background image

W ciągu dwóch lat powstanie 

przy ulicy Książęcej obiekt 

stanowiący sam dla siebie 

odrębną kategorię, 

Rozwiązania zapisane w jego 

projekcie nie są typowe dla 

schematów, które obecnie 

charakteryzują warszawskie 

biurowce "klasy A", Centrum 

Giełdowe ma szansę 

przewartościować dzisiejsze, 

rodzime wyobrażenia o 

standardach budowlanych i 

architektonicznych, a także 

przywrócić świadomości 

zbiorowej ważny obszar 

śródmieścia Warszawy.

 

 

 

O  tym  i  o  innych    problemach 
rozmawialiśmy  na    dwa    miesiące 
przed  rozpoczęciem  budowy  z 
jednym  z  autorów  projektu,  archi-
tektem Andrzejem Chołdzyńskim.

 

-  Budynek,  który  zaprojektował 

Pan  wspólnie  ze  Stanisławem 
Fiszerem  w  sąsiedztwie  dawnego 
Domu  Partii,  dzisiaj  Centrum  Ban-
kowo-Finansowego,  odznacza  się 
lekką,  otwartą  i  prześwietloną 
architekturą.  Ta  konwencja  nie  jest 
typowa dla instytucji finansowych.

 

-  Bo  jest  to  także  element  sym-

boliczny,  podkreślający  współcze-
sną  otwartość  tych  instytucji.  Za-
mkniętą  fortecą,  zamkiem  w  stylu 
Kafki  była  siedzibo  KC,  przez  40  lat 
symbolizująca  tajemnice  władzy, 
budynek  zresztą  piękny,  zaprojek-
towany  przez  wybitnych  architek-
tów.  Nasz,  stojący  obok,  będzie 
przekornie  przezroczysty.  Przema-
wiają  za  tym  również  względy  czy-
sto funkcjonalne.

 

-  Domyślam  się,  że  dopisanie 

ich  do  wizerunku  instytucji  stabil-
nych,  solidnych,  których  ważnym 
udziałowcem  jest  Skarb  Państwa, 
nie było rzeczą łatwą.

 

-  Na  tym  właśnie  polega  cały 

paradoks.  Bo  czym  jest  pieniądz, 
papier  wartościowy?  Abstrakcją, 
wartością  umowną,  A  sama  giełda? 
Trudno  o  byt  mniej  materialny.  Od 
kiedy  upowszechniły  się  notowania 
elektroniczne,  nawet  parkiet  przestał 
być 

potrzebny. 

przecież 

te 

efemeryczne  struktury  muszą  znaleźć 
miejsce  w  budowli  jak  najbardziej 
materialnej, 

stabilnej, 

budzącej 

zaufanie, W końcu to państwo, które 
jest  głównym  właścicielem  GIEŁDY 
PAPIERÓW  WARTOŚCIOWYCH,  daje 
gwarancje 

instytucjom 

odpowiedzialnym za dobrobyt i rozwój 
gospodarki  polskiej.  Dlatego  w 
warstwie  symbolicznej  nie  może  to 
być 

budynek 

kontrowersyjny,

szokujący,    o    rozbitej,    zdekonstru-
owanej bryle.

 

A jaki będzie?

 

-  Logiczny.  Logika  może  być, 

moim  zdaniem,  jedną  z  cech  dobrej 
architektury. 

Im 

trudniejszy 

jest 

program  funkcjonalny  i  symboliczny 
budynku, im bardziej skomplikowane 
jego  usytuowanie  w  przestrzeni 
realnej  i  otoczeniu  kulturowym,  tym 
bardziej 

prosta, 

zrozumiała 

przejrzysta  powinna  być  odpowiedź, 
której  udziela  architektura,  Lekkość  i 
oczywistość  tej  odpowiedzi  może  być 
jedną  z  miar  profesjonalizmu  w 
sztuce projektowania.

 

-  Czy  tym  kryteriom  nie  odpo-

wiada  większość  biurowców  tzw. 
klasy A, powstających w Warszawie 
i innych miastach polskich?

