background image

Piotr  Wojtyczka

Et os  Księcia Machiavellego

1. Wstęp

Stobajos podaje, iż „(…) u Persów było w zwyczaju, że po śmierci króla 

przez pięć dni panowała anarchia, aby uprzytomnić poddanym wartość 

godności królewskiej i prawa”. Z anarchizmem rozprawia się także Bo-

cheński w książeczce „Sto zabobonów”. Nie jest to ustrój – pisze uczony 

– lecz rozstrój

1

, z języka greckiego bezrząd (gr. anarchia). Podobnie my, 

nie wikłając się dłużej w spory o słuszność tego bądź co bądź polityczne-

go zjawiska, uznajemy na potrzeby krótkiej tej rozprawy, że anarchia jest 

kłamstwem,  jest  zabobonem  w  najmocniejszym  tego sło wa  znaczeniu 

nie może stanowić podstawy żadnego państwa czy ustr oju. Winniśmy 

jednak  pozostawić  choćby  krótkie  słowo  komentarza,  dlaczego  z  taką 

łatwością rozstrzygamy ów spór na niekor zyść „bezrządu”; tu wszelako 

wolimy odesłać czytelnika do pism wspomnianego wyż ej autora, u któ-

rego czytamy: „W ciągu 5000 lat dziejów ludzkości nie jest znany ani je-

den wypadek, w którym anarchia nie byłaby połączona z ogromną masą 

niesprawiedliwości, mordów itp. i z szybkim upadkiem społeczeństwa. 

Można więc być anarchistą tylko pod war unkiem, że się zakłada inny 

jeszcze zabobon, a mianowicie wierzenie w postęp”

2

1

  J. Bocheński, Sto zabobonów. Krótki fi lozofi czny słownik zabobonów, Komorów 1994, 

s. 17.

2

  Ibidem, s. 17.

background image

36

P

IOTR

 W

OJTYCZKA

powyższego  wynika, ż e  istnienie hierar chii  czy określonego  ładu 

to 

warunek konieczny wszelkiej państwowości. Choć niemal a priori za-

łożyliśmy, że anarchizm czy inne quasi-ustroje pozbawione odpowiedniej 
klasyfi

 kacji nie spełniają tego war unku, to wciąż pozostaje co najmniej 

kilka form władztwa, na które rządzący musi się zdecydować (bądź pie-

lęgnować). Która jest najlepsza? Co stanowi probierz doskonałości pań-

stwa – skuteczność czy etyka? Jak rządzić, by dobrze się mieć, i by pań-

stwo trwało? Różne szkoły zalecały r óżne metody. My skupimy się na 
jednej z nich – metodzie M

achiavellego.

Powiedzmy jeszcze, że myśl Florentczyka rozpatrywać będziemy wy-

łącznie przez pryzmat jego Księcia; pominiemy natomiast  Rozważania 
nad pierwszym dziesięcioksięgiem historii Rzymu Tytusa Liwiusza

  jako 

pismo  zupełnie  inne,  stojące niejako w  opozycji  względem świetnego 

traktatu. Zajmiemy się najpierw zagadnieniami technicznymi – a zatem 

rekomendowanymi przez Machiavellego metod osiągnięcia władzy , by 

przejść  do podstawowych  założeniach fi lozofi cznych  myśliciela, na za-

kończenie zaś przeanalizujemy etyczną wymową traktatu. 

2. Kwestia Machiavellego

Na początku powinniśmy zwrócić uwagę na pewien aspekt natury me-

todologicznej. Dostrzegamy bowiem pokrewieństwo pomiędzy „kwestią 

sokratejską” a „kwestią Machiavellego” (tak ją nazwijmy). Kim b ył So-

krates, i jak dalece fi lozofi a Platona to jego myśl własna? Jeśli „Dialogi” 

ściśle  odzwierciedlały  dialektykę S okratesa,  bezpodstawne jest mó wie-

nie o poglądach Platona, który w takim przypadku byłby zaledwie ko-

pistą. Jeśli jednak istotnie A teńczyk myśl swoją twor zył, jaką wówczas 

rolę przypisać Sokratesowi? „Kwestia sokratejska” uświadamia nam, ż e 

nie wiemy w zasadzie o czyich poglądach mówimy rozważając „Dialo-

gi” – wiemy jedynie, że są; czyich myśli są jednak odbiciem, Platona czy 

Sokratesa, wciąż nie potrafi my dociec. 

Podobnie rzecz ma się z Machiavellim, któremu bliżej do pisarza‒ar-

tysty skrywającego swe myśli w opisach bądź słowach postaci i nigdy nie-

mówiącego wprost, jak czyni Filozof. Niech potwierdzeniem tych słów 

będzie fakt, że obydwa dzieła –  Książę oraz Rozważania… – powstały 

niemalże tym samym czasie. Fakt ten przekreślić musi przypuszczenie 

background image

E

T

 

OS

 K

SIĘCIA

 M

ACHIAVELLEGO

37

możliwej zmianie poglądów autora. Jeśli twórca „Księcia” był republi-

kaninem, jak zwykło się dziś uważać, rację ma H. M ansfi eld twierdząc, 

iż  w  takim  przypadku  „Machiavelli  nie był  »machiavelliczny«”

3

.  Jeżeli 

jednak  w  przypadku  „kwestii  sokratejskiej” wątpliwości doty czą  tego, 

czyim systemie mowa, Platona czy Sokratesa, to tutaj problem wydaje 

się nieco bardziej zawiły, gdyż stawia pytanie pr zewrotne: o poglądach 

którego Machiavellego mówimy?

Wróćmy jeszcze do metody Machiavellego i zastanówmy się, czy istot-

nie może być o niej tu mowa – o metodzie rozumianej nie tylko jako 

świadomym sposobie określonego postępowania w celu osiągnięcia da-

nego  zamierzenia,  ale jako postępo waniu  zgodnym  z  własnym  sumie-

niem,  wolą oraz silnym pr zekonaniem,  że  takie właśnie działanie jest 

słuszne. Jeśli przyjmiemy taką defi nicję, szybko dostrzeżemy problema-

tyczność całej kwestii, a także i to, że niewątpliwe jest wyłącznie stwier-

dzenie, iż Machiavelli spisał pewne myśli – i niewiele ponadto. Czyje 

były to myśli, i z jaką intencją zwerbalizowane – ostatecznie uzasadnić 

tego nie potrafi my. Pojawia się bowiem zbyt wiele znaków zapytania – 

czy  Książę  to  wyraz  prawdziwych  przekonań  twórcy,  czy raczej  pozór, 

chytry zabieg „wdania” się w łaski Medyceuszy, by ci zechcieli przywrócić 

go do czynnej polityki? Gdyby przyjąć drugie przypuszczenie, mogliby-

śmy  mówić  o  Florentyńczyku  jako  sofi ście,  szukającym kor zyści  „mę-

drcu” wdającego się w rolę retora i barwnie mówiącego o tym, o czym 

otoczenie chce słuchać. Jeśli natomiast traktat istotnie oddaje rzeczywiste 

poglądy Machiavellego na politykę i państwo, to jak wówczas interpre-

tować Rozważania…? A przecież istnieje także trzecia droga odczytywa-

nia dzieła jako swoistego zdekonspirowania „władcy” – wspomina o niej 

polski tłumacz Machiavellego, Czesław Nanke, pisząc: „(…) [niektórzy] 

