopniowanie  wymagań.  4.  Najodpowiedniejszymi 
sposobami  oddziaływań  resocjalizacyjnych  są  różne  postacie  psychodramy  i  różne  metody 
pozwalające  na  uzewnętrznienie  własnych  emocjonalnych  problemów.  5.  Wychowawcy 
powinni wykazywać spokój, zrównoważenie, powinni nastawić się na łagodną perswazję. 

Aspołeczny  pasywny  (niezsocjalizowany,  pasywny)  reaguje  wycofywaniem  się  z 

wszelkich  niebezpiecznych  sytuacji  przy  równoczesnej  wrogiej,  złośliwej  i  „skwaszonej" 
postawie wobec ludzi. 

Zalecenia:  l.  Zmiana  sposobu  patrzenia  na  ludzi,  budzenie  potrzeby  analizowania 

struktury  motywacyjnej  innych  osób,  przezwyciężanie  poczucia  izolacji  społecznej.  2. 
Doprowadzenie  do  poprawy  komunikacji  interpersonalnej  wewnątrz  rodziny  lub  też 
zorganizowanie  rodziny  zastępczej,  ćwiczenia  w  dyspozycji  do  „samootwierania  się".  3. 
Ludzie  z  najbliższego  otoczenia  ludzi  pasywnych  powinni  być  opiekuńczy,  niezbyt 
rygorystyczni. 4. Istotne jest stałe uświadamianie motywów zachowania innej osoby, a także 
przedstawianie  możliwie  najszerszej  gamy  skutków  tych  reakcji.  5.  Wychowawca  powinien 
przejawiać zrozumienie wychowanka i skłonność do zażyłości. 
 
Trzeci poziom dojrzałości
 

Niedojrzały konformista (konformista). Jest to jednostka reagująca w sposób uległy, 

wykazująca  charakterystyczne  „ogłupienie"  w  odpowiedzi  na  pytania:  „kto  i  co"  oraz  „co  i 
jak",  jeśli  dotyczą  one  osób  ,,wysoko  postawionych".  Oprócz  tego  jednostka  taka  potrafi 
stawiać  pasywny  opór  wobec  osób,  które  nie  posiadają  odpowiednio  wysokiego  autorytetu 
formalnego. 

Zalecenia: l. Redukcja lęku przed interakcjami i odpowiedzialnością wobec innych. 2. 

Najkorzystniejsze  są  małe  grupy  rówieśnicze.  w  których  wychowanek  ma  szansę  zostać 
doceniony  za  podejmowane  wysiłki  w  celu  zasłużenia  się.  3.  Podstawową  cechą  kontroli 
wychowawczej  w  odniesieniu  do  przedstawicieli  tego  typu  musi  być  konsekwencja 
pozbawiona  jednak  „pedantycznego  rygoryzmu".  4.  Należy  przede  wszystkim  zaspokoić  u 
wychowanka potrzebę akceptacji społecznej i przez to podwyższyć poziom jego samooceny. 
5.  Wychowawcą  takich  jednostek  powinien  być  człowiek  czuły,  raczej  małomówny,  bardzo 
cierpliwy w przezwyciężaniu licznych niepowodzeń wychowawczych. 

Konformista  wobec  podkultury  (zorientowany  na  grupę).  Bardzo  silnie 

zidentyfikowany  jest  z  przejawami  podkultury  przestępczej,  czerpie  dumę  z  faktu 
przynależności  do  uznawanej  przez  siebie  podkultury.  Silna  identyfikacja  z  podkulturą 

background image

upoważnia  takiego  osobnika,  w  jego  mniemaniu,  do  sprawowania  kontroli  nad 
,,niewtajemniczony mi". 

Zalecenia:  l.  Obniżenie  stopnia  atrakcyjności  podkultury  przestępczej  poprzez 

wskazanie innych modeli identyfikacji z ludźmi, nawiązywanie silnych kontaktów z osobami 
dorosłymi  (niezwiązanymi  z  młodzieżową  podkulturą  przestępczą).  2.  Optymalnym 
ś

rodowiskiem  wychowawczym  dla  konformistów  podkulturowych  jest  środowisko  naturalne 

(tzn. nieizolacyjne). W warunkach instytucji resocjalizacyjnych jednostki tego typu stanowią 
poważne  zagrożenie,  ponieważ  wykazują  dużą  skłonność  do  łączenia  siew  grupy  i 
poddawania  swej  kontroli  pozostałych  wychowanków.  3.  Najlepszą  jest,  stosowana  wobec 
tych  jednostek,  silna,  autorytarna,  a  zarazem  konsekwentna  kontrola.  4.  Do  szczególnie 
skutecznych metod terapeutycznych należą zajęcia, które pozwalają wychowankowi najlepiej 
wyrazić siebie. Bardzo dużą skuteczność maj ą wszelkie nagrody „psychologiczne" za każde 
pozytywne  osiągnięcie,  które  może  w  jakimś  stopniu  podwyższyć  prestiż  wychowanka  w 
grupie. 5. Sukcesy  resocjalizacyjne w pracy z konformistami podkulturowymi odnosić może 
wychowawca  o  silnej,  dominującej  osobowości,  potrafiący  przy  tym  narzucać  swe  zdanie,  a 
zarazem  w  sposób  analityczny  oceniać  zachowania  podopiecznego,  aby  ten  nie  mógł 
,,nabierać go na plewy" swym pozorowanym działaniem i nieszczerymi deklaracjami. 

Manipulator  (pragmatyk).  Dąży  do  obalenia  i  podkopania  wpływu  wszelkich 

cieszących  się  autorytetem  osób  po  to,  aby  mógł  sam  przejąć  kontrolę  nad  grupą.  Nie  czyni 
tego  jednak  w  sposób  otwarty,  wykazuje  dużą  biegłość  w  posługiwaniu  się  innymi  do 
załatwiania swoich spraw. 

Zalecenia:  l.  Do  najważniejszych  zadań  terapeutycznych  należy  zredukowanie  lęku 

przed ludźmi i zaszczepienie potrzeby respektowania autorytetów. Innym, nie mniej ważnym 
celem  resocjalizacji  jest  wytworzenie  umiejętności  i  potrzeby  autoanalizy.  2.  Środowisko 
wychowawcze,  w  którym  najlepiej  przezwyciężyć  skłonności  do  manipulowania,  odznaczać 
się  powinno  ciepłem  i  atmosferą  wzajemnego  zaufania.  Dobrze  jest  zaczynać  pracę 
resocjalizacyjną  od  tzw.  grupy  homogenicznej,  złożonej  —jeśli  to  możliwe  —  z  samych 
manipulatorów.  Wówczas,  z  jednej  strony,  „napotka  kosa  na  kamień",  z  drugiej  zaś,  w 
zachowaniu  swych  kolegów,  jak  w  zwierciadle,  wychowankowie  będą  mogli  zobaczyć 
wadliwość własnego stosunku do ludzi, Sytuacja taka nastąpi oczywiście pod warunkiem, że 
grupa homogeniczna, złożona z samych manipulatorów, będzie miała przeciwwagę w pełnych 
bezinteresowności  i  empatii  kontaktach  z  personelem  wychowawczym.  3.  Manipulatorzy 
wymagaj  ą  dokładnej,  acz  empatycznej  kontroli,  połączonej  z  wyrozumiałością.  4. 
Działalność  resocjalizacyjna  powinna  odbywać  się  etapami:  najpierw  uczestnictwo  we 
wspomnianych wyżej grupach homogenicznych, a następnie (po przekonaniu się „na własnej 
skórze"  o  wadliwości  instrumentalnego  stosunku  do  ludzi)  należy  przejść  do  terapii 
indywidualnej.  5.  Sukcesy  w  pracy  z  manipulatorami  odnoszą  wychowawcy  dominujący, 
narzucający  dystans,  czasami  agresywni,  jednakże  umiejący  zauważyć  każdy  przejaw 
autentyzmu w reakcjach wychowanków i potrafiący takie przejawy właściwie nagrodzić. 
 
