background image

Syndrom potrząsanego dziecka może być 
rezultatem szczepień... 

Jak pokazują badania, uszkodzenia ciał wielu dzieci, które diagnozowane są rutynowo jako 
“syndrom potrząsanego dziecka”, mogą być rezultatem szczepień. 

Ostatnio coraz częściej słyszy się o “epidemii”, 
którą nazywa się “syndromem potrząsanego 
dziecka”. Rodzice dzieci, a zwłaszcza ojcowie oraz 
opiekunowie dzieci jak na przykład nianie, bardzo 
często oskarżani są o tak silne potrząsanie dziećmi, 
że powstają u nich trwałe uszkodzenia mózgu, a w 
niektórych przypadkach nawet śmierć. Dlaczego 
tak się dzieje? Czyżby z jakiegoś powodu 
przybywało dzieciobójców lub osób, które lubią 
krzywdzić dzieci? A może przyczyna tego rodzaju 

wypadków leży gdzie indziej? 

Od pewnego czasu zgłaszają się do mnie prawnicy reprezentujący rodziców oskarżanych o 
rzekome krzywdzenie własnych dzieci w celu zasięgnięcia u mnie opinii. Po bliższym 
zapoznaniu się z genezą wszystkich opisywanych mi przypadków ujawniły one swoje drugie, 
groźniejsze oblicze. Otóż, w każdym z badanych przeze mnie przypadków opisywane przez 
rodziców objawy choroby dziecka pojawiały się zawsze po podaniu dziecku szczepionki. 

Analizując historie choroby każdego z tych dzieci, dzienniki sprawowanej nad nimi opieki 
oraz medyczne bazy danych szybko ustaliłam, że badane przeze mnie dzieci zostały poddane 
jednemu lub kilku z tak zwanych rutynowych szczepień – przeciwko wirusowemu zapaleniu 
wątroby typu B, DPT (dyfteryt, koklusz, tężec), polio (choroba Heinego-Medina) oraz HiB 
(Haemophilus influenzae1 typu B). W dość krótkim czasie po podaniu im tych szczepionek 
wystąpiły u nich objawy choroby, której rezultatem było poważne uszkodzenie mózgu lub ich 
śmierć. 

Dziecko zaraz po urodzeniu jest zazwyczaj zdrowe i w okresie dwóch miesięcy zostaje 
poddane pierwszej serii rutynowych szczepień. (Czasami szczepionka przeciwko 
wirusowemu zapaleniu wątroby typu B zostaje podana w niedługim czasie po urodzeniu, 
kiedy dziecko i matka znajdują się jeszcze w szpitalu. Jednak w chwili obecnej dość duża 
liczba dzieci umiera w okresie kilku dni albo dwóch do czterech tygodni po urodzeniu i to po 
podaniu szczepionki przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B. Zostało to 
udokumentowane w aktach działającego w Stanach Zjednoczonych VAERS [Vaccine 
Adverse Event Reporting System - System Raportowania Reakcji Ubocznych na 
Szczepionki]). Tak więc czasami po podaniu szczepionki dziecko przestaje się rozwijać i jego 
zdrowie zaczyna się pogarszać. Takie dziecko wykazuje zazwyczaj oznaki infekcji dróg 
oddechowych. Następnie otrzymuje drugą i trzecią serię szczepień i w tym momencie 
dochodzi do tragedii – dziecko zaczyna coraz intensywniej płakać, nie można go uspokoić ani 
pocieszyć, może przestać przyjmować pokarm, zaczyna wymiotować, ma trudności z 
połykaniem, zaczyna być przewrażliwione, ma kłopoty ze snem, może nawet dojść do 
konwulsji i pogorszenia jego stanu zdrowia, a także do upośledzenia funkcji mózgu. 

Pogorszenie stanu zdrowia dziecka może narastać bardzo szybko albo stopniowo, do 
momentu dopóki rodzice nie zauważą jakichś niepokojących zmian w jego zachowaniu. 
Dopiero wtedy śpieszą do lekarza albo do szpitala. Co ciekawe, lekarz zawsze pyta ich, kiedy 
dziecko było poddawane szczepieniu. Przypominając sobie, że ich pociecha jest 
“uodporniona”, ich wątpliwości co do jego stanu ulegają z reguły rozproszeniu. Mają 
jednocześnie nadzieję, że wszystko szybko wróci do normy. Zwykle w takim momencie 
lekarz odsyła ich z dzieckiem do domu, udzielając im rady: “Dajcie mu Panadol”. Jeśli jednak 
rodzice nadal upierają się, że z ich dzieckiem jest coś nie w porządku, traktuje się ich jako 

background image

przesadnie przewrażliwionych lub kogoś, kto szuka kłopotów. Tak więc rodzice idą do domu, 
a ich dziecko pozostaje w tym samym stanie co poprzednio, a w skrajnych przypadkach 
umiera. 