 

-  Architektura  raczej  nie  powinna 

być  przedmiotem  użytku  jedno-
razowego.  We  współczesnym  świecie, 
w  którym  wszystko  zmienia  się, 
powinno  być,  moim  zdaniem,  ele-
mentem  stałym,  wyróżnikiem  w  czasie 
i przestrzeni trwającym przez okres co 
najmniej  dwóch,  trzech  pokoleń. 
Tymczasem 

czas 

„drapieżnej" 

eksploatacji  przeciętnego  biurowca 
tzw. klasy A szacowany jest w Polsce 
na  najwyżej  piętnaście  lat.  Po  pięciu, 
siedmiu  latach  następuje  zwrot 
nakładów,  przez  następne  lata  na 
budynku  zarabia  się,  a  później,  na 
dobrą  sprawę,  mógłby  on  przestać 
istnieć.

 

 

 

 

 

Centrum Giełdowe w Warszawie

 

A R C H I T E K T U R A

 

32

 

DOM l BIURO • LISTOPAD 1997

 

background image

W  rozwiniętych  krajach  zachod-

nich,  gdzie  okres  amortyzacji  tzw. 
obiektów  komercyjnych  jest  dwu-
krotnie  dłuższy,  niektóre  budynki  są 
odpowiednio  trwalsze.  Jednak,  po-
mijając  tę  różnicę,  problem  archi-
tektury  „jednorazowego  użytku",  „do 
wyrzucenia" 

ma  zasięg  ogólno-

światowy.  Niektórzy  przedstawiciele 
mojego  zawodu  twierdzą,  że  two-
rzą  architekturę  „nowoczesną",  a 
ponieważ  ich  zdaniem  cechą  no-
woczesności  jest  „zmienność",  rów-
nież ich budowle po kilkunastu latach 
mają  nadawać  się  do  wymiany, 
wyburzenia. 

Jako 

architekt 

chciałbym  jak  najczęściej  mieć 
możność  niezgadzania  się  z  taką 
postawą,  ale  to  już  następna,  zu-
pełnie  inna  kwestia.  Tak  czy  inaczej, 
ważne  jest  to,  by  użytkownik  umiał 
odróżniać  architektoniczną  „jedno-
razową  chustkę  do  nosa"  od  archi-
tektury  prawdziwej,  aby  nie  popeł-
niał  nieświadomie  fatalnej  pomyłki, 
biorąc  produkt  katalogowo-bezoso-
bowy  za  wartość  artystyczną.  Mam 
ogromną nadzieję, że w Polsce

 

będziemy  już  wkrótce  mieli  ten 
okres  przejściowy  „generalnej  kon-
fuzji" za sobą.

 

-  Czym  zatem  powinien odzna-

czać  się  dobrze  zaprojektowany 
budynek biurowy?

 

-  Najwyższa  jakość  w  tej  archi-

tekturze  z  pewnością,  jak  zawsze, 
powstaje  już  w  fazie  projektowania. 
Przestrzeń,  detal  i  instalacje  muszą 
być tak zdefiniowane, by przez

 

kolejne 

dziesięciolecia 

budynek 

bez  większych  przeszkód  przejmował 
zmieniające się funkcje.

 

l  tu  anegdota:  Amerykańskiemu 

architektowi  Louisowi  Kahnowi  — 
jednemu  z  duchowych  przewod-
ników  m.in.  mojego  pokolenia  — 
zdarzyło  się  („na  marginesie"  swojej 
pracy)  przekonać  kilku  inwestorów 
do 

wyposażenia 

biurowców 

dodatkowe szachty instalacyjne.

