background image

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

1

nr 5/2008

Fotografia i Grafika

magazine

www.millionaire.pl

NOWY

DZIAŁ!

Imperium Rozrywki  
Rodzinnej Walta Disneya

czyli jak powstała Myszka Miki Cz.1

Wyjechać czy zostać?

Praca za granicą nie jest ani dobra ani zła

Młody przedsiębiorczy człowiek  

- Kamil „Cebula” Cebulski

Hipnotyzer przedsiębiorczości 

Michał Jankowiak

WYWIAD

WYWIAD

background image

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

2

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

3

Perspektywy naszej gazety zaczynają się poszerzać, 

gdyż nasza redakcja nawiązuje ciekawe kontakty  

z różnymi organizacjami, stajemy się partnerami  

w wielu przedsięwzięciach, czego przykładem może 

być Arena Biznesu w Krakowie. Staramy się, by 

Millionaire Magazine

 ukazywał się płynnie w równych 

odstępach czasu, czyli co miesiąc. Staramy się 

realizować wszelkie założenia, które towarzyszyły 

tworzeniu tego magazynu. Wraz z nowymi numerami 

Millionaire Magazine ukazują się nowe działy, tak 

będzie i tym razem. 

W tym numerze pojawi się po raz pierwszy rubryka 

pt. „Młodzi zdolni”, w której będziemy prezentować 

młodych ludzi, którzy są przedsiębiorczy, posiadają 

talent itp. Jeśli ty chcesz się pochwalić swoimi 

osiągnięciami, to zapraszam do kontaktu ze mną. 

W aktualnym numerze znajdziemy także: wywiad 

z Kamilem Cebulskim i Michałem Jankowiakiem, 

artykuł z cyklu: „Jak zmienić stres w relaksującą 

energię 7 prostych kroków…” , sylwetki ludzi 

sukcesu, a także wiele innych ciekawych rzeczy!

Mam nadzieję, że wszystko to, co robimy w redakcji 

magazynu, okaże się dla was pożyteczne.

Zapraszam do lektury!

Adrian Florek

Od Redakcji

Małymi kroczkami Millionaire Magazine nabiera 
profesjonalizmu, do pracy w redakcji zgłaszają się 
ludzie, którzy pragną podzielić się z innymi ludźmi 
swoją wiedzą. W ostatnim czasie udało mi się 
nawiązać współpracę ze studiem graficznym, które 
wykona nowy design Millionaire Magazine dla wersji 
PDF. Liczba czytelników rośnie, a co najważniejsze  
- zadowolonych czytelników!

Nasza redakcja

MAGDALENA CYRCZAK

PRofEsjoNALNE PRojEKtowANiE GRAfiCZNE

wEbDEsiGN, PoLiGRAfiA, iDENtYfiKCjA wiZ-

uALNA 

Redaktor Naczelny

Adrian Florek 

a.florek@millionaire.pl

Redakcja

Łukasz Nowak

 l.nowak@millionaire.pl

Daniel Janik 

daniel.janik@interia.pl

Grażyna Dobromilska 

madgraf@madgraf.eu

Jolanta Gajda 

kontakt@superkid.pl

Grzegorz Jeżewski 

achtungjez@poczta.fm

Marek Jacenko 

Marek.Jacenko@relaksacja.pl

Magdalena Bienia 

magdalena.bienia@oriflame.biz

Adrian Florek 

a.florek@millionaire.pl

Daniel Rydel 

danielrydel@win-win.pl

Jola Gajda 

kontakt@superkid.pl

Michał Bielecki 

mica007@vp.pl

Paweł Sygnowski 

p.sygnowski@list.pl

Tomasz Rezner 

t.rezner@millionaire.pl

Jagoda Karolina Wójcik

 

Projekt graficzny, okładka i skład

Magdalena Cyrczak 

magda@cyrczak.com; www.cyrczak.com

Nazwiska wygranych:

Łukasz Walczyński, 

Maciej Romański, 

Rafał Krajewski

Gratulujemy!

Wyniki konkursu

Projektowanie graficzne i skład 

materiałów reklamowych i informacyjnych

  

- wizytówek, papieru firmowego, plakatów, ulotek, teczek, katalogów, reklam etc, 

Profesjonalne opracowywanie elementów graficznych 

Identyfikacji Wizualnej firmy

 (Corporate Identity):  

logo, kolory firmowe, oraz zasady ich wykorzystywania w celach marketingowych

Projektowanie graficzne 

serwisów www

, banerów, buttonów, mailingów

PROFESJONALNE PROJEKTOWANIE GRAFICZNE

www.cyrczak.com

Serdecznie zapraszam do współpracy!

www.cyrczak.com

Prenumerata

Millionaire Magazine to e-gazeta rozpowszechniana 

drogą elektroniczną za pomocą poczty e-mail. 

Zapisując się na prenumeratę zyskujesz to, że 

każdy numer z momentem ukazania się trafia 

od razu do Ciebie. Aby zostać prenumeratorem, 

wystarczy zapisać się na listę, podając imię, 

nazwisko i oczywiście adres e-mail.

Ponadto za zapisanie się dostaniesz:

Nagranie z wystąpieniem Kamila Cebulskiego

“Jak zmiana światopoglądu doprowadziła do

sukcesu” z konferencji Myśleć Jak Milionerzy.

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

1

nr 5/2008

TEMA

T

MIESIĄCA!

Temat 

numeru

Jakiś tytuł drugi dłuższy

Jakiś tytuł pierwszy

magazine

www.millionaire.pl

podtytuł do tematu numeru

magda@cyrczak.com

KONKURS

Spis treści

4

Wyjechać czy zostać? 

Daniel Janik

6

Fotografia i Grafika...

 

Grażyna Dobromilska 

8

Moi przyjaciele 2008

Kasia Dobromilska

10

Biznes w młodym wieku a rodzice

.  

Grzegorz Jeżewski 

11

Imperium Rodzinnej Rozrywki  

Walta Disneya

.  

Łukasz Nowak

12

Przestań umieć

.  

Daniel Rydel

13

Jak zmienić stres w relaksujcą energię? 

Marek Jacenko

14

DOCHÓD Z PASJI – CZY TO MOŻLIWE?

  

Wywiad z Sebastianem Schabowskim

Jola Gajda

18

Kontakty a Twoje życie

Magdalena Bienia

20

Dowcipy

Adrian Florek

22

Jak kontrola stresu przekłada się  

na zarobki i jakość życia

Marek Jacenko

24

Jakość życia - część 2

.  

Tomasz Rezner

26

Podstawy szybkiego czytania - cześć 1

.  

Paweł Sygnowski

28

Młody przedsiębiorczy człowiek  

- Kamil „Cebula” Cebulski

.  

Jagoda Karolina Wójcik

30

Michał Jankowiak - hipnotyzer 

przedsiębiorczości

.  

Jagoda Karolina Wójcik

31

Roman Karkosik

Michał Bielecki

32

Jak kobieta przedsiębiorcza  

może wspierać rozwój dziecka

.  

Grażyna Dobromilska

background image

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

4

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

5

Wiem, że w Polsce jest trudniej niż na Zachodzie, 

że jest mnóstwo bzdurnych przepisów, które 

utrudniają życie, prowadzenie firmy itd. Wiem, że 

nie jest to wszystko tak poukładane, jak chociażby 

w Niemczech czy Holandii. Wiem również, że tam 

za najprostszą pracę otrzymujemy wynagrodzenie, 

które pozwala nam na prowadzenie w miarę 

normalnego życia. Tam za pracę na podobnym lub 

nawet niższym stanowisku otrzymamy kilkakrotnie 

więcej niż w Polsce. To są fakty i żadne argumenty 

nie mają szans z nimi! Więc na tym mógłbym już  

w gruncie rzeczy zakończyć...

A może jednak? A może jest druga strona medalu?

Że wspomnę tylko o rozstaniu z rodziną (młodszym 

w tym wypadku jest trochę łatwiej) czy robieniu 

czegoś, na co nie mamy ochoty, tylko dlatego,  

że płacą więcej...

Oczywiście, że tam mają lepiej, ale to wszystko 

też nie jest takie piękne. Zwykła praca pozwala im 

prowadzić w miarę normalne życie, ale zwróćmy 

także uwagę na to, że większość żyje na kredyt. 

Pamiętam jak byłem 3 lata temu w Holandii i 

rozmawiałem z młodym Holendrem (Marco) o tym, 

jak tam się żyje. On już nie był taki entuzjastyczny 

jak my, wierzący w to, że wszędzie jest super, a tylko 

u nas kiepsko. To on zwrócił mi uwagę na to, że tam 

też wcale nie jest tak cudownie, jak nam się wydaje. 

Jak to mówią: wszędzie lepiej, gdzie nas nie ma...

Opowiadał, że większość studiuje tam na kredyt 

(on sam miał chyba 30000 euro do spłacenia), 

kończąc studia i podejmują pracę też żyją na kredyt 

– mieszkania, samochody, wszystko fajnie, ale na 

kredyt...

Jak pisałem na początku, nie wyjazd jest zły, 

tylko powód, dla którego wyjeżdżamy. Student 

wyjeżdżający na wakacje, by mieć za co studiować; 

ktoś, kto kocha poznawać nowe kraje i ich kultury; 

ktoś, komu zależy na nauczeniu się perfekcyjnie 

obcego języka; człowiek przedsiębiorczy,  

z pomysłem, który jedzie uzbierać na własny 

biznes... 

Oczywiście nie neguję innych powodów, każdy 

decyduje za siebie i ważne, by to on sam czuł się 

dobrze w wybranej przez siebie sytuacji! 

Zastanawia mnie jednak, czy warto jeździć za 

granicę i pracować tam, dajmy na to, 10 miesięcy 

i wrócić tutaj na 2, i tak w kółko, rok w rok, aż 

do... No właśnie, jak długo? I co z tego będziemy 

mieli? Poza tym wyjazdy takie stają się coraz 

mniej opłacalne w związku z obniżaniem stawek 

minimalnych oraz umocnieniem się złotówki. Dużo 

również mówi się ostatnio o tym, że osoby, które 

wyjechały kilka lat temu, a teraz chciałyby wrócić, 

będą musiały startować tutaj z gorszej pozycji... 

Natomiast ich koledzy, którzy zaczynali w tamtym 

czasie za marne pieniądze, teraz mieli szanse 

awansować, rozwinąć się, zdobyć doświadczenie  

i zarabiają naprawdę dobrze.

Wyjechać czy zostać?

Ludzie od wieków migrują z jednego miejsca w inne 
w poszukiwaniu własnego szczęścia. To jest nasze 
odwieczne prawo, z którego możemy skorzystać, 
kiedy chcemy... To powód, dla którego wyjeżdżamy, 
może być lepszy lub gorszy!

Praca za granicą nie jest ani dobra ani zła

Daniel Janik

daniel.janik [małpa] interia.pl

http://www.boox24.pl

Czy nie warto zainwestować bardziej w siebie? 

Nauczyć się czegoś nowego, pogłębiać swoją wiedzę 

w dziedzinie, która nas rzeczywiście interesuje? 

Przecież każdy z nas ma przynajmniej jedną 

kategorię, w której jest naprawdę dobry. Czy nie 

warto zaryzykować i zainwestować choćby zarobione 

tam, na Zachodzie pieniądze w coś własnego?

Pamiętam, jak 4 lata temu byłem w Niemczech. 

Pojechaliśmy z kolegą zarobić na studia. Mieszkaliśmy 

z dwoma około 40-letnimi Polakami. I co mnie 

najbardziej uderzyło, to to, że oni w ogóle nie umieli 

mówić po niemiecku (no dobra, parę podstawowych 

słów, by z siebie wykrzesali), a pracowali tam od 

ponad 10 lat (przyjeżdżali na parę miesięcy i jechali 

na urlop do Polski na miesiąc, i tak w kółko od 10 lat). 

Jeszcze lepiej, uważali, że nie lubią Niemców. To po 

co jadą do kraju, którego nie lubią, słuchają ludzi, 

których nienawidzą? Dla mnie to absurd! 

Jechać do kraju, którego się nienawidzi, 

podejmować pracę, którą się wykonuje niechętnie 

– i tak od 10 lat?! Czy byli w tej sytuacji szczęśliwi? 

Wątpię! Chociaż, kto wie, pewnie na swój sposób  

i w jakimś stopniu byli...

Owszem, mieli rodziny i z pewnością robili to także 

dla nich (choć z ich gadki można było odnieść różne 

wrażenie), ale przez to też skazywali się na wieczne 

niewidzenie z nimi! Może jest jakiś inny sposób?

Co innego, gdyby próbowali chociaż tam normalnie 

żyć, poznać język, kulturę. A tak, jak przychodzili 

po pracy, to tylko pili (pewnie, by nie myśleć za 

dużo o swoim życiu)... Smutne to, ale prawdziwe.

Wiem, że to mniejszość, ale to tylko taki przykład 

dla pokazania, że powód jest ważny do podjęcia 

decyzji o wyjeździe! 

Mimo, że tutaj w Polsce jest ciężko, to jednak jest 

coraz lepiej! Mimo, że ciężko zaczynać od zera z 

własną firmą, to są jednak ludzie, którzy tak właśnie 

zaczynali i odnieśli niebywały sukces. Mimo, że dużo 

jest jeszcze do zrobienia, to może warto powalczyć 

o nasze wspólne lepsze jutro? Może warto wziąć się 

do roboty i stworzyć w Polsce „cud gospodarczy”? 

Przecież on sam nie przyjdzie! Jak możemy 

oczekiwać zmian na lepsze, skoro sami nie jesteśmy 

w stanie wziąć odpowiedzialności za siebie, nie 

chcemy się odważyć i zaryzykować, by cokolwiek 

zmienić?

Napisałem, że mimo, iż jest jeszcze tyle do 

zrobienia... A może właśnie dlatego, że jest jeszcze 

tyle do zrobienia – przecież to jest ogromna szansa 

dla nas wszystkich! Ktoś musi to przecież zrobić, 

czy nie lepiej, jak zrobimy to sami?

Powtórzę jeszcze raz – nie uważam, że wyjazd za 

granicę jest zły! Każdy z nas niech jednak zada sobie 

pytanie, czy tego właśnie chce! Jeśli tak czuje, 

jeśli tak podpowiada mu serce (i rozum trochę też), 

to niech jedzie i będzie szczęśliwy! A jeśli ktoś 

czuje, że jednak chce zostać tutaj – to niech jest 

tutaj szczęśliwy. Ale niech też zawalczy o to swoje 

szczęście, niech zacznie wymagać więcej od siebie. 

Jak to powiedział kiedyś ktoś mądry: jest jeden 

sposób, by uczynić świat lepszym – dać mu jedną 

lepszą osobę, siebie! Jeśli każdy z nas da Polsce jedną 

lepszą osobę, to niedługo nie trzeba będzie wyjeżdżać 

z Polski tylko dlatego, że tam jest lepiej, a tu gorzej!

Czy to jest możliwe? A może to tylko moja utopijna 

wizja? A czy 100 lat temu ktoś by pomyślał, że 

polecimy w kosmos? Albo 50 lat temu,  

że zbudujemy wieżowce o wysokości 800 m?  

Albo, że w Polsce będzie demokracja?

Niech każdy z nas znajdzie swoje miejsce na Ziemi 

i jest, tak po prostu, zwyczajnie szczęśliwy. Tego 

Tobie, Drogi Czytelniku, i sobie również z całego 

serca życzę!

PS. Nikt nie mówił, że będzie łatwo... 

background image

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

6

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

7

CÓRKA OCENIA MOJE PROJEKTY :-)

Mnie, pani mgr inżynier elektronik z wykształcenia,  

podyplomowemu informatykowi, dzięki kolejom 

losu... udało się odkryć w sobie talent do plastyki 

w poligrafii. Nie potrafię się co prawda posługiwać 

pędzlem, lecz... programem Adobe Photoshop :-) 

ale realizuję drzemiące we mnie jeszcze w szkole 

średniej pokłady do tego rodzaju środków wyrazu 

osobowości... 

