background image

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

BÓG JEST ZWYCIĘZCĄ!!! 

(ŚWIADECTWO AGNIESZKI Z UWOLNIENIA Z OKULTYZMU) 

background image

 

Ś

Ś

W

W

I

I

A

A

D

D

E

E

C

C

T

T

W

W

O

O

 

 

A

A

G

G

N

N

I

I

E

E

S

S

Z

Z

K

K

I

I

 

 

Bóg  jest  Zwycięzcą!!!  Ja  jestem  świadkiem  Jego  Wielkiej  Miłości  do  każdego 
człowieka, nie ważne jaką wybieramy drogę i gdzie się zagubimy - Bóg zawsze 
jest obok nas; pozwala nam upaśd, potknąd się, popełnid gaf i zawsze będziemy 
Jego dziedmi, zawsze nas kocha mocno... 

MOJE ŚWIADECTWO: 

Mam 33 lata; byłam w okultyzmie (religia szatana) przez 11 lat i miałam bardzo 
mocno  namacalny  i  świadomy  kontakt  z  demonami.  Zajmowałam  się 
rozkładaniem  pochodzących  z  piekieł  rodem  kart  tarota,  feng-shui  i  różnych 
amuletów  “przynoszących  szczęście”,  robiłam  rytuały  manipulacji  na  ludziach, 
rytuały miłosne i wylewanie wosku, bym tylko była szczęśliwa, zajmowałam się 
magią i miałam “dar jasnowidzenia”.  

Tak  bardzo  chciałam  pomagad  ludziom  rozwiązywad  ich  problemy  i  im 
pomagad,  –  lecz  zostałam  narzędziem  w  rękach  złego,  który  umiejętnie  mnie 
lepił  i  pokazywał,  że  mogę  się  w  tym  spełniad  i  przynosid  ulgę  w  cierpieniu 
innym. Oczywiście, mogę też w taki sposób sobie jakoś dorobid, chociaż to nie 
było dla mnie istotne, ja chciałam pomagad.  

Wiedzę  pozyskiwałam  sama,  wchłaniała  się  we  mnie  bardzo  szybko, 
przychodziła  zwłaszcza  przez  sny,  w  które  zaczęłam  wierzyd  i  przez  wróżby, 
horoskopy,  fazy  księżyca.  Trafiały  mi  cały  czas  do  ręki  książki,  gazety  i  różne 
inne  czasopisma,  które  mówiły  jak  posługiwad  się  różnymi  narzędziami 
potrzebnymi  do  “pomocy  ludziom”.  Najlepszym  podejściem  mnie  samej  było 
to,  że  wewnątrz  czułam  się  bardzo  mocno  pogubiona,  odepchnięta  od 
wszystkich, nie zrozumiana i dziwnie osamotniona.  

Czułam,  że  nikt  mnie  nie  rozumie,  nie  umie  pokochad  i  dostrzec  mnie samą w 
środku,  –  więc  pojawił  się  “przyjaciel”  –  i  to  bardzo  szybko  –  był  to  tarot!

 

Pogłębiałam tą wiedzę, interpretując każdą z kart, obserwując obrazki i starając 
się czytad je w  jakiś sposób. Wiedza była tajemna i fascynująca (tak myślałam 
wtedy  dla  mnie),  chciałam  ją  tylko  dla  siebie,  by  wiedzied  i  nic  więcej. 
Wydawało  mi  się,  że  to  nie  jest  złe  –  wiedzied.  Uczyłam  się  z  dnia  na  dzieo 
pomału(a  w  taki  sposób  byłam  lepiona  przez  demony,  by  one  mogły  się  mną 
posługiwad  i  wygłuszad  moją  ludzką  delikatnośd,  kobiecą  wrażliwośd  i 
subtelnośd). 

Każdy, kto próbował się do mnie zbliżyd lub w jakiś sposób odsunąd 

o  tych  rzeczy  –  spotykał  go  dotyk  obrzydliwych  demonów  lub  wielki  strach  – 
demony czuwały!
 

 

A  moja  mama  ciągle  się  modliła  powierzając  mnie  i  mojego  ojca  alkoholika w 
ręce Boga. Mama wiedziała, że to co się dzieje to działanie diabła, bo jej matki 
siostra,  a  moja  ciocia  –  też  tym  się  parała.  Kiedy  się  o  tym  dowiedziałam  od 

background image

 

mamy  pomyślałam,  że  to  jest  dziedziczne,  iż  moja  ciotka  oddała  mi  umierając 
swój “dar”. Kilka razy w nocy, mama zauważyła, że dłużej u mnie się w pokoju 
świeci światło. Wchodząc do pokoju zapytała się czemu siedzę jeszcze, a kiedy 
zobaczyła na stole rozłożone karty od razu się przeraziła i powiedziała, żebym 
zostawiała to wszystko.  

Opowiedziała  mi  historię  z  moją  ciotką,  która  miała  ciężką  śmierd  i  przez  te 
karty  nie  mogła  spokojnie  odejśd  do  Pana.  Ja  tego  nie  mogłam  zrozumied  i 
szczerze  się  nie  wgłębiałam.  Każdej  nocy  siedziałam  i  przyglądałam  się  tym 
kartom uważnie, dotykając je i zastanawiając.  

Po jakimś czasie pojawiała się na mojej drodze przeurocza dziewczyna, troszkę 
ode  mnie  starsza,  zaprzyjaźniłam  się  z  nią.  Miała  śliczne  jasne  oczy,  kiedy 
patrzyłam w nie – widziałam anioła, czułam się przy niej kochana i bezpieczna. 
Ona  tak  swobodnie  wyrażała  swoja  miłośd  wobec  ludzi,  wobec  mojej  mamy. 
Bardzo często mówiła do niej, jaka jest piękna i ma dobre serce, przytulając ją 
swobodnie  –  nie  rozumiałam  tego,  troszkę  również  zazdrościłam  takiej 
postawy,  której  ja  nie  mogłam  przełamad  w  sobie. Mówiła  mi  o  Bogu,  czytała 
Biblię i pytała czy rozumiem… wtedy słyszałam co  czyta, ale wewnątrz czułam 
jakąś dziwną blokadę, jakby serce zamknięte za wielkimi drzwiami.  

