background image

P

Piie

er

rw

ws

sz

ze

e k

kr

ro

ok

kii

23

E

LEKTRONIKA DLA WSZYSTKICH 2/98

Przed miesiącem przygotowaliśmy so−

lidny  grunt  pod  zrozumienie  działania
tranzystora.  Dziś  poznasz  kilka  ważnych
zagadnień  i

wreszcie  wykrzykniesz:

„Tranzystor?  Ależ  to  takie  proste!”.  Za−
nim  to  nastąpi,  musisz  koniecznie  zrozu−
mieć pojęcie źródła prądowego.

Źródło prądowe

W dotychczasowych  rozważaniach

chciałem  ci  utrwalić  wyobrażenie,  że  na−
pięcie możemy rozumieć jako wynik prze−
pływu  prądu  przez  opór,  a nie  tylko  prąd
jako wynik działania napięcia.

Nieprzypadkowo  we  wstępie  do  po−

przedniego  artykułu  zasygnalizowałem  ci
pojęcie źródła prądowego. Już samo sło−
wo „źródło” coś sugeruje. Źródło to czyn−
nik  pierwotny,  sprawczy,  dający  jakieś
skutki...

Czy już chwyciłeś o co chodzi?
Do  tej  pory  znałeś  tylko  źźrró

ód

dłło

o  n

na

ap

piię

ę−

c

ciio

ow

we

e.

Najpierw  rozszerz  więc  swoje  hory−

zonty  analizując  podobieństwa  i różnice
źźrró

ód

dłła

a n

na

ap

piię

ęc

ciio

ow

we

eg

go

o i źźrró

ód

dłła

a p

prrą

ąd

do

ow

we

eg

go

o.

Na  początek  małe  i łatwe  pytanko:

czy w sklepie można kupić źródło napię−
ciowe?

Gdy  zapytasz  o coś  takiego,  to  sprze−

dawca popatrzy na ciebie dziwnym wzro−
kiem i zapyta, czy chodzi ci o jakieś bate−
rie.  Rzeczywiście.  Bateria,  akumulator,

czy zasilacz, to różne odmiany źródeł na−
pięciowych  tyle,  że  nie  są  to  źródła  dos−
konałe.

W każdym  razie  określenie  źźrró

ód

dłło

o  n

na

a−

p

piię

ęc

ciio

ow

we

e wskazuje  na  coś,  co  samo

w sobie jest źródłem napięcia.

Rzeczywiście, każda bateria, akumula−

tor czy zasilacz ma jakieś napięcie nomi−
nalne. A prąd? Prąd nas mniej obchodzi –
o wartości  prądu  zadecyduje  przecież
wielkość dołączanego potem obciążenia.

Źródło napięciowe już znasz, ale teraz

masz przyswoić sobie pojęcie źźrró

ód

dłła

a p

prrą

ą−

d

do

ow

we

eg

go

o.

Na  rry

ys

su

un

nk

ku

u  4

4 znajdziesz  często  uży−

wany  symbol  źródła  prądowego.  W lite−
raturze spotyka się różne symbole źródła
prądowego.  My  będziemy  się  posługi−
wać  tym  z rysunku  4.  Bardzo  często  na
schematach  strzałką  oznacza  się  kieru−

nek  przepływu  prądu  (cały  czas  rozma−
wiamy o obwodach prądu stałego, a nie
zmiennego).

Teraz  może  zbuntujesz  się  i powiesz,

że  w żadnym  sklepie  nie  można  kupić
elementu  zwanego  źródłem  prądowym.
Można  kupić  baterie,  rezystory,  konden−
satory,  tranzystory,  układy  scalone,  ale
nie źródło prądowe. A jak nie ma w skle−
pach, to po co to całe gadanie?

Rzeczywiście,  źźrró

ód

dłło

o  p

prrą

ąd

do

ow

we

e jest

tworem  cokolwiek  egzotycznym,  ale  nie
masz racji. Bądź cierpliwy.

Mój  kochany,  jeśli  naprawdę  chcesz

rozumieć elektronikę, to od początku mu−
sisz się przyzwyczaić do tego, że w elek−
tronice często stosujemy pewne uprosz−
czenia i wyobrażamy sobie pewne dosko−
nałe  modele.  Właśnie  takim  modelem
jest doskonałe źródło napięciowe. W tym
przypadku  chyba  nie  masz  zastrzeżeń
i problemów ze zrozumieniem. Na rry

ys

su

un

n−

k

ku

u 5

5 znajdziesz dwie wersje tego samego

schematu:  doskonałe  źródło  napięciowe
współpracuje z rezystorem.