 

 

  

DOM l BIURO • LISTOPAD 1997

 

33

 

background image

 

Chwilowo  zbędne,  wynikajgce  z 
niepojętej  dla  niearchitektów  „logiki 
planu",  okazały  się  one  bezcenne  już 
po  dwudziestu  latach.  W  czasach 
rewolucji  informatycznej  pomogły 
rozwiązać  problem  dodatkowych 
instalacji 

zasilających, 

kom-

puterowych  i  klimatyzacyjnych, 
przy  zachowaniu  pięknej,  nienaru-
szonej, trwałej architektury,

 

A R C H I T E K T U R
A

 

l  jeszcze  słowo:  o  konieczności 

wiary  w  niezbędność  pracy  projek-
towej,  studiowania;  warto  wierzyć, 
że  czas  poświęcony  na  pracę  nad 
rozwiązaniem  specyficznym,  indy-
widualnym,  nazwijmy  to  „czasem 
rzemieślniczym",  daje  szansę  na 
piękny,  wartościowy  przedmiot. 
Warto  wierzyć, że czas przeznaczony 
na „oswojenie" i indywidualne,

 

 

 

 

34

 

DOM l BIURO • LISTOPAD 1997

 

background image

 

specyficzne  użycie  produktów  i  roz-
wiązań  katalogowych  da  inwestoro-
wi-użytkownikowi  satysfakcje.  Warto 
wierzyć,  że  w  każdym  budynku  musi 
znaleźć  się  kilka  miejsc  -  światów 
„wymyślonych"  i  stworzonych  tylko 
dla  niego,  za  cenę  wielogodzinnych 
uzgodnień  i  pracy  z  zanikającym 
(niestety) 

rzemiosłem, 

tak 

aby 

zbudować wartościowy obiekt.

 

Zespól Budynków CENTRUM 
GIEŁDOWEGO w Warszawie przy ul. 
Książęcej. Powierz, ogólna: 35 000 
mkw. Inwestor: CENTRUM GIEŁDOWE 
SA.

 

Główni akcjonariusze: GIEŁDA 
PAPIERÓW WARTOŚCIOWYCH SA, 
KRAJOWY DEPOZYT PAPIERÓW 
WARTOŚCIOWYCH SA, BANK 
HANDLOWY SA, CENTRUM 
GIEŁDOWE SA, CBF. Projekt 
wyłoniony w konkursie SARP w 1994 
roku. Budżet nie ujawniany ze 
względu na trwający przetarg na 
Generalnego Wykonawcę. Projekt 
architektoniczny: Stanisław Fiszer i 
Andrzej M. Chotdzyński. Architekci 
asystenci: Bogumił Kidziak, Janusz 
Klikowicz, Artur Chołdzyński, Piotr 
Bujnowski, Tomasz Bumo. 
Projektanci branżowi: Tadeusz 
Perzyński (konstruktor) z zespołem, 
Tomasz Łosek, RP+K PROJEKT z 
zespołem (inżynieria sanitarna, prądy 
silne i słabe), Maria Miłobędzka, 
Piotr Miłobędzki z zespołem, 
TEOMA (inżynieria sanitarna), Jan 
Rączy (akustyka), Maciej 
Świątkowski (projekt pejzażu), Piotr 
Zienkiewicz (kosztorysy i ekonomika 
budowy).

 

Obiekt  posiadający  coś  więcej  niż 
możliwość 

zaspokojenia 

funkcji 

użytkowej.

 

Czy rzeczywiście trzeba do tego 

typu  funkcji  biurowej  dobrej  ar-
chitektury?

 

-  Tak,  bo  bez  niej  biurowiec  jest 

zaledwie  „hamburgerem",  produk-
tem  masowej  konsumpcji,  l  tak  na 
przykład,  jeśli  chodzi  o  wyposażenie 
techniczne,  we  wnętrzach  spro-
wadza  się  to  zwykle  do  lokowania 
wszelkich  instalacji  pod  jak  najtań-
szym  stropem  żelbetowym  i  masko-
wania  całości  sufitem  podwiesza-
nym.  Zarówno  włókna  mineralne,  z 
których  sufit  jest  wykonany,  jak  i 
stelaż  aluminiowy,  na  którym  się 
opiera,  są  nietrwałe  i  po  dwóch, 
trzech latach eksploatacji nadają się 
do  wymiany.  Wymiany  nie  zawsze 
dobrze 

wykonanej, 

często 

szpecącej  przestrzenie  wnętrza. 
Należy  liczyć  się  również  z  tym, że  w 
trakcie  ważnej  narady  w  każdej 
chwili  może  wtargnąć  do  gabinetu 
robotnik  z  drabiną,  ponieważ  jakaś 
awaria  wymaga  jego  interwencji 
właśnie w tym miejscu.