Z tym, że moje projekty poddaję ocenie córki. Jeśli 

ona powie, zmienić! to... zwykle ma rację :-)

Spotkałam się około października 2007 (miała 

niecałe 15 lat) z bardzo ostrym zarzutem, że to 

nieprofesjonalne, żeby gimnazjalistka była dla mnie 

autorytetem. 

Zapomniałam w tym momencie w argumentacji  

o UTALENTOWANYM Kamilu Cebulskim, który w 

wieku 16 lat zajął się biznesem, inwestując swoje 

pierwsze 300 zł od mamy, a już w 2007 roku 

najmłodszym milionerem w Polsce :-) 

A co można powiedzieć o Jermaine Briggs? 

Amerykaninie? który w wieku 17 lat dostał od swojej 

mamy 70 dolarów na rejestrację domeny, a w roku 

2007, tj. w wieku 24 lat, może pochwalić się, że na 

nauce gry na pianinie przez Internet! zarobił  

już 3 miliony dolarów?

Fotografia i Grafika...

czyli fotografia, efekty Adobe Photoshop, fotomontaże

Podczas dyskusji redakcyjnych Millionaire Magazine 
pochwaliłam się Adrianowi swoją przedsiębiorczą  
i utalentowaną córką, czyli Kasią... i tak powstał  
pomysł działu prezentującego ciekawe fotografie.
Znajdziesz tu zarówno fotografie nie przetworzone, jak 
również poddane działaniu efektów specjalnych Adobe 
Photoshop czy fotomontaże. Zapraszamy twórców do 
kontaktu z redakcją.

“Kasia jest moim fotografem „firmy” 

I na mojej stronie www ma kilka katalogów.  

Oto jej fotografie z działu Fotografia/Sesje zdjęciowe 

- Natura http://madgraf.eu/index.php?id=5&idd=5:

WYGRANE KONKURSY CÓRKI i WYSTAWY

O jej talencie do plastyki obrazu świadczy zostanie 

laureatem w 

maju 2004 konkursu plastycznego 

organizowanego przez Centrum Kultury i Promocji  

w Kraśniku, pierwsze miejsce w powiecie w kategorii 

szkoły podstawowe, w V klasie, zaś w 

maju 2005 roku 

laureatem Ogólnopolskiego Konkursu Plastycznego, 

pierwsze miejsce na województwo lubelskie.

czerwcu 2007 roku - wygranie konkursu 

fotograficznego w swojej szkole nt. “Mikroświat, 

czyli świat pod stopami”.  

październiku 2007 zakwalifikowanie się 

na wystawę pokonkursową Ogólnopolskiego 

Konkursu Fotograficznego “Lublin, Lublinianie, 

Lubelszczyzna”. Organizatorzy Lubelskie 

Towarzystwo Fotograficzne i Wojewódzki Ośrodek 

Kultury. 

Zaprezentowano 121 fotografii 43 uczestników 

spośród 356 prac nadesłanych na konkurs przez 

48 autorów. W 

listopadzie 2007 roku - I miejsce 

w Powiatowym Konkursie Fotograficznym 

“Najpiękniejsze miejsca w moim powiecie”. 

Organizator Starostwo Powiatowe w Kraśniku.  

Foto pól w okolicach Blinowa przed burzą.  

Grażyna Dobromilska

madgraf@madgraf.eu   www.madgraf.eu

www.blog.madgraf.eu 

background image

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

8

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

9

Moi przyjaciele 2008

Kasia Dobromilska

background image

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

10

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

11

Łukasz Nowak

Walt Disney wcale nie miał łatwego dzieciństwa.  

Nie urodził się w Hollywood. Nie pochodził z bogatej 

rodziny. Jego droga do bogactwa nie była usłana 

różami. Wręcz przeciwnie.

Jako dziecko często był pod wpływem złych 

humorów ojca, często bity, traktowany jak parobek 

pracował ciężko na farmie, później jako roznosiciel 

gazet. Każdą wolną chwilę młody Walt spędzał 

na tworzeniu wymyślonych przyjaciół za pomocą 

papieru i ołówka. Kiedy zaczął płacić karykaturami 

za strzyżenie, zaczął sobie zdawać sprawę, że 

wykonywane przez niego rysunki mogą być czymś 

więcej niż tylko zabawą... 

W wieku 18-tu lat Walt Disney podjął pracę grafika 

w firmie reklamowej z Kansas City. Jednocześnie 

zaczął interesować się filmami animowanymi. 

Później, w 1920 r. rozpoczął pracę w charakterze 

ilustratora. Zarabiał 40$ tygodniowo. Nauczył się 

posługiwać podstawowym narzędziem animatora: 

kamerą ze stop-klatką. Kamera ta służyła do 

fotografowania serii rysunków, stwarzającej 

złudzenie ruchu.

Disney nie chciał robić tylko animacji reklamowych. 

Pragnął wykorzystać swój talent do czystej 

rozrywki. Wtedy ze swoim przyjacielem Ubbe 

Iwerksem założyli własną firmę Laugh-O-gram, aby 

produkować krótkie filmy animowane.

Zanim zdołali rozprowadzić swój pierwszy film, ich 

dystrybutor zbankrutował. 

Rok później, w 1923 r. wzorem innych marzycieli 

poszukujących sławy, Walt Disney wyruszył do 

Hollywood. Walt miał wielkie plany, ambitne  

i ciekawe pomysły oraz ogromny talent.

Przez pewien czas zamieszkał u swojego wujka 

w Los Angeles. Odwiedzał studia filmowe, 

rozmawiał z producentami, raz za razem zderzając 

się z betonowym murem odmowy. 

“Kiedy nie można znaleźć pracy, zakłada się własny 

interes” - jak powiedział, tak zrobił.

Wykorzystał pomoc swojego brata Roya, biznesmena 

mieszkającego w Los Angeles i... “Przygody Alicji w 

krainie Czarów” (nieukończony film z Kansas City). 

I, jak to często się zdarza wśród Amerykańskich 

Bohaterów Biznesu, założyli swoją firmę w garażu.. 

Nazwali ją Disney Brothers.

Wkrótce potem Walt przeszedł jedną z ważniejszych 

lekcji życia. Naszkicował “szczęśliwego królika  

Oswalda”. Oswald odniósł sukces, stał się 

bohaterem serii kreskówek. Disney naiwnie 

podpisał kontrakt, zgodnie z którym produkowałby 

kreskówki, ale postać bohatera byłaby własnością 

dystrybutora i został wyeliminowany jako twórca. 

“Nigdy więcej nie będę pracować dla kogoś innego” 

- postanowił. 

Ale jednak, by przetrwać na rynku, musiał wymyślić 

nową postać. Wtedy przyszły mu do głowy myszy. 

Walt lubił myszy. Gdy buszowały po jego koszu 

na śmieci z papierami, wyciągał je i trzymał 

w klatkach na biurku. Z jedną szczególnie się 

zaprzyjaźnił. Nazwał ją Miki...

Ciąg dalszy w następnym numerze Millionaire 

Magazine

Imperium Rozrywki Rodzinnej Walta Disneya

Chyba nie ma wśród czytelników Milionaire Maga-
zine osób, które nie znałyby Myszki Miki, Kaczora 
Donalda, psa Pluto czy Goofy’ego. Wielu pewnie 
również zna Walta Disneya lub o nim słyszało. 
Kim był? Co robił? Jak powstała Myszka Miki  
i jak on zbudował swoje ogromne imperium?
Posłuchajcie...

czyli jak powstała Myszka Miki Cz.1

Niezaprzeczalnie najtrudniej mają osoby podchodzące 

do tego w późnym wieku, gdyż mają na to mało czasu. 
Jest jeszcze jedna grupa wiekowa, która może mieć  

to utrudnione, mianowicie osoby niepełnoletnie.  

To właśnie na nich, a raczej ich rodzinach, chciałbym 

się skupić.

Dobrze zrozumieliście, na ich rodzinach, gdyż to 

właśnie rodzina jest najważniejszym czynnikiem, który 

ułatwia bądź utrudnia rozpoczęcie działalności gospo-

darczej. Nie ma tu większego znaczenia pochodzenie, 

to czy się mieszka w mieście czy na wsi oraz ilość 

środków pieniężnych.

Wyobraźmy sobie rodzinę, w której jedno z dzieci, 

w wieku, powiedzmy, 16 lat, postanawia, iż nie chce 

pracować przez większość życia za przeciętną pensję. 

Wybrało ono inną drogę, poprzez własny biznes. 

Prędzej czy później nadejdzie taki moment, kiedy 

dowiedzą się o tym jego rodzice. Chciałbym teraz 

przedstawić ich dwie zupełnie różne postawy, zacznę 

od tej gorszej.

W gorszym scenariuszu rodzice wpadają w panikę: 

Jak to możliwe? Przecież dziecko dobrze się uczyło 

w szkole. Przecież wpajaliśmy mu, że praca jest 

ważna. Gdzie popełniliśmy błąd? Po czym za wszelką 

cenę próbują odwieść je od tego celu, stosują nawet 

szantaż (dopóki nie zmienisz zdania, będziesz miał 

szlaban). Robią to, chcąc dobra dziecka, ale nie 

wiedzą, że błąd popełniają tak naprawdę dopiero 

teraz. Dziecko z tej rodziny może nie tylko mieć  

utrudniony start, ale może po prostu zrezygnować  

ze swoich marzeń i pracować przez większość życia, 

aby tylko przetrwać w wyścigu szczurów.

W lepszej sytuacji rodzice wierzą w powodzenie 

dziecka i wspierają je w dążeniach do lepszego jutra. 

Nie tylko nie zabraniają mu prowadzenia działalności 

gospodarczej, ale i rejestrują ją na siebie, aby mu było 

łatwiej.

Do tej drugiej sytuacji nie trzeba nic dodawać. 
Niestety, częściej zdarza się ta pierwsza.  

Jak jej zaradzić, co robić? 

Rodzicom tak naprawdę chodzi o dobro dziecka, nie 

zdają sobie sprawy, iż robią źle. Najlepszym wyjściem 

jest ukazanie przez dziecko swojego poglądu na temat 

pieniędzy, próby przekonania, że istnieją inne metody 

ich zdobywania (jednak nie wolno krytykować in-

nych sposobów). Jeśli to nie skutkuje, rodzice nadal 

upierają się przy swoim (bo niby czemu Oni, którzy 

mają pracę, rodzinę, dom mają słuchać małego 

„gówniarza”, który mówi im, że wcale nie musieli 

pracować przez całe swoje życie, bo są inne metody 

zarabiania), trzeba pójść na kompromis. Przeważnie 

chodzi im o naukę, szkołę, gdyż twierdzą, że to 

właśnie ona pozwoli ich pociechom zdobyć „dobrą 

pracę” i normalne życie. Dziecko powinno się uczyć, 

aby zaspokoić minimalne wymagania rodziców (mam 

na myśli czwórki i piątki), i mimo wszystko dążyć 

do swojego celu (własnego biznesu), jednak nie 

naprzykrzając się opiekunom.

Rodzice są jednymi z najważniejszych osób w naszym 

życiu i trzeba respektować ich zdanie, i na odwrót, to 

oni powinni też respektować zdanie swoich dzieci.  

Nie można spowodować, aby poglądy na sposób 

zarabiania zniszczyły tak ważne więzi. Więc jeśli 

jesteś dzieckiem opisanym w tej sytuacji, to za żadne 

skarby nie pozwól, aby zepsuło to twoje kontakty z 

rodzicami, a jeśli jesteś rodzicem, który się sprzeci-

wia próbom założenia własnego biznesu przez twoje 

dziecko, zastanów się, czy wspomożenie go w tych 

dążeniach nie spowoduje poprawy waszego kontaktu  

i sytuacji finansowej rodziny.

Biznes w młodym wieku a rodzice

W świat biznesu wchodzą ludzie w różnym wieku, 
niektórzy w wieku 20 lat, inni po 30-tce, a większość 
w ogóle tam nie wchodzi do tego świata.  
Idzie się tam, aby zdobyć, wytworzyć sobie  
odpowiedni przychód pasywny. 

Grzegorz Jeżewski

Achtungjez@poczta.fm

background image

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

12

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

13

No właśnie. Sam się czasami zastanawiam, jak to się 

stało... na początku interesowałem się biznesami  

i zarabianiem. Wiedziałem, że do tego potrzebne są 

umiejętności i wiedza, a nie znajomości czy kasa.  

Takie miałem przekonanie, a dzięki temu doszedłem 

tu, gdzie jestem teraz i idę dalej. Więc zacząłem 

rozwijać się w zakresie inteligencji finansowej, 

zdobywałem wiedzę o marketingu, perswazji i... 

Zacząłem współpracować z Arturem Zygmuntem, 

gościem, który zajmował się NLP. I tak widziałem 

Artura aż do czasu, gdy nasze rozmowy nie dotyczyły 

tylko biznesów, ale także poruszaliśmy w nich tematy 

rozwoju osobistego, życia, problemów, rozwiązań...  

I tak trafiłem na forum NLP Polska, po namowie Artura. 

Później pierwsze szkolenie, drugie, trzecie i kolejne... 

Zmieniłem się w dużym stopniu, zacząłem podróżować 

do Warszawy, zacząłem inaczej patrzeć na świat, 

poprawiły się moje kontakty z rówieśnikami, stałem 

się jeszcze bardziej pewny siebie. Jestem zadowolony 

z tego, gdzie dotarłem, co osiągnąłem, jednak jest w 

tym jedno “ale”. Pamiętam jak na pierwszym szkoleniu 

trener mówił o tym, by zawsze zostawiać sobie niedosyt, 

by nigdy nie stwierdzać, że się coś umie, bo to zamyka 

drogę do rozwoju. Aż jakiś czas temu, gdy o wiele 

więcej rozumiałem, wiedziałem i potrafiłem, nabrałem 

większej pewności co do mojej wiedzy, popełniłem 

błąd. Pamiętam, jakie wymówki znajdowałem “to było 

na szkoleniu, za pomocą metafor, loopsów (narzędzie 

- historie, za pomocą których można instalować 

podświadomie strategie i przekonania), to już tak 

siedzi w podświadomości, umiem to”. I to była dobra 

wymówka, by przestać się rozwijać, ale zła do tego, 

by żyć. Bo było to wytłumaczenie, jakże głupiej rzeczy 

- zaprzestania nauki. W moim tak młodym wieku, a 

mam jeszcze niecałe 17 lat, spotkałem się z głupim 

przekonaniem “ja wiem, ja to umiem”. 

Mogę umieć na pewnym poziomie, ale cały czas chcę się 

rozwijać, dlatego głupio byłoby zamykać proces nauki, 

mówiąc, umiem to. A tak niektórzy robią. Lekarze, 

psychologowie, nauczyciele, ale nie wszyscy. 

Wiele osób zastanawia się, jak to możliwe, że można 

te wszystkie problemy tak łatwo rozwiązać. Dlaczego 

psychologowie z tego nie korzystają. Szczególnie na 

szkoleniu, gdy widzisz, jak można zdejmować fobie 

w 5 minut, jak można się nauczyć angielskiego (na 

poziomie podstawowym) w 7 dni. Tradycyjna edukacja 

robi to kilka lat. 

Psychologowie męczą się z fobiami także długi 

okres czasu. Psychiatrzy ładują w swoich pacjentów 

ogłupiające leki. Taka jest cena zamknięcia się 

na wiedzę, na rozwój. Powiedzenia, że mamy 

już rozwiązanie, gdy można znaleźć szybsze, 

efektywniejsze i bezpieczniejsze. Tylko jak przestać 

„umieć”? Oczywiście to może nie być miłe przyznać 

się do czegoś, że się “nie umie”, że się nie wie. Pisał  

o tym Mateusz Grzesiak na forum NLP Polska, pisał  

o pokorze i o szanowaniu wiedzy innych. 

Od każdego można się czegoś nauczyć. Kiedyś 

myślałem, że wiedzę najlepiej jest zdobywać przez 

uczestniczenie w szkoleniach. “Szkolenie zaczyna 

się dnia ostatniego, gdy wrócisz do domu”- te słowa 

usłyszałem na Praktyku NLP. 

