background image

46

47

Ekspressje

Ludzie nie patrz¹ ju¿ na siebie, istniej¹ instytu-

ty, które zrobi¹ to za nich. Ju¿ siê nie dotykaj¹, 

istnieje za to terapia dotykiem. Nie poruszaj¹ siê, 

lecz uprawiaj¹ jogging. Wszêdzie odzyskuje siê na 

powrót  utracone  w³adze,  utracone  cia³o,  utracon¹ 

wiêŸ spo³eczn¹ b¹dŸ utracon¹ chêæ jedzenia

1

.

Trudno  wyobraziæ  sobie  coœ  bardziej  indywidualnego, 

osobistego ni¿ w³asne cia³o. O ile mo¿emy  poszukiwaæ cech 
wspólnych z drugim cz³owiekiem na p³aszczyŸnie charakteru, 
czy w sposobie postrzegania œwiata, o tyle wydaje siê, ¿e 
cia³o jest absolutnie i do koñca nasze. Najlepszym dowodem 
na to jest fakt, ¿e wraz ze œmierci¹ cia³a koñczy siê na-
sza egzystencja, przynajmniej  w takim kszta³cie, w jakim 
znamy j¹ tutaj, na ziemi. Tak¿e ból, jaki mo¿e nam zadaæ 
w³asne  cia³o  odrywa  od  wspólnoty  z  innymi  ludŸmi;  jest 
w  pewnym  sensie  nieprzek³adalny  na  doœwiadczenie  ogólne 
i prowadzi do radykalnej samotnoœci. To inny rodzaj bólu 
ni¿ ten zadawany  przez drugiego cz³owieka, który mo¿e zo-
staæ wypowiedziany, zrozumiany i ukojony. Jak pisze Hannah 
Arendt,  „Doprawdy  najbardziej  intensywne  ze  znanych  nam 
odczuæ, zdolne przyt³umiæ wszystkie inne doznania, miano-
wicie doœwiadczenie silnego bólu fizycznego jest zarazem 
najbardziej osobiste i najtrudniejsze do zakomunikowania. 
Jest nie tylko jedynym chyba doœwiadczeniem, którego nie 
potrafimy przekszta³ciæ tak, by nadawa³o siê do pojawienia 
w  sferze  publicznej,  ale  faktycznie  odbiera  nam  wra¿li-
woœæ na rzeczywistoœæ do tego stopnia, ¿e mo¿emy zapomnieæ 
o niej szybciej i ³atwiej ni¿ o czymkolwiek innym”

2

.

Z czego wynika taki status cia³a? Otó¿ wydaje siê, ¿e 

zarówno nasz charakter, jak i rozum w du¿ej mierze s¹ kszta³-
towane spo³ecznie. Do ich uformowania dochodzi w interakcji 
z innymi ludŸmi, czêsto poprzez mechanizm naœladownictwa, 
zanim jeszcze jesteœmy w stanie œwiadomie kszta³towaæ w³a-
sne ¿ycie. Charakter kszta³tuje siê w najwiêkszym stopniu 
w rodzinie i w pierwszych grupach spo³ecznych, do których 

Cia³o i wiêŸ spo³eczna

Jan Michalewski* 

background image

46

47

Ekspressje

nale¿ymy. Rozum to z kolei efekt przynale¿noœci do okre-
œlonej kultury i zwi¹zanego z ni¹ dziedzictwa filozofii, 
sztuki i religii. Tylko cia³o wydaje siê byæ oderwane od 
zwi¹zków spo³ecznych. Czy jednak na pewno? 

Otó¿  g³êbsze  przemyœlenie  tematu  pokazuje,  ¿e  cia³o 

– pomimo i¿ tak indywidualne i jednostkowe – ma swój wa¿-
ny kontekst spo³eczny. Pisa³ o tym m.in. Richard Sennett 
w niezwykle interesuj¹cej ksi¹¿ce 

Cia³o i kamieñ. Cz³owiek 

i miasto w cywilizacji Zachodu. Przedstawia³ tam relacje 
miêdzy sposobem postrzegania cia³a a organizacj¹ przestrzeni 
miejskiej w Europie ró¿nych epok

3

. W podobny sposób prze-

œledziæ mo¿emy zwi¹zki miêdzy wizerunkiem cia³a a pewnymi 
aspektami funkcjonowania spo³eczeñstwa. 

