background image

 

 

Marek Gajdziński 

Harcerski System Wychowania 

skrypt kursu podharcmistrzowskiego „Jakobstaf” 

Część 1:  Idea – Metoda – Program, Rozdział 2:  Metoda – Zasady kardynalne  
 
 
© 2007 Marek Gajdziński 

Treść  skryptu  jest  chroniona  prawem.  Udostępnianie  osobom  trzecim  w  jakimkolwiek  celu  bez  zgody  autora,  
powielanie w ilości większej niż na własne potrzeby i modyfikowanie tekstu jest zabronione. 

 

METODA 

 

Zasady kardynalne 

 

Harcerstwo zawdzięcza swoją popularność, prostej i naturalnej metodzie wychowania, która może być 
używana  przez  każdego  zdrowego  psychicznie  mężczyznę  i  to  nawet  nie  w  pełni  jeszcze  dojrzałego. 
Nie są do tego potrzebne, żadne profesjonalne studia pedagogiczne. Podstawowe „chwyty” tej metody 
wyczuwane są intuicyjnie. Aby mogły być stosowane z pełna świadomością, wystarczy je tylko nazwać 
i z grubsza usystematyzować. 
 
Metodę  harcerską  charakteryzuje  pięć  cech  zwanych  zasadami  kardynalnymi.  Wszystkie  one  muszą 
występować  razem  i  być  spełnione  jednocześnie  abyśmy  mogli  mieć  pewność,  że  nasze  wysiłki 
wychowawcze mają szansę okazać się skutecznymi. Są nimi: 

• 

Zasada oddziaływania pozytywnego 

• 

Zasada oddziaływania od wewnątrz 

• 

Zasada oddziaływania pośredniego 

• 

Zasada oddziaływania wzajemnego 

• 

Zasada oddziaływania naturalnego 

 
Jeśli zasady te wcielane są w życie konsekwentnie i z naturalnym wyczuciem, prowadzą do osiągnięcia 
zamierzonych efektów wychowawczych. 
 
 
 

Zasada oddziaływania pozytywnego 

 
Ktoś zapyta – jak to? Każde wychowanie jest oddziaływaniem prowadzącym do pozytywnych skutków, 
i odwrotnie - każda demoralizacja przynosi skutki negatywne. To prawda! Jednak nie chodzi tu o ocenę 
skutków.  Nazywając  nasze  oddziaływanie  „pozytywnym”  mamy  na  myśli  charakterystykę  środków 
jakimi się posługujemy. Środki te mają właśnie charakter „pozytywny”.  
 
Pozytywny charakter środków oddziaływania 
W  takim  razie  zapytajmy  teoretycznie  -  czy  może  istnieć  oddziaływanie  „negatywne”  prowadzące  do 
efektów  pozytywnych.  Otóż  może  i  mało  tego  –  oddziaływanie  takie  istnieje  i  powszechnie  jest 
stosowane.  Przykładem  jest  choćby  wymiar  sprawiedliwości.  Kodeks  karny  określa  jakie  czyny  są 
zabronione i jakie grożą za nie kary, policja ujawnia i ściga sprawców przestępstw, a sądy skazują ich 
na kary, które w swoim założeniu pełnią funkcję odstraszającą  innych potencjalnych sprawców. Każdy 
uczciwy człowiek stara się żyć tak aby nie wejść w konflikt z prawem. Większość czyni to ze strachu 
przed  konsekwencjami  prawnymi.  Im  więcej  ludzi  respektuje  istniejące  zakazy,  tym  żyje  nam  się 

background image

 

bezpieczniej.  Jest  to  efekt  jak  najbardziej  pozytywny.  Przyjmując  kryterium  polegające  na 
charakterystyce  używanych  środków,  możemy  powiedzieć,  że  jest  to  bez  wątpienia  oddziaływanie 
„negatywne”, opiera się bowiem na stosowaniu zakazów, kar i odstraszania. 
 
Harcerstwo  zbudowane  jest  na  zupełnie  innych  założeniach.  Nie  określa  czego  harcerzowi  robić  nie 
wolno,  lecz  pokazuje  ideał  i  skłania  chłopców  by  starali  się  dążyć  do  niego.  Systemowo  stosuje 
nagrody, a nie kary. I dlatego mówimy, że posługuje się oddziaływaniem o charakterze „pozytywnym”. 
 
Przyjrzyjmy  się  tekstowi  naszego  Prawa  Harcerskiego.  Tylko  w  jednym,  ostatnim  jego  punkcie 
określono  wyraźny  zakaz  palenia  tytoniu  i  picia  alkoholu.  Często  wytyka  nam  się  ten  brak 
konsekwencji  ale  jest  to  brak,  uświęcony  wieloletnią  tradycją  i  co  ważniejsze  uzasadniony  ważnymi 
względami  społecznymi.  Wszystkie  pozostałe  punkty  Prawa  Harcerskiego  sformułowane  są  w  formie 
pozytywnych postulatów określających ideał pewnej postawy życiowej. Harcerstwo pokazuje do jakiej 
postawy  należy  dążyć,  a  nie  jakich  zachowań  unikać.  I  to  jest  właśnie  istotą  oddziaływania 
pozytywnego.  
 
Ukierunkowane i nieograniczone możliwości rozwoju osobowości 
Zadaniem harcerza jest dążyć do osiągnięcia ideału opisanego Prawem Harcerskim. Tyle tylko, że ideał 
ten  jest  praktycznie  nieosiągalny.  Zawsze  można  jeszcze  lepiej  służyć  Bogu  i  Polsce,  zawsze  można 
być jeszcze bardziej ofiarnym, i t.d. Czego byś w swojej pracy nad sobą nie osiągnął, zawsze możesz 
zrobić  to  lepiej.  I  to  właśnie  jest  piękne  w  naszej  idei  harcerskiej.  Nie  możesz  się  nigdy  zatrzymać, 
musisz się stale rozwijać choćbyś miał świadomości, że jesteś najlepszy ze wszystkich - bo ideału nigdy 
nie  osiągniesz.  Możesz  tylko  stale  się  do  niego  przybliżać.  Jest  to  wielka  wartość  oddziaływania 
pozytywnego. Zauważmy bowiem, że w przypadku oddziaływania negatywnego czyli np. w przypadku 
prawa karnego, bardzo łatwo osiągnąć stan, w którym można uznać, że dostosowałeś się do wszelkich 
zakazów i nie musisz już więcej nad sobą pracować. Ludzi takich są miliony. Nie ma natomiast nikogo, 
kto mógłby o sobie powiedzieć, że osiągnął ideał. 
 
Kolejną  cechą  oddziaływania  pozytywnego  jest  stosowanie  nagród.  Ideału  osiągnąć  nie  można,  bo 
droga do niego nie ma końca. Można natomiast osiągać kolejne etapy na tej drodze. Można wyznaczać 
sobie  cele  pośrednie  w  pracy  nad  sobą  i  do  celów  tych  stopniowo  „docierać”.  Metoda  harcerska 
wytworzyła  cały  arsenał  środków,  które  służą  nagradzaniu  harcerzy  za  przebycie  kolejnych  etapów 
drogi do ideału i osiągniecie cząstkowych celów w pracy nad sobą. Stosowane w harcerstwie stopnie, 
sprawności i odznaki są jak kamienie milowe na drodze osobistego rozwoju. 
 
Warto jeszcze zwrócić uwagę na pewną bardzo szlachetną konsekwencję zastosowania oddziaływania 
pozytywnego i jego ewidentną przewagę nad formami oddziaływań negatywnych. Co można osiągnąć 
metodą  zakazów?  Można  wyplenić  zło  z  życia  poszczególnych  ludzi.  Można „okroić” ich osobowość 
ze  złych  cech  i  skłonności.  Jednak  metodą  samych  tylko  zakazów  nie  da  się  w  nikim  rozwinąć  cech 
dodatnich.  To  może  się  stać  tylko  za  sprawą  oddziaływania  pozytywnego.  Tym  właśnie  zajmuje  się 
harcerstwo.  Nie  jest  naszym  zadaniem  „okrawać”  osobowość  do  z  góry  założonego  kształtu  ale  ją 
budować i rozwijać. Nasze wychowane nie polega na wykorzenieniu zła tylko na wydobywaniu dobra. 
Stwarzamy warunki sprzyjające rozwojowi cech dodatnich chłopca. Pokazujemy kierunek tego rozwoju 
i zachęcamy go do pracy nad sobą. Tak więc nie istnieje, żaden z góry założony przez nas, pożądany 
szablon  postaw  i  zachowań.  Istnieją  tylko  jasno wytyczone kierunku rozwoju osobowości. W wyniku 
takiego  oddziaływania,  każdy  może  rozwijać  się  w  nieco  inny,  charakterystyczny  dla  siebie  samego 
sposób.  W  skali  społecznej  produktem  oddziaływań  pozytywnych  jest  wielka  różnorodność 
wartościowych typów ludzkich, a nie znormalizowana masa jednostek odlanych z jednej obowiązującej 
matrycy. Jest to wielka wartość tego typu oddziaływań zwłaszcza dla społeczeństw demokratycznych, 
które czerpią swoją siłę z różnorodności.  
 
Zauważmy, że dla systemów totalitarnych, dla których wszelka różnorodność jest zagrożeniem i które 
organizują  życie  społeczne  według  „regulaminów  koszarowych”  wszelkie  formy  oddziaływań 
pozytywnych  są  wysoce  niepożądane.  Oto  najwłaściwsze  wytłumaczenie  faktu  dlaczego 
dwudziestowieczne  formy  socjalizmu  -  obojętnie  klasowego  czy  narodowego  -  odnosiły  się  z  takim 

background image

 

obrzydzeniem  do  metody  skautowej.  Warto  mieć  to  również  w  pamięci  dokonując  oceny 
najprzeróżniejszych pomysłów metodycznych ograniczających pozytywny charakter oddziaływania. Za 
pomysłami  takimi  zawsze  czai  się  totalitarny  sposób  myślenia  zmierzający  do  niszczenia 
różnorodności. 
 
