background image

Niektóre  poglądy  czy  sformułowania  zawarte  w  tej 

książce  mogą  zostać  uznane  przez  Czytelników  za 
kontrowersyjne.  Niemniej  ich  autor  należy  do  grona 
kilkunastu  najbardziej  znanych  na  świecie  nauczycieli 
duchowych  drugiej  połowy  XX  wieku,  wydawca  zaś  ma 
za  zadanie  prezentację  możliwie  szerokiego  spektrum 
punktów  widzenia,  nawet  jeśli  z  pewnymi  z  nich  się  nie 
identyfikuje

 
Osho 

 

Apteka dla duszy 

 

Wstęp 

Związek  między  stresem  a  chorobami  ciała  jest  w 

naszych  czasach  powszechnie  znany.  Ocenia  się,  że  stres 
jest w Stanach Zjednoczonych odpowiedzialny za 

2

/

3

 wizyt 

w gabinetach lekarzy rodzinnych, a według US Center for 
Disease  Control  (Amerykańskie  Centrum  Prewencji  i 
Monitorowania  Chorób),  jest  przyczyną  połowy  zgonów 
Amerykanów poniżej 65. roku życia. Przewiduje się, że do 
2020  roku  przyczyną  pięciu  z  dziesięciu  głównych 
problemów zdrowotnych na świecie będzie stres. 

We  współczesnym  świecie  ludziom  trudno  jest 

zrównoważyć  wysokie  wymagania,  stawiane  przez  pracę, 

background image

rodzinę  i  społeczeństwo,  z  koniecznością  przeznaczania 
pewnego  czasu  na  własny  odpoczynek  i  relaksację.  Zbyt 
często  nasza  strategia  postępowania  ze  stresem  ogranicza 
się  do  wypicia  jednego  czy  dwóch  drinków  po  południu 
lub łykania tabletek nasennych. 

Apteka  dla  duszy  oferuje  bogaty  zbiór  prostych  i 

naturalnych  sposobów  radzenia  sobie  ze  stresem. 
Znajdziesz  w  niej  lekarstwo  na  wszystko:  od  bólu  głowy 
po  bezsenność,  od  nieokreślonego  poczucia  dyskomfortu, 
którego  wszyscy  czasem  doświadczamy,  po  jasno 
sprecyzowane  problemy,  takie  jak  rzucanie  palenia  czy 
zmiana podejścia do żywienia się. 

Wprowadzenie  równowagi  pomiędzy  pracą  i  zabawą, 

stresem  i  wypoczynkiem,  zobowiązaniami  i  swobodą  nie 
wiąże się bowiem jedynie z pokonaniem stresu. Potrzebne 
jest  także  odkrycie  i  rozwinięcie  wewnętrznej  mądrości 
duszy,  która  wie,  czego  nam  brak,  i  powie,  jak  to 
osiągnąć,  jeśli  tylko  znajdziemy  czas,  by  się  w  nią 
wsłuchać. Zrozumienie tego jest głównym wątkiem Apteki 
dla duszy, 
a forma książki jest mu podporządkowana. 

Każdy  z  nas  jest  niepowtarzalny  i  odpowiedzialny  za 

swoje  własne  życie.  Każdy  z  nas  angażuje  się  też  w 
związki z unikalnymi i niepowtarzalnymi ludźmi w tańcu, 
w  którym  czasem  zdarza  się  nadepnąć  komuś  na  palce  i 
wywołać czyjąś złość. Zdobycie wiedzy, jak lepiej kochać, 
ale  także  -  gdy  to  konieczne  -jak  lepiej  walczyć,  stanowi 
część  przywracania  równowagi,  wypośrodkowania  i 
harmonii naszemu życiu. 

background image

Techniki  przedstawiane  w  książce  zostały  dobrane  z 

uwzględnieniem  faktu,  że  wielu  z  nas  nie  ma  po  prostu 
czasu  czy  możliwości,  aby  przeznaczać  na  medytację 
godzinę  lub  więcej  dziennie.  Większość  opisanych  tu 
ć

wiczeń wymaga poświęcenia zaledwie kilku minut przed 

pójściem  do  łóżka  lub  tuż  po  przebudzeniu  się.  Są  tu 
techniki,  które  z  oczywistych  powodów  będziesz  chciał 
praktykować  w  samotności,  jak  również  mnóstwo  takich, 
które  możesz  wykonywać  przy  biurku,  w  autobusie  czy 
podczas  spaceru  w  parku,  i  nikt  nie  będzie  zdawał  sobie 
sprawy z tego, co właśnie robisz. Znajdują się tu również 
takie,  które  możesz  wykonywać  ze  swoim  partnerem; 
mogą  one  wprowadzić  do  waszego  związku  nowy  rodzaj 
bliskości. 

Na  koniec  kilka  rad,  jak  korzystać  z  lekarstw,  które 

znajdują  się  na  półkach  tej  „apteki".  Ćwiczenia  są 
pomyślane jako zabawa, nie ciężka praca. Eksperymentuj, 
próbuj, szukaj tych, które ci odpowiadają, i je stosuj. Bądź 
szczery ze sobą w tym eksperymentowaniu, ale nie nazbyt 
poważny.  Nie  wszystkie  techniki  będą  dobre  akurat  dla 
ciebie,  -  Osho  sugeruje  więc,  aby  każdą  wypróbowywać 
na początek przez trzy do pięciu dni - taki czas wystarcza 
zwykle  na  poznanie,  czy  dana  technika  odpowiada 
twojemu temperamentowi. 

Sarito CarolNeiman redaktor tekstu angielskiego 
 
 

background image

1. Rozluźnienie 

Usuwanie napięcia dzięki rozładowaniu 

emocji i relaksacji 

 

Diagnoza 

 

Ś

wiadomość  nie  może  zwracać  się  przeciwko  ciału. 

Zamieszkuje je, więc jedno nie może być postrzegane tak, 
jakby było wrogiem drugiego. Świadomość i ciało zawsze 
wspierają  się  wzajemnie.  Kiedy  mówię  do  ciebie,  moja 
ręka  wykonuje  gest,  mimo  że  nic  jej  nie  nakazuję.  Ja  i 
moja ręka jesteśmy głęboko zsynchronizowani. 

Chodzisz, jesz, pijesz - wszystkie te czynności świadczą 

o  tym,  że  twoje  ciało  i  twoja  świadomość  stanowią 
organiczną  całość.  Człowiek  nie  może  jednocześnie 
torturować ciała i wyostrzać świadomości. Ciało musi być 
kochane  -  powinieneś  być  jego  przyjacielem.  Jest  ono 
twoim  domem.  Musisz  oczyścić  je  ze  wszystkich  śmieci, 
pamiętając,  że  przez  cały  czas,  dzień  w  dzień,  ci  służy. 
Nawet  gdy  śpisz,  twoje  ciało  nie  przestaje  pracować  - 
trawiąc,  przemieniając  to,  co  zjadłeś,  w  krew,  usuwając 
martwe  komórki,  dostarczając  nowy,  świeży  tlen;  a  ty 
ś

pisz sobie w najlepsze. 

Robi  wszystko,  abyś  przetrwał,  abyś  przeżył,  choć  ty 

jesteś  tak  niewdzięczny,  że  nigdy  mu  za  to  nie 

background image

podziękowałeś.  Wręcz  przeciwnie,  twoja  religia  nauczyła 
cię, abyś je torturował: „ciało jest twoim wrogiem, musisz 
się uwolnić od niego i tego, co cię z nim wiąże". 

Wiem, że człowiek jest czymś więcej niż tylko ciałem i 

nie ma potrzeby być do niego przywiązany. Ale miłość nie 
jest  przywiązaniem,  współczucie  nie  jest  przywiązaniem. 
Miłość i współczucie są niezbędne dla twojego ciała i jego 
rozwoju.  A  im  lepsze  masz  ciało,  tym  większa  jest 
możliwość  dla  rozwoju  dla  twojej  świadomości.  Jest  to 
organiczna całość. 

Ś

wiatu  potrzebny  jest  zupełnie  nowy  rodzaj  edukacji, 

która  wprowadziłaby  wszystkich  ludzi  w  ciszę  własnego 
serca - w medytację - i która uczyłaby człowieka szacunku 
dla własnego ciała. Dopóki bowiem nie będziesz szanował 
swojego ciała, nie będziesz też w stanie szanować innych. 
A  jest  ono  żywym  organizmem,  które  nigdy  nie 
wyrządziło  ci  krzywdy.  Służyło  ci  od  momentu  twojego 
poczęcia i służyć będzie aż do śmierci. Zrobi wszystko, co 
zechcesz  -  nawet  niemożliwe  -  i  nie  będzie  ci 
nieposłuszne. 

Niewyobrażalne  jest  stworzenie  tak  posłusznego  i 

mądrego  mechanizmu.  Jeżeli  zdasz  sobie  sprawę  ze 
wszystkich jego funkcji, ogarnie cię zdumienie. Nigdy nie 
myślałeś  o  tym,  co  się  w  nim  dzieje.  A  wszystko  to  jest 
cudowne  i  tajemnicze.  Niemniej  nigdy  się  w  to  nie 
zagłębiałeś.  Nigdy  nie  zadałeś  sobie  trudu,  aby  lepiej 
poznać swoje własne ciało - a chcesz udawać, że kochasz 

background image

innych ludzi? Nie możesz, ponieważ innych ludzi również 
postrzegasz jako ciała. 

Ciało jest największą tajemnicą egzystencji. Tajemnica 

ta potrzebuje twojej miłości - pragnie, byś w pełni poznał 
jej sekrety i funkcje. 

Religie,  niestety,  były  zawsze  całkowicie  przeciwne 

ciału.  Ale  ten  antagonizm  jest  wskazówką,  konkretną 
oznaką,  że  jeśli  człowiek  poznaje  mądrość  i  tajemnice 
ciała,  nigdy  nie  będzie  ograniczał  się  księdzem  czy 
pojęciem  Boga.  Największą  tajemnicę  odkryje  w  sobie,  a 
w tajemnicy ciała - sanktuarium swojej świadomości. 

Gdy  raz  zdasz  sobie  sprawę  ze  swojej  świadomości, 

swojej  istoty,  nie  ma  nad  tobą  żadnego  Boga.  Tylko  taka 
osoba  może  szanować  innych  ludzi,  inne  żyjące  istoty, 
ponieważ wszystkie one są równie tajemnicze jak ona sama. 
Różnią  się  sposobem  ekspresji,  wyglądem,  ale  to  sprawia, 
ż

e  życie  jest  bogatsze.  Kiedy  człowiek  znajdzie 

ś

wiadomość  w sobie, tym samym znajdzie klucz do tego, 

co  najwyższe.  Nauka,  która  nie  uczy  cię  kochać  twojego 
ciała, nie uczy cię współodczuwania ze swoim ciałem, nie 
uczy,  jak  zagłębić  się  w  jego  tajemnicę,  taka  nauka  nie 
nauczy  cię  również,  jak  wejść  w  twoją  własną  świado-
mość. 

Ciało to drzwi - ciało to próg. 
 

Recepty 

Zrzucenie pancerza 

 

background image

Nosisz na sobie pancerz. Tak, to jest po prostu pancerz. 

Nie  jest  do  ciebie  przymocowany,  to  ty  kurczowo  się  go 
trzymasz.  Kiedy  zdasz  sobie  z  tego  sprawę,  łatwo  będzie 
ci się go pozbyć. Twój pancerz nie żyje -jeśli przestaniesz 
go nosić na sobie, zniknie. A przecież nie tylko go nosisz, 
ale  również  nieustannie  troszczysz  się  o  niego  i 
wzmacniasz go. 

Każde  dziecko  jest  gibkie,  „płynne".  Nie  ma 

zesztywniałych  partii  ciała.  Całe  jego  ciało  stanowi 
organiczną jedność. Głowa nie jest najważniejsza, a stopy 
nie są najmniej ważne. Właściwie podziały nie istnieją, nie 
ma  rozgraniczeń.  Ale  stopniowo  zaczynają  się  pojawiać. 
Głowa  staje  się  władcą,  szefem,  a  całe  ciało  zostaje 
poszatkowane  na  części.  Niektóre  z  nich  są  akceptowane 
przez społeczeństwo, a inne nie. Niektóre stanowią wręcz 
zagrożenie  dla  społeczeństwa,  muszą  więc  być  bojkoto-
wane. Z tego bierze się cały problem. 

Zaobserwuj,  w  których  miejscach  w  twoim  ciele 

występuj  ograniczenia,  i  zrób  trzy  rzeczy.  Po  pierwsze, 
gdy  chodzisz,  siedzisz  lub  gdy  nic  nie  robisz,  wydychaj 
głęboko powietrze. Nacisk powinieneś kłaść na wydech, a 
nie  na  wdech.  Wydychaj  głęboko  -  wydychaj  tyle  
powietrza,  ile jesteś w stanie z siebie wyrzucić. Wydychaj 
ustami,  ale  rób  to  powoli,  tak  by  zabrało  to  trochę  czasu. 
Im dłużej będziesz wydychał, tym lepiej, ponieważ wydech 
będzie  głębszy.  Gdy  pozbędziesz  się  całego  powietrza  z 
organizmu,  ciało  zrobi  wdech;  ciało,  nie  ty.  Wydech 
powinien  być  powolny  i  głęboki,  natomiast  wdech  szybki. 

background image

To zmiękczy pancerz wokół klatki piersiowej. 

Po drugie, pomocne będzie bieganie. Nie musisz biegać 

na  długie  dystanse,  wystarczy,  że  przebiegniesz  kilometr 
lub  dwa.  Wyobraź  sobie,  że  znika  obciążenie  z  twoich 
nóg,  odpada  od  nich.  Jeśli  twoja  wolność  była  za  bardzo 
ograniczana,  jeśli  nakazywano  ci,  abyś  postępował  tak,  a 
nie  inaczej,  abyś  był  tym,  a  nie  tamtym,  abyś  szedł  tu,  a 
nie  tam,  na  nogach  pojawił  się  pancerz.  Zacznij  więc 
biegać i podczas biegu również skup się  na wydechu. Gdy 
odzyskasz już nogi i ich płynność, poczujesz niesamowity 
przepływ energii.

 

Po  trzecie,  kiedy  kładziesz  się  spać  wieczorem, 

zdejmując z siebie ubranie, wyobrażaj sobie jednocześnie, 
ż

e ściągasz z siebie także ten pancerz. Zrób to. Zdejmij go 

i  odetchnij  głęboko  -  a  potem  idź  spać  nieuzbrojony, 
całkowicie nagi, bez żadnych ograniczeń. 

 

Swobodne spadanie 

 
Każdego  wieczoru  usiądź  na  krześle  i  pozwól  swojej 

głowie  opaść  do  tyłu.  Zrelaksuj  się,  odpoczywaj.  Możesz 
podeprzeć się poduszkami, żeby nie pojawiło się napięcie 
szyi.  Potem  rozluźnij  dolną  szczękę  -  po  prostu  zrelaksuj 
ją  tak,  żeby  twoje  usta  otworzyły  się  szeroko  -  i  zacznij 
oddychać ustami, nie nosem. Nie zmieniaj jednak oddechu, 
musi  pozostać  naturalny.  Kilka  pierwszych  oddechów 
będzie  gorączkowych,  ale  stopniowo  uspokoją  się  i  od-
dech  się  spłyci.  Wdech  i  wydech  będą  niewielkie;  takie 

background image

powinny  być.  Usta  pozostaw  otwarte,  oczy  zamknięte  i 
odpoczywaj. 

Poczuj, jak uwalniają się twoje nogi, tak jakby ktoś ci je 

zabrał, jakby wyswobodziły się ze stawów. Poczuj się tak, 
jakby ci je odebrano -jakby zostały uwolnione - poczuj, że 
jesteś tylko górną częścią ciała. Nóg nie ma. 

Kolej  na  ręce:  wyobraź  sobie,  że  obie  ręce 

wyswobodziły  się  i  zostały  ci  odjęte.  Może  nawet 
usłyszysz  wewnątrz  jakieś  chrupnięcie,  gdy  będą  się 
uwalniać.  Nie  jesteś  dłużej  swoimi  rękami;  umarły, 
odebrano ci je. Zostały tylko głowa i tułów. 

Teraz  zacznij  myśleć  o  głowie  -  zabrano  ją, 

pozbawiono cię jej, głowa odpadła. Pozostaw jej swobodę. 
Jakkolwiek  się  porusza  -  w  prawo  czy  w  lewo  -  ty  nie 
możesz  nic  zrobić.  Po  prostu  zostaw  jej  swobodę; 
odebrano ci ją. 

Wtedy  będziesz  miał  już  tylko tułów. Poczuj, że jesteś 

tylko nim - klatką piersiową, brzuchem i niczym więcej. 

Ć

wicz  tak  co  najmniej  przez  dwadzieścia  minut  i  idź 

spać. Trzeba to robić tuż przed snem. Kontynuuj ćwiczenie 
co najmniej przez trzy tygodnie, a twoje zmęczenie ukoi się. 
Traktowanie  wymienionych  partii  ciała  jako  oddzielnych 
sprawi,  że  zostanie  tylko  esencja,  więc  cała  twoja  energia 
przemieści się do najważniejszej części. Zrelaksuje się ona, 
a  energia  znów  zacznie  płynąć  przez  twoje  nogi,  ręce  i 
głowę, lecz tym razem dużo bardziej proporcjonalnie. 

 

Oczyszczanie gardła 

background image

 
Jeśli od dzieciństwa twoja ekspresja nie była taka, jaka 

powinna - czyli nie byłeś w stanie wyrazić czy zrobić tego, 
co chciałeś - ta niewyrażona energia osadza się w gardle. 
Gardło  jest  ośrodkiem  ekspresji.  Nie  służy  jedynie  do 
połykania, jest również ośrodkiem wyrażania. Wielu ludzi 
korzysta  z  niego  tylko  w  tym  pierwszym  celu. 
Wykorzystują je tylko w połowie, ale akurat ta ważniejsza 
połowa pozostaje nietknięta. 

Wiele  można  zrobić,  by  ułatwić  sobie  ekspresję.  Jeśli 

kogoś  kochasz,  mów  tej  osobie  to,  co  chcesz  powiedzieć, 
nawet  jeśli  miałoby  to  zabrzmieć  głupio;  czasem  nie 
zaszkodzi się wygłupić. Mów o rzeczach, które rodzą się w 
tobie w danej chwili. Nie wytłumiaj ich. 

Jeśli  kogoś  kochasz,  daj  się  całkowicie  ponieść,  nie 

kontroluj    się.  Jeśli  jesteś  wściekły  i  chcesz  coś 
powiedzieć,  zrób  to  na  gorąco!  Zły  jest  jedynie  zimny 
gniew,  gorący  -  nigdy.  To  ten  zimny  jest  naprawdę 
niebezpieczny. A ludzi nauczono właśnie tego: zachowujcie 
chłodny spokój, nawet kiedy jesteście źli. Tylko że wtedy ta 
trucizna w was pozostanie. Czasem dobrze jest pokrzyczeć i 
wyrzucić z siebie emocje. 

Każdego  wieczoru  usiądź  i  zacznij  się  kołysać.  Kołysz 

się  tak,  żeby  przechylając  się  w  jedną  stronę,  dotykać 
podłoża  tylko  jednym  pośladkiem.  Siedź  więc  na  czymś 
twardym. Tylko jeden pośladek ma dotykać ziemi, nie dwa 
naraz. Jest to jeden z pradawnych sposobów wydobywania 
energii z podstawy kręgosłupa. 

background image

Jeśli  czujesz  w  gardle  stłumioną  energię,  ale  jesteś  w 

stanie  ją  tamować,  znaczy  to,  że  potrzeba  jej  znacznie 
więcej.  Trzeba  sprawić,  by  zdolność  tamowania  uległa 
zmniejszeniu.  Energii  ma  przybywać,  tak  żebyś  nie  mógł 
nad  nią  zapanować,  żeby  wytrysnęła.  Rób  tak  przez 
piętnaście do dwudziestu minut. 

Po  dziesięciu  minutach  tego  ćwiczenia,  kiwając  się, 

zacznij  mówić:  „Allah...  Allah..."  Mów  „Allah",  gdy 
przechylisz  się  w  jedną,  i  „Allah",  gdy  przechylisz  się  w 
drugą.  Stopniowo  poczujesz  coraz  większą  energię,  a 
słowo  „Allah"  będzie  stawać  się  coraz  głośniejsze. 
Moment  kulminacyjny  nadejdzie  po  dziesięciu  minutach, 
gdy  będziesz  już  prawie  krzyczał:  „Allah!"  Zaczniesz  się 
pocić.  Energia  stanie  się  gorąca,  a  słowa  „Allah!  Allah!" 
będą  brzmieć,  jakby  wymawiał  je  ktoś  obłąkany.  Gdy 
pęka  tama  (po  angielsku  dam)  człowiek  czuje  się  jak 
obłąkany (po angielsku mad). Te dwa słowa: dam mad są 
bardzo  charakterystyczne  -zbudowane  są  z  tych  samych 
liter!  Jeśli  czytasz  je  w  jedną  stronę,  otrzymujesz  dam,  
gdy w drugą - mad. 

Spodoba  ci  się  to  ćwiczenie.  Będzie  może  dziwaczne, 

ale spodoba ci się! Wtedy możesz wykonywać je dwa razy 
na  dobę  -  dwadzieścia  minut  rano  i  dwadzieścia 
wieczorem. 

 

Rozluźnij brzuch 

 

background image

Kiedy  idziesz  rano  wypróżnić  się,  weź  suchy,  szorstki 

ręcznik  i  masuj  nim  brzuch.  Wciągnij  brzuch  i  mocno  go 
masuj.  Zacznij  od  prawej  strony  i  pocieraj  ruchem 
okrężnym  wokół  pępka,  ale  tak,  aby  go  nie  dotknąć.  Rób 
to  naprawdę  mocno,  tak  żeby  porządnie  się  wymasować. 
Wciągnij  brzuch,  by  masować  w  ten  sposób  także  jelita. 
Postępuj tak po każdym wypróżnieniu, nawet dwa lub trzy 
razy dziennie. 

Druga sprawa: w ciągu dnia - czyli między wschodem i 

zachodem słońca, ale nigdy w nocy - oddychaj tak głęboko 
i  tak  często,  jak  tylko  możesz.  Im  częściej  i  im  głębiej 
oddychasz,  tym  lepiej.  Ale  pamiętaj  o  jednym:  oddychaj 
brzuchem,  a  nie  klatką  piersiową.  To  brzuch  musi  się 
unosić,  nie  klatka  piersiowa.  Kiedy  wdychasz  powietrze, 
unosi  się  brzuch,  a  kiedy  wydychasz,  brzuch  się  zapada. 
Zostaw  klatkę  piersiową,  tak  jakby  nie  miała  z  oddy-
chaniem nic wspólnego. Po prostu oddychaj brzuchem - to 
będzie jak całodzienny, delikatny masaż. 

Obserwuj,  jak  oddycha  małe  dziecko  (...).  Robi  to  w 

naturalny, właściwy sposób. Faluje tylko brzuch, a klatka 
piersiowa  pozostaje  nieporuszona  przepływem  powietrza. 
Cała energia skupia się wokół pępka. 

Stopniowo  tracimy  kontakt  z  pępkiem.  Stajemy  się 

coraz  bardziej  uzależnieni  od  głowy,  a  nasz  oddech  się 
spłyca.  Więc  kiedy  tylko  przypomnisz  sobie  o  tym  w 
ciągu dnia, weź oddech tak głęboki, jak to tylko możliwe - 
i niech pracuje brzuch. 

background image

Każdy oddycha poprawnie podczas snu, ponieważ umysł 

wtedy  nie  ingeruje.  Brzuch  unosi  się  i  opada 
automatycznie,  a  oddech  staje  się  głęboki;  nie  trzeba 
niczego  wymuszać.  Niech  będzie  naturalny,  a  stanie  się 
głęboki. Głębia to konsekwencja naturalności. 

 

Tańcz jak drzewo 

 
Jeśli  to  możliwe  wyjdź  na  otwartą  przestrzeń,  stań 

pomiędzy  drzewami  i  przemień  się  w  drzewo,  pozwól,  aby 
wiatr przenikał przez ciebie. 

Utożsamienie się z drzewem wzmacnia nas i ożywia. Z 

łatwością docierasz wówczas do pierwotnej świadomości, 
w  której  drzewa  trwają  bez  przerwy.  Rozmawiaj  z  nimi  i 
obejmuj je. 

Jeśli  nie  możesz  wyjść  na  dwór,  po  prostu  stań 

pośrodku  pokoju  i  wyobraź  sobie  siebie  jako  drzewo  - 
pośród  deszczu  i  silnego  wiatru  -  i  zacznij  tańczyć.  Ale 
tańcz  tak,  jakbyś  był  drzewem.  Wtedy  będziesz  w  stanie 
uruchomić przepływ. 

Jest  to  tylko  kwestia  opanowania  sztuki  utrzymania 

przepływu  energii.  Będzie  to  dla  ciebie  klucz  -  ilekroć 
zostanie zahamowana, będziesz mógł ją odblokować. 

 

Stwórz napięcie, następnie osuń się w sen 

 
Każdej nocy przed pójściem spać stań pośrodku pokoju 

-  dokładnie  na  środku  -  i  spraw,  by  twoje  ciało  było  jak 

background image

najbardziej  sztywne  i  napięte,  tak  naprężone,  jakbyś  miał 
pęknąć. Rób tak przez dwie minuty, a później przez dwie 
minuty  odprężaj  się  na  stojąco.  Powtórz  ćwiczenie  dwa 
albo  trzy  razy  i  połóż  się  spać.  Musisz  naprężyć  ciało 
najbardziej,  jak  to  możliwe.  Później  nic  już  nie  rób,  aby 
przez noc relaksacja mogła się pogłębiać. 

 

Bezdźwięczna cisza 

 
Istnieje  pewna  cisza,  która  ujawnia  się  w  tobie  tylko 

wtedy, gdy przestajesz się kontrolować; wtedy zstępuje na 
ciebie.  Pamiętaj  więc  -  przez  kontrolowanie  siebie, 
zakłócasz  swoją  energię.  Umysł jest wielkim dyktatorem; 
próbuje  wszystko  kontrolować.  A  jeśli  nie  potrafi  nad 
czymś zapanować, wypiera to, mówi, że to nie istnieje. 

Każdego  wieczoru  przed  pójściem  spać  medytuj  w 

następujący  sposób.  Usiądź  na  łóżku,  zgaś  światło  - 
zakończ wszystko, co miałeś do zrobienia, ponieważ po tej 
medytacji  powinieneś  zasnąć.  Nic  nie  rób;  po  medytacji 
„ten,  który  coś  robi,"  ma  zakaz  pojawiania  się.  Po  prostu 
zrelaksuj  się  i  odpłyń  w  sen,  ponieważ  sen  również  na 
ciebie  spływa  -  nie  możesz  go  kontrolować.  Sen  i 
medytacja mają jedną, wspólną cechę - ciszę -pojawiającą 
się  wraz  z  nimi.  Dlatego  tak  wielu  ludzi  cierpi  na 
bezsenność  -  próbują  kontrolować  nawet  sen,  stąd 
problem.  Nie  możesz  z  tym  nic  zrobić.  Możesz  tylko 
czekać;  możesz  wprowadzić  się  w  stan  odprężenia  i 
akceptacji. 

background image

Tak  więc  po  tej  medytacji  powinieneś  się  po  prostu 

zrelaksować  i  pójść  spać,  tak  aby  zachować  ciągłość, 
wtedy  medytacja  będzie  nadal  trwać  w  tobie.  Przez  całą 
noc  wibracje te będą w tobie. Rano, gdy otworzysz oczy, 
poczujesz,  że  spałeś  w  zupełnie  inny  sposób.  Zmieni  się 
jakość; to nie był po prostu sen. Obecne było coś innego, 
coś  głębszego  niż  zwykły  sen.  Spłynęło  na  ciebie  coś, 
choć nie wiesz, co to jest i jak to określić. 

Medytacja  ta  jest  bardzo  prosta.  Siedź  na  łóżku, 

rozluźnij ciało, zamknij oczy i po prostu wyobraź sobie, że 
zagubiłeś  się  w  jakiejś  górzystej  krainie.  Jest  mroczna, 
bezksiężycowa  noc,  niebo  szczelnie  zasnute  chmurami. 
Nie  widać  ani  jednej  gwiazdki  -  jest  całkowicie  ciemno, 
nie  jesteś  w  stanie  dostrzec  nawet  własnej  ręki.  Zgubiłeś 
się w górach i trudno ci odnaleźć drogę. Zewsząd czyha na 
ciebie niebezpieczeństwo. W każdej chwili możesz zsunąć 
się  po  zboczu  w  przepaść,  zginąć  na  zawsze.  Uważnie 
badasz  drogę.  Jesteś  czujny,  ponieważ  niebezpieczeństwo 
jest ogromne, a gdy niebezpieczeństwo jest wielkie, czło-
wiek zachowuje czujność. 

Wyobrażenie  ciemnej  nocy  w  górach  służy  stworzeniu 

wrażenia  niebezpiecznej  sytuacji.  Jesteś  wtedy  bardzo 
czujny.  Będziesz  w  stanie  usłyszeć  nawet  upadającą 
szpilkę. I nagle dochodzisz do urwiska. Czujesz, że przed 
tobą  nie  ma  dalej  drogi,  ale  nie  wiesz,  jak  głęboka  jest 
przepaść. Bierzesz więc kamień i spuszczasz w dół, aby to 
sprawdzić. 

background image

Czekaj i nasłuchuj dźwięku kamienia, obijającego się o 

skały. Nasłuchuj, nasłuchuj, nasłuchuj. Ale nie ma żadnej 
odpowiedzi  -  zdaje  się,  że  przepaść  jest  bezdenna.  Przez 
to, że wciąż nasłuchujesz, narasta w tobie ogromny strach, 
a  wraz  ze  strachem  twoja  czujność  rozpala  się  coraz 
bardziej. 

Pozwól,  by  w  twojej  wyobraźni  nie  było  nic  więcej. 

Rzucasz  kamień  i  czekasz.  Nasłuchujesz  i  nasłuchujesz; 
czekasz  z  mocno  bijącym  sercem,  lecz  żaden  dźwięk  nie 
dochodzi.  Panuje  absolutna  cisza.  W  tej  ciszy  zapadnij  w 
sen. W tej bezdźwięcznej ciszy zaśnij. 

 

Przepływ energii 

 
Energia  zawsze  płynie  w  stronę  obiektu,  który 

kochamy. 

Kiedy  czujesz  w  jakimś  miejscu  blokadę  energii,  oto 

sekret,  jak  ją  znów  upłynnić:  znajdź  obiekt  miłości.  Nie 
jest  istotne,  co  nim  zostanie,  jest  bowiem  tylko 
pretekstem. Jeśli potrafisz dotknąć z miłością np. drzewa, 
energia  popłynie,  ponieważ  gdy  pojawia  się  miłość, 
energia  zaczyna  płynąć  w  jej  stronę.  To  tak  jak  z  rzeką  - 
zawsze z wyżyn kieruje się ku poziomowi morza. 

Gdziekolwiek  znajduje  się  przedmiot  miłości,  energia 

poszukuje jego poziomu - i zaczyna płynąć. 

Pomóc może też masaż, jeśli wykonujesz go z miłością. 

Wszystko może pomóc. 

background image

Weź  do  ręki  kamień  -  z  miłością  i  głęboką  troską. 

Zamknij  oczy  i  poczuj  miłość  do  kamienia,  wdzięczność 
za  to,  że  istnieje  i  że  akceptuje  twoją  miłość.  Nagle 
poczujesz  pulsowanie  i  energia  zacznie  się  poruszać. 
Stopniowo przestaniesz potrzebować faktycznego obiektu; 
energia  zacznie  płynąć  na  samą  myśl,  że  kogoś  (coś) 
kochasz.  Wtedy  możesz  odrzucić  nawet  myślenie  o 
miłości; po prostu kochaj, a energia będzie płynąć. 

Miłość  to  ruch.  Jesteśmy  zmarznięci,  ponieważ  nie 

kochamy.  Miłość  to  ciepło.  Kiedy  jest  ciepło,  nie 
zamarznie  się.  Gdy  nie  ma  miłości,  wszystko  jest  zimne. 
Temperatura spada poniżej zera. 

Jedna  z  najważniejszych  rzeczy,  o  których  trzeba 

pamiętać:  miłość  jest  ciepła  i  nienawiść  także  jest  ciepła; 
zimna  jest  obojętność.  Czasem  nawet  wtedy  gdy 
nienawidzisz,  energia  zaczyna  płynąć.  Oczywiście  jest 
destrukcyjna,  ale  w  złości  także  przepływa.  Dlatego  po 
wyładowaniu złości ludziom robi się dobrze; uwolnili coś. 
Było  to  działanie  destrukcyjne  -  choć  mogło  być 
kreatywne,  gdyby  uwalniało  się  przez  miłość  -  ale  lepsze 
to niż nieuwalnianie niczego. 

Gdy  jesteś  obojętny,  nie  ma  w  tobie  przepływu.  Więc 

wszystko,  co  cię  roztapia  i  ogrzewa,  jest  dobre.  To  nie 
masaż działa, tylko twoja troska i miłość. Wypróbuj to na 
kamieniu:  masuj  go  i  zobacz,  co  się  stanie,  promieniej 
miłością. Wypróbuj to na drzewie; gdy poczujesz, że to się 
dzieje, po prostu usiądź w ciszy i próbuj. Pomyśl o osobie, 
którą  kochasz  -  o  mężczyźnie,  kobiecie,  dziecku,  o 

background image

kwiatach.  Przypomnij  sobie  kwiat  -  jego  wyobrażenie  -  a 
nagle zobaczysz, że energia płynie. 

Wtedy odrzuć też wyobrażenie. Pewnego dnia siedź po 

prostu  w  ciszy  i  kochaj.  Nikogo  konkretnego.  Zanurzony 
w  kochającym  nastroju,  po  prostu  siedź  cicho  i  kochaj,  a 
poczujesz  ten  przepływ.  Wtedy  znasz  już  klucz.  Jest  nim 
miłość. Miłość jest przepływem. 

 

Przekierowanie energii seksualnej 

 
Usiądź  prosto  -  na  krześle  lub  na  podłodze  -  z 

wyprostowanym, ale nie napiętym kręgosłupem. Oddychaj 
powoli i głęboko. Nie śpiesz się; oddychaj bardzo powoli. 
Najpierw unosi się brzuch; ty kontynuujesz wdech. Unosi 
się  klatka  piersiowa  i  nagle  czujesz,  że  twoje  ciało 
wypełnione  jest  powietrzem  aż  po  samą  szyję.  Wtedy  na 
moment  lub  dwa  wstrzymaj  oddech  -  tak  długo,  jak 
potrafisz,  nie  męcząc  się.  Następnie  wypuść  powietrze. 
Wydychaj je również powoli, ale w odwrotnej kolejności. 
Gdy  opróżnisz  brzuch,  wciągnij  go  tak,  by  pozbyć  się 
całego powietrza. Należy powtórzyć to siedem razy. 

Następnie  usiądź  w  ciszy  i  zacznij  powtarzać:  „om... 

om...  om...".  W  trakcie  powtarzania  „om"  skup  uwagę  na 
rejonie  trzeciego  oka  pomiędzy  brwiami.  Zapomnij  o 
oddechu  i  powtarzaj  wciąż  „om...  om...  om..."  sennym 
głosem, jakim matka śpiewałaby dziecku kołysankę. Usta 
powinny  być  zamknięte,  tak  aby  język  dotykał 
podniebienia.  Uwaga  ma  skoncentrować  się  na  trzecim 

background image

oku.  Ćwicz  tak  przez  dwie  minuty,  a  poczujesz,  jak 
odpręża  się  cała  głowa.  Kiedy  zaś  ona  zacznie  się 
relaksować,  natychmiast  zauważysz,  że  ustępuje  również 
wewnętrzne napięcie. 

Wtedy  przenieś  koncentrację  niżej  -  w  rejon  gardła. 

Powtarzaj  „om",  tym  razem  skupiając  się  na  gardle. 
Zauważysz, że twoje ramiona, gardło i twarz odprężają się, 
znika  przytłaczające  cię  napięcie,  stajesz  się  lekki  jak 
piórko. 

Następnie  zejdź  jeszcze  głębiej  i  powtarzaj  „om", 

skupiając  się  na  pępku.  Wnikaj  coraz  głębiej,  głębiej  i 
głębiej. W końcu dotrzesz do ośrodka seksualnego. Będzie 
to  trwało  dziesięć,  może  piętnaście  minut.  Nie  spiesz  się, 
masz czas. 

Gdy  przenikniesz  już  do  ośrodka  seksualnego,  całe 

ciało  będzie  zrelaksowane,  a  ty  poczujesz  blask,  jakby 
otoczyła  cię  jakaś  aura,  jakieś  światło.  Jesteś  wypełniony 
energią,  masz  jej  ogromny  zapas,  jesteś  pełen  spokojnej 
energii.  W  tym  stanie  możesz  pozostać  tak  długo,  jak 
zechcesz. 

To  koniec  medytacji;  teraz  już  tylko  przedłużasz 

przyjemność.  Przerwij  mówienie  „om"  i  po  prostu  siedź. 
Jeśli  czujesz  taką  potrzebę,  możesz  się  położyć,  ale  jeśli 
zmienisz  pozycję,  stan  ten  szybciej  zniknie,  więc  siedź 
przez chwilę i korzystaj z niego. 

Reasumując - gdy z jakiegokolwiek powodu poczujesz 

w  swoim  ciele  zbyt  duże  napięcie,  po  prostu  wykonaj  to 
ć

wiczenie, a uzyskasz całkowite odprężenie. 

background image

 

Anonimowi „Obgryzacze” Paznokci 

 
Kiedy człowiek ma nadmiar energii, z którą nie wie, co 

zrobić,  często  zaczyna  obgryzać  paznokcie  lub  palić 
papierosy.  Obgryzanie  paznokci  i  palenie  papierosów  to 
przejawy tego samego problemu. Robisz cokolwiek, żeby 
tylko  znaleźć  sobie  zajęcie,  bo  w  przeciwnym  wypadku 
twoja  energia  staje  się  trudna  do  zniesienia.  Kiedy  inni 
zaczynają  to  krytykować,  mówiąc,  że  jesteś  nerwowy, 
rodzi się jeszcze więcej zahamowań. Nie masz nawet tyle 
swobody,  żeby  obgryzać  własne  paznokcie!  Należą  do 
ciebie,  a  nie  wolno  ci  ich  obgryzać.  Toteż  ludzie 
wymyślają czynności zastępcze - np. guma do żucia... To 
przebiegły sposób: nikt nie będzie cię krytykował za żucie 
gumy.  Jeśli  zapalisz,  także  nikt  nie  będzie  się  za  bardzo 
sprzeciwiał.  A  przecież  obgryzanie  paznokci  jest  mniej 
szkodliwe  -właściwie  wcale  nie  jest  szkodliwe.  To 
niewinna  przyjemność.  Wygląda  nieładnie  i  trochę 
dziecinnie,  ale  to  wszystko.  Jednak  starasz  się  tego  nie 
robić. 

Musisz  nauczyć  się  żyć  bardziej  energicznie,  to 

wszystko,  a  przyzwyczajenia  te  znikną.  Więcej  tańcz, 
ś

piewaj,  pływaj,  chodź  na  długie  spacery.  Wykorzystaj 

swoją  energię  w  kreatywny  sposób.  Przejdź  od  minimum 
do  maksimum.  Żyj  bardziej  intensywnie.  Kiedy  kochasz 
się, rób to dziko, nie wstydliwie jak pa nienka. „Panienka" 
to ktoś, kto żyje w minimalnym stopniu lub jedynie udaje, 

background image

ż

e  żyje.  Ty  bądź  dziki!  Nie  jesteś  już  dzieckiem,  więc 

wolno  ci  rozrabiać  we  własnym  domu.  Skacz,  śpiewaj  i 
biegaj. 

Postępuj  tak  przez  kilka  tygodni,  a  z  zaskoczeniem 

zauważysz,  że  obgryzanie  paznokci  zniknie  samo.  Teraz 
masz ciekawsze rzeczy do robienia - kogo interesowałyby 
paznokcie?  Zawsze  patrz  na  przyczynę,  a  nie  na  objaw, 
który z niej wynika. 

 

Po prostu powiedz „Tak” 

 
Zazwyczaj  naszą  podstawową  postawą  jest  „nie". 

Dlaczego?  Ponieważ  dzięki  „nie"  czujemy,  że  jesteśmy 
kimś.  Matka  czuje,  że  jest  kimś  -  może  czegoś  zabronić. 
Wola  dziecka  zostaje  zanegowana,  jego  ego  cierpi,  a  ego 
matki zostaje podbudowane. „Nie" podbudowuje ego; jest 
dla  niego  pożywką.  Właśnie  z  tego  powodu  doskonalimy 
się w mówieniu „nie”. Na każdym etapie życia znajdziesz 
ludzi  mówiących  „nie”.  Ponieważ  dzięki  „nie"  czujesz 
swój 

autorytet-jesteś 

 

kimś, 

możesz 

odmówić. 

Powiedzenie:  „tak,  proszę  pana",  sprawia,  że  czujesz  się 
jak podwładny, zależny od kogoś; czujesz się nikim. 

„Tak" jest pozytywne, „nie" jest negatywne. 
Pamiętaj  o  tym:  „nie"  podbudowuje  ego,  „tak"  jest 

formą  odsłonięcia  siebie.  „Nie"  wzmacnia  ego.  „Tak" 
niszczy  je.  Zawsze  najpierw  przekonaj  się,  czy  w  danej 
sytuacji  potrafisz  powiedzieć  „tak".  Tylko  wtedy  mów 

background image

„nie",  jeśli  nie  możesz  powiedzieć  „tak",  jeśli  jest  to 
niemożliwe. 

Zazwyczaj  jednak  w  pierwszej  kolejności  mówimy 

„nie".  Dopiero  gdy  niemożliwe  jest  powiedzenie  „nie", 
tylko wtedy, czując się pokonani, mówimy „tak". 

Wypróbuj to kiedyś, potraktuj jak ślubowanie, by przez 

dwadzieścia cztery godziny w każdej sytuacji zaczynać od 
„tak".  Zauważ,  jak  głębokie  odprężenie  ci  to  przyniesie. 
Codzienne  sprawy.  Dziecko  prosi  byś  pozwolił  mu  pójść  do,    
kina.  Ono  i  tak  pójdzie,  twoje  „nie"  nic  nie  będzie  znaczyć. 
Wręcz przeciwnie - stałoby się wyzwaniem, próbą sił; gdy za 
jego pomocą ty starasz się wzmacniać swoje ego, dziecko 
próbuje umocnić własne. Będzie starało się przeciwstawić 
twojemu „nie", a zna sposoby na zamianę twojego „nie" w 
„tak"; wie, jak je przemienić. Będzie to wymagać pewnego 
wysiłku,  nalegania,  ale  twoje  „nie"  przeistoczy  się  w 
„tak". 

Przez dwadzieścia cztery godziny próbuj więc w każdej 

sytuacji  zaczynać  od  „tak".  Będzie  ci  trudno,  ponieważ 
uświadomisz sobie, że „nie" i tak pojawi się pierwsze! We 
wszystkim  „nie"  pojawia  się  pierwsze  -  to  stało  się  już 
nawykiem.  Nie  ulegaj  mu.  Korzystaj  z  „tak"  i  patrz,  jak 
ono cię relaksuje. 

Prawidłowe  myślenie  oznacza  rozpoczynanie  od  „tak". 

Nie  chodzi  o  to,  że  nie  wolno  ci  nigdy  powiedzieć  „nie"; 
oznacza jedynie, że masz zacząć od „tak". Patrz z umysłem 
nastawionym  na  „tak".  I  dopiero  jeśli  jest  to  niemożliwe, 
mów  „nie".  Nie  znajdziesz  wielu  okazji  do  „nie",  jeśli 

background image

zaczniesz  mówić  „tak".  Jeśli  rozpoczniesz  od  „nie",  nie 
będziesz miał możliwości często mówić „tak". Dobry począ-
tek  to  dziewięćdziesiąt  procent  sukcesu.  Początek  nadaje 
barwę 

wszystkiemu, 

nawet 

zakończeniu. 

Myśleć 

prawidłowo  oznacza  myśleć,  współodczuwając.  Myśl, 
mając umysł nastawiony na „tak". 

 

Obśmiewaj swoje problemy 

 
Siedząc  w  ciszy,  wywołaj  w  swoim  wnętrzu  chichot, 

tak  aby  roześmiało  się  całe  ciało.  Daj  się  ponieść 
ś

miechowi.  Niech  rozprzestrzeni  się  od  środka  aż  na  całe 

ciało  -  śmieją  się  dłonie,  śmieją  się  stopy,  wejdź  w  to 
szaleńczo. Śmiej się przez dwadzieścia minut. Pozwól, aby 
ś

miech  stał  się  donośny  i  nieokiełznany.  Raz  będzie 

przycichał, raz narastał, a ty podda się temu, bylebyś śmiał 
się  przez  dwadzieścia  minut.  Następnie  połóż  się  na 
brzuchu na ziemi lub na podłodze. Ułóż się tak, aby ciało 
dobrze  dotykało  podłoża.  Jeżeli  jest  ciepło  i  możesz 
ć

wiczyć  w  ogrodzie,  będzie  o  wiele  lepiej.  A  jeszcze 

lepiej,  jeżeli  możesz  położyć  się  nago.  Poczuj  kontakt  z 
ziemią  –  całe  ciało  leży,  po  prostu  czuje,  że  ziemia  jest 
matką, a ty jesteś dzieckiem. Zatrać się w tym uczuciu. 

Dwadzieścia  minut  śmiechu,  następnie  dwadzieścia 

minut  leżenia  na  ziemi,  głębokiego  kontaktu  z  nią. 
Oddychaj  wraz  z  ziemią  i  czuj  się  z  nią  jednością. 
Pochodzimy od ziemi i pewnego dnia do niej wrócimy. Po 
tych  dwudziestu  minutach  energetyzowania  się  tańcz 

background image

przez dwadzieścia minut dowolny taniec (ziemia da ci tak 
dużo  energii,  że  twój  taniec  nabierze  zupełnie  nowej 
jakości). Włącz muzykę i tańcz. 

Jeśli  pogoda  jest  zła,  ćwiczenie  możesz  wykonać  w 

pomieszczeniu.  Ale  jeśli  jest  słonecznie,  rób  je  na 
zewnątrz,  a  kiedy  jest  zimno  -  owiń  się  w  koc.  Znajdź 
sposoby,  aby  wykonywać  to  ćwiczenie  regularnie,  a  w 
przeciągu  sześciu  do  ośmiu  miesięcy  zaobserwujesz  w 
sobie wielkie zmiany. 

 

2. Lekarstwa na głowę 

Oswajanie umysłu i odstawianie go niekiedy na bok 

Diagnoza 

Umysł  jest  po  prostu  biokomputerem.  Kiedy  dziecko 

się rodzi, nie ma żadnego umysłu - w jego głowie nie ma 
ż

adnego głosu. Żeby mechanizm ten zaczął funkcjonować, 

musi  upłynąć  trzy  do  czterech  lat.  Można  przy  tym 
zauważyć, że dziewczynki zaczynają mówić wcześniej niż 
chłopcy.  Są  większymi  gadułami!  Mają  biokomputer 
lepszej jakości. 

Komputer  ten  dopiero  musi  zostać  naładowany 

informacjami. 

Właśnie 

dlatego, 

kiedy 

próbujesz 

przypomnieć  sobie  swoją  przeszłość,  utykasz  gdzieś  w 
wieku czterech lat, jeśli jesteś mężczyzną, lub trzech, jeśli 

background image

jesteś kobietą. Dalej wstecz jest tylko pustka. Istniałeś już, 
wiele  musiało  się  wydarzyć,  zaszło  wiele  sytuacji,  ale 
wydaje  się,  że  nie  ma  żadnych  zapisanych  wspomnień  i 
dlatego nie możesz do nich dotrzeć. Natomiast z łatwością 
możesz  powrócić  myślami  do  wieku  czterech  czy  trzech 
lat. 

Umysł  zbiera  informacje  od  rodziców,  ze  szkoły,  od 

innych  dzieci,  sąsiadów,  krewnych,  społeczeństwa, 
Kościołów... Wszystko wokół dostarcza danych. Zapewne 
widziałeś  dzieci,  które  ucząc  się  mówić,  powtarzały  w 
kółko  te  same  słowa.  Cóż  za  radość!  Nowy  mechanizm 
zaczął w nich funkcjonować. 

Kiedy  nauczą  się  formułować  zdania,  będą  to  robić  z 

wielką radością, w kółko i bez przerwy. Kiedy zaś zaczną 
zadawać  pytania,  będą  pytać  o  wszystko.  I  nie  są 
zainteresowane odpowiedziami, pamiętaj o tym! Obserwuj 
dziecko,  kiedy  zadaje  pytanie  -  nie  interesuje  go,  co 
odpowiesz,  toteż  nie  dawaj  długiej,  encyklopedycznej 
odpowiedzi.  Dziecko  nie  jest  ciekawe  twojej  odpowiedzi. 
Po prostu cieszy się, że potrafi zadawać pytania! Utrwala 
się w nim nowa umiejętność. 

W  ten  sposób  gromadzi  pierwsze  informacje.  Potem 

nauczy  się  czytać  i...  poznaje  coraz  więcej  słów.  W  tym 
społeczeństwie  cisza  nie  popłaca;  ważne  są  słowa.  Im 
bardziej  jesteś  komunikatywny,  tym  lepiej  będziesz  
zarabiał. Jacy są wasi przywódcy? Jacy są wasi politycy? 
Jacy są wasi profesorowie? Jacy są wasi księża, teolodzy, 

background image

filozofowie  i  cała  reszta?  Są  nader  elokwentni.  Wiedzą, 
jakich dobrać słów, aby mieć wpływ na ludzi. 

Rzadko 

zauważamy, 

ż

nasze 

społeczeństwo 

zdominowane  jest  przez  demagogów.  Mogą  nie  wiedzieć 
niczego,  mogą  nie  być  mądrzy,  mogą  nawet  nie  być 
inteligentni.  Ale  jedno  jest  pewne:  umieją  żonglować 
słowami. Jest to gra, a oni świetnie opanowali jej zasady. 
Owocuje to potem powszechnym szacunkiem, pieniędzmi, 
władzą  -  pomoże  ci  we  wszystkim.  Więc  każdy  próbuje; 
umysł  zapełnia  się  wieloma  słowami  i  myślami.  Zwykły 
komputer  można  włączyć  i  wyłączyć  -  ale  nie  można 
uczynić  tego  z  naszym  umysłem.  Taki  przycisk  nie 
istnieje.  Nie  ma  żadnej  informacji,  że  Bóg,  stwarzając 
ś

wiat  i  człowieka,  stworzył  również  przełącznik, 

umożliwiający  włączanie  i  wyłączanie  umysłu.  Nie  ma 
ż

adnego przycisku, dlatego od narodzin do śmierci umysł 

funkcjonuje nieprzerwanie. 

Wśród  znawców  komputerów  oraz  badaczy  mózgu 

narodził się pewien zaskakujący pomysł. Jeśli wyjęlibyśmy 
mózg człowieka z czaszki i sztucznie utrzymywali go przy 
ż

yciu, będzie on dalej gaworzył po staremu. Nie będzie dla 

niego  ważne,  że  nie  jest  już  połączony  z  biedną  osobą, 
która tyle przez niego cierpiała; nadal będzie pogrążony w 
marzeniach.  Podłączony  do  maszyn,  nadal  będzie  snuł 
wizje,  wyobrażenia,  lęki,  plany,  będzie  miał  nadzieje, 
próbował  być  tym  lub  tamtym.  Będzie  zupełnie  nie-
ś

wiadomy, że nie może teraz nic zrobić; nie ma już osoby, 

do  której  był przyłączony. Można by podtrzymywać przy 

background image

ż

yciu ten podłączony do aparatury mózg przez tysiące lat, 

a  on  będzie  wciąż  funkcjonował  dokładnie  w  ten  sam 
sposób,  ponieważ  nie  nauczyliśmy  go  innego.  Kiedy 
nauczymy go czegoś nowego, będzie to powtarzał. 