Po  pierwsze,  legitymizacja  jak¹  czerpie  w³adza  mo¿e 

opieraæ siê na obrazie cia³a. Jak pisa³ œw. Tomasz z Akwinu, 
„wszyscy, którzy nale¿¹ do tej samej spo³ecznoœci, stanowi¹ 
jakby  jedno  cia³o”

4

.  I  to  w³aœnie  postrzeganie  wspólnoty 

politycznej jako cia³a „usprawiedliwia” istnienie w³adzy. 
W koñcu cia³o ludzkie równie¿ ma g³owê, która steruje dzia-
³aniami, oraz cz³onki, które s¹ pos³uszne jej wskazaniom. 

Po  drugie,  spo³eczny  wizerunek  cia³a  wp³ywa  na  budo-

wanie wiêzi. To w³aœnie fizyczny kontakt, tak bardzo nie-
doceniany  element  relacji,  mo¿e  budowaæ  wi꟠ spo³eczn¹. 
Nie kontakt wirtualny, zapoœredniczony za pomoc¹ mediów, 
czy  kontakt  ludzi  oddzielonych  od  siebie,  zamkniêtych 
w metalu samochodów czy szkle biurowców. Staro¿ytni Gre-
cy dysponowali przestrzeni¹, w której mogli spotykaæ siê, 
rozmawiaæ,  ale  tak¿e  odczuwaæ  swoj¹  obecnoœæ  fizycznie. 
My te¿ o tyle funkcjonujemy w spo³eczeñstwie, o ile mo¿e-
my cieleœnie odczuwaæ obecnoœæ obcych ludzi, nie baæ siê 
ich dotyku w czasie rozmowy, kontaktu z nimi. W momencie, 
w  którym  cia³o  zostaje  zredukowane  tylko  i  wy³¹cznie  do 
sfery intymnej, prywatnej, kiedy zamkniête zostaje w czte-
rech œcianach domu,  wi꟠buduj¹ca wspólnotê mo¿e obumrzeæ. 
Cia³o  i  jego  wizerunek  nie  pozostaje  wiêc  bez  wp³ywu  na 
sposób funkcjonowania spo³ecznoœci. 

W dalszej czêœci postaram siê zaprezentowaæ trzy negatyw-

ne tendencje we wspó³czesnej kulturze, jakim podlega cia³o, 
a  które  przyczyniaj¹  siê  do  zak³ócenia  wiêzi  spo³ecznej. 
S¹ to radykalny indywidualizm, umasowienie wizerunku cia³a 
i  wynikaj¹ca  z  tego  pogarda  dla  ró¿norodnoœci  oraz  zanik 
sfery intymnej. Zostawiam na inn¹ okazjê niezwykle intere-
suj¹cy temat relacji miêdzy cia³em a w³adz¹ polityczn¹.

Cia³o zindywidualizowane i potrzeba wyró¿nienia

Charles Taylor w 

Etyce autentycznoœci wskazuje indywi-

dualizm jako jedn¹ z bol¹czek wspó³czesnoœci. Nie sposób 

background image

48

49

Ekspressje

Ekspressje

kwestionowaæ pozytywnych stron indywidualizmu, który spra-
wi³, ¿e mo¿emy sami suwerennie decydowaæ o w³asnym losie, 
w³asnym  stylu  ¿ycia,  czy  relacjach,  w  które  siê  anga¿u-
jemy. Nale¿y jednak zwróciæ uwagê równie¿ na wi¹¿¹ce siê 
z indywidualizmem zagro¿enia. „Ciemn¹ stron¹ indywidualizmu 
jest skupienie siê na sobie. Co zarazem sp³aszcza i zawê¿a 
nasze ¿ycie, czyni¹c je mniej znacz¹cym i mniej zwi¹zanym 
z innymi ludŸmi, czy spo³eczeñstwem”