Elitarność harcerstwa 
Na  koniec  drobna  ale  istotna  uwaga  na  temat  elitarności  harcerstwa.  Nasz  ruch  nie  funkcjonuje  w 
próżni  społecznej  lecz  osadzony  jest  w  życiu  społecznym  państwa.  Wszyscy  jego  obywatele,  w  tym 
zwłaszcza młodzież podlegają wychowawczemu oddziaływaniu prawa państwowego. Oddziaływanie to 
jak każde oddziaływanie oparte na środkach negatywnych ma za zadanie stworzyć pewien minimalny 
standard  zachowań  społecznych.  Ogromna  część  społeczeństwa  poprzestaje  na  poddaniu  się  temu 
oddziaływaniu. Większość rodziców oraz samo państwo, w tym zwłaszcza szkoła publiczna, realizuje 
wobec  dzieci  i  młodzieży  wychowawczy  plan  minimum,  który  można  streścić  w  formie  postulatu 
wychowania  „porządnego  i  uczciwego  człowieka”.  Tylko  nieliczni  szukają  czegoś  ponad  to. 
Harcerstwo  jest  właśnie  dla  tych  nielicznych,  którym  żywot  człowieka  uczciwego  nie  wystarcza  do 
pełni  realizacji.  Jest  dla  tych,  którzy  oczekują  od  życia  dużo  więcej  i  którzy  gotowi  są  dać  z  siebie 
więcej.   
 

 
 

Zasada oddziaływania od wewnątrz 

 
Każdy normalny człowiek, znajdzie w swoim własnym życiu setki doświadczeń i przykładów na to, że 
ilekroć  zabierał  się  do  czegoś  z  własnej  woli,  popychany  do  tego  potrzebą  płynącą  od  wewnątrz, 
tylekroć to co robił przynosiło mu satysfakcję, praca szła łatwiej, włożony wysiłek był mniej męczący, 
a efekty lepsze. Każdy znajdzie też tyleż samo doświadczeń i przykładów na to, że ilekroć czuł się do 
czegoś  przymuszony,  tylekroć  wszystko  szło  mu  jak  po  grudzie,  efekty  okazywały  się  mierne,  a 
satysfakcja żadna. 
 
Źródło  z  jakiego  wypływa  motywacja  ma  podstawowe  znaczenie  dla  skuteczności  każdego  działania 
podejmowanego przez człowieka.  
 
Harcerstwo jak łatwo się domyśleć opiera swoje oddziaływanie na wewnętrznych źródłach motywacji, 
co zostało nazwane oddziaływaniem od wewnątrz. Jest to zasada z jednej strony szlachetna, a z drugiej 
determinująca  skuteczność  naszej  metody.  Istnieją  dwa  bardzo  konkretne  warunki,  decydujące  o  tym, 
czy da się ją urzeczywistnić w praktyce. 
 
Dobrowolność 
Podstawowym  warunkiem  skuteczności  naszego  oddziaływania  w  stosunku  do  chłopca  jest  jego 
dobrowolna  i  niczym  nie  wymuszona  przynależność  do  harcerstwa.  Gdyby  okazało  się,  że  fakt 
wstąpienia  w  nasze  szeregi  wiązał  się  z  przymusem  pochodzącym  od  rodziców,  nauczyciela  czy 
księdza,  wtedy  możemy  od  razu  zrezygnować  z  jakichkolwiek  zamiarów  wychowawczych  względem 
niego.  Każdy  przymus  wyzwala  bowiem  w  chłopcu  reakcję  obronną,  która  w  najlepszym  razie 
przejawia  się  w    wewnętrznej  izolacji  od  wszystkiego  do  czego  został  przymuszony.  Sytuacja  taka 
równie często prowadzi do postawy buntu i przeradza się w agresję. W pierwszym przypadku, wszelkie 
nasze  wysiłki  napotykałyby  obojętność  chłopca  w  drugim  byłyby  po  prostu  odrzucane,  co 
manifestowałoby  się  przyjmowaniem  postaw  sprzecznych  z  pożądanymi.  W  sytuacji  ekstremalnej, 
kiedy  zbyt  natarczywy  przymus  rodzi  agresję,  możliwe  byłoby  także  czynne  przeciwstawienie  się 
chłopca wartościom ku którym chcemy go wychowywać. 
 
W  powojennej  historii  „harcerstwa”  były  dwa  takie  okresy,  w  których,  kierując  się  totalitarnym 
pragnieniem „uharcerzenia” całej polskiej młodzieży, zakwestionowano warunek dobrowolności. Było 
to  w  latach  1949-56  kiedy  to  komuniści  usiłowali  poprzez  przymus  szkolny  „zapisać”  do  OHZMP 
wszystkie  dzieci  ze  szkół  podstawowych  oraz  w  latach  1974-80  gdy  to  samo  zastosowano  wobec 

background image

 

uczniów  szkół  średnich  nakłaniając  ich  do  wstąpienia  w  szeregi  HSPS.  Na  początku  zupełnie 
świadomie użyłem cudzysłowu pisząc, że są to doświadczenia „harcerstwa”. W rzeczywistości bowiem 
z  harcerstwem  nie  miało  to  nic  wspólnego.  Abstrahując  już  nawet  od  pozaharcerskiej,  czysto 
politycznej inspiracji tych działań, i od nieuczciwych zamiarów, ignorowanie na skalę masową zasady 
dobrowolności  całkowicie  zanegowało  istotę  harcerskiego  wychowania  i  wynaturzyło  jego  sens. 
Praktyki  te  doprowadziły  w  rezultacie  do  powszechnej  demoralizacji  młodzieży  i  kompromitacji 
bezprawnie  użytej  nazwy  „harcerstwo”.  Na  skalę  masową  wystąpiły  zjawiska,  których  należało  się 
spodziewać. Młodzież znienawidziła wszystko co harcerskie, broniła się przed niechcianym wpływem 
manifestując  swoją  pogardę  dla  obowiązujących  zasad.  Efekty  tych  „eksperymentów”  ciążą  na 
harcerstwie  do  dnia  dzisiejszego.  W  świadomość  dzisiejszych  dziadków  i  rodziców,  którzy  w 
przeszłości  doświadczyli  na  sobie  niechcianej  presji,  harcerstwo  kojarzone  jest  z  czymś  wysoce 
nieprzyjemnym. Trudno oczekiwać od nich sympatii i zrozumienia dla naszych obecnych wysiłków. 
 
Warunek  dobrowolności  bywał  negowany  systemowo  na  skalę  masową.  Miałem  też  okazję 
obserwować tego typu praktyki stosowane w skali lokalnej.  
 
Poznałem  kiedyś  dyrektora  szkoły,  który  sam  był  w  przeszłości  instruktorem  i  teraz  wykorzystując 
swoją  władzę  nad  uczniami  postanowił  „pomóc”  miejscowej  drużynie  „zachęcając”  osobiście 
najlepszych  uczniów  by  ci  wstępowali  do  harcerstwa.    Oczywiście  tego  typu  zachęta  odbierana  była 
przez  młodzież  jak  najzwyklejsza  presja  władz  szkolnych.  Poznałem  też  księdza,  który  zachwycony 
harcerstwem  sprowadził  do  swojej  parafii  instruktora  i  nakazał  swoim  ministrantom  wstąpić  do 
nowoutworzonej drużyny. Efekty tych działań nie powinny być dla nikogo zaskoczeniem. W każdym z 
tych przypadków, praca harcerska szybko się załamała. Natomiast co do efektów wychowawczych, to 
możemy być pewni, że osiągnięto raczej przeciwne do zamierzonych. 
 
Podobnie bywa z przypadkami jednostkowymi, kiedy to rodzice zmuszają czy choćby zbyt natarczywie 
zachęcają  swoich  synów  do  harcerstwa.  Najczęściej  dotyczy  to  byłych  harcerzy,  którzy  chcieliby 
swoim  dzieciom  umożliwić  przeżycie  podobnych  przygód  jakie  stały  się  w  przeszłości  ich  udziałem. 
Niestety  bardzo  często  dotyczy  to  też  byłych  instruktorów,  którzy  najlepiej  powinni  zdawać  sobie 
sprawę z tego co robią. Rzadko kiedy ich synowie odnoszą sukcesy w harcerstwie, a najczęściej szybko 
odchodzą zniesmaczeni. 
 
Warunek  dobrowolności  obowiązuje  bowiem  w  każdej  skali;  masowej,  lokalnej  i  indywidualnej.  Bez 
jego  spełnienia  nie  ma  mowy  o  efektach  wychowawczych  i  jakichkolwiek  sukcesach  harcerstwa.  Na 
szczęście  warunek  ten  bardzo  łatwo  jest  spełnić.  Wystarczy  tylko  powstrzymać  się  od  pokusy 
ułatwienia  sobie  życia  i  z  definicji  odrzucić  wszelkie  formy  wywierania  presji  na  młodzież,  by  ta 
wstępowała do harcerstwa. 
 
Zarazem  jest  oczywiste,  że  zastosowanie  zasady  dobrowolności  udziału,  i  powstrzymanie  się  od 
jakiejkolwiek presji na młodzież, rodzi konieczność zdania się na atrakcyjność naszych propozycji. Nie 
mogąc  stosować  przymusu  musimy  więc  zachęcić  młodzież  by  wstępowała  do  harcerstwa.  Wrócimy 
jeszcze do tego problemu opisując cechy programu harcerskiego. 
 
Teraz  zastanówmy  jak  głęboko  sięgać  powinna  zasada  dobrowolności  udziału.  Czy  obowiązuje  ona 
tylko  ogólnie  wobec  decyzji  o    przystąpieniu  do  harcerstwa  czy  także  szczegółowo  wobec  udziału 
harcerzy w poszczególnych przedsięwzięciach, zbiórkach i akcjach.  
 
