background image

 

 

background image

 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

background image

 
STEVEN CARTER  
JULIA SOKOL

 

 
M
ĘŻCZYŹNI, 
KTÓRZY NIE 
POTRAFI
Ą

 

KOCHAĆ

 

Jak rozpoznać mężczyznę z fobią 
przed związaniem się, zanim on 
złamie Ci serce

 

Przełożyła Małgorzata 

Ojrzyńska

 

Prószyński i S-ka 

WARSZAWA 2000

 

background image

Podziękowania

 

Podobnie jak w przypadku innych dużych programów badaw-

czych i tym razem wielu ludziom należą się podziękowania. Przede 
wszystkim  pragniemy  podziękować  tym  kobietom  i  mężczyznom, 
którzy w trosce o innych łaskawie podzielili się z nami swoimi prze-
myśleniami, uczuciami i doświadczeniami.

 

Specjalne podziękowania składamy dr. Haroldowi Levinsonowi, 

którego badania nad naturą i źródłami zachowań lękowych zainspi-
rowały nas do pracy nad niniejszą książką, oraz Ronaldowi J. Field-
sowi za pomysł niezwykle celnego, trafiającego w sedno tytułu tej 
pracy.

 

Za znaczący wkład w sukces książki dziękujemy Kenowi Starro-

wi, Sheili Starr, Karin Lippert, Kathy Saypol, Patty Moynihan i Mi-
chaelowi Frankfortowi. Dziękujemy także za okazaną nam pomoc 
i rady Peterowi Coopersmithowi, Mary Jane Nolan Kelly, Stacey 
Cahn, Meredith Macrae, Alfredowi i Sydelle Carterom oraz Padding-
tonowi Coopersmisthowi.

 

I wreszcie serdecznie dziękujemy zespołowi w M. Evans, a szcze-

gólnie Georgowi de Kay, za wspieranie naszego projektu od samego 
początku do końca.

 

Steven Carter, Julia Sokol

 

background image

Spis treści

 

Wprowadzenie .............................................................................    7

 

Od autora ....................................................................................    9

 

CZĘŚĆ PIERWSZA

 

Jego problem

 

Rozdział  1.  Problem  z  zaangażowaniem  się  w  trwały  związek  .  .  17 
Rozdział   2. Czy mężczyzna, którego kochasz, boi się

 

pokochać Ciebie? ...................................................   39

 

Rozdział   3. Dlaczego on nie potrafi kochać?    ........................    48

 

Rozdział   4. Mężczyzna i jego wewnętrzne konflikty. Podwójne

 

komunikaty,  pełne  sprzeczności  zachowania  . . . .   74 

Rozdział   5. O krok od miłości. Kiedy mężczyzna odkrywa,

 

ż

e jest zakochany po uszy ......................................105

 

Rozdział   6. Kiedy on nie potrafi kochać .................................. 130

 

CZĘŚĆ DRUGA Twój związek z 

mężczyzną. Rady dla mądrej kobiety.

 

Rozdział   7. Jak wystrzegać się związku z mężczyzną,

 

który lęka się trwałego zaangażowania? .............. 157

 

Rozdział   8. Początek znajomości z partnerem unikającym

 

stałego związku  .................................................... 161

 

Rozdział   9. Środkowy okres związku z partnerem z fobią

 

przed związaniem się na stałe    ........................... 175

 

Rozdział 10. Koniec związku z mężczyzną z fobią

 

przed trwałym zaangażowaniem się ...................... 205

 

Rozdział 11. Gorzki koniec związku z mężczyzną z fobią

 

przed związaniem się............................................. 216

 

Rozdział 12. Życiowe porady, jak unikać bliskich, intymnych

 

związków z mężczyznami, którzy boją wiązać się

 

na stałe................................................................... 227

 

Słowo końcowe   ......................................................................... 233

 

background image

Wprowadzenie

 

Wiele kobiet zakochuje się bez wzajemności. Kochają mężczyzn, 

którzy ze strachu przed zaangażowaniem się w trwały związek fatal-
nie je traktują lub porzucają. I chociaż bardzo dużo napisano już na 
ten  temat,  większość  kobiet  nadal  nie  rozumie,  dlaczego  tak  się 
dzieje i co można w tej sprawie zrobić. Co więcej, uważają, że tylko 
one są w takiej sytuacji.

 

Napisałem tę książkę, aby przekonać kobiety, że ich doświadcze-

nia wcale nie są wyjątkowe. Mężczyzna nie potrafiący kochać zosta-
wi każdą partnerkę, z którą się zwiąże. Ta książka ma za zadanie wy-
jaśnić czytelnikom naturę tego zjawiska, wytłumaczyć, co w trwałym 
związku wzbudza tak obsesyjny lęk, że doprowadza pewnych męż-
czyzn do dziwacznych, bałamutnych i sprzecznych zachowań. Przede 
wszystkim jednak ma dostarczyć kobietom praktycznych rad, jak 
unikać romansów z góry skazanych na niepowodzenie.

 

Kobiety  często  winią  się  za  to,  że  podobają  się  niewłaściwym 

mężczyznom, i z tego powodu biorą na siebie pełną odpowiedzial-
ność za rozpad związku. To wielki błąd. Przecież nie nawiązują zna-
jomości wiedzione podświadomym pragnieniem karania się, czy dla-
tego, że mają słabe charaktery. Po prostu mężczyzn uciekających 
przed trwałymi związkami jest tak wielu, że kobiety mają z nimi do 
czynienia niejednokrotnie. Niektórzy panowie w końcu przezwycię-
żą

 lęki, ale innym nigdy się to nie uda.

 

Proszę, nie zrozum mnie źle. Ja nie opisuję „jego" problemów po 

to, żebyś straciła z pola widzenia własne potrzeby - co, niestety, czę-
sto się zdarza; nie chcę, żebyś użalała się nad nim i martwiła. Nie 
namawiam Cię też do tego, żebyś przeistaczała się w terapeutkę 
i starała się go zmienić. Taki mężczyzna potrzebuje profesjonalnej

 

background image

opieki. Dzielę się z Tobą swoim doświadczeniem, aby Cię wesprzeć. 
Tylko dobra znajomość procesów zachodzących w umyśle mężczyzny 
nie potrafiącego kochać pozwoli Ci zmierzyć się z problemem. Bez 
pełnego wglądu w sytuację będziesz na zawsze zdana na łaskę lub 
niełaskę partnera. Chcę dostarczyć Ci wiedzy, dzięki której łatwo 
rozpoznasz wiszące nad Waszym związkiem zagrożenia, a to umożli-
wi Ci przejęcie kontroli nad własnym życiem i relacjami z mężczy-
znami. Wtedy, i tylko wtedy, możesz mieć nadzieję na prawdziwą mi-
łość, na uczucie, którego potrzebujesz i pragniesz.

 

background image

Od autora

 

Od czasu kiedy Julia Sokol i ja rozpoczęliśmy badania nad męż-

czyznami, którzy nie potrafią kochać, minęło już ponad dziesięć lat. 
Początkowo zaproponowałem Julii współpracę nad książką o męż-
czyznach, którzy nie są w stanie udźwignąć ciężaru intymności 
i w konsekwencji uciekają, gdy tylko poczują, że romans przeobra-
ż

a się w coś poważnego. Po kilku rozmowach uświadomiliśmy sobie, 

ż

e właściwie każda kobieta, którą znaliśmy w jakimś okresie swoje-

go życia, kochała się w facecie, który popadł w panikę, kiedy ich 
związek stał się bardzo bliski. Paradoksalnie, im wszystko układa 
się lepiej, tym panowie tacy czują się gorzej.

 

Przeprowadzanie wywiadów do programu badawczego nie jest 

łatwe; szczególnie trudnym zadaniem jest znalezienie odpowiedniej 
liczby osób spełniających określone warunki. W naszym przypadku 
nie mieliśmy z tym żadnego problemu, przynajmniej w odniesieniu 
do kobiet. Bez trudu też dotarliśmy do mężczyzn, którzy przyznawali 
się  do  opisanych  wyżej  zachowań,  natomiast  nie  lada  wyczynem 
było uzyskanie ich zgody na przeprowadzenie pogłębionego wywia-
du na ten temat. Nasze rozmówczynie chętnie opowiadały o swoich 
doświadczeniach.  Wspominały  partnerów,  którzy  nie  zadzwonili, 
choć  obiecali;  takich,  którzy  nie  przyszli,  choć  zarzekali  się,  że 
przyjdą. Opowiadały o żarliwych, gorących kochankach, którzy bez 
widocznej przyczyny nagle przemieniali się w drani. Przedstawiały 
nam podobne w istocie historie o mężczyznach, którzy bez powo-
du przechodzili od miłości i czułości do nienawiści. Jednego dnia 
podbijali  serca,  a  następnego  odfruwali  w  nieznanym  kierunku; 
w jednym tygodniu byli wszechobecni, by w następnym zniknąć bez 
ś

ladu.

 

background image

Książka początkowo - za radą naszego przyjaciela, pierwszego 

uczestnika tego programu - nosiła tytuł Zespół Houdiniego. Znajomy 
ten miał na swoim koncie kilka zniknięć i chociaż opowiadał o nich 
bez żenady, a wszystkie wręcz umiał usprawiedliwić, było dla nas 
oczywiste, że nie rozumiał swojego postępowania.

 

Dla kobiety związanej z mężczyzną, który na jej oczach przeobra-

ż

a się z sympatycznego i opiekuńczego adoratora w zimnego i spra-

wiającego ból łajdaka, jest to doświadczenie niesłychanie trauma-
tyczne. Kiedy więc szuka wyjaśnienia dla tego, co się stało, analizuje 
romans jako coś zupełnie wyjątkowego, przeżycie bowiem jest zbyt 
silne, żeby uwierzyć w jego prawdziwość.

 

Szybko zorientowaliśmy się, że wszystkie udzielające nam wy-

wiadu kobiety traktowały koszmar, przez który przeszły, jako od-
osobnione, indywidualne przeżycie - doświadczenie jedyne w swoim 
rodzaju, nie znane innym kobietom. Rzeczywiście ich doznania były 
tak  intensywne,  że  jakakolwiek  racjonalna  ocena  nie  wchodziła 
w grę, co więcej, wydawało im się, że to los przeznaczył dla nich tych 
partnerów. Dlaczego więc uciekali od ciepła, miłości i namiętności? 
Zachowywali  się  zupełnie  niezrozumiale,  jak więc miały uwierzyć, 
ż

e inne kobiety przeszły przez podobne piekło?

 

Jeśli jednak na zimno, bez emocji, zanalizujemy opisane zacho-

wania  mężczyzn,  zaobserwujemy  pewne  specyficzne  prawidłowości. 
Łączy ich klaustrofobiczny stosunek do związków z płcią przeciwną. 
Ujawniają  typowe  dla  fobii  mechanizmy  obronne  i  tendencje 
ucieczkowe, a towarzyszące tym stanom fizyczne dolegliwości nie 
różnią się niczym od tych, które możemy odczuwać przy wsiadaniu 
do windy, w zatłoczonym pokoju lub gdy wyglądamy przez okno 
z wieżowca. Nagle doznaliśmy olśnienia, zrozumieliśmy dotąd zupeł-
nie dla nas dziwaczne zachowania. Opisywane przez kobiety niezro-
zumiałe reakcje partnerów to fobia - obsesyjny lęk przed zaangażo-
waniem się w trwały związek.

 

Dzisiaj nie brzmi to już jak rewelacja, ale kiedy pierwsza wersja 

książki była gotowa, nie mogliśmy znaleźć wydawcy. Nikt nie chciał 
wierzyć, że opisywany przez nas lęk przed zaangażowaniem się 
w związek naprawdę istnieje. Napotkaliśmy silny opór, książkę cy-
nicznie odrzucano. A jednak już w kilka miesięcy po ukazaniu się 
Mężczyzn, którzy nie potrafią kochać termin: lęk przed stałym związ-
kiem (commitmentphobia) był popularny. Posługiwali się nim boha-
terowie telenowel, kreskówek, dziennikarze i znane osobistości. Na-

 

10

 

background image

szą książką trafiliśmy w czuły punkt, nazwaliśmy problem, z którym 
borykają się miliony kobiet i mężczyzn.

 

Przed ponad dziesięciu laty, kiedy po raz pierwszy rozmawiali-

ś

my o książce, stawialiśmy podstawowe pytania: Co dokładnie budzi 

lęk? Dlaczego mężczyźni z fobią z zapalczywością zdobywają kobie-
ty, a następnie panikują, gdy obiekt pożądania mają w zasięgu rę-
ki? Jak interpretować sprzeczne zachowania charakterystyczne dla 
tego rodzaju lęku? Czy kobiety w ten czy inny sposób prowokują wy-
stąpienie jego objawów? Czy mężczyźni z lękiem przed zaangażowa-
niem się są zdolni do miłości? Czy mogą się zmienić?

 

To tylko niewiele z tych pytań, na które chcieliśmy poznać odpo-

wiedź. Staraliśmy się zbadać te zagadnienia najlepiej jak umieli-
ś

my. W tym celu do pracy zaangażowaliśmy całą naszą wiedzę i do-

ś

wiadczenie. Wraz z ukazaniem się książki pozbyliśmy się wszelkich 

wątpliwości dotyczących wagi spraw, które nas pochłonęły. Zostali-
ś

my zasypani listami od czytelniczek z całego świata. Pisały do nas:

 

Czuję się tak, jakbyś z fotela w moim salonie obserwował moje 

ż

ycie. Mam wrażenie, że znasz mojego partnera. Musiałeś rozmawiać 

z Fredem, inaczej nie znałbyś go tak dobrze.

 

Książka głęboko poruszyła naszych czytelników; na jej stronach 

znajdowali obrazy jakby żywcem wyjęte z ich życia. Listy nadcho-
dziły nie tylko od kobiet. Otrzymywaliśmy korespondencje od męż-
czyzn,  którym  nasz  poradnik  podarowały  przyjaciółki,  zdecydowa-
nych po lekturze poddać się terapii.

 

Pracując nad Mężczyznami, którzy nie potrafią kochaćzastana-

wialiśmy się, czy przypadkiem nie mamy doczynienia z modą, któ-
ra - podobnie jak inne nieprzyjemne zjawiska towarzyszące stosun-
kom  między  ludźmi  -  przeminie.  Od  tego  czasu  wydaliśmy  kilka 
kolejnych  książek  na  temat  relacji  interpersonalnych,  przeprowa-
dziliśmy setki wywiadów i pogadanek w programach radiowych i te-
lewizyjnych. W końcu stało się dla nas jasne, że lęk przed trwałym 
związkiem nie odchodzi wraz z modą. Rozpoznana przez nas fobia 
nie jest problemem jedynie w wielkich miastach, nie ogranicza się 
do określonej grupy społecznej - nieudaczników czy ludzi sukcesu 
-  nie  jest  unikatowym  amerykańskim  fenomenem,  jak  niektórzy 
sugerują. Fobia ta ma zasięg ogólnoludzki, różne są jedynie, w za-
leżności od uwarunkowań kulturowych, jej zewnętrzne objawy. Pa-
miętajmy, że mężczyźni uciekają od partnerek nie dlatego, że są

 

11

 

background image

wybredni i trudno ich zadowolić. Porzucają je, bo się boją i nie po-
trafią wyzbyć się strachu nawet wtedy, gdy spotkają kobietę swego 
ż

ycia.

 

Nie chciałbym, aby ktoś z czytelników nabrał mylnego przekona-

nia, że moje zainteresowanie tą problematyką wynikało li tylko z za-
wodowej ciekawości badacza. Moja osobista walka z fobią od same-
go początku motywowała mnie do intensywnej pracy nad książką.

 

W tym miejscu należy się czytelnikowi wyjaśnienie. Otóż kiedy 

Julia i ja rozpoczynaliśmy zbieranie materiałów do Mężczyzn, którzy 
nie potrafi
ą kochaćbłędnie zakładaliśmy, że obsesyjny lęk przed 
wiązaniem się na stałe z partnerką występuje głównie u mężczyzn. 
Wydawało się nam, że obawy u kobiet występują rzadko i nie są tak 
nasilone. Z tego powodu nie gromadziliśmy danych na temat lęków 
kobiecych. Z czasem radykalnie zmieniliśmy nasze poglądy i przez 
ostatnie pięć lat poświęcamy im wiele miejsca w badaniach. Szcze-
gólnie zajmujemy się niszczycielskim wpływem kobiecych lęków na 
relacje między partnerami. W 1994 roku napisaliśmy kolejną książ-
kę He

y

s Scared, She's Scared (On się boi, ona się boi), w której przed-

stawiliśmy ukryte destrukcyjne lęki obu zaangażowanych w zwią-
zek  osób.  W  tej  publikacji  uwagę  koncentrujemy  wyłącznie  na 
lękach przeżywanych przez mężczyzn, o czym nie należy zapominać 
przy lekturze książki.

 

Nim  zostawimy  czytelników sam na sam z Mężczyznami, którzy 

nie potrafią kochaćchcielibyśmy przedstawić, w jaki sposób rozu-
miemy pojęcie „zaangażowanie się w związek" (commitment). Nam 
kojarzy się przede wszystkim z odpowiedzialnością, poczuciem rze-
czywistości, monogamią, podejmowaniem wysiłku na rzecz budowa-
nia więzi. Osoba zaangażowana w związek przez cały czas bycia 
z kimś pozostaje wierna przyjętym zasadom. Wiele małżeństw i par 
nieformalnych  podejmuje  wyzwanie,  jakim  jest  życie  razem.  Sam 
fakt zawarcia małżeństwa nie oznacza jeszcze, że jesteśmy zaangażo-
wani w związek z partnerem. Mężczyźni z obsesyjnym lękiem przed 
trwałym związaniem się urządzają huczne wesela, kupują domy, ma-
ją dzieci, ale nigdy nie angażują się w związki.

 

Wspominamy o tym, ponieważ otrzymaliśmy listy od zdezoriento-

wanych  kobiet  zakochanych  w  partnerach  z  ostrą  postacią  lęku 
przed związaniem się, a kiedyś żonatych. Panie te błędnie założyły, 
ż

e skoro partnerzy mieli w przeszłości żony, są zdolni do życia ra-

zem. Opierając się na fałszywych przesłankach, wyciągnęły niepraw-

 

12

 

background image

dziwe  wnioski,  że to one ponoszą odpowiedzialność za przeżywane 
niepowodzenia.

 

Oczywiście, po nieudanym małżeństwie każdy może być przepeł-

niony gniewem i obawiać się nowego związku. Pamiętajmy jednak -
o czym już pisaliśmy - że bycie żonatym nie jest równoznaczne z za-
angażowaniem w życie małżeńskie, a złożenie przysięgi małżeńskiej 
nie zawsze oznacza, że czujemy się związani. Kiedy więc spotykasz 
rozwiedzionego mężczyznę, nic nie możesz powiedzieć o jego zdol-
ności do zaangażowania się w związek, bez względu na to, co on sam 
mówi o sobie.

 

W  książce  Mężczyźni,  którzy  nie  potrafią  kochać  przedstawiamy 

historie wielu związków. Prawdopodobnie do niektórych będziesz 
miała bardzo bezpośredni stosunek. Być może uznasz, że odnoszą się 
do Ciebie i Twojego partnera. Mamy świadomość, że właśnie te bę-
dą w Twoim odczuciu najważniejsze. Interesujesz się tym, co dzieje 
się z Tobą, to osobiste doświadczenia skłoniły Cię dzisiaj do sięgnię-
cia po naszą książkę.

 

Kiedy pisaliśmy poradnik, mieliśmy poczucie, że naszym głów-

nym zadaniem jest przekonać kobiety porzucone przez mężczyzn 
z fobią, że to nie one zawiodły. Związek się rozpadł nie dlatego, że 
okazywały  brak  zrozumienia  i  cierpliwości.  Rozleciał  się,  ponieważ 
miały  partnerów  z  poważnymi  emocjonalnymi  problemami,  męż-
czyzn, którym nie mogły pomóc. Im były czulsze i troskliwsze, tym 
bardziej ukochani czuli się zagrożeni. Po latach nadal wierzymy, że 
to stwierdzenie ma kapitalne znaczenie dla czytelniczek.

 

Na pewno z różnych powodów zainteresowałyście się niniejszą 

książką. Może lubicie czytać popularne poradniki na temat relacji 
między ludźmi albo jest to wasza obowiązkowa lektura na kursie. 
Myślę jednak, że znakomita większość z Was sięgnęła po książkę 
z pobudek czysto osobistych. Jesteście zawiedzione, wystraszone, 
zranione  przez  partnerów  z  obsesyjnym  lękiem  przed  zaangażowa-
niem się. Niewiele innych zaburzeń oddziałuje równie destrukcyj-
nie na związek kobiety i mężczyzny. Zadano Warn ból, potwornie 
cierpicie. Żywimy nadzieję, że nasza książka okaże się pomocna. 
Rzuci nieco światła na bolesny problem, dostarczy niezbędnych in-
formacji, dzięki którym skutecznie zabezpieczycie się w przyszłości 
przed mężczyznami nie potrafiącymi kochać.

 

background image

CZĘŚĆ PIERWSZA

 

JEGO PROBLEM

 

background image

Rozdział 1

 

Problem z zaangażowaniem się 

w trwały związek

 

Problem polega na tym, że wielu mężczyzn odczuwa obsesyjny 

lęk przed zaangażowaniem się w trwały związek. Jeśli więc jesteś 
współczesną  kobietą,  masz  duże  szanse  przynajmniej  raz  w  życiu 
związać się z mężczyzną, który przed tym ucieka.

 

Może nim być mężczyzna, który po pierwszej, wyjątkowo udanej 

randce więcej się do Ciebie nie odezwie, albo natarczywy wielbiciel, 
który zdobędzie Cię tylko po to, żeby porzucić po wspólnej nocy, al-
bo Twój oddany przyjaciel i kochanek, który zacznie sabotować Wasz 
związek, gdy tylko spostrzeże, że jesteście na dobrej drodze do mał-
ż

eństwa. Może być też tak, że mężczyzna wytrwa aż do ślubu, by za-

raz potem, w odpowiedzi na ciążące mu więzy, stać się obojętnym na 
Twoje emocjonalne potrzeby, a nawet niewiernym czy brutalnym 
w zachowaniu.

 

Jeśli nieobce są Ci tego typu doświadczenia, mogę powiedzieć, 

ż

e z dużym prawdopodobieństwem masz do czynienia z mężczyzną, 

który przejawia nienormalnie silną reakcję na samą myśl o trwałym 
związku. Przeraża go w Tobie to, co kojarzy się mu z żoną, matką czy 
wspólnym życiem. To właśnie z tego powodu Cię porzuca.

 

Ty nie możesz zrozumieć, dlaczego tak się dzieje, nie zdajesz so-

bie sprawy, że wzbudzasz w nim niepokój, co więcej, być może na-
wet nie oczekujesz niczego od tego konkretnego faceta. Nie wiem, 
czy Cię tym pocieszę, ale on nie lepiej niż Ty rozumie swoje zacho-
wanie. Wszystko, co wie na temat waszego związku, można ująć tak: 
»Zbyt bliski, żeby było w nim komfortowo". Coś, a więc Ty, wywołuje 
w nim poczucie zagrożenia. I jeśli strach będzie wystarczająco silny, 
mężczyzna  w  końcu  zniszczy  związek  albo  po  prostu  z  niego 
ucieknie. Chociaż w istocie spragniony jest miłości, ze strachu przed

 

2

-Mężczyźni... 

 

background image

uwikłaniem się w jakikolwiek układ oparty na uczuciach porzuci 
każdą kobietę, która będzie pasowała do obrazu „a potem żyli długo 
i szczęśliwie".

 

Niestety, na początku znajomości nic nie będzie wskazywało, że 

Wasz związek czeka właśnie taki koniec. W pierwszym okresie bę-
dzie Ci się wydawało, że on jest mężczyzną, który potrzebuje i pra-
gnie miłości. Jego żarliwe zaloty, okazywana wrażliwość będą Cię 
przekonywać, że w tym układzie jesteś bezpieczna i możesz poddać 
się uczuciu. Ten stan rzeczy będzie trwać aż do czasu, kiedy zako-
chasz się i Wasz związek zacznie się zacieśniać. Wtedy niespodzie-
wanie coś w nim pęknie. Nagle, bez ostrzeżenia, Twój mężczyzna za-
cznie się od Ciebie oddalać, bądź zamykając się w sobie i wywołując 
sprzeczki, bądź dosłownie odejdzie na zawsze. Którykolwiek ze spo-
sobów  wybierze,  pozostawi  Cię  ze zniweczonymi marzeniami i cał-
kowicie zniszczonym poczuciem własnej wartości.

 

Zapytasz pewnie, dlaczego tak się stało, w którym momencie po-

pełniłaś błąd i dlaczego taki właśnie scenariusz znasz z opowieści 
innych kobiet?

 

Jednego dnia powiedział: «Jesteśmy dla siebie stworzeni», a 
nast
ępnego - już nie byliśmy razem. Dlaczego tak się stało?"

 

Jamie wciąż ma żywo w pamięci, co czuła tego dnia, kiedy spo-

tkała Michaela.

 

Właśnie skończyłam dwadzieścia osiem lat i chociaż nie miałam 

mężczyzny, byłam zadowolona ze swojego życia. Od tygodnia praco-
wałam w nowym miejscu jako administratorka dużego zespołu ba-
letowego. Byłam zachwycona tym zajęciem, bo uwielbiam taniec. 
Wynajmowałam kawalerkę z balkonem i po opłaceniu czynszu zosta-
ło mi jeszcze dość pieniędzy, żeby zafundować sobie przyjemność -
bilet na koncert muzyki Mozarta. Po koncercie moja była współlo-
katorka zaprosiła mnie do siebie na przyjęcie. Nie miałam zamiaru 
tam pójść, ale w ostatniej chwili zmieniłam zdanie. Właśnie tam spo-
tkałam Michaela. Ubrana byłam w długą biało-różową spódnicę z ka-
mizelką. On podszedł do mnie i powiedział: „Wyglądasz jak porcja 
lodów".

 

Jamie wspomina, że ta bezceremonialność Michaela tak ją zmro-

ziła, że do końca wieczoru trzymała się od niego z daleka. W nocy 
po powrocie do domu zobaczyła, że ma nagraną wiadomość na auto-

 

18 

 

background image

matyczną sekretarkę - Michael pytał, czy poszłaby z nim jutro na 
lunch. Postanowiła go zignorować. Nie dlatego, że się jej nie podo-
bał. Był atrakcyjny, ale po prostu nie w jej typie. Trochę za bardzo 
szpanował, był zbyt pewny siebie i wyniosły. Następnego dnia, gdy 
była zajęta praniem, nagrał kolejną wiadomość. Nim zastanowiła 
się, co zrobić, odezwał się ponownie. Tym razem zapraszał ją na ko-
lację. Odmówiła, mówiąc, że jest zajęta, więc zaproponował spotka-
nie w niedzielę w południe. Również odrzekła „nie", ale ponieważ 
nie chciała być dla niego nieuprzejma, przez chwilę podtrzymywała 
rozmowę. W rezultacie gawędzili przez piętnaście minut. Zapamięta-
ła niewiele, ale było jej przyjemnie. Dowiedziała się też, że Michael 
jest świetnie zarabiającym autorem tekstów do reklam.

 

Myślałam o nim sporo w ciągu tygodnia i zastanawiałam się, czy 

nie popełniłam błędu, dając mu kosza. Przecież nie miałam wokół 
siebie wianuszka przystojnych facetów gotowych fundować mi kola-
cje. Prawdę mówiąc, od ponad sześciu miesięcy nie byłam na randce. 
Pomyślałam, że jak zwykle byłam zbyt wybredna i grymaśna. W pią-
tek wybrałam się do kina z przyjaciółką, która przez cały czas glę-
dziła o tym, gdzie pojedzie ze swoim chłopakiem na wakacje. W so-
botę zostałam w domu, oglądałam seriale w telewizji i użalałam się 
nad sobą.

 

Zaobserwowałem,  że  wiele  kobiet  martwi  się,  iż  mogą  stracić 

swoją ostatnią szansę na miłość. Do nich należała Jamie, więc kie-
dy Michael zadzwonił do niej w następną środę, przyjęła zaprosze-
nie na kolację. Zdziwiona była szczerością, z jaką opowiadał o swo-
im życiu, i tym, jak uważnie jej słuchał. Jego wrażliwość robiła na 
niej wrażenie. Michael zwierzył się, że do niedawna widywał się 
z kobietą, dla której własna kariera liczyła się bardziej niż on. Mó-
wił, że w przyszłości chciałby założyć rodzinę z kimś takim jak Ja-
mie, z podobnym do niej systemem wartości. Cieszyło ją bardzo, że 
aprobuje jej cele życiowe, choć jednocześnie nie mogła pojąć, w ja-
ki sposób je poznał. Michael powiedział jej jeszcze, że zdał sobie 
sprawę, że już czas pomyśleć o „dzieciach, domu i rodzinie", choć 
może niekoniecznie w tej kolejności. Uważał, że stabilizacja pomo-
głaby mu w rozwoju twórczym, nie spędzałby już tyle czasu nad re-
klamami. Zachwycał się tym, że Jamie kiedyś komponowała utwo-
ry muzyczne, i nawiązując do tego, snuł marzenia - w przyszłości, 
jeśli wszystko dobrze się między nimi ułoży, zamieszkają w pięknej 
willi na przedmieściu. On w domowej bibliotece będzie pisał wiel-

 

19

 

background image

ką amerykańską powieść, a ona w salonie będzie grać na fortepia-
nie. Jamie nie zadała sobie nawet trudu, żeby wyjaśnić, że interesu-
je się hard rockiem, ale na samą myśl o tej sielance zrobiło się jej 
przyjemnie.

 

Wieczorem Michael na pożegnanie spytał, czy miałabym ochotę 

wybrać  się  na  plażę.  Uwielbiam  się  opalać,  więc  powiedziałam: 
„tak". Umówiliśmy się na niedzielę. Tego dnia był niesłychanie tro-
skliwy. Delikatnie rozsmarował na moich plecach emulsję do opala-
nia. W wodzie wyprowadził mnie poza falochron i pilnował, żeby nie 
przewróciły mnie fale. Pochodzę ze Środkowych Stanów i nie jestem 
obyta z oceanem. Po plaży zabrał mnie do małej knajpki znanej tyl-
ko miejscowym, gdzie - jak mówił - podają wyśmienity sos krewet-
kowy. Rzeczywiście, był pyszny. Usiedliśmy przy stoliku nad samym 
brzegiem oceanu. Czułam się cudownie! Michael był cały czas tak 
uprzedzająco grzeczny, że swym zachowaniem wprawiał mnie w za-
kłopotanie. Nawet posmarował mi chleb masłem. Bawił się moimi 
włosami, całował po karku, gdy nikt na nas nie patrzył. Byłam tak 
podekscytowana, że nie umiałam się mu oprzeć.

 

Kiedy  odprowadził  ją  do  domu  -  chyba  się domyślacie - chciał 

zostać z nią na noc. Kategorycznie odmówiła i nie ustąpiła, chociaż 
ż

arliwie ją przekonywał. Argumentował, że przecież jednego dnia 

spędzili ze sobą tak dużo czasu, jakby mieli randki od ponad mie-
siąca. Jamie nie mogła jednak uwierzyć, że Michael jest w niej tak 
zakochany, jak o tym opowiada. Dręczyły ją wątpliwości, czy rzeczy-
wiście jest w jej typie.

 

Tego tygodnia Michael na krótko służbowo wyjechał z miasta, ale 

dzwonił do niej codziennie wieczorem z hotelowego pokoju i rozma-
wiali godzinami. Wtedy to, tak się jej wydaje, zaczęła traktować ten 
romans poważnie. Michael wrócił i spotkali się w piątek wieczorem. 
Zanim jeszcze skończyli kolację, było oczywiste, że wrócą do kawa-
lerki Jamie razem i że u niej zostanie. Tak też się stało, rozstali się 
dopiero w niedzielę rano.

 

Nie mam żadnych wątpliwości. Poważnie zainteresowałam się Mi-

chaelem, ponieważ on interesował się mną. Odnosił się do mnie nie-
zwykle poufale i podobnej zażyłości oczekiwał z mojej strony. Bar-
dzo mi to odpowiadało, czułam się szczęśliwa i bezpieczna. Właśnie 
poczucia bezpieczeństwa zabrakło mi przede wszystkim, kiedy się 
rozstaliśmy. Nie byłam zafascynowana seksem - on zawsze był bar-
dziej podniecony - ale nigdy nie dałam tego po sobie poznać. Jak

 

20

 

background image

mogłabym mu to zrobić? On stale powtarzał: „Jesteś wspaniała, nie 
mogę  się  nadziwić,  jak  świetnie  do  siebie  pasujemy".  Poza  tym 
kochałam go coraz bardziej i miałam nadzieję, że w końcu moje cia-
ło i dusza wystąpią razem. On opowiedział mi całe swoje życie, 
o przyjaciołach, konfliktach z ojcem, braku satysfakcji z pracy. Po-
mału, początkowo zupełnie nieświadomie, stawałam się jego głów-
nym doradcą, specjalistą od życia Michaela. Pod koniec naszej zna-
jomości pamiętałam więcej faktów z jego biografii niż on sam. Kiedy 
wyszedł  ode  mnie  w  niedzielę,  byłam  przekonana,  że  między  nami 
zaczyna kiełkować coś prawdziwie poważnego.

 

Od tego dnia przestał dzwonić do mnie wieczorem do domu, jak 

to miał w zwyczaju, a zaczął telefonować do pracy. Subtelna różnica, 
na którą w ogóle nie zwróciłam uwagi. W tygodniu nie miał dla mnie 
czasu. Wyliczał rozmaite powody: interesy, wcześniej zaplanowane 
spotkania i milion innych bardzo ważnych rzeczy. W piątek wieczo-
rem przyszedł jak dawniej. Położyliśmy się do łóżka zaopatrzeni 
w tacki z gotowymi chińskimi daniami. Całą sobotę nie wychodzili-
ś

my z sypialni. W nocy oglądaliśmy film w telewizji. Mniej więcej 

w połowie spektaklu wstałam po coca-colę. Kiedy mu ją podawałam, 
spojrzał mi prosto w oczy i powiedział: „Chyba się w tobie zakochu-
ję". Zanim zasnęliśmy, był już pewien, że mnie kocha. Tym szczerym 
wyznaniem, a przynajmniej wtedy tak mi się wydawało, rozwiał osta-
tecznie moje wątpliwości. Pamiętam, cieszyłam się, że wreszcie doj-
rzałam i potrafię docenić mężczyznę darzącego mnie prawdziwym 
uczuciem. Ach, jaka byłam szczęśliwa, że jestem kochana. Chciałam 
dać mu miłość i byłam gotowa na wszystko, byle go tylko zadowolić. 
Myślałam o naszym życiu we dwoje. Zastanawiałam się, czy Michael 
polubi  moich  przyjaciół  i  jak  ułożą  się  stosunki  z  jego  rodzicami. 
Przypuszczam, że to moja naiwność kazała mi wierzyć, że miłość pro-
wadzi  wprost  do  małżeństwa.  Miłość  kojarzyłam  z  małżeństwem, 
małżeństwo z miłością i nie przychodziło mi nawet do głowy, że mo-
ż

e być inaczej. Planowałam naszą przyszłość zupełnie nieświadoma 

faktu, że to już prawie koniec.

 

Niespodziewanie w niedzielę rano podniósł się ze słowami, że mu-

si  wyjść.  Jego  współlokator  wydawał  przyjęcie,  na  które  zaprosił 
Michaela. Dziwiłam się, że nie zabiera mnie ze sobą, ale nie odezwa-
łam się. Nie chciałam być złośliwą zrzędą, a poza tym wierzyłam, że 
dobry związek buduje się na wzajemnym zaufaniu i szacunku. Oczy-
wiście, czułam się paskudnie i było mi źle. To zdumiewające, chodzi-
liśmy ze sobą pięć miesięcy, a ja nigdy nie spotkałam jego współlo-

katorów. 

Tamtego pamiętnego weekendu Michael narzucił nowy rytm ich 

stosunkom na kolejne dwa miesiące. Dzwonił codziennie do Jamie

 

21

 

background image

do pracy i umawiał się z nią na weekend. Zjawiał się przeważnie 
w piątek w nocy, zostawał na sobotę i niedzielę. Głównie leniucho-
wali,  kochali  się,  rzadko  wychodzili  do  miasta  na  kolację  lub  do 
kina.

 

Michael tłumaczył, że jest wykończony pracą. Chciał być tylko ze 

mną, zapewniałam mu azyl. Domyślasz się, że w tym okresie nasze 
ż

ycie seksualne było wspaniałe, w najwyższym stopniu satysfakcjo-

nujące. Wierzyłam w naszą bliskość cielesną, intymność i prawdzi-
wą przyjaźń. Opowiadał mi wszystko o sobie, zapewniał, że jest ze 
mną szczęśliwy. A ja naprawdę myślałam, że jestem doskonała. Byli-
ś

my dla siebie stworzeni.

 

W tym czasie Jamie poznała tylko jednego z kolegów Michaela. 

Raz wypili wspólnie po drinku w barze. Teraz myśli, że spotkali się 
tam całkiem przypadkowo. Jednego piątku przyjechała do Nowego 
Jorku z Connecticut, gdzie stale mieszka, matka Michaela. Oboje -
matka i syn - poszli na kolację. Michael nie zaprosił Jainie, bo - jak 
twierdził - rodzice potrzebują dużo czasu, żeby zaakceptować nową 
kobietę w jego życiu, i musi ich na to przygotować. Jamie nie dała 
się przekonać tymi argumentami, czuła się dotknięta. Nadszedł li-
stopad, a z nim Dzień Dziękczynienia, pierwsze święto, od kiedy się 
poznali. Michael nadal gorąco ją zapewniał, że są parą, ale dla Ja-
mie stało się już wtedy jasne, że to, jak jest naprawdę, będzie wie-
działa po świętach.

 

Pojechał do rodziców sam, nie zaprosił mnie. Byłam kompletnie 

zdruzgotana. Czuł się najwyraźniej winny, bo w środę poprzedzają-
cą Święto Dziękczynienia przybiegł z butelką wina i kwiatami. Było 
mu bardzo przykro, ale nie chciał zabrać mnie ze sobą, chociaż pro-
siłam. Namawiałam, żeby został ze mną, jeśli nie akceptuje mnie je-
go  rodzina.  „Zachowaj  się  jak  dorosły",  przekonywałam,  „wybierz 
mnie", ale Michael odpowiedział tylko, że tego nie może zrobić. Pi-
kanterii  całej  sprawie  dodawał  fakt,  że  zostawił  mi  swoją  pracę  do 
przepisania na komputerze. Miałam to zrobić w biurze, nazajutrz po 
Dniu Dziękczynienia. Spodziewałam się, że zadzwoni zaraz po po-
wrocie; niestety, czekałam na próżno. Odezwał się po kilku dniach, 
w środę, z zaproszeniem na kawę. Zapamiętałam to zdarzenie bar-
dzo dobrze, ponieważ do tej pory nigdy nie spotykaliśmy się w środ-
ku tygodnia. Łudziłam się, że myślał o nas i chce mieć więcej czasu 
dla mnie. Przyszedł do mojego mieszkania, wziął gotową pracę i jak 
się zapewne domyślasz, skończyliśmy w łóżku. Nie został na noc; tłu-

 

22

 

background image

maczył,  że  musi  zmienić  ubranie.  Na  odchodnym  rzucił:  „Kocham 
cię". Nie wspomniał o weekendzie, a ja z góry założyłam, że będzie-
my razem. Zaczęłam się jednak niepokoić. Chciałam porozmawiać 
z Michaelem o naszym związku, a na to potrzebowałam czasu. Nad-
szedł piątek, a on nie dał znaku życia, niczego nie zaproponował. 
Roztrzęsiona obdzwoniłam przyjaciółki z pytaniem, co robić. Zgod-
nie radziły: „Trzymaj fason, nie okazuj zdenerwowania". Zresztą mo-
ż

e rzeczywiście był zajęty. Nigdy nie zapomnę potwornej pustki, ja-

ka mnie ogarnęła w tamten piątek po pracy. Przeczuwałam, że to już 
koniec, ale nie byłam w stanie się z tym pogodzić. Dlaczego w takim 
razie w środę poszedł ze mną do łóżka? Ponadto - teraz już wiem, że 
brzmi to głupio - martwiłam się o niego. Około dziesiątej wieczorem 
postanowiłam zadzwonić do Michaela do domu. Zgłosiła się automa-
tyczna sekretarka. Odłożyłam pośpiesznie słuchawkę, ale po namy-
ś

le  wykręciłam  numer  ponownie  i  zostawiłam  wiadomość.  Mógłby 

się przecież zorientować, że to ja go sprawdzałam. Odezwał się w so-
botę. Przyznawał, że powinien zadzwonić, ale był zbyt zajęty, a rano 
wyruszał do Connecticut na rodzinne przyjęcie. Obiecał skontakto-
wać się ze mną po powrocie. Czułam się dosyć upokorzona tym, że 
nie zająknął się słowem, żebym z nim pojechała. W niedzielę przy-
szedł, jakby nigdy nic się nie stało. Było nam wspaniale ze sobą -
jak  zawsze.  Zasnął  przed  telewizorem,  a  ja  odwiesiłam  jego  mary-
narkę. Wtedy zauważyłam wystający z kieszeni bilet teatralny. Przyj-
rzałam  się  dokładnie  i  znieruchomiałam.  Sobotni  wieczór  Michael 
spędził  w  nowojorskim  teatrze.  W  ten  sposób  odkryłam,  że  mnie 

okłamuje. 

Od tego dnia Michael narzucił nowy styl ich stosunkom. Można 

go nazwać „bez zobowiązań". Dzwonił nieregularnie, a od czasu do 
czasu zapraszał gdzieś Jamie lub do niej wpadał.

 

Usprawiedliwiał  się,  że  jest  bardzo  przemęczony  pracą  i  z  tego 

powodu  wykończony  nerwowo.  W  pierwszym  tygodniu  po  Dniu 
Dziękczynienia przyszedł w piątek i został do soboty. W następnym 
pojawił się dopiero w sobotę i wyszedł, głupio się tłumacząc, zaraz 
po kolacji. Nadal powtarzał, że mnie kocha, i błagał o cierpliwość. 
Za każdym razem wysilałam się, żeby coś specjalnego przygotować 
na jego powitanie, starałam się świetnie wyglądać. Wychodziłam ze 
skóry, żeby było tak jak dawniej. Pewnie nasza znajomość trwałaby 
tak dłużej, gdyby nie Boże Narodzenie. Nie miałam pieniędzy na po-
dróż do domu, za żadne skarby nie chciałam też siedzieć w święta sa-
ma. Zdobyłam się na odwagę i zażądałam, jak się okazało, niemożli-
wego. Poprosiłam stanowczo, żebyśmy spędzili je we dwoje. Michael

 

23

 

background image

nie mógł na to przystać. Zdawał sobie sprawę, że mnie krzywdzi, ale 
wpierw  musiał  zastanowić  się,  czego  naprawdę  chce.  Targały  nim 
sprzeczne  uczucia,  potrzebował  czasu,  chciał  wszystko  jeszcze  raz 
przemyśleć. Mówił, że jest kompletnie przygnieciony ciężką sytuacją 
w  pracy.  Ostatecznie  poprosiłam  go  na  rozstrzygającą  rozmowę  na 
tydzień przed Bożym Narodzeniem. Zapytałam, co właściwie zaszło 
między nami, czego nie rozumiem. Odparł, że jestem typem arty-
stycznym, zbyt dziwacznym dla niego, męczę go intensywnością prze-
ż

yć. Uwierz mi, w moim zachowaniu nie było nawet cienia dziwaczno-

ś

ci. Próbowałam rozmawiać z Michaelem na ten temat, ale on tylko 

w  kółko  powtarzał  swoje  o  mojej  rzekomej  nadmiernej  egzaltacji. 
Zadzwonił do mnie jeszcze z życzeniami świątecznymi. Kiedy skoń-
czył, byłam tak wściekła, że ponownie połączyłam się z nim i wykrzy-
czałam, co o nim myślę. Uciął szybko rozmowę, bo - jak to ujął - stra-
ciłam kontrolę nad sobą. Miałam ochotę poprosić go o spotkanie, 
ż

eby w cztery oczy powiedzieć mu, jak podle się czuję, ale bałam się, 

ż

e odmówi. Ledwo odłożyłam słuchawkę, zaczęłam żałować tego, co 

zrobiłam, chciałam przepraszać. Obwiniałam się, że nie byłam wy-
starczająco wyrozumiała dla Michaela. Mój nieopanowany wybuch 
potwierdzał, że jestem egzaltowanym dziwadłem, a więc miał powo-
dy,  żeby  mnie  porzucić.  Bardzo  chciałam  zadzwonić,  powstrzymał 
mnie strach, że się rozłączy. To był koniec, nie widzieliśmy się już 
więcej.

 

Po rozstaniu

 

Jamie chętnie, bez oporów opowiedziała mi o przeżywanych po 

rozstaniu cierpieniach. Zerwali ze sobą w okresie bożonarodzenio-
wym, tradycyjnie uznawanym za szczęśliwy, jej rozpacz była więc 
tym większa. Myśli kotłowały się w głowie, natrętnie krążyły wokół 
jednego tematu. Jak to możliwe, że jej ukochany Michael, ten, któ-
ry zapewniał, że ją kocha, mógł tak niegodziwie postąpić? Nie potra-
fiła się z tym pogodzić i szukała winnych. Oskarżała jego przyjaciół, 
doszukiwała się powodów w jego dzieciństwie i nieprawidłowych 
związkach z rodzicami. Przede wszystkim jednak obarczała całą wi-
ną siebie. Wiedziała, że Michael nie dowierza nikomu, powinna więc 
z większym oddaniem starać się zdobyć jego zaufanie, nim dopro-
wadziła do konfrontacji. Z drugiej strony może zbyt późno zdecydo-
wała się na zasadniczą rozmowę. Nie zareagowała, gdy pierwszy raz 
poszedł bez niej w niedzielę na przyjęcie. Może gdyby wtedy coś po-
wiedziała, sprawy potoczyłyby się inaczej.

 

24

 

background image

Dręczyły ją wątpliwości, że w istocie nigdy nie podobała się Mi-

chaelowi, nie była w jego fizycznym typie. A może, przeciwnie, pocią-
gało go tylko jej ciało. Chciał z nią spać i nic więcej. Nie potrafiła so-
bie poradzić z tą nawałnicą myśli, nie umiała odnaleźć sensu. 
W rzeczywistości pewna była tylko jednego, a mianowicie, że czuje się 
zupełnie rozbita. Dokładnie rozpamiętywała wszystko, co jej powie-
dział na początku znajomości; coś musiało w niej być, czego nie lubił. 
To coś spowodowało, że odwrócił się od niej. Jeśli się zmieni, będzie 
miała Michaela z powrotem. Tylko po co? Czy ten drań jest tego wart?

 

Poczułam się zdradzona i wykorzystana przez Michaela. Mówił, 

ż

e mnie kocha, a ja mu uwierzyłam. Sądziłam, że miłość coś znaczy. 

Bardziej niż samo porzucenie bolała mnie moja bezsilność, to, że nie 
wiedziałam, co robić dalej. Poszłam do księgarni i kupiłam wszystko, 
co tylko znalazłam na temat relacji między kobietą i mężczyzną. Mia-
łam koleżankę, którą los podobnie doświadczył. Razem godzinami 
analizowałyśmy przez telefon wszystkie szczegóły rozmów z naszymi 
panami. Wreszcie poszłam na terapię, na którą, prawdę mówiąc, nie 
było mnie stać. Niestety, nic nie przynosiło mi ulgi. Muszę też wspo-
mnieć, że przestałam się odzywać do wielu znajomych. Ludzie, kiedy 
próbowałam opowiedzieć im, co mnie spotkało, patrzyli na mnie jak 
na wariatkę. Uważali, że grubo przesadzam, zarówno gdy opisuję in-
tensywność jego uczuć do mnie, jak i obrzydliwe zachowanie na koń-
cu. Wprawiało mnie to w zakłopotanie, miałam poczucie, że jestem 
ż

ałosna. Zupełnie nie mogłam zrozumieć, jak mógł wyznawać mi mi-

łość i jednocześnie tak ohydnie mnie potraktować.

 

Jamie zwierzyła się, że obsesyjnie szukała wyjaśnienia zagadko-

wego zachowania Michaela. Miała nadzieję, że znajdzie właściwy 
klucz do tajemnicy, a była przekonana, że za tym kryje się jakiś se-
kret, który ułatwi jej wniknięcie w sedno problemu. Ale co to mogło 
być? Dlaczego Michael się zmienił? Czy to możliwe, żeby wrażliwy 
mężczyzna postępował tak brutalnie? Czy to możliwe, żeby tak ra-
dykalnie zmienił się jego stosunek do niej? Co właściwie się stało? 
Dlaczego im się nie udało? Dlaczego uciekał przed miłością?

 

Mój przypadek

 

Zanim  będę mógł odpowiedzieć na powyższe pytania, muszę pod-

dać analizie moje własne relacje z kobietami, a wydaje mi się, że  ja-

 

25 

background image

ko pierwszy powinienem się przyznać do lęku przed zaangażowa-
niem się. Kiedy rozpadł się mój ostatni związek, uświadomiłem so-
bie, że jest coś bardzo nieprawidłowego w moim stosunku do kobiet. 
Wiele z moich zawiłych wyjaśnień, dlaczego nie jestem na stałe 
z partnerką, nagle straciło swą moc. Były dobre, gdy miałem dwa-
dzieścia czy dwadzieścia pięć lat, ale gdy przekroczyłem trzydziest-
kę, przestały wystarczać. Fakty, które do tej pory rozpatrywałem ja-
ko  odosobnione,  mało  znaczące  wydarzenia  z  mojej  przeszłości, 
zaczęły układać się w jedną całość. Zdałem sobie sprawę, że muszę 
coś z tym zrobić.

 

I tak na skutek zdarzeń, które miały miejsce w moim życiu zawo-

dowym i osobistym, dokonałem pośpiesznej, choć mocno spóźnionej 
autoanalizy. W czasie gdy mój ostatni związek zaczął się rozpadać, ja 
podróżowałem po kraju, promując książkę. Występowałem, co za iro-
nia, jako wielki specjalista od stosunków interpersonalnych, a prze-
cież sam potrzebowałem pomocy.

 

Widownia na autorskich spotkaniach składała się głównie z ko-

biet, co było zupełnie zrozumiałe, bo płeć piękna bardziej interesu-
je się relacjami między ludźmi. Kobiety ponadto zadają więcej py-
tań,  są  bardziej  otwarte  i  nie  boją  się  tak  jak  mężczyźni  poddać 
samoocenie.  Wiele  uczestniczek  otwarcie  mówiło  o  nieudanych 
związkach, a kilka opowiadało, jak próbują dojść do siebie po tym, 
co przeszły z partnerami, którzy uciekli, gdy zarysowała się szansa 
na stabilizację. Ich wypowiedzi naładowane były tak silnymi emo-
cjami, iż miałem wrażenie, że przygniata mnie lawina uczuć. Niektó-
re z tych historii jeszcze dzisiaj dobrze pamiętam. Kilka pań dokład-
nie  opisało  mi,  w  jaki  sposób  mężczyźni  -  stosując  różnorodne 
naciski - skłonili je do emocjonalnego zaangażowania się w układ. 
Panowie ci po osiągnięciu celu natychmiast zmieniali taktykę - wy-
cofywali się bądź zachowywali okrutnie. Stosowali wyrafinowane, 
destrukcyjne metody, które miały za zadanie doprowadzić do rozpa-
du związku. Przebieg zdarzeń był na ogół dość podobny. Najpierw 
cudowne randki i sielankowe weekendy, wspaniałe plany na przy-
szłość, a potem zupełnie nieoczekiwana rejterada. Jedni odchodzili 
duchowo, emocjonalnie, a fizycznie pozostawali obecni, zaś inni cał-
kowicie zrywali kontakt i przepadali bez wieści. Można by wręcz 
podejrzewać, że odchodzili w zaświaty, bo trudno było znaleźć inne 
wytłumaczenie  dla  tego  dziwacznego,  nieprzewidywalnego,  pozba-
wionego jakiejkolwiek wrażliwości, brutalnego zachowania.

 

26

 

background image

Bardzo lubiłem rozmawiać z pokrzywdzonymi kobietami. Świet-

nie się czułem w roli wrażliwego, rozumiejącego, uroczego faceta -
bo w rzeczywistości nie miałem tych cech. W istocie byłem szalenie 
podobny do opisywanych przez moje rozmówczynie podłych kreatur. 
Nigdy, ani jednej kobiecie nie dałem z siebie wszystkiego. Nie mia-
łem żadnych wątpliwości, moje zachowanie to potwierdzało: bałem 
zaangażować się w związek. Ani razu nie podjąłem poważnej próby, 
chociaż wielokrotnie deklarowałem, że właśnie tak jest. Ze wstydem 
muszę przyznać, że mam na swoim koncie przypadki, kiedy znajdo-
wałem powód, aby wspaniałą, idealnie pasującą do mnie partnerkę 
odrzucić. Chwytałem się byle jakiego pretekstu, żeby tylko zakoń-
czyć znajomość.

 

Znane, pokr

ę

tne powody, dla których m

ęż

czy

ź

ni nie 

mog

ą

 zaanga

ż

owa

ć

 si

ę

 w zwi

ą

zek

 

Mężczyźni, z którymi rozmawiałem o seksie, miłości, związkach 

z kobietami, wymieniali rozmaite cechy, których nie mogli zaakcep-
tować u partnerek, a także dziesiątki powodów, dlaczego musieli 
zakończyć znajomość. Lista jest długa: zbyt wymagająca, za niska, 
za wysoka, zbyt potężna, podejrzewałem u niej anoreksję, jej mat-
ka była nie do wytrzymania, miała koszmarne dziecko, nie odpo-
wiadała mi jej praca i tym podobne. Rozmyślałem o moich przyja-
ciołach, kolegach po fachu, klientach, którzy zgłosili się do mnie po 
radę po opublikowaniu mojej pierwszej książki, i nie mogłem się 
nadziwić, że ci nieszczęśliwi mężczyźni, którzy mieli tyle powodów, 
ż

eby zerwać z ukochaną, którzy nie potrafili znaleźć kobiety swo-

jego życia, to ci sami panowie, na których uskarżały się moje roz-
mówczynie na spotkaniach autorskich. Jak to możliwe? Czyżby wy-
myślali  różne,  pokrętne  powody,  aby  ukryć  głęboki  lęk  przed 
zaangażowaniem  się  w  związek?  Czy  ci  biedni  mężczyźni,  którym 
zawsze z całego serca współczułem, w rzeczywistości byli wilkami 
w owczym przebraniu?

 

M

ę

skie deklaracje i czyny - dwa przeciwie

ń

stwa

 

Główny zarzut kobiet pod adresem mężczyzn to brak zgodności 

między słowami a czynami. Większość pań uważa, że panowie mó-
wią jedno, a postępują wręcz odwrotnie. Postanowiłem przyjrzeć

 

27

 

background image

się z bliska temu problemowi. Istotnie, często tak to wygląda. Za-
pewniamy, że pragniemy się ustatkować i założyć rodzinę, ale po 
naszym zachowaniu wcale nie można się tego domyślić. Chyba nie 
tylko ja uświadomiłem sobie, że racjonalizujemy i wymyślamy nie-
słychanie skomplikowane powody, które nie pozwalają nam posu-
nąć się na krok dalej w zacieśnianiu więzi z daną partnerką. Z py-
taniem,  jak  jest  naprawdę,  postanowiłem  zwrócić się do samych 
mężczyzn.  Oczekiwałem  odpowiedzi  wprost  i  miałem  nadzieję, że 
wiem, jak je uzyskać. Tymczasem rozpocząłem moje badania od ko-
biet, ponieważ czułem, że muszę wyraźnie określić, na co się uskar-
ż

ają. Na podstawie tych rozmów chciałem stworzyć precyzyjny kwe-

stionariusz do przeprowadzania wywiadów z mężczyznami. W tym 
celu musiałem wiedzieć dokładnie, jak czują się kobiety, kiedy są 
niesprawiedliwie,  źle  traktowane  i  co wtedy myślą, jak rozumieją 
sytuację.

 

Rozmowy z kobietami

 

Rozpocząłem swoje badania od przeprowadzenia około pięćdzie-

sięciu wywiadów z samotnymi kobietami. Wszystkie były atrakcyj-
nymi, pociągającymi, współczesnymi kobietami mającymi wiele do 
zaoferowania każdemu mężczyźnie. W badanej grupie znalazła się 
równa liczba panien, rozwódek i mężatek z różnych części kraju, 
o zróżnicowanym statusie materialnym. Starannie dobrałem bada-
ne, aby uzyskać pełny, reprezentatywny obraz. Wszystkie wywiady 
zbierałem  osobiście,  żeby  dane  o  przeżyciach  i  doświadczeniach 
mieć z pierwszej ręki. Niektóre historie były wręcz szokujące. Z tru-
dem udawało mi się ukryć wzburzenie, gdy opowiadały o mężczy-
znach, którym bezgranicznie ufały, a którzy porzucili je, zniknęli bez 
ś

ladu, rozpłynęli się we mgle jak dymek z papierosa. Wysłuchałem 

dwóch niezależnych opowieści o partnerach, którzy ulotnili się na 
zawsze w czasie, gdy kobieta brała prysznic. Inna z badanych opisa-
ła, jak jej narzeczony wyszedł z hotelu w Rzymie po papierosy i ni-
gdy więcej nie dał znaku życia. We wszystkich zwierzeniach powta-
rzał się jeden motyw. Związki były udane, nie zdarzały się kłótnie 
ani przykre słowa. Tyle kobiet opowiadało mi o ukochanych, którzy 
w  ostatniej  chwili zrezygnowali z małżeństwa, że wreszcie pogubi-
łem się. Jeden z narzeczonych potajemnie zaciągnął się do Korpusu 
Pokoju i wypłynął do Bangkoku na dwa dni przed planowanym ślu-

 

28

 

 

background image

bem. Nie muszę chyba podkreślać, że wybrał się w podróż sam. Mo-
je rozmówczynie opisywały, jak ich namiętni wielbiciele zmieniali 
się w milczących, złośliwych wrogów, gdy tylko zdecydowały się za-
mieszkać razem, wyraziły zgodę na małżeństwo lub dzieci.

 

Wszystkie kobiety w istocie mówiły o tym samym: o porzuceniu, 

o tym, jak się zawiodły na partnerach, którym całkowicie zaufały, 
o związkach, które wydawały im się bezpieczne i udane, a przyniosły 
ból i rozczarowanie.

 

Rozmowy z m

ęż

czyznami

 

Uzbrojony w dane uzyskane od kobiet, pewny siebie, rozpoczą-

łem wywiady z mężczyznami. Pierwsi, do których się zwróciłem, byli 
inteligentnymi, normalnymi ludźmi. Zastosowałem te same kryteria 
doboru, którymi posługiwałem się, szukając kobiet. Wielu badanych 
było  dobrze  wykształconych. Pozytywnie i z dużą dozą wrażliwości 
wypowiadali się na temat płci pięknej. Dlaczego więc ci przeciętni, 
dobrze wychowani, wytworni panowie tak fatalnie traktowali swoje 
partnerki? Jak się zachowywali i przede wszystkim, dlaczego tak 
z nimi postępowali?

 

Chciałem ustalić pewne fakty. Na przykład, czy kiedy zawierali 

znajomość,  rozmyślnie  ukrywali  pewne  rzeczy,  czy  celowo  manipu-
lowali, czy zdawali sobie sprawę, że boją się trwałych związków, czy 
ogarnięci strachem przeczuwali i prowokowali rozpad związku, szu-
kając rozmaitych ku temu powodów?

 

Szukałem szczegółowych odpowiedzi, bo chciałem wiedzieć, ilu 

nie odezwało się więcej po pierwszej wspólnej nocy, a ilu oświad-

czyło się i zrejterowało w ostatniej chwili, co i jak robili potem? Czy 

byli wśród nich tacy, którzy najpierw zamieszkali z kobietą, a potem 

wystraszyli się, reagowali furią na uwięzienie i - jak przysłowiowe 
dzikie bestie w klatce - rozzłoszczeni rzucali się na swoje partnerki, 

które uważali za pogromczynie? Czy zachowywali się tak, aby zapew-
nić sobie bezpieczny dystans? Czy sabotowali romans, aby kobieta 

sama odeszła lub żeby przygotować grunt do swojego odejścia? Czy 

Któryś z nich dopuścił się fizycznej zdrady w czasie trwania udane-

go, ale dla niego zbyt wiążącego go związku? Jak wielu porzuciło ko-

biety, z którymi byli blisko, intymnie związani, gdy partnerki spo-

ziewały się propozycji małżeńskiej i lepszego traktowania? Czy 

byli tacy, którzy flirtowali z tyloma kobietami, że żadna nie miała

 

29

 

background image

szans na ich uczucie? Jak wielu uporczywie wybierało niewłaściwe 
dla siebie towarzyszki, by mieć zawsze gotowy powód do zerwania 
ciążącej im znajomości?

 

Właściwie nie wiem, jakich odpowiedzi oczekiwałem, ale byłem 

zaszokowany tym, co usłyszałem. Nie dlatego, że nie wierzyłem w ko-
biece opowieści o ich zaangażowaniu w związki z mężczyznami, któ-
rzy boją się miłości. Po prostu byłem przekonany, że one miały do 
czynienia z jakimś specjalnym typem mężczyzn z zaburzeniami, nie 
przypuszczałem, że znam takich panów. Myliłem się. Mężczyźni, 
z  którymi  się  kontaktowałem,  nie  byli  ze  mną  całkiem  szczerzy, 
ujawniali tylko półprawdy. Nie mówili mi wszystkiego o swoich rela-
cjach z kobietami, o tym, dlaczego i jak rozpadały się ich związki 
z partnerkami. Po przeprowadzeniu pierwszej tury wywiadów mo-
głem sformułować trzy następujące wnioski:

 

•  kiedy związek staje się za bliski, mężczyźni z obsesyjnym lę 

kiem przed związaniem się zachowują się w sposób zupełnie 
nieracjonalny; 

•  mężczyźni ci szukają wad w kobietach i winią je za niepowo 

dzenia związku, dzięki temu nieco lepiej się czują i mogą 
usprawiedliwić swoje zachowanie; 

•  większość z nich w głębi duszy zdaje sobie sprawę, że stałe kon 

centrowanie się na negatywnych cechach partnerek to racjo 
nalizacja; w ten sposób starają się odwrócić uwagę od własnej 
największej wady - niemożności trwałego zaangażowania się 
w związek. 

„Nie mam ochoty teraz o tym mówi

ć

", 

czyli jak m

ęż

czy

ź

ni podtrzymuj

ą

 mit

 

Napisano setki poradników dla kobiet samotnych i pozostających 

w  nieudanych  związkach  z  mężczyznami.  Przeczytałem  właściwie 
wszystkie i stwierdziłem, że roi się w nich od półprawd - nie do koń-
ca prawdziwych informacji. Powstały bądź tylko na podstawie roz-
mów z kobietami, bądź wyjątkowo sztucznych wywiadów z mężczy-
znami.

 

Napisałem  książkę  dla  kobiet,  ponieważ  chciałem,  żeby dowie-

działy się, jak mężczyźni myślą, i mogły zrozumieć, na czym polega 
męski problem z zaangażowaniem się. W tym celu postanowiłem 
zgromadzić dane na ten temat od jak największej liczby mężczyzn.

 

30

 

background image

Było to bardzo trudne, bo moi rozmówcy wykręcali się na wiele spo-
obów  od  odpowiedzi.  Najczęściej  słyszałem:  „Nie  mam  ochoty te-
raz  o  tym mówić". Odpowiadali na kilka podstawowych pytań lub 
zbywali mnie jakimiś nic nie znaczącymi informacjami. Ewidentnie 
czuli się winni i nie chcieli rozprawiać o trudnych dla siebie spra-
wach. Tylko mojemu uporowi i determinacji zawdzięczam zdobycie 
dużej  liczby  wartościowych  wywiadów.  Wyręczyłem  panie,  które  -
gdyby tylko miały okazję - zrobiłyby to samo. Zmusiłem moich pa-
nów do wygrzebania się z wygodnych kokonów, przebiłem się przez 
ich mechanizmy obronne i kazałem mówić bez owijania w bawełnę, 
jak naprawdę rozstali się z partnerkami. Podczas pracy zdarzały się 
zabawne sytuacje. Niektórzy przestali do mnie dzwonić, inni dopie-
ro po dziesięciu lub piętnastu telefonach zgadzali się na pięciominu-
towe wywiady. Dopadałem ich w samochodach w drodze do pracy. 
Z magnetofonem w ręku biegałem za jednym gościem po mieszka-
niu, gdy on szykował się do wyjścia. Chodziłem za nimi nawet na 
randki. Przekupywałem, obiecywałem, że będę im dawał lekcje teni-
sa. Jednemu facetowi musiałem umyć samochód, żeby tylko chciał 
ze mną rozmawiać.

 

Zadałem sobie dużo trudu i byłem zdeterminowany uzyskać coś 

więcej niż szablonowe, pełne pustych frazesów wywiady z rozczula-
jącymi się nad sobą facetami. Na własnej skórze przekonałem się, 
jak trudno uzyskać szczere odpowiedzi od mężczyzn, którzy mają 
trudności z wchodzeniem w trwałe związki, i zrozumiałem, co wtedy 
przeżywają kobiety.

 

„Prawdopodobnie ja jestem winna",

 

czyli jak kobiety pomagaj

ą

 m

ęż

czyznom utrzyma

ć

 mit

 

Kobiety nie tylko próbują nakłonić mężczyzn do szczerych 

wyznań, ale także bardzo chętnie biorą na siebie pełną odpowie-

dzialność za cały problem. Zdecydowana większość pań przejawia 

całkowicie różną od mężczyzn postawę wobec płci przeciwnej. Wła-

sciwie wszystkie w jak najlepszym świetle przedstawiają swojego 

ż

yciowego partnera, uwypuklają jego najlepsze cechy. Starają się 

znaleźć racjonalne wytłumaczenie jego nieznośnego zachowania, 

nawet jeśli wiąże się to z oskarżeniem siebie samej. Zawsze 

próbują wskazać na pozytywy, a przecież czasem takowych po 

prostu 

nie ma.

 

31 

background image

Mówiąc  szczerze,  nie  wierzę,  aby  ta  różnica  postaw  była  tylko 

dziełem przypadku albo różnic biologicznych. Ma ona związek z ro-
lą, jaką obecnie odgrywa kobieta na mocno zaburzonej scenie spo-
łecznej.  Płci  żeńskiej  przypisuje  się  odpowiedzialność.  Pomyśl: 
atrakcyjne, wykształcone kobiety zastanawiają się nad terapią, bo 
kochają za bardzo. Nigdy jednak nie słyszałem, żeby ktoś namawiał 
mężczyzn do leczenia, bo za mało kochają. W realnym świecie mą-
dre kobiety nie dokonują głupich wyborów, to one są wybierane, 
chociaż nie wysyłają żadnych dziwacznych, neurotycznych sygnałów. 
Podobają się mężczyznom, bo są ładne i inteligentne. Niestety, bar-
dzo często podobają się panom, którzy cierpią z powodu niemożno-
ś

ci zaangażowania się w trwały związek.

 

M

ęż

czyzna, który nie potrafi kocha

ć

, czyli kiedy on odchodzi, a 

ona dziwi si

ę

, dlaczego

 

Po wysłuchaniu olbrzymiej liczby relacji kobiet i mężczyzn na te-

mat  ich  wzajemnych  stosunków  doszedłem  do  przekonania,  że 
wszystkie związki z osobami, które przejawiają lęk przed zaangażo-
waniem się, charakteryzują się taką samą dynamiką, mają podobny 
przebieg i koniec. Mężczyźni należący do tej grupy prezentują typo-
we, łatwe do zidentyfikowania zachowania. Nazwałem je „zespołem 
paniki po usidleniu zdobyczy". Gość wkłada mnóstwo czasu i ener-
gii, aby zdobyć, rozkochać w sobie kobietę, a kiedy ona odpowiada 
miłością - gorączkowo szuka odwrotu. Czuje się jak w pułapce, boi 
się i zaczyna wpadać w panikę. Zanim kobieta zorientuje się, co się 
dzieje, on odchodzi. Ucieka ze związku, od niej, od miłości.

 

Tego typu związki przechodzą przez wyraźnie określone, charak-

terystyczne etapy, a w każdym z nich obserwujemy zachowania wła-
ś

ciwe  tylko  dla  niego.  Indywidualne  różnice dotyczą głównie czasu 

trwania poszczególnych faz. Zdarzają się mężczyźni, którzy przecho-
dzą przez wszystkie stadia syndromu „paniki po usidleniu zdoby-
czy" w ciągu jednej nocy, innym zajmuje to całe lata. Bywają pano-
wie, którzy znikają od razu po pierwszej udanej randce, w obawie 
ż

e kobieta może oczekiwać od nich małżeństwa. Dla wielu synoni-

mem trwałego związku jest seks. Mają wtedy wrażenie, że wzajem-
ne relacje zaczynają się zacieśniać, co automatycznie oznacza dla 
nich uwięzienie.

 

32

 

background image

Nie  muszę  nikogo  przekonywać,  że  taki  mężczyzna  może  kom-

letnie  zniszczyć  kobietę.  Jak  bardzo  czuje  się  ona  nieszczęśliwa, 
częściowo zależy od tego, co ich łączyło, zanim on uległ panice. Choć 
przypadki  znacznie  się  różnią,  mają  cechy  wspólne.  Po  pierwsze, 
partner bardzo rzadko jasno sygnalizuje swoje zamiary, a po drugie, 
kobieta nie spodziewa się, że zostanie porzucona. Partnerka z regu-
ły wyczuwa, że coś dzieje się z mężczyzną, ale nie domyśla się, co wy-
wołało nagłą potrzebę ucieczki.

 

Mężczyzna postanawia zakończyć znajomość, kiedy uzna, że zwią-

zek zbliża się do punktu, z którego nie będzie można już się wycofać. 
Ocenia sytuację na podstawie kilku czynników - swojego i partner-
ki zachowania oraz stopnia zaangażowania obojga w budowę stadła. 
Dla pary jest to moment przełomowy. Następuje zasadniczy zwrot 
w nastawieniu partnera do adorowanej kobiety. Mężczyzna czuje, że 
jeśli natychmiast nie wyplącze się z krępujących go więzów, zostanie 
w tym potrzasku na zawsze.

 

Zwykle wpada w panikę w jednym z czterech różnych stadiów 

rozwoju związku.

 

Okresy przełomowe w związku 

Przełom nr 1: Jedna randka, nie więcej

 

Każda  partnerka  została  kilka  razy  porzucona  na  tym  etapie. 

Zdarza się to wtedy, gdy mężczyzna z fobią przed związaniem się wy-
jątkowo dobrze czuje się po pierwszej randce i... postanawia więcej 
się nie odezwać.

 

Renee T. wspomina to tak:

 

Wiem, to brzmi jak szaleństwo. Mieliśmy tylko jedną prawdziwą 

randkę,  ale  była  naprawdę  wspaniała.  Cudowny  dzień  na  jachcie 
przyjaciela. Zacumowaliśmy blisko prywatnej plaży i poszliśmy się 
kąpać. Potem jedliśmy homary na molo. Nie wyobrażasz sobie na-
wet, jak intensywnie odczuwałam jego bliskość. Powiedział mi, że ni-
gdy wcześniej nie przeżył podobnych chwil wewnętrznego ukojenia. 
Wielokrotnie zwracał uwagę na moją urodę, podobałam się mu bar-
dzo. Nie zostaliśmy wtedy razem na noc, bo spieszyłam się do córki, 
ale  byłam  pewna,  że  zadzwoni  do  mnie  z  samego  rana,  by  podjąć 
nasz flirt dalej. Niestety, nie odezwał się już nigdy więcej. Przez dłu-
gi czas myślałam, że powiedziałam mu coś niewłaściwego, czym go 
zraziłam. To było kompletne wariactwo, ale zaczęłam analizować

 

background image

wszystkie słowa, które wyszły tego dnia z moich ust. Rozumiesz chy-
ba, jaka zagubiona się czułam. Przypomniałam sobie, że w jednym 
momencie powiedziałam coś o jego wzroście. Był bardzo wysoki, 
miał prawie sto dziewięćdziesiąt centymetrów. Myślałam, że to był 
komplement, ale teraz niczego już nie byłam pewna. Z całym przeko-
naniem szukałam winy w sobie. Może, zastanawiałam się, moja uwa-
ga wyrwała go ze stanu błogości, pobudziła samoświadomość i za to 
zaczął mnie nienawidzić. W żaden sposób nie mogłam uwierzyć, że 
ktoś może się tak zachowywać jak on.

 

Przełom nr 2: Podbój w stylu Don Juana

 

Jeśli mężczyzna wycofuje się po pierwszej nocy spędzonej z part-

nerką, oznacza to, że spanikował na przełomie nr 2. Zdarza się, że 
zdecyduje się jeszcze na kolejną noc, ale seks nie będzie już tak sa-
tysfakcjonujący jak poprzednio. Nie daj się zwieść pozorom, w isto-
cie  jego  zachowanie  niewiele  ma  wspólnego  z  postępowaniem  kla-
sycznego Don Juana.

 

Anne B. opisuje to następująco:

 

Pikanterii całej historii dodaje fakt, że facet był anglikańskim 

księdzem z Filadelfii. Ja mieszkałam w Nowym Jorku, ale mieliśmy 
wspólnych przyjaciół, łączyły nas też zamiłowania muzyczne. Jeśli to 
ma jakieś znaczenie, oboje byliśmy tego samego wyznania. Na urlop 
pojechaliśmy na festiwal muzyczny i z tej okazji przez dwa tygodnie 
byliśmy ze sobą w bliskim kontakcie. Nim minął pierwszy tydzień, 
zaczął mi mówić, jak bardzo dużo dla niego znaczę, wręcz wyznawał 
mi miłość. Muszę tu dodać, że stale opowiadał mi o tym, jak ogrom-
ną wagę przywiązuje do duchowych wartości, więzi między partnera-
mi i innych szczytnych idei. Skończyło się tym, że razem wróciliśmy 
do Nowego Jorku, a on zamiast od razu odjechać do Filadelfii, wylą-
dował u mnie. Zgodziłam się pójść z nim do łóżka, było fantastycz-
nie. Wyszedł następnego ranka, obiecując, że zadzwoni nazajutrz. 
Nie odezwał się przez dwa tygodnie, a kiedy wreszcie dał znać, wie-
działam, że nic z tego nie wyjdzie. W jego głosie wyczuwało się dziw-
ną rezerwę. Próbowałam nawiązać z nim kontakt, dzwoniłam bez 
powodzenia, napisałam parę pocztówek, a nawet, przyznaję ze wsty-
dem, wysłałam malutki prezent urodzinowy. Wszystko na marne, nie 
odezwał się, byłam zupełnie zrozpaczona. To przez to, że mieszkam 
w innym mieście, myślałam naiwnie. Spłodziłam kilka sążnistych li-
stów do niego, w których brałam na siebie odpowiedzialność za głów-
ne grzechy świata. Szczęśliwie przyjaciele wyperswadowali mi ich 
wysłanie. Jak to możliwe, że facet, który z wielką swadą rozprawiał 
o tym, co jest dobrem, a co złem, postąpił ze mną tak podle? Przez

 

34

 

background image

przynajmniej rok byłam przekonana, że czymś go zraziłam. Nadal od 
czasu do czasu o nim myślę.

 

Przełom nr 3: Prawie w domu

 

W tym miejscu panikuje większość mężczyzn. Panowie próbują 

pogłębiać i umacniać więzi, aż do zakończenia fazy wstępnej. Ucie-
kają, gdy nadchodzi pora na jednoznaczne deklaracje. Wycofują się 
ze strachu przed trwałym związaniem.

 

Wspomnienia Lori S.:

 

Mieszkaliśmy w różnych miastach. On w Bostonie, a ja w Nowym 

Jorku. Z tego powodu przez dwa lata widywaliśmy się tylko w week-
endy i wakacje. Nasze rachunki telefoniczne były horrendalne. On 
wielokrotnie ponawiał oświadczyny i prosił, żebyśmy zamieszkali ra-
zem. Po długim czasie przystałam na jego propozycję. Znalazłam no-
wą pracę, a on mieszkanie. Zaplanowaliśmy, że zamieszkamy razem 
w ciągu miesiąca lub dwóch. Po mniej więcej dwóch tygodniach od 
mojej  przeprowadzki  -  książki  miałam  jeszcze  w  pudłach  - zmienił 
się bardzo. Na początku stale odkładał termin wprowadzenia się do 
mnie. Potem przestał przychodzić w umówionym czasie, regularnie 
się spóźniał. Myślałam, że ma po prostu za dużo spraw na głowie. By-
liśmy ze sobą już dość długo, więc nie podejrzewałam, że kiedykol-
wiek będzie chciał ze mną zerwać. Jednego wieczoru, kiedy przygo-
towywałam na jego cześć specjalną, urodzinową kolację, zadzwonił, 
ż

e źle się czuje i nie przyjdzie. Zapytałam, czy mam spakować jedze-

nie i przyjść do niego. Odpowiedział, że nie. W słuchawce w tle sły-
szałam szum rozmów. Byłam tak strasznie przybita, że poszłam do je-
go mieszkania. Oczywiście, nie zastałam go tam. Telefonowałam 
w odstępach półgodzinnych przez całą noc. Bez rezultatu. Kiedy zła-
pałam go w pracy następnego dnia, przyznał się, że był z kimś innym. 
Zerwaliśmy od razu, ale potem zeszliśmy się ponownie. Przez jakiś 
miesiąc kłóciliśmy się i godziliśmy na przemian, aż w końcu stało się 
jasne, że nici z naszych planów. Było oczywiste, że widuje się z różny-
mi kobietami. Miałam tego dosyć. Musiałam poddać się psychotera-
pii, żeby o nim zapomnieć, i ostatecznie uwolniłam się od niego emo-
cjonalnie.

 

Przełom nr 4: Poranek nazajutrz

 

Na tym etapie związek ma już charakter formalny ze wszystkimi 

zewnętrznymi  cechami  świadczącymi  o  jego  trwałości.  Dlatego 
ucieczka mężczyzny w tym okresie dotyka kobietę najboleśniej.

 

35 

background image

Wspomnienia Carole R.:

 

Kiedy wyszłam za mąż za Boba, miałam nadzieję, że wreszcie bę-

dę szczęśliwa. To było moje drugie małżeństwo, dzieci z pierwszego 
zdążyły podrosnąć. Bob mówił, że mnie uwielbia, odnosił się do mnie 
wspaniale. Nie mógł doczekać się naszego ślubu, obiecywał, że wyna-
grodzi mi krzywdy, których w życiu doznałam. Prawdę mówiąc, zaczął 
zachowywać się cokolwiek dziwacznie na parę dni przed ceremonią. 
Na  przykład  miał  pretensję,  że  moja  starsza  córka  nie  uśmiechnęła 
się na jego powitanie. Niby drobiazg, ale przedtem nigdy nie uskar-
ż

ał się na mnie, dzieci czy moich przyjaciół. Zaraz po ślubie zaczął 

wynajdywać we mnie wady. Pod koniec pierwszego roku nie było we 
mnie już nic dobrego. Próbowałam się zmienić, ale to nie pomagało, 
po prostu nowe kolejne rzeczy zaczynały mu przeszkadzać. Nie było 
temu końca. Bobowi nie podobało się, jak chodzę, mówię, zmywam 
talerze. Na mój widok krzywił się wymownie. Potem zaczął chorować, 
przez całe cztery miesiące cierpiał na grypę. Miałam już podobne do-
ś

wiadczenia, więc domyśliłam się, że nie wytrzymuje wspólnego ży-

cia. Myślę, że głupio mu było wycofać się, zwłaszcza że tak natarczy-
wie  o  mnie  przedtem  zabiegał,  więc  chciał,  żebym  to  ja  zrobiła 
pierwszy krok. Kiedy zauważyłam, że rozgląda się za innymi kobie-
tami, założyłam sprawę o separację. Gdybym była nieco młodsza 
i mniej pewna siebie, załamałabym się po czymś takim kompletnie.

 

Ju

ż

 po wszystkim - wiedz, 

ż

e to nie była Twoja wina

 

Kobieta, która ma do czynienia z takim mężczyzną, także reagu-

je  w  sposób  dość  typowy.  Przeważnie  początkowo  jest  znacznie 
mniej zainteresowana partnerem niż on nią. Z czasem mężczyźnie 
udaje się zdobyć jej uczucia. Kiedy związek rozsypuje się, zupełnie 
nie rozumie, co się dzieje.

 

Wszystkie kobiety, z którymi na ten temat rozmawiałem, wyraża-

ły zaniepokojenie, że może to one zrobiły lub powiedziały coś, co wy-
prowadziło partnerów z równowagi. Jeśli udało im się doprowadzić 
do rozmowy o wzajemnych relacjach, oskarżały się o spowodowanie 
pośpiesznej ucieczki swoim gadaniem. Jeśli zaś nie miały okazji 
o tym rozmawiać, czuły się winne, że pozwoliły mężczyźnie ustano-
wić zasady, które z góry skazywały związek na niepowodzenie. I cho-
ciaż  na  poziomie  intelektualnym  wiedziały,  że  to  nie  z  ich  winy 
wszystko się rozleciało, emocjonalnie nie były w stanie tego faktu 
zaakceptować. Uparcie szukały jakiegoś racjonalnego wytłumacze-
nia, zastanawiały się, czy przypadkiem czegoś nie zrobiły lub - prze-
ciwnie - zrobiły, co spowodowało ucieczkę partnerów.

