background image
background image

(...) zachęcam was, bracia, abyście, przez wzgląd na miłosier-

dzie Boże, traktowali swoje ciała jako ofiarę żywą, świętą, Bogu 

przyjemną, jako oczywisty wyraz waszej służby [Chrystusowi]. 

Nie naśladujcie świata jaki was otacza, ale dajcie się przeobra-

żać stosując wasz nowy styl myślenia, abyście w konsekwencji 

potrafili rozpoznać, co jest wolą Bożą; co dobre, co Bogu miłe, 

a co doskonałe. (Rz 12,1-2 NPD)

background image

Dr GeorGe MalkMus

oraz Peter i Stowe Shockey

Oficyna Wydawnicza „Vocatio”

Warszawa

background image

Tytuł oryginału:

The Hallelujah Diet

Przekład:

Jarosław Zachwieja

Redakcja:

Zespół VOCATIO

Korekta:

Joanna Raczkowska

Redakcja techniczna:

Małgorzata Biegańska-Bartosiak

Konsultacja medyczna:

lek. med. Maciej Doruchowski

Copyright © 2006 by dr George Malkmus.

All rights reserved.

Originally published in English under the title The Hallelujah Diet  

by Destiny Image, 167 Walnut Bottom Rd., Shippensburg,  

PA 17257-0310, USA.

Copyright for the Polish edition © 2011 by Oficyna Wydawnicza „Vocatio” .

All rights to the Polish edition reserved.

Jeżeli w tekście nie zaznaczono inaczej, cytowane fragmenty Pisma Świętego 

pochodzą z Biblii Tysiąclecia, a oznaczone skrótem NPD  

(Nowy Przekład Dynamiczny) – z nowego tłumaczenia  

przygotowywanego przez Oficynę Wydawniczą VOCATIO.

Wszelkie prawa do wydania polskiego zastrzeżone.

Książka, ani żadna jej część, nie może być przedrukowywana  

ani w jakikolwiek inny sposób reprodukowana czy powielana mechanicznie,  

fotooptycznie, zapisywana elektronicznie lub magnetycznie  

ani odczytywana w środkach publicznego przekazu  

bez pisemnej zgody wydawcy. 

W sprawie zezwoleń należy zwracać się do:

Oficyna Wydawnicza „Vocatio” 

02-798 Warszawa, ul. Polnej Róży 1

e-mail: vocatio@vocatio.com.pl 

Redakcja: fax (22) 648 63 82, tel. (22) 648 54 50  

Dział handlowy: fax (22) 648 03 79, tel. (22) 648 03 78  

e-mail: handlowy@vocatio.com.pl

Księgarnia Wysyłkowa

02-798 Warszawa 78, skr. poczt. 54 

tel. (603) 861 952

e-mail: ksiegarnia@vocatio.com.pl

www.vocatio.com.pl

ISBN 978-83-7492-159-6

background image

Wstęp do wydania polskiego .............................................................. 13
Od Wydawcy ....................................................................................... 20
Dedykacja ........................................................................................... 23
Podziękowania.................................................................................... 25
Opinie ................................................................................................. 28

wstĘP

Powrót do ogrodu ............................................................................... 33

wPRowadzenIe ........................................................................... 41

czĘŚĆ PIeRwsza

Jak wyelImInowaĆ cHoRoBĘ? ........................................... 49
R

ozdział

 

pieRwszy

Brama ogrodu ..................................................................................... 51
R

ozdział

 

dRugi

Biblijny fundament ............................................................................ 57
R

ozdział

 

tRzeci

Czym jest życie? ................................................................................. 67
Ś

wiadectwa

 

o

 D

IeCIe

 a

lleluJa

Rak ...................................................................................................... 79
R

ozdział

 

czwaRty

Prawdziwy cud ................................................................................... 93

Spis treści

background image

R

ozdział

 

piąty

Ścieżki człowieka i medycyny ............................................................ 99
R

ozdział

 

szósty

Ścieżka Boga: Żywność żywa ........................................................... 107
Ś

wiadectwa

 

o

 D

IeCIe

 a

lleluJa

Osteoporoza i zapalenie stawów ...................................................... 117
R

ozdział

 

siódmy

Odpowiednie „paliwo” dla cudów .................................................... 129
R

ozdział

 

ósmy

Martwa żywność pochodzenia zwierzęcego .................................... 139
R

ozdział

 

dziewiąty

Inne martwe i zabójcze pokarmy .................................................... 149
Ś

wiadectwa

 

o

 D

IeCIe

 a

lleluJa

Cukrzyca ........................................................................................... 161

czĘŚĆ dRuga

dIeta I styl ŻycIa ................................................................... 171
R

ozdział

 

dziesiąty

Reguły Diety Alleluja ....................................................................... 173
R

ozdział

 

jedenasty

Żywność żywa i organiczna .............................................................. 183
R

ozdział

 

dwunasty

Soki i ich przygotowywanie ............................................................. 201
Ś

wiadectwa

 

o

 D

IeCIe

 a

lleluJa

Zaburzenia trawienia ....................................................................... 207
R

ozdział

 

tRzynasty

Oczyszczanie organizmu .................................................................. 221
R

ozdział

 

czteRnasty

Czysta woda...................................................................................... 229
R

ozdział

 

piętnasty

Czyste powietrze .............................................................................. 235
Ś

wiadectwa

 

o

 D

IeCIe

 a

lleluJa

Utrata i utrzymanie wagi ................................................................ 239

background image

R

ozdział

 

szesnasty

Światło słoneczne ............................................................................. 257
R

ozdział

 

siedemnasty

Ćwiczenia .......................................................................................... 261
R

ozdział

 

osiemnasty

Stres i równowaga emocjonalna ...................................................... 267
Ś

wiadectwa

 

o

 D

IeCIe

 a

lleluJa

Depresja i uzdrowienie emocjonalne ............................................... 279
R

ozdział

 

dziewiętnasty

Odpoczynek ...................................................................................... 295
Ś

wiadectwa

 

o

 D

IeCIe

 a

lleluJa

Choroby autoimmunologiczne ......................................................... 301

czĘŚĆ tRzecIa

Jak zaczĄĆ? ................................................................................ 315
R

ozdział

 

dwudziesty

Wybory i cele .................................................................................... 317
R

ozdział

 

dwudziesty

 

pieRwszy

Wyznaczanie kursu .......................................................................... 321
Ś

wiadectwa

 

o

 D

IeCIe

 a

lleluJa

Choroby układu krążenia ................................................................ 327
R

ozdział

 

dwudziesty

 

dRugi

Podejmujemy pierwsze kroki ........................................................... 337
R

ozdział

 

dwudziesty

 

tRzeci

Ostrzeżenie: Przygotujmy się do detoksykacji ............................... 347

czĘŚĆ czwaRta

PRzePIsy ...................................................................................... 351
R

ozdział

 

dwudziesty

 

czwaRty

Zakochać się w jedzeniu na nowo .................................................... 353

czĘŚĆ PIĄta

wnIoskI ........................................................................................ 405

background image

R

ozdział

 

dwudziesty

 

piąty

Dwie najważniejsze rzeczy w życiu ................................................. 407

czĘŚĆ szÓsta

dodatkI ........................................................................................ 411
d

odatek

 a

Arkusz „Cele programu zdrowia Diety Alleluja” ............................ 413
d

odatek

 B

Arkusz „Ustalanie kursu” ................................................................ 417
d

odatek

 c

Punkt wyjścia – Lista A: Żywność z grupy SAD 

oraz dziennik jej spożycia ................................................................ 419
d

odatek

 d

Punkt wyjścia – Lista B: Żywność żywa 

oraz dziennik jej spożycia ................................................................ 423
d

odatek

 e

Punkt wyjścia – Lista C: Żywność gotowana 

oraz dziennik jej spożycia ................................................................ 427
d

odatek

 F

Punkt docelowy – Dziennik zmian .................................................. 431
d

odatek

 g

Dodatek specjalny do wydania polskiego – 

Indeks glikemiczny według Montignaca  ........................................ 433
d

odatek

 H

Dodatek specjalny do wydania polskiego – Skala ANDI:

tabela wartości odżywczej pokarmów ............................................. 441
d

odatek

 i

Indeks przepisów kulinarnych ........................................................ 447
d

odatek

 j

Zalecane lektury ............................................................................... 451

background image

s

pis

 

ilustracji

Ryciny
11.1 Piramida żywieniowa USDA ................................................... 184
11.2 Piramida żywieniowa USDA MyPyramid .............................. 187
11.3 Piramida żywieniowa Diety Alleluja ....................................... 190
Schemat wypełnienia żołądka w wypadku stosowania  

różnych typów diety ......................................................................... 445

tabele i arkusze
7.1 Zestawienie porównawcze cech anatomicznych ................134-135
9.1 Zawartość sodu w popularnych produktach spożywczych ....... 154
10.1 Artykuły spożywcze Diety Alleluja –  

dozwolona żywność żywa ..........................................................174-176
10.2 Artykuły spożywcze Diety Alleluja –  

dopuszczalna żywność gotowana ..............................................176-177
10.3 Artykuły spożywcze szkodliwe oraz należące  

do grupy SAD – żywność niedozwolona, bo martwa ...............178-180
10.4 Dieta Alleluja w postaci podstawowej ..............................181-182
11.1 Liczby i przyczyny przypadków śmierci  

odnotowanych w roku 2000 ............................................................. 186
11.2 Zestawienie produktów o charakterze kwasowym  

i zasadowym ..................................................................................... 193
18.1 Jak radzić sobie z nastrojem i jedzeniem? .......................276-277
20.1 Cele programu zdrowia Diety Alleluja: I.  

Kłopoty i dolegliwości ...................................................................... 413
20.2 Cele programu zdrowia Diety Alleluja: II. Konsekwencje ..... 414
20.3 Cele programu zdrowia Diety Alleluja: III. Cele .................... 415
20.4 Cele programu zdrowia Diety Alleluja: IV. Powody ............... 416

background image

21.1 Ustalanie kursu ....................................................................... 417
21.2 Wybierz poziom odpowiedni dla Ciebie ................................... 418
22.1 Punkt wyjścia – Lista A: Żywność z grupy SAD  

oraz dziennik jej spożycia. Dzień pierwszy i drugi ......................... 419
22.2 Punkt wyjścia – Lista A: Żywność z grupy SAD  

oraz dziennik jej spożycia. Dzień trzeci i czwarty .......................... 420
22.3 Punkt wyjścia – Lista A: Żywność z grupy SAD 

oraz dziennik jej spożycia. Dzień piąty i szósty .............................. 421
22.4 Punkt wyjścia – Lista A: Żywność z grupy SAD  

oraz dziennik jej spożycia. Dzień siódmy i uwagi .......................... 422
22.5 Punkt wyjścia – Lista B: Żywność żywa  

oraz dziennik jej spożycia. Dzień pierwszy i drugi ......................... 423
22.6 Punkt wyjścia – Lista B: Żywność żywa  

oraz dziennik jej spożycia. Dzień trzeci i czwarty .......................... 424
22.7 Punkt wyjścia – Lista B: Żywność żywa  

oraz dziennik jej spożycia. Dzień piąty i szósty .............................. 425
22.8 Punkt wyjścia – Lista B: Żywność żywa  

oraz dziennik jej spożycia. Dzień siódmy i uwagi .......................... 426
22.9 Punkt wyjścia – Lista C: Żywność gotowana  

oraz dziennik jej spożycia. Dzień pierwszy i drugi ......................... 427
22.10 Punkt wyjścia – Lista C: Żywność gotowana  

oraz dziennik jej spożycia. Dzień trzeci i czwarty .......................... 428
22.11 Punkt wyjścia – Lista C: Żywność gotowana 

oraz dziennik jej spożycia. Dzień piąty i szósty .............................. 429
22.12 Punkt wyjścia – Lista C: Żywność gotowana  

oraz dziennik jej spożycia. Dzień siódmy i uwagi .......................... 430
22.13 Punkt docelowy – tygodniowy dziennik zmian ..................... 432

background image



h

George’owi Malkmusowi po raz kolejny się udało. Posiada on szcze-

gólny dar nauczania i motywowania ludzi do tego, by pokonali stare 

przyzwyczajenia i zdecydowali się odzyskać zdrowie poprzez zastoso-

wanie  cudownego  menu,  pochodzącego  od  Boga,  tej  uzdrawiającej  

i odżywczej symfonii naturalnych produktów pochodzenia roślinnego. 

Ta żywność kryje w sobie ogromny Boży arsenał pozwalający wypo-

wiedzieć wojnę nawet rakowi, i wygrać z nim.

dr med. Joel Fuhrman

autor książek Eat to Live i Disease-Proof Your Child

(Jedz, aby żyć i Dziecko odporne na choroby)

h

Książka dr. George’a Malkmusa jest kolejnym niesamowitym skarb-

cem wiedzy pochodzącej z badań autora i doświadczenia Stowarzy-

szenia  Hallelujah  Acres.  Zimą  1999  roku  zdiagnozowano  u  mnie  

zaawansowane stadium czerniaka złośliwego. Wiedza i sposoby po-

stępowania, jakie poznacie podczas lektury tej książki są tymi, dzięki 

którym  udało  mi  się  przezwyciężyć  tę  straszliwą  chorobę.  Okazuje 

się, choć mało się o tym mówi, że dane nam przez Boga ciało jest wy-

posażone w niezwykłe mechanizmy precyzyjnego samoleczenia. Nale-

ży  jednak  pamiętać,  że  wszelkie  diety  mają  to  do  siebie,  że  ludzie 

stosują je tylko przez krótki czas. Tak więc i ich rezultaty są krótko-

background image



trwałe. Tym, co mi ocaliło życie i czego nie będę żałował, była kom-

pletna zmiana mojego STYLU życia! Zachęcam, aby wchłonęli Pań-

stwo tę wiedzę, ponieważ poprzez świat warzyw otwiera ona szeroki 

dostęp do tak potrzebnego nam zdrowia. 

Jerrod Sessler

kierowca rajdowy NASCAR

Sessler Motorsports

h

Zastosowanie zasad George’a Malkmusa przedstawionych w Diecie 

Alleluja nie tylko w zasadniczy sposób poprawiło stan mojego zdro-

wia, lecz również za sprawą seminariów, jakie odbyły się w naszym 

kościele, wpłynęło w zdumiewający sposób na stan zdrowia u ogrom-

nej liczby członków naszej społeczności. Dr Malkmus, publikując Die-

tę Alleluja, oddał ogromną przysługę nie tylko nam, ale i milionom 

innych  ludzi.  Książka  jest  znakomicie  opracowana  i  przygotowa- 

na tak, że praktycznie każdy może żyć zgodnie z zasadami prowadzą-

cymi  do  lepszego  zdrowia.  Wystarczy  konsekwentnie  przestrzegać 

kilku  podstawowych  zasad,  jakie  prezentuje.  Gorąco  zachęcam  do  

lektury!

pastor N. Richard Lewis

Living Savior Baptist Church

North Myrtle Beach, Karolina Południowa

h

Dr Malkmus jest prawdziwym mistrzem terapii naturalnych, opartych 

na zdrowym żywieniu. Obrał on trudną drogę motywowania ludzi do 

tego, aby zdecydowali się porzucić swoje przyzwyczajenia i przezwycię-

żyć słabości na rzecz zdrowia i długiego życia. Jako specjalista od cho-

rób nowotworowych z 22-letnią praktyką mogę śmiało stwierdzić, że 

można zapobiec ponad 50% wszystkich przypadków raka. Co więcej, 

rozwój choroby można powstrzymać, ograniczając się tylko i wyłącz- 

nie do przyjęcia zasad opisanych przez dr. Malkmusa. Zainwestujcie  

w zdrowie waszych rodzin – zapoznajcie się z tą książką!

dr med. Francisco Contreras

dyrektor i naczelny onkolog

przewodniczący Rady Nadzorczej szpitala Oasis of Hope

background image



h

Dieta Alleluja jest wspaniałym darem! Dr Malkmus wykonał kawał 

dobrej roboty, pokazując, w czym tkwi zło współczesnego stylu życia  

i odżywiania, a także, jak możemy to zmienić. Pragnę szczerze po-

dziękować doktorowi Malkmusowi za jego ciężką pracę, badania i od-

wagę w głoszeniu biblijnych prawd po to, abyśmy nie musieli ciągle 

chorować.

pastor Alvin Tallant

Maryville, Tennessee

h

Gorąco wierzę, że Bóg w swoim Słowie zawarł odpowiedź na każdy 

problem, z jakim boryka się ludzkość, niezależnie od tego, czy jest to 

problem natury duchowej, fizycznej czy jakiejkolwiek innej. Ze wzglę-

du na biblijny fundament tej książki jest dla mnie wielkim przywile-

jem i zaszczytem móc ją polecić.

Razem z żoną od wielu lat postępujemy w naszym codziennym 

życiu  według  zasad  Słowa  Bożego  i  zawsze  się  ono  sprawdza.  Rok 

temu poznaliśmy koncepcję Diety Alleluja i od tamtego czasu prakty-

kujemy ten styl odżywiania się, dzięki czemu z miesiąca na miesiąc 

obydwoje  cieszymy  się  coraz  lepszym  zdrowiem  i  samopoczuciem. 

Ktokolwiek stosuje w swoim życiu zasady Słowa Bożego zawsze się 

cieszy znakomitymi rezultatami. I w tym przypadku, biblijnej diety, 

nie jest inaczej. Wszyscy, którzy wprowadzili w życie jej zasady, orien-

tują się natychmiast, że dokonuje się w nich odnowa nie tylko fizycz-

na,  ale  również  duchowa.  Potwierdzają  to  wieloletnie  badania  dr. 

Malkmusa i efekty, jakie są udziałem rzesz ludzi na całym świecie. 

Ci, którzy zdecydowali się trwale zmienić swój styl życia, mogą każ-

dego dnia zaświadczyć, że nie musimy chorować.

Z całego serca polecam tę publikację. Modlę się o to, abyście prze-

czytali ją i zaczęli przestrzegać zasad w niej zawartych, tak aby dane 

wam było doświadczenie dokładnie takiego życia, jakie Bóg dla was 

zaplanował. Pismo Święte jest księgą zawierającą podstawowe praw-

dy i prawa życiowe, których przestrzeganie prowadzi nas do duchowo 

obfitego i szczęśliwego życia. Ta książka jest zgodna z nauczaniem 

Biblii, dlatego wierzę, że, stosując w swym życiu biblijne zasady od-

background image



żywiania, i waszym udziałem stanie się spełnione, radosne i zdrowe 

życie, którego celem będzie lepsza służba naszemu Panu, Jezusowi 

Chrystusowi.

pastor Jerry Stines

Solid Rock Baptist Church

Granite Falls, Karolina Północna

h

Każdy, kto zainteresowany jest odzyskaniem lub utrzymaniem do-

brego zdrowia, wiele zyska, czytając Dietę Alleluja. Jest to obszerny, 

fachowy  przewodnik  radzący,  jak  w  prosty  sposób  poprawić  stan 

własnego  zdrowia.  George  Malkmus  przedstawia  Dietę  Alleluja  

w sposób przystępny i praktyczny. Sądzę, że każdy, kto w praktyce 

zastosuje informacje i bibline prawdy zawarte w tej książce, będzie 

mógł  cieszyć  się  bardziej  produktywnym,  radosnym  i  zdrowym  ży-

ciem. Zalecam też zaopatrzyć się w podręczny notes i nosić go stale 

przy sobie, a na biurku trzymać pod ręką papierową podkładkę, tak 

aby w każdej sytuacji można było spisać przychodzące do głowy „uwa-

gi do siebie samego”. Notatki te staną się pierwszymi szkicami planu 

pracy nad poprawą waszego zdrowia. Nie jest to książka, którą moż-

na po prostu przekartkować. Należy ona do tych pozycji wydawni-

czych, które warto przeczytać bardzo uważnie, zastanawiając się nad 

planem  działania  zmierzającego  do  nowego  stylu  życia  i  poprawy  

stanu zdrowia.

dr Gary R. Price

Church of the Trinity

Concord, Karolina Północna

h

George Malkmus po raz kolejny dokonał wielkiej rzeczy. Zawarł swo-

je  orędzie  na  temat  zdrowia  i  właściwego  odżywiania  się  w  formie 

praktycznego, łatwego do zrozumienia i motywującego do działania 

poradnika.  Większość  ludzi  pragnie  bardziej  troszczyć  się  o  siebie, 

ćwiczyć, prawidłowo się odżywiać, dobrze wyglądać i być zdrowa. Lu-

dzie mają ku temu odpowiednią motywację, lecz brakuje im wiedzy, 

jak osiągnąć to, czego pragną. Ta znakomita książka likwiduje barie-

background image



ry niewiedzy, które tak wielu ludziom nie pozwalały dotąd osiągnąć 

wymarzonego celu, jakim jest zdrowie.

Przedstawione rady, dotyczące właściwego odżywiania się i reguł 

zdrowego stylu życia, są prostymi i logicznymi zasadami. Czytelnik 

otrzymuje je w postaci stopniowych, łatwych do zrozumienia wskazó-

wek. Najistotniejszą wartością tego poradnika jest to, że jest on opar-

ty na nauczaniu Pisma Świętego. To Bóg stworzył nasze ciała, zatem 

sensownym jest wniosek, że to On będzie miał dla nas idealnie zdro-

wą dietę. Dr Malkmus w sposób jasny naucza tych prawd, rozwiewa-

jąc  wszelkie  wątpliwości  dotyczące  tego,  co  Bóg  pragnie  umieścić  

w naszych ciałach w celu utrzymania nas w dobrym zdrowiu, a czego 

nie. Tak naprawdę, to Bóg nie tylko mówi nam, jak powinniśmy się 

odżywiać,  On  wręcz  zobowiązuje  nas  do  tego  (tak  jak  to  podkreśla  

dr Malkmus).

Dlaczego Bóg miałby zobowiązywać nas do troszczenia się o nasze 

ciała? Nie jest to tylko i wyłącznie kwestia zachowania dobrego zdro-

wia tak, abyśmy mogli pozostać wolni od brzemienia chorób i czuli się 

dobrze. Głównym powodem jest to, że jako chrześcijanie przebywamy 

na tym świecie w oczekiwaniu na Królestwo Niebieskie, pracując na 

rzecz naszej wiecznej nagrody. Jeżeli nie będziemy dość zdrowi, nie 

będzie  z  nas  pożytku  w  pracy  dla  wspólnego  dobra.  Święty  Paweł 

naucza, iż nasze ciała są świątyniami Ducha Świętego, są więc jakby 

„pojazdami”, które dostarczają nas tam, gdzie mamy sprawować na-

szą posługę. Jeżeli taka świątynia zostanie zrujnowana, to i nasza 

zdolność do przekazywania Bożej miłości i nadziei może zostać łatwo 

zachwiana.

Dr Malkmus nosi w sobie nadzwyczajny żar pracy dla Królestwa 

Niebieskiego oraz ratowania ludzi. Jego książka również narodziła 

się z tego żaru i ufam, że wiele osób skorzysta z wiedzy i mądrości, 

jaką ona zawiera.

dr Joel R. Robbins

klinika Health and Wellness

Tulsa, Oklahoma

h

Żyję i czuję się znakomicie dzięki Diecie Alleluja. Dr Malkmus prze-

kazał nam filozofię i receptę na to, jak naprawdę można zmienić swo-

background image

10

je  życie.  Zastosowanie  rad  zawartych  w  tym  dziele  może  znacznie 

wydłużyć twoje życie i poprawić jego jakość. Ta książka powinna być 

lekturą obowiązkową dla każdego – od teraz!

pastor Graeme Coad

były kapelan The 700 Club

h

Na przestrzeni ponad 25 lat służyłem jako pastor w trzech kościołach 

i nigdy jeszcze nie widziałem tak wiele chorób i cierpienia w oczach 

ludu Bożego, co w ostatnich czasach. Problem ten dotyczy każdego 

aspektu naszej posługi duszpasterskiej.

Po tym, jak przed kilku laty spotkałem dr. George’a Malkmusa, 

stanąłem twarzą w twarz z prawdą. Uświadomiłem sobie, że najważ-

niejszym powodem modlitw ludzi w naszym kościele nie są zadania 

ewangelizacyjne, lecz choroby. Zabijamy sami siebie naszą standar-

dową amerykańską dietą opartą na fast foodach. W ten sposób głodzi-

my nasze ciała, nie dając im tego, czego one potrzebują, by zdrowo  

i sprawnie funkcjonować. Musimy nauczyć się lepiej troszczyć o te 

świątynie, w których zamieszkuje Duch Święty (1 Kor 6,9).

Proszę,  abyście  przeczytali  tę  książkę  i  pogrążeni  w  modlitwie 

dokształcili się w tematyce promocji zdrowia, a błogosławieństwa wy-

nikające z Bożych obietnic staną się waszym udziałem. To po prostu 

ma sens.

Tobie,  bracie  George’u,  oraz  Stowarzyszeniu  Hallelujah  Acres 

dziękuję za to, że pozwoliliście Bogu, aby przez was działał.

pastor Billy W. Boone

Calvary’s Cross Baptist Church

Polkville, Karolina Północna

h

Jestem niezwykle zadowolony, mogąc bez wahania polecić tę książkę. 