Żyłam w grzechu, który oddzielał mnie od słyszenia słów Boga. Nieznajoma nie 
miała  gdzie  mieszkad,  bo  nie  pochodziła  z  mojej  miejscowości,  więc 
zaproponowałam jej zamieszkad u mnie w  domu (był duży, a ja byłam sama z 
mamą, to było tuż po śmierci taty). Teraz wiem, że to był anioł od samego Boga 
posłany do mnie, wysłuchane były modlitwy mojej mamy. Tylko, że mama nie 
była w stanie tego tak odczytad, miała do mnie pretensje, że nie zapytałam jej o 
zdanie  i  zaproponowałam  jej  zamieszkanie.  Nie  widziałam  w  tym  wszystkim 
problemu – dom był duży, a moje rodzeostwo już wyjechało za pracą do innej 
miejscowości, więc dom był pusty. Ja, natomiast byłam szczęśliwa, bo dzięki tej 
dziewczynie  usłyszałam  pierwszy  raz  jak  ktoś  modlił  się  darem  języków.  Owa 
znajoma powiedziała mi wówczas, że to jest modlitwa do Boga Ojca z wewnątrz 
serca, jak modlitwa aniołów do Ojca Niebieskiego.  

W  tej  dziewczynie  było  coś  innego  niż  w  osobach,  które  poznawałam  –  miała 
piękne  bijące  bielą,  lśniące  oczy.  Od  niej  bił  jasny  blask,  była  miła  i  bardzo 
życzliwa, tylko że ja czułam się troszkę smutna patrząc na nią – bo nie mogłam 
byd  tak  czysta  i  piękna  duchowo  jak  ona,  nie  mogłam  taka  byd  swobodna  w 
mowie i w rozmowie z otoczeniem. Coś dziwnego mnie blokowało i nie mogłam 
tego zrozumied do kooca. Jak obcowałam z tą osobą cieszyła mnie radośd, ona 
nie pozwalała by ktoś mnie krzywdził, ranił słowami, wyśmiewał i nie pozwalała 
bym  się  bała  –  czułam,  że  otaczała  mnie  jakby  wielka  jasnośd,  światło,  coś 
niezwykłego – jak była obok mnie. Ona mówiła mi o życiu Jezusa, a ja jej wtedy 

background image

 

o kartach. Widziała we mnie dobro, ale myślę, że nie była w stanie mnie wtedy 
przekonad bym zrezygnowała z kart (to był mój bożek, nawet nieświadomy).  

Dała mi coś od siebie, dała mi wtedy możliwośd zobaczenia Jezusa i Jego miłośd 
do mnie (teraz to wiem, że poznałam ją po to, bo Bóg czuwał cały czas mimo 
tych dróg które wybierałam). Poprosiłam ją którejś nocy, by spała obok mnie na 
łóżku  i  wtedy  przyśniło  mi  się  coś  niezwykłego,  a  zarazem  wydawało  mi  się 
bardzo  realne i czyste: moje ciało lśniło od góry do dołu jasnością i ona nagle 
jakby  w  tym  śnie  położyła  się  na  moje  ciało  i  powiedziała  tak:  “Nie  bój  się  Ja 
jestem obok ciebie” gdzie widziałam jak otacza mnie jasnośd wokół całego ciała 
(teraz wiem, że to był posłaniec anielski od Boga pod postacią tej dziewczyny, 
która szła drogami Bożymi). Przyszła do  mnie, bo  Pan Bóg  chciał przekazad że 
chroni mnie, tylko że ja nie rozumiałam do kooca tego.  

Mój  proces  Uwalniania  mnie  przez  Pana  Boga  z  rąk  szatana  trwał  w  okresie 
czterech lat, zaczął się od 29-32 lat. Udało się Bóg Zwyciężył! A ja powierzam się 
starannie  cały  czas  mimo  ataków,  lęków  i  podszeptów  złego  ducha,  który 
manipulował  mną  już  nie  tak  natarczywie,  ale  potem  dział  bardzo  delikatnie  i 
czasem  niewyczuwalnie  dla  zmylenia  mnie  każdego  dnia  i  pod  różnymi 
postaciami:  posługiwał  się  ludźmi  oddalonymi  od  Boga,  podszeptami,  które 
pojawiały się jak myśli moje, dręczeniem, lękami, że jestem do niczego, że nikt 
mnie  nie  rozumie  i  nie  pokocha.  Czułam  obecnośd  zmarłych  dusz  bardzo 
demonicznych,  wisielców,  samobójców,  sprowadzał  mnie  do  czyśdca,  gdzie 
słyszałam wołające dusze o pomoc, ściągał mnie do otchłani piekielnej, czułam 
jak spadam i nikt nie jest w stanie mnie uratowad.  

