background image

1 z 17 

 

http://web.archive.org/web/20090822015747/http://nowaonline.strefa.pl/38Poliszczuk2.htm

 

 
 

Dr Wiktor Poliszczuk 

Kryzys na Ukrainie 

Co od listopada 2004 roku dzieje się  na Ukrainie? Kto jest za to odpowiedzialny? Jakie 
skutki może pociągnąć za sobą usiłowanie dokonania przewrotu w państwie? 

Jako prawnik i politolog spróbuję odpowiedzieć na te pytania bez gniewu i politycznego 
zaangażowania, bez emocji, licząc się tylko z prawem i faktami. Liczę się przy tym z tym, 
że  nie  wszyscy,  zaangażowani  emocjonalnie lub  politycznie  ludzie,  pogodzą  się  z  moimi 
ocenami.  Ja,  jako  prawnik  i  politolog,  w  ocenach  wydarzeń  nie  mogę  kierować  się 
emocjami, ani też sympatiami politycznymi. 

Przede  wszystkim  trzeba  określić  -  jakie  strony  występują  w  trwającym  konflikcie?  Jest  to 
przede wszystkim tzw. "Nasza Ukraina" z jej prozachodnim liderem Wiktorem Juszczenką, a 
z drugiej strony struktury władzy Ukrainy, które można nazwać promoskiewskimi. 

Najpierw  o  władzy:  na  niej,  w  szczególności  na  prezydencie  Kuczmie,  ciąży 
nieudowodniony  zarzut  natury  kryminalnej  w  postaci  zlecenia  zabójstwa  dziennikarza 
Georgija  Gongadze.  Dotychczasowa  władza  na  Ukrainie  nie  ma  charakteru 
ideologicznego,  ona  oparta  jest  o  ugrupowania  oligarchiczne,  a  przy  tym  trzeba 
powiedzieć,  że  kapitał  ukraiński  jest  ściśle  powiązany  z  kapitałem  rosyjskim.  Jest  to  więc 
władza  o  niezupełnie  czystej  opinii,  ale  przy  tym  jest  to  władza  uznana  przez  prawo 
międzynarodowe, i dla mnie, prawnika i politologa, tylko to się liczy. 

Po drugiej stronie znalazł się Wiktor Juszczenko, polityk wyraźnie proamerykański, który od 
samego  początku  zaangażowania  politycznego  w  dużej mierze  oparł  się  na  ukraińskich 
nacjonalistycznych działaczach, szczególnie frakcji banderowskiej. To dzięki niemu szereg 
banderowskich  działaczy  stało  się  członkami  Rady  Najwyższej  Ukrainy.  Mnie,  który  od 
ponad  dwudziestu  lat  zajmuje  się  badaniem  nacjonalizmu  ukraińskiego,  szczególnie 
interesuje  problem  wpływania  nacjonalistów  ukraińskich  na  wydarzenia  na  Ukrainie. 
Powiem  więc  przy  tym,  że  nie  tylko  Wiktor  Juszczenko  nobilitował  działaczy 
banderowskich, ale nobilitował ich też prezydent Kuczma, który "wodzowi" OUN Bandery 
Jarosławie  Stećko  nadał  najwyższy  order  Ukrainy,  zaś  rząd  Ukrainy  z  Wiktorem 
Janukowyczem na czele po jej śmierci wydał zgodę na jej pochowanie na prestiżowym 
cmentarzu w Kijowie, Bajkowe, odpowiedniku polskich Powązek.  

Konflikt  trwa,  po  stronie  legalnej  władzy  Ukrainy  stanęła  Rosja,  prezydent  Putin  uznał 
wybór  na  prezydenta  Ukrainy  Wiktora  Janukowycza,  zaś  Zachód  opowiedział  się  po 
stronie  zbuntowanego  kandydata  na  prezydenta  Wiktora  Juszczenki.  Trwa  więc 
polityczna  konfrontacja  między  Zachodem  i  Rosją.  W  konflikcie  tym  znaczącą  rolę 
odgrywają wykorzystywani przez Zachód nacjonaliści ukraińscy. 

Jak  przedstawia  się  sytuacja  w  świetle  ustawodawstwa  Ukrainy  i  prawa 
międzynarodowego? 

Ustawa  o  wyborze  prezydenta  Ukrainy  przewiduje:  gdy  żaden  z  kandydatów  nie  uzyska 

background image

2 z 17 

 

50%  plus  jeden  głosów  wyborców,  to  w  drugiej  turze  wyborów  zwycięża  ten  z  dwóch 
kandydatów, który uzyska najwięcej głosów. Głównym organem w zakresie wyborów jest 
wybrana  przez  Parlament  Centralna  Komisja  Wyborcza.  W  przypadku  stwierdzonych 
naruszeń  podczas  głosowania  każdy  z  kandydatów  ma  prawo  złożenia  skargi  do 
Centralnej  Komisji  Wyborczej  w  ciągu  24  godzin  następujących  po  zakończeniu 
głosowania,  a  także  zwrócenia  się  do  Sądu  Najwyższego  Ukrainy  z  wnioskiem  o 
anulowanie wyborów. Terenowe Komisje Wyborcze składają się z przedstawicieli różnych 
opcji  politycznych.  Tak  przeprowadzone  wybory  doprowadziły  do  ich  II  tury,  w  której 
wygrał  Wiktor  Janukowycz,  a  sztab  Wiktora  Juszczenki  nie  zgłosił  do  Centralnej  Komisji 
Wyborczej ani jednej skargi na naruszenia podczas wyborów. Wiktor Juszczenko przegrał, 
dopiero 26 listopada, po pięciodniowych ulicznych protestach, jego sztab złożył w Sądzie 
Najwyższym wniosek, który ma być rozpatrzony 29 listopada. Niewątpliwie były naruszenia 
prawa w toku głosowania, bez nich chyba żadne wybory na świecie nie obywają się, na 
wyniki wyborów pozaprawnie wpływała jedna i druga strona. W Toronto też: mimo zakazu 
propagandy na 24 godziny przed wyborami, ukraińskie programy radiowe i telewizyjne w 
sobotę,  20  listopada,  prowadziły  bardzo  intensywną  propagandę  na  korzyść  Wiktora 
Juszczenki, co sam obserwowałem. 

W takiej sytuacji Wiktor Juszczenko, który deklaruje swoją demokratyczność, po ogłoszeniu 
wyników wyborów, wzorem zachodnim, powinien był pogratulować swemu oponentowi 
zwycięstwa i wyciągnąć z własnej klęski wnioski na przyszłość. Tego Wiktor Juszczenko nie 
zrobił.  On  w  swej  desperacji  ogłosił,  że  nie  uznaje  wyników  wyborów  i  wezwał  swych 
zwolenników do wyjścia na ulice Kijowa, sam ogłaszając się prezydentem Ukrainy. 

Jak  ocenić  takie  stanowisko  Wiktora  Juszczenki?  Niewątpliwie  jako  bunt  przeciwko 
obowiązującemu ustawodawstwu Ukrainy i prawu międzynarodowemu. Sytuację można 
porównać do tego, gdyby cztery lata temu Al Gore nie uznał wyników wyborów i wezwał 
demokratów  do  wyjścia  na  ulice  Waszyngtonu,  gdyby  wezwał  do  nieposłuszeństwa 
wobec  władzy,  gdyby  jego  zwolennicy  usiłowali  zająć  Biały  Dom  i  zajmowali  budynki 
publiczne. Albo gdyby trzy tygodnie temu tak samo postąpił John Kerry. U każdego z nich 
znalazłoby się nie 200 000, jak u Juszczenki, gotowych pójść na barykady, zwolenników, a 
miliony.  Czy  do  pomyślenia  jest  sytuacja,  w  której  rząd  Rosji  po  przegranej  Al  Gore 
oświadczył, że nie uznaje on wyników wyborów prezydenckich w USA? Czy można sobie 
wyobrazić  sytuację,  w  której  rząd  Francji  nie  uznaje  wyników  wyborów  prezydenta 
Niemiec, a rząd Niemiec wyników wyborów prezydenta Francji? Prawo międzynarodowe 
nie zna instytucji uznawania przez obce państwa wyników wyborów prezydenta. 

Oto ilustracja do analogicznej sytuacji: "Podejrzenia o nieprawidłowościach, które mogły 
mieć wpływ na prawidłowy przebieg niedawnych wyborów prezydenckich w USA będą 
przedmiotem  dochodzenia  federalnej  instytucji  kontrolnej  Government  Accountability 
Office
 (GAO), która zbada warunki bezpieczeństwa i dokładność technik głosowania ... 
do  Komisji  Prawnej  Izby  Reprezentantów  wpłynęło  ponad  57  tysięcy  zawiadomień  o 
drobnych  nieprawidłowościach  i  incydentach  podczas  wyborów.  Pokonany 
demokratyczny  kandydat  do  prezydentury  John  Kerry  uznał  swoją  porażkę,  ale  wezwał 
do dokładnego zbadania prawidłowości procesu wyborczego".  

Pokonany  John  Kerry  wezwał  do  zbadania  procesu  wyborczego,  zaś  pokonany  Wiktor 
Juszczenko wezwał buntu.  

Jak się zachował Zachód wobec sytuacji na Ukrainie? Oto w sposób nie mający analogii 

background image

3 z 17 

 

w  dotychczasowej  polityce,  Sekretarz  Stanu  USA  oświadcza,  że  nie  uznaje  wyników 
wyborów  na  Ukrainie,  chociaż  jest  to  wewnętrzna  sprawa  Ukrainy.  Za  nim,  jak  za  panią 
matką, poszły rządy Wielkiej Brytanii, Kanady, Unia Europejska. 

Na  jakiej  to  podstawie  i  dlaczego  w  sposób  absolutnie  woluntarystyczny  i 
niedemokratyczny Zachód popiera Wiktora Juszczenkę? 

