background image

www.shepherdserve.org
Mile widziane jest drukowanie, kopiowanie, dystrybucja lub 
rozsyłanie tego dokumentu w jakikolwiek sposób. 
Warunkiem jest zachowanie integralności i niezmienionej 
treści oraz nie czerpanie z tego zysków.
(c) 2007 David Servant 

Pozyskujący uczniów sługa Boży

Biblijne zasady przynoszenia owocu oraz pomnażania Bożego Królestwa

David Servant

Rozdział szesnasty 
Uzdrowieńcza służba Jezusa

Sądzimy, że ponieważ Jezus był Synem Bożym, mógł dokonać cudu lub kogoś uzdrowić, kiedy 

tylko   chciał.   Jednak   uważniej   przyglądając   się   Pismu   widzimy,   że   chociaż   rzeczywiście   był 
Bogiem, to w swojej ziemskiej służbie dobrowolnie był ograniczony. Kiedyś powiedział: „Syn nie 
mógłby nic uczynić sam od siebie, jeśli nie widziałby, jak czyni to Ojciec. Co bowiem On czyni, to 
i Syn czyni podobnie” (J 5,19).

Według Pawła, kiedy Jezus stał się człowiekiem, „ogołocił samego siebie” z pewnych rzeczy, 

które przedtem jako Bóg posiadał:

To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie. On istniejąc w postaci 
Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być Bogiem, lecz ogołocił samego siebie
przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi (Flp 2,5-7).

Z czego Jezus „się ogołocił”? Nie z boskości. Nie ze świętości. Nie z miłości. Najpewniej ze 

swojej   nadnaturalnej   mocy.   Bezsprzecznie   nie   był   już   wszechobecny,   ani   wszechwiedzący,   ani 
wszechmocny. Stał  się człowiekiem. W służbie funkcjonował  jak człowiek namaszczony przez 
Ducha Świętego. Wynika to bardzo jasno z lektury czterech ewangelii.

Można by zapytać: – Skoro Jezus był Synem Bożym, dlaczego u progu swej posługi w wieku 30  

lat musiał zostać ochrzczony w Duchu Świętym? Dlaczego Bóg potrzebował zanurzenia w Bogu?

Aby zostać namaszczony do służby, Jezus najwyraźniej potrzebował chrztu w Duchu Świętym. 

Dlatego niedługo po chrzcie wygłasza następujące słowa: „Duch Pana nade mną, dlatego namaścił 
mnie, abym zwiastował… abym głosił… abym wypuścił na wolność…” (Łk 4,18).

Z tego też powodu Piotr głosił: „Wiecie… że Bóg namaścił Jezusa z Nazaretu Duchem Świętym i  

mocą.   Przeszedł   On   dobrze   czyniąc   i   uzdrawiając   wszystkich,   którzy   byli   pod   władzą   diabła, 
ponieważ Bóg był z nim” (Dz 10,37-38).

Dlatego też Jezus nie uczynił żadnego cudu, dopóki nie został ochrzczony w Duchu Świętym w 

wieku 30 lat. Czy był Bożym Synem mając 25 lat? Na pewno. To dlaczego nie czynił cudów przed 
ukończeniem 30. roku życia? Po prostu dlatego, że ogołocił samego siebie z boskiej nadnaturalnej 
mocy i musiał czekać na chwilę, kiedy przez Ducha będzie napełniony mocą.

Kolejny dowód, że Jezus posługiwał jak człowiek namaszczony przez Ducha

background image

Czytając Ewangelie zauważamy, iż czasami Jezus posiadał nadnaturalną wiedzę, a kiedy indziej 

nie. W rzeczywistości często zadawał pytania, aby uzyskać jakąś informację.

Na przykład Samarytance przy studni powiedział, że miała pięciu mężów i aktualnie mieszka z 

mężczyzną bez ślubu (zob. J 4,17-18). Skąd to wiedział? Czy dlatego, że był Bogiem, który wie 
wszystko?   Nie,   bo   wtedy   stale   wykazywałby   tę   zdolność.   Chociaż   był   Bogiem,   a   Bóg   wie 
wszystko, Jezus ogołocił siebie z własnej wszechwiedzy stając się człowiekiem. Znał małżeńską 
przeszłość tej kobiety, bo w tym momencie Duch Święty udzielił Mu daru „słowa wiedzy” (1Kor 
12,8),   czyli   nadnaturalnej   wiedzy   o   czymś   z   teraźniejszości   lub   przeszłości.   (W   następnym 
rozdziale będziemy bardziej szczegółowo omawiać temat darów Ducha.)