Zły  objawiał  mi  się  bardzo  fizycznie  i  dręczył  mnie  pod  postacią  fizyczną, 
seksualną,  przychodził  przez  najbliższe  mi  osoby  i  dotykał  miejsc  bardzo 
bolesnych dla mnie, ranił cały czas moje serce – już pokancerowane. Zastraszał 
przez  lęk  i  strach  we  mnie,  przychodził  w  snach,  przenosił  mnie  w  przeszłośd 
różnych  miejsca,  zwłaszcza  do  przeszłości  mego  miasta,  zdarzeo  z  różnymi 
ludźmi,  dręczył  mnie  demoniczną  obecnością  mojego  ojca  zmarłego,  bólami 
głowy,  zwłaszcza  z  tyłu  (jakby  ktoś  mi  rozcinał  czaszkę),  pobudzał  we  mnie 
nienawiśd  z  brakiem  przebaczenia,  nie  miłowaniem,  myśleniem  o  sobie, 
rozgrzebywaniem  różnych  ran,  wypominaniem  i  powracaniem  ciągle  do  tego 
samego  tematu,  do  tych  samych  ran,  które  w  sobie  lepiłam,  nie  chcąc 
przebaczyd  oraz  różnych  sytuacji  i  zdarzeo  w  moim  życiu  powstałych  przez 
różne osoby. Niemożności w zaufaniu dla ludzi, a zwłaszcza dla Boga.  

Kiedy poczułam, że się duszę tymi kartami (jakby ktoś mi zaciskał pętlę na szyi) 
tym wszystkim, czym się zajmowałam – wtedy poprosiłam moją przyjaciółkę o 
pomoc,  bo  sam  nie  byłam  w  stanie  nic  zmienid,  a  czułam  że  ten  czas  i  żaden 
inny.  Czułam,  że  jakby  ona  mi  nie  pomogła  się  tego  pozbyd,  zapewne  bym 

background image

 

oszalała  albo  zrobiła  sobie  w  nieludzki  sposób  krzywdę  (bo  od  Boga  byłam 
bardzo  oddalona  –  człowiek  żyjący  w  grzechu  jest  jakby  wygłuszony  na  swoje 
ruchy myślowe, jest narzędziem w rękach szatana).  

Przyjaciółka  poszła  ze  mną  nad  Wisłę,  aby  wyrzucid  to  wszystko  do  rzeki  a 
szczególnie  karty  i  dużą  ilośd  książek  nagromadzonych  przez  wiele  lat.  Potem 
zabrała  mnie  do  kościoła  na  spowiedź.  Kapłan  u  którego  spowiadałam  się 
zapytał  czy  mam  Biblię  (akurat  nie  posiadałam)  więc  dał  mi  swoją  już 
poświęconą  i  powiedział,  że  teraz  dopiero  zacznie  się  najgorsze  –  walka 
duchowa  o  moją  duszę  człowieczą.  I  bym  za  każdym  razem  w  momencie 
udręczenia  uciekała  do  czytania  i  modlitwy  psalmami,  nie  byłam  gotowa  i 
świadoma na to, co mnie czekało po powrocie do domu.  

Szatan  w  nocy  nie  dawał  mi  spad,  powiem  szczerze  próbował  różnych  swoich 
diabelskich  sztuczek  i  udawało  mu  się  ale  prawie  wiedziałam,  że  teraz  diabła 
rozwścieczyłam  –  zrywaniem  łaocucha  przez  niego  na  mojej  szyi  założonego. 
Mimo  tej  trudnej  i  okrutnej  walki  oddawałam  się  w  ufności  pod  prowadzenie 
Boga i Jezusa. Czasem nawet nie rozumiałam, nie potrafiłam zrozumied bliskośd 
z Bogiem i tym co mnie cały czas dotykało od demonów.  

Nie  miałam  wtedy  nikogo  kto  by  mi  tłumaczył,  dlaczego  to  wszystko  tak  się 
dzieje, każdy mówił do mnie bym trzymała się Jezusa. Było to dla mnie trudne, 
czasem  we  łzach  i  w  bólu  wołałam  do  Boga  o  ratunek  i  przepraszałam  Go  za 
wszystko,  ale  to  co  przychodziło  w  wielkim  lęku  nie  pozwalało  uśmierzad 
mojego  cierpienia i lęk przed każdą nocą był okrutny. Spałam przy zapalonym 
świetle i przy włączonym radiu, by tylko nie wsłuchiwad się w ciszę, która mnie 
zabijała i przerażała mocno.  

Chodziłam do spowiedzi bardzo często i do komunii – wtedy czułam spokój, ale 
jak  wychodziłam  z  domu  Bożego  (Kościoła)  –  walka  znów  się  zaczynała  od 
nowa, nie potrafiłam zrozumied, dlaczego tak jest?! O co w tym chodzi?! 

Moja  dobra  znajoma  zaprowadziła  mnie  na  modlitwy  do  swojego  kolegi 
świeckiego,  który  modlił  się  nad  osobami  z  różnymi  zniewoleniami  i 
dręczeniami.  Jeździłam  do  niego  dośd  długo,  Pan  Bóg  działał  przez  modlitwy, 
posługiwał  się  tym  młodym  człowiekiem.  Ustawały  dręczenia,  ale  z  czasem 
znów nachodziły, ja już byłam zdesperowana i uciekałam od miejsc gdzie były 
sprawdzone,  jakbym  bała  się  spotkao  z  tymi  ludźmi,  bo  diabeł  cały  czas 
zniekształcał we mnie mój obraz widzenia co dobre; przez lęki we mnie.  

Taka  była  wytężona  walka  złego  ducha,  który  się  rozkręcał  w  działaniu  i 
szkodzeniu dla mojej słabej człowieczej osoby – walczącej jakoś po ludzku, ile sił 
było  jeszcze  we  mnie.  Kiedy  byłam  dręczona  szłam  do  kościoła,  bo  nigdzie 
indziej  nie  mogły  ustad  ataki  jak  tylko  w  bliskości  z  Jezusem  (tak  czułam)  – 

background image

 

wiedziałam,  że  jedynie  Bóg  może  mi  pomóc.  Bo  to  co  się  działo  we  mnie 
duchowo,  nie  było  rozpoznawane  na  zewnątrz,  walczyłam  ze  złem,  które 
próbowało mnie z powrotem spętad, tak to odczuwałam widząc – ale to nie ja 
walczyłam tylko Bóg do którego się zwróciłam o wsparcie, mój anioł Stróż (tak 
myślę). 