Dlaczego  na  rysunkach  5a  i 5b  od−

miennie zaznaczono źródło napięcia?

Symbol źródła z rysunku 5a stosujemy

do teoretycznych rozważań – tak oznacz−
my  doskonałe  źródło  napięciowe,  model
nie występujący nigdzie w rzeczywistoś−
ci. Natomiast symbol źródła napięcia z ry−
sunku  5b  powszechnie  stosujemy  do

Tranzystory

dla początkujących

część 

2

R

Ry

ys

s.. 4

4.. S

Sy

ym

mb

bo

oll g

grra

affiic

czzn

ny

źźrró

ód

dłła

a p

prrą

ąd

do

ow

we

eg

go

o

background image

P

Piie

er

rw

ws

sz

ze

e k

kr

ro

ok

kii

E

LEKTRONIKA DLA WSZYSTKICH 2/98

24

oznaczania  rzeczywistych  źródeł  napię−
cia, takich jak bateria, akumulator czy na−
wet zasilacz.

Być  może  jeszcze  nie  chwytasz  jaka

jest  różnica  między  doskonałym  i niedo−
skonałym źródłem napięcia.

To proste!

Doskonałe  źródło  napięciowe  to  taki

hipotetyczny element, który jest źródłem
napięcia  o określonej  wartości.  Napięcie
to jest ustalone i ani trochę nie zależy od
prądu, jaki pobierany jest ze źródła. War−
tość prądu płynącego przez rezystor jest
określona wzorem 

Uważaj  teraz:  takie  doskonałe  źródło

napięcia  teoretycznie  może  dostarczać
prądu  o natężeniu  od  zera  do  wartości
nieskończenie  wielkiej, a napięcie  za−
wsze pozostawać takie same.

Jeszcze  raz  powtarzam:  oczywiście

nikt nigdy nie widział doskonałego źródła
napięciowego,  a mimo  to  pojęcie  takie
często stosujemy w rozważaniach i obli−
czeniach teoretycznych.

A czym  różni  się  niedoskonałe,  czyli

rzeczywiste źródło napięcia?

Wiesz z doświadczenia, że z baterii nie

można  pobierać  nieskończenie  dużego
prądu.  Już  dołączenie  żarówki  do  małej
baterii  powoduje  zmniejszenie  napięcia
na jej zaciskach. Jak to zjawisko uwzględ−
nić przy teoretycznych obliczeniach? Czy
próbować jakoś zapisać, że napięcie wy−
jściowe  baterii  (niedoskonałego  źródła)
jest zależne od pobieranego prądu?

Można coś takiego wymyślić, ale dużo

prostsze i łatwiejsze do intuicyjnego poję−
cia jest wyobrażenie sobie, że niedoskona−
łe źródło napięcia w rzeczywistości składa
się  z doskonałego  źródła  napięciowego
i szeregowej rezystancji wewnętrznej Rw.
Pokazano  to  na  rry

ys

su

un

nk

ku

u  6

6.  Napięcie

w elektronice oznacza się zwykle literą U,
jednak  w przypadku  doskonałego  źródła
napięcia stosuje się literkę E. Zapewne już
słyszałeś o czymś takim jak siła elektromo−
toryczna,  w skrócie  SEM.  Owa  siła  elek−
tromotoryczna  to  napięcie  doskonałego
źródła  napięciowego.  Natomiast  napięcie
rzeczywistej baterii jest równe sile elektro−
motorycznej  tylko  przy  zerowym  poborze

prądu.  Przy  zwiększaniu  prądu  zwiększa
się  spadek  napięcia  na  rezystancji  Rw
i tym  samym  użyteczne  napięcie  baterii
zmniejsza się. Nie masz chyba wątpliwoś−
ci, że rezystancja wewnętrzna Rw malut−
kiej 12−woltowej bateryjki jest dużo, dużo
większa,  niż  12−woltowego  akumulatora
samochodowego.