Wielką  stratą  dla  nauki  jest  śmierć  człowieka  formatu 

Alberta  Einsteina,  ponieważ  jego  mózg  umiera  razem  z 
nim. Gdyby jednak potrafiono ocalić mózg i wszczepić go 
do innego ciała, mógłby dalej funkcjonować. Nie miałoby 
wtedy  znaczenia,  czy  Einstein  żyje,  czy  nie.  Jego  umysł 
nadal myślałby o teorii względności, o gwiazdach i fizyce 
teoretycznej. Tak jak ludzie oddają krew i tak jak decydują 
się  oddać  po  śmierci  np.  oczy,  powinni  również  zacząć 
oddawać  mózgi,  by  można  było  je  potem  wykorzystać. 
Jeśli  uważamy,  że  są  to  mózgi  wybitne,  wysoko 
wykwalifikowane  i  że  stratą  byłoby  pozwolić  im  umrzeć, 
powinna istnieć możliwość ich transplantacji. 

Z jakiegoś idioty można zrobić Alberta Einsteina, a on 

nigdy się o tym nie dowie, ponieważ wewnątrz czaszki nie 
ma czucia; możesz zmienić w niej coś, a osoba nigdy się o 
tym  nie  dowie.  Wystarczy,  że  wprowadzisz  człowieka  w 
stan  narkozy  i  zmienisz,  co  tylko  chcesz  w  jego  mózgu  - 
możesz  nawet  zmienić  cały  jego  mózg  -  a  on  wstanie  z 
tym  nowym  mózgiem,  z  nowym  potokiem  słów  i  nawet 
nie będzie podejrzewał, że coś się stało. 

Ten  potok  słów  w  naszej  głowie  to  nasza  edukacja  - 

fundamentalnie  błędna,  ponieważ  uczy  tylko  jednej 
połowy procesu: jak używać umysłu. Nie uczy natomiast, 
jak  go  zatrzymać,  żeby  mógł  się  odprężyć  -  ponieważ 

background image

nawet kiedy śpisz, on pracuje. Nie zna snu. Siedemdziesiąt 
lat, osiemdziesiąt lat - pracuje bez przerwy. 

Jest jednak możliwe znalezienie sposobu na wyłączenie 

umysłu,  kiedy  nie  jest  on  potrzebny  -  nazywamy  to 
medytacją.  Pomocna  jest  ona  na  dwa  sposoby:  po 
pierwsze  zapewni  ci  spokój,  ciszę,  których  nigdy 
wcześniej  nie  znałeś,  oraz  pozwoli  ci  poznać  siebie  w 
sposób,  który  teraz  uniemożliwia  rozgadany  umysł.  Po 
drugie,  zapewni  ona  odpoczynek  dla  umysłu.  A  jeśli 
możemy  zapewnić  mu  relaks,  będzie  on  potem  w  stanie 
pracować efektywniej, bardziej inteligentnie. 

Zatem odniesiesz korzyść zarówno ze względu na swój 

umysł,  jak  i  jestestwo,  musisz  tylko  się  nauczyć,  w  jaki 
sposób  powstrzymać  mózg  od  funkcjonowania,  w  jaki 
sposób  powiedzieć  mu:  „Wystarczy,  teraz  idź  spać.  Ja 
czuwam, nie martw się". 

Wykorzystuj umysł wtedy, kiedy jest potrzebny. Dzięki 

temu  będzie  on  świeży,  młody,  pełen  energii  i  sił 
witalnych.  Wtedy  cokolwiek  powiesz,  nie  będą  to  po 
prostu  suche  słowa;  będą  pełne  życia,  siły,  prawdy  i 
szczerości,  będą  miały  ogromną  wagę.  Być  może  użyjesz 
tych  samych  słów,  ale  umysł  zbierze  tyle  siły  dzięki 
odpoczynkowi,  że  wszystko,  co  powiesz,  będzie  przenik-
nięte pasją, będzie miało moc przekonywania. 

To,  co  określamy  charyzmą,  jest  po  prostu  umysłem, 

który  potrafi  się  relaksować  i  pozwala  zebrać  się  energii. 
Dlatego  kiedy  mówi,  słowa  układają  się  w  poezję.  Prze-
mawia  płomiennie,  nie  potrzebuje  dawać      Medytacja  jest 

background image

esencją religiiżadnych dowodów ani posługiwać się logi-
ką  -  to  jego  energia  ma  przemożny  wpływ  na  słuchaczy. 
Ludzie  wiedzieli  od  zawsze,  że  istnieje  to  coś,  czego  nie 
potrafili pojąć - nazwali to charyzmą. 

Wyjaśniam ci, czym jest charyzma, ponieważ znam ją z 

własnego  doświadczenia.  Jeśli  umysł  pracuje  dzień  i noc, 
musi  osłabnąć,  stać  się  głupi,  nieatrakcyjny,  powolny.  W 
najlepszym  wypadku  będzie  praktyczny.  Z  kupowaniem 
warzyw  sobie  poradzi,  ale  zabraknie  mu  mocy  na  coś 
więcej. 

Miliony 

ludzi, 

którzy 

mogli 

stać 

się 

charyzmatyczni,  pozostali  biedni  i  nieatrakcyjni,  bez 
autorytetu i bez siły. 

Jeśli  to  możliwe  -  a  jest  to  możliwe  -  aby  wyciszyć 

umysł  i  używać  go  tylko  wtedy,  kiedy  to  potrzebne, 
wówczas  jego  moc  ulegnie  zwielokrotnieniu.  Zbierze  tyle 
energii, że każde jego słowo trafi bezpośrednio do twojego 
serca. 

Ludziom  wydaje  się,  że  umysły  charyzmatycznych 

osobowości  są  hipnotyczne,  ale  tak  nie jest. Naprawdę są 
tak  potężne,  tak  świeże,  jakby  zawsze  panowała  w  nich 
wiosna. 

To  są  korzyści  dla  umysłu.  Jeśli  zaś  chodzi  o  twoje 

jestestwo,  cisza  ukazuje  mu  nieskończoną  krainę 
wieczności,  nieśmiertelności  i  wszystkiego,  co  możesz 
nazwać błogosławieństwem, dziękczynieniem. To dlatego 
twierdzę uparcie, że medytacja jest esencją religii - jedyną 
religią.  Nic  więcej  nie  potrzeba.  Wszystko  inne  jest 
nieistotnym rytuałem. 

background image

Medytacja jest esencją. Jedyną esencją. Nie możesz nic 

dodać ani nic ująć. 

Ona  udostępnia  ci  dwa  światy.  Tamten  świat  - 

duchowy,  boski  -  a  również  ten  świat.  Nie  jesteś 
biedakiem.  Masz  bogactwo,  którym  nie  są  pieniądze. 
Istnieje  wiele  rodzajów  bogactwa,  a  człowiek,  który 
zdobył  fortunę,  znajduje  się  na  ostatnim  miejscu  listy 
bogatych.  Powiedziałbym  to  w  ten  sposób:  człowiek 
majętny  jest  najbiedniejszym  z  bogaczy.  Człowiek  nie-
zamożny  określiłby  go  zapewne  jako  najbogatszego 
biedaka,  ale  ludzie  kreatywni,  artyści,  tancerze,  muzycy, 
naukowcy  powiedzieliby właśnie, że jest najbiedniejszym 
bogaczem.  W  świecie  najwyższej  świadomości  taki 
człowiek nie może być nawet nazwany bogatym. 

Medytacja,  ukazując  ci  świat  twojego  wnętrza,  sprawi, 

ż

e  staniesz  się  największym  bogaczem.  Uczyni  cię 

również  relatywnie  bogatym,  ponieważ  przejawi  moc 
twojego  umysłu  poprzez  różne  talenty.  Z  mojego 
doświadczenia  wynika,  że  każdy  rodzi  się  z  jakimś 
talentem  i  jeśli  nie  wykorzysta  go  w  pełni,  coś  w  jego 
wnętrzu  pozostaje  niewypełnione.  Wciąż  będzie  czuł,  że 
czegoś mu brakuje. 

Daj umysłowi odpocząć - potrzebuje tego! Jest to takie 

proste:  po  prostu  zacznij  go  obserwować.  Dzięki  temu 
osiągniesz  dwie  rzeczy.  Powoli,  powoli  umysł  zacznie 
uczyć  się  zachowywać  ciszę.  A  gdy  już  się  tego  nauczy, 
dzięki  ciszy  stanie  się  potężny,  wtedy  zaś  jego  słowa 
przestaną być tylko słowami; nabiorą celności, giętkości i 

background image

jakości,  jakich  nie  miały  nigdy  wcześniej.  Będą  trafiać  w 
sedno  spraw  jak  strzały.  Pominą  bariery  logiki  i  dotrą 
bezpośrednio do serca. 

Otoczony  ciszą  umysł  stanie  się  dobrym  sługą 

wewnętrznej  mocy.  Wtedy  twoja  istota  będzie  panem,  a 
pan może używać umysłu, kiedy go potrzebuje, i wyłączać 
go, kiedy nie jest mu potrzebny.  

 

Recepty 

Ciesz się swoim umysłem 

 
Nie  próbuj  powstrzymywać  pracy  umysłu.  Jest 

naturalną  częścią  ciebie;  zwariujesz,  jeśli  będziesz 
próbował  go  hamować.  Stałbyś  się  jak  drzewo,  starające 
się  powstrzymać  wzrost  liści  -  drzewo  zwariowałoby, 
liście są dla niego naturalne. Więc po pierwsze, nie próbuj 
powstrzymywać myślenia; nie ma w nim nic złego. 

Po  drugie,  nie  wystarczy  po  prostu  nauczyć  się  nie 

powstrzymywać umysłu - musisz nauczyć się nim cieszyć. 
Baw się z nim! To piękna zabawa. Grając z nim, czerpiąc 
z  niego  radość,  akceptując  go,  nabierzesz  większego 
pojęcia  o  nim,  staniesz  się  go  bardziej  świadomy. 
Ś

wiadomość  ta  przyjdzie  sama  z  siebie;  nie  będzie  dla 

ciebie wysiłkiem. Kiedy usiłujesz stać się świadomy, twój 
umysł rozprasza cię, denerwujesz się na niego. Masz wra-
ż

enie,  że  jest  paskudny  i  nieustannie  rozgadany.  Chcesz 

zachować  ciszę,  ale  on  ci  na  to  nie  pozwala,  więc 
zaczynasz się na niego złościć. 

background image

To  niedobrze;  to  dzieli  cię  na  dwa  kawałki.  Ty  i  twój 

umysł  stajecie  się  osobnymi  częściami  i  pojawia  się 
konflikt.  Każde  starcie  jest  samobójcze,  gdyż  marnuje 
twoją energię. Nie mamy aż tak dużo energii, by tracić ją 
na walkę z samym sobą. Tej samej energii potrzebujemy, 
by być szczęśliwi. 

Zacznij  zachwycać  się  procesem  myślowym.  Zauważaj 

niuanse  myśli,  ich  zwroty,  jak  jedna  myśl  prowadzi  do 
drugiej,  jak  się  wzajemnie  zazębiają.  To  jest  naprawdę 
cudowne  widowisko!  Nawet  najmniejsza  myśl  może 
poprowadzić  cię,  Bóg  wie  dokąd,  i  jeśli  zaczniesz  to 
analizować, nie widzisz żadnego związku. 

Ciesz  się  tym  -  niech  to  będzie  zabawa.  Baw  się  tym 

ś

wiadomie,  a  spotka  cię  niespodzianka:  czasem  gdy 

będziesz  się  tak  bawić,  ni  stąd,  ni  zowąd  pojawią  się 
piękne  przerwy.  Nagle  odkryjesz,  że  warczy  pies,  a  w 
twojej  głowie  nic  się  nie  rodzi,  żadne  procesy  myślowe. 
Pies  warczy,  a  ty  słuchasz  i  nie  rodzą  się  żadne  myśli. 
Pojawią się małe przerwy (...), na które nie masz wpływu. 
Pojawią  się  same  z  siebie  i  będą  piękne.  W  tych  małych 
przerwach zaczniesz obserwować obserwatora - ale będzie 
to naturalne. Znów pojawią się myśli, a ty będziesz się ni-
mi rozkoszować. Nie martw się. Świadomość, chociaż nie 
bezpośrednio, pojawi się sama. 

Obserwacja, rozkoszowanie się i przyglądanie zmianom 

w  myślach  jest  tak  samo  piękne  jak  podziwianie  morza  z 
milionami fal. To również jest morze, a myśli są jak fale. 

background image

Ludzie podziwiają fale na oceanie, a nie doceniają tych w 
swojej świadomości. 

 

Zmień umysł 

 
W  celu  zmiany  starych  wzorców  mentalnych,  które 

przerodziły  się  w  nawyki,  najlepszym  sposobem  jest 
wykorzystanie 

oddechu. 

Wszelkie 

nawyki 

umysłu 

powiązane  są  z  oddechem.  Zmień  sposób  oddychania,  a 
natychmiast  zmieni  się  stan  umysłu.  Spróbuj!  Kiedy 
zauważysz,  że  w  głowie  pojawia  się  jakiś  osąd,  a  ty  po-
wracasz  do  starego  nawyku,  natychmiast  wypuść 
powietrze  -  tak  jakbyś  wyrzucał  z  siebie  osąd  wraz  ze 
swoim  oddechem.  Zrób  głęboki  wydech,  wciągając 
brzuch,  a  wyrzucając  z  siebie  powietrze,  poczuj  lub 
wyobraź sobie, że wyrzucasz też ten osąd. Następnie dwa 
lub  trzy  razy  głęboko  zaczerpnij  świeżego  powietrza  i 
zobacz,  co  się  stanie.  Poczujesz  się  całkowicie 
odświeżony, stary nawyk nie będzie w stanie powrócić na 
swoje miejsce. 

Zaczynaj  od  wydechu,  a  nie  wdechu.  Jeśli  chcesz  coś 

przyswoić,  zaczynaj  od  wdechu;  jeśli  chcesz  się  czegoś 
pozbyć, zaczynaj od wydechu. Zauważ, jak szybko umysł 
poddaje  się  temu.  Spostrzeżesz,  że  umysł  przeniósł  się 
gdzieś  indziej,  przyszła  nowa  bryza.  Wyzwalasz  się  od 
starej  rutyny,  więc  nie  powtórzysz  dawnych  nawyków. 
Sprawdza  się  to  w  odniesieniu  do  wszelkich  nawyków. 
Jeśli  np.  jesteś  osobą  palącą  i  poczujesz  potrzebę,  by 

background image

sięgnąć  po  papierosa,  ale  nie chcesz jej ulec, natychmiast 
wypuść  całkowicie  powietrze  i  pozbądź  się  wraz  z  nim 
potrzeby.  Odetchnij  świeżym  powietrzem,  a  zauważysz, 
ż

e  potrzeba  zniknęła.  Metoda  ta  może  się  stać  bardzo 

ważnym narzędziem wewnętrznej przemiany. 

 

Recytuj „om” 

Kiedy czujesz, że wokół ciebie jest zbyt wiele zakłóceń 

lub  twój  umysł  jest  zdekoncentrowany,  po  prostu  zacznij 
recytować „om". 

Przez  dwadzieścia  minut  rano  i  dwadzieścia  minut 

wieczorem siedź w ciszy, w wygodnej pozycji, z na wpół 
otwartymi  oczami,  patrząc  w  dół.  Oddech  powinien  być 
powolny,  a  ciało  nieruchome.  Zacznij  bezgłośnie 
recytować „om"; nie ma potrzeby, by wydobywać dźwięk 
na  zewnątrz.  Będzie  głębszy,  gdy  zachowasz  zamknięte 
usta;  nawet  język  powinien  być  nieruchomy.  Powtarzaj 
„om" szybko - „omomomom" - szybko i głośno wewnątrz 
siebie.  Poczuj,  jak  przepływa  przez  całe  twoje  ciało  od 
stóp aż po głowę, od głowy do stóp. 

Każde  „om"  zapada  w  twoją  świadomość  jak  kamień 

wrzucony w staw. Powstają fale i rozprzestrzeniają się na 
całą taflę wody. Fale rozchodzą się i dotykają całego ciała. 

Doświadczysz  wtedy  takich  momentów  -  będą  to 

najpiękniejsze momenty - gdy nie będziesz powtarzać nic i 
wszystko się zatrzyma. Nagle uświadomisz sobie, że wcale 
nie  recytujesz,  a  wszystko  się  zatrzymało.  Ciesz  się  tym. 

background image

Gdy  zaczną  pojawiać  się  myśli,  ponownie  zacznij 
recytację. 

Jeśli  robisz  to  wieczorem,  niechaj  będzie  to 

przynajmniej  dwie  godzimy  przed  snem.  Jeśli  zrobisz  to 
tuż  przed  położeniem  się  do  łóżka,  nie  będziesz  w  stanie 
zasnąć.  Będziesz  tak  rześki,  że  odejdzie  ci  wszelka  ochota 
na sen. Będziesz miał wrażenie, jakby był ranek, a ty jesteś 
wypoczęty, jaki więc sens miałoby pójście spać? 

Recytuj  szybko,  ale  w  swoim  własnym  tempie,  które 

musisz  znaleźć.  Odkryjesz  je  po  kilku  dniach.  Niektórzy 
ludzie lubią robić to szybko - „omomom" - zlewając głoski 
ze  sobą.  Inni  wolą  robić  to  wolniej.  Zależy  to  od  ciebie. 
Rób to tak, jak ci odpowiada. 

 

Wystrzegaj się „nie” 

 
Umysł  jest  zawsze  nastawiony  negatywnie.  Jego 

podstawową  funkcją  jest  kwestionowanie,  mówienie 
„nie". 

Obserwuj  siebie,  to,  jak  często  w  ciągu  dnia  mówisz 

„nie", i zredukuj tę liczbę. Zaobserwuj, jak często mówisz 
„tak", i zwiększ tę liczbę. 

Stopniowo  zaczniesz  zauważać  pewne  niewielkie 

przesunięcia  w  proporcjach  „tak"  i  „nie",  a  twoja 
osobowość  zmieni  się.  Zaobserwuj,  jak  często  mówisz 
„nie", gdy „tak" byłoby w istocie łatwiejsze, a „nie" wcale 
nie  było  konieczne.  Zaobserwuj,  jak  często  mogłeś 

background image

powiedzieć  „tak",  choć  zamiast  tego  powiedziałeś  „nie" 
lub zachowałeś milczenie. 

Ilekroć powiesz „tak", będzie to sprzeczne z twoim ego. 

Ego nie trawi „tak"; ono karmi się „nie". Mów: „Nie! Nie! 
Nie!", a twoje ego będzie rosło i rosło. 

Idziesz  na  stację  kolejową.  Być  może  będziesz  jedyną 

osobą  przy  kasie  biletowej,  a  kasjer  widząc,  że  chcesz 
kupić  bilet,  zajmie  się  czymś  innym,  nie  będzie na ciebie 
patrzył.  W  ten  sposób będzie próbował powiedzieć „nie". 
A  przynajmniej  każe  ci  trochę  poczekać.  Będzie  udawał, 
ż

e  jest  bardzo  zajęty,  będzie  przeglądał  różne  rejestry. 

Zmusi  cię,  żebyś  czekał.  To  da  mu  poczucie  władzy:  jest 
zwykłym  kasjerem,  a  może  sprawić,  że  wszyscy  będą 
musieli czekać. 

Pierwsza rzecz, która przychodzi ci do głowy, to „nie". 

„Tak" jest trudne. Mówisz je tylko wtedy, gdy czujesz się 
całkowicie  bezsilny,  gdy  jesteś  zmuszony,  żeby  je 
powiedzieć.  Obserwuj  to!  Mów  „tak";  porzuć  mówienie 
„nie",  ponieważ  to  dzięki  truciźnie  zwanej  „nie"  ego 
rozrasta się i wzmacnia. 

 

Przenieś się z głowy do serca 

 
Prawdziwym  życiem  są  odczucia.  Myślenie  jest 

sztuczne, ponieważ jedynie dotyczy czegoś, ale nigdy tym 
czymś  nie  jest.  To  nie  myślenie  o  winie  sprawia,  że 
staniesz  się  odurzony.  Możesz  myśleć,  ile  chcesz,  ale  by 

background image

poczuć  zawrót  głowy,  będziesz  musiał  się  go  napić.  A 
picie jest zjawiskiem namacalnym. 

Myślenie  to  proces  zastępczy,  substytut.  Dostarcza  ci 

fałszywego  przeświadczenia,  że  coś  się  dzieje,  gdy 
naprawdę nie dzieje się nic. Więc przerzuć się z myślenia 
na odczuwanie. 

Najlepszym sposobem będzie nauczenie się oddychania 

z  głębi  serca.  W  ciągu  dnia,  tak  często  jak  sobie  o  tym 
przypomnisz,  bierz  głębokie  oddechy.  Poczuj  nacisk 
wewnątrz  swojej  klatki  piersiowej.  Poczuj,  jak  wlewa  się 
w ciebie życie w miejsce, gdzie znajduje się energetyczny 
ośrodek  serca.  Jest  różnie  położony  u  różnych  ludzi; 
przeważnie  znajduje  się  jednak  lekko  na  prawo  i  nie  ma 
nic  wspólnego  z  rzeczywistym  położeniem  serca.  Jest  to 
coś zupełnie innego; nie jest anatomiczną częścią ciała. 

Oddychaj  głęboko,  zrób  co  najmniej  pięć  głębokich 

oddechów.  Zaczerpnij  powietrza  i  wypełnij  nim  serce. 
Wewnątrz  poczuj,  jak  życie  wlewa  się  w  ciebie  poprzez 
serce.  Witalność,  życie,  boskość,  natura  -  to  wszystko 
powoli cię wypełnia. 

Następnie  wypuść  powietrze,  ponownie  z  głębi  serca. 

Poczuj, jak wszystko, co przed chwilą wypełniło cię, w tej 
chwili cię opuszcza, wraca do Boga, do życia. 

Rób tak wiele razy w ciągu dnia, ale za każdym razem 

wykonuj  serię  pięciu  oddechów.  To  pomoże  ci 
przeskoczyć  z  głowy  do  serca.  Staniesz  się  bardziej 
wrażliwy, bardziej świadomy rzeczy, z których wcześniej 
nie  zdawałeś  sobie  sprawy.  Będziesz  czuł  więcej 

background image

zapachów,  będziesz  czuł  więcej  smaków,  będziesz  głębiej 
dotykał. Będziesz więcej widział i słyszał. Wszystko stanie 
się  wyraźniejsze.  Przenieś  się  z  głowy  do  serca,  a  nagle 
wszystkie twoje zmysły wyostrzą się. Poczujesz, że życie 
znów w tobie pulsuje, gotowe skakać i płynąć. 

 

Wewnętrzny dźwięk 

 
Wewnątrz  ciebie,  jak  i  we  wnętrzu  każdego  człowieka, 

nieustannie  rozbrzmiewa  kojący  dźwięk.  Aby  go  usłyszeć, 
trzeba zachować ciszę. Ponieważ głowa jest zbyt hałaśliwa, 
nie  jest  w  stanie  usłyszeć  spokojnego,  cichego  głosu 
twojego  serca,  a  głos  ten  jest  naprawdę  cichy.  Dopóki nie 
nastanie cisza, nie usłyszysz go. Jest to połączenie między 
tobą  a  twoim  bytem.  Jeśli  go  usłyszysz,  zrozumiesz,  jak 
łączysz  się  z  egzystencją.  Kiedy  raz  go  usłyszysz,  łatwo 
będzie  ci  go  przywoływać  ponownie.  Wówczas  będziesz 
mógł  się  na  nim  skoncentrować  i  zagłębić  się  w  niego.  A 
zawsze,  gdy  się  w  niego  zagłębisz,  odmłodzi  cię,  da  ci 
wielką siłę i sprawi, że zaczniesz żyć. 

Jeśli  człowiek  nauczy  się  wsłuchiwać  w  swój  głos 

wewnętrzny,  nigdy  już  nie  zgubi  ścieżki  boskości;  może 
ż

yć  na  świecie  i  jednocześnie  pozostać  w  kontakcie  z 

boskością.  Gdy  nabierzesz  już  wprawy, będziesz mógł go 
słyszeć,  nawet  będąc  w  supermarkecie.  Gdy  zdasz  sobie 
sprawę  z  jego  istnienia,  łatwo  będzie  ci  go  usłyszeć. 
Wówczas  żaden  hałas  świata  nie  będzie  w  stanie  ci  go 
zagłuszyć.  Problem  sprawia  tylko  usłyszenie  go  po  raz 

background image

pierwszy,  ponieważ  nie  wiesz,  gdzie  jest,  jaki  jest  i  jak 
pozwolić mu na rozbrzmienie. 

Jedynym, czego potrzeba w tym celu, jest wyciszać się 

coraz  bardziej.  Usiądź  w  ciszy.  Kiedy  tylko  masz  czas, 
choćby  godzinę  dziennie,  nie  rób  nic  -  usiądź  i  słuchaj. 
Słuchaj  dźwięków  naokoło  siebie,  bez  celu,  bez  prób 
zgadywania, co znaczą. Po prostu słuchaj. Ten dźwięk jest 
w tobie, więc wsłuchuj się w niego. 

Powoli,  powoli  umysł  będzie  cichł.  Nadal  słyszysz 

dźwięki, ale już ich nie interpretujesz, nie zwracasz na nie 
uwagi, nie myślisz o nich. Nagle stan, gestalt, zmienia się. 
Gdy  umysł  jest  cichy,  wsłuchany  w  dźwięki  zewnętrzne, 
nagle  pojawia  się  nowy  dźwięk,  lecz  nie  pochodzi  z 
zewnątrz  tylko  z  wewnątrz.  A  kiedy  już  go  usłyszysz, 
będziesz na dobrej drodze. 

Wystarczy,  że  podążysz  tą  drogą  coraz  głębiej.  Jest  w 

tobie  ukryta  głęboka  studnia.  Ci  którzy  umieją  się  w  nią 
zagłębić,  żyją  w  zupełnie  innym  świecie,  w  innej 
rzeczywistości. 

 

Zmiana biegu 

 
Należy  często  zmieniać  formę  swojej  aktywności, 

ponieważ  umysł  ma  wiele  ośrodków.  Jeśli  zajmujesz  się 
np. matematyką, funkcjonuje jedna część twojego umysłu, 
a inne pozostają bezczynne. 

Kiedy czytasz poezję - ta część mózgu, która pracowała 

przy matematyce, odpoczywa, a zaczynają pracować inne. 

background image

Właśnie dlatego w szkołach i na uniwersytetach zajęcia 

trwają  czterdzieści  do  czterdziestu  pięciu  minut  - 
ponieważ  każdy  ośrodek  w  mózgu  jest  w  stanie 
funkcjonować przez mniej więcej taki okres. Później czuje 
się  zmęczony  i  potrzebuje  odpoczynku,  a  najlepszym 
odpoczynkiem  jest  zmiana  aktywności,  tak  aby  inne 
ośrodki  zaczęły  pracować,  a  ten  odpoczął.  Takie  zmiany 
są bardzo dobre; wzbogacają cię. 

Zazwyczaj  gdy  wykonujesz  jakąś  czynność,  umysł 

szybko ogarnia rodzaj obsesji i ty nieprzytomnie się temu 
oddajesz. Nie jest to dobre. Nie powinieneś pozwalać, by 
cokolwiek  pochłaniało  cię  do  tego  stopnia.  Zajmuj  się 
czymś,  ale  zawsze  zachowuj  kontrolę,  w  przeciwnym 
wypadku  staniesz  się  więźniem,  a  niewola  nie  jest  dobra. 
Nawet  w  medytacji  niewola  nie  jest  dobra.  Jeśli  nie 
potrafisz 

zaprzestać 

jakiejś 

aktywności 

lub 

jeśli 

przerywasz ją bardzo niechętnie, wskazuje to, że po prostu 
nie umiesz „zmieniać biegów" w swoim mózgu. 

Wypróbuj  taką  metodę:  kiedy  chcesz  oderwać  się  od 

jakiejś  rzeczy,  a  zacząć  robić  inną,  zatrzymaj  się  i  przez 
pięć  minut  głęboko  oddychaj.  Jeśli  np.  medytujesz,  a 
chcesz  już  przejść  do  innego  zajęcia,  po  skończeniu 
medytacji  oddychaj  głęboko  przez  pięć  minut.  Pozwól 
ciału  nabierać  powietrza;  ciału,  nie  sobie.  Poczuj,  że 
wyrzucasz  wszystko,  co  było  w  mózgu,  w  ciele,  we 
wszystkich  częściach  siebie.  Postępuj  tak  przez  pięć 
minut,  a  następnie  weź  się  za  nowe  zajęcie.  Natychmiast 
poczujesz w sobie zmianę. 

background image

Po  prostu  na  kilka  minut  musisz  „przestawić  bieg"  w 

mózgu  na  luz.  Podobnie  jak  w  samochodzie:  jeśli  chcesz 
zmienić  bieg,  najpierw  wrzucasz  luz  -  nawet  jeśli  jest  to 
krótki  moment,  jest  on  niezbędny.  Im  bardziej  sprawny 
jest  kierowca,  tym  szybciej  potrafi  włączyć  kolejny  bieg. 
Daj  sobie  tych  pięć  minut  luzu,  polegających  na  tym,  że 
nie  pracujesz  nad  niczym,  tylko  oddychasz,  tylko  jesteś. 
Potem sukcesywnie możesz skracać ten czas. Po miesiącu 
niech  będą  to  cztery  minuty,  po  dwóch  miesiącach    -
 

trzy itd. 

W  końcu  przyjdzie  moment,  w  którym  wystarczy  ci 

zaledwie jeden oddech, byś mógł zakończyć jedno zajęcie 
- zamknąć je - a przejść do innego. 

 

Od głowy do serca i do bycia 

 
Człowiek może funkcjonować za pośrednictwem trzech 

ośrodków: pierwszym jest głowa, drugim serce, a trzecim 
pępek.  Jeśli  funkcjonujesz  z  pozycji  głowy,  wytwarzasz 
coraz  więcej  myśli.  Ale  są  one  nieskonkretyzowane,  to 
zwyczajne bajanie; obiecują wiele, lecz nic nie dają.  

Umysł  jest  wielkim  oszustem  i  dysponuje  wielkimi 

możliwościami  wodzenia  nas  na  manowce  -  potrafi 
„przewidywać". Może stworzyć ci złudę jakiejś utopii czy 
pragnień  i  powtarzać  nieustannie:  „To  zdarzy  się  jutro"  - 
choć  nie  zdarzy  się  nigdy!  Bo  nigdy  nic  nie  dzieje  się  w 
głowie.  Głowa  nie  jest  tym  miejscem,  w  którym 
cokolwiek może się wydarzyć. 

background image

Drugim ośrodkiem jest serce. Jest ono centrum uczuć - 

dzięki  niemu  czujesz.  Jesteś  bliżej  domu;  jeszcze  nie  w 
domu,  ale  bliżej.  Kiedy  czujesz,  jesteś  pełniejszy,  jesteś 
bardziej namacalny. Kiedy czujesz, istnieje szansa, by coś 
się  zdarzyło.  Taka  możliwość  nie  istnieje  w  głowie;  w 
sercu - choć jest niewielka -jednak istnieje. 

Ale  serce  także  nie  daje  nam  dostępu  do  tego,  co 

rzeczywiste.  To  umiejscowione  jest  jeszcze  głębiej,  w 
pępku. W ośrodku bycia. 

Myślenie,  odczuwanie  i  bycie  -  oto  trzy  ośrodki.  Czuj 

więcej,  a  wówczas  zaczniesz  mniej  myśleć.  Nie  walcz  z 
myśleniem,  ponieważ  walka  taka  też  będzie  tworzeniem 
 nowych  myśli,  myśli  o  walce.  Twój  umysł  jest  w  tym 
niepokonany. Gdy wydaje ci się, że wygrałeś, będzie to tak 
naprawdę  zwycięstwo  twojego  umysłu;  jeśli  przegrasz,  to 
ty  zostaniesz  pokonany.  Jesteś  skazany  na  porażkę,  nie 
walcz więc z myślami. Jest to daremne. 

Zamiast  walczyć  z  myślami,  skieruj  swoją  energię  na 

odczuwanie:  raczej  śpiewaj,  niż  myśl;  raczej  kochaj  niż 
filozofuj;  czytaj  raczej  poezję  niż  prozę.  Tańcz,  obserwuj 
naturę i cokolwiek robisz, rób to z sercem. 

Jeśli  np.  dotykasz  kogoś,  dotykaj  tę  osobę  z  sercem, 

dotykaj  z  uczuciem.  Pozwól  sobie  wibrować.  Gdy  na 
kogoś patrzysz, nie rób tego ot tak, oczami martwymi jak 
kamienie.  Wylej  swoją  energię  przez  oczy  i  natychmiast 
zobaczysz, że coś zacznie się dziać w twoim sercu. Jest to 
tylko kwestia podjęcia próby. 

background image

Serce  jest  bardzo  zaniedbanym  ośrodkiem.  Gdy 

zwrócisz  na  nie  uwagę,  zacznie  funkcjonować.  Gdy 
zacznie  funkcjonować,  energia,  która  do  tej  pory  płynęła 
przez  umysł,  popłynie  przez  serce.  A  serce  znajduje  się 
bliżej  ośrodka  energetycznego  w  pępku;  pompowanie 
energii z pępka do głowy wymaga dużego wysiłku. 

Zacznij  coraz  więcej  odczuwać.  Jest  to  pierwszy  krok. 

Kiedy  już  go  postawisz,  następny  będzie  bardzo  prosty. 
Pierwsza  jest  miłość  -  i  połowę  drogi  masz  już  za  sobą. 
Kiedy  łatwo  będzie  już  poruszać  się  od  głowy  do  serca, 
zobaczysz, że poruszanie się od serca do pępka okaże się 
jeszcze prostsze. 

W  pępku  jesteś  po  prostu  byciem,  czystym  byciem  - 

bez  odczuwania,  bez  myślenia,  bez  ruchu.  Jest  on  okiem 
cyklonu. 

Wszystko dookoła się rusza: porusza się głowa, porusza 

się  serce  i  porusza  się  ciało.  Wszystko  się  porusza, 
wszystko  się  zmienia.  Jedynie  centrum  twojego  istnienia, 
ośrodek w pępku, pozostaje nieruchomy. Jest osią koła. 

 

Czas poza 

 
Każdego dnia przez co najmniej jedną godzinę siedź w 

dowolnym miejscu w ciszy. Idź nad rzekę albo do ogrodu, 
gdzieś,  gdzie  nikt  nie  będzie  cię  rozpraszał.  Odpręż 
mięśnie,  nie  spinaj  ich  i  z  zamkniętymi  oczami  powiedz 
umysłowi:  „Teraz  odejdź!  Rób,  co  chcesz  (...).  A  ja  będę 
ś

wiadkiem i obserwatorem". 

background image

Będziesz  zaskoczony:  przez  krótką  chwilę  umysł 

całkowicie  przestanie  pracować.  Na  krótki  czas,  sekundę, 
może  dwie  dostrzeżesz,  że  umysł  się  wyłączył,  a  dzięki 
temu 

odczułeś 

prawdziwą 

rzeczywistość, 

bez 

zniekształceń,  które  zawsze  tworzy  wyobraźnia.  To  będą   
umysłu  króciutkie  przerwy;  zaraz  potem  umysł  znów 
przejmie kontrolę.  Nie  od  razu  zauważysz,  że  umysł 
podjął pracę, że myśli już płyną, że przesuwają się obrazy 
w twojej wyobraźni. Potrzeba na to minuty lub kilku, byś 
dostrzegł, że znowu zbłądziłeś. 

Ponownie  nakaż  umysłowi:  „Oddal  się.  Będę 

ś

wiadkiem"  -  i  znów  zauważ,  jak  umysł  zatrzyma  się  na 

chwilę. 

Te  sekundy  są  niezwykle  cenne.  Są  to  pierwsze 

momenty, 

pierwsze 

przejawy 

rzeczywistości. 

Są 

króciutkie,  to  po  prostu  małe  przebłyski,  które  pojawiają 
się  i  znikają,  ale  dzięki  nim  zaczniesz  odczuwać  smak 
rzeczywistości. 

Powoli, powoli, stopniowo zauważysz, że te przebłyski 

stają się coraz dłuższe. 

Zaistnieją  one  tylko  wtedy,  gdy  zachowasz  ogromną 

czujność.  Gdy  jesteś  czujny,  umysł  nie  funkcjonuje, 
ponieważ uwaga działa jak światełko w ciemności. Kiedy 
jest  światło,  nie  ma  ciemności.  Gdy  ty  jesteś  obecny,  nie 
ma umysłu -twoja obecność, to nieobecność umysłu. Gdy 
nie  ma  ciebie,  umysł  zaczyna  funkcjonować.  Twoja 
nieobecność, to obecność umysłu. 

Usuwanie chaosu myślowego 

background image

Pozwól  chaosowi  myśli  istnieć.  Nie  staraj  się  układać 

wszystkiego,  nie  próbuj  zrozumieć,  ponieważ  cokolwiek 
zrobisz, i tak nic to nie da. Po prostu obserwuj. 

Każdego  wieczoru  przed  pójściem  spać  odbądź 

medytację.  Usiądź  po  prostu  na  łóżku,  bądź  odprężony  - 
zamknij oczy i poczuj, jak ciało się relaksuje. Jeśli zacznie 
się  pochylać  do  przodu,  pozwól  mu  na  to.  Wolno  mu  się 
pochylić.  Pozwól  mu  przyjąć  pozycję  embrionalną,  jaką 
przyjmuje dziecko w łonie matki. Jeśli  masz  na to ochotę, 
po  prostu  przyjmij  ją.  Stań  się  małym  dzieckiem  w  łonie 
matki. 

Następnie wsłuchaj się w swój oddech, nie rób nic poza 

tym.  Po  prostu  słuchaj  go  -  jak  wpływa  i  wypływa  z 
ciebie,  jak  wpływa  i  wypływa.  Nie  mówię,  żebyś  to 
werbalizował,  po  prostu  poczuj,  jak  wpływa;  gdy 
wypływa, też staraj się to poczuć. Poczuj, jak dzięki niemu 
wypełnia cię cisza i przychodzi zrozumienie. 

Ć

wicz  tak  przez  dziesięć  do  dwudziestu  minut  - 

minimalnie dziesięć, maksymalnie dwadzieścia - następnie 
idź spać. 

Po prostu pozwól sprawom dziać się, tak jakbyś nie był 

aktywnym wykonawcą. 

 

Uwolnij wewnętrzna „katarynkę” 

 
Jeśli  pojawia  się  w  tobie  wewnętrzny  dialog,  musi 

tkwić w tobie jakaś jego przyczyna. Nie powstrzymuj jej; 
pozwól, by w pełni zaistniała. 

background image

Dzięki temu pozwoleniu ona zniknie. Chce ci tylko coś 

zakomunikować.  Twój  umysł  chce  z  tobą  porozmawiać; 
powiedzieć  coś,  czego  nie  słuchałeś,  czym  się  nie 
przejmowałeś, co było ci obojętne; chce dotrzeć do ciebie. 
Możesz  nie  zdawać  sobie  sprawy  z  tego,  co  chce  ci 
przekazać,  ponieważ  zawsze  z  tym  walczyłeś  i  myślałeś, 
ż

e  to  jakiś  idiotyzm,  próbowałeś  to  powstrzymać  lub 

przekształcić w coś innego. Każde przekształcenie jest for-
mą wyparcia. 

Zrób  pewną  rzecz.  Każdego  wieczoru,  zanim  zaśniesz, 

siedź  przez  czterdzieści  minut  zwrócony  twarzą  w  stronę 
ś

ciany  i  zacznij  mówić.  Mów  głośno.  Rozsmakuj  się  i 

trwaj  w  tym.  Jeśli  usłyszysz  dwa  głosy,  wtedy  bierz  pod 
uwagę  oba  punkty  widzenia.  Najpierw  wesprzyj  jedną 
stronę,  potem  odpowiedz  z  punktu  widzenia  drugiej  i 
zobacz, jak piękny dialog możecie prowadzić. 

Nie  próbuj  manipulować,  ponieważ  nie  mówisz  tego 

dla  kogoś,  ale  sam  dla  siebie.  Nawet  jeśli  poczujesz,  że 
staje  się  to  jakimś  szaleństwem,  pozwól  na to. Nie próbuj 
niczego wycinać ani cenzurować, bo całe ćwiczenie straci 
sens. 

Postępuj  tak  co  najmniej  przez  dziesięć  dni,  przez  te 

czterdzieści  minut  w  żaden  sposób  nie  przeciwstawiając 
się  niczemu.  Włóż  w  to  całą  swoją  energię.  Po  dziesięciu 
dniach zauważysz, że wypłynęło z ciebie coś, czego do tej 
pory  nie  słuchałeś,  lub  pojawi  się  coś,  z  czego  zdawałeś 
sobie sprawę, ale nie chciałeś słuchać. Wysłuchaj to teraz i 
pozwól, by się zakończyło. 

background image

Zacznij  rozmawiać  ze  ścianą;  pogrąż  się  w  tym 

całkowicie.  Światła  niech  będą  zgaszone  lub  przyćmione. 
Jeśli  czasami  poczujesz  potrzebę,  by  krzyknąć,  lub 
rozzłościsz  się,  nie  hamuj  tego.  Abyś  naprawdę  zagłębił 
się  w  proces,  muszą  towarzyszyć  ci  uczucia.  Jeśli  będzie 
to  tylko  chwilowa  wycieczka  myśli,  a  ty  będziesz 
powtarzał słowa mechanicznie jak zacięta płyta, ćwiczenie 
nie poskutkuje, nie dowiesz się, o co naprawdę chodzi. 

Rozmawiaj z zaangażowaniem, gestykulując, tak jakby 

była  tam  obecna  jakaś  inna  osoba.  Po  około  dwudziestu 
pięciu minutach rozgrzejesz się. Ostatnie piętnaście minut 
będzie niezwykłe, wspaniałe; spodoba ci się. Po dziesięciu 
dniach  zauważysz,  że  wewnętrzna  rozmowa  stopniowo 
zanika,  a  ty  pojąłeś  sprawy,  których  wcześniej  nigdy  nie 
rozumiałeś. 

 

24 dni na podjęcie decyzji 

 
Decyzja jest dobra, jeśli wypływa z życia; jest zła, jeśli 

bierze  się  tylko  z  głowy.  Kiedy  bierze  się  tylko  z  głowy, 
nigdy  nie  jest  rozstrzygająca,  zawsze  wywołuje  konflikt. 
Pozostaje wciąż mnóstwo alternatyw, a umysł kołacze się 
od  jednej  do  drugiej.  Tak  właśnie  tworzy  się  w  umyśle 
konflikt. 

Ciało  zawsze  obecne  jest  tu  i  teraz,  a  umysł  nigdy;  na 

tym  polega  konflikt.  Oddychasz  tu  i  teraz;  nie  możesz 
oddychać  jutro,  nie  możesz  oddychać  wczoraj.  Musisz 
oddychać  w  tej  chwili.  Ale  możesz  myśleć  o  jutrze  i 

background image

myśleć  o  wczoraj.  Ciało  pozostaje  w  związku  z 
teraźniejszością,  a  umysł  skacze  między  przeszłością  i 
przyszłością.  Występuje  rozdarcie  między  ciałem  i 
umysłem.  Ciało  w  przeciwieństwie  do  umysłu  jest 
przywiązane  do  teraźniejszości;  nigdy  się  nie  spotkają, 
nigdy  się  na  siebie  nie  natkną.  Przez  ten  rozłam  pojawia 
się  zaniepokojenie,  cierpienie  i  napięcie.  Człowiek  jest 
spięty - i to napięcie przeradza się w problem. 

Umysł  trzeba  sprowadzić  do  teraźniejszości,  ponieważ 

inny czas nie istnieje. Kiedy zaczniesz zanadto rozmyślać 
o przyszłości i o przeszłości, po prostu zrelaksuj się i skup 
się  na  swoim  oddechu.  Każdego  dnia  co  najmniej  przez, 
jedną godzinę siedź na krześle zrelaksowany, w wygodnej 
pozycji,  z  przymkniętymi  oczami.  Po  prostu  skup  się  na 
oddechu.  

Nie  zmieniaj  go;  po  prostu  patrz,  obserwuj.  Dzięki  tej 

obserwacji  twój  oddech  będzie  stawał  się  coraz 
wolniejszy.  Jeśli  normalnie  oddychasz  osiem  razy  na 
minutę,  zaczniesz  oddychać  sześć,  później  pięć,  cztery, 
trzy,  w  końcu  dwa  razy.  W  ciągu  dwóch,  trzech  tygodni 
będziesz oddychał raz na minutę. Kiedy oddychasz raz na 
minutę, umysł zbliża się do ciała. 

Dzięki tej małej medytacji pojawią się momenty, kiedy 

oddech  będzie  się  zatrzymywał  na  kilka  minut.  Upłyną 
trzy  lub  cztery  minuty,  a  ty  zaczerpniesz  powietrza  tylko 
raz.  Wtedy  będziesz  zestrojony  ze  swoim  ciałem,  po  raz 
pierwszy  poczujesz,  czym  jest  teraźniejszość.  W  innym 
wypadku jest ona tylko słowem. Umysł nigdy jej nie znał, 

background image

nigdy jej nie doświadczył. Zna przeszłość i zna przyszłość, 
więc  kiedy  użyjesz  słowa  „teraźniejszość",  zrozumie  je 
jako  coś  pomiędzy  przeszłością  i  przyszłością,  jako  „coś 
pomiędzy", ale sam nigdy jej nie doświadczy. 

Przez dwadzieścia cztery dni relaksuj się przez godzinę, 

oddychając i pozwalając oddechowi płynąć automatyczne. 
Niech  będzie  to  tak  automatyczne  jak  chodzenie.  Powoli, 
powoli  pojawią  się  przerwy,  które  dadzą  ci  pierwsze 
doświadczenie  teraźniejszości.  Po  tych  dwudziestu 
czterech,  dwudziestu  pięciu  dniach  nagle  pojawi  się 
decyzja. 

Nie  można  przewidzieć,  jaka  decyzja  zostanie  podjęta. 

Najważniejszą  sprawą  jest,  skąd  ona  wypływa  -  nie  jaka 
jest,  ale  skąd  wypływa.  Jeśli  pochodzi  z  głowy,  wtedy 
powoduje  smutek.  Ale  jeśli  wypływa  z  głębi  ciebie,  ani 
przez  chwilę  jej  nie  pożałujesz.  Człowiek  żyjący  w 
teraźniejszości  nie  wie  nic  o  żalu;  nigdy  nie  spogląda 
wstecz,  nie  zmienia  swojej  przeszłości  i  swoich 
wspomnień  i  nigdy  nie  aranżuje  przyszłości.  Decyzja 
pochodząca  z  głowy  jest  zła.  Słowo  „decyzja"  znaczy 
„odciąć  się"  (od  łac.  de-caedere).  Nie  jest  to  słowo  o 
pozytywnym  znaczeniu.  Oznacza  zwyczajnie  odcięcie  się 
od  rzeczywistości.  Głowa  nieustannie  odcina  cię  od 
rzeczywistości. 

 

3. Sztuka serca 

background image

Rozwijanie zdolności kochania 

Diagnoza 

 

Uzależniliśmy  się  od  głowy.  Cała nasza edukacja, cała 

cywilizacja  uzależniła  się  od  głowy,  ponieważ  to  jej  za-
wdzięczamy  postęp  techniczny,      który  wydaje  się  nam 
być wszystkim. 

Co  może  dać  serce?  Prawda,  że  nie  da  ci  ono 

zaawansowanej  technologii,  rozwiniętego  przemysłu,  nie 
zapewni  ci  pieniędzy.  Da  ci  radość,  celebrowanie  życia. 
Może  dać  ci  cudowne  uczucie  piękna,  muzyki,  poezji. 
Może  zaprowadzić  cię  w  głąb  świata  miłości,  a  nawet  w 
ś

wiat  modlitwy,  ale  to  nie  są  towary  na  sprzedaż.  Nie 

możesz  zwiększyć  stanu  swojego  konta  przez  serce. 
Sercem  nie  możesz  zwyciężać  w  bitwach  ani  budować 
bomby  atomowej  czy  wodorowej,  nie  możesz  zabijać 
ludzi. Serce zna jedynie sztukę tworzenia, a głowa potrafi 
jedynie  niszczyć.  Głowa  jest  destruktywna,  a  cała  twoja 
edukacja została w niej uwięziona. 

Nasze  uniwersytety,  college,  szkoły  niszczą  ludzkość. 

Wydaje im się, że ludzkości służą, ale tak naprawdę jest to 
tylko  oszukiwanie  samych  siebie.  Dopóki  człowiek  nie 
znajdzie  równowagi,  dopóki  serce  i  głowa  nie  będą  się 
rozwijać  razem,  człowiek  będzie  pogrążony  w  smutku,  a 
smutek  ten  będzie  się  tylko  pogłębiał.  W  miarę  jak  coraz 
bardziej  przywiązujemy  się  do  głowy,  coraz  bardziej 
zapominamy  o  istnieniu  serca  i  stajemy  się  coraz  mniej 

background image

szczęśliwi. Tworzymy na Ziemi piekło i będzie ono coraz 
większe. 

Raj  należy  do  serca.  Ale  oto,  co  się  dzieje:  o  sercu 

całkowicie zapomniano. Nikt już nie rozumie jego języka. 
Rozumiemy 

logikę, 

nie 

rozumiemy 

miłości. 

Rozumiemy 

matematykę,  nie  rozumiemy  muzyki.    coraz  bardziej 
przyzwyczajamy się do reguł  rządzących światem i nikt nie 
ma  już  odwagi  poruszać  się  po  nieznanych  ścieżkach,  po 
nieznanych  labiryntach  miłości,  serca.  Dostrojono  nas  do 
ś

wiata  prozy,  a  poezja  przestała  dla  nas  istnieć.  Poeta 

umarł,  a  jest  on  pomostem  pomiędzy  naukowcem  i 
mistykiem. Most zniknął. Po jednej stronie stoi naukowiec 
-  potężny,  niezwykle  potężny,  gotów  zniszczyć  całą 
Ziemię,  całe  życie  biologiczne  -  a  po  drugiej  stronie, 
daleko,  stoi  kilku  mistyków:  Budda,  Jezus,  Zaratustra, 
Kabir. Nie mają oni władzy - w takim sensie, w jakim my 
ją pojmujemy - posiadają za to zupełnie inną moc. Ale my 
w ogóle nie rozumiemy jej języka. A poeta umarł; była to 
ogromna klęska. Poeta zniknął. 

Mówiąc  „poeta",  mam  na  myśli  malarza,  rzeźbiarza. 

Wszystko, 

co 

człowieku 

kreatywne, 

zostaje 

zredukowane  do  wiedzy  o  tym,  jak  produkować  więcej 
towarów.  Kreatywni  tracą  grunt  pod  nogami,  a  produkcja 
staje się celem życia. 

Zamiast  kreatywności  doceniamy  produktywność: 

rozmawiamy o tym, jak więcej wytwarzać. Produkcja może 
dać  ci  rzeczy,  ale  nie  może  dać  ci  wartości.  Produkcja 

background image

może  wzbogacić  cię  na  zewnątrz,  ale  sprawi,  że  będziesz 
uboższy  w  środku  siebie.  Produkcja  nie  jest  tworzeniem. 
Produkcja  jest  czymś  banalnym,  każdy,  choćby  i  głupi, 
może się nią zajmować, wystarczy poznać jej zasady. 