 

Jak można tego uniknąć?

 

Projektując budynek tak, by

 

w  jego  strukturze  znalazły  właściwe, 
jak  najmniej  konfliktowe  miejsce 
wszystkie instalacje, przede wszystkim 
te  wielkowymiarowe  —  wentylacyjna  i 
sanitarna.  W  budynku  CENTRUM 
GIEŁDOWEGO  dukty  klimatyzacyjne 
poprowadzimy 

elewacji 

sąsiedztwie  słupów  nośnych.  W 
zależności  od  warunków  atmos-
ferycznych  panujących  na  ze-
wnątrz,  będzie  tu  doprowadzane 
powietrze  o  odpowiednich  właści-
wościach,  l  tak,  jak  skóra  żywego 
organizmu,  elewacja  (i  instalacje  w 
niej prowadzone) będzie „oddychała" 
w  sensie  symbolicznym  i  rze-
czywistym,  umożliwiając  utrzymanie 
komfortu  klimatycznego  we  wnętrzu 
budynku. 

Wszystkie 

instalacje 

elektryczne  będą  zatopione  w 
ścianach  konstrukcyjnych  lub  po-
średnich  stałych,  a  dojścia  do  duk-
tów,  poprzez  oddzielne  pomiesz-
czenia  techniczne,  umożliwią  pra-
widłową  ich  konserwację  i  ewentu-
alną wymianę np. okablowań.

 

-  Czy  taka  struktura  budynku 

ma  duży  wpływ  na  architekturę 
wnętrza?

 

    - Ponownie  muszę  odwołać się 
do  Louisa  Kahna,  który pod

 

DOM l BIURO • LISTOPAD 1997

 

35

 

background image

względem  technicznego  zaopa-
trzenia  budynku  dzielił  jego  prze-
strzeń  na  obsługującą  i  obsługiwa-
ną.  Te  pierwszą  stanowią  w  naszym 
przypadku  warstwy  elewacji  i  roz-
budowane  zespoły  szachtów,  na 
drugą  natomiast  składają  się  kolejne 
warstwy  biur.  Ideałem  byłby  rozdział 
pomiędzy  nimi  przeprowadzony  na 
tyle 

skutecznie, 

by 

użytkownik, 

odczuwający  komfort  klimatyczny  i 
obecność  świeżego  powietrza  czy 
też 

postrzegający 

działanie 

sztucznego  oświetlenia,  nie  potrafił 
zlokalizować  ich  źródła.  Ta  zasada 
jest  u  podstaw  m.in.  budowania 
warstwy  sufitowej.  W naszym projekcie 
pomiędzy 

żebrami 

żelbetowego 

stropu  zamierzamy  umieścić  duże 
aparaty  oświetleniowe  ukształtowane 
na  obraz  „żagli  świetlnych",  których 
prototyp,  według  naszego  projektu, 
tworzy  austriacki  ZUMTO-BEL  przy 
pomocy  swojego  polskiego  partnera, 
firmy  LUXMAT.  Wielkie  białe  żagle-
odbłyśniki,  wypełniające  całkowicie 
przestrzeń  między  żebrami  sufitu, 
skierują w dół odbite światło, którego 
źródło  będzie  całkowicie  zakryte  i 
niewidoczne.  Praca  nad  projektem 
indywidualnego  oświetlenia  w  tym 
budynku  będzie,  mam  nadzieje, 
przykładem 

dobrze 

zainwestowanego  czasu  na  wyko-
nanie  specyficznych  studiów  i  za-
miany  tego  czasu  w  ponadczasową, 
indywidualną wartość.

 

W  innych  przestrzeniach  biuro-

wych  postanowiliśmy  zostawić  ni-
czym  nie  osłonięty  żelbetowy  sufit  — 
pięknie  wybarwiony  i  utrwalony  po-
dwójną  warstwą  wosku  kładzionego 
na  gorąco  -  będzie  przypominał 
fakturą naturalny kamień.