W  moim  odczuciu  publikacja  ta  stanowi  wielkie  osiągnięcie,  które 

było możliwe do zrealizowania tylko i wyłącznie za sprawą zakrojo-

nych na szeroką skalę badań, ciężkiej pracy i doświadczeń, którymi 

Bóg hojnie obdarzył dr. Malkmusa. 

background image

11

Nie można nazwać tej książki jego debiutem literackim, gdyż jest 

ona rezultatem trwających całe lata badań. Publikacja zawiera właś-

ciwie  wszystko,  co  należy  powiedzieć  na  temat  dbałości  o  zdrowie. 

Fakty i prawda, nie zaś zasłyszane pogłoski, są przedstawione pięk-

nie, w sposób dobrze zaplanowany i poukładany. Na wiele pytań od-

powiedzi  udzielono  w  postaci  obszernych  wyjaśnień  i  kompletnych 

informacji. Doceniam też fakt, że autor nie unika trudnych zagad-

nień, na temat których jest mnóstwo rozbieżnych opinii, ale usiłuje 

być otwarty i szczery we wszystkich takich sprawach. 

Na stronicach tej książki ukazana jest nam skala naszej osobistej 

odpowiedzialności. Zamiast przedstawiania jakichś skromnych środ-

ków zaradczych, jakimi dysponuje człowiek, autor oddaje Bogu pełnię 

chwały za Jego cud stworzenia i zabezpieczenie naszego bytu. Książ-

ka ta prawidłowo podkreśla aspekt wolnego wyboru, jakim my wszy-

scy dysponujemy, kiedy poznamy już wszystkie fakty. Po tej lekturze 

nikt już nie może się usprawiedliwiać, że czegoś nie rozumiał. Każdy 

bez trudu może pojąć, na czym polega styl życia promowany poprzez 

Dietę Alleluja, i jeśli wprowadzi go w swoje życie, to będzie się cieszył 

dobrym zdrowiem.

Trudno o bardziej jasny i przejrzysty plan poprawy zdrowia. Tę 

książkę  powinien  przeczytać  i  „przetrawić”  każdy,  by  zaznać  życia  

w dobrym zdrowiu.

pastor Paul A. Travis

Freedom in Christ Ministries

Hendersonville, Karolina Północna

background image
background image

13

Słowo  „dieta”  użyte  w  tytule  niniejszej  książki  nie  oddaje  pełni  jej 

treści. Książka George’a Malkmusa, bazując na szerokich badaniach 

i osobistych doświadczeniach autora, mówi o tym, jak cieszyć się peł-

nią życia i jak pozbyć się trosk związanych z problemami zdrowotny-

mi. Daje ona silną motywację do wprowadzenia w swoim życiu zmian, 

które poprawią nasze zdrowie. 

Z rad George’a Malkmusa skorzystało dotychczas ponad dwa mi-

liony osób, które w czasie jego ponad 30-letniej działalności albo od-

wiedziły ośrodek Hallelujah Acres w Północnej Karolinie, albo miały 

kontakt z wyszkolonymi tam doradcami ds. zdrowia lub też spotkały 

swoich  znajomych,  których  życie  zostało  przemienione  przez  Dietę  

Alleluja. Ci ostatni, często cierpiący wcześniej na różne schorzenia, 

po odzyskaniu zdrowia stanowią najlepszy dowód korzystnego działa-

nia Diety Alleluja

Koncepcję  George’a  Malkmusa  wspierają  także  lekarze,  którzy 

dokładnie zapoznali się z jego przepisem na zdrowy tryb życia. Szcze-

gólną wartość ma opinia dr. Colina Campbella, który z ramienia Uni-

wersytetu  Cornella  kierował  zespołem  zachodnich  i  chińskich  na-

ukowców w ramach pracy badawczej The China Project. Revealing 

the Relationship between Diet and Disease

1

. Systematyczne badania 

w ramach tego projektu objęły ponad 80 milionów (!) mieszkańców

1

 The China Project by T. Colin Campbell, Ph.D., and Christine Cox – raport  

z badań opartych na danych zebranych od 80 mln Chińczyków dostępny w formie 

skróconej i pełnej w księgarni internetowej AMAZON. (Przyp. red.)

Wstęp do wydania polskiego

background image

14

Chin  i  były  prowadzone  w  dwóch  etapach:  1.  w  latach  1983-1985,  

a 2. w roku 1989. Pierwsze badania przeprowadzono w sześćdziesię-

ciu pięciu wytypowanych powiatach ChRL, a drugi etap dodatkowo 

na terenie Hong Kongu. Rezultaty były zaskakujące. Badanie wyka-

zało silną zależność wielu chorób od sposobu odżywiania się i stylu 

życia. Jednym z wniosków było nie tylko oszacowanie, że 80-90% lu-

dzi  umiera  przedwcześnie  z  powodu  wielu  różnorakich  chorób,  ale 

przede wszystkim wykazanie, że tym przedwczesnym zgonom można 

zapobiegać  poprzez  odpowiednią  zmianę  sposobu  odżywiania.  The 

China Project obejmował również badania nad zależnością rozwoju 

chorób nowotworowych od rodzaju stosowanej diety. Po tych, chyba 

najobszerniejszych badaniach medycznych, jakie kiedykolwiek prze-

prowadzono, dr Campbell stał się entuzjastą Diety Alleluja, jak tylko 

się z nią zapoznał. 

Badania The China Project potwierdziły wcześniejsze doniesie-

nia, między innymi dr. Marca Lalonde’a, ministra zdrowia Kanady, 

który wykazał, że ponad 53% chorób jest uwarunkowanych złym sty-

lem życia, a dalsze 21% zależy bezpośrednio od warunków środowi-

ska, w którym żyjemy. Oznacza to, że mamy bezpośredni wpływ na 

74% chorób, jakie trapią nasze społeczeństwa, a zmieniając nasz tryb 

życia i miejsce zamieszkania, jesteśmy w stanie wyeliminować nawet 

trzy czwarte chorób przewlekłych! Potwierdziły to również inne bada-

nia  nad  zależnością  chorób  od  stylu  życia,  które  przeprowadzono  

w wielu ośrodkach na całym świecie. 

W roku 1927 sir Robert McCarrison, prekursor badań nad wpły-

wem sposobu żywienia na epidemiologię chorób oraz pionier w bada-

niach nad beri-beri, zafascynowany stanem zdrowia i długością życia 

mieszkańców Doliny Hunzy (podstawą ich diety były i są pełnoziarni-

ste placki, jarzyny, owoce – głównie morele; mięso, co najwyżej, raz 

na tydzień) w eksperymencie przeprowadzonym na szczurach wyka-

zał, że zwierzęta z grupy karmionej dietą Hunzów są zdrowe i spokoj-

ne, zaś szczury karmione dwoma wariantami diety standardowej są 

agresywne  i  nagminnie  chorują.  Szczury,  którym  podawano  drugi 

wariant diety standardowej – to jest środki spożywcze wysoko prze-

tworzone, umierały po 16 dniach. 

W roku 1999 C.M. Lee i R. Weindruch, pracujący na Uniwersyte-

cie  Wisconsin,  udowodnili  (także  na  modelu  zwierzęcym),  że  dieta 

niskokaloryczna przeciwdziała niekorzystnym zmianom na poziomie 

komórkowym, w tym zmianom mitochondrialnym, dzięki czemu dzia-

background image

1

ła prozdrowotnie i w konsekwencji wydłuża życie, przeciętnie nawet 

o  25%

2

.  Trzy  inne  badania,  przeprowadzone  w  latach  1994-2001, 

wskazują na mechanizm, w którym dieta niskokaloryczna odbloko-

wuje ekspresję genów. Czasopismo „Nature Genetics” podało wyniki 

badań, z których wynika, że już po 24 godzinach głodu następuje eks-

presja  ponad  2500  genów.  Potwierdziły  to  również  badania  prof.  

Suresha Rattana

3

, biogerontologa z Uniwersytetu w Aarhus w Danii, 

który ma ogromne zasługi w dziedzinie badań nad procesami starze-

nia się organizmu. Badał on wpływy różnych czynników (stresorów) 

na  szybkość  tych  procesów  na  poziomie  komórkowym.  Stresorami 

mogą być wysoka lub niska temperatura, promieniowanie UV, pro-

mieniowanie przenikliwe, substancje toksyczne lub brak substancji 

odżywczych. W wyniku przeprowadzonych badań Rattan stwierdził, 

że zastosowanie  stresorów w stopniu umiarkowanym przynosi pozy-

tywne efekty dla organizmu. Działanie to określił terminem horme-

sis. Dzięki nietypowej odpowiedzi organizmu na taki umiarkowany 

stres dochodzi do korzystnych zmian już na poziomie komórkowym. 

Jednym z czynników, które wywołują pozytywne zmiany, jest żywie-

nie niedoborowe. 

Istnieje wiele cennych badań związanych z wpływem właściwej 

diety  i  wysiłku  fizycznego  na  eliminację  chorób  układu  krążenia,  

w tym szczególnie nadciśnienia tętniczego

4

 i otyłości. Badano wpływ 

2

 Caloric restriction reduces fiber loss and mitochondrial abnormalities in aged 

rat muscle by L.E. Aspnes, C.M. Lee, R. Weindruch, S.S. Chung, E.B. Roecker 

and J.M. Aiken – “The FASEB Journal”11: 573-581.

3

 Editor-in-Chief of the international peer reviewed journal biogerontology, pub-

lished by Springer Publishers.

4

 Por. W.B. Szostak, W. Sekuła, K. Figurska, Zmniejszenie umieralności na cho-

roby sercowo-naczyniowe w Polsce a zmiany w spożyciu żywności, „Kardiologia 

Polska” 2003, t. 58, nr 3, s. 173-180; E. Żylińska, M. Kochmański, Czy przez zmia-

nę stylu życia można zapobiec rozwojowi pierwotnego nadciśnienia tętniczego?, 

„Studia Medyczne” 2008, t. 12, s. 49-56; P. Parikh, M.C. McDaniel, M.D. Ashen 

[et al.], Diets and cardiovascular disease. An evidence-based assessment, „Jour-

nal  of  the  American  College  of  Cardiology”  2005,  45:  731–737;  D.  Kromhout,  

A. Menotti, H. Kestelt, S. Sans, Prevention of coronary heart disease by diet and 

lifestyle. Evidence from prospective cross-cultural, cohort and intervention stu-

dies, „Circulation” 2002, 105: 893-898; R.H. Fagard, Physical activity in the pre-

vention and treatment of hypertension in the obese, „Medicine & Science in Sports 

& Exercise” 1999, 31: 624-630.

W

stęp

 

do

 

Wydania

 

polskiego

background image

1

diety na częstość występowania chorób serca i nowotworów

5

. W lite-

raturze  medycznej  dostępne  są  ciekawe  wyniki  badań  dr.  Deana  

Ornisha,  pokazujące,  że  dzięki  doborowi  właściwej  diety  jesteśmy  

w stanie odwrócić zmiany miażdżycowe

6

, które są przyczyną tak wie-

lu chorób. Dr Ornish – absolwent Uniwersytetu Harvarda, a obecnie 

dyrektor Instytutu Medycyny Prewencyjnej w Sausalito w Kalifornii 

– opracował odmianę diety wegetariańskiej, tzw. dietę makrobiotycz-

ną. Wykazał przy tym, że już w pierwszym roku jej stosowania odwra-

ca ona zmiany miażdżycowe u 80% osób cierpiących na chorobę nie-

dokrwienną serca. 

Inne badania wykazują, że przez zmianę stylu życia można sku-

tecznie leczyć nadciśnienie tętnicze

7

. W wyniku tych badań opraco-

wano  niefarmakologiczne  postępowanie  dla  osób  cierpiących  na  to 

schorzenie. Podstawą jest zmiana stylu życia: regularna aktywność 

fizyczna, zaprzestanie palenia tytoniu, ograniczenie spożycia alkoho-

lu i redukcja nadmiernej masy ciała. W badaniu Dietary Approaches 

to  Stop  Hypertension  (DASH)  opracowano  i  zalecono  dietę  bogatą  

w warzywa i owoce, z niewielką ilością soli (do 2,4 g/dobę), a zwiększo-

ną  ilością  potasu,  ograniczającą  poziom  cholesterolu  i  nasyconych 

kwasów tłuszczowych

8

. W kolejnych badaniach prowadzonych w kli-

nikach europejskich wykazano, że miażdżyca jest chorobą zapalną, 

której istotą jest niszczenie śródbłonka naczyń przez tzw. komórki 

piankowate w procesie złej przemiany cholesterolu i że możliwe jest 

odwrócenie tego procesu

9

 przez zastosowanie leczenia niefarmakolo-

5

 M.G. Hertog, D. Kromhout, C. Aravanis [et al.], Flavonoid intake and long- 

term  risk  of  coronary  heart  disease  and  cancer  in  the  Seven  Countries  Study, 

„Archives of Internal Medicine” 1995, 155: 381-386. 

6

 D. Ornish [et al.], Lifestyle changes and heart disease, „The Lancet” 1990, 339: 

129.

7

 Por. H.O. Dickinson, J.M. Mason, D.J. Nicolson [et al.], Lifestyle interventions 

to  reduce  raised  blood  pressure:  a  systematic  review  of  randomized  controlled 

trials, „Journal of Hypertension” 2006, 24: 215-233.

8

 W.B. Szostak, W. Sekuła, K. Figurska, Zmniejszenie umieralności na choroby 

sercowo-naczyniowe w Polsce a zmiany w spożyciu żywności, „Kardiologia Polska” 

2003, t. 58, s. 173-180.

9

 K. Esposito, R. Marfella, M. Ciotola [et al.], Effects of a Mediterranean style diet 

on endothelial dysfunction and markers of vascular inflammation in the metabo-

lic syndrome, „JAMA. The Journal of the American Medical Association” 2004, 

292: 1440-1446.

background image

1

gicznego, jakim jest zmiana stylu życia połączona z tzw. dietą śród-

ziemnomorską. 

W wielu ośrodkach medycznych na świecie prowadzono również 

badania nad wpływem stylu życia na zdrowotność i śmiertelność

10

Ich wyniki są zgodne z wnioskami przedstawionymi powyżej.

Wielu chorych dostaje od swoich lekarzy wartościowe porady na 

temat sposobu odżywiania się w procesie leczenia cukrzycy czy nad-

ciśnienia tętniczego. Wskazówki te dotyczą sposobów na zmianę pew-

nych nawyków, np. jak zaprzestać palenia tytoniu czy jak wprowadzić 

codzienną aktywność fizyczną. Niestety, porady te bywają najczęściej 

jedynie  uzupełnieniem  terapii,  a  nie  jej  punktem  centralnym.  Nie 

stanowią jej podstawy, przez co pacjenci często je ignorują w całości 

lub częściowo.

Trudno się temu dziwić, skoro przeprowadzone niedawno wśród 

pracowników służby zdrowia w Szwecji badania wykazały powszechne 

niedocenianie wpływu odpowiedniego żywienia na zdrowie pacjentów

11

I chociaż już Hipokrates wzywał, by „pożywienie stało się waszym le-

karstwem”, to dziś, nawet w szpitalach lub domach opieki społecznej, 

kładzie się na to zbyt mały nacisk. Aż chciałoby się powtórzyć za prof. 

Brunonem  Szczygłem:  „Główną  przyczyną  [większości  schorzeń  – 

przyp. red.] jest brak wiedzy na temat znaczenia prawidłowego odży-

wiania  w  profilaktyce  i  leczeniu  chorób  oraz  brak  zainteresowania 

właściwym odżywianiem zarówno pacjentów w szpitalach, jak i pensjo-

nariuszy DPS. Sprawia to, że najlepsze nawet wzory, metody i zalece-

nia  nie  znajdują  zastosowania  w  praktyce.  Dla  poprawy  tej  wyso- 

ce  niepokojącej  sytuacji  będącej  wynikiem  wieloletnich  zaniedbań 

konieczne  są  zintegrowane  działania  administracji  zarządzającej

10

 Por. P. Puska, Nutrition and mortality: the Finnish experience. „Acta Cardiolo-

gica” 2000, 55: 213-220; A. Menotti, D. Kromhout, H. Blackbum [et al.], Food 

intake patterns and 25-year mortality from coronary heart disease: Cross cultural 

correlations in the Seven Countries Study, „European Journal of Epidemiology” 

1999, 15: 507-515; W. Willett, F. Sacks, A. Trichopoulou [et al.], Mediterranean 

diet pyramid: a cultural model for healthy eating, „The American Journal of Cli-

nical Nutrition” 1995, 61: 1402S-1406S; Międzynarodowy consensus. Oliwa z oli-

wek i dieta śródziemnomorska: znaczenie dla zdrowia w Europie, „Czynniki ryzy-

ka” 1997, nr 3-4, s. 4-8. 

11

 M. Mowe, J. Bosaeus, H.H. Rasmussen [et al.], Insufficient nutritional kno-

wledge among health care workers?, „Clinical Nutrition” 2008, 27: 196-202.

W

stęp

 

do

 

Wydania

 

polskiego

background image

1

ochroną  zdrowia  (Ministerstwo  Zdrowia,  Narodowy  Fundusz  Zdro-

wia), jak i terenowej. Żywienie dostosowane do potrzeb musi stać się 

elementem profilaktyki i leczenia chorób […] nie może być traktowa-

ne jako hobby garstki zapaleńców”

12

.

Medycyna współczesna, jak nigdy wcześniej uzbrojona w osiąg-

nięcia nauki i techniki, potrafi diagnozować stany chorobowe z wielką 

precyzją, ratuje życie w sytuacjach, które jeszcze niedawno były uwa-

żane  za  beznadziejne.  Odkrywanie  mechanizmów  odpornościowych  

w organizmie ludzkim i olbrzymi postęp w naukach biologicznych po-

zwalają  na  weryfikację  wielu  stosowanych  procedur  medycznych  

i opracowanie nowych – zgodnie z wymogami EBM (Evidence Based 

Medicine). Niestety, te osiągnięcia medycyny współczesnej nie prze-

kładają się wśród mieszkańców krajów zachodnich na radykalną po-

prawę  poczucia  dobrostanu  czy  życia  w  zdrowiu.  Mimo  że  długość 

życia przeciętnego człowieka za Zachodzie wydłużyła się w ostatnim 

stuleciu o prawie trzy dekady, nadal obawiamy się starości, chorób, 

niesprawności i uzależnienia, które w powszechnym odczuciu są sta-

łym elementem procesu starzenia. Zadajemy sobie pytania: Jak długo 

możemy żyć? Czy w drugiej połowie życia musimy tak chorować i tak 

bardzo cierpieć? Czy możliwe jest życie z zachowaniem zdrowia, ener-

gii i zadowolenia? Szczególnie odnosi się to do jesieni życia. W po-

wszechnym odczuciu mamy prawo do szczęścia, zdrowie traktujemy 

jako warunek sine qua non życia szczęśliwego i pełnego. Deklaracja 

Niepodległości Stanów Zjednoczonych wymienia prawo do szczęścia 

jako jedno z niezbywalnych praw człowieka. Ale szczęścia ani zdrowia 

nie  daje  się  po  prostu  zadekretować.  Poczucie  życiowej  satysfakcji 

uwarunkowane jest przez poziom spełnienia i szczęścia, a to z kolei 

wiąże się ściśle z życiem w zdrowiu. Ale czy jest możliwe zaplanowa-

nie naszego życia w zdrowiu?

Książka  George’a  Malkmusa  udziela  na  to  pytanie  odpowiedzi 

twierdzącej.  Przedstawia  ona  plan  życia  i  sposób  wprowadzania  

w nim stosownych zmian, tak by stało się ono dłuższe i przebiegało

12

 B. Szczygieł, Leczenie żywieniowe – postępy w 2008 roku, „Medycyna. Praktycz-

na Chirurgia” 2009, nr 1 [Bruno Szczygieł – prof. dr hab. med. z Zakładu Żywie-

nia Człowieka WUM].

background image

1

w zdrowiu. George Malkmus nie proponuje żadnej tajemniczej piguł-

ki. Jak najdalej trzyma się od współczesnego szamaństwa praktyko-

wanego  przez  wielu  nawiedzonych  „uzdrowicieli”.  Udowadnia,  że  

kluczem do sukcesu w dziedzinie zdrowia jest zmiana nawyków cywi-

lizacyjnych – zmiana w sposobie odżywiania się, codzienna aktyw-

ność fizyczna i właściwy stosunek do życiowych problemów. 

Książka ta jest sprzedawana na wszystkich kontynentach. W wie-

lu krajach powstały i znakomicie funkcjonują grupy wsparcia osób 

stosujących Dietę Alleluja. Liczne świadectwa osób, które skorzystały 

z dobrodziejstw tej zmiany stylu życia potwierdzają jej skuteczność  

i silne oddziaływanie prozdrowotne. Jest ona znakomitą propozycją 

mądrej prewencji zdrowia, z której warto skorzystać. 

lek. med. Maciej Doruchowski

UWAGA!

Książka Dieta Alleluja nie powinna być traktowana jako samoistne 

źródło  wiedzy  o  leczeniu  konkretnych  dolegliwości.  Po  poradę  me-

dyczną i szczegółowe wskazówki lecznicze należy zwrócić się do wy-

kwalifikowanej kadry medycznej.

W

stęp

 

do

 

Wydania

 

polskiego

background image

20

Z ogromnym entuzjazmem oddaję do rąk Czytelników polską edycję 

książki  Dieta  Alleluja.  Czynię  to  z  tym  większym  przekonaniem,  

że  osobiście  przetestowałem  zawarte  w  niej  porady  dr.  Malkmusa,  

a efekty przerosły wszelkie moje oczekiwania.

Gdy  na  początku  roku  2010  stanąłem  wobec  prawdziwego  wy-

zwania, jakim miała być poważna operacja, konsultowałem się z wie-

loma lekarzami w Polsce i w Stanach Zjednoczonych. Po badaniach, 

jakie przeszedłem w znakomitych klinikach Mayo i Cleveland, opinie 

większości lekarzy były zgodne: trzeba operować. Odbyłem wówczas 

długą rozmowę z moim przyjacielem, dr. Maciejem Doruchowskim, 

na temat chorób cywilizacyjnych. Widząc mój sposób podejścia do ist-

niejącego problemu, powiedział on bez ogródek: „Jeśli tak bardzo zale-

ży ci na operacji, to najpierw potrzebna jest Ci operacja na głowie”. 

Miał na myśli „operację” mojego sposobu myślenia. Popchnął mnie tym 

do  wnikliwszego  przestudiowania  literatury  i  zweryfikowania  wielu 

paradygmatów dotyczących zdrowia i odżywiania. Zebrane informacje 

były ciekawe, jednak nadal trudniej mi było przystać na zmianę osobi-

stych przyzwyczajeń niż na operację. W związku z tym pojechałem na 

kolejne badania i testy kwalifikacyjne do jednej z klinik i byłem gotów 

do ryzykownej operacji. W tym czasie systematycznie dostawałem od 

mego  przyjaciela  e-maile  typu:  „Daj  sobie  samemu  szansę  i  spróbuj 

zmienić styl jedzenia i życia”, „Wstrzymaj się z operacją do momentu, 

w którym sam się przekonasz, czy promocja zdrowia ma sens czy nie”, 

„Poczytaj na forach dyskusyjnych, co zyskasz, a co możesz stracić w tak 

ryzykownym zabiegu”, „Zbadaj długofalowe skutki proponowanej ope-

racji”.

Od Wydawcy

background image

21

Ten ostatni e-mail sprowokował mnie do powtórnego, lecz tym ra-

zem jeszcze wnikliwszego przestudiowania dostępnych informacji. To 

była chwila decydująca. Dane statystyczne, do jakich dotarłem, oraz 

wypowiedź jednego z profesorów z kliniki uniwersyteckiej Harvarda 

tak mną wstrząsnęły, że otrzeźwiły mnie zupełnie. Sięgnąłem w końcu 

po książkę The Hallalujah Diet, jaką mi wcześniej zarekomendował 

mój przyjaciel, i po jej przeczytaniu podjąłem decyzję: „Zmieniam styl 

życia  i  odżywiania  się.  Zobaczymy,  co  z  tego  wyniknie”.  Rezygnacja  

z  operacji  przyszła  mi  o  tyle  łatwo,  że  w  międzyczasie  towarzystwo 

ubezpieczeniowe odmówiło mi jej dofinansowania. 

Zacząłem chodzić codziennie na umiarkowanie intensywny spa-

cer  przez  ok.  40  minut.  Definitywnie  odstawiłem  cukier,  produkty 

mięsne, nabiał i tłuszcze, a zacząłem jeść warzywa, za którymi wcześ-

niej nie przepadałem. Okazało się, że na surowo smakują one o wiele 

lepiej niż gotowane. W ciągu czterech miesięcy, bez głodowania, stra-

ciłem ponad 20 kg. Odczułem nadzwyczajny przypływ świeżej energii 

życiowej. Znów „chciało mi się chcieć” dosłownie w każdej dziedzinie 

życia. Postanowiłem więc powtórzyć serię badań analitycznych. Gdy 

zobaczyłem  wyniki,  nie  mogłem  wprost  uwierzyć  własnym  oczom. 