5

. Ta indywidualistyczna 

tendencja, niew¹tpliwie wystêpuj¹ca we wspó³czesnych spo-
³eczeñstwach, widoczna jest tak¿e w sposobie traktowania 
w³asnego  cia³a.  Wizytówk¹  indywidualisty  –  ekscentryka, 
wznosz¹cego  siê  ponad  to,  co  spo³eczne,  jest  nie  tylko 
oryginalny  ubiór.  Œwiadczy  o  tym  równie¿  sposób,  w  jaki 
kszta³tuje swoje cia³o. Przekszta³canie w³asnego cia³a, aby 
nadaæ mu oryginaln¹ formê, obejmuje takie zabiegi jak tatu-
owanie, kolczykowanie, ozdabianie ró¿nymi elementami (np. 
metalowymi æwiekami), a¿ po najbardziej radykaln¹ formê „cie-
lesnego indywidualizmu”, jak¹ jest zmiana p³ci. Ten ostatni 
przypadek to objaw buntu, nie tyle wobec spo³eczeñstwa, ile 
wobec natury. Tak wiêc to, co na p³aszczyŸnie stylu ¿ycia 
manifestuje siê poszukiwaniem w³asnej drogi ¿yciowej, sa-
motnym pod¹¿aniem szlakiem nieprzetartym do tej pory przez 
nikogo, objawia siê równie¿ w p³aszczyŸnie cielesnej. Czy 
w takim geœcie przejawia siê rzeczywiœcie tylko i wy³¹cznie 
radykalna chêæ zerwania kontaktu z innymi ludŸmi?

Jak twierdzi³ Pierre Bourdieu, ka¿da forma wyró¿nienia 

pozostaje w ostatecznoœci manifestacj¹ przynale¿noœci. Tak 
wiêc nawet bardzo radykalne eksperymenty z w³asnym cia³em, 
bêd¹c wyrazem buntu wobec szerokiego spo³eczeñstwa, potwier-
dzaj¹ jednoczeœnie przynale¿noœæ do mniejszych grup, które 
okreœli³bym  mianem  „plemiennych”.  Byæ  mo¿e  podobieñstwo 
w sposobie manifestacji tego typu buntu równie¿ nie jest 
przypadkowe. Tatuowanie w³asnego cia³a, kolczykowanie, czy 
nawet wymyœlne transformacje s¹ przecie¿ bardzo charakte-
rystyczne dla rytua³ów i obyczajów plemiennych.

Wspomniany wy¿ej Pierre Bourdieu w latach 60. XX wie-

ku  w  nastêpuj¹cy  sposób  pisa³  o  funkcjonowaniu  cia³a 
w przestrzeni spo³ecznej: „(...) relacje, jakie utrzymujemy 
ze œwiatem spo³ecznym i z pozycj¹, jak¹ sobie w nim przy-
znajemy, ujawniaj¹ siê zawsze najwyraŸniej za poœrednictwem 
przestrzeni i czasu, które przyznajemy sobie w kontaktach 
z innymi, a œciœlej za poœrednictwem 

pozycji jak¹ zajmu-

jemy swoim cia³em w przestrzeni fizycznej, poprzez postawê 
lub  gesty  pewne  siebie  lub  wstrzemiêŸliwe,  szerokie  lub 
nieœmia³e (...)”

6

.  

W tym ujêciu cia³o – podobnie jak styl ¿ycia, gust i smak 

– staje siê elementem œwiadcz¹cym o przynale¿noœci do danej 
klasy  spo³ecznej,  jednoczeœnie  ró¿nicuj¹cym  poszczególne 

background image

48

49

Ekspressje

Ekspressje

klasy wewn¹trz spo³eczeñstwa. Jednak trzeba podkreœliæ, ¿e 
tego typu wyró¿nienie nadal lokuje nas w obrêbie spo³eczeñ-
stwa, gdy¿ klasy spo³eczne s¹ w³aœnie elementem szerszej 
ca³oœci.  Tymczasem  procesy  wyró¿niania  w³asnego  cia³a, 
z którymi mamy do czynienia dzisiaj, mog¹ œwiadczyæ raczej 
o „trybalizacji” i buncie wobec wartoœci wyznawanych przez 
szerokie spo³eczeñstwo. S¹ one manifestacj¹ przynale¿noœci 
do wspólnot kontestuj¹cych wartoœci wspólnoty politycznej, 
na rzecz w³asnych zindywidualizowanych stylów ¿ycia.

Cia³o umasowione i model cia³a

Paradoksalnie, ³¹cznie z procesem indywidualizacji cia³a 

postêpuje proces jego umasowienia. Narzuca siê wiêc pyta-
nie, jak to siê dzieje, ¿e dwie, jak siê wydaje sprzeczne 
tendencje,  pozostaj¹  we  wzajemnym  zwi¹zku.  Okazuje  siê, 
¿e indywidualne strategie ró¿nicowania w³asnego cia³a s¹ 
bardzo  czêsto  w  ostatecznoœci  tylko  wariacjami  na  temat 
jednego, dominuj¹cego modelu cia³a idealnego. 