Najgorszym  atakiem  było  jak  byłam  w  kościele,  stojąc  w  ławce,  czekając  na 
mszę świętą nagle we wewnątrz odczuwałam, usłyszałam w myślach, że mam 
wyjśd z kościoła, ale cały czas się buntowałam  – jakbym wiedziałam, że to nie 
głos Boga, bo przyszedł lęk. Stałam twardo, ale już trzymałam się ławki mocno, 
jak  msza  się  rozpoczęła  –  nie  byłam  w  stanie  wytrzymad  dziwnych  odczud  w 
głowie,  jakby  mnie  wyrywało  i  ogłuszało  to  co  odbywało  się  podczas  mszy 
świętej.  Okrutny  dopadł  mnie  ból  głowy  i  nie  dobrze  mi  się  zaczęło  robid. 
Wyleciałam w koocu z kościoła i widziałam jak patrzą na mnie ludzie – to było 
straszne, ale nie moje tylko działanie szataoskie bym myślała, że oszalałam i to 
jest choroba psychiczna (szatan, to specjalista od sztuczek w kłamstwie, działa 
w szybki i zdecydowany sposób na człowieka)
.  

Już wiedziałam gdzie mam pójśd – egzorcysta przyszedł mi na myśl. Trafiłam do 
niego  i  sprecyzowałam,  że  potrzebuję  modlitwy  i  pomocy  od  Boga,  że  nie 
jestem chora, ale zniewolona i bardzo  dręczona przez demony, które nie dają 
mi spokoju. Myślę, że większa ta świadomośd odczuwania tego działania złego 
ducha była spowodowana modlitwą kapłana do którego trafiłam po wyrzuceniu 
tych  rzeczy,  myślę  że  on  się  modlił  gorąco  o  mnie  i  powierzał  opiece 
Najwyższego. Oddawałam też siebie w intencji pod opiekę Ojca Pio, prosiłam by 
uczył  mnie  walki  z  szatanem  i  nie  opuszczał  mnie,  by  czuwał  obok  (wtedy 
czułam, że  zasypiałam), ale także Bóg miał przygotowanych ludzi w  opiece do 
mnie, nie szukałam, sami pojawiali się wtedy kiedy z duszy wyrywał się krzyk o 
pomoc.  

Teraz  wiem,  że  nie  umiałam  zaufad  Bogu  do  kooca  –  bałam  się  chodzenia  po 
wodzie, ale tak po ludzku. Najczęściej pojawiały się wtedy już dręczenia i były 
bardzo uciążliwe i męczące, demon stawiał mi na drodze ludzi, z dala od Boga, 
albo byli “wierzącym” czasem zaprzeczało to, jakby wizerunkowi tego, o czym ci 
wszyscy  mówili  zwłaszcza  o  Bogu.  Nie  czułam  w  tych  sytuacjach 
uwiarygodnienia  szczególnie  w  ich  zachowaniach,  bo  ciągle  zamiast  miłości  i 
wiary czystej były ich dobra materialne i chęd posiadania, wygodnictwo.  

A ja nadal szukałam dróg do Boga, ciągle te znajomości się zmieniały, ja ciągle 
tkwiłam  szukając  tej  jedynej  miłości,  prawdy  i  wolności  do  której  pragnęło 
gdzieś głęboko we mnie moje serce. Nie chciałam żyd w ciemnościach  – gdzie 
diabeł cały czas mnie zrzucał do otchłani piekielnej. Czasami miałam dośd tego 
procesu, upadałam po ludzku, nie myśląc, że nie jestem sama, bo mam Jego – 

background image

 

Jezusa.  On  nie  pozwalał  mi  upadad  –  podnosił  mnie,  a  Bóg  posługiwał  się 
posłaocami z nieba Swoimi, których stawiał mi na drodze.  

Ludzie, którzy przynosili mi wiadomości od Boga i oni prowadzili mnie do Niego, 
do jego dróg, do zrozumienia i zaufania, do nowego życia, które dla mnie wciąż 
było  obce  i  odległe,  nieznane.  Po  jakiś  czasie  dowiedziałam  się,  że  akurat  na 
Służewcu  jest  wspólnota  dla  osób  po  okultyzmie,  bardzo  szybko  odnalazłam 
mail  do  właściwego  kapłana,  który  prowadził  tą  grupę  modlitewną  pod 
wezwaniem “Michała Archanioła” (wiedziałam; że to ten anioł, który prowadzi 
walkę  duchową  dobra  –  ze  złem).  Kontaktując  się  z  nim,  umówiłam  się  na 
spotkanie osobiste. Nie rozumiałam wielu rzeczy, ale myśl o uwolnieniu mnie z 
tego  co  przytłaczało  mnie  w  środku  była  przeogromna  o  wyzwoleniu  (  teraz 
myślę,  że  byłam  prowadzona  przez  Anioły).  Przed  rozmową  naszą  została 
odmówiona modlitwa i prośba o prowadzenie Boże.  