 

36

 

background image

W  większości  przypadków  w  opisywanych  związkach  nie  można 

dopatrzyć się żadnych wad. Problem polega właśnie na tym, że męż-
czyźni „dają tyły", gdy relacje między partnerami układają się za 
dobrze. Jak widzisz, tym, co nie wypaliło, jest sam mężczyzna. On po 
prostu nie potrafi trwale zaangażować się w związek i gdy tylko do-
strzeże, że zbliża się niebezpiecznie do miejsca, z którego nie ma już 
odwrotu (to, co uważa na ten temat, może mieć niewiele lub w ogó-
le nic wspólnego z rzeczywistością), natychmiast wykonuje zwrot 
o 180 stopni, kończy podbój i zaczyna uciekać, a czasami po prostu 
znika bez śladu.

 

To, co si

ę

 zdarzyło, nie jest win

ą

 kobiety, 

ale staje si

ę

 jej problemem

 

W idealnym świecie kobieta mogłaby zachowywać się nadal tak 

samo jak większość pań zachowuje się obecnie. To znaczy być ciepłą, 
miłą, atrakcyjną, mądrą, obytą i rozumiejącą, a mężczyźni garnęliby 
się do niej. Przykro mi, ale tak nie jest. Wspaniałe kobiety nie mają 
wspaniałych  relacji  ze  wspaniałymi  mężczyznami.  Potrząsają więc 
głowami i myślą, co by tu zrobić, żeby być lepszą - idealnie zrówno-
ważoną  psychicznie,  idealnie  kochającą,  idealnie  wspaniałomyślną, 
mówiąc krótko - doskonałą. Nie wydaje mi się, żeby to mogło pomóc. 
Po prostu ci mężczyźni panicznie boją się zaangażować, a kiedy pa-
trzą na Ciebie, widzą, że jesteś wymarzoną kandydatką na żonę. To 
ich przeraża, bo absolutnie nie chcą się wiązać, i uciekają. Chociaż 
więc niczemu nie jesteś winna, na Ciebie spada wielki problem.

 

Szczęśliwie  sytuacja  nie  jest  całkiem  beznadziejna.  Mężczyźni 

różnią się między sobą poziomem lęku. Jeśli więc Twój obecny part-
ner przejawia strach przed trwałym zaangażowaniem się lub boisz 
się, że w przyszłości takiego spotkasz, możesz zrobić bardzo dużo, że-
by zabezpieczyć się przed przykrymi konsekwencjami wynikającymi 
z tego faktu. Przede wszystkim jednak musisz zrozumieć naturę pro-
blemu  i  wiedzieć,  jak  rozpoznać  mężczyznę  z  fobią  przed  trwałym 
związaniem się. Powinnaś również zdawać sobie sprawę, które z Two-
ich zachowań mogą prowadzić do zaostrzenia problemu.

 

Dasz sobie radę z mężczyzną z obsesyjnym lękiem przed zaanga-

ż

owaniem się w trwały związek, jeśli będziesz umiała:

 

 • rozpoznać mężczyznę, który nie potrafi kochać, określić stopień 

nasilenia tego problemu;

 

37

 

background image

•  stwierdzić, jakie są szanse, że kiedykolwiek się zmieni; 
•  określić, na ile zależy Ci na nim; 
•  znieczulić, rozładować lęki partnera, zanim zdominują jego za 

chowanie; 

•  nie obarczać się odpowiedzialnością i winą za niegodziwe mę 

skie zachowanie; 

•  dokonać takich zmian w swojej postawie, w których następ 

stwie wystąpią pożądane zmiany w zachowaniu partnera; 

•  powstrzymać go przed kolejną ucieczką. 

W następnych rozdziałach książki wytłumaczę Ci, jak sobie ra-

dzić z mężczyzną z obsesyjnym lękiem przed trwałym zaangażowa-
niem się w związek.

 

background image

Rozdział 2

 

Czy mężczyzna, którego kochasz, boi 

się pokochać ciebie?

 

Rozpoznawanie m

ęż

czyzny, który boi si

ę

 trwałych zwi

ą

zków - 

wyra

ź

ne prawidłowo

ś

ci w chaosie

 

Łatwo rozpoznać mężczyznę, który cierpi na obsesyjny lęk przed 

trwałym zaangażowaniem się w związek, jeśli się wie, na co zwracać 
uwagę. Szarpany przez dwie przeciwstawne siły - potrzebę miłości 
i strach przed uczuciem - jest niezdolny do maskowania rozdzierają-
cego go konfliktu. Jest rzeczą charakterystyczną, że w tym targanym 
sprzecznościami męskim zachowaniu bez trudu można dostrzec pew-
ne wzorce. Kiedy mężczyzna z fobią przed związaniem się spotyka 
kobietę,  która  mu  się  podoba,  rozpoczyna  bardzo  intensywny  pod-
bój[. To skłania partnerkę do myślenia, że w danym związku odgrywa 
rolę dominującą. W początkowej fazie znajomości ma poczucie peł-
nego bezpieczeństwa i, niestety, często ignoruje pierwsze zwiastu-
ny  z  wolna  narastających  problemów.  Później,  gdy  już  sama  jest 
uczuciowo zaangażowana, usprawiedliwia lub racjonalizuje oczywi-
ste  symptomy  lęku  przed  trwałym  związaniem  się  u  partnera. 
Zwłaszcza że zachowania ukochanego są bardzo dziwaczne i zupeł-
nie różne od prezentowanych poprzednicy

 

Typowy  mężczyzna  z  fobią  przed  trwałym  zaangażowaniem  się 

nie tylko ma kłopoty z samym sobą, ale także stanowi zagadkę dla 
innych. Kobieta, która ma z nim kontakty, często odnosi wrażenie, 
ż

e w jednym ciele mieszkają dwie różne osoby. I tak jest rzeczywi-

ś

cie. Taki mężczyzna zmaga się z wieloma demonami. Z jednej stro-

ny  bardzo  głęboko  pragnie  związać  się  z  kobietą,  a  z  drugiej  od-
czuwa przemożną chęć ucieczki, gdy tylko związek nabiera cech

 

39

 

background image

trwałości. Dopóki nie jesteś z nim uczuciowo związana, jest to tylko 
jego problem, potem - niestety - dotyka i Ciebie.

 

Musisz mi wierzyć, że bez względu na stopień nasilenia problemu 

u partnera konflikt, który go męczy, nie jest pozorowany. On może 
próbować go ukryć, racjonalizować lub wyjaśniać w przekonujący 
sposób, ale ponad wszelką wątpliwość nie jest w stanie nad nim pa-
nować. W rezultacie wewnętrzne skonfliktowane siły popychają męż-
czyznę do określonych, specyficznych zachowań. Od Ciebie zależy, 
czy będziesz umiała je dostrzec. Niniejszy rozdział książki ma Ci 
w tym pomóc.

 

Na nieszczęście płeć piękna również reaguje w łatwy do przewi-

dzenia sposób. Kobieta związana z mężczyzną z fobią przed trwałym 
zaangażowaniem się ma trudności ze zrozumieniem, co właściwie 
między nimi się dzieje. Początkowe romantyczne podejście partne-
ra wzbudza u partnerki cudowne, sielankowe marzenia. Jeśli nale-
ż

ysz do kobiet, którym ten mechanizm nie jest obcy, spróbuj na 

chwilę  oderwać  się  od  swoich  osobistych  doświadczeń,  przykrych 
wspomnień, frustracji oraz gniewu i spójrz na siebie z perspektywy 
trzeciej osoby.

 

Rozmawiałem  z  wieloma  kobietami  podobnymi  do  Ciebie. 

Uwierz mi, ja wiem, że nie jesteście głupie ani naiwne. Kobiety, 
z którymi rozmawiałem, były mądre, spostrzegawcze, inteligentne 
i wrażliwe. A jednak - co mnie kompletnie zaskoczyło - pozwoliły 
sobą manipulować. Były w rękach mężczyzn, którzy nie potrafili ich 
kochać. Widać to dokładnie dopiero, gdy się patrzy na sytuację 
z pewnego dystansu. Wtedy zachowanie mężczyzn staje się przejrzy-
ste, nie ma wątpliwości co do intencji, uwidacznia się cała niegodzi-
wość. Trudno zachować zdrowy osąd, gdy ukochany wyznaje, jak bar-
dzo  Cię  kocha,  pragnie  i  potrzebuje.  Instynktownie  chcesz  mu 
wierzyć,  nawet  jeśli  jesteś  nastawiona  do  jego  słów  sceptycznie. 
Chociaż więc odnosisz się do niego z rezerwą, masz różne wątpliwo-
ś

ci, pozwalasz się przekonać i dajesz szansę miłości. I w tym momen-

cie rozpoczynają się Twoje kłopoty, ale nie możesz się za to winić. 
Jakkolwiek i Ty reagujesz schematycznie, pamiętaj, że to on jest 
winny. Ty po prostu zachowałaś się zgodnie ze społecznym oczekiwa-
niem. Dałaś się porwać królewiczowi z bajki.

 

Nasuwa  się  więc  pytanie,  jak  postąpić  w  tego  typu  sytuacji. 

Przede wszystkim - i o tym właśnie jest ten rozdział - w porę rozpo-
znać charakterystyczne zachowania partnera.

 

40

 

background image

Sygnały ostrzegawcze o fobii przed zwi

ą

zaniem si

ę

Ujawnianie si

ę

 „zespołu paniki po usidleniu zdobyczy"

 

Przedstawię  teraz  relacje  kilku  kobiet,  które  najpierw  były  in-

tensywnie adorowane i zdobywane, a następnie szybko porzucone. 
Każda z nich czuje się bardzo nieszczęśliwa i odrzucona, nie ma ro-
zeznania  w  sytuacji.  Ich  wyznania  świetnie  obrazują  zachowanie 
mężczyzn z fobią przed związaniem się. Pokazują, w jaki sposób oba-
wy i lęki sterują życiem tych panów.

 

PRZYKŁAD 1: Kiedy on jest ze mną, wszystko wygląda fantastycz-

nie. Niestety, często gdzieś znika. Bywa, że go nie słyszę ani nie wi-
dzę całymi tygodniami.

 

PRZYKŁAD 2: Zmienił się w kilka godzin po zaręczynach. Stał się 

humorzasty, zamknięty w sobie, stale szuka zaczepki. Myślałam, że 
będziemy szczęśliwi, nie rozumiem, o co mu chodzi.

 

PRZYKŁAD 3: Nie uwierzysz, jak bardzo zażyłe są nasze stosunki, 

gdy  jesteśmy  sami  w  domu.  Przy  innych  zachowuje  się tak, jakby-
ś

my się w ogóle nie znali. Nawet gdy idziemy ulicą, zawsze idzie in-

nym krokiem niż ja, wolniej lub szybciej, nie poruszamy się w rów-
nym tempie.

 

PRZYKŁAD 4: Mówił, że jest bardzo samotny, zachowywał się tak, 

jakbym była dla niego najważniejszą rzeczą na świecie. Kiedy zaczę-
łam z nim chodzić, spotykał się tylko ze mną, ale po dwóch miesią-
cach zauważyłam, że umawia się na randki także z innymi kobieta-
mi.  Wiem,  że  mnie  kocha,  ale  ta  sytuacja  doprowadza  mnie  do 
szaleństwa.

 

PRZYKŁAD 5: Raz zauważył mnie, kiedy wychodziłam z biura, i po-

stanowił przychodzić o tej samej porze codziennie, żeby mnie zoba-
czyć.  Zachowywał  się  wspaniale,  byłam  nim  oczarowana.  Z  okazji 
zdania egzaminu adwokackiego i urodzin, obie uroczystości zbiegły 
się w czasie, wyprawiłam mu z przyjaciółmi przyjęcie-niespodziankę. 
Znaliśmy się już wtedy około pół roku. Wyobraź sobie, że w dwa dni 
po tej imprezie powiedział, że nie może się już ze mną spotykać. Tak 
po prostu, bez żadnego wyjaśnienia.

 

PRZYKŁAD 6: Poznaliśmy się w pracy, robił dosłownie wszystko, 

ż

eby tylko zwrócić moją uwagę. Po pewnym czasie umówiłam się 

z nim. Był bardzo rozmowny, wręcz gadatliwy. Z płaczem opowiedział 
mi o swojej byłej żonie, dzieciach, rozwodzie. Mówił, jak bardzo cier-
pi z powodu rozpadu rodziny. Około czwartej nad ranem wylądowa-
liśmy u mnie. Było mi bardzo dobrze i nie broniłam się, kiedy zapro-
wadził  mnie  do  łóżka.  Wydawało  mi  się  to  całkiem  naturalne. 
Przecież oboje się pragnęliśmy, chcieliśmy być razem. Odmawianie

 

41

 

background image

byłoby głupie i dziecinne, zachowałam się szczerze i spontanicznie. 
Od tamtej pory prawie nie zauważa mnie w pracy, okazuje złość, kie-
dy zmuszony jest odezwać się do mnie. Nie mogę się pogodzić z tym, 
ż

e mnie odepchnął tylko dlatego, że z nim spałam.

 

PRZYKŁAD 7: Wszystko zaczęło się w noc przed naszym ślubem. 

Robił mi wyrzuty, że przygotowałam sobie nieodpowiednią do moje-
go średniego już wieku suknię ślubną. Byłam zaszokowana jego bru-
talnością. Do tego momentu zachowywał się w stosunku do mnie bez 
zarzutu,  więc  ten  pierwszy  wybuch  potraktowałam  jako  objaw  tre-
my  przed  uroczystościami  weselnymi.  Od  roku  jesteśmy  małżeń-
stwem. Cokolwiek zrobię lub powiem, spotyka się z jego dezaproba-
tą.  Myślałam  już  o  rozwodzie,  ale  kiedy  tylko  o  tym  napomknę, 
płacze i obiecuje, że się zmieni.

 

Jego recepta na miło

ść

,

 

czyli jak unika

ć

 zwi

ą

zania si

ę

 na zawsze

 

Kobieta, którą zainteresuje się mężczyzna z fobią przed trwałym 

związaniem się, szybko odkryje, jak radykalnie zmieni się zachowa-
nie partnera, gdy tylko ich związek nabierze cech trwałego stadła.

 

Typowy, klasyczny związek z mężczyzną przejawiającym obsesyj-

ny lęk przed trwałym związaniem się przechodzi przez cztery, wyraź-
nie wyróżniające się etapy:

 

 • początek, w którym on całkowicie pochłonięty jest podbojem 

wybranki;

 

•  etap środkowy, w którym on już wie, że zdobył kobietę, i fakt 

ten budzi jego niepokój; 

•  etap końcowy, kiedy ona go pragnie, a on wystraszony ucieka; 
•  gorzki koniec, kiedy jest już po wszystkim, a ona nie rozumie, 

    dlaczego się nie udało.

 

Pocz

ą

tek, czyli wolny od l

ę

ków podbój

 

Ten etap ma wyraźnie wyróżniony początek i koniec, stanowi 

zamkniętą całość. Kobieta, a więc wyobraź sobie, że Ty, wpadła mu 
w oko. On robi wszystko, żebyś tylko zwróciła na niego uwagę. Wy-
trwale dąży do celu, pokonuje kolejne przeszkody. Okres ten trwa 
aż do czasu, kiedy mężczyzna upewni się, że Cię zdobył. W typowych 
przypadkach etap ten przebiega następująco:

 

42

 

background image

1. On idzie na całość i prawdopodobnie bardziej zainteresowany 

jest Tobą niż Ty nim. 

2. W bardzo krótkim czasie daje Ci do zrozumienia, że jesteś dla 

niego kimś absolutnie wyjątkowym, osobą bez żadnych „ale", posta 
nawia Cię zdobyć. 

3. Jest mężczyzną po przejściach, ale potrafi Cię przekonać, że 

z Tobą będzie zupełnie inaczej. 

4. Stara się, jak może, zrobić na Tobie wrażenie. Jeśli ma pienią 

dze, wydaje je ostentacyjnie. Jeśli jest w czymś dobry, pokazuje to 
w pełni. Jeśli jest nadwrażliwy lub nad wyraz uczuciowy, ujawnia te 

cechy.

 

5. Sprawia wrażenie osoby słabej i zachowuje się tak, jakby bar 

dziej potrzebował Waszego związku, niż Ty go potrzebujesz. 

6. Słowami lub gestami pokazuje, że zależy mu nie na przelotnym 

romansie, lecz na znaczącym, monogamicznym związku. 

7. Chętnie dostosowuje się do Ciebie, gotowy jest dla Ciebie po 

ś

więcać się, zmieniać swoje życiowe plany, znosić różnorodne niedo 

godności. 

8. Stale do Ciebie telefonuje, często tylko z pozdrowieniami lub 

ż

eby usłyszeć Twój głos. 

9. Otwarcie inicjuje rozmowy na temat wspólnej przyszłości, pla 

nuje rzeczy, które będziecie razem robić, a nawet w odniesieniu do 
przyszłości używa formy „my", kiedy ma na myśli Was dwoje. 

 

10. Zachowuje się tak, jakbyś miała bezwzględne pierwszeństwo 

w jego życiu. 

11. Wykazuje zainteresowanie problemami kobiet, strofuje in 

nych mężczyzn, którzy arogancko, bez szacunku odnoszą się do 
przedstawicielek płci pięknej. 

12. Robi wszystko, co w jego mocy, żeby Cię przekonać, że można 

mu ufać, i ostatecznie dopina swego. 

13. Skutecznie nakłania Cię do zaangażowania się emocjonalnie 

lub seksualnie w związek. 

Etap 

ś

rodkowy - pierwsze objawy paniki

 

Etap środkowy zazwyczaj rozpoczyna się wtedy, gdy następuje 

zdecydowana zmiana układu sił w związku. Odkąd jesteś „jego", męż-
czyzna ma poczucie, że oczekuje się od niego określonych form praw-

 

43

 

background image

dziwego  zaangażowania  się  w  związek.  W  tym  momencie  po  raz 
pierwszy musi zmierzyć się ze swoim problemem, czyli obsesyjnym 
lękiem  przed  trwałym  związaniem  się.  Charakterystyczne  dla  tego 
etapu są przeżywane przez mężczyznę konflikty wewnętrzne i wątpli-
wości. Chociaż otrzymał od Ciebie to, o czym mówił i czego pragnął, 
nie czuje się szczęśliwy, a wręcz odwrotnie, ma poczucie ambiwalen-
cji emocjonalnej, czuje się pod silną presją. W Twojej obecności za-
czyna odczuwać pierwsze rozterki i niepokój o dalszy kształt związ-
ku. Zaczyna racjonalizować swoje lęki i doszukiwać się w Tobie wad, 
ponieważ nie ma pełnego wglądu w siebie. W niektórych przypad-
kach panika u mężczyzny występuje z olbrzymią siłą, wtedy ten etap 
trwa bardzo krótko i szybko przechodzi w etap końcowy. W innych 
ciągnie  się  w  nieskończoność  i  nieudany  związek  trwa  latami, 
[typowe męskie zachowania na tym etapie:

 

1. Wycofuje się, jakby czegoś się bał. Rzadziej się umawia, okazu 

je Ci mniej troski. 

2. Jego intencje przestają być jasne. W tym, co mówi i jak się za 

chowuje, jest wiele sprzeczności. 

3. Wyraźnie daje do zrozumienia, że pewne ważne sfery życia, ta 

kie jak przyjaciele, rodzina czy praca są strefami prywatnymi, i wy 
łącza Cię ze współuczestnictwa - czasem w jednej z nich, czasem we 
wszystkich. Często podaje wiarygodne powody usprawiedliwiające 
takie postępowanie. 

4. Jest przeczulony na punkcie rodzinnych i przyjacielskich uro 

czystości, unika spędzania czasu z ludźmi bliskimi Tobie. Zachowu 
je się tak, jakby się bał, że ktoś z nich może znać całą mało pochleb 
ną prawdę o nim. 

5. Daje Ci odczuć, że nie jesteś już tak ważna dla niego, i ma ku 

temu milion powodów. 

6. Zmienia się jego wzór zachowania seksualnego. Delikatnie, 

w bardzo wyrafinowany sposób, może sprowadzić Cię do pozycji 
agresora. 

7. Ustala własne zasady regulujące czas i miejsce waszych spo 

tkań. Sprawia wrażenie, jakby zawsze miał na głowie inne, ważniej 
sze sprawy niż spotkanie z Tobą, co oczywiście w naturalny sposób 
zakłóca rozwój związku. 

8. Czuje się dotknięty, jeśli go o coś prosisz. Uważa, że za wiele od 

niego wymagasz, że masz wygórowane oczekiwania. Nie potrafi jed 
nak jasno sprecyzować, o co mu chodzi. 

44

 

background image

9. Wygląda, jakby nie słyszał, co do niego mówisz, zwraca coraz 

mniejszą uwagę na Twoje potrzeby.

 

10. Docenia Twoją lojalność, poświęcenie, inteligencję. Chwali 

Twoją kuchnię, dostrzega w Tobie doskonały materiał na żonę, ale jed 
nocześnie wyraźnie widać, że nie czuje się w Waszym związku dobrze. 

11. Zaczyna wyszukiwać trudności w spotykaniu się z Tobą. Na 

rzeka, że nie może znaleźć miejsca do parkowania blisko Twojego 
domu albo że ma trudności z zasypianiem w Twoim łóżku; skarży się, 
ż

e mieszkasz za daleko, że jest uczulony na Twojego kota. 

12. Wynajduje w Tobie wady i szuka powodów, dla których Wasz 

związek nie może być udany. Może Cię ranić poprzez wytykanie Ci 
różnych spraw, na które nie masz wpływu, np.: Nie jestem pewien, czy 
moi rodzice kiedykolwiek zaakceptuj
ąże jesteś IrlandkąW miejsce Ir- 
landki może wstawić inne określenia odpowiednie do sytuacji, ta 
kie jak: Włoszka, czarna, biała, Żydówka, łagodna, złośliwa jak osa, 
za niska, za wysoka, rozwiedziona, za stara, za młoda, za bogata, za 
biedna, za pospolita i tym podobne. Czasem mężczyzna przyjmuje 
inną taktykę. Skrzętnie układa listę Twoich „wad", by wykrzyczeć 
je wszystkie, kiedy zdecyduje się ostatecznie z Tobą zerwać. Nawia 
sem mówiąc, te Twoje niby-wady rzadko odnoszą się do jakichś kon 
kretnych czynów, a przeważnie do Twoich stałych cech, o których 
wiedział od początku Waszej znajomości. 

13. Czasami może w zawoalowany sposób dawać Ci do zrozumie 

nia, że interesuje się inną kobietą bądź że się z nią spotyka (często 
jest to ktoś z jego przeszłości). 

14. Jeśli widuje się z inną kobietą, wypiera się tego lub bagateli 

zuje problem i nadal zapewnia, że jesteś najważniejszą osobą w je 
go życiu. 

15. Wyraźnie rzuca się w oczy jego głęboki niepokój wewnętrzny. 

Kiedy zagrozisz zerwaniem, będzie obiecywał poprawę, może nawet 
przy tym płakać. 

16. Bez względu na to, co obiecuje, nic się nie zmienia. Nigdy nie 

pozwoli na dalsze zacieśnianie więzów między Wami ani na żadne  
rozmowy na ten temat. 

 

Koniec - ucieczka w popłochu

 

„Ucieczka w popłochu", ten zwrot chyba najlepiej charakteryzu-

je  zachowanie  mężczyzny  na  tym  etapie  Waszego  związku. 
Mężczy-

 

45

 

background image

zna, którego znałaś, zniknął bez śladu. Twój Romeo zmienił się nie 
do poznania; zbliżył się do Ciebie ponad miarę i teraz uświadomił 
to sobie. Targają nim przeciwstawne, sprzeczne emocje, ale dominu-
jącym odruchem jest chęć ucieczki. W niektórych przypadkach, gdy 
wystartowaliście ostro, etap ten może zostać osiągnięty już w ciągu 
kilku godzin. Zdarzają się jednak mężczyźni, którzy wolą, żeby ko-
bieta  wzięła  na  siebie  odpowiedzialność  za  zerwanie.  Utrzymują 
wtedy związek w stanie zawieszenia aż do czasu, kiedy Ty wystąpisz 
z inicjatywą skończenia znajomości. Typowy przebieg tego etapu:

 

1. Postawa mężczyzny w stosunku do Ciebie radykalnie się zmie 

niła. Partner wyraźnie sygnalizuje, że wycofuje się z układu. 

2. Spędza z Tobą mniej czasu i nie czuje potrzeby, żeby się z tego 

powodu usprawiedliwiać. 

3. Domaga się większej elastyczności w Waszych stosunkach, wię 

cej przestrzeni dla siebie. 

4. Odwołuje randki i zmienia plany. 
5. Przeważnie jest w złym humorze, ale nadal obwinia kogoś lub 

coś za ten stan rzeczy. Czasami rzuca jakby na marginesie: To nie Ty! 

6. Nadal wprawiają Cię w zakłopotanie jego wewnętrznie sprzecz 

ne komunikaty. W jednej minucie cierpko Cię odrzuca, a w następ 
nej okazuje sentymentalną miłość lub pełną akceptację. 

7. Wycofuje się z pożycia seksualnego. Wykręca się pracą, zmę 

czeniem albo chorobą. Sugeruje, że jeśli jesteś wyrozumiała, zrozu 
miesz to na pewno. 

8. Nie podejmie żadnego kroku, żeby poprawić Wasze stosunki. 

Nie będzie chciał nawet o tym rozmawiać. 

Gorzki koniec - wielka ucieczka

 

Na tym etapie mężczyzna z fobią przed trwałym związaniem się 

próbuje negocjować rozstanie, chociaż rzadko wie, jak się do tego 
zabrać. Jeżeli tylko będzie to możliwe, oskarży o rozpad związku ko-
bietę,  a  przynajmniej  zrzuci  na  nią  całą  odpowiedzialność.  Może 
okresowo prezentować objawy niezdecydowania. Dlaczego? A to dla-
tego, że zamysł opuszczenia partnerki wyzwala niepokój, który z ko-
lei raz jeszcze rozbudza w stosunku do niej uczucia. Jego zagubie-
nie i niezdolność do rozumienia własnych przeżyć często prowadzą 
do dziwacznych zachowań i skłaniają kobietę do myślenia, że part-

 

46

 

background image

ner  przechodzi  załamanie  nerwowe.  Ostatecznie  mężczyzna  kończy 
znajomość. W tym celu stosuje jeden z poniższych wariantów lub 
wybiera  sposób  mieszany,  to  znaczy  tworzy  model  postępowania 
oparty na wszystkich trzech możliwych metodach.

 

1. Prowokuje Cię do zerwania, wszczynając potężną awanturę lub 

zachowując się w szczególnie skandaliczny sposób.

 

2. Kompletnie wycofuje się (czasem wręcz wyprowadza się), co 

powoduje naturalną śmierć związku. 

3. Przestaje się z Tobą widywać, nie odpowiada na Twoje telefo 

ny i całkowicie znika z Twojego życia w sposób nie tylko dziwaczny, 
ale i destrukcyjny. 

Ponowne wej

ś

cie na scen

ę

, czyli powrót partnera

 

Często  mężczyźnie  z  obsesyjnym  lękiem  przed  związaniem  się 

ulgę przynosi oddalenie. Wraz z definitywnym zerwaniem znika źró-
dło lęku, a wtedy w bezpiecznym, nie zagrażającym środowisku po-
nownie mogą się uzewnętrznić uczucia, które żywi do Ciebie. Wy-
zwolony z pułapki, z panicznego strachu zaczyna za Tobą tęsknić 
i niejednokrotnie znowu pojawia się na horyzoncie. Historia powta-
rza się od początku do końca z tą jednak różnicą, że teraz wszystko 
odbywa się znacznie szybciej niż poprzednio.

 

background image

Rozdział 3

 

Dlaczego on nie 

potrafi kochać

 

Czego on si

ę

 boi?

 

Russ, lat 33, bankier inwestycyjny, stan wolny.

 

Russ,  mierzący  prawie  sto  dziewięćdziesiąt  centymetrów  wzro-

stu, swoim wyglądem bardziej przypomina zawodowego atletę niż 
bankiera. Mając trzydzieści dwa lata i posiadając kwalifikacje do 
zarządzania biznesem (Master of Business Administration - MBA) 
wyciąga rocznie dobrze powyżej stu tysięcy dolarów. Mógłby zara-
biać znacznie więcej, gdyby nie to, że nie lubi być dłużej w jednym 
miejscu i średnio raz w roku zmienia pracę. Z tego powodu prawie 
każdego roku przez jakiś czas jest bezrobotny. Russ pochodzi z du-
ż

ej, blisko z sobą związanej rodziny. Jego rodzice, dwie starsze sio-

stry i młodszy brat żyją w udanych związkach małżeńskich. Nato-
miast on sam, chociaż kupił sobie dwa domy - letni blisko plaży 
i narciarski w górach - nadal mieszka z rodzicami. Tłumaczy, że żyje 
po  swojemu,  a  pozostawanie  w  domu  rodziców  jest  zarówno  wy-
godne, jak i ekonomiczne. Russ tylko kilka razy był z kimś dłużej 
niż kilka miesięcy. Kobiety już po pięciu czy sześciu randkach za-
czynają traktować znajomość poważnie, na co on zupełnie nie ma 
ochoty. Kiedy tak się zdarza, wycofuje się od razu. Nie umawia się 
więcej, nie odpowiada na telefony. W biurze prosi sekretarkę, żeby 
informowała, że go nie ma.

 

Russ przypomina sobie, że przynajmniej pół tuzina atrakcyjnych 

kobiet miał na jedną lub dwie noce. Podrywał je, spał z nimi, a po-
tem więcej się nie odzywał. W życiu prywatnym nienawidzi formal-
nego planowania z wyprzedzeniem, choć w kontaktach zawodowych 
nie ma problemu z aranżowaniem spotkań na wiele tygodni na-

 

48

 

background image

przód. Russ całkowicie oddziela pracę od sfery osobistej. Mówi, że 
łatwo podejmuje decyzje zawodowe, ale zaangażowanie się w trwa-
ły związek z kobietą uważa za prawie niemożliwe. Przeraża go sama 
idea związku na zawsze. O małżeństwie mógłby myśleć tylko pod wa-
runkiem, że byłoby to zobowiązanie tymczasowe. Do dzieci podcho-
dzi inaczej, nie rozpatruje ich w kategoriach na wieczność, lecz cza-
sowych,  bo przecież pozostają razem z rodzicami w silnym związku 
psychicznym najwyżej czternaście, piętnaście lat.

 

W zeszłym roku Russ był związany z koleżanką z pracy o imieniu 

Susan. Prawdopodobnie była to miłość jego życia, niestety, prze-
trwała tylko rok. Jest święcie przekonany, że to ona z nim zerwała. 
Ich znajomość zaczęła się tak jak inne romanse Russa.

 

Zawsze działam zdecydowanie, także w relacjach z kobietami. 

Z Susan wystartowałem ostro. Pierwszego wieczoru, kiedy razem wy-
szliśmy, zachwycała się sukienką na wystawie sklepowej. Kupiłem 
ją rano i poleciłem dostarczyć jej do biura. Pomyślałem, że to będzie 
wyglądało bardzo romantycznie. I osiągnąłem swoje, zamieszkaliśmy 
razem u niej już po trzech czy czterech tygodniach.

 

Chociaż Russ wprowadził się do Susan, nigdy nie uważał, że ten 

fakt  do  czegokolwiek  go  zobowiązuje.  Co  więcej, usprawiedliwiał 
swoje postępowanie na wiele sposobów.

 

Mieszkanie razem jest po prostu wygodne i nie świadczy o trwa-

łym zaangażowaniu żadnej ze stron. Wręcz odwrotnie, wskazuje wy-
raźnie, że nie jesteś pewien, czy się żenić. Poza tym oboje mieliśmy 
bardzo mało czasu, a mieszkając razem oszczędziliśmy na podróżo-
waniu do siebie. Gdybym musiał jeździć w tę i z powrotem, nie wi-
dywałbym jej często. Od początku postawiłem sprawę jasno - każde 
z nas może spotykać się z innymi ludźmi.

 

Russ mówi, że wszystko było w porządku przez pierwszych kilka 

miesięcy, powszechnie uważano ich za świetną parę. Znajomi zakła-
dali, że się pobiorą.

 

Susan robiła wszystko, żeby mnie zadowolić. Stale była dla mnie. 

Wystarczyło, żebym powiedział, że czegoś chcę lub gdzieś chcę iść, 
a ona natychmiast była gotowa. Z początku taka sytuacja mi odpo-
wiadała, ale po pewnym czasie zacząłem się dusić. Wiem, historia się 
powtarza. Łatwo jest znaleźć, jeśli dobrze się szuka, wady w kimś i ja 
zacząłem znajdować je w niej. Wściekałem się, że Susan stara się

 

49

 

4. Mężczyźni...

 

background image

zmienić nasze zasady, że próbuje naszym stosunkom nadać zbyt po-
ważny charakter. W stanach zdenerwowania zacząłem odczuwać ko-
łatanie  serca.  Pamiętam,  jak  fatalnie  się  czułem,  kiedy  wbrew  woli 
musiałem pójść z nią do jej rodziny. Absolutnie nie chciałem tam zo-
stać, a byliśmy zaproszeni na uroczysty obiad rodzinny. Chciałem wy-
dostać się za wszelką cenę. Myślałem: co na litość boską ja tu robię, 
to zbyt poważne dla mnie. Z ogólnego napięcia miałem wtedy palpi-
tację serca.

 

Russ  przyznaje,  że  kilka  różnych  czynników  przyczyniło  się  do 

zerwania.

 

Raz w kwiaciarni, gdzie kupowałem kwiaty dla Susan, spotkałem 

sympatyczną kobietę i zaprosiłem ją do domu. Myślałem, że będzie-
my sami, a tymczasem Susan niespodziewanie wróciła i zastała nas 
razem.

 

Spytałem Russa, dlaczego nie zabrał nieznajomej do swojego do-

mu na plaży, co pochłonęłoby mu tylko dwie godziny, lub do hotelu. 
Tłumaczył, że nie znał jej na tyle dobrze, żeby aż tak się wysilać. 
A przecież musiała być dużo warta, jeśli zdecydował się zaryzyko-
wać utratę Susan. Ona oczywiście bardzo to przeżyła, ale Russowi 
udało się ją przekonać, że ta obca kobieta nic dla niego nie znaczy. 
Obiecał, że już nigdy się to nie powtórzy. Russ i Susan stanowili pa-
rę jeszcze przez kolejne dwa miesiące, ale od tego wydarzenia było 
już jasne, że nie układa się dobrze między nimi.

 

Podejrzewam,  że  bałem  się  zadeklarować  Susan  na  poważnie. 

Pewnie dlatego im dłużej byliśmy razem, tym bardziej lekceważąco 
ją  traktowałem.  Byłem prawdziwym skurczybykiem. Nie wracałem 
do domu, zrzucałem na nią moje zawodowe niepokoje, spotykałem 
się z innymi kobietami, nie okazywałem jej uczuć, przestałem z nią 
rozmawiać. Ona była atrakcyjna i inteligentna. Była wszystkim, cze-
go można pragnąć, a mnie ciągle było mało. Wreszcie jednego dnia 
Susan zagroziła mi, że odejdzie do kogoś innego. Powiedziała, że spo-
tkała mężczyznę, który chce być z nią i ma dla niej czas, otoczy ją 
szacunkiem. Nie mam zwyczaju ulegać groźbom i nie uległem, cho-
ciaż tym razem czułem się winny. Tak naprawdę Susan chciała, że-
bym nie pozwolił jej widywać kogoś innego. Wiedziałem o tym, ale 
nie mogłem ustąpić, bo wtedy owinęłaby sobie mnie wokół małego 
palca. Obawiałem się, że będzie mi grozić, gdy tylko nadarzy się oka-
zja. Następnego ranka skończyliśmy ze sobą. Spakowałem się i wy-
szedłem, gdy brała prysznic. Susan umiała mnie przejrzeć, uważała,

 

50

 

background image

ż

e boję się zaangażować trwale w związek, że nigdy prawdziwie nie 

pokocham nikogo. Dużo myślę o tym, co mi powiedziała, i coraz czę-
ś

ciej wydaje mi się, że miała rację.

 

Zbyt wystraszony, 

ż

eby kocha

ć

 

Jeśli  masz  do  czynienia  z  mężczyzną,  który  obsesyjnie  boi  się 

związać trwale z kobietą, koniecznie musisz pamiętać o kilku spra-
wach: po pierwsze, że Twojego partnera napawają grozą i przeraże-
nięmjego własne odczucia, a nie Twoje postępowanie; po drugie, ze 
Wasz związek rozpada się z powodu jego stosunku do Ciebie i Ty 
nie masz na to wpływu, i po trzecie, że to jego dziwaczne i pokrętne 
poglądy  na  życie,  miłość  i  bycie  razem  ostatecznie  zniszczą  Wasz 

związęk.

 

Łatwo stwierdzić, że panowie tacy jak Russ nie potrafią kochać, 

ponieważ  boją  się  zaangażować  w  związek.  Znacznie  trudniej  jest 
wyjaśnić, dlaczego. Kobieta często zdaje sobie sprawę, że mężczy-
zna ucieka po prostu przed zobowiązaniami, które wynikają z same-
go faktu bycia razem, ale ta wiedza nie pomaga jej ani trochę. Nie 
pomaga ocalić związku, nie zabezpiecza też samej kobiety przed de-
strukcyjnymi zachowaniami partnera.

 

Do tej pory prawie wszystkie próby zanalizowania lęku przed 

związaniem się podejmowane były z kobiecej perspektywy. W pod-
ręcznikach  prezentowane  są teorie i ich interpretacje oparte nie-
malże wyłącznie na damskich doświadczeniach z lękowymi mężczy-
znami.  Nic  więc  dziwnego,  że  w  najlepszym  razie  obrazują  one 
jedynie połowę problemu.

 

Brakuje, według mnie, źródeł, które by dostarczyły kobietom in-

formacji o stanie umysłu nie potrafiącego kochać mężczyzny. Bez 
wglądu w męskie myśli i uczucia partnerki i niektórzy terapeuci ma-
ją skłonność do badania jedynie kobiecego zachowania, wtedy gdy 
para przeżywa kryzys. Na nieszczęście kobiety także obwiniają się 
za niepowodzenia w miłości. Mówią: Za bardzo go pragnęłam. Pozwo-
liłam naszej miło
ści rozwijać się zbyt szybko. Byłam głupia, że tak mu 
wierzyłam. Wci
ąż myślę, w którym momencie zawiódł się na mnie.

 

Kiedy przed parą pojawiają się problemy, większość kobiet my-

ś

li w podobny sposób. Z góry zakładają, że mogą przekonać partnera 

do  monogamicznego  związku  i  przełamać  jego  strach  przed  zaan-
gażowaniem się. Starają się więc, na przykład, okazywać więcej

 

51

 

background image

ciepła i miłości albo zaspokajają wszelkie potrzeby ukochanego, aby 
podkreślić, jak bardzo o niego dbają i dbać będą w przyszłości. Inne 
zaś ignorują lęki partnera w nadziei, że ustąpią.

 

Niestety, wszystkie te - podjęte w dobrej wierze - działania przy-

noszą  przeciwne  do  zamierzonych  efekty.  Jeśli  bagatelizujesz 
problemy, on uważa, że to podstęp. Z kolei Twoje wysiłki, żeby być 
specjalnie miłą i kochającą, są spostrzegane jako zagrażające. Męż-
czyzna obawia się, że chcesz omotać go pajęczyną, z której nie bę-
dzie mógł się wydostać. Cokolwiek próbujesz zrobić, skutek jest tyl-
ko jeden - odpychasz go od siebie.

 

Jakże często kobieta wychodzi ze skóry, żeby wydać się bardziej 

kochającą, dbającą czy bardziej atrakcyjną i współczującą. Szybko 
jednak  odkrywa,  że  te  lub  inne  wady  i  niedoskonałości  nie  mają 
wpływu na samopoczucie partnera. Tradycyjne samodoskonalenie 
się nie pomaga. Możesz ufarbować sobie włosy na tuzin różnych ko-
lorów, ukończyć rozmaite kursy, zmienić wagę, przyjaciół, zawód, 
kształt własnego ciała i sposób myślenia, a jego problemy pozostaną 
nie zmienione. Dlaczego? Dlatego, że sedno rzeczy nie tkwi w szcze-
gółach. On nie reaguje lękowo na Ciebie, tylko na fakt tworzenia się 
związku. Tego strachu nie usuną żadne zmiany dokonujące się w To-
bie. Możesz zmierzyć się z nim tylko wtedy, gdy zrozumiesz jego na-
turę. Ten strach nie przeminie samoistnie z czasem i rozwojem uczu-
cia. Mężczyzna nie boi się miłości, tylko tego, co miłość przedstawia; 
nie boi się Ciebie, lecz wartości, które sobą prezentujesz. W istocie 
Twój partner boi się jednego określenia: „na zawsze".

 

Na zawsze, czyli na bardzo, bardzo długo

 

Lęk  przed  związaniem  się  może  wywoływać  rozmaite  nieprzy-

jemne objawy; dominującym jest niepokój. Przy fobii o średnim na-
tężeniu  mężczyzna  odczuwa  jedynie nieokreślony niepokój, który 
może być łagodzony po prostu przez utrzymywanie emocjonalnego 
dystansu do związku. Natomiast w przypadku bardzo intensywnego 
lęku reakcje lękowe będą silne, a sama wizja „razem na zawsze" mo-
ż

e wzbudzać strach w sercu i duszy mężczyzny.

 

Co w związku „na zawsze" budzi niepokój?

 

W ostatnich latach zjawisko uciekania mężczyzn przed związa-

niem się nabrało rozmiarów epidemii. W wielu książkach i tygodni-

 

52

 

background image

kach spekuluje się, jakie są tego przyczyny. Niektórzy sugerują, że 
jest to bunt przeciw tradycyjnej społecznej roli mężczyzny, osoby 
odpowiedzialnej finansowo za rodzinę. Inni uważają, że przynaj-
mniej częściowo ma to związek z lękiem przed silną, niezależną ko-
bietą, zwłaszcza wtedy, gdy mężczyzna ma za sobą doświadczenie by-
cia  niedocenianym  czy  odrzucanym.  Wielu  zgadza  się,  że  męska 
niezdolność  do trwałego wiązania się jest jedynie odzwierciedle-
niem niedojrzałości, której przejawem jest odmowa bycia dorosłym 
i odpowiedzialnym. Ostatnio mówi się, że samo zjawisko jest pro-
duktem mentalności rodem z „Playboya". W myśl zasad głoszonych 
przez ten magazyn dla panów nikt nie powinien wiązać się na stałe, 
jak długo ma szansę na zdobycie bardziej atrakcyjnej partnerki.

 

Istnieją także bardziej tradycyjne wyjaśnienia. Mówi się o kon-

flikcie Edypa, strachu przed odrzuceniem, egoizmie, narcyzmie, ni-
skiej samoocenie i innych. Czynniki te wpływają na postawę męż-
czyzny, często nasilają objawy fobii czy modelują jego zachowanie, 
ale  żaden  z  nich  nie  wywołuje  wielopostaciowego  zespołu  lęku 
przed związaniem się, lęku, który znacznie wybiega poza sferę sto-
sunków interpersonalnych. Ujmując rzecz inaczej, żaden z wyżej wy-
mienionych czynników samodzielnie lub w dowolnej kombinacji nie 
determinuje wystąpienia fobii.

 

Nasuwa się więc pytanie: co w takim razie wyzwala ten paniczny 

strach? Pierwsze godne sprawdzenia wyjaśnienia przyszły mi do gło-
wy, kiedy pracowałem nad zgoła innym zagadnieniem. Znany i uzna-
ny  psychiatra,  dr  Harold  Levinson,  zaproponował mi współpracę 
przy tworzeniu bardzo kontrowersyjnej nowej książki o naturze i po-
chodzeniu fobii. Przedsięwzięcie to spadło mi z nieba w wymarzo-
nym czasie. Przeprowadzałem wywiady z pacjentami na temat lę-
ków  i  miałem  doskonałą  okazję,  żeby  rozmawiać  także  o  innych 
problemach. W ten sposób za jednym razem zbierałem materiał do 
dwóch, a nie jednego programu. Nigdy nie zapomnę, jak zareagował 
pierwszy  lękowy  pacjent,  kiedy  mu  powiedziałem  o  mojej  książce. 
»Trwałe związanie się!" - wykrzyknął. - „Ja nie mam z tym żadnego 
problemu, ja z nikim nigdy się nie wiążę!" Następnie przystąpił do 
wygłoszenia  czterdziestopięciominutowego  wywodu,  dlaczego  lęk 
przed związaniem się zrujnował mu życie. Mężczyzna ten leczony był 
z powodu ciężkiej klaustrofobii, ale wtedy nie miało to dla mnie zna-
czenia. Podobne rozmowy miałem z wieloma, choć nie ze wszystki-
mi, cierpiącymi na lęki chorymi. Zauważyłem, że przeważnie pacjen-

 

53

 

background image

ci z klaustrofobią uskarżają się na trudności w tworzeniu trwałych 
związków. To właśnie oni nie potrafili nawiązywać i utrzymywać mo-
nogamicznych stosunków bez względu na to, jak bardzo pragnęli 
i potrzebowali miłości.

 

Obsesyjny l

ę

k przed trwałym zwi

ą

zkiem i klaustrofobi

ą

 

W słownikach klaustrofobią definiowana jest jako patologiczny 

lęk  przed  małą,  zamkniętą  przestrzenią.  U  osoby  z  klaustrofobią 
obawa przed zamknięciem w tego typu miejscu wywołuje lęk, prze-
rażenie, a często atak paniki. Jest rzeczą powszechnie znaną, że nie-
którzy  ludzie  boją  się  zamkniętych,  ciasnych  pomieszczeń.  Nato-
miast mężczyźni, z którymi przeprowadzałem wywiady, opowiadali, 
ż

e bardzo podobne obawy i lęk może wywoływać symboliczna repre-

zentacja znalezienia się w potrzasku. Taką symboliczną pułapką by-
wa praca, styl życia, związek z drugim człowiekiem.

 

Wiedziałem już na pewno, że istnieje związek między klaustro-

fobią i lękiem przed trwałym związaniem się z kobietą, ale długo nie 
mogłem pojąć, co w istocie je łączy. Kolejne wywiady dostarczały mi 
coraz więcej danych na ten temat i z czasem z luźnych na pozór ele-
mentów zaczęła powstawać skomplikowana układanka. Zadawałem 
sobie nowe pytania. Czy klaustrofobią i lęk przed związaniem się to 
jedno? Czy lęk przed związaniem się z kimś na zawsze to po prostu 
jedna  z  licznych  postaci  klaustrofobii?  Czy  lęk  przed  fizycznym 
uwięzieniem  rozciąga  się  także  na  symboliczne  zamknięcie,  jakim 
jest trwały związek? Pomału moje rozważania nabierały sensu. Zwią-
zanie się z kimś na stałe to nic innego jak zobowiązanie się do bycia 
na zawsze z partnerem. A czyż nie jest to rodzaj uwięzienia, zamk-
nięcia? Czy istnieje coś bardziej klaustrofobicznego?

 

Analizowałem  wywiady  z  „normalnymi"  mężczyznami  bez  fobii. 

Podobnie jak lękowi pacjenci bali się oni stałych związków, ale w od-
różnieniu od nich rzadko odczuwali klaustrofobię w relacjach z part-
nerkami.  Przeciwnie,  byli  przekonani,  że  za  nieudane  związki 
odpowiadają kobiety. Czy ci mężczyźni po prostu stosowali racjona-
lizacje, czy cierpieli z powodu klaustrofobii? A może ci, którzy szu-
kali pomocy lekarskiej, bardziej niż inni zdawali sobie sprawę ze 
swoich lęków? Przypuszczam, że do pewnego stopnia tak właśnie 
było, ale podejrzewałem, że w mojej układance wciąż brakuje mi 
ważnej części.

 

54

 

background image

Podniecony  własnym  odkryciem, a równocześnie bardzo sfru-

strowany  brakiem  jednoznacznej  diagnozy  zjawiska,  postanowiłem 
zainteresować moimi dociekaniami dr. Levinsona. Doktor, pionier 
w  leczeniu  fobii,  zwrócił  moją  uwagę  na  powszechność  tendencji 
klaustrofobicznych u ludzi i zwierząt. Jeśli zamknie się w małym, 
ciasnym pokoju dwadzieścia osób albo dwadzieścia myszy, po pew-
nym czasie zdecydowana większość źle to będzie znosiła. Będą za-
niepokojone, agresywne, wystąpią u nich ataki paniki (tego rodzaju 
badania często przeprowadza się z laboratoryjnymi zwierzętami). 
W normalnych warunkach większość jednostek nie przejawia cech 
klaustrofobicznych, ale w sytuacjach, w których mamy do czynienia 
z istotnym ograniczeniem przestrzeni, tego typu zachowania mogą 
wystąpić praktycznie u każdego.

 

Znaczenie terminu „trwałe zaanga

ż

owanie si

ę

 w zwi

ą

zek"

 

Zastanówmy się, co dla nas oznacza termin „trwałe zaangażowa-

nie się w związek". Z definicji zaangażowanie się jest rodzajem zo-
bowiązania, które podejmujemy w stosunku do czegoś lub wobec ko-
goś; może to być praca, samochód, domowe zwierzę czy kobieta. Po 
przyjęciu  zobowiązania  jesteśmy  zobligowani  do  jego  przestrzega-
nia w określonym czasie.

 

Łatwo  zauważyć,  jak  akt  podejmowania  zobowiązania  może 

wzbudzać silny lęk o charakterze klaustrofobii. Jeśli zobowiązanie 
jest  długoterminowe,  a  mężczyzna  zamierza  je  respektować,  może 
czuć się podobnie ograniczany, jak w przypadku zamknięcia w ma-
łym pomieszczeniu. Zobowiązanie się do czegoś na zawsze, a tak za-
kłada akt zawarcia małżeństwa, może wywołać emocje podobne do 
tych, które się przeżywa będąc zatrzaśniętym w ciasnym pomiesz-
czeniu.  Chociaż  mężczyzna  nie  jest  fizycznie  uwięziony, odczuwa 
psychiczne więzy, które go krępują. Doznania te są bardzo podobne. 
Innymi słowy, klaustrofobiczne reakcje może wywoływać zarówno 
fizyczne,  jak  i  psychologiczne  pozbawienie  wolności.  W  rezultacie 
każde poważne lub długotrwałe zobowiązanie jest spostrzegane ja-
ko pułapka i jak każda pułapka wyzwala uczucie lęku. Im większe 
zagrożenie, tym potężniejszy lęk i silniejsza potrzeba natychmiasto-
wej ucieczki.

 

Teraz już wiem, że męskie klaustrofobiczne reakcje na trwały 

związek niczym nie różnią się od innych fobii. Obsesyjny lęk przed

 

55

 

background image

trwałym  zaangażowaniem  się  w  związek  nie  jest  jakimś  nowomod-
nym dziwactwem. To prawdziwa fobia w pełnym klasycznym wyda-
niu, z typowymi fizycznymi i psychologicznymi symptomami. Jeśli 
więc rzeczywiście chcesz zrozumieć i zmienić wzór zachowania męż-
czyzny  uciekającego  przed  miłością,  musisz  przede  wszystkim  do 
wiedzieć się, jak powstaje takie zachowanie, czyli poznać samą fo-. 
bię. Do tego pomocne będą ogólne informacje na temat fobii.

 

Reakcje l

ę

kowe: wewn

ę

trzny alarm

 

Kiedy jednostka wyczuwa jakiś rodzaj niebezpieczeństwa, jej or-

ganizm reaguje w specyficzny sposób. Ta odruchowa reakcja - auto-
matycznie działający, bez udziału świadomości „system alarmowy" 
- charakteryzuje się wystąpieniem jednego lub więcej następują-
cych objawów: fali niepokoju, przerażenia, hiperwentylacji i/lub 
trudności w oddychaniu, uczucia duszenia się, kołatania serca, do-
legliwości żołądka, nadmiernego pocenia się, odczuwania gorąca lub 
zimna. W wielu przypadkach tego typu reakcja jest całkowicie zro-
zumiała i odpowiednia do sytuacji. Nie dziwi nas taka odpowiedź or-
ganizmu, gdy szarżuje na nas rozjuszony doberman czy uzbrojony 
napastnik.  Często  jednak  takie  same  objawy  są  wywoływane  przez 
nikłe zagrożenia, nieszkodliwe przedmioty, jak winda, most, pająk 
i sytuacje takie jak związek z drugą osobą. Nieadekwatne reakcje, 
kiedy nasz organizm zachowuje się w sposób przesadnie silny lub 
całkowicie irracjonalny, nazywamy reakcjami fobicznymi.

 

Z  badań  przeprowadzonych  przez  uznanych  badaczy  zagadnień 

związanych ze stresem wynika, że nasz wewnętrzny alarm nie dzia-
ła na zasadzie: reakcja lub brak reakcji. Wręcz przeciwnie, nasile-
nie objawów może być bardzo różne w zależności od indywidualnej 
wrażliwości i subiektywnego poczucia zagrożenia.

 

W przypadku alarmu pierwszego stopnia reakcja może ograni-

czać się do nieznacznie przyspieszonego oddechu, wzmożonego wy-
dzielania potu, umiarkowanego niepokoju. Subiektywnie odczuje-
my to jak codzienne napięcie bez znaczenia.

 

Gdy alarm jest drugiego lub trzeciego stopnia, reakcja może już 

charakteryzować się znaczącym, ale jeszcze możliwym do opanowa-
nia niepokojem, dalszym  przyspieszeniem rytmu pracy 
serca i zwiększonym poceniem się, bólami brzucha i wyraźnym 
napięciem.. Objawy te powodują, że dana osoba zaczyna źle się 
czuć w swoim

 

56

 

background image

otoczeniu, mogą wywoływać umiarkowany strach, uczucie paniki 
i chęć ucieczki, unikania tego, co budzi niepokój bez względu na to, 
czy jest to tunel, wąż, czy kochanek.

 

Jeśli  nasz  wewnętrzny  system  alarmowy  ocenia,  że  zagrożenie 

jest bardzo duże, reakcja będzie bardzo silna. Możemy odczuwać 
dojmujący niepokój i inne symptomy w olbrzymim, przytłaczającym 
natężeniu.  Objawy  te  występując  łącznie,  doświadczane  są  jako 
uczucie strachu, bądź wręcz paniki, zmuszają nas do ucieczki przed 
tym, co wywołuje takie groźne symptomy.

 

Reakcje lękowe są różnorodne, a więc i zachowanie panów jest 

różne. Są tacy, którzy boją się wszelkich związków. Inni radzą sobie 
z  krótkotrwałymi  romansami,  ale  ulegają  panice,  gdy  znajomość 
przeradza się w coś poważniejszego, trwalszego. Jeszcze inni potra-
fią wchodzić zarówno w przelotne, jak i długotrwałe relacje z part-
nerkami, ale nigdy nie czują się w nich dobrze, prezentują objawy 
zwane inaczej chronicznym niepokojem. Innymi słowy, mężczyźni za-
chowują się w tak zróżnicowany sposób, ponieważ istnieje wiele od-
mian lęku przed trwałym zaangażowaniem się w związek i reakcje 
fobiczne są bardzo różnorodne.

 

A co z miło

ś

ci

ą

?

 

Wydaje się, że dla kobiety najbardziej dramatycznym przeży-

ciem jest nagła, drastyczna zmiana postawy mężczyzny w stosunku 
do niej. Dla niej najważniejsza jest miłość, a nie strach. Jest prawdo-
podobnie nie tylko idealistką, ale także romantyczką. Uważa, jak 
większość kobiet wychowanych w naszej kulturze, że miłość może 
pokonać wszelkie przeciwności losu. Myślała, że ją i partnera łączy 
wielka miłość. Czyżby jej ukochany kłamał? Jak to możliwe, żeby 
ktoś tak nagle stracił zainteresowanie lub przestał kochać? O co 
w tym wszystkim chodzi? Czy ona sama zrobiła coś złego? Przemia-
na żarliwego, zaangażowanego, troskliwego kochanka i przyjaciela 
w obojętnego, szarpanego konfliktami, chłodnego faceta w najlep-
szym przypadku powoduje dezorientację i wprawia w zakłopotanie. 
Zmiana pojawia się tak nagle, że kobieta często zamartwia się, co 
jest zupełnie naturalne, że to ona uczyniła coś, co wywołało gwał-
towną zmianę w zachowaniu partnera.

 

Jeśli to Ty jesteś tą kobietą, powinnaś być świadoma, że Twój 

ukochany może zapomnieć, jak bardzo mu na Tobie zależy. Może nie

 

57

 

background image

pamiętać, jak dobrze jest mu z Tobą. Nawet fantastyczny seks może 
wypaść  mu  z  pamięci.  Chociaż  pragnąłby  brać  pod  uwagę  Twoje 
uczucia,  poczucie  dyskomfortu  psychicznego  i  niepokój  są  silniej-
sze. Jeśli nawet opanuje się na chwilę, aby pomyśleć o Tobie, jeśli 
będzie przytłoczony poczuciem winy, nie wpłynie to na zmianę jego 
zachowania, a nawet może je pogorszyć. Im większe poczucie winy, 
tym dotkliwsze wrażenie bycia w potrzasku, a więc silniejsza potrze-
ba ucieczki.

 

Jeśli  próbowałaś  nawiązać  kontakt  z  takim  mężczyzną,  prawdo-

podobnie jego zachowanie wydawało Ci się całkowicie niezrozumia-
łe. Kto mógłby pojąć coś tak dziwacznego? Wszystko stanie się ja-
ś

niejsze, gdy zaakceptujesz fakt, że powód jego ucieczki nie ma nic 

wspólnego z tym, jak bardzo on Cię lubi, ani jak mu się podobasz, 
czy jak dobrze jest mu z Tobą. Ucieka, bo jest świadom, że znajomo-
ś

ci nie można kontynuować bez takiej czy innej formy zdeklarowa-

nia się, a na to właśnie nie może się zdecydować.

 

Mając to na uwadze, łatwiej Ci będzie zrozumieć, dlaczego wy-

negocjowanie uczciwych reguł w stosunkach między Wami jest dla 
niego prawdziwym problemem. On wie, że nie do końca jest w po-
rządku, zdaje sobie sprawę, że był inicjatorem, osobą, która dążyła 
do zbliżenia. Jeśli znacie się już jakiś czas, z pewnością więcej niż 
raz wyznał Ci swoją miłość. Aż do końcowego, rozstrzygającego mo-
mentu zachowywał się, jakby chciał z Tobą być. Kiedy stanął przed 
alternatywą: zrobić krok do przodu albo odejść, nie był w stanie wy-
brać pierwszej możliwości. Nie jest na tyle naiwny, żeby przypusz-
czać, że zrozumiesz jego uczucia. Zresztą mogłabyś wtedy wywierać 
na niego presję, może musiałby zobowiązać się do bycia z Tobą. Ta-
ka ewentualność nie wchodzi jednak w grę, bo tego właśnie przede 
wszystkim się boi.

 

Czy l

ę

k przed zaanga

ż

owaniem si

ę

 w 

trwały zwi

ą

zek jest prawdziw

ą

 fobi

ą

?

 

Jeśli, jak zakładałem, mężczyzna, który nie potrafi kochać, od-

czuwa lęk przed trwałym zaangażowaniem się w związek, a lęk ten 
ma  charakter  prawdziwej  fobii,  powinien  doświadczać,  przynaj-
mniej w pewnym stopniu, wielu klasycznych objawów fobii, kiedy 
znajdzie się w sytuacji wywołującej reakcje lękowe. Aby zbadać, czy 
istotnie tak jest, wszystkim mężczyznom, z którymi przeprowadza-

 

58

 

background image

łem wywiad, zadałem następujące pytania: Czy ktoś z Twoich bli-
skich wywoływał u Ciebie nieprzyjemne fizyczne objawy, takie jak 
bóle brzucha, palpitacje serca lub hiperwentylację? Kiedy występo-
wały te symptomy? Czy kiedykolwiek czułeś się tłamszony, dławiony 
lub duszony przez bliskiego partnera? Czy przypominasz sobie do-
kładnie, w jakich sytuacjach tak się czułeś? Czy kiedykolwiek bli-
ska osoba wzbudzała w Tobie uczucia pokrewne panice? Miałeś wte-
dy jakieś problemy, czy wszystko układało się pomyślnie?

 

Odpowiedzi, które uzyskałem, były fascynujące. Nie tylko w spo-

sób jednoznaczny potwierdzały moje hipotezy, ale także doskonale 
ilustrowały, jak głęboko i silnie odczuwany jest lęk przed trwałym 
zaangażowaniem się w związek. W tej książce zacytuję wiele udzie-
lonych  mi  odpowiedzi,  poniżej  przytaczam  przykładowo typowe -
które mam nadzieję - zaostrzą Twój apetyt na więcej.

 

Joshua M. o swoim małżeństwie: Teraz już wiem, co to znaczy być 

zwierzęciem w klatce. Jesteś pozbawiony wolności. Nie masz po co żyć.

 

Andy B. tak opisuje swoje uczucia do byłej narzeczonej: Patrzę 

na nią i zamieram, idę w tę samą stronę i zawracam w przeciwnym kie-
runku. Czuj
ę, jak krew i adrenalina uderzają mi do głowy. Wydostań 
si
ę stąd, biegnij... uciekaj!

 

Gregory D. ogólnie o kobietach: Jeśli kobieta myśli o mnie za do-

brze, czuję się osaczony jej oczekiwaniami w stosunku do mnie. Kiedy 
ona oczekuje, 
że będę z nią zawsze, ja mam ochotę uciec od niej i od tych 

uczuć.

 

Frank M. o związkach z kobietami: Kiedy czuję się jak w pułapce, 

reaguję gwałtownie. Najpierw mam wrażenie, że jestem tłamszony, po-
tem ogarnia mnie szale
ństwo, włosy na karku stają mi dęba.

 

Dick D. wyjaśnia, dlaczego zerwał z ostatnią partnerką: Byliśmy 

pokoju pełnym ludzi. Ja siedziałem na krześle, a ona obok mnie na 
podłodze z dło
ńmi splecionymi wokół moich stóp. Spojrzałem w dół i po-
czułem si
ę jak zakuty w kajdany.

 

Strach, który przepełnia dusz

ę

 

Większość specjalistów zwraca uwagę na siłę, z jaką strach opa-

nowuje, przytłacza i kontroluje zachowanie osób cierpiących na fo-
bie. Strach to integralna część ich życia, a jego obecność jest odczu-
wana nie tylko w czasie czuwania, ale i podczas snu. Zdarza się, że 
osoba z lękiem wysokości ma koszmarne sny, w których spada,

 

59

 

background image

a ktoś, kto boi się wody - ma sny o topieniu się. Teraz, kiedy ustali-
liśmy, że lęk przed zaangażowaniem się w trwały związek jest fobią, 
nie  zdziwicie  się,  gdy  powiem,  że  ludzie  z  tym  zaburzeniem  mają 
koszmary senne dotyczące związków z innymi. Tego typu przykre sny 
męczą ich szczególnie wtedy, gdy są zaangażowani uczuciowo i spo-
dziewają się, że układ może przerodzić się w coś poważnego, trwa-
łego.

 

Przypadek Toma

 

Ż

eby zrozumieć, co w związku „na zawsze" niepokoi mężczyzn, 

musimy wiedzieć, jak oni odczuwają ten problem. Przykładowo zaj-
mijmy się moim przyjacielem Tomem. Znam go od dawna, ma trzy-
dzieści dwa lata, jest informatykiem. Dwa lata temu dwie jego sio-
stry wyszły za mąż w odstępie kilku miesięcy. Te uroczystości stały 
się przyczynkiem do rodzinnej dyskusji na temat, kiedy Tom pójdzie 
w ślady młodszego rodzeństwa. Mniej więcej w tym samym czasie 
Tom rozpoczął nową pracę i tam poznał Glorię. Była jego przełożoną, 
co bardzo go podniecało i prowokowało. Oto jak Tom wspomina ich 
związek:

 

Zadurzyłem  się  w  niej  od  razu  pierwszego dnia, a ona we mnie 

nie. Próbowałem ją poderwać, nie reagowała, więc ponawiałem pró-
by. Całymi dniami układałem zgrabne kwestie, żeby ją zagadać, i małe 
ś

mieszne  liściki,  które  planowałem  jej  wysłać.  Wymyślałem  co  mo-

głem,  żeby  tylko  Gloria  zwróciła  na  mnie  uwagę  i  doceniła  moje 
wysiłki. Oczywiście, nie chciałem wyjść przy tym na idiotę. To była 
zabawa z króliczkiem, ona uciekała, a ja ją goniłem. Mówiła, że nie 
pasujemy do siebie. Przekonywałem, że nie ma racji. Zdobyłem Glo-
rię  dokładnie  po  czterech  miesiącach.  Jednego  wieczoru,  po  wspa-
niałej  kolacji  w  romantycznej  włoskiej  restauracji  namówiłem  ją, 
ż

eby  poszła  do  mnie.  Wtedy  rozpoczął  się  nasz  romans.  Chyba  do 

końca życia nie zapomnę, jak się czułem, kiedy wiozłem ją pierwszy 
raz do siebie. A potem natychmiast chciałem uciec. Nie z powodu te-
go, co robiliśmy, wystraszyłem się, gdy powiedziała: „Nie mogę uwie-
rzyć, jak bardzo jestem szczęśliwa, że Cię spotkałam, że udało Ci się 
mnie przekonać. Byłam głupia, że się wahałam. Cieszę się, że jesteś 
inny, niż myślałam na początku".

 

Nagle  zdałem  sobie  sprawę,  że  podbiłem  Glorię  znacznie  bar-

dziej, niż sobie wyobrażałem. Posunąłem się za daleko, zbyt szybko. 
Nie byłem gotowy. Wpadłem w panikę, coś mi szeptało, żebym się 
w to nie pakował, bo przecież wokół jest mnóstwo innych kobiet.

 

60

 

background image

Obiecałem zadzwonić następnego dnia, w sobotę, ale jak tylko 

podnosiłem słuchawkę, coś ściskało mnie w dołku. Bałem się zatele-
fonować, chociaż nie całkiem wiedziałem dlaczego. Jednej nocy mia-
łem sen, a raczej koszmar. Ludzie śmiali się ze mnie, kiedy im opo-
wiadałem,  co  mi  się  przyśniło,  ale  dla  mnie  to  wcale  nie  było 
ś

mieszne,  tylko  straszne  i  bardzo  prawdziwe.  We  śnie  zobaczyłem 

własny ślub. Pokój był wielki, wyglądał przerażająco, miał potężne, 
stalowe drzwi. Po chwili ujrzałem siebie w czasie składania przysię-
gi  małżeńskiej.  Kiedy  przyszła  moja  kolej,  żeby  wypowiedzieć: 
„Przysięgam, że Cię nie opuszczę aż do śmierci", drżałem ze strachu 
zlany potem. Chciałem uciec, ale nie mogłem, bo posunąłem się za 
daleko. Nie miałem wyboru, musiałem powiedzieć: „Przysięgam". Po 
tych  słowach  zrobiło  mi  się  niedobrze.  Pytałem  samego  siebie,  jak 
mogłem zrobić coś tak okropnego. Moje życie jest skończone. Strach 
był tak rzeczywisty i dokuczliwy, że wyrwał mnie ze snu. Już obudzo-
ny  nadal  przeżywałem  męki,  ale  jednocześnie  narastała  we  mnie 
złość do kobiety ze snu. Jak mogła sprowadzić na mnie takie potwor-
ne doznania!

 

Od tamtej pory miałem ten sen wiele razy, pierwszy raz po nocy 

spędzonej z Glorią. Początkowo nie łączyłem jej z tym koszmarem, 
bo przecież kobieta, którą poślubiłem we śnie, nie była nawet do niej 
podobna. W niedzielę jeszcze bardziej bałem się zadzwonić do Glo-
rii niż w sobotę, a także zacząłem mieć jej za złe to, że spodziewała 
się mojego telefonu.

 

Kiedy natknąłem się na nią w poniedziałek w pracy, byłem zde-

nerwowany i wystraszony. Wmówiłem sobie, że nie mam ochoty wy-
słuchiwać  jej  pretensji,  dlaczego  się  nie  odezwałem,  nie  chciałem 
ż

adnej sprzeczki i żeby nie dopuścić do konfrontacji, unikałem jak 

mogłem rozmowy z Glorią. Odnosiłem się do niej raczej chłodno 
i z dystansem. Przecież nie mogłem wyjaśnić jej, co wtedy czułem, 
bo sam nie bardzo rozumiałem, co się ze mną dzieje. Pewien byłem 
tylko jednego, a mianowicie, że pragnę być od niej najdalej jak tyl-
ko jest to możliwe. Zdałem sobie sprawę, że wybiła godzina, która 
przesądzi o moim życiu.

 

Kiedy nie ma innego wyj

ś

cia

 

Przykre doświadczenia Toma nie są czymś wyjątkowym. Kiedy 

Pierwszy raz ujawnia się lęk przed trwałym zaangażowaniem się 
w związek, mężczyzna często jest szczerze zdziwiony. Tego typu reak-
cje nie objawiają się w próżni. Po pierwsze, musi być kobieta, na 
której bardzo mu zależy. Związek z partnerką, który dotąd przynosił 
zadowolenie, teraz wzbudza przerażenie. W konsekwencji mężczy-

 

61

 

background image

zna czuje się rozdarty. Z jednej strony jest pełen ciepłych uczuć 1 
w stosunku do kobiety, a z drugiej miotają nim przykre emocje, nie-
pokój, strach, paniczny lęk, czyli doznania, od których chciałby się 
uwolnić.

 

Tom rzeczywiście lubił Glorię i był nią zauroczony. Kiedy mi ją | 

opisywał, podkreślał, że jest kompetentnym, inteligentnym i za- 1 
chwycającym człowiekiem. A jednak, do czego chętnie się przyzna-
wał, potraktował ją podle. Nie wiemy, co czuła Gloria, ponieważ Tom 
nie dał jej szansy powiedzenia o tym. Możemy się tylko domyślać, że 
jeśli była choć trochę podobna do innych kobiet, z którymi rozma-
wiałem, nie mogła zrozumieć, co to wszystko ma znaczyć. Dręczyło ją 
pytanie, dlaczego mężczyzna, który przez kilka miesięcy obsypywał ją 
komplementami, spędził z nią jedną noc, potem ledwo zauważał 1 jej 
istnienie.

 

Tom przyznał, że nigdy nie zastanawiał się nad uczuciami Glorii. | 

Nie przyszło mu nawet do głowy, że mogła winić się za jego odejście. W 
rzeczywistości ich związek rozpadł się, ponieważ zmierzał wprost do 
małżeństwa, a wtedy włączył się wewnętrzny system alarmowy 
Toma i od tej chwili Tom myślał już tylko o tym, jak uwolnić się z 
więzów.

 

Kiedy pojawia si

ę

 panika

 

Wielu mężczyzn chronicznie boi się związków z kobietami. Inni, 

tacy jak Tom, dobrze sobie radzą, dopóki walczą o względy mało 
przystępnej kobiety. Wszystko radykalnie się zmienia, kiedy dotąd i 
niechętna im wybranka zaczyna reagować na ich zaloty. Wtedy za- 1 
czynają się zachowywać tak, jakby to oni byli obiektem natarczywe- i 
go zainteresowania. Często zachowanie panów nie ma żadnego uza-
sadnienia; kobieta może po prostu konwencjonalnie odpowiadać. To 
już wystarczy, aby lękowy mechanizm zaczął reagować tak, jakby za-
grożone było życie. Unikaniem angażowania się w związki z kobieta- 
mi i ucieczką od stałych zobowiązań mężczyzna z fobią przed trwa- i 
łym związaniem się redukuje swój poziom lęku. I chociaż wtedy 1 
może pojawić się poczucie winy, nie jest ono tak dojmujące i bole-sne 
jak lęk przed stałym związkiem. Jeśli więc najważniejszą warto- ścią 
jest odpowiedzialność za własne życie, dla tych opanowanych lękiem 
mężczyzn wyjście jest proste - trzymać się z dala od wszelkich 
związków i w konsekwencji od kobiet.

 

62

 

background image

Reakcja „walki lub ucieczki"

 

Zachowanie osób z fobią często nazywane jest reakcją „walki 

lub  ucieczki".  Takie  odruchowe  reakcje  na  niebezpieczeństwo 
występują nie tylko u ludzi, spotykamy je także u wyżej zorgani-
zowanych zwierząt. Rola tych reakcji w walce o przetrwanie jest 
całkiem  jasna.  Jest  to  naturalny  sposób  mobilizowania  systemu 
obronnego i przygotowywania do konfrontacji z zagrożeniem. Jeśli 
działa prawidłowo, stanowi niezwykle ważny mechanizm, który za-
pewnia  zachowanie  gatunku,  przygotowuje  do  walki  ze  źródłem 
zagrożenia lub ucieczki. Niestety, kiedy nie funkcjonuje należycie, 
a tak jest u osób z ciężką postacią fobii, w istotny sposób zakłóca 
ż

ycie.  Z  niszczącą  siłą  reakcji  „walki  lub  ucieczki"  miała  możność 

spotkać  się  każda  kobieta  uwikłana  w  relacje  z  mężczyzną  lęka-
jącym  się  trwałych  związków.  Od  momentu,  w  którym  taki  pan 
poczuje się zagrożony bliskością partnerki, a jego organizm przy-
stąpi do mobilizacji wszystkich sił, ma on już tylko dwa wyjścia -
ucieczkę ze związku lub trwanie w nim i walkę z Tobą. Zdarzają się, 
oczywiście tacy, którzy próbują po trochu obu możliwości, ale jakie-
gokolwiek wyboru dokonają, skutek jest taki sam: związek rozpa-
da się.

 

Od czego zależy, czy decydują się na ucieczkę lub walkę? Podej-

rzewam, że mają na to wpływ dwa czynniki - wrażliwość indywidu-
alnego systemu alarmowego danej jednostki oraz przekonanie męż-
czyzny  dotyczące  trwałości  zawieranego  z  kobietą  kontraktu.  Oba 
prezentowane zachowania - zarówno walka, jak i ucieczka - są prze-
jawem tej samej lękowej odpowiedzi na zagrożenie.

 

Ucieczka z udanego zwi

ą

zku

 

Chyba najbardziej fascynujące jest to, że mężczyźni z fobią przed 

związaniem się rzadko uciekają lub walczą, gdy stosunki z partner-
ką układają się źle. Natomiast postępują tak, gdy stosunki są satys-
fakcjonujące.  Takie  zachowanie  jest  sprzeczne  ze  zdrowym  rozsąd-
kiem. Czemuż to uciekać od czegoś dobrego lub walczyć z tym, kiedy 
rozum podpowiada nam, żeby cenić i pielęgnować udany związek? 
Za słuszne uważamy unikanie złego. Ta logika nie znajduje jednak 
zastosowania w odniesieniu do mężczyzn z fobią przed związaniem 
się. Ich działaniem nie kieruje rozsądek, lecz wyolbrzymiony strach

 

63

 

background image

przed uzależnieniem się od kogoś. Dlatego gdy związek z partnerką 
staje się bardzo bliski i intymny, mężczyzna silniej odczuwa uwię-
zienie, ponieważ nie ma wtedy powodów, które by usprawiedliwiały 
rejteradę. Natomiast, gdy para ma trudności z porozumieniem się, 
zawsze można odejść z honorem, bez obawy, że się zostanie w potrza-
sku na zawsze. Zatem, gdy sprawy układają się pomyślnie, włącza 
się alarm. Wtedy do głosu dochodzi lęk przed związaniem się i za-
nim zorientujesz się, co się dzieje, Twój partner przystępuje do wal-
ki z Tobą lub po prostu znika. Kobiety często opowiadały, że tego ro-
dzaju wypadki zdarzały się po szczególnie udanym weekendzie albo 
zaraz po tym, gdy obdarzyły ukochanego miłością lub specjalną tro-
ską.  Te  z  pozoru  niemożliwe  do  wytłumaczenia  zachowania  partne-
rów prowadzą kobiety do jednego wniosku: że związały się z mężczy-
zną, który nie potrafi kochać.

 

Wróg kobiet czy ofiara fobii 
przed trwałym zwi

ą

zaniem si

ę

?

 

Warto wiedzieć, że w przeszłości mężczyźni, którzy walczyli 

z partnerkami, byli uważani za wrogów kobiet. Myślano, że czynią 
tak z nienawiści do płci pięknej. Dopiero gdy się zrozumie dynami-
kę lękowych reakcji, widać, jak nieprawdziwy był to pogląd. Męż-
czyzna z fobią podejmuje walkę z kobietą nie z nienawiści, w isto-
cie on pragnie kochać, ale jest ofiarą własnego strachu. Ten strach i 
stawia go przed wyborem - odejść lub walczyć. Trzeciego wyjścia ; 
nie ma.

 

Na podstawie znajomości przebiegu reakcji w fobii przed związa-

niem  się  można  również  wyjaśnić,  dlaczego  mężczyźni  w  jednej 
chwili są ciepli i kochający, a w następnej grubiańscy. Panowie, któ-
rzy szczerze nienawidzą kobiet, zawsze odnoszą się do nich jedna-
kowo arogancko, bez szacunku. Tak nie postępuje mężczyzna, który 
nie potrafi kochać. On umie być troskliwy i szarmancki ponad mia-
rę, aż do progowego punktu, w którym uaktywnia się fobia. Po włą-
czeniu się wewnętrznego alarmu zły duch zaczyna jątrzyć. Nie ape-
luję do Ciebie, żebyś litowała się nad takim mężczyzną. Proszę Cię 
tylko o to, żebyś zdawała sobie sprawę z faktu, że to jego wewnętrz-
ny demon tak dezorganizuje mu życie i sprawia, że jest więźniem 
własnych lęków.

 

64

 

background image

Stary problem w nowym wydaniu

 

Lęk  przed  zaangażowaniem  się  w  związek  nie  jest  niczym no-

wym. Mężczyźni zawsze ostrożnie podchodzili do małżeństwa, a ich 
bojaźliwy stosunek do bliskości i związania jest prawdopodobnie 
tak stary jak świat. W naszych czasach jednak kolosalnie zmieniło 
się znaczenie tego zjawiska. Dzisiaj, bardziej niż w innych okresach 
naszej historii, strach przed angażowaniem się w trwałe związki nisz-
czy strukturę społeczeństwa.

 

Sprawą interesującą, ale i smutną zarazem jest to, że te radykal-

ne zmiany są pochodną rewolucji seksualnej, aktywności ruchów fe-
ministycznych, ogólnego wzrostu świadomości społecznej, a więc 
działań, które miały na celu zbudowanie sprawiedliwego społeczeń-
stwa. Zmiany, które miały zbliżyć do siebie obie płci, paradoksalnie 
oddalają je od siebie. W starych, dobrych czasach długie pozostawa-
nie przez młodego mężczyznę w stanie wolnym nie było dobrze wi-
dziane w towarzystwie. Kawalerski styl życia zasadniczo nie spoty-
kał się z uznaniem. Przeciwnie, żyjący samotnie mężczyzna był przez 
sąsiadów podejrzewany o skłonności homoseksualne, problemy we 
współżyciu seksualnym, konflikt Edypa. Nawet jeśli był odporny na 
sąsiedzkie plotki, musiał się liczyć z tym, że w społeczności będzie 
postrzegany jako niewydarzony, podstarzały syn żyjący na garnusz-
ku matki staruszki. Wizerunek mało zachęcający. Zresztą znalezie-
nie żony nie było specjalnie trudne. Obowiązujące obyczaje, do-
kładnie  regulujące  zaloty,  nie  były  ani  trochę  tak  obciążające 
emocjonalnie i zagrażające seksualnie, jak dzisiaj, a przeciwnie -
stanowiły miłą zabawę. Mężczyzna, który nie chciał pozostać w celi-
bacie przez całe swoje życie, nie miał innych możliwości niż mał-
ż

eństwo. Zatem im bardziej jego cielesne potrzeby domagały się 

zaspokojenia, tym bardziej był przymuszany do jedynego, usankcjo-
nowanego sposobu radzenia sobie. Jeszcze w latach pięćdziesiątych 
przeciętny mężczyzna miał tylko jedną opcję - małżeństwo. W książ-
ce  „Serca  mężczyzn"  (Hearts  of  Men)  znana  feministka,  Barbara 
Ehrenreich, pisze:

 

Ś

rednio, w późnych latach pięćdziesiątych, mężczyźni zawierali 

związki małżeńskie w wieku dwudziestu trzech lat. Zgodnie z popu-
larnym przekonaniem mężczyzna, który ten okres przeciągał, po-

 

5 - Mężczyźni...

 

background image

wiedzmy do dwudziestu siedmiu lat, był podejrzany. Na przełomie 
lat  pięćdziesiątych  i  sześćdziesiątych  psychiatrzy  rozwinęli do ol-
brzymich rozmiarów teorię, według której małżeństwo, a w nim rola 
osoby utrzymującej finansowo rodzinę jest jedyną, normalną drogą 
dla dorosłego mężczyzny. Inne role są niepochlebne i wskazują na 
zaburzenia.

 

A więc mężczyzna lat sześćdziesiątych naszego wieku był skaza-

ny na monogamiczny związek. Łączył się na zawsze i cicho cierpiał. 
Nim spostrzegł zamykające się za nim wrota, tkwił już za głęboko, 
ż

eby się wycofać, zwłaszcza kiedy za swoimi plecami czuł oddech oj-

ca partnerki.

 

Ociągający się pan młody to nie mit. Podejrzewam, że większość 

miała  obawy,  a  nawet  wręcz  panicznie  się  bała.  Po  oficjalnych 
oświadczynach możliwości ucieczki nie było wiele - wyjazd z mia-
sta, zaciągnięcie się do obcego wojska. Społeczeństwo kazało się że-
nić, więc się żenił. W czasach kiedy rozwód był niedostępny i nie ak-
ceptowany, małżeństwo dla mężczyzny z fobią przed związaniem się 
było równoznaczne z uwięzieniem aż do śmierci. Kiedy chęć uciecz-
ki była bardzo silna, a często tak się zdarzało, mężczyzna szukał dla 
siebie pocieszenia. Niektórzy szukali ulgi w alkoholu, inni pogrążali 
się  w  pracy.  Ci,  którym  się  to  udawało,  mieli  romanse,  pozostali 
chowali się za gazetami lub uniewrażliwiali na żony. Wielu próbowa-
ło wszelkich sposobów.