 

Można oczywiście siąść na dupie i powiedzieć: jestem 

Praktykiem NLP. I tak robiłem. Ale to do czegoś 

zobowiązuje. To, że uczę innych, wymaga też ode mnie, 

bym sam się rozwijał. Nie tylko na szkoleniach, ale i w 

życiu. Bo przecież szkolenie nie jest po to, aby spędzić 

mile czas, ale, aby z tego skorzystać i wkomponować 

do własnego życia. Pomyłka: KORZYSTAĆ! Wielokrotnie. 

W tym momencie piszę o mojej niekompetencji, wiem, 

że jest wiele rzeczy, na które jeszcze “nie miałem 

czasu”. Których nie chciałem ćwiczyć, a chciałem 

umieć. I widzę np. poziom innych trenerów, tego jak 

się rozwijają. Ja dopiero zaczynam i na początku 

porównywałem się do nich. 

Ale nie o to chodzi... Mogę porównywać się do siebie  

z przeszłości. Jeśli jestem lepszy, to dobrze, jeśli nie, 

to czas coś z tym zrobić. Dopilnuję, by ten artykuł 

trafił do kilku tysięcy osób. Ja też czegoś nie potrafię, 

ale się uczę. I będę lepszy niż teraz, w momencie 

pisania tej wiadomości. Zapomnij o wstydzie, że czegoś 

nie wiesz czy nie umiesz. Nie umiesz, ale się uczysz.

Przestań umieć!

Gdy spotykam się z ludźmi na szkoleniach,  czasami 
występując w roli uczestnika, a czasami w roli 
prowadzącego, organizatora lub asystenta, spotykam 
się również ze zdziwieniem: “Jak osoba w tak młodym 
wieku może interesować się rozwojem osobistym?”

Daniel Rydel 

www.nlplublin.pl

danielrydel@win-win.pl

MarekJacenko

Marek.Jacenko@relaksacja.pl

7 prostych kroków - część 1

Jak zmienić stres w relaksujcą energię?











Ssstart – cz

 1 

 







































A oto informacje reklamowe. UWAGA 

reklama! PS: Możesz się ze mną spotkać 

w Lublinie, 21 czerwca na szkoleniu 

Time Management (Zarządzanie 

Czasem). Jestem jego organizatorem, 

więcej o szkoleniu: http://www.

nlplublin.pl/timemanagement.php

background image

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

14

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

15

Spotkałam Cię Sebastianie po raz pierwszy rok 

temu na jednym ze szkoleń e-biznesowych. Mówiłeś 

wtedy o tym, jak zarabiasz na własnej stronie www. 

Przyznam, że ująłeś mnie rzeczowym podejściem 

do tematu i prostotą przekazywanych wskazówek. 

Dziś jesteś już człowiekiem niezależnym finansowo, 

co oznacza, że Twoje metody sprawdziły się w stu 

procentach. Ciekawi mnie, jak wyglądały początki 

Twojej drogi w e-biznesie?

Zanim jeszcze odkryłem świat e-biznesu, miałem 

za sobą lata tworzenia i prowadzenia jednej z 

największych polskich stron internetowych dla 

telefonów komórkowych (GreatWap!) i trochę 

ponad rok zarządzania pierwszą w Polsce gazetą 

internetową dostępną przez telefon komórkowy 

(WAPmagazine).

Tak więc wiedziałem już, że da się z sukcesem 

stworzyć stronę, która będzie dawała coś 

wartościowego ludziom, a także wielką satysfakcję 

autorowi.

E-biznesowego olśnienia doznałem nagle w bibliotece 

Letterkenny Institute of Technology w Irlandii, gdzie 

studiowałem w ramach stypendium Socrates-Erasmus. 

Otóż buszowałem po Internecie w poszukiwaniu 

materiałów na temat szybkiego czytania...  

Tak trafiłem na ofertę ebooka, którego natychmiast 

(ku swojemu wielkiemu zdumieniu!) kupiłem.

Postanowiłem więc przyjrzeć się bliżej Złotym 

Myślom. Doszło do tego, że wydałem tam swoją 

pierwszą książkę, przetłumaczyłem kolejną, 

nauczyłem się niesłychanie dużo - najpierw 

praktykując tam przez dwa miesiące za darmo, 

potem pracując, jako marketingowiec przez następne 

10 miesięcy.

W związku z tym, że intensywnie szukałem 

materiałów motywacyjnych w polskiej sieci i 

znajdywałem je w niewielkich ilościach, w bardzo 

różnych miejscach, do których trudno było dotrzeć 

- postanowiłem założyć Osiągacza (http://osiagacz.

info/) i ułatwić ludziom dostęp do artykułów, cytatów, 

filmików, książek, biografii mówców itd. Teraz to 

wszystko jest w jednym miejscu. Do tego dodałem 

całą świeżo zdobytą (w Polsce i USA) wiedzę na temat 

marketingu internetowego i muszę przyznać, że jestem 

bardzo zadowolony z rezultatów :)

Pewnie jeszcze bardziej zadowoleni są użytkownicy, 

którzy mogą bezpłatnie korzystać z tej skarbnicy 

materiałów i wiedzy. Czy chęć zapełnienia luki na 

rynku czy zaspokojenia jakiejś ludzkiej potrzeby - 

jakkolwiek byśmy tego nie nazwali - wystarczy, by 

w tak krótkim czasie stworzyć obszerny, prężnie 

działający serwis, który będzie dla nas zarabiał 

przyzwoite pieniądze?

Oczywiście, stworzenie obszernego serwisu pochłania 

trochę czasu i, być może, pieniędzy (szczególnie, 

jeśli ktoś ma małą wiedzę informatyczną i apetyt 

na rozbudowany serwis). Jednak sprawy techniczne 

są proste i mało istotne w porównaniu do dwóch 

najbardziej kluczowych rzeczy:

1. Trzeba mieć pasję.

2. Trzeba chcieć się dzielić swoją pasją z ludźmi, 

którzy też się danym zagadnieniem interesują.

Dla mnie posiadanie pasji to chęć dowiedzenia się 

wszystkiego na dany temat, stania się jak najlepszym 

ekspertem od danego zagadnienia. To oznacza setki 

przeczytanych książek, regularne czytanie stron 

internetowych i oglądanie filmów na ten temat  

w sieci (w moim przypadku głównie po angielsku), 

prenumerowanie newsletterów, udział w szkoleniach itd.

Kiedy się tak otoczymy daną tematyką - widzimy, 

co z tego, co do nas dociera, jest najbardziej 

wartościowe i przekazywane w najlepszy sposób. 

Możemy więc naśladować np. czyjś styl pisania 

newslettera, możemy zastosować w swoim 

serwisie jakieś ciekawe rozwiązanie (np. Brian 

Tracy zainspirował mnie do zaoferowania cytatu 

dnia - prenumerowałem jego cytat i bardzo mi się 

podobał).

Podsumowując - sprawy techniczne są dość proste, 

natomiast trzeba dążyć do bycia ekspertem w tym, 

DOCHÓD Z PASJI – CZY TO MOŻLIWE?

wywiad z Sebastianem Schabowskim, rozmawia: Jolanta Gajda

Jolanta Gajda

kontakt@superkid.pl

czym się pasjonujemy, i poznawać sposoby efektywnego 

przekazywania swojej wiedzy innym ludziom. Napisanie 

dobrego newslettera czy notki na blogu jest sztuką.

Jeśli chodzi o zarabianie na serwisie - jest to łatwe, 

o ile dajemy ogromną wartość odwiedzającym go 

ludziom. Dużym błędem byłoby skupianie się na 

początku na zarabianiu, a nie na tworzeniu wartości 

dla innych - przez takie działania serwis może nigdy 

się nie rozwinąć, bo ludzie nie będą do niego wracać 

ani polecać go znajomym.

Patrząc na to z punktu widzenia prawa siania  

i zbierania - im dłużej i intensywniej będziemy siać - 

tym większe będą nasze zbiory. Warto sobie odpuścić 

na początku te parę groszy, które moglibyśmy 

uzyskać, intensywnie reklamując produkty w naszym 

serwisie na rzecz dawania wartości innym ludziom, co 

przyciągnie więcej i więcej użytkowników  

i spowoduje, że będą Cię oni lubić.

Podkreśliłeś mocno rolę pasji. Jednak, gdy mówi się 

innym, że można zarabiać na tym, co się lubi robić, 

reakcje są zwykle dwojakiego rodzaju: albo ludzie 

twierdzą, że nie mają pasji i nie wiedzą, jak ją 

znaleźć, albo też tę pasję mają, ale są przekonani, 

że na niej nie można zarobić. Co Ty na to?

Świetne pytanie. Słyszę tego typu teksty prawie 

codziennie. Doszedłem niedawno do wniosku, że 

posiadanie (lub nieposiadanie) pasji jest NAWYKIEM. 

Kiedy moje zainteresowanie Internetem dla komórek 

zanikało (nie było już prawie nic więcej do nauczenia 

się lub osiągnięcia w tej dziedzinie) - zacząłem 

zgłębiać tworzenie stron internetowych. Niedługo 

później odkryłem e-biznes i gdzieś w międzyczasie 

psychologię osiągnięć. Mam nawyk studiowania czegoś 

ciekawego i właściwie, mimo istniejących pasji, ciągle 

szukam nowych, interesujących tematów.

Tak więc, nie jest tak, że pasja to coś danego (lub 

nie) jakiejś osobie na całe życie i dotyczy ona tylko 

jednej rzeczy. Ktoś kiedyś powiedział: jeśli nie 

wiesz, jaki jest cel Twojego życia - uczyń celem życia 

znalezienie celu życia. Podobnie jest z pasją - jeśli 

nie masz - szukaj. Wykaż się otwartością względem 

wszelkich nowych informacji, które spotykasz, i 

badaj, dociekaj, sprawdzaj, jaki temat smakuje Ci 

najlepiej. Potem wyrób sobie nawyk studiowania tego 

tematu przez wiele godzin dziennie (a np. telewizor 

może iść w odstawkę, bo szkoda czasu).

Kiedy ludzie mówią “na mojej pasji nie da się 

zarobić”, często jestem w stanie w ciągu kilku minut 

zasypać ich pomysłami na dochodową stronę, która 

w jakiś sposób wykorzystuje ich pasję. “Kto chce - 

szuka sposobu. Kto nie chce - szuka powodu.” Jeśli 

nie wiesz, jak wykorzystać swoją pasję, by z zyskiem 

pomagać innym - wyznacz sobie cel - znalezienie 

pięciu takich sposobów. Potem przez np. dwa 

tygodnie użyj całej swojej kreatywności, by wymyślić 

te sposoby.

Z pomocą mogą przyjść istniejące już strony 

internetowe poświęcone danej pasji (szczególnie 

te po angielsku). Ostatnio rozmawiałem z kolegą 

na temat wykorzystania pasji podróżowania - dla 

generowania pasywnego dochodu. Powiedziałem 

mu między innymi, że mógłby na początek robić 

wywiady ze znanymi podróżnikami, pytając ich o 

porady i sekrety udanych wypraw. Kilka dni później 

zobaczyłem, że powstał serwis społecznościowy dla 

podróżników - umożliwiający prowadzenie własnego 

bloga, posiadanie mapy z zaznaczonymi wyprawami 

itp. Jak widać, da się coś wartościowego zrobić, 

nawet nie będąc od razu słynnym podróżnikiem.

Niektóre pasje (np. zamiłowanie do twórczości 

Norwida) mogą mieć rzeczywiście niski potencjał 

zarobkowy, ale jeśli ktoś od dawna interesuje się 

literaturą, to prawdopodobnie potrafi świetnie 

PISAĆ - zamiast więc używać pasji samej w sobie, 

może wykorzystać tę umiejętność i połączyć ją 

ze swoim innym zainteresowaniem, by stworzyć 

coś wartościowego dla większej grupy osób. 

Zamiast powtarzać: “nie mogę wykorzystać mojej 

pasji”, lepiej zadawać sobie pytanie: “co mogę 

zrobić, by wykorzystać swoje pasje i stworzyć coś 

wartościowego dla innych?”.

Pasja jako nawyk - nie pomyślałam nigdy o tym w 

ten sposób, ale jest to rzeczywiście bardzo trafne 

spostrzeżenie. Ale z tego, co obserwuję, masz 

jeszcze dwa inne nawyki - działanie i rozwój. 

Ciągle coś robisz, stale poszerzasz swoją wiedzę, 

zbierasz nowe doświadczenia. Najpierw Internet 

dla komórek, potem marketing w Złotych Myślach, 

napisanie ebooka “Potęga jednego emaila”, wykład 

na szkoleniu e-biznesowym, wywiady z Brianem 

Tracy i Joe Vitale, stale czytasz książki i wertujesz 

zasoby sieci, wyszukując ciekawe i wartościowe 

materiały dla użytkowników swojego serwisu - to 

wszystko jest naprawdę bardzo imponujące. Co 

Ci dały te wszystkie doświadczenia? I może przy 

okazji doradzisz naszym czytelnikom, co robić, by 

wykształcić w sobie nawyki nieustannego działania  

i samorozwoju?

Dały mi na pewno wiele niezwykle cennej wiedzy 

na temat szczęścia, sukcesu, bogactwa, e-biznesu 

background image

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

16

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

17

itd. Najważniejsze jednak jest to, jaką osobą się 

stałem. W tej chwili WIEM, że mogę zrealizować 

nawet bardzo ambitne cele. Jeśli nie będę wiedział 

dokładnie, jak zrobić coś, co chcę zrobić - dowiem 

się lub znajdę ludzi, którzy mi pomogą. Problemy są 

po to, by je rozwiązywać, przeszkody - by sobie z 

nimi radzić...

Występuje tu efekt kuli śniegowej - osiągasz coś 

małego - rośnie Twoje poczucie własnej wartości  

i wiara we własne siły - dzięki temu chwilę później 

osiągasz coś większego. I to się powtarza w kółko  

aż osiągasz rzeczy, które robią ogromne wrażenie  

i o których większość myśli jako o niemożliwych (np. 

przejście na “emeryturę” w wieku 22 lat).  

W międzyczasie gromadzisz także wiedzę  

i doświadczenie - to pomaga Ci celować wyżej  

i wyżej. Zig Ziglar naucza, że należy budować swój 

sukces na solidnych fundamentach (solid foundation) 

- powyższy sposób właśnie to umożliwia.

Jeśli chodzi o nawyk działania i rozwoju - zaczęło 

się od tego, jak byłem traktowany przez rodziców, 

gdy miałem jakiś pomysł, problem lub byłem 

ciekaw i pytałem o różne rzeczy. Spotykałem się z 

wielkim  wsparciem, empatią, rozmową, partnerskim 

traktowaniem, czytaniem dobrych książek “na 

dobranoc” itd. Dzięki temu, przy lekkiej “asyście” ze 

strony rodziców, doprowadziłem do sukcesu wiele z 

moich bardzo wczesnych pomysłów. Łatwo w takich 

okolicznościach uwierzyłem, że jeśli coś wymyślę, to 

pewnie mogę to zrealizować.

Dochodzimy tu do kwestii przekonań - uwierzyłem, 

że świat jest wspaniałym, ciekawym miejscem, życie 

jest fantastyczną przygodą, mogę być, kim chcę, inni 

ludzie i okoliczności mi w tym pomogą, nauczę się, 

czegokolwiek będę chciał itd. I mam szereg dowodów 

z przeszłości na to, że tak właśnie jest.

Jeśli chodzi o ciągłe studiowanie czegoś, to jest 

to kwestia nie zabitej w dzieciństwie, naturalnej 

ciekawości. Jeśli ktoś jej nie ma - najwyższy czas 

ją w sobie obudzić i zachwycić się światem. Dobrze 

jest ciągle szukać nowych ścieżek, a nie chodzić 

cały czas tą samą. Do tego, powinniśmy pozbyć się 

nadmiaru nieufności, która powstrzymuje nas przed 

poznaniem nowych idei, przyjęciem propozycji czy 

wykorzystaniem okazji.