Czy Jezus stale wszystko wiedział? Nie. Kiedy kobieta cierpiąca na krwotok dotknęła skraju 

Jego płaszcza, odczuł, jak wychodzi z Niego moc uzdrawiająca, więc zapytał: „Kto dotknął Mojego 
płaszcza?” (Mk 5,30b) Kiedy zobaczył z oddali drzewo figowe, „podszedł z zamiarem znalezienia 
czegoś na nim” (Mk 11,13).

Dlaczego Jezus nie wiedział, kto Go dotknął? Dlaczego nie wiedział, że na drzewie figowym nie 

ma owoców? Ponieważ funkcjonował tylko jako człowiek namaszczony przez Ducha Świętego, 
obdarowany Jego darami. Dary Ducha przejawiają się tak, jak chce Duch (zob. 1Kor 12,11; Hbr 
2,4). Jezus nie posiadał nadnaturalnej wiedzy, o ile Duch Święty nie zechciał udzielić Mu daru 
„słowa wiedzy”.

To samo odnosi się do uzdrowieńczej służby Jezusa. Pismo wyraźnie mówi, że Jezus nie mógł 

uzdrowić każdego w każdym czasie. Na przykład w Ewangelii Marka czytamy, że kiedy Jezus 
odwiedził swoje rodzinne miasto Nazaret, nie potrafił tam dokonać wszystkiego, co chciał.

Jezus wyruszył stamtąd i przyszedł w swoje rodzinne strony, a razem z Nim Jego uczniowie. 
Gdy nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze. Wielu zaś przysłuchując się, pytało ze 
zdumieniem: Skąd On to ma? Co to za mądrość została Mu dana i jakie cuda stają się przez 
Jego ręce? Czy nie jest to ten cieśla, syn Marii, brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czy 
Jego siostry nie mieszkają wśród nas? I pogorszyli się z Jego powodu. A Jezus powiedział im: 
Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu prorok nie znajduje 
uznania.   I  nie   mógł   uczynić   tam   żadnego   cudu,   jedynie   na   kilku   chorych   położył   ręce   i 
uzdrowił ich. I dziwił się z powodu ich niedowiarstwa (Mk 6,1-6).

Zauważmy, iż Marek nie powiedział, że Jezus nie chciał uczynić żadnego cudu, ale że nie mógł

Dlaczego?  Bo  mieszkańcy Nazaretu  byli  niewierzący. Nie  przyjęli  Jezusa  jako  namaszczonego 
Syna Bożego ale  jako syna miejscowego cieśli. I Jezus tak to skomentował: „Tylko w swojej 
ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu prorok nie znajduje uznania” (Mk 6,4). W 
efekcie mógł tylko uzdrowić kilka osób z drobnych dolegliwości (jak podaje jedno z tłumaczeń). A 
przecież   na   pewno   w   mieście,   w   którym   przeżył   większość   życia,   Jezus   chciał   czynić   cuda   i 
uzdrawiać ludzi. Jednak czytamy, że nie mógł tego zrobić.

Głębszy wgląd Łukasza
Jezus   uzdrawiał  stosując  głównie dwie  metody:  (1) nauczał  Bożego Słowa,  by wzbudzić w 

chorych wiarę w uzdrowienie oraz (2) przejawiał „dary uzdrawiania”, tak jak tego chciał Duch 
Święty. Dlatego w posłudze uzdrawiania ograniczały Go dwa czynniki: (1) niewiara chorych oraz 
(2) wola Ducha Świętego, by się przejawiały „dary uzdrawiania”.

Większość mieszkańców rodzinnego miasta Jezusa najwyraźniej nie wierzyła w Niego. Chociaż 

słyszeli, że uzdrawia w innych miastach, nie wierzyli, że ma moc uzdrawiania i w konsekwencji nie 
mógł ich uzdrowić. Co więcej, nie wiadomo z jakiego powodu, Duch Święty najwyraźniej nie 
udzielił Mu w Nazarecie żadnego „daru uzdrawiania”.