Zanim  spróbujemy  odpowiedzieć  sobie  na  to  pytanie  przywołajmy  taki  oto  przykład.  Jako  młody  i 
niedoświadczony  jeszcze  drużynowy,  nie  mogłem  sobie  poradzić  z  nudą  i  sztuczną  atmosferą  na 
ogniskach.    Z  obozowymi,  codziennymi  ogniskami  różnie  bywa.  Jednego  dnia  są  bardziej  udane, 
innego  mniej.  Jednak  nie  zależnie  od  tego  czy  ognisko  było  lepiej  czy  gorzej  przygotowane,  zawsze 
większość  chłopców  była  pasywna,  wyraźnie  się  nudziła,  a  czasem  nawet  przysypiała.  Fizycznie  byli 
obecni ale duchem błądzili gdzieś w rejonach zupełnie z tematem ogniska niezwiązanych. Za każdym 
razem  aktywna  była  tylko  mała  grupka  harcerzy,  a  i  im  z  czasem  udzielała  się  senna  atmosfera 
większości.  

background image

 

W  połowie  obozu  zdecydowałem  się  na  eksperyment.  Pewnego  dnia  zapowiedziałem,  że  kto  chce 
zostać w namiocie nie musi iść na ognisko. Tak jak przypuszczałem - większość poszła spać, a w kręgu 
przy  ogniu  usiadło  tylko  dziewięciu  z  nas.  Ale  natychmiast,  gołym  okiem  dała  się  odczuć  zmiana 
atmosfery.  Nikogo  nie  trzeba  było  ciągnąć  za  język.  Kto  chciał  ten  sam  zabierał  głos.  Mimo,  że  było 
nas tylko dziewięciu śpiew wychodził nam tak dobrze jak nigdy.  Nie było fałszowania, przeciągania i 
zawodzenia. Następnego dnia sytuacja powtórzyła się ale przy ogniu było nas już dwunastu. Pod koniec 
obozu w kręgu ogniska zbierała się większość drużyny, a tylko nieliczni zostawali w namiotach, i to za 
każdym razem kto inny. Choć podobnie jak na początku obozu, siedziało przy ogniu prawie tyle samo 
harcerzy, to atmosfera senności gdzieś znikła. Gdy planowałem luźniejszą formę przy ogniu panowała 
radosna  zabawa,  gdy  zależało  mi  na  skupieniu  i  refleksji,  udawało  się  wytworzyć  atmosferę  zadumy. 
Wnioski nasuwają się same. 
 
Czy to oznacza, iż sugeruję, że wszystkie zajęcia w drużynie i na obozie powinny być organizowane na 
zasadzie dobrowolnego udziału harcerzy? Odpowiedź padnie w następnym rozdziale. 
 
Akceptacja zasad 
Dobrowolność  udziału  jest  warunkiem  koniecznym  do  tego  by  w  chłopcu  obudzić  motywację 
wewnętrzną  -  ale  nie  jedynym.    Drugim  warunkiem  jest  doprowadzenie  do  sytuacji  w  której 
zaakceptuje  on  zasady  obowiązujące  w  harcerstwie.  Zasady  te  wypływają  z  kilku  źródeł;  z  Prawa 
Harcerskiego, z regulaminów i z panujących w naszym ruchu zwyczajów. 
 
Spełnienie  tego  warunku  nie  jest  już  takie  proste.  Wymaga  bowiem  zastosowania  wielu  zabiegów 
pedagogicznych.  Na  szczęście  harcerstwo  wytworzyło  zestaw  kilku  prostych  narządzi,  które  sprawę 
wybitnie ułatwiają. 
 
Przede wszystkim, harcerzem nie zostaje się od razu. Gdy uda nam się zachęcić chłopca by wstąpił w 
szeregi naszego ruchu, rozpoczyna się dla niego okres próbny, w trakcie którego powinniśmy osiągnąć 
dwa cele. 
 
Po  pierwsze  zadaniem  instruktora  jest  uświadomić  chłopcu,  że  bycie  harcerzem  oznacza 
podporządkowanie się szczególnym zasadom panującym w drużynie i umożliwienie mu poznanie tych 
zasad. 
Drugim zadaniem jest sprawić, by chłopiec te zasady zaakceptował, a nawet więcej, by chętnie się im 
podporządkował. 
 
W  trakcie  okresu  próbnego,  kandydat  na  harcerza  uczestniczy  więc  w  normalnych  zajęciach 
harcerskich  na  równych  z  innymi  prawach,  ale  na  złagodzonych  nieco  warunkach.  Na  przykład,  nie 
musi  od  pierwszej  zbiórki  posiadać  regulaminowego  munduru,  nie  musi  znać  musztry,  nie  musi  tego, 
czy  tamtego.  W  tym  czasie  dopiero  bowiem  obserwuje  i  poznaje  zasady  regulujące  życie  harcerzy, 
zastępu i drużyny. 
  
Okres  próbny kończy się złożeniem Przyrzeczenia i przypięciem do piersi Krzyża Harcerskiego. Zanim 
to  jednak  nastąpi  chłopiec  musi  zdobyć  pierwszy  stopień  harcerski  -  młodzika,  co  oznacza,  że  w  tym 
czasie  poznał  wszelkie  obowiązujące  go  zasady  wynikające  z  Prawa  Harcerskiego,  regulaminów  i 
zwyczajów, a także, że opanował najprostsze harcerskie umiejętności.  
 
Dopiero  wtedy  podczas  podniosłej  uroczystości  instruktor  zadaje  mu  istotne  pytanie  -  czy  będąc 
świadomym przyjmowanych na siebie obowiązków chcesz złożyć Przyrzeczenie Harcerskie?  
Nie  ma  takiego  chłopca,  który  dotarłszy  do  tego  miejsca  odmówiłby  złożenia  przyrzeczenia.  Gdyby 
stwierdził, że harcerstwo mu nie odpowiada - odpadłby gdzieś po drodze. Skoro jednak przeszedł okres 
próbny  i  pokonał  trudy  zdobycia  stopnia  -  to  znaczy,  że  rozbudziliśmy  w  nim  pragnienie  posiadania 
Krzyża  Harcerskiego  i  przynależności  do  naszej  wspólnoty.  Jednak,  pomimo  tej  naszej  pewności 
pytanie to powinno zostać zadane w sposób umożliwiający nieskrępowaną odmowę.  
 

background image

 

Rota Przyrzeczenia zaczyna się od słów „Mam szczerą wolę....” , które są jednoznaczną deklaracją, że 
chłopiec  akceptuje  zasady  obowiązujące  w  harcerstwie.  Dlatego  instruktor  w  swojej  gawędzie 
poprzedzającej akt przyrzeczenia powinien w sposób uroczysty i zarazem dobitny jeszcze raz wyjaśnić 
chłopcu na czym polegają te obowiązki, które za chwilę dobrowolnie przyjmie na siebie. 
 
Ten  prosty    i  powszechnie  obowiązujący  w  harcerstwie  system  prowadzi  do  spełnienia  warunku 
akceptacji zasad - niezbędnego do tego by nasze oddziaływanie dokonywało się od wewnątrz. 
 
Możemy  teraz  wrócić  do  pytania,  które  zostało  zadane  na  końcu  poprzedniego  rozdziału.  Czy  udział 
harcerzy w organizowanych zajęciach powinien być dobrowolny czy wręcz przeciwnie, skoro już 
zaakceptowali  zasady  obowiązujące  w  harcerstwie,  to  mamy  prawo  oczekiwać  od  nich  pełnej 
dyscypliny. 
 
Przywołajmy jeszcze jeden przykład wzięty z codziennej praktyki życia obozowego. Służba w kuchni. 
Wyobraźmy  sobie  zastęp  służbowy,  który  ma  za  zadanie  ugotować  obiad  dla  reszty  obozu  i  członka 
tego zastępu, któremu nie chce się iść na służbę. Czy tu też obowiązuje zasada dobrowolnego udziału? 
Oczywiście  nie.  Dlaczego?  Ponieważ    w  tym  przypadku  dotykamy  kwestii  obowiązku  względem 
innych  i  poczucia  odpowiedzialności.  Gdyby  sytuacja  taka  się  wydarzy,  instruktor  powinien  użyć 
całego swego autorytetu, by wytłumaczyć chłopcu, że przystępując do harcerstwa zaakceptował zasady 
jakie w nim obowiązują, że jadąc na obóz harcerski zaakceptował jego regulamin i kwestia udziału w 
służbach jest już teraz kwestią jego odpowiedzialności i honoru. W przypadku gdy mimo wszystko nie 
udałoby się go przekonać, należy sięgnąć po arsenał kar, a nawet, w ostateczności, usunąć z harcerstwa. 
 
Czym się różni ognisko od służby w kuchni? Właśnie kwestią odpowiedzialności. Udział w ognisku (o 
ile  harcerz  nie  podjął  się  wcześniej  jakiejś  w  nim  roli)  może  i  powinien  być  dobrowolny,  udział  w 
służbie  kuchennej  już  nie.  Nie  -  ponieważ  rzecz  dotyczy  obowiązków  wobec  innych  i  zasad,  które  w 
harcerstwie obowiązują. 
 
W  tym  miejscu  doszliśmy  do  kwestii  najważniejszej  w  wychowaniu  harcerskim  –  do  udziału  woli 
jednostki. Chłopiec musi sam chcieć należeć do harcerstwa i mało tego, musi osobiście zaakceptować 
cele  i  zasady  obowiązujące  w  ruchu.  Jeśli  nie  osiągniemy  tego  na  samym  wstępie  -  nasze  wysiłki 
spełzną  na  niczym.  Nie  uda  się  nam  bowiem  zastosować  pozytywnych  form  oddziaływania  gdyż  te 
działają  tylko  w  pełnym  zestrojeniu  z  wolą  chłopca.  W  takiej  sytuacji  pozostałoby  nam  tylko 
oddziaływanie „negatywne” z zewnątrz - poprzez zakazy i nakazy, poprzez przymus i kontrolę. Ale to 
wypaczyło by sens harcerstwa i prowadziło do wyników zupełnie niepożądanych.  
 
Tu  znów  uwaga  o  elitarności  naszego  ruchu.  Harcerstwo  nie  jest  dla  wszystkich.  Jest  tylko  dla  tych, 
którzy chcą być w harcerstwie i przestrzegać obowiązujących w nim praw. Każdy może chcieć, ale nie 
każdy chce. 
 
Jednostkowy charakter oddziaływania 
Ponieważ  oddziaływanie  harcerskie  dokonuje  się  od  wewnątrz  co  oznacza,  że  nie  może  odbywać  się 
bez  udziału  woli  jednostki  i  ponieważ  polega  ono  na  rozwijaniu  dodatnich  cech  osobowości  tejże 
jednostki, możemy bardzo wyraźnie i dobitnie zaakcentować, że przedmiotem tego oddziaływania jest 
zawsze jednostka nigdy masa.  
 