Ciśnienie krwi, trójglicerydy, zły cholesterol, cukier we krwi i inne 

tego typu wskaźniki spadły w ciągu 4 miesięcy z wartości bardzo wy-

sokich na poziom środka normy. Powtórzyłem więc badania, myśląc, 

że  laboratorium  pomyliło  próbówki  z  krwią.  Wyniki  jednak  ciągle 

były znakomite. Wobec takiej sytuacji podjąłem decyzję kontynuowa-

nia rozpoczętego stylu życia i jedzenia.

Jako wydawca, oczywiście, nie mogłem zachować tego odkrycia 

tylko  dla  siebie.  Natychmiast  skontaktowałem  się  z  właścicielem 

praw do oryginalnej książki i dzięki temu mogą teraz Państwo sami 

wziąć  do  ręki  publikację,  która  zmieniła  nie  tylko  moje  życie,  ale  

i życie milionów ludzi na całym świecie.

Mam nadzieję, że skorzystają Państwo z niej w pełni, tak jak i ja. 

Kluczem do sukcesu jest, jak w większości spraw, żelazne trzymanie 

się przyjętych zasad. Wszelkie odskoki na prawo czy lewo, pobłażanie 

słabościom swojego ciała, a w szczególności podniebienia i żołądka, na-

tychmiast  skutkują  osłabieniem  motywacji  i  porzuceniem  dobrego  

kursu. Dlatego warto jest systematycznie pogłębiać zdobytą wiedzę na 

temat promocji zdrowia i konsekwentnie stosować ją na co dzień.

W moim wypadku, dzięki temu, że swą samodyscyplinę zognis- 

kowałem na sposobie odżywiania się i ruchu, cofnęły się wszystkie 

o

d

 W

ydaWcy

background image

22

kliniczne  wskazania  do  operacji.  W  pełni  sprawdziły  się  sugestie  

dr. Malkmusa, że większość tzw. chorób cywilizacyjnych można opa-

nować przez stosowanie odpowiedniej diety i ruchu. Obecnie jestem 

na etapie zwiększania ogólnej kondycji i takiego przeorganizowania 

swoich zajęć, by zminimalizować stres, który nawet najzdrowszych 

ludzi może powalić z nóg. A waga mojego ciała? No cóż, ciągle spada 

i spada. Widocznie tego właśnie potrzebuje mój organizm, aby osiąg-

nąć punkt optymalnego zdrowia. Wielu znajomych, widząc moje efek-

ty zaczęło stosować te same zasady. Oniemiali już po tygodniu czy 

dwóch zaczęli odstawiać zastrzyki z insuliny, które brali od lat. Za-

częli  także  odwoływać  zaplanowane  wcześniej  operacje  bajpasów,  

zabiegi bariatryczne czy nawet onkologiczne, a ich zdumieni lekarze 

rodzinni redukowali im ilości przepisywanych lekarstw.

Sam, ciągle na nowo, nie mogę się nadziwić jak wspaniałym dzie-

łem naszego Stwórcy jest ludzki organizm z wbudowanymi weń pro-

cesami biochemicznmi. Nawet tylko częściowe zrozumienie stopnia 

ich zaawansowania oraz pełnionych funkcji wprawia mnie w zachwyt 

nad Bożą mądrością i mocą. Żadna ludzka technologia nie jest w sta-

nie  sięgnąć  choćby  podstaw  Bożej  inżynierii  biogenetycznej.  Jakie 

wymiary musiałaby mieć, powiedzmy, fabryka, która przetwarzałaby 

trawę na mleko? Jaką musiałaby mieć infrastrukturę, zużycie ener-

gii,  a  jakie  zanieczyszczenie  środowiska  by  powodowała?  W  żaden 

sposób nie da się jej zestawić z poczciwą krową, która realizuje taką 

technologię w sposób superekologiczny. Boże stworzenie jest w swej 

istocie doskonałe, musimy więc zadbać tylko o to, by go nie niszczyć. 

A niszczenie przychodzi człowiekowi nadzwyczaj łatwo. Dajmy więc 

sobie i naszym dzieciom szansę spojrzenia na siebie oczami Stwórcy, 

który  przygotował  zupełnie  czytelną  „Instrukcję  Żywienia  Modelu 

Homo Sapiens”, aby funkcjonował on w sposób efektywny i niezawod-

ny. A przecież ta instrukcja to zaledwie tylko maleńki fragment Jego 

wspaniałego planu, który zastosowany w naszym życiu, poprowadzi 

nas niezawodną drogą.

Wydawca

background image

23

Dedykuję tę książkę mojemu Panu i Zbawicielowi, Jezusowi Chrystu-

sowi, który ocalił moje życie dwukrotnie. Pierwszy raz, gdy miałem  

23  lata.  Stało  się  to  podczas  ewangelizacyjnej  krucjaty  Billy’ego  

Grahama w Nowym Jorku, w Madison Square Garden, gdzie 29 maja 

1957 roku poprosiłem Jezusa, aby wszedł do mego życia. Tamtej nocy  

Jezus ocalił moją duszę, przebaczył mi mój grzech i obiecał mi życie 

wieczne w Niebie u swojego boku, gdy moje ziemskie, fizyczne życie 

dobiegnie już końca.

Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzo-

nego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał 

życie wieczne. (J 3,16)

Po raz drugi Jezus ocalił mi życie w styczniu 1976 roku, wkrótce po 

tym, jak dowiedziałem się, że mam raka jelita grubego. Nie chciałem 

przechodzić takiej samej kuracji medycznej, jaką z tego samego powo-

du  przeszła  moja  matka.  Doświadczyła  ona  strasznych  rzeczy  i  to  

w  pełnej  asyście  lekarzy.  Rozpocząłem  więc  poszukiwanie  alterna-

tywnych metod leczenia. Wtedy to właśnie pastor Lester Roloff na-

prowadził mnie na oryginalne wskazówki dotyczące odżywiania da-

nego nam przez Boga, które odnalazł w Księdze Rodzaju 1,29. Kiedy 

przyjąłem  założenia  diety  bazującej  na  zasadach  spisanych  w  tym 

wierszu, zostałem uleczony z tej zazwyczaj śmiertelnej choroby. Gdy 

piszę te słowa, mija właśnie 30 lat od tego czasu. Wciąż żyję, czuję się 

znakomicie i chwalę Boga. Alleluja!

Dedykacja

background image

24

Błogosław, duszo moja, Pana i całe moje wnętrze – święte imię 

Jego! Błogosław, duszo moja, Pana i nie zapominaj o wszystkich 

Jego dobrodziejstwach! On odpuszcza wszystkie twoje winy, On 

leczy wszystkie twe niemoce, On życie twoje wybawia od zguby, 

On wieńczy cię łaską i zmiłowaniem, On twoje dni nasyca do-

brami: odnawia się młodość twoja jak orła. (Ps 103,1-5)

background image

2

Osobiste wyrazy uznania i wdzięczności kieruję do:

mojej mamy i mojego taty, Evy i George’a Malkmusów, za sprawą 

których przyszedłem na ten świat 12 lutego 1934 roku. Byli oni do-

brymi, uczciwymi i ciężko pracującymi ludźmi, którzy kochali mnie  

i robili wszystko, co tylko mogli, aby nakierować mnie na właściwą 

drogę życia. Obydwoje rodzice umarli w wieku sześćdziesięciu kilku 

lat – mama po długiej walce z rakiem, tata zaś po serii licznych zawa-

łów serca i udarów mózgu.

Carolyn, mojej jedynej siostry, która obecnie zmaga się z termi-

nalną fazą raka, wykorzystując w tym celu metody medycyny trady-

cyjnej. Carolyn była dla mnie źródłem stałego wsparcia i zachęty pod-

czas moich prób zaniesienia w świat tego biblijnego orędzia zdrowia.

Rhondy, mojej żony, która nie tylko sama doznała uzdrowienia za 

sprawą Diety Alleluja, ale również wierzyła we mnie, stała przy mnie 

i wspierała mnie w moich wysiłkach ukierunkowanych na przekaza-

nie biblijnego orędzia zdrowia całemu światu. Zanim Rhonda pojawi-

ła się w moim życiu, przez 15 lat bezskutecznie starałem się dotrzeć 

z tym orędziem do innych. Dopiero po jej zjawieniu się sprawy zaczę-

ły toczyć się we właściwym kierunku. Rhonda jest współzałożycielką 

Stowarzyszenia Hallelujah Acres.

Olina Idola, który ukończył nasze pierwsze szkolenie duszpaster-

stwa  zdrowotnego  w  sierpniu  1994  roku  i  został  moim  osobistym  

asystentem w 1995 roku. Bez Olina Stowarzyszenie Hallelujah Acres 

nie mogłoby być tym, czym jest dzisiaj! Począwszy od 1995 roku, Olin 

stanowi dla nas stałe źródło wsparcia i pomocy, a ponadto zajmuje się 

prowadzeniem  większości  mojej  korespondencji  oraz  kontaktami  

Podziękowania

background image

2

telefonicznymi.  Kiedykolwiek  była  ku  temu  potrzeba,  Olin  był  na 

miejscu,  aby  pomóc.  Obecnie  jest  wiceprezesem  Wydziału  Zdrowia  

w Hallelujah Acres.

Paula Malkmusa, mojego najstarszego syna, który w 1997 odpo-

wiedział na moją prośbę o pomoc w prowadzeniu ruchu duszpaster-

skiego,  który  stawał  się  już  zbyt  duży,  byśmy  mogli  prowadzić  go  

dalej samodzielnie. Paul służył wówczas w siłach powietrznych USA  

i  od  otrzymania  wspaniałej  emerytury  przyznawanej  po  20  latach 

służby wojskowej dzieliły go zaledwie trzy lata. Gdy poprosiłem go, 

aby się do mnie przyłączył, początkowo nie chciał się na to zgodzić. 

Jednak gdy podchwycił moją wizję błogosławieństw, jakie niesie ze 

sobą biblijne orędzie zdrowia dla milionów cierpiących ludzi, przystał 

do mnie – rezygnując ze swojej emerytury. Paul jest obecnie prezesem 

Hallelujah Acres.

Warto wspomnieć tu też o ponad sześciu tysiącach DORADCÓW 

DS. ZDROWIA, wykształconych w Hallelujah Acres. Są to ludzie po-

chodzący z najrozmaitszych środowisk, którzy przeszli przez organi-

zowane przez nas szkolenia i obecnie rozpowszechniają biblijne orę-

dzie  zdrowia  na  terenie  Stanów  Zjednoczonych  oraz  w  38  innych 

krajach. Są to nasi dobrze wyszkoleni uczniowie, dzięki którym wspól-

nie niesiemy to przesłanie całemu światu.

Dodatkowo  w  Hallelujah  Acres  działa  obecnie  ponad  50  etato-

wych pracowników, którzy z zaangażowaniem pomagają nam w nie-

sieniu biblijnego orędzia zdrowia tak wielu ludziom, jak jest to tylko 

możliwe.

Ponadto na całym świecie żyją dziesiątki tysięcy ludzi nadsyłają-

cych mi swoje świadectwa o tym, w jaki sposób Dieta Alleluja pozwo-

liła im odzyskać zdrowie fizyczne, a w niektórych przypadkach nawet 

ocaliła komuś życie. Świadectwa te są tym, co nieprzerwanie inspiru-

je mnie do dalszego i coraz nowego działania!

Jest również bardzo wielu innych ludzi – zbyt licznych, by dało 

się wymienić każdego z nich z osobna – którzy od dawna stanowią 

wspaniałe źródło wsparcia i którym pragnę przekazać moje podzięko-

wania!

Na  koniec  zaś  pragnę  okazać  wyrazy  wdzięczności  wszystkim, 

którzy  zaangażowali  się  w to,  aby  ta  książka mogła  ujrzeć światło 

dzienne:

Peterowi i Stowe Shockeyom, wspaniałemu małżeństwu z Nash- 

ville, którzy wraz z ich dwiema cudownymi córeczkami rozpoczęli ży-

background image

2

cie zgodnie z zasadami Diety Alleluja i doświadczają z tego powodu 

niesamowitych  błogosławieństw.  Oni  to  podjęli  się  przygotowania 

Diety Alleluja do druku. Pracowali bez wytchnienia, aby tego doko-

nać.

Angeli DePriest za jej pomoc edytorską w pracy nad książką.

Wydawnictwu Destiny Image, które wiele lat temu wprowadziło 

do sprzedaży moją pierwszą książkę Dlaczego chrześcijanie chorują

Wydawnicwto zachęcało nas do tego, abyśmy napisali tę pracę, tak 

aby społeczność chrześcijańska mogła zdobyć jeszcze większą wiedzę 

na temat biblijnej dietetyki.

Nie  mogę  też  zamknąć  tej  listy  bez  przekazania  podziękowań 

wszystkim tym, którzy nadesłali nam przepisy wspaniałych i odżyw-

czych potraw, z którymi możecie się zapoznać na stronach tej książki.

Bogu niech będzie chwała!

p

odziękoWania

background image

2

Wielokrotnie George Malkmus i jego zespół z Hallelujah Acres zapra-

szali mnie do przyłączenia się do służby w ich duszpasterskich ośrod-

kach zdrowotnych. Rozmawiałem z nimi na temat dokumentów po-

twierdzających  łączność  diety  ze  zdrowiem,  które  zgromadziłem 

podczas  mojej  długiej  kariery  związanej  z  badaniami,  nauczaniem 

oraz  działalnością  polityczną.  W  trakcie  tych  wizyt  zacząłem  sobie 

uświadamiać, że stowarzyszenie Hallelujah Acres pod kierownictwem 

George’a Malkmusa prezentuje bardzo zbliżony do mojego punkt wi-

dzenia  na  temat  diety  i  zdrowia.  Moja  pierwsza  wizyta  odbyła  się 

przed tym, gdy mój syn, Tom, i ja zaczęliśmy pisanie naszej własnej 

książki,  zatytułowanej  Chiński  Projekt:  zaskakujące  konsekwencje 

dla diety, utraty wagi i długotrwałego zdrowia

1

.

Wizyta  ta  dała  mi  okazję  do  podzielenia  się  moimi  poglądami  

z  przyjaźnie  nastawionymi  odbiorcami  –  życzliwe  przyjęcie  zawsze 

jest mile widziane w sytuacji, gdy na ogół spotykam się z głuchą ciszą, 

a czasami nawet z wrogością wobec tego typu idei. Jednak czas tam 

spędzony dał mi coś więcej. Była to okazja to poznania ludzi, którzy 

mieli poglądy podobne do moich, a jednak zdobyte dzięki podążaniu 

nieco inną drogą.

Naturalnie,  George  Malkmus  jest  człowiekiem  wielkiej  wiary. 

Historia Hallelujah Acres zaczęła się od pamiętnego doświadczenia

Opinie

1

 The China Project by T. Colin Campbell, Ph.D., and Christine Cox – raport  

z badań opartych na danych zebranych od 80 mln Chińczyków dostępny w formie 

skróconej i pełnej w księgarni internetowej AMAZON – przyp. red.

background image

2

związanego z wypełnieniem Bożego polecenia z Księgi Rodzaju 1,29. 

W efekcie zmieniło to jego nawyki żywieniowe i znalazło swój finał  

w postaci pełnego uzdrowienia z choroby nowotworowej. W jego przy-

padku było to więc poszukiwanie duchowe, które bez przerwy rozwi-

jało się, spotykając się z pozytywnymi reakcjami i gwałtownym wzro-

stem liczby jego naśladowców. Natomiast moje własne opinie i wnioski 

były – w przeciwieństwie do jego – efektem kroczenia drogą nauko-

wych obserwacji, które fundamentalnie zmieniły moje osobiste nawy-

ki i wcześniejsze poglądy.

Jaka więc była ta droga „biomedyczna”, która kierowała przebie-

giem moich badań eksperymentalnych? Dla wielu badaczy nauka zo-

stała  sprowadzona  do  serii  zadań,  wyrażanych  najlepiej  za  pomocą 

bardzo  dokładnych  liczb,  modeli  przywodzących  na  myśl  precyzyjne 

mechanizmy oraz do poszukiwania określonych prawd (cokolwiek by to 

miało oznaczać). Tego typu precyzyjne badania doświadczalne są nie-

zwykle  ważne.  Jednak  w  trakcie  ich  realizacji  zbyt  często  tracimy  

z oczu szersze konteksty, jakie otaczają wszystkie te odkrycia, jak np. 

związki  pomiędzy  życiem,  sposobem  żywienia  i  zdrowiem.  Zamiast 

tego przejawiamy tendencję do oddzielania od siebie tych ściśle okre-

ślonych informacji. Przykładem może być obserwowanie fascynujących 

działań,  jakie  pewne  związki  chemiczne  wywierają  na  określone  

funkcje  organizmów  żywych,  przy  jednoczesnym  lekceważeniu  ich 

skutków ubocznych dla pozostałych funkcji życiowych. W rezultacie te 

wyizolowane, szczegółowe informacje ubierane są w płaszczyk „nauko-

wych” faktów, manipulowane i wprowadzane w nasze codzienne życie. 

W ten sposób tworzy się technologię, lecz nie naukę. Aby zapobiegać 

chorobom,  produkujemy  pigułki,  w  których  znajdują  się  precyzyjnie 

odmierzone  porcje  związków  chemicznych.  Jako  cel  silnych  leków  

bierzemy tkankę nowotworową w taki sposób, jak gdyby wolno nam  

było zignorować całą resztę ciała. Ustalamy liczby określające dopusz-

czalne  spożycie  rozmaitych  składników  odżywczych,  uważając  je  za 

wartości uniwersalne w każdej sytuacji. Dyskutujemy wreszcie o za-

wartości składników odżywczych w pożywieniu w taki sposób, jakby 

były  to  stałe  liczby  uniezależnione  od  sposobu  przetwarzania  skła- 

dających się nań surowców. We wszystkich tych sytuacjach, a także  

w wielu innych, zbyt często zapominamy o szerszym kontekście życio-

wym.

Pomimo że George Malkmus podążył inną drogą niż ja, on rów-

nież  poszukiwał  tego  szerszego  kontekstu  i  zakończył  swoją  drogę 

o

pinie

background image

30

mniej więcej w tym samym miejscu. W obydwu badaniach punktem 

docelowym było znalezienie recepty na optymalne zdrowie.

W kwestiach bardziej szczegółowych nie jestem przekonany, czy 

nasze poszukiwania doprowadziły dokładnie do takich samych wnio-

sków (np. w zakresie proporcji posiłków wegańskich, podawanych na 

surowo lub gotowanych). Zgadzam się jednak, że dieta akcentująca 

trend do podążania w stronę pokarmów surowych jest właściwym kie-

runkiem. Przykładowo, nauka zgromadziła przekonujące dane poka-

zujące,  że  podgrzewanie  żywności  może  być  źródłem  problemów.  

W pożywieniu podgrzewanym i pieczonym na otwartym ogniu mogą 

pojawiać się wysoce podejrzane związki chemiczne. Silne zwiększanie 

temperatury prowadzi również do utraty wielu składników odżyw-

czych, zwłaszcza gdy woda wykorzystywana do gotowania jest wyle-

wana.  Innym  potencjalnym  problemem  związanym  z  gotowaniem 

jest dezaktywacja enzymów zawierających białko, co staje się główną 

przyczyną zmartwień wszystkich entuzjastów surowej żywności. To 

jednak, czy drobne szczegóły naszych wniosków dotyczące enzymów  

i ich działalności trawiennej (a być może również inne drobiazgi) są 

ze sobą zupełnie zbieżne, nie stanowi poważnego powodu do zmar-

twień ani dla mnie, ani też – jak sądzę – dla niego. Debata naukowa 

z samej swojej natury wymaga uwzględnienia różnych punktów wi-

dzenia.

Sądzę, że powinienem powiedzieć jeszcze słowo na temat tego, co 

dla mnie oznacza nauka, skoro wykorzystałem ją do zdobycia stano-

wiska,  które  obecnie  zajmuję.  Nauka  jest  pojęciem,  które  zachęca 

mnie  do  poznawania  i  pojmowania  naturalnego  porządku  rzeczy. 

Pragnę  być  obserwatorem  i  dokonywać  badań  eksperymentalnych 

przede wszystkim w celu lepszego zrozumienia i uzyskania wglądu  

w całościowy porządek. Nie podoba mi się postawa wielu naukowców 

zatrudnianych  przez  wielkie  korporacje,  którzy  oddzielają  poszcze-

gólne problemy czy zagadnienia od całości naturalnego porządku, tak 

jakby mogły one funkcjonować w izolacji, zwłaszcza gdy jest to czynio-

ne w celach komercyjnych. Narusza to coś, co ja postrzegam jako nad-

zwyczajny  naturalny  ład  biologiczny.  Ład  ten  jest  w  tak  wysokim 

stopniu zorganizowany, złożony i zarządzany, że my, zwyczajni lu-

dzie, nigdy nie będziemy w stanie go w pełni odtworzyć. 

Postrzegam  ten  porządek  jako  element  charakteryzujący  całą 

materię zarówno ożywioną, jak i nieożywioną, od skali mikro- do ma-

krokosmicznej. To za jego sprawą optymalizuje się nasze zdrowie, gdy 

background image

31

spożywamy pełnowartościową żywność pochodzenia roślinnego, i to 

nieprzetworzoną. A ponieważ jestem przekonany, że ten naturalny 

porządek  dotyczy  nie  tylko  mnie,  ale  również  innych  świadomych  

i racjonalnie myślących istot, dlatego też z przyjemnością dzielę się 

odkryciami dokonanymi w efekcie moich doświadczeń i moją inter-

pretacją owych odkryć. Krótko mówiąc, tego typu poglądy wzmacnia-

ją również mój wieloletni szacunek do złotej zasady mówiącej, że na-

leży służyć innym w taki sposób, w jaki chciałbym, aby i mnie służono. 

Potwierdzają także moje przekonanie, że to, co dobre dla mojej spo-

łeczności, jest dobre również dla mnie – a nie że to, co dobre dla mnie, 

jest dobre także dla mojej społeczności.

Podsumowując, książka ta, choć różniąca się pod względem ko-

rzeni i perspektywy od tego, co ja sam mógłbym napisać na podstawie 

moich własnych doświadczeń, jest jednak napisana z punktu widze-

nia człowieka mocno wierzącego w swoje słowa i dysponującego znacz-

nym doświadczeniem. Ponadto, w najważniejszych tezach zbiega się 

ona z moimi własnymi przekonaniami. Geoge’a Malkmusa, za spra-

wą  jego  poglądów  i  doświadczeń  opisanych  na  kartach  tej  książki, 

uważam za osobę godną zaufania.

dr T. Colin Campbell

autor książki The China Study,

wieńczącej 20-letnią współpracę pomiędzy 

Uniwersytetem Cornella, uniwersytetem w Oxfordzie  

a Chińską Akademią Medycyny Prewencyjnej

h

Wiele lat temu, tutaj, w Dallas, miałem okazję uczestniczyć w pub-

licznym  wystąpieniu  dr.  George’a  Malkmusa,  dotyczącym  sposobu 

odżywiania  i  stylu  życia.  Jego  entuzjastyczne  podejście  do  tematu  

i zapał, z jakim odnosił się do promocji zdrowia, nie mają sobie rów-

nych...  i  roprzestrzeniają  się  niczym  zaraza!  W  miarę  jak  mówił  

o swoich poszukiwaniach odpowiedzi na pytania, dlaczego zdrowo ży-

jący  i  bogobojni  przywódcy  społeczni,  rodzice,  duchowni,  zawodowi 

lekarze, jego własna matka oraz wielu innych zmarło przedwcześnie 

i nieoczekiwanie, zyskiwał coraz większą uwagę każdej obecnej na 

widowni osoby. Następnie opowiadał o swoich osobistych doświadcze-

niach w walce z chorobą, która pojawiła się w jego życiu, i dzielił się 

o

pinie

background image

32

prostymi,  niepodważalnymi  prawdami  na  temat  pokonywania  tej 

choroby z pomocą diety zdrowotnej składającej się z surowych pokar-

mów. Wtedy właśnie postanowiłem spróbować i przekonać się, jaki 

wpływ coś takiego mogłoby mieć na mój, i tak już pozytywny, styl 

życia  typu  „jeść–pić–ćwiczyć”.  Cudo!  Uczyniło  to  moje  udane  życie 

jeszcze bardziej udanym!

Logiczne, sensowne, potwierdzone naukowo zasady przedstawio-

ne przez dr. Malkmusa mogą pomóc osobom chorym odzyskać zdro-

wie i dobre samopoczucie, zaś ludziom zdrowym utrzymać radość na 

codzień,  przedłużyć  życie  i  zyskać  dodatkowe  pokłady  energii.  Nie 

jest to żadna „modna” dieta, „odjazdowy” plan ćwiczeń ani też specjal-

na linia „suplementów”, które to elementy miałyby służyć sprzedaży 

książki  czy  nabijaniu  kasy  w  inny  sposób.  Jest  to  zwykły,  prosty, 

sprawdzony sposób życia ukierunkowany na eliminację chorób oraz 

zachowanie sił i zdrowia w pełni życiowej energii i radości. Jest to tak 

łatwe, niedrogie i nieskomplikowane, że „specjaliści” mają poważne 

problemy  z  zaakceptowaniem  tej  prostoty  i  zadziwiających  rezul- 

tatów!