Łukasz bardziej szczegółowo niż Marek opisuje to, co się działo, kiedy Jezus odwiedził Nazaret:

background image

Przyszedł też do Nazaretu, gdzie się wychował. Zgodnie ze swym zwyczajem wszedł w dzień 
szabatu   do   synagogi   i   powstał,   aby   czytać.   Podano   Mu   zwój   proroka   Izajasza.   Gdy   go 
rozwinął, znalazł miejsce, gdzie było napisane: Duch Pana nade mną, dlatego namaścił mnie, 
abym zwiastował ubogim dobrą nowinę. Posłał mnie, abym głosił więźniom uwolnienie i 
niewidomym   przejrzenie,   abym   wziętych   do   niewoli   wypuścił   na   wolność   i   ogłosił   rok 
miłosierdzia Pana. Następnie zwinął zwój, podał go słudze i usiadł, a wszyscy w synagodze 
utkwili w Nim wzrok. Wtedy zaczął do nich mówić: Dzisiaj wypełniło się proroctwo Pisma, 
które usłyszeliście. Wszyscy przytakiwali Mu i dziwili się słowom łaski, które wypowiadał, a 
także pytali: Czy nie jest to syn Józefa? (Łk 4,16-22).

Jezus chciał, aby Jego słuchacze uwierzyli, iż jest owym obiecanym Pomazańcem z proroctwa 

Izajasza. Miał nadzieję, że uwierzą i przyjmą wszystkie dobrodziejstwa Jego namaszczenia, które 
według   Izajasza   obejmowały   uwolnienie   z   niewoli   oraz   ucisku,   a   także   przywrócenie   wzroku 
ślepym.

1

  I  chociaż  byli pod wrażeniem  Jego umiejętności  przemawiania, nie uwierzyli, że syn 

Józefa może być kimś wyjątkowym. Na ich sceptycyzm Jezus tak odpowiedział:

Zapewne przytoczycie Mi przysłowie: Lekarzu, lecz samego siebie. Dokonaj i tu, w swojej 
ojczyźnie tego, co miało miejsce, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum. I dodał: Zapewniam was, że 
żaden prorok nie znajduje uznania w swojej ojczyźnie (Łk 4,23-24).

Mieszkańcy   rodzinnego   miasta   Jezusa   chcieli   zobaczyć,   czy   uczyni   to   samo,   co   według 

krążących wieści uczynił w Kafarnaum. Nie cechowała ich wiara pełna nadziei, ale sceptycyzm. 
Swoim   brakiem   wiary   uniemożliwili   Mu   dokonanie   jakichkolwiek   cudów   czy   poważniejszych 
uzdrowień.

Jeszcze inne ograniczenie w Nazarecie
Kolejne słowa Jezusa do słuchaczy w Nazarecie ujawniają, że ograniczała go także wola Ducha 

Świętego:

Mówię wam otwarcie: Za dni Eliasza, kiedy przez trzy i pół roku zamknięte było niebo, a całą 
ziemię  dotknął  wielki głód, wiele  wdów  było w  Izraelu,  ale do  żadnej z  nich nie został 
posłany Eliasz, tylko do wdowy z Sarepty koło Sydonu. I wielu było trędowatych w Izraelu za 
czasów proroka Elizeusza, ale żaden nie doznał oczyszczenia, tylko Naaman Syryjczyk (Łk 
4,25-27).

Jezusowi chodziło o to, że podczas trzyletniego głodu w Izraelu Eliasz nie mógł według swego 

uznania rozmnożyć oliwę i mąkę, aby zachować przy życiu każdą wdowę (zob. 1Krl 17,9-16). 
Chociaż w Izraelu było wówczas wiele cierpiących wdów, Duch namaścił Eliasza, by zachować 
jedną, która nawet nie była Izraelitką. Podobnie Elizeusz nie mógł uzdrowić z trądu każdego, kogo 
sam chciał. Dowodzi tego fakt, że kiedy został oczyszczony Naaman, w Izraelu trędowatych było 
wielu.   Gdyby   to   zależało   od   decyzji   Elizeusza,   wpierw   uzdrowiłby   zapewne   trędowatych 
współziomków, a dopiero potem Naamana, czciciela bałwanów (zob. 2 Krl 5,1-14).