A  poeta  umarł,  już  nie  istnieje.  To,  co  pojawia  się  dziś 

pod nazwą poezji, stało się niemal prozą. To, co istnieje pod 
nazwą malarstwa, jest bardziej lub mniej obłąkane. Spójrz 
na  Picassa,  Dalego  i  innych  -  to  chore!  Picasso  jest 
geniuszem, ale chorym, patologicznym. Jego obrazy nie są 
niczym  więcej  niż  katharsis,  pomagają  jemu,  są  rodzajem 
wymiotowania.  Gdy  coś  jest  nie  w  porządku  z  twoim 
ż

ołądkiem,  wymiotowanie  przynosi  ci  ulgę.  Pomogło 

Picassowi; jeśli nie pozwolono by mu malować, zwariował-
by.  Malarstwo  było  mu  potrzebne.  Ocaliło  go  przed 
popadnięciem  w  obłęd.  Wyprowadziło  jego  obłęd  na 
płótno.  Ale  co  z  ludźmi,  którzy  kupili  jego  obrazy, 
powiesili  w  sypialni  i  patrzą  na  nie?  Zaczynają  odczuwać 
niepokój. 

Mówię  o  zupełnie  innym  rodzaju  kreatywności.  Taj 

Mahal...  Spójrz  na  niego  podczas  pełni,  a  pojawi  się  w 
tobie medytacja. Albo świątynie Khajuraho, Konarak, Puri 
- po prostu medytuj nad nimi. Z zaskoczeniem zauważysz, 
ż

e twoja seksualność przemienia się w miłość. To są cuda 

kreatywności. 

Wspaniałe  katedry  europejskie  są  pragnieniem  Ziemi, 

aby  dosięgnąć  nieba.  Patrząc  na  te  wielkie  dzieła, 
zaczynasz słyszeć w swoim sercu pieśń lub zachwycającą 
ciszę. 

background image

Człowiek 

stracił 

potrzebę 

bycia 

poetyckim, 

kreatywnym, a może została ona w nim zabita. Za bardzo 
interesują nas towary, gadżety, tworzenie coraz większej i 
większej  ilości  rzeczy.  W  produkcji  chodzi  o  ilość,  a  w 
tworzeniu o jakość. 

Będzie trzeba przypomnieć sobie serce. Ponownie zdać 

sobie sprawę z istnienia natury. Trzeba znów nauczyć się 
obserwować  róże  i  lotosy,  nawiązać  kontakt  z  drzewami, 
kamieniami  i  rzekami,  nauczyć  się  rozmawiać  z 
gwiazdami. 

 

Recepty 

Radość kochania 

 
Kiedy  kochasz,  jesteś  radosny.  Gdy  nie  potrafisz 

kochać, nie jesteś w stanie odczuwać radości. Radość jest 
elementem miłości, jej cieniem, podąża za miłością. 

Kochaj więc coraz bardziej, a staniesz się radośniejszy. 

Nie  przejmuj  się  tym,  czy  twoja  miłość  będzie 
odwzajemniona. 

Nie 

ma 

to 

znaczenia. 

Radość 

automatycznie podąża za miłością niezależnie od tego, czy 
jest  ona  odwzajemniona,  czy  nie,  czy  druga  osoba 
podziela ją, czy nie. Na tym polega piękno miłości, że jej 
skutek  jest  nieodłączny  -  jej  wartość  jest  niezależna  -od 
tego, co się dzieje na zewnątrz. Nie zależy ona od odzewu 
drugiej osoby; jest całkowicie twoja. 

I  nie  ma  znaczenia,  kogo  kochasz  -  psa,  kota,  drzewo 

czy kamień. Po prostu siedź obok tego kamienia i kochaj. 

background image

Pogawędźcie sobie. Pocałuj go i połóż się na nim. Poczuj, 
jak łączycie się w jedność, a nagle przebiegnie cię dreszcz 
energii,  poczujesz  jej  gwałtowny  przyrost  -  będziesz 
niesamowicie  szczęśliwy.  Skała  może  się  odwzajemnić 
lub  nie,  ale  to  nie  ma  znaczenia.  Stajesz  się  radosny, 
ponieważ kochasz. Ten, kto kocha, jest radosny. 

Gdy  poznasz  już  ten  sekret,  możesz  być  szczęśliwy 

przez dwadzieścia cztery godziny na dobę. A jeśli kochasz 
przez całą dobę, przestajesz być zależny od obiektu swojej 
miłości, stajesz się bardziej niezależny - ponieważ możesz 
kochać  nawet,  gdy  nikogo  nie  ma.  Możesz  kochać 
otaczającą  cię  pustkę.  Siedząc  w  samotności  w  swoim 
pokoju,  wypełniasz  go  swoją  miłością.  Możesz  być  w  wię-
zieniu  i  w  ciągu  sekundy  przemienić  je  w  świątynię.  W 
momencie,  gdy  wypełnisz  je  miłością,  przestaje  być 
więzieniem.  Z  kolei  świątynia,  w  której  nie  ma  miłości, 
może stać się więzieniem. 

 

Rozchyl płatki serca 

 
Czasem czujesz, że masz serce, lecz jest ono jak pąk, a 

nie jak kwiat. Ale pąk może stać się kwiatem. Zrób pewną 
rzecz:  rozpocznij  proces  oddychania.  Rób  to  z  pustym 
ż

ołądkiem - przed posiłkiem albo trzy godziny po nim. 

Wyrzuć  z  siebie  cale  powietrze:  głęboko  wydychaj, 

wciągnij brzuch i wyrzuć całe powietrze. Kiedy to zrobisz, 
utrzymaj  ten  stan  jak  najdłużej,  przez  dwie  lub  trzy 
minuty. Najlepiej przez trzy minuty. Będzie to trudne, ale 

background image

stopniowo  nauczysz  się.  Będziesz  bardzo  potrzebował 
powietrza  i  za  chwilę  ono  natychmiast  cię  wypełni.  Ten 
pośpiech  sprawi  ci  przyjemność,  poczujesz  ogromną  ży-
wotność; ten pośpiech pomoże otworzyć twoje serce. 

Trzeba, by coś przeniknęło przez twoje serce. Więc rób 

to, kiedy tylko zechcesz. Nie więcej jednak niż siedem razy 
w  ciągu  jednej  sesji.  Możesz  ćwiczyć  to  trzy,  cztery,  pięć 
razy  dziennie  lub  nawet  więcej;  nie  ma  problemu.  Tylko 
pamiętaj,  aby  robić  to  z  pustym  żołądkiem,  tak  abyś 
naprawdę mógł wyrzucić z siebie powietrze. Pozwól zostać 
mu  na  zewnątrz  tak  długo,  jak  to  tylko  możliwe.  I  nie  bój 
się,  nie  umrzesz;  gdy  dalsze  wstrzymywanie  oddechu 
stanie  się  nie-,  możliwe,  kontrola  ustąpi,  a  powietrze 
wypełni  cię  samo.  Stopniowo  będziesz  w  stanie 
wstrzymywać  oddech  na  trzy  minuty,  a  gdy  oddech  nagle 
wedrze się w twoje płuca, otworzy płatki serca. 

Otworzyć serce to jedna z najważniejszych rzeczy. 
 

Niech Twoja miłość będzie jak oddech 

 
Jeśli  będziesz  gromadził  zapasy  powietrza,  umrzesz, 

ponieważ  stanie  się  ono  nieświeże,  stanie  się  martwe, 
straci  witalność,  posmak  życia.  Tak  samo  jest  z  miłością. 
Jest ona rodzajem oddechu i w każdej chwili odnawia się. 
Kiedy  więc  człowiek  utknie  w  miłości  i  przestanie 
oddychać, życie traci wartość. I oto co dzieje się z ludźmi: 
umysł tak bardzo dominuje, że wpływa na serce i sprawia, 

background image

ż

e  nawet  ono  staje  się  zaborcze!  Serce  samo  z  siebie  nie 

zna zaborczości, ale umysł zaśmieca je i zatruwa. 

Więc  pamiętaj  o  tym.  Zakochaj  się  we  wszystkim,  co 

istnieje, i pozwól swojej miłości być jak oddech. Wdychaj, 
wydychaj,  ale  niech  to  będzie  miłość,  która  przychodzi  i 
odchodzi. Stopniowo z każdym oddechem musisz tworzyć 
tę  magię  miłości.  Będzie  to  twoja  medytacja:  gdy 
wydychasz powietrze, czujesz, że wylewasz swoją miłość 
na wszelkie istnienie; gdy wdychasz, wszystko, co istnieje, 
przelewa swoją miłość na ciebie. 

Wkrótce  zauważysz,  że  zmieni  się  jakość  twojego 

oddechu.  Zacznie  się  on  stawać  zupełnie  inny  niż  do  tej 
pory. Dlatego w Indiach nazywamy to praną, życiem - nie 
tylko oddechem. Nie jest to tylko tlen; jest tam coś więcej 
- sama esencja życia, boskość. Jeśli ją zaprosimy, wniknie 
w nas razem z oddechem. 

Niechaj  więc  taka  będzie  twoja  medytacja,  twoja 

technika.  Siedzenie  w  ciszy,  oddychanie,  oddech  miłości. 
Przejdzie  cię  dreszcz,  zaczniesz  odczuwać  coś  w  rodzaju 
wewnętrznego tańca. 

 

Oddech ukochanej osoby 

 
Oddech  jako  nasze  codzienne  doświadczenie  powinien 

być coraz wnikliwiej i staranniej przez nas obserwowany i 
analizowany.  Zauważ,  jak  zmienia  się  oddech  pod 
wpływem  emocji  i  -  vice  versa  -jak  emocje  zmieniają  się 
wraz  z  oddechem.  Kiedy  odczuwasz  np.  strach,  zwróć 

background image

uwagę  na  zmiany  w  swoim  oddechu.  Spróbuj  potem, 
innego  dnia,  oddychać  tak  jak  wtedy,  gdy  się  bałeś. 
Będziesz zaskoczony tym, że natychmiast pojawi się w to-
bie uczucie lęku. 

Zwróć  uwagę  na  to,  jak  oddychasz,  gdy  jesteś  w  kimś 

bardzo  zakochany,  gdy  trzymasz  tę  osobę  za  rękę,  gdy  ją 
przytulasz.  Pewnego  dnia  siedząc  w  ciszy  pod  drzewem 
przypomnij sobie ten sposób oddychania. Stwórz wzorzec, 
wejdź  ponownie  w  ten  stan.  Oddychaj  tak,  jakbyś 
przytulał  ukochaną  osobę,  a  spotka  cię  niespodzianka: 
wszystko  wokół  stanie  się  tą  osobą!  Ponownie  obudzi  się 
w tobie miłość. Oba te zjawiska łączą się ze sobą. 

Obserwuj  swój  oddech,  ponieważ  ten  miłosny  rytm 

oddychania jest najistotniejszy - przemieni całego ciebie. 

 

Kiedy dwoje oddycha jak jedno 

 
Coraz  dokładniej  obserwuj  momenty,  kiedy  czujesz 

miłość.  Bądź  uważny.  Dostrzeż,  jak  zmienia  się  twój 
oddech.  Zobacz,  jak  twoje  ciało  wibruje.  Przytulając 
swojego  partnera,  przeprowadź  eksperyment,  a  zaskoczy 
cię  on.  Pewnego  dnia  po  prostu  przytulajcie  się  i 
wtapiajcie się w siebie przynajmniej przez jedną godzinę, 
a  ze  zdumieniem  odkryjesz,  że  będzie  to  jedno  z 
najbardziej psychodelicznych doświadczeń! 

Przez  jedną  godzinę  nie  róbcie  nic  poza  przytulaniem 

się,  zapadaniem  się  w  siebie  nawzajem,  scalaniem  i 
wtapianiem się w siebie, a wasz oddech powoli stanie się 

background image

jednym.  Będziecie  oddychać  tak,  jakbyście  byli  dwoma 
ciałami  z  jednym  sercem.  Będziecie  oddychać  razem.  A 
kiedy  oddychacie  razem  -  nie  dlatego,  że  staracie  się  tak 
robić,  ale  po  prostu  dlatego,  że  odczuwacie  tak  wielką 
miłość, iż oddech wypływa z was sam - będą to najwspa-
nialsze i najbardziej cenne momenty, nie z tego świata. 

W  takich  chwilach  poczujecie  pierwsze  przebłyski 

energii  medytacyjnej.  W  takich  chwilach  gramatyka 
kapituluje, a język ginie. Próbując to wyrazić, język ginie, 
a  swoją  śmiercią  wskazuje  na  to,  czego  nie  potrafi 
zawrzeć. 

 

Trzymaj dłoń naprawdę 

 
Gdy  trzymasz  rękę  swojego  przyjaciela,  rób  to 

ś

wiadomie.  Zauważ,  czy  twoja  dłoń  emituje  ciepło,  czy 

nie.  Jeśli  nie,  to  choć  trzymasz  jego  rękę,  nie  będzie 
między  wami   komunikacji, ani przepływu energii. Można  
trzymać  czyjąś  rękę  tak,  ze  jest  całkowicie  zimna, 
lodowata.  Nie  ma  wibracji,  nie  ma  pulsacji;  energia  nie 
wpływa  w  drugą  osobę.  Wtedy  jest  to  bezcelowe.  Jest 
pustym, beznamiętnym gestem. 

Kiedy  więc  trzymasz  dłoń,  obserwuj  uważnie,  czy 

energia  przepływa,  czy nie, i pomóż kierować nią: skieruj 
ją w jedno miejsce, przemieść w inne. 

Na  początku  będzie  się  to  działo  tylko  w  twojej 

wyobraźni, ale energia podąża za wyobraźnią. Potrafisz to 
zrobić...  Zmierz  swój  puls,  a  potem  przez  kilka  minut 

background image

wyobrażaj  sobie,  że  staje  się  on  szybszy,  i  ponownie  go 
zmierz. 

Zobaczysz, 

ż

rzeczywiście 

przyśpieszy. 

Wyobraźnia toruje ścieżkę, którą podąża energia. 

Więc  kiedy  trzymasz  dłoń  drugiej  osoby,  trzymaj  ją 

naprawdę i wyobraź sobie, że przepływa w niej energia, a 
ręka  staje  się  cieplejsza  i  otwarta.  Zauważysz,  jak 
ogromna zmiana będzie zachodzić. 

 

Patrz oczami pełnymi miłości 

 
Gdy  na  kogoś  patrzysz,  patrz  oczami  pełnymi  miłości. 

Gdy  patrzysz  na  ludzi,  przelewaj  na  nich  swoją  miłość 
poprzez  oczy.  Gdy  chodzisz,  chodź,  rozsiewając  dokoła 
miłość.  Na  początku  będzie  to  tylko  wyobraźnia,  ale  po 
miesiącu zauważysz, jak staje się to rzeczywistością. Inni 
zaczną odczuwać, że masz teraz cieplejszą osobowość, że 
zbliżenie  się  do  ciebie  jest  niezwykle  miłe;  pojawi  się 
dobre samopoczucie. 

Spraw,  by  było  to  świadome  działanie.  Bądź  bardziej 

ś

wiadomy miłości i uwalniaj jej więcej. 

 

Zakochaj się w sobie 

 
Poeksperymentuj  z  tym  odrobinę  (...).  Usiądź  w 

samotności pod drzewem i po raz pierwszy zakochaj się w 
sobie.  Zapomnij  o  świecie,  trwaj  w  miłości  ze  sobą. 
Duchowe  poszukiwanie  jest  po  prostu  poszukiwaniem 
miłości  do  samego  siebie.  Świat  jest  podróżą  ku  miłości 

background image

do  innych  -  duchowość  to  podróż,  która  prowadzi  do 
zakochania się w sobie samym. 

Duchowość  jest  samolubna:  jest  poszukiwaniem  siebie, 

poszukiwaniem 

sensu 

swojego 

istnienia. 

Ma 

cię 

rozradować,  ma  dać  ci  przedsmak  ciebie  samego.  A  kiedy 
go poczujesz (...), poczekaj, poszukaj trochę. Poczuj swoją 
wyjątkowość,  rozkoszuj  się  swoją  egzystencją,  pomyśl: 
„Cóż bym zrobił, gdybym się nie urodził? 

Jak  mógłbym  narzekać  i  przed  kim,  gdybym  nie  był 

tutaj  ?  "  Żyjesz!  Ciesz  się  tym  faktem,  świadomością,  że 
jesteś,  możliwością  doświadczania  rozkoszy  -  rozsmakuj 
się w tym. 

Niech  ten  stan  przeniknie  do  każdej  twojej  kosteczki. 

Poczuj ten dreszczyk. Zacznij tańczyć, jeśli przyjdzie ci na 
to ochota, zacznij się śmiać, jeśli odczujesz taką potrzebę, 
lub  śpiewaj.  Pozostań  w  centrum  tego  wszystkiego  i 
pamiętaj, by źródełka szczęścia wypływały z ciebie, a nie 
powstawały na zewnątrz. 

 

4. Poznaj samego siebie 

Poszukiwanie swojej prawdziwej twarzy 

Diagnoza 

background image

Spróbujmy  najpierw  zrozumieć  słowo  „osobowość" 

(ang.  personality).  Pochodzi  ono  od  łacińskiego  słowa 
persona,  oznaczającego  maskę.  W  teatrach  starożytnej 
Grecji  aktorzy  nosili  maski;  nazywane  one  były  persona; 
sona  
oznacza  „dźwięk",  per  oznacza  „przez".  Maski  były 
widoczne  dla  publiczności,  a  dźwięk  wydobywał  się  zza 
nich.  Od  słowa  persona  wywodzi  się  słowo  personality 
(osobowość). 

Każda osobowość jest fałszywa. Dobra osobowość, zła 

osobowość,  osobowość  grzesznika  i  świętego  -  wszystkie 
są fałszywe. Możesz nosić piękną lub brzydką maskę - nie 
robi to różnicy. Jedynie prawdziwa jest twoja esencja. 

Osobowość  jest  nieodłącznym  elementem  wzrastania. 

To tak, jakbyś złapał w morzu rybę i wyrzucił ją na brzeg - 
ryba skacze z powrotem do morza. Teraz po raz pierwszy 
zdaje sobie sprawę z tego, że zawsze mieszkała w morzu. 
Po  raz  pierwszy  zdaje  sobie  sprawę,  że  morze  jest  jej 
ż

yciem.  Zanim  została  złapana  i  wyrzucona  na  brzeg, 

zapewne  nawet  nie  miała  pojęcia  o  morzu,  było  jej  to 
zupełnie  obojętne.  Aby  o  czymś  wiedzieć,  musisz  to 
najpierw  stracić.  Aby  uświadomić  sobie  istnienie  raju, 
najpierw  musisz  go  utracić.  Dopóki  go  nie  stracisz  i  nie 
odzyskasz, nie zrozumiesz jego piękna. 

Adam i Ewa musieli stracić ogrody Edenu; jest to etap 

naturalnego  rozwoju.  Jedynie  Adam,  który  opuścił 
cudowne  ogrody  Boga,  może  stać  się  pewnego  dnia 
Chrystusem  -  może  powrócić.  Adam,  opuszczający  Eden, 

background image

jest  jak  ryba  wyrzucona  na  brzeg,  a  Jezus  to  ryba 
wskakująca z powrotem do morza. 

Członkowie  ludów  prymitywnych  mają  coś  wspólnego 

z  małymi  dziećmi.  Są  piękni,  spontaniczni,  naturalni,  ale 
całkowicie nieświadomi tego, kim są; nie posiadają żadnej 
ś

wiadomości.  Żyją  radośnie,  ale  ich  szczęście  jest 

nieświadome.  Najpierw  muszą  je  utracić,  muszą  zostać, 
ucywilizowani,  wykształceni,  muszą  zdobyć  wiedzę, 
muszą   stać się, częścią kultury, cywilizacji, religii. Muszą 
stracić  całą  swoją  spontaniczność,  zapomnieć  wszystko  o 
swojej  esencji,  a  wtedy  nagle,  pewnego  dnia,  zaczną  za 
tym  tęsknić.  To  musi  się  stać.  Dzieje  się  tak  w  każdym 
zakątku świata, zdarza się bardzo często, ponieważ po raz 
pierwszy ludzkość została naprawdę ucywilizowana. 

Im  bardziej  cywilizowany  jest  kraj,  tym  większe 

poczucie  braku  sensu.  Kraje  trzeciego  świata  wciąż  nie 
mają  tego  odczucia  -  nie  mogą  go  mieć.  Aby  czuć  tę 
wewnętrzną 

pustkę, 

bezsensowność, 

absurdalność, 

człowiek musi zostać ucywilizowany. 

Dlatego  popieram  naukę,  ponieważ  pomaga  ona 

wyrzucić  rybę  na  brzeg.  A  kiedy  jest  już  na  gorącym 
wybrzeżu, gorącym piasku, zaczyna odczuwać pragnienie. 
Nigdy  do  tej  pory  tego  nie  czulą.  Po raz pierwszy brakuje 
jej oceanu, jego chłodu, życiodajnej wody. Umiera. W takiej 
samej  sytuacji  znajduje  się  ucywilizowany,  wyedukowany 
człowiek: umiera. Powstaje nurtujące wszystkich pytanie: 
Co zrobić? Jak ponownie wkroczyć do oceanu życia? 

background image

W  krajach  trzeciego  świata,  np.  w  Indiach,  nie  istnieje 

poczucie  bezsensowności.  Nawet  jeśli  kilku  hinduskich 
intelektualistów pisze o nim, nie wzbudzają oni większego 
odzewu,  ponieważ  nie  dotyka  to  sposobu  rozumowania 
większości  Hindusów.  Kilku  hinduskich  intelektualistów 
pisze  o  bezsensowności,  absurdalności  prawie  w  ten  sam 
sposób  co  Kierkegaard,  Sartre,  Jaspers  i  Heidegger  (...). 
Czytali  o  nich  lub  odwiedzili  Zachód  i  zaczynają 
rozprawiać  o  bezsensie,  absurdalności,  ale  to  wszystko 
brzmi sztucznie. 

Rozmawiałem  z  takimi  hinduskimi  intelektualistami. 

Ich słowa brzmią bardzo nienaturalnie, gdyż nie wyrażają 
ich  własnych  uczuć;  opinie  są  zapożyczone.  Przemawia 
przez  nich  So-ren  Kierkegaard  czy  Friedrich  Nietzsche; 
nie jest to ich własny głos. Nie są świadomi, co naprawdę 
mówi  Kierkegaard.  Nigdy  nie  przechodzili  tych  samych 
cierpień.  Takie  uczucia  są  im  obce.  Nauczyli  się  ich  jak 
papugi.  Rozprawiają  o  nich,  ale  ich  życie  pokazuje  coś 
zupełnie  innego.  To,  o  czym  mówią,  i  to,  jakie  prowadzą 
ż

ycie, to dwa przeciwieństwa. 

Bardzo  rzadko  jakiś  hinduski  intelektualista  popełnia 

samobójstwo  -  ja  nie  słyszałem  o  żadnym.  Natomiast  na 
Zachodzie  wielu  intelektualistów  odebrało  sobie  życie. 
Bardzo  rzadko  zdarza  się  też,  by  hinduski  intelektualista 
wpadł  w  obłęd,  a  jest  to  dość  częste  zjawisko  na 
Zachodzie. Prawdziwi myśliciele nieuchronnie wariowali; 
takie było ich doświadczenie życiowe. 

background image

Otaczająca  nas  zewsząd  cywilizacja,  rozwinięta  ponad 

miarę  osobowość  stały  się  więzieniem.  Oto,  co  zabija 
intelektualistów.  Ciężar  cywilizacji  jest  zbyt  duży,  by  go 
unieść.  Czują  się  oni  zduszeni,  nie  mogą  oddychać. 
Samobójstwo  wydaje  się  być  wyzwoleniem,  a  jeśli  nie 
mogą  go  popełnić,  uciekają  w  szaleństwo.  Wariując, 
człowiek  przynajmniej  zapomina  o  cywilizacji,  zapomina 
o  bezsensowności,  która  wiąże  się  z  cywilizacją.  Sza-
leństwo jest ucieczką. 

Ale  poczucie,  że  życie  jest  całkowicie  bezsensowne, 

jest  jak  znalezienie  się  na  rozdrożu:  albo  wybierzesz 
samobójstwo, 

albo 

staniesz 

się 

poszukującym 

(sannjasinem); 

albo 

wybierzesz 

szaleństwo, 

albo 

medytację. Jest to doskonały punkt zwrotny. 

Każda  osobowość  jest  fałszywa.  Wewnątrz  nas 

znajduje  się  esencja,  która  nie  jest  zafałszowana,  która 
rodzi się wraz z tobą, która zawsze w tobie była. 

Ktoś  zapytał  Jezusa:  „Czy  ty  jesteś  większy  od 

Abrahama?", a Jezus odpowiedział: „Zanim Abraham stał 
się,  Ja  jestem".  Cóż  za  absurdalne,  ale  posiadające 
niezwykłą wartość, stwierdzenie. Abrahama i Jezusa dzieli 
wielowiekowa  przerwa;  Abraham  poprzedzał  Jezusa  o 
prawie  trzy  tysiące  lat.  A  Jezus  mówi:  „Zanim  Abraham 
stał  się,  Ja  jestem".  Mówi  o  esencji.  Nie  mówi  o  Jezusie, 
mówi o Chrystusie. Mówi o tym, co wieczne. Nie mówi o 
osobie, mówi o tym, co uniwersalne. 

Wyznawcy  zen  powiadają,  że  jeśli  nie  poznasz  swojej 

prawdziwej  twarzy,  tej,  którą  miałeś,  jeszcze  zanim 

background image

urodził się twój ojciec, nigdy nie będziesz oświecony. Jaka 
jest  twoja  prawdziwa  twarz?  Miałeś  ją,  zanim  urodził  się 
twój  ojciec,  i  będziesz  ją  miał  ponownie,  gdy  umrzesz. 
Gdy twoje ciało zostanie spalone i nic nie pozostanie poza 
prochami - wtedy ją odzyskasz. 

Czym jest prawdziwa twarz? Esencją. Nazwij ją duszą, 

duchem,  sobą  -  są  to  słowa  dotyczące  tego  samego. 
Urodziłeś się jako esencja, ale gdyby zostawiono cię jako 
esencję, bez osobowości stworzonej przez społeczeństwo, 
pozostałbyś jak zwierzę. Stało się tak z niektórymi ludźmi. 
W północnych Indiach u stóp 

Himalajów znaleziono dziecko, jedenastoletnie dziecko, 

które  zostało  wychowane  przez  wilki,  dziecko-wilk. 
Oczywiście wilki mogą dać jedynie osobowość wilka, więc 
dziecko  -  choć  było  ludzkie,  -  miało  esencję  –  miało 
osobowość  wilka.  Było  wiele  takich  wypadków.  Wilki 
zdają  się  być  zdolne  do  wychowywania  ludzkich  dzieci. 
Może  się  wydawać,  że  żywią  sympatię  i  współczucie  do 
ludzkich  dzieci.  Dzieci  te  nie  są  skażone  przez  spo-
łeczeństwo, czysta esencja. Podobnie jak ryba w oceanie - 
nie  wiedzą,  kim  są.  Ponieważ  zostały  wychowane  przez 
zwierzęta, bardzo trudno jest nadać im ludzką osobowość. 
Zbyt trudno. Nie są w stanie przeżyć takiego wysiłku. Nie 
mogą opanować ludzkich sposobów zachowania, jest na to 
za  późno.  Są  uformowane,  stały  się  już  konkretnymi 
osobowościami.  Nauczyły  się  być  wilkami.  Nie  znają 
ż

adnej  moralności,  nie  znają  żadnej  religii.  Nie  są 

hinduistami, chrześcijanami, muzułmanami. Nie obchodzi 

background image

ich  Bóg,  nigdy  o  Nim  nie  słyszały.  Jedyne,  co  znają,  to 
ż

ycie wilka. 

Osobowość  człowieka  jest  barierą  tylko  wtedy,  gdy  się 

jej  kurczowo  trzymasz.  Musisz  przez  nią  przejść  -jest  jak 
drabina, jak most. Człowiek nie powinien budować domu 
na moście, ale musi przez niego przejść. 

Osobowość 

jest 

niecałkowita. 

lepszym 

społeczeństwie, 

nadając 

dzieciom 

osobowość, 

dawalibyśmy  im  także  umiejętność  pozbywania  się  jej. 
Oto  gdzie  leży  zasadniczy  błąd:  nadajemy  dzieciom  zbyt 
trwale  przylegającą  do  nich  osobowość,  która  krępuje 
dziecko  i  nie  pozwala  na  pozbycie  się  jej.  To  tak  jakby 
nałożyć dziecku zbroję i nie powiedzieć mu, w jaki sposób 
ją odblokować, jak ją zrzucić, gdy pewnego dnia stanie się 
dla niego za ciasna. 

Postępujemy  z  ludźmi  dokładnie  tak,  jak  w  Chinach 

postępowano ze stopami kobiet. Od wczesnego dzieciństwa 
dziewczynkom 

nakładano 

ż

elazne 

buciki, 

które 

uniemożliwiały  wzrost  stóp. W końcu pękały kości, stopy 
przestawały  rosnąć,  na  zawsze  pozostawały  miniaturowe. 
Zachwycano  się  małymi  stopami.  Ponieważ  kobiety  takie 
nie  były  w  stanie  prawie  nic  robić,  na  ten  zabieg 
pozwalano  sobie  jedynie  w  rodzinach  arystokratów. 
Kobiety te nie mogły nawet dobrze chodzić. Ich stopy były 
zbyt  małe,  aby  zapewnić  oparcie  dla  ciała.  Stopy  były 
okaleczone;  kobieta  chodząc  musiała  się  podpierać. 
Biednej  rodziny  nie  było  na  to  stać,  więc  drobne  stopy 
były symbolem szlachetnego pochodzenia. 

background image

Może  nam  się  to  wydawać  śmieszne,  ale  sami 

postępujemy  podobnie.  W  naszych  czasach  na  Zachodzie 
kobiety  noszą  buty  na  absurdalnie  wysokich  obcasach! 
Zgoda,  Jeśli robisz to w cyrku, ale takie buty nie nadają się do 
chodzenia  na  co  dzień.    Są  jednak  pożądane,  gdyż  kobieta 
staje  się  w  nich  bardziej  atrakcyjna:    jej  pośladki  są 
bardziej  wydatniejsze.  Chodzenie  w  butach  na  wysokich 
obcasach  sprawia  trudność,  pośladki  muszą  poruszać  się 
bardziej niż normalnie. Ale jest to akceptowane, jest to w 
porządku.  Inne  społeczności  śmiałyby  się  z  tego!  Na 
całym świecie kobiety noszą staniki i wydaje im się, że jest 
to  po  prostu  sprawa  obowiązującej  konwencji,  tradycji. 
Tymczasem  staniki  sprawiają,  że  kobiety  wyglądają  dużo 
bardziej  atrakcyjnie.  Ten  element  garderoby  nadaje 
kobiecej  figurze  kształt,  którego  ciało  może  nie  mieć. 
Stanik  ma  pomóc,  aby  biust  był  uniesiony  i  wyglądał 
młodo 

zamiast 

zwisać. 

kobiety 

krajach 

„cywilizowanych"  -  tam,  gdzie  nalega  się,  aby  nosiły 
staniki  -  myślą,  że  dzięki  temu  spełniają  wymogi  religii  i 
ortodoksji! Oszukują siebie: stanik podkreśla seksualność. 

Istnieją  pewne  prymitywne  społeczności  o  bardzo 

dziwnych  zwyczajach.  Ich  członkowie  powiększają  i 
pogrubiają  sobie  wargi.  Od  dzieciństwa  obwieszają  je  w 
tym  celu  ciężarkami.  Oto  symbol  ponętnej  kobiety  - 
większe  i  pełniejsze  usta  pozwalają  na  soczysty 
pocałunek!  W  niektórych  prymitywnych  społeczeństwach 
mężczyźni  nosili  osłony  na  genitaliach,  tak  aby  te  wy-
dawały się większe. Ta sama logika kryje się za noszeniem 

background image

przez  kobiety  staników  powiększających  biust.  Śmiejemy 
się z prymitywnych ludów, ale robimy to samo! Na całym 
ś

wiecie młodzi ludzie noszą bardzo obcisłą bieliznę - po to 

aby  uwydatnić  narządy  płciowe.  Gdy  raz  się  coś 
zaakceptuje, ludzie przestają zwracać na to uwagę. 

Cywilizacja 

nie 

powinna 

być 

ograniczeniem. 

Posiadanie  osobowości  jest  konieczne,  ale  powinna  być 
ona  łatwa  do  „zakładania"  i  „zdejmowania"  -jak  luźne 
ubranie, 

nie 

stalowy 

pancerz. 

Najlepiej 

ubranie 

bawełniane,  żebyś  mógł  je  łatwo  zakładać  i  zdejmować; 
nie musisz go ciągle nosić. 

Człowiek  rozumny  to,  moim  zdaniem,  ktoś,  kto  żyje 

swoją  esencją,  ale  na  potrzeby  społeczeństwa  używa 
swojej osobowości; jest panem siebie samego. 

Społeczeństwo  potrzebuje  określonych  osobowości. 

Jeśli  ujawnisz  społeczeństwu  swoją  esencję,  wpędzisz  w 
zakłopotanie  i  siebie,  i  swoje  otoczenie.  Ludzie  jej  nie 
zrozumieją. Twoja prawda może być dla nich zbyt gorzka 
czy niepokojąca. Nie ma potrzeby tego robić! Nie musisz 
publicznie chodzić nago, możesz założyć ubranie. 

Człowiek powinien jednak móc chodzić nago po swoim 

domu,  bawiąc  się  z  własnymi  dziećmi,  pijąc  w  letni 
poranek  herbatę  w  ogrodzie.  Człowiek  powinien  umieć 
dobrze czuć się nago. Nie ma potrzeby, żebyś chodził tak 
do biura! Chodź tam ubrany. Nie ma potrzeby obnażać się 
przed każdym. Byłby to ekshibicjonizm, byłaby to kolejna 
skrajność. Na jednym krańcu są ludzie, którzy nie potrafią 
położyć  się  do  łóżka  bez  ubrania,  na  drugim  są  tacy  jak 

background image

mnisi-dżainiści,  którzy  chodzą  nago  nawet  na  targ,  lub 
hinduscy sadhu. Co ciekawe, i jedni, i drudzy wypominają 
zachodnim  kobietom  chodzenie  z  odkrytymi  ramionami 
jako nieodpowiedni sposób ubierania się! 

W  tak  gorącym  kraju,  jakim  są  Indie,  ludziom 

przybywającym  z  Zachodu  trudno  jest  nosić  zbyt  wiele 
ubrań. A już szczególnie absurdalnie wyglądają Hindusi w 
krawatach i płaszczach. Na Zachodzie jest to normalne -jest 
tam  chłodno  i  ubrania  dają  ochronę  -  ale  w  Indiach  to 
zakrawa  na  samobójstwo.  Na  Zachodzie  normalnym  jest 
noszenie butów i skarpetek, ale w Indiach? Jednak ludzie 
lubią  naśladować.  Chodzą  przez  cały  dzień  w  butach  i 
skarpetkach  nawet  w  tak  gorącym  kraju  jak  Indie. 
Zachodni  ubiór  w  Indiach  jest  nieodpowiedni.  Obcisłe 
spodnie  i  płaszcz,  krawat  i  kapelusz  sprawiają,  że 
wyglądasz niedorzecznie. Tam nosi się luźne ubrania. Ale 
nie ma też potrzeby wpadać w kolejną skrajność - zacząć 
biegać  na  nagusa,  jeździć  nago  na  rowerze  na  targ.  To 
niepotrzebnie sprowadzi kłopoty na ciebie i na innych. 

Człowiek  powinien  być  naturalny,  czyli  dysponować 

umiejętnością 

zakładania 

swojej 

osobowości, 

gdy 

przychodzi  potrzeba,  gdy  wychodzi  się  do  ludzi.  Działa 
ona  jak  olej  w  silniku.  Pomaga,  ponieważ  ludzi  jest 
tysiące.  Olej  jest  potrzebny,  inaczej  ludzie  stale  byliby  w 
konflikcie,  walczyliby  ze  sobą.  Olej  pomaga.  Sprawia,  że 
twoje życie staje się dużo „gładsze". 

Osobowość  jest  dobra,  gdy  porozumiewasz  się  z 

innymi,  ale  jest  barierą,  gdy  rozmawiasz  ze  sobą.  Jest 

background image

dobra w relacjach z innymi ludźmi; jest ograniczeniem w 
kontaktach z bytem. 

 

Recepty 

Wewnętrzne światełko 

 
Każde  dziecko  w  łonie  matki  przepełnione  jest 

ś

wiatłem, 

wewnętrznym 

ś

wiatłem, 

wewnętrznym 

blaskiem.  Ale  gdy  dziecko  się  rodzi,  otwiera  oczy, 
dostrzega  świat,  kolory,  światło  i  ludzi,  wówczas  powoli 
ten  stan,  gestalt,  się  zmienia.  Dziecko  zapomina  o 
spoglądaniu  w  głąb  siebie,  za  bardzo  interesuje  je  świat 
zewnętrzny.  Jest  nim  tak  pochłonięte,  że  powoli,  powoli 
zapomina o patrzeniu w głąb siebie. Staje się nieświadome 
swojego wnętrza. 

W medytacji człowiek powinien ponownie połączyć się 

ze  źródłem  tego  wewnętrznego  światła,  zapomnieć  o 
ś

wiecie  i  wejść  w  głąb,  zestroić  się,  tak  jakby  świat 

zniknął, jakby wcale nie istniał. 

Każdego  dnia  co  najmniej  na  godzinę  spróbuj 

całkowicie  zapomnieć  o  świecie  i  być  po  prostu  sobą. 
Wtedy  powoli  powróci  to  dawne  uczucie.  A  gdy 
doświadczysz go tym razem, będzie niezwykłe, ponieważ 
widziałeś  już  świat  z  całą  jego  różnorodnością,  poznałeś 
każdy  dźwięk.  Teraz  dostrzeganie  wewnętrznej  ciszy  i 
czystości światła będzie zupełnie innym doświadczeniem. 
Wzmocni i doda życia. Będzie źródłem nektaru. 

background image

Taka  właśnie  może  być  twoja  medytacja  każdego 

wieczoru lub ranka albo kiedykolwiek masz czas. Wybierz 
porę,  kiedy  najłatwiej  jest  ci  zapomnieć  o  świecie.  Może 
łatwiej jest ci wymknąć się późną nocą, gdy ustał już ruch 
uliczny, a ludzie poszli spać i cały świat zniknął z własnej 
woli? Może wcześnie rano, gdy ludzie wciąż pogrążeni są 
w głębokim śnie?  Kiedy zaczniesz dostrzegać wewnętrzne 
ś

wiatło, pora doby nie będzie już miała znaczenia. Będzie 

mogło to być na targu w środku dnia, gdy tylko zamkniesz 
oczy.  Ujrzenie  go  choćby  na  moment  działa  bardzo 
odprężająco. 

Ale  zacznij  w  nocy.  Przez  godzinę  siedź  po  prostu  w 

ciszy,  zaglądając  w  głąb  siebie,  obserwując,  czekając,  aż 
rozbłyśnie  wewnętrzne  światło.  Pewnego  dnia  rozbłyśnie. 
Nie masz go wykreować, tylko ponownie odkryć. 

 

Zrób miejsce dla radości 

 
Podstawą wszystkiego jest poznanie siebie. Nie jest ono 

trudne,  nie  może  być  trudne;  musisz  tylko  oduczyć  się 
kilku  rzeczy.  Aby  wiedzieć,  kim  jesteś,  nie  musisz  się 
niczego uczyć, musisz tylko odrzucić pewne nawyki: 

po  pierwsze,  musisz  oduczyć  się  przejmowania  się 

rzeczami; 

po  drugie,  musisz  oduczyć  się  przejmowania  się 

myślami; 

trzecia  rzecz  przychodzi  sama  z  siebie:  jest  nią 

obserwacja. 

background image

Kluczem  jest  umiejętność  patrzenia.  Siedząc  w  ciszy, 

obserwuj drzewo i po prostu bądź uważny. Nie myśl. Nie 
zastanawiaj  się,  jakie  to  drzewo.  Nie  oceniaj,  czy  jest 
piękne,  czy  brzydkie.  Nie  mów,  że  jest  zielone  lub 
wyschnięte. Nie pozwól żadnym myślom unosić się wokół 
niego; po prostu obserwuj. 

Możesz  to  robić  wszędzie  i  obserwować  wszystko. 

Pamiętaj tylko o jednym: gdy pojawi się myśl, usuń ją na 
bok.  Odsuń  ją  na  bok  i  wróć  do  obserwacji.  Na  początku 
będzie to trudne, ale po jakimś czasie zaczną pojawiać się 
momenty,  w  których  nie  będzie  myśli.  Poczujesz  radość, 
wypływającą  z  tego  prostego  doświadczenia.  Nic  się  nie 
wydarzyło, po prostu nie ma myśli. Jest drzewo i jesteś ty, 
między  wami  jest  przestrzeń.  Przestrzeń  nie  zatłoczona 
myślami.  Nagle  bez  widocznej    przyczyny  pojawia  się 
radość,  bez  jakiejkolwiek  przyczyny.  Poznałeś  pierwszy 
sekret.  Wykorzystasz  go  potem  w  subtelniejszy  sposób. 
Rzeczy  są  namacalne,  dlatego  właśnie  proponuję,  żebyś 
zaczął od nich. Możesz siedzieć w swoim pokoju i oglądać 
fotografię - musisz jedynie pamiętać, by o niej nie myśleć.  

Po  prostu  patrz  i  nie  myśl.  Osiągniesz  to  za  którymś 

razem.  Patrz  na  stół,  nie  myśląc,  a  niebawem  będzie stół, 
będziesz  ty,  a  między  wami  nie  będzie  żadnej  myśli.  I 
nagła radość. 

Radość  wynika  z  nie  myślenia.  Radość  istnieje  od 

początku,  przygnieciona  natłokiem  myśli.  Gdy  nie  ma 
myśli, wypływa na powierzchnię. Zacznij więc od tego, co 
namacalne.  Później,  gdy  już  ze-stroisz  się  i  zaczniesz 

background image

odczuwać  momenty,  w  których  znikają  myśli,  a  zostają 
jedynie rzeczy, przejdź do drugiego etapu. Zamknij oczy i 
spójrz na dowolną myśl, która przychodzi ci do głowy-bez 
myślenia  o  niej.  W  twoim  umyśle  pojawi  się  jakaś  twarz 
albo  przepłynie  chmura  -  cokolwiek  to  będzie,  po  prostu 
patrz na to bez myślenia. 

Będzie  to  trudniejsze  niż  poprzedni  krok,  ponieważ 

rzeczy  są  namacalne,  a  myśli  są  trudne  do  uchwycenia. 
Ale  jeśli  udało  się  z  pierwszym,  uda  się  też  z  drugim, 
potrzeba tylko czasu. Obserwuj myśl. Po pewnym czasie - 
może po kilku tygodniach, może po kilku miesiącach albo 
latach, zależnie od tego, jak dokładnie to robisz, ile serca 
w  to  wkładasz  -  pewnego  dnia  nagle  myśl  zniknie. 
Zostaniesz sam. Pojawi się ogromna radość - tysiąckrotnie 
większa niż pierwsza, która pojawiła się, gdy było drzewo 
i  zniknęła  myśl.  Tysiąckrotnie!  Będzie  tak  bezkresna,  że 
zostaniesz nią zalany. 

To  był  drugi  krok.  Gdy  będziesz  miał  go  już  za  sobą, 

przejdź  do  trzeciego  -  obserwuj  obserwatora.  Teraz  brak 
jest przedmiotu. Porzuciłeś rzeczy, porzuciłeś myśli, jesteś 
sam. Po prostu obserwuj obserwatora, bądź obserwatorem 
tego  obserwowania.  Początkowo  będzie  to  trudne, 
ponieważ  wiemy  tylko,  jak  obserwować  coś  -  rzecz  lub 
myśl.  Od  biedy  umiemy  obserwować  nawet  myśl.  Ale 
teraz  nie  ma  nic,  jest  całkowicie  pusto.  Pozostał  tylko 
obserwator. Musisz zwrócić się do siebie. 

Oto  klucz  do  największej  tajemnicy.  Pozostajesz  sam. 

Odpręż  się  w  tej  samotności,  a  w  końcu  nadejdzie 

background image

moment,  gdy  to  się  stanie.  Musi  tak  być.  Jeśli  pierwsze  i 
drugie się wydarzyło, wydarzy się i trzecie; nie musisz się 
o to martwić. 

A gdy to się stanie, po raz pierwszy będziesz wiedział, 

co  to  jest  radość.  Nie  jest  czymś,  co  ci  się  przydarza;  nie 
może  zostać  ci  odebrana.  To  jesteś  najprawdziwszy  ty, 
autentyczny  ty.  Nikt  ci  już  tego  nie  odbierze.  Nie  ma 
możliwości utraty tego. Dotarłeś do domu. 

Więc  oducz  się  rzeczy  i  myśli.  Najpierw  obserwuj  to, 

co  namacalne,  później  to,  co  trudne  do  uchwycenia,  a  w 
końcu dostrzeżesz to coś, co wychodzi ponad namacalne i 
nieuchwytne. 

 

Wciąż tam jesteś? 

 
Obaku,  mistrz  zen,  zwykł  pytać  codziennie  rano: 

„Obaku, jesteś tu jeszcze?" 

Uczniowie  mówili  mu:  „Jeśli  usłyszy  cię  ktoś  na 

zewnątrz,  pomyśli,  że  całkowicie  zwariowałeś.  Dlaczego 
to robisz?" 

On  odpowiadał:  „Ponieważ  przez  noc  zapomniałem... 

Wyciszony  umysł  bez  snów  i  bez  myśli...Gdy  się  budzę, 
muszę  przypomnieć  sobie,  że  Obaku  wciąż  tu  jest.  Kogo 
mogę zapytać? Tylko siebie. Obaku, czy wciąż tu jesteś?" 

I odpowiadał sobie: „Tak". 
Musiał mieć ogromny szacunek dla siebie. Wymaga to 

ogromnej  dyscypliny:  zadawać  pytania  sobie;  zamiast 
powtarzać  imiona  Ramy  czy  Kryszny,  wołać  swoje  imię, 

background image

pytać:  „Czy  wciąż  tu  jesteś?",  następnie  zaś,  nie 
przejmując  się  tym,  że  ktoś  może  usłyszeć,  odpowiadać: 
„Tak". 

Jeśli  możesz,  rób  to  często,  a  zaskoczy  cię,  jak  wielką 

sprowadzi to na ciebie ciszę. Gdy pytasz: „Czy jeszcze tu 
jesteś?",  i  odpowiadasz:  „Tak",  pojawia  się  cisza.  Jest  to 
również  hołd  dla  twojego  istnienia  -  oraz  szacunek, 
wdzięczność  za  to,  że  tego  dnia  znów  coś  dostajesz,  że 
ponownie  wschodzi  słońce,  że  przynajmniej  przez  jeden 
kolejny dzień będziesz mógł patrzeć, jak kwitną kwiaty. 

Nikt  na  to  nie  zasłużył,  ale  życie  obdarza  nas  swoim 

bogactwem. 

 

Znajdź swój własny dźwięk 

 
Poczuj,  jak  z  twojego  gardła  wydobywa  się  dźwięk  - 

jęczenie,  stękanie,  brzęczenie.  Poczuj  narastające  fale 
dźwięku. Jeśli masz ochotę nucić lub jęczeć, zrób to. Nie 
wstydź  się  i  nie  powstrzymuj  tego.  Jeśli  poczujesz,  że 
twoje  ciało  kołysze  się,  pozwól  mu  na  to.  Niech  dźwięk 
tobą zawładnie. 

Jest  w  tobie  dźwięk,  jakby  ogromny  zbiornik,  który 

czasem  chce  eksplodować.  Dopóki  to  się  nie  stanie,  nie 
poczujesz  lek  kości.  Musisz  mu  pomóc.  On  chce  się 
narodzić,  a  ty  musisz  pozwolić,  by  nad  tobą  zapanował; 
tylko w taki sposób możesz mu pomóc. 

Nasze  „ja"  składa  się  z  dźwięku.  To  jeden  ze 

starożytnych sposobów wglądu w istotę człowieka. 

background image

Dopóki  nie  współuczestniczysz,  twój  dźwięk  nie  może 

zacząć  działać.  Samo  wsłuchiwanie  się  nie  wystarczy. 
Musi  się  zaktywizować,  poruszyć,  ożywić.  Więc  zacznij 
nucić    lub  melorecytować.  Każdego  ranka  wstań  o  piątej 
(przed  wschodem  słońca)  i  przez  pół  godziny  po  prostu 
nuć,  bucz,  zawodź.  Dźwięki  nie  muszą  mieć  żadnego 
znaczenia.  Mają  być  „egzystencjalne",  nie  „sensowne". 
Powinny  ci  odpowiadać,  to  wszystko;  oto  ich  znaczenie. 
Powinieneś  się  przy  tym  kołysać.  Niechaj  będzie  to  twój 
hymn na cześć wschodzącego słońca i zakończ go dopiero, 
gdy ono wzejdzie. 

Dzięki  temu  przez  cały  dzień  utrzyma  się  w  tobie 

określony  rytm.  Od  samego  rana  będziesz  z  nim 
zestrojony i zauważysz, że dzień ma inną jakość. Będziesz 
bardziej 

kochający, 

bardziej 

troskliwy, 

bardziej 

współczujący,  bardziej  przyjacielski.  Staniesz  się  mniej 
agresywny, mniej skory do gniewu, mniej ambitny i mniej 
egoistyczny. 

Jeśli  czujesz,  że  chcesz  tańczyć,  tańcz;  jeśli  masz 

ochotę  kołysać  się,  rób  to.  Chodzi  o  to,  byś  nie  miał  już 
kontroli. To dźwięk panuje nad tobą. 

 

Obserwuj przerwy 

 
Zacznij  medytację  połączoną  z  oddechem.  Usiądź  na 

poduszkach,  tak  żeby  twoje  pośladki  były  wyżej  niż 
kolana.  Wyprostuj  kręgosłup.  Wychyl  ciało  w  jakimś 
kierunku  i  prostując  się,  zatrzymaj  je  w  pozycji  idealnej 

background image

równowagi.  Zacznij  zataczać  kręgi,  coraz  mniejsze  i 
mniejsze,  aby  upewnić  się,  że  odnalazłeś  właściwą 
pozycję.  Gdy  ją  znajdziesz,  gdy  kręgosłup  będzie 
wyprostowany  tak  bardzo  jak  to  tylko  możliwe,  a  ty 
będziesz  w  położeniu  prostopadłym  do  centrum  Ziemi, 
unieś  brodę,  by  twoje  uszy  znalazły  się  w  jednej  linii  z 
ramionami. 

Zamknij  oczy  i  obserwuj  oddech.  Najpierw  wdech: 

poczuj,  jak  zaczyna  się  od  nozdrzy.  Zejdź  z  nim  do 
samego dna. Pojawi się moment, gdy oddech będzie pełny 
-  krótki  moment,  gdy  zakończyłeś  wdech  i  pojawia  się 
pauza. Po niej zaczyna się wydech, ale między wdechem i 
wydechem jest krótka przerwa. 

Ta  przerwa  ma  ogromną  wartość.  Jest  punktem 

równowagi,  pauzy.  Z  kolei  przejdź  przez  wszystkie etapy 
wydechu. Na drugim krańcu znów pojawi się ten moment. 
Wydech  będzie  zakończony  i  będzie  musiał  nastąpić 
wdech. Pomiędzy nimi - ponownie pauza. Obserwuj ją. 

Przez  jedną,  dwie  minuty  obserwuj  kilka  oddechów. 

Nie  staraj  się  oddychać  w  żaden  szczególny  sposób  -  po 
prostu  oddychaj  naturalnie.  Nie  masz  oddychać  głęboko. 
Nie masz zmieniać oddechu. Masz go tylko obserwować. 