 

Kobiety i obecnie przechodzą ze swoimi mężami piekło, ale dzi-

siaj  związek  z  mężczyzną  z  fobią  przed  związaniem  się  wygląda 
nieco inaczej. Dzięki ostatnim liberalnym zmianom społecznym, po-
wstałym na skutek działań ruchów feministycznych, rewolucji sek-
sualnej i wzrostu samoświadomości społecznej mężczyźni nie muszą 
już żenić się, żeby zdobyć miłość i seks. Samotny mężczyzna w śred-
nim wieku nie wywołuje sensacji. Uważamy to powszechnie za wiel-
ki postęp i tak jest rzeczywiście. To wspaniale, że żyjemy w czasach, 
w których jednostka może cieszyć się olbrzymią wolnością, ma szan-
sę na zaspokojenie swych potrzeb. Niestety, wolność osobista nisz-
czy nasze stosunki interpersonalne. Posługując się metaforą, może-
my powiedzieć, że mężczyźni zostali wypuszczeni z klatek, w których 
ż

yli dotychczas, i teraz, jak dzikie zwierzęta, instynktownie ucieka-

ją przed ponownym uwięzieniem.

 

66

 

background image

Wiele odmian fobii przed zwi

ą

zaniem si

ę

 

W  trakcie  przeprowadzania  wywiadów  odkryłem,  że  lęk  przed 

trwałym związaniem się dotyczy nie tylko stosunków interpersonal-
nych. Mężczyzna z fobią ma skłonność do przeżywania lęku w roz-
maitych formach we wszystkich sytuacjach, które mają trwały cha-
rakter, są ustalone raz na zawsze. Trudności w utrwaleniu związku 
z  kobietami  są  zatem  jedynie  częścią,  choć  częścią  niezwykle  zna-
czącą, szerszego problemu. Tom, jeden z pierwszych mężczyzn, z któ-
rym przeprowadzałem wywiad, podkreślał, że strach przed związa-
niem się otaczał go ze wszystkich stron. Był bardzo wyczulony na 
swoje lęki, w jego wypowiedziach pojawiały się kwestie, które wte-
dy były dla mnie czymś nowym. Tom lubił prowadzić żywot włóczęgi, 
ponieważ nie potrafił przebywać długo w jednym miejscu czy oddać 
się jednej pracy. Wypożyczał telewizor, bo nie umiał zdecydować, 
który odbiornik kupić. Generalnie miał trudności z większymi zaku-
pami, a czasem zupełnie nie był do nich zdolny.

 

Podejrzewając, że zachowanie Toma nie było wyjątkowe, posze-

rzyłem wywiady o pytania dotyczące innych problemów, pozornie 
nie mających nic wspólnego z trwałym związaniem się. Wszystkie 
moje pogłębione wywiady z mężczyznami zawierały następujące py-
tania: Czy masz trudności z dokonywaniem poważnych zakupów? Masz 
własne czy wynaj
ęte mieszkanie? Jak Ci się wydaje, ile czasu będziesz 
tam mieszkał? Czy jeste
ś zadowolony ze swojej kariery zawodowej? Czy 
masz w domu jakie
ś zwierzę? Czy masz własny samochód? Czy masz 
trudno
ści z układaniem długoterminowych planów? Czy masz na ogół 
trudno
ści  z  podejmowaniem  decyzji?  Czy  masz  jakieś  inne  trudności 
dotycz
ące trwałych zobowiązań?

 

Odpowiedzi były fascynujące i zarazem budziły niepokój. Dla 

większości  ankietowanych  problemy  w  sferze  stosunków  interper-
sonalnych stanowiły wierzchołek góry lodowej. Strach przed zwią-
zaniem się wypełniał ich życie. Niektórym wystarczyło samo słowo 
"związanie", aby wywołać znaczący niepokój. Wielu przyznało się, 
ż

e ma obsesję na tym punkcie. Panicznie bali się wszelkich zobowią-

zań, paraliżowała ich sama myśl o tym. Mieli także inne problemy, 
o jakich mi się nie śniło. Większość badanych mężczyzn nie lubiła 
angażować się towarzysko i absolutnie nie można było na nich pole-

 

67

 

background image

gać. Nienawidzili udzielania się w jakichkolwiek komitetach. Kilku 
nawet nie chciało brać udziału w wyborach, żeby nie udzielać popar- 
cia jakiejś partii czy też niezależnemu kandydatowi. Byli tacy, któ- 
rzy nie pisali listów, żeby nie wiązać swoich myśli z papierem, i tacy, 
którzy twierdzili, że nigdy w życiu nie nagrają własnego głosu na 
magnetofon czy inne urządzenie trwale rejestrujące. Kilku nie lu-
biło używać atramentu, jeden pisał ołówkiem, a potem ścierał gum-
ką. Dwóch przyznało, że bardzo niechętnie umieścili swoje nazwiska 
na skrzynkach na listy.

 

Przekonałem się, że lęk przed trwałym związaniem się nie jest 

jedynie problemem w stosunkach między kobietami i mężczyznami; 
on określa sposób życia. Mężczyźni z fobią przed związaniem się nie  
czują nienawiści do kobiet ani się ich nie boją, tak samo jak nie lę-
kają się kariery zawodowej czy posiadania własnego domu. Oni nie-
nawidzą i boją się samego związania, bez względu na to, z kim lub  
czym. Przyjrzyjmy się więc niektórym, najbardziej powszechnym,  
lękowym wzorcom zachowania.

 

M

ęż

czyzna niedost

ę

pny,

 

nieuchwytny nie tylko w kontaktach z Tob

ą

 

Większość mężczyzn, z którymi przeprowadziłem wywiady, ujaw- 

niała strach przed przygwożdżeniem do osoby czy miejsca. Byli nie- 
dostępni lub nieuchwytni na jeden lub więcej z niżej opisanych spo-
sobów.

 

1. Dziwactwa telefoniczne.

 

Kobiety skarżą się, a panowie potwierdzają zarzuty, że trudno po- 

rozumieć się z nimi telefonicznie. Niektórzy specjalnie nie instalują 
w mieszkaniach automatycznych sekretarek. Inni nigdy ich nie 
używają. Ci z najcięższą postacią fobii przed związaniem się albo 
mają telefony wyłączone z kontaktu, albo na stałe podłączone do 
automatycznych sekretarek. Nagrana informacja jest lakoniczna  
i nie pozostawia przyjaciołom złudzeń - nie mają co liczyć na szyb-  
ką odpowiedź. Więcej niż jeden z ankietowanych przeze mnie męż- 
czyzn zatrudniał sekretarkę przeszkoloną do udzielania fałszywych 
informacji na temat tego, gdzie i kiedy będzie go można zastać.

 

Inne telefoniczne dziwactwa: pewien sprzedawca futer zachęcał  

kobiety do kontaktu telefonicznego, udzielał szczegółowych rad do-  

 

68

 

background image

tyczących pory, kiedy najłatwiej się dodzwonić, ale nigdy nie zgła-
szał się pod podanym numerem. Wysokiej rangi dowódca wojskowy 
podawał jako jedyny numer telefonu do lokalnego baru, gdzie za-
wsze odpowiadano dzwoniącemu, że jeszcze nie przyszedł. Prawnik 
mający zastrzeżony numer telefonu zmieniał go co kilka miesięcy, 
Pan trudniący się maszynopisaniem miał na automatycznej sekre-
tarce następującą wiadomość: Jestem niedostępny, mój aparat nie na-
grywa, wi
ęc nie zostawiaj żadnej informacji dla mnie.

 

2. Z ociąganiem przyłącza się do wspólnych planów, 
nie mo
żna na nim polegać.

 

Każdy mężczyzna z tą ciężką fobią mówił mi o swojej niechęci do 

planowania w życiu osobistym. Planują tylko w wyjątkowych sytu-
acjach. Wielu miało za złe kobietom, że wymagały wcześniejszego 
umawiania się na randki i dotrzymywania terminów. Przyznawali, że 
w prywatnym życiu nie można na nich polegać. Dotyka to zarówno 
ich rodziny, jak i przyjaciół. Natomiast w sferze kontaktów zawodo-
wych uchodzą za osoby odpowiedzialne. Mary, pielęgniarka, z którą 
rozmawiałem, stwierdziła, że bardzo żałuje, iż nie przywiązywała wa-
gi do sposobu, w jaki jej były chłopak, Gordon, traktował swoją ro-
dzinę i przyjaciół. Gdyby baczniej przyjrzała się jego stosunkom 
z najbliższymi, nigdy by się z nim nie wiązała, a już na pewno nie my-
ś

lałaby o małżeństwie. Jego stosunki z rodziną charakteryzowała tak:

 

Gordon nawet lubił matkę i ojca, ale odnosił się do nich okrop-

nie. Nigdy ich nie odwiedzał, ponieważ mieszkali trzy godziny drogi 
od niego i musiał wizyty planować z wyprzedzeniem, czego nie cier-
piał. Rodzice przyjeżdżali do niego co dwa miesiące i Gordon narze-
kał, że z góry trzeba rezerwować dla nich czas. Wiem, że sprawiał tym 
wielką przykrość matce, ale on nie widział w swoim zachowaniu nic 
dziwnego. Odmawiał udziału w jakichkolwiek rodzinnych wydarze-
niach - wyjazdach na wakacje, weselach, urodzinach. Poza tym miał 
dobre stosunki z rodzicami. Dzwonił do nich regularnie, a o nich 
i swoim dzieciństwie opowiadał ciepło. Nie zdawał sobie sprawy, że 
zadaje im ból. Oboje byli już po siedemdziesiątce i źle to znosili.

 

Margo,  urzędniczka,  opowiedziała  mi  podobną  historię  o  swoim 

byłym chłopaku.

 

Kiedy pierwszy raz spotkałam Matta, który pojawił się w moim 

ż

yciu, żeby złamać mi serce i zrujnować mnie finansowo (wszystkie

 

69

 

background image

pieniądze wydałam na terapię, żeby się pozbierać po doznanym za- 

 

wodzie miłosnym), powiedział mi jako jedną z pierwszych rzeczy, że 

 

matka ma do niego żal. Obiecał zawieźć ją na bardzo dla niej ważny 

 

rodzinny ślub i zaspał. Dodał, że podobna historia zdarzyła się już 

 

kilkakrotnie, i sprawiał wrażenie szczerze smutnego. W tamtym cza- 

 

sie wolałam wesprzeć ego Matta i jego sposób racjonalizacji. Przy- 

 

znałam mu rację, że matka jest wyjątkowo trudna i wymagająca, że 

 

on ma prawo do samoobrony, w tym wypadku do unikania kontak- 

 

tów. Później poznałam kilku jego przyjaciół. Jeden z nich w czasie 

 

relacjonowania jakiegoś zdarzenia napomknął, że na Matta nie moż-   
na liczyć, że rzadko przychodzi na umówione spotkania. Ponownie

 

zlekceważyłam te uwagi, uznałam, że pewnie miał ku temu powody. 

 

Dopiero pod koniec naszej znajomości, gdy Matt zapomniał o naszej 

 

randce, zaspał lub zawiódł, co najmniej z pięć razy, przypomniałam   
sobie o tamtych historiach.

 

3. Nie sprawia mu przyjemności życie towarzyskie, często czuje się 
skr
ępowany układami koleżeńskimi. Gorzej niż inni ludzie znosi obowiązki 
towarzyskie, jest wtedy pos
ępny i w złym humorze.

 

Każdemu  od  czasu  do  czasu  doskwierają  obowiązki  towarzyskie, 

Raz  jest  to  przyjęcie,  na  które  nie  mamy  ochoty,  koncert,  na  który 
chętnie byśmy nie poszli, innym razem rodzinna impreza. To zupeł-
nie normalne, że w takich sytuacjach mamy poczucie dyskomfortu. 
Mówimy sobie wtedy: „To przecież nie potrwa długo" i idziemy, bo 
zwycięża przekonanie, że tak należy postąpić. Czujemy się w ten czy 
inny  sposób  zobligowani  w  stosunku  do  osoby  czy  układu  towarzy-
skiego.  Kiedy  zdarzy  nam  się  znaleźć  w  takiej  sytuacji,  z  łatwością 
sobie z nią radzimy i staramy się, na ile to możliwe, czerpać z niej i 
przyjemność.  Dla  mężczyzny  z  fobią  przed  związaniem  się  taka tak-
tyka  jest  nie  do  przyjęcia.  On  reaguje  niezwykle  gwałtownie.  Jest 
zrozpaczony, potwornie cierpi. Jego uczucia można zrozumieć dopiero 
wtedy,  gdy  uświadomimy  sobie,  że  naprawdę  czuje  się  uwięziony. 
Przeżywa katusze i może popsuć nastrój każdemu, a szczególnie ko-
biecie,  której  przyszło  wraz  z  nim  uczestniczyć  w  towarzyskim  wy-
darzeniu.

 

4. Może odczuwać silny lęk przed związaniem w pracy.

 

Przyjrzyjmy się, jak mężczyzna z fobią przed związaniem się za-

chowuje się w układach zawodowych. Przede wszystkim nie może 
znieść uzależnienia. Dlatego żeby czuł się w pracy dobrze, musi być 
spełniony przynajmniej jeden z niżej przedstawionych warunków:

 

70

 

background image

•  brak struktury (dobrym przykładem może być osoba pracująca 

na własny rachunek, która sama ustanawia zasady i cele); 

•  tymczasowość (osoba z fobią może poradzić sobie z pracą 

ustrukturalizowaną i wymagającą olbrzymiego oddania tylko 
wtedy, kiedy nie jest związana długotrwałym kontraktem). 

U niektórych mężczyzn z fobią przed związaniem się lęk wywołu-

je znacznie bardziej ekstremalne zachowania. Są tacy, którzy nie po-
trafią wytrwać w jednym miejscu pracy lub w jednym zawodzie 
i przez całe życie wędrują z miasta do miasta, z biura do biura. Na-
wet jeśli odnoszą sukcesy, nie chcą być ograniczani przez stanowi-
sko czy rodzaj wykonywanego zajęcia. Dobrym przykładem takiej 
postawy jest prawnik i pisarz w jednej osobie, który w weekendy 
uczy muzyki i gra w grupie jazzowej. U podstaw takiego działania 
leży chęć zachowania własnej niezależności. Imając się różnych za-
wodów, ludzie tacy mają poczucie, że będą mogli zająć się czymś in-
nym, gdy przyjdzie im na to ochota. I wielu z tej szansy korzysta.

 

5. Większość, jeśli nie wszyscy,

 

ma raczej niestandardową sytuację mieszkaniową.

 

Na przykład mężczyzna przez całe życie nie przywiązuje wagi do 

osiedlenia się na stałe. Podpisuje krótkoterminowe umowy na na-
jem mieszkania albo - jeśli ma własne lokum - z wielką niechęcią 
je mebluje. Jego warunki życiowe charakteryzuje tymczasowość 
i zmienność:

 

•  dzierżawi mieszkanie, ale rzadko w nim przebywa, woli noco 

wać u przyjaciół, byłych żon czy dziewczyn; 

•  dom odzwierciedla jego nastawienie do trwałych związków. 

Jest całkiem wygodny dla właściciela, ale mało przyjazny dla 
gości, jakby mówił: „zostaw mnie samego w spokoju". Na przy 
kład trzydziestosześcioletni szef działu reklamy miał prze 
stronne, luksusowo wyposażone mieszkanie z jednym tylko me 
blem - pojedynczym tapczanem; 
mężczyzna  mieszka  wygodnie,  ale  mieszkanie  jest  urządzone 
przez byłą dziewczynę lub żonę i utrzymywane jako świątynia 
ku jej pamięci, chociaż w wielu przypadkach to kobieta zosta-
ła odtrącona;

 

z powodu zasad, którym hołduje, nigdy nie zaprasza kobiet do 
siebie. Nie zmienia obyczajów, chociaż czasem nawet dla nie-
go jest to uciążliwe.

 

71

 

background image

6. Dokonywanie poważnych zakupów często jest ciężkim przeżyciem.

 

Wielu podchodzi do takich zakupów tak samo jak do polowania 

na idealną kobietę. Starają się odłożyć zakupy, a jeśli wybiorą się 
po nie, często potem żałują. Rozmawiałem z mężczyzną, który po-
równywał kupno samochodu do wyboru żony. Tłumaczył mi, że jeśli 
zdecyduje się, zostanie z autem lub małżonką na bardzo długo. Sam 
moment zakupu jest radosny, ale zaraz potem budzi się niepokój, 
powstają wątpliwości, chęć ukarania się.

 

Występowanie  tego  szczególnego  zjawiska  nie  zaskoczyło  mnie 

specjalnie, choć muszę przyznać, nie uwzględniłem go w moich pier-
wotnych wywiadach. Fenomen lęku przed nabywaniem rzeczy trwa-
łych wypłynął u kilku pierwszych mężczyzn, z którymi rozmawiałem. 
Wielu panów było bardziej świadomych własnych obaw w odniesie-
niu do nabywania towarów niż lęków związanych z relacjami z ko-
bietami. Ten fakt nie jest trudny do wytłumaczenia. Decydując się 
na zakup sprzętu wideo, mężczyzna wie, że ma wybór ograniczony 
do tego, co aktualnie dostępne jest na rynku. Z kobietami sprawy 
mają  się  inaczej,  zawsze  może  posłużyć się starym wykrętem, że 
jeszcze nie trafił na tę właściwą.

 

Czy u kobiet wyst

ę

puje fobia przed trwałym zwi

ą

zaniem si

ę

?

 

Na zakończenie tego rozdziału, gwoli sprawiedliwości, zajmiemy 

się jeszcze tym problemem. Teraz kiedy już wiemy, skąd bierze się 
fobia przed trwałym związaniem, logiczne wydaje się stwierdzenie, 
ż

e nie jest w żadnym stopniu determinowana płcią. Kobiety mogły-

by ulegać tym samym klaustrofobicznym emocjom na samą myśl 
o uwięzieniu na zawsze. Czy kobiety w równym stopniu jak mężczyź-
ni są wrażliwe na trwałe związanie się, czy tak jak panowie boją się 
perspektywy usidlenia?

 

Odpowiedź brzmi: i tak, i nie. Tak, bo wiele kobiet lęka się zwią-

zania,  wręcz  jest  tym  przerażona.  Jednak  nadwrażliwość  nie  po-
wstrzymuje ich od angażowania się w związki do takiego stopnia jak 
panów. Chociaż obawiają się bliskich relacji z mężczyzną, mają inne 
potrzeby i instynkty, które je do tych kontaktów skłaniają.

 

Jedną z najpotężniejszych sił, która popycha kobietę ku mężczyź-

nie, jest instynkt macierzyński - biologiczna potrzeba łączenia się 
w pary i reprodukcji. Przetrwanie gatunku zależy całkowicie od pro-

 

72

 

background image

cesu  kontynuacji.  Zadanie  to  matka-natura  powierzyła  przede 
wszystkim kobietom (bez wątpliwości był to mądry wybór). Z kilko-
ma małymi wyjątkami inne lęki i pragnienia blakną w obliczu tej 
najpotężniejszej siły biologicznej. Dlatego, jeśli nawet kobieta jest 
wystraszona i boi związać się w jakikolwiek sposób czy w jakiejkol-
wiek  formie,  potęga  jej  macierzyńskich  instynktów  prawie zawsze, 
przynajmniej czasowo, potrafi pokonać trapiące ją lęki.

 

Natomiast  mężczyźni  nie  odczuwają  tak  przeciwstawnych  po-

trzeb. Panowie zwykle przejawiają bardzo silny popęd seksualny, 
ale po zaspokojeniu go mogą odejść, pozostawiając kobietom do wy-
konania zadanie podstawowe.

 

Kobiece  problemy  wynikające  z  obaw  przed  związaniem  się  są 

bardziej złożone od męskich z powodu wielości ról, jakie kobiety 
muszą grać w świecie miłości, stosunków między ludźmi i opieki nad 
potomstwem. Reasumując, możemy powiedzieć, że im kobieta staje 
się starsza, tym trudniej jest jej znaleźć odpowiedniego partnera 
i tym większe jest ryzyko związane z urodzeniem przez nią dziecka. 
Dlatego jeśli nawet lęk przed związaniem każe jej uciekać, głos roz-
sądku szepcze: „Łap go, bo następnej okazji nie będzie".

 

Takie zmartwienia nie są udziałem mężczyzn. Jeśli któryś posta-

nowi żyć samotnie lub zapragnie odłożyć na później wejście w zwią-
zek, zawsze może umotywować swoje postępowanie. Przecież nigdy 
nie jest za późno. Nawet po pięćdziesiątce mężczyzna może znaleźć 
młodszą kobietę, ustatkować się i mieć dzieci. W istocie mężczyzna 
może sobie pozwolić na luksus bycia wolnym, gdy tylko ma na to 

ochotę.

 

Innym znaczącym czynnikiem, który powstrzymuje kobiety przed 

ucieczką ze związku, jest strach przed pozostaniem osobą samotną. 
W społeczeństwie nadal zdominowanym przez mężczyzn być kobie-
tą,  a  szczególnie kobietą pozbawioną męskiego wsparcia, jest bar-
dzo trudno, wręcz niebezpiecznie. Z tego powodu wiele pań czuje, 
ż

e powinny związać się na stałe z partnerem dla własnego bezpie-

czeństwa, aby zabezpieczyć się finansowo i przed samotnością. Zda-
rza się, że łączą się z mężczyzną, którego w istocie nie kochają, zakła-
dając, że jakoś do niego przywykną. Natomiast panowie, których 
trapi podobny problem, nie mają zwyczaju przyjmować tego typu 

założeń.

 

background image

Rozdział 4

 

Mężczyzna i jego wewnętrzne konflikty.

 

Podwójne komunikaty, 

pełne sprzeczności zachowania

 

Mężczyzna z fobią przed związaniem się posiada jakby dwa umy-

sły, z których każdy prezentuje odmienny punkt widzenia. Jeden 
pragnie dobrych stosunków z ukochaną kobietą, drugi zaś uważa sta-
ły  związek  za  śmiertelną  pułapkę.  Zdarza  się,  że  te  całkowicie 
sprzeczne  ze  sobą  przekonania  wyrażane  są  jednocześnie.  Kiedy 
więc  Twoim  partnerem  jest  mężczyzna  z  obsesyjnym  lękiem  przed 
trwałym związaniem się, nieuchronnie musisz wkroczyć w dziwaczny 
ś

wiat komunikatów o przeciwstawnej treści i sprzecznych zachowań. 

On nie potrafi jasno powiedzieć - tak, ale też nie umie wprost po-
wiedzieć - nie. Jeśli jesteś związana z takim mężczyzną, na niektóre 
z niżej podanych pytań odpowiesz twierdząco:

 

•  Czy w Waszym związku zdarza się, że mężczyzna mówi jedno, 

a robi coś innego? 

•  Czy układa plany, by je potem zmienić? 
•  Czy waha się i zmienia zdanie? 
•  Czy nie dotrzymuje wcześniej złożonych obietnic? 
•  Czy na każdy jego krok do przodu przypadają dwa do tyłu? 

Obserwuj bacznie! To główna przestroga, dzięki której 

kobieta może uniknąć zawodu.

 

Mam wiele współczucia dla kobiet zakochanych w mężczyznach 

z fobią przed związaniem się. Wiem, że często uległy po długiej wal-
ce, oczarowane intensywnością podboju; ich opór i naturalna kobie-
ca rozwaga zostały pokonane przez zalotnika. Wiem jednak także,

 

74

 

background image

ż

e mężczyzna nadaje różnorodne sygnały wskazujące na istnienie 

problemów z wchodzeniem w trwałe związki. Niejednokrotnie wina 
kobiet polega na tym, że ich nie dostrzegły.

 

pierwsze ostrze

ż

enie -jego poprzednie zwi

ą

zki z 

innymi kobietami

 

Wybij sobie z głowy, że miłość i dobra kobieta, a za taką się uwa-

ż

asz, może zmienić mężczyznę. Każda już tego próbowała. Spotkała 

pana, u którego na odległość wyczuwało się, że ma fobię przed zwią-
zaniem się, jego poprzednie związki z kobietami skończyły się skan-
dalicznie, ale zamiast słuchać instynktu samozachowawczego, słu-
chała mężczyzny. Kiedy opowiadał jej o swoich problemach z byłą 
narzeczoną lub żoną, patrzyła na niego ze współczuciem, z góry za-
kładając, że to tamta kobieta była winna. Wmawiała sobie, że z nią 
będzie inaczej. A przecież nie powinna być tak łatwowierna i po-
chopnie wierzyć w jego domniemane dobre intencje. Niejasna hi-
storia z Twoją poprzedniczką to pierwsze ostrzeżenie, że musisz być 
czujna i odpowiednio się chronić. Mitem jest, że kobieca miłość mo-
ż

e zmienić mężczyznę. Fakty są jednoznaczne: mężczyzna podobnie 

traktuje wszystkie swoje partnerki.

 

 

Inne znaki ostrzegawcze - jak partner odnosi si

ę

 do Ciebie?

 

Czasami możesz spodziewać się problemów, wnioskując na pod-

stawie poprzednich związków partnera. Kiedy indziej pierwsze ozna-
ki kłopotów pojawiają się dopiero w relacjach między Wami. Męż-
czyzna robi co innego niż mówi, nie przychodzi na umówione randki, 
zachowuje się inaczej, z mniejszą atencją w stosunku do Ciebie niż 
na początku znajomości.

 

Przeważnie  kobieta  nie  przywiązuje  wagi  do  tych  wczesnych 

zwiastunów późniejszych trudności. Wsłuchuje się w komunikaty, 
które pragnie usłyszeć, i wypiera nieprzyjemne. Nie słucha próbują-
cych ją ostrzec przyjaciół, lecz intensywniej ochrania partnera. Ko-
bieta na tuzin rozmaitych sposobów nie dopuszcza do siebie praw-
dy o tym, co dzieje się między nią a partnerem aż do czasu, gdy jest 
już  za  późno  na  uniknięcie  zawodu  lub  radykalną  zmianę.  Kiedy 
Mężczyzna zacznie ją źle traktować, czuje się zagubiona, nie może 
pojąć, co się dzieje. Nie mając pełnego wglądu w sytuację, czuje się

 

75

 

background image

bezsilna, niezdolna do działania. Pozostaje jej jedynie czekać na 
cud, który odmieni partnera. Myślę, że po przeczytaniu tego rozdzia-
łu,  który  opisuje  najpowszechniejsze  sposoby,  jakimi  mężczyzna 
oszukuje siebie samego i swoją partnerkę, łatwiej Ci będzie rozpo-
znać zawczasu swoje położenie.

 

Chociaż motywacja leżąca u podłoża zachowania mężczyzn z fo-

bią jest ta sama, każdy z nich jest unikatowy. Zależnie od wyjściowe-
go poziomu lęku, doświadczeń rodzinnych, statusu ekonomicznego 
i  wielu  innych  czynników  psychospołecznych  sposób  ujawniania 
sprzecznych przekazów może być nieco odmienny. Oto niektóre spo-
ś

ród  bardziej  powszechnych  form  ujawniania  przez  mężczyzn  kon-

fliktów wynikających z fobii przed trwałym związaniem się.

 

Nie może zdecydować się na „nie", 
nie może zdecydować się na „tak".

 

Przede  wszystkim  trzeba  pamiętać,  że  dla  mężczyzny  z  fobią 

przed związaniem się podjęcie zobowiązania samo w sobie stanowi 
problem. Jest mu więc trudno powiedzieć zarówno „tak", jak 
i „nie". Kiedy spotka interesującą go kobietę, nie jest w stanie zde-
cydować, czy walczyć o nią, jak umie najlepiej, czy też wycofać się. 
Bez względu na to, ku jakiemu wyborowi się skłania, czuje się osa-
czony, zaniepokojony swoimi decyzjami.

 

W rezultacie stara się nie wybierać albo waha się lub stale zmie-

nia decyzje, miota się szaleńczo. Takie sprzeczności są elementem 
wzorca zachowań osób z fobią przed trwałym związaniem się.

 

Cheryl,  dwudziestoośmioletnia  pracownica  firmy  turystycznej, 

była  całkowicie  zdezorientowana  sprzecznym  zachowaniem  swojego 
chłopaka. Opisała je następująco:

 

Nie  rozumiem  Alana. My podobno chodzimy razem, ale się nie 

widujemy. Dzwoni do mnie codziennie i przynajmniej dwa razy w ty-
godniu umawia się ze mną gdzieś w mieście, po czym nie przychodzi, 
chociaż sam zaproponował termin i miejsce. Mniej więcej na godzi-
nę przed spotkaniem telefonuje z niezwykle wymyślnym usprawie-
dliwieniem.  Prawie  płacze  w  słuchawkę  i  zapewnia,  jak  bardzo 
chciałby mnie zobaczyć, a w następnym tygodniu historia powtarza 
się od początku do końca. To jest naprawdę zadziwiające. Od czasu

 

76

 

background image

do czasu udaje mu się dotrzeć do mojego domu. Zwykle przyjeżdża 
późno i właściwie nigdy nie może zostać, bo coś jest źle. A to bolą go 
krzyże, czeka na niego matka, potrzebuje go córka, musi oddać sa-
mochód do naprawy. Kiedy pytam, dlaczego tak ze mną postępuje, 
złości się albo obiecuje poprawę. Już nigdy nie zgodzę się na spotka-
nie, ponieważ zbyt wiele razy nie pojawił się w umówionym miejscu. 
Początkowo martwiłam się tym bardzo, bo tęskniłam i chciałam być 
z nim. Teraz mam go w nosie, ale nadal nie rozumiem, o co mu cho-
dziło. Jeśli zależało mu na mnie, czemu nie przychodził, a jeśli nie 
miał  ochoty  widywać  się  ze  mną,  czemu  nie  powiedział  mi  tego 
wprost?

 

U Alana możemy zaobserwować wahanie typowe dla mężczyzny 

z fobią przed zaangażowaniem się w trwały związek. Jest targany 
sprzecznymi pragnieniami. Kiedy jest daleko od Cheryl, brakuje mu 
jej, wydaje mu się, że ją kocha, ale gdy jest z nią, czuje się osaczony. 
To uczucie osaczenia wyzwala fobiczną reakcję walki lub ucieczki, 
a więc Alan ucieka i nie zjawia się w umówionym miejscu. Uwolnio-
ny od tego uczucia ponownie tęskni za Cheryl i tak w kółko.

 

Charakterystyczne zachowanie m

ęż

czyzny

 

z fobi

ą

 przed zwi

ą

zaniem si

ę

 - uwodzenie i porzucanie

 

On  jest najczulszym kochankiem na świecie, Twoim najlepszym 

przyjacielem. Dba o Ciebie jak nikt inny, ale tylko do czasu, potem 
Cię odepchnie od siebie. Mężczyźni z fobią przed zaangażowaniem 
się w trwały związek są mistrzami w uwodzeniu i porzucaniu. Mamy 
tu do czynienia z zespołem panicznego lęku po usidleniu zdobyczy. 
Ś

wietnie, że umiemy rozpoznać i nazwać charakterystyczne objawy 

fobii, ale dla kobiet, zwłaszcza tych porzuconych, nie jest to żadne 

pocieszenie,

 

Jan, dwudziestoośmioletnia aktorka, która zgłosiła się na tera-

pię, kiedy jej związek z lekarzem, Martinem, rozpadł się, tak rela-
cjonowała swoje doświadczenia:

 

Kiedy się poznaliśmy, Martin chodził za mną krok w krok. Bałam 

się, że straci pracę, bo mnóstwo czasu spędzał ze mną. Po mniej wię-
cej czterech miesiącach wrócił do swoich zajęć. Początkowo byłam 
zadowolona, bo myślałam, że nasz związek okrzepł, ustabilizował się. 
Potem zupełnie nagle stracił zainteresowanie seksem. Przypuszcza-
łam, że jest przemęczony albo ma kłopoty w pracy. Możliwości, że 
przestał się mną interesować, nie brałam pod uwagę. Nasze współ-

 

11

 

background image

ż

ycie tydzień czy dwa tygodnie wcześniej było wspaniałe. Zaczął szu-

kać pretekstów, żeby spać oddzielnie, przeważnie usprawiedliwiał 
się rannymi dyżurami w przychodni. Po dwóch tygodniach czułam, 
ż

e coś jest nie w porządku. Wiedziałam, że dziwne zachowanie Mar-

tina nie wynika z przeciążenia obowiązkami zawodowymi. Po mie-
siącu zaczęło mi się wydawać, że szuka zaczepki, chce sprowokować 
kłótnię. Zrozum, długo nie reagowałam, bo w pierwszym okresie na-
szej znajomości właśnie w łóżku układało się nam znakomicie. Trud-
no mi było uwierzyć, że ktoś może się tak radykalnie zmienić, więc 
szukałam rozmaitych wyjaśnień. Ponadto nie chciałam prezentować 
się jako osoba o wybujałych potrzebach seksualnych. W końcu do-
szłam do wniosku, że musimy porozmawiać. Zgodził się i przyznał, że 
nie wszystko między nami układa się najlepiej. Wyobraź sobie, że całą 
sytuację  przewrócił  do  góry  nogami.  On,  biedaczek,  został  przeze 
mnie wbrew swojej woli poderwany i teraz ciąży mu rola kochanka. 
Zdębiałam. Czyżby cierpiał na amnezję, że nie pamięta, co wypra-
wiał na początku naszej znajomości? Rozryczałam się, a on skwito-
wał sprawę krótko: „Nie będziemy się więcej spotykać", bo to mnie 
rozstraja. To prawda, byłam rozstrojona, kompletnie nie mogłam po-
jąć, dlaczego jest taki okrutny. Martin stanowczo oświadczył, że nie 
będzie ze mną rozmawiać, dopóki nie zacznę kontrolować swoich 
emocji. Był zimny, raczej lodowaty, nie dał mi żadnych szans. Postą-
pił ze mną podle - gorące zaloty, a potem won. Na szczęście w moim 
zawodzie mogę liczyć na wsparcie, wiem, że podobam się ludziom. 
W przeciwnym razie chybabym tego nie wytrzymała. Pytanie, co 
w moim ciele wzbudzało w nim obrzydzenie, nie dawało mi spokoju. 
To było straszne.

 

Jan na odrzucenie zareagowała standardowo. Przeważnie kobiety 

początkowo nie dowierzają, że ukochany mężczyzna tak po prostu je 
odrzuca. Uważają, że zaszło jakieś tragiczne nieporozumienie, które 
szybko się wyjaśni i wszystko znowu będzie dobrze. Zbyt późno prze-
cierają oczy. Pamiętaj, nie popełniłaś żadnego błędu, nie obwiniaj się!

 

Racjonalizacja, czyli jak przekona

ć

 samego siebie, 

ż

e ta wymarzona kobieta jest nie dla mnie

 

Nikt z nas nie lubi przyznawać się do błędów popełnianych w sto-

sunkach z innymi.

 

Mężczyzna z fobią przed trwałym związaniem się nie różni się od 

nas pod tym względem. Jeśli czuje się urażony, a często nim jest, nie-
chętnie się do tego przyznaje. Jeśli głupio postępuje, woli tego nie 
widzieć. Jeśli jest przerażony, a tak w istocie jest, nie chce podej-

 

78

 

background image

mować tego tematu. Mężczyzna z fobią konsekwentnie postępuje 
z kobietami według tego schematu, popełniając raz po raz te same 
błędy, a jednocześnie przez cały czas - tak jak my - próbuje znaleźć 
jakieś racjonalne wytłumaczenie kolejnych niepowodzeń. Męczy go 
poczucie, że zawsze niszczy swoje szanse na prawdziwą miłość, więc 
potrzebuje konkretnych dowodów własnej niewinności, żeby poczuć 
się choćby nieco lepiej. Pragnie usprawiedliwić swoje powtarzające 
się ucieczki ze związków z kobietami.

 

Jako że żadna kobieta nie jest doskonała, nie musi długo szukać, 

ż

eby znaleźć coś, co utwierdzi go w przekonaniu, że słusznie postąpił 

zrywając. Głęboko wierzy, że lęk, który odczuwa, ma związek tylko 
z  jedną,  wybraną  kobietą.  Przeprowadza  więc  następujący  wywód: 
Jeśli  ja  jestem  w  porządku,  to  znaczy,  że  ona  jest  winna.  Przede 
wszystkim więc koniecznie trzeba wynaleźć jakąś wadę u partnerki, 
a wtedy już wszystko pójdzie jak z płatka, będzie powód do rozsta-
nia. Jeśli przyjrzysz się uważnie kobiecie, zawsze znajdziesz jakąś 
rysę. Mężczyzna z fobią przed trwałym zaangażowaniem się w zwią-
zek szuka wad, żeby pomóc sobie zracjonalizować własną ucieczkę. 
Wystarczy na przykład sposób, w jaki partnerka trzyma w dłoni wi-
delec, czy to, jak wymawia jakiś wyraz, albo ledwie widoczny pie-
przyk na udzie, zmarszczka pod okiem. Każdy powód jest dobry, że-
by się usprawiedliwić.

 

W tej książce opisałem wielu mężczyzn, którzy usprawiedliwiali 

swoją niezdolność do tworzenia trwałych związków właśnie wadami 
dostrzeżonym u kobiet. Mężczyźni z fobią przed związaniem się ni-
gdy nie potrafią znaleźć idealnej dla siebie partnerki, zawsze coś im 
nie odpowiada. Najbardziej zdumiewa mnie fakt, że cechy, które im 
przeszkadzają, widoczne są od samego początku znajomości. Pamię-
tam mężczyznę, który uwodził tancerkę, a potem porzucił, bo „nie 
miała głowy do interesów". Dla kogoś, kto przygląda się temu z bo-
ku, wygląda to raczej humorystycznie, ale nie dla zaangażowanej 
kobiety, która została poddana szczegółowemu badaniu i odrzucona 
jako wadliwa.

 

Gregory, fotograf pracujący na własny rachunek, uczciwie przy-

znał się do takich praktyk:

 

Zdarza mi się tak postępować, kiedy jakaś cząstka mnie pragnie 

zerwać znajomość, a nie stać mnie na przeprowadzenie tego wprost. 
Wtedy biorę kobietę pod lupę i szukam powodu. Początkowo, gdy je-

 

79

 

background image

stem kimś zauroczony, wszystko mi się w danej osobie podoba, ale 
później te same cechy, które niedawno działały na mnie rozbrajają-
co, zaczynają mnie wkurzać. Wiem, że tak robię, żeby przekonać sa-
mego siebie, że nic dobrego nie wykluje się z tego związku. Postąpi-
łem w ten sposób już wiele razy z przemiłymi kobietami.

 

Główne usprawiedliwienie niepowodzenia - 
zwi

ą

zek z nieodpowiedni

ą

 kobiet

ą

 

Niektórzy mężczyźni z fobią przed związaniem się, aby ukryć rze-

czywisty problem, zawsze wiążą się z kobietami zupełnie do nich nie 
pasującymi.

 

Czasem to, że para jest źle dobrana, widać od razu. Tak jest 

w przypadku zbyt dużej różnicy wieku czy też wtedy, gdy partnerzy 
są innego wyznania. Zdarza się, że kobiety mają diametralnie inne 
poglądy i postawy od tych, których oczekują panowie. Bez względu 
na to, na czym polega niedopasowanie, zawsze dostarcza ono męż-
czyźnie wspaniałego alibi, uzasadniając odejście od partnerki.

 

Do  opisu  mężczyzny,  który  usprawiedliwia  swoje  niepowodzenia, 

posłużę  się  przykładem  Adama.  Ten  świetnie  prosperujący  makler 
giełdowy  stanowi  doskonałą  partię.  Znajomi  zawsze  kojarzyli  go 
z miłymi, uroczymi, inteligentnymi kobietami gotowymi do uwiel-
biania go. Niestety, Adam nigdy nie okazał im żadnego zaintereso-
wania, bo twierdził, że są nudne. Podobała mu się natomiast osiem-
nastoletnia  Hiszpanka,  z  bardzo  tradycyjnej  rodziny,  z  którą  nie 
mógł się spotykać, oraz bardzo bogata, otyła mężatka, egoistyczna i 
niezbyt mądra - jak sam przyznawał - ale z którą był gotów ożenić 
się natychmiast. Raz tylko Adam zadurzył się w kimś, kto wydawał 
się  pasować  do  niego.  Dziewczyna  była  młodą  prawniczką,  jego  ró-
wieśnicą, należała do tego samego kręgu towarzyskiego. Adam zwie- i 
rzał mi się, że chyba ją kochał, ale nie mógł poślubić, ponieważ była 
okropnie  rozrzutna.  Adam  dzielił  z nią namiętność do wydawania 
pieniędzy, tłumaczył jednak, że chciałby mieć żonę, która zapewni 
im w tym zakresie równowagę.

 

Tylko jedna randka, nie wi

ę

cej

 

Wyobraź sobie samotnie żyjącego mężczyznę, który nie daje na- 

mówić się na żadną randkę, bo jest przekonany, że wszystkie kobie-

 

80

 

 

background image

ty tylko czyhają na to, żeby zaciągnąć go na ślubny kobierzec. W tym 
przypadku typowy dla fobii przed trwałym związaniem się konflikt 
jest najbardziej oczywisty. Facet straszliwie cierpi z powodu samot-
ności,  ale  nie  jest  w  stanie  wykonać  najmniejszego  ruchu,  żeby 
zmienić  swoją  rozpaczliwą  sytuację.  Uważa  (takie  myśli  powstają 
tylko w bardzo splątanym umyśle), że kobietę zaprasza się na kola-
cję wtedy, gdy chce się publicznie ogłosić zaręczyny. Po drugiej rand-
ce, według niego, kobieta ma prawo spodziewać się poważnej propo-
zycji.  Bez  względu  na  to,  jak  długo  zna  kobietę  i  w  jakich 
okolicznościach się poznali, jeśli tylko mu się podoba, natychmiast 
myśli o małżeństwie. Nic więc dziwnego, że trzęsie się ze strachu na 
samą myśl o spotkaniu i w rezultacie zostaje tym, kim był - samot-
nym, zgorzkniałym mężczyzną. Być może wie, że nie potrafi na dłu-
ż

ej związać się z kobietą, więc żeby jej nie zwodzić, stopuje rozwój 

związku w fazie początkowej.

 

Z moich pacjentów do powyższego obrazu idealnie pasuje Artur: 

uroczy, przystojny, trzydziestoczteroletni chirurg plastyczny. Jest to-
warzyski,  ma  wielu  przyjaciół,  zarówno  wśród  kobiet,  jak  i  męż-
czyzn, ale już blisko pięć lat żyje bez partnerki. Artur zdaje sobie 
sprawę ze swoich trudności:

 

Obawiałem  się  nawiązać  bliższy  kontakt  z  każdą  kobietą,  którą 

miałem  okazję  spotkać,  z  wyjątkiem  jednej,  która  żyła  z  innym  fa-
cetem i zupełnie nie była zainteresowana moją osobą. Kiedy spoty-
kam nową kobietę, która mi się podoba, zachowuję się jak agent re-
klamowy: za wszelką cenę chcę się dobrze sprzedać. Później, gdy już 
uda mi się zwrócić jej uwagę, co zwykle ma miejsce pierwszego wie-
czoru, wycofuję się. Przyglądam się dziewczynie, którą właśnie po-
znałem, i zamiast głowić się, gdzie zabrać ją do kina, myślę, co będę 
do niej czuł za dziesięć lat. Rozważam, że teraz mogłoby być z nią 
całkiem fajnie, ale w przyszłości może mi się znudzić. Zastanawiam 
się, co zrobię, gdy już będę miał jej dość, myślę o rozwodzie 
i o wszystkich komplikacjach, gdybyśmy mieli dzieci. Wiem, że to 
kompletne wariactwo, ale tak właśnie myślę. Jeden z moich przyja-
ciół  śmieje  się,  że  życie  poświęciłem  unikaniu  okazji  do  zdobycia 
właściwej partnerki.

 

Uświadomiłem sobie, że gdy rozmawiam z kobietą, już w pierw-

szej godzinie wspominam, że być może przeprowadzę się do innego 
miasta. Zawsze chcę mieć gotowy pretekst do odejścia, na wypadek 
gdybym miał na to ochotę. Dlatego z góry uprzedzam, że w pracy mu-
szę być do dyspozycji, kiedy tylko zajdzie potrzeba, więc być może 
będę zmuszony przerwać spotkanie i jechać do szpitala.

 

6-Mężczyźni... 

8 1

 

background image

Domyślasz się pewnie, że przyjęta przeze mnie taktyka nie dzia-

ła wcale na moją korzyść. Mam już przecież trzydzieści cztery lata. 
Przez ostatnie dwa lata ani razu nie spotkałem się z kobietą więcej 
niż raz, a nie mam zwyczaju lądować w łóżku na pierwszej randce. 
Rozumiesz sam, co to oznacza. Nie jestem szczęśliwy, ale każda zmia-
na wywołuje u mnie paniczny strach. Idealnym rozwiązaniem byłyby 
dla mnie cztery różne związki na cztery pory roku. Wyobrażasz sobie, 
zimowy związek, letni związek. Każdy dawałby mi coś unikatowego, 
wyjątkowego. No, ale żarty na bok. Wiem, że nie potrafiłbym na po-
ważnie chodzić z więcej niż jedną partnerką.

 

Kiedy myślę o ożenku, martwię się, że to będzie mój koniec. Nie 

chcę zmieniać stylu życia, chociaż w moim wypadku sprowadza się 
on do powrotów do domu po pracy, oglądania telewizji, odgrzewania 
kawałka starej pizzy. Może to nie jest olśniewająca perspektywa, ale 
wybierając inne życie, czułbym się jak uwięziony na wieczność w po-
koju pozbawionym powietrza.

 

Niedawno poznałem kobietę, która bardzo mi się podobała. Spę-

dziliśmy uroczy wieczór razem, ale później nie podtrzymałem naszej 
znajomości żadnym romantycznym gestem. Pięć miesięcy później na 
wycieczce zobaczyłem coś, co mi o niej przypomniało, więc wysła-
łem jej pocztówkę. Pewnie myśli sobie o mnie: „Co za dziwaczny fa-
cet, potrafi być bardzo miły, a nigdy się ze mną nie umawia. Ciekawe 
dlaczego?"

 

Trzymanie si

ę

 na dystans - metoda m

ęż

czyzny z fobi

ą

 

przed zwi

ą

zaniem si

ę

 

Mężczyzna z fobią przed związaniem się pragnie jednocześnie 

bliskiej relacji z partnerką i przestrzeni dla siebie. Najlepiej speł-
nienie obu tych warunków gwarantuje związek z kobietą, która j 
mieszka bardzo daleko. Odległość, przynajmniej czasowo, osłabił 
lęk mężczyzny, dla kobiety jest to jednak bardzo ciężka, wyniszcza-
jąca próba. Trudno jej zrozumieć, dlaczego ukochany, adorujący ją 
człowiek nie chce zaprosić jej do siebie. Nie zdaje sobie sprawy, że 
im bardziej zbliża się do partnera, tym gorzej on się czuje.

 

Miło

ść

 z doskoku

 

Mężczyzna,  który  znalazł  damę swojego serca w dalekim kraju, 

należy do najbardziej romantycznych i uwodzicielskich. Fizyczny dy-
stans, który dzieli go od partnerki, zapewnia mu swobodę ruchów.

 

82

 

background image

Nie musi więc budować dystansu emocjonalnego, a ponieważ w isto-
cie związek ma bardzo ograniczony charakter, może pozwolić sobie 
na nieskrępowane wyrażanie uczuć miłości i czułości. W „związkach 
na odległość" kochankowie widują się jedynie w pewnych okresach. 
Dzięki temu mężczyzna czuje się mniej zagrożony i - co niesłychanie 
ważne - ma poczucie, że zawsze może odejść. Podkreślam, to on tak 
myśli, bo w rzeczywistości wyplątanie się z takiego związku może 
być nader trudne.

 

Jeśli kochasz mężczyznę z fobią przed związaniem się przebywa-

jącym z dala od Ciebie, bądź przygotowana na nagłe zerwanie ro-
mansu. Stanie się tak nieuchronnie, gdy za bardzo zbliżysz się do 
niego albo będziesz próbowała, wbrew ustalonym zasadom, widywać 
się z nim częściej.

 

Tom - którego mieliśmy okazję poznać w poprzednim rozdziale -

mówi, że zwykle pozwala sobie na romantyzm, gdy kobieta mieszka 
daleko od niego.

 

Zawsze wolałem być daleko od kobiety, którą kocham. Przysię-

gam, że to już zaczęło się w czasach szkolnych na obozach młodzieżo-
wych. Pamiętam, że z wyborem dziewczyny czekałem do ostatnich 
dni obozu. Wtedy rozpoczynałem ognisty podbój, w efektowny spo-
sób pozbywałem się rywali i dosłownie przez kilka dni miałem stałą 
dziewczynę. Wracałem z obozu zakochany po uszy, usychałem z tęsk-
noty, pisałem miłosne listy i dzwoniłem do niej, gdy tylko rodzice mi 
na to pozwolili. Taki stan trwał mniej więcej dwa miesiące. Po kilku 
następnych  całkowicie  zapominałem  o  wakacyjnej  miłości.  Nieste-
ty, dziewczyna dalej do mnie pisała, a ja dziwiłem się, dlaczego to 
robi. Myślę, że od tamtego czasu niewiele się zmieniłem.

 

Przypominam sobie dziewczynę, która mieszkała w Los Angeles. 

Poznałem ją na konferencji i oboje wpadliśmy sobie w oko. Po po-
wrocie do Nowego Jorku napisałem do niej list z zaproszeniem na 
wakacje na Karaiby. Przyjęła moją propozycję. Wyjazd udał się fan-
tastycznie. Siedzieliśmy na plaży do drugiej lub trzeciej nad ranem, 
gadając i kochając się. Było super! Po urlopie dzwoniłem do niej re-
gularnie,  poprosiłem,  żeby  odwiedziła  mnie  w  Nowym  Jorku.  Nie 
skończyło  się  na  jednej  wizycie.  Przez  ponad  rok  przyjeżdżała  do 
mnie co dwa miesiące. Spotykałem się wtedy także z innymi kobie-
tami,  ale  żadna  nie  była  dla mnie równie ważna jak ona. Wiem, że 
zaczęła się zastanawiać, co dalej z nami będzie. Wtedy uświadomi-
łem sobie, że nie chcę spędzić z nią życia, bo choć podobała mi się 
bardzo, fizycznie zupełnie nie była w moim typie. Ona naciskała na 
mnie coraz mocniej, żebym się zdeklarował, ja powoli traciłem zain-

 

83

 

background image

teresowanie. Ani razu nie wybrałem się do Los Angeles. W Święto 
Dziękczynienia postanowiłem pojechać do San Francisco odwiedzić 
kolegę z akademika. Wpadła w szał. Krzyczała, że stawała na głowie, 
ż

eby załatwić sobie wolne dni na przyjazdy do Nowego Jorku, a ja 

nie chcę spędzić z nią świąt. Miała mi za złe, że nigdy nie chciało mi 
się przyjechać do niej, a jadę do przyjaciela. Potwornie pokłóciliśmy 
się przez telefon. Nie oddzwoniłem. Po dwóch miesiącach dostałem 
od niej pocztówkę. Rozmawialiśmy potem jeszcze kilka razy przez 
telefon i sprawa się rozmyła.

 

Specjalną  odmianą  kochanka  z  doskoku  jest  mężczyzna  z  fobią 

przed trwałym związaniem się, którego nazywam Wakacyjnym Fred-
kiem. Jego domeną jest krótki romans bez żadnych zobowiązań. Ta-
ki facet nigdy, absolutnie nigdy nie wdaje się w jakiekolwiek ukła-
dy z kobietami we własnym środowisku, ale wystarczy jednodniowy 
wyjazd i już jest w akcji. Świadomość, że nie będzie musiał kontynu-
ować  znajomości,  uskrzydla  go,  przemienia  w  ognistego kochanka. 
Nie daj się zwieść powszechnym mitom i pamiętaj, że nie każdy Wa-
kacyjny Fredek wygrzewa się na plaży w koszulce z nadrukiem Ha-
waje. Równie dobrze możesz go spotkać w tweedowej marynarce na 
konferencji naukowej lub w eleganckim szarym garniturze na ban-
kiecie dla przedsiębiorców. Nie strój i miejsce decydują o zakwali-
fikowaniu mężczyzny do tej grupy. Kryterium jest jedno: musi być 
amatorem romansów, które należą do przeszłości, zanim jeszcze się 
zaczną.

 

Houdini* - mistrz w znikaniu

 

Czy może być ktoś bardziej zagadkowy niż mężczyzna, który za-

klina się, że pragnie być na zawsze z kobietą, a potem znika? Legen-
darny Harry Houdini opanował znikanie do perfekcji. Nie uznawał 
ż

adnych więzów. Współczesny Houdini prowokuje kobiety do nawią-

zania  bardzo  bliskich  stosunków,  a  potem  za  wszelką  cenę  unika 
jakichkolwiek zobowiązań. Z niebywałą zręcznością wyrywa się 
z ciepłych emocjonalnych związków tak jak kiedyś Houdini z krępu-
jących go lin i kajdanów.

 

Jeśli  będziesz  miała pecha i spotkasz współczesnego Houdinie-

go, będzie się do Ciebie zalecał, romansował z Tobą, uwodził, aż zdo-

 

* Znany amerykański magik, żył na przeł. XIX i XX wieku (przyp. tłum.).

 

84

 

background image

będzie Twoje serce, a potem zniknie bez śladu. Początkowo nie bę-
dziesz  mogła  zorientować  się  w  jego  zamiarach.  Dosłownie  będzie 
skowyczał, żebyś przywiązała go do siebie, a Ty w swojej naiwności 
chętnie dostosujesz się do jego prośby. W pewnym momencie czaro-
dziej wywinie się niepostrzeżenie z więzów i zniknie z Twojego ży-
cia. Zdarza się, że pokaże się ponownie, ale wtedy sytuacja będzie 
zupełnie inna.

 

Współczesny Houdini uwielbia bisy, więc lepiej wycofaj się po 

pierwszej odsłonie. Po co oglądać ten sam numer jeszcze raz? I tak 
nie pojmiesz, jak i dlaczego to robi.

 

Marie, trzydziestosześcioletnia specjalistka od zaburzeń mowy 

z Long Island, spotkała klasycznego Houdiniego dwa lata temu. Oto 
jej historia. Ucz się z niej!

 

Wstyd mi, że byłam taka głupia i naiwna, ale opowiem, co się wy-

darzyło. Spotkałam Glena na autostradzie. Wracałam do domu z mia-
steczka, gdzie córka jest w szkole z internatem. Wyprzedził mnie lin-
coln continental, a kierowca, gdy nasze samochody były na tej samej 
wysokości, obrzucił mnie spojrzeniem. Potem musiał zwolnić, bo zna-
lazłam się z przodu. Po dwudziestu milach zatrzymałam się przy ka-
fejce. Zaparkował bezpośrednio za mną. Stanęłam w kolejce po ka-
wę, a on ustawił się za mną. Uśmiechnął się do mnie, a ja do niego. 
Wyglądał atrakcyjnie, był przystojny i dobrze ubrany. Opis jest po-
wierzchowny, ale jeśli kogoś spotkasz na autostradzie, cóż więcej mo-
ż

esz o nim powiedzieć?

 

W każdym razie podszedł do mnie i długo rozmawialiśmy. Opo-

wiedział mi bardzo dużo o sobie, był znacznie bardziej otwarty niż 
ja. Okazało się, że jest rozwiedziony, zajmował wysokie stanowisko 
w przedsiębiorstwie w New Jersey, w tym przy samym moście. Praco-
wał tam dopiero od niedawna, a że jeszcze nie znalazł odpowiednie-
go  mieszkania  do  wynajęcia,  mieszkał  z  kolegą  w  Nowym  Jorku. 
W jego starym domu została była żona. Na koniec rozmowy dał mi 
swoją wizytówkę i prosił, żebym do niego zadzwoniła, czego nie zro-
biłam. Po jakimś tygodniu zadzwonił do mnie do pracy. Znał tylko 
moje  imię,  więc  nie  wiem,  jak  zdołał  odnaleźć  mnie w olbrzymim 
szpitalu. O mało nie padłam z wrażenia. Przez następne dwa tygo-
dnie codziennie wieczorem przyjeżdżał do mnie na Long Island 
i wracał na noc do Nowego Jorku, bo nie chciałam tak od razu iść 
z nim do łóżka. Zaklinał się, że zakochał się we mnie bez pamięci, 
pragnie zaopiekować się mną i moją córką. Obiecywał, że dla mnie 
zrobi absolutnie wszystko. Po dwóch tygodniach został ze mną na noc 
i  oświadczył  się.  Muszę tu wspomnieć, że byłam wtedy w finanso-
wych tarapatach. Moja córka jest w szkole specjalnej, za którą bar-

 

85

 

background image

dzo dużo płacę. Glen twierdził, i nie miałam powodów mu nie wie-
rzyć,  że  jego  sytuacja  materialna  jest  dobra.  Przeciążona  obowiąz-
kami i odpowiedzialnością za dziecko, jego propozycję przyjęłam 
z radością i ulgą zarazem. Glen rzeczywiście sprawiał wrażenie, że 
nasze  plany  małżeńskie  traktuje  poważnie.  Nasz  szalony  romans 
trwał przez następne dwa tygodnie. Zamieszkał u mnie, ja wkoło roz-
powiadałam, że wychodzę za mąż.

 

Z chwilą gdy się wprowadził, wszystko się zmieniło. Nagle czter-

dziestopięciominutowa  podróż  do  pracy  stała się nie do wytrzyma-
nia, chociaż jeszcze tydzień wcześniej bez problemów pokonywał tę 
trasę każdego wieczoru w obu kierunkach. Zaczął mi przygryzać, cze-
go  dotąd  nigdy  nie  robił,  przeciwnie,  zawsze  był  niezwykle  wobec 
mnie  elegancki.  Raz,  gdy  prowadząc  samochód  wjechałam  w  złą 
przecznicę, rozwrzeszczał się na mnie okropnie, wyzywał od idiotek, 
poniżał. Innym razem, kiedy nie mogłam zdecydować się, w co się 
ubrać, popatrzył na mnie z obrzydzeniem i wycedził z przekąsem, że 
gdybym nie była otyła, nie miałabym problemu.

 

Później przyczepił się, że jestem łatwa, bo za szybko poszłam 

z nim do łóżka. Faza awantur i nieporozumień trwała kilka tygodni. 
Zbliżały się święta Bożego Narodzenia, które mieliśmy spędzić u ro-
dziców Glena. W tym miejscu warto wspomnieć, że ich nie znałam, 
nigdy nie spotkałam również żadnych jego przyjaciół. Na pewno wie-
działam tylko, gdzie pracuje, ponieważ raz tam dzwoniłam, innych da-
nych nie mogę potwierdzić. Tyle gwoli wyjaśnienia, a teraz wracajmy 
do  tematu.  Dwa  lub  trzy  dni  przed  świętami  po  przyjściu  z  pracy 
stwierdziłam, że z domu zniknęły wszystkie rzeczy Glena. Na lodów-
ce leżała kartka. Pisał, że coś mu wypadło, że zadzwoni i wyjaśni. Na 
razie nie może poradzić sobie ze wszystkim. I tyle. Wyjechał i już. My-
ś

lałam, że zaraz się odezwie, ale telefon milczał. Szalałam ze zdener-

wowania, martwiłam się, że coś mu się stało. Jeździł bardzo szybko, 
może nie uważał i miał wypadek. Jeśli tak było, to przecież nikt nie 
wiedział, kogo zawiadomić. Doszłam do wniosku, że przydarzyło się 
coś strasznego, w przeciwnym razie na pewno by się odezwał.

 

Szukając sposobu na skontaktowanie się z Glenem, przewertowa-

łam w domu wszystkie papiery. Wreszcie na starym rachunku tele-
fonicznym znalazłam numer, pod który dzwonił w Nowym Jorku. Za-
telefonowałam, odebrał jego przyjaciel. Powiedziałam mu o swoich 
kłopotach. Tego samego dnia zadzwonił Glen (kolega bez trudu go 
odnalazł)  ze  straszną  awanturą,  że  go  tropię.  Mówił,  że  była  żona 
chce pozbawić go majątku, jest bardzo zajęty i nie ma do mnie gło-
wy. Krzyczał, że nie mam prawa go śledzić.

 

W jednej chwili cały świat zwalił mi się na głowę. To on parł do 

małżeństwa,  wymusił  na  mnie,  żebym  powiadomiła  o  naszych  pla-
nach moich rodziców i przyjaciół. Domagał się, żebym zerwała z inny-

 

background image

mi mężczyznami i powiedziała im, że wychodzę za mąż. Sama nie mo-
gę uwierzyć, że zrobiłam, jak mi kazał. Chyba urzekł mnie obietnicą 
zaopiekowania się mną.

 

Nie bacząc na krzywdę, jaką mi wyrządził, napisałam do niego 

długi list, w tonie wyraźnie pojednawczym. Prosiłam o wyjaśnienie, 
chciałam wiedzieć, co naprawdę się wydarzyło, że mnie zostawił. 
Przecież zasługiwałam na kilka szczerych słów. Zadzwonił miesiąc 
później w środku nocy z czymś w rodzaju przeprosin. Tłumaczył, że 
nie czuje się na siłach być z kimś na stałe, że sprawy między nami 
rozwijały się za szybko. Prosił o przebaczenie, chciał znowu zobaczyć 
się ze mną. Nie zgodziłam się, bo byłam zbyt rozbita i nieszczęśliwa.

 

Wiem, powinnam być bardziej ostrożna od samego początku, ale 

- jak wiesz - kobiety lubią wierzyć w cuda. Pragnęłam, żeby spełni-
ły się moje marzenia, i tylko to się dla mnie liczyło. Wszystko było 
zupełnie jak w filmowym romansie, ale niestety seans się skończył.

 

Nie wszystkie epizody w stylu Houdiniego mają aż tak drama-

tyczny przebieg. Niemniej zawsze są bardzo bolesne. Mężczyźni, któ-
rzy zachowują się w ten sposób, mają najcięższą postać fobii przed 
związaniem się. Nagle coś przychodzi im do głowy i wpadają w pani-
kę. Owładnięci strachem chcą uciec jak najdalej. Nie godzą się na 
ż

adne dyskusje, nie chcą popracować nad problemem. Zdają sobie 

sprawę, że ich zachowanie nie ma żadnego racjonalnego wytłuma-
czenia, ale mają to w nosie. Mężczyzna ucieka, bo boi się, że jeśli 
ujawni swoje emocje, kobieta będzie naciskała na omówienie pro-
blemu, a tego on właśnie najbardziej nie chce. Woli oddalić się jak 
najszybciej, bo czuje się fatalnie i nie pozwoli na jakiekolwiek opóź-
nianie momentu odejścia.

 

Mężczyźni, z którymi rozmawiałem, porównywali swoje doświad-

czenia do stanu upojenia alkoholowego, a następnie trzeźwienia. 
Najpierw ochoczo, bez zastanowienia oddają się nowej miłości, a po-
tem nagle, pewnego dnia, trzeźwieją z przemożnym pragnieniem 
wyplątania się ze związku. Mężczyźni ci, przeważnie już po fakcie, 
mają poczucie winy, są zawstydzeni swoim zachowaniem, dlatego 
chcą zapomnieć o całej sprawie. Kobiety są nierzadko zupełnie za-
szokowane rozwojem wypadków i oczekują wyjaśnień.

 

Sztuczka Houdiniego - raz jest, raz go nie ma

 

Jedną z odmian zespołu Houdiniego obserwujemy u mężczyzn, 

którzy znikają i ponownie pojawiają się regularnie w pewnym okre-

 

87

 

background image

sie, czasem proces ten trwa latami. Poniżej opiszę typowy przypa-
dek.

 

Monika poznała Jerry'ego wiosną na przyjęciu. Już pod koniec 

czerwca rozmawiali o połączeniu zarówno gospodarstw, jak i karier 
zawodowych. Oboje pracowali w biurach podróży i Jerry gorąco na-
mawiał Monikę do założenia wspólnej agencji turystycznej. Dziew-
czyna poważnie potraktowała propozycję i zaczęła rozglądać się za 
odpowiednim lokalem na biuro. Tymczasem Jerry zniknął po week-
endzie, który spędzili razem z ośmioletnią córką Moniki na począt-
ku lipca. Odpoczywali w jej rodzinnym domu, w niedzielę wieczo-
rem Jerry odjechał samochodem i więcej się nie odezwał. Monika 
próbowała nawiązać z nim kontakt, ale po kilku telefonach bez od-
zewu zrezygnowała. Ni z tego, ni z owego pojawił się w listopadzie 
na Święto Dziękczynienia. Tłumaczył, że wyjechał w lipcu, bo nie 
mógł poradzić sobie z ogromem uczuć, jakie do niej żywił. I choć 
przysięgał, że już nigdy jej nie opuści, ponownie rozpłynął się w Wi-
gilię, zatruwając Monice i dziecku Boże Narodzenie. Nie było go kilka 
miesięcy i jakby nigdy nic przyjechał w maju. W ten sposób układają 
się ich stosunki od dwóch lat. Monika wie, że nie powinna 
absolutnie na to pozwolić, ale gdy są razem, jest im tak fantastycz-
nie ze sobą, że nie potrafi go wyrzucić. Wciąż chce mu wierzyć i ma 
nadzieję, że któregoś dnia on się zmieni.

 

Ucieczka, gdy sprawy maj

ą

 si

ę

 dobrze. Jeden 

krok do przodu równy jest dwóm do tyłu

 

Można  zrozumieć  mężczyznę,  który  ucieka  z  nieudanego  związ-

ku, ale ucieczka, gdy stosunki między partnerami układają się jak 
najlepiej,  budzi  zdziwienie.  Mężczyzna  z  lękiem  przed związaniem 
się często odchodzi w stanie krańcowej paniki od kobiety zakocha-
nej w nim po uszy po spędzonym z nią intymnym, cudownym week-
endzie. Ucieka, bo boi się, że partnerka zachwycona wspólnie spę-
dzonym  czasem  będzie  oczekiwała  od  niego  czegoś  więcej. 
Mężczyzna kalkuluje, ile uroczych weekendów mogą być razem, nim 
kobieta zacznie dążyć do zacieśnienia więzów.

 

Zgodnie z wyżej opisaną logiką nasz bohater stara się utrzymać 

stosowny dystans między sobą a partnerką. Nawet jeśli czuje się 
z nią znakomicie, zamiast widywać się częściej, będzie ograniczał 
kontakty, aby związek nie rozwijał się w kierunku trwałego stadła.

 

88

 

background image

Kobiecie przeżywającej wspaniałe chwile trudno pojąć przewrotną 
logikę partnera. W takiej sytuacji była Greta:

 

Wiedziałam, że nie wszystko jest między mną i Danielem w po-

rządku po naszym pierwszym wspólnym wyjeździe. Bawiliśmy się 
ś

wietnie i zakochałam się w nim po uszy, a on chyba we mnie. W dro-

dze powrotnej podwiózł mnie do domu. Byłam pewna, że wejdzie do 
ś

rodka. Nie rozstawaliśmy się praktycznie przez pięć dni i oczekiwa-

łam, że będzie pragnął zostać ze mną dłużej. Niestety, powiedział, że 
jest potwornie zmęczony. Przez następne dwa dni nie odezwał się, 
więc ja z tęsknoty zadzwoniłam raz do niego. Daniel rozmawiał przez 
telefon raczej chłodno i nie umówił się od razu na randkę. Zapropo-
nował spotkanie dopiero w następną niedzielę. Zrozumiałam, że nie 
zależy mu na mnie tak bardzo, jak mnie na nim. W pośredni sposób 
dał mi znać, że nie chce budować naszego związku.

 

Greta jest silną, doświadczoną kobietą. Dlatego potrafiła ocenić 

zachowanie Daniela i odsunąć się, nim ją zranił. Wiele kobiet jed-
nak nie umie prawidłowo rozpoznać sytuacji. Czują, że coś jest źle, 
ale  próbują  dostosować  się  do  warunków  partnera  z  nadzieją,  że 
czas zwycięży strach. Przeważnie popełniają błąd, bo mężczyzna, 
który jest zdolny do dojrzałej miłości, rzadko postępuje w ten spo-
sób. Zwykle wolno, ale skutecznie podąża w jednym kierunku, pro-
sto do celu, nie wykonuje po drodze bezładnych kroków do przodu 
i do tyłu.

 

Zmienianie decyzji

 

Dlaczego  mężczyzna  angażuje  się  w  związek  tak  dalece,  że  aż 

prosi partnerkę o rękę, jeśli w istocie nie czuje się z nią związany? 
Wysłuchałem tak wielu historii o mężczyznach z fobią przed związa-
niem się, którzy oświadczali się, a następnie zmieniali zdanie, iż za-
niepokoiłem się rozmiarem tego zjawiska. W niektórych przypad-
kach  zrywali  zaręczyny  w  ciągu  zaledwie  kilku  dni,  w  innych 
wycofywali się już po rozesłaniu zaproszeń na ślub. Dla kobiet taki 
obrót spraw jest potwornym wstrząsem bez względu na to, w jakiej 
fazie przygotowań weselnych ma miejsce.

 

Jeśli jednak organizacja uroczystości posunęła się daleko, nie-

doszła panna młoda musi stawić czoło nie tylko własnemu cierpie-
niu, ale i innym kłopotom. Jedna z ankietowanych zwierzyła się, że 
jej rodzice wydali kilka tysięcy dolarów na zaproszenia i rezerwa-

 

89

 

background image

cję sali na weselny bankiet. Pominąwszy wydatki, sytuacja dziew-
czyny, która musi powiadomić rodzinę i przyjaciół o fiasku planów 
małżeńskich, jest nie do pozazdroszczenia. Nie zawsze zresztą jest 
w stanie wyjaśnić dlaczego, a poza tym i tak pewna grupa ludzi 
uzna, że zerwanie nastąpiło z jej winy.

 

Don, lekarz, który oświadczył się, a potem zrejterował, sam nie 

jest pewien, czemu tak postąpił.

 

Kiedy  spotkałem  Sarę,  nie  miałem  stałej  partnerki  od  lat. 

Widywałem się dosłownie z setką różnych kobiet, ale każda z nich 
uważała  mnie  za  niegodziwca.  Zmęczony  byłem  tym  stałym 
umawianiem się, jak i wysłuchiwaniem, co te babki o mnie myślą. 
Sarę  poznałem  w  klubie  we  wtorek.  Spodobała  mi  się  ogromnie, 
więc  zadzwoniłem  w  środę  i  z  głupia  frant  zaproponowałem  kino. 
Poprosiłem,  żebyśmy  udawali  regularną  parę  i  statecznie  wybrali 
się  na  film  z  torbą  prażonej  kukurydzy.  Sądzę,  że  musiała  mnie 
pociągać,  bo  biegałem  do  niej  codziennie.  Po  jakichś  sześciu 
tygodniach, w środku nocy, w niezmiernie romantycznej atmosferze 
nagle,  nie  myśląc  o  konsekwencjach,  poprosiłem  ją  o  rękę,  a  ona 
przyjęła  moje  oświadczyny.  Rano  po  przebudzeniu  czułem  się 
okropnie,  bolała  mnie  głowa  i  brzuch,  całe moje ciało mówiło mi, 
ż

e  popełniłem  błąd.  Miałem  takie  doznania,  jak  wtedy,  gdy  jestem 

wystraszony:  ucisk  w  dołku,  było  mi  niedobrze,  nie  mogłem  się 
ruszyć. Sara tymczasem zachowywała się jak wniebowzięta, biegała 
po  mieszkaniu,  śpiewając  jak  ptak.  Wyszedłem  do  pracy  cichy  i 
ponury.  Sam  tego  nie  pamiętam,  ale  koledzy  twierdzą,  że 
dzwoniłem  do  nich  z  wiadomością,  że  się  zaręczyłem.  Może 
chciałem  im  udowodnić,  że  jestem  do  tego  zdolny.  Moje 
oświadczyny były zupełnie nie na miejscu. Mało Sarę znałem.

 

Kiedy  się  oświadczyłem,  nie  widziałem  w  niej  żadnej 

wady  i  pewnie  zdecydowałbym  się  na  małżeństwo,  gdyby  nie  jej 
podejrzane  zachowanie.  Myślę,  że  normalna  dziewczyna  nie 
powiedziałaby:  „tak"  komuś,  kogo  znała  tylko  sześć  tygodni, 
chyba że oszalała na jego punkcie. Z Sarą istotnie tak było. Słabo 
pamiętam, co się wtedy działo. Wiem, że nie chciałem się żenić, a 
ona  wyczuwała  moje  wahanie  i  tym  bardziej  naciskała  na 
planowanie ślubu. Opowiedziała o wszystkim rodzicom i siostrom, 
czym  doprowadziła  mnie  do  wściekłości,  bo  jak  śmiała 
przekazywać  innym  kontrolę  nad  moim  życiem.  W  następny 
weekend,  pierwszy  raz  odkąd  poznałem  Sarę,  chciałem  być  bez 
niej.  Miałem  ochotę  spotkać  się  z  przyjaciółmi,  pograć  w  tenisa, 
odpocząć.  Wkrótce  zaczęliśmy  się  kłócić  i  w  ciągu  kilku  miesięcy 
zerwaliśmy  ze  sobą.  Widuję  ją  przelotnie  w  sąsiedztwie  i  czasem 
mnie korci, żeby podejść i zacząć wszystko od nowa, ale hamuję się.

 

90

 

background image

Sara bardzo mnie pociągała i było nam ze sobą wspaniale. Nie 

odczuwałem strachu, dopóki się nie oświadczyłem. Zwykle jest mi 
łatwo z kobietami, gdy nie mam wobec nich zobowiązań. Wyszukuję 
wady, kiedy zaczynam się zastanawiać, czy mam ochotę spędzić z da-
ną osobą resztę życia. Wtedy ogarnia mnie przerażająca myśl, że zo-
stanę uwięziony i żona będzie się nade mną znęcać aż do śmierci.

 

Kobietom poradziłbym od siebie, żeby wystrzegały się facetów 

zbyt przebojowo posuwających się do przodu. Oni w tym samym tem-
pie będą zwijać manatki.

 

Kiedy m

ęż

czyzna chce odej

ść

, ale nie potrafi tego powiedzie

ć

 

Kiedy mężczyźni chcą odejść i zerwać stosunki, rzadko potrafią 

wprost się do tego przyznać. Przeważnie nadal zapewniają partner-
ki o wielkiej miłości, chociaż ich zachowanie wskazuje, że nie mó-
wią prawdy. W takich wypadkach wiele możemy się dowiedzieć 
o uczuciach naszego partnera, obserwując jego ruchy i gesty, czyli 
tak zwaną mowę ciała.

 

Mowa ciała 

Zachowania 

podczas snu

 

Zarówno kobiety, jak i mężczyźni, z którymi przeprowadzałem 

wywiady, sugerowali, że dziwaczne zachowanie podczas snu odzwier-
ciedla konflikty przeżywane przez osobę z fobią. Maureen, redak-
torka w wydawnictwie, wspominała, jak lęki jej byłego chłopaka 
ujawniały się we śnie.

 

Bob i ja schodziliśmy się i rozchodziliśmy na przemian, od lat. Za-

wsze potrafiłam przewidzieć, kiedy zbiera się do odejścia - po tym, 
jak spał. Proszę nie myśleć o seksie, ja mówię wyłącznie o spaniu. 
W dobrych okresach sypiał wygodnie, przytulony do mnie. Rano po 
przebudzeniu jedliśmy razem śniadanie. Natomiast gdy szykował się 
do odlotu, uskarżał się na bezsenność. Jeśli zasypiał, znajdowałam 
go po przeciwnej stronie łóżka. Wstawał coraz wcześniej. Świetnie 
zapamiętałam jedno z ostatnich spotkań. O wpół do czwartej rano, 
kiedy za oknem panowały jeszcze egipskie ciemności, Bob wynurzył 
się z łazienki gotowy do pracy. W pierwszej chwili pomyślałam, że 
jest lunatykiem, ale nie. On po prostu już nie mógł się doczekać, kie-
dy będzie mógł wyjść.

 

Poniżej  przedstawiłem  pytania  dotyczące  nocnych zwyczajów, 

które są pomocne w rozpoznaniu mężczyzn z fobią przed trwałym

 

91

 

background image

związaniem się. Niektóre brzmią wręcz humorystycznie, ale przy-
sięgam,  że  skonsultowałem  moją  listę  z  osobami  zainteresowa-
nymi.

 

1. Czy wstaje w nocy i przenosi się do innego łóżka lub na ka 

napę? 

2. Czy w Twoim łóżku ma trudności ze spaniem? 
3. Czy czasami przez sen wypycha Cię z łóżka? 
4. Czy całą noc na przemian przytula Cię i odpycha? 
5. Czy wychodzi w środku nocy? 
6. Czy nigdy nie pozwala Ci spać u siebie? 
7. Czy prawie nigdy nie sypia u Ciebie? 
8. Czy nigdy nie ma czasu na śniadanie? 
9. Czy Twoje łóżko jest jedynym miejscem na świecie, w którym 

nie może zasnąć? 

10. Czy jego łóżko jest za wąskie dla dwóch osób?

 

„Obok siebie", ale niekoniecznie razem

 

Powinnam wiedzieć, ze on nigdy nie poprowadzi mnie do ołtarza, on 

nawet nie chodził ze mną po ulicy.

 

Podobnie  zwierzało  się  wiele  kobiet,  z  którymi  rozmawiałem. 

Chodzenie to taka zwykła rzecz. Miliony ludzi robi to codziennie. 
Okazuje się jednak, że nawet spacer wzdłuż bloku jest niesłychanie 
bolesny dla mężczyzny z fobią, jeśli ma go odbyć z kobietą, której 
nie potrafi kochać. Może on uzewnętrzniać potrzebę dystansu na tu-
zin różnych sposobów - sposób, w jaki siada przy Tobie, jak staje, 
wchodzi z Tobą do pokoju. Pokazuje, kiedy czuje się w potrzasku, 
i chce uciec. Jeśli chciałabyś wiedzieć, czy Twój partner manifestu-
je taką chęć, zadaj sobie poniższe pytania:

 

1. Czy zawsze chodzi tak szybko, że nie możesz nadążyć? 
2. Czy zawsze zmienia krok, kiedy wydaje Ci się, że wreszcie do 

pasowałaś swoje tempo do niego? 

3. Czy kiedy idziecie razem, stopniowo oddala się od Ciebie? 
4. Czy zdaje się odczuwać przykrość, gdy musi usiąść koło Ciebie 

w kinie, teatrze itp.? 

5. Czy na przyjęciach zostawia Cię i idzie do innej części po 

mieszczenia? 

6. Czy lubi uprawiać sport razem z Tobą - grać w tenisa, jeździć 

na rowerze, tańczyć, jeździć na nartach? 

92 

background image

7. Czy lubi wspólnie z Tobą robić różne rzeczy w domu - gotować, 

sprzątać, prać? 

8. Czy lubi chodzić razem z Tobą na zakupy do supermarketów? 

L

ę

k przed zbli

ż

eniem seksualnym

 

Mężczyźni wiedzą, że nawet teraz, po rewolucji seksualnej, ko-

biety nie traktują seksu lekko. Wiedzą też, że chodząc z jedną part-
nerką, nie można ograniczać się tylko do seksu, bo po jakimś czasie 
dziewczyna zacznie oczekiwać czegoś więcej. Tym czymś jest obiet-
nica trwałego związku. Z tego powodu u wielu mężczyzn z lękiem 
przed  związaniem się udane współżycie seksualne wywołuje silny 
niepokój, bez względu na odczuwane pożądanie.

 

Kierując się przedziwną logiką, stawiają sobie za cel przekonać 

kobietę, że nie może liczyć na stały związek. Stosują kilka podobnych 
taktyk, żeby utrzymywać partnerki w niepewności, w poczuciu zagro-
ż

enia. Mężczyzna nie życzy sobie, aby partnerka spodziewała się od 

niego czegoś więcej, niż on w danym momencie jest w stanie jej dać.

 

Dzisiejszej nocy nale

ż

ysz tylko do mnie

 

Jedną z najbardziej bezmyślnych gier, jaką podejmują mężczyźni 

z fobią, jest zabawa, która obraca się wokół doskonałej pod każdym 
względem  nocy  miłosnej.  Mężczyzna  w  upojną  noc  zaleca  się  i 
zdobywa  serce  oraz  ciało  partnerki.  Odgrywa  rolę  otwartego,  czułe-
go,  wrażliwego,  troskliwego  i  szczerego  kochanka  o  szlachetnym 
charakterze. Zwykle udaje się mu przekonać kobietę, że po tej na-
miętnej nocy nastąpią kolejne, równie gorące. Podczas pieszczot 
i uniesień sam wierzy, że tak właśnie będzie. Niestety, sielanka nie 
trwa długo; kochanek znika i odtąd nie daje znaku życia.

 

Kobieta traktowana w ten sposób czuje się zbrukana, wyzuta 

z atrybutów człowieczeństwa. Zastanawia się, czy nie popełniła ja-
kiegoś błędu, czy nie ma w niej czegoś, co mogło zrazić kochanka. 
Martwi się też o partnera, na przykład, czy nie miał wypadku samo-
chodowego. Wtedy mogłaby zrozumieć brak kontaktu. W niektórych 
przypadkach po jednej nocy miłosnej następuje seria namiętnych 
wyznań przez telefon, po których kobieta nabiera przekonania, że 
to naprawdę początek wielkiej, prawdziwej miłości.

 

93 

background image

Jak wynika z niżej przytoczonej relacji mężczyzny, takie historie 

zdarzają się nawet wtedy, gdy nie doszło między partnerami do peł-
nego seksualnego zbliżenia.

