background image

 

zróŜnicowaniu  świata  ludzkiej  intencjonalności.  Jej  naczelną  zdobyczą  jest 

ustanowienie  zasady  powszechności  kultury,  jej  wszechobecności  i  zarazem 

niezbywalności. Dzięki uniwersalnemu i ogólnemu pojęciu kultury antropologia mogła 

zajmować  się  konkretnymi  społeczeństwami  po  to,  aby  pokazać,  jak  ta  generalna  idea 

KULTURY „przekłada się” na wielość kultur ludzkich istniejących na świecie. 

Mamy  wreszcie  etap  trzeci,  w  którym  zresztą  nadal  znajduje  się  antropologia 

kultury.  Bywa  on  róŜnie  nazywany:  okresem  kryzysu  meta  narracji  antropologią 

postmodernistyczną, postkolonialną, krytyczną, refleksyjną itd.  Jedną ze znamiennych 

cech współczesnej refleksji antropologicznej jest próba wypracowania takiego ujęcia r. 

które  oddałoby  owo  swoiste  napięcie,  jakie  istnieje  dziś  między  globalnością  i 

homogenicznością  a  lokalnością  i  tradycją,  między  światem  hiperrzeczywistości 

kultury  popularnej  i  próbami  tworzenia  wspólnot    wyobraŜeniowych,  w  których 

współczesny  człowiek  poszukuje  jakichś  autentycznego  zakorzenienia.  Obecnie  nie 

powstają  zwarte  i  systemowe  teorie  kultury,  Ŝadna  z  nich  bowiem  i  tak  nie  mogłaby 

objąć  złoŜoności  tych  procesów.  Tak  więc  antropologiczna  koncepcja  kultury  jest 

dzisiaj  nakierowana  nie  tyle  na  trwałość  i  całościowość  kulturowych  ile  pokazuje 

procesy, transformacje i zmienność, jakim one podlegają. 

Na koniec  waŜna uwaga. Trzeba pamiętać, Ŝe pojęcie kultury,  a właściwie dyskusja 

nad najbardziej adekwatnym jej ujęciem, nie posiada dzisiaj tak wielkiego znaczenia w 

badaniach i nie budzi takich emocji jak  w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. 

Jeden  z  wpływowych  nurtów  antropologicznych,  tekstualizm,  wręcz  zachęca  do 

zaniechania  jego  stosowania  i  zastąpienia  go  terminem  „Inność".  Powody  tego  stanu 

rzeczy staną się bardziej jasne, kiedy zapoznamy się z treścią kolejnych rozdziałów. 

 

 

 

 

Rozdział 3 

JĘZYK I MYŚLENIE O ŚWIECIE 

 

Dzięki listom niejakiej pani Sullivan otrzymaliśmy fascynujący opis, jak 

głuchoniema i niewidoma dziewczynka dokonała decydującego kroku, prowadzącego 

od posługiwania się znakami i pantomimą słów. Warto go przytoczyć jako punkt 

background image

 

wyjścia do dalszych rozwaŜań : „Znów muszę napisać do Pani parę słów zaraz z rana, 

bo bardzo zaszło coś bardzo waŜnego. Helenka uczyniła drugi wielki krok w nauce. 

Zrozumiała, Ŝe kaŜda rzecz ma nazwę i Ŝe alfabet ręczny jest kluczem do wszelkiej 

wiedzy... Dziś rano przy myciu dała mi do zrozumienia, Ŝe chce dowiedzieć się nazwy 

wody. Gdy chce się dowiedzieć jakiejś nazwy, wskazuje dany przedmiot i klepie mnie 

po ręce. Wypalcowałam: «woda»  i więcej o tym nie myślałam... Poszłyśmy do pompy 

i ja pompowałam, mała kubek pod pompą. Podczas gdy zimna woda lała się do kubka 

palcowałam na wolnej rączce Heleny: «woda». To słowo w tak nagłym zestawieniu z 

wraŜeniem zimnej wody spływającej po jej ręce podziałało wstrząsająco. Upuściła 

kubek i stała jak skamieniała. Nowe światło zajaśniało w jej twarzy. Wypalcowała 

parę razy «woda», usiadła na ziemi zapytała o jej nazwę, wskazała na pompę, na 

okratowanie i odwróciwszy się nagle, zapytała o moje imię. Wypakowałam: 

«nauczycielka»… W drodze powrotnej była bardzo podniecona. Uczyła się kaŜdej 

rzeczy, której się dotknęła, tak Ŝe w kilka godzin dodała do swojego słownika 

trzydzieści nowych słówek [...] Teraz kaŜda rzecz musi mieć nazwę 

Jakiego  odkrycia  dokonała  Helena  Keller?  OtóŜ  do  tej  pory  dziewczynka  umiała 

jedynie  łączyć  określony  przedmiot  lub  wydarzenie  z  odpowiednim  znakiem  w 

alfabecie  rąk  i  w  ten  sposób  kojarzyć  kaŜdą  rzecz  i  zdarzenie  z  konkretnymi 

wraŜeniami  dotykowymi.  Ludzka  mowa  to  jednak  więcej  niŜ  powtarzające  się  serie 

skojarzeniowe;  znaczenie  językowe  opiera  się  na  uniwersalnym  symbolizmie,  który 

obejmuje  cały  zakres  myśli  ludzkiej.  Z  chwilą,  gdy  dziecko  zrozumie  po  raz  pierwszy 

symbolizm mowy, dokonuje się kaŜdorazowo prawdziwa rewolucja w jego Ŝyciu. 

Rodzice znają doskonale ów „głód nazw” u swoich pociech, nieustanne pytania, jak 

nazywa  się  to,  a  jak  tamto.  Ernst  Cassirer  ujął  ten  fenomen  w  terminach  metafory 

filozoficznej „Pierwsze nazwy świadomie uŜywane przez dziecko moŜna  porównać  do 

laski, która niewidomemu pozwala po omacku znajdować dragę Język zaś, wzięty jako 

całość,  staje  się  bramą  prowadzącą  do  nowego  świata  […]  śarliwość  i  entuzjastyczna 

chęć  mówienia  nie  wywodzi  się  jedynie  z  chęci  nauczenia  się  lub  uŜywania  nazw  — 

oznacza pragnienie wykrycia i podboju świata obiektywnego" Zasada symbolizmu jest 

magicznym kluczem do świata kultury. 

Podobne  doświadczenia  bliskie  są  wszystkim  usiłującym  nauczyć  się  jakiegoś 

obcego języka. Zwykle zaczynamy od zakupu odpowiedniego podręcznika, staramy 

się  opanować  podstawowe  słownictwo  i  reguły  gramatyczne.  Bardzo  szybko 

przekonujemy  się  Ŝe  jest  to  tylko  pierwszy,  mało  istotny  krok  w  prawdziwych 

background image

 

zmagań 

obcą 

materią 

wyraŜeń, 

ich  powiązań  i  znaczeń.  Mówić    innym  językiem  to    myśleć  w  nim.  Wymaga  to 

wielkiego  wysiłku,  jako  Ŝe  zmusza    do  „zawieszenia"  wiedzy  o  tym,  jak  nasze 

postrzeŜenia  i  pojęcia  zrosły  się  z  określeniami  i  częściami  mowy  języka,  którym 

od  urodzenia  władamy  i  w  którym  myślimy  na  co  dzień.  Słowa  i  rzeczy  pozostają 

ze sobą w związku arbitralnym, a nie naturalnym, jak zwykliśmy to bezrefleksyjnie 

przyjmować,  bez  trudu  znajdując  językowe  pojęcia  na  oznaczanie  stanów  rzeczy 

wokół  nas.  „Wnikając  w  «ducha»  obcego  języka  mamy  nieodmiennie  wraŜenie 

wkraczania  w  świat  nowy,  w  świat,  który  ma  swoją  własną  strukturę  intelektualną. 

Przypomina  to  podróŜ  odkrywczą  po  obcym  kraju  a  największą  korzyścią,  jaką 

odnosimy  z  tej  podróŜy,  jest  to.  Ŝe  nauczyliśmy  się  patrzeć  na  nasz  język  ojczysty 

w nowym świetle". 

Antropologia  kultury  dostarcza  szczególnych  doświadczeń  i  wiedzy  na  tym  polu. 

Jeśli  załoŜyć  —  jak  to  uczyniliśmy  w  tej  ksiąŜce  —  Ŝe  zajmuje  się  ona  szeroko 

rozumianą  odmiennością,  jej  naczelnym  zadaniem  jest  próba  poznawczego 

przeniknięcia  innych  systemów  kulturowych,  nieznanej  symboliki,  nauka  owych 

„nowych 

ś

wiatów” 

myślowych, 

w  których  Ŝyją  ludzie  jako  członkowie  społeczeństw.  Wiedza,  którą  zyskujemy  dzięki 

badaniom  antropologicznym,  daje  korzyści  dwojakiego  rodzaju.  Pozwala  poznawać 

inne  kultury,  opisywać  je  i  interpretować,  pokazywać  fascynujące  zróŜnicowanie 

sposobów  Ŝycia  na  Ziemi.  Ale  „mierzenie"  się  z  intencjonalnością  obco  kulturową 

umoŜliwia  ponadto  nowe  spojrzenie  na  kulturę,  w  której  sami  Ŝyjemy,  zachęca  do 

przyjrzenia  się  takŜe  naszemu  „pomysłowi  na  Ŝycie".  W  jakim  zakresie  jesteśmy 

wszędzie  tacy  sami,  a  gdzie  tkwią  powody  naszej  odrębności?  Niekwestionowana 

zasada  antropologii  głosi,  iŜ  poznawanie  i  objaśnianie  innych  kultur  jest  nieuchronnie 

samo objaśnianiem się nas samych. W konsekwencji prowadzi to do refleksji nad samą 

antropologią jako nauką i pytań o jej status. Czy jest ona wiedzą uniwersalną, czy 

jedynie  lokalnym  (nowoŜytnoeuropejskini)  sposobem  wyjaśniania  świata,  który 

rości sobie pretensje do powszechności i prawdziwości tego, co głosi? 

Obca  kultura  to  często  nieznany  język.  Ale  kaŜda  bez  wyjątku  kultura  to  zawsze 

jakiś  odrębny  system  pojęciowy.  Skoro  zdecydowaliśmy  się  traktować  ją 

konsekwentnie  jako  byt  intencjonalny,  jest  oczywiste,  iŜ  sfera  języka  jawi  się  jako  ta, 

w  której  zakodowane  są  kulturowo  funkcjonujące  poglądy  na  świat,  formy  pojęciowe, 

systemy  terminologiczne,  normy  i  wartości.  Dlatego  antropologowie  od  wielu  lat 

background image

 

szczególną  uwagę  przywiązują  do  analizowania  związków  języka  i  kultury.  Jest  to 

jedno  z  najbardziej  skomplikowanych  zagadnień,  i  ciągle  dalekie  od  jednoznacznego 

rozwiązania.  Problem  zawiera  się  w  tym,  Ŝe  efektywne  badanie  związków  pomiędzy 

obiema  tymi  sferami  musi  najpierw  ustalić  ich  porównywalność.  Tylko  wówczas 

bowiem  zasadne  będą  twierdzenia  zarówno  o  wpływie  języka  na  kulturę,  jak  i  kultury 

na język. 

W  pierwszym  okresie  swojej  działalności  antropolog  i  lingwista  Edward  Sapir 

wyraźnie  odseparował  od  siebie  język  i  kulturę.  Tę  drugą  definiował  jeszcze  w  duchu 

tradycyjnej antropologii, stwierdzając, Ŝe jest ona społecznie odziedziczonym zbiorem 

praktyk  i  wierzeń,  określających  strukturę  codziennego  Ŝycia  ludzi  i  wpływających  na 

nią  (Sapir,  1949,  s.  207).  Sapir  uwaŜał,  Ŝe  kulturę  moŜna  określić  jako  to,  „co" 

społeczeństwo  robi  i  „o  czym"  myśli.  Język  zaś  jest  zbiorową  sztuką  myślenia  oraz 

intuicyjnym  przyswajaniem  sobie  doświadczeń  —  mówi  nam  o  tym,  Jak" 

społeczeństwo  myśli.  Autor  Language  nie  sądził  początkowo,  by  moŜna  było  znaleźć 

przyczynowe  relacje  pomiędzy  zawartością  doświadczenia  (owym  „co")  a  sposobem 

jego  wyraŜania  (owym  ..jak").  Wszelkie  zmiany  w  kulturze  dotyczą  zawsze  treści  jej 

poszczególnych dziedzin, natomiast dąŜeniem języka są zmiany w ekspresji formalnej. 

Nie  wydaje  się  zatem  prawdopodobne,  aby  kultura  i  język  były  w  jakimkolwiek 

prawdziwym  sensie  powiązane  przyczynowo.  Kultura  jest  podstawą  istnienia  języka, 

ale  ten  ostatni  nie  odzwierciedla  bynajmniej  pierwszej,  poza  oczywistym  i  czysto 

powierzchownym 

faktem 

relacji 

pomiędzy 

słownictwem 

danego 

języka 

„inwentarzem" kultury. Relacje tego typu mają dwojaki charakter: 

1)

 

związku słownictwa z zainteresowaniami kultury oraz 

2)

 

historycznego rozwoju języka i innych dziedzin kultury. 