Zauważ  jeszcze,  że  wartość  Rw  wy−

znacza  pewien  maksymalny  prąd,  który
można  pobrać  z niedoskonałego  źródła.
Ten maksymalny prąd płynący przy zwar−
ciu  zacisków  źródła  (czyli  przy  zerowym
napięciu  użytecznym)  ma  wartość  Imax
= E / Rw. Większego prądu z rzeczywis−
tego źródła napięcia pobrać się po prostu
nie  da!  Zapamiętaj  ten  wniosek,  bo  bę−
dzie ci jeszcze potrzebny.

W praktyce, ze względów ekonomicz−

nych,  prąd  pobierany  z rzeczywistego
źródła powinien być mniejszy niż połowa
tego prądu maksymalnego Imax..

Teraz  przechodzimy  do  źźrró

ód

dłła

a  p

prrą

ąd

do

o−

w

we

eg

go

o.

Jeśli  już  teraz  potrafisz  wyobrazić  so−

bie  element  elektroniczny,  który  sam
w sobie byłby źródłem prądu o stałym na−
tężeniu, to właśnie masz przed sobą (ide−
alne czyli doskonałe) źródło prądowe.

Oczywiście  podobnie  jak  doskonałe

źródło napięciowe, tak i doskonałe źródło
prądowe jest modelem... nieistniejącego
urządzenia.  Choć  nie  ma  doskonałych
źródeł  prądowych,  niektóre  elementy
oraz  układy  elektroniczne  w pewnych
warunkach  zachowują  się  jak  niedosko−
nałe źródła prądowe. Dlaczego niedosko−
nałe?  To  już  oddzielny  problem,  którym
zajmiemy się troszkę później.

Na  rry

ys

su

un

nk

ku

u  7

7 znajdziesz  schemat  ob−

wodu  zawierającego  źródło  prądowe
współpracujące z rezystorem.

Co  możesz  powiedzieć  o napięciu

źródła prądowego?

Najpierw pomyśl samodzielnie...
Wróć do modelu hydraulicznego – nie

masz  chyba  wątpliwości,  że  hydraulicz−
nym  odpowiednikiem  źródła  prądowego
byłaby to pompka o stałej wydajności.

Uważaj  teraz,  bo  z nadmiaru  emocji

możesz spaść z krzesła:
podobnie  jak  w przypadku  idealnego
źródła  napięciowego  (gdzie  prąd  zależny
był od dołączonego z zewnątrz obciążenia

i mógł  wynosić  od  zera  do  nieskończo−
ności),  analogicznie  w iid

de

ea

alln

ny

ym

m  źźrró

ód

dlle

e

p

prrą

ąd

do

ow

wy

ym

m,, n

na

ap

piię

ęc

ciie

e zza

alle

eżży

y jje

ed

dy

yn

niie

e o

od

d d

do

o−

łłą

ąc

czzo

on

ne

eg

go

o o

ob

bc

ciią

ążże

en

niia

a ii m

mo

ożże

e w

wy

yn

no

os

siić

ć o

od

d

zze

erra

a d

do

o n

niie

es

sk

ko

ńc

czzo

on

no

śc

cii! 

Jak  to,  napięcie  może  być  dowolnie

duże???

Tak,  wyobraź  sobie,  że  teoretycznie

tak.  Dokładnie  tak  samo,  jak  prąd  pobie−
rany  z idealnego  źródła  napięcia  może
mieć nieskończenie wielką wartość.

A niby skąd się weźmie to napięcie?
W przypadku  hydraulicznej  analogii,

źródło  prądowe  to  taka  pompka,  która
ma  stałą  wydajność,  czyli  choćby  nie
wiem  co,  musi  przepompować  określo−
ną ilość wody. Jeśli napotyka na opór, to
ciśnienie  wzrasta  dotąd,  aż  przepisana
ilość wody przeciśnie się przez ten opór
(jakąś szczelinę).

Możesz  sobie  podobnie  wyobrażać,

że idealne źródło prądowe ze swej natu−
ry  musi  zapewnić  przepływ  prądu  i gdy
napotka  na  opór,  wtedy  napięcie  się
zwiększa.

Nie ma tu nic tajemniczego – po prostu

znów kłania się prawo Ohma. Wszystko to
dzieje się zgodnie ze znanym wzorem

U = I×R

Gdy  do  źródła  prądowego  dołączony

zostanie mały opór (rezystancja), to prze−
pływ  prądu  wytworzy  na  tej  rezystancji
niewielkie  napięcie,  zgodnie  z powy−
ższym  wzorem.  Jeśli  rezystancja  będzie
duża, to i napięcie będzie duże.