 

Potrafię zakochać się kilka razy w miesiącu. Niedawno właśnie 

mnie wzięło. Wybrałem się na randkę w ciemno. Poszliśmy na kola-
cję, a potem na dansing. Było niezwykle romantycznie. Kobieta od 
razu przypadła mi do gustu - przystojna i słodka jak cukierek. Od-
prowadziłem ją do domu i zostałem tam na kilka godzin. Pieściliśmy 
się na podłodze w salonie, bo nie chciała pójść ze mną do łóżka. 
W domu była jej mała córeczka, a poza tym upierała się, że za krótko 
się  znamy.  Na  pożegnanie  spytałem,  czy  mogę  do  niej  zadzwonić, 
odpowiedziała, że tego oczekuje.

 

Po namyśle jednak postanowiłem nie umawiać się z nią więcej. 

Różne rzeczy komplikowały sytuację. Ja nie miałem ochoty się że-
nić, a ona liczyła na małżeństwo. Przyznaję, że często tak się zacho-
wuję, wyszukuję wady u każdego. Powinno znać się swoje serce, ale 
nie zawsze to jest możliwe. Patrząc na kobietę, zastanawiam się, co 
w przyszłości może mi w niej przeszkadzać i co może nie odpowia-
dać moim rodzicom i przyjaciołom. Czasem wydaje mi się, że nigdy 
się nie ożenię. Powiedziałem o tym jednemu koledze, ale nie chciał 
mi wierzyć. Według niego jestem po prostu bardzo wybredny, w je-
go ustach brzmiało to jak zaleta. Lubię pochlebstwa, więc postawi-
łem mu drinka. Niestety, prawda jest inna. Mogę spędzić siedem 
nocy  z  siedmioma  różnymi  kobietami  i  każda  będzie  najwspanial-
sza  na  świecie,  dopóki  będzie  w moich ramionach. Ponownie jed-
nak nie umówię się z żadną, zacznę natomiast wynajdywać negaty-
wy. Z reguły zawsze dzwonię, wyjaśniam, że jestem bardzo zajęty 
i  nie  mogę  się  spotkać.  Po  kilku  tygodniach  jeszcze  raz  odzywam 
się w podobny sposób jak uprzednio. W końcu orientują się, co jest 
grane.

 

Zosta

ń

my przyjaciółmi

 

„Zostańmy przyjaciółmi" to jedna z odmian metody: „Dzisiejszej 

nocy należysz tylko do mnie". Mężczyzna z fobią przed związaniem 
się tradycyjnie zaleca się do kobiety i z powodzeniem ją zdobywa. 
W odróżnieniu jednak od wariantu poprzedniego po nocy miłosnej 
kontaktuje się z partnerką w ciągu kilku dni i umawia się ponow-
nie. Na kolejnych randkach nie dochodzi już do zbliżenia seksual-
nego, bowiem nasz bohater z jakiegoś istotnego powodu bardzo śpie-
szy się do domu.

 

94

 

background image

Kobieta czuje się odrzucona, a ponadto zupełnie zagubiona, bo 

nie  rozumie,  dlaczego  nastąpiła  zmiana  w  zachowaniu  partnera. 
Mężczyzna z gorącego kochanka przeistacza się w dobrego przyja-
ciela, aspekt seksualny zostaje zepchnięty na dalszy plan lub wręcz 
całkowicie wyeliminowany. Za taką postawą mężczyzny stoi logika 
z grubsza ta sama co w odmianie „Dzisiejszej nocy..." tylko że w tym 
przypadku ma on jeszcze coś do ukrycia. Ma mianowicie oprócz tej 
inną partnerkę, z którą jest blisko związany. Ta, której proponuje 
przyjaźń, nic nie wie o drugiej i dziwi się, że seks już go nie intere-
suje.

 

Bardziej wystraszony ni

ż

 zaspokojony

 

Jeżeli pamiętasz, mężczyzna z fobią przed trwałym zaangażowa-

niem się w związek w fazie początkowej znajomości jest niesłycha-
nie żarliwy i zdarza się, że taki pozostaje. Jeśli jednak rzeczywiście 
ma tę fobię, w środkowym etapie związku prawdopodobnie jego za-
chowanie  ulegnie  zmianie.  Różnica  może  być  subtelna,  nie  musi 
oznaczać mniejszego zainteresowania seksem czy Tobą, ale będzie. 
Z romantyka przeobrazi się w cynika. Z nieśmiałego, niezdarnego 
uczniaka w doświadczonego kochanka. Zmiana będzie łatwo zauwa-
ż

alna i nie będzie w jakikolwiek sposób związana z ogólnym rozluź-

nieniem, jakie zwykle następuje po okresie intensywnych zalotów.

 

Mężczyzna może zacząć postrzegać Ciebie jako osobę dominują-

cą w związku, co jest raczej zadziwiające, zważywszy na jego aktyw-
ną w nim rolę. Tak jakby widział w Tobie swoje lustrzane odbicie. 
Po  pewnym  czasie  zacznie  narzekać,  że  czuje  się  nieswojo  i  jest 
przez Ciebie przytłoczony. W końcu okaże się, że to Ty uwikłałaś go 
w ten związek.

 

Paul, czterdziestoletni nauczyciel, opowiedział mi o przemianach 

w kontaktach seksualnych, jakie miały miejsce w czasie jego dwu-
letniego związku z Lindą:

 

Odkąd już wiedziałem, że nie ożenię się z Lindą, zmieniło się mo-

je seksualne do niej nastawienie. Pociągała mnie tak samo jak wcze-
ś

niej,  ale  zadręczałem  się  z  powodu  odczuwanej  winy.  Nie  byłem 

więc już taki swobodny jak przed kilkoma tygodniami. Wiedziałem 
ponad wszelką wątpliwość, że jeśli nie chcę bardzo jej zranić swoim 
odejściem, przede wszystkim muszę zastopować w dziedzinie seksu. 
Nie znaczy to, że nagle przestałem z nią sypiać. Kochaliśmy się na-

 

95

 

background image

dal, ale rzadziej, mniej czasu spędzaliśmy razem w łóżku. Wolałem, 
ż

eby ona inicjowała grę miłosną, wtedy lepiej się czułem, nie mia-

łem poczucia, że ją wykorzystuję. Czasami dochodziło do komplet-
nie dziwacznych historii. Wycofywałem się z niezwykle romantycz-
nych sytuacji, bo bałem się, że będziemy mieli szampański wieczór, 
podobny do tych z początku naszego romansu, a przecież nie chcia-
łem, żeby roiła sobie nadzieje na małżeństwo.

 

Łzy, które nic nie znacz

ą

 

Nie mam pojęcia, czy mężczyźni z fobią płaczą więcej od innych, 

ale ponieważ wiele kobiet wspominało mi, że ich partnerzy ronili łzy 
w różnych sytuacjach, postanowiłem przepytać panów na tę okolicz-
ność. Na tej podstawie stworzyłem listę okoliczności, w których męż-
czyźni ci płaczą najczęściej:

 

1.  Na samym początku, podczas pierwszej lub drugiej randki.

 

Zdumiewająca liczba kobiet relacjonowała mi, że ci panowie ma-

ją skłonność do popłakiwania na początku znajomości. Ma to zazwy-
czaj miejsce, kiedy opowiadają kobietom jakieś drażliwe epizody 
z własnego życia lub gdy okazują uczucia. Nie chcę uchodzić za cyni-
ka, ale nie wyobrażam sobie, jak dorośli ludzie mogą być tak otwar-
ci wobec obcych. W ten sposób przekazują komunikat: „Ufam Ci, 
o czym świadczą moje łzy, i pragnę, żebyś Ty zaufała mnie". Kobiety 
przeważnie biorą to wyznanie za dobrą monetę.

 

2. W środku romansu, kiedy obiecująże się zmienią, ale się nie zmieniają.

 

Drugi raz łzy pojawiają się w okresie środkowym. Kobieta, zmę-

czona humorami partnera, próbuje z nim zerwać, on wtedy błaga ją 
o przebaczenie, obiecuje poprawę, płacze.

 

Na tym etapie nie jest to trudne do zrozumienia. Jeśli mężczy-

zna wytrwał tak długo, to znaczy, że jest naprawdę zakochany, a je-
ś

li do tego rzeczywiście cierpi z powodu przeżywanych konfliktów, 

niepokój rozsadza mu duszę. Napięcie emocjonalne czyni go nad-
wrażliwym, wpada w panikę, traci kontrolę nad emocjami. On na-
prawdę nie chce stracić ukochanej, chociaż jej obecność wzmaga je-
go lęk.

 

Paul, który opowiadał o wycofywaniu się z życia seksualnego 

z Lindą, pamięta dokładnie, kiedy płakał:

 

96

 

background image

Linda miała dość. Chodziliśmy ze sobą od dwóch lat, a ja nadal 

nie  myślałem  o  małżeństwie.  Na  domiar  złego  zdradziłem  ją  z  jej 
przyjaciółką. Linda była wściekła, nie chciała ze mną rozmawiać, od-
kładała  słuchawkę,  kiedy  dzwoniłem.  Postanowiłem  więc  pójść  do 
niej  do  domu.  Stałem  i  skamlałem,  żeby  otworzyła  drzwi,  a  gdy  je 
wreszcie uchyliła - płakałem. Sam nie wiem, dlaczego ryczałem, za-
stanawiałem  się  nad  tym  od  razu  pod  drzwiami.  Może  myślałem: 
„Płacz  podziała  na  mnie  zbawiennie,  zmieni  się  moje  podejście  do 
ż

ycia". Wyobrażałem sobie, że któregoś dnia obudzę się całkiem doj-

rzały, z innymi potrzebami, ze zmienionym nastawieniem do życia. 
Nie chciałem tracić Lindy, ale jednocześnie zdawałem sobie sprawę, 
ż

e nie potrafię z nią zostać. Tylko wielki wstrząs mógł coś w tej spra-

wie zmienić. Wiem, że jestem okropnym egoistą, ale chciałem mieć 
Linde w odwodzie, tak na wszelki wypadek.

 

M

ęż

czyzna z sekretem - przewaga nie fair

 

Niektórzy mężczyźni z fobią mają w zanadrzu sekret, którym po-

sługują się w celu zachowania stosownego dystansu. Sekretem tym 
z reguły jest inna kobieta. Jako że sekret trudno poznać, musisz być 
czujna i sprytna, żeby do niego dotrzeć. Tajemnice, niestety, mają 
to do siebie, że komplikują sprawy i dają przewagę jednej stronie. 
Myślę, że zainteresuje Cię poniższy przykład romansu z sekretem 
i wyciągniesz z niego wnioski dla siebie.

 

Przypadek Teri

 

Teri jest energiczną, atletycznie zbudowaną blondynką, o cudow-

nym charakterze i niepowtarzalnym uroku. Pogodna natura i nie-
skomplikowany stosunek do świata zjednują jej mnóstwo przyjaciół. 
Nie ma jednak co ukrywać, że właśnie te cechy przysparzają dziew-
czynie problemów w stosunkach z mężczyznami. Ostatnio Teri zaan-
gażowała się w romans z góry skazany na niepowodzenie. Teraz, już 
Po rozpadzie związku, kiedy skojarzyła różne, z pozoru nic nie zna-
czące fakty, zrozumiała, że ta miłość nie miała żadnych szans. Nie-
stety, nie zdawała sobie z tego sprawy wcześniej. Zachowanie Jacka 
na to nie wskazywało, a przynajmniej ona niczego nie zauważyła. 
Pozbawiona niezbędnych informacji, nie zadbała zawczasu o siebie.

 

Teri pochodzi z Ameryki Środkowej, wychowała się w średnio za-

możnej, wykształconej rodzinie. Jej rodzice mieszkają w Ohio, gdzie

 

7

- Mężczyźni...

 

background image

ojciec jest powszechnie szanowanym sędzią, a matka nauczycielką 
francuskiego. W dzieciństwie nauczono ją zawsze mówić prawdę 
i prawdy oczekiwać od innych. Jack, czterdziestopięcioletni psycho-
log kliniczny, został jej przedstawiony przez przyjaciół. Prostolinij-
na Teri nie widziała powodu, żeby kwestionować prawdziwość jego 
słów, i wierzyła we wszystko, z góry zakładając, że jest z nią szczery. 
Na jakiej podstawie miałaby spodziewać się czegoś innego? Na po-
cieszenie mogę powiedzieć Teri, że Jack był podobnie nieuczciwy 
w stosunku do samego siebie, jak i do niej. Jack ma fobię przed 
trwałym związaniem się i należy do tej grupy, która skrywa sekret. 
Innymi słowy, zawsze ukrywa coś w zanadrzu, co powstrzymuje go 
przed  nawiązaniem  stabilnych,  uczciwych  i  bliskich  stosunków. 
Przez cały czas broni dostępu do znaczących faktów dotyczących 
jego osoby, ale bez intencji, żeby specjalnie kogoś oszukiwać.

 

Przeprowadzałem wywiad z Teri na przedmieściach Bostonu, 

w salonie wielkiego, wiktoriańskiego domu, który dzieliła z jedną 
współlokatorką.  Teri,  trzydziestotrzyletnia  nauczycielka  z  przed-
szkola, poczęstowała mnie obiadem - od razu rozpoznałem, do jakie-
go typu kobiet należy. Żarłocznie pochłaniając posiłek, słuchałem 
jej historii. Czytając zamieszczoną relację zastanów się, co Teri po-
winna zrobić, żeby poznać prawdę już na samym początku znajomo-
ś

ci z Jackiem.

 

Jacka poznałam u przyjaciół, którzy nas dwoje zaprosili na kola-

cję. Spotkanie odbywało się w sympatycznej, swobodnej atmosferze. 
Od razu spodobaliśmy się sobie nawzajem, chociaż ja nie zaintere-
sowałam się Jackiem tak bardzo, jak on mną. On wpatrywał się we 
mnie zupełnie bezwstydnie. Kiedy spotykasz kogoś, komu bardzo się 
podobasz, działa to na Ciebie ekscytująco i tak było ze mną. Schle-
biało mi, że się mną zainteresował, i z respektem słuchałam tego, co 
mówił.

 

Teri zaśmiała się, wypowiadając te słowa, a ja poprosiłem, żeby 

opisała, jak Jack okazywał jej zainteresowanie.

 

On naprawdę dobrze mnie podszedł. Chociaż nigdy w słowach, 

w zachowaniu był nadspodziewanie czuły. Na spacerach obowiązko-
wo obejmował mnie ramieniem. Zaczął do mnie dzwonić prawie co-
dziennie i wiedziałam, gdzie jest każdej nocy. Spędzał przynajmniej 
trzy wieczory w tygodniu ze swoimi dziećmi i zawsze dokładnie in-
formował mnie, co z nimi robi. W wolne wieczory chciał być ze mną. 
Jack miał duże problemy z dziećmi i byłą żoną, o której opowiedział

 

98

 

background image

mi  bardzo  intymne  rzeczy.  Zwierzał  się,  że  nadal  bardzo  go 
kontroluje  i  jest  o  niego  zazdrosna.  Chociaż  nigdy  nie  szeptał  mi 
do  ucha:  „Kocham  Cię",  jego  zachowanie  wskazywało,  że 
nastawiony jest na coś więcej niż krótkotrwałą przygodę.

 

Upłynęło nieco czasu, nim dojrzałam do seksu. Jack umiejętnie 

planował  nasze  randki,  tak  że  w  naturalny  sposób  zbliżaliśmy  się 
do  siebie  fizycznie.  Na  drugim  spotkaniu  poszliśmy  tańczyć.  On 
otoczył  mnie  ramieniem  i  z  każdym  tańcem  mocniej  obejmował. 
Jego  uściski  sprawiały  mi  coraz  większą  przyjemność,  czułam, 
jak  narasta  podniecenie.  Jack  czułością  przełamywał  moje  opory, 
poddawałam się pieszczotom i z wolna otworzyłam na seks.

 

Pamiętam jedną randkę w sobotnie popołudnie; zamierzałam 

wtedy  z  powodu  jakichś  obowiązków  wyjść  wcześnie.  Jack  był 
wyjątkowo  kochliwie  usposobiony  i  nie  chciał  mnie  wypuścić.  Nie 
miałam  jeszcze  wyrobionego  zdania,  czy  rzeczywiście  chcę  być  z 
nim  na  stałe.  On  także  nie  deklarował  się  otwarcie,  chociaż 
zachowywał  się  w  sposób,  który  jednoznacznie  na  to  wskazywał. 
Myślę,  że  dopiero  po  dwóch  następnych  randkach  i  pierwszym 
razie  w  łóżku,  notabene  bardzo  udanym,  nabrałam  ochoty  na 
trwały związek.

 

W  tym  czasie  widywaliśmy  się  trzy  lub  cztery  razy  w 

tygodniu  i  prawie  codziennie  rozmawialiśmy  przez  telefon.  Jack 
bardzo  dbał,  żebym  wiedziała,  gdzie  będzie  danego  wieczoru. 
Wychodziliśmy razem we wtorki, czwartki i soboty, bo w te dni nie 
zajmował się dziećmi.

 

Miałam wrażenie, że z chwilą, kiedy poszliśmy razem do łóżka, 

coś się zmieniło. Wyczułam to natychmiast. Nadal równie często wi-
dywaliśmy  się,  ale  on  był  jakiś  inny.  Odzywał  się  ciepło  i  czule,  a 
nagle  milkł.  Głowiłam  się,  czym  go  zrażam.  Zaczęłam  bardzo  się 
kontrolować,  próbowałam  z  nim  to  przedyskutować,  ale  zawsze  z 
powodzeniem się wykręcał. Rozumiesz, że jeśli chodzi się z kimś 
stosunkowo  krótko,  niewiele  się  o  nim  wie.  Każdy  problemów 
może  przecież  mieć  bez  liku,  a  ja  nie  chciałam  być  kolejnym 
zmartwieniem. Próbowałam go wspierać, jak mogłam, okazywałam 
zrozumienie.

 

Zorientowałam się, że zaczął unikać seksu. To było widoczne. Nie 

chciał, żebym zostawała u niego na noc. Po randkach odprowadzał 
mnie do mojego mieszkania i szybko odchodził, tłumacząc się, że ra-
no musi zająć się dziećmi. Nie chciał spać ze mną więcej, to było 
oczywiste. Wyjaśniał, że to z powodu byłej żony nie najlepiej się czu-
je  w  sytuacjach  intymnych.  Mówił,  że  wciąż  ma  poczucie,  że  jest 
ż

onaty.  Współczułam  mu  bardzo.  Nie  chciał  mnie  u  siebie,  nie 

chciał także być w moim domu, a coraz bardziej mi na nim zależało. 
Pamiętam, że raz zadzwoniłam tylko z pozdrowieniami. Odniosłam 
wtedy wrażenie, że wprawiłam go w zakłopotanie. Wyjaśnił mi, że 
jego  młodszy  syn  powiedział  matce,  że  do  taty  stale  dzwoni  pani 
Teri. Wy-

 

 

99

 

background image

raźnie mu to przeszkadzało. Ja nie przywiązywałam do tego większej 
wagi, ale dla niego to był prawdziwy problem. Dał mi do zrozumie-
nia, że moje telefony przyczyniły się do pogorszenia jego kontaktów 
z dziećmi. Było mi bardzo przykro.

 

Z jakiegoś powodu nasze stosunki układały się nie całkiem tak, 

jak oczekiwałam. Nie jestem agresywna, nie chciałam kłócić się 
z Jackiem czy niepotrzebnie rozpamiętywać urazy. Zaproponowałam, 
ż

ebyśmy o całej sprawie zapomnieli.

 

Początkowo nie miałam pojęcia, jak bardzo nadal był związany 

z żoną. Zupełnie na to nie wpadłam. Wiedziałam, że ma bardzo bli-
skie stosunki z dziećmi, ale nigdy nie wspominał ich matki.

 

O jego żonach rozmawialiśmy w czasie przeszłym. Czuł się wobec 

nich  winny,  zwłaszcza  wobec  pierwszej.  Jego  drugie  małżeństwo 
trwało króciutko, a trzecia żona - jak rozumiałam - przysparzała mu 
mnóstwo kłopotów. Zresztą Jack był serdeczny i wrażliwy. Uważam, 
ż

e jest uroczym człowiekiem i nadal ciepło o nim myślę. Gdybym 

chciała  w  jakiś  sposób  wylać  na  niego  swoją  wściekłość,  przede 
wszystkim zapytałabym, dlaczego w ogóle zaczął ze mną romanso-
wać. Nie musieliśmy przecież spać ze sobą, mogliśmy zostać przyja-
ciółmi. Po co było to wszystko? Jest mi jednak trudno złościć się na 
niego, bo wiem, że sam jest kłębkiem nerwów. Nie myślę, żeby z zim-
ną krwią zaplanował takie zakończenie dla nas dwojga. Po prostu 
spanikował.

 

Napisał do mnie list, w którym wyjaśniał, że zasługuję na coś lep-

szego niż to, co on może mi zaoferować. Zadzwoniłam do Jacka i za-
prosił mnie do miasta na kolację. Płakałam, mówiłam, że jest mi bar-
dzo przykro, że nie możemy być razem. Wtedy on zaczął opowiadać 
mi o sobie, o tym, że wszystko w jego życiu jest tymczasowe. Miesz-
ka w wynajętym mieszkaniu, jeździ wynajętym samochodem, w do-
mu ma wypożyczony telewizor. Nie potrafi do niczego przywiązać się 
trwale, nie umie nawet podjąć decyzji w sprawie kupna czegokol-
wiek. Nie sądzę, żeby chciał mnie zranić, wzbudzał we mnie litość. 
Nie był typowym podrywaczem, sprawiał wrażenie osoby bardzo osa-
motnionej, której samotność dotkliwie doskwiera.

 

Domyślałem  się,  że  Teri  bardzo  boleśnie  odczuła  porzucenie 

przez Jacka, chociaż sama otwarcie nie przyznawała się do tego. Nie 
wszystkie kobiety mają tyle szczęścia co ona. Teri mogła liczyć na 
pomoc kochającej rodziny i szerokiego kręgu przyjaciół. Jednak 
każda kobieta - zarówno osamotniona, jak i ciesząca się wsparciem 
bliskich - czuje się podle, jeśli zostaje porzucona przez mężczyznę 
po rozpoczęciu współżycia seksualnego. Niekiedy pojawiają się cięż-
kie problemy z własnym ego. Kobieta czuje się zagrożona, niepo-
trzebna. Zastanawia się, czy jej partner nie ma jakichś zahamowań

 

100

 

background image

seksualnych,  rozważa,  czy  jest  wystarczająco  pociągająca.  Martwi 
się o mężczyznę i o to, czy dostatecznie jasno dała mu odczuć, jak 
bardzo go pragnie.

 

Jack należy do tej grupy mężczyzn, którzy na początku są niesły-

chanie uwodzicielscy i podekscytowani seksualnie, a potem wycofu-
ją się.

 

Dlaczego nie udało się Teri i Jackowi?

 

Przypadkowo znałem parę, dzięki której Teri i Jack spotkali się. 

Na moją prośbę skontaktowali się z Jackiem i namówili na rozmo-
wę ze mną. Spytałem go, co według niego było przyczyną rozpadu 
ich związku. Jak już napisałem wcześniej, z góry byli skazani na nie-
powodzenie, ponieważ on miał sekret, o którym Teri nie wiedziała. 
Jack od lat zmagał się z fobią przed trwałym zaangażowaniem 
w  związek.  Zdradzał  swoją  pierwszą  żonę,  a  potem  porzucił  ją  dla 
innej kobiety, z którą nigdy się nie ożenił. Jego drugie małżeństwo 
trwało bardzo krótko, ponieważ znowu odszedł do następnej pani, 
z którą wziął ślub, gdy zaszła w ciążę.

 

Odpowiedź Jacka:

 

Podobała mi się Teri. Świetnie bawiliśmy się na pierwszej randce, 

więc zaprosiłem ją także następnego wieczoru. W piątek poszliśmy 
razem na kolację. Odprowadziłem ją do domu, a rano zadzwoniłem 
i zaproponowałem kino. Zgodziła się od razu. Umawialiśmy się czę-
sto,  niekiedy  spędzaliśmy  ze  sobą  cztery  albo  pięć  wieczorów  pod 
rząd. Początkowo bardzo mnie pociągała, ale potem straciłem na nią 
ochotę. Sądzę, że zaczęła mnie drażnić, odkąd została u mnie po na-
szej pierwszej wspólnej nocy w łóżku. Miałem wrażenie, że naciska 
na mnie, że oczekuje czegoś więcej. Czasem rzeczywiście byłem po-
denerwowany, bo spodziewałem się telefonu od dzieci albo miałem 
coś ważnego na głowie. Trudno mi było zajmować się partnerką i sy-
nami jednocześnie, zwłaszcza że w sprawy dzieci w oczywisty sposób 
włączona była ich matka. Moja była żona i ja nadal pozostajemy 
w pewnym sensie razem. Niektórzy nie mogą się nadziwić, że sypia-
my ze sobą. Nam ta sytuacja bardzo odpowiada. Kiedy mieszkaliśmy 
razem, żona nigdy nie była zainteresowana seksem. Teraz widujemy 
się regularnie, a śpimy razem raz na dziesięć dni. Rozumiesz chyba, 
ż

e  nie  mogłem  powiedzieć  tego  Teri.  Kiedy  ona  zostawała  u  mnie, 

chciałem,  żeby  wychodziła  przed  ósmą,  bo  bałem  się,  że  żona  lub 
dzieci zadzwonią. Nigdy nie przyznałem się żonie, że spotykam się 
z kimś innym, obawiałem się, że jeśli się dowie, dostanie ataku za-
zdrości. Żeby pozbyć się Teri, mówiłem, że zaraz przychodzą dzieci. 
Dziwiła się, że są podrzucane do mnie coraz wcześniej. Nigdy też nie

 

101

 

background image

 

nocowałem u niej, ponieważ martwiłem się, że rodzina zadzwoni, 
a mnie nie będzie. Moja żona ma zwyczaj telefonować w środku nocy.

 

W rezultacie poświęcałem Teri mniej czasu niż na początku. Jed-

nego wieczoru zaprosiła mnie do domu na kolację. Jej współlokator-
ka była nieobecna, więc było jasne, że chciała, żebym został na noc. 
Wyczuła, że zamierzam wyjść, i wprost o to spytała. Potwierdziłem, 
ż

e muszę pójść, a ona wtedy zaczęła krzyczeć. Wykrzyczała, że jest 

cholernie wściekła i chociaż to nie jest moja wina, lepiej, żebym od 
razu wyszedł. Zrobiłem tak, jak kazała. Potem wysłałem do niej dłu-
gi list. Napisałem, że zasługuje na coś więcej, niż dostaje ode mnie, 
ż

e jest urocza i nie chcę jej skrzywdzić. Po otrzymaniu listu zadzwo-

niła, więc zaproponowałem kolację, żeby porozmawiać. Teri miała mi 
za złe, że z nią spałem, bo mogliśmy zostać przyjaciółmi. Teraz już 
nie chciała się ze mną przyjaźnić, przyjaciół - jak mówiła - ma dość. 
Jej, jeśli dobrze zrozumiałem, zależało na trwałym związku.

 

Myślę, że nadrzędnym powodem fiaska związku z Teri były moje 

układy z żoną. Pewnie gdyby nie to, gdybym poznał ją w innym cza-
sie, sprawy potoczyłyby się inaczej. Niestety, kobiety zawsze mi po-
wtarzają, że żałują, że nie spotkały mnie w dogodniejszym okresie. 
Wtedy,  kiedy  będę emocjonalnie gotowy na związek. Panie lubią 
poddawać mężczyzn swoistej analizie, ale ja nigdy nie chodzę z żad-
ną na tyle długo, żeby miała szansę na zrobienie czegoś takiego.

 

Emocjonalnie często związany jestem z dwiema kobietami naraz, 

z których żadna nie satysfakcjonuje mnie w pełni. Porzuciłem pierw-
szą żonę dla innej kobiety, to samo powtórzyło się z żoną numer dwa. 
Teraz z trzecią jesteśmy i nie jesteśmy razem, a oprócz tego ja widu-
ję inne dziewczyny.

 

Poza tym nie wyszło z Teri, ponieważ w gruncie rzeczy nie przepa-

dam za blondynkami. Wolę brunetki. Spodobała mi się na początku, 
bo jest niezwykle kobieca, ale tak naprawdę nie w moim typie. Jak-
kolwiek, gdyby nie moja żona, gdybym spotkał Teri gdzieś w próżni, 
może by mnie pociągała.

 

Inną cechą Teri, która bardzo mnie drażniła, była jej ekspresyj-

ność. Jak dla mnie zanadto była uczuciowa. Na samym początku nie 
zwracałem na to uwagi, ale pod koniec miałem dość. Stale czułem 
jej dotyk. Przesiadałem się na inne krzesło, ona za mną, gdziekol-
wiek  się  ruszyłem,  była  tuż  obok.  Tak  jakby  ktoś  przykleił  ją  do 
mnie.  Gdyby  nie  moja  żona,  warto  by  było  popracować  nad  tym 
związkiem, ale w tej sytuacji to nie miało sensu. Nie warto było zło-
ś

cić Teri.

 

Co Teri powinna zauważyć

 

Łatwo kogoś pouczać, co powinien, a czego nie powinien zauważyć, 

ale w rzeczywistości, kiedy mężczyzna coś ukrywa, sprawy są

 

102

 

background image

bardziej skomplikowane, niż na to wyglądają. Kobiety nie chcą być 
odbierane jako agresywne, narzucające się, dominujące czy wścib-
skie, dlatego bez zastrzeżeń przyjmują słowa partnerów i nie dopy-
tują się o nic. A jednak mężczyzna z sekretem zwykle zostawia śla-
dy wskazujące na obecność innej osoby w jego życiu, ponieważ 
w istocie chciałby, żebyś o tym wiedziała. Jeśli więc chcesz zadbać

 

o siebie, powinnaś bacznie obserwować i próbować wyciągać wnio 
ski z zachowania partnera. Nie bój się oskarżeń o wścibstwo. Gdy 
w grę wchodzi Twoje życie i uczucia, masz prawo do obrony samej 
siebie. Najważniejsze jest Twoje dobro.

 

Przyjrzyjmy się temu, co Jack powiedział Teri:

 

1. Powiedział jej o swoich trzech małżeństwach. Chociaż, oczywi 

ś

cie, mógł mieć powody do rozwodów, fakt, że przynajmniej w sto 

sunku do jednej żony czuł się winny, powinien dać Teri do myślenia. 
Prawdopodobnie nie był całkiem w porządku. Jack w bardzo złym 
ś

wietle przedstawiał swoje poprzednie partnerki, aby wzbudzić li 

tość dla siebie. To Teri powinna zauważyć. 

2. Jack wyznał, że była żona nadal jest o niego zazdrosna. Za 

miast mu współczuć, Teri powinna się zastanowić, czy przypadkiem 
nie są jeszcze jakoś ze sobą związani. Wtedy zazdrość byłaby uzasad 
niona. 

3. Jack był w separacji z żoną od trzech lat. Po tak długim czasie 

raczej nie spodziewamy się, żeby mężczyzna przejmował się tym, co 
dzieci myślą o jego życiu prywatnym. Wyraźnie kręcił, gdy mówił, 
jak synowie komentują telefony Teri. Fakt, że chciał ukryć istnienie 
nowej partnerki, wskazywał na występowanie w jego życiu proble 
mów nie tylko natury psychologicznej. 

4. Od samego początku Jack określił, kiedy będzie dostępny dla 

Teri. Powiedział, które dni należą do dzieci, a które do niej. Ścisłe 
wyznaczanie ram czasowych wzbudza podejrzenie, że mężczyzna 
prowadzi podwójne życie i nie chce, aby ktoś się o tym dowiedział. 
Pan, który przedstawia się jako samotny i z nikim nie związany, 
w rzeczywistości może mieć zobowiązania wobec innej kobiety 
i stąd limity czasowe.

 

W jaki sposób Teri mogła uniknąć klęski?

 

Teri zachowała się jak większość kobiet w podobnej sytuacji. Za-

łożyła, że była żona miała trudny charakter i że należy już do prze-
szłości. Bez trudu uwierzyła, że jest właściwszą partnerką dla Jacka.

 

103

 

background image

Dała się przekonać, że nie był kochany tak, jak tego oczekiwał. Uża-
lała się nad dobrym z natury Jackiem wykorzystywanym przez kosz-
marną kobietę. On, oczywiście, z radością umacniał ją w tym przeko-
naniu.

 

Jack już na samym początku otwarcie opowiedział Teri o swoich 

ż

onach, dzieciach, problemach, jakie miał, ale ona jakby tego nie 

słyszała. Urzeczona jego zalotami, słyszała wybiórczo tylko to, co 
chciała. Była przekonana, że z nią będzie szczęśliwy, bo przecież ona 
była zupełnie inna. Z reguły możesz zorientować się, czy mężczyzna 
próbuje wykorzystać przewagę, jaką daje mu sekret, po tym, co opo-
wiada o swoich poprzednich związkach. Dlatego zanim zaangażujesz 
się uczuciowo, sprawdź, czy wiesz, jak rozstał się z Twoją poprzed-
niczką. Czy już wcześniej próbował wzbudzić litość, uskarżając się 
na swoją partnerkę? Czy zdarzało mu się być nieuczciwym wobec 
kobiety? Przyjrzyj się także, w jaki sposób gospodaruje swoim cza-
sem. Jeśli dziwnie ogranicza godziny przeznaczone na spotkania 
z Tobą, może to znaczyć, że jeszcze inna kobieta dopomina się o na-
leżne  jej  względy.  Na  koniec  przestroga,  którą  do  serca  powinna 
wziąć sobie każda czytelniczka. Ta druga kobieta tylko wtedy doma-
ga się od „Twojego" mężczyzny czasu dla siebie, jeśli jest przez nie-
go zachęcana i tylko wtedy, kiedy on jej na to pozwala.

 

background image

Rozdział 5

 

O krok od miłości.

 

Kiedy mężczyzna odkrywa,

 

ż

e jest zakochany po uszy

 

Istotą fobii przed zaangażowaniem się w trwały związek jest uni-

kanie głębszych więzi z partnerką. Opisywani przez nas mężczyźni 
boją się bliskich, intymnych kontaktów, ponieważ niejako z góry im-
plikują one trwałość związku. Trwałość zaś jest dokładnie tym, cze-
go w życiu najbardziej nie znoszą. To prawda, że nawiązują stosunki 
z kobietami, a nawet żenią się, ale co wtedy przeżywają? Żeby zrozu-
mieć ich reakcje, musimy zastanowić się, czym jest trwały związek.

 

Dla przeciętnego mężczyzny intymne stosunki z osobą płci prze-

ciwnej są przyjemnym, głęboko satysfakcjonującym doświadcze-
niem.  Niemniej pozostawanie z kimś w związku nakłada określone 
obowiązki, wywołuje oczekiwania, odpowiedzialność i zaangażowa-
nie.  Sam  związek  z  drugą  osobą  z  natury  rzeczy  narzuca  pewną 
strukturę. Wszelka próba uporządkowania kontaktów, nakreślenia 
ram - choćby nie wiem jak słaba - wzbudza zaś u mężczyzny z fobią 
przed trwałym związaniem się lęk i dyskomfort.

 

Kiedy więc taki mężczyzna spostrzeże, że jego stosunki z part-

nerką nabierają cech trwałej struktury, włącza się jego system fo-
bicznych reakcji „walki lub ucieczki". A wtedy ciepły i czuły zwią-
zek nagle w jego mniemaniu przeistacza się w więzienie. Martwi się, 
nie mając ku temu żadnych racjonalnych przesłanek, że zostanie 
w tym potrzasku na zawsze.

 

Zachowanie dystansu to cel m

ęż

czyzny z 

fobi

ą

 przed trwałym zwi

ą

zkiem

 

Scenariusz jest Ci już znany. Nie spoczął, póki Cię nie zdobył. Te-

raz jesteś jego. Być może zamieszkaliście razem albo nawet pobrali-
ś

cie się; w każdym razie emocjonalnie jesteś z nim związana tak jak

 

105

 

background image

ż

ona. Twoim celem jest umacnianie i dalszy rozwój waszego związku. 

A jego? On przede wszystkim szuka dla siebie przestrzeni i nieza-
leżności wewnątrz tej struktury.

 

Jak intensywnie mężczyzna szuka przestrzeni dla siebie i jak bar-

dzo jej potrzebuje, zależy od stopnia nasilenia fobii. Przy umiarkowa-
nym lęku satysfakcjonującą ulgę przynoszą już następujące środki: 
późny powrót do domu kilka razy w tygodniu, typowo męskie hobby, 
które z założenia wyklucza kobietę z uczestnictwa, zamykanie się w od-
dzielnym pokoju w celu zapewnienia sobie własnego terytorium itp.

 

Mężczyzna z silniejszą fobią będzie podejmował bardziej rady-

kalne  środki,  na  przykład:  przebywanie  w  pracy  praktycznie  na 
okrągło, doskonalenie się w sporcie lub hobby, oczywiście w dziedzi-
nach, które nie mogą być uprawiane w domu - a więc całymi dniami 
pozostawanie z dala od rodziny.

 

Ci z najsilniejszą fobią dotkliwie odczuwają swoje uwięzienie, 

a zatem stosują bardzo radykalne środki w celu wywalczenia miej-
sca dla siebie. Są skorzy do kłótni, znieważają bliskich, nie można na 
nich liczyć. Zdarza się, że wykorzystują inne kobiety, aby stworzyć 
sobie odrębny świat i w ten sposób zachowywać bezpieczny dystans.

 

Zgoda na zwi

ą

zek a klaustrofobia

 

Jak pamiętasz, mężczyźni z fobią przed związaniem się postrze-

gają związek z kobietą, a szczególnie małżeństwo, jako rodzaj pu-
łapki. Wyobraź sobie, co byś przeżywała, gdybyś na zawsze została 
zamurowana w jakimś pomieszczeniu. Oni tak właśnie czują się ze 
stałymi partnerkami.

 

Tak jak osoby z klaustrofobia, które nim wejdą do pomieszcze-

nia, sprawdzają, czy jest dostęp do drzwi i okien, tak oni, nim zaan-
gażują  się  w  związek,  upewniają  się,  czy  będą  mogli  się  z  niego 
wycofać. Mam nadzieję, że powyższe wyjaśnienia pomogą Ci zrozu-
mieć, dlaczego mężczyzna z fobią przed związaniem się tak bardzo 
nie chce czuć się uwięziony.

 

W jaki sposób m

ęż

czyzna z fobi

ą

 podtrzymuje zwi

ą

zek, 

jednocze

ś

nie zachowuj

ą

c dystans?

 

Niektórzy panowie z fobią przed trwałym związkiem potrafią ra-

dzić sobie z problemem w sposób konstruktywny. Możemy zaobser-

 

106

 

background image

wować to w małżeństwach, w których potrzeba dystansu i przestrze-
ni jest akceptowana przez oboje małżonków. Tak właśnie się dzieje 
u moich przyjaciół, Joan i Dona. Dona, trzydziestoośmioletniego in-
ż

yniera, znam od lat. Nim poznał swoją obecną żonę, nie chodził 

z żadną kobietą dłużej niż sześć miesięcy. Mówiąc prawdę, nie wie-
rzyłem, że kiedykolwiek się ustatkuje. Unieszczęśliwiał kolejne ko-
biety, porzucając je, jak typowy mężczyzna z fobią. Z Joan sprawy 
wyglądały inaczej od samego początku. Z powodu zawodu - jest na-
ukowcem i zarazem terapeutą, bada i leczy problemy związane ze 
snem - zajęta jest często w nocy, a także w większość weekendów. 
Jeździ dużo z wykładami, naucza. Don ma zatem więcej swobody 
i czasu dla siebie teraz, niż kiedy był kawalerem. Chociaż czasami 
dobrotliwie narzeka na pracę Joan, widać, że w zasadzie taki układ 
odpowiada jego potrzebom.

 

Innym typem związku, w którym mężczyzna z fobią dobrze się 

czuje, jest małżeństwo, gdzie mąż pracuje na innej zmianie niż żona 
albo z powodu nawału zajęć jest rzadkim gościem w domu lub całko-
wicie oddaje się swojemu hobby. Typowym przykładem takiego mę-
ż

a  jest  Bob,  cierpiący  -  jak  sam  mówi  -  na  klaustrofobię  i  fobię 

przed związaniem się. Bob zagorzale uprawia sporty. Zimą gra w hali 
w piłkę i ogląda mecze koszykówki, a wiosną i latem rozgrywa mecze 
tenisowe  i  kibicuje  drużynie  piłki  nożnej.  W  każdy  weekend  roku 
zaangażowany  jest  w  jakąś  sportową  aktywność.  Jego  żona  ma 
inne zainteresowania i nie lubi towarzyszyć mężowi. Natomiast syn, 
gdy tylko trochę podrósł, zaczął wszędzie bywać z tatą. Bob ze wzglę-
du na dziecko trenował nawet drużynę trampkarzy. Wystarczy spę-
dzić jeden wieczór w ich domu, żeby się przekonać, że bycie razem 
nie sprawia im przyjemności. Rzadko przebywają w jednym poko-
ju, ale oboje zgodnie twierdzą, że mają udany, satysfakcjonujący 

związek.

 

Kiedy m

ęż

czyzna z fobi

ą

 czuje si

ę

 na zawsze uwi

ę

ziony?

 

Z najcięższą postacią fobii przed trwałym związaniem się mamy 

do czynienia u mężczyzn, którzy najpierw związali się z kimś niefor-
malnie lub węzłem małżeńskim, a następnie któregoś dnia zbudzili 
się z poczuciem całkowitego uwięzienia i silnym pragnieniem uwol-
nienia się. Mężczyzna w takim stanie nie potrafi ani jasno myśleć, 
ani odejść w sposób elegancki. W istocie nie wie nawet, czy chce po-

 

107

 

background image

rzucić partnerkę. Zależy mu, żeby związek był ewidentnie nieuda-
ny, bo wtedy mógłby odejść bez zbędnego tłumaczenia się. Czuje się 
najszczęśliwszy, gdy wspólne życie zamienia się w istne piekło, bo 
wtedy nie tylko ma powód, żeby zostawić kobietę, ale może także 
obwinić ją o rozpad związku.

 

Zdaję sobie sprawę, że zawsze trzeba się przyjrzeć obu zwaśnio-

nym stronom, ale uwierzcie mi, że kiedy mamy do czynienia z męż-
czyzną z ciężką fobią, lwia część odpowiedzialności za zniszczenie 
związku i pogrzebanie szansy na miłość spada na niego. Taki męż-
czyzna absolutnie nie chce, żeby stosunki między partnerami ukła-
dały  się  pomyślnie. Jest całkowicie przekonany, że byłby wtedy 
w potrzasku aż do śmierci. W panice nie potrafi znaleźć racjonalne-
go rozwiązania niepokojącego go problemu. Czuje się tak, jak ktoś 
z klaustrofobią w zamkniętej windzie. Wydaje mu się, że już na za-
wsze zostanie uwięziony. Klaustrofobik w takich przypadkach traci 
kontrolę  nad  swoim  zachowaniem  i  zamiast  po  prostu  otworzyć 
drzwi, kiedy jest to możliwe, szarpie ściany windy i rozbija ją. Taki 
mężczyzna niszczy związek. Kobieta, której przyszło znaleźć się w ta-
kich opałach, koniecznie powinna wiedzieć, jak sobie radzić, ponie-
waż przeciwko niej, a jest spostrzegana jako oprawca, skierowana 
będzie cała agresja.

 

Mężczyzna ogarnięty lękiem nie działa racjonalnie. Czuje się 

bardzo źle, choć nie rozumie dlaczego. Wszystko co dzieje się mię-
dzy nim a partnerką uzależnione jest od tego, jak bardzo odczuwa 
uwięzienie. W rezultacie stan związku zależy przede wszystkim od 
potrzeb mężczyzny.

 

Siła  wewnętrznego  konfliktu  bierze  się  u  mężczyzny  również 

stąd, że potrzebuje on bezpieczeństwa zapewnianego przez kobiecą 
miłość. Dlatego kiedy partnerka ma już dość i wycofuje się, on po-
nownie rozpoczyna podbój. Próbuje za wszelką cenę zdobyć kobietę 
i cały proces rozpoczyna się od nowa. Mężczyzna bawi się w kotka 
i myszkę, a związana z nim partnerka skazana jest na niebotyczne 
cierpienia.  W  typowych  przypadkach  mąż  najpierw  bagatelizuje 
osobę żony, a następnie obraźliwie się do niej odnosi. Niekiedy, aby 
się wyzwolić, szuka kobiety, z którą mógłby mieć romans. Czy jesteś 
ż

oną, czy kochanką, nie masz szans w tym związku, chyba że przygo-

towana jesteś na testowanie granic swojej tolerancji poza wszelkie 
przyjęte limity. To, że mężczyzna się zmieni, jest raczej mało prawdo-
podobne, chociaż możliwe.

 

108

 

background image

Kiedy m

ęż

a „tak" w rzeczywisto

ś

ci znaczy - „nie"

 

Niektórzy mężczyźni są w stanie przejść przez kolejne fazy bu-

dowy związku aż do ceremonii ślubnej i dopiero wtedy wpadają 
w panikę. Zwykle strach z opóźnionym zapłonem daje o sobie znać 
na dzień lub dwa przed uroczystościami weselnymi, kiedy pan mło-
dy w pełni uświadamia sobie, na co się decyduje, natomiast totalna 
panika ogarnia go dopiero po samym podniosłym wydarzeniu.

 

Taki przebieg wypadków jest niezmiernie bolesny dla kobiety. 

Wychodzi za mąż za mężczyznę, który ją kocha, a wkrótce przekonu-
je się, że dzieli życie z osobą, której zachowanie świadczy raczej 
o nienawiści niż miłości. Mężczyznom postępującym w ten sposób 
często mylnie przypisuje się wrogie nastawienie do kobiet. Z moich 
obserwacji jednak wynika, że ich zachowanie nie ma nic wspólnego 
z  nienawiścią,  chociaż  tak  może  być  odbierane.  Panowie  z  fobią 
przed trwałym związaniem się nie czują nienawiści do swoich żon, 
oni nienawidzą instytucji małżeństwa, małżeńskiej pułapki. Dlatego 
chcą  mieć  zagwarantowaną  możliwość  zerwania  znajomości,  gdy 
pewnego dnia zbudzą się z myślą, że już dość i ani chwili dłużej. Szu-
kają więc wad u swoich żon i przyczyn, dla których ich małżeństwo 
z pewnością będzie nieudane. Akcje sabotażowe podejmują zwykle 
już nazajutrz po ślubie.

 

Wszyscy panowie, z którymi rozmawiałem na ten temat, przyzna-

ją się do mniejszego lub większego poczucia winy, niemniej jednak 
zgodnie podkreślają, że na etapie poszukiwania wad dominującymi 
emocjami są gniew i złość z powodu uwięzienia przez kobietę. Kilku 
opowiadało, że wysiłki partnerek zmierzające do załagodzenia sytu-
acji są traktowane jako akty perfidnej manipulacji mające na celu 
zaostrzenie więziennego reżimu.

 

Vince, który dwukrotnie żenił się i rozwodził, opowiadał, w jaki 

sposób  w  pierwszym  małżeństwie  zawczasu  przygotowywał  sobie 
grunt do ucieczki. Przede wszystkim gromadził argumenty uzasad-
niające jego odejście.

 

Zorientowałem się, że chcę odejść w ciągu kilku tygodni po ślu-

bie, ale nie wiedziałem, jak się do tego zabrać. Pomyślałem, że trud-
no będzie wyplątać się z udanego związku. Dlatego, kiedy wszystko 
między  nami  układało  się  pomyślnie,  zamiast  się  cieszyć,  byłem 
zmartwiony. Bałem się, że nie dam rady wyrwać się. Złościłem się 
więc okropnie na żonę za poślubienie mnie. Wszczynałem kłótnie.

 

109

 

background image

Wiedziałem, że każdy związek musi się dotrzeć, umocnić, ale ja tego 
nie chciałem. Wyobrażałem sobie natomiast, że inne kobiety byłyby 
z pewnością znacznie lepsze dla mnie. Z chwilą kiedy uświadomiłem 
sobie, że mogę spędzić z żoną resztę życia, dopatrzyłem się w niej 
mnóstwa wad. Wiem, że to, co teraz mówię, brzmi humorystycznie, 
ż

e nikt nie jest doskonały i ja też nie, ale tak dokładnie czuję i nic 

nie mogę na to poradzić.

 

Kobiety nierzadko pytają, czy mężczyzna czuje się winny, kiedy 

niszczy partnerkę. Vince zwierzał się, że było mu przykro, ponieważ 
zabierał żonie niepotrzebnie czas. Mogłaby przecież spotkać kogoś 
i mieć wymarzone dzieci. Nie poczuwał się jednak do zadania ran 
psychicznych.

 

Powiedziałem mojej pierwszej żonie wiele przykrych rzeczy i te-

raz gryzie mnie z tego powodu poczucie winy, ale kiedy wygadywa-
łem  te  okropności,  zupełnie  nie  miałem  pojęcia,  jak  głęboko  ją 
krzywdzę. Reagowałem instynktownie. Wydawało mi się, że małżeń-
stwo mnie dusi, więc podejmowałem niezbędne do przetrwania kro-
ki i nie zastanawiałem się, co przeżywa żona. Chciałem mieć tylko 
pewność, że mam argumenty potrzebne do odejścia, gdybym uznał 
to za konieczne.

 

Kilku  panów  wspomniało  o  jeszcze  innej  przyczynie  ciągłego 

dogadywania żonom. Mieli oni nadzieję, że głęboko nieszczęśliwe 
partnerki przejmą inicjatywę i odejdą same, biorąc tym samym na 
siebie  część  odpowiedzialności  za  rozpad  małżeństwa.  Vince  po-
twierdza, że także o tym myślał.

 

Nie mam co do tego wątpliwości, że specjalnie wystawiałem żonę 

na próbę w nadziei, że oburzona moim zachowaniem wykopie mnie 
z domu. W tym samym czasie inna część mnie trzęsła się ze strachu, 
ż

e rzeczywiście do tego dojdzie. Pamiętam, jak pytała: „Jeśli odkry-

łeś we mnie tyle wad, czemu jeszcze ze mną jesteś?" Niestety, nie 
miałem odwagi jej powiedzieć, że znaczna część mnie nie ma ochoty 
zostać. Ostatecznie, to ona odeszła.

 

Posługiwanie si

ę

 inn

ą

 kobiet

ą

 w celu zachowania dystansu

 

Czyż  najlepszym  sposobem  na  zniszczenie  małżeństwa  nie  jest 

zdrada lub seria zdrad? Typowy mężczyzna z fobią przed związaniem 
się tę drugą kobietę traktuje w istocie w ten sam sposób co żonę. 
Wpierw przeprowadza efektowny podbój, a gdy wybranka pozytyw-

 

110

 

background image

nie zareaguje na zaloty - wystraszony wizją uwięzienia w kolejnym 
związku - wycofuje się. Po świecie chodzi wiele kobiet, które uwie-
rzyły, że żonaci mężczyźni zakochani w nich bez pamięci porzucą żo-
ny. Jeśli jesteś tą drugą, musisz zrozumieć, że dla pozbawionego sa-
mokontroli mężczyzny cierpiącego na fobię jesteś jakby otwartym 
na zewnątrz oknem, wyjściem z pułapki, ale tylko do czasu. Kiedy za-
czniesz o niego dbać i zarazem czegoś oczekiwać, kiedy zapragniesz 
bliskiego związku, znikniesz z jego życia. Zostaniesz doświadczeniem 
z przeszłości, a on tymczasem już trzeciej kobiecie, albo nawet żonie, 
będzie tłumaczył, że znajomość z Tobą była wielką, głupią pomyłką.

 

Kiedy m

ęż

czyzna czuje si

ę

 uwi

ę

ziony równie

ż

 przez „t

ę

 drug

ą

"

 

Ż

onaty mężczyzna również niekiedy stara się o względy innych 

kobiet. Stosuje wtedy znaną nam z poprzednich rozdziałów taktykę 
usidlenia zdobyczy. Poniżej wyjaśnię, jak to wygląda na przykładzie 
romansu między żonatym mężczyzną i wolną kobietą.

 

Karen,  trzydziestosześcioletnia,  rozwiedziona  dziesięć  lat  temu, 

dyrektorka małego teatru w Kolorado, jest wykształconą, troskliwą 
i uroczą kobietą. Wnikliwie przygląda się ludziom, odnosi się do ro-
dzaju ludzkiego ze zrozumieniem. Podoba się panom, bo jest atrak-
cyjna, ale jednocześnie jej głęboki i skomplikowany charakter budzi 
respekt, nie jest więc kandydatką na szybki romans dla żonatego fa-
ceta. A jednak Dawid, mąż i ojciec trójki małych dzieci, zboczył 
z własnej drogi i zdołał wciągnąć Karen w orbitę swojego życia. Ich 
związek  przechodził  przez  charakterystyczne  fazy  -  początek,  śro-
dek, koniec. Możemy się więc domyślać, że nasz bohater należy do 
tej specyficznej grupy panów, którzy nie potrafią nawiązać trwałej 
więzi z żadną kobietą.

 

Z początku Davida i mnie nie łączyło żadne uczucie. Mijałam go 

niemal codziennie rano w drodze do kiosku po gazetę. Wydawało mi 
się, że skądś znam jego twarz, ale nie byłam w stanie skojarzyć, gdzie 
ją widziałam. Przechodziliśmy obok siebie przez kilka miesięcy. On 
zawsze był sam i ja również. Aż pewnego razu zobaczyłam go z nie-
mowlakiem. Domyśliłam się, że jest żonaty, poczułam się pewniej 
i zagadałam.

 

Karen przywitała się z nim i wkrótce dogadali się, że chodzili do 

tej samej szkoły. Jej ciekawość, skąd zna Davida, została 
zaspokojo-

 

111

 

background image

na.  Na  pożegnanie  tego  pierwszego  dnia  David  wręczył  jej  swoją 
służbową wizytówkę, która według niej była pretensjonalna i dzi-
waczna.

 

Wkrótce po tym spotkaniu David zaczął dzwonić do mnie w po-

niedziałki wieczorem, dzień, kiedy teatr jest nieczynny. Żyłam wte-
dy  w  ciągłym  napięciu.  Teatr  był  nowy  i  nie  zdobył  sobie  jeszcze 
uznania publiczności mimo pieniędzy i pracy, które w niego wkłada-
łam. Nie zawsze byłam w stanie regulować wszystkie zobowiązania 
finansowe w terminie. Z tego powodu popadłam w depresję, dener-
wowałam się, żyłam w strachu. W tamtym okresie całym moim ży-
ciem była praca, w wolne dni zaszywałam się w łóżku. Telefony Davi-
da zmuszały mnie do wygrzebywania się spod kołdry. Zastanawiałam 
się, po co dzwoni. Niewiele o nim wiedziałam. Miał dziecko. Przypo-
minałam sobie, że w szkole należał do najmniej atrakcyjnych chłopa-
ków, zwykle obrzucał ludzi spojrzeniem pełnym złości, które wypoga-
dzało  się,  gdy  mówił.  Niestety,  czy  nadal  tak  jest,  nie  mogłam 
sprawdzić przez telefon. A więc, dzwonił i pytał, co robię, a ja odpo-
wiadałam, że leżę w łóżku. Dopytywał się, czy sama. Myślałam sobie 
wtedy, że nie tylko jest brzydki i pretensjonalny, ale i sprośny. Za-
praszał mnie na lunch, odmawiałam. Bywało, że dzwonił po kilka ra-
zy w ciągu jednego dnia. Miałam go dość, wrzeszczałam do telefonu, 
chociaż daję słowo, nie mam takiego zwyczaju. Wtedy on próbował 
poprawić mi nastrój, a we mnie narastało poczucie winy. Po kilku ty-
godniach doszłam do wniosku, że może nie jest wcale taki okropny, 
a poza tym wmówiłam sobie, że randka dobrze mi zrobi.

 

Przerywam opowieść, żeby opatrzyć ją komentarzem. Otóż zadzi-

wiająco  duża  grupa  kobiet  poszła  na  pierwszą  randkę  z  mężczyzną 
mającym problemy z zaangażowaniem się w związek, ponieważ uwa-
ż

ały, że powinny częściej spotykać się z ludźmi. Nie myślę, żeby ra-

cjonalizowały. Były w swym postępowaniu szczere. Symptomatycz-
ne jest, jak wiele kobiet w naszym społeczeństwie nadal uważa, że 
potrzebne jest im męskie wsparcie, aby pokazać się w towarzystwie.

 

Karen nie znała zamiarów Davida, kiedy pierwszy raz umówiła 

się z nim na lunch. Zachęcał ją do opowiadania o sobie. Słuchał jej 
z uwagą, sprawiał wrażenie, że interesuje się jej problemami.

 

Wydawało mi się, że jest znudzony, ponieważ nie pracował. Dziw-

nym  zbiegiem  okoliczności  był  autorem  sztuk  teatralnych,  ale  jak 
dotąd, żadna nie była wystawiona. Miał trochę pieniędzy z wynajmu 
posiadłości, które ostatnio zyskały na wartości. Mówił rzeczy w ro-

 

112

 

background image

dzaju: „Muszą mi dobrze zapłacić, żebym się ruszył do pracy", czym 
mi niezmiernie imponował. Zanim poznałam Davida, wierzyłam we 
wszystko, co mówią mężczyźni. Powiedział, że nie ma ochoty praco-
wać, więc uznałam, że jest inteligentnym facetem z możliwościami, 
jakie miewają silni mężczyźni, który wybrał dla siebie taki właśnie 
sposób życia. Czy to nie jest wspaniałe? My tyramy i tyramy w po-
cie czoła, a on postanowił nie przyłączać się do nas. Nigdy nie przy-
szło mi do głowy, że boi się pracy albo że czuje się źle w biurze lub że 
ma problemy z samym sobą. Był przecież taki spokojny i opanowany. 
Twierdził, że jest szczęśliwy w małżeństwie, i chciał rozmawiać tylko 
o moich problemach. Założyłam, że bawią go moje opowieści.

 

Po mniej więcej roku David zaczął zapraszać Karen na południo-

we przekąski do siebie do domu. Ze zdziwieniem stwierdziła, że je-
go żony nigdy tam nie było. A to pojechała z dziećmi do siostry, a to 
wyjechała gdzieś sama. Wyglądało na to, że David i jego żona nie by-
wają razem w jednym miejscu w tym samym czasie. Żony też naj-
wyraźniej nie interesowało, co dzieje się z mężem.

 

Pewnego dnia, całkiem niespodzianie, David zaczai opowiadać 

o komunikatach, jakie sobie nawzajem przekazujemy. Wtedy po raz 
pierwszy  mogłam  stwierdzić,  że  mu  się  podobam.  Nie  bardzo  wie-
działam  co  o  tym  myśleć,  więc  spytałam  mojego  terapeuty.  Ten 
otwarcie  zachęcał  mnie  do  romansu.  Przekonywał,  że  jeśli  jest  się 
głodnym na pustyni, a ktoś oferuje danie z McDonald'sa, nieprzyję-
cie  posiłku  tylko  dlatego,  że  się  marzyło  o  schabowym  kotlecie, 
ś

wiadczyłoby o głupocie. Terapeuta był zdania, że lepiej w oczekiwa-

niu na porządny kotlet zjeść hamburgera.

 

Karen opowiedziała mi, że następnym razem, gdy rozmowa zeszła 

ponownie na wzajemną komunikację, skończyli ją w łóżku. Wspomi-
nała, że na samą myśl, iż leży na tapczanie żony Davida, poczuła 
mrowienie w całym ciele. On zupełnie nie przejmował się tym, ale 
Karen zaczęła go wypytywać o małżeństwo.

 

David nie mówił o żonie niczego negatywnego. Przyznał, że nie 

sypiają już ze sobą. Podobno miała do niego pretensję, że jej nie ko-
cha i potrzebuje tylko dla seksu. Na taki układ, oczywiście, nie zga-
dzała się. Pytałam Davida o jego stosunek do żony. Odpowiedział wy-
mijająco, że o to samo w pierwszym okresie małżeństwa regularnie 
dopytywała się ona, a on niezmiennie powtarzał: „Staram się najle-
piej, jak potrafię".

 

 

113

 

8- Mężczyźni...

 

background image

Byłam  pewna,  że  David  ma  problemy  małżeńskie,  ale  skłonna 

byłam  oskarżać  o  nie  żonę.  Z  tego,  co  widziałam,  był  troskliwym, 
opiekuńczym i sympatycznym facetem. Wspierał mnie bardzo i do-
dawał  otuchy,  dzięki  niemu  poczułam  się  lepiej,  bardziej  optymi-
stycznie podchodziłam do moich spraw zawodowych. Byłam mu za 
to bardzo wdzięczna i pragnęłam odwdzięczyć się tym samym. Abso-
lutnie  nie  myślałam  o  rozbiciu  jego  małżeństwa.  Nie  zwariowałam 
na punkcie Davida, niczego się nie domagałam. Traktowałam go na 
zasadzie:  jest  -  to  dobrze,  a  jak  go  nie  ma,  to  też  dobrze.  Seksem 
także na początku nie byłam zachwycona, bo sam David niespecjal-
nie mnie pociągał. Z czasem jednak zaczęła mnie wzruszać jego mi-
łość do mnie.

 

Z upływem czasu David stawał się coraz bardziej obecny w życiu 

Karen. Jeśli był on typowym mężczyzną z fobią przed trwałym zwią-
zaniem się, a nie mamy podstaw, aby sądzić, że było inaczej, to to, 
ż

e Karen była niezależną kobietą, która nie dążyła do rozbicia jego 

małżeństwa, nie pragnęła ślubu, pozwalało Davidowi myśleć, że tak 
naprawdę  partnerka  go  nie  potrzebuje.  Rzeczywiście,  Karen  nie 
wiązała z nim poważnych planów. Wtedy David, jak wielu mężczyzn 
z fobią przed zaangażowaniem się, zaczął igrać z własnym życiem, 
prowokując katastrofę. Zachęcał Karen do stawiania mu wymagań 
i do dzwonienia do domu. W owym czasie myślała, że David jest na-
iwny, bo nie wierzyła, żeby chciał narazić na kłopoty własne małżeń-
stwo. Po mniej więcej dziewięciu miesiącach sypiania z Davidem 
Karen spotkała innego mężczyznę i umówiła się z nim w Nowy Rok. 
Sylwestra spędzili oddzielnie.

 

W sylwestra David zadzwonił do mnie z życzeniami noworoczny-

mi, akurat wtedy, gdy miałam gościa. Kiedy mu to powiedziałam, ze 
złości aż zawył do słuchawki. Byłam tym prawdziwie zaszokowana. 
Nie łączyło nas przecież płomienne uczucie, tylko romans w starym 
stylu, który ponadto jemu był bardziej potrzebny niż mnie. Następ-
nego dnia przyszedł do mojego biura i zrobił mi wielką scenę, zacho-
wywał się jak w transie. Powtarzał jak najęty, że mnie kocha. Ja z ko-
lei dopytywałam się, jak mam to rozumieć, przecież mieszkał z żoną, 
spał  z  nią.  Poza  tym  po  co  wszczynał  ten  rwetes  z  powodu  jednej 
randki. David zaczął ciężko oddychać, nie mógł złapać tchu, dusił się. 
Musiałam  go  posadzić  na  kozetce  w  garderobie.  Byłam  okropnie 
sfrustrowana,  zamiast  pracować  zajmowałam  się  uspokajaniem  żo-
natego mężczyzny, który szalał, ponieważ pozwoliłam sobie na spo-
tkanie z kimś innym. Całe to zdarzenie było kompletnie niedorzecz-

 

114

 

background image

ne. Niemniej właśnie wtedy zaczęłam wierzyć Davidowi, że jestem 
dla niego kimś bardzo ważnym.

 

Powiedziałam  mu,  że  muszę  się  zastanowić  i  przemyśleć  całą 

sprawę. Przedtem nie miałam pojęcia, że mnie kocha. Ja nie kocha-
łam go na pewno. Był dopiero drugim mężczyzną w moim życiu, któ-
ry  wyznał  mi  miłość  i  w  dodatku  tak  szczerze.  Uznałam,  że  jeśli 
twierdzi, że jestem dla niego ważna, to tak w istocie jest. Obiecałam 
więc nie spotykać się z nikim innym. W duchu zaś pomyślałam, że 
na razie zostawię rzeczy własnemu biegowi, ale jeśli poznam kogoś 
interesującego, umówię się, bez powiadamiania Davida. Jemu po-
wiem tylko wtedy, gdy będzie to absolutnie konieczne.

 

Karen i David kontynuowali znajomość bez większych spięć do 

lata. On cały czas ją adorował. W czasie wakacji Karen postanowiła 
wyjechać na urlop, wtedy David ponownie dostał ataku lęku.

 

Zorientowałam się, że wściekle zależy mu na seksie ze mną i że 

bał się, iż pójdę do łóżka z innym mężczyzną. Zaproponowałam, żeby 
zamiast się martwić, pojechał ze mną. I tak zrobił. Musisz wiedzieć, 
ż

e żona bardzo ułatwiła mu ten wyjazd. Jak co roku wyniosła się do 

rodziców w góry, akceptując bez słowa, że David nie będzie jej towa-
rzyszyć, bo nie lubi tamtych okolic. Przyjęliśmy, że nie będzie tęsk-
nić, ponieważ przyzwyczajona jest do wakacji bez męża. Niemniej 
dziwiłam się wtedy, że głupio się upiera i nie jedzie tam, gdzie Davi-
dowi by się podobało. Teraz już wiem, że w każdym miejscu znalazł-
by coś złego.

 

Karen i David wyjechali razem do Kalifornii. Podróżowali wzdłuż 

wybrzeża. Karen wspominała, w jakich radosnych byli nastrojach, 
kiedy zatrzymali się, aby kupić upominek dla jego żony. Ona nadal 
nie traktowała Davida jako swojego stałego partnera, więc pomaga-
ła przy wyborze prezentu bez wahania. Wszystko radykalnie zmie-
niło się między nimi dopiero na lotnisku w drodze powrotnej do do-
mu. Wtedy David poprosił o jej rękę.

 

Powiedziałam, że potrzebuję czasu na przemyślenie wszystkiego. 

Byłam już mężatką i nie miałam ochoty pakować się w kolejne tara-
paty. Z drugiej jednak strony, David był mi coraz bliższy, nigdy się 
nie kłóciliśmy, był troskliwy, nie miał humorów czy dziwacznych 
przyzwyczajeń. Wydawało mi się, że możemy dogadać się w każdej 
sprawie, no i przede wszystkim nasza miłość była urocza.

 

Niespodziewanie, w dzień po naszym powrocie, David przyszedł 

do mnie z płaczem, kompletnie roztrzęsiony, bo zaczął podejrzewać

 

115

 

 

background image

ż

onę o romans. Wił się z rozpaczy i żalu. Słuchałam go z coraz więk-

szą irytacją, wreszcie w ataku wściekłości wygarnęłam mu, co o nim 
myślę. Bez wahania zostawił żonę i wyjechał ze mną na dwa tygo-
dnie, wydał kupę forsy, którą powinien przeznaczyć na wakacje z ro-
dziną, a po tym wszystkim chce, żeby się nad nim użalać, ponieważ 
ż

ona znalazła sobie kogoś. Oszalałam dosłownie ze złości, jak on 

mógł szukać litości u mnie. Powiedziałam, żeby poszedł do terapeu-
ty, ponieważ ja nie mam ochoty wysłuchiwać bzdur. Wtedy płaczli-
wym głosem wybąkał, że przecież jestem jego przyjacielem. Twardo 
poprawiłam, że kochanką. David nie rozumiał mojego zachowania, 
rozżalony pobiegł do żony. Ona przekonała go, że bardzo jest w nim 
zakochana i że zdrada nie wchodzi w grę.

 

Takiego Davida Karen nigdy przedtem nie widziała. Myślała, że 

to chwilowy wybuch - rezultat silnego stresu. Był przecież na życio-
wym zakręcie, zdecydował się na rozwód i kolejne małżeństwo. Do-
piero znacznie później zrozumiała, że to właśnie był ważny sygnał, iż 
powinna była domyślić się i zareagować odpowiednio. Wtedy jednak 
sytuacja  wydawała  się  jej  dziwaczna  i  niezrozumiała. David nadal 
rozmawiał z nią o małżeństwie.

 

Jesienią i zimą omówiliśmy wszystko dokładnie i ostatecznie po-

stanowiliśmy się pobrać. David, oczywiście, miał opuścić żonę. Zwle-
kał z rozstaniem, bo nie bardzo umiał się do tego zabrać. Kiedy deli-
katnie mu o tym przypominałam, uspokajał mnie, że przecież mamy 
przed sobą całe życie. Doceniałam wrażliwość i troskę, z jaką odno-
sił się do żony, i nie chciałam wywierać niepotrzebnie presji, wola-
łam taktownie poczekać. Był jednak taki moment, w którym zwątpi-
łam w realizację naszych małżeńskich planów. W pewnym okresie 
David zaczął dzwonić do mnie pięć lub sześć razy w ciągu dnia, czym 
kompletnie dezorganizował mi pracę. Poprosiłam więc, żeby raczej 
telefonował wieczorem, mając cichą nadzieję, że więcej czasu bę-
dziemy spędzać razem nocami. W tonie jego odpowiedzi wyczułam 
opór, przemknęła mi myśl, że nasz związek nie ma przyszłości. Nie-
stety, zbagatelizowałam ten sygnał.

 

Wiele kobiet opowiadało mi o podobnych chwilach przebłysku 

w relacjach z mężczyznami takimi jak David. Spoglądając wstecz na 
wydarzenia, nie mają wątpliwości, że momenty te zapoczątkowywa-
ły koniec związku. Karen na przykład pierwszy raz wtedy zasygnali-
zowała, chociaż jeszcze nie wprost, że nie satysfakcjonuje jej forma 
kontaktów  z  Davidem.  Rola  dziewczyny  przestała  jej  wystarczać, 
pragnęła małżeństwa. Domagała się jasnych deklaracji z jego strony,

 

116

 

background image

rozwodu z żoną. Zmiana w postawie Karen oczywiście wywołała 
zmiany w zachowaniu Davida.

 

Ś

więto Pamięci Narodowej* wypadało w poniedziałek, a że za-

wsze  umawialiśmy  się  w  ten  dzień,  byłam  przekonana,  że  razem 
gdzieś się wybierzemy. Tu muszę się przyznać do lęku przed samot-
nością w wielkie święta, więc rozumiesz, jaką odczułam ulgę, gdy 
stwierdziłam, że tym razem przypada w poniedziałek. Kiedy David 
oświadczył mi, że zamierza spędzić święto z żoną i dziećmi, ogarnęła 
mnie  furia.  Wykrzyknęłam,  że  przecież  to  mój  dzień,  i  cisnęłam 
szklanką o podłogę. Nawet nie pękła! David zezłościł się na mnie 
i zapytał, dlaczego w ten sposób go traktuję. Kolejny raz powtórzył, 
ż

e mamy przed sobą całe życie. Tym razem wyrzuciłam go za drzwi. 

Po paru godzinach zadzwonił z budki. On czuł się podle i ja czułam 
się podle, więc się pogodziliśmy.

 

Karen wcale nie była skora do popychania Davida, ale pragnęła 

zakończyć ten etap związku. Domagała się, żeby poparł słowa czy-
nem. Przeczucie mówiło jej, że David nie jest mocny, że tylko udaje 
twardziela. On sam oczekiwał nacisku z jej strony. Terapeuta nakła-
niał Davida do porzucenia żony. Tłumaczył, że będzie nieszczęśliwy, 
jeśli zostanie. Przekonywał, że związek z Karen przyniesie mu szczę-
ś

cie, chociaż w pierwszym okresie będzie musiał pokonać stres zwią-

zany z opuszczeniem rodziny. Nic więc dziwnego, że Karen czuła się 
w obowiązku udzielenia mu pomocy w wyplątaniu się z ciążących 
więzów.

 

Z kolei psychoterapeuta Karen był zdania, że ludzie potrzebują 

ultimatum, i sugerował, aby właśnie twardymi warunkami zmusiła 
Davida do rozstrzygającego kroku. Ona jednak nie chciała uciekać 
się do manipulacji, wolała przedyskutować sprawę z Davidem.

 

Powtórzyłam Davidowi słowa terapeuty i przez pewien czas oma-

wialiśmy na wszystkie możliwe sposoby temat ultimatum. Wreszcie 
w końcu czerwca powiedziałam twardo, że daję mu trzy miesiące na 
załatwienie spraw.

 

W tym samym czasie Karen zorientowała się, że żona Davida za-

czyna coś podejrzewać. Z jego relacji wynikało, że samorzutnie roz-
poczynała  rozmowy  o  nieudanym  jej zdaniem małżeństwie i dopy-
tywała się, czy mąż przypadkiem nie chce rozwodu. Niejako więc

 

* 30 maja (przyp. tłum.)

 

117

 

background image

nieświadomie stwarzała Davidowi szansę, dawała mu do zrozumie-
nia, że nie zamierza trzymać go siłą.

 

Kiedy żona spytała Davida, co się dzieje, nie chciał z nią rozma-

wiać, a gdy zasugerowała, że ma romans, kategorycznie zaprzeczył. 
Kiedy mi o tym powiedział, kolejny raz ogarnęła mnie furia. Dałam 
mu dwadzieścia cztery godziny na podjęcie decyzji. Ona była akurat 
na działce u rodziców, więc kiedy wyszedł, żeby do niej pojechać, by-
łam pewna, że więcej już o nim nie usłyszę. Nie czułam żalu. Byłam 
przygotowana na dobre i złe. Wyobrażałam sobie dwa scenariusze: 
albo David postanowi zostać z żoną i jakoś naprawi małżeńskie sto-
sunki, albo odejdzie z poczuciem smutku i ulgi, jednocześnie gotowy 
rozpocząć życie ze mną.

 

Moje przypuszczenia nie sprawdziły się. David zadzwonił i lodo-

watym, przepojonym złością głosem oznajmił, że przeżył najgorsze 
chwile w swoim życiu.

 

Po tym, co i w jaki sposób jej powiedział, Karen poczuła się jak 

morderczyni. David bez wątpienia chciał obarczyć ją odpowiedzial-
nością za skrzywdzenie żony. Oznajmił, że planuje zostać z rodziną 
na  weekend  i  być  może  odezwie  się  po  powrocie.  Pamiętasz,  że 
przedtem dzwonił do Karen bez opamiętania, aż musiała go prosić, 
ż

eby nie przeszkadzał jej w pracy. Ewidentnie następowała wyraź-

na zmiana w nastawieniu Davida do Karen, której ona nie rozu-
miała.

 

Istotnie, zadzwonił po powrocie z wiadomością, że powiedział żo-

nie, iż ją opuszcza, ale nadal z nią mieszkał. Marudził, że mam za ma-
łe mieszkanie nawet na czasowe schronienie, a poza tym za bardzo 
jesteśmy różni. Tak jak przedtem uwielbiał sprawiać mi przyjem-
ność, tak teraz każda, nawet najdrobniejsza rzecz, o którą prosiłam, 
stawała się okropnym obowiązkiem. Nawet spacer ze mną po osie-
dlu uważał za wielkie z jego strony poświęcenie. Entuzjazm, czułość 
i  troskliwość  ustąpiły  miejsca  generalnemu  niezadowoleniu  ze 
wszystkiego. Ten etap trwał zaledwie kilka dni, ponieważ zdałam so-
bie sprawę, że w ten sposób David funkcjonował u boku żony.

 

Ż

ona Davida, choć czuła się bardzo skrzywdzona, zgodziła się na 

rozwód. David mógł więc spędzać tyle czasu z Karen, ile tylko chciał, 
ale spotkania przestały sprawiać mu przyjemność, czuł się zniewolo-
ny. Karen zaś przyjmowała zmiany w jego zachowaniu z narastają-
cym niepokojem, traciła grunt pod nogami.

 

118

 

background image

W pewnym momencie doszłam do przekonania, że z tym facetem 

czekają mnie same kłopoty. Opowiedziałam o tym, co się święci, mo-
jemu  terapeucie.  Ten  potwierdził,  że  jestem  w  opałach,  i  to  bardzo 
poważnych. Zaproponował nam specjalną terapię dla par. David, któ-
ry nadal składał mi czcze obietnice, zgodził się na wizytę. Zrelacjo-
nowałam problem psychologowi. Powiedziałam, że David obiecywał 
rozwieść się z żoną i ożenić ze mną, a kiedy przyszło co do czego, nie 
zrobił żadnego ruchu. W drodze na drugą sesję z terapeutą, na par-
kingu przed wyjściem z samochodu, David objął mnie ramieniem 
i wyszeptał, że kocha mnie najbardziej na świecie. Wtedy jeszcze da-
łam się przekonać, że nasza miłość będzie trwać wiecznie. W trakcie 
spotkania moja wiara legła w gruzach. Z emocji nie wszystko dobrze 
pamiętam. Wiem, że skarżyłam się na Davida, iż nie rozumie, jaki 
ból mi sprawia nie wyjaśniona sytuacja między nami, że nic sobie 
nie robi z moich zmartwień. Wtedy terapeuta zwrócił się do mnie, 
czy nie widzę, że partnera nie obchodzi moje samopoczucie. David 
siedział obok i potakująco skinął głową. Nawet ja miałam tyle rozu-
mu, żeby zobaczyć, że to nie jest w porządku. Przejmowałam się nim 
bardzo, zamartwiałam jego kłopotami, a on miał mnie w nosie. Na-
stępnie psycholog głośno stwierdził, że David nie potrafi zaangażo-
wać się w trwały związek. I tym razem David potwierdził, że to praw-
da.  To  był  oczywiście  koniec.  Byłam  w  szoku,  przeszywał  mnie 
straszny ból. Nie chodziło o to, że nie mogę żyć bez Davida. Mogłam, 
i  to  całkiem  dobrze,  ale  bezmiar  jego  niegodziwości  kompletnie 
mnie przygniótł. To było koszmarne doświadczenie. Nie jadłam, nie 
spałam  -  nie  byłam  w  stanie.  Tydzień  później  wpadłam  na  niego 
przypadkowo w mieście. Wyglądał na zadowolonego, jakby nic się 
nie stało. Zabolało mnie to do szpiku kości. Wtedy znalazłam tylko 
jedno wytłumaczenie jego nienormalnego zachowania: uznałam, że 
zwariował i czasowo jest niepoczytalny.

 

Nietrudno zrozumieć, dlaczego Karen uznała, że David postradał 

zmysły.  Nie  mogła  pojąć,  jak  zdawałoby  się  normalny  facet  mógł 
przejść  bez  cienia  smutku  przez  tak  nieprawdopodobny  wstrząs 
emocjonalny, który był ich udziałem. Nie wierzyła, że można kłamać 
z powodzeniem przez kilka lat, bo i w jakim celu. Dlatego była pew-
na, że David przechodzi załamanie nerwowe i gdy tylko wyzdrowie-
je, wróci do niej.

 

W głębi serca byłam pewna, że David wróci, ponieważ nie mo-

głam  uwierzyć,  że  nasza  miłość  nie  była  prawdziwa.  Przebrnęłam 
jakoś przez lato, schudłam z dziesięć kilogramów. We wrześniu ode-
zwał się i zaprosił mnie do siebie. Pełna nadziei przyjęłam zaproszę-

 

119

 

background image

nie. David zachowywał się zupełnie tak samo jak na początku naszej 
znajomości. Czule nazywał mnie świętą i pytał, czy kiedykolwiek mu 
wybaczę. Myślałam, że koszmar minął jak zły sen, więc obiecałam 
zapomnieć o wszystkim. Wróciliśmy do punktu wyjścia. Rozmawiali-
ś

my o małżeństwie, on planował, w jaki sposób opuści żonę. Podczas 

tych rozmów stwierdziłam, że ten dawny David, który zawsze uważ-
nie słuchał, próbował uczynić mnie szczęśliwą, już nie istnieje. Jego 
miejsce zajął mężczyzna, który nie zamierza dać z siebie czegokol-
wiek. Podzieliłam się z Davidem moimi odczuciami, a on odpowie-
dział, że stara się, jak może. Przypomniałam sobie jego relacje z roz-
mowy z żoną. Kiedy spytała, czy ją kocha, odrzekł, że stara się, jak 
może. Używał tych samych słów do nas obu. Nie poślubił mnie jesz-
cze, a już zaczął traktować tak, jak zawsze zwykł traktować żonę.

 

Aż tu jednego dnia stał się cud. W sobotę wieczorem zostałam za-

proszona na przyjęcie, na które David nie chciał iść. Akurat zadzwo-
nił do mnie kolega, więc zaproponowałam, żeby mi towarzyszył. Wte-
dy Davidowi odbiła szajba. Ubzdurał sobie, że na pewno zaproszę 
tego faceta do siebie na noc. Postanowił natychmiast rozstać się z żo-
ną.  Przez  głowę  przemknęła  mi  smutna  refleksja,  że  tylko  groźbą 
można skłonić Davida do decydującego kroku. To przykre, ale ja 
w jego postępowaniu nie widziałam miłości.

 

Karen nadal zakochana była w Davidzie, ale na szczęście miała 

wystarczająco dużo rozwagi i doświadczenia, żeby wiedzieć, że nie 
ma dostatecznej siły i zapału do kontynuowania tego rodzaju znajo-
mości. Czuła się kompletnie wyczerpana emocjonalnie. Występują-
cy u Davida zespół uwodzenia i porzucania wykańczał ją psychicz-
nie.