Po  minucie  lub  dwóch  zacznij  liczyć  wdechy.  Nie  licz 

wydechów,  tylko  wdechy.  Dolicz  do  dziesięciu  i  znów 
zacznij  od  jednego;  do  dziesięciu  i  od  początku.  Czasami 
może  ci  się  zdarzyć,  że  zapomnisz  obserwować  oddech. 
Wtedy  wróć  do  obserwacji.  Czasami  możesz  zapomnieć 
liczyć  lub  zacząć  liczyć  powyżej  dziesięciu:  jedenaście, 

background image

dwanaście,  trzynaście...  Wtedy  zacznij  jeszcze  raz  od 
jednego. 

Masz  pamiętać  o  dwóch  sprawach.  Po  pierwsze,  o 

obserwacji, 

szczególnie 

obserwacji 

pauz 

(obu 

bezdechów  -  na  górze  i  na  dole).  To  doświadczenie 
przerwy to ty, to twoja esencja, to twoja istota. Po drugie, 
pamiętaj o liczeniu, ale tak by nie przekroczyć dziesięciu i 
liczyć  tylko  wdechy.  Pomoże  ci  to  zachować  rozbudzoną 
przytomność.  Musisz  być  przytomny,  by  nie  liczyć 
wydechów.  Musisz  być  uważny,  ponieważ  licząc,  masz  nie 
przekroczyć  dziesięciu.  Są  to  wymogi,  które  ułatwiają  ci 
utrzymanie czujności. 

Ć

wicz  tak  przez  dwadzieścia  minut  (możesz  robić  to  od 

dwudziestu  do  trzydziestu  minut  raz  dziennie).  Jeśli  ta 
medytacja  podoba  ci  się,  powtarzaj  ją.  Ma  ona  ogromną 
wartość. 

 

Poczuj się jak Bóg 

 
Bardzo  pomóc  może  ci  myśl,  że  jesteś  Bogiem.  Zacznij 

ż

yć w taki właśnie sposób. Poruszaj się jak Bóg, chodź tak, 

jakbyś  chodził,  będąc  Bogiem,  a  nagle  poczujesz  zmiany 
zachodzące  w  twojej  energii.  Siedź  jak  Bóg,  rozmawiaj, 
zachowuj się jak On. Ale zawsze pamiętaj, że Bogiem jesteś 
zarówno  ty,  jak  i  inni.  Patrz  na  drzewo  tak,  jakbyś  to  ty  je 
stworzył. Jesteś Bogiem i jest nim również drzewo. 

Gdy utworzysz taki klimat wokół siebie i poczujesz się w 

nim  zakorzeniony,  twój  oddech  całkowicie  się  zmieni, 

background image

zmieni  się  to,  jak  kochasz,  jak  mówisz,  zmieni  się  twoje 
pojmowanie spraw. Wszystko się w tobie zmieni. 

Ponownie  przeżyj  swoje  dzieciństwo  Na  początku 

dziecko  potrzebuje  różnorakich  zabezpieczeń,  które  z 
czasem  przestają  być  konieczne.  Jednak  zabezpieczenia  te 
zakorzeniają się w nim, a w następstwie prędzej czy później 
powstaje konflikt między ich strukturą a świadomością. 

Mamy więc tylko dwie drogi. Pierwsza to nie dopuścić do 

rozwinięcia  się  świadomości.  Wtedy  jest  ci  dobrze,  ale  ten 
stan  jest  prawie  jak  śmierć  -  nie  jest  więc  warta  skórka 
wyprawki.  Drugą  możliwością  jest  złamanie  struktury. 
Przychodzi to łatwo, jeśli jesteś dla niej przyjacielski, pełen 
zrozumienia,  miłości  i  wdzięczności,  ponieważ  aż  do  teraz 
pomagała ci, chroniła cię. 

Ż

ycie  człowieka  winno  wypełniać  zrozumienie  -  bez 

strachu,  bez  złości.  Są  one  zbędnymi  barierami  dla 
zrozumienia. 

Trzeba  zrobić  dwie  rzeczy.  Po  pierwsze,  każdego 

wieczoru,  zanim  pójdziesz  spać,  siedź  na  łóżku  przy 
zgaszonym 

ś

wietle. 

Stań 

się 

małym 

dzieckiem, 

najmłodszym, jakim potrafisz - może trzyletnim, bo na tym 
wieku  urywa  się  nasza  pamięć;  całkowicie  zapomnieliśmy, 
co  było  wcześniej.  Stań  się  więc  trzylatkiem.  Nie  ma  nic 
poza  ciemnością  i  samotnym  dzieckiem.  Zacznij  płakać, 
kołysz się i gaworz - cokolwiek, jakieś bezsensowne słowa. 
Nie  ma  potrzeby  wymyślać  czegoś,  co  ma  sens,  ponieważ 
wtedy  pojawi  się  kontrola  i  cenzura.  Nie  ma  potrzeby  na-
dawać  temu  sensu  -  wszystko  będzie  dobre.  Kołysz  się, 

background image

płacz,  szlochaj,  śmiej  się.  Bądź  zwariowany  i  pozwól  na 
samoistny bieg wydarzeń. 

Ku  twemu  zaskoczeniu  zaczną  wydobywać  się  z  ciebie 

potoki  dźwięków.  W  końcu  zagłębisz  się  w  nie  i  staną  się 
one wspaniałą, namiętną medytacją. Jeśli poczujesz, że masz 
ochotę  krzyczeć,  krzycz  -  nie  na  kogoś,  po  prostu  krzycz. 
Ciesz  się  tym  jak  dziecko  przez  dziesięć  do  piętnastu 
minut. 

Później  zaśnij.  Z  prostotą  i  niewinnością  dziecka  zaśnij. 

Roztopienie  struktury  wokół  serca  i  ponowne  stanie  się 
dzieckiem  będzie  jedną  z  najważniejszych  rzeczy.  To 
zadanie na noc. 

W  ciągu  dnia,  ilekroć  nadarzy  się  taka  okazja  (...),  jeśli 

jesteś na plaży, biegaj po niej jak dziecko, zbieraj muszelki i 
kolorowe  kamyki.  Albo  zmień  się  w  dziecko,  gdy  jesteś  w 
ogrodzie:  biegaj  za  motylami.  Zapomnij  o  swoim  wieku  - 
baw  się  z  ptakami,  ze  zwierzętami.  Gdy  naokoło  są  dzieci, 
baw się z nimi, nie pozostawaj dorosłym (oczywiście tylko 
wtedy, kiedy jest to możliwe). Leżąc na trawie, poczuj się 
jak  dziecko  kąpiące  się  w  promieniach  słońca.  Kiedy  to 
tylko  możliwe,  chodź  nagi,  abyś  znów  poczuł  się  jak 
dziecko. 

Tym,  co  ci  potrzebne,  jest  ponowne  połączenie  się  z 

własnym dzieciństwem. Musisz cofnąć się do wspomnień. 
Musisz dojść do korzeni, ponieważ tylko wtedy można coś 
zmienić. 

Wykonuj  więc  opisane  dwa  ćwiczenia.  Wieczorem  - 

każdego wieczoru - niechaj będzie to medytacja. Zaskoczy 

background image

cię to, jak wspaniale przychodzi odprężenie, jak głęboki i 
pełny stanie się twój sen. Rano nie będziesz miał wrażenia, 
ż

e  śniły  ci  się  koszmary,  że  jesteś  spocony  i  masz 

duszności. Wręcz przeciwnie: będziesz czuł się całkowicie 
zrelaksowany, odprężony, ponownie jak małe dziecko bez 
ograniczeń.  Natomiast  w  dzień,  gdy  nadarzy  się  okazja, 
nie  przegap  żadnej  szansy  na  „przemianę"  w  dziecko. 
Stojąc  przed  lustrem  w  łazience,  rób  miny  jak  dzieciak. 
Siedząc  w  wannie  chlap  wodą  jak  dziecko  lub  wrzuć  do 
wanny plastikowe kaczuszki czy inne zabawki. Jest tysiąc 
sposobów. 

Chodzi w tym o powrót do twojego dzieciństwa. Jest w 

nim  coś,  gotowe  rozkwitnąć,  ale  brak  mu  miejsca.  Tę 
przestrzeń trzeba stworzyć. 

 

Pamiętaj, kto jest w środku 

 
Zawsze  pamiętaj  o  tym,  kto  znajduje  się  wewnątrz 

ciała. Chodząc, siedząc, jedząc robiąc cokolwiek, pamiętaj 
o tym, kto ani nie chodzi, ani nie je. 

Wszystkie  czynności  dzieją  się  na  powierzchni,  a  pod 

nimi znajduje się istota. Więc pamiętaj o tym, kto podczas 
twojej  aktywności  nic  nie  robi.  o  tym,  kto  podczas 
chodzenia nie chodzi. 

 

Tańcz w księżycowym świetle 

 

background image

Tańcz  pod  księżycem  w  pełni,  śpiewaj  pod  nim,  a 

wkrótce  zauważysz  w  sobie  zmianę  -  nie  w  osobowości, 
lecz  w  swojej  esencji.  Księżyc  ją  wydobędzie,  musisz 
tylko mieć tego świadomość. 

Taniec  pod  księżycem  w  pełni  to  jedna  z 

najwspanialszych  medytacji.  Bez  celu  po  prostu  tańcz 
razem z księżycem, pozwól, żeby cię przenikał. A gdy tak 
tańczysz,  jesteś  dużo  bardziej  wrażliwy,  dużo  bardziej 
otwarty. Jeśli upijesz się tańcem, wtedy księżyc dotrze aż 
do twojego serca, jego światło dotknie twojej esencji. 

Poczujesz,  że  każda  pełnia  staje  się  kamieniem 

milowym w twoim życiu. 

 
 
 
 

5. Wyostrz wzrok 

Naucz się zauważać więcej niż to, co oczywiste 

Diagnoza 

Filozofia  oznacza  rozważanie  prawdy,  „umiłowanie 

wiedzy". W Indiach mamy coś zupełnie innego. Nazywamy 
to darshan. darshan nie oznacza myślenia, lecz widzenie. 

O  prawdzie  nie  można  myśleć,  trzeba  ją  zobaczyć.  Ona 

już  jest.  Nie  musisz  nigdzie  iść,  żeby  ją  odnaleźć.  Nie 
musisz o niej myśleć. Aby mogła się w tobie objawić, musisz 

background image

przestać myśleć. Potrzebujesz wolnej przestrzeni wewnątrz 
siebie, tak aby skrywane w tobie światło mogło rozbłysnąć i 
wypełnić cię. A nie tylko wypełnia ono ciebie, lecz również 
zaczyna  promieniować  na  zewnątrz.  Twoje  życie  staje  się 
pięknem - nie pięknem ciała, lecz pięknem promieniującym 
z wewnątrz, z twojej świadomości. 

 

Recepty 

Odkłamywanie oczu  

 
To,  jak  wygląda  świat,  zależy  od  ciebie.  Żyjemy  w 

różnych  światach,  ponieważ  różnią  się  nasze  sposoby 
postrzegania.  Światów  jest  tyle,  ilu  jest  ludzi,  stąd 
zderzenie. Stąd konflikt w miłości, w przyjaźni - ponieważ 
dwa sposoby postrzegania nie zgadzają się. Nakładają się 
na  siebie  lub  ze  sobą  kolidują.  Próbują  manipulować  lub 
dominować.  U  podstaw  konfliktu  leży  fakt,  że  są  to  dwa 
sposoby widzenia, a między nimi toczy się walka o to, kto 
wygra, kto udowodni swoją rację. 

Gdy zajrzysz w głąb, znajdziesz trzecie oko. Twoje oczy 

zbiegają  się  w  punkcie  leżącym  głęboko  w  tobie.  Nigdy 
nie  spotkają  się  na  zewnątrz  -  nie  mogą  się  tam  spotkać. 
Im  dalej  próbujesz  spojrzeć,  tym  bardziej  się  rozchodzą; 
im bliżej, tym bardziej się zbiegają. Gdy zamkniesz oczy, 
staną się jednym okiem, okiem, które widzi rzeczywistość 
taką,  jaka  jest.  Patrzy  ono  bez  patrzenia.  Patrzy  bez 
pośredników.  Jest  to  widzenie  niezakłamane.  Wszystkie 
siedem kolorów tęczy ponownie łączy się w biel. 

background image

Ludziom  zależy  na  tym,  żeby  mieć  piękne  oczy.  A 

powinni  skupić  się  raczej  na  tym,  aby  pięknie  patrzeć. 
Zamiast  mieć  piękne  oczy,  miej  piękne  spojrzenie.  Patrz 
pięknie.  Patrz  na  jedność,  na  to,  co  niepodzielone  i 
wieczne  -  to  właśnie  mam  na  myśli,  mówiąc:  „patrz 
pięknie". A jest to możliwe. Jest to w naszym zasięgu. Po 
prostu  nigdy  tego  nie  próbowaliśmy.  Nigdy  nie  braliśmy 
tej  możliwości  pod  uwagę.  Nigdy  nie  rozwinęliśmy  tej 
umiejętności  do  tego,  czym  rzeczywiście  może  się  stać. 
Pozostała nasieniem. Trzecie oko pozostało nasieniem. 

Gdy  twoja  energia  przeniknie  i  spłynie  na  trzecie  oko, 

zacznie  się  ono  odmykać.  Przemieni  się  w  lotos,  zacznie 
kwitnąć i nagle całe twoje życie odmieni się. Będziesz inną 
osobą, nie tą, którą byłeś. Nigdy już nie będziesz tym, kim 
byłeś,  ani  świat  nie  będzie  taki,  jaki  był.  Niby  wszystko 
pozostanie  takie  samo,  a  jednak  nic  już  nigdy  nie  będzie, 
jakim było. Doszedłeś do pojedynczego oka. 

Więcej  medytuj  z  zamkniętymi  oczami;  spróbuj 

nauczyć się patrzeć do środka. Na początku jest to trudne. 
Jest tam bardzo ciemno, ponieważ zapomnieliśmy już, jak 
patrzy  się  w  głąb.  Zaniedbaliśmy  to,  zignorowaliśmy. 
Powoli przezwyciężysz sztywne nawyki, będziesz w stanie 
poczuć,  uchwycić  się  czegoś,  przesuwać  się  po  omacku. 
Stopniowo  przyzwyczaisz  się  i  zobaczysz  je.  Początkowo 
będzie  całkowicie  ciemno.  Tak,  jakbyś  wszedł  do 
pomieszczenia z miejsca, gdzie było gorąco i słonecznie, i 
przez  kilka  sekund  nie  był  w  stanie  nic  zobaczyć.  Potem 

background image

oczy  przyzwyczajają  się.  Powoli  pokój  się  rozjaśnia. 
Powoli wypełnia się światłem. 

To  samo  dotyczy  twojego  wnętrza.  Przez  moment 

wszystko  będzie  w  mroku,  ale  jeśli  wytrwasz  (a 
wytrwałość  to  medytacja),  jeśli  będziesz  cierpliwy  (a 
cierpliwość  to  medytacja),  jeśli  będziesz  kopal  coraz 
głębiej,  pewnego  dnia  odnajdziesz  źródło  swojej  energii. 
Nagle  zniknie  ciemność  i  wszystko  stanie  się  światłem  - 
tak  majestatycznym  i  wspaniałym,  że  teraz  nie  umiesz 
sobie tego nawet wyobrazić. 

 

Napełnij się światłem wschodzącego słońca 

 
Niektórych  ludzi  słońce  pobudza;  zależy  to  od  typu 

człowieka. Innych słońce może drażnić. 

Musisz  trafić  w  odpowiedni  moment,  ponieważ  gdy 

słońce  znajduje  się  zbyt  wysoko,  nie  możesz  na  nie 
patrzeć;  uszkodzi  oczy.  Jednak  gdy  jest  wcześnie  rano  i 
słońce  dopiero  wstaje  („małe  słoneczko"  -  tak  nazywamy 
w  Indiach  poranne  słońce,  „miękkie,  małe  słoneczko"), 
możesz  popatrzeć  na  nie  przez  kilka  chwil  i  chłonąć  tyle 
energii, ile dasz radę. 

Po  prostu  pij  ją.  Dosłownie.  Otwórz  się  na  nią  i 

przesiąknij tą energią. Gdy słońce zachodzi, znów możesz 
na nie patrzeć. 

Powoli  dojdziesz  do  tego,  że  będziesz  w  stanie 

zamknąć  oczy  i  w  każdej  chwili  widzieć  słońce.  Wtedy 
możesz  oddać  się  wewnętrznej  medytacji  słońca.  Ale 

background image

zacznij  na  zewnątrz.  Zawsze  dobrze  jest  zaczynać  od 
zewnątrz, od tego, co obiektywne i co pozwoli przejść do 
tego, co subiektywne. 

Gdy  będziesz  już  w  stanie  zobaczyć  słońce  z 

zamkniętymi  oczami,  gdy  będziesz  w  stanie  je 
zwizualizować,  nie  będziesz  potrzebował  zewnętrznego 
słońca  do  medytacji.  Wtedy  zacznie  działać  wewnętrzne 
słońce,  ponieważ  to,  co  jest  na  zewnątrz,  jest  również  w 
ś

rodku;  zachodzi  ścisła  zależność  między  tym,  co 

zewnętrzne, i tym, co wewnętrzne. 

Wewnętrzne  słońce  trzeba  przywołać  i  pobudzić.  Gdy 

już  zacznie  funkcjonować,  zobaczysz,  jak  zmienia  się 
twoje życie. Zauważysz w sobie ogromny wzrost energii i 
obecność czegoś niewyczerpanego. Możesz robić, co tylko 
zechcesz, a nie wyczerpiesz jego zasobów. 

Gdy  łączysz  się  z  niewyczerpanym  źródłem,  twoje 

ż

ycie  staje  się  bogate.  Nie  zna  biedy.  Jest  bogate 

wewnętrznie.  Wszystko,  co  zewnętrzne,  przestaje  mieć 
znaczenie; wszystko staje się niemal równe. Czy to w chwili 
sukcesu,  czy  porażki,  w  biedzie  czy  w  dostatku  człowiek 
pozostaje  niezmącony  i  spokojny,  ponieważ  wie:  „Moja 
podstawowa  energia  jest  we  mnie".  Wie  także  i  to:  „Moje 
najcenniejsze  skarby  pozostaną  nie  dotknięte  tym,  co 
pochodzi z zewnątrz". 

To, co zewnętrzne, liczy się dla nas tylko wtedy, gdy nie 

zdajemy sobie sprawy ze świata wewnętrznego. Gdy zaś go 
poznamy,  to,  co  zewnętrzne,  usycha,  jego  znaczenie  po 
prostu  znika.  Wtedy  człowiek  może  jednocześnie  być 

background image

ż

ebrakiem  i  cesarzem.  W  ocenie  zewnętrznego  świata 

może  ponosić  same  porażki,  a  jednocześnie  odnosić 
wewnętrznie sukces. Nie ma żadnych skarg, nie pozostają 
blizny, człowiek jest szczęśliwy niezależnie od sytuacji. 

Jest to coś prawdziwego. 
 

Poczuj, że Bóg patrzy na ciebie 

 
Jedną  z  najstarszych  metod  [pracy  nad  sobą]  jest 

wyobrażanie  sobie,  że  Bóg  cię  obserwuje.  Całkowicie 
przeobraża ona życie. Gdy myśl ta zakorzeni się w tobie - 
myśl, że Bóg cię obserwuje - zaczną pojawiać się subtelne 
zmiany. Nagle okaże się, że jest wiele rzeczy, których nie 
jesteś  w  stanie  zrobić.  Kiedy  Bóg  patrzy,  wydają  się  one 
absurdalne.  Kiedy  Bóg  patrzy,  wydają  się  one  po  prostu 
głupie.  Z  kolei  niektóre  inne  rzeczy,  których  nigdy 
wcześniej nie robiłeś, staną się dużo prostsze przez to, że 
Bóg patrzy. 

Jest  to  technika,  mająca  wytworzyć  w  tobie  nową 

jakość.  Zaledwie  po  siedmiu  dniach  zaczniesz  zauważać 
dyskretne  zmiany:  zauważysz,  że  inaczej  chodzisz  -  z 
większą elegancją, z większą gracją, ponieważ Bóg patrzy. 
Nie jesteś sam. To, co boskie, zawsze ci towarzyszy. 

Pomyśl  tylko:  jesteś  w  łazience  i  nagle  zdajesz  sobie 

sprawę,  że  twoje  dziecko  podgląda  cię  przez  dziurkę  od 
klucza.  Natychmiast  się  wtedy  zmieniasz,  przestajesz  być 
tą  samą  osobą.  Albo  jesteś  sam  na  ulicy,  nie  ma  nikogo 
prócz  ciebie  -  wczesny  ranek,  jesteś  sam.  Idziesz  w 

background image

określony  sposób  i  nagle  zza  rogu  ktoś  się  wyłania  -  a  ty 
natychmiast się zmieniasz. 

Gdy  ktoś  cię  obserwuje,  stajesz  się  bardziej  czujny  i 

uważny.  Gdy  ktoś  patrzy,  nie  możesz  być  ospały  i 
nieprzytomny. 

W miarę jak świadomość, że Bóg patrzy, będzie powoli 

stawać  się  częścią  ciebie,  odkryjesz  narastającą  w  sobie 
czujność.  Musisz  być  tego  świadomy.  Siedząc  w  ciszy, 
zamknij  oczy  i  poczuj  obserwującą  cię  z  każdej  strony 
Boskość. Poczuj nowy rodzaj świadomości, narastający w 
tobie, i stań się kolumną światła. 

Jedząc czy rozmawiając, pamiętaj o tym, a zauważysz, 

ż

e  przestaniesz  mówić  bez  sensu.  Zauważysz,  że  twoje 

wypowiedzi nabiorą znaczenia, staną się bardziej doniosłe, 
poetyckie, że pojawi się w nich muzyka, której wcześniej 
nie  było.  Kochasz  przyjaciela  i  zauważysz,  że  ta  miłość 
jest piękna jak modlitwa, ponieważ Bóg patrzy. Wszystko 
będzie musiało stać się godne ofiarowania; będzie musiało 
być warte Boga. 

 

Podpatrywanie księżyca 

 
Pełnia  księżyca  wywiera  alchemiczny  wpływ  na 

ś

wiadomość człowieka. 

Przez  co  najmniej  pięć  wieczorów  przed  następną 

pełnią  siedź  w  ciszy  i  oczekuj  jej.  Czekaj  jedną  godzinę 
przez  pięć  dni.  Tej  nocy,  w  której  nadejdzie  pełnia,  czekaj 
przez co najmniej dwie, trzy godziny. Nie musisz nic robić; 

background image

po  prostu  bądź  dostępny.  Gdy  to  nadejdzie,  będziesz 
gotowy; ale gdyby nie nadeszło, nie martw się. Jeśli się nie 
wydarzy, nie czuj się sfrustrowany, ponieważ nie miało to 
ż

adnego związku z jakimś twoim zaniedbaniem. Podobnie 

jeśli się wydarzy, nie czuj, że dokonałeś czegoś wielkiego; 
inaczej już nigdy się to nie powtórzy. Jeśli się stanie, bądź 
wdzięczny. Jeśli się nie stanie, po prostu czekaj dalej. 

Każdej  nocy,  gdy  księżyc  jest  w  pełni,  czekaj.  Nie 

pożądaj,  ponieważ  to  zakłóci  i  zatruje  cały  proces.  Są  to 
drzwi  do  czegoś  pozaziemskiego.  Po  prostu  zacznij  na  to 
czekać...  ale  czekać  z  ogromną  cierpliwością,  bez 
pośpiechu. Nie próbuj tego przyciągać. 

Jest to poza ludzką kontrolą, ale człowiek jest w stanie 

przywołać  to  w  sposób  pośredni.  Weź  kąpiel,  śpiewaj 
piosenkę, siedź w ciszy nocą - czekaj. Kołysz się razem z 
księżycem,  patrz  na  niego  i  czuj  się  pełny  razem  z  nim. 
Poczuj,  jak  oblewa  cię  swoim  światłem,  zatańcz, 
ponownie usiądź i czekaj. 

Niech  noc  z  pełnią  księżyca  stanie  się  twoją  nocą 

przeznaczoną na medytację - będzie to bardzo korzystne. 

 

Ź

ródło światła 

 
Medytuj  nad  światłem  zewnętrznie  i  wewnętrznie. 

Pozwól  mu  stać  się  twoim  towarzyszem.  Myśl  o  nim, 
kontempluj je. 

Po prostu patrz. Obserwuj pojawiającą się lub znikającą 

gwiazdę na niebie, wschód lub zachód słońca, księżyc lub 

background image

zwykłą świecę w pokoju. Od czasu do czasu zamknij oczy 
w poszukiwaniu wewnętrznego światła. 

Któregoś dnia po prostu się na nie natkniesz, będzie to 

dzień  wielkiego  odkrycia;  nie  da  się  z  nim  porównać 
ż

adnego  innego  odkrycia.  Tego  dnia  staniesz  się 

nieśmiertelny. 

 

Medytacja trzeciego oka 

 
Ciało powinno być tak zrelaksowane, żebyś mógł o nim 

zapomnieć  -  na  tym  polega  cała  rzecz.  Jeśli  możesz 
zapomnieć  o  ciele,  jest  to  właściwa  postawa.  Więc  każdy 
sposób,  aby  o  nim  zapomnieć, jest właściwy. Masz się po 
prostu  czuć  dobrze,  tak  dobrze  jak  to  tylko  możliwe. 
Porzuć stare, tradycyjne przekonanie, że medytując musisz 
znosić niewygody. To niemądre, po prostu niemądre. 

Przez trzy minuty masuj trzecie oko, miejsce pomiędzy 

brwiami.  Połóż  otwartą  dłoń  na  trzecim  oku  i  masuj  do 
góry, powoli, delikatnie, z uczuciem. Powinieneś czuć się 
tak,  jakbyś  próbował  otworzyć  okno.  Trzecie  oko  jest 
oknem, a pocieranie pomoże. Jeśli po trzech minutach nie 
czujesz  wpływu  na  swoją  energię,  zacznij  je  pocierać 
zgodnie z ruchem wskazówek zegara. (Są dwa typy ludzi. 
Trzecie oko u niektórych otwiera się dzięki pocieraniu do 
góry,  a  u  innych  dzięki  pocieraniu  w  dół.  Na  większość 
działa pocieranie w górę, więc zacznij od niego.) 

Następnie  wyobraź  sobie  mały,  świetlisty  punkcik 

pomiędzy  brwiami,  w  centrum  trzeciego  oka.  Aby  go 

background image

poczuć,  możesz  wykorzystać  bindi,  drobny  ornament, 
który  Hinduski  malują  sobie  w  miejscu  trzeciego  oka. 
Możesz  go  tam  umieścić,  aby  lepiej  czuć,  gdzie  się  ono 
znajduje.  Następnie  zamknij  oczy  i  spójrz  na  świetlisty 
punkcik.  Wyobraź  sobie  coś  płonącego,  niebieskawego, 
podobnego do gwiazdy i skieruj oczy w górę. 

W  rzeczywistości  punkt  ten  nie  ma  znaczenia.  Chodzi 

tylko  o  to,  żeby  oczy  były  skierowane  w  górę.  Gdy  tak 
jest,  ciało  zapada  w  stan  uśpienia.  Tak  właśnie  jest,  gdy 
zapadasz  w  głęboki  sen.  Ta  pozycja  oczu  pomaga  w 
medytacji. 

Skieruj  oczy  w górę. Łatwiej będzie ci, gdy usiądziesz 

na krześle niż na podłodze. Nie krzyżuj nóg. Trzymaj obie 
stopy płasko na podłodze. 

Nigdy  nie  włączaj  budzika.  Możesz  trzymać  blisko 

siebie  zegarek  i  gdy  tego  potrzebujesz,  otworzyć  oczy, 
spojrzeć  i  z  powrotem  je  zamknąć;  nie  będzie  to  działać 
rozpraszająco. Ale nigdy nie włączaj budzika ani nie proś 
nikogo, by po sześćdziesięciu minutach zapukał do drzwi, 
ponieważ wywoła to szok i poczujesz zaniepokojenie. 

Miej  na  sobie  luźne  ubranie.  Najlepiej  w  ogóle  być 

nagim, a jeśli nie - załóż długą tunikę, bez bielizny. 

Niechaj  medytacja  trwa  godzinę.  Jeśli  możesz 

wykonywać  ją  dwa  razy  dziennie,  tym  lepiej,  będzie  to 
bardzo dobre. Jeśli jednak trudno ci znaleźć tyle czasu, rób 
ją raz, ale niech trwa godzinę, a im dłużej tym lepiej. 

 

Przed ścianą 

background image

Zacznij  wykonywać  następujące  ćwiczenie:  każdego 

dnia przez godzinę siedź naprzeciwko ściany. Patrz na nią 
przez  półprzymknięte  oczy  tak,  żebyś  widział  czubek 
swojego nosa. Siedź na tyle blisko ściany, byś nie widział 
niczego poza nią. 

Bądź  zrelaksowany,  a  jeśli  pojawią  się  jakieś  myśli, 

wyobraź  sobie,  jak  przelatują  między  tobą  i  ścianą.  Nie 
przejmuj  się,  czym  one  są  -  fantazjami,  marzeniami, 
czymkolwiek...  to  bez-znaczenia.  Poczuj,  że  są  między 
tobą i ścianą. 

Stopniowo,  po  dwóch  tygodniach,  pojmiesz,  czym  jest 

bycie świadkiem. 

 

Bądź zwierzęciem 

 
W  trzecim  oku  zwierząt  jest  więcej  energii,  ponieważ 

ich  ciało  ułożone  jest  poziomo.  Człowiek  stoi  pionowo; 
energia  porusza  się  w  nim  przeciwnie  do  siły  grawitacji  i 
trudno jest jej wznieść się wyżej, z wielkim trudem dociera 
do  oczu.  W  celu  otwarcia  trzeciego  oka  potrzebny  jest 
ogromny  wysiłek.  Dlatego  wiele  szkół  jogi  stosuje 
shirshasanę  -  stanie  na  głowie  -  aby  wytworzyć  pęd 
energii. 

Nie  jestem  zwolennikiem  tej  praktyki,  ponieważ  może 

być  zbyt  obciążająca.  Asanę  tę  można  wykonywać  tylko 
od  czasu  do  czasu,  inaczej  ucisk  może  uszkodzić  wiele 
delikatnych  nerwów.  A  gdy  zostaną  uszkodzone,  bardzo 
trudno  jest  je  naprawić;  zostają  uszkodzone  trwale. 

background image

Człowiek  dochodzi  do  umiejętności  patrzenia  trzecim 
okiem, ale

-

 przytępieniu ulegają inne rodzaje  inteligencji. 

Piękne  jest  natomiast  poruszanie  się  jak  zwierzę.  Nie 

powoduje  wielkiego  pędu  energii  -  ani  zbyt  dużego,  ani 
zbyt  małego.  Jest  on  doskonale  proporcjonalny.  Gdy 
poruszasz  się  i  dyszysz  jak  pies,  pomaga  to  ośrodkowi 
gardła.  Znajduje  się  on  blisko  trzeciego  oka  (ośrodek 
trzeciego  oka  jest  tuż  nad  ośrodkiem  gardła).  Więc  gdy 
zacznie on działać, energia popłynie z gardła do trzeciego 
oka. 

Zwierzęta  żyją  w  całkiem  innym  świecie,  czego 

przyczyną  jest  ich  horyzontalna  postawa.  Człowiek  jest 
oddzielony  od  świata  zwierząt przez swoją wyprostowaną 
postawę.  Ale  czasami  dobrze  jest  ponownie  stać  się 
zwierzęciem.  Daje  ci  to  głęboki  kontakt  z  przeszłością,  z 
dziedzictwem.  Wtedy  przestajesz  być  oddzielną  częścią. 
Stajesz się elementem całego królestwa zwierząt. 

Uwalnia  to  u  człowieka  wielkie  zasoby  spontanicznej 

energii i sprawia, że odczuwa on mniej zmartwień. Mniej 
myślisz,  jesteś  bardziej  podobny  do  zwierząt.  One  po 
prostu  są  -  nie  myślą  o  przeszłości,  o  teraźniejszości,  o 
przyszłości.  Są  tu,  teraz...  całkowicie  przytomne,  gotowe 
reagować, ale bez myśli. 

 

Złota mgła 

 
Zanim położysz się spać, zgaś światło i usiądź na łóżku. 

Zamknij  oczy,  zrelaksuj  ciało  i  poczuj,  że  cały  pokój 

background image

wypełnia  złota  mgła...  Złota  mgła  unosi  się  dookoła. 
Wizualizuj  ją  przez  minutę  z  zamkniętymi  oczami  - 
unoszącą się złotą mgłę. Po kilku dniach będziesz w stanie 
zobaczyć, jak cały pokój świeci. 

Nabierz  powietrza  i  poczuj,  jak  złota  mgła  wnika  do 

twojego  serca.  Serce  jest  puste,  a  złota  mgła  wpływa  do 
niego i wypełnia je. 

Następnie  wypuść

 

powietrze.  Poczuj,  jak  złota  mgła  cię 

opuszcza, jak twoje

 SERCE

 ponownie staje się puste, nie ma 

w  nim  nic.  Złota  mgła  wypełnia  twoje  serce,  twoją 
wewnętrzną  istotę  i  opuszcza  ją  lak  jak  wdech  i  wydech. 
Wraz z wdechem wciągasz ją, z wydechem - usuwasz. 

Rób to przez pięć, siedem minut i idź spać. Ale zawsze 

zasypiaj  pusty,  nie  wtedy  gdy  wypełnia  cię  złota  mgła. 
Wytchnij  ją  i  idź  spać.  Sen  będzie  miał  zupełnie  inną 
jakość  -  będzie  więcej  pustki,  więcej  nicości,  więcej 
niebytu.  Rano  otworzysz  oczy  i  poczujesz  się  tak,  jakbyś 
odwiedził w nocy inną krainę, jakbyś zniknął. 

Zanim  wstaniesz  z  łóżka,  przez  pięć  minut  powtarzaj 

cały  proces.  Gdy  jednak  ostatecznie  wstaniesz,  bądź 
wypełniony  złotą  mgłą.  Zasypiaj  opróżniony,  wstawaj 
wypełniony. 

Jeśli wstając rano zatrzymasz w sobie złotą mgłę, przez 

cały  dzień  będziesz  czuł  przepływającą  w  tobie  delikatną 
energię,  złotą  energię.  W  nocy  stawaj  się  pusty,  w  dzień 
pełny - niech dzień będzie dniem pełni, a noc nocą pustki. 

Następnym krokiem jest stanie się obserwatorem. Złota 

mgła wpływa -jesteś obserwatorem. Wypełnia twoje serce 

background image

-  jesteś  obserwatorem.  Opuszcza  twoje  serce  -jesteś 
obserwatorem. Nie jesteś ani dniem, ani nocą, ani pustką, 
ani pełnią - tylko świadkiem. 

6. Wpływaj na swój nastrój 

Zapanuj nad światem własnych emocji 

Diagnoza 

Smutek  ma  do  zaoferowania  pewne  rzeczy,  których 

radość  nie  może  ci  dać.  Tak  naprawdę  szczęście  wiele 
odbiera.  Zabiera  to,  co  do  tej  pory  miałeś,  to,  czym  do  tej 
pory  byłeś  -  niszczy  ciebie!  Smutek  karmi  twoje  ego, 
szczęście zaś to generalnie stan, w którym nie ma ego. 

Na  tym  polega  problem,  całe  sedno  problemu.  Dlatego 

ludziom  z  trudem  przychodzi  bycie  szczęśliwymi.  Dlatego 
miliony  ludzi  na  świecie  wybrało  życie  pełne  trosk.  Troski 
krystalizują twoje ego. W smutku - jesteś. W szczęściu cię 
nie  ma.  W  zmartwieniu  dochodzi  do  krystalizacji,  w 
szczęściu  -  do  stopienia  się.  Jeśli  to  zrozumiesz,  wszystko 
stanie się jasne. 

Zmartwienie  sprawia,  że  jesteś  wyjątkowy.  Szczęście  to 

coś  uniwersalnego,  nie  ma  w  nim  nic  wyjątkowego. 
Drzewa  są  szczęśliwe.  Szczęśliwe  są  zwierzęta  i  ptaki. 

background image

Wszystko,  co  istnieje,  jest  radosne  -  poza  człowiekiem. 
Będąc  nieszczęśliwym,  człowiek  staje  się  wyjątkowy', 
nieprzeciętny. 

Dzięki 

nieszczęściu 

przyciągasz 

zainteresowanie 

innych ludzi. Gdy jesteś smutny, ludzie zwracają na ciebie 
uwagę,  współczują  ci,  obdarzają  miłością.  Wszyscy 
zaczynają  się  o  ciebie  troszczyć.  Kto  chciałby  krzywdzić 
nieszczęśliwą  osobę?  Kto  zazdrości  nieszczęśliwej 
osobie?  Kto  chciałby  przeciwstawiać  się  nieszczęśliwej 
osobie? Byłoby to okrucieństwem. 

O osobę nieszczęśliwą się dba, kocha się ją, zwraca się 

na  nią  uwagę.  Smutek  to  dobra  inwestycja.  Jeśli  żona  się 
nie  martwi,  mąż  najpewniej  o  niej  zapomni.  Jeśli  jest 
zmartwiona,  lituje  się  nad  nią  i  troszczy  o  nią.  Jeśli  mąż 
jest  smutny,  cała  rodzina,  żona,  dzieci  są  naokoło  i 
martwią  się  o  niego;  to  daje  pocieszenie.  Człowiek  czuje, 
ż

e nie jest sam, ma rodzinę, przyjaciół. 

Gdy  jesteś  chory,  gdy  masz  depresję,  gdy  jesteś 

zmartwiony, przyjaciele przychodzą do ciebie, pocieszają. 
Gdy  jesteś  szczęśliwy,  ci  sami  przyjaciele  zaczynają  ci 
zazdrościć.  Kiedy  będziesz  naprawdę  zadowolony, 
zauważysz, że cały świat się od ciebie odwraca. 

Nikt  nie  lubi  ludzi  szczęśliwych,  ponieważ  ranią  oni 

ego  innych  ludzi:  „Ty  jesteś  szczęśliwy,  a  my  ciągle 
brniemy  w  mroku,  w  nieszczęściu,  w  piekle.  Jak  śmiesz 
być  zadowolony,  kiedy  my  wszyscy  tak  bardzo 
cierpimy?!" 

background image

Dlatego też świat składa się z ludzi smutnych, a nikt nie 

jest na tyle odważny, by wystąpić przeciw całemu światu; 
to zbyt niebezpieczne, zbyt ryzykowne. Lepiej trzymać się 
zmartwienia.  To  sprawia,  że  przynależysz  do  tłumu.  Jako 
osoba  szczęśliwa  jesteś  indywidualnością.  Jako  ktoś 
zmartwiony 

jesteś 

częścią 

tłumu 

-hinduistą, 

muzułmaninem,  chrześcijaninem,  Indianinem,  Arabem, 
Japończykiem. 

Szczęśliwy?  Czy  wiesz  czym  jest  szczęście?  Czy  to 

bycie 

Hindusem, 

chrześcijaninem, 

muzułmaninem? 

Szczęście  to  po  prostu  szczęście.  Człowiek  zostaje 
przeniesiony  do  innego  świata.  Przestaje  być  częścią 
ś

wiata  stworzonego  przez  ludzki  umysł,  przestaje  być 

częścią  przeszłości,  paskudnej  historii,  przestaje  być 
częścią  czasu.  Gdy  jesteś  naprawdę  szczęśliwy,  gdy 
czujesz się błogo, czas i przestrzeń znikają. 

Albert Einstein mówił, że, zdaniem dawnych uczonych, 

istniały  dwie  rzeczywistości:  przestrzeń  i  czas.  Ale  on 
uważa, 

ż

nie 

są 

one 

dwiema 

oddzielnymi 

rzeczywistościami  -  są  dwoma  obliczami  tej  samej 
rzeczywistości.  Dlatego  stworzył  słowo  „czasoprzestrzeń". 
Czas to nic więcej jak czwarty wymiar przestrzeni. 

Einstein  nie  był  mistykiem,  inaczej  wspomniałby 

również  o  trzeciej  rzeczywistości  -  transcendentnej,  nie 
będącej ani przestrzenią, ani czasem. Ona również istnieje. 
Nazywam 

ją 

„doświadczaniem". 

Mając 

te 

trzy 

rzeczywistości,  masz  całą  trójcę.  Całą  koncepcję  Trójcy, 
trzech 

twarzy 

Boga. 

 

Istnieją 

cztery 

wymiary.    

background image

Rzeczywistość  jest  czterowymiarowa:  trzy  wymiary 
przestrzeni  i  czwarty  wymiar  czasu.  Ale  jest  coś  jeszcze. 
Nie  można  nazwać  tego  piątym  wymiarem;  nie  jest  nim. 
Stanowi  całość,  to,  co  transcendentne.  Poruszasz  się  w 
tym  kierunku,  kiedy  odczuwasz  błogość.  Nie  jest  to 
zjawisko  o  charakterze  społecznym.  Nie  jest  związane  z 
tradycją, nie ma nic wspólnego z ludzkim umysłem. 

Przyjrzyj  się  swojemu  nieszczęściu,  obserwuj,  a 

będziesz w stanie znaleźć jego przyczynę. Następnie skup 
się  na  tych  krótkich  momentach,  gdy  pozwalasz  sobie  na 
odczuwanie radości, i porównaj je ze sobą. 

Zauważysz  kilka  spraw:  gdy  jesteś  smutny,  jesteś 

konformistą.  Społeczeństwu  się  to  podoba,  ludzie  cię 
szanują,  cieszysz  się  powszechnym  poważaniem,  możesz 
nawet zostać uznany za świętego. Wszyscy święci cierpią. 
Smutek  wypisany  jest  na  ich  twarzach,  w  ich  oczach. 
Ponieważ zaś sami są smutni, są przeciwni radości. Każdy 
rodzaj szczęścia utożsamiają z hedonizmem. Każda radość 
wiąże się dla nich z grzechem. Cierpią i chcieliby widzieć 
cały  świat  pogrążony  w  smutku.  Faktycznie  tylko  w 
ś

wiecie  wypełnionym  smutkiem  mogą  być  uznani  za 

ś

więtych.  W  świecie  pełnym  radości  musieliby  zostać 

poddani leczeniu. To przypadki patologii. 

Widziałem wielu świętych, przyglądałem się ich życiu. 

Dziewięćdziesięciu 

dziewięciu 

na 

stu 

to 

ludzie 

nienormalni  -  neurotyczni  lub  nawet  psychotyczni.  Ale 
cieszyli  się  szacunkiem  -i  pamiętaj:  szanowano  ich  za  to, 
ż

e cierpią. 

background image

Wielcy  święci  urządzali  sobie  długie  głodówki, 

torturowali  się.  Nie  jest  to  zbyt  mądre.  Kilka  pierwszych 
dni,  pierwszy  tydzień,  trudno  wytrzymać.  Drugi  tydzień 
jest  już  łatwy.  Po  trzecim  tygodniu  problem  sprawia 
jedzenie.  W  czwartym  tygodniu  całkowicie  o  nim 
zapominasz. Ciało z radością zjada samo siebie, czuje się 
lżejsze,  nie  ma  problemów  z  trawieniem.  Cała  energia, 
którą  przeznaczało  na  trawienie,  zostaje  wykorzystana 
przez  głowę.  Możesz  więcej  myśleć,  lepiej  się 
koncentrować,  możesz  zapomnieć  o  ciele  i  o  jego 
potrzebach. 

Ale  wszystko  to  stworzyli  ludzie  nieszczęśliwi, 

nieszczęśliwe społeczeństwo. Spójrz na swoje cierpienie, a 
zauważysz pewne podstawowe sprawy. Cierpienie daje ci 
szacunek.  Ludzie  są  dla  ciebie  bardziej  przyjacielscy, 
współczują  ci.  Cierpiąc,  zdobywasz  sobie  więcej 
przyjaciół. Świat jest bardzo dziwny; jest z nim coś nie tak. 
Nie powinno tak być. To szczęśliwa osoba powinna mieć 
więcej przyjaciół. Ale wystarczy, że będziesz zadowolony, 
a  ludzie  zaczną  ci  zazdrościć,  przestaną  zachowywać  się 
przyjaźnie. Poczują się oszukani: masz coś, czego oni nie 
potrafią  uzyskać.  „Dlaczego  jesteś  szczęśliwy?"  Więc 
przez  lata  wypracowaliśmy  w  sobie  pewien  mechanizm: 
powstrzymujemy  radość,  wyrażamy  smutek.  Stało  się  to 
naszą drugą naturą. 

Musisz  porzucić  ten  mechanizm.  Musisz  nauczyć  się 

być szczęśliwym, szanować szczęśliwych ludzi, zwracać na 
nich większą uwagę. Pamiętaj o tym. To ogromna pomoc 

background image

dla ludzkości. Nie współczuj tym, którzy cierpią. Pomagaj 
im,  ale  nie  współczuj.  Nie  pozwól  im  myśleć,  że  smutek 
jest  opłacalny.  Niech  wiedzą,  że  pomagasz  im,  ale  nie 
wynika  to  z  szacunku,  a  z  samego  faktu,  że  po  prostu 
potrzebują  pomocy.  Ty  jedynie  próbujesz  wydobyć  tę 
osobę  ze  smutku,  ponieważ  smutek  jest  zły.  Niech  ta 
osoba  poczuje,  że  smutek  to  coś  złego,  że  bycie 
nieszczęśliwym  to  nic  szlachetnego,  że  pomagając  jej, 
wcale nie przysłużysz się ludzkości. 

Bądź  szczęśliwy,  szanuj  szczęście,  pomóż  ludziom 

zrozumieć, że jest ono celem w życiu - satchitanand. 

Wschodni  mistycy  uważają,  że  Bóg  ma  trzy  jakości. 

Jest  sat:  prawdą.  Jest  chit:  świadomością,  czujnością.  I 
najważniejsze,  jest  anand:  błogością.  Gdziekolwiek  ona 
jest,  tam  jest  też  Bóg.  Gdy  widzisz  kogoś  w  stanie 
błogości, szanuj go, jest on święty. A gdy widzisz radosne, 
wesołe zgromadzenie, myśl o nim jak o miejscu świętym. 

 

Recepty 

Przechytrzyć rutynę umysłu 

 

Smutno  ci?  Zatańcz  albo  wejdź  pod  prysznic  i  zobacz, 

jak wraz z ciepłem ciała uchodzi z ciebie smutek. Poczuj, 
jak woda zmywa z ciebie smutek razem z potem i kurzem. 
Zobacz, co się dzieje. 

Postaraj  się  postawić  umysł  w  sytuacji,  w  której  nie 

będzie  mógł  zastosować  starych  metod.  Każdy  sposób 
będzie  dobry.  Tak  naprawdę  wszystkie  opracowywane 

background image

przez wieki techniki mają na celu wybić umysł z utartych 
ś

cieżek. 

Na  przykład,  jeśli  czujesz  złość,  weź  kilka  głębokich 

oddechów. Przez kilka minut głęboko wdychaj i wydychaj 
powietrze,  po  czym  sprawdź,  czy  nadal  czujesz  gniew. 
Zdezorientowałeś  umysł;  nie  potrafi  on  powiązać  ze  sobą 
tych dwóch spraw. Zaczyna pytać: „Od kiedy człowiek w 
złości oddycha głęboko? O co tu chodzi?" 

Więc zrób cokolwiek, ale nigdy się nie powtarzaj; o to 

właśnie  chodzi.  Jeśli  bowiem  będziesz  brał  prysznic, 
ilekroć poczujesz smutek, umysł przyzwyczai się do tego. 
Po  trzech,  czterech  razach  nauczy  się:  „Aha,  jesteś 
smutny;  właśnie  dlatego  bierzesz  prysznic".  Stanie  się  to 
nieodłącznym elementem twojego smutku. Więc nigdy się 
nie  powtarzaj.  Za  każdym  razem  zaskakuj  umysł.  Bądź 
twórczy, używaj wyobraźni. 

Twój partner powiedział coś, co cię zezłościło. Zawsze 

chciałeś  go  uderzyć  albo  czymś  w  niego  rzucić.  Tym 
razem zmień to: Przytul go! Pocałuj go! Zaskocz również 
jego.  Twój  umysł  będzie  zdezorientowany  i  twój  partner 
również. Nagle wszystko się zmieni. Wtedy zauważysz, że 
umysł  to  mechanizm,  który  łatwo  zaskoczyć  czymś 
nowym; nie radzi sobie z tym, czego nie zna. 

Otwórz okno i wpuść powiew świeżego powietrza. 
 
 

Zmień schemat powstawania złości 

background image

Tysiące  razy  możesz  uwalniać  z  siebie  emocje,  ale 

dopóki  nie  zmienisz  przyzwyczajeń,  znów  się  w  tobie 
nagromadzą. Nie ma nic złego w rozładowywaniu energii 
- jest to korzystne, ale nietrwałe.  

Wschodnie 

metody 

różnią 

się 

całkowicie 

od 

zachodnich. Nie działają oczyszczające Wręcz przeciwnie, 
konfrontują  cię  z  przyzwyczajeniami.  Nie  przejmują  się 
tłumioną 

energią. 

Skupiają 

się 

na 

schemacie, 

wewnętrznym  mechanizmie,  wytwarzającym  energię, 
blokującym ją i sprawiającym, że jesteś zły, smutny, przy-
gnębiony,  neurotyczny.  Nakazują  przełamać  schemat. 
Rozładowanie  energii  jest  łatwe.  Trudne  jest  złamanie 
schematu. To ciężka praca. 

Spróbuj  zrobić  coś,  co  zniszczyłoby  ten  schemat.  Na 

przykład  codziennie,  kiedy  będziesz  miał  ochotę  (sam 
wybierz  właściwy  moment),  przez  piętnaście  minut 
wykonaj  takie  ćwiczenie:  zamknij  drzwi  do  swojego 
pokoju  i  zdenerwuj  się  –  ale  nie  rozładowuj  gniewu. 
Wymuszaj  go,  odejdź  prawie  od  zmysłów  z  gniewu,  ale 
nie  rozładowuj  go.  Nie  wyrażaj  (...).  Nie  miej  nawet 
poduszki do uderzenia. Powstrzymuj go w każdy możliwy 
sposób.  Rozumiesz?  Ma  to  być  dokładne  przeciwieństwo 
katharsis. 

Jeśli czujesz napięcie narastające w brzuchu, tak jakby 

coś  miało  eksplodować,  wciągnij  go,  napnij  go  do  granic 
wytrzymałości. Jeśli czujesz napięcie w ramionach, spraw, 
by jeszcze bardziej się usztywniły. Pozwól, aby całe ciało 

background image

było tak spięte jak to tylko możliwe, prawie jak wulkan z 
zatkanym kraterem. 

 Musisz  o  tym  pamiętać:  nie  ma  ujścia,  nie  ma  żadnej 

ulgi. Nie krzycz, bo rozluźnisz brzuch. Nie uderzaj w nic, 
bo rozluźnisz i odprężysz ramiona. 

Przez  piętnaście  minut  gotuj  się  jak  woda  w  stu 

stopniach. 

Przez  piętnaście  minut  dojdź  do  maksymalnego 

napięcia. 

  Nastaw budzik i gdy zadzwoni, postaraj się być spięty 

najbardziej, jak tylko potrafisz. 

Gdy wyłączysz budzik, usiądź w ciszy, zamknij oczy i 

obserwuj, co się będzie działo. Zrelaksuj ciało. 

Postępuj  tak  przez  dwa  tygodnie.  To  przegrzewanie 

systemu roztopi u ciebie schemat gniewu. 

 

Zagłęb się w „nie” 

 
Stosuj tę metodę każdego wieczoru przez sześćdziesiąt 

minut.  Przez  czterdzieści  wprowadzaj  się  w  negatywny 
stan,  tak  negatywny,  jak  tylko  potrafisz.  Zamknij  drzwi, 
obłóż  pokój  poduszkami,  odłącz  telefon,  powiedz,  żeby 
nikt  ci  nie  przeszkadzał  przez  godzinę.  Powieś  na 
drzwiach  karteczkę,  że  przez  godzinę  chcesz  zostać  sam. 
Przyciemnij  wszystko  możliwie  maksymalnie.  Włącz 
przygnębiającą muzykę i poczuj się martwy. 