Zachodowi  zależy  na  oderwaniu  Ukrainy  od  Rosji,  na  podporządkowaniu  sobie  Ukrainy 
celem osłabienia Rosji, o wciągnięcie Ukrainy w orbitę polityki amerykańskiej. Można do 
tego dążyć, ale w ramach istniejącego ładu w postaci prawa międzynarodowego, które 
potępia  ingerencję  w  wewnętrzne  sprawy  innych  państw,  a  bez  wątpienia  wybory 
prezydenta  państwa  to  sprawa  wewnętrzna  państwa.  Ta  ingerencja  odbywa  się  w 
ramach  tworzenia  przez  Stany  Zjednoczone  jednobiegunowego,  narzucanego  przez 
Stany  Zjednoczone,  ładu  na  świecie.  W  ramach  tego  działania  Stanom  Zjednoczonym 
jest bardzo wygodny Wiktor Juszczenko jako prezydent Ukrainy. Od ponad stu lat państwa 
dążące  do  wywarcia  wpływu  na  politykę  innych  państw  posługują  się  tak  zwanymi 
agentami  wpływu.  Takich  agentów  instalował  Związek  Radziecki,  Stany  Zjednoczone, 
Wielka Brytania, Niemcy i inne państwa. Agent wpływu osadzany jest na kilkadziesiąt lat, 
działa  on  czasem  jako  zaprzyjaźniony  z  będącymi  u  władzy  naukowiec,  czasem  jako 
przedsiębiorca,  czasem  jako  filantrop,  artysta  itp.  Wiktor  Juszczenko  porzucił  swoją 
poślubioną  na  Ukrainie  żonę  i  wszedł  w  związek  małżeński  z  obywatelką  Stanów 
Zjednoczonych,  byłą  mieszkanką  Chicago,  wychowaną  w  szeregach  banderowskich 
organizacji młodzieżowych, w "Płaście", Ukrainką Katherine-Clair Czumaczenko, która po 
ukończeniu  studiów  pracowała  w  Departamencie  Stanu  USA  i  w  innych  ważnych 
instytucjach tego państwa. Inaczej mówiąc, Wiktor Juszczenko ożenił się z banderówką, z 
którą  ma  troje,  będących  obywatelami  Stanów  Zjednoczonych,  dzieci.  W  ten  oczywisty 
sposób, gdyby  Wiktor Juszczenko został prezydentem Ukrainy,  to najlepszym dla Stanów 
Zjednoczonych  agentem  wpływu  na  niego  okazałaby  się  jego  żona  Katherine-Clair. 
Trzeba  przy  tym  zaznaczyć,  że  pochodzący  z  Wielkiej  Ukrainy  Wiktor  Juszczenko  studia 
ekonomiczne  ukończył  w  Tarnopolu,  po  ich  ukończeniu  w  tarnopolskim  obwodzie 
pracował jako księgowy. Tam on zaraził się nacjonalizmem ukraińskim. 

Nie  ma  podstaw  do  tego,  aby  dziwić  się  Stanom  Zjednoczonym,  że  popierają  Wiktora 
Juszczenkę,  ale  dziwić  musi,  że  dokonują  one  tego  w  sposób  brutalny,  gwałcąc  prawo 
międzynarodowe,  szacunek  do  tego  prawa.  A  za  Stanami  Zjednoczonymi,  jak 
powiedziałem, poszły rządy innych państw, poszedł prezydent Aleksander Kwaśniewski, a 
nawet Sejm Rzeczypospolitej. 

Na  czym  opiera  się  poparcie  Zachodu  dla  Wiktora  Juszczenki,  na  czym  oparte  jest 
nieuznawanie przez Zachód wyników wyborów II tury? Okazuje się, że na oświadczeniach 
Wiktora  Juszczenki  i  na  opiniach  niektórych  grup  obserwatorów  wyborów,  których,  jak 
nigdy  i  nigdzie  dotąd,  było  na  Ukrainie  około  5  tyś.!!  Obok  nich  działały  struktury 
socjologicznego  podliczania  wyników  wyborów,  tzw  "Exit  pool".  W  zależności  od  tego  – 
czy  pochodziły  one  z  Zachodu,  czy  z  Rosji  i  innych  postsowieckich  państw,  ich  wyniki 
różniły  się  w  sposób  zasadniczy  –  jedne  wskazywały  na  wygraną  Juszczenki,  inne  na 
wygraną  Janukowycza.  Te  wyniki,  jako  nie  mające  charakteru  prawnego,  nie  mogą 
stanowić podstawy do uznawania czy nieuznawania wyborów. Jedynym upoważnionym 
do  tego  organem  jest,  w  wypadku  Ukrainy,  wybrana  przez  Radę  Najwyższą  Ukrainy 
Centrala Komisja Wyborcza. 

background image

4 z 17 

 

Tymczasem na Ukrainę poleciał Lech Wałęsa, który w przemówieniu do buntujących się 
poprał  Wiktora  Juszczenkę.  Poparcia  Juszczence  udzielili  inni  polscy  politycy  z  prawicy  i 
lewicy.  Prezydent  Kwaśniewski,  marionetka  w  rękach  Waszyngtonu,  podważył  wyniki 
wyborów  na  Ukrainie.  Wszystko  odbywa  się  tak,  jak za  czasów  Związku  Sowieckiego:  jak 
tylko Moskwa nadała sygnał, że trzeba coś lub kogoś potępić, wtedy wszystkie kraje tak 
zwanego  bloku  socjalistycznego,  bez  jakiejkolwiek  żenady,  potępiały  kogo  wskazała 
Moskwa.  Są  to  działania  polityczne  niskiego  gatunku.  A.  Kwaśniewski  okazał  się  być 
stronniczy  wobec  konfliktu  i  jako  taki  jego  rola  jako  mediatora  jest  co  najmniej 
dwuznaczna,  wręcz  nierzetelna,  czego  dowodzi  fakt,  że  samolotem  prezydenckim, 
którym on udał się na mediację do Kijowa, dostarczono zwolennikom Juszczenki transport 
30 000 egz. "Gazety Wyborczej" wzywającej buntowników do niepoddawania się. 

Operowanie przez Wiktora Juszczenkę zarzutami "sfałszowania wyborów" w świetle prawa 
nie  mają  uzasadnienia,  bowiem  taki  zarzut  należy  udowodnić  w  drodze  prawem 
przewidzianej,  a  więc  w  drodze  skarg  do  organów  sądowych,  a  do  ich  rozstrzygnięcia 
należy powstrzymać się z działaniami destabilizującymi państwo. Wiktor Juszczenko już w 
toku  kampanii  wyborczej  posługiwał  się  niedopuszczalnymi  nawet  w  brudnej  polityce 
chwytami:  oskarżył  on  władze  Ukrainy  o  usiłowanie  jego  otrucia,  czego  nie  potwierdziły 
ekspertyzy  medyczne  biegłych  na  Ukrainie  i  w  Austrii.  W  propagandzie  przedwyborczej 
Wiktor  Juszczenko  posługiwał  się  niekulturalnymi,  wręcz  karygodnymi  epitetami  wobec 
swego  oponenta,  nazywając  go  bandytą.  To  prawda,  że  Wiktor  Janukowycz  jako 
młodzieniec wdał się w bójkę z rówieśnikami, a że był silniejszy (ma posturę ciężarowca) 
niektórych  z  nich  poturbował,  za  co  został  skazany  i  karę  odbył,  po  czym,  zgodnie  z 
prawem,  nastąpiło  zatarcie  skazania,  ale  nie  był  on  skazany  za  czyn  z  niskich  pobudek 
czy  z  chęci  zysku.  W  tej  sytuacji  epitet  "bandyta"  wobec  Janukowycza  jest  czynem 
karalnym.  Takie  postępowanie  Juszczenki  jest  tym  bardziej  niemoralne,  że  jego  prawą 
ręką w walce o prezydenturę jest jego kandydatka na premiera – Julia Tymoszenko, która 
na  fali  przemian  ustrojowych  na  Ukrainie  stała  się  multimilionerką  i  przeciwko  której 
prokuratura  Rosji  prowadzi  śledztwo  o  przekupstwo  wysokich  urzędników  rosyjskich  w 
związku z cenami i dostawami ropy naftowej oraz gazu rosyjskiego na Ukrainę i jej tranzyt 
przez Ukrainę do innych państw. 

Działania  Wiktora  Juszczenki  i  jego  nacjonalistycznego  i  oligarchicznego  otoczenia 
wyraźnie  wskazują  na  stosowanie  przez  niego  metod  wodzowskich,  wzorowanych  na 
ideologii nacjonalizmu  ukraińskiego:  cel  –  przejęcie  władzy  bez  oglądania  się  na  interes 
narodu;  posługiwanie  się  nieuzasadnionymi  uogólnieniami,  na  przykład:  "naród  jest  po 
mojej stronie", tak jak gdyby "narodem ukraińskim" byli tylko jego zwolennicy. To tak samo 
jak banderowcy mówili o "narodzie ukraińskim", a sami mordowali ludność ukraińską. Tak 
jak  w  OUN,  u  Juszczenki  nie  ma  alternatyw  politycznych:  zwycięstwo  albo  śmierć!  On 
założył,  że  jeżeli  wyniki  wyborów  będą  dla  niego  niekorzystne,  to  będzie  bunt.  To  są 
metody  faszystowskie.  On  nie  liczy  się  z  faktami,  że  popierający  Janukowycza  wschód  i 
południe  Ukrainy  dostarczają  ponad  80%  produktu  narodowego,  że  dla  tego  regionu 
Ukrainy  zerwanie  z  Rosją  jest  nie  do  przyjęcia,  około  80%  rodzin  na  Ukrainie  ma  swych 
bliskich krewnych w Rosji. Dla Ukrainy jedynym liczącym się rynkiem zbytu są obszary Rosji, 
Ukraina jest uzależniona od dostaw nośników energii z Rosji. Te sprawy dla Juszczenki nie 
są ważne, ważne jest dojście do władzy. Tak też robili banderowcy 

Fakt,  że  za  Juszczenką  przegłosowało  prawie  tyle,  co  za  Janukowycza,  wcale  nie 
świadczy,  że  na  Ukrainie  aż  tylu  jest  nacjonalistów  ukraińskich.  Nie,  wielu  głosowało  na 
niego,  słusznie  nie  mając  zaufania  do  obecnej  władzy,  w  nadziei,  że  Juszczenko 

background image

5 z 17 

 

doprowadzi  Ukrainę  do  takiego  przynajmniej  stanu,  jaki jest  w  Polsce.  Ukraińcy  z  Ukrainy 
Zachodniej,  pracując  u  polskich  nuworyszy,  postrzegają  Polskę  jako  kraj  zamożny,  nie 
wiedzą  o  sytuacji  materialnej  większości  społeczeństwa,  nie  odczuwają  polskiego 
bezrobocia, nic nie wiedzą o upadku polskiego przemysłu.  