 

David pojawił się następnego ranka z nowiną, że przyznał się żo-

nie  do  romansu.  Nie  sprawiał  na  mnie  wrażenia  faceta,  który  na-
prawdę chce odejść od rodziny, raczej pragnął wywołać chaos w ży-
ciu  wszystkich  dookoła.  Jeszcze  tego  samego  dnia  poszłam  do 
mojego terapeuty, który całkowicie przyznał mi rację. Według niego 
facet, który rzeczywiście postanowił porzucić żonę, po prostu odcho-
dzi i nie wdaje się w zbędne dyskusje. David natomiast wyjawił swoje 
zamiary  żonie  po  to,  by  ją  sprowokować  do  drobiazgowego  kon-
trolowania. Wieczorem, kiedy do mnie zadzwonił, powtórzyłam mu 
słowa terapeuty. Wykrzyknął z ulgą, że tak jest w istocie, że bardzo 
kocha żonę. Kazałam mu przyjść natychmiast i, ku mojemu zdziwie-
niu, nie zaprotestował. Kiedy przekroczył próg, walnęłam go z całej 
siły, uderzałam metodycznie przez następne czterdzieści pięć minut.

 

120

 

background image

W ogóle się nie bronił, a potem gdy przestałam, zaczął wyrzucać 
z siebie zdumiewające słowa. Mówił, że nie pamięta, czy kiedykol-
wiek mnie kochał, że z pewnością nic do mnie nie czuje, że żona jest 
jego  wielką  miłością.  Powtarzał  jak  katarynka,  że  mam  do  czynie-
nia z żonatym mężczyzną, jakbym nie wiedziała tego od samego po-
czątku.  Żądał,  żebym  więcej  nie  dzwoniła  do  niego  do  domu.  To 
brzmiało zupełnie absurdalnie, ponieważ nigdy dotąd tego nie robi-
łam i nie miałam zamiaru zmieniać obyczajów. To była nasza finalna 
rozmowa.

 

Przez ostatni rok, kiedy byliśmy razem, doradzałam Davidowi 

w sprawie sztuki, którą pisał, i obiecałam, że ją wystawię, jeśli tylko 
skończy. Dotrzymałam słowa, chociaż już zajmował się tym mój asy-
stent. W jakiś czas potem wykryłam, że David chodzi z kobietą, któ-
rą rok wcześniej poznał w teatrze.

 

Kiedy zaczęli ze sobą chodzić, Karen wierzyła, że David tkwi 

w koszmarnie nudnym małżeństwie i ma na głowie nie dbającą o je-
go potrzeby żonę. Pod koniec przekonała się, jak bardzo się myliła.

 

Zgubiła  mnie  duma  i  przekonanie  o  własnej  wielkości.  To  były 

moje grzechy główne. Uważałam, że jestem inna od żony Davida, 
w jakiś sposób lepsza. Pod koniec niczym się od niej nie różniłam, 
zupełnie jak ona pytałam: „Czy mnie kochasz?" Otrzymywałam rów-
nież  tę  samą  odpowiedź:  „Staram  się, jak mogę najlepiej". Myśla-
łam, że łączy nas prawdziwe uczucie, wielka miłość. Nie wierzyłam, 
ż

e trzy lata z życia można wymazać w jednej chwili. Myliłam się, bar-

dzo się myliłam. David nie był w porządku od pierwszej chwili. Wy-
daje mi się, że dobrze wiedział, jaki będzie koniec. Mnie ten przywi-
lej nie był dany.

 

Sytuacja 

ż

ony

 

Jeśli jesteś tą drugą kobietą, często masz skrzywione wyobraże-

nie o tej pierwszej, z którą pod jednym dachem żyje Twój ukochany. 
On skarży się, że żona o niego nie dba, a Ty chętnie w to wierzysz. 
Mówi, że żona ma własne życie, a Ty domyślasz się, że pewnie i in-
nych mężczyzn. Słyszysz, że nigdy nie układało się między nimi, 
i z góry ją obwiniasz. Tymczasem w przeważającej liczbie przypad-
ków żona i Ty staracie się mieć uczciwy związek z tym samym męż-
czyzną.

 

Sytuację żony zilustruję na przykładzie Joyce, czterdziestolet-

niej matki pięciorga dzieci, w tym pary bliźniaków, w wieku od dzie-

 

121

 

background image

sięciu do osiemnastu lat. Joyce planuje wytrwać w małżeństwie 
z  mężem,  który  zdradza  objawy  fobii  przed  trwałym  zaangażowa-
niem się w związek. W dużym stopniu przystosowała się do potrzeby 
niezależności Hala i nawet nauczyła się radzić sobie z jego powta-
rzającymi się romansami. Inna kobieta dawno by już oszalała lub 
odeszła. Początkowo trwała przy Halu ze względu na dzieci, teraz -
z przyzwyczajenia. Jak sama przyznaje, finansowe sprawy także mia-
ły pewne znaczenie. Według mnie Joyce autentycznie kocha męża 
i  jest  niezwykle  silnym,  zdeterminowanym  człowiekiem.  Obecnie 
jest czarującą, wyszukanie elegancką, bywałą w świecie kobietą 
z Nowego Jorku, ale dziewiętnaście lat temu, kiedy wychodziła za 
mąż, była naiwną dziewczyną z przedmieść Vermontu.

 

Teraz już wiem, że Hal nie ożeniłby się ze mną, gdyby nie wojna 

w Wietnamie. Chodziliśmy ze sobą ponad rok, spotykając się śred-
nio raz w tygodniu. Nie tylko z nim umawiałam się wtedy, ale on naj-
bardziej mi odpowiadał. Nie miał grosza przy duszy i zawsze bujał 
w obłokach, a mimo wszystko bardzo mi się podobał. Porażał mnie 
spojrzeniem i sprawiał wrażenie, że potrzebuje mnie, nawet jeśli te-
go nie okazywał. Już wtedy, co muszę przyznać, nie można było pole-
gać na nim w stu procentach, jeżeli chodzi o dzwonienie i przycho-
dzenie na umówione spotkanie. W tamtych czasach miałam mnóstwo 
znajomych i byłam tak niezależna, że nie przyszło mi do głowy, iż kie-
dyś  z  tego  powodu  będę  cierpiała.  Chociaż  byliśmy  na  tej  samej 
uczelni, nie mieliśmy ze sobą kontaktu. Moja współlokatorka z aka-
demika chodziła z chłopakiem, który mieszkał z Halem. Oni poznali 
nas ze sobą i dzięki nim zbliżyliśmy się towarzysko bardziej, niż gdy-
by to zależało od niego. Miał wśród kolegów opinię głupca, lekkodu-
cha i niechluja. Być może, gdybym znała go lepiej, miałabym o nim 
podobne zdanie. W każdym razie skończył studia i dostał kartę powo-
łania do wojska. Wtedy zaproponował mi małżeństwo. Wypalił pro-
sto z mostu, żebyśmy się pobrali, bo wtedy nie wezmą go do Wietna-
mu. Patrząc retrospektywnie widzę, że w istocie to był jedyny powód, 
który skłonił Hala do ożenku, ale wtedy łudziłam się, że nie chce roz-
stać się ze mną. Raz zaprosił mnie na weekendowy wyjazd, a ponie-
waż  nie  zgodziłam  się,  zaproponował  ślub.  Od  razu powiedziałam: 
„tak". Niektórzy dłużej zastanawiają się nad wyborem dania w re-
stauracji niż ja nad decyzją o życiowym znaczeniu. Myślę, że miałam 
wielką ochotę pójść z nim do łóżka, a nie bardzo wiedziałam, jak to 
zrobić bez ślubu. Byłam jeszcze młoda, wychowałam się w tradycyj-
nej,  religijnej  rodzinie  i  chociaż  moi  przyjaciele  sypiali  ze  sobą,  ja 
uważałam stosunki pozamałżeńskie za coś zdrożnego. Hal oświadczył 
się około północy w sobotę. Natychmiast zawiadomiliśmy moich i je-

 

122

 

background image

go rodziców. Przez następny tydzień załatwialiśmy formalności, bie-
galiśmy po mieście za obrączkami, planowaliśmy skromne wesele. 
Tydzień później, w sobotę, przyjechali moi rodzice i wzięliśmy ślub.

 

Małżeństwo w celu uniknięcia innych zobowiązań to pomysł sam 

w sobie dość dziwaczny, ja jednak zaobserwowałem, że wielu męż-
czyzn z fobią przed trwałym związaniem się ucieka się do tej meto-
dy. Zdarza się, że żenią się z jedną kobietą, aby zerwać kontakty z in-
ną, a w naszym przypadku Hal poślubił Joyce, żeby wymigać się od 
wojska.  Decyzje  podejmują  szybko,  pozbawiając  się  szansy  na  po-
nowne przemyślenie sprawy. Kiedy już po fakcie analizują swoje 
małżeństwo, oceniają je jako zupełnie przypadkowe.

 

Zaraz po weselu wyruszyliśmy w podróż poślubną. Pożycie sek-

sualne, tak jak się spodziewałam, ułożyło się nam świetnie. Wrócili-
ś

my w promiennych nastrojach, potem przenieśliśmy się do Chica-

go, gdzie Hal dostał posadę. Wynajęliśmy tycie mieszkanko 
i rozpoczęliśmy codzienną egzystencję. Jak pewnie się domyślasz, 
zaszłam w ciążę zaraz na początku. W tym czasie mąż pracował całe 
dnie. Utyskiwał stale na pracę, ale lubił to, co robił. Prowadził bada-
nia nad nowym lekiem i praktycznie przeniósł się do laboratorium. 
Kontaktował się głównie z kolegami po fachu. Ja prawie go nie widy-
wałam. Po urodzeniu dziecka przyzwyczaiłam się do samotności. Po-
tem Hal rozpoczął studia wieczorowe z zakresu przedsiębiorczości 
i miał jeszcze mniej czasu dla mnie. Oczywiście, znowu zaszłam 
w ciążę. Żyłam bardzo samotnie, odizolowana od przyjaciół i ludzi 
z naszego kręgu z dwóch powodów. Po pierwsze, mieszkaliśmy w bar-
dzo ubogiej dzielnicy, a po drugie, nasi rówieśnicy nie żenili się i nie 
mieli dzieci. Pourządzali się w szykownych apartamentach i byli po-
chłonięci zawodowymi karierami. Kiedy poprosiłam Hala, żeby czę-
ś

ciej bywał w domu, popatrzył na mnie jak na wariatkę. Spędzał 

w domu najwyżej jeden wieczór w tygodniu. Z czasem moimi naj-
lepszymi kompanami stały się dzieci.

 

Po pewnym czasie Hal zaczął zmieniać posady. Zatrudnił się 

w koncernie zaopatrującym apteki w witaminy. Otrzymał obowiązki 
o zupełnie odmiennym charakterze od poprzednich. Musiał podró-
ż

ować, czasem nie było go w domu tygodniami. Kiedy wracał, spra-

wiał wrażenie zadowolonego z małżeństwa. Natomiast ja byłam udrę-
czona. Całe moje życie kręciło się wokół dzieci, a że rodziłam je 
w odstępie mniej niż dwuletnim, na okrągło miałam przy nich robo-
tę. Chciałam wtedy odejść od Hala, ale nie miałam gdzie się podziać. 
Moi rodzice nigdy by mnie nie poparli, byłam więc zupełnie sama 
z kłopotami. Przeistoczyłam się w klasyczną kurę domową i wstydzi-
łam się przyznać, że mój mąż jest rzadkim gościem w domu.

 

123

 

background image

Po mniej więcej ośmiu latach małżeństwa nastąpiły w moim ży-

ciu dwie znaczące zmiany. Po pierwsze, staliśmy się bogaci, a po wtó-
re odkryłam, że mąż ma kochanki. Hal wykorzystując swoje chemicz-
ne  wykształcenie  i  handlowe  umiejętności,  uruchomił  produkcję 
naturalnych kosmetyków i zrobił na nich fortunę. Powinniśmy więc 
być szczęśliwi. Koniec z ciężką, wyczerpującą pracą. Hal mógł spę-
dzać wieczory w domu. Tymczasem pojawiły się gorsze zmartwienia. 
Mąż zupełnie nie wiedział, jak odpoczywać, więc zaczął romansować. 
Być może miał już przedtem inne kobiety, ale wcześniej niczego nie 
zauważyłam. Początkowo, kiedy zaczęłam go podejrzewać, wyprawia-
łam różne sztuczki. Zostawiałam w ubikacji podniesioną deskę klo-
zetową i wrzucałam pety do popielniczek, chociaż nie palę, żeby my-
ś

lał, że kogoś przyjmuję. Z tego powodu pokłóciliśmy się potwornie 

kilka  razy.  Imałam  się  wszystkiego,  co  mi  przychodziło  do  głowy. 
Wdzięczyłam się i przymilałam, on obiecywał, że się zmieni, i oczywi-
ś

cie nic się nie zmieniało. Popadałam w coraz gorszy nastrój. Czasem 

byłam w tak głębokiej depresji, że z trudem podnosiłam się z łóżka. 
Wreszcie  Hal  wdał  się  w  poważny  romans,  więc  postanowiłam 
odejść.  Spakowałam  siebie,  dzieci  i  ruszyliśmy.  Akurat  było  lato, 
dzieciaki nie miały szkoły. Wybraliśmy się na wakacje. Hal rozpoczął 
poszukiwania, udało się mu nas odnaleźć dopiero po wielu dniach. 
Mój brat zdradził mu w końcu miejsce naszego pobytu.

 

Nigdy nie zapomnę tego dnia. Wszedł do kuchni i kiedy zobaczył 

naszą  najmłodszą  córkę  huśtającą  się  za  oknem  na  podwórku,  roz-
płakał  się.  Byłam  kompletnie  zaskoczona,  nie  wierzyłam  własnym 
oczom. Pierwszy raz okazał inne emocje niż chłód i rezerwę. Łączył 
nas udany seks, to wszystko. Wiedziałam, że tylko w łóżku mogę się 
przebić przez skorupę, którą się szczelnie otoczył. Nie potrafił komu-
nikować się ze mną w żaden inny sposób. Myślałam, że jest niezdol-
ny do wyrażania uczuć. Wtedy jednak wyglądał na zasmuconego. Po-
czułam się okropnie, a że z natury nie przekreślam łatwo niczego, 
postanowiłam wrócić. Czy on rzeczywiście się zmienił po tym wyda-
rzeniu? Chyba nie, ale wierzyłam, że chciał być w stosunku do mnie 
inny. Troszkę też zmieniło się moje nastawienie do Hala, nabrałam 
dla niego więcej współczucia, kiedy pokazał się z bardziej ludzkiej 
strony.

 

Za każdym razem, kiedy mam ochotę porzucić Hala, przypomi-

nam sobie ten pamiętny dzień na letnisku. Zdecydowałam się z nim 
zostać ze względu na dzieci. Sądziłam, że jakiś ojciec jest lepszy niż 
jego  brak.  Sama  zaś  postanowiłam  wypełnić  własne  życie.  Dzieci 
podrosły,  nie  mieliśmy  problemów  finansowych,  mogłam  więc  za-
dbać o siebie. Teraz żyje mi się dobrze. Jeżdżę na wycieczki, gdzie 
tylko chcę, Hal nie zgłasza żadnych zastrzeżeń. Nigdy nie marzyłam 
o przygodach miłosnych - wychowano mnie staromodnie, ale kochani 
tenis, muzea, dobre restauracje, teatr. Z grubsza mam wszystko, cze-

 

124

 

background image

go chcę i co lubię. Moje stosunki z dziećmi układają się znakomicie, 
jestem otoczona przyjaciółmi.

 

Zdaję sobie sprawę, że Hal nie potrafi czerpać przyjemności z ob-

cowania z rodziną. W święta nalega na tradycyjne rodzinne spotka-
nie, ale kiedy już nas wszystkich zbierze, sam wychodzi do innego 
pokoju i za zamkniętymi drzwiami czyta gazety. Cieszy się, że może 
nas zawołać, gdyby tylko czegoś potrzebował, ale denerwuje go na-
sza zbyt bliska obecność. Ja wiem, że to nie jest całkiem normalne, 
ale taki on już jest, ten mój mąż.

 

M

ąż

 z fobi

ą

 przed trwałym zaanga

ż

owaniem si

ę

 w zwi

ą

zek

 

Co  można  powiedzieć  o  mężach  z  fobią  przed  trwałym  związ-

kiem? Dlaczego unieszczęśliwiają swoje żony?

 

Mężowie ci podejmują zupełnie niewiarygodne środki, żeby tyl-

ko nie czuć się uwięzionymi. W związkach jest im tak źle, że w re-
zultacie przestają widzieć w swoich żonach ludzkie istoty. W pierw-
szym okresie miłosnych uniesień dostrzegają rozmaite cechy swoich 
partnerek, ale potem, już po ślubie - na skutek odczuwanego dys-
komfortu, osłabionej samokontroli i silnego lęku - zatracają zdol-
ność  obiektywnej  percepcji  małżonek.  Niejednokrotnie  stają  się 
bezlitośni. Walczą jak schwytane dzikie zwierzęta o przestrzeń dla 
siebie i wolność, ponieważ w małżeństwie czują się jak w klatce. 
Szamocząc się bezładnie, nie przyjmują do wiadomości, że ich żony 
są tylko kochającymi ich kobietami. Zupełnie tracą poczucie rzeczy-
wistości i widzą w swoich partnerkach niebezpiecznych myśliwych.

 

Mał

ż

e

ń

stwo nie prowadzi do stabilizacji

 

Kobietom wydaje się, że z chwilą zawarcia małżeństwa stanie się 

cud i mężczyzna przejawiający silny lęk przed związaniem się ustat-
kuje się i zacznie wieść ustabilizowane życie. Wbrew oczekiwaniom 
trwały związek działa na niego całkiem przeciwnie. Mężczyzna, któ-
ry  czuje  się  jak  zamknięty  w  klatce,  pozbawiony  wolności  lub 
powietrza, absolutnie nie myśli o stabilizacji, lecz o ucieczce. W ta-
kich warunkach nie potrafi obiektywnie ocenić sytuacji i zachowu-
je się skandalicznie wobec żony lub kochanki, którą oskarża o uwię-
zienie.

 

Poniżej przedstawię najpowszechniej występujące zachowania 

u mężów z fobią przed związaniem się:

 

125

 

background image

1.  Udaje, że nie jest żonaty. Słyszałem o żonatym mężczyźnie, który 

zawsze przedstawiał się jako kawaler. Zaczął opowiadać o swojej żo 
nie dopiero, gdy ta przeprowadziła rozwód, czym oczywiście wpro 
wadził swoich przyjaciół w osłupienie. Ten przypadek należy do naj- 
skrajniejszych, ale wielu mężczyzn z trudnościami we wchodzeniu 
w trwałe związki w różnych sytuacjach udaje panów bez zobowią 
zań. Szczególnie często dzieje się tak w podróżach. Inni mężczyźni 
nie dopuszczają partnerek do pewnych obszarów swojego życia. 
Prawdopodobnie nie mówią ludziom, z którymi tam się stykają, że 
mają żony lub stałe dziewczyny. Takie zachowanie bardzo rani ko 
bietę, powoduje, że czuje się wyrzucona z życia partnera. 

2. Przedstawia żonę jako koszmarną babę trzymającą go mocno w garści, 

rzadko wyraża się o niej dobrze. Wielu mężczyzn dlatego odczuwa znie 
wolenie, że prawdziwie kocha swoją towarzyszkę. Ta sytuacja wzbu 
dza w nich wściekłość. Irracjonalnie czują, że to kobieta w jakiś so 
bie tylko znany sposób postawiła ich w niezwykle niewygodnej 
sytuacji. Mężczyźni z tej grupy postępują z kobietami bezlitośnie, 
są dla nich wyjątkowo nieprzyjemni. Z kolei panie rzadko orientu 
ją się, czym zasłużyły sobie na tak aroganckie traktowanie. Part 
nerzy to demonstrują wielkie uczucie, to dają popisy obrzydliwej 
złości. 

3. Wykorzystuje drugą kobietę do utwierdzenia się w przekonaniu, że jest 

niezależny. Zdradzając żonę, mężczyzna stara się przekonać samego 
siebie, że nie jest uwięziony w małżeństwie. Interesujące jest to, że 
wielu panów z fobią przed związaniem się, przysłowiowo niewier 
nych w małżeństwie, traci zainteresowanie kobietami po rozstaniu 
z żonami. To stwierdzenie niestety nie przyniesie ulgi kobiecie zwią 
zanej z tego typu partnerem. 

Przedstawię  teraz  przypadek  Roberta,  czterdziestojednoletniego 

profesora filologii angielskiej, ojca trójki dzieci. Małżeństwo Roberta 
trwało  prawie  dziesięć  lat.  W  tym  czasie  wykorzystał  on  dosłownie 
wszystkie metody, żeby psychicznie oddalić się od żony. Jest dobrym 
przykładem mężczyzny, który nie bacząc na rany, jakie zadaje żonie, 
wściekle  walczy  o  swoje  potrzeby, bo przede wszystkim pragnie być 
niezależny.  Robert  jest  wrażliwym  człowiekiem,  rozumie  ludzi,  wy-
czuwa  ich  nastroje i potrzeby. Lubi także kobiety. Lubił także młodą 
pannę, z którą się ożenił. Ona z pewnością nie zrobiła mu nic okrut-
nego czy dziwacznego poza tym, że wyszła za niego za mąż.

 

126

 

background image

Robert miał dwadzieścia kilka lat, kiedy ożenił się ze spodziewa-

jącą się dziecka Beth. W pełni świadom swojego problemu, już wte-
dy niezbyt entuzjastycznie odnosił się do małżeńskich więzów.

 

Ż

yliśmy ze sobą z przerwami około czterech lat, kiedy Beth za-

szła w ciążę. Bardzo pragnęła urodzić dziecko, a ja byłem za młody 
i zbyt niepewny siebie, żeby ją powstrzymać. Do ojcostwa miałem 
stosunek ambiwalentny, byłem ogólnie wystraszony. Uczestniczyłem 
jednak przy narodzinach dziecka i bardzo je kochałem. Myślę, że 
ożeniłem się z poczucia obowiązku.

 

Pamiętam  dzień,  kiedy  pierwszy  raz  przedstawiłem  Beth  jako 

swoją żonę. Poczułem się wtedy jak skazaniec. Miałem wrażenie, że 
wszedłem do ciasnego ciemnego pokoju, do czarnego, okropnego pu-
dła. I chociaż wtedy kochałem żonę i dziecko, przynajmniej połowa 
mnie czuła się jak schwytana w pułapkę.

 

Robert był pierwszym seksualnym partnerem Beth i był jej wier-

ny aż do ślubu. Kilku innych mężczyzn, z którymi przeprowadzałem 
wywiad, również podawało, że nigdy nie szukali okazji przed mał-
ż

eństwem, natomiast zaraz potem zaczęli romansować. Robert zdra-

dził żonę przed upływem sześciu miesięcy od pobrania się, przygoda 
trwała tydzień.

 

Potem  zacząłem  sypiać  z  innymi  kobietami  regularnie.  Wy-

chodziłem z domu, wykręcając się nawałem pracy do zrobienia wie-
czorami. Obowiązki i małżeństwo zmieniły naturę naszego związku. 
Uległość Beth złościła mnie, a im bardziej byłem rozgniewany, tym 
bardziej ona czuła się nieswojo i lgnęła do mnie. To było błędne 
koło.

 

Zaobserwowałem,  że  kobiety,  które  mają  trudnych, zachowują-

cych się destrukcyjnie mężów, często prezentują dziecinne, uległe 
postawy.  Prawdopodobnie  podświadomie  czują,  że  gdyby  postępo-
wały jak osoby dorosłe, powinny natychmiast odejść. Kilka z nich 
przyznało, że kurczowo trzymają się mężów w nadziei, że zostaną 
otoczone opieką. Apelują do ludzkich uczuć swoich małżonków, nie-
stety rzadko osiągają zamierzony skutek.

 

W przypadku Roberta sprawa była bardziej skomplikowana. On 

także czuł się zależny od współmałżonki. Nigdy nie chciał jej opu-
ś

cić czy wyrzucić. Komunikaty, które jej przekazywał, nie były więc 

jasne i nie tłumaczyły jego zachowania ani tego, co przeżywa.

 

127 

background image

Nie chciałem, aby nasze małżeństwo się rozpadło, ponieważ by-

łem uzależniony od żony. Nigdy nie opowiadałem jej o innych kobie-
tach,  ale  zostawiałem  różne  znaczące  ślady.  Ona  zupełnie  nie  wie-
działa,  jak  ma  się  zachować,  więc  na  przemian  wściekała  się  lub 
udawała,  że  niczego  nie  dostrzega,  Ja  z  kolei  albo  zaprzeczałem 
wszystkiemu,  albo  specjalnie  pomagałem  jej  znaleźć  dowody  nie-
wierności.

 

Kilka razy byliśmy na krawędzi rozwodu. Prawie rozstaliśmy się 

na kilka dni przed urodzeniem się naszego trzeciego dziecka. Posu-
nąłem  się  wtedy  tak  daleko,  że  nawet  znalazłem  sobie  mieszkanie. 
Traktowałem małżeństwo jak gumę do majtek. Próbowałem je roz-
ciągnąć, na ile się da, ale uważałem, żeby nie pękło. Oddalałem się 
od żony, jak tylko mogłem najdalej, nie decydując się na ostateczne 
zerwanie. Kiedy oboje odczuwaliśmy zagrożenie, wracaliśmy do sie-
bie. Byliśmy jak dwójka rozbitków kurczowo trzymająca się jednej 
przeciekającej szalupy ratunkowej.

 

Robert był gotów przyznać, że jego zachowanie fatalnie wpływało 

na samoocenę żony. Jednak niezadowolenie i odczuwany dyskom-
fort były tak dokuczliwe, że nie mógł się powstrzymać od krzywdze-
nia żony, zwłaszcza że czynił ją odpowiedzialną za swoje dramatycz-
ne położenie.

 

Beth starała się przywyknąć i dostosować, ale ponieważ żadna ko-

bieta nie mogła mi dogodzić, walczyliśmy ze sobą zażarcie. Zawsze 
wypominała mi, że jestem kobieciarzem. Miała ku temu mocne pod-
stawy, bo rzeczywiście spałem z tuzinami różnych kobiet. Ja nie wy-
trzymywałem  tej  jej  zależności  ode  mnie,  chociaż  nie wiem, czego 
mogłem oczekiwać od młodej matki z małymi dziećmi.

 

Powiedziałem  jej  setki  przykrych  rzeczy  i  zrobiłem  wiele 

ś

wiństw. Byłem bardziej wygadany, pewniejszy siebie, ośmieszałem 

ją w pseudointelektualnych dyskusjach.

 

Ona chciała utrzymać nasze małżeństwo, ja chciałem je skończyć. 

Stale  miałem  inne  kobiety,  ale  gdy  tylko  byliśmy  blisko  rozstania, 
robiło mi się żal, bo jednak jej potrzebowałem. W takich sytuacjach 
potrafiłem  nawet  płakać.  Nigdy  nie  przedyskutowaliśmy  naszych 
problemów. Myślę, że oboje baliśmy się konfrontacji z prawdą. Beth 
prosiła mnie tylko, żebym wrócił przed świtem, a ja wychodziłem 
z kobietami i wracałem już za dnia. Kłóciliśmy się i przepraszaliśmy, 
obiecywałem poprawę. Nie zastanawiałem się, co to w istocie znaczy, 
nie wiedziałem, jak mam się zmienić. Domyślałem się, że powinie-
nem  powstrzymać  się  od  robienia  rzeczy,  na  które  miałem  wtedy 
ochotę.

 

128

 

background image

Kiedy w końcu dojrzeliśmy do rozstania, oboje byliśmy wyczerpani 

naszym chorym małżeństwem. Zmogło nas przemęczenie. Zgodziłem 
się wyprowadzić. Szukanie nowego lokum zajęło mi dwa tygodnie. 
W  tym  czasie,  co  jest  niezwykle  interesujące,  nasze  życie 
seksualne znacznie się poprawiło. Nie pamiętam dokładnie momen-
tu pożegnania. Najtrudniejszą częścią rozstania była rozmowa 
z dziećmi.

 

Początkowo miałem mieszane uczucia, byłem nieco wystraszony, 

ale także zachwycony odzyskaną wolnością. Czułem się oswobodzo-
ny, jakby wypuszczony z klatki. Cieszyłem się, że już nigdy nie będę 
musiał  tłumaczyć  się  przed  żoną.  Po  kilku  tygodniach  mocniej 
drgnęło mi serce, popadłem w depresję, chciałem wracać. Zastana-
wiałem się, czy moglibyśmy być znowu razem lub przynajmniej wi-
dywać się. Na szczęście moja żona nie miała w tym względzie żad-
nych wątpliwości.

 

Zawsze miałem żyłkę wędrowca. Lubiłem zmieniać nie tylko ko-

biety. Odczuwam potrzebę częstej zmiany pracy, miejsca. Często się 
przeprowadzam. Nie lubię być przywiązany do jednego punktu. Mał-
ż

eństwo zamiast pomóc mi w stabilizacji, pogłębiło jeszcze potrzebę 

ciągłych zmian w moim życiu.

 

M

ęż

czyzna z fobi

ą

 przed trwałym zwi

ą

zaniem si

ę

 i jego dzieci

 

Można by się spodziewać, że mężczyzna z fobią przed związaniem 

się będzie w stosunku do dzieci równie nieodpowiedzialny jak w sto-
sunku do swoich partnerek. Tymczasem wszystko wskazuje na to, że 
tak  nie  jest.  Chociaż  większość  ankietowanych  mężczyzn  przyzna-
wała, że byli przerażeni perspektywą ojcostwa, to gdy już zostawali 
ojcami, wywiązywali się ze swoich rodzicielskich obowiązków nie go-
rzej niż mężczyźni bez problemów. A w kilku przypadkach okazali 
się nawet wyjątkowo oddanymi i zaangażowanymi rodzicami. Dzieci 
nie stanowią dla nich zagrożenia, bo rosną i odchodzą; niestety, żony 
nie mają takich właściwości.

 

9 -  Mężczyźni..

 

background image

Rozdział 6

 

Kiedy on nie potrafi kochać

 

Jeśli miałbym przedstawić klasyczny przypadek mężczyzny z fo-

bią przed trwałym związaniem się, prawdopodobnie wybrałbym ko-
goś podobnego do Philipa, czterdziestotrzyletniego fotografa w sta-
nie wolnym. Philip nigdy nie był zdolny do zaangażowania się 
w trwały związek. W swoim życiu zdobył, a następnie porzucił dzie-
siątki  kobiet.  Wszystkie  opisywał  jako  nieodpowiednie dla niego 
partnerki. Studiując jego życiorys, odnajdziemy wiele przykładów 
zachowań  z  różnych  obszarów  życia  typowych  dla  osoby  z  fobią 
przed związaniem się, z wyjątkiem lęków wywołanych przez ukła-
dy małżeńskie, ponieważ nasz bohater dotychczas się nie ożenił. Jak 
wielu mężczyzn z problemami we wchodzeniu w trwałe związki, Phi-
lip  jest  szczególnie  zainteresowany  długotrwałymi  relacjami  mię-
dzy ludźmi i bardzo przeżywa fakt, że sam nigdy nie miał okazji do-
ś

wiadczyć  tego  typu  stosunków.  Niestety,  wydaje  się  całkowicie 

niezdolny  do  wprowadzenia  jakiejkolwiek  zmiany  do  swojego  po-
stępowania. Nie potrafi też wpłynąć na kobietę, z którą w danym 
czasie ma bliższy kontakt. Myślę, że zgodził się na rozmowę ze mną, 
ponieważ  nieumiejętność  nawiązania  trwałego  kontaktu  z  drugą 
osobą zaczęła mu dotkliwie doskwierać w codziennym życiu. Pod-
czas naszej rozmowy wyznał, że gdybym zaproponował mu udział 
w badaniach dwa lata temu, nie miałby ani ochoty, ani potrzeby, że-
by się ze mną spotkać. Ostatnio dojrzał i już nie obwinia innych za 
swoje niepowodzenia. Zdaje sobie sprawę, że to właśnie on jest od-
powiedzialny za wzloty i upadki w większości związków z kobietami. 
Rozmawiając  z  nim  wyczułem,  że  jest  to  dla  niego  niesłychanie 
bolesne, że głęboko przeżywa rozmaite wydarzenia z własnej prze-
szłości.

 

130

 

background image

Philip, cieszący się wielkim uznaniem artysta fotografik, więk-

szość roku mieszka w Boulder, w stanie Kolorado. Resztę czasu spę-
dza na planie zdjęciowym w dowolnym miejscu na świecie. Jest do-
brze  ułożonym,  atrakcyjnym,  inteligentnym,  wrażliwym,  młodym 
człowiekiem z sukcesami. Jednym słowem wydaje się wymarzonym 
mężczyzną dla szukającej miłości kobiety. Philip zdaje sobie spra-
wę, że ma powodzenie u płci pięknej. Myśli, że to dlatego, iż jest dla 
niej miły, ma wspólne tematy do rozmowy, jak uczucia czy stosunki 
międzyludzkie. W rzeczy samej wygląda to zachęcająco, ale kobieta 
nie wprowadzona w tematykę fobii przed związaniem się za romans 
z Philipem może zapłacić bardzo wysoką cenę, jej życie łatwo może 
przemienić się w najcięższy koszmar.

 

Philip był dwa razy zaręczony, ale do ślubu w obu przypadkach 

nie doszło. Najdłuższy jego związek trwał mniej niż cztery lata i miał 
wyjątkowo  przykry koniec. Philip bardzo przeżywa poniesione po-
rażki, niepokoją go one i stresują. Nie chce już nikomu sprawiać bó-
lu. Ostatnio poświęcił dużo czasu na analizę swojego postępowania, 
próbował zrozumieć, dlaczego ucieka ze związków. Sam przyznaje, 
ż

e wielokrotnie powielał te same utarte schematy w stosunkach 

z kobietami i że teraz jest mu trudno sensownie je ocenić.

 

Umawiałem się ze zbyt dużą liczbą kobiet, spałem ze zbyt dużą 

liczbą kobiet, rozczarowałem zbyt dużą liczbę kobiet. Dwa lata temu 
spotykałem się z dziewczyną, która okropnie wstydziła się powie-
dzieć mi, że była cztery razy mężatką. Początkowo byłem zaszokowa-
ny, ale nieco później pomyślałem, że ona przynajmniej próbowała. 
Zastanów się, miała tylko czterech partnerów przez piętnaście lat 
i starała się, jak umiała, żeby związki były udane. Ja w tym czasie 
przerzuciłem setki kobiet, a nie pamiętam nawet imion wielu z nich.

 

Jak  typowy  mężczyzna  z  fobią  przed  trwałym  związaniem  się, 

Philip idealizuje małżeństwo. Rodzina jest czymś, czego pragnie, ale 
nie potrafi sobie wyobrazić, co to w rzeczywistości znaczy.

 

Czasem wyobrażam sobie moje życie w przyszłości. Widzę siebie 

jako szczęśliwego w małżeństwie dziadka, spokojnego, radosnego, 
cieszącego się życiem. A tak naprawdę, to nie mam zielonego poję-
cia, jak mógłbym zrealizować swoje marzenia.

 

Moje życie nie jest wystarczająco bogate, nie jest odpowiedniej 

jakości. Kiedyś myślałem, że będę dobrym partnerem, ale teraz za-
czynam się zastanawiać, czy kiedykolwiek to mi się uda. Stwierdzam,

 

131

 

background image

ż

e mam zerowe zdolności do znalezienia właściwej osoby i do stwo-

rzenia sprzyjających do tworzenia związku warunków.

 

Wybieram kobiety, które zakochują się we mnie bez pamięci, bo 

początkowo podnieca mnie taka sytuacja. Później zaczynam się iry-
tować i odchodzę. Zadaję się z paniami, które nie realizują własnej 
kariery zawodowej, które są nadmiernie uzależnione od innych, 
a pragnę partnerki, która stoi o własnych siłach i zdolna jest podej-
mować samodzielne, wzbudzające mój szacunek decyzje.

 

Awersja Philipa do dłuższego angażowania się ujawnia się w róż-

nych dziedzinach życia. Na przykład, nigdy nie notuje w kalendarzu 
spotkań długopisem. Posługuje się ołówkiem, jeśli tylko jest to moż-
liwe. Nie lubi podejmować żadnych zobowiązań w formie pisemnej. 
Z tego powodu unika pisania listów. Łatwo, jak większość mężczyzn 
z fobią, dekoncentruje się, ma trudności z podejmowaniem decyzji 
dotyczących większych zakupów - samochodów, domów czy sprzę-
tów domowych. Deliberuje nad zakupem rzeczy całymi tygodniami, 
aż wreszcie zeźlony na samego siebie kupuje cokolwiek, często zu-
pełnie bez sensu. Waha się również przy wyborze miejsca zamieszka-
nia. W swoim dorosłym życiu mieszkał w blisko czterdziestu różnych 
mieszkaniach lub domach.

 

Immanentną cechą mojego życia jest niewiedza, co i gdzie będę 

robił następnego dnia. Potrzebne jest mi poczucie luzu.

 

Philip ma interesującą pracę. Jego specjalnością jest fotografo-

wanie  dzikiej  przyrody.  Regularnie  podróżuje  do  wyznaczonych 
przez pracodawców miejsc. Nigdy nie jest pewien, do jakiej części 
ś

wiata zostanie wysłany następnym razem. Bierze dużo zleceń na 

zdjęcia z Afryki i Azji. Chociaż praca daje mu dużo swobody, w spra-
wach zawodowych jest absolutnie odpowiedzialny. Jest z siebie nie-
zwykle dumny, że nigdy nie przegapił terminu złożenia zdjęć. Pracę 
ma na tyle urozmaiconą, że nie czuje się ograniczany czy zniewolony.

 

Niestety, szybko zaznaczył, że w życiu prywatnym jego sprawy 

nie wyglądają tak dobrze. Z powodów, których nie chciał wyjawić, 
z rezerwą podchodzi do wszelkich planów, nie mogą na niego liczyć 
rodzina ani przyjaciele.

 

Mam  reputację  faceta  niesłownego,  który  nie  pojawia  się  na 

umówionych spotkaniach. Jakakolwiek obietnica zrobienia czegoś 
z kimś wprawia mnie w niepokój. Ostatnio zobowiązałem się pójść

 

132

 

background image

z wujkiem na rodzinne urodziny. Lubię go i chciałbym się z tego wy-
wiązać, ale jest to dla mnie bardzo trudne. Każdy, kto zna mnie do-
brze, wie o tym. Trenuję się w pamiętaniu o towarzyskich wizytach, 
chciałbym traktować je tak samo jak zawodowe spotkania, ale nie 
bardzo mi to wychodzi, bo w rzeczy samej są całkiem różne.

 

W ciągu kilku ostatnich lat Philip zmienił styl postępowania z ko-

bietami. Kiedy był młodszy, stosował klasyczne metody podrywacza. 
Wiele kobiet, z którymi rozmawiałem, miało do czynienia z mężczy-
znami  pokroju  Philipa.  Oczywiście  ulegały,  bo  jeśli  amant  sprawia 
wrażenie  szczerego,  uczciwego  i  wrażliwego  człowieka,  panie  chcą 
wierzyć w jego dobre intencje. Niestety, równie łatwo jest się zako-
chać w mężczyźnie typu Philipa, jak i zostać przez niego oszukaną 
i zdradzoną, kiedy nagle zmienia się w swoje przeciwieństwo.

 

Jeszcze do niedawna, kiedy spotykałem kogoś, kto mi się podo-

bał, rozpoczynałem beztroski, spontaniczny podbój. Poświęcałem wy-
branej osobie mnóstwo uwagi. Dzwoniłem, zarzucałem kwiatami 
i  prezentami.  Biegałem  na  randki  przez  kilka  wieczorów  pod  rząd. 
Mniej więcej po tygodniu wracałem na ziemię i pełen niepokoju roz-
poczynałem zabiegi chroniące mnie przed zbyt bliskim kontaktem 
z dziewczyną. Później całkiem się wycofywałem i stawałem się niedo-
stępny. Niektóre kobiety wpadały we wściekłość, jedna nawet posu-
nęła się w złości tak daleko, że rzuciła w moje okno cegłą.

 

Jeśli kobieta uważnie przyglądałaby się Philipowi, mogłaby do-

strzec objawy fobii przed związaniem się, nawet w szczytowym okre-
sie zalotów. Jedną z cech charakterystycznych jest tendencja do szu-
fladkowania życia. Rzadko mężczyzna pozwala kobiecie, do której 
się zaleca, poznać swoich przyjaciół czy kolegów z pracy. Ponadto pa-
nowie z fobią mają bardzo specyficzne obyczaje dotyczące porozu-
miewania się przez telefon, które można zaobserwować już w począt-
kowej fazie znajomości.

 

Nawet  gdy  miałem  ogromną  ochotę  zdobyć  kobietę,  absolutnie 

odmawiałem  podania  jej  domowego  numeru  telefonu.  Nigdy  nie 
miałem  i  nie  mam  automatycznej  sekretarki  i  zawsze  niezmiernie 
trudno jest mnie złapać telefonicznie. W studio, w którym pracuję, 
współpracownicy mnie znają i dbają, żeby nie przeszkadzano mi nie-
pożądanymi telefonami.

 

Obecnie ja również nie biorę telefonów od dziewczyn, proszę na-

tomiast, żeby spotkały się ze mną w jakimś miejscu w mieście, na

 

133

 

background image

przykład w kawiarni lub barze. Najczęściej wybieram lokal, w któ-
rym się poznaliśmy, i wyznaczam randkę o tej samej porze za ty-
dzień. Mam więc czas, żeby zdecydować, czy się pojawię.

 

Philip powiedział, że kiedyś był narwany, teraz się zmienił. Wy-

daje  mu  się  jednak,  że  nadal,  chociaż  już  pozbył  się  najbardziej 
skrajnych zachowań, nie postępuje jak mężczyzna, który zamierza 
zawrzeć związek małżeński w bliskiej przyszłości.

 

Ostatnio  sypiam  z  kimś  tylko  wtedy,  gdy istnieje jakakolwiek 

szansa na coś poważniejszego. Niemniej chociaż mówię ci o tym, że 
szukam partnerki, z którą mógłbym łączyć nadzieję na wspólną przy-
szłość, to jednocześnie muszę się przyznać, że kobieta, z którą obec-
nie się widuję, jest prawdopodobnie dla mnie nieodpowiednia. 
W stosunkach z nią role się odwróciły. Tym razem ona nie chce nad-
miernego zbliżenia, a ja jestem tym, który zabiega o więcej czasu 
i uwagi. Myślę jednak, że gdyby nawet pozwoliła na zacieśnienie wię-
zów, nie chciałbym spędzić z nią reszty mojego życia. Za dużo jest 
przeszkód i ja odnoszę się do niej z rezerwą.

 

Philip wie i czuje, że ma życie szczęśliwsze i pełniejsze niż wielu 

dookoła, a mimo to jest sobą rozczarowany, ma do siebie pretensję, 
ż

e nie jest zdolny do stworzenia długotrwałego związku z kobietą.

 

Rok temu zrobiłem straszną rzecz. Zakochałem się po uszy w ko-

biecie  zaledwie  po  kilku  randkach.  Później  poznałem  jej  dzieci, 
chłopca i dziewczynkę, i też je pokochałem. Błyskawicznie zdobyłem 
rodzinę. Zabierałem ich do ogrodów zoologicznych, parków, nad je-
ziora. Oni także oszaleli na moim punkcie, przysłali mi nawet pocz-
tówkę na Dzień Ojca. Cieszyliśmy się sobą wzajemnie. Pomyślałem, 
ż

e to coś dla mnie, chciałem być z nimi, więc oświadczyłem się. By-

łem wniebowzięty, chyba najszczęśliwszy w życiu, podniecony stoją-
cym przede mną wyzwaniem otoczenia rodziny opieką. Myślałem, że 
dzięki nim będę miał motywację do ustatkowania się, cięższej pracy, 
robienia pieniędzy. Kiedy ich poznałem, wszystko w moim życiu było 
tymczasowe  -  nie  miałem  domu,  samochodu.  Aż  tu  nagle  uległem 
nastrojowi chwili, poszedłem z narzeczoną na zakupy, wziąłem na 
siebie odpowiedzialność za rachunki. Mój księgowy myślał, że zwa-
riowałem. Przedtem nigdy nie byłem z nikim związany, więc wpa-
dłem w euforię, szalałem z radości jak opętany.

 

W  kilka  dni  po  euforycznych  oświadczynach  włączył  się  we-

wnętrzny  alarm  Philipa.  Od  tego  momentu  jedyną  rzeczą,  o  której 
mógł myśleć, była ucieczka. Narzeczona nic nie mogła zrobić, żeby

 

134

 

background image

go powstrzymać. Philip nie chciał rozmawiać o tym, co zaszło, nie 
miał ochoty szukać kompromisu, a przede wszystkim nie chciał mar-
nować ani.chwili. Miał jeden, jasno sprecyzowany cel - odejść.

 

Nagle równie szybko jak się zakochałem, wytrzeźwiałem. W jed-

nej chwili ujrzałem wszystkie wady narzeczonej. Czułem, że nie mo-
gę na niej polegać. Oczywiście, mogłem liczyć na jej lojalność i mi-
łość,  ale  nie  na  pomoc  w  rozwiązywaniu  problemów.  Nie  mogłem 
polegać na jej zdaniu, opinii. Ona sama, gdy miała przed sobą trud-
ną sprawę, szła do astrologa. Byłem przygnębiony, ponieważ zdawa-
łem sobie sprawę, że nie mam prawa oczekiwać od niej, iż będzie in-
na.  Ona  pracowała  jako  recepcjonistka,  nigdy  nie  była  zdana  na 
samą siebie. Wstydziłem się swojej głupoty, musiałem przyznać się 
przyjaciołom  do  popełnionego  bezmyślnie  błędu.  Próbowałem  roz-
stać się bez awantur i wyciągania brudów. Starałem się jej wytłuma-
czyć motywy mojej decyzji, ale nie słuchała. Nie wierzyła mi, bo ni-
by  dlaczego?  Przecież  kilka  tygodni  wcześniej  zachowywałem  się 
tak, jakbym chciał przychylić niebios jej i dzieciom. Postąpiłem jak 
ostatnia świnia. Ona próbowała skontaktować się ze mną. Żądała wy-
jaśnień, jak śmiałem wywracać jej życie do góry nogami bez wcze-
ś

niejszego przemyślenia. Była wściekła i zdeterminowana nie odpu-

ś

cić.  Dzwoniła,  pisała  listy,  prosiła,  błagała.  Nie  przyjmowała  do 

wiadomości moich wyjaśnień. Postanowiłem nie wdawać się z nią 
w żadne dyskusje. Nie odbierałem telefonów, nie odpowiadałem na 
listy. Wreszcie zrezygnowała.

 

Opowieść Philipa o jego niedoszłym małżeństwie jest niewątpli-

wie  niezwykle  trafną  ilustracją  fobii  przed  trwałym  zaangażowa-
niem się w związek w jej najcięższej postaci. A mimo to, gdybyś wy-
słuchała  tej  historii  z  ust  byłej  narzeczonej,  w  pierwszej  chwili 
zaczęłabyś się zastanawiać nad jej, a nie jego winą. Natomiast gdy 
słucha się Philipa, bez wahania, od razu można orzec, że kobieta nie 
zrobiła nic złego. To Philip zaaranżował wszystko od początku do 
końca. On też otwarcie przyznaje, że nie był w żaden sposób nakła-
niany do oświadczyn.

 

Po zerwaniu byłem bardzo przygaszony. Czułem się, jakbym 

w ostatniej chwili uniknął rozstrzelania przez pluton egzekucyjny. 
Po tym dramatycznym doświadczeniu w pewien sposób stałem się 
jeszcze ostrożniejszy przy nawiązywaniu bliższych stosunków z ko-
bietami.  Nigdy  nie  byłem  w  tym  dobry,  nawet  kiedy  się  starałem. 
Oświadczyłem  się  sam  z  siebie,  nikt  mnie  nie  nakłaniał,  nie  nama-
wiał. Ona była moją propozycją zadziwiona i poruszona, jednak

 

135

 

background image

przede wszystkim zaskoczona. To był mój i tylko mój pomysł, nie mo-
gę na nikogo zrzucić winy.

 

Ktoś mógłby pomyśleć, że te bolesne doświadczenia były dla Phi-

lipa lekcją, z której potrafi wyciągać wnioski. Wiemy przecież, że 
umie obiektywnie ocenić sytuację i wziąć winę na siebie. Jednak 
w dalszej części naszej rozmowy wyszło na jaw, że nie była to jego 
pierwsza ucieczka.

 

Jakieś  dziesięć  lat  temu  poprosiłem  o  rękę  kobietę,  z  którą 

mieszkałem. Była uroczą, wspaniałą dziewczyną. Lubiła się ze mną 
droczyć, podśmiewała się, że nie nadaję się na męża. Jednej gorą-
cej nocy, w uniesieniu miłosnym oświadczyłem się, chciałem ją prze-
konać, że będę idealnym mężem. Ustaliliśmy datę ślubu, zamówili-
ś

my w drukarni zaproszenia. Zaręczyliśmy się, byłem bardzo dumny 

z siebie, że potrafiłem podjąć decyzję. Niespodziewanie dostałem 
pracę, która kolidowała z małżeńskimi planami. Natychmiast wzią-
łem zlecenie i odwołałem ślub. Nie ustaliliśmy nowego terminu chy-
ba dlatego, że od momentu, w którym się oświadczyłem, zacząłem 
dostrzegać w niej wady. Miała te cechy od początku, ale wcześniej 
jakoś mi nie przeszkadzały. Ostatecznie rozstałem się z nią z powo-
du jednego, głupiego incydentu. Przyszedłem zmęczony wieczorem 
do domu i okropnie się na nią wściekłem. Prawdę mówiąc, nie zro-
biła wtedy niczego, co wyróżniałoby się w jakiś sposób od tego, co 
robiła wcześniej. Ona nie zmieniła się, zmieniła się natomiast moja 
percepcja jej osoby. W każdym razie trzasnąłem drzwiami i wysze-
dłem.

 

W rozmowie ze mną Philip wyznał, że kiedy był młodszy, spotkał 

jeszcze dwie inne kobiety, z którymi mógłby być szczęśliwy. Obie po-
rzucił, ponieważ nie chciał zaangażować się w trwały związek.

 

To przerażające, z jaką łatwością zmienia się moje nastawienie 

do kogoś. Potrafię odkochać się w ciągu jednej nocy, zrobiłem tak 
wielokrotnie, zawsze wprowadzając kobietę w totalne zaskoczenie.

 

Wyobraź sobie przytulny barek, oświetlony przydymionym świa-

tłem, gdzieś pod stokiem narciarskim. W kominku płoną żagwie, pia-
nista wygrywa melodie Gershwina. Jest po sezonie, więc w lokalu 
panuje pustka. W takiej właśnie scenerii jednej nocy Philip poznał 
atrakcyjną,  inteligentną,  rozsądną  kobietę.  Wyglądało  na  to,  że 
posiada ona wszystkie cechy, jakie Philip pragnął znaleźć w uko-
chanej.

 

136

 

background image

Rozmawialiśmy kilka godzin o wszystkim - życiu, miłości, związ-

kach między ludźmi. Ona przyjechała z innego miasta i zatrzymała 
się u przyjaciół. Wahała się podać mi numer telefonu i prosiła, żebym 
to raczej ja zostawił jej swój. Nie zrobiłem tego, po prostu nie mia-
łem na to ochoty. Powiedziała, że następnego dnia jest umówiona ze 
znajomymi w restauracji i gdybym chciał, mógłbym tam ją spotkać. 
Nie poszedłem, czułem, że nie chcę posunąć się ani trochę dalej.

 

Philip  ma  poczucie,  że ostatnio zaczął się zmieniać. Najlepiej 

ś

wiadczy o tym kupno domu i samochodu.

 

Kupno samochodu to był dla mnie olbrzymi wysiłek. Wybór mia-

łem ogromny i trudno mi było zdecydować, który będzie najlepszy. 
Poprzysiągłem sobie, że nie będę porównywał mojego samochodu do 
każdego innego ani zastanawiał się, czy dobrze wybrałem. Pierwszy 
raz w życiu podałem stały adres do prawa jazdy. Kolejnym krokiem 
do  przodu  będzie  dzień,  w  którym  umieszczę  swoje  nazwisko  na 
skrzynce na listy. Wtedy sam przed sobą zobowiążę się do zostania 
w jednym miejscu na dłużej.

 

Nietrudno zrozumieć, że Philip zyskuje sympatię, kiedy opowia-

da kobiecie o tym, jak pragnie trwale związać się z jedną osobą. Nie-
mniej równie łatwo można się zorientować, że miał z tym dotychczas 
poważne trudności. Dlatego głupotą i wyrazem skrajnej naiwności 
jest zakładanie przez kobietę, że z nią będzie całkiem inaczej. 
O tym, że tak nie będzie, przekonały się panie, które ulokowały swe 
serca w Garym. Oto jego historia:

 

Gary  jest  trzydziestodwuletnim  kawalerem,  przedstawicielem 

dużego wydawnictwa. Spotkałem go, kiedy wybierał się na trzecią 
randkę z poznaną tydzień wcześniej Janet. Gary odpowiedział na 
ogłoszenie w rubryce towarzyskiej. Od czasu ukończenia szkoły po-
znał w ten sposób około sześciuset dziewczyn. Głównie tą drogą na-
wiązywał kontakty z partnerkami.

 

Liczba dziewczyn, które podrywał, wprawia w osłupienie, a jed-

nocześnie jasno wskazuje na jego stosunek do płci pięknej. Zawsze 
zachowywał dystans i upewniał się, że nie będzie musiał ich widy-
wać, jeżeli nie będzie miał na to ochoty. Z tego powodu nie zawierał 
znajomości z koleżankami z pracy czy osobami, z którymi stykał się 
w życiu codziennym.

 

Ponieważ Gary był bardzo zajęty, umówiłem się u niego i towa-

rzyszyłem mu w drodze na randkę. Podczas jazdy powiedział mi, że

 

137

 

background image

wynajmuje mieszkanie od dwóch lat. Całe umeblowanie, jak mia-
łem okazję się przekonać, stanowiły dwie kanapy nadal owinięte 
w folię. Tłumaczył, że kupił je kilka miesięcy temu, ale nosił się z za-
miarem oddania ich i dlatego stały nie rozpakowane.

 

Janet akurat tego dnia kończyła dwadzieścia osiem lat i Gary 

planował  na  jej  cześć  specjalne  przyjęcie. Zarezerwował stolik 
w bardzo drogiej restauracji, a ponadto miał bilety na znany musical 
w teatrze blisko jego domu. Gary miał jakieś służbowe powiązania 
z jednym z właścicieli teatru i kiedy czekałem na przeprowadzenie 
wywiadu, słyszałem, jak telefonicznie prosi dyrektora, żeby cała ob-
sada przedstawienia zaśpiewała Janet „Sto lat!". Spodziewał się, że 
zrobi to na niej wielkie wrażenie. Przysłuchując się tym przygoto-
waniom, ośmieliłem się powiedzieć, że Janet musi być dla Gary'ego 
kimś wyjątkowym. Popatrzył na mnie, jakbym urwał się z choinki, 
i oświadczył, że ledwo ją zna.

 

Gary prawie codziennie miał randkę. Obliczył, że ostatniego roku 

flirtował z około pięćdziesięcioma kobietami. Chwalił się, że bardzo 
dużo potrafi powiedzieć o kobiecie na podstawie pierwszego telefo-
nicznego kontaktu.

 

Jestem na przykład bardzo ostrożny z kobietami, które niezwykle 

zachęcająco brzmią przez telefon. To może być mylące wrażenie. Znam 
kobiety, które fantastycznie prezentują się przez telefon, a kiedy się je 
spotyka, wydaje się, że to ktoś zupełnie inny. Z tego powodu nie roz-
mawiam długo przed pierwszą randką, żeby się nie rozczarować.

 

Gary chodził z tak wielką liczbą kobiet, że ma trudności z ich roz-

różnianiem. Jak sam mówi, czasem przydałby mu się dobry system 
identyfikacyjny.

 

Sam nigdy nie był prawdziwie wierny jednej partnerce. Chociaż 

miewał krótkie okresy, kiedy sypiał z jedną kobietą, zawsze spotykał 
się również z innymi i prowadził intensywne poszukiwania.

 

Nigdy żadnej kobiecie nie powiedział, że ją kocha. Raz natomiast 

oświadczył się dziewczynie, którą opisuje jako miłość swojego życia. 
Sharon poznał na studiach i prowadzał się z nią również po otrzyma-
niu dyplomu. Chodzili ze sobą i zrywali na przemian w sumie cztery 
lub pięć lat. Nie daj się jednak zwieść liczbom. W tym długim prze-
dziale czasu Sharon i Gary spali ze sobą jedynie kilkanaście razy, bo 
- jak teraz on to widzi - dziewczyna była trudna i niespecjalnie nim 
zainteresowana. Sharon była ponad miarę rozpieszczona i ćpała, kie-

 

138

 

background image

dy poprosił ją o rękę. Gary, który nigdy nie miał kontaktu z narkoty-
kami, liczył, że dziewczyna wybrnie z nałogu. Niestety, jego nadzie-
je były płonne.

 

Gary przyznaje, że miał zwyczaj prawienia kobietom niewinnych 

kłamstw. Teraz jednak próbuje być uczciwy i prawdomówny. Stara 
się również zachowywać ze swoimi byłymi partnerkami przyjaciel-
skie stosunki i muszę przyznać, że ma w tym zakresie imponujące 
osiągnięcia, chociaż, oczywiście, kobiety, które spodziewały się od 
niego czegoś więcej, nie kryją żalu.

 

Pomimo niezliczonej rzeszy partnerek Gary do niedawna nie spę-

dził całej nocy u kobiety w mieszkaniu ani nie pozwolił żadnej zo-
stać aż do rana u siebie.

 

Nie chciałem żadnej robić nadziei na coś więcej, dlatego zawsze 

dbałem, żeby wyjść zaraz po zbliżeniu, nawet jeśli to była druga czy 
trzecia w nocy. To było tak, jakbym chodził grać w piłkę. Czasem wra-
całem okropnie zmęczony. Teraz daję w inny sposób do zrozumienia, 
jakie są moje warunki. Niektóre dziewczyny próbują skłonić mnie 
do litości lub wywołać poczucie winy za to, że nie odnoszę się do nich 
tak, jak tego oczekują. Nie czuję się jednak absolutnie za nie odpo-
wiedzialny.

 

W zeszłym roku Gary zadurzył się w kimś poważnie. Nie spodzie-

wał się tego zupełnie, bo dzieliła ich znaczna odległość. Dziewczyna 
mieszkała w innym stanie. Był to jego pierwszy związek od prawie 
dziesięciu lat i można się domyślać, że właśnie fizyczny dystans miał 
tu zasadnicze znaczenie. Gary, z uwagi na dzielącą ich odległość, czuł 
się bezpiecznie. Jednak nawet tak wielkie oddalenie jak dwugodzin-
na  podróż  samolotem  w  jedną  stronę  nie  uratowało  tego  związku 
przed kryzysem.

 

W końcu jeździliśmy do siebie prawie w każdy weekend. Raz pod 

nieobecność rodziców zaprosiłem Allison do rodzinnego domu let-
niego. Po upojnych igraszkach miłosnych nie mogłem zasnąć. Ona 
cały czas mówiła o małżeństwie i dzieciach. Była dwa lata starsza ode 
mnie i martwiła się, że staje się zbyt stara na macierzyństwo. Naj-
pierw długo nie zasypiałem, a potem ogarnął mnie straszny niepo-
kój. Serce mi waliło, oblewałem się potem. Wtedy nie wiedziałem, że 
to, co odczuwam, to atak lęku. Po tygodniu mój stan nie uległ popra-
wie. Cały czas serce biło w obłędnym tempie. Zacząłem tracić na 
wadze. W końcu wystraszyłem się i poszedłem do lekarza. Ten zaor-
dynował mi mnóstwo badań, które niczego niepokojącego nie wyka-

 

139

 

background image

zywały. Po pewnym czasie wyczytał w mojej karcie, że z podobnymi 
objawami już się kiedyś do niego zgłaszałem. Rzeczywiście, zupeł-
nie nie pamiętałem, że potrzebowałem pomocy lekarskiej na stu-
diach, kiedy mocno związałem się z jedną dziewczyną.

 

Na  pewno  byłem  zakochany  w  Allison.  Ona  była  fantastyczną 

dziewczyną. Kiedy jednak zaczęły się kłopoty z żołądkiem i nie mo-
głem nic jeść, wiedziałem, że nadszedł czas rozstania. Zerwałem 
z nią i natychmiast poczułem się lepiej.

 

Ostatnio Gary wybrał się na tydzień do Kalifornii. Przedtem dał 

znać kolegom, że pragnie poznać jakieś nowe kobiety. Przyleciał na 
miejsce w niedzielę, a już w poniedziałek miał towarzyszkę, Lizę. 
Dziewczyna wzięła dzień urlopu i pojechała z nim do Disneylandu. 
Gary mówił, że była sympatyczna i wspaniale spędził z nią dzień, ale 
chociaż wiele miała mu do zaoferowania, od razu wyczuł, że jest nie 
dla niego. We wtorek wieczorem umówił się już z inną kobietą, Sal-
ly. Ta od razu bardzo mu się spodobała. Zabrał ją na kolację do re-
stauracji, a potem na występy kabaretowe. Na koniec z butelką wi-
na udali się do jej mieszkania. W czasie wstępnych pieszczot Sally 
zaczęła opowiadać ponurą historię o szalonym mordercy, który wła-
mywał się do młodych kobiet i uśmiercał im narzeczonych. To opo-
wiadanie  zepsuło  Gary'emu  cały nastrój. Szybko wrócił do hotelu, 
nadal jednak myśląc o Sally. W środę miał randkę z Renee, wobec 
czego nie mógł ponownie zobaczyć partnerki z poprzedniego wie-
czoru. Zadzwonił tylko do niej, nie przyznając się, że ma spotkanie 
z inną. Sally powiedziała Gary'emu, że za kilka miesięcy jedzie na 
wschodnie  wybrzeże  i  wtedy  spróbuje  się  z  nim  skontaktować. 
Renee, trzecia z kolei dziewczyna, była milutka, ale nie tak fajna, 
jak druga. Rezygnując z ponownego spotkania Sally lub Renee, Ga-
ry następnego dnia pojechał do San Diego, gdzie na jeden dzień po-
derwał czwartą kobietę o imieniu Gwen. Po powrocie z krótkiej wy-
cieczki w hotelu zastał kartkę pocztową od Sally. Dziewczyna miała 
nadzieję, że jeszcze kiedyś się zobaczą. Przed odlotem do domu Ga-
ry zadzwonił do Sally, potwierdzając, że wkrótce znowu odwiedzi Ka-
lifornię i zobaczy się z nią wtedy lub w czasie wakacji w Bostonie. 
Porozumiał się także z Renee i Gwen z San Diego. Obu obiecywał 
rychłe spotkanie w Los Angeles. Nie odezwał się z pożegnaniem tyl-
ko do Lizy, kobiety z pierwszego dnia. Spędził z nią fantastycznie 
czas w Disneylandzie, ale nie telefonował więcej, bo wydawało mu 
się, że ona ma ochotę przeżyć w życiu coś poważnego.

 

140

 

background image

Gary  opracował  pięciorandkowy  schemat  zdobywania  kobiet, 

który wygląda następująco:

 

RANDKA i. Krótkie, sympatyczne spotkanie przy lampce wina lub 

kawie z niedużym posiłkiem.

 

RANDKA 2. Wystawna kolacja, a potem intensywne pieszczoty.

 

RANDKA 3. Wystawna kolacja, po niej kino lub kabaret i więcej 

pieszczot.

 

RANDKA 4. Kino, powrót do domu z butelką wina, wspólna noc.

 

RANDKA 

5. Spotkanie w ciągu dnia. Wyprawa do muzeum, ogrodu 

zoologicznego itp. Badanie sytuacji i podjęcie decyzji co do dalszych 
kontaktów.

 

Może Cię dziwić, że Gary potrzebuje pięciu spotkań, zanim zde-

cyduje, czy ma ochotę kontynuować znajomość. On sam wyjaśnia to 
następująco:

 

Jeśli masz ochotę przespać się z dziewczyną, musisz się z nią spo-

tkać  kilka  razy.  Dopiero  po  pierwszym  zbliżeniu  będziesz  mógł 
stwierdzić, czy masz chęć na powtórkę. Często wcale nie hormony 
skłaniają cię do wzięcia dziewczyny do łóżka, lecz dominująca po-
trzeba sprawdzenia się. Jest to więc rodzaj wyzwania. Przeważnie 
nie mam ochoty na ponowny seks z daną kobietą. Jak jednak, jeśli 
nie w łóżku, mógłbym się o tym przekonać? Jak bez kilku wstępnych 
spotkań doprowadzić do zbliżenia? Sam więc widzisz, że mój pięcio-
randkowy system działa idealnie.

 

Gary'ego trudno utrzymać w jednym miejscu. Z tego właśnie po-

wodu przeprowadzałem z nim wywiad w samochodzie, w drodze na 
randkę. Przy tak rozbudowanym życiu towarzyskim nie ma on ani 
chwili wolnego czasu. Gary z wielkim przekonaniem twierdzi, że 
chce się ożenić i uporządkować swoje sprawy, ale przyznaje, że 
w niedalekiej przyszłości nie widzi takiej szansy.

 

Kiedy patrzę na moich żonatych kolegów z dziećmi, domami, to-

warzyskimi spotkaniami, przechodzą mnie ciarki po plecach. Nie ro-
zumiem, po co im to wszystko. Kontaktują się z takimi samymi jak 
oni sami parami i nudzą się razem. Wielka nuda, nic więcej, przynaj-
mniej tak mi się wydaje.

 

Zadzwoniłem  do  Gary'ego  mniej  więcej  w  miesiąc  po  naszym 

samochodowym  wywiadzie,  żeby  wyjaśnić  kilka  szczegółów.  Przy 
okazji spytałem go o Janet, dziewczynę, z którą tamtego dnia był 
umówiony i dla której organizował specjalne urodziny w teatrze. Po-

 

141

 

background image

czątkowo zupełnie nie pamiętał, o kim mówię, po chwili zaskoczył 
i powiedział, że już nigdy potem jej nie widział.

 

Doszedłem do wniosku, że wcale specjalnie jej nie lubię. Ranc 

ka była super! Janet bawiła się doskonale. Jedna z moich przyjació-
łek ma kwiaciarnię, więc zamówiłem u niej tuzin róż. Janet wzruszy-
ła się do łez.

 

Większości kobiet, z którymi się umawia, Gary opowiada, że po-

szukuje odpowiedniej dla siebie partnerki, z którą mógłby się oże-
nić i mieć rodzinę. Znając go choć trochę, trudno te słowa brać po-
ważnie. Szczęśliwie z jedną partnerką spędza tak mało czasu, że nie 
krzywdzi jej specjalnie swoim rychłym zniknięciem. Mam wrażenie, 
ż

e kobiety bardziej są zaintrygowane przeżytym doświadczeniem niż 

boleśnie zranione.

 

Tyle o Garym. Teraz przedstawię inny przypadek mężczyzny o po-

dobnych  trudnościach:  Marka,  trzydziestojednoletniego  kawalera, 
nauczyciela plastyki.

 

Myślę, że Mark jest niebezpieczny dla kobiet, ponieważ wygląda 

jak niewiniątko. Przedstawia się jako samotny facet desperacko pra-
gnący miłości i małżeństwa. Ujmuje panie swoją nadwrażliwością 
i  nieporadnością  życiową.  Kobiety  mają  skłonność  do  otaczania 
opieką osobników tego typu. W odniesieniu do Marka jest to niewy-
baczalny błąd. On, kiedy tylko dostrzeże, że kobieta jest gotowa na 
nawiązanie z nim bliższej znajomości, jak może utrudnia kontakty. 
W rezultacie zainteresowana nim osoba zupełnie traci pewność sie-
bie.

 

Kiedy rozpoczynałem przygotowania do napisania tej książki, nie 

mogłem  powstrzymać  się  od  opowiadania  ludziom  o  moich wstęp-
nych  badaniach.  Zajmowałem  właśnie  moimi  odkryciami  gości  na 
pewnym przyjęciu, gdy podeszła do mnie kobieta z sugestią, żebym 
spotkał się z jej znajomym. Powiedziała, że zna Marka od lat i zaob-
serwowała, iż każdą rozmowę rozpoczyna od użalania się nad własną 
samotnością. Ostatnio jednak ona i inni jego przyjaciele zaczęli po-
dejrzewać, że Mark nie jest całkiem szczery, i powątpiewają, czy rze-
czywiście potrzebuje stałej partnerki. Mark jasno dał do zrozumie-
nia  znajomym,  że  nie  zwiąże  się  z  żadną  kobietą,  która  nie  jest 
Ż

ydówką. Tymczasem nikt nigdy nie słyszał, żeby umówił się z ży-

dowską  dziewczyną,  chociaż  zawsze  mieszkał  w  mieście  zamieszki-
wanym przez dużą liczbę Żydów. Trudno więc uwierzyć, że był to czy-

 

142

 

background image

sty przypadek. Moja nowa znajoma podkreślała, że Mark jest wybit-
nie inteligentny. Na uczelni miał opinię nadzwyczaj uzdolnionego 
chłopaka, wróżono mu wielką karierę.

 

Zadzwoniłem do Marka i ten zgodził się na rozmowę ze mną 

w mieście, gdzie pracował jako nauczyciel plastyki. Ten wysoki, chu-
dy jak drut mężczyzna o gibkim ciele poruszającym się niemal tak 
szybko jak jego myśli, przywitał mnie na progu swojego przestron-
nego mieszkania składającego się z salonu, sypialni, kuchni i łazien-
ki. Chociaż kawalerka była duża, zadbana i gustownie urządzona, 
wnętrze wyraźnie sprawiało wrażenie nie do końca wykończonego. 
Mark wyjaśnił, że nie jest pewien, jak długo tam zostanie. Dodał, 
wykonując wymowne gesty, że gniazdo potrzebuje kobiecej ręki. Ze 
wszystkich ścian patrzyły na mnie z niezliczonych fotografii dziecię-
ce  oczy  jego  siostrzeńców.  Na  wielu  zdjęciach  był  także  Mark, 
uwieczniony podczas zabaw z dziećmi w ogrodzie zoologicznym czy 
na urodzinowych przyjęciach. Na wszystkich fotkach był radosny, 
uśmiechnięty, wypisz, wymaluj, wzorowy wujek. Z pewnością foto-
grafie robiły wrażenie na odwiedzających Marka kobietach. Utwier-
dzały je w przekonaniu, że rzeczywiście pragnie znaleźć żonę i mieć 
dzieci. Tylko kilka zdjęć miało inny niż rodzinny charakter. Przed-
stawiały Marka ze szkolnymi przyjaciółmi, na jednym zaś - ustawio-
nym w widocznym miejscu na biurku - była Jane, jak się dowiedzia-
łem, jego ostatnia dziewczyna.

 

Z przyjemnością przeprowadzałem wywiad z Markiem, ponieważ 

był sympatyczny i wesoły. Tak jak jego przyjaciele, doskonale zda-
wał sobie sprawę z rozbieżności, jakie występują pomiędzy tym, co 
mówi, a tym, co faktycznie robi. Mężczyzna ten, choć deklaruje, że 
pragnie  się  ożenić,  ma  w  zanadrzu  parę  niezwykle  efektywnych 
technik w celu uniknięcia małżeństwa. Mark, po pierwsze, nigdy nie 
umawia się z kobietą, która spełniałaby kryteria właściwe dla jego 
przyszłej żony a po wtóre, nie dopuszcza, aby związek z partnerką 
przekroczył pewien bezpieczny - jego zdaniem - próg.

 

W tygodniu, w którym z nim rozmawiałem, Mark krótko opieko-

wał się dwoma kotami przebywającej na urlopie sąsiadki. Jego sto-
sunek do tego obowiązku, jak sam przyznał, świetnie ukazywał drę-
czący  go  konflikt.  Z  jednej  strony  był  rozdrażniony  koniecznością 
regularnego zajmowania się zwierzętami, a z drugiej - był wdzięcz-
ny kotom za ich towarzystwo, ponieważ bardzo doskwierała mu sa-
motność. Mark wyznał, że nie byłby w stanie podołać długotermino-

 

143

 

background image

wej opiece nad własnym psem lub kotem. Z trudem dbał o kilka ro-
ś

lin doniczkowych, po których wyraźnie było widać niedostatki pie-

lęgnacji.

 

Skierowałem naszą rozmowę na jego pracę. Mark był dobry 

w tym, co robił, i cieszył się uznaniem, niemniej szybko dodał, że tak 
naprawdę nie jest nauczycielem plastyki z wykształcenia. Zajął się 
nauczaniem tylko doraźnie, do czasu uporządkowania własnego ży-
cia.

 

Moja  praca  nie  absorbuje  mojego  intelektu.  Nie  stanowi  dla 

mnie wyzwania. Niestety, mam trudności z koncentracją na jednym 
temacie. Nie potrafię poświęcić się jednej dużej sprawie, dotyczy to 
również własnej twórczości. Zapalam się do czegoś i zaraz zniechę-
cam. Żyję nadzieją, że jednego dnia znajdę to właściwe ogniwo, które 
zespoli  życie  moje  w  całość.  Może  to  będzie  kariera,  a  może  mał-
ż

onka.

 

Mark chętnie przyznaje, że obawy przed trwałym zaangażowa-

niem się dotyczą wszystkich dziedzin jego życia.

 

Obawy przed trwałym związaniem zdominowały całe moje życie. 

Moje myśli stale krążą wokół nich, lęki nie dotyczą zresztą tylko ko-
biet, ale dosłownie wszystkiego. Podam ci przykład. Trzy lata temu 
zdecydowałem, że potrzebny jest mi komputer. Chodziłem więc po 
sklepach do upadłego, nie mogąc dokonać wyboru. Zadręczałem się, 
ż

e może wkrótce pokaże się nowy, lepszy model, że może wyprodukują 

jakiś tańszy albo że obecne na rynku komputery w ciągu roku sta-
nieją. W rezultacie nie byłem w stanie podjąć decyzji i w końcu je-
den pożyczyłem. Po trzech latach bilans był iście przygnębiający. 
Wynajem komputera znacznie niższej jakości kosztował mnie trzy 
razy więcej niż zakup dobrego modelu. Wkurzony własnym marno-
trawstwem bez namysłu nabyłem komputer bardzo drogi. Nie jest 
zły, ale brakuje mu kilku istotnych funkcji, więc ponownie rozpoczą-
łem porównawcze badania rynku.

 

W rozmowach z Markiem regularnie przewija się temat samot-

ności. On, jak twierdzi, w dalszej perspektywie nie wyobraża sobie 
ż

ycia bez stałej partnerki. Dotychczas był na krótko związany tylko 

z kilkoma kobietami. Nie przypomina sobie, żeby kiedykolwiek spę-
dził noc z przypadkowo poznaną dziewczyną. Wydawało mu się tak-
ż

e, że nigdy nie porzucił kobiety bez podania jej motywów swojego 

postępowania, ale przyciśnięty mocno przeze mnie wygrzebał z pa-
mięci jeden taki przypadek. Kiedyś spotykał się przez krótki okres

 

144 

background image

z dziewczyną. Pewnej nocy, kiedy byli razem w łóżku, nagle poczuł, 
ż

e zupełnie nie ma ochoty tam być, więc wstał, ubrał się i mówiąc, że 

wychodzi na chwilę, wyszedł. Nie pokazał się więcej. Po roku zauwa-
ż

ył ją w kinie, przeszedł bokiem, żeby uniknąć spotkania.

 

Mark sam przyznaje, że często zapomina nie tylko o drobiazgach 

dotyczących jego związków z kobietami, ale także o przeżywanych 
wtedy własnych emocjach. Z jego opowiadania wynika, że jedynie 
z dwiema kobietami łączyły go silne uczucia.

 

Przyjaciele pamiętają, że wyraźnie oczarowany był Andreą, z któ-

rą chodził tylko dwa miesiące. Z jego relacji na temat romansu wy-
wnioskowali, że to ona dała mu kosza. Ja jednak wykryłem, że spra-
wy  miały  się  całkiem  inaczej.  Mark  potwierdził,  że  rzeczywiście 
zafascynowany był Andreą. Przeżył z nią, jak mówi, burzliwe, pełne 
namiętności dwa miesiące. Dziewczyna bardzo mu się podobała.

 

Mieliśmy ze sobą wiele wspólnego zarówno emocjonalnie, jak 

i intelektualnie. Niestety, Andreą miała dwie kardynalne wady. Paliła 
i  nie  była  Żydówką.  Początkowo,  przez  jakieś  dwa  tygodnie,  fanta-
zjowałem na temat małżeństwa, ale kiedy wyznałem jej miłość, po-
czułem  się  całkiem  nieswojo.  Podświadomie  czułem,  że  nie  będę 
mógł się z nią ożenić. Pamiętam jedną noc, kiedy było nam wyjątko-
wo  dobrze  i  -  jak  sądzę  -  dałem  się  ponieść uczuciom. Następnego 
dnia wydawało mi się, że powinienem natychmiast wszystkiemu za-
przeczyć, wyprzeć się, oświadczyć, że to nieprawda.

 

Mark bez zażenowania przyznaje, że nie lubi być osobą zrywają-

cą znajomość. Natomiast bez większych oporów tak właśnie postąpił 
z Andreą, specjalnie prowokuje kłótnie, aby doprowadzić do otwar-
tej konfrontacji i w ten sposób zmusić partnerkę do odejścia.

 

Kiedy zorientowałem się, że nie uda mi się uniknąć tematu mał-

ż

eństwa i że ta kwestia prędzej czy później wypłynie, zacząłem swo-

imi humorami psuć nasze stosunki. Stałem się ponury, niezadowolo-
ny ze wszystkiego. W końcu to Andreą porzuciła mnie, ale - mówiąc 
prawdę - ja ją do tego zmusiłem. Poszliśmy razem na przyjęcie. Za-
chowywałem się okropnie, byłem nabzdyczony, starałem się jej uni-
kać. Miała tego dość, powiedziała mi, że mnie kocha, ale nie widzi 
dla nas przyszłości. Chociaż nadal miałem ochotę spotykać się z nią, 
nie mogłem zaprzeczyć, że trafnie oceniła sytuację. Byłem przygnę-
biony  i  smutny,  kiedy  zerwaliśmy,  ale  Andreą  miała  rację  -  nigdy 
bym się z nią nie ożenił.

 

145

 

10. Mężczyźni...

 

background image

Warto zauważyć, że chociaż Mark narzeka na trudności w znale-

zieniu atrakcyjnej partnerki, zdumiewająco łatwo zrywa znajomość 
nawet wtedy, gdy związek sprawia mu satysfakcję. W odróżnieniu 
od innych mężczyzn, z którymi przeprowadzałem wywiady, nie usi-
dla nowo poznanej kobiety energicznymi, żarliwymi zalotami. Za-
wiera raczej znajomości w pracy lub na gruncie towarzyskim, a więc 
w sytuacjach, w których do bliższego kontaktu dochodzi stopniowo, 
niejako w sposób naturalny. Niemniej samo dążenie do zdobycia ko-
biety, choć w jego wykonaniu niezwykle delikatne, jest równie silne 
jak u innych, co Mark uzmysłowił sobie wyraźnie w czasie rozmowy 
ze mną.

 

Mark ma obyczaj wciągania kobiety, którą się interesuje, w in-

tymne rozmowy na temat swojego życia i problemów lękowych. Wie, 
ż

e  przesadza  w  portretowaniu  siebie  jako  człowieka  szukającego 

partnerki na stałe, która radykalnie zmieniłaby jego dotychczasową 
egzystencję, ponieważ może to wywoływać wrażenie, że właśnie ta, 
której się zwierza, ma szansę nią zostać.

 

Ten mechanizm zadziałał w relacjach między Markiem i Jane. 

Związek z Jane trwał prawdopodobnie najdłużej i był niezwykle 
znaczący w życiu naszego bohatera. Oboje razem pracowali i znali 
się prawie rok, nim zaczęli ze sobą chodzić. Dziewczyna bardzo podo-
bała się Markowi i ten robił wszystko co mógł, żeby tylko zwrócić jej 
uwagę. Nim pierwszy raz znaleźli się w łóżku, Jane wiedziała już 
o jego problemach i sprawiła mu przyjemną niespodziankę swoim 
w pełni akceptującym podejściem. Mark znacznie lepiej i bezpiecz-
niej czuł się z Jane niż z poprzednimi partnerkami, ale zerwał z nią 
stanowczo, bo wiedział, że nie ożeni się z kobietą, która nie jest Ży-
dówką.

 

Jane, podobnie jak Andrei, Mark wyznał miłość, tym razem jed-

nak czuł się mniej winny, ponieważ zrozumiał, że słowo to ma różne 
znaczenia dla różnych ludzi. Według niego miłość idzie w parze 
z wiarą, a oni byli różnych wyznań. Jane powinna więc w porę o tym 
pomyśleć.

 

Spytałem Marka, jak to się stało, że Jane, znając jego poglądy na 

małżeństwo, kontynuowała znajomość. Po namyśle odrzekł, że być 
może wprowadził ją w błąd.

 

W którymś momencie, zanim jeszcze sypialiśmy ze sobą, chyba 

powiedziałem, że jeśli będę całkowicie przekonany do kobiety, po-

 

146 

background image

godzę się z jej nieżydowskim pochodzeniem. Myślę, że Jane uwie-
rzyła, że tą osobą będzie ona. Na pewno była bardzo ze mną związa-
na. Po rozpoczęciu przez nas współżycia wypytywała mnie o judaizm. 
Ja zaś w marzeniach wyobrażałem sobie, że jeśli naprawdę zako-
cham się w kobiecie innego wyznania, poproszę, żeby przyjęła moją 
religię. Być może coś takiego powiedziałem na głos. Prawdopodobnie 
Jane brała pod uwagę taką możliwość. Nigdy nie zapytała mnie o to 
wprost, a ja też nie chciałem wywoływać wilka z lasu. Nie przyzna-
łem się jej, że taki układ w ogóle nie wchodzi w grę, bo bałem się, że 
ze mną zerwie, a tego przynajmniej początkowo nie chciałem.