Historia  zna  już  niestety  metody  inne,  przy  pomocy  których  usiłuje  się  oddziaływać  na  masy. 
Charakteryzują  się  one  zawsze  istnieniem  zewnętrznej  presji  społecznej.  Ekstremalną  formą  takiej 
presji  jest  terror  policyjny.  Ale  często  formy  przymusu  są  bardziej  „subtelne”  i  mniej  zauważalne. 
Czasem  jest  to  terror  kulturowy  (np.  tzw.  „poprawność  polityczna”),  czy  choćby  przymus 
ekonomiczny.  Często  też  przymus  ten  uzasadnia  się  tzw.  „wolą  ludu”  wyrażaną  w  sposób  mniej  lub 
bardziej demokratyczny. Pamiętajmy jednak o tym, że nawet jeśli owa „wola ludu” zostanie wyrażona 
w  sposób  zgodny  ze  wszelkimi  regułami  demokracji,  w  skali  masowej  zawsze  oznaczać  to  będzie 
istnienie mniejszych lub większych grup, które są jej przeciwne. Przymus zastosowany w stosunku do 
jednostek tworzących te grupy zawsze spotka się z reakcją obronną bardzo często przybierającą formę 

background image

 

agresji.  To  co  w  oddziaływaniu  zewnętrznym  na  masy  jest  najbardziej  obrzydliwe  to  konieczność 
pogwałcenia  wolności  osobistej  człowieka.  Dlatego,  choćby  nawet  oddziaływaniu  takiemu 
towarzyszyły  najszlachetniejsze  intencje  -  ich  efekty  zawsze  będą  ujemne  a  skuteczność  bliska  zeru. 
Przekonano się o tym już wielokrotnie w historii. Jednak nadal istnieją środowiska czy ruchy społeczne, 
w  których  dominuje  pokusa  pójścia  na  łatwiznę  i  realizacji  swoich  planów  społecznych  na  drodze 
oddziaływania  na  masy.  Do  nas  harcerzy,  znających  wartość  oddziaływania  od  wewnątrz,  należy 
obowiązek przeciwstawiania się tym tendencjom wszędzie tam gdzie się one pojawiają. 
 
Czy  wobec  tego  istnieje  jakaś  metoda  na  „wychowanie”  całych  społeczności  ludzkich  metodą 
oddziaływania  pozytywnego?  Odważę  się  na  jednoznaczne  stwierdzenie.  Nie  –  takiej  metody  jeszcze 
nie  wynaleziono.  Obawiam  się  też,  że  nigdy  to  się  uda  choćby  ze  względu  na  konieczność 
zaangażowania woli jednostki do przyjęcia takiego oddziaływania. W takim razie, czy harcerstwo może 
stawiać sobie jakiekolwiek cele społeczne, w szczególności dążyć do naprawy zbiorowego charakteru 
Polaków i przebudowy świadomości społecznej narodu?  
 
Otóż  może.  Zawsze  sobie  taki  cel  stawiało,  stawia  go  sobie  dzisiaj  i  mam  niezachwianą  wiarę,  że 
stawiać  go  sobie  będzie  zawsze.  Nie  ma  jednak  innej  drogi  jak  oddziaływanie  indywidualne  na 
poszczególne  jednostki.  Dopiero  one,  gdy  ich  liczba  będzie  dostatecznie  duża  i  gdy  ich  wpływ  na 
kształt stosunków społecznych będzie dostatecznie silny, są w stanie dokonać niezbędnej przebudowy 
społecznej.  Społeczeństwo  nie  jest  bowiem  bezkształtną  masą  tylko  sumą  jednostek,  cieszących  się 
wolnością i charakteryzujących się pewnym stopniem świadomości społecznej. Świadomość zbiorowa 
jest niczym innym jak sumą świadomości jednostek zbiorowość tę tworzących.   
 
Dlatego  harcerstwo  szanuje  wolność  każdego  chłopca.  Nie  łamie  jej  i  nie  stara  się  podporządkować 
jakimś  nawet  najbardziej  szlachetnym  celom  społecznym.  Harcerstwo  rozwija  osobowość  jednostki 
starając się jednocześnie nadać swemu oddziaływaniu walor społeczny. Staramy się uczulić chłopca, że 
nie  żyje  na  bezludnej  wyspie,  tylko  w  otoczeniu  innych  osób,  tworzących  mniejsze  czy  większe 
wspólnoty. Nasze oddziaływanie ma na celu wyrobienie w chłopcu takich cech osobistych nazywanych 
cnotami  obywatelskimi,  które  pozwalają  mu  dokonywać  świadomych  i  wolnych  wyborów 
uwzględniających  nie  tylko  interes  własny,  ale  także,  czy  może  nawet  przede  wszystkim,  dobro 
drugiego człowieka i dobro ogółu. Odbywa się to poprzez wzajemne oddziaływanie na siebie wolnych 
jednostek. 
 
 
 

Zasada oddziaływania wzajemnego 

 
Zasada  oddziaływania  wzajemnego  nadaje  wychowaniu  harcerskiemu  walor  wybitnie  społeczny.  W 
przeciwieństwie do bardzo wielu innych systemów wychowania indywidualnego, nasze oddziaływanie 
prowadzi  nie  tylko  do  rozwoju  osobowości  jednostki,  ale  także  do  dobrowolnego  przyjęcia  przez  nią 
pewnych obowiązków wobec innych ludzi, a także całych zbiorowości ludzkich.  
 
Relacje poziome – oddziaływanie wzajemne w gromadzie rówieśników 
Pamiętając o wszystkim co zostało powiedziane w sprawie indywidualnego charakteru oddziaływania, 
należy zdecydowanie stwierdzić że harcerzem można zostać tylko i wyłącznie w większej gromadzie. 
Ewa Grodecka w swojej pracy pt. „O metodzie harcerskiej i jej stosowaniu” napisała na ten temat dwa 
bardzo celne zdania, które wprost tu przytoczę. 
 
„Daremne  bywają,  nieczęsto  zresztą  spotykane,  usiłowania  uczenia  się  harcerstwa  w  samotności,  z 
książek  i  pism.  Można  w  ten  sposób  wiele  dowiedzieć  się  o  harcerstwie,  lecz  wejść  w  nie,  zostać 
członkiem  ruchu  można  tylko  przy  współudziale  gromady,  drogą  przeżyć,  wspólnie  osiąganych 
doświadczeń,  pokonywanych  trudności,  razem  zdobywanych  poglądów  w  świetle  wzajemnego 
braterskiego oddziaływania.”  
 

background image

 

Zobaczmy  jak  to  działa  na  przykładzie  uwielbianej  przez  chłopców  rywalizacji.  Współzawodnictwo 
możliwe  jest  tylko  w  zespole,  który  w  tym  przypadku  stanowi  grupę  odniesienia.  Określenie  pozycji 
jednostki  jest  możliwe  tylko  w  odniesieniu  do  pozycji  pozostałych  jednostek  uczestniczących  w 
rywalizacji. Motywacja do wysiłku wynika z chęci zdobycia przewagi, utrzymania osiągniętej pozycji 
lub  nadrobienia  strat.  W  ten  sposób  jednostki  biorące  udział  w  rywalizacji  wzajemnie  na  siebie 
oddziałują  zmuszając  się  do  większego  wysiłku  w  pracy  nad  sobą.  Bez  grupy  odniesienia  byłoby  to 
niemożliwe. 
 
Zupełnie inne oddziaływania zachodzą w procesie współdziałania w grupie. Tu źródłem motywacji jest 
pragnienie  osiągnięcia  wspólnego  sukcesu.  Pragnienie  to  powoduje  chęć  wywiązania  się  z  przyjętych 
na  siebie  obowiązków,  pomocy  kolegom  nie  radzącym  sobie  ze  swoimi  zadaniami.  Motorem 
postępowania jest w tym przypadku poczucie odpowiedzialności. O ile rywalizacja może doprowadzić 
do  antagonizacji  jednostek  w  grupie,  o  tyle  sytuacje  wymagające  współdziałania  antagonizmy  te 
niwelują.  
 
Jednym  z  najwspanialszych  walorów  wychowawczych  harcerstwa  jest  sposób  jego  organizacji. 
Najmniejszą jednostką organizacyjną jest zastęp – utworzona w sposób możliwie najbardziej naturalny 
grupa  rówieśników,  w  której  chłopcy  wchodzą  między  sobą  w  najprzeróżniejsze  relacje  i  zdobywają 
pierwsze społeczne doświadczenie. To właśnie uczestnicząc w życiu zastępu chłopcy uczą się w sposób 
niezauważalny (pośredni) odpowiedzialności za wspólnotę, do której należą. To tutaj po raz pierwszy w 
życiu rezygnują z jakiejś własnej wygody dla dobra wspólnego.  To tu po raz pierwszy odkrywają ile 
satysfakcji  może  przynieść  zestrojenie  własnych  ambicji  w  jedno  wspólne  pragnienie  by  ich  własna 
„paczka” okazała się lepsza od innych, by ich zespół wykonał coś z czego wszyscy razem będą mogli 
być dumni. 
 
Kolejnym  „piętrem”  tego  rodzaju  oddziaływania  jest  drużyna  składającą  się  z  kilku  zastępów.  Tu  też 
wszyscy się doskonale znają.  Tu też zachodzą, nawet jeszcze bardziej skomplikowane, relacje między 
poszczególnymi  harcerzami.  Ale  też  drużyna  jest  pierwszą  w  życiu  chłopców  silną  wspólnotą 
mniejszych  wspólnot  (zastępów).  Czasem  –  na  przykład  podczas  zawodów  między  zastępami  ich 
interesy  są  rozbieżne,  czasem  zaś  wspólne  gdy  drużyna  rywalizuje  z  inną  drużyną,  lub  gdy 
wykonywane  jest  wspólne  zadanie.  Bogactwo  sytuacji  społecznych  jakie  się  wytwarzają  w  życiu 
dobrze  działającej  drużyny,  sprawia,  że  chłopcy  uzyskują  w  harcerstwie  ogromne  doświadczenie 
społeczne i świadomość własnej wartości dla zespołu. W podobny choć już mniej intensywny sposób 
oddziałują na siebie hufce i chorągwie tworzące organizację. 
 
Relacje pionowe – wzajemne oddziaływanie starszych i młodszych 
Innym  typem  relacji  będących  polem  dla  oddziaływania  wzajemnego  w  harcerstwie  są  relacje 
zachodzące  pomiędzy  młodszymi  a  starszymi  –  pomiędzy  „wychowankami”  a  „wychowawcami”. 
Używam  cudzysłowów  ponieważ  za  chwilę  okaże  się,  że  tak  naprawdę  w  harcerstwie  podział  na 
wychowawców i wychowanków praktycznie w ogóle nie istnieje.  
 