I  tak  dla  Eskimosów  śnieg  stanowi  najwaŜniejszy  element  natury,  co  znajduje 

bezpośrednie  odzwierciedlenie  w  rozbudowanym  słownictwie;  istnieje  oddzielne 

słowo  na  określenie  śniegu  niesionego  przez  wiatr,  leŜącego  na  ziemi,  zbitego  w 

twarde  bryły  lodu,  roztopionego,  miękko  padającego,  zacinającego  i  tak  dalej.  W 

językach  boliwijskich  i  peruwiańskich  Indian  Ajmara  istniało  ponad  dwieście  słów  na 

określenie  ziemniaka.  Wśród  północnoafrykańskich  Arabów  doliczono  się  z  kolei 

tysiąca  słów  na  określenie  miecza,  a  w  słowniku  Maorysów  z  Nowej  Zelandii 

znajdziemy dziewięć określeń łechtaczki i dwanaście prącia. 

background image

 

Analizując  dzisiejszą  kulturę  popularną  pod  względem  panującego  w  niej 

słownictwa, równieŜ moŜemy wyrobić sobie opinię o zainteresowaniach i fascynacjach 

naszych współczesnych. 

Historię  języka  i  kultury  wyznaczają  paralelne  linie  jedynie  w  tym  sensie,  Ŝe 

słownictwo  języka  bardziej  lub  mniej  dokładnie  odzwierciedla  daną  kulturę,  cele, 

którym  ono  słuŜy)  Jako  takie  są  to  jednak  jakości  nieporównywalne  —  konkluduje 

Sapir.  W  innym  miejscu  Language  poczynił  jednak  waŜne  spostrzeŜenie,  którego 

konsekwencje  okazały  się  brzemienne  dla  dalszego  rozwoju  jego  zainteresowań 

związkami  języka  i  kultury.  ZauwaŜył  on  bowiem,  iŜ  przyczyna  nieporównywalności 

tych  dziedzin  tkwi  w  nieadekwatnym,  powierzchownym  pojmowaniu  kultury  w 

konfrontacji  z  precyzyjnym  definiowaniem  języka.  Pojęcie  kultury  musi  zostać 

„oderwane"  od  znaczenia  deskryptywne-go,  związanego  z  poszczególnymi  opisami 

monograficznymi  róŜnych  społeczeństw.  Udowodnienie,  Ŝe  kultura  posiada  .wrodzoną 

formę",  coś  w  rodzaju  szeregu  konturów,  struktur,  względnie  wzorów  podobnych  do 

tych,  jakie  odkryto  w  systemie  języka  dzięki  lingwistyce  strukturalnej,  będzie 

pierwszym krokiem ku wypracowaniu porównawczej płaszczyzny analitycznej języka i 

kultury  jako  teoretycznie  równorzędnych  jakości.  Właściwe  zrozumienie  wzajemnych 

relacji  języka  z  innymi  systemami  kulturowymi  wymaga  badania  wzorów 

leksykalnych, morfologicznych i syntaktycznych w relacji do analogicznych formalnie 

wzorów kultury, jeśli takowe moŜna oczywiście ustalić. Tylko wówczas moŜna będzie 

cokolwiek  powiedzieć  o  rzeczywistych  struktura  mych  związkach  języka  z  innymi 

dziedzinami  kultury,  wykazującymi  podobna  regularność.  W  niedalekiej  przyszłości 

Sapir  zajął  się  z  powodzeniem  tym  problemem.  Zanim  omówimy  jego  sławną  tezę 

względności  językowej,  która  stała  się  podstawą  hipotezy  Sapira-Whorfa,  musimy 

poczynić kilka waŜnych uwag generalnych. 

W  poprzednim  rozdziale  podaliśmy  zestaw  ośmiu  cech,  jakimi  charakteryzuje  się 

kultura.  Przypomnijmy  je  obecnie,  odnosząc  je  do  pojęcia  języka.  Skoro  jest  on 

dziedziną  kultury,  i  to  uwaŜaną  za  primus  inter  pares,  równieŜ  i  on  winien  spełniać 

kryteria, do których odwołują się antropologiczne badania nad kulturą.  I rzeczywiście, 

prawdą jest, Ŝe: 

1)

 

języka się uczymy, 

2)

 

wywodzi  się  on  z 

biologicznych,  środowiskowych,  psychicznych  i  historycznych  elementów 

ludzkiej egzystencji, 

background image

 

3)

 

jest zorganizowany, 

4)

 

wieloaspektowy, 

5)

 

dynamiczny, 

6)

 

zmienny, 

7)

 

występują  W  nim  prawidłowości,  które  pozwalają  go  analizować 

metodami naukowymi, w końcu 

8)

 

jest  instrumentem  przystosowania  jednostki  do  całokształtu  otoczenia 

oraz nabycia środków dla twórczej ekspresji. 

 

Wydaje  się  nawet,  Ŝe  to  język  w  pełniejszym  zakresie  spełnia  kryteria  Herskovitsa; 

o  ile  w  odniesieniu  do  kultury  pozostają  one  często  jedynie  sloganami,  w  przypadku 

systemu  językowego  badania  lingwistyczne  (i  antropologiczne)  udowodniły  ich 

prawdziwość  i  uniwersalność.  Sytuacja  ulega  odwróceniu  —  moŜna  traktować  język 

jako  wzorzec  dla  całej  kultury,  a  jego  cechy  definicyjne  uogólniać  na  jej  całokształt. 

Jest  to  stanowisko  większości  szkół  poszukujących  związków  determinacyjnych 

pomiędzy językiem a kulturą oraz — w konsekwencji — pomiędzy jakimś konkretnym 

jego  systemem  (np.  językiem  etnicznym)  a  sposobem  myślenia  ludzi,  którzy  danym 

językiem operują. 

Charlesowi 

Hockettowi, 

amerykańskiemu 

lingwiście 

antropologowi, 

zawdzięczamy  zestawienie  cech  definicyjnych  języka.  PosłuŜył  się  on  tabelą 

porównującą  występowanie  danej  cechy  w  języku  ludzkim  i  w  róŜnych  systemach 

porozumiewania  się  zwierząt.  Lista  ich  ulegała  systematycznemu  rozszerzaniu  — 

najpierw  było  ich  siedem,  później  trzynaście,  w  ostateczności  szesnaście  (Hockett, 

Altmann, 

1968). 

Pomijając 

cechy 

definicyjne 

dotyczące 

tylko 

przewodu 

przekaźnikowego  oraz  fizycznych  właściwości  sygnałów  głosowych,  przytoczymy 

pozostałe trzynaście, skupiając się później na omówieniu sześciu z nich, tych, które są 

najwaŜniejsze  z  punktu  widzenia  interesującego  nas  tytułowego  problemu  niniejszego 

rozdziału. 

Cechy omawiane przez Hocketta to: 

1)

 

dwustopniowość (dwupoziomowość), 

2)

 

produktywność (zdolność wytwarzania nowych przekazów), 

3)

 

arbitralność, 

 

background image

 

4)

 

zdolność do wzajemnej wymiany (przemienność ról nadawcy i odbiorcy), 

5)

 

specjalizacja (pośredni stopień funkcjonalnego powiązania sygnału z reakcją), 

6)

 

przemieszczanie  się  (moŜliwość  odnoszenia  się  do  przedmiotów  i  zdarzeń 

odległych w czasie i przestrzeni), 

 

7)

 

transmisja kulturowa, 

8)

 

nieciągłość, 

9)

 

semantyczność, 

v

 ' 

 

10)

 

całkowite  sprzęŜenie  zwrotne  (cecha  związana  z  punktem  4)  —  nadawca  jest 

równoczesnym odbiorcą danego sygnału, moŜe go kontrolować i modyfikować), 

11)

 

samozwrotność (język moŜe mówić o sobie samym, ma walor metajęzykowy), 

12)

 

wyuczalność (kaŜda jednostka zdolna jest nauczyć się dowolnego języka), 

13) 

dwuznaczność  albo  naduŜywalność  (język  moŜe  dezinformować). 

Nie  wchodząc  w  szczegóły  zestawienia  Hocketta  (zob.  takŜe  Hockett,  1960), 

moŜemy  powiedzieć,  iŜ  tylko  język  ludzki  odznacza  się  wszystkimi  tymi  cechami 

łącznie, inne systemy porozumiewania zawsze wykazują 

ich  niekompletność.  Ponadto  język  posiada  cechy  specyficzne  tylko  dla  siebie.  Na 

nich skupi się obecnie nasza uwaga. 

Dwustopniowość  albo  podwójne  rozczłonkowanie  to  cecha,  która  przez  wielu 

uczonych  uwaŜana  jest  w  ogóle  za  cechę  definicyjną  języka  sensu  stricto.  Język  ma 

dwa  poziomy  organizacji  strukturalnej:  gramatyczny  i  fonologiczny.  Zdania, 

składające  się  z  wyrazów  (morfemów),  stanowią  ciągi  odpowiednich  fonemów. 

Jednostki  zdaniowe  i  frazowe  charakteryzują  się  formą  i  treścią,  są  znaczące,  ale  na 

niŜszym  poziomie  kaŜda  z  nich  rozkłada  się  na  jednostki  foniczne  (fonemy),  które 

znaczenia nie posiadają. Dzięki takiej dwustopniowości język jest niezwykle precyzyj-

nym  i  ekonomicznym  systemem  semiotycznym.  Na  podstawie  niewielkiej  liczby 

fonemów  (jest  ich  w  róŜnych  językach  od  16  do  60)  moŜna  tworzyć  ogromną  liczbę 

połączeń wyrazowych, a te znów mogą utworzyć nieskończoną liczbę dowolnych zdań. 

Arbitralność,  wyjąwszy  onomatopeje,  które  są  znakami  dźwiękonaśladowczymi  (w 

tym  sensie  umotywowanymi),  to  inna  podstawowa  cecha  języka.  Jej  wagę  podkreślał 

zwłaszcza  Ferdynand  de  Saussure,  który  z  konwencjonalności  związku  formy  znaku 

językowego  z  jego  znaczeniem  uczynił  jedną  z  podstawowych  zasad  całej  swojej 

background image

 

teorii.  Polskie  „drzewo",  angielskie  „tree",  niemieckie  „Baum"  i  francuskie  „arbre" 

oznaczają  to  samo,  odnoszą  się  bowiem  do  tej  samej  klasy  obiektów.  Nie  moŜna 

powiedzieć,  iŜ  któryś  z  tych  wyrazów  „lepiej"  lub  „gorzej"  obrazuje  drzewo  i  jego 

właściwości  —  są  one  równie  arbitralne,  jednakowo  odpowiednie  i  precyzyjne.  Istotę 

arbitralności dobrze oddaje znany „trójkąt” Ogdena i Richardsa: 

 

background image

 

 

NaleŜy  go  odczytywać  w  następujący  sposób:  znak  językowy  [A]  wiąŜe  się  ze 

swoim  odniesieniem  przedmiotowym  (obiektem)  [C]  jedynie  w  sposób  pośredni  —  za 

pomocą pojęcia [B]. 

Dzięki  arbitralności  język  jest  narzędziem  doskonale  giętkim  i  przystosowującym 

się  do  wszelkich  okoliczności  zewnętrznych.  Jego  cechą  jest  więc  takŜe 

produktywność  zwana  niekiedy  (Noam  Chomsky)  kreatywnością.  Twórczy  aspekt 

języka  pozwala  jego  uŜytkownikom  na  konstruowanie  i  rozumienie  nieskończonej 

liczby  moŜliwych  zdań  w  języku,  który  opanowali  w  dostatecznym  stopniu.  Dzięki 

arbitralności  znaku  w  stosunku  do  jego  odniesienia  przedmiotowego,  moŜliwe  jest 

opisanie nieskończonego zakresu obiektów tego odniesienia, a dzięki dwustopniowości 

(fonologia i gramatyka) moŜna konstruować nieskończenie wiele zdań. 

Cecha  nieciągłości  albo  dyskretności  powoduje,  Ŝe  róŜnice  między  sygnałami 

systemu semiotycznego, jakim jest język, nie polegają na stopniowym nasilaniu jakiejś 

cechy: „Składnik słowny języka jest nieciągły w tym sensie, Ŝe dwie formy wyrazowe, 

rozpatrywane  tylko  ze  względu  na  swój  kształt,  są  albo  absolutnie  identyczne  (jako 

okazy  tego  samego  typu),  albo  absolutnie  róŜne"  (Lyons,  1984,  s.  80).  W  języku 

polskim  wyrazy  „pal"  i  „bal"  róŜni  cecha  dźwięczności;  gdy  się  ona  pojawia,  mamy 

„bal",  gdy  jej  brak  —•  jest  „pal";  nie  moŜe  wystąpić  tu  jakaś  cecha  pośrednia,  jak 

dzieje  się  to  w  ciągłych  systemach  semiotycznych  w  rodzaju  „tańca  pszczół".  W  tym 

drugim  wypadku  intensywność  ruchów  pszczoły  zmienia  się  w  sposób  ciągły,  zaleŜny 

bezpośrednio od ciągłych zmian odległości źródła nektaru. 