całym traktacie dopatrywali się satyry na książąt, napisanej po to, aby 

3

  Cyt. za: J.V. Femia, Machiavelli, Kraków 2008, s. 191. Problem ten dobrze oddaje 

J.V. Femia, pisząc: „Sprzeczne obrazy Machiavellego odpowiadają w części, jak się 

wydaje, niedającym się pogodzić przekazom jego dwóch głównych dzieł. W Księ-
ciu 

radzi on władcom, złym lub dobrym, jak »ująć władzę absolutną« i trzymać 

swoich rodaków w niewoli. Świat polityki przedstawiony jest jako dżungla, w któ-

rej nie ma rzeczywistości, ale jest władza (…) W owej dżungli tyran jest królem, 

ideały republikańskie – sprawiedliwość, wolność, równość – znaczą niewiele (…). 

Z drugiej strony mamy Rozważania – dzieło zagorzałego republikanina, przypo-

minające  o  bezinteresownym  oddaniu  Machiavellego  służbie  Rzeczypospolitej 

Florenckiej” – J.V. Femia, op. cit., s. 193.

background image

38

P

IOTR

 W

OJTYCZKA

ich zdyskredytować w opinii ludu, wskazując, jakimi są w rzeczywisto-

ści i ułatwiając poznanie nieprzyjaciół wolności, podać mu tym samym 

broń w rękę przeciwko tyranom”

4

. Wiele twarzy posiadał Florentyński 

sekretarz, a przez ich mnogość, wszystkie z dają się być tajemnicze. No-
tabene

, wspomnieliśmy tu o zaledwie trzech drogach interpretacyjnych 

„Księcia”,  a  jest  ich pr zecież  całe  mnóstwo,  o  czym  uświadamiają nas 

choćby początkowe stronice eseju o „oryginalności Machiavellego” Isa-

iaha Berlina

5

3. Teorie Machiavellego

„Celem, który Machiavelli stawia sobie w Księciu, jest ustalenie, na pod-

stawie dziejów minionych i wydarzeń współczesnych, jak zdobywa się 

utrzymuje władzę w księstwie i w jaki sposób można ją utracić”

6

 – tymi 

słowy  Bertrand  Russell  rozpoczyna  omawianie włoskiego traktatu. B y 

zreferować konstatacje Księcia, rozdział ten podzielimy na sześć niewiel-

kich  części,  w  których  pokrótce  omówimy  fundamentalne kategorie 

traktatu. 

Pożegnanie z ontologią

Znajdujemy  analogię pomiędzy F lorentyńskim  sekretarzem  a  innym 

włoskim  humanistą – Leonar do  da  Vinci.  Obaj  pragnęli pr zekroczyć 

dotychczasowe, ustalone jeszcze w Wiekach Średnich epistemologiczne 

granice, by móc poznać człowieka w pełni. „Leonardo, przełamując śre-

dniowieczne opory i zakazy dotyczące badań ludzkiego ciała, pragnął po-

znać jego strukturę i mechanizm fi zycznego działania; Machiavelli, prze-

łamując moralizującą tradycję, pragnął poznać podstawy i mechanizm 

społecznego działania ludzi”

7

. Różne były jedynie dziedziny ich wiedzy, 

zamierzenia jednakże te same – ukazanie obrazu  prawdziwego człowie-
ka. 

Stąd nie ma u Machiavellego „(…) żadnych odniesień do jakiegoś 

4

  C. Nanke, Przedmowa tłumacza, [w:] N. Machiavelli, Książę, Kęty 2005, s. 16.

5

  I. Berlin, Pod prąd, Poznań 2002, s. 98‒104. 

6

  B. Russell, Dzieje fi lozofi i Zachodu, Warszawa 2000, s. 582.

7

  B. Suchodolski, Narodziny nowożytnej fi lozofi i człowieka, Warszawa 1968, s. 312. 

background image

E

T

 

OS

 K

SIĘCIA

 M

ACHIAVELLEGO

39

idealnego porządku, do jakiejś doktryny o miejscu człowieka w naturze, 

wielkiej hierarchii bytów”

8

. Jest za to rzeczywiste i odmitologizowane 

spojrzenie na ludzi i rolę ich w świecie. 

Kim  jest  prawdziwy człowiek?  Z  pewnością  nie jest on idealny; ta 

sama konstatacja tyczy się możnych tej ziemi – cesarzy i królów, „poma-

zańców Bożych”, którzy, jak się okazuje, żadnymi pomazańcami nie są. 

Machiavelli mówi o tym wprost, nie pozostawiając złudzeń co do ludz-

kiej natury, a także Boskiej Opatrzności, która w przekonaniach wielu 

kieruje losem ludzi. Istnieje pogląd, wedle której Machiavelli jako jeden 

pierwszych  wyraźnie r ozpoczął  wielki  spór  nauki z  teologią.  Zdecy-

dowanie bowiem przekreśla on koncepcję, w edle której wyłącznie Bóg 

stanowi  o  naszym  losie  i  tylko  Jego  Łaska (bądź N iełaska)  decyduje, 

czy będziemy władcą, czy chłopem. Los, któr y do tej por y utożsamia-

no zazwyczaj z Boską Opatrznością, może być, oczywiście do pe wnego 

stopnia, kształtowany przez człowieka. W zależności od tego, jak sobie 

Fortuną  radzimy,  taką otr zymujemy  nagrodę.  Wszystko  to  ilustruje 

Machiavelli metaforą, porównując Los do wyle wającej rzeki, która jest 

silna i nieobliczalna, lecz przed którą można się bronić

9

. Istotnie, pogląd 

taki stawał w opozycji wobec tradycyjnej nauki o Łasce, nie był jednakże 

czymś nowym. Wystarczy bowiem wspomnieć o toczącym się na progu 

Średniowiecza sporze Pelagiusza ze św. Augustynem, który to spór ów 

miał bardzo podobny charakter (owszem, dotyczył głównie kwestii zba-

wienia i możności odkupienia win, nie zaś nauki, jednak aurą swą oraz 

niektórymi  argumentami pr zypominał  późniejsze  zwady  o  moc  wiary 

moc  nauki). Jeśli  nawet  jednak  Książę  owej  polemiki nie r ozpoczął, 

to 

bez  wątpienia ugr untował  ją  na  fi rmamencie  europejskiej  kultury. 