Aby  wyjaœniæ  w  jaki  sposób  tworzony  jest  ten  model 

i na czym polega si³a oraz wszechobecnoœæ jego oddzia³y-
wania, warto siêgn¹æ do teorii symulakrów stworzonej przez 
francuskiego socjologa  Jeana Baudrillarda. Uwa¿a³ on, i¿ 
w naszej rzeczywistoœci relacjê referencji (odpowiednioœci 
miêdzy znakiem a tym, co przedstawiane) zastêpuje symula-
cja, w której jakikolwiek zwi¹zek znaku z rzeczywistoœci¹ 
zostaje zagubiony

7

. W ten sposób powstaj¹ symulakry: kopie, 

modele rzeczywistoœci, doskonalsze od orygina³u, ale ¿yj¹ce 
w³asnym ¿yciem w œwiecie wirtualnym, medialnym, oderwane 
od rzeczywistoœci, ale realnie na ni¹ oddzia³ywuj¹cy.  Jak 
pisze Baudrillard „Terytorium nie poprzedza ju¿ mapy, ani 
nie  trwa  d³u¿ej  ni¿  ona.  Od  tej  pory  to  mapa  poprzedza 
terytorium (...)”

8

Na  czym  konkretnie  polega  wiêc  oddzia³ywanie  modelu 

cia³a idealnego? Nasze cia³a nie mog¹ byæ takie, jakie s¹. 

 

Musz¹ staæ siê takie, jakie byæ powinny. Obraz cia³a jaki 
funkcjonuje w rzeczywistoœci spo³ecznej nie jest wypadkow¹ 
naszych cia³ indywidualnych, lecz jest to z góry narzucony 
„przezroczysty” model, który poprzedza rzeczywistoœæ. Mo-
del cia³a idealnego, cia³a na obraz i podobieñstwo, wed³ug 
którego powinniœmy ukszta³towaæ nasze cia³a w si³owniach 
i fitness klubach, stosuj¹c odpowiednie diety i ponosz¹c 
wyrzeczenia,  w  koñcu  w  najbardziej  radykalnym  wymiarze 
poddaj¹c  siê  operacjom  plastycznym,  jest  ju¿  okreœlony. 
Tylko on gwarantuje sukces, on jest przepustk¹ do szczê-
œcia. Jednoczeœnie model ten pozostaje bez jakiegokolwiek 
zwi¹zku z rzeczywistymi cia³ami, funkcjonuj¹cymi w prze-
strzeni spo³ecznej.

background image

50

51

Ekspressje

Ekspressje

To, co najbardziej uderza, to nie tyle fakt, ¿e za takim 

stosunkiem do cia³a kryje siê pokusa bardzo powierzchownej 
oceny drugiego cz³owieka – oceny przez pryzmat wi¹¿¹cego 
nasz¹  œwiadomoœæ,  odrealnionego  modelu.  To,  co  bardziej 
niepokoj¹ce,  to  kryj¹ca  siê  za  tak¹  postaw¹  pogarda  dla 
ró¿norodnoœci. Oryginalnoœæ jest jak najbardziej w cenie, 
ale oryginalnoœæ, która pozostaje w zgodzie z modelem.

Aby zrozumieæ drogê, jak¹ przebyliœmy w naszej kultu-

rze w percepcji w³asnego cia³a, przenieœmy siê na chwilê 
do  czasów  œredniowiecza.  Jak  pisze  C.S.  Lewis,  zgodnie 
ze  œredniowieczn¹  koncepcj¹  odpowiednioœci  miêdzy  œwia-
tem  (makrokosmosem)  a  cia³em  cz³owieka  (mikrokosmosem), 
cztery ¿ywio³y (ogieñ, powietrze, ziemia i woda) ³¹cz¹ siê 
w naszym ciele, aby tworzyæ tzw. „humory”

9

. To ich natê¿e-

nie decyduje o tym, jakie posiadamy cia³o i temperament. 
I tak „choleryk jest wysoki i szczup³y, melancholik chudy 
ze sk³onnoœci¹ do niespokojnych snów i zadumy, flegmatyk 
czêsto oty³y, koloru bia³ego, powolny”

10

W tak¹ koncepcjê cia³a wpisana jest zgoda na ró¿norod-

noœæ zarówno ludzkiego wygl¹du, jak i ludzkich charakterów. 
I mimo i¿ jak ka¿de uogólnienie, upraszcza ono rzeczywi-
stoœæ, to pozostaje z ni¹ w „zdroworozs¹dkowym” zwi¹zku, 
przyzwalaj¹c na egzystencjê ró¿nego rodzaju ludzi, którzy 
maj¹  swoje  miejsce  w  porz¹dku  œwiata,  podobnie  jak  maj¹ 
w nim swoje miejsce ¿ywio³y.  