Zarówno Eliasz jak i Elizeusz byli prorokami, namaszczonymi przez Ducha Świętego, którzy 

posługiwali różnymi darami Ducha, tak jak On chciał. Dlaczego Bóg nie posłał Eliasza do jakiejś 
innej wdowy? Nie wiem. Dlaczego Bóg nie posłużył się Elizeuszem, by uzdrowić jakiegoś innego 
trędowatego? Nie wiem. Nikt nie wie, oprócz Boga.

Te   dwa   znane   starotestamentowe   wydarzenia   nie   dowodzą   jednak,   że   nie   było   Bożą   wolą 

zatroszczyć się o każdą wdowę czy uzdrowić każdego trędowatego. Izraelici mogli położyć kres 
głodowi   za   dni   Eliasza,   gdyby   sami   wraz   ze   swym   złym   królem  Achabem   opamiętali   się   z 
grzechów.  A  głód   był   formą   sądu   Bożego.  Także   wszyscy   trędowaci   w   Izraelu   mogli   doznać 

1

. Wszystko to może odnosić się do uzdrowienia fizycznego. Chorobę bezsprzecznie można uznać za demoniczne 

dręczenie, jako że Pismo mówi: „Bóg namaścił Jezusa z Nazaretu Duchem Świętym i mocą. Przeszedł On dobrze 
czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą [ang. byli dręczeni przez] diabła” (Dz 10,38).

background image

uzdrowienia, gdyby okazali posłuszeństwo i uwierzyli słowom Bożego przymierza, które także 
obejmowało uzdrowienie fizyczne.

Jezus   wyjawił  swym  słuchaczom  w  Nazarecie,  że  podlega  takim  samym  ograniczeniom,  co 

Eliasz   i   Elizeusz.   Z   jakiegoś   powodu   Duch   Święty   nie   udzielił   Jezusowi   żadnych   „darów 
uzdrowienia” w Nazarecie. Fakt ten, wraz z niewiarą mieszkańców miasta sprawił, że na swojej 
rodzimej ziemi Jezus nie dokonał żadnych wielkich cudów.

Spojrzenie na jedno uzdrowienie dokonane przez Jezusa
Studiując ewangeliczne relacje o różnych uzdrowieniach dokonanych przez Jezusa, stwierdzamy, 

że   większość   ludzi   uzyskało   uzdrowienie   nie   dzięki   „darom   uzdrawiania”   ale   własnej   wierze. 
Rozważmy   różnice   pomiędzy   tymi   dwoma   rodzajami   uzdrowienia   na   podstawie   konkretnych 
przykładów.   Najpierw   przestudiujemy   przypadek   sparaliżowanego   przy   sadzawce   Betezda, 
uzdrowionego nie dzięki swej wierze, ale „darowi uzdrowienia”, który przejawił się przez Jezusa.

W Jerozolimie zaś przy bramie owczej jest sadzawka z pięcioma krużgankami, zwana po 
hebrajsku   Betezda.   W   krużgankach   leżało   wielu   chorych:   ślepych,   chromych, 
sparaliżowanych. [Czekali oni na poruszenie wody. Anioł bowiem zstępował co pewien czas i 
poruszał wodę. Kto pierwszy wstąpił do poruszonej wody, odzyskiwał zdrowie niezależnie od 
tego, jaka chorobą był dotknięty.] Był tam też pewien człowiek od trzydziestu ośmiu lat 
złożony   chorobą.   Kiedy   Jezus   zobaczył   go   leżącego   i   poznał,   że   od   wielu   lat   czeka   na 
uzdrowienie, zapytał: Czy chcesz być zdrowy? Chory Mu odpowiedział: Panie, nie mam 
człowieka, aby sprowadził mnie do sadzawki, gdy się poruszy woda. W tym czasie, gdy ja 
idę, ktoś inny schodzi przede mną. Powiedział mu Jezus: Wstań, zabierz swoją matę i chodź! I 
natychmiast człowiek ten wyzdrowiał, zabrał swoją matę i chodził (J 5,2-9).

Skąd   wiemy,   że   człowiek   ten   odzyskał   zdrowie   nie   dzięki   swej   wierze,   ale   „darowi 

uzdrowienia”? Oto kilka wskazówek.

Po pierwsze zauważmy, że człowiek ten nie szukał Jezusa. To Jezus znalazł go przy sadzawce. 

Gdyby szukał Jezusa, wskazywałoby to na jego wiarę.