Czuj  wszelki  negatywizm. Jak mantrę powtarzaj „nie". 

Przywołaj  sceny  z  przeszłości:  gdy  byłeś  przytłumiony  i 

background image

odrętwiały,  gdy  chciałeś  popełnić  samobójstwo,  gdy  nie 
miałeś  chęci  do życia - i wyolbrzym to wszystko. Stwórz 
wokół siebie całą tę sytuację. Umysł będzie cię rozpraszał. 
Będzie  mówił:  „Co  robisz?  Noc  jest  taka  piękna,  księżyc 
w  pełni!"  Nie  słuchaj  go.  Powiedz  mu,  że  może  wrócić 
później,  ale  w  tej  chwili  całkowicie pogrążasz się w tym, 
co negatywne. Bądź religijnie negatywny. Płacz, szlochaj, 
krzycz,  wydzieraj  się,  przeklinaj  -  rób  to,  na  co  masz 
ochotę. Ale pamiętaj o jednym: nie stawaj się wesoły. Nie 
dopuść szczęścia. Jeśli się na tym przyłapiesz, natychmiast 
wymierz sobie klapsa! Sprowadź się z powrotem do stanu 
negatywnego.  Wyżyj  się  na  poduszkach,  uderzaj  w  nie 
albo skacz po nich. Zachowuj się paskudnie! Okaże się, że 
czterdzieści  minut  bycia  negatywnie  nastawionym  jest 
bardzo trudne. 

Jest  to  jedno  z  podstawowych  praw  umysłu  -jeśli 

cokolwiek chcesz zrobić w pełni świadomie, okazuje się to 
niemożliwe;  czujesz  się  oddzielony  od  tego,  co  robisz. 
Jesteś jedynie świadkiem, nie zatracasz się w tym. Pojawia 
się dystans i jest on czymś wspaniałym. Nie mówię, żebyś 
celowo  tworzył  dystans.  On  jest  skutkiem  ubocznym,  nie 
musisz się o niego starać. 

Po  czterdziestu  minutach  wyjdź  nagle  z  negatywnego 

stanu.  Odrzuć  poduszki,  zapal  światła,  włącz  piękną 
muzykę i tańcz przez dwadzieścia minut. Powtarzaj: „Tak! 
Tak! Tak!" - niech to stanie się twoją mantrą. Potem weź 
prysznic. 

background image

Wykorzenisz  w  ten  sposób  całą  negatywną  energię  i 

spojrzysz  inaczej  na  mówienie  „tak".  Całkowicie  się 
oczyścisz. Bez zagłębienia się w „nie" nikt nie może wzbić 
się  na  wyżyny  „tak".  Kiedy  uporczywie  będziesz  mówił 
„nie",  w  naturalnej  konsekwencji  pojawi  się  mówienie 
„tak". 

 

Wypuść tygrysa z uwięzi 

 
Ż

ycie  jest  tak  rozlegle,  że  nie  sposób  nad  nim 

zapanować.  Jeśli  naprawdę  chcesz  to  zrobić,  musisz 
ograniczyć je do minimum; wtedy dasz radę. Inaczej życie 
jest dzikie. Tak dzikie jak chmury, deszcz, wiatr, drzewa i 
niebo. 

Medytację  zacznij  w  nocy.  Poczuj,  że  nie  jesteś 

człowiekiem.  Możesz  wybrać  sobie  dowolne  zwierzę, 
które lubisz. Jeśli lubisz koty, kot będzie odpowiedni. Jeśli 
lubisz  psy,  w  porządku...  Możesz  też  być  tygrysem  - 
samcem  lub  samicą  -  czym  tylko  chcesz.  Wybierz  jedno 
zwierzę i trzymaj się go. Zmień się w zwierzę. Poruszaj się 
po pokoju na czworaka i stań się zwierzęciem. 

Przez  piętnaście  minut  fantazjuj  tak,  jak  tylko  możesz. 

Szczekaj, jeśli jesteś psem, i zachowuj się tak jak pies; rób 
to  naprawdę!  Ciesz  się  i  niczego  nie  kontroluj.  Pies 
niczego nie kontroluje - bycie psem wiąże się z całkowitą 
wolnością, więc cokolwiek poczujesz, zrób to. Nie próbuj 
niczego  kontrolować.  Bądź  praw  dziwym  psem!  Przez 

background image

piętnaście  minut  włócz  się  po  pokoju,  szczekaj  i  skacz. 
Ć

wicz tak przez siedem dni - to pomoże. 

Jeśli jesteś zbyt wytworny i cywilizowany, może cię to 

skrzywić.  Potrzeba  ci  trochę  więcej  zwierzęcej  energii. 
Zbyt  silne  ucywilizowanie  działa  paraliżująco.  Jest  dobre 
w  niewielkich  dawkach,  ale  w  zbyt  dużej  może  być 
niebezpieczne.  Człowiek  powinien  zachować umiejętność 
bycia 

zwierzęciem. 

Jeśli 

potrafisz 

nauczyć 

się 

zachowywać  z  odrobiną  dzikości,  wszystkie  twoje 
problemy znikną. Więc zacznij od dziś - i baw się tym! 

 

W razie kryzysu 

 
Zawsze  gdy  czujesz  presję  wywieraną  na  ciebie  przez 

czynniki zewnętrzne - a w życiu zdarza się to wielokrotnie 
-  wtedy  bezpośrednie  wejście  w  medytację  staje  się 
trudne.  Powinieneś  więc  przez  około  piętnaście  minut 
przed  medytacją  robić  coś,  co  wyeliminuje  tę  presję. 
Tylko wtedy będziesz mógł wejść w medytację. 

Przez  piętnaście  minut  po  prostu  siedź  w  ciszy  i  myśl, 

ż

e  cały  świat  to  sen  -  bo  naprawdę  nim  jest!  Myśl  o 

ś

wiecie jak o złudzeniu, w którym nie ma nic istotnego. To 

pierwsza sprawa. 

Po drugie, pamiętaj, że wcześniej czy później wszystko, 

włączając  ciebie,  zniknie.  Nie  zawsze  byłeś  na  świecie  i 
nie zawsze będziesz. Nic nie jest trwałe. 

Po  trzecie,  pamiętaj,  że  jesteś  tylko  świadkiem. 

Wszystko to przemijający sen, film. 

background image

Pamiętaj o tych trzech sprawach: że świat to tylko sen i 

ż

e  wszystko,  nawet  ty,  przeminie.  Zbliża  się  śmierć,  a 

jedyną  rzeczywistością  jest  świadek,  więc  jesteś  tylko 
ś

wiadkiem.  Zrelaksuj  ciało,  przez  piętnaście  minut 

doświadczaj, a potem medytuj. Bez problemu wejdziesz w 
medytację. 

Ale  kiedy  czujesz,  że  wejście  w  medytację  będzie  dla 

ciebie  łatwe,  nie  stosuj  tej  metody;  inaczej  stanie  się 
nawykiem.  Powinna  być  stosowana  tylko  w  szczególnych 
okolicznościach,  gdy  wejście  w  medytację  sprawia 
trudność.  Jeśli  będziesz  to  robić  codziennie,  sposób  ten 
straci  siłę  oddziaływania.  Więc  korzystaj  z  niego  jak  z 
lekarstwa. Gdy wszystko idzie nie tak i sprawia trudności, 
wykorzystuj  go  do  oczyszczenia  drogi,  byś  mógł  się 
zrelaksować. 

 

Tai – chi przygnębienia 

 
Gdy  zauważasz,  że  ogarnia  się  przygnębienie,  wchodź 

w  nie  powoli,  nie  śpiesz  się.  Niech  twój  ruch  będzie 
niespieszny-jak ruchy tai chi. 

Gdy  jesteś  smutny,  zamknij  oczy  i  pozwól,  żeby  film 

przesuwał  się  bardzo  wolno.  Powoli,  powoli  wejdź  w 
niego,  obserwuj  z  wszystkich  stron,  patrz,  co  się  dzieje. 
Rób to tak wolno, byś mógł zobaczyć każdy ruch osobno, 
każde  włókno.  Jeśli  zaczynasz  się  złościć  -  wchodź  w  to 
powoli. 

background image

Przez  kilka  dni  wykonuj  powolne  ruchy,  spowolnij 

również  inne  czynności.  Na  przykład  chodź  wolniej,  niż 
chodziłeś do tej pory. Jedz wolniej niż do tej pory i lepiej 
przeżuwaj. Jeśli normalnie posiłek zajmuje ci dwadzieścia 
minut,  niech  teraz  zajmie  trzydzieści;  zwolnij  wszystko  o 
pięćdziesiąt procent. Jeśli szybko otwierasz oczy, zwolnij. 
Niech  prysznic  zajmuje  ci  dwa  razy  więcej  czasu. 
Zredukuj tempo wszystkich czynności. 

Gdy  zwolnisz,  automatycznie  zwolni  cały  twój 

mechanizm. Jest tylko jeden mechanizm - ten sam, dzięki 
któremu  chodzisz,  rozmawiasz,  denerwujesz  się.  Nie  ma 
innych.  Jest  tylko  jeden  organiczny  mechanizm.  Więc 
kiedy wszystko spowolnisz, czeka cię niespodzianka: twój 
smutek, cierpienie, złość, agresja - wszystko to też zwolni. 

To niesamowite doświadczenie: zwalniają twoje myśli, 

pragnienia, przyzwyczajenia. 

Na  przykład,  jeśli  palisz  papierosy,  wtedy  twoja  ręka 

porusza  się  bardzo  powoli...  wsuwa  się  do  kieszeni... 
wyciąga papierosa... wkłada go do ust... wyciąga pudełko 
zapałek.  Wszystko  dzieje  się  tak  powoli,  że  wypalenie 
jednego papierosa zajmuje prawie pół godziny! Przygotuj 
się  na  niespodziankę.  Będziesz  w  stanie  dostrzec,  w  jaki 
sposób wykonujesz wszystkie rzeczy. 

 

Dziennik księżycowy 

 
Księżyc  wywiera  czasem  mocny  wpływ  na  człowieka, 

więc  obserwuj  go  i  korzystaj  z  niego.  Co  najmniej  przez 

background image

dwa miesiące prowadź codzienne zapiski, uwzględniające 
fazę  księżyca.  Zacznij  od  nowiu  i  zanotuj,  jak  się  czułeś 
przez  cały  dzień;  to  samo  drugiego,  trzeciego,  czwartego 
dnia  aż  do  pełni.  Gdy  księżyc  zacznie  się  zmniejszać, 
nadal  prowadź  zapis.  Zauważysz  pewien  rytm  -twój 
nastrój zależy od księżyca. 

Gdy  już  sporządzisz  dokładny  wykres,  możesz  go 

wykorzystać  do  wielu  celów.  Możesz  przewidzieć,  jak 
będziesz  czuł  się  jutro  i  w  jaki  sposób  powinieneś  się  do 
tego  przygotować.  Jeśli  zanosi  się  na  smutek,  rozsmakuj 
się w smutku. Nie miałoby sensu z nim walczyć. Zamiast 
walczyć, wykorzystaj go, ponieważ smutek również może 
przynieść korzyści. 

 

Oddech psa 

 
Gdy  czujesz,  że  masz  żołądek  zawiązany  w  supeł, 

chodź i dysz jak pies. Wysuń język - udrożni to przejście. 
Takie dyszenie może mieć ogromny wpływ. Jeśli będziesz 
sapał  przez  pół  godziny,  w  cudowny  sposób  zniknie  twój 
gniew, a ciało ureguluje się. 

Wypróbuj  to  czasami  w  swoim  pokoju.  Możesz 

skorzystać  z  lustra  -  szczekać  i  wyć  do  niego!  Po  trzech 
tygodniach  zauważysz  bardzo  głębokie  zmiany.  Gdy 
zrelaksujesz  się  i  uwolnisz  od  gniewu,  poczujesz  się 
wolny. 

 

Zgoda na to co negatywne 

background image

Człowiek  musi  nauczyć  się  funkcjonować  również  z 

tym,  co  w  nim  negatywne.  Tylko  wtedy  może  stać  się 
całością. 

Wszystkim  nam  zależy  na  doznawaniu  samych  rzeczy 

pozytywnych.  Gdy  jesteś  szczęśliwy,  akceptujesz  to;  gdy 
jesteś nieszczęśliwy, wypierasz to. Ale łączysz w sobie te 
dwa  stany.  Gdy  wszystko  idzie  do  przodu,  czujesz  się 
ś

wietnie;  gdy  wszystko  zatrzymuje  się,  staje,  czujesz  się 

jak  w  piekle.  Ale  musisz  zaakceptować  obie  emocje.  Tak 
wygląda  życie:  składa  się  i  z  piekła,  i  z  nieba. 
Rozdzielanie  ich  jest  fałszem.  Nie  ma  nieba  gdzieś  na 
wysokości, a piekła gdzieś w dole. Oba są tutaj. W jednej 
chwili czujesz się jak w niebie, w następnej - jak w piekle. 

Trzeba  poznać  negatywny  aspekt  siebie  i  odprężyć  się 

w  Jego  obecności.  Wtedy  pewnego  dnia  ze  zdziwieniem 
przekonasz  się,  że  te  negatywne  cząstki  dodają  życiu 
smaku.  Nie  są  niezbędne,  ale  dodają  życiu  przypraw. 
Inaczej  byłoby  nudne  i  monotonne.  Sam  pomyśl:  jesteś 
coraz 

szczęśliwszy, 

coraz 

szczęśliwszy, 

coraz 

szczęśliwszy...  Co później?  Momenty smutku przynoszą 
zapał,  chęć  poszukiwania  i  przygód.  Odzyskujesz  apetyt.  
Powinieneś  funkcjonować  całą pełnią siebie. Akceptować 
dobre  i  złe  strony.  Nie  ma  sposobu  na  pozbycie  się 
czegokolwiek. Nikt nigdy nie pozbywa się niczego, można 
się  tylko  nauczyć  wszystko  akceptować.  Wtedy  pojawia 
się  harmonia  pomiędzy  ciemnością  i  światłem,  i  jest  ona      
piękna. Dzięki kontrastom życie staje się harmonijne. 

background image

Staraj  się  wykorzystać  każdy  moment.  Nie  stwarzaj 

problemów. Nie zastanawiaj się: „Co powinienem zrobić, 
aby 

przestać 

odczuwać 

lęk?" 

Gdy 

czujesz 

się 

zdenerwowany, 

bądź 

zdenerwowany! 

Gdy 

jesteś 

nieszczęśliwy,  bądź  nieszczęśliwy  i  nie  rób  wokół  tego 
zbyt  wiele  szumu  -po  prostu  bądź  nieszczęśliwy;  cóż 
więcej możesz zrobić? 

To tak jak z pogodą: przychodzi lato i robi się gorąco; 

cóż  możesz  począć?  Gdy  jest  upal,  bądź  rozgrzany  i 
spocony,  a  gdy  jest  zimno,  trzęś  się  i  bądź  zadowolony! 
Powoli 

zauważysz 

rodzące 

się 

relacje 

między 

przeciwieństwami.  A  dzień,  w  którym  zauważysz  tę 
dwubiegunowość, będzie dniem zrozumienia i objawienia. 

 

W siódmym niebie 

 
Stan  błogości  jest  bardzo  mglisty.  Jest  jak  chmura, 

niemożliwy 

do 

zdefiniowania 

ulega 

ciągłym 

przemianom.  Nie  jest  ani  tymczasowy,  ani  stały.  Jest 
wieczny.  Ale  nie  jest  martwy  -jest  bardzo,  bardzo  żywy. 
Jest życiem; nie jest statyczny, lecz dynamiczny. Zmienia 
się.  Na  tym  polega  paradoks:  błogość  jest  wieczna,  ale 
zmienna,  w  każdej  chwili  nowa,  a  zawsze  ta  sama.  W 
pewien  sposób  istniała  zawsze;  w  każdej  chwili  jesteś  w 
stanie  odczuć  ekstazę  i  podniecenie.  Zawsze  może  cię  to 
zaskoczyć.  Jest  więc  błogość  bardzo  mglista  i  nie  można 
określić jej jako stan tymczasowy czy trwały. 

background image

Zacznij  odczuwać  naokoło  siebie  tę  chmurę  błogości. 

Siedząc  w  ciszy,  poczuj  otaczającą  cię  chmurę.  Zrelaksuj 
się,  a  po  kilku  dniach  poczujesz,  że  stalą  się  ona 
rzeczywista  (...),  ponieważ  jest  tam.  Jest,  choć  ty  może 
jeszcze  jej  nie  poczułeś.  Jest.  Każdego  otacza  chmura 
błogości  -  człowiek  musi  tylko  zdać  sobie  z  tego  sprawę, 
to wszystko. Rodzimy się z nią. Jest ona naszą aurą, naszą 
naturą, instynktowną naturą. Więc czasem usiądź w ciszy, 
zrelaksowany  i  poczuj,  że  zatracasz  się  w  chmurze 
rozkoszy,  która  cię  otacza,  nieustannie  się  zmienia  i 
pozostaje z tobą. 

Gdy zaczniesz się zatracać, poczujesz większą rozkosz. 

Pojawią się momenty, w których całkowicie się zagubisz, 
gdy  będzie  chmura,  a  nie  będzie  ciebie.  Są  to  momenty 
satori  lub  sa-madhi.  Są  one  pierwszymi  przejawami 
prawdy. 

Gdy pojawi się nasionko, wyrośnie również drzewo. 
 

Tylko to sobie wyobraź! 

 
Jeśli  masz  bujną  wyobraźnię  i  potrafisz  świadomie  z 

niej korzystać, może pomóc ci w pracy wewnętrznej. Jeśli 
zaś  nie  używasz  jej  regularnie,  może  stać  się  przeszkodą. 
Jeżeli człowiek dysponuje jakąś umiejętnością, powinien z 
niej korzystać, w przeciwnym razie będzie ona jak kamień 
na drodze. Trzeba go wykorzystać, zamienić go w stopień 
wiodący wzwyż. 

background image

Zacznij robić trzy rzeczy. Po pierwsze, wyobrażaj sobie 

siebie tak szczęśliwego jak to tylko możliwe. W przeciągu 
tygodnia  poczujesz,  że  bez  konkretnego  powodu  stajesz 
się  coraz  szczęśliwszy.  Będzie  to  dowód  na  istnienie  w 
tobie  uśpionej  zdolności.  Tak      więc  pierwszą  sprawą, 
którą  powinieneś  robić  każdego  ranka,  jest  wyobrażenie 
sobie,  że  jesteś  ogromnie  szczęśliwy.  Wstań  z  łóżka  w 
doskonałym  nastroju  -  rozpromieniony,  radosny,  pełen 
dobrych  oczekiwań,  tak  jakby  coś  doskonałego,  bardzo 
cennego  miało  się  tego  dnia  wydarzyć.  Wstań  z  łóżka  w 
pozytywnym  i  pełnym  nadziei  nastroju,  z  poczuciem,  że 
ten  dzień  nie  będzie  zwykły,  że  czeka  na  ciebie  coś 
nieprzewidywalnego  i  niesamowitego,  że  coś  się  zbliża. 
Próbuj  i  pamiętaj  o  tym  przez  cały  dzień.  Po  upływie 
tygodnia  zauważysz,  że  cala  twoja  rutyna,  twój  styl  i 
emocje zmieniły się. 

Po  drugie,  gdy  kładziesz  się  spać,  wyobraź  sobie,  że 

spadasz  w  dłonie  Boga...  Tak  jakby  cała  egzystencja  cię 
wspierała, jakbyś spał na jej kolanach. Po prostu wyobraź 
to  sobie  i  zaśnij.  Nie  przerywaj  wizualizacji,  niech 
nadejdzie  sen,  niech  połączą  się  ze  sobą.  Na  tym  polega 
drugi punkt. 

Po  trzecie,  nie  wyobrażaj  sobie  rzeczy  negatywnych. 

Jeśli ludzie obdarzeni żywą wyobraźnią myślą o sprawach 
negatywnych,  zaczynają  się  one  wydarzać.  Jeśli  myślisz, 
ż

e  zachorujesz,  zachorujesz.  Jeśli  spodziewasz  się,  że 

spotkasz  się  z  osobą,  która  będzie wobec ciebie chamska, 
tak się stanie. Twoja wyobraźnia tworzy sytuacje. 

background image

Zacznij wykorzystywać wyobraźnię rano i w nocy oraz 

pamiętaj, by przez cały dzień nie wyobrażać sobie niczego 
negatywnego.  Jeśli  pojawi  się  taka  myśl,  natychmiast 
zmień ją w pozytywną. Powiedz jej: „Nie", i odrzuć ją od 
siebie. 

 

Ś

miej się z głębi brzucha 

 
Kiedy  siedzisz  i  nie  masz  nic  do  roboty,  odpręż  dolną 

szczękę  i  szeroko  otwórz  usta.  Oddychaj  przez  nie,  ale 
niezbyt  głęboko.  Pozwól  oddychać  ciału  -  stopniowo 
oddech zacznie stawać się coraz płytszy. Gdy zauważysz, 
ż

e stał się naprawdę płytki, a ty nadal masz otwarte usta i 

rozluźnioną szczękę, całe ciało poczuje się zrelaksowane. 

W  tym  momencie  zacznij  odczuwać  uśmiech  -  nie  na 

twarzy,  ale  w  całym  sobie.  Będziesz  w  stanie  to  zrobić. 
Nie  jest  to  uśmiech,  który  występuje  na  ustach;  jest  to 
uśmiech 

egzystencjalny, 

który 

rozprzestrzenia 

się 

wewnątrz ciebie. 

Spróbuj  zrobić to dzisiaj, a sam poczujesz jak to jest... 

ponieważ tego nie da się opisać. Nie ma potrzeby cieszyć 
się ustami, twarzą; poczujesz się tak, jakbyś uśmiechał się 
ze  swojego  wnętrza.  Twój  brzuch  będzie  się  uśmiechał. 
Będzie  to  jak  uśmiech, a nie jak śmiech. Będzie miękkie, 
delikatne,  kruche  jak  malutka  róża  rozkwitająca  w  twoim 
brzuchu, roztaczająca swą woń po całym ciele. 

Gdy  raz  poznasz  ten  uśmiech,  będziesz  w  stanie 

pozostawać  szczęśliwy  przez  dwadzieścia  cztery  godziny 

background image

na dobę. Gdy tylko poczujesz, że opuszcza cię radość, po 
prostu zamknij oczy i uchwyć ten uśmiech, on tam będzie. 
W  ciągu  dnia  możesz  chwytać  go  tak  często,  jak  tylko 
chcesz. Zawsze się pojawi. 

 

Zburz Chiński Mur 

 
Przez  całe  życie  wielu  ludzi posuwa się we wszystkim 

tylko  do  pewnego  stopnia.  Gdy  byłeś  zdenerwowany, 
dochodziłeś  tylko  do  pewnego  natężenia.  Gdy  byłeś 
smutny,  dochodziłeś  tylko  do  pewnego  natężenia.  Gdy 
byłeś  szczęśliwy,  dochodziłeś  tylko  do  pewnego 
natężenia.  Istnieje  cienka  linia,  której  nigdy  nie 
przekroczyłeś.  Wszystko  dochodzi  do  niej  i  na  niej  się 
zatrzymuje.  To  stało  się  prawie  automatyczne  -  gdy  do-
chodzisz do tej granicy, natychmiast zatrzymujesz się. 

Wszystkich  nas  tak  uczono:  z  gniewem  wolno  posunąć 

się tylko do pewnej granicy i nigdy dalej, bo może to być 
niebezpieczne.  Pozwala  ci  się  dojść  do  określonego 
poziomu  szczęścia,  ale  nie  dalej,  ponieważ  może  to 
doprowadzić do szaleństwa. Pozwala ci się na smutek, ale 
tylko  do  pewnego  stopnia,  ponieważ  większy  mógłby 
pchnąć cię do samobójstwa. Tak cię nauczono, a przez to 
wokół  ciebie  (oraz  wokół  każdego  innego  człowieka) 
wyrósł  Wielki  Mur  Chiński.  Nigdy  go  nie  przekroczyłeś. 
Wyznaczą  on  twoją  jedyną  przestrzeń,  jedyną  wolność. 
Gdy  zaczynasz  czuć  się  szczęśliwy  czy  radosny,  ten 

background image

Wielki Mur Chiński natychmiast się aktywizuje. Pamiętaj 
o tym. 

Zacznij  wykonywać  pewne  ćwiczenie,  które  będzie 

niezwykle 

pomocne. 

Nazywa 

się 

to 

„metodą 

wyolbrzymiania". Jest to jedna z pradawnych tybetańskich 
metod  medytacji.  Jeśli  jest  ci  smutno,  zamknij  oczy  i 
wyolbrzym ten smutek. Zagłęb się w niego tak bardzo, jak 
tylko  potrafisz,  przekrocz  granicę.  Jeśli  chcesz  jęczeć, 
szlochać,  płakać,  rób  to.  Jeśli  masz  ochotę  tarzać  się  po 
podłodze,  rób  to.  Przekrocz  granicę,  której  nigdy 
wcześniej nie przekroczyłeś. 

Wyolbrzym  to,  ponieważ  ograniczenie,  ta  trwała 

granica,  z  którą  żyłeś,  stała  się  rutyną.  Nie  osiągniesz 
stanu  pełnej  świadomości,  póki  jej  nie  przekroczysz. 
Wynika  ona  z  twoich  mentalnych  przyzwyczajeń,  więc 
[proces ten] może cię bardzo zdenerwować, ale nigdy nie 
uświadomisz  jej  sobie,  dopóki  jej  nie  przekroczysz.  A 
wtedy  nagle  zdasz  sobie  sprawę  z  tej  granicy,  ponieważ 
zacznie się dziać coś, co nie zdarzyło nigdy wcześniej. 

Postępuj  tak  ze  smutkiem,  gniewem,  zazdrością  -  z 

czym  tylko  masz  ochotę  -  a  w  szczególności  ze 
szczęściem.  Gdy  odczuwasz  radość,  nie  wierz  w  granice. 
Po prostu wyjdź i pozbądź się ich: tańcz, śpiewaj, biegaj. 
Nie bądź skąpcem. 

Gdy  już  nauczysz  się  przekraczać  ograniczenia  i  je 

pokonywać,  znajdziesz  się  w  zupełnie  innym  świecie. 
Wtedy poczujesz, jak dużo w życiu traciłeś. 

background image

Wiele  razy  staniesz  tuż  pod  tym  Chińskim  Murem  i 

dopiero  stopniowo  będziesz  uczyć  się  od  niego  uwalniać. 
A tak naprawdę go nie ma, jest tylko wyobrażeniem.  

Co wieczór stosuj poniższą, trzystopniową metodę. 
Osiągnięcie  stopnia  pierwszego  zajmie  siedem  dni. 

Leżąc  lub  siedząc  na  łóżku,  zgaś  światło  i  pozostań  w 
ciemności.  Przypomnij  sobie  jakiś  przyjemny  moment  z 
przeszłości.  Dowolny...  wybierz  najlepszy.  Może  być  to 
coś  zwyczajnego,  ponieważ  czasem  w  zwyczajnych 
miejscach dzieją się niezwykłe rzeczy. 

Siedzisz  w  milczeniu,  nic  nie  robisz,  a  deszcz  bębni  o 

dach. Zapach, dźwięk... jesteś nimi otoczony i nagle coś w 
tobie  zaskakuje:  to  święty  moment!  Albo  pewnego  dnia, 
gdy  idziesz  ulicą,  nagle  zza  drzew  spływają  na  ciebie 
słoneczne  promienie  i  coś  zaskakuje,  coś  się  otwiera!  Na 
chwilę przenosisz się do innego świata. 

Gdy  wybierzesz  już  ten  moment,  wspominaj  go  przez 

siedem  dni.  Po  prostu  zamknij  oczy  i  pozwól  mu 
powrócić. Skup się na szczegółach. Deszcz bębni o dach... 
kap, kap, dźwięk spadających kropel... zapach... wrażenia 
z  tamtej  chwili...  Śpiewające  ptaki,  szczekający  pies... 
gdzieś  upada  talerz  -  wszystkie  dźwięki.  Skup  się  na 
wszystkich  szczegółach,  patrz  z  każdej  strony,  wie-
lowymiarowo,  czuj  wszystkimi  zmysłami.  Każdej  nocy 
zauważysz, że szczegóły stają się coraz wyraźniejsze. Być 
może przypomnisz sobie rzeczy, o których zapomniałeś, a 
które teraz twój umysł odtworzy. Bez względu na to, czy o 
czymś pamiętasz czy nie, umysł wszystko rejestruje. 

background image

Zaczniesz  odczuwać  subtelne  niuanse,  z  których  nie 

zdawałeś  sobie  sprawy.  Gdy  twoja  świadomość  skupi  się 
na  konkretnym  wspomnieniu,  ono  powróci.  Zaczniesz 
zauważać  nowe  szczegóły.  Zaczniesz  przypominać  sobie, 
ż

e rzeczywiście miały miejsce, ale ty o nich zapomniałeś. 

Umysł  wszystko  rejestruje.  Jest  sługą  godnym  zaufania  - 
niezwykle zdolnym. 

Siódmego dnia będziesz widział wszystko tak wyraźnie, 

ż

e będzie ci się wydawać, jakbyś nigdy niczego nie widział 

tak dobrze. 

Po  siedmiu  dniach  postępuj  dalej  tak  samo,  ale  dodaj 

pewien  element.  Ósmego  dnia  poczuj  wokół  siebie 
przestrzeń.  Poczuj  otaczającą  cię  wtedy  atmosferę  - 
pięćdziesiąt  centymetrów  dokoła  ciebie.  Po  prostu  poczuj 
aurę tamtej chwili. Po czternastu dniach będziesz w stanie 
prawie  całkowicie  przenieść  się  do  innego  świata  -  ze 
ś

wiadomością,  że  na  odległość  tych  pięćdziesięciu 

centymetrów  wokół  ciebie  rozciąga  się  inny  czas  i  inny 
wymiar. 

Następnie w trzecim tygodniu dodaj jeszcze coś. Żyj tą 

chwilą,  daj  się  jej  otoczyć,  lecz  teraz  stwórz  nieistniejącą 
antyprzestrzeń.  Na  przykład  czujesz  się  świetnie; 
pięćdziesiąt  centymetrów  wokół  ciebie  roztacza  się  coś 
boskiego.  I  wyobraź  sobie  taką  sytuację:  ktoś  cię  obraża, 
ale  złośliwość  ta  nie  przekracza  granicy.  Otacza  cię 
powłoka  i  złośliwość  nie  może  cię  dotknąć.  Mknie  jak 
strzała,  ale  spada  na  ziemię.  Albo  przypomnij  sobie  jakiś 
przykry  moment:  zostałeś  urażony,  ale  cierpienie  to 

background image

dociera jedynie do szklanej ściany, która cię otacza, i tam 
się  ześlizguje.  Nigdy  nie  zbliży  się  do  ciebie.  Po  trzech 
tygodniach  -jeśli  wszystko  dobrze  poszło  w  dwóch 
poprzednich - zauważysz, że wszystko dochodzi do ciebie 
tylko  na  odległość  pięćdziesięciu  centymetrów  i  nic  nie 
wnika w ciebie. 

Wtedy od czwartego tygodnia utrzymuj wokół siebie tę 

aurę.  Idąc  na  zakupy  czy  rozmawiając  z  ludźmi,  stale  o 
niej pamiętaj. Będziesz zachwycony. Będziesz poruszał się 
po  świecie,  stale  mając  wokół  siebie  swój  własny, 
prywatny świat. 

To sprawi, że będziesz w stanie żyć w teraźniejszości - 

ponieważ  naprawdę  jesteś  stale  bombardowany  przez 
tysiące spraw. Przykuwają one twoją uwagę, bo, nie mając 
wokół  siebie  ochronnej  aury,  jesteś  bezbronny.  Szczeka 
pies - umysł natychmiast zwraca uwagę w jego kierunku i 
zapamiętuje  go.  No  sisz  w  pamięci  wiele  psów  z 
przeszłości. Twój przyjaciel ma psa; od psa przenosisz się 
na  przyjaciela,  następnie  na  jego  siostrę,  w  której  się 
podkochiwałeś.  Zaczyna  się  tworzyć  nonsens.  Szczekanie 
psa  odbywało  się  w  teraźniejszości,  ale  zaprowadziło  cię 
do zdarzeń z przeszłości. Może poprowadzić cię również w 
przyszłość; 

trudno 

powiedzieć. 

Wszystko 

może 

doprowadzić do wszystkiego; to bardzo skomplikowane. 

Człowiek  potrzebuje  osłony,  ochronnej  aury.  Pies 

szczeka,  a  ty  pozostajesz  skupiony  na  sobie  -  stabilny, 
spokojny, cichy, skoncentrowany. 

background image

Noś  wokół  siebie  tę  aurę  przez  kilka  dni  lub  kilka 

miesięcy.  Gdy  poczujesz,  że  już  jej  nie  potrzebujesz, 
możesz ją odrzucić. Gdy poznasz, co znaczy być tu i teraz, 
gdy  docenisz  piękno,  błogość  tego  odczucia,  możesz 
odrzucić aurę. 

 

Roześmiane stopy 

 
Gdy  się  śmiejesz,  śmiej  się  całym  ciałem  -  to  trzeba 

zrozumieć. Można śmiać się samymi ustami, można śmiać 
się samym gardłem, ale nie będzie w tym głębi. 

Usiądź  na  podłodze  na  środku  pokoju  i  poczuj,  jak 

ś

miech  narasta  w  tobie  od  samych  podeszew  stóp. 

Zamknij  oczy  i  poczuj  rozchodzące  się  od  stóp  fale 
ś

miechu.  Są  one  bardzo  delikatne.  Ale  dochodząc  do 

brzucha,  stają  się  lepiej  wyczuwalne.  Brzuch  zaczyna  się 
trząść i drżeć. Dalej płyną do serca; serce czuje się pełne. 
Dążą dalej do gardła i ust. 

Można  śmiać  się  samymi  ustami  i  gardłem,  wydawać 

odgłosy podobne do śmiechu, ale to nie będzie śmiech i w 
niczym  ci  nie  pomoże.  Znowu  będzie  to  coś 
mechanicznego. 

Gdy  zaczniesz  się  śmiać,  wyobraź  sobie,  że  jesteś 

małym  dzieckiem.  Ujrzyj  siebie  jako  małe  dziecko.  Gdy 
dzieci się śmie ją, tarzają się po podłodze. Jeśli masz na to 
ochotę,  ty  również  się  tarzaj.  Cała  rzecz  polega  na  tym, 
ż

eby wejść w to całkowicie. Dźwięk nie ma tu aż takiego 

background image

znaczenia  jak  zaangażowanie.  Gdy  ono  się  pojawi, 
zrozumiesz, o czym mówię. 

Przez  dwa,  trzy  dni  możesz  mieć  problemy  z 

wyczuciem,  czy  się  to  dzieje,  czy  nie,  ale  wydarzy  się. 
Niech się zacznie od korzeni - tak jak kwiat, który pojawia 
się  na  drzewie,  a  zaczyna  swą  podróż  od  korzeni. 
Rozkwita  stopniowo.  Nie  zobaczysz  go  nigdzie  indziej  - 
dopiero gdy pojawi się u góry i rozkwitnie. Ale rodzi się z 
korzeni, z ziemi. Przebywa drogę z głębin. 

Dokładnie  na  tej  samej  zasadzie  powinien  rodzić  się 

ś

miech - rozprzestrzeniając się od stóp ku górze. Pozwól, 

aby  poruszył  całym  ciałem.  Poczuj  drżenie  i  poddaj  mu 
się.  Nie  pozostawaj  sztywny;  zrelaksuj  się  i  daj  się 
ponieść.  Nawet  jeśli  na  początku  trochę  przesadzasz, 
będzie  to  pomocne.  Gdy  czujesz,  że  trzęsie  ci  się  ręka, 
pomóż  jej  trząść  się  bardziej,  tak  żeby  energia  zaczęła 
falować i płynąć. Zacznij się tarzać i śmiać. 

Rób  to  wieczorem  przed  snem.  Wystarczy  dziesięć 

minut.  A  rano  niech  będzie  to  pierwsza  rzecz  po 
przebudzeniu - możesz śmiać się w łóżku. Niechaj śmiech 
będzie  ostatnią  czynnością  wieczora  i  pierwszą  poranka. 
Wieczorny  śmiech  ukierunkuje  twoje  sny.  Staną  się  one 
bardziej radosne, rozdokazywane i pomogą ci w porannym 
ś

miechu,  stworzą  tło.  Poranny  śmiech  wpłynie  zaś  na 

przebieg całego dnia. 

Cokolwiek  robisz  rano,  ta  pierwsza  czynność  - 

cokolwiek  nią  będzie  -  ukierunkuje  cały  twój  dzień.  Jeśli 
pierwszą rzeczą, którą zrobisz, będzie zdenerwowanie się, 

background image

będzie  ono  ciągnąć  się  za  tobą  przez  cały  dzień.  Gniew 
prowadzi  do  kolejnego  gniewu,  a  ten  do  następnego. 
Czujesz się bezbronny - każda najmniejsza rzecz sprawia, 
ż

e czujesz się urażony, obrażony. Jedna rzecz prowadzi do 

następnej. 

Ś

miech  to  najlepszy  początek  dnia,  ale  niech  będzie 

całkowity.  Przez cały dzień, gdy tylko będzie możliwość, 
nie przegap go-śmiej się! 

 

Mantra „tak” 

 
Chcę  was  nauczyć,  jak  mówić  „tak"  życiu,  miłości, 

ludziom. Owszem, pojawiają się ciernie, ale nie ma sensu 
ich  liczyć.  Ignoruj  je;  skup  się  na  róży.  Jeśli  twoja 
medytacja  skupi  się  bardziej  na  róży,  a  róża  wniknie 
głębiej  w  ciebie,  kolce  staną  się  mniejsze,  niż  są 
naprawdę.  Pojawi  się  moment,  w  którym  róża  zawładnie 
tobą  całkowicie.  Wtedy  na  świecie  znikają  wszystkie 
kolce. 

Zacznij przelewać swoją energię w „tak". Uczyń z „tak" 

swoją  mantrę.  Każdego  wieczoru  przed  snem  powtarzaj: 
„tak...  tak...",  i  zestrój  się  z  tym.  Kołysz  się  w  rytm  tej 
mantry  i  pozwól  jej  otoczyć  cię  od  palców  stóp  aż  po 
głowę.  Niech  wniknie  w  ciebie.  Powtarzaj:  „tak...  tak... 
tak..."  Niechaj  taka  będzie  twoja  modlitwa  przez  dziesięć 
minut. Później idź spać. 

Wcześnie  rano  przez  co  najmniej  trzy  minuty  siedź  na 

łóżku i znów powtarzaj: „tak", poczuj to słowo. 

background image

Gdy  zaczniesz  odczuwać  negatywne  emocje  w  ciągu 

dnia, zatrzymaj się - na ulicy czy gdziekolwiek jesteś. Jeśli 
możesz  powiedzieć  na  głos:  „tak...  tak..."  -  dobrze.  Jeśli 
nie,  powiedz  „tak...  tak..."  w  myślach.  Ćwicz  „tak"  przez 
trzy tygodnie. 

 

Nie bądź smutny, zdenerwuj się 

 
Złość  i  smutek  są  tym  samym.  Smutek  to  pasywna 

złość,  a  złość  to  aktywny  smutek.  Osobie  pogrążonej  w 
smutku  trudno  jest  się  zdenerwować.  Jeśli  się  to  uda,  jej 
smutek natychmiast zniknie. Osobie rozzłoszczonej trudno 
poczuć smutek. Jeśli możesz sprawić, żeby go poczuła, jej 
złość natychmiast zniknie. 

Wszystkie 

nasze 

emocje 

podlegają 

zasadom 

dwubiegunowości - mężczyzna i kobieta, jin i jang, samiec 
i  samica.  Złość  to  samiec,  a  smutek  to  samica.  Dlatego 
jeśli  jesteś  zasmucony,  trudno  jest  ci  przestroić  się  na 
bycie złym, ale chciałbym, żebyś to zrobił. Wydobądź to z 
siebie, zagraj to. Nawet jeśli wydaje ci się, że to nonsens, 
nawet  wtedy  -  miej  się  za  klauna,  ale  wydobądź  to  z 
siebie! 

Jeśli  będziesz  umiał  przepływać  pomiędzy  złością  i 

smutkiem,  obie  emocje  staną  się  równie  łatwo  osiągalne. 
Wzniesiesz  się  ponad  nie  i  będziesz  potrafił  je 
obserwować. Możesz stać z boku i przyglądać się, a potem 
wypracujesz  w  sobie  dystans.  Lecz  najpierw  musisz 
nauczyć  się  swobodnie  przemieszczać  między  tymi 

background image

dwiema  emocjami.  Jeśli  nie,  będziesz  skłaniał  się  ku 
smutkowi.  A  gdy  człowiekowi  jest  ciężko,  wtedy  bardzo 
trudno jest mu się wznieść. 

Pamiętaj,  gdy  dwie  energie,  przeciwne  energie,  są 

jednakowo  silne,  rozłożone  po  połowie,  wtedy  łatwo  jest 
się  od  nich  uwolnić,  ponieważ  walczą  i  eliminują  się 
nawzajem, żadna z nich cię nie przygniata. Twój smutek i 
złość rozkładają się pół na pół, są ze sobą na równi, więc się 
neutralizują.  Nagle  czujesz  się  wolny  i  jesteś  w  stanie  się 
wyślizgnąć.  Ale  jeśli  smutek  zajmuje  siedemdziesiąt,  a 
złość  trzydzieści  procent,  wtedy  sytuacja  staje  się  trudna. 
Trzydzieści 

procent 

złości 

porównanych 

siedemdziesięcioma  procentami  smutku  zostawia  nadal 
czterdzieści  procent  smutku  i  uniemożliwia  uwolnienie 
się. Te czterdzieści procent będzie się za tobą ciągnąć. 

Jest to jedno z podstawowych praw dotyczących energii 

wewnętrznych  -  należy  zawsze  utrzymywać  przeciwne 
energie  na  równym  wzajemnie  poziomie,  gdyż  wtedy 
łatwo  się  od  nich  uwolnić.  Gdzie  dwóch  się  bije,  tam 
trzeci  korzysta.  Są  tak  zajęci  sobą,  że  nie  musisz  się 
niczego obawiać i możesz uciec. 

Nie mieszaj do tego rozumu. Niech to będzie codzienne 

ć

wiczenie, nie czekaj na sprzyjającą okazję. Każdego dnia 

masz się zdenerwować - to będzie łatwiejsze. Więc rzucaj 
się,  biegaj,  krzycz,  wyraź  to.  Kiedy  bez  żadnego  powodu 
będziesz  potrafił  wpaść  w  gniew,  staniesz    się  szczęśliwy, 
ponieważ będziesz wolny.   

background image

W  innym  wypadku  bowiem  gniew  zależny  jest  od 

sytuacji,  a  ty  nie  panujesz  nad  nim.  Jeśli  nie  potrafisz  go 
wywołać, jak możesz się go  pozbyć?                                                        

Na  początku  wydaje  się  to  trochę  podejrzane, 

dziwaczne, niewiarygodne, ponieważ zawsze uważałeś, że 
to  inni  ludzie  wywołują  w  tobie  gniew,  np.  znieważając 
cię.  To  nieprawda.  Gniew  zawsze  był.  Ktoś  tylko  dał  ci 
usprawiedliwienie do okazania go. 

Sam  możesz  sobie  dać  takie  usprawiedliwienie: 

wyobraź  sobie  sytuację,  która  by  cię  zdenerwowała,  i 
zdenerwuj się. Krzycz na ścianę, nawyzywaj ją, a w końcu 
ś

ciana  zacznie  odzywać  się  do  ciebie!  Zwariowałeś. 

Musisz  sprowadzić  gniew  i  smutek  do  tego  samego 
poziomu,  utrzymywać  je  w  tych  samych  propocjach. 
Wtedy będą się nawzajem zwalczać, a ty się uwolnisz. 

Georgij  Gurdżijew  zwykł  nazywać  to  techniką 

„przebiegłego  człowieka"  -  sprowadzanie  wewnętrznych 
energii  do  takiego  konfliktu,  że  zajęte  wzajemnym 
redukowaniem się, dają ci możliwość ucieczki. 

 

Zauważ przerwy 

 
Sedno  spraw  zawiera  się  w  przerwach,  pauzach 

pomiędzy  dwoma  słowami,  dwiema  myślami,  dwoma 
pragnieniami, dwiema emocjami lub uczuciami; wszędzie, 
gdzie  pojawia  się  pauza  -między  snem  a  jawą  czy jawą a 
snem; w pauzie pomiędzy ciałem i duszą - w tej przerwie. 
Gdy miłość przemienia się w nienawiść - moment, gdy nie 

background image

jest  to  już  miłość,  a  jeszcze  nie  jest  to  nienawiść.  Gdy 
przeszłość  zmienia  się  w  przyszłość  -  pauza,  gdy 
przeszłości  już  nie  ma,  a  przyszłość  jeszcze  nie  nadeszła. 
Ten krótki moment - oto teraźniejszość, oto tu i teraz. Jest 
tak mała, że nie można jej określić żadną jednostką czasu. 
Jest niepodzielnie mała. Ta przerwa jest jak mgnienie oka 
i objawia się w każdej chwili na tysiąc różnych sposobów. 

Twoje  nastroje  nieustannie  się  zmieniają  i  przemijają. 

W  ciągu  dwudziestu  czterech  godzin  zdarza  się  tak  wiele 
tych  przerw,  że  wręcz  zdumiewa  fakt,  iż  je  przegapiamy. 
Nie  zwracamy  uwagi  na  pauzy.  Opanowaliśmy  ten  trik  - 
nie  patrzymy  na  przerwy.  Są  tak  małe,  że  pojawiają  się  i 
znikają,  a  my  nie  jesteśmy  świadomi,  że  w  ogóle 
zaistniały.  Zauważamy  coś  dopiero  wtedy,  gdy  już 
zniknie,  gdy  stanie  się  częścią  przeszłości,  albo  jesteśmy 
ś

wiadomi, że nadejdzie, że będzie częścią przyszłości. Ale 

kiedy się pojawi, w jakiś dziwny sposób przegapiamy to. 

W  chwili  gdy  jesteś  zły,  nie  widzisz  tego;  później  tego 

ż

ałujesz. Gdy złość wzbiera w tobie, czujesz to i deprymuje 

cię  fakt,  że  ponownie  się  pojawia.  Ale  gdy  już  nadejdzie, 
nagle stajesz się ślepy i głuchy, nieświadomy, nieuważny - 
Przerwa  jest  tak  mała,  że  jeśli  nie  zachowasz  całkowitej 
czujności, przegapisz ją. Możesz ją uchwycić  tylko w stanie 
absolutnej przytomności .  Gdy  jesteś  tam  całym sobą,  tylko 
wtedy  będziesz  w  stanie  ją  dostrzec.  Gdy  jednak    na  myśl 
umiera  i  rodzi  się  kolejna,  pomiędzy  nimi  pojawia  się 
moment  bez  żadnej  myśli.  Właśnie  to  jest  coś 
rzeczywistego. 

background image

Daję  ci  cały  klucz.  Teraz  musisz  zacząć  nad  sobą 

pracować, mając ten klucz. 

Zasypiając,  spróbuj  zauważyć  moment,  gdy  nie  jesteś 

już  całkiem  na  jawie,  ale  nie  przyszedł  jeszcze  sen. 
Pojawia się bardzo subtelna przerwa. Nie trwa długo. Jest 
jak  podmuch,  jak  bryza-jest  i  nagle  jej  nie  ma.  Ale  jeśli 
potrafisz  się  jej  chwycić,  będziesz  zaskoczony:  potknąłeś 
się o największy skarb w życiu. 

Ilekroć  przechodzisz  przez  niego,  choćby  bezwiednie, 

odnosisz  korzyść.  Coś  z  niego,  jakiś  zapach  pozostaje  w 
tobie,  nawet  jeśli  nie  byłeś  świadomy.  Ale  od  tej  chwili 
stań się przytomny. Powoli ta umiejętność przyjdzie. 

 

Zauważ po trzykroć 

 
W  buddyzmie  stosuje  się  metodę  znaną  jako 

„trzykrotne  odnotowanie".  Jeśli  pojawia  się  problem 
[emocjonalny]  -  na  przykład  jeśli  ktoś  poczuje  nagle 
potrzebę seksualną, chciwość lub gniew – należy trzy razy 
potwierdzić  jego  istnienie.  Jeśli  rodzi  się  gniew,  uczeń 
musi  w  myślach  wypowiedzieć  trzy  razy:  „Gniew... 
Gniew...  Gniew",  aby  w  pełni  go  zauważyć,  aby  nie 
umknął  on  świadomości.  I  tyle          następnie  wraca  do 
swojego  zajęcia.  Nie  robi  nie  z  samym  gniewem,  po 
prostu trzykrotnie go zauważa. 

T

O

 

przepiękna 

praktyka. 

Gniew 

znika, 

gdy 

uświadomisz  sobie

  I 

potwierdzisz jego

 

 istnienie Nie może 

cię zalać - byłoby to możliwe  tylko wtedy, gdybyś nie był go 

background image

ś

wiadomy,  Trzykrotnie  zaobserwowanie  jego  obecności 

buduje  w  tobie    świadomość,  która  dystansuje  cię  od 
gniewu.  Możesz  go  zobiektywizować,  ponieważ  on  jest 
„tam",  a  ty  jesteś  „tu".  Budda  nauczał,  by  czynić  tak 
zawsze. 

Zwykle wszystkie kultury i cywilizacje uczyły nas, aby 

dusić  problemy.  Stopniowo  stawaliśmy  się  więc  ich 
nieświadomi  -  do  tego  stopnia,  że  o  nich  zapomnieliśmy, 
wydaje się nam, że nie istnieją. 

Właściwe  postępowanie  jest  odwrotne.  Uświadom 

sobie  problem,  a  gdy  będziesz  się  na  nim  koncentrował, 
rozpłynie się. 

 

Prawo afirmacji 

 
Istnieje  wspaniałe  prawo,  zwane  „prawem  afirmacji". 

Jeśli  jesteś  o  czymś  głęboko,  całkowicie  przekonany,  to 
się 

urzeczywistnia. 

Właśnie 

dlatego 

ludzie 

są 

nieszczęśliwi  -  z  mocy  tego  prawa  - bo wyobrażają sobie 
nieszczęście! Właśnie dlatego istnieją też ludzie szczęśliwi 
-  co  prawda  niewielu,  ponieważ  tylko  niewielu  ma 
ś

wiadomość tego, co sami robią ze swoim życiem. Gdy po-

twierdzają, afirmują istnienie radości, stają się radośni. 

Postaw  sobie  taki  cel:  przestań  afirmować  rzeczy 

negatywne,  a  zacznij  afirmować  pozytywne.  W  ciągu 
kilku  tygodni  ze  zdumieniem  odkryjesz,  że  trzymasz  w 
swoich rękach magiczny klucz. 

background image

Na  przykład  jeśli  łatwo  się  smucisz,  to  każdego 

wieczoru mów sobie przed snem głęboko i po cichu - lecz 
na tyle głośno, byś słyszał - że będziesz wesoły, że uda ci 
się,  że  już  czujesz,  jak  zbliża  się  ten  stan. Doświadczyłeś 
już swego ostatniego smutku... i koniec z tym! Powtórz to 
dwadzieścia razy i zaśnij. 

Rano,  gdy  poczujesz,  że  sen  odchodzi,  nie  otwieraj 

jeszcze  oczu  -  znów  powtórz  afirmację  dwadzieścia  razy. 
Zauważ potem, jak zmieni się dzień. Będziesz zaskoczony 
otoczy cię  zupełnie inna jakość. 