Niesamowite jest to, ile możemy jeszcze doświadczyć 

fantastycznych przeżyć, poznać wspaniałych ludzi, 

przeczytać zmieniających życie książek, o ile 

możemy podnieść jakość swojego życia.

Wielu młodych ludzi (i nie tylko młodych) chciałoby 

pójść Twoim śladem, bo wolność finansowa to 

perspektywa kusząca dla każdego. Coraz więcej 

osób próbuje swoich sił w Internecie, ale ich małe 

e-biznesy nie wytrzymują próby czasu. Nie myślałeś 

o tym, żeby w jakiejś formie podzielić się z tymi 

ludźmi swoim doświadczeniem i wiedzą? Żeby wydać 

książkę albo poprowadzić serię szkoleń?

Od dawna szukałem sposobu na efektywne 

przekazanie tej wiedzy ludziom, którzy naprawdę 

chcą ją wykorzystać. Myślę, że sama książka nie 

byłaby tu wystarczająca - zwykle ktoś przeczyta 

książkę raz i odłoży ją na półkę. Jak już mówiliśmy - 

sukces determinują nawyki, w związku z tym metoda 

nauczania tego tematu powinna moim zdaniem 

wykształcać nawyki i dawkować wiedzę, by nie 

przerazić kogoś jej ogromem od razu.

Moim zdaniem, nie istnieje droga “na skróty” 

do osiągnięcia niezależności finansowej. Istnieją 

różne dźwignie itd., ale nie obejdzie się bez 

ciężkiej pracy (głównie nad sobą). Jest naprawdę 

wiele wiedzy, którą trzeba zdobyć, umiejętności, 

których trzeba się nauczyć, nawyków, które trzeba 

wyrobić itd. Dlatego postanowiłem przygotować 

sześciomiesięczny, intensywny kurs internetowy, 

który krok po kroku, lekcja po lekcji i ćwiczenie 

po ćwiczeniu wprowadzi uczestników w świat 

generowania pasywnego dochodu na swojej pasji. 

Kurs ten jest dostępny na stronie:  

http://dochod-z-pasji.pl.

Moim celem jest zgromadzenie 150-ciu 

zmotywowanych, naprawdę zainteresowanych 

tematem ludzi i poprowadzenie ich z miejsca,  

w którym są (i w którym kiedyś byłem), do miejsca, 

w którym chcą być (i w którym teraz jestem) - 

nie tylko do niezależności finansowej, ale także 

-zbudowania wizerunku eksperta w dziedzinie, 

którą się pasjonują, i otworzenia drogi do stania się 

milionerem. To coś więcej niż kurs “jak zarabiać w 

programach partnerskich” czy “jak zoptymalizować 

dochody z AdSense”. Chodzi bardziej o to, by 

wykorzystując swoją pasję i możliwości Internetu, 

osiągnąć niezależność finansową i stać się jednym  

z najsłynniejszych ekspertów od danego zagadnienia 

w Polsce.

Już z tego krótkiego opisu wnioskuję, że będzie to 

kurs bardzo praktyczny, “zmuszający” człowieka 

do działania i umiejętnego wykorzystywania swoich 

zasobów. A tego - moim zdaniem - najbardziej 

brakuje początkującym w e-biznesie. Wielu też nie 

docenia tego, jak bardzo przydaje się znajomość 

angielskiego, a przecież często podkreślasz, że 

u Ciebie był to jeden z czynników pomocnych w 

osiągnięciu sukcesu. Co ciekawe, angielski można 

podszlifować, korzystając z Twoich darmowych 

materiałów - czy to “cytatu dnia”, który wysyłasz 

w dwóch wersjach językowych, czy też dzięki 

angielskiemu odpowiednikowi Osiągacza.info 

(http://onlinemotivator.info/), który stworzyłeś. 

Przygotowanie serwisu w całości po angielsku 

wymagało chyba sporych nakładów pracy i czasu?

Kiedy wpadłem na pomysł stworzenia OnlineMotivator.

info, miałem akurat bardzo ciężki semestr na 

studiach (dziennych) i w dodatku pracowałem w 

Złotych Myślach (że nie wspomnę tu o prowadzeniu 

Osiągacza). Było oczywiste, że NIE MAM CZASU zająć 

się zrobieniem tego serwisu. I tak - z braku innych 

możliwości - musiałem nauczyć się delegować pracę :)

Osobiście wykonałem może 5% serwisu (całe 

planowanie, plus napisałem autoresponder 

wysyłający cytat dnia). Wrzucenie wszystkich 

gotowych materiałów z serwisów z artykułami do 

przedruku, z Amazon.com, Youtube, z Wikipedii itd. 

zleciłem koledze. Niestety, tak przygotowany serwis 

został zupełnie zignorowany przez Google, bo była to 

w 100% powielana treść (duplicated content).

To następny problem, z którym musiałem sobie 

poradzić. Zleciłem więc stworzenie kilkunastu 

filmików, które promują mój serwis, między 

innymi na Youtube (są to kompozycje inspirujących 

cytatów, muzyki i zdjęć: (http://www.youtube.com/

profile_videos?user=onlinemotivator&p=v). Dzięki 

temu codziennie zapisują się u mnie - spragnieni 

inspirujących cytatów - ludzie z całego świata.  

Cytaty zostały skopiowane z bazy Osiągacza i są 

przygotowane do wysyłki w liczącej kilkaset pozycji 

kolejce autorespondera.

Anglojęzyczny bliźniak Osiągacza działa w pełni 

samodzielnie - nie wymaga mojej uwagi na co dzień. 

Przy okazji, dzięki niemu odkryłem, że Google 

Adsense potrafi generować naprawdę ciekawy 

dochód (np. 6 czy nawet 9 razy większy niż przy 

analogicznym ruchu na polskiej stronie).

Sebastianie, na koniec chciałabym Ci zadać pytanie, 

które dręczy wiele młodych osób stojących u progu 

dorosłości i szukających własnego sposobu na życie. 

Co jest Twoim zdaniem najważniejszym czynnikiem  

w osiągnięciu sukcesu? Słowo - klucz, które otwiera 

drzwi do realizacji własnych marzeń?

Im dłużej studiuję psychologię osiągnięć, tym 

dokładniej widzę, że ważnych czynników jest 

naprawdę wiele. Liczą się przekonania, wartości, 

osobista filozofia danego człowieka, doświadczenia  

z przeszłości, wiedza, podejście, nawyki itd. 

Myślenie ludzi osiągających wielkie sukcesy różni się 

od myślenia ludzi przeciętnych prawie wszystkim.

Jest natomiast jedno słowo - klucz, które bardzo 

pomaga mi na co dzień w wybieraniu tego, co 

powinienem w danej chwili zrobić, które zawiera w 

sobie tak naprawdę przepis na sukces. To słowo to 

“value”, po polsku “wartość”.

Po pierwsze, dobrze jest dążyć do stania się 

wartościowym człowiekiem (Einstein mówił, że 

zamiast starać się być człowiekiem sukcesu, 

powinniśmy starać się być wartościowymi ludźmi). 

Jeśli rozpatrujemy to z punktu widzenia rynku - 

dlaczego jedna osoba zarabia 8 zł na godzinę,  

a druga 200 zł na godzinę? Ta druga jest bardziej 

wartościowa dla innych ludzi. Jak zwiększyć swoją 

wartość? Przez ciągły rozwój osobisty, naukę nowych 

rzeczy, czytanie nowych książek, poznawanie 

wartościowych ludzi...

Oczywiście ową “wartościowość” możemy przypisać 

nie tylko do sytuacji pracownika/przedsiębiorcy 

na rynku, ale także do każdej innej roli społecznej 

(możemy stać się bardziej wartościowym dziadkiem, 

bardziej wartościową córką, bardziej wartościowym 

partnerem, bardziej wartościowym harcerzem itd.). 

Każda dziedzina naszego życia może zostać ulepszona.

Druga sprawa - jeśli już jesteśmy wartościowi - 

możemy tworzyć wartość dla innych ludzi. I potem 

dzielić się z nimi tą wartością. Weźmy przykład 

piosenkarza - staje się wartościowy, pracując nad 

swoim talentem, ćwicząc itd. Potem tworzy coś 

wartościowego - nagrywa, dajmy na to, płytę. Potem 

dzieli się tym wartościowym czymś z innymi ludźmi 

- wypuszcza ją na rynek i podnosi tym samym jakość 

życia tysięcy ludzi. Czyli ważne, jak wartościową 

jesteś osobą i jak wielka jest grupa ludzi, na których 

masz jakiś pozytywny wpływ. Powinniśmy dążyć do 

maksymalizacji obu tych parametrów :).

Sebastianie, myślę, że i ta rozmowa z Tobą okaże się 

czymś bardzo wartościowym dla dużej grupy ludzi, 

którzy ciągle jeszcze poszukują swojej drogi. Życzmy 

im, by znaleźli w sobie tę pasję, która pozwoli im 

realizować siebie, a przy okazji doprowadzi ich do 

wolności finansowej. Dziękuję Ci za rozmowę.

background image

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

18

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

19

Powody tego mogą być różne: najczęściej jednak po 

prostu nie znamy bezpośrednio osoby, która mogłaby 

nam udzielić kompetentnej porady lub pomóc 

rozwiązać problem. To jednak nie jest przeszkodą, 

aby kogoś takiego znaleźć. Jeśli umiejętnie 

wykorzystamy naszą „listę znajomych”, wszystko 

będzie o wiele prostsze… Wystarczy tylko popytać 

swoich znajomych, czy znają kogoś takiego, a jeśli 

nie, to pójść krok dalej i pytać znajomych naszych 

znajomych o ich znajomych ;)

Trochę to może wydawać się pogmatwane, ale jeśli 

przyjrzymy się budowaniu sieci naszych kontaktów, 

to można ją podzielić na kilka grup. 

I tak, pierwszą z nich stanowi rodzina (bliższa  

• 

i dalsza czy jeśli ktoś woli - lubiana i nielubiana 

– jakakolwiek ona by była, na jej kształt akurat 

mamy raczej marny wpływ). 
Dalej nasi znajomi ze szkół (z klasy,  

• 

z równoległych klas, kółek zainteresowań,  

w tym również nauczyciele, dyrekcja, woźne). 
Osoby poznane na różnego typu kursach  

• 

i zajęciach dodatkowych, treningach itp. 
Ludzie, z którymi pracujemy bądź już 

• 

pracowaliśmy. 
Sąsiedzi (byli i aktualni). 

• 

Pracownicy instytucji publicznych (poczta, 

• 

przychodnia, szpital, bank, ZUS, US itd.). 
Sprzedawcy w sklepach, kasjerki, osoby 

• 

pracujące na promocjach. 
Osoby poznane w restauracjach, pubach, 

• 

klubach. 
Ktoś kiedyś powiedział: „nie rób sam tego, co 

• 

możesz robić z innymi”, szczególnie tyczy się 

to jedzenia w miejscach publicznych. Poza tym 

jedzenie w towarzystwie ma też pozytywny 

wpływ na nasze zdrowie. 
Przypadkowi znajomi. 

• 

Bardzo często jest tak, że nawet nie zdajemy sobie 

sprawy, jak wielkie znaczenie w naszym życiu 

mogą mieć znajomości zawierane przez przypadek. 

Dlatego dobrym zwyczajem jest, aby zawsze 

wymienić się chociaż numerami telefonów z nowo 

poznanymi osobami (lekarze, prawnicy, doradcy 

podatkowi to też ludzie i pewnie nieraz można 

minąć ich w jakimś klubie czy na imprezie, gdzie 

raczej są marne szanse na wymianę wizytówek, ale 

zawsze można poratować się wpisaniem tej osoby 

od razu na listę w naszym telefonie komórkowym).

Te grupy można by jeszcze mnożyć, jednak już taki 

podział pozwala nam na pewną systematyzację. 

Zawsze warto rozważyć, w jaki sposób każda z 

osób, którą znamy, może nam pomóc, w jakim 

gronie ludzi się obraca, w jaki sposób możemy 

wykorzystać ten dany kontakt. Bo kontakt to Twój 

kapitał. Sprzedawcy bezpośredni najlepiej zdają 

sobie z tego sprawę i właśnie te osoby, dzięki swojej 

pracy i otwartości, z reguły są w stanie załatwić 

praktycznie wszystko. Osobiście mam znajomych, 

którzy dzięki swojemu biznesowi, poznali ludzi, 

którzy mogą ich m.in. zaopatrywać w artykuły 

spożywcze (co może nie wydaje się zbyt istotne 

z punktu widzenia biznesu, ale od takich właśnie 

banalnych rzeczy można zaczynać) oraz załatwiać 

na bardzo korzystnych warunkach promocje ich 

produktów (co ma już zdecydowany wpływ na ich 

pracę). Z czasem okaże się, że macie w gronie 

swoich znajomych rektora jakiegoś uniwersytetu, 

znanego lekarza czy najlepszego adwokata.  

Jeśli jeszcze tak nie jest, to czas najwyższy, abyś 

stał się bardziej otwarty, Drogi Czytelniku,  

i zaczął poznawać nowych ludzi. Zamiast siedzieć 

ze słuchawkami na uszach w autobusie, można 

przecież w tym czasie poznać kogoś. Może to 

jakiś przedsiębiorca, który chwilowo ma auto w 

naprawie, a który byłby w stanie przyczynić się do 

poprawy jakości Twojego życia? Młodzi ludzie teraz 

bardzo często izolują się w miejscach publicznych 

Kontakty a Twoje życie

Jaki wpływ na nasze życie może mieć odpowiednio stworzona sieć kontaktów?

Magdalena Bienia, Dyrektor Klubu Oriflame

Masz pytania?  

Napisz: magdalena.bienia@oriflame.biz 

Moja strona: http://my.oriflame.pl/bienia

Blog informacyjny: http://infodiament.blog.interia.pl

Cóż… nie ulega wątpliwości, że duży, nawet bardzo 
duży. W życiu spotykają nas różne sytuacje, w 
których pomoc innych ludzi byłaby niezmiernie 
przydatna i ułatwiła osiągnięcie celu. Liczyć na nią 
możemy zawsze, jednak bardzo często wiele osób z 
niej nie korzysta.

właśnie poprzez mp3, które wisi na ich szyi, ale 

chyba warto to zmienić. Mnie zawsze urzekają 

starsze osoby, które bez żadnych oporów zaczynają 

rozmawiać. Kiedyś wydawało mi się to dziwne, teraz 

wiem, że może się to okazać bardzo przydatne. Bo 

właściwie co nam szkodzi odezwać się do drugiego 

człowieka, nawet jeśli jest nam, póki co, zupełnie 

obcy? Raczej nas nie opluje ani nie pobije, więc 

właściwie niczym nie ryzykujemy. A nie stać nas na 

to, aby nie poznawać nowych ludzi. 

W jaki sposób możesz wykorzystać  
swoją sieć kontaktów?

Do promowania swojego biznesu. 

Tu mogą przydać się znajomości nie tylko w 

agencjach reklamowych, radiu czy telewizji (dzięki 

którym dotrzemy do dużo większej liczby ludzi), 

ale również w hipermarketach, gdzie możemy 

zorganizować promocję naszych produktów czy 

usług. To szanse dla tych, którzy mają już jakiś 

kapitał, który mogą przeznaczyć na tego typu 

działania. 

Dla pozostałych o wiele większe znaczenie ma 

po prostu tzw. „marketing szeptany” , jedna z 

coraz bardziej popularnych form promocji, która 

polega na przekazywaniu informacji o nas przez 

zadowolonych użytkowników naszych produktów i 

usług ich znajomym. Proste, o wiele skuteczniejsze 

niż reklamy i co najważniejsze, właściwie bezpłatne 

narzędzie marketingowe, dzięki któremu możemy 

trafić do ogromnej ilości osób. 

Do rozbudowy swojego biznesu.