Po   drugie,   Jezus   mu   nie   powiedział,   że   uzdrowiła   go   jego   wiara,   co   często   mówił   innym 

uzdrowionym.

Po trzecie, kiedy później Żydzi wypytywali uzdrowionego, kto mu kazał „wstać i chodzić”, 

odpowiedział,   że   nawet   nie   zna   tego   Człowieka.  A  zatem   definitywnie   to   nie   wiara   w   Jezusa 
przyczyniła się do jego uzdrowienia. Jest to klasyczny przypadek osoby uzdrowionej poprzez „dar 
uzdrawiania”, który się przejawił zgodnie z wolą Ducha.

Zauważmy też, że choć cały tłum czekał na poruszenie wody, Jezus uzdrowił tylko jednego, a 

resztę pozostawił w ich chorobie. Dlaczego? Nie wiem. Przypadek ten jednak nie dowodzi, że Bożą 
wolą jest, aby ktoś pozostawał chory. Każdy z tych chorych mógł być uzdrowiony dzięki wierze w 
Jezusa. A może to właśnie było powodem. Może ten jeden został nadnaturalnie uzdrowiony, aby 
zwrócić uwagę reszty chorych na Jezusa, na tego, który mógł i chciał ich uzdrowić, gdyby tylko 
uwierzyli.

„Dary uzdrawiania” zaliczamy do kategorii „znaków i cudów”, czyli nadnaturalnych zdarzeń, 

których   celem   jest   zwrócenie   uwagi   na   Jezusa.   Z   tego   powodu   wielu   nowotestamentowych 
ewangelistów, jak na przykład Filip, przejawiało „dary uzdrawiania”, ponieważ dokonywane przez 
nich cuda przyciągały ludzi do głoszonej przez nich ewangelii (zob. Dz 8,5-8).

Chorzy   chrześcijanie   nie   powinni   czekać,   aż   pojawi   się   ktoś   z   „darami   uzdrawiania”   i   ich 

uzdrowi, bo ani taka osoba ani taki dar mogą się nigdy nie pojawić. Uzdrowienie jest dostępne 
dzięki wierze w Jezusa. I choć nie wszyscy zostaną uzdrowieni dzięki darom uzdrawiania, każdy 
może   zostać   uzdrowiony   dzięki   własnej   wierze.   Dary   uzdrawiania   są   dane   Kościołowi   przede 

background image

wszystkim   po   to,   aby   niewierzący   mogli   zostać   uzdrowieni,   a   uwaga   ludzi   była   zwrócona   na 
ewangelię. To nie znaczy, że wierzący nigdy nie będą uzdrowieni dzięki darom uzdrawiania. Bóg 
jednak oczekuje, by Jego dzieci przyjmowały uzdrowienie wiarą.

Przykład osoby uzdrowionej dzięki własnej wierze
Bartymeusz   był   niewidomym,   który   doznał   uzdrowienia   dzięki   własnej   wierze   w   Jezusa. 

Przeczytajmy o nim w Ewangelii Marka.

I przyszli do Jerycha. Kiedy razem z uczniami i liczną grupą ludzi wychodził z Jerycha, przy 
drodze siedział niewidomy żebrak, syn Tymeusza, Bartymeusz. Gdy usłyszał, że to jest Jezus 
z Nazaretu, zaczął krzyczeć: Synu Dawida, Jezusie, zlituj się nade mną! Wielu nakazywało 
mu, żeby zamilkł, On jednak tym głośniej krzyczał: Synu Dawida, zlituj się nade mną! Wtedy 
Jezus przystanął i polecił: Zawołajcie go! I zawołali niewidomego i powiedzieli do niego: 
Zaufaj, wstań, woła cię! On zaś zrzucił swój płaszcz, zerwał się i przyszedł do Jezusa. A Jezus 
zapytał go: Co chcesz, abym zrobił dla ciebie? Niewidomy zaś odpowiedział: Rabbuni, żebym 
widział! Wówczas Jezus powiedział do niego: Idź! Twoja wiara cię ocaliła. Natychmiast też 
odzyskał wzrok i poszedł za Nim drogą (Mk 10,46-52).

Po pierwsze zauważmy, że Jezus nie szukał Bartymeusza. (Odwrotnie niż w przypadku chorego 

przy sadzawce Betezda.) Tak naprawdę gdyby Bartymeusz nie zawołał, Jezus poszedłby dalej, a on 
nie zostałby uzdrowiony.