Rozmowa z tym kapłanem przebiegała w większości tak jak egzorcyzm, pytania 
były  o  tym  jak  w  to  wszystko  weszłam,  jak  to  się  zaczęło  –  to  było  dla  mnie 
ciężkie  do  wytłumaczenia.  Byłam  bardzo  chaotyczna  (tak  mi  powiedział  ten 
kapłan)  nie  potrafiłam  pozbierad  wszystkiego  do  całości.  Oczywiście,  kapłan 
musiał  rozeznad  czy  nie  będę  szkodzid  innym  osobom  w  tej  wspólnocie,  przy 
uczestnictwie.  To  było  dla  mnie  zrozumiałe,  wiedziałam  dlaczego  i  już  nie 
pytałam (bo to, co objawiało się we mnie cały czas było dla innych może dziwne 
i  nie  do  zrozumienia  po  ludzku,  duchowego  życie  w  wewnątrz).  Uradowało 
mnie  to,  jak  zostałam  zaproszona  na  te  spotkania,  oczywiście  po  pierwszym 
spotkaniu i powrotu do domu, miałam ataki szataoskie, tak silne, że noc moja 
nie była przyjemna. Dręczenie było przeogromne i lęk ogromnie wielki (to było 
zastraszenie mnie przez szatana, bym tam więcej nie poszła) wtedy wiedziałam, 
że Pan Bóg działa by mnie uwolnid – więc już miałam odpowiedź, będę chodziła, 
mimo  tego  co  się  dzieje  potem  ze  mną.  Moja  jeszcze  jakaś  wewnętrzna  siła  i 
chęd  do  uzyskania  Prawdy  o  wszystkim  była  wielka,  a  Boża  miłośd  i  walka  o 
moją duszę i wyzwolenie była wytrwała we mnie i w Bogu.  

Pewnego  dnia,  jak  miałam  natarczywe  dręczenie  i  wielki  ból  głowy,  gdzie 
wszystko  powodowało  bym  popełniła  samobójstwo  (myśli  we  mnie  pojawiały 
się były bardzo natarczywie) powodowały, że ja jako sam człowiek nie byłam w 
stanie  je  znieśd  i  walczyd.  Szybko  ubrałam  się  i  z  myślą  i  sercem  na  ramieniu 
biegłam do kościoła (cały czas na Służewcu, tam czułam się bezpieczna) z daleka 
przy  ogrodzeniu  kościółka  zobaczyła  kogoś  ubranego  na  biało,  pomyślałam  że 
już  mam  nawet  omamy.  Podchodząc  bliżej  zobaczyłam  tego  kapłana  z  grupy 
“Michała Archanioła”, uśmiechnęłam się miło i powiedziałam do niego, że spadł 
mi jak z nieba, nie mówiąc do kooca o co chodzi. Nie byłam w stanie powiedzied 

background image

 

co się ze mną dzieje, dlaczego tu jestem, w godzinach gdzie kościółek od środka 
był zamknięty. Same bycie pod kościołem było dla mnie bliskością obok Jezusa.  

Ojciec  uśmiechnął  się  i  powiedział,  że  miał  wysład  mi  zaproszenie  mailowe  na 
modlitwę  wstawienniczą  z  grupą  nade  mną.  Teraz  widzę  jak  wielkie  było 
działanie  Boga,  słyszał  mnie  za  każdym  razem,  kiedy  upadałam  i  zło  ciągnęło 
mnie  prawie  po  bruku.  Miłośd  Ojca  i  opieka  była wielka  cały  czas  mimo,  że  ja 
nie  odczuwałam  i  nie  widziałam.  Zawsze  posyłał  na  moją  drogę  swoje  anioły 
pod ludzką postacią modląc się w mojej intencji, aby one niosły mi wiadomości 
o Jego miłości do mnie.  

W koocu pojawiłam się na ich spotkaniu, na koniec zostały te osoby które miały 
czynnie  uczestniczyd  w  modlitwie  do  Boga  o  moje  uwolnienie.  Mój  kapłan 
poinformował mnie, ze mogę albo usiąśd na krześle albo uklęknąd po środku, by 
wszyscy  byli  wokół  mojej  osoby.  Pierwsze  co  pomyślałam,  to  że  nie  mogę 
siedzied,  bo  jak  mam  prosid  Boga  o  uwolnienie  w  takiej  pozycji.  Tą  modlitwę 
będę  pamiętad,  bo  to  co  odczułam  i  jak  było  silne  działanie  walki  Boga  a  i 
działania  szatana,  który  trzymał  mnie  mocno  w  swych  łapach,  przez  brak 
przebaczeo w sercu głęboko. Kiedy wszyscy zaczęli się modlid moje ciało zaczęło 
drzed i było mi bardzo gorąco, potem mój głos spowolniał i nie byłam w stanie 
normalnie  wypowiadad  słów,  język  mi  się  łamał,  ciało  drętwiało  i  lewa  strona 
mego  ciała  jakby  zamierała,  tak  odczuwałam.  Oni  się  cały  czas  modlili  nie 
przestając, a ja mówiłam z przerażeniem do tego kapłana, że język mi drętwieje 
i nie umiem wypowiadad słów i jest mi ciężko. Kapłan nie opuszczał mnie będąc 
obok i mówił bym ile sił w sobie mówiła do Boga i prosiła go o ratunek. 

Diabeł trzymał mnie mocno, pokazywał moją nagośd, wstyd (tak jak w pierwsi 
ludzie,  po  zjedzeniu  owocu  z  zakazanego  drzewa,  schowali  się  przed  Bogiem, 
taką ja czułam nagośd przed tymi ludźmi). Od razu, poczułam się głupio, że tyle 
złego  zostało  odkryte  przed  obcymi  dla  mnie  ludźmi  (to  nie  były  myśli  moje, 
lecz  demona,  który  chciał  mnie  odsunąd  od  tej  grupy,  bo  działanie  Boże  było 
silne, by mnie Uwolnid, ale ja tego w tamtym czasie nie rozumiałam). Nikomu o 
tym  nie  mówiłam,  czułam  się  źle  i  rzeczywiście  przestałam  chodzid  na  ich 
spotkania.  