Szukasz specjalistów, którzy uczyniliby Twój biznes 

jeszcze lepszym i przynoszącym większe zyski? Sam 

nie musisz być specjalistą w każdej dziedzinie, 

wystarczy, że będziesz znał i zatrudniał ludzi, którzy 

nimi są. 

Do znalezienia pracy.

Mówią, że nie pracy szuka człowiek, a możliwości 

zarobku, więc rozpatrzmy to w tym właśnie 

kontekście. Już od wielu lat tajemnicą nie jest, że 

pracę dostają ludzie „po znajomości”. Dlaczego tak 

się dzieje? Cóż, to temat na osobny artykuł, jedno 

jest jednak pewne – to, czy kogoś znam i lubię czy 

nie, ma ogromne znaczenie w każdej dziedzinie 

życia. Pomijając fakt, że lepiej zatrudnić osobę, 

którą się zna, ze względu na atmosferę pracy, 

to z pewnością pracodawca zatrudniając kogoś z 

polecenia, wie choć w pewnym stopniu, czego może 

się po takiej osobie spodziewać. 

Do uzyskania pomocy we wszelkiej formie i każdej 

sytuacji.

To chyba najlepiej obrazujący i podsumowujący 

artykuł powód, dla którego warto utrzymywać  

kontakty z jak największa liczbą osób. Ludzie 

(czasem wbrew pozorom) są jednak istotami 

społecznymi, w których naturze leży niesienie 

pomocy innym, bo dzięki temu sami mogą odnieść 

korzyści. Kłania się tu reguła wzajemności, czyli 

ujmując w skrócie, zasada mówiąca, że jeśli ja 

pomagam Tobie – Ty pomożesz mnie. Dlatego, jeśli 

czegoś potrzebujesz, mów o tym głośno, pytaj 

ludzi, kogo znają, kto mógłby Ci pomóc i proś o 

kontakt z takimi osobami. Dzięki temu z pewnością 

osiągniesz swoje cele dużo szybciej niż mogłoby Ci 

się wydawać… 

background image

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

20

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

21

Dział opracował Adrian Florek

 a.florek@millionaire.pl 

D WCIPY

Do pracy przy hodowli zwierząt zgłasza się pewien 

facet. Dyrektor hodowli pyta go, co potrafi. 

- Może zainteresuje pana fakt - odpowiada inte-

resant - że rozumiem mowę zwierząt. 

- Taa? - pyta zdziwiony dyrektor - to chodźmy do 

krówek, zobaczymy, co pan potrafi. 

Wchodzą do krówek a tu krasula “Muuuu!” 

- Co ona powiedziała? 

- Że daje 10 litrów mleka, a wy wpisujecie tylko 4. 

- O kurde! Ale chodźmy do świnek. 

Wchodzą do świnek, a tu “Chrum, chrum!” 

- A ta co powiedziała? 

- Że daje 5 prosiąt, a wy wpisujecie 3. 

- O ja pier... Chodźmy jeszcze do baranów. 

W drodze przez podwórko mijają kozę, a ta 

“Meeeee!” 

- Pan jej nie słucha - szybko mówi dyrektor - to było 

dawno i byłem wtedy pijany... 

Biznesmen mówi swojemu koledze, 

że jego firma szuka nowego 

księgowego. 

 

- A nie zatrudniliście nowego kilka 

tygodni temu? - pyta kumpel.

 

Biznesmen na to:

 

- Jego też szukamy

.

Modlitwa zestresowanego pra

-

cownika:

 

Panie, daj mi siłę do zaak

-

ceptowania rzeczy

, których 

nie mogę zmienić, odwagę do 

zmiany rzeczy

, których nie mogę 

zaakceptować, mądrość, abym 

ukrył ciała tych, którzy mnie 

dzisiaj wkurwili. 

Ekspert wydajności zakończył swój wykład 

słowami ostrzeżenia: 

- Musicie uważać, jeśli będziecie chcieli 

zastosować te rady w domu.  

- Dlaczego? - spytał ktoś z sali. 

- Obserwowałem latami przyzwyczajenia 

mojej żony. Przemierzała wiele razy drogę 

między lodówką, kuchenką, stołem i szafka-

mi, zawsze niosąc jedną rzecz w tym czasie. 

Pewnego dnia powiedziałem jej: 

- Kochanie, może będziesz nosić po kilka 

rzeczy na raz?  

- Czy to zaoszczędziło jej czasu? - pyta facet 

z sali.  

- Tak - odpowiedział ekspert - Zazwyczaj 

przygotowanie obiadu zabierało jej pół 

godziny, teraz ja robię to w 10 minut...

Budowlaniec mówi do kumpla: 

- Chciałbym mieszkać i pracować na Biegunie 

Północnym. 

- Dlaczego? 

- Bo tam noc trwa przez pół roku, więc nic bym 

nie robił, tylko wylegiwałbym się w łóżku. 

- Ale przecież po takiej nocy musiałbyś potem 

przez pół roku pracować bez przerwy! 

- Coś ty! Tam też obowiązuje ośmiogodzinny 

dzień pracy!

- Co robi Japończyk, gdy chce 

otrzymać podwyżkę?  

- Pracuje jeszcze lepiej niż 

dotychczas.  

- A co robi Polak, gdy chce 

dostać podwyżkę?  

- Strajkuje.

Konferencja, temat: “kariera 

zawodowa a wierność małżeńska”, 

referent głosi: 

- Pierwsze miejsce, jeśli chodzi o 

zdrady małżeńskie, zajmują lekarze...

te nocne dyżury sprzyjają, kilka etatów 

naraz itd. 

- Drugie miejsce..to oczywiście 

artyści...ciągle nowe role, plany

otoczenie. 

- ...no, a trzecie miejsce...to właśnie 

ludzie, tacy jak P

aństwo - uczestnicy 

konferencji, szkoleń, jeżdżący w 

delegację. 

Z sali odzywa się facet: 

 

- Protestuję! już od 20 lat wyjeżdżam i 

nigdy mi się to nie zdarzyło!!! 

 

Na to głos z końca sali, wstaje facet i 

krzyczy: 

- I właśnie przez takich k... jak ty 

mamy trzecie miejsce!!! 

Entuzjastycznie nastawiony do nowej 

pracy akwizytor - sprzedawca od-

kurzaczy zapukał do pierwszych 

drzwi. Otworzyła mu kobieta, lecz 

zanim zdążyła coś powiedzieć, ten 

wbiegł do domu, wpadł do salonu i 

zaczął rozrzucać po całym dywanie 

rozmoknięte krowie łajna.  

- Proszę pani, jeżeli ten wspaniały od-

kurzacz w cudowny i genialny sposób 

nie posprząta tego, zobowiązuję sie 

zjeść to wszystko - mówi podniecony.  

- A keczup pan chce?  

- Słucham?  

- Właśnie się wprowadziłam i elek-

trownia nie podpięła jeszcze prądu. 

Pewnego razu łódź przybiła do małej meksykańskiej wioski. Amerykański turysta 

podziwiając ryby złowione przez meksykańskiego rybaka zapytał, ile czasu zajęło mu 

ich złapanie.  

- Niezbyt długo - odpowiedział Meksykanin.  

- W takim razie, dlaczego nie zostałeś na morzu dłużej, żeby złapać więcej takich ryb? 

- zapytał Amerykanin.  

Meksykanin wyjaśnił, że ta mała ilość spokojnie wystarczy na potrzeby jego i całej 

jego rodziny.  

- A co robisz z resztą wolnego czasu? - zapytał Amerykanin. - Długo śpię, potem złowię 

kilka ryb, bawię się ze swoimi dziećmi, spędzam sjestę ze swoja żoną. Wieczorami 

wychodzę do wioski i spotykam się z moimi przyjaciółmi, wypijamy kilka drinków, 

gramy na gitarze, śpiewamy piosenki. Żyję pełnym życiem...  

Amerykanin przerywa.  

- Ukończyłem studia MBA na Harvardzie, myślę, że mogę Ci pomóc. Powinieneś zacząć 

łowić ryby dłużej każdego dnia. Możesz zacząć sprzedawać ryby, skoro będziesz 

łowić ich więcej. Mając dodatkowy przychód, możesz kupić większą łódź. Za do-

datkowe pieniądze, które przyniesie Ci większa łódź, możesz kupić drugą łódź i 

trzecią i tak dalej aż będziesz miał całą flotę statków. Zamiast sprzedawać swoje 

ryby pośrednikom, będziesz mógł negocjować bezpośrednio z przetwórniami i może 

nawet otworzysz swoją własną fabrykę. Będziesz mógł wtedy opuścić tę małą wioskę i 

przeprowadzić się do Mexico City, Los Angeles albo nawet do Nowego Jorku! Stamtąd 

będziesz mógł kierować swoimi interesami.  

- Ile czasu mi to zajmie? - zapytał Meksykanin.  

- Dwadzieścia, może dwadzieścia pięć lat - odpowiedział Amerykanin.  

- A co później?  

- Później? Wtedy dopiero się zacznie - odpowiedział Amerykanin, uśmiechając się - 

Kiedy twój biznes będzie naprawdę duży, możesz zacząć sprzedawać akcje i robić 

miliony!  

- Miliony? Naprawdę?... A co potem?  

- Potem będziesz mógł przejść na emeryturę, mieszkać w małej wiosce na wybrzeżu, 

długo spać, bawić się z dziećmi, łowić czasami ryby, spędzać sjestę ze swoją żoną i 

spędzać wieczory, bawiąc się ze swoimi przyjaciółmi...  

* Morał tej historii: Pamiętaj, dokąd chcesz dojść w swoim życiu, bo może już tam 

jesteś! 

Szef wrócił z lunchu w bardzo dobrym 

humorze i zwołał wszystkich pra-

cowników, by wysłuchali kilku dowcipów, 

które usłyszał. Wszyscy śmiali się do 

rozpuku, oprócz jednej dziewczyny.  

- O co chodzi? - przyczepił się szef - Nie 

masz poczucie humoru? 

- Nie muszę się śmiać - odpowiedziała 

dziewczyna - Odchodzę w piątek.

Szef zebrał pracowników i mówi:

 

- Mam złą wiadomość. Ze względów 

oszczędnościowych muszę kogoś z was 

zwolnić.

 

- Mnie nie, jestem mniejszością i mogę 

oskarżyć cię o rasizm - szybko

 

reaguje czarnoskóry pracownik.

 

- Jestem kobietą, od razu wniosę do 

sądu sprawę o seksistowskie traktowanie 

- ostrzega sekretarka.

 

- Spróbuj mnie zwolnić, to pozwę cię i 

oskarżę o dyskryminację ze względu na 

wiek - wycedził liczący 70 lat kierownik 

działu. 

Wtedy wszyscy spojrzeli na bezbron

-

nego, młodego, białego, zdrowego 

pracownika. 

Ten zastanowił się chwilę i 

wyszeptał:

 

- Ostatnio wydaje mi się, że jestem 

gejem... 

Szef do pracownika 

 

- Mam dla ciebie zadanie. 

 

- Słucham ? 

 

- Wejdź na stronę praca.pl 

 

- Wszedłem 

 

- A teraz szukaj sobie nowej 

pracy... 

background image

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

22

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

23

Status majątkowy a co ma największy wpływ  
na relaks

Ludzie najbogatsi wykazują zdecydowanie większe 

zainteresowanie przyrodą - 50% najbogatszych 

wybrało przyrodę jako czynnik najbardziej 

wpływający na ich stan emocjonalny, spośród 

pozostałych osób 36% ankietowanych wybrało tę 

odpowiedź.

Zwierzęta domowe różnie relaksują

Za to zwierzęta domowe mają bardzo mały wpływ 

na relaks bogatych i bardzo bogatych (po 3%), 

zwierzęta mają największy wpływ na zarabiających 

przeciętnie i dobrze (44% i 30%).

Ludzie zarabiający przeciętnie najbardziej poddają 

się wpływowi rodziny (43%), podczas gdy zamożni  

i najbogatsi prawie w ogóle (odpowiednio 3% i 1,5%).

Można zauważyć pewną tendencję: ludzie bogatsi 

są zdecydowanie mniej podatni na humory swoich 

najbliższych. Są odporni na wpływy nie tylko 

rodziny, ale też na humory własnych zwierząt 

domowych. Różnica „uodpornienia się” na 

wpływy rodziny ludzi bogatych w porównaniu 

z zarabiającymi przeciętnie jest prawie 

piętnastokrotna! 

Kluczową sprawą dla ludzi bogatszych jest miejsce 

pracy. Otoczenie, w jakim się znajdują, ma na 

nich znacznie większy wpływ niż na osoby mniej 

zarabiające.

Hobby

Zamożniejsi mają mniej czasu na dodatkowe 

zajęcia. 

Ludzie całkiem dobrze zarabiający, o połowę więcej 

czasu niż ludzie bardziej zamożni poświęcają 

swojemu hobby i zainteresowaniom (odpowiednio 

14% i 9%). Zabawne, że najbogatsi i tak mają więcej 

czasu na hobby niż bardzo słabo zarabiający. Na co 

więc tracą czas najbiedniejsi?

Wyobraźnia

Zarówno na stan najbardziej jak i najsłabiej 

zarabiających, około dwa razy większy wpływ 

w porównaniu z zarabiającymi przeciętnie, ma 

wyobraźnia (ok. 27% najbogatsi i najbiedniejsi, 16% 

średnio zarabiający). 

Ciekawe, czy obie grupy (najbogatsi i najbiedniejsi) 

opierające się ponad przeciętnie na swojej 

wyobraźni, tworzą takie same obrazy w swoich 

głowach?

Wyższe wykształcenie pomaga, ale tylko w połowie

Osoby z wykształceniem podstawowym zarabiają 

najczęściej tyle, że ledwo im wystarcza na życie. 

Osoby z wykształceniem zawodowym i średnim 

zarabiają zwykle przeciętnie. Czyli dokładnie tak, 

jak można było się spodziewać. Spójrzmy jednak 

dalej.

Osoby z wyższym wykształceniem najczęściej 

zarabiają całkiem dobrze. Zwykle nie są ani 

bardziej zamożne ani bardzo bogate!

Wśród osób zamożniejszych, ale nie najbogatszych, 

tendencja, im lepsze wykształcenie, tym lepsze 

zarobki, zaczyna się odwracać. 30%  osób 

zamożnych posiada średnie wykształcenie,  

70% wyższe.

Wśród osób najbogatszych, 50% to osoby z wyższym 

wykształceniem, druga połowa osób to posiadacze 

(mniej więcej po równo) średniego, zawodowego  

i podstawowego wykształcenia. 

Inaczej, niż by się mogło wydawać, tylko 50% 

najbogatszych ma wyższe wykształcenie.

Płeć a ocena pozycji materialnej

Kobiety bardziej pesymistycznie oceniają swoją 

pozycję materialną albo to mężczyźni patrzą na 

świat przez różowe okulary. Ciekawe jest jednak 

to, że kobiety oceniają swoje zadowolenie z pracy 

nieco bardziej pozytywnie od mężczyzn.

W przypadku obu płci najrzadziej zaznaczano status 

bogacza. Jednak, jeśli już taka odpowiedź została 

Jak kontrola stresu przekłada się na zarobki i jakość życia

Fragmenty raportu na temat relaksu opracowanego przez Relaksacja.pl

Marek Jacenko

zaznaczona, wybierało ją trzy razy więcej mężczyzn 

niż kobiet.

Przedstawiciele obu płci, jednakowo często 

wybierali odpowiedź „bardzo słabo”. Duża różnica 

zaznacza się przy odpowiedzi „ledwo mi wystarcza”, 

tę odpowiedź wybierało o połowę więcej kobiet niż 

mężczyzn.

Czy najlepiej zarabiający mają udane życie?

Jak można przewidzieć, zadowolenie z życia 

prywatnego rośnie wraz ze wzrostem zarobków. 

Znów jest ciekawie, gdy zbliżamy się do 

najbogatszych. Całkiem dobrze zarabiający, 

podobnie jak bardziej zamożni, najczęściej są 

raczej zadowoleni z życia prywatnego. Dopiero 

wśród najbogatszych, najwięcej jest najbardziej 

zadowolonych z życia poza pracą. Chociaż w tej 

grupie pojawia się też spory odsetek osób bardzo 

niezadowolonych.