Do niedawna śmierć dziecka z powodu podania mu szczepionki była określana jako “nagła 
śmierć noworodka”, zwłaszcza gdy brak było wyraźnych symptomów oraz wyników badań 
patologicznych. Obecnie z uwagi na rosnącą liczbę przypadków przedwczesnej śmierci 
noworodków rodzice (głównie ojciec) często oskarżani są o spowodowanie śmierci dziecka z 
powodu zbyt mocnego potrząsania nim. “Uzasadnieniem” oskarżeń wysuwanych pod 
adresem rodziców jest domniemanie, że rodzice, widząc, że ich dziecko się nie porusza, nie 
oddycha, ma szkliste spojrzenie, zaczynają nagle odruchowo nim potrząsać, aby przywrócić 
je do życia. Czasami – co zakrawa trochę na ironię – chcąc ratować życie swojemu dziecku 
rodzice oskarżani są potem o spowodowanie obrażeń wewnętrznych, które doprowadziły 
rzekomo do utraty przez nie oddechu. W rzeczywistości obrażenia te istniały już wcześniej, 
przed potrząsaniem dziecka mającym na celu przywrócenie go do życia. 

Nieważne co powiedzą lub zrobią rodzice pokrzywdzonego dziecka. I tak wszystko świadczy 
przeciwko nim. Jeśli będą płakać i okazywać zbyt wiele emocji, sąd uzna to za oznakę ich 
winy. Jeśli będą zachowywać się spokojnie nie okazując żadnych emocji, sąd uzna, że są 
wyrachowani i winni. 

Innym razem przerażeni rodzice starają się opisać symptomy choroby dziecka 
towarzyszącemu im w szpitalu lekarzowi lub chirurgowi, zupełnie nie rozumiejąc, co tak 
naprawdę przytrafiło się ich dziecku. Zdezorientowani i będący w szoku dopiero po pewnym 
czasie odkrywają, że kiedy opisywali lekarzowi dostrzeżone przez siebie objawy, on albo 
inny członek zespołu lekarskiego diagnozował je jako syndrom potrząsanego dziecka. 

Wielu z tych rodziców oskarżanych jest często o spowodowanie obrażeń u swojego dziecka, a 
nawet osadzanych w więzieniu za coś, czego w rzeczywistości nie popełnili, a co było 
udziałem kogoś zupełnie innego. Niektóre z tego rodzaju przypadków kończą się 
uniewinnieniem w sądzie apelacyjnym lub zostają wygrane na podstawie opinii ekspertów, 
którzy dowodzą, że sprawcami śmierci dziecka nie byli rodzice, ale podana mu przez lekarza 
szczepionka. Jednak tylko dobry Bóg i jeszcze lepszy prawnik mogą pomóc rodzicom lub 
opiekunom, którym zdarzyło się nie wiedzieć o tym lub, co gorsze, mają kryminalną 
przeszłość związaną z przemocą wobec dziecka, bądź jakikolwiek związek z “nie 
wyjaśnionym” przypadkiem śmierci dziecka pozostającego pod ich opieką. Jednak 
najtrudniejszym do wybronienia przypadkiem nie wyjaśnionej śmierci dziecka jest sprawa, w 
której śmierć dziecka nastąpiła z powodu podania mu szczepionki i które miało ponadto 
złamaną rękę lub popękaną czaszkę. Coraz częściej tym niefortunnie doświadczonym przez 
los rodzicom proponuje się “układ” polegający na tym, że jeśli przyznają się do winy, to 
dostaną jedynie kilka lat odsiadki w więzieniu. Jeśli jednak tego nie zrobią, to mogą spędzić 
w nim nawet dwadzieścia lat. 

Od obeznanego z tym tematem pracownika socjalnego dowiedziałam się, że w Stanach 
Zjednoczonych wielu takich rodziców już odbywa karę w więzieniach. Najpierw zmuszono 
ich do zaszczepienia swoich dzieci, a kiedy pojawiły się groźne efekty uboczne lub kiedy ich 
dziecko zmarło, musieli ponieść za to karę. 

Oczywiście istnieje możliwość, że w niektóre tego rodzaju przypadki nie wyjaśnionej śmierci 
dziecka mogą być zamieszani dzieciobójcy lub osoby, które umyślnie krzywdzą dzieci. 
Niemniej brak jakiegokolwiek wyjaśnienia, dlaczego tak wielu rodziców czy też opiekunów 
dzieci miałoby zachowywać się w sposób grożący utratą przez ich podopiecznych zdrowia 
lub życia. Podejrzewanie i oskarżanie niewinnych rodziców o chęć zrobienia krzywdy 
swojemu dziecku bywa w takich przypadkach zwykłym okrucieństwem. 