Jawne zerwanie z metafi zyką i opis polityki jako zjawiska czysto ludz-

kiego były posunięciami bezprecedensowymi, ujawniającymi, że postę-

powanie  nasze  nie zależy od żadnej transcedentnej mocy ,  lecz pr zede 

wszystkim od nas.

8

  I. Berlin, op. cit., s. 104.

9

  „Widzę w nim [w Losie] podobieństwo do rwącej rzeki, która gdy wyleje, zatapia 

równiny, przewraca drzewa i domy, zbiera grunt w jednym miejscu, układa w in-

nym, każdy przed nią ucieka, każdy ustępuje przed jej wściekłością, nie mogąc jej 

się oprzeć. Chociaż taką jest rzeka, nie znaczy, żeby ludzie, gdy spokój powróci, 

nie mogli zabezpieczyć się groblami i tamami w taki sposób, żeby ona, przybierając 

później albo popłynęła kanałem, albo żeby jej impet nie był tak nieokiełznany ani 

tak szkodliwy” – N. Machiavelli, Książę, Kęty 2005, s. 87.

background image

40

P

IOTR

 W

OJTYCZKA

Zdaniem  Machiavellego  człowiek  nie jest istotą bezbr onną  muszą-

cą podporządkowywać się tajemniczemu Przeznaczeniu; dlatego też nie 

znosi Machiavelli chrześcijańskiej koncepcji, wedle której należy poddać 

się obmyślonemu przez Boga planowi

10

. Istotny jest także status cnoty

która  dla M achiavellego  winna b yć  raczej  cnotą rzymską, a  nie  chrze-
ścijańską

. Z tęsknotą patrzy Włoch na czasy cesarstwa r zymskiego, gdy 

inspirowały heroizm oraz walka, a wojna była cnoty ucieleśnieniem, tzn. 

stanowiła najlepszy areał, na którym virtù mogło się ujawnić. J ednako-

woż, pozostawiamy na razie tę kwestię, która powróci jeszcze przy oma-

wianiu krytyki chrześcijaństwa. 

Empiryzm Machiavellego

Empiryzm Machiavellego jest wynikiem rozbratu z ontologią: „(…) wy-

daje mi się bardziej odpowiednie iść za prawdą zgodną z rzeczywistością 

niż jej wyobrażeniem”

11

, powiada Machiavelli w XV rozdziale Księcia

innym miejscu pisze, że lepiej jest „(…) ludzkie sprawy po ludzku 

traktować”.  Machiavellego  interesował  świat nie wyobrażony  i  nama-

calny; analizował to tylko, co zwykliśmy nazywać  faktami. J.V. Femia 

wskazuje nawet, że taka właśnie metodologia uczyniła F lorentyńczyka 

ojcem nowożytnych nauk politycznych

12

. Niewątpliwie, sławę „Książę” 

zawdzięcza sobie m.in. temu, iż w przeciwieństwie do pisanych dotych-

czas traktatów o państwie nie mówi on o „duchowym” jego posłannic-

twie czy „boskim przeznaczeniu”. Machiavelli, stosując zdroworozsądko-

wą metodologię – a rozumiemy przez to wnioskowanie z codziennych 

przesłanek oraz opis realnych stosunków panujących między rządzącymi 

państwem, ściągnął politykę, jak niegdyś fi lozofi ę Sokrates, „z nieba na 

ziemię”. 

XVI-wieczny  humanista  występuje  w  Księciu  nie tylko jako b ystry 

obserwator współczesnych mu społecznych zjawisk, lecz także jako do-

skonały historyk. Florentyńczyk „nie był jednakże historykiem w tym 

rozumieniu,  by  interesować  się r ejestracją  zdarzeń,  był  przede  wszyst-

kim politykiem, który przebieg tych zdarzeń pragnął zrozumieć tak, aby 

10

  „Ludzie mogą w sposób wolny, pomijając obszar ograniczeń wymuszonych przez »na-

turalną konieczność«, kształtować swoje przeznaczenie” – J.V. Femia, op. cit., s. 202. 

11

  Ibidem, s. 64.

12

  J.V. Femia, op. cit., s. 203.

background image

E

T

 

OS

 K

SIĘCIA

 M

ACHIAVELLEGO

41

uzyskiwać  stąd pr zydatną  wiedzę  o  aktualnym  działaniu”

13

.  Rozumieć 

świat znaczy rozumieć historię, toteż należy ją badać. P odczas gdy inni 

poszukują prawdy w rozumie czy wierze, Machiavelli ogląda się wstecz 
i w 

przeszłości szuka ważnych lekcji dla czasów, w których przyszło mu 

żyć. Historia zatem jest na usługach teraźniejszości. Wspólnie z codzien-

ną obserwacją współtworzy „metodę empiryczną” porzucając precz ide-

alistyczne dywagacje jako nieobiektywne i niesprawdzalne, a przez to po-

litykom bynajmniej nieprzydatne. 

Polityczny pragmatyzm

W XV 

rozdziale narrator Księcia powiada: „(…) człowiek, który pragnie 

zawsze i wszędzie wytrwać w dobrem, paść koniecznie musi między tylu 

ludźmi, którzy nie są dobr ymi”

14

. Dyrektywa ta konstytuuje „polity cz-

ny pragmatyzm”, którego Machiavelli pozostaje niewolnikiem. Ów „re-

alizm”  ma  jednak  więcej wspólnego z  „metodycznym  cynizmem”,  niż 

pospolitym utylitaryzmem (nie należy bowiem stawiać znaku równości 

między tymi terminami). M achiavelli, dostrzegając, że człowiek dobry 

niczego w świecie dobrego zrobić nie może (gdyż nikt nie dopuści go do 

władzy i prędzej zostanie on zgładzony, niż zasiądzie na tronie), stworzył 

zbiór rad, których celem było pouczenie przyszłego księcia, jak z polityką 

należy się obchodzić. Z przytoczonej powyżej dewizy wyciągnął Floren-

tyńczyk wszelkie konsekwencje i zbudował nimi swą potężną teorię. 

Skrótowo  rzecz  ujmując, po wiemy,  że  pragmatyzm  Machiavellego 

to,  ni mniej, ni więcej, instr umentalne  traktowanie  wszystkiego – lu-

dzi, cnoty i wiary (wyjątkiem byłoby być może państwo, którego interes 

faktycznie stoi ponad całością). P rzykładów przedmiotowego traktowa-

nia wartości dostarcza choćby rozdział XVIII pouczający o tym, „w jaki 

sposób powinni książęta dotrzymywać wiary”. Powiada się tam m.in., że 

„nie jest konieczne, by książę posiadał wszystkie owe zalety, które [nar-

rator] wskazał, lecz jest bar dzo potrzebne, aby wydawało się, że je po-

siada”

15

. Prócz tego, dowiadujemy się, że książę winien tylko wó wczas 

dotrzymywać wiary, gdy wierność taka przysporzy mu korzyść

16

. Wszyst-

13

  B. Suchodolski, Narodziny nowożytnej fi lozofi i człowieka, Warszawa 1968, s. 311.

14

  N. Machiavelli, Książę…, s. 64.

15

  Ibidem, s. 70.