Co ma stres do zarobków?

Połowa najlepiej zarabiających (51%) świetnie sobie 

radzi w praktycznie każdej sytuacji stresowej. 

To ponad pięć razy lepiej niż zamożni (9%), 

dwanaście razy lepiej niż dobrze zarabiający 

(4%) oraz pięćdziesiąt! razy lepiej niż przeciętnie 

i słabo zarabiający (po ok. 1%). Wyłania się 

prosta zależność, im wyższe zarobki, tym lepsza 

umiejętność radzenia sobie ze stresem.

Podsumowując

Osoby lepiej zarabiające poza tym, że potrafią 

znacznie lepiej radzić sobie ze stresem, są bardziej 

zadowolone ze swojego życia, zarówno zawodowego, 

jak i prywatnego. I mimo tego, że tylko połowa 

najbogatszych ma wyższe wykształcenie, to jednak 

zdecydowanie najzamożniejsi znacznie lepiej niż 

ktokolwiek inny opanowali sztukę panowania nad 

stresem i metody osiągania relaksu. 

background image

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

24

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

25

W historii ludzkości były miliardy istnień ludzkich – 

najczęściej bezimiennych. Nie pozostał po nich żaden 

ślad. Ci, o których wiemy, po których dziedziczymy 

dobra kulturowe i naukowe, zapisani są w historii 

swymi dziełami i ponadczasowymi dokonaniami,  

a nie grobami. Czy ktoś wie, gdzie są groby Homera, 

Sokratesa, Pitagorasa, Aleksandra Macedońskiego 

i wielu innych, o których wiemy, że byli i czego 

dokonali. W historii naszej cywilizacji zapisani  

są poprzez swoje dzieła.

Powiesz Szanowny Czytelniku, że ten magazyn 

dotyczy bycia milionerem, a nie wywodów 

filozoficzno-historycznych, lecz po tym nieco 

przydługim wstępie wyjaśnię Ci, dlaczego to jest 

jednak tak ważne. Otóż jakość życia tych ludzi 

oceniana z perspektywy czasu okazuje się ogromna 

– dlatego o nich wiemy, choć miliardy pozostały 

bezimienne.

Jako istoty ludzkie, każdy z  nas ma w swoim życiu 

do wypełnienia jakąś misję. Dla każdego, jego misja 

może być całkowicie odmienna od misji innych ludzi 

i jest to wspaniałe, gdyż niesamowicie wzbogaca 

ludzkość.

Świat jest pełen wybitnie utalentowanych ludzi. Na 

przykład, jeśli chodzi o wybitne talenty artystyczne, 

to w krajach cywilizowanych, mniej niż jeden na 

dziesięć takich talentów jest w stanie rozwinąć 

się i wzbogacić kulturę. Te nierozwinięte talenty 

– dotyczy to talentów najróżniejszych, a nie tylko 

artystycznych - są niepowetowaną stratą ludzkości. 

Nasuwa się zasadnicze pytanie: DLACZEGO NIE 

ROZWINĘŁY SIĘ?

Odpowiedź jest niestety dość przyziemna. Otóż  

z reguły bierze się to z braku możliwości finansowych, 

by rozwijać różne aspekty życia, gdyż niedostatek 

finansowy tych ludzi, zmusza ich do wkładania całej 

swojej energii w przeżycie egzystencjonalne.

Dopiero ludzie posiadający 100% bezpieczeństwo 

bytowe, mają warunki, by rozwijać swoje najlepsze 

zdolności i talenty. 

DLATEGO WŁAŚNIE ZASOBNOŚĆ FINANSOWA  

W CYWILIZACJI LUDZKIEJ POZWALA WYDOBYĆ  

Z LUDZI TO, CO W NICH NAJLEPSZE. PODSTAWOWYM 

WARUNKIEM JEST ZDOBYCIE I POSIADANIE BOGACTWA 

MATERIALNEGO W SPOSÓB ETYCZNY. JAKOŚĆ ŻYCIA 

MA ASPEKT WIELOPŁASZCZYZNOWY I BOGACTWO 

FINANSOWE JEST JEDYNIE JEDNYM Z WIELU WAŻNYCH 

ELEMENTÓW, ALE NIE MOŻE BYĆ JEDYNYM!

Jeśli ktoś chce osiągnąć pełnię życia tylko 

przez bogactwo finansowe, to nie będzie nigdy 

szczęśliwym!

Zauważcie, że nie można być np. wirtuozem 

fortepianu, gdy nie miało się nigdy dostępu do 

instrumentu, ani być naukowcem bez odpowiednich 

narzędzi i środków – do tego potrzebne są pieniądze.

Najwięksi filantropi oraz największe fundacje 

dobroczynne posiadali i wydali ( i wydają coraz 

więcej) na realizację swoich celów niewyobrażalne 

ilości pieniędzy, służąc milionom ludzi 

potrzebujących. Nie byliby w stanie dokonać tego, 

gdyby nie dysponowali odpowiednimi środkami 

finansowymi. Biedny biednemu nie pomoże, bo nie 

ma jak, co najwyżej może z nim usiąść i pobiadolić 

Jakość życia - część 2

Tomasz Rezner

Jakość życia człowieka ma aspekt wielowymiarowy 
i odmienny od reszty przyrody ożywionej. Wynika to 
stąd, że jedynie człowiek posiada rozum. Tylko człowiek 
potrafi logicznie i abstrakcyjnie myśleć, planować, 
posługuje się emocjami, ma świadomość. Dlatego 
właśnie nasza rola na tym świecie jest o wiele bogatsza 
od wyłącznie przedłużenia ciągłości życia gatunku.  

lub popłakać dla towarzystwa. 

Pomoc ofiarom kataklizmów, głodu, zarazy wymaga 

pieniędzy na sprzęt, żywność, leki, zapewnienie 

zdrowej wody itd. To wszystko kosztuje, a środki na to 

mają ludzie bogaci i to oni stają na wysokości zadania. 

Widzisz więc, że bycie bogatym to specjalna misja. 

Wspaniałym współczesnym przykładem jest Bob 

Geldof, który zrobił bardzo wiele, by pomóc 

mieszkańcom Afryki. Ciągle wspaniale działają 

fundacje Henry’ego Forda, Billa Gates’a i wiele 

innych.

Wbrew wielu rozpowszechnionym przekonaniom, 

MOŻNA, A WRĘCZ TRZEBA POSIĄŚĆ BOGACTWO W 

SPOSÓB ETYCZNY. NIEPRAWDĄ JEST, ŻE ZDOBYCIE 

BOGACTWA MUSI ODBYĆ SIĘ CZYIMŚ KOSZTEM!

Na świecie są nieprzeliczone dobra nam dostępne  

i wciąż powstają nowe, w dodatku w coraz większym 

tempie. Przecież jeszcze 200 lat temu ludzie mieli 

jedną parę butów dla całej rodziny, większość nie 

umiała pisać ani czytać, nigdzie nie podróżowała, 

nikt nie miał pralki, lodówki, telewizora, roweru, 

czy samochodu, śmiertelność była bardzo duża z 

powodu chorób zakaźnych, a zapalenie wyrostka 

robaczkowego nieuchronnie kończyło się śmiercią. 

Teraz przeszczepia się ludziom serca, przeżywają 

wcześniaki o masie urodzeniowej poniżej 800g, a 

nawet 600g. Średnia długość życia wzrosła z 25lat do 

75lat i wszystko to na tym samym świecie!

Kiedyś większość ludzi nawet nie spodziewała się, że 

coś takiego jest możliwe, a teraz to jest codzienność. 

Ludzie latają samolotami w każde miejsce kuli 

ziemskiej. Pomyśl, jak wielkie bogactwo powstało od 

tamtej pory i dalej tak będzie! Dzisiejszy przeciętny 

człowiek żyje o wiele lepiej niż niegdysiejszy król! 

BOGAĆ SIĘ I SŁUŻ SOBIE I INNYM! TO JEST DOBRE!

Wynikają z tego wnioski, że możemy i musimy 

bogacić się, a jednocześnie swym bogactwem służyć 

innym. To jest jedna z powinności przypisanej 

człowiekowi. Nie można bogacić się w sposób 

nieetyczny, kosztem czyjejś krzywdy, wyzysku itp.

W Biblii są liczne przypowieści o mnożeniu talentów, 

czynieniu ziemi poddanej rodzajowi ludzkiemu, 

naganie ludzi gnuśnych i leniwych.

KAŻDY Z NAS MA MISJĘ CZYNIENIA DOBRA I POSTĘPU! 

TO NASZA POWINNOŚĆ!

Dlatego nie zasłaniaj się pretekstami, że czegoś nie 

możesz, że czas jest nieodpowiedni, że inni… . Masz 

w sobie wszystkie potrzebne zasoby, by Twoje życie 

było godne i najpełniejsze. 

DZIAŁAJ! Ktoś mógłby powiedzieć: a dlaczego mam 

dzielić się z innymi moim dorobkiem, niech sami 

sobie zapracują, itp. 

Proponuję zmienić podejście do tematu na takie: 

Twoje powodzenie jest jakąś formą daru, który 

otrzymałeś. Skoro Ty coś otrzymujesz, to ofiaruj 

też coś wartościowego innym, a właściwie, to 

daj innym zanim sam odbierzesz. Nie wszyscy 

mieli sprzyjające warunki, by bogacić się równie 

skutecznie, ale Ty kiedyś byłeś też w takiej sytuacji 

i otrzymałeś wsparcie. Mój artykuł jest przykładem 

takiego wsparcia. Mam nadzieję, że po przeczytaniu, 

zastanowieniu się nad moim przekazem, coś dobrego 

w Tobie drgnie i poczynisz postępy na swojej 

drodze do szczęścia. To jest mój dar dla Ciebie i nie 

oczekuję, byś mi się rewanżował, a na pewno nie 

żądam za to żadnej zapłaty. Jeżeli mój tekst pomoże 

Ci w lepszym życiu, to już bardzo się ucieszę. 

Ty również możesz dzielić się różnymi dobrami z 

innymi ludźmi, a paradoksalnie, będziesz coraz 

bogatszy, a nie biedniejszy. Nie namawiam Cię do 

rozdania wszystkiego – to nie byłoby najlepsze. Na 

dobroczynność i pomoc innym ludziom przeznacz np. 

10% swoich dochodów. Więcej na ten temat będzie 

w jednym z kolejnych artykułów. Bogactwo, to nie 

tylko pieniądze i dobra materialne – o tym też będzie 

osobny artykuł. Dzieląc się z innymi pieniędzmi, nie 

robisz tego kosztem siebie, bo Twoje pieniądze tak 

naprawdę należą do Wszechświata, a ty tylko masz 

do nich dostęp.

Andrew Carnegie – potentat przemysłu stalowego 

i wielki filantrop jest wspaniałym wzorem do 

naśladowania. Gdy umarł, w jego biurku znaleziono 

starą pożółkłą kartkę z wypisaną na niej jego misją 

życiową: przez pierwszą połowę życia zdobyć 

fortunę, a przez drugą wydać ją na potrzeby ludzi. 

Tak też uczynił.

background image

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

26

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

27

Oko podczas czytania wykonuje dwa podstawowe 

ruchy: przeskakuje i zatrzymuje się. To 

przeskakiwanie z punktu do następnego punktu, od 

wyrazu do wyrazu nazywane jest czasem migotania, 

a jego charakterystyką jest to, że w jego czasie nie 

jesteśmy w stanie czytać, czyli widzieć i rozumieć 

tekstu, który mamy przed oczyma. Czytanie czy 

też absorbowanie informacji z otoczenia możliwe 

jest jedynie w momencie zatrzymywania się 

oka. Zatrzymywanie to nazywane jest fiksacją. 

Dodatkowo, badania nad okiem wykazały, że jest ono 

w stanie wykonać jedynie około 5 fiksacji na sekundę. 

Co z tego w praktyce wynika dla nas?  

Sposobem na osiągnięcie wyższej efektywności 

czytania jest:

wykonywanie mniejszej ilości fiksacji w czasie 

• 

czytania (czyli przeczytamy tyle samo, ale 

szybciej) lub też wykonywanie większej ilości 

fiksacji w tym czasie (czyli w tym samym czasie 

przeczytamy więcej) 

O co konkretnie chodzi? O:

chwytanie, ogarnianie i absorbowanie większej 

• 

ilości informacji w czasie jednego zatrzymania 

oka;

samodzielne sterowanie szybkością i 

• 

częstotliwością fiksacji w oparciu o ważność 

czytanej informacji (wybór, co czytać, a co 

przeczytać).

Co to właściwie znaczy: wykonywanie mniejszej ilości 

fiksacji w czasie czytania? 

Powolny czytelnik zatrzymuje wzrok prawie na 

każdym czytanym przez siebie słowie. Nic dziwnego, 

że takie czytanie zabiera mnóstwo czasu. Jak to 

zmienić?

Kluczem jest chwytanie, ogarnianie i absorbowanie 

większej ilości informacji w czasie jednego 

zatrzymania oka. Czyli, nie zatrzymuj wzroku na 

każdym pojedynczym słowie, ale na - co drugim, 

czasami na - co trzecim itd. Ponieważ na początku 

nie masz w tym wielkiej wprawy, nic dziwnego, 

że napotykasz określone problemy. To nie jest 

jednak tak istotne, jak fakt, że przecież w ogólnym 

rozrachunku przeczytasz dany tekst szybciej, 

ale może nie tak bardzo dokładnie, jak wtedy, 

kiedy czytałbyś, zatrzymując wzrok na każdym 

pojedynczym wyrazie. 

Czy chwytanie i absorbowanie większej ilości 

informacji, ogarnianie większej ilości słów podczas 

jednego zatrzymania oka jest możliwe? Oczywiście, 

że tak. Możliwe jest to dzięki zjawisku peryferyjnego 

widzenia - zdolności widzenie nie tylko tego, co 

jest przed nami, tego, na czym koncentrujemy 

wzrok, ale również tego, co znajduje się w okolicach 

koncentracji wzroku - w naszym przypadku, wyrazów 

z przodu i z tyłu wyrazu, na który patrzymy.

Aby zobaczyć, jak to działa w praktyce spróbuj 

wykonać następujące ćwiczenie: koncentruj 

wzrok jedynie na środkowych cyfrach, starając 

się jednocześnie odczytać - nie patrząc na nie 

bezpośrednio - liczby po obu stronach.

                          8         0         6

                          3         4         6

                          2         5         9

                         37       45       49

                        832     659     954

                       3983   4729   0484

                      

Podstawy szybkiego czytania- część 1

Paweł Sygnowski

http://www.pawelsygnowski.info/

p.sygnowski@list.pl

Pomimo, że cała tajemnica szybkiego czytania,  
tak naprawdę leży w filtrowaniu, „co czytać, a 
czego nie”, jest jeszcze inna tajemnica - bardziej 
techniczna. Leży ona w mechanice poruszania 
okiem podczas czytania.

To samo możesz przećwiczyć na literach, sylabach i 

wyrazach:

                       a        b      c

                      raz   dwa   trzy

                      ela    ola     ala

                      ma   kota    ale

Zadaniem teraz dla Ciebie jest, aby w normalnych 

tekstach, jakie napotykasz w gazetach, artykułach, 

książkach, w ten sam sposób patrzeć okiem. 

http://www.pawelsygnowski.info/

Praktycznie wszystko o właściwym użytkowaniu 

Twojego mózgu

(komentarze moje:

„To przeskakiwanie z punktu do następnego punktu, 

od wyrazu do wyrazu nazywane jest czasem 

migotaniem, a jego charakterystyką jest to, że 

w jego czasie nie jesteśmy w stanie czytać, czyli 

widzieć i rozumieć tekst, który mamy przed oczami.” 

„ czasem migotaniem” jak w oryginale czy „czasem 

migotania”?