Przypomnijmy  zasadę  oddziaływania  pozytywnego.  Pokazujemy  harcerzom  pewien  ideał  postawy 
opisany Prawem Harcerskim i zachęcamy ich by starali się do niego jak najbardziej przybliżyć. Ale w 
jaki  sposób  zachęcamy?  Oto  podstawowe  pytanie,  na  które  odpowiada  metoda  harcerska.  Stosujemy 
różne mechanizmy, o których będzie jeszcze mowa. Ale najważniejszym z nich jest przykład osobisty. 
 
Ktoś mało w harcerstwie zorientowany może sądzić, że chcąc oddziaływać poprzez przykład osobisty 
instruktora powinniśmy wymagać od niego postawy idealnej albo przynajmniej bardzo blisko do ideału 
harcerskiego  zbliżonej.  Nic  bardziej  mylnego.  I  to  nawet  nie  dlatego,  że  ideał  ten  jest  praktycznie 
nieosiągalny, a w związku z tym nie byłoby w ogóle instruktorów lub mielibyśmy ich bardzo niewielu. 
Powód  jest  zupełnie  inny  –  nie  praktyczny,  a  właśnie  metodyczny.  Załóżmy  teoretycznie,  że  mamy 
takiego  instruktora,  o  którym  możemy  powiedzieć,  że  jego  postawa  życiowa  i  osobowość  w  pełni 
odpowiada ideałowi opisanemu w Prawie Harcerskim. Z samej konstrukcji naszego prawa wynika, że 
jest  to  nie  możliwe,  bo  na  przykład  zawsze  można  być  jeszcze  bardziej  ofiarnym.  Pisałem  już  o  tym. 
Ale  załóżmy,  że  mamy  takiego  „herosa”  i  „świętego”  w  jednej  osobie.  Ktoś  kto  uważa,  że  osiągnął 

background image

 

ideał jest z punktu widzenia metodyki harcerskiej antywzorem wychowawczym. Ktoś kto personifikuje 
ideał  nie  musi  się  bowiem  już  dalej  rozwijać.  Jego  przykład  osobisty  wyrażałby  się  przesłaniem  – 
patrzcie jaki jestem doskonały. Rola takiego wychowawcy ograniczałaby się do stania na piedestale i z 
kiwaniu  palcem  na  chłopców  w  geście  wyrażającym  zachętę  –  dołączcie  do  mnie,  wskoczcie  na  mój 
piedestał. 
 
Z  takimi  właśnie  wychowawcami  chłopiec  spotyka  się  najczęściej  w  swoim  życiu  –  i  w  domu,  i  w 
szkole.  Zwłaszcza  w  szkole  praktykowany  jest  ten  właśnie  sposób  nauczania  i  wychowania.  Jest  to 
metoda oparta systemowo na relacji uczeń – nauczyciel. Nauczyciel jest nieomylną „Alfą i Omegą”. Z 
wysokości katedry, biurka, tablicy płynie do uczniów następujące przesłanie: powinniście wiedzieć tyle 
co ja i umieć tyle co ja. W ten sposób uczeń może tylko dorównać nauczycielowi. 
 
Wychowanie harcerskie opiera się na relacji zupełnie innego typu - na relacji mistrz – uczeń. Na czym 
polega  różnica  wyjaśnię  na  prostym  i  sugestywnym  przykładzie.  Wyobraźmy  sobie  trening  biegu 
długodystansowego    w  sekcji  młodzików,  dwóch  różnych  jakościowo  klubów sportowych. „Szkolny” 
klub  sportowy  trenowany  jest  przez  trenera  –  nauczyciela,  który  stoi  na  mecie  i  czeka  na  swoich 
zawodników obładowany nagrodami. „Harcerski” zespół sportowy trenowany jest przez kogoś zupełnie 
innego. Przez mistrza, który sam startuje w ligowych zawodach lekkoatletycznych. On nie stoi podczas 
treningu  na  mecie.  On  biegnie  razem  ze  swoimi  chłopcami  i  nadaje  tempo  biegu.  Kiedy  widzi,  że 
chłopcy  daleko  odstają  –  zwalnia  by  mogli  się  przybliżyć,  gdy  go  doganiają  –  przyśpiesza  by 
zmobilizować ich do większego wysiłku.  
 
Relacja mistrz – uczeń implikuje wiele korzyści, które decydują o tym, że właśnie na niej oparty został 
harcerski system wychowania. Przyjrzyjmy się dwóm najważniejszym. Po pierwsze mistrz będzie przez 
chłopców  bardziej  lubiany  niż  nauczyciel.  Wspólny  wysiłek  zbliża  chłopca  do  mistrza  i  pozwala  im 
wzajemnie  nawiązać  silny  kontakt  emocjonalny,  a  to  intensyfikuje  oddziaływanie  wychowawcze.  Po 
drugie,  pomiędzy  chłopcami,  a  mistrzem  pojawia  się  oddziaływanie  wzajemne.  Im  lepiej  chłopcy  są 
wytrenowani, im szybciej biegną, tym więcej wysiłku w trening musi włożyć sam mistrz, a im więcej 
wysiłku wkłada, tym bardziej sam staje się lepszy i tym lepszy przykład daje swoim chłopcom. Wtedy 
następuje  dodatnie  sprzężenie  zwrotne  –  im  mistrz  daje  lepszy  przykład  pracy  nad  sobą,  tym  lepiej 
oddziałuje na chłopców. 
 
Proces wychowania prowadzony przez nauczyciela jest procesem o celu statycznym. Uczeń może tylko 
dojść  do  poziomu  nauczyciela  i  nic  więcej.  Proces  wychowania  realizowany  przez  mistrza 
charakteryzuje  się  celem  dynamicznym.  Im  dłużej  trwa  proces,  im  jest  bardziej  intensywny,  tym 
bardziej  ambitne  cele  możliwe  są  do  osiągnięcia.  Dzieje  się  tak  dlatego,  że  wraz  z  uczniem  „rośnie” 
także sam mistrz. 
 
Zaprezentowany  przykład  ilustruje  tylko  główny  mechanizm  oddziaływania  wzajemnego  w  relacji 
mistrz – uczeń. W harcerstwie, proces ten jest o wiele bardziej skomplikowany. Dotyczy bowiem celów 
szerszych  i  bardziej  złożonych.  Ale  mechanizm  oddziaływania  wzajemnego  pozostaje  ten  sam. 
Harcmistrz nie jest nauczycielem i nie jest wychowawcą w tradycyjnym rozumieniu tego słowa – jest 
mistrzem w harcerstwie. Biegnie ze swoimi chłopcami w tym samym biegu, gra z nimi w tą samą grę. 
Jest tak samo wychowywany jak i oni są wychowywani. Jeżeli on wychowuje ich to i oni wychowują 
jego.  Dlatego  na  początku  tych  rozważań,  słowa  wychowanek  i  wychowawca  zostały  napisane  w 
cudzysłowie.   
 
Zauważmy też jak cenny walor wnosi opisany wyżej sposób samowychowania wzajemnego do naszego 
życia  społecznego.  Pomijając  już  nawet  wielką  skuteczność  jaką  dzięki  niemu  obdarzona  jest  metoda 
harcerska,  należy  podkreślić,  że  doświadczenia  społeczne  uzyskane  w  relacjach  typu  mistrz  –  uczeń, 
przekładają  się  następnie  na  postawy  liderów  społecznych  wychowanych  w  harcerstwie.  Kiedy  w 
dorosłym już życiu, dobrze wyrobiony harcerz zostaje postawiony na czele jakiejś grupy osób, stosuje 
wzorce  zachowań  wyniesione  z  harcerstwa.  Intuicyjnie  usiłuje  ustawić  się  w  roli  mistrza,  a  nie 
nauczyciela.  Oczywiście  najczęściej  nie  chodzi  już  o  procesy  wychowawcze,  więc  zarówno  pojęcie 
„mistrza”  jak  i  „nauczyciela”  nie  są  adekwatne.  Ale  postawy  te  znajdują  przełożenie  na  różne  typy 

background image

 

10 

przywództwa.  Ktoś  kto  sam  pełnił  rolę  lub  wyrósł  pod  okiem  nauczyciela  będzie  miał  skłonności  do 
postawy  urzędniczej  podpierającej  się  autorytetem  formalnym  wynikającym  z  zajmowanej  pozycji  i 
przynależnych  mu  prerogatyw.  Natomiast,  ktoś  kto  doświadczył  oddziaływania  wzajemnego  w 
relacjach harcerskich, będzie usiłował budować swoje relacje z podwładnymi na zasadzie wodzowskiej 
opartej  na  autorytecie  rzeczywistym,  zbudowanym  w  sposób  naturalny  i  wynikającym  z  cech 
osobowych. Nie trzeba nikogo przekonywać, który typ przywództwa, jest bardziej efektywny.    
 
To  jakie  znaczenie  mają  te  pierwsze  doświadczenia  społeczne  w  przyszłym  dorosłym  już  życiu 
harcerzy,  widać  bardzo  wyraźnie  obserwując  ich  liczny  i  znaczący  udział  w  życiu  państwa,  różnych 
wspólnot  lokalnych  i  stowarzyszeń.  To  jest  właśnie  nic  innego  jak  efekt  oddziaływania  wzajemnego 
jakie zachodzi w harcerstwie.    
 
 
 

Zasada oddziaływania pośredniego 

 
Każdy zdrowy psychicznie chłopiec, pała rządzą czynu. Po stokroć woli coś zmajstrować niż poświęcić 
czas  na  naukę.  Woli  urządzić  jakąś  hecę  na  podwórku  niż  słuchać  wzniosłych  kazań.  Tą  naturalną 
cechę  chłopięcą  wykorzystuje  metoda  harcerska.  Staramy  się  jak  najmniej  mówić  o  ideałach  i 
napominać.  Zamiast  głosić  kazania  i  prawić  morały  i  tą  drogą  uszlachetniać  charaktery,  zachęcamy 
chłopca  do  czynu.  Stawiamy  go  w  sytuacjach,  w  których  będzie  zmuszony  podejmować  decyzje  i 
mamy  nadzieję,  że  będzie  się  przy  tym  kierował  przyjętymi  w  harcerstwie  i  zaakceptowanymi  przez 
siebie zasadami. 
 