DOWODY MEDYCZNE 

background image

Czy literatura medyczna mówi coś na temat syndromu potrząsanego dziecka? Przyjrzyjmy się 
pracom, w których uczeni starają się wyjaśnić ten niepokojący wiele osób problem. 

W swoich pracach z roku 1972 i 1974 Caffey2,3 traktuje “ostry syndrom potrząsanego 
noworodka” jako skutek silnego potrząsania kończynami noworodka, które może 
doprowadzić do śródczaszkowych i sródocznych krwawień grożących trwałym uszkodzeniem 
mózgu i opóźnieniem w rozwoju umysłowym. Opis tego rodzaju objawów pojawił się już 
ponad trzydzieści lat temu i odnosił się do “sześciu zmaltretowanych dzieci w roku 1945″. Do 
podstawowych symptomów pojawiających się w tym syndromie należały krwiaki 
podtwardówkowe, krwawienia śródoczne i wielorakie zmiany w kościach długich. Powyższe 
objawy były koronnym “dowodem” na to, że przed pojawieniem się tych zmian dziecko było 
mocno potrząsane. 

W roku 1993 Reece4 przeanalizował przypadki nieodpowiedniego obchodzenia się z dziećmi 
oraz tak zwany syndrom nagłej śmierci noworodka5 (SIDS), a także krytyczne decyzje 
lekarzy, którzy stawiali w tych sprawach diagnozy. Wskazał na konieczność rozróżniania 
nieoczekiwanej śmierci noworodka od przypadku syndromu nagłej śmierci noworodka oraz 
ustalenia związku, jaki mają nieoczekiwane śmierci noworodków z przypadkami 
niewłaściwego obchodzenia się z dziećmi. Stwierdził też, że pediatrzy, lekarze rodzinni, 
patolodzy oraz agencje zajmujące się ochroną dzieci powinni dokładniej zapoznać się z tym 
szeroko rozpowszechnionym problemem. Z jednej strony powinni informować o 
przypadkach, w których zachodzi podejrzenie o złe obchodzenie się z dzieckiem i chronić 
inne dzieci w danej rodzinie, z drugiej zaś wszyscy zgadzają się, że wiedza, jaką posiadamy 
na ten temat, jest niepełna i niejednoznaczna. 

Z tych wszystkich autorów jedynie Duhaime napisał w swojej pracy z roku 19926, że 
“pacjenci, u których wykryto krwotok wewnętrzny oraz ci, którzy nie wykazują żadnych 
oznak jakiegokolwiek urazu, muszą mieć także przeprowadzone badania kliniczne i 
radiograficzne w celu wykluczenia uderzeń w głowę, złamań kości długich lub obrażeń 
tkanek miękkich. Trzeba to zrobić w celu całkowitego wyeliminowania możliwości 
spontanicznego śródczaszkowego krwotoku, jaki może się czasem pojawić w wyniku 
zniekształceń naczyń krwionośnych lub skłonności do krwawień”. 

Oczywiście może się zdarzyć, że niektórzy rodzice lub opiekuni dzieci mogą obchodzić się z 
nimi w sposób nieprawidłowy, co może powodować u nich różnego rodzaju obrażenia. Z 
drugiej strony jednak trzeba być bardzo ostrożnym w interpretowaniu podobnych zjawisk 
patologicznych, które wcale nie muszą mieć cokolwiek wspólnego z uszkodzeniami typu 
mechanicznego czy też złym traktowaniem dzieci. 

Nigdy nie zapomnę słów ojca dziesięciomiesięcznego niemowlaka. Po wygranej sprawie 
sądowej w sądzie apelacyjnym powiedział: “Nadal jednak nie wiemy, co naprawdę zabiło 
nasze dziecko”. Ani ja, ani nikt inny nie powiedział im, że przyczyną śmierci ich dziecka 
mogła być szczepionka. 

Zatem co jeszcze może być przyczyną obrzęku mózgu, krwawień śródczaszkowych, 
krwotoku, jaki występuje na siatkówce oka, oraz pęknięć czaszki i innych kości? Od 
momentu rozpoczęcia masowych szczepień noworodków, periodyki poświęcone medycynie 
zaczęły zapełniać się doniesieniami na temat przypadków coraz częstszego występowania 
poważnych uszkodzeń mózgu, systemu krwionośnego, zaburzeń metabolizmu i innych 
uszkodzeń ciała. 