Ja sam wysłałem już setki książek i płyt CD doktora Malkmusa 

członkom mojej rodziny, przyjaciołom, współpracownikom, znajomym 

politykom, prezydentowi Stanów Zjednoczonych, urzędnikom z Białe-

go Domu itd. Tysiące absolwentów naszego cieszącego się popular-

nością kursu „Udanego życia” potwierdzają, że wzbogacili swoje życie 

i odnieśli wiele korzyści ze zwiększenia pokładów własnej energii. To 

działa!

Ed Foreman

autor, mówca,

były kongresmen Stanów Zjednoczonych

ze stanów Teksas i Nowy Meksyk

background image

33

Ding! Dong!

Ktoś  stał  na  ganku  i  zawzięcie  uderzał  w  nasz  stary,  żelazny, 

ręcznie kuty dzwon obiadowy. Najprawdopodobniej był to mój mąż, 

Peter. Z drugiej jednak strony, mógł zlecić to zadanie naszym córecz-

kom, Christine i Grace. Byłam w stanie wyobrazić je sobie, jak wcho-

dzą na zmianę na krzesło, zasłaniają uszy i śmieją się, szarpiąc za 

sznur do dzwonu i wzywając mamę do domu. Metaliczny dźwięk był 

niczym słodkie zaproszenie: czas jeść... czas jeść.

Po wyjściu z ogrodu wykonałam głęboki wdech i rozprostowałam 

plecy. Następnie, niczym nagle puszczona kukiełka rozluźniłam się. 

Oparta o widły zamknęłam oczy, a z moich ust wydobyło się ciche 

westchnienie. Po raz pierwszy, odkąd półtora roku temu wybudowa-

liśmy nasz wymarzony dom, miałam okazję zająć się ogrodem wa-

rzywnym na tym dwuhektarowym skrawku ziemi. Był to zdecydowa-

nie największy ogród, jakim kiedykolwiek dotąd się zajmowałam.

Czułam w kościach ból, lecz mimo to wiedziałam, że mogłabym 

pracować w ogrodzie przez całą noc. Jednak na moje szczęście nikt nie 

pozwoliłby mi na coś takiego. Spojrzałam daleko za linię drzew. Słoń-

ce, jak zwykle, umykało w pośpiechu i nawet komary zaczęły mi do-

kuczać, abym tylko sobie stąd poszła. Dlatego też z całych sił, jakie mi 

tylko zostały, wbiłam widły w ziemię. Praca mogła poczekać do jutra. 

Nadszedł czas posiłku.

Furtka ogrodu zamknęła się za mną ze zgrzytem, ale ja nie mo-

głam  odejść  bez  tego  jednego,  ostatniego,  krótkiego  spojrzenia  na 

efekty  wielogodzinnej  pracy.  Jako  pierwsze  moją  uwagę  zwróciły 

ogromne liście kabaczków, machające do mnie na wietrze. Spójrz na 

Wstęp

Powrót do ogrodu

background image

34

mnie! – wydawały się wołać – Spójrz na mnie! Najsmakowitsze ka-

baczki i cukinie, jakie kiedykolwiek miałam przyjemność jeść, pocho-

dziły  z  tych  żywiołowych  pędów.  A  piękne  żółte  kwiaty,  które  tam 

teraz rosły, stanowiły obietnicę, że w przyszłości pojawi się na nich 

więcej warzyw.

Niedaleko  „pracowały”  też  ciężko  główki  kapusty,  zagęszczając 

się w szczelnie zwinięte kule. Nie mogłam się już ich doczekać. Prak-

tycznie nic nie schładza mnie tak skutecznie, jak surówka coleslaw 

przyrządzona  z  tych  szmaragdowych  globusów.  Następnie  pomido-

ry... czy jest cokolwiek, co tak pachnie latem jak pęd pomidora? Były 

wysokie i jaskrawozielone, a wieńczące je niewielkie blade kulki cią-

gle  jeszcze  czekały  na  słońce,  które  pozwoliłoby  im  nabrać  koloru  

różanej czerwieni. W międzyczasie na kratkach, które zrobiłam z li-

stewek i sznurka, powoli pięły się fasola i groszek. Bez wątpienia, 

największe postępy czyniły nocą w nadziei na to, że zaskoczą mnie  

o poranku. Dalej, z boku ogrodu, znajdowały się przepyszny szpinak  

i sałata, będące podstawą wielu naszych posiłków. 

Głębiej w ziemi, poszukując w chłodnej glebie życiodajnych sub-

stancji  odżywczych  i  minerałów,  oczekiwały  na  swoją  kolej  czosnek, 

marchewki, buraki, cebule i rzodkiewki. Innymi dojrzewającymi tam 

jeszcze smakołykami były kukurydza, kantalupy, słoneczniki, botwi-

na, dynie i tykwy. Było tam też wiele nadtłuczonych glinianych naczyń, 

w których rosły zioła. Dookoła zaś, wszędzie widać było kwiaty. Piękne 

kwiaty. Pokarm dla duszy, pożywienie dla pszczół i kolibrów, a jedno-

cześnie „słodkie desery” dla oczu i nosa.

Zamknęłam oczy raz jeszcze, szepcząc Bogu dziękczynną modli-

twę za to, że pozwolił mi wziąć udział w tym niezwykłym doświadcze-

niu – uprawy pożywienia, które następnie miało dać tak dużo energii 

naszym ciałom.

Mój apetyt wzmógł się, popychając mnie w kierunku domu i ciąg-

nąc, niczym chrabąszcza, w stronę żółtego światła obficie rozświetla-

jącego kuchenne okno.

Głównym daniem tego wieczoru było niezwykle orzeźwiające gaz- 

pacho, czyli podawana na zimno zupa z warzyw, z odpowiednią ilością 

gniecionego czosnku, soku z cytryny i kminku. Przerwałam na mo-

ment, rozkoszując się smakiem i wyobrażając sobie żywe enzymy wy-

wołujące uczucie mrowienia na moim języku. Z każdą kolejną łyżką 

tej ambrozji popadałam w coraz to głębszy błogostan. Jednocześnie 

narastała też we mnie ciekawość kolejnych potraw, które czekały na 

background image

3

spróbowanie.  Szpinak  i  sałata,  zebrane  wprost  z  naszego  ogrodu  

w ciągu minionej godziny, również były pełne życia i znacznie bar-

dziej  smakowite,  aniżeli  ich  kuzyni  z  supermaketu  zalegający  całe 

dnie lub nawet tygodnie w ciężarówkach i magazynach, zanim znala-

zły się na czyimś stole.

Dodatkiem do warzyw była miodowa musztarda domowej roboty, 

doprawiona wzbogacającym smak odżywczym zakwasem, zwiększa-

jącym zawartości witaminy B12. Jej przygotowanie zajmuje zaledwie 

kilka minut i kosztuje zdecydowanie mniej, aniżeli produkty sklepo-

we. Nie zawiera przy tym szkodliwych dodatków chemicznych (a na-

sze  dzieci  wprost  ją  uwielbiają).  Następnie  spróbowałam  surówki  

z marchwi, przygotowanej z dodatkiem rodzynek i jabłek oraz zalanej 

odrobiną  octu,  syropu  klonowego  i  wspaniałego  majonezu  wegeta-

riańskiego. Jedyną przygotowywaną na gorąco potrawą, jaką jedli-

śmy,  były  trójkątne  kawałki  placków  pita,  maczane  w  pikantnym 

bliskowschodnim hummusie. To danie o bardzo bogatym smaku po-

wstało z gotowanej ciecierzycy zmieszanej z czosnkiem, oliwą z oliwek 

i dużą ilością soku z cytryny. Po prostu rewelacja…

Gdy już się nasyciliśmy, każde z nas rozsiadło się w swoim krze-

śle i rozpoczęliśmy tak bardzo przez nas lubiane wieczorne rozmowy. 

Byliśmy naprawdę odprężeni, żadne z nas nie czuło się ociężałe ani 

nie dręczyła nas zgaga, mimo iż obydwa te uczucia były nam dobrze 

znane z dawnych czasów. Uchwyciłam zadowolone spojrzenie Petera. 

To  wszystko  było  dla  nas  nie  tylko  innym  sposobem  żywienia,  ale 

także zupełnie nowym i ekscytującym rozdziałem naszego życia.

W ciągu minionych czterech lat przebyliśmy bardzo długą drogę. 

Gdy  teraz  rozmyślam  na  temat  naszego  trybu  życia  dwadzieścia... 

dziesięć... a nawet pięć lat temu, jestem naprawdę zdumiona skalą 

zmian, jakie dokonały się w naszym małym świecie. Zmiany nawy-

ków, odrzucenie starych jak i przyjęcie nowych, miały na celu dobro 

naszego życia i zdrowia. I pomimo że nie przychodziły one łatwo, to,  

z całą pewnością, były tego warte.

Osiem  lat  temu  ja  i  mój  mąż  Peter  uważaliśmy  się  za  ludzi  

w  dobrej  kondycji  fizycznej.  Nie  byliśmy  wprawdzie  miłośnikami 

sportu, ale udawało się nam kilkanaście razy w tygodniu obejść spa-

cerem całą okolicę. Jeżeli zaś chodzi o nasz sposób odżywiania się, to 

jedliśmy to, co uważaliśmy za zdrową amerykańską dietę – kurczaka 

bez skóry, niewielkie ilości czerwonego mięsa i sporo gotowanych wa-

rzyw. Naszym największym pragnieniem było żyć długo, bez chorób  

p

oWrót

 

do

 

ogrodu

background image

3

i  wychowywać  nasze  dzieci  w  zdrowym  otoczeniu.  Spoglądając  

w przeszłość, widzę teraz, że choć nasze cele zdrowotne były dobre, to 

jednak byliśmy źle poinformowani w kwestiach zasadniczych. Krótko 

mówiąc, nie znaliśmy prawidłowej drogi do osiągnięcia tych celów.

Peter miał wówczas 42 lata, a ja 37 – dwoje ludzi w „średnim” 

wieku uskarżających się na zaledwie kilka przypadłości. Żadna z nich 

nie wydawała się zbyt poważna, poza częstymi bólami w klatce pier-

siowej, jakie odczuwał Peter. Jednak nawet i to było spychane na bok 

przez  kolejnych  lekarzy  jako  „dolegliwość  związana  ze  stresem”.  

W ciągu kolejnych lat wydał on tysiące dolarów, próbując zdiagnozo-

wać przyczynę tego problemu, i raz za razem słyszał wciąż te same 

słowa:  dolegliwość  związana  ze  stresem.  Taka  diagnoza,  już  sama  

w sobie, była wystarczającym powodem do zawału! Mówiąc między 

nami, cierpieliśmy też na bóle głowy, zgagę, pryszcze (do tej pory my-

ślałam, że jest to wyłącznie problem ludzi młodych), przeziębienia, 

zespół cieśni nadgarstka, grzybicę stóp, suchość skóry i ogólne prze-

męczenie. Gdy wagi łazienkowe od czasu do czasu ostrzegały nas, że 

powoli skrada się ku nam nadwaga, to i te rewelacje odsuwaliśmy na 

bok. W końcu, czy przyrost masy ciała nie jest po prostu częścią pro-

cesu starzenia się? Czy, tak naprawdę, nie jest powszechnie wiado-

mo, że w miarę starzenia, musimy doświadczać coraz większej liczby 

problemów, które ostatecznie doprowadzą nas do śmierci? Peter i ja 

zaakceptowaliśmy ten fakt jako nieuchronną rzeczywistość.

Jednak pewnego dnia stało się coś, co wywróciło nasz świat, kwe-

stionując cały dotychczasowy sposób myślenia. Jestem przekonana, 

że to wydarzenie było zaaranżowane przez Boga, dlatego że Peter i ja 

postrzegamy to jako nasz mały cud.

Tamtego poranka zabrałam nasze małe córeczki do miejscowej 

biblioteki. Chodząc tu i tam w poszukiwaniu dla nich książek, poczu-

łam nagłe natchnienie, aby wziąć też coś dla siebie. Moją uwagę na-

tychmiast przyciągnęły dwie książki dotyczące zdrowia kobiet. Jedna 

z nich koncentrowała się głównie na raku piersi, temacie szczególnie 

mnie interesującym, ponieważ moja matka zmarła na tę chorobę, gdy 

była jeszcze młodą, 34-letnią kobietą. W rzeczywistości, rak na dobre 

rozszalał się w mojej rodzinie – dwoje moich dziadków, podobnie jak 

mój ojciec i moja matka, padło jego ofiarą.

Wypożyczyłam obydwie książki i pospieszyłam do domu, chcąc 

jak najszybciej usadowić się w moim fotelu. Ledwo zaczęłam przeglą-

dać pierwszą z nich, gdy dzwonek telefonu przerwał moje czytanie. 

background image

3

Była to pielęgniarka pracująca w gabinecie mojego lekarza. „– Pani 

Shockey... usłyszałam poważnie brzmiący kobiecy głos. – Z tej strony 

Cyndee, z gabinetu doktora Finkego. Obawiam się, że mam dla pani 

złe  wiadomości  na  temat  wyników  pani  badania  cytologicznego. 

Stwierdziliśmy obecność komórek przedrakowych w szyjce macicy, co 

uważamy za dość poważny objaw. Nie oznacza to jeszcze, że ma pani 

raka, jednak komórki te mogą doprowadzić do powstania w tym miej-

scu zmian nowotworowych. Będziemy musieli przeprowadzić zabieg, 

którego celem, mówiąc najprościej, będzie wypalenie komórek przed- 

rakowych...”.

Odłożyłam słuchawkę, czując, jak mój żołądek zawiązuje się w su-

peł, a następnie opadłam na fotel, podczas gdy mój umysł szarpał się  

z tą wiadomością. Komórki przedrakowe... w moim ciele! Serce waliło 

mi  jak  szalone,  podczas  gdy  moje  oczy  tępo  spoglądały  w  podłogę.  

Wtedy to, niczym w przedziwnej scenie rodem ze Strefy Mroku, moja 

uwaga przeniosła się w kierunku nowych książek z biblioteki, dotyczą-

cych raka i zdrowia kobiet! To było naprawdę dziwne, że wybrałam 

sobie  te  książki  w  tym  szczególnym  dniu,  ponieważ  absolutnie  nie 

przypuszczałam, że moja cytologia mogła wykazać jakiekolwiek odchy-

lenie od normy. Nauczyłam się jednak rozpoznawać rękę Boga w tego 

typu momentach i szybko uświadomiłam sobie, że to On zaprowadził 

mnie tam, abym wybrała sobie akurat te konkretne książki, dokładnie 

na  moment  przed  tym,  gdy  naprawdę  ich  potrzebowałam.  Czy  było  

w nich coś, co powinnam była wiedzieć – jakieś strzępy informacji, któ-

re mogłyby mi pomóc? Zaczęłam się w nie zagłębiać.

Gdy tylko zaczęłam czytać, przerwano mi po raz kolejny – tym 

razem był to dzwonek do drzwi. Okazało się, że to nasz dobry przyja-

ciel, Jack Rogers, który wpadł służbowo do naszej miejscowości. Mie-

liśmy nadzieję, że u nas przenocuje. Minęło kilkanaście miesięcy, od-

kąd  widzieliśmy  go  po  raz  ostatni,  dlatego  też  usiedliśmy  sobie  

i zaczęliśmy rozmawiać, nadrabiając przyjacielskie zaległości.

Wtedy to na twarzy Jacka pojawił się szeroki uśmiech, a on sam 

sięgnął do swojej torby i wyciągnął z niej książkę, którą mi wręczył. 

„– Stowe... – powiedział podekscytowany – właśnie odkryłem coś, co 

całkowicie  zmieniło  moje  życie.  Pomyślałem  sobie,  że  może  was  to 

zainteresować”. Przeczytałam tytuł: Boży sposób na osiągnięcie do-

skonałego zdrowia, autorstwa doktora George’a Malkmusa. Podczas 

gdy przebiegałam wzrokiem kolejne stronice książki, Jack opowiadał 

o  Hallelujah  Acres  oraz  streścił  to,  czego  dowiedział  się  na  temat  

p

oWrót

 

do

 

ogrodu

background image

3

zagrożeń płynących z typowej amerykańskiej diety. Wyjaśnił mi, że 

optymalne zdrowie można uzyskać jedynie poprzez zmianę całego do-

tychczasowego trybu życia. Trzeba także jeść to, co dr Malkmus na-

zwał  „żywą  żywnością”,  rezygnując  z  potraw  gotowanych,  które  

w większości pozbawione są żywych enzymów i witamin. W zamian 

doradzał  jedzenie  przede  wszystkim  surowych  warzyw  i  owoców.  

Autor książki twierdził, że, dosłownie, tysiące ludzi po przejściu na tę 

dietę przezwyciężyło wszystkie problemy zdrowotne: od raka po za-

wały serca, od grzybicy po zapalenie stawów, czyli, mówiąc w skrócie, 

każdą dolegliwość ludzkiego ciała.

  Wsłuchana  w  słowa  Jacka  oparłam  się  o  fotel.  Oczy  miałam  

okrągłe ze zdziwienia. Teraz mogę się przyznać, że wówczas wcale mi 

nie ciekła ślinka na myśl o jedzeniu surowych warzyw, ale też zdecy-

dowanie docierał do mnie sygnał, że Bóg próbuje przekazać mi coś 

ważnego! W rzeczywistości, czułam się tak, jakby ktoś uderzył mnie  

w głowę książkami na temat zdrowego żywienia. W porządku, Panie 

Boże! W porządku! Pomyślałam sobie. Przeczytam te książki, tylko daj 

mi trochę czasu. I On to zrobił.

Trzy dni i wiele rozdziałów później byłam już gotowa zmienić mój 

styl  życia  raz  na  zawsze.  Wypełniliśmy  naszą  lodówkę  świeżymi  

warzywami, kupiliśmy solidną sokowirówkę i zostaliśmy koneserami 

soków warzywnych. (Sok warzywny, o którym mowa w tej książce, to 

mieszanka około 2/3 soku z marchwi oraz 1/3 selera, ogórka lub zielo-

nych  warzyw  liściastych.  W  razie  potrzeby  dopuszczalny  jest  też  

czysty, 100-procentowy sok z marchwi.)

Tydzień później przeszłam zabieg usuwania komórek nowotwo-

rowych, a przez cały następny rok czekałam i obserwowałam, czy nie 

nastąpi ich nawrót. Dzięki Bogu tak się nie stało.

W miarę, jak stopniowo zmienialiśmy nasz sposób żywienia, czu-

łam, że Pan przygotowuje też nasze serca i umysły do wkroczenia na 

nową  drogę  życia.  Podobnie  jak  świeży  wiosenny  wiatr  zapowiada 

nadejście nowej pory roku, tak zmieniały się nasze rodzinne marze-

nia w kierunku bardziej naturalnego trybu życia – wzmocnienia wię-

zi rodzinnych, lepszego kontaktu z przyrodą, czystszego powietrza, 

lepszej wody, bardziej świeżych owoców i mniejszej ilości chemika-

liów. Innymi słowy, zaczęliśmy marzyć o życiu mniej toksycznym.

Po upływie niedługiego czasu, z głowami wypełnionymi tego typu 

myślami, znaleźliśmy dla siebie na wsi kilka hektarów ziemi i zaczę-

liśmy wieść takie życie, jakie sobie wymarzyliśmy. Była to wspaniała 

background image

3

i pełna wyzwań przygoda. Teraz, dwa i pół roku później, spacerując 

po ogrodzie i zbierając warzywa wraz z moimi córeczkami, odczuwam 

pełne zadowolenie na myśl, że uczyniliśmy krok we właściwym kie-

runku.

Ubiegłego lata u jednego z moich kuzynów zdiagnozowano raka. 

Szczęśliwie dla niego wykryto go w porę i jego prognozy wyglądają 

pomyślnie. Ja jednak po raz kolejny zaczęłam rozmyślać, jak wielu 

ludzi  na  tym  świecie  cierpi  z  powodu  tej  zabójczej  choroby.  Tak  

naprawdę, to właśnie wtedy spostrzegłam, że niemal każdego tygo-

dnia  w  naszym  małym,  wiejskim  kościele  ktoś  prosił  o  modlitwę  

w intencji przyjaciół lub ukochanej osoby zaatakowanej przez nowo-

twór. Nie mogłam przestać myśleć o raku – był wszędzie. Ale co mo-

głam zrobić w tej sprawie?

Zalążek odpowiedzi pojawił się we mnie pewnego poranka, gdy 

siedzieliśmy na ławce w naszym kościele. Nie myśląc nawet o tym, 

pochyliłam się i wyszeptałam do Petera: „– Tak chciałabym, żebyśmy 

mogli zostać doradcami ds. zdrowia z ramienia Hallelujah Acres”.

„– No cóż... – odrzekł natychmiast – zróbmy tak zatem”. 

Pięć  miesięcy  później  ukończyliśmy  kurs  w  Ośrodku  Zdrowia 

Hallelujah Acres. Był to wspaniały program, mający na celu dostar-

czenie  informacji  i  narzędzi  niezbędnych  do  dzielenia  się  z  innymi 

tym niezwykłym przesłaniem – nie musicie chorować. Przebywając 

tam, mieliśmy okazję poznać George’a Malkmusa, twórcę Diety Alle-

luja. Jego historia jest ekscytująca i, podobnie jak inne świadectwa 

zawarte w tej książce, stanowi bardzo budujący przekaz!

Jeżeli kiedykolwiek zdarzyło się Wam zmagać z ciężką chorobą  

i zastanawialiście się, jak przygotować wasz organizm do tego, aby 

mógł on się z nią uporać, ta książka może pokazać wam jedno z roz-

wiązań. Jeżeli zastanawialiście się, dlaczego nasz kraj pełen jest lu-

dzi z nadwagą, a liczba cukrzyków tak szybko rośnie, dlaczego tak 

wielu ludzi cierpi z powodu depresji i braku równowagi chemicznej, 

czemu  niezliczona  liczba  dzieci  choruje  na  zespół  nadpobudliwości 

psychoruchowej (ADHD), a wśród osób starszych wybuchła epidemia 

choroby  Alzheimera,  to  przygotujcie  się  na  to,  że  tutaj  znajdziecie 

odpowiedzi,  które  zadziałają  na  Was  niczym  kubeł  zimnej  wody.  

Jeżeli  zażywają  Państwo  lekarstwa  –  a  zwłaszcza  wiele  różnych  

lekarstw codziennie – lecz mimo to w głębi duszy czujecie, że jest to 

kosztowny i nienaturalny sposób postępowania, to bądźcie gotowi na 

to,  że  poznacie  źródło  tego  uczucia.  I  wreszcie,  jeżeli  kiedykolwiek 

p

oWrót

 

do

 

ogrodu

background image

40

zdarzyło się Państwu skosztować świeżo zebranych warzyw i pomy-

śleć sobie: Ale to jest dobre!, wówczas książka ta pokaże Wam, jak 

wiele macie racji.

Usiądźcie zatem Państwo wygodnie, zrelaksujcie się i zapoznaj-

cie  z  tym  niezwykłym  mechanizmem  immunologicznym,  jaki  Bóg 

stworzył w ciele każdego z nas. Umieścił w nas naturalny i niezwykle 

precyzyjny swój Boży skalpel mający moc prawdziwego uzdrawiania 

przyczyn – takiego uzdrawiania, o jakim zapewne nigdy nie usłyszy-

cie  w  gabinecie  lekarskim  ani  jakiego  nie  zobaczycie  w  reklamach 

telewizyjnych, takiego, jakie tylko i wyłącznie nasz kochający Ojciec 

w Niebie jest nam w stanie zapewnić.

Stowe Shockey

współautorka i redaktor książki

background image

41

Na początku... czytamy w Księdze Rodzaju. Po tym, jak Bóg ogłosił: 

Niech  się  stanie  światłość,  po  tym,  jak  stworzył  niebo,  ziemię  oraz 

wszystkie jej wspaniałości – stworzył również człowieka. Ludzie zo-

stali ukształtowani na Jego podobieństwo, jako zwierzchnicy i opie-

kunowie całej ziemi i wszelkiego na niej stworzenia. W wersecie 29 tej  

sceny, otwierającej Biblię, Bóg mówi:

I rzekł Bóg: Umieściłem dla was na ziemi wielorakie rośliny 

rodzące nasiona oraz różne gatunki drzew, których owoce za-

wierają nasienie. One będą dla was pokarmem. (Rdz 1,29 NPD)

Drodzy Czytelnicy, oto tchnienie samego Boga posłane w proch ziemi 

sprawiło powstanie życia na tym świecie! A werset 1,29 z Księgi Ro-

dzaju ukazuje, jaki był pierwotny Boży zamiar podtrzymywania tego 

życia poprzez spożywanie naturalnych, żywych pokarmów roślinnych

Człowiek  jednak  w  swojej  ignorancji,  którą  często  pysznie  nazywa 

mądrością, zagubił tę prostotę Bożego porządku. Nowoczesne poglądy 

na  temat  zdrowia  i  zasad  żywienia  stały  się  równie  skażone,  jak 

wszystko inne, co człowiek otrzymał od Boga w darze i splugawił – 

seksualność,  środowisko  naturalne  oraz  świętość  życia  rodzinnego. 