Zastanówmy się nad tym. Co by było, gdyby Bartymeusz tylko sobie tam siedział i myślał: – 

Cóż, jeśli Jezus chce mnie uzdrowić, to przyjdzie i mnie uzdrowi. – Co by się stało? Może nigdy 
nie   doznałby   uzdrowienia?   Chociaż   ta   historia   wyraźnie   wskazuje,   że   wolą   Jezusa   było   go 
uzdrowić. Pierwszą oznaką wiary Bartymeusza było jego wołanie do Jezusa.

Po drugie, Bartymeusz nie dał się zniechęcić tym, którzy próbowali go uciszyć. Kiedy to robili, 

on „tym głośniej krzyczał” (Mk 10,48). To wskazuje na jego wiarę.

Po trzecie zobaczmy, że Jezus nie od razu zareagował na jego wołanie. Może go nie usłyszał, ale 

jeśli tak, to nie od razu zareagował. Innymi słowy, poddał jego wiarę próbie.

Gdyby Bartymeusz krzyknął tylko raz i dał za wygraną, nie doznałby uzdrowienia. My też 

musimy być czasem wytrwali w wierze. Często wygląda to tak, jak gdyby nasza modlitwa nie była 
wysłuchana.   Właśnie   wtedy   nasza   wiara   jest   poddawana   próbie.   Bądźmy   więc   wytrwali,   nie 
poddając się przeciwnościom.

Dalsze dowody wiary Bartymeusza
Kiedy   w   końcu   Jezus   go   zawołał,   Bartymeusz   „zrzucił   swój   płaszcz”.   Wedle   mojego 

zrozumienia niewidomi w czasach Jezusa nosili szczególnego rodzaju płaszcze, które odróżniały 
ich od reszty. Jeśli to prawda, to może Bartymeusz zrzucił swój płaszcz, ponieważ wierzył, iż nie 
będzie mu już dłużej potrzebny jako niewidomemu. W takim wypadku znowu uwidoczniła się jego 
wiara.

Więcej,   kiedy   zrzucił   swój   płaszcz,   czytamy,   że   „zerwał   się”.   Był   to   znak   ekscytującego 

oczekiwania, że wydarzy się z nim coś dobrego. Ludzie mający wiarę w uzdrowienie, gdy proszą o 
nie Boga, są przejęci, bo oczekują, że je otrzymają.

Zauważmy, że Jezus jeszcze raz przetestował wiarę Bartymeusza. Kiedy ten stanął przed Nim, 

zapytał go, czego pragnie. Z odpowiedzi niewidomego wynika, że wierzył, iż Jezus może i zechce 
przywrócić mu wzrok.

W końcu Jezus powiedział, że ocaliła go jego wiara. Jeśli Bartymeusz został uzdrowiony przez 

wiarę, to może tego doświadczyć każdy inny człowiek, bo Bóg „nie ma względu na osobę”.

background image

Do dalszego studiowania
Poniżej   wymieniłem   21   konkretnych   przypadków   uzdrowienia   dokonanych   przez   Jezusa,   a 

opisanych w czterech Ewangeliach. Jezus, oczywiście, uzdrowił o wiele więcej osób, ale w tych 
przypadkach znane są jakieś szczegóły osoby chorej oraz to, jak została uzdrowiona.

Podzieliłem   ten   wykaz   na   dwie   główne   kategorie.   Pierwsza   dotyczy   tych,   którzy   zostali 

uzdrowieni   dzięki   wierze,   zaś   druga   tych,   którzy   tego   doznali   dzięki   darom   uzdrawiania. 
Zauważyłem, że kilku osobom, uzdrowionym dzięki własnej wierze, Jezus zakazał rozpowiadać o 
ich uzdrowieniu. To kolejna wskazówka, że nie był to przejaw „darów uzdrawiania”, bo chorzy nie 
zostali uleczeni, by promować Jezusa czy ewangelię.

Przypadki, gdzie przyczyną uzdrowienia była wiara:
1. Sługa (albo „syn”) setnika: Mt 8,5-13; Łk 7,2-10 „Niech ci się stanie, jak uwierzyłeś.”
2. Sparaliżowany spuszczony przez otwór w dachu: Mt 9,2-8; Mk 2,3-11; Łk 5,18-26 „Gdy 

zobaczył ich wiarę, powiedział… idź do domu!.”