Na  cechę  semantyczności  szczególną  uwagę  zwracają  badacze  kultury,  głównie 

semiotycy  i  antropologowie.  Sygnały  językowe  związane  są  z  cechami  świata 

fizycznego  i  społeczno-kulturowego,  a  zatem  pojęcia  danego  języka  mogą  stanowić 

przewodnik  po  tym,  jak  dana  grupa  kulturowa  kategoryzuje  świat.  Dobrze  ujął  to 

Kluckhohn,  pisząc:  „Język  wskazuje  nam  jak  gdyby:  «zauwaŜ  to»,  «zawsze  uwaŜaj  to 

za  odmienne  od  tam-tego»,  «takie  a  takie  rzeczy  naleŜą  do  jednej  grupy».  PoniewaŜ 

ludzie  od  dzieciństwa  zaprawiani  są  do  reagowania  w  ten  sposób,  uwaŜają  takie 

rozróŜnienia  za  nieunikniony  element  Ŝycia.  KaŜdy  język  wywiera  wpływ  na  to,  co 

posługujący  się  nim  ludzie  widzą,  co  czują,  jak  myślą  ^  o  czym  mogą  mówić" 

(Kluckhohn,  1949,  s.  166).  Znaczenia  językowe  tworzą  świat  znaczeń  kulturowych, 

istotnych dla kaŜdego społeczeństwa i wyróŜniających je wobec innych wspólnot. 

background image

 

Dochodzimy  w  końcu  do  ostatniej  waŜnej  cechy,  jaką  jest  dwuznaczność 

(naduŜywalność).  Dzięki  niej  język  nadaje  się  idealnie  do  formułowania  naukowych 

hipotez,  ale  i  do  fałszowania  obrazu  świata.  Jego  „giętkość"  powoduje,  Ŝe  staje  się 

medium  przekazywania  informacji  zmanipulowanych.  Antropologowie  muszą  ten  fakt 

brać  pod  uwagę,  gdy  opierają  się  na  słownych  świadectwach  róŜnych  kultur,  próbując 

na tej podstawie ustalić zakres ich kultury symbolicznej. Inny problem z tym związany 

to pytanie, jak odróŜnić znaczenie literalne od metaforycznego. 

Omówione  pokrótce  cechy  definicyjne  języka  —  dwustopniowość,  arbitralność, 

produktywność,  nieciągłość,  semantyczność  i  dwuznaczność  —  są  wielorako  ze  sobą 

powiązane,  niejako  wzajemnie  się  wspierają,  tworząc  w  sumie  unikatowy  układ 

moŜliwości,  jakie  posiada  system  języka  naturalnego.  Występują  one  we  wszystkich 

językach  i  są  niezaleŜne  od  przewodu  przekazowego  i  substancji,  są  zatem 

uniwersalne. 

Próbując  analizować  relacje  języka  i  kultury,  badacze  muszą  zadać  sobie  pytanie, 

czy  zjawiska  językowe  pozostają  w  bezpośrednim  czy  jedynie  pośrednim  związku  z 

kulturą  symboliczną.  Czy  wzory  językowe  kształtują,  czy  wręcz  determinują  nasz 

sposób  myślenia?  Czy  zatem  kultura  jako  rzeczywistość  myślowa  daje  się  z  nich 

wyprowadzić? Wróćmy do poglądów Sapira. 

Kluczowym  pojęciem  teorii  Sapira  stał  się  symbolizm,  który  obejmuje  złoŜone 

systemy  odniesienia,  jak  mowa,  pismo,  notacja  matematyczna,  godła  narodowe, 

sygnalizacje.  Dźwięki  i  znaki  uŜywane  w  tego  typu  systemach  nie  mają  znaczenia 

same w sobie, a uzyskują je jedynie dla tych, którzy potrafią dokonać ich interpretacji 

ze  względu  na  ich  semantyczne  odniesienia  (Sapir,  1934,  s.  492).  Jest  to  symbolizm 

„referencyjny",  a  jego  znamienną  i  podstawową  cechę  wyznacza  fakt,  iŜ  jest  on 

substytutem  innego  typu  zachowania  i  jego  znaczenia  nie  da  się  wyprowadzić 

bezpośrednio  z  kontekstu  doświadczenia.  RównieŜ  ludzkie  zachowania  —  twierdzi 

Sapir  —  spełniają  kryteria  symbolizmu,  który  jest  w  tym  wypadku  skondensowaną 

formą  zachowania  zastępczego,  pozwalającą  jednostce  „uwolnić  się  od  ciśnienia 

afektywnego"  (Sapir,  1934,  s.  493).  JednakŜe  podstawowy  sens  terminu  „symbolizm" 

ogranicza  się  do  „obiektów  i  znaków  przeznaczonych  do  przyciągania  lub  ukierunko-

wywania  szczególnej  uwagi  na  jakąś  osobę,  rzecz,  ideę,  zdarzenie,  lub  planowane 

działania  skojarzone  lub  nie  skojarzone  z  symbolem  w  jakikolwiek  naturalny  sposób" 

(ibidem, s. 492). 

background image

 

KaŜda  ludzka  kultura,  a  takŜe  kultura  rozwaŜana  na  poziomie  abstrakcji,  składa  się 

z  poszczególnych  systemów  symbolicznych.  Język  wyróŜnia  się  wśród  nich 

najbardziej  rozwiniętą  formą.  -Język  jest  w  ogólnym  odczuciu  doskonałym  systemem 

symbolicznym,  o  idealnie  jednorodnym  materiale,  jako  narzędzie  wszelkich  odniesień 

i  znaczeń  dostępnych  danej  kulturze  zarówno  w  formie  zaktualizowanej  komunikacji, 

jak  i  w  formie  takich  idealnych  substytutów  komunikacji,  jak  myślenie"  'Sapir,  1978, 

s.  37).  KaŜda  treść  kulturowa  daje  się  zawsze  wyrazić  w  języku;  materiał  językowy 

symbolizuje dla uŜytkowników danego języka rzeczywiste znaczenia, mało tego — on 

je niejako „projektuje". Dzięki językowi człowiek zdolny jest wyjść poza to, co dane w 

jego  indywidualnym  doświadczeniu.  Wyodrębniając  z  doświadczenia  poszczególne 

jego  elementy,  kategoryzując  je,  język  tworzy  coś  w  rodzaju  potencjalnego, 

ponadindywidualnego  świata,  który  konstytuuje  —  znane  nam  juŜ  z  poprzedniego 

rozdziału  —  powszechne  porozumienie.  Przykład  Heleny  Keller  pokazuje,  jak 

dramatyczne  moŜe  być  niekiedy  odkrycie  powszechności  i  uniwersalności 

symbolizmu.  Owo  „powszechne  porozumienie"  opiera  się  na  uczestnictwie  we 

wspólnych  systemach  symbolicznych,  z  językiem  jako  systemem  naczelnym. 

Symbolizm to istota kultury. 

Jako  doskonały  system  symboliczny  język  posiada  zdolność  przenikania 

bezpośredniego  doświadczenia  do  tego  stopnia,  iŜ  jest  niekiedy  trudno  oddzielić 

rzeczywistość  zewnętrzną  (przyrodnicza  i  społeczną)  od  odnoszących  się  do  niej 

symboli  językowych.  Klarownego  przykładu  dostarczają  kultury  o  świadomości 

magicznej,  gdzie  dochodzi  do  identyfikowania  słowa  i  rzeczy  (Burszta,  1986).  Ale 

takŜe  dla  współczesnego  człowieka  „wszelkie  doświadczenie,  rzeczywiste  i 

potencjalne,  przesycone  jest  werbalizmem"  (Sapir,  1978,  s.  39).  Poznajemy  świat, 

nadając nazwy poszczególnym jego obiektom, zdarzeniom i ich związkom. 

W  odróŜnieniu  od  innych  form  symbolizmu,  przenikająca  rola  języka  względem 

doświadczenia  posiada  kontekstowy  charakter;  poza  formowaniem  i  interpretowaniem 

doświadczenia,  język  moŜe  teŜ  być  jego  substytutem.  Język  jest  nade  wszystko 

głosową realizacją tendencji do symbolicznego ujmowania rzeczywistości, a dopiero w 

drugiej kolejności narzędziem słuŜącym komunikacji. 

Według  Sapira,  szczególność  symbolizmu  językowego  sprawia,  Ŝe  ma  on 

pierwszorzędne  znaczenie  dla  uczenia  się  kultury,  myślenia  jednostek,  a  tym  samym 

stanowi  uprzywilejowane  pole  badań  kultury  symbolicznej.  Innymi  słowy,  język  jest 

przewodnikiem po rzeczywistości społecznej. W artykule Status lingwistyki jako nauki 

background image

 

Sapir odrzuca pogląd o małym znaczeniu języka w procesach przystosowywania się do 

rzeczywistości. Uczestnicy danej kultury nie Ŝyją wyłącznie w świecie „obiektywnym" 

oraz w świecie moŜliwych do zaobserwowania działań społecznych. Ich doświadczenie 

jest zawsze zapośredniczone językowo — rzeczywistość społeczna jest w duŜej mierze 

uzaleŜniona  od  językowych  zwyczajów  panujących  w  danej  grupie.  Języki  zaś  nigdy 

nie  są  na  tyle  do  siebie  podobne,  by  moŜna  je  było  traktować  jako  reprezentujące  tę 

samą  rzeczywistość.  Jak  głosi  słynna  formuła  Sapira:  „Światy,  w  których  Ŝyją  róŜne 

społeczeństwa, są odrębnymi światami, nie zaś tym samym światem, tylko opatrzonym 

odmiennymi etykietkami" (Sapir, 1978, s. 88,). 

$ł  języku,  w  jego  specyficznych  kategoriach,  jest  jak  gdyby  zawarty  myślowy, 

konstrukcyjny  schemat  danej  kultury.  W  strukturze  kaŜdego  języka  moŜna  odczytać 

cały  zbiór  nie  uświadamianych  sądów  o  świecie;  pewne  cechy  zewnętrznej 

rzeczywistości  zostają  uwypuklone,  inne  pominięte.  KaŜda  społeczność  posiada 

własne  charakterystyczne  klasy  pojęciowe,  za  pomocą  których  porządkuje  ona 

doświadczenie, a budowane są one dzięki kategoriom językowym. 

A  zatem  język  to  takŜe  zespół  wzorów,  które  ukierunkowują  nasze  sposoby 

doświadczania  świata  przyrodniczego  i  społecznego.  Sapir  twierdzi,  Ŝe  wpływają  one 

na  sposób,  w  jaki  się  zachowujemy.  Modelowanie  zachowań  w  kaŜdej  kulturze  ma 

zawsze  charakter  poza  świadomościowy  w  tym sensie, Ŝe jednostka  z reguły  nie zdaje 

sobie sprawy ze znaczenia, zasięgu i  granic zachowania się, które mimo to respektuje. 

Nieświadomość  istnienia  uwzorowania  w  najpełniejszy  sposób  objawia  się  ponownie 

w  przypadku  języka.  Modelowanie  zachowań  werbalnych  przejawia  się  zarówno  w 

samych  formach  językowych,  jak  i  w  materiale,  z  którego  jest  on  zbudowany 

(spółgłoski,  samogłoski,  zmiany  akcentu,  intonacja).  Mówiący  nie  zdaje  sobie  z  tego 

sprawy, ale zachowuje się tak, jakby doskonale je znał i przyjmował za oczywiste. 

Nie  wszystkie  formy  zachowań  kulturowych  uwidaczniają  tak  wyraźnie 

mechanizmy  modelowania  jak  język,  ale  całość  kultury  jest  przeniknięta  wzorcami 

symbolicznymi.  „Im  uwaŜniej  [...]  analizujemy  zachowania  kulturowe,  tym 

gruntowniej  przekonujemy  się,  Ŝe  róŜnice  te  dotyczą  jedynie  stopnia  owej 

nieświadomości"  —  pisze  Sapir  (1978,  s.  165).  MoŜna  więc  postawić  hipotezę,  Ŝe 

reguły waŜne dla języka, zwłaszcza gramatyczne, są istotne i wiąŜące dla badań innych 

dziedzin  kultury  —  organizacji  społecznej,  religii,  sztuki,  mitologii,  obyczaju. 

Podsumujmy poglądy Sapira. Ustalił on, Ŝe: 

background image

 

1)

 

jednostki  ludzkie  nie  bytują  w  świecie  obiektywnym  w  sposób  bezpośredni,  ale 

jest to zawsze Ŝycie kształtowane przez język, który ukierunkowuje myślenie. Zatem 

2)

 

„realny"  świat  jest  w  duŜej  mierze  funkcją  wzorów  językowych  (język  to 

przewodnik  po  rzeczywistości  społecznej).  W  konsekwencji  symbolizm  językowy  ma 

podstawowe znaczenie dla kultury i staje się on 

3)

 

modelem  dla  wszelkich  innych  zachowań,  które  podległe  są  analogicznym  lub 

zbliŜonym  uwzorowaniom.  Punkty  1-3  moŜna  traktować  jako  zrąb  tzw.  hipotezy 

Sapira-Whorfa,  ale  w  jej  złagodzonej  wersji.  O  wiele  radykalniejsze  poglądy  były 

udziałem jej współtwórcy, Benjamina Lee Whorfa. 