Czwarty poziom dojrzałości 

Neurotyk  wybuchowy  (spontaniczny).  Stosuje  taktykę  dywersyjną,  służącą  do 

odwrócenia  uwagi  od  własnego  poczucia  nieadekwatności,  odrzucenia  i  samopotępienia.  Do 
metod  tej  taktyki  należy  obrona  przez  atak,  kompulsywna  działalność  organizacyjna, 
pozwalająca na „ustawianie" innych ludzi itp.  

Zalecenia:  l.  Podstawowym  celem  resocjalizacji  tego  typu  osobników  jest  ukazanie  i 

udowodnienie  im,  że  mogą  się  sprawdzić  w  innych  niż  negatywne  formach  współpracy.  2. 
Dla tego typu osobników szczególnie korzystne jest środowisko wychowawcze wyzwalające 
silne  emocje  i  poddające  je  nieodzownym  transformacjom,  jak  to  ma  miejsce  w  różnego 
rodzaju  grach  sportowych  i  turystyce.  3.  Kontrola  powinna  być  na  początku  pedantyczna  i 

background image

autorytarna  po  to,  by  przechodzić  w  coraz  bardziej  formalną.  Owo  przejście  powinno  mieć 
miejsce po wyzwoleniu mechanizmów samokontroli. 4. Należy wykorzystać zdradzaną przez 
tego typu jednostki skłonność do przejmowania odpowiedzialnych ról społecznych i tak nimi 
sterować (nagradzać je), aby zachęcić je do analizy własnego postępowania. 5. Wychowawcą 
tego typu jednostek powinien być człowiek opiekuńczy, szybki w ocenie sytuacji społecznych 
i umiejący przyznać się do własnych błędów. 

Neurotyk  lękowy  (introspektywny).  Przejawia  wzmożony  lęk  i  płynące  stąd  liczne 

zaburzenia psychosomatyczne, uważa się za bankruta życiowego szkodzącego tylko innym. 

Zalecenia:  l.  Podstawowym  zadaniem  resocjalizacji  jest  podwyższenie  poziomu 

samooceny  i  redukcja  wewnętrznych  konfliktów.  2.  Najkorzystniejszym  otoczeniem 
wychowawczym dla neurotyka lękowego jest łagodne i opiekuńcze grono dobrze znanych mu 
osób.  3.  Kontrola  raczej  symboliczna,  należy  ją  tłumaczyć  wychowankowi  jako  wyraz 
nieustannej troski o niego. 4. Najlepszymi metodami resocjalizacji są terapia indywidualna i 
sesje  w  małych,  homogenicznych  grupach.  5.  Opiekun-wychowawca  sam  powinien 
wykazywać  dużą  skłonność  do  introspekcji,  wyrozumiałości  i  angażowania  się  w  problemy 
emocjonalne wychowanka. 

Osobnik  wyczulony  na  sytuacje  krytyczne  (wyhamowany).  Robi  wrażenie 

całkowicie  normalnego  i  dobrze  przystosowanego,  jednakże  reaguje  nadmierną  agresją  i 
złośliwością wobec innych ludzi. 

Zalecenia:  l.  Należy  najpierw  określić,  jakie  sytuacje  doprowadzają  wychowanka  do 

,,wychodzenia 

siebie", 

następnie 

do 

zabiegów 

desensytyzacyjnych 

(tzn. 

„odwrażliwiających").  Niezależnie  od  tego  w  początkowym  okresie  resocjalizacji  trzeba 
skutecznie  chronić  wychowanka  przed  takimi  doznaniami,  które  wywołują  u  niego  ataki 
złości i niezadowolenia. 2. Najkorzystniejszym środowiskiem wychowawczym jest otoczenie 
zbliżone do rodziny. Oczywiście najlepsze byłoby  — podobnie jak dla wszystkich dzieci — 
otoczenie rodziny naturalnej. Najczęściej jednak  w wypadku tego typu jednostek spotykamy 
duże zagęszczenie czynników traumatyzujących w ich rodzinach naturalnych, dlatego też —
jeśli nie wchodzi w grę terapia całej rodziny naturalnej — lepiej jest umieścić wychowanka w 
ż

yczliwej  atmosferze  zakładu  zorganizowanego  na  wzór  rodziny.  3.  Kontrola  powinna  być 

łagodna,  prowadzić  do  tego,  aby  wychowanek  sam  „dojrzał"  do  przeorientowania  swego 
stosunku do różnych niepowodzeń życiowych. 4. Szczególnie dobre rezultaty w resocjalizacji 
takich  jednostek  dawać  mają  grupowe  sesje  terapeutyczne  (w  grupach  homogenicznych). 
Najwłaściwszym  tematem  jest  wzajemna  analiza  przyczyn  ,,wychodzenia  z  siebie" 
poszczególnych  wychowanków  i  organizacja  ,,pomocy  psychologicznej"  przez  grupę  w 
takich  wypadkach.  5.  Wprawdzie  nie  sprawdzono  empirycznie,  jakie  cechy  osobowości 
usposabiają  danego  wychowawcę  do  pracy  z  tego  typu  jednostkami,  niemniej  jednak 
intuicyjne  sugestie  niektórych  przedstawicieli  tej  koncepcji  mówią,  aby  wychowawcę  obok 
empatii cechował głęboki realizm pedagogiczny. 

Demonstracyjnie  zidentyfikowany  z  kulturą  (adaptacyjny).  Odrzuca  wszelkie 

,,półśrodki" w życiu społecznym, silnie identyfikuje się z wszelkimi ekstremalnymi hasłami, 
których staje się zagorzałym wyznawcą i realizatorem. 

Zalecenia:  l.  Należy  przede  wszystkim  dążyć  do  wytworzenia  dystansu  wobec 

uznawanych  przez  danego  wychowanka  wartości,  a  także  do  wykazania  braku  uzasadnienia 
sztywnego i demonstracyjnego trzymania się ekstremistycznych poglądów. 2. O ile naturalna 
rodzina  nie  jest  zbyt  restrykcyjna  (co  niestety  najczęściej  zdarza  się  w  przypadku 
przedstawicieli  tego  typu  osobników)  stanowi  ona  najkorzystniejsze  środowisko 
wychowawcze.  Otoczenie  wychowawcze  powinno  nagradzać  wychowanka  o  tym  typie 
dewiacji za wszelkie normalne osiągnięcia (tzn. bez „burzenia świata"). 3. Kontrola powinna 
być  bardzo  dokładna,  ale  nie  restrykcyjna.  Dokładność  potrzebna  jest  do  tego,  aby  można 
było  wyłowić  takie  objawy  zachowania  wychowanka,  które  powinny  zostać  wzmocnione 

background image

nagrodami.  Dobre  rezultaty  przynoszą  grupy  terapeutyczne  z  wychowankami  znajdującymi 
się na niższych poziomach rozwoju interpersonalnego. Obok tego dobre efekty dają wszelkie 
formy  zajęć  sportowych.  5.  Do  tej  pory  nie  udało  się  opracować,  na  podstawie  zebranych 
doświadczeń, profilów osobowości wychowawców, którzy odnosiliby sukcesy w pracy z tego 
typu osobnikami. Te niepełne dane, które zgromadzono na ten temat, zdają się wskazywać na 
to,  że  wychowawca  przedstawicieli  omawianego  typu  powinien  cechować  się  mocną 
osobowością  i  nie  ulegać  wpływom  niekiedy  bardzo  sugestywnych  przykładów  zachowania 
swych  podopiecznych.  Tym  bardziej  sugestywnych,  że  często  zasłaniających  się,  niczym 
zasłoną dymną, hasłami humanistycznymi. 