Afirmuj więc coś, a w ciągu siedmiu dni przekonaj się, 

jaki będzie efekt. W ten sposób stopniowo i powoli zacznij 
odrzucać  wszystko,  co  negatywne.  Wybierz  jedną 
negatywną rzecz w każdym tygodniu i odrzuć ją. Wybierz 
jedną  pozytywną  i  przyjmij  ją.  Wszystko  zależy  od 
twojego  wyboru.  Piekło  tworzą  twoje  myśli,  podobnie 
zresztą  niebo.  Człowiek  jest  taki,  jak  jego  myśli,  A  kiedy 
zauważysz,  że  myśli  są  w  stanie  wytworzyć  i  piekło,  i 
niebo - wtedy będziesz umiał wykonać ostateczny skok w 
niemyślenie. Człowiek może przekroczyć i piekło, i niebo. 
I pamiętaj: łatwiej jest przekroczyć niebo niż piekło. Więc 
w pierwszej kolejności przenieś się z tego, co negatywne, 
w to, co pozytywne. 

Wydaje  się,  że  to  paradoks,  ale  łatwiej  porzucić  coś 

pięknego niż to, co brzydkie. Brzydota przyciąga. Łatwiej 
porzucić bogactwo niż biedę. Łatwiej zostawić przyjaciela 
niż wroga. Łatwiej zapomnieć o przyjacielu niż o wrogu. 

background image

Zamień  piekło  w  niebo  -  zachodnie  religie  nigdy  tego 

nawet nie usiłowały, ale wschodnie próbowały - następnie 
porzuć  także  niebo,  ponieważ  nawet  pozytywna  myśl 
nadal jest myślą. 

Zacznij  utwierdzać  się  w  stanie  niemyślenia,  a  wtedy 

pojawi się Najwyższe. 

7. Seksualność i związki 

Naucz się tańczyć z innymi 

Diagnoza 

 
Ż

yjemy  razem,  a  o  bliskości  nie  wiemy  nic.  Możecie 

mieszkać  ze  sobą  przez  wiele  lat,  nie  wiedząc,  czym  jest 
bycie  razem.  Rozejrzyj  się  po  świecie  -  ludzie  żyją 
gromadnie.  Nikt  nie  mieszka  sam:  mężowie  z  żonami, 
ż

ony z mężami, dzieci z rodzicami, rodzice z przyjaciółmi. 

Każdy  z  kimś  mieszka.  Życie  opiera  się  na  byciu  razem, 
ale  czy  wiesz,  na  czym  to  polega?  Mieszkając  z  żoną 
przez  czterdzieści  lat,  mogłeś  nie  być  z  nią  nawet  przez 
jedną  chwilę.  Nawet  kochając  się  z  nią,  mogłeś  myśleć  o 
innych  sprawach,  nie  być  obecny,  a  uprawianie  miłości 
było mechaniczne. 

background image

Słyszałem,  że  kiedyś  mułła  Nasreddin  poszedł  z  żoną 

do kina. Byli małżeństwem co najmniej od dwudziestu lat. 
Obejrzeli  jeden  z  tych  namiętnych  filmów  europejskich! 
Gdy  wychodzili  z  kina,  żona  powiedziała:  „Nasreddinie, 
nigdy nie okazujesz mi miłości tak jak ci aktorzy w filmie. 
Dlaczego?" 

Nasreddin  odpowiedział:  „Zwariowałaś?  Wiesz,  ile  im 

za to zapłacono?" 

Ludzie  żyją  ze  sobą  bez  miłości,  ponieważ  kochają 

tylko  wtedy,  gdy  się  to  opłaca.  Jakże  mógłbyś  kochać, 
jeśli kochasz tylko wtedy, gdy jest to opłacalne? Wówczas 
również miłość staje się towarem ze sklepu. Na pewno nie 
jest  to  związek,  nie  jest  to  bliskość,  nie  jest  to  celebracja. 
Nie jesteście razem szczęśliwi; co najwyżej tolerujecie się 
nawzajem. 

Ż

ona  Nasreddina  leżała  na  łożu  śmierci.  Lekarz 

powiedział:  „Nasreddinie,  muszę  być  z  tobą  szczery.  W 
takich chwilach lepiej jest mówić prawdę. Twojej żony nie 
można uratować. Musisz się przygotować. Nie dopuszczaj 
do  siebie  cierpienia,  pogódź  się  z  tym,  takie  jest  twoje 
przeznaczenie. Twoja żona umrze za kilka godzin". 

Nasreddin  odpowiedział:  „Nie  przejmuj  się  mną. 

Wytrzymałem  z  nią  przez  tyle  lat,  mogę  wytrzymać 
jeszcze kilka godzin!" 

W  najlepszym  wypadku  tolerujemy  się.  A  kiedy 

myślisz takimi kategoriami, cierpisz; cierpi twoja potrzeba 
bliskości  z  kimś.  Właśnie  dlatego  Jean-Paul  Sartre  mówi, 
ż

e  „piekło  to  inni"  (...),  ponieważ  będąc  z  innymi,  po 

background image

prostu  cierpisz,  druga  osoba  zniewala  cię,  dominuje  nad 
tobą.  Druga  osoba  stwarza  problemy,  pozbawia  cię 
wolności, pozbawia cię szczęścia. Wtedy związek staje się 
rutyną,  czymś,  co  trzeba  tolerować.  Jeśli  zaledwie 
tolerujesz drugą osobę, jak możesz poznać piękno bycia z 
kimś? Tak naprawdę nigdy tego nie czułeś. 

Do  małżeństwa  prawie  nigdy  nie  dochodzi,  ponieważ 

oznacza  ono  celebrację  bliskości.  Nie  jest  ono  oficjalnym 
dokumentem. Nie może ci go dać Urząd Stanu Cywilnego, 
nie  może  ci  go  dać  w  prezencie  żaden  ksiądz.  Jest  ono 
gruntowną  rewolucją  w  tobie,  przemianą  twojego  stylu 
ż

ycia  i  może  się  wydarzyć  tylko  wtedy,  gdy  celebrujesz 

bycie  razem,  gdy  przestajesz  traktować  drugą  osobę  jako 
drugą  osobę,  gdy  przestajesz  traktować  siebie  jako  siebie. 
Kiedy  dwoje  ludzi  tak  naprawdę  nie  jest  dwojgiem  ludzi, 
pojawia  się  most;  w pewnym sensie stają się oni jednym. 
Fizycznie  nadal  są  dwiema  osobami,  ale  w  najskrytszych 
zakamarkach  dusz  są  jednością.  Może  są  dwoma 
biegunami jednego bytu, ale nie są oddzielnymi częściami. 
Między nimi istnieje (...) -most,. Most ten daje przebłyski 
tego, czym jest bliskość.  Ale  jest  to  jeden  z  najrzadszych 
przypadków w małżeństwie. Ludzie żyją ze sobą, ponieważ 
nie  potrafią  żyć  w  pojedynkę.  Pamiętaj:  nie  umieją  żyć 
sami,  dlatego  żyją  razem  z  kimś.  Życie  samemu  jest 
niewygodne, nieekonomiczne, trudne - dlatego ludzie żyją 
razem.  To  są  złe  powody.  Mężczyzna  miał  wziąć  ślub  i 
ktoś zapytał go:  

„Zawsze byłeś przeciwnikiem małżeństwa.  

background image

Dlaczego  nagle  zmieniłeś  zdanie?"  Ten  odpowiedział: 

„Nadchodzi zima, ludzie mówią, że będzie bardzo mroźna. 
Nie  stać  mnie  na  centralne  ogrzewanie,  żona  jest  tańsza! 
"Oto i logika. Żyjesz z kimś, bo jest to wygodne, rozsądne, 
ekonomiczne, tańsze. Żyć samemu jest naprawdę trudno, a 
ż

ona spełnia wiele ról. Jest gospodynią, kucharką, służącą, 

pielęgniarką  -  bardzo  wiele  ról.  Jest  najtańszym 
pracownikiem  na  całym  świecie.  Robi  tak  wiele  bez 
zapłaty. To wyzysk. 

Małżeństwo  to  instytucja  wyzysku,  a  nie  bliskość  z 

drugim  człowiekiem.  Właśnie  dlatego  nie  daje  szczęścia. 
Nie  może.  Jak  z  korzeni  wyzysku  może  narodzić  się 
zachwyt? 

Istnieją  tak  zwani  święci,  którzy  wciąż  powtarzają,  że 

niedola człowieka wynika z tego, iż żyje w rodzinie, żyje w 
ś

wiecie.  Mówią:  „Porzuć  wszystko,  wyrzeknij  się 

wszystkiego!" 

Ich rozumowanie wydaje się być słuszne - nie dlatego, 

ż

e  to  prawda,  ale  dlatego,  że  nie  umiemy  być  razem. 

Inaczej  wszyscy  ci  święci  myliliby  się.  Człowiek,  który 
poznał  smak  bliskości  z  kimś,  poznał  to,  co  boskie. 
Człowiek, który żyje w prawdziwym małżeństwie, poznał 
boskość, ponieważ miłość to najlepsze drzwi. 

Ale bycia razem nie ma, a ty żyjesz z kimś, nie wiedząc 

nawet, 

czym 

jest 

bliskość. 

Ż

yjesz 

tak 

przez 

siedemdziesiąt,  osiemdziesiąt  lat,  nie  wiedząc,  czym 
naprawdę jest wspólne życie. Dryfujesz niezakorzeniony w 
ż

yciu. Zwyczajnie przechodzisz z jednej chwili w kolejną, 

background image

nie  próbując  tego,  co  daje  ci  życie.  Nie  jest  to  dane  przy 
narodzinach.  Wiedza  o  życiu  nie  jest  dziedziczna.  Życie 
powstaje dzięki narodzinom, ale mądrość, doświadczenia, 
ekstazy  trzeba  nabyć.  Stąd  znaczenie  medytacji.  Trzeba 
zdobyć  tę  mądrość,  trzeba  wzrastać  w  jej  kierunku, 
osiągnąć  określoną  dojrzałość.  Tylko  w  taki  sposób 
będziesz w stanie pojąć sens bliskości z kimś. Życie może 
się  przed  tobą  otworzyć  jedynie  w  momencie  uzyskania 
dojrzałości.  Lecz  ludzie  żyją  i  umierają  dziecinni.  Nigdy 
tak naprawdę nie dorastają, nigdy nie osiągają dojrzałości 

Czym 

jest 

dojrzałość? 

Osiągnięcie 

dojrzałości 

seksualnej  nie  oznacza,  że  jesteś  dojrzały.  Zapytaj 
psychologów:  mówią,  że  wiek  przeciętnego  dorosłego 
zatrzymuje się na trzynastu, czternastu latach. Twoje ciało 
rozwija  się,  ale  umysł  zatrzymuje  się  na  etapie  około 
trzynastu  lat.  Nic  dziwnego,  że  zachowujemy  się  tak 
głupio; że nasze życie przeradza się w nieustanną głupotę! 
Umysł,  który  nie  dorósł,  z  pewnością  co  chwila  będzie 
popełniał głupstwa. 

Niedojrzały umysł zawsze zrzuca odpowiedzialność na 

innych.  Czujesz  się  nieszczęśliwy  i  wydaje  ci  się,  że  jest 
tak  dlatego,  że  inni  robią  z  twojego  życia  piekło.  „Piekło 
to  inni."  Moim  zdaniem,  to  twierdzenie  Sartre'a  jest 
bardzo niedojrzałe. Gdy jesteś dojrzały, druga osoba może 
również  stać  się  niebem.  Druga  osoba  jest  taka  jak  ty, 
ponieważ jest ona tylko lustrem, odbija w sobie ciebie. 

Gdy  mówię:  „dojrzałość",  mam  na  myśli  wewnętrzną 

uczciwość.  A  ona  pojawia  się  tylko  wtedy,  gdy 

background image

przestajemy obwiniać innych, gdy przestajemy mówić, że 
to  inni  są  sprawcami  naszego  cierpienia,  gdy  zdajemy 
sobie  sprawę,  że  nasze  cierpienie  zależy  od  nas.  Jest  to 
pierwszy krok ku dojrzałości: to ja jestem odpowiedzialny. 
Cokolwiek się dzieje, ja to robię. 

Smutno  ci.  Czy  to  nie  twoje  dzieło?  Poczujesz  się 

niespokojny, ale jeśli będziesz umiał trwać w tym uczuciu, 
prędzej czy później będziesz w stanie zaprzestać pewnych 
rzeczy.  O  tym  mówi  cała  teoria  karmy.  To  ty  jesteś  od-
powiedzialny.  Nie  mów,  że  to  wina  społeczeństwa,  nie 
mów, że winni są rodzice; nie mów, że to wina warunków 
ekonomicznych; nie zrzucaj odpowiedzialności na innych. 
To  ty  jesteś  odpowiedzialny.  Początkowo  będzie  to  jak 
brzemię, 

ponieważ 

nie 

będziesz 

mógł 

zrzucać 

odpowiedzialności na innych. Ale przyjmij je... 

Ktoś  zapytał  mułłę  Nasreddina:  „Dlaczego  jesteś 

smutny?"  Odpowiedział:  „Moja  żona  uparła  się,  żebym 
rzucił  hazard,  palenie,  karty.  I  zrobiłem  to".  Mężczyzna 
powiedział:  „Więc  twoja  żona  musi  się  teraz  bardzo 
cieszyć". 

Nasreddin  odrzekł:  „W  tym  problem.  Nie  ma  teraz  na 

co  narzekać  i  jest  przez  to  bardzo  nieszczęśliwa.  Zbiera 
się, by coś powiedzieć, ale nie może wymyślić nic, na co 
mogłaby  narzekać.  Nie  może  zrzucać  na  mnie  winy. 
Nigdy  nie  widziałem,  żeby  była  tak  nieszczęśliwa. 
Myślałem, że rzucając to wszystko, sprawię jej radość, ale 
ona jest bardziej smutna niż kiedykolwiek wcześniej". 

background image

Jeśli  będziesz  obwiniał  innych,  a  oni  będą  robić  to,  co 

im  każesz,  skończysz  jako  samobójca.  W  końcu  nie 
będziesz miał na kogo zrzucić odpowiedzialności. 

Więc  dobrze  jest  być  winnym  jakichś  rzeczy;  to 

uszczęśliwia innych. Jeśli mąż jest idealny, żona odejdzie 
od  niego.  Jak  można  zapanować  nad  idealnym 
mężczyzną? Więc nawet jeśli nie chcesz, popełniaj błędy, 
po  to  żeby  żona  mogła  nad  tobą  dominować  i  czuć  się 
szczęśliwa! 

Tam,  gdzie  jest  idealny  mąż,  z  pewnością  będzie 

rozwód.  Znajdź  idealnego  mężczyznę,  a  zwrócisz  się 
przeciwko  niemu,  ponieważ  nie  będziesz  mogła  go 
potępiać, nie będziesz mogła powiedzieć o nim nic złego. 
Nasze  umysły  uwielbiają  zrzucać  odpowiedzialność  na 
innych.  Nasze  umysły  chcą  narzekać.  To  sprawia,  że 
czujemy się dobrze - ponieważ to nie my jesteśmy za coś 
odpowiedzialni,  ciężar  nie  spoczywa  na  nas.  Ale  jest  to 
kosztowne. Tak naprawdę nie pozbywasz się ciężarów; na-
kładasz ich na siebie coraz więcej. Tylko że nie jesteś tego 
ś

wiadomy. 

Ludzie  żyją  po  siedemdziesiąt  lat,  wiele,  wiele  razy,  a 

nigdy  nie  dowiedzieli  się,  czym  jest  życie.  Nie  byli 
dojrzali,  nie  osiągnęli  harmonii,  nie  byli  zrównoważeni. 
Ż

yli na obrzeżach. 

Jeśli  obrzeże  ciebie  zetknie  się  z  obrzeżem  innych, 

dochodzi  do  zderzenia,  a  jeśli  trwasz  w  przekonaniu,  że 
druga  osoba  popełniła  błąd,  pozostajesz  właśnie  na  tym 
obrzeżu siebie. Gdy zdasz sobie sprawę, że jesteś za siebie 

background image

odpowiedzialny,  cokolwiek  się  dzieje,  to  ty  jesteś 
przyczyną,  ty  to  zrobiłeś,  wtedy  nagle  twoja  świadomość 
przeskakuje z obrzeży do centrum. Wtedy po raz pierwszy 
stajesz się środkiem swojego świata. 

To  pozwoli  ci  bardzo  dużo  zrobić  (...),  ponieważ 

możesz  odrzucić  to,  co  ci  nie  odpowiada;  możesz 
przyswoić  to,  co  ci  odpowiada;  możesz  podążać  za  tym, 
co czujesz jako prawdę; nie musisz iść za tym, co czujesz, 
ż

e  jest  fałszywe,  gdyż  jesteś  teraz  ześrodkowany  i 

zakorzeniony w sobie. 

 

Recepty 

Otwarcie i zamknięcie 

 
Jeśli pozostaniesz zamknięty, pozostaniesz martwy. To 

tak  jakbyś  miał  dostęp  do  całego  nieba,  a  zerkał  tylko 
przez  dziurkę  od  klucza.  Oczywiście  widzisz  przez  nią 
kawałek  nieba,  a  czasem  nawet  i  promień  słońca  albo 
migoczącą  gwiazdę.  Ale  niepotrzebnie  jest  to  okupione 
takim trudem, a ty niepotrzebnie się zubażasz. 

Wyjdź z tego - możesz to zrobić. Spróbuj wykonać pe-

wien  mały  eksperyment.  Każdego  wieczoru  przed 
zaśnięciem  stań  na  środku  pokoju  i  patrz  na  ścianę.  Skup 
się  na  niej:  nie  na  drzwiach,  lecz  na  ścianie.  Pomyśl  o 
sobie jak o ścianie bez drzwi, całkowicie zamkniętej. Nikt 
nie  może  do  ciebie  wejść  ani  ty  nie  możesz  wyjść.  Jesteś 
uwięziony.  Stań  się  niemal  jak  ściana.  Niech  cala  twoja 
energia stanie się ścianą, Chińskim Murem. 

background image

Przez  dziesięć  minut  bądź  ścianą  i  bądź  tak spięty, jak 

tylko  potrafisz.  Żadnych  otworów  -  stań  się  całkowicie 
zamknięty.  Leibniz  nazywał  taki  byt  „monadą",  atomem 
bez okien, całkowicie zamkniętym w sobie. Zaczniesz się 
pocić,  zaczniesz  się  trząść,  narośnie  w  tobie  niepokój. 
Poczujesz  się,  jakbyś  umierał,  jakbyś  wchodził  do  grobu. 
Nie przejmuj się, wejdź w to. Doprowadź to do maksimum 
- to napięcie, to kurczenie się. 

Wtedy odwróć się, spójrz na drzwi (niech będą otwarte) 

i stań się nimi. Poczuj, jak stajesz się drzwiami. Nie jesteś 
już  ścianą.  Każdy  może  do  ciebie  wejść,  nie  ma  nawet 
potrzeby  pukać.  I  każdy  może  wyjść;  nie  ma  ograniczeń. 
Zrelaksuj  się.  Odpręż  całe  ciało  i  wszystkie  emocje. 
Rozrośnij  się.  Pozostań  w  miejscu,  ale  rozrośnij  się. 
Poczuj,  jak  wypełniasz  cały  pokój.  Poczuj,  jak  twoja 
energia  wypływa  przez  drzwi  na  dwór.  Pozwól  wydostać 
się jej i poczuj, jak zewnętrzny świat wpływa w ciebie. 

Na  dziesięć  minut  stań  się  ścianą,  przez  dwadzieścia  - 

bądź drzwiami. Później zaśnij. Rób tak co najmniej przez 
trzy  miesiące.  Po  trzecim  tygodniu  zaczniesz  czuć  się 
bardzo otwarty... ale nie przerywaj ćwiczenia. 

Daję  ci  i  ścianę,  i  drzwi,  żebyś  łatwiej  mógł  poczuć 

różnicę.  Gdy  zrozumiesz  już  swoją  energię  -  że  staje  się 
ś

cianą  i  staje  się  drzwiami  -  uświadomisz  sobie  istnienie 

pewnego  pięknego  wymiaru.  Będziesz  mógł  odczuwać 
energię innych ludzi. Mijając człowieka na ulicy, będziesz 
wiedział,  czy  jest  on  „ścianą",  czy  „drzwiami".  Będziesz 
dysponował  wewnętrznym  zrozumieniem.  Jeśli  chcesz 

background image

odezwać się do kogoś, nie rób tego, kiedy czujesz, że jest 
„ścianą",  bo  nic  z  tego  nie  wyjdzie.  Nawiązuj  kontakt 
tylko, gdy człowiek jest „drzwiami". 

Nawet  sobie  nie  wyobrażasz,  jak  wielu  głębokich 

doświadczeń może to dostarczyć w związkach. Zbliżaj się 
do kogoś, gdy jest „drzwiami", a ten sam człowiek okaże 
się  kimś  zupełnie  innym.  Zbliż  się  do  dziecka,  gdy  jest 
„drzwiami"  -  wtedy  będzie  ono  słuchać,  będzie  gotowe 
przyswoić to, co powiesz. Inaczej choć będziesz krzyczeć, 
ono pozostanie głuche; jest „ścianą". Rozmawiaj ze swoją 
ukochaną,  gdy  jest  „drzwiami".  Kochaj  się  ze  swoim 
ukochanym,  gdy  jest  „drzwiami".  Kiedy  jest  „ścianą", 
lepiej mu nie przeszkadzać. 

Kiedy  wewnętrznie  poznasz  to  uczucie,  będziesz  w 

stanie wyczuć je wszędzie. 

 

Zjednoczenie 

 
Przeprowadźcie  jedną  medytację  wspólnie.  Usiądźcie 

wieczorem  naprzeciwko  siebie  i  podajcie  sobie  na  ukos 
ręce.  Przez  dziesięć  minut  patrzcie  sobie  w  oczy.  Jeśli 
ciało  zacznie  się  kołysać  i  poruszać,  pozwólcie  na  to. 
Możesz  mrugać,  ale  patrz  drugiej  osobie  w  oczy.  Jeśli 
ciało  zacznie  się  kołysać  -  a  zacznie  -  pozwól  mu  na  to. 
Cokolwiek  by  się  nie  działo,  nie  puszczajcie  jednak 
swoich dłoni. Nie możesz o tym zapomnieć. 

Po  dziesięciu  minutach  oboje  zamknijcie  oczy  i 

kołyszcie  się  przez  kolejne  dziesięć  minut.  Następnie 

background image

wstańcie i, nadal trzymając się za ręce, kołyszcie się przez 
dalsze dziesięć minut.    

    Doświadczenie  to  głęboko  połączy  wasze  energie: 

dziesięć  minut  siedzenia  i  patrzenia  sobie  w  oczy  tak 
głęboko jak to tylko możliwe oraz kołysania się, następnie 
dziesięć  minut  z  zamkniętymi  oczami  wciąż  w  pozycji 
siedzącej,  kołysząc  się.  Po  prostu  poczuj,  jak  energia 
zaczyna nad tobą panować. Następnie wstań i kołysz się z 
otwartymi oczami. Przerodzi się to niemal w taniec. Przez 
cały czas trzymajcie się w ten sam sposób za ręce. 

Postępujcie  tak  przez  trzydzieści  minut  każdego 

wieczoru  przez  dziesięć  dni,  a  jeśli  to  wam  odpowiada, 
możecie  powtórzyć  ćwiczenie  również  rano.  Można 
wykonywać je dwa razy na dobę, ale nie więcej. 

 

Ocean innego 

 
Udaj  się  nad  morze,  są  tam  miliony  fal.  Nigdy  nie 

widzisz  morza,  zawsze  widzisz  fale,  ponieważ  to  one 
znajdują się na powierzchni. Lecz każda fala to nic innego 
jak falujące morze; to morze kołysze się tymi falami. Skup 
się  na  morzu  i  zapomnij  o  falach,  ponieważ  one  tak 
naprawdę nie istnieją, istnieje tylko morze. 

Gdy  masz  czas,  usiądź  z  przyjacielem  -  z  kochaną 

osobą,  z  żoną,  z  mężem  czy  z  kimś  innym,  może  być 
nawet  nieznajomy  -po  prostu  siedźcie  i  bez  myślenia 
patrzcie  sobie  w  oczy,  spróbujcie  się  w  nich  zatopić. 
Patrzcie  sobie  w  oczy  coraz  głębiej  i  głębiej.  Po  chwili 

background image

uświadomisz  sobie,  że  przekroczyłeś  fale  i  otworzył  się 
przed tobą ocean. 

Patrzcie sobie głęboko w oczy, ponieważ oczy są tylko 

drzwiami.  Jeśli  nie  myślisz,  jeśli  tylko  wpatrujesz  się  w 
oczy, fale znikną i odsłoni się przed tobą ocean. 

Na  początku  ćwicz  to  z  człowiekiem,  ponieważ  tego 

rodzaju  fale  są  ci  bliższe.  Następnie  spróbuj  ze 
zwierzętami  -  trochę  bardziej  odległymi.  Potem  ćwicz  na 
drzewach  -  to  jeszcze  bardziej  odległe  fale.  Następnie 
przejdź do kamieni. 

Jeśli  potrafisz  patrzeć  głęboko  w  oczy,  poczujesz,  że 

człowiek  zniknął,  osoba  przestała  istnieć.  Ukryte  jest  w 
tym  jakieś  oceaniczne  zjawisko,  a  osoba  ta  była  tylko 
falowaniem głębi, falą czegoś nieznanego i ukrytego. 

Spróbuj. Odkryjesz coś, co warto poznać. 
Kiedy  wyczujesz  obecność  jakichś  rozróżnień,  wiedz, 

ż

e  występują  one  tylko  na  powierzchni.  Wszelkie 

rozróżnianie  jest  możliwe  tylko  na  powierzchni;  „wiele" 
przynależy do powierzchni. 

Patrz  głęboko  i  nie  daj  się  zwieść  temu,  co 

powierzchowne.  Wkrótce  uświadomisz  sobie  istnienie 
wokół  siebie  oceanu.  Wtedy  zobaczysz,  że  również  ty 
jesteś  falą,  twoje  ego  to  fala.  Za  tym  ego  kryje  się 
nienazwane, jedno. 

 

Odblokuj energie seksualną 

 

background image

Każdego  ranka  po  przespanej  nocy  stań  na  środku 

pokoju i zacznij potrząsać całym ciałem - całym ciałem od 
palców  stóp  po  głowę  -  i  poczuj  wrażenie  niemal 
orgazmiczne,  jakby  wywoływało  to  w  tobie  seksualne 
szczytowanie. 

Czerp  z  tego  przyjemność,  utrzymuj  ten  stan.  Jeśli 

przyjdzie  ci  ochota  wydania  z  siebie  jakichś  dźwięków, 
zrób to. Baw się tak przez dziesięć minut. 

Następnie  natrzyj  całe  ciało  suchym  ręcznikiem  i  weź 

prysznic. 

Postępuj tak każdego ranka. 
 

Zaczekaj na właściwą chwilę 

 
Zanim  zaczniecie  uprawiać  miłość,  przez  piętnaście 

minut po prostu posiedźcie razem w milczeniu, trzymając 
się  za  skrzyżowane  ręce.  Siedźcie  po  ciemku  lub  przy 
bardzo przyćmionym świetle i odczuwajcie się nawzajem. 
Zestrójcie  się  ze  sobą.  Aby  to  osiągnąć,  oddychajcie 
razem.  Gdy  wydychasz  powietrze,  druga  osoba  również 
wydycha; gdy wdychasz, on (ona) też wdycha. Zestrajanie 
się  potrwa  dwie,  trzy  minuty.  Oddychajcie  tak,  jakbyście 
byli  jednym  ciałem  -  nie  dwoma,  lecz  jednym.  Patrzcie 
sobie w oczy, nie natarczywie, tylko bardzo delikatnie. 

Cieszcie  się  sobą  nawzajem.  Bawcie  się  swoimi 

ciałami. Nie przechodźcie do uprawiania miłości, póki nie 
pojawi  się  odpowiedni  moment.  To  nie  ty  będziesz 
uprawiał  seks,  ale  po  prostu  nagle  poczujesz,  że  sam  się 

background image

dzieje. Poczekaj na ten moment. A jeśli nie nadejdzie, nie 
ma potrzeby go wymuszać. Jest dobrze - połóżcie się spać, 
nie ma obowiązku kochać się. 

Czekaj  na  ten  moment  jeden,  dwa,  trzy  dni.  W  końcu 

nadejdzie.  A  gdy  się  pojawi,  miłość  będzie  bardzo 
głęboka.  Będzie  bardzo,  bardzo  cichym,  oceanicznym 
uczuciem.  Ale  poczekaj  na  właściwy  moment.  Nie 
wymuszaj go. 

Do  miłości  trzeba  podejść  jak  do  medytacji.  Trzeba  ją 

pieścić  i  smakować  bardzo  powoli,  tak  aby  zalała  cię  i 
wywołała  w  tobie  poczucie,  że  nie  istniejesz.  To  nie  ty 
uprawiasz  miłość,  ty  jesteś  miłością.  Miłość  staje  się 
ogromną  energią  wokół  was.  Przerasta  was  oboje. 
Zatracacie się w niej. Ale na to trzeba poczekać. 

Poczekaj na ten moment, a w końcu nadejdzie. Pozwól 

energii  nagromadzić  się  i  nie  naciskaj.  Powoli  zaczniesz 
odczuwać,  że  stopniowo  narasta.  Zaczniesz  dostrzegać 
oznaki, preludium i wszelkie trudności znikną. 

 

Bądź dziki i obserwuj 

 
Wtedy  dzikość  nie  stanowi  zagrożenia;  wtedy  jest 

piękna.  Naprawdę  jedynie  dziki  mężczyzna  może  być 
piękny. Również kobieta, jeśli nie jest dzika, nie może być 
piękna,  ponieważ  im  jest  bardziej  dzika,  tym  bardziej 
ż

ywa.  Jesteś  niczym  dziki  tygrys,  dzika  łania,  biegnąca 

przez  las.  Piękno!  Ale  chodzi  o  to,  aby  nie  zatracić 
ś

wiadomości. 

background image

Cała  metoda,  cały  proces  przemiany  w  świadka  jest 

procesem przemiany energii seksualnej - zagłębienia się w 
seks,  a  pozostawania  uważnym.  Cokolwiek  się  dzieje, 
obserwuj  to  i  patrz  przez  to  na  wylot;  niech  nic  ci  nie 
umknie.  Cokolwiek  dzieje  się  z  twoim  ciałem,  z  twoim 
umysłem,  z  twoją  wewnętrzną  energią,  za  każdym  razem 
powstaje nowy obieg energetyczny. Elektryczność w ciele 
zaczyna poruszać się inaczej, zaczyna inaczej krążyć; staje 
się  wspólna  dla  ciebie  i  partnera.  Tworzy  się  wewnętrzny 
obwód  -  a  ty  go  czujesz.  Wyczuwasz  go,  jeśli  jesteś 
uważny.  Czujesz,  że  stałeś  się  nośnikiem  obiegu  energii 
witalnej. 

Pozostań  uważny.  Wkrótce  uświadomisz  sobie,  że  im 

silniejszy wytwarza się obieg, tym bardziej myśli odpadają 
od  ciebie,  opadają  jak  pożółkłe  liście  z  drzewa.  Myśli 
odpływają, a umysł staje się coraz bardziej pusty. 

Pozostań  uważny,  a  wkrótce  zauważysz,  że  jesteś  ty, 

ale  nie  ma  ego.  Nie  możesz  mówić  „ja".  Stało  się  z  tobą 
coś  większego  niż  ty.  Razem  z  twoim  partnerem 
roztopiliście się w tej większej energii. 

Ale 

to 

połączenie 

nie 

powinno 

zachodzić 

nieświadomie, inaczej umknie ci najważniejsze - będzie to 
jedynie  piękny  akt  seksualny,  a  nie  przemiana.  Będzie 
piękny,  nie  ma  w  tym  nic  złego,  ale  nie  będzie  on 
przemianą.  Jeśli  wszystko  przebiegnie  nieświadomie, 
będziesz    zawsze  poruszał  się  tą  utartą  koleiną.  Będziesz 
pragnął tego ponownie do świadczyć. Przeżycie to samo w 
sobie będzie  piękne, ale zmieni się w rutynę. 

background image

I  za  każdym  razem,  gdy  będziesz  go  doświadczał, 

będzie  wytwarzać  się  w  tobie  jeszcze  większe  pożądanie. 
Im  więcej  będziesz  miał,  tym  bardziej  będziesz  pragnął  i 
wpadniesz  w  błędne  koło.  Nie  rozwiniesz  się,  tylko 
będziesz się kręcił w kółko. 

Jeśli  pozostaniesz  uważny,  dostrzeżesz,  po  pierwsze, 

przemianę energii w ciele, po drugie, pozbycie się myśli z 
umysłu  i  po  trzecie,  pozbycie  się  ego  z  serca.  Trzeba 
zaobserwować  i  dokładnie  przyjrzeć  się  tym  trzem 
rzeczom.  A  kiedy  zajdzie  trzecia  z  nich,  twoja  energia 
seksualna stanie się energią medytacyjną. Wtedy przestaje 
to  być  tylko  seks.  Możesz  po  prostu  leżeć  razem  z 
ukochaną  osobą,  ciało  obok  ciała,  ale  ciebie  już  tam  nie 
ma - oboje przenieśliście się do innego świata. 

 

Smakuj rozłąkę 

 
Miłość  to  związek  między  tobą  i  jakąś  drugą  osobą. 

Medytacja  to  związek  między  tobą  i  tobą.  Miłość 
rozchodzi  się  w  kierunku  na  zewnątrz,  medytacja  -  do 
wewnątrz. 

Miłość polega na dzieleniu się z kimś - ale jak możesz 

się  czymś  podzielić,  czego  nie  masz?  Czym  się 
podzielisz?  Medytacja  da  ci  coś,  czym  będziesz  mógł  się 
podzielić.  Medytacja  da  ci  jakość,  energię,  która 
skierowana  na  drugą  osobę,  może  przemienić  się  w 
miłość. 

background image

Medytacja  to  nic  innego  jak  znajdowanie  wspólnego 

języka z samym sobą. Jeśli nie potrafisz porozumieć się z 
samym sobą, w jaki sposób chcesz porozumieć się z kimś 
innym? Dlatego pierwsza miłość skierowana jest na siebie. 
Dopiero wtedy możliwa jest ta druga. Ludziom śpieszy się 
do drugiej miłości, choć nic nie wiedzą o pierwszej. 

Jeśli  tęsknisz  za  ukochaną  osobą,  pamiętaj  o  niej, 

pamiętaj o nim. Pisz piękne listy... i nie przejmuj się, czy 
są prawdziwe, czy nie! Powinny być piękne. Pisz wiersze, 
poświęć  godzinę  dziennie  swojej  ukochanej  osobie.  Od 
dziesiątej  do  jedenastej  w  nocy  zgaś  światło,  usiądź  na 
łóżku, wspominaj ukochanego, czuj go. 

W  swojej  wyobraźni  dotykaj  go,  całuj,  przytulaj  i  daj 

się ponieść! Ta druga osoba nigdy nie będzie tak cudowna 
jak w twoich marzeniach. Prawdziwi ludzi nigdy nie są tak 
piękni - a przynajmniej bardzo rzadko. Prędzej czy później 
stają się do niczego! A tak wspaniale jest fantazjować! 

 

Bądź rozrzutny w miłości 

 
Gdy  energia  wznosi  się  ku  górze,  transformacji  ulega 

też  energia  seksualna,  zmienia  swoją  jakość.  Potrzeba 
seksu  maleje,  a  potrzeba  miłości  rośnie.  Energia 
poruszająca  się  w  dół  zamienia  się  w  seks,  energia 
poruszająca się w górę to miłość. 

Nie  czekaj.  Zacznij  kochać  ludzi.  Bądź  szczodry  w 

miłości.  Kochaj  przyjaciół, a nawet nieznajomych. Kieruj 
miłość ku drzewom, kamieniom, po prostu kochaj. 

background image

Siedzisz  na  skale  i  tak  jak  wtedy,  gdy  dotykasz 

ukochanej  osoby,  zobaczysz,  że  jeśli  z  głęboką  miłością 
dotkniesz  skałę,  odpowie  ci.  Niemal  natychmiast 
poczujesz,  że  odpowiedziała.  Skała  przestaje  być  skałą. 
Dotknij  drzewa  z  głęboką  miłością  i  nagle  zobaczysz,  że 
nie będzie to jednostronne. Nie tylko ty kochasz drzewo - 
ono odpowiada na twoją miłość. 

Wszystko, co robisz, rób z miłością. Nawet kiedy jesz, 

jedz  z  miłością,  przeżuwaj  jedzenie  z  uczuciem.  Gdy 
bierzesz  prysznic,  obdarz  miłością  i  wdzięcznością 
spływającą  po  tobie  wodę,  głęboko  ją  szanuj  -  ponieważ 
ś

więtość  jest  wszędzie  i  wszystko  jest  święte.  Gdy  raz 

poczujesz,  że  wszystko  jest  niezwykłe,  nigdy  nie 
zabraknie ci miłości, ponieważ będziesz ją otrzymywał od 
całego świata. 

 

Pierwszy i ostatni raz 

 
Będąc  z  kimś,  zawsze  pamiętaj,  że  może  to  być  wasz 

ostatni  raz.  Nie  zmarnuj  go  na  bzdury,  nie  twórz 
konfliktów,  które  nic  nie  znaczą.  Gdy  zbliża  się  śmierć, 
wszystko inne traci znaczenie. 

Gdy  ktoś  zrobi  czy  powie  coś,  na  co  ty  się 

zdenerwujesz,  pomyśl  o  śmierci.  Wyobraź  sobie  śmierć 
tego człowieka albo własną -jakie znaczenie będzie wtedy 
miało  to,  co  ta  osoba  powiedziała?  Mógł  mieć  na  myśli 
coś  zupełnie  innego.  Może  uraziła  cię  jedynie  twoja 

background image

interpretacja?  Na  sto  problemów,  dziewięćdziesięciu 
dziewięciu winna jest nasza interpretacja. 

Ilekroć z kimś jesteś, pamiętaj też, że nie jest to ta sama 

osoba co poprzednio, ponieważ wszystko ulega zmianom. 
Nie można dwa razy wejść do tej samej rzeki. Nie można 
dwa  razy  spotkać  tej  samej  osoby.  Będziesz  odwiedzać 
swoją  matkę,  ojca,  braci,  siostry  i  przyjaciół  -  ale  oni  na 
pewno  się  zmienili.  Nic  nie  pozostaje  takie  samo.  Ty 
również  się  zmieniłeś,  nie  będziesz  tą  samą  osobą; 
również dlatego ludzie wydadzą ci się inni. 

Jeśli będziesz pamiętać o tych dwóch sprawach, miłość 

będzie  mogła  rozkwitnąć.  Zawsze  spotykając  się  z  kimś, 
traktuj  wasze  spotkanie  jak  pierwsze.  I  zawsze  traktuj  je 
tak, jakby miało być ostatnim. Tak to właśnie jest. 

Wtedy  te  krótkie  chwile  razem  mogą  stać  się 

cudownym spełnieniem. 

 

Rozładuj negatywne energie 

 
Początki  miłości  zawsze  są  piękne,  ponieważ  nie 

zanieczyszczasz  jej  swoją  destruktywną  energią.  Na 
początku  wypełniasz  ją  energią  pozytywną;  obie  osoby 
przelewają swoją pozytywną energię i wszystko układa się 
fantastycznie.  Ale  potem  stopniowo  zaczyna  przeważać 
energia  negatywna.  Nie  można  wstrzymywać  jej  w 
nieskończoność.  Pozytywna  energia  się  wyczerpuje  (...). 
Jej  zapas  jest  bardzo  mały,  a  zapas  negatywnej  jest 
ogromny.  Pozytywnej  jest  niewiele  i  po  upływie  miesiąca 

background image

miodowego 

wyczerpuje 

się. 

Wtedy 

pojawia 

się 

negatywna.  Otwierają  się  drzwi  piekła,  a  człowiek  nie 
może  zrozumieć,  co  się  stało.  Taki  piękny  związek  - 
dlaczego roztrzaskał się o skały? 

Jeśli  człowiek  od  początku  zachowa  świadomość, 

można ocalić związek. Wlewaj w niego swoją pozytywną 
energię,  ale  pamiętaj,  że  prędzej  czy  później  zacznie 
napływać  też  negatywna.  Kiedy  się  pojawi,  rozładuj  ją  w 
samotności. 

Pójdź  do  innego  pokoju  i  uwolnij  negatywną  energię. 

Nie ma potrzeby wylewać jej na drugą osobę. Jeśli chcesz 
krzyczeć, wrzeszczeć, złościć się, idź do osobnego pokoju, 
krzycz  i  wściekaj  się,  bij  w  poduszkę.  Nikt  nie  powinien 
posuwać się do ciskania przedmiotami w ludzi. Nie zrobili 
ci  nic  złego,  więc  dlaczego  masz  w  nich  celować?  Dużo 
lepiej wyrzucić to, co negatywne, do kosza na śmieci. 

Jeśli  pozostaniesz  uważny,  ze  zdziwieniem  przekonasz 

się,  że  można  tego  dokonać.  A  gdy  uwolnisz  się  od  tego, 
co negatywne, ponownie popłynie pozytywna energia. 

Energię  negatywną  można  uwalniać  wspólnie  z  drugą 

osobą  tylko  pod  warunkiem,  że  związek  trwa  już  długo, 
jest ugruntowany. Ale i wtedy powinno być to traktowane 
jako terapia. Gdy obaj partnerzy stali się bardzo uważni, 
pozytywnie  nastawieni,    gdy  stali  się  jednością  i  są  w 
stanie  tolerować  negatywną  energię  drugiej  osoby  -  a  nie 
tylko  tolerować,  ale  też  korzystać  z  niej  -  mogą  dojść  do 
porozumienia, że będą razem uwalniać to, co negatywne w 
formie terapii. 

background image

Ale wtedy też radzę, by wszystko odbywało się w pełnej 

ś

wiadomości,  z  premedytacją,  a  nie  nieświadomie.  Co 

wieczór  bądźcie  przez  godzinę  negatywnie  nastawieni  do 
siebie - uczyńcie z tego rodzaj gry zamiast gniewać się na 
siebie  w  nieoczekiwanym  miejscu  i  czasie.  Ludzie  z 
reguły  nie  zachowują  pełnej  uwagi  -  nie  dwadzieścia 
cztery  godziny  na  dobę  -ale  przez  jedną godzinę możecie 
oboje usiąść razem i być do siebie negatywnie nastawieni. 
Wtedy  będzie  to  gra,  ćwiczenie  terapeutyczne.  Po 
sześćdziesięciu  minutach  zakończy  się,  nie  pozostawiając 
kaca. Nie zabierzecie jej do swojego związku. 

Pierwszy  etap:  negatywna  energia  powinna  być 

rozładowywana  w  samotności.  Drugi  etap:  złe  emocje 
powinny  być  rozładowywane  w  określonym  czasie  za 
zgodą obu stron. Dopiero na trzecim etapie człowiek może 
bez  żadnych  obaw  być  naturalny.  Wtedy  zarówno  bycie 
negatywnym, jak i pozytywnym będzie piękne - ale tylko 
na trzecim etapie. 

Gdy w pierwszym kroku przestajesz odczuwać gniew - 

siedzisz  naprzeciw  poduszki  i  gniew  nie  pojawia  się  - 
oznacza  to,  że  etap  się  zakończył.  Gniew  będzie 
przychodził  miesiącami,  ale  nagle  pewnego  dnia 
poczujesz,  że  przestał;  stał  się  bezsensowny,  a  ty  nie 
potrafisz dłużej złościć się w samotności. Poczekaj jednak, 
aż druga osoba zacznie odczuwać to samo. Kiedy i u niej 
pierwszy  etap  zakończy  się,  rozpoczyna  się  drugi.  Wtedy 
przez  godzinę  lub  dwie  -  zdecydujecie,  rano  czy 

background image

wieczorem - z premedytacją stajecie się negatywni. Jest to 
rodzaj psychodramy, po prostu ćwiczenie. 

Nie atakujesz mocno. Uderzasz, ale nie drugą osobę. Po 

prostu  wyrzucasz  z  siebie  wszystko,  co  negatywne.  Nie 
oskarżasz  drugiej  osoby.  Nie  mówisz:  „Jesteś  zły(a)", 
mówisz:  „Mam  wrażenie,  że  jesteś  zły(a)".  Nie  mówisz: 
„Obraziłeś(aś)  mnie";  mówisz:  „Czuję  się  obrażony(a)". 
To  coś  zupełnie  innego.  To  świadoma  gra:  „Czuję  się 
obrażony(a), więc wyrzucę z siebie swój gniew. Jesteś mi 
najbliższy(a),  więc  posłuż  mi  na  pretekst"  (...).  Tak  samo 
niech postąpi druga osoba. 

Po pewnym czasie znów pojawi się moment, w którym 

poczujesz, że to świadome bycie negatywnie nastawionym 
przestanie  działać.  Siedzicie  przez  godzinę  i  nic  się  nie 
pojawia;  ani  u  ciebie,  ani  u  partnera.  Wtedy  kończy  się 
drugi  etap.  Nadchodzi  czas  na  trzeci  -  a  trzeci  obejmuje 
całe  życie.  Teraz  jesteś  gotów  być  zarówno  negatywny, 
jak i pozytywny; możesz być spontaniczny. 

Tak miłość staje się małżeństwem. 
 

Od osamotnienia do bycia samemu 

 
Ludziom  wydaje  się,  że  powinno  im  być  smutno,  gdy 

są  sami.  Jest  to  po  prostu  nieprawidłowe  skojarzenie, 
mylna interpretacja, ponieważ wszystko, co piękne, zdarza 
się  tylko  w  samotności,  nie  gdy  przebywasz  w  tłumie. 
Wszystko,  co  transcendentne,  pojawia,  się  gdy  człowiek 
jest samotny, jest sam. 

background image

Ekstrawertyczny  umysł  wytworzył    wpoił  wszystkim 

zasadę: gdy jesteś sam, czujesz się źle. Rusz się, spotykaj 
się  z  ludźmi,  ponieważ  szczęście  jest  wśród  nich.  To 
nieprawda. Szczęście wynikające z interakcji z ludźmi jest 
powierzchowne. Szczęście, które rodzi się, gdy jesteś sam, 
jest  niezmiernie  głębokie.  Zachwyć  się  nim.  Już  samo 
słowo  „samotność  sprawia,  że    robi  się  smutno.  Nie 
nazywaj tego  samotnością, nazywaj „byciem samemu”  - 
„byciem  samemu",  a  nie  „odizolowaniem".  Niefortunne 
słowa  mogą  być  powodem  problemów.  Nazywaj  to  „sta-
nem medytacyjnym", bo nim jest, a gdy się pojawia, ciesz 
się  nim.  Śpiewaj,  tańcz  albo  siedź  w  ciszy,  zwrócony 
twarzą do ściany, czekając, aż coś się wydarzy. Spraw, by 
był to stan oczekiwania, a poznasz nową wartość. 

I  wcale  nie  będzie  to  smutek.  Jeśli  choć  raz 

zakosztowałeś  głębi  bycia  samemu,  wszystkie  związki 
wydają  się  płytkie.  Nawet  miłość  nie  może  sięgnąć  tak 
głęboko, ponieważ w miłości obecna jest druga osoba, a to 
trzyma  cię  bliżej  obrzeża,  peryferii.  Gdy  nie  ma  nikogo, 
gdy nie ma nawet myśli o nim, ty jesteś całkowicie sam, 
zaczynasz tonąć i zatapiasz się w sobie. 

Nie  bój  się.  Na  początku  to  zanurzanie  będzie 

przypominać śmierć. Otoczy cię mrok. Otoczy cię smutek, 
bo  jedyne  szczęście,  które  znałeś,  leżało  zawsze  w 
związku  z  drugim  człowiekiem,  z  innymi  ludźmi. 
Poczekaj  trochę.  Zanurz  się  jeszcze  głębiej,  a  odkryjesz 
narastającą  ciszę  oraz  bezruch,  który  ma  w  sobie  coś  z 
tańca...  nieruchomy  ruch  wewnątrz  ciebie.  Nic  się  nie 

background image

porusza, a jednak wszystko ma ogromną prędkość - puste, 
a pełne. Spotykają się paradoksy i zanikają sprzeczności. 

Siedź  w  ciszy,  zrelaksowany,  ale  czujny,  ponieważ 

czekasz.  Czekasz,  aż  coś  na  ciebie  spłynie.  Kiedy  tak 
siedzisz,  bądź  zwrócony  twarzą  do  ściany.  Ściana  jest 
piękna. Nie masz się jak ruszyć. Gdziekolwiek spojrzysz - 
ś

ciana. Nie ma dokąd iść. Nie wieszaj na niej obrazów; po 

prostu  niech  to  będzie  pusta  ściana.  Gdy  nie  ma  na  co 
patrzeć,  stopniowo  zainteresowanie  patrzeniem  maleje. 
Przez  patrzenie  na  pustą  ścianę  narastają  w  tobie  jedno-
cześnie  pustka  i  prostota.  I  w  ten  sposób,  dzięki  zwykłej 
ś

cianie powstaje inna ściana w tobie: ściana niemyślenia. 

Pozostań  otwarty  i  radosny.  Uśmiechaj  się,  czasem 

zanuć  jakąś  melodię  albo  kołysz  się.  Możesz  nawet 
tańczyć, ale rób to zwrócony do ściany; niech ona będzie 
przedmiotem medytacji. 

Człowiek  prędzej  czy  później  musi  pogodzić  się  ze 

swoją samotnością. Gdy się z nią zmierzysz, zmienia ona 
swoją  barwę,  jakość.  Zmienia  się  jej  smak.  Staje  się  po 
prostu  byciem  samemu.  Nie  jest  to  stan  izolacji,  jest  to 
bycie  samemu.  Osamotnienie  ma  w  sobie  nutę 
przygnębienia; bycie samemu otwiera przed tobą poczucie 
błogości. 

8. Łączność ciała i umysłu 

background image

Ć

wiczenia dla zdrowia oraz odczuwania całego siebie 

Diagnoza 

Mułła  Nasreddin  zeznawał  w  sądzie.  Zauważył,  że 

każde  jego  słowo  notowane  jest  przez  pisarza  sądowego. 
Stopniowo  mówił  coraz  szybciej  i  szybciej.  W  końcu 
pisarz  sądowy  z  trudem  mógł  za  nim  nadążyć.  Wreszcie 
Nasreddin  wykrzyknął:  „Na  Boga,  panie!  Nie  pisz  tak 
szybko. Nie nadążam za panem". 

Zupełnie  nie  kieruję  się  zegarem.  Ale  doszedłem  do 

zrozumienia swojego ciała. Nauczyłem się wyczuwać jego 
potrzeby.  Wsłuchując  się  w  nie,  bardzo  dużo  się 
dowiedziałem. Również ty, jeśli będziesz słuchał swojego 
ciała,  jeśli  będziesz  na  nie  wyczulony,  wytworzysz  u 
siebie rodzaj zdyscyplinowania, którego jednak nie będzie 
można nazwać dyscypliną. 

Nie  zmuszałem  się  do  tego.  Próbowałem  w  życiu 

różnych  rzeczy.  Nieustannie  eksperymentowałem,  żeby 
wyczuć,  do  czego  moje  ciało  doskonale  pasuje.  Kiedyś 
wstawałem  bardzo  wcześnie,  o  trzeciej  rano.  Później  o 
czwartej, o piątej. Teraz od lat wstaję o szóstej. Stopniowo 
obserwowałem,  co  odpowiada  mojemu  ciału.  Człowiek 
musi być bardzo wyczulony. 