Najbardziej znany i dyskutowany fragment dorobku tego ucznia Sapira dotyczy jego 

porównawczych  badań  języka  Indian  Hopi  i  języków  indoeuropejskich,  nazwanych 

przez  niego  standardowymi  językami  europejskimi  (SAE  —  Standard  Average 

European).  Wychodząc  z  załoŜeń  swego  mistrza,  które  znamy  z  punktów  1-3,  Whorf 

przyjął,  Ŝe  gramatyki  tych  języków  mają  związek  z  kulturą  ich  uŜytkowników  i  zadał 

dwa pytania. Pierwsze, czy pojęcia „czasu", „przestrzeni" i -materii" przejawiają się w 

ludzkim  doświadczeniu  w  jednakowej  formie,  czy  ingeruje  tutaj  struktura  róŜnych 

języków?  Drugie,  czy  moŜliwe  jest  wykrycie  wspólnoty  pomiędzy  normami 

kulturowymi  i  zachowaniowymi    a  szeroko  pojmowanymi  wzorami  językowymi? 

(Whorf, 1982, s. 181). 

RóŜnice  pomiędzy  językiem  hopi  a  językami  SAE  dotyczą  według  Whorfa 

następujących cech: 

a) 

pojmowania wielości i stosowania liczebników. 

b) kształtu  rzeczowników  odnoszących  się  do  jakości  fizycznych  i  pojmowania 

samych tych jakości, 

c)

 

pojmowania faz i cyklów, 

d)

 

temporalnych form czasowników oraz 

e) pojmowania czasu trwania czegoś, intensywności i dąŜenia. 

Dokonajmy krótkiego omówienia najistotniejszych, elementów dowodzenia Whorfa. 

W  językach  SAE  pojęcie  wielości  oraz  liczebniki  główne  i  porządkowe  stosuje  się 

w  analogiczny  sposób  do  obiektów  bądź  wydarzeń,  których  istnienie  daje  się 

empirycznie  stwierdzić,  jak  i  do  tych,  które  mają  charakter  metaforyczny.  W  języku 

polskim powiemy zarówno  -dziesięć osób", jak i „dziesięć dni",  choć tych drugich nie 

sposób 

zaobserwować. 

Jednocześnie 

subiektywne 

poczucie 

czasu 

ulega 

obiektywizacji.  Odwrotna  sytuacja  charakteryzuje  język  hopi,  gdyŜ  liczbę  mnogą  i 

background image

 

liczebniki  główne  stosuje  się  w  nim  tylko  do  przedmiotów,  które  mogą  utworzyć 

obiektywny zbiór. Nie istnieje natomiast wyimaginowana liczba mnoga, której funkcję 

przejmują  liczebniki  porządkowe  i  liczba  pojedyncza.  W  języku  hopi  nie  powie  się: 

„dziesięć  dni  to  więcej  niŜ  dziewięć  dni",  ale  naleŜy  uŜyć,  dziwacznej  z  naszego 

punktu  widzenia  (a  takŜe  w  przekładzie),  konstrukcji:  „dziesiąty  dzień  to  więcej  niŜ 

dziewiąty  dzień".  Podobnych  przykładów  moŜna  podać  więcej.  TakŜe  długość  czasu 

traktowana jest w obu językach odmiennie: w SAE jest to klasyczna długość, moŜliwa 

do  wyobraŜenia  sobie  w  postaci  ciągłej  linii  z  zaznaczonymi  na  niej 

udokumentowanymi „faktami"; u  Hopiów jest to  relacja między  dwoma  wydarzeniami 

w przeszłości. 

W  językach  SAE  mamy  dwa  rodzaje  rzeczowników  —  indywidualne  i  zbiorowe. 

Dzięki  temu  rozróŜnieniu  funkcjonują  w  kulturze  nowoŜytno  europejskiej  pojęcia 

substancji  (materii)  i  formy.  U  Hopiów  istnieje  natomiast  formalnie  wydzielona  klasa 

rzeczowników,  ale  są  one  wszystkie  nazwami  indywidualnymi,  które  występują 

zarówno  w  liczbie  pojedynczej,  jak  i  mnogiej.  W  języku  tym  nie  ma  konieczności 

ujmowania istnienia jako dualizmu bezkształtnej materii i formy. 

Pojęcia  dotyczące  faz  i  cyklów  są  w  językach  SAE  wyraŜane  zawsze  za  pomocą 

rzeczowników  (np.  lato,  zima,  zmierzch,  poranek),  a  zjawiska  o  charakterze  fazowym 

obiektywizowane i umiejscawiane w przestrzeni. Sytuacja w hopi jest znów odmienna: 

pojęcia  takie  występują  w  formie  zbliŜonej  do  naszego  przysłówka,  mają  jednak 

charakter  temporalny.  Nie  znajdziemy  w  nim  zwrotów  w  rodzaju  „rankiem"  i  „przed 

południem",  ale  konstrukcję  typu  „podczas-gdy-wydarza-się-faza-południowa".  W 

języku  hopi  nie  spotkamy  czasów  w  naszym  rozumieniu  gramatycznym,  a  więc  czasu 

przeszłego,  teraźniejszego  i  przyszłego,  tworzących  zobiektywizowany  ciąg  zdarzeń. 

Istnieje  tam  za  to  korelacja  czasu  i  przestrzeni,  czyli  miejsca  wydarzenia  z  czasem 

wydarzenia.  To,  co  dzieje  się  w  tym  samym  czasie,  ale  w  róŜnych  miejscach, 

interpretowane jest tak, jakby odbywało się w róŜnych czasach. 

Wreszcie  róŜnica  ostatnia:  pojęcia  trwania,  intensywności  i  tendencji  wyraŜa  się  w 

językach  SAE,  uŜywając  metafor  przestrzennych,  których  nie  zna  język  hopi.  Ich 

funkcję przejmują tzw. tensory. 

Wszystkie  powyŜsze  róŜnice  Whorf  łączy  następnie  ze  sposobem  myślenia  o 

ś

wiecie  i  jego  kategoryzowaniem,  odmiennym  w  kulturze  nowoŜytno  europejskiej  i 

indiańskiej.  UŜytkownicy  SAE  analizują  rzeczywistość  w  kategoriach  rzeczy,  formy  i 

substancji,  natomiast  Hopiowie  widzą  świat  w  kategoriach  „zdarzania  się",  a  same 

background image

 

wydarzenia ujmowane są w kategoriach obiektywnych i subiektywnych. „Obiektywne" 

są  tylko  te  z  nich,  które  moŜna  uchwycić  w  sposób  sensoryczny,  wszystkie  inne  —  o 

charakterze psychicznym i niepsychicznym — są zdarzeniami „subiektywnymi". 

Whorf  sądzi,  Ŝe  skoro  struktura  języka  decyduje  o  róŜnicach  w  sposobie  myślenia 

uczestników  kaŜdej  odrębnej  wspólnoty  językowo-kulturowej,  to  róŜnice  te  muszą  się 

objawiać  takŜe  w  „charakterze"  kultury  samej.  W  kulturze  europejskiej  rozróŜnienie 

substancji  i  formy  znalazło  swe  odbicie  w  ukształtowaniu  się  materializmu, 

paralelizmu  psychofizycznego  i  fizyki  Newtonowskiej.  Czas  jako  „continuum" 

domagał  się  utrwalenia  i  zobiektywizowania,  co  było  powodem  narodzin  historii, 

doprowadziło  do  rozpowszechnienia  się  kalendarzy  itp.  Cykliczny  i  stabilny  czas 

Indian  Hopi  powoduje,  Ŝe  w  ich  kulturze  brak  jakiegokolwiek  pośpiechu,  nacisk  zaś 

kładzie  się  na  działania  przygotowawcze  wobec  zdarzeń,  które  mają  dopiero  nastąpić. 

Znana  nam  dobrze  metafora,  iŜ  „czas  to  pieniądz",  byłaby  w  tamtym  kontekście 

całkowicie niezrozumiała. 

W  rezultacie  swoich  dociekań  Whorf  dochodzi  do  jednoznacznego  wniosku,  Ŝe 

język  i  jego  wzorce,  głównie  gramatyczne,  modelują  pojęcia  czasu  i  materii,  czego 

przykładem  są  podane  wcześniej  róŜnice  międzykulturowe.  MoŜna  powiedzieć,  Ŝe 

Whorf  traktuje  język  jako  jedyny  system  w  obrębie  bliŜej  nie  zdefiniowanej  kultury, 

który  posiada  zdolność  kategoryzowania  rzeczywistości  —  jest  on  interpretantem  kul-

tury.  Struktura  języka,  ukierunkowując  ludzkie  myślenie,  narzucając  ową  siatkę 

interpretacyjną  na  kalejdoskopowy  strumień  wraŜeń"  płynących  ze  świata 

zewnętrznego,  w  istotny,  aczkolwiek  trudno  uchwytny  sposób  wpływa  takŜe  na 

zachowania  jednostek.  Tak  brzmi  podstawowa  wersja  hipotezy  Sapira-Whorfa. 

Podstawowa, ale nie jedyna.  

W  artykułach  Nauka  a  językoznawstwo,  Język  i  logika  oraz  Język,  umysł, 

rzeczywistość  Whorf  koncentruje  się  na  fascynującym  zagadnieniu  wzajemnej 

przekładalności  róŜnych  systemów  językowych,  odmiennych  —  jak  sam  je  określa  — 

„katalogów  rzeczywistości".  Pisze:  „nikt  nie  potrafi  opisać  rzeczywistości  całkowicie 

bezstronnie; wszystkich nas krępują pewne prawidła interpretacji nawet  wówczas,  gdy 

sądzimy,  Ŝe  jesteśmy  wolni  [...]  Dochodzimy  tu  do  nowej  zasady  relatywizmu:  po-

strzegający  nie  utworzą  sobie  tego  samego  obrazu  świata  na  podstawie  tych  samych 

faktów  fizycznych,  jeśli  ich  zaplecza  językowe  nie  są  podobne  lub  przynajmniej 

porównywalne"  (Whorf,  1982,  s.  285).  Ta  wersja  poglądów  Whorfa  bywa 

interpretowana  jako  wyraz  stanowiska  skrajnie  deterministycznego:  jeśli  dwa  języki 

background image

 

róŜnią  się  w  znaczący  sposób,  porozumienie  pomiędzy  jego  uŜytkownikami  jest 

właściwie  niemoŜliwe,  gdyŜ  postrzeganie  i  opis  świata,  dokonywane  na  ich  gruncie, 

zupełnie  do  siebie  nie  przystają.  Tym  samym  „mocne"  odczytanie  hipotezy  za-

przeczałoby  moŜliwości  jakiegokolwiek  międzykulturowego  porozumiewania  się 

ludzi. A przecieŜ właśnie antropologia kultury pokazuje, Ŝe róŜnice między kulturami i 

językami  dają  się  przezwycięŜyć  (zob.  rozdz.  „Względność  i  uniwersalność").  Dell 

Hymes  (1963,  s.  282)  zaproponował  więc,  aby  dyskutując  o  wpływie  języka  na 

kulturę,  mieć  na  uwadze  jedynie  to,  jak  przejawia  się  on  w  sferze  „zwyczajowego", 

bezrefleksyjnego  myślenia  ludzi.  Nie  chodzi  więc  o  to,  Ŝe  ingerencja  wzorów  ję-

zykowych  jest  nieprzezwycięŜalna  i  absolutna  (myślimy  wyłącznie  w  sposób,  w  jaki 

pozwala  język),  Ŝe  człowiek  nie  jest  w  stanie  „wyzwolić"  się  spod  ich  wpływu,  ale  o 

to,  Ŝe  język  ułatwia  i  „podpowiada"  sposób  konceptualizacji  świata,  pomaga  w 

porozumieniu  się  ludzi,  którzy  takim  językiem  mówią.  JednakŜe  zawsze  moŜemy  nie 

tylko  przezwycięŜyć  tę  determinację,  ale  i  analizować  nasz  rodzimy  język  pod  kątem 

„obrazu  świata",  jaki  się  z  niego  wyłania.  O  kaŜdym  języku  moŜna  mówić  w  me-

tajęzyku. Jako członkowie określonych społeczeństw, w których dominuje jakiś język, 

kodyfikujemy  doświadczaną  rzeczywistość  według  jego  prawideł,  które  tworzą  tzw. 

szablony  mówienia.  Jak  to  ujęła  Dorothy  Lee:  „Zakładamy  nie  to,  Ŝe  sama 

rzeczywistość  jest  względna,  ale  Ŝe  róŜnie  jest  akcentowana  i  klasyfikowana  przez 

uczestników  róŜnych  kultur,  czyli  Ŝe  spostrzegają  oni  róŜne  wymiary  rzeczywistości 

czy teŜ róŜne wymiary są im przedstawiane" (Lee, 1960, s. 154). 