Należy  przy  tym  wszystkim  zauważyć,  że  Kuczma  i  Janukowycz  nie  podejmują  żadnych 
konfrontacyjnych  kroków,  ich  argumenetm  jest  Konstytucja  Ukrainy  i  ustawa  o  wyborze 
prezydenta. Prezydent Putin, kierując się wynikami Centralnej Komisji Wyborczej, spokojnie 
uznał  fakty  i  wezwał  państwa  zachodnie  do  nie  wtrącania  się  w  wewnętrzne  sprawy 
Ukrainy.  Za  Putinem  gratulacje  Janukowyczowi  złożyli  prezydenci  Kazachstanu,  Armenii, 
Uzbekistanu  i  inni.  Stanowisku  prezydenta  Putina  sprzeciwił  się  przedstawiciel  Unii 
Europejskiej,  twierdząc,  że  ta  organizacja  nie  uznaje  wyników  wyborów  prezydenta 
Ukrainy,  bowiem  nie  odpowiadały  one  europejsko-demokratycznym  standardom.  Skoro 
takie  jest  stanowisko  Unii  Europejskiej,  to  może  ona  uznać  Ukrainę  za  państwo 
niedemokratyczne, nawet zerwać z nią stosunki, ale nie ingerować w wewnętrzne sprawy 
Ukrainy. Działania Zachodu wobec wyników wyborów na Ukrainie są bezprecedensowe. 
W tej sytuacji należy dojść do wniosku, że zetknęły się dwa nurty: nurt stojący na Ukrainie 
na  pozycjach  państwa  prawa,  praworządności,  i  popierany  przez  Zachód  nurt 
buntowników.  Zobaczymy  jaki  kierunek  zwycięży.  Jako  prawnik  jestem  za  rozwiązaniem 
zgodnym  z  prawem,  jestem  przeciwko  siłowym  rozwiązaniom  na  ulicach  miast.  Od 
anarchii do przelewu krwi i dyktatury tylko jeden krok.  

Działania  popieranego  przez  Zachód  Juszczenki  mogą  mieć  tragiczne  dla  narodu 
ukraińskiego, dla Ukrainy jako państwa, następstwa. Przede wszystkim każde rozwiązanie 
wywołanego  przez  Wiktora  Juszczenkę  kryzysu  będzie,  już  jest,  dla  Ukrainy  tragiczne. 
Przewidywać można takie następstwa: 

-  W  najgorszym  przypadku  może  dojść  do  niekontrolowanej  wojny  domowej,  w 
następstwie  której  doszłoby  do  przelewu  krwi.  Jest  to  wariant,  który  może  mieć  miejsce 
wbrew  polityce  Rosji  i  Zachodu.  Wystarczy  jeden  nieostrożny  (lub  prowokacyjny 
nieodpowiedzialnego  osobnika)  wystrzał.  Trzeba  znać  psychologię  tłumu,  żeby 
przewidzieć  następstwa  takiego  rozwoju  wydarzeń.  Nie  ma  też  podstaw  do 
przypuszczenia, że Juszczenko świadomie będzie dążyć do siłowego rozwiązania, u niego 
nie ma na to sił i środków. Ze strony władzy Ukrainy też nie ma oznak do użycia siły. 

- Może dojść do podziału Ukrainy na trzy części: zachodnią nacjonalistyczną ze stolicą we 
Lwowie  (przypomnijmy  przy  tym  stanowisko  władz  Lwowa  w  sprawie  Cmentarza  Orląt), 
wschodnio-południową  ze  stolicą  w  Charkowie,  która  wraz  z  Krymem  zechce 
przyłączenia  się  do  Rosji,  i  kadłubową  ze  stolicą  w  Kijowie,  nic  nie  znaczącą  w  skali 
międzynarodowej,  ale  która,  w  konfrontacji  z  wydarzeniami  na  Ukrainie  Zachodniej,  już 
często nazywanej nowym Księstwem Halickim, będzie ciążyć ku Moskwie. Dla Polski takie 
rozwiązanie może mieć zgubne następstwa, czego nie widzi ani Lech Wałęsa (od niego 
wiele  nie  można  wymagać),  ani  Kwaśniewski,  który  okazał  się  być  amerykańską 
marionetką, czego nie chce widzieć mieniący się politologiem polityk Zbigniew Brzeziński. 
Dziw,  że  nie  widzą  takiego  zagrożenia  dla  Polski  tacy  politycy,  jak  Buzek,  bracia 
Kaczyńscy,  Tusk  i  inni,  którzy,  niczym  dzieci  w  przedszkolu,  przybierają  się  w 
pomarańczowe  kolory  celem  poparcia  buntu  Juszczenki,  a  Geremek  pomarańczową 
kolorystykę przeniósł do Brukseli. Farsa z pomarańczowym kolorem przeradza się w histerię;  

-  Janukowycz  zostanie  uznany  prezydentem,  z  tym,  że  zostanie  ustalone,  że  buntownicy 

background image

6 z 17 

 

nie  poniosą  odpowiedzialności.  Wtedy  Juszczenko  wyemigruje  do  Stanów 
Zjednoczonych,  ale Julia  Tymoszenko,  mimo wszystko,  trafi  do  więzienia.  Nie  za  udział  w 
buncie,  a  za,  na  szeroką  skalę  prowadzone,  malwersacje.  Z  tym  wszystkim  na  razie 
pogodzi się Zachód. Chyba o to idzie teraz gra; 

-  Janukowycz  zostaje  prezydentem,  władze  pociągają  do  odpowiedzialności  karnej 
buntowników  za  usiłowanie  przemocą  przejęcia  władzy,  za  opanowywanie  budynków, 
za  oszczerstwa  itd.  Zachód  zaprzestanie  udzielania  pomocy  Ukrainie,  przez  co  sam 
popchnie ją na większe zbliżenie z Rosją i uzależnienie od niej, przez co Ukraina stanie się 
państwem na wzór Białorusi.  

-  Gdy  chodzi  o  samą  Ukrainę,  przejęcie  władzy  przez  Juszczenkę  doprowadziłoby  do 
ekonomicznego  opanowania  Ukrainy  przez  kapitał  zachodni,  mówiąc  w  sposób 
uproszczony: rozszerzyłaby się sieć supermarketów, sklepów "Fast-Food", ale jednocześnie 
doszłoby  do  upadku,  do  wręcz  zaniku  bardzo  mocnego  ukraińskiego  przemysłu 
ciężkiego. Odsunięcie się Rosji od Ukrainy pozbawiłoby ją głównego rynku zbytu. 

-  Wybory  II  tury  mogą  być  uznane  za  nieważne  i  zostaną  zarządzone  nowe  wybory,  w 
których  nie  będzie  mógł  startować  ani  Juszczenko,  ani  Janukowycz.  W  takiej  sytuacji 
zacznie się kolejna tura walki o Ukrainę. 

Stany Zjednoczone na obecnym etapie nie są zainteresowane w konfrontacji z Rosją, na 
którą  liczą,  gdy  chodzi  o  powstrzymywanie  islamu  z  południa  Azji,  a,  być  może,  też  ze 
wschodu chińskiej ekspansji. To napawa nadzieją, że do zbrojnego starcia na Ukrainie nie 
dojdzie podczas trwającego kryzysu. 

Tak czy inaczej, wszystko, co się odbywa na Ukrainie po II turze wyborów, jest to woda na 
ukraiński nacjonalistyczny młyn, czego nie widzą polscy politycy. 

A  poza  tym  dobrze  jest  zastanowić  się  nad  pytaniem:  kto  finansuje  cały  ten  bunt  – 
utrzymanie  poza  domem  kilkuset  tysięcy  ludzi,  ich  transport  do  Kijowa,  utratę  zarobków 
itd.?  Są  to  grube  miliony.  Polską  "Solidarność"  finansowała  Ameryka,  wtedy  chodziło  o 
obalenie komunizmu. Dziś na Ukrainie sytuacja jest inna. Dziś trwa walka o Ukrainę między 
Rosją,  która  stoi  na  gruncie  prawa,  i  Stanami  Zjednoczonymi,  które  finansują  bunt 
przeciwko  uznanej  przez  prawo  międzynarodowe  władzy.  W  toku  tej  walki  sprzęgły  się 
ukraińskie siły nacjonalistyczne z amerykańskimi inspiratorami wydarzeń na Ukrainie. 

Należy  pomyśleć  –  kto  za  taki  rozwój  wydarzeń  na  Ukrainie  będzie  ponosić 
odpowiedzialność  polityczną:  Rosja,  czy  Stany  Zjednoczone  wraz  ze  swymi  politycznymi 
satelitami, w tym z Polską? 

1 grudnia 2004 r.: 

W ostatnich pięciu dniach nastąpiły niewielkie zmiany w sytuacji na Ukrainie, klincz trwał, 
nadal  trwała  blokada  gmachów  rządowych,  ale  odbyły  się  dwa  "okrągłe  stoły"  z 
udziałem  szefa  dyplomacji  Unii  Europejskiej  Javiera  Solany,  prezydentów  Polski  i  Litwy, 
prezydenta Ukrainy, obu kandydatów na prezydentów Ukrainy, przewodniczącego Rady 
Najwyższej  Ukrainy  oraz  przewodniczącego  Dumy  Federacji  Rosyjskiej.  Pierwszy  "okrągły 
stół"  nie  zmienił  sytuacji,  nadal  trwało  oblężenie  budynku  Rady  Najwyższej,  Rządu,  Sądu 
Najwyższego,  siedziby  Prezydenta  w  Kijowie  i  siedziby  jego  rezydencji  w  Koncza-Zaspie 

background image

7 z 17 

 

pod  Kijowem,  a  30  listopada  doszło  nawet  do  powstrzymanego  szturmu  siedziby  Rady 
Najwyższej Ukrainy. Sąd Najwyższy, i to jest bardzo ważne, rozpatruje spóźnione skargi obu 
stron na nieprawidłowości w toku wyborów. 