Koniecznie utrwal sobie takie rozumie−

nie sprawy. Jeszcze raz kłania się wyob−
rażenie przyczyny i skutku.

Teraz już chyba doskonale intuicyjnie

wyczuwasz, że napięcie, zależnie od sy−
tuacji  możemy  rozumieć  nie  tylko  jako
przyczynę,  ale  także  jako  skutek  prze−
pływu  prądu  przez  rezystancję.  Wybie−

Czym większy opór jest dołączony do
źródła  prądowego,  tym  większe  jest
napięcie wytwarzane przez źródło na
tym oporze, zgodnie ze wzorem:

U = I×R

I

U

R

=

R

Ry

ys

s.. 5

5.. O

Ob

bw

wo

od

dy

y zze

e źźrró

ód

dłłe

em

n

na

ap

piię

ęc

ciio

ow

wy

ym

m

R

Ry

ys

s.. 6

6.. N

Niie

ed

do

os

sk

ko

on

na

ałłe

e żżrró

ód

dłło

n

na

ap

piię

ęc

ciio

ow

we

e

R

Ry

ys

s.. 7

7.. Źrró

ód

dłło

o p

prrą

ąd

do

ow

we

e o

ob

bc

ciią

ążżo

on

ne

e

rre

ezzy

ys

stto

orre

em

m

background image

ramy  taki  punkt  widzenia,  jaki  akurat
bardziej pasuje do aktualnych rozważań.

Jeśli zrozumiałeś sprawę źródła prądowe−

go, to właśnie w tej chwili otworzyłeś sobie
drogę do zrozumienia zasady działania ukła−
dów zawierających tranzystory (i nie tylko).

W zasadzie już teraz mógłbym przejść

do  omawiania  tranzystora,  ale  przypusz−
czam,  że  abstrakcyjny  model  źródła  prą−
dowego mógłby okazać się dla ciebie tro−
chę  zbyt  trudny.  Przecież  realne  układy
zasilane są określonym napięciem i słusz−
nie  intuicja  ci  podpowiada,  że  napięcie
nie może tam rosnąć w nieskończoność.
Słusznie!

Ale  jeśli  czytałeś  „Listy  od  Piotra”

sprzed  roku,  to  dowiedziałeś  się,  że
w obwodach zawierających cewki (induk−
cyjność),  napięcia  mogą  być  wyższe  niż
napięcie  zasilania.  Czy  coś  podobnego
może zdarzać się w tranzystorach?

Nie! Napięcia w obwodach z tranzys−

torami  (nie  zawierającymi  cewek)  nie
mogą być większe, niż napięcie zasilania.

Żeby więc nie wpuścić cię w ślepy za−

ułek, podam ci jeszcze jedną ilustrację.

Gaźnik

Przypomnimy sobie teraz zasadę dzia−

łania gaźnika samochodowego. Zaskoczy−
łem cię? Tak, gaźnika samochodowego!

Bardzo uproszczony schemat gaźnika

znajdziesz  na  rry

ys

su

un

nk

ku

u  8

8.  Zasadę  działa−

nia zapewne znasz, więc odpowiedz na
pytania:

Czy poziom benzyny wewnątrz gaźnika

zależy od ciśnienia benzyny na wejściu?

Oczywiście, że nie! Czy ciśnienie jest

bardzo  małe,  czy  bardzo  duże,  pływak
i współpracująca  iglica  dbają  o to,  by
w gaźniku zawsze utrzymywał się jedna−
kowy poziom benzyny.

Mamy oto stały poziom benzyny. Teraz

odpowiedz  na  pytanie,  od  czego  zależy
ilość  paliwa  wypływającego  przez  otwór
wylotowy?

Może  trochę  uproszczę  sprawę,  jeśli

powiem,  że  ilość  wypływającej  benzyny
zależy od wielkości tego otworu wyloto−
wego.  W samochodzie  rzecz  wygląda
inaczej,  bo  w grę  wchodzi  podciśnienie
w kolektorze ssącym i wiele innych czyn−
ników, ale my nie studiujemy budowy sa−
mochodu,  tylko  szukamy  hydraulicznej
analogii tranzystora.

Dlatego zastanów się, czy przekonuje

cię  wniosek,  że  ilość  wypływającej  ben−
zyny będzie zależeć od wielkości tego ot−
woru wylotowego, a zupełnie nie będzie
zależeć  od  ciśnienia  benzyny  na  wejściu
gaźnika (przed iglicą)? Zgadzasz się?