„a jego charakterystyką jest to, że w jego czasie” 

czy raczej „a jego charakterystyczną cechą jest to, 

że wtedy nie jesteśmy w stanie czytać”?

w zdaniu „/.../ ale również tego, co znajduje 

się w okolicach koncentracji wzroku - w naszym 

przypadku, wyrazów z przodu i z tyłu wyrazu, 

na który patrzymy.” nie bardzo rozumiem mimo 

przykładu poniżej, o co chodzi „wyrazów z przodu  

i z tyłu wyrazu, na który patrzymy”?

background image

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

28

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

29

W

 dniach 26-27 lutego 2008 roku w Kraśniku 

odbyły się Alternatywne Lekcje Przedsiębiorczości 

prowadzone przez właśnie wymienionego 

powyżej Kamila Cebulskiego oraz przez Michała 

Jankowiaka. Obydwaj są bardzo niezwykli, każdy 

z nich ma swoją pasję i swoje postanowienia, a 

przewodzi im jeden konkretny cel - uświadomić 

ludziom, że mają możliwość osiągnięcia w życiu 

tego, czego pragnął, że ich marzenia mogą się 

spełnić, jeśli będą do tego dążyć. W przypadku 

ich obu miałam parę pytań, które szczególnie 

mnie nurtowały, więc musiałam je zadać. Oto parę 

ciekawostek na temat Kamila i jego działalności.

Jagoda: Kiedy rozpoczęła się twoja „kariera”,  

a może raczej pasja?

Kamil Cebulski: Pasję każdy ma chyba od samego 

urodzenia. Bo coś sprawia, że będąc małym 

brzdącem, uczymy się chodzić. Jakoś wiemy, że 

to się przyda i będzie potrzebne i sprawi nam to 

przyjemność :) Ja pierwszą firmę zarejestrowałem 

w 2001 roku. A pierwszą stronę zbudowałem  

w 1 klasie szkoły średniej w 2000 roku :)

J: Jeśli to pytanie nie będzie zbyt „wścibskie”, to 

w jakim teraz jesteś wieku i jak długo dążyłeś do 

sukcesu?

KC : (śmiech) Możesz policzyć, aby zawsze był 

aktualny :) 17 września 1984.

Zaś co do sukcesu? Ciągle do niego dążę. Uznanie 

siebie za człowieka sukcesu oznaczyłoby, że 

większego sukcesu się po sobie nie spodziewam, 

a to oznacza koniec rozwoju, a to jest wbrew 

uprawianemu przeze mnie rozwojowi osobistemu. 

Jest jeszcze wiele rzeczy do zrobienia i choć po 

drabinie sukcesów kilka szczebelków pokonałem, 

jeszcze długa droga.

J: Co Twoim zdaniem trzeba zrobić, by osiągnąć 

swój cel?

KC: Celować i strzelać, a nie myśleć i gdybać.

J: Czy marzenia, chęć walki i dążenie do celu 

wystarczą, by zrealizować plany?

KC: Oczywiście, że tak. Jednak musimy tutaj 

myśleć o poziom wyżej. Do zbudowania jakiegoś 

biznesu potrzeba pomysłu, wiedzy, kontaktów  

i dziesiątek innych rzeczy oraz szczypty 

pieniędzy. Każda z części składowych biznesu 

zależy od naszej determinacji. Bo jeżeli zbieramy 

truskawki, dorabiając sobie w pracy w Niemczech 

i płacą nam od koszyka, to od nas zależy, czy 

dziennie zbierzemy 100 koszyków czy 102. Od 

nas zależy więc, ile zbierzemy pieniędzy. Tak jest 

ze wszystkim. Dlatego każdy powinien mieć cel 

nadrzędny, do czego dąży oraz cele poboczne, 

osiągnięcie których pomoże zrealizować ten nasz 

największy cel życiowy. Np. pisarze. Za pisanie 

książek biorą się przeważnie ludzie humaniści, 

którzy lubią pisać. Rzadko lubią przedmioty 

matematyczne i kontakty międzyludzkie, ale  

w pisaniu idzie im świetnie. Cel życiowy – napisać 

książkę. Cel poboczny, nauczyć się sprzedawać. 

Żaden pisarz nie chce być najlepszym artystą, 

tylko – najbardziej czytanym artystą. Umiejętność 

sprzedaży bardzo w tym pomoże.

J: Czy nawet jeśli nie mamy zbyt dobrze 

rozbudowanej podświadomości (fantazji, marzeń 

- bo są tacy ludzie), to czy możemy walczyć o 

swoje cele?

KC: A po co walczyć? Z kim? Z sobą? To nie wojna, 

Młody przedsiębiorczy człowiek

Kamil „Cebula” Cebulski

-jak to się zaczęło i jak działa

Jagoda Karolina Wójcik

Z Alternatywnymi Lekcjami Przedsiębiorczości  

w Kraśniku wiąże się ciekawa historia. Jedna  

z dziewcząt z liceum była tak zdeterminowana,  

by wziąć udział w spotkaniu z Kamilem i Michałem 

oraz zrobić z nimi wywiad, ponieważ chce być 

dziennikarką, że specjalnie wypisała się na własną 

prośbę ze szpitala na jeden dzień. Jagoda Wójcik. 

No i była! Wywiady też przeprowadziła.  

Gdy opowiedziałam zachwycona Kamilowi tę 

historię, uznał, że Jagoda już jest dziennikarką : -) 

i… zaprosił ją do pisania do Millionaire Magazine.

Więc witamy Jagodę :-)

Grażyna Dobromilska

żeby walczyć. Cele się osiąga. Chcesz coś robić, to 

to robisz. Twoim celem jest obejrzenie meczu lub 

telenoweli i robisz to. Nie komentuję tutaj jakości 

celów, ale każdy robi to, co lubi i chce w danej chwili.

J: A jeśli nasz plan nie powiedzie się, czy osoba, 

która mówiła nam, że to nie ma sensu, miała rację 

czy może - wręcz przeciwnie i dążąc do tego, 

nabyliśmy nowych doświadczeń i celów?

KC: To nie tak. Nie ma reguły. W całym swoim 

życiu spotkamy ludzi, którzy będą nam mówili, 

jak mamy żyć. OK. Każdy człowiek uważa się 

za mądrzejszego od innych i lubi dawać rady. 

Wysłuchaj tych rad. Pogłaszcz ludzi po ich ego, że 

ich rozumiesz i mają rację w tym, co mówią, będą 

ci za to wdzięczni, a potem zrób po swojemu. 

J: Jak wymusić na własnej psychice, by nasze 

marzenia się spełniły?

KC: Oj, znowu ta przemoc. Wymuszanie :)  

Nic na psychice nie wymuszajmy, bo nam zupełnie 

siądzie bidulka. Działajmy, po prostu działajmy. 

Jakie jest Twoje marzenie? Nieważne co to jest, 

ferrari czy wyleczenie się z ciężkiej choroby. 

Recepta jest prosta. Znajdź osobę, którą stać na 

ferrari lub która przechodziła chorobę i pogadaj 

z nią lub przeczytaj jej/jego książkę. Poznasz ich 

drogę i ją po prostu powtórz!

J: Czy „wyssałeś z mlekiem matki” swoją wiedzę  

o przedsiębiorczość

?

KC: Oczywiście że tak :) Ludzie dostrzegają u 

innych i u siebie zresztą też tylko pozytywne 

aspekty, a nie widzą pracy, jaką trzeba było w 

to włożyć. Chociaż ta praca była też przyjemna. 

Moja wiedza to chociażby lista blisko już 800 

przeczytanych książek z gatunku biznesowych. 

Nie 90, a 900 przez ostatnie 8-9 lat! To daje 

średnio 6-7 książek miesięcznie. Doszedłem do 

wniosku, że są ludzie mądrzejsi ode mnie  

i zacząłem czytać. Tak powstała moja pierwsza 

księgarnia. Chciałem się rozwijać i nie było mnie 

za bardzo stać na książki! Połączyłem biznes  

z tym, co chciałem i to miałem.

J: Jak szybko opanowałeś „sztukę” 

przedsiębiorczości?

KC: Zgodzę się, że przedsiębiorczość to sztuka. 

Sztuka polegająca na zrobieniu czegoś lepiej 

od kogoś innego. Ale czy ją opanowałem? Tego 

nie da się do końca opanować. Gdyby tak było, 

to nie miałbym blisko 20-osobowej firmy tylko 

zatrudniałbym 100 tys. osób. Ciągle się czegoś 

uczę, ciągle czytam. Ciągle i dużo czytam. 

Poznaję nowych ludzi, a dzięki nim nowe 

możliwości.

J: Dziękuję za wspaniały wywiad i życzę dalszych 

sukcesów w realizacji przedsięwzięć.

KC : Ja również dziękuję. 

A oto jeszcze parę pomocy informacji dla moich 

naśladowców i przyszłych biznesmenów:

www.ebizneswpraktyce.pl  - moje zastosowanie 

ebiznesu

www.kursskutecznegodzialania.pl  - uczę moich 

technik pracy

Firma

www.escpoland.pl 

poczta@escpoland.pl 

tel. 662 24 30 27

Fundacja

www.kcbe.pl 

poczta@kcbe.pl 

tel. 608 06 94 92

Mnie Kamil Cebulski bardzo pomógł i jestem mu 

za to bardzo wdzięczna, dzięki niemu powstało 

coś, co chyba powinno być wierszem, ale chyba 

niekoniecznie tak jest, zaś zawarta w nim treść 

jest główną myślą przewodnią Kamila i osób 

takich jak on:

każda chwila po to jest by:

...wstać,

...podnieść się,

...rozpocząć życie na nowo,

każda chwila inna jest

każda chwila to nowy dzień

w każdej zobacz własny stan

każdy początek to tylko ciąg dalszy

zaś księga zdarzeń zawsze  otwarta w połowie

a wszystko w jednej chwili

może skończyć się i zacząć znów na nowo

Mam nadzieję, że każdy może skorzystać z tych 

słów i nie poddawać się w swych planach i dążyć 

dalej do swoich celów, by móc je zrealizować bo 

przecież chyba każdy z nas ma swoje marzenie, 

które pragną spełnienia. A na zakończenie jeszcze 

parę optymistycznych i pewnie realnych słów 

Kamila: „Wolności i sukcesów oraz życzenia 

spełnienia każdego z waszych marzeń i celów”.

background image

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

30

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

31

Kamila przedstwiłam Wam przed chwilą, teraz pora 

na Michała. Jego podejście do życia jest takie jak 

odpowiedzi – pełne śmiechu i wiary  

w siebie, ludzi i świat. To niezwykła cecha, 

gdyż daje ludziom dużo optymizmu i nadzieję 

zrealizowania swych celów - to dzięki temu  

Michał jest nazywany przez swoich  

uczniów „Mistrzem”.

Jagoda: Kiedy rozpoczęła się twoja „kariera”,  

a może raczej pasja?

Michał Jankowiak: Pasja była pierwsza i zaczęła 

kiełkować na pierwszym roku studiów. Jako że 

potrzeba było na nią niemało pieniążków, po roku  

od tamtej pory zaczęła się i kariera :)

J: Jeśli to pytanie nie będzie zbyt „wścibskie”,  

to w jakim teraz jesteś wieku?

MJ: Fizycznie - 24. Mentalnie - różnie, zazwyczaj 

pomiędzy 4 a 18 :)

J: Jak długo dążyłeś do sukcesu?                                                                                                                                         

                             

MJ: Dla mnie sukces nie jest przystankiem czy 

czymś, co można zdobyć jednorazowo. Sukces 

to droga, kierunek. To samodoskonalenie się cały 

czas. Myślę, że dążę do sukcesu od urodzenia - jak 

każdy człowiek. Nie każdy jednak robi to świadomie 

:) Sukcesem jest dla mnie realizacja każdego 

wyznaczonego celu. Każdy uśmiech, który wywołam 

na twarzy drugiej osoby. Każda sekunda, gdy jestem 

szczęśliwy i gdy ludzie wokół mnie też są szczęśliwi. 

Sukces finansowy bez sukcesu emocjonalnego, 

społecznego i innych jest dla mnie bezwartościowy.

J: Co Twoim zdaniem trzeba zrobić, by osiągnąć 

swój cel?

MJ: Działać, działać i jeszcze raz działać. Przy okazji 

uczyć się i pytać ludzi, którzy osiągnęli podobny 

cel, jak to zrobili. Współpracować z nimi. Tworzyć 

zespoły. Oczywiście zależnie od tego, jaki to cel :)

J: Czy marzenia, chęć walki i dążenie do celu 

wystarczą, by zrealizować plany?

MJ: Walka z kimkolwiek zakłada wygranego  

i przegranego. Ja nie chcę, żeby ktoś przegrywał :) 

A czy wystarczą - czasem tak, czasem nie. Niekiedy 

trzeba będzie dodać do tego równania innych ludzi, 

specjalistyczną wiedzę, żelazną konsekwencję 

i wiele innych.Każdy człowiek w połączeniu z 

różnymi kontekstami (nie tylko biznesowymi) 

będzie miał inne równanie. To właśnie jest dla mnie 

jedna ze składowych biznesu - wieczna nauka, 

rozwój i poznawanie zasad kierujących ludźmi,  

ich emocjami i zachowaniami, biznesem etc.

J: Czy nawet jeśli nie mamy zbyt dobrze 

rozbudowanej podświadomości (fantazji, marzeń - 

bo są tacy ludzie), to czy możemy walczyć o swoje 

cele?

MJ: Haha ;) Rozbudowaną podświadomość ma każdy 

z nas, tylko nie każdy o tym wie. A nawet jeśli nie - 

można ją rozbudować, nauczyć wielu pożytecznych 

rzeczy, ukierunkować na sukces. Każdy może iść 

drogą rozwoju i sukcesu. Wielu ludzi jednak zbyt 

mocno boi się porażki albo wysiłku na tej ścieżce. 

Jeszcze inni w ogóle nie wiedzą, że taka ścieżka 

istnieje, bo nikt im o tym nie powiedział... Moim 

zdaniem ta wiedza i umiejętności powinny być 

esencją szkoły podstawowej czy gimnazjum.

J: A jeśli nasz plan nie powiedzie się, czy osoba, 

która mówiła nam, że to nie ma sensu, miała rację 

czy może wręcz przeciwnie - i dążąc do tego, 

nabyliśmy nowych doświadczeni i celów?

MJ: Zastanawiam się - kiedy wreszcie ludzie obudzą 

się i przestaną walczyć o „rację”, która  

w wielu kontekstach jest tylko głupim 

przekonaniem i halucynacją. Ludzi, którzy 

chodzą i wkręcają innym, że im nie wyjdzie, 

że nie potrafią, że im się nie uda, powinno się 

moim zdaniem wysyłać na tygodniowe pobyty w 

przedszkolach z dzieciakami. Może przynajmniej 

część z nich zrozumiałaby wtedy, że nie istnieje 

coś takiego, jak „niemożliwe”, „nie da się” itp. 

Warto też zrozumieć, że ludzie, którzy podcinają 

nam skrzydła, najprawdopodobniej sami je 

mają przez kogoś podcięte. Wystarczy w tym 

momencie odrobina współczucia, pogłaskanie ich i 

powiedzenie „Ok, miałeś rację, ogłoś z tego powodu 

święto narodowe”. Co do nowych doświadczeń - 

jasne. W NLP mówimy, że nie istnieje porażka tylko 

Michał Jankowiak -

hipnotyzer przedsiębiorczości

Jagoda Karolina Wójcik

informacja zwrotna. Uczymy się całe życie. Jeśli 

określonym działaniem uzyskaliśmy efekt inny od 

zamierzonego - jesteśmy mądrzejsi i wiemy, jak 

następnym razem tego nie robić. Dajmy sobie prawo 

nauki. Nawet na błędach :)

J: Jak wymusić na własnej psychice, by nasze 

marzenia się spełniły?

MJ: Wymusić można pierwszeństwo na drodze :) 

Nasza psychika jest stworzona do osiągania celów. 