16

  Ibidem, s. 70.

background image

42

P

IOTR

 W

OJTYCZKA

kie  te oraz poz ostałe  rady stanowią  element składowy  „pragmatycznej 

polityki” Florentyńskiego pisarza. Dlaczego jednak mowa tu o realizmie, 
a nie o zwykłym diabelstwie

Machiaweliczny pragmatyzm

 dobrze ilustruje również pogląd Floren-

tyńczyka na temat religii. Autor „Księcia” widzi w niej przede wszystkim 

utylitarne narzędzie, które służyć powinno społecznej „regulacji” – stanowi 

praktyczny instrument, którym przebiegły władca sprawnie potrafi  zarzą-

dzać. Bez większego znaczenia pozostaje natomiast duchowy wymiar re-

ligii; ważne, by spełniała ona swoją społeczną (prakty czną) rolę, jaką jest 

integracja i konsolidacja poddanych. Isaiah Berlin mocniej nawet tę spra-

wę omawia, pisząc, że „(…) [według Machiavellego] osłabienie więzi reli-

gijnych należy do przyczyn ogólnej dekadencji i zepsucia: nie ma potrzeby, 

aby religia spoczywała na fundamentach prawdy, wystarczy, że będzie sku-

teczna ze społecznego punktu widzenia”

17

. Spirytualne czy intelektualne 

znaczenie religii pozostaje zatem na uboczu. Pierwiastek zewnętrzny (prak-

tyczny) dominuje nad elementem wewnętrznym (teoretycznym). 

Cel uświęca środki

Grzech u M

achiavellego nabiera nowego znaczenia, na pewno zaś je roz-

szerza.  Nie  oznacza bowiem  jedynie spr zeniewierzenia  się chr ześcijań-

skiej etyce. Przeciwnie, grzechem władcy, zdaniem Machiavellego, jest 

bowiem każde jego niepowodzenie; jest nawet grzechem wtedy, gdy po-

rażka posiada moralne uzasadnienie. S pełnienie wyznaczonego zadania 

zawsze będzie sukcesem – nie ważne są metody, jakich książę użyje, by 

dążenie swe ziścić. Droga do celu biegnie niejako „poza dobrem i złem”, 

ponad moralnością

18

Machiavelli, jako fanatyk pragmatyzmu, efekt naszy ch działań ocenia 

jeden tylko sposób – wyłączne kryterium stanowi rezultat końcowy: jeśli 

17

  I. Berlin, op. cit., s. 105. 

18

  Russel tak omawia tę kwestię: „»Sukces« oznacza osiągnięcie twojego celu, jakikol-

wiek byłby ów cel. Jeżeli istnieje nauka o sukcesie, przedmiotem jej badań mogą 

być zarówno sukcesy niegodziwych, jak i sukcesy cnotliwych – te pierwsze nada-

ją się n awet lepiej do te go celu, ponieważ przykładów zwycięskich grzeszników 

jest znacznie więcej niż przykładów zwycięskich świętych. Ale sama nauka o suk-

cesie, gdy zostanie już zbudowana, będzie tak samo użyteczna dla świętego, jak 

dla grzesznika. Święty, który zajmuje się polityką, musi bowiem – podobnie jak 

grzesznik – dążyć do osiągnięcia sukcesu” – B. Russell, op. cit., s. 588. 

background image

E

T

 

OS

 K

SIĘCIA

 M

ACHIAVELLEGO

43

cel zostaje zrealizowany, rzecz trzeba ocenić dobrze, jeśli nie – mówić należy 

porażce. Nieistotne są natomiast czynniki poza końcowe: to, co spotyka 

się w drodze pozostaje jedynie przygodnym epizodem. Autor „Księcia” nie 

jest jednak okrutnikiem: brzydzi go bezcelowa zbrodnia i nigdy by takowej 

nie pochwalił. Florentyńczyk mówi bowiem o „(…) dobrym lub złym po-

sługiwaniu się okrucieństwami” 

19

. „Dobre” podlega określonemu celowi 

jest jakby „koniecznym zabiegiem”. „Złe” zaś to te, które „(…) choćby 

z początku nieliczne, z czasem racz

ej mnożą się, zamiast się zmniejszać”

20

Zwięzła formuła „cel uświęca środki” zupełnie trafnie oddaje całą fi -

lozofi ę  omawianej  sprawy  i  jest  zrozumiała  sama pr zez  się. Spełniając 

jednak swoją powinność, dołóżmy na koniec ostatnie wyjaśnienie: „Ko-

chaj i rób co chcesz” – powiada Augustyn. „Zwyciężaj robiąc co chcesz”, 

mówi się natomiast w Księciu. Zgodnie z taką dyrektywą władca ma zdo-

bywać, panować i trwać. Trzy te elementy są nadr zędnym celem, a śro-

dek jego spełnienia nie podlega ocenie. 

Krytyka chrześcijaństwa

Słusznie powiada Berlin, iż Machiavelli bynajmniej nie rozdzielił polity-

ki od moralności. Linia demar kacyjna przebiega bowiem gdzie indziej: 

cezury  nie stano wi  żaden ety czny  rozpad,  lecz moment z etknięcia  się 

kultury  Aten  i  Rzymu  z  kulturą  Chrześcijan.  Florentyńczyk  wskazał 

granicę  dwóch nier ozumiejących  się wzajem trady cji,  których  paralel-

ne istnienie nigdy nie mogłob y być możliwe. Dlatego Berlin powiada, 

że  „(…) wpr owadzony  przez  Machiavellego  podział pr zebiega  między 

dwoma niepogadzalnymi ze sobą ideałami życia, a zatem między dwoma 

moralnościami”

21

Pierwszy ideał to etyka świata minionego: moralność nar odów po-

gańskich, w których wychwalano odwagę, sprawiedliwość, sukces oraz 

siłę. Duch był tam trwale połączony z ciałem, a ciała bynajmniej się nie 

wstydzono,  zmysłowe  piękno bezpr uderyjnie  rozkoszowało.  Ziemskie 

powodzenie nie stanowiło ujmy, było wyróżnieniem, a zwycięzca zawsze 

zabierał wszystko, przegrany natomiast nie posiadał nicz ego (ani krzty 

nadziei na inne ży cie po śmierci). Naprzeciw tej etyki siły stanęła etyka 

19

  N. Machiavelli, Książę…, s. 50. 

20

  Ibidem, s. 50. 