Poglądy  Sapira  i  Whorfa,  określane  nieprecyzyjnie  jako  „hipoteza"  ich  wspólnego 

autorstwa  (czym  one  nie  są2),  pierwotnie  sprowadzano  do  czterech  moŜliwych 

poziomów  znaczeniowych.  Powołując  się  na  róŜne  aspekty  ustaleń  obu  tych  badaczy, 

wskazywano 

1)

 

na  leksykalne  zróŜnicowanie  języków;  istnienie  danego  terminu 

językowego  ułatwia  członkom  danej  społeczności  uświadomienie  sobie  i 

wyraŜenie  stanu  rzeczy  objętego  tym  terminem  (i  odwrotnie  —  brak  określenia 

utrudnia  percepcję  i  opis  zjawisk  istotnych  z  punktu  widzenia  języka  innego 

społeczeństwa). 

Bardziej 

złoŜony 

rodzaj 

analiz 

lingwistyczno-

antropologicznych starał się wykazać istnienie związku 

                                                            

2„Hipoteza Sapira-Whorfa" jako taka nie została nigdy sformułowana; jest ona jedynie wypadkową poglądów przypisanych 
tym badaczom przez grono kontynuatorów i uczniów. Z metodologicznego punktu widzenia nie jest to takŜe hipoteza w sen-
sie naukowym. 

background image

 

2)

 

między  róŜnicami  w  leksyce  a  odmiennymi  zachowaniami  poza-

werbalnymi  członków  róŜnych  społeczności  językowych.  Uwaga  trzeciej  grupy 

badaczy skupiała się na 

3)

 

gramatycznej  strukturze  języka,  którą  zestawiano  z  ogólnymi  „wizjami 

ś

wiata"  (światopoglądem)  poszczególnych  kultur.  Wreszcie  czwarty  typ 

analizy, który wydaje się najbardziej zbliŜony do poglądów Whorfa, badał 

4)

 

związek  między  gramatyką  języka  a  zachowaniami  niewerbalnymi 

(Fishman, 1960; Burszta, 1986). 

Po  dłuŜszym  okresie  braku  zainteresowania  Sapirem  i  Whorfem,  w  latach 

osiemdziesiątych  i  dziewięćdziesiątych  antropologowie  lingwistyczni  powrócili  do 

niektórych  idei  związanych  ze  względnością  językową.  Uległy  one  jednak  znacznemu 

przetworzeniu.  Warto  wspomnieć  o  badaniach  Paula  Friedricha  i  Emily  Schultz.  W 

pracy  The  Language  Parallax:  Linguistic  Relativism  and  Poetic  Indeterminacy  (1986) 

Friedrich  odwołał  się  przede  wszystkim  do  Sapira,  twierdząc,  Ŝe  rozpoznał  on  istotny 

wymiar  języka,  jakim  jest  poetyckość.  To  w  niej  właśnie  kryją  się  najistotniejsze 

róŜnice  występujące  między  językami.  Antropologia  zwykła  przeceniać  rolę  wzorów 

gramatycznych  i  metaforyki,  tymczasem  kaŜdy  język  zawiera  w  sobie  inne  „tropy 

wyobraźni",  które  powodują,  iŜ  nadajemy  róŜny  sens  i  „klimat"  estetyczny  naszej 

percepcji  świata.  Tropy  takie  stanowią  uczuciowo-emocjonalne  i  epistemologiczne 

podstawy rozumienia rzeczywistości. NajwaŜniejsze wśród nich to: 

1)

 

tropy formalne, 

2)

 

tropy metonimiczne, 

3)

 

tropy analogiczne. 

Opisując  świat  za  pomocą  któregoś  z  nich,  dokonujemy  kaŜdorazowo  innej 

konceptualizacji  świata.  MoŜemy  wskazywać  na  jego  własności  abstrakcyjne  i 

statystyczne  (1),  odwoływać  się  do  istniejących  w  nim  związków  i  zaleŜności  (2)  lub 

tworzyć zupełnie nowe relacje między językiem, myśleniem i rzeczywistością, czerpać 

z poetyckiej metaforyki (3). 

A  zatem  względność  obrazu  świata  nie  jest  w  wypadku  Friedricha  jedynie 

względnością  rozpatrywaną  z  międzykulturowego  punktu  widzenia  (porównanie 

dwóch  odmiennych  języków),  ale  objawia  się  równie  dobrze  w  obrębie  tego  samego 

języka,  zaleŜnie  od  sposobu,  w  jaki  korzystamy  z  bogactwa  zawartych  w  nim  tropów 

kształtujących wyobraźnię. 

background image

 

Równie  interesujące  moŜliwości  ponownego  zinterpretowania,  ale  tym  razem 

poglądów  Whorfa,  ukazane  są  w  pracy  Emily  A.  Schultz,  Dialogue  at  the  Margins 

(1990).  Przyjęła  ona,  iŜ  nie  istnieje  jeden  wyłączny  i  prawdziwy  „kanon" 

odczytywania jego tekstów, który próbowano sformułować na podstawie pośmiertnego 

wyboru  jego  pism.  Teksty  Whorfa  są  z  załoŜenia  polifoniczne  i  tak  naleŜy  je  czytać  i 

rozumieć. W dorobku tego badacza znajduje się cały wachlarz rozwaŜań o charakterze 

jawnie  metafizycznym,  w  których  Emily  Schultz  odnajduje  złoŜony  dyskurs  róŜnych 

„podmiotów  mówiących",  a  więc  słynną  Bachtinowską  polifonię.  Polifoniczny  dialog 

toczy  się  między  trzema  postaciami,  autorem,  czyli  naukowcem-lingwistą  Whorfem, 

czytelnikiem,  zwanym  „logikiem  naturalnym",  i  tubylczym  bohaterem-Indianinem, 

mówiącym  własnym  językiem,  którego  cechy  komentuje  Whorf.  Lingwista  ukazuje 

błędy  naturalnej  logiki  wykorzystywanej  w  myśleniu  potocznym,  uznającej  gramatykę 

własnego języka za uniwersalną regułę myślenia i postrzegania świata. Szary człowiek 

nie  jest  w  stanie  dostrzec,  iŜ  jego  język  kształtuje  obraz  rzeczywistości,  który  jest 

względny i warunkowy, poniewaŜ „kontrola" ze strony własnego zaplecza językowego 

jest  pełna  i  nie  dopuszcza  innych  interpretacji.  Z  kolei  Indianin,  posługujący  się 

zwykle  jakimś  dziwacznym  (z  naszego  punktu  widzenia!)  językiem,  ma  owemu 

szaremu  człowiekowi,  a  więc  i  czytelnikom,  uświadomić,  jak  powstają  wizje  świata 

całkowicie  wręcz  odmienne  od  naszej.  Osobą,  która  moŜe  połoŜyć  podwaliny  pod 

przyszły  dialog  międzykulturowy,  jest  naukowiec-lingwista-antropolog,  potrafiący 

rozwinąć  „multietniczną  świadomość".  Nie  będzie  to  jednak  zwykły  badacz,  a  za 

takiego  jedynie  uwaŜał  się  Whorf,  ale  rodzaj  mędrca,  który  pomoŜe  lepiej  zrozumieć 

się  ludziom  mówiącym  i  myślącym  konkurencyjnymi  językami.  MoŜna  zatem 

powiedzieć,  Ŝe  tak  zinterpretowane  poglądy  Whorfa  stawiałyby  go  w  gronie 

prekursorów  powszechnie  dziś  przyjmowanej  tezy  o  wielo-głosowości  współczesnego 

ś

wiata  jako  głównym  problemie  naszych  czasów.  I  do  tego  zagadnienia  będziemy  w 

ksiąŜce wielokrotnie powracali. 

 

Odmienne  konsekwencje  tezy  o  wyjątkowym  usytuowaniu  języka  w  kulturze 

unaoczniają  się  w  przypadku  koncepcji  Claude  Lévi-Straus-sa.  W  jego  „antropologii 

strukturalnej"  język  jest  nie  tyle  interpretantem  kultury,  jak  w  wypadku  Sapira  i 

Whorfa,  ale  jej  warunkiem,  i  to  w  dwojakim  sensie.  Po  pierwsze,  jest  on  środkiem 

transmisji  kultury  w  procesie  filo-  i  ontogenetycznego  rozwoju  człowieka.  Po  drugie 

jednak,  inne  systemy,  inne  dziedziny  kultury,  takie  jak  mitologia,  religia  czy  sztuka 

background image

 

„nadbudowywują"  się  na  języku  i  posiadają  analogiczną  lub  zbliŜoną  budowę 

strukturalną.  Lévi-Strauss  powiada:  „Z  wielu  powodów  uwaŜam  język  za  najbardziej 

zasadniczy  fakt  kulturowy.  Po  pierwsze,  język  jest  częścią  kultury,  jedną  z  tych 

umiejętności,  które  otrzymujemy  z  tradycji.  Po  drugie,  język  jest  zasadniczym 

instrumentem,  uprzywilejowanym  środkiem,  dzięki  któremu  przyswajamy  kulturę 

naszej  grupy...  dziecko  uczy  się  kultury,  poniewaŜ  się  do  niego  mówi:  karci  się  je, 

upomina,  i  wszystko  to  za  pomocą  słów.  W  końcu  i  przede  wszystkim,  język  jest 

najdoskonalszym  ze  wszystkich  przejawów  porządku  kulturowego,  tworzących 

systemy  na  tej  czy  innej  zasadzie.  I  jeśli  chcemy  zrozumieć,  czym  jest  sztuka,  religia, 

prawo,  a  moŜe  nawet  i  kuchnia  lub  zasady  uprzejmości,  naleŜy  je  rozumieć  jako  kody 

utworzone przez artykulację znaków, według modelu lingwistycznego porozumiewania 

się"  (Charbonnier,  1968,  s.  142).  MoŜna  zatem  powiedzieć,  iŜ  dla  strukturalisty  to,  co 

jest  prawdziwe  w  odniesieniu  do  języka,  jest  takŜe  prawdą  w  odniesieniu  do  całej 

kultury  symbolicznej.  Zdaniem  francuskiego  etnologa,  dyskutując  o  związkach  języka 

z  kulturą,  naleŜy  wyodrębnić  trzy  płaszczyzny  potencjalnych  rozwaŜań.  MoŜna 

zajmować  się  stosunkiem  między  jednym  określonym  językiem  a  jedną  określoną 

kulturą,  stosunkiem  między  mową  a  kulturą  w  ogóle  oraz  stosunkiem  między 

lingwistyką a etnologią jako naukami. Zarówno kultura, jak i język nie interesują Lévi-

Straussa  ani  jako  ogół  określonych  procesów  psychicznych,  ani  teŜ  jako  zbiór 

wytworów  tych  procesów.  Zakładając,  Ŝe  kultura  posiada  zasadniczo  mentalny 

charakter,  próbuje  on  odpowiedzieć  na  pytanie:  W  jakim  sensie  język  jest  logicznym 

warunkiem  kultury,  jeśli  załoŜyć,  iŜ  ta  druga  posiada  podobną  jak  pierwszy  budowę? 

Odpowiedź  brzmi:  „Zarówno  język,  jak  i  kultura  zbudowane  są  z  opozycji  i  korelacji, 

inaczej  mówiąc  —  ze  stosunków  logicznych.  MoŜna  zatem  rozpatrywać  język  jako 

fundament, na nim mogą być nadbudowywane struktury, niekiedy bardziej złoŜone, ale 

tego  samego  typu  co  te,  które  są  mu  właściwe,  odpowiadają  one  pod  wieloma 

względami  rozpatrywanej  kulturze"  (Lévi--Strauss,  1970,  s.  130  -  131).  Ponadto 

jednak  język  i  kultura  są  dwoma  równoległymi  przejawami  bardziej  fundamentalnej 

działalności,  jaką  stanowi  aktywność  ludzkiego  umysłu.  Całokształt  kultury  jest  dla 

Lévi--Straussa  „całością  znaczącą",  systemem  komunikacji,  którego  główną  funkcją 

jest  zachowywanie  stabilności  danej  grupy  społecznej.  Istnieją  przynajmniej  trzy 

poziomy komunikacji: 

1) reguły  pokrewieństwa  i  zawierania  małŜeństw,  słuŜące  zapewnieniu  krąŜenia 

kobiet między grupami, 

background image

 

2)

 

reguły ekonomiczne, zapewniające wymianę dóbr i usług oraz 

3)

 

reguły językowe, warunkujące krąŜenie przekazów. 

Te  trzy  formy  komunikacji  są  jednocześnie  formami  wymiany,  między  którymi 

zachodzą  powiązania  określonego  rodzaju  —  związkom  małŜeńskim  towarzyszą 

ś

wiadczenia  ekonomiczne,  a  język  uczestniczy  w  wymianie  na  wszystkich  jej 

poziomach  (1970,  s.  147-  148).  Są  to  więc  całości  homologiczne,  moŜna  je  badać  w 

separacji i pokazywać proces transformacji jednej z nich w drugą. 