Szczepionki takie jak ta przeciwko kokluszowi są obecnie używane do wywoływania u 
zwierząt laboratoryjnych zapalenia mózgu i rdzenia (eksperymentalne alergiczne zapalenie 
mózgu i rdzenia). Badania te prowadzili Levine i Sowinski w roku 1973.7 Podanie tej 
szczepionki wywoływało obrzęk mózgu oraz krwotok porównywalny do tego, jaki może 
powstać podczas mechanicznego uszkodzenia mózgu (Iwasa i inni, 1985)8. 

background image

W roku 1981 Munoz badał razem z innymi naukowcami9 biologiczną aktywność 
krystalicznego pertussigenu – toksyny produkowanej przez bakterie Bordetella pertussis, 
które wywołują koklusz i są aktywnym składnikiem, zarówno w postaci komórkowej, jak i 
bezkomórkowej, wszystkich typów szczepionek badanych na myszach laboratoryjnych. 
Twierdzili oni, że już niewielka ilość pertussigenu wywołuje nadwrażliwość na histaminę 
(wykrywaną nawet osiemdziesiąt cztery dni po podaniu), leukocytozę, zakłóca wytwarzanie 
insuliny, zwiększa wytwarzanie immunoglobuliny IgE i przeciwciał G1 na albuminę jaja 
kurzego, a także podatność na szok anafilaktyczny i naczyniową przepuszczalność mięśni 
prążkowanych. Podanie dawki pięciuset czterdziestu sześciu nanogramów pertussigenu dla 
jednej myszy spowodowało śmierć połowy myszy, którym ją podano. Typowe było też 
opóźnienie momentu nadejścia śmierci. Kiedy podano myszom dawkę wynoszącą pięć 
mikrogramów pertussigenu, większość z nich nie osiągnęła swojej typowej wagi i zdechła w 
ciągu pięciu dni. Ostatnia z nich zdechła w ósmym dniu eksperymentu. Jednomikrogramowa 
dawka tej substancji zabiła cztery z pięciu myszy poddanych testowi. Między drugim i piątym 
dniem myszy osiągnęły swoją wagę, jednak później ich ciężar pozostawał na stałym poziomie 
aż do momentu ich śmierci. Nawet jedna z nich, która przeżyła szesnaście dni i została 
później zabita, na własnej skórze doznała kryzysu (przestała przybierać na wadze) w dniach, 
w których zdychały jej koleżanki. Czy mysz, która została zabita, mogłaby żyć dłużej? Może 
przeżyłaby dwadzieścia cztery dni – jest to kolejny krytyczny dzień zidentyfikowany przez 
Cotwatcha w wyniku badań nad oddychaniem dzieci, w czasie którego mogą one mieć nawrót 
trudności z oddychaniem lub umrzeć po otrzymaniu szczepionki – a nie szesnaście? 

Interesujące jest to, że kiedy zwierzęta laboratoryjne wykazywały objawy chorobowe 
spowodowane podaniem szczepionki, a następnie umierały, nigdy nie uznawano tego za zbieg 
okoliczności. Kiedy jednak u dzieci, którym podawano tę samą szczepionkę, występowały 
podobne objawy lub śmierć, traktowano to jako przypadek bądź skutek nieodpowiedniego ich 
traktowania przez rodziców lub opiekunów. Kiedy te wyjaśnienia okazywały się 
niewystarczające, stwierdzano, że cała ta sprawa jest “zagadkowa”. 

Opóźnienie w występowaniu niekorzystnych objawów na szczepionki jest raczej normą a nie 
wyjątkiem. Tłumaczono to jako skutek immunologicznej śródnaczyniowej złożoności 
antygenu (komórkowych lub bezkomórkowych organizmów wywołujących koklusz), co w 
roku 1988 opisał Wilkins10. Stwarza to ogromny problem dla lekarzy dokonujących 
szczepień i sprawia, że tworzą oni zależności czasowe mające wykazywać, że w 
przypadkowych relacjach między podawaniem szczepionek a występowaniem reakcji 
ubocznych występują określone prawidłowości. Zwykle okres ten wynosi od 24 godzin do 7 
dni. W rzeczywistości większość niepożądanych reakcji na szczepionki występuje w 
późniejszym czasie i z reguły uważa się, że nie mają one z nimi związku. 

Wystarczy jednak tylko spojrzeć na ulotkę dołączaną do szczepionki przeciwko wirusowemu 
zapaleniu wątroby typu B, aby stwierdzić, że oprócz miejscowych reakcji mogą wystąpić po 
niej znacznie groźniejsze objawy o neurologicznym charakterze, takie jak parastezja czy 
paraliż, a także zespół Guillaina-Barre a, zapalenie nerwu wzrokowego i stwardnienie 
rozsiane. 

W roku 1996 Devin11 opisał przypadki występowania krwotoku siatkówkowego, który 
spowodowany jest jego zdaniem nieodpowiednim obchodzeniem się z dzieckiem. Nie 
wiedział, jak widać, że te same objawy mogą, a nawet występują po podaniu szczepionki. W 
swojej pracy opublikowanej w roku 1990 Goetting i Sowa12 opisali przypadki występowania 
krwotoku siatkówkowego u dzieci nawet po reanimacji krążeniowo-oddechowej. 