21

  I. Berlin, op. cit., s. 114. 

background image

44

P

IOTR

 W

OJTYCZKA

miłosierdzia

, która słabością swą i wiarą wdarła się, podobnie, jak czyni 

to 

choroba, w serca i umysły Europejczyków, dając pociechę zwłasz cza 

upadłym

22

. „Machiavelli dowodzi, że z ludzi, którzy wyznają takie ide-

ały [chrześcijańskie] i żyją według nich, z defi nicji nie da się zbudo wać 

zadowalającej wspólnoty ludzkiej, opar tej na wysławianym pr zez niego 

wzorcu rzymskim. (…) żywi on przekonanie, że to, co powszechnie uwa-

ża się za kardynalne cnoty chrześcijańskie, stanowi przeszkodę nie do po-

konania na drodze do budowy społeczeństwa, jakie chciałby widzieć”

23

Ot, cała krytyka – dekadencki klimat r zymskiego Kościoła przyprawia 

Machiavellego o „mdłości”, w poddanych zaś zaszczepia kwietyzm. „Ide-

ologia” ta bowiem wychowuje ludzi biernych i słabych, którzy zamiast 

walczyć o byt tutaj na ziemi, czas swój tr wonią na modłach o przyszłe 

zbawienie. Prócz tego, religia ta odrzuca naczelne wartości pogan jako 

„nieludzkie” i „dzikie”, choć to w nich płyną zdrowe „soki życia”. Roz-

prawia się ze zmysłami i ciałem, choć to one są prawdziwym narzędziem 

duszy. I wreszcie, odrzuca materializm w imię idealizmu, a tym samym 

odrzuca cały bezpośrednio dostępny nam świat.

Łatwo mówimy tu o „chrześcijaństwie”, a przecież nie zawsze było 

ono takie samo. Wiedział o tym Machiavelli, dlatego rozróżniał „deka-

denckie chrześcijaństwo Kościoła rzymskiego” od „chrześcijaństwa pier-

wotnego”. To  pierwsze  zaowocowało  tym, iż „(…) znisz czyło  w  Italii 

»wszelką pobożność i wszelką religijność«, jak również jedność kraju”

24

także tym, że „(…) świecka władza papiestwa oraz sposób uprawiania 

polityki, do jakiego skłania ona kolejnych papieży, jest przeszkodą, któ-

ra  uniemożliwia zjednocz enie Włoch”

25

.  Drugie  zaś z ostało  po pr ostu 

mylnie zinterpretowane. Istotne także, by podkreślić tu, że Machiavelli 

wcale nie przekreśla racji krytykowanej religii. Więcej nawet: uznaje na-

uki chrześcijaństwa, które słusznie wskazują dobro i zło. Problem jednak 

tym, że nie sposób pogodzić chrześcijańskich cnót z próbą stworzenia 

silnego, dobrze funkcjonującego społeczeństwa. Ideały tego Kościoła sto-

ją w zbyt silnej opozycji względem polityki – nie można ich pogodzić, 

dlatego  trzeba  wybierać pomiędzy b yciem  wiernym chr ześcijaninem 
a sprawnym i dzielnym władcą.

22

  Nie sposób powstrzymać się, by nie wspomnieć tu o cudownym „Quo Vadis?”, który 

pięknie cały ów spór przedstawia.

23

  Ibidem, s. 115. 

24

  Ibidem, s. 118. 

25

  B. Russell, op. cit., s. 584.

background image

E

T

 

OS

 K

SIĘCIA

 M

ACHIAVELLEGO

45

Natura ludzka

Kategoria ta stanowi być może fundament całej  machiawelicznej teorii. 

Od konkretnej wizji natury człowieka wszystko w zasadzie u Florentyń-

czyka  się zaczyna: cały jego  pragmatyzm,  dewiza  „cel uświęca śr odki”, 

„pożegnanie z ontologią” także. Wszystkie te kategorie poprzedza sprecy-

zowana antropologia. Mało tego, ona je konstytuuje. Z niej bowiem wy-

nika, iż Machiavelli zaleca relatywne traktowanie niemalże wszystkiego, 

określony sposób obchodzenia się z ludźmi, a także koncentrację na ży-

ciu doczesnym oraz odrzucenie metafi zyki. Z jej określonej wizji wyciąga 

Machiavelli wszelkie konsekwencje i tworzy, wedle słów Mussoliniego, 
„vademecum 

męża stanu”. Jak więc jest owa natura?

Człowiek, jakim widział go Machiavelli, to całkiem precyzyjnie okre-

ślony organizm – zwierzę zasadniczo niezmienne, od wieków przejawia-

jące podobne pragnienia oraz aspiracje. Stałość ta pozwala humaniście na 

budowę trwałej oraz ponadczasowej nauki o państwie, władzy i władców 

poddanych. Swe lekcje opiera bowiem autor Rozważań… wyłącznie na 

tej konstatacji, a nie na obserwacji pojedynczych i przypadkowych po-

staci historycznych. Zabieg taki pozwala mu na formułowanie ogólnych 

sądów dotyczących człowieka, aktualnych zawsze i wszędzie. 

Prócz tego, że niezmienna, natura ludzka jest także skrzywiona. Ozna-

cza to, że egoizm i zło są naturalnymi składnikami czło wieka. A prócz 

tego, „(…) można o ludziach w ogóle powiedzieć, że są niewdzięczni, 

zmienni, kłamliwi, unikający niebezpiecz eństw i chciwi zysku; gdy im 

czynisz dobrze, wszyscy są ci oddani, ofi arują ci swą krew i mienie, życie 

dzieci, kiedy potrzeba jest daleko, lecz ociągają się, gdy potrzeba zbliży 

się do ciebie”

26

. Cóż moglibyśmy dodać do jasnych słów Machiavellego? 

Taki oto jest człowiek: zły i niezmienny. 

Podobne spojrzenie na naturę ludzką musiało pociągnąć za sobą kry-

tykę chrześcijaństwa. Która bowiem rozsądna teoria mówiłaby o potrze-

bie litości czy miłosierdzia w obliczu tych wszystkich człowieczych przy-

war? Kierować się dobrocią można byłoby w Utopii, nie zaś w świecie 

„nędzy i płaczu”, w jakim przyszło nam żyć. A zatem do wymienionych 

wcześniej kategorii, dołączyć być może należy również krytykę chrześci-

jańskiego Kościoła, którego nauki wydały się Machiavellemu sprzeczne, 

26

  N. Machiavelli, Książę…, s. 68.

background image

46

P

IOTR

 W

OJTYCZKA

więc fałszywe i niebezpieczne, z prawdziwą naturą człowieka. Antropo-

logia Florentyńczyka stoi u podstaw, jeśli nie wszystkich, to z pewnością 

większości jego nauk.