Zarysowało  się  kilka  projektów  rozwiązań  kryzysu,  są  propozycje:  a)  ponownego 
przeliczenia głosów w niektórych obwodach wschodu i zachodu Ukrainy, b) przeliczenia 
wszystkich głosów z II tury, c) powtórzenia II tury wyborów i d) przeprowadzenia nowych 
wyborów  prezydenta,  co  nastąpiłoby  chyba  wiosną  2005  toku.  Wszystkie  te  warianty 
osłabiają  pozycje  Juszczenki,  który  stoi  na  stanowisku  bezwzględnego  uznania  go 
prezydentem Ukrainy. 

W dniu 1 XII 2004 r. "okrągły stół" uzgodnił, że: 

nie do przyjęcia jest stosowanie siły do rozstrzygnięcia politycznego konfliktu; 

-  opozycja  odblokuje  siedziby  organów  władzy  państwowej  i  stworzy  warunki  do 
wykonywania prze nie wszystkich jej funkcji; 

-  powołana  będzie  grupa  ekspertów  celem  wniesienia  zmian  w  ustawach  niezbędnych 
do  podejmowania  decyzji  po  podjęciu  przez  Sąd  Najwyższy  postanowień  co  do 
wyborów; 

- reforma polityczna skierowana na ograniczenie pełnomocnictw prezydenta dokonana 
będzie jednocześnie ze zmianami prawa o wyborach. Na tej podstawie utworzony będzie 
nowy rząd. 

-  strony  konfliktu  zobowiązane  są  uwzględniać  zasadę  nienaruszalności  terytorialnej  i 
jednolitości Ukrainy; 

-  wszystkie  siły  polityczne  dołożą  starań  w  kierunku  normalizacji  sytuacji  społecznej  i 
ekonomicznej w kraju. 

"Okrągły stół" odroczył posiedzenie do czasu podjęcia postanowień przez Sąd Najwyższy 
w sprawie skarg obu stron. Biorąc pod uwagę fakt, że obie strony dołączyły do skarg po 
ponad 2 000 dokumentów, wątpliwe jest, aby Sąd Najwyższy sprawę rozstrzygnął w ciągu 
najbliższych  dni,  ale  ważne  jest,  że  proces  wchodzi  na  drogę  rozstrzygnięć  prawnych, 
eliminując działania pozaprawne. Manifestacje są działaniem zgodnym z prawem, ale już 
blokada, a tym bardziej szturm siedzib władzy – to działania pozaprawne. 

W  tej  sytuacji  warto  śledzić  postępy  w  realizacji  podjętych  uzgodnień.  Stan  na  dzień  1 
grudnia 2004 r. wskazuje na osłabienie pozycji W. Juszczenki. 

3 grudnia 2004 r.: 

Po pierwsze – obóz W. Juszczenki nie zdjął blokady siedzib władzy, do siedziby rządu nie 
wpuszcza  się  pracowników.  Julia  Tymoszenko  oświadcza,  że  podpis  Juszczenki  pod 
porozumieniem  o  zdjęciu  blokady  został  złożony  przez  Juszczenkę  bez  akceptacji 
manifestujących, a więc nie rodzi skutków prawnych. 

Prez.  G.W.  Bush  oświadczył,  że  proces  wyborczy  na  Ukrainie  powinien  odbywać  się  bez 

background image

8 z 17 

 

jakiegokolwiek wpływu nań ze strony innych państw. Prezydenci L. Kuczma i W. Putin stoją 
na stanowisku, że winny odbyć się ponowne wybory prezydenta, a nie powtórzenie II tury. 
To  stanowisko  uznać  należy  za  konstruktywne,  bowiem  powtórzenie  wyborów  II  tury 
doprowadziłoby do sytuacji, w której wybrany prezydent byłby prezydentem jednej tylko 
połowy  Ukrainy.  Jednakże  Sąd  Najwyższy  Ukrainy  uwzględnił  częściowo  skargę  bloku 
W. Juszczenki, stwierdzając wypadki naruszenia prawa wyborczego (ale nie wskazując na 
fałszowanie  wyników  wyborów),  uchylił  ustalenia  co  do  wyników  II  wyborów  i  nakazał 
Centralnej  Komisji  Wyborczej  ponowne  ich  przeprowadzenie  w  ciągu  trzech  tygodni 
licząc  od  dnia  5  grudnia  2004  r.  Centralna  Komisja  Wyborcza  dostosowała  się  do 
postanowienia Sądu Najwyższego i wyznaczyła wybory na dzień 26 grudnia 2004 r. Obaj 
kandydaci zapowiadają swe zwycięstwo w ponownych wyborach. Postanowienie SN nie 
przybliża rozwiązania kryzysu, napięcie będzie wzrastać nie  tylko do 26 grudnia, ale i po 
tej dacie bez względu na to, który z kandydatów wygra wybory.  

Istnieje  obawa,  że  zamiary  Zachodu  mogą  obrócić  się  przeciwko  niemu,  bowiem  w 
obecnej  sytuacji  wschód  i  południe  Ukrainy,  gdyby  wybory  wygrał  W.  Juszczenko, 
poprzez  doprowadzenie  do  federalnego  ustroju  Ukrainy,  jako  pierwszego  etapu 
transformacji ustroju  państwowego,  w  przyszłości  może  się  oderwać  od  niej i  przyłączyć 
do Rosji. 

4 grudnia 2004 r.: 

Zarysowała  się  istotna  zmiana  w  sytuacji:  na  skutek  stanowiska  projuszczenkowskich 
deputowanych,  Rada  Najwyższa  Ukrainy  nie  zdołała  przyjąć  pakietu  ustaw  o  zmianie 
Konstytucji Ukrainy i o zmianach ustawy o wyborach prezydenta. W związku z tym należy 
się  wyjaśnienie:  przewodniczący  Socjalistycznej  Partii  Ukrainy  (SPU)  Aleksander  Moroz 
około  pół  roku  temu  wystąpił  z  wnioskiem  o  uchwalenie  zmian  w  Konstytucji  Ukrainy 
polegających na przekształceniu dotychczasowego ustroju prezydencko-parlamentarnej 
republiki, w republikę parlamentarno-prezydencką, z dużymi uprawnieniami parlamentu i 
premiera i małymi uprawnieniami prezydenta. Inaczej mówiąc  - żeby przyszły prezydent 
Ukrainy w zakresie praw i obowiązków był odpowiednikiem prezydenta Niemiec, a nie, jak 
dotychczas,  odpowiednikiem  zakresu  władzy  prezydenta  Rosji  czy  Stanów 
Zjednoczonych.  Zgodnie  z  opracowanymi  propozycjami  zmian  ustrojowych,  premiera 
desygnowałaby Rada Najwyższa Ukrainy i on podległaby tej Radzie, a nie prezydentowi, 
jak dotychczas. Dotychczas premiera desygnował prezydent i on jest władny odwoływać 
go.  Z  proponowaną  przez  SPU  koncepcją  nigdy  nie  zgadzał  się  W.  Juszczenko,  który,  w 
razie  wyboru,  pragnie  mieć  pełnię  władzy.  Przed  II  turą  wyborów,  z  motywów 
taktycznych,  W.  Juszczenko  zawarł  z  A.  Morozem  porozumienie,  w  którym  godził  się  na 
zmianę Konstytucji zgodnie z wnioskiem A. Moroza, jednakże, gdy w następstwie działań 
mediacyjnych  w  dniu  4  grudnia  doszło  do  uchwalania  proponowanych  zmian  w 
Konstytucji,  projuszczenkowscy  deputowaniu  głosowali  przeciwko  nim.  To  ich  stanowisko 
A. Moroz określił jako zdradę W. Juszczenki wobec niego. 

Za A. Morozem stoi  około 5% wyborców.  W.  Juszczenko nie  zgodzi się być prezydentem 
reprezentacyjnym,  a  A.  Moroz  nie  odstąpi  od  warunku  zmian  w  Konstytucji.  Jego  partia 
może zadecydować o klęsce W. Juszczenki, gdy jej członkowie będą związani dyscypliną 
partyjną. Nie jest jednakże wykluczone, że przed ponowną II turą wyborów SPU da swym 
członkom wolną rękę w wyborach. 

Julia  Tymoszenko  ma  nadzieję  na  porozumienie  z  A.  Morozem,  ona  nie  występuje 

background image

9 z 17 

 

zdecydowanie  przeciwko  zmianom  w  Knstytucji,  bo  ma  nadzieję,  że,  w  wypadku 
wygranej  W.  Juszczenki,  zostanie  premierem  w  jego  rządzie,  a  więc  otrzyma  władzę 
większą,  niż  W.  Juszczenko.  To  jej  stanowisko  może  ulec  zmianie,  gdy  jej  nadzieje  na 
zostanie premierem będą maleć. 

Wobec  impasu,  który  powstał  na  skutek  stanowiska  posłów  z  bloku  W.  Juszczenki, 
przewodniczący  Rady  Najwyższej  zarządził  przerwę  w  obradach  na  10  dni,  co 
uniemożliwia dokonanie zmian w ustawach, a miała być w ramach pakietu uchwalona 
też  zmiana  w  ustawie  o  wyborach  prezydenta.  W  tej  sytuacji  nadal  trwała  blokada 
budynku Rady Najwyższej, z której buntujący się nie wypuszczali deputowanych, gdy nie 
mieli oni pomarańczowych wstążeczek, a także gmachu Rady Ministrów, do którego nie 
wpuszczano  pracowników.  Trwało  więc  niespełnienie  podpisanych  uzgodnień  co  do 
zdjęcia blokady. 

Ponowne spotkanie "okrągłego" stołu" ma nastąpić 6 grudnia. 

