background image

Ks. Marek Chmielewski 

 

GLOBALIZACJA A DUCHOWOŚĆ

*

 

 
Wyznawcy Chrystusa, których ojczyzną jest niebo (por. Flp 3, 

20),  wbrew  dawnym  i  całkiem  współczesnym  oskarżeniom,  nie 
odnoszą  się  do  rzeczywistości  doczesnej  z  lekceważeniem  czy 
pogardą.  Przeciwnie,  perspektywa  pełni  życia  w  Chrystusie  po 
śmierci  skłania  ich  do  traktowania  swojego  hic  et  nunc  jako 
szczególnie  odpowiedzialnego  zadania,  od  którego  zależy  wy-
pełnienie Bożego powołania do świętości (por. Kpł 11, 44-45). 

To prawda, że w przeszłości w doktrynie chrześcijańskiej po-

jawiały się poglądy głoszące, że ciało i świat są z natury złe, dla-
tego trzeba od nich uciekać (fuga mundi), aby osiągnąć doskona-
łość. Wobec tego troska o duchowość służyła niekiedy za uspra-
wiedliwienie przesadnego dystansu wobec tych spraw, którymi 
żyli  ludzie  w  świecie  (contemptus  mundi).  Na  szczęście  poglądy 
takie,  jako  nie  mające  podstaw  w  Objawieniu  Bożym,  zostały 
uznane  przez  Kościół  święty  za  heretyckie.  Należy  dodać,  że 
nigdy  nie  wywarły  one  szerszego  wpływu  na  teologię  i  życie 
chrześcijańskie. 

Definitywnego  rozprawienia  się  z  tego  typu  widzeniem 

spraw  doczesnych  o podłożu  manichejskim dokonał Sobór Wa-
tykański  II,  zwłaszcza  w  Konstytucji Duszpasterskiej  o  Kościele 
w  świecie  współczesnym  Gaudium  et  spes,  w  której  czytamy 
m.in.,  że  „Kościół  zawsze  ma  obowiązek  badać  znaki  czasów  i 
wyjaśniać je w świetle Ewangelii, tak aby mógł w sposób dosto-
sowany do mentalności każdego pokolenia odpowiadać ludziom 
na  ich  odwieczne  pytania  dotyczące  sensu  życia  obecnego  i 

———————— 

*

  Wykład,  wygłoszony  podczas  Zjazdu  Studyjnego  Świeckiego  Instytutu 

Chrystusa Króla w Dębowcu w dniach 1-3 V 2001, opublikowany w: „Dla Boga i 
świata”. Biuletyn Krajowej Konferencji Instytutów Świeckich (2002) nr 3, s. 9-20. 

background image

przyszłego oraz wzajemnego ich stosunku do siebie. Należy za-
tem poznawać i rozumieć świat, w którym żyjemy, a także jego 
nieraz dramatyczne oczekiwania, dążenia i właściwości” (GS 4).  

Wynika  z  tego,  że  w  autentycznym  dążeniu  do  chrześcijań-

skiej  doskonałości  nie  można  zignorować  swojego  Sitz  im  Leben 
— osadzenia w konkretnych uwarunkowaniach czasu i miejsca. 
Ewangeliczny postulat wejścia do izdebki po to,  aby się modlić 
do Ojca, który słyszy w ukryciu (por. Mt 6, 6), nie oznacza wcale 
zamykania oczu na dzieło stworzenia, które człowiek, jako „ob-
raz i podobieństwo” Boga-Stwórcy (por. Rdz 1, 26), ma obowią-
zek doprowadzić do ostatecznego spełnienia w Chrystusie (por. 
Ef 4, 15). 

W  tym  kontekście  współczesny  chrześcijanin  zatroskany  o 

swój duchowy wzrost, a takimi są bez wątpienia osoby świeckie 
konsekrowane, nie może przejść obojętnie wobec zjawiska globa-
lizacji. Zainteresowanie się tym problemem, także w ramach dzi-
siejszego Zjazdu Studyjnego, podyktowane jest nie tylko troską o 
swoje szeroko rozumiane „mieć”, ale przede wszystkim potrze-
bą umocnienia swojego „być”. 

Dostrzegamy zatem, że pomiędzy globalizacją a chrześcijań-

skim życiem duchowym zachodzi ważny związek, który — trze-
ba  przyznać  —  dotychczas  nie  był  przedmiotem  pogłębionych 
analiz. Z tego powodu zasugerowane poniżej kierunki poszuki-
wań  i  zgłoszone  wnioski  mają  charakter  roboczy  i  w  dalszych 
obradach zapewne zostaną poddane pod dyskusję.  

1. Doprecyzowanie pojęć  

Jeżeli  mamy pochylić  się  w  teologicznej  refleksji nad  związ-

kiem globalizacji z duchowością, to zgodnie z zasadami ogólnej 
metodologii  nauk,  należy  wyjść  od  doprecyzowania  wiodących 
pojęć. 

background image

A. Globalizacja 

Znakiem czasu, mocno wpisującym się w chrześcijańską du-

chowość  na  przełomie  drugiego  i  trzeciego  tysiąclecia  są  prze-
miany  społeczno-polityczne,  ekonomiczne  i  kulturowe,  które 
określa się mianem globalizacji. 

Pojęcie  to  jest  dość  wieloznaczne.  Spopularyzował  je  kana-

dyjski filozof, socjolog i kulturoznawca Herbert Marshall McLu-
han (1911-1980) w połowie lat sześćdziesiątych, nazywając „glo-
balną wioską” zmiany cywilizacyjne, które polegają na pokona-
niu czasu i przestrzeni przy użyciu nowoczesnych środków ma-
sowego przekazu

1

. Najczęściej przez globalizację rozumie się za-

tem  umiędzynarodowienie  stosunków  społeczno-ekonomicz-
nych oraz nowe tendencje w rozwoju kultury. Globalizacja jako 
proces  wzrastającej  współzależności  mieszkańców  świata,  nie 
jest zjawiskiem nowym. W historii ludzkości właściwie trwa on 
nieustannie,  przy  czym  w  różnych  epokach  miał  różne  stopnie 
intensywności. Współcześnie obserwuje się szczególne przyspie-
szenie  tego  procesu  wskutek  dynamicznego  rozwoju  środków 
transportu sprzyjającego masowej migracji ludności, a także po-
stęp w zakresie technologii multimedialnych, co ułatwia kontakt 
i wymianę informacji na skalę nigdy dotąd niespotykaną.  