4. Etyka „Księcia”

Kolejność punktów powinna być prawdopodobnie inna – z etyki bo-

wiem, czyli z obserwacji, wypływają rady dla księcia. P unkt ten jednak 

sytuujemy dalej, jako ż e stanowić ma on r ównież swego rodzaju pod-

sumowanie,  ogólną r efl eksję  na temat wielkiego traktatu. I stotna  jest 

także waga poruszanej tu problematyki, która wydaje się lżejsza, aniżeli 

materia krótko omówiona powyżej. Nie zależy to bynajmniej od opinii 

piszącego te słowa, lecz historii. Znacznie większą bowiem uwagę zwró-

ciła ona na prakty czny wymiar dzieła, niż na kw estię etyki. Moralność 

bądź immoralizm traktatu były zazwyczaj tematami wtórnymi względem 

analiz pragmatycznych rad dawanych władcom. Biorąc pod uwagę kon-

dycję ludzkiej natury, której zawsze bliżej do przedkładania praktycznej 

korzyści nad teoretycznymi dociekaniami, fakt ten nie dziwi.

Różnie defi niowano etykę. Sporów, jak wiadomo, jednoznacznie nie 

rozstrzygnięto. Chcąc jednakże skreślić kilka słów o etyce „Księcia”, mu-

simy wpierw orzec, co dla nas kr yje się pod tym pojęciem. O tóż etyka 

występuje w dwóch podstawowych odmianach: deskryptywnej oraz nor-

matywnej. Co do pierwszej z nich wątpliwości zazwyczaj nie ma. Etyka 
to 

opis – z tym większość się zgodzi; to beznamiętna obserwacja, która, 

niczym lustro, odbijać ma życie człowieka. W zwierciadle tym widzimy 

zarówno siebie, jak i cały świat, a do wejrzenia w odbicie nikt nas nie 

przymusza – jedynie rozum bądź sumienie. Etyka powiada jak mędrzec: 

„jeśli chcesz, pokażę ci, czym jest ży cie. Jeśli nie chcesz – nie uczynię 

tego. Wybór należy do ciebie ”. Tak zwraca się ona do dor osłych ludzi, 

nie narzucając im siłą swoich rad – i to zasadniczo różni ją od morali-

zatorstwa. Tyle na temat etyki deskr yptywnej. Etyka normatywna bu-

dzi zdecydowanie większe kontrowersje i wciąż stanowi zarzewie sporu. 

Pokrewna jest bowiem owemu „wzgardzonemu” przez jej przeciwników 

kaznodziejstwu czy moralizatorstwie; dla zwolennikó w jednak funkcja 

normatywna stanowi istotę starej nauki. Albowiem, powiadają oni, ety-

ka to również sędzia: war tościuje, rozsądza i kierunkuje; taki jej sens, 

background image

E

T

 

OS

 K

SIĘCIA

 M

ACHIAVELLEGO

47

że mówi nam, jak ży ć i po co. Wierząc w autorytet i uznając, że opis 
to za 

mało, przyjmujemy zarówno deskryptywną, jak i normatywną rolę 

etyki. Zgadzamy się z tymi, którzy zwykli twierdzić, iż explicite warto 

zakreślać granice dobra i zła, a także śmiało głosić o wartości danego czy-

nu. Z takiej też perspektywy pobieżnie pr zyjrzymy się XVI-wiecznemu 

traktatowi.

punktu widzenia etyki deskryptywnej Książę to dzieło doskonałe. 

Jego  wielkość  w  tym  względzie na tym się zasadza, iż dobr ze  obrazu-

je naturę człowieka. Machiavelli ośmielił się „patrzeć diabelstwu prosto 

twarz” i bez złudzeń mówić o ludziach i ich nikczemnościach. Słuszne 

było nie tylko stwier dzenie, iż natura nasza od początku jest spacz ona; 

także lekcje o niezmiennym charakterze naszego człowieczeństwa uznać 

należy za cenne i roztropne. Notabene, interesująco opis ten koreluje z fi -

lozofi ą innego genialnego pesymisty – Ar tura Schopenhauera. Antybe-

hawioralny nastrój dzieł tych dwóch pisarzy, a więc nie tylko uznanie 

człowieka za istoty z natury złej, lecz także niezdolnej do jakiejkolwiek 

zmiany, uznać należy za rozsądny. „Machiavelli, który na pozór bynaj-

mniej nie zajmuje się spekulacjami fi lozofi cznymi, dochodzi dzięki prze-

nikliwej ostrości swego tak wyjątkowego rozumu do głębokiej doprawdy 

wypowiedzi, która zakłada intuicyjne poznanie całej konieczności, z jaką 

przy danym charakterze i motywach pojawia się wszelkie działanie. Za-

czyna od niej pr olog do komedii  Clizia: »Gdyby na świat po wrócili ci 

sami  ludzie, tak jak wracają te same pr zypadki,  to  nigdy  nie upłynę-

łoby sto lat bez tego, b yśmy znowu spotkali się raz em, robiąc całkiem 
to samo, co teraz«”

27

Nie możemy zatem w pełni zgodzić się z Bohdanem Suchodolskim, 

który pisze, że „człowiek [według Machiavellego] staje się istotą kształto-

waną w określony sposób przez społeczną rzeczywistość. Jego moralność 

zaś  staje się postacią społecznego zacho wania,  społecznego ob yczaju. 

perspektyw metafi zycznych i religijnych człowiek zostaje przeniesiony 

perspektywy społeczne”

28

. Człowiek Machiavellego zostaje wprawdzie 

„wtłoczony”  w  pewną  „społeczną r zeczywistość”,  która jest jednak za-

zwyczaj, bez względu na czas, bardzo podobną „rzeczywistością”; zawsze 

podobni bowiem są ludzie, któr zy ową rzeczywistość tworzą. W pew-

nym więc sensie Suchodolski nie myli się, pisząc, ż e „człowiek staje się 

27

  A. Schopenhauer, Parerga i Paralipomena, Kęty 2006, s. 215.

28

  B. Suchodolski, Narodziny nowożytnej…, s. 313.

background image

48

P

IOTR

 W

OJTYCZKA

istotą kształtowaną w określony sposób przez społeczną rzeczywistość”. 

Istotnie,  człowiek  podlega formo waniu,  zdanie  to  jednak  sugeruje,  że 

owo „kształtowanie” może odbywać się na r óżne sposoby, a to stanowi 

już pogląd fałszywy. Problem bowiem w tym, że „urabianie jednostki” 

odbywa się zawsze bardzo podobnie, gdyż człowieka formują inni ludzie, 

których natura pozostaje niezmienna. Prawdą jest i to, że „z perspektyw 
metafi

 zycznych i religijnych człowiek zostaje przeniesiony w perspekty-

wy społeczne”, należy jednak zaznaczy ć, że owe społeczne perspektywy 

pozostają zasadniczo niezmienne (są bowiem efektem niezmiennej natu-

ry człowieka, o której mówi Florentyńczyk). 