 

Jak w związku z tym będą po-

prowadzone podziały wewnętrzne?

 

-  Szeroki  rozstaw podpór umożliwi, 

w  razie  potrzeby,  zorganizowanie  na 
każdej kondygnacji biura otwar-

 

tego  w  formie  prostokqta  o  długości 
60 metrów i szerokości 12, a nawet 20 

metrów.  Tam,  gdzie  inwestorzy 
zdecydowali się na biura o tradycyjnej 
strukturze,  zaprojektowaliśmy  ściany 
działowe 

przeszkleniu 

za-

czynajqcym się na wysokości dwóch 

metrów  i  biegnącym  aż  do  stropów. 
Łatwe  w  demontażu  podziały  tych 
ścianek 

zachowają 

właściwości 

dobrej 

bariery 

akustycznej, 

jednocześnie  umożliwią  właściwy 
rozkład  oświetlenia  w  całym  biurze  i 
odsłonią  „żagle  świetlne".  Taka  ela-
styczność przestrzeni biurowej również 
powinna  podnieść  wartość budynku i 
pozwolić 

na 

przeniesienie 

jej 

bezpiecznie w czasie.

 

-  Wspomniał  Pan,  że  budynek 

jest otwarty. Na czym to polega?

 

Został tak skonstruowany, by nie 

utrudniać  kontaktu  wizualnego  z 
jego 

wnętrzem 

—„tajemnicami". 

Poprowadzi  do  nich  wielki,  prze-
świetlony  hali,  otoczony  filiami  biur 
maklerskich,  pomieszczeniami  ka-
wiarni,  poczty,  usług.  Jego  szklana 
elewacja  otworzy  się  na  piękny  park 
na  Ksiqżęcem.  Dalej,  schodami 
ruchomymi 

zawieszonymi 

przestrzeni  patia,  publiczność  do-
stanie  się  na  wyższy  poziom,  żeby 
obejrzeć  salę  notowań.  Ponieważ 
całe  otoczenie  wewnętrznego  dzie-
dzińca również będzie przeszklone,

 

DOM l BIURO • LISTOPAD 1997

 

 

A R C H I T E K T U R A

 

36

 

background image

 

mijając  schodami  „parkiet",  a  na-
stępnie  salę  informatyczną,  odwie-
dzający  będą  mogli  swobodnie 
obserwować  pracujących  tam  lu-
dzi.  A  w  końcu,  z  antresoli,  która 
obiega  wokół  salę  notowań,  obej-
rzeć  będzie  można  także  z  góry 
„parkiet",  np.  w  trakcie  notowań. 
Jako  zawieszoną  nad  „parkietem" 
zaprojektowaliśmy  salę  audytoryj-
ną, gdzie będą wyświetlane filmy dla 
publiczności  na  temat  giełdy  i 
odbywać  się  mogą  wykłady  dla 
uczniów  i  studentów,  np.  szkół  eko-
nomicznych  i  innych  gości  poja-
wiających  się  z  wizytą  w  budynku. 
Również  zawieszona  nad  salą  no-
towań  znajdzie  się  tu  sala  zebrań 
Zarządu  Giełdy.  Jedna  z  jej  ścian 
będzie  całkowicie  przeszklona,  co 
umożliwi  efektowną  prezentację 
„parkietu"  w  czasie  posiedzeń  Za-
rządu  lub  wobec  podejmowanych 
oficjalnie gości.

 

Żeby  zatrwożyć  zwolenników 

tradycji,  należy  tu  dodać,  że  współ-
czesne  giełdy  coraz  częściej  pracują 
w  systemie  notowań  elektronicznych, 
bez  „parkietu"  i  sesji  notowań.  Nasz 
budynek  z  pokorą  przyjmuje  możliwe 
przekształcenia 

tego 

typu 

— 

przewidziane  są  niezbędne  moż-
liwości  techniczne  ewolucji  prze-
strzeni „parkietu".