Delikatna  równowaga  związana  z  przechodzeniem  przez  życie  po-

przez spożywanie żywych, nieprzetworzonych produktów roślinnych 

również uległa zapomnieniu.

Potraktujcie, proszę, Państwo tę książkę jako inspirację mającą 

na celu rozbudzenie waszej pamięci pokoleniowej i odwołanie się do 

Wprowadzenie

background image

42

czasu, gdy nasi przodkowie mieli świadomość tego, że życie bierze się  

z życia. Żywienie się czymś, co jest martwe, nie może podtrzymywać 

życia w taki sposób, jak to dla nas zaprojektowano – wtedy, gdy przy-

dzielono pierwszym rodzicom zadanie opieki nad ogrodem w Edenie. 

Dołączcie do mnie na kartach tej książki, dopóki jeszcze pamiętamy 

tę mądrość, która była niegdyś dobrze nam znana.

Nie  naśladujcie  świata,  jaki  was  otacza,  ale  dajcie  się  prze-

obrażać, stosując wasz nowy styl myślenia, abyście w konse-

kwencji potrafili rozpoznać, co jest wolą Bożą; co dobre, co Bogu 

miłe, a co doskonałe. (Rz 12,2 NPD)

Czy pamiętają Państwo biblijną opowieść o wieży w Babel? Jak głosi 

legenda, mieszkańcy ziemi odwrócili się od Boga i postanowili w swej 

pysze  zbudować  gigantyczną  wieżę,  która  miała  dosięgnąć  samego 

Boga. Najwyższy widział niegodziwość w ich zbuntowanych sercach  

i rzekł: [...] pomieszajmy im szyki, tak aby mówili różnymi językami  

i nie rozumieli się wzajemnie (Rdz 11,7 NPD).

Natychmiast  wśród  budowniczych  wybuchł  chaos,  a  zdenerwo-

wani  ludzie  zaczęli  krzyczeć  na  siebie  nawzajem.  Wszyscy  oni,  po-

cząwszy od zadufanych w sobie nadzorców i architektów, aż po krzep-

kich robotników i podległe im sługi, krzyczeli w językach, które dla 

innych były niezrozumiałe... Wszyscy mówili, ale jeden nie był w sta-

nie zrozumieć drugiego! Zdezorientowani ludzie rozproszyli się, a ich 

wielki projekt nigdy nie został ukończony. Kraina ta została nazwana 

Babel, co w języku hebrajskim oznacza „pomieszanie”, a w miejscu 

tym po wielu latach wyrosła rozrzutna i dekadencka cywilizacja zna-

na jako Imperium Babilońskie.

Dziś  wielu  z  nas  określa  naszą  cywilizację  mianem  współczes- 

nego  Babilonu,  odnosząc  się  w  ten  sposób  do  Hollywood,  Madison  

Avenue i innych symboli materialnej dekadencji, tak ubóstwianych 

przez naszą kulturę. Jeżeli zaś rozejrzymy się dookoła i popatrzymy 

na  zły  stan  zdrowia  i  coraz  gorszą  kondycję  fizyczną  mieszkańców 

Zachodu,  to  musimy  przyznać,  że  pomysły  naszego  społeczeństwa  

dotyczące zdrowia i zasad odżywiania się są również bardzo pomie-

szane.

Tylko o tym pomyślmy! Nauka nie ustaje w swoich bezowocnych 

staraniach,  aby  w  laboratoriach  stworzyć  życie  –  kolejny,  zupełnie 

nowy  stopień  Wieży  Babel  –  mimo  iż  nasza  wewnętrzna  mądrość 

background image

43

mówi nam, że jedynie Bóg ma prawo stwarzać życie. I mimo że nauka 

nie jest w stanie zbudować prawdziwego i żyjącego potwora Franken- 

steina, to dokonała czegoś bardziej przerażającego. Nasza cywilizacja 

stała się jednym wielkim eksperymentem chemicznym, obejmującym 

chemiczne nawożenie roślinności, spryskiwanie jej chemikaliami dla 

ochrony przed owadami, chemiczne konserwowanie żywności w celu 

wydłużenia okresu jej przydatności do spożycia, chemiczne poprawia-

nie jej smaku i chemiczne uzyskiwanie dla niej hollywoodzkich kolo-

rów... Następnie zaś, gdy – w procesie chemicznej obróbki naszej żyw-

ności – wszelkie zawarte w niej składniki odżywcze ulegną zniszczeniu, 

wówczas jest ona ponownie wzbogacana chemicznie sztucznymi wita-

minami i minerałami nieorganicznymi. Nie  dziwmy się zatem, że po 

wielu  latach  spożywania  takiej  „frankensteinowej  karmy”  reakcją  

naszych organizmów na wszystkie te chemikalia jest podatność na 

rozmaite choroby. Eureka! Nauka, a dokładnie przemysł farmaceu-

tyczny,  dostarcza  nam  jeszcze  więcej  substancji  chemicznych,  aby 

przedłużyć Boże tchnienie życia, którego nie jest w stanie stworzyć,  

a  nawet  zrozumieć.  W  ostateczności  zaś,  przy  pomocy  płytek  na- 

ładowanych prądem o wysokim napięciu, lekarz uderza w serce pa-

cjenta,  którego  tętnice  zostały  zapchane  przez  śmieciową  żywność,  

a  nowoczesna  medycyna  pieje  z  zachwytu:  Żyje!  Żyje!  Brawa  dla  

nauki!

Gdzie jednak w tym pełnym zamieszania obrazku jest miejsce dla 

Boga? Czy wydaje się Wam, że On naprawdę chciał, abyśmy cierpieli 

z powodu szalejących obecnie epidemii zawałów serca, nowotworów  

i innych strasznych chorób? Czy też możliwe jest, że ludzkość zgubiła 

właściwą drogę, jedząc rzeczy, które nie były dla niej przeznaczone,  

a następnie powierzyła się w ręce nauki, aby ta „korygowała” jej błędy 

żywieniowe?

Bóg stworzył w naszych ciałach potężne układy immunologiczne 

dbające  o  nasze  zdrowie  –  bardziej  doskonałe,  aniżeli  nauka  jest  

w stanie sztucznie wytworzyć. Aby jednak układy te mogły działać 

prawidłowo, musimy je świadomie zasilać właściwym „paliwem”. Czy 

naprawdę ktokolwiek wierzy w to, że chorujemy z powodu niedoboru 

lekarstw? Nie. Chorujemy z powodu niedoboru kluczowych składni-

ków odżywczych, które Bóg przeznaczył nam do spożywania. My jed-

nak żyjemy w obrębie cywilizacji, która praktycznie nie zwraca żad-

nej uwagi na kwestie zdrowego odżywiania. Z reguły podążamy za 

prymitywną  stroną  naszej  natury,  ulegając  naiwnym  i  dziecinnym 

W

proWadzenie

background image

44

zachciankom

1

. Dopiero gdy zapadamy na zdrowiu, biegniemy do leka-

rza, który przepisuje nam leki zamiast doradzić zmianę stylu życia. 

Drodzy Państwo, w sytuacji, gdy z powodu ogromnej liczby osób kom-

pletnie zaniedbujących kwestie własnego odżywiania i ćwiczeń fizycz-

nych, ceny ubezpieczeń zdrowotnych idą w górę z prędkością światła, 

jesteśmy zmuszeni przyjąć jedyne dostępne nam zawsze i wszędzie 

ubezpieczenie zdrowotne. Musimy sami stać się strażnikami i opieku-

nami naszych ciał, które są świątyniami Ducha Świętego, tchniętego 

w nas przez Boga!

Niestety, od czasów epoki Oświecenia, nauka ignoruje Boga jako 

Inteligentnego Projektanta. W efekcie dąży ona do podporządkowania 

sobie  natury  zamiast  z  nią  współpracować.  Zamiast  połączyć  siły  

z naszym układem odpornościowym niszczymy go za pomocą medyka-

mentów. Zamiast uznać guz za objaw braku równowagi wewnętrznej 

usuwamy go chirurgicznie w przekonaniu, że problem znika. Jednym 

z najtrudniejszych pytań, jakie stoją przed nami, jest: „Komu, tak na-

prawdę, możemy powierzyć nasze zdrowie?” Czy powinniśmy ufać za-

lewającym nas reklamom producentów żywności i przemysłu farma-

ceutycznego, pozwalając im na wciskanie nam marketingowej papki 

mówiącej, co jest „najlepsze” dla naszego żywienia i zdrowia? A może 

ta nastawiona na drenowanie naszych portfeli cywilizacja chciwego zy-

sku jest tak samo pomieszana i mamiąca, jak starożytny Babel i jego 

spadkobierca Babilon?

Przyjrzyjmy się pewnemu wydarzeniu z historii Izraela, gdy znaj-

dował się on w niewoli w Babilonie. Wielu młodych jeńców trzyma-

nych było na dworze króla babilońskiego i przyuczanych do pełnienia 

służby w pałacu. Między nimi znajdował się człowiek o imieniu Da-

1

 Mamy wbudowany mechanizm jedzenia na zapas. Był on uzasadniony w cza-

sach, gdy brakowało jedzenia, zdobywanego w trudzie z dużym wysiłkiem fizycz-

nym. Zapasy, które zgromadził organizm, musiały wystarczyć na okresy niedobo-

ru (przednówek, okresy pomiędzy polowaniami…). Efektywnemu gromadzeniu 

zapasów służy to, że odczuwamy sytość w około 20 minut po spożyciu obfitego 

posiłku. Inny mechanizm sprawia, że słodycze możemy jeść nawet, gdy jesteśmy 

syci. Słodycze (jak i inne produkty o wysokim indeksie glikemicznym) pobudzają 

nasz układ nagrody w sposób szczególny i działają w pętli uzależniającej, opartej 

na wydłużonym okresie rozpadu insuliny: jemy słodycze, wydziela się insulina  

w dużej ilości, by obniżyć szybko poziom cukru we krwi, glikemia opada do zbyt 

niskiego poziomu, mózg reaguje, wysyłając sygnału o ZAPOTRZEBOWANIU na 

cukier (lub inny produkt o wysokim indeksie glikemicznym)! (Przyp. konsult.).

background image

4

niel. Kochał on Jedynego Boga i starał się być Mu wierny w każdej 

sprawie. Pewnego dnia król zarządził, że młodzieńcy będą spożywać 

posiłki przy jego stole. Mieli oni jeść do syta królewskie potrawy skła-

dające się z mięsa, wina i najróżniejszych przysmaków tak, by w przy-

szłości  wyrosnąć  na  silnych  niewolników.  Jednak  z  ustanowienia  

Bożego potrawy podawane na królewskim stole uważane były za nie-

czyste. Tak więc trzech młodych Hebrajczyków postanowiło nie dać 

się  zhańbić  niewłaściwym  jedzeniem.  Daniel  zawarł  wówczas  

z ich nadzorcą umowę:

Proszę, poddaj nas dziesięciodniowej próbie, w czasie której bę-

dziemy jedli tylko warzywa i pili wodę. Po tym czasie będziesz 

mógł porównać nasz wygląd z wyglądem tych, którzy jedli potra-

wy z królewskiego stołu. I postąp wówczas z nami według tego, 

co sam zobaczysz. Królewski urzędnik przystał na tę propozycję 

i poddał ich dziesięciodniowej próbie. (Dn 1,12-14 NPD)

Po upływie dziesięciu dni, gdy urzędnik przyszedł obejrzeć Izraelitów, 

zdumiał się. Wyglądali oni na silniejszych i zdrowszych, aniżeli pozosta-

li, którzy spożywali królewskie jedzenie! Tak więc pozwolono im w dal-

szym ciągu przestrzegać swojej diety, składającej się ze świeżych warzyw 

i czystej wody. Obdarzony zaś wybitną osobowością Daniel wkrótce zo-

stał mianowany wysokim urzędnikiem sprawującym władzę nad całym 

Babilonem, ważniejszym niż wszyscy doradcy królewscy.

Ponad 30 lat temu stanąłem przed koniecznością wyboru niewiele 

różniącego  się  od  decyzji,  jaką  musiał  podjąć  Daniel.  Znalazłem  się  

w  niewoli  mojego  własnego,  ogarniętego  chorobą  ciała.  Zaatakowany 

przez raka, szukałem mądrości u Pana. Zdecydowałem, że nie będę spo-

żywał potraw z królewskiego stołu, czyli tego, co zwykłem określać mia-

nem Standardowej Amerykańskiej Diety (SAD), w ramach której – po 

bardzo przystępnych cenach – jemy niczym królowie. Zamiast tego za-

ufałem, że dane przez Boga mojemu ciału mechanizmy obronne dopro-

wadzą mnie do wyzdrowienia, jeżeli tylko będę dostarczał im odpowied-

niego pożywienia ze świeżych warzyw i czystej wody. Podobnie jak Daniel 

przyjąłem to, co bywa często nazywane dietą biblijną:

Umieściłem dla was na ziemi wielorakie rośliny rodzące nasio-

na oraz różne gatunki drzew, których owoce zawierają nasie-

nie. One będą dla was pokarmem. (Rdz 1,29 NPD)

W

proWadzenie

background image

4

Jest to ta sama czysto wegetariańska dieta, jaka sprawiła, że prorok 

Daniel rozkwitł. Ona również dała mojemu ciału możliwość całkowi-

tego wyzdrowienia poprzez spożywanie wyłącznie surowych owoców, 

warzyw, nasion, orzechów i picie mnóstwa świeżo wyciśniętego soku 

warzywnego. (Zwróćcie uwagę, jak już wspomniałem we Wstępie, że 

sok warzywny, o którym mowa jest w tej książce, to mieszanka około 

2/3 soku z marchwi i 1/3 selera, ogórka lub zielonych warzyw liścia-

stych – najlepiej hodowanych ekologicznie. W razie potrzeby dopusz-

czalny jest też czysty, 100-procentowy sok z marchwi.) Od razu też 

poczułem powołanie do rozpowszechniania tej wiadomości: Nie musi-

cie chorować! w mojej wspólnocie i dalej.

Przepełniony  wdzięcznością  nazwałem  ten  nowy  (a  właściwie 

bardzo starożytny) sposób odżywiania się Dietą Alleluja. Ostatecznie 

wraz  z  moją  żoną,  Rhondą,  założyliśmy  stowarzyszenie  o  nazwie  

Hallelujah Acres, powołane do życia w celu szerzenia tej dobrej nowi-

ny i ukazywania ludziom, jak uczynić dietę taką, by nas ratowała, 

i zmienić swój styl życia. Obecnie, po dwudziestu pięciu latach dzie-

lenia się efektami zdumiewającej Diety Alleluja, zgromadziliśmy wie-

le tysięcy świadectw przysłanych nam z całego świata przez ludzi, 

którzy zostali uchronieni od raka, chorób serca, cukrzycy, osteoporo-

zy i całej masy innych poważnych schorzeń. Obecnie miliony ludzi na 

całym świecie nie tylko odnoszą korzyści ze stosowania tej diety, ale 

też ich organizmy zdrowieją, wychodząc z licznych dolegliwości wy-

wołanych dziesiątkami lat spożywania „królewskich potraw”. Ponad-

to mają oni w sobie ogromne pokłady energii i promieniują zdrowiem,  

a wszystko to za sprawą prostej mądrości, głoszącej że życie zawarte 

w naszym pożywieniu jest tym, co zasila życie naszego organizmu!

Gdy  będą  Państwo  czytać  tę  książkę,  proszę,  miejcie  otwarty 

umysł na myśl o tym, że jeżeli chodzi o nasze zdrowie oraz sposób 

odżywiania się, to Bóg dał nam już wszystko to, co jest nam potrzebne

Zastanówcie się też, z całym szacunkiem dla wszystkich nauk me-

dycznych, czy przypadkiem ludzkość nie wykazuje tendencji do bez-

ustannego hołdowania własnym wieżom Babel. Bardzo przykry jest 

fakt, że większość uczelni medycznych nie wymaga od przyszłych le-

karzy zaliczania żadnych zajęć z zakresu wiedzy o żywieniu. Prowa-

dzi to nas wszystkich do ogromu nieporozumień w zakresie powiązań 

pomiędzy sposobem odżywiania człowieka a jego zdrowiem.

Wraz z pozyskaną wiedzą spada na nas odpowiedzialność. Dzieci 

nie zawsze świadome są konsekwencji swoich czynów. Jednak jako 

background image

4

dojrzali ludzie, dbający o powierzone im świątynie Ducha Świętego, 

powinniśmy przestać myśleć jak dzieci, jedzące posiłki z przekąsek 

pozbawionych wszelkiego życia i składników odżywczych. Bóg w spo-

sób  rozumny  zaprojektował  wszystkie  części  naturalnego  świata,  

a ludzi stworzył po to, aby odegrali główną rolę jako nadzorcy i opie-

kunowie Bożego stworzenia. Naszym zadaniem jest mądre zarządza-

nie tymi cudownie złożonymi układami. Oznacza to, że musimy rozu-

mieć,  jak  to  wszystko  ze  sobą  współdziała  –  również  rzeczy  tak 

podstawowe, jak żywność i zdrowie.

I wreszcie musimy sobie uświadomić, że choć żylibyśmy we współ-

czesnym Bablionie, to jednak nadal mamy wolność dobierania sobie 

własnego menu. Wszyscy więc musimy podejmować rozsądne decyzje 

i, dzięki Bogu, samodzielnie dbać o własne zdrowie.

Proszę was, Drodzy Czytelnicy, nie zrozumcie mnie źle – Dieta 

Alleluja nie jest „szybka i łatwa”, jak mówi się o wielu modnych die-

tach. Nie jest to czasowa kuracja, lecz styl życia. I jest ona naprawdę 

znacznie bardziej cudowna, aniżeli jakikolwiek inny program żywie-

niowy,  o  którym  mogliście  usłyszeć  podobne  określenia.  Błogosła-

wieństwa, które wraz z nią Państwo otrzymają, pozostaną z wami na 

całe życie. Przywróci wam ona dobre samopoczucie i energię stracone, 

być może, przez was jeszcze w czasach waszego dzieciństwa. Dieta 

Alleluja jest czymś więcej niż tylko wspaniałym sposobem na schud-

nięcie. Przynosi ona przeogromne korzyści zdrowotne dla całego orga-

nizmu.

Zapoznajcie się, proszę, uważnie ze wszystkimi świadectwami za-

wartymi w tej książce. Jeżeli opowiadania prawdziwych ludzi z ich 

czasów „sprzed stosowania diety” wydadzą się wam znajome, to być 

może  i  wy  będziecie  chcieli  ją  wypróbować.  Pomyślcie  o  przyjęciu 

układu podobnego do tego, jaki zawarł Daniel. Po tym, jak zdyscypli-

nujecie  się  do  tego,  aby  przez  dziesięć  dni  stosować  Dietę  Alleluja

przekonacie się sami, czy wyglądacie i czujecie się lepiej. Jeżeli tak, 

pozostańcie na niej przez kolejny miesiąc. Wówczas dokonajcie włas-

nego wyboru. Miliony ludzi podjęły to wyzwanie i nigdy już nie powró-

ciły do dawnego trybu życia.

W

proWadzenie

background image
background image

Część pierwsza

Jak wyeliminować chorobę?

background image
background image

1

Rozdział pierwszy

Brama ogrodu

Patrzyłem na szpitalne łóżko mojej matki, zagubione pośród małych, 

mrugających  światełek  i  powolnego,  nierównego  pikania  monitora 

pokazującego pracę jej serca. Była bardzo słaba. W głębi duszy wie-

działem, że to już długo nie potrwa. Spojrzałem w dół na jej pogrążoną 

we śnie twarz, niegdyś tak pełną życia, a obecne spuchniętą i bladą. 

W walce z jej nowotworem jelita grubego wykorzystywano naświetla-

nie i chemioterapię, a także wiele różnych leków – to wszystko utrzy-

mywało  ją  przy  życiu  przez  ostatnich  kilka  lat.  Jednak  cena,  jaką 

zapłaciła za to swoim zdrowiem, była wysoka. Z mocno osłabionym 

systemem odpornościowym mama była podatna na każde przeziębie-

nie i wirusy grypy, jakie się tylko pojawiały. I tak też trafiła tu po raz 

kolejny, walcząc z zapaleniem płuc, które stopniowo wypełniały się 

wodą. Czułem się kompletnie bezsilny. Nie pozostało już do zrobienia 

nic oprócz modlitwy.

I wtedy odeszła, tak jakby zaszło słońce mojego życia. Jej cierpie-

nie nareszcie dobiegło końca. Jednak w tych trudnych dniach, które 

potem nadeszły, musiałem stoczyć moją własną walkę, starając się 

pogodzić z tym, że mama musiała umrzeć i że tyle wycierpiała. Wie-

działem, że wiele rodzajów nowotworów często okazuje się zabójczy-

mi, ale w głębi duszy nie mogłem otrząsnąć się z uczucia, że to zabie-

gi, jakim poddali ją lekarze, a nie zaś sam rak, były ostateczną przy- 

czyną  jej  śmierci.  Jedyną  moją  pociechą  była  świadomość  tego,  że  

w  ostatnich  dniach  swojego  życia  mama  otworzyła  się  i  poprosiła 

Pana, aby wszedł do jej serca. Dla mnie, jako pastora i kochającego 

syna, było to prawdziwe błogosławieństwo.

background image

2

Pochowaliśmy mamę i nasze życie zaczęło się powoli toczyć dalej. 

Wtedy przydarzyła mi się rzecz nie do pomyślenia – w dolnej lewej 

części klatki piersiowej odkryłem u siebie twardą wypukłość i w tym 

samym czasie zaczęło mi doskwierać krwawienie z odbytu. Diagnoza 

dokonana przez mojego lekarza mroziła krew w żyłach: to był rak. 

I to nie jakiś tam rak, ale taki sam, jak ten, który zabił moją matkę 

– rak jelita grubego.

Słowa lekarza bezustannie odbijały się echem w moich uszach. 

Miałem 42 lata i byłem szczęśliwym człowiekiem, mającym pod swoją 

opieką rodzinę i udaną, ciągle rosnącą wspólnotę parafialną. Z tygo-

dnia na tydzień Bóg czynił moje życie lepszym. Wszystko wskazywało 

na to, że znajduję się w szczytowym okresie mojej posługi, a Najwyż-

szy  obdarzał  swym  błogosławieństwem  wielu  ludzi  dookoła.  Guz  

o  rozmiarach  piłki  do  baseballu,  bez  wątpienia,  nie  znajdował  się  

w obrębie moich planów, za to sprawił, że kompletnie się załamałem 

– tak jak załamałby się każdy na moim miejscu. Pytałem sam siebie: 

„Panie,  czemu  akurat  ja?”  Po  prostu  nie  mogłem  tego  zrozumieć. 

Dniami i nocami prześladowało mnie jedno uporczywe pytanie: Co 

mam teraz zrobić? Zastanawiałem się, czy powinienem poddać moje 

ciało takim samym zabiegom medycznym, jakie stosowała moja mat-

ka. Jednak to, co ona przeszła i co ja obserwowałem, było po prostu 

straszne. Coś takiego nawet nie wchodziło w grę.

Przypadek mamy nie był dla mnie czymś zupełnie nowym. Będąc 

pastorem od 20 lat, zdarzało mi się czuwać przy łóżkach wielu cho-

rych, obserwować niszczycielskie rezultaty chemioterapii, naświetla-

nia i zabiegów chirurgicznych stosowanych podczas leczenia chorób 

nowotworowych. Co było jeszcze smutniejsze, prowadziłem również 

pogrzeby wielu z tych osób.

Coś jeszcze nie dawało mi spokoju. W bardzo wielu przypadkach 

nawet modlitwa zdawała się niczego nie zmieniać. Znałem kilku wy-

jątkowo oddanych chrześcijan, którzy mieli zwyczaj modlić się zarów-

no  sami,  jak  i  uczestniczyć  w  modlitwach  wspólnotowych.  Każdy  

z  nich  po  przejściu  przez  swoją  kurację  czuł  się  znacznie  gorzej,  

a wielu umarło.

Co  zatem  powinienem  był  zrobić?  Miałem  rodzinę  i  posługę  

w kościele, gdzie byłem potrzebny. Większość z tych ludzi radziła mi 

i zachęcała, abym poddał się operacji i chemioterapii. Bałem się – ba-

łem się raka i tego, przez co przeszła moja matka, odchodząc z tego 

świata. I chociaż większość ludzi naciskała na mnie, abym poddał się 

background image

3

B

rama

 

ogrodu

tradycyjnemu leczeniu, do mnie coraz bardziej przemawiały metody 

alternatywne. Wszystko, co mogłem zrobić, to modlić się o jakąś wska-

zówkę.

To  właśnie  w  tym  niepewnym  dla  mnie  czasie  zwróciłem  się  

o pomoc do Lestera Roloffa, mojego przyjaciela i kaznodziei z Teksa-

su. Brat Roloff był jednym z tych „maniaków zdrowia” i wszyscy czę-

sto  pieszczotliwie  mówiliśmy  o  nim  Marchewkowy  Soczek  Roloff.  

