background image

Na Wall Street znowu bardzo nerwowo, 
indeksy kończą dzień dużymi spadkami

Tagi: 

giełdy światowe

USA

Wall Street

 

 

Po jednodniowej przerwie giełdy w Stanach Zjednoczonych powróciły w środę do mocnych 
spadków. Indeksy spadały na fali obaw, że gospodarka USA ponownie wpada w recesję oraz 
że w wyniku kryzysu zadłużenia w strefie 

euro

 ucierpieć mogą francuskie banki.

Podobnie jak w kilku poprzednich dniach, największe ruchy indeksów w środę nastąpiły w ostatniej 
godzinie handlu. Tak samo było w poniedziałek, gdy indeksy w ostatnich minutach zanurkowały w 
dół, i tak samo było we wtorek, gdy inwestorzy rzucili się w końcowce do gwałtownych zakupów 
akcji.

Na zamknięciu 

Dow Jones Industrial

 spadł o 4,63 proc. do 10.719,71 pkt.

Nasdaq

 

Comp

. zniżkował o 4,09 proc. i wyniósł 2.381,05 pkt.

Indeks 

S&P 500

 spadł o 4,42 proc. i wyniósł na koniec dnia 1.120,75 pkt.

Część analityków uważa, że pomimo mocnych spadków w ostatnich dniach nie można jeszcze 
mówić o wybuchu paniki, a paniczne zachowania inwestorów zwykle kończą trend spadkowy. Ich 
zdaniem, może to sugerować, że w dalszym ciągu jest jeszcze dużo miejsca do dalszych zniżek.

Przez ostatnie trzy tygodnie amerykańskie indeksy pospadały po około 15 proc., a tylko w samym 
sierpniu straciły już 11 proc.

Najnowsze badania nastrojów (z wtorku) wśród amerykańskich inwestorów pokazują inwestorzy 
nastawieni "byczo" do rynku stanowią 47,3 proc. badanych, a ci, którzy mają nastoje 
"niedźwiedzie" to tylko 23,7 proc. Niewiele zmieniły się te proporcje w porównaniu z zeszłym 
tygodniem, kiedy wynosiły one 46,3 do 24,7 proc.

W przeszłości, gdy rynki po silnych wyprzedażach zbliżały się do dna, proporcje wśród badanych 
inwestorów wyglądały zupełnie inaczej. Na przykład w końcówce 2008 roku "niedźwiedzie" miały 
przewagę nad "bykami" w wysokości 30 pkt. proc.

"Wyniki badania wskazują, że akcje są jeszcze daleko od dna i wszelkie ewentualne 
krótkoterminowe wzrosty powinny być przyjmowane z przymrużeniem oka" - uważa Tarquin Coe, 
analityk z Investors Intelligence.

Sierpień przyniósł szereg rozczarowujących danych z gospodarki, w wyniku których wielu 
analityków postanowiło obniżyć prognozy tegorocznego wzrostu gospodarczego w USA. Problemy 
największej gospodarki na świecie dodatkowo zintensyfikował konflikt wokół podniesienia limitu 
zadłużenia publicznego, którego konsekwencją stało się pierwsze w historii obniżenie ratingu 

background image

kredytowego USA przez agencję Standard&Poors.

Ryzyko ponownej recesji w USA wynosi 33 proc. - wynika z ankiety przeprowadzonej przez 
agencję Reuters wśród ekonomistów.

Wzrost gospodarczy w USA w tym roku był do tej pory wyraźnie niższy od oczekiwań. 
Amerykański bank centralny oświadczył, że oczekuje ożywienia gospodarczego przebiegającego w 
nieco wolniejszym tempie w kolejnych kwartałach. Dodał jednocześnie, że ryzyko pogorszenia się 
sytuacji gospodarczej w USA zwiększyło się.

Zapasy amerykańskich hurtowników rosły w czerwcu w najwolniejszym tempie od 7 miesięcy. 
Zapasy wzrosły o 0,6 proc., w ujęciu miesiąc do miesiąca, podczas gdy w poprzednim miesiącu 
wzrosły o 1,7 proc. po korekcie. Rynek spodziewał się wzrostu zapasów o 1,0 proc. Analitycy 
sugerują, że hurtownicy mogą ograniczać zapasy, w konsekwencji spowalniającego wzrostu 
gospodarczego w USA.

Załamanie na rynku to również efekt obaw o kondycję finansową francuskich banków.

Agencja kredytowa Moody's potwierdziła w środę rating kredytowy dla kraju na poziomie AAA. 
Dzień wcześniej rating AAA dla Francji potwierdziła agencja Standard & Poors. Zapewnienia 
agencji nie pomogły jednak francuskim bankom, których akcje mocno traciły w obawie, że 
ewentualne obniżenie ratingu negatywnie wpłynie na ich kondycje finansową. Dodatkowo rynek 
obawia się, że bilanse tych banków bardzo ucierpią w wyniku odpisów na posiadanych przez nich 
obligacjach krajów dotkniętych kryzysem zadłużenia, takich jak Grecja czy Włochy.

Akcje Societe Generale, BNP Paribas oraz Credit Agricole traciły w środę ponad 15 proc.

"Kondycja europejskich banków wciąż wywiera presję na rynki akcji. Uwaga wciąż skupia się na 
Europie, nawet jeśli w ostatnim czasie przesunęła się ona trochę na problemy USA z limitem 
zadłużenia. Nie są to tylko obawy o to, że banki mogą zbankrutować. Są to też obawy o to, że koszt 
operacji finansowych wzrastają" - powiedział Peter Jankovskis, zarządzający Oakbrook 
Investments.

W USA zanotowano silny wzrost indeksu wniosków o kredyt hipoteczny MBA - wynika z danych 
Mortgage Bankers Association. Indeks zwyżkował w tygodniu zakończonym 5 sierpnia o 21,7 proc. 
To największy wzrost wskaźnika od marca 2009 r. Tydzień wcześniej indeks wzrósł o 7,1 proc.

Chiny zanotowały w lipcu rekordowy eksport, dzięki czemu ich nadwyżka handlowa wzrosła aż do 
31,48 mld dol. W lipcu chiński eksport wzrósł o 20,4 proc. w stosunku do tego samego miesiąca 
roku ubiegłego, osiągając wartość 175,13 mld dol. Import wzrósł o 22,9 proc. Nadwyżka 
przekroczyła prognozy ekonomistów, którzy spodziewali wyniku rzędu 26 mld dol.

Swoje wyniki kwartalne podał Disney. Zysk kwartalny spółki wyniósł 0,78 USD na akcję i okazał 
się wyższy od oczekiwań. Analitycy spodziewali się zysku netto na poziomie 0,73 centów na akcję. 
Przychody kwartalne tej największej na świecie spółki z branży medialnej wyniosły 10,68 
miliardów dolarów wobec oczekiwanych przez analityków 10,46 miliardów dolarów.

Około 10 proc. potaniały akcje Bank of America po tym jak bank poinformował o sprzedaży dla 
Fannie Mae części swojego portfela pożyczek hipotecznych. Bank of America zdecydował się na 
ten ruch chcąc uspokoić obawy, że jest zbyt narażony na ryzyko w tym segmencie rynku. 
Dodatkowo analitycy KBW obniżyli cenę docelową akcji Bank of America.

background image

Ponad 6 proc. spadły notowania Bank of New York Mellon po zapowiedzi redukcji 1500 etatów w 
celu obniżki kosztów.

Akcje 

Citigroup

 po spadku o 10 proc. znalazły się blisko rocznego minimum, a Morgan Stanley 

blisko najniższego poziomu od dwóch lat.