 

Dla  sali  zebrań  Zarządu  Giełdy 

przygotowaliśmy  dwa  warianty  wy-
posażenia  technicznego,  Pierwszy 
ograniczy  się  do  tradycyjnych  urzą-
dzeń  medialnych  (projektor  wideo, 
rzutniki  diapozytywów  itp.).  W  dru-
giej,  zaawansowanej  wersji  każde 
stanowisko  wokół  okrągłego  stołu 
obrad  będzie  zaopatrzone  w  multi-
medialną  stację  komputerową,  tak 
by  każda  osoba  siedząca  wokół sto-
łu, nie ruszając się z miejsca, mogła 
stać  się  bądź  wykładowcą,  bądź 
słuchaczem.

 

-  Budynek  będzie  otwarty  także 

na zewnątrz. Co to zmieni w jego 
otoczeniu?

 

-  Mam  nadzieję,  że  uda  się  przy-

wrócić  do  dawnej  świetności park na 
Ksiąźęcem.  Zmieni  się  wówczas  cała 
przestrzeń 

między 

gmachem 

Muzeum  Narodowego  (który  mógłby 
uzyskać  dodatkowe  wejście  od 
strony  parku)  a  długą  elewacją 
dawnego  Domu  Partii,  dzisiejszego 
CBF  i  nowego  budynku  Centrum 
Giełdowego.  Nad  pasażem  pomię-
dzy  tymi  dwoma  budynkami  zapro-
jektowaliśmy  przeszklony  łącznik. 
Będzie  to  stalowy  most  rozpięty  bez 
żadnych  podpór  na  odcinku  około 
30  metrów.  Pomiędzy  ześrubowany-
mi,  jak  najbardziej  mostowymi  bel-
kami  tej  niby-dziewiętnastowiecznej 
konstrukcji  znajdzie  się  nowoczesna 
sala  panoramiczna,  a  na  moście 
stanie  szklany,  śliski  prostopadło-
ścian  zawierający  w  swym  wnętrzu, 
wykonaną  w  drewnie,  owalną  salę 
konferencyjną.  Dzisiaj  w tym miejscu 
nic się nie dzieje. Można nawet o nim 
powiedzieć,  że  jest  brzydkie.  Jednak 
cała  sztuka,  jak  zwykle,  na  tym 
właśnie  polega,  by  budować  w 
miejscu 

brzydkim, 

którego 

otwierają  się  piękne  widoki  i  per-
spektywy, a nie odwrotnie.

 

Dziękuję za rozmowę.

 

Rozmawiał Adam Czyżewski

 

Na zdjęciach (strony 36, 37): 
Instytut Kultury Polskiej w Paryżu 
przy rue J. Goujon. Projekt 
obejmował tzw. ciężką 
przebudowę po pożarze, który 
całkowicie strawił wnętrza 
budynku. Oprócz generalnej 
przebudowy w Instytucie 
stworzono dwie nowe sale: 
kinową i wielofunkcyjną. 
Inwestor: Ministerstwo Spraw 
Zagranicznych RP. Powierz. 
całkowita: 1900 mkw. Budżet: ok. 
1,8 min USD. Projekt: A. 
Chołdzyński (Szef projektu, 
projektant we wszystkich fazach 
od koncepcji do odbioru robót i 
przekazania do użytku, 
Powiernik i Inspektor Nadzoru 
Inwestorskiego) dla biura St. 
Fiszer, ARCHITECTE D.E.P.G.

 

 

 

37

 

DOM l BIURO • LISTOPAD 1997

 

background image

A R C H I T E K T U R A

 

 

38

 

 

Zespól mieszkaniowy

 

(80 mieszkań) w Saint-Quentin-

 

en-Yvelines pod Paryżem (Wersal),

 

oddany do użytku w 1996 i 1997.

 

Inwestor: SFHE ARCADE, Paryż.

 

Powierzchnia użytkowa: 7800 mkw.

 

Budżet: 5,5 min USD.

 

Projekt architekt: A. Chołdzyński,

 

Generalny Projektant w zespole

 

autorskim z CCK ARCHITECTES.