Trwa  psychoza  "pomarańczowego  koloru",  doszło  już  do  tego,  że  w  Toronto  w  sklepie  z 
alkoholami  jego  ukraińscy  pracownicy  do  butelek  z  wódka  przyklejają  pomarańczowe 
kokardki. Pomarańczową kokardę założył były prezydent Czech W. Hawel, wielu posłów 
w Sejmie Polski i w Parlamencie Europejskim ubrało pomarańczowe szaliki. Zarysowuje się 
sytuacja, w której rodzi się "pomarańczowa subkultura" w rodzaju zjawiska "szalikowców" w 
Polsce.  

Wbrew  powszechnie  znanym  faktom,  prez.  A.  Kwaśniewski  w  najnowszym  oświadczeniu 
mówi:  "Powinnyśmy  zrobić  wszystko,  aby  nie  ukształtowało  się  wrażenie,  że  trwa 
międzynarodowa  walka  o  Ukrainę".  Tymczasem  socjotechnika  wydarzeń,  a  szczególnie 
sprawa finansowania buntu zwolenników W. Juszczenki, wskazuje wyraźnie, że na Ukrainie 
trwa  finansowana  z  Zachodu,  i  z  Zachodu  kierowana,  akcja  sprzeciwu,  wskazuje  na  to 
działalność Fundacji Sorosa (ukr. filia pod nazwą "Widrodżennia") i innych oraz działalność 
amerykańskiego  Ukraińca  Adriana  Karatnyćkiego,  specjalisty  od  socjotechnologii. 
Wystarczy  też  przeczytać  co  na  temat  Ukrainy  mówi  Zb.  Brzeziński,  który  przewiduje  w 
najbliższym  czasie  podobne  do  ukraińskiego  kryzysy  w  pozostałych  postsowieckich 
państwach, a także w Rosji.  

Ujawniono  oficjalnie  (oświadczenie  rzeczniczki),  że  W.  Juszczenko  przerwał  pobieranie 
morfiny,  co  oznacza,  że  dotychczas  regularnie  pobierał  ten  narkotyk,  oznacza  to,  że 
dotychczas Juszczenko działał pod wpływem narkotyku. 

7 grudnia:  W  sobotę  4  grudnia  odbyło  się  trzecie  spotkanie  prezydentów  Ukrainy,  Polski, 
Litwy  oraz  przedstawicieli  Unii  Europejskiej  i  Rosji,  nie  przyniosło  ono  rozwiązania  kryzysu. 
Impas na Ukrainie trwa. W Radzie Najwyższej, mimo wcześniejszych zapowiedzi, w dalszym 
ciągu  nie  można  uchwalić  pakietu  ustaw,  przede  wszystkim  dlatego,  że  blok  Juszczenki 
nie chce zgodzić się na ustawę o ograniczeniu prerogatyw prezydenta Ukrainy, a więc o 
zmianie ustroju Ukrainy z prezydencko-parlamentarnego na parlamentarno-prezydencki.  

Z  wypowiedzi  prez.  L.  Kuczmy  wynika,  że  przestaje  on  popierać  W.  Janukowycza,  który, 
według  niego,  powinien  zdjąć  swą  kandydaturę  w  wyborach,  Janukowycz  zaś 
oświadcza,  że  nie  zrezygnuje  z  kandydowania  w  wyborach  26  grudnia,  wziął  urlop  w 
wykonywaniu obowiązków premiera i poświęcił się kampanii wyborczej, mając nadzieję 
na  wygraną.  Mimo  żądania  bloku  Juszczenki,  L.  Kuczma  nie  zwolnił  W.  Janukowycza  z 

background image

10 z 17 

 

posady  premiera,  bowiem,  zgodnie  z  ustawą  o  wyborach,  w  toku  kampanii  wyborczej, 
kandydata nie wolno zwalniać z pracy. W. Janukowycz postanowił, że jest kandydatem 
niezależnym od władzy, aby uwolnić się od kierowanych wobec niej zarzutów. Tak samo 
postąpił  W.  Juszczenko  jeszcze  przed  I  turą  wyborów,  aby  uniknąć  utożsamiania  go  z 
postawą  nacjonalistów  ukraińskich,  którzy  faktycznie  pełnią  znaczącą  rolę  w  jego 
wyborach. Faktycznie jednak zarówno pierwszy, jak i drugi są związani – jeden z władzą, 
drugi z ukraińskim ruchem nacjonalistycznym.  

"Pomarańczowa" psychoza utrwala się w Kanadzie, speaker telewizji z prowincji Manitoba 
występuje w torontońskiej telewizji (7.XII, godz. 7:40, kanał 13) w pomarańczowym szaliku. 
Rząd  Kanady  wyśle  na  swój  koszt  500  obserwatorów  wyborów  na  Ukrainie,  niewątpliwie 
większość  z  nich  to  będą  nacjonaliści  ukraińscy  z  opanowanego  przez  banderowców 
Kongresu Ukraińców Kanady. 

Rada Najwyższa Ukrainy zbierze się ponownie 8 grudnia, bowiem, zgodnie z ustawą, tego 
zażądało ponad 150 posłów. 

W ciągu dwóch-trzech dni SPU podejmie uchwałę co do tego, czy ta partia będzie nadal 
popierać W. Juszczenkę. A. Moroz, zapytany o W. Juszczenkę, scharakteryzował go jako 
takiego, który był członkiem obecnej władzy, został od niej odsunięty, a teraz znów się do 
niej rwie. Problem reformy ustrojowej jest dla A. Moroza najważniejszy. Trzeba przyznać, że 
proponowany przez niego ustrój parlamentarno-prezydencki jest bardziej demokratyczny 
w porównaniu z ustrojem prezydencko-parlamentarnym, w którym ogromna część władzy 
skupia się w ręku jednego człowieka – prezydenta. Ugrupowanie W. Juszczenki sabotuje 
dokonanie  w  tym  kierunku  zmian  w  Konstytucji  Ukrainy,  Juszczenko  chce  być 
prezydentem z uprawnieniami autokratycznymi, jak obecnie L. Kuczma.  

W.  Juszczenko  w  wywiadzie  dla  gazety  "Sunday  Telegraph"  oświadczył,  że  w  razie 
ogłoszenia jego przegranej, tłum na jego wezwanie szturmem przejmie władzę. W związku 
z  tym  prokurator  generalny  Ukrainy  uprzedził  W.  Juszczenkę,  że  ten  dopuszcza  się  czynu 
karalnego w postaci wzywania do siłowego obalenia władzy. 

W. Juszczenko złożył życzenia narodowi żydowskiemu w związku z jego świętem Chanuki, 
co należy traktować jako ewenement w polityce. 

Ciekawostką  jest  fakt  ogłoszenia  przez  Interpol  poszukiwań  Julii  Tymoszenko,  której 
moskiewska  prokuratura  zarzuca  przekupstwo  w  dużych  rozmiarach,  a  także  jej  męża, 
poszukiwanego  przez  ukraińską  prokuraturę.  Na  Ukrainie  nie  można  jej  aresztować, 
bowiem  chroni  ją  immunitet  poselski.  Jeszcze  rano  7  grudnia  w  Internecie  można  było 
otworzyć  stronę  Interpolu  o  poszukiwaniu  Julii  Tymoszenko,  ale  po  południu  już  nie 
otwierała  się  ona.  Przerwa  w  poszukiwaniu  Julii  Tymoszenko  przez  Interpol  została 
powstrzymana  przez  czynniki  ze  Stanów  Zjednoczonych.  Walka  o  Ukrainę  idzie  też  w 
Interpolu i w Internecie.  

8.XII.  Na  Ukrainie  nastąpił  przełom  w  kryzysie,  Rada  Najwyższa  Ukrainy  uchwaliła  pakiet 
ustaw  –  dokonała  zmian  w  ordynacji  wyborczej  i  zmieniła  skład  Centralnej  Komisji 
Wyborczej, czego domagała się grupa W. Juszczenki, uchwaliła też zmiany w Konstytucji 
w  kierunku  przekształcenia  ustroju  Ukrainy  z  prezydencko-parlamentarnego  w 
parlamentarno-prezydencki, czego domagała się frakcja SPU-KPU i do nich dołączyły siły 
proprezydenckie.  Ustawy  weszły  w  życie  po  ich  bezpośrednim  podpisaniu  przez  prez.  L. 

background image

11 z 17 

 

Kuczmę  w  gmachu  parlamentu,  to  znaczy  w  dniu  8  XII  2004  r.,  z  tym,  że  ustawa  o 
zmianach w Konstytucji obowiązywać będzie od dnia 1 IX 2005 r. Od strony formalnej jest 
to daleko idący kompromis. 

Informację  o  uchwaleniu  pakietu  ustaw  można  by  zatytułować  "Bohaterowie  zmęczyli 
się",  ale  nie  jest  wykluczone,  że  to  "zmęczenie"  jest  tymczasowym  kompromisem  między 
Waszyngtonem i Moskwą. W tym kontekście warto przypomnieć pochodzące sprzed kilku 
dni  oświadczenie  prez.  W.  Putina  w  trakcie  wizyty  w  Indiach,  z  którego  wynika  sugestia 
powstania  przeciwległego  Stanom  Zjednoczonym  bieguna  w  geopolityce  w  postaci 
współpracy Rosji,  Chin i Indii. Przypomnijmy  też,  że Indie zaopatrują się w broń  produkcji 
rosyjskiej. 

Prezydent  Ukrainy  z  minimalnymi  uprawnieniami  nie  powinien  wzbudzać  większego 
zainteresowania ani ze strony Rosji, ani ze strony Stanów Zjednoczonych. Walka o Ukrainę 
przeniesie  się  na  wybory  parlamentarne,  bowiem  o  polityce  decydować  będzie 
parlament  i  kontrolowany  przezeń  rząd  z  premierem  na  czele.  W  tej  konstelacji 
geopolitycznej nie będzie rozwiązany problem podziału Ukrainy na promoskiewski wschód 
(i południe) i prozachodni zachód Ukrainy. Niwelowanie różnic politycznych między tymi 
regionami  w  dużej  mierze  zależeć  będzie  od  odsunięcia  od  wpływów  na  politykę 
ukraińskich nacjonalistycznych działaczy, co wydaje się mało prawdopodobne, bowiem 
na  nich  Stany  Zjednoczone  opierają  swą  politykę  wobec  Ukrainy.  Udział  nacjonalistów 
ukraińskich w wydarzeniach wokół wyborów prezydenta jest znaczny, choć ze względów 
taktycznych nie jest afiszowany – w czasie demonstracji w Kijowie nie były eksponowane 
czerwono-czarne banderowskie flagi, co nie mogło być rzeczą przypadku. 