W porządku!
Teraz  nasz  gaźnik  zamykamy  do  czar−

nej skrzynki i... zapominamy, co się w tej
skrzynce  znajduje.  Nie  będziemy  się  też
bawić z benzyną, bo jest łatwopalna i łat−
wo o nieszczęście. Jeśliby się ta benzyna
zapaliła,  to  spłonąłby  ten  egzemplarz
EdW  i nigdy  nie  zrozumiałbyś  do  końca
działania  tranzystora.  Dlatego  zamiast
benzyny,  do  dalszych  doświadczeń  bę−
dziemy używać wody.

Wracajmy  do  naszej  czarnej  skrzynki.

Już  zdążyliśmy  zapomnieć,  co  jest  w jej
wnętrzu.

Dołączamy  naszą  czarną  skrzynkę  do

instalacji  wodociągowej  i...  nie  możemy
wyjść  z podziwu,  co  to  za  historia:  bez
względu na ciśnienie w instalacji, z wylo−
towej rury woda wypływa zawsze w jed−
nakowym tempie.

Próbujemy  zmieniać  ciśnienie  na  we−

jściu...  i nic!  Tempo  przepływu  wody
przez  czarną  skrzynkę  jest  zawsze  takie

same, niezależnie od ciśnienia!

Otrzymaliśmy  źródło  o stałej

wydajności. 

Teraz  wracamy  do  obwodu

elektrycznego. Czy istnieje jakiś
elektryczny  odpowiednik  naszej
czarnej  skrzynki,  w którym  nie−
zależnie  od  przyłożonego  napię−
cia,  płynąłby  prąd  o takim  sa−
mym natężeniu?

Może  jakiś  stabilizator?  Istot−

nie, jest to po prostu stabilizator
prądu.

Stabilizator  prądu  po  przyło−

żeniu  napięcia  przepuszcza
prąd o ściśle określonym natę−
żeniu.  Chyba  nie  masz  trud−
ności  z wyobrażeniem  sobie
takiego  elementu.  Przyjmij  do
wiadomości,  że  na  przykład
produkowane są specjalne ele−
menty  (układy  scalone),  które
mają  takie  właściwości,  np.
LM334.

Zauważ,  że  taki  stabilizator  w zasa−

dzie jest... źródłem prądowym! Przecież
prąd  przez  niego  płynący  jest  ustalony
i niezależny od napięcia. Oczywiście taki
stabilizator  sam  w sobie  nie  jest  źród−
łem prądu, bo nie jest magazynem ener−
gii.  Ponadto  napięcie  na  nim  nie  może
rosnąć  w nieskończoność,  a tylko  do
wartości  równej  napięciu  zasilającemu.
Niemniej jednak w pewnych warunkach,
dla  obserwatora  zewnętrznego,  zacho−
wanie stabilizatora prądu wcale nie różni
się od zachowania „prawdziwego” źród−
ła prądowego.

Teraz  zapamiętaj  ważną  informację:

w

w p

prra

ak

ktty

yc

ce

e  źźrró

ód

dłłe

em

m  p

prrą

ąd

do

ow

wy

ym

m  n

na

azzy

yw

wa

a−

m

my

y n

niie

e tty

yllk

ko

o „

„p

prra

aw

wd

dzziiw

we

e”

” źźrró

ód

dłło

o p

prrą

ąd

do

o−

w

we

e,,  b

ęd

ąc

ce

e  m

ma

ag

ga

azzy

yn

ne

em

m  e

en

ne

errg

giiii,,  a

alle

e

rró

ów

wn

niie

eżż e

elle

em

me

en

ntt llu

ub

b u

uk

kłła

ad

d,, k

kttó

órre

eg

go

o p

prrą

ąd

d

n

niie

e  zzm

miie

en

niia

a  s

siię

ę  p

po

od

d  w

wp

płły

yw

we

em

m  p

prrzzy

yłło

ożżo

o−

n

ne

eg

go

o n

na

ap

piię

ęc

ciia

a.

Powiem  więcej  –  w większości  wy−

padków  mówiąc  „źródło  prądowe”  bę−
dziemy  myśleć  właśnie  o stabilizatorze
prądu, czyli po prostu elemencie lub ukła−
dzie  elektronicznym  o stałej  wydajności
prądowej,  niezależnej  od  napięcia  zasila−
jącego.