Również tyrania potrzebuje opisu (co czyni choćb y Arystoteles w Po-

lityce

).  O  zjawisku  tym S tagiryta  mówi  jednak inacz ej  niż M achiavelli 

Księciu

. Grek przedstawia tyranię z pozycji przyrodnika, jako beznamięt-

ny obserwator. Machiavelli zaś bardziej przypomina etyka – treść Księcia 

nie poprzestaje bowiem na opisie, mając także charakter pouczający. 

Dobrze zlokalizowana choroba (w etyce deskryptywnej) otrzymała złe 

lekarstwo (etyka normatywna). Humanista celnie opisał naturę ludzką, 

dał słuszną lekcję o świecie i jego kondycji, także trzeźwo rozprawiał na 

temat niezmienności. Jaką zaś na to wszystko dał radę? „Żyjąc w świecie 

kłamstwa, sam kłam, gdyż prawda cię zgubi; żyjąc wśród wstydu i niesła-

wy, waż się na czyny podłe, które zapewnią ci chwałę; otaczając się ludź-

mi bez cnoty, sam pozostań nieprawy”. W XVIII rozdziale Florentyński 

sekretarz  taką oto daje Księciu radę: „Z apewne  gdyby  wszyscy ludzie 

byli dobrzy, ten przepis nie byłby dobry, lecz ponieważ są oni nikczemni 

nie dotrzymywaliby ci wiary, więc ty także nie jesteś zobowiązany im jej 

dotrzymywać”

29

. I dalej powiada: „(…) konieczne jest umieć dobr ze tę 

naturę [lisa] upiększać i być dobrym kłamcą i obłudnikiem”

30

. Podobne 

cytaty moglibyśmy tu mnożyć. 

Stosowanie nadzwyczajnych środków  w celu osiągnięcia określone-

go rezultatu politycznego bynajmniej nie było pomysłem Machiavelle-

go. Teoretyczne usprawiedliwienia podobnych wykroczeń pojawiały się 

dużo wcześniej (by wspomnieć choćby o „szlachetnym kłamstwie” Pla-

tona). To, co jednak z decydowanie oburza czytelnika Księcia, to reko-

mendacja powszechnego używania tychże oszustw i przebiegłości w celu 

osiągnięcia władzy (bądź jej utrzymania). Mało tego – Machiavelli twier-

29

  N. Machiavelli, Książę…, s. 70.

30

  Ibidem, s. 70.

background image

E

T

 

OS

 K

SIĘCIA

 M

ACHIAVELLEGO

49

dzi, że „spryt lisa” to warunek konieczny szczęśliwości państwa. Dobry 

władca (w znaczeniu chrześcijańskiej, a więc słabej moralności) niemal 

na pewno skaże swych poddanych na niepowodzenia, których uniknęli-

by z pewnością, gdyby władał nimi król chytry i przebiegły. 

Choć dzieła ukazujące nikczemną naturę człowieka są często warto-

ściowe  i  dobre,  jak choćb y  „Maksymy  i  rozważania  moralne”  La R o-

chefoucauld, to jednak z tego powodu, że stają one w obronie ludzkiej 

godności oraz tych okruchów człowieczego ducha, którego czystość przy-

padła w udziale niewielkiemu procentowi całej ludzkości. Krytyki takie 

są wtedy azylem bądź antidotum na zło świata; są miejscem, w którym 

wrażliwy czytelnik może współdzielić swe rozczarowanie z roztropnym 

autorem – są miejscem wspólnego ich przekleństwa. Książe, choć trafnie 

ujmuje ludzką naturę, przypomina raczej podręcznik jakby wyłącznie dla 

utylitarnego celu pisany, lecz nawet jeśli tylko taka idea przyświecała Ma-

chiavellemu w pisaniu, to i tak można sprawiedliwie kor zystać z wyło-

żonych w traktacie pouczeń – „oto jak myślą nasi wrogowie”, potrafi my 

sobie powiedzieć

31

.

5. Ocena „Księcia”

Ostatecznie oceniam Machiavellego (powtarzam: Machiavellego z Księ-
cia

)  negatywnie (jako ż e  prym  w  hierarchii  tego, co istotne,  wieść ma 

nie wiedza, i z pewnością nie sukces, lecz etyka); oceniam go jako po-

litycznego immoralistę, któr y niesłusznie próbuje dowieść, że polityka 

funkcjonuje autonomicznie – zgodnie jedynie z własną logiką, zupełnie 

poza światem, „poza dobrem i złem”. Machiavelli zdaje się mówić, że tu 

(tj. w granicach polityki) cnota znaczy zupełnie co innego, niż w świecie 

niepolitycznym (o ile taki świat istnieje). P rowadzi to do relatywizmu, 

degenerującego ludzi, kulturę i świat w ogóle. Za fałszywe uznaję tak-

że twierdzenie, jakoby ocenie podlegać miał wyłącznie rezultat. „Sukces 

usprawiedliwia się sam” – choć takie stanowisko przeważa, z całą stanow-

czością należy je odrzucić jako cyniczne i niesprawiedliwe. W klasycznej 

etyce to intencje były tym, co stanowić miało o ocenie podmiotu. Taki 

też pogląd uznać należy za słuszny i konserwować go nie tylko w imię 

31

  Por. C. Nanke, Przedmowa tłumacza…, s. 18.

background image

50

P

IOTR

 W

OJTYCZKA

Prawdy, lecz także dla dobra ludzkości. Kolejny fałsz to przekonanie, że 

tylko zło potrafi  zwyciężać. Nie podważamy wszelako ani jednym sło-

wem racji, iż walka czy utr zymanie państwa w prawie to rzecz nadzwy-

czaj trudna (być może nawet nieosiągalna), odpierając tym samym zarzu-

ty utopizmu. Podzielamy bowiem pesymistyczny ogląd natury ludzkiej 

zgadzamy się z twierdzeniem, że we krwi człowieczej więcej płynie sma-

ru, aniżeli czystej cieczy, i że masa łatwiej zło niż dobro wybierze. Mimo 
to 

metody „Księcia” uznać należy za szkaradne przede wszystkim dlatego, 

że „prawdziwego władcę” utożsamiać należy nie z masą, lecz z „nadczło-

wiekiem”. Zarzucić ktoś by mógł, że źle odczytaliśmy dzieło, albo wiem 

„idealizujemy” – wszak mowa w „Księciu” nie o tym, jaki władca powi-

nien być, lecz jaki jest. Podnieść należy wówczas weto, gdyż niesłusznie 

powiada się, że taki książę jest. Taki książę bywa, można nawet dodać – 
zazwyczaj bywa.