Można mówić  przynajmniej  o  dwóch aspektach globalizacji: 

ekonomiczno-politycznym i kulturowym. Niektórzy badacze te-
go procesu uważają, że o ile globalizacja w sferze ekonomii i po-
lityki  jest  niekwestionowalnym  faktem,  to  nie  można  mówić  o 
globalizacji  w  dziedzinie  kultury.  Trudno  jednak  zgodzić  się  z 
tym stanowiskiem biorąc pod uwagę to, iż nawet szeroko pojęta 
kultura pozostaje w ścisłej zależności od innych wymiarów życia 
społecznego.  Potwierdza  to  łatwo  dostrzegalna  także  w  warun-
kach polskich tendencja dostosowywania mody, sztuki, muzyki, 
konsumpcji  itp.  do  trendów  światowych.  Nie  bez  przyczyny 

———————— 

1

 Zob. H. M. McLuhan, Understanding Media, London 1992, s. 11-12. 

background image

najwięksi zwolennicy globalizmu w sferze ekonomicznej, do ja-
kich należy niewątpliwie George Soros, wskazują na liczne nie-
bezpieczeństwa  w  sferze  moralności  i  kultury    związane  z  tym 
procesem, które mogą zagrażać całej światowej gospodarce

2

.  

Globalizacja  dotyka  więc  wszystkich  obszarów  życia  współ-

czesnego  chrześcijanina  i  dlatego  nie  pozostaje  bez  wpływu  na 
jego  duchowość.  To,  jakiego  rodzaju  jest  to  wpływ,  będzie 
przedmiotem dalszych analiz. 

B. Duchowość 

Zanim  zostaną  podjęte  wspomniane  analizy,  wypada  rów-

nież  ustalić,  co  należy  rozumieć  przez  duchowość.  Podobnie 
bowiem  jak  pojęcie  „globalizacja”,  tak  również  pojęcie  „ducho-
wość”  z  racji  swej  niebywałej  w  naszych  czasach  popularności, 
stało się wieloznaczne. Warto zauważyć, że zainteresowanie du-
chowością,  w  tym  przede  wszystkim  duchowością  niechrześci-
jańską,  jest  w  pewnym  zakresie  wynikiem  procesów  globaliza-
cyjnych. Tym bardziej więc zachodzi potrzeba zastosowania jed-
noznacznych terminów. 

Nie wdając się w metodologiczne zawiłości odnośnie do za-

kresu znaczeniowego wspomnianego pojęcia, wystarczy powie-
dzieć,  że  słowo  „duchowość”  należy  do  grupy  tzw.  pojęć  pier-
wotnych,  a  więc  w  pewnym  sensie  niedefiniowalnych,  bezpo-
średnio związanych z ludzką egzystencją. Jest więc terminem an-
tropologicznym.  Podobnie jak  nie  można  zdefiniować,  na  przy-
kład, czym jest życie i miłość, lecz jedynie opisać je na podstawie 
najbardziej ewidentnych przejawów, tak samo należy postąpić z 
pojęciem „duchowość”. 

Stwierdzamy zatem, że każdy człowiek jako homo sapiens od-

znacza się taką sferą aktywności poznawczej, wolitywnej i afek-
tywnej, która ukierunkowuje go na rzeczywistość transcendent-

———————— 

2

 Zob. P. Kłodkowski, Dżin wypuszczony z butelki, „W Drodze” 2000, nr 3, s. 

12-14. 

background image

ną. Zdaniem kard. Karola Wojtyły, wszystko to co składa się na 
transcendencję osoby w czynie jest ujawnieniem jego duchowo-
ści

3

. „Wychylenie” osobowości ku transcendencji stanowi zatem 

specyfikę bytu ludzkiego. Innymi słowy, wyzbycie się duchowo-
ści byłoby poważnym okaleczeniem samego człowieczeństwa. Z 
drugiej jednak strony należy podkreślić, że zarówno obiektywne 
jak i subiektywne uwarunkowania ludzkiej egzystencji w sposób 
zasadniczy kształtują określone modele duchowości. W związku 
z tym rozróżnia się duchowość chrześcijańską i pozachrześcijań-
ską (np. buddyjską, judaistyczną itp.). W obrębie zaś duchowości 
chrześcijańskiej, w zależności od aktualizacji danego powołania, 
środowiska, wpływu formacyjnego, własnych poszukiwań głęb-
szych relacji z Bogiem i innych czynników, rozróżniać będziemy 
różne  jej  style,  np.  duchowość  franciszkańską  lub  ignacjańską, 
kapłańską  lub  życia  konsekrowanego,  eucharystyczną  lub  ma-
ryjną,  apostolską  lub  kontemplacyjną  itd.  W  każdym  jednak 
przypadku  istotne  pozostanie  to,  że  duchowość  chrześcijańska, 
niezależnie od tego w jakiej objawia się formie, zawsze jest ścisłą 
współpracą  ochrzczonego  z  uprzedzająco-uświęcającym  działa-
niem  Ducha  Świętego.  Jego  owocem  jest  najpełniejsze  upodob-
nienie do Chrystusa, to znaczy chrystoformizacja (por. Ga 4, 19), 
a co za tym idzie — także gruntowna personalizacja

4

.  