Wybrzuszenie ciemiączka spowodowane obrzękiem mózgu zostało opisane w roku 1979 
przez Jacoba i Mannino13 jako bezpośrednia reakcja na szczepionkę DPT (przeciwko 
dyfterytowi, kokluszowi i tężcowi). Opisali oni przypadek siedmiomiesięcznego niemowlaka, 
u którego w dziewięć godzin po podaniu trzeciej serii szczepionki DPT doszło do 
wybrzuszenia ciemiączka przedniego, poza tym zaczął on gorączkować i stał się 
rozdrażniony. 

background image

Siniaki i skłonność do krwawień są jedną z charakterystycznych cech choroby objawiającej 
się brakiem krzepliwości krwi, czyli małopłytkowości (thrombocytopenia). Tego typu objawy 
występują także jako efekt uboczny po wielu różnych szczepionkach. Pierwsze z nich to 
łatwo powstające siniaki, krwawienia i wysypki wybroczynowe. Małopłytkowość może 
doprowadzić do krwotoków w mózgu i innych narządach (Woerner, 1981)14. 

W swojej pracy z roku 1981 Cody15 podał, że w jednym przypadku na 1750 szczepień 
przeciwko DPT występują konwulsje, które mogą spowodować nie wyjaśnione przypadki 
nagłych upadków dzieci, które potrafią już siedzieć lub stać. Upadki te mogą powodować 
podłużne pęknięcia czaszki lub złamania kończyn. Kiedy weźmiemy pod uwagę fakt, że 
dzieciom podaje się trzy dawki szczepionek przeciwko DPT i OPV (doustna szczepionka 
przeciwko polio), wówczas okaże się, że ryzyko wystąpienia niekorzystnych objawów po 
szczepieniu wzrasta do jednego na 580 przypadków, a w przypadku pięciu dawek do jednego 
na 350. Oznacza to, że duża liczba dzieci dostaje konwulsji między drugim i szóstym 
miesiącem życia, około osiemnastego miesiąca oraz między piątym i szóstym rokiem. 
Konwulsje występują często w czasie, gdy rodzice lub opiekunowie dziecka tego nie widzą. 
Dziecko stojąc lub siedząc na podłodze, pada nagle do tyłu lub do przodu i łamie sobie rękę. 

Te zewnętrzne obrażenia fizyczne skłaniają wręcz do popełnienia błędu przy stawianiu 
diagnozy, zwłaszcza że lekarze wykonujący szczepienia nigdy nie przyznają, że szczepionka 
może doprowadzić u dziecka do poważnych obrażeń. Często rutynowe poddawanie dzieci 
osiemnastu szczepieniom w ciągu sześciu miesięcy od urodzenia może przyczynić się do 
wywołania u nich niebezpiecznych obrażeń ciała. 

Biorąc to pod uwagę system sądowniczy powinien być bardziej otwarty na alternatywne 
wyjaśnienia problemu, jakim są obrażenia doznawane przez dzieci pod wpływem szczepień. 
Sąd powinien być także bardziej rozważny, wysłuąc opinii “ekspertów”, którzy 
wypowiadając się na temat szczepień twierdzą, że tylko intensywne potrząsanie dzieckiem 
może spowodować u niego krwotok siatkówkowy. To twierdzenie wskazuje jedynie na ich 
ignorancję. To właśnie tacy “eksperci” wciąż namawiają rodziców, aby szczepili swoje 
dzieci, bezkarnie przyczyniając się w ten sposób do wzrostu liczby przypadków obrażeń, 
jakie występują u dzieci po podaniu im szczepionki. 

WIELKA BRYTANIA I EPIDEMIA ODRY, KTÓREJ NIGDY NIE BYŁO 

Termin “syndrom Munchausena” odnosi się do osób, które zabijają lub krzywdzą dzieci w 
celu zwrócenia na siebie uwagi. W latach osiemdziesiątych terminem tym określano także 
przypadki, w których dochodziło do nagłej śmierci noworodków. 

Według Meadowa (1995)16 termin “syndrom Munchausena” został początkowo stworzony 
na potrzeby dziennikarzy. Używano go też w stosunku do osób dorosłych, które miały 
skłonności do opowiadania nieprawdopodobnych historii na swój temat, podobnie jak czynił 
to fikcyjny baron von Munchausen, który twierdził, że latał balonem. Obecnie terminu 
“syndrom Munchausena” używa się też w stosunku do rodziców, którzy zmyślają różne 
historie na temat chorób swoich dzieci. 