Nie  sposób  dzisiaj  przedstawić  licznych  osiągnięć,  modyfikacji  koncepcji  I-level

dokonywanych pod wpływem zastosowań tej koncepcji w praktyce.  

(Jak  już  podkreślałem,  koncepcja  differential  treatment  oparta  na  stopniach  dojrzałości  interpersonalnej  (ang. 
skrót: I-level} zrodziła się z praktyki resocjalizacyjnej i stale przez tę praktykę jest doskonalona. Pierwsze zręby 
tej  koncepcji  powstały  w  latach  pięćdziesiątych  na  podstawie  pracy  dwóch  instytucji  resocjalizacyjnych  w 
Kalifornii. Jedną z nich było więzienie wojskowe marynarki wojennej, Camp Eliot, w którym przebywało ponad 
500,  szczególnie  opornych  na  przystosowanie  do  dyscypliny  wojskowej  marynarzy  oraz  dezerterów.  Drugą 
natomiast, 200-osobowe, męskie więzienie dla młodocianych przestępców. 

Przy  czym  w  Camp  Eliot  miała  miejsce  pierwsza  próba  zastosowania  koncepcji  I-level  do  podziału 

przestępców  na  typy,  tam  też  poddano  ich  zróżnicowanym  oddziaływaniom.  Natomiast  w  California  Youth 
Authority  porównywano  wyniki  resocjalizacji  zorganizowanej  według  wskazań  koncepcji  I-level  z  grupami 
kontrolnymi  złożonymi  z  młodocianych  więźniów  niesklasyfikowanych  według  zasad  tej  koncepcji.  Ponieważ 
wyniki te były zachęcające (po 15 miesiącach liczba osób, które ponownie popełniły przestępstwo  w  grupie I-
level  
wynosiła  14%,  podczas  gdy  w  grupie  kontrolnej  68%)  przeprowadzono  liczne  dalsze  doświadczenia  z 
zastosowaniem tej koncepcji.) 

Warto  by  może  wspomnieć,  że  obok  stałego  precyzowania  zaleceń  resocjalizacyjnych 
odpowiednich dla poszczególnych typów wyodrębnionych na podstawie I-level, stwierdza się 
także  w  toku  doświadczeń  resocjalizacyjnych  prawidłowości  bardziej  ogólne,  dotyczące 
całych  poziomów  dojrzałości  interpersonalnej,  I  tak  np.  okazuje  się,  że  wychowankowie 
znajdujący się na drugim poziomie stosunkowo łatwo poddają się technikom behawioralnym 
(tocen  economy),  natomiast  nieskuteczna  w  ich  przypadku  jest  analiza  transakcyjna,  która  z 
kolei daje dobre rezultaty na wyższych poziomach dojrzałości. 

Neurotyk  wybuchowy  i  manipulator  szybko  poprawiają  się  w  warunkach  instytucji 

resocjalizacyjnych  pracujących  na  zasadzie  społeczności  terapeutycznych,  podczas  gdy 
osobnicy  posiadający  skłonność  do  przesadnego  identyfikowania  się  z  kulturą  stosunkowo 
dobrze resocjalizuj ą się w warunkach więziennych. 

Istniej  ą  także  niestety  badania  wykazujące,  że  system  zróżnicowania  oddziaływań 

resocjalizacyjnych  oparty  na  koncepcji  I-level  nie  przynosi  zadowalających  rezultatów.  Nie 
powiódł  się  na  przykład  długotrwały  eksperyment  prowadzony  w  dwóch  fazach,  w  latach 
1961-1974,  nad  zastosowaniem  społeczności  leczniczych  do  resocjalizacji  młodocianych 
przestępców sklasyfikowanych według zasad I-level

Niewątpliwym mankamentem formułowanych zaleceń resocjalizacyjnych jest ich duża 

ogólnikowość. Na dobrą sprawę wskazówki te wyrażone są tak mało precyzyjnym językiem, 
ż

e  trudno  określić  na  ich  podstawie  względnie  dokładną  strategię  postępowania 

resocjalizacyjnego. Stąd też o sukcesie resocjalizacji decyduje nie tyle sama istota klasyfikacji 
wychowanków  i  specyfikacji  metod  resocjalizacyjnych,  co  raczej  to,  jaką  postawę  wobec 
wychowanków  przyjmują  wychowawcy.  Im  więcej  poświęcają  czasu  swym  podopiecznym, 
tym lepsze są efekty oddziaływań resocjalizacyjnych, stąd też autorzy ci cały skomplikowany 
system  I-level  oceniają  negatywnie  jako  „naukową  zasłonę  dymną"  (R.  Hood,  R.  Sparks 
1978). 

Pomimo  że  podobnych  krytyk  jest  więcej,  system  „zróżnicowanego  traktowania" 

oparty na koncepcji I-level jest szeroko stosowany w USA i Kanadzie. 
 

background image

Zróżnicowanie oddziaływań resocjalizacyjnych  

w świetle typologii Herberta Quaya 

 

Autorem  innej,  bardzo  ekspansywnej  na  Zachodzie  koncepcji  differential  treatment 

jest  profesor  Tempie  University,  Herbert  Quay.  Swoje  poglądy  opiera  na  tych  teoriach 
psychologicznych, które mówią o związkach pomiędzy cechami osobowości a podatnością na 
przestępstwo  w  ogóle  oraz  na  taki,  a  nie  inny  rodzaj  przestępstwa.  Przykładem  takich  teorii 
może  być  omawiana  poprzednio  koncepcja  H.J.  Eysencka.  Quay  uważa  jednak,  że  zarówno 
skłonność  do  przestępstwa  w  ogóle,  jak  i  rodzaj  aktywności  kryminalnej  nie  są 
zdeterminowane jedną właściwością osobowości, wpływ na to ma wiele płaszczyzn. Cztery z 
nich Quay uznaje za najważniejsze. Oto co pisze na ten temat: 

„Pierwsza  płaszczyzna  zawiera  zbiór  postaw,  opinii  i  właściwości  zachowania,  które 

wyraża  ją  brak  uspołecznienia  i  emocjonalnych  związków  z  innymi  ludźmi.  Druga 
właściwość  odnosi  się  do  otwarcia  złośliwego  i  agresywnego  zachowania,  które  połączone 
jest  z  poczuciem  winy,  lęku,  nieszczęścia  i  kłopotów  [...].  Płaszczyzna  trzecia  łączy  się  z 
akceptacją  standardów,  wartości  i  sposobów  zachowania,  które  pozostają  w  sprzeczności  z 
kodeksem  prawnym  i  zasadami  moralnymi  całego  społeczeństwa,  są  natomiast  dostosowane 
do  podkultury,  w  której  wielu  przestępców  wzrasta.  Taki  stan  rzeczy  [...]  nie  oznacza 
faktycznego  braku  socjalizacji,  tylko  odmienność  jej  cech  od  tych,  które  mają  miejsce  w 
kulturze klas średnich. Nie oznacza to także występowania zaburzeń emocjonalnych. Istnieje 
w końcu właściwość polegająca na nieadekwatności, niedojrzałości i ogólnej nieumiejętności 
sprostania bardziej złożonym zadaniom" (H. Quay 1965). 