Wychowanie do czynu przez czyn 
Moglibyśmy długo i bez skutku napominać go, by w każdym widział bliźniego i nie opuścił nikogo w 
potrzebie.  Zamiast  tego  dajemy  mu  torbę  sanitarną  i  posyłamy  na  ćwiczenia  w  pierwszej  pomocy. 
Element  rywalizacji  powoduje,  że  chłopiec  stara  się  jak  najlepiej  wykonać  postawione  przed  nim 
zadania,  zdobywa  niezbędne  umiejętności,  a  jednocześnie  wyrabia  w  sobie  wolę  niesienia  pomocy 
potrzebującym. 
 
Zamiast  wygłaszać  przed  drużyną  uczone  referaty  na  temat  powinności  obywatelskich,  o  zestrojeniu 
własnych  interesów  z  interesami  ogółu  i  o  poszanowaniu  prawa  -  organizujemy  grę  terenową. 
Określamy  ściśle  zasady  -  co  wolno,  a  czego  nie  i  wyznaczamy  cele  do  osiągnięcia.  Rozpoczyna  się 
symulowana walka pomiędzy zastępami, które mają sprzeczne ze sobą interesy ale muszą trzymać się 
tych  samych  reguł  gry.  Uczestnicząc  w  takiej  grze  i  starając  się  wygrać,  chłopcy  zupełnie 
niepostrzeżenie  zdobywają  doświadczenie  w  realizowaniu  własnych  interesów  przy  poszanowaniu 
prawa.  Uczą  się,  że  przeciwnik  nie  zawsze  znaczy  wróg.  Uczą  się  cieszyć  zwycięstwem  i  znosić 
porażki. Uczą się przy tej okazji setek innych rzeczy i hartują swoje charaktery. 
 
Ćwicząc  techniki  harcerskie  wyrabiamy  w  chłopcach  zaradność  życiową  i  wiarę  we  własne  siły.  Gdy 
postawimy  lękliwego  chłopca  na  nocnej  warcie,  pokażemy  mu,  że  strach  można  przezwyciężyć. 
Sprawimy, że wzmocniony tym doświadczeniem stanie się w przyszłości człowiekiem odważnym.  
 
To  zaledwie  kilka  przykładów  z  tysięcy  jakie  można  przytoczyć  dla  zilustrowania  zasady 
oddziaływania pośredniego, które jest niczym innym jak wychowaniem do czynu przez czyn. 
 
Cele i środki służące do ich osiągnięcia 
Z  wykorzystaniem  zasady  oddziaływania  pośredniego  związana  jest  pewna  trudność  natury 
intelektualnej. Od instruktorów harcerskich wymaga się umiejętności logicznego myślenia, a zwłaszcza 
odróżniania  celów  od  środków.  W  praktyce  bardzo  często  bywają  z  tym  kłopoty.  Mają  je  zwłaszcza 
młodzi  instruktorzy  posiadający  małe  doświadczenie  metodyczne. Kiedy stosuje się metodę harcerską 
w sposób mechaniczny, bez zrozumienia zasad oddziaływania, na których się ona opiera, bardzo łatwo 

background image

 

11 

pogubić się w rozróżnieniu co jest prawdziwym celem podejmowanych działań, a co zaledwie środkiem 
do jego osiągnięcia.  
 
Przedstawione wyżej przykłady doskonale ilustrują tę trudność.  
Celem  ćwiczeń  samarytańskich  nie  jest  wcale  nabycie  takich  czy  innych  umiejętności,  celem  gry 
terenowej  nie  jest  fajna  zabawa,  a  celem  wart  nocnych  nie  jest  upilnowanie  obozu.  Tak  mogą  to 
postrzegać  harcerze.  Instruktor,  który  świadomie  stosuje  metodę  harcerską  wie,  że  cele  wszelkich 
podejmowanych  w  harcerstwie  działań  są  znacznie  głębsze,  że  dotyczą  one  kształtowania  postaw  i 
charakterów. 
 
Umiejętność  rozróżniania  celów  od  środków  ma  w  działalności  instruktorskiej  bardzo  konkretne 
konsekwencje  praktyczne.  Wyobraźmy  sobie  drużynę,  która  we  współpracy  z  dyrekcją  szkoły 
przygotowuje  całodzienny  festyn  sportowy  dla  wszystkich  uczniów.  Dyrekcja  jest  na  tyle  hojna,  że 
przeznaczyła  na  ten  cel  dość  pokaźny  budżet.  To  jakie  cele  przyświecają  podjęciu  się  tego  zadania, 
będzie  bezpośrednio  rzutować  na  sposób  jego  realizacji,  a  tym  samym  na  efekty  wychowawcze. 
Spróbujmy to przeanalizować. 
 
Załóżmy,  że  inicjatywa  taka  wyszła  ze  strony  dyrekcji  szkoły.  Drużynowy  pomysł  „kupił”  i  teraz 
pozostaje mu zapalić do niego chłopców. Co powie Radzie Drużyny – to oczywiste.  
- Chłopaki, zróbmy to! Pokażemy, szkole, że jesteśmy dla niej poważnym partnerem. To zaowocuje w 
przyszłości  lepszą  współpracą.  Może  nawet  dostaniemy  pomieszczenie  na  harcówkę.  Jak  uda  nam  się 
urządzić  fajną  zabawę  to  zrobimy  harcerstwu  wspaniałą  reklamę.  Być  może  zachęcimy  jakąś  grupę 
chłopców do wstąpienia w nasze szeregi.  
W ten sposób drużynowy przedstawia swoim harcerzom cele zaproponowanego zadania, do wykonania 
którego chce ich namówić. Pytanie brzmi – czy to są dla niego jedyne i ostateczne cele? 
 
Jeżeli  tak,  to  wszystkie  działania  powinny  być  ukierunkowane  na  to,  aby  impreza  została 
przeprowadzona  jak  najbardziej  sprawnie  i  jak  najbardziej  atrakcyjnie.  Mając  do  dyspozycji  spory 
budżet  najprościej  będzie  zlecić  sędziowanie  wynajętemu  sławnemu  piłkarzowi,  wynająć  firmę,  która 
zorganizuje  zawody  pait-boll’owe,  inną,  która  o  oznaczonej  porze  przywiezie  na  miejsce  gotowe 
posiłki,  wypożyczyć  specjalistyczny  sprzęt  sportowy,  kupić  medale  i  puchary  dla  zwycięzców  oraz 
zamówić  wiele  innych  tzw.  „bajerów”.  Wtedy  mamy  pewność,  że  impreza  wywrze  odpowiednie 
wrażenie na dyrekcji szkoły i na uczniach, a nasze cele zostaną w pełni osiągnięte.  
 
A  co  jeżeli,  drużynowemu  przyświecają  zupełnie  inne  cele?  Jeżeli  stosując  zasadę  oddziaływania 
pośredniego instruktor będzie dążył do osiągnięcia przede wszystkim celów wychowawczych – wtedy 
oczywiście  impreza  będzie  musiała  zostać  przygotowana  i  przeprowadzona  zupełnie  inaczej.  Jak?  To 
proste – w sposób który pozwoli osiągnąć cele pierwszoplanowe czyli wychowawcze, nawet kosztem 
gorszej realizacji celów, które znane są chłopcom i które założyła sobie dyrekcja szkoły.  
Tak  więc,  poszczególne  zawody  zorganizują  zastępy.  To  one  przygotują  niezbędne  rekwizyty, 
regulaminy,  oznakują  boiska  i  wykonają  nagrody.  To  harcerze  będą  prowadzić  przygotowane  przez 
siebie  zawody  i  konkursy.  Posiłek  przygotuje  z  zakupionych  wcześniej  produktów  specjalnie  do  tego 
wyznaczony zastęp kuchenny, a przygotowanie posiłku będzie się odbywać w trakcie festynu na oczach 
wszystkich uczestników. Za koordynację przygotowań i sprawne przeprowadzenie festynu odpowiadać 
będzie  przyboczny,  a  drużynowy  zarezerwuje  dla  siebie  jedynie  funkcję  ostatecznego  odwodu. 
Wszyscy dopiero będą się uczyć. Mogą więc popełniać błędy. Jest oczywiste, że efekt końcowy może 
nie  być  tak  udany  (  choć  to  wcale  nie  jest  pewne),  jak  mógłby  być,  gdyby  najważniejsze  elementy 
zlecić profesjonalistom.   
Dla instruktora bowiem udana impreza nie jest celem samym w sobie lecz tylko środkiem do realizacji 
celów  wychowawczych.  Należą  do  nich:  pobudzenie  kreatywności,  wyrobienie  takich  cech  jak: 
odpowiedzialność  za  powierzone  zadanie,  staranność,  punktualność,  gotowość  i  umiejętność  pracy  w 
zespole, zdolności kierownicze i wiele, wiele innych, które trudno tu nawet wymienić.  
 
Dzięki  zastosowaniu  oddziaływania  pośredniego  wychowanie  harcerskie  uzyskuje  cechę  wychowania 
integralnego.  Oznacza  to,  że  każde  podejmowane  w  harcerstwie  działanie  prowadzi  do  spełnienia 

background image

 

12 

jednocześnie  wielu,  nieraz  bardzo  różnych  celów  wychowawczych.  Będzie  jeszcze  o  tym  mowa  przy 
okazji omawiania charakterystycznych cech programu harcerskiego.  
 
Czy to aby nie manipulacja? 
Z  zasadą  oddziaływania  pośredniego  wiąże  się  pewien  zarzut,  jaki  formułowany  jest  przez  ludzi 
nieprzychylnych  harcerstwu  lub  niechętnych  do  zadania  sobie  trudu  zrozumienia  metody  harcerskiej. 
Mówi  się,  że  oddziaływanie  pośrednie  jest  formą  manipulacji,  ponieważ  może  się  odbywać  poza 
świadomością wychowanka. 
 
Wyjaśnijmy to sobie. 
 
Każdy  człowiek  podlega  bezustannie  różnego  rodzaju  oddziaływaniom,  które  mogą  mieć  wpływ  na 
jego psychikę i osobowość. Jedne są przez niego uświadamiane i identyfikowane, a inne nie. Jedne są 
dziełem  przypadku,  a  inne  czyimś  świadomym  i  celowym  działaniem.  W  przypadku  człowieka 
dorosłego  każde  oddziaływanie,  które  zostało  specjalnie  przez  kogoś  zaprogramowane  i  które 
dokonywane jest bez wiedzy i zgody adresata może być nazwane manipulacją. W przypadku dzieci jest 
nieco inaczej - postępowanie takie jest usprawiedliwione ich niedostateczną dojrzałością intelektualną i 
psychiczną.  
 