Rozpaczliwie  potrzebowałem  kogoś,  z  kim  mógłbym  porozmawiać, 

kto mógłby znaleźć jakieś rozsądne wyjście z mojej sytuacji. Przyzna-

ję, że w pierwszej chwili jego rada nie wydawała mi się nawet w naj-

mniejszym  stopniu  sensowna.  W  rzeczy  samej  brzmiała  ona  dosyć 

dziwacznie. Jednak im dłużej mówił, tym bardziej coś wewnątrz mnie 

mówiło: Wszystko się zgadza. Lester odwodził mnie od pomysłu pod-

dania się leczeniu klinicznemu, chemioterapii, naświetlaniu i zabie-

gom chirurgicznym. Zamiast tego namawiał mnie, abym podjął kura-

cję żywieniową. Doradzał mi prostą zmianę jadłospisu i przejście na 

surowe owoce i warzywa, a dodatkowo picie dużych ilości świeżego 

soku warzywnego.

Pomyślałem sobie: No nie! To brzmi zbyt prosto! Ale z całą pew-

nością brzmiało to lepiej niż terapia medyczna, której już chyba nie 

chciałem podejmować. Dlatego też z dnia na dzień przeszedłem z die-

ty człowieka jedzącego przede wszystkim mięso, uwielbiającego piz-

zę,  potrawy  gotowane  i  przetworzone  oraz  słodkie  desery  na  dietę 

składającą się wyłącznie z rzeczy podawanych na surowo i mnóstwa 

soku warzywnego. Przestrzegałem tej diety surówkowej przez około 

rok. Nie jadłem żadnego gotowanego jedzenia – jedynie surowe owo-

ce, surowe warzywa i od jednego do dwóch litrów świeżo wyciśniętego 

soku z surowych warzyw dziennie (początkowo był to sok z marchwi 

z  dodatkiem  zielonych  warzyw  liściastych  i  pnących).  Czułem  się 

mocno zmotywowany, ponieważ tkwiło we mnie przekonanie, że jest 

to jedyna alternatywa mająca dla mnie jakikolwiek sens.

Wyniki były naprawdę nadzwyczajne! Niemalże natychmiast za-

cząłem czuć się dobrze! W czasie krótszym niż rok mój guz zniknął 

zupełnie. Po prostu malał i malał, aż w końcu go nie było. Ale to nie 

wszystko! W przeciągu mniej niż jednego roku przestały mi doskwie-

rać  również  wszystkie  inne  moje  wcześniejsze  dolegliwości!  Hemo- 

roidy, hipoglikemia, poważne alergie i problemy z zatokami, nadciś-

nienie, zmęczenie, pryszcze, przeziębienia, grypa – a nawet przykry 

zapach potu i łupież – zniknęły zupełnie! Byłem całkowicie uleczony!

background image

4

To  nieco  przerażające,  że  w  moim  wieku  ciągle  jeszcze  jestem  

w stanie grać z synami w koszykówkę i softball, z łatwością urządzać 

sobie biegi na osiem kilometrów, a także mam więcej energii, lepszą 

kondycję i większą wytrzymałość niż gdy miałem 20 lat.

Teraz, gdy poznali już Państwo moją historię, chciałbym podzielić 

się tym, w jaki sposób Bóg wykorzystał to doświadczenie dla stworze-

nia ośrodków zdrowotnych Hallelujah Acres oraz opracowania Diety 

Alleluja. Od owego pamiętnego dnia w 1976 roku, kiedy oznajmiono 

mi,  że  mam  raka,  poświęciłem  się  badaniom  sposobów  właściwego 

odżywiania  i  zdrowego  stylu  życia  oraz  odniesień  biblijnych  do  tej 

tematyki.  Eksperymentowałem  również  z  moim  własnym  ciałem, 

żeby przekonać się, jak zareaguje ono na różne rodzaje żywności. Po-

nadto słuchałem relacji tysięcy innych ludzi, którzy dokonali podob-

nych zmian w swoim sposobie odżywiania.

Po wszystkich tych latach i doświadczeniach doszedłem do wnio-

sku, że nie musimy chorować! Większość tzw. chorób przewlekłych  

i  innych  tego  typu  problemów  zdrowotnych  niemal  zawsze  wynika  

z naszej własnej winy! Prawie każdy problem natury fizycznej, jakie-

go doświadczamy (nie licząc wypadków), spowodowany jest niewłaś-

ciwą dietą oraz złym stylem życia. Wszystko, co musimy zrobić, aby 

czuć się dobrze, to jeść i żyć tak, jak to zaplanował Bóg!

W ciągu 30 lat, od kiedy mój organizm pokonał raka, jedną z naj-

ważniejszych rzeczy, jakich się nauczyłem, było to, że istnieje głębo- 

ka różnica pomiędzy drogami, które obiera Bóg, oraz drogami, które 

obiera człowiek. Mimo iż wielu dobrych chrześcijan pragnie kroczyć 

drogami Pana i starają się chronić samych siebie przed grzechem tego 

świata,  to  jednocześnie  przyjmują  oni  światowe  poglądy  niemal  

w każdej dziedzinie życia. Dotyczy to zwłaszcza tego, co najbliższe – 

troski  o  swoje  fizyczne  ciała,  które  są  przecież  świątyniami  Boga. 

Szczególnie tragiczny tego przykład widać, gdy przyjrzymy się dwóm 

różnym sposobom podejścia do raka – jednej z najbardziej niszczyciel-

skich i strasznych chorób w historii. Moja matka, aby pozbyć się no-

wotworu,  wybrała  sposób  zalecany  jej  przez  świat:  leczenie  oparte 

wyłącznie na osiągnięciach współczesnej medycyny. Zaakceptowała 

silne dawki chemioterapii, poważną operację chirurgiczną oraz na-

promieniowywanie zalecane jej przez lekarzy. Uważam, że to właśnie 

te zabiegi były ostateczną przyczyną jej śmierci. Ja sam odrzuciłem 

sposób świata i wybrałem sposób Boży. Zwróciłem się do Biblii, przy-

jąłem oryginalną dietę, jaką znalazłem w Księdze Rodzaju 1,29 i po-

background image



B

rama

 

ogrodu

zwoliłem, aby mechanizmy, jakie Bóg stworzył w moim ciele, rozpra-

wiły  się  z  problemami,  z  którymi  się  borykałem  –  łącznie  z  moim 

rakiem.

Moje doświadczenie nie należy do wyjątków. Moja żona Rhonda 

w 1991 roku trafiła na prowadzone przeze mnie seminarium zdrowot-

ne. (Pobraliśmy się 11 kwietnia 1992 roku). Nosiła wówczas ubrania 

w rozmiarze XXL i była niemal sparaliżowana z powodu zapalenia 

stawów. W ciągu około roku po zmianie diety i stylu życia straciła 

ponad  40  kilogramów(!),  zaczęła  nosić  sukienki  w  rozmiarze  M,  

a problemy związane ze stawami całkowicie zniknęły. Wyleczona zo-

stała nawet jej zwyrodnieniowa choroba kręgosłupa – rezultat prze-

bytego w wieku lat siedmiu zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych. 

Dokładnie tak było: zdjęcie rentgenowskie wykazało, że jej kręgosłup 

zregenerował się całkowicie. Zwyrodnienie ustąpiło w okresie krót-

szym niż dwa lata, od momentu wprowadzenia zmiany nawyków ży-

wieniowych i stylu życia.

Innym przykładem może być jeden z moich przyjaciół, który w mo-

mencie, gdy go poznałem w 1988 roku, chorował na cukrzycę. Stale 

przyjmował lekarstwa regulujące poziom cukru we krwi. Gdy się po-

znaliśmy zacząłem namawiać go na zmianę sposobu odżywiania. Jed-

nak bezskutecznie. Dwa lata później lekarz oznajmił mu, że pigułki 

już nie pomagają i musi zostać przyjęty do szpitala w celu ustabilizo-

wania poziomu cukru we krwi oraz dopasowania dawki insuliny, któ-

rą będzie musiał brać w postaci zastrzyków dwa razy dziennie. Po-

nownie nalegałem, by zmienił swoją dietę, a on znów odmówił.

Po  kolejnych  dwóch  latach  lekarz  oznajmił  mu,  że  koniecznie 

musi  udać  się  do  szpitala  w  celu  amputacji  stopy,  co  jest  częstym 

przypadkiem  wśród  cukrzyków  leczonych  metodami  współczesnej 

medycyny. Tym razem powiedział: „Nie!”. Zamiast tego pojawił się na 

jednym z naszych seminariów i bezzwłocznie przeszedł na Dietę Alle-

luja. W ciągu mniej niż dwóch tygodni odstawił insulinę, a jego po-

ziom cukru powrócił do normalnego poziomu. Do dnia dzisiejszego nie 

bierze on żadnych leków i nadal ma obydwie stopy!

Z  powodu  takich  właśnie  historii  wołam:  Alleluja!  Chwalmy 

Pana!  Na  przestrzeni  lat  otrzymaliśmy  tysiące  świadectw  równie 

dramatycznych, jak opisane przed chwilą (niektóre nawet poważniej-

sze) od ludzi, którzy zdecydowali się zamienić swój styl odżywiania  

i leczenia farmakologicznego... na sposób zaplanowany przez Stwór-

cę. Mimo że nasza misja duszpastersko-zdrowotna nie zawsze była 

background image



łatwa (wręcz niejednokrotnie stawaliśmy w obliczu ostrych sprzeci-

wów i zarzutów), to jednak było i wciąż jest coś, co z roku na rok daje 

nam  energię  do  działania  –  poznawanie  tych  wszystkich  wspania- 

łych świadectw ludzi, którzy odzyskali zdrowie po przejściu na Dietę 

Alleluja!

Na stronicach tej książki odnajdą Państwo (pomiędzy głównymi 

rozdziałami) specjalne fragmenty zatytułowane „Świadectwa o Diecie 

Alleluja”, w których przytaczamy prawdziwe, wzięte prosto z życia 

historie o przeciwnościach losu, modlitwach i wytrwałości. To tylko 

niewielka próbka gigantycznej ilości świadectw, jakie każdego mie-

siąca napływają do naszego biura lub które osobiście słyszę z ust lu-

dzi, doprowadzonych za sprawą Diety Alleluja do stanu zdrowia, jaki 

był dany ludziom w Ogrodzie Eden.

Modlę  się,  aby  te  cudowne  opowieści  były  dla  Państwa  równie 

inspirujące, jak dla mnie, i aby zajaśniały światłem nadziei dla tych, 

którzy cierpią z powodu szalejących nad nimi burz ziemskich cier-

pień.

background image



Rozdział drugi

Biblijny fundament

I rzekł Bóg: Umieściłem dla was na ziemi wielorakie rośliny ro-

dzące nasiona oraz różne gatunki drzew, których owoce zawiera-

ją nasienie. One będą dla was pokarmem. (Rdz 1,29 NPD)

W  Księdze  Rodzaju  1,29  Bóg  dał  Adamowi  i  Ewie  oraz  wszystkim 

ludziom, którzy mieli po nich nadejść, idealny przepis na to, jak po-

winni  karmić  swoje  tak  cudownie  stworzone  ciała.  Załóżmy  przez 

chwilę następujący rozwój wypadków: Bóg ukończył właśnie stwarza-

nie ciała Adama. Wtedy też Stwórca umieścił człowieka, swoje dzieło, 

w  ogrodzie  zwanym  Eden,  który  Najwyższy  stworzył  wcześniej  

i  w  którym  zasadził  wszelkiego  rodzaju  rośliny  (owoce  i  warzywa, 

nasiona i orzechy), tak aby oczekiwały one na nadejścia człowieka.

Następnie Bóg powiedział: Niechaj ziemia obrodzi wszelkiego 

rodzaju  roślinami  dającymi  nasiona  i  drzewami  rodzącymi 

owoce, które zawierają nasiona. Każde według swojego gatun-

ku. I stało się tak. Ziemia wydała rośliny dające nasiona, każ-

de  według swego gatunku oraz drzewa rodzące owoce, w któ-

rych było nasienie również według ich gatunków. I Bóg widział, 

że  były  dobre.  Tak  upłynął  wieczór  i  poranek  –  dzień  trzeci. 

(Rdz 1,11-13 NPD)

W Rdz 1,29 Bóg oznajmił Adamowi, że wszystkie owoce, warzywa, 

nasiona i orzechy rosnące w ogrodzie zostały przeznaczone na poży-

wienie dla człowieka. Któż bowiem mógłby wiedzieć lepiej, czym po-

winno być odżywiane ciało Adama, aniżeli sam jego Stwórca?

background image



Tak  oto  dla  człowieka  został  przygotowany  odpowiedni  pokarm. 

Wszystko, co musiał zrobić człowiek, aby uzyskać dostęp do składników 

odżywczych  niezbędnych  dla  podtrzymania  jego  życia,  to  udać  się  do 

ogrodu i zebrać sobie do jedzenia żywe rośliny, które Bóg tam umieścił.

Przyjrzyjmy się bliżej temu, co Bóg powoływał do istnienia pod-

czas  pierwszych  czterech  dni  stwarzania  świata.  Przekonamy  się 

wówczas, że wszystkie wcześniejsze Boże dzieła były niezbędne, aby 

człowiek mógł utrzymać się przy życiu – suchy ląd, powietrze do od-

dychania, woda do picia, żywe rośliny do odżywiania ludzkiego ciała 

oraz  słońce,  które  miało  człowieka  ogrzewać  i  powodować  rozwój  

roślin niezbędnych do spożycia!

Po wejściu do ogrodu ujrzymy wszelkiego rodzaju wielobarwne 

owoce  i  warzywa.  Cóż  to  za  wspaniałe  miejsce!  Czy  jesteście  sobie  

w stanie wyobrazić cudownie błękitne niebo z pierzastymi obłokami  

i krystalicznie czyste powietrze oraz wszystkie te pokarmy o żywych 

kolorach, czekające tylko na to, aby je zerwać? Zostały one stworzone 

dla przyjemności człowieka i odżywiania jego niedawno stworzonego 

ciała.  Wyobraźmy  sobie  te  promienie  słońca  cudownie  ogrzewające 

Adama  i  wypełniające  energią  całe  jego  ciało?  Ów  dziewiczy  ogród 

został  przygotowany  przez  Boga  dla  człowieka  jako  piękny  dom  

i źródło zasobów żywieniowych. 

I  Pan  Bóg  sprawił,  że  z  gleby  wyrosły  różne  gatunki  drzew: 

piękne  i  rodzące  smaczne  owoce.  Zaś  w  środku  tego  ogrodu 

umieścił drzewo życia oraz drzewo rozróżniania dobra od zła. 

(Rdz 2,9 NPD)

Już w ogrodzie, nasz wzrok zostanie niemal natychmiast przyciągnięty 

przez okazałą jabłoń, obsypaną pięknymi, wspaniałymi, czerwonymi 

jabłkami, które połyskują i mienią się w blasku słońca. Instynktownie 

przyciąga nas ich piękno, zapach i wreszcie smak oraz faktura jednego 

z tych jabłek, wypełnionego składnikami odżywczymi. W zasięgu na-

szego wzroku, dotyku, zapachu i smaku pojawia się prawdziwy pokarm 

w swym naturalnym stanie, nieprzetworzony w żaden sposób.

A teraz, skoro jabłka te zawierają substancje odżywcze niezbędne 

do nakarmienia fizycznego ciała, to w jaki sposób człowiek może do-

stać się do owych składników znajdujących się w jabłku? Jak ma je 

przenieść  z  komórek  tego  jabłka  do  komórek  własnego  organizmu, 

gdzie składniki te muszą na koniec trafić, żeby ciało odżywić?

background image



B

iBlijny

 

fundament

Wiedziony instynktem człowiek podchodzi do drzewa, zrywa z niego 

jedno z pięknych jabłek i instynktownie gryzie jeden kęs owocu. Teraz 

jednak muszę zadać bardzo ważne pytanie: Czy składniki odżywcze za-

warte  w  tym  jabłku  stają  się  dostępne  komórkom  naszego  ciała  jako 

paliwo i pożywienie natychmiast po ugryzieniu? Oczywiste jest, że odpo-

wiedź na to pytanie brzmi: „Nie”.

Jaki jest zatem następny krok? Co musimy zrobić z odgryzionym 

kawałkiem  jabłka?  Instynktownie  zaczynamy  je  przeżuwać,  wyko-

rzystując w tym celu zęby, które Bóg umieścił nam w jamie ustnej. 

Dzięki temu jabłko może zostać rozdrobnione, aby je połknąć i prze-

trawić. W momencie, gdy przełykamy pierwszy kęs, jabłko rozpoczy-

na swoją drogę przez przewód pokarmowy. Jest to zaprojektowany 

przez Boga układ, służący do przetworzenia tego jabłka i doprowadze-

nia go do postaci możliwej do wykorzystania przez organizm w cha-

rakterze paliwa i pożywienia.

  Jestem  pewien,  że  zauważyli  Państwo,  jak  wiele  razy  użyłem 

słowa „instynktownie”. Gdyby człowiek nie działał instynktownie, to 

skąd wiedziałby, że jabłko może być jego pokarmem, jak je zerwać,  

a następnie, co z nim zrobić, gdy już zostanie zerwane? Wierzę, że Bóg 

Stwórca już w momencie stworzenia człowieka umieścił w nim wszyst-

kie te instynkty niezbędne do zerwania i odpowiedniego wykorzysta-

nia tego jabłka. Dzięki temu człowiek mógł w sposób naturalny zwra-

cać  uwagę  na  te  pokarmy,  które  zawierają  składniki  odżywcze 

niezbędne do podtrzymania jego materialnego życia!

Dziękuję Ci, że mnie stworzyłeś tak cudownie, godne podziwu 

są Twoje dzieła. Ty dobrze znasz moją duszę. (Ps 139,14)

W celu pokazania, jak z komórek wkładanego do ust zdrowego poży-

wienia  składniki  odżywcze  przenikają  do  miejsca  ich  ostatecznego 

przeznaczenia, czyli do wnętrza komórek naszego organizmu, posłużę 

się w charakterze ilustracji przykładem surowej marchewki. Gdybym 

trzymał teraz w ręce surową marchew, zauważyliby Państwo, że ma 

ona zachęcający pomarańczowy kolor i zbudowana jest z wielu bardzo 

mocnych włókien. W jaki sposób mogę przetworzyć tę marchew do 

postaci, w jakiej mój organizm mógłby czerpać korzyści na poziomie 

komórkowym?

Instynktownie odgryzam kawałek marchewki. Czy jej składniki od-

żywcze natychmiast stają się dostępne komórkom mojego ciała? Nie! 

background image

0

Tak więc ciągle wiedziony instynktem biorę ów kęs twardego włókna na 

płaskie zęby trzonowe w tylnej części jamy ustnej i zaczynam go prze-

żuwać. Zęby rozdrabniają ten kawałek marchewki, zamieniając twarde 

włókna w papkę. Dopiero teraz, po tym, jak pokarm został przetworzo-

nyw miękką masę i wymieszany ze śliną, mogę go instynktownie po-

łknąć. Pierwszy krok w trawieniu!

Teraz,  kiedy  ta  marchwiana  papka  została  już  przeze  mnie  po-

łknięta,  nazywana  jest  ona  kęsem  pokarmowym  i  przemieszcza  się 

wzdłuż przełyku do górnej części żołądka. Już w ustach i przełyku roz-

poczyna  się  trawienie.  Tam  enzymy,  zawarte  w  surowej  marchwi  

i  uwolnione  z  komórek  poprzez  dokładne  gryzienie,  działają  na  nią 

wraz z enzymem pochodzącym ze śliny (amylazą), rozbijają ją jeszcze 

bardziej i przygotowują do wykorzystania przez organizm. Przez pe-

wien czas pokarm przebywa w górnej części żołądka, po czym stopnio-

wo, kawałek po kawałku, mięśnie żołądka przenoszą go do dolnej czę-

ści, gdzie dodawany jest do niego sok żołądkowy

1

, który przerabia go na 

półpłynną miazgę pokarmową zwaną chymusem.

Chymus mija następnie otwory, przez które z przewodu żółciowe-

go wyciekają soki trawienne trzustki i pęcherzyka żółciowego, odpo-

wiadających za zasadnicze trawienie wszystkich pokarmów

2

, podczas 

gdy  miazga  pokarmowa  przesuwa  się  przez  jelito  cienkie.  Chymus 

przesuwa się wzdłuż trzech segmentów jelita cienkiego o długości na-

wet do 6 m, a składniki odżywcze wraz z częścią płynów wchłaniane 

są do krwi. Reszta chymusa (głównie błonnik) przemieszcza się do 

jelita grubego, tu wchłaniana jest woda i następuje zagęszczenie chy-

musa (masy kałowej), aby ostatecznie, po przejściu do bańki odbytni-

cy, zostać wydalona. Dopiero teraz, w takiej postaci, organizm może 

na poziomie komórkowym wykorzystać składniki odżywcze zawarte 

w tej marchwi jako pokarm.

Przez około 1700 lat, jakie upłynęły od stworzenia świata aż do 

Potopu, życie człowieka oparte było na zasadach odżywiania spisanych 

w Rdz 1,29, tak jak to zaplanował Bóg. Z Pisma Świętego wynika, że 

na przestrzeni tych 1700 lat czysto wegańskiej diety człowiek dożywał

 

1

 Sok żołądkowy składa się głównie z kwasu solnego, który zabija mikroby oraz 

pepsyny – enzymu, który rozpoczyna trawienie białka. (Przyp. konsult.).

2

 Białka rozbijane są na aminokwasy, cukry i skrobia na cukry proste, a tłuszcz 

(trójglicerydy) na kwasy tłuszczowe.(Przyp. konsult.).

background image

1

B

iBlijny

 

fundament

przeciętnie wieku 912 lat (wiek patriarchów w momencie ich śmierci) 

bez choćby jednego spisanego przypadku choroby.

Dopiero po Potopie, który pochłonął całą roślinność, Bóg udzielił 

człowiekowi zezwolenia (prawdopodobnie by ten mógł przetrwać, po-

nieważ całe życie roślinne na ziemi zostało zniszczone przez fale Po-

topu) na spożywanie mięsa zwierząt czystych (patrz: Rdz 9,3). Co cie-

kawe, dopiero po tym, jak Bóg pozwolił ludziom zjadać mięso zwierząt, 

odnajdujemy pierwsze przypadki chorób, a długość ludzkiego życia 

gwałtownie spada. W ciągu dziesięciu pokoleń średnia długość życia 

człowieka spadła z ok. 900 lat, osiąganych w czasach przed Potopem, 

gdy obowiązywały wyłącznie zasady żywienia opisane w Księdze Ro-

dzaju 1,29, do ok. 100 lat po przejściu na dietę opartą na potrawach 

mięsnych, stosowaną po Potopie.

Opisane przed chwilą czynności układu pokarmowego funkcjonu-

ją niezmiennie zarówno przed dopuszczeniem do spożycia produktów 

pochodzenia  zwierzęcego  (opisanego  w  Rdz  9,3),  jak  i  po  nim.  Tak 

bowiem zostały zaprojektowane przez samego Stwórcę. Ich zadaniem 

było przetwarzanie na składniki odżywcze żywej żywności roślinnej, 

danej  człowiekowi  w  charakterze  jedynego  źródła  pożywienia  (Rdz 

1,29). Pokarm sporządzony z surowych roślin pełen jest błonnika, a to 

właśnie  błonnik  pozwala  pokarmowi  przemieszczać  się  ze  znaczną 

prędkością przez bardzo długi układ pokarmowy, który ma wiele pęt-

li i zakrętów. 

Kiedy jednak spożywamy żywność pochodzenia zwierzęcego poja-

wiają się problemy. Dlaczego? Bo przemieszcza się ona wewnątrz prze-

wodu  pokarmowego,  który  w  swojej  istocie  został  zaprojektowany  do 

trawienia surowych owoców i warzyw bogatych w błonnik, a produkty 

zwierzęce nie zawierają nawet śladowych jego ilości! Z tego powodu po-

karmy mięsne, które bardzo wolno przemieszczają się w układzie pokar-

mowym, zaczynają szybko gnić w temperaturze 36,6 stopni Celsjusza,  

w  konsekwencji  zaś  wywołują  liczne  problemy  natury  fizycznej

3

,  po-

cząwszy od przykrego zapachu potu, poprzez nadkwasotę, zespół jeli-

ta drażliwego (IBS), gromadzenie się gazów w jelitach, owrzodzenie

3

 Podstawową dolegliwością jest nieszczelność jelita (zespół nieszczelnego jelita, 

ang. Leaky Gut Syndrom), która może być przyczyną alergii i nietolerancji pokar-

mowej, które z kolei poprzez mechanizmy autoagresji mogą stać się powodem 

wielu schorzeń. (Przyp. konsult.).

background image

2

jelita grubego, chorobę Leśniowskiego-Crohna, aż po raka jelita gru-

bego. I nie ma tu znaczenia, czy zwierzę było hodowane ekologicznie 

czy przemysłowo! Mięso wszystkich zwierząt pozbawione jest błonni-

ka i zaczyna gnić w temperaturze ciała człowieka szybciej niż zosta-

nie ostatecznie przerobione i wydalone!