Termin “syndrom Munchausena” może okazać się cenny i pomocny przy opisywaniu i 
dokumentowaniu przypadków umyślnego krzywdzenia dzieci przez rodziców, którzy trują 
lub wystawiają je na zbędną i często niebezpieczną terapię medyczną. Coraz częściej jest to 
dla niektórych lekarzy także sposób na kamuflowanie zauważonych przez nich prawdziwych 
efektów ubocznych podawanych w Wielkiej Brytanii szczepionek, w szczególności 
przeciwko odrze (M) odrze-śwince-różyczce (MMR) i odrze-różyczce (MR). Wiele tysięcy 
angielskich dzieci (według niektórych szacunków nawet piętnaście tysięcy) zaczęło 
wykazywać oznaki autyzmu w połączeniu z zaburzeniami jelitowymi po podaniu im w roku 
1994 powyższych szczepionek. 

W roku 1994 i 1995 Biuletyn of Medical Ethics (Biuletyn etyki medycznej) opublikował na 
ten temat dwa artykuły. W październikowym artykule z roku 1994 noszącym tytuł “Czy twoje 

background image

dziecko rzeczywiście potrzebuje szczepionki przeciwko odrze?” podano, że w listopadzie 
1994 roku rząd Wielkiej Brytanii chce rozpocząć akcję propagandową, której celem jest 
przekonanie ludzi do konieczności masowych szczepień przeciwko odrze wszystkich dzieci w 
wieku pięciu i sześciu lat. 

Rząd twierdził, że ma to na celu zapobieżenie epidemii, która może nastąpić w roku 1995. Jej 
skutkiem może być pięćdziesiąt zgonów na każde dwieście tysięcy zachorowań. Według 
autorów artykułu od roku 1990 w Walii i Anglii zanotowano łącznie zaledwie od ośmiu do 
dziesięciu tysięcy przypadków zachorowań na tę chorobę. Jedyna epidemia, jaka w tym 
czasie wystąpiła, miała miejsce zimą na przełomie roku 1993 i 1994 w Szkocji, gdzie 
odnotowano pięć tysięcy przypadków zachorowań na odrę. Jednak w okresie między majem i 
sierpniem 1994 roku wskaźnik zachorowań na tę chorobę gwałtownie zmalał. Tak więc nie 
istniały w rzeczywistości żadne przesłanki, które wskazywałyby na możliwość wybuchu 
epidemii. 

W dziewięciostronicowym artykule pochodzącym z sierpnia 1994 roku można było między 
innymi przeczytać, że 14 września 1992 roku Ministerstwo Zdrowia pośpiesznie wycofało z 
użycia dwa rodzaje szczepionek przeciwko MMR (odra-świnka-różyczka). Stało się to po 
przedostaniu się do prasy przecieku mówiącego, że po podaniu tych szczepionek wzrasta 
ryzyko zachorowania na zapalenie opon mózgowych. Obie szczepionki zawierały szkodliwe 
szczepy Urabe, które jak się okazało, powodowały w jednym na tysiąc czterdzieści cztery 
przypadki szczepień zachorowanie na zapalenie opon mózgowych (Yawata, 1994)17. 

Bazując na epidemiologicznym domniemaniu, że w roku 1995 może wybuchnąć epidemia 
odry, do której w rzeczywistości nie doszło, rząd Wielkiej Brytanii próbował przeprowadzić 
podobną akcję ze szczepionką przeciwko różyczce. Owa akcja masowych szczepień miała 
być eksperymentalną alternatywą dla dwuetapowego programu szczepień przeciwko odrze-
śwince-różyczce. Rząd Wielkiej Brytanii umyślnie wprowadził w błąd rodziców w sprawie 
konieczności szczepień i ryzyka związanego z odrą i szczepionką przeciwko niej. 
Ministerstwo Zdrowia Wielkiej Brytanii złamało prawo Unii Europejskiej, które dokładnie 
określa sposoby zawierania kontraktów i gwarantowania określonym firmom 
farmaceutycznym możliwości prowadzenia kampanii związanych z masowym szczepieniem 
ludności. Gdyby akcja szczepień, jaką chciał przeprowadzić rząd Wielkiej Brytanii udała się, 
firmy farmaceutyczne mogłyby mówić o wielkim szczęściu. Stałoby się tak dlatego, że 
właśnie kończył się termin ważności wyprodukowanych w roku 1992 szczepionek przeciwko 
odrze i różyczce, na które nie było praktycznie zapotrzebowania. 