Możemy  zatem  powiedzieć  za  Janem  Pawłem  II,  że  ducho-

wość chrześcijańska, to życie w Chrystusie, życie według Ducha 
Świętego i pod Jego wpływem, w pełnym posłuszeństwie wiary 
(por. VC 93). Inaczej mówiąc, jest to pozytywna odpowiedź, jaką 
człowiek  całym  swoim  życiem  daje  Bogu  pod  wpływem  do-
świadczenia  duchowego,  którego  bezpośrednim  sprawcą  jest 
Duch Święty. Odpowiedź ta nie jest jednostkowym aktem kultu 
lub  moralności,  nierzadko  spełnianym  pod  wpływem  chwilo-
———————— 

3

 Zob. K. Wojtyła, Osoba i czyn, Kraków 1985, s. 233-234. 

4

  Zob.  A.  J.  Nowak,  Rozwój  „nowego  człowieka”,  w:  Człowiek  —  wartość  — 

sens. Studia z psychologii egzystencji. Logoteoria i nooteoria. Logoterapia i nooterapia

red. K. Popielski, Lublin 1996, s. 429-432. 

background image

wych  emocji  lub  uczuć  religijnych,  lecz  jest  postawą  życiową, 
czyli zajęciem stanowiska wobec poznanych oraz przeżywanych 
treści  wiary  chrześcijańskiej  i  względnie  stałym  działaniem 
zgodnie z zajętym stanowiskiem

5

.  

Nie  trudno  więc  zauważyć,  że  rzeczywistość  doczesna  w 

sposób  zasadniczy  warunkuje  opisane  powyżej  postawy  chrze-
ścijanina  względem  Boga,  drugiego  człowieka  i  samego  siebie. 
W  ten  zakres  uwarunkowań  wpisuje  się  także  globalizacja  ze 
wszystkimi jej konsekwencjami. 

2. Problem wspólnej płaszczyzny 

Tytuł  niniejszego  wystąpienia  rodzi  zasadne  pytanie  o  isto-

towy  związek  globalizacji  z  duchowością,  zwłaszcza  duchowo-
ścią  chrześcijańską,  czy  tym  bardziej  duchowością  świeckich 
konsekrowanych. 

Nawet  pobieżna  lektura  coraz  liczniejszych publikacji  na  te-

mat procesów globalizacyjnych wykazuje niezbicie, że współcze-
sne  analizy  tego  problemu  koncentrują  się  zasadniczo  na  jej 
aspekcie  ekonomiczno-politycznym,  w  którym  trudno  byłoby 
wykazać  istotny  i  bezpośredni  związek  globalizacji  z  chrześci-
jańską  duchowością  aktualizowaną  w  instytutach  świeckich. 
Wydaje  się,  że  tylko  w  nielicznych  przypadkach  pojedynczych 
świeckich  konsekrowanych,  których  zakres  pracy  zawodowej  i 
apostolstwa  dotyczy  sfery  ekonomii  i  polityki,  pojawiać  się  bę-
dzie problem bezpośredniego styku globalizacji i duchowości, a 
tym samym potrzeba oceny ich postaw duchowych.  

Generalna  ocena  zjawiska  globalizacji,  zwłaszcza  w  jej  wy-

miarze  ekonomiczno-politycznym,  należy  więc  zasadniczo  nie 
do  teologii  duchowości,  lecz  do  teologii  moralnej  i  katolickiej 
nauki  społecznej  uprawianej  w  duchu  społecznego  nauczania 
Kościoła.  Taką  ocenę  wyraźnie  podjął  Jan  Paweł  II  zarówno  w 

———————— 

5

 M. Chmielewski, 101 pytań o życie duchowe, Lublin 1999, s. 12. 

background image

encyklikach  społecznych,  jak  i  licznych  wystąpieniach,  zwłasz-
cza ostatniego czasu

6

Ponieważ  teologia  duchowości  zgodnie  ze  swoją  metodolo-

gią  skupia  się  przede  wszystkim  na  indywidualnym  i  we-
wnętrznym  wymiarze  uświęcającej  relacji  chrześcijanina  do  Bo-
ga, do samego siebie i otaczającej go rzeczywistości, dlatego nie 
czuje się w pełni kompetentna do wydawania ocen o tym zjawi-
sku, mającym charakter społeczny. Niekompetencja teologa du-
chowości  w  tym  względzie  staje  się  tym  bardziej  oczywista,  że 
globalizacja  w  różnego  rodzaju  studiach  ujmowana  jest na  ogół 
od strony zjawiskowej. Podjęcie więc oceny procesów globaliza-
cyjnych  w  tym  aspekcie  pociągałoby  ryzyko  uproszczeń  i  mało 
praktycznych  sylogizmów  z  uwagi  na  brak  wyraźnej  wspólnej 
płaszczyzny. Natomiast na zjawisko globalizacji należy spojrzeć 
nie tyle od strony zjawiskowej, co przede wszystkim ideologicz-
nej. Prosta bowiem analiza socjologiczna wykazuje niezbicie, że 
wspomniane  procesy,  których  jesteśmy  świadkami  i  zarazem 
uczestnikami, mają silną podbudowę ideologiczną

7

. Wobec tego 

w pełni zasadnym wydaje się przyjęcie za centralną tezę niniej-
szych  rozważań  poglądu  autora,  że  współczesna  globalizacja 
ideowe zaplecze znajduje w postmodernizmie, który ze swej na-
tury  jest  apersonalistyczny,  a  nawet  antypersonalistyczny,  a 
przez to depersonalizujący. 

Samo pojęcie „postmodernizm”, które do języka filozofii i so-

cjologii  kultury  wprowadził  Jean-François  Lyotard  dziełem  pt. 
La  condition  postmoderne

  (Paris  1979),  obecnie  jest  bardzo  wielo-

znaczne. Wiąże się to ściśle z wielopłaszczyznowością opisywa-

———————— 

6

 Por. m.in.: Sollicitudo rei socialis 17; Ecclesia in America, 55; Orędzie na Świa-

towy Dzień Pokoju 1998, nr 3. 