Bardzo interesujący jest fakt, że do Hallelujah Acres otrzymali-

śmy setki doniesień od ludzi, którzy cierpieli na wszystkie wspomnia-

ne wcześniej problemy trawienne i którzy informowali, że z chwilą, 

gdy  rozpoczęli  stosowanie  Diety  Alleluja,  składającej  się  przede 

wszystkim z surowych produktów roślinnych o dużej zawartości błon-

nika, w ich ciałach następowała radykalna zmiana. W momencie, gdy 

w ich jadłospisie dokonał się przewrót, obserwowali oni, jak ich prob-

lemy z trawieniem i przewodem pokarmowym po prostu znikają, cza-

sem nawet bardzo szybko. Na przykład dolegliwości związane z kwa-

sem żołądkowym ustępowały z reguły w czasie krótszym niż tydzień, 

po  tym,  jak  przestawali  spożywać  produkty  zwierzęce,  a  zaczynali 

jeść przede wszystkim surowe potrawy roślinne bogate w błonnik.

Około 1500 lat po Potopie Daniel i trójka hebrajskich młodzień-

ców oświadczyła zarządcy królewskiemu, że nie chce się kalać jedze-

niem  pokarmów  z  bogato  zastawionego  stołu  królewskiego:  Daniel 

jednak postanowił, że nie będzie kalał się potrawami i winem królew-

skimi. Poprosił więc nadzorcę służby dworskiej, aby nie musiał spoży-

wać tych pokarmów (Dn 1,8 NPD). I, jak czytamy następnie w Piśmie 

Świętym, po zaledwie dziesięciu dniach próbnego spożywania wyłącz-

nie świeżych warzyw i wody Daniel i jego trzej towarzysze byli silniej-

si i zdrowsi, aniżeli ich rówieśnicy żyjący na standardowej diecie kró-

lewskiej.

Obecnie jesteśmy około 6000 lat po tym, jak Bóg dał ludzkości 

dietę zapisaną w Rdz 1,29, i co takiego pakujemy jako pokarm w na-

sze tak cudownie stworzone ciała? Jeżeli będziemy szczerzy, to więk-

szość z nas pewnie niewiele z tego, co Bóg zaplanował. Zamiast jeść 

owoce i warzywa na surowo, tak jak to Bóg  obmyślił, gotujemy  je, 

niszcząc w ten sposób wszystkie zgromadzone w nich enzymy (siłę 

życiową),  a  także  znaczny  odsetek  substancji  odżywczych.  Jednak 

jest to dopiero początek. Wystarczy spojrzeć na poziom spożycia śmie-

ciowej żywności z tzw. fast foodów, na rozmiar spożycia cukru i napo-

jów alkoholowych. Czyż nie bezcześcimy naszych ciał wszystkim tym, 

co upychamy w nie każdego dnia?

background image

3

B

iBlijny

 

fundament

Obecnie spożywamy i wprowadzamy do organizmów wszelkiego 

rodzaju produkty pochodzenia zwierzęcego. Są one nasycone tłusz-

czem, zawierają wszelkie możliwe substancje toksyczne, jakie dane 

zwierzę zjadło w trakcie całego swojego życia

4

, nie wspominając już 

nawet o antybiotykach, hormonach wzrostu, a nawet środkach uspo-

kajających wprowadzanych do organizmu zwierząt hodowanych na  

skalę  przemysłową.  Tłuszcz  zwierzęcy  zawarty  w  tych  produktach 

odkłada się w naszym ciele, zatyka tętnice i każdego roku staje się 

przyczyną śmierci około 40% naszej populacji, powodując zawały ser-

ca i udary mózgu. Pozostałe toksyny zawarte w mięsie powodują inne 

liczne problemy zdrowotne

5

.

Współczesny człowiek wprowadza rocznie do swojego organizmu 

przeciętnie około 85 kilogramów rafinowanego cukru. Cukier tłumi 

działanie  naszego  układu  odpornościowego  –  mechanizmu  danego 

nam przez naszego Stwórcę do obrony przed wszelkimi zarazkami, 

wirusami i bakteriami żyjącymi na tym świecie. Nadmiar cukru ma 

również wpływ na działanie naszego mózgu, może powodować zabu-

rzenia emocjonalne, problemy z zachowaniem u dzieci i u dorosłych, 

a także wiele innych nieprawidłowości. Spożywamy też pozbawione 

błonnika i substancji odżywczych produkty mączne, które nie tylko 

zapychają nasze przewody pokarmowe, powodując zaparcia, ale też 

są przyczyną wielu innych kłopotów zdrowotnych. Mógłbym jeszcze 

tak długo rozwodzić się na temat szkodliwości standardowej amery-

kańskiej diety.

Drodzy Przyjaciele, gdy walą się fundamenty, [na bazie których 

nasze ciała zostały zaprojektowane jako przeznaczone do właściwego 

odżywiania – przyp. autora], cóż może zdziałać sprawiedliwy? (Ps 11,3). 

Możemy chorować bądź też... możemy powrócić do spożywania takiej 

żywności, jaką Bóg przygotował dla naszych ciał, aby mogły one zo-

stać właściwie odżywione i pozostawać w dobrym zdrowiu! I tym, co 

4

 W organizmach zwierząt następuje kumulacja zanieczyszczeń, tak że w przy-

padku niektórych substancji jest ona średnio nawet 300 razy większa niż w rośli-

nach, które te zwierzęta spożywają. (Przyp. konsult.).

5

 Na podstawie wypowiedzi Richarda Armey’a Współczucie jako nieodzowny ele-

ment światopoglądu konserwatywnego, wygłoszonej podczas sympozjum „Przy-

szłość amerykańskiego konserwatyzmu” 13 października 1999 roku w The Heri-

tage Foundation w Waszyngtonie DC.

background image

4

od 30 lat niezmiennie mnie zachwyca, jest fakt, że kiedy ludzie powra-

cają do zasad dietetycznych z Rdz 1,29, które nasz Stwórca dał pierw-

szemu człowiekowi, ich ciała doznają uzdrowienia z niemal wszystkich 

problemów fizycznych, jakich wcześniej doświadczali. Z reguły też nie 

zapadają już więcej na żadne choroby. Umierają ze starości, ale nie od 

chorób

6

! Czyż nie jest to dokładnie tak, jak to zaplanował Bóg?!

W Pierwszym Liście do Koryntian 6,19-20 czytamy: Czyż nie wie-

cie, że ciało wasze jest świątynią Ducha Świętego, który w was jest,  

a którego macie od Boga, i że już nie należycie do samych siebie? Za 

[wielką] bowiem cenę zostaliście nabyci. Chwalcie więc Boga w wa-

szym ciele! Jak jednak możemy chwalić Boga w ciele, które nie znaj-

duje się we właściwym stanie, ponieważ nie zapewniliśmy mu odpo-

wiedniego pokarmu, oraz któremu nie zapewniamy właściwej opieki 

w sposób, jaki polecił Stwórca?

Duchowni, tacy jak ja, poświęcają swój czas, służąc ludziom przy-

chodzącym do naszych wspólnot. Koncentrujemy się zwykle na ich 

potrzebach duchowych, spychając potrzeby fizyczne na dalszy plan,  

a często oddając w ręce światowej opieki medycznej. A przecież Jezus 

odpowiadał nie tylko na duchowe potrzeby ludzi. Zajmował się także 

ich potrzebami fizycznymi i emocjonalnymi. W drugim wierszu Trze-

ciego Listu św. Jana mowa jest o woli Bożej dotyczącej tego, aby jego 

ludzie pochylili się nad własnymi fizycznymi potrzebami: Umiłowa-

ny, życzę ci wszelkiej pomyślności i zdrowia, podobnie jak doznaje po-

wodzenia twoja dusza.

Niestety, uświadomienie sobie tego zajęło mi bardzo dużo czasu. 

Podczas czterech lat studiów w seminarium zostałem nafaszerowany 

wszelkiego rodzaju wiedzą dotyczącą zagadnień duszpasterskich, lecz 

nie otrzymałem żadnego przygotowania do posługiwania w dziedzinie 

potrzeb  fizycznych,  jakie  mogą  mieć  ludzie  we  wspólnotach.  Kiedy 

wierni w mojej parafii zapadali na zdrowiu, to jedyną rzeczą, którą 

mogłem zrobić, była modlitwa za nich i odesłanie ich do lekarza.

W większości sytuacji operacje onkologiczne, naświetlania, che-

mioterapie oraz całe spektrum środków farmakologicznych wymyślo-

6

 Zmiana stylu życia (prewencja zdrowia) sprawia, że uruchamiamy w naszym 

organizmie mechanizm samoregulacji: pozbywamy się wielu chorób (wg Marca 

Lalonde’a, ministra zdrowia Kanady, jest to 53%), żyjemy w zdrowiu i żyjemy 

dłużej. (Przyp. konsult.).

background image



B

iBlijny

 

fundament

nych przez człowieka nie są Bożą odpowiedzią na chorobę. Sposoby te 

są nienaturalne i często szkodliwe, a co najważniejsze – niszczą zdol-

ność ludzkiego organizmu do samodzielnego zwalczenia choroby. Co 

więcej, najczęściej usuwają one jedynie objawy choroby, a nie jej przy-

czyny. W Biblii można jednak znaleźć wiele wskazówek co do tego, jak 

powinniśmy dbać o nasze ciała. Tak więc, jeżeli chcemy doświadczyć 

prawdziwego zdrowia i dobrego samopoczucia, powinniśmy zwrócić 

się po wskazówki do Słowa Bożego, nie zaś do świata. Tak jak to uczy-

niła opisana w Ewangelii Marka kobieta, która przyszła dotknąć się 

Jezusa.

A  pewna  kobieta  od  dwunastu  lat  cierpiała  na  upływ  krwi. 

Wiele przecierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wyda-

ła, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Słyszała 

ona o Jezusie, więc przyszła od tyłu, między tłumem, i dotknęła 

się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: żebym się choć Jego płasz-

cza dotknęła, a będę zdrowa. Zaraz też ustał jej krwotok i po-

czuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości. (Mk 5,25-29)

Każdy  z  nas  musi  osobiście  wsłuchać  się  we  wskazówki  zawarte  

w Liście do Rzymian 12,1-2 oraz zachęcić innych, aby postąpili tak 

samo: [...] zachęcam was, bracia, abyście, przez wzgląd na miłosier-

dzie Boże, traktowali swoje ciała jako ofiarę żywą, świętą, Bogu przy-

jemną, jako oczywisty wyraz waszej służby [Chrystusowi]. Nie naśla-

dujcie świata, jaki was otacza, ale dajcie się przeobrażać stosując wasz 

nowy styl myślenia, abyście w konsekwencji potrafili rozpoznać, co jest 

wolą Bożą; co dobre, co Bogu miłe, a co doskonałe. (NPD)

Hallelujah  Acres  jest  chrześcijańskim  stowarzyszeniem,  które  

za cel postawiło sobie nauczanie o zdrowiu z perspektywy biblijnej. 

Hallelujah  Acres  stara  się  pomagać  tak  wspólnocie  wiernych,  jak  

i wszystkim innym ludziom, którzy tylko zechcą słuchać. Pomoc ta 

polega  na  uświadomieniu,  że  oryginalna  Boża  recepta  dietetyczna,  

zapisana na kartach Biblii w Księdze Rodzaju 1,29, jest doskonałym 

planem Najwyższego dla prawidłowego żywienia człowieka. Bardzo 

wielu ludzi przyjęło te zalecenia, tak jak nauczamy tego w Hallelujah 

Acres, i w efekcie powróciło do prawidłowej masy ciała oraz doznało 

zaniku niemal wszystkich przewlekłych dolegliwości zdrowotnych.

background image
background image



Na kartach Pisma Świętego, w Liście św. Jakuba 4,14, znajdujemy 

bardzo interesujące pytanie: Czymże jest życie wasze? Biblia udziela 

na to pytanie następującej odpowiedzi: Parą jesteście, co się ukazuje 

na krótko, a potem znika.

Naturalnie wiersz ten podkreśla ulotność ludzkiego życia! Ja jed-

nak na kilka minut chciałbym zwrócić waszą uwagę na jedno szcze-

gólne słowo – „życie”! To zdumiewające, jak wiele razy na kartach 

Pisma Świętego można odnaleźć słowo życie. Po raz pierwszy odnaj-

dujemy je w Rdz 2,7 w odniesieniu do człowieka. Czytamy: Wtedy to 

Pan  Bóg  ulepił  człowieka  z  prochu  ziemi  i  tchnął  w  jego  nozdrza 

tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą. W innym 

miejscu, w Księdze Powtórzonego Prawa 30,19, znajdujemy ponownie 

użyte słowo życie. Tak mówi Bóg: Biorę dziś przeciwko wam na świad-

ków niebo i ziemię, kładąc przed wami życie i śmierć, błogosławień-

stwo i przekleństwo. Wybierajcie więc życie, abyście żyli wy i wasze 

potomstwo. Potem zaś w Ewangelii wg św. Jana 10,10b Jezus powia-

da nam: Ja przyszedłem po to, aby [owce] miały życie i miały je w ob-

fitości.

W miarę, jak badać będziemy zagadnienie życia, dowiemy się kil-

ku bardzo ciekawych i ekscytujących rzeczy! Uważam, że bardzo roz-

sądne  jest  uświadomienie  sobie  nieporadności  wszelkich  ludzkich 

starań  związanych  z  chęcią  wyjaśnienia  genezy  życia  bez  udziału 

Boga, jedynie na drodze ewolucji. Lepiej od razu zwrócić się w kierun-

ku Biblii, która naucza nas o prawdziwym źródle życia! W Rdz 1,1,  

a więc na samym początku Biblii, czytamy: Na początku Bóg stwo-

rzył...,  natomiast  w  Rdz  1,26  napisane  jest:  A  wreszcie  rzekł  Bóg: 

Rozdział trzeci

Czym jest życie?

background image



Uczyńmy człowieka na nasz obraz, podobnego nam. Następnie w wer-

setach  27-28  widnieją  słowa:  Stworzył  więc  Bóg  człowieka  na  swój 

obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę. Po 

czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: Bądźcie płodni i rozmna-

żajcie się....

Zaraz potem w Rdz 2,7 Pismo Święte opisuje nam, w jaki sposób 

Bóg ukształtował pierwszego człowieka: Wtedy to Pan Bóg ulepił czło-

wieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek 

czego stał się człowiek istotą żywą. Jest faktem dowiedzionym nauko-

wo, że człowiek składa się w stu procentach z pierwiastków obecnych 

w ziemi i w powietrzu.

To, co zamierzam teraz zrobić, to sprowadzić całą tę tematykę do 

tej konkretnej, bieżącej chwili i na bardzo osobisty poziom. Tak właś-

nie bowiem wszyscy patrzymy na nasze własne życie, a zwłaszcza na 

to, skąd pochodzimy. Oczywiście, ci z nas, którzy wierzą w prawdzi-

wość Słowa Bożego, odnajdują źródło swojego życia w Bogu! W wyni-

ku rozmnażania się pierwszych ludzi, życie przekazywane było z po-

kolenia na pokolenie przez niecałe 6000 lat, aż do momentu, w którym 

my przyszliśmy na świat.

Powróćmy zatem do samego początku życia każdego z nas. W tym 

celu każda osoba powinna cofnąć się w czasie do dnia, kiedy to plem-

nik  naszego  ojca  oraz  komórka  jajowa  matki  połączyły  się  ze  sobą  

w chwili poczęcia. Te dwie komórki bardzo szybko zaczęły się w łonie 

matki mnożyć. Pierwsze dwie dokonały podziału i stały się czterema, 

następnie było już ich 8, 16, 32, 64, 128, 256 i tak dalej. To niezwykle 

szybkie namnażanie się komórek trwa mniej więcej przez kolejnych 

dziewięć miesięcy.

Naturalnie  wszystkie  te  żywe  komórki  potrzebują  pożywienia, 

dzięki któremu mogą rosnąć. Jaki więc był zamysł Boga wobec tych 

gwałtownie mnożących się komórek? No cóż, matka spożywa swój po-

karm  i  trawi  go,  a  wówczas  składniki  odżywcze  przenikają  do  jej 

krwiobiegu i płyną w nim jako „paliwo” i pożywienie dla jej własnych 

stu  bilionów  żywych  komórek.  Teraz  jednak  pojawia  się  malutkie 

dziecko,  które  również  składa  się  z  żywych  komórek.  Rośnie  ono  

w  ciele  swojej  mamy  i  także  potrzebuje  pożywienia  jako  „paliwa”  

i budulca. Jak w takim razie to rozwijające się w łonie matki maleń-

stwo  otrzymuje  pokarm,  który  potrzebny  jest  mu  do  rozwoju?  Gdy 

matka zjada i trawi spożywane jedzenie, pochodzące z niego „paliwo”  

i składniki odżywcze trafiają poprzez jej układ krwionośny nie tylko 

background image



do tych stu bilionów jej własnych komórek. Dzięki pępowinie, podłą-

czonej dzięki łożysku z jednej strony do krwiobiegu matki, a z drugiej 

do ciała dzieciątka rosnącego w jej brzuchu, pokarm i tlen dociera 

również do tego maleństwa.

W ten sposób dziecko rośnie, rośnie i rośnie w bardzo szybkim 

tempie i po około dziewięciu miesiącach od poczęcia jest już w pełni 

rozwinięte i gotowe do przyjścia na ten świat. Kiedy już dziecko stara 

się wyjść na świat, łatwo możemy zobaczyć to coś, co łączy je z matką. 

Jest to pępowina. Stanowiła ona dla płodu system podtrzymywania 

życia przez ostatnie dziewięć miesięcy! Jednak mimo tego pierwszą 

rzeczą, jaką robi się po przyjściu dziecka na świat jest odcięcie pępo-

winy.  Co  takiego  zrobiliśmy?  No  cóż,  po  prostu  właśnie  odcięliśmy 

temu maleńkiemu dziecku jego system podtrzymywania życia. 

Jaki był zatem Boży plan zapewniający pożywienie noworodkowi, 

kiedy już pojawia się on na świecie? Matka instynktownie (i wierzę, 

że instynkt ten został w niej umieszczony przez Boga) bierze dziecko  

i przykłada je do swojej piersi, ono zaś instynktownie przysysa się do 

niej i zaczyna karmić się mlekiem swojej mamy. Czym jednak jest ów 

biały nektar płynący z matczynej piersi? Skąd on się wziął?

Matka konsumuje żywność, trawi ją, a składniki odżywcze wni-

kają do jej krwiobiegu, dzięki czemu rozprowadzane są po całym ciele, 

aby odżywić i nakarmić jej własne komórki. Ponadto w momencie, 

gdy krew przepływa przez piersi, gruczoły mlekowe pobierają z jej 

krwi składniki pokarmowe, przeciwciała, witaminy, minerały i inne 

wartościowe składniki odżywcze – łączy je w specjalne proteiny, cu-

kry oraz tłuszcze i w takiej postaci gromadzi jako doskonałe źródło 

pokarmu dla dziecka. A dziecko podczas karmienia wysysa je z piersi 

mamy. To naprawdę niesamowite. Ale poczekajmy – rzeczywistość  

w skali mikro wygląda jeszcze lepiej!

Mleko  pochodzące  z  piersi  matki  ma  postać  żywego  pokarmu  

(zawiera enzymy) i zostało opracowane przez Boga po to, aby być je-

dynym pokarmem dla tego maleństwa na okres kolejnych 12–18 mie-

sięcy. Pokarm płynący z piersi matki zawiera mnóstwo przeciwciał, 

które pomagają maleństwu podczas pierwszych kilku miesięcy, za-

nim nie wykształci ono swego własnego układu odpornościowego, słu-

żącego ochronie jego życia przed intruzami z zewnątrz. Dzień po dniu, 

przez  cały  okres  karmienia,  dokładnie  tak,  jak  zaplanował  to  Bóg, 

mleko zmienia swój skład zgodnie z potrzebami dziecka.

c

zym

 

jest

 

życie

?

background image

0

Człowiek jednak uważa, że wie więcej od Boga Stwórcy i często, 

zamiast przykładać noworodka do piersi jego matki, zwraca się w kie- 

runku  substytutu  opracowanego  w  celu  zastąpienia  naturalnego 

matczynego  mleka.  Nazywa  się  to  mlekiem  modyfikowanym.  Tego 

rodzaju  mleko  pozbawione  jest  wszelkich  form  życia  i  zawiera  nie 

tylko martwe substancje, ale też substancje szkodliwe dla malutkich 

dzieci i wywołujące alergie. Mleko sojowe lub pasteryzowane, niemo-

dyfikowane  mleko  krowie  są  nie  tylko  pozbawione  życia,  ale  same  

w  sobie  bardzo  alergizujące  dla  niedojrzałego  układu  trawiennego 

niemowlęcia

1

. Jest tak, ponieważ wszystko, co jest przechowywane  

w jakimkolwiek pojemniku przez dłuższy czas, musi zostać poddane 

działaniu temperatur na tyle wysokich, aby były one w stanie zabić 

wszelkie żyjące w mleku organizmy. Zabezpiecza to zawartość opako-

wania przed zepsuciem.

To, co w takiej sytuacji próbuje zrobić matka, sprowadza się do 

karmienia dziecka paliwem pozbawionym życia. Nie uświadamia so-

bie, że ciało jej maleństwa składa się z żywych komórek, które zostały 

zaprojektowane przez Boga do tego, aby być karmione żywą żywnoś-

cią! W ten sposób matka wprowadza do organizmu swojego dziecka 

coś, do przyjęcia czego nigdy nie zostało ono przez Boga przygotowa-

ne. To, co dzieje się później, jest bardzo, bardzo smutne, ponieważ 

dziecko zaczyna reagować na to niskoenergetyczne, pozbawione ży-

cia, martwe i trujące „paliwo”. I podobnie jak samochód zareaguje na 

paliwo o zbyt małej liczbie oktanowej klekotaniem i stukaniem, coś 

podobnego stanie się z organizmem maluchów. Tyle tylko, że w przy-

padku niemowlęcia owo „klekotanie i stukanie” objawi się w postaci 

problemów zdrowotnych, takich jak: kolki, infekcje ucha i gardła, po-

większanie się węzłów chłonnych, alergie, ataki astmy, wysypki pie-

luszkowe, przeziębienia, gorączki itd.

Matka, nie rozumiejąc tego, co dzieje się w ciele malucha, oraz 

widząc  objawy  problemów  zdrowotnych,  biegnie  zaraz  do  lekarza, 

który podczas swoich studiów z reguły nie otrzymał żadnego prawdzi-

wego wykształcenia z zakresu właściwego żywienia. Lekarz robi więc 

to, do czego został przeszkolony – wypisuje receptę na lek, który ma

1

 Ostatnio wprowadzono mieszanki produkowane z mleka krowiego modyfikowa-

nego o krótkich łańcuchach cząsteczek białka, które mają znacznie mniejszą siłę 

alergizującą niż niemodyfikowane mleko krowie lub kozie. (Przyp. konsult.).

background image

1

zlikwidować chorobę, najczęściej zaś likwiduje objawy. Lekarstwa są 

nie tylko pozbawione życia, ale też zawierają toksyczne substancje.  

W zasadzie wszystkie środki medyczne, tak naprawdę, są trucizna- 

mi. W ten sposób nie tylko wprowadzamy do organizmu niemowlęcia 

takie  substancje,  jak  pozbawione  życia  modyfikowane  mleko,  ale  

i toksyny zwane lekarstwami. W efekcie, zamiast dziecko leczyć fun-

dujemy  mu  dodatkowo  kolejne  dawki  trucizn,  starając  się  uporać  

z objawami, czyli reakcjami jego organizmu na zadane mu wcześniej 

gwałty. Wszystko to sprawia, że dziecko zaczyna zjeżdżać w dół po 

bardzo śliskim zboczu prowadzącym w kierunku coraz większych kło-

potów zdrowotnych! A przecież rozwiązanie jest tak proste i wymaga 

jedynie zrozumienia, że każdy organizm składa się z żywych komó-

rek, które powinny być karmione żywą żywnością!

Aby  wyraźnie  pokazać  różnicę  pomiędzy  żywnością  martwą,  

a  taką,  która  jest  żywa,  spróbujcie  Państwo  przeprowadzić  pewien 

drobny eksperyment. Wybierzcie się do sklepu, kupcie pięć surowych 

marchewek i zanieście je do domu. Już na miejscu odetnijcie od korze-

nia pierwszej marchwi kawałek o długości nieco ponad jednego centy-

metra, włóżcie go do płytkiego naczynia z wodą i obserwujcie, jak roś-

nie.  A  będzie  rosnąć,  ponieważ  ciągle  jeszcze  znajduje  się  w  postaci 

żywej.

Teraz weźcie cztery pozostałe surowe marchewki i ugotujcie je. 

Jedną  z  nich  włóżcie  do  wrzącej  wody.  Drugą  ugotujcie  na  parze. 