U  podstaw  Ŝycia  społecznego  leŜy  zawsze  działalność  intelektu;  jej  własności 

formalne  nigdy  nie  są  odbiciem  konkretnej  organizacji  społeczeństwa,  nie 

odzwierciedlają  takŜe  —  jak  chciałby  Whorf  —  specyfiki  danego  języka.  Formalne 

aspekty ludzkiego umysłu są toŜsame dla wszystkich ludzi i kultur. Kategorie myślenia 

symbolicznego  wyraŜają  uniwersalne  i  nie  uświadamiane  cechy  ludzkiego  umysłu, 

które  Lévi--Strauss  określa  mianem  podstawowych  struktur  mentalnych.  Myślenie 

symboliczne  określa  i  porządkuje  całość  doświadczanego  przez  człowieka  świata 

przyrodniczego  i  społecznego,  a  język  jako  kodyfikator  myśli  umoŜliwia  człowiekowi 

ujmowanie  świata  w  systemy  opozycji.  Zagubiony  w  leśnych  ostępach  tubylec  i 

przechodzień  na  Manhattanie  myślą  identycznie,  czerpiąc  jedynie  z  róŜnego  rodzaju 

„materiału"  i  udogodnień  im  dostępnych.  Wszelako  zasada  jest  toŜsama,  gdyŜ 

działanie  ludzkiego  umysłu  polega  „na  nakładaniu  form  na  pewną  treść  [...]  formy  te 

są  zasadniczo  toŜsame  dla  wszystkich  umysłów:  staroŜytnych,  pierwotnych  i 

cywilizowanych  [...]  wystarczy  dotrzeć  do  nie  uświadamianej  struktury  utajonej  za 

kaŜdą  instytucją  i  kaŜdym  zwyczajem,  by  otrzymać  zasadę  interpretacji  stosowalną 

prawomocnie  do  innych  instytucji  i  innych  zwyczajów"  (1970,  s.  77).  W  rozdziale 

„Rodzina  i  pokrewieństwo"  zanalizujemy,  jak  wygląda  realizacja  postulatów  Lévi-

Straussa w praktyce badawczej. 

Konkurencyjną,  zarówno  wobec  idei  Sapira  i  Whorfa,  jak  i  strukturalizmu  Lévi-

Straussa,  tradycję  badań  nad  związkami  języka,  kultury  i  myślenia  zapoczątkowała 

„etnograficzna  teoria  języka"  Bronisława  Malinowskiego.  Twórca  funkcjonalizmu 

sądził,  iŜ  zjawisk  językowych  nie  wolno  wyabstrahowywać  z  kontekstu  kultury, 

zwłaszcza prymitywnej, a naleŜy traktować je jako jej integralną część. 

Analizy  językowe,  które  Malinowski  prowadził  przede  wszystkich  na  Wyspach 

Trobrianda,  skłoniły  go  do  wysunięcia  tezy,  Ŝe  znaczenie  danego  wyraŜenia 

uwarunkowane jest nie tylko kontekstem całej wypowiedzi, ale „kontekstem sytuacji", 

w  jakiej  do  niej  dochodzi.  Na  ów  drugi  kontekst  składają  się  wyraz  twarzy,  gesty, 

background image

 

wykonywane  czynności,  charakterystyka  grupy  oraz  ta  część  otoczenia,  której  proces 

komunikowania  się  akurat  dotyczy.  To,  iŜ  wyrazy  są  zrozumiałe,  wypływa  z  faktu 

ś

cisłego  związku  wyraŜenia  z  sytuacją  kulturową,  a  więc  z  kontekstem  społecznym: 

„przy mówionych, Ŝywych językach tubylczych, wyraŜenie nie posiada znaczenia poza 

«kontekstem sytuacji»" (Malinowski, 1948, s. 240). Obserwując sposoby posługiwania 

się  językiem  przez  tubylców,  Malinowski  doszedł  do  wniosku,  iŜ  błędem  jest 

ujmowanie  go  w  tym  kontekście  jako  „ekwiwalentu  myśli".  Jest  on  sposobem  działa-

nia,  ogniwem  łączącym  ludzi  w  wykonywaniu  czynności  kulturowych.  Weźmy  jako 

przykład  grupę  osób  zaangaŜowaną  w  połów  ryb:  „W  języku,  jaki  stosuje  się  podczas 

takiej  pracy,  pełno  jest  wszędzie  terminów  technicznych,  krótkich  uwag  o  otoczeniu, 

szybkich wskazówek sygnalizujących zachodzące zmiany — wszystko to opiera się na 

zwyczajowych  typach  zachowania,  dobrze  znanych  uczestniczącym  w  tym  zajęciu  z 

własnego  doświadczenia.  KaŜda  wypowiedź  —  czy  to  będą  krótkie  wskazówki 

dotyczące  ruchów  wymykającej  się  zdobyczy,  uwagi  wiąŜące  się  z  przedstawianiem 

otoczenia,  wyraz  emocji  w  sposób  nieunikniony  łączącej  się  z  zachowaniem,  słowa 

komendy,  czy  teŜ  wyraŜenia  korelujące  działanie  —  jest  z  istoty  związana  z 

kontekstem  sytuacyjnym  i  z  celem,  do  którego  się  dąŜy.  Struktura  całego  takiego 

materiału  językowego  jest  nieuchronnie  uwikłana  w  przebieg  działania,  w  którym 

wyraŜenia  są  osadzone  i  od  tego  przebiegu  uzaleŜniona.  Słownictwo,  znaczenia  po-

szczególnych  słów  stosowanych  w  charakterystyczny  dla  nich  techniczny  sposób  są  w 

nie  mniejszym  stopniu  podporządkowane  działaniu.  Język  techniczny  bowiem, 

odgrywający  rolę  w  ramach  praktycznego  zajęcia,  nabiera  swego  znaczenia  wyłącznie 

poprzez udział osób w zajęciu tego typu. Musimy się go uczyć nie przez refleksję, lecz 

poprzez działanie" (Malinowski, 1981, s. 261 - 262). 

Autor  Argonautów  Zachodniego  Pacyfiku  twierdził,  Ŝe  zasadność  traktowania 

języka  jako  sposobu  działania  potwierdza  się  takŜe  w  przypadku  tzw.  mowy 

narracyjnej.,  na  przykład  kiedy  weźmiemy  pod  uwagę  teksty  opowiadań  snutych  przy 

ognisku.  KaŜde  z  nich  równieŜ  wiąŜe  się  z  uprzednio  zaistniałą  sytuacją,  gdyŜ  słowa 

opowiadającego  są  znaczące  z  uwagi  na  znane  z  praktyki  doświadczenia  słuchaczy,  a 

więc  takŜe  opiera  się  ono  na  kontekście  sytuacyjnym.  Wprawdzie  mowa  narracyjna 

wiąŜe  się  z  działaniem  tylko  w  sposób  pośredni,  ale  aby  zrozumieć  jej  sens,  musimy 

odwołać się do bezpośredniej funkcji mowy jako działania. 

Malinowskiemu  zawdzięczamy  ponadto  wyodrębnienie  bardzo  szczególnej  funkcji 

mowy, którą jest współuczestniczenie fatyczne, rodzaj kontaktu językowego, w którym 

background image

 

więź  wspólnotowa  tworzy  się  poprzez  samą  tylko  wymianę  słów.  Kontekst  sytuacji 

zawiera  się  tutaj  w  atmosferze  towarzyskości,  osobowej  wspólnoty  i  usiłowaniu 

nawiązania  kontaktu.  Zabawny  przykład  tekstu  typowo  „fatycznego"  przytoczył  Ro-

man Jakobson: „No tak! — powiedział młody człowiek. — Ano tak! — odpowiedziała 

ona.  —  No  więc,  jesteśmy  —  powiedział.  —  Jesteśmy  —  powtórzyła  ona.  — 

NieprawdaŜ?  —  MoŜna  nawet  powiedzieć,  Ŝe  byliśmy  —  powiedział.  —  Ach!  Ach! 

Jesteśmy!  —  No  tak!  —  powiedziała.  —  No  tak!  —  odpowiedział  —  tak,  tak!" 

(Jakobson, 1976, s. 31). Z własnego doświadczenia wiemy, jak często przychodzi nam 

uciekać  się  do  fatycznej  funkcji  mowy  w  sytuacjach  „przymusowego"  kontaktu,  i  jak 

niewiele  ma  ona  wspólnego  z  procesem  werbalizowania  jakichkolwiek  myśli  czy 

wyraŜaniem poglądów! 

Podsumowując,  moŜna  powiedzieć,  Ŝe  Malinowski  przyjmuje,  iŜ  język  we 

wspólnotach  plemiennych  w swych  funkcjach jako sposób działania, mowa narracyjna 

oraz  kontakt  fatyczny  posiada  zasadniczo  pragmatyczny  charakter.  Traktowanie  go 

jako środka wyraŜania myśli jest spojrzeniem bardzo jednostronnym, bo zwraca uwagę 

tylko na jedną z jego najbardziej pochodnych i wyspecjalizowanych funkcji. Głównym 

więc  zadaniem  języka  „nie  jest  wyraŜanie  myśli  lub  powielanie  procesów 

intelektualnych,  ale  raczej  odgrywanie  aktywnej,  pragmatycznej  roli  w  zakresie 

ludzkich zachowań" (Malinowski, 1987, s. 35). 

 

Wszystkie  analizowane  wyŜej  stanowiska  formują  cały  wachlarz  klasycznych 

antropologicznych  ujęć  związków  języka,  kultury  i  myśli  symbolicznej.  Jest  to  jednak 

klasyka ciągle Ŝywa, często przywoływana i dyskutowania, nie tylko zresztą w ramach 

antropologii.  W  dwóch  pierwszych  analizowanych  nurtach  badawczych  — 

etnolingwistyce i strukturalizmie — podkreśla się aktywną i determinującą rolę języka 

w całokształcie kultury. Bada się wpływ wzorów językowych na sposoby postrzegania 

i  konceptualizowania  rzeczywistości.  Dokonania  Malinowskiego  koncentrują  się  z 

kolei  wokół  badania  wpływu  kultury  na  język,  chodzi  tutaj  więc  o  relację  odwrotną, 

nie  język  ->  kultura,  ale  kultura  —»  język.  PrzedłuŜeniem  tej  ostatniej  tradycji 

myślenia  są:  socjolingwistyka,  socjologia  języka,  etnografia  mówienia  Della  Hymesa 

oraz  róŜnorodne  nurty  analiz  dyskursów  kulturowych.  Generalnie  jednak  moŜna 

powiedzieć,  Ŝe  przestał  obecnie  obowiązywać  sposób  rozumowania  zakładający,  iŜ 

język  ma  się  tak  do  mówienia,  jak  kultura  do  zachowań.  Przedmiotem  refleksji  są 

raczej  złoŜone  procesy  dialektyczne  łączące  ekspresję  językową  ze  znaczeniami 

background image

 

kulturowymi.  Ani  język,  ani  kultura,  potraktowane  jako  dwa  odrębne  systemy 

symboliczne, nie określają w pełni, co moŜna powiedzieć i jak się zachowywać w spo-

łeczeństwie. Pojęcie „kompetencji językowej" Noama Chomsky'ego zostało zastąpione 

„kompetencją  komunikacyjną"  Hymesa  (1972).  Mówiąc  najkrócej,  oznacza  ona 

zdolność  do  właściwego  społecznie  i  kulturowo  korzystania  z  jednostek  językowych; 

jest  ona  zawsze  uwarunkowana  kontekstowo:  naleŜy  wiedzieć,  jak  się  wyraŜać  w 

obrębie  grupy  etnicznej,  w  sytuacjach  kontaktów  zawodowych,  prywatnie,  oficjalnie  i 

familiarnie,  istnieje  zróŜnicowanie  języka,  którym  posługują  się  kobiety  i  męŜczyźni 

itd.  (Schultz,  Lavenda,  1990,  s.  100  -  102).  Język  i  kultura  nie  stanowią  monolitu,  jak 

chciała  to  widzieć  do  niedawna  antropologia.  Co  więcej,  w  sytuacji  dzisiejszej 

multietniczności  wielu  społeczeństw,  wygodne  dla  celów  analitycznych  równanie: 

jedna kultura to jeden język, traci rację bytu. 

Inny,  niezwykle  płodny  nurt  rozwaŜań  to  wskazywanie  na  procesy  nabywania 

wiedzy  o  świecie,  oparte  na  stosowaniu  schematów,  prototypów  i  metafor.  W  kaŜdym 

społeczeństwie  zakres  typowych,  powtarzających  się  i  wykazujących  analogiczne 

własności  doświadczeń  tworzy  pewien  całościowy  wzór,  nazywany  schematem. 