Trzeba jej tylko odpowiednio te cele przedstawić, 

oprzeć na wartościach i połączyć  

z wiarą i pozytywnymi emocjami. Wtedy zaczynają 

się dziać cuda :).

J: Jak działa podświadomość senna?

MJ: Jak ja jestem senny to albo piję kawę, robię 

parę przysiadów albo idę spać :) Co do snu - jest 

to cudowne zjawisko, jeśli chodzi o kreatywność 

i intuicję. Kekule, Einstein i wielu, wielu innych 

ludzi, którzy stworzyli świat, w którym żyjemy, 

mądrze korzystali ze snu w swojej pracy. Jak 

działa - nie wiadomo. Mamy jednak wiele narzędzi, 

które pozwalają to zjawisko wykorzystać. Między 

innymi wizualizacyjne techniki inkubacji snów, 

gdzie przed snem wielokrotnie powtarzamy sobie 

pytania, na które chcemy uzyskać odpowiedź, 

oraz wizualizujemy je. Podświadomość potrzebuje 

bodźca - motywacji, do tego, żeby działać.

J: Czy trudno jest opanować sztukę „życia we śnie”?

MJ: Nie. Potrzebna jest jedynie motywacja, 

konsekwencja i znajomość określonych ćwiczeń  

i praktyk.

J: Jak długo uczysz się i będziesz się uczył  „sztuki” 

hipnozy?

MJ: Opanowuję ją oficjalnie od 6 lat i myślę, że 

będę opanowywał do śmierci, a może i jeszcze 

dłużej ;-)

J: Jak szybko opanowałeś „sztukę” 

przedsiębiorczości?

MJ: Tego nie da się opanować :) To również ścieżka, 

która się nie kończy :)

J: Muszę przyznać, że Twoje podejście do życia i 

odpowiedzi na moje nudne pytania są bardzo ciekawe 

i zabawne, co naprawdę przyciąga uwagę :-) Dziękuje 

za wywiad i życzę dalszych sukcesów w hipnozie.

MJ: To kwestia optymizmu :-) Tobie i czytelnikom 

również życzę sukcesów i spełnienia celów 

życiowych.

Roman Karkosik

Michał Bielecki

mica007@vp.pl

Roman Karkosik jest jednym z najbogatszych 

Polaków. Jego fundusze zauważają takie instytucje, 

jak polski tygodnik Wprost, czy amerykański Forbes. 

Nie jest zbyt znany publicznie, gdyż dba o swój 

biznes (uważa, że rozgłos nie służy interesom). 

Fortuny dorobił się na inwestycjach giełdowych, które 

czynił i czyni na Giełdzie Papierów Wartościowych 

w Warszawie, i na produkcji tworzyw sztucznych 

(produkował butelki typu PET).

Zacznijmy od początku. 9 maja 1951 roku we wsi 

Czernikowo koło Torunia na świat przychodzi chłopiec, 

którego rodzice nazywają Roman Krzysztof. 19 lat 

później ten sam chłopka kończy klasę mechaniczną 

(specjalność budowa maszyn i urządzeń przemysłu 

cukrowniczego) Technikum Cukierniczego w Toruniu. 

Jego przygoda z biznesem zaczęła się jeszcze tego 

samego roku. W rodzinnym Czernikowie założył bar, 

który jako jedyny w okolicy sprzedawał piwo. Tak 

dorobił się pieniędzy, które pozwoliły mu iść dalej 

ścieżką biznesu, i otworzył wytwórnię oranżady. 

Pieniędzy było coraz więcej i mógł sobie pozwolić 

na budowę domu, lecz miał problem ze zdobyciem 

potrzebnych materiałów, a mianowicie, kabli. To go 

zmotywowało do działania i w roku 1989 uruchomił 

wytwórnię kabli, a materiały na ich produkcję 

zdobywał ze stworzonych przez siebie punktów skupu 

złomu. Teraz już był bardzo zaangażowany w biznes 

i  stworzył wcześniej wspomniane Zakłady Produkcji 

Tworzyw Sztucznych. W roku 1993 razem z małżonką 

Grażyną inwestuje w akcje. W roku 2005 kontrolował 

już 4 duże spółki giełdowe z branży tworzyw 

sztucznych. Teraz w jego planach jest stworzenie 

potężnego holdingu stalowego. Jest sponsorem 

toruńskiego żużla i żyje sobie spokojnie.

background image

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

32

nr 5/2008

MILLIONAIRE

magazine

www.millionaire.pl

33

1. Porozmawiajmy najpierw o celach, jesteś Gosiu 

ekspertem. Znam twojego świetnego e-booka 

„Ja i cele”. Jakie cele powinna stawiać sobie 

przedsiębiorcza kobieta?

Świetnie zadałaś to pytanie. Nie zapytałaś czy 

kobiety powinny stawiać przed sobą cele, ale – 

jakie. Rzeczywiście każda kobieta, która zamierza 

prowadzić biznes, powinna, moim zdaniem, już na 

starcie wiedzieć, do którego miejsca chce dotrzeć. 

Podkreśliłabym tu słowo – szczególnie na starcie. 

Dlaczego? Biznes – jeśli ma być czymś trwałym  

w naszym życiu,  musi mieć solidne fundamenty.

Startując kobieta powinna – moim zdaniem – zadać 

sobie mnóstwo ważnych pytań. I to – wbrew 

pozorom nie tylko tych „biznesowych”.

Wyznaczając swoje cele, każda kobieta, która 

buduje firmę od podstaw, musi odpowiedzieć sobie – 

do czego będę dążyć? Gdzie chcę się znaleźć? Czego 

pragnę? Jakie wartości wyznaję? Jakie są moje 

potrzeby? Co/jaki biznes  chcę stworzyć?

Jeśli siebie nie znasz, nie wiesz, jakie są mocne strony 

Twojej osobowości oraz nie wiesz, dokąd zmierzasz, 

to zapewniam Ciebie, nie dotrzesz tam. Jeśli będziesz 

realizowała czyjeś cele, skrypty życiowe innych 

ludzi (rodziców, mentorów, przyjaciół, małżonka) nie 

osiągniesz szczęścia. Jak ktoś kiedyś powiedział: może 

okazać się, że przystawiłaś drabinę nie do tej ściany, 

do której trzeba.

Oczywiście w miarę rozwoju biznesu nie można sobie 

odpuścić ciągłej weryfikacji celów.

My także się rozwijamy – razem z Naszym biznesem. 

Może się więc okazać, że cele, które wyznaczyłyśmy 

sobie na początku drogi, już nas uwierają. Może są 

już zbyt małe. Może okazać się, że poznając Siebie 

bardziej, pełniej, doszłyśmy do wniosku, że niektóre 

cele nie są już takie ważne. Mogą tez pojawić się b. 

atrakcyjne, które będą bardziej Nas wyrażać.  

Reasumując – cele kobiety przedsiębiorczej 

powinny być, moim zdaniem, spójne z jej systemem 

wartości, z potrzebami i rzeczywistymi marzeniami. 

Powinny też dotyczyć wszystkich obszarów – 

również życia prywatnego, rodzinnego, zdrowia, 

rozwoju osobistego czy finansów. 

Oczywiście cele muszą mieć określony termin 

realizacji.Tylko wtedy, wg mnie, zbudujemy biznes 

o silnych fundamentach, a dodatkowo – zyskamy 

trwałą, wewnętrzną motywację, która pozwoli 

przetrwać cięższe chwile. Moja dodatkowa rada 

dla kobiety przedsiębiorczej – stawiaj sobie wysoko 

poprzeczkę,. Bo im mniej chcesz od życia, tym 

mniej dostaniesz.

2. Jakie wartości, którymi należy kierować się  

w życiu, może przekazać przedsiębiorcza kobieta 

swojemu dziecku?

Myślę, że to duża odpowiedzialność, przekazywać 

własnemu dziecku wartości. Wg mnie nie ma tu 

recepty. Każda rodzina jest inna i inne wartości 

może wyznawać. Z mojej perspektywy jednak są 

wartości, które szczególnie chciałabym przekazać 

własnej córce. Wartości, które także mnie 

przekazali przedsiębiorczy rodzice ;)

Bardzo ważne jest nauczenie dziecka wiary  

w siebie i swoje możliwości., szacunku dla siebie 

i  innych ludzi, optymizmu ,wytrwałości, uporu 

i konsekwencji w dążeniu do realizacji celów.  

Dawania i brania miłości. Poza tym otwartości, 

zwłaszcza na poglądy innych ludzi, elastyczności, 

kreatywności. Jako matka będę też zachęcała córkę 

do pogłębiania wiedzy, ustawicznego kształcenia 

siebie. Będę chciała, aby dążyła do spójności 

wewnętrznej, spełnienia. By żyła w harmonii  

ze sobą, ale była synergiczna. I co dosyć istotne, 

by zawsze potrafiła uczyć się na błędach – 

popełnianych przez Siebie i innych oraz by zawsze 

potrafiła podnieść się i iść dalej po chwilowym 

niepowodzeniu. Myślę, że to dobry zestaw dla 

przyszłej kobiety przedsiębiorczej. 

3. Czy wg ciebie jest jakiś określony wiek 

dziecka, od którego może się zaczynać wspieranie 

jego przedsiębiorczości? A wcześniej jest „za 

wcześnie”, dziecko „za małe”?

Moim zdaniem jako kobiety biznesu,  powinnyśmy 

wspierać rozwój przedsiębiorczości własnych 

dzieci od jak najwcześniejszych lat – nawet już 

w okresie przedszkolnym. Wg mnie nie można 

mówić w tym przypadku, że dziecko jest zbyt 

Jak kobieta przedsiębiorcza może wspierać rozwój dziecka

czyli porozmawiajmy z ekspertem od biznesu kobiet Małgorzatą Dwornikiewicz-
Opalińską, właścicielką firmy szkoleniowej dla kobiet Empiria

Grażyna Dobromilska

madgraf@madgraf.eu   www.madgraf.eu

www.blog.madgraf.eu 

małe. Problem – moim zdaniem – może ewentualnie 

wynikać z systemu edukacji, jaki mamy w Polsce. 

Nie sprzyja on kształceniu uczniów na przyszłych 

przedsiębiorców. A w takim przypadku ważna jest 

współpraca pomiędzy domem a szkołą., której tu 

może zabraknąć.

4. Jakie są oblicza sukcesu?

Dobre pytanie. Zwłaszcza, jeśli dotyczy kobiet. 

Dlaczego? Moim zdaniem kobiety mają tendencję 

do umniejszania swoich sukcesów. Bo nie lubimy się 

chwalić, bo jesteśmy skromne, bo tak nie wypada 

– ktoś pomyśli, że jesteśmy zarozumiałe. Poza tym – 

hmm, „co to za sukces” –myślimy. Wszystko zależy 

wg mnie od miejsca, w którym ustawimy sobie 

poprzeczkę. Od miejsca, jakie pozwolą zająć nam 

nasze marzenia, przełożone na wymierne, możliwe 

do realizacji cele. W tym przypadku znów ważne 

jest, byśmy znały odpowiedź na pytanie: co dla 

mnie będzie sukcesem? Po czym poznam, że już go 

osiągnęłam? Gdzie chcę dotrzeć?

Ogromnie ważne jest też, moim zdaniem, 

docenianie tego, co już mamy, osiągnęłyśmy, 

jakimi stałyśmy się ludźmi, przemierzając drogę 

do indywidualnie pojmowanego sukcesu. Nawet 

gdy coś nie wyszło do końca tak jak chciałyśmy. 

I oczywiście, nagradzanie Siebie. Ważna jest też 

równowaga i spójne życie w zgodzie ze sobą. 

Bez względu na to, czy będziemy tylko matkami, 

świetnymi żonami, businesswoman  czy zechcemy 

pogodzić wszystkie z tych ról.

Dla jednej kobiety sukcesem może być prowadzenie 

jednoosobowej działalności o lokalnym zasięgu – 

dla innej, sukcesem będzie dobrze prosperująca 

firma, znana w całej Polsce, zatrudniająca kilkuset 

pracowników. Dla jednej miernikiem sukcesu będzie 

pokaźne konto w banku, samochód wysokiej klasy, 

a dla innej – mały skromny domek za miastem, 

wypełniony dziećmi i realizowanie się w roli Pani 

domu. Patrzę na ten temat z perspektywy kobiety 

przedsiębiorczej, ale  też świeżo upieczonej mamy.

Nowa rola wymaga ode mnie wiele czasu i 

wysiłku. Ceną jest chwilowe spowolnienie rozwoju 

mojej firmy. Jednak pomimo tego, uważam, że 

odniosłam swój mały sukces – mam wspaniałą córkę 

i kochającego męża. Zmieniły się priorytety, ale 

wcale nie pomniejsza to mojego przekonania o 

własnym sukcesie. Zatem jakie oblicza ma sukces? 

Takie, jak same je zobaczymy i…docenimy. Takie, 

które nas uszczęśliwią.

 

5. Czy istnieje alternatywa w życiu sukces albo 

rodzina?

Pośrednio już odpowiedziałam na to pytanie. 

Wszystko zależy od naszych priorytetów i wartości. 

Dla jednych najważniejsza jest rodzina i patrzenie 

na rozwój własnych dzieci u boku kochającego męża 

będzie sukcesem. Dla innych sukces kojarzy się tylko 

z osiągnięciami na polu zawodowym, a jeszcze dla 

innych sukces to równowaga – rozwijanie biznesu 

przy jednoczesnym dbaniu o rodzinę.

Ja jestem wśród tych ostatnich kobiet. 

Uważam, że moja pełnia szczęścia jest wtedy, 

kiedy mogę dzielić sukces zawodowy z rodziną. 

I odwrotnie – sukces zawodowy wyznacza sporo 

możliwości rozwojowych dla mojej rodziny, 

zwłaszcza jej najmłodszych członków.  Myślę też, 

że  my kobiety powinnyśmy przełamać niechęć 

do delegowania zadań. Nie zaprzeczam, że często 

ciężko jest pogodzić realizację wielu zadań, ale od 

czego są inni ludzie? Współpracownicy, rodzina? 

Nawet jeśli nie zatrudniamy pracowników – możemy 

przecież stosować wymianę barterową, dzielić się 

obowiązkami, przyjmować pomoc od innych. Ale to 

wymaga pewnego „odpuszczenia sobie”. Nie możemy 

ciągle być Zosiami – Samosiami. A to częsty błąd, który 

popełniają dużo od Siebie wymagające kobiety.   

 

6. Jak kobieta może wspierać rozwój dziecka  

i jego dążenie do sukcesu?

Częściowo już odpowiedziałam na to pytanie. 

Myślę, że – wpajając wartości, o których 

wspomniałam wcześniej. Wspierając wysiłki 

dziecka – jego ciekawość poznawczą, motywując 

do działania.  Także zachęcając – w przypadku 

chwilowych niepowodzeń, do podejmowania 

kolejnych prób realizacji zamierzeń. Wierząc w 

możliwości dziecka i dając mu odczuć naszą wiarę. 

I co jest bardzo ważne - kochając bezwarunkowo, 

nie tylko wtedy, gdy osiągnie sukces. 

Małgorzata Dwornikiewicz-

Opalińska,

właścicielka firmy szkoleniowej 

dla kobiet Empiria, autorka 

e-booka „Ja i cele”. Jej misją i 

pasją jest pomaganie kobietom 

- początkującym właścicielkom 

firm w zmianie sposobu 

myślenia, który pozwoli im rozwijać skrzydła 

w biznesie. Prowadzi Biznesowy Klub Kobiet w 

Warszawie Celem spotkań jest konkretna wzajemna 

pomoc w zmaganiach biznesowych, naładowanie 

akumulatorów w przyjaznej, luźnej, kobiecej 

atmosferze, wymiana kontaktów oraz nawiązanie 

współpracy. Wkrótce ruszy tez pierwszy w Polsce

 

BIZNESOWY INTERNETOWY KLUB KOBIET.

To odpowiedź na rosnące potrzeby zrzeszania się 

kobiet biznesu z całej Polski.

http://empiria.sukceskobiety.pl