Za  przyjęciem  pakietu  ustaw  głosowało  402  spośród  442  obecnych  deputowanych 
(posłów). Wstrzymali się od głosu deputowani z bloku Julii Tymoszenko (16 głosów). Z bloku 
W.  Juszczenki  "Nasza  Ukraina"  "za"  głosowało  78,  wstrzymało  się  2,  w  tym  sam  Wiktor 
Juszczenko, czemu on zaprzecza, ale w elektronicznym systemie wyników głosowania nie 
ma  "za"  głosu  W.  Juszczenki.  "Za"  pakietem  ustaw  głosowali  deputowani: 
janukowyczowskie  "Regiony  Ukrainy"  –  59,  KPU  –  58,  SDPU  (o)  –  33,  NAPU  –  20,  SPU  –  20, 
"Jedyna Ukraina" – 19, "Sojuz" – 16, "Trudowa Ukraina" – 16, NDP-PPPU – 16, "Centrum" – 14, 
"Demokratyczne Inicjatywy" – 14, niezrzeszeni – 38. 

Lider bloku Julia Tymoszenko zapowiedziała odwołanie się do Trybunału Konstytucyjnego 
od  uchwalania  zmian  w  Konstytucji.  Między  nią  i  W.  Juszczenko  nastąpił  zgrzyt,  nie  jest 
wykluczone, że J. Tymoszenko nazwie W. Juszczenkę "zdrajcą", bowiem na dzień 8 grudnia 
na  polu  boju  politycznego  została  ona  sama.  Jest  mało  prawdopodobne,  żeby  ona, 
wbrew Juszczence, wezwała demonstrantów do pozostania na Placu Niepodległości. Nie 
wiadomo jak do kompromisu w Radzie Najwyższej ustosunkują się prozachodnia Halicja z 
jej nacjonalistycznymi strukturami władzy  terenowej. Do pozostania demonstrujących na 
Placu Niepodległości wezwał sam W. Juszczenko. 

Mimo uchwalenia pakietu ustaw, nadal trwa oblężenie siedzib rządu i prezydenta Ukrainy, 
przedstawiciele W. Juszczenki zapowiadają, że taki stan trwać będzie do jego zwycięstwa 
w wyborach. Obiektywnie jego ewentualne zwycięstwo będzie pyrrusowym zwycięstwem 
–  każdy  następny  prezydent  Ukrainy  będzie  miał  bardzo  ograniczoną  władzę.  Istnieją 
podstawy  do  przewidywania,  że  nawet  z  tak  okrojonymi  uprawnieniami  prezydenta,  W. 
Juszczenki  nie  zaakceptuje  wschód  i  południe  Ukrainy,  a  W.  Janukowycza  zachód 
Ukrainy.  W  przypadku  wygranej  W.  Juszczenki  wschód  i  południe  Ukrainy,  nie  idąc  na 

background image

12 z 17 

 

Kijów, nie idąc w ślady metod stosowanych przez W. Juszczenkę, mogą doprowadzić do 
oderwania się od Ukrainy. Byłby to skutek przeciwny do zamierzonego przez Zachód. 

Do  wyborów  pozostało  ponad  dwa  tygodnie,  nie  wiadomo,  za  którym  kandydatem 
opowie  się  SPU,  ten  problem  ma  być  rozstrzygnięty  na  posiedzenie  Rady  Politycznej  tej 
partii  w  dniu  9  grudnia,  ale  wobec  zgody  Juszczenki  na  zmiany  w  Konstytucji,  ta  partia 
prawdopodobnie głosować będzie za nim. 

Na  tle  wydarzeń  związanych  z  wyborami  prezydenta  Ukrainy  warto  wskazać  na 
polityczną ślepotę większości polskich elit politycznych (i nie tylko ich), które w toku tych 
wyborów  wystąpiły  po  stronie  i  wespół  z  ukraińskimi  strukturami  nacjonalistycznymi 
działającymi  na  Ukrainie,  w  Polsce  i  na  Zachodzie.  Nacjonalizm  ukraiński,  który  jest 
ukraińską  odmianą  faszyzmu  i  którego  struktury  dopuściły  się  zbrodni  ludobójstwa  na 
ludności polskiej, który nadal rości pretensje do 19.500 km

2

 terytorium Polski, w  żadnym 

wypadku, w żadnych okolicznościach, nawet w toku walki o demokrację, nie powinien 
być  partnerem  polskich  elit  politycznych.  Współdziałaniu  z  mordercą  sprzeciwia  się 
natura.  Nie  wolno  stawać  w  jednym  szeregu  z  eksponentami  ludobójczego  ruchu.  Są 
progi, których przekraczać nie wolno.  

Prócz  powiedzianego  wyżej,  w  razie  wygranej  W.  Juszczenki  z  dużym 
prawdopodobieństwem można spodziewać się uznania przez nowe władze Ukrainy OUN-
UPA  za  stronę  walczącą  w  II  wojnie  światowej,  a  więc  jako  tę,  która  nie  dopuściła  się 
zbrodni ludobójstwa na ludności polskiej (co najmniej 120.000 ofiar) i ludności ukraińskiej 
(co  najmniej  80.000  ofiar).  Taka  będzie  cena  poparcia  W.  Juszczenki  przez  polskie  elity 
polityczne,  przez  Episkopat  Polski,  przez  polskie  uniwersytety,  przez  polską  lewicę  i 
prawicę  polityczną.  Ukraina  jako  państwo  nigdy  nie  zagrażała  Polsce,  ale  Ukraina  jako 
państwo  nacjonalistyczne  będzie  jej  zagrażała,  i  to  niezależnie  od  obecnych 
mocodawców  nacjonalizmu  ukraińskiego,  tak  jak  niezależnie  od  Niemiec,  a  nawet 
wbrew nim, w 1943 roku OUN Bandery przystąpiła do czystki etnicznej ludności polskiej na 
Wołyniu i w 1944 roku poszerzyła ją na tereny Halicji. 

10.XII.  Ugrupowanie  Juszczenki  skierowuje  swój  wysiłek  na  agitację  we  wschodniej  i 
południowej Ukrainie, ugrupowanie  W.  Janukowycza  – na  centralne i północne regiony 
Ukrainy,  w  których  pokaźną  ilość  głosów  otrzymał  W.  Juszczenko.  Każdy  z  kandydatów 
zapowiada swoje znaczące zwycięstwo. Na czele komitetu wyborczego W. Janukowycza 
stanął  Taras  Czornowił,  syn  znanego  lidera  ukraińskiego  "Ruchu".  Wschód  i  południe 
Ukrainy  są  wyraźnie  prorosyjskie  i  wyraźnie  antyhalicko-banderowskie,  a  Taras  Czornowił 
jest  znany  z  sympatii  do  OUN-UPA.  Trudno  przewidzieć  na  co  liczył  Janukowycz 
ustanawiając T. Czornowoła na czele jego kampanii wyborczej. 

Wiktor Juszczenko złożył oświadczenie, że jego ugrupowanie i jego kampania wyborcza 
w  żadnej  mierze  nie  są  finansowane  przez  Zachód,  przez  co  dopuścił  się  jawnego 
kłamstwa,  bowiem  powszechnie  znane  są  drogi  finansowania  popieranych  przez  Stany 
Zjednoczone  sprzyjających  im  ruchów.  Członek  Kongresu  USA  Ron  Paul  wyraźnie  na 
posiedzenie  tego  organu  dokonał  analizy  uczestnictwa  finansowego  USA  w  wyborach 
prezydenta  Ukrainy  po  stronie  W.  Juszczenki.  Tę  okoliczność  potwierdziła  Lorne  Craner, 
prezes  International  Republican  Institute  i  były  wysokiej  rangi  funkcjonariusz 
Departamentu  Stanu  USA,  oświadczając,  że  w  ostatnich  dwóch  latach  Stany 
Zjednoczony  wyasygnowały  na  poparcie  ruchu  W.  Juszczenki  65  milionów  dolarów. 
Finansowanie  odbywa  się  za  pośrednictwem  różnych  organizacji  pozarządowych  na 

background image

13 z 17 

 

Ukrainie,  szczególnie  poprzez  "Fundusz  Eurazja",  przez  organizację  "Polsko-Amerykańsko-
Ukraińska Inicjatywa Współpracy", "Freedom House" i inne. Do "przerobu" tych 65 milionów 
musiało  być  zaangażowanych  wielu  ludzi,  i  to  ich  działalność  przekształciła  się  w 
"spontaniczna" manifestację 200 tyś. ludzi na Placu Niepodległości w Kijowie. Czy zostaną 
ujawnione  nazwiska  nacjonalistów  ukraińskich  w  Stanach  Zjednoczonych,  w  Polsce  i  na 
Ukrainie,  którzy,  między  innymi  w  ramach  "Polsko-Amerykańsko-Ukraińskiej  Inicjatywy 
Współpracy"  (kto  w  Polsce  słyszał  o  takiej  organizacji?)  "przerobili"  te  65  milionów 
dolarów?  Czy  nie  w  ramach  tych  pieniędzy  wyprodukowany  został  też  film  "Wołyńska 
tragedia",  o  którym  pisze  się,  że  w  nim  "przedstawiono  fakty  działań  Armii  Krajowej 
przeciwko  ludności  ukraińskiej  na  terenie  Wołynia,  w  następstwie  których  zniszczono 
tysiące  Ukraińców",  i  że  dopiero  "w  odpowiedzi  na  te  pogromy  Ukraińska  Powstańcza 
Armia podjęła pewne akcje celem obrony ludności ukraińskiej"? 