Oczywiœcie z punktu widzenia wspó³czesnej nauki, taki 

opis uderza swoj¹ naiwnoœci¹.  Jednak nawet z punktu widzenia 
zdrowego rozs¹dku model cia³a lansowany we wszechobecnej 
kulturze obrazkowej, mo¿e byæ postrzegany jako „szalony”. 
Niepokoiæ  musi zamkniêcie i zredukowanie wizerunku cia³a 
do jednego idealnego, „medialnego” wzorca, który napiera 
z ca³ych si³ na nasz¹ œwiadomoœæ. 

Pogarda dla ró¿norodnoœci, która jest konsekwencj¹ od-

dzia³ywania modelu, niesie olbrzymie konsekwencje dla ¿ycia 
wspólnoty politycznej. „Miasto sk³ada siê z ludzi ró¿nego 
rodzaju: ludzie podobni nie mog¹ stworzyæ miasta” – pisa³ 

Polityce Arystoteles. Podobnie jest ze wspólnot¹ poli-

tyczn¹. Wizja ludzi zestandaryzowanych, podobnych w swojej 
cielesnoœci, nawet jeœli jest tylko medialn¹ konstrukcj¹, 
ma realne konsekwencje. Ludzie kszta³towani na wzór modelu 
nie tworz¹ wspólnoty, za to maj¹ tendencjê do transformacji 
w spo³eczeñstwo masowe z wyspami plemion. 

Modele cia³a idealnego zosta³y bowiem „wyprane” z tego, 

co jest fundamentem rozwoju wiêzi miêdzyludzkiej: zgody na 
ró¿norodnoœæ i akceptacji innoœci drugiego cz³owieka. Jeœli 
spogl¹damy na drugiego cz³owieka z punktu widzenia modelu, 
zamiast daæ mu prawo do istnienia w jego indywidualnoœci 
i niepowtarzalnoœci, nasz horyzont zawê¿a siê i pojawia siê 
kryzys w budowie relacji miêdzyludzkich. 

background image

50

51

Ekspressje

Ekspressje

Cia³o „na zewn¹trz”.

Poza tym, ¿e wizerunek cia³a ukszta³towany przez model 

nie prowadzi do rozwoju wiêzi spo³ecznej, sprawia tak¿e, 
¿e  staje  siê  ono  obce  nie  tylko  innym  ludziom,  ale  rów-
nie¿  nam  samym.  Staje  siê  nie  naszym  cia³em,  ale  cia³em 
„na zewn¹trz” nas. Nie jest integraln¹ czêœci¹ osoby; jest 
raczej narzêdziem, którym mo¿emy manipulowaæ. Pisa³em ju¿ 
o re¿imach, jakim poddajemy w³asne cia³o, aby uczyniæ je 
doskonalszymi.  Mo¿na  dodaæ  jeszcze  inny  przyk³ad,  jakim 
jest manipulacja mow¹ cia³a. Odkryliœmy znaczenie mowy cia³a 
dla kontaktu z drugim cz³owiekiem, wiemy, jak wielk¹ rolê 
odgrywa ona w relacjach miêdzyludzkich. Dlatego pracujemy 
nad tym, aby nasze cia³o wyra¿a³o nie tyle to, co czuje-
my, ile to, co powinniœmy czuæ: pewnoœæ siebie, optymizm, 
poczucie  panowania  nad  sob¹  i  innym.  W  ten  sposób  nawet 
taka umiejêtnoœæ, która powinna przecie¿ u³atwiaæ porozu-
mienie miêdzyludzkie, prowadzi w konsekwencji do izolacji. 
Zamiast  szczerego  uœmiechu  i  przyjacielskiego  kontaktu 
mamy wystudiowane gesty, które „skrywaj¹” prawdziwy œwiat 
i  prawdziwe  intencje,  ale  przynajmniej  przynosz¹  z³udne 
poczucie sukcesu. Realne konsekwencje oddzia³ywania „wir-
tualnego” modelu to tak¿e bulimia czy anoreksja – choroby 
wspó³czesnej  cywilizacji,  które  pokazuj¹  radykalny  bunt 
i alienacjê wobec w³asnego cia³a.