3. Córka Jaira: Mt 9,18-26; Mk 5,22-43; Łk 8,41-56 „Nie bój się, tylko wierz!… Nakazał im 

jednak stanowczo, aby nikt się o tym nie dowiedział.”

4.   Kobieta   cierpiąca   na   krwotok:   Mt   9,20-22;   Mk   5,25-34;   Łk   8,43-48   „Twoja   wiara   cię 

uzdrowiła.”

5. Dwóch niewidomych: Mt 9,27-31 „Skoro wierzycie, to niech się tak stanie… Uważajcie, 

niech się nikt o tym nie dowie!”

6. Niewidomy Bartymeusz: Mk 10,46-52; Łk 18,35-43 „Twoja wiara cię ocaliła.”
7. Dziesięciu trędowatych: Łk 17,12-19 „Twoja wiara cię ocaliła.”
8. Syn urzędnika królewskiego: J 4,46-53 „Człowiek ten uwierzył słowu, które powiedział mu 

Jezus.”

W  następnych  czterech  przypadkach   nie   ma   konkretnej   wzmianki   o   wierze   chorego,   ale  na 

podstawie jego słów lub czynów można się domyślać, że ją posiadał. Na przykład dwaj niewidomi 
(pozycja 10) wołali do przechodzącego Jezusa, tak jak Bartymeusz. Wszyscy ci chorzy szukali 
Jezusa, co wyraźnie wskazuje na ich wiarę. W trzech spośród czterech przypadków Jezus nakazał 
uzdrowionym, by nikomu o tym nie mówili, co potwierdza, że nie były to „dary uzdrawiania”.

9. Trędowaty, który nie znał Bożej woli: Mt 8,2-4; Mk 1,40-45; Łk 5,12-14 „Nikomu nic nie 

mów.”

10. Dwaj niewidomi (przypuszczalnie jednym z nich był Bartymeusz): Mt 20,30-34 „Krzyczeli: 

Zlituj się nad nami, Panie!”

11. Głuchy i niemy: Mk 7,32-36 „Nakazał im, żeby nikomu o tym nie mówili.”
12. Niewidomy: Mk 8,22-26 „Nie wstępuj do wsi!”

W ostatnich dwóch przypadkach ludzie uzdrowieni dzięki wierze właściwie zostali uwolnieni od 

demonów. Ale Jezus przypisał to uwolnienie ich wierze.

13. Epileptyk: Mt 17,14-18; Mk 9,17-27; Łk 9,38-42 „Jezus mu odpowiedział: Wszystko jest 

możliwe dla wierzącego. Wtedy ojciec chłopca natychmiast zawołał: Wierzę, ratuj mnie w mojej 
niewierze!”

background image

14. Córka Kananejki: Mt 15,22-28; Mk 7,25-30 „O kobieto, wielka jest twoja wiara. Niech ci się 

stanie, jak chcesz.”

Przypadki uzdrowionych dzięki „darom uzdrawiania”:
Ostatnie siedem przypadków dotyczy ludzi uzdrowionych dzięki darom uzdrawiania. Jednak w 

trzech pierwszych potrzebne było posłuszeństwo konkretnemu nakazowi Jezusa. W żadnym z tych 
przypadków Jezus nie zakazał uzdrowionemu opowiadać o tym. I żadna z tych osób nie szukała 
Jezusa.

15.   Człowiek   z   bezwładną   ręką:   Mt   12,9-13;   Mk   3,1-5;   Łk   6,6-10   „Wyjdź   na   środek!… 

Wyciągnij rękę!”

16. Chory przy sadzawce Betezda: J 5,2-9 „Wstań, zabierz swoją matę i chodź!”
17. Niewidomy od urodzenia: J 9,1-38 „Idź i obmyj się w sadzawce Siloam.”
18. Teściowa Piotra: Mt 8,14-15; Mk 1,30-31; Łk 4,38-39
19. Kobieta zgięta w pół: Łk 13,11-16
20. Chory na wodną puchlinę: Łk 14,2-4
21. Sługa arcykapłana: Łk 22,50-51

Zauważmy,   że   we   wszystkich   powyższych   przykładach   żadna   osoba   dorosła   nie   została 

uzdrowiona wyłącznie dzięki wierze innej dorosłej osoby, najwyżej dziecko uzdrowione za sprawą 
wiary rodziców (zob. przykłady 1, 3, 8, 13 i 14).