Skutek akcji masowych szczepień był znikomy. I tak w roku 1995 w Anglii i Walii wystąpił 
dwukrotny wzrost zachorowań na różyczkę w stosunku do tego samego okresu z roku 1994 – 
412 przypadków zachorowań w porównaniu do 217. Zanotowano również sześć przypadków 
zachorowań na różyczkę kobiet ciężarnych. Dane wskazywały, że w pierwszym kwartale roku 
1995 odnotowano większą liczbę przypadków (11) w stosunku do pierwszego kwartału roku 
1994 (9). Poza tym lekarze pracujący w szkołach informowali o ustaniu rozprzestrzeniania się 
odry wśród dzieci. Higson (1995)18 opisał przypadek dwóch przedstawicieli Ministerstwa 
Zdrowia Wielkiej Brytanii, którzy próbowali potwierdzić sukces masowej akcji szczepień 
przeciwko odrze i różyczce za pomocą fałszywych danych, które w ogóle nie odzwierciedlały 
rocznych raportów zawierających dane dotyczące przypadków zakażeń odrą. Stwierdził, że 
dane zebrane na ten temat przez Ministerstwo Zdrowia nie uzasadniają konieczności 
wyasygnowania aż tak wielkich kwot pieniędzy na prowadzenie tak drogiej akcji. Rząd 
Wielkiej Brytanii wydał około dwudziestu milionów funtów na szczepionki przeciwko odrze i 
różyczce, które miały stracić wkrótce ważność. 

Obecnie część z tysiąca pięciuset rodziców uczestniczy w zajęciach, których celem jest 
nauczenie ich, jak rodzić sobie z kłopotami, z jakimi borykają się ich dzieci (często są to 
dzieci autystyczne, które mają także problemy z jelitami). 

Wakefield i jego współpracownicy opublikowali w roku 1998 w prestiżowym magazynie 
medycznym Lancet artykuł, w którym opisali przypadki kilkunastu dzieci, u których 

background image

wystąpiły po upływie od jednego do czternastu dni od chwili podania im szczepionek 
przeciwko M, MMR i MR objawy przewlekłego zapalenia jelita cienkiego i okrężnicy.19 
Przedstawili w nim również swoją teorię na temat przyczyn zapadania dzieci na autyzm. 
Twierdzą oni, że autyzm jest spowodowany “nadmiarem opioidu”. Ich zdaniem jest to 
rezultat niepełnego rozkładania się i nadmiernego wchłaniania peptydów jelitowych 
pochodzących z takich produktów spożywczych jak jęczmień, ryż, owies i kazeina znajdująca 
się we wszystkich produktach pochodzenia mlecznego będącego rezultatem uszkodzenia jelit 
przez szczepionki. Peptydy te mogą wywoływać efekty opioidowe bezpośrednio lub poprzez 
tworzenie ligandów z enzymami peptydowymi niezbędnymi do rozkładania endogennych 
opioidów znajdujących się w centralnym układzie nerwowym, prowadząc do rozregulowania 
prawidłowo działającego systemu neuroregulacji oraz zaburzeń rozwoju mózgu. 

W ostatnim czasie wielu brytyjskich rodziców zwracało się do mnie ze skargami, że ich dzieci 
zaczęły po otrzymaniu szczepionek zachowywać się inaczej oraz przejawiać podobne jak 
opisane powyżej problemy z jelitami. Lekarze, do których zwracali się z tymi problemami, 
mówili im, że te objawy, które opisują, po prostu sobie wymyślili, albo sami je spowodowali, 
aby zwrócić na siebie uwagę. Używali przy tym określenia “syndrom Munchausena”. To 
zachowanie lekarzy przysparzało rodzicom jedynie cierpienia oraz wielu problemów 
rodzinnych, w niczym nie pomagając ofiarom szczepień. Ich opowieści były wręcz 
przerażające. 

EDUKACJA W SPRAWIE ZAGROŻEŃ WYWOŁYWANYCH PRZEZ 
SZCZEPIONKI
 

Podsumowując należy stwierdzić, że szkody wywoływane przez szczepienia stale rosną. Nie 
dość, że nie polepszają one zdrowia dzieci i innych pacjentów, to jeszcze wywołują u nich 
poważne kłopoty zdrowotne oraz stwarzają wiele problemów dla ich rodzin, czyniąc z nich 
ofiary ofiar. 

Rodzice małych dzieci, które czeka seria szczepień, sami powinni ocenić, czy warto je 
szczepić i narażać na poważne kłopoty zdrowotne. Powinni poznać prawdziwe 
niebezpieczeństwa, jakie niesie ze sobą ta nienaukowa, bezużyteczna i szkodliwa procedura 
medyczna. Bez względu na ilość szczepionek, do których przyjęcia namawia się ludzi, 
szczepienia nie są w Australii obowiązkowe (chociaż liberalny minister zdrowia 
zapowiedział, że zamierza to zmienić w najbliższej przyszłości, co zabrzmiało mi wręcz jak 
groźba) i rodzice nie muszą poddawać im swoich dzieci. Rodzice, którzy ulegli tej politycznej 
propagandzie, mogą doświadczyć na sobie w pewnym momencie gorzkiej prawdy – mogą 
zostać oskarżeni o spowodowanie obrażeń u swojego dziecka, których rzeczywistą przyczyną 
jest szczepionka. 