Po  jakimś  czasie  czytając  książkę  o  rozeznaniu  duchowym,  dowiedziałam  się  z 
niej,  że  diabeł  używa  wielu  sztuczek,  by  nas  zatrzymad  przy  sobie  –  zwłaszcza 
oskarża,  ocenia,  wmawia  wiele  złych  rzeczy  o  nas  samych,  po  to  byśmy  tylko 
uwierzyli  i  nie  próbowali  iśd  dalej  drogą  do  Boga,  byśmy  się  nie  odrodzili  na 
nowo,  byśmy  byli  ślepi  i  głusi  na  słowo  Boże.  Wówczas  jesteśmy  dobrymi 
narzędziami w rękach szatana. Każda moja spowiedź zawsze była cudowna, bo 
rozmawiałam  jakby  językiem  serca  i  bliskości,  nie  z  kapłanem  w  konfesjonale 
ale z samym Bogiem, czułam się jak dziecko prowadzone do Ojca który wybacza 

background image

 

i  tłumaczy  mi  wszystko  jak  co  wygląda  kiedy  grzechem  oddalam  się  od  Jego 
miłości, jak bardzo ranię serce tego który mnie kocha, jak to wygląda. Podczas 
spowiedzi  poprosiłam  o  jakąś  dobrą  książkę  do  przeczytania,  bo  czułam  jak 
mocno dosięga mnie miłośd Boga przez różne powieści, które interpretowałam 
do swoich sytuacji, by przynosiły mi odpowiedzi.  

Teraz jak to wspominam, mam wrażenie jakbym śniła, wszystko było trudnym 
doświadczeniem,  ale  teraz  dopiero  mogę  stwierdzid,  że  cieszę  się  tym  co 
została  mi  dopuszczona  w  życiu.  Bym  mogła  świadczyd  o  Bogu  i  Jego  Wielkiej 
Miłości do każdego człowieka, nie ważne na jakiej jest drodze i gdzie się zagubił, 
bo  jesteśmy  dla  Boga  Jego  dziedmi  i  On  zawsze  pragnie  byśmy  byli  wolni  i 
szczęśliwi. 

Zrozumiałam  co  jest  najcenniejsze  jak  należy  żyd  i  gdzie  tego  życia  szukad,  do 
jakich drzwi pukad i kogo o pomoc prosid. Najpierw był proces wybaczenia: To 
było trudne nawet bardzo, bo w obecności Boga, kiedy trzymał mnie mocno za 
rękę,  czułam  jak  schodzę  do  miejsc  dla  mnie  bardzo  trudnych  i  zamkniętych, 
tam  gdzie  zamknęłam  siebie  w  boleści  i  nie  zrozumieniu,  nie  kochaniu  przez 
innych i odrzuceniu. Ojciec umiejętnie i delikatnie dotykał moich ran i uzdrawiał 
prowadząc,  gdzie  zalewałam  się  podczas  każdej  mszy  Uwielbiającej  (na 
Służewcu) łzami i gorącem, które mnie dotykało  – teraz to  wiem, że tak czule 
dotykał mnie Jezus i leczył Miłością Ducha Świętego.  

Potem  dostałam  możliwośd  odczytywania  tych  wszystkich  sytuacji  i  zdarzeo, 
jakby Pan Bóg tłumaczył mi wszystko na nowo, ale tak jak On widzi człowieka i 
jak  Jego  miłośd  do  każdego  z  nas  nie  ustaje,  mimo  tego  jak  bardzo  szkodzimy 
sobie i innym – nie znając wciąż miłości prawdziwej – takiej ja On nam daje, On 
wciąż przy nas jest mimo tego nie rozumiemy. Zrozumiałam, że Bóg nikogo nie 
odrzuca – to podszepty były od szatana, bym nigdy nie mogła się odrodzid, bym 
nigdy nie poczuła się wolna i bardzo kochana przez Boga Ojca i tak czule była 
tulona w Jego ramiona. 

Najwspanialsze było to jak Pan Bóg uwolnił mnie z lęków wewnętrznych, gdzie 
obawiałam  się  zagubienia  i  nieporadności  sobie  w  wielkich  miastach.  Dotknął 
mnie w te zapomniane i zagubione miejsca mnie samej gdzie byłam zostawiona 
i  opuszczona  przez  wszystkich  i  strach  ogarniał  moja  duszę  w  środku. 
Odczytywałam  to  wszystko  po  krótkim  czasie  jak  gdzieś  się  wybierałam 
jechałam,  wtedy  czułam  to  dotknięcie  i  pocałunek  najczulszy  od  mego  Taty 
Niebieskiego,  tak  już  wtedy  zaczęło  Boga  nazywad.  On  dawał  mi  siebie  do 
kooca, wiedziałam wtedy, że zabrał mi ten strach i lęk dał mi Siebie bym się nie 
lękała, bo On jest obok zawsze. 

Mimo  miłości,  zrozumienia  wciąż  czułam  jakbym  się  dusiła  od  wewnątrz,  nie 
rozumiałam  tego;  dlaczego?!  Ciągle  więc  chodziłam  na  msze  Uwalniające  i 

background image

10 

 

Uzdrawiające(na  Służewcu)  wciąż  rosło  we  mnie  większe  pragnienie  bycia 
blisko w jedności z Bogiem. W trakcie mszy o uzdrowienie poczułam, że to jest 
ten dzieo dla mnie gdzie Bóg dotknie mnie i uwolni. Czułam, że muszę byd jak 
najbliżej  Niego,  mimo  wielu  ludzi  w  kościele,  mimo  tych  którzy  pragnęli 
wyzdrowienia i także Go o to prosili.  