Trzecią  umieśćcie  w  piekarniku  rozgrzanym  do  temperatury  120 

stopni, czwartą zaś w kuchence mikrofalowej. Następnie zabierzcie 

każdą z tych ugotowanych marchewek z miejsca, w którym były one 

podgrzewane,  odetnijcie  ich  końcówki,  podobnie  jak  zrobiliście  to  

z pierwszą, surową marchewką, umieśćcie je w naczyniach z wodą  

i obserwujcie ich wzrost. Czy te ugotowane marchewki zaczną ros-

nąć? Naturalnie, że nie! A dlaczego? Ponieważ w trakcie gotowania 

wysoka temperatura zabiła znajdującą się w tych marchwiach siłę 

życiową (enzymy)! Gdy gotujemy żywność, zabijamy zawarte w niej 

enzymy. Mówiąc inaczej, zabijamy w ten sposób życie obecne w jej 

wnętrzu  oraz  niszczymy  większą  część  jej  składników  odżywczych. 

Mając w pamięci ten obraz i rozumiejąc różnice pomiędzy żywnością 

żywą i żywnością martwą, przejdźmy do wyjaśnienia, jak wszystko to 

wpływa na nasze fizyczne życie.

W miarę jak w dalszym ciągu zakłócamy naturalne, ustanowione 

przez Boga prawa rządzące cudownym organizmem małego dziecka, 

c

zym

 

jest

 

życie

?

background image

2

jego „klekotanie i stukanie” (fizyczne dolegliwości) stopniowo staje się 

coraz głośniejsze i głośniejsze.

Częstym  problemem  staje  się  nadwaga,  która  obecnie  dotyka  

60–70% całej amerykańskiej populacji. Każdego roku coraz większa 

liczba dzieci jest klasyfikowana jako otyłe. Dlaczego? Z powodu do-

starczania im martwego „paliwa” i aplikowania niewłaściwego stylu 

życia! Do niedawna Rhonda i ja mieszkaliśmy na położonej w górach 

23-hektarowej farmie. Na tym terenie żyło wiele jeleni i niemal każ-

dego dnia widzieliśmy je już to pojedynczo, już to pasące się w stadach 

liczących nawet po 32 sztuki. Co ciekawe, przez siedem lat, podczas 

których mieszkaliśmy na tej górskiej farmie, ani razu nie zdarzyło się 

nam zobaczyć otyłego jelenia! Dlaczego? Ponieważ jelenie te żywiły 

się pokarmem roślinnym przeznaczonym im przez Boga jako ten, któ-

rym się mają odżywiać!

Również i w przypadku nas, ludzi, kiedy zaprzestajemy karmić 

nasze żywe komórki martwym jedzeniem, a zaczynamy zasilać ciała 

żywą  żywnością,  składającą  się  z  produktów  roślinnych,  problemy  

z nadwagą zaczynają odchodzić do przeszłości. Spowodowane jest to 

wszystko nienaruszalnym prawem przyczyny i skutku – siania i zbie-

rania! Biblia naucza: Nie łudźcie się: Bóg nie dozwoli z siebie szydzić. 

A co człowiek sieje, to i żąć będzie (Ga 6,7-8).

Jak wielu z Czytelników tej książki, przyszło na świat w okula-

rach? Oczywiście, że nikt! Dlaczego zatem około połowa całej naszej 

populacji zmuszona jest do noszenia szkieł? Odpowiedź znajdziemy 

na  kolejnych  stronach  tej  książki,  gdzie  przedstawię  Państwu  nie-

zwykle interesującą koncepcję. Tak naprawdę, jest to myśl wręcz re-

wolucyjna! Będzie to coś, co ma moc zmienić Państwa życie, a być 

może też ocali was przed poważnymi problemami zdrowotnymi lub 

nawet  przedwczesną  śmiercią!  Ta  informacja  całkowicie  odmieni 

wasz sposób patrzenia na życie oraz na ten piękny, żywy organizm, 

jaki otrzymaliście od Boga – wasze ciało.

Każdy  z  nas  pobłogosławiony  został  ciałem,  które  składa  się  

z około 100 bilionów żywych komórek. Wszystko, co mamy fizycznego, 

stworzone zostało z żyjących komórek! Nasze włosy i paznokcie zbu-

dowane są z żywych komórek – rosną bez przerwy, prawda? Nasza 

skóra, mięśnie, układ odpornościowy, a nawet struktura kości skła-

dają się z żywych komórek, podobnie jak cały nasz organizm.

Owe  żywe  komórki,  z  których  zbudowane  jest  nasze  ciało,  nie-

ustannie podlegają procesom umierania i wymiany na nowe w tempie 

background image

3

około 300 milionów komórek na minutę. Dzieje się tak codziennie, 

przez  całe  życie.  Mówiąc  inaczej,  każdej  minuty  każdego  dnia,  bez 

przerwy,  300  milionów  komórek  obumiera,  aby  zostać  zastąpione 

przez nowe 300 milionów komórek. W momencie, gdy następuje ta 

replikacja,  każda  z  nowych  komórek  pojawiających  się  na  miejscu 

starej jest całkowicie uzależniona od zapasów budulca znajdujących 

się wewnątrz organizmu. Jakość tego budulca określi jakość tych no-

wych komórek

2

.

Jeżeli ciało ma dostęp jedynie do budulca marnej jakości, nowa 

komórka będzie słabsza od tej, którą ma zastąpić! Właśnie to dzieje 

się,  gdy  jesteśmy  na  standardowej  amerykańskiej  diecie  (SAD).  

Dlaczego?  Ponieważ  SAD  składa  się  niemal  całkowicie  z  żywności 

martwejMartwe (gotowane) jedzenie nie może stanowić właściwego 

materiału budulcowego, z którego dałoby się budować nowe, zdrowe, 

pełne energii, ruchliwe, żywe komórki!

Gdy obserwujemy przyrodę, to możemy zobaczyć, że każde dzikie 

zwierzę, czy jest ono roślino- czy też mięsożerne, spożywa swój po-

karm w jego naturalnej, surowej i żywej postaci, a dzieje się tak, od 

kiedy  jego  gatunek  został  stworzony  przez  Boga!  Jedynie  człowiek 

bierze  żywy  pokarm  roślinny,  który  wcześniej  dorastał  naturalnie  

i przed włożeniem go do swych ust stawia na ogniu: piecze lub gotuje, 

przez co zmienia to pożywienie z postaci żywej w martwą.

Jeśli po prostu zastąpimy martwą żywność pochodzenia roślinne-

go żywą żywnością roślinną, czyli taką, która ciągle jeszcze znajduje 

się  w  postaci  surowej  i  żyjącej,  to  wówczas  nowe  komórki  naszego 

ciała będą identyczne lub lepsze od komórek zastępowanych. Stanie 

się tak dlatego, że nowe komórki powstawać będą z dobrego jakościo-

wo budulca. Taki był zamysł Boży od samego początku, co jasno uka-

zane zostało w Rdz 1,29. Ta właśnie dieta, składająca się z surowych

żywych owoców, warzyw, nasion i orzechów, jest motorem, który dał 

rodzajowi ludzkiemu zdolność rozwoju przez kolejne 1700 lat, licząc

c

zym

 

jest

 

życie

?

2

 Poprzez procesy metaboliczne zastępowane są atomy zawarte w naszym ciele. 

Średnio od 1 roku do 3 lat wymieniane są wszystkie atomy naszego ciała. Najwol-

niej wymieniane są atomy w kościach i chrząstkach – przez około 7 lat. Jeśli 

chodzi o komórki, to najszybciej replikowane są komórki w jelitach. Enterocyty 

żyją tam tylko przez około 1 tydzień. (Przyp. konsult.).

background image

4

od  stworzenia  świata.  Przeciętna  długość  życia  wynosiła  wówczas  

912  lat,  bez  jednego  zarejestrowanego  przypadku  choroby.  Później 

jednak, już po Potopie, gdy zmieniły się warunki klimatyczne oraz 

człowiek zaczął jeść mięso i gotować swoje potrawy, rozpoczął się po-

wolny proces degeneracji jego komórek.

Degeneracja  komórkowa  ludzkich  ciał,  zwłaszcza  mieszkańców 

zachodniej  cywilizacji,  jest  szczególnie  duża.  Dlaczego?  Ponieważ  

w naszej ignorancji, próbujemy karmić nasze nowe komórki martwym 

i toksycznym budulcem. Jest jednak jeszcze nadzieja, nawet jeśli pro-

ces niszczenia komórek naszych ciał jest już bardzo zaawansowany.

W Hallelujah Acres odkryliśmy źródło budulca najwyższej klasy 

– surowe soki warzywne! Gdy codziennie dostarczamy naszemu orga-

nizmowi ten znakomity materiał, nowe komórki w procesie replikacji 

mają zapewniony najwyższej jakości surowiec do wzrostu. W ten spo-

sób nowe komórki mają szansę uzyskać najlepszą możliwą do osiąg-

nięcia jakość! Dzięki temu będą one silniejsze i zdrowsze niż te, które 

obumierają.

Jest to jedna z najbardziej ekscytujących informacji, jakie pozna-

łem i jakich osobiście doświadczyłem w ciągu ostatnich 30 lat studio-

wania zagadnień związanych z żywieniem i wpływem, jaki na nasze 

ciała  wywierają  spożywane  pokarmy.  Najbardziej  niesamowitym  

i najpotężniejszym budulcem, jaki możemy dostarczyć naszym żyją-

cym ciałom, nie są żywesurowe owoce i warzywa, lecz ŻYWE, SURO-

WE SOKI przygotowane z żywych warzyw! To jest najlepsze „wysoko-

oktanowe”, dostępne na naszej planecie „paliwo”, za pomocą którego 

możemy najefektywniej karmić nasze ciała.

Pozwólcie Państwo, że podzielę się pewnym osobistym doświad-

czeniem, które bardzo dokładnie ilustruje informacje podane powy-

żej. Gdy miałem 28 lat, moje oczy zaczęły mnie zawodzić. Nie byłem 

w stanie prawidłowo skupić wzroku, utraciłem zdolność ostrego wi-

dzenia. Poszedłem więc do lekarza okulisty, który zbadał mi wzrok  

i w rezultacie tego badania przepisał mi szkła korekcyjne. Zrealizo-

wałem tę receptę i gdy założyłem zalecone mi okulary, ponownie za-

cząłem widzieć wyraźnie.

Przez te 28 lat odżywiałem mój organizm standardową amery-

kańską dietą (SAD), która składa się przede wszystkim z martwych 

(gotowanych) pokarmów. Tak więc przez te lata odżywiałem żywe ko-

mórki mojego ciała (którego częścią są przecież i oczy) martwą żyw-

nością. Dlatego też, gdy stare komórki moich oczu obumierały i były 

background image



replikowane nowymi, te nowe nie powstawały z budulca dobrej jako-

ści. Mój wzrok więc systematycznie się pogarszał się, aż do momentu,  

w którym zostałem zmuszony do stosowania szkieł korekcyjnych.

Mając okulary, znowu widziałem dobrze. Poprawiłem nieco skut-

ki, ale czy naprawiłem przyczynę? Nadal żywiłem się tą samą mar-

twą żywnością typu SAD, która doprowadziła do pogorszenia mojego 

wzroku. Dlatego, gdy po raz kolejny słabe komórki oczu, zostały za-

stąpione  jeszcze  słabszymi  nowymi,  źle  odżywianymi,  komórkami, 

mój wzrok dalej ulegał pogorszeniu. Rok po otrzymaniu pierwszych 

szkieł korekcyjnych odwiedziłem okulistę. Okazało się, że muszę no-

sić mocniejsze okulary. Między 28 a 42 rokiem życia, kiedy to rozpo-

cząłem  stosowanie  Diety  Alleluja,  musiałem  zgodnie  z  zaleceniami 

okulisty wymieniać okulary na silniejsze co najmniej trzy razy. Dzia-

ło się tak, w miarę jak za sprawą SAD – diety opartej głównie na 

martwej, gotowanej żywności – stan moich oczu pogarszał się z roku 

na rok.

Mając 42 lata, przeszedłem z promowanej przez nasz świat diety 

SAD  na  fundamentalnie  żywą  (opartą  na  Rdz  1,29)  Dietę  Alleluja

która składa się głównie z żywych pokarmów roślinnych uzupełnio-

nych  surowymi  sokami  warzywnymi.  Soki  te  występują  również  

w postaci żywej i dostarczają najmocniejszego budulca dla naszych 

komórek,  jaki  jest  znany  na  naszej  planecie.  Moje  ciało  otrzymało 

nagle doskonały materiał odżywczy. Miało wszystko to, czego potrze-

bowało  do  replikowania  starych,  schorowanych  i  słabych  komórek 

nowymi, silniejszymi, zdrowszymi i bardziej żywotnymi.

W  efekcie,  gdy  miałem  43  lata,  czyli  zaledwie  po  jednym  roku 

spożywania żywej żywności pochodzenia roślinnego, na której opiera 

się Dieta Alleluja, oraz dużych ilości soku z surowych warzyw, uda-

łem się do mojego okulisty. Ten zaś, zdziwiony przepisał mi słabsze 

szkła, ponieważ mój wzrok się poprawił. Zanim skończyłem 65 lat, 

trzykrotnie zmieniałem okulary na coraz to słabsze i obecnie, gdy pi-

szę te słowa, mając ponad 70 lat, nie potrzebuję już żadnych okularów 

ani do patrzenia na odległość, ani do czytania. Alleluja!

Drodzy  Państwo,  czy  zdajecie  sobie  sprawę  z  tego,  czym  się  

z wami dzielę? Za sprawą prostego przejścia z rozpowszechnionej na 

tym świecie diety opartej na martwej żywności (SAD) na dietę opartą 

na żywych pokarmach (Dieta Alleluja) udało mi się dostarczyć włas-

nemu organizmowi taki pokarm do replikacji komórek wzrokowych, 

że nie muszę już dłużej nosić okularów. Doświadczenie to nie było 

c

zym

 

jest

 

życie

?

background image



jednak  zarezerwowane  jedynie  dla  piszącego  te  słowa!  Moja  żona 

Rhonda stosuje Dietę Alleluja od 1991 roku i mimo że ciągle jeszcze 

musi  nosić  okulary,  to  już  cztery  razy  okulista  zmniejszał  moc  jej 

szkieł. Setki innych osób, które rozpoczęły stosowanie Diety Alleluja, 

zgłaszały  wyraźną  poprawę  swojego  wzroku,  a  wiele  z  nich  było  

w stanie całkowicie zrezygnować z noszenia okularów.

Jednak  najbardziej  ekscytujący  jest  w  tym  wszystkim  fakt,  że 

gdy zmieniamy nasz sposób odżywiania i przechodzimy od spożywa-

nia żywności martwej do zaplanowanej przez Stwórcę diety opartej 

na żywej żywności, to to samo, co z moim wzrokiem, dzieje się z całą 

strukturą komórkową organizmu! Jest tak, ponieważ ciało ma dostęp 

do najlepszego możliwego budulca, za pomocą którego może się efek-

tywnie rekonstruować. Komórka po komórce organizm zastępuje sta-

re komórki nowymi i silniejszymi. Jakże prawdziwe są słowa zawarte 

w Biblii, które mówią w naszym imieniu: stworzyłeś mnie tak cudow-

nie (Ps 139,14), jak bardzo oczywiste jest to, że co człowiek sieje, to  

i żąć będzie (Ga 6,8) oraz to, że wszyscy ludzie, czy to wierzący czy 

niewierzący giną z powodu braku nauki (Oz 4,6)!

Smuci fakt, że większość ludzi dostarcza swym organizmom kom-

pletnie  niewłaściwy  budulec,  składający  się  z  martwej  żywności  

i przepełniony toksynami. Z tego powodu fizyczne dolegliwości („kle-

kotanie i stukanie” organizmu) stopniowo stają się coraz wyraźniej-

sze, w miarę jak człowiek kroczy przez życie! Być może objawia się to 

nieco  za  dużym  ciśnieniem  lub  wysokim  poziomem  trójglicerydów. 

Być  może  efektem  jest  nadmierne  stężenie  cholesterolu.  Być  może 

będzie to drobne zapalenie stawów. Być może w efekcie pojawi się  

u kogoś hiperglikemia albo wysypka, albo łupież, albo pryszcze, albo 

bóle głowy, albo przeziębienia, albo grypa, albo..., albo..., albo...! Dro-

dzy Czytelnicy, wszystkie te fizyczne dolegliwości prawie zawsze są 

wynikiem dostarczania naszym organizmom niewłaściwego „paliwa”, 

głównie za sprawą diety opartej na martwej żywności nasyconej tok-

synami.

Gdy przez wystarczająco długi czas pracujemy na tym „niskook-

tanowym paliwie”, w miarę jak idziemy coraz dalej przez życie, „kle-

kotanie  i  stukanie”  naszego  organizmu  staje  się  coraz  głośniejsze. 

Może być to zapalenie stawów pogłębiające się aż do momentu, gdy 

lądujemy na wózku inwalidzkim, lub cukrzyca na tyle postępująca, że 

kończy się amputacją kończyny bądź utratą wzroku. A może doświad-

czyliście już poważnego zawału serca, udaru mózgu lub raka. Musimy 

background image



sobie uświadomić, że niemal każda przewlekła dolegliwość fizyczna, 

z jaką zmagamy się w trakcie całego naszego życia (naturalnie poza 

rozmaitymi  wypadkami),  jest  skutkiem  naszych  własnych  starań, 

aby  karmić  te  cudowne,  dane  nam  przez  Boga  ciała  niewłaściwym 

pokarmem

3

.

W momencie, gdy zmieniamy „paliwo” z najogólniej mówiąc mar-

twej diety, jaka jest powszechnie promowana na tym świecie, na po-

karm bazujący na żywej żywności roślinnej, organizm niemal zawsze 

naprawi wszystkie fizyczne dolegliwości! „Klekotanie i stukanie” za-

nikną w momencie, gdy ciało w sposób dosłowny odbuduje się i wyle-

czy zgodnie z Bożym planem! Po tym, jak nasz organizm zrekonstru-

uje swoje żyjące komórki z pomocą żywych pokarmów (zajmuje mu to 

około roku), to o ile tylko nadal kontynuować będziemy prostą dietę 

opartą na żywej żywności oraz dużej ilości soków z surowych warzyw, 

nasze ciało nadal utrzymywane będzie w dobrym zdrowiu. My zaś już 

nigdy więcej nie będziemy musieli chorować! Alleluja!

Drodzy Państwo, wyniki badań i obserwacji, jakie przedstawiłem 

w tym rozdziale, stanowią serce i fundament Diety Alleluja. Jest to 

też powód, dla którego niemal każdy człowiek, który zaczął stosować 

Dietę Alleluja, wyzdrowiał prawie ze wszystkich fizycznych dolegli-

wości, jakich wcześniej doświadczał, i nadal czuje się dobrze. Bóg nie 

zaprojektował nas po to, abyśmy chorowali (patrz: 3 List św. Jana 2)! 

Chorujemy, ponieważ naruszamy naturalne prawa Boże i faszeruje-

my nasze własne ciała nie tymi pokarmami, które Bóg w swoim za-

myśle  dla  nas  przeznaczył!  W  momencie,  gdy  organizm  człowieka 

otrzymuje  odpowiedni  dla  siebie  budulec,  niemal  zawsze  będzie  

w stanie wykorzystać cudowny mechanizm immunologiczny do poko-

nania wszelkich atakujących nas chorób! Jakże prawdziwe są słowa 

zawarte w Psalmie 139,14: stworzyłeś mnie tak cudownie!

c

zym

 

jest

 

życie

?

3

  W  1974  roku  Marc  Lalonde,  minister  zdrowia  Kanady,  opublikował  raport,  

z którego wynika, że 53% dolegliwości zdrowotnych człowieka wynika z jego sty-

lu życia, 21% ze środowiska, 16% jest uwarunkowana czynnikami genetycznymi,  

a 10% ma podłoże jatrogenne (niekorzystne dla pacjenta następstwa leczenia, 

wynikające z ubocznego działania różnych leków). A zatem, w co najmniej 74% 

przypadków sami możemy decydować o naszym własnym zdrowiu. Sami też mo-

żemy je modyfikować. (Przyp. konsult.).

background image
background image



Świadectwa o

Rak

Rak. To słowo budzi strach w sercach większości ludzi. Łapią się na 

tym, że czekają i w tajemnicy zastanawiają się: Czy mnie też to czeka? 

Czy on zaatakuje moją rodzinę? Jeżeli zaś należycie do ludzi bardziej 

nastawionych na działanie, możecie wręcz myśleć sobie: Czy jest coś, 

co mogę zrobić, żeby się przed nim uchronić?

No cóż, moi przyjaciele, dobra wiadomość sprowadza się do wy-

krzyknięcia głośno: Tak! Można uchronić się przed zachorowaniem 

na raka! Świadectwa docierające z całego świata dowodzą, że z całą 

pewnością jest coś, co możecie zrobić, aby zmniejszyć ryzyko zapad-

nięcia na tę straszliwą chorobę.

Najpierw jednak spójrzmy na niektóre przerażające dane dotyczące 

tego  przekleństwa  naszych  czasów.  Z  prognoz  organizacji  American 

Cancer Society

1

 dotyczących nowych przypadków zachorowań na choro-

by nowotworowe oraz zgonów nimi spowodowanych wynika, że na tere-

nie Stanów Zjednoczonych w roku 2005 będzie 1 372 910 nowych przy-

padków zachorowań na raka oraz 570 280 zgonów z powodu tej choroby. 

Mówiąc inaczej, średnia dzienna liczba ofiar wyniesie około 1500 osób. 

Oznacza to, że z powodu nowotworów w samych tylko Stanach Zjedno-

czonych umrze ponad pół miliona ludzi, co uplasuje choroby nowotworo-

we  na  drugim  miejscu

2

  w  rankingu  najczęstszych  przyczyn  śmierci 

1

  Amerykańskie  Stowarzyszenie  do  Walki  z  Rakiem  –  organizacja  założona  

w 1913 roku z siedzibą w Atlancie (www.cancer.org).

2

  American  Cancer  Society,  Cancer  Statistics  2005  (Statystyki  Nowotworowe 

2005), Atlanta 2005.

Diecie Alleluja

background image

0

w tym kraju

3

 zaraz po zawałach serca. Nowotwory przewodu pokar-

mowego, takie jak rak jelita grubego, są bardzo rzadkie na terenie 

Azji, lecz dość powszechne w Europie Zachodniej oraz w Ameryce Pół-

nocnej. Podejrzewa się, że główną przyczyną takiego stanu rzeczy są 

nawyki żywieniowe.

Doktor Neal D. Barnard, prezes organizacji Physicians Committee 

for Responsible Medicine

4

 (PCRM), stwierdza: „Wiele wskazuje na to, że 

wszystkie bogate w tłuszcze pokarmy – mięso, nabiał, potrawy smażone 

– przejawiają tendencje do wywoływania wzrostu poziomu określonych 

hormonów w organizmach zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Mam tu na 

myśli estrogeny w przypadku kobiet oraz testosteron w przypadku męż-

czyzn – przy regularnym spożywaniu potraw wysokotłuszczowych ich 

poziom rośnie. Z kolei tego rodzaju nagłe wzrosty poziomu hormonów 

mogą przyczynić się do powstawania chorób nowotworowych, bądź też 

zwiększyć prawdopodobieństwo ich wystąpienia”

5

Jako pastor nauczyłem się mierzyć rady dostarczane mi przez na-

ukę  mądrością  pochodzącą  z  innego,  jeszcze  doskonalszego  źródła.  

Biblia mówi: Co człowiek sieje, to i żąć będzie (Ga 6,7b). Powiada też: 

Naród mój ginie z powodu braku nauki (Oz 4,6a). Chciałbym zatem na 

stronach tej książki podzielić się z Państwem ogromną mądrością – mą-

drością otrzymaną od tych, którzy cierpieli na to, czego Państwo z całą 

pewnością pragniecie uniknąć. Pamiętajcie jednak, że największym ce-

lem edukacji, jak twierdzi Dale Carnegie, nie jest wiedza, lecz czyn

6

.

Po przeczytaniu tej książki do Państwa należeć będzie decyzja  

o  wykorzystaniu  tego,  czego  się  dowiedzieliście,  i  wprowadzeniu 

zmian do waszego życia. Oto jedna z inspirujących historii opowie-

dziana przez Jerroda Sesslera z Seattle w stanie Waszyngton.

3

 W Polsce w roku 2002 z powodu nowotworów zmarło 87,8 tys. osób, najwięcej 

na raka płuc (17 tys. mężczyzn i 4,5 tys. kobiet). Zaledwie około 30% nowotworów 

udaje się wyleczyć (uzyskać okres co najmniej 5-letniej remisji). (Dane Instytutu 

Onkologii w Warszawie – przyp. konsult.).

4

 Rada Lekarzy na Rzecz Odpowiedzialnej Medycyny – przyp. tłum.

5

 Wywiad wideo z lek. med. Nealem Barnardem przeprowadzony przez autora  

w  listopadzie  2003  roku  w  siedzibie  organizacji  Physicians  Committee  for  

Responsible Medicine w Waszyngtonie, DC.

6

 Słowa filozofa Herberta Spencera Dale Carnegie zawarł w książce How to Win 

Friends and Influence People [wyd. amerykańskie Nowy Jork 1990, wyd. polskie: 

Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi, Studio Emka, Warszawa 1995].