Jedynymi wyjątkami mogłyby być przykłady nr 1 i 2, czyli sługa setnika oraz sparaliżowany 

spuszczony przez otwór w dachu. W pierwszym przypadku greckie słowo oznaczające sługę brzmi 
pais, i można je też przetłumaczyć jako  chłopiec, jak w Mt 17,18: „Od tej godziny chłopiec był 
zdrowy”.

Jeśli to był faktycznie sługa setnika, a nie jego syn, musiał być młodym chłopcem. Dlatego 

setnik, jako prawny opiekun, był za niego odpowiedzialny, mógł więc uwierzyć w jego imieniu, tak 
jak mógł to zrobić dla własnego dziecka każdy rodzic.

W przypadku sparaliżowanego spuszczonego przez otwór w dachu zauważmy, że on sam też 

musiał mieć wiarę, bo inaczej nie pozwoliłby na to przyjaciołom. A zatem nie został uzdrowiony 
wyłącznie dzięki wierze przyjaciół.

Wszystko to wskazuje, że wiara dorosłej osoby niekoniecznie przyczynia się do uzdrowienia 

innej dorosłej osoby, która jest chora, jeśli ów chory sam nie ma wiary. Owszem, ktoś dorosły może 
się  modlić z człowiekiem potrzebującym uzdrowienia, ale niewiara chorego może potencjalnie 
zniweczyć działanie wiary modlącego się.

Natomiast dzieci do pewnego wieku mogą zostać uzdrowione dzięki naszej wierze. Kiedy jednak 

nieco dorosną, Bóg będzie chciał, by własną wiarą sięgali po Jego dary.

Zachęcam   do   dokładnego   przestudiowania   każdego   wyżej   wymienionego   przykładu,   w   celu 

wzmocnienia naszej wiary w uzdrawiającą moc Pana Jezusa.

Uzdrawiające namaszczenie
Należy też wiedzieć, że podczas swojej ziemskiej służby Jezus był namaszczony odczuwalną 

uzdrawiającą mocą. To znaczy, że faktycznie odczuwał, jak uzdrawiające namaszczenie opuszcza 
Jego ciało, a w niektórych przypadkach uzdrawiany czuł, jak to namaszczenie przenika do jego 

background image

ciała. Na przykład w Łk 6,19 czytamy: „A każdy starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła z 
Niego i uzdrawiała wszystkich.”

Najwyraźniej tym uzdrawiającym namaszczeniem były przesiąknięte nawet Jego szaty, tak że 

gdy chory z wiarą ich dotknął, uzdrawiające namaszczenie przepływało do jego ciała. W innym 
miejscu czytamy:

A gdy wchodzili do wsi, miast czy osad, kładli chorych na placach i prosili Go, aby mogli 
dotknąć choćby skraju Jego szaty. Ci zaś, którzy Go dotknęli, odzyskiwali zdrowie (Mk 6,56).

Kobieta cierpiąca na krwotok (zob. Mk 5,25-34) została uzdrowiona, gdy zaledwie dotknęła 

skraju szaty Jezusa, bo oczekiwała z wiarą, iż zostanie uzdrowiona.

Nie tylko Jezus był namaszczony odczuwalną mocą uzdrawiającą, ale też Paweł w późniejszych 

latach swej posługi:

Bóg czynił też niezwykłe cuda przez ręce Pawła, dlatego nawet chusty i przepaski z jego ciała 
kładziono na chorych, a choroby ustępowały i wychodziły złe duchy (Dz 19,11-12).

Odczuwalne uzdrawiające namaszczenie przesycało każdą tkaninę, która dotykała ciała Pawła. 

Widocznie tkanina jest dobrym przewodnikiem uzdrawiającej mocy!

Bóg   się   nie   zmienił   od   czasów   Jezusa   czy   Pawła,   nie   dziwmy   się   więc,   jeśli   Bóg   i   dziś 

namaszcza   któregoś   ze   swych   sług   takim   samym   uzdrawiającym   namaszczeniem,   jak   niegdyś 
Jezusa i Pawła. Dary te nie są jednak udzielane nowonawróconym, ale tylko tym, którzy przez 
dłuższy czas okazywali się wiernymi uczniami, pozbawionymi egoizmu.


Document Outline