Ja  czułam,  że  dzisiejszy  czas  będzie  inny,  że  muszę  byd  twarzą  w  twarz  z 
Jezusem  Przed  Najświętszym  Sakramentem.  I  tak  uczyniłam,  uklękłam  tuż  za 
kapłanem, stanęłam z Jezusem w prawdzie o sobie i swojej grzeszności (to było 
prowadzenie  Ducha  Świętego,  któremu  się  poddałam).  Wszystko  Mu 
opowiedziałam, co było złe, niedorzeczne, grzeszne, co mnie odsunęło od Niego 
(Jezusa),  wzięłam  siebie  grzeszną  i  z  tym  co  czyniłam  nieodpowiedniego 
względem Jego wielkiej miłości i moim wstydem jak zraniłam Jego serce.  

Zaczęłam  prosid  Jezusa  o  uwolnienie  mego  serca  z  węzłów  szataoskich,  które 
nie  pozwalały  mi  czud  i  miłowad  swobodnie.  Mocno  płakałam  i  czułam  znów 
wiele  gorąca,  które  napłynęło  na  moje  ciało,  aż  w  koocu  kapłan  z  Jezusem 
stanął nade mną i usłyszałam tylko krótkie słowa “Otwórz się!”. Wciąż miałam 
zamknięte  oczy,  ale  widziałam  obok  siebie  przeogromną  jasnośd  i  osobę  na 
biało ubraną jak anioła. Odczułam przez moment spokój i odczuwałam, że staję 
się  jak  małe  dziecko,  mała  dziewczynka.  Było  to  coś  niezwykłego  jakby 
wyprowadzenie z tych ciemności i wprowadzenie mnie do mojego dzieciostwa, 
a Duch Święty pokazał mi dalej miejsca we mnie, które potrzebują uleczenia i 
oddania Jezusowi.  

Tata (tak zaczęłam zwracad się do  Boga, którego  już nie odbierałam jak obraz 
wymyślony, jak nieznanego – On był mi bardzo bliski i mocno Go pokochałam), 
ciągle  mnie  utulał  do  Swego  serca,  nie  pozwolił  się  lękad  obawiad,  wciąż  był 
obok  i  podczas  tego  procesu  uleczania  i  uzdrowienia  mnie  od  wewnątrz. 
Nauczyłam  się  tak  wiele  rzeczy  dostrzegad,  ale  i  patrzed  już  innymi  oczami, 
oczami  Jego  –  mojego  ukochanego  Jezusa.  Nauczyłam  się  Mu  ufad 
bezgranicznie  w  każdej  sytuacji  zwłaszcza,  kiedy  zostaje  sama  i  zastanawiam 
się, w którym kierunku się udad. 

Zawsze w  tych trudnościach uciekałam do  kościółka, do  spowiedzi, bym znów 
zbliżyła  się  do  Boga,  bym  w  żaden  sposób  nie  czuła  się  oddalona  od  mojej 
wielkiej  miłości,  którą  On  stał  się.  W  koocu  dostałam  propozycję  przeczytania 
dobrej książki “Chata” Wiliama P. Young gdzie było przepięknie opisana relacja 
człowieka z Panem Bogiem.  

To  było  zaproszenie  listowne  od  Ojca  Niebieskiego  dla  człowieka,  który 
doświadczył wiele cierpienia w swoim życiu. Ale również by mógł doświadczyd 
bliskości  w  relacjach  z  Bogiem  w  trzech  osobach  Boskich.  Bardzo  tęskniłam 
osobiście za taką propozycją, wydałoby się nie realna.  

background image

11 

 

Tylko,  że  przyznaję  się  właśnie,  iż  ona  mi  się  przydarzyła  jak  dostałam 
zaproszenie  na  rekolekcję  do  Sióstr  Szarytek  na  ul.  Tamka  35.  Moja  dobra 
znajoma,  nie  pytając  mnie  o  zgodę  zapisała  mnie  na  ten  czas  spotkania.  Tam 
zrozumiałam,  że  te  zaproszenie  jest  przez  posłaoców  od  samego  Pana  Boga, 
zawsze  odczuwałam  obok  siebie  bliskośd  aniołów.  Mówię  tak,  bo 
doświadczyłam  w  tym  miejscu  dotyku  Ducha  Świętego  i  od  Jezusa  dostałam 
Jego  Matkę  (ona  mnie  przytuliła  do  Swego  serca  i  nie  pozwoliła  się  lękad, 
zaczęła  uczestniczyd  w  moim  życiu  jak  matka  biologiczna,  której  miłości  nie 
poznałam,  bo  była  zajęta  sprawami  przyziemnymi).  Przez  każdego  z 
uczestników  tych  rekolekcji  czułam  jak  Bóg  Ojciec  się  posługuje  nimi 
odpowiednio.  Ja  czułam  się  jakbym  była  w  „Chacie”  z  opowieści,  i  tej  którą 
czytając  pragnęłam  doświadczyd  (takiej  cudownej  bliskości  i  rozmowy  z 
Bogiem). Siostry miały przepiękny ogród, a ja czułam się w nim niesamowicie.  

Wszędzie widziałam jak Duch Święty oczyszcza mnie wewnątrz, pokazuje które 
miejsca w duszy są do zaleczenia, które pragną wyrzucenia z brudu i chwastów. 
Wiele  łez  wylałam  w  tym  ogrodzie  –  to  było  dotykanie  mnie  od  środka  mojej 
poranionej  duszy  przez  Ducha  Świętego.  Każde  spotkanie  z  siostrą,  która 
wybrała  tą  drogę  do  Boga  było  napełnieniem  duchowym,  a  łzy  z  moich  oczu 
wylewały  się  jak  strumienie  wody.  Oczywiście  miałam  pierwszej  nocy  atak  ze 
strony  szatana,  który  przypomniał  mi  dziwnie,  że  należę  do  niego,  ale  ja 
zaczęłam modlid się słowami Ojcze nasz… i koszmarna piekielna zjawa zniknęła.  