Jak się słusznie domyślasz, od takiego

stabilizatora prądu już tylko krok do tran−
zystora.

Tranzystor jako sterowane 
źródło prądowe

Właściwie ten tytuł już mówi wszys−

tko.  Krótko  mówiąc,  tranzystor  trzeba
traktować jako sterowane źródło prądo−
we.

Zanim  zaczniemy  to  analizować,  zna−

jdźmy  jednak  dla naszego  tranzystora  ja−
kąś hydrauliczną analogię.

Przed  chwilą  opowiadałem  ci  trochę

o gaźniku. Idźmy tym tropem.

Na  rry

ys

su

un

nk

ku

u  9

9a

a masz  coś  podobnego,

jak na rysunku 8, tyle że dodałem możli−
wość  regulacji  przekroju  otworu  wyloto−
wego. Przesuwając zasuwkę mogę teraz
regulować  szybkość  wypływu  wody
przez  ten  otwór,  a tym  samym  napływu
wody przez kanał wejściowy.

Mamy  więc  urządzenie  podobne  do

omówionego  wcześniej  źródła  prądowe−
go: wydajność, czyli przepływ wody zale−
ży tylko od ustawienia zasuwki, jest nato−
miast  niezależna  od  ciśnienia  w kanale
wejściowym.

Elektrycznym  odpowiednikiem  takie−

go urządzenia jest sterowane źródło prą−
dowe, które na schematach ma oznacze−
nie pokazane na rry

ys

su

un

nk

ku

u 9

9b

b.

Poznałeś  oto  sterowane  źródło  prą−

dowe.  Świetnie!  Ale  to  jeszcze  nie
wszystko.

Co  w tranzystorze  jest  czynnikiem

sterującym  wartością  prądu  źródła  prą−
dowego?

P

Piie

er

rw

ws

sz

ze

e k

kr

ro

ok

kii

25

E

LEKTRONIKA DLA WSZYSTKICH 2/98

R

Ry

ys

s.. 8

8.. Z

Za

as

sa

ad

da

a d

dzziia

ałła

an

niia

a g

ga

ażżn

niik

ka

s

sa

am

mo

oc

ch

ho

od

do

ow

we

eg

go

o

background image

Popatrz  na rry

ys

su

un

ne

ek

k  1

10

0.  Uzupełniamy

takie  sterowane  źródło  o niewielki  kanał
z klapką, która jest połączona z zasuwką.
Niewielka i słaba sprężynka powoduje, że
w stanie spoczynku klapka zamyka prze−
krój kanału, a zasuwka całkowicie zamyka
wylot „gaźnika”. Tym samym przez nasz
„gaźnik” nie może płynąć żaden prąd, bo
pływak i iglica skutecznie zamykają kanał
wejściowy.

Ale  oto  wpuszczamy  wodę  do  dodat−

kowego  kanału  z klapką.  Już  niewielkie
ciśnienie  wody  wystarczy,  by  przezwy−
ciężyć  siłę  sprężynki  i odchylić  klapkę.

A odchylenie  klapki  ozna−
cza 

otwarcie 

zasuwki

i przepływ  wody  przez
„gaźnik”.  Przez  „gaźnik”
zaczyna płynąć woda. Ilość
tej wody zależy od stopnia
otwarcia  klapki,  czyli  od
ilości  wody  przepływającej
przez  dodatkowy  kanał.
Wszystko jest tak dobrane,
że  już  niewielki  przepływ
wody  przez  ten  kanał  po−
woduje  znaczne  otwarcie
klapki  i przepływ  znacznie
większego  strumienia  wo−
dy przez gaźnik.

I oto mamy hydrauliczny

model tranzystora w pełnej
krasie!

Dokładnie tak samo jest

z

przepływem 

prądu

w tranzystorze  pokazanym
na  rry

ys

su

un

nk

ku

u  1

11

1.  Niewielki

prąd  płynący  od  bazy  do  emitera  uchyla
jakąś tam „klapkę” i umożliwia przepływ
znacznie  większego  prądu  od  kolektora
do emitera. 