 

Po dwóch miesiącach, kiedy już sypiali ze sobą, Mark zaczął za-

mykać się w sobie, emocjonalnie wycofywać ze związku. Wynajdy-
wał rozmaite dowody na potwierdzenie, że Jane nie jest dla niego 
odpowiednia.

 

Miałem także inne zastrzeżenia do Jane. Uczyła się jednocześnie 

pracując i nie tak była wykształcona, jak bym sobie tego życzył. Zna-
jąc moje zdanie w tej sprawie, złożyła papiery na studia. Pod moim 
wpływem zainteresowała się polityką i zaczęła uważnie czytać gazety 
od deski do deski, kupowała książki i zwiedzała wystawy. Przestała 
nawet palić papierosy.

 

Wyraźnie widać, że Jane szczerze zainteresowana była Markiem 

i dlatego próbowała się zmienić. Niestety, jak to często bywa w tego 
rodzaju przypadkach, ani dobra wola Jane, ani też jej najlepsze in-
tencje nie miały wpływu na zachowanie Marka. Nie zmienił się jego 
stosunek do małżeństwa, nie zdobył się także na odwagę, żeby o tym 
bez ogródek zakomunikować.

 

Zmiany, których się podjęła, odmieniły ją na lepsze, więc nie czu-

ję się winny. Nie ma wątpliwości, że miała nadzieję stać się dla mnie 
kobietą, jakiej pragnę i potrzebuję. Ja z kolei w żaden sposób nie 
dałem jej odczuć, że jest to niemożliwe. Moje przekazy są zwykle 
niejednoznaczne, trudne do odczytania. Kiedy rozmawialiśmy o da-
lekosiężnych planach takich jak wakacje, stosowałem uniki, dawa-
łem wymijające odpowiedzi. Taka jest moja taktyka. Staram się ra-
czej partnerki zniechęcić niż wyrąbać prawdę prosto z mostu.

 

Początkowo Jane i Mark spotykali się cztery lub pięć razy w tygo-

dniu, ale w pracy nadal odnosili się do siebie z dystansem. Markowi 
bardzo zależało, aby nikt ze współpracowników nie nabrał podejrzeń

 

147

 

background image

co do natury ich kontaktów. Jedna koleżanka z pracy, Debbie, ode-
grała natomiast pewną rolę w zerwaniu związku Jane i Marka.

 

Znałem Debbie i miałem z nią dobre, koleżeńskie stosunki, nim 

związałem się z Jane, ale potem traktowałem ją już tylko jak dobrą 
przyjaciółkę. Jane dała mi bardzo wiele. Nabrałem pewności siebie 
jako mężczyzna, czułem się bardziej męski. Może właśnie te moje 
nowe cechy sprawiły, że wykorzystałem Debbie do uwolnienia się od 
Jane. Sam właściwie nie wiem. Ostatecznie nigdy nie spałem z Deb-
bie, ale moje stosunki z nią i przede wszystkim moje fantazje na jej 
temat odegrały z pewnością znaczną rolę w rozstaniu z Jane.

 

Muszę w tym miejscu jeszcze raz przerwać relację Marka i sko-

mentować pewne oczywiste rzeczy. Nim Mark zaczął chodzić z Jane, 
nie miał dziewczyny. Był rozpaczliwie samotny i generalnie niepew-
ny w stosunkach z kobietami. Jane była pierwszą kobietą, z którą 
najpierw rok się przyjaźnił, a następnie związał seksualnie. Ich po-
ż

ycie przynosiło mu wielką satysfakcję. Wydawać by się mogło, że 

powinien być zadowolony ze związku, przynajmniej doraźnie. Nie-
którzy nawet sugerują, że powinien siedzieć cicho i być wdzięczny. 
Tymczasem on zaczął torpedować ten udany związek.

 

Mark powiedział Jane o swojej przyjaźni z Debbie, ale nie chciał, 

ż

eby ona dowiedziała się o jego zażyłości z Jane. Oczywiście Jane 

była tym urażona i poczuła się zazdrosna. Jeśli z Debbie, jak mówił, 
łączyła go prawdziwa przyjaźń, dlaczego miał przed nią tajemnice, 
dlaczego nie chciał jej powiedzieć o swojej dziewczynie?

 

Ostatecznie sprawy potoczyły się następująco: postanowiłem po-

jechać na wycieczkę w czasie, gdy Jane nie mogła wziąć urlopu, 
a Debbie była wolna i miała wielką ochotę na eskapadę. Ruszyliśmy 
we dwójkę samochodem do Kanady.

 

Nic nie zdarzyło się między nami, ale wiedziałem, że nie tęsknię 

za Jane tak jak powinienem. W dniu naszego powrotu Jane wyraź-
nie stęskniona czekała na mnie u siebie w domu. Wyglądała prze-
ś

licznie. Zamówiła dla nas specjalny obiad. Ja byłem brudny i zmę-

czony. Unikałem wszelkiego fizycznego z nią kontaktu, położyłem się 
do łóżka i momentalnie zasnąłem. Od tego czasu, jak sądzę, stałem 
się w stosunkach z Jane ponury i zrzędliwy, było między nami bar-
dzo źle. Nadal mieszkałem u niej, zapewniała mi wikt i opierunek. 
Miałem w związku z tym mieszane uczucia. Było mi wygodnie korzy-
stać z jej opieki, ale wiedziałem, że ona nie zdaje sobie sprawy, iż 
z mojej strony wszystko między nami już było skończone. Męczyły 
mnie więc wyrzuty sumienia, czułem się nieswojo w jej obecności.

 

148

 

background image

Jane nadal pracowała nad naszym związkiem, a ja delikatnie próbo-
wałem jej zakomunikować, że to już koniec. Oczywiście, im bardziej 
czułem się winny, w tym gorszym byłem nastroju. Im Jane była mil-
sza i sympatyczniejsza, tym byłem bardziej niezadowolony, ponieważ 
chciałem rozbić nasz związek i odejść. Wmawiałem sobie, że jest dla 
mnie miła tylko dlatego, że próbuje osiągnąć to, co chce.

 

Na początku znajomości Mark miłe wobec niego zachowanie Ja-

ne traktował jako wyraz jej wspaniałego charakteru. Cieszył się, że 
potrafiła go docenić. Natomiast gdy miał zamiar wyplątać się z tej 
znajomości, zaczął doszukiwać się w jej sympatycznych gestach pod-
stępu, uważał, że specjalnie manipuluje nim w celu osiągnięcia ko-
rzyści. Wielu mężczyzn zwierzało się w podobny sposób. Na przy-
kład, kiedy kobieta odrzucona przez partnera cierpiała, nie wierzyli 
w prawdziwość jej uczuć i oskarżali o celowe, prowokacyjne, demon-
strowanie bólu, aby zmiękczyć delikwenta. W końcu jednak Mark, 
w odróżnieniu od innych, ostatecznie zdobył się na uczciwą ocenę 
Jane. Przyznał, że była ciepłą, serdeczną, otwartą kobietą.

 

Kiedy tylko stosunki między nami układały się pomyślnie, pró-

bowałem zachować bezpieczny dystans, wszczynając kłótnie o błahe, 
nieistotne rzeczy. Trwało to kilka tygodni. Ja burzyłem to, co Jane 
z wysiłkiem budowała. W końcu zorientowała się, że ją wypróbowu-
ję. Myślę, że byłem dla niej podły, ponieważ zdawałem sobie sprawę 
z faktu, że ją krzywdzę. Widywaliśmy się poza pracą coraz rzadziej, 
aż pewnego dnia na pieszej wycieczce Jane zmusiła mnie do rozmo-
wy o nas. To było okropne, w drodze powrotnej cały czas płakała. Nie 
planowałem takiego zakończenia.

 

Po rozstaniu Mark starał się odnosić do Jane po przyjacielsku. 

Ona od razu zaczęła szukać nowej pracy i szczęśliwie znalazła lepiej 
płatną i na wyższym stanowisku. Bez wątpienia dużo zyskała. Mark 
natomiast poniewczasie stwierdził, że związek z Jane był absolutnie 
najlepszy, jak dotąd, w jego życiu.

 

Nie ma co do tego wątpliwości, że doskonale się porozumiewali-

ś

my i można by rzec, że łączyły nas niesłychanie szczere, intymne 

stosunki. Niestety, z powodu rzeczy, które ukrywałem przed Jane, 
nasz związek trzeba zakwalifikować do gatunku nieuczciwych.

 

Mark nie potrafi powiedzieć, dlaczego nigdy nie związał się z Ży-

dówką, ale jest pewien, że religia odgrywa doniosłą rolę w jego am-
biwalentnym stosunku do kobiet i małżeństwa.

 

149

 

background image

Fakt, że kobieta nie jest Żydówką, daje mi poczucie bezpieczeń-

stwa. Nie mógłbym porzucić Żydówki, to byłoby sprzeczne z wyzna-
wanymi przeze mnie zasadami. Z założenia to byłoby niewykonalne.

 

Mark mówi, że często, kiedy śpi w jednym łóżku z kobietą, ma 

kłopoty z oddychaniem i budzi się z uczuciem, że jest uwięziony. 
Wszystkie kobiety, z którymi spał, zwróciły uwagę na jego problemy 
oddechowe. Mark zjawisko to tłumaczy następująco:

 

Budzę się z silnym, wyraźnym uczuciem, że jestem uwięziony. 

Ogarnia mnie depresja. Kobiety, z którymi spałem, mówią, że cięż-
ko wzdycham we śnie. Normalnie oddycham, a mój oddech brzmi jak 
westchnienie. Tylko z Jane nie miałem takich trudności, przezwycię-
ż

yłem problemy oddechowe. Z nią nie czułem się jak w pułapce, bo 

z góry miałem dobrze uzasadniony powód do odejścia - różnice reli-
gijne. Nie wchodzę w zażyłe relacje z Żydówkami, bo boję się naci-
sku, nalegań na sformalizowanie stosunków. Niemniej po rozpadzie 
związku jest mi przykro, jestem przygnębiony. Kobiety nie rozpoznają 
w moim oddechu chrapania, lecz ciężkie westchnienia. Uważają, że 
jestem smutny, i mają rację.

 

Na zakończenie tej części książki przedstawię Warn jeszcze je-

den, nieco inny przypadek mężczyzny z ciężką postacią fobii przed 
trwałym związaniem się.

 

Brad  jest  rozwiedziony,  ma  czterdzieści  osiem  lat,  zajmuje się 

produkcją filmów.

 

Mężczyźni z ciężką fobią, taką z jaką mamy do czynienia u Brada 

-  choć  może  w  pierwszej  chwili  brzmi  to  całkiem  niedorzecznie  -
energicznie dążą do małżeństwa. Nie lubią żyć samotnie i pragną dzie-
lić swój los z kobietą. Jednakowoż przeważnie, gdy tylko któryś z nich 
złoży przysięgę małżeńską, wewnętrzny fobiczny głos zaczyna krzy-
czeć: „Zabierz mnie stąd!" Taki mężczyzna przypuszcza, że to raczej 
wybrana przez niego partnerka jest źródłem niepokoju, a nie sam 
fakt zawarcia małżeństwa, i dlatego często kilkakrotnie rozwodzi się 
i żeni. Brad, wysoki i przystojny, rozważa małżeństwo już po raz piąty, 
choć zdaje sobie sprawę, że jest wątpliwym kandydatem na męża.

 

Sądząc po samych faktach, zabrzmi to z pewnością przewrotnie, je-

ś

li powiem, że zawsze miałem bardzo niechętny stosunek do małżeń-

stwa. Mówiąc prawdę, ani razu nie chciałem się ożenić i choć wstąpi-
łem w związek małżeński cztery razy, zawsze uważałem małżeńskie 
stadło za rodzaj potrzasku. Myślę, że gdybym kierował się własnym in-

 

150 

background image

stynktem, zaoszczędziłbym wielu osobom ogromu cierpienia. Na moje 
usprawiedliwienie powiem, że zawsze byłem zakochany w kobietach, 
które poślubiałem. Kiedy jakaś dziewczyna wpadła mi w oko, potrafi-
łem pokonać wszelkie przeszkody, żeby do niej dotrzeć. Przemierza-
łem setki mil, tworzyłem wiersze. Wreszcie nieuchronnie zbliżał się 
moment,  gdy  stosunki  stawały  się  poważne.  Myślałem  sobie  w  du-
chu, że przecież nie mogę się wycofać, aż przychodził dzień, kiedy 
było za późno na odwrót. Nie umiałem postępować jak kryminalista.

 

Brad dwa razy ożenił się, gdy miał dwadzieścia kilka lat. Studio-

wał wtedy prawo i pochłonięty był pracą dyplomową, notabene ni-
gdy później nie pracował jako prawnik. Oba małżeństwa trwały krót-
ko. Natomiast trzecie przetrwało dwanaście lat i było najdłuższe 
w jego życiu. Z tego związku ma czworo dzieci.

 

Do trzeciej żony byłem, na swój sposób, najbardziej przywiązany. 

Była piękna, w pewnym okresie kochałem ją do szaleństwa. Niestety, 
obrzydliwie ją zdradzałem; zacząłem romansować już w rok po ślu-
bie. Umawiałem się z kobietą, a żonie mówiłem, że mam dużo pracy. 
Początkowo chciała mi wierzyć, więc wierzyła. Myślała, że ciężko pra-
cuję. Potem zacząłem poczynać sobie dość beztrosko i nakryła mnie.

 

Brad starał się przerzucić winę za swoje zachowanie na żonę.

 

Czułem się głęboko winny z powodu rozlicznych romansów, więc 

ż

eby zmniejszyć wyrzuty sumienia, wmawiałem sobie, że żona jest 

oziębła. Krytykowałem sposób, w jaki się ze mną kocha, a ona - co 
zrozumiałe w takiej sytuacji - coraz mniej interesowała się seksem. 
To było błędne koło.

 

Nie potrafiłem także docenić tego, co robiła. Wieczorem, gdy wra-

całem,  w  domu  panowała  idylliczna  atmosfera. Żona czytała dzie-
ciom bajki, w kuchni czekała na mnie kolacja. Niestety, widok ten, 
zamiast  sprawiać  mi  radość,  wywoływał  złość. Domowe ciepełko 
w moim mniemaniu symbolizowało małżeńską niewolę. Podśmiewa-
łem się z żony, miałem za złe, że mnie nie rozumie i nie zaspokaja 
moich  potrzeb.  Jednocześnie  bez  trudu  znajdowałem najróżniejsze, 
wyssane z palca powody, dla których tak się zachowywałem.

 

Brad  ma  świadomość,  że  żona  była  gotowa  zrobić  wszystko,  żeby 

go tylko zadowolić.

 

Ż

ona była we mnie zakochana, ale ja zniszczyłem naszą miłość. 

Do dziś czuję się winny. Ona bardzo chciała być wzorową żoną i rze-

 

151

 

background image

czywiście nią była. Umiała stworzyć prawdziwy, ciepły dom. Piekła 
wspaniałe ciasta, prasowała koszule, umiała szyć. Ciężko i z odda-
niem pracowała. Normalny Amerykanin byłby zachwycony, ale nie 
ja. Dla mnie każdy obiad domowy był kolejnym gwoździem do trum-
ny. Marzyłem o ucieczce.

 

W trakcie tego małżeństwa Brad wplątał się w bardzo skompli-

kowany i płomienny romans z mężatką, która sugerowała, żeby obo-
je rozwiedli się z dotychczasowymi współmałżonkami i wzięli ślub. 
Jednak  zaraz  po  wypłynięciu  tematu  rozwodowo-matrymoniałnego 
Brad zerwał znajomość. Wystraszył się siły, z jaką kochanka zabie-
rała się do rzeczy. W tym zestawieniu jego nieszczęśliwe małżeństwo 
było rajem na Ziemi.

 

Brad przyznaje, że chociaż szukał okazji do odejścia od trzeciej 

ż

ony, kiedy rzeczywiście się rozstali, był zrozpaczony.

 

W  końcu,  po  dwunastu  latach  małżeństwa,  żona  miała  już  dość 

mojego zachowania i zainteresowała się innym mężczyzną. Po pew-
nym czasie poprosiła o rozwód. Byłem tym zdruzgotany, miałem cięż-
ką depresję. Biorąc pod uwagę okoliczności, moja reakcja może bu-
dzić szczere zdumienie. Błagałem ją o litość, namawiałem, żeby dała 
mi jeszcze jedną szansę. Bez skutku. Wtedy byłem okropnie rozżalo-
ny, czułem się skrzywdzony i oskarżałem ją o rozpad naszego związ-
ku. Teraz, gdy emocje opadły, mam dla niej wielki respekt. Cenię ją 
za to, co dla mnie dobrego zrobiła. Wiem, że rozwód ze mną był dla 
niej dramatycznym aktem samoobrony.

 

Po  rozpadzie  trzeciego  małżeństwa  Brad  po  raz  któryś  z  kolei 

zmienił pracę i przeniósł się do innego miasta, gdzie poznał kobietę, 
z którą związał się na pięć lat. Chociaż mówi, że byli dla siebie stwo-
rzeni, zdradzał ją od czasu do czasu. Niemniej romansował wtedy 
znacznie mniej. Po dwóch latach znajomości oboje postanowili za-
mieszkać razem i wynajęli mieszkanie. Ona wprowadziła się do no-
wego lokum pierwsza, a gdy przyszła kolej na Brada, ten stchórzył. 
Przez kilka dni nie odbierał telefonu, aż wreszcie przyznał się, że nie 
da rady się przeprowadzić. Mimo poważnych trudności finansowych 
nie wyrzekł się własnego kąta, choć i tak praktycznie każdą noc spę-
dzał we wspólnie wynajętym z partnerką mieszkaniu.

 

Po kilku latach zainicjowałem temat małżeństwa, co było z mo-

jej strony kardynalnym błędem. Ona, chociaż sama nie wyszła z pro-
pozycją małżeńską, szybko ją podchwyciła i zaczęła nerwowo dążyć

 

152

 

background image

do  sformalizowania  naszego  związku.  Postawiła  mi 
ultimatum - ślub albo rozstanie.

 

Brad  oczywiście  wybrał  to  drugie  rozwiązanie  i 

rozstali  się.  W  bardzo  krótkim  czasie  poznał  następną 
kobietę.  Tym  razem  ożenił  się,  ale  małżeństwo  było 
krótkotrwałe i bardzo burzliwe.

 

Wywiad  z  nim  był  szalenie  interesujący,  ponieważ  Brad 

chętnie  opowiadał  o  swoich  problemach  z  kobietami.  Co 
więcej, był autentycznie zatrwożony swoim stosunkiem do 
partnerek i martwił się szczerze, czy kiedykolwiek będzie w 
stanie się zmienić.

 

Jedna część mnie szeptała mi, że miałem wiele posad i 

kobiet,  ponieważ  jestem  absolutnie  wyjątkowy,  twórczy  i 
żą

dny przygód. Druga część niestety wie, że nie chcę mieć 

jednej  pracy  czy  jednej  kobiety,  bo  obawiam  się 
ograniczenia do identyfikacji z jedną tylko rzeczą czy osobą. 
Wymyślałem  najprzemyślniejsze  powody,  żeby  zerwać  z 
kobietą. Raz, pamiętam, dziewczynie, w której zakochany by-
łem  po  uszy,  zaproponowałem  małżeństwo.  Ta  odniosła  się 
do mojego pomysłu sceptycznie. Uważała, że mamy za dużo 
problemów  do  rozwiązania.  Przekonywałem  ją  jednak,  że 
prawdziwa miłość pokona każdą przeszkodę. Uwierzyła mi i 
jednego  dnia  stwierdziła,  że  to  chyba  dobry  pomysł,  żeby 
wziąć ślub. Natychmiast obleciał mnie strach. Żałowałem, że 
coś takiego jak małżeństwo przyszło mi do głowy. Byłem zły 
na siebie, że zawsze wszystko psuję.

 

Brad  jest  kolejnym  przykładem  mężczyzny  z  silną  fobią 

przed zaangażowaniem się w trwały związek, ale z wielkim 
poświęceniem spełnia swoje ojcowskie obowiązki.

 

Nauczyłem  się,  jak  wypełniać  ojcowskie  obowiązki. 

Przypuszczam,  że  z  roli  ojca  również  jakoś  mógłbym  się 
wymigać, ale nie zrobiłem tego. Może ma tu znaczenie fakt, 
ż

e  społeczeństwo  łaskawiej  patrzy  na  złego  męża  niż  na 

złego  ojca.  Bez  wątpienia  bardziej  wstydziłbym  się  opinii 
nieczułego  rodzica  niż  pozbawionego  uczuć  małżonka.  W 
każdym razie jestem odpowiedzialny za swoje dzieci i to się 
liczy. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

 

 

 

CZĘŚĆ DRUGA

 

TWÓJ ZWIĄZEK Z MĘŻCZYZNĄ

RADY DLA MĄDREJ KOBIETY

 

background image

Rozdział 7

 

Jak wystrzegać się związku z mężczyzną
który lęka się trwałego zaangażowania?

 

 

Rady dla mądrej kobiety

 

Teraz, kiedy już wiesz, dlaczego niektórzy mężczyźni nie potra-

f ią kochać, zastanawiasz się z pewnością, czy poradziłabyś sobie ma-
jąc takiego partnera i czy coś można zrobić, żeby uniknąć rozpadu 
związku. Ta książka pomoże Ci nie tylko w rozpoznaniu w porę pro-
blemu, ale także dostarczy praktycznych rad, jak radzić sobie z męż-
czyznami z fobią przed trwałym zaangażowaniem się w związek. Nie-
stety, u niektórych panów lęk przed związaniem się z kobietą jest 
tak nasilony, że w żadnej sytuacji nie są w stanie pozbyć się poczu-
cia uwięzienia w bliskich relacjach z partnerką. Nawet jeśli narze-
czona przeniesie się na drugą stronę Atlantyku, on nadal będzie się 
czuł całkowicie przez nią zniewolony. Ci mężczyźni nigdy nie będą 
zdolni do prawdziwej miłości. W takich przypadkach najmądrzej-
szym  posunięciem  jest  natychmiastowe  wycofanie  się  ze  związku, 
zanim zerwie partner. W tej części książki zapoznasz się z sympto-
mami najcięższych postaci fobii przed związaniem się.

 

Nie  u  wszystkich  fobia  ta  występu  je  z  równym  nasileniem. 

W większości przypadków mężczyźni są zdolni do miłości i do two-
rzenia trwałych par. Musisz jednak pamiętać, że związek z partne-
rem, który ma tego typu problemy, może przybrać zarówno dobry, 
jak i zły obrót. Wiele zależy od kobiety, ód jej stosunku do mężczy-
zny, od jej umiejętności radzenia sobie z samą sobą.

 

Jeśli jesteś związana z partnerem z fobią, prawdopodobnie wy-

czuwasz, że on pragnie Cię kochać. Niemniej inna jego część - ta 
owładnięta lękiem - chce uciec jak najdalej. Mając do czynienia 
z mężczyzną targanym przez wewnętrzny konflikt, nie możesz liczyć

 

 

 

157

 

background image

na jego rozsądek, a więc sama musisz ustanowić żelazne zasady po-
stepowania,  które  stworzą  podwaliny  sukcesu.  Inaczej  dołączysz  do 
długiej  listy  ofiar,  kobiet  porzuconych  przez  mężczyzn  z  fobią  przed 
związaniem się.

 

Do tej pory w niniejszej książce zajmowałem się głównie zacho-

waniem mężczyzn w stosunkach z kobietami. Teraz natomiast bę- 
dziemy rozmawiać o kobietach, które podobają się panom z lękami 
przed trwałym związaniem się.

 

Charakterystyka kobiety, która wiąże się z mężczyzną z 
fobią przed trwałym zaangażowaniem się w związek

 

 Mężczyźni  z  fobią  przed  związaniem  się  szukają  u  kobiet  pew-

nych charakterystycznych cech. Często są to przymioty charakteru, 
których sami nie posiadają. To właśnie ze względu na różnice w oso-
bowości i usposobieniu para dobiera się, ale także z powodu tych | 
różnic często w końcu się rozpada. 

 

W początkowej fazie znajomości mężczyzna z fobią przed związa-

niem wchodzi na wysokie obroty i jest nadaktywny. Bardzo Cię pra-
gnie i okazuje to. Dzwoni, pisze do Ciebie, wychodzi ze skóry, żeby 
być z Tobą, i robi wszystko, żeby tylko zwrócić na siebie Twoją uwagę. 
W  tym  okresie  sprawia  wrażenie  romantyka.  Faktycznie  kompletnie 
pozbawiony jest kontaktu z rzeczywistością. Nie ma pojęcia, czego w 
istocie chce, nie zdaje sobie sprawy z tego, jak jego zachowanie może 
być postrzegane przez innych. Prawdopodobnie jest osobą, na której 
nie  można  polegać  ani  której  zaufać.  Większość  problemów,  jakie 
napotyka  mężczyzna  z  fobią  w  relacjach  z  otoczeniem,  spowo-
dowana  jest  panicznym  strachem  przed  nawiązaniem  bliskich  sto-
sunków, ale ponieważ źle się czuje, gdy tylko zaczyna myśleć o zaan-
gażowaniu się w związek, woli się nad tym nie zastanawiać.    

 

Ty, w przeciwieństwie do swojego partnera, jesteś osobą niezwy-

kle odpowiedzialną i godną zaufania. Dumna jesteś z faktu, że lu-
dzie mogą na Tobie polegać. Postępujesz dokładnie tak, jak zapla-
nujesz, zastanawiasz się, nim obiecasz, że coś zrobisz. Gdybyś to Ty 
starała się nawiązać znajomość w sposób, w który Twój partner pró-
bował  dotrzeć  do  Ciebie,  znaczyłoby  to  wiele.  Takie  zachowanie 
wskazywałoby, że jesteś gotowa ponieść wszelkie niewygody, aby 
pracować nad prawdziwym, trwałym związkiem z wybranym męż-
czyzną.

 

158

 

background image

   Z tego powodu początkowo nie obiecujesz wiele, bo masz obyczaj  
spełniania danych obietnic. Najpierw chcesz się przekonać, czy 
uczucia i zamiary partnera wobec Ciebie są szczere, a dopiero potem 
decydujesz się odpowiedzieć na jego zaloty. Twoja taktyka jest sensowna, 
dobrze, że myślisz o ochronie samej siebie. Sęk jednak 

 

tym, że 

stosujesz nieodpowiednie kryteria oceny składanych przez mężczyznę 
deklaracji. Oceniasz go swoimi kategoriami, wydaje Ci się, że jego 
zachowanie można interpretować tak samo, jak Twoje reakcje. Zakładasz, 
ż

e on myśli tak jak Ty i dąży do tych samych ce- lów. Przyjmujesz, że 

jest równy Tobie pod względem poziomu inte- gracji emocjonalnej. Nie 
uwzględniasz faktu, że masz do czynienia  z mężczyzną przeżywającym 
silne konflikty wewnętrzne. Nie znaczy to wcale, że on Ciebie nie 
pragnie. On po prostu nie jest w stanie spełnić Twoich oczekiwań. 
Chciałby Cię kochać, ale ogarnia go przerażenie na myśl o 
zobowiązaniach, które stanowią nieodłączną część  prawdziwej miłości.

 

Jeśli jesteś związana z mężczyzną, który ma fobię przed trwałym   

zaangażowaniem się, musisz zrozumieć, że reagujesz na jego zacho-  

wanie w sposób typowy dla kobiet. Twoje reakcje są po części uwa-  

runkowane uczuciem, a po części są efektem przemyśleń. Niestety, 

pozytywne sygnały z Twojej strony paradoksalnie prowadzą do nasi-

lenia się problemów lękowych. Między partnerami tworzy się cha-

rakterystyczny układ, związek, w który partner boi się zaangażować.

 

-.

 

Charakterystyka związku z mężczyzną, który 
boi się trwale zaangażować

 

 

W  tej  części  książki  zajmę  się  opisem  kolejnych  faz  takiego 

związku. Każda faza ma własną dynamikę, występują w niej charak-
terystyczne tylko dla niej zachowania. Charakterystykę przeprowa-
dzę według następującego schematu:

 

1. Opis zachowania mężczyzny. 
2. Opis typowych reakcji kobiety. 
3. Omówienie myśli i uczuć mężczyzny z fobią przed związaniem 

się. 

4. Rady dla kobiet, jak najlepiej zachowywać się, aby uchronić 

związek od rozpadu. 

W trakcie czytania pamiętaj, że nie zawsze związek przechodzi 

przez wszystkie opisane przeze mnie etapy. W krótkich, ale niezwy-

 

 

159

 

background image

kle płomiennych romansach lęk związany z zaangażowaniem się 
w związek może wystąpić znacznie wcześniej niż zazwyczaj. Wtedy 
wyraźnemu skróceniu ulegają etapy środkowy i końcowy. Niemal od 
razu  następuje  faza  zwana  gorzkim  końcem.  Niemniej  w 
większości przypadków para przechodzi przez klasyczne okresy.

 

Znajdziesz  tu  także  wiadomości,  które  pomogą  Ci  radzić 

sobie  z  partnerem  z  fobią  przed  związaniem  się.  Poniżej 
zamieszczam  szczegółową  listę  zagadnień,  którymi  będziemy  się 
zajmować:

 

1.  Jak rozpoznać mężczyznę z fobią przed związaniem się, nim na 

wiążesz z nim bliskie stosunki? 

2. Dlaczego w początkowej fazie znajomości kobiety przeważnie 

postępują nieostrożnie, przez co skazują się na koszmarne cierpie 
nia emocjonalne w okresie późniejszym? 

3. Zachowania, które wskazują na występowanie u mężczyzny 

problemów z wchodzeniem w trwałe związki - ustalanie sztywnych 
granic, szukanie wad, sprzeczne ze sobą przekazy. 

4. Dlaczego typowe kobiece reakcje - otaczanie miłością i odwo 

ływanie się do pozytywnych postaw partnera - prowadzą u niego do 
nasilenia problemów lękowych? 

 

 

5. Rozpoznawanie gestów, którymi partner komunikuje chęć wy 

cofania się ze związku. 

 

6. Prawdziwe znaczenie - zarówno pozytywne, jak i negatywne - 

zachowań partnera (mechanizmy lękowe prezentowanych zacho 
wań). 

7.  Sytuacje nie do wygrania. Jak wyplątać się ze związku, mini 

malizując własne urazy emocjonalne? 

 

8. Rozpoznawanie najcięższych form fobii przed związaniem; 

chłodne spojrzenie, bez złudzeń na poprawę. 

9. Jak od samego początku pracować nad związkiem, aby mini-   

malizować lękowe tendencje partnera i zwiększać szanse na pozy-  
tywny rozwój waszego związku? 

 

 

 

 

 

 

background image

Rozdział 8

 

Początek znajomości z partnerem 

unikającym stałego związku

 

Początek

 

W początkowym okresie mężczyzna z fobią przed związaniem się 

jest niezwykle płomiennym i romantycznym partnerem. Kobieta po-
winna pamiętać, że w tym czasie ma on zupełnie nierealistyczną wi-
zję stosunków między nimi, a to, co mówi i robi, nie ma praktyczne-
go znaczenia. Myśli tylko o jednym: jak najszybciej posiąść wybraną 
kobietę, a ponieważ żyje tylko chwilą i nie ma długoterminowych 
planów, bez żenady szepcze romantyczne wyznania, kupuje zbytkow-
ne prezenty. W tym okresie gotów jest na wszystko, byle tylko wzbu-
dzić miłość i pożądanie. Jak sama widzisz, motywy jego działania są 
całkiem proste. Jest tak całkowicie pochłonięty Twoją osobą, że aż 
trudno uwierzyć, że to kiedyś może się zmienić. Niestety, jeśli tylko 
zażyłość między wami zadzierzgnie się zbyt szybko, mężczyzna z fo-
bią przed trwałym związaniem się wpadnie w panikę.

 

Dlatego w początkach znajomości kobieta powinna bardzo reali-

stycznie oceniać sytuację i starać się wyhamowywać rozwój związku. 
Wykorzystaj  wpływ,  jaki  masz  na  partnera,  i  siłę  swojego  ego  do 
ustanowienia równego, stonowanego tempa zbliżania się do siebie. 
Tylko w ten sposób możecie we dwoje stworzyć trwałe, stabilne sta-
dło. Nie daj się ponieść pokusom, nie ulegaj hollywoodzkiemu stylo-
wi i pamiętaj:

 

•  okres początkowy może trwać godzinę, miesiąc albo rok, zale 

ż

y to całkowicie od Ciebie, od tego, po jakim czasie zaczniesz 

reagować na zaloty; 

 

•  jeśli podbije Twoje serce zbyt szybko, będzie przerażony ogro 

mem wynikających z tego faktu zobowiązań; 

11. Mężczyźni...

 

161

 

background image

• Ty jesteś odpowiedzialna za tempo, w jakim rozwijają się wa- 

sze stosunki. Tylko wolne i ustatkowane tworzenie się więzi mię-
dzy Tobą i partnerem może zaowocować trwałym związkiem.

 

Typowy przebieg zdarzeń

 

1. On ostro wkracza do akcji

 

i prawdopodobnie bardziej jest zainteresowany Tobą niż Ty nim.

 

Twoje typowe podejście

 

W czasie pierwszego spotkania z reguły nie jesteś nim zaintere-

sowana, a wręcz przeciwnie - on zupełnie Ci się nie podoba. Więk-
szość  kobiet,  z  którymi  rozmawialiśmy,  podawała,  że  początkowo 
zwracały głównie uwagę na znaczące różnice w upodobaniach i sty-
lu życia. Typowa kobieta nie może się nadziwić, że to właśnie ona 
wpadła mu w oko. Zazwyczaj myśli, że mężczyzna pomylił się, ale 
przyznaje, że sprawia jej to przyjemność. Czuje się atrakcyjna. *

 

Taktyka mężczyzny

 

Mężczyzna z fobią przed trwałym zaangażowaniem się w związek 

przystępuje do podboju bez żadnych zahamowań, ponieważ myśli 
tylko o dniu dzisiejszym i nie martwi się o jutro. Całkowicie pochło-
nięty czasem teraźniejszym stara się stworzyć specjalny, cudowny, 
romantyczny nastrój „tu i teraz" . Nie myśli o dalekosiężnych konse-
kwencjach tego, co mówi i robi. Chce po prostu zwrócić Twoją uwa-
gę,  czeka  na  Twoją  reakcję.  Droga  do  zdobycia  Ciebie  prowadzi 
przez seks. Mężczyzna wie, że jeśli kobieta zgodzi się pójść z nim do 
łóżka, niechybnie świadczy to o jej uczuciowym stosunku do niego, 
a on właśnie pragnie uczucia.

 

Mądra taktyka kobiety

 

Im bardziej przebojowy podbój, tym sceptyczniej powinnaś się 

do niego odnosić.

 

Jeśli mężczyzna zadurzył się w Tobie od pierwszego wejrzenia, 

natychmiast powinny się włączyć sygnały ostrzegawcze. Powiedz so-
bie: „On żyje fantazjami, a nie rzeczywistością". Pamiętaj o mojej 
przestrodze, bo inaczej później będziesz gorzko płakać! Łatwo dać 
się zauroczyć pięknym słówkom, lecz pomyśl, że on przecież nic nie 
wie o Tobie. Dlaczego więc tak Cię wyróżnia? Lepiej przyjrzyj mu

 

162

 

background image

 się dobrze z bliska. Obserwuj nie tylko to, co mówi i czyni, ale tak- 
ż

e to, co pomija. Zawierz swoim instynktom i nie daj się zwieść czu- 

łym wyznaniom. Nie towarzysz mu w wędrówce po magicznej kra- 
inie i pamiętaj:

 

•  nie spiesz się z nim do łóżka dlatego, że wydaje Ci się, że on te 

go pragnie; 

•  nie zakładaj, że ciągnie Cię do łóżka, bo jest bardziej namięt 

ny niż inni mężczyźni; 

•  nie idź z nim do łóżka z poczucia winy, że on poświęcił dla Cie 

bie swój czas i pieniądze; 

•  i przede wszystkim: nie myśl, że z chwilą, gdy podejmiecie de 

cyzje w sprawie seksu, wasz związek ustabilizuje się. 

Nawet jeśli mężczyzna naciska na bliskość, zachowaj dystans. Do-

konaj oceny jego charakteru i emocjonalnych nastrojów. Kieruj się 
przy tym własnym instynktem, nie opieraj swoich ocen na tym, co 
on mówi o sobie. Im bardziej jest natrętny, tym bardziej go hamuj. 
Nie przejmuj się, jeśli zniecierpliwiony odejdzie. Zrobiłby to samo 
później, zadając Ci znacznie większe cierpienie.

 

Zastanów się, czy przypadkiem jego gwałtowne zainteresowanie 

Twoją osobą nie bierze się stąd, że nie zwracasz na niego uwagi?

 

 

 

 

:

 

2. Po bardzo krótkim okresie znajomości sygnalizuje, że jesteś dla niego 
kim
ś „specjalnym", i jest zdecydowany walczyć o Twoje względy. 
Wydaje si
ęże nie ma w tej sprawie żadnych wątpliwości.

 

Twoje typowe podejście

 

Dzięki niemu czujesz się w pełni akceptowana. Jest Ci cudownie. 

Masz wrażenie, że w jego obecności możesz się zrelaksować, być so-
bą, nie musisz grać. Sprawia Ci przyjemność poczucie, że komuś się 
podobasz. Z tego powodu zaczynasz patrzeć na niego bardziej pozy-
tywnie. Typowa kobieta w podobnych okolicznościach myśli tak: „Je-
den rzut oka wystarczył, żeby zobaczyć wszystkie jego wady jak na 
dłoni, ale on okazywał mi tyle uczucia, że uznałam za sensowne zre-
widować moje wyobrażenie o idealnym mężczyźnie. Zresztą, co mo-
ż

e być złego w byciu z kimś, kto Cię uwielbia?"

 

Taktyka mężczyzny

 

Dla mężczyzny słowa „specjalny" i „na zawsze" to dwie zupełnie 

różne  rzeczy.  On  rzeczywiście  uważa,  że  jesteś  kimś 
specjalnym,

 

163

 

background image

i chciałby, żebyś Ty również tak o nim myślała. Nie znaczy to jednak 
wcale, że jego myśli wykraczają poza jutrzejszy poranek.

 

       Mądra taktyka kobiety    

        

 

To, że on nie ma żadnych wątpliwości w stosunku do Ciebie, nie  

oznacza, że powinnaś go darzyć bezgranicznym zaufaniem. Jest to 
właściwy moment, żeby zdobyć jak najwięcej informacji na jego te- 
mat. Dowiedz się czegoś o jego relacjach z poprzednimi partnerkami, o 
jego układach z rodziną. Swoją opinię o nim zbuduj opierając się na 
tym, jakim w istocie jest człowiekiem. Nie pozwól, aby Twoje zdanie 
zależało od umiejętności partnera do manipulowania Tobą. Jeśli 
początkowo nie wzbudzał w Tobie zaufania, zastanów się do-brze, 
zanim poczynisz kolejny krok do przodu. .

 

3. On ma za sobą wiele nieudanych związków z kobietami,

 

ale przekonuje Cięże z Tobą będzie całkiem inaczej     

 

         

 

Twoje typowe podejście 

 

 

Współczujesz mu, kiedy Ci opowiada o swoich poprzednich 

związkach. Przedstawia swe miłosne porażki w taki sposób, że skłon-   
na jesteś uznać, że inne kobiety w jego życiu nie były całkiem w po-  
 rządku. Myślisz, że może nie kochały go zbyt żarliwie albo on nie 
uwielbiał ich tak bardzo, jak Ciebie. Zastanawiasz się, czy nie były 
trudne i nazbyt wymagające. Wierzysz, że z Tobą sprawy potoczą się 
inaczej, ponieważ wy jesteście stworzeni dla siebie. 

 

 

Taktyka mężczyzny 

 

Opowiada Ci o swoich problemach w poprzednich związkach, aby 

 

Cię ostrzec, żebyś nie spodziewała się po nim zbyt wiele. Jednoczę- 

 

ś

nie nie chce Cię stracić, więc czuje się zobowiązany do wyjaśnia- 

 

nia, dlaczego dotąd nie udawało mu się z kobietami. Daje Ci do zro- 

 

zumienia, że z Tobą może być inaczej. Często wierzy w to, co mówi,   
bo zupełnie nie ma wglądu we własne trudności.

 

Mądra taktyka kobiety

 

• jeśli on kiedykolwiek źle traktował swoją partnerkę, nie zakła- 

 

daj, że z Tobą będzie inaczej; 

 

 

   

• jeśli całą winę za swoje problemy w przeszłości; zrzuca na ko- 

 

      bietę, bądź sceptyczna;  

 

1 6 4

 

background image

• jeśli wini samego siebie za problemy w przeszłości, prawdopo-

dobnie mówi prawdę i z pewnością z Tobą będzie podobnie.

 

Dane  o  jego  życiu  mają  kardynalne  znaczenie.  W  tym  okresie 

znajomości mężczyzna zachowuje się, jakby zawsze był Twoim naj-
lepszym przyjacielem i doradcą, więc uważaj i nie ufaj mu, póki nie 
poznasz go na tyle dobrze, żeby móc właściwie ocenić, czy wytrwa 
w związku przez dłuższy czas.

 

4. Mężczyzna czyni wszystko, co możliwe, by wywrzeć na Tobie dobre wrażenie. 
Je
śli ma pieniądze, wydaje je. Jeśli ma do czegoś talent, popisuje się. Jeśli jest 
wra
żliwy i uczuciowy, obnosi się z tym.

 

Twoje typowe podejście

 

Miło jest mieć kogoś, kto uważa, że jesteś kimś wyjątkowym. Je-

steś wzruszona, że on zadaje sobie tyle trudu, aby Ci zaimponować. 
Wydaje Ci się, że tylko mężczyzna, który rzeczywiście pragnie być 
z Tobą na zawsze, będzie chciał zainwestować tyle czasu i energii 
w zdobywanie Cię.

 

Taktyka mężczyzny

 

To prawda, że on angażuje się całym sobą. Ma jednak poczucie 

tymczasowości. Nie myśli o przyszłości, ale zrobi wszystko, co tylko 
może, żeby zdobyć Ciebie na teraz. Jeśli ma pieniądze, będzie obda-
rzał cię prezentami, zapraszał na wyszukane kolacje i imprezy. Jeśli 
nie  może  sobie  pozwolić  na  rozrzutność,  będzie  chciał  Cię  olśnić 
przymiotami swojego charakteru, obnaży przed Tobą swą duszę. Je-
ś

li uzna, że jego talenty zrobią na Tobie wrażenie, będzie popisywał 

się do upadłego. Jakiekolwiek podejmie działania, będą one dobrze 
przemyślane i wypróbowane wcześniej.   

.

 

Mężczyźni dobrze zdają sobie sprawę z tego, co robią, i kontrolu-

ją, jak blisko są punktu zwrotnego, od którego zaczną się wycofy-
wać. Wszystkie „ochy" i „achy" są wkalkulowane w romans, stano-
wią integralną część filozofii „tu i teraz". W danej chwili mężczyzna 
myśli tylko o pokazaniu się Tobie. Nie czuje się skrępowany faktem, 
ż

e  odkrywa  się  przed  prawie  obcą 

osobą.

 

Mądra taktyka kobiety

 

Ten mężczyzna nie myśli w taki sposób jak Ty. Ktoś „specjalny" 

- przynajmniej dla niego - nie znaczy „specjalny na zawsze". Spę-

 

 

165

 

 

 

background image

dzaj miło czas, ciesz się chwilą, ale nie. 
bądź realistką i Nie daj się zdobyć za 
szybko! Postępuj rozważnie, niech 
wie, że nie jesteś łatwa.

 

daj się ponieść marzeniom 

 

 

Nim poważnie się zaangażujesz, spójrz na niego krytycznie, z wła-

ś

ciwą dozą realizmu. Zaaranżuj spotkanie z Twoimi i jego przyjaciół-

mi. Oceń, jak zachowujecie w towarzystwie i jak nastawiony jest do 
ś

wiata. Upewnij się, czy w jego życiu jest miejsce dla Ciebie, czy nie 

ukrywa czegoś przed Tobą. Jeśli podejrzewasz, że nie chce Cię do-
puścić do swoich spraw, sprawdź to teraz.

 

Kobiety są czułe na męskie, szarmanckie zaloty, więc miej się na 

baczności i nie daj się oczarować. Jeśli łączy was prawdziwa miłość, 
będziecie mieli mnóstwo czasu dla siebie później - całe życie.

 

Przede wszystkim nigdy nie trać kontroli nad sytuacją!

 

5. On sprawia wrażenie osoby słabej i zachowuje się
jakby bardziej potrzebował Ciebie ni
ż Ty Jego

 

Twoje typowe podejście

 

On jest tak zagubiony, że wzbudza w Tobie litość. Masz wrażenie, 

ż

e należysz do wąskiego grona osób, którym ufa. Czujesz się zaszczy-

cona tym wyróżnieniem. Myślisz, że możesz się mu przyznać do sła-
bości, bo przecież on bez skrępowania odkrywa przed Tobą własne 
słabe punkty.

 

Taktyka mężczyzny

 

Jest słaby i potrzebuje opieki. Jeśli rzeczywiście ma fobię przed 

zaangażowaniem się w trwały związek, mnóstwo czasu poświęca na 
tworzenie dystansu między sobą a otoczeniem i bardzo rzadko po-
zwala sobie na spontaniczne kontakty. Niemniej od samego począt-
ku, zanim jeszcze nabierzesz ochoty na związek z nim, czuje się 
w Twojej obecności całkowicie bezpieczny i odsłania wszystkie swo-
je emocjonalne potrzeby.

 

Mądra taktyka kobiety

 

Załóż, że jego słabość jest złudna, a gotowość do prezentowania 

swoich  słabych  stron  zaraz  na  początku  znajomości  -  podejrzana. 
Przeanalizuj  fakty.  Jeśli  stwierdzisz  że  wyraźnie_zniekształca  na 
swoją  korzyść  własny  życiorys  -  uważaj.  Nie  myśl,  że  będzie 
rozczu-lał się nad Tobą tak samo jak nad sobą. Bez względu na to, 
czy jest

 

166

 

background image

 

 
 

 

Ci go żal, czy nie, nie wierz w jego zdolność do empatii. W począt-
kowym  okresie  znajomości  przede  wszystkim  dbaj  o  siebie.  Nie 
obdarzaj go zaufaniem na wyrost, jeśli nie jesteś do niego przeko-
nana.

 

I uwaga najważniejsza: nie pozwól, aby jego emocjonalne potrze-

by pochłonęły Cię bez reszty! Wtedy bowiem w związku wytwarza 
się stan nierównowagi. On jest osobą z problemami, a Tv ratowni-
kiem. Nie bierz na siebie odpowiedzialności za jego dobre samopo-
czucie. Nie angażuj się za szybko i nie lituj się nad nim.

 

6. On sygnalizuje słownie lub poprzez swoje czyny, że zależy mu

 

na poważnym, monogamicznym związku, a nie na krótkotrwałym romansie.

 

Twoje typowe podejście

 

Cieszysz się, że spotkałaś mężczyznę z solidnym systemem warto-

ś

ci. Ufasz, że gdy spotka właściwą dla siebie kobietę, zwiąże się z nią 

na poważnie. Wierzysz, że to właśnie Ty masz szansę zostać jego wy-
branką, jeżeli nie popełnisz jakiejś kardynalnej gafy.

 

Taktyka mężczyzny

 

On wcale nie próbuje Cię oszukać. Rzeczywiście wierzy w to, co 

mówi. Jako że ma fobię przed zaangażowaniem się, nigdy nie stwo-
rzył satysfakcjonującego związku z kobietą i teraz desperacko do te-
go dąży. Niestety, nie jest zdolny do nawiązania bliskich stosunków, 
jego pragnienia mają nikłe oparcie w realnym świecie. Fantazjuje 
na  temat  życia  we  dwoje,  niczego  nie  obiecując.  Nawet  nie 
przychodzi  mu  do  głowy,  że  ktoś  mógłby  wiązać  z  jego  słowami 
jakieś  nadzieje.  On  przecież  myśli  o  związku  z  kimś  w 
przyszłości, może w przyszłym roku, a może jeszcze później.

 

Chociaż nie chce wziąć na siebie obowiązków, które bezpośred-

nio wiążą się z „byciem z kimś", pragnie czerpać wszystko, co dobre, 
ze związku z kobietą. Chce czuć jej obecność, gdy tylko tego potrze-
buje i ma na to ochotę.

 

Mądra taktyka kobiety

 

Pamiętaj, że on nie myśli tak jak Ty. Zanim powiesz coś ważnego, 

długo ważysz słowa. Nie zakładaj, że on czyni podobnie. Dlatego nie 
daj się zwieść! Nie planuj przedwcześnie rodzinnego szczęścia u bo-
ku męża i dzieci. Nie bądź naiwna, przemyśl wszystko! Mężczyzna,

 

 

 

167

 

background image

który rzeczywiście szczerze myśli o małżeństwie, prawdopodobnie 
nie zacząłby mówić o tym zaraz na samym początku znajomości. A 
jeśli  już  podjąłby  ten  temat,  to  w zupełnie inny sposób. Nie prowa-
dziłby rozważań hipotetycznych, lecz zwróciłby się bezpośrednio do 
Ciebie.

 

Nawet jeśli przedstawia się jako zwolennik tradycyjnych warto-

ś

ci,  wcale  nie  musi  cenić  w  kobiecie  cech  idealnej  partnerki  Nie 

próbuj  więc  wcielać  się  w  rolę  doskonałej  żony  czy  matki,  aby 
go przekonać, że jesteś kobietą, której szuka.

 

W  tym    czasie  nie  zapominaj  o  sobie.  Pamiętaj,  że  jesteś 

mądrą, niezależną, zrównoważoną emocjonalnie kobietą, która sama 
powinna określać własną tożsamość. Zastanów się, czego właściwie 
oczekujesz  od  długotrwałego  związku  z  mężczyzną.  Czy  jesteś 
pewna,  że  obecny  partner,  gdyby  chciał,  mógłby  spełnić  Twoje 
oczekiwania?  Czy  z  ręką  na  sercu  możesz  powiedzieć,  że  to  jest 
mężczyzna  dla  Ciebie?  A  może  czujesz  się  rozbrojona  siłą  jego 
zalotów i dlatego gotowa jesteś przymknąć oko na rozmaite wady?

 

7. On pragnie zmienić się dla Ciebie.

 

Chce być z Tobą i dla Ciebie gotów jest do wyrzeczeń.

 

Rezygnuje z innych planów; gdy trzeba - pokonuje olbrzymie odległości.

 

Twoje typowe podejście

 

Doceniasz, że gotów jest na wszystko, byle tylko sprawić Ci przy-

jemność. Może na przykład podróżować codziennie sto kilometrów 
w jedną stronę, żeby zobaczyć się z Tobą. Bez problemu zajmie się 
remontem Twojej kuchni. Według Ciebie w ewidentny sposób odgry-
wa rolę męża i robi to niemal doskonale.

 

Taktyka mężczyzny

 

W  tym  okresie  jest  ponad  miarę  podekscytowany.  Pochłonięty 

jest zalotami, adrenalina w nim buzuje i ciągle mu mało. Jest to po 
części manipulacja, a po części efekt działania hormonów. Głęboko 
przeżywa rozwój wydarzeń i angażuje się w budowę bliskich stosun-
ków między wami, ale myśli tylko o dniu dzisiejszym. Zupełnie nie 
zastanawia się ani jak jego zachowanie jest odbierane, ani nad dal-
szymi reperkusjami. Nie zdaje sobie sprawy, że możesz oczekiwać 
od niego czegoś więcej, chociażby kontynuacji.

 

168

 

background image

 

Mądra taktyka kobiety

 

Przypatrz się mu uważnie. Czy podobnie odnosi się do swoich ro-

dziców  A jaki jest w relacjach z przyjaciółmi? Czy dla innych ludzi 
także  jest  gotów  się  poświęcać?  Czy  jego  zachowanie  jest  zgodne 
z jego charakterem, czy też działa w ten sposób, aby zdobyć Ciebie? 
Uświadom  sobie,  że  mężczyźni,  którzy  mają  jasno  określoną  hierar-
chię wartości, nie rzucą wszystkiego w. diabły dla dopiero co pozna-
nej kobiety. Co innego, jeśli podejmują taką decyzję po sześciu mie-
siącach.  Początkowe  zaślepienie  jest  jeszcze  jednym  dowodem  na 
nierealistyczne podejście do samego aktu zdobywania.

 

Oczywiście pozwólmy mu  pomalować mieszkanie i 

jeździć dziesiąt-ki kilometrów żeby tylko ujrzeć Twoją 
twarz, jeśli taka jest jego wo-

 

la. Nie spodziewaj się jednak, że Wasz związek na tyle okrzepł, że 
on weźmie na siebie rolę męża.   

 

Tym  bardziej  nie  wcielaj  się  żonę,  bo  -  jak  sądzisz  -  on  tego 

pragnie. Nie przemeblowuj swojego życia, aby mieć czas na wypeł- 
nianie obowiązków małżonki. 

 

I  pamiętaj  jeśli  dotychczas  z  nim  nie  spałaś,  nie  rób  tego 

z  wdzięczności  za  posprzątany  garaż,  naprawiony  samochód  czy  wy-
kąpanie psa.

 

 

 

8. On stale do Ciebie dzwoni.

 

Często tylko, żeby Cię pozdrowić i posłuchać Twojego głosu.

 

Twoje typowe podejście

 

On  zdaje  się  pragnąć  Twojej  bliskości  niemal  stale.  Potrzebuje 

Cię jak powietrza. Ty starasz się spełniać jego oczekiwania, dopaso-
wujesz swoje życie do jego potrzeb. Chcesz być pewna, że w każdej 
chwili  jesteś  dla  niego  dostępna. Mówisz sobie, że przecież Ty także 
możesz liczyć na jego wsparcie, że będziesz mogła w równym stopniu 
uzależnić się od niego, gdy zajdzie taka potrzeba.

 

Takt

yka mężczyzny

 

On stale myśli o Tobie, aczkolwiek w sposób całkowicie niereali-

styczny.  Dzwoni  do  Ciebie,  gdy  tylko  jego  myśli  żeglują  ku  Tobie. 
W  tym  okresie  chce  wiedzieć,  że  zawsze  jesteś  dla  niego  dostępna. 
Zupełnie  nie  przychodzi  mu  na  myśl,  że  Ty  możesz  oczekiwać  wza-
jemności i chciałabyś móc liczyć na jego pomoc.

 

169

 

background image

Mądra taktyka kobiety

 

Pawłow miał dzwonek, natomiast ci panowie posiadają telefony. 

Kobiety w odróżnieniu od mężczyzn nie czują się równie swobodnie, 
gdy dzwonią do osób innej płci. Dlatego zdając sobie sprawę z mę 
skiej przewagi w tym zakresie, nie pozwól, aby uwarunkował Cię na 
dźwięk telefonu. 

 

Nie  organizuj  swojego  życia  pod  dyktando  jego  telefonów.  Nic 

się  nie  stanie,  jeśli  raz  będziesz  nieobecna,  gdy  zadzwoni.  Nie  zosta-
wiaj  mu  zawsze  wiadomości,  gdzie  jesteś.  Nie  zamartwiaj  się,  co 
z nim będzie, jeśli nie zastanie Cię w domu. Jego telefony do Ciebie 
do pracy traktuj na równi z innymi rozmowami. Nie rezygnuj z ulu-
bionego serialu telewizyjnego, nie porzucaj domowych porządków, 
ponieważ nie masz odwagi mu powiedzieć, że teraz jesteś zajęta.

 

I uwaga najważniejsza: z faktu, że dzwoni do Ciebie pięć razy 

dziennie,  nie  wyciągaj  wniosku,  że  również  w  przyszłości  będzie 
miał ochotę na rozmowę z Tobą.

 

9. Otwarcie podejmuje z Tobą rozmowy na temat przyszłości, 
planuje, co b
ędziecie razem robić

 

Czasem nawet mówiąc o Tobie i sobie używa zaimka „my".

 

Twoje typowe podejście

 

Jesteś zachwycona, że spotkałaś mężczyznę, który nie boi się pla-

nów na przyszłość. Odnosisz wrażenie, że chce, abyś czuła się z nim bez-
pieczna. On także oczekuje od Ciebie wsparcia. Kiedy przekonuje Cię, 
ż

e na pewno spodoba Ci się jego rodzinny dom nad morzem, myślisz, że 

jest to pośrednie zaproszenie do bycia razem, i zaczynasz na to liczyć.

 

Taktyka mężczyzny

 

Jego  wyobrażenie  o  przyszłości  jest  całkiem  różne  od  Twojego. 

Na  tym  etapie  myśli  tylko  o  jakichś  wyidealizowanych  chwilach,  które 
chciałby  z  Tobą  spędzić.  Natomiast  zupełnie  pomija  życie  codzienne, 
które  jest  niezbędne  do  zaistnienia  owych  specjalnych  momentów. 
Nie zdaje sobie sprawy, że swoim zachowaniem rozbudza w Tobie 
pewne  nadzieje,  i  będzie  prawdziwie  zaszokowany,  jeśli  w 
przyszłości  do  nich  nawiążesz.  Oczywiście,  w  jego  postępowaniu 
można  dostrzec  element  manipulacji.  Jest  świadomy,  że  tego  typu 
rozmowy nastawiają kobiety pozytywnie. Wie, że w ten sposób za-     

 

skarbi sobie ufność kobiety, że uwierzy ona w prawdziwe zaintereso-

 

 

170 

background image

wanie jej osobą. I chociaż postępuje według określonego planu, 
uważa, że zachowuje się szczerze i nie dostrzega sprzeczności.

 

Mądra taktyka kobiety

 

Nie daj się zwieść pięknym słówkom o przyszłości. Nie łudź się, 

ż

e znalazłaś partnera na długą drogę przez życie. Nie zaczynaj wcho-

dzić w rolę żony. Nie lekceważ jego istotnych wad tylko dlatego, że 
czyni  enigmatyczne  uwagi  na  temat  wspólnej  przyszłości.  Nie  pla-
nuj zawczasu waszych przyjęć.

 

Ponieważ uważasz, ze on napomyka o przyszłości po to, żebyś czu-

ła się z nim bezpieczna, Ty ze swej strony starasz się z kolei jemu za-
pewnić komfort i poczucie stabilizacji. To Twój zasadniczy błąd. Po-
jęciu „my" on i Ty nadajecie całkiem inne znaczenie.

 

Nie marnuj ani chwili więcej swojego drogocennego czasu na te-

go pana. Nawet mądre kobiety marnują całe lata w oczekiwaniu na 
takiego jak on mężczyznę. Kiedy on stopniowo odpływa w siną dal, 
nie mogą uwierzyć, że nie mają żadnego wpływu na bieg rozgrywa-
jących się wypadków. Ta bezsilność występuje we wszystkich sferach 
aktywności. W rezultacie przestają robić cokolwiek. A przecież jesz-
cze nie czas na wycofanie się przez Ciebie z życia. Zbierz siły, zorga-
nizuj się i rozglądaj za nowym partnerem.

 

 

 

 

10. Zachowuje się tak, jakbyś była najważniejszą osobą w jego życiu. 

Twoje typowe podejście

 

Ty również czynisz go najważniejszą osobą w swym życiu. Po pro-

stu jest najważniejszy i już. Nie używasz wieloznacznych określeń.

 

Taktyka mężczyzny

 

Nie  zastanawia  się  nad  takimi  słowami,  jak  „najważniejsza". 

Działa odruchowo, nie analizuje swojego zachowania ani nie myśli, 
jak może być ono interpretowane.

 

 

Mądra taktyka kobiety 

.      

 
 

Osobą  numer  ieden  w  Twoim  życiu  powinnaś  być  Ty  sama. 

Poczesne  miejsce  należy  się  również  tym,  którzy  zapracowali  sobie 
na ten status. Tu wymienię rodzinę, dzieci (jeśli je masz), przyjaciół, 
karierę zawodową, kota, psa i inne osoby lub rzeczy, które w Twoim 
ż

yciu  odgrywają  znaczącą  rolę.  Na  tym  etapie  znajomości  nie  czyń 

go waż-

 

 

 

171

 

 

background image

niejszym niż wszystkich pozostałych i nigdy, absolutnie nigdy nie 
czyń go ważniejszym od siebie.

 

11. On wydaje się wrażliwy na sprawy kobiece i ostro rozprawia się

 

z mężczyznami, którzy nie szanują kobiet i niegrzecznie się do nich odnoszą.

 

Twoje typowe podejście

 

Jesteś pod wielkim wrażeniem! Zachwycona jesteś jego wrażli-

wością i podejściem do kwestii kobiecej. Z łatwością wyobrażasz go 
sobie jako mężczyznę, który nigdy nie odniósł się do kobiety non-
szalancko, nieprzyjemnie. On wypowiada tak pryncypialne sądy na 
temat niewłaściwego traktowania pań przez niektórych mężczyzn, 
ż

e szybko nabierasz przekonania o jego nieskazitelnym postępowa-

niu względem płci odmiennej.

 

Taktyka mężczyzny

 

Jest to jego metoda na poprawę własnego mniemania o sobie. 

W ten czy  inny sposób on zdaje sobie sprawę z faktu, że wprowadza 
Cię w błąd. Dlatego stara się przekonać i siebie, i Ciebie, że nie jest 
taki zły, jak inni mężczyźni. Myśli, że rozumie potrzeby kobiet, i nie 
uważa, żeby wykorzystywał Cię seksualnie. Pragnie wierzyć, że jest 
poczciwym człowiekiem.

 

Mądra taktyka kobiety

 

Mężczyzna, który skrzywdził kobietę w przeszłości, jest bardzo 

czuły na tym punkcie i stosuje mechanizmy obronne. Zauważa wię-
cej i jest bardziej bezkompromisowy w ocenianiu innych mężczyzn, 
dla których ten problem w ogóle nie istnieje.

 

Rozważ, czy to, co mówi, nie jest jedynie projekcją i czy „wrażli-

wość" na sprawy kobiet nie służy maskowaniu burzliwej przeszłości 
i wątpliwych intencji.

 

12. On robi wszystko co w jego mocy, żeby Cię przekonać
że Jest godzien zaufania, i w końcu zaczynasz mu wierzyć.

 

Twoje typowe podejście

 

 

 

Jak mogłabyś mu nie ufać? On przecież mówi dokładnie to, co 

chciałabyś usłyszeć. Ponadto widać, że on także darzy Cię pełnym 
zaufaniem. Szkopuł w tym, że kiedy Ty mówisz o zaufaniu, masz na

 

172

 

 

background image

myśli oddanie, jakie łączy najlepszych przyjaciół czy kochanków 
związanych ze sobą na stałe, i nawet nie przychodzi Ci do głowy, że 
on może nadawać temu pojęciu zupełnie różną treść.; . .

 

Taktyka mężczyzny 

 

 

Jego wyobrażenie o zaufaniu jest prawdopodobnie różne od Two-   

 

jego. Wielu mężczyzn uważa się za godnych zaufania, bo nie łączą się 
z kobietami tylko i wyłącznie dla seksu. Takie rozumienie większości 
pań jest kompletnie obce.

 

Mądra taktyka kobiety

 

Dopilnuj, abyście oboje mówili tym samym językiem. Poproś, że- 

 by zdefiniował pojęcia, którymi się posługuje. Zaufanie często ma 
dla niego znaczenie wyraźnie tymczasowe, więc dopytaj, czy myśli 
w  kategoriach  długoterminowych  i  co  naprawdę  znaczy  „długoter 
minowy" - dwa tygodnie czy zawsze, 

 

Dopóki Wasz związek nie dojrzeje, ufaj tylko sobie, swoim natu-

ralnym instynktom. Jemu będziesz mogła zacząć wierzyć dopiero 
wtedy, gdy sobie na to zasłuży

,

 

13. On przekonuje Ciężebyś związała się z nim emocjonalnie 

albo seksualnie 

lub i emocjonalnie, i seksualnie. 

 

Twoje typowe podejście 

 

W  porządku,  poddajesz  się.  Jeśli  chodzi  o  seks,  gotowa  jesteś 

zgodzić się. Jeśli chce, żebyś była wyłącznie jego, zgadzasz się. Nie 
protestujesz,  gdy  chce  się  do  Ciebie,  wprowadzić,  zaręczasz  się  i 
przyjmujesz  oświadczyny.  Wyzbywasz  się  resztek  wątpliwości  i 
jesteś przygotowana na każdy rodzaj związku, jaki mu odpowiada.

 

Przemyślałaś wszystko i wiesz, na co się decydujesz. Rozumiesz, 

co to znaczy związać się z drugim człowiekiem, przygotowana jesteś 
pracować  nad  relacjami  między  nim  a  Tobą.  Wyobrażasz  sobie,  że 
on podobnie podszedł do sprawy. Innym słowy, wydaje Ci się, że on 
myśli tak jak Ty i wie to, co Ty wiesz.

 

Jesteś zadowolona, bo żyjesz w przekonaniu, że teraz oboje może-

cie głęboko odetchnąć i rozluźnić się. Wychodzisz naprzeciw jego 
pragnieniom  zakładając,  że  jest  to  początek  najlepszego 
okresu w Waszym związku. Ani przez chwilę nie myślisz, że to może 
być początek końca.

 

173

 

 

background image

Taktyka mężczyzny

 

Jego marzenie spełniło się i teraz musi stawić czoło rzeczywisto-

ś

ci.  Nie  ma  bladego  pojęcia  o  tym,  jak  ważny  jest  dla  Ciebie  ten 

związek. Najpierw bez wytchnienia zdobywał Cię, a teraz nie wie, 
co  zrobić  ze  swoim  zwycięstwem.  Przez  krótki  moment  czuje  się 
szczęśliwy, do chwili w której uprzytomni sobie, co właściwie zaszło 
między  Wami.  Jeśli  nie  jest  przygotowany  na  dalsze  zacieśnianie 
więzi, rozpocznie proces wycofywania się.

 

Mądra taktyka kobiety

 

To  jest  bardzo  podstępny  moment  w  rozwoju  związku.  Jeśli  męż-

czyzna  nie  zdaje  sobie  sprawy  z  tego,  jak  odbierasz jego zaloty, nie 
spiesz  się  z  wyjaśnianiem.  Nie  musisz  mu_czegokolwiekudowadniać. 
Wystarczy,  że  sama  wiesz,  co  to  znaczy  związać  się  z  kimś.  Nie  przy-
kładaj  własnej  miary  do  partnera i nie wierz, że on równie poważnie 
przemyślał całą sytuację.

 

Jeśli jeszcze z nim nie spałaś, ale jesteście tego bliscy, upewnij 

się,  czy  akt  seksualny  ma  dla  niego  taką  samą  wartość,  jak  dla  Cie-
bie - ważne, abyś zrobiła to, zanim zdecydujesz się na współżycie.

 

Chociaż udało mu się przekonać Cię, że w jego życiu masz zapew-

nione miejsce, nie zachowuj się jak lojalna, całkowicie oddana żona. 
Jeśli i on jest gotowy do nawiązania trwałych więzi, oboje powinni-
ś

cie precyzyjnie ustalić, co przez to rozumiecie.

 

Jeśli w jego życiu są jakieś ciemne plamy, nie angażuj się w żad-

ne poważne układy jak małżeństwo czy wspólne życie pod jednym 
dachem. Zastopuj natychmiast, kiedy w jego zachowaniu wyczujesz 
wahanie czy niepewność - bez względu na to, jakim go darzysz uczu-
ciem. Dopiero gdy przekonasz się, że on wie, co robi, i potrafi sobie 
z tym poradzić, możesz poczynić następny krok do przodu.

 

Wchodząc w jakikolwiek związek z mężczyzną, musisz mieć stu-

procentową pewność, że oboje macie na to ochotę i że bycie razem 
znaczy dla was dokładnie to samo.        

 

JEŚLI NAWET ON SPEŁNIŁ WSZYSTKIE PODANE WYŻEJ WARUNKI 
I  GOTOWA  JESTEŚ  SKOŃCZYĆ  W  TYM  PUNKCIE  LEKTURĘ  TEJ 
KSIĄŻKI,  PAMIĘTAJ  O  ZACHOWANIU  WŁASNEJ  NIEZALEŻNOŚCI, 
WŁASNYM „JA" I ZAWSZE MIEJ ZDROWY STOSUNEK DO  - SWOICH 
POTRZEB.

 

 

 

 

background image

Rozdział 9

 

.

 

 

 

 

Środkowy okres związku z partnerem z 
fobi
ą przed związaniem się na stałe

 

 

 

Okres środkowy

 

 

 

Okres ten rozpoczyna się wtedy, gdy mężczyzna budzi się ze swo-

jego  „tu  i  teraz"  snu  i  uświadamia  sobie,  że  Ty  nie  tylko  go  pra-
gniesz, ale prawdopodobnie również myślisz o nim jako o stałym 
partnerze.

 

Do tej pory był całkowicie pochłonięty działaniami, które miały na 

celu przekonać Cię, że zasługuje na Twoją akceptację, uwagę, a często 
i duszę. Teraz, kiedy osiągnął to, co chciał, zastanawia się, co w istocie 
to  dla  niego  oznacza.  Czuje,  że  go  chcesz,  i  dobrze  mu  z  tym.  Na 
nieszczęście  w  jego  wypadku  poczucie  bezpieczeństwa  wywołuje 
uczucie  uwięzienia,  a  z  kolei  zniewolenie  -  silny  lęk,  a  nawet  atak 
paniki.

 

Ujmując rzecz inaczej, można powiedzieć, że po zaakceptowaniu 

mężczyzny przez kobietę automatycznie ich związek przenosi się na 
inny poziom. Tam, gdzie on uprzednio był niepewny i czuł się zagro-
ż

ony, teraz jest pewny siebie i ma poczucie bezpieczeństwa. Czuje 

się na tyle silny, że pozwala sobie na poddanie partnerki ocenie. Za-
daje pytanie, czy w ogóle ma ochotę na długi, stabilny związek z To-
bą. Perspektywa długotrwałych więzi wzbudza w nim strach i nagle 
traci pewność, czy sobie poradzi.

 

Dlatego zamiast myśleć nad rozwojem związku, zaczyna opraco-

wywać plany wycofywania się. Najczęściej posługuje się podanymi 
niżej metodami:

 

Ustanawianie granic

 

Nic tak nie hamuje rozwoju więzi w parze niż sztuczne granice. 

Mężczyzna z fobią przed związaniem się na stałe dobrze o tym wie

 

175

 

background image

i wiedzę tę praktycznie wykorzystuje. Nie tylko nie dopuszcza do za-
cieśniania się stosunków między nim a partnerką, ale także swoim 
postępowaniem doprowadza kobietę do szaleństwa. Niektórzy męż-
czyźni dają otwarcie do zrozumienia, że partnerka nie może liczyć 
na wspólne wielkie wyprawy wakacyjne, urlopy czy uczestnictwo 
w  jego  rodzinnych  wydarzeniach.  Zasada  ta  obowiązuje  ją  bez 
względu na to, jak długo i jak silnie są ze sobą związani. Inni nato-
miast dbają o swoją niezależność poprzez limitowanie czasu spędza-
nego z partnerką.

 

Wyszukiwanie wad

 

Zamiast cieszyć się z rozwoju związku i pozwolić miłości kwitnąć, 

on zaczyna się oddalać. Nagle przestaje gloryfikować kobietę i roz-
poczyna wyolbrzymianie jej zupełnie nieistotnych wad albo proble-
mów.  Początkowo  wytyka  to,  co  można  zmienić,  jak  na  przykład 
miejsce zamieszkania czy status ekonomiczny. W końcu skupia się 
na cechach, na które nie masz żadnego wpływu.

 

Jest rzeczą oczywistą, że tylko wtedy w związku pojawia się pro-

blem granic czy doszukiwania się wad, gdy mężczyzna czuje się z ko-
bietą związany. Lubi partnerkę, jest nią szczerze zauroczony i praw-
dopodobnie kocha ją tak, jak potrafi. Co więcej, myśl o jej utracie 
bardzo go niepokoi. A jednak, gdy wizja trwałego związku staje się 
coraz bardziej realna, często narasta w nim negatywne nastawienie 
do partnerki za wzbudzanie wszystkich tych silnych emocji.

 

W rezultacie przeżywa niezwykle silny konflikt wewnętrzny i za-

czyna testować własne uczucia. Jeśli dalej angażuje się.w związek, 
ogarnia go lęk, a więc wycofuje się.    ..    .

 

Początkowo  odczuwa  wtedy  ulgę  -  wydostaje  się  z  sytuacji,  które 

są  przyczyną  lęku,  jednak  dominującym  uczuciem  jest  tęsknota  za 
kobietą.  Z  tego  powodu  ponownie  zbliża  się  do  partnerki.  Przy  każ-
dym  kolejnym  powrocie  wzrastają  oczekiwania  kobiety  dotyczące 
dalszego  rozwoju  związku,  a  to  nie  pozostaje  bez  wpływu  na  stan 
emocjonalny  mężczyzny  -  nasila  się  jego  strach.On  zdaje  sobie  spra-
wę, że prawdopodobnie nigdy nie będzie, zdolny do stworzenia stałego 
związku,  ale  nie  chce  wyrzec  się  partnerki,  dopóki  nie  będzie  w 
pełni  przygotowany  na  rozstanie.  Dlatego  wielokrotnie  zbliża  się,  i 
oddala. W końcu jednak ulga wynikająca z faktu, że uniknął stałego 
związania  się,  staje  się  znacznie  ważniejsza  niż  poczucie  straty 

kobiety.

 

176

 

 

background image

Strach  przed  związaniem  się na stałe jest znacznie silniejszy niż 

lojalność i poczucie przyzwoitości w stosunku do kobiety. Nawet jeśli 
zdaje sobie sprawę z tego, że robił partnerce nadzieję na coś więcej, 
stara  się  ten  fakt  pomijać  w  swoich  rozważaniach.  Zasadniczo  to, 
co  myśli  na  ten  temat,  można  streścić  następująco:  ona  próbuje 
złapać mnie w swoją pułapkę. Dlatego im bardziej jest mu z nią do-
brze, im bardziej ją lubi, a nawet kocha - tym bardziej czuje się jak 
dzikie  zwierzę  podczas  polowania.  Siłą,  która  go  napędza,  jest  po-
trzeba wydostania się z potrzasku.

 

Ty  zaś  całkowicie  odmiennie  myślisz  o  Waszym  związku.  Kiedy 

rozpoczął  się  okres  środkowy,  ostatecznie  zakochałaś  się  po  same 
uszy.  Teraz,  podczas  gdy  on  koncentruje  się  na  wyolbrzymianiu  Two-
ich  słabych  punktów,  Ty  z  kolei  bagatelizujesz  jego  wady.  A  oto 
typowy przykład: „On nie jest inteligentny, tak jak bym sobie tego 
ż

yczyła, jest nieco za gruby, łysawy, nie tak bogaty jak Fred, ale ko-

cha  mnie  i  z  tego  powodu  jest    więcej  wart  niż  cała  reszta  męż-
czyzn".

 

Ta  zmiana  w  Waszych  ocenach  siebie  nawzajem  stanowi  przeło-

mowy  moment  w rozwoju związku. Następuje radykalne przegrupo-
wanie w strukturze sił. Ty wyzbyłaś się wszelkich wątpliwości, za to 
on wchodzi w etap zwątpienia. Tobie wydaje się, że pełna akcepta-
cja daje mu poczucie bezpieczeństwa, on natomiast odbiera to jako 
dotkliwe ograniczanie swobody.

 

W  tym  okresie  może  jeszcze  nie  snujesz  dalekosiężnych  planów, 

ale prawdopodobnie w głębi duszy masz nadzieję, że coś z tego wyj-
dzie. W każdym razie robisz wszystko, co według Ciebie jest właści-
we, aby Wasz związek mógł się przeobrazić w trwałe stadło.

 

Każda kobieta, która osiąga ten etap, przeżywa poważne proble-

my. Nadal zachowuje się tak, jak w okresie podboju, gdy mężczyzna 
z fobią przed zaangażowaniem się na stałe walczył o jej względy. Nie 
jest  przygotowana  na  zmianę  w  jego  nastawieniu.  Oceniła  wartość 
tego,  co  partner  zrobił  dla  niej,  aby  czuła się bezpieczna i szczęśliwa. 
Oczekuje, że w tej sprawienie się nie zmieni, i zachowuje się, jakby 
właśnie tak było, chociaż on traktuje ją już całkiem inaczej.

 

Nawet  jeśli  mężczyzna  postępuje  w  sposób  totalnie  destrukcyjny, 

prawie  każda  kobieta  ma  nadzieję  na  powrót  dobrych  dni  z  okresu 
początkowego.  Mimo  że  partner  niszczy  ją  psychicznie,  zadaje  rany, 
odrzuca - w ten sposób usiłuje przekonać siebie i ją, że nie dał się 
uwięzić - ona wierzy, że znów będzie tak jak dawniej.

 

12. Mężczyźni..

 

177

 

background image

Początkowo kobieta wyraża rozpacz w sposób, który nie zagraża 

spójności związku. Nie myśli jeszcze wtedy, że sprawy mają się bar-
dzo źle. Jest przekonana, że gdy da upust żalowi, powie, co przeżywa, 
wyjaśnią sobie wszystko i sytuacja wróci do stanu poprzedniego. 
Z czasem jednak jego negatywny stosunek do niej ulega nasileniu, 
a jej poczucie niezadowolenia rośnie. W końcu ona ostro artykułuje, 
co myśli, a to oczywiście prowadzi do wybuchu strasznej awantury. 
Jej wydaje się, że próbuje uzdrowić relacje między nimi, on nato-
miast ma poczucie, że jest u kresu wytrzymałości.

 

Kobieta w swych zmaganiach z rzeczywistością nie może liczyć 

na pomoc mężczyzny, który cierpi na fobię przed związaniem się. Ta-
ki partner, jeśli nawet ma jasny pogląd na związek, przeważnie nie 
wyraża  swojego  sądu  w  sposób  jednoznaczny,  lecz  przekazuje 
sprzeczne, trudne do zrozumienia komunikaty, które wprowadzają 
kobietę w stan totalnej konfuzji. Na przykład, nawet kiedy zaczyna 
widywać się z inną, nadal regularnie dzwoni i podaje wiarygodnie 
brzmiące powody, dla których nie ma dla niej czasu - nawał pracy, 
rodzinne problemy, przemęczenie.

 

Możesz mi wierzyć lub nie, ale on myśli, że jego komunikaty są 

całkowicie jednoznaczne. Kiedy ustanawia granice lub wycofuje się, 
jest przekonany, że stawia sprawę jasno - żadnych zobowiązań. Po-
wtarza, że kocha i nie chciałby jej stracić, aby podkreślić istnienie 
konfliktu. Niestety, kobieta nie wie, co ma uznać za prawdę. Zdez-
orientowana dokonuje wyboru zależnie od własnych potrzeb. Jed-
nocześnie stara się jak może, żeby przekonać partnera, że ich zwią-
zek jest na dobrej drodze.

 

Kobieta - jako że została zaprogramowana, aby zachowywać się 

w określony sposób - ma tendencje do odgrywania roli żony. Podej-
mując się zadań bezpośrednio wynikających z tej roli, pragnie udo-
wodnić, że jest odpowiednią kandydatką na życiowego partnera. To-
leruje  więcej  i  więcej  wybacza.  Stara  się  bardziej  kochać.  On 
tymczasem ma poczucie, że pętla na jego szyi zaciska się coraz sil-
niej. Dzieje się tak, ponieważ strach przed typowymi cechami żony 
jest u niego znacznie silniejszy niż miłość do kobiety.

 

W okresie środkowym kluczowym słowem dla mężczyzny z fobią 

przed trwałym związaniem się jest „konflikt", natomiast dla kobie-
ty - „zamęt". Ona nie wie, o co chodzi, i przeważnie nie potrafi wła-
ś

ciwie ocenić zachowania partnera. Ufa, że istnieje między nią 

a mężczyzną silna więź, i wierzy w triumf miłości.

 

178

 

background image

W tym czasie kobieta buduje swą emocjonalną siłę na podstawie 

następujących faktów: mężczyzna jest do niej silnie przywiązany, 
darzy  ją  uczuciem.  Chociaż  więc  dostrzega  istnienie  konfliktu,  na 
dal negatywy nie przesłaniają pozytywów. Prawda jest taka, że jeśli 
mądra kobieta chce pozostać w związku, bo uważa, że warto i że męż 
czyzna jest wart zachodu, musi użyć swojej mocy, aby cofnąć się do 
początku.  Dopiero  wtedy  będzie  możliwe  przeobrażenie  więzi  mię 
dzy nią a partnerem w zdrowy, nie zagrażający układ, w którym re 
spektowana  będzie  potrzeba  niezależności.  Tylko  wtedy  możesz  osią 
gnąć sukces, mając za towarzysza mężczyznę z fobią przed trwałym 
związaniem się, jeśli uda Ci się wrócić do rodzaju stosunków z okre 
su początkowego, kiedy to on niewiele dla Ciebie znaczył i szczęśli 
wie obywałaś się bez niego. 

• 

 

Nie zakładaj, że para zawsze musi kroczyć do przodu. Wyobraź 

sobie, że Wasz związek jest jak chorowita roślina. Jeśli chcesz, że-
by  kiedykolwiek  zdrowo  odbiła,  musisz  ją  ściąć  i  przesadzić  do 
innej  ziemi.  Natomiast  pieczołowicie  podlewana  w  starej  glebie 
zgnije.

 

Typowy przebieg zdarzeń

 

:

 

 

1. On wycofuje się ze związku, jakby czegoś się bal.

 

Nie dzwoni już tak często, jak dawniej, poświęca Ci mniej uwagi itp.

 

 

 

Twoje typowe podejście

 

Obecnie, mówiąc krótko, szalejesz za nim. Nie masz zielonego po-

jęcia o narastaniu wewnętrznego konfliktu u partnera. Jesteś prze-
konana, że nadal mu się podobasz, tak jak w okresie początkowym. 
Podejrzewasz nawet, że on zwariował znacznie bardziej na Twoim 
punkcie niż Ty na jego.