7

  W  jakimś  sensie  egzemplifikacją  tej  tezy  może  być  presja  mediów,  jaką 

wywierają  one  na  polskie  społeczeństwo  odnośnie  do  integracji  z  Unią  Euro-
pejską.  Powołują  się  one  przy  tym  nie  na  rzetelne  analizy  ekonomiczno-
społeczne ewentualnego przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, lecz ograni-
czają się jedynie do nośnych haseł o charakterze ideologicznym. 

background image

nego przezeń zjawiska. Upowszechnianie  idei  postmodernizmu 
w  różnych  jego  mutacjach  i  w  powiązaniu  z  innymi  nurtami  o 
doniosłym  znaczeniu  kulturowym,  takimi  jak:  New  Age,  femi-
nizm, świecki humanizm itp., dokonuje się dzięki procesom glo-
balizacyjnym. Można więc mówić o czymś na kształt samonapę-
dzającej  się  maszyny,  która  dokonała  zasadniczego  przeobraże-
nia cywilizacji na przełomie tysiącleci. 

Postmodernizm,  jako  swoista  ideologia  końca  XX  wieku, 

wywarł i wciąż wywiera ogromny wpływ na postawy współcze-
snych ludzi, przenikając wszystkie chyba obszary szeroko pojętej 
kultury. Właśnie problem postaw  jest  tym  obszarem,  w  którym 
postmodernizm  jako  ideologia  staje  się  przedmiotem  zaintere-
sowania i krytycznej oceny ze strony teologii duchowości, rów-
nież  zainteresowanej  kształtowaniem  postaw.  Wydaje  się,  że 
możliwa  jest  do  przyjęcia  propozycja,  aby  na  dotykający  nas 
wszystkich  problem  globalizacji  spojrzeć  zatem  nie  od  strony 
zjawisk  makroekonomicznych  i  politycznych,  ale  od  strony  po-
staw  duchowych  lansowanych  przez  postmodernizm,  który  w 
globalizacji  znajduje  najwierniejszą  sojuszniczkę.  Dzięki  temu 
zabiegowi  metodologicznemu,  postawiony  w  tytule  problem 
sprowadzamy  do  wymiaru  personalistycznego,  który  w  proce-
sach globalizacyjnych — jak się wydaje — schodzi coraz bardziej 
na  dalszy  plan.  Globalizacja  z  natury  swojej  opiera  się  bowiem 
na  kategoriach  makroekonomicznych  i  makrospołecznych,  tym 
samym  tracąc  z  pola  widzenia  podmiotowość  osoby  ludzkiej. 
Rozpatrywanie  związku  globalizacji  z  duchowością  z  pominię-
ciem personalistycznego wymiaru osoby ludzkiej, ujawniającego 
się  najbardziej  w  jej  postawach,  byłoby  paradoksalnie  stosowa-
niem  kategorii  myślowych  typowych  właśnie  dla  ujęć  global-
nych. Tymczasem teologia duchowości katolickiej, mocno zako-
rzeniona w Objawieniu i Magisterium Ecclesiae, broni personali-
stycznego charakteru ludzkiego bytu

8

.  

———————— 

8

  Zob.  M.  Chmielewski,  Metodologiczne  problemy  posoborowej  teologii  ducho-

wości katolickiej

, Lublin 1999, s. 180-200. 

background image

Zgłaszane  tu  założenie  metodologiczne  znajduje  oparcie  w 

postulacie Jana Pawła II, który zawarł w swej pierwszej encykli-
ce  Redemptor  hominis,  gdzie  czytamy m.in.,  iż  „[...]  człowiek  jest 
pierwszą drogą, po której winien kroczyć Kościół w wypełnianiu 
swojego  posłannictwa,  jest  pierwszą  i  podstawową  drogą  Ko-
ścioła,  drogą  wyznaczoną  przez  samego  Chrystusa”  (RH  14). 
Chcemy  zatem  ukazać,  jaki  wpływ  na  postawy  duchowe  po-
szczególnych  chrześcijan  wywiera  postmodernizm  upowszech-
niany  jako  globalna  filozofia  lub  „filozofia”  globalizacji,  która 
przenika chyba wszystkie obszary ludzkiej egzystencji.  

3. Ogólna charakterystyka postmodernizmu 

Postmodernizm  (ponowoczesność)  —  najogólniej  biorąc  — 

jest to negatywna reakcja na cywilizacyjne osiągnięcia nowocze-
sności  (modernizmu)  związane  z  rewolucją  przemysłową,  po-
stępem  technologicznym  itp.,  u  podstaw  których  jest  dowarto-
ściowanie  potęgi  ludzkiego  rozumu.  Można  zatem  powiedzieć, 
że zasadniczą jego cechą jest zanegowanie roli rozumu i logicz-
nego myślenia w procesie poznawczym. Kamuflowany etykietą 
naukowości  antyracjonalizm  i  dekonstrukcjonizm,  uprawomoc-
nia  takie  zasadnicze  postawy,  jak:  relatywizm  etyczno-aksjolo-
giczny, depersonalizujący indywidualizm i konsumpcjonizm

9

A. Relatywizm etyczno-aksjologiczny 

Jedną  z  najbardziej  typowych  dla  postmodernizmu  postaw 

jest  odrzucenie  jakichkolwiek  obiektywnych  i  powszechnie 
obowiązujących  kryteriów  prawdy,  a  co  za  tym  idzie  —  nie-
uznawanie  uniwersalnych  wartości.  Oznacza  to,  że  zadaniem 
ludzkiego rozumu nie jest odkrywanie prawdy, bo ta obiektyw-
nie nie istnieje, lecz jej tworzenie. Człowiek w postmodernizmie 

———————— 

9

  Szerzej  na  ten  temat:  Z.  Pawlak,  Filozoficzne  aspekty  ruchu  postmoderni-

stycznego

, „Ateneum Kapłańskie” 127(1996), s. 355-368. 

background image

10 

przestał być lektorem prawdy i uczynił się jej kreatorem. Istnieje 
zatem  wielość  prawd,  gdyż  każdy  człowiek  stanowi  o  własnej 
prawdzie, którą tworzy zwłaszcza w oparciu o subiektywne do-
świadczenie. Toteż utrzymywanie jednej absolutnej prawdy, jak 
np. Objawienie Boże czy dogmaty, zwolennicy postmodernizmu 
oceniają  jako nowy  totalitaryzm.  Nie  dziwi  więc,  że  laickie  me-
dia  bardzo  często  nauczanie  papieskie,  wiernie  trzymające  się 
nauki  Chrystusa  i  Kościoła,  opatrują  etykietą  katolickiego  fun-
damentalizmu i wstecznictwa. 