Cia³o „prywatne” vs. cia³o „publiczne”

Podsumujmy krótko to, co zosta³o powiedziane do tej pory: 

cia³o, mimo i¿ tak mocno zwi¹zane z jednostkowym, intymnym 
¿yciem, ma równie¿ znaczenie spo³eczne. Jak siê okazuje, 
spo³eczny wizerunek cia³a mo¿e decydowaæ o tworzonych wiê-
ziach spo³ecznych. Oparty na oderwanym od rzeczywistoœci 
modelu sprawia, ¿e sk³onni jesteœmy poddawaæ nasze cia³o 
rozmaitym re¿imom i surowej dyscyplinie. W ten sposób staje 
siê  ono  nam  obce,  staje  siê  czymœ  zewnêtrznym.  Podobnie 
jest z cia³em drugiego cz³owieka, które nie jest przyjmo-
wane i akceptowane po prostu, w swojej oczywistoœci, ale 
zawsze  mierzy  siê  z  wypranym  z  wszelkiej  materialnoœci, 
wirtualnym modelem. 

Na zakoñczenie powróæmy jeszcze raz do przesz³oœci, tym 

razem do czasów staro¿ytnych Greków. Hannah Arendt pisze, 
i¿  „od pocz¹tku dziejów, a¿ do naszych czasów  tym, co 
zawsze  potrzebowa³o  ukrycia  w  prywatnoœci,  by³a  w³aœnie 
cielesna  czêœæ  naszej  egzystencji,  to,  co  wi¹za³o  siê 
z  koniecznoœciami  samego  procesu  ¿yciowego,  który  przed 
epok¹ nowo¿ytn¹ obejmowa³ wszelkie czynnoœci s³u¿¹ce utrzy-
maniu siê jednostki przy ¿yciu i przetrwaniu gatunku”

11

.

background image

52

53

Ekspressje

Ekspressje

 A wiêc cia³o w odniesieniu do funkcji biologicznych, 

jakie s¹ niezbêdne do tego, aby gatunek i jednostka mog³y 
przetrwaæ,  jest  bardzo  silnie  zwi¹zane  ze  sfer¹  intym-
n¹, sfer¹ gospodarstwa domowego, ukrytego przed wzrokiem 
innych.  Z  drugiej  strony,  jak  powiedzieliœmy,  istnieje 
równie¿ spo³eczna funkcja cia³a: to w³aœnie we wzajemnym 
kontakcie „cielesnym” tworzy siê sfera polityczna. Przecie¿ 
polis, wed³ug Arystotelesa, nie powinna byæ za du¿a, aby 
jej cz³onkowie byli w stanie identyfikowaæ i kontaktowaæ 
siê wzajemnie.  

Tak¿e i w tej materii dosz³o w naszej kulturze do ko-

losalnych  zmian.  Sfera  intymna  zostaje  upubliczniona  na 
niespotykan¹ skalê. Internet czy wspó³czesne media prze-
kreœlaj¹ jak¹kolwiek prywatnoœæ sfery cielesnej. Popularne 
reality show „œledz¹” cia³o cz³owieka w³aœnie w sytuacjach 
intymnych. Takie wystawienie cia³a na widok publiczny nie 
s³u¿y jednak budowaniu ¿adnych wiêzi – nie mo¿e im bowiem 
s³u¿yæ wirtualne podgl¹dactwo. Mo¿e ono jedynie podkreœliæ 
dystans, jaki dzieli ludzi. W ten sposób spogl¹da siê na 
cz³owieka z bezpiecznej dla siebie odleg³oœci, bez kontak-
tu fizycznego, pozostaj¹c anonimowym i oddzielonym szk³em 
telewizora czy monitora.