Na  podstawie  tych  czterech  płaszczyzn  Quay  wyróżnił  cztery  typy  młodocianych  (a 

później  i  dorosłych)  przestępców  ze  względu  na  dominację  każdej  z  wymienionych  wyżej 
właściwości.  Są  to  następujące  typy:  nieadekwatny-niedojrzały,  neurotyczny-konfliktowy, 
niezsocjalizowany agresywny albo psychopatyczny, zsocjalizowany w obrębie podkultury. 

Podobnie jak w przypadku omawianej poprzednio koncepcji I-level, także i Quay dla 

każdego  z  wyróżnionych  przez  siebie  typów  przestępców  przewiduje  specyficzne  metody  i 
formy  resocjalizacji  (ustalone  w  toku  praktyki).  Poniżej  postaram  się  przedstawić  najpierw 
opis  najbardziej  znamiennego  dla  poszczególnych  typów  zachowania,  a  następnie  zalecenia 
resocjalizacyjne. 

Nieadekwatny-niedojrzały  to  człowiek leniwy,  nieuważny,  nie  wykazuje  większego 

zainteresowania  otaczającym  go  światem,  jego  zachowanie  jest  niedojrzałe,  infantylne. 
Personel zakładów resocjalizacyjnych określa takiego podopiecznego mianem „niezdary". W 
stosunku  do  dorosłych  osobnicy  tacy  są  albo  zdecydowanie  oporni,  albo  nadmiernie  ulegli  i 
potulni. Bardzo łatwo ulegają wpływom (najczęściej negatywnym) rówieśników. 

Zalecenia:  oddziaływania  resocjalizacyjne  powinny  być  przede  wszystkim 

skoncentrowane na wytworzeniu „nawyków moralnych", tak aby stały się one „drugą skórą" 
tych ludzi. Należy w sposób opiekuńczy i podtrzymujący dążyć do utrzymania wychowanka 
w  stałej,  konstruktywnej  (ze  społecznego  punktu  widzenia)  aktywności.  Budzenie 
odpowiednich  zainteresowań  powinno  w  zdecydowany  sposób  wpłynąć  na  jego  motywacje 
do pracy nad sobą w celu osiągnięcia określonych satysfakcji. Jest to w zasadzie jedyna droga 
do  zainicjowania  i  intensyfikacji  zatrzymanego  u  takich  jednostek  procesu  społecznego 
dojrzewania. 

Neurotyczny-konfliktowy.  Młodzież  tego  typu  przejawia  lęk,  depresję,  kompleks 

niższości  i  poczucie  winy.  Z  dużą  ochotą  tacy  nieletni  mówią  o  swych  problemach 
psychicznych,  wykazując  przy  tym  dosyć  dobre  zrozumienie  szeregu  związków 
przyczynowo-skutkowych  w  próbach  interpretacji  tegoż  zachowania.  Bardzo  często  osobnik 
taki wykazuje skruchę z powodu dokonania nieakceptowanego przez siebie czynu, co jednak 
nie zapobiega jego ponownemu popełnieniu. 

background image

Zalecenia:  W  resocjalizacji  osób  tego  typu  należy  wyjść  od  ich  skłonności  do  analiz 

własnego  zachowania,  czyli  od  rozmów  i  terapii  indywidualnej.  Kolejnym  etapem  powinno 
być inicjowanie opartych na empatii „związków wspomagających" pomiędzy wychowankiem 
a jego współtowarzyszami. Równocześnie z poczynaniami mającymi na celu doprowadzenie 
do „wewnętrznego uładzenia się" przestępcy neurotycznego, należy stopniowo kierować jego 
aktywność  na  zadania  wypływające  z  zewnątrz.  Dopiero  właściwe  efekty  tej  pracy  będą 
stanowiły prawdziwy efekt oddziaływań resocjalizacyjnych. 

Niezsocjalizowany agresywny albo psychopatyczny. Tego typu przestępcy wykazuj 

ą

  złośliwość  i  agresywność,  nie  przywiązuj  ą  wielkiej  wagi  do  tego,  czy  innym  jest  z  nimi 

dobrze. Posiadają duże zapotrzebowanie na podniety, szybko się nudzą, wykazują skłonność 
do  manipulowania  innymi  i  wykorzystywania  osób  ze  swego  otoczenia  bez  żadnych 
skrupułów. 

Zalecenia:  należy  zorganizować  jak  najbardziej  płynny  rytm  codziennej  aktywności 

wychowanków,  poddać  ich  surowej,  autorytarnej  dyscyplinie,  a  równocześnie  wszelkie 
osiągnięcia  oceniać  bardzo  dokładnie  i  sprawiedliwie.  W  oddziaływaniach  indywidualnych 
należy  dążyć  do  wytworzenia  potrzeby  szczerych,  głębokich  i  empatycznych  związków  z 
innymi ludźmi. 

Zsocjalizowany  w  obrębie  podkultury.  Do  tego  typu  należą  osobnicy,  którzy  nie 

zdradzaj  ą  poważnych  problemów  emocjonalnych,  wykazują  natomiast  dużą  skłonność  do 
przynależności  do  różnego  rodzaju  organizacji  przestępczych,  do  których  przystosowują  się 
szybko i dokładnie. 

Zalecenia: jednostki takie powinny być poddawane również surowej i konsekwentnej 

dyscyplinie.  Główny  nacisk  w  ich  resocjalizacji  należy  położyć  na  obniżenie  atrakcyjności 
grup  należących  do  podkultury  przestępczej.  Można  to  zrobić  przyznając  liczące  się  dla 
wychowanka  nagrody  za  wszelkie  formy  aktywności,  które  mogą  być  akceptowane  ze 
społecznego punktu widzenia. 
 
Praktyka  differential  treatment  na  podstawie  typologii  Herberta  Quaya  doprowadziła  do 
wyodrębnienia  piątego  typu  przestępcy.  Stanowi  on  połączenie  typu  pierwszego  z  ostatnim, 
czyli  niedojrzałego  z  wykazującym  skłonność  do  identyfikacji  z  kulturą  przestępczą.  Jest  to 
typ:  niedojrzałe  zorientowany  na  podkulturę.  W  praktyce  życia  codziennego  okazuje  się 
bowiem,  że  najbardziej  podatni  na  przejmowanie  zasad  podkultury  są  osobnicy  niedojrzali, 
łatwowierni, bez sprecyzowanej filozofii życiowej. 