Antyracjonalność  i  pluralizm  prawd  zburzył  podstawy  kla-

sycznej nauki. Na przykład, zadaniem filozofii nie jest umiłowa-
nie  prawdy  o  harmonii  świata,  kosmosu,  lecz  umiłowanie  cha-
osu. Zanegowano więc naukową metodologię, a wraz z tym dy-
daktykę. Wiedza przestała pełnić funkcję kształcenia ducha, lecz 
stała  się  informacją,  która  nie  tyle  przekazuje  treści  poznawcze, 
co  raczej  wskazuje  na  paradoks  i  to  co  tajemnicze.  Dydaktyka 
oparta  na  teorii  wiedzy  nieciągłej  wykazuje  tendencję  do  frag-
mentaryzowania  rzeczywistości.  Świat  jawi  się  jako  zbiór  cha-
otycznie  nagromadzonych  elementów.  Odpowiada  temu  lanso-
wany  przez  światowe  gremia  odpowiedzialne  za  edukację  sys-
tem tzw. kształcenia dyspozycyjnego. W jego wyniku uczeń na-
bywa  minimum  encyklopedycznej  wiedzy  o  otaczającym  go 
świecie  i  niezbędne  umiejętności  korzystania  z  osiągnięć  naj-
nowszych  technologii,  ale  brakuje  mu  sztuki  krytycznego  my-
ślenia,  zdolnego  dociekać  ostatecznych  przyczyn  rzeczy  i  zja-
wisk

10

W  poznawaniu  otaczającej  rzeczywistości  liczy  się  bowiem 

przede  wszystkim  osobiste  doznanie,  intuicja  i  doświadczenie, 
często chętnie określane mianem doświadczenia duchowego lub 
nawet  mistycznego,  wyrażanego  językiem  paradoksu,  sprzecz-
ności czy absurdu. Poniekąd uprzywilejowanym „miejscem” ak-
tualizacji  tego  typu  doświadczenia,  będącego  wyznacznikiem 

———————— 

10

 Zob. F. Bernardin, Machiavel nauczycielem, Warszawa 1998, passim. 

background image

11 

poznawania  rzeczywistości,  staje  się  sfera  cielesności,  a  zwłasz-
cza  niczym  nieskrępowana  seksualność.  Zgodnie  z  tym  należa-
łoby  powiedzieć,  że  jedynie  prawdziwe  jest  to,  co  przyjemne, 
stąd  dochodzi  do  głosu  postulat,  że  dla  osiągnięcia  dojrzałości 
trzeba  „wszystkiego”  doświadczyć.  Oznacza  to,  że  liczy  się  je-
dynie użycie i wyżycie; hedonizm jest filozofią życia. W ten spo-
sób dokonuje się totalna destrukcja etyki. 

Zakwestionowanie  obiektywności  prawdy  pociąga  za  sobą 

również  zakwestionowanie  kryteriów  estetycznych,  a  tym  sa-
mym  zburzenie  kanonów  sztuki  i  dobrego  smaku.  Zadaniem 
postmodernistycznej  sztuki  nie  jest  kształtowanie  zmysłu  este-
tycznego, co mogłoby ograniczać indywidualność jednostki, lecz 
inspiracja.  Sztuka  ma  poszerzać  horyzonty  samospełniania  się. 
Mianem sztuki można więc opatrywać niemal wszystko, zwłasz-
cza to, co ma moc skandalizowania. Znaki i symbole, także reli-
gijne (zwłaszcza chrześcijańskie), nie mają zatem uniwersalnego 
znaczenia

11

. Każdy, w trosce o swoją jednostkową niepowtarzal-

ność, może a nawet powinien interpretować je dowolnie. W ten 
sposób usprawiedliwia się wszelkie ekscesy w różnych dziedzi-
nach  szeroko  rozumianej  twórczości  artystycznej.  W  myśl  tego 
nie wolno obrażać się na „artystę”, który — na przykład — znak 
krzyża kojarzy z treściami pornograficznymi.  

Powyższe  założenia  postmodernistycznej  sztuki  prowadzą 

nieuchronnie  do  relatywizacji  kultury,  która  coraz  częściej  staje 
się kulturą transgresyjną, to znaczy stopniowo łamiącą wszelkie 
zasady  etyczne  i  estetyczne.  Jaskrawym  tego  przykładem  są 
m.in.  importowane  z  Europy  Zachodniej  programy  telewizyjne 
takie, jak: „Big Brother”, „Dwa Światy”, „Decyzja należy do cie-
bie” itd. 

———————— 

11

  Por.  M.  A.  Crippa,  Współczesna  sztuka  i  architektura  a  świętość  znaków

„Communio”, 14(1994) nr 6, s. 118-126. 

background image

12 

B. Depersonalizujący indywidualizm 

Relatywizm poznawczy i etyczny ma również poważne kon-

sekwencje  w  depersonalizującym  indywidualizmie.  Postmoder-
nizm głosi bowiem, że narzucanie lub egzekwowanie jakichkol-
wiek norm prawnych, etycznych czy estetycznych nie tylko jest 
bezprawne,  bo  łamie  wolność,  ale  także  ogranicza  rozwój  jed-
nostki,  odbierając  jej  niepowtarzalną  indywidualność.  Dlatego 
im bardziej ekscentryczne postawy reprezentuje dana osoba, tym 
bardziej  zasługuje  na  uznanie  jej  twórczy  przejaw  indywidual-
ności.  