Stale namawiam lekarzy, aby kierując się swoim doświadczeniem obserwowali i starali się 
ustalić, czy dana choroba nie została wywołana przez szczepionkę. Powinni uważnie słuchać, 
kiedy ich pacjenci, a zwłaszcza rodzice małych dzieci mówią o efektach ubocznych 
szczepień. 

Niezdolność do uważnego słuchania i obserwowania pacjentów może przyczynić się do 
wzrostu liczby lekarzy, którzy zamiast leczyć będą szkodzić, zamiast pomagać w rozwiązaniu 
problemu będą oskarżać i w końcu zatajać – nieważne czy będą to robić umyślnie, czy nie, co 
zdarza się coraz częściej – przyczyny powstania choroby z powodu swojej niekompetencji i 
niewiedzy. Zapewne “bumerang Munchausena” byłby dobrym terminem na określenie tych 
członków medycznej profesji, którzy mnożą ofiary swoich szkodliwych zabiegów, zwłaszcza 
szczepień. 

Chciałabym przypomnieć wszystkim, którzy nadal sądzą, że korzyści płynące ze szczepień 
znacznie przewyższają wywoływane przez nie szkody, że choroby zakaźne, przeciwko 
którym szczepimy nasze dzieci, są im potrzebne, aby ich system immunologiczny mógł 
dojrzeć. Przejście przez tego rodzaju choroby jest dla systemu immunologicznego małego 
dziecka przełomowym wydarzeniem. Zachorowanie na odrę powoduje w rezultacie powstanie 

background image

ciał odpornościowych nie tylko na tę chorobę, ale powstanie nieswoistej odporności na inne, o 
wiele poważniejsze choroby, takie jak choroba zwyrodnieniowa kości i chrząstek stawowych, 
niektóre rodzaje guzów, choroby skóry oraz choroby atakujące system immunologiczny 
(Ronne, 1985)20. Przebycie świnki pozostawia z kolei w systemie immunologicznym 
przeciwciała przeciwko rakowi jajników (West, 1966)21. Tak więc nie ma potrzeby 
chronienia dzieci przed zachorowaniem na choroby zakaźne. 

Co więcej, prowadzone jakiś czas temu badania nad systemem immunologicznym dowiodły, 
że szczepionki wcale nie zwiększają odporności, a jedynie wyczulają organizm – zwiększają 
jego podatność na zapadnięcie na daną chorobę (Craighead, 1975)22. Jak wiadomo, istnieją 
zaszczepione dzieci, które cierpią na chroniczne dolegliwości chorobowe, takie jak astma czy 
ciągła infekcja ucha środkowego, które są jednymi z wielu efektów ubocznych stosowania 
szczepionek; dzieci, które wykazują objawy uboczne takich chorób, jak zapalenie płuc czy 
atypowa odra, których wystąpienie kończy się w 12 do 15 procentach przypadków zgonami; 
czy wreszcie dzieci, które mogą mieć poważne problemy ze zwalczeniem tak pospolitej i 
nieszkodliwej choroby jak ospa wietrzna. Jest to skutek osłabienia ich systemu 
immunologicznego przez szczepionki. 

Kończąc, proszę wszystkich rodziców, aby zadali sobie kilka pytań. Czy zauważyliście, jak 
usilnie promuje się szczepienia, używając do tego gróźb, przymusu, różnego rodzaju oskarżeń 
oraz kar pieniężnych? Czy przytrafiło się wam coś podobnego w przypadku innego produktu? 
Czy nie bylibyście podejrzliwi i nie pytali, czy z produktem, który usilnie narzuca się 
konsumentom, jest wszystko w porządku? Dlaczego tak wielu dobrze poinformowanych 
rodziców, w tym również lekarzy, odmawia poddania swoich dzieci szczepieniom? Czy nie 
powinniście być podejrzliwi w stosunku do całego systemu medycznego, który tak bardzo na 
was naciska? Systemu, który nie chce wziąć odpowiedzialności za spowodowanie obrażeń, 
jakie mogą wystąpić po podaniu szczepionki, i który bezprawnie stara się pozbawić was 
waszego konstytucyjnego, demokratycznego i legalnego prawa do kontroli zdrowia zarówno 
waszego własnego, jak i waszych dzieci? 

Autor: dr Viera Scheibner 
Tłumaczenie: Adrian Anaszczak 
Źródło

“Nexus” nr 1 (3) 1999

 

Rozpowszechnianie prywatne tekstu mile widziane. Rozpowszechnianie publiczne tylko za 
pisemną zgodą redakcji “Nexusa”. 

ŹRÓDŁO 

http://wolne-media.h2.pl/?p=717