 Nie jednak zawsze. Obraz Machiavellego pomija praw-

dziwych mężów stanu, których historia na przestrzeni swych lat gościła. 

Dlatego słusznie zwalcza  Księcia Fryderyk II, pisząc: „Ci, któr zy wyda-

li  o  panujących  ostateczny wyr ok,  zostali  bez wątpienia wpr owadzeni 

błąd przykładami kilku złych książąt, współczesnych Machiavellemu 

cytowanych przez autora, tudzież ży ciem niektórych tyranów, którzy 

byli hańbą ludzkości. P roszę owych krytyków, aby wzięli na uwagę, ż e 

urok tronu jest tak potężny, iż aby mu się oprzeć, trzeba posiadać cno-

tę więcej niż przeciętną, nic więc dziwnego, ż e wśród tak znacznej licz-

by książąt znajdzie się i zły między dobrymi. Z pomiędzy Imperatorów 

rzymskich, wśród których byli tacy Neronowie, Kaligulowie, Tyberyju-

szowie, świat przypomni sobie z radością uświęcone przez cnotę imiona 

Tytusów, Trajanów i Antoninów”

32

. Jeśli traktat Machiavellego miałby 

uchodzić za podręcznik dla przeciętnego, chytrego głupca, chcącego wy-

łącznie poznać smak władzy, zapewne należałoby ocenić dzieło F loren-

tyńczyka wysoko. Gdyby jednak sięgnął po nie mąż stanu, z pewnością 

rozprawiłby się lub odrzucił Księcia (na pewno zaś jego „techniczną” stro-
nę) jako sofi

 styczny poradnik tyrana. 

32

  Fryderyk II Wielki, Anti-Machiavel, Lwów–Warszawa 1920, s. 105. Fryderyk II 

dodawał: „Książę Machiavellego jest w dziedzinie moralności tem samem, czem 

dzieło Spinozy w dziedzinie wiary. Spinoza podkopał podstawy wiary, zmierza-

jąc  zarówno  do ob alenia  gmachu  religji.  Machiavelli  skaził  politykę  i  pragnął 

zniszczyć zasady zdrowej moralności. (…) ośmielam się wziąć ludzkość w obronę 

przeciwko temu potworowi, który czyha na jej zgubę, ośmielam się przeciwstawić 

rozum i sprawiedliwość sofi zmatowi i zbrodni” – ibidem, s. 103.

background image

E

T

 

OS

 K

SIĘCIA

 M

ACHIAVELLEGO

51

Ocena „Księcia” nie może jednak pozostawać jednowymiarowa. Poza 

wymową „techniczną”, bodaj najistotniejszą, traktat posiada bez wątpie-

nia także walory czysto intelektualne. Do takich należy choćby właściwa 

interpretacja człowieka jako istoty z natury złej oraz niezmiennej. M a-

chiavelli był sceptyczny wobec poglądów, wedle których człowiek uczy 

się i wyciąga odpowiednie wnioski ze swego postępowania. Współcze-

sna mania resocjalizowania wszystkich i wszystkiego z pewnością byłaby 

mu obca; za słuszny ten sąd należą się Florentczykowi pochwały. Warto 

dodać, że sceptycyzm Machiavellego antycypował pogląd Hobbesa oraz 

jego  teorię ludzkiej natur y,  z  której  to  fi lozof  ten wy ciągnął  poważne 
i inter

esujące konsekwencje. 

Krytyka chrześcijaństwa Niccolò Machiavellego bądź co bądź takż e 

nie była pusta. Te z kolei uwagi zapowiedziały krytyki żyjącego czterysta 

lat później Fryderyka Nietzschego, który równie ostro wypominał chrze-

ścijaństwu dekadencki nastrój. Tęsknota autora Rozważań… za czasami 

rzymskiego męstwa i pogańskiej witalności kryje w sobie ziarno prawdy. 

Chrześcijaństwo  osłabiło,  z  pewnością  zaś z niewieściło  europejski  oby-

czaj, tłamsząc „kult życia” pogan. Wskazując na to, Machiavelli potwier-

dził swą bystrość i umiejętność obserwacji.

Sprawa kolejna to przełomowe zastosowanie „empirycznej metody” 

do opisania politycznych zjawisk. Słusznie powiada się tu o przełomie

gdyż praca Machiavellego istotnie była rewolucyjna. Rewolucje mają zaś 
to 

do siebie, bez względu na nasz osobisty do nich stosunek, że zaznacza-

ją na osi historii najbardziej widoczne punkty, stając się linią demarkacyj-

ną, rozdzielającą epoki. Być może „Książę” sprawił, że polityka naszych 

czasów jest machiaweliczna, choć nie sądzę. Być może traktat ten czyścił 

sumienie władców, którzy zbrodnie swe dzięki lekturze humanisty łatwo 

mogli usprawiedliwiać „dziejową koniecznością”. Jednakże nie rozpatru-

jąc  konsekwencje  dzieła,  należy  uznać  je  za  wielkie  oraz pr zełomowe, 

gdyż bezsprzecznie rozpoczęło ono nową kartę fi lozofi i polityki, która 

głosi, by „ludzkie sprawy po ludzku trakto wać”, dostrzega, że zła pra-

gnąc, nieraz czynimy dobro, a dobra chcąc, nierzadko czynimy zło, i od-

krywa, jak często etyka nie idzie w parze z polityką. 

Na  końcu zaś ostatnia r zecz,  najważniejsza. Dzięki niej bo wiem 

traktat  Machiavellego  stał się dziełem ponadczaso wym,  uniwersalnym 

odpowiadającym każdemu czasowi. Nieśmiertelną sławę zapewnił so-

bie Książę tym, iż mówi on o władzy nie na podstawie konkretnej wizji 

człowieka. Natura ludzka jest stała, dlatego też obserwacje Machiavellego 

background image

52

P

IOTR

 W

OJTYCZKA

zawsze pozostaną celne. „Zmieniły się r ealia polityki, – pisz e Krzysztof 

Tur – ale to, co Machiavelli mówi o jej zasadach, wcale się nie zestarzało 

zapewne nigdy nie z estarzeje. »Wyprzedził on nowoczesnych teorety-

ków politycznych o trzysta lat«. Zapewne dzięki temu, iż racjonalnie wy-

wodził politykę nie z doktryn i »idei«, lecz z niezmiennych cech ludzkiej 

psychiki, które są istotnym czynnikiem spraw czym dążenia do władzy, 

panowania nad innymi, do bogactwa, pr zywileju i bezkarności w dzia-

łaniu”

33

. To niewątpliwe osiągnięcie, które stawia traktat Machiavellego 

wśród największych dzieł świata. 

33

  K. Tur, Wstęp, [w:] N. Machiavelli, Myśli cynicznych, Białystok 1993, s. 7.


Document Outline