Jednostka,  wzrastając  w  systemie  społeczno-kulturowym,  uczy  sieje  rozpoznawać, 

głównie  za  pośrednictwem  języka,  który  nadaje  nazwy  takim  „cegiełkom"  wspólnych 

kulturowych  doświadczeń.  Język  jest  zatem  zakorzeniony  w  doświadczeniu,  a 

ujmowane  i  opisywane  przezeń  aspekty  tego  doświadczenia  stają  się  kulturowymi 

schematami, całościami nie dającymi się w prosty sposób rozkładać na swoje elementy 

składowe.  Schematem  bliskim  dzieciom  wychowywanym  w  tradycji  chrześcijańskiej 

jest  „magiczna"  całość  zwana  „świętami  BoŜego  Narodzenia".  To  doświadczenie 

powtarza  się  corocznie  według  tych  samych  reguł;  schemat  „BoŜego  Narodzenia" 

zawiera w sobie wyobraŜenia pogody (powinno być mroźno i powinien sypać śnieg), w 

domu i poza nim wykonuje się typowe czynności (sprzątanie, pieczenie, pisanie listów 

do  świętego  Mikołaja,  zakup  choinki,  przygotowywanie  ozdób,  oczekiwanie  i 

otrzymywanie prezentów, wieczerza  wigilijna, śpiewanie kolęd, msze w kościele itd.). 

Jest  to  jednocześnie  czas  wolności  od  codziennych  szkolnych  obowiązków,  owo  „za-

wieszenie" zwykłego rytmu Ŝyciowego. W doświadczeniu dzieci wszystkie te elementy 

mogą stanowić równie istotne części całości schematu „BoŜego Narodzenia". Ale brak 

jednej z nich, choćby odmienność klimatyczna jakiegoś kraju afrykańskiego, z którego 

pokazywane  są  świąteczne  migawki  w  telewizji,  prowadzi  zwykle  do  pytania:  czy 

„tam" teŜ jest „prawdziwe" BoŜe Narodzenie? W procesie enkulturacji jednostki naby-

background image

 

wają  kompetencji  w  coraz  rozleglejszej  sferze  podobnych  pojęciowych  całości,  które 

moŜna  nazwać  „sferami  doświadczenia"  o  charakterystycznych,  podzielanych 

kulturowo  znaczeniach.  Wokół  nich  organizuje  się  typowe  słownictwo,  ich  znak 

rozpoznawczy. Jako członkowie społeczeństw, jego warstw i subkultur, poruszamy się 

w  obrębie  dziedzin  semantycznych  o  ustalonych  granicach,  które  są  zasadniczo 

niekwestionowanie.  MoŜna  powiedzieć,  Ŝe  doświadczenia  istotne  z  punktu  widzenia 

kultury,  wyodrębniane  językowo  pod  postacią  schematów,  stają  się  prototypami 

ludzkiego  doświadczenia  jako  takiego.  Według  nich  oceniamy  innych  ludzi, 

określając,  co  w  ich  zachowaniu  jest  „normalne",  a  co  nie.  Tutaj  rodzą  się  podstawy 

dla  spontanicznego  etnocentryzmu,  tak  typowego  dla  kaŜdej  kultury  (zob.  rozdz. 

„Spotkanie  z  Innością  —  u  korzeni  antropologii").  Nasz  zakres  doświadczeń  zdaje  się 

wyłącznie  „prawdziwy"  i  „właściwy",  odzwierciedlający  jakiś  „obiektywny"  porządek 

samej rzeczywistości.  

Wokół  prototypów  koncentrują  się  znaczenia  językowe,  gdyŜ  terminy  i  pojęcia  je 

tworzące  jako  swoje  odniesienie  przedmiotowe  mają  typowe  sytuacje,  warunki, 

związki  relacyjne  i  sprawdzone  doświadczenia,  w  których  tkwimy,  poruszając  się  w 

dziedzinach semantycznych naszej kultury. W sytuacji, gdy dany prototyp jest całością 

dobrze  utrwaloną  w  języku  i  kulturze,  staje  się  oczywistym  idiomem  mówienia  i 

myślenia  o  codziennych  doświadczeniach.  Przeniknąć  w  inną  kulturę  to  poznać  te 

idiomy  w  moŜliwie  najpełniejszym  zakresie.  Prototypy  i  idiomy  nie  są  jednak  czymś 

niezmiennym  i  obligującym  jednostki  do  myślenia  wyłącznie  według  nich.  Fenomen 

kultury  zawiera  się  w  zmienności  i  kreatywności  kultur,  stale  tworzących  nowe 

schematy,  prototypy  i  idiomy.  Przywoływany  juŜ  przykład  kultury  popularnej,  kultury 

mediów, pokazuje, jak szybkie zachodzą pod tym względem zmiany. 

Wśród  cech  definicyjnych  języka,  podanych  przez  Hocketta,  jako  ostatnią 

znajdujemy  dwuznaczność.  ZauwaŜmy,  Ŝe  w  badaniach  etnolingwisty-cznych 

usiłowano  traktować  wyraŜenia  językowe  w  taki  sposób,  aby  uniknąć  konieczności 

uwzględnienia  ich  wieloznaczności  po  to,  by  zasadnie  twierdzić,  Ŝe  formy 

gramatyczne  danego  języka  wpływają  na  obraz  świata,  jaki  jest  ludziom  dostępny. 

Skoro  wpływają,  muszą  być  jednoznaczne  i  bezwzględnie  obowiązujące.  Co  jednak 

począć  z  mową  figuratywną,  znaczeniami  nieliteralnymi,  zakodowanymi  w 

metaforach?  Metaforyczność  wyraŜeń  moŜna  rozpoznać  tylko  wówczas,  jeśli 

porównamy  je  z  wyraŜeniami  literalnymi,  opartymi  na  kulturowo  skonstruowanych 

prototypach.  Wynika  zatem  z  tego,  Ŝe  konwencjonalnie  akceptowane  prototypy  nie 

background image

 

muszą  być  wcale  jedynym  sposobem  odzwierciedlania  doświadczeń,  jak  zakładano  to 

w  ramach  klasycznych  stanowisk  wiąŜących  język  z  kulturą.  Język  literalny  jest 

językiem 

metaforycznym, 

który 

uległ 

konwencjonalizacji, 

jest 

zespołem 

„ratyfikowanych"  metafor,  które  uzyskują  znaczenie  literalne.  Ciągle  powstają  nowe 

metafory,  znajdujące  się  na  róŜnym  etapie  konwencjonalizacji;  granicę  między 

znaczeniem  przenośnym  a  literalnym  trudno  niekiedy  ustalić.  TakŜe  humanistyka 

pełna jest metaforyki, nie są teŜ od niej wolne nauki przyrodnicze (Burszta, 1992). 

Antropologowie  zajmujący  się  rolą  metafory  w  kulturze  pojmują  ją  w  dwojaki 

sposób: 

1)

 

jako wyraŜenie językowe i 

2)

 

jako schemat artykulacji pojęciowej oparty na przekształceniu 

semantycznym.  

Prace  George'a  Lakoffa  i  Marka  Johnsona  (1987;  1988)  rozszerzyły  zagadnienie 

metaforyzacji  na  wiedzę  funkcjonującą  w  sposób  uregulowany  kulturowo.  Według 

nich  metafory  tkwią  głęboko  w  ludzkim  doświadczeniu  i  tworzą  koherentne  systemy 

zorganizowane  wokół  pewnych  pojęć.  Pojęcia  te  posiadają  określoną  strukturę, 

wynikającą  z  ich  rozumienia  za  pomocą  tzw.  metafor  strukturalnych.  MoŜna  z  nich 

odczytać  sposób  zorganizowania  i  odzwierciedlenia  całych  klas  zjawisk,  co  z  kolei 

znajduje  odbicie  w  samym  języku.  Według  Lakoffa  i  Johnsona  ludzkie  działania  mają 

w  duŜym  zakresie  charakter  metaforyczny.  Metafora  leŜy  u  podstaw  systemu 

pojęciowego  kaŜdej  kultury,  gdyŜ  pojęcia  metaforyczne,  opisując  działania,  nadają 

strukturę  naszej  obecnej  rzeczywistości:  „Nowe  metafory  mają  moc  tworzenia  nowej 

rzeczywistości.  MoŜe  się  tak  zdarzyć  naprawdę,  jeśli  zaczniemy  pojmować  nasze  do-

ś

wiadczenia  w  terminach  metafory,  a  rzeczywistość  zyska  pewną  głębię,  kiedy 

zaczniemy zgodnie z tym postępować. JeŜeli nowa metafora trafia do naszego systemu 

pojęciowego,  na  którym  opieramy  nasze  działania,  wówczas  modyfikuje  ona  ten 

system pojęć, a takŜe percepcje i działania, które z tego systemu wynikają. DuŜa część 

zmian  w  obrębie  kultury  powstaje  w  wyniku  wprowadzenia  nowych  pojęć 

metaforycznych  i  znikania  starych.  Na  przykład  —  przejmowanie  kultury  Zachodu 

przez  inne  kultury  jest  częściowo  sprawą  wprowadzenia  metafory  CZAS  TO 

PIENIĄDZ"  (Lakoff,  Johnson,  1988,  s.  173).  Nie  chodzi  o  to,  Ŝe  słowa  zmieniają 

rzeczywistość,  ale  Ŝe  zmiany  w  systemie  pojęciowym  wpływają  w  istotny  sposób  na 

uznawanie  pewnych  stanów  rzeczy  za  realne,  innych  zaś  nie  oraz  decydują  o  tym,  jak 

postrzegany  jest  świat  i  jakie  podejmujemy  w  nim  działania,  opierając  się  na  takiej,  a 

background image

 

nie  innej  jego  charakterystyce.  W  jednej  ze  swych  prac  Lakoff  (1987,  s.  439  -  440) 

pokazuje,  Ŝe  metaforyczne  ustrukturyzowanie  języka  moŜe  przejawiać  się  takŜe  na 

niŜszych  jego  poziomach.  Kategoryzacja  świata  nie  musi  opierać  się  na  definiowaniu 

wspólnych cech kaŜdego prototypu kulturowego, ale moŜe odwoływać się do metafory 

i metonimii, które podkreślają jego wieloznaczność (Burszta, 1992, s. 158 - 162). 

Charakterystyczne  dla  prac  antropologicznych,  koncentrujących  się  na  związkach 

języka,  kultury  i  myślenia  o  świecie  jest  odwoływanie  się  wyłącznie  do  języka 

mówionego.  Tymczasem  Jack  Goody  zapoczątkował  nowy  nurt  badań,  w  ramach 

którego  rozpatruje  się  pismo  oraz  umiejętność  czytania  i  pisania  jako  istotne  czynniki 

mające  wpływ  na  zmiany  w  sposobach  ludzkiego  myślenia.  Z  kolei  najnowsze  prace 

rewidują  poglądy  Goody'ego  i  pokazują,  jaki  jest  obecnie  status  „literackości"  w  kul-

turze. Warto prześledzić podstawowe wątki tego zagadnienia. 

Goody  nawiązuje  do  ustaleń  poczynionych  przez  Praskie  Koło  Lingwistyczne 

(Vachek,  1973)  na  temat  współistnienia  w  jednym  i  tym  samym  języku  dwóch  norm: 

pisanej i mówionej. Pierwsza z nich charakteryzuje się dynamicznością i odzwierciedla 

zarówno  komunikacyjny,  jak  i  emocjonalny  aspekt  języka;  druga  —  jako  system 

elementów  graficznych  —  jest  statyczna  i  podkreśla  jedynie  jego  walor  komunikacyj-

ny. Mamy trzy moŜliwe warianty sytuacji językowej: 

1) język posiada wyłącznie formę oralną (klasyczne wspólnoty prymitywne), 

2) 

istnieje forma mówiona i pisana, którą albo 

2a) posługują się wszyscy, albo 2b) jedynie wyspecjalizowana grupa ludzi oraz 

3) 

język ma tylko formę pisaną, gdyŜ 

3a) forma oralna zanikła lub 3b) nigdy nie 

istniała. 

Punkty  1-3  charakteryzują  sytuację  w  językach  lokalnych,  językach  światowych  i 

językach  klasycznych  (Goody,  1978,  s.  152).  Przypomnijmy,  Ŝe  Whorf,  dowodząc 

istnienia  wględności  językowej,  zestawił  ze  sobą  opozycyjnie  język  hopi  (zasadniczo 

tylko  forma  ustna)  i  języki  europejskie,  od  wieków  posiadające  wyrafinowane  i 

wyspecjalizowane  poziomy  literackości  pisanej.  Autor  Języka,  myśli  i  rzeczywistości 

zakładał  więc,  Ŝe  pojawienie  się  pisma  miało  wpływ  takŜe  na  sposób  konceptualizacji 

ś

wiata  przez  Europejczyków  (rozwój  nauki,  filozofii,  pojęcie  czasu  historycznego 

itp.), ale nie wyraził tego explicite. 