Obecnie  psycholodzy  mówią,  że  podczas  snu  ciało 

każdego człowieka traci na dwie godziny swoją normalną 
temperaturę.  Spada  ona  o  dwa  stopnie.  Może  to  nastąpić 
między  trzecią  a  piątą  lub  drugą  i  czwartą  albo  czwartą  i 

background image

szóstą,  ale  temperatura  ciała  każdego  człowieka  spada  w 
nocy  o  dwa  stopnie.  Te  dwie  godziny  są  okresem 
najgłębszego snu. Jeśli w tym czasie wstaniesz, przez cały 
dzień  będziesz  czuł  się  zdezorientowany.  Możesz  spać  w 
sumie  sześć,  siedem  godzin;  nie  zrobi  to  żadnej  różnicy. 
Jeśli  przerwiesz  sen  w  ciągu  tych  godzin,  gdy  spada 
temperatura, przez cały dzień będziesz czuł się zmęczony, 
ś

piący,  będziesz  ziewał.  Będziesz  miał  wrażenie,  że 

czegoś  brakuje.  Będziesz  podenerwowany.  Ciało  będzie 
czuło się chore. 

Jeśli  zaś  wstaniesz  dokładnie  po  upływie  tych  dwóch 

godzin,  będzie  to  najlepszy  moment.  Będziesz  czuł  się 
odświeżony.  Przespanie  choćby  tylko  dwóch  godzin 
będzie wtedy wystarczające. Sześć, siedem, osiem godzin 
snu  jest  zupełnie  niepotrzebne.  Jeśli  prześpisz  te  dwie 
godziny,  gdy  temperatura  spada  o  dwa  stopnie,  będziesz 
szczęśliwy, spokojny. Przez cały dzień będziesz odczuwał 
łaskę, ciszę, zdrowie, jedność, dobre samopoczucie. 

Każdy  musi  sam  zaobserwować,  kiedy  przypadają  u 

niego  te  dwie  godziny.  Nie  sugeruj  się  wskazaniami  z 
zewnątrz, ponieważ czyjaś dyscyplina jest dobra dla tego, 
kto  ją  opracował  (...).  Niektórzy  jogini  wstają  o  trzeciej 
rano - widocznie to im odpowiada, ale ich uczniowie, choć 
wstają  o  trzeciej,  przez  cały  dzień  pozostają  ospali. 
Martwią  się,  że  nie  są  w  stanie  sprostać  tak  prostemu 
wymaganiu.  Noszą  w  sobie  poczucie  winy.  Usilnie  pró-
bują,  ale  się  im  nie  udaje.  Myślą,  że  ich  mistrz  to  ktoś 

background image

wyjątkowy,  wspaniały.  Nigdy  nie  wydaje  się  śpiący.  A 
jemu po prostu ta godzina odpowiada. 

Musisz odnaleźć swoje ciało, jego własną ścieżkę, to, co 

mu  odpowiada  -  to,  co  jest  dla  ciebie  dobre.  Gdy  to 
odnajdziesz, z łatwością możesz sobie na to pozwolić. Nie 
będzie  żadnego  wymuszania,  ponieważ  wszystko  będzie 
zestrojone  z  twoim  ciałem,  nie  będziesz  mu  niczego 
narzucać;  nie  będzie  walki  ani  wysiłku.  Obserwuj,  co  ci 
odpowiada  do  jedzenia.  Ludzie  jadają  różne rzeczy. Stają 
się  niespokojni.  Ich  umysł  jest  wzburzony.  Nie  narzucaj 
sobie cudzej dyscypliny, ponieważ nikt nie jest taki jak ty, 
nikt  nie  może  wiedzieć,  co  będzie  dobre  dla  ciebie. 
Właśnie  dlatego  namawiam  cię  do  jednej  tylko 
dyscypliny:  jest  nią  samoświadomość,  wolność.  Słuchaj 
swojego ciała. Ma ono ogromną mądrość. Jeśli będziesz go 
słuchał,  nigdy  się  nie  pomylisz.  Jeśli  nie  będziesz  go 
słuchał  i  będziesz  wszystko  mu  narzucał,  nigdy  nie 
osiągniesz  szczęścia.  Będziesz  niezadowolony,  chory, 
zmartwiony, 

zawsze 

niespokojny 

rozproszony, 

zdezorientowany. 

Eksperymentowałem  bardzo  długo.  Próbowałem  żywić 

się najróżniejszymi produktami i stopniowo eliminowałem 
to, co nie było dla mnie odpowiednie. Teraz jem tylko to, 
co jest dla mnie dobre. Problem ma z tym moja kucharka, 
bo niemal codziennie musi gotować to samo i nie pojmuje, 
jak mogę wciąż jeść te same potrawy i ciągle je chwalić. 

Jeść to jeszcze zgoda, ale żeby to wciąż smakowało? 

background image

Jeśli  coś  ci  odpowiada,  możesz  cieszyć  się  tym  w 

kółko.  Dla  ciebie  nie  będzie  to  powtarzanie.  Problem 
zaczyna się wtedy, jeśli coś ci nie odpowiada. 

Czwartkowego  wieczoru  mułła  Nasreddin  wrócił  do 

domu  na  kolację.  Żona  podała  mu  pieczony  bób.  Mułła 
wziął  talerz  i  cisnąwszy  nim  o  ścianę,  krzyknął:  „Nie 
cierpię pieczonego bobu!" 

„Nasreddinie,  nie  rozumiem  cię  -  zdumiała  się  żona.  - 

W  poniedziałek  pieczony  bób  ci  smakował,  we  wtorek 
smakował,  we  środę  smakował  i  nagle  we  czwartek 
mówisz, że go nie cierpisz? To nielogiczne!" 

Zwykle  człowiek  nie  może  żywić  się  tym  samym 

każdego dnia. Jednak przyczyna nie tkwi w tym, że jest to 
to  samo  danie,  ale  w  tym,  że  nie  jest  dla  niego 
odpowiednie.  Przez  jeden  dzień  możesz  je  tolerować,  ale 
dwa to już za dużo. Jak mógłbyś tolerować je codziennie? 
Ale  jeśli  coś  jest  dla  ciebie  odpowiednie,  wtedy  nie  ma 
problemu. Możesz jeść to przez całe życie i każdego dnia 
będzie  ci  smakować,  ponieważ  przynosi  harmonię.  Po 
prostu odpowiada ci, współgra z tobą. 

Wciąż  oddychasz  -  tym  samym  powietrzem.  Wciąż  się 

kąpiesz - to ciągle ta sama woda. Wciąż śpisz - to ten sam 
sen.  Ale  odpowiadają  ci,  więc  wszystko  jest  w  porządku. 
Wtedy nie jest to powtórka. Jeśli żyjesz w zgodzie z naturą, 
wtedy  nie  przejmujesz  się  dniem  wczorajszym,  który 
przeminął,  nie  zaprzątasz  nim  sobie  głowy.  Nie 
porównujesz  swojego  wczoraj  z  dzisiaj  i  nie  planujesz 
jutra.  Po  prostu  żyjesz  tu  i  teraz,  cieszysz  się  obecną 

background image

chwilą.  Cieszenie  się  chwilą  nie  ma  nic  wspólnego  z 
nowościami. Wiąże się z harmonią. Możesz każdego dnia 
wprowadzać  jakieś  nowinki,  ale  jeśli  nie  są  dla  ciebie 
dobre,  będziesz  tylko  gonić  od  jednej  do  drugiej,  nie 
zaznając spoczynku. 

Cokolwiek  robię,  nie  jest  to  wymuszone,  ale 

spontaniczne.  W  ten  sposób  stopniowo  uświadomiłem 
sobie  potrzeby  swojego  ciała.  Zawsze  go  słucham.  Nigdy 
nie narzuciłbym ciału tego, co dyktuje umysł. Postępuj tak 
samo, a będziesz wiódł szczęśliwsze i błogie życie. 

 

Recepty 

Połącz się z ciałem w stanie zdrowia 

 

Utrzymywanie  kontaktu  z  ciałem  oznacza  głęboką 

wrażliwość. Człowiek może wcale nie czuć, że ma ciało - 
odczuwa  je  najczęściej  tylko  wtedy,  gdy  jest  chory. 
Pojawia  się  ból  głowy  i  nagle  odczuwasz  głowę;  gdy 
głowa cię nie boli, nie masz z nią kontaktu. Boli cię noga - 
uświadamiasz  sobie  jej  istnienie.  Masz  świadomość  ciała 
tylko wtedy, gdy coś jest nie tak. 

Kiedy  wszystko  jest  w  porządku,  jesteś  całkowicie 

nieświadomy.  Ale  kiedy  wszystko  jest  dobrze,  też  można 
nawiązać  kontakt  z  ciałem.  Gdy  coś  jest  źle  -  w  istocie 
nawiązujesz kontakt z chorobą, z tym, co nie funkcjonuje 
dobrze, zatracając świadomość dobrego samopoczucia. 

Głowę  masz  przez  cały  czas,  lecz  dopiero,  kiedy 

pojawia się ból, nawiązujesz kontakt. Tyle że nie z głową, 

background image

lecz z bólem! Kontakt z głową możliwy jest tylko wtedy, 
gdy nie ma bólu, a głowę wypełnia dobre samopoczucie. 

Niemal  całkowicie  utraciliśmy  tę  zdolność.  Gdy 

wszystko  jest  w  porządku,  nie  mamy  kontaktu.  Nasz 
kontakt  jest  więc  tylko  miarą  stanu  zagrożenia.  Jest  ból 
głowy  -  potrzeba  naprawy,  potrzeba  leków,  należy  coś 
zrobić, więc nawiązujesz w tym celu kontakt. 

Spróbuj  skontaktować  się  z  ciałem,  gdy  wszystko  jest 

dobrze. Połóż się na trawie, zamknij oczy, poczuj, co dzieje 
się  w  tobie  -jak  szemrze  w  tobie  dobre  samopoczucie. 
Połóż  się  w  rzece.  Woda  dotyka  ciała  i  ochładza  każdą 
komórkę. Poczuj w sobie, jak napływa chłód, komórka po 
komórce, jak wnika w ciało. Ciało jest niezwykłe, to jeden 
z cudów natury. 

Usiądź  w  słońcu.  Pozwól  promieniom  penetrować 

ciało.  Poczuj,  jak  ciepło przenika w głąb, coraz dalej, jak 
dociera  do  krwi  i  do  każdej  kości.  Słońce  jest  życiem, 
ź

ródłem. Siedząc z zamkniętymi oczami, po prostu poczuj 

to, co się dzieje. Pozostań czujny, obserwuj i ciesz się. 

Stopniowo  zaczniesz  uświadamiać  sobie  delikatną 

harmonię,  rozbrzmiewającą  w  tobie  piękną  muzykę. 
Wtedy  nawiążesz  kontakt  z  ciałem.  W  przeciwnym  razie 
będziesz dźwigał martwe ciało. 

Postaraj się mieć więcej wrażliwości dla swojego ciała. 

Słuchaj go. Mówi do ciebie wiele rzeczy, ale ty - skupiony 
na  tym,  co  mówi  głowa  -  nigdy  go  nie  słyszysz.  Gdy 
pojawia  się  konflikt  między    umysłem  i  ciałem,  ciało 
prawie  zawsze ma rację ponieważ jest ponieważ naturalne, 

background image

a  umysł  jest  wytworem  społeczeństwa.  Ciało  należy  do 
niezmierzonej  natury,  a  umysł  do  społeczeństwa,  twojej 
grupy  społecznej,  pokolenia  i  epoki.  Ciało  jest  głęboko 
zakorzenione  w  egzystencji,  a  umysł  prześlizguje  się  po 
powierzchni.  Ale  ty  zawsze  słuchasz  głowy,  nigdy  nie 
słuchasz  ciała.  Przez  to  przyzwyczajenie  kontakt  zostaje 
przerwany. 

Ciało porusza się wokół serca, tak jak Układ Słoneczny 

krąży wokół Słońca. Ożyłeś, gdy twoje serce zaczęło bić, i 
umrzesz, gdy przestanie. 

Serce  to  słoneczne  centrum  twojego  ciała.  Miej  jego 

ś

wiadomość.  Ale  możesz  osiągnąć  to  tylko  przez 

stopniowe uświadamianie sobie całego ciała. 

 

Medytacja w ruchu 

 
Wprowadzaj  do  swojej  medytacji  coraz  więcej  ruchu. 

Bieganie może być piękną medytacją, pływanie może być 
piękną medytacją, taniec może być piękną medytacją. Do 
ruchu  trzeba  dodać  tylko  uważną  świadomość.  Ruch  i 
ś

wiadomość  -  oto  przepis.  Biegaj,  ale  rób  to  świadomie, 

bądź czujny. 

Zachowywanie  czujności  w  ruchu  jest  proste  i 

naturalne.  Kiedy  siedzisz  w  ciszy,  naturalne  jest,  że 
przysypiasz.  Gdy  leżysz  na  kanapie,  trudno  ci  jest  być 
uważnym,  ponieważ  cała  sytuacja  sprzyja  zaśnięciu.  Ale 
w  ruchu  na  pewno  nie  zaśniesz.  Funkcjonujesz  z  dużo 
większą uwagą. Jedyny problem stanowi to, że ruch może 

background image

stać się mechaniczny. Można biegać mechanicznie. Można 
stać  się  ekspertem,  profesjonalnym  biegaczem.  Wtedy 
uwaga  nie  jest  już  potrzebna.  Ciało  biegnie  jak 
mechanizm, automat i tracisz istotę rzeczy. 

Nigdy  nie  stawaj  się  zawodowcem  w  bieganiu. 

Pozostań amatorem, tak żeby zachować świadomość. Jeśli 
odczujesz,  że  bieganie  stało  się  automatyczne,  porzuć  je. 
Spróbuj  pływania.  Jeśli  i  ono  stanie  się  automatyczne, 
tańcz.  Musisz  pamiętać,  że  ruch  to  jedynie  okoliczność, 
która  ma  powodować  rozbudzą  świadomość.  Dopóki 
wzbudza  on  w  tobie  świadomość,  jest  dobry;  gdy 
przestanie,  stanie  się  bezużyteczny.  Zmień  go  wtedy  na 
inną  aktywność,  która  znów  wywoła  w  tobie  uwagę. 
Nigdy nie pozwól żadnej czynności stać się automatyczną. 

 

Bieg w wyobraźni 

 
Jeśli  możesz  biegać,  inny  rodzaj  medytacji  nie  będzie 

potrzebny - to wystarczy! 

Każda  czynność,  której  potrafisz oddać się całkowicie, 

staje się medytacją, a bieganie jest tak cudowne, że łatwo 
jest  się  w  nim  całkowicie  zatracić.  Masz  styczność  z 
wszystkimi żywiołami - ze słońcem, powietrzem, ziemią i 
niebem.  Masz  kontakt  z  egzystencją.  Gdy  biegasz,  twój 
oddech  naturalnie  staje  się  głęboki  i  zaczyna  masować 
ośrodek hara, z którego uwalnia się energia medytacyjna. 
Znajduje  się  on  tuż  poniżej  pępka,  pięć  centymetrów  pod 
nim. Gdy oddech staje się głęboki, masuje go i ożywia. 

background image

Kiedy twoja krew jest czysta i nieskażona truciznami i 

zanieczyszczeniami, jest czerwona i żywa, pełna radości, a 
każda  jej  kropla  tańczy  w  tobie  -  wtedy  jesteś  w 
odpowiednim  nastroju  do  medytacji.  Wtedy  nie  ma 
potrzeby pracować nad nią: ona po prostu się dzieje! 

Cudowne  jest  bieganie  pod  wiatr.  To  jak  taniec 

wszystkich żywiołów. 

Podczas  biegu  nie  możesz  myśleć.  Jeśli  myślisz,  nie 

biegniesz  dobrze.  Gdy  oddajesz  się  całkowicie  bieganiu, 
myślenie  znika.  Stajesz  się  tak  „ziemski",  że  głowa 
przestaje  funkcjonować.  Ciało  jest  tak  aktywne,  że  nie 
starcza energii na myślenie; myślenie zatrzymuje się. 

W  medytacji  dojdziesz  do  momentów,  które  pojawiają 

się,  gdy  biegasz.  Podczas  biegu  dojdziesz  do  momentów, 
które pojawiają się w medytacji. Stopniowo oba stopią się 
w  jedno.  Wtedy  nie  będzie  potrzeby  wykonywać  ich 
oddzielnie  -  będziesz  mógł  biegać  i  medytować; 
medytować i biegać. 

Od czasu do czasu wypróbuj taką oto technikę: leżąc w 

łóżku, wyobrażaj sobie, że biegniesz. Wyobraź sobie całą 
scenerię:  drzewa,  wiatr,  słońce,  plażę  i  słone  powietrze. 
Wyobraź  sobie  wszystko,  ujrzyj  to,  i  spraw,  by  było  tak 
kolorowe jak to tylko możliwe. 

Przypomnij sobie jakiś poranek, który najbardziej ci się 

podobał,  gdy  biegałeś  po  plaży  lub  w  lesie.  Niech 
całkowicie  cię  wypełni...  Poczuj  nawet  zapach  drzew, 
sosen  lub  zapach  plaży.  Wszystko,  co  ci  się  podobało, 

background image

wyobrażaj  sobie  niemal  tak,  jak  by  działo  się  to  teraz 
naprawdę. W końcu zacznij w wyobraźni biegnąć. 

Zauważysz,  że  zmieni  się  twój  oddech.  Biegnij...  i 

okaże  się,  że  możesz  tak  biec  długie  kilometry.  Nie  ma 
końca;  możesz  robić  to  godzinami.  Będziesz  zaskoczony, 
ż

e  wykonując  to  ćwiczenie  w  pozycji  leżącej,  ponownie 

dojdziesz do momentów, w których pojawi się medytacja. 

Więc jeśli kiedyś z jakiegoś powodu nie będziesz mógł 

biegać - będziesz chory albo sytuacja nie pozwoli ci na to 
lub  uznasz,  że  w  mieście  nie  warto  biegać  -  możesz  to 
zrobić na leżąco i uzyskać te same efekty. 

 

Namów swoje ciało do odprężenia 

 
W relaksacji musisz się po prostu odprężyć, nie skupiać 

się  -jest  ona  przeciwieństwem  koncentracji.  Podam  ci 
pewną metodę, którą możesz zacząć stosować wieczorem. 

Zanim  pójdziesz  spać,  usiądź  na  krześle.  Usiądź 

wygodnie  -komfort  jest  najważniejszym  elementem  tej 
metody. Abyś się zrelaksował, musi ci być wygodnie, więc 
spraw,  byś  tak  się  poczuł.  Przyjmij  taką  pozycję,  jaką 
chcesz,  zamknij  oczy  i  odpręż  ciało.  Od  palców u nóg aż 
po  głowę  poczuj,  gdzie  odczuwasz  napięcie. Jeśli czujesz 
je  w  kolanie,  odpręż  kolano.  Dotknij  go  i  powiedz  mu: 
„Proszę,  odpręż  się".  Jeśli  czujesz  napięcie  gdzieś  w 
ramionach,  dotknij  tego  miejsca  i  powiedz:  „Proszę, 
odpręż się". 

background image

Po  upływie  tygodnia  będziesz  w  stanie  komunikować 

się  ze  swoim  ciałem.  A  gdy  zaczniesz  się  z  nim 
porozumiewać, wszystko stanie się łatwe. 

Do niczego ciała nie zmuszaj; próbuj je przekonać. Nie 

powinieneś  z  nim  walczyć.  To  paskudne,  okrutne, 
agresywne, a każdy kolejny konflikt wywoła tylko jeszcze 
większe napięcie. 

Nie  możesz  być  w  konflikcie  -  niech  podstawą  będzie 

wygoda.  Ciało  to  tak  piękny  podarunek  od  istnienia,  że 
walka  z  nim  jest  negowaniem  wartości  stworzenia.  Ciało 
jest  kaplicą,  a  my  się  w  niej  chronimy,  jest  świątynią. 
Mieszkamy  w  niej  i  musimy  o  nią  dbać.  To  nasz 
obowiązek. 

Postępuj tak przez siedem dni (...). Na początku będzie 

to  wydawać  się  absurdalne,  ponieważ  nie  nauczono  nas 
rozmowy  z  własnym  ciałem  -  ale  dzięki  temu  naprawdę 
mogą się dziać cuda. Pierwszą sprawą jest odprężenie się 
na krześle w półmroku lub przyćmionym świetle; zrób tak, 
jak  lubisz.  Światło  nie  powinno  być  jasne.  Powiedz 
wszystkim: „Przez dwadzieścia minut niech nikt mnie nie 
rozprasza,  żadnych  telefonów,  nic".  Niech  będzie  tak, 
jakby na te dwadzieścia minut cały świat zniknął. 

Zamknij drzwi, załóż luźne ubranie, tak żeby nic cię nie 

uciskało, zrelaksuj się na krześle i zacznij odczuwać, skąd 
bije  napięcie.  Znajdziesz  wiele  takich  miejsc.  Właśnie  je 
musisz odprężyć w pierwszej kolejności, ponieważ dopóki 
ciało  będzie  spięte,  umysł  nie  będzie  mógł  się 

background image

zrelaksować. Ciało umożliwia umysłowi odprężenie. Staje 
się środkiem relaksacji. 

Dotykaj  tego  miejsca.  Tam,  gdzie  czujesz  napięcie, 

dotykaj ciała z głębokim uczuciem i współczuciem. Ciało 
jest twoim sługą, a ty nic za nie nie płaciłeś - dostałeś je w 
podarunku.  Jest  ono  tak  skomplikowane,  tak  złożone,  że 
do  tej  pory  nauce  nie  udało  się  skonstruować  nic  mu 
równego. 

Lecz  my  nigdy  o  nim  nie  myślimy,  nie  kochamy  ciała. 

Wręcz  przeciwnie,  złościmy  się  na  nie.  Ciało  to  jeden  z 
pradawnych  kozłów  ofiarnych.  Możesz  go  wszystkim 
obrzucić;  ciało  jest  nieme  i nie może się odwzajemnić. Nie 
może  odpowiedzieć,  nie  może  krzyknąć,  że  się  mylisz. 
Więc cokolwiek powiesz, ciało nie protestuje. 

Uświadom  sobie  każdy  zakamarek  swojego  ciała. 

Otocz  je  miłosierdziem,  współczuciem,  troską.  Zajmie  to 
co  najmniej  pięć  minut,  a  ty  poczujesz  się  bardzo  wiotki, 
zrelaksowany, prawie śpiący. 

Wtedy przenieś uwagę na oddech, zrelaksuj i jego. Ciało 

to  zewnętrzna  część  nas,  świadomość  jest  częścią 
wewnętrzną,  a  oddech  to  łączący  je  most.  Więc  gdy  ciało 
jest  odprężone,  po  prostu  zamknij  oczy  i  zobacz  swój 
oddech,  jego  też  zrelaksuj.  Porozmawiaj  z  nim:  „Proszę, 
odpręż  się.  Bądź  naturalny".  Zauważysz,  że  w  momencie 
gdy powiesz: „Proszę, odpręż się", coś subtelnie zaskoczy. 

Normalnie 

oddech 

jest 

bardzo 

nienaturalny. 

Zapomnieliśmy,  jak  go  relaksować.  Ponieważ  przez  cały 
czas jesteśmy spięci, przyzwyczailiśmy się, że oddech też 

background image

musi  taki  być.  Toteż  po  prostu  powiedz  mu  dwa  lub  trzy 
razy, żeby się uspokoił, a potem zamilknij. 

 

Bądź bardziej wrażliwy 

 
Bądź  bardziej  wrażliwy.  A  nie  można  być  wrażliwym 

tylko  w  jednym  wymiarze.  Albo  człowiek  jest  wrażliwy 
we  wszystkich  wymiarach,  albo  w  żadnym.  Wrażliwość 
przynależy  do  całej  twojej  osoby.  Bądź  więc  wrażliwszy. 
Wtedy  codziennie  będziesz  w  stanie  odczuwać,  co  się 
dzieje dookoła. 

Kiedy  np.  spacerujesz  w  słońcu,  poczuj  promienie  na 

swojej  twarzy;  bądź  wrażliwy.  Ten  delikatny  dotyk. 
Promienie cię uderzają. Jeśli potrafisz je poczuć, będziesz 
w  stanie  poczuć  także  wewnętrzne  światło,  gdy  na  ciebie 
spłynie. 

Gdy  leżysz  w  parku,  poczuj  trawę.  Poczuj  otaczającą 

cię  zieleń.  Poczuj  różnicę  w  wilgotności.  Poczuj  zapach 
ziemi. Jeśli nie jesteś w stanie tego dokonać, nie poczujesz 
także, gdy coś zacznie się dziać wewnątrz ciebie. 

Zacznij  od  zewnątrz,  ponieważ  jest  to  łatwiejsze.  Jeśli 

nie możesz poczuć tego, co znajduje się na zewnątrz, tym 
bardziej  nie  poczujesz  tego,  co  jest  w  środku.  W  życiu 
bądź  bardziej  poetą  niż  menedżerem.  Czasami  bycie 
wrażliwym nic nie kosztuje. 

Czy  czujesz  wodę,  gdy  bierzesz  kąpiel?  Traktujesz  to 

jak rutynę - wchodzisz i wychodzisz. Poczuj to przez kilka 
minut.  Po  prostu  bądź  pod  prysznicem  i  poczuj  wodę, 

background image

poczuj,  jak  spływa  po  tobie.  Może  się  to  stać  bardzo 
głębokim  doznaniem,  ponieważ  woda  to  życie.  W 
dziewięćdziesięciu procentach składamy się z wody. Jeśli 
nie jesteś w stanie poczuć wody spływającej po tobie, nie 
poczujesz też falowania wody w swoim ciele. 

Ż

ycie narodziło się w morzu, a my mamy w organizmie 

wodę  z  solą.  Idź  popływać  w  morzu  i  poczuj  otaczającą 
cię wodę. Wkrótce przekonasz się, że jesteś częścią morza 
i  że  twoja  wewnętrzna  część  należy  do  morza.  Poczujesz 
to.  Gdy  jest  księżyc  i  ocean  faluje  w  reakcji  na  niego, 
twoje  ciało  również  zacznie  falować.  Robi  to  zawsze,  ale 
ty  tego  nie  czujesz.  A  jeśli  nie  czujesz  czegoś  tak 
znacznego,  problemem  będzie  też  odczucie  czegoś  tak 
subtelnego jak medytacja. 

Jak  możesz  odczuwać  miłość?  Wszyscy  cierpią. 

Widziałem  tysiące  ludzi  pogrążonych  w  głębokim  bólu. 
Cierpieli z braku miłości. Chcą kochać i chcą być kochani, 
ale  problem  polega  na  tym,  że  nawet  jeśli ich pokochasz, 
oni tego nie poczują. Będą wciąż pytać: „Kochasz mnie?" 
Co  masz  robić?  Jeśli  powiesz:  „Tak",  nie  uwierzą, 
ponieważ  tego  nie  czują.  Jeśli  powiesz:  „Nie",  będą 
urażeni. 

Jeśli  nie  czujesz  promieni  słońca,  jeśli  nie  czujesz 

deszczu,  jeśli  nie  czujesz  trawy,  jeśli  nie  jesteś  w  stanie 
poczuć  niczego,  co  cię  otacza,  atmosfery  -  wtedy  nie 
poczujesz  głębokich  rzeczy  takich  jak  miłość  czy 
współczucie; to bardzo trudne. Potrafisz odczuwać jedynie 
gniew,  przemoc,  smutek,  ponieważ  są  brutalne.  Do 

background image

twojego  wnętrza  prowadzi  ścieżka  subtelności.  Im 
subtelniejsza  jest  twoja  medytacja,  tym  subtelniejsze 
będzie odczucie. Ale musisz się przygotować. 

Medytacja nie jest czymś, co wykonujesz przez godzinę 

i  puszczasz  potem  w  niepamięć.  Całe  życie  powinno  być 
medytacją.  Tylko  wtedy  zaczniesz  odczuwać.  Kiedy 
mówię, że całe życie ma być medytacją, nie mam na myśli 
zamykania oczu na dwadzieścia cztery godziny, siedzenia 
kamieniem  i  medytowania  -  nie!  Gdziekolwiek  jesteś, 
możesz być wrażliwy, a ta wrażliwość będzie przynosić ci 
korzyść. 

Czy 

potrafisz 

szlochać? 

Potrafisz 

ś

miać 

się 

spontanicznie? 

Potrafisz 

spontanicznie 

tańczyć? 

Spontanicznie  kochać?  Jeśli  nie,  jak  masz  nauczyć  się 
medytować? Czy umiesz się bawić? To trudne! Wszystko 
stało się trudne. Człowiek stał się niewrażliwy. 

Przywróć  sobie  wrażliwość.  Odzyskaj  ją!    Pobaw  się 

troszkę!  Bycie  figlarnym  to  bycie    religijnym.  Śmiej  się, 
szlochaj,  śpiewaj,  rób  coś      spontanicznie  całym  swoim  sercem. 
Zrelaksuj  ciało,  uspokój  oddech,  zachowuj  się  tak,  jakbyś 
znów  był  dzieckiem.  Odzyskaj  uczucia  -  mniej  myślenia, 
więcej  emocji.  Żyj  bardziej  sercem  niż  głową.  Niekiedy 
ż

yj tylko ciałem, zapomnij o duszy. Żyj całkowicie ciałem 

–  ponieważ  jeśli  nie  potrafisz  odczuwać  nawet  własnego 
ciała,  nie  poczujesz  swojej  duszy.  Pamiętaj  o  tym.  Wróć 
do ciała. Tak naprawdę jedynie krążymy w okolicy swego 
ciała;  nie  jesteśmy  w  nim.  Każdy  boi  się  być  w  ciele. 

background image

Społeczeństwo  wytworzyło  ten  strach.  Jest  on  głęboko 
zakorzeniony. 

Wróć  do  swojego  ciała,  wprowadź  się  do  niego 

ponownie. Bądź jak niewinne zwierzę. Obserwuj skaczące 
i biegające zwierzęta. Czasami skacz i biegaj tak jak one - 
wtedy  wrócisz  do  swojego  ciała.  Wtedy  poczujesz  je, 
poczujesz  promienie  słoń  ca,  deszcz,  wiejący  wiatr. 
Jedynie  bycie  świadomym  tego,  co  dzieje  się  naokoło 
ciebie, pozwoli ci odczuwać to, co dzieje się w tobie. 

 

Dla palaczy (1) 

 
Ssanie  kciuka  jest  lepsze  niż  palenie  i  ułatwi  ci 

pozbycie się nałogu. Musisz zrozumieć pewną rzecz: jeśli 
ssałeś  kciuk,  a  potem  przestałeś,  to  jako  substytut 
wybrałeś palenie. Twoim problemem nie jest palenie - nie 
możesz  nic  z  nim  zrobić.  Nieważne,  jak  bardzo  będziesz 
się  starał,  nigdy  ci  się  nie  powiedzie,  ponieważ  nie  jest 
ono  twoim  najważniejszym  problemem;  jego  istota  leży 
gdzie  indziej.  Zmieniłeś  go.  Porzuciłeś  prawdziwy  i  za-
stąpiłeś go sztucznym.

 

 Sugeruję, żebyś zapomniał o walce z paleniem i zaczął 

ssać  kciuk.  Nie  przejmuj  się  -jest  to  piękne,  po  prostu 
piękne.  Nie  ma  w  tym  nic  złego,  ponieważ  nie  jest  to 
szkodliwe.  Zacznij  ssać  kciuk,  a  gdy  to  zrobisz,  zniknie 
potrzeba palenia. Gdy ona zaś zniknie, oznaczać to będzie, 
ż

e  jesteśmy  na  właściwej  drodze.  Ssij  kciuk  przez  kilka 

miesięcy, porzucając wieloletni nałóg palenia.  Ssij kciuk przez sześć 

background image

czy  dziewięć  miesięcy  nie  wstydź  się  tego,  ponieważ  nie    ma  w  tym 
nic złego.  Porzuć  więc  palenie  i zamiast niego zacznij ssać 
kciuk.  Cofnij  się,  uwstecznij.  Po  sześciu  czy  dziewięciu 
miesiącach,  gdy  chęć  palenia  całkowicie  zniknie,  zastąp 
ssanie kciuka czymś innym. Zacznij codziennie pić mleko 
z butelki dla niemowląt... codziennie. Delektuj się nim tak, 
jakby  płynęło  z  piersi,  i  nie  wstydź  się  tego.  Delektuj  się 
tak  każdego  wieczoru  przez  piętnaście  minut.  Zapewni  ci 
to bardzo głęboki sen. I kładź się spać z butelką. Rano, gdy 
otworzysz oczy, znajdziesz  butelkę  i  znów  będziesz mógł 
possać  trochę  ciepłego  mleka.  Rób  to  również  w  dzień  - 
dwa czy trzy razy... Nie pij dużo, tylko troszkę. 

Najpierw  rzuć  palenie  papierosów,  a  zastąp  je  ssaniem 

kciuka.  Później  porzuć  kciuk.  Dalej  cofasz  się  do  ssania 
piersi  -  tym  razem  na  niby  -  i  od  tego  momentu  pewne 
rzeczy  zaczną  znikać.  Zaledwie  po  kilku  dniach 
zauważysz,  że  już  nie  ma  potrzeby  robić  niczego  (...). 
Najpierw będziesz pić cztery, pięć lub sześć razy dziennie, 
następnie  trzy  razy,  potem  dwa,  w  końcu  raz.  Pewnego 
dnia poczujesz po prostu, że już tego nie potrzebujesz (...). 
Ale to musi zaniknąć w ten sposób. 

Nigdy  nie  wygrasz  z  paleniem  w  otwartej  walce. 

Miliony ludzi walczą i nie odnoszą sukcesu, ponieważ nie 
przechodzą  całej  procedury.  Musisz  podejść  do  tego 
naukowo.  Cofnąć  się  do  korzeni.  Przyczyną  jest  tęsknota 
za piersią matki. Być może nie dawała ci jej tak często, jak 
chciałeś?  To  pragnienie  pozostało  w  tobie,  nie  odeszło,  a 

background image

wraz  z  nim  pozostało  w  tobie  coś  z  niezaspokojonego 
dziecka. 

Gdy  odpowiednio  uporasz  się  z  problemem,  po  raz 

pierwszy  odkryjesz,  że  dorosłeś.  Gdy  zniknie  dziecko  i 
potrzeba ssania matczynej piersi, poczujesz nagły przyrost 
energii.  Coś,  co  było  uwięzione  w  klatce,  zostało 
uwolnione. Wydoroślejesz. 

Gdy  odkryjesz  korzeń,  możesz  go  odciąć.  Ale  nie 

znając  go,  jesteś  w  stanie  walczyć  jedynie  z  cieniem  i 
wciąż mu ulegać, nigdy nie odniesiesz zwycięstwa. 

Niech  ten  proces  zrywania  z  paleniem  trwa  nawet  rok. 

Nie tylko palenie zniknie, ale ty się zmienisz. Coś w tobie, 
coś  fundamentalnego,  coś,  co  cię  powstrzymuje,  zniknie. 
Twoje ciało będzie zdrowsze, umysł stanie się ostrzejszy i 
inteligentniejszy. Dorośniesz pod każdym względem. 

 

Dla palaczy (2) 

 
Radziłbym,  żebyś  palii  tyle,  ile  chcesz.  To  nie  jest 

najcięższy  grzech.  Gwarantuję  ci  to  -wezmę  za  to 
odpowiedzialność. Biorę ten grzech na siebie, więc jeśli w 
dniu  Sądu  Ostatecznego  spotkasz  Boga,  powiedz  Mu,  że 
ten  oto  człowiek  jest  odpowiedzialny.  Stanę  tam  jako 
ś

wiadek i potwierdzę to. Więc nie przejmuj się, że jest to 

grzechem.  Zrelaksuj  się  i  nie  staraj  się  go  odrzucić  za 
wszelką cenę. To nie pomoże. 

Oto  co  sugeruję:  pal  tyle,  ile  chcesz  -  lecz  pal 

medytacyjnie. Jeśli wyznawcy zen mogą medytacyjnie pić 

background image

herbatę,  to  dlaczego  ty  nie  mógłbyś  w  ten  sposób  palić? 
Tak  naprawdę  herbata  zawiera  ten  sam  środek 
pobudzający  co  papierosy.  To  ten  sam  środek,  nie  ma 
między  nimi  wielkiej  różnicy.  Pal  medytacyjnie,  z 
religijnością. Przekształć to w ceremonię. Spróbuj mojego 
sposobu. 

Wydziel w domu mały kącik tylko do palenia: niewielką 

ś

wiątynię  poświęconą  bogu  palenia.  Najpierw  pokłoń  się 

paczce  papierosów.  Porozmawiajcie  -  rozmawiaj  z 
papierosami.  Zapytaj:  „Co  u  was?"  A  potem  powoli 
wyjmij  papierosa  -  bardzo  powoli,  tak  wolno  jak  tylko 
możesz,  ponieważ  tylko  wtedy  zachowasz  rozbudzoną 
uwagę.  Nie  rób  tego  mechanicznie,  tak  jak  dzieje  się  to 
zawsze.  Następnie  postukaj  papierosem  w  paczkę  -  po-
woli. Rób to tak długo, jak tylko będziesz chciał. Nie ma 
pośpiechu.  Wyjmij  zapalniczkę.  Ukłoń  jej  się.  To 
wspaniali  bogowie  i  boginie!  Światło  jest  bogiem,  więc 
dlaczego zapalniczka nie może nim być? 

Następnie  zacznij  palić  -  bardzo  powoli,  jakbyś 

oddawał  się  buddyjskiej  medytacji.  Nie  rób  tego  jak 
oddechy  pranajamy,  krótko  i  szybko.  Rób  to  głęboko  i 
bardzo powoli. Budda mówi: 

„oddychaj naturalnie". Więc ty pal naturalnie - powoli, 

bez pośpiechu. Jeśli jest to grzech, śpieszysz się. Jeśli jest 
to grzech, chcesz to jak najszybciej zakończyć. Jeśli jest to 
grzech, nie chcesz na to patrzeć. Paląc, czytasz gazetę. Kto 
chciałby  patrzeć  na  grzech?  Ale  to  nie  jest  grzech,  więc 
patrz, obserwuj każdą swoją czynność. 

background image

Podziel  czynności  na  krótkie  etapy,  tak  żebyś  mógł 

wykonywać  je  bardzo  wolno.  Będziesz  zaskoczony: 
obserwując  palenie,  sprawisz,  że  będziesz  palił  coraz 
mniej.  Pewnego  dnia  nagle  zniknie.  Nie  włożyłeś  w  to 
ż

adnego 

wysiłku. 

Samo 

zniknęło, 

ponieważ 

uświadamiając  sobie  martwe  przyzwyczajenie,  rutynę, 
mechaniczny  nawyk,  wytworzyłeś,  uwolniłeś  w  sobie 
nową świadomość. Jedynie ta energia może ci pomóc. Nic 
innego. 

Tak  samo  jest  ze  wszystkim  w  życiu.  Nie  staraj  się  na 

siłę zmieniać siebie. To pozostawia blizny. Nawet jeśli się 
zmienisz,  zmiana  będzie  powierzchowna,  a  ty  znajdziesz 
sobie substytut gdzieś indziej. Będziesz musiał go znaleźć, 
inaczej poczujesz się pusty. 

Gdy coś dzieje się samo z siebie, ponieważ wyciszyłeś 

się i uświadomiłeś sobie związaną z tym głupotę, gdy nie 
potrzeba wysiłku, gdy coś po prostu spada jak martwy liść 
z  drzewa  -  nie  pozostawia  to  po  sobie  żadnych  blizn  ani 
nie pozostawia ego. 

Jeśli  porzucasz  coś  z  wysiłkiem,  wzmacnia  to  twoje 

ego.  Zaczynasz  myśleć:  „Teraz  jestem  człowiekiem 
cnotliwym, ponieważ nie palę". Jeśli myślisz, że palenie to 
grzech, oczywiste jest, że jeśli je rzucisz, będziesz uważał 
się za cnotliwego. Tacy właśnie są ci wszyscy cnotliwi lu-
dzie.  Jeden  nie  pali,  drugi  nie  pije,  jeszcze  inny  je  tylko 
raz dziennie, ktoś tam nie je w nocy, tamten przestał nocą 
nawet  pić  wodę...  i  wszyscy  oni  to  wielcy  święci!  Oto 
jakość  świętości,  wielkie  cnoty!  Zrobiliśmy  z  religii 

background image

głupstwo,  straciła  ona  całą  swoją  wspaniałość.  Stała  się 
tak  głupia,  jak  głupi  są  ludzie.  Ale  wszystko  zależy  od 
twojego  podejścia:  jeśli  uważasz,  że  coś  jest  grzechem, 
twoją cnotą będzie tego przeciwieństwo. 

Podkreślam:  niepalenie  nie  jest  cnotą;  palenie  to  nie 

grzech.  Świadomość  jest  cnotą;  nieświadomość  jest 
grzechem. To prawo odnosi się do całego twojego życia. 

 

Jedz to, co z tobą współgra 

 
Są  dwa  rodzaje  żywności.  Pierwszym  są  dania,  które 

lubisz,  które  ci  smakują,  na  myśl  o  których  cieknie  ci 
ś

linka.  Nie  ma  w  tym  nic  złego,  ale  dobrze,  żebyś 

rozumiał pewien trik z tym związany. 

Pewne  produkty  czy  potrawy  mają  dla  nas  niezwykły 

urok.  Ale  wynika  on  z  tego,  że  widzisz  je  wokół  siebie. 
Wchodzisz  do  hotelu  lub  restauracji  i  widzisz  jakieś 
potrawy... zapach z zaplecza, kolory, aromat. Nie myślałeś 
o  tym  daniu,  ale  nagle  cię  zainteresowało.  Nie  jest  twoją 
prawdziwą  potrzebą.  Możesz  zjeść,  ale  nie  będziesz  czuł 
się  zaspokojony.  Będziesz  jadł  i  jadł,  i  nic  się  nie  stanie, 
nie  wyniknie  z  tego  zaspokojenie  -  a  zaspokojenie  jest 
sprawą  najważniejszą.  To  niezaspokojenie  jest  źródłem 
obsesji na punkcie jedzenia. 

Każdego  dnia  przed  jedzeniem  po  prostu  medytuj. 

Zamknij  oczy  i  poczuj,  czego  potrzebuje  twoje  ciało  - 
czymkolwiek  miałoby  to  być.  Nie  widzisz  jedzenia  i  nie 
masz do niego dostępu. Po prostu czujesz siebie, to, czego 

background image

potrzebuje  twoje  ciało,  to,  na  co  masz  ochotę,  to,  czego 
bardzo chcesz. Taki jest właśnie drugi rodzaj jedzenia. 

Dr Leonard Pearson nazwał je „żywnością rezonującą" 

-  taką,  która  współgra  z  tobą.  Zjedz  tyle,  na  ile  masz 
ochotę,  ale  trzymaj  się  jej.  Pierwszy  rodzaj  jedzenia 
nazwał  zaś  „żywnością    nęcącą"  -  gdy  staje  się  dostępna, 
zaczynasz  się  nią  interesować.  Nie  wynika  to  z  twojej 
prawdziwej  potrzeby,  lecz  jest  sprawką  umysłu.  Jeśli 
umiesz  wybrać  jedzenie,  które  współgra  z  tobą,  możesz 
zjeść  tyle,  ile  tylko  chcesz,  i  nie  będziesz  cierpiał, 
ponieważ w pełni cię zaspokoi. Ciało pożąda tego, co jest 
mu  potrzebne;  nie  pragnie  niczego  innego.  Pojawi  się 
zaspokojenie,  a  wtedy  człowiek  nie  je  więcej,  niż 
potrzebuje. 

Problem  rodzi  się  tylko  wtedy,  gdy  jesz  potrawy 

„nęcące"  -widzisz  je,  zaczynasz  mieć  na  nie  ochotę  i  je 
zjadasz.  Nie  mogą  cię  zaspokoić,  ponieważ  ciało  ich  nie 
potrzebuje. Czujesz się więc niezaspokojony. W stanie tym 
jesz  jeszcze  więcej,  ale  bez  względu  na  to,  ile  zjesz,  nie 
zaspokoi cię to, ponieważ nie tego potrzebujesz. 

Musisz  zaspokoić  podstawowe  pragnienie,  a  wtedy 

drugie  zniknie.  Potrwa  to  kilka  dni  lub  nawet  kilka 
tygodni, ale nauczysz się odczuwać, co naprawdę do ciebie 
przemawia. Zjadaj tego, ile chcesz. Nie przejmuj się tym, 
co mówią inni. Jeśli są to lody, jedz lody. Jedz dla własnej 
satysfakcji, dla wypełnienia serca, a poczujesz, że pojawia 
się  zadowolenie.  Gdy  jesteś  zaspokojony,  znika  potrzeba 
opychania  się.  To  stan  niezaspokojenia,  niezadowolenia 

background image

zmusza  cię  to  bezcelowego  zjadania  coraz  większych 
ilości. 

Masz 

pełny 

brzuch, 

lecz 

wciąż 

jesteś 

niezaspokojony. Wtedy pojawia się problem. 

Więc  najpierw  opanuj  to,  co  jest  naturalne  i  co  na 

pewno  nadejdzie  (...),  ponieważ  jedynie  zapomnieliśmy  o 
tym.  A  to  wciąż  znajduje  się  w  ciele.  Kiedy  masz  zjeść 
ś

niadanie,  zamknij  oczy  i  zobacz,  na  co  masz  ochotę, 

czego  naprawdę  chcesz.  Nie  myśl  o  tym,  co  masz  w 
lodówce. Po prostu pomyśl, czego chcesz, idź i znajdź to, 
a  potem  zjedz.  Jedz  tyle,  ile  zechcesz.  Postępuj  tak  przez 
kilka  dni.  W  końcu  poczujesz,  że  żadne  jedzenie  już  cię 
nie „nęci". 

Po  drugie,  gdy  jesz,  dokładnie  przeżuwaj  kęsy.  Nie 

połykaj w pośpiechu. Skoro do przyjemności smakowania 
dochodzi  w  ustach,  dlaczego  jej  nie  przedłużyć?  Zamiast 
dziesięciu  kęsów,  możesz  cieszyć  się  jednym,  przeżutym 
dziesięć  razy.  Będzie  to  w  zasadzie  dziesięć,  jeśli 
przyjemność czerpiesz ze smaku. 

Zatem  podczas  posiłku  lepiej  przeżuwaj  jedzenie, 

ponieważ  przyjemne  wrażenia  smakowe  rodzą  się 
powyżej gardła. Poniżej nie ma smaku, nic z tych rzeczy, 
więc  po  co  się  śpieszyć?  Po  prostu  żuj  dłużej  i  smakuj 
intensywniej.  Zrób  wszystko,  co  tylko  możliwe,  żeby 
wydobyć  jak  najwięcej  smaku.  Gdy  jesz,  najpierw 
powąchaj potrawę. Ciesz się zapachem, ponieważ połowa 
smaku to zapach. 

Wąchaj  jedzenie,  patrz  na  nie.  Nie  ma  pośpiechu,  nie 

spiesz  się.  Spraw,  by  była  to  medytacja.  Nawet  jeśli 

background image

ludziom  wydaje  się,  że  zwariowałeś,  nie  przejmuj  się.  Po 
prostu  obserwuj  danie  z  wszystkich  stron.  Dotykaj  go  z 
zamkniętymi  oczami;  dotykaj  policzkiem.  Poczuj  je  w 
każdy  możliwy  sposób;  wąchaj  wielokrotnie.  Ugryź  mały 
kęs  i  przeżuwaj.  Ciesz  się.  Niech  to  będzie  medytacja. 
Wystarczy mała ilość jedzenia, aby cię zaspokoić. 

 

Ś

pij dobrze - rady na bezsenność 

 
Chodź  spać  regularnie  o  tej  samej  godzinie  -jeśli 

kładziesz  się  o  jedenastej,  niech  to  będzie  jedenasta.  Po 
pierwsze  więc,  trzymaj  się  tej  godziny.  Wtedy  organizm 
wejdzie  w  pewien  rytm.  Nie  zmieniaj  pory,  inaczej 
wprawisz ciało w konsternację. Istnieje biologiczny rytm, 
który  ciało  zagubiło.  Jeśli  postanowisz  kłaść  się  o 
jedenastej, trzymaj się tego. Niezależnie od sytuacji powi-
nieneś  kłaść  się  do  łóżka  o  jedenastej.  Możesz  wybrać 
dwunastą  -  dowolną  godzinę,  która  ci  odpowiada  -  ale 
musi to być regularne. To pierwsza sprawa. 

Przed pójściem do łóżka przez pół godziny żywiołowo 

tańcz,  tak  żeby  ciało  wyzbyło  się  całego  napięcia.  Jeśli 
masz  problemy  z  bezsennością,  zapewne  kładziesz  się 
spać w napięciu. Ono sprawia, że nie możesz zasnąć. Jeśli 
więc  zamierzasz  kłaść  się  o  jedenastej,  zacznij  tańczyć  o 
dziesiątej. Tańcz do dziesiątej trzydzieści. 

Następnie weź gorący prysznic lub kąpiel. Zrelaksuj się 

przez piętnaście minut. Pozwól całemu ciału odprężyć się. 
Najpierw  taniec,  aby  pozbyć  się  napięcia,  następnie 

background image

gorący  prysznic.  Zresztą  gorąca  kąpiel  jest  jeszcze  lepsza 
niż  prysznic,  będziesz  mógł  poleżeć  przez  piętnaście, 
dwadzieścia  minut,  pół  godziny  czy  całą  godzinę  - 
zrelaksować się w wannie. 

Następnie  coś  zjedz,  coś  ciepłego,  nie  zimnego 

(wystarczy  gorące  mleko)  i  idź  spać.  Nigdy  nie  czytaj 
przed spaniem. 

Powinien  być  to  godzinny  program:  tańcz,  wykąp  się, 

zjedz  coś  (może  być  po  prostu  gorące  mleko)  i  kładź  się 
spać. Zgaś światło i śpij. Niezależnie od tego, czy pojawia 
się  sen  czy  nie,  nie  przejmuj  się.  Jeśli  nie  nadchodzi,  po 
prostu  leż  w  ciszy  i  obserwuj  swój  oddech.  Nie  oddychaj 
zbyt intensywnie; inaczej się rozbudzisz. Pozostaw oddech 
taki,  jaki  jest  -  spokojny.  Po  prostu  obserwuj:  wdech, 
wydech,  wdech,  wydech...  Jest  to  tak  monotonne,  że 
wkrótce  zaśniesz.  Wszystko,  co  monotonne,  jest  tu 
pomocne. A oddychanie jest monotonne, nie zmienia się... 
Powietrze wpływa i wypływa, wpływa... 

Możesz  nawet  skorzystać  ze  słów  „wpływa"  i 

„wypływa",  „wpływa"  i  „wypływa".  Powtarzaj  po  cichu: 
„Wpływa...  wypływa...  wpływa...  wypływa..."  Przerodzi 
się  to  w  medytację  transcendentalną.  Jest  ona  dobra  na 
sen, nie na przebudzenie! 

Jeśli mimo wszystko sen się nie pojawi, nie wstawaj. Nie 

idź  do  lodówki  i  nie  jedz,  nie  czytaj,  nic  nie  rób. 
Cokolwiek będzie się działo, zostań w łóżku zrelaksowany. 
Nawet  jeśli  sen  nie  przyjdzie,  relaksacja  jest  niemal  tak 
samo  cenna  jak  on  -  tylko  odrobinę  mniej,  to  wszystko. 

background image

Jeśli sen daje sto procent wypoczynku, relaksacja w łóżku 
daje  dziewięćdziesiąt.  Nie  wstawaj,  inaczej  zakłócisz 
rytm. Po kilku dniach zauważysz, że sen przychodzi. 

Rano również wstawaj o konkretnej godzinie, tej samej 

każdego dnia. Nawet jeśli przez całą noc nie spałeś, to nie 
ma  znaczenia  -  gdy  zadzwoni  budzik,  masz  wstać.  I  nie 
kładź  się  spać  w  dzień,  ponieważ  możesz  w  ten  sposób 
zakłócić rytm. Jak twój organizm ma w niego wejść? Nie 
ś

pij więc w dzień, to wykluczone. Poczekaj na noc i połóż 

się do łóżka o jedenastej. Niech ciało zatęskni za snem. Od 
jedenastej do szóstej - siedem godzin wystarczy. 