Ten  pierwszy,  mały  prąd,  nazywany

prądem  bazy  i oznaczamy  I

B

, natomiast

ten drugi, duży prąd, nazywamy prądem
kolektora i oznaczamy I

C

. Oczywiście oba

te prądy spływają się w obwodzie emite−
ra, więc możemy zapisać:

Prąd  bazy  możemy  nazwać  prądem

sterującym,  a prąd  kolektora  –  prądem
sterowanym.  Jeśli  zmienia  się  prąd  ba−
zy,  to  proporcjonalnie  zmienia  się  prąd
kolektora.

Jeśli  czytałeś  listy  od  Piotra  sprzed

roku, to nie zdziwi cię, że klapka ze sprę−
żynką,  przepuszczająca  prąd  w jednym
kierunku,  jest  odpowiednikiem  diody.
Stąd  na  rysunku  11  pojawił  się  symbol
diody.

Oczywiście  prąd  sterujący  I

B

jest

znacznie  mniejszy  niż  prąd  sterowany
I

C

, inaczej  cała  ta  zabawa  nie  miałaby

sensu.

Stosunek  prądu  kolektora  do  prądu

bazy  nazywamy  wzmocnieniem  tran−
zystora i często oznaczamy grecką literą
beta (

β

). 

W katalogach  spotyka  się  inne  ozna−

czenie wzmocnienia prądowego – w po−
staci  h

21E

. Odpowiedź  na  pytanie,  skąd

się  wzięło  to  „ha  dwadzieścia  jeden  e”
i dlaczego  spotyka  się  zarówno  h

21E

, jak

i h

21e

wykracza jednak poza ramy tego ar−

tykułu.

Na  razie  wystarczy  żebyś  wiedział,  iż

obecnie produkowane typowe tranzysto−
ry  małej  mocy  mają  współczynnik
wzmocnienia  prądowego    powyżej  100,
a często  można  spotkać  tranzystory
o wzmocnieniu 500 i więcej.

I co?  Przejaśniło  ci  się  wreszcie  pod

sufitem?  Przez  najbliższy  miesiąc  ciesz
się,  że  wreszcie  zrozumiałeś  z grubsza
działanie tranzystora, a w następnym od−
cinku znajdziesz wiele kolejnych ważnych
wiadomości o tranzystorach.

P

Piio

ottrr G

órre

ec

ck

kii

β =

I
I

C

B

I

I

I

E

C

B

=

+

P

Piie

er

rw

ws

sz

ze

e k

kr

ro

ok

kii

E

LEKTRONIKA DLA WSZYSTKICH 2/98

26

R

Ry

ys

s.. 9

9a

a.. G

Ga

aźźn

niik

k zz rre

eg

gu

ulla

ac

cjją

ą

R

Ry

ys

s.. 9

9b

b.. S

Stte

erro

ow

wa

an

ne

e żżrró

ód

dłło

o p

prrą

ąd

do

ow

we

e

R

Ry

ys

s.. 1

11

1.. M

Mo

od

de

ell ttrra

an

nzzy

ys

stto

orra

a jja

ak

ko

o źźrró

ód

dłła

a

p

prrą

ąd

do

ow

we

eg

go

o s

stte

erro

ow

wa

an

ne

eg

go

o p

prrą

ąd

de

em

m

R

Ry

ys

s.. 1

10

0.. H

Hy

yd

drra

au

ulliic

czzn

ny

y m

mo

od

de

ell ttrra

an

nzzy

ys

stto

orra

a

Wiem, że ten artykuł będą czytać także bardziej zaawansowani czytelnicy. Dla nich
wszystkie podane informacje są oczywiste. Co innego jednak rozumieć temat, a co in−
nego przekazać wiadomości innym.
Dla wszystkich, których wiedza daleko przekracza ramy podane w artykule, a nie zanu−
dzili się na śmierć i dotarli aż do tego miejsca, proponuję drobny konkurs:

N

Na

arry

ys

su

ujjc

ciie

e h

hy

yd

drra

au

ulliic

czzn

ny

y m

mo

od

de

ell ttrra

an

nzzy

ys

stto

orra

a M

MO

OS

SF

FE

ET

o

orra

azz ttrra

an

nzzy

ys

stto

orra

a J

JF

FE

ET

T..

W przypadku tranzystora MOSFET trzeba jakoś przedstawić szkodliwą pojemność
wejściową C

GS

, a w przypadku JFETa – złącze kanał−bramka.

Autorzy najlepszych propozycji otrzymają nagrody książkowe.

Termin nadsyłania prac upływa w momencie pojawienia się następnego, marcowego
wydania EdW.

K
O
N
K
U
R
S