Na  wybory  26  grudnia  z  Zachodu  i  Europy  Zachodniej,  w  tym  z  Polski  około  1.000, 
przybędzie  na  Ukrainę  co  najmniej  10  tysięcy  obserwatorów,  USA  finansują  wyjazd  500 
obserwatorów, rząd Kanady też 500, banderowski Kongres Ukraińców Kanady (KUK) 1500, 
chyba  nie  mniej  banderowski  UKKA  w  USA.  W  okresie  przedświątecznym  jeden  bilet 
lotniczy z Kanady do Kijowa kosztuje około 1.400 dolarów. Według oświadczenia prezesa 
KUK prowincji Ontario (Toronto, 11 XII 04, godz. 19:20, TV kanał 4) każdy obserwator musi 
mieć  na  Ukrainie  do  dyspozycji  samochód,  kierowcę  i  przewodnika,  wysłanie  jednego 
obserwatora  kosztuje  5.000,-  dol.  Co  najmniej  95%  obserwatorów  z  Zachodu  będą 
stanowić  zwolennicy  W.  Juszczenki.  Brak  jest  informacji  o  obserwatorach  z  Rosji.  Są 
informacje  o  wysłaniu  5.000  ukraińskich  obserwatorów  z  Halicji,  którzy  będą  wysłani  do 
wschodnich  regionów  Ukrainy.  Należy  przypuszczać,  że  również  ze  wschodu  Ukrainy 
przybędą do Halicji obserwatorzy. 

Walka  o  Ukrainę  trwa.  Stany  Zjednoczone  po  politycznym  podporządkowaniu  Litwy, 
Łotwy, Estonii, Polski, Węgier, Bułgarii, Bośni-Hercegowiny, Rumunii, Gruzji, Azejbardżanu – 
usiłują  zamknąć  tę  geograficzno-geopolityczną  podkowę  poprzez  włącznie  do  niej 
Ukrainy. 

13.XII.  Na  fali  bezprecedensowej  i  nieustającej  od  kilku  tygodni  propagandy  na  rzecz 
Wiktora  Juszczenki  trwa  od  dwóch  dni  inwazja  informacji  o  jego  otruciu,  naturalnie  z 
sugestią,  że  otrucia  dokonała  ekipa  L.  Kuczmy.  Twierdzenia  o  otruciu  Juszczenki 
pochodzą nawet od leczących go wiedeńskich lekarzy. Ta akcja w metodach wyraźnie 
jest  podobna  do  stosowanych  przez  reżymy  totalitarne.  Nie  ma  w  niej  różnic  między 
"zatruciem"  i  "otruciem",  nie  dopuszcza  się  nawet  myśli,  że  otrucie,  jeżeli  miało  miejsce, 
może  być  z  równym  prawdopodobieństwem  autorstwa  otoczenia  L.  Kuczmy,  jak  i 
otoczenia  W.  Juszczenki.  Lekceważona  jest  zasada  prawna,  zgodnie  z  którą  orzeczenie 
czy i przez kogo miało miejsce otrucie należy do organów sądowych, a nie do polityków i 
dziennikarzy. 

W  przeddzień  wyborów  26  grudnia  sytuacja  na  Ukrainie  nadal  jest  nieprzewidywalna, 
można nawet twierdzić, że jakiekolwiek wyniki wyborów kryzysu nie rozwiążą. 

16  XII.  Trwa  klincz  na  Ukrainie:  Rada  Najwyższa  Ukrainy  uchwaliła  poprawki  do  prawa 
wyborczego, prez. Kuczma oświadczył, że nie podpisze tych zmian, dopóki trwa blokada 
siedziby Prezydenta Ukrainy, blokada trwa mimo zobowiązania jej zniesienia. Brak podpisu 
prezydenta  może  skutkować  zerwanie  wyborów,  które  mają  się  odbyć  26  grudnia. 

background image

14 z 17 

 

Ukraina staje się państwem niesterowalnym. 

Istnieją  podstawy  do  przewidywania,  że  prawdziwy  kryzys  na  Ukrainie  zacznie  się  po  26 
grudnia.  

W Toronto przed Parlamentem Ontario odbył się wiec na poparcie ruchu W. Juszczenki, 
wystąpili  na  nim  z  deklaracjami  solidarności  w  Wiktorem  Juszczenką  deputowani  do 
Ontaryjskiej  Legislatury,  posłowie  do  Parlamentu  Kanady,  Konsul  Generalny  Ukrainy  i 
Konsul Generalny RP w Toronto. 

18  XII.  Mimo  trwania  blokady  siedziby  Prezydenta  Ukrainy,  prez.  L.  Krawczuk  podpisał 
ustawę o zmianach w prawie wyborczym w swej podkijowskiej rezydencji w miejscowości 
Koncza Zaspa. 

20 XII. Odbyła się nic nowego nie wnosząca telewizyjna dyskusja między kandydatami na 
prezydenta. W. Janukowycz powinien był zadać W. Juszczence pytanie co do tego, jak 
on  ocenia  ruch  banderowski  i  jego  działalność  polegająca  na  mordach  masowych  na 
ludności  ukraińskiej?  W  tym  kontekście  przypomnieć  należy,  że  kierownikiem  kampanii 
wyborczej  W.  Janukowycza  został  Taras  Czornowił,  obrońca  OUN-UPA.  Czy  został  on 
wmontowany  przez  nacjonalistów  ukraińskich  do  W.  Janukowycza,  aby  ten  nie 
wykorzystywał antybanderowskich haseł, czy też W. Janukowycz zaangażował go celem 
osłabienia ataków na niego ze strony nacjonalistów ukraińskich.  

Ze  sztabów  wyborczych  W.  Juszczenki  i  W.  Janukowycza  napływają  oficjalne,  w  formie 
pism  do  Służby  Bezpieczeństwa  Ukrainy  i  do  prez.  L.  Kuczmy,  wzajemne  oskarżenia  o 
przygotowywaniu przez każdą ze stron zbrojnych grup, które rzekomo mają wejść do akcji 
w zależności od rozwoju sytuacji. 

21 XII. Na kanale TV "Global" w Toronto o godz. 17:50 pokazano fragmenty odprawy 500 
obserwatorów  na  wybory  na  Ukrainie  z  ramienia  rządu  Kanady.  Wszyscy  oni,  włącznie  z 
kierownikiem  grupy,  byłym  premierem  Johnem  Turnerem,  mieli  na  głowach 
wełnopodobne  zimowe  pomarańczowe  czapeczki,  które,  po  słowach  J.  Turnera  co  do 
powodzenia  misji,  uczestnicy  z  wyraźnym  entuzjazmem  podrzucali  do  góry.  Powyższe 
świadczy o tym, iż Kanada wysyła na Ukrainę nie obiektywnych obserwatorów wyborów, 
a  jawnych  propagatorów  kampanii  W.  Juszczenki,  co  jest  oczywistym  wtrącaniem  się 
Kanady  w  wewnętrzne  sprawy  Ukrainy.  Dotychczas  zarejestrowano  już  ponad  12.000 
"obserwatorów" wyborów na Ukrainie z Zachodu, w tym z Polski. 

Z  opublikowanego  przez  "Politykę"  wywiadu  z  prez.  A.Kwaśniewskim  można  wyraźnie 
odczytać,  iż  na  Ukrainie  odgrywał  on  rolę  pełnomocnika  popierającego  W.  Juszczenkę 
Zachodu.  W  toku  wywiadu  A.  Kwaśniewski  powiedział,  że  dla  Stanów  Zjednoczonych 
lepsza jest Rosja bez Ukrainy, niż Rosja z Ukrainą. Z wywiadu wynika, że to A. Kwaśniewski 
był inicjatorem formuły powtórzenia II tury wyborów. Jeżeli tak, to nie jest wykluczone, że 
ta  jego  inicjatywa  przemieni  się  w  tragedię  Ukrainy,  bowiem  niezależnie  od  wyników  w 
powtórzonej  II  turze  wyborów,  żaden  ze  zwycięzców  nie  będzie  prezydentem  całej 
Ukrainy.  Z  wywiadu  A.  Kwaśniewskiego,  zgodnie  z  prawdą,  w  kontekście  wyborów  na 
Ukrainie wynika, że celem Zachodu jest oderwanie Ukrainy od Rosji. W realizacji tego celu 
udział  bierze  Polska.  Ani  na  Ukrainie,  ani  nigdzie  w  świecie  nie  zrodziła  się  inicjatywa 
przekształcenia Ukrainy w państwo neutralne, niezależne ani od Zachodu, ani od Moskwy 
i  w  związku  z  tym  wysunięcie  odpowiedniego  kandydata  na  prezydenta  w  nowych 

background image

15 z 17 

 

wyborach po anulowaniu odbytej I i II tury wyborów. 

22 XII.  W  Moskwie  odbyła  się  doroczna  konferencja  prasowa  prez.  Putina,  w  toku  której 
odniósł  się  on  także  do  wypowiedzi  prez.  A.  Kwaśniewskiego,  mówiąc  o  jego  opinii  w 
kontekście  celów  Stanów  Zjednoczonych.  W.  Putin  przypomniał,  że  zna  A. 
Kwaśniewskiego jeszcze ze współpracy obu w komsomole za czasów ZSRR, że pozostaje w 
dobrych  stosunkach  osobistych  z  Kwaśniewskim,  ale,  jak  powiedział,  "to  oświadczenie 
zostało  wydane  nie  przez  urzędującego  prezydenta,  ale  przez  człowieka,  który  pragnie 
urządzić  się  w  związku  z  upływem  jego  prezydenckiej  kadencji  ...  było  to  politycznie 
niepoprawne  oświadczenie".  Niewątpliwie  Putin  miał  na  myśli  nadzieje  Kwaśniewskiego 
na dobrą posadę na Zachodzie. Przy tej okazji Putin poradził Kwaśniewskiemu, aby raczej 
zajął  się  problemami  własnego  kraju,  a  nie  mieszał  nosa  do  stosunków  rosyjsko-
ukraińskich,  wskazał  na  20-procentowe  bezrobocie  w  Polsce,  w  porównaniu  z  7-
procentowym  w  Rosji,  na  stagnację  polskiej  ekonomiki,  rosnące,  ponad  100  miliardów 
wynoszące, zadłużenie Polski wobec zagranicy, podczas gdy ekonomika Rosji ma o wiele 
lepsze wyniki.  