Zalecenia:  pierwszą,  a  zarazem  podstawową  zasadą  w  pracy  z  „mieszanymi  typami" 

przestępców  jest  zyskanie  przez  wychowawcę  odpowiedniego  autorytetu,  wzbudzenie  w 
wychowanku  zainteresowania  tym,  aby  uzyskać  pozytywną  ocenę  od  personelu 
wychowawczego.  Dlatego  też  najlepiej  postępować  w  stosunku  do  tego  typu  osobników  w 
sposób  zdecydowany,  lecz  elastyczny.  Nie  należy  narzucać  się  wychowankowi  z  pomocą, 
choć  równocześnie  trzeba  mu  na  każdym  kroku  pokazywać,  że  bez  spontanicznej  i 
bezinteresownej  pomocy  ze  strony  innych  ludzi  trudno  jest  istnieć.  Ową  bezinteresowną 
pomocą  oraz  autentycznym  zainteresowaniem  problemami  wychowanka  można  wyzwolić  w 
nim mechanizmy dojrzewania społecznego i skierować je we właściwym kierunku. 

Jak  nietrudno  zauważyć,  typologia  Quaya  jest  niejako  poszerzeniem  omawianego 

poprzednio  rozróżnienia  na  przestępców  neurotycznych  i  psychopatycznych.  Poszerzenie  to 
idzie  w  kierunku  dodania  do  owego  niejako  podstawowego  (ze  względu  na  szereg 
dymensjonalnie ujętych cech osobowości) rozróżnienia nowych elementów, wypływających z 
działalności  praktycznej.  Wydaje  się  więc,  że  typologia  Quaya,  zarówno  ze  względu  na  jej 
klarowność  i  oparcie  na  aktualnych  teoriach  psychologicznych,  jak  i  z  uwagi  na  solenne 
osadzenie  w  praktyce,  ma  szansę  na  szerokie  przyjęcie  się  jako  odpowiednia  podstawa 
differential treatment. 

background image

Niemniej jednak warto podkreślić, że istnieją zarzuty pod adresem tej także typologii. 

Najpoważniejszy z nich sprowadza się do tego, że wyróżniając typy przestępców koncepcja ta 
„etykietyzuje"  ludzi,  doprowadzając  równocześnie  do  usztywnienia  schematów  oddziaływań 
psychokorekcyjnych  na  te  jednostki,  co  jak  wiadomo,  jest  sprzeczne  z  elastycznością 
nieodzowną  dla  właściwie  zorganizowanych  oddziaływań  resocjalizacyjnych  (por.  L.P. 
Camey 1980). 

Przechodząc  do  ogólnego  podsumowania  uwag  na  temat  różnicowania  sposobów 

oddziaływań  resocjalizacyjnych  w  zależności  od  cech  psychicznych  i  sposobów  zachowania 
wychowanków,  należy  także  podkreślić  pewne  bardziej  ogólne  niebezpieczeństwo  tego, 
niezwykle  skądinąd  postępowego,  sposobu  organizowania  oddziaływań  resocjalizacyjnych. 
Sądzę,  iż  dobrze  będzie  w  tym  celu  posłużyć  się  przytoczonym  na  początku  tego  rozdziału 
przykładem  lasu  tradycyjnego  i  ,,kulturalnego".  Pierwszy  z  nich  (czyli  tradycyjny)  był  ze 
względu  na  słabe  zróżnicowanie  drzewostanu  mniej  wydajny  w  produkcji  drewna,  jednakże 
charakterystyczna  dla  niego  naturalna  różnorodność  gatunków  roślin  zapobiegała  wielu 
chorobom  drzew,  rozprzestrzenianiu  się  szkodników  i  pożarów.  Las  nowoczesny  często, 
poprzez grupowanie obok siebie tych samych gatunków drzew, ułatwia rozprzestrzenianie się 
wielu niebezpiecznych dla jego egzystencji zjawisk. 

Bardzo  podobnie  jest  z  ,,kulturalną"  placówką  resocjalizacyjną,  w  której,  dzięki 

selekcji  psychologicznej,  znalazły  się  jednostki  o  podobnych  cechach  psychicznych. 
Prawdziwą  zmorą  tego  typu  instytucji  stają  się  bunty,  gwałty  homoseksualne  i  różne  inne 
przejawy  bujnie  rozkwitającego  „drugiego  życia".  Wprawdzie  zjawiska  powyższe 
występowały  zawsze  w  instytucjach  karnych  (jak  i  zasadniczo  we  wszystkich  innych 
skupiskach  „jednopłciowych"  społeczności),  jednakże  wtedy,  gdy  gromadzi  się  w  jednej 
placówce  osoby  o  podobnych  cechach  osobowości,  większość  wspomnianych,  na  wskroś 
negatywnych przejawów „drugiego życia" zostaje spotęgowana. 

Nie miejsce tu na analizowanie przyczyn, dla których grupowanie ludzi o zbliżonych 

cechach  zachowania  w  instytucjach  resocjalizacyjnych  rodzi  wiele  niebezpieczeństw  (temat 
ten  nadawałby  się  do  obszernego,  odrębnego  opracowania),  natomiast  wspomnieć  muszę 
jedynie o podkreślanych przez wielu badaczy mechanizmach stosunków interpersonalnych, o 
większej  tendencji  do  ,,lgnięcia  do  siebie",  czyli  większej  wzajemnej  atrakcyjności  ludzi  o 
podobnych cechach psychicznych (por. Z. Zaborowski 1976). 

Prawidłowość  ta,  z  jednej  strony  będąc  przyczyną  wielu  ułatwień  procesu 

resocjalizacji, powoduje równocześnie niebezpieczeństwa w postaci m.in. szybszych aranżacji 
wszelkich buntów, wynaturzonych związków seksualnych itp. 

Duże  niebezpieczeństwo  wypływa  także  i  z  tego,  że  podobne  negatywne  cechy 

występujące  w  zachowaniu  wielu  ludzi  przebywających  razem  są  niejako  automatycznie 
wzmacniane. Członek takich homogenicznych pod względem psychologicznym społeczności 
swą odrębność i niepowtarzalność, a wreszcie swą „wspaniałość", wyrażać może jak gdyby w 
jednej tylko skali, tzn. tej, która jest najbardziej przystępna dla całej społeczności, a więc na 
dobrą sprawę może tylko intensyfikować przejawiane w danym otoczeniu cechy zachowania 
(w tym przypadku negatywne). 

Ś

wiadomość 

powyższych 

utrudnień 

niebezpieczeństw 

wynikających 

psychologicznej  selekcji  wychowanków  do  różnych  zakładów  resocjalizacyjnych  nie  może  i 
nie powinna doprowadzić do zaniechania podstawowego —jak już wspomniałem — kierunku 
doskonalenia  procesu  oddziaływań  resocjalizacyjnych.  Wspomniane  utrudnienia  są  niejako 
ceną  optymalizacji  warunków  coraz  lepszej  i  efektywniejszej  resocjalizacji.  Ich  znajomość 
powinna,  z  jednej  strony,  uczulać  personel  wychowawczy  nowoczesnych  placówek 
resocjalizacyjnych  na  możliwości  wystąpienia  utrudnień  określonego  rodzaju,  z  drugiej  zaś 
strony  stanowić  może  solidną  przesłankę  dla  planowej  organizacji  różnego  rodzaju 

background image

zabezpieczeń  przed  wystąpieniem  tych  negatywnych,  a  w  konsekwencji  utrudniających 
resocjalizację zjawisk. 