Każda  sytuacja  w  jakiej  znajduje  się  dziecko,  ma  na  nie  dodatni  bądź  ujemny  wpływ  wychowawczy, 
niezależnie  od  jego  własnych  czy  czyichkolwiek  intencji.  Dlaczego  zatem  mielibyśmy  rezygnować  z 
szansy  jaką  stawia  przed  nami  samo  życie  i  nie  pomóc  trochę  przypadkowi,  aranżując  większą  ilość 
sytuacji, które mogą mieć na chłopca dodatni wpływ.  
 
W dodatku zaakcentujmy jeszcze raz to co zostało już powiedziane na temat warunku akceptacji zasad. 
Chłopiec  nie  musi  mieć  świadomości,  i  nie  musi  na  każdym  kroku  odczuwać,  że  jest  obiektem 
jakichkolwiek  zabiegów  wychowawczych.  Wystarczy,  że  ma  ogólną  świadomość  tego  jakim  celom 
służy harcerstwo i jakiego rodzaju postaw wymaga.  Świadomość tego może być różna w zależności od 
wieku  chłopca.  Zuch  wie,  że  drużynowy  oczekuje  od  niego  przychodzenia  na  zbiórki  i  udziału  w 
zabawie,  zna  też  swoje  bardzo  proste  Prawo  Zucha  i  wie  do  czego  go  ono  zobowiązuje.  Podobnie 
harcerz, który zobowiązał się przestrzegać Prawa Harcerskiego, regulaminów i zwyczajów harcerskich. 
On  wie,  że  Prawo  opisuje  pewien  ideał,  do  której  powinien  dążyć,  a  regulaminy  i  zwyczaje  normują 
życie w grupie, która wspólnie dąży do tego samego celu. Wędrownik czyli chłopiec ponad 15-to letni 
zdaje już sobie sprawę z samowychowawczej roli harcerstwa, a nawet zupełnie świadomie podejmuje 
prace nad własnym charakterem. 
 
Oddziaływanie  harcerskie  byłoby  nieuczciwą  manipulacją  gdyby  było  oddziaływaniem  ukrytym 
zarówno  przed  chłopcami  jak  i  co  gorsza  przed  ich  rodzicami.  My  jednak  nie  ukrywamy  naszych 
zamierzeń  wychowawczych.  Wręcz  przeciwnie.  Jasno  i  wyraźnie  je  precyzujemy  wobec  całego 
społeczeństwa,  rodziców  i  samych  chłopców.  Stosujemy  metodę,  która  pozostaje  pośrednią  nawet  w 
przypadku pełnej świadomości wychowanka jakim jest instruktor harcerski. Pamiętamy bowiem, że w 
wyniku  oddziaływania  wzajemnego  również  instruktor  jest  wychowankiem.  A  więc  nawet  instruktor 
harcerski, który zna wszelkie mechanizmy metody podlega w harcerstwie oddziaływaniu pośredniemu, 
które jest niczym innym jak wychowaniem poprzez czyn, a nie poprzez słowo, poprzez działanie, a nie 
kontemplacje.  
 
Harcerstwa nie można się nauczyć  harcerstwo się przeżywa 
Bywały  w  harcerstwie  takie  okresy,  gdy  próbowano  zasadę  oddziaływania  pośredniego  ograniczyć  a 
nawet  całkowicie  ją  zastąpić  metodą  bezpośredniej  indoktrynacji  ideologicznej.  Eksperymenty  takie 
podejmowane  były  zarówno  przez  komunistów  jak  i  zwolenników  ograniczenia  harcerstwa  do 
wychowania  głównie  religijnego.  W  pierwszym  przypadku  próbowano  wychowywać  młodzież  za 
pomocą  referatów,  akademii  ku  czci  działaczy  partyjnych,  czy  poprzez  organizację  klubów 
dyskusyjnych. W drugim przypadku poprzez kazania, rekolekcje i kontemplowanie ideałów. Nigdy nic 
z  tego  nie  wyszło,  bowiem  jak  napisałem  na  początku  przeciętny  zdrowy  chłopiec  woli  raczej  coś 
zmajstrować niż się uczyć. Chętniej pójdzie na rower niż do kościoła, prędzej zagra w piłkę niż weźmie 

background image

 

13 

udział w dyskusji. Wreszcie chętniej weźmie udział w służbie ratowniczej niż zasiądzie do studiowania 
traktatów filozoficznych na temat etyki. Taka jest jego natura. I nie ma żadnej potrzeby z nią walczyć. 
Po  co  skoro  można  ją  wykorzystać.  Będzie  jeszcze  o  tym  mowa  przy  okazji  omawiania  zasady 
oddziaływania naturalnego. 
 
Warto  też  uświadomić  sobie,  że  harcerstwa  nie  można  się  nauczyć.  Jeżeli  chłopiec  staje  się  dobrym 
harcerzem,  to  nie  dlatego,  że  poznał  i  zrozumiał  doniosłość  ideałów  harcerskich.  Harcerstwo  się 
przeżywa.  Przeżywa  się  je  w  konkretnym,  pozytywnym  działaniu,  w  konkretnym,  dobrym 
towarzystwie  i  konkretnej  atmosferze.  Kto  nie  wytworzy  w  sobie  emocjonalnego  stosunku  do 
harcerstwa  ten  będzie  nieczuły  na  jego  oddziaływanie.  Dlatego,  większość  harcerskich  „chwytów” 
metodycznych  i  środków  programowych  nastawiona  jest  na  pobudzanie  sfery  emocjonalnej,  a  nie  na 
zdobywanie  takiej  czy  innej  wiedzy.  Pełny  sukces  osiągamy  tylko  wtedy  gdy  chłopak  „pokocha” 
harcerstwo  i  w  pełni  się  z  nim  utożsami.    Również  w  tym  znaczeniu  metoda  harcerska  ma  charakter 
pośredni.  Naszym  celem  nie  jest  bowiem  wyłącznie  wspomaganie  rozwoju  emocjonalnego.  My 
kształtujemy  wszystkie  sfery  osobowości  chłopca,  wspomagamy  rozwój  fizyczny,  umysłowy, 
uczuciowy, duchowy i społeczny. Ale robimy za pomocą bodźców głównie emocjonalnych. 
 
Podsumujmy i przypomnijmy raz jeszcze. Żaden zdrowy chłopiec nie chce być traktowany jak dziecko. 
Tak traktowany jest w domu i w szkole. Tam bez przerwy zwraca mu się uwagę jak ma postępować i 
bez  żadnych  ogródek  uświadamia  mu  się,  że  dorośli  mają  prawo  i  obowiązek  go  wychowywać.  W 
harcerstwie  odnajduje  specyficzny  azyl.  Na  co  dzień  nikt  wobec  niego  nie  podkreśla  i  nie  akcentuje 
wychowawczych  funkcji  harcerstwa.  Wystarczy  że,  zanim  złożył  Przyrzeczenie  Harcerskie,  wyraźnie 
uświadomił sobie, że przystępuje do ruchu, który ma za zadanie pomóc mu stać się lepszym. Ten jeden, 
ale  szczególnie  doniosły  akt woli w zupełności wystarcza. Tu każdego chłopca traktuje się poważnie. 
Nikt  nie  nazywa  go  dzieckiem.  Zasada  oddziaływania  pośredniego  jest  zatem  jednym  z  wielu 
czynników, które sprawiają, że chłopcy kochają harcerstwo i czują się w swojej gromadzie doskonale. 
A to czyni nasze oddziaływanie niezwykle skutecznym.   
 
 
 

Zasada oddziaływania naturalnego  

 
Innym  powodem,  dla  którego  harcerstwo  cieszy  się  tak  wielkim  powodzeniem  wśród  chłopców  jest 
zasada  oddziaływania  naturalnego.    Oznacza  ona,  że  zamiast  walczyć  z  nieokiełznanym 
temperamentem  chłopców,  zamiast  tępić  ich  naturalny,  nie  zawsze  akceptowany  przez  dorosłych  styl 
życia, my staramy się go wykorzystać i zaprząc do pracy dla ich własnego dobra, a pośrednio także dla 
dobra ogółu. 
 
Przeciwieństwo szkoły 
Ta  cecha  naszej  metody,  stawia  harcerstwo  na  biegunie  zupełnie  przeciwnym  do  dotychczas 
stosowanych  metod  wychowawczych,  w  tym  zwłaszcza  odróżnia  nas  od  metody  szkolnej.  Przeciętny 
chłopiec  nie  znosi  szkoły.  Nie  znosi  jej  za  to,  że  urządzona  jest  na  modłę  dorosłych,  którzy  nie 
akceptując natury chłopca starają się ją na siłę „ucywilizować” i przykroić do własnych wyobrażeń. Już 
sama konieczność wysiedzenie na jednym miejscu przez 45 minut lekcji jest dla przeciętnego chłopca 
torturą.  Do  tego  dochodzi  konieczność  uczenie  się  rzeczy,  które  absolutnie  go  nie  interesują,  prace 
domowe, które zabierają czas na zabawę, ponadto - klasówki, oceny, wywiadówki – zgroza! Nawet w 
przerwach  lekcyjny  nie  mogą  się  wyszaleć,  bo  na  korytarzach  szkolnych  wymuszane  są  zasady 
przeniesione żywcem z życia dorosłych. Na straży tych zasad stoi regulamin i nauczyciel wyposażony 
w  środki  represji.  Zaproponuj  chłopcu  jakiekolwiek  inne  zajęcie  zamiast  spędzenia  dnia  w  szkole,  a 
przystanie na to z ochotą. 
 
Nikt nie twierdzi że szkoła jest szkodliwa i niepotrzebna. Wręcz przeciwnie. Ale gdybyśmy stosowali w 
harcerstwie te same metody, żaden chłopiec nie wstąpił by dobrowolnie do drużyny i nie byłoby mowy 
o możliwości oddziaływania od wewnątrz. Dzięki temu, że tak bardzo różnimy się od szkoły, możemy 

background image

 

14 

się  wzajemnie  uzupełniać.  Są  sprawy,  których  harcerstwo  chłopcom  nigdy  nie  będzie  w  stanie 
zapewnić. Od tego jest szkoła. Ale są też rzeczy, których nigdy nie zapewni chłopcom szkoła. Dzięki 
naszej specyficznej metodzie możemy zrobić to my. I od lat robimy to z wielką skutecznością.   
 