Wydawaæ by siê mog³o, ¿e otwarcie sfery intymnej spra-

wia, i¿ nie ma ¿adnych oporów w cielesnym kontakcie z dru-
gim cz³owiekiem. Jednak w³aœnie tam, gdzie cia³o spe³nia 
funkcjê  spo³eczn¹,  tj.  pozwala  poprzez  fizyczny  kontakt 
budowaæ  relacje  i  wiêzi  miêdzyludzkie,  jest  „blokowane” 
poprzez liczne zahamowania wynikaj¹ce z presji jak¹ wywiera 
na nas model. Richard Sennett zauwa¿a z przera¿eniem, ¿e 
w dzisiejszych miastach nie ma miejsca na dotyk. „Lêk przed 
dotykiem, który zrodzi³ weneckie getto jeszcze siê wzmóg³ 
w  dzisiejszym  spo³eczeñstwie.  Dziœ  tworzy  siê  getta  we 
w³asnych doznaniach w zderzeniu z ró¿norodnoœci¹”

12

„Wydaje siê istnieæ w naturze relacji miêdzy dziedzin¹ 

publiczn¹ i prywatn¹, ¿e ostatniemu etapowi zaniku dziedzi-
ny publicznej towarzyszyæ bêdzie groŸba likwidacji równie¿ 
dziedziny prywatnej”

13

 – pisze Hannah Arendt. Jeœli odwró-

ciæ kierunek przyczynowo-skutkowy, s³owa te mog¹ ods³oniæ 
zwi¹zek miêdzy „zabiciem” sfery intymnej cia³a cz³owieka 
a kryzysem, z jakim mamy do czynienia we wzajemnym kontak-
cie w sferze publicznej. 

Kilka s³ów pocieszenia zamiast zakoñczenia

Przedstawiona powy¿ej diagnoza funkcjonowania wizerunku 

cia³a w przestrzeni publicznej wydaje siê bardzo pesymi-
styczna. Przypominam jednak, ¿e moim pocz¹tkowym zamiarem 
nie  by³o  zaprezentowanie  ca³ego  zagadnienia,  a  jedynie 

background image

52

53

Ekspressje

Ekspressje

pewnych negatywnych tendencji, które mo¿na dostrzec wspó³-
czeœnie.  Mam  nadziejê,  i¿  uda³o  mi  siê  pokazaæ  w  nieco 
szerszym kontekœcie, ¿e symptomy kryzysu wiêzi spo³ecznych 
mo¿na wyjaœniaæ pos³uguj¹c siê przy tym metod¹ nieco zbli-
¿on¹ do psychoanalizy. Pozwala to zrozumieæ uwarunkowania, 
tak¿e te nieœwiadome, jakim podlega wizerunek cia³a obec-
nie.  Niew¹tpliwie  takie  zrozumienie  to  pierwszy  krok  do 
zahamowania negatywnych tendencji. 

---------------------------------

Przypisy: 

1 J. Baudrillard, 

Symulakry i symulacja

, Warszawa 2005, s.20-

21.

2 H.Arendt, 

Kondycja ludzka

, Warszawa 2000, s. 57.

3 R. Sennett, 

Cia³o i kamieñ. Cz³owiek i miasto w cywilizacji 

Zachodu

, Gdañsk 1996.

4  Tomasz  z  Akwinu, 

Summa  teologiczna

,  t.  12,  zagadnienie  81, 

art.1.

5 C. Taylor. 

Etyka autentycznoœci

, Kraków 2002, s. 11-12.

6  P.Bourdieu, 

Dystynkcja.  Spo³eczna  krytyka  w³adzy  s¹dzenia

Warszawa 2005, s. 582. 

7 J, Baudrillard, 

Selected Writing

, Stanford: Stanford UP 2001, 

s.173. 

8 J. Baudrillard, 

Symulakry i symulacja

, Warszawa 2005, s  6.

9 C.S. Lewis, 

Odrzucony obraz

, Kraków 1995, s.167.

10 Ibidem, s. 169.
11 H. Arendt, 

op. cit.

, s. 80.

12 R. Sennet, 

op. cit.

, s. 288.

13 H. Arendt, 

op. cit.

, s. 67.

* J a n  

M i c h a l e w s k i 

(ur.  1980)  –  absolwent 
socjologii  Uniwersytetu 
Jagielloñskiego.  Obec-
nie  przygotowuje  pracê 
doktorsk¹  poœwiêcon¹ 
problematyce  kapita³u 
spo³ecznego.  Ostatnio 
o p u b l i k o w a ³ :   „ U k r y -
ty  czynnik:  jak  kapi-
ta³  spo³eczny  wp³ywa 
na  zmiany  spo³eczne?” 
w zbiorze 

Teorie zmiany 

spo³ecznej:  mo¿liwoœci 
i  ograniczenia

  (Kraków 

2005).