Goody  analizuje  głównie  sytuację  typu  2.,  w  której  tradycja  oralna  i  pisemna  ze 

sobą  współistnieją,  ale  stopniowe  rozszerzanie  się  moŜliwości  komunikowania  za 

background image

 

pomocą  pisma  przynosi  zmiany  w  treściach  i  procesach  poznawczych.  Według 

Goody'ego  pismo  posiada  kilka  niezwykle  istotnych  funkcji  mających  wpływ  na  „styl 

myślenia"  ludzi.  To  ostatnie  pojęcie  zawiera  w  sobie  treści  i  procesy  poznawcze;  oba 

aspekty  są  ściśle  ze  sobą  powiązane.  Skoro  pod  wpływem  pisma  zmieniają  się  w 

sposób  oczywisty  przekazywane  treści,  temu  procesowi  muszą  towarzyszyć  zmiany  w 

procesach myślowych. Goody stawia więc tezę, Ŝe jeśli kulturę potraktować jako serię 

aktów  komunikacyjnych,  wówczas  róŜnice  w  sposobach  komunikowania  i  ich 

konsekwencje  są  równie  istotne,  jak  konsekwencje  wywołane  zmianami  w  sposobach 

produkcji  (ibidem,  s.  36).  Odmienność  społeczeństw  prymitywnych  i  nowoŜytnych 

wynika  z  innych  sposobów  i  moŜliwości  komunikowania.  Poprzez  fakt,  Ŝe  pismo 

„przenosi"  język  ze  sfery  słuchowej  do  wizualnej,  nadaje  ono  komunikacji  ustnej 

ustaloną  formę  materialną,  sprawiając  tym  samym,  Ŝe  człowiek  osiąga  dystans  wobec 

swoich  aktów  werbalnych.  MoŜna  być  wobec  własnego  języka  bardziej  krytycznym, 

racjonalnym,  sceptycznym  i  panować  nad  logiczną  strukturą  wypowiedzi.  Jednostka 

moŜe  „badać  to,  co  mówi,  w  sposób  bardziej  obiektywny.  MoŜe  stanąć  z  boku, 

komentować, nawet, poprawiać swój własny produkt" (ibidem, s. 150). Chodzi takŜe o 

to,  Ŝe  słowo  utrwalone  na  piśmie  przestaje  być  bezpośrednio  związane  z  rze-

czywistością,  w  której  osadzone  są  działania  (z  „kontekstem  sytuacyjnym"  w  sensie 

Malinowskiego). Mało tego — samo staje się obiektem takiego działania. 

Pismo  umoŜliwia  kumulowanie  wiedzy  w  sposób  pełny,  zarówno  tej  abstrakcyjnej, 

jak  i  „zapisu"  codziennych  doświadczeń.  Społeczeństwa  tradycyjne  nie  tyle,  Ŝe  nie  są 

w  stanie  wypracować  myślenia  typowo  refleksyjnego,  ile  wobec  braku  pisma 

pozbawione  są  skutecznego  narzędzia  dla  rozwijania  myśli  spekulatywno-

abstrakcyjnej.  Dekontekstualizacja  mowy  za  pomocą  pisma  zmienia  zatem  nie  tylko 

sam  środek  komunikacji  (pismo  zastępuje  komunikowanie  werbalne),  ale  powoduje 

zmianę  samego  komunikatu  (tekst  uzyskuje  status  autonomiczny  jako  przedmiot 

refleksji).  Ale  tym  samym  pismo  depersonalizuje  równieŜ  przekazywaną  treść  i  moŜe 

jej  nadawać  charakter  ponadczasowy.  Pewne  myśli,  niegdyś  posiadające  swego 

indywidualnego  autora,  stają  się  zbiorowymi,  anonimowymi  formułami  językowymi, 

składnikami schematów i prototypów pojęciowych, utrwalonymi w tradycji literackiej. 

Gdyby nie pismo, niemoŜliwe byłoby ponadto rozwijanie logiki symbolicznej, algebry, 

rachunku  róŜniczkowego i całkowego. A jak  wyglądałaby  reklama bez udziału pisma? 

Dla dzisiejszego człowieka świat symboli ma w ogromnym zakresie charakter symboli 

graficznych. 

background image

 

Równie  waŜny  jest  wpływ  umiejętności  czytania  i  pisania  na  zdolność 

klasyfikowania  zjawisk.  Coś,  co  zostało  zapisane,  domaga  się  określenia  zasad  i 

metod,  które  leŜą  u  podstaw  danego  zabiegu  klasyfikacyjnego.  Język  mówiony 

„maskuje"  brak  spójności,  dwuznaczności  i  sprzeczności  logiczne,  które  pismo 

bezwzględnie ujawnia. 

Zdaniem  Goody'ego,  nie  ma  typowej,  wyraźnej  dychotomii,  jednoznacznej  linii 

granicznej między myśleniem „prymitywnym" i „nowoczesnym". Zmiany w sposobach 

myślenia  dokonują  się  ewolucyjnie,  pod  wpływem  przemian  w  sposobach 

komunikowania wiedzy. 

Proces  ten  trwa  jednak  nadal.  Teoria  Goody'ego,  a  takŜe  zbliŜone  poglądy  Waltera 

Onga  (1982)  i  innych  zwolenników  tzw.  uniwersalistycznej  względnie  autonomicznej 

literackości,  uwzględniają  przede  wszystkim  zmiany  „technologii  intelektu"  w  skali 

globalnej.  Reprezentanci  stanowiska  relatywistycznego,  sytuującego  literackość  w 

kontekście  zarówno  zmian  o  charakterze  międzykulturowym,  jak  i  wewnątrz 

kulturowym,  zwracają  uwagę  na  bardzo  złoŜone  i  wcale  nie  tak  jednoznacznie  pozy-

tywne zmiany, jakie niesie umiejętność czytania i pisania. Nie mówią oni 

0

 

„literackości  jako  takiej",  ale  wyłącznie  o  róŜnych  konkretnych  „literackościach". 

Analizuje  się  więc  związki  pomiędzy  władzą  i  literackością  we  współczesnych 

państwach  narodowych,  jej  wpływ  (równieŜ  negatywny)  na  tworzenie  się  toŜsamości 

klasowej,  rasowej,  etnicznej  i  opartej  na  podziale  ról  społecznych  według  kryterium 

płci.  Inne  wielkie  pole  badań  to  rodzące  się  nierówności  społeczne  wynikające  z 

partycypowania  w  „niŜszych"  i  „wyŜszych"  poziomach  literackości,  problem  kultur 

tubylczych 

1

 

prób  budowania  przez  nie  własnych  tradycji  literackich,  opozycyjnych  wobec 

obowiązującej  „tradycji  oficjalnej"  (zob.  Collins,  1995,  s.  75  -  93;  B.V.  Street,  N. 

Besnier,  1994,  s.  527  -  562).  Na  tym  jednak  nie  koniec:  rozwijająca  się  w  ostatnich 

latach  antropologia  badająca  problemy  globalizacji  kultury  albo  jej  „cyborgizacji", 

pokazuje,  Ŝe  umiejętność  czytania  i  pisania  przestaje  być  z  wolna  wyznacznikiem  tak 

istotnym,  jak  się  to  do  niedawna  wydawało.  Zaczyna  dominować  kultura  wizualna, 

która  zdaje  się  kryterium  literackości  ignorować,  a  wręcz  traktuje  je  jako  zbędny 

balast. Ale o tym będzie mowa w kolejnych rozdziałach. 

 

Jak  moŜna  się  było  przekonać,  zagadnienie  Język  a  myślenie  o  świecie"  jest 

niezwykle  złoŜone,  obszerne  i,  co  najwaŜniejsze  —  niejednoznaczne.  Jest  to  obszar 

background image

 

wzajemnie  powiązanych  aspektów,  które  są  przedmiotem  dociekań  róŜnych  dyscyplin 

wiedzy, 

od 

filozofii, 

przez 

językoznawstwo, 

psychologię, 

socjologię, 

literaturoznawstwo (problem przekładu, o którym powiemy w rozdziale następnym) po 

antropologię  kultury.  Antropologiczną  perspektywę  widzenia  relacji  pomiędzy  języ-

kiem,  kulturą  i  myśleniem  wyróŜnia  jednak  fakt,  iŜ  ma  ona  z  reguły  charakter 

porównawczy. Dzięki badaniom antropologicznym jesteśmy nieustannie uświadamiani, 

Ŝ

e  obraz  świata,  który  sobie  wytwarzamy,  jest  zawsze  partykularny  i  względny.  W 

ogromnej mierze decyduje o tym język — zwierciadło myśli, jej kreator i kodyfikator, 

a takŜe — jak chce Lévi-Strauss — jej logiczny warunek. 

 

 

 

 

Rozdział 4 

 

 

 

 

 

 

WZGLĘDNOŚĆ I UNIWERSALNOŚĆ 

 

 

Na  przykładzie  rozwaŜań,  które  podejmiemy  poniŜej,  moŜna  się  będzie  przekonać, 

Ŝ

e  nie  ma  przesady  w  stwierdzeniu,  iŜ:  „antropologia  gwarantuje,  Ŝe  twoje  Ŝycie 

ulegnie  skomplikowaniu".  Mimo  iŜ  nie  dojdziemy  w  tym  rozdziale  do  rozstrzygnięć 

bezwarunkowych  i  powszechnie  akceptowanych,  wyprawa  w  meandry  myślenia  o 

kulturze z perspektywy relatywistycznej i uniwersalistycznej nie będzie daremna. Tym 

bardziej Ŝe zagadnienia, które wydają się niekiedy wręcz „wydumane", odnajdujemy z 

zaskoczeniem w Ŝyciu, gdy zmuszeni jesteśmy dokonywać jakichś rozstrzygnięć i ocen 

zjawisk, z którymi zetknął nas los. 

Jak  była  juŜ  o  tym  mowa,  do  czasów  Franza  Boasa  i  Bronisława  Malinowskiego  w 

antropologii  niepodzielnie  dominowało  stanowisko  obiektywistyczne,  zwane  niekiedy 

uniwersalizmem. W klarownej postaci wyraŜało się ono w przyjęciu załoŜenia o takiej 

background image

 

jednorodności  ponadprzestrzennoczasowej  zjawisk  kulturowych,  które  znosiło  bariery 

dla  ustalania  ewentualnych  związków  pomiędzy  zjawiskami  odpowiednio  róŜnych 

kultur.  I  tak,  uniwersalny  schemat  rozwojowy,  któremu  starali  się  być  wierni 

ewolucjoniści,  zmuszał  ich  niejako  do  tego,  aby  podporządkowywać  mu  róŜnorodne 

dane,  znane  ówczesnej  nauce.  Nie  posiadały  one  znaczenia  w  oryginalnych 

kontekstach,  gdzie  je  najpierw  obserwowano,  ale  dopiero  w  teoretycznej  konstrukcji 

ewolucjonistycznej. 

Takiemu sposobowi uprawiania nauki o kulturze sprzeciwił się zdecydowanie Boas. 

W  pracy  The  Mind  of  Primitive  Man  słynny  antropolog  zanotował:  „Kulturę  moŜna 

zdefiniować  jako  ogół  mentalnych  i  fizycznych  reakcji  oraz  czynności,  które 

charakteryzują  zachowania  jednostek  stanowiących  grupę  społeczną  w  relacji  do  jej 

otoczenia  naturalnego,  do  innych  grup,  do  członków  grup  między  sobą  oraz  jednostek 

do  siebie.  Definicja  zawiera  takŜe  wytwory  tych  czynności  i  ich  rolę  w  Ŝyciu  grup. 

Zwykłe  wyliczenie  tych  róŜnych  aspektów  nie  tworzy  jednak  kultury.  Kultura  jest 

czymś  więcej,  gdyŜ  posiada  ona  strukturę,  a  jej  elementy  nie  są  niezaleŜne"  (Boas, 

1948, s. 159). Konsekwencją takiego rozumienia kultury była dyrektywa, aby badać ją 

całościowo,  zarówno  z  psychologicznego,  jak  i  historycznego  punktu  widzenia,  ale 

analizie  poddać  nie  abstrakcyjną  „kulturę  ludzką",  lecz  konkretne,  czasoprzestrzennie 

umiejscowione  społeczeństwa,  róŜniące  się  układem  elementów  tworzących  ową 

tkankę  (strukturę)  kultury.  Dyrektywę  powyŜszą  Boas  zrealizował  najpierw  w 

odniesieniu  do  badań  nad  językiem.  Okazało  się  bowiem,  Ŝe  na  kontynencie 

amerykańskim  istnieje  ponad  1000  wzajemnie  niezrozumiałych  języków  tubylczych, 

zgrupowanych  w  prawie  150  rodzinach  językowych.  Ze  względu  na  to,  iŜ  były  one 

pozbawione  wszelkiej  literatury  i  pisanych  materiałów  historycznych,  metody 

lingwistyki hi-storyczno-porównawczej okazały się w ich wypadku całkowicie bezuŜy-

teczne.  NaleŜało  je  opisywać  w  sposób  wypracowany  przez  lingwistykę  strukturalną 

(zob. Burszta, 1986). 

Boas  szczegółowo  rozpatrywał  róŜnice  pomiędzy  językami  prymitywnymi  a 

„cywilizowanymi"  z  punktu  widzenia  zawartej  w  nich  wizji  świata  i  sposobów  jego 

konceptualizacji.  Twierdził  jednak,  Ŝe  Ŝaden  system  językowy  nie  jest  na  tyle 

prymitywny,  aby  nie  moŜna  było  w  nim  wyraŜać  abstrakcyjnych  idei  lub  myśleć  za 

jego  pomocą  w  sposób  racjonalny.  O  róŜnicach  w  sposobach  myślenia  ludzi  decyduje 

więc  przede  wszystkim  kontekst  kultury,  z  której  się  oni  wywodzą.  Pierwszym