Na tej bazie lansuje się tzw. antypedagogikę, której prekurso-

rami są Eckhard von Braunmühl, Margaret Mead i Hubertus von 
Schoenebeck. Zasadniczą tezą antypedagogiki jest przekonanie o 
wyczerpaniu się tzw. kultury postfiguratywnej, w której dzieci i 
młodzież  kształtowani  są  na  wzór  i  podobieństwo  rodziców. 
Obecnie  jesteśmy  świadkami  rozwijania  się  kultury  konfigura-
tywnej,  w  której  dorośli  nadal  odgrywają podstawową  rolę,  ale 
pozostają  w  stosunkach  partnerskich  wobec  swoich  dzieci,  na-
znaczonych  daleko  posuniętą  tolerancją  (pobłażliwą  obojętno-
ścią). Jest to przejście do fazy kultury prefiguratywnej, jako mo-
delowej dla pedagogiki przyszłości. W tej ostatniej dorośli zmu-
szeni są odejść w stosunku do dzieci i młodzieży od dotychcza-
sowych  sposobów  rządzenia  i  podporządkowywania  ich  sobie. 
Należy natomiast uznać niezależność dzieci i młodzieży, co sta-
nowi warunek jakiejkolwiek relacji emocjonalnej. Spowodowane 
postępem technologicznym współczesne przyspieszenie rozwoju 
dzieci i młodzieży domaga się, aby to dorośli uczyli się od nich 
właściwych postaw i zachowań

12

. Antypedagogika głosi bowiem 

pogląd,  że  dziecko  odpowiada  za  swoje  życie na  równi  z  doro-
słymi i posiada zdolność decydowania o sobie od chwili urodze-
nia. Toteż rodziców, którzy chcieliby wychowywać swoje dzieci, 

———————— 

12

 Zob. M. Mead, Kultura i tożsamość. Studium dystansu międzypokoleniowego

Warszawa 1978, s. 103-105. 

background image

13 

oskarża  się  o  działania  przestępcze,  bo  ograniczające  wolność, 
natomiast zadaniem nauczycieli i wychowawców nie jest forma-
cja,  lecz  stworzenie  optymalnych  warunków  do  swobodnego 
rozwoju  indywidualności  ucznia

13

.  Jaskrawym  przykładem  sto-

sowania  w  życiu  społecznym  tych  założeń  jest  m.in.  w  krajach 
skandynawskich  możliwość  zaskarżenia  przez  dziecko  swoich 
rodziców,  gdy  usiłują  egzekwować  swoje  wymagania  wycho-
wawcze. Innym tego przykładem jest wszechobecny (także w ka-
techezie)  postulat  wychowania  bezstresowego,  to  znaczy  bez 
stosowania jakichkolwiek wymagań i sankcji. 

Zwolnienie rodziców i wychowawców od odpowiedzialności 

za formowanie osobowości dzieci i młodzieży prowadzi do roz-
luźnienia  więzi  osobowych,  pozbawionych  głębszego  wymiaru 
emocjonalnego.  Widać  to  głównie  w  dziedzinie  erotyki.  Lanso-
wane m.in. przez telewizję wzorce tzw. wolnej miłości czy wol-
nych  związków  odrywają  i  absolutyzują  sferę  doznań  seksual-
nych  od  świata  wewnętrznego  osoby.  Zrozumiały  jest  zatem 
niemal powszechny konsensus mediów co do pornografii. 

Wymieniony  na  początku  antyracjonalizm  i  dekonstrukty-

wizm,  jako  istotne  cechy  postmodernizmu,  kwestionują  jakże 
ważną w rozwoju osobowym i społecznym ideę celu, zwłaszcza 
celu ostatecznego. Człowiek nie powinien trzymać się raz wyty-
czonego  celu,  który  mógłby  go  ograniczać.  Ma  prawo,  a  nawet 
powinność  dokonywania  ustawicznej  zmiany  poglądów,  za-
chowań,  pracy,  miejsca  zamieszkania,  a  nawet  partnera  w 
związku  uczuciowym.  Powinien  kierować  się  tym,  co  niesie 
chwila obecna. Zakorzenienie w przeszłości, w historii i tradycji 
jest  reliktem  potępianej  przez  postmodernizm  cywilizacji  zbu-
dowanej  na  racjonalizmie.  Wskutek  takiego  podejścia  człowiek 
nie  jest  już świadomym  twórcą historii,  lecz  najwyżej  jej przed-
miotem.  
———————— 

13

  Zob.  A.  Bławat,  Antypedagogika.  Postmodernistyczne zakwestionowanie  wy-

chowywania

, w: Postmodernizm. Wyzwanie dla chrześcijaństwa, red. Z. Sareło, Pal-

lottinum 1995, s. 44-46. 

background image

14 

Do  tego  dochodzi  atomizacja  społeczeństwa,  spowodowana 

omawianym  wyżej pluralizmem  w sferze  prawdy  i  moralności. 
Skoro  nie  ma  jednej  prawdy  i  wspólnych  wartości,  wobec  tego 
nie ma już mocy zobowiązującej język ojczysty, tradycja, wspól-
na  historia  itd.  Tracą  zatem  swą  wartość  takie  pojęcia,  jak  na 
przykład:  rodzina,  naród,  ojczyzna  i  patriotyzm.  Zamiast  nich 
mówi  się  dziś  o  społeczeństwie  jako  zbiorze  jednostek,  a  miarą 
lojalności  obywatelskiej  nie  jest  już  umiłowanie  Ojczyzny  (pa-
triotyzm), lecz płacenie podatku, bez którego nie może funkcjo-
nować ekonomia i nie mogą być zaspokojone wszystkie potrzeby 
konsumpcyjne. Nie liczy się zatem człowiek, lecz jego pieniądz. 
W takim oto podglebiu światopoglądowym znajduje swoje opar-
cie  narzucana  przez  media  idea  zjednoczonej  Europy,  jakże  da-
leka od papieskiej wizji Europy ojczyzn.  