 

Kompletnie nieświadoma radykalnej zmiany w jego nastawieniu 

do Ciebie uważasz, że on ponad wszystko potrzebuje Twojej miłości 
i  akceptacji.  Zajęta  otaczaniem  partnera  ciepłem  i  zapewnianiem 
mu  komfortu  psychicznego  nie  dostrzegasz  pierwszych  oznak  nad-
ciągającego kryzysu lub lekceważysz je. Jeśli nawet wyczuwasz pro-
blem, błędnie go interpretujesz i w efekcie jeszcze gorliwiej dbasz 
o samopoczucie partnera, jego poczucie bezpieczeństwa, przyczynia-
jąc się w ten sposób do intensyfikacji jego lęków związanych z two-
rzeniem się związku.

 

179

 

background image

Taktyka mężczyzny

 

Właściwie w tym samym momencie, w którym osiąga sukces zdo-

bywając  Cię,  ogarnia  go  lęk  przed  długoterminowym  związkiem. 
Jest przerażony różnorodnymi konsekwencjami tego kroku. Wyczu-
wa pierwsze zwiastuny fobii przed trwałym związkiem i nie jest 
z siebie zadowolony. Wie, że robił Ci nadzieję na coś więcej, ale na-
gle zwątpił w siebie. Nie jest pewien, czy ma na to ochotę i czy jest 
w stanie dać z siebie więcej. Intymność Waszych interpersonalnych 
relacji dotyka go bardzo, jego problem uwidacznia się coraz wyraź-
niej i coś w głębi duszy namawia go do odwrotu. Teraz nie martwi 
się już, jak Cię zdobyć, natomiast zaczyna dokuczać mu myśl, że mo-
ż

e pewnego dnia zapragnie Cię opuścić. Ma świadomość, że tok jego 

rozumowania dla każdego, kto obserwował go podczas dopiero co za-
kończonych zalotów, będzie nie do pojęcia. Dlatego z miejsca, nie-
mal nieświadomie, uczy Cię oczekiwać od niego mniej, niż pierwot-
nie obiecywał. Czyni niezbędne kroki w celu przygotowania gruntu 
do zerwania.

 

Mądra taktyka kobiety

 

Nie ignoruj pierwszych oznak wycofywania się z jego strony, lecz 

traktuj je poważnie, jako wskaźniki zmian, które mogą prowadzić 
do rozpadu związku.

 

I chociaż w pierwszym odruchu chciałabyś zbliżyć się do partne-

ra,  działaniem  znacznie  stosowniejszym  w  tym  wypadku  będzie 
zwiększenie dystansu. Wiedz, że okazywane przez Ciebie wsparcie 
i pełna akceptacja nie pomogą, a wręcz przeciwnie - mogą spowodo-
wać nasilenie się trudności. Nie staraj się więc być nadzwyczaj czu-
łą, kochającą, dbającą itp. Nie tędy droga!

 

Przeanalizuj raczej, co się dzieje, i nie próbuj się oszukiwać. Po-

myśl, że może masz do czynienia z mężczyzną, który nadmiar blisko-
ś

ci odbiera jako przykre zniewolenie. Może będziesz chciała nieco 

przystopować, aby zobaczyć, co stanie się dalej. Jeśli na Twoje od-
dalenie zareaguje zazdrością, nie obiecuj sobie wiele. To wcale nie 
musi oznaczać, że wiąże z Tobą dalekosiężne plany.

 

Jeśli uważasz, że wart jest trudu, możesz spróbować dać mu do 

zrozumienia, że nie będzie przez Ciebie zagłaskiwany, dlatego że Cię 
kocha. Przemawiaj do partnera czynami, a nie słowami.

 

Zaplanuj różne zajęcia dla siebie samej. Nie po to, żeby wzbu-

dzić w nim zazdrość, ale po to, żeby wyjść z domu, rozerwać się.

 

180

 

 

background image

 

Niech wie, że masz swoje własne życie, z którego nie zamierzasz łatwo 
rezygnować.

 

I pamiętaj: cokolwiek robisz, nie trzymaj się go kurczowo, nie 

planuj swojego życia tak, jakbyś była jego satelitą!)

 

-

 

 

 

'

 

 

 

 

 

 

 

.

 

 

 

 

 

-

 

 

.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

2. Tam, gdzie jego intencje były kiedyś jasne, 
teraz słowa i czyny pełne s
ą sprzeczności.

 

Twoje typowe podejście

 

Wsłuchujesz się jedynie w te komunikaty, które chcesz słyszeć, 

i nie zwracasz uwagi na inne. Te inne nawet do Ciebie docierają, kie 
dy  nastawienie  partnera  zmienia  się  na  negatywne,  ale  ponieważ 
przyzwyczaiłaś się do pełnej akceptacji z jego strony, bagatelizujesz 
przekazy o treści nie pozytywnej. 

 

Jeśli jesteś podobna do większości kobiet, prawdopodobnie na-

stawiłaś się wyłącznie na akceptację i przyjemne uczucia. Co wię-
cej,  pewnie  uważnie  słuchasz,  co  ludzie  mówią  o  nim,  i  chętnie 
usprawiedliwiasz wszelkie jego wady.

 

Na tym etapie znajomości uważasz się za prawdziwą szczęściarę. 

Cieszysz się, że spotkałaś cudownego mężczyznę, który darzy Cię 
wielką miłością. Jak mogłabyś uwierzyć, że on właśnie przystępuje 
do analizowania Twoich wad?

 

 

 

 

 

• 

-

 

 

 

 

 

 

 

Taktyka mężczyzny 

.         

 

On naprawdę ma zamęt w głowie. Lubi Cię, a może nawet kocha. 

Podoba mu się bardzo, że może Ci ufać, polegać na Tobie, i nie chce 
Cię stracić. Boi się, że jeśli Ci wyzna, jaki jest stan jego ducha, odej 
dziesz. Jednocześnie nie chce, żebyś łączyła z jego osobą jakieś na 
dzieje na przyszłość. Z tego powodu przekazuje Ci swoje uczucia 
w sposób pokrętny, pełen niedomówień. Zachowuje się krańcowo 
różnie w zależności od sytuacji. Kiedy jesteście sami w domu, jest 
gorącym, czułym kochankiem, natomiast na zewnątrz, gdy robicie 
coś  razem,  a  szczególnie  w  obecności  innych  ludzi,  okazuje  re 
zerwę,  tak  jakby  wypierał  się  tego,  co  między  Wami  istnieje.  Że 
by usprawiedliwić swoje postępowanie, wyolbrzymia Twoje słabe 
strony. 

 

Nadal być może uważa, że jesteś cudowna, ale gdy tylko pomyśli 

o byciu razem na zawsze, natychmiast tracisz nieco ze swojej cudow-
ności. Rozumuje w sposób następujący: z pewnością jest cudowna

 

 

181

 

background image

na teraz, ale czy wystarczająco cudowna na zawsze? Kataloguje więc 
Twoje zalety i wady. W jego głowie toczy się zdumiewająca debata 
na temat tego, czy powinien, czy też nie, zastanawiać się nad poślu-
bieniem Ciebie.

 

Szkopuł w tym, że kiedy zaczyna przychylać się do zdania, że je-

steś stworzona dla niego, zamiast podążać naprzód za swoimi myśla-
mi,  podejmuje  dyskusję  na  nowo.  Wtedy  jego  lęki  przed  trwałym 
zaangażowaniem  się  w  związek  podszeptują mu rozliczne powody, 
dla których nie powinien się z Tobą wiązać.

 

Mamy tu więc do czynienia z zagubionym mężczyzną, który prze-

kazuje partnerce sprzeczne, niejednoznaczne komunikaty.

 

Mądra taktyka kobiety

 

Upewnij się, czy wsłuchujesz się w oba rodzaje komunikatów. 

Nie możesz odbierać tylko tych z wyznaniami miłosnymi udając, że 
innych w ogóle nie ma.

 

Dla Ciebie czas z nim jest tym, czym jest - czy to w łóżku, czy na 

przyjęciu. U Twojego partnera wygląda to całkiem inaczej. On żyje 
w świecie fantazji, gdzie jest miejsce dla żarliwych uczuć, seksu, 
i w świecie realnym, który obejmuje codzienne życiowe obowiązki, 
takie jak pranie.

 

Nawet jeśli kobieta wyczuwa tę różnicę, skłonna jest myśleć, że 

czułość i bliskość ostatecznie zwyciężą. Dlatego kładzie nacisk tylko 
na jeden, ten bardzo prywatny aspekt związku. Urządza intymne ko-
lacje we dwoje, aranżuje domowe wieczory itp. Myśli, że w ten spo-
sób rozpala ogień miłości, a tymczasem w rzeczywistości wznieca 
strach.

 

Jeśli tak właśnie się dzieje, spróbuj wysondować, jak głęboko 

sięga lęk partnera. Zapytaj, czy konieczność podjęcia decyzji doty-
czącej przyszłości związku wprawia go w niepokój. A może warto 
dać sobie nawzajem czas i przez wspólnie ustalony okres nie rozma-
wiać o dalszych planach? Po tym terminie zastanówcie się, jak obo-
je oceniacie relacje między Wami, i szczerze porozmawiajcie o swo-
ich uczuciach.

 

Przede  wszystkim  nie  pozwól,  aby  ta  charakterystyczna  dwo-

istość stała się powszednią normą. Jeśli Twój partner przeżywa po-
ważne lęki, lepiej, żebyś o nich wiedziała. Wtedy sama będziesz mo-
gła określić, jakie ryzyko podejmujesz, wiążąc się z nim. Umożliwi 
Ci to ochronę samej siebie.

 

182

 

background image

3. On pewne, istotne obszary życia, takie jak przyjaciele,

 

rodzina czy praca zastrzega jako sfery dla Ciebie zakazane i wyklucza Cię

 

ze współuczestnictwa. Przy czym ma wiarygodne usprawiedliwienia

 

dla takiego postępowania.

 

 

Twoje typowe podejście

 

Oczywiście, jesteś tym urażona. Czujesz się jak nie lubiana na-

stolatka odrzucona przez paczkę. Nie wiesz jednak, co z tym fantem 
zrobić. Zakładasz, że Wasz związek opiera się na zaufaniu i intym-
ności, nie chcesz więc domagać się włączenia na siłę. Co gorsza, nie 
jesteś pewna, czy to w ogóle jest możliwe. Nie wierzysz, że on może 
być tak okrutny dla Ciebie. Gubisz się i nie rozumiesz sytuacji. 
W końcu za ten stan rzeczy próbujesz obwinić osobę trzecią. Twoje 
typowe rozumowanie wygląda mniej więcej tak: „Wierzyłam, że je-
go rodzina jest nie do wytrzymania, że on boi się ich i chce mnie 
przed nimi ochronić. Winiłam więc krewnych za to wszystko. Nie do-
wierzałam,  że  po  prostu  nie  ma  ochoty  mnie  przedstawić.  Potem 
uświadomiłam sobie, że nie poznałam nikogo z jego pracy. Zdałam 
sobie sprawę, że się mnie wstydzi. Najpierw bardzo mnie to bolało, 
ale potem wpadłam w gniew".

 

Taktyka mężczyzny

 

On najwyraźniej pragnie ograniczyć Twój udział w swoim życiu. 

Chce mieć swobodę. Jest świadom faktu, że Cię rani, i dlatego za-
miast prawdy pokrętnie się tłumaczy. W jakimś sensie rozumie, że 
uraża Twoje poczucie własnej wartości, ale obawa przed wtajemni-
czeniem Cię we wszystkie aspekty życia góruje nad innymi emocja-
mi i nie zezwala na inne zachowanie.

 

W ten dziwaczny sposób partner próbuje dać Ci do zrozumienia, 

ż

e zawsze będzie wokół niego obszar, gdzie będziesz nieproszonym 

gościem. Ostrzega Cię, abyś nie spodziewała się za wiele.

 

Mądra taktyka kobiety

 

Jeśli doszłaś do tego punktu w relacjach z partnerem, jesteś w ta-

rapatach. Przystąp do działania, zanim będzie jeszcze gorzej. Przyj-
mij do wiadomości, że jeśli Cię rani, to robi to celowo. Tak napraw-
dę nie ma usprawiedliwienia dla jego emocjonalnego okrucieństwa. 
Nie akceptuj jego gry. Zastanów się, co byś zrobiła, gdyby tak po-
traktowała Cię przyjaciółka.

 

183

 

background image

 

Dopasuj swoje zachowanie do tego, co się rzeczywiście dzieje, 

i bądź świadoma, że on nie będzie reagował tak, jak byś sobie życzy-
ła.  Jeśli  mu  powiesz,  że  czujesz  się  urażona  jego  postępowaniem, 
prawdopodobnie weźmie to za próbę usidlenia. Jeśli sprawia Ci ból, 
nie zwracaj się do niego po pomoc w uśmierzeniu dolegliwości.

 

Twoja postawa powinna w pewnej mierze zależeć od tego, w ja-

kim stopniu wyłącza Cię ze swojego życia. Jeśli po prostu ociąga się 
z przedstawieniem Cię przyjaciołom, ale zmierza w tym kierunku, 
poczekaj. Jeśli jednak rani Cię bezpardonowo, nie zabieraiąc ze so-
bą na przyjęcia i inne towarzyskie imprezy, albo traktuje Cię podle 
- daj sobie z nim spokój.

 

Przyglądaj się uważnie temu, co robi. Staraj się zrozumieć zna-

czenie jego zachowań i reaguj w podobny, ale nie karzący sposób. 
Dowiedz się, w jakim celu wvtvczvł granice, ale ich nie przekraczaj. 
Ustanów  natomiast  ochronę  samej  siebie.  Jeśli  nadal  będzie  Cię 
trzymał na dystans, będziesz musiała się wycofać, może nawet całko-
wicie. W żadnym wypadku nie możesz zezwolić na takie traktowa-
nie siebie.

 

4. On wystrzega się imprez z Twoją rodziną lub przyjaciółmi i nie lubi spędzać 
z nimi czasu. Zachowuje si
ę, jakby się obawiał, że ktoś przejrzy go na wskroś, i 
woli unikn
ąć nieprzyjemnej konfrontacji.

 

Twoje typowe podejście

 

Pragniesz dzielić się z nim tym, co dobre w Twoim życiu. Chciała-

byś, by lubił Twoich znajomych i kochał Twoich bliskich. On jednak 
zamiast cieszyć się na spotkanie z Twoją rodziną czy przyjaciółmi, 
stara się unikać tego rodzaju okazji. Kiedy już uczestniczy w spo-
tkaniach, jest napięty, sztuczny, zupełnie inny niż zazwyczaj. Wyda-
je Ci się, że na jego zachowanie ma wpływ nieprzychylna postawa 
niektórych bliskich Ci osób. Myślisz, że są o niego zazdrośni lub nie 
mają dla niego zrozumienia.

 

Taktyka mężczyzny 

'

 

Mężczyzna  z  fobią  przed  zaangażowaniem  się  w  trwały związek 

niewątpliwie źle się czuje na rodzinnych uroczystościach. Może oszu-
kiwać samego siebie, kiedy jest sam na sam z Tobą gdzieś w ustron-
nym miejscu, ale na łonie rodziny czuje się jak oszust. Odnosi wra-
ż

enie, że szachrajstwo wypisane ma na twarzy. Wydaje mu się, że

 

 

184

 

background image

 

 

wszyscy traktują go jak Twojego przyszłego męża i w związku z tym 
czuje się w obowiązku spełnić te oczekiwania. Dlatego nie ma ocho-
ty uczestniczyć w rodzinnych zgromadzeniach, póki nie jest gotowy 
związać się trwale, a na razie nie jest.

 

Mądra taktyka kobiety 

.      .

 

Pogódź  się  z  tym,  że  rodzina  i  przyjaciele  zncznie  trafniej  niż  Ty 

oceniają Twoją sytuację. Znają Cię od dawna i nawet jeśli nie jeste-
ś

cie  ze  sobą  blisko  emocjonalnie  związani,  mają  silne  poczucie 

wspólnoty  z  racji  pokrewieństwa  lub  długotrwałej  przyjaźni.  Nie 
myśl, że tylko Ty jedna kochasz go i rozumiesz.

 

Nie poświęcaj rodziny i przyjaciół na znak Twojej lojalności wo 

bec partnera (syndrom „ja i ty przeciwko całemu światu"). On nie 
jest Romeem, a Ty nie jesteś Julią. 

 

5. Daje Ci odczućże nie jesteś dla niego najważniejsza, i wymienia milion 
powodów, dlaczego tak uwa
ża.

 

Twoje typowe podejście

 

 

Nie  od  razu  zauważasz  zmianę  w  jego  nastawieniu  do  Ciebie. 

W okresie początkowym zrobił na Tobie tak wielkie wrażenie  że na 
dal  skłonna  jesteś  traktować  go  jak  dawniej.  Kiedy  wreszcie  do 
strzegasz różnicę w zachowaniu partnera; łatwo przystajesz na jego 
wyjaśnienia. Jeśli mówi, że ma ostatnio więcej pracy, wierzysz. Gdy 
ma  milion  spraw  do  załatwienia  lub  znajomych  do  odwiedzenia  - 
uznajesz to za namacalny znak, że Wasz związek stabilizuje się 
i  wchodzi  w  tryby  codziennej  rutyny,  prawie  jak  w  małżeństwie. 
Przez krótki okres może Ci się nawet podobać taka sytuacja. Wyda 
je Ci się, że Ty również możesz postępować podobnie. Zupełnie nie 
zdajesz 

sobie 

sprawy 

ewolucji 

jego 

uczuć.

 
.

 

Wierzysz, kiedy mówi, że zmiany są tylko przejściowe. Użalasz 

się nad nim, że musi pracować tak ciężko, i cierpliwie czekasz na te-
lefony od niego, przygotowujesz smakowite późne kolacje i inne nie-
spodzianki.

 

Taktyka mężczyzny

 

 

 

 

Nie jesteś już tak ważna dla niego, jak byłaś i chce, żebyś się te-

go domyślała, ale nie na tyle, by odejść. Wymyśla różne powody, dla 
których się oddala, pragnąc, abyś pozostała taka jak przedtem.

 

185

 

background image

Nie wie o tym, że dostarcza Ci w ten sposób argumentów, których 

potrzebujesz, by wcielić się w rolę przykładnej, obowiązkowej żony.

 

Twój partner działa według następującego schematu: do tej po-

ry widywał się z Tobą w piątki, soboty i niedziele, ale teraz ma ocho-
tę jedynie na niedzielne spotkania. Mówi więc, że ma dużo pracy, 
i dzwoni do Ciebie, nawet kilkakrotnie, w piątek wieczorem oraz 
w sobotę. Sam nie wie, czego właściwie się spodziewa, jest nato-
miast absolutnie pewien, że chce się trzymać na dystans, aby zacho-
wać niezależność. Dlatego stara się wypracować nowy styl stosun-
ków  między  Wami  ograniczyć  czas,  który  spędzacie  razem.  Może  też 
wprowadzić w życie inny scenariusz - zamiast przyjść na kolację 
o szóstej, pokazuje się o dziesiątej z jakiegoś bardzo ważnego po-
wodu.

 

Mądra taktyka kobiety

 

Nie myśl, że takie zachowanie ma charakter przejściowy. On nie 

jest Twoim mężem, który przez długie lata zapracował na zaufanie. 
Nie budował mozolnie bezpiecznego związku. Jest mężczyzną, o któ-
rym sądziłaś, że da Ci niemal wszystko, a teraz wycofuje się. Jeśli 
myślisz o kontynuacji znajomości, przygotuj się na kłopoty.

 

[Nie zachowuj się jak rozumiejąca żona. Nie wyczekuj na każdy 

telefon, nie dopytuj, kiedy znajdzie dla Ciebie czas. Nie wdawaj się 
w głupie gierki, po prostu żyj własnym życiem. Jeśli nie jesteś dla 
niego  kimś  ważnym,  Ty  również  nie  plasuj  go  zbyt  wysoko.  I  nie 
martw się o to, co o Tobie pomyśli.

 

Nie wysyłaj mu koszy z jedzeniem, czułych kartek ani innych po-

dobnych rzeczy, aby pokazać, że dbasz o niego, kiedy pracuje. Takie 
gesty są w najwyższym stopniu niewłaściwe. Nie gotuj obiadów i nie 
podgrzewaj godzinami, bo może się zjawi. Prawdę mówiąc, nie rób 
niczego ponad to, o co Cię wyraźnie poprosi. Kiedy już związek osią-
gnie ten etap, mężczyzna z fobią przed trwałym związaniem się ma 
zbyt duże poczucie winy, by zwracać się do kobiety o cokolwiek, po-
nieważ nie chce, żeby partnerka domagała się za dużo od niego. Dla-
tego gdy zdecyduje się poprosić, robi to bardzo szczerze.

 

Mądra kobieta potrafi ocenić, czy w pracy rzeczywiście zdarzyło 

się coś wyjątkowego, czy usprawiedliwienie jest prawdziwe. Ty do-
brze wiesz, kiedy mężczyzna mówi prawdę, a kiedy buja. Wiesz, choć 
nie zawsze chcesz się z tym zmierzyć.

 

186

 

 

background image

6.  Partner  zmienia  swoje  seksualne  obyczaje  1  z  wolna  zaczyna  Cię traktować 
jak kogo
ś, kto go napastuje.

 

Twoje typowe podejście

 

Natychmiast zauważasz zmiany w nastawieniu partnera do seksu 

i odbierasz je dwojako. Z jednej strony masz nadzieję, że jest to nor-
malne zjawisko w stabilizującym się związku, a z drugiej - próbu-
jesz go uwodzić. Jeśli jego zachowanie nie wraca do stanu początko-
wego, czujesz się odrzucona i martwisz się z tego powodu.

 

Taktyka mężczyzny

 

W jego przekonaniu, podobnie zresztą jak w Twoim, nic tak do-

brze nie cementuje związku jak seks. Dlatego wszelkie zmiany w je-
go  nastawieniu  do  Ciebie  od  razu  uwidaczniają  się  w  intymnym 
współżyciu. Teraz, kiedy chce nieco ostudzić wasze stosunki, daje Ci 
o tym znać poprzez seks. Niektórzy panowie zmieniają jedynie sam 
styl. Na przykład przestają być romantykami i skupiają się na tech-
nice.

 

Inni natomiast nadal są czuli jak poprzednio, ale przyjmują po-

stawę wyczekującą i nie przejawiają inicjatywy. Przypominasz sobie 
pewnie początek, kiedy to podniecony rzucał się z pasją na każdy 
Twój guzik, gasił światła, zamykał drzwi. Obecnie - wręcz przeciwnie 
- ociąga się, zachowuje rezerwę. Nie oznacza to wcale, że jest znu-
dzonym kochankiem. Postępuje tak, ponieważ nie chce wziąć odpo-
wiedzialności za wasze seksualne współżycie i w konsekwencji za 
kontynuację  związku.  Jeśli  jesteś  stroną przejawiającą inicjatywę, 
on zawsze może powiedzieć, że kochał się z Tobą, bo to Ty chciałaś. 
Nie dręczy go więc poczucie winy z powodu fałszywych obietnic.

 

Mądra taktyka kobiety

 

Przede wszystkim nie trać poczucia rzeczywistości. Jeśli odsuwa 

się od Ciebie, to znaczy, że się odsuwa i nic więcej. Nie bierz na sie- 
bie_odpowiedzialności  za  seks  i  nie  wierz,  że  współżycie  uratuje 
Wasz związek. 

'

 

Nie ma w tym nic dziwnego, że czujesz się odrzucona i zagrożona. 

Nie próbuj jednak nagle przeobrazić się w uwodzicielkę. Nie wycze-
kuj przy drzwiach spowita w ręcznik kąpielowy. Po każdym pobycie 
w łóżku więź między Wami nie stanie się mocniejsza. Zapamiętaj 
raz na zawsze, że on właśnie lęka się mocnych więzi.

 

187

 

background image

Nie stwarzaj wokół siebie erotycznego klimatu. Żadnych roman-

tycznych  kolacji,  żadnych  ubrań  do  natychmiastowego  zrzucenia. 
Nie jest prawdą, że przestałaś go pociągać. Prawdą jest, że seks jest 
najlepszym wyznacznikiem siły istniejących między Wami więzi. Je-
ś

li więc odbierasz sygnały, że coś w tej dziedzinie się zmienia, bądź 

ostrożniejsza. Nie zachowuj się w sferze seksu agresywnie.

 

Nie bój się, że znajdzie sobie inną, jeśli nieco ochłodzisz wasze 

stosunki. To, czy Cię zdradzi, czy nie, zupełnie od tego nie zależy. Co 
więcej, można się raczej spodziewać, że mężczyzna z bardzo silną fo-
bią pójdzie do łóżka z drugą kobietą, gdy Wasze stosunki będą ukła-
dały się znakomicie.

 

Nie okazuj mu ostentacyjnie czułości - nie dotykaj, nie głaszcz, 

nie podskubuj. Rozumiem, że po okresie intymności trudno się od 
tego powstrzymać, ale weź się w garść. I nie czytaj w magazynach 
kobiecych porad, jak zdobyć mężczyznę.

 

 Pytasz,  co  więc  masz  robić.  Przede  wszystkim  przestań  koncen-

trować się na seksie. Na jakiś czas zapomnij o tej sferze życia. Mów, 
ż

e jesteś zmęczona, i kładź się spać, nim do łóżka wybierze się part-

ner. Delikatnie zachowuj dystans - nie wieszaj się na jego ramieniu, 
nie wspieraj na jego boku.    

 

Kiedy ponownie zainteresuje się Tobą, nie idź z nim do łóżka tyl-

ko dlatego, że ma na to ochotę. Niech się wysili i zapracuje na ten 
przywilej. Nie okazuj mu jednak, że trzymając go na dystans, coś 
osiągnęłaś.      •

 

NAJWAŻNIEJSZA UWAGA: Nie czuj się odrzucona, jesteś w po-

rządku!

 

    ■ :

 

7. On ustala, kiedy 1 jak będzie spędzał z Tobą czas, a i tak notorycznie 
zmienia plany, poniewa
ż ma jakieś inne nie cierpiące zwłoki obowiązki. 
Swoim post
ępowaniem zakłóca naturalny rozwój związku.

 

Twoje typowe podejście

 

Wyraźnie wyczuwasz, że jeśli nie dostosujesz swojego trybu życia 

do jego harmonogramu, on nie będzie miał dla Ciebie czasu. Starasz 
się więc dopasować, ale nie czujesz się dobrze. Układy między wami 
nie  są  ani  sprawiedliwe,  ani  równe.  Spontaniczność  i  naturalność 
gdzieś uleciała, a Ty jesteś sfrustrowana i zdegustowana tą sytuacją.

 

Twój partner teraz zachowuje się zupełnie inaczej niż na począt-

ku i nie masz pomysłu, co z tym zrobić. Próbujesz zadowolić go na

 

188

 

 

background image

różne sposoby, mając nadzieję, że dostrzeże Twoje wysiłki i przemie-
ni się w kochającego mężczyznę, jakim był dawniej.

 

Taktyka mężczyzny

 

On nie chce, żeby wasz związek rozwijał się w naturalny sposób, 

dlatego celowo wytycza granice. Ewidentnym przykładem tych re-
strykcji jest ścisłe wyznaczanie czasu Waszych spotkań. Tylko on, ja-
ko osoba odpowiedzialna za planowanie, może wprowadzać zmiany, 
gdy ma na to ochotę.

 

Mężczyzna wytycza granice, jeśli:

 

•  przychodzi w każdą sobotę, ale o dziesiątej rano w niedzielę 

zawsze jest już gotowy do wyjścia;         

:

 

•  nigdy nie planuje z Tobą wakacji ani przedłużonych (np. do 

trzech dni) weekendów; 

 

•  znika w czasie urlopu; 
•  czas, który spędza z Tobą, ma zawsze dokładnie zaplanowany. 

Mądra taktyka kobiety          

 

Przepis jest prosty. Nie próbuj nawet dopasować swojego rozkła-

du dnia do jego planu. On i tak nie zauważy Twoich starań. Nie za-
chowuj się jak przykładna żona, która zawsze w domu czeka na mę-
ż

a.  Wystraszy  się  jeszcze  bardziej,  gdy  uzna,  że  wiążesz  z  nim 

nadzieje na przyszłość. Nie zwalczaj jego planu, ale po prostu miej 
własny. Nie groź mu, lecz dbaj o siebie. Nie zachęcam Cię do mani-
pulowania czy wymuszania siłą zmian, ale do tego, żebyś naprawdę 
zajęła się sobą i skończyła raz na zawsze z dostosowywaniem się do 
partnera.

 

Nie próbuj nakłaniać go do spędzania z Tobą więcej czasu, orga-

nizując różne wyjścia towarzyskie. W tych warunkach on albo powie 
„nie", albo niechętnie wyrazi zgodę i przez cały wieczór będzie miał 
skwaszoną minę. W obu przypadkach zamiast przyjemności spotka 
cię duża przykrość.

 

Oczywiście, niektórzy mężczyźni są bardziej radykalni w wyty-

czaniu granic niż inni. Rozmawiałem z kobietą, która przez trzy lata 
spędzała z partnerem tylko dwie noce w tygodniu - w środę i sobo-
tę. Ani razu nie wylegiwali się dłużej w niedzielę, bo on spieszył się 
do dzieci. Zawsze wyskakiwał z łóżka o ósmej rano, zabierał ją do 
najbliższego baru na śniadanie, a następnie odwoził do domu. Ni-
gdy nie odstąpił od tej zasady. Nawet wtedy, gdy za oknem szalała

 

189

 

 

background image

burza śnieżna, drogi były nieprzejezdne, a bar zamknięty na cztery 
spusty.

 

Cala rzecz w tym, że wiele kobiet zgadza się na te restrykcje cza-

sowe w przekonaniu, że są one uzasadnione. Tymczasem mężczyzna 
działa przeważnie w ten sposób, aby zagwarantować sobie pewne 
przywileje. Może na przykład wkraczać w Twoje życie, kiedy ma na 
to ochotę. Ty natomiast pozbawiona jesteś tego typu możliwości 
w stosunku do partnera. Na dłuższą metę żaden związek nie prze-
trzyma takiej nierówności w traktowaniu się nawzajem.

 

8. On traktuje Twoje prośby jako żądania. Nie chce, żebyś liczyła na jego 
wsparcie. Sugeruje, 
że nie spełni Twoich oczekiwań, ale nie wyraża się jasno, 
o jakie oczekiwania mu chodzi.

 

Twoje typowe podejście

 

Prawdopodobnie zaczynasz zachowywać się jak osoba wisząca na 

linie nad przepaścią. Ważysz każdy swój krok, kontrolujesz się, jak 
potrafisz, żeby niczego nie domagać się od partnera. Pragniesz dać 
mu szczęście, ale pomału uzmysławiasz sobie, że cały ciężar dopaso-
wywania się spoczywa na Twoich barkach. Pamiętasz, że w okresie 
początkowym on był zupełnie inny - oddany Ci bez reszty. Myślisz, 
ż

e właśnie wtedy zachowywał się naturalnie. Rozgrzeszasz go z wy-

skoków, skłonna jesteś upatrywać źródła obecnych trudności w je-
go traumatycznym dzieciństwie, a przede wszystkim w nieprawidło-
wych relacjach pomiędzy nim a matką.

 

Wydaje Ci się, że jeśli Ty będziesz się bardziej starała, on rów-

nież da Ci więcej.

 

 
Taktyka m
ężczyzny

 

Jest ogromnie wyczulony na punkcie własnej niezależności. Dla-

tego bardzo się pilnuje, aby jakimś nieostrożnym posunięciem nie 
zachęcić Cię do zdania się na niego. Uważa, że jeśli da Ci palec, bę-
dziesz  oczekiwała  całej  ręki,  a  wtedy  coraz  trudniej  będzie  mu 
odejść. Nie chce, żebyś mogła na nim polegać, tak jak żona na mężu. 
Z tego powodu nie zrobi Ci zakupów, nie pomoże zorganizować przy-
jęcia, nie zawiesi obrazu na ścianie ani nie wybierze się na wesele 
Twojej kuzynki. W jego przekonaniu są to powinności małżonka.

 

Chciałby zresztą, żebyś jak najprędzej zapomniała o okresie po-

czątkowym, kiedy był gotów spełnić prawie każdą Twoją prośbę.

 

190

 

background image

Mądra taktyka kobiety

 

Zapomnij o początkach Waszej znajomości i nie zakładaj, że on 

ma teraz te same intencje co wtedy, kiedy z największą ochotą ma-
lował Ci kuchnię, podwoził na wizytę u lekarza czy podjeżdżał pod 
biuro w mroźny dzień. On zmienił się radykalnie i chce, żebyś zapo-
mniała o poprzednim okresie.

 

Nie próbuj dawać mu więcej, w nadziei że to zauważy i odpłaci

 

tym Samym. Nie wybaczaj skandalicznego zachowania. Wbij sobie do

 

głowy, że traktuje Cię podle, bo nie chce zostać Twoim mężem, i nie 
szukaj usprawiedliwień w rodzaju: „Chce tylko przetestować, czy nie 
wykorzystuję jego dobroduszności" Nie zachowuj się więc jak żona i 
nie wszczynaj małżeńskich awantur z powodu złego traktowania.

 

Jest wysoce prawdopodobne, że oboje w ten sam sposób ocenia-

cie Wasz związek. Jemu wydaje się, że jeśli pozwoli Ci uzależnić się 
od siebie, natychmiast zostanie Twoim mężem. Ty z kolei myślisz, że 
jeśli uda Ci się nakłonić partnera do spełnienia jednego czy dwóch 
drobnych oczekiwań, przekona się, że nie jest to wcale trudne i od-
tąd zdecydowanie mniej będzie się bronił przed małżeństwem.

 

Porzuć te podchody i o nic go nie proś. Potrzebujesz stolarza - za-

wołaj fachowca albo sama naucz się posługiwać narzędziami; nie 
chcesz iść sama na przyjęcie - zadzwoń do koleżanki. Mężczyzna 
z fobią przed związaniem się myśli zupełnie inaczej niż Ty i ma cał-
kiem odmienne pragnienia. Dlatego nie martw się, że poczuje się 
wtedy zagrożony albo zazdrosny na wyrost.

 

Jeśli Twoja niezależność spowoduje zmiany w jego zachowaniu, 

być  może  będziesz  mogła  rozpocząć  pracę  nad  budową  Waszego 
związku na nowych zasadach.

 

Tymczasem zastanów się, dlaczego chodzisz z nim, chociaż dosta-

jesz od niego tak mało. Czy z powodu tych kilku złotych tygodni na 
początku?

 

9. Wydaje sięże on nie słucha, co do niego mówisz, i 
przywi
ązuje coraz mniejszą wagę do Twoich potrzeb.

 

Twoje typowe podejście 

.       ,.

 

Przywiązujesz coraz większą wagę do słów partnera i poddajesz 

je szczegółowej analizie. Zwykle z przyjaciółkami godzinami roztrzą-
sasz jego wypowiedzi, a nawet myślisz o psychoterapii po to, by móc 
rozmawiać o nim z profesjonalistą."   

 

191

 

background image

Co właściwie się stało? Początkowo wydawało Ci się, że wreszcie 

znalazłaś  tego,  którego  szukałaś.  Wspaniale  łączył  w  sobie  cechy 
idealnego kochanka i doskonałego przyjaciela. Teraz nie zgadza się 
na żadne dyskusje, nie chce rozmawiać o problemach, które powsta-
ły między wami. Ignoruje Twoje prośby i zachowuje się tak, jakby 
było mu obojętne, czy jesteś wesoła, czy smutna.

 

Jesteś przekonana, że stało się coś poważnego, o czym nie wiesz, 

i zastanawiasz się, co leży u podstaw nieporozumień między Wami. 
Próbujesz dotrzeć do jego myśli, a ponieważ on odmawia wszelkich 
dyskusji na ten temat, prowadzisz z nim długie rozmowy w myślach. 
W Twojej głowie powstają różniące się zarówno nastawieniem, jak 
i sposobem obrony scenariusze dialogów z partnerem.

 

Czasami wydaje Ci się, że on wyciągnie praktyczne wnioski z te-

go, co do niego mówisz, dlatego gdy tylko nadarza się okazja, próbu-
jesz dyskutować o jego problemach. Jesteś wyrozumiała, wspierasz 
go, okazujesz zrozumienie dla motywów i potrzeb psychologicznych.

 

Mówiąc najprościej, próbujesz na wszelkie dostępne Ci sposoby 

zrozumieć, dlaczego partner radykalnie się zmienił.

 

Taktyka mężczyzny

 

On pragnie przestać o Tobie myśleć. W okresie początkowym na 

wiele sposobów pokazywał Ci, jak bardzo mu na Tobie zależy, i uważ-
ne wsłuchiwanie się w Twoje słowa należało do arsenału stosowa-
nych środków. Teraz nie słucha Cię, bo boi się dalszych kontaktów. 
Nie znaczy to wcale, że inne ważniejsze sprawy bez reszty absorbu-
ją jego uwagę. On po prostu nie chce wiedzieć, co masz mu do po-
wiedzenia. Różne sprawy jednak do niego docierają. Wie na przy-
kład; że czujesz się nieszczęśliwa. Nie musisz go przekonywać, że 
jesteś wspaniała, bo świetnie zdaje sobie z tego sprawę. Z tym nie 
ma żadnego problemu. Rzecz w tym, że on wycofuje się z układu 
i temu celowi podporządkował swoje zachowanie.

 

Mądra taktyka kobiety

 

Zrób wszystko co możesz, aby słuchanie go lub rozmowa o nim nie 
były Twoim głównym zajęciem. Przestań prowadzić nie kończące  się 
dysputy z przyjaciółkami na temat jego problemów. Nie pozwól

 

ż

eby stał się Twoją obsesją.

 

Nie daj się również wciągnąć w tasiemcowe rozważania z nim - o 

nim. Nie jesteś ani jego terapeutą, ani matką. Przepracowywanie

 

192

 

 

background image

kompleksów nie należy do Twoich zadań bez względu na to, jak da-
lece jesteś wprowadzona w temat.

 

Zapomnij o ckliwych romansach, w których niegodziwi kochan-

kowie w finałowej scenie przeobrażają się w zakochanych narzeczo-
nych i rzucają się do stóp swoim wybrankom.

 

Jeśli zaniedbuje Twoje potrzeby, nie staraj się okazywać mu tro 

ski w nadziei, że gdy przekona się, jak bardzo go kochasz, zmieni 
swoje postępowanie. On nie wypróbowuje Twojej miłości. On wie, 
ż

e bardzo go kochasz, i to właśnie stanowi dla niego największy pro 

blem. 

 

Zamiast  koncentrować  uwagę  na  partnerze,  pomyśl  o  własnym 

szczęściu.  Zastanów  się,  czy  warto  kontynuować  tę  znajomość,  czy       
raczej dać sobie spokój i iść do przodu.

 

10. On wychwala Cię za Twoją lojalność, oddanie, inteligencję
wspaniał
ą kuchnię, wyrozumiałość, a więc mówiąc krótko: za właściwości, 
które powinna posiada
ć idealna żona, ale jednocześnie - 
wła
śnie te Twoje cechy wzbudzają w nim niepokój. 

 

Twoje typowe podejście.

 

On ceni Cię za szczerość i lojalność, a więc starasz się być jeszcze 

bardziej szczera i lojalna. Z szacunkiem odnosi się do wyznawanego 
przez  Ciebie  tradycyjnego  systemu  wartości,  a więc w jeszcze więk 
szym  stopniu  stajesz  się  tradycjonalistką.  Podziwia  Twoją  inteligen 
cję, więc na stoliku niedbale kładziesz awangardową, niezwykle wy 
rafinowaną  intelektualnie  książkę.  Cieszy  się,  że  macie  podobny 
gust muzyczny, więc zawsze na powitanie włączasz płytę z jednym 
z jego ulubionych utworów. Wychwala Twoje zdolności kulinarne, 
więc wydajesz krocie na nowe książki kucharskie. 

 

Podsumowując,  przejmujesz  się  bardzo  tym,  co  on  mówi,  i 

przywiązujesz wielką wagę do wartości, które - jak deklaruje - są 
dla  niego ważne. Pragniesz wyjść naprzeciw jego upodobaniom i 
sprawić  mu  przyjemność.  Chcąc  mu  udowodnić,  ile  jesteś  warta, 
eksponujesz  te  cechy  osobowości,  które  budzą  jego  podziw. 
Niestety, czynisz to na własną zgubę.

 

Taktyka mężczyzny

 

Zasadniczo ceni Cię za te cechy, których boi się u kobiety, ponie-

waż wywołują w nim poczucie uwięzienia. Są to w jego pojęciu ce-

 

 

193

 

background image

chy dobrej żony, a więc te, które powinien doceniać. Wychwalając 
Cię, niejako prowadzi spór z samym sobą. Przecież powinno mu za-
leżeć  na  wartościach,  które  reprezentujesz, więc dlaczego tak nie 
jest? Myśli: „Ty byłabyś wspaniałą żoną, ale nie jestem pewien, czy 
pragnę się ożenić". Bądź czujna i nie daj się zwieść. On naprawdę 
z szacunkiem odnosi się do tych Twoich cech, kłopot w tym, że jed-
nocześnie się ich lęka, bo zbyt blisko kojarzą się z zaklętym słowem 
- „małżeństwo".

 

Mądra taktyka kobiety

 

Nie traktuj jego pochwał jako zachęty do dalszej pracy nad sobą. 

Nie  musisz  doskonalić  się  w  gotowaniu,  ćwiczyć  w  wyrozumiałości. 
Nie próbuj w jakikolwiek sposób zbliżać się do jego idealnego obra-
zu żony. Nie przyjmuj komplementów za wyznaczniki Twojego po-
stępowania - to wielki błąd. Jeśli mi nie dowierzasz, pomyśl o in-
nych,  znaczących  kobietach  w  jego  życiu.  Która  z  nich  miała  tak 
podziwiane  przez  niego  cechy?  No  właśnie, żadna! Mężczyźni, któ-
rzy - jak twierdzą - marzą o doskonałych żonach, ostatecznie poślu-
biają kobiety dalekie od ideału, które na kolację we dwoje zama-
wiają telefonicznie chińskie danie z pobliskiego baru.

 

11. On zaczyna wynajdować przeszkody w spotykaniu się z Tobą, np. nigdy nie 
mo
że znaleźć wolnego miejsca do zaparkowania blisko Twojego domu, źle śpi 
w Twoim łó
żku, mieszkasz za daleko, jest uczulony na Twojego kota...

 

Twoje typowe podejście

 

Przepraszasz bez powodu i starasz się dostosować swoje otocze-

nie do jego potrzeb. Zastanawiasz się, dlaczego kiedy spotkaliście 
się po raz pierwszy, nie skarżył się wcale. Może daje Ci w ten sposób 
do zrozumienia, że powinnaś kupić nowe łóżko, przeprowadzić się 
do wygodniej położonej dzielnicy, oddać komuś kota?

 

Taktyka mężczyzny 

.         *

 

On także wie, że te drobne rzeczy nie stanowiły przedtem pro-

blemu. Rozumie, że gdyby chodziło tylko o wygodne spanie, można 
by bez trudu kupić dla was dwojga nowy materac. Żali się na dro-
biazgi, żeby jakoś uzasadnić swoje zachowanie - chęć ograniczenia 
wspólnie spędzanego czasu. Tak naprawdę nie chce, żeby te prze-
szkody zostały usunięte, co więcej, jeśli sobie poradzisz z tymi trud-

 

194

 

background image

nościami, znajdzie nowe, bardziej skomplikowane, które będą mu 
utrudniały spotkanie z Tobą.         

 

         

Mądra taktyka kobiety 

 

Absolutnie nie dostosowuj swojego otoczenia do jego potrzeb. 

Nie proponuj kupna nowego tapczanu, nie rezygnuj z kota. To nie są 
rzeczywiste problemy, więc się nimi nie zajmuj. Jeśli nie ufasz mo-
im radom, usuń jeden z powodów jego żalów i cierpliwie poczekaj, 
co będzie dalej.

 

Znam  kobietę,  która  na  skutek  utyskiwań  partnera  kupiła  luk 

susowe łóżko. Wtedy okazało się, że to stary wełniany koc nie dawał 
mu spać, bo miał straszne uczulenie na wełnę/Przesiedział całą noc, 
trąc oczy tak mocno, aż zupełnie zapuchły i były czerwone jak u kró 
lika. 

 

Przytoczony przeze mnie przykład jest oczywiście skrajny, ale 

dobrze obrazuje myśl, że niczego nie osiągniesz przez wiernopod-
dańcze spełnianie zachcianek. Dopasowywać się do siebie można do-   

    

piero po ślubie, a i wtedy, wspólnym wysiłkiem obu stron.           (Jeśli 
nie może u Ciebie zasnąć, każ mu wracać do siebie. Skarży się na 
trudności z parkowaniem? Poradź mu, żeby się nie fatygował i nie 
przychodził. Dokucza mu uczulenie na kota - zaproponuj spotkanie u 
niego i zażycz sobie dobrej kolacji.

 

Zdarza się, że mężczyzna zaczyna się uskarżać dopiero po wpro-

wadzeniu się do Ciebie. Wtedy wymyśla milion różnych problemów 

         

związanych ze wspólnym mieszkaniem i Ciebie czyni odpowiedzial-      
ną za wszystkie niedogodności. W takim przypadku powierz mu 
przeprowadzenie zmian. Jeśli na przykład żali się na niewygodne 
łóżko, pozwól mu samodzielnie wybrać nowe. Niech sam zajmie się  

     

kupnem i transportem.

 

    Jeśli  jesteście  już  po  ślubie,  a  w  każdym  razie  razem  mieszkacie,      

 

obserwuj  uważnie,  kiedy  i  jak  Twój  życiowy  partner  użala  się  na  co-    

 

dzienne  trudności.  Czasem  są  to  drobiazgi  łatwe  do  usunięcia,  z  któ-     

 

rymi  spotyka  się  praktycznie  każda  para  rozpoczynająca  życie  we      

 

dwoje,  a  czasem  jego  skargi  na  pozornie  drobne  przeciwności  losu     

 

są  pierwszymi  zwiastunami  rodzącego  się  poważnego  konfliktu.  Mo-      
ż

esz  sprawdzić,  z  którą  z  dwóch  możliwości  masz  do  czynienia,  wpro-     

wadzając  jedną  lub  dwie  zmiany  w  otoczeniu  z  uwzględnieniem  je-
go_potrzeb, a następnie kontrolując, czy lista problemów skraca się, czy 
wydłuża. Jeśli jest zadowolony, to wspaniale, natomiast jeśli na-

 

 

.

1

9

5

 

background image

tychmiast znajduje nowe rzeczy, które mu przeszkadzają, wiedz, że 
perspektywy nie przedstawiają się optymistycznie.

 

Cokolwiek  postanowisz,  nigdy  nie  przyjmuj  postawy  obronnej 

ani nie czuj się winna z powodu lodówki, kosza na śmiecie czy pu-
dełka na domową apteczkę. Nie bierz na siebie odpowiedzialności 
za przeprowadzanie wszystkich zmian. Pozwól mu przejąć inicjatywę 
w reorganizowaniu rzeczy dla niego ważnych.

 

12. On zaczyna doszukiwać się w Tobie wad i szuka powodów, dla których 
wasz związek nie ma przyszłości.

 

Rani Cię, wytykając różne „ale", szczególnie jeśli są to sprawy, 

na które nie masz wpływu. Mówi na przykład: „Nie jestem pewien, 
czy moi rodzice kiedykolwiek pogodzą się z faktem, że jesteś... (tu 
wstaw właściwe określenie: Irlandką, Włoszką, czarną, białą, Żydów-
ką, delikatna, złośliwa osa, niska, wysoka, rozwiedziona, zbyt stara, 
za  młoda,  bogata,  biedna,  całkiem  przeciętna).  Może  też  na  jakiś 
czas  zachować  dla  siebie  te  negatywne  określenia  i  obrzucić  Cię 
nimi, kiedy ostatecznie postanowi zakończyć waszą znajomość. Te 
epitety rzadko mają jakiekolwiek bezpośrednie odniesienie do Two-
jego stosunku do partnera, a raczej są rodzajem ogólnej charaktery-
styki. Cechy, które obecnie wytyka Ci jako wady, były mu znane od 
początku, lecz przedtem nie stanowiły problemu.

 

Twoje typowe podejście

 

Początkowo  traktujesz  jego  kąśliwe przytyki z przymrużeniem 

oka jako. średnio zabawne żarty. Potem przyjmujesz postawę obron-
ną, jest Ci przykro. Nie możesz uwierzyć, że wygaduje takie rzeczy. 
W końcu ogarnia Cię wściekłość:  '

 

Taktyka mężczyzny

 

W pełni zdaje sobie sprawę z tego, że wiele cech, które obecnie 

uważa za Twoje wady, początkowo w jego oczach były Twymi atuta-
mi. Wie także, że z powodzeniem może się do nich odwołać, gdy bę-
dzie  chciał  odejść.  Są  to  Twoje  trwałe  cechy,  których nie możesz 
zmienić,  stanowią  więc  doskonałe  uzasadnienie  decyzji  rozstania. 
On jest świadom faktu, że możesz kupić nowy tapczan, odchudzić 
się, przybrać na wadze lub zmienić kolor włosów. Nie masz jednak 
wpływu na religię, w której się wychowałaś, na swój wzrost, wiek, 
pochodzenie etniczne, status ekonomiczny rodziców. Kiedy zaczyna

 

196

 

 

background image

 

wypunktowywać Ci te cechy, nie oznacza to wcale, że już teraz posta 
nowił odejść. Na razie przygotowuje sobie grunt do tego, pokazując 
Ci, że ma obiektywne ku temu powody. On sam nie czuje się dobrze, 
póki nie podzieli się z Tobą zastrzeżeniami pod Twoim adresem. Po 
tem zakłada, że jasno dał Ci do zrozumienia, iż w jakimś  momencie 
Cię opuści. 

 

Różne wydumane powody często służą także do obwiniania in-

nych  za  prawdopodobny  rozpad  związku.  Jego  rodzice,  prawnik, 
dzieci z poprzedniego małżeństwa, gdy będzie ich potrzebował, zo-
staną podani jako główni sprawcy zerwania z Tobą. W ten sam spo-
sób wykorzystywał swoich rodziców, kiedy był małym dzieckiem. In-
nymi słowy, on nie może ożenić się z Tobą, ponieważ mamusia i tatuś 
surowo mu zabraniają.

 

Mądra taktyka kobiety

 

Zrozum, że masz do czynienia z niegodziwcem. Wyżywanie się na 

kimś za coś, na co nie ma żadnego wpływu, jest obrzydliwe. Jeśli 
bardzo przeszkadza mu jakaś Twoja cecha, nigdy nie powinien się 
z Tobą wiązać. Ty o tym wiesz i dla niego także powinno to być oczy 
wiste. Nie tłumacz się ze swojego wzrostu, etnicznego pochodzenia 
czy wyznania. 

 

 

Wiem, że trudno Ci uwierzyć w to, że mężczyzna, którego obda-

rzyłaś zaufaniem i który pod wieloma względami wydawał się po-
dobny do Ciebie, jest nędznym, nikczemnym człowiekiem. Pogódź 
się z faktami i uciekaj. Nie zwracaj się do niego w nadziei, że będzie 
mógł Cię ochronić przed tą drugą, paskudną częścią samego siebie. 
Masz oczywiście prawo sądzić, że w. istocie on myśli inaczej niż 
mówi, ale pamiętaj, że ze swoich słów może w każdej chwili zrobić 
użytek.

 

Kiedy przeciętnie wrażliwy mężczyzna oddaje się okrutnemu 

i bezmyślnemu zajęciu, jakim jest wynajdywanie wad u partnerki, 
z  dużym  prawdopodobieństwem  możemy  przyjąć,  że  działa  pod 
wpływem wszechogarniającego go strachu przed związaniem się na 
stałe z kobietą, Wiedziony niezmiernie silnym lękiem, nie jest w sta-
nie przerwać tego, co robi. Chce, żebyś odeszła, i cel ten osiąga.

 

On wcale nie pragnie Cię zranić, ale rani Cię boleśnie. I musisz 

się zmierzyć z tymi faktami/Zasadnicze znaczenie dla Twojego zdro-
wia psychicznego ma kontakt z rzeczywistością. Nie uciekaj w ba-
ś

niowy świat, w którym możesz oczekiwać, że niegodziwy, podły ko-

 

 

 

197

 

background image

chanek pokaja się za swoje winy i ponownie przeobrazi w czułego, 
nadskakującego mężczyznę, jakim był początkowo.

 

Jeszcze raz Ci powtarzam, że przede wszystkim powinnaś ogra-

niczyć jego wpływ na Twoje życie, a także swój udział w jego życiu. 
Nie oczekuj na cud, który zmieni Twego partnera.

 

      i

 

13. On delikatnie daje Ci do zrozumienia (zostawiając różne ślady), ż
rozgl
ąda się za inną kobietą, myśli o niej lub wręcz się z nią spotyka. 
Nawiasem mówi
ąc, często jest to jego była partnerka.

 

Twoje typowe podejście

 

Kiedy zaczniesz znajdować w jego mieszkaniu różne rzeczy wska-

zujące na obecność tam innej kobiety albo zdarzy Ci się przyłapać 
go  na  wyrafinowanym  kłamstwie,  jesteś  kompletnie  zaskoczona 
przebiegiem zdarzeń. Zupełnie się tego nie spodziewałaś. Martwisz 
się  tym,  ale  ufasz,  że  on  jest  z  Tobą  bardzo  związany.  Myślisz,  że 
łączy  was  prawdziwa  miłość,  więc  nie  bardzo  wiesz,  jak  odnieść  się 
do  zaistniałej  sytuacji.  Ostatnie  wypadki  przeczą  składanym 
przez  partnera  czułym  wyznaniom  i  po  prostu  nie  mieszczą  Ci  się 
w  głowie.  Prawdopodobnie  zdecydujesz  się  na  konfrontację 
pełna nadziei, że zaprzeczy wszystkiemu.

 

Taktyka mężczyzny

 

Mężczyźni z najcięższą formą fobii przed trwałym związaniem się 

zwykle  odwołują  się  do  innej  kobiety,  kiedy  ostatecznie  chcą  ze-
rwać. Z reguły wcale nie pragną nowego związku. Obecność „tej dru-
giej" potrzebna jest im do rozgrywki z partnerką. Daje im poczucie, 
ż

e bez trudu będą mogli odejść.

 

Problem  drugiej  kobiety  pojawia  się  nierzadko,  kiedy  związek 

zbliża się do przełomu, do nowego etapu. Przypomnij sobie, czy nie 
planowaliście  zamieszkać  razem,  czy  nie  rozmawialiście  o  małżeń-
stwie.

 

Często  -  ponieważ  nie  ma  czasu  na  szukanie  nowej  kobiety  -

mężczyzna wraca do swoich partnerek z przeszłości - byłej żony, na-
rzeczonej. Bywa, że ma kogoś w rodzaju dziewczyny dyżurnej, którą 
wielokrotnie wprowadza na scenę, gdy jest niezbędna.

 

Jeśli Twój partner widuje się z inną kobietą, traktuj sprawę bar-

dzo poważnie. Świadczy to niezbicie - bez względu na to, w jaki spo-
sób się tłumaczy - że wycofuje się ze związku. Po prostu nie czuje

 

198

 

background image

 

 

 

 

się już z Tobą dobrze. Wasz związek osiągnął punkt, poza który on 
nie ma ochoty wyjść. 

.     

 

Niekiedy mężczyzna do tego stopnia owładnięty jest przez fobię, 

ż

e zatraca zdolność właściwej oceny. Twój partner może nie potra-

fić określić swojego stosunku do Ciebie ani rozpoznać Twoich uczuć 
do niego. Może wszelkie Twoje działania odbierać jako przebiegłe 
zabiegi mające na celu wmanipulowanie go w bliski układ z Tobą. 
Jeśli  przygotujesz  dobrą  kolację  albo  kupisz  mu  prezent,  będzie 
uważał, że chcesz go osaczyć. Jeśli będziesz wyczulona na jego po-
trzeby albo wzbudzisz w nim zazdrość, również będzie się spodzie-
wał podstępu.

 

Chodzenie z innymi kobietami daje mu poczucie swobody, uwal-

nia od męczącego uczucia bycia w pułapce. Pozwala się przyłapać 
na gorącym uczynku, kiedy chce Ci zakomunikować, że nie zamie-
rza się z Tobą trwale związać.

 

Brzmi to zapewne nieprawdopodobnie, ale nawet wtedy nie jest 

do końca pewny, czy Cię opuści.       ■.

 

Mądra taktyka kobiety

 

Co powinnaś zrobić? Po pierwsze, jeśli jesteś osobą spostrzegaw-

czą, bez skłonności do wyolbrzymiania faktów, poważnie potraktuj 
zostawiane ślady. Konfrontacja nic Ci nie da, ponieważ on zapewne 
wszystkiemu zaprzeczy. Natrafiłaś na takie przeszkody, ponieważ re-
lacje między wami wymknęły się już spod kontroli. W tej sytuacji 
bardziej niż czegokolwiek w świecie potrzebujesz odpoczynku od 
partnera, od uczuć, które w Tobie budzi.

 

Poniżej podaję Ci listę rad, do których bezwzględnie powinnaś 

się stosować: 

 

       

 

•  wycofaj się ze związku na tyle, na ile będzie Ci z tym dobrze; 
•  nie dzwoń, żeby sprawdzić, co robi; 
•  zacznij łączyć swoją przyszłość z innymi mężczyznami; 
•  nie myśl, że zrobiłaś coś złego; 
•  nie podawaj w wątpliwość własnych sądów i przekonań; 

nie przeszukuj jego rzeczy, papierów, rachunków telefonicz-
nych, by znaleźć kolejne dowody zdrady; nie bagatelizuj jego 
flirtów w nadziei, że szybko przeminą; zajmij się czymś 
innym. Oto moje sugestie: zapisz się na gimnastykę dla pań albo 
na kursy zawodowe lub językowe; wybierz się na wszystkie 
filmy grane w Twoim mieście; obdzwoń bliź-

 

199

 

background image

szych i dalszych znajomych; zapraszaj na kolacje obecnych i 
starych przyjaciół; wyjedź na wakacje;    • nie staraj się robić dla 
niego więcej niż dotychczas;

 

•  nie angażuj się bardziej w Wasze życie seksualne w nadziei, że 

uda Ci się pokonać konkurencję - to nie pomoże; 

•  nie przekonuj go, że jesteś lepsza, inteligentniejsza, seksow- 

niejsza itd. niż ta druga; 

•  nie rozmawiaj z nim przez telefon. 

 

W tym okresie jest niesłychanie ważne, abyś zachowała poczucie 

własnej wartości i nie pogrążała się w smutku z powodu odrzucenia. 
Jeśli będziesz rozpamiętywać swoje krzywdy w przekonaniu, że tyl-
ko on jest w stanie poprawić Twoje samopoczucie, możesz całkiem 
stracić kontrolę nad emocjami i popaść w ciężką depresję.

 

Pamiętaj, że on wszystkie Twoje wysiłki, by być bardziej atrak-

cyjną, uważa za podstępny rodzaj manipulacji w celu doprowadze-
nia go do małżeństwa.

 

Jedyne co możesz zrobić w tej sytuacji, to rozstać się z nim na ja-

kiś czas, odzyskać kontrolę nad uczuciami i ostrożnie dokonać oce-
ny jego postępowania.

 

14. Chociaż spotyka się z inną kobietą, nie przyznaje się do tego lub udaje, ż
to nic wielkiego, i stale powtarza, 
że jesteś najważniejszą osobą w jego życiu.

 

Twoje typowe podejście

 

Właściwie  nie  wierzysz  w  jego  kłamstwa,  chociaż  bardzo  byś 

chciała. Jego zapewnienia, że bardzo Cię kocha, przynoszą Ci ulgę mi-
mo faktów i oczywistych dowodów zdrady. On powtarza i okazuje Ci, 
ż

e jesteś najważniejszą kobietą w jego życiu. I tylko to dla Ciebie się 

liczy. Niemniej czujesz się niepewnie, jesteś zagubiona, pełna obaw.

 

Taktyka mężczyzny

 

Kłamie, bo wie, że jeśli się przyzna, natychmiast z nim zerwiesz, 

a wcale nie jest pewien, czy tego chce. Myślę, że nawet nie zdaje so-
bie sprawy z tego, jak bardzo Cię unieszczęśliwia. Zbyt dręczą go 
własne lęki i problemy. Z takim zachowaniem spotykamy się u męż-
czyzn z najcięższą postacią fobii przed trwałym związaniem się z ko-
bietą. Oni koncentrują wszystkie swoje siły, żeby przekazać tę jed-
ną, najważniejszą wiadomość, a mianowicie, że nie są w stanie wejść 
w trwały związek ani teraz, ani prawdopodobnie nigdy.

 

200

 

background image

Mądra taktyka kobiety

 

Najlepszą rzeczą, jaką możesz zrobić, jest usunięcie się z najbliż 

szego  otoczenia  partnera.  Nie  wierz w jego kłamstwa, usprawiedli 
wienia i wyjaśnienia, ale nie kłóć się z nim. Jeśli rzeczywiście ma 
fobię  przed  trwałym  związaniem  się,  wiesz,  dlaczego  kłamie  i  rozu 
miesz, że wszelkie Twoje próby dogadania się przyczyniać się będą 
jedynie do nasilenia lęku. 

 

Kiedy  na  horyzoncie  pojawia  się  inna  kobieta,  powstrzymaj 

pierwszy impuls i nie podejmuj walki o swoje miejsce. Takie zacho-
wanie jest pozbawione sensu. Twój ukochany zadaje Ci ciężkie ra-
ny, widując się z inną, więc się zastanów, czy jesteś w stanie psy-
chicznie  wytrzymać  kryzys.  Lepiej  wycofaj  się  i  pomyśl  o  sobie. 
Nawet jeśli nadal go kochasz i pragniesz z nim być, też odejdź, bo 
tylko wtedy masz szansę na uratowanie związku.

 

Nie pocieszaj się myślą, że skoro wysila się na kłamstwa, to zna-

czy, że zależy mu na Tobie. W całej sprawie chodzi przecież nie o siłę 
uczucia, ale o to, że on nie wie, jak radzić sobie z uczuciami. Jeśli jest 
jednym z tych mężczyzn, którzy posługują się kobietą, żeby wyzwolić 
się z koszmarnego lęku przed trwałym związaniem się z ukochaną, 
z dużym prawdopodobieństwem możemy założyć, że nigdy nie będzie 
zdolny do zbudowania trwałego, szczerego związku z kimkolwiek. Dla-
tego musisz realnie patrzeć na to, co on robi i do czego jest zdolny.

 

Absolutnie nie licz na to, że wspólnie możecie przepracować re-

lacje między Wami. Właśnie Wasza bliskość stanowi główny pro-
blem. Zacieśnianie więzi nie pomaga, a zazwyczaj jeszcze pogarsza 
sytuację. Dlatego jedynym wyjściem dla Ciebie jest odejść.

 

Kobiety, które mają za sobą podobne doświadczenia, opowiada-

ły mi, że niemal obsesyjnie koncentrowały się na zachowaniu part-
nerów. Niektórym wydawało się, że ukochany przeżywa załamanie 
nerwowe, i starały się być czułymi, troskliwymi opiekunkami, ni-
czym żony z wieloletnim stażem. Nie muszę chyba dodawać, że ni-
czego pozytywnego nie osiągnęły.

 

15. On ewidentnie przeżywa wewnętrzny konflikt.

 

Obiecuje poprawę, gdy grozisz odejściem. Zdarza sięże płacze.

 

Twoje typowe podejście

 

Oddychasz z ulgą, kiedy zamartwia się Twoimi groźbami odejścia. 

Wydaje Ci się, że wreszcie przejrzał na oczy. Ochoczo mu wierzysz,

 

201

 

background image

gdy obiecuje poprawę. Jego łzy robią na Tobie wrażenie. Z reguły 
w takich przypadkach od razu wybaczasz i niemal natychmiast zno-
wu jesteś samą miłością i dobrocią.

 

Taktyka mężczyzny

 

Jeśli próbujesz z nim zerwać, sam jest zaskoczony, jak bardzo 

czuje się tym zraniony. Nie jest jeszcze gotowy do zakończenia zna-
jomości, chociaż włożył wiele pracy, żeby rozluźnić Wasze stosunki. 
Pamiętaj, że w istocie darzy Cię głębokim uczuciem i pragnie, że-
byś była przy nim, ale jednocześnie nie potrafi się znaleźć w tym 
układzie. Bardzo poruszony obiecuje więc poprawę, choć ma wąt-
pliwości, czy będzie w stanie dotrzymać słowa. Z tego powodu ra-
czej nie precyzuje, w jaki sposób się zmieni, a tylko wyraża wolę 
zmiany.

 

Mądra taktyka kobiety

 

Masz  świetną  okazję  dokonać  istotnych  zmian  w  Waszych 

stosunkach, ale bądź przygotowana na różne niespodzianki. Możesz 
na  przykład  postawić  warunek,  że  będziesz  nadal  z  nim  chodzić, 
jeśli_  zgodzi  się  pójść  z  Tobą  do  terapeuty  pracującego  z  parami. 
Mówiąc  prawdę,  nie  wierzę,  żebyś  dała  radę  samodzielnie 
przeprowadzić  radykalne  zmiany  w  Waszym  związku,  więc  im 
szybciej  poprosicie  o  profesjonalną  pomoc,  tym  lepiej.  Jeśli 
rzeczywiście  pragniecie  zostać  razem,  nie  ograniczajcie  się  do 
indywidualnej  terapii.  Nie  dokonacie  wtedy  niezbędnych 
przeobrażeń  koniecznych  do  kontynuowania  związku.  Terapia 
indywidualna  powinna  stanowić  jedynie  uzupełnienie  terapii  par. 
Szukajcie  pomocy  w  poradniach przedmałżeńskich i rodzinnych. 
Jeśli  Twój  partner  zdecyduje  się  na  ingerencję  w  Wasze  sprawy 
osoby  z  zewnątrz,  będziecie  mieli  większe  szanse  na  rozwiązanie 
występujących między Wami problemów.

 

W każdym razie nie daj się zbyć ogólną wolą poprawy. Żądaj kon-

kretów: w jaki sposób chce się zmienić? Bądź konsekwentna, ina-
czejwszystko wróci do stanu poprzedniego. To prawda, że mężczy-
zna, który płacze i prosi o przebaczenie, jest słaby, ale ta słabość nie 
trwa długo, więc wykorzystaj ten okres jak najlepiej.

 

Na koniec kilka rad:

 

• nie użalaj się nad nim!

 

202 

 

background image

•  nie oczekuj zmian tylko od niego, Ty również musisz się zmie 

nić; musisz stać się bardziej niezależna, mniej podporządko 
wana; 

•  nie spodziewaj się, że bez pomocy przestanie odczuwać lęk 

przed związaniem się i zacznie myśleć innymi kategoriami; 

•  nie łudź się, że jest wielkim, silnym mężczyzną zdolnym do 

przejęcia kontroli i podjęcia niezbędnych działań.  

Wasz  związek  znalazł  się  w  przełomowym  punkcie,  wykorzystaj 

ten moment na przeprowadzenie pozytywnych zmian.

 

 

16. Chociaż partner składa wiele obietnic, nic nie zmienia się w 
jego zachowaniu. Blokuje rozwój zwi
ązku i odmawia 
wszelkich rozmów na ten temat.

 

Twoje typowe podejście

 

Nie upierasz się, aby całkowicie zaangażował się w związek, ale 

oczekujesz, że okaże dobrą wolę. Nie chciałabyś marnować czasu i za-
leży Ci na tym, żeby sprawy zmieniały się na lepsze. Masz już dość 
jego usprawiedliwień, że przecież to nieprawda, iż nie dba o Ciebie.

 

Masz gotową listę.spraw, o które chcesz go zapytać. Twoje pytania 

można sformułować następująco:

 

•  Dlaczego mnie ranisz, jeśli to prawda, że zależy Ci na mnie? 
•  Czy kiedykolwiek dojrzejesz do małżeństwa?  • 
•  Czy kiedykolwiek stanę się dla Ciebie najważniejszą osobą 

w życiu? 

 

•  Dlaczego trzymasz mnie przy sobie, jeśli nie łączysz ze mną ży 

ciowych planów? 

•  Dlaczego wykluczasz mnie z wielu sfer swojego życia? 
•  Dlaczego nie zajmuję w Twoim życiu miejsca, na które zasłu 

guję? 

On nie zgadza się na żadne rozmowy o Was bez względu na to, 

jak próbujesz do niego podejść - spokojnie i rozważnie, płacząc hi-
sterycznie, wrzeszcząc bez opanowania. Jesteś przekonana, że w isto-
cie jesteś dla niego kimś bardzo ważnym, ale to Ci nie wystarcza. 
Nie rozumiesz, jak ktoś może być tak uparty. Uważasz, że działa na 
własną zgubę. Namawiasz go na terapię lub na rozmowę z osobą do-
ś

wiadczoną. On i wszyscy wkoło wiedzą, że gotowa jesteś ponieść 

niezbędne trudy, żeby tylko uratować Wasz związek. Problem jed-

 

203 

background image

nak w tym, ujmując rzecz delikatnie, że zupełnie nie wiesz, co nale-
ż

ałoby zrobić.

 

Taktyka mężczyzny

 

On nie chce pracować nad relacjami w Waszym związku ani nie 

chce niczego w nim zmienić. Odmawia wszelkich rozmów na ten te-
mat, żeby nie stworzyć warunków do dyskusji nad radykalnym roz-
wiązaniem. Swoim stanowczym veto jednoznacznie określa swój sto-
sunek do Waszej wspólnej przyszłości. Zdaje sobie jednak sprawę -
Twoje żale i pytania nie pozostawiają cienia wątpliwości - nie da się 
w  nieskończoność  utrzymać  związku  w  takim  kształcie,  w  jakim 
znajduje się obecnie. Nadal tkwi w swoim uporze, ponieważ nie ma 
ochoty na trwały, monogamiczny związek.

 

Mądra taktyka kobiety

 

Pogódź się z faktem, że Twój partner nie chce pracować nad bu-

dową Waszego związku ani nie pragnie jakichkolwiek w nim zmian. 
Nie oszukuj się, że tylko on ma problem i że jedynie Ty możesz go 
wesprzeć. Jeżeli potrzebuje pomocy, sam ją dla siebie znajdzie. Nie 
wykładaj mu, co jest dla niego dobre ani dlaczego potrzebuje doj-
rzalszych form więzi międzyludzkich. Nie przekonuj, że jesteś naj-
wspanialszą dla niego partnerką. Nie wymyślaj w snach skompliko-
wanych rozmów, w których będziesz mogła przedstawić swoje racje.

 

Nie staraj się go przekonać, że ma poważny problem z samym so-

bą. Pamiętaj, że Ty również jesteś w opałach. Żadne rozmowy nie po-
mogą, jeżeli on nie chce, żebyście byli razem.

 

Najlepiej będzie dla Ciebie, jeśli pójdziesz własną drogą. Płacz, 

błaganie czy naciski nic nie dadzą. Twoja nieobecność może zdziałać 
znacznie więcej niż potoki słów. Jeśli boleśnie odczuje utratę Cie-
bie, macie przed sobą szansę, natomiast jeśli się tym nie przejmie 
i tak nie pozostaje Ci nic innego, niż odejść.

 

Wiem, że moja rada brzmi dość okrutnie, ale kiedy para nie ma 

przed sobą widoków na wspólną przyszłość, jest to jedyne sensowne 
rozwiązanie. Każda kobieta w takiej sytuacji powinna zapomnieć 
o tym, co było, i rozejrzeć się za kimś innym.

 

 

 

background image

Rozdział 10

 

 

 

-

 

 

Koniec związku z mężczyzną z fobią 
przed trwałym zaanga
żowaniem się

 

 

 

 

 

 

Końcowy okres związku z mężczyzną z fobią przed trwałym zwią-

zaniem się rozpoczyna się wtedy, kiedy dla obojga partnerów staje 
się jasne, że nie uda się kontynuować znajomości bez przeprowadze-
nia zmian. Związek rozpada się i tylko zaangażowanie się mężczy-
zny w umacnianie więzi z kobietą może odwrócić ten stan.

 

Często koniec jest poprzedzony jakimś znaczącym wydarzeniem, 

jak długi wyjazd, ślub w rodzinie czy urlop. W okolicznościach ta-
kiego rodzaju mężczyzna jest postawiony w sytuacji wyboru. Albo 
wystąpi z kobietą, co będzie znakiem dla świata, że są razem, albo 
pokaże się sam, co będzie znakiem dla partnerki, że w istocie nie są 
parą. Mężczyzna zdaje sobie sprawę, że nie może wyłączać kobiety 
z wielu ważnych sfer swojego życia - boleśnie mu o tym przypomina-
ją targane poczuciem winy własne sumienie oraz pretensje partner-
ki - ale z powodu lęku nie jest w stanie zachowywać się inaczej.

 

Wcześniej, w okresie środkowym, nie był do końca pewien swo-

ich  uczuć,  natomiast,  teraz  nie  ma  już  wątpliwości.  Odczuwa  lęk 
znacznie silniej, gdy jest z Tobą, niż kiedy jest sam. Z tego powodu, 
kiedy musi podjąć decyzję, wybiera rozstanie.

 

Pamiętaj jednak, że masz do czynienia z mężczyzną z fobią przed 

trwałym związaniem się, a więc z kimś, kto generalnie ma trudno-
ś

ci z zajęciem jednoznacznego stanowiska. Dlatego jasna deklara-

cja - zostaję lub odchodzę - jest dla niego bardzo trudna. Wybiera 
raczej rozwiązania pośrednie, będzie się starał tak zaaranżować sy-
tuację, aby część odpowiedzialności za rozpad związku spadła na 
Ciebie.

 

Od momentu kiedy postanowi, że powinien odejść, na różne spo-

soby będzie dawał Ci odczuć, że ma chęć na rozstanie, ale nie zdecy-

 

205 

background image

duje  się  na  otwartą  rozmowę.  Zacznie  więc  pozbawiać  Cię  tego, 
czym obdarzał na samym początku. Kiedy przedtem było Ci z nim 
dobrze, teraz odczuwasz zagrożenie. Jeśli poprzednio przechodził sa-
mego siebie, aby pokazać, jak bardzo mu na Tobie zależy, obecnie 
demonstruje brak zainteresowania. Będzie też stwarzał sobie dogod-
ne warunki do zerwania. Może na przykład szukać pretekstu do kłót-
ni albo zachowywać się skandalicznie, żeby sprowokować Cię do roz-
strzygającego kroku. Jest pewien, że odejdzie, ale jeszcze nie wie, 
w jaki sposób; dlatego testuje różne metody.

 

Ty z kolei również nie reagujesz stosownie do okoliczności, bo na-

dal dźwięczą Ci w uszach jego wyznania miłosne. On także dobrze 
pamięta, co mówił, i z tego powodu stara się wycofać rakiem, pra-
gnąc uniknąć otwartej dyskusji. Oboje żyjecie w stresie. On jest za-
niepokojony i nieszczęśliwy, że został opacznie zrozumiany. Ty wciąż 
masz nadzieję, że po tym, co razem przeżyliście, nie odejdzie, jeżeli 
nie zrobił tego dotychczas. Wydaje Ci się, że wasza bliskość upoważ-
nia Cię do zachowania, jakie przystoi dobrej żonie. Bagatelizujesz 
więc kolejne zniewagi i odnosisz się do niego, jakbyś była zobowią-
zana do lojalności. Próbujesz nieco walczyć, domagasz się zmian, ale 
masz małe szanse zagrozić jego poczuciu bezpieczeństwa.

 

Tymczasem  jemu  udaje  się  to  doskonale.  W  rezultacie  tracisz 

wiarę  we  własne  możliwości  i  masz  bardzo  niskie  mniemanie  o  so 
bie. Przeżywasz raz silny niepokój, raz ciężką depresję, ale zamiast 
zająć się sobą, nadal oczekujesz, że on wszystko naprawi. Niestety, 
zwykle czekasz na próżno. 

.

 

Kiedy dochodzi do ostatecznego rozstania, przeważnie czujesz się 

kompletnie rozbita, jesteś wyczerpana. Dlatego, według mnie, po-
winnaś odejść pierwsza, zanim on zdecyduje się na ten krok. Próbuj 
ocalić, na ile będzie to możliwe, szacunek dla samej siebie i poczu-
cie własnej godności.

 

Typowy przebieg zdarzeń

 

1. Jego postawa wobec Glebie całkowicie już się zmieniła 1 
w oczywisty sposób daje Ci do zrozumienia, 
że odchodzi.

 

Twoje typowe podejście

 

Po raz kolejny emocjonalnie jesteście w zupełnie innej fazie. Ty 

już nie masz złudzeń - on nie daje Ci szczęścia, ale gotowa jesteś

 

206 

background image

 

utrzymywać Wasz związek i jesteś przekonana, że Twój partner rów-
nież chce z Tobą zostać. Starasz się być lojalna, czujesz się jak żona. 
Niemniej oboje zdajecie sobie sprawę, że główne problemy spowo-
dowane  są  jego negatywnym nastawieniem do tworzenia trwałego 
związku. Często słyszę takie opinie: „Nie miałam pojęcia, że to już 
koniec. Wydawało mi się, że po tym, co razem przeżyliśmy, a mamy 
za sobą dobre i złe doświadczenia, będziemy mogli wypracować ja-
kiś satysfakcjonujący kompromis. Chciałam, żeby się zdeklarował, 
ale byłam przygotowana na to czekać, jeśli to konieczne".

 

Taktyka mężczyzny

 

On  już  dojrzał  do  rozstania,  ale  męczy  go  poczucie  winy.  Jest  roz 
darty  wewnętrznie,  bo  taki  mężczyzna  nie  jest  w  stanie  zobowiązać 
się  do  czegokolwiek,  a  więc  również  do  konsekwentnego  zerwania. 
Ponieważ  nie  stać  go  na  otwartą,  szczerą  rozmowę,  próbuje  prze- 
    kazać  Ci  informację  o  swoich  uczuciach  w  sposób  pośredni.  We 
     •  wszystkim,  co  robi,  ujawnia  się  jego  niezdolność  do  podjęcia 
bezpo- 
     średniego  działania.  A  oto  kilka  sposobów,  w  jaki  może  próbować 
         powiedzieć Ci o swoich zamiarach:         

       

 

        zaczyna mówić o przeprowadzce, przeniesieniu się do innego

 

         miasta, wyjątkowo długim wyjeździe, oczywiście - w poje-

 

         dynkę; 

 

      

• zaczyna mieć pretensje o drobiazgi, prowokować sprzeczki, jak-

 

by celowo próbuje Cię rozzłościć; 

 

• zostawia widoczne ślady spotkań z innymi kobietami, pozwala

 

się przyłapać na oczywistym kłamstwie;  

   . • demonstruje roztargnienie, złe samopoczucie; ' 
 

• ma ochotę coraz więcej czasu spędzać bez Ciebie, tłumaczy, że

 

   

musi się zastanowić, co dalej.

 

W tym okresie wygląda na zagubionego, rozchwianego emocjo-

 

nalnie.  Często  zdaje  sobie  sprawę,  że  jeśli  wzbudzi  w  Tobie  litość,  
będziesz  mniej  skora  do  wypominania  mu  słabości.  Nie  zapominaj, 
ż

e nie gorzej niż Ty sama jest świadom tego, jaki ma na Ciebie wpływ. 

Wie,  że  spodziewasz  się  więcej,  ale  ma  nadzieję,  że  kierując  się 
współczuciem nie będziesz robiła mu scen.         

 

 

Mądra taktyka kobiety

 

Nie rozczulaj się lepszym, silniejszym i bardziej dojrzałym 

partnerem. To Ty jesteś

 

 

207

 

Nie rozczulaj się nad nim z powodu jego słabości. Nie próbuj być

 

background image

poszkodowana, a nie on. Często kobiety racjonalizują męskie zacho-
wanie i dają się nabrać na te rozbrajające wyznania o konieczności 
odnalezienia samego siebie, a same decydują się cierpliwie czekać, 
choć to nic poza złością im nie przynosi. Partner nie zmieni się 
w Odyseusza tylko dlatego, że zachowujesz się jak Penelopa.

 

Zamiast tracić czas i energię na wspieranie go w poszukiwaniu 

samego siebie, lepiej spakuj walizki i odejdź. Na tym etapie niewie-
le więcej masz do zrobienia. Wydostań się z układu, który wyczer-
puje Cię emocjonalnie, zachowaj szacunek dla siebie samej. Ratuj 
to, co jeszcze zostało z Twojego poczucia własnej wartości. Dalsze 
kontakty mają sens pod warunkiem, że zgodzi się na terapię w po-
radni przedmałżeńskiej. Do niczego nie dojdziesz, trzymając się kur-
czowo faceta, który rujnuje Ci życie.

 

2. On spędza z Tobą coraz mniej czasu i nie widzi powodu, 
ż

eby się usprawiedliwiać.

 

Twoje typowe podejście

 

Nadal próbujesz mu wierzyć i dopytujesz się, co się z nim dzieje. 

Czynisz tak, ponieważ dotąd nie tylko nie powiedział wprost, że chce 
odejść,  a  wręcz  zaprzeczał, że ma taki zamiar. Spędzasz godziny 
w oczekiwaniu na telefon od niego, zawsze dysponujesz czasem, gdy 
chce się z Tobą zobaczyć.

 

Nakłaniasz go także, żeby widywał się z Tobą częściej, udzielasz 

rad, co powinien robić, a czego się wystrzegać. Jesteś krzykliwa, du-
ż

o  płaczesz,  godzinami  rozmyślasz,  co  było  powodem  tak radykal-

nych zmian w jego zachowaniu.