Aktualnie  więc  idea  „zróżnicowanego  traktowania",  pomimo  iż  stanowi  niejako 

kamień  węgielny  nowoczesnej  resocjalizacji  oraz  główny  zaczyn  rozwoju  współczesnej 
kryminologii,  nie  ma  zbyt  wielu  empirycznie  potwierdzonych  reguł,  dotyczących  zarówno 
selekcji przestępców, opracowania metod resocjalizacji, jak i sposobów zabezpieczenia przed 
negatywnymi  skutkami  wprowadzenia  tej  idei  w  życie.  Nie  może  to  jednak  zniechęcać  do 
tego —jak najbardziej słusznego — kierunku poszukiwań nowych rozwiązań w resocjalizacji. 
Trzeba  koniecznie  dokonywać  w  tym  zakresie  wielu  nowych  prób  i  nie  zrażać  się 
niepowodzeniami na tym polu. 

Jak  podkreśla  to  I.P.  Camey,  Edison  przeprowadził  ponad  pięćdziesiąt  nieudanych 

doświadczeń zanim wynalazł żarówkę  elektryczną. Na wysiłek ten można spojrzeć także i z 
innej  strony:  zanim  odkrył  właściwy  przewód  świecący,  stwierdził  nieodpowiedniość  ponad 
pięćdziesięciu  innych.  Podobnie  pozytywne  podejście  Camey  zaleca  do  badań  nad 
wprowadzaniem differential treatment
 

ZAKO

Ń

CZENIE 

 

Przedstawione  w  niniejszej  książce  główne  założenia  teoretyczne  i  rozwiązania 

praktyczne  stosowane  we  współczesnych  oddziaływaniach  resocjalizacyjnych  zdają  się 
ewidentnie  wskazywać  na  dwie  podstawowe  prawidłowości.  Po  pierwsze,  istnieje  wielka 
różnorodność  tych  oddziaływań,  po  drugie,  zaznacza  się  coraz  wyraźniej  konieczność 
dostosowania  metod  i  sposobów  oddziaływań  resocjalizacyjnych  do  typu  osobowości 
wychowanka. 

Wspomniana  już  różnorodność  form  i  metod  pracy  resocjalizacyjnej  umożliwia  taką 

właśnie, niezbędną dla skuteczności oddziaływań resocjalizacyjnych indywidualizację. 

Obie  te  właściwości  nowoczesnych  oddziaływań  resocjalizacyjnych  zmieniaj  ą  w 

pewnym stopniu całą optykę systemu oddziaływań na przestępców. Zdecydowana większość 
współczesnych zakładów penitencjarnych zmienia nie tylko swój styl pracy, ale i wygląd!  Z 
ponurego  więzienia,  przypominającego  wszystkie  inne  więzienia  na  świecie,  zakład 
resocjalizacyjny  zmienić  się  musi  w  zróżnicowaną—  nawet  na  pierwszy  rzut  oka  — 
instytucję,  niosącą  ludziom  pomoc  tak  niezbędną  dla  prowadzenia  spokojnego  życia,  jak  i, 
tym bardziej, dla harmonijnego funkcjonowania otoczenia społecznego. 

Na  dobrą  bowiem  sprawę,  tak  jak  każdy  człowiek,  będąc  istotą  niepowtarzalną, 

otrzymać powinien wsparcie dostosowane do jego indywidualnych potrzeb, tak samo i każdy 
zakład,  każda  instytucja  niosąca  pomoc  i  wsparcie  tego  typu  ludziom,  stworzyć  musi  swój 
niepowtarzalny klimat psychiczny. 

Biorąc 

pod 

uwagę 

wspomnianą 

wyżej 

indywidualizację 

oddziaływań 

resocjalizacyjnych  oraz  nierozerwalnie  z  tym  związaną  różnorodność  instytucji,  należy 
uświadomić  sobie  konieczność  tworzenia,  komponowania  z  wielu  elementów,  ogromnej 
liczby programów resocjalizacyjnych. 

Tak  jak  sztuka  niepowtarzalnego  często  stylu  leczenia  polega  na  umiejętności 

dostosowania  znanych  stale  rozwijającej  się  medycynie  środków  terapeutycznych  do 
indywidualnych  właściwości  pacjenta,  tak  samo  miarą  poziomu  pracy  współczesnego, 
profesjonalnie przygotowanego wychowawcy jest umiejętność komponowania odpowiednich 
programów  resocjalizacyjnych  w  zależności  od  typu  osobowości  podopiecznego  i  od 
przejawianej przezeń specyficznej podatności na oddziaływania resocjalizacyjne. 

Mając  na  uwadze  podkreślaną  na  kartach  niniejszej  książki  konieczność  głębszego 

poznania  psychiki  wychowanka  w  celu  dostosowania  do  niej  odpowiednich  metod 

background image

postępowania 

resocjalizacyjnego, 

nowoczesnych 

postaciach 

oddziaływania 

resocjalizacyjnego  musi  znaleźć  się  miejsce  na  orientację  na  coraz  to  szersze  i  głębsze 
wyrażanie  potrzeb  wychowanka,  jego  marzeń,  tęsknot  i  niepokojów.  Jednym  słowem  na 
ukazanie jego, z reguły bardzo złożonego wewnętrznego świata, jako że tylko tą drogą poznać 
możemy  całą  złożoność  świadomych  i  podświadomych  struktur  motywacyjnych  ludzi  H 
wykolejonych. 
Do  tego  zaś  celu  służą  różne  formy  ekspresji  twórczej!  Przeto  wiele  uwagi  poświęca  się 
dzisiaj  temu,  aby  umożliwić  wychowankom,  zarówno  poprzez  tworzenie  odpowiednich 
warunków,  jak  i  poprzez  pobudzanie  wyobraźni,  możliwość  wypowiedzi  za  pomocą  sztuki. 
Artoterapia zyskuje coraz szersze zastosowanie we wspomaganiu nowocześnie pojmowanego 
procesu resocjalizacji.  

Waga  owej  artoterapii  polega  nie  tylko  na  tym,  że  stanowi  ona  najbardziej  na  dobrą 

sprawę  precyzyjny  wskaźnik  diagnostyczny  problemów  emocjonalnych,  a  także  i  typu 
osobowości  wychowanka,  zawiera  ona  ponadto  znany  od  najdawniejszych  czasów  czynnik 
katarktyczny, czyli wielką siłę uzdrawiającą i przywracającą do równowagi zaburzone, często 
nawet poważnie, funkcje psychiczne! 

Spośród wielu form twórczości najbardziej —jak się wydaje — szerokie zastosowanie 

zdobywa  dramatoterapia  i  to  zarówno  jako  sztuka  scenicznego  przedstawiania  wielkich 
dramatów,  potrafiących  od  stuleci  wzniecać  bardzo  żywe  przeżycia  zarówno  u  tych,  którzy 
oglądają  przedstawienie,  jak  i  u  tych,  którzy  wcielają  się  na  scenie  w  poszczególne  postaci, 
oraz  jako  umiejętność  konstruowania  nowych  scenariuszy,  które  zawieraj  ą  opowiedziane 
bezpośrednio lub za pośrednictwem symboli, wydarzenia z własnego, najczęściej burzliwego, 
ż

ycia. 

Owo  „odegranie"  zapisanych  w  języku  akcji  scenicznej  własnych  problemów  i 

dylematów  moralnych  stanowi  dzisiaj  jedną  z  najczęściej  stosowanych  metod  poszerzania 
coraz  bardziej  wyspecjalizowanych  i  zindywidualizowanych  sposobów  oddziaływania 
resocjalizacyjnego. 