C. Konsumpcjonizm 

Właśnie  dziedzinie  konsumpcjonizmu  najbardziej  ujawnia 

się styk globalizacji z postmodernizmem. Zgodnie z tezą tej glo-
balnej  „filozofii”,  że  człowiek  poznaje  prawdę  o  świecie  przez 
doznanie  i  przeżycie  o  charakterze  zmysłowym,  wszystko  sta-
nowi  przedmiot  konsumpcji,  ta  zaś  kieruje  się  regułami  ekono-
micznej  korzyści.  Toteż  regułom  zysku,  czyli  komercjalizacji, 
podlega niemal każda dziedzina życia: nauka, oświata, kultura, 
sport,  a  nawet  religia.  Kierują  nimi  nie  znawcy  danego  przed-
miotu, naukowcy, pedagodzy, twórcy, sportowcy czy duchowni, 
ale  specjaliści  od  marketingu.  Organizacyjnym  zapleczem  tych 
obszarów życia jest rozbudowany przemysł reklamowy i sonda-
żowy, sztucznie  i  nachalnie stymulujący społeczeństwo  do  bez-
myślnej konsumpcji.  

Towarzyszy  temu  bezwzględna  standaryzacja  towarów  i 

usług, a nawet zachowań społecznych i wzorców estetycznych

14

———————— 

14

 Zob. J. Stone, Kierowanie, Warszawa 1997, s. 163-166; A. Bronowski, Pu-

łapki i problemy globalizacji

, Toruń 1998, s. 27. 

background image

15 

czego przykładem może być zmasowana medialna kampania w 
Polsce  na  rzecz  dostosowywania  się  do  tzw.  „norm  Unii  Euro-
pejskiej”  na  długo  przed  ewentualnym  do  niej  przystąpieniem. 
Standaryzacja, znosząca stopniowo lecz skutecznie jakiekolwiek 
zróżnicowania najpierw w obszarze technologii, przemysłu i go-
spodarki, zaczyna coraz bardziej dotyczyć różnych gałęzi kultu-
ry i sztuki, a nawet życia codziennego. Jako ilustrację tego proce-
su podaje się wszechobecność sieci gastronomicznej McDonald’s, 
niektóre telewizyjne programy rozrywkowe o identycznej formie 
organizacyjnej a nawet graficznej, nadawane w różnych wersjach 
językowych  (np.  „Milionerzy”),  style  mody  i  zachowań,  nie-
rzadko obcych lokalnej kulturze, a przez to niezrozumiałych (np. 
importowane  z  Ameryki  „Walentynki”),  a  nawet  nazewnictwo 
(pub zamiast „bar”, lunch zamiast „obiad” itd.).  

Zjawisko  standaryzacji  tylko  pozornie  kłóci  się  z  ekspono-

waną  w  postmodernizmie  indywidualnością  człowieka.  Pozba-
wiony  zakorzenienia  w  obiektywnym systemie wartości  współ-
czesny człowiek, łatwo bowiem pozwala sobą manipulować. Na-
rzucane  standardy  obliczone  na  konkretny  efekt  ekonomiczny, 
przyjmowane  są  jako  akt  suwerenności.  Właśnie  dzięki  takim 
postawom upowszechnia się idea „globalnej wioski”. 

Bezwzględnym  prawom  komercji  podlega  także  informacja, 

niekoniecznie prawdziwa. Można powiedzieć, że przy obecnych 
możliwościach  przesyłania  danych,  jest  to  „towar”  szczególnie 
poszukiwany i odgrywający jedną z najważniejszych ról w pro-
cesie globalizacji. Od szybkości przepływu informacji w zasadzie 
uzależnione są  operacje  finansowe  o  dużej  wartości.  Toteż  o  ile 
w  dziedzinie  ekonomii  rzetelność  danych  jest  sprawą  zasadni-
czej wagi, to w innych przypadkach prawdziwość informacji jest 
sprawą  względną.  Bywa  i  tak,  że  im  wiadomość  jest  bardziej 
sensacyjna    tym  cenniejsza,  także  w  znaczeniu  finansowym.  Z 
tego rodzi się nieujarzmiona pogoń za sensacją, która nie potrafi 
uszanować  ani  prywatności  swoich  bohaterów,  ani  dobrego 
smaku odbiorców. 

background image

16 

Zadaniem mediów w ujęciu postmodernistycznym jest zatem 

nie tyle informowanie o rzeczywistości i jej przybliżanie, co ma 
tak  doniosłe  znaczenie  dla  procesów  globalizacyjnych,  lecz 
przede wszystkim kreowanie rzeczywistości. Znamiennym tego 
przykładem  są  wszelkiego  rodzaju  sondaże  opinii  publicznej, 
gdzie zakres manipulacji jest prawie nieograniczony a przy tym 
trudno uchwytny. 

Daleko bardziej niebezpieczne dla kształtowania postaw jest 

oddziaływanie mediów przez tworzenie tzw. rzeczywistości wir-
tualnej,  co  jest  typowe  dla  zdecydowanej  większości  współcze-
snych  programów  telewizyjnych  dla  dzieci.  W  kreowaniu  rze-
czywistości  wirtualnej  największą  rolę  odgrywa  technika  kom-
puterowa,  zwłaszcza  gry  elektroniczne  oraz  Internet.  Fikcyjne 
obrazy  traktuje  się  jako  realną  rzeczywistość.  Człowiek  konsu-
mując taki przekaz, traci kontakt z realnym światem, żyje jakby 
w  stanie  narkotycznego  zamroczenia,  w  którym nie  jest  zdolny 
odróżnić  sztucznie  wywołanych  doznań  od  faktycznych  wyda-
rzeń

15

. Nie trudno domyśleć się, jakiego spustoszenia w psychice 

i  osobowości  zwłaszcza  dzieci  i  młodzieży  —  głównych  konsu-
mentów tychże mediów — dokonują tego typu narzędzia infor-
macji. 

Warto  jeszcze  dodać,  że przez media  elektroniczne, głównie 

internet, który stał się głównym narzędziem globalizacji w końcu 
XX wieku, najbardziej upowszechniają się idee postmodernizmu.  