 

Taktyka mężczyzny

 

Aby wyzwolić się z poczucia winy, próbuje przyzwyczaić Cię do 

ż

ycia bez niego. Dlatego stopniowo rozluźnia więzy. Uważa, że wtedy 

rozstanie nie będzie bolesne. Chce wierzyć, że nie odczujesz jego 
odejścia. Jeden z mężczyzn tak opisał mi sposób, w jaki opuścił part-
nerkę: „To było tak, jakbyśmy patrzyli na swoje odbicie w oknie wy-
stawowym.  Nagle  zrobiłem  jeden  krok  do  tyłu,  potem  drugi  i  już 
mnie nie było. Wystarczyły dwa kroki".

 

On również doskonale pamięta okres zalotów, ale ma nadzieję, 

ż

e Ty szybko zapomnisz. Chciałby, żeby w krótkim czasie jego postać 

zniknęła z Twoich myśli.

 

208 

background image

Mądra taktyka kobiety

 

Nie  dzwoń,  nie  pisz  listów,  nie  próbuj  udowodnić,  ile  jesteś 

warta, nie czekaj. Nie proś o spotkanie, nie wyobrażaj sobie, jak 
go uwiedziesz, nie planuj przyjęć w nadziei, że przyjmie zaprosze-
nie. Mówiąc krótko, nie stawaj na głowie, żebv przyciągnąć jego

 

Zapomnij, że kiedykolwiek spotkałaś tego pana. Weź się w garść. 

Jeśli  potrzebujesz  terapeuty,  idź  do  psychologa  jak  najprędzej. 
Nie zagrzebuj się w domu, spotykaj się z ludźmi. Poproś przyjaciół o 
pomoc,  niech  się  Tobą  zajmą  i  wykluczą  Twojego  byłego  partnera  z 
Waszego towarzystwa.

 

Nie łudź się, że wróci do Ciebie, jeśli tylko uda Ci się dotrzeć do 

niego. Nic z tego nie będzie. Wiem, że jest Ci ciężko. Cierpisz bardzo, 
bo za długo wytrwaliście razem. Zastanów się jednak, czy ma sens 
reanimowanie czegoś, co już umarto? Stracisz resztki emocjonalnych 
sił, a niczego nie wskórasz.

 

 
3. Jemu zale
ży na swobodzie i przestrzeni.

 

Twoje typowe podejście

 

 

 

 

 

 

.

 

 

Mając stale w pamięci obraz partnera z okresu początkowego, wy 

daje  Ci  się,  że  jeśli  dostosujesz  się  do  jego  wymagań,  będzie  mógł 
się 
przekonać, że związek wcale go nie ogranicza. Dajesz mu więc swobo 
dę i przestrzeń, której potrzebuje, choć nie jesteś pewna, czy rzeczy 
wiście to tak ma wyglądać. 

 

        Taktyka mężczyzny 

 

Przewrażliwiony na punkcie związania się, dąży do zapewnienia 

sobie  przestrzeni.  Najmniejsze  błahostki  wywołują  w  nim 
poczucie  uwięzienia.  Kiedy  jest  z  Tobą,  wydaje  mu  się,  że  się 
dusi.  Wszelkie  Twoje  działania  odbiera  jako  próby  ograniczenia 
mu  swobody.  Nawet  gdy  nie  wykazujesz  inicjatywy  i  po  prostu 
podążasz  wraz  z  nim,  oskarża  Cię  o  manipulowanie  i  próby 
zawładnięcia nim. Uważa Cię za swojego poskromiciela.

 

Mądra taktyka kobiety

 

Zrozum, że cokolwiek zrobisz, on oceni negatywnie. Nawet nie 

wspominaj, że dasz mu więcej przestrzeni, bo tylko utwierdzisz go 
w przekonaniu, że rościsz sobie prawo do kontrolowania zakresu je-

 

 

 

209

 

 

background image

go swobody. Upewni się więc, że ma rację, traktując Cię jako osobę, 
która pragnie pozbawić go wolności.

 

Jedyną rzeczą, którą możesz zrobić, jest zapewnienie sobie jak 

największej  przestrzeni,  najlepiej  setek  mil.  Jest  to  całkowicie 
sprzeczne z tym, na co masz ochotę. Ty chciałabyś rozmawiać z nim 
o  Was,  wypracować  jakiś  kompromis.  Musisz  jednak  zrozumieć,  że 
jest to zupełnie niemożliwe.

 

Znalazłaś się w trudnej sytuacji. Cierpisz, jesteś nieszczęśliwa. 

Zawiodłaś się na mężczyźnie, z którym chciałaś budować wspólne 
ż

ycie. Musisz zapomnieć o radosnych planach i spojrzeć na sprawy 

z  właściwego  dystansu,  bo  tylko  wtedy  będziesz  mogła  w  miarę 
obiektywnie ocenić to, co zaszło między Wami.

 

Powiedz  partnerowi,  że  oboje  potrzebujecie  czasu,  żeby  wszystko 

przemyśleć. Prawdę mówiąc, to Ty jesteś tą osobą, która musi zastano- 
wić się nad tym, co się stało, to Ty wpadłaś w sieci jego szaleństwa. 
(Zrób  porządek  w  mieszkaniu,  pozbądź  się  wszystkich  rzeczy,  któ 
re Ci o nim przypominają. Jeśli nie możesz ich wyrzucić, popakuj 
w pudła, zaklej i upchaj w najdalszy kąt pawlacza. Pomyśl, o ile by 
łoby gorzej, gdybyś zdążyła wziąć z nim ślub.  

 

 

4. On odwołuje randki i zmienia plany.

 

Twoje typowe podejście

 

Jeżeli nadal z nim jesteś, rozpamiętujesz sprzeczności w jego za-

chowaniu i czekasz na jakiekolwiek wyjaśnienie, dlaczego tak po-
stępuje. Zachodzisz w głowę, po co się z Tobą umawia, jeśli nie ma 
ochoty na spotkanie. Dziwisz się, że dzwoni, jeśli nie chce rozma-
wiać. Prawdopodobnie nie potrafisz postawić trafnej diagnozy, bra-
kuje Ci pewności siebie.

 

Zaangażowałaś się emocjonalnie w ten związek i bardzo chciała-

byś, żeby partner zachowywał się tak jak na początku. Ponieważ nie 
wiesz, jak do tego doprowadzić, wypróbowujesz różne metody od cy-
nicznej złości do iście macierzyńskiej troski. Niestety, żaden ze spo-
sobów nie przynosi spodziewanych rezultatów.

 

 

Taktyka mężczyzny

 

Wydaje mu się, że jego wina będzie mniejsza, jeżeli będzie w sta-

nie przekonać Cię, że już nie jest w Tobie zakochany. Działa podobnie 
jak na początku, tym że wtedy chciał osiągnąć efekt całkowicie od-

 

210

 

background image

wrotny. Teraz stara się odebrać to, co dał Ci wcześniej. Pamiętasz to 
miłe uczucie bycia bezpieczną i kochaną? On chce Cię tego pozbawić.

 

Teraz,  kiedy  jesteście  bardzo  blisko  trwałego  związania  się,  we 

wnętrzny system alarmowy Twojego partnera dzwoni tak głośno, że 
nie słyszy on własnych myśli. Dlatego nie zastanawia się wcale, lecz 
próbuje uciec. 

 

 

Mężczyźni, z którymi przeprowadzałem wywiady, wspominali tak-

ż

e o złości, jaką wyzwalała w nich partnerka. Zdawali sobie sprawę 

z tego, że obwinianie o to kobiety jest całkiem irracjonalne, ale tak 
się właśnie czuli.

 

Mądra taktyka kobiety

 

Oceń sytuację i przyjmij do wiadomości, że nic nie możesz zro-

bić, żeby go przekonać do zostania z Tobą. Nie zamartwiaj się jego 
samopoczuciem, nie trać energii na wymyślanie nowych, skutecz-
nych strategii postępowania z partnerem. Jedyne, co może przynieść 
jakikolwiek  efekt  jeszcze  teraz  -  to  oddalenie  się.  Jeśli  nadal  bę-
dziesz przy nim trwała, poniesiesz druzgocącą klęskę i skażesz się 
tym samym na wielkie cierpienie. Czas nagli, bo wkrótce na rady-
kalny ruch zdecyduje się Twój partner.

 

-

 

 

,

 

 

5. On stale jest w złym humorze 1 na 

zewnątrz szuka przyczyn swego permanentnego niezadowolenia.

 

Twoje typowe podejście

 

Kobieta w okresie końcowym czuje się zagubiona głównie dlate-

go, że bez zastrzeżeń przyjmuje to, co partner z ciężką postacią fobii 
przed  związaniem  się  ma  jej  do  powiedzenia.  Jeśli  kiedykolwiek 
miałaś tego typu osobiste doświadczenia, przyznasz, że wierzyłaś, bo 
chciałaś wierzyć. Być może nawet próbowałaś zachowywać się jak 
przykładna żona. Zachodziłaś w głowę, jakie niepowodzenia są przy-
czyną złego samopoczucia ukochanego, i szukając wyjaśnienia wyol-
brzymiałaś drobne konflikty. Nie bacząc na jego skandaliczne wy-
bryki, byłaś życzliwa i wyrozumiała.

 

Taktyka mężczyzny

 

On zdecydowanie chce się z Tobą rozstać, ale nadal dręczą go 

wątpliwości. Ponadto czuje się winny, ale nie na tyle, żeby wycofać

 

się z powziętych planów.

 

 

211

 

background image

Wie lepiej niż ktokolwiek inny, że Twoje intencje są czyste. Pra-

gnęłaś zbudować trwały związek i tym się naraziłaś. Dlatego, żeby 
oszczędzić sobie przykrych doznań, nie chce dopuścić do żadnych 
dyskusji na ten temat.

 

W  tym  okresie  zdarza  się,  że  widuje  się  już  z  inną  kobietą,  co 

również może mieć wpływ na jego zły nastrój. Istnienie drugiej ko-
biety nie zmienia jednak w żaden sposób Twojej sytuacji. Strategia 
mężczyzny  polega  na  tym,  żeby  odejść  niepostrzeżenie.  Wtedy 
bowiem, jeśli tylko zapragnie wrócić, będzie mógł to zrobić bez pro-
blemu.

 

Zasadnicze znaczenie ma fakt, że on nie chce Ci pozwolić na nad-

mierne zbliżenie do siebie. Z tego powodu, gdy tylko zaczynasz drą-
ż

yć, co jest źle, wymyśla na poczekaniu najróżniejsze wyjaśnienia 

w nadziei, że je uznasz i porzucisz dalsze dociekania.

 

Mądra taktyka kobiety

 

  Pamiętaj,  że  nie  jesteś  jego_żoną  i  nie  musisz  ze  zrozumieniem 

odnosić się do jego humorów. Poza tym, ponieważ Twoje uczucia są 
krańcowo różne. od_uczuc mężczyzny, właściwie nie masz szans na 
wczucie się w jego emocjonalne nastroje. Ty pragniesz zbliżenia 
i jedności, on zaś dąży za wszelką cenę do niezależności. Nic więc 
dziwnego, że się niepokoi.

 

Ż

ycie Twojego partnera prawdopodobnie wcale nie składa się 

z dramatów. Nie układaj więc romantycznych scenariuszy, w których 
dzielnie bronisz swojego mężczyzny. On z pewnością rozmyśla już

 

o innej kobiecie, a może nawet się z nią widuje. Nie łudź się, że ta 
druga zniknie, jeśli będziesz bardziej aktywna. Zabrnęliście bardzo 
daleko i teraz Twój partner owładnięty paniką myśli tylko o ucieczce.

 

Nie  marnuj  resztek  emocjonalnych  sił  na  zajmowanie  się  jego 

humorami. Energia będzie Ci bardzo potrzebna, żeby przetrwać nad-
chodzący bardzo trudny okres.

 

6. On nadal wprawia Cię w zakłopotanie sprzecznymi komunikatami. Raz 
czujesz si
ę brutalnie odrzucona, innym razem bardzo kochana

 

 

bezwarunkowo akceptowana.

 

Twoje typowe podejście

 

Każde jego miłe słowo bierzesz za dobrą monetę, a gdy postępuje 

bezwzględnie, modlisz się, żeby przestał. Prawdopodobnie pogra-

 

 

212

 

background image

ż

asz się w depresji, jesteś psychicznie wyczerpana i bardzo nieszczę-

ś

liwa.

 

Taktyka mężczyzny

 

On, oczywiście, nadal darzy Cię uczuciem i pamięta mile chwile, 

zwłaszcza  wtedy,  gdy  myśli  o  rozstaniu  na  zawsze.  Sympatyczne 
wspomnienia utrudniają mu podjęcie ostatecznej decyzji. Z tego po-
wodu nawet sam przed sobą nie jest w stanie przyznać, że to już ko-
niec. Nie może zrobić kroku ani w przód, ani w tył. Waha się. Kiedy 
męczy go poczucie winy, stara się zrobić Ci przyjemność. Podtrzy-
muje kontakt, dzwoniąc od czasu do czasu, prowadząc słodkie roz-
mowy - jak miał zwyczaj na początku znajomości. Tymi działaniami 
wprowadza Cię w stan jeszcze większej niepewności i zagubienia.

 

Niewinne rozmowy telefoniczne z czasem zamieniają się w ostre 

sprzeczki, ponieważ próbujesz zmusić go do podjęcia decyzji. W tym 
czasie on przeżywa poważny konflikt. Kiedy jesteś daleko, jest roz-
luźniony i tęskni za Tobą, ale każdy bliższy kontakt.wzbudza w nim 
przykre  uczucia  uwięzienia. Jak sama widzisz, partner przekazuje 
Ci sprzeczne komunikaty, ponieważ sam targany jest sprzecznymi 
emocjami.

 

Mądra taktyka kobiety 

 

Twój partner nie wyzbędzie się sprzecznych uczuć w stosunku do 

Ciebie, jeśli będziecie spędzać razem więcej czasu. To może jedynie 
przyspieszyć jego ucieczkę. Nie zamęczaj go pytaniami „dlaczego?".

 

Może Ci się wydawać, że on próbuje Cię zatrzymać, podtrzymując 

kontakt tylko na tyle, by związek mógł trwać. Nie sądź mylnie, że on 
wie, co robi i że za wierność czeka Cię nagroda w postaci jego miłości.

 

Na tym etapie jesteś już pogodzona z faktem, że dostajesz same 

okruchy. Zdumiona jesteś tym, jak łatwo uległaś i dałaś się znisz-
czyć. Nie wstydź się; podobne doświadczenia są udziałem wielu ko-
biet. Jest to przykre, ale prawdziwe. Musisz się wyzwolić emocjonal-
nie w możliwie najzdrowszy sposób. Wiem, że łatwo to mówić, 
a znacznie trudniej wykonać, ale musisz spróbować.

 

Nie myl intymnych więzów, które między Wami istniały, z przy-

jaźnią. Nie oczekuj, że on będzie Twoim przyjacielem lub że zadba 
o stan Twojego ducha. To Ty musisz zająć się sama sobą. Nie przesia-
duj w domu, czekając na telefon od niego, pełna wiary, że nie odej-
dzie, póki go oczekujesz. Waszego związku nie da się uratować.

 

213

 

background image

Musisz zrozumieć, że on należy już do przeszłości, nie masz do-

stępu do jego uczuć. Zrób wszystko, żeby on nie miał już dostępu do 
Ciebie.

 

7. On unika kontaktów seksualnych 1 wykręca się pracą, przemęczeniem czy 
chorob
ą. Daje Cl odczućże gdybyś była prawdziwie wyrozumiała, 
rozumiałaby
ś go doskonale.

 

Twoje typowe podejście

 

Odczuwasz, że jest to ostatni krok w długim procesie odrzucania. 

Jesteś ciężko zraniona, czujesz się zdradzona i kompletnie zagubio-
na. Na nieszczęście nadal go pragniesz i kochasz.

 

Taktyka mężczyzny

 

Całkowite zaniechanie kontaktów seksualnych zostawia na sam 

koniec. Nie chce iść z Tobą do łóżka, ponieważ ciężko pracował nad 
oddzieleniem się od Ciebie. Obawia się, że jeśli będzie z Tobą spał, 
pomyślisz, że Wasze stosunki ulegają poprawie. Decyzję o abstynen-
cji  seksualnej  podejmuje  świadomie.  Prawdopodobnie  będzie  się 
zasłaniał  innymi  emocjonalnymi  problemami  i  wstrzemięźliwość 
w łóżku uzna za trudność przejściowy. W ten sposób drzwi nie zosta-
ną całkowicie zamknięte.

 

Mądra taktyka kobiety

 

Czy będzie Ci nieco lżej, jeśli powiem, że prawie każda kobieta, 

z którą przeprowadzałem wywiad, przeżyła na własnej skórze tego 
typu seksualne odrzucenie? Wygląda na to, że jest to standardowa 
praktyka stosowana przez mężczyzn z fobią przed trwałym zaangażo-
waniem  się  w  związek.  W  żadnym  wypadku  w  takiej  sytuacji  nie 
próbuj go uwodzić ani na siłę nie przekonuj do siebie. Wytłumaczę 
Ci, dlaczego.

 

•  Jeśli będziesz go uwodzić bez powodzenia, co jest wielce praw 

dopodobne, poczujesz się znacznie gorzej; 

•  Kobiety, którym udało się uwieść mężczyznę, mówiły, że part 

nerzy porzucali je zaraz potem, i to na dobre. 

Pamiętaj, że jest to jego problem, a nie Twój. Nie zachowuj się 

jak osoba porzucona, nie musisz niczego sobie udowadniać. Zrób coś 
dobrego dla siebie, trzymaj się od niego z daleka.

 

214

 

background image

8. On nie ma zamiaru zrobić niczego, co poprawiłoby relacje między wami. Nie 
chce nawet o tym rozmawia
ć.

 

Twoje typowe podejście

 

Nadal myślisz, że możesz z nim rozmawiać.

 

Taktyka mężczyzny

 

W żadnej formie nie chce poruszać problemu stosunków między 

Wami, ponieważ obawia się, że możesz znaleźć sposób na wypraco-
wanie jakiegoś porozumienia. On czuje się jak więzień w celi śmier-
ci,  a  Ty  chcesz mu pomagać w siadaniu na krześle elektrycznym. 
Choć brzmi to całkiem niewiarygodnie, uwierz, że on tak właśnie 
myśli.

 

 

Mądra taktyka kobiety

 

Nie macie już o czym rozmawiać. Zajmij się własnym życiem. Nie 

strasz, że go zostawisz, ale odejdź naprawdę. Potraktuj dosłownie je-
go odmowę pracy nad budową Waszego związku. Nie doszukuj się 
ukrytych znaczeń, bo ich nie ma. Odejdź jak najszybciej.

 

 Zastanów  się  nad  własnym  życiem,  dokonaj  przeglądu  głównych 

ż

yciowych celów Dopilnuj, aby on nie znalazł się na tej liście. Zapa-

miętaj sobie raz na zawsze: to nie Twoja wina, że on ma fobię przed 
trwałym zaangażowaniem się w związek.

 

 

 

 

 

 

 

•   ■ '

 

 

 

 

 

 

 

 

background image

Rozdział 11

 

Gorzki koniec związku z mężczyzną z 

fobią przed związaniem się

 

Mam nadzieję, że żadna z moich czytelniczek nie wytrwała 

w związku z mężczyzną z fobią aż do tego etapu. Jeśli jednak są ta-
kie,  którym  nieobce  są  podobne  doświadczenia,  chciałbym,  żeby 
wiedziały, że mężczyźni odpowiedzialni za zrujnowanie im życia nie 
należą do gatunku istot wyjątkowych. W zachowaniu tych mężczyzn 
dostrzec można charakterystyczne cechy, łatwo też rozpoznać takty-
kę ich działania. Wiem, że samo nazwanie i określenie problemu nie 
przyniesie Ci ulgi w cierpieniu, myślę jednak, że dzięki zdobytej 
wiedzy będziesz mogła uniknąć wielu dramatycznych doświadczeń 
w przyszłości.

 

Gorzki koniec to finałowy akt, który występuje tylko w związ-

kach z mężczyznami z najcięższą postacią fobii przed trwałym zwią-
zaniem się. Jeśli miałaś nieszczęście spotkać na swojej drodze part-
nera, który zafundował Ci właśnie taki filmowy finał, pamiętaj, że 
bez względu na to, o czym Cię zapewniał i co chciał ci wmówić, on 
nie jest wielkim Laurence'em 01ivierem i może liczyć na Oscara tyl-
ko w kategorii efektów specjalnych.

 

Nie mam zamiaru żartować i wręcz myślę, że ukrywanie własne-

go nieszczęścia za maską sztucznego humoru jest nie na miejscu. On 
zranił Cię głęboko i masz prawo czuć się skrzywdzona i nieszczęśli-
wa. Wydaje mi się jednak, że szybciej i lepiej będziesz się mogła po-
zbierać, jeśli zrozumiesz, że spektakl, który stał się Twoim udziałem, 
jest dla Twojego partnera jeszcze jednym sposobem ucieczki przed 
trwałym związkiem.

 

216

 

 

background image

On nie chce z Tobą zostać, ale nie potrafi zdecydować się

 

na rozstanie.

 

 

Jeśli potrzebujesz dalszych dowodów na to, że masz do czynienia 

z mężczyzną z fobią przed trwałym zaangażowaniem się w związek, 
przyjrzyj się, w jaki sposób zrywa stosunki. Równie trudno jest mu 
zdecydować się na rozstanie, jak i podjąć decyzję o dalszym budowa-
niu więzi. W rezultacie do samego końca przekazuje Ci sprzeczne ze 
sobą, zniekształcone komunikaty. Wydaje się, że jest pozbawiony 
zdolności  do  wypowiedzenia  na  glos  uczciwego,  bezpośredniego 
stwierdzenia na temat własnych uczuć czy intencji.

 

Dlaczego rozstanie?

 

Mężczyzna decyduje się na rozstanie, ponieważ kiedy jest z To-

bą, ma wrażenie, że się dusi. Nadal Cię kocha, ale brakuje mu po-
czucia wolności, tęskni za swobodą. Kiedy Wasz związek zbliża się 
do gorzkiego końca, nie panuje już nad sobą. Jest tak przewrażli-
wiony na Twoim punkcie, że nie potrafi zwyczajnie zachowywać się 
wobec Ciebie. Czuje się, jak ktoś z lękiem wysokości, któremu kaza-
no stanąć na szczycie Empire State Building*. Ciebie zaś spostrzega 
jako kogoś, kto w tej rozpaczliwej sytuacji sprawdza, czy on ma ła-
chotki. Nic więc dziwnego, że za wszelką cenę pragnie skrócić swo-

 

 

 

Typowy  mężczyzna  z  ciężką  fobią  przed  trwałym  związaniem  się 

wycofuje się ze związku w jeden z trzech przedstawionych tu sposo-
bów lub ich kombinacji:

 

•  prowokuje Cię do odejścia; 

 

•  stopniowo, powoli rozluźnia więzy, aż do momentu, kiedy prak 

tycznie nic już Was nie łączy albo 
po prostu znika.

 

 

W każdym razie prawie zawsze udaje się mu nakłonić zakochaną 

w nim kobietę do wcielenia się w jedną lub we wszystkie naraz niżej 
podane role: matki, terapeutki, najlepszego przyjaciela.

 

Od momentu przyjęcia tej roli stajesz się osobą numer dwa 

w związku, a to oznacza, że od tej chwili samopoczucie partnera jest

 

 

 

 

 

* wieżowiec w Nowym Jorku (przyp. tłum.)

 

 

je cierpienia 

 

żne sposoby na porzucenie kochanki

 

 

background image

 

ważniejsze od Twojego dobra. Mechanizm ten działa następująco: 
jako matka pakujesz go na wyjazd, jako terapeutka pytasz, czy jest 
pewien, gdzie chce jechać, a jako najlepszy przyjaciel odwozisz go 
na lotnisko.

 

W tym czasie Twoje potrzeby schodzą gdzieś na dalszy plan. On 

staje się postacią centralną, wokół której koncentruje się Wasza ak-
tywność. Partner trzyma Cię blisko siebie i wykorzystuje aż do cza-
su, gdy nie jesteś już dłużej potrzebna. Ty natomiast, mając na uwa-
dze to, co Was łączy, nie wierzysz, że nadchodzi koniec. Budzisz się 
z pięknego snu dopiero po jego odejściu. Wtedy dopada Cię ponura 
rzeczywistość. Popadasz w depresję, w nieskończoność przywołujesz 
wspomnienia, a tym samym proces powrotu do równowagi psychicz-
nej jest niezwykle trudny.

 

Trzy sposoby na porzucenie kochanki stosowane przez 
mężczyznę z fobią przed związaniem się na stałe

 

1. Mężczyzna prowokuje Cię do odejścia.

 

Wszczyna potężne kłótnie, zachowuje się skandalicznie.

 

Twoje typowe podejście

 

Nie mogę uwierzyć, że tyle znosiłam. On zaczął widywać się z in-

nymi kobietami i coraz więcej czasu spędzał z nimi, a mniej ze mną. 
Jednak na moje pytanie, czy chce, żebyśmy się rozstali, nieodmien-
nie odpowiadał, że nie. W tym czasie nigdy nie wiedziałam, kiedy się 
zobaczymy. Wyglądało to tak, jakbym spotykała się ukradkiem z żo-
natym mężczyzną. Kilka razy próbowałam z nim zerwać, ale zawsze 
rozbrajał mnie zapewnieniami, że mnie kocha. Mówił, że nie rozu-
mie, jak z nim wytrzymuję. Płakałam i dopytywałam się, czy chce 
odejść, ale zawsze twierdził, że nie. Sygnalizował, że potrzebuje wię-
cej czasu. Dzwonił do mnie codziennie, więc wciąż miałam nadzieję, 
ż

e się zmieni. Raz zatelefonowałam do niego niespodzianie. Odebrała 

kobieta i powiedziała mi, że on nie może podejść, bo bierze prysznic. 
Odczułam  strasznie  to,  że  tak  mnie  upokorzył.  Miałam  dość.  Nie 
chciałam go więcej widzieć. Rozstaliśmy się ostatecznie.

 

Z reguły jesteś już u granic wytrzymałości, gdy mężczyzna z fobią 

popycha Cię do ostatecznego kroku. Nie jesteś w stanie pozostać 
z nim ani chwili dłużej. Czujesz się nieszczęśliwa, wyczerpana ner-
wowo,  nie  masz  już  sił,  żeby  kontynuować  znajomość.  Mówisz  mu 
prosto z mostu, co o nim myślisz, ale gdy tylko zamknie za sobą

 

218      

 

background image

drzwi, zaczynasz płakać. Męczą cię wątpliwości, czy słusznie postąpi-
łaś. Martwisz się, co zrobisz bez niego. Myślisz bez wytchnienia, jak 
go namówić na powrót. Wciąż wspominasz urocze chwile z początku

 

znajomości i rozpamiętujesz, czym go do siebie zraziłaś.

 

 

Taktyka mężczyzny

 

W głębi serca wie, że nie będziesz wiecznie znosić upokorzeń. 

Próbuje więc doprowadzić Cię do tego przełomowego momentu, 
w którym powiesz: „stop". Kieruje się jednym i tym samym moty-
wem bez względu na to, czy jest tego w pełni świadomy, czy nie. Pra-
gnie mianowicie rozstać się z Tobą, i to w taki sposób, żeby cała od-
powiedzialność  za  rozpad  związku  spadła  na  Ciebie.  Mężczyźni 
dobrze wiedzą, co doprowadza kobiety do ostateczności. Często są 
to zachowania, które już wcześniej były powodem poważnych niepo-
rozumień.

 

Oto charakterystyczne przykłady:

 

 

1. Pod nieobecność Donny przyprowadziłem do jej mieszkania Jo- 

an i kochałem się z nią. Donna oczywiście od razu to wykryła i była 
wściekła. Najbardziej dotknięta poczuła się tym, że pozwoliłem in 
nej kobiecie włożyć jej szlafrok. Nie mogłem sobie darować, że tak 
głupio wpadłem. 

2. Byłem zdumiewająco nieostrożny w prowadzeniu romansu, 

więc narzeczona domyśliła się, że ją zdradzam, i wzięła słuszny od 
wet. 

3. Poszedłem sam na sylwestra do siostry. Wiedziałem, że się 

wścieknie, i dokładnie tak się stało. 

4. Krytykowałam ją właściwie bez przerwy. Prawdę mówiąc, nie 

wiem dlaczego. Na moje urodziny przygotowała uroczystą kolację. 
Zadała sobie wiele trudu. Podarowała mi aż trzy prezenty - wszyst 
kie bardzo udane. Po posiłku poszliśmy do łóżka. Kiedy później wsta 
łem, w kuchni na stole zastałem brudne miseczki po deserze. Powie 
działem jej ostro, że nie znoszę zaschniętych, brudnych naczyń. 
Wpadła w szał i wybiegła z mieszkania. Mogłaby pozmywać, gdyby 
jej na tym zależało. Rozstaliśmy się prawdopodobnie dlatego, że by 
liśmy zbyt różni. 

5. Nie zabrałem jej na wesele kuzyna. 
6. Wynająłem nowe mieszkanie i z różnych powodów nie chcia 

łem jej pokazać. Sam nie wiem dlaczego, ale nie miałem ochoty tam 
jej wpuścić. Wreszcie jednego wieczoru przyszła i gdy otworzyłem 
drzwi, przez próg wrzuciła do przedpokoju moje rzeczy, które trzy 
małem u niej. 

219

 

background image

 

Mądra taktyka kobiety

 

Nawet  przez  moment  nie  żałuj  swojej  decyzji.  Zrozum,  że  on 

chciał, żebyś go rzuciła. To nie z Twojej winy rozstaliście się, on roz-
myślnie Cię sprowokował. Co najwyżej możesz sobie wyrzucać, że 
nie zrobiłaś tego wcześniej.

 

Kiedy znajdziesz się w takiej sytuacji, musisz uważać, aby nie 

zrobić czegoś, co Cię pogrąży we własnych oczach, żebyś nie czuła 
się jak głupiec. Mężczyzna z fobią potrafiłby nawet świętą doprowa-
dzić do szaleństwa, więc bądź czujna i nie popełnij gafy, z której po-
wodu poczujesz się upokorzona.

 

2. On wycofuje się zupełnie, czasem nawet wyprowadza się 
i zwi
ązek pomału obumiera.

 

Twoje typowe podejście

 

Przeszliśmy  przez  wszystkie  etapy  -  szaleńcze  rozstania,  walki, 

godzenie  się  i  przebaczanie.  W  końcu  skończyliśmy  ze  sobą,  ponie-
waż zużyliśmy się kompletnie i nie było do czego wracać. On zabrał 
ze sobą wszystko i w końcu nie zostało już nic. Widywał się ze mną . 
coraz rzadziej, za to usprawiedliwień miał coraz więcej. Latem wynajął 
z  przyjaciółmi  domek  kempingowy  i  powiedział,  że  nie  ma  w  nim 
miejsca  dla  żadnych  gości,  nawet  dla  mnie.  Było  całkiem  jasne,  że 
nie  ma  ochoty  być  razem  ze  mną,  ale  on  wciąż  stanowczo  temu  za-
przeczał. Trwaliśmy w zawieszeniu jeszcze około roku, nim ostatecznie 
się  rozstaliśmy.  Widywaliśmy  się  coraz  rzadziej,  aż  całkowicie 
zaniechaliśmy  spotkań.  Nie  przypominam  sobie,  czy  był  jakiś  ewi-
dentny moment zerwania.

 

Z czasem przyzwyczajasz się do zachowań partnera i oczekujesz 

od niego coraz mniej. Postępujesz jak oddana żona, której mąż wy-
brał się w długą podróż. W jakiś sposób zdołał Cię przekonać, że je-
steś kobietą jego życia. Wierzysz mu i liczysz na jego cudowną prze-
mianę. Zmiana nie następuje, ale Ty rezygnujesz z własnego życia. 
Cierpliwie czekasz w domu na telefon lub wizytę ukochanego.

 

Taktyka mężczyzny

 

On nękany poczuciem winy, nie zrywa z Tobą radykalnie, ale ma 

nadzieję, że Wasz związek jakoś pomału się rozleci. Daje z siebie tyl-
ko tyle, aby podtrzymać znajomość, i ani trochę więcej.Ty zaś uspra-
wiedliwiasz jego zachowanie. W tym okresie mężczyzna wygłasza 
sentencje w rodzaju:

 

 

 

220 

background image

Sam nie wiem... potrzebuję więcej czasu.

 

Muszę zobaczyć, jak będzie w pracy. Zależy mi na awansie.

 

Jestem za młody na założenie rodziny. Może za rok.

 

Jestem za stary, nie wiem, czy teraz mogę, ale może jutro poroz-

mawiamy o tym.

 

Mam nową pracę tysiąc mil stąd, ale to wcale nie znaczy, że nie 

możemy się widywać. 

,

 

Tego typu mężczyźni uwielbiają słowo: „jutro". Nie znaczy to 

wcale, że na serio myślą o zmianie. Po prostu są niezdolni do podję 
cia ostatecznej decyzji o rozstaniu. Mężczyzna z fobią przed związa 
niem się na stałe liczy, że wyczujesz, iż lepiej nie będzie nigdy, a mo 
ż

e być znacznie gorzej. A jeśli mimo to nadal z nim jesteś, to już 

Twoja sprawa, on nie poczuwa się do odpowiedzialności za Ciebie. 
Chociaż niejednokrotnie zdaje sobie sprawę, że czekając na niego 
odrzuciłaś inne oferty, nie czuje się zobligowany do zmiany samego 
siebie. 

 

Z  tego  typu  zachowaniami  mężczyzn  często  spotykamy  się 

w przypadku tak zwanych związków na odległość, kiedy partnerzy 
mieszkają w znacznym od siebie oddaleniu. Wtedy, bez większego 
trudu, partner przez dłuższy czas powoli może wycofywać się z kon-
taktów z kobietą.

 

Mądra taktyka kobiety

 

 

 

 

-

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

.

.

 

Nie marnuj swego cennego czasu na tego pana. Nawet bardzo in-

teligentnym  kobietom  zdarzyło  się  latami  na  próżno  czekać,  żeby 
ukochany  powiedział:  „tak".  Kiedy  mężczyzna  wycofuje  się  stopnio-
wo, często kobieta czuje się sparaliżowana brakiem wpływu na roz-
jjadający  się  z  wolna  związek. Ta swoista niemoc niejednokrotnie 
odbija się negatywnie na wszystkich sferach jej życia i w konse-
kwencji  prowadzi  do  kompletnego  marazmu.  Nie  pozwól,  żeby  to 
spotkało Ciebie. Nie rezygnuj z własnego życia. Zmuszaj się do ak-
tywności - wychodź z domu, planuj, rozglądaj się za kimś interesu-
jącynT

 

Wiele kobiet chce wierzyć, że istnieje jakieś wyjście z tego kry-

zysu. Pragną, żeby ukochany wprost zakomunikował im swoje zamia-
ry. Wtedy mogłyby bez wyrzutów sumienia rozejrzeć się za nowym 
towarzyszem życia. Jeżeli należysz do tych kobiet, które uzależniają 
nawiązanie innych kontaktów od pełnego wyjaśnienia relacji z do-
tychczasowym partnerem, musisz zebrać się na odwagę i zerwać

 

221

 

background image

z nim. Niestety, nie jest to również łatwe zadanie. Jedna z ankieto-
wanych przeze mnie kobiet zauważyła, że trudno jest powiedzieć ko-
muś: „Rozstajemy się!" - jeśli tak naprawdę związek od dawna nie 
istniał. Panie mają również inne obawy. Nie chcą zawieść mężczy-
zny, który, jak im się wydaje, nadal ich potrzebuje i dlatego skłonne 
są czekać.

 

Kiedy sama znajdziesz się w takiej sytuacji, musisz narzucić so-

bie  żelazną  dyscyplinę. Przestań na niego czekać i marzyć o nim. 
Skończ z romantyzmem i popracuj nad praktycznymi sposobami ra-
dzenia sobie z życiem. Zwróć się do terapeuty, jeżeli potrzebujesz 
pomocy w odzyskiwaniu równowagi emocjonalnej. Nie traktuj jed-
nak  terapii  jako  wspaniałej  okazji  do  rozmawiania  o partnerze 
i gdybania na temat, jak pięknie mogłoby być.

 

3. On przestaje do Ciebie dzwonić, nie odpowiada na Twoje telefony i 
całkowicie znika z Twojego 
życia w sposób zarówno dziwaczny, jak i 
niszczycielski.

 

Twoje typowe podejście

 

To jest straszne, ale niestety, stało się. Mieliśmy się zaręczyć, a on 

zaczął umawiać się z koleżanką z pracy, więc zerwałam. Wtedy przy-
szedł do mnie i błagał o przebaczenie. Zapewniał, że jest mu przykro, 
ż

e  bardzo  mnie  kocha.  Uwierzyłam  i  ponownie  zaczęliśmy  się 

widywać. Po dwóch tygodniach, w czasie Święta Dziękczynienia, nie 
zadzwonił do mnie, a ja nie mogłam dodzwonić się do niego. Poszłam 
więc  do  jego  domu,  ale  go  nie  zastałam.  Umierałam  ze  strachu,  że 
coś okropnego go spotkało. Cały dzień nie odchodziłam od telefonu. 
Wykręcałam jego numer setki razy. Wreszcie dopadłam go w ponie-. 
działek w pracy. Powiedział, że nie zobaczy się ze mną więcej, ponie-
waż  on  i  jego  dziewczyna  z  dawnych  lat  postanowili  zamieszkać 
razem. Poczułam się, jakby grom we mnie strzelił. Nie mogłam uwie-
rzyć własnym uszom. Byłam pewna, że to niemożliwe. Myślałam ra-
czej, że przechodzi ciężkie załamanie nerwowe. Zadzwoniłam do jego 
matki...

 

Kiedy mężczyzna znika w sposób wyżej opisany, z reguły przeży-

wasz na przemian złość i niepokój. Jednego dnia byliście razem, 
a następnego nie miałaś z nim już żadnego kontaktu. Nie rozumiesz, 
dlaczego zabrakło mu odwagi i przyzwoitości, żeby powiedzieć Ci 
otwarcie o tym, co czuje..Pytasz, dlaczego potraktował Cię podle, 
i nie znajdujesz odpowiedzi, więc dochodzisz do wniosku, że najpew-

 

222 

background image

niej postradał zmysły. Często zaprzeczasz temu, co się stało, i wie-
rzysz, że ukochany znowu będzie taki, jak przedtem.

 

Proces dochodzenia do siebie po tych niezwykle traumatycznych 

doświadczeniach może trwać niezwykle długo. Czujesz się paskud-
nie oszukana, zdradzona, ale jednocześnie nie dowierzasz, że rzeczy-
wiście tak perfidnie zostałaś potraktowana. Wydaje Ci się, że to tyl-
ko koszmarny sen, który minie.

 

Próbujesz więc do niego dzwonić, oczekujesz wyjaśnień. Czasem 

szukasz okazji, żeby go zobaczyć. Jeśli Twój ukochany związał się już 
z inną kobietą, martwisz się, że przy próbie kontaktu zamiast na nie-
go, trafisz na nią. Żyjesz więc w strachu i marzysz, że pewnego dnia 
znowu zjawi się na Twoim progu. Tymczasem obmyślasz rozmaite 
sposoby na ożywienie starych więzi między Tobą a ukochanym.

 

Taktyka mężczyzny

 

On zdaje sobie sprawę z tego, że wszedł w związek na tyle głębo-

ko, na ile tylko było go stać. Wie, że nie może już zrobić kroku do 
przodu. Obawia się, że posunął się za daleko. Nie jest jednak gotów 
rozmawiać z Tobą o własnych uczuciach. Czuje się, jak więzień, dla 
którego jedynym ratunkiem jest ucieczka. Nie oznacza to, że Cię nie 
lubi. Po prostu poszedł w tym związku za daleko i to go niepokoi.

 

A jednak nikt bardziej niż on sam nie rozumie, jak Cię zawiódł. 

Dlatego przepełniony jest mieszaniną lęku i poczucia winy. Dokład-
nie wie, czemu oczekiwałaś od niego więcej i że zasługiwałaś na wię-
cej. Wzbrania się więc jak może przed szczerą rozmową, bo cóż mógł-
by Ci powiedzieć? Zdając sobie sprawę z własnej winy, nie widuje 
się z Tobą, unika konfrontacji. Ma nadzieję, że jeśli będzie udawał, 
ż

e nie istniejesz, przynajmniej przez jakiś czas, wyzbędzie się po-

czucia winy.

 

Badani przeze mnie panowie prezentowali dość podobne podej-

ś

cie. Poniżej podaję przykłady.

 

1.  Ja po prostu nie mogłem już tego ciągnąć. Czułem się strasz 

nie. Zdawałem sobie doskonale sprawę, że powinienem jej wszystko 
wyjaśnić, ale nie potrafiłem się na to zdobyć. Stale odkładałem roz 
mowę na później. Czas mijał i było coraz trudniej. 

2.  Zaszedłem za daleko i wydawało mi się, że została mi tylko 

ucieczka. Wiem, że prawdziwy mężczyzna umiałby się zachować, ale 
ja bałem się śmieszności. Jak powiedzieć komuś, z kim było się tak 
blisko, że to już koniec? Jak się do tego zabrać? Możesz mnie na- 

223 

background image

zwać tchórzem, jeśli chcesz, trudno. Nie byłem w stanie się z nią 
zmierzyć.

 

3. Obudziłem się pewnego dnia i z przerażeniem uświadomiłem 

sobie, co zrobiłem. Nie chciałem się żenić, nie miałem w tej sprawie 
ż

adnych wątpliwości. Co więcej, nie chciałem jej więcej widzieć.

 

Mądra taktyka kobiety

 

Po pierwsze, musisz zrozumieć, że Twój ukochany należy do cha-

rakterystycznego  typu mężczyzn, który nazwałem od nazwiska zna-
nego amerykańskiego magika „typem Houdiniego". Artysta ten za-
wsze umiał wywikłać się z krępujących go więzów, w które wpierw 
dawał się pojmać. Panowie „z zespołem Houdiniego" są szczególnie 
niebezpieczni,  ponieważ  właściwie  zawsze  nalegają  na bardzo bli-
skie, intymne kontakty, a gdy tylko dopinają swego, znikają. Zdarza 
się, że pojawiają się ponownie, lecz w zupełnie innej roli. Bywa, że 
z  drugą  kobietą  u  boku.  Z mężczyznami typu Houdiniego najczę-
ś

ciej  mamy  do  czynienia  w  krótkich,  ale  niezwykle  intensywnie 

przeżywanych  romansach.  Temperatura  uczuć  w  takich  związkach 
rośnie gwałtownie i szybko osiąga wartość krytyczną. Wtedy daje 
o sobie znać fobia przed związaniem się na stałe i partner ucieka.

 

Ważne, żebyś szybko potrafiła rozpoznać „zespół Houdiniego", 

ponieważ mężczyźni, którzy prezentują ten rodzaj zachowań, szcze-
gólnie  dotkliwie  krzywdzą  związane  z  nimi  kobiety.,Kiedy  tylko 
partner pierwszy raz zniknie, pamiętaj, że nic złego go nie spotkało, 
ż

yje i cieszy się dobrym zdrowiem. Nie został porwany przez nie po-

siadające telefonu krasnoludki. Zniknął, bo chciał i tyle. Nie czekaj 
na wiadomość od niego. Nie łudź się, że przeżywa załamanie nerwo-
we i po leczeniu będzie czuły, jak dawniej. Nie marnuj ani chwili na 
rozmyślanie o nim. Każda sekunda poświęcona na mówienie o nim 
lub do niego przyniesie Ci tylko więcej bólu.

 

Wiem, że znacznie trudniej rzucić kochanka niż palenie, ale mu-

sisz się na to zdobyć. Im szybciej się go pozbędziesz, tym szybciej 
wrócisz do normalnego życia.

 

Pamiętaj,  że  nie  jesteś  osamotniona  w  nieszczęściu.  Podobne 

przeżycia były udziałem wielu kobiet. Nie wstydź się swojej sytu-
acji. Nie wmawiaj sobie, że on bardzo Cię kochał. Nie stwarzaj ro-
mantycznej aury wokół jego problemów. Nie aspiruj do odegrania 
kluczowej roli w jego życiu!     

 

Posłuchaj moich rad:

 

• nie dramatyzuj swojej i jego sytuacji; 

.

.

.

 

224 

background image

nie pław się w bólu - będzie męczył Cię dłużej; nie analizuj 
drobiazgowo tego, co Ci kiedykolwiek powiedział; nie zadręczaj się 
rozmyślaniem, co mogłaś i co powinnaś była zrobić;

 

nie rozpamiętuj wszystkich doznanych od niego krzywd; nie 
rozmarzaj się, jak pięknie mogłoby być; ciesz się z tego, że już 
nigdy nikt Cię tak nie skrzywdzi, bo teraz już wiesz, jak sobie 
poradzić.

 

Kolejna odsłona

 

 

Jest już po wszystkim, z wolna wracasz do równowagi. Próbujesz 

zapomnieć i organizujesz swoje życie na nowo. Chociaż nadal cier-
pisz, wydaje Ci się, że najgorsze masz już za sobą. Nagle przychodzi 
list od niego, w telefonie słyszysz jego głos lub osobiście zjawia się 
na Twoim progu. Jest wymizerowany, załamany, zdesperowany. Za-
klina się na wszystkie świętości, że popełnił największy błąd swoje-
go życia, że nie potrafi wytrzymać bez Ciebie. Błaga, żebyś mu wyba-
czyła  i  dała  jeszcze  jedną  szansę.  Obiecuje,  że  tym  razem  będzie 
lepiej. Jesteś zaszokowana, zaczęłaś już wychodzić z dołka, a teraz 
na jego widok ponownie otwierają się świeżo zabliźnione rany. Lawi-
nowo wracają wspomnienia. Z trudem możesz uwierzyć, że spełnia 
się Twoje najskrytsze marzenie. STOP! Zatrzymaj się natychmiast! 
Zapytaj samą siebie, co się dzieje i co on sobie myśli.    

 

Smutna prawda jest pewnie taka, że on prawdopodobnie wcale 

nie myśli i zaczyna wszystko od nowa. Z chwilą opuszczenia Ciebie 
najtrudniejszą część problemu ma za sobą. Niepokój, strach - ustą-
piły. Uwolniony od paraliżującego lęku może swobodnie myśleć o To-
bie. Tęskni, wspomina miłe chwile, pomija przykre momenty. Dlate-
go wraca.         

 

Czy to oznacza, że się zmienił? Absolutnie nie! Jest tym samym 

mężczyzną,  którym  był  zawsze.  Prawdopodobnie,  rozpocznie  teraz 
podbój  dokładnie  w  takim  samym  stylu  jak  w  okresie  początko 
wym. Z reguły mężczyźni z „zespołem Houdiniego" powtarzają od 
początku do końca wszystkie kroki z tą różnicą, że w kolejnej odsło 
nie w bardziej skondensowanej i szybszej wersji. 

 -•  -

 

Szansę dla was widziałbym tylko wtedy, gdyby Twój partner zgo-

dził  się  na  terapię  w  poradni  małżeńskiej.  Z  doświadczenia wiem 
jednak, że przypadki przezwyciężenia problemów lękowych na tak

 

15. Mężczyźni...

 

225 

background image

zaawansowanym  etapie  są  niezmiernie  rzadkie.  Znacznie  większe 
jest prawdopodobieństwo, że kolejny raz będzie próbował powtórzyć 
znaną sobie drogę, zwłaszcza że następnym razem pójdzie mu ła-
twiej.

 

Drobiazgi na pamiątkę

 

Kobiety wspominały jeszcze o innym charakterystycznym dzi-

wactwie swoich partnerów. Otóż po rozejściu się pary mężczyźni od-
mawiali zwrotu lub zapominali zwrócić prywatne rzeczy byłym part-
nerkom. Zatrzymywali drobiazgi zostawione w mieszkaniu, takie jak 
części garderoby czy płyty.

 

Merilee, projektantka wnętrz, była kompletnie porażona zacho-

waniem byłego chłopaka.

 

Zostawił mnie dla innej kobiety i chociaż postąpił ze mną wyjąt-

kowo perfidnie, nie robiłam mu scen. W jego domu zostały dwie mo-
je koszule nocne, ulubiony kapelusz i żakiet. Na parę dni przed roz-
staniem  pożyczyłam  mu  także  pięćdziesiąt  dolarów,  ponieważ 
bankomat jego banku był popsuty. Teraz, wyobraź to sobie, niczego 
nie mogę dostać z powrotem. Moje rzeczy są przecież nadal moimi 
rzeczami, tak samo forsa. Nie chcę mu wypominać, że zarabia z dzie-
sięć razy tyle, co ja. Myślałam, że ruszy go sumienie i odeśle mi przy-
najmniej pieniądze. Próbowałam na różne sposoby odebrać własne 
rzeczy. Wysłałam mu grzeczną kartkę z prośbą o zwrot ubrań i długu. 
Bez skutku. Potem z góry opłaciłam przesyłkę i dołączyłam zaadreso-
wane pudełko, żeby mógł w nie zapakować rzeczy. Też nic. Zupełnie 
nie rozumiem, o co mu chodzi.

 

Czy znasz stare powiedzenie, że nic naprawdę nie jest skończo-

ne, dopóki faktycznie nie jest skończone? To zdanie doskonale tłu-
maczy tok rozumowania byłego partnera. W jego mniemaniu Twoje 
rzeczy są jakby naturalnym łącznikiem między Tobą a nim. Pragnie, 
ż

ebyś Ty również o tym wiedziała. Odstawił Cię na boczny tor, ale to 

wcale nie znaczy, że chciałby oddać Cię innemu. Najlepiej, gdybyś 
na niego czekała. Na co dokładnie, sam nie ma pojęcia. Może kie-
dyś dozna olśnienia i zmieni się radykalnie? Wtedy Twoje rzeczy bę-
dą stanowiły doskonały pretekst do spotkania. Na tym przykładzie 
jeszcze  raz  możesz  zaobserwować  jego  całkowitą  niezdolność  do 
podjęcia ostatecznej, wiążącej decyzji.

 

background image

Rozdział 12

 

Życiowe porady, jak unikać bliskich,

 

intymnych związków z mężczyznami,

 

którzy boją się wiązać na stale

 

Zasada 1: Pamiętaj, że myślisz w zupełnie inny sposób niż on.

 

Łatwo przyjąć, że mężczyzna z fobią przed trwałym związaniem 

się myśli w ten sam sposób jak Ty. Niestety, tak nie jest. Te same rze-
czy, które Tobie dają poczucie bezpieczeństwa, u niego wzbudzają 
panikę. To, co Ty uważasz za miłość, on spostrzega jako uwięzienie. 
Nader często mężczyzna z fobią ucieka przed kobietą tylko dlatego, 
ż

e próbuje ona dać mu to, czego według niej on pragnie. Ten sposób 

zaspokajania emocjonalnych potrzeb w praktyce nie zdaje egzami-
nu. Najwyższy czas, żebyś zatroszczyła się o siebie i zastanowiła się, 
czego pragniesz.

 

Zasada 2: Ty ustalasz tempo.

 

Bez wzglądu na to, jak kusząca wydaje Ci się perspektywa bycia 

osobą zdobywaną i uwodzoną, nigdy nie rezygnuj z kontrolowania sy-
tuacji. Tylko wtedy unikniesz typowego dla związków z mężczyzną 
z fobią przebiegu zdarzeń, jeśli będziesz regulowała tempo, w jakim 
zbliżacie się do siebie. On marzy o szybkim, zniewalającym, namięt-
nym romansie, ale podstawy trwałego związku buduje się na drodze 
powolnego i systematycznego zacieśniania więzi. Tempo zbliżania ma 
znaczenie kluczowe. Jeśli ruszycie zbyt ostro, on wystraszy się. Mu-
sisz otwierać się powoli, powoli obdarzać go uczuciem i bardzo powoli 
dochodzić  do  wspólnej  nocy.  Nie  zapominaj,  że  jeżeli  ma  to  być  ro-
mans  stulecia,  będziecie  mieli  wiele  czasu  na  przeżywanie  radości. 
Trzymając lejce mocno na wodzy, nie stracisz wiele, a możesz zyskać 
wszystko. Jeśli partner ma Ci za złe wolne tempo, z dużym prawdopo-
dobieństwem możesz założyć, że nie myśli o poważnym związku.

 

 

227 

background image

Zasada 3: Rzeczywistość zamiast fantazji.

 

Wszyscy marzymy o filmowym romansie, ale, niestety, z reguły 

mają one nieszczęśliwe zakończenie. Mężczyzna z fobią przed zaan-
gażowaniem się w trwały związek jest często niepoprawnym roman-
tykiem  zagubionym  w  świecie  fantazji.  Za  wszelką  cenę  próbuje 
wciągnąć Cię na swoją orbitę. Tobie pod żadnym pozorem nie wolno 
ulec jego czarowi, choćby pokusa była wielka. Prędzej czy później 
marzenia rozwieją się jak bańki mydlane. Romansując z mężczyzną 
owładniętym lękiem przed związaniem się, smutnego końca możesz 
spodziewać się raczej prędzej niż później. Prawdziwy, solidny zwią-
zek zakwita, rośnie i dojrzewa w świecie realnym. I tak jest, chociaż 
ułuda często silniej oddziałuje na naszą wyobraźnię. Jeśli zaczynasz 
tracić  kontrolę  nad  sobą  i  nad  swoimi  uczuciami,  zwolnij  natych-
miast i wybierz bardziej realistyczną drogę.

 

Zasada 4: Twoja miłość go nie zmieni, a Twoja 
niezale
żność stwarza na to szansę.

 

Filmy z lat czterdziestych i powieści-romanse z lat osiemdziesią-

tych  zaszczepiły  w  nas  przekonanie,  że  prawdziwa  miłość  pokona 
wszelkie przeszkody. Przeciętna kobieta uwierzyła, że jeśli kochać 
będzie wystarczająco gorąco, jej wysiłki zostaną nagrodzone. A ko-
chać znaczy być wierną, lojalną, dawać wsparcie, zawsze trwać u bo-
ku swojego mężczyzny. Wtedy on uświadomi sobie, jak bardzo kobie-
ta jest mu potrzebna. Niestety, jest to prawda tylko w odniesieniu do 
filmowego melodramatu, natomiast zupełnie nie sprawdza się w ży-
ciu realnym. Mężczyzna widział te same filmy i docenia Twoje wysił-
ki zmierzające do otoczenia go wszechoceanem miłości, ale u niego 
wszelkie objawy żarliwego uczucia wywołują paniczny strach.

 

Twoja niezależność natomiast daje mu nieco swobody, zezwala 

na swobodny oddech. Niezależność i miłość wbrew pozorom wcale 
się nie wykluczają. Mężczyźnie z fobią przed związaniem się, gdy 
jest obdarzany ogromem uczuć, wydaje się, że gwałtownie tonie.

 

Zasada 5: Nie matkuj.

 

Ten facet budzi współczucie. Wygląda na wrażliwego, często jest 

zagubiony  jak dziecko. Masz ochotę otoczyć go niemal matczyną 
opieką. Na tym polega Twój błąd. Z chwilą gdy zaczynasz martwić 
się o jego samopoczucie, sen, potrzeby psychologiczne czy fizjolo-

 

 

1

 

228 

background image

giczne, wkraczasz na terytorium fobii. Czuje się stłamszony, zagła-
skany. Powstrzymaj swoje macierzyńskie odruchy.     *

 

Łatwo wziąć na siebie rutynowe obowiązki, takie jak gotowanie 

mu obiadów czy sprzątanie po nim. W młodości matka wyręczała go 
we wszystkich nieprzyjemnych domowych zajęciach. Nie wchodź 
w jej rolę. W Waszym związku on jest Twoim partnerem. Pozwól mu 
zachowywać się jak partner.

 

Zasada 6: Nie baw się w dom.

 

Nie wyprzedzaj faktów. Jeśli nie jesteście małżeństwem, nie za 

chowuj się jak żona. Pytasz: dlaczegoP.To proste. Ważne, żeby nie na 
uczył się traktować Ciebie jak żony, kiedy on sam ma raczej obycza 
je rzadkiego gościa. Ma .ochotę do Ciebie wpaść, to dobrze. Chętnie 
przygotujesz  przecież  kolację,  nie  sprawi  Ci  również  przykrości  ci 
chy wieczór w domu. Ciesz się, że przyjdzie, ale nie angażuj w to wy 
darzenie  całej  swojej  energii.  Niestety,  wtedy  bardzo  często  utrwa 
la się paskudny zwyczaj. Ty z nabożeństwem cały dzień rozwijasz 
umiejętności  wzorowej  pani  domu,  tak  jakby  małżeństwo  było  jedy 
nym celem Twojego życia, a on tymczasem zjawia się wieczorem i ze 
słowami:  „Jestem  kompletnie  wykończony",  opada  na  kanapę.  Krę 
cisz się wokół niego, usługujesz, żeby odpoczął, a on przyjmując Two 
ją opiekę dochodzi do wniosku, że właściwie nie masz nic lepszego 
do roboty. Wydaje mu się, że jest dla Ciebie, absolutnie najważniej 
szy i, oczywiście, zaczyna się bać. 

 

Taki nierówny układ nie jest dobry dla żadnego z Was. Nader czę-

sto kobieta jest współodpowiedzialna lub całkowicie odpowiedzial-
na za taki stan rzeczy. Dlatego nie baw się w dom.        

 

Zasada 7: Wierz czynom, a nie słowom.

 

Mężczyzna z fobią przed związaniem się ma zawsze wiele do po-

wiedzenia, ale niewiele z tego przekłada się na czyny. Naucz się to 
rozróżniać. Chociaż chciałabyś wierzyć w to, co mówi, nigdy nie kie-
ruj się tym w swoim działaniu. Przede wszystkim niczego nie zmie-
niaj w swoim życiu, dopóki obiecanki nie nabiorą realnych kształ-
tów. Traktuj słowa tylko jako słowa.

 

Zasada 8: Bądź otwarta na inne możliwości.

 

Mężczyzna, który się jasno nie zdeklarował, jest wolnym strzel-

cem i musisz o tym pamiętać, chociaż marzysz, że pewnego dnia zo-

 

229

 

 

background image

stanie Twoim mężem. Dlatego nie zrywaj innych towarzyskich kon-
taktów w oczekiwaniu na upragnione: „tak". Wiem, że życie towa-
rzyskie jest czasem wyczerpujące i wygodniej jest, siedząc w domu 
przed telewizorem, rozmyślać o ukochanym. Pamiętaj jednak, że izo-
lacja przeważnie prowadzi do bolesnej samotności. Póki partner nie 
udowodni, że myśli o Tobie poważnie, nie rezygnuj z poszerzania krę-
gu znajomych. Jeśli jest o Ciebie zazdrosny, musi nad sobą popraco-
wać!

 

Zasada 9: Nie szukaj usprawiedliwień jego zachowania.

 

Nie szukaj usprawiedliwień jego trudnych do zaaprobowania za-

chowań: miał trudne dzieciństwo, zimną matkę, nie był dostatecznie 
kochany, ma stresującą pracę, ma nudną pracę, jego pierwsze mał-
ż

eństwo było nieudane, drugie małżeństwo okazało się niewypałem 

itp. Zawsze znajdzie się setka powodów, żeby usprawiedliwić zacho-
wanie mężczyzny z fobią przed związaniem się na stałe. Większość 
ludzi  przeżywa  różnego  rodzaju  poważne  problemy  życiowe.  Nie-
mniej wielu mężczyzn ze znacznie większymi powodami do stresu 
nie traktuje kobiet w sposób tak podły, jak zdarza się to panom z ob-
sesyjnym lękiem przed trwałym związkiem. Oczywiście, że psycholo-
giczne problemy wpływają na ludzkie zachowanie, ale z tego wcale 
nie wynika, że można krzywdzić innych. Nie ma usprawiedliwienia 
dla mężczyzny, który zadaje cierpienie partnerce. Nie zabawiaj się 
więc w jego psychiatrę i nie zgłębiaj przyczyn zachowań, które 
w żadnym przypadku nie są do zaakceptowania.

 

Zasada 10: Nie obwiniaj się za rozpad związku.

 

Kiedy związek rozpada się, kobiety mają skłonność do obwinia-

nia się za to. Biorą na siebie całą odpowiedzialność za nieporozu-
mienia  z  partnerem,  a  przecież  trzeba  pamiętać,  że w przypadku 
związków z mężczyznami z fobią przed związaniem się to właśnie 
panowie mają problemy z utrzymywaniem bliskich kontaktów, a nie 
kobiety. Wasz związek rozpada się nie dlatego, że jesteś złą partner-
ką,  ale  ponieważ  Twój  partner  przeżywa  poważny  konflikt  we-
wnętrzny. Niektórzy z tych panów niszczą więzi z kobietą z wprawą 
prawdziwych  profesjonalistów.  Nie  zadawaj  sobie  pokuty  za  nie 
swoje winy.

 

• 

230 

background image

Zasada 11: Dbaj o siebie. 

i •

 

Przede wszystkim nigdy nie zapominaj, że najważniejszą osobą 

w Twoim życiu jesteś Ty. On zatroszczy się o siebie, a Ty dbaj o swo 
je sprawy. Masz przecież różne potrzeby, pracę, przyjaciół, rodzinę, 
własne cele - nie zaniedbuj ich. Nie daj się wchłonąć całkowicie 
w jego świat, zatracisz wtedy cechy, które czyniły Cię w jego oczach 
kobietą atrakcyjną. 

 

I Ty, i on potrzebujecie własnej przestrzeni, zarówno w wymiarze 

fizycznym, jak i psychologicznym. Nie oczekuj, że dla Ciebie wyrzek-
nie się swojej niezależności i Ty w żadnym wypadku nie rezygnuj ze 
swojej.  Pewien  kompromis  jest,  oczywiście,  niezbędny  dla  dobra 
związku. Wymaga to jednak porozumienia i ustępstw ze strony obu 
zainteresowanych osób.

 

Nie obawiaj się, że Twoja niezależność i troska o samą siebie zrazi 

go.  Być  może  będzie  z  tego  powodu  narzekał,  ale  uwierz  mi,  że  gdy 
zachowasz własną odrębność, szansę na powodzenie związku wzro-
sną,  ponieważ  prawdopodobieństwo  uruchomienia  jego  wewnętrz-
nego systemu alarmowego będzie mniejszej

 

Zasada 12: Nie wmawiaj sobie, że nie możesz się zmienić.

 

I wreszcie przyszła pora na już ostatnią radę. Zbyt często słyszę 

od kobiet, które mają za sobą wyjątkowo bolesny związek z mężczy-
zną nie potrafiącym utrzymywać stałych więzi, że nie zmienią się. 
Mówią, że któregoś dnia znajdą kogoś, kto będzie umiał je docenić 
i  pokochać  takimi,  jakimi są. Zdarza się więc, że kobieta spotyka 
drugiego mężczyznę, któremu znowu bezgranicznie ufa, chętnie zbli-
ż

a się do niego i w efekcie kolejny raz doznaje ciężkiego zawodu.

 

Dlatego zachęcam Cię do przeprowadzenia pewnych zmian, któ-

re - jak mi się wydaje - mają kluczowe znaczenie dla rozwoju part-
nerskiego związku. Nie znaczy to wcale, że proponuję przebudowę 
fundamentalnych wartości, które Cię określają. Ani Tobie, ani żad-
nej innej kobiecie nie sugeruję, żeby zmieniła duszę. Wręcz prze-
ciwnie, apeluję, aby lepiej dbała o zachowanie własnego „ja".

 

Jak na ironię, te kobiety, które twierdzą, że nie potrafią się zmie-

nić, w rzeczywistości zmieniają się aż za bardzo, żeby stać się dosko-
nałymi  kochankami,  żonami,  matkami,  aby  spełnić  oczekiwania 
partnera. Kiedy angażują się w związek, przestają być sobą. Jeśli

 

 

231

 

background image

należysz do tej grupy kobiet, o której tu mowa, uzmysłów sobie, że 
się zmieniasz i w dodatku w negatywny sposób.

 

Proszę, abyś dokonała mądrych zmian, które pozwolą Ci na sku-

teczną obronę samej siebie. Nie oznacza to, że masz być mniej czu-
ła, mniej szczera, mniej kobieca, że powinnaś bardziej manipulować. 
Pielęgnuj  w  sobie  te  cechy  i  nie  wchodź  pospiesznie  w  związek, 
póki  się  nie  przekonasz,  że  Twój  partner  będzie  je  cenił.  Ufaj 
własnym  instynktom  i  bądź  ostrożna.  Buduj  więź  z  partnerem 
powoli  i  z  wyczuciem,  wtedy  będziesz  miała  większe  szansę  na 
prawdziwą, życiową miłość.

 

background image

-    . . 

 

Słowo końcowe

 

.

 

. ■

 

Mamy poczucie, że nie możemy ukończyć nowego wydania książ-

ki Mężczyźni, którzy nie potrafią kochać bez próby sformułowania od-
powiedzi na najczęściej zadawane nam pytanie: „Czy jest jakaś na-
dzieja?"

 

Nie mamy pewności, czy uda się nam odpowiedzieć w sposób sa 

tysfakcjonujący,  ponieważ  pytanie  nie  należy  do  prostych.  Każdy  in 
dywidualnie musi podjąć walkę z własnymi lękami. Jest to proces 
ż

mudny, kosztowny, długotrwały, niejednokrotnie przerażający 

i  z  całą  pewnością  bolesny. Wielu ludziom zawsze będzie łatwiej 
uciekać,  niż  przedzierać  się  przez  gęstwę  skomplikowanych  proble 
mów psychologicznych, które prowadzą do powstania głębokiego 
konfliktu wewnętrznego. Dlatego właśnie zarówno w pierwszym wy 
daniu książki, jak i obecnie koncentrujemy się na tym, co dobre jest 
dla kobiety. Czy mężczyzna zmieni się, czy nie, nie mamy pewności. 
Wracając jednak do naszego pytania o nadzieję - tak, jest nadzieja, 
ale musisz ją znaleźć w tym, co sama możesz zrobić dla siebie samej, 
a nie w tym, co da Ci partner.      

.

 

Kiedy prowadziliśmy badania i pisaliśmy Mężczyzn, którzy nie po-

trafią  kochać,  interesowaliśmy  się  jedynie  zachowaniem  mężczyzn, 
którzy mieli trudności z angażowaniem się w związki. Po wydaniu 
książki w orbitę naszych zainteresowań włączyliśmy również kobie-
ty. Nadal przeprowadzaliśmy wywiady z paniami, zorganizowaliśmy 
także małą sieć grup wsparcia. Dzięki temu otrzymywaliśmy stale 
nowe dane, a ponadto mogliśmy śledzić dalsze losy badanych osób.

 

Analizując zgromadzone przez nas materiały, uświadomiliśmy so-

bie, że także sporo kobiet cierpi z powodu fobii przed zaangażowa-
niem się w stały związek. Niektóre z nich zachowywały się w sposób

 

233 

background image

tradycyjnie uznawany za typowo męski, natomiast u innych lękowe 
reakcje ujawniały się w daleko subtelniejszej formie. Przez lata gru-
pa pań była tak wspaniałomyślna, że zgadzała się na wywiady doty-
czące aktualnych związków z mężczyznami. Mieliśmy zatem wgląd 
w różne stadia rozwoju bliskich więzi - gdy wszystko układało się 
pomyślnie, kiedy ze sobą zrywali, w okresie wracania do równowagi 
po zerwaniu i wtedy, gdy rozglądały się za nowym partnerem.

 

Dzięki tym kobietom dowiedzieliśmy się niezmiernie dużo o tym, 

jak przebiega proces odzyskiwania sił po zawodzie miłosnym. Mieli-
ś

my także okazję poznać ukryte kobiece konflikty, zaobserwować, jak 

ujawniają się one w różnych wyborach dokonywanych przez kobiety 
i w ich zachowaniu. Przez dziesięć lat zgromadziliśmy olbrzymią wie-
dzę na temat fobii przed związaniem się. Wiemy, że dotyka ona rów-
nież  kobiety,  ale  u  nich  jest  trudniej  zauważalna,  ponieważ  panie 
znacznie pasywniej reagują na problem. Często konsekwentnie zwią-
zują się z partnerami, u których konflikty lękowe są niepomiernie 
większe i bardziej wyniszczające. Oczywiście, doznają zawodu. Typo-
wa kobieta mówi wtedy: „Pragnę z nim być, ale on tego nie chce".

 

Początkowo  myśleliśmy,  że  istotnie  tak  jest,  ponieważ  na  ze-

wnątrz  tak  to  wyglądało.  Później  jednak,  przeprowadzając  kolejne 
wywiady, zaobserwowaliśmy, że jedna pani po drugiej z determina-
cją angażowała się w podobny układ. Choć zmieniały się twarze, sły-
szeliśmy te same historie. Wreszcie ze zdumieniem stwierdziliśmy, 
ż

e często w parze nie jeden z partnerów, ale oboje mają fobię przed 

trwałym związkiem. Przeważnie też doskonale uzupełniają się lęka-
mi. Inaczej mówiąc, nie ma nic atrakcyjniejszego dla kobiety z kon-
fliktem lękowym niż mężczyzna z jeszcze głębszym konfliktem. Prze-
ważnie kiedy kobieta mająca problem z trwałym zaangażowaniem 
się wiąże się z kimś, kto ma znacznie poważniejsze z tym trudności -
a zdarza się to bardzo często - ma wrażenie, jakby sama nie miała 
fobii. Wydaje się jej, że jest gotowa do budowania bliskich więzi, 
choć możliwe, że jest to prawdą tylko w odniesieniu do myśli, ale nie 
uczuć. Dopiero kiedy kobieta zwiąże się z mężczyzną, który, chciałby 
ją poślubić, życiowemu testowi zostają poddane jej zdolności do bu-
dowania i rozwijania romantycznego związku z partnerem.

 

Wiem, że potrzeba wielkiej odwagi, żeby zmierzyć się z własną 

fobią. Dziesięć lat temu uświadomiłem sobie, że nim zabiorę się do 
przeprowadzania wywiadów z innymi osobami, muszę porozmawiać 
sam ze sobą. Niewątpliwie cierpiałem na najcięższą postać fobii. Pa-

 

234 

background image

nicznie bałem się zaangażować na stałe w związek z kobietą. Cho-
ciaż w owym czasie nie do końca miałem tego świadomość, ta książ-
ka  była  rodzajem  przeprosin  za  zachowanie  w  przeszłości.  Kiedy 
pisaliśmy Mężczyzn, którzy nie potrafią kochaćuważałem, że do poko-
nania lęków wystarczy samo rozpoznanie problemu. Wierzyłem, że 
po napisaniu pracy na ten temat nigdy już sam nie będę miał trud-
ności w tej dziedzinie. Szybko jednak musiałem przyznać, że choć 
zrobiłem pierwszy niezwykle ważny krok, moja walka z fobią nie by-
ła zakończona. Dopiero w kolejnych latach po dotarciu do najgłęb-
szych warstw konfliktu zacząłem rzeczywiście radzić sobie z własny-
mi lękami.

 

Czy ktoś może się zmienić? Szczerze wierzę, że jeśli ja potrafi-

łem tego dokonać, inni też są w stanie się zmienić. W tym miejscu 
muszę jednak ostudzić Wasz optymizm. Ludzie z ciężką postacią fo-
bii przed związaniem się nie staną się lepsi tylko dlatego, że tego 
pragną. Co więcej, wielu nie ma ochoty na żadne zmiany. Kobiety 
najczęściej pytają o to, co mogą zrobić dla swoich partnerów. Z przy-
krością muszę odpowiedzieć, że niedużo. Tylko sam mężczyzna może 
coś w tej sprawie dla siebie zdziałać.

 

Idealny związek to taki, w którym zarówno kobieta, jak i mężczy-

zna mają równy udział i w tym samym stopniu angażują swoje siły 
w przezwyciężanie trudności. Niestety, tylko nieliczni panowie z fo-
bią przed wiązaniem się na stałe są gotowi do współpracy na tym 
polu. Znacznie liczniejsza grupa nie ma zamiaru się zmienić, choć 
wcale nie są zachwyceni własnym losem i niejednokrotnie czują się 
osamotnieni i zagubieni. Trwają na swoich pozycjach, ponieważ per-
spektywa „życia w parze" wydaje im się jeszcze gorsza.

 

Są jednak tacy, którzy pragną, a przynajmniej próbują się zmie-

nić. Dzieje się tak szczególnie wtedy, kiedy bardzo nie chcą stracić 
kobiety. Przypomnij sobie, czy kiedyś mężczyzna ze łzami w oczach 
nie mówił Ci o tym, że chciałby pracować nad sobą. Ty prawdopo-
dobnie nie miałaś bladego pojęcia, co odpowiedzieć, i żyłaś nadzie-
ją, że wystarczy sama chęć zmiany. Niestety, nic z tego nie wyszło.

 

Z tego, że ktoś wyraża pragnienie pokonania lęków, wcale nie wy-

nika, że jest zdolny do samodzielnego przeprowadzenia pozytyw-
nych zmian. Nie traktuj moich słów jako zachęty do wchodzenia 
w rolę terapeutki. Nigdy, absolutnie nigdy, nie próbuj zmieniać swe-
go partnera. Możesz jedynie wpływać na kształt relacji między Tobą 
a mężczyzną w taki sposób, abyś czuła się z nim bezpiecznie. Jeśli

 

235 

background image

partner rzeczywiście pragnie zająć się swoim problemem, powinien 
zwrócić się po profesjonalną pomoc. Możliwości w tym zakresie jest 
kilka, a spróbować zawsze warto. Z czystym sumieniem możemy po-
lecić tylko te ośrodki, które zatrudniają wyszkolonych terapeutów--
psychiatrów i psychologów.

 

Chociaż terapeuci znacznie różnią się między sobą zarówno po-

dejściem do problemu, jak i stylem pracy, wierzymy, że mogą być 
równie skuteczni pod warunkiem, że traktują klientów życzliwie 
i  profesjonalnie.  Niemniej  ostrzegamy  uczciwie,  że  nawet  pomoc 
najlepszych fachowców nie daje stuprocentowej gwarancji pozytyw-
nego zakończenia procesu wyzbywania się lęku przed zaangażowa-
niem się w trwały związek.

 

. W dużym stopniu powodzenie terapii zależy od motywacji klien-

ta. Dlatego właśnie, chociaż zdecydowana jesteś pomóc ukochane-
mu, niewiele dla niego możesz zrobić. Nie prowadź go na siłę do ga-
binetu specjalisty ani nie umawiaj mu wizyt. To on musi przejąć 
inicjatywę, to on musi chcieć sobie pomóc, to on musi czuć się od-
powiedzialny za swoje sprawy. Jedyne, co możesz zrobić dla niego, 
to pomóc mu znaleźć właściwy kierunek, wspierać jego wysiłki i ży-
czyć powodzenia.

 

Zastanów się, co możesz zrobić dla siebie. Fobia przed zaangażo-

waniem się w trwały związek przybiera rozmaite kształty, ma różny 
zasięg i siłę. W naszej książce zajmowaliśmy się jej najcięższymi po-
staciami. Jeśli związałaś się z mężczyzną podobnym do któregoś 
z  panów  przedstawionych  w  niniejszej  pracy,  musisz bezzwłocznie 
przystąpić do ratowania siebie samej. Odejdź od niego i rozpocznij 
proces uzdrawiania swojej chorej duszy. Pamiętaj, że nie jesteś sa-
ma, otocz się grupą życzliwych przyjaciół i rodziną. Jeśli masz ku te-
mu warunki, pomyśl o profesjonalnej pomocy.

 

Jeśli  nie  stać  Cię  na  prywatną  terapię,  zainteresuj  się  środowi 

skowymi grupami wsparcia dla współuzależnionych i uzależnionych 
od miłości, które często udzielają bezpłatnych porad. Potrzebne ad 
resy znajdziesz w lokalnej prasie czy na tablicy ogłoszeniowej 
w swojej parafii lub w miejscowym szpitalu. Również oddziały Ano 
nimowych  Alkoholików  (AA)  mogą  posiadać  informacje  na  temat 
grup samopomocowych. 

.

.

.

 

Zapewnienie  sobie  pomocy  teraz  jest.najlepszą  formą  zabezpie-

czenia się na przyszłość. Chcesz mieć przecież pewność, że po dłu-
gim okresie dochodzenia do równowagi nie zwiążesz się z kimś rów-

 

236 

background image

nie nieodpowiednim, że nie powtórzysz swoich błędów. Niektórym 
kobietom  udaje  się  nigdy  nie  związać  z  partnerem  z  fobią  przed 
trwałym związkiem, innym zdarza się to tylko raz w życiu, są nato-
miast  panie,  które  wielokrotnie  popełniają  ten  sam  błąd.  Kolejny 
raz wydaje im się, że dobrze trafiły. Mężczyzna wygląda całkiem ina-
czej, brzmi całkiem inaczej, przysięga, że będzie inaczej, ale w isto-
cie jest taki sam, jak poprzedni. 

 

Jeśli powtarzasz wiele razy w życiu ten sam błąd, zatrzymaj się 

i zastanów, dlaczego tak się dzieje. Dlaczego nie potrafisz się przed 
tym obronić? Czemu nieadekwatnie oceniasz sytuację i swoje moż-
liwości? Na jakiej podstawie uważasz, że sobie poradzisz, że tym ra-
zem spotkałaś kogoś całkiem innego? Dlaczego dopiero poniewcza-
sie odkrywasz, że znowu zakochałaś się w mężczyźnie, który nie chce 
zostać Twoim mężem?

 

Po świecie chodzi wielu mężczyzn, którzy odczuwają lęk na samą 

myśl  o  trwałym  związku.  Niestety,  tak  już  jest  i  ten  fakt  musimy 
przyjąć do wiadomości. Na szczęście jest wiele rzeczy, które możesz 
dla siebie zrobić, żeby uniknąć związania się z mężczyzną', który boi 
się trwałego związku. 

 

Powinnaś wiedzieć, że mężczyźni z fobią przed „byciem we dwo-

je" są niezwykle uwodzicielscy. W porównaniu z nimi zaloty innych 
panów wyglądają blado! Mężczyźni, którzy nie potrafią kochać, ma-
ją niewielkie doświadczenie w życiu z kobietą, natomiast są wielki' 
mi  ekspertami  od  roztaczania  przed  partnerkami  fantastycznych 
wizji.  Żyją  w  nierzeczywistym  świecie,  do  którego  albo  próbują 
wciągnąć wybrane kobiety, albo spotykają się z nimi w pół drogi, 
gdy wyczuwają, że również one mają skłonność do bujania w obło-
kach. Kobieta nie powinna zaprzątać sobie, głowy rozważaniami, czy 
jej partner działa na nią niszcząco intencjonalnie, czy też nie. Zresztą 
kiedy  cierpisz,  jakie  to  ma  znaczenie,  czy  ktoś  skrzywdził  Cię  bez-
wiednie, czy specjalnie?

 

Jeśli podoba Ci się jeden lub kilku takich mężczyzn, gorąco Cię 

namawiamy, żebyś zastanowiła się, jaką rolę odgrywają oni w Twoich 
marzeniach.  Na  przykład,  czy  po  kilku  krótkich  dniach  czy  tygo-
dniach razem spędzonych miałaś wrażenie, że bez niego już nie mo-
ż

esz żyć? Jeśli tak, to przeważnie jest to powód nie do radości, ale do 

niepokoju.  Bliżej  zajmujemy  się  tym  problemem  w  innej  naszej 
książce o lękach przed nawiązywaniem trwałych więzi zatytułowa-

nej He's Scared, She's Scared.

 

237

 

background image

Co  więc  możesz  zrobić,  żeby  nie  powtarzać  stale  jednego 

modelu  postępowania?  Przede  wszystkim  popracować  nad 
przebudową  własnych  marzeń.  To  jest  tak,  jakbyś  miała  źle 
nastawiony radar. Mężczyźni, którzy są dla Ciebie odpowiedni, 
wydają Ci się mało interesujący lub w ogóle ich nie zauważasz, a 
Ci,  których  powinnaś  się  bać,  ekscytują  Cię,  rozpalają  Twoją 
wyobraźnię.  Kiedy  radar  źle  działa,  pozbawiona  jesteś 
zdolności  samoobrony,  ponieważ  na  monitorze  masz 
zamazany  obraz.  Zrównoważeni  partnerzy  nie  pojawiają  się  na 
Twoim  ekranie  lub  z  trudem  możesz  ich  dojrzeć,  bo  na  plan 
pierwszy wybijają się hałaśliwi i jaskrawi.

 

Czasami wystarczy sobie postanowić, że od tej pory będziesz 

dokonywała  trafniejszych  wyborów  i  rzeczywiście  tak  się 
stanie.  Częściej  jednak,  żeby  właściwie  rozpoznać,  co  jest  dla 
nas  dobre,  a  co  złe,  musimy  najpierw  zajrzeć  głęboko  do 
swojego  wnętrza  i  przeanalizować,  które  z  życiowych 
doświadczeń  przyczyniły  się  do  naszej  obecnej  słabości. 
Niektórzy  potrafią  samodzielnie  uporać  się  z  tym  zadaniem. 
Inni  mogą  skorzystać  z  różnego  rodzaju  poradników,  a 
jeszcze  dla  innych  najlepsza  będzie  terapia  u  specjalisty. 
Jesteśmy  wielkimi  zwolennikami  psychoterapii  i  namawiamy 
wszystkich  do  korzystania z tej formy pomocy w celu poprawy 
jakości własnego życia i kontaktów z bliskimi.

 

Ż

eby  stać  się  inną,  nie  wystarczy  chcieć.  Musisz  nad  sobą 

pracować.  Tylko  wtedy  coś  osiągniesz.  My  nie  mamy  pojęcia, 
czy mężczyzna, z którego powodu sięgnęłaś po naszą książkę, 
zmieni się, nie wiemy także, czy w ogóle ma ochotę być innym. 
Zresztą,  jeśli  nawet  deklaruje,  że  pragnie  zmian,  nie  ma 
gwarancji,  że  wytrwa  w  tym  postanowieniu.  A  Ty?  Jaka  jest 
twoja  rola?  Chociaż  niewiele  jesteś  w  stanie  pomóc 
partnerowi, bardzo dużo możesz uczynić dla siebie.