Ustosunkowując się do ewentualnej wygranej W. Juszczenki w wyborach na Ukrainie, Putin 
oświadczył, że Rosja będzie współpracować również z nim, "licząc. że w jego otoczeniu 
nie  będzie  ludzi,  którzy  kierują  się  antyrosyjskimi  czy  antysemickimi  hasłami".  Biorąc  pod 
uwagę faktycznie istniejące antyrosyjskie otoczenie W. Juszczenki, współpraca Moskwy z 
nim jest wykluczona. 

Tymczasem do Kanady doszła informacja, że we Lwowie na rozplakatowano odezwy, w 
których napisano, że "Ukraińcy nie zapomną Polakom Chełmszczyzny", to znaczy mordów 
masowych rzekomo dokonanych przez Polaków na ludności ukraińskiej w czasie ostatniej 
wojny  w  Lubelszczyźnie,  a  w  Łucku,  że  "Polacy  wymordowali  na  Wołyniu  ponad  100 
tysięcy Ukraińców". O tych zaszłościach polscy dziennikarze PAP nie informują, informacji 
o nich nie można znaleźć w polskich środkach masowego przekazu. 

24  XII.  Grupa  deputowanych  do  Rady  Najwyższej  Ukrainy  złożyła  do  Sądu 
Konstytucyjnego Ukrainy wniosek o uznanie za sprzeczne z Konstytucją ustawy o zmianie 
ordynacji  wyborczej.  Jeżeli  ten  Sąd  stanie  na  stanowisku  prawa,  to  wniosek  uwzględni, 
przez co zostaną zerwane wybory 26 grudnia lub, gdy postanowienie będzie przyjęte po 
wyborach,  dojdzie  do  ich  unieważnienia.  Istnieje  możliwość,  że  ten  Sąd  przyjmie 
rozstrzygnięcie  polityczne,  a  nie  prawne,  aby  nie  dopuścić  do  pogłębienia  kryzysu  w 
kraju. Taka możliwość istnieje, bowiem już Rada Najwyższa uchwalała ustawy o wyraźnie 
politycznym, a nie prawnym charakterze. 

Członek Centralnej Komisji Wyborczej Szufrycz oświadczył oficjalnie o niebezpieczeństwie 
zerwania wyborów przez zwolenników W. Juszczenki, bowiem wyznaczeni przez jego blok 
w terenowych komisjach wyborczych członkowie nie zgłaszają się do prac w nich i przez 
to te komisje na kilkanaście godzin przed rozpoczęciem wyborów nie są do nich gotowe. 

25  XII.  Sąd  Konstytucyjny  częściowo  uwzględnił  skargę,  wybory  odbędą  się.  Polska 
wysłała ponad 3.000 obserwatorów na Ukrainę, z tego 2.150 obserwatorzy wysłani przez 
partię  "Prawo  i  Sprawiedliwość".  Z  informacji  prasowych  wynika,  że  są  to  w  większości 
polscy  Ukraińcy-grekokatolicy,  których  na  Ukrainie  przyjmowały  organizacje  kościelne  – 
rzymskokatolickie  i  grekotatolickie.  Gdy  się  weźmie  pod  uwagę  stanowisko  Kościoła 
katolickiego  w  Polsce  oraz  Cerkwi  greckokatolickiej  wobec  wyborów  prezydenta  na 

background image

16 z 17 

 

Ukrainie, to wniosek z tego jest jednoznaczny: obserwatorzy z Polski (jak i z Kanady i innych 
państw) nie są bezstronnymi obserwatorami, są to ludzie popierający kandydata Wiktora 
Juszczenkę. Razem na Ukrainę z zagranicy przybyło ponad 13 tysięcy obserwatorów, co 
najmniej  13  tysięcy  spośród  nich,  to  zwolennicy  (a  więc  i  propagatorzy)  W.  Juszczenki. 
Obiektywna  ocena  wydarzeń  związanych  z  obecnością  na  Ukrainie  niespotykanej  w 
praktyce  międzynarodowej  "obserwatorów"  pozwala  na  konstatację,  że  ten  fakt  może 
stanowić podstawę do unieważnienia wyników głosowania.  Głównym motorem działań 
bloku Juszczenki i jego amerykańskich, polskich i innych jego zwolenników, między innymi 
"obserwatorów", jest nieukrywana antyrosyjskość. Ukrainie nie wróży to nic dobrego. 

26  XII.  Z  oficjalnych  danych  Centralnej  Komisji  Wyborczej  wynika,  że  wybory  z 
kilkuprocentową  przewagą  wygrał  Wiktor  Juszczenko.  Nie  jest  jeszcze  znane  stanowisko 
W. Janukowycza – czy jego sztab będzie podważać legalność wyborów, czy też pogodzi 
się  z  klęską.  Tak  czy  inaczej,  wybory  wygrał  nie  Wiktor  Juszczenko,  wybory  na  Ukrainie 
kosztem kilkuset milionów dolarów wyłożonych w ostatnich dwóch-trzech latach wygrały, 
zmierzające  do  osłabienia  Rosji,  połączone  siły  Stanów  Zjednoczonych,  Kanady,  Unii 
Europejskiej,  Polski,  Watykanu,  Episkopatu  Polski,  Cerkwi  greckokatolickiej  -  przy 
maksymalnym  wykorzystaniu  ukraińskiego,  szczególnie  banderowskiego  ruchu 
nacjonalistycznego  na  Zachodzie,  w  Polsce  i  na  Ukrainie,  przy  niespotykanym 
zaangażowaniu  po  stronie  W.  Juszczenki  środków  masowego  przekazu  -  od  Polski  po 
Stany  Zjednoczone.  Wygraniu  wyborów  sprzyjał  fakt  skorumpowania  ekipy  L.  Kuczmy, 
którego,  oficjalnie  oskarżonego  z  trybuny  Rady  Najwyższej  Ukrainy  o  zlecenie  zabójstwa 
dziennikarza,  Zachód,  ani  Polaka,  nie  odizolowały  od  polityki  międzynarodowej,  wprost 
przeciwnie  –  prez.  A.  Kwaśniewski  aktywnie  sprzyjał  jego  umacnianiu  się  na  stanowisku 
prezydenta  Ukrainy.  Na  fali  wyborów  na  Ukrainie  szczególne  zwycięstwo  odnieśli 
nacjonaliści  ukraińscy  w  Polsce,  klęski  zaś  doznały  polskie  południowo-wschodnie 
organizacje  kresowe.  Obiektywna  analiza  sytuacji  wokół  wyborów  na  Ukrainie  pozwala 
na  ustalenie  wspólnych  antyrosyjskich  interesów  wymienionych  wyżej  podmiotów 
politycznych. 

Wynik  tych  wyborów  nie  będzie  sprzyjać  ani  politycznej,  ani  ekonomicznej  stabilizacji 
Ukrainy. Ukraina w 100% jest uzależniona od Rosji w dostawach gazu i ropy naftowej, przez 
Ukrainę przepływa większość gazu rosyjskiego do Europy. Skoncentrowany na wschodzie 
Ukrainy  przemysł  jest  powiązany  z  Rosją.  Około  44%  wyborców  opowiedziało  się  za  W. 
Janukowyczem,  a  jest  to  elektorat  wyraźnie  prorosyjski  i  antynacjonalistyczny.  Po 
opracowaniu 99,77% protokołów wyborczych podano, że za W. Juszczenką głosowało 15 
093 182 wyborców (62.06%), a za W. Janukowyczem 12 797 03 wyborców (44,14%), to i tak 
nie  do  pogodzenia  są  hasła  propagandowe,  powtarzane  też  przez  B.  Geremka  w 
wywiadzie dla prasy zachodniej, zgodnie z którymi naród ukraiński jest za Juszczenką, co 
oznaczałoby, że prawie 12 milionów wyborców, to nie "naród ukraiński". 

Jeżeli  wynik  wyborów  ostanie  się,  będzie  to  w  głównej  mierze  wygrana  Stanów 
Zjednoczonych  i  ukraińskiego,  banderowskiego  ruchu  nacjonalistycznego:  żona  W. 
Juszczenki  jest  obywatelką  USA,  która  współpracowała  ze  służbami  specjalnymi  USA,  i 
jednocześnie jest wychowanką organizacji banderowskich w Stanach Zjednoczonych.  

Nadeszła informacja co do tego, że sztab W. Jnaukowycza zaskarży wyniki wyborów do 
Sądu Najwyższego z wnioskiem o ich unieważnienie, zarzucając, że w trakcie wyborów 26 
grudnia  miały  miejsce  systemowe  i  systematyczne  naruszenia  prawa  wyborczego,  przez 
co  nie  jest  możliwe  rzetelne  ustalenie wyników wyborów.  Do  czasu  rozstrzygnięcia  skargi 

background image

17 z 17 

 

Centr.  Komisja  Wyborcza  nie  może  oficjalnie  ogłosić  wyników  wyborów.  Jest  mało 
prawdopodobne, aby SN Ukrainy uwzględnił skargę, bowiem na Ukrainie od 16 grudnia, 
kiedy  w  Radzie  Najwyższej  Ukrainy  doszło  do  rozstrzygnięć  politycznych  z  naruszeniem 
zasad  prawa,  jak  też  24  grudnia,  kiedy  Sąd  Konstytucyjny  z  naruszeniem  prawa 
procesowego (w ciągu zaledwie dwóch dni dokonał merytorycznego rozstrzygnięcia bez 
badania  przedłożonych  kilku  tysięcy  dokumentów  i  tym  bardziej  bez  badania  ich 
zgodności z prawem) – mają miejsce rozstrzygnięcia polityczne, a nie prawne. 

 

now@ on-line czasopismo Internautów       http://nowamedia.w.interia.pl