4. Implikacje dla chrześcijańskiej duchowości 

Powyższa,  dość  pobieżna  i  zarazem  wybiórcza  charaktery-

styka  postmodernizmu,  który  stanowi  ideologiczne  zaplecze 
globalizacji, zdaje się wskazywać na bardzo ponurą perspektywę 
współczesności na progu trzeciego tysiąclecia. Z punktu widze-
nia  duchowości  chrześcijańskiej  samoistnie  narzuca  się  nega-

———————— 

15

 Zob. B. Baran, Postmodernizm, Kraków 1992, s. 200. 

background image

17 

tywna ocena takiego świata, o którym — za św. Janem Aposto-
łem — należałoby powiedzieć, że odrzucił Ducha Prawdy, dlate-
go  nie  jest  zdolny  rozpoznać  dzieła  Odkupienia  dokonanego 
przez Chrystusa (por. J 14, 17). 

Wprawdzie — jak uczy ten sam Apostoł Narodów — „prze-

mija  postać  tego  świata”  (1  Kor  7,  31;  por.  1  J  2,  17),  to  jednak 
uczniom Chrystusa nie wolno biernie wyczekiwać, aż dokonają 
się jakieś istotne przemiany niejako samoczynnie, bez ich udzia-
łu. Przeciwnie, choć „nie są z tego świata”, to jednak są zanurze-
ni w „w tym świecie” (J 17, 14-16) i zań odpowiedzialni. Św. Pa-
weł przypomina bowiem, że przez objawienie się synów Bożych 
także  całe  stworzenie  dostąpi  udziału  w  chwale  Chrystusa 
Zmartwychwstałego (por. Rz 8, 19-22).  

Zamiast  więc  bać  się  tego,  czym  żyje  współczesny  świat, 

trzeba  podjąć  duchową  walkę  aż  do  ostatecznego  zwycięstwa. 
„Wszystko  bowiem,  co  z  Boga  zrodzone,  zwycięża  świat;  tym 
właśnie zwycięstwem, które zwyciężyło świat, jest wiara nasza” 
(1  J  5,  4-5).  Należy  zatem  na  proces  globalizacji  i  towarzyszącą 
mu  ideologię  postmodernizmu  spojrzeć  w  perspektywie  wiary, 
podobnie  jak  pierwsi  chrześcijanie  postępując  w  takim  duchu 
potrafili  wprzęgnąć  w  dzieło  ewangelizacji  wszystkie  zdobycze 
ówczesnej  pogańskiej  cywilizacji,  przynajmniej  niechętnej,  jeśli 
wprost nie wrogiej nauce Chrystusa

16

.  

Godna podziwu umiejętność akomodacji starożytnej kultury, 

sztuki,  a  nawet  pogańskiej  filozofii,  jaką  obserwujemy  u  chrze-
ścijan  początków  pierwszego  tysiąclecia,  nie  tylko  zasługuje  na 
osobne studium, ale stanowi paradygmat dla chrześcijan począt-
ków  trzeciego  tysiąclecia,  którzy  —  jak  się  wydaje  —  również 
muszą  zmierzyć  się  z  dziedzictwem  neopogańskiego  świata  i 
wprzęgnąć je w dzieło nowej ewangelizacji

17

.  

———————— 

16

 Zob. J. van der Vloet, Wiara wobec wyzwań postmodernizmu, „Communio” 

14(1994) nr 6, s. 60-67. 

17

  Zob.  E.  Guerriero,  Postmodernizm  a  odpowiedzialność  chrześcijan,  tamże, 

s. 68-70. 

background image

18 

Byłoby więc dużym uproszczeniem twierdzić, że globalizacja 

i inne towarzyszące jej reperkusje kulturowe są absolutnie złe — 
są  dziełem  Szatana.  Bardziej  wnikliwy  namysł  nad  myślowymi 
prądami  typowymi  dla  postmodernizmu  pozwala  jednak  do-
strzec pewne pozytywne jego elementy. Do nich należy bez wąt-
pienia m.in. dowartościowanie duchowego wymiaru człowieka, 
dzięki  czemu  obserwujemy  nasilające  się  zainteresowanie  du-
chowością  i  mistyką  w  ogóle,  a  w  tym  również  duchowością  i 
mistyką  chrześcijańską.  Także  postmodernistyczne  przeakcen-
towanie cielesnego wymiaru ludzkiego bytu stwarza przestrzeń 
do uznania jego roli w duchowości, a przez to otwiera nową per-
spektywę  widzenia  integralności  i  podmiotowości  osoby  ludz-
kiej

18

.  Nie  bez  znaczenia  jest  przecież  wzajemne  poznawanie  a 

przez  to  i  emocjonalne  zbliżenie  ludzi  dzięki  powszechnie  do-
stępnym zdobyczom techniki multimedialnej.  

Do takiej postawy odważnego, co nie znaczy, że bezkrytycz-

nego  otwarcia  się  na  wyzwania  współczesnego  świata,  zachęca 
Jan  Paweł  II,  gdy  pisze  w  Liście  apostolskim  Novo  millennio  in-
eunte

,  iż  trzeba  „odważnie  stawić  czoło  sytuacji,  która  staje  się 

coraz  trudniejsza  i  bardziej  zróżnicowana  w  związku  z globali-
zacją oraz powstawaniem nowych i zmiennych współzależności 
między  narodami  i  kulturami”  (NMI  40).  Odpowiedzią  na  to 
powinno być gorliwe podjęcie trudu nowej ewangelizacji, której 
program  wytyczył  Ojciec  Święty  we  wspomnianym  Liście  apo-
stolskim. Jest to pierwszoplanowe zadanie instytutów świeckich. 
Do  nich  i  o  nich  ćwierć  wieku  temu  mówił  Paweł  VI,  że  jeżeli 
„[...]  pozostaną  wierne  własnemu  powołaniu,  staną  się  jakby 
«doświadczalnym  laboratorium»,  w  którym  Kościół  sprawdza 
konkretne sposoby układania swoich stosunków ze światem” (25 
VIII 1976). 

———————— 

18

 J. J. Garrido, Misja chrześcijanina w czasach kryzysu kultury, tamże, s. 71-101.