W  harcerstwie  nie  ma  miejsca  na  jakiekolwiek  sztuczne  formy  zajęć,  a  zwłaszcza  nie  ma  miejsca  dla 
form, które mogłyby przywodzić na myśl szkołę. Wszelkiego typu odpytywanie, tabelki, rubryki, każda 
zapisana kartka papieru, każda minuta wykładu jest ciosem w metodę harcerską bowiem niszczy zasadę 
oddziaływania naturalnego. Wszystko co chłopcy odbierają jako sztuczność niweczy siłę oddziaływania 
harcerstwa.  To  co  w  szkole  jest  niemile  widziane  -  my  nie  tylko  akceptujemy,  my  to  z  pełną 
świadomością adaptujemy i wykorzystujemy do celów wychowawczych.  
 
Natura jest naszym sprzymierzeńcem 
To,  że  chłopcy  uwielbiają  wszelkiego  typu  ruchliwość  -  podwórkowe  hece  i  rozróby,  to,  że  kochają 
rywalizować  między  sobą,  i  to,  że  łączą  się  spontanicznie  w  różnego  rodzaju  "bandy"  nie  jest  dla 
instruktora  harcerskiego  żadną  wadą  natury  ludzkiej,  którą  trzeba  wykorzenić.  Nie  jest  żadną 
przeszkodą  –  wręcz  przeciwnie!  Naturalne  upodobania  chłopców  są  naszym  sprzymierzeńcem.  My  to 
wszystko  potrafimy  wykorzystać.  I  nie  chodzi  tu  wcale  o  prymitywną  chęć  przypodobania  się 
chłopcom. Metoda harcerska adaptuje wszelkie naturalne i spontaniczne zachowania chłopców przede 
wszystkim  po  to  aby  wydobyć  z  ich  natury  wszystko  to  co  da  się  wykorzystać  do  stworzenia 
odpowiednich zachęt do budowania silnych charakterów i bogatych osobowości.  
 
Naturę chłopca można przyrównać do energii jądrowej. Nauczyciele, rodzice i w ogóle większa część 
świata  dorosłych  widzi  w  niej  tylko  siłę  niszczącą.  Harcerstwo  potrafi  ją  ujarzmić  i  wykorzystać  do 
pracy pozytywnej. To co inni uważają za patologię, to co nie mieści się w normach dorosłego życia dla 
nas jest środkiem wychowawczym. Mechanizmy, które żądzą życiem chłopców „w przyrodzie” i które 
często  sprowadzają  ich  na  złą  drogą,  w  harcerstwie  mogą  „pracować”  ze  skutkiem  wręcz 
fantastycznym. Nieformalne grupy rówieśnicze, gry i zabawy na świeżym powietrzu, tajemnice i inne 
tego typu zjawiska, o których będzie jeszcze szerzej mowa, umiejętnie wykorzystane mogą wydobyć i 
rozwinąć  w  chłopcach  wszystko  to  co  najlepsze.  Wielka  skuteczność  metody  harcerskiej  bierze  się 
właśnie  stąd,  że  nie  ma  w  niej  mowy  o  naginaniu  natury  chłopca  do  jakiś  najbardziej  nawet 
szlachetnych wyobrażeń ale naturę tę się akceptuje i wykorzystuje do uszlachetnienia charakteru. 
 
Intuicyjny charakter metody 
Instruktor harcerski chcąc oddziaływać na swoich harcerzy w sposób naturalny musi zadać sobie trud 
poznania i zrozumienia ich natury. Na szczęście nie jest to zbyt skomplikowane, bowiem każdy sam był 
kiedyś chłopcem. Wystarczy tylko cofnąć się pamięcią do czasów, kiedy samemu darło się spodnie na 
kolanach.  Tamte  przeżycia  i  tamte  nastroje  są  kopalnią  wiedzy  na  temat  mechanizmów  rządzących 
życiem  chłopca.    Kto  potrafi  krytycznie  je  przeanalizować  i  wyciągnąć  odpowiednie  wnioski,  ten  nie 
będzie  miał  trudności  ze  zrozumieniem  ich  istoty.  Dorosłe  życie  często  tłumi  w  mężczyznach  ich 
dawne chłopięce upodobania, ale prawie nigdy nie niszczy ich całkowicie. Wielu z nas w głębi duszy 
pozostaje  chłopcami  aż  do  śmierci,  maskując  jedynie  przed  światem  swoje  naturalne  odruchy  i 
upodobania. Dlatego, metoda harcerska jest taka łatwa do zastosowania. Większość instruktorów może 
jej  używać  intuicyjnie  bez  zagłębiania  się  w  skomplikowane  teorie  pedagogiczne.  Owa  łatwość 
stosowania  metody  jest  wielką  wartością  naszego  ruchu.  Bez  tego  harcerstwo  nie  mogłoby  objąć  tak 
szerokich kręgów młodzieży i wywrzeć tak kolosalnego wpływu na życie naszego narodu.     
 
Zmienność i stałość chłopięcej natury 
Ale  istnieje  też  pewna  trudność.  Otóż  od  czasów  Baden-Powella  i  wynalezienia  metody  skautowej 
świat bardzo się zmienił. Nadal się zmienia i to w tempie niespotykanym w historii ludzkości. Jeszcze 
sto lat temu, życie chłopców współczesnych Baden-Powellowi nie różniło się zbytnio od jego własnych 
chłopięcych doświadczeń. Dziś, upływ zaledwie dwudziestu lat potrafi gruntownie odmienić otoczenie 
naturalne chłopców i wpłynąć na zmianę ich upodobań. Postęp cywilizacyjny charakteryzujący się nie 
tylko wzrostem dobrobytu ale także ogromną ilością nowych urządzeń technicznych i nową organizacją 
społeczeństw  powoduje,  że  styl  życia  przeciętnego  chłopca  zmienia  się  w  sposób  bardzo  istotny. 
Demokracja,  wolny  rynek,  telewizja,  komputery,  Internet,  telefonia  bezprzewodowa,  otwarcie  granic, 

background image

 

15 

łatwość  podróżowania,  zmiany  w  obyczajowości  i  wiele,  wiele  innych  czynników  przeobraża  świat  i 
życie nas wszystkich.  
 
Weźmy  tylko  jeden  przykład.  Dzisiaj  przecięty  chłopiec  z  wielkiego  miasta,  znacznie  mniej  czasu 
spędza  z  kolegami  na  podwórku  niż  we  własnym  pokoju,  w  samotności,  przed  telewizorem  czy 
ekranem  komputera.  Czy  oznacza  to,  że  czynniki  techniczne  i  kulturowe  potrafią  tak  szybko  zmienić 
chłopięcą  naturę?    Na  to  pytanie  nie  znamy  jeszcze  odpowiedzi.  Ale  tym  bardziej  obliguje  nas  to  do 
wzmożonej czujności i bacznej obserwacji "przyrody".  
 
Metoda harcerska nie może pozostać w tyle za zmieniającymi się upodobaniami chłopców - nie może 
stać się skansenem historycznych doświadczeń starszych instruktorów. Harcerstwo nie jest bowiem dla 
nich,  tylko  dla  współczesnych  chłopców.  Z  drugiej  strony  może  się  okazać,  że  pozory  mylą  -  że  pod 
powierzchnią  zmian  cywilizacyjnych,  kryją  się  te  same  namiętności  i  te  same  marzenia  o  prawdziwej 
przygodzie  i  o  prawdziwej  przyjaźni.  Przeżycia  wirtualne  są  niepełne  i  nie  zaspakajają  realnych 
potrzeb.  Wątpię  aby  na  przykład  bieg  harcerski  w  formie  gry  komputerowej  mógł  być  bardziej 
atrakcyjny,  a  jednocześnie  bardziej  skuteczny  wychowawczo  niż  ciąg  prawdziwych  wyzwań 
zaaranżowanych  w  tzw.  "realu".  Obserwowane  zmiany  mogą  być  pozorne,  a  im  są  wyraźniejsze  tym 
być może powodują głębszą tęsknotę za przeżyciami realnymi, których telewizor i komputer nie są w 
stanie  zapewnić.  Zmiany  cywilizacyjne  mogą  być  rewolucyjne,  a  natura  ludzka  podlega  znacznie 
powolniejszym procesom ewolucyjnym.  
 
Musimy  nauczyć  się  rozpoznawania  prawdziwej  natury  chłopców,  rozróżniania  tego  co  wypływa  z 
natury  ludzkiej  od  tego  co  dzieje  się  w  sferze  kulturowej  i  obyczajowej.  Oto  prawdziwe  –  obecne    i 
przyszłe  wyzwanie  dla  harcerstwa,  a  właściwie  dla  instruktorów  harcerskich.  Nie  zależnie  od 
jakichkolwiek czynników musimy wciąż na nowo odczytywać naturę chłopców i dostosowywać do niej 
naszą  metodę.  Bez  tego    harcerstwo  utraci  cechę  oddziaływania  naturalnego  i  przestanie  być 
wychowawczo skuteczne. 
 
 

------------   ***   ------------ 

 
 
Wymienione  wyżej  pięć  cech  metody  harcerskiej,  zwanych  dla  podkreślenia  ich  wagi  zasadami 
kardynalnymi, decyduje o skuteczności harcerskiego systemu wychowania. Pamiętać należy o tym, że 
wszystkie one są jednakowo ważne. Nasza praktyka działania nie może pomijać którejkolwiek z nich. 
Groziłoby to bowiem zaprzepaszczeniem naszych wysiłków. Oczywiście możliwe jest istnienie metod 
wychowawczych nie spełniających, którejkolwiek z tych zasad a nawet wszystkich ich razem wziętych. 
Ale nigdy nie będzie można nazwać takiej metody -  metodą harcerską. 
 
Sformułowane  tu  zasady  oddziaływania  mają  charakter  bardzo  ogólny.  W  dalszej  części  podręcznika 
zostaną  one  bardziej  uszczegółowione.  Zanim  to  jednak  nastąpi  spróbujmy  określić  podobne 
wymagania w stosunku do programu działania.