Stąd też dzisiaj, zarówno wychowawca pracujący w zakładzie resocjalizacyjnym, jak i 

przede  wszystkim  student  sposobiący  się  do  tej  roli  musi  wyrabiać  sobie  coraz  szersze 
spojrzenie  nie  tylko  na  omawiane  w  niniejszej  książce  dostosowanie  metod  oddziaływania 
resocjalizacyjnego  do  psychiki  wychowanka.  Musi  on  jeszcze  na  każdym  kroku  pamiętać  o 
wzbogaceniu  procesu  resocjalizacji  wyzwoleniem  nieobcej  każdemu  człowiekowi 
umiejętności  tworzenia  i  chęci  wypowiadania  siebie  w  sposób  inny  —  i  bardziej 
wszechstronny,  i  bardziej  dogłębny  niż  popełniane  do  tej  pory  przestępstwa,  które  też 
stanowią w jakimś stopniu ekspresję nierozwiązanych konfliktów wewnętrznych. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

ANEKS 

Przykłady blankietów zapisu punktów  

Uzyskiwanych przez wychowanka każdego dnia 

 

 

 
 
 
 

Pokój mieszkalny 

 
Imię i nazwisko wychowanka 
Oceniający 
Data 
 

Lp. 

Skala ocen 

0  1 

 


 

 3  4  ? 

1. 

łóżko (czystość, estetyka) 

2. 

Stół   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

3. 

Obrazki 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

4. 

Kredens 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

5. 

Szafa  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

6. 

Półki  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

7. 

Podłoga 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

8. 

Ubranie (układanie we właściwym miejscu) 

9. 

Brudne ubrania (układanie do prania) 

10. 

Przedmioty osobiste (naprawianie, czyszczenie itp.) 

11. 

Zasłony (odsłonięte lub zasłonięte,  
zgodnie z potrzebą)  

 

 

 

 
 

 
 

 
 

 
 

 
 

 
 

12. 

Okna (otwierane i zamykane według potrzeby) 

13. 

Ś

wiatło (wyłączone, kiedy niepotrzebne) 

14. 

Właściwe używanie sprzętu elektrycznego 

15. 

Ś

mieci (trzymanie w koszu i regularne wyrzucanie) 

16. 

Używanie garnków (i zwracanie do kuchni) 

17. 
 

Czystość ścian i stosowność zamieszczanych 
 tam dekoracji 

 

 

 

 
 

 
 

 
 

 
 

 
 

 
 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Higiena i wygląd 
 

Imię i nazwisko wychowanka 
Oceniający 
Data 
 

Lp. 

Skala ocen 

1  2  3  4 

1. 

Umycie się przed wyjściem do pracy (szkoły) 

 

 

 

 

 

 

 

 

2. 

Czyszczenie zębów  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

3. 

Czyszczenie ubrania 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

4. 

Wietrzenie i ścielenie łóżek  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

5. 

Wietrzenie własnego pokoju 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

6. 

Czesanie i szczotkowanie włosów   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

7. 

Golenie się Gęśli niezbędne) 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

8. 

Czystość ciała (regularność mycia się i kąpieli)   

 

 

 

 

 

 

 

9. 

Czyszczenie i obcinanie paznokci   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

10. 
 

Stosowanie we właściwych proporcjach dezodorantów,  

wód zapachowych, kremów itp. 

 

 

 

 

 

 

 

11. 

Czyszczenie butów   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

12. 

Stan guzików, sznurowadeł, zamków itp.   

 

 

 

 

 

 

 

 

13. 

Dostosowanie ubrania do okazji, rodzaju zajęć, pogody   

 

 

 

 

 

 

14. 

Utrzymywanie czystego wyglądu   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

15. 

Poczucie elegancji, harmonii i stylu w ubiorze 

 

 

 

 

 

 

 

 

16. 

Odkładanie brudnej bielizny 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

17. 

Regularne oddawanie bielizny do prania   

 

 

 

 

 

 

18. 

Czyszczenie bielizny osobistej 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

19. 

Prasowanie odzieży  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

20. 

Naprawa, cerowanie, zszywanie, przeszywanie itp. 

 

 

 

 

 

 

 

21. 

Mycie rąk przed jedzeniem  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

22. 
 

Mycie się po powrocie z pracy (lub szkoły), po  

brudzącym zajęciu itp. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 
 

 

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Zachowanie w internacie 

 
Imię i nazwisko wychowanka 
Oceniający 
Data 
 

Lp. 

Skala ocen 

0  1  2  3  4  ? 

1. 

Pomaganie rówieśnikom w ich problemach 

 

 

 

 

 

 

 

 

2. 

Reagowanie na smutek innego wychowanka 

 

 

 

 

 

 

 

3. 

Pilnowanie własnych przedmiotów 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

4. 

Pilnowanie własności innych 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

5. 

Pożyczanie i dzielenie się swą własnością  

 

 

 

 

 

 

 

 

6. 

Zwracanie rzeczy pożyczonych 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

7. 

Ochranianie własności zakładu 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

8. 

Bezpieczne używanie sprzętu: żelazka, maszynki elektr. itp.   

 

 

 

 

 

 9. 

Przestrzeganie przepisów porządkowych   

 

 

 

 

 

 

 

 

10. 
 

Pytanie o pozwolenie robienia niektórych rzeczy  

lub używania niektórych przedmiotów 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

11. 
 

Zgłaszanie się do pomocy w pracy,   

rozwiązywaniu problemu itp. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

12. 

Współpraca w grupie 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

13. 

Wykonywanie poleceń 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

14. 

Nakrywanie do stołu 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

15. 

Czyszczenie i wycieranie naczyń   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

16. 

Układanie przedmiotów (porządkowanie)  

 

 

 

 

 

 

 

 

17. 

Robienie zakupów   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

18. 

Gotowanie   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

19. 

Utrzymanie pomieszczeń w czystości i schludności 

 

 

 

 

 

 

 

20. 

Stosowanie lekarstw we właściwy sposób  

 

 

 

 

 

 

 

 

21. 
 

Właściwe używanie pieniędzy przeznaczonych na  

rozrywkę 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

22. 

Korzystanie z telefonu we właściwy sposób 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Zachowanie fizyczne 

 
Imię i nazwisko wychowanka 
Oceniający 
Data 
 

LP. 

Skala ocen 

0  1 

2  3  4 

1. 

Bawienie się  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2. 

Działanie inicjatywne 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

3. 

Gwałtowność w kontaktach z innymi 

 

 

 

 

 

 

 

 

4. 

Inicjowanie kontaktów z mężczyznami (chłopcami) 

 

 

 

 

 

 

5. 

Inicjowanie kontaktów z kobietami  
(dziewczętami) 

 

 

 

 

 

 

 

6. 
 

Reagowanie na kontakty inicjowane przez  

mężczyzn  (chłopców) 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

7. 
 

Reagowanie na kontakty inicjowane przez  

kobiety (dziewczęta) 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

8. 

Umiejętność zachowania dystansu społecznego   

 

 

 

 

 

 

9. 

Respektowanie potrzeby prywatności 

 

 

 

 

 

 

 

 

10. 

Wykazywanie zrozumienia innych ludzi   

 

 

 

 

 

 

 

11. 

Postura 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

12. 

Gesty 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

13. 

Kontakt wzrokowy   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

14. 

Mimika twarzy 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

15. 

Chód  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

16. 

Sprężystość kroku   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

17. 

Zręczność manualna 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

18. 