 

 

Andrzej M.Chołdzyński Absolwent 
Wydziału Architektury Politechniki 
Krakowskiej (dyplom uzyskał w 1988). 
Studia podyplomowe z zakresu teorii 
architektury w Ecole d'Architecture 
(Paris UPA 1 - l'Unite Pedagogique 
d'Architecture no 1) w 1989-92. Odbył 
także studia architektoniczne w Ecole 
d'Architecture (Paris la Seine) w latach 
1983-85 oraz w dziedzinie kultury i 
cywilizacji francuskiej na Sorbonie w 
1982-83. Asystent w Instytucie 
Urbanistyki i Architektury Politechniki 
Krakowskiej (1988-1989). Należy do 
Stowarzyszenia Architektów Polskich 
oraz Izby Architektów Francuskich. 
Pracuje we Francji i w Polsce. 
Najważniejsze projekty i realizacje: 
Centrum Giełdowe w Warszawie, ze-
społy mieszkaniowe w Saint-Quentin-
en-Yvelines pod Paryżem (1996), Lublinie 
(1997), zespół handlowy w Krakowie 
na Olszy (1997), projekt konkursowy na 
Bibliotekę Uniwersytetu Warszawskiego 
(1993), Instytut Kultury Polskiej w Paryżu 
(1995), Teatr i Mediateka w Saint-
Quentin-en-Yvelines (1993), Hotel IBIS
 
ACCOR w Krakowie (1990).

 

 

background image

Zespół mieszkaniowy

 

(100 mieszkań) w Lublinie.

 

Inwestor: 

LUBELSKA 

SPÓŁDZMNIA

 

MIESZKANIOWA.

 

Powierz, użytkowa: 8000 mkw.

 

Termin ukończenia: listopad 1997.

 

Budżet: 4,8 min USD.

 

Projekt architekt: A. Chołdzyński,

 

B. Stelmach.

 

 

Stanisław Fiszer

 

Studia na Wydziale Architektury 
Politechniki Gdańskiej. Należy do 
Stowarzyszenia Architektów Polskich i 
Izby Architektów Francuskich. Od 1963 
roku pracował w Kambodży, później w 
Afryce, jako doradca francuskiego 
Ministerstwa Robót Publicznych. 
Podróżował po Chinach i Japonii. 
W1964 roku był asystentem 
paryskiego architekta M. Ecocharda, a 
następnie, od 1965 do 1971 roku, 
architektem asystentem w pracowni 
MM. Ducharme et Minost, działającej 
w Paryżu i Abidżanie na Wybrzeżu 
Kości Słoniowej. W1972 roku założył 
własną pracownię w Paryżu. Zajmuje 
się architekturą, urbanistyką, 
architekturą wnętrz, projektowaniem 
mebli. Buduje na prowincji, w Paryżu i 
za granicą. Profesor 
/'fco/e 
d'Architecture w Nancy. W swoim 
dorobku St. Fiszer wyróżnia Centrum 
Badawcze Udostępniania Zbiorów 
Archiwów Narodowych w Paryżu 
(CARAN, 1988). Niektóre inne 
wielu 
projektów i realizacji: L’Ecole des 
Regalles w Melun-Sénart (1982), 
siedziba DDE w Bar-le-Duc (1984), 
siedziba GROUPE ANDRÉ w Paryżu 
(1991), Teatr i Mediateka w Saint-
Quentin-en-Yvelines (1993). W 
przygotowaniu i realizacji: Thermes 
Nationaux de Chevalley w Aix-les-
Bains, Giełda w Warszawie, Szkoła 
Muzyczna w Gdańsku.

 

A R C H I T E K T U R A

 

 

Projekt konkursowy Biblioteki 
Uniwersytetu Warszawskiego. 
Jury przyznało tej pracy 
wyróżnienie honorowe. 
Powierzchnia: 90 000 mkw. 
Autorzy projektu: St. Fiszer, A. 
Chołdzyński.

 

 

 

 

 

 

39

 

DOM l BIURO • LISTOPAD 1997

 

background image