Rano, powiadomiłam kapłana prowadzącego nasze rekolekcje o nocnym moim 
zajściu – zapytałam się dlaczego w takim miejscu nachodzą mnie jeszcze takie 
rzeczy.  Usłyszałam,  że  mam  brak  wybaczenia  sobie  i  stwierdziłam  do  tego 
kapłana,  że  nie  potrafię  kochad  moją  mamę.  Nie  umiejętnośd  kochania  mojej 
matki jest jakby także brakiem uwolnienia od tych dręczeo przez demona. 

Duch Święty posłużył się tym kapłanem, by Światło Boże mogło oświecid mi tę 
ciemnośd  i  pokazad  kierunek  tego,  co  nie  może  we  mnie  zostad  uwolnione. 
Odchodząc  od  niego  z  rozmowy,  czułam  jak  jestem  prowadzona  ręką  Boża, 
jakby  Pan  miał  wobec  mnie  plany  i  dlatego  chciał  abym  wydostała  się  za 
pomocą  tego  miejsca  i  wielkiej  miłości,  którą  tam  doświadczyłam  spotykając 
Boga, Jezusa, Ducha Świętego i Maryję – i przez te wszystkie osoby, które tam 
spotkałam. 

Zbliżały  się  imieniny  mojej  mamy  Zofii  i  w  piątek  14  maja  do  popołudnia 
niedzieli  16  maja  pojechałam  do  mamy  w  dniu  jej  święta.  Chociaż  ten  wyjazd 
był wcześniej bardzo oporny. Nie chciałam tam pojechad, bo to jest te miejsce, 
gdzie  umarł  mój  ojciec  i  byłam  z  nim  podczas  całej  choroby  i  umierania  jego, 
gdzie  parałam  się  okultyzmem  i  gdzie  doświadczyłam  wielu  cierpieo  z 
dzieciostwa.  

background image

12 

 

Przyznaję,  że  Pan  Bóg  jest  niesamowitym  artystą  i  ten  wyjazd  był  dla  mnie 
bardzo  ważny,  bo  dotknął  mnie  prawdziwym,  delikatnym  przywitaniem  w 
domu rodzinnym. Mój kochany Niebieski Tata, odradza i czuję jak ulecza między 
mną a moja mamą miłośd – tą utracona i poranioną. Maryja uczy mnie cały czas 
wielkiej pokory i przyjmowania wszelkich trudności w  relacjach z najbliższymi, 
w relacjach z moją mamą – jest naszą pośredniczką. Cieszę się z tego powodu, 
bo  dla  każdej  z  nas  należy  się  druga  szansa,  bo  Jezus  ją  dał  nam  nie  bez 
powodu.  Po  rekolekcjach,  mam  bardzo  bliski  kontakt  z  Maryją  i  Ona  jakby 
ulecza  moje  wszystkie  zmartwienia  i  cały  wewnętrzny  ból  z  moimi  bliskimi, 
zwłaszcza z moją mamą, od której nie dostałam miłości jako dziecko.  

Bóg  właśnie  zaprosił  mnie  do  „Chaty”  mojego  dzieciostwa  i  dorastania,  do 
miejsc gdzie trwałam w okultyzmie – tak jak tego mężczyznę z tej powieści (by 
wyjaśnid jak to wyglądało naprawdę). Bóg przez Swojego Syna mnie już Uwolnił 
z rąk szatana-diabła, teraz trwa u mnie proces Uzdrawiania z pozostałych ran, 
to wszystko jest dla mnie jak kołysanie w ramionach Ojca.  

Jest  jeszcze  troszkę  bólu  i  cierpienia,  –  ale  proszę  Jezusa  i  Maryję  by  mnie 
prowadzili  i  są  przy  mnie  cały  czas.  A  mój  ogród  duszy,  w  którym  widzę 
Mateokę, jako młoda dziewczynkę ubrano w piękną jaśniejącą sukienkę, która 
taoczy miedzy pięknymi zakwitłymi drzewami, widzę ją jakby w moim ogrodzie 
mego serca:) Czuję, jak wszystko po woli wraca do normy mnie samej i tego w 
jaki  sposób  Bóg  zasadził  ziarno,  a  ono  we  mnie  wydaje  obfity  plon  Wielkiej, 
Prawdziwej Miłości i pełnego szczęścia w moim wnętrzu i już nowej osobie.  

Po  ostatnich  wspaniale  prowadzonych  rekolekcjach  przygotowujących  na 
Zesłanie Ducha Świętego, zrozumiałam i właściwie dostała odpowiedź od Boga 
o  swoim  powołaniu,  o  swoim  kierunku  drogi,  którą  pragnę  podążad.  Moją 
najgłębsza  tęsknotą,  która  skupia  moje  myśli  jest  droga  rozwoju  Ewangelii  do 
dróg Jezusa i Jego życia. Duch Święty podczas tych rekolekcji rozłożył mnie na 
łopatki  w  pozytywny  sposób,  bo  pragnienie  trwania  przy  Nim  jest  we  mnie 
przeogromna.  

Myślę,  że  będę  szukała  dalszego  rozwoju  w  drodze  do  bycia  bliżej  niż  jestem 
obok przy sercu Jezusa. Teraz; kiedy widzę jego oczami i czuję Jego sercem – to 
jakbym mogła oddalid się na jeden krok od Niego, nie mogłabym za mocno Go 
pokochałam by odejśd. 

Proszę  Was,  nie  pozwólcie  by  działanie  złego  ducha  spowolniło  wasz  proces 
drogi  do  Boga  –  On  ciągle  czeka  na  nasz  powrót  i  przytulenie  nas  w  Swoje 
ramiona. On jest Wielka Miłością i o Nią trzeba pilnie dbad, by ciągle rozkwitała 
w sercu człowieka jak piękny kwiat. 

Agnieszka