Nawet  jeśli  w  dzień  masz  ochotę  położyć  się,  idź  na 

spacer, poczytaj, pośpiewaj, posłuchaj muzyki, ale nie idź 
spać. Oprzyj się tej pokusie. Chodzi o to, żeby przywrócić 
organizmowi rytm. 

 

Wyrzuć śmieci 

 
Zanim  pójdziesz  spać,  zacznij  bełkotać  coś  bez  sensu. 

Wystarczy  ze  trzydzieści  minut.  Szybko  cię  to  oczyści. 
Normalnie  trwa  to  dużo  dłużej  -  rozmyślasz  i 
rozpamiętujesz, pojawiają się jakieś pomysły i ciągnie się 
to całą noc. Można to zrobić w pół godziny! 

Bełkot, 

glosolalia* 

(spontaniczny 

słowotok) 

to 

najlepszy  sposób:  po  prostu  usiądź  na  łóżku,  wyłącz 
ś

wiatła i zacznij mówić w różnych językach. Pozwól sobie 

na  wszystkie  dźwięki,  pozwól  na  wszystko.  Nie  przejmuj 
się  językiem  ani  gramatyką,  nie przejmuj się, co mówisz. 

background image

To  nie  ma  nic  wspólnego  ze  znaczeniem  słów.  Im  mniej 
sensu, tym jest to bardziej pomocne. 

W  ten  sposób  po  prostu  oczyszczasz  umysł  ze  śmieci, 

usuwasz  szumy.  Niech  to  będzie  cokolwiek  -  po  prostu 
zacznij  i  ciągnij  to,  ale  rób  to  z  pasją,  tak  jakbyś 
dyskutował,  jakby  stawką  było  całe  twoje  życie.  Mówisz 
bez  sensu,  nie  ma  nikogo  poza  tobą,  ale  rób  to  z  pasją, 
prowadź  namiętny  dialog.  Wystarczy  trzydzieści  minut,  a 
przez całą noc będziesz potem spal doskonale. 

Umysł  gromadzi  szumy,  a  kiedy  chcesz  iść  spać,  on 

wciąż  nadaje.  Wpadł  w  nawyk,  po  prostu  nie  potrafi 
przestać,  to  wszystko.  Guzik,  który  włącza  go  i  wyłącza, 
nie  działa.  Pomoże  ta  metoda.  Pozwoli  ci  rozładować 
energię, wyczyścić się i zasnąć. 

Oto  co  nocą  dzieje  się  w  snach  i  myślach:  umysł 

próbuje  opróżnić  się  przed  następnym  dniem,  musi  się 
przygotować. Zapomniałeś, jak zakańcza się ten proces, a 
im bardziej się wysilasz, tym bardziej się rozbudzasz, więc 
sen staje się trudny. 

Nie  chodzi  o  to,  aby  zmusić  się  do  snu.  Nic  nie  rób. 

Myślisz, że można samemu sprowadzić sen? On po prostu 
przychodzi.  Nie  ma  tu  niczego,  co  musisz  zrobić.  Możesz 
jedynie  sprowokować  sytuację,  dzięki  której  wydarzy  to 
się łatwiej, to wszystko. Zgaś światło, przygotuj wygodne 
posłanie,  poduszkę  i  niech  będzie  ci  ciepło.  Tylko  tyle 
możesz  zrobić.  Następnie  przez  pół  godziny  prowadź 
pasjonujący monolog, bezsensowny monolog. 

background image

Dźwięki  przyjdą  -  wypowiedz  je  -jeden  dźwięk  będzie 

prowadził  do  kolejnego.  Wkrótce  będziesz  mówił  po 
chińsku,  po  włosku,  po  francusku  i  w  innych  językach, 
których nie znasz. To piękne, ponieważ język, którym się 
posługujesz, nigdy nie pomoże ci się oczyścić, nie pozwoli 
na  pełną  ekspresję.  Będziesz  się  bał  wielu  rzeczy:  Co 
mówisz?  Czy  wolno  tak  mówić?  Czy  jest  to  moralne? 
Możesz  mieć  poczucie  winy,  że  wypowiadasz  jakieś  złe 
rzeczy.  Gdy  posługujesz  się  samymi  dźwiękami,  nie 
wiesz,  co  mówisz,  ale  twoje  gesty  i  zaangażowanie  robią 
wszystko za ciebie. 

 

Pozbieraj się po wyczerpaniu 

Przez  siedem  dni  wykonuj  pewien  mały  eksperyment. 

Da ci to odpowiednie przygotowanie i perspektywę. Przez 
siedem dni śpij tak dużo, jak tylko dasz radę: najedz się i 
znowu  kładź  się  spać;  jedz  i  idź  spać.  Przez  siedem  dni 
niczego nie czytaj, nie słuchaj radia, nie oglądaj telewizji, 
nie spotykaj się z nikim. 

Przez te siedem dni nie rób nic. Po prostu relaksuj się, 

leż,  odpoczywaj.  Będą  one  dla  ciebie  niesamowitym 
doświadczeniem.  Gdy  minie  ten  okres,  będziesz  w  stanie 
przystosować  się  do  każdego  towarzystwa  i  do  każdej 
pracy.  Właściwie  przez  te  dni  zatęsknisz  do  pracy  i 
aktywności,  pojawi  się  w  tobie  ogromna  chęć  wyjścia  z 
łóżka. Ale przez siedem dni zostań w nim 

 
 

background image

 

9. Oko cyklonu 

Zachowaj spokój, opanowanie i łączność 

 

Diagnoza 

Wraz z pogłębianiem się medytacji rozwijają się pewne 

jakości,  np.  zupełnie  bez  powodu  zaczynasz  kochać.  Nie 
chodzi  o  tę  miłość,  którą  znasz  -  nie  chodzi  o  zakochi-
wanie się. Chodzi o pełną miłości postawę i to nie tylko w 
stosunku  do  ludzi.  Gdy  pogłębia  się  medytacja,  twoja 
miłość  zaczyna  ogarniać  nie  tylko  ludzi,  ale  także 
zwierzęta, drzewa, nawet kamienie i góry. 

Jeśli  czujesz,  że  nie  obdarzyłeś  czegoś  miłością,  to 

znak,  że  utknąłeś.  Powinieneś  obdzielić  miłością 
wszystko,  co  istnieje.  Gdy  medytacja  będzie  wzrastać, 
niższe  jakości  zaczną  u  ciebie  zanikać.  Nie  mogą  istnieć 
jedne  z  drugimi.  Nie  potrafisz  już  złościć  się  tak  jak 
dawniej. Powoli staje się to niemożliwe. Nijak nie potrafisz 
zwodzić, 

oszukiwać, 

wykorzystywać. 

Nie 

umiesz 

krzywdzić. Wraz z wewnętrzną świadomością zmienia się 
schemat twoich zachowań. 

Nie będziesz wpadał w dołki, w które zwykle wpadałeś 

frustracje, 

niepowodzenia, 

smutek, 

poczucie 

bezsensowności, niepokój, udrękę. Wszystko to stopniowo 
stanie ci się obce. 

Nadejdzie  moment,  że  nawet  kiedy  będziesz  chciał  się 

rozzłościć,  będzie  to  niemożliwe;  zapomnisz  języka 

background image

gniewu.  Śmiech  stanie  się  łatwiejszy.  Twoja  twarz,  oczy 
rozbłysną  wewnętrznym  światłem.  Poczujesz  się  tak, 
jakbyś stał się światłem, jakby ustała grawitacja. Straciłeś 
ciężar,  ponieważ  wszystkie  te  emocje  -  gniew,  smutek, 
frustracja,  przebiegłość  -  są  bardzo  ciężkie.  Nie  wiesz  o 
tym,  ale  obciążają  one  twoje  serce  i  sprawiają,  że  jesteś 
twardy. 

Wraz  z  rozwojem  medytacji  poczujesz  się  bardziej 

miękki,  bezbronny.  Tak  jak  śmiech  również  łzy  staną  się 
dla  ciebie  prostsze.  Ale  nie  będą  to  łzy  smutku  czy 
cierpienia.  Będą  to  łzy  radości,  błogości,  będą  to  łzy 
wdzięczności.  Będą  wyrażać  to,  czego  nie  są  w  stanie 
wyrazić słowa. Będą twoją modlitwą. 

Po  raz  pierwszy  zobaczysz,  że  łzy  służą  nie  tylko  do 

wyrażania  bólu,  smutku,  cierpienia.  Zwykle  tak  ich 
używamy.  Lecz  one  mają  do  spełnienia  o  wiele 
wspanialsze  zadanie  -  są  przepiękne,  gdy  stają  się 
wyrazem ekstazy. 

Generalnie  odkryjesz,  że  rośniesz,  że  stajesz  się  coraz 

większy.  Nie  pod  względem  ego,  ale  w  tym  sensie,  że 
rozrasta  się  twoja  świadomość,  wchłania  w  swój  obręb 
innych  ludzi,  że  twoje  ręce  rosną  i  obdarzają  objęciem 
ludzi  daleko  od  ciebie,  że  dystans  przestaje  się  liczyć,  że 
nawet  daleko  położone  gwiazdy  znajdują  się  blisko, 
ponieważ twoja świadomość ma teraz skrzydła. 

Są  to  sprawy  tak  jasne  i  oczywiste,  że  nigdy  nie 

pojawia  się  pytanie  ani  wątpliwość.  Jeśli  pojawia  się 
wątpliwość, oznacza to, że utknąłeś. Bądź wtedy bardziej 

background image

uważny,  włóż  w  medytację  więcej  energii.  Ale  jeśli 
przychodzi  to  bez  pytań  Świat  jest  dziwny:  jeśli  jesteś 
smutny,  jeśli  cierpisz,  nikt  nie  mówi,  że  ktoś  zrobił  ci 
pranie  mózgu,  że  ktoś  cię  zahipnotyzował.  Ale  jeśli  się 
uśmiechasz, radośnie tańczysz na ulicy, śpiewasz piosenkę, 
ludzie  są  zszokowani.  Będą  pytać:  „Co  ty  wyprawiasz? 
Czy ktoś zrobił ci pranie mózgu? Jesteś zahipnotyzowany? 
Zwariowałeś?" 

W tym dziwnym świecie cierpienie traktowane jest jak 

coś  naturalnego.  Ból  traktowany  jest  jak  coś  naturalnego. 
Dlaczego?  Ponieważ  gdy  cierpisz  i  gdy  jest  ci  smutno, 
sprawiasz,  że  inni  są  zadowoleni,  bo  oni  akurat  nie  są 
smutni  i  nieszczęśliwi.  Dajesz  im  możliwość  ulitowania 
się nad tobą, a litość nic nie kosztuje. 

Ale  jeśli  czujesz  się  błogo,  jesteś  szczęśliwy,  wtedy 

ludzie nie są w stanie być szczęśliwsi niż ty; górujesz nad 
nimi.  Czują,  że  coś  jest  z  nimi  nie  tak.  Muszą  więc  cię 
potępiać,  inaczej  zaczęliby  zastanawiać  się  nad  sobą,  a 
tego  bardzo  się  boją.  Każdy  boi  się  pomyśleć  nad  sobą, 
ponieważ 

to 

oznacza 

przemianę, 

transformację, 

konieczność przejścia przez jakiś proces. 

Łatwo  jest  akceptować  ludzi  o  smutnych  twarzach; 

trudno  zaakceptować  tych,  którzy  się  śmieją.  A  nie 
powinno  tak  być.  W  lepszym  świecie,  w  świecie 
wypełnionym  bardziej  świadomymi  ludźmi,  nie  powinno 
tak  być.  Powinno  być  odwrotnie  - gdybyś cierpiał, ludzie 
dopytywaliby:  „Co  się  stało?  Co  poszło  nie  tak?",  a  gdy 
byłbyś  szczęśliwy  i  tańczyłbyś  na  ulicy,  mijający  cię 

background image

przechodzień  mógłby  się  do  ciebie  przyłączyć  i  też 
zatańczyć  lub  przynajmniej  ucieszyłby  się,  widząc,  że  ty 
to  robisz.  Natomiast  na  pewno  nie  mówiłby,  że 
zwariowałeś,  ponieważ  taniec  to  nie  szaleństwo, śpiew to 
nie szaleństwo, radość to nie szaleństwo -szaleństwem jest 
smutek. Ale to szaleństwo jest akceptowane. 

Dlatego  powinieneś  wiedzieć,  że  w  miarę  pogłębiania 

się  twojej  praktyki  medytacji  pojawi  się  wokół  ciebie 
wielu  krytyków,  którzy  będą  mówić:  „Coś  jest  z  tobą  nie 
tak.  Widzieliśmy,  jak  siedząc  w  samotności,  uśmiechałeś 
się. Dlaczego? To nie jest normalne". Bycie smutnym jest 
normalne, ale śmiech - nie. 

Ponadto  ludziom  będzie  ciężko, jeśli będą cię obrażać, 

a  ty  nie  będziesz  reagował.  Po  prostu  odpowiesz: 
„Dziękuję",  i  pójdziesz  dalej  swoją  drogą.  Trudno  im 
będzie  to  przyjąć,  ponieważ  głęboko  uraża  to  ich  ego. 
Chcą  cię  ściągnąć  w  dół,  do  rynsztoka,  a  ty  na  to  nie 
pozwalasz;  teraz  ta  osoba  siedzi  w  rynsztoku  sama.  Nie 
może ci tego wybaczyć. 

Kiedy  zaczną  się  dziać  takie  rzeczy,  możesz  być 

pewien, że jesteś na właściwej drodze. Wkrótce też ludzie 
rozumni i doświadczeni zaczną zauważać w tobie zmiany. 
Zaczną  pytać,  co  się  stało  i  jak  tego  dokonałeś:  „My 
również  chcielibyśmy,  aby  się  to  nam  przydarzyło".  Kto 
chce  być  nieszczęśliwy?  Kto  chce  wciąż  cierpieć 
wewnętrzne tortury? 

Wraz z pogłębianiem się twojej medytacji wszystkie te 

rzeczy zaczną się dziać: ktoś cię potępi, ktoś inny pomyśli, 

background image

ż

e jesteś szalony, ktoś jeszcze inny, obdarzony większym 

rozumem,  zapyta:  „Co  ci  się  stało  i  jak  ja  mogę  to 
osiągnąć?" 

Pozostaniesz 

ześrodkowany, 

zakorzeniony, 

ugruntowany  w  sobie.  To,  co  będzie  działo  się  dookoła, 
nie będzie miało znaczenia. Masz stać się okiem cyklonu. 
Sam  zorientujesz  się,  kiedy  to  nastąpi.  Nie  ma  potrzeby 
pytać,  skąd  będziesz  wiedział.  Skąd  wiesz,  że  boli  cię 
głowa? Po prostu wiesz. 

Miałem wśród nauczycieli w szkole pewnego dziwaka. 

Pierwszego  dnia  zajęć  powiedział  nam:  „Dobrze  sobie  to 
zapamiętajcie.  Nie  wierzę  w  ból  głowy,  nie  wierzę  w  ból 
brzucha. Wierzę tylko w to, co mogę zobaczyć. Więc jeśli 
chcecie  jakiegoś  dnia  zwolnić  się  z  lekcji,  nie  tłumaczcie 
się  bólem  głowy  czy  bólem  brzucha  itd.  Przyjdźcie  do 
mnie z czymś konkretnym, co możecie mi pokazać". 

Uważano  go  za  bardzo  surowego  człowieka.  Bardzo 

trudno było zwolnić się u niego choćby na godzinę. Przed 
jego  domem  rosły  dwa  drzewa  kadamba - bardzo piękne. 
Wieczorami  zwykle  wychodził  na  spacer  i  wracał  prawie 
całkiem  po  ciemku.  Więc  pierwszego  dnia  powiedziałem 
sobie:  „Trzeba  to  załatwić".  Wspiąłem  się  na  jedno  z 
drzew i gdy przechodził pod nim, spuściłem mu na głowę 
kamień.  Wrzeszczał  i  krzyczał.  Zszedłem  na  dół  i 
spytałem: „Co się stało?" 

Odpowiedział:  „To  przecież  boli,  a  ty  się  jeszcze 

pytasz, co się stało?!" 

background image

A  ja  na  to:  „Proszę  mi  pokazać.  Dopóki  mi  pan  nie 

pokaże, nie uwierzę. Jestem pańskim uczniem! I niech pan 
nigdy  nikomu  nie  wspomina  o  tym  zdarzeniu.  Nie  chcę, 
ż

eby  jutro  wezwał  mnie  pan  do  gabinetu  dyrektora, 

ponieważ  będzie  miał  pan  wtedy  kłopot.  Będzie  musiał 
pan  udowodnić  swój  ból,  położyć  go  na  stole,  inaczej 
będzie  on  fikcją,  wymyślił  go  pan,  jest  tylko 
wyobrażeniem.  Po  co  miałbym  wspinać  się  na  drzewo 
przed  pańskim  domem?  Przez  całe  życie  nigdy  tego  nie 
robiłem. Czyżbym nagle zwariował?" 

„Słuchaj  -  odpowiedział  -  rozumiem,  co  próbujesz  mi 

wyjaśnić,  ale  nikomu  o  tym  nie  mów.  Jeśli  będzie  cię 
boleć  głowa,  przyjmę  to  do  wiadomości,  ale  nikomu  nie 
mów, ponieważ to była moja życiowa zasada. Teraz robię 
od niej wyjątek." 

„W porządku. Nie obchodzą mnie inni. Niech pan tylko 

rozumie, że gdy podniosę rękę, nieważne czy będzie mnie 
boleć  głowa  czy  brzuch  -  cokolwiek  niewidzialnego  - 
będzie mnie pan musiał zwolnić." 

Cała  klasa  była  w  szoku:  „Co  się  stało?  W  chwili  gdy 

podnosisz  rękę,  on  mówi  po  prostu:  «Wyjdź!  Wyjdź 
natychmiast!»,  i  na  cały  dzień  jesteś  zwolniony  z  jego 
tortur.  Jakie  znaczenie  ma  ten  ruch  ręki?  Co  oznacza? 
Dlaczego tak piorunująco na niego działa?" 

Zorientujesz  się.  To  coś  głębszego  niż  ból  głowy,  coś 

głębszego niż ból brzucha, głębszego niż ból serca. To ból 
duszy -zorientujesz się. 

Recepty 

background image

Zejdź na ziemię 

 
Jest 

to 

jeden 

poważniejszych 

problemów 

współczesnego człowieka. Cała ludzkość cierpi z powodu 
braku zakorzenienia. Gdy sobie to uświadomisz, poczujesz 
drżenie  nóg,  niepewność,  ponieważ  nogi  są  tak  naprawdę 
korzeniami 

człowieka. 

Poprzez 

nogi 

człowiek 

zakorzeniony jest w ziemi. 

Zrób  dwie,  trzy  rzeczy  (...).  Pierwsza:  każdego  ranka, 

jeśli  jesteś  w  pobliżu  morza,  idź  na  plażę  i  pobiegaj  po 
piasku.  Jeśli  nie  masz  takiej  możliwości,  pobiegaj 
gdziekolwiek  indziej  boso,  bez  butów,  po  gołej  ziemi. 
Pozwól  stopom  na  kontakt  z  ziemią.  Wkrótce,  w  ciągu 
kilku  tygodni,  zaczniesz  odczuwać  w  nogach  ogromną 
energię i siłę. Więc biegaj boso - to pierwsza sprawa. 

Po  drugie,  przed  biegiem  i  po  biegu,  na  początku  i  na 

końcu,  zrób  tak:  stań  ze  stopami  oddalonymi  jedna  od 
drugiej o 15-20 centymetrów i zamknij oczy. Przenieś cały 
ciężar ciała najpierw na prawą nogę, tak jakbyś stał tylko 
na  niej.  Poczuj  to.  A  potem  przenieś  się  na  lewą  nogę. 
Niech  cały  ciężar  spoczywa  na  niej,  prawą  zaś  uwolnij 
całkowicie, tak jakby zupełnie nie była potrzebna. Opiera 
się na ziemi, ale nie czuje ciężaru. 

Zrób  tak  cztery,  pięć  razy.  Poczuj  tę  zmianę  energii,  a 

następnie zwróć uwagę, co odczuwasz. Potem postaraj się 
przenieść  ciężar  na  środek  -  ani  na  lewą  nogę,  ani  na 
prawą,  ani  na  obie  -  po  prostu  na  środek,  bez  żadnej 
przewagi,  pół  na  pół.  Da  ci  to  poczucie  głębszego 

background image

zakorzenienia w ziemi. Rozpoczynaj i zakończ bieg w ten 
sposób. To bardzo pomoże. 

Po  trzecie,  zacznij  głęboko  oddychać.  Oddychając 

płytko,  człowiek  czuje  się  wykorzeniony.  Oddech  musi 
dochodzić do samych korzeni twojej osoby, tj. do ośrodka 
seksualnego.  Człowiek  rodzi  się  z  seksu.  Energia  jest 
seksualna.  Oddech  powinien  nawiązać  kontakt  z  twoją 
energią  seksualną,  tak  aby  ośrodek  seksualny  był 
nieustannie  masowany  przez  oddech.  Wtedy  czujesz  się 
zakorzeniony.  Jeśli  twój  oddech  jest  płytki  i  nigdy  nie 
dociera  do  tego  ośrodka,  wtedy  pojawia  się  dziura. 
Wywoła ona w tobie drżenie, niepewność, zmieszanie. Nie 
będziesz wiedział, kim jesteś, dokąd zmierzasz, jaki masz 
cel,  dlaczego  istniejesz.  Będziesz  się  czuł,  jakbyś 
dryfował.  Zatracisz  pożądanie,  będziesz  bez  życia  - 
ponieważ jak może istnieć życie, kiedy nie ma celu? I jak 
może  być  cel,  gdy  nie  jesteś  zakorzeniony  we  własnej 
energii? 

Więc najpierw zakorzenienie w ziemi - która jest matką 

wszystkiego.  Następnie  zakorzenienie  we  własnym 
ośrodku  seksualnym  -  który  jest  ojcem  wszystkiego.  Gdy 
zakorzenisz  się  w  ziemi  oraz  w  ośrodku  seksualnym, 
staniesz  się  spokojny,  cichy,  scalony,  ześrodkowany, 
ugruntowany w ziemi. 

 

Oddychaj od spodu swoich stóp 

 

background image

Niżej  położone  partie  ciała  sprawiają  problemy  niemal 

każdemu człowiekowi. Dolne partie umarły, ponieważ od 
wieków  seks  był  wypierany.  Ludzie  zaczęli  się  bać 
schodzić  poniżej  ośrodka  seksualnego.  Pozostają  spięci 
powyżej niego. Wielu ludzi żyje w swojej głowie lub -jeśli 
są  nieco  odważniejsi  -  w  klatce  piersiowej  Niektórzy 
ludzie  zapuszczają  się  aż  do  pępka,  ale  nie  niżej,  toteż 
polowa ciała jest niemal sparaliżowana. A przez to spara-
liżowana jest również połowa życia. Wiele rzeczy staje się 
niemożliwych,  ponieważ  dolne  partie  ciała  są  jak 
korzenie.  Są  korzeniami.  Nogi  są  korzeniami,  które  łączą 
cię  z  ziemią.  Toteż  ludzie  unoszą  się  jak  duchy,  bez 
łączności z ziemią. Człowiek musi powrócić do stóp. 

Lao-cy zwykł mówić do swoich uczniów: „Dopóki nie 

zaczniecie  oddychać  aż  od  spodu  swoich  stóp,  nie 
będziecie  moimi  uczniami.  Oddychajcie  od  podeszew 
stóp".  I  ma  on  całkowitą  rację.  Im  głębiej  się  zapuścisz, 
tym  głębiej  dotrze  twój  oddech.  Nie  ma  przesady  w 
stwierdzeniu,  że  granicą  ciebie  jest  granica  twojego 
oddechu. Gdy granica rozszerza się i sięga twoich stóp, gdy 
twój  oddech  niemal  dotyka  stóp  -  nie  fizycznie,  lecz  w 
sensie  psychologicznym  -wtedy  masz  do  dyspozycji  całe 
swoje  ciało.  Po  raz  pierwszy  stanowisz  całość,  jeden 
kawałek, jedność. 

Odczuwaj coraz więcej stopami. Czasami po prostu stój 

na  ziemi  bez  butów  i  czuj  chłód,  miękkość,  ciepło. 
Cokolwiek  ziemia  ci  w  danej  chwili  daje,  poczuj  to  i 
pozwól  temu  przez  ciebie  przepłynąć.  Pozwól  też  swojej 

background image

energii  wpłynąć  do  ziemi.  Bądź  z  ziemią  w  kontakcie. 
Jeśli  jesteś  połączony  z  nią,  jesteś  połączony  z  życiem. 
Jeśli jesteś połączony z ziemią, jesteś połączony ze swoim 
ciałem.  Jeśli  jesteś  połączony  z  ziemią,  staniesz  się 
wrażliwy i skoncentrowany - a tego właśnie potrzebujesz. 

 

Ś

wiadomość hara 

 
Gdy nie masz nic do roboty, po prostu usiądź w ciszy, 

zagłęb  się  w  sobie  i  skup  na  brzuchu  -  na  centrum, 
zwanym hara, pięć centymetrów pod pępkiem - i pozostań 
tam.  Doprowadzi  to  do  silnego  ześrodkowania  twoich 
energii życiowych. Wystarczy, abyś skupił na nim uwagę, 
a  już  zacznie  działać.  Poczujesz,  jakby  całe  życie 
poruszało się wokół tego centrum. 

To  w  hara  życie  rozpoczyna  się  i  kończy.  Wszystkie 

inne  ośrodki  energetyczne  naszego  ciała  znajdują  się 
daleko;  hara  jest  dokładnie  w  centrum.  To  tu  jesteśmy 
zrównoważeni i zakorzenieni. Dlatego gdy człowiek zdaje 
sobie  sprawę  z  istnienia  hara,  zaczyna  się  dziać  wiele 
rzeczy,  np.  im  bardziej  pamiętasz  o  hara,  tym  mniej 
myślisz.  Automatycznie  będziesz  myślał  coraz  mniej, 
ponieważ energia nie będzie płynąć do głowy, lecz do ha-
ra.  
Im  więcej  myślisz  o  hara,  im  bardziej  się  w  nim 
koncentrujesz,  tym  większa  dyscyplina  narasta  w  tobie. 
Przychodzi to naturalnie; nie forsuj tego. Im większą masz 
ś

wiadomość  ośrodka  hara,  tym  mniej  będziesz  bał  się 

background image

ż

ycia  i  śmierci,  ponieważ  to  on  jest  ośrodkiem  życia  i 

ś

mierci. 

Gdy  się  z  nim  zestroisz,  będziesz  mógł  żyć  odważnie. 

Wypływa  z  niego  odwaga  -  mniej  myślenia,  więcej  ciszy, 
mniej 

momentów 

niekontrolowanych, 

naturalna 

dyscyplina, odwaga, zakorzenienie i ugruntowanie. 

 

Nocna przystań 

 
Jeśli  czujesz  w  sobie  rozchwianie  w  lewo  i  w  prawo  i 

nie  wyczuwasz,  gdzie  znajduje  się  twój  środek  ciężkości, 
oznacza to, że straciłeś kontakt z ośrodkiem hara. Musisz 
go odzyskać. 

Wieczorem połóż się przed snem na łóżku, ułóż dłonie 

pięć  centymetrów  poniżej  pępka  i  delikatnie  naciskaj. 
Zacznij  oddychać  głęboko.  Poczujesz,  jak  centrum  to 
przesuwa  się  w  górę  i  w  dół  wraz  z  oddechem.  Skup  w 
nim  całą  swoją  energię,  tak  jakbyś  się  kurczył  do 
rozmiarów  tego  niewielkiego  ośrodka  skoncentrowanej 
energii. Rób to przez dziesięć, piętnaście minut i zaśnij. 

Możesz też zasnąć w trakcie ćwiczenia - bardzo dobrze. 

Wtedy  przez  całą  noc  utrzyma  się  to  ześrodkowanie.  Raz 
za razem nieświadomość porusza się i koncentruje w tym 
miejscu. Dzięki temu przez całą noc bez twojej wiedzy na 
wiele sposobów będziesz nawiązywał z nim kontakt. 

Rano,  w  momencie,  w  którym  poczujesz,  że  sen  się 

skończył,  nie  otwieraj  oczu.  Ponownie  ułóż  dłonie 
[poniżej  pępka],  naciskaj  i  oddychaj.  Ponownie  poczuj 

background image

punkt hara. Rób tak przez dziesięć, piętnaście minut przed 
wstaniem.  Powtarzaj  ćwiczenie  każdej  nocy  i  każdego 
ranka. Po trzech miesiącach poczujesz się ześrodkowany. 

Posiadanie  centrum  jest  sprawą  zasadniczą.  Bez  niego 

człowiek  czuje  się  rozczłonkowany.  Nie jest scalony, jest 
jak  huśtawka  -  zbiorowisko  kawałków,  a  nie  jedność,  nie 
gestalt.  To  bycie  w  kiepskiej  formie  -  bez  centrum 
człowiek może się jakoś powlec przez życie, ale nie może 
kochać. Bez centrum jesteś w stanie wykonywać rutynowe 
czynności, ale nigdy nie będziesz kreatywny. Będziesz żył 
minimalnie;  maksimum  nie  będzie  dla  ciebie  dostępne. 
Jedynie dzięki ześrodkowaniu człowiek może żyć w pełni, 
sięgać zenitu, szczytu, punktu kulminacyjnego - a tylko to 
jest życiem, prawdziwym życiem. 

 

Aura ochronna 

 
Każdej  nocy  przed  snem  usiądź  na  łóżku  i  wyobrażaj 

sobie  aurę  -  trzydzieści  centymetrów  dookoła  swojego 
ciała  i  o  tym  samym  kształcie  co  ono  -  otaczającą  i 
chroniącą  cię.  Stanie  się  ona  twoją  tarczą.  Rób  to  przez 
cztery,  pięć  minut  i,  wciąż  ją  czując,  idź  spać.  Zaśnij, 
wyobrażając  sobie  aurę  jak  otulający  cię  koc  Nie 
przeniknie  do  ciebie  napięcie  z  zewnątrz,  nie  dostaną  się 
myśli ani żadne zewnętrzne wibracje. Czując aurę, zaśnij. 

Musi  to  być  ostatnia  rzecz,  którą  robisz  wieczorem. 

Później  po  prostu  zasypiaj,  tak  żeby  wyobrażenie  trwało 
nadal  w  twojej  podświadomości.  To  wszystko.  Cały 

background image

mechanizm opiera się na wyobrażeniu sobie aury i pójściu 
spać.  Gdy  napływa  sen,  odrobina  wyobrażenia  utrzymuje 
się  nadal.  Zasypiasz,  ale  to  wyobrażenie  wnika  do  twojej 
podświadomości. Wtedy uzyskuje olbrzymią siłę i energię. 

Nie umiemy bronić się przed innymi. Są oni obecni nie 

tylko  fizycznie,  ale  przesyłają  do  nas  również  swoje 
emocje.  Jeśli  mija  cię  ktoś  zdenerwowany,  czujesz,  że 
wysyła  strzały  swojego  napięcia  -  nie  wymierzone 
konkretnie w ciebie, ale po prostu je wysyła. Nie jest tego 
ś

wiadomy,  nie  robi  tego  celowo.  Musi  pozbyć  się 

napięcia, ponieważ czuje się zbyt obciążony. Jeśli tego nie 
zrobi,  zwariuje.  To  nie  on  zadecydował,  że  pozbędzie  się 
napięcia;  ono  samo  się  wylewa.  Jest  go  zbyt  dużo, 
człowiek nie może go już pomieścić, więc zaczyna się ono 
uwalniać. 

Ktoś  cię  mija  i  wyrzuca  z  siebie  złość.  Jeśli  jesteś 

podatny i nie masz ochronnej aury... a medytacja sprawia, 
ż

e człowiek staje się podatny, bardzo podatny. Więc kiedy 

jesteś  sam,  to  wszystko  w  porządku.  Kiedy  otaczają  cię 
medytacyjnie  nastawieni  ludzie,  wszystko  w  porządku. 
Ale  gdy  wyjdziesz  do  świata,  gdy jesteś na targowisku, a 
ludzie  nie  są  medytacyjni,  są  bardzo  spięci  i 
podenerwowani,  myślą  o  tysiącu  spraw  -  ty  zaczynasz  je 
chłonąć  i  jesteś  bezbronny.  Medytacja  sprawia,  że 
człowiek  staje  się  miękki,  więc  cokolwiek  pojawia  się  na 
drodze, może przeniknąć do wnętrza. 

Dlatego  po  medytacji  człowiek  powinien  wytwarzać 

aurę  ochronną.  Czasami  dzieje  się  to  automatycznie, 

background image

czasami  nie.  Jeśli  nie  przychodzi  automatycznie,  musisz 
nad  nią  popracować.  Pojawi  się  w  ciągu  trzech  miesięcy. 
W  czasie  od  trzech  tygodni  do  trzech  miesięcy  zaczniesz 
czuć  się  bardzo,  bardzo  silny.  Zasypiaj  więc,  myśląc  o 
niej. 

Rano  pierwszą  myślą  również  powinna  być  aura.  W 

chwili  przebudzenia  nie  otwieraj  od  razu  oczu.  Po  prostu 
poczuj chroniącą cię aurę, która otacza twoje ciało. Rób to 
przez cztery, pięć minut przed wstaniem. Pamiętaj o aurze, 
gdy  się  kąpiesz  i  gdy  pijesz  herbatę.  W  dzień,  gdy  tylko 
będziesz miał czas - siedząc bezczynnie w samochodzie, w 
pociągu  czy  w  biurze  -  odpręż  się.  Przez  krótką  chwilę 
znów ją poczuj. 

Być  może  po  upływie  trzech  tygodni,  a  na  pewno  nie 

dłużej  niż  po  trzech  miesiącach  zaczniesz  odczuwać  ją 
niemal  jak  namacalną  powłokę.  Będzie  cię  otaczać,  a  ty 
poczujesz,  że  możesz  przejść  teraz  przez  tłum  i  pozostać 
nieporuszony,  nietknięty.  Sprawi  to,  że  poczujesz  się 
niezwykle  szczęśliwy,  ponieważ  od  teraz  twoimi 
problemami będą tylko twoje problemy, nie cudze. 

Łatwo  jest  rozwiązać  własne  problemy,  ponieważ  są 

własne.  Kłopot  pojawia  się,  gdy  wciąż  wnikają  w  ciebie 
problemy innych; nie możesz ich rozwiązać, bo nie należą 
do ciebie. 

Spróbuj wytworzyć ochronną aurę, a zrozumiesz ją i jej 

działanie.  Zobaczysz,  że  jesteś  pod  całkowitą  ochroną. 
Dokądkolwiek pójdziesz, różne sygnały będą się ku tobie 
kierować, ale zostaną zawrócone, nie dotkną cię. 

background image

 

Sztuka równowagi 

 
Prawa  i  lewa  półkula  twojego  mózgu  -  tak  jak 

wszystkich  innych  osób  -  działają  niezależnie,  ale  gdy 
wpływ  medytacji  będzie  wyjątkowo  silny,  niezależność  i 
różnice mogą zostać wyolbrzymione. 

Usiądź  cicho  w  samotności  i  [łagodnie]  uciskaj  oczy. 

Naciskaj  gałki  oczne*  (Oczy  powinny  być  zwrócone  w 
górę  lub  w  bok,  by  nie  uciskać  źrenic!),  dopóki  nie 
zobaczysz  światełek.  Nie  rób  tego  nazbyt  mocno,  ale 
odrobina  bólu  jest  dozwolona.  Obserwuj  te  światełka. 
Pomoże to ci wyprostować wiele spraw. 

Rób  tak  cztery,  pięć  minut  -  naciskaj  oczy  -  potem 

zrelaksuj  się  na  pięć  minut  i  znów  naciskaj.  Wykonuj 
ć

wiczenie  przez  czterdzieści  minut,  a  następnie  ochłodź 

oczy zimną wodą. Zamknij je i poczuj chłód. 

Postępuj  tak  przez  piętnaście  dni.  Ćwiczenie  to  ułoży 

wiele  spraw  w  mózgu.  Poczujesz  się  zdrowszy 
psychicznie i wewnętrznie poukładany. 

 

Być tutaj 

 
Wraz z rozwojem twojej świadomości zacznie zmieniać 

się  świat  wokół  ciebie.  Nie  musisz  niczego  robić 
bezpośrednio,  wszystkie  zmiany  zajdą  niemal  same. 
Jedynym,  co  musisz  zrobić,  jest  staranie  o  więcej 
ś

wiadomości. 

background image

Stawaj  się  coraz  bardziej  świadomy  wszystkiego,  co 

robisz. Chodząc, rób to świadomie, skup całą swoją uwagę 
na  chodzeniu.  Jest  ogromna  różnica  między  chodzeniem 
nieświadomym  a  świadomym.  Zmiana  jest  radykalna. 
Może  nie  być  widoczna  z  zewnątrz,  ale  wewnątrz 
przeniesie cię w zupełnie inny wymiar. 

Spróbuj  prostych  czynności,  np.  poruszanie  ręką  może 

być  czynnością  czysto  mechaniczną.  Zacznij  ruszać  ręką 
ś

wiadomie,  powoli,  powoli,  czując  to  i  patrząc  na  to  od 

wewnątrz. 

Nawet  najmniejszy  gest  prowadzi  pod  drzwi  boskości, 

ponieważ  dzieje  się  cud.  Jest  to  jedna  z  największych 
tajemnic,  których  nauka  nie  była  w  stanie  zgłębić. 
Decydujesz,  że  chcesz  poruszyć  ręką,  a  ona  cię  słucha. 
Jest  to  cud,  ponieważ  to  kontakt  świadomości  z  materią 
(...),  a  nawet  więcej:  to  posłuszeństwo  materii  wobec 
ś

wiadomości. Nie znaleziono jeszcze mostu. To jak magia. 

Przewaga  umysłu  nad  materią  -  na  tym  polega  magia. 
Robisz  to  przez  cały  dzień,  ale  nie  jest  to  świadome; 
inaczej  w  tym  prostym  geście  pojawiłaby  się  w  tobie 
wspaniała medytacja. To w ten sposób boskość kieruje całą 
egzystencją.  Więc  chodząc,  siedząc,  słuchając  czy 
rozmawiając, pozostawaj świadomy. 

 

Pozbierać się w całość 

 
Z  każdym  wydechem  mów  „jeden".  Gdy  wydychasz 

powietrze  mów  „jeden";  wdychając  nie  mów  niczego. 

background image

Wydychaj, mówiąc „jeden"; wdychaj i nie mów nic. Czyli 
z  każdym  wydechem  mów  po  prostu:  „jeden...  jeden... 
jeden..."  Nie  tylko  mów,  ale  również  poczuj,  że  całość 
stworzenia  jest  jednością.  Nie  powtarzaj  bezmyślnie, 
poczuj to - mówienie słowa „jeden" w tym pomoże. 

Rób  tak  codziennie  przez  dwadzieścia  minut.  Niech 

nikt  ci  wtedy  nie  przeszkadza.  Możesz  otworzyć  oczy  i 
spojrzeć na zegarek, ale nie nastawiaj budzika. Wszystko, 
co może wybić cię z rytmu, jest niedobre, więc pozbądź się 
z pokoju telefonu i niech nikt nie puka do drzwi. Przez te 
dwadzieścia  minut  musisz  być  całkowicie  zrelaksowany. 
Jeśli  otacza  cię  zbyt  duży  hałas,  skorzystaj  z  zatyczek  do 
uszu. 

Wypowiadanie  „jeden"  przy  każdym  wydechu  bardzo 

cię  uspokoi,  wyciszy,  sprawi,  że  poczujesz  się  scalony. 
Rób to w ciągu dnia, nigdy w nocy, inaczej zakłócisz sen, 
ponieważ  zrelaksujesz  się  tak  bardzo,  że  odechce  ci  się 
spać.  Poczujesz  się  świeżo.  Najlepiej  rób  to  rano, 
ewentualnie  po  południu,  ale  nigdy  późnym  wieczorem. 
Wyjawię  wam  teraz  sekretną  sutrę  Lao-cy.  Nie  jest  ona 
nigdzie  spisana,  lecz  przez  wieki  jego  uczniowie 
przekazywali  ją  sobie  ustnie.  Sutra  ta  dotyczy  sposobu 
medytacji. 

Lao-cy  powiada:  Usiądź  ze  skrzyżowanymi  nogami. 

Poczuj się tak, jakby wewnątrz ciebie była szalkowa waga. 
Obie  jej  szale  znajdują  się  w  okolicy  twoich  piersi. 
Wskazówka  -  między  oczyma,  tam,  gdzie  zlokalizowane 
jest trzecie oko. Sprężynki wagi są umieszczone w twoim 

background image

mózgu. Zachowuj świadomość tej wagi przez dwadzieścia 
cztery godziny i dbaj o to, by obie szale były wciąż na tym 
samym  poziomie,  a  wskazówka  znajdowała  się  dokładnie 
na  środku.  Jeśli  umiesz  utrzymać  ją  w  równowadze, 
zakończyłeś podróż. 

Ale  jest  to  bardzo  trudne.  Zauważysz,  że  przy 

najmniejszym  oddechu  szale  zaczynają  drgać.  Siedzisz  w 
ciszy  -  nagle  ktoś  wchodzi  do  pokoju  i  szalki  zaczynają 
poruszać  się  w  górę  i  w  dół.  Lao-cy  mówi:  „Zrównoważ 
ś

wiadomość. Przeciwieństwa powinny być sobie równe, a 

wskazówka  powinna  pozostać  na  środku.  Nieważne,  czy 
ż

ycie przyniesie radość czy smutek, światło czy ciemność, 

honor czy poniżenie, pamiętaj o równowadze wewnętrznej 
i zachowuj ją". 

Pewnego  dnia  osiągniesz  doskonałą  równowagę,  w 

której  nie  ma  życia,  ale  jest  egzystencja,  nie  ma  fal,  ale 
ocean, nie ma „ja", ale jest wszystko. 

 

Wyobrażaj sobie Buddę we wnętrzu siebie 

 
Powinieneś  znaleźć  na  to  czas  przynajmniej  raz 

dziennie.  Może  to  być  każda  pora,  kiedy  tylko  będziesz 
mógł,  ale  dobrze  mieć  wtedy  pusty  brzuch.  Gdy  brzuch 
jest  pusty,  masz  więcej  energii.  Nie  chodzi  o  to,  by  być 
głodnym, ale żołądek nie powinien być napchany. Może to 
więc  być  w  dwie,  trzy  godziny  po  jedzeniu.  Natomiast 
filiżanka herbaty nie szkodzi, może być nawet korzystna. 

background image

Po  drugie,  jeśli  możesz  wziąć  kąpiel  tuż  przedtem, 

będzie  to  bardzo  pomocne.  Zrób  sobie  gorącą  kąpiel,  a 
potem  zimny  prysznic.  Najpierw  wymocz  się  w  gorącej 
wodzie,  potem  weź  zimny,  dwuminutowy  prysznic. 
Zakończ prysznicem - to świetnie cię przygotuje. 

Następnie  weź  filiżankę  herbaty  i  usiądź  wygodnie. 

Jeśli  siedzisz  na  podłodze,  możesz  wziąć  poduszkę,  tak 
będzie dobrze. Jeśli jest to dla ciebie trudne lub pozycja ci 
nie odpowiada, możesz siedzieć na krześle. 

Odpręż całe ciało i skoncentruj się na środkowej części 

tułowia,  gdzie  kończą  się  żebra  i  zaczyna  brzuch.  Mając 
oczy  zamknięte,  wyobraź  tam  sobie  niewielką  figurkę 
Buddy, jej zarys. Dla ułatwienie możesz mieć obok siebie 
zdjęcie takiej figurki. 

Wyobraź sobie, że jest zrobiona ze światła i biją od niej 

promienie.  Daj  im  się  wciągnąć,  tak  żebyś  łatwo  mógł 
zagłębić  się  w  światło...  promienie  wypełniają  całe  twoje 
ciało. 

Jeśli możesz usiąść na podłodze w pozycji Buddy, zrób 

to, ponieważ wtedy figurka i twoja pozycja będą do siebie 
pasować.  Promienie  rozprzestrzeniają  się  i  całe  ciało 
wypełnia  się  światłem.  Następnie  promienie  wychodzą 
poza  ciało,  zaczynają  dotykać  sufitu  i  ścian  i  wkrótce 
wydostają się z pokoju, sięgają coraz dalej i dalej. Pozwól, 
by  po  piętnastu  minutach  objęły  cały  wszechświat.  Niech 
sięgną tak daleko, jak tylko potrafisz sobie wyobrazić. 

To  wytworzy  ogromny  spokój.  Pozostań  w  tym  stanie 

przez  dziesięć  minut:  cały  wszechświat  wypełniony 

background image

promieniami,  których  źródłem  jest  twoje  serce.  Utrzymaj 
ten  stan,  myśl  o  nim,  poczuj  promienie  -  trwaj  tak  przez 
dziesięć  minut.  Cały  wszechświat  jest  wypełniony  tymi 
promieniami. 

Potem  powoli  zacznij  się  kurczyć,  w  takim  samym 

tempie,  w  jakim  się  rozrastałeś.  Wróć  do  swojego 
wewnętrznego  Buddy  -  kilkucentymetrowej  świetlistej 
figurki. 

Następnie pozwól jej gwałtownie zniknąć. O to właśnie 

chodzi,  oto  punkt  kulminacyjny  tego  procesu.  Pozwól  jej 
nagle zniknąć, tak aby został tylko jej obraz w negatywie. 
Tak  jak  wtedy,  gdy  zbyt  długo  patrzysz  przez  okno, 
zamykasz oczy i widzisz obraz okna w negatywie. Oto jest 
figurka  Buddy,  pełna  światła  -  i  nagle,  niespodziewanie 
pozwól  jej  zniknąć.  Pojawi  się  ciemna  figurka,  figurka  w 
negatywie,  pustka.  Utrzymaj  ten  obraz  przez  pięć  do 
dziesięciu minut - tę dziurę, tę pustkę. 

Na  pierwszym  etapie,  gdy  promienie  zaleją  cały 

wszechświat,  poczujesz  wspaniały  spokój,  jakiego  być 
może  nigdy  wcześniej  nie  czułeś,  oraz  wzrastanie. 
Będziesz  miał  wrażenie,  że  stałeś  się  ogromny  i  mieścisz 
w sobie cały kosmos. 

W  drugim  etapie  zamiast  spokoju  poczujesz  błogość. 

Gdy  figurka  Buddy  zamieni  się  w  negatyw,  gdy  zniknie 
całe  światło,  pojawi  się  ciemność  i  cisza,  bez  żadnego 
powodu  poczujesz  błogość!  Poczujesz  się  doskonale  - 
utrzymaj to. 

background image

Cały  proces  ma  trwać  nie  więcej  niż  czterdzieści  pięć 

do sześćdziesięciu minut. 

Możesz  to  robić  w  nocy,  leżąc  w  łóżku  przed 

zaśnięciem;  to  najlepsza  pora.  Wykonaj  ćwiczenie,  a 
potem  po  prostu  zaśnij,  tak  aby  stan  ten  utrzymał  się  w 
tobie  przez  całą  noc.  Wiele  razy  w  twoich  snach  będzie 
pojawiać  się  ta  figurka  Buddy.  Wiele  razy  w  snach 
będziesz odczuwał te promienie. Rano poczujesz, że twój 
sen  miał  zupełnie  inną  jakość.  Nie  był  to  tylko  sen.  Było 
tam  obecne  coś  o  wiele  bardziej  pozytywnego  niż  sen, 
było  tam  coś  innego.  Obudzisz  się  odmłodzony,  bardziej 
ś

wiadomy, pełen szacunku dla życia. 

 

Znajdź wewnętrzny punkt zerowy 

 
Zanim  zaczniesz  spać,  leżąc  z  zamkniętymi  oczami  na 

łóżku,  wyobraź  sobie  tablicę,  tak  czarną  jak  to  tylko 
możliwe.  Następnie  ujrzyj  na  niej  trzykrotnie  cyfrę  „3". 
Zobacz  ją  po  raz  pierwszy  i  zetrzyj;  po  raz  drugi  i  znów 
zetrzyj; po raz trzeci i zetrzyj. Później trzykrotnie wyobraź 
sobie cyfrę „2". Następnie cyfrę „1" też trzy razy. Później 
trzy razy „0". Gdy dojdziesz do trzeciego zera, poczujesz 
niezwykłą ciszę, jakiej nigdy wcześniej nie zaznałeś. 

Pewnego dnia poczujesz absolutną ciszę, tak jakby cała 

egzystencja  zniknęła  i  nic  nie  pozostało.  Będzie  to 
wspaniały moment. 

Zatem gdy kładziesz się spać wieczorem, przejdź przez 

ten  nieskomplikowany  proces  -  już  będąc  w  łóżku  -  ale 

background image

pamiętaj,  że  musisz  go  dokończyć,  ponieważ  jedynie 
wtedy  da  ci  on  ogromną  ciszę.  Jest  prosty  i  nie  zajmie 
więcej niż dwie, trzy minuty, ale można zasnąć, zanim się 
go  ukończy.  Spróbuj  dojść  do  końca,  nie  śpij  -  musisz 
dojść  do  trzeciego  zera.  Nie  spiesz  się,  rób  to  powoli  i  z 
uczuciem. 

OSHO International Foundation o autorze 

Nauki  Osho  nie  poddają  się  kategoryzacji.  Dotyczą 

wszystkich aspektów życia począwszy od indywidualnych 
poszukiwań 

sensu 

ludzkiej 

egzystencji 

aż 

po 

najważniejsze  wydarzenia  społeczne  i  polityczne.  Osho 
nie  pisał  książek.  Jednak  przez  ponad  35  lat  rozmawiał  z 
ludźmi  i  wygłaszał  wykłady  na  wielu  międzynarodowych 
spotkaniach, pozostawiając po sobie tysiące godzin nagrań 
na  kasetach  audio  i  wideo.  Książki  są  rezultatem  ich 
transkrypcji. 

Osho został uznany przez londyński „Sunday Times" za 

jedną  z  1000  osób,  które  wywarły  największy  wpływ  na 
XX  wiek.  Amerykański  pisarz  Tom  Robbins  uznał  go  za 
„najbardziej niebezpiecznego człowieka od czasów Jezusa 
Chrystusa". 

Za  cel  swej  działalności  Osho  uznał  stworzenie 

warunków dla narodzin nowego typu człowieka - „Buddy 

background image

Zorby"  -  który  łączyłby  w  sobie  wyciszoną  duchowość 
Gautamy Buddy z umiejętnością korzystania ze wszelkich 
uciech  życia  na  wzór  Greka  Zorby.  Przez  wszystkie  jego 
prace przewija się wątek połączenia odwiecznej mądrości 
Wschodu  z  najwyższym  potencjałem  nauki  i  technologii 
stworzonym  przez  Zachód.  Osho  znany  jest  także  ze 
swego  rewolucyjnego  wkładu  do  wiedzy  o  wewnętrznej 
przemianie  człowieka,  przede  wszystkim  z  podejścia  do 
medytacji, 

które 

uwzględnia 

zwiększone 

tempo 

współczesnego 

ż

ycia. 

Jego 

„medytacje 

aktywne" 

pozwalają  pozbyć  się  zgromadzonego  w  ciele  i  umyśle 
stresu,  dzięki  czemu  człowiek  może  łatwiej  doświadczać 
stanu rozluźnienia i wolności od myśli. 

Dla  czytelników  dostępne  są  dwie  jego  prace 

autobiograficzne: Autobiography oj a Spiritually Incorrect 
Mystic 
oraz Glip-ses ofa Golden Childhood. 

Więcej informacji na stronach 

www.0sho.com