Umiejętność jedzenia 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

19. 

Ogólny sposób bycia 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

20. 

Sposób wykonywania pracy 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

21. 

Umiejętność posługiwania się wyposażenie 

 

 

 

 

 

 

 

22. 

Sposoby reagowania na obcych 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Zachowania werbalne 

 
Imię i nazwisko wychowanka 
Oceniający 
Data 
 

Lp. 

Skala ocen 

1. 

Słuchanie 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2. 

Stawianie pytań 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

3. 

Odpowiedzi na pytania 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

4. 

Inicjowanie kontaktów werbalnych 

 

 

 

 

 

 

 

 

5. 
 

Reagowanie na kontakty werbalne inicjowane  

przez innych 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

6. 

Bogactwo tematów   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

7. 
 

Umiejętność zachowania właściwej  

długości wypowiedzi 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

8. 

Jasność wypowiedzi 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

9. 

Ton wypowiedzi 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

10. 

Długość wypowiedzi 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

11. 

Tempo wypowiedzi  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

12. 

Język używany w rozmowie z personelem  

 

 

 

 

 

 

 

13. 

Język używany w rozmowie z rówieśnikami 

 

 

 

 

 

 

14. 

Umiejętność przerwania rozmowy  

 

 

 

 

 

 

 

 

15. 

Stosowanie pauz 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

16. 

Wyrażanie zadowolenia 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

17. 

Wyrażanie niezadowolenia  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

18. 

Dawanie instrukcji   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

19. 
 

Umiejętność właściwego stosowania  

zwrotów grzecznościowych 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 
 

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Nauka i praca 

 
Imię i nazwisko wychowanka 
Oceniający 
Data 
 

Lp. 

Skala ocen 

1. 

Wstawanie o właściwej porze 

 

 

 

 

 

 

2. 

Toaleta poranna 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

3. 

Odpowiednie ubranie 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

4. 

Ś

niadanie 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

5. 

Przygotowanie niezbędnego ekwipunku   

 

 

 

 

 

 

 

6. 

Organizowanie pieniędzy, materiałów, informacji itp.  

 

 

 

 

 

 

7. 

Stosowanie przerw relaksujących   

 

 

 

 

 

 

 

 

8. 

Punktualność 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

9. 

Współpraca z przełożonymi 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

10. 

Wychodzenie do pracy lub szkoły w towarzystwi  

 

 

 

 

 

 

11. 
 

Pozdrawianie kolegów z innych oddziałów lub  

klas szkolnych 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

12. 
 

Znajomość rozkładu zajęć lub harmonogramu  

pracy 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

13. 

Sumienność w wykonywaniu zadań 

 

 

 

 

 

 

 

 

14. 

Umiejętność pracy w zespole 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

15. 

Przejrzystość relacji z przebiegu pracy 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Sprawności ogólne 

 
Imię i nazwisko wychowanka 
Oceniający 
Data 
 

Lp. 

Skala ocen 

1. 

Precyzyjność planowania   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2. 
 

Umiejętność orientowania się w czasie i  

kosztach różnych przedsięwzięć   

 

 

 

 

 

 

 

3. 

Dyskutowanie planów i pomysłów z personelem   

 

 

 

 

 

 

4. 
 

Umiejętność brania pod uwagę  

alternatywnych  rozwiązań  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

5. 

Podejmowanie decyzji (zdecydowanie) 

 

 

 

 

 

 

 

 

6. 

Planowanie budżetu (oszczędzanie) 

 

 

 

 

 

 

 

 

7. 

Udzielanie informacji personelowi  

 

 

 

 

 

 

 

 

8. 

Ocenianie czasu trwania różnych czynności 

 

 

 

 

 

 

 

9. 

Umiejętność wykonywania instrukcji 

 

 

 

 

 

 

 

 

10. 

Dobre maniery i łatwość bycia 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

11. 

Respektowanie zwyczajów społecznych   

 

 

 

 

 

 

 

12. 

Respektowanie publicznych wartości 

 

 

 

 

 

 

 

 

13. 

Współdziałanie z innymi wychowankami   

 

 

 

 

 

 

 

14. 

Umiejętność zachowania dystansu w towarzystwie 

 

 

 

 

 

 

15. 

Reagowanie na polecenia personelu 

 

 

 

 

 

 

 

 

16. 

Przestrzeganie przepisów (poczucie kontroli) 

 

 

 

 

 

 

 

17. 

Używanie telefonu zgodnie z potrzebą 

 

 

 

 

 

 

 

 

18. 

Powracanie o czasie  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

19. 

Umiejętność składania sprawozdań z rozmów 

 

 

 

 

 

 

 

20. 

Umiejętność przekazywania różnych informacji   

 

 

 

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Rozwiązywanie problemów 

 
Imię i nazwisko wychowanka 
Oceniający 
Data 
 

Lp. 

Skala ocen 

1. 

Umiejętność wyjaśnienia własnego zachowania   

 

 

 

 

 

 

2. 

Umiejętność wyjaśnienia zachowania innych osób 

 

 

 

 

 

 

3. 

Przedstawianie własnego punktu widzenia  

 

 

 

 

 

 

 

4. 

Uczestnictwo w dyskusji   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

5. 

Wysłuchiwanie argumentów innych ludzi  

 

 

 

 

 

 

 

6. 

Popieranie innych w dyskusji 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

7. 

Obrona własnego punktu widzenia  

 

 

 

 

 

 

 

 

8. 

Przyjmowanie uwag krytycznych   

 

 

 

 

 

 

 

 

9. 

Wyrażanie oceny innych ludzi 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

10. 

Tolerancja ludzi krytycznie nastawionych  

 

 

 

 

 

 

 

11. 

Przyjmowanie pochwał 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

12. 

Reagowanie na ludzi chwalących   

 

 

 

 

 

 

 

 

13. 

Akceptowanie wyjaśnień   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

14. 

Akceptowanie odmiennego punktu widzenia 

 

 

 

 

 

 

 

15. 

Ugodowość 

 

 

 

 

 

 

16. 

Stawianie celów 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

17. 

Odkładanie zaspokojenia   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

18. 

Rozumienie własnych ograniczeń   

 

 

 

 

 

 

 

19. 

Rozpoznawanie ograniczeń innych ludzi   

 

 

 

 

 

 

 

20. 

Akceptacja pomyłek innych osób   

 

 

 

 

 

 

 

 

21. 

Usprawiedliwianie się 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

22. 

Akceptowanie usprawiedliwiania się innych osób  

 

 

 

 

 

 

23. 

Radzenie sobie z niepowodzeniami 

 

 

 

 

 

 

 

 

24. 

Tolerowanie zmian   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

25. 

Proszenie o pomoc   

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

26. 

Wyrażanie wdzięczności za pomoc 

 

 

 

 

 

 

 

 

27. 

Gotowość do pomocy innym 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

background image

Zestawienie uzyskanych punktów 

 
 

Lp

 

 
 

Imię i 
nazwisko 
wycho-
wanka

 

Pokój 
miesz-
kalny

 

 
 

Higiena 
i wygląd

 

 
 

Zacho-
wanie w 
internacie

 

 
 

Zacho-
wanie 
fizyczne 

 

Zacho-
wanie 
werbalne 

 
 

Nauka 
i praca 

 
 
 

Spraw- 
ności 
ogólne 

 
 

Rozwiązy-
wanie 
problemów 

 
 

RAZEM